Beatyfikacja alla polacca

O talentach Jarosława Kaczyńskiego napisano już tak wiele, że poruszanie tego tematu wydaje się niezręczne. A jednak gdy obserwujemy, jakich ludzi zgromadził wokół siebie, trudno zignorować tę konkretną i niezwykłą umiejętność prezesa. Potrafi on nie tylko wychwycić z rozentuzjazmowanego tłumu pewne szczególne typy osobowości, lecz także pozwolić im rozwinąć w sobie i upublicznić wszystkie te cechy, które zwykle ludzi środowiskowo dyskwalifikują.

Można wręcz odnieść wrażenie, że długotrwały i bliski kontakt z prezesem stymuluje rozkwit najbardziej nieprzyjemnych ludzkich cech: zadufania, skłonności do kłamstwa i językowej manipulacji, bezczelnego zaprzeczania faktom, pogardliwego traktowania wszystkich spoza kręgu władzy, krętactwa i ogólnej bucowatości. Doskonale widać, jak wraz z upływającym czasem obracania się w świecie władzy, przyrasta natężenie tych cech. Wystarczy porównać wystąpienia, powiedzmy, Mateusza Morawieckiego sprzed pół roku z tymi ostatnimi.

Ale szczególnie wyraźnie widoczne jest to u kobiet z otoczenia prezesa. Jeszcze w zeszłym roku Beata Szydło, Krystyna Pawłowicz ani nawet Beata Kempa nie prezentowały takiego braku jakichkolwiek zahamowań, autokontroli czy dyplomatycznej powściągliwości. Właśnie niepowściągliwość, świadoma polityczna niepoprawność, agresywność stały się ich bronią codzienną i to używaną z takim zapamiętaniem, jakby rzeczywiście uwierzyły w swą omnipotentność, ważność i niezastępowalność. Zanurzone (i zadurzone) w swoistym tu i teraz, przekonane są chyba, że tak już będzie zawsze. Dziś są w siódmym niebie. Ale paradoksalnie właśnie dla nich jest to przedsionek piekła politycznej emerytury, na którą trafią dużo szybciej, niż im się zdaje.

Beatus of Liébana, Commentarius in Apocalypsin, Burgos ca. 1180_beatyfikacjaBeatus of Liébana, Commentarius in Apocalypsin, Burgos ca. 1180.
Za pośrednictwem: http://discardingimages.tumblr.com/