Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.04.2016
środa

To tylko opinia

27 kwietnia 2016, środa,

Teraz nie ma poglądów, przekonań, sądów, twierdzeń, stanowisk, zdań, opisów na jakiś temat. Coraz trudniej też mówić o faktach – wszystko można zastąpić wyrażeniem „to tylko opinia”. Na naszych oczach słowo „opinia” traci swoje dotychczasowe znaczenie, stając się wręcz negatywnie nacechowanym zwrotem oceniającym. Nie jest to jedyne słowo, które w trwającej obecnie walce politycznej o „nadbudowę” – o narzucenie w sferze publicznej języka zafałszowującego rzeczywistość – doznaje czegoś w rodzaju transmutacji. Podobnie dzieje się z takimi słowami, jak patriotyzm, naród, polskość. Proszę samemu dopisać do tej listy inne, które także, używane i nadużywane w języku propagandy, stają się kalekami językowymi, bo tracą nagle jakąś część swojej własnej tożsamości i historii, a więc również znaczenia.

– Wkurzyłam się! Dlaczego Ukraińcy nie wzięli Morawieckiego, tylko Balcerowicza? – Beata, a kto by go chciał? Takich jak on to już mają. Zresztą, pewnie też lubią eksperymentować. Za pośrednictwem: http://discardingimages.tumblr.com/

– Dlaczego, panie prezesie, nazwał mnie pan eksperymentem?
– To tylko opinia.
– Ale przecież teraz lekceważy mnie cały mój rząd!
– Mój też.
– Widzi pan? Wszyscy mnie ignorują…
– Czy ktoś mógłby wreszcie przynieść mi tę herbatę?

Initial N: Two Men Shaking Hands and Kissing; Unknown, Michael Lupi de Çandiu (Spanish, active Pamplona, Spain 1297 - 1305); Northeastern Spain, Spain; about 1290 - 1310; Tempera colors, gold leaf, and ink on parchment; Leaf: 36.5 x 24 cm (14 3/8 x 9 7/16 in.); Ms. Ludwig XIV 6, fol. 230

– Beatko, a czemu ty nazwałaś sędziów Sądu Najwyższego „zespołem kolesi”? Przecież prezesem SN jest kobieta.
– E tam, to tylko opinia.

– Panie prezesie, w partii mówią, że jako minister kultury nie jestem jeszcze wystarczająco arogancki…
– To tylko opinia. Jest pan na kursie i na ścieżce. Oby tak dalej!

Od góry: Fortune-giovanni-boccaccio; Initial N, Spain 1290-1310. Za pośrednictwem: http://discardingimages.tumblr.com/
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 117

Dodaj komentarz »
  1. Ha, h,a ha!
    Solidarność’80 chce unieważnienia prezydentury Bronisława Komorowskiego!

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,150682,19984357,solidarnosc-80-chce-uniewaznienia-prezydentury-bronislawa-komorowskiego.html

    W raz z nią trzeba będzie unieważnić decyzje o mianowaniu sędziów, profesorów i panbocek wie tylko, kogo jeszcze!

  2. A jeśli prezydentura Komorowskiego była nieważna, to tym bardziej nielegalne były wybory pana dyzmowatego! To nie były wybory, tylko takie tam rzucanie karteczek do kosza.

    To tłumaczy, skąd on taki posłuszny swojemu pryncypałowi!

  3. Płynna rzeczywistość,
    bo Komorowski nie ślubował, tylko wygłosił swoją opinię.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja widze tylko dwa wyjscia :

    1) albo Gospdarz najadl sie szaleju
    i popil kompotem z mirabelek (tych
    przydroznych) ,

    albo …
    2) kos sie pod niego podszywa !

    No przeciez takiego „znarowienia” ,
    to nikt na tym blogu nie pamieta ,
    Kriszna Hare !!!
    Obywatelu J.Kowalczyk , ja was
    wzywam , ja was prosze – opamietajcie sie !
    Ledwo czlowiek pomysli nad taka a
    nie inna odpowiedzia , … a tu srrruuu !!! nowy felieton .
    No przeciez ten blog , to nie wirowka
    ponaddzwiekowa !
    To nie stadnina koni arabskich (uups !) .
    Przeca kaczafi nijak Pana nie dopadnie bo Pan nie ze Stadniny …
    ( uuups !).

    A moze jednak ?!

    Pozdrowionka.

  6. A ja chciałem przypomnieć artykuł red. Baczyńskiego z 2007 r.: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/232359,1,kartka-na-wybory.read
    To niesamowite, jak bardzo zachował on swoją aktualność! Chciałoby się zacytować coś szczególnie ważnego, ale trudno cokolwiek wyróżnić, bo każdym zdaniem Baczyński sprzed 9 lat trafia w sedno naszych dzisiejszych problemów. Pozwolę więc sobie tylko przytoczyć fragment korespondujący z bieżącym wpisem:

    Język wprowadzony przez Jarosława Kaczyńskiego do polskiej polityki, następnie podchwytywany i rozwijany przez działaczy partii, prawie przestał być narzędziem komunikacji, przejmując rolę politycznego cepa. Zalewa nas, używając określenia Aleksandra Smolara – „apokaliptyczno-spiskowy bullshit”, czyli słowne fekalia, bez żadnego odniesienia do prawdy. Skala manipulacji językowych, jawnych kłamstw, cynicznego odwracania sensów, agresji, insynuacji – nie znajduje żadnego uzasadnienia w realiach politycznych czy społecznych. Pal sześć, że ta władza obraża inteligentów, ona też obraża inteligencję.

  7. Opinia- to bardzo wygodny termin.
    Nic wiążącego, powodującego zobowiązania i konsekwencje.
    Jedna z wielu, byc może przeciwstawna, kontrowersyjna.
    Może być zniesiona przez inną.

    I w tym momencie dochodzimy do NAJWYŻSZEGO AUTORYTETU.
    To ON decyduje, ktora opinia jest wiążąca, poprawna, stosowana.
    Dyktatura to nie jest, ale…..

    Najwyższym autorytetem i duchowym przywódcą chce ktoś zostać?
    Chomeini, papież, i gensek w jednym?
    Interesujący kierunek obrała ta sekta i jej przywódca……

  8. Opinia to nawet ładne imię dla dziewczynki. Kiedyś była Tradycja („Miś”), też ładnie.

  9. @anumlik
    Od jakiegoś czasu nosi mnie, aby przeczytać „W krainie Patalonków”.

  10. „Opiniodawczy” , „opiniotworczy” …
    ilez ja juz razy te slowa – chwasty slyszalem ?
    Summa sumarum nie znscza one nic,
    a juz na pewno nic dobrego .
    Podobnie zreszta jak okreslenie –
    potworek : „ustawodawca to … ,
    ustawodawca tamto powiedzial” .
    Slowa – pustostany , slowa – trucizny
    zachwaszczajace j.polski , a znaczace zawsze wykrecanie sie od
    konkretu , od odpowiedzialnosci .
    ZAWSZE dekujace niecne dzialania
    lub zamiary .
    Tyle ze pisiarskim kaczafim pasuja
    one do stworzonego przez nich swiatka przestepczego , ich niecnego
    Matrixu odczlowieczenia wszystkiego co ludzkie .
    Paranoja ich 186 dni rzadzenia Polska , juz teraz pokazuje co czeka
    Polakow w granicach administracyjnych Kraju .
    A co jeszcze nastapi , az strach
    pomyslec .
    Jedyne wyjscie to walczyc z ta zaraza , wszelkimi dostepnymi srodkami .
    I oby nie bylo na to za pozno .

    Pozdrwionka.

    P.S.
    Pomysl moze troche utopijny , ale
    jednak jakis :
    a moze by na wodach exterytorialnych zakotwiczyc okret ,
    statek ktory za wzorem niegdysiejszych , pirackich rozglosni
    radiowych , nadawalby wzorem RWE
    czy Glosu Ameryki , adycje majace na
    celu uswiadamiac ta „ciemna czesc
    obywateli” RP i chronic ja przed ta
    kaczafia stonka ?

  11. I sruu, małolaty też się zaraziły opiniosa vulgaris i przestały respektować świętości
    http://www.fakt.pl/polska/profanacja-w-kosciele-jasle-nastolatkowie-podeptali-hostie-,artykuly,629004.html

  12. Cholera,
    chyba się starzeję, bo już nie nadążam ze śmiechem,
    o odpowiedziach nie wspominając.
    Ale ‚kierunek słuszny’, śmiechem ich trzeba zabić, ale żeby jeszcze żyli.
    Żeby ten śmiech pośmiertnie jeszcze słyszeli…
    pzdr

  13. Koń by się uśmiał – gdyby żył (za Piotrem Bukartykiem).

  14. suweren…to slowo, którym PIS i jemu podobni wycierają sobie wciąż swoje…usta.

    Dziś brzmi niemal jak obelga, a jeszcze niedawno miało wielką moc jednej wyborczej karty…
    Językoznawcy będą pisać słowniki od nowa?

  15. Jest jeszcze „… ja tak nie uważam…”
    też ma duży potencjał i może podbijać moc „… to tylko opinia …”
    na przykład:

    Sędziowie . To tylko opinia. Ja tak nie uważam. [tu koniecznie uśmieszek]

    To jest dopiero moc. Chyba zacznę to stosować wobec upartych klientów, bez wgłębiania się w ich racje.

  16. PIS deprecjonuje nie tylko trybunał ale wszystkie sądy w Polsce.
    Widać to ładnie w konstrukcji telewizyjnych wiadomości.
    Zarzuty pod adresem sądu najwyższego, jako grupki kolesiów są pomniejszane, a jenocześnie w kolejnych materiałach ukazywany jest „wielki bałagan” w polskim sądownictwie.
    Niesłusznie skazany, przesiedział 12 lat, w Słubicach jest dwóch przewodniczących rady i sąd będzie musiał rozstrzygnąć który prawdziwy.
    Wynika z tego dosyć prosto, że z tymi sędziami to trzeba wreszcie zrobić porządek, bo się to towarzystwo strasznie zbisurmaniło.
    Więc aż się prosi w takiej sytuacja o rządy mocnej ręki, które zaprowadzą wreszcie porządek i ulżą doli biednych obywateli.

  17. No cóż, PiS i nie tylko, miał dobrych nauczycieli – od tysiąca lat uprawiali oni manipulacje słowem, mają wprawę.
    Ileż to słów zniknęło z języka przez ostatnie 20 lat, ileż z nich zmieniło znaczenie, ileż wepchnęło się do języka prawem kaduka.
    A pokręcone słowa wprowadzają pokręcone myśli. Myśli – czyny, bo te ostatnie są usprawiedliwione słowami. I tak to się kręci za ogólnym przyzwoleniem.

  18. Ha! Zapomniałam dodać, że to oczywiście moja opinia.

  19. Piekny i wyrazisty tekst Panie Redaktorze.

  20. „Im mniej faktow, tym bardziej zdecydowane opinie”
    Arnold H. Glasow

    —–

    Kazdy jest upowazniony do wlasnych opinii ale nie wlasnych faktow.
    Daniel Patrick Moynihan

    —–

    – Cenisz moje opinie?
    – Tak, najbardziej te, ktore trzymasz dla siebie.

