Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.01.2016
sobota

Różne ludzkie przyjemności. Wpis autotematyczny

2 stycznia 2016, sobota,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Blog traktowałem i nadal traktuję jak szczególnego rodzaju kawiarnię z darmowym wstępem i bez selekcjonera-wykidajły na progu. Ludzie przychodzą, by sobie pogawędzić, ponarzekać, pokrytykować wpis, odnieść się do cudzej krytyki, upuścić trochę emocji, a to nieuchronnie wiąże się ze swobodą języka (i tematyki). Niepisana zasada jest prosta: jeśli coś cię obraża, odwiń się albo po prostu wyjdź stąd. Obecność absolutnie nieobowiązkowa. Kto chce rozmawiać z innymi poprzez prokuratora, sam się wyklucza z grona rozmówców.

Zaproponowałem maksymalnie otwartą formułę, która zakłada jednak dużą otwartość u uczestników (i to otwartość połączoną z dość grubą skórą). Takiej społeczności łatwo zaszkodzić, jeśli chce się to zrobić ze złą wolą lub z powodu niezdolności do panowania nad własnymi emocjami.

Wielokrotnie dawałem wyraz swojej niechęci do używania obraźliwego języka zarówno wobec interlokutorów, jak i osób będących przedmiotem uwagi czy bohaterami wpisów. Ale kiedy się siedzi w kawiarni i swobodnie gawędzi ze znajomymi i nieznajomymi, trudno wciąż gryźć się w język. Co to za swoboda wypowiedzi, jeśli wciąż myślisz, jak nikogo nie urazić? W tym na przykład przekląć, jeśli dosadne słowo wyrazi coś szybciej i gruntowniej. Niemniej wydaje mi się, że sporo można powiedzieć bez odwoływania się do najprostszych środków językowych. Chociaż wymaga to pewnego wysiłku.

Przyznaję, nie zawsze odpowiednio szybko i sprawnie wyłapuję tych uczestników blogu, którzy przekraczają tę trudno czasem uchwytną, lecz istniejącą granicę między przyjemnością wizyty w blogowej kawiarni, a przyjemnością psucia innym tej przyjemności. Cóż, mogę to tylko potraktować jak noworoczne wyzwanie. Nie jest to jednak wyzwanie tylko dla mnie. Spróbujmy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 804

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo potrzebny wpis.
    Tłukę się po różnego rodzaju forach i blogach od wielu lat w celach poznawczych, sporo osób sympatycznych i ciekawych udało mi się „poznać”, wiele nauczyć i sporo zrozumieć.
    Masz rację Gospodarzu, że obecność nie jest obowiązkowa i jak się komuś nie podoba to zawsze może wyjść i poszukać innego lokalu. A jak już się siedzi, to te trochę tolerancji dla innych jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Bo ja zauważyłam jakiś „trynd” na blogach do zakładania TWA i powarkiwania na ludzi mających inne zdanie czy poglądy.
    Przyklejanie etykietek, przezwiska, przekręcanie nicków nie przystoi ludziom mieniącym się kulturalnymi i wcześniej czy później obraca się przeciw autorowi podobnych.
    No zgoda, czasem bywa to śmieszne, czasem jest wyrazem rozczarowania ( jak choćby w przypadku PAD ) ale używane w stosunku do rozmówców jest nieładne.
    No i to parcie do uzyskania jak najwięcej informacji na temat rozmówcy, to poszukiwanie nazwiska, stanowiska pod nickiem – po co to komu potrzebne? Albo wyciąganie zaszłości historycznych do uderzenia w twarz rozmówcy?
    To zdanie: Traktuj bliźniego swego jak siebie samego każdy z nas powinien sobie wydrukować i powiesić nad klawiatura.

    *
    A wiecie coś o Cynamonie? Jakos się ta przyprawa zapodziała, a chyba miał kłopoty ze zdrowiem…

  2. @Panie Jacku,
    Jasno i przejzyscie. Wiekszosc znanych mi blogowiczow nawet nie musi niczego rozumiec, bo i tak sama przez sie te zasady stosuje. Mozliwe, ze rowniez „niewiekszosc”, tez zrozumie.

    Niemniej chyba dobrze, ze to credo i zwiazane z nim zasady zostaly jasno i wyraznie przedstawione. Bedzie sie do czego, w razie czego, odwolywac.

  3. Kultura dyskusji, poziom wiedzy, umiejetność argumentowania, to sprawy bardzo indywidualne.
    Cietrzewie, paliwody, raptusy, tokujacy na każdy temat, narzucający swoje- jedynie słuszne wizje, zdarzają się zawsze i wszędzie.
    Niestety, w ferworze dyskusji, niektórzy zaczynają przylepiać łatki, szukac haków, porównywać niepochlebnie, personalizować i demonizować oponentów.
    Po co?
    Tego najstarsi górale nie wiedzą……
    Psuje to przyjemność wymiany pogladów….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przyznaję, nie wytrzymałem.
    2 stycznie o 17:23 przeczytałem post ‘Nemera’, w którym „grzecznie ocenia” wybitnych dziennikarzy.
    Kryjąc się za nickiem nie po raz pierwszy sączy pisowski jad, udając obiektywnego obserwatora.

    Fragment o T. Lisie
    Jednym słowem qrestwo tego indywiduum przebranego za dziennikarza.

    Następnie po chrześcijańsku ocenia Juliusza Ćwielucha
    Oczywiście ten kolejny obszczymurek przebrany za dziennikarza, choć wie, że tym rdzewiejącym golfem jeździ córka Dudy, podejmuje próbę jego dyskredytacji już na wstępie.
    To jest ten obraz „obiektywnych mediów”.
    Dalej już nie czytałem, bo po co? – skoro już na początku okazało się, że tekstu nie napisał dziennikarz tylko kreatura za dziennikarza przebrana?

    A oto post Nemera z czasu gorącej kampanii 2015, wstawiony 1 czerwca, o godz. 15:13

    Szanowni Państwo Blogowiczowstwo,
    pałkarze i ORMOwcy atyDUDOwi. Piszcie, piszcie i komentujcie i bawcie mnie nadal.
    Czy Wy w ogóle umiecie czytać?
    Czy gdyby mistrz felietonu i arcymistrz konformizmu ostatniego półwiecza, w odpowiedzi na zawołanie hucpiarza (tego od rozjechanej a wcześniej zapłodnionej zakonnicy) – „Nie oddamy Polski gówniarzom” – odpowiedział hasłem innego publicysty – „Nie zostawimy Polski gnidom” – to we wtorek najbliższy miałby „swoją” audycję w TOK-FM, czy nie?
    Rozbierzmy niektóre kwestie na czynniki pierwsze:
    – Czy Jerzy Buzek byłby przewodniczącym Parlamentu Europejskiego?
    Otóż profesora (podkreślam – profesora z Polski) Jerzego Buzka w połowie kadencji zastąpił bałwan szkopski, który matury nie potrafił zrobić i właśnie pełni tę funkcję drugą kadencję dając świadectwo, że to stanowisko może sobie pełnić pierwszy lepszy „Bolek” i to wyzwany na forum Parlamentu Europejskiego od kapo z obozu koncentracyjnego;
    – A Donald Tusk przewodniczącym Rady Europejskiej??
    Jest on bardzo przydatny, tylko pytanie komu? Czy jego znaczenie jest większe niż laski z ciągle niedomytymi włosami Mogerini, która skupia się właściwie tylko na tym jak frajerom „sprzedać” uchodźców z Lampeduzy? Może ma większe znaczenie niż kiedyś Prodi, którego Schroeder i Chirac wywalali z pokoju, gdy omawiali poważne sprawy dotyczące Unii. Tusk na tle ‘formatu normandzkiego”, (być może na rozkaz „Mutti”) odgrywa złego policjanta przed rozmowami „normandzkiego formatu” z Putinem, przypominając jakiś Krym i szczując tego Kretyna z Chetyna, by psuł ile się popsuć da w fatalnych stosunkach z Rosją. To zaszczyt być takim lokajem i chłopcem na posyłki?
    Zauważcie, że ani słowem nie wspomniał nasz Gospodarz o kwestii z Poroszenką. Co Komorowski nawarzył i dał sobie napluć na buty banderowskiej swołoczy, to już będąc tylko prezydentem-elektem Duda zaczął skutecznie naprawiać.
    Pytam jeszcze raz – Dlaczego o tym nie wspomniał nasz Gospodarz? – bo Duda rozpoczął odbudowę pozycji Polski?
    Czego się doczepił? – aaa nikotynizmu – i słusznie, ale na tle tej nikotyniary mającej się za lekarza pediatrę, czyli żywej reklamy nikotynizmu dla dzieci.
    Czy wystarczy, wy pałkarze i ORMOwcy antyDUDOowi?- byście się nauczyli trochę czytać?
    Radzę wam, poślijcie po jakąś pomoc do jakiegoś TJ-ta albo innego fachowca, by przekonał Was, że nie jesteście tak do końca blogowymi baranami dającymi się paść zatrutą paszą.
    Ceterum censeo “Nie zostawimy Polski gnidom”.
    Pozdrawiam, Nemer

    Przepraszam, to był też ‘techniczny post’.

  6. @stasieku
    A ty się za nickiem nie kryjesz?

  7. Ewo-Joanno,
    Czy Stasieku nazwał kogoś gnidą? Podłym skunksem?
    To wisi u Passenta, ku wiecznej chwale Nemera.

  8. @Płynna rzeczywistość
    Tu nie ma niewinnych.

  9. Ewa-Joanna
    2 stycznia o godz. 23:19

    Szkoda, że nie dałaś pod swoim wyznaniem wiary „Tak mi dopomóż Bóg”. Bo takimi słusznymi ogólnikami piekło jest wybrukowane. Przede wszystkim dlatego, że kiedy wymieniasz niecne Twoim zdaniem blogowe zachowania z takiej kaznodziejskiej wysokości, każdy może te niecności przyjąć do siebie. Niekoniecznie zasadnie, ale taka jest psychika uczciwego homo, że może pomyśleć: „To do mnie”.
    Przy tym raczysz odkrywać niesamowitości, np. „trynd” zakładania TWA.
    Nic naturalniejszego w tym, że ludzie nadający na podobnych częstotliwościach garną się do siebie – i na blogach, i w prywatnym życiu. Nie masz odwagi wskazać konkretnego przykładu, które to TWA tak zgodnie powarkuje na inaczej myślących? Bo bez konkretów mówisz w pusto. Tyle jest warte takie gadanie, co niekończący się apel o przewijanie. A jeśli powarkuje, to słusznie czy niesłusznie? Bo ogólnikowy, czyli w środku pusty, apel o tolerancję uważam za jeden z głupszych apeli. Niedawno znajomi pisowcy z Niemiec przeklęli mnie do czwartego pokolenia. Byłem swój człowiek, kiedy nazywałem państwo Tuska „bezpaństwem”, kiedy zapowiadałem bolszewickie rządy zakompleksionego dyktatora Kaczki, zostałem wyklęty, zanim do tych rządów doszło. Ci znajomi wygłaszali wcześniej długie i bardzo długie spicze o zachodniej tolerancyjności. Po to, Ewo-Joanno, się schodzimy, by wyrażać swoje poglądy, czy po to, by się tolerować? Bo jeśli po to, by się tolerować, to wypadałoby być konsekwentnym i tolerować nie tylko odmienne poglądy, ale i emocjonalne reakcje na te poglądy. Czyli wszystko tolerować. „Tolerujmy się” to tak jak „kochajmy się” – jeszcze tylko cukrem-pudrem z wierzchu posypać. Gdybyś zwiastowała tolerancję w konkretnych sporach i proponowała, na czym by ona miała polegać, miałabyś może zasługę, a tak robisz za sprawiedliwą, wyciągając z worka z odwiecznymi pobożnymi życzeniami to lub tamto i tym skromnie wymachując.

    Jeszcze jedno z listy Twoich pustych (bo są i słuszne, np. przezwiska, do czego sam się przyznaję i nie obiecuję poprawy: czepialskich smarków pewnie będę nazywał „smarkami”, a kołtunów – „kołtunami”) ogólników.

    „No i to parcie do uzyskania jak najwięcej informacji na temat rozmówcy, to poszukiwanie nazwiska, stanowiska pod nickiem – po co to komu potrzebne?”

    Gdzie zauważyłaś wielość takich zachowań – rzeczywiście niepotrzebnych, gdyby były – że aż to bezosobowo, bez adresu „parciem” nazywasz? Aż tak to powszechne? Czemu nie zaadresujesz konkretnie, zamiast wzbudzać (hipotetycznie) niepokój u wielu: „Może ja coś takiego palnąłem”?

    No i ostatnie: „Traktuj bliźniego swego jak siebie samego”.

    To ukoronowanie Twoich ogólników, czyli niepowiedzeniaprawieniczego. Jeszcze nie zauważyłaś, że pierwowzorem – ewangelijnym pięknidełkiem – piekło jest wytapetowane? Wiesz dlaczego? Dlatego, że żeby traktować bliźniego jak siebie, trzeba siebie znać. By być wobec siebie również samokrytycznym i, kiedy trzeba, mieć do siebie dystans. A to jest tak wysoka szkoła poznania, że ukończyło ją może czterech ludzi na świecie. I już dawno nie żyją.

  10. Kiedys juz bywal na blogach taki jeden co domadal sie przykladow, dowodow oraz scislego jezyka przy nazywaniu rzeczy po imieniu. Marnie, jak dotad, wypadl. Nie wiem, moze sie kiedys wygrzebie z szamba ktore sam sobie zafundowal.

    Tego jednego nie wymieniach ani z nicku ani z niczego. Nie wart rozglosu. A do kogo pije piszac co pisze to chyba nie musze wyjasniac.

    E-J, potraktujesz go swoja tolerancja?

  11. @pombocek,
    nie mogę dodać „tak mi dopomóż bóg” bo jestem wyznawcą żadnego.
    I nie czuję się kaznodzieją ani nie przyznaję sobie prawa do oceniania innych – zarysowałam pewne zjawiska i uważam, że to wystarczy. Kto chce, przeczyta i pomyśli, kto chce – przewinie albo po przeczytaniu oburzy się na ogólnikowość. Ja skorzystałam tylko z mojego prawa do wypowiedzi i nie nadużywam go długością wpisów.

  12. NeferNefer (22:07) – z poprzednigo wpisu Gospodarza.

    „Mnie się wydaje że artyści są po prostu o wiele bardziej wrażliwi niż przeciętny widz, fan, jak go zwał. I niekoniecznie o sprostanie fanom chodzi. Fan produkt uboczny. A Kleofasa pamiętam.”

    Nefciu. Mnie chodzilo o ludzi uzywajacych wlasnych, przez Najwyzsza Sile Sprawcza nadanych im talentow, w celu dostarczania przyjemnosci czy wrazen innym. Ja tych innych nazwalem fanami. Powinienem byl nazwac odbiorcami.

    A fany, czyli odbiorcy talentow ludzi dostarczajacych rozrywek innym ludziom, to sa dosyc wymagajace bestie. Szczegolnie jesli te wymagania sa odbierane zbyt ‚wrazliwie’ przez wrazliwego artyste. Czy innego performera. Bo takimi sa rowniez i sportowcy. Tacy jakim byl na przyklad najslynniejszy w swiecie, w swoim czasie, kolarz Lance Armstrong.

    Armstrong musial uzywac ‚substance’ zeby sprostac wymaganiom wygrywania Tour the France przez siedem lat. Prawie ze pod rzad. Az go pognano precz. W nieslawie ogromnej. Mial to szczescie, ze stalo sie to nie za pozno, bo w wieku 40-tki, na zatrzymanie procesu destrukcji organizmu.

    Kleofas, z tego co wiadomo, najlepiej pisal gdy sobie dopomogl odrobina ‚jakiejs substancji’. Wtedy wszyscy czytajacy jego wpisy mieli najwieksza radosc. A on sie spalal.

    Natalie Cole miala jeszcze to szczescie w nieszczesciu, ze danym jej bylo dozyc do wieku 65 lat. Bo tyle wytrzymala jej watroba. Hemingwayowi wytrzymala do wieku 61 lat. A Markowi Hlasko tylko do 35.

    Cale szczescie, ze blogowanie u pana Kowalczyka to jeszcze niezupelnie to samo co pedalowanie w Tour the France. Czy inne gryzmolenie powiesci „Wszyscy byli odwróceni”.

    A Hemingway tak opisal to co tak doskonale robil:

    There is nothing to writing. All you do is sit down at a typewriter and bleed.

    I, na koniec, kropka nad i:

    Happiness in intelligent people is the rarest thing I know.

    Wiec dzieki zlozmy jakiemu ponbozkowi za to, ze nam danym jest tylko blogowac. Choc nie wszyscy, zdaje sie, zdaja sobie z tego w pelni sprawe..

  13. pombocek (20:53) – z poprzedniego wpisu Gospodarza

    „Po co to z kłonicą porównywać – bardziej adekwatne jest porówanie blogu z towarzyskim spotkaniem, na które jeśli przypadkiem trafi rozrabiaka, następnym ani żadnym innym razem nie jest zapraszany ni wpuszczany. Blog to nie naukowe, artystyczne lub sejmowe gremium, gdzie odbieranie głosu byłoby szkodliwe. Tu dobra atmosfera liczy się może bardziej niż wszystko inne, bo o losach Polski, świata jednak nie decydujemy.”

    Przeczytaj, uwaznie, aktualny wpis pana redaktora Kowalczyka. Szczegolnie taki fragment:

    „Ludzie przychodzą, by sobie pogawędzić, ponarzekać, pokrytykować wpis, odnieść się do cudzej krytyki, upuścić trochę emocji, a to nieuchronnie wiąże się ze swobodą języka (i tematyki). Niepisana zasada jest prosta: jeśli coś cię obraża, odwiń się albo po prostu wyjdź stąd. Obecność absolutnie nieobowiązkowa. Kto chce rozmawiać z innymi poprzez prokuratora, sam się wyklucza z grona rozmówców.”

    Twoje ‚ni wpuszczany’ jest klonica, ktorej Gospodarz woli nie uzywac. Wiec odpusc sobie te hunwejbinskie wolania na puszczy o banowanie wesolkow takich czy innych. Osmieszasz oraz kompromitujesz tylko siebie. A nie trolli takich czy innych

  14. mag (21:53) – z poprzedniego wpisu Gospodarza

    „A pamiętasz @Czesława z Poznania? Pisywał u Paradowskiej. Uroczego, mądrego, byłego pilota samolotów wojskowych? Ech…”

    A no tak. Odszedl Czeslaw, madry czlowiek. Na swirow smolenskich zbyt wiele dobrych slow nie zmarnowal.

    Nie pamietam juz dlaczego Bratanek z Czeslawem sie trykal. Przeciez byli po tej samej stronie plota

  15. Szanowny Panie Redaktorze J. Kowalczyku,
    Wstałem dziś wcześnie rano aby poczytać sobie komentarze na Pańskim blogu i z radością stwierdziłem, że wszystkie mi odpowiadały, gdyż żadnego nie musiałem przewijać. W sympatycznej kawiarni, tak jak na Pana blogu, piję kawę i rozmawiam tylko z tymi, do których stolika się przysiadam. Wiem przy tym, iż każdy z rozmówców za swoją kawę, a czasem małą lampkę koniaku (lub – jak damy, wina), sam zapłaci. Myślę, że dobrze się stało w najnowszym wpisie, iż przypomniał Pan zasady udziału w blogowych dyskusjach i opisał swoje podejście do bloggerów o wysokim poziomie kultury, którą wynieśli z domu, szkoły, uczelni (niektórzy z kościołów różnych wyznań). Nie trzeba bowiem sięgać do regulaminu blogów dziennikarzy „Polityki”, aby czynić swoje wypowiedzi czytelnymi, mądrymi i umożliwiającej kulturalny dyskurs. Przecież to wynika z kindersztuby, a tę większość ma od urodzenia i późniejszego wychowania a nie „hodowli”. Życzę Panu ciekawych i mądrych dyskusji na tym blogu w 2016 r. a sobie, abym nadal korzystał na wymianie poglądów z blogowiczami, którzy przychodzą do Pańskiego dziennikarskiego salonu.

  16. Orteq
    3 stycznia o godz. 5:44

    No cóż, nigdy o głębokości cię nie podejrzewałem, więc dalej olewaj komfort i dyskomfort inaczej niż ty skonstruowanych blogowiczów i miej swój pogląd za najlepszy. Skuteczność przewijania jako jedynego sposobu na dyskomfort innych co rusz pokazywałeś, komentując bez adresu moje wpisy, choć wcześniej wyraziłeś życzenie, bym ciebie nie zauważał. Ja nie zauważałem, ale nie ty. Przypomnij sobie, łaskawco, rozrabiaków skreślonych przez gospodarza, nim się na niego powołasz. Czy tu ktokolwiek mówił o banowaniu z byle powodu? Poza tym i Ewa-Joanna, i ty dajecie kolejny pokaz tolerancji: ona – dziecinną złośliwością na „do widzenia”, ty tolerancyjną poradą: „Wiec odpusc sobie te hunwejbinskie wolania na puszczy o banowanie wesolkow takich czy innych. Osmieszasz oraz kompromitujesz tylko siebie.”

    Przegapiłeś, że wczoraj tylko dołączyłem się do głosów innych domagających się zbanowania trolla. Wcześniej długi czas tego gościa nie zauważałem, dałem głos dopiero, jak prostacko zdeptał mag. Więc czemu się skupiłeś na mnie? Zakochałeś się? I kto ci bronił mnie przewijać? Tolerancyjni, traktujący wolność słowa jako wartość absolutną, sami siebie wpędzają w ślepy zaułek, z którego nie ma wyjścia. Ot taka pretensjonalna tandeta polegająca na kiwaniu palcem w kapciu przy kompie i prezentowaniu siebie jako bojowników wolności.

    Życzyłbym ci, gdybym uprawiał życzeniowość, samych takich gości w domu jak ty, którzy na wszystko kręciliby nosem, smarowali szprejem meble i przestawiali, nazywali wszystko, co mówisz, „pierdołami” i podsumowywali ciebie co drugie zdanie twoim językiem: „odna chujnia”, a ty żebyś z życzliwym uśmiechem debatował o tolerancji.

  17. Jeju, pumbucku, pumbucku. Uziemionys jest w czterech scianach, tej zimy w koncu nadeszlej, wiec potrzebujesz wentyla slowotocznego. Rozumiemy ten bul.

    Zapytam: czy zarzuciles juz na ament swoja tForczosc czysto literacko-fikcyjna? Te twoje mlodociane dialogi – daruj, przepomnialem kogo z kim – byly calkiem calkiem. Moze nastal czas, zeby sie tam znowu objawic?

    A tak w ogole to czyz to nie adna chu!nia o czym i jak my tu gaworzymy sobie na laweczce parkowej emerytow?

  18. Orteq
    3 stycznia o godz. 8:53

    Udajesz nagle dobrotliwego dziadka, zmieniasz niewygodny temat i zagadujesz o „pierdołach”, które przy innych okazjach wyśmiewasz u innych. Gdybyś udawał dobrotliwość na początku i był konsekwentny do końca, dałoby się żyć, a tak to, chimeryczny dziadku, „odna chujnia”. Przewijać!

  19. I vice versa, dziadku bez wnukow

  20. Proszę dziś bloggerów rożnych nacji i poglądów, tych „gorszego sortu” i tych, którzy jeszcze zaliczają się do „lepszego sortu”, tych których prezes Jarosław Kaczyński wraz z wicemarszałkiem Sejmu VIII kadencji Joachimem Brudzińskim z Pomorza Zachodniopomorskiego – Ziem Odzyskanych po II Wojnie Światowej – zaliczają do „komunistów i złodziei”, posiadaczy „genu zdrady”, mieszkańców Śląska” z tzw. „opcji proniemieckiej”, mieszkańców „kondominium sowiecko – niemieckiego” do spokoju w Anno Domini 2016 roku. Sądzę bowiem, że w bieżącym roku, roku „polskiej smuty” obywatele III RP, Polacy i Polki oraz mieszkańcy naszej Ojczyzny z niewielkich mniejszości narodowych, Polacy – katolicy, wyznawcy innych Kościołów, agnostycy i ateiści, a także uchodźcy i imigranci zamieszkujący nasz kraj, chcą żyć w demokratycznym państwie prawa, kraju wolnym i sprawiedliwym – bez agresji słownej, czynnej i wojennej. W kraju, który należąc od ponad 10 lat do Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego NATO, odchodzi ze Wschodu Europy na jej Zachód. Warto o tych sprawach podyskutować też na internetowych blogach, dopóty, dopóki rządzący dzisiaj III RP jeszcze tego nie zakażą.

  21. Orteq(usiu)
    Bratanek jest w ogóle dziwny. Niby „swój”, a sroży się, indorzy, czepia drobiazgów („golono, nie, strzyżono”) byle swoim postawić (tak było w jego sprzeczkach z Czesławem.
    Jego poglądy też są dla mnie niejasne. Generalnie ma w ogóle za złe.

  22. pombocek
    3 stycznia o godz. 3:23
    ————————————–
    Nie ważne z jakiej litery pisany. Wszystko wie najlepiej. I wali na odlew Kamiennymi Tablicami. Taka ich bogów natura.

  23. „Z dziejów nienawiści w Polsce. Wrogość, strach, a nierzadko zwykłe oszczerstwa stały się główną bronią w walce z oponentami politycznymi. W ten sposób wychowano „nowoczesnego” Polaka – egoistycznego chama pozbawionego jakiejkolwiek ludzkiej wrażliwości.”

  24. Dla jasniejszej jasnosci, przytoczmy taki fragment z obecnego – autotematycznego – wpisu Gospodarza:

    „Zaproponowałem maksymalnie otwartą formułę, która zakłada jednak dużą otwartość u uczestników (i to otwartość połączoną z dość grubą skórą). Takiej społeczności łatwo zaszkodzić, jeśli chce się to zrobić ze złą wolą lub z powodu niezdolności do panowania nad własnymi emocjami.”

    Czy pewne pumbucki tego bloga potrafia zrozumiec takie jak powyzej zawolanie Gospodarza? Jesli nie potrafia to dopowiedzmy:

    Gospodarz powiadajom tak:

    ‚prosze nie zmuszac mnie do czegos co ja musialbym zrobić ze złą wolą. Lub z powodu niezdolności do panowania nad własnymi emocjami.’

    Wiec, hunwejbini blogowi! Wyprowadzcie wreszcie swoj sztandar. Jak Rakowski wyprowadzil, w styczniu 1990 roku.

    Wasz czas tez przeminal. Tak jak przeminal dla PZPR. Wlasnie w styczniu tego samego roku.

    A Urban po prostu pieprzy. Wieszanie na latarniach – co PiS by chetnie uruchomil – jesli kogos bedzie dotyczylo to tylko jego, Urbana . Pozostali mocodawcy SW, generalowie, juz sie podporzadkowali zyczeniom Narodu. I sami zeszli z firnamentu.

    Czy zmierzamy do wieszania soltysow z czasow Stanu Wojennego? Moj brat sie o to powaznie obawia.

    Jego zrobili soltysem, za czasow pierwszej „S”, tylko dlatego, ze mial brata w Hameryce. Chyba bedem mial krew na swych rencach rodzinnych

  25. Pankracy
    3 stycznia o godz. 9:49

    A co właściwie chciałeś powiedzieć, pisany DUŻĄ literą, dzieciaku („wszystko wie najlepiej” – to typowe oskarżenie dziecięce), adresując do mnie, a bąkając pod nosem w osobie trzeciej? To jakaś nowa grzeczność?

  26. Bogowie mściwi i pamiętliwi som!

  27. Panie Jacku!
    Ze strachu, zamieściłem swój, jak zwykle poranny wpis u pani Małgosi,
    w postaci linka, żeby ułatwić przewijanie, spuścić z siebie rozgoryczenie,
    emocję rozładować.

    http://punkts.blog.polityka.pl/2015/12/31/zdziwienie-zlosc-bezsilnosc-rozbawienie-zazenowanie-byle-nie-obojetnosc/#comment-1045

  28. I jeszcze proszę sztubaka nie traktować protekcjonalnie i z góry.
    Wasz sczerze oddany,
    sztubak

  29. Orteq’usiu

    Mnie też o nich chodzi, tych z talentem. Najpierw go rozwijają a potem inni się nim zachwycają i powstają zastępy fanów. Niewielu chyba wrażliwych artystów zaczyna swoją karierę myśląc „będę miał tysiące fanów” Sprostanie im przychodzi później ale jest też wewnętrzna walka z własną niemocą twórczą, lukami dostrzeganymi w tym talencie, pragnieniem osiągnięć, zaistnieniem. A jak się jest wrażliwym to ciężko się to wszystko znosi i wielu podpiera się używkami. Fani to tylko wycinek całości, tako bym rzekła. A poza tym też wolę wyjść na ulicę i żeby mi paparazzi zdjęć nie robili zza węgła.

  30. @Ewa-Joanna, 1:06
    Zwrotu „kryjąc się za nickiem” użyłem, aby zainsynuować tchórzostwo „w cywilu, pod nazwiskiem” nielubianego przeze mnie autora nienawistnych, pisowskich tekstów.
    Pani, pewnie retoryczne, pytanie, zostawię dlatego bez odpowiedzi.

    Zachowałem w swoim archiwum (to lenistwo, nie chce mi się grzebać w sieci) całą masę słownych popisów zwolenników towarzysza prezesa.
    Szambo wylewane na pp Tuska i Komorowskiego, tę lawinę kłamstw, warto będzie odświeżać w nadchodzących czasach.
    A domyśla się Pani dlaczego?
    Podpowiadam.
    Za chwile dowiemy się, że uczestniczymy w „przemyśle nienawiści” skierowanym na „demokratycznie wybranych ogromnom większościom przez Naród” mężów stanu.
    I że PIS nie uzyskał większości konstytucyjnej przez Lisa, Kraśkę, Tadlę i Lewicką.

    U Pani lato, a u nas -13st. Pani smacznie śpi, a ja muszę iść po mleko.
    Komu jest lepiej, no komu?
    PS
    Nemer udaje, że zapomniał, że Lis został wpuszczony w maliny fałszywym kontem Dudówny, a oburza go szczypta złośliwości w sprawie nieprawidłowego parkowania Golfa Dudów. Dodaje, że skorodowany ten Golf jest, i że jest własnością młodej na utrzymaniu.
    To jest cały PIS, teksty żywcem z ‘Żołnierza Wolności’, organu „niepokornych” za komuny.

  31. Z treści kolejnego tekstu ,którego powstaniu moja osoba w jakimś stopniu również się przyczyniła, wynikać może (ale, oczywiście nie musi) taki oto wniosek.
    Aby uniknąć na przyszłość sytuacji których od czasu do czasu jesteśmy świadkami, albo wręcz uczestnikami, radzi Redaktor aby dyskusje na blogu szły bardziej w stronę bardziej familijnych spotkań, okolicznościowych gawęd, stacjonarnych capstrzyków, czyli:

    …U cioci na imieninach
    Są goście i jest rodzina,
    Więc program się rozpoczyna
    Do śmiechu no i do łez.

    Wuj Michał jest za magika
    Szwagierka walczyka fika
    Brat szwagra odstawia byka,
    A zięć torreadorem jest.

    Gość jeden na grzebieniu gra operę,
    Drugi niby z radia jest spikerem,
    Mańka-jest dziewczyna-gwiazdę robi z kina,
    Felka wróży z rąk i z nóg.

    U cioci na imieninach
    Jest flaszka, dwie butle wina,
    Śledź, pączki i wieprzowina,
    Są goście i morowo jest.

    Wuj Michał jest za magika
    Szwagierka walczyka fika
    Brat szwagra odstawia byka,
    A zięć torreadorem jest.

    U cioci na imieninach
    Są goście i jest rodzina,
    Więc program się rozpoczyna
    Do śmiechu i do łez..

    …co oczywiście przyjmuje do wiadomości.

  32. Rozmyślania na niedzielę sobie a muzom. Nieraz mam wyrzuty sumienia wobec Gospodarza że tu wypisuję jakieś głupoty zamiast trzymać się zadanego tematu. Ale ludzie tacy mili i ciekawi i czasem się chce zejść z tych wyżyn intelektu (nie żebym znowu zaszła aż tak wysoko, wiem)

    Nie bardzo mam z kim porozmawiać o sytuacji w Polsce bo wąż rozumie ale to nie to. Popsioczę sobie on pokiwa głową i tyle. Natomiast tu można się spierać i poznawać argumenty innych – to mnie zwabiło, i to że panowie traktują panie elegancko i nie dają im do zrozumienia swojej wyższości. A zamiast „traktuj bliźniego swego jak siebie samego” powiedziałabym „nie rób drugiemu co tobie niemiło”.

    Nie rozumiem jednak i nigdy nie zrozumiem takiego podejścia jakie zaprezentował j.a.k.o.w.a.l.s.k.i. Jak bardzo trzeba nie lubić innych i samego siebie uważać za niewiadomo co (albo po cichu widzieć i rozumieć małość swojego charakteru) żeby tak literalnie każdemu psuć krew i obrażać. Po co, cóż za głęboka satysfakcja z tego pieniactwa w samotności przed monitorem komputera. Aż tak adrenalina jest potrzebna? Tak wielka potrzeba bycia zauważonym? Jestem takie małe nic i ja wam pokażę?

    Dobre maniery, w życiu jak i na blogu i wystarczy. Chyba.

  33. Wpis pana Jacka i trafny i w czas.
    Czasy słusznie minione mamy za sobą, jako słusznie minione. W tych czasach dzieciaki uczono w szkole: nie deptaj trawników, ustępuj starszym miejsca w autobusie, myj ręce przed jedzeniem, jak chcesz wrzeszczeć – idź do lasu, albo nawet – nie przeklinaj.
    Co do pójścia do lasu w celu ulżenia sobie wrzaskiem, zawsze miałem wątpliwość.
    Nic nie było wtedy na temat niewrzeszczenia przez komórkę. Dzisiaj to podstawa egzystencji Polaka: drzeć się do komóry 20 cm za uchem drugiego Polaka stojącego przy kasie w „Biedronce”.
    Tak mamy i tutaj, i na wyborach, i w kościele i na grillu u Józka – Polak musi być Polakiem i o Narodową Polskę walczy obecna władza przeciw Polakom niewrzeszczącym do ucha sąsiada.
    Może jednak jest ciut lepiej. patrząc na sąsiednie blogi – wrażenie nadprzeciętności bloga pana Jacka raz znika, raz powraca.

    Wróbelek jest mała ptaszyna,
    wróbelek istotka niewielka,
    on brzydką stonogę pochłania,
    lecz nikt nie popiera wróbelka.

    Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
    że wróbelek jest druh nasz szczery?!

    Kochajcie wróbelka dziewczęta,
    Kochajcie do jasnej cholery! 

    [propozycję zgłosił kolega Ildefons z IV B]

  34. @Aateista

    Proszę, ustosunkuj się. Nieimieninowo.

    ‚http://fakty.interia.pl/polska/news-nadzor-komisji-europejskiej-nad-polska-wiele-za-tym-przemawi,nId,1947693

    Jeśli kraj ten nie zareaguje na propozycje zmian przedstawione przez Brukselę, to Komisja wszczyna postępowanie w sprawie naruszenia podstawowych wartości europejskich. Takie postępowanie nigdy jeszcze nie miało miejsca. Jego efektem może być nawet odebranie danemu krajowi prawa głosu w Unii Europejskiej.

  35. Agresja u zwierząt jest instynktem, więc jest wszechobecna i wśród ludzi – na tysiąc sposobów ujawniana i na tysiąc – skrywana. O ile jednak u zwierząt od milionów lat służy zachowaniu gatunku, o tyle u gadających zwierząt zagraża nie tylko całemu gatunkowi, ale i życiu na ziemi.

    Przekładając na sprawy blogu: bojownicy o tolerancję i wolność słowa stają się w bardziej lub mniej skrywany sposób agresywni, nietolerancyjni i nierespektujący własnych postulatów, kiedy występują przeciw tym, którzy się domagają większych ograniczeń wolności w dla wyjątków, które te społeczności, jak PiS, dzielą, frustrują, zniechęcają, sieją gniew, nienawiść. Ci domagający się są również agresywni, bo wszyscy jesteśmy agresywni. Dajcie mi przeciwnika, agresja się znajdzie. Słowa o tolerancji to tylko kulturowy kamuflaż – identyczny jak Kaczyńskiego tuż po wyborach. W niedawnych początkach mojego bytowania w internecie spodziewałem się na forach polityki.pl głębszych myśli uczestników niż stereotypowe, jak do uczniów, nawoływania do tolerancji i przyzwoitości. I znalazłem. To coś, co agresywna i nietolerancyjna nie mniej niż ja Ewa-Joanna ochrzściła mianem „TWA”. Towarzystwo wzajemnej adoracji to nie tylko zbliżenie się ludzi o podobnych preferencjach, usposobieniach, ale i sposób uchronienia się przed cudzą i własną agresją – jak „dzień dobry” do obcego na bezludziu lub jeszcze praktykowane na wsiach „dzień dobry” dzieciaczka do obcych. Bardzo pospolita rzecz wśród zwierząt stadnych. E-J odkryła Amerykę milion razy odkrytą. Natomiast łączenie się w TWA, by, jak Jarek otoczony akolitami i ochroniarzami, bezpiecznie, zza płotu powarkiwać na inaczej myślących spoza TWA (E-J wprost tego nie sformułowała, ja takiej treści tylko się domyślam) to już własna, pełna tolerancji, twórczość E-J.

    Jak najbardziej jestem za tolerancją i wolnością nie tylko słowa (niech szlag trafi tych, co wymyślili dla dorosłych wolność rowerowania bez znajomości elementarnych zasad kodeksu drogowego i kultury pedałowania wśród równie dzikich rowerzystów i pieszych). Z pełną świadomością, że nie są to wartości absolutne. Jak abstrakcyjna, życzeniowa, oderwana od realiów doczesności „miłość bliźniego” w Nowym Testamencie. Nawet o wiele bardziej komunikatywne słowa, znane w powiedzeniu „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” były i są uniwersalnym życzeniem, nie – spełnieniem. Społeczna rzeczywistość może i do pewnego stopnia się tworzy dzięki słowom, ale sądzę, że większe znaczenie praktyczne mają wbudowane w naturę zwierzęcia, niekontrolowane rozumem mechanizmy ochronne. Choć na tak wysokim poziomie cywilizacji, że jedno nieopatrzne słowo może spowodować rozbicie wszystkiego w drobny mak, i one mogą się stać nieprzydatne jak umiejętność pływania wobec trzydziestometrowej fali tsunami.

  36. Zamiast się naparzać i wypominać troll trollowi trollowanie, proponuję lekturę tekstu Ziemowita Szczerka:
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,149896,19419200,ziemowit-szczerek-szajba-polska.html

  37. NeferNefer,
    Odebraniem głosu w „Eurokołchozie” PiS się nie przejmie – wina Tuska będzie i donosicieli i zdrajców z PO. Zabolałoby dopiero zmniejszenie dopłat dla rolników – trzonu elektoratu PiS.

  38. Anmuliku, o tym tekście pisałem w poprzednim wpisie. Nie czytałem trafniejszej diagnozy obecnej sytuacji. Nawet o Nemerze z jego Machiavellim tam jest!

  39. @Płynna rzeczywistość

    Może kiedy dojdzie i do tego, młyny KE mielą powoli niestety. Czy na pewno rolnicy to trzon? Bo zdaje się że PiS sporo odebrał PSLowi ale nie wszystkich.

    Przy okazji, ktoś kiedyś powiedział że tolerancja ma jednak ładunek negatywny. Takie „dobra niech Ci będzie” z lekceważeniem, przez zaciśnięte zęby. Tolerancja a akceptacja to co innego (że sobie pomądralińskuję)

  40. Czy „homo homini lupus”, czy też jakieś inne zwierzę?

    Postawa- moja PRAWDA jest najmojsza, inne więc nie maja racji bytu, to dość częsta postawa.
    Mieć monopol na racje, każdy by tak chciał.
    I ten motyw przewija sie jako dominanta wśród niektórych dyskutantów, posuwających sie do dyskredytacji poglądów innych, wszelkimi metodami.
    Erystyka się kłania, taka intuicyjna?
    Czy też z braku argumentów na podorędziu znajduja się inwektywy?

    Tolerancji wobec innych poglądów można się nauczyć.
    Pod warunkiem że się chce.
    I oczywiście, gdy czyjeś zdanie nie wpływa zbytnio na nasz sposób życia, nie ingeruje w prywatność.

    Mieliśmy króla który stwierdził:
    „nie jestem królem sumień waszych”.
    Tyle że co poniektórym politykom i hierarchom marzy się coś kompletnie przeciwnego do takiego podejścia.
    Co poniektórym dyskutantom, również…..

  41. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 12:43

    Co byłoby dla nas korzystniejsze, federacja, czy unifikacja aż do powstania państwa europejskiego o jednolitym prawie- zdania są bardzo podzielone.

    Moim zdaniem, nie dopuszczą do tego politycy- unifikacji.
    Z prostego względu, osobistych ambicji.
    Lepiej być premierem kraju nawet małego, czy jednym z wielu zarządzających/ wojewodów, w zintegrowanej Unii.
    O dziwo, ten model- federacji- sprawdza sie doskonale w Niemczech.
    Tyle że mają całkiem specyficzną na tle innych krajów europejskich historię.
    W innych krajach, obowiązywała pełna centralizacja władzy i monarchie absolutne, zamiast niemieckiej anarchii- rozbicia na kilkaset chyba udzielnych księstewek, wolnych miast, z formalną jedynie władzą cesarza.

  42. anumlik
    3 stycznia o godz. 12:07

    No właśnie. Zacząłeś jak rasowy troll: „Zamiast się naparzać i wypominać troll trollowi trollowanie, proponuję”. Zamiast bigosu, proponuję gumę do żucia. Jakaś blogowa choroba. Po co „zamiast”, po co w ogóle wstęp jak u Ortega: „Wy tu o jakichś pierdołach…”? Nie da się powiedzieć bez wstępu? Aż się roi między Polakoma od nietolerancji i agresji pod słowami o tolerancji i nieagresji.

  43. Pan Jacek Kowalczyk
    Czasami, od kilku tygodni coraz mniej, tęsknię za krajem.
    Pracuję w Londynie, jestem kierownikiem zmiany w restauracji w niewielkim hotelu.
    Dobrze mi tutaj w tym mieście gdzie Anglików za grosz.
    Zaglądam na różne blogi, też te w Polityce.
    Dzisiaj się zarejestrowałam i po krótkim namyśle postanowiłam zasiedlić blog Listy Ateisty.
    Mój ateizm nie był jedyną przyczyną wyboru red. Jacka Kowalczyka.
    Wydaje mi się, że sensownym, może nawet najważniejszym kryterium wyboru towarzystwa jest nadzieja radosnego w nim przebywania.
    Śledząc teksty na blogach prawicowych, zauważyłam tam pełną zgodność poglądów i wcale mnie to nie dziwi. Nie mam wątpliwości, że gospodarze tych blogów kontrolują inflow tekstów.

    Mam w domu polski komputer i będę pisała raczej wieczorami, albo w dni wolne, jak dzisiejszy.
    W normalne niedziele zwykle pracuję.

    Happy New Year 2016!

  44. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 11:58

    Musze się wczuć w temat,czyli wejść w posiadanie nieapriorycznych wiadomości,tzn niezakładających czyjejś winy , lub jej braku i po zapoznaniu się z ich treścią spróbuję odpowiedzieć.

    Chwilowo nie dysponuje takowymi, więc milczę.

  45. @ Charlota
    Zapraszam i życzę dobrej zabawy!
    JK

  46. pombocku, stasieku, Nefer Nefer
    Ratunku !
    Zżarło mi dziś w ciągu godziny dwa posty: do stasieku z dopiskiem dla red. Kowalczyka i bezposredni do pana Jacka, że nie wiem co jest grane
    Już wczoraj miałam przejściowe kłopoty.
    Proszę Was o interwencję ( o ile mi „tego” nie wetnie).

  47. @ mag
    Może lepiej pisać najpierw w jakimś oddzielnym edytorze, a potem wklejać. Czasem wystarczy coś nieopatrznie nacisnąć i robota leci w kosmos.
    Pozdrawiam
    jk

  48. @wiesiek59

    Bardzo szeroki temat. Z punktu widzenia obywatela chyba lepsza byłaby unifikacja. Choćby niektórych przepisów – drogowych, korzystania z telefonów, ochrony praw konsumenta, dostępu do rynku pracy, przekraczania granic. Ale chyba za długą ma historę Europa żeby doszło do urawniłowki. Ponadto ostatnio, nie tylko w Polsce dochodzą do głosu ruchy separatystyczne (Anglia – choć jak twierdzi znajomy Anglik, to tylko pic na wodę i pohukiwanie) Marine Le Pen we Francji, Węgry no i teraz PiS.
    To mniejszym, słabszym krajom powinno bardziej zależeć by należeć. UK, Niemcy i Francja zawsze będą grały pierwsze skrzypce i to się nie zmieni, my na podskakiwaniu możemy tylko stracić, chociażby te fundusze.
    Bardzo piękna idea ale wprowadzenie jej w życie to co innego i jak słusznie powiedziałeś ambicje polityków i antagonizowanie społeczeństw zawsze będą stały na przeszkodzie. To nie USA które sklejono od samego początku, z innej mentalności, bez silnego podkładu kulturowego i narodowego.

    @Aateista

    Chętnie poczekam, nie pali się.

    @mag

    Jeśli wymieniłaś j.a.k.o.w.a po całym nicku to zżera bo mi też dziś zżarło więc wykropkowałam. Poza tym zawsze piszę w notatniku obok a potem wklejam więc nic w przyrodzie nie ginie.

    @Charlota

    Witamy 🙂

    (ale pombocek mój ci jest i mogę robić sceny zazdrości – (tylko nie wystraszaj się bo to żart!!!!)

  49. @pombocek
    Bez wstępu? Z niektórymi? Nie da się. A o stole i nożycach słyszałeś? Bo ja tym wstępem sam się określiłem jako trollak. Na wstępie. Poza tym też Cię kocham;-)))

  50. Potwierdzam – przeczytałem i przyjąłem do dalszego stosowania.

  51. @NeferNefer

    Niewiele więcej ,ale jednak.

    Po pierwsze prawo,czyli jak określa ich (członków zarządu) uprawnienia jako pracowników Prawo Pracy,czyli ustawodawca. Prawdopodobnie może mieć znaczenie również charakter umowy o pracę ,czas jej obowiązywania itd.

    Po drugie chyba precedens.
    Zmiana rządów nie następuje w Polsce po raz pierwszy.Trzeba by rzucić okiem jak odbywały się wcześniej tego typu mniej lub bardziej uroczyste „zmiany wart” w mediach publicznych i orzec:
    czy jest to pierwszy taki przypadek
    czy jednak zdarzały się takie wydarzenia onegdaj.

    Jeżeli jest to pierwszy przypadek ( i nastąpiło rzeczywiste złamanie praw pracowniczych),to Komisarz ma prawo zwrócić uwagę rządowi polskiemu, a czy nadać przy tej okazji bieg jakimś unijnym procedurom – nie wiem.

    Nie wiem, bo nie znam szczegółów umowy stowarzyszeniowej Polski z UE.
    Jeżeli nie leży to w gestii Unii, to niestety. Jeżeli jest jakaś klauzula to jak najbardziej. Polacy są również obywatelami Unii i Unia ma prawo stanąć w ich obronie.

    A jeżeli przypadki takie miały juz miejsce podczas naszego członkostwa i Unia nie zabierała publicznie stanowiska, to niestety partia Prezesa będzie miała prawo powiedzieć:
    Nie wasza to sprawa Komisarzu.

    Dobrze napisałem?
    I czy coś jeszcze Cię nurtuje NeferNefer?

  52. Przypomniało mi się jak jeden z moich niedoszłych teściów mówił do jednej z moich niedoszłych teściowych gdy ta dziobiąc go po głowie wydawała mu polecenia

    „message received and understood”

    Młody jest w drodze z tatą od dziadków, czekam jak na szpilkach. Zawsze się denerwuję jak jadą samochodem beze mnie. Jak wrócą to znikam z bloga na czas jakiś.

  53. Charlota
    Pombocek też jest mój i Konstancji. Ale spoko! podzielimy się.

  54. Hej góralki
    nie bijta się
    ma pombocek
    jeden rower
    podzielita się

  55. @Aateista

    Teraz ja odłożę na trochę później. Bo z nerwów niemerytoryczna jak widać jestem.

  56. Płynna rzeczywistość 3 stycznia o godz. 12:18
    Anmuliku, o tym tekście pisałem w poprzednim wpisie. Nie czytałem trafniejszej diagnozy obecnej sytuacji. Nawet o Nemerze z jego Machiavellim tam jest!
    =============================================
    Cóż z tego , że Ziemowit Szczerek znakomicie, pięknym językiem, opisał to, że jesteśmy „szajbniętym” narodem, widać to na każdym kroku, Ameryki nie odkrył.
    Diagnozę, każdy głupi potrafi postawić, nawet lekarz medycyny, cóż z tego, jak nie potrafi wyleczyć zdiagnozowanej choroby.

