Wszystkiemu zaprzeczam

Uroczyście oświadczam, żeMyś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze media nie napisałem niniejszego tekstu, i jestem też głęboko oraz szczerze przekonany, że nikt go nie czyta, a jeśli ktoś czyta te słowa, to niech przynajmniej natychmiast się tego publicznie (i prywatnie) wyprze, dzięki czemu zachowa czyste sumienie i nie naruszy ani dobrych obyczajów, ani prawa, które zna albo i nie zna, co zresztą nie ma żadnego znaczenia, skoro i tak w ogóle do tekstu nie zaglądał.

Uzbrojeni w ten sposób możemy już robić co bądź. Mógłbym zacząć naruszać godność osobistą niektórych polityków polskich, np. Kornela Morawieckiego i jego koleżanki z ławy poselskiej, Pawła Kukiza i jego akolitów, całego tego towarzystwa z PiS i dużej części z pozostałych partii, w tym pozaparlamentarnych (dlaczego od razu przychodzi mi na myśl pan Czarzasty?). Mógłbym to robić za pomocą rozmaitych wyrazów (choć nie wyrazów uznania), ale to i tak byłoby bez sensu, bo oni sami naruszyli już własną godność o wiele mocniej. I nawet tego nie zauważyli. To co ja tu mogę dołożyć? Dlatego na razie sobie milczę. Zresztą temu też zaprzeczam.