Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.03.2016
środa

Czuję niesmak

2 marca 2016, środa,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Powodów do niesmaku mam bez liku, jednak tym razem znów o katolickim wymiarze naszego społeczeństwa. Jakoś tak się złożyło, że jednego dnia poznałem dwie informacje o instytucjach związanych z polskim Kościołem katolickim. Wprawdzie do jednej z nich Kościół przyznaje się coraz bardziej niechętnie, a drugą raczej hołubi, czasem tylko udając, że ma jakieś drobne wątpliwości, ale traf chciał, że pochodzące od tych instytucji informacje wywołały u mnie reakcje odwrotnie proporcjonalne do mojego szacunku do nich. Chodzi oczywiście o środowisko Radia Maryja i „Tygodnik Powszechny” (raczej łatwo się domyślić, którą z tych instytucji względnie poważam, a którą nie).

Zacznę więc od Fundacji Lux Veritas o. Rydzyka, która otrzymała właśnie finansowe wsparcie od MSZ w ramach konkursu „Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2016”. Cytuję z gazeta.pl:

Organizacje pozarządowe zwracały uwagę, że po tym, jak PiS doszedł do władzy, niespodziewanie zmieniono w grudniu warunki konkursu. Jak? W regulaminie dodano, że projekty powinny promować Polskę „w aspekcie 1050. rocznicy Chrztu Polski i w kontekście Światowych Dni Młodzieży 2016” oraz odnosić się do „chrześcijańskiej tożsamości”. Była też mowa o solidarności i tolerancji. Dofinansowanie przyznano 36 projektom. Łączenie dostaną 3,9 mln zł. Najwyższe i największe możliwe – 200 tys. zł – dostała właśnie fundacja o. Rydzyka.

Rzecz, jak to w nowej rzeczywistości, grubymi nićmi szyta i najwyraźniej ukartowana przez usłużnych polityków, ale nie to jest przedmiotem mojej uwagi. MSZ zapytany odpowiedział, na co FLV dostała te pieniądze:

W Toruniu w maju 2016 r. oddana zostanie Kaplica Pamięci, będąca pomnikiem ku czci Polaków ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. Na jej granitowych ścianach wyrytych zostanie 1059 imion i nazwisk Polaków, którzy ponieśli śmierć za pomoc udzieloną Żydom w czasie okupacji niemieckiej. Każde z umieszczonych nazwisk zostało gruntownie zweryfikowane, w tym także w oparciu o archiwa izraelskie. Będzie to pierwsze w Polsce tego typu miejsce pamięci.

Szef FLV o. Rydzyk dodał:

Pragnę zaznaczyć, że nawet jeśli Fundacja otrzyma te 200 tys. zł, to jest to najwyżej 1/10 kosztów tej Kaplicy Pamięci o pomordowanych Polakach za pomoc współobywatelom Żydom. Prócz tych prawie 1200 nazwisk ofiar, które zamieścimy w kaplicy pragniemy uwiecznić ponad 40 tys. nazwisk ludzi, których odkryliśmy i udokumentowaliśmy, że pomagali Żydom.

I teraz moja puenta. Wielki i typowy hejt wylał się na zakonnika i MSZ pod tą internetową wiadomością. Ale właściwie dlaczego? Czy taka kaplica będzie czymś obiektywnie złym? (Tak jak czymś obiektywnie złym jest szerzenie nienawiści nie tylko do Żydów, ale i „nieprawidłowych Polaków” w Radiu Maryja). Gościom, turystom i wiernym, którzy z pewnością tłumnie będą odwiedzali świątynię, którą Rydzyk kończy już budować, kaplica będzie przypominać dość istotny element naszej najnowszej historii – chwile ludzkiej chwały w czasie najgorszego upodlenia. Zresztą, wydaje mi się, że nie muszę tego rozwijać. Można bowiem mieć pretensje o machlojki urzędnicze, ale akurat te 200 tys. zł nie zostanie wyrzucone w błoto ani zamienione w jakiś „program”, który pojawi się i zniknie, lecz w coś względnie trwałego i poświęconego pamięci ludzi, którym się to należy.

A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Dzisiaj też przeczytałem w „Tygodniku Powszechnym” tekst o „trudnych księżach”, czyli o tych, którzy z racji swej wątpliwej postawy moralnej, rozmaitych problemów ze swoimi skłonnościami i/lub przekonaniami (alkoholizm, homoseksualizm, pedofilia, antysemityzm czy szowinizm) są kłopotem Kościoła. Jak wynika z tekstu, Kościół różnie sobie daje z nimi radę, a właściwie głównie nie daje, ale moją uwagę zwrócił następujący akapit z udziałem samego redaktora ks. Adama Bonieckiego:

Ks. Boniecki doradza ostrożność w komentowaniu decyzji kościelnych przełożonych. Często nie mogą oni ujawnić wszystkich powodów swoich decyzji i jest to dla nich trudne wyzwanie: – W jednym klasztorze przepadały pieniądze. Za nic nie mogłem dojść, o co chodzi. W końcu powiedziałem osobie w to zamieszanej: „Obiecuję ci, że nie zrobię z tego użytku, tylko mi wyjaśnij sytuację”. Okazało się, że opiekuje się matką. Pieniądze poszły na wybudowanie dla niej domu. Ponieważ przyrzekłem, musiałem sprawę umorzyć.

W innym klasztorze kuchnią zajmowały się siostry. Zakonnik zaczął romansować z jedną z nich. Robił to dyskretnie, inni zakonnicy o tym nie wiedzieli, nie przekraczał też jakichś poważnych granic. Ale matka przełożona podniosła alarm. – Musiałem przenieść tego człowieka do innego klasztoru, a że był lubiany, uznano mnie za prześladowcę. Kardynał Sapieha żartobliwie mawiał: „Dobrze byłoby być biskupem, gdyby nie było księży”.

Świetny dowcip kardynała, czyż nie? Ale czy tylko na mnie słowa Adama Bonieckiego (w końcu nie byle księdza!) robią tak wstrząsające wrażenie? Czy autor tekstu nie dostrzegł, jak kompromitujące są to historie, a także jak niepasujący do dzisiejszych czasów sposób mówienia o nich? Cóż, może nie powinienem już się dziwić temu szczególnemu stosunkowi księży i w ogóle ludzi Kościoła do samych siebie, ale wciąż jakoś nie potrafię. Zaiste niezwykła to instytucja.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 804

Dodaj komentarz »
  1. I paraliz pstepowy najzacniejsze trafia glowy…

    Trafilo i Bonieckiego, jak widac.

    I neistety trafio tez za posrednictwem Rydzyka w Pana Redaktora, naszego gospodarza.

    Ja mam zapisane w pamieci, ze ta rydzykowa kaplica, to jest przekret najgorszego autoramentu. Szczegolow nie pamietam, ale „uwiecznienie” na scianie tej kaplicy swego czasu bylo oferowane odplatnie. Czyli zaplaciles, to sie uwieczniles…

    Nie wspominajac juz o tym, ze to zadne miejsce oddania pamieci bohaterom, co wspolbraci zydowskich ratowali, tylko pokrecony rydzykowy twor wymierzony przeciwko Instytutowi Jad Washem.

  2. … za szybko „publikuj” kliknolem…

    Przyszlo do mojego ojca z torunskiej rydzykowej meliny „zaproszenie” z oferta uwiecznienia na scianie wspomnianej kaplicy, mojego dziadka „sprawiedliwego”, co swego przyjaciela wraz z zona ukrywal przez ponad trzy lata, po wydostaniu z getta warszawskiego, za „jedyne 50 tysiecy”…

    I te 200 tys i rydzykowe bajania, to sciema jedna i oszustwo.

  3. @ lonefather
    Być może, tego wszystkiego nie wiem i może warto to sprawdzić. Jakoś trudno mi uwierzyć, że to tylko kupczenie miejscem.
    Ale… czy pojawią się tam nazwiska tych, którzy Żydów zabijali? Raczej nie. Więc pozostaję przy swoim. Nikomu to krzywdy nie czyni, a swoją wymowę zachowuje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jeżeli się pojawią i jeżeli taka tablica będzie. Bo w trakcie koncepcja może się zmienić… i pojawią się żołnierze przeklęci.

  6. Dlaczego KRK ma być strażnikiem polskiej pamięci, przecież nie wszyscy Sprawiedliwi byli praktykującymi katolikami. Czy niewierzący nie mogli być miłosierni? Takie miejsce powinno być pod zarządem cywilnym.

  7. Konwersje i konfrontacje.
    . . .
    Trochę późno na dogłębne refleksje z okazji jakże barwnego w treści tekstu Gospodarza.
    Z tym zastrzeżeniem, mnie się nasuwają dwie:
    . . .
    Jedną z najpodlejszych i największy wstręt budzących we mnie form konwersji, inspirowanych – niewątpliwie – ‚nauką KK’, jest podmiana metody okradania bliźnich, z tej indywidualnej, „na stocznię”, na tę opisaną wyżej a nakierowaną na kasę publiczną, czynioną „na Żyda”.
    . . .
    Zaglądanie pod ciężkie od ubogacenia sutanny, nawet za pośrednictwem tak poprawnie zadrukowanego papieru, jak cytowany, najnaiwniejszych jeno rozczarowuje tym sprowokowana konfrontacja z aromatem nie dusz bynajmniej …niemytych.
    . . .
    Poza tym, autentycznie zazdroszczę Redaktorowi wiary, że kontakt (choćby czytelniczy, wzrokowy) z kontaminacją nie zakaża.
    Ja bym takiej odporności w czytaniu i śledzeniu nie miał.
    Może dlatego nie jestem ateistą, w sensie lokalnym, z jakim tu wielokrotnie polemizowałem.
    . . .
    Ogromnie jestem ciekaw, co inni komentatorzy zechcą napisać w wyniku lektury wpisu.
    Wszystkich bardzo pozdrawiam.

  8. Post scriptum.
    Co ja napisałem, trudząc się, by oględnie wyszło (a nie przeczytawszy postów lonefathera), on napisał – i b.dobrze – wprost.
    Panie Redaktorze, chyba nie warto miotać się pomiędzy udawanym cynizmem (o błogosławieństwach miłosierdzia niezbierania na upamiętnienie wiernych, mordujących Żydów) a aksamitną krytyką uczestniczącą (jak we wpisie).
    Casus Rydzyk to sam w sobie w ogóle nie jest interesujący ani poznawczo, ani etycznie czy eklezjalnie.
    W tym względzie, to przecież (co Pan świetnie wie i rozumie) jaskrawo jawny i bezbrzeżnie nisko prostacki kejs rozboju moralno-monetarnego na rympał. Niewart poziomu reakcji ponad stójkowego.

    Niestety, zjawisko chorobowe Rydza, to jest przede wszystkim i od początku, mało budzący zainteresowanie odpowiednich służb i moralitetów, objaw i tylko objaw ciężkiej i śmiertelnej choroby Państwa Polskiego i jego Polaków.

    To był objaw inicjalny i zwierzęcy cywilizacyjnie zew do rozsiewu dalszego sk.oków, spółek skarbu, ciał ‚samorządowych’, strategicznych socjalnie kopalni i biur, ‚czeboli narodowych’, ‚transferowania OFE’ów’ z kont obywateli na cudze diety i wszelkich innych a nędznych form rozkradania nienarodzonej nigdy Polski demokratycznej i cywilizowanej i to po jej trupach.

    Tyle tylko znaczenia było, w tej niewyciętej zawczasu grzybnej narośli na wyniku jej tolerowania, czyli truchle Polski.
    Dziś, to już omawianie grzyba jest jak anatomopatologia nie ducha, ale plam opadowych.
    Pozdrawiam.

  9. Panie Jacku, upamiętnienie OK, ale niech najpierw pojedzie (razem z biskupami) do Jedwabnego i posypie swoją polsko-katolicką głowę popiołem. Dopiero potem może myśleć o budowaniu kaplicy dla Polaków. Bez tego aktu ekspiacji ta rydzykowa kaplica wpisze się w próbę pisania historii na nowo. Jaki bowiem będzie przesłanie tej kaplicy? Moim zdaniem – „patrzcie, jacy byliśmy(=jesteśmy) dobrzy, więc za co ci (fałszywi) Żydzi mają jeszcze do nas pretensje?

    Yad Vashem czci tylko obcokrajowców. Dlaczego więc Rydzyk nie buduje kaplicy np. dla Żydów (i przedstawicieli innych mniejszości), którzy oddali swoje życie za Polskę w kampanii wrześniowej? Niech Pan porówna wydźwięk, jaki w sercach polskich katolików miałaby taka kaplica z wydźwiękiem kaplicy poświęconej NAM. I co kaplica upamiętniająca Polaków ma wspólnego z działalnością MSZ? Zet, Zet Zet?

    Tu jest komentarz Hartmana: http://hartman.blog.polityka.pl/2013/10/03/list-do-o-rydzyka/ Ostry, nawet jak na Hartmana, ale moim zdaniem on bardzo dobrze wyczuwa, co naprawdę kryje się za tą rydzykową inicjatywą.

  10. @Jacek Kowalczyk

    „Oferte” widzialem na wlasne oczy, wiec jest poza dyskusja. Obrzydzenie zrozumiale, spowodowalo, ze sie znalazla tam, gdzie jej miejsce. Niemniej przypuszczam, ze nie jestesmy jedyna rodzina „sprawiedliwych”, do ktorych oferta torunska trafila. Sadze, ze napewniej dzieci, czy wnuki „sprawiedliwych”, sami tez sa sprawiedliwi i zrobili to samo co ojciec.

    Ale nie „komercja” jest tutaj przedmiotem, ktory wytykam. Tylko sama idea stworzenia narodowo katolickiej przeciwwagi dla Instytutu Jad Washem.

    I druga niewymieniana, ale wyczuwalna intencja, zeby uniemozliwic, albo co najmniej utrudnic dochodzenie zbrodni, ktore Polacy popelnili na zydowskich wspolobywatelach.

    I wlasni eta druga niewypowiedziana intencja budzi moj sprzeciw i protest. Klamstwu, ktore radio torunskie saczy codziennie ma w tej kaplicy towarzyszyc przekaz o podlozu religijno martyrologicznym. A to jest mieszanka, ktorej lepiej sie przeciwstawic zawczasu i informowac, informowac, informowac …

    A nie przyklaskiwac i dawac nieswiadomie poparcie dla najbardziej wstecznej czesci katolickiej czesci spoleczenstwa.

    NA to wlasnie zwracam uwage, bo odnioslem wrazenie, ze majac na uwadze sluszne, dal sie Pan nabrac i popiera rydzykowa falszywa wrednosc.

  11. Pardon

    YAD VASHEM

  12. Drogi Panie Redaktorze,
    W hejcie udziału, co prawda nie brałem, ale do wszelkich dokonań dyrektora Rydzyka odnoszę się z daleko posuniętą rezerwą, albowiem nauczył mnie, że szlachetne intencje, które – zdawać by się mogło- nim powodują, są jedynie pozorem, przykrywką, w rzeczywistości zaś chodzi albo o wyłudzenie pieniędzy, albo o dokopanie komuś, lub pokazanie ludzkiego oblicza czegoś, co ludzkiego oblicza nie ma.
    Być może moja podejrzliwość, w stosunku do Rydzyka, a nawet w ogóle w stosunku do kleru jest obsesyjna, ale jakoś trudno mi uwierzyć, że toruński biznesmen żywi – wobec kogokolwiek- ludzkie uczucia, te pozytywne, rzecz jasna.
    Wydaje mi się, że upamiętnienie to, nie wynika ze współczucia dla ofiar polskich i żydowskich, lecz jest to swego rodzaju demonstracja, chodzi o to, by pokazać, jak Żydzi kłamią, bądź zatajają wszystko, co wiąże się ze szlachetnością Polaków – rozpowszechniają kłamstwa o polskim antysemityzmie, o polskich obozach, o bezczeszczeniu cmentarzy, o mordach na ludności żydowskiej, pogromach, a zatajają prawdę, o tym, jak Polacy narażając własne życie Żydom pomagali. I teraz: „O proszę, w Yad Vashem jest niespełna osiem tysięcy drzewek, a my już naliczyliśmy i u-d-o-k-u-m-e-n-t-o-w-a-l-i-ś-m-y 40 tysięcy!”.

    Rydzyk i jego ferajna nieraz pokazali swoje odrazające antysemickie, niechrześcijańskie gęby, toteż trudno mi uwierzyć w szlachetne intencje. Takie tu widzę podwójne dno i chyba nic nie w stanie mnie przekonać, że z innych pobudek zrodziło się owo upamiętnienie. To ma poprawić sampoczucie „prawdziwych Polaków” i przyczynić do dalszej ich integracji.

    Co do księdza Bonieckiego – no cóż, musiałem przetrzeć kilkakrotnie oczy, bo tak bardzo słowa te nie pasują mi do niego. A przecież on od zawsze był dla mnie ludzką twarzą polskiego Kr-k, zawsze wydawał mi się postacią szlachetną.
    Jeśli gdzieś mamy szukać siedliska relatywizmu moralnego, podwójnej miary w ocenach, to najwięcej tego „towaru” znajdziemy w tej watykańskiej korporacji.
    Kilka dni temu wysłuchałem rozmowy Mikołaja Lizuta z bp Tadeuszem Pieronkiem, nie mogło nie być o pedofilii. Bp Pieronek, oburzył się i kazał Lizutowi szukać pedofili nie tylko w Kościele, lecz również wśród lekarzy, prawników, naukowców, dodając, że „Kościół radzi sobie z tym problemem na tyle, na ile może i potrafi”, a wydawałoby się, że facet normalny.

  13. Pod tamtym Hartmanem jest bardzo ciekawy komentarz Katarzyny:

    „Moim zdaniem, to miejsce w kaplicy pamięci będzie bulwersujące i kontrowersyjne.
    Uważam, iż Rydzyk tworząc taką tablicę, chce upamiętnić Polaków, wcale nie z tego powodu, iż ma zamiar ukazać ich jako herosów ratujących życie innym ludziom, lecz chce przedstawić Polaków jako poszkodowanych męczenników, ofiary zła, nie chce im dziękować, ani ich bohaterstwa czcić, ale chce ukazać współczucie i ubolewanie nad nimi, iż ginęli za „wcielone zło”. Żydów chce ukazać jako tych, pośrednio winnych śmierci tysięcy Polaków, którzy niepotrzebnie się poświęcali i ryzykowali swoje życie za życie „dzieci szatana„
    Tak to odebrałam, ja. To moje osobiste odczucie. Może się mylę, nie wiem.”

  14. observer
    3 marca o godz. 0:17

    Jest takie miejsce, ktore strzeze pamieci i nazywa sie Instytut Yad Vashem i miesci sie w Jerozolimie. Nie potrzeba zadnego innego.

    To co robi Rydzyk, to jest, jak pisalem wyzej proba podminowywania pozycji i autorytetu iYV.

  15. lonefather
    3 marca o godz. 0:47

    Bardzo trafny post, ujmujący sedno sprawy.
    Popieram!

  16. Szacunek za pierwszą część wpisu. W pierwszej chwili, niejako z przyzwyczajenia, pomyślałem, że zaczyna się mały „hejcik”, wiec ze szczególnym zaskoczeniem i uznaniem przyjąłem wnioski Autora, bo są zbieżne z moją oceną tego przypadku wraz możliwymi pytaniami co do niektórych aspektów sprawy.

    Natomiast nie podzielam zastrzeżeń odnośnie drugiego przypadku. W kościele jak i w życiu musimy również w przestrzeganiu zasad zachowywać pewną dozę pragmatyzmu. Gdybyśmy za każde naruszenie zasad stosowali najwyższy wymiar kary i rygoryzm Robespierre’a to życie stałoby się nieznośne a być może w ogóle nie możliwe. Te sprawy często należy rozstrzygać sytuacyjnie i indywidualnie. Gdyby pracodawcy za każdą prywatną kopię, prywatny mail z firmowego komputera, czy nawet za przyjście pracownika po imieninach na kacu latali zaraz z dyscyplinarnymi zwolnieniami i do prokuratorów to po roku w Polsce nie byłoby pracy a więc pracobiorców i pracodawców. Gdyby policjanci za każdy brak żarówki w samochodzie reagowali wywaleniem delikwenta na środku ulicy i odtransportowaniem samochodu do warsztatów to by atmosfera na ulicach przypominała czasy stalinowskie. I dotyczy to niemal każdej sfery życia. Nie wiem dlaczego ma być inaczej w zakonach. Tym bardziej, że kościół ma dość sprawny wewnętrzny system kontroli i „sprawiedliwości”.

  17. Gekko
    3 marca o godz. 1:03

    thx
    Robie co moge… (lol)

  18. Odpowiedzi najpewniej ze wzgledu na pozna pore sie nie doczekalem. U mnie tez sie pozno robi i spac ide, choc jestem w najwyzszym stopniu podminowany poruszonym tematem.

    Zarowno dziadek moj, jak i jego przyjaciel, to co sie stalo uwazali za zwykle i normalne.

    Czlowiekowi w potrzebie sie pomaga.

    Pomaganie, normalnie uwazane z normalne, uwaza sie za oczywiste i normalne…

    A za co, do jasnej cholery, nalezy uznac nie pomaganie?

    ****

    A jak ocenic, w jakiej skali ocenic „sprzedaz” miejsc w tej kaplicy?

    Sukces handlowy?

    Bo zdaje sie, ze „trafili” 1200 naiwniakow po circa 50 „kafli” od glowy…

  19. loniu

    Czy naprawde chcesz wygrac z polskim koltunem antyzydowskim? Jesli masz takie nadzieje, tos jest niepolski Zyd

  20. Wypadałoby do słusznego odczytania intencji Rydzyka przez lonka dodać antychrześcijańską motywację tego ubogiego pączka w maśle. A do jawnej antychrześcijańskiej motywacji dodać ukryte oszustwo wyłudzania kasy na inne cele niż deklarowany głośno. Rydzyk stworzył imperium, którego samo utrzymanie wymaga nieprzytomnych pieniędzy, dlatego nieustające jęczenie z powodu ogromu potrzeb i apele o dar serca to jedna z głównych pozycji w programach tego radia. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś była odczytywana lista najhojniejszych darczyńców i nigdy nie słyszałem pochwały, że jakaś wdowa dała ostatni grosz. Mówił Jezus o bogatych wrzucających do skarbony: „Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”. Przypuszczam, że gdyby Rydzyk pochwalił taką wdowę, to tylko w celu propagandowym, co w tłumaczeniu na prozę tej ziemi znaczy: „Wsadź se w dupę ten grosz”.

    A grzech Rydzyka przeciw doktrynie jest stąd:

    Mówi Jezus w Kazaniu na Górze: „Strzeżcie się, byście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli (…). Kiedy dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu”. Ale Kościół katolicki – polski w szczególności – jest specjalistą od olewania tych nauczań Jezusa, które mu nie pasują. Więc w kościele koło mnie, budowanym w latach 80-tych (kiedy była największa bieda, a ksiądz za pomoc traktorami płacił moim kumplom wódką z ogromnej piwnicy zawalonej różnymi dobrami z zagranicy) jest tablica z nazwiskami najhojniejszych sponsorów. Skoro jest, znaczy, że nikt się tego nie wstydzi, a nawet nie wie, że się wypada wstydzić wiszenia na tablicy.

    Nie wiem, z jakiego systemu wartości się bierze upamiętnianie przez Yad Vashem ludzi wielkiej odwagi i wielkiego serca, ale w chrześcijaństwie Jezus wyraźnie potępia czyny, które są wykonywane po to, by ludzie widzieli. W tym wypadku – nie ratowanie Żydów, rzecz jasna, lecz robienie hałasu z tego powodu. Więc czemu tak honorowani chrześcijanie nie domagają się usunięcia nazwisk z listy, a nawet sami się na listę pchają lub godzą się, gdy ktoś ich pcha? Aż tak nie znają nauk swego nauczyciela? To na pewno, ale nauczyciel też nieźle pobujał w obłokach, wymyślając nauki, które zamiast być moralną pochodnią, plączą się z tyłu ludzkości jak piąte koło.

  21. pombocek
    3 marca o godz. 6:18

    I co z tego, ze masz rację, skoro, zgodnie z aksjologią Gekko, należałoby z należną powagą i szacunkiem pisać o Rydzykowym burdelu. Wszak dla wielu „bilans” aktywności medialnej Rydzyka wychodzi „na plus”. Nie do przecenienia jest jego rola w integracji ludzi starszych, wykluczonych, wiernych… Nie mówiąc o kultywowaniu „polskich” wartości, historycznego splendoru i innych patriotycznych popierdółek… Czy drobne złodziejstwa Rydzyka i wyłudzanie kasy budżetowej są niczym w porównaniu z dobrodziejstwem kulturowym, które promieniuje od tego kapłana?

  22. Panie Jacku.
    30 lat prowadze swój warsztacik, zawsze byłem uczciwym podatnikiem. Ale jak PiS przekazal kilkadziesiąt milionów na ŚDM w Krakowie, stwierdziłem, że pora optymalizować podatki. Utwierdzaja mnie w tym przekonaniu kolejne dotacje do pana Rydzyka.
    Jaki sens za…..ć co dzień po 11-12 godzin, jak moje pieniądze (nasze) sa trwonione na prywatne fanaberie garstki wybrańców.

  23. Być może nie ma to dla Redaktora Kowalczyka większego znaczenia, ale muszę przyznać, że się niedawno delikatnie zagalopowałem kiedy powiedziałem,że Bendyk jest Gościem ( przy okazji wyroku sadu miłego Ojcu Dyrektorowi) kiedy napisał( Bendyk),że fakty,jeżeli są nawet gorzkie, muszą być respektowane.
    Nawet jeżeli idą pod prąd oczekiwaniom społecznym.
    Bendyk jest Gościem, a w domyśle Redaktor Kowalczyk niestety…

    Wówczas na blogu ( ze strony blogowych klasyków)oczywiście rozległ się tumult,że Bendyka trzeba rewitalizować, banować itd.

    A ja skromnie zapytałem:
    Ciekawe jaki zdanie miałby w podmiotowej sprawie M. Fr. Rakowski?

    I po treści najnowszego wpisu pragnę zakomunikować, że nie ma sprawy.

    Redaktor Kowalczyk również potrafi się wznieść ponad swojej prywatne poglądy i zamiłowania i kiedy trzeba, potrafi przyznać rację swojemu największemu adwersarzowi .

    Tak trzymać Redaktorze!

  24. Panie Redaktorze,

    A mnie ta dotacja oburzyła, bo wiem doskonale, że nie chodzi o żadne upamiętnienie, tylko o atrakcję turystyczną dla ludu, który będzie ściągał autokarami z całego kraju i drenował sobie kieszenie na bilety, parkingi, jedzenie w świętej stołówce, wydawnictwa na cześć i fluoroscencyjne Matki Boskie.
    To przemysł rozrywkowo – dewocyjny i oczywiście nie ma w tym nic złego, o ile z braku własnej kasy bierze się na to np. kredyt.

    Pozdrowienia!

  25. Aateista
    3 marca o godz. 8:26

    Obywatelu stachanowcu cytactwa i pisactwa, do którego głowy wszystko chaotycznie wpada i równie chaotycznie wypada, jeśli przyjmiemy dwa podstawowe znaczenia wyrazu „tumult” – „panika” i „zamieszanie” – to nic z tego się nie mogło ROZLEC. Ale atrakcyjnie wygląda „Rozległo się zamieszanie”, co?

  26. A jeżeli chodzi o sfinansowanie przez syna budowy domu dla matki, to kwestia nie jest moim zdaniem tak jednoznacznie naganna.

    Po pierwsze. Nie wiem jaki jest status prawny klasztorów, kto je finansuje, lub współfinansuje, czy prowadza jakąś swoją działalność gospodarczą ( wydawnictwa, pamiątki, żywność- Opactwo w Tyńcu,)czy państwo uczestniczy w jakiś sposób w utrzymaniu takiego klasztoru?
    Próbowałem poszukać w Necie. Są z tym problemy.
    A kwesta druga.
    Bardziej zapuszczająca się w inne rejony.
    I tutaj same pytania.
    Czy dotychczasowy dom spełniał warunki sensownej w nim egzystencji?
    Czy matka była osobą w podeszłym wieku?
    Czy syn był jej jedynym dzieckiem?
    Czy matka mogła ze swoich środków sfinansować budowę domu?
    Czy mogła ona, albo jej syn wziąć kredyt przyznawany na rewelacyjnych warunkach przez anonimowy w tym momencie bank?
    Czy pomoc syna udzielana matce jest czymś złym?
    Czy umorzenie sprawy w kontekście zawartych w pytaniach wątpliwości musi być czymś jednoznacznie karygodnym?
    Moja odpowiedź.
    Może być,ale wcale nie musi.

  27. No i oczywiście najważniejsze.
    Czy dom wybudowany matce był domem z basenem?

  28. Rafał KOCHAN
    3 marca o godz. 6:32
    „zgodnie z aksjologią Gekko, należałoby z należną powagą i szacunkiem pisać o Rydzykowym burdelu”

    Rafale, chyba czegoś znowu nie zrozumiałeś.
    Tytuł wątku, o niesmaku, wynika nie z potrzeby czytania twoich absurdalnie bezpodstawnych, niskich i personalnych insynuacji oraz bzdur, ja ta cytowana, ale z wstrętu do powielania takiego modelu kłamliwych oszustw (a la Rydz).
    W rankingu tonących w bzdurze, a czepiających się brzydko, choćby i kanału (Weneckiego), i tak Waszczykowskiego nie przebijesz, czepiając się Gekko.
    Ani też nie przebijesz tym omawianego tu niesmacznego a trującego rydza.
    Weź, wyprodukuj coś do smaku, pasującego do bloga i faktów.
    Bardzo przyjaźnie pozdrawiam.

  29. A jeżeli chodzi o tablicę z nazwiskami osób pomagających Żydom w czasie II wojny, to na pewno ma pewne znaczenie intencja która przyświeca pomysłodawcom tego planu. Ja zakładam ,że jest szczera. O założeniach innych dyskutantów w tym momencie zamilczę
    Mając jednak w pamięci to z jaką łatką chodził i chyba chodzi nadal Ojciec Dyrektor to nawet te wątpliwości którymi się dzielą co niektórzy mniej lub bardziej klasyczni bywalcy blogu Redaktora karzą z szacunkiem odnieść się do Jego inicjatywy.
    Jest to krok w dobrym kierunku.
    I oto w tym wszystkim chodzi.

  30. snakeinweb
    3 marca o godz. 1:08

    Popieram.
    Wznosisz poziom niesmaku nawet ponad rydze trutki.
    Pragmatyka chrześcijańska wyklucza wywalanie z parafii księdza za jedno puknięcie kuzynki czy ministranta, tak jak nie wywala się milicjanta RP za jedną łapówkę od przestępcy.
    Dokładnie o to chodzi na tym padole, snakeinwebie i oczywiście w tym ‚pragmatyzmie’ tkwi sens trzymania się plemienia wyznania, jak pijany płota.
    Szkoda, że ciemna cywilizacja nie docenia ty pragmatyki i stawia sobie Oscary za tropienie tego typu zezwierzęcenia.
    – – –

    Jak się zdaje, tytuł wpisu Pana Redaktora jest dla wielu bardziej enigmatyczny i niepojęcie prowokacyjny, niż mi się we łbie mieściło.
    Prowokuje wpisy rywalizujące o poziom wzbudzania niesmaku.
    Obawiam się, że na blogu, kubki smakowe niezablokowane wyznaniowo, nigdy nie zetkną się w percepcji z tymi, ubogaconymi wyznawanym katopeerelem…

    Kurde, zróbmy coś smacznego… choćby na złość rydzom.
    Może blog kulinarny?

  31. pombocku
    Nie wiem dlaczego ,ale znowu , z powodu moich, jakichś lingwistyczno – językowych przypadłości-nieścisłości wchodzisz ze mną w zwarcie ,a przy okazji chyba nieco klinczujesz, co w szlachetnej sztuce blogowego boksowania jest niezbyt chwalebnym postępkiem.
    Czasami obawiam się , że gdybyś miał zupełnym przypadkiem możliwość empirycznego napotkania mnie w swoich stronach, to wzorem innego znanego Językoznawcy nadziałbyś mnie na pal, zapiekł nad jakimś ogniskiem i nędzne ciało wrzucić w tonie jeziora Jamno rekinom na pożarcie.
    A ja tak się staram sprostać surowym pombockowym oczekiwaniom.

  32. pombocek
    3 marca o godz. 6:18

    „ale nauczyciel też nieźle pobujał w obłokach, wymyślając nauki, które zamiast być moralną pochodnią, plączą się z tyłu ludzkości jak piąte koło”.

    Pod koniec Kazania na Górze Jezus oznajmił: „Każdy, kto słyszy te moje słowa i wprowadza je w czyn, zostanie przyrównany do męża mądrego, który zbudował swój dom na masywie skalnym. (…) Każdy zaś, kto słyszy te moje słowa, a nie wprowadza ich w czyn, będzie przyrównany do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku”.

  33. Pod poprzednim komentarzem Redaktora Tanaka pisał na temat Józefy Henelowej. Redaktor teraz wypunktował Bonieckiego. Obaj dotknęli chyba najistotniejszej kwestii odnoszącej się do krk. Nie sztuka jest wskazywać wszystkie przekręty kościoła, arogancję, zakłamanie, pedofilie, ksenofobię, antysemityzm itd, itd. To takie oczywiste oczywistości, że nawet nie chce się tego powtarzać.
    Natomiast tacy poczciwcy jak Henelowa czy Boniecki to tajna broń kościoła. Skoro tacy przyzwoici ludzie, wykształceni, piszący poprawną polszczyzną, należą do tej korporacji, legitymizują ją, to jak prosty, niewykształcony ale też poczciwy Polak miałby ją opuścić, przejrzeć na oczy i potępić ? Podobną rolę pełni Heller nadając kościołowi pozór naukowości.
    Gdyby w kościele były same łajdaki, prymitywy jak Rydzyk, Głódż, Michalik, Dydycz, Ryczan i kto tam jeszcze, to być może polski lud szybciej by się obudzil z tego zaczadzenia. No ale skoro w kościele sa takie „fajne” postaci jak pani Józefa, ksiadz Boniecki i uczony ksiądz astrofizyk..
    Wy tu natrząsacie się z niedorzeczności „niebieskiej książeczki”, z owego chodzenia po wodzie, z tego, że bóg najpierw stworzył światło a dopiero potem źródło światła, z niepokalanej matki dziewicy itp. Wyśmiewacie bajeczki w które wierzy boży lud.
    Muszą w nie wierzyć również katoliccy inteligenci, bo gdyby nie wierzyli przestali by być katolikami. A może nie wierzą, ale im to nieprzeszkadza. Heller jakoś godzi biblijne bajki z teorią big bangu.
    Do czego zmierzam ? Ano do tego; co zrobić, aby polski lud wyrwać z umysłowego oszołomstwa krk? Co z tego, że my tu się zgadzamy, przejrzeliśmy na wylot kościół i jego „nauki”.
    Jak tę wiedzę rozpowszechniać ? Jak walczyć z nowotworem, który tak głęboko wrósł w naród, że wręcz utożsamia się on z narodem ?
    Trzeba zacząć od dzieci. Łatwo mi mówić, mnie mieszkającemu w laickim kraju. Zdaję sobie sprawe z nacisków otoczenia na prowincji, o czym pisała @Jiba.
    A może by zastosować taki wybieg ? Otóż ateiści są rozproszeni, nie tworzą żadnej zwartej grupy, nie mają żadnej w treści pozytywnej ideologii. Nie wystarczy powiedziec ludziom, że boga nie ma. A może należałoby zaproponować jakąś ofertę pozytywną. Taką proponują masoni, ale to wąska, hermetyczna grupa. Może w takim razie przyłączyć się do kościoła ewangelickiego.Trudno; Paryż wart mszy.Gdyby w małym miasteczku powstała taka luterańska gmina, wtedy katolickie otoczenie, katabasy i mohery nie mogłyby wywierać presji na protestanckich rodziców, aby wysyłali swoje dzieci na katechezę. Zawsze można by odpowiedzieć, że my mamy swoją katechezę.
    To taka luźna propozycja, pewnie nie do zrealizowania, ale tonący brzytwy sie chwyta. Bo problem polega nie na tym, że my mamy rację, a boży lud z jego „światłymi” reprezentantami nie, ale na tym JAK WYRWAĆ POLSKI LUD Z KLESZCZY KOŚCIOŁA.
    Bo przecież ludu zmienić nie można.
    Ps
    Zadziwil mnie Boniecki, który obiecał księdzu złodziejowi, że nie wyda go, bo obiecał. Co za humanizm ! Bo zbudowal za ukradzione pieniądze dom dla matki ! Chyba sie nasz katolicki „myśliciel” zakałapućkał w moralne antynomię.

  34. Ps
    A w ramach „luterańskiej’ katechezy uczylibyśmy dzieci o Darwinie !

  35. Katopeerel, czyli intencje warte mszy…

    Był w peerelu taki przepis prawa(!), który opiewał na „krótkotrwały zabór mienia”, a chodziło o tych, którzy kradli komuś samochód i byli oceniani przez sąd wedle w/w intencji, to znaczy nie jako złodzieje, a uwiedzeni magią motoryzacji.
    Czyli ukradł, ale nie na zawsze… z pobudek kolekcjonerskich.
    Dokładnie na tym polega różnica pomiędzy cywilizacją a rządzoną ideolo wspólnotą plemienną, że prawo stanowi spójny i moralny kodeks oceniający czyny, a nie intencje.
    Z instrumentarium manipulacyjnego katopeerelu (by trzymać się lokalnego kolorytu) wzięte są wszelkie „dobre zmiany” i intencje najkrwawszych i najzłodziejszych szajek i dyktatur.
    Ale i najpracowitszych indywidualnych popleczników (jak w drugiej sekcji wpisu Redaktora i w paru komentarzach), w swym pożytecznym szajce idiotyzmie, szerzących bezrozumną plemienną wiarę w supremację najbezczelniej głoszonych fałszywych intencji, nad najoczywistszą podłością czynów z nimi sprzecznych.
    Nic to moralnie nie zmienia, że nieliczni poplecznicy zła, często czynią to z „nieuświadomionej intencji” własnej głupoty i naiwności, a nie jak większość tak ukształtowanego plemienia, wiedzeni najbezczelniejszym cynizmem.
    W cywilizacji, rzeczywistość to coś, co nie znika pod pozorem intencji.

  36. @Lewy

    Czesc,
    I wybacz, ze sie Twoim zdrowiem zaniepokoje i sie spytam, czy u Ciebie wszystko OK?

    Pytam sie bo najwyzszy niepokoj budzi we mnie propozycja nuki o Darwinie na katechezie, obojetnie jakiej, bo o Darwinie, to na biologii sie naucza. Nie sadzisz?

  37. Rafał KOCHAN
    3 marca o godz. 6:32

    Rafale, fest myślałem o radiu Rydzyka i nawet w celach poznawczych go słuchałem. Jeśli Gekko mówił o „jego roli w integracji ludzi starszych, wykluczonych, wiernych” to ma rację. Taką, że to wojująca, karna sekta. Wojująca jak PiS z naznaczonym przez guru, niczym drzewa w lesie, przeciwnikiem do wycinki. Rydzyk i jego sekta bez przeciwnika, wroga nie mają po co żyć. Z tego powodu są prostym zaprzeczeniem pierwotnego chrześcijaństwa, które zgodnie z nauczaniem Jezusa ma wojować z grzechem – zwłaszcza własnym – nie z człowiekiem. Szybkostrzelny oszołom Rydzyk zrealizował swój zamiar przy akceptującym kiwaniu głowami przez Kościół: stworzył swój Kościół. Moja mama – chrześcijanka czynu, nie słuchania radia, oraz jej koleżanki nigdy się tym radiem nie interesowały. To radio dla zakochanych w sobie egocentryków. Rydzyk umie takim podkadzić, więc ich ma.

    Oto dwie skrajności

    Pani młynarzowa, która chciała, bym jej zreperował zardzewiały na śmierć rower bez pieniędzy na części zamienne, bez zapłaty, opierniczyła pana młynarza, że dał mi dwa żółknące ogórki („- Co ty tak rozdajesz? Ty hodowałeś czy ja?”. Latała po podwórzu z radiem nastawionym na Maryję i słuchała, śpiewała, nuciła. Była żywym aniołem, jeśli nie liczyć tego, że nigdy nikomu w niczym nie pomogła, odwrotnie: jej krowy, których nie lubiła palować, chodziły po ulicach, właziły ludziom w szkodę – na przykład szły na szagę przez niskie szklarnie, tłukąc wszystko po drodze, a potem pani młynarzowa opieprzała poszkodowanych, że nie robią płotu, a krowy bez płotu przecież nie rozumiom. Do zbiorowych protestów rydzykowców była pierwsza.

    Moja mama słyszała z daleka o Rydzyku, ale mówiła, że ona do chrześcijańskiego życia nie potrzebuje żadnego radia. Na przykład przez pół roku nosiła niewidomemu obiady gotowane przez franciszkanki, półtora roku sprawowała pełną opiekę nad obłożnie chorą sąsiadką za frajer, zbierała u znajomych i kuzynów ubrania, naczynia, różne niepotrzebne rzeczy i zanosiła do Caritas („caritas” to rodzaj żeński: ta caritas, ale przyjął się polski zwyczaj odmieniania), tam dostawała makarony, kasze, mleko w proszku, które nosiła do biedniejszych od niej, sprzątała kościoły, szyła pościel, firanki dla malutkiego domu opieki franciszkanek, zbierała naczynia u znajomych i tam zanosiła – nie potrafiłbym zliczyć, co robiła. Nie chwalę się, bo nie ja to robiłem.

    Doceniałbym Radio Maryja dla niedołężnych, gdyby to nie było radio wojujące, radio nienawiści. Kościół godzi się na to radio, bo go nie obchodzi jego antychrześcijańskość. Obchodzi to, że jest wierna armia bojowych staruszek, które oddadzą ostatni grosz z głodowej emerytury i które można ekspresowo zmobilizować do walki z takim czy owakim szatanem, wrogiem Polski, wrogiem Maryi Zawsze Dziewicy.

  38. Aateista
    3 marca o godz. 9:47

    Zamiast bełkotać, wystarczy powiedzieć: „Nie wiedziałem”. Ale to dla Ciebie za trudne.

  39. Lewy
    3 marca o godz. 9:56

    Jakże trafnie w diagnozie… 😉
    Tak, na tym polega wariant taktyki socjomaniupulacji „na rympał – pod figowym listkiem”.
    Nihil novi sub foliam…
    Natomiast recepta, czyli rozpacz inteligenta, to jedynie ucieczka z deszczu pod rynnę.
    Nie katolicyzm jest problemem, a salwacją inne umysłowe terrory wyznaniowe; nie bezradne intonacje na melodię „boga nie ma” receptą dla myślących…
    Świeckie społeczeństwo nie na kontrze do ludzkiej „zdolności wiary” się buduje, ale na przewadze umysłu i rozumu, wiedzy o człowieku i państwie zgodnym z ludzką naturą ekonomiczną.
    Po prostu, w społeczeństwie oświeconym, świeckość zwycięża nad zabobonem, poprzez państwo, sprawiające że zabobon jest NIEOPŁACALNY; tak jako postawa społeczna, jak i ekonomiczna czy rozwojowa.
    Nie da się tej przepaści w rozwoju społecznym i cywilizacyjnym zasypać akcesjami i dotacjami unijnymi, tak jak to ta właśnie przepaść, przy globalizacji komunikacyjnej, powoduje różnicę potencjałów, sprowadzającą na cywilizację jak wyładowanie pioruna, najazd żądnych darmowego awansu Hunów…

    Katechezy w katakumbach, z Darwinem w roli głównej, to wizja tyleż zabawna, co rozpaczliwa, wobec losu Polski, którego nie chyba już nie możemy odwrócić 😉
    Leming rulez, gnając nas wszystkich ku „na wieki wieków, amen”. 😉
    Pozdrawiam i dziękuję za Twą mądrą lekturę!

  40. @ pombock
    „jeśli Gekko mówił o „jego roli w integracji ludzi starszych, wykluczonych, wiernych” to ma rację…”

    Na litość rydzą, a gdzież ja tak mówił????
    Coś mi się zdaje, że taktyka wmawiania wielbłąda w brzuch, jedną wrzutką, odbija się echem radia Erewań.

    Integracją eo modo „ludzi starszych, wykluczonych, wiernych” to była równie dobrze, IMHO, płonąca stodoła jedwabna i ochotniczy udział w locie smoleńskim…

    Pombocku, pomyłuj.
    Pozdrawiam serdecznie.

  41. Opowiem Wam historię ziół św. Hildegardy.
    O ziołach św. Hildegardy moja teściowa usłyszała oczywiście w Radiu Maryja. Musiały być konkretne reklamowane, skoro kobitka wiedziała, co chce zamówić i jak ma to zrobić.
    O ziołach powiedziała przy obiedzie, że mięso jest właśnie nimi przyprawione i ma dzięki temu niezwykły smak i działanie zdrowotne. Rzeczywiście było dobre, poprosiłam, by pokazała mi te zioła.
    Zobaczyłam żółte pudełko, nazwę mieszanki ze św Hildegarda w tytule, a na spodzie cenę: 36 zł.
    Zaciekawiło mnie, co jest w składzie tych ziół, skoro są tak drogie. W składzie była kozieradka, zdaje się biały pieprz i jeszcze coś, nie pamiętam konkretnie, ale każde z nich jest do kupienia w sklepie za max. 2 zł.
    Pokazałam to teściowej. Powiedziała, że na pewno dodany jest jeszcze jakiś tajemniczy składnik, którego nie moga zdradzić, bo inaczej kazdy zrobiłby sobie taka mieszankę. I przyniosła fakturę na to zamówienie.
    Za trzy torebki ziół i książkę o św. Hildegardzie zapłaciła ponad 100 zł.
    Widziałam, jak później studiowała to pudełko, nie mogła uwierzyć, że została naciągnięta.
    Pan Rydzyk, bo to dla mnie nie jest żaden duszpasterz, to przede wszystkim bezwględny biznesmen. Wiara w jego czyste intencje jest naiwnością.

  42. Lewy nie zawodzi.
    Najpierw w znakomitym nastroju pyta:

    ” Bo problem polega nie na tym, że my mamy rację, a boży lud z jego „światłymi” reprezentantami nie, ale na tym JAK WYRWAĆ POLSKI LUD Z KLESZCZY KOŚCIOŁA?”

    Znak zapytania ( ominięty przez Lewego) postawiony przeze mnie. Na wszelki wypadek ,bo pombocek włączył interpunkcyjno – gramatycznego GPS-a.

    A później z nosem spuszczonym konstatuje:

    „Bo przecież ludu zmienić nie można.”

    Jeżeli taka dialektyka przyświeca wolnomyślącym, to kiepsko widzę Polaków dzieje … w przyszłości.

    Bo strategia Lewego sprowadza się do tego: najpierw rozpirzyć, a później to już nie moja bajka.

    I ta urocza Lewego autolaurka :

    ” …że my mamy racje…”

    „Ja jestem piękny, ja jestem silny, ja jestem mądry, ja jestem dobry. I ja to wszystko wymyśliłem.” Jerzy Stanisław Lec

  43. Gekko
    3 marca o godz. 10:27

    Gekko, w imię ojca i syna, i baćki Stalina, nie rozpędzaj się. Oto słowo Rafała: „zgodnie z aksjologią Gekko, należałoby z należną powagą i szacunkiem pisać o Rydzykowym burdelu. Wszak dla wielu „bilans” aktywności medialnej Rydzyka wychodzi „na plus”. Nie do przecenienia jest jego rola w integracji ludzi starszych, wykluczonych, wiernych”.

    Przyjąłem to jako dosłowne lub opisowe cytowanie Twojej myśli. Jeśli to nie Twoje – pardą, winowat, przepraszam i na chodzenie po wodzie zapraszam. Nie, kurde, pada! To kiedy indziej.

  44. Ja czuję a\zaskoczenie b\niesmak.
    a\ pan Kowalczyk broni rydzykowych machinacji- czapki z głów, klękajcie narody. Oczywiście, że uhonorowanie Polaków ratujących Żydów w czasie okupacji to przegit, ale wspomniany przez autora hejt dotyczy pazerności prezesa Rydzyka, który nie omieszkał wspomnieć, że te 200 tys. to pryszcz, bo potrzeba jeszcze 1800 tys… które miłujący semickich bliźnich słuchacze RM na pewno z chęcią wpłacą. Wreszcie hejcik mógł być podgrzany przez zajumanie 20 mln przeznaczonych na walkę z krakowskim smogiem wawelskim i przekazanie ich na geotermalne eksperymenty Rydzyka. Może krakusy dostaną chociaż zniżkę na te gorące źródła, jak się już Rydzyk do nich dowierci?
    b\ trudno odczuwać cokolwiek innego niż niesmak. Może red. Boniecki próbował być dowcipny?

  45. jestem , jak inni,bardzo zniesmaczona przyznawaniem pieniędzy Rydzykowi za cokolwiek, co robi.
    Podobno wszyscy księża podejmują działania, a ksiądz Rydzyk w tym szczególnie celuje „na chwałę Bożą”, zapłaty za swoje dzieło oczekując w niebie (zgodnie z tym, co od stuleci głoszą).
    A tu z innych źródeł dowiaduję się, że te marne 200 tysięcy złotych to tylko 1/10 kosztów ich poniesienia.
    To ta kapliczka kosztuje aż dwa miliony?
    Niezależnie od tego, że zgadzam się z większością tu opinii, ze to tylko ściema dla wyłudzenia pieniędzy, to za dwa miliony można zrobić chyba coś bardziej sensownego niż kapliczkę z tablicą..
    Jeśli w ślad za tym pójdzie grant z kasy Ministerstwa Kultury, to może Najwyższa Izba Kontroli winna przejrzeć rachunki z budowy?
    Ale nie, nikt się nie odważy zajrzeć w księgi kościelne; Dziennika Budowy też zapewne nie ma, a przecież tam będą przebywać ludzie; co w przypadku, gdy zwali im się na głowę sufit, sklepienie, zarwie się strop, podłoga; odpadnie ściana? Kto będzie odpowiedzialny?
    Cóż, po cóż tam wchodzili…
    2 miliony za kapliczkę! …pewnie złotem ocieka….

  46. @ pombocek

    No właśnie. Tak działa kolportowanie (jak w cytowanym przez Ciebie poście) sprytnie pomieszanych kłamstw, a my wszyscy tego ofiarami.
    Jak o mnie chodzi – nie ma sprawy, pombocku.
    Serdecznie pozdrawiam.

    @ jiba

    Tak na marginesie historii z ziołami, to zauważ, że nie tylko zioła są podglebiem trujących rydzów.
    Zdiagnozowanego przez samą siebie pospolitego oszusta, nazwałaś odruchowo …biznesmenem.
    To w Polsce katopeerelowskiej typowe, tak, że kłamstwo i karykaturalnie rozumiane pojęcia cywilizacyjne weszły nam wielu w krew.
    I ta to infekcja, której objawem jest pomieszanie pojęć, generuje tłuste i trujące rydze.
    Pozdrawiam.

  47. Jiba
    3 marca o godz. 10:29

    Jiba, ten składnik, który nabija cenę – tajemniczy lub jawny, ale w Europie niespotykany – to główny bohater ziołowych i im podobnych oszustw. Opowiadałem kiedyś na blogu swoją historię. Mama miała zaparcia i okropną, swędzącą wysypkę na całym ciele. Latając po internecie znalazłem nazwę choroby, która miała podobne objawy: utajone uczulenie pokarmowe. Rzecz jasna, przy chorobie było rewelacyjne lekarstwo za śmiesznie małą cenę 375 zł. Już chciałem mamie desperacko kupić. Ale przeczytałem jeszcze skład. Głównym składnikiem był żyjący w nieznanej mi z bliska ni z daleka Ameryce senes, który usuwa złogi z jelit. Powiedziałem o znalezisku żonie.
    – Spróbuj najpierw zwykłej „Figury 1” na zaparcia – powiedziała.
    Kupiłem. Patrzę na skład: senes i coś tam! Cena – 6 zł z groszami. Oż wasza mać, bandyci! Kupiłem, po dwóch tygodniach mama doszła do siebie.
    Dobrze mieć niełatwowierną żonę.

  48. pombocku
    375 – 6 = 369

    czyli, do przodu byłeś 369 złotych…

    …i mama lepiej się poczuła

    pombocku… a propos niełatwowiernej żony.

    Nie zapomnij o zbliżającym się Międzynarodowym Dniu Kobiet.

  49. Mało mnie dziwi hejt, albo „hejt” skierowany pod adresem Rydzyka, w związku z tablicą upamiętniającą, albo właśnie „upamiętniającą” Polaków, którzy ratowali w czasie wojny Żydów.

    Sądzę, że rzekomi hejterzy po prostu wyłapują obłudę i interes Rydzyka ukryty za tablicą. Widzę to właśnie w ten sposób.
    Rydzyk i jego interesy, wraz z radiem i innymi mediami oraz rzeszą katosłuchaczy i katorodzin, nieustannie dowodzą czegoś przeciwnego, niż sugerowana dobra intencją tablicy, Ksenofobia, segregacja, opluwanie, antysemtyzm, rasizm (dobrze pamiętamy, jak sądzę, coś charakterystycznego u Rydzyka: „niedomyty nasz ksiądz” – o czarnoskórym kapłanie, i rechot wiernych na jasnociemnej górze ze świetnego dowcipu „Ojca Dyrektora”. Wszyscy się świetnie rozumieją), szukanie nieistniejących spisków przeciw sobie, rzekome kalanie „Kościoła”, „Narodu” przez „bezczelnych” ateistów, rzekomych „komunistów”, „masonów” itp.
    A równolegle – rwanie kasy publicznej, wspólnej, korzystanie z partyjniactwa i pisspartii, szantaż, ogłupianie i rwanie kasy ze swoich wyznawców.
    Trafnie podsumowała Rydzyka Danuta Wałęsa, na wiecu KOD w Gdańsku. Ona, cicha katoliczka. Która, jak widać po tych słowach, popada w nieprawidłowość wiary.

    A interes Rydzyka, za tablicą ukryty jest taki: to ma być odpór na te wszystkie spiski, obrażania, „nienawiść” do „Kościoła”, do „Narodu”.
    Jest to czysty,oszukańczy koniunkuralizm i manipulaca. NIe ma nic czystego i szlachetnego w tej tablicy. Jest raczej następna manipulancka kpina z zabitych Żydów i kpina z ratujących ich Polaków.

    Potworność grzechu i zbrodni antysemityzmu, na której stoi chrześcijaństwo nigdy nie zostało i nie zostanie uczciwie wyznane, zgodnie z procedurą sakramentu pokuty. Kościół kat robił i robi wszystko, żeby to ukryć, rozcieńczyć, odwrócić uwagę, zrzucić co się da i nie da na innych.
    ta obłuda i zakłamanie nie ma konca i mieć nie będzie. To jest niezbywalny fundament tej instytucji i tego systemu. fragment tego systemu, mechanizmu przestępstwa i zbrodni pokazał oskarowy film „Spotlight”. Na temat ktorego w Polsce pamuje całkowite milczenie. Malo tego, jest to milczenie skłamane, i to oficjalnie. „Dobra zmiana” w TVP jest taka, że to nie film o systemie pedofilskiej zbrodni Kościoła kat, ale „film o pedofilii w Bostonie”.

    Rydzyk sam potwierdza własną obrzydliwość w tej sprawie, obłudnie pojękujący, że dotacja MSZ „pokryje zaledwie 10% wydatków na tablice”. W istocie zaś reklamuje swoje manipulanctwo i odgrywa niezwykłą ofiarę z siebie samego: patrzcie i podziwiajcie, ileż mnie to kosztuje! Jaki jestem szlachetny.

    A w międzyczasie tzw. prezydent RP bada, czy można odebrać Grossowi państwowe odznaczenia. A w międzyczasie Hoser Henryk, arcypiskup wziął i wdeptał w kałuże ks, Lemańskiego, który się upominał o macewy, o pamięć po pomordowanych, który mówił o tym swoim parafianom, a w kosciele pokazywał znaki pamięci o pomordowanych w Polsce Żydach.
    A w międzyczasie, „Pokłosie” i Maciej Stuhr zostali przez prawdziwych, katolickich hejterow opluci do cna.

    Co do ks. Bonieckiego. mam dla niego dużo uznania,za refleksyjność, fragmentaryczność madrości. Właściwie – lubię go, poniekąd. Z zasadniczym zastrzeżeniem, że siedzi w tym samym g.., co reszta członków kleru i wyznaje tego co reszta bozię. Jest uwikłany, usidlony, zniewolony. Na swój własny sposób, może nieco mniej mroczny,niż inni. Może…
    Jego wyznanie, o korupcji, kradzieżach, przewałach w Kosciele kat…odradzanie ostrożności w sądzie.. bo sprawy są nieraz nieoczywiste.. zakonnik opiekuje się matką, więc musiał ukraść kasę ! Na co? Nie na leki ratujące życie, których niekradzeniem nie dało by się w żaden sposób uzyskać, ale na wybudowanie mamusi domu !
    Zapytałbym jeszcze Bonieckiego, czy sprawdził czyją ten dom stał się własnoscią. Czy nie mamusi zakonnika, albo kogoś z krewnych?
    Boniecki o tym nie wspomina. jest taki roztrzepany i skrajnie naiwny, by się tym nie interesować, tak skrajnie, pardon, głupi? Czy też po prostu nie chce o tym mówić, bo to kolejne draństwo firmy, w której siedzi po uszy?

    I tak, starszy, poczciwy – poniekąd – zakonnik, senior, redaktor, „otwarty katolik”, jak siedział, tak siedzi w tej obrzydliwości Kościoła kat.
    Tych w środku, którzy jeszcze nie są ostatecznie znieprawieni, jest może tylu ile palców u jednego z nich.
    Właśnie pewien młody ksiądz, w pewnej parafii popełnił samobójstwo. Jak słychać, teraz dopiero, po tej ponurej, katolickiej tragedii, ksiadz był prześladowany przez swojego proboszcza. Szukał ratunku, w kurii i gdzie indziej, ale ratunek nie nadszedł. Kuria, proboszcz, parafia, szkoła w której uczył, oczywiście „o niczym nie wiedzieli”.
    Był za mało posłuszny, usłużny i za mało wydajny w wyciskaniu kasy z „ludu bożego”. Zbyt naiwny. Głupol, sądził, że w Kościele kat, powinno chodzić o coś innego.
    To, być może, jeden z tych, co ich można na palcach policzyć.

  50. Co to jest, ze sie ludzie na pieniadzach skupiaja i tam zatrzymuja?

    A „za pieniedzmi” z tylu kryje sie dranstwo w postaci przekrecania historii. Ta cala kaplica rydzykowa, to jest nie tylko przekret na kase, ale przekret na historii, bo pod pozorem uczczenia tych co ratowali, ma namieszac ludziom w glowach na dwuch poziomach.

    Pierwszym jest „kneblowanie” wskazujacych na fakt mordowania zydowskich wspolobywateli przez Polakow, drugim jest moze nieoczywisty sabotaz gigantycznej pracy weryfikacyjnej dokonanej przez Instytut Yad Vashem.

    Z rodzinnych doswiadczen wiem jak sie dokonuje i ile trwa weryfikacja, nim zgloszony kandydat/tka zostanie uhonorowany „sprawiedliwym”.

    Czy podobna procedura jest wogle mozliwa w wykonaniu Rydzyka i jego ferajny? Czy maja podobny do Yad Vashem zespol bieglych historykow zdolnych do rzeczowej weryfikacji? Nie wspominajac juz o tym, ze nikt zywy nigdy nie uslyszal z Radia Maryja ani jednego slowa potepienia, czy chocby prostego przyznania, ze Polacy tez, pod niemieckim okiem, mordowali zydowskich wspolobywateli.

    Ta rydzykowa kaplica ma „zakrzyczec” polskie winy, zaslugami nielicznych.

    Jest to, pod przykrywka uczczenia szlachetnych, taka sama obludna manipulacja, jak wszystko co sie wylewa z rydzykowej szczujni.

    A pieniadze, choc wazne, tylko dodaja dodatkowego absmaku do tej nedznej manipulacji. Nie dosc, ze przekret i historyczna manipulacja, to jeszcze na tym dodatkowo zarobic. Ochyda najgorszego rodzaju i calkowicie w zgodzie z wszystkim co jest o Rydzyku wiadome.

    I tylko budzi moje najwyzsze zdumienie, ze sie redaktor Kowalczyk dal na to nabrac.

  51. @lonefather
    Piszesz – (…)drugim jest moze nieoczywisty sabotaz gigantycznej pracy weryfikacyjnej dokonanej przez Instytut Yad Vashem. Z rodzinnych doswiadczen wiem jak sie dokonuje i ile trwa weryfikacja, nim zgloszony kandydat/tka zostanie uhonorowany „sprawiedliwym”.

    Lili Chuwis-Thau, Żydówka, uratowana jako dziecko przez polską rodzinę mieszkanka Hajfy, jest – oprócz tego, że przyjaciółką naszego domu – kuratorką w Instytucie Yad Vashem i – wraz z innymi kuratorami – przygotowuje dokumentację sprawdzającą bardzo skrupulatnie i wszechstronnie (badanie dokumentów, przesłuchiwanie świadków) i rekomenduje dla instytutu kandydata „do drzewka” wśród sprawiedliwych. Te prace trwają miesiące. To, co robi Rydzyk jest zwykłym oszustwem mającym na celu – jak napisał @Tanaka – danie odporu na te wszystkie spiski, obrażania, „nienawiść” do „Kościoła”, do „Narodu”. Jest to czysty,oszukańczy koniunkturalizm i manipulacja.

    Napiszę więcej. Jest to wyjątkowe skurwysyństwo.

  52. Można też powiedzieć: dobra byłaby religia katolicka, gdyby nie było księży, zwłaszcza tych wyższych stopniem.

  53. @anumlik

    Pisz anumliku, pisz i daj swiadectwo prawdzie, bo jak widzisz, mnie ponosza emocje, ktore wywoluje absolutna bezczelnosc wspomnianej na poczatku „oferty”, ktora moj tata dostal od Rydzyka, zeby za pieniadze „uwiecznic” dziadka w tej diabelskiej kaplicy.