    ——–

    – Doktorze, czy moge otrzymac druga opinie?
    – Alez tak, prosze przyjsc jutro.

    ——–

    – Ma pani straszna nadwage.
    – Doktorze, ale czy moglabym otrzymac druga opinie?
    – Alez tak, jest przy tym pani strasznie brzydka.

    ——–

  21. Konstancja
    27 kwietnia o godz. 23:04

    „suweren…to slowo, którym PIS i jemu podobni wycierają sobie wciąż swoje…usta.”

    Bo pewnie wiedzą, że wciąż większość społeczeństwa zgadza się z ich polityką. Dlaczego więc cyniczni politycy nie mieliby odwoływać się do tych faktów?

  22. @Konstancja
    27 kwietnia o godz. 23:04

    Mam do polecenia nowa książkę, nie wiem czy czytałaś „Anna In w grobowcach świata” Olgi Tokarczuk. Coś niesamowitego. Nigdy nie zapomnę. Niezwykłe, jak bela połyskliwego jedwabiu z której materiał się odwija.

    I powiem Ci na ucho że widzi mi się że z przytulnej kawiarni zrobił się bar szybkiej obsługi w którym nie czuję się najlepiej, więc mam nadzieję że zdążysz przeczytać post zanim się znowu zmieni…

  23. @ NeferNefer
    To jest ta sama kawiarnia, tylko wystawa szybciej się zmienia.

  24. Nowa Targowica donosi na Polskę!

    ‚http://www.nature.com/nature/journal/v532/n7600/full/532441d.html

    I cóż to jest to Nature? Grupa kolesi pilnujących swoich szemranych, pseudoanukowych interesów! Zwykła, papierowa szmata! Jak tak dalej pójdzie, należy rozważyć zebranie Zgromadzenia Narodowego i uroczyste przegłosowanie wyjścia z Nature!

  25. Rzeczywiście tempo zmian na blogu przypomina tempo, w jakim wprowadzana jest dobra zmiana. 🙂 Nie widzę tu jednak powodu do utyskiwań, a tym bardziej prentensji do Pana Jacka, bo – przede wszystkim -jest to jego blog, jego kawiarnia, ma więc prawo tworzyć menu i zmieniać je w dowolnym czasie. Gospodarz reaguje, po prostu, na sprawy, które – z jego punktu widzenia – są najistotniejsze i – choć, to „kawiarnia”, to jednak z tym wyjątkiem, że nie obowiązuje w niej zasada „klient nasz pan”. Po drugie: Nikt się przecież z PT Klienteli nie przejmuje zmianami w menu, bo i tak przynosimy własne wiktuały, ograniczając się do symbolicznego jedynie spożywania tych, które proponuje właściciel. 🙂 Faktem jest natomiast, to, że ostatnio nie było szans, na to, by podyskutować o fraktalach, translacjach Szekspirach, czy wyższości jedwabnej piżamy nad bawełnianą, tudzież bluesa z Delty, nad chicagowskim. Ale spokojnie, Polak potrafi, bo nawet na blogu, najbardziej restrkcyjnym red. Szostkiewicza, gdzie, bywa, że do zmian tematu dochodzi codziennie, w tych kilkunastu wpisach udaje się, choć z trudem -przyznaję, porusząć kwestie, z które z tematem wiodącym nie mają nic wspólnego. Dodam jeszcze, że przecież, i tak, dyskusje z poprzednich wątków Pana Jacka są kontynuowane, i z dowiadczenia wynika, że nic się nie zmieni 🙂

  26. @Jacek Kowalczyk
    28 kwietnia o godz. 10:14

    Ja niestety mam taki uciążliwy dla mnie feler że nie lubię zmian i trudno się przyzwyczajam. Więc zaadaptowanie się zajmie mi dużo czasu. Bo do tej pory było tak że staraliśmy się pisać na nowo zadany temat po czym rozsiadaliśmy się w fotelach i konwersacja milusio zjeżdżała na Marynię co dla mnie stanowiło o uroku tego miejsca. A teraz o Maryni się prawie nie da bo nie ma czasu. Trudno, świetnie.
    Pozdrawiam niezmiennie.

  27. @jobrave
    28 kwietnia o godz. 10:37

    Ładnie wytłumaczyłeś, aż mi się chce zamuczeć 😉 ja nie mam żadnego „ale” bo jw. i nie śmiałabym bo nie jestem u siebie. Ja tylko napisałam jak się z tym czuję i tyle.

  28. W ramach mówienia, dla mówienia – z czego nie wynika nic.
    Niedawno porównałem polskich ateistów do katolików i wpadło mi w oczy coś takiego; wywiad z jakimś muzykiem, który mówi, ze nawracać się nie da, czyli chyba ateista – ale z dalszego bełkotu, to raczej trudno powiedzieć kto zacz. Cyt:

    “Ale nie ja nie jestem antyklerykałem. W ramach Kościoła jest mnóstwo ludzi, którzy są temu oddani, dobrze im to robi i dobrze to robi światu. Jest w tym oczywiście taki napompowany balon i kupa chały, ale nie przeszkadza mi to. Gorzej jakby ktoś chciał mnie nawracać. Jak śpiewam o moim miejscu w Kościele, to jest bardziej coś takiego, że ja nie widzę tam miejsca do siedzenia.
    Jak chodziłem z rodzicami na mszę, to nie umiałem wystać, strasznie mnie łydki swędziały. Pewnie to był syndrom tego, że rosłem. Ale potem tak myślałem, że gdzie indziej mogę stać, a tam nie. Potem coraz mniej mnie tam było, aż w końcu stwierdziłem, że po co mi wypełniać ten rytuał. Nie wiem, czy mi to zostanie do końca życia. Nie zastanawiam się nad tym. Wychodzę z założenia, że Bóg wcale na to nie liczy. Też mówię o nim osobowo, ale myślę bardziej o energii, że wierzę, że nie ma przypadków. Jest energia, która mi sprzyja, w którą wierzę i na którą mam dowody po prostu.”
    Chciałby chwalić Pana na siedząco, ale mu nie dali.

  29. Nie dawno co poniektórzy wnioskowali o nowy wpis, teraz chcą zwolnienia tempa przez autora – jak dzieci.
    A tak na marginesie, to polecam niektórym modlitwę św. Tomasza z Akwinu:
    „Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.”
    A pogadać sobie można w kawiarni, przez telefon, albo inny komunikator internetowy; zaśmiecanie bloga wpisami typu: Teraz nie mam czasu – wpadnę później to pogadamy – niezbyt nadaje się na komentarz pod blogiem.
    Ale to już kwestia wyczucia uczestnika.

  30. Zmieniła Maryna miejsce, a Neferka
    z fotela o dupie Maryny wciąż ćwierka.

  31. @anumlik
    28 kwietnia o godz. 11:23

    hi hi nie ćwierkam właśnie bo nie zdanżam 😉

    zresztą, jak słusznie i niezwykle uprzejmie zauważył sugadaddy, wartość dodana moich wpisów jest zerowa, z czego sobie zdaję sprawę, może faktycznie lepiej będzie się przymknąć, chociaż Gospodarz sam stwierdził że kawiarnia. Najwyżej będzie odrobinę mniej zabawnie ale płakał po mnie nikt nie będzie, z czego też sobie zdaję sprawę.

    PS.: nie obraziłam się bynajmniej, po prostu stwierdzam fakt.

  32. @NeferNefer
    W kawiarni miejsc wolnych trochę zawsze się znajdzie. I dla lowelasów i dla Martynich sempitern. Ja tam lubię Twoje „wpadnięcia na chwilę”, bo często podczas tych chwilek fajnej pogawędce człowiek się odda. @sugadaddy zapodaną modlitwę Akwinaty sam powinien częściej powtarzać. Uprzedzając jego ripostę, i na siebie taki nakaz nakładam.

  33. Redaktorze
    Co to znaczy „opinia” ?; należy zajrzeć do slownika, napisanego przez jakiegoś kolesia profesora, który w tym słowniku wyraził tylko opinię na temat słowa-pojęcia „opinia”

  34. Akceptacja zmian pomniejsza stres co z kolei przedłuża życie.
    Jedyną stałą jest zmienność.
    Powtarzanie tej sentencji przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu pomoże i ulży.
    Nigdy za późno na kształtowanie podświadomości.

  35. Pozdrowienie szlachetnemu anumlikowi.

    A teraz idę sobie pomilczeć na fotelu przy oknie.

    I chciałabym żeby wrócili Tanaka, pombocek, Tobermory i Gekko.

  36. Zajrzyjmy więc do słownika i zbadajmy, kim jest „koleś”. Otóż słowo pochodzi z gwary miejskiej i oznacza: kolegę, kompana. Nie jest to więc pejoratywnie zabarwione słowo. Czy nazwanie sędziów „kolesiami” jest więc nieprawdą? No chyba nie, skoro wszyscy tam na pewno się dobrze znają. Ani nie jest obraźliwe. Wiec jaki występuje problem? Oczywiście każdy z nas chciałby, by w takich instytucjach, jak sądownictwo, nie dochodziło do towarzyskich relacji; by ludzie udawali, że się nie znają i służyli obiektywizacji prawa… Ale niech każdy z nas zada sobie pytanie, czy to jest możliwe?

  37. Zapomniałem dodać, że to jest tylko moja opinia. Poczuliśmy się źle nie tym, że padło takie słowo, jak „kolesie”, tylko dlatego, że ktoś (reprezentant przeciwnego światopoglądu) powiedział na głos coś, o czym większość z nas myśli i się z tym tak naprawdę zgadza. Gdyby to powiedział Palikot lub Niesiołowski, oburzenie byłoby takie samo, tylko pochodziłoby z innej strony fanatyków politycznych.

  38. Idąc tym tokiem myślenia, to uchwały Sejmu to też tylko opinia. Hulaj dusza piekła nie ma.
    Jeżeli chodzi o „kolesi”, to trzeba z tym naszym wymiarem sprawiedliwości coś zrobić. Trwanie w tym stanie jest trudne do wytrzymania, funkcjonuje gorzej aniżeli służba zdrowia. Boję się dwóch rzeczy; udaru mózgu oraz polskiego wymiaru sprawiedliwości

  39. Rafał KOCHAN
    28 kwietnia o godz. 12:20
    Sędziowie mogą w życiu prywatnym być kolegami z jednej piaskownicy; może też razem chodzili na imprezy suto zakrapiane i z tańcami na stołach.
    Mam jednak przekonanie, że założywszy togę stają pełnoprawnymi i obiektywnymi prawnikami i, jak Temida, ślepymi na swoje znajomości…
    Tego oczekujemy i wymagamy, żeby byli sprawiedliwi i działali profesjonalnie.
    Reprezentują wszak naprawdę ważne instytucje naszego życia publicznego i nie mam akurat znaczenia,kto jest ministrem i jakich swoich fachowych kolegów wprowadził do zarządzanego przez siebie ministerstwa.
    Wszyscy chyba oczekiwaliśmy, że brak ogłoszenia w dzienniku Ustaw nie zmieni samej istoty orzeczeń i wyroków; dla niektórych spotkań kolesi.
    Zbyt wiele jest lekceważenia prawa ze strony PIS, żeby pozwalać jeszcze na nieposzanowanie autorytetu poszczególnych sędziów.
    Mieliśmy niedawno „spotkania przy ekspresiku i ciastkach z cukierni”; w tak zawoalowany sposób PIS samo niszczy niezależne instytucje.
    Nie zgadzam się na to, nie podoba mi się.