    Przy próbie leczenia pojawiają się schody: pierwsza to ta, że pacjent musi zaufać lekarzowi, zgodzić się na leczenie,białym fartuchem i czystością kołnierzyka powinien lekarz podkreślić swoją wiarygodność,sposobem podejścia udowodnić musi lekarz, że jest tym, który posiada wiedzę zdatną do leczenia.
    Strony tego procesu, żeby kuracja była skuteczna, muszą poddać się określonym ograniczeniom: lekarzowi nie wolno robić z pacjenta głupka,
    a pacjent ma grzecznie leżeć w łóżeczku i wykonywać polecenia.

    A jak to jest w naszym kraju: jak postępuje duet leczący Dudo-Kaczyński,
    czy spełnia warunki wymagane w procesie leczenia , uzdrawiania, naprawy?
    Ten syf intelektualny nawet diagnozy nie postawił, potrafi tylko wrzeszczeć,
    a jak już do mediów przyjdzie, to widać, że mu słoma z cholew wystaje,
    gęby nie umie otworzyć, po ludzku do drugiego mądrym słowem błysnąć.

    Ten intelektualny syf, drze się na pełny regulator, jak opętany: – media
    muszą być nasze !!!
    Jakby sądził , że od posiadania zależy użyteczność mediów.

    Pytam się?
    Czy bezmyślny lekarz może kogokolwiek wyleczyć?
    Nawet w czystym białym fartuchu, kołnierzyku, w przychodni w marmurach.

  57. Charlota
    Acha, i Tanaka jest raczej mój. Ale pewnie się jakoś dogadacie.
    Tylko pamiętaj, musisz się wykazywać przekonywującym ateizmem. Koniecznie posluguj się określeniem „bozia”, oczywiście w sensie prześmiewczym. Tak jak robi to Tanaka.

  58. @Charlota
    Czyli zostaję ja, ale jestem z drużyny gości i my gramy w czarnych koszulkach.

  59. To już nie dyskutowanie, to sekowanie, ponbocku.
    Niestety nie nadaję się na wyznawcę, więc agresywnie i nietolerancyjnie pozwolę sobie zostać przy własnym zdaniu, tobie pozostawiając pole do interpretacji.
    *
    Anumliku,
    tekst Szczereka byłby ciekawy, gdyby nie był tak jednostronny. Ten cytowany przez niego Janecki, tez ma sporo racji. Prawda jak zwykle nie jest taka oczywista. Podział Polaków nie nastąpił z powodu powstania PiS, PiS go tylko cwanie zagospodarował. No i propagandowo jest lepszy jak widać.

  60. Coś mi się widzi, że i ja jestem w czarnej koszulce 🙂

  61. @ Ewa-Joanna
    Zainteresowało mnie, w którym ze sformułowań p. Janecki ma, jak Pani napisała, „sporo racji”. Jeśli ma Pani trochę czasu, może proszę przytoczyć i uzupełnić swoją argumentacją, na czym owa racja polega. Oczywiście, może też Pani moją sugestię zignorować, na pewno się nie obrażę.

  62. Pelen szacun dla Gospodarza za ten tekst. Tak właśnie jest. Przychodzi, kto chce i ma cos do zakomunikowania. A jak nie – wolna droga za drzwi. Bywam tu czasem, nabuzowana na Gospodarza-ateistę i jego gości coś nabluźnie, choć z umiarem, i znikam. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby mnie Gospodarz wykasował, jak to mi się nie raz zdarzyło na innych blogach „Polityki”. I za to lubie Redaktora Kowalczyka:)) Żeby tylko nic się nie zmieniło, bo trzeba będzie się zabic własna pięścia…

  63. Ewa- Joanna
    Polecam wywiad w papierowej Polityce ( tutaj jeszcze pod”kluczem”) – wydanie noworoczne – z wykładowcą Oxfordu Janem Zielonką ( ma swój również blog na Polityce). Pytającym sam Jacek Żakowski.
    Blog zatytułowany „Na przekór”,a sam wywiad naprawdę dobry i pokazujący problem PIS-u w odpowiedniej skali… na tle tego co dzieje się i działo do tej pory w Europie w temacie demokracji. Tej przez duże D oczywiście.

    PS.
    Jeżeli jesteś również z naszej druzyny to bedziemy musieli wybrac kapitana…albo gospodynię drużyny

  64. a może jednak nie wprowadzać „my i oni” na blogu…

  65. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 13:35

    Jakie było marzenie Schumana?
    Tego drugiego- polityka?

    „Stworzyliśmy Europę, teraz trzeba stworzyć Europejczyków”…..
    Jaki procent mieszkańców utożsamia się z Europą?
    Jak na razie, to piękna idea która musi znaleźć znaczącą część wyznawców, by sie obronić przed partykularyzmem lokalnych watażków.

    Gdzieś na początku lat dziewięćdziesiątych, w Jugosławii przeprowadzono spis powszechny.
    Za Jugosłowian uważało się 7% mieszkańców kraju.
    Było to zbyt malo by utrzymac jedność.
    Wskaźnik dla Europy jest chyba znacznie niższy……

  66. @Płynna rzeczywistość, z godz. 12:18
    Rzeczywiście pisałeś i stosownego linka wkleiłeś. Ale przeszedł bez echa – może dlatego nie zauważyłem, bo bym temat podjął. Pozwolę sobie wkleić dwa akapity z artykułu Szczerka. Według mnie pokazują istotę problemu, przed którym stoimy – jako kraj i jako jego mieszkańcy:

    Dla porządku ponowoczesnego ważna jest sprawna i przejrzysta demokracja, ale również unikanie wielkich, szczególnie nacjonalistycznych narracji, tych „prawd objawionych”, które – interpretowane w lokalny sposób – doprowadzały do międzynarodowych rzezi. To właśnie przeciwko temu brakowi wielkich narracji wielokrotnie buntował się Jarosław Kaczyński, marudząc o „nurcie filozoficznym” głoszącym „nieistnienie prawdy”. Nie rozumiejąc, że absolutyzacja „prawd narodowych” prowadzi do ich ścierania się jak wtedy, gdy starły się „prawdy” polska i ukraińska, niemiecka i francuska – i tak dalej. Kaczyński wydaje się nie rozumieć, że jego oczywiście oczywista, bezwzględna „prawda” jest „prawdą” wyłącznie polską, a jej bezwzględność i oczywista oczywistość sprawiają, że jest „prawdą” niedyskutowalną i niepodlegającą kompromisom. A to właśnie kompromis, generalnie nam obcy, jest istotą budowania relacji w porządku ponowoczesnym. Kompromis, na Zachodzie powód do dumy, a w Polsce nazywany „zgniłym”, jest konieczny do utrzymywania porządnie funkcjonującej demokracji.
    (…)
    PiS, podobnie zresztą jak Rosja, najnormalniej w świecie nie wierzy w europejskie ideały. Śmieje się z ich pięknoduchostwa. Polsce bowiem nadal o wiele łatwiej jest intuicyjnie zrozumieć Wschód niż Zachód. Powtarza, że Rosji rozumem objąć się nie da, ale obejmuje ją o wiele skuteczniej niż Brukselę, a na filmikach „only in Russia” widzi wariant siebie, być może nieco podkręcony. Owszem, „prawicowa” Polska zna europejskie wartości, wykuła je na pamięć i na piątkę, kandydując do Unii, ale nie wierzy, że świat na nich bazujący naprawdę może istnieć. Merkel po pamiętnym spotkaniu z Putinem była przekonana, że oto wróciła z „innego świata”. Najprawdopodobniej identyczne wrażenia miałaby ze spotkania z Kaczyńskim
    .

    Uzupełnieniem tych dwóch cytatów może być kilka słów z wywiadu, jaki Zbigniew Mikołejko udzielił Dorocie Kowalskiej 22 grudnia ubiegłego roku, w dzienniku „POLSKA”:

    Nowa ekipa żyje w zupełnie innej czasowości. Jej nie obowiązuje już czas chronologiczny, mierzalny, mechaniczny, ale czas symbolu, obrzędy, rytuału. Czas przełomu, czas szczególnie gęsty, wyjęty z normalnego obrotu godzin. Patetyczny czas duchowego – by tak rzec – stanu wyjątkowego, który np. Nowy Testament nazywa kairos, odróżniając go od czasu zwykłego, od chronos, niezróżnicowanego biegu dni. I nieważne, czy jest to świadome, czy też nie. Ważne – co doskonale widać i w innych aktach – że obecna ekipa bardzo dobrze czuje się w kulturze rytuału, symbolu, mitu, archaicznej u korzeni.

    @Ewa-Joanna, z godz. 14:05
    Dopisuję się do głosu Gospodarza. Jakbyś mogła uzupełnić swoje stwierdzenie – Ten cytowany przez niego Janecki, tez ma sporo racji – o przedstawienie racji tych racji, byłbym wdzięczny.

  67. Co ma pan na myśli?

    Kapitalizm wypacza istotę demokracji. Demokracja miała służyć utrzymaniu równowagi między rządzącymi a społeczeństwem. Wszyscy obywatele mają równe prawa wyborcze. Niestety dzisiaj nawet w krajach demokratycznych politycy chodzą na pasku garstki wpływowych ludzi. W moich oczach Stany Zjednoczone są największą demokracją, jaką można kupić za pieniądze, zarobione na sprzedaży ropy, węgla, gazu, czy energii jądrowej.
    http://wiadomosci.onet.pl/prasa/kapitalizm-spuszczony-z-lancucha-wywiad/kk08ss
    ===============

    Demokracja stała się niepostrzeżenie jakims fetyszem, totemem, bożkiem.
    Interesujący wywiad.
    ……………………………..

    JAKA ma być?
    Tego pytania bardzo wielu sobie nie zadaje.
    Gloryfikowanie demokracji i demonizowanie dyktatur, to takie prawdy wiary głoszone z mediów.
    Co sie rzeczywiście pod tymi formami kryje, jakie treści?
    Co dana forma daje ludziom, społeczeństwu, narodowościom władanym przez dana formę, o to głowa nie boli.

    Moim zdaniem, nie ma demokracji bezprzymiotnikowej…..
    Taka jest jedynie abstrakcyjnym bytem.
    Demokracja Mazowieckiego była inna niż Millera, Kaczyński wprowadzi własną wersję…..
    Demokracja Anglosaska jest inna niż Skandynawska.

    Poszukamy więc wersji polskiej.
    Na to jesteśmy skazani,

  68. Przepraszam że od razu nie odpisuję ale właśnie wrócili cali i zdrowi, o godzinę później więc nie miałam głowy. Zgłoszę się za jakiś czas, pozdrawiam.

  69. Też chciałam życzyć gospodarzowi i dyskutantom zdrowia w nowym roku 2016. Wpisy pojawiają się w tak piorunującym tempie, że ledwie nadążam z ich czytaniem. Cieszę się Stasieku, że „odnalazłeś się” . Nie umiem poradzić sobie z sytuacją w kraju po wyborach z nowym rządem i jego, tego rzadu, prezydentem. Pozdrawiam. Margit.

  70. wiesiek59
    3 stycznia o godz. 15:18
    pisze:
    Co ma pan na myśli?
    Kapitalizm wypacza istotę demokracji…”

    A ja zacytuje krótki fragment wywiadu( Żakowski – prof. Zielonka którego jakość niedawno zachwalałem:

    Żakowski – Nie tylko Merkel chciała, by Berlusconi odszedł. Pamiętam okładkę „Economist” z hasłem „Berlusconi musi odejść”

    Prof.Zielonka – Międzynarodowe media odegrały ważną role. I miały rację. ale faktem jest,że Wlosi mają dzisiaj rząd, ktory jest wynikiem zakulisowych gier partyjnych,a nie jasnej woli wyborców

    a teraz ja dokonam wnikliwej hermeneutyki tekstu objaśniającego tajniki europejskiej demokracji

    „Merkel chciała” – przywódca jednego kraju chce dobra obywateli drugiego kraju

    „Economist” – niszowa popołudniówka która chce dobra obywateli jednego z krajów europejskich.

    „międzynarodowe media” – media rozlokowane na terenie wielu krajów które na zasadach zupełnego wolontariatu chcą dobra obywateli jakiegoś kraju

    „zakulisowe gry parlamentarne” – nowatorskie mechanizmy rozwiązywania nabrzmiałych problemów w krajach których obywatele nie potrafią dostrzec uroków tradycyjnych reguł demokratycznych,a ich efekty zbiegają się z oczekiwaniem innych podmiotów europejskiego życia politycznego i ekonomicznego.

  71. Jeśli mój wpis nie odpowiada „standardom” blogu, prosżę go nie publikować; nie lubiię wpychać się na siłę. Margit

  72. Aateista
    3 stycznia o godz. 15:55

    Sformułowałbym to nieco ostrzej, cytując:

    „Wszystko co dobre dla General Fruit, dobre jest dla USA”
    i zmieniając nieco
    „Wszystko co dobre dla USA dobre jest dla świata”

    Siedziby głównych, globalnych graczy, maja siedzibę na Wall Street i w City.
    Tyle że to co dobre dla udziałowców tam rejestrowanych firm jest złą prognozą dla całej reszty.
    W końcu, ich bogacenie sie to wyzysk całej reszty świata.
    Z pracy setek milionów rodzą się fortuny setek….

    I tak mamy kupę szczęścia.
    Rządy europejskie sa obalane i kreowane za pomocą mediów i ich właścicieli, a nie za pomocą bomb i rakiet odpalanych na żądanie potentatów finansowych przez posłusznych im polityków.
    To dzięki bogu Europa, cywilizacja łacińska, a nie Azja, czy Bliski Wschód.

    Uczynienie z przywódcy kraju sredniej wielkości potwora, to dla mediów fraszka.
    Bagatelizowanie potwora i jego czynów wewnątrzkrajowych, to pikuś.
    Czego mamy ostatnio przykłady dość dobitne.
    Sterowanie opinią publiczną jest banalnie proste, jeżeli ma sie pod kontrolą główne media.

    Ingerencja w wewnętrzne sprawy innych krajów przez samozwańczych piewców jakichś „wartości”- by uzyskac konkretne profity dla swojej grupy finansowej.
    To raczej norma niż wyjątek.

  73. Szarlo
    3 stycznia o godz. 15:56

    Jak wpis „nie odpowiada”, kiedy jak najbardziej odpowiada.

    Pozdrowka
    l.

    ps. I witam na blogu, oczekujac udzielania sie w 2016.

  74. Dwa razy juz polecalem „Sapiens”, napisany przez Yuval Noah Harari. ISBN 978- – 099-59008-8. I zdania polecajacego nie zmieniam.

    Jeszcze raz wspominam i ponownie polecam, ale tym razem nie wydanie po anglesku, tylko polskie, bo przypadkowo odkrylem, ze „Sapiens” zostala wydana w Polsce, tyle, ze pod tytulem, „Od zwierzat do bogow”, przez PWN:

    ‚http://lubimyczytac.pl/ksiazka/229024/od-zwierzat-do-bogow

    Taka q…de polska maniera zmieniania tytulow… A ja dla siebie (przyjemnosc) i dla przyjaciol, zaczalem tlumaczyc na polski.

    Niezaleznie od tego kto tlumaczyl. Nie czytalem z polskiego wydania ani jednej linijki, to i tak, jakiegolwiek byloby, to ze wzgledu na zawartosc zwyczajnie polecam. Wszystkim interesujacym sie czlowiekiem, polecam.

  75. Taka już, trochę obrażalska jestem; wpis czekał, no i było mi przykro. Oglądałam analizę (w Polityce) udziałów kapitału obcego w naszych środkach przekazu: R iTVP, gazety: dzienniki, tygodniki. Generalnie to polski kapitał. Co do podpisu Prezydenta, to w poniedziałek podpis zostanie na pewno złożony. Prezydent wprawdzie pracuje w nocy, ale nie robi tego w niedziele i święta. Ja nie jestem ateistą, ale mam problem z najprzeróżniejszymi Bogami i zbawieniem ludzi, wierzących w tych różnych Bogów (sprawa lepszych, gorszych „wiar” ). Margit

  76. Przesyłam piątce odrobinę optymizmu: życie przed życiem. Pardą, tylko
    Charlota dostaje samo życie. Kłaniam się, Charloto, łysiną do samej ziemi na „dzień dobry”.

    https://lh3.googleusercontent.com/HQWUuPcDPBfWY_wJn4FLw-ZastCpja3MjRreodgZlqMMjPCGYpLeANOYqOnUz3tsFZ-e=w1366-h768-no

    mag, chyba się nie pogniewasz na ten cud współpracy czosnku z jabłonką renetą. On jej wymiata robactwo spod nóg, a jej to powiewa. Czosnek to moje najulubieńsze życie, dlatego Ci daję, co najlepsze.

    https://lh3.googleusercontent.com/-puylJLyWLAs/VokwAJ6vQdI/AAAAAAAAFPc/wKv5hoCzsq8/w962-h541-no/DSC00800.JPG

    Konstancji posyłam wieczne ciepło tego krzaczka – wystarczy w środek się wcisnąć. Ale dwoje się nie zmieści. Chyba że się przemienią w mazurki.

    https://lh3.googleusercontent.com/-Ta7hCbkSPTk/Vokv_QVf7JI/AAAAAAAAFPY/W03JHM40BiE/w962-h541-no/DSC00801.JPG

    Neferka to sama radość życia: wokół siwo-staro-biało, a ona – zielona, aż zazdrość patrzeć. Tu i słowa są zbędne.

    https://lh3.googleusercontent.com/-r9tQ9aTjKyA/Vokv-HxUjGI/AAAAAAAAFPM/R3lVod_aK3g/w962-h541-no/DSC00802.JPG

    anumlik jak to anumlik: rozsiądzie się wygodnie i robi swoje anumliki.

    https://lh3.googleusercontent.com/sWuzHmT8pX3QEzZsMB8eP5WzXLROzSdZIHJGprpyAGvmYrJmhmzl9EBAz8b5lzSRtWbD=w1366-h768-no

    To i ja mu zrobię.
    Pan tu, Panie Pogorzelciu, wstępami czystą wodę mieszasz, a Rabindranath ta gore.

  77. Cholera, prawy palec ma alzheimera – miał pogrubić wszystkie imiona i zapomniał.

  78. Charlota
    3 stycznia o godz. 13:09
    może nawet najważniejszym kryterium wyboru towarzystwa jest nadzieja radosnego w nim przebywania.
    ……………………………………………………………………………………………
    Towarzystwo jest nie tylko radosne ,ale i radośnie twórcze.

  79. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 13:55

    Neferko, rowerów mam 5. Wszystkie kupione w komisie: cztery po sto złotych, jeden – za 200, i własnoręcznie przerobione na niskopodwoziówki. A wszystkich przerobiłem 12. Więc spoko koko – zdrowie dam! A jeszcze okręty!

  80. Aateista
    3 stycznia o godz. 15:55
    „Merkel chciała” – przywódca jednego kraju chce dobra obywateli drugiego kraju
    ……………………………………………………………………………………….
    Były I sekretarz PZPR już po okresie sekreterzowania w pamiętnikach czy wywiadzie wpowiedział się ,że też „chciał dobrze”.
    Co mediów przypomina mi się z okresu słusznie minionego:
    A teraz podajemy wiadomości ze świata:
    Moskwa : ……………………
    Sofia: ………………………….

    I tu był koniec wiadomości. Z ówczesnego świata.

  81. Anmulik,
    Odwzajemniam się cytatem z Obirka („Demokracja lepsza bez Kościoła”, MŚ GW)

    Przed kilkunastu laty filozofka Barbara Stanosz pisała, że „konflikt między instytucją Kościoła katolickiego i modelem nowoczesnej liberalnej demokracji jest autentyczny i głęboki: interesy i aspiracje każdej ze stron tego konfliktu są niszczące dla drugiej”. Zapewne nie zdawała sobie wtedy sprawy, że jej diagnoza nie tylko okaże się przenikliwa, ale w 2015 r. będzie wręcz miała charakter samospełniającego się proroctwa. To wybory – najpierw prezydenckie, wygrane w maju przez kandydata PiS-u Andrzeja Dudę, a potem parlamentarne, wygrane w październiku również przez tę formację, w pełni uzasadniają tytuł książki Stanosz „W cieniu Kościoła, czyli demokracja po polsku”. W obu bowiem przypadkach wynik wyborów w dużym stopniu został określony przez zdecydowane poparcie ze strony Kościoła.

  82. Płynna rzeczywistość
    3 stycznia o godz. 17:03

    W książce ” W cieniu Kościoła…” Barbara Stanosz dała mnóstwo bardzo celnych obserwacji, o bardzo fundamentalnych charakterze.

  83. Gdy w 2005 r. PiS po raz pierwszy objął władzę, pisałem o szkodliwym połączeniu fundamentalizmu religijnego z politycznym autorytaryzmem. Był to głos na tyle odosobniony, że zostałem zaproszony przez jedną ze stacji telewizyjnych do przedyskutowania tej tezy. Pamiętam spotkanie w telewizji z przedwcześnie zmarłym prof. Edmundem Wnukiem-Lipińskim, który w całej rozciągłości podzielał moje obawy. Pamiętam też moje zdumienie, gdy w czasie tej rozmowy jeden z dzisiejszych „dziennikarzy niepokornych” Rafał Ziemkiewicz bronił retoryki Tadeusza Rydzyka. W najgorszych przeczuciach nie zdawałem sobie sprawy, że dziesięć lat później „Ziemkiewiczem” będzie mówiła znaczna część polskich dziennikarzy prawicowych.

    To, co wtedy wydawało się chwilowym wybrykiem dziennikarskim, dzisiaj stało się normą. To właśnie prawicowi dziennikarze coraz głośniej i coraz bardziej bezczelnie mówią, piszą i krzyczą o „powrocie do normalności”.

  84. @Aateista
    3 stycznia o godz. 13:48

    Ja też nie znam umowy stowarzyszeniowej Polski z Unią więc mogę sobie teoretyzować. Jedno jest pewne, KE jest powolna ale jak zaczyna dudnić to ma po temu udokumentowany powód. Nie chodzi o zmianę rządu, demokratycznie wybranego i upominanie go przez Komisarzy bądź zwolnienia szefów z pracy. Chodzi, jak rozumiem o to, że ten rząd zaczyna ustawami wprowadzać porządki niezgodne ze standardami prawa europejskiego dotyczącymi wolnych mediów oraz inne niezgodne z tym co Polska podpisała wchodząc do unii.

    Już zresztą postanowili

    http://fakty.interia.pl/raporty/raport-unia-europejska/polska-w-ue/news-ke-debata-o-praworzadnosci-w-polsce-odbedzie-sie-13-stycznia,nId,1947756

    FAS napisał też, że Juncker chce wykorzystać unijny instrument istniejący od 2014 roku, pozwalający podjąć „usystematyzowany dialog” z państwem członkowskim w sytuacji, gdy KE stwierdzi „systemowe zagrożenie dla praworządności”.

    Czuję się tak jakby Polska do tej pory była porządnym uczniem a nagle coś odbiło i jest najgorszą czarną owcą wytykaną palcami przez grono nauczycielskie. Nieprzyjemne uczucie. Każdy może oczywiście inaczej to odbierać. Dla mnie to wstyd że do tego doszło.

    Czy dobrze napisałeś nie wiem, nie jestem od oceniania. Blog to tylko wymiana poglądów i argumentów, Twoje przyjmuję i się nad nimi zastanawiam, po prostu.
    Nurtuje mnie to co robi PiS nie oglądając się na prawo i konstytucję, na życzenia obywateli, wszystkich, nie tylko tych z PiSu, mimo że powyższymi sloganami wycierają sobie usta od rana do nocy.

    @wiesiek59
    3 stycznia o godz. 14:28

    Myslę że idea europejskości jednak już się przyjęła, szerzej niż sądzimy. Bo jeśli nie Unia to co? Nie sądzę żeby jakiś kraj łatwo się zdecydował na odejście, mimo pohukiwania (często politycznie umotywowanego)

    @pombocek

    Dziękuję za zielone kwiatki, śliczności. O, z rowerami super, to starczy dla wszystkich i będziemy za Tobą we czwórkę jeździć jak za panią matką 😉

    Się trochę obawiam że Charlota i Szarlo (podobne nicki) będą się nam wszystkim na początku mylić…

  85. @Płynna rzeczywistość
    Święte…ups,… zacne słowa. Kościół na rytuale stoi. Stał w XVIII wieku w małym przygranicznym miasteczku Targowica, stoi i teraz. I wtedy i teraz większości Polaków bliższe były chrześcijańskie wartości, nawet z prawosławną pieczęcią, niż hasełko – Liberté, égalité, fraternité.

  86. pombocek
    Trzym sie pombocku, bo choć wierzę w Ciebie, lekko nie będzie.
    Doszła Charlota, a jeszcze Szarlo (Margit) i Kalina.
    One skromne, rączki w małdzrzyk (póki co), a jak będą się chciały docisnąc do twojego rowera albo lódki?
    I czy bukietów wszystkim nastarczysz? Zwłaszcza zimową porą?

  87. Otóż książki Orwella („Folwark zwierzęcy” i „Rok 1984”), choć pisane w latach 40. i odnoszące się do stalinowskiej Rosji, przez moje pokolenie były czytane jako komentarz do zakłamanej rzeczywistości PRL-u. Podobny był odbiór tekstów Klemperera pisanych od 1933 do 1945 r., a więc w latach dominacji ideologii nazistowskiej w Niemczech, której ostrze skierowane było przede wszystkim przeciwko Żydom. „LTI – notatnik filologa”, a zwłaszcza wielotomowy „Dziennik” to zapis nie tylko psucia języka, ale także postępującej degradacji ludzkich postaw. Książka Głowińskiego „Nowomowa po polsku” z 1990 r. i jej uaktualnione wydanie „Nowomowa i ciągi dalsze” (2009) to przede wszystkim mistrzowska analiza manipulacji językowej dokonywanej przez ekipę rządzącą w 1968 r. – jej efektem była przymusowa emigracja dziesiątków tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia – i nieoczekiwanego powrotu do tej manipulacji w okresie krótkiej władzy PiS-u w latach 2005-07. Tę drugą Głowiński nazwał „pisomową”. Równie wnikliwe są liczne studia Karpińskiego, z których warto przywołać „Mowę do ludu. Szkice o języku polityki” z 1984 r.

    … To, czego doświadczyliśmy po 1989 r., wskazuje, że całe spektrum polityczne w naszym kraju próbowało pozyskać Kościół do swoich doraźnych celów politycznych. Dla obu stron kończyło się to fatalnie. Politycy tracili poparcie, a Kościół wiarygodność. Nie ma powodu, by myśleć, że tym razem będzie inaczej.

  88. Wiesiek59

    Czytam teraz „Społeczeństwo swiaitowego ryzyka” .Niemca Ulricha Beck. Zmarły ubiegłego roku. 1 stycznia.
    Wikipedia pisze o nim:

    Ulrich Beck uchodził za najlepiej znanego współczesnego socjologa niemieckiego i należał do najczęściej cytowanych współczesnych przedstawicieli nauk społecznych .

    Jestem w trakcie lektury książki. Niezła. Beck twierdzi, że te wszystkie niebezpieczne zjawiska które kiedyś miały wymiar lokalny( kraj, kilka państw) dzisiaj są w większości zjawiskami globalnymi. Wedlug niego, żyjemy w czasach drugiej nowoczesności,a le większość naszych problemów to „sprawka”, albo geneza „sprawki” tej pierwszej.
    Globalne ocieplenie, terroryzm, zabawki z atomem( broń, elektrownie),zapaść na rynku zatrudnienia, problemy wynikające ze starzenia się społeczeństw, choroby cywilizacyjne) mają w większości przypadków za winnych pokolenia naszych ojców, dziadów itd (pierwsza nowoczesność).
    Oczywiście Beck twierdzi, że coś trzeba robić, ale uważał, że mogą być problemy.
    Ratunku szuka w projektach politycznych dosyć sobie odległych i zaczynających się gdzieś kolo Hobbesa ( ten od Lewiatana), poprzez demokracje narodowe, instytucje typu Greenpeace, aż po ciała polityczne o ponadnarodowym charakterze, czyli np. Unia Europejska.

    Hobbes przypominam- filozof którego projekt polityczny wynika z diagnozy ,że świat to jedna wielka walka rekinów z plotkami i jedynym ratunkiem jest autokrata ( wybrany po raz pierwszy demokratycznie) który wszystko trzyma za mordę i daje społeczenstwu prawo do jedynego powodu wykazania obywatelskiego nieposłuszeństwa. Lud może wyjść na barykady kiedy obywatelowi brakuje pożywienia, medykamentów, i innych rzeczy niezbędnych do życia.”.
    Czyli taki Łukaszenka. Pierwszy raz wybrany demokratycznie, bo nie on wtedy liczył głosy i ludzie żyją, jedzą., mają dach nad głową …

    Dalej demokracja narodowa która jego zdaniem, w czasach globalnych zagrożeń i wyzwań, a także konieczności ciągłego podlizywania się swojemu społeczeństwu nie ma szans na skuteczne działanie i w efekcie ..muszla klozetowa, spuszczenie wody i… płyń po morzach i oceanach.

    Greenpeace według Becka jest sensownym przykładem modelu do rozwiązywania problemów. Jest jakieś niebezpieczeństwo. Jest ono efektem działania firmy o zasięgu globalnym. Korporacja Shell. Topi swoje wieże na morzu. Greenpeace podnosi larum. Ma swoich ludzi wszędzie. Na całym swiecie. Ci organizują na przykład bojkot wszystkich stacji benzynowych, ale również ( to już w przypadku innych przeginających firm i korporacji) sklepów, barów mlecznych o zasięgu globalnym itd

    No i jest jeszcze Unia, albo cos o podobnej strukturze i zasięgu. Jest ciałem demokratycznym, ale nie jest poddana comiesięcznym wyborom, sondażom , rankingom oglądalności,”czytalności’ itd.
    Może postawić się skutecznie wiadomo komu, a także globalnym koncernom, korporacjom i innym manufakturom o transgranicznym zasięgu.
    Może również przynajmniej próbować przeciwstawić sięzagrożeniom innego rodzaju ( terroryzm, )czego pojedyncze kraje nawet najbardziej demokratyczne niestety nie mają szans realizować w praktyce..

    To tyle a propos demokracji, z tego co wyczytałem u Becka ..” najlepiej znanego współczesnego socjologa niemieckiego i należał do najczęściej cytowanych współczesnych przedstawicieli nauk społecznych ..”

  89. wiesiek59 3 stycznia o godz. 15:18
    Co ma pan na myśli? Kapitalizm wypacza istotę demokracji.
    =====================================
    Demokracja powinna być systemem, gdzie rządzi lud.
    To jest możliwe w kapitalizmie.
    Jeżeli tak nie jest, to oznacza, że lud nie stanął na wysokości zadania,
    i pozwolił z siebie zrobić niewolników.
    Kapitalizm jest młody, ma zaledwie 200 lat z okładem, wraz z uprzemysłowieniem się zaczął, a właściwie kapitaliści.
    Właściciele Kapitału przekupili elity państwa kapitalistycznych – doprowadzono do powstania takiego prawa gospodarczego, do dzisiaj to trwa, że mamy nadmierną koncentrację kapitału. Kapitał czuje się jak wolny ptak.
    Doszło do tego, że stu kapitalistów posiada praktycznie cały majątek realnego świata.
    Kwitnie przekupstwo polityczne, korupcją nazywane czasami.
    Lud ma tyle do gadania co Żyd w czasie okupacji.
    Mamy pozory demokracji.
    Za globalizacji, to dopiero jest bezhołowie. Tylko kraje Dalekiego Wschodu potrafią się bronić przed skolonizowaniem, z Chinami na czele.
    Próbował Husajn, Kadafi – wiadomo jak skończyli. Próbuje Putin: akcja
    trwa.

    Kto jest temu winien?
    Przecież nie kapitaliści. Oni tylko korzystają z okazji, z ciemnoty ludu.

    Czy jest możliwa zmiana?
    Jest. Jeżeli człowiek żyjący w systemie kapitalistycznym się zmieni.
    Jak z oglądacza telewizji, widowisk sportowych głównie, głupkowatych filmików, reklam – zmieni się w człowieka myślącego homo sapiens,
    jak wykreują się myślące elity, jak politycy przestaną kombinować,
    o zabezpieczeniu zawartości koryta,jak zaczną myśleć, jak przestaną być „bydłem” politycznym.
    Kto do tego może doprowadzić?
    Tylko LUD. Kapitalistom jest dobrze, politykom także.
    Tylko lud może zrobić z tym porządek.
    Niekoniecznie drogą rewolucyjną. Droga pokojowa jest też możliwa.
    Tylko ludzie, czyli LUD, musi tego chcieć.

    Chcica jest najważniejsza w życiu człowieka, nie tylko w tych sprawach, o których ja wiem, a Wy się domyślacie

  90. anumlik
    3 stycznia o godz. 14:57

    Poniekąd jest to coś z istoty. ale to są kąty tejże.
    Jak ktoś gada, że coś tam było krzywe za PRL-u, to ja gadam, że głupio gada i siedzi w kącie sprawy. Co jest dziś, to spuścizna z wczoraj., co było wczoraj, jest spuścizną z przedwczoraj, I tede.
    Nie wczytywalem się w szczegóły tego co podajecie, więc się nie upieram, czy autor tekstu coś walnął o czasach minionych, upieram się natomiast przy tym, że nie więcej niż autor na 20 gada o czymś więcej, niż gadaniu po wierzchu.

    Rozjazd Polski z „europejskością”, zaczął się, mniej więcej, w czasach reformacji. Zdolność do kompromisu, zaczęła się w tamtych czasach krztałtować i z czasem – krzepnąć.
    Polska jest krajem przednowoczesnym. Jego przednowoczesność i niezdolność do przekształcenia w nowoczesność, najsilniej siedzi w katolicyzmie i nierówności ludzi. co na jedno wychodzi.
    Z tego bierze się niekończąca się nowomowa, w której nic prawie nie znaczy tego,co powinno, wedle słownika i zdrowej na umyśle mowy oznaczać.

  91. @NeferNefer

    Mam prośbę.
    Nie obsadzaj mnie w roli hermeneuty i znawcy dokonań politycznych Partii Rządzącej, bo ani na nich głosowałem ( nie glosowałem na nikogo),ani nie czuje z tym podmiotem politycznym żadnej więzi intelektualnej, emocjonalnej i estetycznej.
    A zabawa w snucie hipotez i stawianie pasjansów -co mają znaczą ich posunięcia ,nie należą do moich ulubionych zajęć.

    Ale do innych kwestii, które stanowią dla Ciebie zagadkę, albo budzą Twoje wątpliwości – jak najbardziej – mogę się merytorycznie odnieść.

  92. Droga mag, nie bój. Roweru nie zabiorę (równowaga nieco szwankuje). Nie zagrażam, daję słowo ” ein Mann (Frau- tu nie pasuje), ein Wort”. Pozdrawiam, Margit.

  93. Szarlo
    Łomajgocie! Mam rowerów dwa. Jeden wprawdzie męża-węża, ale zawsze mogę wziąć w potrzebie.
    Wszystkiego starczy dla wszystkich.

  94. Panie Jacku
    Naprawdę nie przynudzam, lecz chcę zwrócić uwagę, że coś jest nie tak!
    Dwie minuty był widoczny mój króciutki post do @Szarlo. Niczego niechcący nie kliknęłam, a tekścik wcięty, gdy weszłam po chwili na blog.
    Mam nadzieję, że „powtórki” nie wetnie.

  95. @@@ liquid reality(bo krocej), anumlik, Tanaka

    Umaczanie sie Kkat, nie po lokcie, ale powyzej czubka glowy, jest widoczne i ewidentne, dla kazdego, kto patrzy i widzi, a nie mysli tylko, ze „cos widzi”.

    Problem jest wlasnie w tym, ze na poziomie odstrzegalnym dla „srednio przecietnego Kowalskiego”, Kkat nic nie robi zlego. Kosciolek katolicki „przycupnal” i udaje, ze nie ma z tym wszystkim nic wspolnego, choc ma.

    Jak wiecie, jestem nieustajacym propagatorem spostrzezenia Bertranda Russella, ze skuteczne wyzwalanie sie spoleczne z opresji i ucisku, jest mozliwe jedynie, gdy jednoczesnie zachodzi wyzwalanie sie z religijnej i „cywilnej” opresji.

    Wszytsko wskazuje na to, ze to spostrzezenie Bertranda Russela jest dobrze znane Kkat i dlatego nie „widac” go w popierania PiSowskiej kontrreewolucji.

    Nie chca byc polaczeni w jedno z tym co robi PiS.

  96. Aateista 3 stycznia o godz. 17:21
    ======================================
    Nie słuchaj naukowców. To są sami kombinatorzy.
    Dla chleba kombinują, ich wiedza jest marna, podszyta
    koniunkturalizmem, żeby tylko się przypodobać czytelnikowi.

    Nikomu nie wierz, co najwyżej Wackowi, bo nie zarabia tu od wiersza.
    Mówi i pisze jak jest, jak za przeproszeniem sam Max Kolonko prosto z Ameryki.

  97. przeczytałam raz jeszcze artykuł Ziemowita (specjalnie wykupiony w kiosku na tę okoliczność) i doprawdy nie widzę niczego w cytowanych przez Autora słowach Janeckiego, z którymi mogłabym się zgodzić (ze słowami Janeckiego rzecz jasna).
    Ani nie uważam, że przymiotnik „pisowski” w znaczeniu-pochodzący od /z PISu stanowił jakiś przejaw rasizmu czy nietolerancji (Janecki napisał o hitlerowskim rasiźmie); w niektórych środowiskach budzi może niechęć liub politowanie, ani nie uważam, że PIS jest opluwany, skretyniały i …
    Ale też nie wiem, w jakich środowiskach może budzić aż tak skrajne uczucia.

    PIS nigdy nie budził mojego zaufania, bo trudno zaufać komuś kto ma na twarzy wymalowaną pogardę dla społeczeństwa, a słoików z miodziem i konfiturami szuka u „mocniejszych” wykorzystując ich do własnych celów. Mam na myśli wszelakich kleryków, biskupów i arcy.
    Może z natury swojej nie imponują mi środowiska, ktore dla wzmocnienia swoich racji szukają poparcia w kościele.

    ………………………………
    pombocku
    bardzo serdeczne dzięki za kwiatki dla mnie i dla moich rywalek. W samej rzeczy wiem, że serce masz bardzo pojemne, ale najwięcej miejsca w Twoim sercu zajmuje @mag; ja sobie gdzieś z boku przycupnęłam , ale posunę się, żeby zrobić miejsce dla nowych Pań na tym blogu.
    Z roweru wszakże chętnie skorzystam, z braku własnego. Łodka też może być, choć ją zarezerwowałeś dla Nefer.

  98. lonefather
    3 stycznia o godz. 17:50

    Likwidowany ponoć Fundusz Koscielny, został zaplanowany w tym roku na 160 milionów zł- na poziomie budżetu centralnego.
    Wojewodowie, starostowie, sołtysi, będą nie mniej szczodrobliwi.
    Kapłoni robią po cichu swoje…..

  99. Wacław1
    3 stycznia o godz. 17:26

    Moim prywatnym zdaniem, demokracja jest mozliwa pod jednym warunkiem.
    Jeżeli wystepuje co najmniej kilka podmiotów o w miare równej sile w danym segmencie rynku.
    Kończy się, gdy jakis gracz zdobywa dominująca pozycję.
    Wówczas, wszyscy zaczynają grać pod dyktando najsilniejszego, ustanawiającego prawa pod siebie i własne interesy.
    Władza korumpuje, w każdej dziedzinie.

    Nasze ulubione media- IV Władza, były doskonałe.
    Gdy tych tytułów było 1400….
    Gdy jest ich CZTERNAŚCIE, przestały byc filarem demokracji, zaczęły plutokracji służyć.
    Z partiami politycznymi jest podobnie.
    Monopol wyjaławia.

  100. wiesiek59
    3 stycznia o godz. 18:05

    „likwidacja” szumnie zapowiadana, byla, jak sie okzuje „blachem medialnym”. Nie mam nic do dodania poza tym, ze wycofanie sie Kkat bylo posrednim przyznaniem sie do tego, ze ma mniej wyznawcow, niz na co dzien Kkat glosi, ze ma,

  101. Ta niby „likwidcja” Funduszu Koscielnego, w wykonaniu Tuska, byla spolecznym ekwiwalentem „cieplej wody w kranie”.

    Ale nie dziw sie, ze „bylo rezimowi” dziennikarze, beda nadal wspierac i popierac, oczywiscie Tuska.

  102. lonku
    kościół tłumaczy się tym, że niczego nie podpisał, bo do końcowych ustaleń nie doszło.
    W związku z tym, w ubiegłym roku minister cyfryzacji, pan Halicki ….zwiększył im Fundusz z 98 mln do …131 mln. zł. Dzis czytam o 160 milionach i zastanawiam się, czy kościelna inflacja jest wyższa, niż oficjalna świecka?

    a może to nowa miotła już dała? a nie, ten budżet ustalała koalicja – pewnie chcieli tym zyskać przychylność kościoła w wiadomych wyborach..

    mogłabym powiedzieć, że to skandal! ale kto się tym przejmie?

  103. wiesiek59 3 stycznia o godz. 18:12
    Moim prywatnym zdaniem, demokracja jest mozliwa pod jednym warunkiem.
    =============================================

    Wg tego co piszą politolodzy, są trzy warunki dla demokracji, konieczne
    ale nie wystarczające : wolność, równość i braterstwo.

    Demokracja jest możliwa tylko wtedy, gdyby ludzie w miarę jednakowa się odżywiali,nie koniecznie za pomocą diet Jana Kwaśniewskiego, tylko wtedy występują warunki do kompromisu między ludźmi, jak”świadomościowo” ludzie nadmiernie się od siebie nie różnią.

  104. @Aateista
    3 stycznia o godz. 17:32

    (westchnienie) Przeczytałam jeszcze dwa razy mój poprzedni wpis i nigdzie nie widzę żebym Cię hermeneutycznie czy nieapriorycznie w czymkolwiek ustawiała.
    Wyraziłam swoje poglądy i tyle. Chwilowo nie mam dla Ciebie zagadek ani wątpliwości więc może dam sobie spokój. Pozdrawiam.

  105. NeferNefer
    A taka diagnoza?

    Dostrzegam sądy na temat instytucji z którą od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę bliższej więzi i czuje się tym samym w obowiązku przedstawić swój rozbiór gramatyczny powstałej w Polsce sytuacji i rolę jaką w niej odgrywa KK

    Oczywiście główni aktorzy to:
    – partia Lecha Kaczyńskiego, z jednej strony
    – wszyscy ci którzy stają w obronie wartości (Konstytucja, media)na których majestat ( ich zdaniem)odważyła się podnieść rękę partia premier Szydło. to druga strona dramatu

    …i z boku
    przycupnął,
    może przyklęknął na jedno kolano,
    może na dwa
    katolicki Kościół. Który raczej nie wtrąca się w przebieg wojennych działań, spokojnie patrzy, myśli i czeka.
    Tak robił zawsze i z reguły (każda reguła ma swoje wyjątki) spadał w miarę bezpiecznie na cztery łapy. Oczywiście mógłby przyłączyć się do którejś ze stron ,ale się waha.
    Bo walka idzie na śmierć i życie.
    Jeden poniesie śmierć, drugi obliże rany i bedzie kontynuował misję obrony Rzeczpospolitej. Ale losy się jeszcze ważą. Nie wiadomo które stronnictwo odśpiewa triumfalne hymny.
    Kościół mimo swojej ponad dwa tysiąclecia trwającej historii również tej n wiedzy nie ma.
    I już niedługo ( czas tutaj jest pojęciem względnym) na scenie pozostanie jeden aktor i wówczas:
    spokojnie
    z odpowiednią powagą na twarzy
    bez żadnego grymasu co do wyroku historii
    podejdzie uroczyście do zwycięscy ważna osoba , uniesie jego dłoń i przemówi w te słowa:

    „Wierzyliśmy w Wasze zwycięstwo, bo taka była wola Boga.”

    Może zabrzmiało to mało poważnie…a może nazbyt,
    ale jakie czasy takie narracje.

    A mój faworyt rzadko popełnia błędy.

  106. O Matko Boska!

    ..ale ja jestem nietutejszy.

    W poprzednim wpisie jedna z partii określiłem mianem ” partia Lecha Kaczyńskiego”.
    Spoglądająca przez ramię teśscowa zwróciła mi uwagę,że Lech Kaczyński jest już ś.p. i spoczywa w wawelskich kpiwnicach,a na czele tej partii stoi jego brat Jarek.

    Dlatego jeszcze raz przepraszam wszystkich za błąd,a szczególnie sympatyków tego ugrupowania.

  107. Aateista
    3 stycznia o godz. 19:01

    Moim ulubionym kanarkiem politycznym, jest od lat pan Richard Czarnecki.
    BEZBŁĘDNIE wyczuwa koniunkturę polityczną.
    W wyborze strony jeszcze ani razu sie nie pomylił, a kilkukrotnie zmieniał barwy.
    Pogratulować talentu i instynktu politycznego!!!

    I pilnie obserwować.
    Gdyby zaczął flirtować z kolejną partia czy ruchem, będzie to oznaka nadchodzącej zmiany.

  108. Konstacja
    Dzięki zacytowaniu przez Ciebie konkretnych liczb kasiory podarowanej kk tylko w ciągu ostatniego niespełna roku (nie licząc wydatków na „religię w szkole”) przez rząd, który ustąpił i ten co nastąpił, ogarnęła mnie groza. Serio – przerażenie!
    Nigdy nie byłam zwolenniczką rewolucji w stylu francuskiej czy bolszewickiej, ale „ta zniewaga krwi wymaga” (Fredro?)
    Oczywiście, gorzko żartuję.
    Nie wyobrażam sobie normalnej Polski pod jakimikolwiek rządami, dopóki polski okupant w postaci krk nie zostanie odstawiony w miejsce, jakie przynależy jakiemukolwiek kościołowi w państwie świeckim/neutralnym światopoglądowo.
    Na Polskę katolicką nie ja jedna (ho, ho, bardzo nas wielu!) na pewno nigdy nie wyrażę zgody („po moim trupie” – słynny cytat narodowy).
    Trochę patosu akurat mi nie zawadzi, skoro wciąż staram się ratować od smuty poczuciem humoru.
    Ale jeszcze ad rem.
    Mignął mi dziś post Tanaki, w którym pisze m.in. na temat rozjazdu Polski z europejskością, co zaczęło się mniej więcej w czasach reformacji. Dokładnie tak!
    My za naszą kontrreformacje płacimy do dziś.
    Wciąż jesteśmy krajem „przednowoczesnym”.

  109. Wiesiek59

    Kiedyś chyba w 1995 roku,przez jakiś czas brała udział w prezydenckich konkurach, obecna (mam nadzieję,ze tym razem nie dam plamy)prezydent Warszawy Hanna dwojga nazwisk.
    Przyjechała do Lublina na jakieś spotkanie.Przyjechała ze swoim sztabem. Na czele sztabu stał wówczas młody, obiecujący członek ZChN…Ryszard Czarnecki.
    I ja tam byłem i …
    Niestety po jakimś czasie, kiedy sondaże spadać zaczęły na głowę, Gronkiewicz Waltz dała sobie spokój z castingiem i tym samym był to chyba ten wyjątek, kiedy don Ricardo nie wcelował w gusta polityczne narodu.

    A poza tym , rzeczywiście chyba cały czas pływa.
    Jest niezatapialny.

  110. @mag, @Konstancja
    Wklejam opinię prof. Łętowskiej o „kościelnej komisji majątkowej”.
    http://racjonalista.tv/prof-ewa-letowska-o-komisji-majatkowej/
    Ciekawe są komentarze. Jeden zacytuję.
    Internauta Robert, tak napisał 28 lutego 2015 roku:
    Wyrok TK stworzył natomiast inną możliwość. Wykorzystując argument o konstytucyjnej dyskwalifikacji rozporządzenia z 1990 r., można zbudować roszczenie nienależnego świadczenia (art. 410 § 2 k.c. mówiący o świadczeniu, którego podstawa odpadła). Rozwiązanie to ma tę zaletę, że roszczenie restytucyjne po wyroku TK spełnia komplet przesłanek i jest znacznie łatwiejsze dowodowo niż roszczenie indemnizacyjne wymagające albo dodatkowego postępowania o stwierdzenie prejudykatu (w wypadku oparcia go na podstawie prawnej art. 4171 § 2 k.c.), albo bardzo trudnego konstruowania przesłanki związku przyczynowego (art. 4171 § 1 k.c.).

    Rozporządzenie z 1990 r., zdyskwalifikowane przez TK, było jedynym aktem obligującym gminy do przekazania nieruchomości beneficjentowi postępowania regulacyjnego. Aktem takim nie było rozstrzygnięcie Komisji Majątkowej wydane w postępowaniu, w którym gminy nie uczestniczyły i które nie było adresowane do gmin. Te ostatnie miały je wykonać – jednak nie dlatego, że były jego adresatem, lecz dlatego, że obligował je do tego przepis prawa mówiący o tym, że gmina ma wydzielić stosowne grunty i je wydać. Ten przepis (zawarty w rozporządzeniu) był podstawą prawną transferu majątkowego między gminą a kościelną osobą prawną – beneficjentem postępowania regulacyjnego.

