Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

13.01.2016
środa

Złote myśli prezes Barbary Stanisławczyk

13 stycznia 2016, środa,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Nowa prezes Polskiego Radia Barbara Stanisławczyk* odważnie zgodziła się na udzielenie wywiadu „Sygnałom Dnia” Jedynki już trzy dni po objęciu stanowiska. Odważnie, bo niewiele zdołała się dowiedzieć między piątkiem a poniedziałkiem o nowym miejscu pracy. A stanowisko prezesa – jak przyznała w rozmowie – otrzymała jako „zwykły słuchacz radia”, jakim jeszcze w ubiegłym tygodniu była (mamy zatem do czynienia ze specyficznym nawiązaniem do leninowskiej idei państwa, w którym rządzić może nawet kucharka, pardon, pisarka).

Dziennikarz starał się być uprzejmy i za bardzo na panią prezes nie naciskał, ale i tak natrudziła się, żeby odpowiedzieć na jego dość ogólne pytania, mając wyraźnie świadomość, że zdaje pierwszy publiczny egzamin, do którego w istocie w ogóle nie jest przygotowana. Jeśli zdała, to bardzo słabo. Proponuję ocenić to samodzielnie na stronie Jedynki PR.

Na pierwsze pytanie, jak rozumie słowo „misja”, odpowiedziała, lekko się plącząc: „Misja, czyli to jest spełnienie pewnej roli, jeśli mówimy o radiu, to roli kulturowej, to jest też misja społeczna, czyli służenie społeczeństwu, służenie państwu, służenie narodowi”.

Jak wiemy, masło jest z masła i ma maślany smak, a tradycja to taka ekstradycja. Na podchwytliwe – w tej sytuacji – pytanie, „Co to jest medium narodowe?”, powtórzyła, że to takie medium, które „odzwierciedla rzeczywistość społeczną, zapewnia sprawiedliwy udział w debacie publicznej, jest informatorem i oddaje właściwą rzeczywistość, wreszcie, które kreuje pozytywne wzorce kulturowe, kreuje dobre pozytywne snobizmy, czyli wszystko to, co jest związane z kulturą Polski i życiem społecznym”. Łał! Mocno powiedziane. I ani słowa o katolicyzmie!

Na pytanie o sposób finansowania mediów narodowych już wolała nie odpowiadać, odesłała więc dziennikarza do ustawodawcy, który ma dopiero o kształcie owych narodowych mediów zdecydować. I tu postąpiła słusznie. Przecież wie, że to tylko gra w słowa, w końcu sama ją uprawia w swojej twórczości pisarskiej. Potem już banał goni banał i rozmaite okrągłe zdania sypią się jedno za drugim.

W drugiej części rozmowy Krzysztof Grzesiowski nawiązał do pomysłu Liroya (Kukiz’15), by zobowiązać wszystkich nadawców radiowych do poświęcania co najmniej połowy czasu emisji muzyki na piosenki i utwory polskich wykonawców. Tu już pani prezes miała w zasadzie łatwo, mówiła o „konieczności promowania kultury polskiej” i w ogóle o zachowaniu proporcji („aż tak, żeby ustalać procenty, to nie”). I tu trochę popłynęła. Dziennikarz panią prezes chyba podpuścił, bo nie sądzę, by nie wiedział, że ustawa o RTV już zawiera procentowe zapisy w tej sprawie (a Liroy po prostu chciałby tych procentów dodać, co jest wprawdzie zrozumiałe, ale dość bezsensowne, zważywszy, że są nadawcy puszczający tylko polską muzykę i gdyby było to aż tak atrakcyjne, byliby nadawcami bardzo popularnymi):

Art. 15. 2. Nadawcy programów radiowych i telewizyjnych przeznaczają co najmniej 33% kwartalnego czasu nadawania w programie utworów słowno-muzycznych na utwory, które są wykonywane w języku polskim.

A KRRiT robi audyty pod tym kątem, wyłapując nadawców niewypełniających norm (przykładowy dokument tutaj).

Notabene prezydent Komorowski podpisał w 2011 r. nowelizację, w myśl której 60 proc., „polskiej puli” musi być emitowana w godz. 5–24 (bo wcześniej nadawcy upychali polskie kawałki głównie nocą). Pojawił się także zapis wspierający debiutantów – ich utwory są naliczane nadawcom podwójnie.

W sumie debiut pani prezes na falach eteru nie daje specjalnych nadziei, że PiS znalazł właściwą osobę na to dość wysokie i wymagające stanowisko. Choć trzeba przyznać, że nie ma ona w sobie – przynajmniej na razie – tej charakteryzującej Jacka Kurskiego bezczelności i buty, i zaprezentowała się raczej jako osoba cokolwiek zagubiona, choć względnie wygadana, wydaje się, że najlepiej zrobi, jeśli nie za bardzo będzie chciała wszystko zmieniać i zaufa ludziom, którzy robią radio od lat. Ale szczerze wątpię, by tak postąpiła. Na razie pokazała, że umie ludzi wyrzucać od ręki, ale wiadomo — nowa miotła ostro miecie.

Gdyby jednak Rafał A. Ziemkiewicz został – jak głosi plotka – szefem Trójki, chciałbym posłuchać jego rozmowy z panią prezes o losach tego radia. To byłoby prawie jak zderzenie cywilizacji.

Najważniejsze jednak, że jak zapewniła nas dzisiaj w wystąpieniu sejmowym pani premier Szydło: „demokracja ma się w Polsce dobrze”. Moim zdaniem trzeba jej wierzyć, na pewno osobiście demokrację odwiedziła (siedzi zwykle przy ul. Nowogrodzkiej 84/86) i na własne oczy widziała, że ma się ona jak najlepiej.

* Disclaimer:

Uwaga, jestem stronniczy, bo miałem wątpliwą przyjemność współpracować z panią Stanisławczyk jako dyrektorką zarządzającą świeżo wówczas (2009 r.) powstałego wydawnictwa Grzegorza Hajdarowicza (obecnie właściciel m.in. „Rzeczpospolitej”), które przez jakiś czas wydawało „Przekrój” i miesięcznik „Sukces” (p. Stanisławczyk była wtedy jego naczelną). Trudno nam było znaleźć wspólny język m.in. dlatego, że chciała bezpośrednio ingerować w treści „Przekroju”, za który odpowiadałem jako jego redaktor naczelny. Mówiąc oględnie, nie powalały mnie również jej umiejętności menedżerskie. Już po moim odejściu Grzegorz Hajdarowicz, mając szersze plany wydawnicze, także wolał sięgnąć po bardziej kompetentne osoby. Dlatego jej obecny awans zapewne nie tylko mnie zaskoczył. Zważywszy jednak na wypowiedź wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego (PiS) dla „Rzeczpospolitej” (11 stycznia), że prezesura TVP dla Jacka Kurskiego może być tylko rozwiązaniem doraźnym, nie będę już tak zaskoczony, gdy pani Stanisławczyk również niedługo zagrzeje miejsce jako prezes PR.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 267

Dodaj komentarz »
  1. Było jakieś losowanie na to stanowisko?

  2. Miałem zamieścić pod starym tekstem, ale wyskoczyła „nowa lektura” , dlatego treść mojego postu trochę obok głównego nurtu popłynie.

    „W Wielkiej Brytanii od czasu wprowadzenia nowych przepisów antyterrorystycznych władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo dysponują arsenałem środków państwa policyjnego. W Przypadku „domniemanych” podejrzanych mogą zastosować podsłuch telefoniczny i zakładać pluskwy bez decyzji sądu. Także policja może zatrzymywać „domniemanych” terrorystów i trzymać ich przez cztery tygodnie w areszcie bez stawiania im żadnych konkretnych zarzutów.””

    Ulrich Beck. „Społeczeństwo światowego ryzyka” Scholar Warszawa 2012 str. 156

    I w kontekście treści tego fragmentu, jak również podrzuconej przez Redaktora namiarów na Akcję Demokrację mam pytanie:

    Czy Akcja Demokracja przewiduje otworzyć swoje oddziały terenowe w Londynie, lub innych okolicznych miastach i miasteczkach bo tam – według Ulricha Becka – również robi się nielekko. I tak już jest od kilku lat

  3. Regulacja kwotowa istnieje na przykład we Francji. Radio tamtejsze już od 1994 roku musi nadawać co najmniej 40 proc. muzyki francuskiej, z tego połowę nowości. Pozostałych 60 proc. to muzyka europejska. Do nowości zalicza się takich wykonawców, którzy nie sprzedali jeszcze dwa razy po 100 tys. nośników własnych utworów.
    Regulacja nie obowiązuje między godz. 22:30 a 6:30.
    Kwoty obowiązują wszystkie rozgłośnie poza mniejszościowymi np. dla słuchaczy z Maghrebu.
    Nie stosowanie się do tego przepisu pociąga za sobą kary od finansowych poprzez przymusowe przerwy w nadawaniu aż do odebrania licencji.
    W Niemczech kwota muzyki niemieckiej ma sięgać 35 proc. ale regulowana jest w każdym landzie osobno.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedy słucha się francuskiego radia np. w samochodzie, to „rzuca się w uszy”, że praktycznie co druga piosenka jest po francusku. Bardzo konsekwentnie.

  6. Misja pułapki.

    Przyznam, że nie widząc końca tekstu wpisu, podejrzewałem, że Redaktor pisze o czymś więcej, niż oficjalnych exposee nowej szefowej radia.
    Disclaimer to wyjaśnił, co jest u Redaktora na rzeczy (wypada docenić ten objaw rzetelności – ja doceniam jak najbardziej).

    Na radiu i mediach się absolutnie nie znam, więc komentuję nie radio, ale zarządzanie.
    Przyznam, że cytowanych tekstach nie widzę niczego, co budziłoby niepokój. Nie chcę bronić cytatów, ale sformułowanie przez szefową „misji” jest poprawne (choć mało kreatywne). U nas się tego pojęcia z dziedziny zarządzania nie rozumie, misję kojarzy się z misjonarstwem i mesjanizmem wyrażonym konkretem. Tak jednak w cywilizacji nie jest i nie o to chodzi. Misja to sens istnienia czegoś, to co powiedziano ten warunek spełnia (niezależnie, czy jest mi z nim po drodze).
    Dyrektor radia czy wydawnictwa ma się znać tylko na jednym, za to bezdyskusyjnie – na zarządzaniu ludźmi i biznesem.
    Nie wiem, czy kompetencje Hajdarowicza w obu względach uzasadniają branie ich za punkt odniesienia ocen ówczesnej szefowej. Szczerze mówiąc, wygląda że wart Pac pałaca, jeśli zaufać analizom rynkowym owego wydawnictwa i Redaktorowi Kowalczykowi (to ostatnie jest oczywiste, to pierwsze wyuczone).
    Bardziej mnie w exposee szefowej radia zastanawia, jak już zresztą tu pisałem, o jaki naród będzie chodziło mediom narodowym.
    Jak się zdaje, nie widzi ona powodu, aby to skonkretyzować i tu widziałbym jedyny jak dotąd punkt, dezawuujący źródło i przesłanie omawianej misji.

    Na koniec, jakże kapitalne spostrzeżenie Redaktora, o naszym salonie pokazowym demokracji – na Nowogrodzkiej! 😉
    Koncept paradny, niestety.
    Byłem i widziałem ten lokal i lokatorów od wewnątrz. Ładnych parę plus lat temu. Parę osób było po tej mojej wizycie mi wdzięcznych, że ostrzegłem przed pułapką nieomijania.
    Może dziś już wdzięczni nie są, skoro pułapka nas połknęła wszystkich. I tu pozwolę sobie właśnie podkreślić, że doświadczyłem w tamtym otoczeniu wrażenia właśnie śliskiej pułapki, która wtedy postrzegałem jako o stulecia wstecz oddaloną od demokracji.
    Dziś siedzimy wszyscy w powrotnej tutce do przeszłości.
    I nie należy liczyć na oświecające co do celu podróży przesłania radiowe.

  7. @Tobermory
    Sęk w tym, że Redaktor obawia się, iż polską muzykę w narodowych mediach reprezentować będą nie piosenki Marka Grechuty, czy Mieczysława Fogga, ale utwory tematyczne w rodzaju „Kiedy ranne wstają zorze”.
    A Teatr Telewizji emitował będzie w 1234 odcinkach ”Historię o chwalebnym zmartwychwstaniu Pańskim” Mikołaja z Wiłkowiecka, a nie kultowe w niektórych kręgach „M jak miłość”.

    Tutaj widzi , moim zdaniem , Redaktor główne zagrożenie wiążące się z desantem nowych kadr w radiu i telewizji.

  8. @ Tobermory

    To sa rzeczy nieporównywalne.
    Parytet ma sens, gdy proporcjonujemy jabłka z owocami a nie kluski z krewetkami.
    U nas produkujemy wyłącznie kluski klusko-nawet-niepodobne.
    Niejadalne i niesprzedawalne o żadnej porze dnia i nocy.
    😉

    Przepraszam, odpowiedziałem na pewne posty pod poprzednim wątkiem, proszę zainteresowanych zauważyć.

  9. @Gekko
    13 stycznia o godz. 18:27
    Myślisz, że współczesne francuskie „przeboje” to nie są kluski, kluski, kluski?
    Nie mam zamiaru bronić polskich regulacji i parytetów, wspomniałem tylko, że nie jest to polski wynalazek.

  10. @ dezerter
    W zasadzie powinienem usunąć ten link, bo w ten sposób ogranicza się Pan już jedynie do szerzenia propagandy.
    Nie rozumiem co to ma wspólnego z którymkolwiek z ostatnich wpisów. Prosiłbym o powstrzymanie się od traktowania niniejszego bloga jak tablicy ogłoszeniowej.

  11. @ Tobermory

    Kwestia gustu, ale nie myślę, a wiem.
    Bywam we Francji i słucham radia (jak leci, bez rozpoznania przyznaję) Jeśli nie trafię na stację dla subkultur blokowych (było tak w Marsylii), to jest znacznie lepiej niż np w Austrii czy Niemczech.
    Zwróć też uwagę, że PL to kraj ‚kultury’ homogenicznej, ksenogennej a Fr nie. To zresztą temat rzeka.
    Nigdy i nigdzie próba podmianki jakości „narodem” nie wyszła nikomu na dobre.
    Nb serdecznie polecam, co od lat czynię, słuchanie radia internetowego, np z Alabamy, Sao Paulo czy Jakarty.
    A jakiś (jakikolwiek) naród, co mi chce kazać się słuchać narodowo, niech se sam pląsa oberki z antenką od beretu we własnej d..ie. 😉

  12. Jacek Kowalczyk
    13 stycznia o godz. 18:34
    „Nie rozumiem co to ma wspólnego z którymkolwiek z ostatnich wpisów”.

    A jeżeli zamieszczę zdjęcia zimujących przy molo w Orłowie łabędzi – to też Pan zapyta o ich związek z tematem ostatnich wpisów ?

  13. Gekko pisze jedyną w swym rodzaju frazą:

    ” I tu pozwolę sobie właśnie podkreślić, że doświadczyłem w tamtym otoczeniu wrażenia właśnie śliskiej pułapki, która wtedy postrzegałem jako o stulecia wstecz oddaloną od demokracji.”
    I jeszcze raz to samo
    „…o stulecia wstecz oddaloną od demokracji.”

    Gekko może mimo wszystko o ton niżej, bo dochodzę do wniosku,że modlitwy mojej teściowej do Matki Boskiej Kodeńskiej są bardziej stonowane aniżeli Twoje pełne emfazy dziękczynne hołdy kierowane w kierunku
    Matki Demokracji .

    Tylko zwracam uwagę, a Ty oczywiście możesz moje zdanie…jak to mawia mój najlepszy kolega na blogu Rafał Kochan…potraktować…

  14. No, to Pan Jacek ma zgryz 😉
    Bez parytetu, kwot i regulacji nie da rady 😎

  15. @ dezerter
    Zdjęcia łabędzi, kwiatków itp. są zwykle dodatkami przesyłanymi przez @ pombocka konkretnym innym uczestnikom bloga, co ci przyjmują z zadowoleniem, prosząc czasem o więcej. I nie jest to propaganda religijna ani antyreligijna.
    Do kogo konkretnie skierował Pan swój wpis? Niech Pan nie udaje, że nie wie, o co mi chodzi. Nie usuwam przecież Pańskich wpisów jakkolwiek odnoszących się do bieżących wątków.

  16. Tak dla oświecenia:

    Zdjęcia łabędzi, jeśli komercyjne i zamieszczone przez hodowcę w celu dystrybucji, z pewnością byłyby usunięte, celem praworządności.
    Podobnie jak każde inne nachalne łamanie regulaminu spamem komercyjnym, skrywanym pod pozorem religijnym.
    Komu się łabędzie z ateizmem nie kojarzą, to znaczy że trafił pomiędzy komentarze, jak kula u nogi w płot.

    Dezerter: napisz co myślisz o mediach narodowych.
    Ja naprawdę byłbym ciekaw.

  17. @ Aateista
    Oddałem łapke na Twój wpis o rannych zorzach (podobał mi sie i uważam że prawdziwie zabawny)
    Czy już mogę przestać aluzyjnie zaludniać Twą wyobraźnię?
    Chcesz się zwrócić, to zwróć wprost, inaczej nie ręczę za siebie że będę czytał wszystko co piszesz.
    😉

  18. Choć jedna dobra wiadomość tego dnia. PiS łagodzi ustawę o policji:
    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-pis-lagodzi-projekt-ustawy-o-policji,nId,1953593#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    Chyba protesty, pikiety pod sejmem, petycje podpisywane imieniem i nazwiskiem zrobiły swoje. Tak trzymać!

  19. Jacek Kowalczyk
    13 stycznia o godz. 19:08

    „Zdjęcia łabędzi, kwiatków itp. są zwykle dodatkami przesyłanymi przez @ pombocka konkretnym innym uczestnikom bloga, co ci przyjmują z zadowoleniem, prosząc czasem o więcej”.

    Jeżeli będę tutaj tak długo jak pombocek, to być może – za jakiś czas – niektórzy też będą prosić o więcej.

  20. @ dezerter
    A już ktoś poprosił? Bo nie zauważyłem.
    To jednak nie jest blok religijny ani nawet propagujący ateizm.

  21. @dezerter
    Masz jakieś zaburzenia percepcji i zapomniałeś, jak wielu uczestników tego bloga wyraziło już brak zapotrzebowania na twój nachalny sekciarski spam?

  22. Specjaliście od poetów, umknęło, że w Polsce, jak na razie nie było zamachów terrorystycznych w przeciwieństwie do GB; tam jest to wymierzone w potencjalnych terrorystów, a u nas we wrogów ludu, czyli tych którym z pisem nie po drodze. Taka drobna różnica.

  23. Media NARODOWE brzmi ładnie.
    Jaka ma być ich treść?
    Jaka koncepcja będzie forsowana, jaka wizja Narodu?
    Co bedzie kanonem?
    Kto, czy czyj przekaz będzie dominujący?

    Nie wiem, jaki zestaw lektur preferuje Prezes, ale obawiam się, że jego bohaterem jest Kozietulski, czy Babinicz, zamiast Wokulskiego, czy Skrzetuskiego.
    I ta narracja będzie dominować.
    Bohaterszczyzna, zamiast bohaterstwa.
    Czy jest ten model dobry na wiek XXI?
    Mam poważne wątpliwości.

    Media wpływają na postawy i nastawienia większości ludzi, indoktrynuja ich w stopniu znacznym. Tak jak szkoła, środowisko rówieśników, wzorce osobowe preferowane w środowisku.
    Kogo chcemy wychować?
    I na kogo?
    Efekty widoczne są po kilkunastu latach……

  24. Gekko
    13 stycznia o godz. 19:14

    „Dezerter: napisz co myślisz o mediach narodowych.
    Ja naprawdę byłbym ciekaw’.

    Wybacz ale nie zamierzam młócić słomy.

    Staram się korzystać tylko z tych mediów, w których każdy fakt, cytat i liczby są dobrze udokumentowane. Istotne jest też dla mnie to, czy pozostają ono wolne od wpływów aktywistów, świata biznesu czy jakichkolwiek ludzkich rządów.

  25. dezerter
    13 stycznia o godz. 18:28

    Niechętnie, dezerterze, ale muszę Ci przys…przyciąć, nie dlatego, że ciut o mnie zahaczone jest, bo nie ja jestem od oceny siebie. Ty, swoim niemiłym zwyczajem subiektywnie wybrałeś temat do skomentowania i nie odniosłeś się do tego, co we wpisie pana Jacka stoi na honorowym miejscu. A stoi: „ogranicza się Pan już jedynie do szerzenia propagandy”. Zwyczajnie wstawiłeś na blog reklamowy baner, co jest regulaminem zakazane. Do tej pory robiłeś taką samą propagandę, ale to miało związek z czyimiś wypowiedziami, było reakcją na nie, kontynuowaniem rozmowy. W takich sytuacjach pan Jacek Ci nie wytykał wtykania religijnych wtyczek. A teraz handlowo po prostu przeholowałeś.

    Może Ci też uzmysłowię, że blog jest formą autorską, nie hajdparkową trybuną, z której każdy może i ma prawo mówić wszystko. Może mówić tyle, ile gospodarz zniesie. Bo na blogu ateisty mógłby sobie na przykład w ogóle nie życzyć apologetycznych i zarazem propagandowych wystąpień religianckich.

  26. Dezerter: napisz co myślisz o mediach narodowych.
    Ja naprawdę byłbym ciekaw.

    Pozwalam sobie przypomnieć co napisałem kilka postów wstecz.
    Od razu dodam, że na propagandę jestem odpowrny, na dyskusję na temat – łasy.

  27. @ dezerter, 13 stycznia o godz. 19:44

    Nie pytałem o młócenie słomy, ale o myślenie.
    Piszesz, z jakich mediów korzystasz (lub nie), ja pytałem o narodowe.
    Ok, czy któreś z wymienionych mediów, które odbierasz lub unikasz uznałbyś za narodowe?
    Co to dla Ciebie znaczy: narodowe?
    Zakładam, że masz przekonania (???), więc pewnie i zdanie na temat „narodowości” mediów w połączeniu z tym co opisujesz.

  28. Nie ma to jak traktować jeden z sektorów intymności – religijność jako publiczny pisuar. I właśnie dlatego świadkowie jehowy pozostaną dla mnie na zawsze alfonsami religijnego otumaniania.

  29. pombocek
    13 stycznia o godz. 19:51

    Ty, (…) nie odniosłeś się do tego, co we wpisie pana Jacka stoi na honorowym miejscu. A stoi: „ogranicza się Pan już jedynie do szerzenia propagandy”.

    Ja też Cię pozdrawiam. I spadam.

  30. pombocek
    13 stycznia o godz. 19:51

    Po pierwsze nie w calym Hyde Park, a tylko i wylacznie w narozniku znanym pod nazwa „Speakers Corner”:

    ‚https://uk.images.search.yahoo.com/yhs/search;_ylt=A7x9Un9ioJZWIHsAlod3Bwx.;_ylu=X3oDMTBsYWhiN2NvBHNlYwNzYwRjb2xvA2lyMgR2dGlkAw–?_adv_prop=image&fr=yhs-iba-1&va=Speakers+corner+map&hspart=iba&hsimp=yhs-1

    Po drugie, mowcy nie wolno stac na ziemi. Dlatego kiedys przemawiali ze skrzynek po mydle „Soap box orators”. Co ma drugie dno w postaci „bicia piany”, o co z mydla najlatwiej. Obecnie przynosza sobie lekkie aluminiowe drabinki i w tym tez jest element konkurencji i nie zawsze najwyzsza daje najlepsze efekty.