  40. konstancja
    28 kwietnia o godz. 13:04

    Rozumiem twoje przekonanie, ale obawiam się, że nie przystaje ono do rzeczywistości, przynajmniej tej polskiej. Aż nadto jest przykładów na to, jak to środowisko sędziowskie/adwokackie (podobnie, jak lekarskie, ale chyba jeszcze bardziej) jest zepsute i bardzo relatywne w orzekaniu pewnych wyroków, gdy mają do czynienia z kimś, kto pochodzi z ich środowisk.

  41. @NeferNefer,
    Moje wynurzenia zabrzmiały, jak zarzut, a ja wcale tego nie chciałem, tym bardziej, że Gospodarz sam, niejednokrotnie, dawał do zrozumienia, iż takie, szerokie spektrum tematyczne, mu nie przeszkadza, udowadniając to, choćby tym, tolerował nawet prozelityzm, którego dopuszczali się tu pewni dwaj misjonarze, albo pisopatów w rodzaju Jacka NH, który unika już tego blogu (bloga), jak Kaczyński protetyka dentystycznego.
    Rozumiem Twoja tęsknotę do stabilizacji, zważywszy na to, że jej deficyt niepokojąco się powiększa, ale głowa do góry, i tak zrobimy swoje – jesli nie w tym wątku, to w kolejnym. Tak nam dopomóż Gospodarz. 🙂

  42. anumlik,
    Strzelasz kulą w płot; sprawdziłem wpis autora z 18.04.2016. kiedy były jeszcze dłuższe przerwy pomiędzy artykułami i policzyłem.
    anumlik – 33
    sugadaddy – 1
    To chyba jednak Ty powinieneś z Tomaszem się modlić.
    Nie uważam za zbyt mądre, podkładanie się samemu w imię solidarności z TWA.

  43. Naszła mnie rozbudowana refleksja (oczywiście wyłącznie w formie opinii) związana z rozpoczynającym się okresem szaleństwa komunijnego.
    Pomyślałam sobie z westchnieniem nadziei, że gdy osiągnie stosowny wiek Zosia @Żorżyka, może będzie po temacie w ogóle, czyli jego córcia nie posłana do komunii, będzie jedną z wielu, a nie wyjątkiem potwierdzającym regułę.
    Tymczasem paranoja wokół rzeczonego wydarzenia nasila się. Wielu rodziców nawet się zadłuża na poczet przyjęcia komunijnego, które zaczyna konkurować z weselnym, a wartość „przyzwoitego” prezentu (anno domini 2016) powinna wahać się między 1000 a 2000 PLN. Podobno hiciorem jest…dron.

  44. (spod okna)

    @jobrave
    28 kwietnia o godz. 13:28

    Oj tam. Ja się o byle co nie obrażam. Patent na doprowadzanie mnie do jasnej cholery ma tylko jedna osoba której tu już bardzo długo na szczęście nie było. Chociaż za nadętymi bufonami też nie przepadam.
    I piątka za obiecane przyszłe warcholstwo (takie malutkie, w towarzystwie Maryni)

    @mag

    dronie, stróżu mój…

  45. Rafał KOCHAN
    28 kwietnia o godz. 13:10
    Umyka Ci Rafale pewna ważna rzecz. Z pewnością masz rację, że sędziowie nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, ale nawet tak niedoskonali jacy są, nie mniej jednak są niezbędni, zresztą podobnie jak politycy, co do których możemy mieć dużo więcej zastrzeżeń.
    Zdarzają się przekupni lud nieudalni sedziowie piłkarscy, ale chyba nie bardzo możemy zlikwidować tę funkcję, bo bez tych arbitrów żaden mecz piłkarski nie mógłby się odbyć.
    PIS zamierza właśnie do rozmontowana aparatu sprawiedliwości, powołując się właśnie na jego niedociągnięcia, na jakiś przewlekły proces, albo niejasny werdykt jakiegoś sedziego (no choćby próba wypuszczenia za kaucją Dubienieckiego)
    Nie jest dobra metodą, aby niedoskonałości aparatu sądowniczego „naprawić” likwidując ten aparat, ewentualnie sprowadzając go do roli posłusznej wydmuszki, co równa sie praktyczne likwidacji tego aparatu.
    Jest to typowo bolszewickie myślenie. Marks dostrzegając wszelkie nadużycia kapitalizmu postulował obalenie tego systemu i wprowadzenie na jego miejsce „racjonalnego i sprawiedliwego”komunizmu.Efekty znamy.
    Niestety żyjemy w niedoskonałym świecie, możemy ten niedoskonały świat poprawiać, ale zawsze znajdą się w tym świecie jakieś niedoróbki, niedoskonałości. Nasze organizmy ciągle podlegają chorobom, nie są doskonałe. Zadaniem lekarza jest znajdowanie środków, leczenie, ale nie stworzenie doskonałego organizmu, który nigdy nie będzie chorował i nie umrze. A tak wydaje się wszystkim totalnym naprawiaczom tego świata. Oni nie będą się bawić w jakieś „poprawki”, tylko zmierzają do stworzenia idealnego organizmu bez chorób, społeczeństwa bez ułomnych prawników, sprzedajnych polityków, czyli bez prawników, bez polityków. Na placu pozostanie najwiekszy doktor, największy najuczciwszy sędzia, najgenialniejszy ekonomista pozbawiony tych wszystkich wad, niejaki JAROSŁAW KACZYŃSK
    A kto go wybrał do tej roli, kto go namaścił ? No jak to kto ? Sam Jarosław Kaczyński

  46. NeferNefer
    g.12:14
    Wrócą, wrócą.
    Też za nimi tęsknię.

  47. @sugadaddy
    Masz jeszcze sporo do policzenia. Gwiazdków na niebie, ziarenek piasku na pustyni, kaw wypitych pomiędzy jednym pieprzeniem w bambus a drugim. Co zaś do „pieprzenia w bambus”, to taki był (i jest) sens modlitwy Akwinaty, a nie o ilości pieprzeń na jeden wpis. Przy okazji wyszło, że nie doczytujesz postów do końca, albo celowo pomijasz puenty. Moja, z postu o godz. 12:00, jest prosta jak końcówka cepa – Uprzedzając jego (znaczy Twoją) ripostę, i na siebie taki nakaz nakładam (znaczy modlitwę ś. Tomasza). Tak tedy dydaktyczny smrodek – To chyba jednak Ty powinieneś z Tomaszem się modlić – jest przykładem kuli walącej w płot.

  48. Jedyny ksiądz, którego mogłabym akceptować. Poznajecie?
    http://static.prsa.pl/images/92d71a60-16b2-4307-a06d-2d5d7d20c0ef.jpg

  49. act (5:39)

    – Doktorze, ale czy moglbym otrzymac druga opinie?
    – Alez tak, jest przy tym pani strasznie brzydka.

    Jest SLUSZNIEJSZA interpretacja tej akurat historii nt. tzw. second opinion

    Rodney Danderfield odbyl, w swoich ODPOWIEDNIM , 65+ wieku, DOROCZNE badanie medyczne. Dzisiaj czlowiek juz nie zyje, swiec o swiec Panie nad Nim, wesolkiem niepoprawnym. O Jego duszy nie wspominajmy bez potrzeby..

    Ale wracajac do tOmatu

    Po FIZYCZNYM przeegzaminowaniu pacjenta – finger and all – i po odpowiedniej analizie wynikow takowych badan, lekarz mowi do Roney’ego:
    – Rodney, Ty musisz sie postrzymywac od uprawiania seksu przez nastepne pol roku. Chodzi o podejrzenia rakowe prostaty. Bedziemy robic dalsze testy

    Rodney na to:
    – Doktorku, tylko nie to. Na nieuprawianie seksu przez pol roku diagnoze mi wystawiasz? Ja nie akceptuje takiej diagnozy! Ja chcem second opinion w tOmacie.

    A doktor na to:
    – Chcesz second opinion, Rodney, w prawie twojego raka prostaty? No to ja ci przyznaje prawo do second opinion w sprawie.

    I lekarz zaaplikowal Rodney’emu second finger

  50. mag
    28 kwietnia o godz. 14:53
    A tak wygląda Twój ulubiony biszop. hihi.
    http://bi.gazeta.pl/im/6d/bc/10/z17547373Q,Jerzy-Urban-w-programie–Skandalisci-.jpg

  51. Rafał KOCHAN
    28 kwietnia o godz. 13:10
    wiem o tym zepsuciu środowisk, co nie znaczy, ze można odpowiedzialność poszczególnych członków tych środowisk rozciągnąć na wszystkich lekarzy, adwokatów, sędziów i kogo tam sobie jeszcze wymyślimy.
    Sam minister tego czy owego nie ma prawa mówic o swoim środowisku, swoich podwładnych, a szczególnie minister sprawiedliwości i prokurator, ze wszyscy kradną, są kłamcami itp.
    Od przełożonych oczekuję skierowania sprawy do sądów, gdy są dowody – niepodważalne!!
    Inaczej utopimy sie w bagnie.

  52. Żorż Ponimirski
    Moje serce jest jednak po stronie zwykłego plebana (jak się nazywa ta czarna czapeczka a la rogatywka?).
    Urban nawet w fiolecie czy w bogtao wyszywanym ornacie w ogóle mnie nie kręci. Nihil novi, gdy chodzi o tego pana.

  53. @Lewy..

    Daleki jestem od ostentacyjnego kontestowania instytucji sądowniczych. Jednak z drugiej strony nie widzę powodu, dla którego mieliby ludzie z nimi cackać się i robić z sędziów święte krowy. Już katabasy nabyły zwyczajowe prawa świętych w tym kraju, po co jeszcze sędziowie i inne grupy zawodowe miałyby iść tą drogą? Jeśli uważamy, że jakaś grupa zawodowa niedomaga, to nie widzę przeszkód, by o tym głośno mówić czy pisać. Dotyczy to zarówno takich ludzi zwykłych, jak my, a także polityków i inne prominentne osoby. Skoro wśród społeczeństwa panuje takie a nie inne przekonanie, to dlaczego politycy mieliby udawać, że nic się złego nie dzieje i przemilczać takie niewygodne sprawy? W imię poprawności politycznej i tzw. dobrych obyczajów? Dzięki takiemu podejściu pogłębia się właśnie rozdźwięk pomiędzy ludźmi a klasą polityczną, a przecież chcielibyśmy, by było inaczej?