    Skoro rozporządzenie wydano bez podstawy prawnej (o czym przesądza orzeczenie K 3/09) i skoro bezpośrednim następstwem uznania niekonstytucyjności upoważnienia jest także „automatyczny” (jak chce orzecznictwo TK) upadek aktu wykonawczego, przeto stwierdzenie przez TK niekonstytucyjności art. 63 ust. 9 ustawy z 1989 r. oznacza odpadnięcie prawnej podstawy transferu przez gminę nieruchomości zamiennej na rzecz kościelnej osoby prawnej, a więc prawnej podstawy wzbogacenia tej ostatniej.
    http://prawo.rp.pl/artykul/722539.html?p=2

    Tylko żaden burmistrz czy prezydent nie ma dość mocy/jaj na sądzenie z kościołem. W Krakowie próbował i co
    Krakowscy radni nie odważyli się na wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego, by zbadał czy zgodna z Konstytucją RP jest działalność Komisji Majątkowej, która zwraca mienie Kościołowi.
    Za wnioskiem głosowało 17 radnych, 20 było przeciw, jedna osoba wstrzymała się, jedna nie brała udziału w głosowaniu a cztery były nieobecne.
    http://sdspietrzykow.republika.pl/komisja-majatkowa.shtml

  111. Łolaboga!
    Komisarze odchodzą od Passenta!
    Jako główną przyczynę guys podają zagęszczenie w en passant tych postów z „gorszego sortu”.
    Im zrobiło się duszno we własnej atmosferze…

    Swoja drogą absurdalność kłamstw pisowskich powinna zostać tematem jakiegoś doktoratu.
    Przeczytałem cóś na kształt ‘do zobaczenia na innych blogach’ – mamo, uchowaj przed najazdem blog Pana Jacka!

  112. @mag
    Wiem,że możesz mnie olać,ale zadam Ci jednak pytanie.
    Piszesz:” Na Polskę katolicką nie ja jedna (ho, ho, bardzo nas wielu!) na pewno nigdy nie wyrażę zgody”

    A oto pytanie:
    Jakie ugrupowanie polityczne miało najbliżej do zajmowanego przez Ciebie stanowiska w kwestii roli KKw życiu RP, i jakim mogło się poszczycić poparciem w ostatnich wyborach parlamentarnych.
    Wynik możesz podać w przybliżeniu do 10%

    Nie bądźmy detalistami!

  113. @Aateista
    3 stycznia o godz. 19:01

    Akurat jeśli chodzi o KK i jego udział w wojennych działaniach – to się pozwolę nie zgodzić. Disclaimer: są to wyłącznie moje odczucia a tu na blogu jest o wiele więcej mądrzejszych i bardziej obeznanych z kk osób których wypowiedzi na pewno będą podparte szerszą wiedzą niż te moje jak wyżej odczucia.

    Obserwując sobie z boku jako niezaangażowana stwierdzam że kk bardzo się do polityki wtrącał, wręcz przeważył szalę na konto tego co mamy teraz. Dopuszczanie Rydzyka, pozwalanie na występy (homilie) przywódców partii Lecha podczas obchodów świąt kościelnych (a owszem, kto jak nie Duda i wielki brat zarzekają się bez ustanku że będą kontynuować Dzieło czymkolwiek ono miałoby być) nawoływanie na kogo głosować na niedzielnych kazaniach do maluczkich jednoznacznie pokazują przechył na prawą stronę. Ten silny podział społeczeństwa odbył się za przyzwoleniem kk, z jego wolą i wiedzą. Powinnien (kk) siedzieć cicho i propagować wartości chrześcijańskie, tonizować konflikty, upominać nazbyt agresywnych polityków (obu stron), nie zajmować jednoznacznie politycznego stanowiska.

    Czyli moje poglądy są inne niż Twoje – ja mówię że kk się bardzo wtrąca, na cztery łapy spadnie, owszem, do jednej ze stron bardzo silnie się przyłączył i czerpie z tego polityczne profity.

    A teraz zostawiam mównicę dla mądrzejszych. Ja mam odczucia jak wyżej.

  114. mag
    3 stycznia o godz. 19:30
    mnóstwo takich niedokończonych spraw zostawił nam w spadku Donek. Sam fruwając na salony platne w euro i z dobrą emeryturką. A przedtem kilkukrotnie zarzekał się, jak żaba błota, że nie mysli o Europie ani o stanowisku.
    Wszyscyśmy byli chyba rozczarowani jego porzuceniem stanowiska premiera, a potem na jaw wyszły takie kwiatki jak opróżnienie funduszu Demograficznego, który miał służyć zasileniu ZUS z powodu ubytków demograficznych. JUż wówczas wiadomobyło, że baby boom z lat 80 nie ma szans się powtórzyć.
    Sam Fundusz Demograficzny (miał nieco inną nazwę,w środku był jeszcze jakiś człon) miał być zasilany pieniędzmi z prywatyzacji. W najlepszym momencie było na nim 42-43 mld zł. ….już przejedzone. Nikt rachunku nie wystawił, nikt nie sprawdził, no co wydano te pieniądze. NIK milczy i nigdy nawet chyba nie miał takich zamiarów.
    Pewnie już sie nie dowiemy, choc w głowie mam przypuszczenie, że jakieś fortuny przy tym powstały…
    Szumnie zapowiadana likwidacja Funduszu Kościelnego, korowody i podchody z tym związane, płacz KK, że nie wystarczy im pieniędzy z 1 % na działalność ogłupiania POlaków, protesty wyznawców oburzonych brakiem środków dla ich KK i sprytne posunięcie Rydzyka, który korzystając z zamieszania w tej sprawie szybko zarejestrował w sądzie swoja fundację. I w ub. roku (2015) zgarnął kilka mln złotych.
    Była jakaś afera związana z niepełną dokumentacją dostarczoną na okoliczność rejestracji tej OPP, ale o cd w tej sprawie nie słyszałam- nie wiem, czy uzupełnili w stosownym terminie, czy nadal pewnych dokumentów brak.
    Innymi słowy- w Polsce pieniądze można znaleźć na ulicy, jeśli kto wie, na której…

  115. anumlik
    3 stycznia o godz. 19:40

    Tyle że takich „kwiatków prawnych” w których rozporzadzeniem, instrukcją, czy interpretacją, zmieniano ustawy i ich sens, było znacznie więcej.
    I wszystko ze szkoda dla budżetu, czy majątku skarbu państwa, z korzyścia dla kk czy innych zagranicznych podmiotów.

    Wprowadzenie religii do szkół- to była instrukcja….

    Najciekawszy jest casus konkordatu.
    Ktos podniósł jego nieważność, skoro umowy międzynarodowe maja być ratyfikowane wiekszościa kwalifikowaną, a nie zwykłą przez sejm.
    I co?
    Psińco……
    Po to sa ustawieni wierni różnych zakonów czy stowarzyszeń w różnych rządowych strukturach, by nie dopuścić do kwestionowania interesów kościoła na różnych szczeblach.
    Bądź wątpliwości wyciszać.
    Królikowski nie był jedyny….

  116. W kwestii formalnej.

    Zakładając, że na blogu wyodrębniły się dwa (różne co prawda wielkości) stronnictwa, które w swoich tekstach określiłem mianem „drużyn” „zespołów” i ubrałem moje stronnictwo w czarne odzienia wierzchnie, to czy moglbym wiedzieć jakiego koloru są wasze barwy klubowe.
    Znajomość kolorystycznych preferencji pozwoli mi uniknąć niepotrzebnej,a nadużywanej czasami nadekspresji w wypowiedziach.
    czyli
    My jesteśmy „czarni’
    a jakiego koloru będzie kamizelka pombocka na przyklad?
    albo
    żakiet mag?

    Oczywiście jeżeli można…bo jak nie, to nie będę z tego powodu robił żadnej afery.

  117. @stasieku
    3 stycznia o godz. 19:40

    O nie! Jeśli tu wejdą mam nadzieję że Gospodarz wyciągnie największą spluwę z arsenału jaką ma.
    A kwestią czasu było kiedy się uduszą we własnym sosie bo nikt normalny nie daje rady tego wytrzymać. Ja niestety podkuliłam ogon i mam okropne wyrzuty sumienia wobec p. Passenta.

  118. Dzisiaj wieczorem upodliłem się nieco telewizjami – państwową i prywatną.
    Po wiadomościach, jak zwykle, dobrane pary dyskutantów.
    W prywatnej: pp Pitera v Kuźmiuk…
    W państwowej (trwa): pp Szejnfeld v Wojciechowski…
    To są mężowie/żony stanu tak przewidywalni/e, tak opatrzeni, że zachodzę w głowę, co ich skłania do występów w tym cyrku. Przecież mają rodziny, znajomych, ci pewnie jakieś komentarze czynią…
    Jedna podpowiedź mi się nasuwa. To jest kontrakt ‘partia-kandydat na posła PE’. Muszą spłacać dług.

    Czy myślicie Państwo, że w warstwie „polemiki” radiowo-telewizyjnej coś się zmieni po pojawieniu się Janeckich, Warzechów, Terlikowskich w TVPPIS?
    Czy czegoś się dowiemy o Polsce?
    Myślę, że wątpię, ale mam masochistyczną ciekawość obejrzenia kilku spektakli publicystycznych w wykonaniu ekipy ‘niepokornych’.

  119. Również obiecuje bronić czci i godności obecnych tu dam, przed hordami wojsk nieprzyjaciela.

  120. pombocek

    „Dajcie mi przeciwnika, agresja się znajdzie. ”

    Inna, obrocona kapke, wersja tej samej mondrosci ludow:

    Jesli mamy tylko mlotek, bedziemy ciagle poszukiwali gwozdzi

  121. @NeferNefer, 20:02
    Twój nick, ‘NeferNefer, nie wiem dlaczego, kojarzy mi się z kwiatuszkiem.
    Przyznasz, to bardzo sympatyczne skojarzenie. Takim małym kwiatuszkiem…

    Nie rozumiem Twoich „wyrzutów sumienia”, ‘NeferNefer’. Przecież z tamtego, zatrutego bloga uciekła rzesza ‘normalsów’ (copy ‘mag’), zostali komisarze i poczuli się nieswojo w swoim gronie.

    My czuliśmy się ze sobą dobrze całymi latami, nasze spory były sporami, nasze poparcie dla ludzi Platformy nie było bezwarunkowe. Sam ‘robiłem za cyngla’ Tuska, dawałem mu szansę w II kadencji – to proste, druga kadencja, zwykle ostatnia, jest bardziej prawdopodobna dla „wielkich zmian”.
    Ucho do śledzia! Tusk załatwiał, zresztą tak, jak Kwaśniewski – grabarz SLD, swoje sprawy, a na koniec zostawił na placu ‘doktorkę’ Kopaczową i ‘Szreka’ Schetynę.

    Gdyby prezydentem PO został p. Sikorski, wszystkie słupy prezesa by przegrały.
    Tak sądzę, a upewnia mnie w tym sądzie bezmiar błota rzucanego przez komisarzy prezesa na p. Radka S..
    Także Tusk i ludzie PO bali się „umocowanego w świecie” i potencjalnie samodzielnego prezydenta.
    Gadanie, że ślady semickie w rodzinach Sikorskich, Komorowskich, Dudów utrudniłyby Polakom wybór, uważam za wyrachowaną brednię narodowców.

    Nie mam pojęcia dlaczego adresuję te banały do Ciebie ‘Kwiatuszku’, ale tak jakoś mnie naszło wieczorem – zresztą rzadko ze sobą rozmawiamy.
    Pozdrawiam serdecznie, aby do wiosny!

  122. Aateisto, :”ubrałem moje stronnictwo w czarne odzienia wierzchnie”, nie nadążam, nie zgłębiłam dobrze – co przez to wyrażasz?

  123. wszyscy mniekojarzą z Aa,czyli Aateistą i Aaronem,a ja jestem prawie jak…
    Bo mialem na blogu równiez trzecie wcielenie. Parę lat temu upublicznialem teksty pod jeszzce innym nickiem.Ale to nie jedyne novum( raczej starum) z moim aktualnym wcieleniem.
    Moje ówczesne poglądy również sytuowały mnie w miejscu gdzie Tanaka…Sprawdzałem przed chwilą i niestety zadnego tanaki, Pombocka(wie, wiem, Jerzego Pieczula,) nie mowiąc o Konstancji, Nefer… nikt tam wówcza snie słyszał. przełom 2011 ii 2012 roku.

    I w tym momencie…powróćmy jak za dawnych lat…

    Przytocze w tej chwili komentarze osób udzielającyhc się do dzisiaj na blogu Redaktora a zamieszczan były jako komentarze do moich tekstów.
    Moich jako…Mikesza.

    I tak:

    „mag
    15 stycznia o godz. 12:02

    Mikesz
    Sorki za „Już mam” na koniec. Nie wykasowałam w porę.”

    mag
    5 lutego o godz. 13:35

    Mikesz!
    Całkiem fajny ten Twój moskalik (nazwa pochodzi właśnie od „kto powiedział, że Moskale”), o czym informowałam obszernie Lewego na innym blogu.

    Lewy
    26 stycznia o godz. 19:05

    @Mikesz
    Nic dodac nic ujać.

  124. Dobry wieczór. Dziękuję blogowiczom za życzenia i również życzę wszystkim (blogowiczom) dobrego roku 2016. Takoż gospodarzowi tego blogu. Dołączam się do czekających na przybliżenie nam prawd red. Janeckiego. Czytałem w ostatniej GW rzeczony artykuł Szczerka. Prawdy red. Janeckiego to zbiór inwektyw i kubłów pomyj wylewanych na antagonistów. A Szczerek krytykuje równo jakość dyskursu jaki toczy się między polskimi zwolennikami orientacji nowoczesnej i ponowoczesnej. Choć oczywiście nie ukrywa on (Szczerek) swojego dystansu do PiS. Mała dygresja. Dzisiaj TVP Kultura nadała film Hitchcocka pt. „Ptaki”. Co prawda PiS jeszcze w TVP nie rządzi ale redakcyjna załoga zdaje się wyczuwać moralne oczekiwania rządzących co do przyszłego programu. Zatem film „Ptaki” – tak może wyglądać frywolność na telewizyjnym ekranie, w wersji PiS.

  125. Szarlo,

    Na moje oko, kolor czarny ma obrazowac ciemne moce

  126. @Aateista, 19:58
    Ja noszę czarne bokserki, firmy Belinda (product placement unaware), ale nie wiem, czy mogę dołączyć do Twojego stronnictwa, muszę nieco więcej przeczytać Twoich tekstów.
    Jako ‘uciekinier’ (kiedyś napisałem ‘imigrant’, co było nieprecyzyjne – jak z Syryjczykami) z sąsiedniego bloga, nie zdążyłem poznać who is who w „Listach Ateisty”.
    A tak poważniej, ‘Aateisto’, oprócz koloru moich majtek, Twój nick mi pasuje, boś ‘Aateista’.
    Przyglądajmy się sobie, za jakiś czas pewnie się pogrupujemy.
    Ja najchętniej bym się widział w grupie miłośników wina z Chile, szczep Carmenere.
    W Chile jest ciągle słońce, wystarczy 1 rok w beczce dębowej i mózg staje.
    Nara

  127. A tutaj wiesiek59 wygłosił tej treści komentarz. Wiesiek ateista,

    wiesiek59
    16 stycznia o godz. 23:49

    mikesz
    16 stycznia o godz. 23:07

    Przyznaję bez zazdrości, ale z uznaniem- BOSKIE!!!!

  128. stasieku
    3 stycznia o godz. 20:13

    Jak na moje rozeznanie, jeżeli właczasz telejajko w poszukiwaniu interesujących dyskusji, czy kompetentnych, rzetelnych, obiektywnych, pluralistycznych informacji, to pozostaje tylko z naszych nadawców
    Polsat news2.

    Solorz to ponoc agent.
    Ale, służy Polsce, jaka by nie była.
    Przynajmniej na polu informacji.

  129. No dobra! dam próbkę co pisał Mikesz zanim przejrzał na oczy i stał się Aaronem, który następnie stał Aateistą:

    Wnimanije. Nieformatiwnaja leksika! Jest dobrze, żeby nie użyć w tym momencie stopnia wyższego, czyli jest lepiej niż się spodziewałem. A zaczęło się wszystko niepozornie, żeby nie powiedzieć…Ale chwilowo nie będę mówił…Całe zamieszanie zaczęło się od 20 złotych. Wszyscy wiedzą o co chodzi, chociaż być może niektórzy po europejskich wojażach to nic tylko euro i euro i to oczywiście w wyższych nominałach. Wracam do rodzimej waluty .Otóż wspomniane wcześniej 20 złotych wpadło mi…nie, nie do skarbonki, ale do klozetu.,czyli sytuacja zrobiła się niewesoła. Zdaję sobie sprawę, że 20 złotych to nie 100 dolarów, ale zawsze to jednak szkoda, tym bardziej, ze dosyć ciężko zapracowane. Klozet to zawsze jest klozet, zresztą niektórzy znają to słynne powiedzenie którego ponoć sam Platon był pomysłodawcą, .O zasr… szczęściu, a wtedy przecież jeszcze klozetów nie było. Wracam jednak do miłego każdemu Polakowi banknotu, bo w nim umiejscowiła się cala kwintesencja zdarzenia. Czyli wpadł… i w tym momencie wszyscy sobie z pewnością zadają sobie pytanie. Jaka była moja reakcja? Bo przecież w takich właśnie momentach odzywa się prawdziwe ja człowieka, nie ubrane w całe to kulturowe umundurowanie. Od razu pragnę donieść ateistycznej gawiedzi, że wstydu nikomu nie przyniosłem. Żadne tam „Jezus Maria” , „Ola Boga” , „Matko Boska” ,czy ” O bogowie” . To zawołanie to w przypadku licznych w naszym kraju wyznawców greckiego panteonu. Nic z tych rzeczy. Wszyscy wiedza ,że prawdziwy ateista w przypadku kiedy banknot 20 zlotowy wpada do klozetu może wydać z siebie tylko i wyłącznie…”O żesz kurwa popłynęło”.

  130. stasieku
    3 stycznia o godz. 21:01
    miłośników wina z Chile, szczep Carmenere.
    …………………………………………………………………….
    Tego nie wiedziałem (jak wielu innych rzeczy jeszcze nie wiem).
    Jak wypatrzę, wypróbuję.

  131. Miało się tę frazę!

    mikesz
    16 stycznia o godz. 23:07

    Nie bardzo mogę zrozumieć oburzenie związane z legalizacją eutanazji. Nie jakiejś pokątnej, chałupniczej ale właśnie usankcjonowanej przez państwo. Jeżeli człowiek cierpi to chyba ma prawo podjąć decyzję o jego przerwaniu. Niestety nieuleczalna choroba to nie są żadne zajady, czy uciążliwy łupież. To jest ból.

    Oczywiście przy tej okazji cisną się na usta pytania. Co robić?. Jak pomóc?. Gdzie szukać pomocy?. Jeden wielki ciąg pytań. Ale najważniejsze pytanie pada na końcu…A może na początku… Dlaczego boli?
    Kant, Arystoteles, Św.Augustyn, słynny Szkot Eriugena to tylko pierwsi z brzegu którzy próbowali, zmagali się, marzyli….I nic. Wydawało się, że brodaty Marks już, już, ale i jemu pękła gumka od majtek. I próbuję ja… Na razie piszę z małej litery. Ale może…za trzy tygodnie?

    Właściwie to doszedłem do tego wniosku w …warzywniaku. Kiedy zrobiłem już zakupy i wychodziłem z placówki handlu detalicznego wyjąłem z torby jabłko i nie zachowując zasad sanitarno -epidemiologicznych zamierzałem…i nagle genialna myśl!!! Żeby przez głupie jabłko. I to na pewno nie była wspaniała kosztela, czy nie mniej smakowita malinówka, ale jakieś nie całkiem jeszcze dojrzałe i do tego zupełnie bez smaku „rajskie jabłuszko”. Bo wszyscy myślą, że jak już rajskie to na pewno rewelacja, a to g… prawda. Cudze chwalicie swego nie znacie. I jeszcze ten pożal się Boże fachowiec od rajskiego marketingu. „Znakomite, wspaniałe, jedyne w swoim rodzaju „No proszę, zerwij, nie krępuj się, dzisiaj w ramach promocji pierwsze 3 jabłuszka gratis”. A ja to bym mu normalnie d…nakopał, ale że to wąż, musiałbym sobie wziąć trochę na wstrzymanie. I zerwała. Ewa. Ale tak po prawdzie, to moim zdaniem ,to całe zamieszanie przez tego co 6 dni pracował. No owszem, trochę roboty odwalił, nawet to wszystko ładnie wyglądało, ale zamiast odpocząć, siąść na fotelu, wypić niezłą kawę, zapalić jakiegoś suchego skręta… Nie, to jeszcze ten remanent w rajskim dyskoncie. Wiedziałem, że człowiek od razu nie był jakiś idealny, ale żeby zaraz po paru dniach od otwarcia sklepu remanent robić! Moim zdaniem całkowicie nielogiczne. A gdyby nie było remanentu, Ewka kupiła by zapałki (ostatnią zapałką Adam jakiegoś kiepa odpalał),rozpaliłaby rajskie ognisko(że też Naczelny Budowniczy o grillu zapomniał), przygotowała by ociekające wspaniałym tłuszczykiem kiełbaski, jakiś świeżutki chlebuś, schłodzone piwo. Później poobiednia sjesta. Nikt nie myślałby o jabłkach. A numer z promocją to wąż na Marsjanach by testował. A na Ziemi to już ani przeziębienie, ani jakieś odciski na wskazującym palcu, nie mówiąc o łupieżu, czy pijackiej czkawce. Szkoda.

    I wtedy to mógłbym nawet …300 lat

  132. Aateista
    Chłopie, co ty się grzebiesz jak jaki nekrofil w starych postach?
    Radzę – jak ojczulek Tedzio (giga aateista)
    Alleluja i do przodu!

  133. @mag

    Dobranoc.

  134. Orteq(uś)
    g.20:55
    Nie strasz Szarlo!
    Kolor czarny nie wyzwala żadnych złych mocy (chyba że według PIS-dzielców), ale np. podkreśla osobowość lub wyraża modę.
    Kiedyś ezgystencjalną (Sartre, Juliette Greco), za mojego młodu tez się nosiło przez jakiś czas na czarno, bo stan wojenny, a dziś mój wnuk gustuje w czerniach i szarościach. Nie jest czcicielem szatana z całą pewnością.
    P.S. Prezpraszam. Może mam obsesję, ale wszystko co najgorsze kojarzy mi się z PIS.

  135. W związku z narodzonym na tym blogu ekumenizmem, czyli pierwotną jednością wierzących i niewierzących, a nawet Świadków Jehowy, chciałbym wzbogacić nasz cudownie harmonijny dialog równych bez równiejszego Kościoła watykańskiego o dwa słowa abepa prasłowiańskie…tfu!…prawosławnego Jakuba. Powiedział on (cytuję za gazeta.pl), że „święta chrześcijańskie to czas „refleksji nad życiem i sensem istnienia, to czas pracy nad sobą” a nie czas „próżności, zabaw i obżarstwa”, bo tak – jak napisał – obchodzą swe święta poganie i niewierzący”.

    Jak żyję, nie spotkałem w okolicach żadnych świąt takiego zwierza jak refleksje. Były natomiast niekończące się w radiu i potem w tele zawodzenia, że wesoły nam dziś dzień nastał czy lulajże lulaj, a ty utulaj. Ale przede wszystkim było żarcie. I to nie u żadnych pogan – jako że nikt nie wie, kto to poganie, a że w Polsce wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, to wiem, że żadnych nieznanych, prócz Cyganów, u nas nie było – ni u niewierzących, lecz właśnie u wierzących. Sam żarłem, jako wierzący, smażone śledzie, pierogi z grzybami z kartoflanego ciasta i śliżyki ze śliwkowym kompotem, że mi potem ten…brzuch przez całą noc do rana pękał. Więc niech pan biskup nie zwala na niewierzących i pilnuje swojego gospodarstwa – żeby krowy ładnie się doiły.

    Głównymi narzędziami ekumenizmu są dialog i wspólna modlitwa, więc, Bracia i Siostry, módlmy się:

    – Pobłogosław, Panie, nasze panie i oby nam się…oby nam się…cholera, zapomniałem. Więc niech tak: – Oby nam się PiS rozpisił jak najprędzej. Tak nam dopomóż ojkumene.

  136. mopus11
    O kurcze! Przegapiłam dziś „Ptaki”, a lubię się pobać w „starym stylu”.
    Ma to swoisty wdzięk i urok nieporównywalny z dzisiejszymi strachami, nawet u nas w Polszcze, nie mówiąc o zagranicy. Bardziej realnymi.
    Najlepszego, na ile się tylko da roku 2016!
    Odzywaj się częściej.
    mag

  137. pombocek
    3 stycznia o godz. 21:29

    Szkoda że panowie biskupi przed wygłoszeniem takich dyrdymałów nie spojrzą w lustro….
    Karki, podbródki, tusze, nie pozostawiają złudzeń co do diety.
    Z ust autorytetów o takiej posturze, dość groteskowo brzmią nawoływania do umiaru i wstrzemięźliwości.

  138. Zabawa na 102
    *https://www.youtube.com/watch?v=1A_iLG_LHu0*
    ;–)

  139. @stasieku, @zezem
    Stary (opisany jeszcze przez Pliniusza Starszego) szczep zwany Biturica , to współczesne chilijskie Carmenere. Nie zamierzam prowadzić wykładu Apelacyjnego, proszę jednak uwierzyć staremu ochlapusowi, że to zacny trunek, te chilijskie Carmenere. Jeśli jednak chcieliby Panowie zakosztować jego „europejskiego” smaku, proponuję Sangiovese, znane jako Predicato di Biturica. Najlepiej smakuje w San Gimignano, w hotelu-winiarni Podere La Marronaia.

  140. anumlik
    3 stycznia o godz. 21:53
    Sam Gimignano
    http://www.panoramio.com/photo/51969622
    ..no..no…
    stamtąd niedaleko do
    http://www.panoramio.com/photo/51648036

  141. @stasieku
    3 stycznia o godz. 20:45

    Dzięki za miły post. Prawda, wiele ze sobą nigdy nie rozmawialiśmy ale nieraz czytałam Twoje wpisy u p. Passenta. Coś tam chciałam byłam do Ciebie pisać bo bardzo po linii i na bazie mi odpowiadają Twoje poglądy ale przez pisowski tłum ciężko się było przebić.

    Mój nick niestety nie pochodzi od żadnego kwiatuszka (choć byłoby to miłe) tylko od jednej wrednej postaci literackiej i nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby go zapożyczyć te jakieś 10 lat temu. Właśnie wtedy nastałam u p. Passenta i pamiętam większość blogowiczów, Ciebie też ale jak odchodziłam (2006? 2007?) to Ty chyba dopiero nastawałeś, jakoś tak. Odeszłam bo chociaż komisarzy jeszcze nie było to bezproduktywne nawalanki a jakże. Jakiś E.T. jakiś winien i coś ma, o panu na s nie wspomnę. Falicz też już był. A Gajowego M zawsze lubiłam (nie widać go teraz)

    Powróciłam gdzieś w maju 2015 najpierw tam ale sam wiesz, PiS. No to tu zwabiła mnie mag i tak zostałam, podoba mi się bo mimo że łopatki czasem latają i ktoś piaskiem sypnie w oczy to jednak da się pogadać, nawet o Maryni.

    A dlaczego mam okropne wyrzuty sumienia wobec p. Passenta. Otóż ja jego felietony czytam zawsze, blog też i kiedyś widać przeczytał któryś z moich komentarzy (chyba jak pogoniłam jakiś przyczółek pisu) bo niezwykle uprzejmie, co sobie bardzo cenię, zaprosił do powrotu na blog. Starałam się ale nie daję rady. Ci komisarze pisowscy doprowadzają do białej gorączki, beton, twardogłowi, przekręcanie znaczenia, protekcjonalność, wyśmiewanie. Nawet jak tam nie komentuję a zaglądam (bo zaglądam regularnie) to mam wrażenie że mnie coś w komentarzach ochlapało. Stawić czoła i użerać się nie mam siły. I tak jestem rozdarta jak sosna u Żeromskiego bo tu się udzielam a tam mimo najszczerszych chęci, zaproszenia i poczucia obowiązku obrony bloga nie daję rady. Próbowałam. Tak się sama przed sobą tłumaczę ale mi dalej głupio.
    Na resztę wpisu odpowiem później bo się coś za długo zrobiło.

    ***

    Jejuny nie róbcie tu frakcji na blogu, powiadam, żadnych podziałów na koszule. Brunatne jeszcze może. Bo chyba nie mokre. Że się wyzłośliwię.

  142. pombocku miły

    To było jakoś tak

    Oby nam się dobrze działo
    a że działo jest armatą
    oby nam się armatało.

    Podobno nieprzyzwoite ale jako blondynka nie rozumiem dlaczego. Tu wstawić emotikon z wyszczerzonymi w uśmiechu ząbkami.

  143. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 22:06

    Miss MOKREGO podkoszulka, to raj dla męskich oczu……
    Taki atawizm, czasem się objawia…..

    Za moich młodych lat, dziewczyny nosiły szare mundurki, my zielone.
    I była to dość komplementarna kolorystyka, zgrana kolorystycznie z mimikrą terenową.
    Te chaszcze, ostepy, łąki, obozy harcerskie, rajdy, wędrówki, biwaki……….
    Ech, to se ne vrati…..
    Komu to przeszkadzało?

  144. wiesiek59

    Aateista niech sobie chodzi w mokrym podkoszulku, on zaczął. Że paluszkiem pokażę.

  145. @stasieku, z godz. 22:03
    Uwielbiam takie piwniczki – obojętnie gdzie. W San Gimignano, czy w Szeremley nad Balatonem, wsio rawno. Taką zupełnie małą mam u siebie w domu.

  146. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 22:06
    tylko od jednej wrednej postaci literackiej i nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby go zapożyczyć
    …………………………………………………………………………………….
    Postać literacka może i wredna,ale właścicielka nicka cieszy się sympatią jak ośmielę się zauważyć.
    I to jest ważne ;–)

  147. wiesiek59
    3 stycznia o godz. 22:20
    tyle mi za młodu umknęło….gdy tak wspominasz te mundurki, łąki ostępy i inne szczegóły, to żal, że raz dałam się namówić na zucha i to było dwa razy: pierwszy i ostatni.

    Nie lubię żyć w zorganizowanej formie, choć w dorosłym zyciu trudno od tego uciec. Firma to organizacja, procedury i te inne imponderabilia.
    Na razie na baczność nie stawiają, ale kto wie…zmilitaryzują?

  148. wiesiek59
    3 stycznia o godz. 21:48

    Nooo, karkówki, golonki, półtusze, szynki, bekony, balerony, schaby, boczki, tatary, cynadry, wątróbki, płucka, móżdżki.
    Ale wszystko marnej jakości. Ani mięsne, ani jędrne, ani zwarte. Przesycone starym tłuszczem.
    Na metce powinno być: nie więcej niż 5% mięsa w masie.
    Mielonka turystyczna.

  149. anumlik
    3 stycznia o godz. 22:24
    ……………………………………………………..
    O 22.03 to ja się wspiąłem na wyżyny… ;–).
    Obu panom i sobie życzę w przyszłości owocnej degustacji.
    PS. Moim pewnym odkryciem była Rioja. Jest tam tych szczepów też „parę”.

  150. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 22:06

    „Jejuny” ? Nie „Wejsuny” ?

    Neferko, nawet jeśli nick wzięłaś od jakiejś lichej postaci, to ja mam cytat równoważący z postaci nielichej: „nic to, Basiu!” Co oznacza, że jednak masz w sobie kwiatka.

    Widzę, że masz wysokie poczucie lojalności, co cenne i czasem trudne. Ale w ramach „nic to Basiu” mam taką podpowiedź, którą w czasach bardzo ślicznych, bo komunijnych, słyszałem od pewnego wędrownego jezuity: każdy się może modlić tak jak umie. Jak kto nie umie za pomocą paciorka, to może umie za pomocą fajnej jazdy na rowerze. Albo dobrym robieniem fikołków.
    Więc jak wejść między hyeny u Passenta nie dajesz rady, by dać autorowi odpowiednie wyrazy, możesz swą tu kwietną obecnością dawać wyraz siebie. Skutek będzie podobny, albo i lepszy.

  151. Tanaka
    3 stycznia o godz. 22:31

    Niestety, masz rację…..
    Sprawdzałem ostatnio skład konserwy turystycznej.
    Miesa w mięsie jest mniej wiecej tyle.
    Ale, czego sie można spodziewać za 3-5 zł za 300 gram?
    Ilość, nie przeszła w jakość.
    Gierkowskie konserwy były jednak treściwsze co do zawartości.

    Mój kuzyn prowadzi w Londynie sklep.
    I twierdzi, ze i tak współczesne polskie wyroby biją na głowę wyroby tubylców smakowo i zawartością komponentów…..
    O czym swiadczy ilość klientów- tubylców…….

    „Erzac cholera nie życie”……..

    Ps.
    Do tej pory pamietam smak „móżdżka po polsku” z jakiegoś słoika na Rajdzie Świętokrzyskim.
    Niezły był, albo młodzieńczy apetyt tak zapisał w pamięci…..

  152. Konstancja
    3 stycznia o godz. 22:28

    Dla ułatwienia dodam, że 3 tygodnie obozu harcerskiego kosztowało od 200 do 800 zł.
    Na taką kwotę stać było każdą rodzinę.
    Jak jest teraz?
    Ile dzieciaków nie widziało gór, albo morza?

    No i jak taki problemik wycenić w skali dobra, lub zła?
    Postępu, lub wsteczności?
    Dzieci to nasza przyszłość?
    REALLY?

  153. @NeferNefer, z godz. 22:13
    Oby nam się dobrze działo, a że działo jest armatą, oby nam się armatało.
    Piękny toast przywołałaś. W oryginale „a że działo to armata, oby nam się armatało”. Ale to drobiazg. Wprowadził go do obiegu Kazimierz Koźniewski w „Piątce z ulicy Barskiej”, socrealistycznej książce z 1952 roku, która została później zekranizowana przez Aleksandra Forda w 1953 roku, za co Ford otrzymał wyróżnienie na festiwalu w Cannes. Czy toaścik jest autorstwa Koźniewskiego – nie wiem. Jako ciekawostkę przytoczę inną wyliczankę z „Piątki z ulicy Barskiej”, którą – niesłusznie – przypisuje się Papciowi Chmielowi z komiksu „Tomek, Romek i Atomek”. Grosz to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to ziemia, ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca – mówi jeden z bohaterów (nie chce mi się sięgać do oryginału – który to) grając w pikuty. Henryk Jerzy Chmielewski użył tej wyliczanki bez podania rzeczywistego autora. Inna sprawa – czy Koźniewski sam to wymyślił, czy „zapożyczył” z tzw, folkloru podwórkowego, cholera wie.

  154. (idę sobie do stoliczka Konstancji)

    Konstancjo znasz może piosenkę „Przyleciał ptaszek z Łobzowa”? Nie zdziwię się jeśli nie. Ale w pewnej części piosenki domy w Krakowie stają na głowie. Ponieważ rysuję przyszło mi do głowy zilustrować ten fragment i zaczęłam szukać inspiracji małych kamieniczek i domków. No i znalazłam że w Poznaniu na rynku. Co to za cudności! Chciałam właśnie wyrazić podziw. Raz byłam w Poznaniu bardzo mi się spodobał, ma jakąś ciepłą, przyjazną atmosferę. A teraz i prezydenta super. Pozdrawiam serdecznie.

    @stasieku

    I Ciebie też pozdrawiam serdecznie bom zapomniała, przepraszam.

    @zezem

    Cenię sobie zawsze wyrazy sympatii, ja też wszystkich lubię (z wyjątkiem jednego którego nie ma już długo a na którego widok się mię drobne w kieszeni nie zgadzają i nie jest to nieobecna, mam nadzieję zdrowa, przyprawa)
    A sympatie blogowe rzecz ulotna, pół roku mnie nie będzie i wszyscy zapomną 😉 nie mam złudzeń.

    @Tanaka

    Jejuny, jejuny. Korale Mecyje. Kwiatka może mam, kożucha nie. Wąż nie pozwala nic ze źwierząt. Nie daję rady, prawda, a sumienie dalej gryzie, mimo Twoich mądrych słów (doceniam i rozumiem mimo krotochwilnej odpowiedzi). Może mi p. Passent jakoś wybaczy. Chociaż postaram się postarać.

    Chyba trochę na dziś dam spokój, za dużo się mnie tu zrobiło. (Chyba że nie wytrzymam)

  155. Pozdrawiam wszystkie Panie!, w tym pozdrawiam Kalinę, która swego czasu bardzo mi zaimponowała, potrafiła publicznie, nieprzymuszona przyznać że pomyliła sie w ocenie polityka Gowina.
    Szanowne koleżanki, piszcie. Tak jak kiedys wspomniałam – bez czołobitności, przewaga mężczyzn na blogu jest nastepstwem ogromnej ilości czasu którym dysponują; nie oddają się przecież ulubionym przez kobiety zajęciom jak np. gotowanie, odkurzanie, ładowanie zmywarki do naczyń, segregowanie i wkładanie prania do pralki, przekładanie do suszarki, układanie rzeczy , zakupy, rachunki i dziesiątki innych, dzieki którym panuje jakiś ład w małych światach zwanych domami.
    Nie do wiary, ale ponad sto lat temu amerykańskie nauczycielki miały obowiązek mycia podłóg w klasach, palenia w piecach zimą, zakaz pokazywania sie w miejscach publicznych w towarzystwie mężczyzn, zakaz obcowniania z mężczyznami w zaciszu domowym, zakaz wychodzenia za mąż. W zasadzie, jedyną przestrzenią poza szkołą gdzie mogły się pojawić, był kościół. Oczywiste, że te „przywileje” nie dotyczyły przeciwnej płci, dlatego dobrze byłoby się zastanowić parząc partnerowi – blogowiczowi kolejną herbatę, czy nie pokutuje w nas duch nauczycielki sprzed wieku.
    Pozdrawiam.

  156. NeferNefer….jakoś mnie Twoje imię kojarzy się z nefrytami.Wprawdzie pisze sie małą literą, ale dla Ciebie Nefryty mogą być pisane inaczej.

    wiesiek59
    jeździłam na kolonie, jako małoletnia i nastoletnia potem panna.Zdarzyło sie, że w jednym roku byłam dwa razy na koloniach, bo ktoś zrezygnował. Poznałam w ten sposób wiele regionów kraju, bo kolonie były trzytygodniowe, choć nie wiem, ile się za nie płaciło. Pamiętam pewien ordnung na tych wyjazdach, bo to na jakiś znak była pobudka, potem gimnastyka, apel poranny,potem śniadanie, wymarsze w teren i powrót na obiad.
    Były i zielone noce i wiele atrakcji dla miejskiego dziecka.
    Pamiętam też jakieś kolonie w górach(Sudety) w których zamiast gimnastyki porannej mieliśmy marsz ok. 2 km do miejsca, w którym spaliśmy. Na pierwszych koloniach nad morzem wodę pitną dowozili nam beczkowozami, myliśmy się co rano w morzu, a spaliśmy w wieloosobowych namiotach, chyba wojskowych (kształt i kolor).Dziś ta wieś jest jednym wielkim ośrodkiem wczasowym, a w roku 62 jedynym murowanym budynkiem w tej wsi był właśnie ośrodek kolonijny.
    Ech, to były czasy…

  157. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 22:56

    „A na tym rynku w Krakowie
    Domy stanęły na głowie
    Asa, tadarasa, asa tadarasa
    domy stanęły na głowie

  158. pombocek

    i zatańczyły raz dwa trzy
    a ptaszek stoi i patrzy
    Asa, tadarasa, asa tadarasa
    a ptaszek stoi i patrzy

  159. żabka konająca
    3 stycznia o godz. 23:02

    Zabencjo,
    Czuje sie „rozbrojony i powalony na lopatki”, bo jako samotny ojciec „zawlaszczam” wskutek okolicznosci „ulubione” kobiece zajecia domowe.

    A tu sama „popacz”, pomimo sprzatania, gotowania, odkurzania, zmywania i prania jakos stalem sie w zeszlym roku liderem aktywnosci blogowej.

    Zycze Tobie i wszystkim blogowiczkom podobnej do mojej umiejetnosci godzenia aktywnosci na blogu z dbaniem o dzieci i dom.

    Najlepszego, a zwlaszcza rozumnego, 2016 roku. Zabencjo.

  160. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 22:56
    znam oczywiście tę piosenkę, mogłabym z pamięci zacytować.

    Miło mi bardzo, że tak sympatycznie wspominasz Poznań-ale czy mamy domy stawiane na głowie? pewnie do Twoich ilustracji posłużą Ci domki budnicze, stojące tuż obok ratusza.Są naprawdę niewielkie i bardzo ostatnio kolorowe, choć ze względu na zgiełk panujący na Rynku malo kto juz mieszka tam na stałe.

  161. A jak się dosyć napatrzył
    to sam zatańczył raz dwa trzy
    Asa, tadarasa, asa tadarasa
    to sam zatańczył raz dwa trzy
    http://img.zszywka.pl/1/0157/w_7246/moj-swiat/domki-budnicze–polozone-po-poludni.jpg

    a ja dziś co wpis to jedna pralka, osobno doliczyć suszarkę i składanie ubrań. Już nie mogie a jeszcze nie wszystko.

    A teraz już Waszmościankom i Waćpanom powiadamy dobranoc.

    (anumliku i Konstancjo dziękuję, odłożę na inny raz)

  162. NeferNefer
    3 stycznia o godz. 23:09

    Neferko, jak idziesz spać, a jeszcze nie śpisz, to Ci powiem, że pies z zimą tańcował, choć u nas jeszcze mróz przydzwoni – idzie wiosna. Zaraz będą wierzbowe kotki się kociły. A u ciebie, jak furt pada, to może już się kocą. W każdym razie na razie masz cóś na dobry sen.

    https://lh3.googleusercontent.com/QC7DcQyGCJQsNMonVnenqjbp-kBBTmc4bwzdzwi18By8Q_Zo62f82HGaTxXZLuZHAuxx=w1366-h768-no

  163. lonefather
    3 stycznia o godz. 23:12
    może malo brudzicie? i dlatego masz więcej czasu? poza tym, to chyba jesteś nocny marek.
    A tak naprawdę to tam jest czysto, gdzie mało brudzących, a nie wielu sprzątających. Faktem jest, że Zabka to dobrze podsumowała- w niejednym domu tak wygląda.

  164. zezem
    3 stycznia o godz. 22:32

    Rioja
    Az sie dziwie, ze wciaz brak poematow dziekczynnych dla Rioja. Wczoraj uczta dziekczynna uczcilem wazna dla mnie osobe i na stole postawilem Chateauneuf du Papez 2010, a po rozlaniu do kieliszkow szlachetnego trunku, po pierwszym lyczku pozalowalem, ze jednak nie zakupilem Rioja Grande Reserve z 2007. Mialem wybor, moj jest blad.

  165. Konstancjo,

    I dobrze i zle jednoczesnie.
    Bo kwestia nie jest w ilosciach, ale w podejsciach.
    A nocno markowanie nie ma z tym nic wspolnego, bo noca sie nie da uruchomic odkurzacza, albo pralki nie przymierzajac, o szczekaniu talerzami, garnkami i sztuccami w zlewie nie wspominajac.

  166. pombocek
    3 stycznia o godz. 23:20

    Dzis nosa z domu nie dalo sie wychylic, taka wredna pogoda byla. Za to wczoraj bylo super, pogodnie i wiosennie, a na wierzbach w Crystal Palace Park, „kotki” wierzbowe juz pekaja i za chwile bedzie wiosennie. Bo te pare galazek, ktore oberwalem z ulamanej galezi juz sie rozwinelo w wazoniku.

  167. Konstancja
    3 stycznia o godz. 23:06

    To KOSZTOWAŁO.
    Obciążało koszty produkcji zakładów pracy.
    Między innymi dlatego, gospodarka socjalistyczna była mało efektywna.
    Tylko, czy aby na pewno?
    Obecnie, te koszty ponoszą rodzice dzieci, których rodzi się znacznie mniej.
    Jak to policzyć z punktu widzenia ekonomii?
    Koszty uspołecznione kontra zindywidualizowane?
    I do tego, sprywatyzowany zysk, po ich obcięciu?

    Chyba nie ma mądrych przy wycenie takich zmiennych.

    Hak jest z dzieciństwem dzieci w Meksyku, Indiach, Turcji, Japonii?
    Czy i jak spędzają wakacje?
    Bawiąc się, czy zasuwając w doraźnych pracach lokalnej społeczności?
    Mają w ogóle wakacje?
    A rodzice urlopy?

  168. ale gdy Jaś spi, możesz mieć ciche zajęcia na klawiaturze. Pralkę da się uruchomić, chyba.

    ………………….
    dobrze, że nasz Gospodarz przypomniał, po co tu jesteśmy i na jakiej zasadzie wymieniamy swoje poglądy, spostrzeżenia, komentujemy rzeczywistość.
    To uprawnienie dla każdego, kto przestrzega pewnych zasad i reguł nieodzownych w codzienności. Większość tu obecnych przestrzega tych reguł, z pewnością nie tylko w necie,ale pewnego trolla udało się wykurzyć, może choć na chwilę (tfu, tfu, przez lewe ramię…).
    W kawiarni na pewno nie dosiadłabym do żadnego stolika, a tu czasem próbuję.

  169. wiesiek59
    3 stycznia o godz. 23:36
    miałam wrażenie, że mówimy o Polsce i naszym dzieciństwie oraz latach młodzieńczych? wiem, że sie kiepsko zarabiało, ceny były jednak stabilne (do pewnego czasu) ale właśnie były niemal darmowe wczasy ( nie skorzystałam jako dorosła osoba), kolonie dla dzieci.
    Pamiętaj, że prawie wszystkie zakłady pracy dostawały tzw. dotacje z budżetu centralnego do swojej działalności, ktorą mogły(lub musiały) przeznaczyc na określone cele.Nie pracowałam wówczas, ale w mojej pierwszej pracy, po pewnycm czasie trafiłam na pozycję: Dotacja z Centralnego Zarządu Spóldzielni pracy (czy jakoś podobnie). Nie pamiętam jej przeznaczenia, ale pamiętam, że to była spora kwota.

    O tym, że dzieci na świecie pracują, żyja w nieludzkich warunkach, podobnie, jak ich rodziny, że są wykorzystywane jako tania siła robocza i czasem są jedynymi dostarczycielami pieniędzy w domu, wszyscy wiemy. Ale wpływu na to nie mamy, nawet, gdybyśmy obficie zasilali swoimi pieniędzmi wszelkie konta UNICEF i innych, powołanych do udzielania pomocy w świecie. Tak to się już składa, że większośc tych środków trafia do kieszeni organizatorów tych funduszy.

  170. (znad poduszki)

    piękne, pombocku, moje ulubione, bardzo dziękuję.

    zzz….

  171. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIELNEJ ( dzien 71)

    Mainstream dziennikarsko publicystyczne wciaz sie we mgle terimologicznej blaka, kontrrewolucje nazywajac rewolucja, nie umiejac rozciagnietych w czasie procesow polaczyc. Niemniej mysle, ze w koncu i ten mainstream sie polapie i w slad za mna, zacznie rzeczy wlasciwie nazywac.

    Dzis sobie wysluchalem „FAktow” w TVN i wiadomosci na kolana powalajacej, ze niejaki Waszczykowski, co jest niby Ministrem Spraw Zagranicznych, zaproponowal Wielkiej Brytanii deal.

    Propozycja jest iscie bandycka.
    Polska daje Zjednoczonemu Krolewstwo prawo do ograniczenia praw Polakow w UK, w zamian za poparcie umieszczenia na polskim terytorium baz NATO.

    Smieszno tragiczny jest aspekt „wyborczy”, bo ponad 60% glosujacych w UK poparlo PiS.

    „Propozycja tego dealu” polegajaca na cofnieciu tego co jest obowiazkiem kazdego rzadu, jakikolwiek by nie byl, czyli dbania o interesy obywateli swojego panstwa, jest poza standardami cywilizacyjnymi, obnaza odrazajaca prawde, ze jest to rzad bandytow, gotowych wszystko przechandlowac.

    A zeby bylo jeszcze „smieszniej”, to dwa tygodnie temu byl w Warszawie David Cameron i mozna bylo dyplomatycznie, czyli zakulisowo i po cichu to zaproponowac. Zamiast tego odegrano szopke postawienia sie, zeby po niecalych dwuch tygodniach publicznie osmieszyc sie „propozycja Waszykowskiego”.

    ‚http://fakty.tvn24.pl/ w 10 minucie….