    Po trzecie choc sie mowi, ze tam wolno wszystko gadac, to nei jest to prawda. Jest jeden temat calkowicie i bezwzglednie wykluczony i jest to Krolowa. O niej nie wolno wcale, ale to wcale mowic, ani dobrze, ani tym bardziej zle.

    Po czwarte nie na „okraglo” tam wolno przemawiac, a tylko w niedziele, przez pare godzin. Poza wyznaczonym czasem, nie wolno.

    Gdyby Pan JAcek chcial wprowadzic u siebie na blogu „Speakers Corner” na wzor z Hyde Park, to sam widzisz, ze nie bylaby to pelna dowolnosc 24 na dobe i 365 dni w roku, ajk sobie ten i ow wyobraza.

    Pare razy, niespecjalnie zreszta mialem okazje posluchac co tam gadaja. Zwykle sa to pierdoly. Czesto trafiaja sie anwiedzeni religijnie, ale SJow zdaje sie nie spotkasz tam, wola stac milczaco na ulicach ze swoimi straganikami trzymajac swoje pisemka i nienagabujacy nikogo z przechodniow. Nagabywanie nachalne jest w UK zakazane.

  31. Dlaczego Dezerter „spada”? czyli o faktach jak brzęczące złoto.

    Jest mi bardzo przykro, że jak się wydaje, okazał się osobą bez przekonań, dezerterując z dyskusji wymagającej ich posiadania, do której go zaprosiłem.
    Źle to świadczy o intencjach i kondycji głoszonego przez Dezertera wyznania wiary, czyli o wiarygodności Dezertera, jako źródła nawrócenia.
    Myślę, że w tych okolicznościach jasne jest, że może on, dezerter żyć w kłamstwie. To straszne.
    Tym bardziej, że zagościł tu zgodnie z deklaracją uczestnictwa jedynie w mediach „dobrze udokumentowanych”.
    W wyniku rewanżu i odwiedzenie przeze mnie medium zalinkowanego przez Dezertera, zagadka dezercji opartej na komercji wyzutej z przekonań, wydaje się objaśniona, bo jest to medium posługujące się faktami:

    „FAKT:
    Bóg nie karze ludzi mękami w piekle”

    (cytat dosłowny ze strony linka)

    Kto więc karze mękami postów Dezertera ludzi dyskutujących o mediach narodowych i dlaczego na blogu?
    Odpowiedź byłaby jak najbardziej na temat wpisu, czyli złotą myślą, opartą na faktach.

  32. anumlik
    13 stycznia o godz. 19:29
    brakuje w tej ustawie zapisu o łamaniu tajemnicy spowiedzi. Byłby komplet.

    A z praktyki wcześniejszych rządów PISu wiemy, że najpierw podsłuchy i inne formy inwigilacji, a potem zgoda sądu.

    Tobermory
    13 stycznia o godz. 17:48
    Było jakieś losowanie na to stanowisko?

    Nie było losowania, ale p. Barbara jest wyznawcą religii smoleńskiej, czemu dała wyraz dwa, trzy lata temu w programie Marcina Mellera/ Powiedziała, że dla niej katastrofa nie jest wyjaśniona nadal ( a na pewno było to po opublikowaniu raportu naszej krajowej komisji badania wypadków lotniczych p. Maieja Laska).
    Na pewno została zapamiętana z tych słów u odpowiedniej osoby, która psotanowiła obdarzyć p. Stanisławczyk jakąś funcją. Ministerstwa obsadzone, spółki też, zostały media. Jest dziennikarką, dostała media.
    Zeby nie było, że powołuje sie niekompetentne osoby.Proszę, jest przykład.

    Mnie w żadnym stopniu p. Stanisłąwczyk do niczego, ani do swojej wizji radia nie przekonała. Mówiła duże okrągłe zdania, do których treści trudno się przyczepić.
    Bo jak jeden mąż, wszyscy chcemy wszystkiego dobrego.Dobrego radia, dobrej tv, dobrego rządu i mądrych dobrych ustaw.
    O szczegółach tego dobra nie słyszałam, żresztą, każdy ma jakieś inne dobro na myśli.
    Zadowolenie wszystkich wiąże się z serwowaniem papki strawnej dla niewybrednych.
    Przerabiamy to jako tzw. misję mediów publicznych.
    A efektem jest przeniesienie się nas wszystkich do stacji komercyjnych.
    Ale niech tam…zobaczymy, czy pod nowym Dyrektorem Polskiego radia Trójka nadal będzie taka, jak dotąd- różnorodna w muzyce, różnorodna w treściach.
    …………………..
    lonek
    w poprzednim wpisie wspomniałes o szkole dla 6 latków w Albionie.
    Z treści wyniosłam, że klasa najmłodszych ma oprócz nauczycielki jeszcze dwie asystentki.Sama klasa też jest mniejsza liczebnie.

    Nie wiem, jak obecnie jest w Posce, bo moje wnuki chodzą do szkół w innym kraju, ale nawet tam nie ma nawet jednej asystentki dla nauczyciela prowadzącego I klasę.
    W Polsce nigdy nie było takich funkcji w szkołach, może w przedszkolnych zerówkach.
    Możesz coś dodać w tej sprawie?

  33. Gekko
    13 stycznia o godz. 20:04

    „Zakładam, że masz (…) zdanie na temat „narodowości” mediów”.

    Napisałem, że interesują mnie media „wolne od wpływów świata biznesu czy jakichkolwiek ludzkich rządów”.

    Jesteś inteligentny więc powinieneś wiedzieć, że tam gdzie dziennikarze, reklamodawcy i przedstawiciele władzy współpracują ze sobą – mając wspólny cel jakim jest osiaganie zysku – pozostaje już niewiele miejsca na rzetelne, obiektywne i kompletne informacje.

  34. @gekko napisał
    naród, co mi chce kazać się słuchać narodowo
    [wytłuszczenie uczynione przez @staruszka]

    W swobodnej, kolokwialnej polszczyźnie notorycznie przywołuje się wątek rozkazu w sytuacja nie związanych z frontem bojowym.

    Jeśli mi się zdarzy spotkać czasownik kazać, to zwykle spotykam się z furią:
    – Chyba nie tą opcję kliknąłeś i to co widzisz zaskakuje cię.
    TYLKO MI NIE KAŻ UWAŻAĆ!!!!

    Mam wrażenie, że zaglądają tu polskojęzyczni w dzieciństwie skrzywdzeni głosem kołchoźnika nie mającego pokrętła Volume ani przycisku Push button.
    A ja tęsknię do przycisku PRZENIEŚ KOMENTARZ DO KOSZA.

    Początki komputerów były zbyt trudne dla potomków szlachty i mas gminnych.

    – Czy rzeczywiście chcesz usunąć ze swojego komputera wszystkie pliki?
    – Tak
    [nie klikane malutkim kursorem w malutkie wyróżnione pole określane dzisiaj jako przycisk, ale przekazane naciśnięciem co najmniej trzech klawiszy]

    I w ten sposób zrodziła się rentowna specjalizacja komputerowców odzyskujących skasowane pliki. Dziś nowicjuszki oraz nowicjusze nie zdają sobie sprawy z późnych urodzin kopii zapasowych, a Windows 10 pyta czy usuwanie ma być trwałe.

    Przypuszczam ( ale nie obawiam się ), że będę miał ustawowy obowiązek płacenia niewielkiej sumy miesięcznej na finansowanie niby państwowych mediów: radia, telewizji i klasycznej prasy.

    Swobodnie sięgający po kolokwializmy napiszą, że Prawdziwy Polacy każą mi (warszawiakowi) słuchać i oglądać mszę, ale Wielką Mszę H Moll to mogę sobie zakupić na DVD w Kopenhadze. Bo nie jest ona z prawdziwego kościoła i przecież taka transakcja nie jest penalizowana.

    No i Tomasz Terlikowski nakręci film dokumentalny na zlecenie TVP o tym jak wieki temu Żydzi zburzyli Lizbonę.

    Podkreślam: nie razi mnie język @gekko. Mamy demokrację i mogę sobie pocierpieć na własne życzenie. Za kilkadziesiąt PLN miesięcznie mam przesyt komunikatów zgodnie z umową zawartą z firmą nazywaną kolokwialnie Telekomunikacją Polską i żadnego przymusu.

    Unikanie stanowczości w wypowiedziach niekiedy przywołuje kłopotliwe skutki:

    – Czy mógłby mi Pan powiedzieć, która godzina?
    – Mógłbym.
    – Przepraszam. A która jest godzina?
    – Za dziesięć.
    – A która za dziesięć?
    – Nie wiem. Zgubiłem małą wskazówkę.

    Uprzejmie i pokornie Gospodarza proszę nie nakazywać (hi hi hi!!!) @dezerterowi jak i co ma pisać. On kota nie ciągnie za ogon. On go tylko trzyma za ogon, a kot się sam wyrywa.

  35. @Konstancja
    Nielegalne praktyki, z którymi należy walczyć ujawniając je, to jedno, a próba zalegalizowania tych praktyk – drugie. @sugadaddy w poście z godz. 19:35 zdaje się ironizować temat nielegalnej inwigilacji powołując się na przykłady terrorystycznych ataków w Wielkiej Brytanii zrównując je (w zamyśle – tak to odczytałem) z terrorem nieprawomyślnego pisania i myślenia wymierzonego w PiS. Każdy podsłuch, każda inwigilacja kont internetowych, każda prowokacja policyjna – powinny mieć zgodę sądu. I w Polsce i we Francji i w Wielkiej Brytanii. Dobrze że PiS wycofał te fatalne zapisy z ustawy o policji.

  36. Żal mi dezertera jako dezertera – że zdezerterował, ale jako upartego Świadka – nie. Kiedy człek ma w głowie tylko ideę, to pytanie, czy on jest pełny człowiek, czy tylko trochę człowiek, inaczej mówiąc – maszynka do odtwarzania wgranych treści, odwodniona z człowieczeństwa na wiór. Skoro jednak zdezerterował, nie jest rychtyk odwodniony.

    Ale powiedział jedną rzecz, co mnie mogła bodnąć: „A jeżeli zamieszczę zdjęcia zimujących przy molo w Orłowie łabędzi”.

    To nie o mnie, ale mam prawo jako rzucający się fotkami subiektywnie pomyśleć, że – aluzja. Więc mnie wzniosło: To ja, kuna, bym do Orłowów latał, żeby ptaszki pstrykać?! Nie mówiąc o tym, że jak „Panną Wodną żem tam krążył, żadnych molów w Orłowie nie było. Ale może jest, nie przeczę. A fotki oto gdzie se pstrykam – u siebie. Byli zimy.

    Na jednej fotce z Mielna jest mewa siodłata (czarne skrzydła z wierzchu) – duża, rzadsza y nas niż srebrzysta, też duża. No a fotka z łabędziem dezerterowym jest przy niedawno zbudowanym zbiorniku wód opadowych z ulic Koszalina. Są tam już i ptaki, i duże leszcze, więc moczykije moczą kije. Na fotce z łabędziem jest dziwoląg: całkiem młody łabądek. A fotka z grudnia. O tej porze młode łabędzie standardowo wylęgnięte są już samodzielne, białe, odfrunięte od rodziny. Ale też w przyrodzie różne są okoliczności.

    https://lh6.googleusercontent.com/-SX7w6MBPz7g/Vpaj_RzWnvI/AAAAAAAAFp4/uoFnd5h2X9E/w721-h541-no/Zdj%25C4%2599cie1304.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-gwNAZnML8PE/Vpaj_SHxLfI/AAAAAAAAFp0/Bnu1XoW-qLk/w721-h541-no/Zdj%25C4%2599cie4611.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-izFcfRN7K5g/VpakAtxkJPI/AAAAAAAAFqA/nQFZEMeC6Sw/w721-h541-no/Zdj%25C4%2599cie1298.jpg

  37. @Konstancja

    (poprzedni wpis) Urabiam węża żeby poszedł, blisko ma. Dzisiaj jako częściowo zaangażowany wypowiadał się że widział jakiegoś bubka z PiSu w wywadzie tv i stwierdził że gość jest kompletnie nawiedzony. Oczywiście wąż doniosł mi że procedura została wszczęta, na co mogłam pokiwać smutno głową. Jak się PiSowi wydaje że się po Europie nie rozniosło to bardzo się myli bo taki na ten przykład wąż wiadomości czerpie ze swoich mediów.

  38. staruszek
    13 stycznia o godz. 20:50

    „Uprzejmie i pokornie Gospodarza proszę nie nakazywać (hi hi hi!!!) @dezerterowi jak i co ma pisać”.

    Zacząłeś wpis od precyzyjnego wywodu na temat jednego wyrazu. Więc uprzejmie i pokornie poproszę o równie precyzyjne potraktowanie wypowiedzi Gospodarza i zacytowanie słów, którymi onże nakazuje „@dezerterowi jak i co ma pisać”.

  39. @ dezerter, 13 stycznia o godz. 20:43

    Niestety, niczego o co Cię prosiłem nie jesteś w stanie skomentować faktami, a powinieneś, jako osoba wierząca.
    Nie piszesz nic na temat i nic co wynikałoby z przekonań, powtarzając zewnętrzny komunikat. Nie masz żadnych przekonań i nie jesteś w stanie odnieść się do tematu „narodowości” mediów.
    Skąd ja to wszystko wiem i dlaczego twierdzę, że takie jak Ty osoby wierzące, mają powinność spełniać prośby innych?
    Z tego samego źródła, z którego Ty wiesz, że Ja, jako osoba inteligentna jestem Ci winien jakiekolwiek powinności.
    To tak od wierzącego wierzącemu, że będąc sterowaną pustką, inni nie mogą być innymi.
    Jest to fakt tak samo faktyczny i udowodniony, jak czyjakolwiek niemoc męczenia kogokolwiek w piekle.

    PS Nie sądzę, abyś w cokolwiek wierzył, bo nie ma na to dowodu.

  40. anumlik
    13 stycznia o godz. 20:58
    dość przekornie wspomniałam o tym.
    Ale na myśli miałam nieprawomyślne wpisy lub myśli wymierzone przeciw PIS- dobrze to odczytałeś.

    NeferNefer
    13 stycznia o godz. 21:09
    może wąz się zdecyduje, tym bardziej będąc przekonanym o „nawiedzeniu” przedstawiciela PISu w parlamencie EU.

    Nawet moje dziecko było na warszawskiej manifestacji w ub. sobotę, na dowód wysłał mi zdjęcia zrobione na wiecu z fajnymi, czasem dowcipnymi hasłami.
    Nie powiem, że w Poznaniu nie było takich haseł, ale mało je widzę w tłumie, dopiero widać je właśnie w fotograficznych migawkach.

  41. Dezerter jest bezmyślną, dobrze naoliwioną maszyną, a więc nie spełni Waszych wygórowanych wymagań.

  42. Media narodowe? To może znaczyć wyłącznie… media narodu wybranego? Przed objęciem stanowiska kandydat zdejmuje spodnie przed komisją im. Brata Tutsi-Hutu, a kandydatka na wszelki wypadek zostaje w domu przy garach i dzieciach!

  43. Powstrzymywanie PRAWDY, która nam grozi (hi!hi!hi) nie uda się powstrzymującym jeśli będą wręcz niechlujni tak jak to @pombocek w jego frazie:

    hajdparkową trybuną, z której każdy może i ma prawo mówić wszystko

    A to przecież jest KŁAMSTWO @pombockowe.

    Nie byłem w Londynie i zapewne nie będę a nie potrzebne mi są przytomne i grzeczne objaśnienia @lonefather’a. Wystarczą mi plotki Ciotki Wiki.

    Sprawa jest poważniejsza niż niedbałość języka – często usprawiedliwiona naturalną dekompozycją macierzystego języka u emigranta spoza narodowego getta.

    Przeglądając zaległą prasę spotkałem artykuł historyczny w którym autor zarzuca obu dzisiejszym głównym polskim (krajowym) orientacjom mistycyzm. I nie wyklucza tu orientacji antyklerykalnych oraz dawnego PPS. Moim zdanie jest to zarzut wielce słuszny.

    Mistycyzm odnajduję w upartym i powszechnym pisaniu, że dyktat PRAWDY będziemy cierpieli prawie co najmniej cztery lata – aż do następnych wyborów, a może jeszcze dłużej. Ja jestem radosnym optymistą i z tego powodu nikt nigdy mi nie zlecił sterowania jakąś grupą. Ale cudzy pesymizm w tym akapicie przeze mnie wskazywany jest mistycyzm przywołującym sekty popełniające zbiorowe samobójstwo przed jutrzejszym końcem świata.

    Ja nie daję recepty, ale zwracam uwagę, że socjalizm smakował Syryjczykom trzymanym za twarz, podobnie jak Libijczykom. I wielu nawiedzonych socjalistów zarzuca imperialistom obalenie tych socjalizmów.

    A panowanie dyktatu ma swe przypadki skrajne: od Korei Pólnocnej aż po TYLKO DWA LATA byłych rządów Jarosława Kaczyńskiego.

    Mistycyzm zwalnia od odwiedzin u Ciotki Wiki. Programiści komputerowi nie są w masie mistykami uparcie tłumaczącym coś wiernym owieczkom. Po kolejnym wyjaśnianiu nieoczywistej niewielkiej trudności zalecają ( spolszczenie i odejście od swobody językowej pochodzi od @staruszka )

    Przeczytaj tą cholerną instrukcję!

    Zasmuca mnie to, że uczniowie szkoły polskiej być może będą uczeni, że prawda czyni cuda i gryzienie starej lipy przez pielgrzymujących na Jasną Górę tę lipę odmładza i ona przeżyje nas wszystkich współczesnych.

    https://youtu.be/NU-nAWYsziU

  44. Historia się powtarza ponieważ ludzkość nigdy się nie zmienia. To co ją napędza to większość kołysząca się tam i z powrotem tak jak zwycięstwa polityczne republikanów i demokratów. Historia nie jest tworzona przez idee osób; Osoby są wytwarzane w odpowiedzi na zmiany w przepływie historii, która zachowuje się w sposób ciągły, odpowiadając w ten sam sposób na siły niezależnie od obserwowanych czasów. Kiedy pominiemy głęboką analizę takich ludzi jak Hitler i spojrzymy z dystansu na całą społeczność, nagle historia nabiera kształtu zgodnego, jak wszystko inne z prawami fizyki. Więc będziemy świadkami europejskiej rewolucji. Jest to nieuniknione.
    http://www.prisonplanet.pl/ekonomia/nadchodzaca_europejska,p609183444
    =============

    Rzeczywistość wynosi do władzy różne indywidua.
    Albo, dynamika społeczna.
    To sytuacja wynosi na czoło, nie determinacja.
    Przypadkowi ludzie, w przypadkowych miejscach, mogą kształtować los milionów……

  45. @ staruszku
    Ogromnie mnie poruszyło Twoje osobiście wytłuszczone dogłębną ignorancją kazanie, na temat jak Ty bardzo nie rozumiesz klikalnego oraz fragmentarycznie dostrzegalnego sobie języka i jego niuansów.
    Na przykład: wykazania zamiaru kazania słuchania kazań jak najdalszego od tego rozkazania.
    Wolałbym zareagować furią na, w natchnieniu wyłuszczoną przez Cię „tą opcję”, jaką mozolnie czynisz konieczną przewinięciu, w postaci butonów delecji, gdybym nie uśmiał się przy Twej niewidomości na tę opcję, jaką jest wykształcenie i rozumność.
    Tak więc, jestem Ci wdzięczny za fajną okazję zabawy, jaką mi uprzejmie czynisz, gdy tropisz ją usilnie, z marsową miną i osłupieniem pokonującym instynkt samozachowawczy… 😉
    To sympatyczne.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam, rozkazem już nocnym… 😉

  46. O mater Dei, ora te pro nobis! „Prokuratura ma być instrumentem władzy”! Placki na patelni same mi się przewracają. Normalnie się szarokaczy religijna sekta.

  47. Tak na marginesie.
    Dezerter, sądząc po wpisach, nie jest żadna maszyną.
    Jest obrazem tego, co z człowieka można uczynić – i jest to nauczka i dobra okazja do autorefleksji.
    Przynajmniej dla mnie, ponieważ jak się to czyni wiem.

  48. @ staruszku

    Jak dobrze że nadajesz!
    Że nie sterujesz, to oczywiste, nie mając świadomości, że instrukcje są nie do czytania przez ludzi, ale ludzie są do pisania dla nich instrukcji.
    Przetraw sobie proszę tę instrukcję powyższą ze bilijon razy, a może kolokwialne postrzeganie informatyków jako tępych kretynów na poziomie Zenka od gaźników, będzie Twoim udziałem wysłane na śmietnik historii.
    Oczywiście, jak to z informatyką: hi hi storiii 🙂

  49. staruszek
    13 stycznia o godz. 21:53

    Powstrzymywanie PRAWDY, która nam grozi (hi!hi!hi) nie uda się powstrzymującym jeśli będą wręcz niechlujni tak jak to @pombocek w jego frazie:

    hajdparkową trybuną, z której każdy może i ma prawo mówić wszystko

    A to przecież jest KŁAMSTWO @pombockowe.
    ———————————————————
    Nie, stary wielosłowny chłopcze. Kłamstwo to interesowne wprowadzanie w błąd. Jakiemu interesowi miałoby ono służyć w gawędziarskim gaworzeniu?

    A język polski jest nie tylko w wikach-mikach i w tym, co lonefather podpowiedział. Historycznie głównym źródłem powszechnego języka jest codzienna mowa. Współcześnie tych źródeł jest więcej. Ale powszechny język mówiony pozostaje głównym narzędziem komunikacji. Nazywa się ten język również „potocznym”. Nie wszystko, co się nań składa znajdziesz w słownikach/encyklopediach/wikach, bo jest język żywy, tworzący się co dzień. W potocznym użyciu nazwa „Hyde Park” to od dawna w świadomości Polaków miejsce, gdzie można mówić wszystko o wszystkim, gdzie nie ma żadnej cenzury ni reguł. Przy takim rozumieniu nazwy nie ma znaczenia jaki jest Hyde Park rzeczywisty. Takie rozszerzające rozumienie znaczeń wyrazów to jeden ze sposobów rozwijania, wzbogacania języka. A Ty to nazywasz „kłamstwem”. Skoro tak, to i ja coś nazwę. Już w pierwszym roku zapoznawania się z internetem, czyli bodaj 5 lat temu, uznałem komputerowych programistów za bardzo słabo obeznanych z językiem, z językową komunikacją, z psychologią komunikacji i z psychologią osoby. Właśnie to pokazałeś.

  50. Tobermory
    13 stycznia o godz. 22:24

    No szpila z Ciebie, Tobermorku, nieprawdopodobnie precyzyjna. Jesteś sterowany laserem, czy samym sobą? Kongratulacja.

  51. @pombocek
    13 stycznia o godz. 22:25
    I tu ci przyklasnę.
    Jest tu paru udających, że czają bełkotliwy i pozerski, a do tego po prostu niegramatyczny sposób komunikacji @staruszka, nie wiem doprawdy, dlaczego 🙄

  52. @pombocek
    13 stycznia o godz. 22:35
    Chwalą nas… 😉
    Patrz, jak wyszło niechcący.

  53. Przyznam jednak, że pamięć @staruszkowi dopisuje.
    Dowcip z urwaną wskazówką opowiadało się w szkole podstawowej już z 50 lat temu 😉

  54. staruszek
    13 stycznia o godz. 21:53

    Oczywiście nawet półsłówkiem nie skwitowałeś mojej prośby o przytoczenie słów gospodarza, którymi nakazuje „@dezerterowi jak i co ma pisać”. Bo takich słów nawet w przybliżeniu nie ma.