  54. Pleban, biszop, jeden kij, tylko kaliber inny. Nie wiem o jaką czapeczkę chodzi, ja noszę kaszkiet. 😉

  55. IMHO uwazam, , ze nadmierne uzywanie slowa „opinia” to ulomna kalka jezykowa z angielskiego, a moze amerykanskiego- gdzie jest to bardzo popularmy zwrot. „In my opinion” IMO czyli moim zdaniem, lub tez „In my humble opinion” IMHO czyli moim skromnym zdaniem. Chyba wszyscy spotkali sie juz z tymi skrotami. Te zwroty na codzien bardzo lagodza temperature dyskusji. Nie wiem czy w Polsce dodaje sie slowo „moja” i kto wogole to uzywa. Politycy, dziennikarze, lud?
    Bylam ostatnio na spotkaniu z Salamanem Rushdi. Nie, nie o polityce bylo, ani o muzulmanstwie, ale w duzym stopniu o jezyku pisarzy, w tym angielskim. I wtedy mi sie przypomnialo jak zostalam tu wykleta, ze smialam watpic w cud Kosinskiego, ktory po 3 latach pobytu w Ameryce napisal ksiazke po angielsku. Nie bede przytaczac jego wywodu na ten temat, ale mysle, ze oszustwo Kosinskiego zbylby wlasnie tym slowem. Ciekawie mowil o zmaganiu sie Nabokowa z materia tego jezyka, a takze swoim, chociaz byl to wlasciwie jego pierwszy i jedyny jezyk edukacji. A wogole swietny facet, spotkanie prowadzila mloda Iranka, co z kolei zna 6 jezykow.

  56. Żorzyku
    No o taką czapeczkę mi chodzi, co ją widać na głowie „plebana” Artura Andrusa.

  57. @mag
    Ta beretka katabasowska nazywa się biret.

  58. anumlik,
    Napisałeś:”@sugadaddy zapodaną modlitwę Akwinaty sam powinien częściej powtarzać. ”
    Jako że nie będziemy chyba wracać do przeszłości, na potwierdzenie tego co napisałeś, będziesz musiał punktować ” pieprzenie w bambus”
    w moich komentarzach.
    Polecam się Twej wiwisekcji.
    PS.
    Jedyny problem w tym, że to co dla jednego jest „pieprzeniem w bambus”, bo odnosi się do treści wpisu, dla drugiego najgłupszy banał i nudziarstwo, jest fajne bo napisane przez kogoś kogo się lubi.
    Tak działa TWA.

  59. Mimo wszystko nie sadzę, że Kaczafi jest aż tak zdolnym językoznawcą jak Stalin, chociaż ma niewątpliwie talent do tworzenia neologizmów, a zwłaszcza skutecznie udaje mu się zmieniać dotychczasowe znaczenia poszczególnych wyrazów i pojęć.
    Oczyma spiskowej wyobraźni widzę sztabik (bo niekoniecznie zaraz sztab) ludzi pracujących 24h nad przekazem PR, w którym słowo staje się ciałem wyrazistym, jakie może kreować tylko wuc.

  60. @mag
    28 kwietnia o godz. 15:37

    Nie tylko to – ale każda produkcja Kaczafiego jest skwapliwie podchwytywana, nie tylko przez popleczników ale i przez obóz przeciwny. Każdy jego „element animalny” „gorszy sort” „czarne jest czarne” wręcz wchodzą do obiegu w życiu codziennym a nawet są głoszone z dumą przez taki KOD (o sorcie) są szeroko komentowane w prasie, nawet w Polityce, nawet przez takie tuzy jak Paradowska i red. nacz. Baczyński. Nie widzę oczami duszy mojej żadnego think tanku (albo lepiej thick tanku) wymyślającego mu te szmoncesy i podającego je na tacy, myślę że zdolny jest to tego sam. Pytanie czy podszeptuje je takiej Mazurek czy to ona sama (wątpię) wyjechała z inicjatywą.

    Czasami myślę że te bomby wrzuca po to żeby publisia miała co szeroko komentować i w zależności od obozu spijać z ust bądź dławić się takowym. A tym czasem posadki i przekręty aż furczą.

    Paczcie państwo, było na temat. Aż się spociłam. 😛

  61. I dobre podsumowanie Lisa:

    http://tomaszlis.natemat.pl/178509,chamowa

    Oczywiście to tylko „opinia tego pana”.

  62. Przepraszam, może to ostatni, co tak po konkretach chodzi, nie dbając o polityki. Jest to zamknięcie tematu pt. „Przebudowa kanału Jamneńskiego” z cyklu „A to Polska właśnie”.

    Przesyłam dwie pary fotek ujścia kanału Jamneńskiego. W każdej parze jedna jest historyczna (ta słoneczna) – z listopada 2011 roku, kiedy kanał był w stanie dzikim, druga – dzisiejsza z 28 kwietnia 2016 roku. Wszystkie przedstawiają zamulone ujście kanału po sztormie. Na jednej parze fotek moje buty stoją mniej więcej pośrodku nurtu, który został przez sztorm zaniesiony piaskiem. Zabetonowano kanał i zbudowano falochron właśnie po to, by więcej w tym miejscu buty już nie stały, lecz by szparko, bez piaskowych przeszkód płynał nurt. Na dzisiejszej fotce widać, że buty wbrew woli projektantów i wykonawców po staremu sobie stoją, a przez ujście kanału można przejść suchą nogą. Wywalono 40 milionów po to, by niczego nie zmienić. Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł, teraz trzeba zawołać dojar…tfu!…koparkę. Dobranoc.

    https://lh6.googleusercontent.com/-bIREHccE2kE/VyJDs-ndDsI/AAAAAAAAHkg/Ln_Wu2tEtk4xueKp7_llnLtYvmQF43R1wCL0B/w721-h541-no/Zdj%25C4%2599cie0996.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-K9YbzJvOSYQ/VyJDeCpxRtI/AAAAAAAAHkc/wm53GkvT2uo0u7Y-nMJGYLJgB3I936ecwCL0B/w962-h541-no/DSC01731.JPG

    https://lh6.googleusercontent.com/-f26u4R7-1gQ/VyJDs20QOrI/AAAAAAAAHkk/ulnMneTPlAQnAzZt1hmt737TFd6sr90WQCL0B/w721-h541-no/Zdj%25C4%2599cie0994.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-vLZiD8zewSU/VyJDeBsoqGI/AAAAAAAAHkY/VdfnbBv8d4Eh3UC9KgkMAqRG0YilPJIOgCL0B/w962-h541-no/DSC01736.JPG

  63. pombocek
    28 kwietnia o godz. 19:49
    czy sprawdziłeś, kto byl pomysłodawcą i projektantem tego lania betonu i braku efektów. Bo efektów nie widzę…

  64. Opinia wystawia swiadectwo opiniodawcy.

    Weryfikuje, jak zwykle czas…

    Opinia jest o tyle „bezpieczna”, ze moze byc mylna.

    Mylna opinia nie wytawia opiniodawcy zlego swiadectwa, bo to byla tylko opinia… . A nie Zdecydowane i absotlutne twierdzenie.

    W ten prosty sposob, wyraza sie rowniez modne ostatnio domniemanie konstytucyjnosci

    Opinia jest modna dupokrytka dla wszelkiej masci naciagaczy, oszustow, przestepcow i wszelkiej innej intelektualnej holoty.

    Powyzsze jest oczywiscie tylko i wylacznie moja prywatna opinia, na temat opinii. (lol)

  65. NeferNefer
    28 kwietnia o godz. 18:34
    Na chandrę powodowaną wydarzeniami w Najaśniejszej proponuję przy okazji wypadu do Londynu , Camden Town, a tam (po naszemu) jarmark.
    Najlepiej w sobotę. Jednorazowe. Zeby to ogarnąć trzeba dobrych paru godzin , lepiej pół dnia. Na wszelki wypadek – metro: Northern, stacja Camden Town.

  66. pombocek
    28 kwietnia o godz. 19:49

    Czyli jest dobrze i chwalmy pana naszego ament co zsyła na nas czarną ospę która jest dowodem na istnienie bozi która ma dla nas wspaniały plan dzięki czemu im więcej człowiek cierpi tym jest bardziej upewniony że został wybrany do zbawienia w czym nas dalej upewnia Lolek i jego Michalik co jest dowodem na istnienie prawa bożego prawego bo nie lewackiego i Pawłowicz Krystynę.

    Ale ja nie o tym, chociaż to jest najważniejsze w życiu i na tym polega sens istnienia tysiącletniej Polski i polskiego Polaka.

    Ja o tym, że te czterdzieści milionów nie tyle nie zmieniły niczego, ale rozwaliły przyrodę w stanie z grubsza naturalnym i w miarę tanim. Za te 40, rozwalono, nie działa, ale utrzymywać trzeba. Trzeba nieba, żeby to się wszytko jakoś trzymało, co jest dowodem na istnienie świętości Świętego Ojca Świętego.
    No i tyle mam do powiedzenia, czyli nawet więcej niż dobra zmiana, co mówi, że Sąd Najwyższy to banda kolesi.
    I ament w pacierzu.

  67. Nefcia – 18:10

    „Każda produkcja Kaczafiego jest skwapliwie podchwytywana, nie tylko przez popleczników ale i przez obóz przeciwny.”

    Z tym skwapliwych podchwytywaniem kazdego slowa wymemlanego przez Takiego Jednego to i na tym blogu niezle sobie radzimy

    Matka Polka sp. Jadwiga musi z duma z gory spogladac na to cud(actwo). Przez siebie zniesione i w bullach wyklute. Bull z bullshitu wywodzacy sie.

    Wiem, wiem. Kaczshit jest zesranstwem zupelnie roznym od bullowej sranfaronady

  68. Kanał Jamneński to pikuś……

    Jeżeli te same warunki hydrologiczne panują w okolicach planowanego kanału przez Mierzeję Wiślaną, to ktoś będzie miał fuchę życia na pogłębiarce obsługującej drożność tego obiektu…..
    Wynaleziono zdaje sie perpetum mobile do kręcenia lodow…….

  69. Kaczafi ma talent niezwykły.
    KAŻDE słowo prawie, wypływające z jego ust, zmienia się w insynuację.
    Nie za bardzo wiadomo, jak to robi, jakie techniki stosuje.
    Tembr głosu, akcentowanie, mowa ciała?
    Ale ładunek pogardy, poniżenia oponentów, sugerowanie ich podłości, jest niesamowity.

    Ponizyć innych, by wywyższyć siebie, to stara technika.
    W jego wydaniu, mistrzowsko opanowana.

  70. Wracajac, na moment, do poprzedniego tematu wpisu Panajackowego. Tego o Światowych Dniach (i nocach) Młodzieży. Ale wciaz podtrzymujac Wielki Temat bullshitu

    https://d-nm.ppstatic.pl/kadr/k/r/ad/20/569355e5ecbc1_o,size,933×0,q,70,h,d6fbfd.jpg

    „Bedzie pranko czy to drugie?”

  71. „Gowno zamiast pranka bedzie. Bo ciota zamiast owulacji zawitala”

  72. wiesiek59 (22:05)

    „Kaczafi ma talent niezwykły. KAŻDE słowo prawie, wypływające z jego ust, zmienia się w insynuację. Nie za bardzo wiadomo, jak to robi, jakie techniki stosuje.”