    To wszystko pokazuje, ze PiSowskie maupy nie tylko nie maja pojecia o polityce, ala nie maja zadnego konkretnego planu, ani konkretnej wizji jaka ma byc ta „polityka na stojaco”, a nie na „kolanach”.

    Mnie osobiscie to wali, poza drobiazgiem, ze moj kraj, ktory kocham, jest rzadzony przez idiotow i ignorantow. Ale jednoczesnie upatruje w tym wlasnie nadzieje, bo ignoranci i idioci szybciej doprowadza do sytuacji, na ktorej sie wyloza…

    W sumie ten 71 dzien Kontrrewolucji Kaczystowsko Koscielnej okazuje sie bardzo zabawny, choc wcale nie jest mi do smiechu.

  172. Drogi Gospdarzu, drogi Panie Jacku,
    jak bozię kocham, nie bardzo rozumiem, że na Pańskim, z założenia bezbożnym blogu, toleruje Pan postać wybitnie obrzydliwą, nawet dla prawiciwców wprost ohydną, niejakigo Jacka, NH, trolla znanego przez większość blogowiczów portalu. Trolla, którego jedyną działalnością w ogóle na forach „Polityki” jest wklejanie cudzych, skopiowanych z prawicowych portali (głównie z tzw. Matki Kurki) „złotych myśli”. Möj komentarz zapewne nie przejdzie, a tego aktywisty owszem, i tu i tam. Jak to rozumieć?

  173. Czytam po kolei i uspokajam niewiasty, z mojej strony nie ma zagrożenia; o J.Pieczulu jako o człowieku mam zdecydowanie złą opinię.

  174. lonefather
    4 stycznia o godz. 0:04
    dobrze, ze podaleś linka, bo przeoczyłam tę wiadomość. Nie chcialo mi się w to wierzyć. Ale sam fakt złożenia takiej propozycji można by podciągnąć pod zdradę? nie zdradę stanu, ale zdradę wszelkich ideałów na rzecz jakichś korzyści. mniej lub bardziej realnych.
    Myslę, że po tym, jak kraje Unijne reaguja na to, co PIS wyprawia w Polsce, sam PIS przestłabyc wiarygodnym partnerem do układania się w jakijkowliek sprawie.
    Nie wiem, jak postrzegana jest sama propozycja zawarcia jakiegoś kompromisu w sprawie POlaków w UK.
    Niedawno gdzies wyczytałam o wielkim zdziwieniu, jakie wyrazili unijni komisarze i inne ważne osobistości w sprawie poparcia kandydatury Donka na nastepna kadencję jego jako komisarza unijnego.
    myslę, że do Tuska, jako byłego premiera możemy mieć wiele zastrzeżeń, ale faktem jest, że nie staramy sie stanąc murem za Tuskiem, za jego sukcesem w strukturach unii, bo jego sukces staje się sukcesem Polaków.
    Wszystkie kraje zabiegają o stanowiska i funkcje dla swoich,m tylko my wciąż mieszamy w swoim polskim kociołku i nie damy nikomu wyrosnąć ponad przeciętność. Gdyby to o R.Czarneckiego chodziło, wcale nie mam pewności, czy PIS zajęty kontrrewolucją w POlsce zająłby się i awansem Obatela.Tacy juz jesteśmy.
    Do tego w Unii z rezerwą zaczynają podchodziś do kandydatury Tuska, słysząc takie pogróżki Ziobry, że Tuska pod trybunał stanu…kto chcialby słyszeć, ze w swoim rządzie w organizacji miał takiego człowieka?

    Już Nefer doniosła, że Waszczykowski wniósł do Komisji weneckiej jakieś nieaktualne zapisy ustawy,których rozstrzygnięcie będzie musztardą po obiedzie.
    Dlaczego nasi rządzący ciągle robią nam takie świństwa. Na kogo głosowaliby ci, którzy na wybory nie poszli? jakie mają poglądy? czy naprawdę uważają, że wszystko stracone?
    Z tych 50 % niegłosujących możnaby uznać, że około 20-25 % to ludzie, którzy nie przyjadą na wybory, bo są poza krajem; w tej grupie są także ludzie, którzy ze względu na wiek, odległośći inne problemy nie pojadą nigdzie żeby zagłosować, ale pozostałe 25 %- gdzie się podziało?

  175. @lonefather, nie pisałam na podstawie własnych doświadczeń, podobnie jak ty wychowywałam dzieci samotnie, pracując zawodowo. W tamtym okresie nie pozwoliłabym sobie na aktywnośc blogową, o partnerskim podziale obowiązków nie było mowy.
    Dziekuje za noworoczne życzenia, z analizy ich treści rozumniem że ci którzy nie popieraja twoich rozumnych komentarzy, sa bezrozumni.

  176. żabka konająca
    4 stycznia o godz. 0:46

    Kazdy rozumie jak mu pasuje.

  177. i co teraz będzie?, bo lonefather 4 stycznia o godz. 0:04 napisał bardzo rozumny komentarz. I podobnie jak Konstancji, też mi się wierzyc nie chce, że rządzący kupczą prawami swoich obywateli.

  178. lonefather,
    Z NATO-wskimi bazami sprawa jest prosta. Kto za nie zapłaci i komu mają służyć. Jak Polska czuje się zagrożona, a USA nie, to niech Waszczykowski za amerykańskie bazy zapłaci. Może być z tych pińset, tylko nie wiem, czy starczy.

  179. Konstancja
    4 stycznia o godz. 0:35

    Mozliwe, ze nie zauwazylas tego jak bardzo negatywna mam opinie o Tusku i tym co zrobil, a dokladnie to tym wszystkim, czego nie zrobil, choc powinien byl zrobic.

    Mam dokladnie i centralnie w dupie, pozycje Tuska, bo nie wnosi ona doslownie niczego, poza zludnym prestizem, dla Polski. Jak do tej pory, to nie dokonal w Europie Tusk niczego istotnego, czyli dokladnie identycznie jak w Polsce.

    „Maintsream” pial chymny pochwalne na czesc Tuska, choc on niczego poza zablokowaniem PiSu nie dokonal. I pial „mainstream” te chymny pochwalne nawet wtedy, gdy juz bylo widac, ze skutkiem zaniechan Tuska, PiS zdobyl wiekszosc parlamanterna. Byloby smieszne, gdyby nie bylo tragiczne.

    Wszystko to wskutek kunktatorstwa i bezbrzeznego egoizmu Donalda Tuska.

    Ten egoizm i kunktatorstwo sa coraz bardziej widoczne rowniez w Europie. Ludzie maja oczy. Ludzie maja rozumy. Ludzie oceniaja nie w emocjach, ale rozumem. I choc, jako Polak podswiadomie chcialbym, zeby Tusk zostal wybrany na druda kadencje, to jako myslacy czlowiek, uwazam, ze sie mu to zwyczajnie nie nalezy i nich przepadnie w wyborach. Bo ktro stal aie „polityczna kurwa” jak Tusk, to niestety „polityczna kurwa” pozostanie! (niecenzuralne okreslenia sa w tym wypadku jedynymi adekwatnymi, co za Marszalkiem Pilsudskim stosuje, nie mowiac juz o takim drobiazgu, ze „kurwa” to charakter, a nie profesja, bo profesja jest prostytutka, ktora Donald Tusk nie jest)

    Nie jest mi latwo powtarzac slogany PiSowskiej propagandy, ale niestety trzeba….

    To co mamy, to jest wlasnie „wina Tuska”!

    Przypadlosc mentalna pod nazwa „Donald Tusk”, dotyczy nie jego samego, ale poprzez dziennikarski mainstream, dotyka nas wszystkich, nie wylaczajac tuzow i „gwiazd” dziennikarskiego mainstreamu.

    Dotyczy i dotyka najbolesniej i najdotkliwiej to, ze ja zwyczajnie nie wierze, ze te „gwiazdy i tuzy” nie wiedzialy, czy nie rozumialy co sie dzieje, ale ze zrozumialego strachu przed powrotem PiSu i IV RP, przemilczywaly i przemilczywujac torowaly Jaroslawowi Kaczynskiemu droge do zwyciestwa i tego co teraz robi.

    No chyba, ze przeceniam zdolnosci umyslowe i inteligencje „gwiazd i tuzow” dziennikarstwa polskiego.

    Mamy niestety smutna sytuacje, ze albo uznamy, ze „gwiazdy i tuzy” dziennikarskie sa ograniczone umyslowo, albo jestesmy zmuszeni pogodzic sie z tym, ze nie sa obiektywnymi, godnymi zaufania dziennikarzami.

    Nie ma trzeciej mozliwosci, jak sadze.

    @Jacek Kowalczyk,
    Choc Panski blog to „kawiarnia”, czy jak ja go widze AGORA, to moze zaprosi Pan, Pana Jacka Zakowskiego, czy Pania Janine Paradowska, zeby wypowiedzieli sie na Panskim blogu i wytlumaczyli bez „nawijania kitu”, czy widzieli i wiedzieli i rozumieli, ze broniac Donalda Tuska i PO torowali droge do zwyciestwa PiSu i rzadow Jaroslawa KAczynskiego?

    Ja zrozumiem, ze strach. Ja zrozumiem, ze nadzieja. Ja zrozumiem, ze az sie chce cos zrobic, zeby zapobiec nieszczesciu. Ale do diaska, nie zrozumiem i nie zgodze sie na to, zeby ci co pretenduja do „obiektywnosci”, byli slepi i nieobiektywni, jak okazali sie byc.

    No chyba, ze sie przyznaja wprost, ze nie wiedzieli i nie rozumieli., w co akurat szczerze watpie.

    Pane Jacku, zaprosi Pan @Jacka Zakowskiego, czy @Pania Janine Paradowska, zeby sie ustosunkowali tu na Panskim blogu, do poruszonego problemu rzetelnosci dziennikarskiej?

    Jakos watpie, choc mam nadzieje, bo problem jest powazniejszy niz sie na pozor wyddaje. Bo w/g mnie to wlasnie w tym miejscu spoczywa w duzej mierze wina za to co sie dzieje, na postawie najbardziej wplywowych dziennikarzy.

    Bo wlasnie milczace przyzwolenie i otwrte wrecz bronienie i ochrona tego co sam Donald Tusk i dowodzona rzez niego PO zrobili, a raczej zaniedbali zrobic, doprowadzilo do wpadniecia wladzy w Polsce, w lapy psychopaty, JAroslawa Kaczynskiego.

    @Konstancjo,
    Wracam do pisania do Ciebie, choc caly czas Tobie tez odpowiadalem, piszac w poscie do Ciebie, do @Jacka Kowalczyka. Bo nie chce miz sie wierzyc, zeby sie nasz @Gospodarz choc slowem zjaknal o tym, o co sie do niego zwrozilem. A jeszcze mniej wierze, zeby sie @Jacek Zakowski, czy @Janina Paradowska, „znizyli” do tego, zeby sie wlaczyc w blogowa dyskusje z smiertelnikami z blogu @Jacka Kowalczyka. Nie wierze, choc teoretycznie nie jest to wykluczone.

    @Konstancjo,
    Materia tego co sie dzieje jest bardzo zlozona. Sklada sie z procesow spolecznych majacych charakter masowy, a przez to majacych ogromna inercje, czyli opoznione reagowanie na zachodzace fakty. Skutki dzisiejszego wystapienia Waszczykowskiego, najpewniej ujawnia sie dopiero w nastepnych wyborach. I ujawnia sie tylko jesli zostanie to zapamietane. Ale nawet jesli onecni wyborcy PiS tego nie zapamietaja, to i tak skutek bedzie widaczny w Brytyjskim Home Office, czyli Ministerstwie Spraw Wewnetrznych, w postaci kilkuset tysiecy polskich wniskow o nadanie obywatelstwa brytyjskiego. Co bedzie bezposrednia reakcja oficjalnie wyrazone stanowisko Polskiego Rzadu, Pani Premier Beaty Szydlo, ze polski rzad jest gotow „przechandlowac” obowiazek obrony interesow polskich obywateli, w zamian za poparcie dla baz NATO na terenie Polski…

    Cudne!
    Cudnie przedziwne rozumienie PiSu jego obowiazkow wobec obywateli kraju zwanego Polska.

    Pozdrawiam
    „wq…ny” jak jasna cholera….

  180. KONTRREWOLUCJA KACZYSTOWSKO KOSCIELNA (dzien 72gi)

    Wczoraj, polski Minister Spraw Zagranicznych, niejaki Waszczykowski, oficjalnie na miedzynarodowym forum oglosil bankructwo polityczne Polski, proponujac Wielkiej Brytanii poparcie w ograniczeniu praw obywatili polskich w zamian za poparcie dla idei baz NATO na terytorium Polski.

    W standardach nie miesci sie „odpuszczenie” obrony i ochrony obywateli swojego kraju w zamian za cos, za cokolwiek.

    Dlatego ta deklaracja zostanie odebrana na miedzynarodowym „rynku politycznym”, jako nic innego, jak tylko deklaracja politycznego bankuctwa.

    Politycznie, to juz w tej chwili, Polska jest „politycznym bankrutem”, zarowno w Europie, jak i na Swiecie.

    Nikt powazny, nie bedzie powaznie traktowal kolesia (czytaj Polaki), ktory „wyprzedaje rodzinne „srebra””, w zamian za karte „wstepu do kasyna”, gdzie bedzie mial szanse przegrac reszte rodowego majatku.

    Jako Polaka, szlag mnie na to trafia.

    Jako przeciwnika Jaroslawa Kaczynskiego i PiSu, „zacieram rece” z zadowolenia, pomimo tego, ze mam swiadomosc, w jaka polityczna przepasc Kaczyski Polske wciaga.

    Zadziwajacy „sukces” rzadow Jaroslawa Kaczynskiego, w 72 dniu jego Kontrrewolucji KAczystowsko Koscielnej.

  181. lonefather
    4 stycznia o godz. 2:20

    lonek, nigdy nie interesowałem się polityką – ot, byłem w najogólniejszych sprawach na bieżąco i tyle. Powiem, jak nabrałem ostrego obrzydzenia do polityki i domniemanej w Polsce czwartej władzy – pismactwa.

    Pierwszy raz walnąłem głową w mur milczenia bodaj pod koniec rządów SLD. Odkryłem po pięciu latach obserwacji duży przekręt w skali całej Polski z tzw. podzielnikami wyparkowymi do mierzenia poboru ciepła w mieszkaniach. Mogło orientacyjnie chodzić o kilkaset milionów wyłudzonych od mieszkańców. Usiłowałem dwukrotnie zainteresować tym rzecznika praw obywatelskich i prasę – z Gazetą Wyborczą i „Nie” Urbana. Biuro rzecznika odfajkowało sprawę typowo po pierdzistołkowemu: cytatami z przepisów. Tyle że w żadnych przepisach nie piszą o mechanice przekrętów. Z gazet nikt nie odpowiedział, mimo że wyliczyłem do złotówki, ile nienależnie płacą użytkownicy za każdy bez wyjątku podzielnik. To i ja machnąłem ręką.

    Drugi raz walnąłem w mur przy sprawie seksafery w Samoobronie. Zainteresowało mnie papugomałpie, kompletnie bezkrytyczne powtarzanie przez prasę kłamstw o głównej bohaterce. Nie powielały kłamstw tylko „Wyborcza”, od której sprawa się zaczęła, i „Polityka”. „Nie” Urbana nie różniło się od innych papug. Informowałem o kłamstwach chyba osiem tytułów. Zareagował tylko gość z „Angory”, otumaniony jak inni, więc gadanie z nim było takie samo jak z PiS-em. W końcu napisałem do Rady Etyki Mediów, nie domagając się żadnej reakcji, bo już zaczynałem to mieć w dupie – no to nie zareagowali. Ostatnim porywem wiedziony wysłałem tekst do Feminoteki. Szybko się ukazał w internecie, a parę innych portali go powieliło. Tyle że internet to wiadomo – paplanina, a para idzie w gwizdek. Po paru latach bardzo wnikliwa dziennikarka z „Nie” napisała o głównych bohaterach seksafery, że przegrali i że tylko główna bohaterka ma się dobrze. Zapytałem, skąd wie o maniu się głównej bohaterki. Odpowiedzi nie było. A ja wiedziałem, że główna bohaterka i jej dzieci mają się rozpaczliwie źle.

    Trzeci raz już nie walnąłem bezpośrednio w mur, byłem tylko zainteresowanym świadkiem, jak rząd Tuska w trosce o zrąbany budżet ukradł stu tysiącom opiekunów niesprawnych, dorosłych członków rodzin zasiłek specjalny w wysokości 520 zł miesięcznie, który był ich jedynym dochodem. Trybunał Konstytucyjny uznał odebranie tego zasiłku za bezprawne, ale nikt nie nazwał tego kradzieżą i nikt poszedł za tę kradzież siedzieć, odwrotnie – Tusk wspiął się na szczyty politycznych zarobków. Ten sam rząd rozdawał lekką ręką kasę wypasionemu Kościołowi. Prasa o tej tragicznej dla opiekunów sprawie milczała. Pamiętam tylko komunikat Wyborczej o wyroku Trybunału.

    Sam doświadczyłem trudów opiekowania się matką i bratem, ale ja miałem emeryturę, a ci opłacani przez państwo opiekunowie, jak mój najmłodszy brat, który od tej opieki zmarł, nie doczekawszy zwrotu ukradzionych przez rząd Tuska pieniędzy, musieli zrezygnować z pracy, by dostać zasiłek. Wiem z głosów w internecie, że bardzo wielu z nich nie mogło pracować, bo stan podopiecznych na to nie pozwalał.

    Dla prasy o wiele ciekawsze było i długo eksploatowane chodzenie rakiem po Madrycie paru pisowskich napitych smarków.

    Urban w jednej ze swych książek – Może to był „Alfabet Urbana” – mówił, że polityka to narkotyk. Od siebie dodam: narkotyk, którego nie trzeba kupować, odwrotnie – za jego zażywanie dostaje się pieniądze. A mimo to widać na przykładzie Tuska, że chce się więcej – i narkotyku, i pieniędzy. A ludzie, a obywatele? A pies im mordę lizał. Nazywało się to kiedyś „Solidarność”.

    Z racji braku racji nie żyję już przyszłością, choćby się paliło, waliło i biskup przyjechał, lecz zbieram po kropelce uroki dzisiejszego dnia „z dala od sideł, strzałów i szczekających psów” – jak pisał jeden Lundquist.

  182. lonefather
    4 stycznia o godz. 2:20

    Zapomniałem powiedzieć, co podzielniki wyparkowe miały wspólnego z polityką. Otóż obsługiwała je firma zagraniczna. Podejrzewałem, że mógł jej dać błogosławieństwo na Polskę ktoś z SLD. Poza tym niewykluczone, że podzielniki – lub licencja na produkcję – zostały przeflancowane z Niemiec (nie badałem tej sprawy, podejrzenie wzięło się z rozmów z więcej wiedzącymi ludźmi). Rozmawiałem z gościem, który żył wiele lat w Niemczech. Mówił, że tych podzielników tam od dawna nie ma, bo to staroć – są podzielniki elektroniczne. Wychodzi więc, że staroć sprzedano Polsce jako nowość. My też już mamy elektroniczne z automatycznym odczytem w centrali spółdzielni, nie w mieszkaniach, ale przez parę lat funkcjonowania prymitywu ktoś dorobił się fortuny.

  183. „o J.Pieczulu jako o człowieku mam zdecydowanie złą opinię” ogłosiła madam Dulska, zwana dla niepoznaki „żabką konającą”, bo ją nazwałem „Dulską” i kołtunem, wyliczając powody. W tej sytuacji jej opinia na bank bezstronna jest i sprawiedliwa.

  184. lonefather
    4 stycznia o godz. 2:20
    nie wchodząc w szczegóły, miałam na myśli zjawisko jako takie, a nie samego Tuska.
    Tak, to wszystko, czego dziś doświadczamy to wina Tuska.
    Ale samo zjawisko jest niepokojące. Bo nie potrafimy działać wspólnie na rzecz jakiegoś wyższego dobra. Nie darmo mówi się o polskim kociołku w piekle, którego nie trzeba pilnować, bo sami ściągamy sie w dół.

  185. Tak,określenie „zły człowiek” jest pospolite, pierwsze z brzegu, takie mi przyszło do głowy przy okazji wdzięczenia się pombocka na blogu. Ale usprawiedliwione wcześniejszymi wpisami o nienawiści J.Pieczula do dzieci (bachorów), do zwierząt, wspomnieniem dorosłego człowieka o zabijaniu kretów, który nie był dość dorosły by wyobrazić sobie cierpienie, żenującymi opisami chorób najbliższych jedynie po to by przedstawic siebie jako opiekuna ofiarę, żenującymi informacjami o życiu rodzinnym upublicznionymi jedynie po to żeby zwrócić na siebie uwagę i wymóc współczucie, kiedy tego ludzkiego współczucia brakuje pombockowi dla innych, rzeczywiście potrzebujących pomocy. Tu przypominam kompromitujące komentarze o uchodzcach.
    Tak, to nie było właściwe słowo, bardziej adekwatne określenie to: człowiek małego formatu.
    Fakt, że pombocek poza Biblią niewiele przeczytał jest znany, sam zresztą ze satysfakcją sie do tego przyznaje, ale żeby powoływać sie na lekturę nie znając treści, ani nawet nie zaglądając do ściągi, nie sprawdzic nawet on line co też ta dulszczyzna oznacza, dowodzi bezkrytycznego zaufania do własnego rozumu, bezkrytycznego.
    To co napisałam dotyczy osoby, korzystam z przyzwolenia Gospdarza „…jeśli coś cię obraża, odwiń się…” i tak prosze potraktowac komentarz.

  186. lonrfather,
    Pozycja Tuska w UE odzwierciedla pozycję Polski. Źle więc adresujesz pretensje. Pozycja Tuska byłaby dla Polski (i Europy) wartościowa, gdyby współgrała z pozycją silnej Polski mającej ambicję kreowania polityki Europejskiej, a poprzez Europę – choćby swojego najbliższego otoczenia, od Litwy przez Moskwę po Ukrainę a może i Rumunię. Tymczasem Polski rząd zbyt był zajęta własnymi problemami, by przyjąć taką szeroką optykę; od zmiany władzy rząd wręcz odwrócił się do Europy plecami, pokazując jej jednocześnie środkowy palec, tym bardziej więc Polak-Tusk jest w UE zbędny. Ale czy to jego wina?

    Co do zaniechań – zgoda. Z drugiej strony czy ty nie demonizujesz Tuska? Co innego zepsuć – dał nam przykład Kaczyński, jak Waszczykowskim rozpieprzać mamy, a co innego budować. Tusk nie przyjdzie na moją ulicę i nie załata w niej dziur. Jednym z nielicznych obszarów, w których usiłowano wdrożyć prawdziwe reformy, była nauka. Choć oczywiście po Tuskowemu, by nikogo za bardzo nie bolało, ale też bez ekstra pieniędzy z państwowej kasy, by nie zabrakło górnikom i mundurowym emerytom. Obserwując te reformy, mogę powiedzieć tyle: społeczeństwo jest *niezwykle* złożoną strukturą i poprawiając jedno (np. sprawę etatów akademickich dowolnego szczebla jako dożywotnich synekur), można niezwykle łatwo popsuć drugie (kryteria awansów). Po drugie, Kudrycka napotkała na niewiarygodny wręcz opór środowiska. Po trzecie, pomimo, że te reformy miały nie zaboleć, i tak spora część środowiska poparła PiS, bo w wyniku reform zmienił się układ sił i wpływów w środowisku, więc w tym sensie plan z ciepłą wodą i łagodną Leną Kolarską-Bobińską się nie udał. Z drugiej strony reakcja różnych antyTuskowych Komitetów Kryzysowych na działania nowego rządu jest bezcenna http://komitethumanistyki.pl/ jest więc nadzieja, że oni od tego PiSu uciekną jeszcze gwałtowniej, niż wcześniej zwątpili w Tuska.

    Nie wiem, czyja to zasługa, Tuska czy jeszcze Millera, ale na mojej stołówce wiecznie niezadowoloną kucharkę żywcem przeniesioną z „Misia” zastąpiła taka młoda i uśmiechnięta. Moje kontakty z Izbą Skarbową w ciągu ostatnich 5 lat zawsze kończą się zdumieniem, że te urzędniczki nie tylko nie chcą mnie zniszczyć czy skorumpować, ale wręcz są mi jako obywatelowi pomocne. Urzędniczki z Urzędu Miasta władają świetnym angielskim i również są mi pomocą a nie przeszkodą. Nawet pracownice Poczty Polskiej są uprzejme! Kto za tym wstrętnymi zmianami stoi i komu to służy? Ha, już wiem – dżender!

  187. lonek
    dziś w onecie, a zapewne powtórzone z jakieś prasy, zamieszczono sprostowanie Waszczykowskiego w sprawie. Wywiad pochodzi prawdopodobnie z programu „jeden na jednego” w prywatnej tv.

    No! oczywiście, jest to nadinterpretacja…
    dla PISu każdy cel uświęca środki…
    pewnie dla innych ugrupowań lub pojedynczych polityków zapewne też nie ma ofiary, jakiej nie można by złożyć w zamian za pewne przywileje…

  188. mag (3 stycznia o godz. 21:25)

    „Nie strasz Szarlo! Kolor czarny nie wyzwala żadnych złych mocy (chyba że według PIS-dzielców)”

    O to to. Wlasnie o te charaktery siem rozchodzi. Ciemne, znaczy. Choc istnieja rowniez i jasne. A gdy juz o same kaczki chodzi, to tam i zupelnie biale istnieja. Niestety, wsrod tego drobiu nam tak dobrze znanego, z law sejmowych czy innych najwyzszych urzedow Kaczylandu, czystej bieli nie uswiadczysz. Przypadek wylacznie w naszym klimacie wystepujacy tylko.

    „P.S. Prezpraszam. Może mam obsesję, ale wszystko co najgorsze kojarzy mi się z PIS.”

    Nie jestes pierwsza. Szeregowemu Kowalskiemu absolutnie wszystko, a wiec nie tylko co najgorsze, kojarzylo sie bardzo podobnie. Tyle ze Kowalski to odnosil nie do partii politycznej tylko do dolnej partii tulowia zenskiego

    PS. Zabus, jam z tobom. Zlych czlowiekow nalezy rozpoznawac juz od powijakow.

  189. @ Tomasz Wysocki
    Jeśli treść nie przekracza dopuszczalnych przeze mnie norm, nie ingeruję. Akurat ten pan kilkakrotnie został już przeze mnie usunięty z racji prymitywizmu treści wpisu.
    Pozdrawiam
    jk

  190. @ lonefather
    Pisze Pan:
    „@Konstancjo,
    Wracam do pisania do Ciebie, choc caly czas Tobie tez odpowiadalem, piszac w poscie do Ciebie, do @Jacka Kowalczyka. Bo nie chce miz sie wierzyc, zeby sie nasz @Gospodarz choc slowem zjaknal o tym, o co sie do niego zwrozilem. A jeszcze mniej wierze, zeby sie @Jacek Zakowski, czy @Janina Paradowska, „znizyli” do tego, zeby sie wlaczyc w blogowa dyskusje z smiertelnikami z blogu @Jacka Kowalczyka. Nie wierze, choc teoretycznie nie jest to wykluczone”.

    Takie sformułowania „nie chce mi się wierzyć, żeby się (…) choć słowem zająknął” to jest zwykły szantaż i to o 2.20 w nocy, kiedy mam prawo spać.

    Nie widzę żadnego powodu, by na moim blogu „spowiadali się” przed Panem jacykolwiek dziennikarze, proszę się zwracać do nich w tej sprawie. Pańskie wyobrażenie roli oraz możliwości mediów i poszczególnych dziennikarzy jest cokolwiek naiwna i zarazem wyidealizowana. Dziennikarze – tak jak Pan – wyrażając rozmaite oceny mogą się mylić i w istocie robią to nieustannie bez względu na swoje zawodowe umiejscowienie. Dotyczy to wszystkich, którzy usiłują zrozumieć i opisać świat, dysponując zawsze ograniczonymi zasobami danych. Oczywiście, szczególnie dotyczy to tych, którzy chcą nie tyle opisywać ze zrozumieniem, ile narzucać innym jedyną słuszną interpretację rzeczywistości.
    Jako że jestem złośliwy, pozwolę sobie na otwartą złośliwość: a gdyby tak Pan część swojego wkurzenia na Żakowskiego, Paradowską i Tuska wykorzystał do ponownego przeczytania każdorazowo własnego wpisu, by przynajmniej z grubsza usunąć (lub dodać) trochę liter? Wybaczy Pan, ale skoro wszystkim stawia Pan tak wysokie wymogi, to może warto nimi objąć także siebie? Dysleksja nie tłumaczy wszystkiego. Notabene Jacek Żakowski też jest dyslektykiem.
    Pozdrawiam
    JK

  191. NeferNefer
    Chyba jednak „lepsza” ta straszna baba. A jeszcze jej widok? Łojezuniu!
    Każdego dzionka, gdy odpalam kompa, czynię to z trwogą, lecz i z jakąś niezdrową ciekawością.
    Jaką durnotę, który pis”polityk”z siebie wydalił, co nowego narozrabiał „dyplomatołek” Waszczykowski, kto do aresztu, a kto na bruk?
    Ej, ciekawe jest życie. W Plosce już z rana jak piwo i śmietana.

  192. @Jacek Kowalczyk

    Sluszna jest Pana uwaga, ale nie odbieram jej jako zlosliwosc, bo faktycznie wylada to co mialo byc figura retoryczna, jak szantaz.

    Mysle, po ponownym przeczytaniu, ze smiesznosc tego co napisalem ujawnia zarowno to, ze nie bylo najmniejszej intencji szantazowania, a mnostwo niezrecznosci.

    Wiec panska uwage pokornie przyjmuje, bo sie mi zwyczajnie nalezy.

    Faktycznie, choc nieintencjonalnie, przegialem i przepraszam.

    Tym bardziej przepraszam, ze to samo moglem napisac innymi slowami. Napisalem tak bo nie zapanowalem nad wzburzeniem jakie wywolala we mnie informacja wzmiankowana o Waszczykowskim i jego ofercie.

    Niemniej, choc mnie to nie tlumaczy, zarowno wtedy gdy pisalem, jak i teraz, nie mialem ani przez moment zludzen, co do mozliwosci „tlumaczenia sie”. Wiecej, nie spodziewam sie zeby ktokolwiek sie „tlumaczyl”.

    Bardzo, ale to bardzo niezrecznie napisalem tamten nocny post i jeszcze raz Pana najmocniej przepraszam.

    lonefather

  193. @mag
    4 stycznia o godz. 11:24

    Nie wiem, zgroza ogarnia. Wyobrażasz sobie, jeśli rzeczywiście naślą policję na sędziego TK?

    A z drugiej strony, Pawłowicz i Waszczykowski tak się kompromitują że słów brak. Ciemnotę „że źle zinterpretowano” to mogą wciskać wyznawcom PiSu na miejscu ale zagraniczna prasa nie da się ogłupić – Waszczykowski a z nim rząd – a w konsekwencji my, Polacy wychodzimy na idiotów. No bo ktoś przecież ich wybrał, demokratycznie, o czym nie przestają trąbić. Właśnie zrobiłam półgodzinny wykład jednemu Niemcowi po tym jak mnie, nie bacząc na konsekwencje, zapytał co sądzę o aktualnej sytuacji w Polsce.

    Pamiętam dobrze 2006-7 już w bxl, też zaglądałam do internetu i gazet z uczuciem „a jaką dziś bombę naszykowali”. W najśmielszych snach się nie spodziewałam że ten koszmar wróci i to 3 razy mocniejszy. Straszny wstyd.

  194. Dysleksja nie tłumaczy wszystkiego, ale logorea…

    Z nowym rokiem, z nowym szczęściem! (?)
    Uszanowanie Panu Jackowi i drogiemu blogowisku.
    Jaki to będzie rok? Na pewno nie nudny.

    Pod moją nieobecność coś się tu musiało wydarzyć (sądząc po treści wpisu Gospodarza), ale nie wiem, czy warto zadawać sobie trud czytania zaległości, bo może była to kolejna siekanka-rąbanka i paroksyzm, a ja i tak jestem jeszcze pod wrażeniem wypowiedzi „żywych” Polaków i muszę to jakoś zneutralizować dla dobra mojego organizmu 😉
    Ze względów higienicznych odciąłem się na dłuższy czas od mediów i internetu zwłaszcza, ale powinienem był też zadbać o zatyczki do uszu, przynajmniej w co piękniejszych miejscach polskiego krajobrazu, aby dysonans obrazu i dźwięku nie był aż tak dotkliwy 🙁
    W uroczym kurorcie urocze rodziny z uroczymi dzieciaczkami, a w uszach… plugawa polska mowa. Śliczna 3-latka, cudnie ubrana, rodzice wypatrujący w oczach przechodniów wyrazów zachwytu nad lila tiulem wystającym spod kożuszka, usłyszy w ciągu kilkudziesięciu sekund trzy razy pogróżki dostania „w dupę” za wybieganie kilku kroków do przodu…
    Inny młody tatuś wykrzyknie ” A żeby ci to w ręku pierdolnęło!” pod adresem idioty odpalającego w noworoczny wieczór głośną petardę na ulicy i rechoczącego wraz z kumplami na widok wywołanego wrażenia.
    To pobożne życzenie akurat (w duchu i gestem) poparłem, ale fala wulgarnej i prymitywnej mowy obejmująca coraz szersze kręgi młodych i (na pierwszy ogląd) kulturalnych ludzi, bulwersuje mnie nieodmiennie.
    Co się z tym narodem dzieje, że mu tak ubożeje słownictwo?
    Choroba jakaś zakaźna?

  195. @Jacek Kowalczyk

    Glupio mi, ze wyszlo jak wyszlo i jest to efekt mojej niestarannosci. Za co wyzej przeprosilem.

    Przyjmuje do wiadomosci, ze jak kazdy tak i dzinnikarze moga sie mylic. Ja tez moge sie mylic w zarzucie jaki stawiam. Niemniej „nie wczoraj zobaczylem” to o czym napisalem i slady tego sa rowniez na panskim blogu, w moich postach.

    „Slady” tego, ze Pan Jacek Zakowski tez „widzial” fatalna role jaka odgrywa Donald Tusk tez sa widoczne w tym co pisal. I choc „widzial”, to jakos nigdy nie napisal wprost. I w tym miejscu zadaje pytanie dlaczego? I odpowiedz tez jest w miare prosta, ze nie pisal, zeby nie stawac w jednym szeregu z atakujacym PiSem.

    Ten dylemat „deszczu i rynny” roznie bywa rozwiazywany, a ci dziennikarze, ktorzy „wchodza pod rynne”, w USA dostaja Pulitzer’y.

    Szkoda, ze w Polsce nie ma nagrody podobnej wagi, moze latwiej by sie podejmowalo trudne decyzje.

    A tak, to czytelnicy maja dylemat. Tym trudniejszy dylemat, ze dotyczacy dziennikarzy, ktorych lubia czytac, czy sluchac.

  196. lonefather
    4 stycznia o godz. 12:15

    Wszyscy ludzie maja na ogół poglądy, przekonania, nastawienia, skłonności.
    Dziennikarze również.
    Nawet starając sie obiektywnie odzwierciedlać rzeczywistość, będą stronniczy z definicji.

    Pluralizm jest chyba możliwy jedynie w sytuacji przeglądania co najmniej kilku źródeł informacji. Wyrabiamy sobie wówczas własną opinię.
    I nieuchronnie, w związku z własnymi przekonaniami, zaczynamy selekcjonować.
    Ten tytuł, autora, czytamy, bo odzwierciedlają nasze poglądy.
    Inne skreślamy, lub sporadycznie przeglądamy, bo nie zgadzamy się z treścią burzącą nasze stereotypy.

    Plastyczność zmian nastawień psychicznych po trzydziestce, spada dość silnie. Choć bywają i neofici przekreślający całe poprzednie schematy dla jakiejś nowej idee fix…..

  197. mag
    4 stycznia o godz. 11:24

    Z tą „straszną babą” Pawłowicz Krystyną, to jest rzecz interesujaca. Takie exemplum spaczenia osobowościowego. Które uzmysławia, że nie ma żadnych instytucjonalnych barier gwarantujacych odporność na spaczenie. Nie jest nią w żadnym razie ani wykształcenie, ani nawet bycie prawidłowym wyznawcą.
    Rzeczona nie może usiedzieć przez chwilę spokojnie, na osobistym tyłku, żeby nie kłamać: gada, że „naród polski” sam sobie mianuje takiego czy innego urzędnika od mediów, i dowolnie innej sprawy.
    Żaden „naród” tylko partia. Która nie reprezentuje ani „narodu”, ani jego większości, ani nie zdobyła większości głosów wyborczych „narodu”, a zaledwie kilkanaście procent z tej części narodu, która jest uprawniona do głosowania.
    Co więcej, spora część tego „narodu” głosowała sądząc, że głosuje na jakiegoś wyimaginowanego Kaczyńskiego, który znowu zjadł jakieś proszki i mu się coś w głowie poprawiło. Oraz na Dudę, też po proszkach i takiego, co będzie prezydentem państwa polskiego, a nie automatem do podpisywania się pod każdym żądaniem PISkaczy.

    Rzeczona, jako prawniczka i prawidlowa katoliczka, nie chce też kapować, że wyłączny sens UE leży w wartościach cywilizacyjnych i w prawach człowieka. Nie w traktatach, nie w normach długości banana. Zaś wartości łączące wiele państw i jeszcze więcej narodów, oraz kultur muszą być uniwersalnie cywilne, a nie katolicko-zamordystyczne. Wartości religijne przez 17 stuleci były zarzewiem, źródłem i siłą napędową podziałów, nienawiści, mordów i wojen.

    Rzeczona, wie o tym, lub może się z łatwością dowiedzieć, co spełnia normę prawa obciążającą stronę w jego obliczu.

    Ta niewiasta katolicka, mimo wykształcenia formalnego, ma poważną trudność intelektualną: To Polska, znacznie bardziej niż inne kraje Europy, tej Europy potrzebuje. Ani Niemcy, ani Francja, ani Brytania nie potrzebują jej tak jak Polska. Co więcej, kraje te, wielce zaoszczędzą sobie wydatków i kłopotów, przysparzając zarazem zamożności, jeśli przestaną pompować zarówno pomoc, dając własną współpracę, i finansowanie unijne Polsce.
    Te wredne Niemcy, zwolnione z poczucia solidarności wobec Polski, czego od zawsze obawia się PIS, stałyby się wtedy koszmarem nie tylko skrzywionych mózgów pisoidalnych, ale i wielkiej czesci czlonków „narodu”. Histeria pisoidalna, połączona z histerią antyrosyjską, wywołałaby histeryczną erupcję w postaci albo eksplozji, albo implozji „narodu”. zawsze z katastrofalnym skutkiem.

  198. żabka konająca
    4 stycznia o godz. 8:36

    No to odwińmy się, choć niechętnie, bo najprostsze jest niezauważanie kołtunów. Nie masz w sobie wyrobionej uczciwości niedomyślania się, nieinterpretowania więcej niż przeciwnik powiedział, nie wiesz, co to precyzja słowa i lojalność również wobec przeciwnika, nie masz w sobie hamulców, kiedy napędza cię nienawiść – z tych powodów i z tego, że wchodzisz na blog głównie po to, by mieć za złe, jak wyniosła sprzątaczka z Hameryki, żeby pokazywać rzeczy widziane przez ciebie jako śmieci i demonstrować swoją porządność i przyzwoitość, nazwałem cię i nazywam Dulską i kołtunką. Przypatrz się sobie.

    NAJOSTATNIEJSZE

    Smarując mnie kiedyś, jak dziś, umazaną brudnymi DOMYSŁAMI wyliczanką, bojowo ostrzegałaś, że możesz przytoczyć dość dowodów. Poprosiłem o jeden: z jakich moich słów wyczytałaś, że jestem niepijącym alkoholikiem? Po jakimś czasie odpowiedziałaś jakąś komputerową instrukcją, z której przeczytałem tylko początek, że sam mogę sobie poszukać dowodów przeciwko sobie. Taka kołtuńska logika i obłuda może powalić słonia. Z czego oskarżyciel zrobił oskarżenie, skoro dowody przeciwko sobie ma dostarczyć oskarżony?

    Nie znasz, widzę, elementarza psychologii, że nienawiść zaślepia i mocno uruchamia odwetową wyobraźnię, nie ma u nienawistników odróżniania prawdy od kłamstwa. Jak mnie w początkach wychwalałaś, tak szybko wpadłaś w nienawiść po moich słowach o twojej maglowości, dulszczyznie i kołtuństwie. Od miłości do nienawiści – jeden krok.
    „usprawiedliwione wcześniejszymi wpisami o nienawiści J.Pieczula do dzieci (bachorów)”

    Nienawiść i kłamstwo, mściwe dziecko, to jest twoja do mnie, ja mówiłem, że bachorów nie cierpię. Nie wyjaśniałem przyczyn, prócz informacji, że jestem z bardzo zimnego wychowu ojca. Mówiłem o tym, jako o moim upośledzeniu, niemal chorobie. A później ogólnikowo mawiałem o wielkiej krzywdzie dzieci powoływanych na świat przez ludzi, którzy nie wiedzą, co się z nimi robi, kiedy już są. Nieprzypadkowo mówiłem o moim podziwie dla lonka. Wychowanie to jeden z większych tematów mojego poznania – nie z sufitu wzięty. Ale człowiek wąski i nienawidzący jak ty nawet z choroby zrobi winę.

    nienawiści (J. Pieczula) do zwierząt

    Kolejne sfałszowanie moich słów, tym razem – o zwierzętach. Mówiłem o zwierzętach, że się w ich życie nie wtrącam, one – sobie, ja – sobie. Mówiłem, że to przyjaciele zwierząt są ich największymi wrogami, bo to oni rozmnożyli setki milionów zwierząt w miastach do głaskania i podpierania swojej psychiki, powodując tym samym cierpienia milionów
    zwierzaków oraz istnienie schronisk dla wyrzuconych. Wyciągnęłaś na rzecz dzisiejszego oskarżenia, że zabiłem na działce kilka kretów – co sobie wyrzucam do dziś – ale nie pamiętasz, że ostro występowałem przeciwko myśliwemu legioniście i przeciw rytualnemu zabijaniu zwierząt. Nie zapamiętałaś, że nie jem mięsa, więc nie tworzę zapotrzebowania na zabijanie braci mniejszych. Zapamiętałaś zabicie kilku kretów, nie zapamiętałaś, z jakimi uczuciami je zabijałem (po prostu nie pomyślałem, że mogę wywozić) i jak szybko, bez twoich podpowiedzi, zrezygnowałem z tego na zawsze.

    „żenującymi opisami chorób najbliższych jedynie po to by przedstawic siebie jako opiekuna ofiarę, żenującymi informacjami o życiu rodzinnym upublicznionymi jedynie po to żeby zwrócić na siebie uwagę i wymóc współczucie, kiedy tego ludzkiego współczucia brakuje pombockowi dla innych, rzeczywiście potrzebujących pomocy”

    To już nie tylko obrzydliwe insynuacje, ale i ciężka podłość, by do gównianego blogowego sporu używać jako narzędzia odwetu na mnie ówczesnej mojej sytuacji po śmierci brata. Do mojego rodzinnego dramatu i mojego psychicznego rozbicia z powodu życia w rozkroku między zagrożoną wylewem żoną a matką w demencji i chorym bratem i jedynego możliwego wówczas rozładowania stresów na blogu przymierzasz, ty podły nienawistniku i moralny czyścioszku, kryterium
    ze środowiska dam u fryzjera: „żenujące”. Tak nienawidzić może tylko wściekła samica. To nie uniwersalna moja opinia wobec kobiet – wyłącznie wobec ciebie, madam Dulska.

    „jedynie po to by przedstawic siebie jako opiekuna ofiarę”

    „żenującymi informacjami o życiu rodzinnym upublicznionymi jedynie po to żeby zwrócić na siebie uwagę i wymóc współczucie”

    „tego ludzkiego współczucia brakuje pombockowi dla innych, rzeczywiście potrzebujących pomocy. Tu przypominam kompromitujące komentarze o uchodzcach”

    „przedstawić siebie jako ofiarę”, „wymóc współczucie”, „tego ludzkiego współczucia brakuje pombockowi”, „kompromitujące komentarze o uchodźcach” – żeby prawomocnie nazywać cudze intencje, trzeba siedzieć w cudzej głowie, a ponieważ nikt tego nie potrafi, takie z sufitu brane opinie nazywa się „imputowaniem” W skrajnych wypadkach beka się za to w sądzie. Właśnie od takiego twojego imputowania i wpadania na blog tylko po to, by mieć za złe, moje widzenie ciebie jako kołtuna się zaczęło – stąd twoja nienawiść. A „kołtun” to prawie synonim „dulszczyzny”. Każde głupstwo podniesie, by się zemścić, lub wymyśli. Moje chłodne pytania o motywacje i konsekwencje gigantycznego przemieszczania się milionów uchodźców oraz pokazanie obrazków przekazanych przez znajomych z Niemiec zinterpretowałaś bez żadnych podstaw, jak prosta baba, jako mój brak współczucia dla uchodźców. Współczuciem, proszę pani, to se można tyłek podetrzeć. Ilu uchodźcom wysłała pani zaproszenie na stały pobyt w pani chacie? Bo widzę, że pani jak biskup – jest za współczuciem. Słownym.

    Głupstw o definicji dulszczyzny, o niewielkim czytelnictwie filologa (ze dwa tysiące książek może przeczytałem, ale na pewno nie więcej), o prostackim dopatrywaniu się jakiejś mojej satysfakcji z tego powodu (jeden z przykładów dorabiania przez panią argumentów z sufitu do tezy) nie będę dywagował, bo zachowuje się pani jak kiedyś dzieciak na mojej ulicy na początku 50-tych lat, któremu pogroził starszy, a dzieciak odbiegł na bezpieczną odległość i nie wiedząc, jak się odgryźć, zaśpiewał: „A mój ojciec – furman, furman, co zarobi, odda kurwam”.

    Dla pamięci, bo takim jak pani łatwo przychodzi odwracanie kota ogonem i mówienie, że zostali sprowokowani: To pani na niewinny żart pań z blogu wyskoczyła ni z gruszki, ni z pietruszki ze śmiertelnie poważną swoją złą opinią (ge mnie ona obchodzi, reaguję wyłącznie wyłącznie na pani fałszerstwa i wymysły) o J.Pieczulu, i dulskim zwyczajem przywołała rzeczy, które nie mają nic wspólnego ze słownymi relacjami – innych tu nie ma – między mną a jakąś anonimową żabką.

  199. NeferNefer
    4 stycznia o godz. 10:48

    Nie wiem co lepsze na „dzień dobry”

    myślę,że policja niczego nie zrobi. Sędziowie, jak posłowie chronieni są immunitetem (przynajmniej teraz się przyda).
    Niemniej oburzające jest to, że w ogóle tak myśl w głowie Wojciechowskiego zakwitła.
    Widać nie ma miary na wywrócenie prawa w Polsce.
    Cel uświęca (wszystkie) środki.
    A juz myślałam, że zmierzamy w dobrą stronę, pomimo wielu potknięć, błędów, zaniedbań poprzednich ekip rządzących
    a tu nagle prrrrrrr! … i w tył zwrot.

  200. lonefather
    4 stycznia o godz. 11:34

    Lonek; się nie wgryzę w szczególy tego co Ty tam o Jacku Żakowskim, czy innych dziennikarzach, i dlaczego na to coś Jacek Kowalczyk.
    Więc powiem do rzeczy, albo od rzeczy: Jacek Żakowski to jeden z najprzytomniejszych i najporządniejszych dziennikarsko dziennikarzy. czasem się z nim nie zgadzam, albo on ze mną. Co mi zupełnie odpowiada; nie ma bowiem nic lepszego, niż się czasem nie pozgadzać.
    Są dziennikarze znacznie słabsi, także w „Polityce”. Z którymi się poważniej nie zgadzam, w poważniejszych sprawach.

  201. Tobermory
    Witaj w nowym roczku w naszym blogowym ogródeczku.
    Pewnie jagody u Ciebie rumiane jak u dzieciaczka od przebywania na powietrzu kurortowym i ogólnie wypoczęty jesteś.
    A że uszy więdną? No cóż. Takie czasy nastali. Grubiaństwo wokół, o głupocie nie wspomnę polackiej przysłowiowej już chyba, co to niejeden woli sobie lubi uszy na złość drugiemu odmrozić.
    Muszę Ci się przyznać do pewnych dydaktycznych zapędów.
    Otóż w miejscach publicznych, gdy słyszę ostre wulgaryzmy w ustach młodych ludzi lub dzieci – dokonuję błyskawicznej oceny sytuacji oberwę czy nie oberwę (choćby tylko słownie), warto zwrócić uwagę, czy lepiej nie. Chyba jednak mam intuicję.
    Nie raz udało mi się zawstydzić pojedynczą osobę lub towarzystwo grzecznie wypowiedzianą, raczej żartobliwą uwagą w rodzaju tacy mili państwo bla, bla, takie ładne dziewczyny bla bla, nie pasują wam takie wyrazy. Nie zdarzyło mi się, by mi ktoś w odpowiedzi naubliżał.