  55. Samozadowolenie tych komunikujących się dzięki pracy bełkotliwych programistów też mnie smuci.

  56. @ Tobermory
    „Jest tu paru udających, że czają bełkotliwy i pozerski, a do tego po prostu niegramatyczny sposób komunikacji @staruszka, nie wiem doprawdy, dlaczego”

    To ja!
    Czaję!
    Nie udaję!
    Pozerska bełkotliwość jest mi nieobca (tym razem nie składam samokrytyki) ponieważ to typowa w tej omawianej grupie zawodowej, narastająca z wiekiem metoda na głoda. Głoda łatwej kasy na naiwnych.
    Mnie się zdarzało, że zarobkowo chroniłem ludzi przed tą żałosną szajką owładniętych pychą wydrwigroszy (choć nie chodziło o grosze), będąc rodzajem połączenia tłumacza z karbowym i kasjerem.
    Oczywiście, co silnie zaznaczam, typowość zjawiska nie oznacza stereotypowości, znam do 5 informatyków szalenie inteligentnych i komunikatywnych. Niestety, zwykle nie wytrzymują konkurencji na rynku tępej ściemy.
    Posty staruszka sa moim zdaniem zabawne, trochę jak taniec na rurze z bezwiednie opadniętym pampersem (i to nie jest aluzja do wieku tylko do objawów nietrzymania słowa), szanuję jego imperatyw kategoryczny komunikacji z tkanką ludzką, no i co cenne, nie jest owładnięty poglądami (jak parę innych źródeł postów), co odświeża blog.
    I to mim zdaniem, dlatego ,odpowiadając na pytanie.
    Serdecznie pozdrawiam @staruszka.

    Ciebie też nie mniej Tobermory, z prośbą o wybaczenie czajenia nie będącego udawaniem. 😉

  57. Komunikujemy się nie dzięki, ale z nienawiści do programistów, wyłażących z katakumb serwerowni akurat wtedy, gdy przychodzą goście.
    Programiści zawsze wyżerają śmietankę z ptysiów i wkładają tam piankę do ekranów, żółtą i zwietrzałą.
    Przegryzają też więzi międzyludzkie, nocą, w osłonkach silikonowych.

    ;(

  58. Mam wyrzuty sumienia, że ilością postów trafię na tablicę stachanowców, ale niech tam.
    Podeślę dla odmiany (ale nie całkiem) coś na temat:

    „Zasłynął z tego, że przebrał się za… penisa. Michał Rachoń szefem publicystyki w TVP Info”

    Nie wiem, czy to zneutralizuje niesmak red. Kowalczyka co do Pani Basi, ale jednak fałszywy penis eksponowany na medialnym stołku to chyba coś bardziej dołującego, niż złote myśli?
    I nie ustajmy w rozumie, że póki prezes może, to będzie jeszcze gorzej.
    Polecam internetowe radio alabama.
    😉

  59. pombocek
    13 stycznia o godz. 21:01

    Pombocku, nie zdążyłem się odnieść pod poprzednim wpisem pana Jacka do sprawy ptaków na niebie. Mój domysł jest taki, że na 90% to żurawie. I jak widziałeś – mrowie ich. Istna czerń. Ile razy liczyłem, to mi się szybciej mnożyły niż króliki Lejzorka. Więc ile wyliczyłem tyle mam.

    Widujesz koło siebie lodówki? Na zatoce co raz są.
    Młode łabędzie z dorosłymi o tej porze to nie taka rzadkość.
    ta przyroda ma niezmierne okoliczności

  60. Pan Jacek pisze w disclaimerze:

    „…prezesura TVP dla Jacka Kurskiego może być tylko rozwiązaniem doraźnym, nie będę już tak zaskoczony, gdy pani Stanisławczyk również niedługo zagrzeje miejsce jako prezes PR.”

    Pani Stanisławczyk jest pewnie niewyraźna. Kto jest doraźny w pisorobocie musi się uwyraźnić. Taka pisnatura.
    Jak się nie uwyraźni, to wywietrzeje.
    Jacek Kurski jest nadwyraźny.Został więc prezesem. Może jednak być doraźny. Doraźności jednak, co znamy z PRLu, są jednak najwyraźniej najtrwalsze.
    Zupełnie jak doraźne pisgrzebanie w brzuchu Polski.

  61. staruszek
    13 stycznia o godz. 22:47

    Niepotrzebnie Cię smuci, bo ich domniemane samozadowolenie nie czyni Ci nie tylko niczego złego, ale w ogóle niczego, nie ma z Tobą żadnego związku. Natomiast Twoje komputerowe samozadowolenie coś jednak drugim czyni, fałszując ich postawę: nie pozwala Ci dostrzec, że może być i uznanie dla technicznej fachowości komputerowców, i krytyczny stosunek do ich językowego i psychologicznego – okropnie czasem stresującego – dyletanctwa. Człowiek jeżdżący blaszanym pudełkiem nie śpiewa bez przerwy hymnów na cześć twórców samochodowej techniki, lecz ma stosunek do konkretnych rozwiązań konkretnego samochodu.

  62. Tanaka
    13 stycznia o godz. 23:09

    Jeszcze lodówek tej zimy nie widziałem, ale też nie bardzo mam kiedy widzieć z racji gównianej pogody. Gdyby jezioro nie było zamarznięte, bym wyskakiwał bez względu na pogodę. Zamarznięte też bywa ciekawe jako ogromne lodowe grafiti, ale w słońcu. A tu ciemności kryją ziemię.

  63. Dytyramb na cześć staruszka
    (pastisz z K.I.Gałczyńskiego)

    Staruszek to mały kodowczyk.
    I choć to istotka niewielka,
    On w kody źródłowe przetwarza
    Lwu-orła w małego wróbelka.
    On zna definicję pierścienia,
    Afki wycofuje z przepicia
    On – gdy trza – to życie ci zmienia,
    Gdy z życia wyleziesz z ukrycia.
    Więc wołam: czyż nikt nie pamięta:
    Staruszek jest druh nasz szczery!
    —————————
    Kochajcie staruszka, dziewczęta,
    Kochajcie do jasnej cholery!

  64. Tanaka
    13 stycznia o godz. 23:09

    Uocywiśsie, lodówka to na morzu. Nawet nie wiem, czy bywają na jeziorze. A na morzu to miałem z nią kiedyś taką okoliczność, że nam w pływające siatki łososiówki niedaleko brzegu biedna się wplątała. Na morzu była glada i trochę mróz. Czasem braliśmy do chaty martwe kaczkowate, np. nurki, które i na 15 metrów nurkowały za rybą, i wpadały w siatki. Ta żyła, bo na wierzchu. I mój kumpel-właściciel łódki mnie zaskoczył: zaplątała się, biedna, nóżkami tak okropnie, że staliśmy ze czterdzieści minut, a Zbychu ją odplątywał. Nie szło (długo musiała się szamotać, że się tak pozakręcała). A cały czas się nad nią użalał. W końcu mówi:
    – Daj nóż.
    No cóż – jego łódka, jego siatki, a rybołówstwo – nie dla delikatnych. Dałem. Delikatnie poprzecinał siatkę, żeby nóżek nie uszkodzić, i uwolnił ptaszka. Uśmiechaliśmy się do siebie, choć łososia nawet na lekarstwo nie było.

  65. @Gekko
    13 stycznia o godz. 22:53
    Posty @staruszka czytywałem już dawniej na sąsiednim blogu, stąd wiem, że zawsze było paru robiących mądre miny, paru zdegustowanych, paru znudzonych, żaden się nie przyznawał, że nie jarzy 😉
    Ale wielu go darzy sympatią i ja się z tego kręgu nie wyłamuję, po nauki udałbym się jednak do lepszego pedagoga 😉

  66. maciek.g
    13 stycznia o godz. 23:27

    Zjawisko „trzezwego biskupa”, slusznie ujales w cudzyslow, bo to jest wylacznie zjawisko i jako takie powinno budzic najwieksze podejzenia. Zwlaszcza w sytuacji, gdy reszta biskupow twierdzi, ze jest zupelnie na odwrot, niz to glosi „zjawisko”.

  67. Gekko
    13 stycznia o godz. 23:06

    Alez @Gekko,
    To nie bylo przebranie, tylko ujawnienie. Wobec tego w zadnym wypadku falszywy, a dokladnie w 100% jak najbardziej przwdziwy. Tym bardziej prawdziwy, ze sam to przybranie wdzial na siebie bez najmniejszego przymusu. O ile wiadomo….

  68. Z duzym opoznieniem (film powstal w 2011 roku) obejrzalem druga czesc ‘tryptyku depresyjnego’ Lars von Triera ‚Melancholia’ (pozostale czesci to ‚Antichrist’ i ‚Nymphomaniac’).
    Wrazenie ogromne; film, ktorego nie zapomina sie przez cale zycie.
    Od lat ogladam filmy tego artysty ale nie spodziewalem sie zupelnie az takiego arcydziela po nim.
    Tak polaczyc groze nadchodzacej (realnej, bo zupelnie astronomicznie mozliwej) apokalipsy z indywidualnymi
    losami i psychika konkretnych ludzi moze tylko prawdziwy geniusz.
    Goraco polecam filmomanom i nie tylko.
    Myslalem dlugo potem, dlaczego taki film nie moglby powstac w Polsce. (N.B. dumny jestem z faktu, ze polski ‚Platige Image’ stworzyl niektore efekty specialne w tym filmie).
    Czyzby dlatego, ze slabi jestesmy w mysleniu uniwersalnym, globalnym, nie partykularnym?
    A gosc z takiej, wydawaloby sie, nudnej Danii….

  69. …ale jakaz tam ‚nudna Dania’, gdybysmy w tym naszym religijnie opetanym kraju wydali choc jednego Sorena Kierkegaarda, poteznego a tragicznego ojca chrzescijanskiego egzystencjalizmu.
    Nie, nie wydalismy…

  70. act
    14 stycznia o godz. 6:47

    …gdybyśmy (…)wydali choć jednego Sorena Kierkegaarda…

    Rzeczywiście szkoda.

    Ale nie wydali też Niemcy, Francuzi i inne postronne narody.

    Chociaż Rosjanie chyba nie przypadkiem pierwszego człowieka w Kosmos wysłali, bo…Szestow, Sołowjow, Dostojewski jako filozof to chyba podobna półka co Kierkegaard .

  71. @Gekko

    Dziękuję za życzenia zdrowia.
    Pozdrawiam nie używam, bo słyszę w tym diagnozę i wyraz troski o lepsze skutki procesu naprawy duszy i ciała.

    @anumlik

    Z aktywnych teraz komentatorów spotykanych na blogach Polityki, tylko @stasieku miał ze mną styczność w życiu a nie w sztuce. Rozstaliśmy bez mojej dlań mu odpowiedzi na jego pytanie (sprawozdanie przetworzone przez @staruszka):

    Z jaką misją wchodzisz na blogi Polityki?

    Wówczas słowo misja wydało mi się źle dobranym. Dziś, po kilku latach, mogę jaśniej widzieć, co widzę w lustrze, gdy zaprzeczy się ubieraniu w kostium misji. Lekko bezradny zamilkłem i końcowy akcent znalazłem w artykule Andrzeja Krajewskiego w Dziennik Gazeta Prawna z 18-20 grudnia 2015.

    Artykuł poniósł (daleko przez miesiąc) tytuł: Aż poleje się krew

    Ten historyk rozpoczął ten artykuł tak:
    Jak na razie obie strony umacniają się w samozachwycie.

    Otóż ja nie jestem na blogach Polityki stroną. Ja nie mam misji. Jako zainteresowany przede wszystkim sobą pragnę zrozumieć i lekceważę zrozumienie mnie.

    Śmieszą mnie polonijni latarnicy zachęcający mnie do słuchania radia alabama i śmieszą mnie podskoki KODystów. Ja jestem margines i nie jestem toczony przez gwar języka ulicy.

    Ja nie kumam mistycyzmu politykierów opisanego w innym artykule wskazanej gazety. Jako psychiczny kaleka nie jestem zdolny do tak wysokich postaw jak mistycyzm. I jestem odporny na leczenie. Moja naiwność nie pozwala zamienić Pozostań w zdrowiu! na choćby cieniutką aluzję Wróć do zdrowia!

    Bywanie na blogach Polityki może mi tylko zaszkodzić …

  72. Mamy za sobą dzień – 13 stycznia 2016 roku – jestem tego pewny – przejdzie do historii, nie tylko polskiej, jako
    DZIEŃ HAŃBY NARODOWEJ — dla narodu żyjącego nad Wisłą, Bugiem i Wartą.
    Oczywiście winni tego stanu rzeczy,tak zwane elity, uważają siebie za geniuszy intelektu, oazę mądrości,rozsądku, cnoty wszelakiej. To jest normalne; bardzo trudno jest wytłumaczyć głupiemu, że jest głupi – kaftan bezpieczeństwa w takich sytuacjach jest jedynie skuteczną możliwością do zastosowania.
    Dlaczego?
    Został uruchomiony mechanizm zakładania kaftana bezpieczeństw na nasze nieobliczalne w swym szaleństwie elity rządzące, nie tylko.

    Moim zdaniem: organ nadzorczy, czyli komisarze unijni, nie mieli innego wyjścia, zrobili to z wielką kulturą, a nawet delikatnością; nie nazywając rzeczy po imieniu , tak, jak na to zasługuje.

    Wariatkowo, w jakim się znajdujemy, pędzi jak oszalałe, jak wściekłe ciele/
    takiego określenia używał niezapomniany redaktor Polityki – Jerzy Waldorff/.

    Na ważne stanowiska państwowe, dotyczące szeroko rozumianej kultury
    – kierowani są ludzie, którym w ciemno, bez wyroku, można przydzielić kaftany bezpieczeństwa, nawet panu prezydentowi Dudzie, który nie jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem tekstu Konstytucji RP, pani premierka, z całym szacunkiem, zachowuje się się jak owieczka na pastwisku, zamiast mówić beczy – nie wiadomo o czym, jakby z choinki się urwała.

    Faktem jest, badania były prowadzone, nasza polska populacja, powiedziała mi to, na ulicy, pewna nauczycielka, emerytowana – powiedziała z trwogą –
    Czy pan wie o tym , że tylko 3 procent ludzi potrafi czytać ze zrozumieniem?
    Statystka jest bezwzględna – nie odróżnia prezydenta od zwykłego obywatela.

    Staram się dowodzić, jak potrafię, na miarę swojej świadomości, również na blogu p. Małgorzaty Sikorskiej
    ‚http://punkts.blog.polityka.pl/2016/01/07/dobre-prawo/#comment-1095

    Z właściwym sobie szaleństwem,opowiadam, że jedyna droga do wariatkowa prowadzi przez nasz człowieczy przewód pokarmowy, przechodzi do naczyń krwionośnych i z krwią pędzi do mózgu, jak oszalała.

    Przykro mi, inaczej być nie może, do Wariatkowa prowadzi nas BIAŁKO,
    to, jakiej jest jakości biologiczne,i w jakiej ilości jest zjadane.
    Nie tylko białko jest temu winne, może się zdarzyć, że produkty przemiany
    pokarmów węglowodanowych, na przykład alkohol,szczególnie jego ciężkie frakcje — może nam zaszkodzić. Nie tylko może – szkodzi.

    Jedynie tłuszcz, kwasy tłuszczowe są neutralne, tylko dobrze mogą nam czynić.

  73. Taka uwaga pro-Waclawowa

    Waclaw1 dzieli sie z nami jego doswiadczeniami, EMPIRYCZNYMI, w pewna dieta. Ta dra Kwasniewskiego, z Ciechocinka. On swoje wie, z przykladu wlasnego organizmu.

    Natomiast inni wciskacze swoich teorii na tym blogu operuja w sferze zupelnie nie-empirycznej. Jakies wierzenia w gusla. I takie tam.

    Pomimo tej poteznej roznicy pomiedzy Waclawem1 i dezerterem, ja nawoluje do otwartosci w dyskusji z nimi obydwoma. Bo kto nam tu pozostanie do droczenia sie jak ich zabraknie? No kto?

  74. @Tobermory
    14 stycznia o godz. 0:12

    To ja sie przyznam ze zupelnie nie jarze. Czegoz sie jednak spodziewac po blondynkach.

    Nie mam dzis polskich literek bo obcy komputer i nie bede kolezance zmieniac ustawien.

    Z ostatnich doniesien szef Niemiec wyrazil zgode i jeszcze powiedzial very good na wiesc ze chce demonstrowac w poniedzialek.

  75. @pombocek

    A propos samarytańskich odruchów wobec zwierząt.

    Historia z moją żona w roli głównej.

    Kilka lat temu zimową pora wyszła sobie „w pole” na spacer. Z psami . Psów sztuk kilka. Idą sobie, idą.
    I nagle psy zaczynają szczekać. Obstąpiły coś w koło i strasznie, ale to bardzo strasznie ujadają. Żona podbiega i okazuje się, że osaczony został jakiś bezpański w tym momencie kotek, czyli młody kot.
    Psy oczywiście zostaly odgonione, ale co robić z kotem?
    Żona oczywiście postanowiła wziąć go do domu , bo pozostawienie kota w polu równało się raczej wyrokowi śmierci.
    Niestety kot był tak wystraszony i zestresowany, a że i widocznie żonę również potraktował jako wroga, to…
    …kiedy zobaczyłem przyniesionego ostatecznie do domu kota i ręce mojej żony…obraz nędzy i rozpaczy. Ręce podrapane, zakrwawione, całe we krwi.
    Postanowiliśmy kota pozostawić w jakimś sensownym miejscu i zamknęliśmy go w pomieszczeniu gospodarczym.

    W tym czasie żona uznała ,że zrobił się problem.
    Jest bowiem pielęgniarką ,a kontakt z pacjentami ( dziecmi) w momencie kiedy nie wiadomo, czy czasami kot nie był wściekły byłby dużą nieroztropnością z jej strony
    Wniosek – trzeba kota zawieźć do weterynarza i zbadać, czy nie jest nosicielem jakiegoś wstrętnego choróbska (np. wscieklizna).
    Oczywiście w tym momencie ja przystąpiłem do działania. Moim zadaniem było dostarczenie kota do weterynarza.
    Wchodzę do pomieszczenia gdzie kot został zamknięty. A kot zapadł się pod ziemię. Na szczęście drogą dedukcji i empirycznych działań doszedłem do wniosku, że kot znalazł się w przewodzie kominowym.
    W miejscu gdzie kiedyś stał tzw. parnik pozostał w ścianie tzw, szyb kominowy i tamtędy próbował się prawdopodobnie ewakuować obiekt samarytańskich odruchów mojej żony.
    I tutaj pojawił si kolejny problem. W komin nie wejdę, postanowilem więc czekać aż kot zechce opuścić kryjówkę.
    Ale w pewnym momencie uznałem, że nie mogę być pewny ktoredy kot wyjdzie. Czy otworem w ścianie przez który wszedł ,czy jednak wdrapie się w gorę i wyjdzie kominem.
    Kota cały czas nie widzę. Wiem, ,że jest w szybie kominowym, a ja… latam na dwór ,czy kot nie wyłazi kominem i z powrotem do pomieszczenia ,czy czasem nie ewakuował się do środka.
    Po jakimś czasie się poddałem.
    Poszedłem do domu.
    Na szczęście, na drugi dzień kot z powrotem zszedł do środka i powoli, powoli, jakieś jedzenie i udało się go wziąć na ręce bez ryzyka następnych zarysowań na ciele.
    Kot badania przeszedł, ale wyniki były dopiero po jakimś czasie, a żona cały czas musiała być na zwolnieniu, ale na szczęście kot okazał się być zdrowym i wylądował u znajomej weterynarz, ktora sie nim zaopiekowała i następnie trafił do jakiejś rodziny.

    Tak również wyglądać mogą ludzkie odruchy wobec naszych czworonożnych braci mniejszych.

  76. Jest teraz właściwe miejsce i czas, żeby opowiedzieć,że w naszym przewodzie
    pokarmowym, to nie jest mój wynalazek, to z mojego czytania wynika
    – w naszym brzuchu wytwarzamy sobie alkohol, wszystkie frakcje, również metylowy, który ludziom zdolność widzenia zabiera.
    To nie dotyczy wszystkich ludzi; muszą być spełnione określone warunki, żeby taka produkcja była możliwa.

    Jestem za takie gadanie tępiony jak pluskwa, na blogach. Na blogach są sami porządni ludzie, tu nie ma ani jednego alkoholika.
    Niestety tak nie jest, przynajmniej połowa naszej populacji, nie wiadomo, czy większa, czy mniejsza — amatorzy zjadania chleba naszego powszedniego są alkoholikami, nawet jakby nie chcieli nimi być, szczególnie na chlebie na drożdżach.
    Są takie społeczności, która mają obligatoryjny zakaz jedzenia placków z drożdżami. O ile wiem Żydom to się zakazuje.

    To dlatego Dr Jan Kwaśniewski twierdzi, że chleb jest diabelskim wynalazkiem człowieka. Pod tym linkiem można o tym przeczytać:
    ‚http://dr-kwasniewski.pl/media/2/bib-1/Krystyna.txt/news%20598.doc

    Niech się miłośnicy modlitwy „Ojcze Nasz” nie obrażają, nie wyzywają mnie od zarozumialców, głupka, idioty..
    Tego się nie da zmienić: chleb odbiera ludziom rozum, robi to od stuleci.
    To nie tylko rozumu dotyczy: produkty węglowodanowe, cukrowe, odbierają nam immunologię, czyli odporność na choroby, ….

    To nie dotyczy diety, którą stosuje nasz kolega blogowy @pombocek,
    ta dieta, z zasady jest przeznaczona, jak wskazuje jej nazwa, „że jest pastwiskowa” ,dla zwierząt z pastwiska biorące swój pokarm.

  77. Wacław1
    14 stycznia o godz. 9:52

    Wacławie, nie za bardzo się posługuję w rozmowach nazwiskami, cytatami, encyklopediami, więc nie chcem, ale muszem. I pytanie: Zapoznawałeś się z odwrotną stroną medalu, czy tylko z własną?

    W „British Medical Journal” opublikowano wyniki z 13 lat badań stanu zdrowia 11 tys. osób – „Studia Oksfordzkie”: wśród wegetarian o 40% mniejsze jest ryzyko zachorowania na raka, o 30% ryzyko choroby wieńcowej serca, o 20% – przedwczesnej śmierci. „Właściwie zaplanowana dieta wegańska i inne typy diet wegetariańskich są odpowiednie na wszystkich etapach życia, włączając w to okres ciąży, karmienia piersią, niemowlęctwa, dzieciństwa i okresu dojrzewania”

    PONIŻSZY RAPORT od 1996 roku oficjalnie podważył kompetencje większości lekarzy i dietetyków: MIĘSO I MLEKO JEST ZBĘDNE I SZKODLIWE W ZDROWEJ DIECIE, jest przyczyną (prawie) wszystkich dzisiejszych chorób cywilizacyjnych i zniszczenia środowiska, a produkcja i sprzedaż jest masową zbrodnią – przeciwko ludziom i zwierzętom…

    Sławni wegetarianie: Jezus, Św. Franciszek z Asyżu, Platon, Pitagoras, Seneka, Owidiusz, Diogenes, Sokrates, Leonardo da Vinci, Isaac Newton, Charles Darwin, Albert Einstein, Thomas Edison, Nicolae Tesla, Franz Kafka, Lew Tołstoj, Wolter, Ghandi, Mark Twain, Jeremy Rifkin, Pamela Anderson, Brad Pitt, Briggite Bardot, Dustin Hoffman, no i słoń i czerepacha.

  78. Czy ktos moze wie na czym polegaja niby mondrosci wstawek niejakiego starusz(ecz)ka osobnika?

    Bo on niby sypie jakimis niedopowiedzeniami, niezwykle przemondrzalymi. A w sumie to po prostu p!erdol! jak potluczony. Zbuk.