    To dlatego ze nie bardzo wiadomo jak on to robi, nie wszystkim nam sie udaje go chocby w przyblizeniu nasladowac.

    Ja na przyklad staram sie i staram. I nic. Najwyrazniej, nie tylko niezwyklego talentu nie tu. Tu po prostu nie ma talen-tu

  73. Pan Jacek pisze (Andrzej rysuje, a Czesław śpiewa):
    „Na naszych oczach słowo „opinia” traci swoje dotychczasowe znaczenie, stając się wręcz negatywnie nacechowanym zwrotem oceniającym. Nie jest to jedyne słowo, które w trwającej obecnie walce politycznej o „nadbudowę” – o narzucenie w sferze publicznej języka zafałszowującego rzeczywistość – doznaje czegoś w rodzaju transmutacji. Podobnie dzieje się z takimi słowami, jak patriotyzm, naród, polskość. Proszę samemu dopisać do tej listy inne, które także, używane i nadużywane w języku propagandy, stają się kalekami językowymi, bo tracą nagle jakąś część swojej własnej tożsamości i historii, a więc również znaczenia.”

    Człowiek, pozbawiony słowa, jest pozbawiony rozumu.
    Pozbawianie człowieka słów, ich utrwalonych znaczeń, kontekstów, zastosowań, o co dbają od setek lat staranni twórcy słowników, leksykonów oraz zasad pisowni, pozbawia człowieka zdolności komunikowania się z drugim człowiekiem i z sobą samym. Człowiek, pozbawiony zdolności władania klarownym słowem jest pozbawiony zarówno prawa ludzkiego, jak i własnej tożsamości w obszarze, w którym słowo jest niezbędne.
    Takiemu człowiekowi pozostaje komunikacja pozawerbalna, która jest co prawda głównym narzędziem komunikacji, wspólnym ludziom i zwierzętom, ale zarazem cofającym człowieka do stanu animalnego. Ta „animalność” jest zresztą już częścią narracji Kaczyńskiego. „Element animalny” to animalna niezdolność do komunikacji werbalnej, stan najwyższego pożądania ze strony Kaczyńskiego. Najlepszy dla niego wyborca, „prawdziwy Polak”, „suweren”, to człowiek pozbawiony tożsamości, okradziony przez Kaczyńskiego z języka i zdolności wyrażania rzeczy, a więc niezdolny do „zestrzelenia myśli w jedno ognisko”, jak chciał Mickiewicz, by się zebrać, zespolić, stworzyć żywe społeczeństwo, porozumieć i sprzeciwić Kaczyńskiemu. Ma to być człowiek bez właściwości innych niż te,których chce Kaczyński i równolegle – biskupi. wtedy będą nieustające rządy Kaczyńskiego,nieustające „prawo i sprawiedliwość” i nieustająca prawidłowa „Polska”. Pozbawiona co prawda obywateli, żywych ludzi, a właściwie ludzi w ogóle, jednak pełna „wyborców” animalnych i napełniona „suwerenem” będącym surogatem przedczłowieczym, co całkowicie pozwoli Kaczyńskiemu tym surogatem powodować.

    Jest to bardzo prawidłowa, bardzo polska, narodowa i bardzo katolicka perspektywa. Wszystkie one się ze sobą wzajemnie zgadzają w sprawie odczłowieczenia człowieka.
    Przedczłowiek animalny to „Prawdzwy Polak”. Vivat Polonia, vivat profesores doctores smolensis.
    Co jest dowodem na istnienie Świętego Ojca Świętego Giewontowego i bozi jego jezuskowego.

    A teraz przystąpmy do komunii, czyli do konsumpcji.
    I jest fajnie, ale nie beznadziejnie.

  74. „Dusza jest zywym trupem. Czyli, zombie”

    Nie wiedzialem o tym

  75. Dajmy tu taka scenke rodzajowa. Z realu pochodzaca zreszta. Na ok. 99% realu

    Babciusia wraca z zakupow i zmierza wprost do sypialni. Zamyka drzwi za soba. Za jakis czas slysze:
    – show time!

    Poniewaz nie jest to jakas zupelnie i calkowicie nowa jakosc, udaje pukanie:
    – mozna?
    – prosze, zapraszam!

    Co widze, po wejsciu. Babciusia figuruje w rozowej nightshirt – nie pierwszej i nie ostatniej, o ile wiem – dlugosci grubo powyzej kolan, mowiac skromnie. Ale nie dlugosc wazna tu jest. Wazna jest TRESC. O NADRUKU mowie ja tu.

    Bo ten taki jest. Litery powiekszone na uzytek ‚pewnego wieku’:

    DON’T WANNA
    DON’T HAVTA
    NOT GONNA

    – No? – zapytuje, pytajaco, Babciusia.
    – Bardzo becomming – mowie ostroznie.
    – Come on! – ona, zniecierpliwiona. – Widze ze bez drugiej strony siem nie obejdzie.

    I w tym momencie Babciusia dokonuje piruetu 180. Czyniac to na swoim najnowszym bionic biodrze. Do moich ocz trafia nowa wiadomosc. Litery wciaz powiekszone stosownie do wieku odbiorcy:

    IF TIS AIN’T GETTIN’ YOU MOVIN’
    NOTIN’ EVER WILL

    Pozostala reszte wieczoru spedzilismy odmawiawiajac stosowne pacierze

    PS. Poczynilem zalozenie, iz po TEJ godzinie polonijne MARKI zaczynajo wylazic na blog. Wiec, mag(usiu), moje wyrazy apologenckie kieruje w twoja strone. Chodzi o ten obcojenzyczny wklad. Ktoremus ty przeciwna z natury swej. A ja, po prostu, kieruje swoje intelektualnie i jezykowo napompowane tresci w strone Polonusow zamorskich, im sie probuje przypochlebiac

  76. Ortequ

    Kaczynskiemu sie ta sztuka udaje, bo on mowi cala prawde, tylko prawde, i bozia mu w tym dopomaga.

    Tyle, ze on mowi prawde na odwyrtke…

    JAk mowi, ze nie bedzie zemsty, to oznacza to,ze sie bedzie mscil jak jasna cholera.

    JAk mowi, ze bedzie rozmawial, to znaczy ze on bedzie mowil, a reszta bedzie sluchac. I nie tylko sluchac, ale i robic co on mowi.

    I daletgo sie mu tak dobrze udaje, jak jakimus biskupowi. Im tez sie udaje. Co stana przy oltarzu, to wina sie napija, oplatkiem zakasza, a publice wmawiaja, ze to krew i cialo … Pijaki i zaklamancy. A na dodatek maja to niemal za darmoche, bo za „co laska”.

    I jeszcze jedno podpatrzyl JAroslaw, mianowicie podpatrzyl „ciag technologiczny”.

    „Ciag technologiczny” jak go opisal Jaroslaw, wyglada tak:
    1) przyznanie sie do winy = spowiedz szczera
    2) osadzenie i wyrok = osadzenie i wyznaczenie pokuty
    3) odbycie kary = odpokutowanie
    4) zalowanie za przewiny = zalowanie za grzechy
    5) I dopiero w tym miejscu moze nastapic wybaczenie, choc uwaga , cale nie musi, wiec nie = lasce wybaczenia gwarantowanej w kociele

    NAjwyrazniej Jaroslaw nie doslyszal ostatniego elementu „ciagu technologicznego”, albo uznal go za zbedny, bo zbyt humanitarny w stosunku do wrogow.

  77. Wiesz, loniu. Widze iz musze inke na przyzbe wysypac. Przepraszam za wczesniejsze niejasnosci

    Twoje wynaturzenia nt. Jaroslawowego niedoslyszenia, czy czegokolwiek innego w dziedzinie jego ‚elementu ciagu technologicznego’, czy innego jego, lub twojego, slowotoctwa, wykraczaja poza moj zakres zainteresowan. Ja tiebia very sorry przepraszaju za ewentualna mylna aszibke w danym tOmacie.

    „Madrosci” Mao Tse Tunga zostaly napompowane poprzez przytaczanie, ustawiczne i upierdliwe, tychze. Wedlug mnie – ‚w mojej opinii’ – zmierzamy do tego samego fenomemu z „madrosciami” guru Jaroslawa debila. Ja wysiadam na najblizszym przystanku tego intelektualnego underground.

    Jesli ONI jeszcze nie skasowali nastepnego przystanku..

  78. „Dyskusje z debilem nobilituja debila.”

    Czy ten fakt nigdy nie zawital pod strzechy?

  79. Czy istnieje choc jedna liczaca sie figura polityczna w kaczystowskiej Polsce, zdajaca sobie sprawe z faktu, iz kaczyzm to srajduchy i posranie i nic wiecej?

  80. Konstancja
    28 kwietnia o godz. 20:54

    Ktoś nawet poszedł siedzieć, ale za przekręty, nie za wariacki projekt. Urząd Morski w Słupsku, który zarządza ochroną brzegów morskich Pobrzeża Koszalińskiego za 132 miliony – z czego jakieś 110 milionów daje Unia – chwalił się nawet, że pomysł falochronu na palach jest pionierski. Faktycznie chyba nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by tak dużo zrobić, żeby nic nie zrobić. Naukowcy wzięli pod krytyczną lupę cały interes już jakiś czas temu, ale budowa sobie szła, aż doszła – bo była kasa do wzięcia, tak mówili trzeźwi (ja nie byłem najpierw trzeźwy – podziwiałem). Do czasu zabetonowania kanału morze zasypywało ujście, wpadała koparka, udrażniała i grało – to była rutyna. Teraz Jamno opadło nawet o 80 cm i średnia głębokość jest 1 metr, a powinna być 1,8 metra. Teraz przez to sztormowe zasypanie ujścia poziom jeziora powoli się podnosi.

    Gdyby zamiast wrót i falochronu zrobiono obejście kanału ze śluzą dla jachtów (jak było obiecane) i zwodzony most, czyli umożliwienie mojemu okrętowi wypływania z jeziora na morze i odwrotnie, byłaby wdzięczność żeglarzy, wędkarzy i nie byle jaka atrakcja turystyczna. Teraz też właściwie jest atrakcja… Tyle że nie każdy ją widzi.

  81. Tanaka
    28 kwietnia o godz. 22:35

    Wzruszyła mnie w Twojej mądrej analizie „prawidłowa Polska” Kaczki i Kościółka. Te dwie strony, które z przyczyn taktycznych nie są sobie wrogie, faktycznie nauczają, jakby pod powierzchnią realnego życia krył się jakiś wzorzec – odpowiednik tych z Sevres – Polski, więc wystarczy odrzucić to, co zbędne i się wyłoni coś cudnego, gotowego, co przez wieki czekało na odkrycie. Małorolni dają się na taki język nabierać, bo to coś jak raj, niebiańskie łąki, motylki, same cudne achy i ochy. Jak się już nabiorą, żadna siła ich od tych motylków nie oderwie.