  202. Przypomniałem sobie całą odwetową śpiewkę ambitnego chłopaczka. A ulica była fest zawilniuczona.

    A mój ojciec – furman, furman
    Co zarobi, odda kurwam
    A ja benda taki sam
    Co zarobia, kurwam dam

  203. Tanaka
    4 stycznia o godz. 12:40

    Tanako, a co sie tu wgryzac?
    Przeciez calkowicie wprost pisze, ze lubie czytac i sluchac Jacka Zakowskiego. I dokladnie z tego samego powodu co Ty, bo uwazam, go za jednego z najlepszych. I wlasnie dlatego, ze tak uwazam, oczekuje wiecej niz od slabszych.

    A Gospodarza urazilem „szantazem”, ktory wyszedl mi z proby przelania na blog mysli, ktora mnie rozbawila. Teraz to juz nawet nie ma co tej „zabawowej” mysli kontynuowac, a za glupstwo, ktore wyszlo przeprosilem.

  204. pombocek
    4 stycznia o godz. 12:35

    Gdybym mógł i chciał się wtrącić, to napisałbym to samo 🙂 W każdym razie mam bardzo podobne spostrzeżenia na temat bohaterki twojego wpisu.

  205. @mag
    Hej hej!
    Ogólnie wypoczęty jestem, ale kurortowym powietrzem starałem się zbyt głęboko nie oddychać i więcej się po bezludziach włóczyć niż po deptakach, bo polski kurort zimą to tylko chyba płucom nałogowych palaczy nie szkodzi 🙄 Powietrze jak na Śląsku w czasach koniunktury na koks i stal 🙁 Czym ci ludzie palą w piecach, nie mam pojęcia, ale dymy barwy od szarożółtej do czarnej oraz zapachy jak ze starych parowozów i płonącego wysypiska śmieci pobudzają wyobraźnię…

    Z zawstydzaniem towarzystwa raz spróbowałem mówiąc z szerokim uśmiechem: A państwo to chyba z Vulgarii 😉
    Kilka par oczu oczekujących najwyraźniej dalszego ciągu mojego komentarza czy też jakiegoś wyjaśnienia użytego terminu…
    Wolałem dać nogę 🙄

  206. konstancja
    4 stycznia o godz. 12:35

    Takie myśli w głowie niejakiego, to nie tylko zakwitły, ale lęgną się w niej buszem rozmaitem obficie i od dawna. Oburzenie ma myśl będzie trafniejsze, gdy będzie oburzeniem na cały łeb niejakiego.

  207. Rafał KOCHAN
    4 stycznia o godz. 12:56

    To się rozumiemy, Rafale. Sądzę że takich jest więcej, ale że bezpośrednio ich to nie dotyka, wolą pokój i spokój. No i słusznie. Nie potrzebuję, oczywiście wsparcia, ale skoro jest podobne widzenie rzeczy – dziękuję, że dałeś głos.

  208. Tobermory
    4 stycznia o godz. 13:09

    Jak – czym palą?
    a. meblami
    b. ramami okiennymi
    c. zawartością piwnicy, z uwzględnieniem starego „chemolaku” i zjełczałej farby nitro
    d. oponami i papą
    e. mokry drewnem świśniętym z cudzego lasu
    f. liściami
    g. zeszytami szkolnymi Jóźka i Cesi
    h. ceratą ze stołu
    i. truchłem cioci Gieni

    Stąd te wyjątkowe kolorki i bukiet zapachowy o nazwie „uzdrowiskowy”.

  209. lonefather
    4 stycznia o godz. 12:54

    No właśnie nie jest dla mnie jasne, o co chodziło z tym „szantażem”. Zostawiam rzecz między Tobą, a naszym gospodarzem. Widzę Twoją grzeczną mitygację, chyba więc można przejść dalej.

  210. pombocek
    4 stycznia o godz. 12:52

    Pamiętam, że byli „odwetowcy z Bonn”. Ten odwetowiec jakiś litewski, co też możliwe. W tamtych rejonach nie brakowało odwetowców.

  211. @pombocek
    W dzieciństwie sąsiadowałem z rodziną obdarzoną sześciorgiem dzieci i krewką matką tej gromadki. Ojciec też był, ale nigdy go nie było słychać, najchętniej udawał się do pracy albo na ryby, często z moim rodzicielem. Nasze domy rozdzielały spore ogrody, ale nie dało się ukryć, kiedy sąsiadka próbowała na ich podwórku głośno i nerwowo okiełznać tę bandę, a zwłaszcza starszych synów – nastolatków szczególnie krnąbrnych. Razu pewnego, kiedy wrzeszcząc: „Stefan, ty skurwysynu!” zobaczyła zdumioną minę mojej matki pracującej w ogrodzie, zmitygowała się nieco i przeprosiła za hałas: Bo czasem te sukinsyny tak człowieka zdenerwują… 🙄

  212. @pombocek, z godz. 12:52
    Tak sobie czytam i czytam ten znany mi z wczesnej młodości wierszyk i nie wiem, czy @żabka konająca to furman czy ofiara charytatywnej działalności furmana?

  213. @Tanaka
    4 stycznia o godz. 13:14
    Pomogłeś mojej wyobraźni niezwykle dobitnie 😉
    W tym zestawie ostatnia pozycja byłaby chyba najbardziej ekologiczna (po podsuszeniu).

  214. Konstancja
    4 stycznia, g.12:35
    Powiem rzecz banalną, ale jak na banał przystało – prawdziwą.
    Tak zwane elity polityczne mają coraz mniej klasy, a coraz częściej nie mają jej wcale. Utrwala się selekcja negatywna. Co mądrzejsi ludzie, wybitniejsi w danych dziedzinach wolą trzymać się z daleka od polityki.
    Pamiętasz rząd Mazowieckiego, pełen idealistów i państwowców, rządy SLD, gdzie byli po prostu fachowcy, nie tylko od polityki i ludzie na jakimś poziomie (jedyny dwukadencyjny, w pełni zasłużenie, prezydent Kwaśniewski, świetny jako minister spraw zagranicznych Cimoszewicz, niezly jako premier, który byłby dobrym prezydentem, ale powiodła się intryga, na której PO wyszło jak Zablocki na mydle.
    Pierwsze cztery lata Platformy w koalicji z PSL całkiem, calkiem, stąd druga kadencja, bo i świeża jeszcze pamięć rządu PIS z przystawkami.
    Niestety Tusk uznał wkrótce, że PO nie ma z kim przegrać i zaczęła się jazda w dół przez arogancję i pewność siebie sytych kotów.
    Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy, że gdy PIS „odzyska” Polskę po 8 latach, bedzie robił tę swoją „dobrą zmianę” czyli odkręcanie wszystkiego co dotąd było (nieważne dobre czy złe) przy pomocy tak tragicznie beznadziejnych kadr, z których cześć po prostu wymaga leczenia psychiatrycznego, a to są ludzie również w randze ministrów. A co, jeśli rugi dotkną głeboko wszelkie urzędy. instytucje itp?
    Polska może okazać sie niesterowalna, gdy będą „fachowcy” wylącznie z partyjnego nadania (bo po co konkursy, doświadczenie) i „stanie” w wyniku totalnego burdelu albo się zawali?

  215. @Tobermory

    Zastanawiałam się własnie gdzie się podziałeś, czy w jakim Paques aux Rabannes nie szusujesz. A tu poduszki na fotelu blogowym już wytrzepane (było coś ostatnio o sprzątaniu)

    @anumlik

    Z wczoraj – znałam tylko te linijki toastu, całej historii nie. W domu rodzice sobie żartowali a smarkate pod stołem oczywiście nauczą się czego nie trzeba. Dzięki za wyjaśnienie.

    @Konstancja

    Te domki są przeurocze, po prostu narysuję je do góry nogami (jak mi się uda).
    A poważniej, immunitet immunitetem ale czy nie odważą się pokazówki zrobić? W końcu odważyli się złamać konstytucję i prawo. To jeszcze sprawiedliwość im została (do złamania)

    ***
    Niepodoba mi się jak ktokolwiek na blogu wyciąga sytuacje rodzinną innych do okładania nią adwersarza. To nie po rycersku.

  216. Zamruczę pod nosem że nie- z czasownikami piszemy oddzielnie a potem i tak się na tym wykładamy.

  217. Tanaka
    4 stycznia o godz. 13:17

    Zadnego szantazu nie bylo. Wyobrazasz sobie mnie w roli szantazysty? Mam nadzieje, ze nie. NAtomiast o tym, ze w pospiechu trafiaja sie mi niezrecznosci, to juz wiesz. DOkladnie to sie mi traflo, gdy po nocy pisalem do @konstancji. Wyszlo glupio nad wyraz, bo to co napisalem wyglada jak wyglada, choc intencji nie bylo. Dlatego zmitygowane przeproszenie przyszlo mi latwo.

  218. @ lonefather, Tanaka
    Sprawy nie ma. Wyjaśniona obustronnie.
    Pozdrawiam
    JK

  219. mag
    4 stycznia o godz. 13:33

    Czytam sporo komentarzy pod różnymi tekstami.
    Niektóre dowodzą, że zmiany na przykład w ustawie o mediach, czy policji, wprowadzane obecnie przy głosach oburzenia, niczym sie nie różnią od tych, które zamierzała wprowadzić PO……przy oburzeniu PiS.

    Obie te partie i ich członkowie, są po jednych pieniądzach.
    Tyle że ci obecni, bardziej bezczelni i mało subtelni w porównaniu z poprzednikami.

    Czy chamieje społeczeństwo, czy elity?
    Sądząc po języku używanym przez prominentne postacie, ujawnionym z różnych podsłuchów, ten proces opanowywania przez prostaków różnych stołków, zaczął się już dawno temu.
    Mieli tą przesławną „siłę przebicia”.
    Być może nie zauważylismy tego, spędzając czas w innym środowisku, kręgu towarzyskim, na lekturach różnych mądrych książek?
    A tymczasem, bluzg sie szerzył od góry do dołu……
    Ewentualnie, szambo językowe wybiło w górę, na rządowe wyżyny…..

  220. Jak zawsze nie pytana wchodze „z glosem”, tym razem historyjka nie z medii, ale ostatniej nocy. Czytac nie ma obowiazku, ale i tak se napisze.
    Otoz w miescie NY jedna wielce utalentowana i kreatywna polska dziewczyna zorganizowala Klub Ksiazki. Regulamin prosty; spotykamy sie co dwa tygodnie w takiej amerykanskiej kawiarence z klimatem, prowadzonej przez nawiedzionych mlodych ludzi i rozmawiamy na zadany temat traktowany dosyc luzno. Dziewczyny przynosza ksiazki, czasem tablety, cytuja fragmenty, omawiamy, nasza szefowa z mezem dokumentuja. Na ten tydzien mamy np. temat jak z Polityki: moja ksiazka 2015 roku. Nie powiem co przyniose, podam tylko wage pozycji 2,5 kg. Ostatnio byla literatura w filmie, juz kilka razy temat „poetyczny”. Po dwoch godzinkach idziemy do knajpki „na piwo”, czy jak tam nazwac. Oprocz tego porozumiewamy sie za pomoca prywatnego messengera, gdzie nieraz jest kilkanascie i wiecej wpisow. Rozpietosc wieku od 23 lat ( utalentowana mloda poetka co niedawno skonczyla studia w Polsce) do 80-ciu( artystka malarka z szalenie interesujacym zyciorysem i wielka klasa). Zreszta na spotkaniach po zajeciach okazuje sie, ze kazda, kazdy ma ciekawy zyciorys. Jeden raz doszlo do sporu na tym messengerze w temacie: ile czasu moze zajac poszczegolny uczestnik, zeby nie zanudzac i nie zamieniac spotkania w lekcje. Pretekstem byla oczywiscie jedna osoba. To przydlugi wstep celem wyjasnienia.
    No i wczoraj w lozeczku czytam sobie na tableciku wasze wypowiedzi i jak juz mi sie zdarzalo – zasnelam. No i mialam sen zainspirowany tym czytaniem. Na zdrowie moich licznych wnukow przysiegam, ze nie klamie. Siedzimy sobie klubowicze i klubowiczki przy jakims dlugim stole na jakiejs wycieczce. Ja caly czas nie moge sobie znalezc miejsca gdzie mam usiasc, bo tu omawiaja ta zanudzajaca w wypowiedziach uczestniczke, tam mowia jakies teksty o ktorych nie mam pojecia, gdzie indziej Zocha pyta, czy ma racje, a ja nie wiem w czym ma miec ta racje…itd No, nie powiem, zebym obudzila sie zlana potem z krzykiem. Obudzilam sie poszukujac tableta, czy caly i zdrowy. Chyba jednak nie powinnam czytywac tego forum przed spaniem, ale przeciez to najlepsza pora.

  221. Aateista

    W ramach podziękowań za wywiad z Prof. Krzysztof Meissnerem, zamieszczam link do rozmowy z fachowcem od budowy komórek. Mówi krótko i zrozumiale.

    ‘https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/przebudzcie-sie-nr2-2016-kwiecien/profesor-yan-der-hsuuw-embriolog/

  222. @@ Jacek Kowalczyk, lonefather

    Celny i cenny finał sprawy.
    Dzięki
    Pozdrawiam

  223. Według rozmówcy agencji RIA Nowosti Moskwę „wiążą rzeczywiście dobre stosunki z Teheranem i z Rijadem, i jako przyjaciele bylibyśmy gotowi do odegrania – jeśli zajdzie potrzeba – roli pośrednika w ramach uregulowania już istniejących i nowych sporów między tymi dwoma państwami”.
    Źródło w rosyjskim MSZ zaznaczyło, że Rosja ma kredyt zaufania ze strony Irańczyków i Saudyjczyków, a propozycja, by odegrała rolę pośrednika, padła już dawno; z inicjatywy rosyjskiego MSZ proponowano przeprowadzenie takich spotkań w Rosji.

    Czytaj więcej na ”http://fakty.interia.pl/swiat/news-rosja-gotowa-mediowac-miedzy-iranem-a-arabia-saudyjska,nId,1948225#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
    =================

    Jaja z Poraja, czyli Wina Putina……
    Świat zwariował?

    Teoretycznie, gdyby kraje naftowe rzuciły sie sobie do gardeł, ceny ropy by wzrosły, zaokrąglając wpływy budżetowe Rosji.
    A ty Putin za gołąbka pokoju chce robić?

  224. anumlik
    4 stycznia o godz. 13:30

    Chyba że żartujesz, anumliku. Ale samo odczytywanie wierszyka nic nie daje, jeśli nie czytasz razem z moim podprowadzeniem – może nieudolnym. Ale jednostkowa sprawa była i się zmyła – bóg z nią Swarożyc – natomiast jest w takim zachowaniu dzieciaka i zagubienie mówieniem kompletnie bez związku z sytuacją, i ślad wewnątrzgatunkowej agresji, i ilustracja tego, co się dzieje również między dorosłymi – bo przecież dzieciak wzór odwijania się przejął od dorosłych, któren to wzór ładnie przed chwilą zobrazował Tobermory. Kiedy się człowiek czuje urażony, musi oddać, nawet jak przedtem trupem padnie. Ale mało który potrafi sypać wiązanym słowem jak karabin maszynowy, bez zająknięcia i do rzeczy, więc sypie tym, co się nawinie, nawet bez związku za sprawą: „Ty wuju”, „Pedale”, „Głupku”, „Stara rura ura bura”, „Ty bucu niechrzczony”, a mogłoby nawet być „Tańcowała pitka z nitką”, „Niech będzie pochwalony wuj pieprzony” czy „Oj curuś, oj curuś, nie wychodź za dziada” byle mocnym głosem, po kozacku.

  225. pombocek
    Myśle, że Ona weszła tu na blog po kilku miesiącach nie po to, by złożyć życzenia noworoczne, nawet swemu ulubieńcowi Tanace, ale żeby znowu Cię dopaść. Szukała tylko pretekstu.
    Widzisz, jakie budzisz emocje? Jedne panie cie miłują, a pewna wprost przeciwnie.
    A już bez żartów. Smutne jest takie „cóś”

  226. pombocek
    4 stycznia o godz. 13:11
    nie wchodząc w szczegóły, bo mnie pewnie jeszcze nie było tutaj, gdy Ty już pisałeś dodam, że nie oceniam osób poznanych i znanych po tym, co o nich mówią inni znajomi lub blogowicze.

    Nie podzielam więc opinii innych; mnie dałeś się poznać z dobrej strony; nawet czasem dając upust swojej naturze (każdego z nas czasem „ruszy”) nie przekraczałeś pewnych zasad.

    Ale każdy z nas ma tu swoje faworyty i faworytki oraz faworytów.
    Jak w życiu…

  227. @pombocek
    Żartuję, Jamneński Wielocypedzisto. Choć pytanie o miejsce konającej w wierszyku było zasadne.

  228. @zabko konajaca, jestes przyzwoitym czlowiekiem i to jest zawsze dla mnie najwazniejsze, chociaz niekoniecznie zawsze sie z Toba zgadzam, zgadzalam. Ale przeciez nie o to chodzi. Jak se opublikowalam moj post o snie zobaczylam, ze dostalas obszerna odpowiedz Jana Pieczula. Wyglada na to, ze nikogo ona nie zainteresowala, bo nikt nie zabral glosu za lub przeciw. Nie czytali, co pisac skoro autor ma racje, ja tam nie bede sie wtracac, a moze jestes na shit list…. hm cos musi byc na rzeczy….., pewnikiem….
    Ktos, komus, kiedys wymowil takie kropkowanie, wiec przepraszam, ze denerwuje czyms takim….

  229. @mag
    może nie wszyscy wówczas pokończyli odpowiednie szkoły, kursy czy mieli jako takie przygotowanie, ale przyznać trzeba, ze i poprzednie ekipy nie miały niczego oprócz życiorysu typu „ósme dziecko działacza ruchu robotniczego”.
    w tamtym czasie entuzjazm, chęć zdobycia wiedzy ( a było wielu wspaniałych doradców, których dziś obcasem w ziemię sie wbija), chęć zmian takich, które odpowiadały by wielu oczekiwaniom.
    Pewnie, mnóstwo było przy tym błędów, bo nie było dotąd na świecie kraju, który by zmieniał swoja gospodarkę i ustrój w tak ekstremalnych warunkach i sposób.

    Dziś brakuje tych ludzi w sejmie, ale nie brakuje ich z pewnością w naszym społeczeństwie; trudno sie dziwić, że nie chcą swoim nazwiskiem firmować takich głupot i ciężkich grzechów, jakie popełnia (całkiem świadomie ) obecna ekipa.
    Jeden Gliński się zgodził…

    Żałuję, ze Cimoszewicz wycofał się z czynnej polityki; dobrze, że jest jeszcze kilku niezależnych, np Marek Borowski.
    Cała masa tych senatorów, w zamian za bliżej nieokreślone dobra, dziś lichwiarzy swoim dorobkiem naukowym, tytułami.
    Ale za 4 lata (o ile nie zmienią zapisów z prawie wyborczym, bo i na to mogą się zamachnąć w nocnej sesji sejmowej), gdy zostaną odsunięci od rządu i przyjdzie im wrócić do swoich firm, uczelni i dawnych miejsc pracy mogą zobaczyć plecy swoich kolegów, że o większym ostracyzmie nie wspomnę…
    Zycie dzieje się także po sejmie, senacie, nie zawsze się jest po stronie hmmmm…zwycięzców? przeciez to tylko arytmetyka sejmowa wskazała zwycięzcę.
    I nie ma żadnego gadania o tym, że wybrała ich większość, ale wszyscy (PIS) codziennie jak mantrę to powtarzają, pewnie hołdując powiedzeniu, ze kłamstwo wielokrotnie powtórzone jest prawdą.
    Mamy jeszcze dobrą pamięć, a społeczeństwo częściej pamięta porażki niz sukcesy. Cóż, tak jesteśmy skonstruowani.

  230. errata
    winno być:
    Cała masa POZOSTAŁYCH senatorów, w zamian za bliżej nieokreślone dobra, dziś lichwiarzy swoim dorobkiem naukowym, tytułami.

  231. Chamów, prostaków i prymitywów pchających się do polityki i rządzenia nigdy raczej nie brakowało, ale razić przestali jakby wraz z wyborem Wałęsy na prezydenta. Chamstwo i brak manier przestały być przeszkodą w dążeniu do urzędów czy powodem do wstydu podczas wizyt w bardziej cywilizowanych krajach. Hołubienie i adoracja Wielkiego Elektryka najpierw przez polskich intelektualistów, a potem przez zafascynowany „dzikusem” Zachód utorowały drogę jemu podobnym.
    A mało który potrafi nadrobić braki w wykształceniu i obejściu jak Wincenty Witos, który miał nie tylko wielki talent polityczny, ale i zdawał sobie sprawę z własnych deficytów.
    Witos miał cztery klasy, a dzisiejsze zadufki i buce miewają nawet wyższe wykształcenie, z doktoratami z prawa włącznie.

  232. Tanaka
    4 stycznia, g.12:29
    Kontynuując wątek, a raczej zjawisko „strasznej baby” (na przykładzie polskiego sejmu) spróbuję ustalić główne jej atrybuty. Uważam że są to:
    – nadpobudliwość nerwowa, czasem niezauważalna, bo skryta pod „pokerową twarzą” (Wróbel) albo nadmiar emocji wyrażający się mimiką, gestykulacją etc.(Kempa)
    – głośność a nawet wrzaskliwość
    mowa pospieszna, szybsza od myśli lub nawet jej pozbawiona (myśli)
    -uroda na ogół wątpliwa lub „amatorska”.
    A oto mój prywatny, a więc stronniczy ranking (niektóre panie są już lub chwilowo poza polityka)
    Krystyna Pawłowicz
    Beata Kempa
    Marzena Wróbel
    Anna Sobecka
    Elżbieta Kruk
    Anna Fotyga
    Nelly Rokita
    Joanna Senyszyn
    i ta, kurcze – uciekło mi nazwisko – ministra z PO od „korupcji”, co zakwestionowała bodaj rachunek za rybkę ok. 10 zl.
    Do „złotej” dziesiątki brakuje mi jednego dwóch nazwisk exequo, ale ich sobie w tej chwili nie przypomnę. Jedna z nich to szefowa Kancelarii Prezydenta (kojarzę ją sobie z Babilonu” jako strasznie agresywną pisówkę, a drugą też z tego programu – czarnowłosą i bardzo pyskatą panią europosel z PIS (miała jakieś problemy bodaj z wyprowadzaniem podatków do Luxemburga)
    Oczywiście mogłabym stworzyć podobną, znacznie dłuższą listę „strasznych chłopów”, ale może ktoś inny się podejmie.

  233. Szanowny Autorze, pański blog mający w założeniu być kawiarnią dla intelektualistów już dawno przeobraził się w szemrany pub w równie szemranej dzielnicy, gdzie filozoficzne dysputy przy kawce i szarlotce wcześniej, czy później przechodzą w rasowe nadwiślańskie mordobicie obficie podlane intelektualnym bimbrem. Ten rodzaj wymiany poglądów ma niewątpliwie swój urok.

  234. anumlik
    4 stycznia o godz. 14:52

    anumlików anumliku
    Nic nie było w mym wierszyku

    Miałem w oczach obrazek z ulicy Długosza W Słupsku. A zapamiętał mi się przy bardzo słabej mej pamięci może z powodu absurdalności reakcji dzieciaka, może dlatego, że wpadająca w ucho rymowanka, może dlatego, że starszy, do którego była skierowana, popatrzył na nas szkrabów, jakby pytał: „No i co mam zrobić z tym gówniarzem” i…nic nie zrobił. Wydało mi się to szlachetne.

  235. mag, konstancja

    Trochę mi nijako, że zareagowałem, zamiast iść w swoją stronę, nie oglądając się na kłamstwa i ostentacyjną czyścioszkowatość. Stworzyłem tym samym niekomfortową sytuację dla innych, dla Was. Ale, kurde, już nie odwrócę. Mogą tylko Was przeprosić i podziękować. Jak dobry bóg Pierun…tfu!…Perun da zdrowie, może to ostatni raz.

  236. lukasso
    A pan z jakich kawiarni dla intelektualisów, ups! blogów wytwornych pochodzi i jaki szlachetny absynt pija dla podgrzania intelektualnych rozmów?
    Rada bym choć na chwilę tam zajrzeć, bo wobec ścieku jakim generalnie stał się internet, trudno znaleźć takie wyjątkowe miejsce.
    Jeśli TO miejsce pana brzydzi, a co najwyżej dostarcza niezdrowych podniet, to mnie z kolei, jako bywalczynię tego blogu, Pan bardzo degustuje.
    Niezależnie od tego, czy i jak odpowie szanownemu Panu szanowny Gospodarz.

  237. mag
    4 stycznia o godz. 16:11
    Mag, na bank bój to jest nasz ostatni, bo jeszcze dwa dni i po ostrych mrozach, a potem już tylko wiosna i wiosna – nic, tylko kochanie bliźniego, wszyscy ze wszystkimi, pogodnie, zgodnie palimy się jedno do drugiego jak pochodnie przechodnie. Pewnie stąd jest u Jezusa dość odległy od ziemi postulat miłości bliźniego, że w rodzinnym gnieździe bardzo mu jej brakowało.

  238. @@pombocek, Konstancja
    pombocku, może i niepotrzebna była twoja reakcja jakakolwiek, bo żabka tak ma, co wiedzą dłużej ją znający, ale nie „strzymałeś”, co też rozumiem.
    Nie podejrzewacie mnie chyba o warcholstwo, a był taki moment, że miałam z nią niezbyt miłe przemówki.
    Nagle coś się jej nie spodobało w moich komentarzach, choć wcześniej bardzo mnie chwaliła za wyrozumiałość i tzw. serce.
    Wyciszałam, łagodziłam, wreszcie chciałam obrócić w żart, nie bez pewnej złośliwości, no bo z samej słodyczy się składam. O nie!
    Już nie pamiętam nawet jak sie skończyło. Ale jedno wiem. Nie warto było brać udziału w tych kwasach i grymasach.

  239. @@pombocek, mag, Konstancja

    Ja tylko wtrącę moje trzy grosze. Jednak trzeba się bronić. I jak już wyżej napisałam to niegodne żeby walić kogoś po głowie używając argumentów w rodzaju „popisujesz się rodziną bo chcesz na siebie zwrócić uwagę” Wiem jak potrafi być cięzko samemu walczyć z życiem i czasami nie ma komu opowiedzieć. A nawet nie o to chodzi, samo z człowieka wyłazi bo tym żyje i oddycha, bez żadnych podtekstów.

  240. Tobermory
    4 stycznia o godz. 13:09
    … a także całowanie w rękę i plucie na ulicę.
    O psich pozostałościach nie wspominam.

  241. mag
    4 stycznia o godz. 15:40

    Rozbawiłaś mnie setnie tą analizą i listą. Pychota !

    też już nie pamiętam tej posłanki PO od rachunku za kilkanaście bodaj złotych, ale sprawę -owszem. Ona była bodaj szefową komisji etycznej, czy czegoś takiego, co jest żałosne co do zasady i ponuro-rechotliwe co do skutku działalności tej pani, której główne osiągnięcie w komisji etycznej to była tak rybka za dwanaście pięćdziesiąt.

    To muszą być całe fale strasznych przeżyć, które produkują z dzieciątka jezus takie straszne baby i podobnych im strasznych dziadów.
    Pawłowicz Krystyna, doktor prawa, nazywająca flagę UE „brudną szmatą” i Annę Grodzką – faceta z gębą boksera, to nie tylko brak uprzejmości, manier; nie tylko nawet uliczne chamstwo, ale jakaś wewnętrzna zapiekła złość, nienawiść, ściśle zjednoczona z demonstracyjną katolickością.

  242. Tobermory
    4 stycznia o godz. 11:50
    Co się z tym narodem dzieje, że mu tak ubożeje słownictwo?
    ………………………………………………………………………………….
    Czasami słyszy się uwagi na temat języka czeskiego ,że taki „zabawny” czy „prosty”. Słyszałem tłumaczenie ,że jest to od czasu bitwy pod Białą Górą, gdzie wyrżnięto niemal w pień kwiat ówczesnej inteligencji czeskiej. Rozpowszechniły się wyrażenia używane wśród wiejskiej czy też pozostałej ludności.
    Zdaje się ,że my mamy taką bitwę,która trwa w czasie od dobrych kilkunastu, czy nawet -dziesięciu lat.
    Widać to też w prasie, gdzie używa się często-gęsto spolszczonych określeń angielskich, niechlujne sformułowania, pisownię itd.
    Słuchając audycji np. radiowych czy wypowiedzi rzadko kiedy zabierający głos umie sformułować to co myśli bez jąkania, szukania odpowiedniego słowa.
    Przed laty uczestniczyłem w może niezbyt interesujących wykładach, ale
    słuchałem ich z przyjemnością. Wykładowca mówił piękną , płynną polszczyzną.

  243. Niezapomniana pani nauczycielka, Pitera się nazywa……
    Ciężko opłacaną funkcję pełniła, ścigacza korupcji.
    Jedyne sukcesy, to zaokrąglenie konta bankowego.

  244. @zezem
    4 stycznia o godz. 17:06

    „W głośnikach rozległa się komenda: – Dywizja, baczność! – żołnierze znieruchomieli, usłyszeli dudniący głos generała: – Plutonowy Oczko! – brzmiący jak dźwięk trąb na Sądzie Ostatecznym, potem w kontraście do niego słabiutki głosik Oczki: ta jes! – i znów ogłuszająca komenda: – Do mnie marsz!
    Plutonowy Oczko wyruszył po swoją sławę niezbyt przepisowym krokiem. Wdrapał się na trybunę i jako tako zameldował się generałowi. Ten wyjął z czarnego etui pozłacaną odznakę i przypiął ją Oczce do piersi. – Towarzyszu plutonowy – dudnił przy tym w megafonach jego głos – z upoważnienia towarzysza ministra obrony narodowej (…), mianuję was mistrzem w kierowaniu czołgiem!
    Po chwili w głośnikach coś zabełkotało, co zapewne miało być regulaminowym: – Ku chwale ojczyzny! – i co mógł wypowiedzieć jedynie plutonowy Oczko. W tym momencie generał się zagalopował: wzruszony widokiem piegowatej chłopskiej twarzy przed sobą, przypomniał sobie inne takie twarze, które go otaczały w czasie wojny w czołgu i koszarach (tak różne od twarzy, które dziś otaczają go w ministerstwie) i popełnił fatalny w skutkach błąd. Czerwone, niedźwiedzie łapska Oczki dawały gwarancję prawdziwego, a nie tylko udawanego mistrzostwa, więc wzruszony frontowiec spytał go uprzejmie:
    -Jak tam, towarzyszu plutonowy? Jak to zrobiliście, że tak dobrze nauczyliście się kierować czołgiem?
    Jego słowa wyraźnie odtwarzały megafony. Chwilę potem nie mniej wyraźnie wzmocniły głos plutonowego Oczki:
    – Kurwa, towarzyszu generale, ja jestem, kurwa, w cywilu normalnie kierowca, kurwa, jednego alfonsa.
    Wśród stojących z tyłu oficerów nogi ugięły się pod dowódcą Siódmego Batalionu Czołgów kapitanem Vaclavem Matką i musiał go podtrzymać jego zastępca ds. politycznych. A ptaki na niebie wreszcie podjęły decyzję. Bez rozkazu ustawiły klucz i w regularnej formacji skierowały się na południe, do bardziej gościnnych krajów, w których na razie wciąż jeszcze rządził wróg klasowy.”

    Josef Škvorecký „Batalion czołgów” (Tankový prapor)

  245. Tanaka
    4 grudnia, g.17:03
    Poza jedną Senyszyn, to wszystkie one są mniej lub bardziej zawzięte katoliczki specialite a la Polonais.
    Czyli cóś jest na rzeczy.
    Jestem tylko ciekawa, czy one tak pilnie sypały kwiatki i różne inne prace, w tym duchowe, na rzecz kk i pombocka (nie mylić z JP) wykonywały za młodu, bo one przynależne jeszcze peerelu w sporej częsci swego żywota.

  246. Wiesiek 59
    O, to to – Pitera się nazywa, nie – ła, bo żyje.
    Mnie ona aż tak bardzo nie dżaźniła (przynajmniej po polsku mówiła płynna polszczyzną), ale Mój nieślubny czegoś jej nie znosił.

  247. motto:
    stoicka wewnetrzna harmonia umyslu
    nie zaszkodzi

    Dobry wieczor Panstwu,

    mroz na dobre zagoscil u mnie, za oknem -5 C, w domu + 21 C, moje ptaszeta w ogrodzie maja co jesc na caly tydzien. 6 stycznia dzien wolny od pracy, czyli Trzech Kroli. I tu pojawia sie piekny poemat T S Eliota ” Journey of the Magi” /Mrozna to byla wyprawa; /Najgorsza pora roku/Na podroz, zwlaszcza tak dluga:/Drogi tonace w sniegu i lodowaty wiatr,/Najokrutniejsza zima. (przekl. Antoni Libera)
    W szwedzkich mediach sporo o Polsce . Porownuje sie do sytuacji na Wegrzech i roli
    Kaczynskiego, ktory „orbanizuje” Kraj. Znamienny tytul w liberalnej „Dagens Nyheter” (3 stycznia): „Kaczynski – czlowiek w guscie Putina”, czyli jak „polski Putin”, chociaz tak rozny od Orbana w relacji z Kremlem, to jednak jest posrednim narzedziem dla Putina w
    w procesie dezintegrracji Unii Europejskiej.
    By moc porozumiec sie z kimkolwiek, to nie mozna zakladac, ze sie rozmawia z kims ubogim duchem. A dyskusje koncza sie zwykle na tym, ze kazdy pozostaje przy swoim mniemaniu. A prawdy ostateczne nie sa tu nikomu dane w zadnym zakresie, a zwlaszcza w zakresie sadow moralnych.
    Pozdrawiam

  248. mag
    4 stycznia o godz. 17:36

    To dosyć charakterystyczne, że po lewej stronie sceny politycznej było/jest mnóstwo pięknych kobiet z pięknymi wnętrzami. Otwartych, śmiałych, uśmiechniętych, mądrych, życzliwych, szczodrych.
    Po prawej: zacięte buzie, kołtuny na głowie i w środku, zawiść, braki w wykształceniu, rozumie, urodzie, czarze

  249. KNM (konstancja, Neferka, ma)

    Szanowne Koleżanki, Damy i Panie do upiększania życia i przynoszenia pokoju, od pożegnania się ze smarkatymi latami trzymam się zasady trzymania się faktów i nie pozwalam sobie na dowolne interpretacje cudzych wypowiedzi i tego oczekuję od innych. Kapnąłem się jednak – a dla mnie to nowe doświadczenie – że niefrasobliwe obrzucanie oskarżeniami bierze się, oczywiście, ze słabo kontrolowanych emocji, ale też mała u obrzucającego jest świadomość, że coś nadinterpretowuje lub jeszcze gorzej – zmyśla. To ludzie, którzy takich szczególików zachowań nie byli uczeni, a sami na to nie wpadli, mimo kilometrów przeczytanej beletrystyki, która myślenia za bardzo nie uczy, bo jest raczej podglądaniem życia przez dziurkę od klucza niż jego cierpliwym analizowaniem. Więc taki niewprawiony we własnym myśleniu może brać okruchy za wielkie głazy, pytania – za odpowiedzi, hipotezy – za pewniki, zwyczajny uśmiech – za szyderstwo, prostą relację – za popisywanie się itp. Jest w tym subiektywnie szczery. Stan wrogości powoduje, że złe emocje sprzyjają wybiórczemu postrzeganiu u drugiego samego złego, a złem w takim stanie może być wszystko, na przykład że wróg powiedział: „Lubię ptysie”. Aż się prosi, by go podsumować: „O, nienapasiona świnia” lub „O, ptysie żre”. Więc madam Ewa-Joanna mówiąc chyba z ironią o towarzystwach wzajemnej adoracji nie bardzo rozumiała, że mogą one być ratunkiem przed niepotrzebnymi konfliktami, przed atawizmem, przed agresją. A poza tym nie ma weselników przy stole, którzy by się dość szybko nie dzielili na małe grupki, choćby z tego powodu, że wszyscy nie potrafią rozmawiać ze wszystkimi. Coś podobnego dzieje się na blogu, który tworzą różni, w tym tacy, którzy w prywatnych sytuacjach po pierwszym spotkaniu drugi raz by się nie spotkali.

  250. mag
    4 stycznia o godz. 17:41

    Uwzględniając zawartość pitery w Piterze, jednak uważam, że powinna się nazywał Piterała. 🙂

  251. @Tanaka
    4 stycznia o godz. 18:01
    tak, bywa charakterystyczne, ale nie każde mało urodziwe po wierzchu jabłko ma robaczywe wnętrze, muchomor sromotnikowy zaś jest o wiele ładniejszy i elegantszy od purchawki 😉
    Ludziom charakter i rozum na ogół wyziera oczami, promieniując i zasłaniając lub podkreślając mankamenty urody i figury. Cholernie trudno rozmawia się z Polakiem, który nie patrzy rozmówcy w oczy, unika kontaktu wzrokowego podczas rozmowy, za to lubi się „gapić” i komentować zachowanie innych, kiedy sam czuje się nieobserwowany.

  252. zezem
    4 stycznia o godz. 17:06

    W czasach piastowskich, polszczyzna i czeszczyzna wzajemnie z siebie czerpały. Zdaje się, że wtedy więcej nawet czerpała polszczyzna od Czechów.
    W czasach odrodzenia czeskiego, w XIX w. Czesi sporo zaczerpnęli z polszczyzny, bo ich język przez kilkanaście pokoleń zatrzymał się w swoistym skansenie średniowiecza i wymagał ożywienia. A bardzo wielu Czechów od pokoleń nie znało już dawnej czeskiej mowy.
    Z pewnością, szereg bitew z czasów husyckich i upadek tamtej kultury, przyczyniło się do osłabienia wysokiej części mowy czeskiej.

    W Polsce proces, jak sądzę, był dosyć podobny, pogłębiony bardzo silną opozycją pan-cham, która była w Polsce wybitnie silna. Mowa chłopa-niewolnika musiała być prosta,jak on sam. Rządy takiego prostego języka są nieusuwalną częścią spuścizny rządów chłopa w Polaku, i rządów byle szlachetki.

  253. Parę dni temu słuchałem Trójki – Za, a nawet przeciw. Słuchacze dzwoniący w sprawie plusów i minusów mijającego roku w większości byli zgodni, że największym sukcesem Polski w 2015 było odsunięcie PO od władzy. Jeden ze zgrozą podkreślił, że PO doprowadziła do tego, że dziecko w gimnazjum nie wie, co to było Westerplatte! Nie wie, kto to był major Hubal, za to dużo wie o holokauście!
    Na wtręt prowadzącego audycję, że dziecko mogłoby się dowiedzieć od rodziców, tak jak jego pokolenie dowiadywało się o Katyniu i Ostaszkowie, słuchacz odrzekł, że może i tak, ale PO tak rządziło, że może ci rodzice nie bardzo mieli jak o tym Westerplatte poinformować 🙄
    Na szczęście PO przestała rządzić 😎

  254. Tobermory
    4 stycznia o godz. 17:34
    Ach ci Czesi… Ichnie filmy „onego czasu” też było dobre. A i dziewczyny…

  255. @pombocek
    Ty się, cyklisto i jaroszu, aż tak bardzo na tę wiosnę nie napalaj 🙄
    http://bi.gazeta.pl/im/e2/86/12/z19425250V.jpg

  256. Tobermory

    Jedni się zajmują politykowaniem, inni – czytaniem, a ja wędruję po niewielkim moim świecie, igram małymi obłymi rzeczami i przyświecam sobie oczami.
    Dopiero zaczynam, Tobermory, panoramiczne fotkowanie, stąd czarna plama, bo nie doprowadziłem kamery do końca. Muszę robić dużo ibung, dżieby byc meister. Rozpoznasz to miejsce na panoramie?

    https://lh3.googleusercontent.com/dMDPOC09hrQjianKpkBQy1yWP-N_-4FqgPzypeWIc6ZKc-nCpOGXXkocAHKLM6mdrMbb=w1366-h768-no

    A od polityki – nikogo nie deprecjonuję, mówię tylko o sobie – więcej mnie ciekawi, kiedy Polska będzie nie taka, jak na tej fotce. Za pierwszego mojego życia – a żyję dopiero pierwszy raz – chyba nie. Czy ta fotka może kłamać? Chyba nie.

    https://lh3.googleusercontent.com/wCRIrQtG1nD5__Is0JV0U5aGVUAoDp_H9N5ja1v2dZogU4sMjxNFnHTw88iIhEvTJqPk=w1366-h768-no

  257. @pombocek
    No pewnie, że rozpoznałem. Ślisko na tym zakręcie.

    ZK to Koszalin czy Zakład Karny?

  258. @Tanaka
    g.18:15
    A niech ci. Może być Pitera-ła.
    Sporo fajnych i ładnych kobiet jest/bylo też w PO, ale tej bardziej cyntralnej jakby. Nie widziałam zaś, by np. Mucha czy Kidawa-Błońska albo Pomaska wycierały się po kruchtach itd.
    W każdym razie „straszne baby” na pewno były/są tam w mniejszości. Dla mnie nawet Kopaczowa, choć niełatwa w odbiorze, ale odważna kobieta, to cymes przy Szydle.
    Co ona ma w tych brochach – jakieś miniaturowe łokitoki cichomówiące? Ale w czym kamufluje stosowny gadżecik Kaczelnik?
    Tak mi się skojarzyły „symbole” władzy.
    Szydło ma każdego dnia inną brochę, a premiera Suchocka nosiła takie zarzucane jakby niedbale szale. Pamiętasz?
    @Tobermory
    g.18:23
    Masz rację. Prawda jest w oczach. Oczy mogą być nawet za całą urodę.
    Oj nie ufam, gdy ktoś umyka wzrokiem w bok.
    A jeśli kogoś np. razi ostre światło albo ma zapalenie spojówek?
    No ale poplotkować twórczo o rządzących chyba można, nie patrząc im w oczy?

  259. Tobermory
    4 stycznia o godz. 18:40

    Dziękuję, Tobermorku, pierwszy raz od dwóch tygodni się zaśmiałem. A dwa tygodnie temu rowerzystka nagle, bez dzwonka wyprzedziła mnie na końcu pasów w odległości 32 cm i skręciła w lewo przed samym nosem. Wjechałem w jej tylne koło i fajtnęliśmy oboje. Popełniła cztery wykroczenia za jednym zamachem. A facet, który z nią jechał, do mnie:
    – Trzeba patrzeć.
    – No właśnie – mówię. – Powiedz to swojej krowie.
    Starość – nie radość. Gdybym miał sprawne kolano obeszłoby się bez przewrotki. Ale bombę to bym w wielu rowerzystów posłał. I w tego, kto wymyślił, że dorośli nie muszą mieć kart rowerowych z ostrymi egzaminami.

  260. Tobermory
    4 stycznia o godz. 18:54

    E tam. Nie zakład karany, tylko zaraz karny – ostrzeżenie. Ale sam widzisz, gdzie Polacy mają ostrzeżenia – z tyłu.

  261. pombocek
    4 stycznia o godz. 19:01

    Pombocku, będzie jak chcesz: cykliści zostaną przez PIS zlikwidowani. Żadna krowa Ci nie wjedzie 38 cm przed rower., Zapowiedział to już stanowczo minister spraw zagranicznych, pt. Waszczykowski: nie ma zgody na rowerzystów, wegetarian i wszystkich takich, co by się chcieli grzać alternatywną energią. W Polsce się jeździ rowerem góra 2-3 miesiące, i budowa ścieżek rowerowych to czyste marnotrawstwo i złodziejstwo. Jak to w PIS – zaraz będzie z tego prokurator, policja w środku nocy i areszt wydobywczy. Oraz Trybunał Stanu dla Tuska.

    Jak jesz grzyby, to lepiej, żeby były wieprzowe. I z polskiego wieprza.

    Pt. Waszczykowski już to dawno temu zapowiadał: „nie zabijajcie nas”. I jak zapowiadał, tak zrobi: zlikwiduje rowerzystów, więc się nie będą zabijać.

  262. @mag
    4 stycznia o godz. 18:58
    O rządzących wszystko można 😉

    Jak kogoś razi ostre światło czy ma zapalenie spojówek, to nie musi przecież cały czas wytrzeszczać oczu czy koncentrować ich na źrenicach rozmówcy jak jakiś śledczy czy hipnotyzer, ale też nie powinien błądzić wzrokiem po ścianach, butach czy różnych częściach ciała rozmówcy omijając jego twarz.
    Miałem okazję obserwować zachowanie sporego międzynarodowego towarzystwa podczas wznoszenia toastów. Podczas gdy inostrancy (zachodni) patrzeli w oczy osobie, z którą trącali się kieliszkami lub wznosili kielich w jej kierunku mówiąc nawet jej imię, to Polacy i „wschodni” przeważnie gapili się na stół, w bok, na innych gości, ale nigdy w oczy, co było odbierane przez „zachodnich” jako brak szczerości i otwartości.

  263. Bywają w zyciu chwile o których się nie zapomina. Nie ma takich momentów wiele, ale jeżeli już się zdarzają to wywierają niezatarte piętno…i w tym momencie nadarza się okazja…

    Więc to już ostatni raz! szkoda! Tak bardzo się do ciebie przyzwyczaiłem. Choć początkowa nie chciałem o Tobie nawet słyszeć i prawie się Ciebie bałem to jednak w ciągu tych dwóch lat pokochałem Cię, mocno i blisko jak najmilszego druha. nauczyłem się Ciebie znać i rozumieć, poznałem też twe kaprysy i często poświęcałem Ci cały wolny czas, a nawet kawałki nocy. Ileż to wspaniałych chwil razem przeżyliśmy!…

  264. mag
    4 stycznia o godz. 18:58

    Tak jest, w PO też się można doszukać trochę fajnych kobiet. Do tych, które wymieniasz, dodałbym też tą, ale za wygląd głównie, co palnęła: ‚sorry, taki mamy klimat”; co licho świadczy o rozumie, ale na wygląd specjalnie źle nie wpływa.

    Z Ewą Kopacz mam nieco inaczej, ale i dobrze: wyglądać może nie wygląda powalająco, źle na nią też działają papierosy. ale, o czym już wcześniej mówiliśmy, mam dla niej nieustanny podziw i szacunek za rolę w związku z katastrofą w Smoleńsku. Ci co na nią pluli i plują, to moralne zdechlaki i zwyczajne karły.
    Jako premier miała niełatwą rolę – za krótką i źle odziedziczoną, bo Tusk zwyczajnie dał nogę w wygodniejsze miejsce, zostawiając ją z dziedzictwem wielu rzeczy źle prowadzonych.
    Ona się roli podjęła, z w miarę niezłym skutkiem,choć zabłysnąć nie miała ani czasu, ani nie miała czym. Może i nie ma talentu na gwiazdę polityki, choć nie chcę po krótkiej kadencji niczego przesądzać, tym niemniej pracowała bardzo solidnie i ciężko. I to może są zupełnie wystarczające, a nawet dużo ponad przeciętną, kwalifikacje na premiera.
    Ze smutkiem obserwowałem, jak słabo sobie radziła, w sztucznej roli kandydatki wyborczej, wciśnięta w gorset pijarowców. Szydło była beznadziejnie gorsza w swojej sztuczności i bezkwalifikacji, ale jechała na swojej tępej niekompetencji i mijaniu się z prawdą z bezczelnością neofitki.

  265. …Przypominasz sobie na przykład ten piękny, cichy, ciepły wieczór podczas jednych ćwiczeń leżałem w krzakach obok Ciebie i strzegłem bezpieczeństwa naszej ukochanej Ojczyzny?…

  266. Tanaka
    g.19:40
    No to zgadzamy się w 100 procentach co do tych dwóch pań.

  267. Właśnie Polska była w menu głównych wiadomości belgijskich, podane z wyjaśnieniem co PiS narobił i co zrobi KE. Nos mam na kwintę.

    Możecie sobie obejrzeć (po ichniemu i koniec po angielsku)

    http://deredactie.be/cm/vrtnieuws/videozone/programmas/journaal/2.42372?video=1.2538359

    http://fakty.interia.pl/swiat/news-polska-bedzie-pod-nadzorem-mocne-ostrzezenie-ze-strony-bruks,nId,1948597

    Przestają mnie bawić ci cykliści i wegetarianie.

  268. … Obok nas figlował potężny jeleń ze swą przyjaciółką, a ja wtedy tak bardzo zapragnąłem przytulić się do kogoś – więc pogłaskałem ciebie…

  269. mój wierny druhu, czołgu T-34.

  270. Niestety czołg był własnością Skvoreckiego i wchodził w skład
    ” Batalionu czołgów” pod jego literackim dowództwem.