  54. @ Tanaka

    Słusznie piszesz, mniej więcej, że w kontekście uwikłanych czynnie (jak np. ksiądz przecież, Boniecki) lub choćby biernie we współudział KK, istnieje nadrzędna kategoria, tzw. przyzwoitych „poniekąd”.
    To właśnie, ta kategoria, to ten przegniły liść figowy, wiszący na jednym włosku …zwykłej, ludzkiej sympatii adpersonalnej.
    Tak się manipuluje uczuciami, czy w handlarstwie ulicznym, czy w oszustwach matrymonialnych, czy też w tolerowaniu zła wcielonego, indywidualnego i społecznego.
    I jakby nie patrzeć, Twój mądry post pokazuje ludzką twarz tego uwiedzenia.
    Nie wiem, powiedzmy, czy nie równie fundamentalną dla powszechności i powodzenia socjomanipulacji, co jawne toksyczne grzybnie.
    Mnie na przykład, mniej niesmaczy ostentacyjny oszust (nie dając oszukanym nawet cienia racji stworów rozumnych) niż pożyteczny liść gnilny, czyniący swą zasłoną cały proceder jakże niebezpieczną i dla myślących, muchołapką.
    Pozdrawiam.

  55. @anumlik

    Nie tylko Tanaka nazwal po imieniu rydzowe skurwysynstwo, inni, w tym i ja tez to wskazalismy i nazwalismy, ale im wiecej nas tym lepiej uda sie pokazac i potepic zaklamane dranstwo Rydzyka.

    Z wszystkich ludzi chodzacych po ziemi, wlasnie on jest ostatnim, ktory mialby prawo sie do czczenia SPRAWIEDLIWYCH dotykac.

    Niestety ta wredna, oszukancza kaplica powstala. Znalezli sie naiwni, lub pomyleni, co zaplacili Rydzykowi, zeby sie w kamieniu uwiecznic. I bedzie ten przekret na prawdzie, rozumie i przyzwoitosci trwal i utrwalal rydzykowe oszustwo na historii, choc pewnie nazwiska i czyny z tej kaplicy beda jak najbardziej prawdziwe i godne upamietnienia.

    Niemniej cel w jakim zostala stworzona bedzie sie umacnial przez sam fakt jej istnienia. Bo choc wskazujemy prawde i ujawniamy oszukanstwo, to robimy to w necie, a tam w Toruniu klamstwo i przekret zostaly uwiecznione w kamieniu.

  56. Tanaka
    3 marca o godz. 11:26

    Co Ci powiem, Tanako, to Ci powiem, ale Ci powiem. Do zaprezentowania pana Bonieckiego bardzo się nadają „Martwe dusze”: „Tam tol’ko odin poriadiocznyj czełowiek: prokuror, da i tot, prawdu skazat’ – swin’ja.

    Przecież każdy, kto kradnie, kradnie NA COŚ, a nie na nic – na buty, na łyżwy, na brykę, na zbawienie, na „się napić”. Tłumaczenie pana Bonieckiego – jak zająca przyłapanego w kapuście: „Ja chciałem tylko pojeść”.

  57. pombocek
    3 marca o godz. 6:18
    myślę, że działania Yad Vashem, który w szczególny sposób wyróżnia osoby ukrywające w swoim czasie Żydów nie ma porównania z ofiarnością finansową czy inną dobroczynnością na rzecz kościoła czy społeczności.
    Te rodziny, które ukrywały Żydów, pomagały im przetrwać w trudnym czasie na pewno nie robiły tego dla poklasku, dla jakichś tablic upamiętniających ich czyny. Yad Vashem wówczas nie istniał, pomagający robili to zupełnie z czystych pobudek-bo tak trzeba, humanitarnie, nie czekając na nagrodę.
    Dawanie na tacę, przekazywanie pieniędzy dla uznania na murach świątyni czy innego upamiętnienia jest dziś o wiele prostsze,bo tylko o kasę tu chodzi,uszczuplenie własnych zasobów, a nie o własne i swojej rodziny życie.
    Moim zdaniem nawet nie ma tu porównania.

  58. @anumlik

    Drobna niescislosc sie Tobie wkradla. Mianowicie kandydat/ka, po pozytywnej weryfikacji zostaje uhonorowany/a tytulem Sprawiedliwego wsrod Narodow Swiata, medal, dyplom i drzewko, to sa juz tylko dodatki. Zreszta od kilkunastu juz lat nie sadzi sie drzewek pamiaci, po prostu w ogrodach instytutu juz nie ma miejsca na nowe drzewka…

  59. Jiba
    1 marca o godz. 23:09
    To do postu z poprzedniego wpisu Gospodarza.
    jobrave napisał ci o typowych reakcjach ludzi , ale nie wziął pod uwagę że w PRL wszyscy wiedzieli że żadnego wpływu na wybór rządzących nie mają i o zmianie ustroju noga jedynie pomarzyć. (Wiedziano ZSRR nie dopuści do żadnej zmiany). Teraz sytuacja diametralnie się zmieniała i kartka wyborczą możemy władzę zmienić. (na razie jeszcze można).
    Zmiana więc oceny PiS źle wróży tej partii w następnych wyborach gdy będą w ten sposób rządzili dalej.
    Ja jak pisałem mam też kontakty z popierającymi PiS i od nich wiem że spodziewali się, że dochodząc do władzy partia ta ograniczy korupcję , kolesiostwo, wsadzanie swych znajomków na intratne posady, rozrost administracji i panujący w niej bałagan, oraz poprawi politykę zagraniczną.
    Teraz przeżywają szok bo po tych 100dniach wyraźnie widać że wszystko idzie dokładnie odwrotnie. Spodziewali się szacunku dla prawa i jego poprawy , a tu widać co się dzieje.
    Nic dziwnowskiego, że Sienkiewicz pisze że wygląda to, jakby rządziła grupa wariatów.

  60. Chciałbym trzy grosze dorzucić w sprawie 2. zaskoczenia pana Jacka, czyli anegdotek ks. Bonieckiego.
    Panie Redaktorze, czy ma Pan jakieś wątpliwości, że nieprzejrzyste, wyjęte spod niezależnej kontroli finanse Kościoła, w połączeniu z celibatem, rodzą morze pokus? I że zwykli funkcjonariusze ulegają im ciągle, jedni częściej, inni rzadziej, ale każdy o każdym sporo wie i stąd trudno o kogoś nieuwikłanego?

    No chyba nie, stąd w takim razie to zdziwienie?

    Język nieprzystający? – to zależy. Dla kogoś, kto w tym wyrósł, to język jedynie możliwy – sugerujący głównie, że gdzie jak gdzie, ale w tej sprawie chrześcijańskie miłosierdzie jest jak najbardziej na miejscu.

    Na plus widzę, że to taka nieśmiała próba wyjścia poza tabu, co prawda przy pomocy wyćwiczonego z kolegami ostrożnego języka, z wyraźnym wskazaniem oczekiwanego podejścia (pobłażliwość). Efekt rzeczywiście fatalny, ale nie oczekiwałem więcej – adekwatny ton to byłaby bomba atomowa.

  61. @@lonefather,Gekko
    Moją przebiegła metode na katechezę z Darwinem można porównać do stosowania metadonu przez narkomanów na odwyku. Co z tego, że wy tutaj jesteście zdrowi, skoro znaczna część narodu jest uzależniona od katolickiego narkotyku. Podziwiamy Czechów za ich rozsądek, ateizm, poczucie humoru, realizm.A oni właśnie po drodze przeszli od katolicyzmu do ateizmu przez luteranizm. Może taka droga jest konieczna ?
    Tu chodzi o zablokowanie dostepu katabasów do dzieci.Żeby nie dopuścić do indokrynowania od maleńkości. Ten inny kościółek może stwarzałby dobrą osłonę, barierę prze przemożnym wpływem krk.W końcu w szczepionka znajdują sie osłabione bakterię, które tworzą w organiźmie ciałka ochronne.
    Tak więc , lonku, czuję sie dobrze, nie ma powodu do niepokoju.
    Zamiast w kółko powtarzać jaki ten kościół fałszywy, a ci Polacy durni, staram się coś zaproponować. A czy moja propozycja jest godna rozważenia, a nie tylko godna niepokoju lonka…?

  62. Konstancja
    3 marca o godz. 12:41

    Nie bardzo rozumiem, Konstancjo, czemu słowa o Yad Vashem kierujesz do mnie, skoro mówię o wyraźnym potępianiu przez Jezusa czynów pobożnych dla poklasku.

  63. Lewy
    3 marca o godz. 13:01…..Tu chodzi o zablokowanie dostepu katabasów do dzieci.Żeby nie dopuścić do indokrynowania od maleńkości.

    robisz sobie jaja – a co zrobiłeś – sprałeś jakiegoś katabasa po ryju?

  64. @Gekko
    Twoich seksualnych projekcji komentował nie będę. Ja się tu odnosiłem tylko i wyłącznie do faktów i opisów zawartych w w pisie Gospodarza, w sensie dosłownym i założeniem dobrej woli. Natomiast projekcje, chore wyobrażenia, wytresowane bezwarunkowe odruchy u większości komentatorów pod tym wpisem mnie specjalnie nie interesują, bo nie mogą być przedmiotem racjonalnej dyskusji. Tu raczej przydałby się psychiatra od poważnych zaburzeń osobowości i dewiacji emocjonalno-umysłowych nabytych poprzez zbyt częste obcowanie z medialnymi szczujniami w Polsce.

    Nawiasem mówiąc przeglądając te komentarze porównywałem sobie bliźniaczo podobne zachowania i objawy zdegenerowania umysłu po drugiej stronie w sprawie tzw. TW Bolka. Podobieństwa są uderzające. Tam też latają ubeckie śmieci, których nikt w życiu nie widział i nie zweryfikował i są traktowane jak objawienia Pisma Świętego, złe intencje, niecne zamiary i akty zdrady są od 1 sekundy oczywiste i jasne, cały świat i spisek jest ostatecznie wyjaśniony i jest wszystko do wymiany, wręcz do fizycznej likwidacji. No otwartość umysłu o konstrukcji muszli klozetowej.

    Dwa różne preteksty. A zespół porażenia mózgowego i upośledzenia emocjonalnego jest identyczny.

  65. Nie wiem, z jakiego systemu wartości się bierze upamiętnianie przez
    pombocku
    odniosłam sie do tego niżej zapodanego fragmentu twojego postu:
    (….)Yad Vashem ludzi wielkiej odwagi i wielkiego serca, ale w chrześcijaństwie Jezus wyraźnie potępia czyny, które są wykonywane po to, by ludzie widzieli. W tym wypadku – nie ratowanie Żydów, rzecz jasna, lecz robienie hałasu z tego powodu. Więc czemu tak honorowani chrześcijanie nie domagają się usunięcia nazwisk z listy, a nawet sami się na listę pchają lub godzą się, gdy ktoś ich pcha? Aż tak nie znają nauk swego nauczyciela?(…)
    Pisdałes kiedyś, ze nie uznajesz różnych form upamiętniania czy uświęcania, nawet w świeckim wydaniu.
    Powyższy fragment odebrałam wprost, jako Twoje zdziwienie na formę upamiętnienia osób, wyróżnionych przez Instytut mianem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”…
    Jeśli źle to zrozumiałam, to bardzo Cię i innych czytających przepraszam.

    Bardzo przepraszam!!!

  66. przepraszam za literówkę, która brzmi bardzo…brzydko.

  67. 40 tysięcy ratujących…
    Jedni z czystych pobudek, inni – za pieniądze, przepisane domy i majątek, ale ratowali, ukrywali, nie zabili, choć było tak łatwo…
    Z wojennej pożogi i Zagłady uratowało się w Polsce 40-100 tysięcy Żydów. Jedni zawdzięczali swe przeżycie temu, że znaleźli się ludzie gotowi im pomóc, inni mieli szczęście nie zostać rozpoznani i zdradzeni przez szmalcowników, ewentualnie – dość pieniędzy, aby się opłacać szantażystom. Inni, uciekłszy do lasu mieli szczęście trafić do radzieckiej partyzantki…
    Ale jak ak tłumaczyć los 1500 polskich Żydów zamordowanych (w Polsce!) w latach 1945-46?
    Najwyraźniej za wcześnie wyszli z ukrycia i zupełnie niepotrzebnie wracali do swojego dobytku 🙄

    Niesmak i abominacja to już odruch warunkowy na sam widok odrażającej facjaty toruńskiego biznesmena, jego rozbieganych oczek i nieskładnej, za to toksycznej frazeologii.

    Rydzyk to jest jeden biegun kk, na drugim, nie mniej irytującym, choć może inaczej – naiwny, stary poczciwina Boniecki. Zamotany i emocjonalnie zmanipulowany, ale i manipulujący…
    Domek dla mamusi…
    No, faktycznie, nie pozostaje nic innego, jak umorzyć.
    Ja bym dał „dobremu synkowi” termin do przeniesienia aktu własności na klasztor albo – prokuratura. Tertium non datur.
    I niech się cieszy, że może to zrobić dyskretnie i bez rozgłosu.

  68. lonefather
    3 marca o godz. 11:45 Ta rydzykowa kaplica ma „zakrzyczec” polskie winy, zaslugami nielicznych.

    …Jesteś w mylnym błędzie ……..ona ma dać kasę……….sądzisz Lone, że oni operują na tak wysokim szczeblu abstrakcji?

  69. @snakeinweb

    Piszesz: Dwa różne preteksty. A zespół porażenia mózgowego i upośledzenia emocjonalnego jest identyczny.

    Spostrzezenie sluszne, a zrodlo porazenia mozgowego identyczne. I jest nim odebranie dzieciom zdolnosci krytycznego myslenia i oceniania wskutek zainfekowania ich umyslow wiara. Wierzacy wierza i wierzac wyzbywaja sie zdolnosci do myslenia samodzielnego. Tak to generalnie sie dzieje, a ze proces nie jest mechaniczny, tylko umyslowy, to i skutki nie sa identyczne, co widac chocby po ks Bonieckim, ktory w w pewnych obszarach zachowal zdolnosci umyslowe, a w innych nie.

  70. Konstancjo

    Jak Ty bardzo przepraszasz, to ja się poważnie wzruszam i idę do spowiedzi. A to mi na cerę szkodzi.
    Więc może już tak bardzo nie przepraszaj… 🙂

  71. Będzie jak w Licheniu

    „http://static.panoramio.com/photos/large/113525456.jpg

    Im wyższa suma, tym pokaźniejsza tablica i pocześniejsze miejsce.

  72. Konstancja
    3 marca o godz. 13:28

    Konstancjo, wszystko w porządku. Ale dla jasności: ja tylko w sobie odrzucam uroczyste i ceremonialne traktowanie czegokolwiek – również pochówku mojej mamy. To absolutnie nie znaczy, że potępiam inność innych. O chrześcijanach mówiłem dlatego, że akceptując wychwalanie za dobre czyny lub dając się wychwalać za nie, są w sprzeczności z nauczaniem Jezusa. Człowiek nie przykrawający religii do siebie, lecz przykrawający siebie do religii, poszedłby do Rydzyka i zażądał wykreślenia siebie lub członka rodziny z listy zasłużonych. Ale jak by poszedł, skoro sam polazł z kasą, żeby się właśnie wpisać na tę listę.

  73. snakeinweb
    3 marca o godz. 13:19
    „@Gekko Twoich seksualnych projekcji komentował nie będę.”

    To znaczy jakich i gdzie wyrażonych, pospolity kłamco?
    Oj, na blogu rywalizacja o palmę niesmacznego odbicia w kłamstwach porównywalnych z rydzem, trwa.
    Pewnie, z braku umysłowości warunkującej zdolność komentowania.

  74. Sir Jarek
    3 marca o godz. 13:37

    Ja patrze na to po calosci znanego mi przekazu rydzykowego.

    Zreszta nie ja jeden, o czym mozesz sie latwo przekonac czytajac @anumlika, @Tanake i innych, co widza tak samo.

  75. Sir Jarek
    3 marca o godz. 13:37

    To nie jest „wysoko szczebel abstrakcji”, ale zwyczajny mechanizm psychologiczny: na zaprzeczanie i dawanie odporu, nie żal kasy. Danie kasy czyści sumienia i zapewnia komfort.
    Kasa nie jest przyczyną, a skutkiem. Dobrze pomyślanym, to fakt.
    Rydzyk, nawet mając na widoku głównie kasę, także sobie komfortowo czyści sumienie. I jest mu to nieodzownie konieczne. Sumienie wyczyszczone „daje siłę do głoszenia Prawdy”.
    Jest to Prawda, ponieważ ani w sumieniu, ani w reszcie głowy nie ma już żadnego mroku. Został wyczyszczony. Jest czysty, niebiański Blask Prawdy.
    Dlatego, w Duchu Prawdy, z taką Siłą Prawdy reaguje kler na „pomówienia”, „ataki”, „nienawiść do Kościoła kat”, „Nie znajdują w sobie” niczego, co by ich miało obciążać, dzięki starannemu wyczyszczeniu.
    Tym większa i świętsza ich zajadłość w Obronie Prawdy.
    Z tego płynie wielka siła.
    Na tym stoi psychologia kleru i prawidłowych wyznawców.

  76. Tanaka
    3 marca o godz. 13:45
    w razie czego służę skutecznym środkiem leczniczym na wypryski.

    (nie przepraszam…)

  77. To jest działanie zgodne z nową polityką historyczną. Trzeba wbić Polakom do głów, że Żydów nie mordowali, tylko ratowali.
    Trzeba dać odpór różnym fałszywie świadczącym filmom (Ida, czy jakieś Pokłosia), a naród na pewno lepiej się poczuje.
    Co do z sufitu wziętym liczbom – 40000, to jest w tej materii skąd brać – choćby liczba rzekomych ofiar stanu wojennego. Każdy, kto przeniósł się na łono Abrahama w tamtym czasie, był tego czasu ofiarą.
    Każdy kto nie zabił/zadenuncjował jakiegoś Żyda w czasie okupacji, może być upamiętniony – jak zapłaci.

  78. sugadaddy
    3 marca o godz. 15:03

    Był taki wesoły i bardzo napompowany poseł i już prawie-premier, o nazwie Rokita, Jan, Maria.
    Oświadczył się był, że komuna w stanie wojennym zamordowała była co najmniej 100 osób. Był przewodniczącym sejmowej komisji, która te co najmniej 100 osób miała komunie i generałowi pokazać : tych zarżnąłeś, bandyto.
    Poseł-przewodniczący i prawie premier działał tak,jak mu wewnętrzny skład mózgowy nakazywał. 100 pomordowanych rozpłynęło się w bełkocie, ale nigdy nie zostało to oficjalnie odwołane, a generał przeproszony. Przeprosiny mają bowiem, jak to u katolików, działać tylko w jednym kierunku: do nich.

  79. @Gekko
    Mówiąc o seksualnych projekcjach miałem na myśli: Gekko
    3 marca o godz. 9:32 , wiersz nr. 6, zdanie trzecie, rozpoczynające się od „Pragmatyka chrześcijańska wyklucza…”.

    Stoi czarno na białym, na piśmie. Więc się nie wypieraj, kłamczuszku.

  80. Breaking news!

    Komisja Wenecka odrzucila PiSowskie starania o odroczenie wydania opinii o PiS manipulacjach ustrojowych. W polowie marca wyda swoja opinie, a nie jak sobie planowal Jaroslaw Kaczynski w czerwcu, tak zeby „zalatwic” wpierw pare waznych spraw…

    Wiecej:

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/komisja-wenecka-decyzja-ws-odroczenia-decyzji,624316.html

  81. Gekko
    3 marca o godz. 14:03

    Gekko, w imię projekcji i projekcji obiekcji, i Maryi Zawsze Dziewicy zauważyłem, że się pojawił Aaronu II. Chodzi o anonima snakeinweba o fiku-niku „snakeinweb”. On syczy:

    „wytresowane bezwarunkowe odruchy u większości komentatorów pod tym wpisem mnie specjalnie nie interesują, bo nie mogą być przedmiotem racjonalnej dyskusji. Tu raczej przydałby się psychiatra od poważnych zaburzeń osobowości”.

    Oczywiście, że „WYTRESOWANE BEZWARUNKOWE ODRUCHY” nie mogą być nie tylko przedmiotem racjonalnej dyskusji, ale nawet racjonalnego słuchania. Tu raczej przydałaby się pani przedszkolanka, która wytłumaczyłaby dziecku, że tresować można himalajskiego niedźwiadka, nie odruchy. Ale, Jeżuszmariat, nie bezwarunkwe, które tym się różnią od niedźwiadka, że są „nietresowalne”.

    Ślepy widzi, że on przyszedł nas zabić swoją uczonością. Temu mówię: Aaronu II.

  82. Gekkowi do sztambucha

    Puknął proboszcz Katarzynę natchnionym puknięciem.
    Katarzyna wielebnego spłaciła dziecięciem.
    Dziecię kwili proboszczowi – „Tatulek! Hosanna!”
    Wąż wypełznął z internetu. A Gekko nie panna.

  83. Rydzykowi nikt w papiery zajrzeć się nie odważy.
    Znacznie łatwiej jest nasłać siedmiu policjantów na 93-letniego profesora w Gdańsku i przez 6 godzin przetrząsać mu dom w poszukiwaniu domniemanych dokumentów, które mógł mu przekazać nieżyjący od 17 lat generał 🙄
    Nic nie znaleziono, ale obława zacieśnia kręgi.

  84. Pali się Waszczowi pod tyłkiem i dobrze. Kończ Waszcz, wstydu oszczędź.
    Ale sobie samobója strzelili hee heee

    http://aszdziennik.pl/116639,jaroslaw-kaczynski-wsciekly-na-witolda-waszczykowskiego-chce-go-zdegradowac-do-roli-prezydenta

  85. @ NeferNefer
    To strona satyryczna, niestety.

  86. A Gekko, ten świntuszek, indukuje nocne (a nawet dzienne) polucje w niewinnym internetowym padalcu.
    Fuj!

  87. @Jacek Kowalczyk
    3 marca o godz. 16:29

    Przeca wiem! Jezderkuniu. Ale pośmiać się można.
    Jestem blondynką ale nie aż TAK.
    Ukłony 😉

  88. Lonek – ależ ja się z Tobą zgadzam co do zasady…….(Tanakę i pomba czytam zawsze z wypiekami na okularach) ja pisałem tylko o nieprzypisywaniu tym gnojom jakichś przemyślnych działań. Chociaż…. – anegdota:
    – lata tuż po stanie wojennym. Dziadek i Babcia mojej ówczesnej Najwyższej Izby Kontroli zostali odnalezieni przez rodzinę, którą ukrywali w czasie okupacji. Babcia już była dość leciwą Babcią ale Dziadek……hej kto Polak na bagnety. Zaproszenie z Yad Vashem do zasadzenia drzewka oliwnego. Uczczenie Dziadkowego powrotu zajęło flaszkę śliwowicy. Powrót do domu przez park – chwilę dłużej. Do dzisiaj mam przykurcz małego palca lewej dłoni – ścięgno przecięła mi pękająca butelka po winie marki wino. Ostatnie co usłyszałem – jebany żydowski lachociąg – reszta odbyła się w kompletnej ciszy. Faktem jest, że umknął tylko jeden z trzech – dwóch wylądowało na ostrym dyżurze. Wujek (niezweryfikowany SBek ) powiedział mi tylko – Jarek … – uważaj na siebie. Co czynię do dzisiaj. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że uważam, że kk nie ma innej strategi prócz trwania. Faktem jest, że działania przetrwalnikowe mają opanowane do perfekcji. Ale przypisywanie Rydzykowi chęci podkopania Instytutu – to zbyt daleko idące przypuszczenie. Tylko do tego się odnosiłem Lonku.
    Pozdrawiam.

  89. lonefather
    3 marca o godz. 15:45

    Ciekawa, jak zwykle, z jak zwykle cennym, Włodzimierzem Cimoszewiczem:

    ‚http://wyborcza.pl/1,75478,19710779,drugi-list-szefa-dyplomacji-znow-zongluje-faktami-i-interpretacja.html#BoxGWImg

  90. @Gekko..

    Zatem ponawiam pytanie, bo zaczynasz dramatyzować i odwracać kota ogonem. Jeśli twierdzisz, że Wałęsie należy się szacunek i powaga, bo „bilans” w jego przypadku jest in plus i możemy dzięki niemu sobie gaworzyć na necie, to dlaczego odmawiasz powagi i szacunku dla KK i Rydzyka? Przecież każdy „prawdziwy Polak” ci powie, że ogólny bilans dla KK wychodzi na plus, nawet jeśli zdarzają się jakieś tam przekręty, np. w sprawie pedofilii. Dlaczego twierdzisz, że twój obiekt szacunku wymaga powagi, a np. KK i np. Kaczyńskiemu odmawiasz tejże powagi. Wedle jakich wartości kroczy twój karkołomny intelekt?

  91. NeferNefer
    3 marca o godz. 16:39

    Na razie można się pośmiać:
    ” Wszystkie wydarzenia i cytaty są jeszcze zmyślone”
    Jezderkuniu? Piękne..!

  92. Rafał KOCHAN
    3 marca o godz. 17:01

    Kiedy wymawiam wyraz „gekko”, to on nie kroczy, tylko – skacze. Może dlatego karkołomny, że skacze po Karkonoszach. I potem znoszą go na noszach.

  93. Tanaka
    3 marca o godz. 17:07

    Neferka to świetna językowa woltyżerka. Najpierwsze mi wpadło w oko i w ucho jej „Ajć”. Aż teraz sam czasem z przyjemnością ajciuję.

  94. pombocek
    A mi myśli skaczą lekko, gdy wymawiam „gekko”.

  95. @Rafał KOCHAN
    „Wedle jakich wartości kroczy twój karkołomny intelekt?”

    Mnie się często wydaje, że praprzodkiem i prekursorem polskiej inteligencji był wielki filozof, etyk i myśliciel o nazwisku Kali. To wyjaśnia wiele przekrętów i pokrętów u polskiej inteligencji.

    Żeby było jasne, to uwaga ogólna a nie wobec bieżącego adwersarza.

  96. mag
    3 marca o godz. 17:30

    A mag mi w smak

  97. @pombocek

    Mag mi smak
    Powiedział snak
    Wsadziwszy w Web
    Swój gadzi łeb

  98. pombocek
    3 marca o godz. 17:24

    Do takich woltyżerek mam ucho. I oko. Aż zazdraszczam nieraz, bo dużo z tej woltyżerki jest niezamiennie kobieca. słucha się przednie, patrzy się z zachwytem, ale nie da się tego powtórzyć w męskiej wersji.
    Jeden z moich ulubieńców: ojejku ! – pięknie brzmi w kobiecych ustach, a moich już trochę śmiesznawo i kulawo.

    Jednak coś męskiego z rzeczy woltyżerskich wyłowiłem, np. w filmie
    „Konopielka”: pizdryki. Świetnie użyte przez Majchrzaka.
    Było tam też inne, fajne, dziadowskie gadanie, w obszernej scenie, kiedy „urzędniki” przyjeżdżają z „panią uczycielką” do Taplar, ale w tej chwili nie pamiętam tych smaczności, Musiałbym zajrzeć znowu do filmu.

    „Jezderkuniu” – to czysta kobiecość.
    Chociaż, co test Tajemnicą Wiary, jakoś mogę sobie Ciebie wyobrazić z tym, czego używasz: „o mamuniu” i chyba „łomamuniu”.

    Nasza przenaj, czyli @mag, używa też innej piękności: „łomajgocie!” Śliczność.

  99. anumlik
    3 marca o godz. 18:02

    Jedna ruka ne tleska
    rzekła swięta Tereska

  100. @Tanaka, z godz. 18:09

    A druhou ruku při držení protipožární tryska.
    Święta Tereska wie, że łaska boża jest bliska.

  101. Tanaka
    3 marca o godz. 18:09

    „ne tle tleska” czy „na tle tleska” to kolejna śliczność. Congratulatu.

  102. Tanaka
    3 marca o godz. 18:09

    Nie, cholera, przegadałem, o jedno „tle” za dużo. Sam jestem tle-tle.

  103. anumlik
    3 marca o godz. 18:20

    hahaahh!

  104. @pombocek, z godz. 18:30
    Jest to śliczność onomatopeiczna rodem z języka czeskiego wysnuta. Prawidłowe ne ten tleska (nie klaska), nie miałoby takiej lekkości poetyckiej jak ne tle tleska. Ja też szapką bacham.

  105. pombocek
    3 marca o godz. 18:30

    Congatulatu – rzecze Nosferatu.
    Ja was pożreć, bez musztardatu !
    I bez chrzaniatu.
    Wprost z samizdatu

  106. Masz rację, @Gekko, Rydzyk to perfidny, pozbawiony skrupułów naciągacz, który żerując na najniższych ludzkich instynktach robi pieniądze nie licząc się z konsekwencjami.
    I geniusz w swoim fachu, bo za metodę „na Rydzyka” nikt nie chce go wsadzić.

    @pombocku, podobno towar tyle jest wart, ile klient chce za niego zapłacić:)
    Z tym, że jest zasadnicza różnica między niełatwowierną żoną a wyznawczynią radia, która w normalnym sklepie prędzej przeżegna się lewą nogą niż kupi skrzydełka, które nie są z przeceny.
    Przyprawy za 40 zł, kołdry z bursztynem za 5 tys., magiczna superpatelnia za ponad dwa tys.
    Pytanie, gdzie kończy się wolny rynek, a zaczyna oszustwo.
    Pomijam zupełnie, że kk bierze w tym udział.

    Ostatnio moja matka spotkała lekko niepełnosprawne umysłowo małżeństwo. Pękali z radości, bo dostali się do pracy do księży w Licheniu na sezon letni.
    – Tzn. za ile? – zapytała mama.
    Będą spać i jeść na miejscu i jeszcze zostanie im 400 zł. Dla ścisłości dodam, że moją mamę zatkało i nie dopytała się, czy to na miesiąc czy w ogóle.

    cdn
    PS. @Lewy, ewangelicy tu są. Zredukowani do kilku osób. napisze póxniej

  107. Gadzina obrządzona wieczorową porą to wracam jak niezapłacony weksel.

    @Tanaka

    Dzięki 😉 jeszcze używam „Jezderkusie” ale to już jak choleruję (proweniencja Górny Śląsk chociaż gwary nie znam). W domu, no dobra, przyznam się, jak młody coś zmaluje to jest „Jezus!” jak zmaluje z zagrożeniem zdrowia to jest „Jezus Maria!!” a do „Jezus, Maria, Józef!!!” jeszcze nie doszłam i mam nadzieję nie dojdę.
    A moje ulubione to „Korale Mecyje”

    @pombocku

    Tyle sobie wywoltyżerkowałam (napisanie tego słowa zajęło mi pół godziny) że mnie Gospodarz wziął za blondynkę (i słusznie)

    a teraz wam przyczepię (przez anumlika mi się skojarzyło nie wiada czemu)

    do łezki łezka aż będę niebieska
    w smutnym kolorze bluuuuuuuuuu

    Żeby było na temat, wszystko co dotyczy rydza omijam nieufnie i za grosz mu nie wierzę.

    Zaraz muszę na rower stacjonarny celem poprawy kondycji biegówkowej a mi się nieeee chceeee

  108. NeferNefer z 3 marca o godz. 19:00

    Neferciu…

    Ozeszkurnachataskraja… Nawet ja dylektykodysgrafik we wszystkich znanych sobie jezykach zauwazam, ze „bluuuuuuu…. ma w sobie brak, w postaci braku literki e na koncu, zeby wyszlo na niebieski ….

    Co zauwazywszy, wstydliwie wycofuje sie na z gory upatrzone pozycje. (lol)

  109. @Tanako

    Z godziny wiadomej.

    Cimoszewicz dokladny i precyzyjny. Dzieki Tobie za niego, znaczy sie, za jego zacytowanie.

    Ale choc dokladny, to jako polityk (emeritus), nie mogl powiedziec tego, co ja amator moge i powiem. Mozliwe, ze jeszcze dzis, jesli dokoncze, a jesli dzis nie skoncze pisaniny, to jutro.

  110. @anumlik

    Kochanienki, nie musisz mi mowic, jak Cie mierzi, ale pisz i dopisz o rydzowym skurwysynstwie. Bo chocby tyle sie jemu, jak psu buda, od nas nalezy.

  111. @Lonek Albionek
    Kofta napisał blue z e na końcu, ale Rodowicz śpiewała bez e. NeferNefer bluuuuuu wydłużyła, aby ją jeszcze bardziej, tę niebieskość, wysmuuuutnić. A Ty w dylektykodysgrafikowatość poleciałeś autobusem zapłakanym deszczem. Oj, Lonek, Lonek…

  112. lonefather
    3 marca o godz. 19:18

    Łożesz, lonku najlondondońszy, przecieżosz to bluuuuuu…..to wymuczane, wywyte, wyzawodzone, a nawet może i wyśpiewane jest.
    więc jak ma tamoj być „łe”? Blułeeee?
    Nosz, dajta spokój..!

  113. lonefather
    3 marca o godz. 19:22

    Cimoszewicz powiedział o upadku wizerunkowym Polski i upadku zaufania do niej.
    Za tym idą następne konsekwencje, o których nie wspomniał. Może mało czasu było na wspomnienie, a może nie chciał się w to wdawać w szczegółach uznając, że przytomny sluchacz rozumie. Albo, że wyraził się dyplomatycznie.
    Tak czy inaczej, będą skutki:
    * dalsze zwieranie się jądra UE, czyli najbogatszych, najaktywniejszych, najdemokratyczniejszych, najstarszych krajów, z wypychaniem Polski na zewnątrz. Kraje te nie będą miały ochoty mieć wśród siebie kraju dziwacznego, niejolajnego, niepewnego, ciążącego i tak gdzieś poza – ku interesom Rosji, mimo gadania, że wprost przeciwnie, lub ku jakiemuś fantazmatowi „Międzymorza” i snu o liderowaniu sąsiednim krajom, co musiałoby oznaczać nie tylko osłabienie UE, ale i tworzenie jakiejś politycznej glei konkurującej z UE.

    Z tej glei oczywiście nic więcej niż gleja nie będzie. Durna pispolska nie ma nic do zaoferowania poza psuciem, pluciem, nadętą retoryką i mocą wróbla przebranego za orła. Nie ma w istocie po drodze z żadnym z sasiednich krajów:ani z Czechami, ani z Węgrami, ani z Ukrainą, Białorusią ani z Litwą. Może ciut więcej ze Słowacją, ale to podobnie wątpliwe.
    Żaden z tych krajów, z pewnością nie ma ochoty na „starszego brata”, i nie na Polskę.
    Inne, i poważne konsekwencje będą w osłabieniu bezpieczeństwa i obronności – UE będzie mieć opadającą ochotę na słuchanie żądać Polski co do nowych baz, wojsk, sprzętu, szkolen, inwestowania Zachodu w wizerunek bojowej katolickości, która już bredzi o „wojnie hybrydowej” którą na zlecenie Rosji prowadzi z pispolską KOD.
    natomiast bufor między zdrowym jądrem UE, a Rosją w postaci Polski i podobnych jej wariatów, będzie dla jądra UE korzystny, bezpieczny i tani.
    Interesy z Rosją będzie się i tak robić, ale ponad dymiącą głową rypniętych polskich płotoszlachetek co się zwą „wyklętymi”.
    Wyklętymi z rozumu, oczywiście, z czci, prawości i podobnych rzeczy.
    Będzie przycięcie i tak lichej współpracy w nowoczesnych działach gospodarki, innowacyjności, a wzrost hermetyczności.
    Będą też i inne skutki.
    Razem: dryf kry pn. Polska, na puste i gorące wody,w których się roztopi. Zostaną farfocle.

  114. Mam dobrą nowinę, jak ten bociek wiosenny, w sprawie nowych dziecków, którego mogą się urodzić dzięki nowej i – co ważne – bezpłatnej metodzie (zamiast in vitro i programu ministra Radziwiłła).
    Wuala!
    http://natemat.pl/173219,zaplodnienie-metoda-paska-sw-dominika

  115. @snakeinweb

    Dostrzegam,że masz podobne problemy.
    Istota problemu?
    Może i maja co nieco w głowach blogowi wolnomsliciele, ale niestety ewidentna nadprofilowość estetyczno- poznawcza, czyli element końskiej uprzęży na karku zupełnie ignoruje elementarne zasady swobody ruchu
    Jaki to element?
    Oczywiście nieśmiertelne końskie chomąto.
    Owszem idzie ten koń-idea do przodu,ale cały czas to antyreligijne chomąto uniformizuje jego ruchy.Określa przy tym – chcąc nie chcąc – trajektorie lotu jego myśli.
    A niestety lotność tej myśli nieszczególna.

    A wiadoma antypreferencja polityczna w wielu przypadkach zupełnie uniemożliwia sensowną dyskusję.

    – Jasiu z czym ci się kojarzy pralka?
    – Z PIS-em prose Pana
    –Jasiu, a z czym ci się kojarzy magnolia?
    – z PIS-em prose Pana
    – A jakie masz skojarzenia jeżeli chodzi o Małgosię?
    – Gośka tez mi sie z PIS-em kojarzy
    – Jasiu,a dlaczego Twoja koleżanka Małgosia kojarzy ci się z PIS-em?
    – Bo mi się od jakiegoś casu wsystko z PIS-em kojarzy

    I na blogu występuje paralelna zależność.
    Aprioryczny ateizm, agnostycyzm w połączeniu ze skojarzeniami Jasia daje takie, a nie inne efekty blogowej aktywizacji.

    A wystarczy dać trochę od siebie,spojrzeć hardo w oczy niezbyt wyszukanej przedstartowej optyce i wiele rzeczy przybierze zupełnie inną formę i treść.

  116. mag
    3 marca o godz. 19:54
    Znamy setki i tysiące podobnych pierdół, ale to wyrypactwo i fifactwo umysłowe jest ewidentnie wysokiej jakości.
    I jakie piękne „świadectwo prawdy” : pani, na egzaminie „z prawka”, wezwała Dominika i zaszła z nim w ciążę. Chyba chodziło i instruktora.

  117. mag
    3 marca o godz. 19:54

    Ja bym dla zachwytu i drwiny spróbował, czy dzięki paskowi, nie daj Bóg kaszubski, zajdę w ciążę, i chętnie dałbym świadectwo. Ale mi się jeszcze chętniej nie chce.

  118. anumlik
    3 marca o godz. 18:40

    Czyli onomatopato? Ja na to jak na lato, tylko nie wiem, co na to tato.

  119. Tanaka
    3 marca o godz. 19:51

    „(…)* dalsze zwieranie się jądra UE(…) z wypychaniem Polski na zewnątrz. Kraje te nie będą miały ochoty mieć wśród siebie kraju dziwacznego, niejolajnego, niepewnego, ciążącego i tak gdzieś poza (…)”

    Też boję się, że wylecimy na przedmurze jako zacofaniec cywilizacyjny, ale z drugiej strony już raz PiS rządził i to dwa lata. Była Fotyga, lustrzane odbicie jako premier i prezydent, Teletubiś z torebką i jakoś tę przerwę w integracji europejskiej przeżyliśmy.
    Fakt, teraz mamy pecha, bo Europa w gigantycznym kryzysie, ale może nie ma co aż tak trząść nogawkami, że zaraz nas się pozbędą. Sądzę, że mają świadomość, że PiS to niekoniecznie Polska. Grecja wywinęła takie numery, że klękajcie narody, a nikt jej nie wyrzuca.
    Co sądzicie?
    Bo ja siebie wcale nie uspokoiłam;(

  120. Religijność może być:
    – dziecięca,
    – ludowa,
    – filozoficzno-metafizyczna
    – obrzędowa
    – niewyszukana
    – prosta
    – urzędowa
    – tradycyjna
    – fanatyczna
    – gorąca

    Być może przy głębszym zastanowieniu parę określeń religijności każdy jeszcze znajdzie w osobistej, tajemnej szufladzie.

    A jak tego typu zabieg wyglądałby w przypadku ateizmu i ateistów?

    Czy ateizm może być:
    -dziecięcy
    -ludowy
    -filozoficzno-metafizyczny
    -obrzędowy
    -niewyszukany
    -prosty
    -urzędowy
    -tradycyjny
    -fanatyczny
    -gorący

    Nie do mnie należy odpowiedź ( szczególnie publiczna),tym bardziej że chodzi również o szczegółowa eksplikację problemu ateizmu ,ale od czasu do czasu rzucając okiem na wpisy blogowych ateistów nie można zaprzeczyć,że ateizm niejedno ma imię.
    A jak niejedno, to może 3, 5, 7, 9…

    I tutaj pozwolę sobie na osobistą – aczkolwiek niezbyt oryginalną – dygresję.
    Niestety, ilość nie zawsze przechodzi w jakość.
    Ale to już zupełnie inna bajka. A może nawet baśń.

  121. Zauważyliście, Towarzysze wolno myślący, nareszcie własną myśl Aaronu?

    „wystarczy spojrzeć hardo w oczy niezbyt wyszukanej przedstartowej optyce i wiele rzeczy się wyjaśni”.
    JUŻ się wyjaśniło (ciut zmieniłem). Tym zdaniem Aaronu hardo dołączył do nobliwego grona przedstartowych szybkomyślicieli.

  122. t y l k o użycie słowa kler zamiast Kościół pozwoli społeczeństwu zidentyfikowanie szkodnika. żadna parafia w Polsce nie powstała od budowy kościoła.priorytet…plebania. Franciszek kocha Kościół,ale nie koniecznie kolegów (nie najlepiej z „kolegami” wyszedł Giordano Bruno.i nie jest męczennikiem)

  123. Jiba
    3 marca o godz. 20:38

    Dojrzewanie dawnej Unii do zgody na przyjęcie nowych członków, w tym Polski, odbywało się już jakiś czas temu, i w innych okolicznościach cywilizacyjnych, mentalnych, politycznych i gospodarczych.
    Podstawowe różnice między „wtedy”, a „dziś”, widzę takie:
    * potrzeba przełamania skutków zimnej wojny, i rozszerzania „europejskiego marzenia” na cały kontynent.
    * wiara, w sumie silnie naiwna, że wschodnia część Europy jest bardzo podobna do zachodniej, tylko trochę „mniej”. Jak mniej, to się im dołoży, żeby było więcej, więc z grubsza podobnie będzie jak wszędzie. Czyli dobrze.
    * zupełnie inna sytuacja gospodarcza i globalna. Była to m,in, szczęśliwa era przez nowymi wojnami, w Iraku, Afganistanie, części Pakistanu, Syrii, Jemenie, Sudanie Libii, przewrotach wojskowych tam i jeszcze w Tunezji, Egipcie i paru innych miejscach.
    * Chiby dopiero nieśmiało dojrzewały do roli kraju w ścisłej czołówce państw świata, mającego swoją geostrategię i zasoby.
    * Rosja miała być dla Europy grzeczna i robić to, czego Europa się po niej spodziewała.
    * NATO miało być spójne, sprawne i w ogóle – wszystkomogące.
    I jeszcze parę innych rzeczy było wtedy innych.

    Jak się zmieniają rzeczy, to się zmienia ich postrzeganie. I wyciągane są wnioski. Nie zawsze dobre, ale to już inna sprawa. Z wniosków są decyzje i zmiany. Też nie zawsze trafne. Ale nie szkodzi.
    W każdym razie i przypadku Polsce to zaszkodzi. Co wyrabia z nią, a więc i z Europą kaczopis.

  124. pombocku,

    …ale przyznasz,że znienacka wyskoczyłem z ta hardością… i do tego ten egzystencjalny przytup… w parze z metafizycznym oberkiem.

    Ma się tę frazę. Lata treningu…

  125. Tanaka
    3 marca o godz. 19:51

    Tanako, w tym Twoim tekście zacytowane z Cimoszki „niejolajny” to też piękne jollalijo-jollalo.

  126. pombocek
    3 marca o godz. 20:49

    Pombocku, ja nie obcuję od dość dawna z rzeczonym tekstoproducentem.
    Natomiast zdanie przytoczone pochodzi z odwiniętej rolki papy podkładowej, co łatwo rozpoznać.
    Rzeczony rypie. Przejdźmy do środka.

  127. pombocek
    3 marca o godz. 21:02

    Taaak..? tosz to moje ałstryjackie gadanie spod Berchtesgaden takie widać w skutkach. Coraz ładniej mi wychodzi tajlowanie.

  128. @pombocek, z godz. 20:35
    Tato chrapio pod harmato. Onomatopejsko kato… licki, po dwóch łyckach śliwowicki.

  129. Aateista
    3 marca o godz. 20:58

    Tak jest, Aaronu. Najważniejsze, by hardo patrzeć w oczy optyce.

    Aaaa, winowat, gdzie optyka ma oczy?

  130. anumlik
    3 marca o godz. 21:05

    „po dwóch łykach śliwowicki” widzi wokół same pi…cycki.

  131. @lonek

    Masz, ze specjalną dedykacją „pucia pucia” od 1.30′

    https://www.youtube.com/watch?v=GuCaMEW0rCk

  132. Ajć. Według klasyka „pucio pucio”. Przepraszam.

  133. @pombocek, z godz. 21:13
    Macedończyk z Ciebie. Rach-ciach mieczykiem i z nierozwiązywalnego węzła jakim jest cała kobieta, zostały Ci pi…cycki. Po dwóch łykach śliwowicki jeno?

  134. @pombocek
    próbujesz całkowicie ubezwłasnowolnić moje blogowe emploi.

    A „oczy optyki” to nic innego jak klasyczna antropomorfizacja problemu.

    Antropomorfizacja , czyli nadanie ludzkiego wymiaru zawiłościom ontologicznym bytu i bycia. A co!
    Powinieneś docenić ,że nie mieszam w te sprawy Absolutu, Buddy,czy niezbyt pokojowo nastawionego Allaha.
    Wszystko oddaje w ręce instrumentom poznawczym homo sapiącego i jego umysłu analitycznego.
    Wszystko zostawiam więc w rękach …i oczach tych do których powinieneś mieć całkowite zaufanie.
    Oczywiście mógłbym na potrzeby jakże intrygującej wymiany myśli posłużyć się inną specjalizacją medyczną ( np. ortopedią),ale wyobraź sobie zgorszenie Tanaki. Noga symbolem człowieka. Żeby to jeszcze niewieścia.
    Wiem, że oko może budzić pewne skojarzenia z bytami niematerialnymi ,ale jest to zupełnie nieuprawniona ingerencja estetów średniowiecznych którzy posługiwali się symboliką oka aby ukazać ( ich zdaniem) wszechmoc i dobry wzrok Boga.
    Każdy czas ma swoją specyfikę. Zresztą nie tylko czas. Czasoprzestrzeń – oczywiście zakrzywiona – również.

    Ale o tym już innym razem.

  135. Nie mogę się zgodzić z oceną Redaktora Kaplicy Pamięci.
    Nie mam nic przeciwko powstawaniu kolejnych miejsc upamiętniających heroicznych ludzi, nawet jeśli „konkurują” z Yad Vashem. Warto przecież o ntakich osobach przypominać.
    Byłam gotowa wierzyć w dobre intencje Rydzyka, że to jednak nie chodzi o biznes czy kreowanie Polaków na ofiary.
    Ale informacja o pobieraniu opłaty za uwiecznienie nazwiska całkowicie zdyskredytowała w moich oczach tę inicjatywę ( nawet jeśli znajdą się tam rzeczywiście tylko nazwiska Zasłużonych ). Bo jak niby należy to rozumieć. Że są ci bardziej i mniej warci upamiętnienia? I że decydują o tym pieniądze? ???

  136. anumlik
    3 marca o godz. 21:35

    Kurde, to nie ja, jeno Twój tata spod harmata, jo sem Sarmata – nie uzywom śliwowicki ani zodny nic na głowe, chtóry ino mum pouowe.

  137. @lonefather 19:25

    „rydzykowe skurwysynstwo” i nic wiecej. Tak jest.

  138. @ snakeinweb/ 3 marca o godz. 15:29
    „@Gekko…Mówiąc o seksualnych projekcjach miałem na myśli: Gekko 3 marca o godz. 9:32 , wiersz nr. 6, zdanie trzecie, rozpoczynające się od „Pragmatyka chrześcijańska wyklucza…”. Stoi czarno na białym, na piśmie. Więc się nie wypieraj, kłamczuszku.”

    Nie wiem, co Tobie, w projekcji co najwyżej, u mnie na blogu „stoi” (nie odważyłeś się zacytować o co Ci chodzi), bo ja napisałem, komentując Twój amoralny „pragmatyzm” wyrażony w poście na temat wpisu Redaktora, tak:

    „Pragmatyka chrześcijańska wyklucza wywalanie z parafii księdza za jedno puknięcie kuzynki czy ministranta, tak jak nie wywala się milicjanta RP za jedną łapówkę od przestępcy.”

    Trudno sobie nawet wyobrazić, gdzie w tym zdaniu, w kontekście explicite przecież przywołanych przez Redaktora zwierzeń z krycia intymnych relacji zakonnika z zakonnicą przez księdza Bonieckiego (do których czynię aluzję) zdrowy człowiek widzi jakąś Gekkońską projekcję. Toż to zupełnie powszechne realia (które nietrudno zweryfikować choćby w ostatnich wywiadach z byłymi księżmi) , które Ty amoralnie usprawiedliwiasz.
    Są sugestie na blogu że to Twoje projekcje dotyczą zawartego w moim tekście …pukania.
    To bym akurat Ci polecał, najlepiej wszystkimi paluchami w całą powierzchnię czerepa, zanim ponownie posłużysz się ordynarnymi kłamstwami w roli pomówienia.
    Inna sprawa, że Twoje zademonstrowane tym morale i rzetelność świetnie ilustrują „pragmatyzm” plemienny, jaki wychwalasz:
    Nieważne, jak kłamliwie się puka innych, byle po gumnie się nie roznosiło.
    Tym razem, pospolity kłamco, nie popukasz sobie pod kołderką, fakty Cię obnażają, razem z Twym uwiędłym i przegniłym pragmatyzmem.
    Fuj.

  139. Lewy
    3 marca o godz. 13:01

    „Katabasy” nie porywają siłą dzieci z domów, za chronienie własnych dzieci przed demoralizacją nie grożą kary, a metadon od dawna nie jest uznawany za skuteczną terapię.
    Jeśli krzywdzenie dzieci uznać za formę chorobliwego uzależnienia, to do katakumb terapeutycznych za kratami należy posłać krzywdzicieli, a nie społeczeństwo en bloc.
    Serio odpowiadam na Twę żartobliwą licencję poetyczną, bo sytuacja zaszła w fazę nieadekwatną żartom.
    Tolerowanie tych praktyk amoralnych i zdziczałych zaprowadziło nas to the point of no return.
    I to by było tyle, o pożytkach z odwyku, przez szerzenie dilerstwa… 😉
    Mocno pozdrawiam.

  140. @ anumlik
    3 marca o godz. 16:05

    Z wdzięczności za anumlika
    taka puk-replika:

    Puk puk… stukał morał do zakutej pały
    w strachu, że bez pukania pragma jest bez wiary;
    i taka stąd projekcja na ekran się rzuca,
    by i po kolędzie patrzeć, kto w drzwi puka…

  141. pombocek
    3 marca o godz. 16:04
    „Ślepy widzi, że on przyszedł nas zabić swoją uczonością. Temu mówię: Aaronu II.”

    Coś w tym jest. Pewnie bezwarunkowo wyuczone morale… 😉

  142. Rafał KOCHAN
    3 marca o godz. 17:01
    „Zatem ponawiam pytanie, bo zaczynasz dramatyzować i odwracać kota ogonem. Jeśli twierdzisz, że Wałęsie należy się szacunek i powaga, bo „bilans” w jego przypadku jest in plus i możemy dzięki niemu sobie gaworzyć na necie, to dlaczego odmawiasz powagi i szacunku dla KK i Rydzyka?”

    Ponieważ widzę różnicę.
    Ty nie odróżniasz nawet kota od odwrota.
    – – –
    Przepraszam, że niechcem ale muszem na take żenade stawiac plusy ujemne, ale ktoś musi.

  143. @Gekko
    Wyobrażać sobie nie trzeba bo projekcja jest oczywista, widoczna czarno na białym. Dostaw sobie do tego cytatu cytat z Bonieckiego, a projekcję może też zobaczysz. I przestań rżnąć publicznie głupa. Idź sobie do kibla i tam baw się w zaparte. To właściwsze miejsce.

  144. Ewa-Joanna (0:17)

    „Jeżeli się pojawią i jeżeli taka tablica będzie. Bo w trakcie koncepcja może się zmienić… i pojawią się żołnierze przeklęci.”

    Nie przeklinaj ty tak tych przekletych, nie przeklinaj. Ci (nie)zapomniani zolnierze pojawiaja w ostatnich latach coraz czesciej. Owszem, w Polsce dzieje sie to z pisiarskiego nadania glownie. Nie bez umiarkowanego POparcia innych, w tym epidiaskopu, jednakze.

    A zaczelo sie od przygotowan do obchodow 70-tej rocznicy wybuchu II WS. W Anglii to sie zaczelo.

    http://www.dailymail.co.uk/debate/article-1209041/Operation-unthinkable-How-Churchill-wanted-recruit-defeated-Nazi-troops-drive-Russia-Eastern-Europe.html

    Od poczatku roku 2009 zaczeto wywlekac na swiatlo dzienne zapomniane wydarzenia z maja-czerwca 1945. Te zwiazane z parciem Churchilla do wojny z Rosja Sowiecka. Wyznaczona data wybuchu tej wojny: 1 lipca 1945.

    Wlaczenie sie IPN-u, oraz prezydenta Lecha Kaczynskiego, w akcje przywracania pamieci dla polskich niezlomnych, gotowych do marszu na Moskwe zaraz po zakonczeniu wojny w maju 45, bylo skoordynowane z poczynaniami angielskimi i nastapilo rownoczesnie:

    „28 lutego 2009 z inicjatywy prezesa Kurtyki i Jerzego Szmida na I Walnym Zgromadzeniu Stowarzyszenia NZS 1980 podjęta została uchwała popierająca inicjatywę Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, ustanowienia dnia 1 marca dniem Żołnierzy Wyklętych … Zdecydowanego poparcia idei Dnia Pamięci udzielał Prezydent Lech Kaczyński. To on ostatecznie skierował w lutym 2010 roku do Sejmu projekt ustawy w tej sprawie.”

    http://www.wykleci.ipn.gov.pl/

    Co sie z tym wszystkim scisle wiaze to jeszcze i to, ze Polska styropianowcow przestala obchodzic Dzien Zwyciestwa 9 maja gdyz Rosja w tym dniu te rocznice celebruje.

    24 kwietnia 2015 Sejm RP przyjął ustawę o Narodowym Dniu Zwycięstwa obchodzonym 8 maja, jednocześnie znosząc Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności obchodzone 9 maja.

    Nastepnym krokiem bedzie calkowite zaprzestanie obchodow zakonczenia II WS. Zarowno w UK jak i w Polsce ma do tego dojsc.

    To po to jest przypominanie Churchilla maszerujacego na czele armii polskich Zolnierzy Wykletych na Moskwie. Dzien mial byc 1 lipca 1945 roku

    O zmobilizowaniu do tego celu zolnierzy Wermachtu, dopiero co wzietych do niewoli, nie bedzie zadnej mowy. Przynajmniej na dobry tego poczatek

  145. Ewa-Joanna (0:17)

    „Jeżeli się pojawią i jeżeli taka tablica będzie. Bo w trakcie koncepcja może się zmienić… i pojawią się żołnierze przeklęci.”

    Nie przeklinaj ty tak tych przekletych, nie przeklinaj. Ci (nie)zapomniani zolnierze pojawiaja w ostatnich latach coraz czesciej. Owszem, w Polsce dzieje sie to z pisiarskiego nadania glownie. Nie bez umiarkowanego POparcia innych, w tym epidiaskopu, jednakze.

    A zaczelo sie od przygotowan do obchodow 70-tej rocznicy wybuchu II WS. W Anglii to sie zaczelo.

    ‚http://www.dailymail.co.uk/debate/article-1209041/Operation-unthinkable-How-Churchill-wanted-recruit-defeated-Nazi-troops-drive-Russia-Eastern-Europe.html

    Od poczatku roku 2009 zaczeto wywlekac na swiatlo dzienne zapomniane wydarzenia z maja-czerwca 1945. Te zwiazane z parciem Churchilla do wojny z Rosja Sowiecka. Wyznaczona data wybuchu tej wojny: 1 lipca 1945.

    Wlaczenie sie IPN-u, oraz prezydenta Lecha Kaczynskiego, w akcje przywracania pamieci dla polskich niezlomnych, gotowych do marszu na Moskwe zaraz po zakonczeniu wojny w maju 45, bylo skoordynowane z poczynaniami angielskimi i nastapilo rownoczesnie:

    „28 lutego 2009 z inicjatywy prezesa Kurtyki i Jerzego Szmida na I Walnym Zgromadzeniu Stowarzyszenia NZS 1980 podjęta została uchwała popierająca inicjatywę Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, ustanowienia dnia 1 marca dniem Żołnierzy Wyklętych … Zdecydowanego poparcia idei Dnia Pamięci udzielał Prezydent Lech Kaczyński. To on ostatecznie skierował w lutym 2010 roku do Sejmu projekt ustawy w tej sprawie.”

    ‚http://www.wykleci.ipn.gov.pl/

    Co sie z tym wszystkim scisle wiaze to jeszcze i to, ze Polska styropianowcow przestala obchodzic Dzien Zwyciestwa 9 maja gdyz Rosja w tym dniu te rocznice celebruje.

    24 kwietnia 2015 Sejm RP przyjął ustawę o Narodowym Dniu Zwycięstwa obchodzonym 8 maja, jednocześnie znosząc Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności obchodzone 9 maja.

    Nastepnym krokiem bedzie calkowite zaprzestanie obchodow zakonczenia II WS. Zarowno w UK jak i w Polsce ma do tego dojsc.

    To po to jest przypominanie Churchilla maszerujacego na czele armii polskich Zolnierzy Wykletych na Moskwe. Dzien mial byc 1 lipca 1945 roku

    O zmobilizowaniu do tego celu zolnierzy Wermachtu, dopiero co wzietych do niewoli, nie bedzie zadnej mowy. Przynajmniej na dobry tego poczatek

  146. @Jacek Kowalczyk

    Sie wachalem, a w rezultacie myslenia przestalem, i na forum panskiego bloga sie do Pana oficjalnie zwracam.

    Mozliwe, ze bym sie wstrzymal, gdybym byl jedynym, ale nie jestem „jedynym”, jestem jednym z kilku panskich blogowiczow, ktorzy zauwazyli, ze Rydzyk dokonuje manipulanckiego przekretu z ta kaplica.

    Z przykroscia powtorze opinie, ze dal sie Pan nabrac

    Yad Vashem daleko, Torun blisko…

    O maly wlos, moj ojciec, ja i z nami reszta rodziny, dalismy by sie nabrac. Ale samo wspomnienie Rydzyka otrzezwilo nas, i nie dalismy sie nabrac, choc pamiec o dziadku jest nam wszystkim droga i jestesmy z tego co dokonal, po prostu dumni.

    I wlasnie dlatego, ze jestem ze sprawidliwego dziadka dumny i dlatego, ze poczuwam sie do dbania o jego pamiec i sam sie wzoruje…

    Apeluje do Pana, zeby jednak poswiecil Pan swoj cenny czas i zapoznal sie z tym co ja, @Tanaka, @anumlik i wielu innych blogowiczow napisalo o rydzykowej kaplicy.

    ***

    Osobiscie sadze, licze na nowy wpis. Bo licze na to, ze Pan po zapoznaniu sie z tym co napisalismy, „pogrzebie” glebiej, przemysli i zmieni zdaniewzgledem Rydzyka i jego kaplicy.

    Z szacunkiem pozdrawiam

    lonefather

  147. Koniecznie, ale to koniecznie należy powtórzyć jeszcze kilka razy i koniecznie tłustym drukiem, i zaapelować, i uświadomić…

    Eh, te wzmożenia i podniecenia, nie do opanowania… 🙄

  148. @Orteq
    3 marca o godz. 23:06
    A gdzież by te maszerujące „na Moskwę” oszołomy dotarły najdalej? Do Odry?

  149. Noo, panie Redaktoru! Istny greased lightning z Pana. Linki momentalnie zabarwione! Mucho thnx

  150. @ lonefather
    Ja czytam wszystkie wpisy (czasem – niestety). Nie wszystkie chcę/muszę komentować. Przyjmuję do wiadomości argumenty wymienionych dyskutantów. Nie mam wątpliwości, co do zła czynionego przez Radio Maryja (które z punktu widzenia wielu ludzi w tym kraju jednak jest dobrem – i niewiele da się na to poradzić). Przekręt przekrętem, ale za 50 lat zostanie kaplica i zostaną nazwiska ludzi, którzy zasługują na pamięć. A Rydzyka już nie będzie.

  151. Tobermory (23:16)

    „A gdzież by te maszerujące „na Moskwę” oszołomy dotarły najdalej? Do Odry?”

    Moglyby az do Wisly sie dotluc. Dalej juz nie gdyz od 22 lipca 44 do 1 lipca 45 Stalin mial czas na przygowanie sie na okolicznosc takowego maszerowania oszolomow. Bo ze on dokladnie wiedzial co Churchill planowal to mamy jak w Cambridgebanku.

    ‚https://en.wikipedia.org/wiki/Cambridge_Spy_Ring

    Ta piatka komuchow-szpiegow przeciez swoja role wypelniala bezblednie

  152. Panie Redaktorze!

    Jak to E-J ujela: jesli te nazwiska nie zastana zastapione np. nazwiskami Zolnierzy Wykletych

  153. @Orteq
    3 marca o godz. 23:29
    Powiedzmy, że do Wisły, a potem znowu na Berlin…
    Ze zdrajcami Polaczkami już by się Stalin nie patyczkował, o losie ponad 3 mln niemieckich jeńców w radzieckiej niewoli lepiej nie myśleć.
    Czy Niemcy z amerykańskiej i brytyjskiej zony daliby się namówić na front wschodni? Po traumie Stalingradu?
    Bomba atomowa nie była jeszcze gotowa, na Pacyfiku trwała wojna…
    Eh, ten Churchill fantasta 🙄
    Ale co by sobie po polskiej ziemi w te i nazad pomaszerowali, to ich…

  154. Lewy
    3 marca o godz. 9:56

    Zasmucę Cię.

