Nowy dyrektor TVP Kultura. Wpis leniwy

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Jak poinformowały portale, Katarzynę Janowską, która podała się do dymisji ze stanowiska dyrektora programu TVP Kultura, zastąpił Mateusz Matyszkowicz, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda Lux”, redaktor „Teologii Politycznej” i szef jej portalu. Ma 35 lat, jest publicystą (m.in. Niezależna.pl) i z wykształcenia filozofem. Tłumaczył dzieła św. Tomasza z Akwinu i jest, jak pisze sama „Fronda”, „kontrowersyjnym hodowcą ziół i pomidorów”, cokolwiek to może znaczyć.Zajrzałem do sieci, żeby zobaczyć, co i jak pisze/pisał pan Matyszkowicz — ta nowa nadzieja na dobrą zmianę w TVP Kultura. I nie rozczarowałem się — to człowiek niebanalny, odważny i dowcipny. Bo chyba na poważnie nie da się tak pisać i myśleć. (Nie, no wiem, że się da, to tylko ja nie potrafie).

Proszę, zresztą, wyrobić sobie opinię samodzielnie, bo moja z pewnością jest skrzywiona przez mój wredny charakter. Wydaje się, że wystarczy fragment tekstu, którym pan Matyszkowicz witał czytelników jako nowy naczelny, ale TUTAJ są też inne jego teksty, np. wywiad z gwiazdką disco polo i analiza wiersza Ginsberga.

Oto próba nietuzinkowego talentu nowego szefa TVP Kultura:

Sam sięgnąłem po Frondę na samym początku. Miałem wtedy lat czternaście i charakter dość toporny. Fronda mnie zmieniła. Zmieniła tak bardzo, że dziś mogę napisać do Was jako jej nowy redaktor naczelny. Gdyby nie Fronda, byłbym gdzie indziej. Może z czwartą żoną i z siódmym wyrokiem, nie wiem. Jedno co wiem, to Fronda zmieniła mnie tylko dlatego, że była nieco niegrzeczna, dzika, nieraz furiacka, ale zawsze inna. Cytując Frondę w czasie niedzielnych obiadów, można się było spodziewać skandalu z prawa i lewa. Wcale nie dlatego, że Fronda była pośrodku. Przeciwnie. Jej dziwność wymykała się wszelkim schematom. Był to jakiś rodzaj imitatio Christi, który dla wielu stał się pierwszym impulsem do tego, by pójść tam, gdzie reszcie świata się nie chce.

Wierzę, że jeśli sięgnęliście po tom z Tyrmandem w slipkach na tle płonącej tęczy, to jesteście dziwni, nieco dzicy, nieokiełznani, ale w głębi duszy dobrzy z Was ludzie. Czego od Was chcemy? Żebyście chodzili do kościoła, płodzili dzieci, ginęli w powstaniach i czytali dobrą literaturę. A przy tym pozostali tymi, których stworzył Bóg w nieogarnionej wyobraźni swojej, a matka wydała na świat i kogo żadna ciotka nie zdołała upupić. Tradsem, neonem lub żulem spod sklepu. Nie chcemy być Waszą ciotką, ale Waszą Frondą.

Jeśli już zginiecie w tym powstaniu, to pamiętajcie, idźcie w stronę światła, wtedy nic innego się nie liczy. Jest tylko Bóg i Wy, którzy do niego zmierzacie, nieśmiało i pamiętając o całym grzechu, w którym się taplaliście. Zostaniecie sam na sam, bez ciotek i wujków, bez tego wszystkiego, co tylko powierzchowne, naskórkowe i będziecie tak stali sobie z Bogiem naprzeciwko siebie, zupełnie nadzy. Opowiecie o sobie, jak nikt wcześniej Wam nie pozwolił, boście dranie okrutne i zwykłe głupki.

Wtedy zapalą się kolorowe światła, stroboskopy pójdą w ruch i zacznie się Wasze wieczne disco.

PS Przed powstaniem wykupcie prenumeratę. Bez niej Frondy nie będzie. Poważnie.