  79. Orteq 14 stycznia o godz. 10:08
    ==========================
    Mylisz się Orteg w ocenie mojej nieskromnej osoby.
    Na wiedzy oparte jest to moje gadanie, najpierw,
    Zanim przystąpiłem do doświadczeń żywieniowych:
    – przez pięć/5/ lat studiowałem wiedzę podaną przez dr Kwaśniewskiego,
    Internet bardzo mi pomógł. Bez niego byłoby to niemożliwe.
    Studiowałem, na ile to było konieczne: wiedzę z anatomii człowieka,
    fizjologię, choroby wewnętrzne z podręcznika dla studentów medycyny,
    za przypominanie sobie o podstawowych pojęciach z chemii organicznej, chemii ogólnej, nieorganicznej – musiałem się zabrać.
    W filozofii nie byłem wcale kształcony formalnie – też musiałem trochę poczytać, żeby odróżnić Sokratesa od Platona.
    Niestety. Cholera jasna!

    Zanim przystąpiłem do rzeczy; nie widziałem nic o wątrobie, do czego służy woreczek żółciowy,trzustka, to samo dotyczy nerek – tu szczególnie chłop powinien być wyedukowany, żeby uniknąć przeszczepu.
    Zerową wiedzę miałem o sercu, o całym układzie krwionośnym, o cukrzycy wiedziałem tylko , że jest.

  80. Wacław1
    14 stycznia o godz. 10:28

    Przepraszam, Wacławie, że poprzednio zapomniałem Cię pozdrowić religijnie. Niech będzie pochwalone podgardle.

    Masz dwóch: mięsożerca i pastwiskowy. Obaj umierają w dobrym zdrowiu, bez demencji w wieku lat 98 (a mam w głowie dwie konkretne sztuki, nie wymyślone). Jasne, że pojedynczych sztuk nie można traktować jako zasady, ale przecież z jakichś powodów dożyli tak zdrowo do śmierci. Z jakich? Odpowiedź, że geny nic nie wyjaśni, bo gen – też człowiek.

  81. @pombocek
    14 stycznia o godz. 10:31
    Pombocku, że też ci się chce odpowiadać na te debilne majaczenia, rojone pod nie wiadomo jakim wpływem 🙄
    Gościowi najwyraźniej tworzy się w organizmie metanol ze wszystkiego, co konsumuje powodując coraz większą ciemnotę.
    Immunologia to odporność, a Żydom nie wolno jeść ciasta drożdżowego (ciekawe, na czym rosną ich chałki i chleby?)…
    Rozumiem, że można unikać nadmiaru wiedzy (bo głowa mała), ale być aż takim kognitywnym dezerterem i jeszcze się tym chwalić… 🙄

  82. O, przepraszam, okazuje się, że było pięć (5) lat studiów 😎

  83. Aateista
    14 stycznia o godz. 10:09

    Aaronku, a czemu mówisz, że w komin nie wejdziesz? Jak coś łka w kominie, trzeba obowiązkowo wejść choćby w białym kitlu. Nikt nam nie wmówi, że białe musi wiecznie białe być.

  84. @ Tobermory

    Coś mi się widzi, że sympatia w roli edukacyjnej to lepszy wariant postawy wobec informatyki, niż postrzeganie jej adeptów jako źródła wiedzy czy rozumu.
    Co od początku staram się zaimplementować we wdrożeniu solucji. 😉

    @ lonefather

    Jednak uważam, że przebrany penis na dyrektorskim stołku to lepsza, bo empiryczna metafora fałszu i impotencji merytorycznej, niż prawdziwy – ten ostatni bywa, że ma objawy pionizacji, symulujące kręgosłup! 😉

    @ staruszek
    Cieszę się z przyjęcia pozdrowień – to wsparcie Twej samoleczniczej misji na blogu, nawiązania kontaktu ze strukturami białkowymi. I to się chwali i jest godne wsparcia. Byle nie za cenę zatrucia białkowych współblogowców… 😉

    O postach Wacława, skoro już o leczeniu białek.
    Smutny, bo nachalny przykład łagodnej indukowanej komercyjnie psychozy, produkującej piramidalne bzdury, dosłownie w każdym zdaniu.
    Niestety, ilością i nachalnością w kolportażu szarlatańskiego spamu wskazującym na bezkarność nasilającą objawy.
    Zjawisko będzie się w przestrzeni publicznej nasilać, wraz z kolejnymi reformami niedostępu do tzw. służby zdrowia – nie ma bloga, nie będącego miejscem domowych terapii.
    Wskutek tolerowania czego, niebawem wszyscy będziemy publikować na żółtych papierach, zawstydzeni tupetem patologii otoczenia.
    – – –
    Klapka (nie mylić z łapką) zapadła na blogu, czyli proście, a będzie wam dane.
    Gospodarz udostępnił na czele bloga opcję rozwijania wszystkich komentarzy, wraz z pojawieniem się kategorii zwiniętych.
    To chyba też wyraz naszej komentatorskiej edukacji i klęska programistów, zmuszonych społecznym sumptem do funkcjonalności.
    Jest się z czego cieszyć, Polak potrafi!

  85. @Orteq
    14 stycznia o godz. 10:35
    Ktoś ci może wyjaśni, ale czy zrozumiesz?
    Jak byłem mały, to się opowiadało taką historię:
    Do apteki przychodzi klient i pyta, czy jest frldx.
    – Co proszę?
    – Frldx
    Wołają najmądrzejszego farmaceutę w zespole.
    – Słucham pana
    – Czy jest frldx?
    – Nie ma.
    – A to dziękuję, do widzenia!
    – Co on chciał?! – pytają koleżanki
    – Frldx, ale nie prowadzimy 😎 – wzrusza ramionami najmądrzejszy.

  86. pombocek 14 stycznia o godz. 10:31
    =================================
    Zadałeś mi materiału do bardzo długiej odpowiedzi, a muszę mieć czas na inne czynności, szczególnie na czytanie; bez czytania nie ma pisania.
    Wyniki badań naukowych dotyczące diety wegetariańskiej są słuszne: gdyby było inaczej, to wszystkie zwierzęta roślinożerne byłyby pozdychały, łącznie z ludźmi, będącymi na takiej diecie.

    Słynni wegetarianie; wszystko jest względne, taki Gandhi kozę i worek orzechów zabierał do więzienia. Trzeba się zapytać jaki wegetarianizm?

    „MIĘSO I MLEKO JEST ZBĘDNE I SZKODLIWE W ZDROWEJ DIECIE”
    Mięso, nikomu nie zaszkodzi jak będzie tłuste. Mięso z kurczaka, z przemysłowej hodowli, podgrzane w sklepie, pozbawione tłuszczy, to samo białko – jest trucizna dla człowieka.

    Mleko, tylko prosto od krowy, jeszcze ciepłe można jeść, jest lekarstwem , nawet krowie.Dla nas ludzi tylko produkty mleczne mają wartość użytkową:
    kwaśne mleko, śmietana, , masło,sery.
    Mleko pasteryzowane, pozbawione bakterii, jest odpadem spożywczym,
    trucizną, produktem niemożliwym do strawienia, szczególnie przez człowieka dorosłego.

    Przyczyną chorób cywilizacyjnych jest określona, niekorzystna, dla zdrowia człowieka, proporcja miedzy głównymi produktami spożywczymi: białkiem, tłuszczem i węglowodanami w diecie – nie ma innej opcji.

    @pombocek, na twojej pastwiskowej diecie – masz bardzo małe szanse zapaść na raka i inne choroby cywilizacyjne, pod warunkiem , że nie będziesz nadużywał białka, a białko będzie o wysokiej wartości biologicznej.

  87. Wacław1
    14 stycznia o godz. 11:24

    No to, Wacławie, na Twoje „nie ma innej opcji” powiem swoje. Oto me firmowe danie (przeważnie od trzydziestu lat w ogóle nie jem, ale czasem mnie poniesie): gotowana pszenica lub żyto, gotowana kasza gryczana, twaróg, jajka, cebula, czosnek, surowy ogórek do smaku i zapachu, latem – surowa pokrzywa, mlecz, babka wąskolistna, listki brzozy, dębu, olej, śmietana, szczypta soli, szczypta cukru. Nie ma innej opcji.

  88. Orteq
    14 stycznia o godz. 10:35

    „Czy ktos moze wie na czym polegaja niby mondrosci wstawek niejakiego starusz(ecz)ka osobnika?”

    Ja też mam pewne problemy z wnikliwą hermeneutyką treści postów @staruszka, ale składem to na karb warstw geologicznych. Widocznie znajdujemy się na innych poziomach dziejowych.

    Jednakże zdanie:

    „Podkreślam: nie razi mnie język @gekko. Mamy demokrację i mogę sobie pocierpieć na własne życzenie.”

    …jest moim zdaniem ponadwarstwowe,czyli uniwersalne i każdy bez większych trudności powinien jego sens uchwycić.

  89. Niech mnie Pan nie straszy, że Ziemkiewicz będzie naczelnym Trójki. To kto tam zostanie, nawet P. Baron się nie utrzyma. Chyba trzeba będzie reaktywować Wolną Europę.
    pozdrawiam

  90. Chyba leczenie psychiatryczne – tak było kiedyś – było skuteczniejsze w poskramianiu opętańców różnych, od stosowanych dzisiaj egzorcyzmów. To widać gołym okiem.

  91. @@Gekko, Tobermory
    Już dość dawno przestałam udawać, że „czaję bełkotliwą i pozerską” komunikację @staruszka z PRZEDMIOTAMI spotykanymi na blogach, bo przedmiotowo traktuje OBIEKTY o różnych nickach z jakichś urojonych staruszkowych wyżyn intelektualnych.
    Prawdopodobnie spotkam się, jeśli @staruszek w ogóle zauważy mój komentarz (za „pokojowego” linka z Zenkiem co w zimie śnieg odgarniał, a o czym śpiewał fantastycznie dawny Rosiewicz, nawet nie podziękował) z wymyślną na sposób staruszkowy, obraźliwą ripostą.
    Ale mam to w tyle.

  92. Nawet GW zauważyła Dobrą Zmianę w Kościele Katolickim:
    https://twitter.com/jarek_44

    Co z tego wszystkiego wyniknie?

  93. Wacław1
    Daj ci boże, czyli profesorze Kwaśniewski, byś żył w zdrowiu 100 lat z okładem. A jak ci ta co najmniej setka stuknie, to daj znać na blogu red. Kowalczyka.
    Smacznego!

  94. ziołolipa
    14 stycznia, g.11:53
    Ja też myślałam, że „to se nie wrati”, a tymczasem po trzydziestu latach, jak za młodu, zaczęłam chodzić na manifestacje przeciw, co gorsza, legalnej władzy!
    Kto wie, może trzeba będzie znowu założyć w Monachium nie Wolną Europę, ale Wolną Warszawę.
    Odpukać!!!

  95. @ Aateista
    „…nie razi mnie język Gekko” (poprawiłem na dużą literę)

    Bardzo przepraszam, w odpowiedzi na Twą skargę, ale w mojej wizji i preferencji, kontakt językowy z Tobą, z rażeniem czy bez nie wchodzi w grę (ani w nic innego). Sorry 😉

    @ mag …
    staruszek jest miły w przewijaniu; ja ponadto lubię jego posty i będę ich bronił, aby i na tym blogu ubarwiały obraz ludzkich zmagań i dramatów. Nikomu przecież nie czyni ani awansów, ani przykrości (jeśli się zna wrażliwość serwisantów serwerów i innych skrzyń biegów).;)
    Generalnie jednak, rośnie nasza wszystkich nerwowość w relacjach z obcymi, ze światów dziwacznych, podejrzewanych podświadomie o wrogość. To ostatnie to moja własna refleksja, pro domo sua.
    Oczywiście, pozdrawiam. 😉

    Pisze poważnie, nie czyńmy staruszkowi wstrętów!

    Pogróżka.
    Jeśli nadal Wacław będzie spamował blog zalewem szarlatańskich bełkotów, prowokując do responsów, mam w zanadrzu sporo lat różnych studiów i nie zawaham się ich użyć, przybijając jego „piątkę” Wacławowi tam, gdzie niestwierdzalny rozum postów W. traci swą szlachetną nazwę (czyli w każdym zadaniu).

    Mamy łapki i klapki na blogu, wykażmy się godnością struktur białkowych i zakryjmy tę sromotę denaturacji helisy, sięgającej DNA, nie uwiarygadniając jej uwagą.
    Inaczej sami będziemy obrazem głupstwa zatruwanego idiotyzmem na własne życzenie.
    (Oczywiście jest to tylko moja opinia, wiążąca co najwyżej dysponujących wykształceniem podstawowym, lub nawet, ewentualnie z pewną nieśmiałością, dalszym). 😉

    Tymczasem:
    @ ziołolipa podejmuje jakże bliski mi wątek potrzeby reaktywacji wolnego radia.
    I w ogóle żywych mediów, niezależnych od internetu i jego serwerów (które i tak wkrótce padną pod kaczyzmem).

    Co myślicie, czy zwalniani dziennikarze i inni, mają szansę/potencjał na stworzenie Wolnej na nowo Europy w Polsce?
    Radio piernicze przecież powstało, zza Urala…

  96. @pombocek

    Przypomniał mi się niezły – tym razem – kawał o kocie. Także występują w nim watki okołokominowe, bo rzecz dzieje się na dachu.

    Były sobie dwa koty. Jeden stary, drugi młody.
    Ten stary to już koci weteran , coraz rzadziej wyrusza na łowy, O podrywach czarujących kotek to już prawie zapomniał. I uznał ,że powinien wyszkolić sukcesora w miłosnym fachu, bo kotki w okolicy coraz bardziej markotne chodzą i myślą o jakichś ruchach transgranicznych.

    Tak więc mamy w koncu tę noc kiedy stary kocur będzie udzielał praktycznego instruktażu sztubakowi w dziedzinie kociego ars amandi
    Stary kot mówi do młodego:
    – Masz o nic się nie pytać. Robić cały czas to co ja robię. Efekty przyjdą same
    – Tak jest szefie!
    Idą, idą w końcu stary kot mówi:
    – Trzeba wejść na dach i rozejrzeć się po terenie może jakiś towar chodzi.

    Wchodzą więc na dach i idą po jego kalenicy, czyli grzbiecie dachu. Młody cały czas naśladuje starego. Stary mruknie, to młody robi to samo. Stary podniesie ogon, młody pręży się, aż iskry ida . Idą, idą. W koncu na ich drodze pojawił się komin, mijają komin i nagle stary kot stracił równowagę i iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii spływa po dachu i łapie się za rynne i wisi. Młody ma naśladować starego robi więc to samo i iiiiiiiiiiiiiiiiii. I też chwyta się rynny.
    Oba koty wiszą. Staremu powoli zaczyna brakować sił, bo to stary a i kolację zjadł niezłą. Oczy już mu na wierzch wychodzą, ale się rynny dalej trzyma. Młody też pomimo, ze sił mu jeszcze nie brakuje również wytrzeszcza gały.
    I nagle stary z marną miną i zrezygnowanym głosem:
    – No dobra młody, ja już nie więcej nie mogę i jednak się spuszczam.
    – A ja szefie jeszcze mam parę w łapach i się jeszcze trochę pokocham.

  97. @ płynna rzeczywistość

    coś Ci się linki pomyliły, pod egidą GW rozsyłasz łańcuszek hejta?
    W linku nie ma nic o zmianie, to odwieczny obraz zła wcielonego.

  98. @staruszkowi, w odpowiedzi na Jego post z godz. 9:44

    Kiedy mi już misja skiśnie
    To utopię misję w Wiśle,
    Albo wetknę ją – jak wiśnie –
    W gąsior z gorzałeczką ściśle.

    Gorzałeczką nasycona
    Skisła misja aż się rwie
    By wyzwolić – już natchniona –
    Nowe misje choć ze dwie.

  99. @ anumlik

    Z cyklu z Kolbergiem po Kraju (świadomości)

    Zaśpiew –

    Też mi się zdaje
    że rymowanki
    najlepszym są wyjściem
    w ucieczce do szklanki

    Refren –

    Szklana to pogoda:
    mądrego nie szkoda,
    a w mediach się nada
    że mądremu biada!
    (encore, ad libitum, w rytm oj dadana!)

  100. @Gekko

    A ja wprost przeciwnie lubię zawiesić oko na Twoich postach.

    Mam wówczas wiele uciechy.

    I to za darmo.

  101. @ Aateista

    Zawieszanie oka to nie jest tęsknota przytulenia do języka, więc w obu przypadkach, bez wzajemności.
    Ale z pozdrowieniami, które słusznie rozszyfrował staruszek… 😉

  102. Gekko,
    Ten link znalazłem po lekturze artykułu w GW. Dobrą Zmianę widać gołym okiem. Ironia, ironia, ironia – i przerażenie! Bonieckiego uciszyli momentalnie, Lemański uciszony totalnie, a ten koleś się wszystkim w nos śmieje! Więc może on ma poparcie swoich przełożonych, a przynajmniej zrozumienie?

  103. Aateista
    14 stycznia o godz. 12:42

    Aaronu, z wielką życzliwością pod moja gruboskórnością: jak zapowiadasz dowcip, to mogę śmiało przyszykować placki, usmażyć, na puentę zawsze zdążę. Ale bywają puenty, na które lepiej nie zdążyć. Przepraszam, ale co poradzę, właściwie nie mam skóry – sama kość.

  104. W Dużym Formacie trafiłem na fantastyczny wywiad z Nowacką.
    Dlaczego fantastyczny? Kto z „wielkich polityków” powiedziałby publicznie coś takiego:

    [Dziennikarz] – Zandberg zabrał Zjednoczonej Lewicy pół procent, którego zabrakło wam do Sejmu.

    – [Nowacka] (Nachyla się nad stołem, zniża głos ). Gdybyśmy byli dobrzy, to nikt by nam niczego nie zabrał!

  105. lonefather
    14 stycznia o godz. 0:36
    W cudzysłów wziąłem z innej przyczyny niż ty sądzisz. Jakbyś śledził to byś wiedział, że ten biskup nigdy nie miał dobrego zdania o PiS i Kaczyńskich. Ponieważ reprezentuje mniejszość w polskim KK jest wyciszany

  106. Płynna rzeczywistość
    14 stycznia o godz. 13:18
    Wielki plus dla niej

  107. @ płynna rzeczywistość

    Ok, dopiero przypadkiem znalazłem, że ten podlinkowany chory oszołom, to ksiądz opisany w GW.
    Jak kto chadza na msze, zwłaszcza na południu/wschodzie Polski, to tym bardziej nic nowego; od dawna trwa restytucja stodół.
    Przechodzimy do fazy rekrutacji kandydatów na materiał płonny i to niestety nie jest gorzki żart, ale nieuchronna konsekwencja.
    🙁

    P. Nowacka słusznie uznała się za czołówkę niepotrzebności, i oczywiście najlepszym potwierdzeniem diagnozy jest to, że przyszła jej na usta i do głowy dopiero po zgonie politycznym socjety, który firmowała, okraszając pogrzeb swym sympatycznym ciepłem i wrażliwością społeczną we wspieraniu kliki.
    Ogórek przynajmniej w tej samej roli zarobił na głupkach około miliona.
    Nowacka nie musi, jako kapitalistyczna właścicielka środków produkcji wykształciuchów i rentierka tego kapitału.
    Gdy rozum śpi, do głosu dochodzą sympatie – i to się nazywa wspólnota plemienna.
    Ale są o niebo lepsi w te klocki, dojenia sympatii gminu, gładkimi pyzatymi policzusiami czy garsonkami z podpiętą cudzą brochą (jakby kto jeszcze się nie zorientował).
    Przemiła Pani Nowacka byłaby wymarzoną pierwszą damą Dumy …Prezesa, w jaką przemieni się wkrótce nasz b. parlament – i zapewne taką propozycję dostanie, w zamian za prolongatę nacjonalizacji swego kapitału.
    Ukłony.

  108. @ maciek g.

    Oj tak tak.
    Socjalizm tak – wypaczenia: nie.
    Przykrywanie, to świetna metafora wiary w wypaczenia, uwznioślające swą przykrywką dno moralne materii wypaczanej.
    Taka prosta taktyka pompowania pożytecznych idiotyzmów pod puste czaszki.
    Maciek, nie daj się 😉

  109. mag 14 stycznia o godz. 12:10
    ==================================
    Jeżeli już mam doznać, tak wielkiego uznania — to wystarczy mi zostanie,
    bycie docentem Kwaśniewskim. To i tak za dużo.

    Odnośnie tych stu lat. Udręki życiowej.
    Mag ! Zlituj się. To jeszcze ćwierć wieku z okładem.
    Kto by tak długo czekał.
    Źle nie życzę tygodnikowi POLITYKA, do tego czasu,
    wszystko może się zdarzyć, łącznie z czasami, które zapowiadają się
    tak burzliwie.

  110. Gekko,
    Naprawdę uważasz, że jeżeli (a raczej gdy) do władzy dojdzie lewica, to będzie to ktoś z tzw. robociarzy, kto haruje po 8-10 godzin dziennie 6 dni w tygodniu, by mieć za co wyżywić stadko swoich niedożywionych dzieci? Wolę inteligentną i wrażliwą Nowacką, która jest niezależna finansowo, a więc mniej podatna na naciski i pokusy, niż jakiegoś nieoczytanego rewolucjonistę w stylu Leppera, elektryka-Wałęsy czy nawet tego bardzo oczytanego, ale swetrowego Zandberga.

  111. Pombocek,
    stała się rzecz straszna, skasowali mój wpis, w którym napisałem,
    że Ci dobrze życzę, w „temacie” Twojego żywienia, że rak Ci nie grozi,
    które mleko jest dobre, jakie mięso można wpierniczać.

    @pombocek, masz wrogów, którzy Ci źle życzą.
    W razie czego, jestem do Twojej dyspozycji. Pomogę , jak staruszek staruszkowi.
    —————-
    na razie mówią, że nie ma takich planów
    http://www.rp.pl/Polityka/301109926-Terlecki-Kurski-to-rozwiazanie-dorazne.html#ap-1

    Nie będą „Szydła” wywalać. Wystarczy im szewski szpikulec. Taki mają
    rozum. Cholera wie, czym nakarmiony jest ten rozum Terleckiego.

  112. Płynna rzeczywistość
    14 stycznia o godz. 14:33

    Naprawdę uważam, że niezależność od głoszonych poglądów w wyścigu do kieszeni głupców lepiej, jeśli jest finansowa, niż ideologiczna czy amentalno-agenturalna (jak u Zandberga).
    W tym więc – jak podkreśliłem – względzie, absolutnie zwyciężyła Pani Ogórek, przebijając stawkę jeszcze tym, że niezależność finansową uzyskała dzięki niegłoszeniu opłaconych jej poglądów w ogóle.
    Jak dotąd elektryka Wałęsie, w wyzwoleniu nas od sowieckiej władzy, czyli elektryfikacji, nie przeszkodziła.
    Lepper to była emanacja większości ludonarodu, wybitnie wykapana, ale przegrana – horyzonty Prezesa przebiły proste koryto, którego motywacja Lepperowi do przetrwania woli Prezesa nie wystarczyła. Dokładnie tak, jak dziś pińcet złotych nie wynagrodzi ludonarodowi samobója jakiego sobie strzelił w wyborach.
    Wreszcie, we współczesnym świecie mitologia ideolo tzw. „lewicy” to, zwłaszcza w Najpomroczniejszej, trup polityczno-kulturowy, nie mający w sobie absolutnie żadnej treści.
    Pojęcie i zaklęcie z lamusa.
    Moim zdaniem: (bezosobowo) chcesz równości i sprawiedliwości – weź się do roboty a nie kręć lody na lewo. I o to w Polsce najtrudniej.
    Pozdrawiam.