    „(…)Gdyby w małym miasteczku powstała taka luterańska gmina, wtedy katolickie otoczenie, katabasy i mohery nie mogłyby wywierać presji na protestanckich rodziców, aby wysyłali swoje dzieci na katechezę. Zawsze można by odpowiedzieć, że my mamy swoją katechezę.(…)”

    Przed wojną to było miasto trzech kultur. Z przyczyn oczywistych Żydów już nie ma. Ewangelicy są i to naprzeciwko moich okien;) Kościół ewangelicki, pastorówka i rejentówka (mój dom) zostały zaprojektowane przez tego samego architekta i zbudowane ok. 1850 roku.
    Jeszcze kilkanaście lat temu ewangelicy byli dość prężnym środowiskiem. Dziś zostało kilka rodzin.
    Kilka znanych mi faktów:
    1) jakieś dwa lata temu ewangelicy musieli zrzucić się na szczelne ogrodzenie wokół ich cmentarza i bramę zamykaną na kłódkę, bo lud zamieszkały pobliskie bloki zbudowane na terenie cmentarza żydowskiego, o którym oczywiście nie pamiętamy, zrobił sobie z tego miejsca publiczną toaletę i punkt miłosnych schadzek.
    Tak swoją drogą ciekawe, na jaką skalę rozpętałaby się afera, gdyby ktoś zrobił kupę na katolicki nagrobek.
    2) jedno z dzieci ewangelików nie zostało posłane na katechezę w szkole. @Lewy, żyjesz w raju. Młody został w końcu przeniesiony do szkoły w większym mieście, a gdy wpadł w odwiedziny po latach, powiedział, że nigdy tego nie zapomni i nigdy tu nie wróci.
    3) czasem myję okna, tzn. latem:) i akurat wtedy pojawiają się potomkowie tutejszych ewangelików mieszkający od lat w Argentynie;) Pukają w szybki pastorówki i liczą na informacje o przodkach.
    Nikt im nie otwiera, więc przechodzą na drugą stronę ulicy i próbują nawiązać konwersację z babką balansującą na parapecie. Przyznaję, sprawia mi to przyjemność, gdy widzę ich zaskoczenie, że miejscowa paniusia gada po angielsku. Mój wkład w patriotyzm.
    Hello, how are you, where is the toilet – to akurat w bibliotece, gdzie ich zaciągnęłąm licząc na wpisy w księdze gości. Bibliotekarki wpadły w panikę. „Jezu, w toalecie nie działa żarówka, mówiłam dyrektorce, że trzeba ją wymienić”.
    Argentyńska turystka wyszła z podziemi z kamienną twarzą, Polacy nic się nie stało, napisz do mnie na facebooku.
    Oczywiście gadałam z burmistrzem o centrum informacji turystycznej i oczywiście przyznał mi rację.
    – Wie pani co? – szepcze mi do ucha bibliotekarka, gdy właśnie odkrywam „Fauna z zimnymi różkami” – podobno będzie w gminie ktoś od kontaktu z turystami.
    – Naprawdę? – mówię – A kto?
    – Tak słyszałam – zbywa mnie bibliotekarka.

  155. A teraz Jiba weźmie kajet i nareszcie zacznie pisać opowiadania. Bo ma talent i go marnuje. Już drugi raz się proszę, do jasnej anielki.

  156. Tobermory (23:46)

    „Czy Niemcy z amerykańskiej i brytyjskiej zony daliby się namówić na front wschodni? Po traumie Stalingradu?”

    Nikt tu nie mowi o daniu sie namowic. Mowa jest o mobilizacji.

    A w ogole to jest to academic discussion. Niemieccy jency to wciaz jency, po wojnie. Tych zas bylo sporo po jednej – amerykansko-brytyjskiej – jak i po sowieckiej stronie. Fifty fifty pomiedzy brytyjczykami i amerykanami.

    Tam sie nikt z niczym nie patyczkowal. Po obu stronach.

    Mobilizacja wermachtowcow przez brytyjczykow, w celu maszerowania na Moskwe, byla(by) uszlachetnieniem Niemcow, po ich sromotnej klesce. Jesli nie ratunkiem przed smiercia glodowa

    http://www.truedemocracy.net/hj34/20.html

    Jencow do niczego sie nie namawia. Im sie rozkazuje

  157. Nefciu, (0:27)

    Bylbym przepomnial.

    Gratuluje zgrabneo wylgania sie z blondynskosci. W moim kajecie wstawiam cie na liste pretendentow do brunetowatosci. Podolasz wyzwaniu?

    Tak naprawde, mam slabosc do blondynek. Szczegolnie tych szaroscia naznaczonych. Czy ja czasem nie o Babciusi szczebiocze tutaj?

  158. Gekko
    3 marca o godz. 22:31

    I właśnie tu jest problem, że ty widzisz różnice, ale tylko dlatego, że te różnice pasują twojej westernowej mitologizacji rzeczywistości, gdzie świat jest fałszywie czarno-biały. A mi przecież nie chodzi o to, czy np. gwałt na dojrzałej kobiecie jest mniej karygodny niż gwałt na dziecku (by nie sięgać po bardziej „malownicze” i łopatologiczne porównania, byś w końcu zatrybił w czym jest rzecz)… Chodzi o to przecież, że twoja projekcja rzeczywistości, jej ocena oraz ludzi, z którymi mniej lub bardziej sympatyzujesz uzależniona jest ściśle od twojego światopoglądu, w którym nie ma miejsca na na obiektywny ogląd sytuacji, bo jesteś okopany w swoich przekonaniach, tak, jak są okopani w swoich przekonaniach ci, którzy sympatyzują z Rydzykiem, KK i żołnierzami przeklętymi. Skoro ani ty, ani oni nie jesteście w stanie wyjść poza ten drętwy i krótkowzroczny banał, w którym nie liczą się wartości, bo liczy się jedynie tożsamość plemienna, to jak ma dojść do ewentualnej zmiany jakościowej w zasypywaniu podziałów w tej naszej śmiesznej Polsce?

  159. a gdzie tabliczusia ze Polacy w czasie okupacji na prowincji wydali , zaglodzili , wymordowali 200.000 Zydow , bedzie ?

  160. Pan Red. Kowalczyk:

    „Czuje niesmak”

    Czy to aby nie to samo co kaczorowe „czuje absmak”? Bo jesli tak to ja to wszystko uwazam za obciach.

    Ewentualnie, moze byc wice wersa. Znaczy, obsmak i abciach. Oraz jeszcze fa pa. No ale to akurat zgrane jest juz do stanu zrytego dekla Kukiza.

    I dunno

  161. Premiera filmu „Smoleńsk” Krauzego już w kwietniu. Film ten bedzie traktowany przez komisję Macierewicza jako dowód.
    A oto co zespól Krauzego, Marcina Wolskiego,Łysiaka itp podobnych niepokornych ma jeszcze na warsztacie.
    Po „Smoleńsku” czekamy na
    „Sraczka Lecha przed spotkaniem z Merkel”
    „Bez wazeliny do Ojca Inwestora”
    „Alik wróć”
    „U mamy pod pierzyną”
    „Jak rozpętałem III wojnę światową”
    „Lot nad Kaczym Gniazdem”
    „Lista Macierewicza”
    „Budyń- człowiek który został Prezydentem”
    „Chłopcy c PISu”
    „Porąbany Umysł”
    „Antek Zawodowiec”
    „Prezes w pasiastej piżamie”
    „Mały zły i brzydki”
    „Łowca jeleni II”
    „500”
    „Jak wytresować Dudę”
    „Co gryzie Kurdupla?”
    „Przeminęło z PISem”
    „Kurdupel i ostatnia krucjata”
    „Tańczący z Pawłowicz”- horror
    „Tożsamość Kurdupla”
    „Brudny Antoni”
    Jeździec bez głowy” życiorys Kurdupla
    Ps
    To nie moje, ale splagiatowałem z sieci dla zabawienia towarzystwa

  162. Lewusku (8:14)

    No zabawiles. A czy z tej zabawy wynika cus?

    Kurdupel zmierza konsekwentnie do dwukadencyjnosci swej waadzy. Korzystajac z dziury w polskiej ordynacji wyborczej pn. PROGI WYBORCZE. Te progi co to za wysokie na nasze nogi.

    Same uciechy i krotochwile z idiotyzmow kaczynistow nic nie moga dobrego dac w procesie naprawy Rzplitej. Tam KONIECZNE sa KOREKTY w ordynacji wyborczej POrabanej RP III/IV. Poczynajac od progow wyborczych.

    Czy wy ludy czytacie kangurzyce E-J? Ona cus wysmarzyla nie dawno temu na temat progow wyborczych

  163. Jacek Kowalczyk
    3 marca o godz. 23:19

    Panie Jacku. Chciałoby się, żeby było tak, jak być powinno.
    Jednak zarówno wiedza historyczna, psychologiczna, kultura i jej ramy, skrzynki, nawyki i szantaże; praktyka codziennosci, dyspozycja umysłowa ludzi – jej poziom i bezwład, baczna obserwacja i badania terenowe, mówią co innego.
    Bodaj najlepiej z nas wyłapuje to i przedstawia w przypowiastkach, alegoriach i żywych, gminnych obrazkach @ pombocek.

    Owszem, tablica, może, za 50 lat będzie stała nadal. Może. Przyjmijmy nawet, że na pewno. Jako odpór dla tych co „kalają święte gniazdo”.

    Tablice, a przede wszystkim żywa pamięć, refleksja, wnioski i ich włączenie do życia własnego oraz społecznego, powinna być nie sprawą partykularną, a sprawą publiczną, kulturową i przez to państwową.
    To państwo – obywatelskie rzecz jasna, a nie aktualnie polskie, jako łączące wszystkich i do wszystkich należące, powinno być patronem i siewcą pamięci. Ale pamięci kompletnej. Całej.
    Tymczasem państwo, nie będąc państwem, pamięta tylko o tym, w czym ma koniunkturalny interes. Posiada niezwykle nadwrażliwą pamięć o Katyniu i niezwykle niewrażliwą pamięć o Wołyniu. Państwo z celebrą honoruje i upomnikowuje „Ognia”i „żołnierzy wyklętych”, oraz obsikuje każdy kąt figurami kościelnymi i jednocześnie zakłamuje własną tak dawną, jak i świeżą historię.

    Mniej się dziwię, właściwie wcale, Rydzykowi, że montuje tablicę. Ona właśnie, klarownie, służy zakłamaniu. Odwróceniu uwagi od jednego z głównych współwinnych zbrodni antysemityzmu, przez dziesiątki stuleci, od zarania – chrześcijaństwa, a na gruncie miejscowym, oraz globalnym – Kościoła kat.
    Zawodowy biznes Kościoła kat polega na kłamaniu. Więc tablica nie dziwi. Byłoby uczciwsze, gdyby tablica z nazwiskami tych co ukrywali Żydów, stała obok drugiej tablicy, z nazwiskami żydowskich ofiar – zatłuczonych, spalonych, wydanych przez szmalcowników Gestapo, z informacją: Szlomo zginął, bo wydał go polski, katolicki Judasz. Rebekę zatłukli polscy,katoliccy siepacze.
    Na domach, należących przed wojną do Żydów, powinny może być tabliczki: to był dom polskiego Żyda, został zagarnięty przez polskiego katolika, który go wydał na śmierć.

    Może nieco przerysowuję. Domy pewnie nie powinny być ometkowane. Dziś może już zupełnie inni ludzie w nich mieszkają.
    Rzecz w tym, że albo pamięć jest pełna i publiczna, albo jest fragmentaryczna, koniunkturalna i zawłaszczona.

    Polska to podobno „Tysiąc Lat Tradycji Chrześcijańskiej”. I nic poza tym. Tak ma Polak wsadzone w łeb. A tablica u Rydzyka go w tym będzie utwierdzać. Grossowi należy odebrać medale i honory oraz zapluć, żeby tablica mogła błyszczeć tysiącletnim katolicyzmem w chwale. W Chwale Pana.
    Amen.

  164. Same marsze KOD-ow, bez korekty ordynacji wyborczej, to se mozecie, no wiecie, o kant

  165. Rafał KOCHAN
    4 marca o godz. 6:31

    Piszesz ad personam i w oderwaniu od faktów, kompletne bzdury, w dodatku nieuczciwe.
    O moim braku sympatii do Wałęsy i o tym, że na niego nie głosowałem, pisałem wyraźnie i nie raz.
    Nic to nie zmienia, że jego bilans nakazuje ludziom przyzwoitym, Polakom, wdzięczność i szacunek, co jest dla mnie oczywistością a także doświadczeniem osobistym.
    To są wręcz normalne wśród ludzi cywilizowanych i to na całym świecie – odruchy, wynikające z rozumu i kultury.
    Ty, w tym co piszesz, przy okazji czepiania się mnie na okoliczność Wałęsy, obrazujesz niestety, nad czym ubolewam, postawę małego, mściwego kołtuna polskiego.
    Zakładam, że nieświadomie i że się opamiętasz.
    W tej intencji nadal pozdrawiam.

    Proszę wybaczyć brak ozdobników w tekście powyżej, ale śpieszę się i wybywam z polo-gumna na jakiś czas, zaczerpnąć świeżego powietrza… 😉
    Ukłony.

  166. Tanaka
    4 marca o godz. 9:06

    Oczywiście masz rację, w kwestii oświadczenia Szanownego Pana Jacka Kowalczyka.
    Jest to postawa, zakładam że na użytek publicystyki afirmatywnej jeno, IMHO, intelektualnie nie do obrony.
    Ja to traktuję jedynie jako poznawczą prowokację gospodarską, za pomocą miłosierdzia ateistycznej miłości bliźniego, w celu zróżnicowania dyskusji i ukonturowania postaw polemicznych 😉

    Tak czy siak, biadania lub ubolewania nad rydzem są dziś, po tylu latach jego i mocodawców trucia tkanki społecznej i paraliżowania Państwa jawnym gwałtem na prawie i moralności publicznej, łabędzim śpiewem lemingów z dzióbkami pełnymi musztardy po obiedzie.

    Trudniej i uczciwiej byłoby zawczasu powszechnie podać mszom i parafiom tyły, na melodię „non possumus”.
    Dzisiaj można tylko wybrać wolność drogą transportową, jak najdalej od lokalu pełnego oparów trutki (i tu powstrzymam się z dalej idącymi …projekcjami).
    Uprzejmie pozdrawiam.

  167. Okryte jest to na razie nimbem tajemniczości, ale w stopniu nader zaawansowanym są już prace koncepcyjne nad wielką epopeją dziejów świata nauki i techniki , podparte jak to często w takich przypadkach bywa ateistyczno – agnostycznym oglądem materialnego bytu.

    Tytuł zresztą karze przypuszczać,że będziemy mieć do czynienia z kolejnym triumfatorem Oscarowej gali…zresztą ten film trzeba po prostu zobaczyć.

    A tytuł jego brzmi:

    „Czetyre ateisty and pies Huckleberry”

    Większość ról obsadzona,ale cały czas trwa casting na obsadę ról kobiecych, które jak wszyscy się domyślają scenarzysta uczynił demonami postępu.

  168. Gekko
    4 marca o godz. 9:44

    Biadania i ubolewania nie są „jawnym gwałtem na prawie i moralności publicznej”, ale z pewnością masz rację w tym, że są „łabędzim śpiewem lemingów z dzióbkami pełnymi musztardy po obiedzie”

    Jak pamiętamy, był, przez lata, przynajmniej z nazwy „duszpasterski zespół troski o Radio Maryja”. „Powołany”, bo tam wszystko jest „powołane”, bodaj przez arcyinżyniera Glempa.
    „Zespół troski” jest zespołem chorobowym, co jego istnienie dowodnie potwierdziło. Nawet, albo zwłaszcza, jeśli to istnienie było nieistnieniem zespołu. Co by go zrównywało z samym bozią.
    „Zespół” tak istniał, lub nie istniał, że się troska stała troską, męką, obrzydzeniem, obśmierdzeniem i segregacją dla jednych , a zawłaszczeniem dla drugich – prawidłowych i Jedynych Prawdziwych Polaków.

  169. A teraz będzie w końcu cytat.

    Dostaję ostatnimi czasy wiele listów w których informują mnie moi fani,ze zupełnie zaniedbałem się jeżeli chodzi o mój znak firmowy,czyli wszelkiego rodzaju cytaty, przytoczenia, nawiązania zawarte w moich postach.

    Czyżbym przestał czytać? – pytają mnie moi wierni respondenci

    I obecnie zadam kłam tym którzy myślą,że zmieniłem formę i kształt mojej obecności na blogu Redaktora Kowalczyka, a swoim fanom przypomnę jednocześnie:
    „Że jeszcze nie zginęła myśl wolna, wolność udostępniająca”

    Ale tym razem będzie o wiele skromniej niż zwykle, bo zacytuje jedynie tytuł książki którą ewidentnie zachwala ostatnie papierzane wydanie Polityki.
    A tytuł ten brzmi:

    „Dobrze się myśli literaturą”

    Potwierdzam. Rzeczywiście dobrze.

  170. Panie Redaktorze. Po pierwsze – jest Pan pewien, że te 200 tys. które teoretycznie Ojciec Dyrektor ma przeznaczyć na tablice upamiętniające bohaterów ratujących Żydów, nie podzielą losu tych pieniędzy, które teoretycznie Ojciec Dyrektor miał przeznaczyć na ratowanie Stoczni Gdańskiej? Po drugie – gorszące jest nie to, że te 200 tys. ma zostać przeznaczone na ww. tablice, tylko to, że gdyby identyczne tablice chciał ufundować nie Ojciec Dyrektor, tylko sołtys Pierdziszewa Dolnego – to nawet ułamka tej sumy by od MSZ-u nie dostał.
    O księdzu Bonieckim niechże zaś powiem tyle, że błędów nie robi tylko ten, kto nic nie robi. Nawet w kontekście opisanych tutaj czynów jednego nie można księdzu odmówić – starał się zachować przyzwoicie. A czy nie popełnił tu błędu? Nawet jeśli – już powiedziałem, kto ich nie popełnia.

  171. Cudowna jest ta znajomość faktów z życia toruńskiej rozgłośni wśród blogowego mainstreamu, a dbałość o prawidłowe zasady funkcjonowania tego Radia karze ogłosić urbi et orbi,że na naszych oczach rodzi się zupełnie nowa aksjologiczno -o ntologiczna jakość.

    Z tego co wiem ,szykuje się desant z Radia Maryja na zwolnione posady w państwowych mediach i w opuszczone miejsca będą poszukiwane nowe twarze i nowa głosy do Ojcowych mediów.
    I kto wie, moze Ojciec Dyrektor zażyczy sobie w ramach dwubiegunowosci poglądów przedstawicieli obozu swoich adwersarzy.
    I na przykład Tanaka.
    Nie wiem jak u niego z dykcją,ale wizję przestrzeni medialnej ma, horyzonty poznawcze tez niczego sobie… to jak na mój gust i wyczucie (ostatnio trafiłem nawet w lotka dwie trójki) ma szanse Tanaka.
    Powinien się sprawdzić.
    Jeżeli się uda – będzie miał jeszcze więcej wiedzy z życia Rozgłośni.
    Tym razem potwierdzonej empirycznie.

  172. Gekko
    4 marca o godz. 9:32

    Nie czepiam się ciebie a piszę ad personam, bo staram się zrozumieć twoje motywacje w takim, a nie innym myśleniu. Poza tym, zaczynasz odwoływać się do swoich sympatii, lub ich braku, a także wspominasz, że nie głosowałeś na Wałęsę, tak, jakby to było teraz ważne i miało służyć na potwierdzenie pewnej reguły, że „bilans” w ocenie Wałęsy jest ważniejszy niż bilans w ocenie KK.
    A ja powtórzę po raz enty, nie należy się żaden szacunek dla człowieka, który oszukuje, kłamie i zasłania się swoimi dokonaniami, jakoby one miały usprawiedliwiać jego fałszowanie rzeczywistości. Tak samo, jak nie należy się żaden szacunek dla KK, Rydzyka czy wybranych żołnierzy wyklętych, którzy, albo zasłaniają się swoją misją czy współtworzeniem wspólnoty narodowej (dotyczy KK i Rydzyka), albo dokonywali zbrodni wobec niewinnych ludzi w imię walki o niepodległość państwa (dotyczy żołnierzy wyklętych).
    Jeśli tego nie rozumiesz, lub nie chcesz zrozumieć (co jest chyba bardziej prawdopodobne), to faktycznie ucina wszelką konstruktywną rozmowę oraz zmierzenie się z realnym problem postrzegania rzeczywistości. Lepiej jest dla ciebie jednak marudzić ciągle i roztaczać apokaliptyczne wizje, tak jakby był tylko jeden Kaczyński i KK odpowiedzialny za gnojówkę moralną w czerepach Polaków.

  173. @ Tanaka, Gekko
    Krótko:
    1) zgadzam się z argumentacją, przekonuje mnie. Ze skażonego źródła nie płynie czysta woda. Chyba że ktoś założy filtr – to w tym wypadku byłaby rola szkoły, a więc w konsekwencji także państwa. To państwo, które teraz mamy, raczej dorzuca swoje skażenia, ale przecież i ono przeminie. Już samo to, że piszemy to, co piszemy (piszecie), daje nadzieję, że wodę wciąż można czerpać z wielu źródeł.
    2) w sumie bardziej poruszyła mnie jednak sprawa ks. Bonieckiego; po Rydzyku niewiele się spodziewam, ale ten brak słuchu, jakim wykazała się redakcja TP, ta moralna ślepota, pokazuje, jak daleka droga przed nami jako samoświadomym społeczeństwem.

  174. Może i można wodę czerpać z wielu źródeł, jeszcze. Ale tymczasowo Ziobrę trzymają w boksie startowym, zobaczymy co się będzie działo jak go wypuszczą (nowa ustawa inwigilacyjna jest w mocy). Dlaczego z niego taki przyczajony tygrys, ukryty smok?
    Duda, Kaczyński przeminą w niesławie, szkoda tylko że zdążą tyle napsuć. Z EU nas nie wyrzucą, też wezmą na przetrzymanie i zdają sobie sprawę że PiS to nie cała Polska. I za duża dziura by po nas powstała.

    Dobrze jednak że jest internet i otwarte granice – wyobrażam sobie jaki zamordyzm wprowadziliby gdyby nie było, zupełne PZPR. I dobrze Kaczyński wie że choćby jedna utarczka policji z manifestacją KODu to byłby lont do beczki z prochem.

    I jakie właściwie uprawnienia ma policja historyczna IPN-u do wdzierania się do domów bo chyba coś mi umknęło?

  175. @Jacek Kowalczyk
    Do „sprawy” ks. Bonieckiego się nie odnosiłem; polskie standardy przeniosły się i do zakonu marianów, gdzie wielebny ojciec był na początku lat dziewięćdziesiątych generałem zakonu. Pewnie wtedy też natknął się na cwanego brata-zakonnika. Miał władzę, aby braciszka ukarać, a przynajmniej zażądać zwrotu tego co braciszek ukradł. Usprawiedliwienie „chorą matką” kradzieży wspólnotowych pieniędzy w ogóle mnie nie przekonuje. Podobnie jak słowa księdza – Ponieważ przyrzekłem, musiałem sprawę umorzyć. Karnie zsyłać do Mandżurii nie musiał, ale zwrotu kasy powinien zażądać. Jeśli zażądał – powinien wyraźnie o tym powiedzieć.

  176. Rafale, Rafale
    Kończysz swój post diagnozą której nie powstydziłby się sam Heidegger.

    W tym momencie zestawiam Twoją
    „Gnojówkę moralną w czerepach Polaków”
    z
    Tytułem zakończonej właśnie autorstwa Cezarego Wodzinskiego ( ten od Idioty) książki, zatytułowanej:

    „Heidegger i problem zła”

    Nie będę zanudzał,przynudzał,ale uprawnioną jest prawdopodobnie moja hipoteza ,że „gnojówkę” definiujesz w kategoriach aksjologicznych,ze szczególną predylekcją owej gnojówki w kierunku „zła”.
    Znam tezę Wodzińskiego -podpartego poglądami Heideggera – i przypuszczam, że Twój pogląd o „wielowątkowości” pochodzenia zła zmierza ku próbie hermeneutyki Wodzińskiego poglądów niemieckiego filozofa.
    Pisze próba, bo po przeczytaniu w miarę sensownym, ” próba” zrozumienia problemu zła, jest chyba najlepszym komentarzem.
    Wodziński zresztą idzie jeszcze dalej. O tym czy myśl ludzka próbuje coś z tym fantem zrobić , najlepiej świadczą ” pytania’ które sobie człowiek zadaje w obliczu problemu zła i dopiero taka wiązka ” pytań pytań” pokazuje,że „człowiek przynajmniej próbuje namierzyć,zdiagnozować i opisać problem.
    Wiesz,że Heidegger jest raczej mało przystępnym w odbiorze filozofem dlatego nie mam zamiaru rozwijać wątku,tym bardziej ,że Wodziński momentami wpada w jego manierę,ale jeżeli ja przeczytałem 500+ stronicowa kobyłę, wyciągając w miarę sensowne wnioski to myślę,że Ty Rafale na luzie…

    I na koniec smutny temat jakim jest na pewno śmierć.

    Przy okazji nawiązania do myśli Nietzschego w kontekście romansu Heideggera (1933-34) z NSDAP pada „nieśmiertelny” zwrot Nietzschego o „śmierci Boga”.
    Niestety Bóg nie jest jedyny.
    Heidegger twierdzi bowiem,że również „umarł człowiek”.

    I to by było na tyle a propos gnojówki.

  177. Aateista
    4 marca o godz. 11:23

    Nie czytałem tej książki, więc trudno mi się odnieść do niej. Na tyle, na ile poznałem biografię Heideggera i jego dorobek w ocenie innych, mądrzejszych ode mnie, mogę jedynie stwierdzić, że idea SZCZĘŚCIA już wielu namieszała w głowach. „Gnojówka moralna” nie tyle jest związana bezpośrednio z pojęciem ZŁA, co właśnie z jakimś wirusowym zachwytem „szczęściem”, które prowadzi do zła i cierpienia. Dotyczy to nie tylko różnych filozofów, którzy dali się otumanić tym SZCZĘŚCIEM, ale przede wszystkim WIARY w boga, bo przecież ta właśnie wiara stwarza nadzieję na szczęście.
    Wszyscy przecież wiemy, że żadnego szczęścia nie ma i nie będzie. Ale co innego jest tu ważne i warte zastanowienia się: skoro człowiek tak łaknie szczęście, może to tylko oznaczać, że w sumie skazany jest na samotność i bezradność na tym i w potencjalnym innym świecie. Że jest tutaj ciałem obcym, co jest kolejnym kuriozum, bo przecież rzekomo jego korzenie tkwią właśnie w tym świecie. Dlatego problem „obcości” człowieka jest tak fascynujący; to dlatego prowadzi ludzi często do autodestrukcyjnych skłonności; to dlatego jesteśmy wiecznie niezadowoleni z naszego życia…

  178. Orteq
    4 marca o godz. 8:46
    Ok, Ortesiu, wdepnąłem w dziedzinę, którą ty zawłaszczyłeś, czyli dowcipkowania, więc skruszony wycofuję się. Precz z krotochwilami i uciechami z idiotyzmów kaczynistów
    Skoro ma być serio i poważnie, to bierzmy się za Te KONIECZNE KOREKTY w ordynacji wyborczej POrabanej RP III/I
    Zaczynaj. Pokaż na blogu jak to sie robi. Jestem twoim fanem i czekam, jak te twoje konieczne korekty wysłane z Bergamutów, czy przez E-J z kangurlandu zostaną wprowadzone w życie przez . no kogo.. może Trybunał Konstytucyjny.no.. ktoś Cię posłucha..może Kaczor ?

  179. Aateista
    4 marca o godz. 10:26

    (…) Z tego co wiem ,szykuje się desant z Radia Maryja na zwolnione posady w państwowych mediach i w opuszczone miejsca będą poszukiwane nowe twarze i nowa głosy do Ojcowych mediów.
    I kto wie, moze Ojciec Dyrektor zażyczy sobie w ramach dwubiegunowosci poglądów przedstawicieli obozu swoich adwersarzy.
    I na przykład Tanaka.(…)

    widać za mało się tu na tym blogu starasz, że Rydzyk szuka innego kandydata na Twoje miejsce.
    Nawet urlop Ci nie pomógł…potrzebna rehabilitacja…

  180. Rafale spróbuję przedstawić – w bardzo dużym skrócie i uproszczeniu gdzie i jak widzi problem ” zła”,”ze złem” Heidegger – zdaniem Wodzińskiego.
    W bardzo dużym uproszczeniu.
    Punktem wyjścia jest pojęcie tzw. „Epifanii zła”.
    czym jest ta Epifania?
    Używając języka metafizyki Epifania zła polega na tym, że:

    Jest zło.

    I teraz się zaczyna.
    Ze złem próbowali się zmagać Grecy – ujawnia to tzw. różnica ontologiczna, czyli różnica między bytem i byciem, miedzy bytem i niebytem. Wchodzili Grecy w ontologię aby opisać problem
    W tym ujęciu „jest zło” przybiera postać:

    JEST zło

    Ze złem próbowali zmagać się chrześcijanie, tutaj w chodzi do gry różnica aksjologiczna, czyli dobro i zło. Różnica zawarta między dobrem i złem zawiera język chrześcijańskiej metafizyki.

    W tym ujęciu „jest zło” przybiera postać:

    jest ZŁO

    Czyli jedni chcą tak, a inni tak.
    Jest problem ,ale jak go nazwać. Język również stanowi barierę. Język metafizyki europejskiej nie znalazł języka dyskursu dla problemu zła w nowym ujęciu. Ujęciu jakiego domaga się specyfika nowoczesnego Bytu, czyli rzeczywistość niekoniecznie w polskim tylko wydaniu

    Oczywiście nie należy się poddawać i cały czas należy zapytywać o Zło.

    I pytanie które kończy książkę i które jest oczywiście również tylko pytaniem, ale ukazuje ono być może szansę brzmi:

    „Czy wraz z zapytywaniem o Zło rośnie Dobro?”

  181. Lewy
    4 marca, g.12:42
    Się nawyrabiało, że aż dawno tak nie było.
    Drwa rąbią chyba już wszędzie poza Antarktydą, a wióry lecą.
    Także mędrcy blogowi na różnych blogach ogłaszają swoje projekcje polityczne co do Ameryki, Europy – rzecz jasna – Wolski (świeżo upieczonej, choć lat 1000 mającej).
    Podobnież z oddali lepiej widać, więc i u ciebie z Lyonu – pewnie też. Myślę jednak, że jeszcze lepiej widać z USA, a zwłaszcza z Australii.
    Im ogląd bardziej oddalony, tym cenniejszy.
    A sprawa jest śmiertelnie poważna. Właśnie prezydent Duduś zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego (czy jakoś tak).
    Posiedzenie niejawne.
    Będziemy czekać na przecieki.

  182. Aateista
    4 marca o godz. 13:35

    Nie do końca rozumiem tego, co napisałeś i jaki ma to związek z „gnojówką moralną”.
    Aby „gnojówkę moralną” osuszyć, moim zdaniem bezsensownym byłoby dopytywanie się o to „zło”. Jedynym skutecznym sposobem jest zaufanie, wytrwałość i konsekwencja w respektowaniu WARTOŚCI, które stwarzają szansę na obiektywną ocenę rzeczywistości oraz swojego postępowania. Zasadnicze „wartości” zostały zlokalizowane przez greckich filozofów kilka tysięcy lat temu. To, że nie zdają one egzaminu współcześnie, może oznaczać:
    1. Cała kultura człowieka oparta teoretycznie na tych wartościach jest gówno warta;
    2. Cała ta kultura jest taką samą fikcją, jak te „wartości”;
    3. Cała ta kultura, skoro jest fikcją, wyznacza nierealność naszego życia, które wymyka się jakiejkolwiek, etycznej unifikacji.

    A tak o tej kulturze myśleli pewni młodzi ludzie w 1969 roku. Tekst do tego nagrania powinien połechtać twoje konserwatywne ego:

    https://www.youtube.com/watch?v=yLHScgTJ9eQ

  183. Konstancjo, kierujesz w mą stronę słowa w obronie czci i honoru Tanaki.

    Cóż ja mogę?

    Jedyne co przychodzi mi do głowy, to sugestia, aby na przyszłość jak będziesz miała sprawę do mnie, nawet w duchu ewidentnie polemiczno-administracyjnym , to mów mi Aaron.

    Bez zbytniej egzaltacji, ale Aaron.
    Tak jak wszyscy to robią.

  184. Jacek Kowalczyk
    4 marca o godz. 10:42

    Panie Jacku, jeszcze nieco dopowiem.
    1. moim zdaniem – argument o wielkiej sile: wielka część, chyba zdecydowana większość tych Polaków, co ratowali Żydów, siedziała po wojnie cicho, nie chcąc się przyznać, że pomagali i ratowali. Cicho i długo. Bali się nie Gestapo, nie granatowej policji, bo tych już nie było, ale swoich sąsiadów. samych katolików. Widzieli, wiedzieli, kto szabrował, kto donosił, kto zabił sam, kto zajął mienie i mieszka w żydowskim domu.
    Umieszczanie teraz tablicy w katolickim kościele, brzmi jak drwina. Gdybyż to jeszcze był kościół Bonieckiego, Wiśniowskiego, Lemańskiego, może dałoby się to znieść. Może. Choć i w to wątpię – Kościół kat jest jeden.
    Tym, którym się zdawało coś w tej sprawie, są za jego burtą. Jakoś pływają. Ci, którym się coś wcześniej w tej sprawie zdawało, od razu zostali zepchnięci w głębinę.
    2. Miałbym ochotę lubić ks. Bonieckiego. jak powiedziałem, poniekąd go nawet lubię. Wolałbym nie poniekąd. Ale się nie da. Członkowie kleru jego typu, potrafią powiedzieć przytomnie, mądrze. Po czym muszą to co jakiś czas starannie zdezawuować.
    Wszyscy powiem muszą się zgadzać z odgórną tezą. Wszyscy są zaczadzeni i skrzywieni, z mocy zasady samej tezy, oraz prawie wszyscy z mocy predyspozycji, wstępnego skrzywienia przed trafieniem do seminarium, obróbki skrawaniem w samym seminarium i okolicach, wreszcie z mocy kanonów postępowania, życia w stadzie, przymusu, oraz wielkiej samotności, która zupełnie nie sprzyja kształtowaniu autonomii i podmiotowości, które to cnoty są w tych warunkach okupione wielkim wysiłkiem i cierpieniem. Taniej, prościej jest iść w zaparte i trzymać się tego, w czym się było przez całe życie ostro ćwiczonym. Pełne zakłamanie oszczędza wielu cierpień.

    Po czym zakłamaniec trafia do nieba.
    Jest to więc transakcja wybitnie korzystna.

  185. Rafale nie traktuje Heideggera w interpretacji Wodzińskiego jako prawdy niewzruszonej, niekiedy zwanej dogmatem.
    Wiem,że jest problem i trochę na własną rękę, trochę szukając inspiracji u innych próbuje przygwoździć delikwenta, czyli zło.
    Wiem,ze jest dobry – przez wielu sensownie pojmujących świat – zaliczany obok Levinasa do największych mędrców ( trochę zapomniane słowo) XX wieku.
    Z Heideggerem jest problem z racji jego flirtu w latach 30-tych z nazistami,ale pomimo to, mało kto kwestionuje jego dorobek naukowy.

    Jestem teraz w trakcie lektury książki Barbary Skargi „Tożsamość i róznica”. Autorka znana. Książka mniej,ale swego czasu była w jakiś tam sposób „odznaczana”.
    Problem nad którym pochyla się autorka to kondycja rodzaju ludzkiego w czasach nam bliskich.
    Za punkt wyjścia…ale i dojścia swoich autorskich rozważań bierze poglądy dwóch XX wiecznych guru, czyli Heideggera i Levinasa.
    Czytałem ją parę lat temu jako…poszukujący ateista i kto wie może lektura tej książki między innymi sprawiła,że jestem tu gdzie jestem.
    A poza tym mam ochotę sprawdzić jaki wpływ na wrażenia z lektury ma wyznawany zbiór wartości w danym momencie
    Pierwsza lektura i ta, obecna to dwa różne światy w moim przypadku
    Na razie jest dobrze,ale nie zapeszajmy.

    Piszę o pewnych zasługach Skargi,ale bezkonkurencyjny jeżeli chodzi o wpływy na moje aksjologiczną tożsamość jest oczywiście Miłosz.
    Zresztą nie tylko ja przyznaję się do tego typu wpływów.
    Ale o tym może za jakiś czas coś napiszę.

  186. Aateista
    4 marca o godz. 14:36

    Skargę znam z jej eseju na temat wolności. Doceniam jej przystępny język, ale jej konkluzje uważam za banalne, których nie jestem w stanie zaakceptować i uznać, że mógłbym się pod nimi podpisać.
    A zamiast Miłosza, posłuchaj/poczytaj Leśmiana, przy którym ten cały Miłosz jest usmarkanym, pryszczatym licealistą piszącym pierdoły pod stołem szkolnym.

    https://www.youtube.com/watch?v=XvXP6LpWtWQ

  187. NeferNefer
    4 marca o godz. 11:04
    Z tym PZPR było różnie bowiem w PRL były różne okresy. Zaraz po 1948r nastąpił okres zbrodniczego rządzenia i terror na skalę później nieznaną. Po śmierci Stalina do władzy doszedł Gomółka i ludzie spodziewali się normalności , jednak się zawiedli. System już jednak nie można już było nazwać zbrodniczym. I tak z upływem czasu zamordyzm w Polsce malał i za Gierka właściwie go nie było.
    Ja uważam, że gdyby dać ekipie Kaczyńskiego taką władzę jak miała partia w PRL i jednocześnie, żeby nie miała żadnej zależności od innego państwa (PRL owscy władcy byli zależni od władzy na Kremlu , zaraz po wojnie całkowicie), to przygotowali by nam znacznie gorsze warunki niż rządy Gomółki, pewnie jednak lepsze niż rządy Bieruta)

  188. @Rafał Kochan
    „Aby „gnojówkę moralną” osuszyć, moim zdaniem bezsensownym byłoby dopytywanie się o to „zło”.

    Rafale jeżeli masz do czynienie z czymś co nie spełnia twoich wygórowanych oczekiwań poznawczo-moralnych starasz się pytać:

    czy stan który cię nie zadowala jest zły?
    dlaczego jest zły?
    czy musi być zły?
    A jeżeli nie musi , to czy może być dobry? itd.,itd.

    Rafale jeżeli widzisz pacjenta którego chcesz wyleczyć, to musisz najpierw postawić diagnozę
    A młoda lekarka po powitaniu pierwsze co robi po Twoim wejściu do gabinetu to formułuje w Twoim kierunku pytanie:
    Co panu dolega?

    czyli, pierwsze co musisz zrobić to musisz „nazwać, opisać, poddać analitycznej obróbce” chorego,czyli Twoim zdaniem polskie społeczeństwo.
    Ja oczywiście stawiam inna diagnozę,ale mechanizm jaki stosuje do opisu problemu jest właśnie taki.

  189. Aateista
    4 marca o godz. 14:09

    Aaronie ( skoro takiej formy sobie życzysz)…
    nie myślałam o obronie Tanaki; sądzę, ze najlepiej zrobiłby to sam, tym bardziej, ze z Twojej strony nie był to atak.
    Określiłabym, że to była propozycja.

    Chciałam napisać do Szanownego Gospodarza prośbę o wycofanie tego postu, bo gdy już wysłałam, doszłam do wniosku, ze właściwie …szkoda gadać z Tobą.
    Twoje pisanie jest nieszkodliwe; pisz sobie.

  190. Aateista
    4 marca o godz. 14:55

    A nie wydaje sie ci bardziej inspirującym to, że człowiek na tak postawione pytania, nie byłby stanie odpowiedzieć, co mu konkretnie dolega? U Goethego było coś takiego, jak „Weltschmerz”, co w zupełności opisywało pewną diagnozę i nie trzeba było tutaj robić żadnego wywiadu lekarskiego / etycznego.

  191. Rafał Kochan
    Przyjmuje do wiadomości twoje sądy na temat bliskich mi osób i tym samym coraz bardziej rozumiem, dlaczego Ty z Twoją tożsamością znajdujesz się właśnie w tym akurat miejscu.
    Każdy ma swój świat projekcji i wyzwań i próbuje zawrzeć w nim swoje życiowe wybory.
    Ty, w swoim życiowym credo nie przewidujesz obecności w/w , nie znaczy to,że kiedyś nie zmienisz zdania.
    Najważniejsze, staraj się unikać zbednych aprioryzmów.
    Staraj się każdemu dać szanse.

  192. Przerwa.

  193. Aateista
    4 marca o godz. 15:06

    Moje aprioryzmy stanowią element mojej niedoskonałości, ale tak to się dzieje, gdy moje poczucie estetyki mówi stanowcze „nie”!

  194. maciek.g
    4 marca g.14:49
    „Nic nie zdarza się dwa razy”, jak słusznie pisała nasza Noblistka.
    „I dlatego z tej przyczyny” nie porównujmy bytów jednak nieporównywalnych.
    PRL ze wszystkimi jej etapami jest okresem zamkniętym. To, że retoryka Kaczafiego kojarzy się z Gomułką, a metody sprawowania władzy nawiązują do rozwiązań autorytarnych jest oczywiste. Ale nie kroi się nam stwór w rodzaju PRLbis z Kaczorem w godle, w koronie lub bez.
    Raczej dziwaczna, pretensjonalnie suwerenna(?!) i patetyczna Wolska, gdzie panuje demokratura zanurzona w chaosie niekompetencji i „kolesiostwie” do potęgi entej (PO-PSL to było cieniutkie bolki).
    Suweren wybrał, suweren ma.
    Na razie tenże suweren popiera demokraturę (poza tymi zaKODowanymi, którzy nie wierzą, bo mają „oczy szeroko otwarte”), ufając, że wkrótce dostanie obiecane 500+ i inne frykasy.
    Zapewne zaczną się grymasy, bo już jest głośno na temat niesprawiedliwości związanych z „pińcet”, nie mówiąc o budżecie w ostrej zadyszce.
    Itd, itd.
    Oby TO trwało możliwie jak najkrócej, bo szkoda kraju i ludzi.

  195. Weselmy się, radujmy się, Etgar Keret został polskim obywatelem!
    Odważny gość 😎

  196. etgar keret

  197. Tobermory
    Niechcący kliknęłam „opublikuj”, (te „małe litery” też czysty przypadek) a chciałam zapytać, kto to jest ten pan, nowy obatel RP.

  198. @mag
    4 marca o godz. 17:41
    To znany w szerokim świecie mistrz krótkiej formy. Z Izraela.
    Ten pan:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Etgar_Keret

  199. Teraz będzie kawałek cytata. pombocku w naszych stronach w piątek po południu tak brzmi celownik rzeczownika cytat…daruj więc sobie belferskie wcinki.
    Najpierw krótki wstęp.
    Jan Błoński. Krytyk literacki. Historyk literatury. Eseista.
    Swego czasu naprawdę ktoś. Z jego zdaniem liczyli się wszyscy piszący ludzie w Polsce. I za granicą.
    Ale nie o tym.
    Kompletując wszelkie możliwe „Miłosziana” zawarłem znajomość również z Błońskim.
    Błoński jest autorem zbioru esejów który zatytułował „Miłosz jak świat”.
    Sporo naprawdę cennych rzeczy, ale jedna rzecz szczególną zwróciła moją uwagę.
    Otóż Błoński przyznał się ,że dzięki Miłoszowi stal się osobą wierzącą.
    Jak sam przyznaje wcześniej, te sfery (Bóg i okolice)przed lekturą twórczości Miłosza zupełnie dla niego nie istniały. Miał swój zbiór priorytetów którymi kierował się w życiu, ale religia, Bóg stanowiły tematy tabu.
    I nagle. Kiedy zaczął się zapoznawać z bogatą twórczością Milosza …konsternacja. Odjęło mu mowę. Bóg Miłosza stał się również jego Bogiem…
    Miłosz jak świat.
    Błoński jak Miłosz
    Miłosz jak Aa…albo odwrotnie.

    cdn.

  200. Tym razem też Błoński, ale w nieco innej roli.
    Pośmiertnie wydany zbiór jego dzienników ( fragmenty), wywiadów ( jego z… .i … z nim).
    Wszystko Błoński.
    A teraz będzie to co stanowi istotę wpisu.

    W książce „Błoński przekorny” jeden z rozdziałów stanowi przebieg i treść spotkania jakie odbyło się w 1989 roku w Krakowie u Wierzynka. Miłosz w tym czasie otrzymał doktorat h. c. UJ.
    Mleka na pewno tam nie pito, ale treść dyskusji momentami mocna. Wśród grona krakowskich pisarzy , krytyków byli również Milosz I Błoński.
    Tytuł rozdziału „O komunistycznym maglu i polskiej poezji”.
    Przypominam rok 1989 – czas przełomu i czas wielkich nadziei związanych z nadchodzącą wolnością …i demokracją.
    Fragment który przytoczę dotyczył atrakcyjności powojennego komunizmu. Dla większości Polaków.Ale to był tylko punkt wyjścia

    Teza Miłosza z która wszedł w dyskusję była taka oto, że:

    komunizm dał w końcu Polsce szanse zapoznania się z …cywilizacją zachodnią. Wmawianie dzisiaj gimbazie, że komunizm był pomysłem naszych wschodnich sąsiadów jest strojeniem sobie żartów z poważnych spraw. Cała Europa była zafascynowana, Stalinem, i komunizmem. Francuzi nie mogli przeboleć, że wyzwalali ich Amerykanie …z Polakami, a nie wielka Armia Czerwona
    Orwell który chciał tuż po wojnie wydać swoją „1984” w Londynie nie mógł znaleźć wydawcy. W końcu ktoś mu wydał książkę, ale przy okazji komentowano:

    „Orwell…zwariował, stary, chory umierający”

    Takie to były czasy. Słuchający U Wierzynka byli bardzo tym zaskoczeni, bo myśleli ,że Europa od zawsze była antykomunistyczna.

    cdn.

  201. I teraz już dłuższy cytat (Miłosz):

    „Ale ja zmierzam do tego, że być może tutaj – dla was, jest dość trudno pogodzić się tym, ze cywilizacja zachodnia jest czymś zupełnie innym od tego, z czym macie do czynienia. Innym w tym sensie, ze tam przecież jest ciągły rozkład. Rozkład duchowy, rozkład wartości.
    Stąd ja uważam, że Nietzsche i Dostojewski byli prorokami. Przepowiedzieli nihilizm europejski i amerykański i nieprawdopodobny postęp techniczny i naukowy który idzie w parze (…) Nie wiem, czy musi, ale idzie w parze. Istnieje jakaś współodpowiedzialność pomiędzy postępem nauki… fizyki, chemii, nawet, być może, tak działa teoria kwantów. Nie wiem. W każdym razie to jest ciągłe nicestwienie, nihilizacja samych podstaw. To jest rodzaj wyścigu…nie wiadomo co będzie pierwsze. A może to działa samoczynnie: ekonomia, postęp nauki, nihilizm i dlatego te wszystkie idee nie mają dużej wartości?”

  202. Prezydentowi opona czyli guma pękła, podobno.

  203. Koniec.

  204. @Tanaka, Nefernefer

    Zgadzam się z tym, że gdy zmieniają się warunki to zmienia się ich postrzeganie. Sądzę też, że w Unii są ludzie mądrzejsi niż w dzisiejszych polskich władzach i dobrze wiedzą, że rozpad byłby katastrofą.
    A nawet gdyby, to proces wychodzenia z Unii zająłby lata, a ja zakładam, że PiS porządzi jednak krócej niż dekadę.
    @maciekg. pisał, że wielu ludzi z jego otoczenia jest zaskoczonych tym, co wyprawia PiS, ja tez to zauważam, mam znajomych, którzy na na tę partię głosowali i czują się oszukani.
    Za chwilę dotrze do świadomości rolników bandycka ustawa o obrocie ziemią, a normą w okolicy było, że tzw. gospodarz jechał zarabiać za granicą, wracał, by kupić hektary, dzierżawił je i znów jechał. Są domy, gdzie mieszkają same kobiety z małymi dziećmi. Starsze i ojciec zasuwają w UK. Mnie tam osobiście wcale ich nie szkoda, raz, że po chamsku uprzywilejowani, a dwa, że rządy PiS-u zawdzięczamy właśnie im, ale, zdaje się, dostaną konkretnie po kieszeni, a to wpłynie na chęć wyboru partii.
    Zobaczymy. Ostrożnie zaczynam mieć nadzieję, że nie jesteśmy ugotowani na twardo. W kazdym razie ja na pewno będę się burzyć zawsze.

    pozdrowienia

    PS. @NeferNefer – Siadam nad pustą kartką i taką samą pustkę czuję w głowie:) I coraz gorzej jest z wiekiem.
    W liceum było jeszcze nieźle, poloniście zależało na moim pisaniu i podrzucał mi różne tematy, ale ja poszłam na archeologię i bardzo był zawiedziony. Mam mnóstwo zeszytów ze szczątkami historii. Założyłam sobie nawet teczkę pt. „Początki”
    Ostatnio moje dziecko popatrzyło w okno o poranku i powiedziało:
    – O, mamy dzisiaj szczęśliwe zachmurzenie.
    I to szczęśliwe zachmurzenie nie daje mi spokoju, bo czuję, że jest w nim zaklęta nieziemska opowieść.
    Serdeczności:)

  205. „Jeśli chcesz nauczyć się jak być szczęśliwym, musisz najpierw poznać smutek”
    Etgar Keret „Tęskniąc za Kissingerem”

  206. Tobermory
    4 marca o godz. 18:17

    Ten cytat przypomniał mi inny, autorstwa Fernando Pessoa, jak dobrze pamiętam: „Tylko wolny człowiek może wybrać niewolę”.

  207. Tobermory
    Dzięki za info o panu Keret’cie(?)
    Jestem z „węższego świata”, jak widać, skoro on jest znany w „szerokim”.
    Pocieszam się tylko, że nie ja jedna z tutejszych mam takie luki.
    Postaram się nadrobić.

  208. Jiba
    4 marca o godz. 18:16

    Zeby polonista byl zadowolony, jako fachowy archeolog mozesz przeciez pisac hieroglifami, pismem klinowym, albo wezelkowym

  209. Aateista
    4 marca o godz. 13:35

    „JEST zło

    Ze złem próbowali zmagać się chrześcijanie, tutaj w chodzi do gry różnica aksjologiczna, czyli dobro i zło. Różnica zawarta między dobrem i złem zawiera język chrześcijańskiej metafizyki.

    W tym ujęciu „jest zło” przybiera postać:

    jest ZŁO

    Czyli jedni chcą tak, a inni tak.
    Jest problem ,ale jak go nazwać. Język również stanowi barierę”.
    (…)

    I pytanie które kończy książkę i które jest oczywiście również tylko pytaniem, ale ukazuje ono być może szansę brzmi:

    „Czy wraz z zapytywaniem o Zło rośnie Dobro?”.
    ———————————————————–
    I tak sobie można skowronkowo pleść do końca świata i osiemset kwintylionów lat dłużej i zapytywać pytająco, na śpiąco i na stojąco, czy wraz z zapytywaniem o rosnącość Dóbr rośnie objętość dup. I co na to zające na łące słupkiem stojące z postawionymi słuchami, może w źwiązku z Aaronu myndryściami, dzyń dybry.

    Pierwszy odróżniał zło od dobra Bóg, bo kiedy czwartego dnia po stworzeniu światła stworzył źródła światła, od razu widział, że to jest dobre. Musiał więc wiedzieć wcześniej, kiedy nic nie było, tylko on i Kononowicz, co jest dobre, co – złe. Drugi wiedział polny wąż, który kusił Ewę wężowym jęzorem: „Będziecie znali dobro i zło”. Zatem dobro i zło było przed stworzeniem świata i małpy. Czy przemieszczało się tu i tam (gdzie było „tu”, gdzie „tam”, skoro niczego nie było?) nad powierzchnią wód z nieznanych powodów jak czynna siła boża, nie powiem, bo nie wiem. Wiem tylko, że to było 6 tysiąców lat temu, a mnie rośnie raptem ósmy krzyżyczek.

    Dopiero po tych tysiącach jeden zapytał: „Szto takoje „charaszo”, szto takoje „płocho”?”. Bo stwórca do dziś nie wytłumaczył. Dlatego będziesz miał, Aaronu, ze swoją papierową głową od wuja roboty nawet kiedy Ciebie i światu nie będzie („Jam Ci światu nie wionzała, wionzał Ci go ksionc”).

    Ja natomiast na Twoje papierowe słowa „Jest problem ,ale jak go nazwać. Język również stanowi barierę”, mogę powiedzieć: nie ma problemu. Bo nie język stanowi barierę, lecz papierowa głowa, czyli to, co czytasz. Gdybyś czytał nie to, co czytasz i trochę pod pierzynką sam próbował dawno temu myśleć, wiedziałbyś w sędziwym wieku, że „dobro” i „zło” to hipostazy, czyli byty, że tak powiem, nieistniejące. Że, owszem, kusiło człowieka, by okazjonalne doznania biegunowo różne, korzystne dla niego lub niekorzystne, jakoś wyabstrahować z codzienności i nazwać. No i, psia jego mać, wyabstrahował, przez co Aronu puchnie głowa. Uod cytania, a dupa – uod kompania (psekwitania psy kompie).
    Powiedziane jest na przykład: „Miłość nie wyrządza bliźniemu zła” (tu „miłość” też jest hipostazą, boć człek coś wyrządza lub nie, a nie jakaś miłość). Jak nie wyrządza, jak – wyrządza. Podobnie jak żądza pieniądza, która z miłością się nie kłóci, a nawet chadza pod rękę.

    Albo: „Zło dobrem zwyciężaj” czy „Wyświadczajmy dobro wszystkim” i tym podobne życzenia tyle warte, co brud za paznokciem, lecz dla egzaltowanych papierzaków – wzruszające. Jak parkoty zajęcy na łące. Kiedyś – bo teraz ze świecą nie zobaczy.

    Tak więc, Aaronu, skoro język nie stanowi bariery w paplaniu o nieistniejącym – o dobru, złu, Bogu, rarogu – tym bardziej nie jest barierą w mówieniu o istniejącym (najpierw istnieją zachowania, dopiero potem małpa je kwalifikuje w głowie/mowie). Barierą jest głowa. Jedna – łysa, druga – w jajco, trzecia – kwadratowa.

    W sam raz dla Cię pytanie na całą wieczność: Czy tasmański diabeł jest zły, a pszczółka – dobra?

  210. Ks. Boniecki jest przykładem człowieka, który nie boi się przyznać do błędów i nie ukrywa ich. Dlatego jest dla mnie Wielkim Autorytetem, rzeczywiście nieprzystającym do dzisiejszych czasów.

  211. Aateista
    4 marca o godz. 18:12

    Zwracam się do Ciebie z szacunkiem, Szanowny Patentowany Durniu, tylko dlatego, że Ty się do mnie z durnotą bez potrzeby zwracasz.

    „Teraz będzie kawałek cytata. pombocku w naszych stronach w piątek po południu tak brzmi celownik rzeczownika cytat”

    W potocznej konstrukcji „kawałek cytata” nie ma niczego złego. Gorzej byłoby w języku Twoich hipersupernadnaukowych wywodów. Głupstwo jest natomiast w Twojej dostojnej makówce: „cytata” w tej konstrukcji jest w dopełniaczu, nie w celowniku.

  212. PM
    W 1956 Leszek Kolakowski pisal: „Kiedykolwiek cien antysemityzmu…przemyka przed
    bramami naszych domow – uwaga! kanalia stoi za rogiem!”

    Dla mnie Rydzyk to zwykla kanalia, ktora jest w domu a ktora nie stoi za rogiem.
    Ten dom jest j u d e n r e i n, ale wszyscy wiedza, ze tu nie chodzi o Zydow.

    *
    Prof. Andrzej Zoll: Przeciez to sa lata 30. XX wieku w Niemczech (GW, 4.03)

  213. Jiba
    4 marca o godz. 18:16
    Ech życie, życie, droga Jibo. A mogło sie potoczyć inaczej. Też jak Ty złożyłem przed laty papiery na archeologię, oczywiście śródziemnomorską, bo naczytałem się Cerama i koniecznie chciałem odkryć kolejnego Tutenkamona. Na moje nieszczęcie albo na szczęście wstrzymano wtedy rekrutacje na archeologie (raz na dwa lata) i w ostatnim momencie musiałem podjąć decyzję i poszedłem na historię. Wstyd się dziś przyznać bo to było na UJ, dzisiejszym mateczniku IPNu. Żeby zmądrzeć po historii poszedłem jeszcze na filozofię. I dopiero wtedy zrozumiałem, że prawdziwa wiedza jest zupełnie gdzie indziej i poza moimi możliwościami dotarcia do niej. Cóż, nie chciało mi się uczyć w szkole matematyki , fizyki czyli prawdziwej nauki. \
    Z zazdrościa podczytuję teraz jakieś popularnonaukowe przybliżenia do mechaniki kwantowej, teorii względności, jakichś teorii strun, takich wulgaryzacji, jak mówią Francuzi I kiedy myślę o tych Einsteinach, Duracach,Heisenbergach, Plankach, to czuję się jak niedorozwinięta małpa wobec inteligentnych ludzi.
    Ok, humaniści też są potrzebni, ale ja bym wolał wiedzieć i rozumieć to co ci wielcy ludzie.
    Tylko jedna udała mi się rzecz.Mój syn został matematykiem. Po mnie jest marzycielem, ale na szczęście po matce potrafi być konsekwentny i zrobił to i dotarł tam,gdzie chciałbym być ja.Kiedy rozmawiamy przez skypa i mu mówię, że możemy poruszać się wspólnie, swobodnie na wielu obszarach; historii, filozofii, muzyce, literaturze, to jest ten jeden obszar do którego ja nie mam dostępu a on ma. Grzecznie tłumacz staremu siedemdziesięcioletniemu prykowi, że nie jest za późno, że mógłbym jeszcze zrozumieć jakieś liczby urojone czy zespolone. No tak, dodawać otuchy staruchowi, że jeszcze może wspiąć się na Everest !
    Tak, tak, Jibo, ech życie, życie nieudacznika humanisty.
    No to wyspowiadałem się

  214. Tanaka
    4 marca o godz. 19:06
    Ech, drogi Wojtku,Twój sarkazm jest bezcenny.Miej litość dla ludzi, którzy zrobili coś w życiu innego niż chcieli, bo dowiedzieli się za późno.

  215. Właśnie skończyłem butelkę Baron de Lestac i zebrało mi się na użalanie się nad samym sobą. Ech…!

  216. mag
    4 marca o godz. 15:32
    To co napisałem było wywołane wpisem NeferNefer gdzie kojarzyła PiS z PRL’em, a PRL jak to mówią nie jedno ma imię.
    Oczywiście, że jest diametralnie inna sytuacja i na szczęście jeszcze mamy demokracją (kulawa , bo kulawa , ale jest).
    To było tylko takie gdybanie, jak rządził by Kaczyński gdyby miał władzę totalitarna. Na taką władzę wg mnie nie ma praktycznie zupełnie szansy.
    Ale tyle już „cudów ” się zdarzało, że nie można twierdzić, że to niemożliwe.

  217. Lewy
    4 marca o godz. 19:36
    Może pocieszy cię to, że tylko znikomej ilości ludzi udaje się zrealizować to o czym w młodości marzyli. Rzeczywistość brutalnie ingeruje w marzenia.

  218. @pombocek
    4 marca o godz. 19:08
    Co złego, to nie ja 😎 – jak powiedział kat do Marii Antoniny

    @maciek.g
    4 marca o godz. 20:11
    „Moja przeszłość jest wszystkim, czym nie udało mi się zostać”
    „Noszę w sobie rany ze wszystkich bitew, od których się uchyliłem”
    ― Fernando Pessoa

  219. Lewy
    4 marca o godz. 19:34

    W sprawach archeologicznych to nie był sarkazm. Raczej półżartobliwa podpowiedź, że, od tyłu, po czasie i na inny nieco sposób można powrócić do tego, od czego się wyszło, lub o czym marzyło.

    Pijmy wino.

  220. lonefather,

    im bardziej zgłębia się osiągnięcia braci ojców w ich historii królowania na Tej Ziemi, tym oślizłość
    ich uczynków w sposób nieunikniony prowadzi do przykrego stanu fizjologicznego.

    Obok bezradny redaktor Szostkiewicz boleje nad brakiem wyczucia elementarnych norm moralnych Polaków w ocenach panoszącej się władzy, jednak nie stać go na refleksję, że jest to skondensowany efekt tysiącletniego nauczania rodaków przez autorytety służące innemu panującemu.

  221. maciek,

    obawiam się, że jesteś w mylnym błędzie jeśli idzie o twoją ocenę funkcjonowania demokracji w naszym kraju.
    Prawdopodobnie za parę dni dowiesz się, że twórca niesamowitej polskiej nadrzeczywistości politycznej oznajmi nam, że dotychczasowy porządek prawny funkcjonował w oparciu o błędnie działającą grawitację (co ustalono w Toruniu) i trzeba go skorygować do nowych potrzeb.

  222. pombocek
    3 marca o godz. 10:12
    „Rydzyk i jego sekta bez przeciwnika, wroga nie mają po co żyć. Z tego powodu są prostym zaprzeczeniem pierwotnego chrześcijaństwa, które zgodnie z nauczaniem Jezusa ma wojować z grzechem – zwłaszcza własnym – nie z człowiekiem”.

    Odrodzenie pierwotnego chrześcijaństwa w naszych czasach zapowiedziano w proroctwie Izajasza 2:2-4. Na kim spełnia się obecnie ta zapowiedź ? Poniższe doświadczenie zawiera cenną wskazówkę:

    Podróżujący nadzorca Świadków Jehowy razem ze starszym Świadkiem narodowości niemieckiej chodzili od domu do domu na południu Stanów Zjednoczonych. Między innymi otworzyła im drzwi kobieta, która oświadczyła, że jest wyznawczynią jednego z Kościołów chrześcijańskich i nie chce mieć nic do czynienia ze Świadkami Jehowy, ponieważ nie walczyli za jej kraj. Podczas drugiej wojny światowej straciła syna i uważa, że Świadkowie Jehowy powinni byli uczestniczyć w działaniach wojennych.