  271. Było to bardzo dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami (…).Ziemska oś przez te dziesięć tysięcy lat, jakie dzieliły ja od naszej ery, przesunęła się, więc wieczory były długie, ciemne i nudne. babcia gromadziła wokół siebie swe wnuczęta, a one prosiły:
    „Babciu, babciu, opowiedz nam bajkę!”
    – „No a którą bajkę chcecie” – pytała babcia,
    a wnuczęta odpowiadały
    – „Tę o tej tajemniczej dupce, babciu, o dupce!
    – „O dupce mówicie? No dobrze” – kiwała głową babcia. „Chociaż to byla strasznie wielka dupka, czyli właściwie nie dupka.ale…”
    – „Dupa” – wołały dziateczki radośnie.”Tajemnicza dupa!Opowiedz babciu!”.
    Więc babcia poprawiała sobie chustę na głowie i zaczynała opowiadać…

    ale,że lokal zupełnie opustoszał – bajkę o tajemniczej dupie opowie babcia przy następnej okazji.

    A bajkę babci pomagał układać oczywiście Skvorecky. Dowódca „Batalionu czołgów”.

  272. mag
    ta jedna z pań, bywających w Babilonie to Małgorzata Sadurska.Dzis szefowa kancelarii Dudy

    Do Twojej listy dodałabym także Małgorzatę Gosiewską, kóra jeżdzi na UKrainę i latem wsławiła sie jakimś wrzaskiem na granicy lub w sprawie samolotu, który na nich nie poczekał. Słowo daję, mamy chyba problem z samolotami…
    Pyskata bardzo, z zaciętą twarzą wali takie farmazony, że buty mi spadały.
    Nie dam rady odgadnąć tej czarnej, co europosłanką z PISU jest.

  273. konstancja
    4 stycznia o godz. 15:08

    Zycie dzieje się także po sejmie, senacie, nie zawsze się jest po stronie hmmmm…zwycięzców? przeciez to tylko arytmetyka sejmowa wskazała zwycięzcę.

    Podobne pytanie juz kiedyz postawilem odnosnie Morawieckiego syna, ze nie „bedzie narazal opinii zawodowej” i jako pierwszy opusci szeregi rzadowe. Moze wciaz jest za wczesnie i jeszcze to zobaczymy, choc coraz bardziej w to watpie.

    Patrzac na wydluzajaca sie liste „sukcesow” warto zwrocic uwage, na swego rodzaju niewzruszonosc z jaka robia, co robia. Tak jakby byli pewni zarowno bezkarnosci, jak i tego, ze juz nigdy wladzy nie oddadza.

    Orban na Wegrzech zaprowadzil system, ktory wygladajac na demkratyczny, jednoczesnie zapewnia wygrywalnosc jedynie Fideszowi. Kaczynski ma wzorzec, nie zdolal opanawac TK, jak to sie udalo Orbanowi, ale go sparalizowal. Ma demokratyczna wiekszosc w Sejmie, ma juz pewna wymiane zarzadow mediow, dawniej publicznych, a za chwileczke podporzadkowanych sobie.

    Tak wiec „tasma montazowa” jest juz praktycznie gotowa.
    1. Sejm glosuje Ustawki PiSowskie
    2. Rezydent Duda podpisuje
    3. Media wmawiaja, ze to dla dobra ludu
    4. A jesli lud nie w calosci uwierzy, to Brudzinski (MSW) z Kaminskim dopilnuja, zeby uwierzyl, a tych co beda ludowi przeszkadzali w uwierzeniu bedzie mozna izolowac na podstawie Ustawki o Zwalczaniu Terroryzmu.

  274. Tanaka
    4 stycznia o godz. 19:12

    Tanako, rowery rowerami, ale w moim byłym środowisku łodziarskim PiS rozbudził wielgie nadzieje. Któryś zastępca ministra nie pamiętam którego od spraw żeglugi śródlądowej zapowiedział wielki plan doprowadzenia Odry do 4 klasy żeglowności (cała Europa mogłaby do nas jeździć), kanał Odra – Dunaj w spółce z Czechami i Niemcami z porządnymi zbiornikami retencyjnymi, no i to, do czego pali się Białoruś: trasa wschód – zachód. Miliardowe pieniądze do wydania, jeśli będą. Tylko, że wierzyć w PiS to jak wierzyć w Boga.

  275. Żeby zrównoważyć tę listę pań to coś miłego dla oka i ucha czyli Barbara Nowacka, mówiąca niezwykle składnie, przepiękną polszczyzną.

    Lecą dziś wpisy, nie nadążam (zdanżam?)

  276. Tanaka

    Kurde, dementiorum kukunamuniorum. Chodzi o zastępcę ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Jerzego Maternę. Gość powiada, że nie ma co się szczypać z mniejszymi klasami, ma być czwarta i już. Z docelowymi przewozami do 50 milionów ton rocznie. W najlepszych latach w przeszłości mieliśmy chyba jakieś 14 milionów ton.

  277. NeferNefer
    4 stycznia o godz. 20:42

    do Twojej listy:
    Malgorzata Kidawa Błońska
    Magdalena Środa(choć to nie posłanka)
    Kamila Gnasiuk Pihowicz (.Nowoczesna)

    jeszcze kilka Pań z Nowoczesnej, m.in.Katarzyna Lubnauer (bywa gościem Siódmego Dnia Tygodnia i u Rymanowskiego

  278. Dzięki Konstancjo. Czy to Kidawa Błońska została senatorem PO w Wwie? Może mag wie?

  279. Nefer
    Kidawa Błońska jest chyba posłem. W sejmie ją widuję, chyba jest nadal zgłoszona jako Marszalica z PO

  280. NeferNefer
    4 stycznia o godz. 19:46

    Jeszcze nie rozaczaj calkiem, bo wpierw musza ustalic co sie w Polsce dzieje, a jak juz ustala, to dopiero wtedy beda ustalac jakie dzialania podjac.

    A ze w tym czasie Kaczynski opanuje panstwo do konca… To zupelnie inna bajka.

    Zreszta juz widac, ze do konca nie opanuje, bo juz brak mu ludzi, do obsadzania waznych stanowisk., wiec bedzie obsadzal coraz gorszymi i gorszymi.

    Niestety musi byc zarowno gorzej, jak i to „gorzej” musi potrwac, ale jak z historii „tysiac letnie rzesze” najszybciej upadaja. Dlatego, nalezy pokonac strach i spokojnie czekac robiac to co nalezy.

    Ja juz srawdzaem, czy w najblizsza sobote bedzie pikieta KOD pod ambasada. Jeszcze nic nie wiadomo, ale jak bedzie, to i ja tez tam bede, albo pojade chocby sam tam postac z jakims plakatem i mysle, ze nie bede tam sam.

  281. Ech loniu, dziękuję. Ja też pikietowałam, 19.12. Najgorsze że już się muszę tłumaczyć przed obcokrajowcami że „co wy w tej Polsce wyrabiacie”

    Mam nadzieję że KE złupi im skórę. Że się bat jednak znajdzie.

  282. Aateista 4 stycznia o godz. 19:29
    Bywają w zyciu chwile o których się nie zapomina.

    +++++=================================
    Ateisto!
    Tyle w Twoim wpisie miłości, tęsknoty…
    Daruj zmusiłeś mnie do przesłania Ci tego kawałka muzycznego. Mam nadzieję, że z wdzięcznością ten podarek przyjmiesz:

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=13&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiw7d7k_ZDKAhVIaxQKHXa2CPoQuAIIWzAM&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Djo7rVD7_aIY&usg=AFQjCNFuJlDuHLVmTJFhlyH7FuMU56itaA&sig2=HM0-NRgrlx0P-UlckGgwyg

  283. Aateista
    4 stycznia o godz. 20:15
    Może babcia czytała Fredrę, który opowiada wierszem jak to straszna dupa
    dychająca żarem pilnowała….No właśnie co?

  284. ***
    Angela Merkel to niekwestionowana przywodczyni Europy, ktora walczy o przeksztalcenie Europy w spoleczenstwo otwarte.
    Orban i kaczynski rozbijaja Europe od srodka
    ______________
    George SOROS w rozmowie z „Die Wirtschaftswoche”
    http://www.wiwo.de/politik/europa/george-soros-europa-gibts-doch-nicht-mehr/12754350.html

  285. mag
    4 stycznia o godz. 18:58
    a propos Szydłowych broszek: w nich się mieści miniaturowy mikrofonik od Kaczalnika. Gdy tylko coś palnie, żostaje przez Jarka wyprostowana.
    Dla niepoznaki mikrofonik co jakiś czas umieszczany jest w innej, równie paskudnej broszy.

  286. Niemiecki portal ONET podaje:
    „CBOS: Andrzej Duda i Angela Merkel politykami roku 2015
    Prezydent Andrzej Duda otrzymał tytuł polityka roku w sondażu CBOS. Na drugim miejscu uplasował się Jarosław Kaczyński. Wśród polityków zagranicznych na miano polityka roku 2015 zasłużyła, według respondentów, kanclerz Niemiec Angela Merkel.”

  287. NeferNefer
    4 stycznia o godz. 20:55

    z wiki
    W wyborach w 2015 z powodzeniem ubiegała się o poselską reelekcję jako liderka listy wyborczej PO w okręgu podwarszawskim (dostała 80 866 głosów)[5]. Na pierwszym posiedzeniu Sejmu VIII kadencji, 12 listopada 2015, została wybrana na wicemarszałka Sejmu

  288. Konstancja
    4 stycznia o godz. 20:20
    *Nie dam rady odgadnąć tej czarnej, co europosłanką z PISU jest.*

    Konstancjo, z pań z PISu w EP SA tylko Fotyga, Gosiewska i Wiśniewska – wszystkie blond. Chyba masz na myśli Dorotę Arciszewska-Mielewczyk, tą z 5 mln długu w SKOKu i spółkami po mężu w na Cyprze
    http://polska.newsweek.pl/dorota-arciszewska-mielewczyk-z-pis-nie-splaca-kredytu-ze-skok,artykuly,361841,1.html
    Swego czasu wielu emerytów w Gdyni straciło sporo pieniędzy przez jej obietnice załatwienia odszkodowań za pracę u Niemców, z których nic nie wyszło poza pokaźnymi opłatami za pisanie wniosków.

  289. Tanaka
    4 stycznia o godz. 19:40
    Kopacz niestety jest politycznie bardzo słaba i popełniła bardzo wiele błędów (fakt że nie miała łatwo). Ona jest z tych które rzeczywiści chcą coś zrobić, ale popełniała błędy otaczając się psiapsiółkami zamiast merytorycznymi ludźmi znającymi się na polityce. Teraz to już ma przechlapane i nikim ważnym w PO już nie będzie. Ale mimo wszystko to raczej pozytywnie wyróżniająca się osoba.

  290. rozbawiło mnie dzis stwierdzenie Mularczyka z PIS , że sędziowie Trybunalu mają dożywotnie emerytury.
    Mam nadzieję, że nie tylko sędziowie. I że w stosownym czasie też otrzymam emeryturę dożywotnią, inna sprawa, że w innej wysokości.
    Ale nie mam pretensji do jej wysokości. Co sobie nazbierałam, będę miała.
    Nemer
    4 stycznia o godz. 22:56
    ale w głosowaniu w portalu, który podał tę wiadomość, statystyka jest inna 79% jest przeciw, pozostali uwazają, że zasłużył na to miano.

    Nie jestem pewna, czy wymienione przez Ciebie osoby są kandydatami do tego tytułu, czy już zostali mianowani.Nigdzie to nie jest jasno wyłożone i przede wszystkim kto zgłaszał i kto głosował.Masz jakieś informacje ?

  291. Kobiety w polityce – nie zapominajcie o Izabeli Jarudze-Nowackiej. Tu mi się od razu skojarzył Jerzy Szmajdziński, choć nie kobieta, ale chciałem na niego głosować. I Barbara Blida.

  292. Płynna rzeczywistość
    4 stycznia o godz. 23:27
    Masz rację, to bardzo dobre kandydatury.I bardzo szkoda, że ich nie ma.

    Pani Aleksandra Natalii Świat i jeszcze jedna pani z PIS, p. Grażyna Gęsicka. Mimo, ze z przeciwnego obozu, któremu nie sekunduję, ale trzeba przyznać, że były bardzo kompetentne w swoich rolach w Sejmie.

    Dołączylabym i p. Jolantę Szymanek Deresz, Krystynę Bochenek i kilka posłanek z różnych ugrupowań, które zginęły w katastrofie, albo już nie są w Sejmie. Akurat one były jednymi z najlepszych Pań posłanek w Sejmie w różnych kadencjach.

  293. @Jacek Kowalczyk, anumlik
    Przepraszam, że trochę późnawo, ale zajęta byłam poza domem i nie bardzo miałam jak odpowiedzieć.
    Zainteresowało mnie, w którym ze sformułowań p. Janecki ma, jak Pani napisała, „sporo racji”.
    W tym: Pisowski […] oznacza taki, który trzeba wdeptać w glebę, nawet bez sekundy refleksji na temat tego, co się robi. [..] Pisowskie ma z definicji pochodzić od jakichś podludzi, od gorszej rasy.
    Cała reszta pisaniny p. Janeckiego, łącznie z dziwnymi wnioskami jest zjazdem w ślepą uliczkę, czyli czystą propagandą.
    Co mam na myśli? Bardzo upraszczając:
    – Nie da się ukryć, że w Polsce jest dość ostry podział społeczny datujący się od pierwszych lat „wolności”, kiedy to w ramach niszczenia wszystkiego co komunistyczne zlikwidowano PGRy a dzika prywatyzacja zniszczyła wiele zakładów pracy. Na lodzie zostało wielu ludzi, niezaradnych i zagubionych, którym zaczęto wmawiać roszczeniowość i apatię, brak chęci do pracy i zwyczajnie – bycie biednym. I głupim oczywiście. Popełniono błąd zaniechania, w konsekwencji powstała duża grupa ludzi niezadowolonych, nieszczęśliwych i niepotrzebnych. Z poczuciem odrzucenia zazdrośnie patrzących na tych, którym się „powiodło”.
    Kk sprawy nie zaniechał – rozpoczął zawłaszczanie języka i moralności. Zarodki zostały dziećmi poczętymi, restrykcyjna ustawa antyaborcyjna uderzyła głównie w rodziny czy kobiety biedne, obciążając je dodatkowo. Grzech i brak pieniędzy…
    Podział na lepszych i gorszych Polaków przebiegał wzdłuż poziomu dochodów. Poczucie krzywdy i beznadziei rosło, zagospodarowywane sprytnie przez kk z pomocą kolejnych rządów, bo to dzięki poparciu rządów kk dostał do ręki „rząd dusz”. I ukierunkował to na PiS, przaśną partię obiecującą odebranie bogatym i rozdanie biednym. I część uwierzyła,
    co wywołało śmiech i drwiny z kurduplowatych bliźniaków i ich wyborców.
    Pierwsze rządy PiS pokazały do czego zdolny może być żądny rewanżu prymitywny człowiek, na szczęście przedobrzyli i głupio oddali władzę sięgając po więcej.
    Euforia „zwycięzców” trwała 8 lat, przynajmniej o 4 za długo – powinni byli oprzytomnieć a oni trwali w samozachwycie wydając unijne pieniądze i jedząc owe przysłowiowe już ośmiorniczki. PiS i jego kościelne przyczółki pracowały rozwijając i ubogacając inwektywy, kłamstwa i pomówienia, tym pewniejsze siebie, że nikt ich za świństwa, w strachu o swoją skórę, nie rozliczył. I zdobył PiS poparcie nie tylko tych, którzy stanowili od lat trzon elektoratu, ale i tych zawiedzionych rządami PO, niedotrzymaniem obietnic, aferami zamiatanymi pod dywan i pogarszającym się stanem polityki.
    Wybory wygrał PiS. Może na zasadzie „na złość mamie odmrożę sobie uszy”, ale wygrał. A teraz zamiast rwać szaty i torturować klawiatury należałoby pamiętać o tych prawie 50% wyborców, którzy na wybory nie poszli i pomyśleć o tym jak i czym ich „zagospodarować”, czyli to co się normalnie w świecie demokratycznym robi w kierownictwie każdej partii startującej w wyborach.

  294. @Aateista
    Mimo czarnej mokrej koszulki (deszcz pada) do drużyny się nie nadaję – do góry nogami jestem i w ogóle sypiam niepoprawnie…

  295. @lonefather
    3 stycznia o godz. 23:12
    A tu sama „popacz”, pomimo sprzatania, gotowania, odkurzania, zmywania i prania jakos stalem sie w zeszlym roku liderem aktywnosci blogowej.
    Może dlatego, że nie masz męża?

  296. @ponbocek
    Gdzieś tam wyżej wspomniałeś o śliżykach. Zawsze uczestniczyłam w końcówce ich produkcji za diabła nie pamiętam jak się robiło ciasto – mgliście mi się kołacze, że to była wzbogacona resztka ciasta na pierogi, ale wszystkie wersje jakie wypróbowałam nie dały takiego rezultatu jak ‚u mamy”. Możesz pomóc?

  297. Ewa-Joanna
    5 stycznia o godz. 4:30

    W tym sęk, że sam ich nie robiłem. Znam tylko składniki i wiem, że ciasto ma być jak najprostsze, bez tłuszczu – że niby postne. Mama robiła ich dużo, żeby starczyło na parę dni. Skład: mąka, drożdże, mleko, jajko, cukier, sól i kropka. Z tego ciasta mama wyturlała wałki i kroiła skośnie jak kopytka, nie za grube, bo, jak to ciasto, przy pieczeniu urośnie. Pieczenie w brytfannie – do zrumienienia.

    W wigilię jedliśmy je – raczej tylko my z mamą, bo bracia i ojciec za słodkim nie przepadali – w makowej zupie z przetartego maku. Oczywiście, zupa może być z bakaliami, ale nas nie było na nie stać. Nadmiar zostawał na kilka dni do pogryzania jak teraz paluszki.

  298. Ewa-Joanna

    Cudny dowcip z tym mężem. Gratulacje. Wyrażałem już na blogu uznanie i szacunek dla pań za domową harówkę. Tradycja nie jest łatwa do przełamania, bo pierw trzeba wpaść na pomysł, że z jakiej racji kobieta ma tyrać jak wół – i w pracy, i w domu po powrocie, podczas gdy pan i władca, który też ma dwie ręce, chrapie na kanapie. Ale jak się już wpadnie, to potem samo leci, coś o tym wiem, lonek – też. Sądzę, że u młodych role się trochę wyrównują – widzę po tym, jak chętnie wielu młodych ojców chętnie chodzi z wózkami, spaceruje z dziećmi, uczy je jeżdżenia na rowerku itp. Sporo chłopów wypowiada się też na forach o szykowaniu potraw. Jeszcze jak się nauczą rodzić, kobiety walną się na kanapę i teraz one dla odmiany będą chrapać.
    Kiedyś to zajmowanie się takimi sprawami to była rzadkość.

  299. pombocek
    5 stycznia o godz. 8:34

    Kurde jego, ostatnie zdanie w powyższym to niepotrzebna, zapomniana notatka.

  300. Gdyby ktoś chciał kiedyś zdefiniować ironię losu, myślę, że ten przypadek przysłuży mu się najlepiej. A mianowicie, byli tacy, którzy wymachiwali transparentami „Precz z Gajowym”, a następnie wybrali prezydenta, który prawdopodobnie podpisze posłusznie ustawę z nowym prawem dla myśliwych. W tym oto łowieckim skansenie „polskości”, rezerwuarze tradycji i patriotyzmu, myśliwi mają otrzymać rewolwery do dobijania zwięrząt, zmniejszona zostanie też minimalna odległość od zabudowań podczas polowania. No i najważniejsze: będzie możliwy udział dzieci w polowaniach. Według myśliwych, czyli też PIS oraz DUDY-MALINIAKA, udział dzieci w oprawianiu zwierzyny to naturalne przekazywanie łowieckiej pasji i chcą, by dzieci były podczas polowań obecne.
    JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA!!!

  301. Ewa-Joanna
    5 stycznia o godz. 4:24

    Nie „moze”, ale na pewno.

  302. Rafał KOCHAN
    5 stycznia o godz. 8:43

    Jest jeszcze gorzej. Nie tylko dzieci. Ta „ustawka” dopuszcza dobijanie drapieznikow zlapanych w pulapki palkami. Dopuszcza do nocnego polowania na kaczki, a wsrod nich sa 3 gatunki pod calkowita ochrona i ciekawe jak w nocy je odroznic. I jeszcze pare innych „kwiatkow” podobnych.

    A super „prezentem” bedzie praktyczne zawlaszczenie przez mysliwskie lobby dobra wspolnego, bo ta „ustawka” przekazuje „na wlasnosc” mysliwym cala zwierzyne. To jest nic innego jak grabiez dobra wspolnego i to tak bezczelna, ze mysliwi „dostaja” wlasnosc, ale koszty pozostaja przy Skarbie Panstwa. Bezczelny „skok na kase”.

  303. Witam kawiarnianą socjetę.Tłoku nie ma,ale siądę sobie przy oknie. Będę widział lepiej ulicę.
    Wspominałem wczoraj (20;15) o pewnej babci.Jest ona narratorkę bajki o ” tajemniczej dupie”… i obiecałem przyprowadzić autorkę, aby osobiście zapodała jej treść.
    Wiem ,że natłok bieżących, fascynujących wydarzeń, a tym samym gorące dyskusje będą stanowiły główny nurt kawiarnianego zycia, ale mam nadzieję,że jezeli babcia się pojawi ( niestety stwierdzono u niej pierwsze objawy choroby Alzheimera) zaproszę ja do swego stolika i kto będzie zainteresowany babciną story, będzie mógł przycupnąć obok nas i posłuchać.Naprawdę warto.
    Zapraszam ,aczkolwiek z zaproszeniem się nie narzucam.

    Z tego co wiem – tak mówiła mi babcia – ,że jej historia ma tak wielowariantową interpretacje,że dzieła Sofoklesa czy znanego angielskiego deskowritera Szekspira, przy jej opowieści mogą się okazać mało znaczącymi wydarzeniami medialnymi.

  304. @mag, niedobrze że tak odebrałas moje życzenia, zresztą podmiot liryczny też był tam wymieniony jako „inny, czerpiący wiedzę jedynie z życiowego doświadczenia zdobytego w granicach własnego obejścia”.
    Rzeczywiście, miałam ochotę wrócić na blog ateistów i kiedy to zrobiłam w wolnej chwili (nigdy nie mamy ich dość), ta ochota zupełnie mi przeszła. Obecność głównego karbowego blogu w mierzona dziesiątkami komentarzy gdzie a to stofuje, a to mizdrzy się, to znów wzywa Gospodarza do banowania, wszystko w słowotoku głupków-dupków jest nie do zniesienia. A za słowami człowiek który krząta się, wymyśla, kombinuje, mały w swoim człowieczeństwie, człowiek który jeśli komukolwiek współczuł to sobie samemu. Myślę że ani ty, ani nikt z blogowiczów nie chciałby być bohaterem jego opowieści rodzinnych, ani chora matka, zmarły brat czy inni członkowie rodziny ani nawet chore kolano których biedę wystawiono na widok publiczny. Tłumacząc to „społecznym i poznawczym problemem”.
    Bo słowa to za mało, słowami mozna zagadać, można dementować, wyjasniać po czasie, pożartować; ludzkie działanie to zupełnie coś innego, a przykladów na zubożenie charakteru mieliśmy tu dostatecznie dużo.
    Pozostaje mi drugie wyjście, zaproponowane przez Gospodarza. Pozdrawiam

    @Konstancja, w komentarzach i między wierszami znajduję dobroć serca, wiedz że takimi ludzmi najłatwiej się manipuluje.
    O własnej matce, która nie ma już kontaktu z rzeczywistością i nie wie że jej syn Jerzy Pieczul podaje:
    9 stycznia o godz. 17:50
    Moja podopieczna pobiła dziś swój własny rekord trajkotania nez przerwy. Zaczęła o pierwszej w nocy, teraz, czyli o 17-tej zaczyna się wyciszać – zatem 16 godzin. Ale nie jest to ostatnie słowo. Chodzenie po ścianie, gimnastyka podłogowa na siedząco, pokrzykiwania na siostry na pastwisku sprzed 80 lat były przetykanie tysiąckrotnym powtarzaniem „Jezu, ufam tobie”, odmawianiem różańca ze zdrowaśkami i „Ludu mój ludu, cóżem ci uczynił”, błogosławieniem wszystkich stron świata i wielokrotnym czynieniem znaku krzyża. Może już się tak wymordowała, ze po trzech prawie niespanych nocach sobię pośpię.
    O ojcu nieżyjącym, w kontekście własnej nienawiści
    pombocek 9 lutego o godz. 20:49
    „Nie cierpię bachorów i ich nie mam, bo jestem okropnie zimny wychów. Mój ojciec – daj ty mu, panie, ku.wa, spokój – też nie cierpiał, bo i jego nie cierpieli…”
    Na reakcję innych blogowiczów tenże odpowiada :
    pombocek 7 marca o godz. 12:22
    „Do wszystkich mi współczujących z powodu matki. Wsadźcie se swoje współczucie w dupę.”
    Mam nadzieję Konstancjo że twoje szlachetne intencje nie zostana w ten sposób przyjete.

    @J.Pieczul, zanim zaczniesz wyjśniać, tłumaczyć, wybielać, przypominam że krety były liczone wiaderkami, w kolejnym zdechł samotnie jeden, jak to napisałeś „na zawał, ze strachu” i to ci dało do myślenia

    @Blogowicze, napisać można wszystko, ale umiejetność posługiwania się słowem, przekazywanie myśli czy emocji to tylko cząstka natury ludzkiej, pozostają inne, wazniejsze działania we wzajemnym współżyciu.

  305. @pombocek
    5 stycznia o godz. 8:14

    Dziękuję. To te drożdże pewnie – ja tu mam tylko suche to jakoś muszę nabołtać, ale spróbuję. Właśnie o to chodziło, żeby były proste i do pogryzania. U nas piło się do nich mleko makowe – pewnie to samo co twoja zupa, tylko nazwa inna.

  306. @lonefather
    5 stycznia o godz. 8:44

    No to wiele tłumaczy 🙂

  307. Rafał Kochan, lonefather

    Nie jestem na bieżąco, ale słyszę, o czym mówicie. Mogę więc dopowiedzieć jako człowiek z wody i z lasu. Stara ustawa też na wiele pozwalała, skoro parę lat temu wracając z grzybów, zobaczyłem na drodze z gruzu i żużlu, którą kiedyś sam robiłem, rozstawionych strzelbiarzy, a z daleka słychać było krzyki i łomoty nagonki. Zabijakami dla przyjemności byli Niemcy (zagadałem), ostatni stał jakie 80 metrów od szosy Koszalin – Kołobrzeg. Proszę sobie wyobrazić, że zabijaka wodzi lufą za biednym zwierzakiem i widzi tylko jego, a nie to, że wystraszony zwierzak leci w stronę szosy z samochodami. Dziesiątki razy bałem się w lesie, jak usłyszałem choćby jeden strzał. A wiem od zwierzaków, że pojedyncze myśliwskie zabijaki potrafią być większymi kłusownikami od kłusowników.

  308. żabko konająca,
    ale ty tych ważniejszych działań nie znasz, tak jak i my nie znamy. Słowa tylko oceniasz…

  309. pombocek
    5 stycznia o godz. 9:21

    Zgadza się. Tak to z polskim prawem jest, że niby jest, ale go nie ma. Z tą różnicą, że teraz, jak myśliwy ukatrupi kogoś w nieodpowiedniej odległości, to będzie miał mimo wszystko poważne konsekwencje. Natomiast zgodnie z nową ustawą, ukatrupienie kogoś w pobliżu zabudowań będzie już prawnie mniej restrykcyjne. Ot, taka tam bzdura. A to, że prawo ogólnie jest nieprzestrzegane, to nie jest wina tegoż, a raczej tych, którzy mają niską świadomość obywatelską i tych, którzy mają egzekwować to prawo. Oczywiście jest to teza z pewną uogólnienia, dozą uogólnienia.

  310. żabka konająca
    5 stycznia o godz. 9:13

    Czekam zatem z zapartym tchem na twoją inicjatywę zmiany jakości tego bloga. Póki co, żadnej konstruktywnej jakości tu nie wnosisz. Idź na całość i się nie krępuj. Masz takie bogate wnętrze, tak rozległą wiedzę, jesteś istną krynicą mądrości, przyzwoitości i świętojebliwości, że na pewno podołasz ubogaceniu tego chamstwa panoszącego się w tym przebrzydłym przytułku.

  311. mag
    4 stycznia o godz. 16:11

    Droga pani, za absyntem nie przepadam. Piję wino mszalne w ilościach umiarkowanych, nie pogardzę również fajeczką opium (dla ludu) od czasu do czasu.
    Co do lokalów wysublimowanych, to tu mnie pani ma, trudno o takie miejsca. Ten blog chyba w założeniu miał być takim lokalem, gdzie gospodarz ubrany w nienaganny smoking serwowałby nam wykwintne wino (niekoniecznie mszalne), a my siorbalibyśmy je grzecznie i kulturalnie dając upust swojemu intelektualnemu wyuzdaniu.
    Niestety, cześć gości woli pod pazuchą przemycać swój własny alkohol. Nie wiem, co to za towar, ale musi to być coś podłego, mocnego oraz poniewierajacego na długo. Stąd rozbite meble w lokalu, szkło na podłodze, od czasu do czasu ktoś rzuci pawia… Gospodarz wzdycha zza lady, ale już się przyzwyczaił. Mimo wszystko lokal jest popularny i ma stałych bywalców.
    Do tych ostatnich się nie zaliczam. Mam jednak zbyt cienką skórę i/lub zamknięty umysł, więc na klapsa bedę wpadał rzadziej.

  312. @lonek

    Jedyne co do mnie dotarło to „nocne polowanie na kaczki” Wiem, żart nie na miejscu.

    ***

    Rzuciłam pobieżnie okiem na wpis żabki ale nie przeczytam bo kłóci się zasadniczo z moimi zasadami wychowania. Więc proszę o zrozumienie że nie będę komentować i brać stron.

  313. żabka konająca
    5 stycznia o godz. 9:13

    Nienawiść jest najlepszym doradcą, jak zrobić z siebie samego bezmyślny, nastawiony WYŁĄCZNIE na dowalanie manekin ze skrzywioną gębą i stać się spienionym kłamcą bez wiedzy o tym, że się takim jest. Z każdych słów można uczynić pochwałę i oskarżenie – zależy kto mówi. A ty, przebrzydła sprzątaczko, dalej używasz mojej rodziny w interesie swojej nienawiści.

    Pokażę tylko jedno twoje albo czytanie mnie bez próby rozumienia, albo perfidne kłamstwo.

    @J.Pieczul, zanim zaczniesz wyjśniać, tłumaczyć, wybielać, przypominam że krety były liczone wiaderkami, w kolejnym zdechł samotnie jeden

    Ty mi, bezczelna sprzątaczko, cenzorko i kaznodziejko przypominasz!

    Po zabiciu kilku – może trzech – kretów postanowiłem je wywozić. Nie miałem doświadczenia, więc pierwszego włożyłem do pustego wiaderka – ten właśnie zdechł. Domyśliłem się, że na zawał. Domyśliłem się też, co robić: wrzuciłem do wiaderka ziemi. Kret zakopywał się w swoim środowisku i siedział, a ja go wywoziłem parę kilometrów i wypuszczałem. Co z takim dalej było – nie wiem, nie jestem kret.

    A ty, damski kołtunie, zrobiłaś z tego liczenie kretów wiadrami.

  314. Rafał Kochan

    Kiedyś napomknąłem w literackim tekście, że o mało mnie nie ustrzelił znajomy leśniczy, kiedy od świtu do zmierzchu odrabiałem w rowie łopaciarskie zaległości. Uratowało mnie tylko głośne gadanie do łopaty.

  315. lukasso
    5 stycznia o godz. 9:42

    No i widzisz obywatelu, przynajmniej masz świadomość, że nie pasujesz do pewnych miejsc i towarzystwa. A to jest duża wartość, której nie wszyscy mają szczęście posiadać.
    Ja na przykład preferuję środowisko ludzi, z którymi mogę czuć się swobodnie i którzy mogą tak samo czuć się przy mnie. Najgorsze, co może być, to spotykanie się z towarzystwem w sterylnie czystej knajpie z białymi obrusami, porcelanowymi talerzami i srebrnymi sztućcami, wśród których nie możesz pozwolić sobie na przekleństwo, podłubanie w nosie i kurczowego trzymania się formuł tzw. dobrego zachowania. Chyba jajo zniósłbym w takim sztywniackim towarzystwie i szybciej opuściłbym go niż się w nim odnalazł. Komfort przebywania z innymi ludźmi nie polega na stosowaniu wydumanych zasad savoir-vivre, które to zasady powodują w konsekwencji dystans i brak integracji ludzi, tylko na swobodzie, poczuciu akceptacji w danym gronie i spontanicznych zachowaniach, które jednoczą ludzi, a nie ich dzielą. Podejrzewam, że jestes z tych, co ciągle myślą, że kobiety (twoja żona) nie robią bąków, a ty sam, gdy go zrobisz, robisz się czerwony jak burak i przez tydzień masz poczucie winy, zamiast podchodzić do tego z odpowiednim dystansem i uśmiechem.

  316. Przepraszam, że jeszcze głowę zawracam. Oto tekst, z którego zamorska cenzorka wzięła moje liczenie kretów wiadrami.

    CZEGO UCZĄ KRETY

    Jako leśny robotnik dostałem szmat ziemi przy lesie. Zrobiliśmy z ugoru z żoną taki cud, że cała wieś się dziwowała. Nawtykaliśmy nasionek, czekamy, co wyrośnie.

    Najpierwsze wyrosły krety. Przez parę dni zrobiły taki bardak, że nie wiem, czy czasem w moim pokoju nie bywa ładniej. Wcześniej wiedziałem o nich tyle: małe, czarne, ryje. Czyli guzik wiedziałem, bo słowo nie ma w sobie materii, którą nazywa. Kiedy mówię: “hałaśliwy sąsiad”, nikt, kto nie miał nad głową czołgowiska, nie zrozumie – słowo nie jest hałasem. “Kret” nie jest żywym kretem – jest pojęciem, abstrakcją. Pytałem ludzi, co się z tymi abstrakcjami robi. Naród ma wielkie serce do cudzych nieszczęść – radził: szmaty w ropie, zgniłe śledzie, gwiżdżące butelki, wiatraczki, gaz, łapki, srapki, wiadrami wodę lać. Robiłem wszystko po kolei, a krety siedziały i się śmiały. Rzuciłem chłopski rozum, kupiłem naukową książkę. Nie powiem, przydała się. Nie w tym sensie, że krety na sam widok uciekły – naukowe sposoby były tak samo mądre jak chłopskie – a w tym, że pomogła poznać krecie życie. Chcesz kogoś wykopać – wpierw go poznaj. Poznałem, wziąłem trójzębną haczkę do kartofli i już nie miały szans. Przykro mówić, parę pierwszych sztuk zatłukłem. A złapałem przez ileś lat ze dwieście – strasznie byłem skuteczny. One też: co jedne wyrzuciłem – przychodziły następne.

    Opowiem, jak przestałem tłuc. Złapałem raz jednego, wrzuciłem do pustego wiadra, bo nie miałem czasu zabijać, lecę po drugiego. Ktoś by powiedział: na co tu czas – wystarczy trzepnąć raz. Otóż nie jestem ktoś. Najpierw muszę zamknąć oczy jako zabójca, pomyśleć, westchnąć  itede.  Złapałem  drugiego,  niosę,  patrzę:  ten  w wiadrze zdechł. Zawsze uważałem, żeby  nie zrobić krzywdy przed zabiciem – więc o co poszło? Domyśliłem się, że przeżył w nie swoim środowisku szok i zmarł, najpewniej – na zawał. Wszystkie najpierw wkładałem do wiadra – ten widać był najwrażliwszy. Stoję nad nieboszczykiem jak zaskoczony chirurg – i naraz widzę nie szkodnika, nie gatunek, nie abstrakcyjne pojęcie, ale jedyne w świecie niepowtarzalne życie, które się mnie bało i fest się namęczyło, zanim się przestało bać. To był punkt zwrotny w wojnie.

    – Ateistą jestem – mówię ze zgrozą – nie bandytą, więcej zabijał nie będę.

    Odtąd obchodziłem się z nimi jak z jajkiem: sypałem do wiadra ziemi, wkładałem złapane stworzenia – od razu się chowały, bo miały w czym – i spokojnie siedziały. Wywoziłem parę kilometrów w las i z całym szacunkiem wypieprzałem razem z ich środowiskiem. Słowem, znalazłem humanitarny sposób na regulację czarnej populacji. Nawet to polubiłem i ręce mi opadały, jak czarnuchy nie chciały ryć – żona musiała sama zaiwaniać na działce.

    Pojęcia pomagają mądrzeć, ale taka ich kretyńska natura że błyskawicznie kamienieją we łbie, układają się jak klocki Lego i odzwierciedlają życie akurat jak klocki – czyli jeszcze szybciej pomagają głupieć. Odkąd się żona nauczyła na mnie mówić “dziad”, wszystko, co we mnie pod to nie podpada, przestało dla niej istnieć. Tak samo w świętym radiu: dzwonią po nocy patrioci, mówią: “Wiadomo, kto pod naszą świętą ziemią ryje, nie musimy głośno nazywać”. To, czego nie muszą nazywać, nazywa się, na przykład, “Żyd”. Najpogodniejszy w świecie nieboszczyk de Mello, który jezuitą był mądrzejszym od każdego radia o całą wieczność, powiada: “Za każdym razem, gdy zobaczę osobę narodowości amerykańskiej, powiem: „Amerykanin”. W ten sposób zatracam niepowtarzalność, unikalność, którą posiada każdy człowiek”. Dodajmy: każde stworzenie i każda rzecz. Moja dobra żona nie wyrzuci na śmieci ostatniego łacha – na przykład mnie – bo dla niej na dnie serca to nie jakiś łach, ale cała historia, którą targała na grzbiecie. Nie zmarnowałoby się przez pojęcia ani jedno ludzkie istnienie, gdyby Niewidzialni, zamiast się kryć po kątach, wyszli na jaw i powiedzieli:
     – Pojęcia nie są życiem – są tylko konwencją. Zapomnijcie o czymś takim jak my, odrzućcie precz „mamonę”, „ojczyznę”, „honor” i żyjcie jak powietrzne ptaki.
    Tak właśnie w pocie czoła żyję. Ale oni nie wyjdą, nie powiedzą. Dopiero krety mnie musiały uczyć, że słowo jest drgnieniem powietrza: brzęknęło, przepadło – a drzewa dalej rosną. Słowo nie jest rzeczą, którą nazywa. Kiedy moje rude szczęście zrozumie tę oczywistość – będę drugim najpogodniejszym nieboszczykiem na świecie. Na razie, jak powiedziałem na nią: “stara krowa”, musiałem sobie przed świtem – żeby się z nią w kuchni nie spotykać – przez trzy tygodnie obiady gotować.

    Zamorska cenzorka interesownie zapamiętała zdanie

    „Wszystkie najpierw wkładałem do wiadra”, a nie zdanie i zrobiła z tego liczenie wiadrami,

    „Przykro mówić, parę pierwszych sztuk zatłukłem”

    „Wszystkie” to u mnie oczywiste skrótowe nazwanie „paru pierwszych sztuk”, o czym jest w tekście powiedziane najwcześniej.

  317. NeferNefer

    Dziękuję za pamięć. Jak zobaczyłem tę czarnulkę przytuloną do psa, pożałowałem, że nie jestem psem. Ale jak sobie przypomniałem, że mówisz o sobie ze wzruszającym dystansem „blondynka”, pożałowałem sześć razy więcej. Cześć, lecę do dentysty wyrywać ostatni kieł.

  318. Cały czas czekamy na Panią Babcie. Nie chce nikomu przypominac, ale jak sam desygnat znaczeniowy pojęcia „babcia” wskazuje nasz gość będzie w wielu momentach swojej narracji odwoływał się do zdarzeń i detali z poprzedniej epoki

    Jest ! Jest! Witamy w naszych kawiarnianych progach. Proszę się rozebrać i jeżeli nie sprawi to Pani trudności to niezwłocznie przystąpimy do uzgodnionej czynności interpersonalnej naszego spotkania, czyli wygłoszenia bajkowego monologu dla wszystkich zainteresowanych

    – No, dobrze.
    – Cisza! Proszę o spokój. Pani przy tym stoliku koło drzwi…

    „Było to za siedmioma górami i za siedmioma lasami, bardzo dawno temu, kiedy ludzie nie umieli jeszcze myśleć, ani mówić i musieli czekać, aż poczytają wielkie płachty, które nazywali gazetami. I dopiero jak je przeczytali, to zaczynali mówić i jeden drugiemu opowiadał, co tam stało w tych gazetach. A jeżeli przypadkiem ktoś mówił drugiemu coś, czego w tych gazetach nie było, to obaj się rozglądali dookoła, czy ktoś ich nie podsłuchuje. A taki który nigdy nie mówił te, czego w tych gazetach nie było, a o tym, co tam było, mówił bardzo głośno i ciągle, ciągle to powtarzał, ten miał najwięcej takich małych papierków, które nazywano pieniędzmi, chociaż nie były to żadne pieniądze, tylko papierki.’…”

    I w tym miejscu babcia drapie się po głowie i mi na ucho, że ma już początki alzheimera i trochę bajki już jej się zapomniało, ale wszystko co najważniejsze to jej zostało w głowie. I będzie opowiadać , tylko musi się cipłego mlika napić , bo jej w gardle zaschło.

    – Kelner!, ciepłe mleko proszę dla tej pani

    Oczywiście wszyscy się domyślają, że jak babcia spożyje szklankę mleka to ku ukontentowaniu wszystkich będzie kontynuować swoją baśniową opowieść o tajemniczej dupce.
    A to już się stanie niebawem…

  319. pombocku miły nie bardzo rozumiem co z psem ale widac jako blondynka tak mam. Trzymaj się.

  320. żabka konająca
    5 stycznia o godz. 9:13

    nie wiem, czy mam tylko szlachetne intencje, czy również wielkie serce. Tak mam i jakoś nigdy mnie to nie zastanawiało, ze inni są inni. Każdy z nas jakiś jest.
    Być może łatwiej jest mną manipulować, ale jakoś mało obok mnie manipulatorów. Sądzisz, że łatwo mną manipulować, bo np jestem łatwowierna? ( a czasem bywam).
    Zastanawiam się, jak można ludzi (trafnie!) określać po słowach, jeszcze do tego napisanych. Co innego, gdy spotkamy się twarzą w twarz- widać bardziej zgodność większą lub mniejszą komunikacji werbalnej z niewerbalną.
    Niektórzy mówią, że sami siebie nie znamy czasem; tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.
    żabko! zapewne masz dłuższe doświadczenie w wymianie korespondencji lub jej śledzeniu na blogach.
    Sama napisałam tylko o moich kryteriach postrzegania ludzi, z którymi po czasie okazuje się, czy mi mniej czy bardziej po drodze.
    Ponieważ rzadko czytam Twoje komentarze ( a kilka mi się podobało, tzn.podzielałam Twoje zdanie w jakieś sprawie)bo mało ich jest w necie, trudno mi tylko na tej podstawie powiedzieć, kim jesteś.
    Ale (łatwowiernie) zakładam, że dałabyś się lubić…

  321. – Proszę. Bajki o tajemniczej dupce część druga …i ostatnia

    „A za tym miastem, w ktorym oni mieszkali i w którym nie było żadnych innych domów, tylko te smutne, stała taka wielka góra, całkiem goła. I co miesiąc, zawsze o pełni księżyca, wszyscy ci smutni ludzie zbierali się wokół tej góry i czekali, czekali. I patrzyli jak wschodzi Miesiąc. A jak ten Miesiączek zaświecił jak rybie oko, to się w niego w napięciu wpatrywali. Miesiąc wedrował powoli po niebie i świecił, a oni na niego patrzyli i aż się trzęśli, tak byli napięci. A kiedy Miesiąc dochodził do wielkiej góry, ziemia nagle zaczynała drżeć, w środku coś trzeszczało, góra się rozstępowała i wysuwała się z niej ku niebu wielka dupa.
    I Miesiąc w pełni spadał prosto w tę dupę, a smutni ludzie zaczynali się się strasznie cieszyć i radować, w i wszyscy krzyczeli jak jeden mąż, że aż było słychać w tym ich całym mieście:
    „Znów jeden Miesiąc w dupie”…

    W tym momencie babcia przerywa jednak swoja fascynująca bajkę i prosi o jeszcze jedna szklankę mleka.

    – Kelner! Drugi raz to samo dla tej Pani.

    I w tym momencie przerywamy naszą opowieść, ale oczywiście zapraszamy na jej część końcową. Zapewniam o obecności niejakiego happy endu w tej wzruszającej, bajecznej historii.

  322. NeferNefer
    5 stycznia o godz. 10:51

    Ogoliłem się i już lecę, ale jeszcze sekunda. Neferko, na jednej fotce atrakcyjna brunetka przytula się do psa. A Ty jesteś sześć razy więcej atrakcyjna. Mówię to z całkowitym spokojem jak stary dziad, ani mi powieka drgnie.

  323. @żabka konająca
    Można odnieść wrażenie, że zjawiasz się na tym blogu, by szukać zwady, nie tylko z tym „złym karbowym”.
    Nie jest to chyba najlepszy sposób na sensowne kontakty towarzyskie w sieci i na podniesienie jakości blogu, który tak nisko oceniasz, podobnie jak pewien egzaltowany dżentelmen o pretensjonalnym nicku @lukasso
    Jeśli generalnie odstajemy od ciebie poziomem i nie spełniamy twoich oczekiwań, nie musisz się męczyć i robić za „dobrą panią”, która nas poucza, jak ważne jest SŁOWO (a my je ważymy jakoby lekce) .
    A może coś bardziej konkretnego, interesującego napiszesz „od siebie”, włączysz się w jakąś rozmowę, zamiast surowo recenzować komentarze, charaktery i uczynki blogowiczów.
    Powinnaś chyba zauważyć, że odnosimy się tutaj do siebie raczej życzliwie, a różne niesnaski są zażegnywane.

  324. Tajemniczej dupy” akt trzeci. Kurtyna!

    „Potem ta dupa znów się chowała w wielkiej górze, smutni ludzie odchodzili do swojego smutnego miasta i znów byli smutni. A po miesiącu, podczas pełni Księżyca, znów przychodzili do tej góry, znów pojawiała się wielka dupa, znów Miesiąc w nią wpadał, a oni krzyczeli:
    „Znów jeden miesiąc w dupie” i płakali ze szczęścia.
    A ta dupa drogie dziateczki, dwadzieścia cztery miesiące musiala się wysunąć z tej góry i musiały w nią wpaść dwadzieścia cztery Miesiące, żeby Ci smutni ludzie mogli odejść z tego smutnego miasta i żeby już potem mogli być weseli”

    – Och, jakie to piękne! Dziękujemy za tę jakże wzruszającą wszystkich opowieść.

    A ja dodam tylko od siebie ,że nasi słuchacze będą mogli być weseli po upływie 46 Miesiączków w dupie, bo tyle jeszcze będzie trwała obecna kadencja sejmu.
    I tym optymistycznym akcentem kończymy nasze jakże miłe spotkanie z Panią Babcią.

    To też jest sposób na życie.

  325. konstancja
    5 stycznia o godz. 10:56

    „Zastanawiam się, jak można ludzi (trafnie!) określać po słowach, jeszcze do tego napisanych. Co innego, gdy spotkamy się twarzą w twarz- widać bardziej zgodność większą lub mniejszą komunikacji werbalnej z niewerbalną.”

    Wydaje się, że jest to bardzo proste w przypadku buraczano-cebulowej warstwy polskiej gawiedzi bez podziału na obecne zamieszkanie, w Polandii czy na obczyźnie. Polskie kartoflisko przyjmuje bezkrytycznie wszelkie słowa, które stanowią emanację wszelkich niepożądanych cech u innych ludzi, natomiast z wielką podejrzliwością patrzą na te jednostki, które dają się poznać jedynie poprzez słowo pisane. Wówczas w polskim kartoflisku dominuje właśnie przekonanie, że ten ktoś jest miły, ale jednak to nie słowa pisane, ale kontakt bezpośredni dopiero może zweryfikować, kto jaki jest naprawdę. Ot, taka tam katolicka dyspersja poznawcza i stosowanie podwójnych standardów … no… taka dulszczyzna…w rzeczy samej.

  326. W radiowej Jedynce toczy się debata o tym, czy protest dziennikarzy,
    poprzez granie hymnów o każdej pełnej godzinie jest słuszny.
    Opinie są zróżnicowane.
    Moim zdaniem, niezależnie od słuszności tego typu protestu, stała się rzecz wielka: zostały uruchomione wielkie pokłady myślenia. o prawie do protestu,
    jego formach, czym jest wolność słowa, demokracji, o tym w czyjych rękach, władaniu, powinny być media….

    W rozróżnieniu zła od dobra: mamy poważne problemy, z reguły wygrywa zło, bo jest smaczniejsze, łatwiejsze do zrozumienia, nie wymaga wysiłku
    intelektualnego….. Pokarmy, którymi zasilamy nasze członki: wybieramy
    według słodkości, a nie przydatności, bo myśleć nam się nie chce.