  113. @@Gekko, anumlik
    Z cyklu:
    z Kolbergiem po kraju
    ***
    Mądremu biada
    Gdy radyjo gada
    Już nie tylko Maryja
    Ale też inne mecyja
    Hop, siup tralala
    Twój mediumek to ja
    Ten co nadaje na Wolskę
    Ups! Znaczy się, na Polskę
    Hop siup tralala
    Twój mediumek to ja
    P.S. @anumlik
    To, oczywiście, pastiszek

  114. @ mag

    W roli mediumka
    niezła z Ciebie dumka

    🙂

  115. Dobrej zmiany ciąg dalszy:
    gen.prof.Koziej wystrzelony z haubicy z Akademii Obrony Narodowej.
    Powód?
    „likwidacja stanowiska pracy.”

  116. Ksiądz jak malowany, gość się pominął z powołaniem, dlatego ta prezydentura jest ministranturą.
    http://i.iplsc.com/-/0004SRKE3TYE1WK6-C438.jpg

  117. @mag
    Wszyscy jesteśmy pastiszek. Jak nie mamuśki to tatuśka. Czasem listonosza 🙂

  118. anumlik
    W samej rzeczy.

  119. ~My Narod – Dzisiaj (08:09)

    Kim ty jesteś?
    Prezydentem
    Jaki znak twój Pismo Święte
    Kto cię wybrał Naród głupi
    Kto twym panem jest?
    Biskupi
    A co z Polską ?
    Oszukana Jak pracujesz?
    Na kolanach
    Komu służysz?
    Prezesowi
    Hołd oddajesz?
    Rydzykowi
    Oszukujesz?
    I co z tego?
    A sumienie?
    CO TAKIEGO ?????
    ==================

    Pastiszki, mówicie?

    W ramach kompensacji, zawsze uciekano sie do ironii i kawałów.
    To były złote lata kabaretów.

  120. Żorżyku
    g.16:55
    Z tym zdjęciem szczał w dziesiątkę.
    Mógł ewentualnie troszkę bardziej do góry trzymać te rozpostarte ręce na tzw. podniesienie.

  121. Ciekawy tytuł kolejnej lektury u Szostkiewicza:

    „Schetyny pomysł na PO: przez Kościół do centrum”.

    Redaktor Szostkiewicz marnie widzi losy tej projekcji, ale to Schetyna jest chyba członkiem PO…i to chyba , z tego co wiem ,nie szeregowym.

  122. Żorż Ponimirski
    14 stycznia o godz. 16:55

    Proooosimyyyyyyyyyyyyy-Ciepaaaaaaaaaaaaaniiiiiieeeeeeeeeee…..!

    Łojesu…!
    Porypaństwo może ma gdzieś początek.
    Ale końca to nie ma.

  123. Wiesiek 59
    Wyobraź sobie że na ogół ludzie to wiedzą.
    O tej kompensacji.
    Problem w tym, że „złote lata kabaretów” mamy w Polsce prawie na okrągło.

  124. I zastanawiam się jaka organizacja zostanie ” Kowalczykowym”.

    Razem do kitu. Zandberg jakiś za bardzo „swetrowy”
    PO po pomyśle Schetyny – spalona
    SLD już dawno zmumifikowana
    PSL za bardzo bogobojna
    PIS i Kukiz wiadomo

    Zostaje Petru i chyba, żeby już całkiem nie być postawionym pod ścianą może Polski Związek Wędkarski ,albo Ogródki Działkowe, które z tego co wiem mają w swoich strukturach sekcję ateistycznych nowalijek.

    Czyli zawsze jakaś alternatywa istnieje.

  125. Ale jakby co, to jestem z Wami.

  126. @Aateista
    14 stycznia o godz. 10:09
    Brawo!

  127. Dobry początek będzie miał dalszą dobrą część dobrego początku:

    * MSZ Rosji: nie zmieniliśmy stanowiska ws. wraku Tu-​154M
    * Rzeczniczka rosyjskiego MSZ: nie ukrywamy niczego przed polskimi kolegami
    * 22 stycznia w Moskwie odbędą się konsultacje polsko-rosyjskie
    * Polska strona chce rozmów o śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej

    Rozmowa będzie bardzo interesująca:
    PL: nasz Tusk za pomocą waszego Putina zamordował Prezydęta Tysiąclecia
    RU: częstujcie, się częstujcie, herbaty z konfiturą u nas nie zabraknie
    PL: sadzicie po lasach pancerne brzozy
    RU: może kawior z jesiotra ?
    PL: wasi terroryści całe skrzydła tutki nafaszerowali dynamitem
    RU: może ogóreczki kiszone? Całkiem świeże. Anastazja Andriejewna robi takie pyszne, że palce lizać.
    PL: wprowadziliście samolot w pułapkę
    RU: wódeczki polać?
    PL: i żeście parówkami napakowali całą kabinę. Co prawda wszyscy żarli, ale kilka zostało. I wybuchły
    RU: toaleta jest na prawo od wejścia.
    PL: w czasie remontu wymieniliście poszycie kadłuba na klepane puszki po piwie „Zimny Lech”. wszystko wybuchło
    RU: może wieczorkiem na balet do „Bojszoj” ? Ładnie tańczą…
    PL: hel żeście rozpylili by samolot rypnął w ziemię
    RU: recepcja – dzwońcie do dyżurnej psychuszki. Zawieziemy delegację naszych szanownych polskich kolegów na spotkanie z panem prezydentem Kaczyńskim. Jest u nas na wywczasach. Przyjął chrzest w obrządku moskiewskim. Odmawia powrotu bo nie chce żadnej dobrej zmiany.
    Pozostali dwaj ocalali spacerują właśnie po ciemnej stronie Księżyca.
    Obsługa – wynieście naszego szanownego polskiego kolegę na świeże powietrze. Coś mu się ulało.

  128. A teraz zagram va banque!

    Od pewnego czasu myślę o zrobieniu sobie wakacji od Redaktorowych znajomych.
    Cały czas się waham.
    Robić przerwę, czy nie?
    I uznałem ,że decyzję należy oddać losowi,czyli …
    …jeżeli pierwszą osobą która zamieści tekst po moim poście będzie facet to nie robię sobie wakacji
    a
    jeżeli będzie to niewiasta to
    w Polskę idziemy…
    I przez tydzień mnie nie ma.

  129. Tanaka
    14 stycznia o godz. 18:00

    Ubawilem sie setnie. Mozliwe, ze ciut inaczej, ale nie mam watpliwosci, ze w tym „duchu”, znaczy sie chuchu, sie konsultacje potocza. Ciekawe, czy maja „ekipe z Warszawy”, ktora bedzie w stanie godnie stanac, bo niby kazdy moze sie napic, ale co innego sie napic, a co innego wypic, zwlaszcza z bracmi Rosjanami. A co de menu, to z uwagi na snakcje, to osmorniczki im pewnie nie zagrazaja, choc to wcale nie jest takie pewne, bo Wladywostok ciagle w rosyjskich rekach, a i te 5000 km granicy z Chinami, to nic innego jak nieograniczone mozliwosci importu.

  130. @mag

    Obie pastiszki smialo mozna do konkursow wystawiac. Sliczne.

  131. Niestety rozstania nie budiet.
    Pierwszy post bezpośrednio po moim, jest autorstwa lonefathera, czyli faceta.
    Tym samym karta urlopowa zostaje do wypełnienia na inne czasy.

  132. mag
    14 stycznia o godz. 17:28

    Bo nasze społeczeństwo jest „rozrywkowe”……..
    Wolę to niż „rozrywkową demokrację” występującą tu i ówdzie…….
    Albo teokrację…..

  133. Wniosek?
    Nie macie znajomości u Tego co rozdaje karty.

    Czasami się jednak przydają.

  134. Z kategorii: złote mediamyśli , cytat dosłowny:

    „Resort Ziobry proponuje: 500 zł na dziecko nabite na kartę…” (http://www.tvn24.pl)

    Zwiastowanie Heroda…? 😉

    Przytaczam, bo jak widać, prawo zachowania złota pod wpływem zwiastowania tylko mediów narodowych, wypierać zaczyna d.wolne media z jakiejkolwiek myśli.
    Niech się nie łudzą ci, co sądzą że na zatrutym drzewie połamanego narodem rynku mediów, utrzymają się jakiekolwiek zdrowe owoce.

  135. @ Aateista

    Zauważyłem. Jesteś rozpoznawalny w rankingach przewinięć, jak Aaa w rankingach ogłoszeń drobnych.

  136. lonefather
    14 stycznia o godz. 18:47

    Prawdziwa śmieszność i nędza pisokomisarzy od zamachu smoleńskiego będzie wtedy, jak w Moskwie będą usiłowali coś pierniczyć o zamachu, czy o rzekomo sfałszowanym rosyjskim raporcie. Albo przywiozą tych swoich „smoleńskich fizyków”. I te cymbały będą coś dalej pierniczyć o wybuchających puszkach i liniowych eksplozjach na skrzydle, w kabinie i ogonie.
    Przywiozą ze sobą tego cymbała co się zna na wypadkach lotniczych tak, że jako dzidzia w piaskownicy sklejał modele RWD . a drugi cymbał widział, że do skrzydła jest przyczepiony silnik i się w środku coś kręci.
    naprzeciw nich siądą pewnie przy stole rosyjscy eksperci, opisani w raporcie MAK. którzy tyle na tutkach i innych samolotach wylatali, co cały Pułk Specjalny w 20 lat.
    Tu w ogole nie będzie żadnej dyskusji,ale Rosjanie będą uprzejmi. Więc będzie dobre żarcie i może Bolszoj.
    Będą mieć, zresztą już mają, mnóstwo wiedzy wywiadowczej: że niejaki M.to świr, któremu można podsunąć co się chce i on wszystko łyknie i sprzeda dalej, co rozwali mózgi następnym świrom.Będą doskonale wiedzieć, jakie to są mózgi i jak się je prowadzi na smyczy. w sprawach wojska, obrony, gospodarki, polityki.

  137. @Gekko
    Dzięki za informację.

    A ja cały czas Twoimi tekstami się zaczytuję.
    I udostępniam ich treść osobom trzecim.

  138. Tanaka
    14 stycznia o godz. 19:06

    „Wybuchami liniowymi na skrzydlach” nie mam zamiaru zajmowac sie ani chwili dluzej niz zajelo mi cztanie o tym, w TYwoim poscie. Co mysle, ze mi w „locie pticy” wybaczysz.

    Co do sterowania mozgownicami juz przesterowanymi, to jestem w 100% w zgodzie z Twoja opinia.

    Od siebie, do nakreslonego obrazka dorzuce tylko to, ze „tytan, geniusz” i Nadkaczalnik w jednej osobie, dal naszym rosyjskim przyjaciolom znac, ze bez „wyjasnienia Smolenska” to on sie do grobu nie polozy… Czy jakos tak, ale w tym mniej wiecej duchu, chuchu.

    Co oczywiscie oznacza podana na tacy informacje, ze im dluzej przeciagna, tym wicej Nadkaczalnik zniszczy. Znakomita informacja z bialego wywiadu i o lepsza trudno byloby.

    Tak wiec scenario pobiegnie w wyznaczonym przez Ciebie kierunku, choc byc moze kwestie wypowiadane beda sie ciut roznily.

  139. @ Tanaka

    Śledzę rozwój Twej wizji relacji rusko-smoleńsko-pisich i mam trochę paralelne zdanie.
    Ruskie nie będą ani podważać ani gasić pisiego opętania, bo …sami go wygenerowali (dość zgodne to będzie zresztą z przebiegiem Twojego dialogu tu zapodanego).
    To naturalnie służy zaplanowanej tym kompletnej dyskredytacji i izolacji Polski, przy wykreowaniu wizerunku ruskich jako ofiary polo-nienawistnego obłędu.

    Ciekawą i cenną, bo wprost wypowiedzianą, dość racjonalną opinię na temat, można zobaczyć tu:
    „Kaczyński – koń trojański Putina w Europie” (‚http://bit.ly/1laYjy6)
    Pozdrawiam.

    – – –
    @ Aateista

    A niechże żaba pod kucie kopyt się nie podstawia, moje wpisy sam tu bez limitu upubliczniam, dla każdego, bez Twoich awansów.
    Byłoby cudownie, dosłownie, gdybyś coś wartego dla mnie komentarza napisał. Czekam, nie tracę nadziei.
    Buźka.

  140. Gekko
    14 stycznia o godz. 20:24

    Nie niszcz czlowieka @Gekko. Wiesz nie gaorzej niz ja, ze niczego sensownego sie nie doczekasz.

    Zdecydowanie lepiej jest sie zajac sansownymi i przynoszacymi realny postep dzialaniami.

  141. Przez dosłownie chwile wsłuchiwałem się w treść zapewne ciekawej rozmowy ( w tym momencie mam na myśli całośc) redaktor Olejnik z panem Petru. Moment dotyczył konsekwencji wprowadzenia podatku bankowego .

    Pan Petru na pytanie prowadzącej o następstwa podatku stwierdził ( cytuję z pamięci):

    „Pozyczki dla odbiorców indywidualnych będą wzrastać, a wielkie korporacje będą brały kredyty nie w polskich bankach, tylko zagranicznych. W Niemczech, Francji, USA, UK.

    Kredyty w polskich bankach. Niezłe.

    No ,chyba ,że przewodniczący Petru miał na myśli SKOK-i, albo Banki Spółdzielcze.

  142. Gekko
    14 stycznia o godz. 14:11
    Napisz o który mój wpis ci chodzilo , bo nic nie zrozumiałem

  143. Aateista
    14 stycznia o godz. 18:46
    Twoje losowanie, że weźmiesz urlop od bloga, uzależniające te wakacje od płci tak jednoznacznie wskazanej, było czczym pisaniem.
    kobiet jest tu mniej i dało się postawić 5% przeciw 95%, że odezwie się mężczyzna.
    Jeśli czujesz potrzebę odpoczynku od bloga, to bierz.
    Sami tez pewnie odpoczniemy

  144. @ lonefather

    Za cholerę nikogo nie chcę i nie umiem niszczyć. Przeprowadzam Aaronowi akcję afirmatywną. Naprawdę, on potrafi coś fajnego napisać, tylko za bardzo chce. 😉
    – – –
    @ maciek g.
    Przepraszam. Chodziło o to, do lonefathera.
    „W cudzysłów wziąłem z innej przyczyny niż ty sądzisz. Jakbyś śledził to byś wiedział, że ten biskup nigdy nie miał dobrego zdania o PiS i Kaczyńskich. Ponieważ reprezentuje mniejszość w polskim KK jest wyciszany”

    A ja to odczytuję jako wiarę w dobrych biskupów wyciszanych wypaczeniami kk, czyli wiarę w kk.
    Przed czym przestrzegam, ironicznie.
    Pozdrawiam.

  145. @ Aateista, 14 stycznia o godz. 20:35

    No i słowo się ciałem stało (o pisaniu z sensem, choć ja mam inne zdanie w temacie, o czym niżej)
    Aateisto, największy bank polski to Narodowy, o niego chodziło. A największy komercyjny – też polski, pkobp.
    I Petru ma rację, oczywiście że nikt, jak dziś, w tych bankach nie będzie brał przedsiębiorczego kredytu. Jeśli zrezygnujemy z konkurencyjności na rachunek polityki.
    Ukłony.

  146. Gekko
    14 stycznia o godz. 20:24

    to stara wschodnia metoda. bardzo relaksująca: daj się kiwaczowi zakiwać na śmierć. A w tym czasie można iść do kina.
    tak właśnie robią Rosjanie. A PISkiwa

  147. Gekko
    14 stycznia o godz. 21:20

    Bank Narodowy nie jest dla klientów indywidualnych i w tym banku kredytu nie otrzymasz. PKO BP to spółka akcyjna, w której skarb państwa ma niewiele ponad 30% udziału, czyli praktycznie guzik ma w nim do powiedzenia i można powiedzieć, że to nie jest polski bank, skoro decyzje zapadają gdzie indziej.

  148. Tanaka
    14 stycznia, g.20:24
    Podobno warto iść do kina na film Majewskiego „Ekscentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy” ze Sthurem juniorem i Natalią Rybicką.
    Jazz!!! Późne lata 50. Polska.

  149. Rafał Kochan
    Kompletnie się na tym nie znam, ale czy nie jest w dzisiejszym globalnym świecie tak, że wszystkie banki są międzynarodowe?

  150. @ mag
    Potwierdzam, warto.

  151. mag
    14 stycznia o godz. 22:02

    Dobra !
    chodźmy do kina, a piskiwacz niech się zakiwa
    Żazy, i polskie – dobra sprawa, koniecznościowa

  152. mag
    14 stycznia o godz. 22:04

    a z muzyki, to superacka jest świeża płyta Zbycha Wodeckiego & Mitch&Mitch: 1976 A Space Odyddey.
    Słucham i mam ten-tego-ten, pier…ca .
    Taka prawda.

  153. mag
    14 stycznia o godz. 22:04

    Okłamałbym cię, gdybym ci napisał, że sie znam na bankach i bankowości na świecie. Ale wiem, że np. Bank of Scotland jest szkockim bankiem, tzn. zarząd tego banku i źródła finansowe oparte są na jedynie na narodowych zasobach. Na pewno są tu więksi specjaliści w tych sprawach, więc dobrze byłoby, gdyby mnie poprawili, gdybym tu jakieś herezje napisał.

  154. Tanaka, panie Jacku
    Skojarzył mi się tytuł filmu sprzed kilku lat „Jutro idziemy do kina” o pokoleniu, które w 1938 robiło maturę, no a potem – wiadomo, wojna itd. Z „tamtej” klasy maturalnej mało kto przeżył ( to leci jako info w końcowych napisach), ale film naprawdę fajny, nie martyrologiczny.
    Na ostatniej szkolnej zabawie tańczyli i śpiewali jakiegoś fokstrota i ten wpadający w ucho fokstrot jest lajtmotiwem filmu.

  155. prawie 90 % banków w Polsce jest spółkami akcyjnymi, tzn. akcje ma Skarb Państwa i akcjonariusze, oraz m.in.Fundusze emerytalne.Są najczęściej oddziałami zagranicznych banków, ale z siedzibami oddziałow w POlsce i tu się rozliczają. Z lokat od POlaków udzielają kredytów, w zasadzie są samodzielnymi jednostkami.
    Teoretycznie polskimi bankami są spóldzielcze banki i SKOKi, ale o ile fajnie jest wziąć kredyt, to raczej trudno tam mieć lokatę czyśrodki na bieżącą działalność, a wiele gmin z braku wyboru ma w tych Biereckich bankach swoje konta.
    Bankructwo jakiegoś SKOKU to problem dla gmin, bo środki są chronione tylko do pewnej wysokości, a zdeponowane przez Gminy pieniądze na koncie poza kwotą chronioną…przepadają. I Gmina ma problem…

  156. mag
    14 stycznia o godz. 22:15

    Kojarzę. parę razy po kawałku oglądałem, ale ani razu spokojnie i w całości. też mi się zdaje, że niezły, i wreszcie go dopadnę.

  157. Konstancja
    Łoł, to Ty „robisz” w bankowości, że masz taką orientację?

  158. mag
    14 stycznia o godz. 22:43
    nie, „nie robię” w bankowości.
    O bankowości mieliśmy zajęcia w Studium, właśnie w czasie przemian gospodarczych.
    Przyznaj się, nie miałaś czasem akcji Banku śląskiego? było nimi wielkie zainteresowanie w swoim czasie.
    Każdy z nas był akcjonariuszem jakiegoś banku ( i nie tylko banku) poprzez system NFI i bonów prywatyzacyjnych, które w PKO BP kupowaliśmy za 20 zł. To było już po denominacji złotego.
    Dawne czasy….

  159. Konstancja
    Trochę się „przewaliłam” na tzw. funduszach inwestycyjnych już w nowym tysiącleciu, bliżej końca pierwszej dekady (jak się zaczął tzw. światowy kryzys).
    Teraz jestem ostrożna, siedzę jak mysz pod miotłą w ReifeissenBank i troszkę w Pekao.
    Nie życz mi jednak na dobranoc „góry” pieniędzy, jako i ja tobie nie życzę, bo widzę po niektórych znajomych, jaki to…kłopot.

  160. Rafał KOCHAN
    14 stycznia o godz. 22:00

    Nie zrozumiałeś tekstu.
    Mowa była o kredytach instytucjonalnych właśnie.
    PKOBP jest bankiem państwowym, ponieważ skarb państwa posiada nad nim pełną kontrolę, która nie wymaga tu pakietu większościowego.
    To tyle, na temat kompetencji korekcyjnych.
    Za zainteresowanie natomiast, serdecznie dziękuję, pochlebia mi.

  161. @ Tanaka
    Metodyści wschodni sa istotnie wyrafinowani, co najmniej od czasów Czyngiz-Chana.
    Tak kiwają, że kiwany myśli, że sam kiwa.
    Trzeba tylko znaleźć do kiwania czerep, o dostatecznej zawartości kumysu, o co w Europie jest dość trudno.
    Na szczęście dla czyngizów, są emigranci i m.in liczni Polacy.
    Ukłony.

  162. na dobranoć zyczę Ci miłych snów.
    z pieniędzmi jest tak- gdy ich nie masz, marzysz o tym, co zrobisz, gdy: wygrasz, dostaniesz spadek, znajdziesz sponsora….itd.
    A gdybyś je miała? cóż, same kłopoty: w co ulokować, żeby nie straciły wartości, kupić dom czy mieszkanie; dać dzieciom i ile; gdy powiesz komuś- zyskasz wielu….przyjaciół (no, powiedzmy, że to przyjaciele będą) no a nade wszystko myslisz o tym, żeby Ci nie ukradli, wszystko jedno kto- hakerzy, bank upadły czy jakaś katastrofa. Juz nie marzysz o podróżach, prezentach i obdarowaniu dzieci, uwaga skupiona jest na ochronie własnych dóbr.

    Wniosek? lepiej marzyć o wielkich pieniądzach, niż je naprawdę mieć. Sama masz przykład swoich znajomych….
    Nawiasem mówiąc- mały kufereczek stóweczek…daj bozia.
    A ponieważ tu sami ateiści, to i kuferka nie będzie

  163. Gekko
    14 stycznia o godz. 21:16
    Trzeźwy napisałem w znaczeniu prawidłowo oceniający sytuację (widzący zagrożenia polityki takiej jaką uprawia PiS)
    Każdy człowiek emocjonalnie ocenia nie jest „trzeźwy” bo właśnie te emocje przeszkadzają i wypaczają ocenę.
    U ciebie widać, aż nadto emocjonalne negatywne nastawienie do kleru.
    A tu nie jest ważne czy ten człowiek jest księdzem, sekretarzem partii, byłym pracownikiem SB, policjantem , lesbijką , gejem itp ważne co napisał czy powiedział i jak ocenia. Prosty chłop może trzeźwiej oceniać niż intelektualista.
    Póki nie „otrzeźwiała” Pani Prof. Staniszkis plotła takie androny polityczne, że wszyscy z niej się śmieli. W praktyce zazwyczaj wychodziło na odwrót niż prorokowała.
    Radzę , nie oceniaj wypowiedzi ludzi po tym kim są i jaki zawód oprawiają.

  164. mag
    14 stycznia o godz. 23:23

    Może Ci mag ulży, lub nie, ale pierwszy wymieniony p/Ciebie bank, będący własnością Rosjan, na jesieni cichcem z Polski się wycofał (kapitałowo, pozostawiając okienka z obsługą). Drugi, będący w dużej mierze własnością Sbierbanku (pod pseudo UniCredito) i mniejszych grup akcjonariuszy wschodnich (Rosjan i b.ZSRR), traci rocznie po 15 mld usd i chyba już własność przeszła de facto za Bug, a na pewno mieści się z dala od Tybru.
    Taki jest oto cel ściemy w celu ‚unarodowienia’ banków w Polsce, tyle, że nie chodzi ten ‚naród’, co zamieszkuje.
    Niestety, sam nie wiem, czy lepiej wiedzieć czy nie.
    Dodam, że nie ma przeszkód aby obsługiwał Cię bank zlokalizowany w Europie, czy gdzie indziej. Paru jeszcze Putin nie przejął.
    Pozdrowienia.