    Jednym z językowych narzędzi do tworzenia motylków w wyobraźni jest wyraz „prawda” i pochodne – o czym mi się już napomykało – czyli „prawdziwy”, „naprawdę”, „prawidłowy”. Podstawa słowotwórcza „prawd” ma taką siłę rażenia, że nie potrzebuje kobylastych dowodów, przekonywań ni świadectwa zmysłów. Wystarczy powiedzieć, że coś jest prawdą, jest prawdziwe, jest naprawdę, jest prawidłowe – i wszystko jasne. Lub odwrotnie: jest nieprawdą, jest nieprawdziwe, jest nieprawidłowe – i też wszystko jasne. Zamiast dowodzić, że my mamy rację, wystarczy powiedzieć: „Taka jest prawda”. Kto będzie śmiał wystąpić przeciw „prawdzie”? Najpiękniej wyraził moc „prawdy” gość prezentowany w Nowym Testamencie jako ewangelista Jan. Powiedział o sobie w trzeciej osobie: „A wiemy, że jego świadectwo jest prawdziwe”.

    Dziś w gazecie.pl jest zdanie:

    „Truskawki są idealne dla osób dbających o linię. A wiecie, jaka jest ich prawdziwa nazwa?”.

    No cóż, „prawdziwa” nazwa truskawek jest „truskawki”, ale skąd miałby o tym wiedzieć człowiek atakowany ze wszystkich stron „prawdą”, tym najbardziej propagandowym wyrazem we wszystkich chyba językach świata chrześcijańskiego, wyrazem, który jest tak jasny (jak promień słońca lub lepiej), że go nie trzeba wyjaśniać, definiować. Z tego, że truskawka jest hodowlaną odmianą poziomki, nie wynika, ze nazwa „truskawka” jest nieprawdziwa (co znaczy „prawdziwy”, „nieprawdziwy”?). Tak jak z tego, że człowiek jest zwierzęciem, odmianą małpy, nie wynika, że nazwa „człowiek” jest nieprawdziwa.

    Losy wyrazu „prawda” i pochodnych są dobrą ilustracją zagubienia człowieka poprzez język i tego, o czym mówisz: świadomego MODELOWANIA go przez demiurgowatych modelarzy z użyciem językowego narzędzia. Jednym z najpierwszych – lub najpierwszym ujawnionym w takiej obfitości – modelowaniem, obrabianiem, urabianiem człowieka za pomocą języka jest odmienianie w Starym Testamencie przez wszystkie przypadki „prawdziwy Bóg”, „prawdziwego Boga”, „prawdziwemu Bogu” itd.

  82. Tanaka
    28 kwietnia o godz. 22:35

    Brawo brawissimo! Dobrze żeś wrócił w dobrej formie señor Tanaka.

    A tak w ogóle to źle zacząłem i się poprawiam. Niech będzie pochwalony Kolos ze Świebodzina.

  83. pombocek
    29 kwietnia o godz. 7:37

    Pombocku w Jeziorze Umiłowany, siądźmy zatem na przyzbie i się wspólnie powzruszajmy.
    Otóż wzruszenie działa i na mnie. Jestem co prawda dziecko silnie zurbanizowane, czyli z wielkiego miasta, ale babcia moja jedna z dwóch, nie raz mi za dzieciaka opowiadała, że „ziemię należy wzruszyć na wiosnę” – żeby się rośliny lepiej rozwijały.
    Jest to przykład wzruszenia zarazem pięknego i praktycznego, do życia koniecznego temu, kto mało zurbanizowany, bo jak ziemi przy chałupie nie wzruszy, to mu ziemia plonu dobrego nie wyda i głód będzie na przednówku owocujący słabością organizmu, co z kolei przyzywa ospę czarną, na ten przykład, co jest Wielkim Darem Bozi, który to bozia ma dla nas Wspaniały Plan Życia.
    Mając w głowach brak urbanizacji, czyli mnóstwo siana, wsadzanego w te głowy pilnie przez kler miejscowy oraz Świętego Ojca Świętego, a w czasach współcześniejszych także i przez polityków, rozum ma człowiek jak to siano, przy czym siano łatwo pleśnieje, jak mu brakuje tlenu do swobodnego rozumowania. Pozbawiony jasnych pojęć o rzeczach, pozbawiony słów, słownika i zdolności produkowania myśli własnej, oraz aparatu krytycznej weryfikacji myśli cudzej i własnej pospołu, jest człowiek pozbawiony siebie, więc przedczłowieczy. Czyli animalny, jak to jasno wyłożył kaczolib.
    Kaczolib w ogóle bardzo jasno wykłada swoje credo, mimo, że niejasnym językiem. Mówi bowiem brzuchem, nie głową, w której ma skisłe siano. Ma wysoki poziom inteligencji, temu zaprzeczyć się nie da; inteligencja jednak – co wiadomo z ostatniego słownika nieskaczonego, oraz wiedzy naukowej, służy do dokonywania manipulacji. Zwłaszcza na własnym umyśle. Co kaczolib robi z wielkim przekonaniem.
    Żeby kaczoliba lepiej zrozumieć, należy słuchać i odbierać go bardziej bezpośrednio. Nie tyle poprzez przekaz werbalny, ale przede wszystkim słuchając głosu jego kiszek, oraz mowy ciała.
    Wsłuchiwanie się w cudze kiszki jest zajęciem w zasadzie lekarskim, bo poza tym dziwacznym i mało estetycznym, ale czas mamy przecież bardzo lekarski, wchodzący w czas psychiatryczny.
    Jest to czas animalny, „rybi czas” – jak zatytułował jeden ze swoich obrazów pewien czeski malarz. A artyści są artystami, ponieważ umieją przeczuwać w syntetyczny sposób, czas przyszły, i dawać temu wyraz.

    Z pewnością zauważasz, że od jakiegoś czasu, szczególnie silnie obecne w gębach gadających publicznie, ale i gębach gadających przy grillu, kasie w Biedronce, oraz nad stołem wódczanym i kluskowym, słychać nieustannie wyrażenie odmieniane przez przypadki: „tak naprawdę chodzi o to”, „tak naprawdę znaczy to…”, „tak naprawdę jest tak..”
    Mając ucho do mowy ludzkiej, a Ty masz znacznie większe i jeszcze czulsze, słyszę tą „naprawdę” nieustannie.
    Ta „naprawda” jest tym właśnie, o czym piszesz.
    Mówienie, co jest „naprawdę” idzie ściśle w parze z brakiem refleksji co się mówi i jak się mówi. Nie mówi się przy tym wprost, ale w sposób zakamuflowany. Pada zdanie nic nie znaczące, w którego środku ukryta jest fraza o tym, co jest „naprawdę”.
    Prawda jest taka, że jak ktoś powie co jest „naprawdę” to jest to prawda sama przez się.
    Jest to pochodna religijnego „zaprawdę”, co każdy animalny i bezrozumny wyznawca słyszy w życiu tysiące razy i łyka w kiszki bezwiednie, a następnie, wzdęty i czujący „zaprawdość” w sobie, wypróżnia się nią na świat.
    Wypróżnianie się „naprawdę” i „zaprawdę” jest dowodem na istnienie bozi oraz prawidłowość Polski i Polaka.

  84. Żorż Ponimirski
    29 kwietnia o godz. 8:25

    Ja, w zasadzie, jestem w dobrej formie. Chyba, żebym nie był. Czego dowodem jest to, że zacząłem zdanie od „ja”, co tępiła moja polonistka, mając słuszną rację.
    Albo odwrotnie.
    Masz też słuszną rację wychwalając Kolosa ze Świebodzina. Jak mówi niebieska książeczka: „ty nad kolosy wylatuj”.
    Albo jakoś tak. Albo odwrotnie.
    Co jest dowodem na istnienie Kolosa i księdza profesora Hellera.
    Jest to dowód jak cholerra.

  85. wiesiek59
    28 kwietnia o godz. 22:05

    Piszesz wesoło:
    „KAŻDE słowo [kaczafiego] prawie, wypływające z jego ust, zmienia się w insynuację.
    Nie za bardzo wiadomo, jak to robi, jakie techniki stosuje.”

    Wiadomo, jest to całkiem jasne, jest to oczywista oczywistość. On to robi z siebie. Sam z siebie, prawdziwego „ja”. Mówi sobą, ze swego głębokiego wnętrza przebogatego we florę bakteryjną.
    Taki jest, i tego mu nie odmawiajmy.

  86. Ze wam sie wciaz fce o jakims Kaczafim. Naprawde. Jak on to siagnal, iz nie ma dzisiaj wazniejszego tematu?

    Dla odwrocenia uwagi, wykorzystajmy najnowsze srodki wyrazu artystycznego Pana Gospodarza. Te z tumblr zaczerpniete

    http://65.media.tumblr.com/7595a5f0ca6deeb39eaa5dfd4b55a1e0/tumblr_nsf2zzwYBD1rqxd5ko1_500.jpg

    I przekazmy najnowsza NASZA prawde. Bo tylko nasza PRAWDA sie liczy. Na dzien, i na noc, dzisiejsza. Ta dzisiejsza prawda, obugenderowa, jest:

    SILA NIGHTSHIRT POLEGA NA CHECI JEJ ZDEJMOWANIA

    PS. Ta PRAWDA nie ma najmniejszego zastosowania w kaczynistycznej Polszy. W moim domu zreszta tez nie na 100%. Na 50% natomiast jak najbardziej. Ta Babciusia

  87. Tanaka
    29 kwietnia o godz. 8:38

    Trafiłeś prosto w moją obsesję. „Tak naprawdę” zaczęło się pojawiać epidemicznie chyba po roku 1989. Sprawdziłem, że było znane nawet przed wojną. Wtedy też raczej było wtrętem, ale ze śladem jakiegoś znaczenia, np. „właściwie”. W lepszej dla świętego Kościoła matki naszej rzeczywistości zaczęło znaczyć nic. Coś jak wtręty „kurwa”, „prawda”, „nie wiem”, „to znaczy”, „jak by na to nie patrzeć” i cała masa śmieci, które tylko zewnętrznie, z pozoru, są językiem służącym komunikacji. Sukces idiotyzmu „tak naprawdę” jest jedną z tysięcy ilustracji, oryginalną, niepowtarzalną w swej oryginalności jest papugomałpa człowiek. Również człowiek udzielający się na tym blogu, w które to gniazdo nie wypada pluć.

  88. Tanaka – 8:38

    „Wypróżnianie się „naprawdę” i „zaprawdę” jest dowodem na istnienie bozi oraz prawidłowość Polski i Polaka.”