    No więc; jakie to myślenie w sprawie mediów publicznych powinno być,
    płytkie czy głębokie, wąskie czy szerokie…?

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiZy63CuZLKAhVBkhQKHRvJBIwQtwIIHjAA&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Dzy9NPolN22Q&usg=AFQjCNHdiJxrW-oHslbTO9csDAGfzRawCg&sig2=PNbbhWCU0m5eiqrfbgxnCg

  327. lukasso
    5 stycznia o godz. 9:42

    Wspaniale odmalowałeś swojską atmosferę pobalangową, w której zapewne doskonale się czujesz….
    Pretensje do tego, że tu obecni nie przepadają za takimi „klimatami”, są poważnym zarzutem.

    Cóż, nikt nie jest doskonaly.
    Elastyczność i inteligencja pozwala się dostosować do każdego środowiska.
    Tyle że te przymioty nie każdemu są dane w puli genetycznej, a praca nad sobą jest żmudna.
    Pracuj……

  328. Rafał Kochan uzżwa terminu „katolicka dyspersja poznawcza”.
    Niby trochę człowiek wie,ale jak do tego podejść. Nie za bardzo łapię wątek drogi Rafale.Wiem,że to wyższa półka ateistycznego leksykonu i z ciekawości poleciałem po słownik. a w słowniku pisze:

    „dyspersja”
    1. «stan rozproszenia substancji w roztworze koloidalnym»
    2. «zjawisko rozszczepiania się na jednobarwne składniki wiązki niejednobarwnego promieniowania świetlnego podczas przechodzenia przez pryzmat»
    3. «w statystyce: miara zróżnicowania elementów populacji statystycznej»
    4. «przemieszczanie się osobników poza obszar zajęty przez populację lub w obrębie tego obszaru».

    I że się zapytam:

    O której dyspersji myślisz Rafale?

    Cały czas siedzę przy oknie.

  329. Nie chcem, ale muszem się pochwalić, cieszę się jak dziecko: mój wpis,
    u Pani Małgosi, socjologa akademickiego — został „odmoderowany” w rekordowo krótkim czasie, po 20 minutach

    http://punkts.blog.polityka.pl/2015/12/31/zdziwienie-zlosc-bezsilnosc-rozbawienie-zazenowanie-byle-nie-obojetnosc/#comment-1052

    A u pana Jacka piosenka o lesie – jeszcze szybciej.
    Kolędę o cudach wypadałoby zaśpiewać.

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwio7rHnvJLKAhUKvRQKHTnuDpgQtwIIHjAA&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DB-SXHMyrY9U&usg=AFQjCNE–GQ2AYi3WOcVyTg9CRZGC2LUiQ&sig2=r_V1w5_WmIpIbIKIhaK_wg

  330. @pombocek

    A, to dlatego nie zrozumiałam, widać fotkę przegapiłam. I dzięki.
    A teraz schowam się na czas jakiś.

  331. Aateista
    5 stycznia o godz. 11:34

    Aaronu, szwankuje wyobraźnia widzę. Szczególnie ta osadzona na poetyckiej hiperbolizacji i metaforze. Poniekąd nie dziwi mnie to, skoro zaczytujesz się w poezji Miłosza, który programowo demontował język poetycki z tego typu środków ekspresji. Spieszę jednak z wyjaśnieniem. Otóż „dyspersja poznawcza” to taka przeze mnie ukuta przypadłość ludzka, która polega na ułomności w postrzeganiu świata i ludzi wokół siebie. Niby taka jednostka odbiera rzeczywistość taką, jaką jest, ale w zależności od kontekstu społecznego, obyczajów i własnych interesów, różnie ją sobie interpretuje, wedle swoich potencjalnych korzyści.
    Zatrybiłeś już?

  332. Rafał KOCHAN
    5 stycznia o godz. 11:14
    aluzję zrozumiałam (choć tylko napisana)
    a może nie było żadnej aluzji?

    Zakładam, ze w każdym człowieku są pokłady dobra, tylko nie u każdego wydobyte. Wiem, bardzo naiwne, ale jakoś przeżyłam z takim nastawieniem kilkadziesiąt lat i choć zdarzały się rozczarowania, to trudno mi o inne podejście do ludzi. Taka paskudna jestem, cóż…

  333. Rafał Kochan

    Aha!

  334. do waszych „myśliwskich” zastrzeżeń, które podzielam, dołączę jeszcze „puszczańskie plany ministra rolnictwa Szyszki ( tego od przecięcia Rospudy)
    Plany zakładają pozyskanie 5- krotnej ilości drewna z terenów obecnej Puszcze Białowieszczańskiej, po pretekstem zachowania reszty, bo ta część do wycięcia (ha, ha) jest pełna korników i innego badziewia, którego w lesie, a szczególnie w puszczy, ostatniej ostoi wielkich połaci leśnych nie powinno być.
    Trzeba to wysprzątać poprzez usunięcie (wycięcie!) ponad stuletnich drzew szlachetnych gatunków, co je uchroni przed atakiem tychże wspomnianych wyżej korników i innych żyjątek, żerujących na starym drzewostanie
    Taki wniosek można wysnuć z planów MR i ich uzasadnienia.

  335. A ty mi Aaronu wyjaśnij, dlaczego tak ochoczo odwołujesz się do ludzi nauki, którzy deklarują swój zwiazek z religią, natomiast z premedytacją omijasz przypadki, gdy ważni ludzie kościoła dawali/dają wyraz marności wiary w boga (vide Tomasz z Akwinu) lub swym zachowaniem ewidentnie zaprzeczają jego istnieniu (wysoko postawieni reprezentanci i wybrani przez Boga poprzez jego namiestnika na Ziemi – papieża) funkcjonariusze kościelni. Potrafisz oceniać rzeczywistość jednakowymi kryteriami, czy nieuleczalnie cierpisz na katolicką dyspersję poznawczą?

  336. @Konstancja
    g.12:01
    Jeszcze trochę i pisiory puszczą nas z torbami.
    A to super aktualny komentarz (niechcący).
    https://www.youtube.com/watch?v=xGsDEAbCaZA

  337. Rafał KOCHAN
    5 stycznia o godz. 12:11
    Rafał, przeciez wiesz, że cymbał niczego nie wyjaśnia. I wiesz, że ma umiejętność egzotyczną: zna się na piśmie węzełkowym: plecie, plecie,plecie. Prawie tak dobrze, jak babcia Straszkowa, sprzedająca na targu domowej roboty staniki rozmiaru XXXXXXXXL

  338. Tylko garstka ludzi potrafi odróżnić zło od dobra.

    Tylko profesor Juliana Aleksadrowicz zrozumiał co do niego mówi
    – lekarz medycyny Jan Kwaśniewski.
    Dlaczego tak się dzie, ze tylko garstka, można się dowiedzieć, tylko
    i wyłącznie od Jana Kwaśniewskiego

    http://www.waw-drnona.pl/prof-julian-aleksandrowicz

  339. Tanaka
    5 stycznia o godz. 12:23

    Tak, wiem Tanako, ale z uporem maniaka będę utwierdzał uczestników tego bloga (szczególnie tych, którzy nie są tak pewni, jak my), że aaronowska piąta kolumna na blogu Pana Jacka Kowalczyka nie ma czego szukać 😉

  340. Cały czas siedzę przy oknie…
    http://edwardhopper.blog.pl/files/2012/03/hopper2.jpg
    …może by tak dyspersję na ścianę rzucić?…

  341. Moi mili
    Pewnie nie wszyscy zajrzą pod link, który podrzuciłam @Konstacnji,
    a warto posłuchać pioseneczki „Kultu”.
    Lepszy humor wisielczy niż żaden.
    https://www.youtube.com/watch?v=xGsDEAbCaZA

  342. konstancja
    5 stycznia o godz. 12:01

    spisiałe mózgi są pożywne, bo z kornikiem białowieszczańskim w środku, co nęci dzięcioły: im więcej drzew w puszczy się wytnie, tym więcej zdrowych zostanie. Jak już się wytnie wszystkie oprócz jednego, to to ostatnie drzewo będzie już prawie całkiem zdrowe.Po wycięciu ostatniego, puszcza stanie się wreszcie wzorowo zdrowa.

  343. Tobermory
    Rzucajcie na te ścianę, rzucajcie. Byle ekspresyjnie

  344. @Rafale Kochanie

    Jak zapewne wiesz przez chrześcijaństwo, katolicyzm w trakcie swojej bogatej liczącej dwa tysiaclecia historii ‚dorobiło się ” wielu mądrych ludzi, lub bardzo mądrych ludzi. zdarzali się oczywiśćie tacy którzy mu chluby nie przynosili. A to za kołnierz nie wylewali, a to za babami się uganiali i ,a to do nauk nie mieli głowy.
    Ale akurat Tomasz jest nadal żywą legenda Kościoła i do którego nauk wielu się nadal odwołuje. Np. w ramach tzw. neotomizmu.

    W tym momencie musze jednak wygłosić pewną, zasadnicza dygresję, a nawet coś ostrzej brzmiącego , bo zastrzeżenie.
    Jak już kiedyś wspominałem, a dałem tego przejawy niedawno mój staż w monumentalnej instytucji jest bardzo mizerny.
    Można powiedzieć, że dopiero mi się ząbki wyżynają, a o skakaniu po drzewach to jeszcze nawet nie ma mowy.
    Dlatego na niektóre pytania nie znam odpowiedzi, albo mogę być w trakcie dochodzenia do niej. Ja cały czas się uczę. historii Kościola
    Niestety z czasów szkolnej religii nic mi nie zostało w głowie. A zresztą nie do miałem do niej wtedy głowy. Wyobraź sobie ,że już w pierwszej klasie podstawówki miałem problemy z dostaniem promocji i dopiero wizyta ojca u siostry zakonnej i jego prośby spowodowały, że przeczołgałem się do następnej klasy.
    Nie chcę przez to powiedzieć, ze już w tedy byłem zatwardziałym ateistą.
    Po prostu cały wolny czas spędzałem na szkolnym boisku, a na lekcje religii uczęszczałem kiedy rozgrywany właśnie mecz nie kończył się dogrywką.
    Jeżeli mecz kończył się w regulaminowym czasie ( a niestety zdarzało się to rzadko), to wtedy spocony biegłem do katechetycznej sali i tam zamiast o Bogu i 10 przykazaniach myslalem o meczu rewanżowym rozgrywanym w dniu następnym.

    A jeżeli chodzi O Tomasza, to w dużym skrócie wiem ,że dlatego nie wierzył w Boga, bo twierdził, że jest w stanie dojść do jego prawd i udowodnić jego istnienie na drodze rozumowej. Jak wiesz rozum i wiara nie bardzo idą w parze
    Bawił się na poważnie w różne dowody ontologiczne mające na celu dowiedzenie istnienia Boga , a wiarę pozostawiał maluczkim.
    Stąd w dużym uproszczeniu niewiara Tomasza.
    On nie wierzył, bo był pewny, że dowiódł istnienia Boga.

    Tak w dużym skrócie przedstawia się meje usprawiedliwienie niewiary Tomasza z Akwinu.

    Ale przyznaje ,że mimo swojej pewności nie należy Tomasz do moich faworytów. Powiem więcej jego wiedza jest w dużym stopniu sporych problemów KK.

    Pisałem bardzo szybko, więc za ewentualne błędy i niedoróbki formalne przepraszam purystów jezykowych.

  345. Dżizas, kolejny (po Wacławie) neofita w gorączce 🙄
    I do tego samotny, przy oknie… Nie ma się z kim dzielić samozachwytem 🙁

  346. Aaronu, podejrzewam, że słabo znasz życiorys Tomasza z Akwinu. Po swoim jednym z mistycznych objawień pod koniec życia, swój DOROBEK określił mianem „słomy”. Powtarzam – DOROBEK, czyli to wszystko, co właśnie chciał rozumowo zgłębić w aspekcie odszukania i potwierdzenia obecności boga w otaczającym świecie. A zatem, to nie jest tak, jak tu próbujesz wywinąć kota ogonem, twierdząc, że jego słowa dotyczą jedynie wiary. Jest właśnie zupełnie inaczej! To, że kościół nadal bazuje na naukach św. Tomasza wynika z jego cynizmu. Dla niego jednostka o nazwisku Tomasz z Akwinu i jej prywatne opinie / przekonania nie stanowią żadnej wartości. Liczy się tylko to, co dla tej instytucji jest znaczące, co legitymizuje sens jej istnienia… To widać nie tylko w aspekcie tego nieszczęsnego Tomasza z Akwinu, ale właśnie na każdym kroku przez ten okres 2000 lat. Trzeba wykazywać się wyjątkową złą wolą, by tego nie dostrzegać, albo być szablonowym głupcem, który unika wiedzy, by zgłębić swoją tożsamość religijną.

  347. Rafale kiepsko Ci to idzie. Ja w międzyczasie zjem pierogi ,a ty leć po Tanakę . Może we dwóch pójdzie wam lepiej.

    Po pierożanej wyżerce wrócę do polemiki.

  348. @Ewa-Joanna, 4:11
    Dotarłem do Twojego postu, w którym odpowiadasz pp Kowalczykowi i ‘anumlikowi’.
    W zasadzie nie odpowiadasz, a prezentujesz autorski skrót wydarzeń w ostatnim 26 leciu, w Polsce.
    Jest tam dużo obserwacji, z którymi trudno polemizować, ale pozwolę sobie zadać Ci pytanie.
    Czy po 26 latach suwerenności, nie powinniśmy się zastanowić, czy jeśli władze solidarnościowe wypięłyby się były na Balcerowicza i zaczęły się troszczyć o „wielu ludzi niezaradnych i zagubionych”, nasza obecna sytuacja gospodarcza byłaby równie imponująca?

    Wg powszechnej opinii, jesteśmy narodem jojczącym, więc media wybierają do wywiadów ludzi jojczących, PIS gra na niskich instynktach… i co?
    Mamy się na blogu dołączyć do ‘narzekalskich’, wypominać tylko błędy Tuska i Platformy, zapominać o sukcesie drugiej kadencji tej ‘ośmiorniczkowej’ partii?

    A już zupełnie wykręca mi bebechy PISowskie grzebanie w papierach w poszukiwaniu postkomuszego zapachu u przeciwników politycznych, podczas gdy w szeregach PIS ‘prawdziwym komuchem cuchnie’.

    Z niecierpliwością czekam na debatę polityczną, dotyczącą wizji Polski po roku 2020.

    Ewo-Joanno, czytając Twoje posty, mam mieszane uczucia, co do Twoich preferencji politycznych.
    Jedna Twoja cecha wydaje się oczywista: masz umysł polemiczny, lubisz ‘pod prąd’.
    OK, ale wobec tego czytaj z sympatią posty, w których większość autorów „Listów Ateisty” ‘idzie pod prąd’ i krytykuje obecną władzę.

    Z góry uprzedzam, że w moich tekstach nie dostrzeżesz współczucia dla PIS, bo uważam prezesa PIS, za największego szkodnika w Polsce ostatniego ćwierćwiecza.
    Wg mnie to nieudacznik, któremu u schyłku życia pomogła Maryja…

    Pozdrowienia

  349. Twoje rady i uwagi jako ateisty na temat nauk kościoła wyglądają równie komicznie jak rady mieszkańca afrykańskiego buszu udzielane staremu Eskimosowi na temat nieprawidłowo wykonanego szybu wentylacyjnego w jego igloo.

    Rafale , są po prostu pewne granice śmieszności których w poważnych dyskusjach nie powinno się przekraczać.

  350. Ostatni post kierowany w stronę Rafała Kochana.

  351. Rafał piszesz:

    „Jest właśnie zupełnie inaczej! To, że kościół nadal bazuje na naukach św. Tomasza wynika z jego cynizmu.”

    Nie bazuje,ale bazował Był okres kiedy liczyła się jego Summa( Sobór Trydencki), ale później raczej poszedł w odstawkę.
    XX wiek to okres powrotu Tomasz w postaci tzw. neotomizmu,ale jest to raczej jedna z propozycji filozoficznych obecna wśród mądrych ludzi, ale jedna z wielu.
    Na przykład w Polsce istnieją ponoć dwie szkoły filozofii chrześcijańskiej.
    Jedna związana z KUL-em kręcąca się wokół neotomizmu.
    I druga krakowska odwołująca się do fenomenologii (m.in. Tischner).

    Zresztą nie chce za madrze pisać, bo znów Tanaka mnie weźmie za słuchacza seminarium duchownego. Było tak już kiedyś przy okazji jakiejś wymiany poglądów.

    A te Twoje rewelacje – przy pobieżnej kwerendzie mojej literatury – okazują się być mało wiarygodne. aczkolwiek z mojego punktu widzenia nie redukowałbym ich do zera.

    A poza tym Kościół cały czas poszukuje.

  352. „A poza tym Kościół cały czas poszukuje.”
    Bozia mu się zapodziała?

  353. Jerzy Pieczul
    Wiem, że narażam się na tym kulturalnym blogu, gdzie wykwintne żabcie konające ustawiają do pionu i na swoim poziomie tych brzydkich, niewychowanych chłopów, takich jak Ty. Ale trudno, nie chcem ale muszem. Gdybyś w swoim czasie przeleciał żabcie , ale tak dobrze, tak, żeby z rozkoszy kumkała na całe Jamno, to do dziś by Cię kochała i podziwiała. Wzgadrliwe odrzucenie przez Ciebie zalotów żabci musiało się tak skończyć. Żabcie nie wybaczają, najczęściej zakładają moherowe berety i rozkochują się w supersamcu ojcu rydzyku, ale zadra pozostaje.

  354. Tanaka
    5 stycznia o godz. 12:39
    nie podkreśliłam tego, ale chodzi o wycięcie ZDROWYCH, ponad stuletnich drzew.
    Ale pojmuję, że Twoja odpowiedź była jak zwykle przekorna.
    Lubię Twój sposób objaśniania świata.

    dziś w GW pisze o tym Adam Wajrak, którego bardzo cenię za przybliżenie maluczkim wartości przyrody jako takiej, za piękne zdjęcia,a przede wszystkim za akcję ratowania Rospudy, której byłam prawie realnym obrońcą.

  355. @mag
    Piszę raz dwa z kawiarenki internetowej, bo od mojej Lubej nie mogę ze znanych Ci powodów. Trzynastego stycznia wpadnę z dużym bukietem i butelką czerwonego chilijskiego

  356. mag
    szkoda, że wciąż aktualne…serdecznie dziekuję

  357. Tobermory
    5 stycznia o godz. 14:17
    pyszne!
    od dwóch tysięcy lat albo szukają, albo tłumaczą, co ten zaginiony miał na myśli

  358. Lewy
    5 stycznia o godz. 14:23

    nie ma wątpliwości- naraziłeś się…

  359. Aaronu, czyli św. Tomasz poszedł w odstawkę? 🙂 Aa, to mnie uspokoiłeś.
    Czyżbyś sugerował, że ateisty zdanie na temat kościoła jest nieistotne, natomiast wierzącego, na temat ateizmu – jak najbardziej wiążące? Czyli jednaj jestes nieuleczalnie chory na katolicką dyspersję poznawczą. Poza tym, czy nie jest ci przykro, tak zwyczajnie, po ludzku, że ateista ma większą wiedzę na temat przynajmniej niektórych znaczących ludzi kościoła? Przecież twoje ujawnienie ignorancji w tej sprawie Tomasza z Akwinu kompromituje ciebie, jako przedstawiciela inteligencji katolickiej.

  360. konstancja
    5 stycznia o godz. 14:25

    No właśnie – zdrowe trzeba wycinać, żeby n niewycięte były jeszcze zdrowsze. A ostatnie drzewo, też wycięte, będzie zdrowe, nad wyraz.
    piskacze wycinają pasożyty, we własnych skorniczałych głowach, za pomocą wycinania drzew. Przecież sobie głów nie utną. Są na to za delikatni i swe łby w galarecie za wielkie Dobro Ojczyzny mają.

  361. konstancja
    5 stycznia o godz. 14:32

    Za pomocą butelki czerwonego ?

  362. Kiedyś moje słupsko-koszalińskie strony nazywali w centrali „Dziki Zachód”, „Wygwizdów”, a nawet „Zadupie”. Może myślita, że dalej u nas zęby kowalskimi cęgami się rwie, a wierci ręcznym świdrem? Same popatrzta, jaka nowoczesność. PiS od ręki załatwił.

    https://lh3.googleusercontent.com/NVSHN4vEqxsBn2ZFm_8tXjh1iLF-pdVVUKOmoXG-oXvXI2_UAWPiTAYl5t0rRVqmwgA4=w1366-h768-no

  363. Tanaka
    5 stycznia o godz. 14:46

    nie wykpi się butelką czerwonego, ani żadnego innego, a nawet cała piwniczka nie pomoże.

    to się chyba nazywa seksizm, a w niektórych przypadkach molestowaniem…

  364. @konstancja
    … a niech cholera to pokręci, zawsze się znajdzie jakiś seksistowski dureń, na nic przebywanie wśród „kulturnych” nad Rodanem 🙁
    Czym skorupka za młodu…

  365. „chodzi o wycięcie ZDROWYCH, ponad stuletnich drzew.”
    A komu by się tam chciało wycinać chore, bez (rynkowej) wartości? Toż to tylko koszty.

  366. Tanaka
    5 stycznia o godz. 14:45

    Właśnie jak czekałem u dentysty, przeczytałem wpis Konstancji o puszczy Białowieskiej. Trąbiłbym na wszystkie strony i domagał się już teraz od przyszłej władzy, by tych, którzy zadecydują o ratowaniu swoich głupich obiecanek wycinaniem puszczy i temu podobnym szkodnictwem, zaraz po wyborach postawić przed sądem i skazać bez zawieszania na odsiadkę, z taką grzywną, żeby wnuki spłacały. A trąbić trzeba teraz, żeby ewentualnie wyhamowali. Bo może już czują, że dupa im się pali i do czterech za kierownicą nie dociągną.

  367. @pombocek
    Po grubości wiertła sądząc, chodziło jednak o trzonowy, a nie kieł 🙄

  368. @Konstancjo i Tanako
    To nie tak. Nikomu się nie naraziłem, a bukiet i butelkę czerwonego to dla mag, której w niczym się nie naraziłem
    Ps
    Wykwintna menda Tobermory wrzucił jakąś niejasną uwagę ” zawsze się znajdzie jakiś seksistowski dureń, na nic przebywanie wśród „kulturnych” nad Rodanem.” Czy ktoś mógłby przeprowadzić egzegezę tego „przebywania” ?

  369. @Lewy, 14:23
    Znajduję Cię, ‘Lewy’, w znakomitej formie!
    Czyżbyś się żenił?
    Od czasu, kiedy moja T. w dni robocze przebywa u córki, (opieka nad wnukiem), coraz bardziej lubię stan małżeński.
    Do zobaczenia!
    PS
    Na świadka mnie nie proś!

  370. Tanaka
    Coś ci się pokumkało.
    Lewy wybiera się do mnie z butelka czylijskiego, jak wpadnie do Warszawy (nie do żabci), bo jest w Polsce u swojej Lubej.
    Zaręczam, a znamy się dość długo ,na dodatek w realu też, że seksizma tyle u niego, co za paznokciem, jak u każdego chłopa.
    Musiał się trochę wkurzyć, bo wyjątkowo nie gustuje w takich wzniosłych niewiastach i nieco przegiął w dowcipkowaniu.

  371. Lewy
    5 stycznia o godz. 14:23

    Lewy, jesteś starszy ode mnie o całe dziesięciolecia z racji przebywania w lepszym i mądrzejszym świecie, więc pewnie lepiej wiesz. Mnie jej żal, bo „Niektóry Madziar też nie winny, że Madziar”, ale na tak kołtuński atak, jeszcze kołtuństszy niż j.a.k.o.w.a.l.s.k.i.e.g.o, który nazwał mnie chamem i doniósł do prokuratora, że powiedziałem: „Niech będzie pochwalona kapusta z maślanką”, coś musiałem powiedzieć. Ale przecież pamiętam pokojowe słowa mag do niej, a ona dalej jak ta stara ciotka: wlezie, siądzie na kanapie i ma za złe.

  372. Tobermory
    5 stycznia o godz. 15:11

    Jesteś blisko: właśnie kieł. Spotężniał od pracy, bo robi za szesnastu – stąd takie wiertło.

  373. @Lewy
    W moim ulubionym kantorze, za EUR dostaniesz 4,295 zł.
    WIG20 w granicach ‘rozbiorów Polski’.
    Czyżby nowy kryzys za progiem?

  374. mag
    5 stycznia o godz. 15:22
    chodziło o wpis do pombucka w sprawie żabki- tu miał trochę więcej seksizmu, niż za paznokciem; może miał za dwoma, trzema pazurkami.
    I tyle

  375. Lewy
    Teraz ja sie na Ciebie wkurzę.
    Nie wymyślaj od mend facetowi, który czasem przegina podobnie, jak i tobie się zdarza. Właściwie to mocno z żabką przegiąłeś.
    To było śmieszne, ale okrutne.

  376. Rafał Kochan pisze:
    ” Przecież twoje ujawnienie ignorancji w tej sprawie Tomasza z Akwinu kompromituje ciebie, jako przedstawiciela inteligencji katolickiej.”

    Mocne słowa,aczkolwiek mało oddające rzeczywistość.
    Po pierwsze ignorancja spraw Tomaszowych rozbija się o definicję słowa ignorancja i palca.
    Palec ma oczywiście wskazać osobę którą oskarżamy o ignorancję.

    Bo czym innym jest ignorancja ateisty Tanaki ktory zapewne nie słyszał o nim wcale.Chociaż w jego przypadku jest wujek Google i z jego pomoca parę banałów ostanie się jego własnością
    czym innym jest niewiedza babci 80 letniej z postępującym alzheimerem.
    czym innym będzie niewiedza gimnazjalisty dla którego Tomek kojarzy się na pewno z Tomaszem Sawyerem
    dla absolwenta szkoły przyzakładowej o profilu wulkanizacyjnym
    absolwenta seminarium duchownego
    słuchacza uniwersytetu trzeciego wieku
    moja, jako przedstawiciela inteligencji katolickiej
    moja jako moja

    „kompromitacja” to wiadomo

    „przedstawiciel inteligencji katolickiej”

    I tutaj ponownie jest problem.
    Bo jeżeli moją inteligenckość wyznacza moja katolickość to na upartego,ale bez wielkich szaleństw bym się zgodził

    Ale jeżeli moją inteligencję wyznacza to z czym przychodzę do kościoła katolickiego tutaj mogą pojawić się schody
    Bo jeżeli ukończenie zaocznie skróconego kursu archeologicznego upoważniające do prowadzenia prac odkrywkowych na miejskim wysypisku śmieci ma definiować moją tożsamość społeczną to tutaj powiem publicznie,ze nie godzę się na takie postawienie sprawy.
    Wolę być z prostym ludem,a nie z warszawskimi elitami, nawet demokratycznie usposobionymi.

    Dlatego zanim merytorycznie nie odniesiesz się do moich zastrzeżeń – nie wygłaszaj tak jednoznacznie brzmiących sądów Rafale.

  377. Konstancja
    Masz rację, czemu dałam wyraz przed chwilą.

  378. Znowu trzeba komuś tłumaczyć, co to znaczy, że pochodzi z Vulgarii?
    Przywiędły macho zna rozwiązanie (zapewne z własnego doświadczenia) Chcesz zdobyć jej zachwyt i uwielbienie?
    Dudkaj żabkę, aż się rozkumka 😎

  379. Tobermory
    5 stycznia o godz. 14:17

    Kolejne uznanie za świetny, krótki wic.

  380. Aateista
    5 stycznia o godz. 15:28

    „Mocne słowa,aczkolwiek mało oddające rzeczywistość.
    Po pierwsze ignorancja spraw Tomaszowych rozbija się o definicję słowa ignorancja i palca.
    Palec ma oczywiście wskazać osobę którą oskarżamy o ignorancję.”

    Dlatego posługujmy się konkretami w dyskusji, a nie palcami. Jeśli dysponujesz inną wiedzą na temat „słomy” Tomasza z Akwinu, zademonstruj tutaj jej źródło w postaci książek. Uczciwe, prawda? A zatem do dzieła!

  381. Na dzisiaj kończę blogową bytność. Powód prozaiczny.Jak to u Polaka często bywa.
    Jestem umówiony na koleżeńskie spotkanie,czyli jakaś ćwiartka, dobra zagrycha…
    Informuje jednocześnie,że termin ćwiartka oznacza oczywiście 0,250 l alkoholu wysokoprocentowego.
    Tym samym proszę nie mylić mojej ćwiartki z ćwiartką rosyjską której litraż stanowi 2,8l , co w przybliżeniu równa się objętości 1/4 wiadra.

  382. mag
    5 stycznia o godz. 15:28
    Atak Zabki na Pieczula był tak durny, chamski, bezpodstawny, że nie znalazłem innego sposobu aby jej dopiec.
    Mag, jestem do tego stopnia wyznawcą tezy, że kobieta jest równe mężczyźnie, że jeśli zachowa się ona po chamsku, to nie widzę powodu, aby ją traktować wyjątkowo delikatnie, jakby kobiecość była jakąś chorobą wymagającą szczególnych względów. No weź taką Kempę, Pawłowicz..
    Co do wykwintnej mendy, który wystrzelił do mnie seksistowskim durniem któremu nawet kulturni z nad Rodanu..”
    Ja do tego mendy nie piszę, staram się go ignorować, ale on nie może się powstrzymać, aby subtelnie splunąć. Jest to w przeciwieństwie do tępego mendy Nemera, menda inteligentna, niemniej menda,. Jak mi znajdziesz lepsze, bardziej adekwatne słowo, to sobie je przyswoję.
    Już kończę, wracam do domu i do zobaczenia w W-Wa

  383. Inteligencja katolicka, protestancka, jehowicka, filumenistyczna, filatelistyczna i ateistyczna.
    Wykaż podobieństwa i różnice.

  384. Niewykwintna seksistowska menda doskonale rozpoznała adresata mojej uwagi i za to jej chwała 😎

  385. Aateista
    5 stycznia o godz. 15:44

    No to siulim, Aronku, jak wilniuki mawiali. Po riumoczkie, po maleńkoj, czem pojat łoszadiej.

  386. pombocek
    5 stycznia o godz. 15:07

    Tych trzeba codziennie podjadać. Turkuciem.
    Aż zostaną zżarci. I wypluci wypluwką puszczańską.

  387. mag
    5 stycznia o godz. 15:22

    To być może, że mi się pokumkało, bo jest to przyrodnicze: jestem kumak przeważnie nizinny.
    W sprawie seksizmu za paznokciem, to kiedyś zrobiłem odkrycie: największy seksista nie miał paznokci. Zżarł je do kości.
    Po czym się ożenił. I seksizm u niego się jeszcze rozmnożył.

  388. Lewy
    5 stycznia o godz. 15:15

    Chyba jesteś z lekka narażony. Przed mag będziesz musiał się wykazać. Może czerwone i białe ?

  389. konstancja
    5 stycznia o godz. 14:57

    będzie próbował

  390. pombocek
    5 stycznia o godz. 14:52

    Ostatnie wieści miałem takie, że zęby w regionie usuwa się dynamitem.
    Natomiast sądząc rzecz po przedstawionym rekwizycie, mam wątpliwość, czy postęp należy zawdzięczać PISowi. Stawiam raczej na to, że szaleństwo zbytku elektryfikacji nastąpiło za jakiegoś środkowego Gomułki. Może nawet za młodego Gomułki. A najdalej za raczkującego Gierka.

  391. @Tanaka
    Ośmielę się zauważyć, że w pombockowym regionie elektryka może być wręcz poniemiecka.

  392. @pombocek, z godz. 16:02
    Moja babcia wilniuczka mawiała siulim chaim, a łaszadi ułybałysia. Ja też gdy toast wznoszony był nalewką wileńską jej roboty.

  393. Tobermory
    Ale te urządzenia dentystyczne na obrazku, co pombocek podesłał, to na pewno nie poniemieckie.

  394. pombocek
    5 stycznia o godz. 14:52

    Będąc pacholęciem i wychowując się w kamienicy pełnej różnych obszczymurków, walających w bramie się buteleczek po wodzie brzozowej, zapachu kału i uryny, miałem sąsiada, który przy mnie i moich rodzicach wyrywał se zęba kombinerkami…. skutecznie…

  395. Tobermory
    5 stycznia o godz. 16:33

    Ośmielasz się chiba częściowo słusznie.
    Przy czym należy przyjąć założenie robocze: elektryka niemiecka została rozgrabiona. W ramach wyzyskiwania Ziem Odzyskanych. A po wyzyskaniu została wtórnie zasiedlona, polskim, katolickim prądem elektrycznym. Właśnie za Gomułki. Chiba.

  396. Zapewnie wiecie, Państwo, kto to Marcin Wolski, ale na wszelki wypadek podpowiadam – naczelny satyryk PIS, prezes warszawskiego oddziału SDP.
    Ongiś naprawdę dowcipny człowiek, starsi jeszcze może pamiętają „60 minut na godzinę”, audycję w radiowej trójce, której był wspóltwórcą, choć jednocześnie lokalnym sekretarzem POP (takie czasy byli).
    Aktualnie jest wymieniany wśród osób typowanych na fotel prezesa Polskiego Radia (które za chwilę będzie wreszcie publiczne, ups! narodowe).
    A oto niektóre jego złote myśli z ostatniego w starym roku felietonu na lamach Gazety Polskiej.
    „Gajowy wszystkich Polaków udał sie do Budy Ruskiej i słuch po nim zaginął”.
    „Jest szansa na pozbycie się Owsiaków i innych glist ludzkich.” (jak można się domyślić – w nowym roku).

  397. @Tanaka
    Mój ojciec odbudowywał linię kolejową Zielona Góra-Szczecin, bo „ruskie” rozebrały i zabrały sobie poniemieckie szyny i podkłady, ale czy prąd też zabrały, to bym głowy nie dał, a zapytać już nie mam kogo.
    Notabene, ta linia została zelektryfikowana „za Gierka”, ku wielkiemu rozczarowaniu miłośników kolei parowej i mojego wuja – maszynisty 🙁

  398. @mag
    5 stycznia o godz. 17:20
    Wolski to jeden z tych „odważnych”, co już się nie krępują sięgać po prymitywne grepsy, a rechot publisi utwierdza ich w dobrym samopoczuciu.

  399. mag
    5 stycznia o godz. 17:20

    Mag, ze starczą przyjemnością se przypomnę, że „60 minut na godzinę przykryły i chyba przyćmiły poprzednika: ITR, z kórego nic konkretnie juz sobie nie przypomnę. „60 m/godz” to tak, bo to i Jan Kaczmarek, którego poznałem chyba w 1998 na koszalińskim kabaretonie od tyłu. Od tyłu, bo od zakrystii. Bo to i Fedorowicz, za którym nie przepadałem. Bo to pani Marta o cudnym głosie. bo to i „Będąc młodą lekarką”, której nazwiska za cholerę nie pamiętam. „Stasiu” Staszka Szelca, kolegi ze studium wojskowego. Było chyba ciut więcej, ale tyle pamiętam. „Będąc młodą lekarką” i „Kocham pan, panie Sułku” starczyłyby chyba dziś za wszystkie kabarety, których, z przeproszeniem, nie oglądam, bo dawno temu przestałem oglądać z racji nieoglądalności. Jeżdżę po bożym świecie ciesząc się bieżącymi widokami i myśląc o przeszłych, kiedy tu chadzali Germanie, Słowianie, Duńczycy, Szwedzi. Kiedy tyłek zaboli i stanę na ziemi, myślę, czy stał w tym miejscu ktoś przede mną w roku pierwszym naszej ery, jak wyglądał, co miał wtedy za interes, i co tu wtedy było, i czy nie leżą pod ziemią kości, które kiedyś były takim samym jak ja życiem. Rzecz jasna, nieodmiennie myślę, że ja też będę sama kość. Ale też ostatnio częściej myślę, czy nie lepiej, zamiast w stosownym czasie przespacerować się na dno Bałtyku, zapisać swoją młodą, choć bezzębną śmierć jakiej akademii.

  400. @pombocek
    5 stycznia o godz. 18:21
    Pan Sułek i pani Eliza, to był właśnie ITR.
    Także tam Rodzina Poszepszyńskich.
    A w 60 min/h – Młoda lekarka – Ewa Szumańska
    Ja lubiłem Para-męt pikczers czyli Fajny film wczoraj widziałem – Zaorskiego i Kociniaka.
    No i oczywiście Elita i Rycerzy trzech…

  401. Na pewno pamiętasz też „Fachowców” oraz „Dialogi na cztery nogi” (Friedmann i Kofta) a także wykłady „O wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia” – profesora mniemanologii stosowanej…
    To był ITR

  402. pombocek
    Ja robię dokładnie to samo. Obecnych kabaretów nie oglądam.
    Do dziś uwielbiam zwłaszcza „będąc młodą lekarką” i „kocham pana panie Sułku”.
    Czasem puszczał te klejnociki w „Powtórce z rozrywki” przesympatyczny Artur…(?) jak najbardziej współczesny satyryk ( to teraz rzadkość, że śmieszny, inteligentny i sympatyczny) na „Trójce”, ale go pewnie pisy stamtąd wywalą.
    Łomatko, bywa zapraszany do „Szkła kontaktowego”. No jak mu? Tobermory, Tanaka – help!

  403. Tobermory
    5 stycznia o godz. 18:39

    Jak to dobrze mieć pod bokiem młody blog. No kurde balans, żeby Stanisławski ze łba wyskoczył, „Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca”, Zaorskiego? Ale się przypomniało. No to podziękowanie z dygiem.

    A co do niemieckiego prądu, to jeszcze trochę działa, na przykład w Rosnowie na rzece Radwi, w Niedalinie, w Koszalinie była elektrowienka na Dzierżęcince, ale chyba nie działa. Słyszałem o jakiejś w Białogardzie na Parsęcie. W Słupsku, żeby mnie kto zastrzelił niczego takiego na Słupi nie pamiętam. Poniżej Słupska nie ma rozlewisk, które by wskazywały na elektrownię. Powyżej – może i coś jest. Jechaliśmy jeden raz kajakami z Gowidlina do Słupska, więc coś musiało być. Ale najwięcej pamiętam, jak wszyscy straciliśmy pamięć na wyspie na jeziorze Gowidlińskim, oraz tysiące kiełbi, na kanale-ujściu Słupi z jeziora, o które to kiełbie żeśmy się z Tobą wadzili, aż zmądrzałem. Zjedliśmy ich wtedy ze trzysta. Przez to chyba wszyscy byliby uznani przez jedną niepokalaną za morderców. Z ciekawości: mordujesz, jak ja, poczęte i zrodzone życie – meszki, komary, kleszcze, czy tylko grzecznie wypraszasz z siebie?

  404. @pombocek
    5 stycznia o godz. 18:57
    Pamiętałeś o tych kiełbiach? 😆
    Komary morduję zawzięcie, choć one mnie lubią nadzwyczaj i oblegają towarzysko przy byle okazji. Kleszcze oblegają zaś moje koty, więc też zabijam i to ze szczególnym okrucieństwem tj. umieszczam (po wyrwaniu ich z kociego futra) w metalowej szalce z denaturatem i… podpalam 😎

  405. Tobermory
    Były jeszcze Zembatego & zespół Przygody wuja Alberta, coś w stylu Rodziny Poszepszyńskich. Niedokończone, bo Maciek był już w kiepskiej formie.
    Obsada była świetna- Frąckiewicz, Biedrzycka, Celińska, Tyszkiewicz, Kowalerwski Trochę w tym maczałam palce jako pomagier, więc wiem.
    Nie pamiętam, w którym programie to leciało, TOK FM?

  406. Przygoda ze Szkotem – tracimy oba dwa złote 😉
    Wymiana rur cieplnych – przygoda i egzotyka tej pracy…
    Słucham sobie „Pod kwadratowym globusem” i muszę się przyznać, że fascynuje mnie to bardziej niż wykłady katolickiego inteligenta, który szczęściem udał się na wódeczkę.
    Na zdrowie!

  407. Tobermory
    Zgadza się – Andrus.
    A te Przygody, tzw. Nowe średnie były. Stanowczo za dużo bluzgów (co z tego że wykropkowanych), ale Maciek sie upierał, że tak ma być

  408. mag
    5 stycznia o godz. 17:20

    Mag, a te noworoczne kukły Wolskiego w nowej Polsce od razu uznałem za początek jego końca. Było to dla mnie tak puste nic, że oglądałem może pół pierwszego razu i ćwierć drugiego i szlus. Te wtyłzwroty starzejących się ludzi są dla mnie szokujące i niezrozumiałe. Może kto się pofatyguje i wyjaśni. Rozumiem, że jak trwoga, to – do Boga, ale co ma Bóg z politycznością, co ma Bóg z politycznym sekciarstwem i zbiorową modlitewnością, skoro „każdy z was o sobie samym zda sprawę Bogu”?

  409. @pombocek
    Też się nad tym zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że to nie o Boga chodzi, a (jak zwykle w Polsce) o ludzi, przed którymi trzeba się obnosić, podkreślać, demonstrować owo nawrócenie. Takie magiczne myślenie, że partia (ksiądz) doceni i ułatwi „dojście”.
    Pamiętaj, że tu nie o chrześcijaństwo chodzi, jeno o katolicki teatrzyk.

  410. Tobermory
    5 stycznia o godz. 19:48

    Dla nas jest to teatrzyk, ale przecież bez strachu przed Bogiem i nadziei na różową wieczność „gołodupki hop do kupki” by nie było. To znaczy – z racji stadności gatunku byłyby różne zgromadzenia, ale nie byłoby religijnych. Więc rzucam sobie roboczą myśl, że w kupie raźniej – taki byłby główny motyw garnięcia się do religijnych zbiorowości, czyli mniemanie, że łatwiej dostać się do nieba, kiedy czwórkami będziem szli, niż kiedy każdy sobie. Inaczej mówiąc, atawistyczne łączenie się w zbiorowości połączyło się haromnijnie i głupio z indywidualną odpowiedzialnością za grzechy. A to jest jeden z dowodów, że owieczki kompletnie nie znają źródła swojej wiary i w ogóle je ono nie obchodzi. Ba, nie obchodzi też katabasów, którzy cytują tylko te same, wybrane prze wiekami kawałki. Jednostki Kościołowi są potrzebne jak psie gófno na chodniku – mają być miliony, by się interes opłacał. Więc Jezus ze swą nauką „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu” lepiej niech się wtrąca, jak nie chce drugi raz zmartwychwstać,

  411. Otóż to, pombocku. W kupie raźniej (miliony much nie mogą się mylić…), a i sumienie tak nie doskwiera, jak w samotności.

  412. pombocek
    5 stycznia o godz. 18:57

    „Fachowiec” nie był aby Jonasza Kofty? Może z przyudziałem Friedmanna?
    Zaorskiego to było chyba „2 x 2 jest sztery.., niech pan jesze ras spyta…
    Albo Rossa

  413. Tobermory
    5 stycznia o godz. 19:04

    Mordując komara, błądzisz.

    Kiedy komary rypią, należy przejść do środka

  414. Tanaka
    5 stycznia o godz. 20:33
    2×2 to Fronczewski i Ross ( co to tak syczy? a teraz? przestało…)
    Fachowcy to Kofta i Friedmann (Fachowcy oraz Dialogi na cztery nogi)

    Tyle pamiętam, co do drugiej pozycji-mam książkę z kasetą.

  415. Żabko Konająca,
    spokojnego i w zdrowiu biegnącego 2016 Roku.

  416. Pombocek
    5grudnia, g. 19:13
    Pytasz mnie na poważnie?
    A niby czym miał sie trwożyć Wolski albo taki drugi żałosny humorysta jak Pietrzak w wolnej Polsce? Jakiejś bozi sie obawiać, za grzechy pokutować? Pamiętam te koszmarne kukły z Polskiego ZOO, którymi sie wkupowali do PC, bo PIS jeszcze nie było.
    Nikt im przecież nie wypominał przynależności do PZPR. Śmiało mogli uchodzić za Wallenrodów bo jakoś tam walczyli satyrą z komuna.
    Może na tym polega gorliwość neofitów, których Prezes chętnie brał pod swe skrzydla, bo wiedzial, że mu wiernie bedą slużyć.
    Przecież dla PIS nawet prokurator Piotrowski jest Wallenrodem czy inny Krzyże. Z tych samych powodów.
    Uff, jakie to nieprzyjemne tematy.

  417. mag
    5 stycznia o godz. 20:57

    Kurcze, mag, było tak: robiłem sam, jak się to mówiło, na rowie i majster Jurek przywiózł Pietrzaka w małym magneciku. Szybko przywiozłem rowerem flaszkę, zasiedliśmy w gęstej bezkleszczowej jeszcze trawie po uszy i spokojnie, z dala od KC, wysłuchaliśmy dwóch pełnych taśm. Nawet chyba nie pomyślałem wtedy, że połowa była tandetna, dopiero potem, ale i pośmialiśmy się fest. Kurde, Pietrzak to była firma! Dlatego jak na początku nowego ładu zbaraniałem, słysząc i widząc Pietrzaka w tele, tak jestem zbaraniały do dziś, choć tele już od dawna nie oglądam. Nie umiem się wcisnąć w psychikę takiego nagle odkręconego z lewego i zakręconego na prawy gwint gościa, żeby coś zrozumieć. Więc nic nie rozumiem. Nie rozumiem też, jak już opowiadałem, mojego kolegi i przyjaciela z jednego pokoju w internacie identycznie odkręconego i zakręconego drugi raz odwrotnie. Jak to się ludziom, kuna, gwinty same przestawiają. A uczeń zawodówki wie, że nie da się przerobić lewego na taki sam prawy ni prawego na lewy. Cuda w tej budzie.

  418. Odznaczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego publicysta, kiedyś nawet dyrektor TVP1, Maciej Pawlicki apeluje:

    „Apeluję do Pani Premier Szydło, ministra spraw zagranicznych Pana Waszczykowskiego, oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, by odłożyli wszelkie inne zajęcia i natychmiast zajęli się antydemokratycznymi skandalami, jakie w ostatnich dniach wydarzyły się w Niemczech.

    Gdy dzieje się zło, gdy obywatele są napadani i krzywdzeni, demokratyczne państwo ma cztery obowiązki:

    1. Natychmiast przysłać na miejsce stróżów porządku, by napadanych obywateli obronili przez napastnikami.
    2. Natychmiast i rzetelnie opisać owe wydarzenia w mediach.
    3. Ukarać winnych.
    4. Wyciągnąć wnioski co do wydarzenia i zrobić wszystko , by zapobiec jego powtórzeniom.

    Tymczasem masowe napaści, gwałty i molestowania, jakich dokonano w Kolonii, Stuttgarcie, Hamburgu nie spotkały się z żadną, albo z bardzo spóźnioną relacją niemieckiej policji. Napastnicy szaleli, napastowane kobiety były bezbronne. Niemieckie państwo zawiodło całkowicie.
    Co nie mniej przerażające – wydarzenia o tak ogromnej skali były przez kilka dni zgodnie przemilczane przez niemieckie media. Zarówno państwowe, jak i prywatne. Jest to sytuacja skandaliczna, stanowi ona wielkie zagrożenie dla niemieckie demokracji.
    Zatem z czterech obowiązków demokratycznego państwa – dwa pierwsze nie zostały przez niemieckie państwo wykonane. Jak będzie z kolejnymi – zobaczymy, ale istnieją przesłanki, by obawiać się, że ich także państwo niemieckie nie wykona.
    Dlatego proszę polski Rząd, by zechciał wystosować do kanclerz Merkel, a także do przewodniczącego Schulza i przewodniczącego Oettingera z Unii Europejskiej (wszak obywatelki i obywatele UE ucierpieli) list wyrażający najwyższe zaniepokojenie zagrożeniem demokracji w Niemczech, objawiającym się bezradnością wobec przemocy i autocenzurą mediów. 
    Proszę także, by w tej ostatniej sprawie głos zabrało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, proponując niemieckim kolegom dziennikarzom zorganizowanie cyklu seminariów edukacyjnych, na których dowiedzą się od prelegentów z SDP na czym polega rola demokratycznych mediów.”

  419. @Nemer,
    on tak na poważnie czy to jakieś jaja?

  420. pombocek
    5 grudnia, g.21:37
    Bo do tego, pombocku, potrzebny jest specjalny rozum (widocznie go mi i ci brakuje), choć starałam się wytłumaczyć na domysł.
    Specjalny rozum, żeby zrozumieć gwinta lewego lub lewoskrętnego na całkiem prawego przekręconego.
    Dlaczego to zjawisko jakoś nie zachodzi w Polsce w drugą stronę? Przynajmniej ja nie zauważam.
    No, może poza jednym Cezarym Michalskim, tym co pisuje w Krytyce Politycznej.

  421. Ewo-Joanno
    a dlaczego jaja? Skala tych zdarzeń sylwestrowych to przecież tylko taki bardziej wyrazisty objaw choroby, która zaczęła toczyć naszego zachodniego sąsiada. A u Ciebie w mediach nic na ten temat?