  165. @Gekko
    Po co szukać kumysu?
    Bez niego też potrafi nieźle w czerepie chlupotać.
    Chyba już sprzedałam na tym blogu anonimową myśl wyczytaną w sieci a propos tych „lepszego sortu”, co wiedzą że głosuje się na Prezesa. I przy nim trwa.
    Otóż mają oni głowę po to, żeby w razie deszczu nie lało sie im do środka.

  166. maciek.g
    14 stycznia o godz. 23:38

    W ogóle nie chodzi o kler, ani o emocje.
    Jest to kwestia minimum intelektu, aby rozumieć, że próg i wartość wiarygodności każdej inicjatywy czy organizacji wyznaczają nie jej sztandary, ale „wypaczenia”, które wyłażą spod sztandaru jak szydło z worka.
    Niestety, patrząc na świat, w tym komentarze, i sądząc po sobie, potwierdzasz tylko że nie bardzo Cię interesuje dyskusja, ale raczej uwiarygodnienie egzystencji.
    Czego życzę, drogą poznawczą.
    Na tym proponuję zakończyć wymianę naszych opinii, właśnie w ramach tej drogi, będącej dla mnie ślepą uliczką.

  167. @ mag

    Degustacja kumysu doznana przeze mnie uczyniła mnie jak najdalszym od jego poszukiwań 😉 Ale, jak to mawiali, sam przyjdzie, choć nikt nie zapraszał.
    Muszę przyznać, że ten wist o celu głowy na deszczu muszę dopiero rozgryźć.
    Chyba mnie przerosło, po aktywności na sąsiednim blogu.
    Będę kombinował, co jak.
    Kłaniam się uprzejmie.

  168. Oglądam właśnie wywiad z Bronisławem Komorowskim w TVN. W głowę zachodzę, jak on mógł przegrać z takim nikim, jak Duda. Polecam ten wywiad:
    http://www.tvn24.pl/bronislaw-komorowski-warto-pozyskiwac-przyjaciol,610822,s.html

  169. Gekko
    Uprzejmie objaśniam, przynajmniej w moim rozumieniu, absurdalny żarcik o tym, do czego służy głowa.
    Otóż wyobraź sobie wazę na zupę, która składa się z pokrywy i brzuchatego ceramicznego naczynia skrywającego treść, czyli zupę.
    Do tej metaforycznej treści naszej człowieczej zawartej w „brzuchu”dostajemy się przez głowę.
    Pokrywa/głowa chroni i kieruje całością (np. nie pozwala ostygnąć temu „co masz kotku w środku”, czyli co w nas gorące i ważne).
    Wyobraź sobie, że pokrywy zabraknie, a na dodatek dach przecieka, zupa nam zawilgnie i po zupie.
    Łomatko, użyłam łopaty, pardą.

  170. @Gekko

    No i sam widzisz, ze dostales „zwrotke” przeczaca rozumowi. Ale to normalne u reiligianta.

    3ym sie

  171. Dobrze schłodzony, dojrzały kumys wprawia w dobry humor i nastraja przyjaźnie do świata (zawiera do 3,3 proc. alkoholu) 😉

    „Excentryków” chętnie bym obejrzał. Podróżując jesienią nad morze słuchałem w radiu tej powieści (Włodzimierz Kowalewski) mając wrażenie, że słucham gotowego scenariusza.
    Proza bardzo przewidywalna, dużo przerysowań, więc trochę irytująca, ale scenki barwne i detaliczne, film mógłby być lepszy niż książka.
    Fajna scena z celnikiem sugerującym ułatwienie odprawy za „funciaki”, parę innych też niczego sobie…
    Nawet sobie zanotowałem autora i tytuł, ale później w księgarni już o nim nie pamiętałem, zajęty książkami Tokarczuk…

  172. Aateista
    14 stycznia o godz. 9:18

    Aaron, nie kokietuj Ty mnie nazwiskami (nie lubie t.z.w. ‚name- dropping’). Co mam powiedziec? Tak, znam Szestowa i Dostojewskiego, znam takze troche Solowiowa. Co to zreszta znaczy ‚znam’, czytalem a i owszem.
    Widzisz, przywolani przez Ciebie Niemcy i Francuzi mieli i maja (eg. Derida, Lucan etc) od cholery i troche filozofow i pisarzy najwiekszego mozliwego kalibru. Polska nie, moze za wyjatkiem Lema, tak Lema, ale on byl liga sama w sobie.
    Gombrowicz, ‚Twoj’ Milosz i Schulz to moj panteon prywatny.
    Nie mielismy Paskala, Kierkegaarda, Sartra ani, qrva sw. Augustyna, a o mistykach zapomnij (bardzo lubie mistykow chrzescijanskich). Jestesmy po prostu do dupy ogolnie. Mali, partykularni…
    . Pamietam jeszcze z Polski, ochy i achy: Szajna, Grotowski, Kantor (pochodze z malego powiatowego miasta), owszem, ale powiedz sam, co z tego zostalo, kto i gdzie tych wielkich cytuje w kontekscie kultury uniwersalnej. Wielcy zapomniani.
    Jakos nikt nie zapomina o Heinem, Camus, Beckett’cie czy Celine.

    PS.
    Zmien ton prosze, odrzuc protezy, wierze, ze potrafisz…

  173. Przepraszam, Derrida, nie Derida.

    Licze troche na Tanake, pombocka i mag, ze rzuca troche swiatla na nasz ‚partykularz’. Przeciez nie chodzi o to moi drodzy, ze mozna teraz podrozowac do woli po swiecie.
    W Miedzywojniu tez podrozowano, przywozono, importowano ideje (jaka jest liczba mnoga od ‚idei’ ?).

    Wycofuje, co powiedzialem powyzej do Aarona, przypomnial mi sie nagle Witkacy….Polska jednak MA talent.

  174. @act
    15 stycznia, g.0:59
    Przecież wiadomo, że spotykają się na tym blogu nie tylko czytaci i pisaci, ale także kumaci.
    Mocni w różnych dziedzinach humanistycznych i innych. Mający za sobą kilometry przeczytanych lektur, obejrzanych filmów, wystaw itp.
    Dlatego zadziwia mnie nieustająca próba epatowania przez Aarona, trochę na zasadzie hipnotyzującego wzrokiem węża, swoim „intelektualnym” dorobkiem: znajomością poezji noblistów, nazwisk filozofów, wybitnych prozaików (co tak naprawdę sobie przyswoił, to wie tylko on).
    O co temu Aa chodzi, że wciąż ten blog nachodzi?
    Chyba o tzw. zaistnienie w niezłym, jak mu się zdaje – i słusznie – towarzystwie.
    Oczywiście, żartuję.
    Też przymarudzam po nocy, bo wybiłam się ze snu.
    P.S. A Polska MA talent. Niejeden.

  175. Disclaimer:
    powyzsze dwa wpisy pisane ‚po pijaku’.

    Lonek, po pijaku pisac nie lzia (przyganial kociol garnkowi).
    Redaktor Kowalczyk powinien zainstalowac ‚alcohol breathalyser’.
    Kocham i szanuje ten blog i blogowiczow wiec ide wytrzezwiec.

    Polski partykularz nadal mnie pasjonuje.

    P.S.
    Nie wierze w boga, ani tez w fizykalizm. Co pozostaje?
    Ano, nie wiem…
    Bede korespondowal z prof. Davidem Chalmers’em.
    On podobno wie, to mlody (49 lat) geniusz.

  176. Droga mag,
    jakze milo Cie slyszec mag(us) po Twoich nocach
    (u mnie 12:00 w poludnie).

    Ujelas ‚problem Aarona’ (hehehehe) bezblednie.
    Troche go lubie, tak jak i lonka, i bede dla nich bezlitosny (hehehehehe).

    ‚Towarzystwo’ jest swietne, bez dwoch zdan.
    Nie zmarnujmy tej wyjatkowej okazji.

    Klaniam sie i raczki caluje (po staroswiecku).

  177. @Wiesiek59, 13 stycznia21:53
    Dopiero dziś znalazlam czas żeby przeczytac polecony tekst. Przekonywujacy, szczególnie ten fragment, szczególnie pierwsze zdanie:
    „Społeczeństwo tworzy lidera, a nie na odwrót. Jeśli skupimy się na gospodarce, to podgrzewa ona sytuację do zmian politycznych. Która z osób obejmie władzę nie jest istotą. Społeczeństwo zawsze kogoś wybierze. Pojedyncza osoba nie może przymusić społeczeństwa do swoich pomysłów bez względu na to jak głośno krzyczy…”

    Ps.sam widzisz Orteq’u jak to sie wlecze, ale ja akurat @Wieśka zawsze czytam

  178. Zabencjo,

    Gratuluje zawszowego czytania @Wieska. Jesli zas o przymuszanie spoleczenstwa przez jedna osobe chodzi..

    Jedna osoba w dzisiejszej Polsce, ukrywajac sie za swoimi marionetkami, przymusza polskie spoleczenstwo do takich herezji, ze mozg staje i stoi jak ten na weselu. Czy raczysz to dostrzec?

    A tak w ogole to rech rech rech

  179. Odniosę się ( jeżeli nie zapomnę)do kilku kwestii później .
    Chwilowo idę ( oczywiście jadę) w Polskę, i to raczej tę powiatową,ale ja tu jeszcze powrócę.
    I oczywiście podrzucę parę kolejnych błyskotek,z podrzucania których jestem znany.
    Aczkolwiek nie do końca doceniany.
    Co mnie nie oczywiście nie dziwi.
    Nie dość że katolik, to wszędzie pierwszy z Tym swoim głupim Aa.

  180. Fakt. To Aa dosyc gupie jest..

    ————————————–

    Tytulem podkreslenia roznosci onomatopei w roznych jezykach

    A chicken walks into a library and goes up to the librarian at the front desk.
    Librarian:
    – Can I help you?

    Chicken (stares at her for a minute, then says):
    – Book!

    The librarian is confused, but gives the chicken a random book, who looks happy and leaves. The next day, the chicken returns looking a bit irritated, and returns the book.
    Librarian:
    – Oh, hi. Can I help you again?

    Chicken:
    – Book book!

    The librarian is still confused, but gives the chicken two random books, which it takes under its wing and goes on its way. The next day, the librarian sees the chicken come back to the library again, returning all two books. Before she has a chance to ask anything the chicken clucks:
    – Book, book book !

    Taken aback, the librarian gives the chicken three more books before it leaves. But the librarian is curious about what exactly is going on here, so she takes her break and follows the chicken out of the building. Eventually, she sees the chicken go into a house, so the librarian sneaks up to the window and looks inside. There, she sees a sick frog, with a cast on its leg, resting in bed. The chicken suddenly comes into the room, gives the frog a hug, and hands over the books it got from the library. The frog then takes a glance at each book, but looks bored and says:
    – Reddit, reddit, reddit

    I to tylko tyle – reddit reddit reddit – pozostalo z naszej pieknej polskiej onomatopei zabianej rech rech rech. Te Angole potrafia spierniczyc absolutnie wszystko. A juz nasze onomatopeje w szczegolnosci.

    PS. Jak sie ma ichnia onomatepoja na kure/kurczaka: book book book, do naszego ko ko ko? Wstyd porownywac. Naprawde

  181. @pombocku,
    nie przejmuj się . Czekam na Twoje pisanie.
    Bez niego, tego pisania, blog Kowalczyka traci sens.
    Twoje pisanie, jedno z nielicznych, jest dowodem, że można pisać, nie tylko o dupie Maryni.

    @pombocek, nie przejmuj się,że Wackowi wycięto dwa teksty, z wczoraj,
    z godziny 11:24 i 15:05. Osobiście jestem z tego dumny, że tak się stało.
    Oznacza to : napisałem prawdę, a prawda boli, szczególnie durniów, którzy nie mają o czym pisać, tematu z sensem nie mogą sobie poszukać,
    czasem to widzę: podmiotu od orzeczenia nie odróżniają, lekceważą przecinki….

    Pisz @pombocek!?

  182. Przeczytałem w „Newsweeku” artykuł Macieja Nowickiego o Matce Teresie, która wkrótce ma być mianowana „świętą” – domyślam się, że, jak zawsze, bez porozumienia z gospodarzem interesu zwanego „niebem”. Mianowani święci mnie nie obodzą, ale kiedyś byli ludźmi, a to już ciekawsze. Uzmysłowiłem sobie, że dałem się zdominować myśleniu nie pamiętam którego autora „Nie” o tej kobiecie – że tłukła kasę, że śmiało brała ją od złoczyńców, że właściwie była ateistką, a równocześnie katolicką fudamentalistką, że jako lekarstwo na ból aplikowała cierpienie i wiarę w Boga. W świecie nazywano to „upiększaniem cierpienia”. Po lekturze artykułu Nowickiego palnąłem się w głupi łeb, że stutysięczny raz się dałem uwieść cudzemu (czyli autora „Nie”) myśleniu „z pozycji” bez najmniejszej próby weryfikacji. Jasne, że nie wszystko, co człek usłyszy, będzie weryfikował, ale jeśli się uważa za racjonalistę, wypadałoby, nim pogląd się zabetonuje, przynajmniej siebie zapytać: „To wszystko, co wiadomo o byłym człowieku?”. Przytaczam końcówkę artykułu Macieja Nowickiego.

    ” W jej przybytkach chrzczono potajemnie? Nawet jeśli, to dlaczego ateiści, dla których chrzest stanowi nic nieznaczący gest, muszą się tak oburzać?

    I wreszcie najcięższy zarzut – że w jej przybytkach nie zapewniano należytej opieki medycznej. Matka Teresa i tu była szczera do bólu. Zawsze podkreślała, że chce jedynie wspierać w umieraniu. Istnieją dziesiątki zakonów zajmujących się opieką medyczną. To nie było jej zadanie.

    Krytycy „Świętej Rynsztoków” udawali, że tego wszystkiego nie wiedzą. Zdeklarowany ateista Frank Furedi mówi mi: „Myślę, że to była prosta kobieta, która starała się zrobić coś dobrego. Większość krytyki wymierzonej w nią ma bardzo niskie motywacje. Chodzi o to, aby za wszelką ceną upokorzyć kogoś, kto ma bardzo tradycyjne – czasem zdroworozsądkowe, choć często dla mnie absolutnie nie do przyjęcia – poglądy. I pokazać, że taki człowiek nie może zrobić nic dobrego. Jest coś rozpaczliwego w tym, że Kościół chce kanonizować kogoś tylko za dobre czyny. Ale jest coś ohydnego w samozadowoleniu, jakie krytycy Matki Teresy czerpią z obrzucania jej błotem”

    Słowa autora artykułu: „To nie było jej zadanie” przyjąłem, bijąc się przez dwie sekundy we własną pierś, jako uogólnienie pokrzywionych przez egoizm i egocentryzm relacji między człowiekowatymi, kiedy własny, powierzchowny, czasem świadomie przekłamany, subiektywny odbiór pokazuje się światu jako realistyczną, obiektywną fotografię.

  183. Wacław1
    15 stycznia o godz. 9:23

    Wacławie, niech będzie pochwalona kapusta (obowiązkowo surowa, czyli również kiszona). Przeca Ci tekstów nie wycięto, tylko – klapką przysłonięto. Nie odbieram tego jako cenzury, lecz raczej jako eleganckie przydzielenie specjalnej szufladki, by nie reklamować tego, co naukowo nie uwiarygodnione. Kto chce, sobie zajrzy.

  184. @pombocek
    15 stycznia o godz. 9:30
    Tak łatwo ci „otworzyć oczy”?
    „Wspieranie w umieraniu” nie polega na zebraniu umierających z ulicy, ochrzczeniu, odmówieniu zdrowaśków i powiedzeniu, że cierpienie uszlachetnia.
    To była ciemna i prymitywna baba wiedziona obsesją dostarczania niebu jak najwięcej chrześcijańskich duszyczek. Nieobojętna na celebrytyzm (sam widziałem ją w Rzymie na wielkiej „imprezie” zakończenia Roku Rodziny) i mamonę.
    Ból i cierpienie fizyczne innych były jej niedostępne, jak niedostępne jest polskiemu chłopu cierpienie jego Burka na krótkim łańcuchu pod gołym niebem.
    Opieka medyczna nie była jej zadaniem, więc zamiast dostarczyć niektórych pacjentów do szpitala (nie każdy przypadek był beznadziejny) wolała odprawiać nad nimi modły. Szpital bowiem by kosztował.
    To nie są informacje z „Nie”, które zresztą też swojego artykułu nie wyssało z brudnego, nisko motywowanego palucha.
    Tzw. świat był informowany i alarmowany przez współpracownice MT i licznych wolontariuszy dużo wcześniej, niż ośmielono się o tym napomknąć w Polsce.
    Kościół mianuje swoich świętych według sobie znanych kryteriów, ale to nie jest nagroda Nobla z dziedziny humanizmu.

    Humanizm – postawa moralna i intelektualna zakładająca, że człowiek jest najwyższą wartością i źródłem wszelkich innych wartości.

  185. Waclaw1 i wszyscy zainteresowani zywieniem w tym tluszczem.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/0,0.html

    Aktualnie na TOK FM Cezary Owczarek rozmawia o tluszczu z prof Konarzewskim. Jak sie nie zalapiecie to bedzie w archiwum.

  186. mag
    14 stycznia o godz. 22:43

    Otóż to właśnie, maguś, otóż to !
    Dzięki ! 🙂

  187. Gekko
    14 stycznia o godz. 23:48
    Napisałeś
    „A ja to odczytuję jako wiarę w dobrych biskupów wyciszanych wypaczeniami kk, czyli wiarę w kk.”
    czy dziwnym jest że stwierdziłem
    „U ciebie widać, aż nadto emocjonalne negatywne nastawienie do kleru.”
    Bo widać, że twierdzisz, że żaden człowiek z kleru nie może być rozsądny i właściwie oceniać sytuację, i jak to ocenić?
    Odpowiedzią na mój post jest inwektywa
    „Jest to kwestia minimum intelektu, aby rozumieć, że próg…”
    Faktycznie masz racje , taka dyskusja jest bez sensu.

  188. Tobermory
    15 stycznia o godz. 10:05

    No cóż, miałem na myśli coś większego niż pani Teresa, która nagrodę Nobla oddała dla potrzebujących. No i pokazujesz, Tobermorku, to, co było dla mnie najważniejsze: łatwość ferowania opinii (nie wytykam specjalnie Tobie – w indywidualnym stopniu, ale w każdym to jest). Wprawdzie w formie pytania – Tak łatwo ci otworzyć oczy? (nie ujmuję otwierania oczu w cudzysłów, bo jest okropnie nadużywany do zaznaczania zrozumiałych i oczywistych użyć metaforycznych), ale przecież znaczenie leci w świat i gubi po drodze pytający znak. A oczy mi się otworzyły na to, że miała baba cel i konsekwentnie do niego zmierzała, tymczasem ocenia się ją nie wedle jej celu, lecz wedle oczekiwań świata. Moja wiedza o niej jest powierzchowna i z osiemnastych rąk, więc złapałem się na tym, że nic właściwie o niej nie wiem, a jednak mam opinię. Musiałbym poznać relacje przynajmniej kilkudziesięciu jej podopiecznych. Ale chwilowo mam inne zajęcia. Najważniejsze zaś było, że autor mi przypomniał, że łatwo się rodzą sądy i wyroki.

  189. @Konstancja

    Nie dostrzeglem pytania zadanego o szkole w UK. Nadrabiam ile dam rade, bo nie jestem specjalista i mam tylko wiedze co do szkoly panstwowej i to jedna, a moze byc inaczej w innych, ktorych nie znam.

    Jas, piec lat, jest w klasie, w ktorej jest 14 dzieci. Klase prowadzi nauczycielka i ma do pomocy dwoje pomocnikow. Zasada jest 1 dorosly na 4 dzieci i tak jest do 9 roku zycia, czyli przez pierwsze trzy lata nauki. Od 9 roku klasy licza od 20 do 26 uczniow z jednym nauczycielem. Tak jest w tej szkole, ktora znam.

  190. pombocek 15 stycznia o godz. 9:43
    ———————-
    Zrozumiałem !
    Ulżyło mi, jak Ciebie zobaczyłem

  191. @ maciek.g 15 stycznia o godz. 10:23

    Poruszyłeś ciekawy temat, w sposób spersonalizowany. Personalizację polemiki pomijam, na temat chcę coś dodać.

    Nie miałem zamiaru posługiwać się inwektywą, passus o minimum intelektu (bynajmniej nie personalizowany) to banalny zwrot retoryczny – jeśli wziąłeś go do siebie, to przepraszam, nie przyszłoby mi to do głowy.
    Nie o emocje chodzi więc – przynajmniej mnie.

    Nic w tym, co pisałem nie sugeruje, że „żaden człowiek z kleru nie może być rozsądny”.
    To, co bez emocji można przeczytać w moim tekście, to kwestionowanie akcydentalnych, rozsądnych słów pojedynczego członka organizacji, permanentnie i programowo wykluczającej rozsądek i przyzwoitość jako uprawnioną postawę ludzką, jako nadających tej organizacji wiarygodność.
    Innymi słowy, rozsądne słowa pojedynczych członków organizacji krzewiącej nierozsądek, są w istocie jej „wypaczeniem”, tolerowanym przez organizację w roli listka figowego i alibi dla naiwnych.
    Postrzeganie odwrotne, rzekomego rozsądku organizacji, poprzez wypowiedzi jej licencjonowanych ‚dysydentów’, to odwrócenie kota ogonem, gdy wypaczoną organizację, czyniącą na lewo i prawo wypaczenia innym, ma firmować pojedynczy głos „rozsądku”, bez żadnego wpływu na samą organizację.

    Zasadniczą jednak kwestią jest rozsądek wiary, że rozsądni ludzie mogą odpowiedzialnie, spójnie i wiarygodnie stanowić dobrowolną część organizacji opartej na niszczeniu rozsądku i indywidualnej tożsamości oraz woli.
    To kwestia właśnie emocji, czyli wiary, bo trzeźwy rozsądek i intelekt taką sprzeczność wyklucza.
    Pozdrawiam.

  192. @pombocek
    Prezes ma cel i konsekwentnie do niego dąży, Ziobro też wygląda na konsekwentnego. Oceń ich wedle celu. Są OK, prawda?
    Sporo było w historii konsekwentnych osób, tak konsekwentnych, że przeszły do światowej historii, a o ich celach i konsekwencjach ich działania napisano całe tomy, dostępne są też relacje nielicznych ich „podopiecznych”, ale jednak świat ocenia ich raczej według własnych oczekiwań, obaw i nadziei.
    Jasne, że nie wszyscy podzielają te same oczekiwania, ale jednak wobec MT oczekiwanie spełnienia podstawowych standardów opieki medycznej i stosowania środków przeciwbólowych nie tylko ja uważam za niezbyt wygórowane.
    A już odmawianie ich z powodów religijnych osobom nie podzielającym tego samego wyznania to jak odmawianie transfuzji ateiście przez lekarza-współwyznawcę dezertera.