    Gdy mieli już wychodzić, ów starszy wiekiem Świadek Jehowy z Niemiec zapytał tę kobietę, czy mógłby jej coś powiedzieć. ‛Wie pani, brałem udział w tej wojnie’, rzekł, ‛ale nie walczyłem po stronie Stanów Zjednoczonych, tylko po stronie Niemiec. Adolf Hitler osobiście udekorował mnie za to, że sam jeden zabiłem 35 amerykańskich żołnierzy, wielu z nich własnymi rękami w walce wręcz. Być może jednym z nich był pani syn, nie wiem. Powinna była się pani jednak modlić o to, żebym wtedy był Świadkiem Jehowy, bo gdy to robiłem, wyznawałem tę samą religię, co pani’.

  223. 🙂
    Dla zainteresowanych ksiazka PETERA POMERANTSEVA (syn poety Igora, skazanego niegdys za propagande antysowiecka) „Nothing is true and everything is possible”, 14 marca mamy z nim spotkanie „Nowej Rosji surealistyczna dusza” i nie tylko
    https://www.youtube.com/watch?v=xkoP_CCaILU

  224. @dezertrer83
    > Powinna była się pani jednak modlić o to, żebym wtedy był Świadkiem Jehowy, bo gdy to robiłem, wyznawałem tę samą religię, co pani.
    Wachtturm, Watchtower, Strażnica.
    Pacyfista nie równa się Świadek Jehowy.

  225. Kiedy znajomy z Zachodu spytał mnie, skąd sukces PIS, odrzekłem:
    60% KRK, 30% PIS i 10% PO. Czy ktoś ma inne zdanie?

  226. dezerter83
    4 marca o godz. 20:42

    No cóż, jak kogo przyciśnie, wszystko jest dla niego spełnianiem się zapowiedzi, bo wszystko w Biblii jest zapowiedziane. Młodzi dali na zapowiedzi i…cud – spełniło się: zostali mężem i żoną. Nie ma tylko zapowiedzianych drobiazgów, jak czterystumetrowe statki, ogromne samoloty, sztuczne satelity, fotki z Marsa, lukstorpedy warszawy, subaru, superhiperekspresowe czajniki, diody, migomaty, nawet głupie rowery, tartan, sztuczna produkcja naturalnego śniegu w środku lata , sztuczne wywoływanie deszczu, rozpędzanie chmur, in vitro, in ecselsis deo. Ramen.

    Więc Twój epizod, dezerterze, w opinii rowerzysty to pojedynczy epizod, a nie żadne spełnianie się zapowiedzi sprzed tysięcy lat. Dziś potknąłem się o własną, choć żoninej roboty skarpetę, i o mało łba se nie rozbiłem. Jest w Biblii coś z takiej, powiedzmy, zapowiedzi: „Jak będziesz nosił skarpety robione przez twą żonę, tylko patrz, jak bedziesz przewrócony i w bólu pogrążony”?

  227. OberfeldkuratOK (21:13)

    Sukces PiSu to:

    18% – glosow oddanych na PiS z posrod uprawnionych do glosowania, plus
    33% – czary mary wynikajace z ordynacji wyborczej opartej na za wysokich progach wyborczych, oraz na metodzie D’Hondta sluzacej do przeliczania oddanych glosow na mandaty poselskie.

    Jednym slowem, ten sukces PiS-u to cud taki. Na Wisla znowu zaistnialy

  228. @Jiba
    4 marca o godz. 18:16

    Tu teraz hot topic to uchodźcy, potem uchodźcy, potem uchodźcy a potem Brexit. O Polsce sobie później przypomną.
    Krótko dziś w żołnierskich słowach bo jakoś rozpisywanie się mi nie idzie. Ja też miałam iść na archeologię ale polską bo bardziej mnie interesowała, nawet byłam w Łodzi na uniwerku zobaczyć gdzie się papiery składa. A potem niestety poszłam na filologię obcą z której stety dla mnie do dziś czerpię profity zawodowe i finansowe, przynajmniej nie poszło na marne.

    A teraz z grubej rury. To nie zasiadaj ceremonialnie nad pustą kartką bo Ci każda muza ucieknie. Kup sobie mały kajecik i długopis i noś przy sobie bo a nuż.
    Szczęśliwe zachmurzenie. Pewnego dnia… (widzisz, już masz oryginalny początek)
    Do następnej soboty ma być gotowe bo zaliczenie.

    @maciek.g

    Kaczor nie ma szansy bo a) jesteśmy w unii b) internetu nie ograniczy. Ale och, nie cofnął by się gdyby mógł, gdyby nie miał kaczych nóg (głupawka muzyczna wieczorową porą)

    @Lewy

    Ja sobie wczoraj poczytałam nalepkę na Końtro i skończyło się na lekturze bo ani kieliszeczka na noc dla zdrowotności nie mogę wypić żeby zaraz potem pół nocy nie spać. Żadna przyjemność.

    @Tanaka

    Potruję truizmem że marzenia trzeba spełniać. Prawdziwe japońskie kimono (furisode) już mam a biegówki właśnie zaliczyłam.

    @Orteq’usiu

    Nie chcę być brunetką bo będę musiała wymyślać kawały o blondynkach w długie samotne wieczory.

    Powymądrzałam się i znikam. Zadanie domowe z NL nie zrobione i nie chce mi się. Nie wychlapcie mnie przed młodym.

  229. NeferNefer
    4 marca o godz. 22:47

    Kimono masz, a czy w nim chadzasz?

  230. @Tanaka
    4 marca o godz. 22:56

    Nie chadzam, jest koszmarnie niewygodne i w dodatku przepisowo za długie (czyli mojego wzrostu, naszukałam się żeby takie znaleźć że hej) Potrafię sama założyć i mam te wszystkie dodatki ale samodzielne zawiązanie 4 metrowego pasa obi przekracza moje umiejętności. Potrafię zawiązać hanhaba obi na kokardę ale do furisode nie pasuje.
    Dobra przyznam się, mam 2 furisode, 2 houmongi, 4 yukaty, 3 Fukuro obi (z czego 2 na ścianie) 1 Nagoya obi, pre-tied obi i 1 hanhaba obi. I te wszystkie farfocle, włącznie ze stroikami do włosów i usztywniaczami do kołnierza oraz wieszak. Skarpetki i sandały też. Hobby takie, no…

  231. I surowy zakaz od węża co do kupowania nowych też mam 🙁
    (ale chciałabym jeszcze czarne)

  232. NeferNefer:
    kup węzowi Yukatę w męskiej wersji;gdy założy i ponosi trochę, będzie pewien, że noszenie takiego stroju to wielkie poświęcenie z Twojej strony…
    a swoją drogą niezłe masz hobby…

  233. @Lewy, Tanaka

    Zaraz, chwileczkę, przecież nikt mi pistoletu do pleców nie dostawiał.
    To mój polonista chciał, bym poszła na dziennikarstwo, a moi rodzice chcieli, bym poszła na prawo. I dlatego jestem archeologiem z uprawnieniami do prowadzenia samodzielnych badań wykopaliskowych:)
    To piękny zawód pod warunkiem, że jest się angielskim lordem, ewentualnie Schliemannem, który przez 20 lat handlował z Rosją futrami, by zarobić na kolejnych dwadzieścia kopania na wzgórzu Hisarlik.

    @Lewy, nie będę Ci grzecznie niczego tłumaczyć.
    Ja wiem, co jest możliwe.
    Oczywiście, jestem humanistką, ale zdarzyło się, że w drugiej klasie liceum nie mogłam dostać podręcznika od fizyki.
    Podręcznik miała moja koleżanka z tego samego osiedla i pożyczała mi go dwa razy w tygodniu. Tylko wtedy mogłam opracować temat.
    Fizyk był nauczycielem, który w mojej klasie o profilu biologiczno-chemicznym, drugi sort po mat-fiz dzieci elity, pojawił się eksperymentalnie w związku z jakimś przegrupowaniem.
    Nie wiem, jak to opisać, konieczność koncentracji na treści podręcznika w ograniczonym czasie sprawił, ze fizyka stała czymś w rodzaju melodii, którą umiałam rozpisać. Trzaskałam zadania jak automat, fizyka była piękna. Pod koniec roku były tylko dwie oceny bardzo dobre, w tym jedna moja i jedenaście niedostatecznych i dlatego wywalili mojego nauczyciela, a ja byłam za głupia, by wyciągnąć wnioski.
    Mój młodszy brat jest doktorem fizyki, pracuje w Instytucie Maxa Plancka w Niemczech.:)
    Kiedy przyjeżdża do domu i mówi o tym, co robi, siadamy wieczorem i odpływamy, a rankiem on wraca do swojej rzeczywistości, a ja do swojej.
    @Lewy, nie wierz w to, co wymyśliłeś na swój temat. To tylko Twoja projekcja. Wyobraź sobie, ze masz czterdzieści minut na zapoznanie się z materiałem i przywitaj się z gwiazdozbiorem Oriona.

  234. Tanaka
    4 marca o godz. 20:23
    Lewy
    4 marca o godz. 19:34

    Pijmy wino.

    Prosit, czy jakos tak … germanistow prosze o wybaczenia i wychylenie kielicha wina za mnie, bo ja sie dzis przy wodce opowiadam. I jako koneser dobrej wodki, nie kalam gardla polska wodka, tylko rosyjska. Nic na to nei poradze, ze rosjanie robia lepsza wodke niz polskie gorzelnie. To nie moja wina, ani zapewne nikogo z blogowiczow. Wiec picie rosyjska wodke, bo czystsza, lepsza, smaczniejsza i zapewne rownie niezdrowajak wszystkie inne wodki, ale caly czas SMACZNIEJSZA.

  235. Zdaje się że miałam iść spać bo rano do szkoły.

    @Konstancja
    4 marca o godz. 23:58

    Wąż żywy nigdy nie dałby się przyłapać w czymś takim, zresztą nie cierpi japońskiej kultury (z wyłączeniem sushi). A moje wszystko poskładane w szafie i leży. Marzenie z dzieciństwa i schyłkowego PRLu kiedy w najśmielszych snach nie mogłam sobie wyobrazić że będę mieć prawdziwe kimono. Nawet jeszcze 10 lat temu też nie.

  236. NeferNefer
    4 marca o godz. 22:47

    (…) Ja też miałam iść na archeologię ale polską bo bardziej mnie interesowała, nawet byłam w Łodzi na uniwerku zobaczyć gdzie się papiery składa.(..)

    Ooo, to może się spotkałyśmy? Albo i nie?
    Swój duch!

  237. @Jiba

    Piątka 🙂 moja cała rodzina mieszka w Łodzi tylko ja się urodziłam na wygnaniu – to dlatego ten pomysł żeby tam studiować. Do dziś mam książki o archeologii. I o astronomii bo to moje drugie ulubione choć też humanistka.
    Jestem pierwsze pokolenie które w tkalniach nie pracuje…

  238. Tanaka
    4 marca o godz. 14:23

    @Tanako,

    Jeszcze nie dotarlem w przewijaniu do postu @Jacka Kowalczyka i choc „umieram” z ciekawosci, to po kolei odwrtonej wpierw Tobie odpisze.

    Masz w wilekiej racji, ze sie bali, ale pomijasz wazniejsza czesc, ta czesc POLAKOW, ktorzy ratowali ginacych wspolobywateli zydowskich, bo zwyczajnie uwazali, ze nalezy ich po prostu ratowac. Jak ludzie innych ludzi ginacych powinni.

    Nie chce mi sie pisac wiecej o tym tak dla mnie oczywistym zjawisku, choc jednoczesnie tak nieczestym. Nie chce sie mi przypominac ludziom, ze warto byc czlowiekiem. Nie chce… chrznie, pieprze, pierdole… Az sie nei chce zyc na swiecie, w ktorym zyje i, w ktorym trzeba o tym prostym fakcie przypominac.

  239. Jacek Kowalczyk
    3 marca o godz. 23:19

    Nie to, ze „pozwole sobie”, ale zwyczajnie wskaze, ze sie Pan zwyczajnie myli w swojej ocenie.

    Bo zwyczajnie nie wierze w to, w co Pan pozwala sobie wierzyc, ze czas odfiltruje zatruty rydzykowy przekaz.

    Wspomina Pan o 50 latach, a my teraz tu w 2016 roku mamy rownie zatruty co rydzykowy przekaz katoendecji sprzed 80, a nie 50 lat.

    ***

    Wiecej odpisze w prywatnym mailu, bo to co mam do powiedzenia, z wielu powodow na blogowa publikacje sie nie nadaje.

  240. OberfeldkuratOK
    4 marca o godz. 21:13

    Ja mam trochę inne wnioski:

    60% PO, 20% KK i 20% PIS.

  241. KOCHAN(ie ty moje) – 6:26

    Rozumiem, a nawet doceniam, to upieranie sie przy winie PO za to, ze pisiorow po raz drugi wytypowano do rzadzenia skansenem o nazwie RP III/IV. Kogos trzeba obwinic za to wynaturzenie demokratyczne. Wina Tuska of kors!

    Jak bowiem mozna bylo dopuscic az do takiego obciachu. Kaczkodany i na Hrad i do koryta? Obciach i absmak w jednym, really.

    Jednej rzeczy jednakze nie pojmuje w tym wszystkim. Jak to sie dzieje, ze nam ciagle sie udaje memlac o tym czy o tamtym, w ogole nie wspominajac faktu, iz PiS zdobyl 100% wladzy przy 18%-tach poparcia przez uprawnionych do glosowania? Takie dziwo nie zdarzylo sie jeszcze nigdy w zadnej ze znanych demokracji.

    Jedyne wytlumaczenie tego dziwolagu jakie mi spada na klawiature takie jest:

    jesli przez ponad tysiac lat udawalo nam sie przemilczac pedofilie KaKi, i w ogole te chora polska panstwowosc wyznaniowa, to chyba nalezy sie nam jeszcze inne przemilczenie. Czyli to, iz dzisiejsza wladza absolutna kaczynizmu tez od samego ponbozka pochodzi.

    Niech glupi narod kupuje od ministra propagandy Kurskiego to, iz to PO sie wylozyla tak beznadziejnie – 60% winy za przegranie – w ostanich wyborach. Istniejaca ordynacja wyborcza nic z tym nie miala wspolnego. I nie bedzie nic z tym miala wspolnego, gdy za cztery lata dobry PiS znow wygra wybory.

    KOCHAN(ie ty moje) wyglada na blogowego glupiego naroda. Kupujacego kit od ministra propagandy Kurskiego. Nie jest on pierwszy

  242. Rafał KOCHAN
    5 marca o godz. 6:26

    Nieraz mówiłem, Rafale, żem polityczna duda wołowa, więc, jakem duda, Twój rachunek, że 60% PO, 20% KK i 20% PIS to przyczyna polskiej dżumy i cholery zwanej PiS, uważam za w sam raz. Na głosowanie wpływa dzień powszedni, nie – niedziela, więc na PiS głosował przede wszystkim stały jego elektorat, a Platforma straciła, bo pod jej rządami w oczach się rozłaziło państwo – aż kiedyś nazwałem to „bezpaństwem”. Mógłby głosować na PO ktoś z 200 tysięcy okradzionych przez Tuska z przyznanego NA STAŁE zasiłku opiekunów członków rodzin (TK uznał to odebranie za bezprawne)? A OFE, a frankowicze, a afera podsłuchowa, która dla ludu była czymś znacznie gorszym niż „dziadek w Wermachcie” i „ciemny lud” to kupi”, a katastrofalnie się pogarszający stan opieki zdrowotnej, a feudalne stosunki pracy i niepotrzebny PIP oraz urzędy pracy, a bezkarność sędziów, prokuratorów i komorników, brak policji, szarogęsienie się pierdzistołków i wiele, wiele innych. A przede wszystkim brak przez całych osiem lat jakichkolwiek widocznych oznak poprawiania się relacji między państwem, a podpierającym ściany obywatelem. Że był spokój i pełne półki w sklepach? Tak było, ale w spokoju i przy pełnych półkach można z głodu zdechnąć. Teraz można zdechnąć nie tylko z głodu, ale i z wytrzeszczu oczu i wściekłości.

  243. Orteq
    5 marca o godz. 7:31

    Nie rozumiem, dlaczego mnie obrażasz? Ale ok, skoro odpowiada ci taka narracja i wymiana poglądów, to przyjmij do wiadomości, że jesteś pretensjonalnym złamasem. Na jakiej podstawie tak sądzę?
    Po pierwsze dlatego, że silisz się tu na bełkotliwe wypociny, których nikt nie czyta, jak sądzę. Typowe bicie piany stylizowane na pokraczno-komiczne bajdurzenie w kółko o tym samym.
    Po drugie dlatego, że ubolewasz nad tymi 18% uprawnionych do głosowania. A nie przyszło ci do tej makówki patafianie, że tak niska frekwencja mogła mieć też olbrzymi związek z polityką PO, kiedy była przez osiem lat przy korycie?
    Poza tym propaganda Kurskiego mnie nie rusza. Nawet nie wiedziałem, że on wyciągnął takie same wnioski w sprawie PO, co ja i wielu innych.

    pombocek
    5 marca o godz. 8:34

    Pełna zgoda. Twoje słowa potwierdzają, że nie trzeba propagandy Kurskiego, by wyciągać właściwe wnioski.

  244. @Lewy

    Twa zwięzła wzmianka o braku wspólnej matematycznej platformy dla ciebie i dla twego syna matematyka wynika z ułomności obu waszych umysłów.

    Z całym szacunkiem przyjmij moje orzeczenie o tej ułomności i zderz je z jednym z podstawowych osiągnięć teorii poznania, o którym zapewne nominalnie wielokrotnie słyszałeś. Chodzi o wnioski z najsłynniejszej pracy Kurta Gödel’a.

    Panie z autotematyczną etykietką HUMANISTKI, oraz PANÓW z autotematyczną etykietką myśliciela upraszam o przewinięcie dalszego ciągu tego komentarza bez denerwującego czytania.

    Cytat z Wikipedia.pl

    Gödel jest najbardziej znany z udowodnienia słynnego twierdzenia o niezupełności.

    W roku 1931 opublikował pracę „Über formal unentscheidbare Sätze der Principia Mathematica und verwandter Systeme. I.”, w której wykazał, że w aksjomatycznej niesprzecznej teorii matematycznej, zawierającej pojęcie liczb naturalnych, da się sformułować takie zdanie, którego w ramach tej teorii nie da się ani udowodnić, ani obalić. Zakończyło to definitywnie wieloletnie próby zaksjomatyzowania całej matematyki, gdyż z twierdzenia Gödla wynika wprost, że jest to zadanie niewykonalne. Z twierdzenia tego wynika też, że matematyka nie jest i nie może być nauką zamkniętą i zakończoną, jak niektórzy do tego czasu sądzili.

    W szczególności wynika z niego również, że żadnego komputera nie da się zaprogramować tak, by zdołał on rozstrzygnąć wszystkie problemy matematyczne i jest to stwierdzenie o kluczowym znaczeniu dla informatyki. Co więcej, istnieją takie konkretne problemy, których nie da się rozwiązać na żadnym komputerze.

    Dla laika nieobarczonego kalectwem bystrzactwa i niecierpliwości i dzięki temu zdolnemu do przeczytaniu raz wtóry czegoś niezrozumianego za pierwszym razem jest czytelne przeciwstawienie liczenia myśleniu.

    Niezrozumienie tego przeciwstawienia spotykamy bardzo często. Zwykle jest ono za parawanem takiego oświadczenia: Zawsze byłam/byłem słaby w matematyce.

    Otóż Kurt Gödel jest – nie bez kozery – jest przedstawiany jako logik.

    Nie jako rachmistrz.
    Dzieciom źle uczonym matematyki elementarnej rachunki mylą się z matematyką.

    Tym najistotniejszym wnioskiem z prac Gödel’a nie jest możliwość podróżowania w czasie, ale jest nią nieusuwalna sprzeczność między niesprzecznością a kategorycznością dowolnej teorii.

    Terioa kategoryczna może zawierać dwa sprzeczne twierdzenia poprawnie wywiedzione.

    W tłumaczeniu na blogowe ble-ble można orzec:
    Doprowadzając energię elektryczną do komputera dajemy mu możliwość podniesienia się za włosy.

    I ta pecetowa sprzeczność podobna do klaskania jedną dłonią cieszy miliardy humanistek i miliardy humanistów niezdolnych do przyznania, że nigdy nie opanowali rachunków.

    W pracach badawczych hodowców roślin stosuje się kwadrat logiczny.
    Zwykle chodzi cztery sąsiadujące poletka z wartościami:
    Guzdra jest głupi.
    Guzdra nie jest głupi.
    Guzdra jest mądry.
    Guzdra nie jest mądry.

    Po zebraniu nasion, oraz ich policzeniu przez nauczonego rachunków laboranta bada się ich zdolność kiełkowania.

    A ty @Lewy zapewne od lat jerze owoce nazywane bananami zebrane z drzew, które nie zaznały seksu.

    Bo syn nie wytłumaczył ci różnicy między rachunkami a wnioskowaniem.
    Gdyby podróże w czasie były możliwe, to ten tekst po wciśnięciu CapsLk widziałbyś napisany pismem japońskim. A przewijałbyś strzałkami poziomym.

  245. Dziwna ta @Guzdra.
    Przypomina trochę @staruszka, ale chyba to nie on.

  246. Prawdopodobnie nie przeczyta tego nawet pies z kulawą nogą ,ale mam ochotę, no to piszę.

    Tym razem powrócę do jednej z moich lutowych lektur czyli Frommowego …Mieciai Bycia.
    Przypomnę tylko ,że Erich Fromm – autor „Ucieczki od wolności” popełnił był wiele innych ciekawych tytułów, a wśród nich znajduje się również książka „Mieć czy być?”. Fromm to facet ze szkoły Freuda ,ale bardzo ciekawie wypowiadał się o myśli filozoficznej i politycznej Karola Marksa.
    To tyle wstępu.
    Wcześniej wspominałem książkę w kontekście osoby Darwina, a teraz…

    ….Otwieram książkę na stronie 214 ,a tam…naczyna się kolejny rozdział który zatytułowany jest:

    „Czy świat zachodni jest chrześcijański?”

    Pytanie stawiane w latach 70 tych, tak więc dosyć dawno, ale nie szkodzi na chwilę uciec od wiadomych , gorących jak blacha na mojej kuchni wydarzeń politycznych.
    Niestety po chwili refleksji Fromm modyfikuje treść pytania ,które ostatecznie przybiera postać:

    „Czy Europa została jednak kiedykolwiek naprawdę schrystianizowana?”

    Z pewnymi oporami, ale marksizujący freudysta stwierdza że tak ,ale…

    Dzieje chrześcijaństwa w Europie to dzieje chrześcijaństwa pozornego z jednoznaczną konwersją w kierunku ideologizacji opartej na poważnym podporządkowaniu jednostek władzy Kościoła.

    Według Fromma życie duchowe chrześcijaństwa nie stało się bowiem przemianą ludzkich serc, jedynie…
    No właśnie.

    Jedynie okres pomiędzy XII a XVI wiekiem był okresem kiedy zasady zawarte w naukach Chrystusa były obecne w ówczesnej praxis. Był to okres zacofanego ( tak pisze się teraz o tym okresie) średniowiecza i początków Renesansu.
    Wtedy chrześcijaństwo naprawdę żyło. Szczególną jego formą był oczywiście średniowieczny mistycyzm, również w niewieścim wykonaniu
    Niestety… „dobrze żarło, ale zdechło”, bo na scenę wkroczyła wiedza naukowa poparta oczywiście autorytetem dyszącego i sapiącego rozumem .
    I teraz pozwolę sobie zamieścić krótki acz treściwy fragment, brzmiący w te oto słowy:

    „Istotnie, gdyby historia europejska rozwijała się dalej w duchu XIII wieku, gdyby wiedza naukowa i indywidualizm wyłaniały się z niej powoli, na sposób ewolucyjny, znajdowalibyśmy się dzisiaj najpewniej w o wiele szczęśliwszym położeniu.
    Rozum jednak zdegenerował się w manipulacyjną inteligencję, a indywidualizm w egoizm. Krotki okres chrystianizacji skończył się, a Europa powróciła do swego pierwotnego pogaństwa”.

    Tak pisał Fromm, marksizujący freudysta w swojej książce „Mieć czy Być?”

  247. @Lewy

    Komputery do operowania liczbami jako takimi używają liczb naturalnych.

    Model takiej liczby może być reprezentowany ciągiem cyfr 0 oraz 1.
    No i powstaje problem liczby zero. Bo do zapisu znaku liczby naturalnej też używa się jednej takiej cyfry. I był taki zaułek w historii komputerów, w którym żyła para:
    – zero dodatnie
    i
    -zero ujemne.

    Oczywiście można było zapisywać ciąg samych cyfr 0.
    Ale z punktu ekonomii języka programowania komputerów oraz z punktu widzenia ekonomii pracy maszyny obliczeniowej, była to usterka.

    Przezwyciężono to. Ale wrodzone kretyństwo języka potocznego sprawia, że w wypowiedzeniach mówionych oraz w wypowiedzeniach pisanych spotykamy energię pozytywną oraz energię negatywną.

    A Luca Pacioli genialnie pozostał przy liczbach naturalnych.
    Tak jak podświadomie czujemy lewość i prawość wkomponowaną ewolucyjnie w nas, tka on wymyślił Wn i Ma i rachunkowość nie stosuje znaku liczby.

    To że @Guzdra zamula poważny blog, to jest stwierdzenie z dziedziny gospodarki śmiećmi.

    Wieć w ramach pokuty napiszę, że Największy Polityk XX wieku Jarosław Kaszyński ma pauer i potencjał.

    Ujemne.

  248. guzdra
    5 marca o godz. 10:43
    Staruszku. co by nie mówić, masz swój urok. Za Twoimi myślowymi meandrami kryje się wiedza, której Ci zazdroszczę.
    Ja, jako snob humanista dodam, że Kaczyńskego pauer mierzymy w watkach,potencjal w wolteczkach a natężenie w amperkach.
    Coś mi jednak zostało z lekcji fizyki

  249. @@Rafał Kochan, pombocek
    Obawiam się, że obydwaj macie rację.
    Najgorsze jest to, że doszedł jeszcze „wytrzeszcz oczu i wściekłość”.
    Ech, pombocku,
    zawiózłbyś mnie na jakieś „wyspy szczęśliwe” tą swoją łajbą…

  250. Blog ateisty wydaje się być właściwym polem do pisemnych rozważań o związkach matematyki i komputerologii z poznawalnością.

    Alan Turing obarczony ułomnością towarzyska i biologiczną (okazał się odludkowym śmiertelnikiem) wymyślił maszynę.

    Maszyna Turinga – stworzony przez Alana Turinga abstrakcyjny model komputera służącego do wykonywania algorytmów, składającego się z nieskończenie długiej taśmy podzielonej na pola w których zapisuje się dane.

    Otóż wykształceni matematycy oraz bliżsi materii wykształceni informatycy tacy jak matematyk nagrodzony niedawno przez tygodnik Polityka oraz informatyk będący ojcem obecnego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej godzą swą wiedzę z przekonaniem, że badają Tajemnicę Boską.

    Niedoprowadzony przez nauczycieli do strachu przed matematyką rozsądny młodzieniec jeszcze przed otrzymaniem świadectwa udanego nauczania w szkole średniej może zapytać:
    A kto napędzą Maszynę Turinga?
    Skąd się bierze ta taśma?

    Gdy wyłączamy komputer odcinając go od sieci energetycznej oraz od akumulatora energii elektrycznej, to możemy przenośnie stwierdzić:
    Cały czas pracuje jego pamięć wbudowana.
    Z punktu widzenia średnioszkolnej fizyki chodzi tu os stan pozostawania w równowadze nietrwałej.

    Magnetyczny zapis czegoś co naywamy BIOSem jest z natury nietrwały. Nie mamy za sobą stuletniego podtrzymywania tego stanu namagnesowania mogącego być kontrprzykładem tej ulotności. Stan namagnesowania jest odświeżany (wzmacniany) w fazie początkowej przywracania zdolności obliczeniowej włączanego komputera.

    Ta pamięć jest rygorystycznie podtrzymywana przez zaprogramowaną procedurę. I to ona sprawia wrażenie podciągania się komputera za włosy.

    Nasza noblistka stwierdziła, że:
    Dopóty żyjemy, dopóki pamiętają o nas.

    To jedna z najlepszych polskich ewolucjonistek.

  251. @mag
    5 marca o godz. 10:30

    Jak nie on, kiedy on 😉

  252. Gödel’a…
    Szkoda, że z matematyki nie przyznają nagrody Nobel’a 🙄

  253. NeferNefer
    4 marca o godz. 23:25

    Tak sobie mniemam, że aby się w kimono czuć dobrze, trzeba się odpowiednio psychicznie i fizycznie nastroić. Mieć umysł Japonki i jej giętkość ciała. Wtedy kimono może leżeć jak ulał.
    Włosy też sobie podczesujesz, upinasz, i patyczkami przenicowujesz?

  254. Tak sobie żartuję, ale podziwiam sofistyczne akrobacje słowne @guzdra’y. Sztuka sama w sobie.

  255. mag
    5 marca o godz. 10:30

    Jaka tam ona dziwna – taki sam młodociany staruszek, zaczadzony tym, że się przed chwilą zapoznał z czymś, czego inni nie wiedzą i wiedzieć nie chcą, bo im to niepotrzebne. To go zbliża mentalnie do carskiego chłopa zdumionego, że we Włoszech nie mówią po rusku.

  256. No to już wiem, jak sobie wyobrazić jedną z osób bywających na tym forum 😉
    http://www.dressedupgirl.com/wp-content/uploads/2014/12/Traditional-Kimono-Dress.jpg

    A mojego ulubionego pogromcę kk tak:
    http://media.gettyimages.com/photos/mifune-toshiro-actor-producer-director-japan-0104192024121997-a-picture-id548812645

    Oboje, oczywiście, w japonkach 😎

  257. lonefather
    5 marca o godz. 0:52

    To co nie sprzyja wyzwoleniu się z opresji religii, jest jej działanie korupcyjne, które tworzy swoistą przestrzeń ekologiczną, skażony biotop. Organizmy przyzwyczajają się do życia w takim biotopie,podlegają też mutacjom dostosowawczym i mają się w takim biotopie dobrze, a nawet świetnie.
    Jak w Czarnobylu.
    I tak się w tym żyje. Po co zmieniać?
    Każda zmiana to stres,niepewność, trauma. Musi być do zmiany dobry, bardzo dobry,bardzo poważny powód. Przewyższający znaczeniem i wartością wartość tkwienia w skorumpowanym środowisku.
    Wytworzenie w sobie wartości większej niż wartość wygody w korupcyjnym tkwieniu, identyfikującej tą korupcję religii i sprzeciwiającej się jej, wymaga bycia bardziej czlowiekowaty6m niż standard.
    Co z definicji jest rzadkie. I polega na posiadaniu wartości w sobie wyższych, znacznie wyższych, od wartości skorumpowanego tkwienia w biotopie religii.

  258. Tobermory
    5 marca o godz. 11:59

    Szkoda tylko, że nie przystają do siebie z Aaronu. To by dopiero były szczyty nacomitocości.

  259. lonefather
    5 marca o godz. 0:31

    Nic nie pomijam. Przypominam wielce charakterystyczny, częsty i brzemienny fakt.
    byli tacy, co, wbrew, decydowali się pomagać. Jedni pomagali tylko troszkę, inni szli na całość. To co jednak musi szokować porządnego człowieka, to właśnie ten fakt: pomagając, musieli starannie w czasie wojny ukrywać ten fakt. Mniej przed Niemcami, bo oni zwykle byli dalej, nie w każdej wsi i nie w każdym domu, a na jakimś posterunku, komendzie, w powiecie, w mieście. A przed swoimi, Polakami, sąsiadami, samymi, jeden w drugiego, katolikami.
    I po wojnie, gdy nie było już Niemców, zostali ci sami sąsiedzi. I ci co pomagali, dalej milczeli. Bo wrogiem był im sąsiad-katolik. Cała wieś katolików, całe miasteczko, samych katolików. Co to bliźniemu ostatnią koszulę oddadzą i ostatni kęs chleba. I pod strzechę przyjmą, ogrzeją, przytulą i się wszystkim podzielą. Jak się na mszach chwalą.

  260. pombocek
    5 marca o godz. 12:10

    „nacomitocoś”
    smakowite, przewrotne, esencjonalne i piękne w wymowie!

  261. Tobermory
    5 marca o godz. 12:07

    Oszsz.., i jedno i drugie – fajne.
    Toshiro Mifune – skracający biznesy kk? to by było pożyteczne

  262. mag
    5 marca o godz. 11:21

    Chętnie bym Cię zawiózł, mag, a nawet bardzo chętnie, ale właśnie poprzycinałem i obsadziłem nową szczotkę, która udaje taką z końskiego włosia, tylko że trzy czwarte jest z pcv i szczotka w krótkim czasie ma kręcony włos. Teraz będę mocował na kij piłkę do przycinania gałęzi. Piłka jest na wyposażenie szczęśliwej wyspy żony. Cokolwiek żonie dolega, jedzie rowerem na wyspę – również zimą – i wszystko jej przechodzi. Coś takiego jak mnie na okręcie. Ale Ty przecież wyspę masz! Kawałek drogi, aleć nie kuśtykasz jak ja – o lasce. Podrzucę Ci w miejsce wyspy może trochę wiosny, ale dziś chyba nie zdążę. Jak zdrowie, mag? Domyślam się, że chyba chodziło o kręgosłup.

  263. @Tanaka
    5 marca o godz. 12:24
    Tak wyobrażam sobie, chyba się domyśliłeś, najbardziej bojowo zaangażowanego blogowego samuraja (z japońskim nickiem) 😉

    Na brzydką pogodę polecam mój ulubiony ramen-western „Tampopo” (dla tych, co go nie znają, znającym – dla przypomnienia). Porusza wszystkie zmysły i robi apetyt.
    https://www.youtube.com/watch?v=kH1VOF0lpBY

  264. NeferNefer
    5 marca o godz. 0:16

    Ja z kolei miałem takie szkolne marzenie, żeby chodzić w kilcie do budy. Wtedy nie było jak tego marzenia zrealizować, teraz kilt to coś mniej egzotycznego. Ale czuję, że sobie w końcu sprawię i będę chodził. Chyba wygodniejszy od kimona 🙂

  265. Tobermory
    5 marca o godz. 12:32

    W istocie, posiadam Mifune w środku siebie.
    I gadam całkiem jak on.
    Stąd, między innymi, mój nick.

  266. Tobermory
    5 marca o godz. 12:32

    Oszwszsz.., tego filmu nie widziałem.Muszę obejrzeć. Dzięki za linka
    Łoooootusido!

  267. @Tanaka
    5 marca o godz. 12:50
    Myślę, że nie pożałujesz poświęconego czasu.
    Druga część też jest na YT.

    Wygodniejsze od kimona, zwłaszcza w upał:
    http://i.imgur.com/vwqek.jpg

  268. 🙂
    Masahiro TANAKA, amer. baseball, pitcher, NY Yankees, nr 19 (2014-2015)

  269. Tobermory
    5 marca o godz. 12:57

    O to, to, to..! Dokładnie tak wyglądam ! 🙂

  270. ozzy
    5 marca o godz. 13:11

    W rzucaniu i łapaniu też byłem dobry 🙂

  271. pombocek
    Zdrowie mam coś nietęgie ostatnimi czasy. Nie żeby jakaś STRASZNA choroba, ale upierdliwości, które uprzykrzają życie.
    A japońszczyzny nie lubię i nie rozumiem (mimo szczerych niegdyś chęci).
    Jakoś nie „bierze” mnie ta specyficzna kultura i cywilizacja. Podobnie jak chińszczyzna.
    Wprawdzie nie Ty ten temat wywołałeś, a tym bardziej pociągłeś, ale mi się napisało.
    Aby do wiosny!

  272. Wracając do pretekstów jakie dostarczył @Lewy wzmianką o braku matematyki w zestawie tematów rozmów ze swoim synem (bo rozmowa z synem to zapewne sztuka dla sztuki) to głoszenie o niezrozumieniu liczb zespolonych jest świadectwem doznania w dzieciństwie oraz w młodości złego nauczania matematyki.

    Ja nie rozumiem szeng buddyzmu i nie czyni mnie to humanistą.

    A tutejsze humanistki i tutejsi humaniści być może przestaną być dręczeni potrzebą rozgryzienia tajemnicy kim jest @guzdra, gdy na pierwszy plan wyjdzie opowieść wnuczka, że lekcja matematyki zaczyna się od zbiorowego odprawienia modlitwy zwanej zdrowaśką.

    To grozi tym, którzy uważają bleblanie guzdrowe za sztukę dla sztuki.

    Zdrowyś ty komentatorze tępiący na blogach tych, których zrozumieć nie jesteś w stanie. Łaska w tobie walczy z naturą i ta druga częściej zwycięża.

    Setki tysięcy Polaków rozumieją, że Donald Tusk zabił Lecha Kaczyńskiego bombą helową, mimo iż dla milionów innych jest to o niebo trudniejsze do zrozumienia niż zrozumienie zasad operowania liczbami zespolonymi.

    Mój komentarz o rozmowach @Lewego ze swoim synem miała przywołać dzisiejszą potrzebę Polaków zrozumienia, że władza pochodzi od Boga. Co jest prostsze do zrozumienia niż pierwiastek kwadratowy z minus jeden. Właśnie na A4 Pan dokonał jednego z poczynań stania się Andrzeja Dudy świętym.

    A ja podobnie jak @staruszek jestem mało wrażliwy na cudze nieszczęścia.
    Także na zastąpienie płynów mózgowych niezachwianą racją.

  273. „dręczeni potrzebą rozgryzienia tajemnicy kim jest @guzdra”
    po 5 sekundach się poddają, bo tej tajemnicy nie rozgryzie najtęższy dziadek do orzechów, jeśli ma tylko jeden ząb, i to ujemny 😉

  274. Tobermory
    Ujemny ząb?
    Cudo na kiju

  275. @mag
    5 marca o godz. 14:13
    😉
    Obejrzyj sobie ten film, który proponowałem o 12:32
    Poprawi ci nastrój, pozwoli nie myśleć przez chwilę o nietęgim zdrowiu i da wgląd w japońską kulturę, obcą, ale nie aż tak bardzo, jakby się zdawało 😎

  276. … chyba że nie lubisz filmów o jedzeniu…

  277. mag
    5 marca o godz. 14:13

    Chłop chłopu kijem zapewnia ujemne zęby.
    Sam sobie, bez kija, chłop też zapewnia ujemne zęby. Co potwierdza Ministerstwo Zdrowia oraz potoczna obserwacja.

  278. mag
    5 marca o godz. 13:26

    Co do japoszczyzny, mag, tośmy się ciut rozminęli, bo na drugie mam Jogoro Sasahara, a po filmie „Harakiri” przez wiele lat miałem poczucie czegoś niespełnionego. Poza tym wtedy mnie oczarowała japońska precyzja wykonania i pokazywania detali w obrazach. Mówili, że z teatru kabuki to było wzięte. Z dupuki – to teatr kabuki był wzięty. U nas na przykład miecz czy szabla na ekranie, które mają budzić grozę, nadają się do wbijania gwoździ ostrzem, natomiast przy zbliżeniu klingi japońskiego miecza brzuch sam się otwiera i łeb odpada. A parę lat przed tym filmem byłem znanym w szkole z golenia się ostrzonym przez siebie scyzorykiem. Ostrzyłem pasjonacko wszystko, co się dało, nawet zęby. Tak więc amiciua, mag, i fudżijama.

  279. pombocek
    5 marca o godz. 14:58

    Tak jest, pombocku.
    Tośmy oba Fuji-sany

  280. Tanaka
    5 marca o godz. 15:14

    Hai, Tanaka-san.

  281. pombocek vel Jogoro Sahara
    No tośmy się tą razą rozminęli. Nie wykluczam, że kiedyś się uprzedziłam. Na przykład nigdy nie podzielałam zachwytów nad „Tronem we krwi” i nie weryfikuję na bieżąco odbioru ichnich środków wyrazu. Po prostu ich nie „czuję”. Taką widać mam skazę.
    Z japońszczyzny lubię sushi i cudowne bajki np. z kotem Totomoro.

  282. Pardą, Jogoro Sasahara, czyli pombocek. Miało być.

  283. Tobermory
    Dopiero teraz obejrzałam westernik japoński.
    Jestem pod wrażeniem. Pozytywnym. Humor mi się poprawił.
    Na taką japońszczyznę chętnie się nawrócę.
    Na „japonki”(obuwie) nie. Uważam, że są niewygodne.

  284. A ja kiedyś byłem murzynem i nieźle grałem w kosza.

  285. mag
    5 marca o godz. 16:12

    Ooo, mag, japońska anime ma wielką i obfitą tradycję. Świetni reżyserzy, świetne filmy
    Miyazaki, Takanata, Oshee, Watanabe… świetni reżyserzy, świetne filmy.Nie tylko i nie tyle dla dzieci, ale jak najbardziej i dla dorosłych i wymagających widzów.
    Jedna z moich zupełnie ulubionych rzeczy: ‚Cowboy Bebop’. Watanabe’go, z kapitalną muzyką. Całość złozona z 26 sesji.
    https://www.youtube.com/watch?v=yER6K7jTeog

    Przy każdym nazwisku znajdziesz mnóstwo dobroci.

    Tu: My Neighbor Totoro (Theme Song)
    https://www.youtube.com/watch?v=I1RhMA5NpsM

    Totoro – English version
    https://www.youtube.com/watch?v=OpMVGgwfMcA

  286. Jejuny, a ja nie mam czasu odpisać, dopiero wieczorem, pozdrawiam wszystkich

  287. Pare lat temu wykonywalem drobny remont u Pani Kiomi. Pani Kiomi pracuje jako glowna instrumentariuszka asystujaca przy przeszczepach watroby w Royal College Hospital i jest jednoczesnie bardzo zamozna osoba, niezwykle skromnie zyjaca, oddana kolekcjonerka kimon. Wszystkie , no praktycznie niemal wszystkie swoje dochody zamienia na kolejne kimona, do swojej kolekcji. Zbiera antyczne i wspolczesne kimona na specjalne okazje. Sa jak obrazy, sa arcydzielami sztuki tkackiej, sa zachwycajace wiec jej pasja i jej zrodla sa czytelne. Kolekcja kimon Pani Kiomi jest jak kolekcja kazdej innej sztuki.

    Wszystkich nie ogladalem, tylko kilka. Mozna je ogladac rozlozone na plasko, ale o co chodzi to widac dopiero wtedy, gdy jest w nie ubrana kobieta.

    O istnieniu tej kolekcji dowiedzialem sie, gdy skonczylem z moimi pracownikami wspomniany wczesniej remont, a Pani Kiomi bedac pod wrazeniem zaprosila mnie do „drawing room” i z szafy podzielonej na wiele polek wyciagnela niepozorne podluzne pudlo, a z niego wyjela pokaznych rozmiarow pakiet zapakowany w papier ryzowy, ktory z namaszczeniem, powoli rozwijala, az ukazal sie material kimona, specjalnie skladanego i przekladanego kolejnymi warstwami papieru, tak zeby chronic od wycierania sie warstw materialu o siebie. Samo to skladanie jest juz sztuka, nie mowiac o kimonie. To pierwsze, ktore zobaczylem bylo w kolorze ciemnozielonego malachitu z delikatnym wzorem klucza lecacych zurawi, powtarzajacym sie w regularnych odstepach. Zurawie byly widoczne tylko pod pewnym katem, a z wszystkich innych zlewaly sie i byly niewidoczne. Na pudle byl numer, bodaj ze 184, a najwyzszy numer w kolekcji to bylo 317. Tyle miala kimon, wtedy gdy pokazala mi swoja kolekcje po raz pierwszy.

    Ta demonstracja byla wstepem do zamowienia specjalnej szafy, wiekszej, na jej rozwijajacy sie zbior. Zamowila u mnie wykonanie specjalnej szafy z miejscem do przechowywania 500 kimon. Szafe robilismy 4 tygodnie, a w tym czasie zaprzyjaznilem sie z Pania Kiomi, co okazalo sie pouczajacym doswiadczeniem z tematu roznic kulturowych i jednoczesnie bylo odpowiedzia na pytanie dlaczego po zakonczeniu praktyk studenckich, na ktore przyjechala do Londynu, pozostala tu, zamiast wrocic do Japonii.

    Odpowiedz na to nie zadane pytanie otrzymalem kilka miesiecy po tym, gdy juz zakonczylem prace dla niej.

    Pewnej marcowej niedzieli w 2007 roku Pani Kiomi zadzwonila do mnie i zaprosila do siebie. Spytalem sie o cel zaproszenia i uslyszalem, ze jest bardzo szczesliwa, bo moze spelnic jedno z moich marzen. Mianowicie, dodala, w czasie ostatniego pobytu w Japonii zamowila i dostala dla mnie recznie kute dwa japonskie noze. Jeden do warzyw, a drugi do sushi, z wykutym na klingach moim imieniem zapisanym fonetycznie po japonsku.

    Co bylo robic? Zapytalem sie tylko ile pieniedzy mam ze soba zabrac i pojechalem spotkac sie z Pania Kiomi i odebrac te swoje marzenie. Marzenia jak kazdy wie sa wlasciwie bezcenne, a te dwa sa w dodatku warte swojej ceny, bo pomimo uplywu lat jeszcze nie wymagaly ostrzenia, poza zwyklym przeszlifowaniem na mokrym kamieniu No 1250, ktory dostalem w prezencie, jako dodatek do wspomnianych nozy.

    A roznica kulturowa? Dla tych co sie nie domyslaja, to w jednej z rozmow, zwyczajnie po Polsku wspomnialem, ze jednym z moich marzen zwiazanych z kuchnia, jest posiadanie recznie kutych, tradycyjnych japonskich nozy kuchennych. Nie poprosilem o nie. Tylko zdradzilem swoje marzenie. Nie uslyszalem zadnej obietnicy, tylko zastalem zaproszony do przyjechania i odebrania. Pani Kiomi byla tak wdzieczna za to co dla niej zrobilem, ze poza umowiona zaplata, dodatkowo odwdzieczyla sie spelniajac moje marzenie, bo bedac Japonka, wychowana w tradycyjnym domu, rozumiala wypowiedziane przez mezczyzne marzenie, jak rozkaz, czy polecenie, czy tez nalozone na nia zobowiazanie … Sam juz nie jestem pewien co odegralo decydujaca role.

    Poza ukladem klient wykonawca, nic innengo nas przeciez nie laczylo, wiec cholera wie co tak naprawde odegralo role. Choc wtedy mialem zupelnie inne plany, niz kupowanie niewyobrazalnie drogich nozy, to pomimo pewnej dozy zlosci na siebie, jestem zadowolony z tego co sie stalo. I z nozy jestem zadowolony, sa naprawde wspaniale i sa malymi dzielami sztuki. A to spelnienie niewypowiedzianego polecenia wyjasnilo mi dlaczego zdecydowala sie pozostac w Londynie. Bo tu lepiej zarabiala niz w Japonii, bo tu mogla sie poswiecic swojej pasji do kimon i pozostawac niezalezna.

  288. NeferNefer
    5 marca o godz. 17:01

    Twoje „jejuny” biorę w ciemno.
    jejuny-wejsuny-badźguny.
    Runy !

  289. Tanaka
    Dzieki za anime jap. TO akurat uwielbiam, czemu dałam wyraz.
    Czy ja mogę jednak trochę pod prund?
    Im bardziej Ty, pombocek i inni zachwalcie to, co zachwalacie, tym silniejsza rośnie we mnie przekora.
    Chyba mogę woleć, ogólnie rzecz biorąc, np. kino europejskie (z jego mistrzami), nie ujmując niczego nikomu, ale niekoniecznie się zachwycając?

  290. lonefather
    5 marca o godz. 17:06

    Piekna historia.
    Sprawa różnic kulturowych ma i ten wymiar, że jeśli w kraju nadwiślańskim, zamiast też licznych obywateli kraju kwitnącej wiśni, śliwy, kaktusa, baobaba, opuncji, irysa, ostu, róży i shamrocka będą mieszkać same gęby kwitnącego katolicko buraka, marzenie pana Jacka i nasze – o kraju ludzi normalnych, będzie ciągle jeno marzeniem.

  291. lonefather
    Piękna opowieść o pani Kiomi.

  292. Tanaka
    Znowu się wstrzeliliśmy z odczuciem i daniem wyrazu!

  293. @Tanaka @mag

    Piekna jest kolekcja kimon Pani Kiomi. Co ja pisze piekna, ona jest fantastyczna.

    A jesli chodzi o kraj, to jak na razie jeden czlowiek realizuje swoje marzenie, ktore jesli chodzi o mnie, wcale, ale to wcale mi sie nie podoba.

  294. mag
    5 marca o godz. 17:26

    I jak to się, kurna, dzieje..?
    Oto Wielka Tajemnica Wiary? i ament w pacierzu?

  295. lonefather
    5 marca o godz. 17:46

    Z kimonami, a i nie tylko, masz absolutną rację
    Od dzieciaka fascynowała mnie staranność, precyzja i oryginalność japońskiej kultury. Od grafiki, wręcz malarskości i filozoficzności pisma, przez samą grafikę, tematykę i warsztat wykonawczy, przez japońską architekturę, a w tym niesamowitą sztukę ciesielską, umiejętność odczytania przyrody i wkomponowania w nią architektury, przez ich sztukę ogrodową, w której każdy fragmencik przestrzeni ma swoja aurę i znaczenie, a zarazem wyraża niewyrażalne, po japońską filozofię pracy, jakość i światowe osiągnięcia gospodarki, nauki, kultury i sztuki.
    Ich fascynacja Chopinem jest niesamowita. Chyba potrafią go grać lepiej niż nasi.

  296. Tanaka
    5 marca o godz. 17:53

    Fascynacja to jedno, ale jeszcze bardziej zadziwiajace jest rozdwojenie w sztuce. Z jednej strony minimalizm doprowadzony do perfekcji, z drugiej jarmarcznosc codziennej masowki. Wrecz tandetnosc tego co masz w opakowaniach, czy gadzetach, czy zabawkach, czy wystroju. Z jednej strony wyrafinowanie, z drugiej krzykliwosc bezguscia. I wlasnie to rozdwojenie jest najbardziej zaskakujace.

  297. A jak jestesmy przy sztuce i kulturze, to dla rozbawienia p.t. kolezenstwa blogowego, polecam z krajowego podworka:
    https://mikeurbaniak.wordpress.com/2016/03/03/polska-kultura-w-ruinie/

  298. lonefather
    5 marca, g. 17:46
    & pombocek i Tanaka
    Co onegdaj zrealizowałam, w niezbyt wypasionej skali, to moje. Chociaż tyle.
    Myślałam po 1989, że łatwo nie będzie, ale obraliśmy (śmy my, Polacy) dobry azymut. Tak się mówi po harcersku?
    Czyli nigdy więcej smuty! A tu – masz ci los.
    W tej sytuacji kimono plus Chopin krzepią!
    Wycofuję się raczkiem z poprzedniego przymarudzania na temat japońszczyzny.
    Ale pozostaję fanką kina i teatru europejskiego.

  299. @Tanaka
    5 marca o godz. 11:57

    Nie wiem czy trzeba się nastroić ale zawsze uważam że dana nacja najlepiej wygląda w strojach właściwych dla siebie. To ja bym może i dobrze wyglądała w stroju łowickim z rodzinnych stron, zresztą chciałabym przymierzyć zanim się zestarzeję 😉 o na przykład

    ‚http://izabelin.pl/centrum/zdjecia/GWIAZDY/Kultura_07.JPG

    Włosy raz podpięłam, patyczków nie mam ale te stroiki, zresztą sam zobacz. I tylko raz, do zdjęcia. Jest źle założone ale lepiej nie dałam rady. No i butów wtedy jeszcze nie miałam. Za dużo kłopotów z poprawnym zakładaniem żeby mi się chciało chcieć. Ale chciałam mieć to mam. Leży poskładane po kimoniemu jak Budda przykazał żeby się nie niszczyło. Czasami wyciągnę, pooglądam i dalej mnie cieszy.

    ‚1drv.ms/1RBgxmV

    Kilt – kiedyś miałam okazję wziąć do ręki (bo akurat w nim nikogo nie było) jest bardzo ciężki. Lepiej na deszcz nie zakładać bo jak wełna wodą nasiąknie to się nie ruszysz;) no i wiesz, bielizny nie wypada… ale wiatr na pewno do góry nie da rady podwiać więc się nie martw.

    A i jeszcze. W Krakowie widziałam w muzeum prawdziwe rysunki Utamaro. Niesłychane jaka delikatna precyzyjna kreska – aż zrobiłam takie oczy O_O

    W Bxl niedaleko ode mnie jest prawdziwa japońska pagoda którą tutejszy król dostał w prezencie.

    @Tobermory
    5 marca o godz. 12:07

    Ano, pudło. Przepraszam że się wymądrzę ale żadna Japonka nie pokazałaby się w czymś takim. Po pierwsze primo, o wiele za krótkie. Pas z tego samego materiału??? Za nisko. Brak pasa pod spodem, za mało sztywne. Podejrzane rękawy. I kardynalny błąd, prawa strona na lewej, tak jak w Japonii ich ubierają do… trumny. Lewa na prawą. No i widać że poliester. To jest to co Chińczycy wciskają białym twarzom na ebayu jako kimono. Chociaz pani bardzo ładna, przyznaję. Ale Toshiro Mifune oooooooch, aaaach to Ci był samuraj pierwsza klasa. Muszę się powachlować.

    Japonki klapki właściwe są strasznie niewygodne, pojęcia nie mam jak one mogą w tym chodzić, nogi odpadają.

  300. @ lonefather
    Prosiłbym o jakąkolwiek odpowiedź na maila w prywatnym kanale, bo nie wiem, czy odebrał Pan moją informację.

  301. (idę oglądać skoki narciarskie z puszki, to narazie)

  302. lonefather
    5 marca o godz. 18:16

    jak już jesteśmy, to fajny tekst.
    Potwierdza, co wiemy: wszystko w Polsce jest w ruinie.
    Ale nie potwierdza tego co wiemy my: najbardziej w ruinie jest Kościół kat i poległego brat.
    Oficjalnie Kościół kat nie tylko w ruinie nie jest, ale Świeci Narodom. Realnie – to spotworniała ruina.
    Już nie do śmiechu, a na poważnie, taki tekst:
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19698888,zakonnice-uciekaja-z-systemu-siostry-to-wspolczesne-niewolnice.html

    Rzecz, myślącym i autonomicznym ludziom dobrze znana i świetnie rozumiana. Inaczej być bowiem nie może w tej instytucji wewnętrznej opresji i przemysłowej przemocy. A wobec kobiet, w szczególności.Zakonnice zaś są niewolnicami w Kościele kat. Są łajnem, wydalanym przez patriarchalną instytucję mężczyzn, karmiących się znojną, nieustającą, niepotrzebną, durną, tępą pracą kobiet i karmiących się ich trupami.
    Ale, co znowu zabawne, autorka książki o niewolnictwie zakonnic w Kościele kat, ma nadzieję, że… „wezmą ją do ręki również czytelnicy pism katolickich.”

    hahahahahahahahahahahhh!!!! hłehłehłehłehłehłe…! huhuhuhuhuhuhuhhhh!!!

    tak to jeszcze nie było, żeby w Polsce tak było.
    Najpierw, to Słońce musiałoby wstawać na zachodzie, a zachodzić na wschodzie, a nasz ulubiony Lolek Święty Ojciec Święty musiałby się okazać Antychrystem, a Rydzyk jego Belzebubem.

  303. @mag
    Jeśli spodobał ci się aktor grający tego gościa w kapeluszu (Tsutomu Yamazaki) to może przypadnie ci również do gustu film „Pożegnania” (Okuribito, 2008) o wiolonczeliście (Masahiro Motoki), który traci pracę z powodu rozwiązania orkiestry i wraca z Tokio w rodzinne strony.
    W nadziei na pracę w agencji turystycznej odpowiada na na ogłoszenie zatytułowane „Okuribito” (ang. „Departures”), ale okazuje się, że jest to praca osoby przygotowującej… zmarłych do ostatniej podróży czyli w zakładzie pogrzebowym. Yamazaki gra właściciela tego zakładu.

    Film nie jest smutny ani przygnębiający, jest spokojnie i z życzliwym humorem opowiedzianą refleksją nad śmiercią jako częścią życia i poszukiwaniem wewnętrznego spokoju i pogodzenia się z osobistym losem.
    Temat tabu, jakim jest śmierć, staje się lekcją życia.
    Szczególnie wzruszające są pełne godności sceny tradycyjnej ceremonii nokan (zakończenia) wprawiające widza w krzepiący serce, pojednawczy nastrój.
    Przy okazji przedstawiony jest tradycyjny sposób obchodzenia się z ciałem zmarłej osoby, o wiele bardziej taktowny i delikatny, niż nasz europejski i chrześcijański.

    https://www.youtube.com/watch?v=dRZcTYuHEgo

  304. @NeferNefer
    5 marca o godz. 18:35
    Wiedziałem, wiedziałem, że będzie protest 😉
    Jak zobaczyłem bosą panienkę w przykrótkim kimonie, to już czułem, że będzie reklamacja, ale panienka taka ładna i świeża była… I ta cera porcelanowa…
    Żaden facet nie zaprotestował, pewnie większość częściej uderza w kimono niż w nie próbuje zaglądać.

    Ale w japonkach chodziłem, i to bez skarpet, nie jak ten Toshiro 🙄

  305. NeferNefer
    5 marca o godz. 18:35

    Chyba prędzej bym się przebrał za kompletnego samuraja, niż za naszego kujawiackiego.
    Boć i Richard Chamberlain dobrze się jako samuraj prezentował. No to i ja mogę.
    A skoro Prince of Wales w kilcie jakoś wygląda, fakt, że śmiesznawo, ale nie z powodu kiltu, ale specjalnego kinola, to i ja mogę, chociam nie princ. Natomiast kinol i resztę mam w lepszym wyglądzie.
    Że kilt ciężki, to mi pasuje. Bo bez majtek wolałbym chodzić. Zwłaszcza, że teraz trzeba dużo Polaków produkować, żeby się pińcet zeta nie zmarnowało. A majtki szkodzą na produkcję Polaków.
    Chętnie też bym sprawdził, jak to było z Marylin Monroe – czy jak się stanie nad wyrzutnią powietrza to kilt też pofrunie do góry.
    Publiczność miałaby ubaw, gdyby się z moim kiltem bez majtek potwierdziło.I dobrze, bo i ja miałbym ubaw. Oraz mogłaby zajść okoliczność prokreacyjna, z czego Ojczyzna i Naród mieliby korzyść.
    Same korzyści.
    ta Twoja fotka w kimono mnie zastanawia, z dwóch co najmniej powodów:da się kimono samodzielnie założyć, czy potrzeba asysta?
    A druga rzecz taka, czy masz, bo nie widać dokładnie, takie ekstra japońskie buciki, na klocuszkach? to chyba konieczny element kompletnego stroju.

  306. NeferNefer
    Też uważam że krakowianka powinna się nosić z krakowska, łowiczanka z łowicka, kurpsianka z kurpiowska itd.
    Nie inaczej gdy chodzi o dietę. Wiele zależy od klimatu i nawyków jedzeniowych.
    Fajne jest jedzonko „śródziemnomorskie”, kuchnia chińska, japońska czy tajska, ale u nasz, zwłaszcza zimową porą (choć zimy coraz bardziej brak) smakuje np. kwaśnica po góralsku ( normalny ogólnopolski kapuśniak z kiszonej kapusty na żeberkach i nie tylko), grochóweczka żołnierska albo pomidorówka, zwłaszcza z „żywych” pomidorów (sierpniowo-jesiennych), że o żurku na kiełbasie nie wspomnę.
    Mniam, mniam.
    Zaznaczam, że jednocześnie uwielbiam wprost frutti di mare.

  307. Tu jeszcze jedna japońska propozycja, z polskimi napisami.
    I Złotą Palmą.
    https://www.youtube.com/watch?v=jviic-JBpSc

  308. Przepraszam, ze nie o kimonach, breaking news ! – ” W oponie samochodu, w ktorym jechal Duda, zespol Macierewicza znalazl powazne slady trotylu”

  309. Jacek Kowalczyk
    5 marca o godz. 18:36

    Dzis sobota, wiec tylko dkonczylem noca pisane wspomnienie o Pani Kiomo, bo tak to mam mase pracy z ukladaniem torow kolejowych zgodnie z planem zaprojektowanym przez syna. Czytaniem ekscytujacych przygod Rozpuszanki, wyszukiwaniem na Tubie kolejnych odcinkow „Five night’s at Freddys” … Slowem Jas jest w domu, a ja jestem jedynym czlowiekiem, z kotrym mozna sie razem bawic.

    Prosze dac mi czas, gdy pojdzie spac, a ja bede mogl bez zaklucen otworzyc poczte, bo teraz nie ma szansy na to, zebym mogl przeczytac i spokojnie odpowiedziec. Jak sie nalezy, z rozwaga.

  310. @ lonefather
    OK. Rozumiem.

  311. @mag
    5 marca o godz. 18:57
    „krakowianka powinna się nosić z krakowska, łowiczanka z łowicka, kurpsianka z kurpiowska itd.”
    A jak się mają nosić lubuszanki, pomorzanki, dolnoślązaczki i ich męskie odpowiedniki?
    Z lwowska, wileńska, podolska?
    Jak byłem mały, to się nosiłem z marynarska albo kowbojska, ale teraz? 🙄

  312. Notabene, stroje ludowe stały się „modne” w Europie w początkach XIX w. a w Polsce upowszechniły się dopiero w drugiej połowie XIX i początkach XX wieku, wraz z uwłaszczeniem chłopów i wzrostem ich zamożności.