    Polski i Polakow ‚wewnetrznych’ czy ‚zewnetrznych’? Bo to wazne, dla niektorych

  89. pombocek
    29 kwietnia o godz. 6:19

    brak różnic przed wylaniem betonu i po było widać gołym okiem; szkoda przyrody. I tego betonu, który mógł np. posłużyć do zbudowania niejednej ulicy.
    ……………

    na NAPRAWDĘ zwróciłam uwagę dość niedawno, a szczególnie nasiliło sie to zjawisko po 2005 roku, gdy mieliśmy u waadzy…
    Drażni mnie w przekazie słownym i pisemnym określenie CIĘŻKO, zamiast
    Jak mawiał Jerzy Dobrowolski- naprawdę – ciężko – jest coś takiego wymyślić i wypowiedzieć.(Dygresja- monolog w kabarecie Pietrzaka- uwielbiam od czasu do czasu posłuchać…)

  90. pombocek
    28 kwietnia o godz. 19:49

    Odkąd zobaczyłem na google map (zawsze oglądam w wersji satelitarnej) Kanał Jamneński, intrygowało mnie, czy da się przejść przy ujściu suchą stopą. Wiem, że się da, ale spieprzyli sprawę, a chciałem jechać w to miejsce na wycieczkę krajoznawczą, a widzę, że straciło swój urok. Szkoda tych okoliczności przyrody.

  91. Zaprawdę, powiadam, dzisiejszy felieton Moniki Olejnik jest przecudnej urody: ‚http://wyborcza.pl/1,75968,19994740,kolesie-onr.html

    Mam nadzieję, że pań redaktorek i panów redaktorów w poważnych gazetach nigdy nie zastąpią lampy elektronowe, playlisty, troglo-terliki czy inne betony.

  92. @pombocek Zorzik

    Ja bym zostawil w stanie naturalnym. Zdecydowanie lepiej i ladniej bylo. Ludzie to jak czegos nie spieprza…

    @Wiesiek

    Ten sam prad morski uformowal Polwysep Helski, Mierzeje Wislana i dalej Mierzeje Kuronska. Jak ja pezkopia, to bedzie to samo co z Kanalem Jamnienskim, a nawet jeszcze bardziej. Bedzie to co jest we Wladyslawowie, gdzie poglebiarka nonstop przerzuca na druga strone kanalu portowego, to co prad nanosi. Gdyby nie przerzucala, to bardzo szybko port zostalby zakorkowany naniesionym piaskiem.

  93. pombocek,
    A po co w ogóle sztucznie udrażniać ten kanał? Zapewne po takim sztormie poziom wody w jeziorze podnosił się z pół metra, po czym jak to się w końcu zaczęło wylewać, to kanał sam się udrażniał. To miałoby sens dla usprawnienia małej żeglugi, ale skoro postawili jakieś wrota przeciwsztormowe, to teraz kanałem można spuszczać tylko papierowe łódki. Czy po postawieniu falochronu piasek nie zaczął zasypywać tegoż falochronu i wód za nim – innymi słowy czy problem nie przesunie się za parę-paręnaście lat kilkaset metrów w głąb morza? (wyobraziłem sobie, że za kilkanaście lat falochron będzie fragmentem brzegu, wzdłuż którego odkładać się będą kolejne łachy piachu).

    Kanał Jamneński ma zaledwie 126 lat. Jeśli w tej chwili jego szerokość to ok. 100 metrów (zgadza się?), to znaczy, że Bałtyk przewala tam niewiarygodne iloci piasku i walka z tym piaskiem, zwłaszcza za pieniądze unijne, mające nas przybliżyć do cywilizacji, jest troszkę bez sensu?

  94. Ten „kanal”.. Czy to aby nie zart jakis pombocka?..

    —————————-

    A teraz too „naprawdę” i „zaprawdę”. Istniejace jako dowod na istnienie bozi oraz prawidłowość Polski i Polaka. Czy to na powaznie czy dla kaczych jaj jakijsis?

    Pragne przypomniec, na uzytek Polski i Polakow wewnetrznych oraz zewnetrznych, iz wstecznictwo nasze dzisiejsze dokonalo zwrotu 180. To co kiedys bylo Jackowem za kaluza, dzisiaj sie stalo bajorem w domu.

    Wyboru tego dokonali gorale nie w Chicago uplasowani od lat tylko ci po wlasciwej stronie oceanu wrosnieci w Gubalowke na ament.

    25 pazdziernika ub. roku z urn polskiej TWARZY wyszla GEMBA. I bendzie ta gemba nam towarzyla tera po wieczne czasy.

    No, chyba ze przyjdzie walec. Zawsze przychodzil w przeszlosci..

  95. Płynna rzeczywistość
    29 kwietnia o godz. 10:40

    Nie pamiętam sztormu, po którym jezioro podniosłoby się o pół metra. Nawet kiedy duł Ksawery, to owszem, poziom w kanale od strony morza podniósł się może i o osiemdziesiąt centymetrów, Ale gdyby ta woda szła do jeziora, nie podniosłoby się ono nawet o 10 centymetrów. Ksawery trwał bodaj dwa czy trzy dni. A trzy rzeczki plus inne cieki zasilają jezioro w wodę na okrągło i nic wielkiego się nie dzieje.

    Falochronu od strony morza piachem nie zasypie, bo jest na palach, więc woda i piasek przepływają pod nim. Ale piach odkłada się po stronie zawietrznej, między brzegiem a falochronem, tworzy wyspę, która potem przy większym sztormie zatyka kanał. Gdyby nie usuwać tego korka, może w niedługim stosunkowo czasie ląd doszedłby do falochronu. Jak umrę, będę z ciekawością obserwować, co się będzie wyprawiać.

  96. Płynna rzeczywistość
    29 kwietnia o godz. 10:40

    Zapomniałem podać. Obetonowany kanał ma 17 metrów szerokości, nieobetonowana, dłuższa część między mostem a jeziorem – ciut szersza, może ok. 20. metrów.

  97. @@pombocek,Tanaka
    Jest jeszcze nadużywane słowo „dokładnie”. Np.pytam; Czy zjadłeś już śniadanie ? pada odpowiedź:”Dokładnie ” I wtedy ja głupieję.
    Ale do rzeczy czyli do pytania, które Piłat zadał Chrystusowi, bo chciał się dowiedzieć, co to jest prawda.
    Filozofowie podają wiele definicji pojęcia prawdy
    1. Prawda jest to zgodność danego sądu ze stanem faktycznym (to klasyczna definicja Arystotelesa). Jeżeli więc wygłaszam sąd, że na Żoliborzu mieszka pewien złośliwy karzełek, to kryterium oceny tego sądu będzie praktyka, czyli, jadę na Zoliborz i stwierdzam, faktycznie on tam jest. To samo odnosi sie do takich sądów jak; W Afryce żyją słonie. Wystarczy pojechać do Afryki i stwierdzić, że one tam są i już, to takie proste. Są to sądy egzystencjalne, bo mówią o istnieniu pewnych bytów. Gorzej jest z udowodnieniem istnienia boga, bo nie wiadomo gdzie jechać, aby udowodnić, że on istnieje, bo ani go nie znajdziemy na Żoliborzu, ani w Afryce, ani w Niebie, co już udowodnił Gagarin. Ale również nie można udowodnić jego nieistnienia, skoro we wszechświecie jest nieskończona ilość miejsc, różnych zakamarków i wierzący w jego istnienie fideista zawsze może wskazać kolejne w tym nieskończonym szeregu miejsce, gdzie on akurat przebywa. Poza tym bóg może się przemieszczać, tak jak złośliwy kurdupel, który nie zawsze przebywa na Żoliborzu, bo często bywa na Krakowskim Przedmieściu albo na Nowogrodzkiej czy na Wiejskiej.
    Współczesny poszukujący prawdy człowiek rzadko kiedy stosuje to praktyczne kryterium, czyli nie jedzie do Afryki czy na Żoliborz. Ufa świadectwom innych ludzi, zagląda do encyklopedii, szuka w internecie, wierzy kapłanowi,który mu opowiada , no nie o słoniach ale o bogu, bo ktos go widział i takie wiarygodne świadectwo zastepuje osobisty ogląd.
    2. Koherencyjna definicja prawdy. Prawdziwy jest sąd czy stwierdzenie, który jest zgodny z systemem.To kryterium stosowane jest np. w matematyce i w ogóle w naukach ścisłych. Ta definicja nie odnosi się do istnienia lub nieistnienia jakiegoś bytu, tylko o zgodności części z całością
    3. Pragmatyczna (to wymyślili Amerykanie) Prawdziwy jest taki sąd który w praktyce okazuje się skuteczny. Jest to bardzo niebezpieczna definicja, ponieważ przyznaje racje nie tylko naukowcowi, ktorego sądy potwierdza laboratoryjna praktyka, albo obserwacja kosmosu, ale również gangsterowi czy karzełkowi z Zoliborza, gdyż jest skuteczny.
    4. Solipsystyczna Prawdziwe jest to co ja uważam, nawet jeśli cały świat, jakaś Komisja Wenecka, wszyscy sędziowie, Unia, Ameryka, Andromeda uważają inaczej to nie tylko są w nieprawdzie, ale są elementem animalnym,kolesiami itp
    Jest jeszcze wiele innych definicji, ale chyba starczy

    Problem z prawdą polega na tym, że aspirując do obiektywności, jest ona zakorzeniona w subiektywności. Sąd 2×2=4 jest oczywisty, wydawało się jak najbardziej obiektywny, ale akceptuje je moja subiektywnośc a wcale nie musi. Samolot w Smoleńsku rozwalił
    się z oczywistych, obiektywnych powodów (o których nie chce mi się już pisać), ale ten obiektywny fakt wyraża moja subiektywność, a co innego wyraża subiektywność Macierewicza.
    No a wszystko się komplikuje kiedy mamy do czynienia z ocenami moralnymi. Kiedy uważamy, że PIS to najbardziej niemoralna banda dowodzona przez pozbawionego skrupułów karzełka, to pisowcy uważają, że to niepisowcy są niemoralni. Obydwa sądy są subiektywne, ponieważ tkwią w głowach różnych ludzi i przez tych ludzi są wyrażane.

    Oto słowo boże !

  98. Znalazłam takie cóś
    ‚http://bi.gazeta.pl/im/fc/6f/12/z19330300Q,Wladyslaw-Podkowinski—Szal-uniesien.jpg

  99. Fra(n)szka na dzis und swiatla przszlosc :

    Nie da sie Jasiu ,
    Nie da sie Jola ,
    Zrobic kaczafim ,
    Z siebie bambola .

    Pozdrowionka.

  100. Lewy
    29 kwietnia o godz. 11:03

    Cześć, Lewy, i do widzenia, bo, jak nieboszczyk z sufitu, już lecę.

    „Prawda” na co dzień jest kompletnie niepotrzebna, bo każdy wie, gdzie jego praca, dom, sklep, nawet żona, i co się z tym robi. Komunikują się ludzie z użyciem namacalnych oczywistości. „Prawdę” wymyśili filozofowie, żeby przez wieki mieli co robić, czyli definiować, co to takiego. Bywaj, za piękny dzień na gadki.

  101. *bambol = osobnik pozbawiony mozgu , posluszne bydle zapatrzone
    w kaczafiego i jego akolitow , tudziez
    jego / ich program pozbawiony jakiegokolwiek programu i logiki .

    Slowo pochodne : bezpomyslniak .

  102. Bambolem Jasiu,
    Bambolką Jola,
    Bez Kaczafiego
    Są od przedszkola

    Taki kraj, Ancymonku. Taki klimat.