  193. Licho mnie podkusiło, by wczoraj dać głos u Passenta.
    Dopadło mnie tradycyjnie dwóch gentlemanów (ich działalność polega na złośliwych i durnych komentarzach do komentarzy upatrzonych „ofiar”,panów wzajemnie wzajemnie się wspierajacych w takim hejtowaniu i jedna gentlemanka – mentorka i dydaktyczka.
    Jako gentlemanka inaczej nie ujawniam ich nicków, ale paskudny niesmak pozostał, może mi przejdzie po tym publicznym wyznaniu.

  194. Akcja afirmatywna przynosi efekty.
    Ja tak sobie myślę, że zachęcanie innych do pisania na tym blogu jest fajne. Niezależnie czy ktoś czyimś zdaniem pisze mądrze, słusznie, czy przeciwnie.
    Tak samo ma sens, jak protesty wobec pisania tu rzeczy łamiących prawo czy regulamin – ale tylko naruszenie tej granicy uzasadnia, moim zdaniem, protest.
    Jest więc prawo pisania (prawo w rękach Gospodarza) i jest wolność czytania oraz przewijania.
    Piszę to, bo chciałbym być transparentny zarówno w moich zachętach jak i protestach wobec innych postów (oczywiście sam tym ocenom podlegam).
    Ja zachęcam Aateistę do pisania (chyba że głupot, ale ma prawo).
    Zniechęcałem Wacława do promocji szarlatana i szkodliwych dla zdrowia zabobonów – i proszę, stał się w postach przyczajonym tygrysem, ukrytym smokiem.
    Zachęcam Wieśka do zaprzestania podstępnych wycinanek z propagandy putinowskiej – i proszę, czyni to spazmatycznie i konwulsyjnie, jak zwykle, ale na …innym blogu.
    Jak miło czytać i przewijać u red. Kowalczyka.
    Tak powinny wyglądać media narodowe, teraz już wiem!
    Pozdrawiam wszystkich.
    😉

  195. lonefather 15 stycznia o godz. 10:13
    ——————————————————-
    Ostatnie zdanie profesora Konarzewskiego:
    — Sposób żywienia, nie jest prostym zagadnieniem?

    Ta audycja niczego nie wyjaśniła, nie dała odpowiedzi na pytania:
    dla przykładu:
    – Dlaczego tłuszcz jest raz dobry a innym razem szkodliwy? To samo
    dotyczy cukru.
    – W jakich warunkach tłuszcz/Cholesterol/, odkłada się w naszych
    naczyniach krwionośnych, a w innych nie ma tego zjawiska?
    – Co tak naprawdę jest przyczyną otyłości, w jakich warunkach jest, a w
    innych, jej nie ma, nawet gdybyśmy tego chcieli?
    – „Bez białka nie ma życia” – mówi się. To dlaczego to białko potrafi
    człowieka zabić. Na śmierć.

    Przykro mi. Na świecie jedynym ekspertem, od odpowiedzi na żywieniowe problemy jest nasz polski odkrywca – lekarz medycyny Jana Kwaśniewski,
    na miarę Kopernika , Newtona, Einsteina…

    Ponieważ odkrycie jest wielkie – musi poczekać na uznanie tego odkrycia.

  196. @ mag
    Chyba przypadkiem napisałem coś na Twoje zamówienie (powyżej).
    A nie przypadkiem dodam, że nie od dziś zdumiewa mnie masochizm rozumnych kilku uczestników zalewy hejtersko-pozaumysłowej jaka panuje we wspomnianym przez Ciebie miejscu.
    Tak jak lubię i szanuję tamtejszego gospodarza, tak nie jestem w stanie pływać w takiej wodzie komentarzy, podziwiam olimpijski spokój i rozsądek tj-ta i paru innych.
    To tam jednak nie jest miejsce dla wrażliwych ludzi, ani pole poznawczej dysputy.
    Reasumując, tu jest Polska … 🙂
    Pozdrawiam.

  197. @pombocek, @Tobermory
    Do Panów rozważań na temat szlachetności w uczynkach – cieplutki anumlik:

    Tożsamość poszła przodem,
    Równa i PiS-owska.
    Zniesmaczona złym KOD-em
    Woła: Jestem Polska!
    Za tożsamością hardo
    Pomroczność już tupie
    Choć myślących inaczej
    Ma głęboko w dupie.
    Za pomrocznością,
    W mroku ócz się kłębi,
    Zadziwiając lekkością,
    Obłoczek gołębi.
    A nad wszystkim woń snuje,
    Świeżo wypuszczony,
    Dla każdego tożsamy,
    Zapaszek mamony.

  198. Q.v.a, pochwaliłem Wacława, ale mu odbiło kolejnym bezrozumnym spamem komercyjnym.
    To świetny przykład, jak oświata (słucham wybitnie jak zwykle mądrej audycji Łasiczki, z Konarzewskim) w kwestii niewiedzy, może nabić głupka na pal wniosku, że istotę nauki, czyli świadomość granic poznania, może wypełnić głupek swoimi odpowiedziami.
    Tak więc, na gumnie, nauka pyta, głupek odpowiada, a cwaniak za to kasuje ciemny lud.
    Paradygmat nie do przezwyciężenia, a Wacław narusza regulamin.

  199. @ anumlik

    Polo-mika na anumlika 😉

    Gdybyż to mamoną
    spławić można kacza,
    byłażby szczęśliwą
    Polska, choć żebracza…

    Z podziękowaniami za świetne anumliki,
    Ukony.

  200. Na szczęście, to p. Jacek Kowalczyk rozstrzygnie, czy Wacek naruszył regulamin.

  201. Tobermory
    15 stycznia o godz. 10:57

    Na pewno się niejasno wyraziłem (latam miedzy garnkami, bo żona źle się czuje), więc się rozhuśtałeś. A ostatnio mam sporo do czynienia z cierpieniem, więc przyjąłem prostolinijnie słowa o madam Teresie, że pomagała w cierpieniu – nie węszę kłamstw ni spisków. I w tym sensie wyraziłem uznanie dla jej konsekwencji – zwłaszcza że jest wzmianka o początku jej decyzji: znalazła starą kobietę na ulicy, której szczury zaczęły nogi jeść. Z analogiami się rozpędziłeś jak do przedszkolaka, ale, powtarzam, przyczyną była moja niejasna wypowiedź: chodziło mi o konsekwencję tej kobiety w pomaganiu w cierpieniu i umieraniu, a nie o konsekwencję jako domniemanej uniwersalnej wartości. Dorzucę do Twoich przykładów – że zwykła krowa jest jeszcze bardziej niż wszystkie one razem konsekwentna.

  202. Na szczęście – również – zdarza się , że mamy pisarzy, którzy wieszczą. Mam przed sobą „Dziennik..” autorstwa Józefa Hena. Jest lipiec 2010 roku.
    Cytuję:

    ” Wybory prezydenckie. Uniknęliśmy katastrofy. A było chwilami groźnie.
    Prezydentem jest Komorowski………
    A jednak prawie połowa uprawnionych Polaków na Kaczora głosowała.
    Jedni, bo nie lubią Komorowskiego………drudzy,że nie pamiętają Ziobry, Macierewicza, chirurgów w kajdankach, intryg i obelg/w czym celował Dorn/, ataków na Trybunał Konstytucyjny, jeszcze inni — i takich jest dużo — chcą właśnie takiego państwa, które uosabia Kaczyński: nienawiści, podziału, narodowo-katolickiej dyktatury. I oczywiście wrogiego wobec Unii Europejskiej z jednej strony, a Rosji z drugiej. Wciąż insynuują, ze w sprawie tragedii smoleńskiej „jest coś do ukrycia”, Polska powinna prowadzić własne śledztwo, w ich gazetkach piszą wprost, że piloci mogli być „zagazowani”.

    O atakach na TK, w tamtym czasach, uszło mojej pamięci, nie zauważyłem,
    w debacie.
    Reszta jest bez zmian – nic się nie zmieniło. Tylko groteska jest , jakby większa.

  203. Wacław1
    15 stycznia o godz. 11:24

    Krótko, Wacławie, między łyżką a chochlą – sądzę, że jednak jest naruszenie regulaminu. Pan Kwaśniewski jest zarobkową firmą, a Ty ją reklamujesz. Gdyby nie to nazwisko, byłaby zwyczajna rozmowa o sposobie na życie. Pan Jacek nie raz pokazał, że nie literze regulaminu pilnie się przygląda.

  204. @pombocek
    Już się tak sam nie rozhuśtuj, bo zapytam, co jest twoim zdaniem „pomocą w cierpieniu i umieraniu”.
    Szlachetne motywy (zabrać z ulicy, żeby szczury nie obgryzały) dobre są na początek, ale w miarę rozwoju sytuacji, nabywania światowego rozgłosu i napływania środków i wzrostu możliwości (pieniądze i medykamenty stojące do dyspozycji, a także fachowe siły wolontariuszy) upieranie się przy własnej, średniowiecznej doktrynie, mają prawo być kwestionowane i krytykowane.
    Czyniono to, mniej lub bardziej dyskretnie (z obawy przed odwróceniem się dobroczyńców i sponsorów) już za życia noblistki.
    Wyobrażasz sobie Owsiaka, który w tak nieprzejrzysty sposób, bez jakiejkolwiek dokumentacji darowizn obraca milionami?
    Wystarczy, że nie rozliczył się przed @zytą i już ma przechlapane, furda szlachetne motywacje 🙄
    Ale to w Polsce.
    Bieda i cierpienie w Indiach obchodzą nas tyle, że prędzej się oburzymy na niewdzięcznych podopiecznych przyszłej świętej, niż zakwestionujemy prawdziwą motywację legendarnej dobrodziejki.

    @anumlik
    Przyłączam się do opinii @Gekko. Trafne i zgrabne.

  205. @Aateisto
    Chciałam cie przeprosić za ironiczny cudzysłów, gdy pisałam o twoim intelektualnym dorobku.
    Pewne złośliwości są niepotrzebne, a bolą nimi obdarzonego.

  206. Wacław1
    Znam wcześniejsze dzienniki „Nie boje się bezsennych nocy” i „Dziennik na nowy wiek. Świetny pisarz i świetny, uroczy (nie boję sie tego slowa) facet.
    Hen – oby żył jak najdłużej w niezłej kondycji, zwłaszcza umysłowej jak na „przekroczonego” dziewięćdziesięciolatka.
    Nie wiem dlaczego do tej pory nie został laureatem Nagrody Nike (byl nominowany) choćby za znkomite eseje biograficzne „Michał z Monteine”, ‚Błazen wielki mąż” o Boyu-Żeleńskim, czy „Mój przyjaciel król”, gdzie „odkręca” złą legendę o ostatnim polskim królu.

  207. Wacław 1
    Gdybyś jeszcze darował sobie nieustającą promocję sprytnego szarlatana, jak to mówią, byliby z ciebie ludzie.

  208. Tobermory
    15 stycznia o godz. 11:59

    Przykro mi, ale nie ja, lecz Ty się rozkręcasz, skoro nie dociera do Ciebie moje przyznanie się, że miałem skromną wiedzę z cudzych ust o sprawie, bo jej nie szukałem i szukać więcej nie chcę, i nie biorę strony madam Teresy. Po tym, kiedy ktoś rzucił na nią okiem z innej strony, stanąłem jak słup i zrobiło mi się głupio, jak łatwo przyjąłem sądy „Nie” tylko dlatego, że to „Nie”. Nie przestałem z tego powodu cenić „Nie”, natomiast temat uważam za zamknięty.

  209. @ mag

    Popieram opinię o formach blogowej obecności Wacława, podobnie jak to wyraził także @pombocek.

    Bardzo też lubię czytać Hena; wyjątkowy umysł literacki – no i oczywiście unisono z aspektem: Boy.

    – – –
    Ludzie ludziom w cierpieniu.
    W większości przypadków sukcesem byłoby: nie szkodzić.
    – – –

  210. @Gekko
    15 stycznia, g.11:13
    Kamień z serca, czyli dzięki za mimowolne wsparcie.
    To jest chyba telepatyczne nadawanie na podobnej częstotliwości.

  211. Gekko
    15 stycznia o godz. 11:08

    „Dłużej klasztora niż przeora”…..

    Politycy stojący na czele różnych krajów przemijają.
    Nie przemijają podstawowe zręby polityczne danych krajów, ani ich cele strategiczne.
    A podstawowymi są dominacja i kontrola.
    Oraz budowanie siatki wpływów regionalnych, bądź globalnych.

    W tym celu wykorzystuje się wszystkie metody z dostępnego danemu krajowi arsenału. Często kosztem interesów innych krajów.
    Celują w tym głównie stali członkowie RB ONZ.
    A ostatnio dołączyło kilku lokalnych, ambitnych graczy.

    wolno ci widzieć świat jednostronnie, zgodnie z jedną opcją.
    Ja wolę oglądac zdarzenia w tym światowym teatrze z różnych stron.
    Tym bardziej, że nie jest to gra gdzie wygrywają wszyscy.
    Ktoś musi przegrać i nie chciałbym by nasz kraj po raz kolejny płacił frycowe za głupotę swych elit.

    Ps.
    Wyobraź sobie sytuację, że po Jelcynie rządziłby zamiast Putina człowiek równie nieudolny, albo ktoś pokroju Żyrynowskiego.
    Byłoby lepiej?
    Rozpad imperium jest groźne dla ludzi.
    Patrz co się dzieje po rozpadzie takich małych kraików jak Libia…..
    Ileż to głowic za cysternę spirytusu by nakupili różnej maści terroryści?

  212. @ mag

    Chyba nie tak mimowolne, to wspólnie pojmowana wolność generuje spontaniczny mimietyzm 😉
    – – –

    Jakoś nie daję rady wyzwolić się od tematu bloga, czyli złotych myśli dobrej zmiany.
    Kolejna pogróżka zmienników:
    „Przewalutowanie kredytów walutowych na złote po „kursie sprawiedliwym” – to główne rozwiązanie, które zawiera zaprezentowany dziś projekt prezydenckiej ustawy frankowej.” (tvn24)

    Władza wyznacza sprawiedliwość kursów walut i rozdaje ją po uważaniu.
    Mam świadomość że wśród uczestników bloga panuje dość luźny kontakt z gospodarką czy ekonomią.
    Ale to powyżej w cytacie, to jest sztandarowy przykład kradzieży wspólnej wolności przez instrumentalne zawłaszczanie mechanizmów zdrowego rynku oraz(!) korumpowanie tym jednych, na koszt pozostałych.
    To właśnie najbardziej toksyczna metoda rządzenia, pojmowanego jako rentę od szczucia i psucia dobra wspólnego.
    Zachęcam, aby skojarzyć ten drobny, jak się zdaje ‚złoty myśl’ prezydencki wprost z kaczego dzioba spijany, z nagonką ‚pożytecznych idiotów’ na demokrację i liberalizm.
    Dziś władza finansuje cwane zyski cwaniakom kosztem społecznym, jutro ustawi sobie kolejkę dalszych chętnych życia na koszt innych…i tak się będzie umacniać na gumnie.
    Pozdrawiam.

  213. @mag
    sygnalizowałam, nie wiem, czy dotarłaś, ale kilka dni temu był to temat dla Ciebie, więc niniejszym wyszukane w sieci

    http://natemat.pl/168249,wszystkie-brozki-beaty-szydlo

  214. @ wiesiek59

    Drogi wieśku, niestety po przeczytaniu Twego postu musiałbym prostowac dosłownie każde jego zdanie.
    Cóż poradzić, blog to nie jest miejsce na reedukację. To nawet nie chodzi o to, czy ja się zgadzam z Tobą, czy nie – po prostu w każdym zdaniu zawierasz mylny fałsz i jest mi obojętne, świadomie czy z dezorientacji.
    Dodam tylko, że kto się boi wolności i demokracji wdzianej jako „rozpad imperiów”, kończy jak zaskroniec w beczce spirytusu śmietnika historii.
    I niestety z tym losem mi nie po drodze.
    Pozdrawiam.

  215. Gekko
    15 stycznia o godz. 13:36

    Mam diametralnie odmienny pogląd.
    Demokracja jest fikcją.
    Rządzą na CAŁYM swiecie oligarchie.
    Marionetki w stylu pani Szydło, a w cieniu, właściwi animatorzy w postaci potężnych grup interesów.

    To że masz złudzenia, to twoja prywatna sprawa.
    W tym stawie zwanym ludzkością, nikt ze zdaniem płotek się nie liczy za bardzo. Rządzą rekiny…..

  216. Ten mój „sprytny szarlatan” w swej istocie, niczym się nie różni,
    od pisarza Józefa Hena. Pacjentów nie przyjmuje. Nawet medialnie się nie udziela,w spotkaniach środowiskowych, optymalnych
    Ma swoje lata, rocznik 1936. Za odkrywcę robi– z mojego,
    praktycznie nadania – nominacji, nikt się nie sprzeciwia. Może przylgnie do niego ta łatka — odkrywcy. Żaden profesor za nim nie stoi, nawet belwederski.
    Plują na niego wszystkie doktory, również z tytułami, aż się kurzy.
    „Sprytny szarlatan” jest tylko lekarzem medycyny, żyje z tego, co mu wydrukowano, podobno nagromadziło się tego — ponad 2 miliony sztuk.
    Nawet Lem tyle nie wydał.

    Na blogu Teresy Stachurskiej istnieje temat, za moim wstawiennictwem, na moją prośbę został otworzony — ogródek dotyczący zasług „sprytnego szarlatana”.

    Mag. Obiecuję, że nic innego nie będę czytał – tylko Józefa Hena.
    Zostało mi 25 lat na to czytanie, z bożą pomocą, może się wyrobię.

  217. Żabciu KONAJĄCA……

    Dzięki za przychylną ocenę.

    Temat jest ciekawy o tyle, że każda rewolucja zaczynała się od buntu na tle ekonomicznym.
    I wynosiła na grzbiecie fali często postacie z nikąd, które w innej sytuacji na scenie dziejowej nigdy by nie zaistniały.
    A dalej, mechanizm jest znany.
    Władza upajająca blichtrem, walka o wpływy, wyżynanie się rewolucjonistów i ich bogacenie się ……
    Początkowy niewątpliwy idealizm uwieczniony wielocyfrowym kontem w banku zachodnim……

    Nawet Pol Pot ponoć zebrał okrągłą sumkę 400 milionów, które odziedziczyła córka.
    Arafat zaledwie 45, dla żony uciułał…..

  218. Tobermory
    15 stycznia o godz. 10:05

    @pombocek
    15 stycznia o godz. 9:30

    Męka Burka na podwórku to leitmotiv polskiego katolika chłopskiego. Oraz pozostałego, z niejakimi wyjątkami.

    Rzeczona Teresa, a miejsca albańskiego, miała zapewne cel jasny i go realizowała, jak umiała i jej się zdawało.
    Mam w sprawie pytanie – cel był na bozię i jej interesy, za pomocą interesu rzeczonej Teresy ukierunkowany, czy cel był ukierunkowany na człowieka, tego nędznego bidoka ?
    Kto i jak to definiował i jak to się działo?
    Ci biedacy, chorzy, umierający, porzuceni, bezdomni byli w stanie wyrazić, czego im trzeba do godnego pożycia albo i końca? I rzeczona to zapewniała, mając określone do tego środki? Może marne, a może mniej marne, lub z czasem wielce solidne, o czym skądinąd wiadomo?

    Czy cel sobie Teresa ustalała, w oparciu na przykład o to, co będzie prawidłowe dla ‚większej chwały bozi”?

    Cel można sobie różnie ustalać: na drodze jest wypadek, ludzie leżą porozbijani, a ja wsuwam ze smakiem wybuchającą parówkę, popijając wybuchającą puszką piwa. Cel jest fundamentalnie uzasadniony: muszę się nażreć, bo bez żarcia człowiek marnie kończy. Jak ci w rowie.
    Oni sobie i ja sobie.
    Jest dobrze ?

  219. Gekko
    Marzy mi się jednak pewnie naiwnie taki projekt (nie ja jedna na niego wpadłam już dawno) do realizacji.
    Rozbiór Polski przez Polaków i Wolaków na dwie części, mniej więcej na linii Wisły.
    Niech jedni „wschodnio-węgierscy(?)”uprawiają gospodarkę i politykę suwerenną (bezwzględnie podniesioną z kolan), budują sojusze pozwalające wskrzesić ideę Jagiellońską przy pomocy Putina. Tuż po wykorzystaniu do cna funduszy unijnych, ale nie wcześniej, bo się to susznie Wolakom należy.
    Ci zachodni będą dbać o ciepłą wodę w kranie, by jej nie zabrakło, nie zerwą kontaktów handlowych z Niemcami i nie będą bojkotować nie w pełni polskich firm w kraju, bedą posyłać sześciolatki do szkoły, bo nie są niedorozwinięte w porównaniu z europejskimi rówieśnikami, nie pozwolą zmieniać konstytucji pod dyktando abepa Hosera itd, itp.
    Nawet gdyby powstał mur graniczny, idę o zakład, że ci ze wschodu migrowaliby na zachód nie tylko za pracą, ale i zdrowszym (metaforycznie) powietrzem.
    W końcu doszłoby do połączenia i jednej RP bez ŻADNEJ numeracji.

  220. Wacław1
    To ty zostałeś jasnowidzem dzięki tej diecie? No bo skąd wiesz, że zostało ci 25 lat życia?

  221. @ Czytelnicy aktywiści
    Tutaj możesz podpisać petycję w obronie Białowieży: http://www.kochampuszcze.pl

  222. Konstancja
    A niech sobie pani przemiera nosi broszki na zdrowie. Kiedyś też, można powiedzieć, że je kolekcjonowałam (chociaż nie takimi masami, by codziennie pokazywać się z inną) aż mi przeszło.
    Nie sądzę, by pani Kopacz cieszyła się wielkim autorytetem wśród Polek i w związku z tym wywołała broszkową modę.

  223. Pardon – pani premiera.

  224. @ mag

    To rzeczywiście zdumiewające!
    Mam identyczną, choć oczywiście nietrzeźwą w moim wypadku wizję!
    Przyszło mi to do głowy, kiedy będąc z wizytą w Poznaniu, usłyszałem że we wtorek ktoś znajomy wybiera się do Azji.
    Chodziło o stolycę pomrocznej, poznaniaki tak nazywają ziemie wschodnie naszego gumna, podobno, czyli mniej więcej wokół i na wschód od Wisły.
    Moim zdaniem aksjologicznie słusznie, geograficznie niedokładnie i krzywdząco.
    Mag, taki podział musiałby się wiązać z repatriacjami na niespotykaną skalę. Ta zachodnia część mogłaby być wyludniona, jak obecny enerdówek…
    Ale wizja, jakże przyjemna!

    Dla osłody naszego bytowania w azji, zapodaję bardziej światowy look na stepy (bo stepujące kacz i Orban) 😉
    http://bit.ly/1JOjeCM

    Ukłony

  225. @ Jacek Kowalczyk

    Panie Redaktorze, aktywiści to są poza blogiem, przypięci łańcuchami do dębów Bartków… 😉
    No, może ewentualnie KODujący na ulicach…
    Uszanowania.

  226. Tanaka
    15 stycznia o godz. 13:54

    Właśnie przeczytałem w necie, że (dziś!) pewien włościanin dzierżawczy, ciągnął na łańcuchu, za samochodem, własnego psa.
    Coby nie pobrudził pojazdu, jak miłosiernie uzasadnił ten gumny racjonalista.
    Założę się, że pojazd uzyskany drogą dotacji unijnych skręconych na zachowanie gumna.
    Nb. władza właśnie włościan uwolniła od zagrożeń komorniczych wstrzymując wszelkie egzekucje długów. Pora chyba na amnestię dla morderców, w ramach ożywienia dobrej zmiany.
    Konkludując, bezmyślne wsparcie charytatywne przenosi na podmiot charity jedynie pieniądze, a nie wartości.
    Przeciwnie, nic tak nie demoralizuje dawcy i biorcy jak darmocha.
    Pozdrawiam.