  313. Przepraszam, że się wetnę w kimono. Dziś jest sabat, a ja nie dość, że nagrzeszyłem pracą, to na koniec myśl mi wpadła do kapusty.

    Na końcu trzeciej książki Moniki Jaruzelskiej jest jej rozmowa z psychoanalitykiem Wojciechem Hańbowskim. On powiada:

    „Każdy człowiek potrzebuje mieć omnipotentny obiekt obok siebie. I stąd wniosek, że człowiek stworzył Boga. Freud bardzo ładnie w „Totemie i tabu” pisze, że najpierw czlowiek zaczynał od tego, że sam czuł się wszechmocny. Miał życzenie uśmiercenia kogoś, to go zabijał. Potem wbijał coś w lalkę i zaczynał wierzyć, że ktoś umarł. Następnie zdecydował się oddać część tej wszechmocy, bo gdy zaczął się rozwijać, zobaczył, iż nie jest taki wszechmocny. Wtedy oddał tę siłę duchowi, Bogu…”

    Nie rozumiem hipotetycznego etapu poczucia mocy człowieka jako niezbędnego do uznania w końcu własnej słabości. Widzę dojście do wymyślenia Boga wyłączne z powodu właśnie słabości. Zaczyna się od urodzin i bycia pod stałą opieką rodziców, watahy, stada, plemienia. Więc najpierw człowiek nie czuł się wszechmocny, lecz odwrotnie. I do dziś się nie czuje. I nigdy wszechmocny czuć się nie będzie. To, że się zachowuje jak wszechmocny, nie znaczy, że taki w środku jest. Potrzeba bezpieczństwa jest jedną z najpierwszych potrzeb. Najpierwsi zaspokajają ją rodzice. Nawet kiedy człowiek jest fest dorosły i opiekuje się słabiutkimi już rodzicami, to jest dzieckiem, a świat z rodzicami jest światem pełnym, kompletnym, bo jest rodzicielska nobliwość, rodzicielska pamięć przeszłości, rodziecielskie zainteresowanie i są rodzicielskie skrzydełka, pod które w razie czego można zwiać. Kiedy rodzice umierają, w życiu dorosłego dziecka niby nic się nie zmienia. Niby – bo któż wrażliwy przyzna się, że świat jego nagle pustoszeje, staje się niekompletny, pozbawiony najważniejszych treści, właściwie bez racji bytu, że człek w nim stoi goły, samotny, bezradny i już go nie utuli, nie ogrzeje, nie odchucha matka. I na powspominanie dziecięcej przeszłości nie ma już do kogo polecieć. Odejście rodziców to najmocniejsze przypomnienie, że i ty odejdziesz…Nie widzę tu miejsca na jakąś moc. Masz dzieci, więc jednak musisz być mocny, masz dla kogo być mocny. Ale dla siebie jesteś coraz bardziej samotny, coś się skończyło, kończy…

    Z takich chwil, sądzę zrodził się Bóg. Bóg Ojciec, Bóg Matka.

  314. Rafal Kochan (9:25)

    Jesli zwrocenie sie do Szanowszego poprzez ‚KOCHAN(ie ty moje)’ bylo obrazaniem to juz sie sumituje i izwiniajus. Nie mialem najmniejszych intencji obrazania ani ciebie ani kogokolwiek innego. Nawet Glupiego Naroda wymyslu pana Kurskiego nie mialem zamiaru obrazac. Choc mu sie nalezy co trzeba.

    Tytulem wyjasnienia mojej up!erdliwosci w sprawie ordynacji wyborczy POmrocznej Zamglonej, taki background przywolam z pamieci.

    Tuz przed wyborami prezydenckimi 1990, parlamentarzysty Bergamutow zaprosily delegacje parlamentarzystow z nowej Polszy. Mnie przypadla oficjalna rzadowa rola obslugi tej delegacji.

    Zjechana trojka okazala sie poslami nowopowstalego Porozumienia Centrum. Ich szef porozumiewal sie z Krajem w ten sposob, ze dzwonil na sekretny numer Kaczynskiego Jaroslawa. Wyraznie wszelkie polecenia wychodzily od Starszego Blizniaka.

    Jednym z punktow programu wizyty byla razwiedka w sprawie ordynacji wyborczych. Chodzilo o nastepne wybory parlamentarne. Bo te z 4 czerwca 89 to byl wstyd i poruta po-okraglostolowa, jak chlopcy z PC meldowali mnie i innym.

    Bergamuckimi JOWami Kaczysty rozkazal przez telefon zeby sie nie zajmowac. Poniewaz ja bylem przedstawicilem rzadu prowincji ktora akurat miala na tapecie rozwazanie ewentualnego referendum w sprawie zastapienia JOWow ordynacja STV (Single Transferable Vote), zajelismy sie tym STV. Po kilku sesjach w temacie, spotkaniach roznych, zostal wykonany telefon do Wodza. Z Zoliborza zadano pytanie: co z progami wyborczymi?

    No tutaj nie bylo czym sie popisac. Albowiem takowych nie propoponowano u nasz. Glownie z powodu niedemokratycznosci takowych. Co zostalo i rozwazone i przekazane do W-wy. Zaraz potem delegacja z Polski zakonczyla temat ordynacji wborczych. Moje prywatne pytanie nt. zostalo potraktowane paternalistycznym: my w Polsce musimy wprowadzic system Polsce odpowiadajacy. Slowa takpowe wyraznie mialy zoliborski accent.

    Kiedy pozniej, po kilku ladnych latach i po kilku wyborach parlamentarnych w RP III, zaczely dzialac progi wyborcze, wiedzialem z czyjego nadania zostaly one wprowadzone. A gdy ujrzelismy wszyscy jaki piorunujacy skutek one mialy na wybory 25 pazdziernika, pozostalo tylko takie pytanie do postawienia:

    JAK ON WYLICZYL 25 LAT TEMU ZE TAKA ORDYNACJA DA MU PELNIE WLADZY?

    Ale Ty, Rafale, nie musisz takiego pytania stawiac. Wogole nic nie musisz pytac. Tobie bowiem wystarcza, iz PO sama siebie uwalila, po osmiu latach wladzy.

    Co zreszta najczesciej jest prawda. Demokracje bowiem najlepiej dzialaja gdy rzady sie przegania od koryta wlasnie po dwoch kadencjach

  315. pombocek
    5 marca o godz. 21:01
    Nie wiem, czy to ścisły cytat z Freuda, czy opowieść o tym, uczyniona przez W. Hańbowskiego, a może też relacja z opowieści, napisana przez Monikę Jaruzelską.
    Myśl nie wydaje mi się szczegółowo trafna,mam do niej zastrzeżenia podobnego rodzaju, jak Ty.
    Jawna nietrafność w tym też jest, że nie może człowiek oddać „część swojej wszechmocy”. Po cóż miałby oddawać jakąkolwiek część, na rzeczy innej osoby,skoro był/jest wszechmocny.
    Czy w ogóle jest możliwe oddanie części? Bozia oddałby część swojej wszechmocy ojcu Rydzykowi? Przestałby być wszechmocny, przestałby być bozią.
    Człowiek, jako „wszechmocny”, jest bozią wszechmocną, a więc bozią katolicką. Inne bozie nie są wszechmocne, poza tym, nie istnieją. właśnie dlatego, że nie są wszechmocne. Mogą być co najwyżej asystentami łopaciarskimi, dentystycznymi, pomocnikami trenera, ale nie bozią. Dlatego też bozia ma aniołki.

    Człowiek sobie wytworzył wszechmoc w bozi. Bozi nie można udowodnić, za pomocą zobaczenia,poczucia, usłyszenia, braku wszechmocy. Każdemu człowiekowi można to udowodnić i u każdego zobaczyć.choćby nie wiem ile podków mógł w rękach złamać i jak groźne miny stroić. Każdy wszechmocny dostaje sraczki i już nie jest wszechmocny.

  316. Nie chodzi o to dlaczego PO przegrala. Chodzi tylko o to dlaczego Kaczystemu wlozono w jego kacze lapy az 100 procent wladzy. I dlaczego nic sie nie robi zeby nie dopuscic do powtorki tej aberracji demokracji za 4 lata

  317. Tobermory
    Moda, jak wiadomo, wraca co dziesięć lat, kilkanaście najwyżej, tyle że w nieco innych odsłonach, szczegółach, czyli zMODYfikowana.
    Niektóre trendy przyjęły się trwale. Mini jest normalką od 50 lat plus minus (czy ktoś jeszcze pamięta modelkę Twiggy?), podobnie nieśmiertelne dżinsy.
    Umarły jakby (poza królową angielską i jej otoczeniem oraz niektórymi „pierwszymi damami” w Europie) damskie kapelusze oraz męskie.
    Tych ostatnich zwłaszcza żałuję, np. typu borsalino, które były bardzo twarzowe. Dodawały facetom seksapilu. Te eleganckie, raczej szeroko niż wąskorądne noszone również „do figury” czyli nawet latem, zanikły chyba w latach 50. zeszłego wieku. Tak mi się przynajmniej kojarzy z filmów i ze zdjęć w rodzinnym albumie.
    Pamiętam natomiast kapelusiki a la tyrolskie, choć bez piórka. Stroił się w nie np. Gierek i inni towarzysze oraz zwykli obatele męscy w PRL (lata 60. i 70.)
    Ja chodziłam, jako studentka (taka była moda jakby posthipisowska) w kapeluszu przepięknym pilśniowym koloru bordo po moim dziadku, który cudem przetrwał wojnę, łącznie z powstaniem warszawskim (kapelusz, nie dziadek).

  318. Chyba wąskorondne, a nie …rądne kapelusze.

  319. Orteq
    g.21:30
    Na razie w odpowiedzi zrobił się KOD, a minęło raptem niewiele ponad 3 miesiące, odkąd nastały rządy Kaczelnika.
    Fajnie być Polakiem w gorącej wodzie kąpanym, jak się żyje w Ameryce albo Australii.

  320. Tanaka
    5 marca o godz. 21:29

    To rozmowa Moniki z Wojciechem. To, co zacytowałem jest fragmentem wypowiedzi Wojciecha, w którym Wojciech nie cytuje Freuda, lecz opowiada, co Freud pisze.

  321. @mag

    Mówiąc o „modzie” na stroje ludowe (chłopskie) w XiX w. miałem na myśli, że w ogóle wówczas dopiero się pojawiły, zostały wymyślone i regionalnie zróżnicowane, a wzory czerpano trochę ze strojów szlacheckich i mieszczańskich, mundurów wojskowych, a także z europejskiej mody renesansowej i barokowej.
    Dopiero rozwój przemysłu umożliwił wieśniakom dostęp do barwnych niedrogich nici na hafty, cienkiego batystu na wymyślne bluzki, aksamitu na serdaki itd.
    Kiedy w latach 70. zapanowała w Polsce moda na kożuchy, a do tego barwne chusty na głowę, na wieść, że będę w Tatrach, dostałem nakaz nabycia takich chust od zakopiańskich góralek.
    Akuratnie w święto MB zielnej byłem pod kościołem w Chochołowie i zacząłem nagabywać wychodzące strojnisie, gdzie kupują owe kwiaciaste chusty z frędzlami?
    http://img.szafa.pl/forum/0/foto_cache/0a0/cc9/310/122/52e/2a3/ffd/d41/a1d/788/d9_500x640.jpg
    I co się okazało?
    Chusty były „kanackie”.
    Kiedy zacząłem dochodzić, od jakich Kanaków pochodzą, oświecono mnie litościwie, że z Kanady czyli w rzeczy samej „kanadzkie”.
    A frędzle z misternymi supełkami tworzącymi koronkowe obramowanie? To była własnoręczna robota góralek 😎

  322. pombocek
    5 marca o godz. 22:00

    Pewnie więc myśl nie oddana bardzo precyzyjnie

  323. mag
    5 marca o godz. 21:37

    No patrz, a ja mam w domu kilka kapeluszy, dwa, co jakiś czas zakładam. Jeden, czarny, półszerokorondny, do czarnego płaszcze. Elegancja klasycznofacecka. Drugi, bardzo szerokorondny, w typie western, z ciemnozielonej pilśni, do adekwatnego, w wersji europejskiej, luźnego stroju.
    Mam modowe marzenie co do kobiet: chustka na głowie. Jak sobie przypomnę kino francuskie, lat 50/60-tych, to mi nogi miękną i serce też. To samo, jak sobie przypomnę kino rosyjskie.
    Ale chustka jasna, kolorowa, uśmiechnięta, słońce na twarzy. Żadne tam, włoskie, greckie,czarne, smętne, krucze, i zaciśniętouste.

  324. @Tanaka
    5 marca o godz. 22:20
    Ale chyba nie w stylu paryska konsjerżka?
    Już raczej tak:
    http://www.retrochicks.de/wp-content/uploads/2014/01/Audrey-Hepburn-Starlet-Scarf.jpg

  325. Gdyby ktokolwiek stęsknił się za @staruszkiem, niech wie, że czas przyszedł na pokolenie wnucząt, może jeszcze nie potrafiące ujmująco wyglądać na scenie, ale umiejące śpiewać o ptaszkach znamionujących przyjście wiosny. Takie jedno maleństwo zwane po polsku leśnicą jest związane z kontrabasowym fado.

    https://www.youtube.com/watch?v=4q1yGgSNm9k

  326. Tobermory
    5 marca o godz. 22:29

    Jeśli konsjerżki są takie, to własnie taka

  327. NeferNefer
    4 marca o godz. 22:47
    ciekawe , na mnie piwo działa usypiająco wystarczy puszka 0,5l i od razu chce mi się spać.

  328. @Tanaka
    5 marca o godz. 22:45
    Wow!
    Niektóre tylko w komplecie z kabrioletem 😎

    A czarna chusta też bywa sexy:
    http://cineplex.media.baselineresearch.com/images/126403/126403_full.jpg
    Pamiętasz ten film?

  329. Po 23.00 a ja jeszcze obejście obrządzam, ciągle coś, już mam dosyć.

    @Tobermory
    5 marca o godz. 18:49

    Coś czułam pismo nosem bo jakże, takie faux pas. Reklamacja została adekwatnie złożona skoro Waszeć powiedziałeś „sprawdzam” 😉

    Jeszcze bym dalej w ten deseń ale doprawdy męczący dzień. Może „inną razą” chętnie.
    Aaaa, chusty góralskie też mam ale większe, nie na głowę.

    @Tanaka
    5 marca o godz. 18:55

    Fakt, męskie stroje ludowe są trochę zabawne, nie dodają panom tak uroku jak paniom. A te żywieckie krynoliny? To jest dopiero coś.

    http://www.krakow.pl/modules/fotogal/gallery/var/resizes/2007/album800/album825/DSCF7666_kopia.jpg?m=1305386529

    http://1.bp.blogspot.com/-qid0cgal7PM/Vk9Jsyb79VI/AAAAAAAAo1Q/MrAPFFzVmC4/s1600/IMG_7314.JPG

    a tu znowu łowickie, jakie ładne

    http://zespolslask.pl/image/1/660/0/uploads/aktualnosci/_rek7273-50640918a3601.jpg

    http://www.krakow.pl/modules/fotogal/gallery/var/resizes/2007/album800/album825/DSCF7675_m.jpg?m=1305386533

    Kilt nie pofrunie nawet nad wyrzutnią, przynajmniej ten który mogłam oglądać, bardzo ciężki. I dość wąski.

    Kimono założyłam sama więc da się – tylko niestety nie udało mi się wszystkiego wygładzić jak należy czego nie widziałam w czasie robienia zdjęć. Tu w Bxl raz zapytałam jedną Japonkę gdzie jest specjalne studio w którym pomagają i uczą (bo jest) ale jak za jednorazową asystę zaśpiewała mi 180€ 5 lat temu to nawet się tam nie wybrałam, aż tak mnie to nie bawi.
    Z butami to jest tak. Do yukaty są tzw. geta, toporne, płaskie, drewniane z klockami z przodu i z tyłu. Te bardzo wysokie które chyba masz na myśli noszą gejsze (nie mam, też chyba się nazywają geta). Do tego kimona na zdjęciu nosi się znane wszystkim japonki na niewysokim koturnie, tzw. zori.

    http://c8.alamy.com/comp/BRNY64/zori-sandals-of-a-20-year-old-woman-dressed-in-kimono-at-coming-of-BRNY64.jpg

    Takie mam (teraz, w czasie robienia zdjęć jeszcze nie miałam) potwornie niewygodne, paski są grube i bardzo boli jak się w nich chodzi. Ale też te moje to nie są jakieś tip top super, nie chciałam fortuny wydawać na coś co i tak będzie leżeć w szafie.

    Chętnie bym jeszcze pogadała i tak dalej ale się nosem podpieram.

    @mag

    Święta prawda. Dobrze że emigracja teraz tak nie boli jak za Mickiewicza bo ja tu żyję jak pączek w maśle, z polskim sklepem pod nosem i jedzeniem. I gazetami, tv i książkami. Bigos na święta obowiązkowo.

    Powiadamy Waćpaństwu dobranoc czyli uderzam w wiadomo co. Chyba że mam znowu zacząć o piramidalnych kapeluszach z ogrodem i sztucznymi ptakami?

    PS.: maciek.g nie wiem co się porobiło bo nie usypia tylko widać ciśnienie mi podnosi.

  330. Tobermory
    5 marca o godz. 22:56

    Z kabrio też, ale zwłaszcza z zawartością chustki. Kiedyś były kobiety….
    Irene Papas, zabójczo sexy !
    Zabawne, bo zastanawiałem się, czy zapodać link do innej jej foty, ale nie pasowała mi akurat do kategorii: kolorowe i uśmiechnięte, ani do kategorii: stare wredne babiszony w czerni.

    Ale jak Irene Papas to, chyba bez chusty na głowie, to; obowiązkowo:
    ‚https://www.youtube.com/watch?v=DcrGxKsnTxk
    Razem z drugą obowiązkową postacią.

  331. Tobermory
    5 marca o godz. 23:04

    hahahahah !!!!
    Prawie tak, ale całkiem nie !

  332. Tobermory
    Ja naprawdę zrozumiałam twój post o „modzie” na stroje ludowe.
    Troszeczkę tylko rozwinęłam temat pod kątem innych mód.
    Szykuję się na pierwszy odcinek (jutro) serialu „Bodo”, mając nadzieję na dobrą scenografię, zwłaszcza gdy chodzi o lata dwudzieste i modę art deco, za czym przepadam (mam na myśli zarówno architekturę, także wnętrz, jak i ubiory, biżuterię id.).

  333. NeferNefer
    5 marca o godz. 23:02

    Panowie w szlafmycach mnie nie biorą,niestety.
    Łowickie panny ładne. Choć z ładności jakoś bardziej wolę klasykę rosyjską i coś ze stepów Azji Centralnej:
    http://2.bp.blogspot.com/-S6q8GkpMfHk/UmtghaWufPI/AAAAAAAABok/fCYLjCo4KDc/s1600/22.jpg

    Orient ma dużo ładności do zaprezentowania: indyjskie sari, birmańskie, tajlandzkie stroje…
    sarong:
    https://www.google.pl/search?q=sarong&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjPks7pyqrLAhWKF5oKHX1qAk8Q_AUIBygB&biw=1280&bih=667#imgrc=3OHUd7UtlJUoLM%3A

    Zdecydowanie – Czarna Afryka.
    Coś z Arabii, w wersji męskiej – Tuaregowie.
    Coś andyjsko-indiańskiego.
    A z Europy jeszcze – cygańskiego i w typie flamenco.
    No i typ męski: don Diego de la Vega:
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/38/54/fd/3854fdfb33a9beeb9ebbb656b1a73377.jpg

    Ale i z drugiego końca dekoracji: prosta, lniana rosyjska koszula ze stójką, coś pasterskiego. I indyjska marynarka, ze stójką. Mniej więcej, to:
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/fc/1e/d5/fc1ed5863100ea8e849d7582a949a98e.jpg
    Może być też w wersji jasnej.

    Hippie i dzieci-kwiaty:

    https://www.google.pl/search?q=the+beatles+in+indian+wear&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjrl8SlyqrLAhXjFZoKHcO9A6kQ_AUIBygB&biw=1280&bih=667#imgrc=QrfD-8DLw-CDZM%3A

    https://www.google.pl/search?q=the+beatles+in+indian+wear&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjrl8SlyqrLAhXjFZoKHcO9A6kQ_AUIBygB&biw=1280&bih=667#imgdii=QrfD-8DLw-CDZM%3A%3BQrfD-8DLw-CDZM%3A%3BwiFYyA8LXK_ITM%3A&imgrc=QrfD-8DLw-CDZM%3A

    https://witness2fashion.files.wordpress.com/2014/07/beatles-paisley-brandeis-edu-again.jpg

    Ło…

  334. Orteq
    5 marca o godz. 21:01
    5 marca o godz. 21:30

    To, że ordynacja wyborcza jest niedoskonała, wiadomo nie od dziś. Ale jej „wielkość” polega na tym, że sprzyja / nie sprzyja wszystkim partiom w takim samym zakresie.

    Jak najbardziej chodzi o to, dlaczego PO przegrała. Jest to zasadniczy problem w tym wszystkim. Szukanie winy w niedoskonałej ordynacji wyborczej tylko odwraca skalę tego problemu.

  335. Kiedy moja corka konczyla w Ameryce studia na uroczystosci graduation zapowiedziala sie matka jej japonskiej przyjaciolki. Owa mama, mieszkajaca w Japonii, wielce przejeta wydarzeniem zapowiedziala corce, ze wystapi w kimono. Corka byla zaniepokojona, widocznie wbrew naszym sentymentom ten stroj byl juz dla dziewczyny przesiaknietej kultura Zachodu taki wiecej folklorystyczny. Nie nam, obcym kulturowo, to oceniac. Ja skomentowalam zlosliwie, no to ja wystapie w krakowskim stroju.
    PS. Matka przywiozla kimono, wystapila jednak w kostiumiku jedynie z elementami japonskimi.

  336. mag (21:45)
    Rafal KOCHAN (23:39)

    Widze ze to co najwazniejsze z mojego nadania o 21:01nie trafilo do Szanownych. Powtorze zatem:

    Bergamuckimi JOWami Kaczysty rozkazal przez telefon zeby sie nie zajmowac. Poniewaz ja bylem przedstawicilem rzadu prowincji ktora akurat miala na tapecie rozwazanie ewentualnego referendum w sprawie zastapienia JOWow ordynacja STV (Single Transferable Vote), zajelismy sie tym STV. Po kilku sesjach w temacie, spotkaniach roznych, zostal wykonany telefon do Wodza. Z Zoliborza zadano pytanie: co z progami wyborczymi?

    No tutaj nie bylo czym sie popisac. Albowiem takowych nie propoponowano u nasz. Glownie z powodu niedemokratycznosci takowych. Co zostalo i rozwazone i przekazane do W-wy. Zaraz potem delegacja z Polski zakonczyla temat ordynacji wborczych. Moje prywatne pytanie nt. zostalo potraktowane paternalistycznym: my w Polsce musimy wprowadzic system Polsce odpowiadajacy. Slowa takpowe wyraznie mialy zoliborski akcent.

    Kiedy pozniej, po kilku ladnych latach i po kilku wyborach parlamentarnych w RP III, zaczely dzialac progi wyborcze, wiedzialem z czyjego nadania zostaly one wprowadzone. A gdy ujrzelismy wszyscy jaki piorunujacy skutek one mialy na wybory 25 pazdziernika, pozostalo tylko takie pytanie do postawienia:

    JAK GENIALNY STRATEG WYLICZYL 25 LAT TEMU, ZE TAKA ORDYNACJA DA MU PELNIE WLADZY?

    Dla pelnej jasnosci sprawy jeszcze raz przypomne:

    Nie jest problemem to, iz PO zostala przepedzona od koryta po dwoch kadencjach nieudolnej wladzy. Dobrze sie stalo, ze rotacja wkraczala. O to w demokracji chodzi

    Bardzo niedobrze natomiast sie stalo, iz tym razem, po raz pierwszy od 1989 roku, jedna partia zdobyla wiekszosc parlamentarna. Przez co nastapilo to co Kaczalnik planowal od 1990 roku: PiS dochrapal sie absolutnej wladzy. Wszystko psim, tfu, kaczym swedem

    Bo to az 25 lat temu pan Kaczynski zaczal glowkowac nad taka ordynacja wyborcza*), jaka wyglowkowal. I ja bylem naocznym tego swiadkiem.
    —————————————————-
    *) Ordynacja przez Kaczynskiego wymyslona byla genialnie prosta. Ona po prostu uwala partie zdobywajace ponizej 8 i 5 procent glosow. To on narzucil te o wiele za wysokie, jak na potrzeby polskie, progi wyborcze. Wystarczylyby 5 i 3 procent zeby uniknac tej aberracji. A wtedy partia wygrywajaca niewiele ponad 30% glosow, ma szanse przechwycic, dzieki metodzie D’Hondta – tez przez Genialnego Stratega narzuconej poststyropianowej Polsce – te uwalone kilkanascie procent. Akurat tyle ile potrzeba do zdobycia 51% mandatow poselskich. To ze wyborcy naturalnym pedem odganiaja od wladzy rzadzace przez kilka kadencji partie, bylo wiadomo z podrecznikow o demokracji

  337. @Orteq,
    tylko jak można zmienić ordynacje wyborcza TERAZ? No jak? Bo ja nie widzę sposobu.

  338. Orteq
    6 marca o godz. 3:00

    „To ze wyborcy naturalnym pedem odganiaja od wladzy rzadzace przez kilka kadencji partie, bylo wiadomo z podrecznikow o demokracji”

    No to już niebawem (za 3 lata) , zgodnie z twoją teorią PIS przepadnie z kretesem. Ta ordynacja wyborcza skutecznie to umożliwi, tak?

  339. @E-J,

    A ja ja tam jakas nikla szanse widze.

    Jesli dzisiejszy KOD moze maszerowac bez zadnego celu czy nawet hasla – no bo co mozna wymyslic za haslo maszerujac przeciwko rzadowi iednej partii, majacej wiekszosc parlamentarna? – to moze te bezradne ofiary powinny najpierw pojsc po rozum do glowy? I przesledzic kto to i jak wmanerowal Polske w te beznadzieje wyborcza. Rekord przedstawianych ustaw, przez kogo i kiedy, podobnie jak rekord glosowan na ustawy i przepisy wyborcze, przeciez istnieje. Jak rowniez wyniki wielokrotnych juz wyborow, Te ostanie na przyklad wykazuja niezbicie, iz progi 5 i 3% wystarczaly na pozbycie sie partyjek nic nie znaczacych. Podczas gdy partie takie tak ZLEW, Razem czy KorWin, weszlyby do Sejmu bo byly znaczace. I Kaczafi nie zagarnalby dodatkowych kilkunastu procent glosow, na niego nie oddanych. A wystarczajacych akurat na zagarniecie nie naleznych mu mandatow i utworzenie rzadow wiekszosci.

    Krotko mowiac. Jesli Komisja Wenecka moze zglaszacv uwagi na temat glosowan na niektore ustawy dzisiaj przepychane po polnocy to byc moze wolno by bylo tej Komisji rowniez przeswietlic jak Kaczy i jego PiS doprowadzili do horrendalnej ordynacji wyborczej?

    Tej ktora za cztery lata znow umozliwi dokladnie ten sam przekret wyborczy co 25 pazdziernika. Bo na to wskazuja wszystkie slupki, Te pokazujace PiS majacy swoje zelazne ponad 30 % poparcia.

    KOD powinien maszerowac w sprawach najwazniejszych. Takich jak PRAWIDLOWOSC i RZETELNOSC nastepnych wyborow. A nie w sprawie zeszlorocznego sniegu

  340. Rafale,

    Nie krec. Wyraznie napisalem: przez kilka kadencji. Uwalenie PiSu za trzy lata byloby mozliwe jedynie wtedy gdyby mial on dorownujaca sobie konkurencje. A tej zadne slupki jeszcze nie pokazuja. I chyba dlugo nie pokaza

  341. zyta2003

    Jedna z najwazniejszych wad dzisiejszej demokracji jest fakt ignorowania rozwiazan waznych, nawet najwazniejszych spraw. Rozwiazan proponowanych przez niezliczone rzesze blogowiczow.

    Rozchodzi sie o to, iz w niezliczonych rzeszach blogowiczow, a i nie tylko blogowiczow, gina prawdziwe PERLY intelektu. Oraz innego pomyslunku. Niekoniecznie zawsze te zjadane przez wieprze perly.

    Ja mowie o kimono zyty i japonskiej wielbicielki zytowej corki. No bo czyz nie jest to perla? Przed trzode rzucona?

    I dunno

  342. Orteq
    6 marca o godz. 7:54

    Więc czyja to jest wina, że jakaś partia wygrywa w takim a nie innym stosunku wybory? Ordynacji czy pozostałych partii? A brak konkurencji dla PISu z czego wynika? Z ordynacji wyborczej?

  343. A teraz coś poł-żartem, pół-serio. Ten filmik dobitnie wskazuje, co jest istotne dla wieśniactwa polskiego o prawicowo-kościelnej proweniencji.

    https://www.youtube.com/watch?v=ASRdDh3SVyE

  344. Ad multos annos
    90. rocznica urodzin ANDRZEJA WAJDY
    ___________________________________
    *jeden z faworytow Ingmara Bergmana

  345. Jeszcze a propos „szalonych lat dwudziestych”.
    Lubię klimaty obrazów Tamary Łempickiej, a zwłaszcza jej autoportret w zielonym bugatti
    http://artyzm.com/obrazy/lempicka-bugatti.jpe

  346. ozzy
    W ostatniej Polityce i Magazynie Świątecznym GW są świetne wywiady z Wajdą.
    Nie mogę ci podesłać, bo nie mam wersji elekronicznej. Po staroświecku Politykę kupuję papierową, a GW trzy razy w tygodniu – czwartek (bo „duży format”), w piątek (dodatek TV) i wydanie weekendowe.

  347. Tobermory
    Może wiesz (bo wiesz różne dziwne rzeczy), czy był w historii kina reżyser, który kręcił film, będąc dziewięćdziesięciolatkiem?

  348. mag
    6 marca o godz. 11:37

    Chociażby Michelangelo Antonioni.

  349. Ano dzieje się – wczoraj zamach na lokatora Pałacu Namiestnikowskiego, a dziś jeszcze większa bomba! Oto w jutrzejszej „wSieci” ma się pojawić artykuł Piotra Zaremby, że ubecja planowała internowanie Jarosława Kaczyńskiego i tylko przypadek sprawił, że tak się nie stało!
    No, widać, że to nieinternowanie, ciągle Prezesowi nad Prezesy, Naczelnikowi nad Naczelniki, Cesarzowi Międzymorza, Międzygórza, Międzyzdrojów i Międzylesia, nie daje spokoju.
    Ciekawe jakiż, to przypadek sprawił, że Wrogowi Ludu Nr 1 pozwolono spać do południa, nie tylko pamiętnego 13 grudnia, ale i przez całych, kolejnych osiem lat?

  350. Rafał Kochan
    6 marca, g. 11:41
    OK. Antonioni nakręcił w wieku lat 83 po 15-letniej przerwie „Po tamtej stronie chmur”. Po kolejnej przerwie, w 2003 etiudę/nowelę filmową „Niebezpieczna kolej rzeczy” jako jeden z trzech reżyserów filmu pod wspólnym tytułem „Eros”. Cztery lata póżniej zmarł.
    Przyznasz jednak, że „płodność” filmowa polskiego mistrza jest znacznie bardziej imponująca. A jego filmy z różnych okresów się nie starzeją w przeciwieństwie do takiej np. mega pretensjonalnej „Czerwonej pustyni”.
    Oczywiście znakomite jest „Powiększenie” i „Po drugiej stronie chmur”. Moim zdaniem, rzecz jasna.

  351. mag
    6 marca o godz. 12:20

    Zapytałaś, kto z reżyserów był aktywny w wieku 90 lat, to ci podałem przykład.

    Nie wiem czemu mają służyć twoje próby umniejszania Antonioniego kosztem Wajdy? Od kiedy to płodność twórcy ma być decydująca o jego randze prezentowanej sztuki? No i jeszcze ta dziwna ocena „Czerwonej Pustyni”…

    Dla mnie Wajda liczy się tylko do połowy lat 90. Od tego momentu jego filmy niczego nie wnoszą i są jakimiś hagiograficzno-patriotycznymi dyrdymałami. Zresztą zawsze (lub prawie zawsze) obarczał swoje filmy tą nieznośną „polskością”, która w efekcie rzadko wykraczała poza hermetyzm narodowy ku jakimś naprawdę uniwersalnym wartościom.
    W przeciwieństwie do Antonioniego, bo ten jednak miał w tyłku swoją „narodowość” i pewnie dlatego pozostanie na świecie bardziej rozpoznawalny i nieśmiertelny niż nasz Wajda, twórca filmów do młodzieży szkolnej i hagiograf Wałęsy.

  352. Rafał Kochan
    g.12:37
    Ależ ja nikogo nie umniejszam i na odwrót.
    Wyraziłam swoją opinię, zaznaczając, że to tylko moje zdanie, czyli mogę się mylić.
    Ty masz inny pogląd na twórczość obu mistrzów i takie twoje prawo.
    Bardzo coś, waćpan, jesteś drażliwy ostatnimi czasy.
    Czemu?

  353. mag
    6 marca o godz. 12:54

    Przeczytaj początek swojego poprzedniego komentarza. Jeśli nie jest to celowe umniejszenia, to ja jestem księdzem…
    A poza tym, nie jestem drażliwy. Po prostu wyraziłem swoje zdanie na temat twojej wypowiedzi. Jak każdy, ty i ja mamy prawo je wyrażać, prawda?

  354. mag
    6 marca o godz. 12:20

    Poza tym, zarzucasz „Czerwonej Pustyni” pretensjonalność, a ja jestem ciekaw, co masz konkretnie na myśli? Bo wiesz, takim pustym określeniem można wszystko skwitować, ale to wcale nie oznacza, że autor tego stwierdzenia, wie o czym mówi i czy ma jakieś argumenty w tej sprawie.

  355. Rafał Kochan
    Szczerze mówiąc, nie chce mi się z tobą spierać na temat mistrza Antonioniego (już bez porównań z innymi mistrzami kina), dlatego wyręczę się tekstem, pod który mogę się podpisać .
    ‚http://www.dwutygodnik.com/artykul/751-michelangelo-antonioni-polityka-autorska-i-polityka-spojrzenia.html

  356. Rafał Kochan
    Jeszcze jeden tekst, który plus minus wyraża mój „ogląd” w spornym jakoby temacie
    http://kultura.newsweek.pl/michelangelo-antonioni-wielkim-rezyserem-byl,49793,1,1.html

  357. mag
    6 marca o godz. 11:37

    Henry Ford a film sie nazywa „NAd zlotym Stawem”

  358. mag
    6 marca o godz. 13:29

    Tu nie chodzi o spór, bo taki mógłby być wówczas, kiedy użyłabyś jakiegoś argumentu, do którego można byłoby się odnieść.
    Z tego tekstu, który podałaś w linku nie ma nic o pretensjonalności ani „Czerwonej Pustyni” ani innych jego filmów. Uznaję zatem, że przypadkowo i w nie do końca przemyślany sposób użyłaś tego terminu.

  359. @Rafał Kochan
    Jeszcze raz wklejam tekst, który plus minus wyraża mój „ogląd” w spornym jakoby temacie (bo zapomniałam o apostrofie na początku).
    http://kultura.newsweek.pl/michelangelo-antonioni-wielkim-rezyserem-byl,49793,1,1.html
    A „Czerwona pustynia” jest wydziwaczona zgodnie z modą lat 60. na tzw. kino autorskie ( w tym francuskiej „nowej fali francuskiej”) i po prostu piekielnie nudna.
    @ Tanaka
    A jakie jest Twoje zdanie jako kinomaniaka?

  360. mag
    6 marca o godz. 13:42

    Aha, czyli „pretensjonalność” zastępujesz tu teraz „nudą”.
    Kiedy ktoś twierdzi, że coś jest „nudne”, to dla mnie oznacza, że
    autorowi tych słów brakuje wystarczających narzędzi poznawczych. Dokładnie tak, jak kiedyś byłem świadkiem rozmowy parki jakichś małolatów, dla których „Lot nad kukułczym gniazdem” był nudnym filmem. Albo kiedy w trakcie projekcji filmu wychodzą ludzie z sali kinowej, jak to było w przypadku „Miłości” Haneke.
    Dla tych ludzi zapewne te filmy były właśnie pretensjonalne…

    Nie musisz mag prosić o wsparcie Tanaki, aby poczuć komfort, że nie tylko ty byłaś wynudzona na filmie Antonioniego. Nuda, to wszak ludzka przypadłość, której nie powinnaś sie wstydzić.

  361. Az mi „glupio” na ateistyczny blog wstawiac, ale ze jest ciekawe, to sie przelamalem. Naukowcy zaobserwowali, sfilmowali i zinterpretowali zachowanie szympansow jako forme „kultu”…

    Zreszta sami ogladajcie i wyrabiajcie sobie wlasne zdanie:

    http://metro.co.uk/2016/03/05/mysterious-chimpanzee-behaviour-could-show-that-chimps-believe-in-god-5735134/

  362. To co oglada sie to jest forma zrytualizowanego zachowania powtarzanego przez rozne osobniki w tym samym miejscu, w identyczny niemal sposob. I ot wlasnie kojazone jest z „kultem”.

  363. A dla rownowagi ducha i umyslu, cos z najnowoczesniejszej technologii lotniczej, czyli sterowce wracaja …

    https://uk.news.yahoo.com/video/worlds-largest-aircraft-prepares-lift-122006322.html

  364. Tytulem rozszerzenia i wzbogacenia „kultu rozdartego drzewa” kilka wiecej scenek, ktorych nie ma w pierwszym zlinkowanym materiale i calkiem sensowny tekst do tego, ktory daje do pomslenia, przy niedizeli, gdy tylu naszych rodakow gna do kosciolow…

    http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-3475816/Is-proof-chimps-believe-God-Scientists-baffled-footage-primates-throwing-rocks-building-shrines-sacred-tree-no-reason.html

  365. mag
    6 marca o godz. 13:42

    Jako wezwany Motyl Emanuel powiem niedużo. ale coś powiem.
    Mnie się akurat „Czerwona pustynia” dosyć podobała. Owszem, ma może coś wydziwaczonego w sobie, ale trochę też z tego, co wtedy odkrywano w kinie. Jakąś osobność, alienację, inność narracji, symboliczność. Inną estetykę, zabawę z prowadzeniem kamery i logiką filmu.
    W głębsze dywagacje się teraz nie wdam, bo ostatni raz film oglądałem na tyle dawno, że nieco mi się zatarł w pamięci szczegółowej. Przywołuję wrażenia.
    Wajdę lubię, ale głównie wczesnego. Bardzo mi się podoba jego „Pokolenie”, oczywiście też „Kanał”. „Niewinni czarodzieje”, „wszystko na sprzedaż”, „Przekładaniec” (za wariactwo !), „Polowanie na muchy”, „Człowieka z marmuru”.
    Mam ambiwalentny stosunek do tryptyku „marmur-żelazo-nadzieja”: elementy paradokumentu, bardziej w „marmurze”: podobają mi się. dalej – tak sobie. Zawsze mnie męczyła egzaltowana maniera gry Jandy. Fajne są obrazki Stoczni, na które zawsze mam oko.
    Zupełnie nie trawię „Katynia” Rozumiem powody powstania, ale inaczej jak w niedużych kawałkach nie mogę tego oglądać. „Pan Tadeusz”, „Ziemia obiecana” – coś mi tu nie pasuje. Nie umiem tego dobrze nazwać. Rozmach, epickość, a jednak coś nie gra. Nie te kolory, nie te obrazy, coś mi tu nie brzmi. Zadęcie? Pretensja?
    Lubię Łukaszewicza, ale męczy i śmieszy mnie jego ciągłe umieranie na suchoty, nawet psychiczne.
    W niewajdowych „Nocach i dniach” też umierał, rzucał się, miał wzmożenia i porzucał. Tak a propos aktora.
    Fakt, jakiś szkolno-lekturowaty się Wajda później zrobił.

    Wielcy, z wiekiem, w ogóle mają chyba wspólny trynd, do jakiegoś słabnięcia swobody, odwagi, inności. Dopadło to i Kawalerowicza, Kutza i jeszcze innych.
    Zanussi-Zanudzi, to w ogóle osobna specjalność w nudzie polskiego kina.

    Chyba się, z grubsza zgadzam co do Wajdy z Zyziem Kałużyńskim: dobrze, a dalej, coraz słabiej.
    A całkiem – co do Zanudziego.
    Nie wiem, czy pamiętacie, ale swego czasu Zanudzi, przez kilka lat, pisał felietony w „Polityce”, To była makabra., Pustki umysłowej, degrengolady mentalnej połączonej z nachalną autopromocją siebie, czyli niczego. Już chciałem przez Zanudziego w ogóle rzucić „Politykę” w diabły. Tak mi ją spaskudził sobą.

  366. lonefather
    6 marca o godz. 14:41

    szympans wierzący w bozie, dowiódłby kilku rzeczy:
    a. szympmans jest człowiekiem.
    b. człowiek jest szympansem.
    c. szympans wierzy w Jezusa i jego tatusia.Inna bozia bowiem nie istnieje.
    d. szympans słyszał o Jezusku. A jak słyszał, to skądś.
    e. Szympans poznał objawienie. Które jest Jedyne, Pełne, Prawdziwe, i innego nie będzie.
    f. następuje konkurencja objawień, albo jest to objawienie tożsame z objawieniem katolickim.
    g. szympans jest katolikiem, lub
    h. szympans wierzy w prawidłowego bozię, a człowiek w nieprawidłowego.
    i. szympans mówi zgodnie z wewnętrzną prawdą czucia: „boże, choć cię nie pojmuje, jednak nad wszystko miłuję”. Człowiekowi to się nie udaje.
    j. szympans, jako prawidłowo wierzący, może mieć prawidłowy „dowód na istnienie bozi”.
    k.jeśli prawdziwe są pkty h, i, szympans jest królem stworzenia, a człowiek ma mu służyć. Szympans jest uprawniony do robienia kotletow z człowieka.
    l. obaj mają nierówno pod sufitem.
    m. Ament.
    n. a teraz przekażmy sobie (człowiek i szympans) znak pokoju. Zawiążemy sojusz przeciw światowemu żydostwu, masonom, iluminatom, komunistom, żydom, cyganom, dżenderowcom, wyznawcom kultury śmierci, naukowcom, kobietom dzieciom, czarnuchom, pedałom, zbieraczom puszek po piwie, wegetarianom, rowerzystom i wszystkim ludziom dobrej woli.

  367. @Tanaka…

    Jest dokładnie tak, jak piszesz. Z tym niuansem, że mi akurat „Ziemia Obiecana” imponuje swoją symbolizmem i narracją (wolę wersję serialową, niż kinową). Podobnie, jak „Popioły”… „Popiół i diament” – uwielbiam, za jego wieloznaczność (niekoniecznie tą związaną z wymową polityczną) , która jest mi bardzo bliska… Wiadomego tryptyku nie znoszę – wizja nudzenia się na „nadziei” była na tyle skuteczna, że definitywnie odpuściłem sobie ten film… Z tych mniej znanych i szanowanych bardzo lubię „Panny z Wilka”, „Kronikę wypadków miłosnych” i „Dantona”.

  368. Tanaka
    Jasne, że „Czerwona pustynia” i filmy z Moniką Vitti miały swoją poetykę i „antonioniowskie klimaty”. Podobały mi się we wczesnym młodzie, trochę snobistycznie. Inaczej odbieram je po latach.
    Zauważ, że jego ostatni obraz Antonioniego z 1995 roku był „normalny”, w sensie dość konwencjonalny.
    Swoją drogą, jeśli film dzieje się jakby wszędzie i nigdzie, to jest egzystencjalny i uniwersalny, a osadzony w konkretnych realiach – już nie. Tak rozumiem uwagi @Kochana na temat kina.
    Jeśli chodzi akurat o włoską kinematografię, to dla mnie mistrzem jest Fellini, który maniakalnie wracał do miejsc swojego dzieciństwa i młodości.
    A co do Wajdy przyznaję, że wcześniejszy – lepszy, ale żeby go ściągać do poziomu filmowca od lektur szkolnych, jak chce @ Kochan, to się absolutnie nie zgadzam.
    „Ziemia obiecana, „Panny z wilka”, „Brzezina”, „Wesele” (poniekąd adaptacje) to kawał świetnego kina. Do dobrych jego filmów zaliczam, nie ja jedna, też „Kanał” i „Dyrygenta”, a z tzw. tryptyku jednak „Człowieka z marmuru” (mimo dość, a może właśnie dlatego – irytującej Jandy).
    Zanudzi jest szalenie konsekwentny w staczaniu się po równi pochyłej jako reżyser. Jego felietony, na szczęście dość szybko ukrócone w Polityce były koszmarnie nudne.
    I tym sposobem przechodzę do pojęcia nudy użytego przez
    @ Rafala Kochana
    przeciwko mnie jako osobie marnego intelektu, skoro zdarza mi się nudzić, bo to brzydka przypadłość.
    Ja uważam wprost przeciwnie, to cenna cecha, która nierzadko pozwala rozpoznać/odróżnić „pazotkę” na jakimś dziele niekoniecznie wybitnym od dzieła weryfikowalnego nawet po latach, niezależnie od mody, która przemija.

  369. Tanaka
    6 marca o godz. 14:57

    A tam. Jak na razie zaden „na tace” nie zbiera bananow za posrednictwo, wszystkie sobie skacza na to drzewo rowniasto i rownie rowniasto w nie stukaja i pukaja. A drzewo im echem przytlumionym odpowiada. Czego o ludziach powiedziec sie nie da. O ludziach da sie za to powiedziec, ze od strony biologicznej sa trzecim szympansem, co niestety jest chyba obrazliwe dla szympansow i bonobo zarazem.

  370. Pardą: mialo być „pazłotkę”.

  371. mag
    6 marca o godz. 15:34

    Przecież napisałem, że „nuda” to ludzka przypadłość, a skoro tak, to mnie również ona dotyczy (o czym wspomniałem w poprzednim komentarzu)… no chyba że przyjmiemy, że ja nie jestem człowiekiem…
    Poza tym, nigdzie nie pisałem o egzystencjalizmie, tylko o uniwersalizmie w sztuce.

    Przecież to oczywiste, że jeśli twórca wyraźnie osadza fabułę swego filmu w konkretnych realiach historycznych, to trudniej mu będzie osiągnąć efekt uniwersalizmu. „Trudniej” – nie oznacza, że ma być taki chwyt pozbawiony szansy sukcesu. W przypadku Wajdy jest bardzo mało takich filmów, w których specyfika historyczna naszego kraju wykracza poza ten nawias hermetyzmu… Udawało mu się to osiągnąć właśnie mniej więcej w latach 1960-1990, i właśnie wtedy, gdy jego niektóre filmy osiągały sukcesy zagranicą. I nie było to podyktowane li tylko polityczną wymową jego filmów, ale głównie z tego powodu, że miały w sobie właśnie uniwersalne pierwiastki.

    Co do twojego „snobizmu”. Myślę, że nie minął ci z wiekiem. I nie czuj się tym urażona – lepszy snobizm niż ignorancja.

  372. No to jeszcze jeden link. Tym razem video jest identyczne z jednym z poprzednich, za to tekst z Scientific American jest o niebo lepszy od poprzednich.

    http://www.scientificamerican.com/article/mysterious-chimpanzee-behavior-may-be-evidence-of-sacred-rituals/

  373. Fajnie się z tobą polemizuje:
    „golono – strzyżono”?! To chyba z Mickiewicza.
    Na koniec, ale założę się, że twoje musi być na wierzchu, więc jeszcze coś klikniesz, pragnę zauważyć, że
    czytanie ze zrozumieniem (co adwersarze mają do powiedzenia) ma kolosalną przyszłość.
    Pozdro

  374. Abp Jedruszewski rozkreca narodowa dyskusje

    Ob abp lodzki Jedraszewski o Adamie Michniku: „Ten czlowiek nie chcial. by nasze zycie
    po 89 roku ksztaltowalo sie wedlug tych trzech slow tworzacy wielki prgram dla Polski – Bog, Honor, Ojczyzna”
    (abp w kazaniu w katedrze lodzkiej)

    * abp-owi Jedruszewskiemu chcialbym przypomniec slowa Adama Michnika:
    „…wiem…ze jedyny sens jaki nadawac moge uporczywie swej egzystencji – to byc po tej wlasnie stronie: godnosci i odwagi, wolnosci i honoru, prawdy i sumienia”
    Czego zycze Kosciolowi polskemu i jego hierarchom.

  375. @mag
    Widzę, że zadałaś mi pytanie, na które w międzyczasie już chyba dostałaś odpowiedź. Ja tylko dodam, że z setki najwybitniejszych reżyserów światowych (nr 89 – Wajda) prawie żaden nie dożył dziewięćdziesiątki a reszta jest aktualnie sporo młodsza od Wajdy, więc trudno mówić o ich tak późnej twórczości.
    Za filmami Wajdy ogólnie nie przepadam, a ostatni, który mi się podobał, to był „Człowiek z marmuru”, potem dałem sobie spokój. Jest tyle dobrych zagranicznych filmów…

    Zanussi…
    Jedyne pozytywne skojarzenie to włoska lodówka produkowana przez szwedzki koncern w… Rumunii 😉

  376. Osobiscie o filmie

    Film odbieram na rozne sposoby. Ogladam i podziwiam.Jak ja niegdys Kurosawe, ktorego dostrzeglem u Bergmana w jego „Jungfrukällan” (Zrodlo). Jest to swiadomy odbior. Inny sposob to podswiadomy , kiedy ogladam wiele filmow i pewne rzeczy pozostaja w pamieci, jak z Bergmana „Siodma pieczec” czy tez Haneke
    „Biala wstazka” albo produkcje Malicka „Drzewo zycia”, ze tylko wymienie te trzy obrazy, ktore mocno osiadly w mojej pamieci i powracaja. A jest ich wiele.
    Charlie Chaplin i bracia Marx, Fellini – zachwycaja mnie do dzisiaj. Narracja i styl u Tarkowskiego w „Andreju Rublowie”.
    To jest suma przezyc filmowych, w ktorych trudno mi dostrzec jakikolwiek osobisty plan recepcji. To jest m a g i a sztuki filmowej, ktorej rezyser jest akuszerem.
    I bez watpienia Szanowny Jubilat Andrzej Wajda znajaduje poczesne miejsce w swiatowej kinamatografii obok Bergmana, Kurosawy,Felliniego, Tarkowskiego i wielu wielu innych.

  377. @mag

    dziekuje przepieknie za tekst o Jubilacie

  378. Rafał KOCHAN
    6 marca o godz. 15:05

    Paradoksalnie, gdy Wałęsa jst znowu opluwany, w filmie Wajdy można wypatrzeć to, co pozwala lepiej zrozumieć, tym, co mają w tym jakieś trudności, jak trudna była życiowa rola Wałęsy, jak niemożliwe do uniknięcia dwuznaczności i słabości.
    Pomimo, że film nie jest dziełem wielkiego formatu, ma w sobie za dużo publicystyki, to jego obejrzenie zachęca do rekapitulacji różnych wyobrażeń.

    „Popiół i diament” to świetna rzecz. Genialna rola Zbyszka Cybulskiego,oraz świetna – jego gdańskiego przyjaciela – Bogumiła Kobieli. Ta rola Zbyszka spina mi się z jego drugą i trzecią rolą, w filmie „Salto” i „Do widzenia, do jutra”. Coś proroczego, razem. Co do roli Cybulskiego, jego wpływu na kino i ludzi, jego końca i życia pośmiertnego, w polskiej kulturze.

  379. mag
    6 marca o godz. 15:34

    Dajesz mi impuls, by Antonioniego, po jakimś czasie, znowu obejrzeć.
    Z Wajdą i lekturami to jest mniej więcej tak, że gonienie dzieciaków szkolnych do kina, nieraz chyba zamiast czytania lektury, a następnie pisanie wypracowań z obrazu, zwykle niedobrze na odbiór obrazu wpływa. Stara zasada – spęd i przymus.
    Zupełnie już poszkolny, ale ze szkolnym dzieckiem, z wkurzeniem obserwowałem belfrowską falangę przymusu masowego słania dzieciaków „na Pana Tadeusza Wajdę”.
    Takie odium potrafi zostać na lata i działać.
    Faktem też jest, że Wajda dużo lektur nafilmował. Nawet „Katyń” to lektura , mimo, że nie oparta na dziele literackim. Ale namolnie temat szkolnie i państwowo mielony, do imentu. Swoista nadlektura.

    Fellini to coś absolutnie niezwykłego. Jego wyobraźnia,język, plastyka, śpiewność, szczodrość, niemal wręcz szaloność, konieczna i najlepsza jako narzędzie wnikania w nas, po psychoanalityczną głębię, nie ma sobie równych. Felliniego nie da się nie kochać. Mówi nam, jakimi jesteśmy dziećmi i jak nie przestajemy być. Mówi nawet bardziej do naszej podświadomości.
    A i Felliniego nie da się w każdym momencie z równą fascynacją oglądać. Na szczęście, upewniamy się przez to, że nie jesteśmy automatami.

  380. lonefather
    6 marca o godz. 15:44

    No jak a tam, jak nie a tam.
    Niezbieranie na tacę, to pikuś.
    To sprawa pt. „cobygdyby”.
    Wyobraź sobie jaki potencjał sporu i „intelektualnej”krytyki ze strony kk kryje się za taką możliwością. Nie tylko kabaret, ale w ogóle festiwal bęcwalstwa bez granic. Jakaż karykaturalność rzeczy: biskup szympansem niebieskiej książeczki.

  381. ozzy
    6 marca o godz. 16:25

    Jak by biskup miał co po ludzku powiedzieć,wylazłby z niego szympans.

  382. Tanaka
    Ja mam pralkę Zanussi. Jest OK.
    Oglądałam „Człowieka z nadziei” i nie uważam, że to laurka, choć zgadzam się z Tobą, że nie jest to film wielkiego formatu.
    „Człowiek z żelaza” ma wszystkie wady filmu robionego w pośpiechu, na efekt, podczas „karnawału Solidarności”, stąd i nagroda w Cannes o wymiarze bardziej politycznym niż artystycznym.
    Natomiast Oscar za całokształt jak najbardziej się Wajdzie należał (podobnie jak mojemu uwielbianemu Felliniemu)
    A w ogóle w filmach Wajdy znać oko niedoszłego malarza (zaczął wszak od ASP), stąd piękne klimatyczne obrazy na ekranie, no i bardzo osobiste, mnie akurat bliskie, spojrzenie empatycznego świadka historii najnowszej w kolejnych filmach, mniej czy bardziej wybitnych od „Pokolenia”, „Popiołu i diamentu”, „Do widzenia, do jutra” zaczynając.

  383. Tanaka
    To piękne klimatyczne obrazowanie jest u Wajdy nieraz na pograniczu kiczu, ale wydaje mi, ze z premedytacją użytego, czyli jakby w cudzysłowie („Lotna”, „Kronika wypadków miłosnych”).
    Ktoś tu wspomniał o „Salcie” (to była chyba ostatnia rola Cybulskiego i proroczy, tragiczny skok z pociągu) ale ten film nakręcił Konwicki, jeśli dobrze pamiętam.

  384. Tobermory
    6 marca o godz. 16:49

    Z Zanussiego (a raczej jego ostatnich, irracjonalnych przemian) można i należy się nabijać, jak również z jego ostatnich, pełnych siermięgi filmów, ale przecież nie powiesz mi, że „Barwy Ochronne” czy „Struktura Kryształu” są kiepskimi filmami? Przecież jego filmy z lat 70. to szczyt dobrego kina!

  385. @Rafał KOCHAN
    6 marca o godz. 19:00
    OK, wtedy mi się podobały. Szczerze jednak przyznam, że dziś pamiętam tylko tytuły 🙁
    W przeciwieństwie do filmów, które wtedy oglądałem na Konfrontacjach…
    Przedwczorajszej nocy wciągnąłem sobie „Łowców jeleni”, też z tamtego czasu. W towarzystwie osoby młodszej od tego filmu o 7 lat. Nie zasnęła.

  386. Tobermory
    6 marca o godz. 19:08

    Bo „Łowca Jeleni” jest genialny. Obejrzałem go chyba z 7 razy dotychczas. Absolutna pierwsza „10” filmów wszech czasów.

  387. @Rafał KOCHAN
    6 marca o godz. 19:11
    Ja może ze 3-4. Mój towarzysz stwierdził na koniec: To była Meryl Streep? 😯 Takiej młodej chyba nigdy nie widział 😉
    Film też uznał za świetny.

  388. mag
    6 marca o godz. 17:54

    Ja mam inną pralkę,jest niewątpliwie lepsza niż Zanudzi.
    Nie pisałem, że film o Wałęsie jest laurką. Natomiast wejrzenie w jego los, sprzyja rozumieniu, a nie sprzyja nienawidzeniu.
    Dziś bym nie powiedział,że to wielki film. Porządny – tak. Da się lubić. Może muszę jeszcze parę razy obejrzeć, albo czas powinien zadziałać.
    Żelaźniak – tak jest – dostał nagrodę za sytuację bardziej niż za walory. Chociaż, wtedy, oczami człowieka zza kurtyny może wydawał się bardziej atrakcyjny, bo to co się działo było i zaskakujące i egzotyczne.

  389. mag

    Aaaa, jasne, Wajda sobie na Oskara zarobił. Chociaż wolałbym,gdyby dostał za film, a nie za „zasługi”.
    Co jest oskarokichowate, bo Fellini powinien był dostać Oskara za kilka filmów, a dostał „za całokształt”.
    Ale, co tam,Oskar to Oskar. Ten i tamten dostali za film,rolę, scenariusz, muzykę, efekty, ale za całokształt nie mieliby szans.

  390. Aha, bo jest ciekawie w pispaństwie:

    * opona w aucie podprezydenta trzasła z powodu rządu PO.
    * Kaczyński nadprezydent i hiperpremier „przypadkiem nie został internowany” 13 grudnia roku pamiętnego.
    14 grudnia też przypadkiem nie został internowany.
    15 grudnia też przypadkiem nie został internowany.
    16 grudnia też przypadkiem nie został internowany.
    I przez kolejne 3000 dni rządów Generała też przypadkiem nie został.
    I tak ten przypadek trwa do dziś.

    Ech, biedactwo.

  391. Przy okazji pytania (do mnie) o 90-letnich aktywnych reżyserów, padła tu podpowiedź:
    „Henry Ford a film sie nazywa „NAd zlotym Stawem”

    Mam nadzieję, że nie zostanę znowu nazwany złośliwym trollem, ale pozwolę sobie zauważyć, że reżyserem filmu „On Golden Pond” był 52-letni wówczas Mark Rydell, a grający w nim starego ojca Henry Fonda miał 76 lat. Zmarł rok później.

    Ford był John, reżyser fajnych filmów, również z Henrym Fondą (Grona gniewu) żył 79 lat.

    Henry Ford zaś produkował samochody 😉

  392. Tanaka
    O niesłusznym nieprześladowaniu i nieinternowaniu nadprezydenta, czyli pomyłce wiadomych służb za komuny wypisuje niesłychane bzdury „niezależny” dziennikarz „wsieci”, Zaremba.
    Wybacz, ale linku nie podeślę, bo szkoda czasu i atłasu.

  393. Tobermory
    Też nie chciałam być złośliwa, więc nie skomentowałam rewelacji o 90-letnim reżyserze filmu „Nad złotym stawem”.
    W rolach głównych faktycznie wystąpili dość wiekowi, ale nie aż tak, Henry Fonda i Katherine Hepburn.

  394. @mag
    6 marca o godz. 20:06
    Ja wcale nie chciałem być złośliwy, ale wiem, że mogę za takiego zostać uznany, i to nie tylko przez autora przytoczonego wtrętu.
    Skoro i ty uważasz prostowanie fałszywych informacji za złośliwość („Też nie chciałam być złośliwa, więc nie skomentowałam”) to wcale mnie nie dziwią ataki osoby mniej zrównoważonej.
    Prawdziwy Polak widać musi przyjmować rzeczowe uwagi jako napaść osobistą i dyshonor wymagający pomszczenia 🙄

  395. Gdy sobie tak podumałem, to przypomniałem sobie o portugalskim reżyserze, Manoelu de Oliveirze (zmarł rok temu), który mając nawet 105 lat nie przestał tworzyć filmów. Ja widziałem tylko jego dwa, świetne skądinąd filmy: „Klasztor” (z Malkovichem i Deneuve w rolach głównych) i „Ruchome Słowa” (chyba jeszcze lepszy od pierwszego).

  396. mag
    6 marca o godz. 20:00

    Biskup, arcy, Jędraszewski, spluwa na homilii, na Adama Michnika.
    Prof Głowiński,językoznnawca, mówi o skłamanym języku władzy autorytarnej.Prof Zoll mówi o zachowaniach przeciwprawnych z czasów rodzenia się III Rzeszy.

    Stawiam na to, że piskatojęzyk nie zawiera już żadnego znaczenia słów,które są w słownikach języka polskiego. Co słowo,termin,pojęcie,musi być odwrotnością słownika i banalnej, długiej w czasie praktyki porozumiewania się.

    To się odbija na mózgach.To się musi odbić na szkole.Metajęzyk, nowomowa, nabierająca mocy władzy,urzędu, podprezydenckiej opony i nadpremierowskiego zamachu. Będzie matura z religii i newspeak, którym będą słusznie operować egzaminatorzy maturalni: obcięcie punktacji za nowomowę maturalną będzie skutkować obcięciem egzaminatora. „Przypadkowo nieobcięci”szybko się nauczą,jak należy prawidłowo nowomowę rozumieć i oceniać.
    Polonistyka uniwersytecka będzie gadać nowomową i nowomówców wypuszczać w świat „dziennikarstwa niepokornego” i biskupstwa prawidłowego.

    Słusznie mówił wieszcz i słusznie mówi kleszcz: Chińcyki tsymajom siem mocno.
    Dla lepszego zrozumienia Polaka przez Polaka, będą się musieli nauczyć chińszczyzny.