  103. pombocek
    29 kwietnia o godz. 9:19

    Słowa, nieporównanie częściej niż do komunikacji werbalnej i porozumienia rozumów, służą do emanacji jednostronnej, o charakterze animalnym, oraz komunikacji pozasłownej, o charakterze emocjonalnym.

    Ludzie gadają ze sobą nie tyle po to, by ich rozumy się skomunikowały, by myślały,od siebie wzajemnie czerpały i przez to się rozwijały,ale by zaspokoić potrzeby pierwotne, animalne właśnie, nadrzewne, bagienne, polne, sawannowe oraz jasnociemnogórskie.

    Przykład:
    wsiada facet do taksówki, czerwony na gębie jak burak, czegoś wściekły. I zaczyna: „kurwa, jak ja pierdole tych żydków; wszędzie w Polsce rządzą”. Taksiarz od razu rozpływa się w szczerym uśmiechu – już się rozumiemy, swój chłop. I gada: „kurwa, panie, masz pan rację. wszędzie się rozplenili, kurwa ich mać”.
    I dalej kurs się odbywa ze wzajemną przyjemnością: taksiarz wiezie „swojaka”, a klient czuje, że „swojak”, czyli Prawdziwy Polak wiezie go w taksówie niezażydzonej, oraz wiezie bezpiecznie.
    Swój swego rozpozna i od razu czuje się wspólnotę ciał, niemytych, i dusz, dusznych, a polskich i prawdziwych.

  104. Lewy
    29 kwietnia o godz. 11:03

    „Dokładność” jest, zdaje się, świeższej daty niż „tak naprawdę”, co pombocek wytropił jako rzecz jeszcze przedwojenną. „Dokładnie’ jest kalką językową wziętą z porządnej angielszczyzny, śladowo rzadko używanej przez Polaka, bo Polak, jeśli angielszczyzny używa, to nieporządnej. ‚Exactly’, ‚precisely’, a poniekąd też ‚indeed’, stało się polskich chwastem „dokładnie”.
    To dokładnie niemal nigdy nie jest dokładne, ponieważ jest zwykle stosowane do spraw i pojęć z istoty niemierzalnych,a więc i niedokładnych.
    Przykład – gada dwóch facetów przy piwie:
    „Mój sąsiad spod 16-tki to porypaniec”.
    „Dokładnie, mój tak samo!”

    Taki przykład zdarza się krańcowo rzadko:
    „Zmierzyłem tą deskę, ma 516 cm długości”.
    Dokładnie, mój pomiar wykazał tyle samo”.

    Częściej, przy mierzeniu desek, odbywa się taki dialog fachowy:
    „Ta deska ma 516 centymetrów”.
    „No, i kurwa, git!”

  105. Cynamo29
    Natchłeś mnię, wiec chyba nie masz za złe, że pociagnęłam.
    Mizerne to, ale spod serca

    Na prawdziwą Polkę lub prawdziwego Polaka
    Ni da ci żona ni kochanka
    tego co da ci bambolanka
    Nie da ci tego kochanek i mąż
    co bambolanek daje ci wciąż.

  106. @Tanaka , 11:26

    Dzieki !!!
    Juz teraz wiem dlaczego nie zostalem „taksiarzem” .
    1/3 u mnie , to krew zydowska ,
    czyli wyrazny drang do braku konwersacji w taksowce .
    No chyba zebym wiozl jakiegos
    cholernego , zaklamanego Zyda .
    Aaa , to juz calkiem co innego …
    Jewish – taxi , rzec by mozna .

    Szalomki.

  107. A propos bambolanki

    Mąż mówi do żony: Kochanie muszę ci coś powiedzieć; Ja jestem daltonistą.
    Ja ci też musze coś wyznać; Ja nie jestem z Rzeszowa, jestem z Gabonu

  108. @mag , 12:03

    *bombolanek !
    To jest to !!!
    Spoleczenstwo Bombolankow
    zagniduje ( od gnidy ) Bombolanke !
    Bo trudno mowic o Polsce , w tej
    bombolandii .

    Pozdrowionka.

  109. Tymczasem samorząd w Bydgoszczy przegłosował stanowisko w sprawie uznawania wyroków TK, także tych nieopublikowanych. A że to tylko stanowisko, wojewoda może im nadmuchać (uchwałę mógłby unieważnić).

  110. A czy ateiści z blogu ateisty zauważyli wywiad z Modzelewskim w Magazynie Świątecznym 16.04?


    [dziennikarz:]Jeśli chrystianizacja była dla Polski awansem cywilizacyjnym, europeizacją i uniwersalizacją, to czy dzisiejszy polski katolicyzm nie prowadzi do zapadania się w sobie, w zaściankowość, wbrew Europie?

    – Za wcześnie, by o tym mówić. To są procesy powolne. Dzisiaj ma miejsce polityczna instrumentalizacja katolicyzmu. Katolicyzm wpada w pułapkę klerykalizmu. Ten proces wyraża mentalność hierarchów. Kościół postanowił skorzystać z upadku komunizmu i zaprowadzić państwo katolickie. Z pewnością obniżyła się kultura instytucjonalna Kościoła. Odchodzi się od tego, co robił i mówił Jan Paweł II, który miał duży i pozytywny wpływ na polski Kościół.

    To zjawisko groźne dla Kościoła. Mój przyjaciel, ksiądz i zakonnik – jego tożsamości nie ujawnię – mówi, że klerykalizm jest grzechem. A sam Jarosław Kaczyński kiedyś powiedział, że to prosta droga do dechrystianizacji Polski. On to mówił apropos Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego wpływowego w pierwszej dekadzie po 1989 roku. I to się już odbywa, trwa pchanie Polaków w stronę przyspieszonej laicyzacji, bo odpowiedzią na klerykalizację jest właśnie szybka laicyzacja. Obawiam się, że jeśli będzie zbyt szybka, doprowadzi do nihilizmu moralnego społeczeństwa. Może stworzyć długotrwałą i groźną pustkę moralną w społeczeństwie przywiązanym do katolicyzmu.

    – Nie mam wątpliwości, że klerykalizacja w świeckim wydaniu PiS-u i w wydaniu hierarchii kościelnej, choć nie wszystkich biskupów, jest antychrześcijańska. To niestety przeważający ton wśród biskupów.

    Ale do pogaństwa raczej się nie cofniemy. Zbyt jesteśmy związani z Kościołem powszechnym. A że katolicyzm oznacza powszechność, moim zdaniem zanik chrześcijaństwa i uniwersalizmu w polskim Kościele to temat dla watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

    Wymuszanie przeobrażenia się katolicyzmu i Polski w Katolickie Państwo Narodu Polskiego nie może się powieść. To dążenie musi spowodować wstrząs. To gwałt na mentalności narodu polskiego. Musi zrodzić napięcia i wstrząsy.

  111. Chyba przyjdzie odszczekac, czesciowo odszczekac, ze Rezydent Notarialny, przestepca z PiSu niejaki Andrzej D. jest niesamodzielny i nieaktywny.

    Bo jast nawet az za bardzo aktywny, czego dowodzi tekst z Newsweek’a:

    http://polska.newsweek.pl/prezydent-andrzej-duda-i-studentki-czyli-prezydent-na-twitterze,artykuly,384852,1.html

    Wolalbym inna jego samodzielnosc zobaczyc, ale na razie tyle musi wystarczyc, bo na cygara to go chyba nie stac. Co innego poigrac z Hawankim cygarem, a co innego pocwierkac z „ruchadlem lesnym”.

  112. I znów zmiana dekoracji.

  113. cynamon29
    29 kwietnia o godz. 12:52

    Prawdziwi Polacy twierdzą, że jak dwaj Żydzi się spotkają,to strasznie dużo gadają.
    Może tak jest, a może nie. Jeśli tak-to może dlatego, że ciut więcej rozumu mają, bo więcej czytają, – o ile czytają.
    Dwóch Żydów w taksówce, byłoby to rzadkie zjawisko atmosferyczne, biorąc pod uwagę ilość Żydów w Polsce.

  114. Płynna rzeczywistość
    29 kwietnia o godz. 14:52

    Karol Modzelewski to jest bardzo mądry facet i lubię jego rozum całkiem ewidentnie.
    Potrafi jednak coś powiedzieć bez głowy,używając konwencji mówienia,która jest oszukańcza i powszechna od stuleci, a przez to niebezpieczna. Mówi on bowiem, jak cytujesz, tak:

    „Dzisiaj ma miejsce polityczna instrumentalizacja katolicyzmu. Katolicyzm wpada w pułapkę klerykalizmu. Ten proces wyraża mentalność hierarchów. ”

    i tak:
    ” Z pewnością obniżyła się kultura instytucjonalna Kościoła”.

    Co do pierwszego, katolicyzm, sam w sobie, z zasady, jest instrumentalizacją , duchowości jako takiej, oraz wiary w bozię z niebieskiej książeczki – w sposób partykularny. Tu więc mówi Modzelewski bez głowy.
    Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby katolicyzm nie „wyrażał mentalności hierarchów.”
    Klerykalizm jest cechą stałą Kościoła kat, jest immanentny, nie ma Kościoła kat nieklerykalnego. Kłóci się to bowiem z jego zasadą, z esencją, z hierarchią, z ukrytą dyspozycją głębi psychologicznej członków kleru i konstytucji samego bozi wraz z jego synkiem Jezuskiem, co jest jedną i kompletną emanacją psychologiczną i psychiatryczną pospołu.
    Tu znowu Modzelewski zdaje się nie na własną głowę, a na konwencję gadania, że hierarchia byłaby rzekomo czymś odrębnym, psychogram kleru i wierzących czymś wewnętrznie też oddzielonym od reszty katolicyzmu, i że jest jeszcze jakaś reszta, co też jest wewnętrznie odseparowana od pozostałych części i reszt. A wszystko to razem w tzw. kupie to jest jakiś cudny, nieinteresowny,niepsychologiczny,niepsychiatryczny i nieklerykalny katolicyzm,czyli destylat Jezuska w postaci transsubstancjalnej, czyli całkiem odlotowej.
    Cały ten zlepieniec to jest właśnie katolicyzm, i innego nie ma. Nie było i nie będzie,chyba,że katolicyzmu też nie będzie. Wtedy dobrze będzie. Pod tym względem.

    Co do drugiego, jest to wykwintnie zabawne, że Modzelewski sądzi, że teraz dopiero „obniżyła się kultura instytucjonalna Kościoła”. Jak się teraz obniżyła, to znaczy, że przed chwilą była wysoka, i wysokość ta to była jakaś stałość w Kościele kat.
    Jak by Karol Modzelewski,w swojej mądrości wykazał, jakaż to stałość wysokości jakości i kultury instytucjonalnej była w Kościele kat, byłoby to ciekawe przedsięwzięcie; o tyle, że nie do wykazania.
    Pomyłka typu qui pro quo jest pomyłką nader częstą.To, że był jakiś Ziutek, Lutek i Gutek pośród Kościoła kat i że byli oni instytucjonalnie, czyli osobiście kulturalni, jedno; a całość Kkat, to drugie.