  227. pod taką inicjatywą podpisuję się obiema rękami.
    Dziękuję za podpowiedź.

  228. Matka Teresa….

    Ładnie się to łączy moja myślą przewodnią.

    DLACZEGO tylu biedaków i żebraków w tej Kalkucie, w demokratycznych i kapitalistycznych Indiach?
    Coś z demokracją nie tak, czy kapitalizmem?

    Gekko będzie znał odpowiedź……

    Połowa jak najbardziej kapitalistycznej ludzkości, przymiera głodem.
    Przez przeoczenie, albo wrodzone lenistwo, zapewne.
    Ciężko żywic się samą demokracją, kapitalizmem również.

  229. wiesiek59 15 stycznia o godz. 13:42
    ================================
    Wiesław – gorąco, z dziką namiętnością, zgadzam się z Twoim zdaniem.
    Demokracja to blef, zmyłka, żeby „ciemny lud” oszwabić.

    Paru facetów , zaczęło drzeć pysk, w Atenach, niecałe 2500 lat temu:
    – teraz lud będzie rządził. G… za przeproszeniem z tego wyszło.
    Potem zaczęto gardłować za republiką.

    Demokracja jest nazwą oszukańczego systemu politycznego, bo innej nazwy nie było ręką. Taki wielki „pic na wodę”.

    Demokracja jest zwykłym, nieformalnym porozumieniem, przydatnym do
    utrzymania hołoty ludzkiej w jako takim porządku, i w złudzeniu, że rządzi.

    Różnie to ludziom wychodzi, to uprawianie „demokracji”. To od ludzi zależy, jak potrafią zdyscyplinować elitę rządzącą – jest całkiem, całkiem – można się z tym zgodzić.
    Tam gdzie społeczności ludzkie mają wystarczającą ilość oleju w głowach, występuje zdrowa czynność umysłu, i nie dopuszczają do tego, aby nie być kastą niewolników. Demokracja może się sprawdzać.

    Tam gdzie dopuszcza się do rządzenia szaleńców, na przykład oligarchów – demokracja jest fikcją.

  230. „właściwą rzeczywistość”
    Mnie interesuje definicja „właściwej rzeczywistości”.
    Można dalej np. „właściwa opozycja” , „właściwy Polak” (tu jest łatwiej bo
    można się posiłkować „prawdziwym Polakiem lub „sortem”)…
    Stąd już byłoby niedaleko do „właściwego” Prezesa.
    A właściwie to przypominają mi się czasy gdy ekonomia była dzielona onego czasu na socjalistyczną (właściwą) i kapitalistyczną (niewłaściwą).
    Co do muzyki to też pamiętam ,że po w sumie sympatycznym wykonaniu
    https://www.youtube.com/watch?v=_olIE7lAIt8 i po
    „Marynika, Marynika” szukało się już coś bardziej „wywrotowego” dla ucha.
    Nowej szefowej PR ,a w zasadzie Prezesowi (temu właściwemu) proponuję wprowadzenie „kołchoźników” – 1 program, 1 zasięg i po sprawie. Będzie wszystko właściwie jak trza.

  231. Linia Wisły jest granicą gęstości zaludnienia.
    Za nią- z wyjątkiem oczywiście stolycy- znacznie mniej, strzelając, 1/4 Polaków mieszka. I się wyludnia dalej ta sciana wschodnia…..

    Wacław.
    Demokracja jest doskonała w małych krajach.
    Szwajcaria czy Norwegia.
    Nawet niemieckie landy z dużą samodzielnością.
    Centralne zarządzanie takim krajem jak Polska, demokratycznie, nie wydaje mi się efektywne…..

  232. Złota myśl i w dodatku jeszcze wolna:

    Słyszeliście o tym jak przyszedł prezydent Duda do prezesa, a ten dał mu na chwilę kota do potrzymania? Co zrobił prezydent? Podpisał kota!

    Fajny felieton p. Kofty (http://bit.ly/1JOlvOl)

  233. @Tanaka
    15 stycznia o godz. 13:54
    Anything but a saint…
    http://www.nouvelles.umontreal.ca/udem-news/news/20130301-mother-teresa-anything-but-a-saint.html
    czyli co może odpowiednia kampania medialna…

  234. Panie Jacku
    Podpisałam, podałam dalej.

  235. Wiesław
    ===========
    Są przykłady: dobrej demokracji w wielkich krajach:
    Japonia, cesarz jest tylko parawanem
    Wielka Brytania, ro samo z królową, monarchią
    Chiny z 1,5 miliardem ludzi w trzy dekady stały się potęgą
    USA dobrze funkcjonowały przez pierwsze 100 lat demokracji
    Kanada

    Przychodzi moment, ludziom szajba odbija. Demokrację – szlag trafia.

  236. @Tanaka
    „Ci biedacy, chorzy, umierający, porzuceni, bezdomni byli w stanie wyrazić, czego im trzeba do godnego pożycia albo i końca? I rzeczona to zapewniała, mając określone do tego środki? Może marne, a może mniej marne, lub z czasem wielce solidne, o czym skądinąd wiadomo?”

    Otóż to. Ci biedacy przybywali w nadziei na pomoc, co najmniej dwie trzecie z nich nie było umierających, ale przybywali do umieralni.
    Lekarze wizytujący liczne misje Matki T. stwierdzali ogromne uchybienia w higienie przyczyniające się do pogorszenia stanu pacjentów jak np. wielokrotne użycie strzykawek bez sterylizacji, choć ta była możliwa. Marne jedzenie i przede wszystkim – niestosowanie środków przeciwbólowych.
    Problemem nie był brak pieniędzy. Fundacja MT otrzymywała setki milionów dolarów. Gdzie wsiąkły? Nie wiadomo.
    Problemem była szczególna koncepcja cierpienia i śmierci,
    bo jest coś pięknego w widoku biedaków akceptujących swój los, aby znieść go jak Mękę Pańską. Świat zyskuje tak wiele na ich cierpieniu

    Umierając w Ameryce Matka Teresa skwapliwie korzystała z możliwości medycyny paliatywnej.

  237. jest coś pięknego w widoku biedaków akceptujących swój los, aby znieść go jak Mękę Pańską. Świat zyskuje tak wiele na ich cierpieniu
    Oto słowa świętej.

  238. Wacław1
    15 stycznia o godz. 14:54

    Mylisz się.
    W Azji rządzą klany rodowe, od zawsze.
    Choć przyznać trzeba, że żaden awans technokratów nie jest uwarunkowany przynależnością, tylko kompetencjami.
    Nawet w przypadku KPCH, pochodzenie to nie wszystko.
    Japonią rządzą biurokraci pochodzący jeszcze z rodów samurajskich.
    Czy rywalizacja pomiędzy rodami o władzę, to jeszcze demokracja?

    Demokracja ZACZYNA od jakichś 15 lat, pojawiać się w Ameryce Pd.
    W Afryce, to co widac gołym okiem.
    Dyktatura, monarchia, albo bajzel i wojna domowa……
    Azja postradziecka to raczej ludzcy autokraci, twardą ręką trzymający za mordę tubylców. Ale, ludzkie paniska w porównaniu z afrykańskimi.

    Demokracja w wydaniu europejsko/ amerykańskim, to 1/ 8 populacji świata zaledwie.

  239. @mag
    15 stycznia o godz. 12:26
    Dzień dobry. W ciemnym okresie stanu wojennego, chyba w połowie lat 80. istniejące wówczas czasopismo o nazwie Życie literackie, czy też Tygodnik literacki, (a może inaczej) krakowskiej zdaje się proweniencji drukowało fragmenty dziennika „Nie boję się bezsennych nocy”. Jego lektura w tym okresie dawała mi sporo satysfakcji. Naturalnie wszystko, no może prawie wszystko co Hen napisał jest w zasobach mojej biblioteczki. A „Mój przyjaciel król” – zgoda pełna, to niedoceniane dzieło, jak i sam pisarz zresztą.
    Apel w obronie puszczy podpisałem już wcześniej.
    Pozdrawiam.

  240. Tobermory
    15 stycznia o godz. 15:11

    Jak wiemy, im więcej cierpienia, tym większa zasługa i bozi i tym wyraźniejszy dowód na to, że bozia wybrał delikwenta, jako swojego ulubieńca.
    Wszędzie, gdzie rządzi bozia, są tego nieustające dowody.
    W Polsce, w XXI wieku, zużywa się wielokrotnie mniej środków uśmierzających cierpienia, niż w sąsiednich Niemczech i innych krajach.
    Chory ma cierpieć !
    Od tego on chory, żeby cierpiał.
    Medycyna paliatywna od zawsze była w kraju stricte katolickim na szarym końcu, za nim była, w ogóle jej nie było, choć gdzie indziej była od dawna.
    Bezsens nadmiernego cierpienia kłóci się z żądaniem religii. Dlatego w ogóle nie słuchać, by Kościół kat się tym przejmował. Odwrotnie – przejmuje się, gdy kto za mało cierpi. To go bowiem odciąga od Kościoła kat i od interesu w „zbawieniu wiecznym.”
    W obliczu dowolnej choroby, konfliktu, plagi, wojny, rzezi, środkiem przeciwbólowym był od zawsze paciorek.

  241. Kurde, taki głos w obronie Puszczy podpisałem bez namysłu wszystkimi wystającymi końcami. Ze 25 lat temu wysłałem do „Polityki” list, że wszystkie prawa ekonomiczne mają być natychmiast w lasach odwołane. Leśnicy robią dla lasów wiele, ale samofinansowanie się przedsiębiorstwa Lasy Państwowe, kusi, by na pierwszym miejscu był zysk. Teraz się wtrącają jeszcze dzicy politycy. Zarządziłbym, gdybym mógł, natychmiastową blokadę Puszczy Białowieskiej przez tysiące ludzi, bo Szyszko może dawno już dał rozkaz do wycinki.

  242. mopus11
    15 stycznia o godz. 15:20

    Przeze mnie Józef Hen jest ceniony nad wyraz i doceniony, nie mniej.
    Nie wiem, czy był niedoceniany, bo przez długie lata był stosunkowo popularnym autorem, a z jego scenariuszy powstało kilka filmów.
    Dzisiaj to już mocno starszy pan. Oby żył jeszcze długo, w jak najlepszym zdrowiu.
    To autor dla ambitniejszych czytelników.

  243. W kwestii religii i cierpienia ludzi; należy pamiętać, że religiant nie jest humanistą tylko teistą. On ma interes ze swoim bogiem, a nie nie ze współplemieńcami.
    Jego celem jest zadowalać boga, a nie ludzi. Bóg chce, by jego wyznawcy cierpieli, a nie radowali się życiem – na radość przyjdzie czas w niebiesiech.
    Tak głoszą ci, którzy z nim gadają.

  244. sugadaddy
    15 stycznia o godz. 16:24

    tak jest !

  245. O cierpieniu i jego aksjoleczeniu.

    Dogmat o cierpieniu jak najbardziej funkcjonuje w najlepsze, zwłaszcza i dosłownie w gumnym systemie obsługi niezdrowia (celowo nie piszę w kontekście naszego kraju: medycynie, bo to była nieprawda, jak krasnoludki w kosmosie).
    Ma jednak zgoła niereligijne, a kulturowo-społeczne umocowanie.
    Jest to wyraz i uświęcenie relacji w których szafarz dóbr uwłaszczony na systemie jest podmiotem, a człowiek – przedmiotem funkcjonowania systemu i jego beneficyjnych funkcjonariuszy,
    Cierpienie wskazuje szafarzowi na granice wytrzymałości przedmiotu, w jego obróbce. No i ustawia przedmiot na klęczkach, zwinięty z bólu egzystencji a przez to dość pokorny, aby podmiot wynagrodzić.

    Wszelkie nasze publiczne służby i funkcje, w cywilizacji służące społeczeństwu, u nas są sformatowane na obraz i podobieństwo podglebia kulturowo-wyznaniowego ludzkiego materiału na tych funkcjach uwłaszczonego.
    Na pohybel sąsiadom, czyli w cywilizacji – bliźnim.

    Niechże cny Tanaka wesprze tę konkluzję – polemiką lub potwierdzeniem 😉

  246. @sugadaddy
    15 stycznia o godz. 16:24
    To właśnie miałem na myśli, pisząc, że była to osoba wiedziona obsesją dostarczania niebu jak najwięcej chrześcijańskich duszyczek.
    Chrzciła i kazała cierpieć, bo i też nie wiadomo, co te duszyczki zdążyły nabroić w swoim pogańskim życiu 🙄

  247. @Gekko
    15 stycznia o godz. 16:41
    Nasza polska mentalność bazuje ciągle jeszcze na systemie feudalnym, który jest znakomicie konserwowany przez kk, a manifestuje się powszechnie właśnie w relacjach lekarz-pacjent, izba skarbowa-podatnik, petent-urzędnik itd. Każdy najmniejszy funkcjonariusz korzysta z okazji bycia władzą, choćby to była władza ciecia w kamienicy. Wobec wielmożnych państwa – czapkującego, ale opryskliwego chama dla „zwykłych” lokatorów, o których wiadomo, że nic na mieście nie znaczą (w sensie znajomości i wpływów).

  248. Gekko !
    Przetłumacz to badziewie na nasze:

    ‚Wszelkie nasze publiczne służby i funkcje, w cywilizacji służące społeczeństwu, u nas są sformatowane na obraz i podobieństwo podglebia kulturowo-wyznaniowego ludzkiego materiału na tych funkcjach uwłaszczonego./

  249. @Tanaka
    15 stycznia o godz. 15:34
    Faktycznie, kilka filmów niezłych filmów na podstawie jego (Józefa Hena) scenariuszy powstało, za wyjątkiem jednego „Nikt nie woła”, ale na to mogła się złożyć i cenzura i kiepska forma reżysera. (Także i mistrz Kutz miał obniżki formy) Powieściowy wątek radziecki bohatera, niezwykle barwnie w niej przedstawiony, z powodu przywołanej przeze mnie cenzury został w filmie zupełnie pominięty.
    Wydaje mi się, że ślady tamtych przeżyć – między innymi pragnienie posiadania butów, teraz drobiazg, ale w tamtej rzeczywistości determinowały przeżycie zimy, utrata bliskich, można było zauważyć w innych filmach, np. w filmie ‚Kwiecień” jest scena, w której jeden z żołnierzy ginie przy próbie zdobycia butów, czy może, nie pamiętam już dokładnie ich zachowania. Zaś w filmie „Krzyż Walecznych” w tytułowej noweli odczytuję metaforę samotności i uczucia klęski szczęśliwie ocalałych z holokaustu Żydów. Jeden z bohaterów filmu, młody żołnierz zagrany w sposób fantastycznie przez młodziutkiego Jerzego Turka korzystając z udzielonego mu urlopu jedzie do rodzinnej wsi, by tam, będąc w ocenie rodziny ostatnią łamagą, ofermą i fajtłapą pochwalić się otrzymanym tytułowym Krzyżem, co by w zasadniczy sposób odmieniło by jego (żołnierza) pozycję. Tak rodzinną jak i sąsiedzką. Niestety po rodzinnej wsi zostały zgliszcza, rodzina, sąsiedzi wymordowani, a zimowy pejzaż dopełnia tragedii.
    (Jedźmy) Nikt nie woła. Ciekawe czy inspiracją do tego tytułu była słynna fraza ze Stepów akermańskich?
    Pozdrawiam serdecznie.

  250. Działalność Mateczki Teresy (jej pochylanie sie nad „ludzkim nieszczęściem) nominowanej ostatnio na świętą była niezbitym dowodem katolickiej obsesji na punkcie kultu cierpienia.
    Tylko na tym gruncie mogło zaistnieć kretyńskie porzekadło (?) że „cierpienie uszlachetnia”.
    Przykra prawda o Matce Teresie wygląda mniej więcej tak (w skrócie), jak ją przedstawił @Tobermory. W swoim czasie było o tym głośno.

  251. mopus11
    Hen uchował się jako Polak żydowskiego pochodzenia, bo jak mawiał mój teść – też deportowany na Wschód, gdy był młody chłopakiem _ „bawił” na Białych Niedźwiedziach i wrócił do kraju krótszą drogą, czyli nie przez Zachód.
    Fantastyczne są opowiadania Hena, wydane chyba jeszcze w latach 70. (wtedy je czytałam) opisujące jego doświadczenia z czasu wojny. Prawdziwe, a tak „zrobione” że cenzura je puściła.
    Nie wiem, czy znasz jego ostatnią powieść „Pingpongista” osnutą wokół tragedii w Jedwabnem.
    Hen jak mało kto zna się… na kobietach. Potrafi o nich pisać ze znawstwem, ale i z fascynacją i czułością.
    Choćby jego „Mgiełka” to cudo!
    Pozdro

  252. Zupelnie nie rozumem dlaczego „matkujecie”, gdy to byla po prostu wampirzyca z Kalkuty.

    Czyli obrazek dokladny i klinicznie wrecz doslowny kosciola katolickiego. „Uswiecenie” tej podlej w gruncie rzeczy kobiety jest naturalna konsekwencja tego, jak doskonale udawalo sie jej wprowdzac to co niesie ludziom kosciol katolicki, w zycie. Wyzysk i bogacenie sie na wyzysku najbiedniejszych i schlebianie i podlizywanie sie moznym.

    Wampirzyca z Kalkuty byla za zycia idealnym wrecz obrazem Kkat i za ta dokladnosc i przysporzone kosciolowi dobra materialne w postaci ponad $240 000 000 (ponad dwustu czterdziestu) milionow dolarow w nieopodatkowanej gotowce, jest teraz przez wdzieczny kosciol uswiecana.

    Jak dla mnie, jest to naturalna konsekwencja, bo zaslugi powinny byc wynagradzane. Jednoczesnie jest to namacalny dowod na to, ze tak jak wampirzyca tak i Kosciol Katolicki jest wampirem wysysajacym z ludzkosci krew zycia. Byla wampirzyca z Kalkuty pasozytem, na obraz pasozytnictwa kosciola katolickiego.

  253. @mag

    Wybacz, ale razi mnie jak piszesz „mateczka”. Prosze ta podla babe nazywac inaczej, jesli nie umiesz napisac, ze to byla wampirzyca z Kalkuty. Prosze…

    Nie wydala na swiat ani jednego zycia, o ile wiadomo.
    O ile wiadomo nikomu za zycia nie matkowala.

    Wiec tytul „mateczki” jej w zadnym wypadku sie nie nalezy. To jest dokladnie i precyzyjnie koscielne klamstwo majace ludziom nieobeznanym macic rozumienie, wprowadzajac nieprawdziwa nazwe. Ulegasz @mag propagandzie oszukanczej kosciola katolickiego, gdzie „matka”, czy „ojcem” nazywa sie macochy i ojczymow.

    Lepiej jest nazywac rzeczy po imieniu, tak jak sie w jezyku przyzwoitych ludzi powinno nazywac.

  254. Tobermory
    15 stycznia o godz. 17:50

    Mentalność pańszczyźniana tym się odbija, że bezrolny wyrobnik posadzony dziś na urzędzie gminy, skarbówki, dzierżyciela pieczątki mści się za doznane od pokoleń krzywdy. Na drugim takim samym dzierżycielu, ale innej pieczątki.
    jak pierwszy przyjdzie do drugiego po stempelek, następuje drugi akt zemsty.

  255. @NeferNefer

    Mam dobre wiesci. Nawet bardzo dobre, bo Head Techer, czyli Dyrektor szkoly mlodego, dala nam swoja zgode na dzien wolny dla Jasia, na 18go Stycznia.

    Dzis, gdy odbieralem Jasia ze szkoly zostalem zaproszony do dyrektorki, ktora zapytala sie mnie o powod prsby o zwolnienie Jasia z obowiazku szkolnego na 18go Stycznia. Gdy jej wylozylem, ze chodzi o demonstracje w Brukseli, o demonstracje przeciwko lamaniu demokracji w Polsce, to bez jednego slowa siegnela po dlugopis i podpisala zgode.

    Jestesmy wiec obaj z Jasiem po stronie prawdy i jestesmy w zgodzie z przepisami i regulami.

    Pisywalem, ze tu w UK ucza dzieci co to jest demokracja od „malego”. I to wlasnie zaprocentowalo, w postaci tej zgody na dzien wolny, bo Pani Dyrektor to uczestnictwo Jasia w brukselskiej demonstracji zakwalifikowala jako praktyczna lekcje uczestniczenia w demokracji i dala mu zwolnienie zaakceptowane przez szkole.

    Jak juz mlodego spacyfikuje, kupie bilety na Eurostar do Brukseli i dam znac ktorym pociagiem przyjedziemy. Przyznam sie, ze mam to i owo do zwiedzenia w niedziele, ale jesli bedziesz miala plan na niedzielne popoludnie, to sie Twojemu planowi poddam.

    Pozdrowka
    l.

  256. mopus11
    15 stycznia o godz. 17:54

    Przywołałeś poruszające filmy wg Hena. Kawał prawdziwego życia, lekko tylko i koniecznie przetworzony przez artystów.
    Nawet jak nie czytam Hena „Najpiękniejszych lat” to mam te jego lata w głowie. Co raz siadam i czytam znowu.
    Jego księgi biograficzne, o Bouy, królu, Michale z Montaigne – wspaniałe. Mam niekończący się podziw dla Hena za jego słuch na życie

  257. lonefather
    15 stycznia o godz. 21:18

    to jest dystans cywilizacyjny: Mars a Częstochowa

  258. Tanaka
    15 stycznia o godz. 21:51

    Dluga droga przed nami, ale ufam, ze przejdziemy ja w „przyspieszonym PiSowskim” tempie. Mozliwe calkiem, ze to wlasnie bedzie XXI wieczna „gilotyna”, ktora odetne lby katolickokoscielnym przekretasom.

    W poniedzialek, w Brukseli, bedziemy obaj, z Jasiem protestowac przeciwko lamaniu w Polsce demokracji i bedziemy zaznaczac, ze polski pRezydent Notarialny Duda jest klamca. Po polsku i po Angielsku „Duda is LIAR”, bedziemy demonstrowac.

    A reszta… Coz, nie wiem. Pewne jest tylko to, ze przyjdzie ten dzien, w ktorym reszta znow bedzie cos znaczyc.

  259. @Jacek Kowalczyk

    Podpisalem i dodatkowo przetlumaczylem apel o nie dopuszczenie do dewastacji Puszczy Bialowieskiej na angielski dla moich anglojezycznych przyjaciol, z prosba o rozpowszechnianie.

    I mam juz odzew, w postaci nie tylko zlozenia podpisow, ale i deklaracje rozpowszechniania wsrod ich przyjaciol. Mozliwe, ze nie ja jeden, ale z pewnoscia zarowno w Anglii, jak i w Szkocji i we Francji ziarno protestu zasialem. Informuje, bo z tych trzech lokalizacji dostalem potwierdzenie zainteresowania i deklaracje rozpowszechniania apelu. Pewnie organizatorzy nie brali tego pod uwage, ale swiat jest jaki jest i ludzie z roznych stron swiata sa i angazuja sie w akcje ochorny tak cennych zasobow jak Puszcza Bialowieska.

  260. @ lonefather
    Ku chwale puszczy!

  261. Jacek Kowalczyk
    15 stycznia o godz. 22:46

    I ja ja chwale!

  262. „Wielebna mateczka” to przecież klasyczne odniesienie do zakonnicy, przełożonej klasztoru, do której w taki sposób zwracają się podległe jej „siostrzyczki”.
    Nie ma co się znowu histerycznie emocjonować.
    Nikt normalny nie określa tak własnej lub cudzej rodzicielki.

  263. To sie zwracaj, a tu glowy nie zawracaj.

  264. Celebrans: Chwała Ci Puszczo, na Wysokościach
    Wyznawcy: I na wieki wieków !