  397. na niedzielny wieczor
    ________________________

    🙂 SILVANA IMAM
    nowa gwiazda szwedzkiego rap…she is so gay…*power pussy*…HBTQ.
    https://www.youtube.com/watch?v=pL-nXLHFDak

  398. *
    Manoela de Oliveiry znam tylko jeden film: „Belle Toujours” z Michelem Piccoli i Bulle Ogier, czyli dalsza czesc (bardzo swobodna wersja) Buñuela „Pieknosc dnia” ( z filmowa Séverine)

  399. Tobermory
    6 marca, g.22:20
    Może niezręcznie się wyraziłam o tej rzekomej złośliwości, podczas gdy po prostu sprostowałeś co trzeba, a ja dopiero po Tobie dołożyłam swoje 3 grosze.
    Po prostu nie chciałam robić przykrości @lonefatherowi, którego lubię. Dlatego pominęłam milczeniem jego rewelacje w nadziei, że ktoś inny wyjaśni „jak to ze lnem było”.

  400. @ozzy
    6 marca o godz. 20:57

    Z „Belle de Jour” wiąże się zabawne wspomnienie z pewnego zimowiska w Tatrach.
    Wyobraź sobie sporą izbę w góralskiej chacie w Kościelisku, gdzie na drewnianym podwyższeniu jest miejsce do spania pokotem dla ca 20 osób. W chacie zebrało się towarzystwo z Klubu Wysokogórskiego. Jeden ze starszych kolegów musi zabrać ze sobą dwóch synków w wieku 6-8 lat. Wieczorem starsi koledzy wybierają się do Zakopanego, mnie jako młodszemu przypada pilnowanie ognia w piecu i tych dwóch małoletnich. W izbie zostaje też kilku kolegów w śpiworach, zmęczonych po wyprawie.
    Dzieciaki nie chcą zasnąć, choć wydobywam z mroków pamięci jakieś stare bajki. Nie dosyć, że znają je lepiej ode mnie, to jeszcze w innej wersji, więc stale korygują moją, niesłuszną ich zdaniem.
    W końcu postanawiam opowiedzieć im coś, czego na pewno nie znają, a więc film, który niedawno oglądałem.
    – Była sobie jedna, bardzo piękna pani. Miała męża, którego lubiła, ale nie chciała z nim spać w jednym łóżku. Ten pan miał przyjaciela, który opowiedział pani o pewnym domu w Paryżu…
    Po 5 minutach stwierdziłem, że dzieciaki śpią w najlepsze, ucichłem zatem…
    A wtedy ze śpiworów pod przeciwległą ścianą rozległo się natarczywe:
    – Dalej, opowiadaj dalej!

  401. tanaka
    g.20:31
    Przeraża mnie metajęzyk PIS, konsekwentnie rozwijany, wespół z kk, ku ogłupieniu ludu polskiego i trzymaniu go w ryzach.
    Nawet słowa najświętsze, jak ojczyzna, (co na twych wargach) zostały oderwane od swoich desygnatów, a ich używanie przez lud pisowski jest tych słów absolutną deprecjacją, z czego ów lud może nawet nie całkiem zdaje sobie sprawę.
    Widać to choćby po komentarzach w necie, zakładając że nie wszyscy przecież są płatnymi trollami PIS.
    Piskatojęzyk pleni się jak złowrogi barszcz ogrodowy, porażając coraz liczniejsze głowy.
    Dlatego popieram KOD, który m.in. przypomina, co to jest patriotyzm patriotyzm, co oznaczają słowa „my naród”, wolność słowa, a nie słowna samowola itd. itp.

  402. sądzę, że Zaremba dorabia legendę Kaczyńskiemu. taki wspaniały polityk, strateg, niemal polski Napoleon, a tu bez konspiracyjno-więziennej przeszłości
    No przecież to jasne, że przypadkowo nie aresztowano Jarka.
    Oficer odpowiedzialny za zatrzymanie Kaczyńskiego nie wiedział, że KAczyńskich jest dwóch! (może nie oglądał „o dwoch takich….)
    Mając już Lecha w areszcie oficer ( lub inny odpowiedzialny)uznał sprawę za odfajkowaną…i tak biedny Jaruś PRZYPADKIEM uniknął losu swojego brata. To niedopatrzenie należy wreszcie uzupełnić, ci niniejszym czyni Piotr Zaremba
    oraz postawić pytanie dlaczego dzieci nie znają filmu o Jacku i Placku, skutkiem czego potem w dorosłym życiu zapominają o drugim bliźniaku w ważnej dla ludzkości sytuacji

  403. To może by go tak troszkę post factum internować?
    Sprawa do nadrobienia.
    A w TV transmisje i dokudrama.
    Z głosowaniem po paru miesiącach – wypuścić czy nie?

  404. Słyszałam, że w Polsce ma być ogłoszony jednodniowy stan wojenny właśnie po to, żeby Jarka internować…a potem oczywiście zwolnić…z odpowiednio spreparowana kartą kombatanta

  405. Tobermory
    Nie oglądałam w TV żadnych transmisji, więc i „dokudramy” też nie.
    Czy w tym skrócie chodzi o dramatyczny dokument z domniemywanego zamachu na PAD-a?
    Może niech on już zostanie na tych nartach, a jak u nas śniegu zabraknie, niech jedzie w Alpy i nie wraca.
    Obejrzałam jednak w TVP pierwszy odcinek „Bodo”.
    Podobał mi się. Zdecydowanie.

  406. No właśnie chciałam rzec żeby Kaczyńskiego teraz internować ale Tobermory mnie uprzedził. SB niedopatrzenie HA HA HA HA

    A Bodo mi uciekł, zapomniałam i żałuję.

    ***
    Nie mogę już znieść tego pisowskiego hejtu w internecie.

  407. nieoficjalnie mamy nową panią senator. Nazwisko powszechnie znane, głosy liczył PIS

  408. Rafał KOCHAN (9:52)

    „Więc czyja to jest wina, że jakaś partia wygrywa w takim a nie innym stosunku wybory? Ordynacji czy pozostałych partii? A brak konkurencji dla PISu z czego wynika? Z ordynacji wyborczej?”

    To ze ‚jakas’ partia zameldowala sie na wyborczej mecie pierwsza, zdobywajac 37% oddanych glosow, bylo ‚wina’ wyborcow zmeczonych czy zniesmaczonych dwoma kadencjami rzadow innej partii. W demokracjach juz tak jest, ze po 8 latach rzadow jednego obozu/koalicji wyborcy dostaja swierzbu pn. ‚gonic drani od koryta’. Jesli sie chcesz upierac przy sloganie kaczym: ‚wina Tuska’, powtarzanym od 2007-go roku, prosze bardzo. Wychodzi na jedno. Rzadko w dojrzalych demokracjach sie zdarza, zeby wyborcy pozwalali na rzady 3, 4 czy wiecej kadencyjne tych samych drani. Bo z draniami mamy do czynienia, po zbyt dlugim okresie przy zlobie, to wiekszosc ludzi wie. I odpowiednio glosuje.

    Natomiast to, ze ‚jakas’ partia zdobyla 51 % mandatow, uzyskawszy tylko 37 % oddanych glosow, to juz wyraźnie sprawa zlej ordynacji wyborczej. Pozostale partie zawinily jednakze rowniez. One bowiem pozwolily, wczesniej, na wprowadzenie tej bardzo zlej ordynacji wyborczej w zycie. Mimo iz bylo od poczatku jasnym, iz wiekszosc krajow w swiecie stara sie unikac zbyt wysokich progow wyrorczych. Polaczonych z najgorsza jaka moze byc metoda przeliczania glosow oddanych w wyborach na ilosc zdobytych mandatow. Mowimy o metodzie D’Hondta. Tej ktoras wlulal swojemu krajowi Kaczynski Jaroslaw. Przy pomocy poslow oslow z innych partii. Nie zdajacych sobie sprawy z tego, co Genialny Strateg knuje.

    Taki glos przytoczmy:

    Dariusz (16 maja 2015 at 16:07)
    „Nie ma ordynacji wyborczej bez wad. Ordynacja z 5% progiem wyborczym , małymi okręgami wyborczymi i metodą D’Hondta jest społecznie niereprezentatywna. Ordynacja bez progu wyborczego , dużymi okręgami wyborczymi i metodą Sainte-Lague jest znacznie sprawiedliwsza. Znacznie łatwiej można przewietrzyć parlament. Dzięki temu zwiększyła by się frekwencja , a część ludzi głosujących na popis (z braku alternatywy lub strachu przed zmarnowaniem swojego głosu) zagłosowała by na inne projekty polityczne.”

    Brak konkurencji dla PiS-u wynika z faktu, iz to tylko ta partia ma zelazny, dosc duzy bo ponad 30%, elektorat, od wielu juz lat. Jest to elektorat zgrupowany glownie wokol Radia MaRyja. Ale tylko. Zadna inna partia nie ma tak stalego, tak przewidywalnego elektoratu

  409. Orteq
    7 marca o godz. 4:39

    Dlaczego zakładasz, że ci co nie poszli do wyborów, nie głosowaliby na PIS, gdyby w efekcie musieli zagłosować?

  410. Rafał,
    Orteq ma rację, choć może odrzuciłabym to planowanie Kaczyńskiego kiedy przyjmowano taką a nie inna ordynację – prędzej chodziłoby o uwalenie „komunistów” i przepchanie swoich. Oni się wtedy bali PZPRu i chcieli zapobiec ewentualnemu zwycięstwu. Stąd ten dziko – wielopartyjny pierwszy sejm i wprowadzenie progów wyborczych. Ale mogę się oczywiście mylić, nie było mnie już.

  411. Ewa-Joanna
    7 marca o godz. 6:32

    Ale każdy rozsądny wie, że obecna ordynacja wyborcza jest niedoskonała i nie została zmieniona tylko z powodu partokracji. Przecież dla liderów partii układanie list wyborczych jest chyba jednym z najważniejszych narzędzi do dyscyplinowania swoich ludzi i wywierania presji do tworzenia jednomyślności partyjnej. Któż z takich idiotów, jak Kaczyński, chciałby się pozbywać takiego narzędzia?
    W takiej sytuacji dyskusja nad inną ordynacją mija się z celowością. W debatach publicznych politolodzy-teoretycy oraz sympatyzujący z różnymi partiami dziennikarze będą zawsze dostrzegać niedoskonałości innych ordynacji… Tak naprawdę brak jest również wystarczającej woli społecznej na dokonanie znaczących zmian w tym obszarze. Po prostu zdecydowana większość Polaków ma głęboko gdzieś ten problem, jak wiele innych. Pojawił się taki Kukiz, który zdobył popularność JOWami, ale cóż z tego, skoro nie zaoferował ludziom innej wizji państwa?

    Reasumując, ordynacja wyborcza jest jednym z elementów źle funkcjonującego państwa, ale to nie ten element decyduje o jego kształcie i istniejących w nim patologiach. Każde partie mają swoich „żelaznych” wyborców. To, że PISowi się udało zmobilizować większą część społeczeństwa świadczy o skuteczności Kaczyńskiego, jego polityki, choć może nam sie ona nie podobać. W polityce, jak w czasie wojny, nikt nie rozlicza zwycięzców i każde podjęte działania są dozwolone, dopóki przynoszą zamierzone cele.

  412. Rafal (6:01)
    E-J (6:32)

    Ja dlatego ani slowem nie wspomnialem o tych co nie poszli glosowac, ze oni nie maja nic do rzeczy z tym co ja mowie.

    Zla ordynacja wyborcza w Polsce to za wysokie progi wyborcze oraz najgprsza z mozliwych metoda przeliczania oddanych glosow na mandaty poselskie o nazwie D’Hondt. Niska frekwencja to zupelnie inna sprawa. Niewiele, tak naprawde, laczaca sie z ordynacja.

    Tylko zmiana ordynacji wyborczej moze zapobiec nastapnemu zwyciestwu PiS-u, za niecale 4 lata. Bowiem slupki wykazuja, ze na kaczystow ich zelazny elektorat bedzie glosowal tak samo jak zawsze. A to oznacza, ze one beda na mecie pierwsi. I jako tacy zdobeda prawo do przejecia glosow oddanych na te partie, ktore zostana uwalone za wysokimi progami wyborczymi. Czyli zawlaszcza kilkanascie procent glosow oddawanych na orientacje lewicowe. Choc nie tylko lewicowe.

    Meczy mnie troche ta blokada umyslowa niektorych. Niewiara w moja ocene intencji Kaczystego, narzucajacego Polsce po-styropianowej system wyborczy (E-J), tez mnie mnie meczy. Choc troche mniej.

    Bo ja zdaje sobie sprawe z faktu, iz nie kazdy sie zetknal osobiscie z PERFIDIA planow Kaczynskiego Jaroslawa. Ja z nia sie zetknalem i wiem dokladnie co mowie

  413. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 6:56

    Rafale, mówiłem, że nie pasjonuję się polityką i unikam ludzi, którzy się nią pasjonują. Zainteresowanie polityką jest m.in. stąd, że rządzący krajem i partie podsuwają gotowe tematy, więc ludzie o niespecjalnie rozbudowanym życiu wewnętrznym nie muszą się wysilać, by szukać własnych motywów i życiowych bodźców – mają podane pod sam nos. To ludzie monotematyczni. Dlatego kiedy wpadnie taki na blog ateisty i zobaczy, że ludzie paplają o ateizmie, o kinie, o książkach, o Biblii, o dupie Maryni, ma za złe, że się o pierdołach gada, a nie o jego umiłowanej polityce. W dobrze rządzonym kraju polityka nie jest interesującym tematem, w źle rządzonym – jak Polska – jest. Tyle że to temat o bardzo małej wartości, przepraszam, heurystycznej – ot, gmeranie w stereotypach: jedna pani – drugiej pani. Boć jeśli nie ma skutków poznawczych ni praktycznych, to jest takim samym zabijaniem czasu jak paplanina o światowym kapelusznictwie.

    Po tym wstępie – dosłownie dwa słowa. Może się mylę, ale coś mi się zdaje, że w swoich wypowiedziach przekazujesz taką mniej więcej myśl, że partia, która miałaby sensowny, skonstruowany nie na kolanie przez fachowców program, przygotowane kadry, i umiałaby to wszystko wyborcom pokazać, podpierając się wyliczeniami, a nie wskazywaniem na głupotę i demoralizację przeciwników, nie musiałaby zawracać sobie głowy ordynacjami, JOW-ami ni tym podobnymi głupstewkami, ponieważ wygrywałaby w podskokach z piosenką „Radość o poranku” na ustach. Jeśli się nie mylę co do takiego Twojego myślenia, to niech to będzie choćby marzenie o tym, by rozmowy o tworzącej się Polsce nie były rozmowami o jakimś kurduplu czy innym wariacie smoleńskim i ich wariactwach, ordynacjach, dupacjach, lecz rozmowami o tym, czego oczekujemy, co mają wyżej cywilizowani od nas i jak my ich lepszość możemy do siebie przeflancować, słowem – o dobrociach cywilizacji, by politycy słyszeli, czego oczekujemy i nie zajmowali się sobą. Rozmawialibyśmy głośno o obowiązkach posłów, pierdzistołków, sędziów, prokuratorów, policji, o ich roli pomocników obywateli, a nie karbowych, więziennych nadzorców. A tak to do końca świata będzie o ordynacjach.

    Największymi fachowcami od spraw Polski są zamorscy Polacy, którzy codziennych spraw bytowych Polaków nie znają – na przykład nie wiedzą, jakimi konkretami nagrabiła sobie u Polaków Platforma – więc chętnie żonglują sprawami niecodziennymi jak właściwości znanych polityków czy ordynacje-dupacje.

  414. Oddajmy jeszcze raz glos Dariuszowi:

    ‚Żeby cokolwiek zmienić to trzeba wprowadzić nową ordynację wyborczą. I to nie JOW-y jak wydalił z siebie Bul-Komorowski. JOW-y tylko umocnią obecny układ . Będzie mocniejszy fanclub Kaczyńskiego i fanclub Tuska. I dalej jedni będą przekowywać że należy kochać kaczora , a drudzy że należy go nienawidzić. Wszak to jest najważniejsza sprawa w tym kraju. W mojej ocenie należy zostawić ordynację proporcjonalną i znieść wszelakie progi wyborcze. Wtedy każdy będzie miał swoją mniejszą lub większą reprezentację w parlamencie. Co kadencję lepsze projekty będą wypierać gorsze, a parlament będzie wielobarwny w swoich poglądach i reprezentatywny. Zwiększy się przez to też frekwencja wyborcza. Będzie pojawiać się dużo projektów ustaw i na pewno jakaś część dobrych rozwiązań zostanie przyjęta. Wadą tego rozwiązania będzie większa trudność uzyskania większości w parlamencie i będą mniej stabilne rządy. Jeśli bawimy się w demokracje to jedynie w taką jej odmianę.’

    Ewentualna stabilnosc obecnego rzadu to murowana mogila dla polskiej demokracji. Wiec chocby tylko z tego powodu usilowan KOD-u potepiac nie wolno. Ale zeby nie probowac wplywac na pomylony kierunek KODowych protestow, to juz nieodpowiedzialnosc.

    Jedynie skuteczne dzialanie Komitetu Obrony Demokracji to dazenie do obalenia obecnej ordynacji wyborczej. Wymyslonej w calosci przez Genialnego Stratega. I przeglosowanej przez niekompetentny Sejm. W glosowaniach taktyczno-strategicznie rozlozonych w czasie przez Genialnego.

    Nikt z obecnych politykow polskich nie byl w stanie przeciwstawic sie knowaniom szefa PiS-u. Bo nikt nie potrafil przejrzec jego knowan

    PS. Pombucek-srojbucek. To pochodna z ordynacje-dupacje. Czy nie czas na nastepne wywieszenie zagla-szmagla?

  415. już się nie chce nawet wspominać o tym, że odpowiednie służby w filmiku zarejestrowanym przez przypadkowego (?) świadka dopatrzyły się ognia od wybuchu, który mógł pochodzić z granatnika (proszę wybaczyć, nie jestem znawcą).
    O tym,że fragment autostrady został zamknięty dla badań dopiero w sobotę – ani słowa.
    Polska bylejakość…

  416. Orteq
    7 marca o godz. 8:22
    nie da się Twojego pomysłu przeprowadzić w tym sejmie, w tym układzie sił. Przypominam sobie, ze żadna władza, która dzięki wspomnianej przez Ciebie metodzie liczenia głosów nie była dotychczas zainteresowana zmianami, a ówczesna opozycja też o tym zapominała, gdy sama wygrała wybory.

    To społeczeństwo powinno żądać zmian w ordynacji; żadne ugrupowanie nie chce zmian, nie jest zainteresowane żadnymi zmianami ani w metodach liczenia głosów, ani w obniżeniu progów wyborczych, licząc na to, że w następnych wyborach to oni dzięki tej metodzie wygrają.

    Jak to działa, dowiedzieliśmy

  417. Orteq
    7 marca o godz. 8:22

    Pojawiła się w twoich wypowiedziach aluzja do niegłosujących, chociażby we fragmencie kiedy podajesz ciągle te 18% poparcia dla PIS. Jest to czysta manipulacja z twojej strony… Raz odwołujesz się w tej statystyce do wszystkich uprawnionych do głosowania, a innym razem twierdzisz, że nie obchodzą cię niegłosujący. Więc, albo przyjmij do swoich założeń takie wyniki, jakie były faktycznie, czyli przy 50% frekwencji; albo nie podawaj stanu 18%, tylko taki procent, który obliczyłbyś np. na podstawie innych dostępnych statystyk powyborczych (np. jak rozkładały się sympatie do poszczególnych partii wśród niebiorących udziału w wyborach).

    Poza tym, dlaczego ciebie to boli, że jakaś partia może rządzić niepodzielnie? Przecież demokracja ma to do siebie, że daje się wybór każdemu obywatelowi, w jaki sposób chciałby, by realizowano jego oczekiwania. Jeśli np. ze 100 partii 99% narodu wybrała jedną do rządzenia, to wówczas mielibyśmy demokrację, czy nie?

  418. pombocek
    7 marca o godz. 8:33

    Pełna zgoda. Wśród tych znajomych, których mam spoza Polski jest wręcz tak, że podejmowane w rozmowach tematy polityczne są traktowane, jako objaw nieprzyzwoitości… Tak, jakby wśród katolibańskiego pospólstwa ktoś nagle gadał o swoich preferencjach seksualnych…

    A co do polityków vs. ordynacje wyborcze. Tak, dokładnie zrozumiałeś moje intencje. Wiem, że na obecnym etapie jest to mrzonka, ale przecież zgodzisz się chyba, że należy poprawiać siebie i nasz świat (nawet w teorii i w prowadzonych rozmowach), a nie gnuśnieć w bylejakości?

  419. poszło bez zakończenia

    jak to działa w praktyce, dowiedzieliśmy sie przy ostatnich wyborach. Wystarczyło by tylko obniżenie progów wyborczych, żeby Sejm wzbogacił się o nowe ugrupowania. Przewietrzyłoby to nasz parlament, nie byłby także efektu, w którym 19 % głosów daje taka siłę zwycięzcom.

    Mam nadzieję, że w tej sprawie w referendum „o zmianę ordynacji wyborczej ” mogłoby być więcej głosujących. Musiałoby to być jednakże wsparte szeroką kampanią przed referendum, wyjaśniającą różnice pomiędzy metodami, także z przykładami z poprzednich wyborów.

  420. Konstancja
    7 marca o godz. 10:06

    Pragnę Ci przypomnieć, że już przerabialiśmy tzw. pluralizm polityczny w parlamencie, kiedy rozdrobnienie partyjne było tak wielkie, że rządy padały jak muchy, bo traciły swoją moc sprawczą. Musiały wikłać się w jakieś mezalianse polityczne, w których każda partia grała na siebie, co prowadziło prędzej czy później do paraliżu rządzących. Czy wtedy była demokracja? Moim zdaniem – bardzo wątpliwa, bo co to za demokracja, w której ekipa rządząca nie realizuje postulatów swoich wyborców, tylko musi wchodzić w układziki z koalicjantami, których programy wyborcze oraz polityczne zachciewajki bardzo często były w sprzeczności z programem wyborczym zwycięskiej partii?

  421. @Konstancja
    7 marca o godz. 8:46
    Zamach na A4
    Sceptycy powątpiewają w ten granatnik, bo uszkodzeniu uległo tylne koło, a tymczasem strzał w przednie przyniósłby znacznie dramatyczniejsze skutki.
    Zwolennicy tłumaczą zaś, że granatnik był wycelowany w przednie koło, ale kto mógł przewidzieć, że limuzyna prezydencka przekroczy dozwoloną prędkość „autostradową” 🙄

    Ja nie przekroczyłem wczoraj żadnej prędkości, wręcz przeciwnie, starałem się jak najwolniej i najdłużej delektować powietrzem (-5°C) i dziewiczą bielą…

    Pierwszym być
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/March2016?authkey=Gv1sRgCPyD6c6cjuadwQE#slideshow/6259231871187673698

    @NeferNefer
    Co ty na to?

  422. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 10:03

    To się rozumiemy, Rafale. Podobnie żyję w tych sprawach z głową w chmurach, ale weź nie żyj, jak publiczne rozmowy są zdominowane przez narzucaną w mediach maglowo-polityczną tematykę, którą można międlić bez końca, bez celu i bez sensu. Kiedy brakuje politycznej kultury, sposób wybierania nie ma znaczenia. Kiedy ta kultura jest, sposób wybierania tym bardziej nie ma znaczenia. Dzika Polska będzie się dorabiać kultury przez pokolenia, więc trzeba myśleć i gadać o tym jak się jej dorabiać, a nie o tym, co będzie, kiedy Kubuś Puchatek zajmie miejsce Prosiaczka, którego wykopie Gąska Balbinka.

  423. Tobermory
    7 marca o godz. 10:17

    Tobermorku, nienawidzę zimy, ale weź nienawidź takiego cuda. Szapka…kurrr!…gdzie moja szapka?! Czort z nią, kłaniam Ci się bez szapki.

  424. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 10:12
    tak, znam te relacje. Ale wówczas nikt nie myślał o progach wyborczych; te ustanowiono później.
    Gdyby progi były NIECO niższe (zamiast 5 i 8 % mogłoby być 3,5 oraz 5,5)moglibyśmy dziś mieć inną sytuację w Sejmie i senacie.

    I choć dobrze jest, gdy jedno ugrupowanie dzierży władzę w Sejmie,a nawet w Senacie, to już szkoda, że prezydent jest tylko notariuszem.
    W przypadku PIS to sie nie sprawdza; prawdopodobieństwo, ze sprawdziłoby się w przypadku rządów innych ugrupowań (pomijam fakt, ze żadne z dzisiejszych nie ma tak twardego elektoratu) też jest mało optymistyczne.
    Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie…

  425. Konstancja
    7 marca o godz. 10:47

    „Gdyby progi były NIECO niższe”

    I naprawdę byłabyś szczęśliwa, gdyby w naszym parlamencie byłoby wiecej partii prawicowych, np. z Markiem Jurkiem, Bosakiem, korwinistami i innymi faszyzującymi oszołomami na czele?

  426. @pombocek
    7 marca o godz. 10:36
    Z każdej pory roku można wydobyć jakieś plusy dodatnie, nawet gdy w nosku krzepnie i paluszki czucie tracą na taki ziąb 😉

    Progi wyborcze w różnych krajach
    „https://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C3%B3g_wyborczy

  427. To ja też pomiędlę bez celu, bez końca, bez sensu i napiszę jeszcze raz: bez świeckiego państwa i społeczeństwa obywatelskiego, nie może być mowy o jakiejkolwiek demokracji.
    Mogę się założyć, że jeśli hasłem KOD-u, będzie : Chcemy świeckiego państwa – to na manifestację przyjdzie parę osób, które nie będą wiedziały o co chodzi.
    Taka jest Polska.

  428. @Tobermory
    7 marca o godz. 10:17

    Ooooo, ale zazdraszczam. Jak to mówią „rub it in” jak ja tu przy biurku siedzę. Nawet w Ardenach coś spadło i kombinuję jak tu w przyszłą sobotę pojechać bo może nie zdąży się stopić. Fantastyczne widoki na Twoich zdjęciach, jak marzenie. I ten idealny ślad, jakbym mogła to bym weszła do zdjęcia. Będę się teraz maślanym wzrokiem wgapiać. Mogę sobie tapetę z tego zrobić?

  429. mag
    6 marca o godz. 22:02

    Teraz doświadczamy tego na żywca, ale przecież „od tysiąca chrześcijańskich lat” było tak czynione. Ten język kłamstwa „jedynej prawdy”, „prawdziwej prawdy”, przeciwświętej „świętości”, wykluczającej i zawłaszczającej „słuszności” od tak dawna siedzi w ludziach, że uważają go za tlen, bez którego żyć się nie da.
    Tyle, że ów metajęzyk strasznie dawno trafił do słowników. Jest więc językiem uprawnionym, bezrefleksyjnie akceptowanym i innego prawie nie ma.
    Obecna zamiana jednego języka na inny, na kolejną nowomowę dzieje się na naszych uszach, oczach i rozumach, a mając w głowach środki ostrzegawcze, zauważamy, jak ten metajęzyk jest tworzony i wpuszczany do obiegu mentalnego.
    Każda dyktatura, jeśli chce być skuteczna, musi wyprodukować taki język. Bez języka nie ma świadomej myśli. Oszukany nośnik myśli daje skutek w postaci wytwarzania nie własnych myśli, a glei zaprojektowanej przez twórcę metajęzyka.
    Osoba posiadająca niewłasne myśli jest niewolnikiem u tego, co myślą rządzi. Niewola myśli jest też niewolą ciała.
    Niewolnictwo w pełnym znaczeniu.

  430. Nie mogłem się powstrzymać. Fajny artykuł na ONET o polskim donosicielstwie w czasie II WŚ.
    http://historia.wp.pl/title,Polacy-masowo-donosili-do-gestapo,wid,18195389,wiadomosc.html?ticaid=1169bc

    Czyż nie jest to urocze?

    „Zawiadamiam niniejszym Najwyższą Władzę, że uczęszczają na zabronione komplety (nazwiska i adresy). Wyrażają się bardzo obraźliwie o wszystkich Władzach Trzeciej Rzeszy, pozatęm czytają często tajne gazetki i rozsiewają kłamliwe wiadomości, uwłaczając w tym czci Najjaśniejszego Władcy. Żądamy ukarania ich Najwyższa Władzo. Heil Furher! P.S. Prosimy o szybkie dziłania Sprawiedliwości”, podpisano „Lojalni Obywatele”.

    Albo to:

    „Gdzie indziej anonimowy mieszkaniec Warszawy rozpoczyna list od słów „Szanowny Panie gistapo”. (Zachowano oryginalną pisownię). ”

    Dawno się tak nie ubawiłem 😉

  431. mag, Tanaka
    nasi panowie z PiS podkreślają często poddańczy charakter PRL wobec ZSRR oraz SB wobec KGB. Wyjaśnienie problemu nieinternowania nadrezesa może być bardzo proste. Rezydent KGB po przejrzeniu listy do internowania skreślił niektóre nazwiska ze słowami „astaw’tie, nie trogajtie”. I takie coś musiało wystarczyć. W końcu oni byli ważniejsi.

  432. @NeferNefer
    7 marca o godz. 11:20

    Tapetę?! Z mojego zdjęcia?!
    A proszę bardzo. Będę zaszczycony 🙂

    @Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 11:33

    O tych konfidentach i tradycji donoszenia przez „życzliwych” czytałem już kiedyś, bodajże w „Przeglądzie”.
    Tradycja trwa nadal. Urzędy skarbowe zastąpiły „gistapo” z powodzeniem.
    Niszczenie bliźniego cudzymi rękami jest takie wygodne i bezpieczne.

  433. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 11:33

    W kontekście tablicy u Rydzyka, co miałaby upamiętniać Polaków ratujacych Żydów, w tym samym artykule jest i taka informacja:

    „ponad 30 proc. z przeanalizowanych przez prof. Engelking dokumentów dotyczyło właśnie Żydów”.

    Przykłady standardowe:
    „Uprzejmie komunikuję, że w domu przy ulicy Koszykowej 19 m. 6 są przechowywane wartościowe meble i dzieła sztuki po żydach..”

    „Panowie, zawiadamiam, że na ulicy Waliców 11 w mieszkaniu Domańskich ukrywa się żyduwa, jest to kochanka Jana Domańskiego. (…) Tak rozchukaną żyduwę trzeba koniecznie wsadzić, bardzo proszę panowie zajmą się tą sprawą, mnie odebrała męża, zostawił mnie z dwojgiem dzieci i ciężko muszę pracować na kawałek chleba, a żyduwa opływa w dostatkach”.

    „Czy to możliwe, żeby nie nosiła opaski żydowskiej Perlowa, której mąż jest żydem – ona jest żydówką wychrzczoną i jej córka żona Aryjczyka Wanda Łapkiewicz. Od rozporządzenia wydanego przez Władze Niemieckie nie noszą opasek”.

    Władze niemieckie były wręcz zasypywane ilością donosów. Jak czytamy, w samej Łodzi pojawiało się ponad 40 donosów dziennie.
    „Według ustaleń historyków, najprawdopodobniej aż 20-30 proc. aresztowań, których dokonały nazistowskie służby w Polsce, wzięło się z denuncjacji anonimowych konfidentów.”

    Jak to mówi Lolek i jego biskupi – „prawda nas wyzwoli”?
    Jak prawda, to prawda . Obok rydzykowej tablicy upamiętniającej Polaków pomagających Żydom powinny być tablice Polaków donoszących na Żydów i na Polaków. Wraz z informacją o tym, że to byli niemal wyłącznie katolicy, z konkretnej parafii, od konkretnego proboszcza.

    Mnie akurat te donosy nie śmieszą; czytałem już o tym wcześniej. To ponure. Tak było. I tak może być w dowolnym momencie. Ale i tak jest, tyle, że bez tak drastycznych skutków.

  434. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 11:33

    Jak dla mnie ludzka glupota nie jest wcale to a wcale, zabawna.

    Jeszcze mniej zabawna od glupoty jest zdrada. Prawde mowiac zdrada jest ochydna. A zdrada z zemsty, lub checi podlizania sie wladzy, to juz nie ma co mowic.

    Wiec zaskakujesz mnie @Rafale, bawiac sie czytaniem tych zapisow ludzkiej podlosci i malosci.

  435. Tobermory
    7 marca o godz. 10:17

    Granatnik???
    Niemożliwe!
    To musiała być ruska rakieta „buk”, odpalona przez Tuska. A że Tusk wszystko spieprzył, to i w Dudę też porządnie nie trafił. Tylko mu popsuł oponę.
    Ale zamach był.
    Nie może być tak, żeby na pis ktoś nie robił zamachów. Ktoś, czyli wiadomo kto. Dzień bez zamachów na pis jest dniem,który się nie odbył.
    „Nie zabijajcie nas”.
    Błagalna prośba aktualnego ministra została wysłuchana: zamach się odbył, Tusk odpalił rakietę, ale nikomu nic się nie stało.

  436. zak1953
    7 marca o godz. 11:58

    Mam niechęć do włażenia w takie spekulacje.
    Ale masz rację w tym, że zgodnie z „logiką pis-u”, musiał być rozkaz z samej Moskwy, żeby Kaczyńskiego nie internować.

  437. @Tanaka, lonefather..

    No tak, powinienem był dodać, że bawią mnie konkretne zwroty i skróty myślowe, jak np. „pozatęm” czy „panie gistapo”, a nie samo zjawisko… Mea culpa…
    Ku pokrzepieniu serc warto zwrócic uwagę, że hitlerowcy też wykazywali się honorowym postępowaniem w tej sprawie. Choćby w przypadku wysłania do obozu tej kobiety, która zasypywała ich niezliczoną ilością donosów, często niesprawiedliwych.

    Przy okazji tej sprawy zastanawia mnie dlaczego np. w Polsce nie stawia się tablic pamiątkowych czy pomników dla tych hitlerowców, którzy ratowali życie polskim dzieciom, kobietom, a często nawet Żydom. Choć nigdy nie śledziłem tego typu spraw, słyszałem co najmniej o dwóch takich przypadkach… Szkoda że takich postaw w Polsce się nie popularyzuje…

  438. Rafał Kochan 7 marca 11:33,
    Rosyjskie NKWD i Smiersz idące za frontem (a czasami przed) polowały na dokumenty gestapo. Np. we Lwowie przejęli całą dokumentację wraz z całą niemiecką ekipą szykującą się do ewakuacji. Można założyć, że w rosyjskich archiwach do dzisiaj znajdują się dokumenty gestapo, SS i kripo, dotyczące ziem polskich. Pośrednio potwierdzają to niedawne badania niemieckich historyków, którzy uzyskali dostęp do części dokumentów z II wojny. Wg nich część badanych papierów dotyczyła ziem polskich, w tym także polskich dokumentów.

  439. @Tanaka
    7 marca o godz. 12:20
    Buk czy inna brzoza… Ja tam się przy granatniku nie upieram, to Konstancja zasugerowała na podstawie filmiku, z zaznaczeniem jednak, że się nie zna. Ja też się nie znam, snułem tylko rozważania, dlaczego nie przednie koło 🙄
    Anyway, PAD słyszał strzał, o czym doniósł służbom, mediom etc. nieanonimowo 😎

  440. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 12:27

    „Honorowym zachowaniem” hitlerowców, w sprawie donosicielki bym nie nazwał. Nie widzę w tym honoru, ale praktyczność: nieustająco zalewająca donosami urzędników zbrodni kobieta, przeszkadzała im w pracy: za dużo roboty papierkowej. Za przeszkadzanie w pracy należy się co najmniej obóz koncentracyjny.

    Tak, zdarzały się przypadki pomocy ze strony Niemców. Myślę, że było ich sporo więcej, niż oficjalnie gdziekolwiek odnotowano. Sam znam taką sytuację z opowieści rodzinnych.
    To, że nie ma pomników takich Niemców, uważam za łatwo wytłumaczalne: najpierw trauma wśród Polaków była zbyt wielka, równocześnie „docenianie” i „oddawanie sprawiedliwości” byłoby przeciwne potrzebom psychicznym ludzi oraz potrzebom politycznym („odwetowcy i pogrobowcy z Bonn”), a teraz przecież jest swoista i psychiatryczna już kontynuacja – Angela Merkel, w obecnej pisonarracji „prawdy” to niemal hitlerówa.

    Ci sami, co z dzisiejszych Niemców robią kogoś w rodzaju hitlerowców, Aleksandra Kwaśniewskiego robili potomkiem Stalina.
    Taka ta polska krew.

  441. Tobermory
    7 marca o godz. 12:36

    Byle granatnikiem w podprezydenta ?Toż to dyshonor ! Musiał być co najmniej buk. Ale najpewniej była to międzykontynentalna rakieta atomowa.
    Wtedy podprezydent czułby się odpowiednio uhonorowany.

  442. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 11:13
    nie chodzi o moje szczęście, ale gdyby takie progi istniały (lista Tobermor`ego jest niepełna- brakuje wielu znaczących krajów UE), małe ugrupowania, nawet Korwina czy Bosaka nie miałyby wielu posłów (tak naiwnie mniemam), bez siły przebicia. Gdyby jednak ci posłowie z małych ugrupowań mieli jakieś dobre pomysły (dobre dla społeczeństwa, a nie kontrowersyjne typu matura z religii, aborcja czy jeszcze cóś w podobie) mieliby i szansę na zaistnienie. Gdyby za bardzo szarżowali, mogłoby się to skończyć dla nich autem z posłowania.
    Żaden pomysł nie jest zadowalający dla wszystkich , ale wyrwa w tym betonie w postaci Nowoczesnej nie stanowi istotnego wyjątku od zasady;choć tu wolałabym się mylić- Nowoczesna ma mądre kobiety w swoim gronie.

  443. Jakieś 20 lat temu niemieckojęzyczny znajomy poprosił mnie o przetłumaczenie listu z Polski. Zatroskana osoba donosiła życzliwie i po polsku, dużymi kulfonami na dwie kratki (kartka była z zeszytu w kratkę) że dziewczyna, z którą ów znajomy zamierzał się niebawem ożenić (załatwianie formalności w trakcie) zdradza go, i to za dewizy 😎
    Powiedziałem znajomemu, że to stara polska tradycja i poradziłem list spalić, a dziewczynie nic o tym nie mówić, ale przy okazji przyjrzeć się starszym sąsiadkom jej rodziców, szczególnie tym, co mają córki na wydaniu. Najżyczliwszą pozdrawiać najbardziej promiennie.

  444. Tobermory
    7 marca o godz. 12:36
    o tym granatniku usłyszałam dziś rano w przeglądzie prasy w radio. Jakaś gazeta to zacytowała. Pozostaje znaleźć tę wzmiankę.
    Podałam to tylko jako przykład szukania znów zamachów, bo nawet czytający przegląd dzisiejszej prasy tylko westchnął po przeczytaniu.

  445. @Tobermory
    7 marca o godz. 12:05

    Dziękuję bardzo i już zrobiłam, z trasy której jeszcze żadna łyżwa nie tknęła (z choinką po lewej). Ale super.
    Wielką mam ochotę na biegówki, może śnieg dotrwa do soboty…

    A poza tym kochani – ja.już.nie.mogę. Nie mogę znieść pisowskiej mentalności i kłamstw. Nie mogę już czytać artykułów, FB itd, tak mnie zaczęło mierzić że mi się niedobrze robi.

    Sama się śmiałam na FB w piątek wieczorem bo komentarze były zabawne i wcale nie krzywdzące – ale już przerobiono KOD na jeszcze gorszy sort, o ile to w ogóle możliwe. Nie zdawałam sobie sprawy w jakąż to świętość śmiemy godzić, w tak niezłomnego i posągowego, nieskalanego i błogosławionego – no jak można się śmiać? Że opona pękła. Temu misiu.

    (opona podobno pękła ze śmiechu jak z wnętrza usłyszała „podjąłem decyzję”)

  446. @Konstancja
    7 marca o godz. 12:48
    Na liście są państwa z określonym w ordynacji progiem wyborczym.
    Inne państwa np. Francja stosują wybory w dwóch (lub więcej) turach, do drugiej przechodzą kandydaci z najlepszymi wynikami z pierwszej.
    Wiele znaczących krajów ma ordynacje proporcjonalne z różnymi metodami przeliczania głosów na mandaty, jedno- i wielookręgowe, jedno- i wielomandatowe, z zamkniętymi listami partyjnymi, pojedynczym głosem przechodnim itd.

    Wielomandatową metodę proporcjonalną poprzez głos przechodni, w której nie występuje system zamkniętych list partyjnych, a parlamentarzyści są niezależni od liderów partii i związani ze swoim regionem stosują Wielka Brytania, Irlandia, Malta.
    Są też systemy mieszane – zamknięte listy partyjne plus okręgi jednomandatowe (Niemcy, Rosja, Węgry) gdzie obywatele mają po dwa głosy – jeden na kandydata, jeden na listę…

    Wybory i sposoby obliczania głosów to dosyć skomplikowana materia, a że szkoły ani media jakoś się nie garną do oświecania obywateli, to i dochodzi do wielkiego zdziwienia, jak to możliwe, że kilkanaście procent uprawnionych do głosowania funduje sporemu, europejskiemu krajowi satrapę z władzą niemal absolutną 🙄

  447. Tobermory
    7 marca o godz. 13:39
    dziękuję za dość wyczerpujące informacje. Właśnie tych krajów mi brakowało; rozumiem, ze to nie Twoja tabela, ale jesli tytuł brzmi PRÓG Wyborczy- to moim zdaniem można było dodać, ze nie istnieje, że rządzą tam inne prawa, choć domyśliłam się tego.
    Cóż, żaden system nie jest idealny…
    właściwie to miałam nadzieję, że i Razem i Lewica przekroczą próg wyborczy. Niewiele brakowało, stąd też moje rozczarowanie…
    Gdyby PSL nie przekroczyło progu, mielibyśmy jatkę w sejmie- nawet konstytucję mogliby zmienić przy współudziale Kukiz`a

  448. Konstancja
    7 marca o godz. 14:28

    Niestety, ale to tylko lewica sama sobie jest winna tej porażki.

  449. podzielam Twoją opinię, Rafale.

  450. NeferNefer
    7 marca o godz. 13:29

    trudne jest zmierzenie sie z tym hejtem na codzień; Tobie z oddali pewnie nie jest łatwiej niż nam, tu na miejscu.
    Takich pomyj, żeby nie użyć innego określenia, dawno nie było.Myślę, że dziś nie ma żadnego hamulca, nikt w internecie nie usiłuje nawet zapanować nad tą falą nienawiści, buractwa i … braku wiedzy przy komentowaniu artykułów.

    Niech śnieg trzyma do soboty, pojedź sobie na biegówkach, ja pójdę z kijami…śnieg ze zdjęć zachęca do rekreacji.
    Ach, kiedyś i u nas bywały piękne, śnieżne zimy…

  451. @Konstancja
    7 marca o godz. 14:50

    Masz rację, wcale nie jest lepiej jak się jest daleko. Ja mam tak dość pisiej mentalności że doprawdy nie wiem co robić – którego portalu czy gazety nie otworzę wszędzie dno. Obwiniam o to Kaczyńskiego bo to on podpalił i podsyca najgorsze instynkty w społeczeństwie.

    Pozostaje udać się na biegówki, zobaczymy czy da radę w sobotę, dobre miejsce już znalazłam. A marsz z kijami jest w niedzielę, może zaliczę oba. Oraz coś co się nazywa Creativa (dla hobbystów, majsterkowiczów i robótki domowe) razem z „Made in Asia” expo i salon wystawowy (można kupić różne rzeczy prosto z Japonii) ze stoiskami niedaleko mnie (Heysel) bilet już kupiłam na niedzielę.

  452. @NeferNefer
    Przecież nie musisz się katować śledzeniem polskich portali i rozmaitych przekaziorów, mieszkając w Brukselce. Jako i ja się katuję, mieszkając w Warszawce.
    Ale łatwo powiedzieć… Tak widać mamy, niezależnie od miejsca stałego pobytu. Taka rasa, można rzec, i klasa, czyli ten gorszy sort, któremu obcy jest mental pisowski.
    Dopiero co rozmawiałam z synem i synową, jak wiesz brukselskimi, i słyszę, też nie mogą sie powstrzymać od śledzenia i komentarzy na bieżąco.
    Pytam synka jak z tą Unią, bo w razie co to straci robotę w Komisji UE, a podśmiewałam sie, jeszcze niedawno, że ma zapewnione urzędnikostwo przyzwoite do emerytury.
    A tu masz ci los! Wszystkie scenariusze są możliwe.

  453. Drożeje złoto i ropa…

  454. Prezydencka limuzyna (4 tony bez bagażu i pasażerów) przewidziana jest (w normalnych krajach) do transferów (lotnisko – rezydencja, rezydencja – parlament etc.) a nie do dalekich podróży z nadmierną szybkością.
    Znowu kmioty nie przemyślały detali i procedur.

  455. Tobermor7 marca, g.17:29
    Nic tylko siadszy i płacz, jak powiadał mój tata ź Wilna.
    Bęcwalstwo i durniactwo niefrasobliwe elyt polskich, wraz z ich otoczeniem, są powalające.
    No ale to przecież krew z krwi, kość z kości wyborców/mianowańców tych elyt.

  456. Tobermory
    7 marca o godz. 17:29

    Niby tak, ale mi się coś widzi, że jakiś kmiot wojskowy mniej lub bardziej świadomie zamienił oponę. Te dla VIPów są takie specjalne, ze specjalnym wypełnieniem, których nie powinny ruszyć poważne ingerencje zewnętrzne. Ewentualnie, w celach oszczędności lub pomyłkowo wydał z magazynu wojskowego oponę niby nową, ale starą, bo sprzed kilkunastu lat i jej resurs dawno minął. Poczekajmy na wyniki kontroli. Tak czy inaczej nie chciałbym teraz być w skórze dowódcy pułku samochodowego oraz jego bezpośrednich podwładnych odpowiedzialnych za służbę samochodową w tym pułku.

  457. @Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 17:47
    Polak potrafi.
    A to auto wytrzyma sporo, poza polskim bezhołowiem:
    http://www.bmw.com/_common/shared/general/corporate_specialsales_2013/security_vehicles/overview/how-is-protected-slide-01.jpg

  458. BMW
    „We don’t aspire to meet the highest standards. We exceed them.”
    Ale do testowania powinni wziąć Polaków 😎

  459. Polecam. Jako odskocznię od pasjonujących dywagacji na temat przyglebienia prezydenckiej limuzyny. Zastosowania Prawa Radbrucha do osądzenia pisowczyków nie brałem pod uwagę, choć samo pojęcie nie było mi obce.
    http://studioopinii.pl/waldemar-sadowski-pis-pod-trybunal-radbrucha/

  460. @anumlik
    7 marca o godz. 18:52
    Świetny tekst. Powinni go przeczytać wszyscy posłowie, ale czy coś zrozumieją?
    Nie będzie niemiecki socjaldemokrata i pięknoduch prawa nam germanił 🙄
    Notabene, niezły timing.
    Nomen est omen? (Radbruch = pęknięcie koła 😉 )

  461. anumlik
    Możliwe, że PIS pozwie Waldemara Sadowskiego za ten tekst, chyba że zlekceważy dość jednak niszowe Studio Opinii.
    GW już czeka pozew za nazwanie PIS mafią.
    Z drugiej strony, Andrzej Celiński skarży IPN za ujawnienie prywatnej korespondencji z podaniem danych typu adres, pod którym mieszka rodzina. Szykują się inne pozwy.
    Oczywiście, pochodzące ze środowisk należących do gorszego sortu obateli mają wymiar symbolu, bo Z(i)orrowi w dwóch postaciach (ministra sprawiedliwości i ober prokuratora) można skoczyć. Wyda stosowne dyspozycje Temidzie.
    @pmobocek
    Daruj, że przytruwam, chcąc nie chcąc, o polityce, ale nie potrafię się całkiem wyłączyć, bo chce mi się wyć ze złości i beznadziejności. Całkiem jak Neferce.
    A na dodatek u mnie, jako od niej starszej, występuje tzw. zmęczenie materiału.
    Wszystko już przerabiałam, a teraz się okazuje, że PIS wybija Wolskę na wolność. Dopiero teraz!

  462. @Tobermory
    Ten omen to dla Maliniaka czy dla pierwszej damy? Niemieckojęzyczna ci ona jest

  463. Kropki z rozpędu nie postawiłem. Musi co to też omen.

  464. A gdyby tak uderzył w PiSowską mowę, to jawi nam się taki obraz. Cały ten katolicko- prawacki żywioł, to mentalnie i genetycznie potomkowie konfidentów (Gestapo, a później Służba Bezpieczeństwa) i szmalcowników.‎

  465. @anumlik
    7 marca o godz. 19:32
    Dobra żona tym się chlubi, że tłumaczy, choć nie lubi 😉

  466. Czytalem w GW o pobitym pianiscie chilijskim, ktorego przyjela pani Prezydent Warszawy.
    Nie pierwszy to incydent w Kraju, w ktorym doszlo do ataku rasistowskiego.
    Spotkalem dzisiaj mego dobrego znajomego, obywatela szwedzkiego, ktory od paru dobrych lat mieszka w Polsce. Zona jego jest Jamajka. On emigrant pomarcowy 68. Oboje dobrze wyksztalceni. Powodzi sie im bardzo dobrze. Ale sytuacja w Kraju jest na tyle niepokojaca, ze rozwazaja opuszczenie Polski.
    „Bedziemy Polske zmieniac” – powiada Prezes.
    Niech wyjezdzaja ci, ktorzy „gardza Polska”.

  467. anumlik
    7 marca o godz. 18:52

    Mnie politycznego tumana analiza pana Sadowskiego trafia w samo czółko. Dziękuję, anumliku. Z przyjemnością umrę oświecony mądrym światłem. A nz razie świadomość, że w prawniczych kręgach ktoś się zajmuje nie paplaniem, lecz analizą przestępstwa przeciw państwu prawa, które to przestępstwo się nazywa „PiS”, powoduje, że patrzę w kierunku jazdy z nadzieją, że jutro, prując z południowo-zachodnim wiatrem w kierunku Grenlandii, nie pieprznę w jakiś nowo wkopany w lody bezprawny pisi paragraf. A jak pieprznę, to będą mieli dodatkowy kłopot.

  468. a teraz we wszystjkich mediach PISowcy alarmują, że w internecie KODOWCY rozsyłają hejt.
    Jeśli dobrze myślę, a z natury nie jestem podejrzliwa, to mam niejasne przeczucie, że ten hejt pisany jest ręką zatrudnionych przez PIS hejterzy. W imieniu działaczy KODu-rzecz jasna.
    To brzmi jak przekaz dnia- wszyscy zaproszeni dziś do mediów komentatorzy(a także dziennikarze sprzyjający tej formacji) zgodnie dziś mówią o tych opiniach.
    Teraz słucham Karczewskiego.Wszystkie włosy mi się wyprostowały i skrętły…
    Myślę, że nie bez znaczenia jest to, co Jarek wypowiedział dziś na spotkaniu ( w tle było nazwisko nowej senator) o tym, że wszyscy przeciwnicy LEGALNEGO rządu ubierają sie na swoich protestach w barwy ochronne,biało-czerwone…
    …chyba zakaże KODowi używania flagi państwowej; niedawno Solidarność protestowała przeciw używaniu symboli związku na manifestacjach i protestach…

    co z nami będzie jutro? jak daleko sięgają pomysły PISu?

    widać, że bardzo są wściekli…nie spodziewali się takich protestów, a i nowa senator miała wygrać bezapelacyjnie, a tu tylko 4 tysiące głosów mniej, niż jej przeciwnik…

    Wiosna tuż, tuż; będzie się działo!!!

  469. mag
    7 marca o godz. 19:28

    mag minorowa, jako zwierzęciu niepolitycznemu ani mi w głowie zarzucać innym zwierzom polityczność. Stwierdziłem tylko, że wiekowe polskie debaty polityczne to łatwy, bo gotowy, mało intelektualny chleb. Ale prócz paplania jest jeszcze potrzeba chwili, która sama uruchamia baśkę. Ludzie mówią, by z siebie coś wyrzucić i spotkać się z myślącymi podobnie. Jak trwoga, to w kupie raźniej. Poza tym zawsze można liczyć na oświecenie – jak mnie przed chwilą się udało za pośrednictwem anumlika.

  470. Ojaciepierniczeojaciepiernicze! Morze osłoniło na plaży w Słowińskim Parku Narodowym dębowy prawie las sprzed trzech tysięcy lat. Jak się wyrobię z tym, co mam, to spadam właśnie tam. Na razie – fotka z gazety.pl.

    http://bi.gazeta.pl/im/16/d1/12/z19732246IH,Morze-odslonilo-pozostalosci-puszczy-sprzed-tysiec.jpg

  471. @anumlik
    7 marca o godz. 18:52

    Dziękuję anumliku. Oby. Bardzo mądry tekst. Ale czy po przeoraniu umysłów przez PiS zostanie jeszcze tylu światłych ludzi albo chociaż dwunastu gniewnych żeby tego dokonać?

    @mag
    7 marca o godz. 16:38

    Mnie naprawdę chce się wyć. Nie muszę się katować ale bagno wciąga. Taka piękna katastrofa. Tylko cholera Polski szkoda.
    Lis mi dzisiaj uciekł „na żywo”, muszę poczekac aż drugi odcinek będzie na VOD.
    PiS szczeka a karawana jedzie dalej. Kaczyński szczuje na KOD. I tak dzień po dniu.

  472. pombocek
    7 marca o godz. 21:02
    piekny ten las…a jak wyglądała linia brzegowa wcześniej? dlaczego wcześniej ten las byl niewidoczny?
    poszukaj, może jakies grudy bursztynu znajdziesz…

  473. Ten las chyba przyszedł. Może to znak.

  474. pombocek
    A mnie ten bardzo stary las trochę wystraszył. Taki ponurasto-ciemny, odpychający.
    Ale nie przejmuj się, mam kolejny zły dzień i może stąd grymasy, ponure skojarzenia.
    pombocku, jak ustrzelisz aparatką coś wiosennego, to pliiiz.
    Bursztyny też mogą być.

  475. pombocek
    Cóś jest na rzeczy, bo i Neferka wyczuła.

  476. pombocek
    7 marca o godz. 21:02

    Ojaciepierniczę !
    Jedź i sprawozdawaj z miejsca wydarzeń.

  477. mag
    7 marca o godz. 22:01

    Mag, przenaj. Rety. Osssz, nastrój masz,widzę, nietęgi. Skup się więc nie na lesie, ale na bursztynie. Słoneczny jest.

  478. mag usiądź że mną i nabzdryngolmy się na smutno.

  479. Konstancja
    7 marca o godz. 20:26

    Konstancjo.
    Mało mnie przejmuje, czy,ewentualnie, KODowcy rozsyłają hejt.
    Interesuje mnie to, że hejt i pis to jedno. Kto zaczyna hejcić, nie ma prawa jęczeć, że w reakcji, ktoś na hejt stanowczo reaguje.

    Nie czepiamy się aliantów, że zbrojnie na użycie broni przez III Rzeszę zareagowali i ją rozpirzyli. Zabijających zabijali i było to działanie błogoslławione. Tak orzeka każdy papież. A my tu takich specjalnie hołubimy.

  480. Rafał KOCHAN
    7 marca o godz. 11:33
    Mnie to muszę przyznać mniej bawi. Niestety znam te sprawy dobrze i zawsze znajduje się sporo ludzi starających się podlizać władzy, wykorzystać nadarzającą się okazję by coś dla siebie załatwić , „odkuć ” się na tych których się nie lubi, i z powodu innych tysięcy powodów.
    Na którymś z blogów przytaczałem zapiski z pamiętnika mego dziadka jak wyglądało włażenie gdzieś tam zaborczej władzy i do jakiego ogłupienia doszło u wielu ówczesnych Polaków. W czasie wojny znam z opowiadań rodziny o działaniach takich jakie napisano w tym artykule. Sam doświadczyłem takiego pomówienia , kompletnie kłamliwego (o czym pisałem na którymś z forów) w początkach stanu wojennego , gdzie mój kierownik chciał mnie wysłać na internowanie. (jak pisałem wtedy władza też tak pochopnie nie kupowała takich donosów , i sprawdzono, jak piszą w tym artykule Niemcy też sprawdzali)
    Niestety naród mamy mocno zdeprawowany, tak jak pisałem właśnie
    między innymi naszą historią (tą prawdziwą , a nie IPN’owską)
    Te ciągłe obce rządy, a ostatnio dwie wojny , okupacja po II wojnie światowej i narzucone siłą rządy wsparte siłą plus siłowa ustroju wcale nie akceptowanego przez większość Polaków i traktującego go jako dalszy ciąg okupacji zrobiły swoje.
    Właśnie to umożliwia takim wrednym politykom jak przykładowo Kaczyński rozgrywać ludzi przeciw sobie , by samemu piąć się do władzy i korzyści.
    Czy teraz nie mamy całej masy wrednych ludzkich postępowań? Czy tego jest mniej niż za II wojny lub tuż po niej?

  481. Konstancja
    7 marca o godz. 21:51

    Konstancjo, bursztyn na brzegu to tylko w wyrzuconej trawie, w muszlach lub w innych gęstych śmieciach.Owszem, morze w czasie sztormu, zwłaszcza północnego, który miele dno, wyrzuca bursztyn na brzeg, ale jeśli nie jest w coś zaplątany, to, jako bardzo lekki, spływa z powrotem do wody. Kiedy po sztormie morze się uspokoi, można go szukać w wodzie przy samym brzegu. Kiedy rybaczyłem, przeżyłem jeden bardzo bursztynowy dzień po północnym sztormie około jedenastki. Na całym Wybrzeżu był wtedy bursztynowy szlak i zajob. Gąski zebrały chyba najmniej 30 kilo. My rybacy – jakieś 6, 7 kg. Ja sam – gdzieś półtora kilo. Nawet pod wieczór, idąc z kumplem plażą z Gąsek do Sarbinowa na autobus, wyławialiśmy, rzucając się w butach do wody kawałki wielkości pięści Goliata.

  482. @ pombocek, z godz. 21:02
    Ojaciepierniczeojaciepiernicze! Morze osłoniło na plaży w Słowińskim Parku Narodowym dębowy prawie las sprzed trzech tysięcy lat.
    „Polska, a więc i my Polacy, nie mamy historii przedchrześcijańskiej. Wyłoniliśmy się z historii jako ludzie wierzący” – zapodał ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista zresztą.
    http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/276147-polska-a-wiec-i-my-polacy-nie-mamy-historii-przedchrzescijanskiej-wylonilismy-sie-z-historii-jako-ludzie-wierzacy-mocne-slowa-ks-prof-waldemara-chrostowskiego
    Znaczy w narracji Chrostowskiego oraz pisowskich propagandzistów z kręgu moherowego kółka Rodziny Radia Maryja nie ma miejsca dla słowiańszczyzny. Ani dla Świętowita, ani dla świętych dębów. Prof. Kazimierz Jasiński, mediewista, pisał, że w drugiej połowie XI wieku Polacy masowo cięli święte dęby i budowali z nich grody. Czego profesor biblista zdaje się nie zauważać. Bardzo zacne te dęby, @ponbocku.

  483. mag
    7 marca o godz. 22:01

    mag Serduszko, zasmuciłem się okrutnie, bo dawno temu rozdałem wszystek bursztyn. A z dziką przyjemnością bym posłał Tobie, Konstancji i Neferce po kawałku wielkości małej kaczki. Nie fotki, ale żywy bursztyn, bo lubię rozdawać takie słoneczko. Ale już brakło, psia jego mać. Więc może za to po kawałku martwego lasu. Martwy buk grubości człowieka jest z Alei Bukowej koło Nacławia 25 km za Koszalinem. Aleja jest pomnikiem przyrody. A martwa sosenka między
    Unieściem a Łazami czeka, aż ją ktoś zakopie, żeby po trzech tysiącach lat mogła wychynąć jako przedpotopowy las.
    https://lh6.googleusercontent.com/-Ekbl4Kw2VrE/Vt3m_1Dk_aI/AAAAAAAAGoo/tG6Kzs3J8Ic/w721-h541-no/IMG_1487.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-dMz9IK2r9lI/Vt3nKQFCbwI/AAAAAAAAGo0/QEh0VRRmFAc/w899-h541-no/2013-07-31%2B19.04.55.jpg

  484. Co to jest hejt, nienawiść, łgarstwo, odwracanie znaczeń, metajęzyk, nowomowa, plucie i szczucie – demonstruje w całej zawziętej okazałości nadprezydent,nadpremier,nadbiskup.

    http://wyborcza.pl/1,75478,19732404,jaroslaw-kaczynski-o-kod-oni-polska-gardza-oni-chca-byc-kims.html#BoxGWImg

  485. mag

    Wiosny już jest pełno, ale z racji komplikacji nie miałem głowy i czasu do włóczykijowania. Jutro może parę fotkowych kropelek podrzucę.

  486. anumlik
    7 marca o godz. 22:34

    Nie mogę uwierzyć, że takie coś, jak ten Chrostowski może być. Pamiętam jak dziś, jak koło roku osiemsetnego biłem o ziem czołem na świętej górze Rowokół przed obliczem Swarożyca, a z daleka kiwali do mnie Świętowit, Perun, Jarowid.

  487. anumlik

    Biłem czołem akurat przed Swarożycem, bo miałem interes.

  488. Tanaka
    7 marca o godz. 22:12
    mimo wszystko ta ilość obrzydliwych pomówień bardzo zasmuca.
    Obojętnie, z ktorej strony pada i komu w odwecie czy w odpowiedzi. Czy nie uważasz, że to podesłałes powyżej nie zasługuje na potępienie? czy tak mają wyglądać rozmowy między nami, Polakami? dlaczego taki człowiek tak zaciekle używa takich sformułowań?
    Oczywiście, znamy odpowiedź; dziwne tylko, że te słowa znajdują ciągle poklask w kraju, że mają swoich zwolenników, ktorzy wychodzą z założenia że” dobrze im dosolił?”

    Pocieszający jest artykuł Waldemara Sadowskiego. Pytaniem jest, czy za jakiś czas będziemy mieli w sobie tyle siły i chęci, żeby naprawdę postawić przed wymiarem sprawiedliwości odpowiedzialnych za zrujnowanie kraju?
    ……………………………………….

    pombocek
    7 marca o godz. 22:25
    wiem to wszystko, o czym napisaleś, że sztormy powodują wyrzucanie grudek bursztynu, że nieźle można się po sztormach obłowić, ale cóż…to prowokacja była z mojej strony.
    Żebyś poszukał w pniach tych drzew, a nuż znajdziesz kilka grudek na bursztynową komnatkę….
    ………………………
    Dołączylabym do grona NeferNefer i mag, chętnie ubzdryngoliłabym się w taki dzień…
    niestety, zbyt szybko by się to stało…teraz na trenowanie zbyt późno.
    Wierzę, że rosyjska wódka (jak wspominał lonek) może być najlepsza na świecie,nie próbowalam, nie pijam kieliszkami, jedynie w postaci drinka.Najwyżej dwóch…potem do łózia
    zgłaszam potrzebę obejrzenia wiosennych widoków; pombucku, liczę na Ciebie (przy okazji przesyłania dla mag i mnie sie coś skapnie…Tobermory może dołączyć swoje, choćby pięknej zimy; dawno takiej w Polsce nie było..wina Tuska?

  489. Konstancja (9:11)

    „nie da się Twojego pomysłu przeprowadzić w tym sejmie, w tym układzie sił …To społeczeństwo powinno żądać zmian w ordynacji ”

    Tak jest, spoleczenstwo. I to sie da zrobic.

    Wystarczy wykazac, iz istniejaca ordynacja wyborcza jest sprzeczna z zasadami, demokracji z dwoch powodow:

    1. Zdecydowanie za wysokie jak na potrzeby polskie sa progi wyborcze. One uwalaja, bez najmniejszego do tego powodu, LICZACE SIE sily polityczne (ZLEW, Razem);

    2. Glosy oddane na partie np. lewicowe zostaja przekazane partii zupelnie przeciwnej, prawicowej. Dzieje sie tak z powodu zastosowanaia metody D’Hondta – „poprawionej” osobiscie przez Kaczynskiego Jaroslawa – do przeliczania liczby oddanych glosow na liczby mandatow poselskich

    Jesli polski TK uzna, ze ta sprawa nie jest jego domena, Unijne organa, takie jak Komisja Wenecka, powinny byc wciagniete z te kluczowa sprawe. Marsze KOD-u powinny do tego doprowadzic. Zamiast zmierzac na manowce demokracji.

  490. Rafał KOCHAN (9:51)

    „Pojawiła się w twoich wypowiedziach aluzja do niegłosujących, chociażby we fragmencie kiedy podajesz ciągle te 18% poparcia dla PIS. Jest to czysta manipulacja z twojej strony…”

    To nie jest zadna manipulacja. To jest zwykle przypomnienie, ze w Polsce, jak w zadnym innym DEMOKRATYCZNYM kraju na swiecie, sto procent wladzy powierzono – w DEMOKRATYCZNYCH wyborach! – jednej partii. Na ktora zaglosowalo tylko 18% uprawnionych do glosowania. Innymi slowy, jest to przypomnienie OBJAWOW CHOROBY.

    Techniczne detale oraz argumenty nawolujace do koniecznosci UZDROWIENIA z tej choroby, juz sie trzymaja PRZYCZYN choroby: za wysokie progi wyborcze i D’Hondt Kaczego. TYLKO Kaczego. Bo to on osobiscie zaadoptowal te metode dla Polski

  491. Zwycięski niesmak tradycji.

    Przegląd bloga ujawnia ostrą walkę Polaków z rzeczywistością, widzianą okiem wykształciucha. Gdzie się nie obejrzeć – a tam niesmak… i nawet morze odsłania zaczajone od setek lat na piss brzozy.
    Pewnie nasadził je przedtradycyjny Swarożyc.
    Podobnie zdumiewające odkrycia wykonała dzielna sekcja Archeo (obecnie znana jako ipeen), znajdując już Faranonów – „tw jarkaczami”.
    Ci to wiedzieli jak się ustawić, nawet kładąc się do grobu z przyszłościowym nickiem, zapewniającym karierę długo po śmierci artystycznej.
    Tak więc, zakodowane genetyczną anatemą wykształciuchy walczą z niesmakiem rzeczywistości (oczywiście za pomocą rodzimej im „stolichney”, stojącej w barku zaraz za urną z kodem pana Dzierżynskowo), a sama tradycja zwycięża rzeczywistość, jakby w ich imieniu.
    Chodzi o tradycję, w której władza oszczędza na cywilizacji (a ludowi oszczędza jej), poprzestając na zakupieniu sobie kompletu jej bogatych, choć fałszywych ikon.
    Mieliśmy już patiomkinowskie demokracje, liberalizm gospodarczy, samolot CASA upakowany dowódcami eskadr drzwi od stodół, no i wreszcie nafaszerowaną najgodniejszymi -by czcić godność narodową- władzami tutkę, co się brzozom i prawom fizyki nie kłaniała.

    Dziś ta tradycja zwyciężyła nawet standardy fizykochemiczne i higieniczne …przemysłu gumowego!
    To ona:
    „…w miniony piątek sprawiła, że BWM prezydenta Andrzeja Dudy wylądowało w rowie. Z ujawnionych zdjęć uszkodzonej opony w prezydenckim BMW wynika, iż pochodziła ona z rocznika… 2010 (a to był tradycyjnie dobry rocznik, p.mój).
    Jarosław Kaczyński ma za sobą równie dramatyczne przeżycia, co prezydent Andrzej Duda. W jego limuzynie kilka miesięcy temu również doszło do pęknięcia opony, którą, uszkodzoną wcześniej …oddano do wulkanizatora.”
    [za:NaTemat]

    I chociaż jeden dzień Darwina w Polsce i także na blogu minął po angielsku, nikomu nie wadząc, nasza tradycja zapewnia nam wszystkim świetlane dni na pierwszym miejscu w kolejce po Narodową Nagrodę Darwina.
    Niesmaczne byłyby natomiast insynuacje, że to nie kod Tuska, a nasza rzeczywistość w postaci tradycyjnego, obłudnego kołtuna wtrynianego nawet w opony luksusowych z wierzchu limuzyn władzy, zapewni nam w tej konkurencji wiekuiste zwycięstwo.
    Jest więc za co wznieść sobie i toast (tradycyjne prosit) a zatem i nastrój, dorogije wykształciuchi. 😉

  492. Krotkie wyjasnienie, nastepne, tej mojej upierdliwsci w tOmacie. O ‚chorobach’ i ‚uzdrowieniach’ tym razem bedzie.

    Grube kilkanascie lat temu dopadla mnie ta z kosa. Daala mi pol roku do przezycia.

    Alisci, wkroczyla medical science. Powycinano mi wszystko co rakowe, wstawiono na maszyny radiacyjne (‚target radiation’), storturowano ‚chemia’. I ja raptem odzylem!

    O Kaczych wyczynach z 1990 roku nie pamietalem przez cale te kilkanascie lat raka mojego. Mnie namierzajacego. Az doszlo do wyborow 25 pazdziernika. Wtedy wszystko stalo sie jasne.

    W 1990 roku Kaczysty wyliczyl, jako szef partii Porozumienie Centrum, ze reprezentacja proporcjonalna, polaczona z progami wyborczymi, oraz metoda D’Hondta – ja izwiniajus – moze mu przyniesc sukces wyborczy, pewnego dnia. Wiec zaczal zmierzac do tej nirwany. Az dotarl don. Przekalkulowawszy najprzerozniejsze progi wyborcze. Jego zelazny elektorat ponad 30% wystarczal juz w momencie gdy ‚elektorat’ PO – PO nie ma swojego elektoratu – spadal ponizej 30%.

    Czy ktos cos z tego wylapuje?

  493. Małpa D’ąta a sprawa polska.
    Zwycięstwo wyborcze zapewnia w małpim gaju jedynie nauczenie się przez małpę, który przycisk wysuwa banana, a nie instalowanie większych przycisków…
    Większe przyciski służą małpie, jak ujawnił nasz blog, co najwyżej do bardziej jajcarskiego uprawiania tradycyjnych, a jakże, małpich rytuałów.
    Dotyczy to zwłaszcza nas, czyli małp skupionych w kołtunach plemiennych 😉

  494. POpieram.

  495. O tak zwanej „kaplicy Rydzyka” z tablica upamietniajaca Polakow, co Zydow ratowali, a zwiazkiem wspomnianej tablicy z dzisiejszymi programami TV…

    Niby wydumany, czyli jakby zaden zwiaze latwo definiowalny nie istnieje.

    Mozliwe, ze wlasnie tak jak powyzej napisalem, ma miejsce.

    Ale dla mnie wspomnany zwiazek jest i jest on oczywisty i w dodatku bezdyskusyjny. Bezdyskusyjny w tym wypadku oznacza, ze pt. czytelnicy tego konkretnego posta moga sie wylacznie zgodzic. A jesli sie nie zgadzaja, to majac do tego prawo, niech swoja niezgode dla siebie samych zatrzymaja i powstrzymaja sie od dzielenia sie swoja niezgoda …

    Rezimowych TV nie ogladam z zasady, bo od dziecka, jako wychowanek PRL wiem, ze TV klamie.

    Obecnie „rezimowa” TV jest TVP, dla zmylki, ironicznie nazywana „Narodowa”.bije rekordy tempa spadku ogladalnosci, wiec nie wtracam sie i pozwalam spadkowi biec wlasnym tempem.

    Za to z ciekawoscia patrze na to co poczyna konkurencja. a u konkurencji w TVN niemal to samo … upssss….

    U Olejnik, czy w Faktach po Faktach, te same PiS zaklamance…

    Karczew… mam w pamieci zapuszczony przydworski park, gdzie swego czasu Norwid szlal na bahanaliach, a widzom TVN serwuje K…skiego, co klamie juz nie widzom, ale sobie samemu i swemu preziowi, jakby byl dworskim parobkiem, a nie profesorem. W FpoF nie lepiej, ale wrecz „dobra zmiana” i post peerelowski wypierdek, co robil za „proroka” stanu wojennego w Przemyslu, szczerzy do widzow zeby, wmawiajac, ze zgodnie z nieprawymi ustawkami PiSowskimi Trybunal Konstytucyjny nie ma prawa orzekac…

    Dziecieciem PRLu bedac swego czasu udalem sie na „wewnetrzna emigracje”, a gdy przeminelo z wiatrem historii, a ja sam wyjechalem, nie na emigracje, ale normalnie jak wolny czlowiek co moze byc i mieszkac, gdzie chce i moze.

    W najczarniejszych snach nie przyszla do mnie ta mozliwosc, ze sie „wroci”, ze powroci, ze znw mnie dopadnie i znow bede musial decydowac, czy olac, czy walczyc.

    Czy da sie wogle walczyc, gdy sie jednoczesnie olewa? Albo czy to jest wciaz walka, gdy sie jednoczesnie olewa? I ile mozna, a ile trzeba, by wciaz nie musiec w lustro splunac podczas golenia?

    OK. Sorry, juz nie medze wiecej. I choc olewam, bede walczyl, az do wypieprzenia Kaczynskiego do domu wariatow, gdzie jego miejsce i jeden dzien dluzej, jak nawoluje Jurek Owsiak.

  496. loniu,

    Jesli chodzi o dom wariatow dla Kaczynskiego to tu bylo o jego wyliczaniu progow wyborczych i o jego planowaniu zwyciestwa za cwierc wieku. O co nawet ja, emigrant, musialem sie otrzec dawno temu

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/03/02/czuje-niesmak/#comment-452220

    A tu dobawka

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/03/02/czuje-niesmak/#comment-452245

    A tak w ogole to take it easy. Everybody take it easy. E-J tez

  497. Rafał KOCHAN (7 marca o godz. 9:51)

    „dlaczego ciebie to boli, że jakaś partia może rządzić niepodzielnie? Przecież demokracja ma to do siebie, że daje się wybór każdemu obywatelowi, w jaki sposób chciałby, by realizowano jego oczekiwania. Jeśli np. ze 100 partii 99% narodu wybrała jedną do rządzenia, to wówczas mielibyśmy demokrację, czy nie?”

    Podchwytliwe pytania? Niech ci bedzie.

    Rzecz w tym, ze w Polsce mamy wciaz jeszcze raczkujaca demokracje. Kiedy ona stanie na swych watlych nozynach w pozycji polwertykalnej, bedzie to demokracja poczatkujaca. A kiedy zacznie w koncu sie poruszac, bedziemy mieli do czynienia z malpoludem. Dopiero pozniej nastapic moga – choc nie musza – nastepne etapy rozwoju cywilizacyjnego naszego umeczonego kraju.

    Przez ostatnie cwierc wieku mielismy jedynie rzady KOALICYJNE. Zadna partia nie byla w stanie dokononac wyczynu samodzielnego wygrania wyborow i utworzenia rzadow WIEKSZOSCI. Co wlasnie jest oznaka raczkujaco-poczatkujacej demokracji.

    W czym z reszta nie ma nic wstydliwego. Nie kazdy kraj moze od razu byc Albionem. Czy innym Juesofej. Jak to Maksiu Kolonko powiada: mowmy jak jest.

    I naraz, raptem, 25 X 2015 roku, partia Prawo i Sprawiedliwosc zdobywa 37 procentowe zwyciestwo wyborcze. Dostaje przy tym przyzwolenie na utworzenie rzadu wiekszosciowego. Czyli daja jej ponad 50 % mandatow w Sejmie. Jak ona do tego wyczynu doszla? Odpowiedz jest banalnie prosta.

    Przywodca tej partii, znany pod pieszczotliwym przydomkiem „Genialny Strateg”, wystrategowal ten rezultat. To on wyglowkowal, 25 lat temu, ze reprezentacja proporcjonalna, polaczona z odpowiednio wysokimi progami wyborczymi, oraz z przemyslna metoda liczenia glosow i mandatow, przyniesie mu zwyciestwo wyborcze.

    Stanie sie to juz w momencie gdy zelazny elektorat, wynikajacy z polskiego wstecznictwa, zostanie przeciagniety na strone jednej partii. Co sie dokladnie stalo w ostatnich wyborach. And the rest is history

  498. GEKKO (0:39, 0:58)

    „Niesmaczne byłyby natomiast insynuacje, że to nie kod Tuska, a nasza rzeczywistość w postaci tradycyjnego, obłudnego kołtuna wtrynianego nawet w opony luksusowych z wierzchu limuzyn władzy, zapewni nam w tej konkurencji wiekuiste zwycięstwo. Jest więc za co wznieść sobie i toast (tradycyjne prosit) a zatem i nastrój, dorogije wykształciuchi.”

    KOD? Tuska? Cos mozesz miec na rzeczy w tOmacie

    No bo jesli wersja ZAMACHU smolenskiego ma wygrac, w koncu, za czasow rzadow jakie obecnie mamy, to chyba zmierzamy w kierunku DOBREJ ZMIANY?

    PS. Moje techniczne detale, oraz argumenty, nawolujace do koniecznosci UZDROWIENIA z tej choroby, juz sie trzymaja PRZYCZYN tej choroby. A te przyczyny choroby to takie sa:
    – za wysokie progi wyborcze i
    – metoda D’Hondta. Zaadoptpwana przez geniusza Kaczego.

    WYLACZNIE Kaczego ta metoda jest, w wydaniu polskim. Znamy to od podszewki. . Bo to on osobiscie zaadoptowal te metode dla Polski. Sam przestawiajac przeliczniki wymyslone przez durnego francuskiego Belga.

    Metode tego liczenia „Zrodlo” podsumowuje tak:

    „Cechą metody D’Hondta jest to że duże partie otrzymują więcej miejsc w parlamencie niż wynikałoby to z liczby oddanych głosów.”

    https://debataekonomiczna.wordpress.com/2014/07/30/system-liczenia-glosow-dhondta-i-jego-praktyczne-implikacje/

    I to jest cala tajemnica ” sukcesu” PiS-u w ostatnich wyborach. Jak Genialny Starteg na to wpadl, na dlugo przed wymysleniem ‚wordpress’, nie wiadomo. W sferze domyslow sieciowych cyrkulowany jest poglad, ze to Jaroslaw Kaczynski jest tworca ‚wordpress’

  499. Obejrzałem wczoraj „Bulwar Zachodzącego Słońca” (1950)
    Tam też wszystko zaczęło się od pękniętej opony 🙄

    Billy Wilder („Pół żartem, pół serio”, „Garsoniera”, „Stalag 17”, „Irma La Douce” etc.) żył 96 lat (urodził się w Suchej Beskidzkiej) ale swoje filmy (ca 30) tworzył w wieku 28-75 lat.
    Był autorem wielu scenariuszy.
    Na pytanie, czy konieczne jest, aby reżyser umiał też dobrze pisać, miał odpowiedzieć:
    – Nie. Ale bardzo pomocne jest, gdy umie czytać 😎

    Taniec z szaszłykami
    https://www.youtube.com/watch?v=BaUnwmJoy4s

  500. NerferNefer
    Siadłam wczoraj z Tobą i troche się napisałam drygina (dżin z tonikiem). Tak mówią u mnie na wiosce około letniskowej tubylcy.Trochę się dziwią, że ja to lubię.

  501. pombocek
    Dziwna postać to była na drodze, jakby krowa zakamuflowana, ale drzewko niczym rzeźba na tle skrzącego się (po poludniu?) morza – piękne.
    Napraszam się takie śliczności, od których nabawiam się wyciszenia, spokojności, poczucia miary rzeczy itp.

  502. NeferNefer
    Nie wiem, czy to błąd freudowski, czy czeski, ale samą mnie zaskoczyło, że się „napisałam drygina”

  503. lonefather
    8 marca o godz. 3:25

    Popieram obserwacje i wydźwięk postu, niekoniecznie język.
    O wyjątkowo moralnie wyuzdanej kaplicy grzybiej, będącej co najwyżej prostacką wyrywką wdowiej kasy „na wnuczka”, nie ma już co pisać (wszystko napisano, nic nie zrobiono).
    Skoro tego zła nie wyrwaliśmy z korzeniami, w wolnej Polsce, zawczasu.
    Podzielam natomiast wyczucie klimatu emigracji wewnętrznej, zwłaszcza w zderzeniu z mediami informacyjnymi (rtv).
    Te media, prywatne, to obraz idioty, zakładającego sobie samemu stryczek na szyję. W nadziei, że się na tym i przy nowej władzy obłowi (chyba w królestwie niebieskim).
    Polsat w tym względzie, pod władzą zdegenerowanej pańci piszącej po godzinach plugawe bibuły Hosera, to już karykatura cywilizacji. Podobnie tvn, gdzie rzetelność dziennikarska oznacza już rutynowe zestawienie w dyskusji piss-plugawca z lewo-kretynem, aby widz odnalazł „prawdę” …pośrodku. Na tym tle nieliczne występy ludzi prawych i rozumnych, wyglądają jak dziwadła, wołające na puszczy.
    Radio publiczne nie nadaje się do słuchania z podobnych względów (trwa rozpie..ducha trójki do poziomu trujki).
    Nawet niepolityczny a prywatny przecież TOK szaleje w równowadze głupstwa z idiotyzem (w porannych programach info; jest tam inny -maślany- grzybek a także pochodny wróbelek-wesołek, warzący dekoktum nie do strawienia).

    Jeśli w scenariuszu pissanym mediom nie znajdzie się samobój w postaci odcięcia od internetu przez inwigilację, a w opozycji nie powstanie wreszcie akcja demontująca sejm i zmuszająca do nowych wyborów, to trzeba będzie raz na miesiąc wynurzyć się z tego kesonu, salwując wycieczką lotniczą do normalnego świata, po świeże powietrze.
    Dopóki szengen dycha, a paszporty mamy w kieszeni (idę o zakład że ta oferta promocyjna historii jest nam czasowo znacznie limitowana).
    A na początek tego końca, dla kurażu, warto zastąpić cuchnącą stolcopochodną putinovkę – jakimś porządnym cywilizowanym absolutem, choćby w płynie 😉

    PS jęzor mi się zaplątał w wulgaryzmy, ale chyba to zdrowsze, niż opakowywanie otoczenia polo-shitu w słowne silk sheets.
    Może mi przejdzie.

  504. Jak słusznie zauważa Gekko, walczenie z rzeczywistością nie ma za bardzo sensu.
    W jakim kraju żyjemy?
    Ano w takim:
    Różne mitologie i odskocznie od prozy życia za pomocą wzmożeń, przysłaniają świat realny.
    60% Polaków chce religii w szkołach (tyle samo nie ma nic przeciwko obwieszania wszystkiego krzyżami)
    80% uważa, że religia powinna być finansowana przez państwo.
    Około 30% wierzy w ewolucję, mniej więcej tyle samo w kreacjonizm – co z resztą?HGW.
    50% uważa, że ludzie żyli w epoce dinozaurów.
    7% – na szczęście – nie przyjmuje do wiadomości, że ziemia krąży wokół słońca.
    Około 90% jest zadeklarowanymi katolikami.
    Jeśli przyjmiemy, że dane te dotyczą wszystkich Polaków, to mają one zastosowanie – może z pewną modyfikacją z uwagi na to że rzecz dotyczy raczej dużych miast – także do biorących udział w marszach KOD-u.
    Tacy są Polacy i zaklinanie rzeczywistości, czy pobożne życzenia tego nie zmienią.
    Sądzenie innych w/g siebie, jest nieszkodliwą, ale jednak głupotą.
    PS.
    A kaczorowi rośnie.

  505. @ Tobermory (w kwestii smaku!)

    Taniec z szaszłykami pod portretem Chruszczowa, wyprodukowany przez kodowca z Suchej bez kicka, to jest jakże smaczny komentarz do zatapiającego nas niesmaku. 😉

    Podobnie inne wizerunki zasyłane, jakże pożywne, Tobermory!
    Przypomina mi to paczki ze słoniną(!), przesyłane głodującemu w kryzysie po stanie wojennym znajomemu przez przyjaciół zza oceanu!
    Ale idziemy do przodu!
    Tak oto, w XXI w w Polsce, wirtualny globalistyczny i jakże zcyfryzowany smak zwycięża niesmak, jakże nowocześniej niz paczki, bo dzięki lizaniu przez szybkę monitora… 😉
    Boże, Tyś chyba umiłował nas, Polaków, dając internet i śląc nam przez Tobermorego takie dary! 😉
    Niemniej, dziękuję choćby posłańcowi, serdecznie pozdrawiając.

  506. @mag
    8 marca o godz. 12:53

    Jak się zwał tak zwał, ważne że pomógł, mam nadzieję. Ja lubię końtro i zawsze tak nazywam, już nawet nie pamiętam jak to się poprawnie pisze. Stoi w kuchni wysoko na półce i zażywamy czasem dla zdrowotności.

    Proszę, mag i Konstancja z okazji dnia, po naparsteczku albo dwóch.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/91/Liqueur_Cointreau_(Imported)_-_45_degrees.jpg

  507. Opętany D’hondtem, nie zauważył, że w polskim sejmie nigdy nie brakowało różnych wariatów i większych, lub mniejszych przestępców, którzy chowali się w nim przed organami prawa.
    Gdyby umożliwiono każdemu kandydowanie do sejmu, prawdopodobnie liczba różnych kryminalistów, przewyższyłaby stan osobowy jakiegoś małego więzienia.
    Może gdzieś tam na antypodach, obowiązują inne prawa i zasady stąd ukrywanie się w parlamencie nie jest tak popularnym sportem jak u nas.
    Widziałem już gangsterów burmistrzów, którzy zostali wybrani przez „obywateli”, bo obiecali najwięcej ze wszystkich kandydujących.
    A orteq chce chyba dołączyć do grona blogowych opętańców, co to potrafią tylko o jednym w ilościach hurtowych.

  508. sugadaddy
    8 marca o godz. 13:55

    Kontynuując wątek słuszności, pozwolę sobie zauważyć, że taki, jak opisałeś debilizm moralny i popaprane wartości charakteryzują nie tylko polskie plemię (liczne i dostępne badania to opisują).
    Tyle, że nas boli i niesmaczy ta bliższa ciału koszula.
    Mnie pociesza, że socjologowie jednocześnie stwierdzają w naszym kraju wyjątkowo niskie poparcie dla Szatana.
    Bóg, honor i ojczyzna są znacznie bardziej rozpoznawalne w badaniach.
    Natomiast, nasze miażdżące sondażowo zwycięstwo wiary w wiarę w Boga ponad percepcję obecności Szatana, wyróżnia nas od zgniłego zachodu.
    To właśnie stworzyło warunki zaistnienia nowych szat dobrej zmiany, pod którą nie inni niż zwykle są tam, na Nowogrodzkiej czynni….
    Demony i zmory, Panie sugadaddy, czyli polo-tradycja przetrwania w zalewającej nas cywilizacji śmierci i segregacji śmieci.
    Pozdrowienia zasyłam wskutek powyższego.

  509. Gekko
    8 marca o godz. 13:52

    Solidarnosc wygrala i na nowo solidarni, znow wygramy. Tylko wytrwac i przetrwac pomiedzy …

  510. Orteq
    8 marca o godz. 7:20
    „…duże partie otrzymują więcej miejsc w parlamencie niż wynikałoby to z liczby oddanych głosów…I to jest cala tajemnica ‚sukcesu’ PiS-u…”

    Pozwolę sobie skomentować raz jeszcze, z małpiej perspektywy: nie żaden ‚sukces pissu’ ale samobójcza porażka Polaków wynika z tego, że największą partią jaką byli zdolni stworzyć, jest partia nie rozumiejących danej im cywilizacji i biernych wyborczo tropicieli spisku d’ątów, liberałów, czy innych niepolaków-przemądrzalców.
    No i zamiast mleka, rozlali sobie piss.
    Nieumiejętność trafienia w banana to naprawdę nie jest spisek wrogich małpom bananowców.

  511. A w lawinie zlych wiesci, dobra, a nawet bardzo dobra. Az sie jest dumnym, ze jest sie Polakiem. Na tym tle z autoamtu sie czlowiek pyta, czy Jaroslaw Kaczynski tez jest Polakiem, skoro sie nie cieszy?

    http://www.wosp.org.pl/

    Ogloszono wyniki 24 finalu WOSP. Wspolnie Polacy wszystkich sortow zebrali ponad 72 miliony zlotych. Trudno bedzie w przyszlym roku, a moze na odwrot, moze im wieksze bedzie PiS mial sukcesy, tym latwiej i wiecej Fondacja WOSP zbierze?

  512. lonefather
    8 marca o godz. 14:18

    Niech będzie: pozostaje wiara w królestwo niebieskie, z perspektywy pobytu w tym Zjednoczonym… 😉

    PS.
    „Solidarność” była dziełem intelektualistów, czynionym rękami przeciwników podwyżek cen kiełbasy wyrażanych w rublach.
    Dziś, kiełbasą opłacaną przez Unię, solidarnie boży lud okłada po twarzy resztki niezlustrowanych intelektualistów, za wirtualne ruble.
    Rzeczywistość to nie jest coś, co przestaje się dziać jeśli zaczniemy w to wierzyć.
    Pozdrawiam.

  513. @NeferNefer@Konstacja@Jiba
    To dla Was, dziewczyny ode mnie, z życzeniami „Abyście… Aby Wam (i co tylko chcecie), bo podobno mamy dziś Święto Kobiet”.
    Mój wąż go nie uznaje, wciąż jakby w kontrze do PRL (goździk plus rajstopy) i nic mu nie pomaga wiedza, że to przecież święto bardzo stare i nie mające nic z komuną wspólnego.
    Inna sprawa, że dostaję od niego kwiaty dość często, bez okazji. Biżuterii i futer raczej zdecydowanie nie. No i co z niego za KOD-wiec?
    https://www.google.pl/search?q=blues+czwarta+nad+ranem&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=GtLeVqvtMMmAywP_0r24Ag

  514. Gekko
    8 marca o godz. 14:31

    Jak im bedzie szlo jak idzie, to nawet na niebiesko pomalowana kielbasa, po 500 na dziecko, nie pomoze, bo reszta sie walnie.

    W tej sytuacji warto zadac pytanie, czy sie da sila zdusic spoleczne protesty i nie mam na mysli KOD, tylko gornikow, chlopow zwanych rolnikami i innych ktorym dobre zmiany nie wyjda na dobre.

  515. @mag

    Dzięki i wzajemnie. A dziś prawdziwych goździków już nie ma. W kwiaciarniach nie dostaniesz. Kieliszeczek dla Jiby która na pewno pisze opowiadanie w kajecie na sobotę (bo zaliczenie!)

  516. Tobermory
    8 marca o godz. 13:36
    na drugim zdjęciu drzewa jak idące postaci..cudo!
    a mgła na zdjęciach…wcale nie tak groźna.

    NeferNefer
    nie pogardzę; nie próbowałam jeszcze tego, więc już pora…

    lonek
    wszyscy cieszymy się z sukcesu Orkiestry; PiS niechcący zrobił reklamę i rozzłościł naszych; sama dałam trzy razy więcej, niż zwykle (bo spotkałam dwie pary wolontariuszy w kilkuminutowych odstępach czasowych)
    …………………………………
    … nie wiem, czym wzniosę dziś toast; mam takie naczynie z napojem winnym, a nie potrafię tej butelki otworzyć…
    wieczorem dostarczę zdjęcie ( a butelkę pełną mam od 2007 roku).

  517. mag
    lubię takie klimaty…

  518. lonefather
    8 marca o godz. 14:55

    Niestety, ja absolutnie nie mam wiary w to, że „dobra zmiana” się rypnie.
    Na pewno nie rypnie się sama z siebie; przeciwnie, to jest zmiana kulturowo-społeczno-polityczna, mocno ugruntowana w rzeczywistości, którą my oglądamy jak dinozaury.
    Nie ma powrotu do czasów protestu z tytułu cen kiełbasy, jak dowiodła tego historia i obyczaj tzw. „polonii” w stylu Jackowa, można przetrwać w epoce kamienia łupanego, żerując na cywilizacji, nie będąc jej częścią a nawet kontestując.
    Taki właśnie wsteczny skansen, na miarę umysłu plemiennego, jest celem tej dobrej zmiany i on jest trafnym odczytaniem oczekiwań plemiennych.
    Może to nieelegancko, ale zachęcam do zajrzenia na sąsiedni blog E.Bendyka, który pisze o tym niezwykle przenikliwie i trafnie, myślę że Cię ten tekst zainteresuje. (tu: ‚http://bit.ly/1pvwG5u).
    Pozdrawiam.
    – – –
    Cholera, co by tu optymistycznego wokół zobaczyć, aby o tym napisać?
    – – –

  519. @Tobermory

    Te idące drzewa fantastyczne 🙂 i te połacie śniegu z trasami…

  520. @tobermory
    g.13:36
    Piękne foty ze śniegiem w lekkiej mgle.
    Zwłaszcza te dwa drzewa maszerujące, gdzie lewe jakby „trzyma” prawe pod rękę.

  521. We mgle widuje się różne dziwy…
    Następnym razem już tych dwóch nie spotkałem 😎
    Było za to to stadko
    https://lh3.googleusercontent.com/-oW6cGQrIBCc/Vt7jiO6CUWI/AAAAAAAABUI/e0YfWE9vj2E/s912-Ic42/DSCN0334.JPG
    które dedykuję wszystkim bywającym tu Paniom 🙂

  522. NeferNefer
    8 marca o godz. 14:13

    Z tym końtro to masz rację, Neferko. Jest to trunek wybitnej dobroci.
    W niniejszych okolicznościach przyrody kalendarzowej, mam dwie propozycje dodatkowe, sprawdzone za pomocą pań, oraz sił własnych:
    http://www.notcot.com/images/sheridans1.jpg
    http://media4.popsugar-assets.com/files/usr/1/17470/amaretto1/i/Amaretto.gif
    Nie gorsza, a nawet chwilami lepsza, bywa domowej roboty wiśniówka.
    Czego wszystkim paniom blogowym życzę i składam, wedle proporcji i preferencji.

  523. Nareszcie 🙂
    Jest pozytywna informacja, przełamująca tradycje.
    Mamy (?) dziś dzień kobiet.
    Jest to dzień nowoczesny, jak Polska; stroniący od seksizmu, wykluczeń czy przedmiotowego traktowania płci.
    Dziś można swobodnie i poprawnie zauważyć różnice, nie będące wartościującymi stereotypami, a przeciwnie, godne okazjonalnego uhonorowania.
    Przynajmniej tak to widzi liberalna i nowoczesna Gazeta W., a ja oczywiście za nią, składając na ekrany Pań coś znacznie lepszego niż szeridany i bajleje:
    „Najpiękniejsi, najseksowniejsi sportowcy, na Dzień Kobiet, specjalnie dla Ciebie…”
    (tu creme de la creme: Nasz najpiękniejszy, najprzystojniejszy Kociak … http://bit.ly/1p5eC1H)

    Ukłony… 😉

  524. Gekko
    8 marca o godz. 15:28

    Rypnie sie rypnie. Wszystko na tym swiecie wczesniej, czy pozniej sie rypie. Historia, ktora niczego nie uczy, tego jednego jednak uczy. Mianowicie kolejne zachodzace zmiany sa niczym innym niz zaisami „rypniecia” sie tego co bylo wczesniej.

    Tak wiec „dobra zmiana” tez sie rypnie. W dodatku, to patrzac na historie to co sie dlugo budowalo, podobnie dlugo trwalo, nim sie ryplo. Drobne lokalne roznice tego prawa nie podwazaja, sa tylko przyczynkami wzbogacajacymi patrzenie.

    Tak wiec to co Kaczynski z takim pospiechem montuje, rownie szybko sie rozmontuje, czyli rypnie. A to, ze ciemniacki kosciolkowy ciemnogrod wychynal na powierzchnie, jak jakas wredna szumowina, to tylko dobrze, bo do krachu ekonomicznego bedzie dokladany krach spoleczny, ktory „architekt” dobrej zmiany nazywa tradycyjnymi polskimi wartosciami.

    Pisze, ze bardzo dobrze z paru powodow. Bo wlasnie ten zatechly w dziewietnastowiecznej naftalinie swiatek, ktory tryumfuje w czasach dobrej zmiany dopelni opresji.

    Polaczenie juz przygotowanej maszynki opresji z opresja kulturowa, to bedzie mieszanka, ktora doprowadzi do buntu, gdy zacznie sie „zawal gospodarczy”. Po prostu tego malo kto zniesie. Przypomnij sobie jak to bylo za czasow slusznie minionych, im bardziej sie „rypalo” tym bardziej wladze rozluzniala rozne sfery zycia. Kaczynski jest do tego zwyczajnie niezdolny, zwlaszcz teraz, gdy mu sie wydaje, ze juz wreszcie ten swoj „ksiezyc” zlapal. Wiec jesli cokolwiek bedzie sie „rypalo”, to nigdzie nie poluzuje, tylko bedzie dociskal, chocby kolanem.

    To poleci szybciej niz sie teraz wydaje. Przypomnij sobie jak to bylo, gdy juz Jacek i Placek zlapali ksiezyc do sieci, to on im zwyczajnie wyciekl z niej i dokladnie to samo spotka teraz „Jacka”, czyli Jarka. Juz juz ma , ale natura ksiezyca jest taka, ze z kazdej sieci wycieknie i zniknie.

  525. Posądzanie ludu pisowskiego o brak wyobraźni, fantazji, logicznego wnioskowania jest niesprawiedliwe. Wystarczy wejść na prawicowe portale i poczytać komentarze pod enuncjacjami o pękniętej gumie. Ich autorzy nie mają wątpliwości, co do tego, że zamach był a stoją z nim ci sami, co za „zamachem smoleńskim”, czyli „Komoruski”, bo przecież to on poprzednio używał tej limuzyny, oraz Tusk i Putin, inspiratorzy „zbrodni smoleńskiej”, a także Merkel, byli ubecy i agenci WSI, bliżej nieokreśleni Żydzi, w tym jeden określony – żydoglobalista Soros George, których obecną emanacją jest KOD, czyli znany wszystkim Komitet Obrony Demokracji.

    Wśród kilkuset dyskutantów wypowiadających się na forum portalu „wPolityce”, większość jest przekonana, że w oponie znajdował się ładunek wybuchowy i za jego, to sprawą pękła prezydencka opona. Inna hipoteza, to snajperska kula, ale ma ona znacznie mniej zwolenników.
    Tylko patrzeć, jak domniemana bomba w oponie, uruchomi znanego specjalistę do detonacji i ładunków wybuchowych – Gmyza Czarosława, znanego też pod wybuchową ksywą „Trotyl”.

    Wiemy już kto, ale nie wiemy dlaczego, ale o tym za chwilę, najpierw pogadajmy o tym, jak niedoszli mordercy prezydenta Dudy zacierają ślady, czyli o machinacjach opolskiej prokuratury.
    Otóż ta prokuratura zarządziła przerwanie poszukiwań śladów z powodu nadchodzącego zmierzchu. He, he, „nadchodzącego zmierzchu” – takie durnoty, to można wmawiać, tym debilnym lemingom. Mądry człowiek od razu się kapnie, że chodzi o to, by dać KOD-owi czas na zatarcie śladów – przez te kilkanaście godzin dzielących i do rana, kiedy to poszukiwania wznowiono, KOD tak wysprzątał autostradę, że można było z niej jeść. Jarosławowi i Bogu dziękować, że teraz ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym jest pan Zbyszek – już on ich tam dobrze prześwietli.

    Mamy wtorek, i fragmenty opony jednak odnaleziono, co oznacza, że zamachoKODowcy są tak samo nieudolni jak „układ” ,który zamordował Preyzdenta Wszechczasów, który też nie zadbał o usunięcie śladów zbrodni smoleńskiej. Gdyby jednak się udało, to -jak stwierdził „wPolityczny” internauta – „brak dowodów jest również dowodem” (choćby na to, że dowody sprzątnięto)
    Natknąłem się tam, na jeszcze jeden intrygujący wpis, ale przyznam, że intelektu mi – za przeproszeniem – nie staje, by go zrozumieć. Wynika z tego wpisu, że zamachu dokonano w piątek, bo wówczas sekcja zwłok zostałaby przeprowadzona dopiero w poniedziałek, to miał być kolejny powód, dla którego prokuratura zawiesiła działania o zmroku.
    A tu:
    „”Na moje zupełnie niefachowe oko, to musiał być snajperski strzał w oponę. Opony nie rozpadają się ot tak” – pisze całkiem na serio na Twitterze Ryszard Makowski, satyryk znany Polakom z występów w Kabarecie OT.TO.

    „Należy przyjąć, że próbowano zabić prezydenta” – wtóruje mu Michał Karnowski z magazynu „wSieci”. Podobnych wpisów jest o wiele więcej. Można nawet wyczytać, że jeżeli coś stanie się Andrzejowi Dudzie, to nie dojdzie do kolejnych wyborów, bo ludzie wyjdą na ulicę. Z powodu zamachu, oczywiście.”
    („Fakt”)
    Nb. po pierwszym rozmówcy nie spodziewałem się tego.

  526. Adam Zagajewski

    Mamy nowy rząd
    W skład naszego rządu wchodzi wielu błyskotliwych
    ministrów.

    Jeden z naszych ministrów mówi po angielsku.

    Nasz nowy rząd zabrał się energicznie do pracy.

    Niestety, nie jest dość zdecydowany w sytuacji,
    gdy wciąż pozostało tylu niepoprawnych liberałów;
    w niektórych miastach jest ich nawet więcej
    niż tradycyjnych katolickich rodzin.

    Co jeszcze mógłby zrobić nasz rząd?

    Nie może kierować się czułostkowymi względami,
    które są typowe dla zachodnich polityków.

    Należałoby którejś nocy rozstrzelać kilku reżyserów
    filmowych, nie oszczędzając kobiet.

    Wszyscy profesorowie prawa konstytucyjnego
    powinni być dożywotnio internowani.

    Poetów można zostawić w spokoju,
    i tak nikt ich nie czyta.

    Potrzebne są obozy odosobnienia, ale łagodne,
    żeby nie drażnić ONZ.

    Większość dziennikarzy powinno się wysłać
    na Madagaskar.

    Natomiast Węgry trzeba delikatnie ująć w szczypce
    i wsunąć na mapie między Polskę i Niemcy.
    A potem, kiedy już ucichnie reakcja międzynarodowej
    masonerii, niepostrzeżenie włożyć Niemcy
    między Hiszpanię i Portugalię.

    Rząd nie powinien dziś mieć nadmiernych skrupułów.

    Nadarzyła mu się historyczna okazja.
    Byłoby grzechem z niej nie skorzystać.

    Przekopiowałam z blogu Passenta, gdzie ów wiersz nie znajduje zrozumienia, a poeta nie cieszy się nadmierną admiracją.
    Wpisuje się to w nader dziś krytyczną opinię PAD-a na temat jego krytyków, którzy nie rozumio, że rację, choćby w sprawie TK ma pani premierka i pan Zierro.

  527. @mag

    Ja tez nie mam „zrozumienia”, bo nie wiem, czy mam pozytywnie sie z tego obsmiac, czy negatywnie wysmiac. Na wszelki wypadek uznam, ze nie widzialem i bede sie tego trzymal z uporem godnym lepszej sprawy.

  528. Zanim Jiba sięgnie po kajet, pozwoliłem ja to sobie zrobić. Do napisania poniższego opowiadanka, w którym ośmielam się naśladować Jarosława Haszka. Zainspirowały mnie intelektualne ejakulacje Aateisty oraz pewnego, nowo przybyłego na blog,innego ultra-erudyty. Proszę wybaczyć błędy jeśli się tam jakieś znalazły, ale nigdy nie czytam tego co już napisałem.

    -Posłusznie melduję panie oberleutnant, że ten gość zachowuje się, jak niejaki filozof Koudelka, który zachodził do gospody „Pod Jeleniem” na rogu Hradeckiej i Wozovej. On też wyrażał się niezrozumiale, bo używał strasznie trudnych słów, jak – nie przymierzając -profesor uniwersytetu. Te słowa były tak niezrozumiałe, że saper Vodicka myślał, że Koudelka mówi po madziarsku, a sam pan oberleutnant wie, jak Vodicka nienawidzi Madziarów. – opowiadał nadporucznikowi Lukasowi, Szwejk czyszcząc jego buty od galowego mundury.
    -No i… – ciągnął Szwejk, co jakiś przerywając pucowanie – …tak zdenerwował Vodickę, że ten Vodicka, o mało co nie zabił go zydlem, na którym sam wcześniej siedział, pijąc jemneńską śliwowicę.
    Koudelka miał szczęście, że w gospodzie przebywali w tym samym czasie dwaj żandarmi, ale po cywilnemu, bo akurat byli oni po służbie. Gdyby nie oni, to dziś Koudelka, ani chybi, spoczywałby na cmentarzu Podhoreckim, albo w swoich rodzinnych Krahlicah. Ja myślę, że chyba jednak w Krahlicach, bo tam jest jego grobowiec rodzinny, a w małych miasteczkach grabarze, tak nie zdzierają, jak u nas w Pradze.
    Nadporucznik Lukas siedział na sofie przy oknie i ze zbolałą miną patrzył bezmyślnie na to, co działo się za oknem, a, że nic się nie działo, więc słuchał opowieści swojego ordynansa, od czasu,do czasu zapadając w płytką drzemkę.
    -Muszę przyznać, panie oberleutnant, że Koudelka miał tak bogaty zasób tych słów, że nigdy się nie powtarzał. Kiedy pamiętnego dnia przyszedł do ”Jelenia”, już w drzwiach wrzasnął: – Dziś w nocy doznałem ejakulacji transcendencji i transcendencji ejakulacyjnej!
    Po czym kazał karczmarzowi Nahlickowi podać sobie halbę staropramenskiego i szklaneczkę Becherovki, którą wlał do piwa. Gdy już pociągnął kilka łyków, znów wrzasnął: -Kontaminacja per ego mogłaby być autodysublimowaniem samego siebie na drodze duchowej ablucji, ale Heidegger jest za głupi, żeby to pojąć!
    Saper Vodicka zmorzony pijackim snem poruszył się na zydlu i wymamrotał:
    – Trzeba wytłuc wszystkich Madziarów, dopiero wtedy świat stanie się rajem na ziemi. – i znów zasnął.
    -Ale -posłusznie melduję panie oberleutnant – Koudelka wcale się tym nie przejął, bo nie był Madziarem, a nawet nie wyglądał na niego, bo-jak panu oberleutnantowi wiadomo – Madziarzy są czarniawi, wzrostu średniego i raczej szczupli, a Koudelka był rudy jak rdza, ważył z dobre trzy cetnary, a wysoki był na więcej niż trzy łokcie. Ale Vodicka, nie rozumiał, a jak czegoś nie rozumiał, to uważał to za madziarskie. Ten -panie oberleutnant – Koudelka miał taki zwyczaj, że pod drugim kuflu dostawał chodzonego. Łaził po gospodzie w te i nazad, a czasem zatrzymywał się przy którymś z gości i przemawiał do niego.
    Tego dnia upatrzył sobie Vodickę. Zatrzymał się przed nim i swoim obyczajem wrzasnął: – Oto i Morfeusz otoczył cię swym łaskawym ramieniem! Cdn.

  529. I dalej:
    Lecz -melduję posłusznie – to był dopiero początek, po którym Koudelka dopiero pokazał co potrafi. Pochylił się nad Vodicką i krzyknął:
    -Otóż szanowny ignorancie spieszę ci donieść, że jesteś za głupi na to, by stać się godnym mnie interlokutorem, a tym bardziej adwersarzem! Czy wiesz, że doszedłem do konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej rekapitulacji skolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypialnej dystrybucji?! Myślisz, że nie przejrzałem Leibniza? Już dawno dostrzegłem jak wielkim jest ignoratem, bo przecież wychodząc z koncepcji, nie sposób nie dojść do konkluzji, że nasze reperkusje są antyferente i interferente, a zatem determinizm polatywny, w aspekcie środków retrospektywnych nie incydybuje się w kategorii absolutu.
    Jak dzikie zwierzę reaguje na najdrobniejszy szmer, tak saper Vodicka, nawet w stanie największego otępienia reagował wszystko, co -w jego mniemaniu- było madziarskie. Słowa w rodzaju: konkluzja, reperkusje i inne używane przez krahlickiego erudytę, choć nawet rodowodu węgierskiego nie miały, to dla Vodicki były madziarskie, a dowodem na swoją madziarskość było to, że Vodicka ich nie rozumiał.
    -Meldują posłusznie, panie oberleutnant, że na te słowa, nasz dzielny saper zerwał się na równe nogi, chwycił za swój zydel i zaczął nim okładać Koudelkę, który darł się, że siła zawsze przegra z intelektem, a przemoc rodzi przemoc.
    -Wiecie co Szwejku – odezwał się nadporucznik Lukas, przypalając papierosa. – Intryguje mnie, jak taki notoryczny idiota, jak wy, potrafił zapamiętać tyrady Koudelki?
    -Posłusznie melduję. panie Oberleutnant, to się bierze stąd, że mam doskonałą pamięć. W gospodzie „U Kalicha” stołował się pewien profesor, który leczył chorych na głowę. Cdn.

  530. @Gekko

    Pokaze Tobie i wszystkim, ktorym sie chce czytac, gdzie i jak sie „rypie”. Nie jutrzo, czy pojutrze, tylko dzis, teraz sie rypie, sam PiS rypie, ze tak powiem. Stan gospodarki nie uzassadnia takiego zadluzania, a oni zadluzaja jak szaleni. Prawde mowic zachowuja sie jak zlodziej, co rabuja co sie da … wiec tylko patrzec jak zaczna uciekac ztym co zrabowali.

    https://biznes.robertbrzoza.pl/polska/czy-pis-oszalal-chce-nas-zadluzyc-na-40-mld-dolarow/

  531. @Tobermory
    8 marca o godz. 16:18

    Podziękowania 🙂

    @Tanaka
    8 marca o godz. 16:44

    Uprasza się o wybaczenie ale nie mogę się powstrzymać i głosem Hyacinth Buck… Bouquet powiem
    – Sheeeeridan! (trunku nie znam, przyznaję się)
    A wiśniówka dobra rzecz, czasami nawet w kawie. Porzeczkowa też dobra. Również dziękuję.

    @Gekko

    Co to za patyczaka i dzieciątko podesłałeś (wiem kto tylko zawsze widziałam in full gear)
    Nerwowo patrząc przez ramię czy wąż nie widzi zapodam paniom lepiej to

    http://www.jbsuits.com/blog/wp-content/uploads/2014/02/James_Bond-tf-om.jpg

    @Konstancja

    Jako rzecze Tanaka końtro bardzo dobre. Pomarańczowe takie i słodkie. Zapraszam serdecznie.

    Specjalnie dla Gospodarza (tu wstawić emotikon z miną niewiniątka)

    http://aszdziennik.pl/116673,pilne-pis-proponuje-amnestie-czlonkom-kod-jesli-sie-ujawnicie-znow-na-probe-bedziecie-polakami

    ***
    Chwila przerwy dla podrabianych egipcjanek w kimonach.

  532. Tak jak w czasach PRL-u, tak i teraz zwykli Polacy będą „umilać” życie współobywatelom.
    Piszę o tych, co to z nadgorliwością chcą być bardziej – jak w tym przypadku – pisowscy od samego Ziobry.
    Za komuny, to nie mityczny sekretarz partyjny, tylko Maniek z drugiego bloku, jak kogoś nie lubił, to mu w prowadzonym przez siebie kiosku, nie sprzedał zapałek.
    I to nas czeka w najbliższej przyszłości.
    Oto przypadek:
    http://natemat.pl/173727,sledztwo-w-opolskiej-podstawowce-nauczyciele-probuja-ustalic-ktore-z-dzieci-dopuscilo-sie-obrazy-prezydenta-dudy

  533. Jak za Stalina, szukaja dzieciaka, ktory napisal slowo prawdy. Co prawda w kiblu, ale zawsze, co prawda to prawda. Nie mowiac juz o tym, ze Rezydent Notarialny jak najbardziej nadaje sie do komentowania w ubornoj.

    Jak uda sie dorwac autora to radze zapamietac personalia, bo to moze byc nowy „Michnik”, albo nowy „Kuron”, na czasy, ktore zdaja sie nadchodzic.

  534. @ lonefather

    „SamoRypanie się pissa”, w które wierzysz z doświadczenia, bynajmniej nie zależy, jak kiedyś od poziomu zadłużenia. Nie w Unii.
    Przeczytaj, ile tylko dziś wydała Unia na rypiącą ją od lat Grecję (miliardy Eu), a ile Turcji, na obronę rypania przez putinowskie „boat-green-people” (co najmniej 9 mld Eu).
    Prędzej rypnie się budżet Unii i ona sama, niż Grecja taka, jakie złodziejsko-leniwe plemię ją zaludnia.
    Zresztą, żaden dług publiczny nie rypnie władzy, mającej w prywatnej swej garści majątek państwa i dochody jego obywateli. Najlepszy przykład to PO, kradnąca w/w na lewo i prawo i wcale nie dlatego, ale pomimo to – wydymana pissem.
    Bo piss ukradł Polakom duszę europejczyków i ich wartości, wstawiając w miejsce ciepłej wody, lanie ciurkiem trutki bogoojczyźniano-godnościowej. O tym pisze Bendyk, warto zauważyć i o takim rypaniu się (czyli demokratycznej klęsce tej ekipy u władzy) rozmawialiśmy. Nie o długach.
    Nic nie szkodzi, z wiarą się nie dyskutuje, więc kto w co wierzy – sam zobaczy na własnej skórze na miejscu, a kto myśli, będzie patrzał na swą wiarę w realu z dala, np. ze Londyna.
    I to ostatnie akurat, w kwestii miejsca wiary w życiu Polaka – popieram.
    I pozdrawiam.

    – – –

    @ NeferNefer
    Oj, miałem w darze zamieścić moje niegdysiejsze zdjęcie z Bondem, ale i tak, po kilkukrotnym okazaniu, nie mogę się opędzić od wielbicielek takiego jak ja „sobowtóra”. 🙂
    Wybrałem więc poprawniejszy genderowo wybór Wyborczej, tam są młode chopaki w sporcie i lepiej wiedzą, co się babkom dziś podoba… 😉
    A jest to tzw Ciacho, czyli budyń z brodom do kaloryfera. Idealne do walenia nim po buzi w komediach slapstikowych… Albo takie więdłe depillatesy w gumowym pokrowcu, jak ten na fotce…

    Szacuneczek 😉

  535. jobrave
    8 marca o godz. 17:42
    „Wystarczy wejść na prawicowe portale i poczytać komentarze pod enuncjacjami o pękniętej gumie. ”

    … wszyscy oni widzą jeno owoc zakazany, czyli strzał w gumę, bo to mentalność gumniaka rodem z gutaperki na widok białej chusteczki.
    Prędzej wytrują swym ‚społecznościowym’ debilizmem pół świata, niż umyją nogi, albo wymienią se oponę… mózgową, na coś mniej sparciałego.
    Szkoda zachodu, bez uprzedniej asenizacji.
    Pozdrawiam.

  536. lonafather
    Hm… Mam ten sam kłopot z Zagajewskim.
    Ciekawe co by napisał (a może napisał do szuflady jako teść PAD-a) Kornhauzer.

  537. sugadaddy (13:55)

    „Około 30% wierzy w ewolucję, mniej więcej tyle samo w kreacjonizm – co z resztą?HGW”

    Bufetowa tez nie wie. ChGW

    „Sądzenie innych w/g siebie, jest nieszkodliwą, ale jednak głupotą. PS. A kaczorowi rośnie.”

    Wiec jesli mu rosnie to ty mu madrosci nie odmawiaj. Sądzenie innych w/g siebie to wlasnie jest to co go uczynilo Genialnym Strategiem

  538. Ten wiersz Zagajewskiego jest pełen sarkazmu.
    Podoba mi się.
    A teraaaz…Ekszyn!
    https://media.giphy.com/media/3o7abIDFa3J30KbUGI/giphy.gif

  539. Żyjemy w określonej epoce (odchrząknięcie) i z tego
    trzeba sobie, nieprawda, zdać z całą jasnością.
    Sprawę. Żyjemy w (bulgot
    z karafki) określonej, nieprawda,
    epoce, w epoce
    ciągłych wysiłków na rzecz, w
    epoce narastających i zaostrzających się i
    tak dalej (siorbnięcie), nieprawda, konfliktów.
    Żyjemy w określonej e (brzęk odstawianej
    szklanki) poce i ja bym tu podkreślił,
    nieprawda, że na tej podstawie zostaną
    określone perspektywy, wykreślane będą
    zdania, które nie podkreślają dostatecznie, oraz
    przekreślone zostaną, nieprawda, rachuby
    (odkaszlnięcie) tych, którzy. Kto ma pytania? Nie widzę.
    Skoro nie widzę, widzę, że będę wyrazicielem,
    wyrażając na zakończenie przeświadczenie, że

    Żyjemy w określonej epoce, taka
    jest prawda, nieprawda,
    i innej prawdy nie ma.

    (Stanisław Barańczak)

  540. sugadaddy (14:13)

    „Opętany D’hondtem, nie zauważył, że w polskim sejmie nigdy nie brakowało różnych wariatów i większych, lub mniejszych przestępców, którzy chowali się w nim przed organami prawa. Gdyby umożliwiono każdemu kandydowanie do sejmu, prawdopodobnie liczba różnych kryminalistów, przewyższyłaby stan osobowy jakiegoś małego więzienia. Może gdzieś tam na antypodach, obowiązują inne prawa i zasady… A orteq chce chyba dołączyć do grona blogowych opętańców, co to potrafią tylko o jednym w ilościach hurtowych.”

    A bo mi sie wszystko z jednym hurtowo kojarzy. Przytoczmy klasyka

    ‚Szkoła. Nauczyciel bada stopień inteligencji swoich uczniów. Wyjmuje z kieszeni białą chusteczkę.
    Nauczyciel: – Kowalski – z czym ci się ta chusteczka kojarzy?
    Kowalski: – Z dymem ognisk i mgłami.
    Nauczyciel: – Dlaczego?
    Kowalski: – Bo jesienią mam zawsze katar, a mgły i dymy z pastuszych ognisk widzimy najczęściej jesienią.
    Nauczyciel: – Doskonale, Kowalski. Masz przed sobą przyszłość. Siadaj.
    (do następnego) Rappaport. Z czym ci się ta chusteczka kojarzy?
    Rappaport: – Z wakacjami.
    Nauczyciel: – Dlaczego?
    Rappaport: – Bo kiedy wyjeżdżam na obóz młodzieży katolickiej, to mama zawsze stoi na peronie i powiewa mi chusteczką.
    Nauczyciel: – Doskonale, Rappaport. Masz przed sobą przyszłość. (do następnego) Sierzputowski – z czym ci się ta chusteczka kojarzy?
    Z ostatniej ławki podnosi się ponury olbrzym. Pryszczaty. Widać, że mimo najszczerszych wysiłków woli nie udaje mu się przerobić jednej klasy w terminie krótszym jak trzy lata. Kamera najeżdża na twarz Sierzputowski.
    Close up. Widać olbrzymi wysiłek myśli, malujący się na twarzy nieszczęsnego olbrzyma.
    Sierzputowski: (bełkoce ku ogólnemu zadowoleniu) – Z dupą, panie profesorze.
    Close up to the teacher.
    Nauczyciel: – Z dupą? Chusteczka? Dlaczego?
    Close up to Sierzputowski.
    Sierzputwowski: (zwycięsko) – Bo mnie się wszystko z dupą kojarzy.’
    [Marek Hłasko (z książki Piękni dwudziestoletni)]

  541. Wisława Szymborska

    Utopia

    Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
    Tu można stanąć na gruncie dowodów.
    Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
    Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

    Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
    o rozwikłanych wiecznie gałęziach.

    Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
    przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

    Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
    Dolina Oczywistości.

    Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

    Echo bez wywołania głos zabiera
    i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

    W prawo jaskinia, w której leży sens.

    W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
    Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

    Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
    Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.

    Mimo powabów wyspa jest bezludna,
    a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
    bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
    Jak gdyby tylko odchodzono stąd
    i bezpowrotnie zanurzano się

    A teraz ja mag
    No właśnie.

  542. Gupio wyszło. Za mały odstęp zrobiłam między wierszem a moim dopisikiem. Pardą

  543. mag (14:35)

    „podobno mamy dziś Święto Kobiet”. Mój wąż go nie uznaje, wciąż jakby w kontrze do PRL (goździk plus rajstopy) i nic mu nie pomaga wiedza, że to przecież święto bardzo stare i nie mające nic z komuną wspólnego.”

    Moja wiedza w tOmacie jest bardzo gleboka. Mysle ze siega czasow albo wczesno komuszych albo i przed takowych. Bo ja pamietam gozdzik MINUS barchanowe.

    http://image.ceneo.pl/data/products/42032269/f-pas-paulina.jpg

    Ponczochy oraz pas podwiazkowy w ogole w niczym nie zawadzaly jesli barchanowe byly przemyslnie wdziane jako ostatnie. Byli czasy

  544. Tobermory
    Wyobraź sobie, że uwielbiam sagę poznańskiego rodu z Jeżyc (niby dla nastolatów pisaną) autorstwa siostry Barańczaka – Musierowicz.
    Trzymam na osobnej półce i podczytuję, jak złapię doła.
    Jeśli cie interesuje, dlaczego? – odpowiem. A jak nie, to nie.

  545. Gekko
    8 marca o godz. 20:00

    Piszesz: „„SamoRypanie się pissa”, w które wierzysz z doświadczenia…

    Ja w nic nie wierze ja widze i rozumiem jakie beda nastepstwa. Tyle i tylko tyle, dodam jako koment.

    **********************

    Pisze do @Gekko, ale tu od tego miejsca pisze nie tylko do Gekko, ale do WSZYSTKICH.

    *********************************************************************

    Wczoraj u red Lisa , Andrzej Olechowski wypowiedziel sie, ze „nie wiadomo, o co PiSowi chodzi”.

    Publicznie nie mogl, wiec ja , osoba nie publiczna powiem, PiS i osobiscie Jaroslawowi Kaczynskiemu chodzi o wprowadzenie w Polsce dyktatury. Dyktatury Jaroslawa Kaczynskiego.

    O to i tylko o to chodzi. O nic wiecej.

  546. @ Tobermory
    8 marca o godz. 20:39
    „Umyją nogi, a może nawet i pod pachami”

    Widać, na zamieszczonym obrazku, że wykształciuchy nie mogą się pozbyć wizji nielimitowanej ciepłej wody w kranie 😉
    Pewnie w intencji oczyszczenia gumna się przezeń umycia…
    No i z tych marzeń został im własny ptaszek w ręku 😉

    – – –
    Państwo Blogostwo zamieszczają już masowo wierszowane epitafia, bo atmosfera okoliczności przyrody jak na pogrzebie?
    Proszę się tak nie spieszyć, Ziobro przed szóstą nie wstaje. 😉
    – – –

  547. @mag

    I co jakis „wlam” do tej szuflady?

    I co by to dalo?

    Mysle, ze facet ma klopot. Wielgachny klopot i mu gupio. A to w poezji moze byc bardzo ciekawe.

  548. Cimoszewicz w dzisiejszych FpF ostro pojechał po PISie, po ich traktowaniu KOmisji Weneckiej, Trybunału.Określił, co nas czeka w sytuacji, gdy PIS nadal będzie ignorował prawa unijne, jakie konsekwencje wyciągnie wobec nas Unia.
    Skomentował też właściwymi sobie słowami wystąpienie PAD w Otwocku, określając naszego Maliniaka Rejentem ..z dodatkiem, ktorego zapomniałam.
    Chętnych namawiam do wysłuchania, obejrzenia, bo żal tylko, że ten polityk zrezygnował z życia politycznego. Dobrze, że nadal jest komentatorem.

    …………………..
    niestety, żadnego zdjęcia pelnej butelki nie przedstawię. A to w związku z przeniesieniem części umeblowania w różne kąty mieszkania,z wyniesieniem części w kartonach.
    Akurat za dwa dni będę miała próbny koniec świata, związany z remontem i wymianą elementów stolarki drzwiowej.
    A potem to, co zwykle…tapety, farby …słowem, nic dobrego mnie w najbliższych tygodniach nie czeka.
    Sheridana mam w domu, tylko nie wiem gdzie….

  549. @ lonefather, 8 marca o godz. 21:28
    ******************************
    Lonefather, pisze do Ciebie ja, Gekko; odebrałem Twój przekaz zagraniczny – Ty w nic nie wierzysz… Ok.
    A ja mimo to wierzę, że widzę to, co u Ciebie czytam.
    Dobrana z nas para-, ale już ta -noja, to nie ja.
    Ale ja-ja. 😉
    ******************************
    Pozdraw-ia-m (i to już nie tylko Lonefathera, ale nawet wszystkich…)

  550. Gekko
    8 marca o godz. 21:40

    Przekaz odebrany. Zrozumiany. Zaakceptowany.

    Pozdrawiam

    ps. Samemu sobie bym zaprzeczyl, gdybym po tylu latach zdobywania wiedzy i wiedzenia, wyparl sie tego wiedzenia dlawierzenia. Jakos byloby mi glupio … Nie sadzisz?

  551. @ mag

    „Utopię” Szymborskiej musiał czytać kacz, ale już nie Celiński.
    Bo to właśnie chodzi, aby wysłane na Madagaskar lemingi, same potuptały do wody.
    Tyle, że wiersz Szymborskiej w wykonaniu kacza, to co najwyżej pląsy żołnierza królowej madagaskaru, w tym pasie od Orteqa.

    PS
    W TOK w poniedziałki jest audycja duetu Najsztub/Piątek, recytujących wiersze czytelników prawicowych blogów.
    Po tym, chęć spojrzenia na poezję komentującą naszą wysepkę, to może być objaw zadatków na wiecznego Piętaszka (a co najmniej parlamentarzysty większościowego Pięty).
    Pozdrawiam.

  552. lonefather
    8 marca o godz. 21:52

    Lata zdobywania wiedzy mogą opisywać także klęskę oblężenia.
    Ponieważ jednak wiedza trzyma się mocno, pozdrawiam Ciebie.
    – 😉 – 😉 – 😉 – 😉 –

  553. Wlodzimierz Cimoszewicz powiedział, jak to zwykle czyni , bardzo trafnie:
    „Prezydent nie jest głową państwa, to wstydliwy przypadek wybrania marionetki na to stanowisko. To wstyd dla demokratycznej Polski, by mieć taką władzę ”
    Użył słów oględnych, inaczej nie mógł, choć powinno się tą sytuację i tego podprezydenta nazywać sporo mocniejszymi słowami.

    Jest to głęboki wstyd dla demokratycznej Polski, dla republikańskiej Polski, dla Polski przejrzystej, podmiotowej, i odpowiedzialnej władzy.
    A ściślej,jest to głęboki wstyd dla obywateli. Ich jednak jest i długo będzie mniejszość wśród tych,którym w ogóle nie wstyd, za nic.

  554. Tobermory (20:47)

    „Ekszyn!”

    Twoj link zostal zapewne wyprodukowany wedle slynnego wzorca o lemingach. Podrobka Disneya:

    https://www.youtube.com/watch?v=AOOs8MaR1YM

    „Nope, it was fake. It was filmed in a location where lemmings weren´t native, in Canada, Alberta and has no border to the sea and the makers claimed the water is the arctic sea. They transported the lemmings and then pushed them off the cliff for film material. Deaths occur sometimes when lemmings migrate but they have not yet shown any real sucidal tendencies like those shown in the doc.”

    http://mentalfloss.com/article/50957/do-lemmings-really-run-cliffs-their-death

    Ten tzw. doc. o lemingach niby skaczacych z urwiska do oceanu arktycznego zostal zrobiony metoda wielokrotnego powtarzania tego samego ujecia filmowego. Takie nastepne chmary Indian krazacych na konikach wokol dylizansu..

    W filmie o samobojczych lemingach uzyto tylko kilkadziesiat – trzydziesci kilka – tych przemilych futrzakow. Ile kotow uzyto w twoim klipie?

    PS. Inne skojarzenie z twoim klipem o kotach skaczacych przez okno to film „Ida”. Bad bad boy am I

  555. Gekko
    8 marca, g.21:52
    Uświadomiłeś mi niechcący, że „Żołnierz królowej Madagaskaru” to był pierwszy bodaj film obejrzany przeze mnie w przytomności (mamuśka zabrała mnie wraz ze starszą siostrą, bo nie wiedziała, co z dzieckiem zrobić).
    Nic nie pamiętam, ale dziś wiem, że grała tam młodziutka Barbara Kwiatkowska, a scenariusz napisał Jeremi Przybora.
    „Prawicowe” wiersze są straszne. Nie mówię już o wieszczu JMR, niegdyś świetnym poecie, ale np. taki Tekieli czy nie pamiętam nazwiska, inny stosunkowo młody chłopak. Co się z nimi stalo/dzieje? Co im w głowach gra? Jaka melodia, której zupełnie nie rozumiem, a nawet jest mi wręcz obca i niemiła.
    Czy masz jakiś klucz do tego zjawiska mentalno-kulturowego?

  556. Konstancja
    8 marca o godz. 21:33

    Konstancjo;zacność trunku Sheridan,oraz kalendarzowa okoliczność dzisiejsza wymaga, by go odnaleźć i zacności posmakować.
    Chyba nie schowałaś go w szafce na buty? Ani w bębnie pralki?

  557. Tanaka
    8 marca o godz. 22:10

    To jest WSTYD wielki, ze inteligencja sie wziela i obrazila, z eWalesa ja zalatwil i z tego obrazenia olala edukacje i tworzenie warunkow dla wszystkich.

    Skutek jaki jest kazdy widzi.

    Niewyedukowane demokratycznie i olane spoleczenstwo zareagowalo alergicznie, glosujac na PiS.

    Moja osobista alergia nie pozwolila mi oddac glosu ani na Komorowskiego, ani na PO, w sumie tez „zglosowalem” na PiS choc glosowalem na kogos innego… Zesz to…

  558. mag
    8 marca o godz. 22:13

    Z tą nędzą prawackich wierszydeł to, poniekąd,ciekawa sprawa.
    Źle wierszom, w zasadzie, służy konieczność prawidłowości i upolitycznienie. Oraz fałszywość powodów, tez przyjętych przed pisaniem, niskość pobudek,skłamanie i potrzeba rozbijania czerepów za pomocą wierszowania.
    W zasadzie, bo wydaje się, że nie całkiem i nie tak to działa, gdy się czyta polskich zaangażowanych poetów i literatów czasów minionych. Jakoś inaczej odbieram Broniewskiego, Tuwima czy innych twórców. Jakoś więcej w nich prawdy, więcej szczerości,wyższa poezja,pomimo podobnego związania polityką i tezą. Może to właśnie ci, którym tonie szkodziło,pomimo związania,bo zbyt wielki talent mieli i inaczej go wyrażali. Było wielu takich, co się angażowali poetycko i literacko,ale z kiepskim skutkiem.

    Albo to u tamtych inaczej działało,sprawa była szczersza i prawdziwsza, albo u dzisiejszych prawackich wielka lichość talentów.

  559. lonefather
    8 marca o godz. 22:16

    Swego czasu,na wizji, Jerzy Waldorff, doradca Wałęsy, mówił z przekonaniem, że rola inteligencji w państwie jest nie do zastąpienia:o ile lud,robotnik,chłop,stanowią siłę,o tyle potrzebuje ona kierowniczej głowy,w postaci inteligencji. Siła nieukierunkowana przez głowę jest albo marnowana,albo destrukcyjna.
    Masz rację – inteligencja się obraziła,się rozlazła i zaprzeczyła sama sobie. Inteligenci głosujący na kaczyńskiego i jego pisotypy, to smutny dowód degrengolady.

  560. Tanaka
    g.22:10
    Słyszałam Włodimierza Cimoszewicza.
    To jeden z ostatnich mądrych żubrów (akurat prosto z Bialowieży), którego warto słuchać.
    Punktuje zawsze celnie, bo i zna się na polityce oraz rządzeniu.
    Sprawił się dobrze jako minister spraw zagranicznych i jako premier też. Polactwo mu jednak nie wybaczyło, że powiedział, by się ubezpieczać, a nie ocykać się dopiero, gdy powódź się trafi z pretensjami do rządu, który musowo musi ratować.
    Ale czy w Polsce ktoś słucha ludzi rozsądnych? Proboszczów słucha. Bóg zabrał, to i Bóg da. Znaczy się Oni. A jak nie da, to wina Tuska. Ciekawe, kiedy się zacznie wina Kaczora.
    Na razie to kraksa limuzyny prezydenckiej powstała jeszcze z winy PO, jak twierdzi poseł Sasin.

  561. @ mag

    Przemyślenia spoza jaskini słuszności:
    Niewiele wiem o poezji; jak każda potencjalna choćby sztuka, źle mi się smakuje z nalotem polityki.
    Prawdziwa sztuka może być zaangażowana tylko w siebie samą, tym samym definiując swój jednorazowy i osobisty kod sztuki. Do odczytania przez okazjonalne odbiorniki o tej samej fali poznawczej.
    Albo, wyleżakowana z tak narzuconego, pozasztukowego kontekstu.
    Zaczadzenie odbieram jako luźno związane ze sztuką, bo będące wynikiem samych emocji, nie stowarzyszonych z nieobecnymi zresztą osobniczymi zasobami intelektualno-etycznymi.
    Był taki niezwykle trafy termin: oszołomy.
    I to jest chyba to.
    Nie ma u nas pod czerepami żadnej prawicy ani lewicy, we współczesnym rozumieniu. Jest trzeźwość albo oszołomstwo, mające się do siebie wzajem tak, jak tonąca łódka z garstką badaczy, zatopiona przez morze stułbi.

    PS moja żołna, będąc w sprawie fachowcem, uważa mnie za idiotę, ponieważ stułbie nie mają umysłu, a ciągle mnie zaprzątają w analizach porównawczych.
    Może piszą przeze mnie stułbie, w kupie siła.

  562. Klucz do zjawiska mentalno-kulturowego (inspirowane p/@mag)

    Aby nie kończyć dnia niesmacznie, w zamartwicy, coś ożywczego, choć nie poezja (ale kto wie?).
    W internecie znalazłem taki oto zapis transmisji idącej latami, od Torunia.

    „…rozmowa na antenie RM:
    – Niech bedzie pochwalona Maryja zawsze dziewica. Czy bede na antenie?
    – Juz pan jest na antenie.
    – A co mi ksiadz za pie**oly opowiada, kiedy mam wlaczone Radio Maryja i tam teraz slysze ojca dyrektora!
    – Bo jeszcze fale radiowe do pana nie zdazyly doleciec. I prosze sie kulturalnie wyslawiac.
    – Aha… „

    [za: sadistic.pl]
    Tak więc kultur, sztuka i …rzeczywistość to nie jest utopia, nawet jeśli chce się w nią wierzyć. 😉

  563. Gekko
    Tą razą trochę się wykręciłeś sianem, zbywając mnie a to żołną uczoną, a to cytatą z radia maryja.
    Miły bratku – gagatku! Oczywiście idź spokojnie spać.
    Wszak ktoś, czyli ja, musi nie spać, by spał @Gekko.
    Niestety, ja mam w tym temacie kłopoty. Przeciągam , póki się da, a na koniec łykam tabletkę snu.

  564. Tanaka
    8 marca o godz. 22:13
    idąc za Twoją radą, bo to dziś taki dzień, pogrzebałam w kartonach i znalazłam Sheridana….mały kieliszeczek, dla zdrowotności, rzecz jasna, nie zaszkodził. Mam wrażenie, że co nieco mi wyostrzył i np zdumiałam się, czytając Twój post o 22.31 o tym, ze Waldorff byl doradcą Walęsy.
    Zupelna nowość dla mnie! sprawdziłam; Waldorff zmarł w 1999 roku, szansa na doradztwo była.
    Nie żebym podważała Twoją wiedzę…ale dopowiedz, w czym doradzał.
    Dla mnie był wspanialym opowiadaczem muzyki; wlasnie opowiadaczem, choc dodałabym, że także malarzem, bo jego opowieści wywoływały obrazy epoki, malowały przestrzeń, w której ta muzyka brzmiała.
    Kiedys w filharmonii słuchałam Obrazków z Wystawy w wykonaniu orkiestry z Petersburga ( chyba w 2003-2004 roku) .Zupelnie inaczej brzmiała mi w uszach niż posiadane w domu popularne nagranie pod dyrekcją Karajana.
    W domu przesluchałam tę płytę po koncercie i usłyszałam różnicę – ta, na żywo wysłuchana w sali koncertowej(a aula uniwersytecka była dotychczas jedną z najlepszych w Polsce) brzmiała…bardziej słowiańsko. Może to kwestia instrumentów, które nie brzmią w nagraniu Karajana(może ja ich nie słyszę).

    język mi się trochę rozsupłał…drugi kieliszeczek w drodze….

  565. mag
    8 marca o godz. 21:25
    na pewno wiesz, że te wszystkie miejsca wyminione w Jeżycjadzie Musierowicz istnieją, mają się dobrze; nie wiem, czy już istnieje, ale byl pomysl na stworzenie Szlaku Jeżycjady.

    I bez oficjalnego szlaku jestem gotowa oprowadzić po tych miejscach, tylko przyjedź.

  566. Konstancja
    Jasne że wiem o prawdziwym, a nie wydumanym szlaku Jeżycjady.
    Prawdopodobnie będę jakoś w kwietniu w Poznaniu i byłoby super, gdybyś mogla robić za gida (jakkolwiek mam starego przyjaciela, który mieszka na Wilczaku).
    Czytałam o zakusie, by część ulicy Roosewelta (pewnie piszę z błędem, ale nie chce mi się sprawdzić) na Jeżycach nazwać Lecha Kaczyńskiekgo.
    Mam nadzieję, że poznaniacy na to nie pozwolą.
    Dobranocka

  567. @Orteq
    8 marca o godz. 22:11
    Ile kotów? A, będzie z 80. Na casting przyszło dwa razy tyle 🙄 😉

    Dlaczego ktoś czyta Musierowicz?
    Pewnie z tego samego powodu, dla którego ktoś ogląda „M ja miłość” czy inne „Klany” 🙄

    „słynny snobizm, tak mozolnie konstruowany za pomocą łacińskich sentencji i odwołań literackich, ma bardzo dziwnego adresata, który potrzebuje przypisu objaśniającego znaczenie zwrotu „vice versa” i podpowiedzi, że fragment zaczynający się od słów „Nad Soplicowem słońce weszło” pochodzi z Pana Tadeusza.”.(…)

    Od „Szóstej klepki”, czyli od zawsze, były w Jeżycjadzie żarciki z feminizmu. Zmienił się stopień nachalności prorodzinnych fabuł, pojawiły się i wzmocniły akcenty religijne. „Szósta klepka” była świecka do tego stopnia, że przypadające w jednej trzeciej książki święta Bożego Narodzenia zostały pominięte (dla porównania – akcja późniejszej o kilkanaście lat „Noelki” będzie się rozgrywać wyłącznie w Wigilię). Nie do końca da się to wyjaśnić działaniem cenzury, bo już w następnych powieściach znajdujemy aluzje papieskie, w jednej ze scen „Idy sierpniowej” spotykamy Borejków w komplecie przed kościołem dominikanów, a w „Opium w rosole” Gabrysia głosi zwolnionemu z Cegielskiego sąsiadowi „cywilizację miłości”.

    „Od samego początku bohaterki Musierowicz przechodziły przemianę, przedstawianą jako dojrzewanie do roli żony i matki. Na końcu tej drogi czekał wspaniały mąż i cudowne dzieci.”

    Humor, z jakim autorka opowiada o dobrowolnym wtłaczaniu się dziewczyn w patriarchalne wzorce, o tym, jak – w wyniku zabawnych i groźnych, ale kończących się dobrze perypetii – pojmują wreszcie, jakie powinny być, jakie wartości wyznawać i co da im spełnienie, ma w sobie coś przerażającego.

    „Utożsamienia z nowym mieszczaństwem autorka boi się jak ognia. Należący do rodziny lekarze nie mają prywatnych praktyk, tylko wyczerpujące dyżury w szpitalu i pracę w spółdzielni lekarskiej. Wszyscy bez problemu, często nie wiedzieć jak, zarabiają na życie, kupują wiele książek, a kiedy trzeba – domy. Laura, wyjeżdżając rekreacyjnie za miasto, ma przy sobie tyle pieniędzy, że może dokonać nieplanowanego zakupu kilku drzewek i krzewów ozdobnych. Ale Musierowicz na każdym kroku nerwowo podkreśla skromny status majątkowy i nonkonformizm swoich bohaterów. Wesele w dworku, podróż poślubna do Wilna i wiele innych szczegółów ma dowodzić, że inteligencja istnieje i są nią Borejkowie.”

    „Religijni, pewni siebie, zdrowi, długowieczni i płodni Borejkowie żyją po to, żeby się rozmnażać i szerzyć swoje wartości i styl życia.”

    (z recenzji byłej fanki)

  568. To dobrze, że nie czytałam. Zdrowsza umrę.

  569. Mam nadzieję, że nie uraziłem uczuć ewentualnych entuzjastów i entuzjastek „Jeżycjady”, podobno nawet sam Miłosz czytywał i podpowiadał wątki 😉
    Niemniej jako 15-latek czytywałem raczej Mikę Waltariego, a przedtem Niziurskiego, Nienackiego, Bahdaja, Mrówczyńskiego, Fiedlera…
    O Tutenchamonie, Indianach, dzieciach kapitana Granta, tajemniczych wyspach i skarbach, szpiegach i agentach etc. 😉

  570. Tobermory
    Z opisami-recenzyjkami czytadeł na niezłym poziomie o rodzinie Borejków absolutnie sie zgadzam.
    Dla mnie Jeżycjada ma również walor poznawczy. Na przykładzie jednej, choć rozrastającej się z biegiem dni, z biegiem lat inteligenckiej poznańskiej rodziny przerabiamy społeczno-polityczne przemiany w Polsce, poczynając od przełomu lat 70. i 80.
    Można powiedzieć, przerabiamy en passant, bo bez żadnych indoktrynacji w tę lub inną stronę. Konkretny czas ma wymiar w postaci zachowań , mód i rozmaitych realiów epoki.

  571. Nie czytałam Jeżycjady więc nie wiem. Ostatnie co czytałam to „Szósta klepka” a byłam chyba młodsza od głównej bohaterki czyli w stosownym wieku. Jeżycjady nie przeczytam choćbym chciała zobaczyć czym to się je bo autorka jest nieprzejednanym wrogiem ebooków. A ja nie mam ochoty i miejsca na jakieś, jak słyszę, potencjalnie 20 książek na półce.

  572. Tobermory
    i Lema.

  573. @Ewa-Joanna
    9 marca o godz. 9:29
    Oczywiście. Lema i Strugackich oraz Wellsa.

  574. Tobermory
    Coś jest na rzeczy z tymi lekturami z dzieciństwa lub na jego miarę, czytanymi znowu w wieku dojrzałym jako antidotum na zły dookolny świat.
    Dzięki nim odzyskujesz poczucie bezpieczeństwa. Czerpanego nie tyle nawet z samych lektur, co kiedyś doznawanych wrażeń „spokojności”, jakie temu towarzyszyły.
    Tak np. odebrałam swoją reakcję na stan wojenny. Gazeta, w której wtedy pracowałam, była zawieszona, a ja leżałam na kanapie przez większość dnia i czytałam dokładnie te książki, o których wspominasz – od Bahdaja, Nienackiego Fiedlera po Verne’a, czy Molnara (moich ulubionych „Chłopców z placu broni”) oraz „Anię z zielonego wzgórza” i „Przeminęło z wiatrem”.
    Było mi lżej.

  575. mag
    9 marca o godz. 0:29
    zapraszam serdecznie!
    nie będzie mnie od 20-28 kwietnia, ale mam nadzieję, ze akurat w tym terminie nie planujesz wizyty w Poznaniu.
    ……………………
    Zgadzam się z Twoim spostrzeżeniem, że ten cykl powieści Małgorzaty Musierowicz był opowieścią o nas samych; o tym, jak żyliśmy, o czym myśleliśmy i marzyliśmy w tych czasach; co nas wzruszało, co nas irytowało, co było dla nas ważne.
    Akurat moja córka była w stosownym wieku, żeby te powieści czytać, przeżywać; nawet pokazywałam jej miejsca, w których toczą się poszczególne części Jeżycjady. Cały ten cykl powieściowy tchnie optymizmem, tak trudno osiągalnym w tamtych latach.
    Moje dziecko zabrało do swojego domu na obczyźnie wiele swoich książek z dzieciństwa i młodości, z Jeżycjadą włącznie.
    W jednym z opisanych domów mieszka część mojej rodziny ( choć nie są to krewni, lecz powinowaci).

  576. A póki co Ministerstwo Zdrowia wydaję zgodę na refundację leków zawierających kannabinoidy sprowadzanych w ramach importu docelowego, jeśli lekarz prowadzący uzna, że są to leki najlepsze z możliwych. Myslę, że warto to docenić, zapominając, skąd pochodzi polityk prowadzący to ministerstwo.

  577. Konstancja
    8 marca o godz. 23:51

    Ooo, właśnie, Sheridan odnaleziony, dobrze pełni swoją rolę.

    Jerzy Waldorff nie był chyba oficjalnym doradcą Wałęsy,czyli takim na etacie. Raczej „społecznym”,doradzającym w sprawach kultury i będącym „łącznikiem” ze środowiskiem, oraz „tłumaczem” tłumaczącym Wałęsie w jakiś przystępny, malowniczy i przyswajalny sposób, że kultura jest ważnym elementem i spoiwem społecznym oraz też państwowym. Co dla Wałęsy było, niewątpliwie, na początku, czarną magią.
    Niewątpliwie też edukował go w sprawach przedwojennych, historycznych, państwowych, snując opowieści o Piłsudskim, Wieniawie,generałach, pięknych paniach, baronach przemysłu, dworach i arystokratach, balach i rauszach, premierach operowych, występach Kiepury i Ordonki, Kresach, wizytach na Riwierze, w Szwajcarii i Paryżu.
    Może właśnie Waldorff, jako mistrz opowieści, człowiek barwny i fantazyjny, przedwojenny oraz senior, był akurat dla Wałęsy najwłaściwszym przewodnikiem po świecie kultury i historii.
    Pamiętam telewizyjne spotkania na żywo, z nim i Wałęsą.

    Mimo, że Waldorffa i mnie dzieliła duża różnica wieku, to już jako nastolatek czułem się „kupiony”. Taki typ osobowości, obszerności, luzu,rozmachu, barwności,fantazji,szerokości wiedzy, talentów i wymowności oraz łatwości fantazyjnych, zdecydowanie mi odpowiadał. Pachniał jakąś fajną, lepszą, intrygującą i mało znaną częścią polskiej kultury i historii.
    Pewnie tym bardziej, że kiedyś często go widywałem w Sopocie, na tarasie nieistniejącej już dziś restauracji, przed wejściem na molo. Zawsze elegancko ubrany, na ogół miał na sobie egzotyczny jasny, trzyczęściowy garnitur w typie śródziemnomorskim i obowiązkową laseczkę ze srebrną, rzeźbioną rączką, o którą się bardzo ozdobnie opierał. raz jedną, raz drugą ręką, obficie i malowniczo zarazem gestykulując. Głosem operował mnie mniej malowniczo,modulując go, przez co stawał się tym bardziej kolorowy.
    Zdaje się, że hołdował przedwojennym zwyczajom „jeżdżenia do wód”. A że Sopot przyciągał artystów i różne wolne ptaki, towarzystwa mu nigdy nie brakowało.
    Chyba faktycznie był homo, bo mnóstwo razy widziałem go w towarzystwie młodszych, ładniutkich mężczyzn.

    Wspomnialaś o interpretacjach muzycznych, czym, oprócz Waldorffa, przypomniałaś mi postać innego znawcy i popularyzatora muzyki. Zupełnie fenomenalnego zresztą – Jana Webera. Uwielbiałem jego audycje. O też uczył jak słuchać i jak rozumieć muzykę. i odróżniać „słowiańskość” od innych obszarów kulturowych, jak wyłapywać zgodność wykonawcy z zamysłem kompozytora, czasem, odcieniami wpływów kulturowych, a jak wyłapywać niezgodności, sprzeczności w wykonaniu interpretacji, zafałszowania, albo mętność i nijakość.

  578. Wczoraj ktoś powiedział, że na Radbrucha za wcześnie, bo on od spraw beznadziejnych jest.

  579. Tanaka
    9 marca o godz. 11:06
    Jana Webera również świetnie pamiętam. Bardzo solidna dawkę wiedzy muzycznej otrzymałam również od Bogusława Kaczyńskiego; świetnie o piosenkach, barwnie sypiąc anegdotami z życia gwiazd muzyki czarował Lucjan Kydryński.
    Muszę przyznać, ze u mnie w domu długo nie było telewizora; chyba w 1973 roku kupili go dziadkowie, bo pamiętam, ze mecz na Wembley oglądałam właśnie u nich we mieszkaniu. W czarno białym, rzecz oczywista, kolorze.
    W naszym mieszkaniu nie było tv do czasu mojej przeprowadzki z powrotem do dziadków; cały czas towarzyszyło mi radio, a szczególnie od 1969 roku, gdy stacja ogólnopolską stał sie program trzeci . Tej stacji jestem do dzis najbardziej wierna, choć w ostatnich latach miała kilka swoich obniżek poziomu, związanego z wyścigiem o „słuchalność” i inne takie bzdety. Teraz znów z przykrością odnotowuję niekorzystne zmiany w trójce, związane z nowym,pisim kierownictwem.
    Cóż, przeżyjemy to…są i inne stacje.
    Ale muzycznie najbardziej odpowiada mi trójka, a uwielbiam, gdy w piątkowe poranki budzi mnie Wojciech Mann; jego autorskie programy muzyczne w niedzielę, a także Piotra Kaczkowskiego, który kształtował mój gust muzyczny są nadal na wysokim poziomie. Choć oczywiście różnorodne w treści.

  580. Rafał Kochan
    Nie możesz jaśniej o tych refundowanych kannabinoidach?
    Dlaczego refundowanych (z tego co czytałam w guglu, leki z tym składnikiem nie ratują życia, ani go wydatnie nie czynią znośniejszym)?
    Sprawa jest dla mnie o tyle interesująca, że wydaję krocie na leki dotyczące prawie wyłącznie kobiet w różnych okresach życia ( w ciąży, w menopauzie itd).

  581. z tego, co czytałam, to chyba chodzi o włączenie leczniczej maryśki do legalnych środków leczniczych. To najpopularniejsze skojarzenie.

    I naprawdę nie ma znaczenia, jaka opcja polityczna zalegalizowała ten środek.

    może sa i inne zastosowania?

  582. @mag
    Chodzi o medyczną marihuane.
    Przy padaczce potrafi zniwelować ataki z kilkuset dziennie do kilku w miesiącu.

  583. A rekreację należy palić z głową.

  584. Za godzinę się zacznie, a tymczasem piss się zlewa na Radę.

  585. @mag
    9 marca o godz. 11:42
    nie ratuje życia, ale czyni je znośniejszym. Zmniejsza napięcie mięśniowe u spastyków i chorych na MS, poprawia apetyt zmniejszając mdłości u chorych w trakcie chemoterapii, ułatwia życie epileptykom i ich opiekunom…
    Mało?

  586. @Tobermory
    Mało? Dużo.
    @Żorżyk P.
    Dzięki za dodatkowe wyjaśnienia.

  587. TK stwierdza że ustawa nowelizująca w całości niezgodna z konstytucją ze względu na wadliwy tryb uchwalenia

  588. Wysłuchałam całości, wynotowałam co następuje

    Działanie ustawodawcy zmierzało do obejścia artykułów Konstytucji.
    Sejm nie ma prawa ustalać ilości sędziów.

    Niedopuszczalna ingerencja ustawodawcy w orzecznictwo sądowe i niezawsłość sędziów.
    Przepisy dysfuncjonalne, arbitralne, niedopuszczalnie naruszają prawa obywatelskie. Ingerencja władzy ustawodawczej w tryb orzekania, przepisy naruszają podstawy państwa prawnego, rażąco sprzeczne z Konstytucją.

    Wszystkie przepisy ustawy nowelizującej niezgodne z Konstytucją oraz ustawa jako całość ze względu na wadliwy tryb uchwalenia.

    TK orzeka że skutki prawne ustawy nowelizującej są niniejszym anulowane i przywrócony jest stan prawny sprzed nowelizacji.

    Dopiero wysłuchawszy uzasadnienia wyroku zdałam sobie w pełni sprawę z ogromu manipulacji jakie na TK chciał dokonać PiS. Pisi sędziowie złożyli zdania odrębne od wyroku.

    Zobaczymy co będzie dalej.

  589. Jest ładnie,a nawet coraz ładniej. A Polska staje się coraz lepsza, zdrowsza i świętsza. Polska jest coraz bardziej polska, coraz prawdziwsza i coraz bardziej najlepszego sortu.
    Co polega na tym, że napdrezydentpremierprezesbiskup już w ogóle nie mówi czegokolwiek, co by nie było bezczelne, kłamliwe, pomawiające, co by nie było fałszywym świadectwem przeciw bliżniemu, co by nie było segregacyjne, rasistowskie, poniżające, opluwające,nienawistne,dzielące i podłe. Podprezydent robi dokładnie to samo. Podpremierka robi dokładnie to samo. Rzecznik rządu,rzecznik partii, ministrowie, posłowie tacy i owacy – wszyscy chórem. Tak chcą i tak muszą – co powie i czego chce ich nadczelnik, robią in extenso.
    Podprezydent niektórych Polaków.

    Wyrok TK pogłębił ich niezwykle katolicką wścieklicę na niepolaków najgorszego sortu, którymi są wszyscy niemiłośnicy nadczelnika.
    Bruksela, Komisja Wenecka, nawet Amerykanie naciskający ponoć na uzgodnienie działań nadczelnika zasadami demokracji i republiki – wszyscy są spiskowcami przeciw Polakom najlepszego sortu.

    Jest dobrze i będzie znakomicie.
    Normalnie jest tak, że nienawiść się wygasza, nienawistników separuje, bo w takim środowisku nie da się żyć i nie może państwo funkcjonować ani sprawnie,ani rzetelnie ani uczciwie,czy sprawiedliwie.
    Wszyscy, w zasadzie, chcą żyć mając dostęp do świeżego powietrza.
    Ale Polska jest jedyna taka, i dlatego „przetrwała”,więc tlen nie jest jej potrzebny. Wręcz przeciwnie – tlen zabija.
    Życie na Ziemi jest – w zasadzie – życiem w oparciu o tlen. Ale są wyjątki – bakterie beztlenowe. One,mając wokół tlen -giną. Żyją dzięki siarkowodorowi, czyli mówiąc po naszemu – dzięki syfowi i wielkiemu smrodowi.
    Taki „plan dla Polski” i „dla każdego Polaka” ma bozia.
    Gdyby Polak miał żyć jak inni,w środowisku tlenowym, byłaby w tym wielka szkoda i nieszczęście dla Polaka -zmarniałby i zginął. Żyjąc w siarkowodorze i jego gęstym smrodzie, czuje się jak ryba w wodzie. czuje się po prostu u siebie, w katolickiej i patriotycznej Polsce.
    Jest to „większe dobro” które daje Polakom bozia,co jest dowodem jego istnienia,wielkiego miłosierdzia, wybrania Polski pośród wszystkich narodów świata i dowód na nieskończoną miłość bozi do Polaka.

    W Polsce musi więc być na odwrót wobec państw normalnych. Nienawiść,pomówienia, oplucia,regularne kłamstwa i łajdactwo muszą osiągnąć taki poziom, że wrzód rakowaty wytorbi się na całą Polskę i na wszystkich,pochłonie ich i będzie trawił. Dopiero jak się udławi i zakisi przez niestrawość, rypnie i zaleje rzygowatą gleją wszystko.Zatruje każdą głowę,każde pole, las i grządkę. I trzeba będzie Polskę budować od zera. Zero jednak nie występuje w przyrodzie.Będzie trzeba się czyścić z rakowatych rzygowin „najlepszej Polski”,także przy pomocy rzygowników. Co odbudowę skaże u zarania na kolejne rakowacenie syfiastego tumoru.
    I tak dalej i temu podobne.

    Miłość bozi do Polaka poznaje się też po tym, że Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, będą kosztować znacznie ponad 400 milionów złotych. Z czego ok. 190 mln zł pójdzie z budżetu centralnego, jakieś 50 mln zł dołoży miasto Kraków, a ok. 200 mln zł „ma pokryć” strona kościelna, głównie z datków od samych pielgrzymów.
    Jest pewnikiem to, że jak strona kościelna „ma pokryć”,w dodatku 200 milionów, to nie pokryje. Przepływ strumienia pieniędzy i korzyści działa wyłącznie w jedną stronę. Tak jak „owieczki się garną” i „dzieci lgną do człowieka, do księdza” – tak pieniądze też się garną do biskupów. Czują się nieprzygarnięte i nieutulone,jeśli nie są w kasie biskupa. „Budżet centralny” jest anonimowy, pozbawiony uczuć,wieje od niego chłodem. Nawet budżet Krakowa jest pozbawiony walorów wyzwalających lgnięcie. Natomiast do „człowieka, do księdza”, pieniądz, ta dziecina boża, podobnie jak dziecko narodzone i nienarodzone – lgnie w poczuciu szczęścia i potrzeby tożsamości.

  590. @Tanaka

    A jednak gdy słuchałam uzasadnienia wyroku to trochę ożywczego powietrza na mnie spłynęło. Jeszcze Polska nie zginęła. Polszczyzna, elokwencja, zrównoważenie, spokój. Jeszcze oni trzymają tę twierdzę. Z wyjątkiem tych dwóch o odrębnym zdaniu.

  591. Trochę z innej beczki, ale pasuje do blogu ateisty:
    ‚http://polska.newsweek.pl/liberalowie-i-lewica-tchorza-przed-kosciolem-dlatego-przegrywaja,artykuly,381318,1.html

    [i]Tak, jedną z przyczyn porażek partii lewicowo-liberalnych w ostatnich wyborach było tchórzostwo odnośnie walki o świeckie państwo. Nawet Zjednoczona Lewica i tym bardziej Razem strategicznie zrejterowały, uznając, że nie opłaca się walczyć z Kościołem. Te środowiska muszą zrozumieć, że na krytyce kleru można zbudować masowe poparcie. Trzeba było w większym stopniu nieść na sztandarach postulaty świeckie i nie bać krytyki Kościoła.

    […] Tym bardziej, że w krytyce Kościoła nie chodzi tylko o zdjęcie krzyży z urzędów publicznych, ale o [b]całą wizję funkcjonowania państwa, społeczeństwa, polityki społecznej, rodziny, którą Kościół narzuca.[/b][/i]

  592. @ Tanaka, 9 marca o godz. 16:12

    Właściwie, z niesmakiem na skutek Twego wielce trafnego i mądrego postu, nie ma się nic do dodania.
    Istnieje jednak jakiś mit i oczadzenie wykształciuchów, jakobyś opisywał jakaś doraźną, odwracalną cywilizacyjnie i wyborczo patologię „dobrej zmiany”, a nie odwieczną plemienną tradycji w nawrocie retardacji plemiennej.
    I ku oświeceniu tych mrzonek, zamieszczam poniższy, jakże banalny obrazek święty korzeni „dobrej zmiany”, czyli rakowatego owrzodzenia zła wcielonego, trawiącego plemię, przebranego nieudolnie za „dobro”.

    (a) Ksiądz katecheta z jednej z sądeckich parafii i kapelan miejscowej policji ‚zapraszał na kąpiel i łóżko’ małoletnie uczennice. Wszystko wyszło na jaw poprzez rozmowy księdza prowadzone z uczennicą na portalu społecznościowym.
    (b) Parafianie o księdzu Leszku:
    Dusza człowiek. Był po kolędzie u nas, taki dobry, świątobliwy człowiek. Pobożny, życzliwy, uczynny, wesoły… Super ksiądz. szkoda, że odszedł(!). Nic złego nie mogę na niego powiedzieć.
    (c) Miejscowa policja natomiast zawnioskowała o …wyłącznie ze śledztwa, bo …duchowny brał udział w uroczystościach z mundurowymi, święcił też komisariaty i radiowozy.”
    [za: TVN/GazetaKrakowska]

    To nie jest rak. To cywilizacja i demokracja są na tym gumnie przerzutem z importu.
    Dobra zmiana polega tu na odrzuceniu lekarstwa przez organizm.
    Komu nie w smak, pora wziąć na siebie los odrzutu drugiego gatunku i …odrzucić się stąd jak najdalej, jak najszybciej.

  593. NeferNefer
    9 marca o godz. 16:35

    Owszem, trochę ożywczego. Każdy,kto dysponuje niespaczonym rozumem,w dodatku pogłębionym i własnym,dostarcza życiodajnego tlenu.
    Jednak,to o czym sądziłaś, że dopiero zobaczymy,zobaczyliśmy zanim się cokolwiek stało w samym TK. Nietrudno było zobaczenie a priori przewidzieć: TKdołączył do światowego spisku przeciw Polsce: Bruksela,Niemcy, Francja, Brytania, Komisja Wenecka, nawet Ameryka. No i Rosja.Co oczywiste, bo „Tusk z Putinem zamordowali w Katyniosmoleńsku”. Co zostanie przedstawione na słusznym filmie za parę dni,w kinach, a za kolejnych parę w „Narodowych mediach”. Narodowe= kłamliwe.
    Niezależnie więc od łuku powietrza, smród siarkowodoru będzie się pogłębiał,i rzeczy będą szły torem takim,jak wyżej przedstawiam.

  594. To też niezłe:

    Jeśli władza nie uzna wyroku Trybunału, zaleceń Komisji Weneckiej, z pewnością będzie kontynuowana zawieszona w tej chwili procedura kontroli praworządności przez Komisję Europejską i Parlament Europejski. Zapewne dojdzie do debaty w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i w Parlamencie Europejskim. Ale bez względu na formalnie orzeczone sankcje Polska stanie się krajem w kompletnej izolacji na międzynarodowej scenie politycznej. Stracimy jakiekolwiek znaczenie jako poważny partner. Stracimy wpływ na cokolwiek w europejskiej i światowej polityce. I to w momencie, gdy decyduje się przyszły kształt Unii. Wątpię, by rządzący zdawali sobie z tego w pełni sprawę.

    Choć może być i tak, że chcą mieć pełnię władzy w Polsce za wszelką, nawet taką cenę.

    ‚http://wyborcza.pl/1,75478,19742419,prof-safjan-to-najglebsza-patologia-powiedziec-ze-konczy.html#ixzz42QD5FBOe

  595. NeferNefer
    Nie chcę cię buntować, ale jeśli nie zareagujesz na paskudny hejt na mojej skromnej osobie u Passenta, nie pierwszy zresztą, będzie mi po prostu przykro.
    Na bywającego tam @Orteqa raczej nie liczę, bo woli się obecnemu towarzystwu passentowemu nie narażać.
    Swoją drogą uroczyście przysięgam, nigdy więcej nie dam się skusić redaktoru Passentu, by tam się pokazywać.
    Tzw. normalsy dawno stamtąd odpłynęły.

  596. @Tanaka
    9 marca o godz. 16:53

    Ależ ja nie przeczę że to międzynarodówka spisku i że szatani są tam czynni. Dobrze jednak było choć przez chwilę zobaczyć coś za czym zatęskniłam. I tylko to miałam na myśli.

    @mag

    Przykro mi z powodu sąsiedniego blogu. Chociaż ja takich cymbałów ignoruję jak powietrze, nie dam satysfakcji że przeczytałam i zauważyłam.

  597. A no minęłyśmy się. Momencik…

  598. NeferNefer
    Wróć! Mówię do siebie.
    To ja nie powinnam Cie prosić o osłonę, czy coś w tym guście, ale poziom chamstwa z jakim się spotkałam na en passencie, nie pierwszy raz zresztą jest porażający. Nie polega to chamstwo na używaniu wulgaryzmów, ale paskudnie wrednych uwag pod czyimś adresem, nie mających nic wspólnego z tzw. ad remem.

  599. Gekko
    9 marca o godz. 16:51

    No, toż właśnie Polak najlepszego sortu, to jest właśnie ksiądz kapelan od lgnących dziewczynek. I jego parafianie.
    Jak chyba pamiętasz, do najlepszego sortu zalicza się też tłum nie parafian z gminy byle jakiej, którą sportretował genialnie Jeremi Przybora, ale i z wielkiego miasta. W tym przypadku – z Poznania. W którym dyrygent znanego chóru chłopięcego, bardzo znany również – Wojciech Krollop, przez dziesięciolecia pedofilił sobie chłopaczków.
    Było to pedofilenie instytucjonalne, wszyscy w Poznaniu o tym wiedzieli,choć woleli nie myśleć: od prezydentów, radnych,kleru, członków różnych szacownych gremiów i dbaczy o dobre imię miasta, przez taksówkarzy i meneli po rodziców tych chłopaczków. Którym nic to nie przeszkadzało i wysyłali swoich synusiów prosto w łapy pedofila.
    sami wykształceni, ambicyjni, z pretensjami do dobrych manier,poziomu,ą i ę, oraz medalu wzorowego rodzica,handlarze żywy i własnym,rodzonym,towarem.
    Sami Polacy najlepszego sortu.

    Jest to oczywiście racja, że demokracja, republika, prawa człowieka i obywatela, to zupełnie świeży import do polskiego gumna. I że implantacja marnie się rozwija, a obecnie szybko zawija i jest bliska zdechnięcia.
    Tylko, że należy tak właśnie stawiać sprawę, i jasno, stanowczo tak o tym mówić. Tymczasem to co słychać, że wszystkich stron, to zaklinanie rzeczywistości i zwyczajne łgarstwo: że Polska jest państwem demokratycznym,państwem prawa, republiką, państwem niepodległym, niezależnym i podobne pierdoły. I że „duch wolności i demokracji” jest w Polsce,rzekomo,”odwieczny”. O czym mają świadczyć liczne i przegrane powstania, oraz Grunwald.
    Niewątpliwie świadczy o tym constans „odwieczny” -niewolnictwo,nazywane dla dla pozoru „pańszczyzną”, której podlegało 80% mieszkańców Polski – „czerni”,”tłuszczy”, bo nie Polaków. Polakami nie była też większość mieszczan. Byli to bowiem często ci niewolnicy,co uciekli z niewoli.
    Polakiem był wyłącznie szlachcic, lub ten co sobie „Polaka” kupił.
    A nawet,jak który niewolnik zwiał do miasta, to gdy zwiał do miasta prywatnego,miał podwójnie przegrane. Często właścicielem miasta był ten, u którego niewolnikiem na roli był uciekinier.

    Skoro wszyscy wołają, jaką to demokracją, republiką,państwem wolnymi niepodległym jest Polska, to oceniajmy tą Polskę oficjalnie z tej właśnie perspektywy. Perspektywa ta bardziej uwypukla łgarstwa i zakłamanie „najlepszego sortu Polaków”, oraz ujawnia naiwność „najgorszego sortu Polaków”,jeśli się w tym zgadzają z „najlepszym sortem”.

  600. NeferNefer
    9 marca o godz. 17:04

    ja też to miałem na myśli – że przytomne słowa w orzeczeniu TK są powietrzem, a nie siarkowodorem.

  601. @mag

    Wiem, zauważyłam i sama oberwałam nie raz. Ale mi to zwisa. Nie mam zamiaru się przejmować takimi ludźmi, szkoda nerw.

  602. Zaraz ja dostanę tam po głowie bo taka ze mnie erudytka, a to przecież wstyd *eyeroll*

  603. Płynna rzeczywistość
    9 marca o godz. 16:57

    Oni, poza Polską się kompletnie nie liczą. Się antyliczą.I proces antyliczenia się szybko się rozwija,co widać właściwie z dnia na dzień.
    Dlatego jest pewne, że mają obsesyjną, kompulsywną potrzebę rządzenia w Polsce.
    Rządzenie za pomocą antyprawa, pomówień, łgarstw, judzenia,jątrzenia, rasizmu,pod rękę z biskupami i obcym państwem,kościelnym,mającym już na świecie ponurą sławę-nie do przyjęcia w krajach przewidywalnych, cywilizowanych, demokratycznych, normalnych.

  604. Płynna rzeczywistość
    9 marca o godz. 16:57

    Myślę, że Kaczyński projektuje Polskę wedle własnego, patologicznego światopoglądu oraz ułomnego potencjału społecznego. A mianowicie, jemu nie zależy na integracji z kulturą zachodnioeuropejską. On sam przecież stroni od ludzi… gardzi fundamentami państwa demokratycznego…. guzik go obchodzi racja stanu państwa. KAczyńśki jest jednostką chorą psychicznie, wyalienowaną.. wiedzie samotniczy tryb życia, który powoduje, że u niego świat mógłby nie istnieć poza jego warszawską posiadłością, kotem i rodzinnymi wspomnieniami (stanowiące prawdopodobnie źródło jego psychicznej fiksacji). Ludzi traktuje instrumentalnie, na tyle, na ile są mu potrzebni do osiągnięcia konkretnych politycznych. Ale co dziwne, jego szaleństwo zjednuje ludzi… na podobnej zasadzie, jak Hitler w latach 30. XX wieku.
    Nie oczekujmy zatem, że Kaczyński i jego tępa świta z Szydło i Dudą na czele będą szli na jakieś kompromisy w sprawie TK czy innych.
    I tu jest faktycznie zagrożenie…. Kto wie, może sprawy zajda tak daleko, że Putin otrzyma zielone światło, by dostać w spadku odmienioną, nieeuropejską Polskę … Wszak cóż nas będzie wtedy różnić od Białorusi, Ukrainy czy Rosji?
    Historiozofia i wieczne cierpiętnictwo polskie osiągnie wtedy pełnię – Zachód znów nas opuści w potrzebie 😉

  605. mag
    9 marca o godz. 17:17

    Mag, przenaj. Mnie co prawdatym razem o interwencję nie prosiłaś, ale wkurzony na to co przestawiasz w sprawie blogu Passenta, polazłem tam, odnalazłem „Tedzia” i mu stosownie naurągałem.
    Chociaż może powinienem naurągać plutonowi „tedziów”, albo całej kompanii.
    Niestety,masz w zasadzie dwa wyjścia: albo tam się pokazywać,w ramach czego możesz walecznie się bronić, na sposób „godny”, albo też na sposób wojenny – zabij, zanim ciebie zabiją. trzeci modus w ramach tego sposobu byłby taki, że kładziesz uszy po sobie, grzecznie się odzywasz i łykasz te plwociny równie grzecznie i po cichu,ewentualnie dajesz radę robić tak, że spływają po Tobie jak po kaczce. Co jest nieestetyczne,ale mniej męczące.
    Tyle, że każda z tych metod wydaje się bez sensu: grzeczną metodą i ta księ nie obronisz,a raczej będziesz prowokować;metodą zabij zanim ciebie zabiją chyba byś nie chciała się posługiwać,zresztą to metoda niezwykle męcząca , a masz przed sobą typów szukających zwady. Metoda cicha nic nie znaczy, nie jest zauważalna dla nikogo, a i tak kosztuje.
    Drugie wyjście jest takie, żeby rzucić ten blog w cholerę. Co najwyżej czytając sam tekst Passenta.
    Jak widać, na jego blogu rządzi „najlepszy sort Polaków”.

    Ja sobie dałem spokój z tym blogiem, już jakiś czas temu. Deklaracja Passenta, witająca Cię u niego i zachęcająca do udzielania się, była deklaracją szczerą,miłą,ale i naiwną. Nie Passent tam rządzi, ale wścieklica.
    Jego blog ewidentnie przyciąga ludzkie badziewie, to „najlepsze”. Może dlatego, że dotyka spraw politycznych, więc można tam gadać nic, o niczym i wypróżniać swoją nienawiść i wszelkie frustracje.

    Dałem sobie też spokój z blogiem Szostkiewicza,nie przez komentatorów, ale przez samego Szostkiewicza. Który dostał propagandowych wzmożeń, odpałów i poczuł w sobie czelność chrzanienia o rzeczach o których nie ma pojęcia. Przestałem też znosić jego pustawe, powierzchowne, zakłamane, skażone teksty na tematy wokółkościelne. Jego nieustanne zdziwienia tym co nie jest w ogóle dziwne,jego faryzejskie zasmucenia tym, co jest drańskie, jego niemożność pojęcia rzeczy jasnych jak Słońce i prostych jak cep, nie nadają się do akceptacji i ochoty na dyskutowanie z nim.

    A dyskutowałem z nim sporo. Jednak zorientwaołem się, że o ile posiada w miarę szerokie rozeznanie w sprawach okołokościelnych, to ma defekt umysłu i nie umie (albo ma wolę zaprzeczać faktom i płynącym z faktów wnioskom i nieusuwalnym skutkom), łączyć przyczyn ze skutkami, pojmować tego, że jest ścisła relacja między jednym a drugim. Facet wydaje się widzieć zło (a właściwie widzi tylko elementy) tkwiące historycznie w kościele kat i nie pojmuje (bo chyba po prostu odmawia pojmowania), że to co było ma kontynuację w tym co jest. I gada jak dziecię we mgle, dziwiąc się, że dzieje się tak, a nie inaczej.

    Stety-niestety, trzeba sobie powiedzieć: chrzanię, i się wynieść.

  606. pombocku kochany, że to uciekłeś na czas z tak niebezpiecznej sytuacji 😀 kiwanie giczołami może mieć konsekwencje ojojoj

  607. Spiczniały siedzę, bo dawno sobie wypatrzyłem tę brzozę, żeby dosiąść jak białego konia i uroczyście wjechać na blog. Ale, psia jego mać, z bliska się okazało, że choćbym miał buty ze skrzydełkami, nie da rady ustawić samowyzwalacz na 10 sekund, dolecieć, frunąć na koń i ustawić oczy na czas po PiS. A jeszcze kolano. Temu siedzę jak złamany kij.

    https://lh3.googleusercontent.com/-iOFDa4NOJO8/VuBe5E-6ErI/AAAAAAAAGqI/eatmAnwdpLE/w962-h541-no/DSC01206.JPG

    Na spokój duszy – parę wczorajszych spokojów.

    https://lh3.googleusercontent.com/-kBldHmto9EA/VuBfGilQlCI/AAAAAAAAGqw/3JaNMSpL0Qk/w962-h541-no/DSC01180.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-cnLGMaZsBG8/VuBfGBtf7yI/AAAAAAAAGqs/idav4MpzGPk/w962-h541-no/DSC01166.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-LP5tHU52xGE/VuBfF1aAvhI/AAAAAAAAGqo/78vceSqAaCM/w962-h541-no/DSC01165.JPG

  608. @Rafal Kochan, 17:37

    jestem przekonany, ze Twoj tekst najbardziej przybliza polska rzeczywistosc polityczna i kndycje psychiczna rzadzacych. Wiecej juz nie potrzebuje, bo juz nic nie ma do dodania.
    Dziekuje.

  609. Tanaka
    Dzięki przyjacielu za obronę na blogu Passenta, która miała wprawdzie wymiar symboliczny (podobnie jak grzeczne lecz stanowcze słowa @NeferNefer), ale bardziej jeszcze dziękuję za pochylenie się nad „zjawiskiem” i rozsądne rady.
    Bo że to „zjawisko”, niezależnie od tego, w kogo wymierzone, nie ulega wątpliwości.
    Passent już od dawna przestał panować nad swoim blogiem, co mu wypominali nie raz dawni bywalcy, m.in. ja.
    Niby ubolewał, ale nie zrobił nic.
    Panoszy się tam butne chamstwo z pretensjami do inteligenckości, również , a może zwłaszcza „zamorskie”, sprzyjające tzw. prawicy kaczystowskiej.
    Nie rozumiem tych ludzi od lat mieszkających w USA, Kanadzie, Australii itd., ich frustracji, które chyba odbijają sobie na ziomalach żyjących w kraju. Milionach Polaków, którym się nawet może nie tyle super powiodło, co nie widzą powodu do podzielania diagnozy Kaczafiego o „Polsce w ruinie”.
    Ba, z obywatelskiej troski tutejsi Polacy boją się, że ten psychol, wraz ze swoimi ludźmi, których kupił lukratywnymi posadami, gotów jest kraj do tego doprowadzić.
    Znamienne, że migranci mieszkający w Europie (np. Lewy czy Ozzy) mają oczy i uszy szeroko otwarte i nie podzielają kaczystowskiej wizji Polski. Chyba nie podziela jej także zamorski @Orteq, ale to wyjątek.
    Podsuwasz mi różne rozwiązania co do mojej ewentualnej aktywności na en passent.
    Mam wypróbowane i wiem, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest olać blog red. Passenta.
    Wychowałam się na Polityce, więc także na Bywalcu, wybaczyłam mu nawet pozostanie w redakcji w stanie wojennym, gdy redakcję opuścił sam ówczesny „kwiat”.
    Ale…
    Jest mi zwyczajnie żal.

  610. @Rafal Kochan pisze:

    ” Ale co dziwne, jego szaleństwo zjednuje ludzi… na podobnej zasadzie, jak Hitler w latach 30. XX wieku.
    Nie oczekujmy zatem, że Kaczyński i jego tępa świta z Szydło i Dudą na czele będą szli na jakieś kompromisy w sprawie TK czy innych.”

    Rafale musisz sobie uzmysłowić, że to co opisujesz w tym fragmencie ( i wcześniejszych) to jest po prostu …trynd.

    Polska nie jest pierwszą i zapewne nie ostatnią w tej globalnej tendencji, a kiedy , czym, i czy to zjawisko w ogóle się skończy, to z pewnością nawet Gekko z Tanaką nie posiadają tej wiedzy.

    A ja wiem, ale nie powiem.

    Moja odpowiedź ( spisana na kartce papieru formatu A4) została umieszczona w puszcze po piwie i zakopana za stodołą .
    Mam nadzieję, ze ktoś, kiedyś podczas wiosennych prac polowych natknie się na aluminiowy przedmiot, zajrzy do jego środka i skonfrontuje moje przypuszczenia z faktycznym przebiegiem zdarzeń jakie rozegrają się w najbliższym czasie na najpiękniejszej z planet Układu Słonecznego.

    Bo jednak mam nadzieję, że będzie miał kto tę puszkę znajdować.

  611. Pierw wpadłem w panikę, ale jak se przypomniałem, że mam nowe zęby, błyskawicznie zrzuciłem ciuchy i chciałem wskoczyć do wody, żeby odgryźć rekinowi łeb (Dzieckiem w kolebce, kto łeb odgryzł hydrze), ale zapomniałem ręcznika i się wystraszyłem, że znów w wyrku wyląduję, no i machnąłem ręką. Na razie nikt się nie kąpie, ja też tylko brodzę, więc niech bestia pożyje. Zresztą w słodkiej wodzie właściwie już po niej. Gorzej z myszką. Wmeldowała mi się na okręt z miesiąc temu. Ostatni raz buszowała mi między nogami wczoraj. A jeszcze ostatniejszy – dziś. Co za pech, że wyszła na pokład ze swoich zakamarków, jak wracałem z Łaz i miałem jakieś 800 metrów do przystani. Łaziła po mnie, pstryknąłem jakoś fotkę, potem wlazła na piersi, przebiegła na prawy bok i naraz – chyc na pokład, z pokładu – hyc do wody. A byłem w biegu. Wiatr – trójka, ale jak dmuchnie w grot i fok z boku – mogę fajtnąć. Więc zrobiłem łagodny łuk, wróciłem i zacząłem szukać myszki na wodzie. Ale że odjechałem za daleko, straciłem z oka miejsce, gdzie myszka skoczyła, a fala był dziesięć razy wyższa od niej, nie udało mi się, biednej, odnaleźć. Żal, bo wprawdzie nie chcę lewych lokatorów na okręcie, ale w tak okrutny sposób przecież bym się jej nie pozbył. Raz się pozbyłem tak, że skoczyła na pas ratunkowy, a ja ją strząsnąłem na trawę. Ale nie zapomniała widać drogi do okrętu. Tym razem, niestety, przegrała. 800 metrów od brzegu w wodzie to dla małej myszki wyrok. Kolejne niepowtarzalne życie odeszło w niebyt.

  612. Tanaka
    9 marca o godz. 17:18

    Cóż mogę dodać – nic, jak i nic ująć…
    Pozostaje pytanie: co my, gorszy sort, jeszcze tutaj robimy (oprócz trzepania śmietanki na blogu…) 😉

    – – –

    Delegalizacja rozumu zawyrokowana towarzysko…

    Dobra (w dopełniaczu) zmiana, to zmiana na zło wcielone, któremu rozum nie jest już potrzebny, ani przeciwstawić się za jego pomocą złu już nie podobna.

    Piss, w roli huńskiego najeźdźcy na rząd, parlament i prezydenturę, ogłosił, że nie miał miejsca żaden wyrok i posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, a jedynie spotkanie towarzyskie nie-sędziów.
    Jednocześnie, nominanci tegoż pissu do „spotkania towarzyskiego”, przez godzinę, ubrani w togi sędziowskie, ogłaszali wynik swego uczestnictwa w spotkaniu, jako, cyt. zdanie odrębne do wyroku Trybunału (!)

    Uważam, że odtąd, jakiekolwiek dyskusje i egzegezy nad Polską, zawłaszczoną kłamstwem i podstępem przez obcą (!) Polsce i cywilizacji dyktaturę pissu, stanowią objaw życia pozaumysłowego, bo ten najazd jawnie i z powodzeniem w mediach jakikolwiek sens rozumu w Polsce delegalizuje.
    – – –

  613. Aateista
    9 marca o godz. 19:21

    Uważasz, że człowiek w pełni władz umysłowych tak się zachowuje, jak Kaczyński?

    Aaronu, Krzysiu, do pomiaru „normalności” (a nie „tryndu”) niech ci posłuży zwyczajna sprawa, rzekłbym – ludzka… a mianowicie, czy ty, po takiej traumie, śmierci swojej rodziny w wyniku katastrofy lotniczej, wykorzystywałbyś tę tragedię do rozgrywek politycznych? I to od 6 lat? Czy to jest normalne? Czy tak się zachowuje człowiek normalny, który osobiste nieszczęście przekuwa na polityczną młóckę?

  614. Sąsiedzi… także na bogach, en Gross

    W nawiązaniu do apelu @ mag, o wsparcie przyzwoitości i odpór zezwierzęceniu, pozwolę sobie zapodać Wam inny, a nieskończenie mocniejszy przykład na sąsiednim blogu, blogu nauczyciela i wychowawcy młodzieży, a mianowicie post, zamieszczany tam w różnych wariantach regularnie.
    (tu: http://bit.ly/1nwNU0E)
    I to dopiero jest sięgnięcie do źródła, czyli młodzieży chowania.
    Ze skutkiem konieczności chowania się przed wynikiem tego wychowania, gdy taka młodzież dorasta do praw wyborczych…

    Myślę, że @ mag zetknęła się z tym właśnie wychowawczym źródłem i skutkiem.
    Pozdrawiam.

  615. Myszka na mojej nodze, a to żółte to wiosło. Zmarnowałem malutkie życie. Fakt, że komarów, bąków, meszek, kleszczy i innego paskudztwa marnuję na tysiące. Humor natury jest w tym, że za chwilę te tysiące mnie zeżrą.

    https://lh5.googleusercontent.com/-PJjfd1rgkT0/VuBuuDUkB1I/AAAAAAAAGro/ELp6xmoFcSw/w958-h539-no/DSC01195.JPG

  616. @ mag
    „Znamienne, że migranci mieszkający w Europie (np. Lewy czy Ozzy) mają oczy i uszy szeroko otwarte i nie podzielają kaczystowskiej wizji Polski….”

    Zdaje się, mag, że nawet Twój gorzki optymizm napotyka na granice, a za to polo-kokta szerzy się bez granic i nie tylko za oceany…

    „Wniosek [Polaków] o delegalizację KOD-u w Wielkiej Brytanii […jest zmyślony]…jest to zwyczajnie nieodpowiedzialne zachowanie prowadzących niektóre lokalne serwisy polonijne, które żerują w ten sposób na negatywnych emocjach nabijając sobie ruch”. [za:NaTemat]

    Zmyślony??? A co w tym kołtuństwie jest myśleniem?

    Nb ciekawe czy Lonefather będzie mógł rzucić jakieś światło…

  617. PS (ad: 9 marca o godz. 19:50)
    Miało być: „Sąsiedzi… także na blogach, en Gross”
    Bardzo przepraszam nie tylko bogów… 😉

  618. pombocek
    9 marca o godz. 18:20

    Od razu wszyscy poznaliśmy: ten ludojad to oczywiście prezes.

  619. A jednak: dobra …wiadomość, z ostatniej chwili.

    „Razem” po rozum?
    Partii Razem trzeba po raz pierwszy pogratulować refleksu i konceptu:
    „Z inicjatywy partii Razem treść wyroku oraz hasło „Rządzie, publikuj!” wyświetlono rzutnikiem na ścianie frontowej budynku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów”
    Dobrze, że w treść projekcji nie włączył się epidiaskop. 😉

  620. Gekko
    Jasne że przesadziłam w optymizmie co do Polaków w Europie (powinnam była napisać , że mają szerzej ( a nie szeroko) oczy i uszy otwarte.
    Na polo-koktę wpływu nie mamy. Czekam że wtrąci swoje pięć groszy
    @lonefather, bardzo przytomny facet, moim zdaniem.

  621. @mag,

    tak prawde mowiac, to wlasciwie malo mnie juz obchodzi Kraj, moze jeszcze ze wzgledu na dawne oczarowania. Jezykiem polskim posluguje sie tylko okazyjnie i na tym blogu. I tak od wielu, wielu lat.
    Lubie czytac teksty gosci pana Gospodarza.

  622. mag
    9 marca o godz. 19:20

    Jeśli Ci moja szybka akcja dodała nieco otuchy, to się cieszę.

    Ja tych zagranicznych złośliwców i piewców kaczogrodu rozumiem. Swoje frustracje, które męczyły ich w Polsce, pewnie od dziecka, bo najwięcej dzieje się w dzieciństwie, wywieźli razem z resztą siebie. jako osobnicy nie mający wiele więcej w głowach, dalej „żyją młodością”, czyli swoimi frustracjami i złościami. Zwłaszcza,jeśli nie mogą przed lustrem powiedzieć, że odnieśli sukces życiowy. I pewnie też, jeśli od lat są tam,a nie ty,niewie