    Myślę, że jako najbliższy sąsiad Niemiec powinniśmy podjąć odpowiednie dzialania i w Komisji Europejskiej i w Parlamencie Europejskim a Szydło wrzucić temat Radzie Europejskiej. Warto by chyba też zainteresować tą biernością niemieckich władz wobec krzywdzonych kobiet i bezkarności gangów ulicznych Radę Europy.
    Działania Niemiec w tej sprawie – moim zdaniem – powinny zostać objęte międzynarodowym nadzorem.

    Pozdrawiam

  422. @mag
    może dlatego, że zdurnieć jest znacznie łatwiej niż zmądrzeć?

  423. mag
    5 stycznia o godz. 22:19

    Myślę, że jest troche takich przypadków. A waćpanna Eliza Michalik? A Giertych i swawolny Kazio Marcinkiewicz? A Misio Kamiński? By wymienic pierwszych z brzegu i tych bardziej popularnych.

  424. Nie wspominając o Niesiołowskim vel szczaw i mirabelki.

  425. @mag
    Znakomicie widać to na przykładzie komentarza z 22:26
    Myślenie ma przyszłość, ale jest takie męczące 🙄
    Łatwiej jest uderzać w histeryczny ton i podbijać faszystowski bębenek, niż dokładniej dowiedzieć się, co tam się naprawdę wydarzyło (jak co roku) i na czyj młyn ta woda (że się tak klasycznie wyrażę).

  426. Ewa-Joanna
    A propos jaj.
    W kapitule Orderu Orła Białego został już tylko Wielki Mistrz ( zgodnie z tradycją każdorazowy prezydent), czyli Andrzej Duda.
    W chwili gdy obejmował stanowisko, w kapitule zasiadali: Aleksander Hall, Jerzy Buzek, Krzysztof Penderecki i prof.Henryk Samsonowicz.
    Wszyscy panowie jeden po drugim, choć stopniowo (w miarę upływu prezydentury), złożyli rezygnacje.
    Dziwne.

  427. Cisza zapadła po histerycznym szukaniu terrorystów syryjsko-irackich w Monachium, gdzie miał mieć miejsce „samobójczy zamach za pomocą kałasznikowa (sic!)” ale do skutku nie doszedł.
    Informatorem ostrzegającym przed zamachem był gość z Iraku, którego brat (czasowo w Iraku, a więc niedostępny) miał znać owych terrorystów z imienia i nazwiska 😎

  428. Ewa-Joanna
    5 stycznia o godz. 22:05
    Niestety to nie jaja. Wydarzenia autentyczne, które najpierw były opisane
    przez świadków zdarzeń w internecie. Policja , powolna i bezradna, media „głównego nurtu” z opóźnieniem 2-3 dniowym zaczęły relacjonować
    to co zdarzyło się m.in. w Hamburgu i Kolonii.

  429. Jak co rano przy piciu kawy przeczytałam wpisy z dnia wczorajszego i nie da się ukryć – doznałam szoku. Nie z powodu wypowiedzi Lewego ale poparciem lub przemilczeniem reszty z wyjątkiem „wykwintnej mendy” Tobermory i nieśmiałą wypowiedzią Konstancji.
    Stasieku się zachwycił, pomboczek przyjął z wdziękiem należne hołdy, a królowa blogu, mag , machnięciem łapki sprowadziła chamstwo do brudu za paznokciem.
    To właśnie panie Pieczul jest działanie TWA – chamstwo widzi się tylko u tych nienależących. Pan stasieku nawet zauważył u pana Lewego doskonała formę intelektualną.
    Pozwolę sobie pożegnać Szanownych Państwa, bo jakos tu ciasno…

  430. @Rafał Kochan
    Ale jakie to lewoskręty?
    Troszkę z prawa przesunęły się na mniej prawo, poza panią Elizą Michalik.

  431. Tobermory
    5 stycznia o godz. 22:35
    Cisza też zapadła w sprawie intensywnych poszukiwań faceta ,jeden z głównych sprawców, strzelającego niedawno w Paryżu.
    I sprawa choroby „wściekłych krów” też dawno opuściła wokandę mediów… Nie mówiąc o tym samlocie co to poleciał i zniknął gdzieś tam…

  432. E-J
    Pominęłaś albo tendencyjnie, albo przez nieuwagę mój kolejny post do @lewego w sprawie zarówno @żabki, jak @Tobermor’ego.

  433. mag
    5 stycznia o godz. 22:41

    Jakiś tam lewoskręt nastąpił. A poza tym, taka jest chyba natura człowieka, że raczej z czasem staje się w swoich poglądach bardziej konserwatywny niż liberalny. Więc kierunek prawoskrętny jest jakoś kulturowo uzasadniony.

  434. mag
    5 stycznia o godz. 22:19

    Mag umiłowana przez Pana, a może to tak: jednak efekt starzenia się, czyli „jak trwoga, to – do Boga” i całkowite odbicie przy suficie. A że powszechnie jest znany tylko zbiorowy rytuał chwalenia Boga kościelnym bywaniem jako jedyna droga do raju, nie zaś indywidualne kontakty z Bogiem w cztery oczy, jakich można się domyślać u dezertera, to skręcający ostro z lewa w prawo idą tam, gdzie tłum, a nie do swej izdebki. Po prostu wcześniej się Bogiem nie zajmowali, a jak dopadło, automatycznie poszli tam, gdzie strzygą owce. Może nie są tak atrakcyjni i refleksyjni, jak kiedyś ich widzieliśmy. Rzeczywistość była wyraźnie zróżnicowana: tam – oni (władza), tu – my. Łatwo było kpić. W ogóle łatwiej kpić, wyrzekać kiedy ktoś coś zrobi, niż kiedy z własnej głowy trzeba brać. Nawet na blogu widać.

    Tak sobie gadam, ale dalej takich zmian za bardzo nie rozumiem.

  435. Ewa-Joanna
    5 stycznia o godz. 22:39

    Zegnac sie bez walki?
    Osobiscie, to naleze do tych, co to „never give up…”, ale rozumiem, ze nie kazdy musi jak ja.
    Niemniej to nie @Lewy jest chamem. @Lewy tylko reaguje na chamstwo ewidentnej mendy blogowej. A problem jest w tym, ze sie menda blogowa sprytnie maskuje i zza maski „porzednego” blogowicza, ktora oszolomil zarowno @mag, jak i @pombocka i czesciowo @Tanake, medzi na blogu, iscie po trollowsku. Taki mendziaski quazitroll, jesten mendzioch i ta dwoistscia swojej natury zwodzi calkiem udatnie i skutecznie, co widac po tym jak wspomniani, na ogol trzezwi trollowo blogowicze, daja sie nabierac.

  436. Ewa-Joanna
    5 stycznia o godz. 22:39

    Szkoda, że nie widzisz chamstwa tam, gdzie się zaczęło – bardzo daleko poza TWA, aż za oceanem. Przyjmujesz na wiarę kłamstwa z nienawiści, bo przecież nie będziesz szukać, sprawdzać. Więc na czym się opierasz? Co chcesz powiedzieć, skoro nie wiesz nic? Nie wiesz więc, że najdobitniej i najprawdziwiej nazwał sprawę Lewy. Stworzenie lazło do mnie z wazeliną jak do Tanaki. Zostało potraktowane dobitnym słowem „kołtuństwo” i „dulszczyzna”, kiedy się połapałem, że wchodzi na blog prawie wyłącznie po to, by recenzować innych. Nagminne recenzowanie jest również u Ciebie, u Zyty2003 i u Ortega – przypadek, że sami zamorscy? Słynny zamorski kaktusowiec również wyłącznie z tego powodu był słynny. Być może stąd jest u zamorskich takie coś, że kiedy się nie żyje polską codziennością i nie ma o czym pleść, to czepia się tych, co mają o czym.

  437. @pombocek
    Nie wiem jak to jest z tą trwogą, co goni do Boga i w ogóle „na prawo” jakoby na stare lata.
    Kiedy wybuchła wolna Polska po 1989, Wolski miał ledwie 40, a np. taki poeta i publicysta, co pisuje we Frondzie, Tekieli teraz ma chyba ok. 40, a zaczynał od lewego skrętu. A państwo Terlikowscy oboje?

    pombocku, powiem dobranoc, Tobie i koleżeństwu, bo zmęczona się czuję.
    Nawet ten cholerny link dwakroć schrzaniłam, co mi się rzadko zdarza.

  438. Ewa-Joanna
    5 stycznia o godz. 22:39

    Jeszcze drobiazg na pożegnanie:

    „Pozwolę sobie pożegnać Szanownych Państwa, bo jakos tu ciasno…”

    Również i Ty kłamiesz rytualnie. Jeśli „Szanownych”, to się trochę kłóci z tym, co wcześniej powiedziałaś, biorąc czyjąś stronę bez znajomości sprawy. No i się kłóci z tym „ciasno”. A jeśli faktycznie ciasno, to jeszcze bardziej się kłóci z „Szanownych”. Zdrowia-szczęścia w obłudzie na wieki wieków.

  439. Mag,
    moim zdaniem, to nie są ani jaja ani jajeczka, to jest pewien obraz rzeczywistości dziennikarsko reporterskiej.
    Z jednej strony nachalność reporterów została nieco ograniczona, z drugiej zaś wyszła cała nędza tego środowiska, którego nie stać było na to, by ten rząd po prostu olać, zbojkotować i wyjść. Godności dziennikarskiej za grosz.
    „PAN kazał wrócić ze zdjęciami, to choć napluto mi w gębę, to taśmę muszę przynieść.”

    Na Twoje pytanie odpowiadam – Tak, bardzo mi się podobało, bo było egzemplifikacją poziomu godności dziennikarsko-reporterskiej.

    Byłaś dziennikarzem – czy pozwoliłabyś sobie w Twoich czasach na takie potraktowanie?

    Swoją drogą, to idąc na wojnę z tym środowiskiem – żeby utrzymać się w Twojej konwencji językowej, bo tak lubisz stosować to określenie – rząd PiSdzielców popełnia chyba błąd.

    Pozdrawiam

  440. Niektórym „ku pamięci” coś z SJP

    sarkazm -złośliwa ironia, szyderstwo

  441. lonefather
    5 stycznia o godz. 23:02

    Niestety, lonek, mówisz tak śmiertelnie poważnie, że aż niepoważnie. Po pierwsze nikt tu z nikim nie szykuje się do ślubu ani nie tworzy biznesowej spółki. W przedziale pociągu człowiek rozmawia z przygodnymi współpasażerami grzecznie, nie wiedząc i nie starając się wiedzieć, kim są. Chyba że się trafi ktoś, kto wszystko spsuje swoją zaciętością. A po co psuć, skoro i tak wszyscy się rozejdą i nigdy się już nie spotkają? Oczywiście, łatwo mi mówić teoretycznie, z daleka. W praniu zawsze są jakieś emocje. Ale może ważniejsze od racji są w relacjach, że tak powiem, fluidy, podobne częstotliwości, pierwsze sygnały, w których człek widzi coś znanego, przyjemnego, podobnego? „Chemią” to czasem nazywają, „iskrzeniem”. Między jednym a drugim ta chemia od razu, od pierwszych słów JEST, trzeci już jej nie ma ani czwarty. Więc co – pierwszy był miał rezygnować z dobrej chemii, bo inni mają złą?

    Miałem sprawę z jedną zamorską (zakończyłem ją dawno temu, adresując wypowiedź wprost do niej, a to, co ostatnio było, to absolutnie moja wina, że w ogóle ją zauważyłem). Jak odeszły fluidy – Bóg z nimi, bo nie wrócą. Lepiej uważnie się wsłuchiwać w siebie, żeby nie wpaść w atawistyczny, zwierzęcy (jak zwierzak kogoś znielubi, to na amen), nie do usunięcia gniew.

    Lech, Czech i Rus dlatego się nazywają każdy inaczej, że nie są jednym. Miłujący dobiera słowa miłości, nienawidzący – słowa nienawiści, szydzący – słowa szydzące. A zasypiający – słowa śpiące. Dobranoc.

  442. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 73

    O tym, ze to nie jest zadna „rewolucja”, ani „zamach stanu”, tylko zwyczajna kontrrewolucja juz wielokrotnie pisalem. Choc przebiega bez wystrzalow, bez „szturmu na Palac Zimowy”, to sam kierunek i skutki zmian dokonywanych przez Nadkaczalnika Kaczynskiego, jednoznacznie okresla i definiuje istowe zaprowadzanych „demokratycznie” zmian.

    Jest to nic innego, jak cofanie Polski do sytuacji sprzed 1989 roku i „odkrecanie” rewolucyjnych przemian ustrojowych, czyli nic innego, jak kontrrewolucja.

    Dzien 73 uplywa pozornie spokojnie, bo jakby nic specjalnego sie nei dzieje. Nie ma nocnych glosowan. Nie ma „podpisywan” w srodku nocy, czy mianowan nad ranem. Niby porzadek i niby spokoj.

    Ale to jest uluda.

    Dzisiejszy dzien uplywa pod dyktando „beczki z prochem” podlozonej pod PiSowskie nierzady Polska.

    Najlepszym, bo bezdyskusyjnym symptoomem „beczki z prochem” jest to, ze Rezydent Notarialny Duda wciaz nie podpisal uchwalonych juz „Uchwalek” PiSowskich. Nie ma tez zadnego wytlumaczenia dla zwloki w podpisywaniu.

    Niby najprosciej byloby skierowac „Uchwalki” do Trybunalu Konstytucyjnego, ale nie mozna, bo oznaczaloby to uznanie autorytetu nieuznawanego PiSowsko TK.

    Wot zagwozdka!

    Wiec mamy zwloke po stronie Rezydenta Notarialengo Dudy, po stronie niby Ministra Spraw Zagranicznych blazna Waszczykowskiego i po stronie, jak go slusznie okreslil Prezes RZeplinski, „Pana Zbyszka”. Nie odpowiadaja na pytania z Brukseli, a dokladniej, to nie odpowiadajac stosuja metode obstrukcji, o ktorej obszerniej mozna poczytac:

    http://wyborcza.pl/1,75477,19428239,obstrukcja-wobec-brukseli-warszawa-milczy-w-unii.html

    A wiec mamy tak:
    1) Brukesla sie pyta
    2) Rzad nie odpowiada
    3) Rezydent Notarialny (bez uprawnien) Duda chyba zuzyl wszystkie dlugopisy, bo nie podpisuje, co ma do podpisania, bo zostalo „demokratycznie przeglosowane”…

    A powyzsze mowi nam o tym, ze na „Nowogrodzkiej” jest zagwozdka”…

    Nadkaczalnik i jego „doradcy” kombinuja” jak tu znalezc wyjscie z tej matni, w ktora sami sie wpedzili. Czy poswiecic juz Dude, na niego zwalajac, czy jeszcze troche go „potrymac” i pod jego oslona pare „mykow” prawnych uskutecznic i dokonac na jego rachunek jeszcze dalej idacych zmian.

    Ja stawiam na „pawne przewlekanie” i pojscie w fakty dokonane, pod „demokratycznym” pretekstem, ze „mamy mandat spoleczny”… wynikajacy z wyborow.

    W sumie, jak zawsze, to zobaczymy, jaki bedzie koncowy rezultat ze starcia dzialajacych demokratycznie i zgodnie z prawem UE i quazidemokratycznego” PiSu.

    Sedno problemu lezy w szybkosci. To znaczy w tym czy szybsza okaze sie EU, czy zawlaszczajacy pseudodemokratycznie Polske, PiS.

    Zycze Panstwu, dobrej nocy. Ja spodziewam sie niestety koszmarow.

  443. ach.. znow sie mie jakos zpodzialo ()…. Przepraszam

  444. pombocek
    6 stycznia o godz. 0:16

    Ja pamietam.
    Ty pamietasz.
    Jak sie na „siekiery” i inne narzedzia mordowania spieralismy ze dwa lata temu o „mysliwstwo”….

    I ja pamietam, ze w koncu Ciebie rzekonalem do tego, ze choc „wredni”, to mysliwi sa potrzebni.

    Ja swojego zdania nie zmienilem. Znaczy sie powtorze, ze sa potrzebni i jednoczesnie krzykne, ze sa skurwysynsko wredni. Ale niestety sa przy swojej wrednosci, wrecz niezbedni…

    I tak niemal samo jest @pombocku z „rzeczonym”.

    Dla mnie.
    Dla Lewego.
    Dla Cynamona29.

    Rzeczony, jest blogowa menda i Twoje odczucia, ktore chcialbym zawsze szanowac, nie sa , niestety w stanie mnie odwiesc od nazywania mendy, menda.

    Wybacz, jesli umiesz. Ja pozostane przy swojej ocenie.

  445. @Jurek,

    Nie chce mie sie tego przeciagac.

    Problem jaki stawiam przed Toba, jest taki:

    Mysli, czy fotki?
    Poglady, czy linki?
    Swoje, czy skopiowane?

    lonek, czy Toebrmory?

    I nie obraze sie, jesli mnjie nie wybierzesz.

    Bo mam 6 dych i juz wielu „mnie nie wybralo”, wiec mialem okazje sie tego nauczyc.

    Pozdrowka

  446. Aaaaa…. przy „okazji”…

    @Tobermory,

    Miales „otwarte” zaproszenie przez otatnie 14 miesiecy.

    Dzis, informuje Ciebie, ze zostalo zamkniete. Znaczy sie, zmknalem je, oceniajac, ze jestes zwyklym tchurzem i bedac tchurzem nie odwazysz sie przyjechac i spojzec mi w oczy…

    lonefather

  447. well, well,well, nie ma potrzeby @ Ewo-Joanno opuszczać tego blogu, przynajmnej na razie; również moje zniknięcie byłoby podobne do żałosnego wjścia posłów opozycji z sali sejmowej w chwili głosowania nad niekorzystną ustawą.
    Z braku czasu postaram się krótko, chociaż znajduję że niektórzy blogowicze tworzą w godzinach pracy na służbowym komputerze. Uważam że to jest nieuczciwe wobec pracodawcy i znowu się narażę, bo przeciez wiadomo czyja to wina, komuny słusznie minionej. Zarzutu o nieuczciwość nie stawiam @Rafałowi Kochanowi, sam sobie jest pracodawcą i w czasie kiedy marzy o kolacyjce wsród przyjaciół Sowy pracuja na niego inni, czyli czyli lenie, złodzieje i krętacze (tak to było R.K., czy mam szukać oryginału?), czyli jego pracownicy za minimalna pensję. Przy okazji, nic mi nie wiadomo o wycieraniu nosa w rękaw, siorpaniu, charkaniu i spluwaniu pod stoły, mlaskaniu, dłubaniu w nosie, uchu, w zębach, drapaniu po członkach ciała, zzuwaniu obuwia by odpoczęły spocone nogi very important persons, w nagraniach tego nie ujawniono, ujawniono za to słownictwo tak miłe uchu Rafała K.
    Ach, te wrony kiedy sie już wejdzie pomiędzy, trudno trzeba będzie użyc stosownego języka, czyli dalej „kałachem w ryło”
    @mag, zupełnie zapomniałam że twoja obecnośc na blogach ma charakter towarzyski, naprawde nie mam tego za złe, ale przynajmniej tłumaczy wybiórczośc w czytaniu innych komentarzy
    @Lewy, kolejność z racji koleżeństwa z koleżanką; mylisz się, nie zawsze tak było. W początkowym okresie znajomości blogowych doceniałam tzw. obrazki z życia spisywane przez pisarza który pisarzem nie został, z kolei J.Pieczul doceniał moje postrzeganie świata z żabiej perspektywy. Do dnia, kiedy niepisarz nazwał swoją żonę „starą krową” i te imtymności małżeńskiej sielanki udostępnił wszystkim. Coś wtedy napisalam o przeprosinach i kwiatach, nieprawdaż J. Pieczul?, wiem że czytasz i dobrze, bo nie będę się powtarzać. I tak prysnął czar, póżniej było już tylko w miarę poprawnie do czasu relacji o chorobie jego matki. Jako polonista wiesz @Lewy, że życiorysy wielkich twórców nie zawsze były przykładne, nawet moi ulubieńcy jak nie popadali w alkoholizm, to oddawali się innym rozpustnym nałgom ale to byli wielcy i spuścizna po nich pozostała ponadczasowa, a tu mamy małego gryzipiórka a jego matka Pani Pieczul nie jest postacia literacką. Więc przyjmij, że stanęłam w obronie tej matki i wszystkich innych matek
    @Lewy?, ty masz już początki demencj starczej? Bo to ja, jakis czas temu odrzuciłam twoje końskie zaloty, a gdybym przyjęła i przeleciała cię, to może byś inaczej pisał, co?

    @Konstancja, tu mam problem w porozumieniu, ale to co skierowałam do ciebie poprzednio nie było opatrzone stosownym komentarzem, czyli sama jestem sobie winna. Więc piszę teraz do drugiej matki i darujemy sobie ocieranie łez wzuszenia na wspomnienia pierszych kroczków, loczków przyciętych i zachowanych na zawsze, pierwszego słowa itd. Piszę o ciężkim codziennym mozole, o trwogach i nadziejach o dziesiątkach nieprzespanych nocy, setkach drobnych zabiegów i wybiegów które są udziałem wszystkich matek, czasem to nazywaja instynktem, czasem ślepym, ale bez tego instynktu losy populacji ludzkiej byłyby przesądzone. Cała ta aktywnośc za friko, nawet „noszenia na sercu i karmienia słodyczą” matki nie wymagają, właściwie nie wymagają niczego poza szczęściem własnych dzieci. I nie pomylę się kiedy uznam że Pani Pieczul jest taką osobą. I nie zasługuje, tak jak każda inna na naruszenie jej godności, opisywanie szczegółów choroby, kiedy nie ma na tyle świadomości żeby się bronić. Czy ty sama chciałabyś być na starość przedmiotem takiego obnażania, czy sama zafundowałabyś to swoim rodzicom? i to jedynie po to żeby użalić się przed innymi z powodu trzech nieprzespanych nocy? Czy my się teraz rozumiemy, czy dociera do ciebie podłośc takiego postępowania?
    Tak szczerze mówiąc ty mnie sprowokowałaś zwrotem „mój ci on jest, mój” i zastanowiłam się czy Konstancja wie co pisze, bo przecież o człowieku się wypowiadałaś, a nie o kolejnej opinii. Czy my sie teraz dobrze rozumiemy?

    I na koniec, czy Pan Cham zrozumiał teraz moje słowa sprzed roku o miłości która idzie tylko w jedną stronę, czy pojął dno swojej nikczemności wobec bliskich popełnionej za byle jaka cenę, za zaistnienie na blogu?
    W sprawie kretów, to widze tu rękopisy znalezione w szufladzie, prosze podać blog, datę, godzinę komentarza, po konfrontacji przeproszę za luki w pamięci.
    Jeszcze zaciekawia mnie mój zawód sprzątaczki, nie żebym zajęciem pogardzała, bo sprzątanie z racji patronującego gwiazdozbioru bardzo lubię i z przyjemnością się temu oddaję , ale mój wyuczony i wykonywany zawód to on się egzekutor nazywał, paskudny bo bezlitosny. Więc o zródełko informacji o sprzątaczce proszę

    @olefather, och rozumny dla mnie ten rok, rozumny, skoro powołuję sie na twój komentarz z dnia 9 lutego o godz. 22:58
    pombocek
    9 lutego o godz. 22:48
    Swoja droga ciekawe, ze nie przyszlo Tobie do glowy, ze poslugujac sie glowa, czyli rozumem i panowaniem nad soba, mozna przerwac lancuch, czy jak wolisz „ciag pokoleniowy”

  448. @lonefather
    6 stycznia o godz. 1:10
    Piłeś, nie pisz. Nie piłeś, wypij.

  449. No nie mogie

    To E-J zdurniala tez? Udajac czlonkinie odwolanego desantu wiadomo z ktorego Zoliborza najsampierw zrzuconego? Bo ze odwolanie nastapilo, to juz powszechnie wiadomo. Chodzilo o spadajace slupki PiS-u w wyniku nadaktywnosci powyborczej zwyciezcow

    Ewo-Joanno! Tego se ne da (o)szukat. Prezes nigdy, ale to absolutnie NIDGY, by nie czynil z ciebie czlonka – he he – swojego desantu, na wrazym blogowisku. Believe you me

  450. żabka konająca
    6 stycznia o godz. 4:53

    Ja też mogę spekulować, co robisz na co dzień i o czym marzysz, ale czy to tak ma wyglądać podniesienie poziomu tego blogu, nad którego jakością tak ubolewasz? Nie będę się zniżał do twego poziomu prowincjonalnej przekupki, której, z uwagi na pustkę intelektualną, sensem życia jest plotkowanie, kto z kim, na czym i dlaczego. Niestety, moja miła pani, ale tak to wygląda. Jesteś zwyczajną przekupką, której żal tyłek ściska, że ktoś ma coś do powiedzenia na tematy, o których masz blade pojęcie. Pozostaje ci tylko czepiać się innych ludzi, ich nawyków, sposobu pisania, kultury, której ci właśnie brakuje.
    Żegnam ozięble.

    PS. I proponuję odwalić się od mojego zawodu i tego, co w czasie służbowym robię.

  451. pombocek (23:19)

    „Szkoda, że nie widzisz chamstwa tam, gdzie się zaczęło – bardzo daleko poza TWA, aż za oceanem…wchodzi na blog prawie wyłącznie po to, by recenzować innych.”

    Zeby recenzowac? A ja myslalem, zeby podtrzymac rozmowe.

    Krotko ci wyajsnie.

    Twoje wejscia sa tak narcystyczne, i tak plytkie, biorac je merytorycznie – a wiec nie jezykowo, dodam – ze tylko z litosci cos tak bakam, czasami. Nie za czesto bakam. Madame Zabencje popieram dlatego, ze ona cie PRZEJRZALA dosyc niezle. Czyli, niekoniecznie na wylot. Ale ty, Pieczulu, nie zwazaj na to niepelne przejrzenie twojego rentgena. Ty pisz.

    „Nagminne recenzowanie jest również u Ciebie, u Zyty2003 i u Ortega – przypadek, że sami zamorscy? ”

    Pewnie nie uwierzysz: nawet u ciebie te polska zasciankowosc widac jak na dloni.

    Ale tylko u emigrantow ta zdolnosc dostrzegania zasciankowosci nadwislanskiej – no dobrze nazwe zasciankowosc po imieniu: SKANSEN – potrafi sie wygenerowac, po (wielu) latach emigracji. Jedyne co ty potrafisz dostrzegac w rzeczywistosi w ktorej egzystujesz, to te trzciny z bzdurnego jeziora, ktore fotografujesz. Na ucho ci powiem: nudy na pudy

    „Słynny zamorski kaktusowiec również wyłącznie z tego powodu był słynny. Być może stąd jest u zamorskich takie coś, że kiedy się nie żyje polską codziennością i nie ma o czym pleść, to czepia się tych, co mają o czym.”

    Ten akurat wesolek, spadlszy tak nisko, bo w bejsmenty Downunder – czyli do poziomu dru Szu ze smolenskiego buszu – cos probuje mekolic w temacie jakby na TEMAT. Czyli: PiS jest be.

    Problem w tym tylko, ze on wie dlaczego PiS jest be. Podczas gdy wiekszosc uczestnikow tego bloga posiada te wiedze.

    Ta dychotomia powyborcza nasza. Ona niczym dobrym nie ma prawa sie zakonczyc. Choc partia PiS zdobyla BEZWZGLEDNA wladze w demokratycznych wyborach 25 X 2015.

    Emigranci nie maja absolutnie nic z tym wspolnego. Tos dlatego kiep jest, ponie bucku. Niereformowalny

  452. powinno byc, w paragrafie trzecim od dolu:

    Problem w tym tylko, ze on wie NIE dlaczego PiS jest be. Podczas gdy wiekszosc uczestnikow tego bloga posiada te wiedze.

  453. Jackowo, czy Londyn, mogly zaglosowac, i moze zaglosowaly, na PiS. Ale to nie te wlasnie polonijne glosy daly PiSowi WLADZE ABSOLUTNA w kraju. Polonijne glosy to nawet nie kropla wody w oceanie!

    Pisowskie glosy wewnatrz krajowe zapewnily dopelnily aktu zwyciestwa kaczynistow.

    NajwyzszyCzas przestac obwiniac Polonie za kompromitacje POwyborcza.

  454. Korea Północna przeprowadziła właśnie test bomby wodorowej. Jeśli Państwo tu zarzucacie sobie życie w skansenie, to ja się dołączam i rozszerzam, pytając, co Polska ma w sprawie tej bomby do powiedzenia. Jeśli nic, a nawet jeśli jest zwyczajnie tym zaskoczona, to czyż nie powinna z pokorą przyjąć status unijnego państwa peryferyjnego?

  455. Ojej, ile ludzkich przyjemności naraz 🙄
    A to ma @pombocek zgryz.
    Jeden zazdrośnik, który myśli, że myśli i każe mu wybierać, inne zamorskie instancje wbijają go w muł bzdurnego jeziora, w którym nawet utopić się trudno… 🙄
    No, nie do pozazdroszczenia 🙁
    Ale zajrzałem sobie do owego lutowego tematu i stwierdziłem, że od tego czasu stan pombockowych „nerw” znacznie się poprawił, to i teraz jest nadzieja, że jak po tym jamneńskim łabędziu spłyną po nim cudze recenzje i wiwisekcje 😉

  456. @Płynna rzeczywistość
    6 stycznia o godz. 10:03
    Ha ha ha 😉 Facecjonista z waści 😉

  457. Dzien dobry,

    bardzo mrozny – 9 C, sniegu w moim regionie (zachod) nie ma, w pozostalych czesciach Szwecji az po – 37 C. Meteorolodzy zapowiadaja, ze mroz bedzie trzymal a i sniegu przybedzie.
    Na blogu jak zwykle. Jest czas oblapiania i czas odchodzenia od oblapiania, jak mowi Eklezjasta. Istnieje specjalny rodzaj ludzi, ktorych slowo czesto unosi w okolice nie dajace sie przewidziec.
    Wszystkologia über alles!

    Zycze Panstwu bon courage na Trzech Kroli i nie tylko

    PS czy ktos z Panstwa wie, ktora z kolei mamy Rzeczypospolite?

  458. W czasie moich ferii spacerowałem nad jednym jeziorkiem z trzcinami i łabądkami pływającymi po ostatnim niezamarzniętym skrawku wody. Był mróz, a one nurkowały kuprem do góry… Zaraz potem nastały jeszcze silniejsze mrozy i teraz prześladuje mnie wizja tych kuprów wmarzniętych w lód 🙁
    Chyba w końcu tam zadzwonię.

    @ozzy
    Nie było jeszcze chyba oficjalnego oświadczenia w kwestii numeru RP.
    Tyle ich już się w tym kraju wycina… 🙄

  459. Widzę że w sam czas się schowałam (chociaż z przyczyny że za dużo cukru w cukrze i za dużo reflektorów)
    W kwestii formalnej to nie Konstancja żartowała „mój ci jest” tylko ja. Więc uprzejmie proszę kogo to dotyczy o skorygowanie.

    Wrócę jak się uspokoi.

  460. ozzy
    6 stycznia o godz. 10:13

    Rzplita jest tylko jedna. Zmienia sie tylko to, w co ja aktualni wladcy „ubieraja”. Nazewnictwo ma odrozniac jednych od drugich. Taka dziecinna zabawa. Gdy sie popatrzy na Szwecje, to czy zmiany ekip rzadzacych powodowaly jakies zmiany w nazewnictwie? Te zabawy z nazwami nie dotycza spoleczenstw „doroslych”. Taka roznica ma swoje zrodlo, jak mi sie wydaje w malej pewnosci siebie, bo na przyklad z prawnego punktu widzenia, zmiana rzadzacych nie przerywa ciaglosci prawnej, poza przypadkami gdy ciaglosc zostaje przerwana zewnetrzna interwencja.

    U mnie, czyli poludniowowschodniej Anglii jest cieplo +12, mgliscie i wilgotno.

  461. (od drzwi) a szkoda że nie mamy miłościwie panującego Carolusa Gustava

  462. @Tobermory,
    czekam wiec na komunikat z Belwederu ( a w domysle…)
    @lonefather,
    nie wyglada to na „dziecinna” zabawe w Kraju i to juz od dawna – na przyklad roszczenia roznych rzadow RP na uchodzctwie i ich wzajemne przepychanki.
    @NeferNefer,

    prosze nie zalowac, strasznie nudny ten krol do ktorego „poddani” zwracaja sie na „TY”

    Ps wedlug statystyki (2014) w Szwecji 4 kobiety nosza imie „Nefer” oraz 1 mezczyzna.

  463. @żabka konająca, 4:53
    Jestem ‘świeży’ u p. Jacka, więc nie poznałem jeszcze Twojego, ‘żabko’, profilu.
    Choć zauważyłem, że autorzy, których cenię, nieco ‘jadą’ na Ciebie.
    Wynika z tej ‘jazdy’, że jesteś ‘upierdliwa’.
    Mnie podbiłaś serce skrótem myślowym jak niżej.

    ”@Lewy?, ty masz już początki demencj starczej? Bo to ja, jakis czas temu odrzuciłam twoje końskie zaloty, a gdybym przyjęła i przeleciała cię, to może byś inaczej pisał, co?”

    Znam ‘Lewego’ i czuję, że po takim przesłaniu od Ciebie, uruchomił wyobraźnię.
    Pozdrowienia

  464. żabka konająca
    6 stycznia o godz. 4:53
    wywołałaś mnie do odpowiedzi, choć mogłabym to załatwić milczeniem. Ale NeferNefer już sprostowała, co było nie tak w Twoim komentarzu, na pozostałe Twoje uwagi nie mam nic do dodania.
    Swoje zdanie już wyłuszczyłam jakis czas temu, w tym wpisie i zdania nie zmieniłam. Także w stosunku do Ciebie.
    W moim życiu każda osoba nowo poznana ma u mnie kredyt zaufania. Traci je, gdy naruszy pewne zasady, ktorych ja przestrzegam.

  465. NeferNefer
    6 stycznia, g.10:32
    Też wolę wolę na razie zejść z widoku, bo jakieś trzaski i szumy w eterze.
    W Warszawie troszkę śniegiem poprószyło i „tylko” -5.
    Zresztą widać to po kocie, który krócej hamletyzuje – wyjść czy nie wyjść na dwór.

  466. @stasieku

    Szczerze watpie, zeby @Lewy poszedl w „masochizm” wyobrazni.

  467. Jesli jeszcze pamietacie to BBC z uwagi na swoja reputacje i poziom wywalila dowcipnego i wygadanego chama. Cham wraz z kumplami znalezli przytulisko w platnym programie TV Amazon, a BBC zostala z programem, ale bez prowadzacego. Szukali dlugo i wydawalo sie, ze znalezli prowadzacego Chris’a Evans’a. Niestety wydaje sie, ze pewni ludzie sa nie do zastapienia, bo Top Gear przechodzi kryzys, bo Chris, choc sie stara, to nie umie jednoczesnie prowadzic i nawijac, tak jak to do perfekcji Clarkson opanowal. Dla anglojezycznych wiecej, choc nie az tak bardzo wiecej:

    https://uk.celebrity.yahoo.com/post/136737895564/top-gear-in-crisis-as-chris-evans-struggles-to

  468. Ojczyzno moja
    co dryfujesz na morzu dialogu
    bez mostow szukasz brzegu
    krzyk fali i ryk twardej skaly
    i czlowiek posrodku
    co przezyl juz wiele i ten co w rozkwicie
    i ten co sie narodzl i ten z Invitro
    i ten co zyje na bo chce czy musial na obczyznie
    uslana druczkami jak kwiaty w sadzie
    lecz czy daja owoc …. Bog nawet ma problem
    Ojczyno moja jestes moja duma
    Nawet w zamieci dialogu jak w zimnej wojnie
    Bo jestes Kraina piekana na tej czesci Globu
    Poprostu moja Ojczyzna

    WARTOSCI CZLOWIEKA SA JAK SZTUKA ::::ALBO SA ODBICIEM KRZYWEGO ZWIERCIADLA :::: ALBO LANSUJA PIEKNO

    ALE ZAWSZE SA WARTOSCIA JEDNOSKI I JEJ BYTU

    JEZELI DIALOG JEST ZAKOLEM KARUZELI :::: TO CO W NIM NAJWARTOSCIOWSZE
    WYPADA PRAWEM SILY ODSRODKOWEJ Z ORBITY :: TO JEST LOGIKA INTELIGENCJI FIZYKI

    CZY UMIEMY ROZMAWIAC INTELIGENCJA CZY ONA ZAMIENILA SIE W SLOWA CHOREJ EMOCJI :: CZY UMIEMY ROZMAWIAC
    CZY WYMAWIAC TYLKO CYTATY ::::::: JAKO SILE DOMINACJI W POLITYCE W CODZIENNOSCI

    BEZWZGLEDU NA JAKIM KAWALKU PODLOGI ZYJEMY JESTESMY ZAWSZE JEDNOSKA WLASNYCH WARTOSCI

    PTAK UWIEZIONY W KLATCE BEDZIE SPIEWALTYLKO JEDNA MELODIE ::: O WOLNOSCI
    PATAK WOLNY BEDZIE SPIEWAL O JEJ WARTOSCIACH

    MAM JEDNA WADE KOCHAM WOLNOSC WLASNEJ EGZYSTENCJI NA SCENIE TEGO SWIATA

    Religia jest potrzebna do utrzymania moralnosci i etyki … lecz ambona to nie miejsce gdzie krzyczy sie o grzechu
    lecz o wartosci swietosci jej istnienia i jej roli ….to ze ona potepia ulomnosci czlowieka …. wcale nie jest dowodem ze jest takswieta
    aby oddawac jej chold jak Bogu .. Wiara to cos co jest nam potrzebne do rozwoju duchowego i ponad
    zmyslowego … nie do fanatyzmu

    POZDRAWIAM grazyna.k

  469. O, jaka „jednoska” nam się objawiła, ponadzmysłowo rozwinięta 😉

    „Religia jest potrzebna do utrzymania moralnosci i etyki…”
    Która najskuteczniej?
    Obstawiam tę kamienującą.

  470. PM

    W. H. Auden (1907-1973)
    „Bialy wiersz to jak gra w tenisa bez siatki”

  471. Prawdą jest, że podrywałem Żabcię, łączyła nas chemia i nie wiele brakowało a Żabcia by mnie przeleciała. Ale coś się jej odmieniło, więc ja z zemsty potraktowałem ją po seksistowsku, co mi Żabcia zarzuciła w twarz, a Tobermorciu przyklepał
    @mag co do mendy . Nic nie wymyśliłaś, no to ja znalazłem coś co może spasuje Tobie i Tobermorciowi. Ponieważ on tak dzielnie broni damy: Żaabcie, która mnie nie przeleciała, Damę EJ z Australii, która kiedyś w polemicznym ferworze napisała mi o gównie, które lubi dziurę w dupie (Po polsku brzmi to trochę wulgarnie, ale po francusku wydobywa finezję, sublimację, zapach fiołków). Myślę, że T. stawałby w obronie takich dam jak Kempa, Pawłowicz całując je po pisowsku w tłuste łapy, więc nadaję T tytuł Rycerza obrońcy dam.
    Jeszcze jedno. W liceum mieliśmy takiego kolegę oryginała, który miał mainiię puszczania bąka koło wybranego przez siebie kolegi. Bardzo go to bawiło , ale jako kulturalny osobnik uśmiechał się dyskretnie. Podobnie czyni na blogu T. podchodzi do kogoś puszcza bąka i teżuśmiecha sie dyskretnie. Kogo on już nie obąkował; był cynamon, pombocek, mag, Lewy, lonefather. Nasz rycerz liczy na gwałtowną reakcję, co mu się udało z lonkiem, którego doprowadzil nawet do histerii i w dalszym ciągu usiłuje od czasu rozsierdzić lonka, ale ten nabrał hartu.
    Więc proponuję nową ksywę dla Tobermory: Bąkowy Rycerz.
    Pozdrawiam
    Wasz cham Lewy

  472. Duda nam się objawił. Na pochodzie trzech króli….w nieznanym charakterze, ani czapy stosownej, ani trąby…

    ma do podpisania jeszcze jeden wymysł PISu; nie wiadomo dlaczego tak długo zwleka.

  473. lonek
    właśnie czytam, a pewnie i do Ciebie dotarło, że rząd wycofuje sie z nowej ustawy myśliwskiej.
    tytuł w necie:

    PiS wycofuje się z projektu nowelizacji Prawa łowieckiego

  474. @lonefather, 11:53
    To pod kołderką to masochizm?

    Czytam Twój pamiętnik „”KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzień ….”.
    Dobrze, że ePolityka ma przepastne archiwum.
    To się nawet nam przyda.
    Ściskam Cię najserdeczniej i ogłaszam solidarność poglądów.
    PS
    Zauważyłem, że jedną Panią z dalekiej krainy zniesmacza sympatia okazywana na blogu. Chyba niedobra ta Pani jest…
    TWA na blogu, ma się wstydzić swoich uczuć, używać słów akceptowanych wśród Polonii australijskiej i unikać masturbacji.
    Powiem Ci ‘ojciec’, ja moją T. uwielbiam, a kłócimy się często.
    Np. lubi moja T. prezesa. Lubi w ‘stylu’ uczucia p. Staniszkis, tzn. widzi w nim ‘zacną niezdarę’ ( a to moje przeciwieństwo). Moja T. zwykle ma przeciwne zdanie. Gdybym był ‘wyznawał’ brednie prezesa, Donald Tusk byłby jej faworytem.
    (III tryb warunkowy ćwiczysz?)

  475. Muszę przyznać, że kiedy tu wpadam mam niezły ubaw; gospodarz apeluje, odzywa się komentator pisząc:”@Panie Jacku,
    Jasno i przejzyscie. Wiekszosc znanych mi blogowiczow nawet nie musi niczego rozumiec, bo i tak sama przez sie te zasady stosuje. Mozliwe, ze rowniez „niewiekszosc”, tez zrozumie.
    Niemniej chyba dobrze, ze to credo i zwiazane z nim zasady zostaly jasno i wyraznie przedstawione. Bedzie sie do czego, w razie czego, odwolywac.”
    A potem ten sam człowiek pisze tak:”Rzeczony, jest blogowa menda i Twoje odczucia, ktore chcialbym zawsze szanowac, nie sa , niestety w stanie mnie odwiesc od nazywania mendy, menda.
    Wybacz, jesli umiesz. Ja pozostane przy swojej ocenie.”
    Co na to TWA?
    PS. Zainspirował mnie Lewy nadając „T” nową ksywkę; jest tu dwóch takich, którzy też powinni mieć inne nicki – jeden powinien się przemianować na „Buc”, a drugi na „Psychol” którzy? to już osądźcie sami.

  476. @ sugadaddy
    I mnie to wszystko dziwi, a także smuci.
    jk

  477. A ja po prostu zieeeeeeeeeewam.

  478. @Tobermory ….. nie ma ogrodow gdzie nie rosly by chwasty … tak samo jest z forma Religi
    mentalnosc jej odbioru i realizacji czyni ja tym czym jest .. jest tematem tak skaplikowanym jak sam czlowiek jako jednostka w naturze .. ;))) trzeba brac troche serio i pozartem ….. z roznica gdzie moze byc zart ,,,, gdzie donislosc sprawy ,,,,, jeden temat nie ma nigdy jednej oponi i dobrze …..
    rozserzaja sie sie horyzonty patrzenia i myslenia i porownawcze … byle nie dac zatracic wlasnej formy myslenia .. i jej wolnosci

  479. stasieku
    6 stycznia o godz. 13:09

    Nie „pod kolderka cwiczenia warunkowe” mialem na mysli, ale te w glowie odprawiane. Tyle, ze juz nie ma czego dyskutowac, bo @Lewy osobiscie odprawil tryby „warunkowe” i nie pozostawil niedomowien.

    Pozdrawiam

    ps. Z „KONTRREWOLUCJA” to nie pamietnik, tylko zwykla rejestracja „dokonan” z odrobina komentarza. Jest jeszcze pare potencjalnych mozliwosci i pol do sejmowej „tfurczosci legislacyjnej”, potem zabiora sie do wdrazania, a jeszcze pozniej zaczna sie „zwijac” pod naciskiem okolicznosci, az do upadku. Tak wiec przewiduje, ze mniej wiecej do czerwca bede pisywal o Sejmie, pozniej o tym komu jak dopieprzyli, a jeszcze pozniej zaczna sie pojawiac doniesienia o „pozeraniu” sie wzajemnym „dzieci kontrrewolucji”. W sumie nic nowego pod sloncem, ale moze byc wesolo, choc wcale nie do smiechu.

  480. @ sugadaddy

    A nie sadzisz, ze w kazdym jest po trochu wszystkiego?

    Czasem jedno, czasem inne bierze gore i wylazi z czlowieka pod wplywem okolicznosci. I nie teoretycznie o tym pisze, tylko z obserwacji siebie samego i innych. Dlatego unikam szufladkowania. Ty nie musisz.

  481. Konstancja
    6 stycznia o godz. 12:54

    Zauwazylem to wycofanie sie. Wydaje sie, ze powod wycofania jest dosc oczywisty.

    Nadkaczalnik sie zorientowal, ze ma w tej chwili klikadziesiat tysiecy potencjalnych uczestnikow ulicznych demonstracji i pikiet KOD, i nie chce liczby demonstrantow powiekszyc o „zielonych” i innych obroncow zwierzat, wraz z obroncami praw dziecka.

    Dlatego „zwinal” ten mysliwski projekt, ale wroci on, gdy sie uda spacyfikowac protesty i demonstracje KODu. Wtedy cichcem trafi ten projekt pod obrady i chylkiem zostanie przepchniety.

  482. lonefather,
    Ty się przede mną nie tłumacz; dla mnie jesteś złodziej nad złodziejami, który wrzeszczy łapać złodzieja.
    Czyli zwykły manipulant – zaoszczędzę ci kilku innych określeń, które cię właściwie charakteryzują, sam powinieneś wiedzieć kim jesteś.

  483. Konstancja
    6 stycznia o godz. 12:54

    ps. To „zwiniecie” projektu, to skutek prostego rachunku. Z jednej strony dwadziescia pare tysiecy mysliwych, z drugiej kilkaset tysiecy… Tak najpewniej wygladala kalkulacja „polityczna” Nadkaczalnika.

  484. sugadaddy
    6 stycznia o godz. 13:53

    A co takiego ukradlem i komu?

    Jak oskarzasz, to przynajmniej podaj jakies konkrety. A Ty tak goloslownie. I mam Ciebie powaznie traktowac?

    (wzruszenie ramionami)

  485. sugadaddy
    6 stycznia o godz. 13:20
    Buc bucem, a pamiętasz drogi sugaddady, jak mnie nazwałeś kiedyś ch..jem. To byli czasy, żadnej ambiwalencji buc czy psychol. Coś ci się język stępił

  486. Lewy,
    Bo sobie zasłużyłeś.

  487. lonefather,
    Jawisz się jako bardzo prosty umysł; bycie chytrym, to nie to samo co bycie inteligentnym.

  488. Nie mogę się powstrzymać od komentarza, że Gowin rznie głupa.
    W skrócie – „sąsiad mnie okradł, więc teraz mogę spalić mu chałupę i moralna racja jest po mojej stronie”.

    Gdyby Gowin miał rację, dr Niezłomny zaprzysiągłby 3 sędziów „PO” i 2 „PiS” i byłoby po sprawie. Argument o tym, że to skandal, że członkowie TK uczestniczyli przy tworzeniu ustawy o TK, jest całkowicie chybiony. Dalej jest tylko gorzej. „Sprzeciw przeciw oligarchizacji” Gowin wyraża poprzez tworzenie nowych „atrap instytucji demokratycznych, za których parawanem rzeczywiste decyzje podejmowały niekontrolowane grupy interesów”. On naprawdę tego nie widzi? Dziwię się także, że Gowin nie dostrzega, że ograniczeniu „polskiej” wolności przez UE towarzyszy poszerzenie „polskiej” wolności w wymiarze międzynarodowym w stopniu, którego w żaden inny sposób osiągnąć by się nie dało. Dziwię się, że on widzi zabiegi w celu „uprzywilejowania obcego kapitału” a nie widzi, że ten kapitał przyniósł tu mnóstwo miejsc pracy, także dobrze płatnej pracy eksperckiej i R&D, technologie, know-how, zmienił mentalność i skruszył część muru, jaki otaczał nasze swojskie-polskie getto, najweselszy barak Układu Warszawskiego.

  489. Czy Wyście się Chłopy szaleju dzisiaj objedli??!!
    Miałam się dziś nie odzywać, bo od rana zapowiadało się niewesoło, ale nie wytrzymałam.
    Z ulgą żegnam ten magiel.

  490. lonefather
    6 stycznia o godz. 13:53
    wcale nie jestem przekonana, czy wycofanie nowej ustawy Prawo łowieckie ma związek z manifestacjami KODu, do któego mogłiby dołączyć inni, zieloni. myslę, że choć oficjalnie podano powód, to sęk tkwi gdzie indziej i za jakiś czas, może niebawem, dowiemy się, kto miał dostęp do ucha Nadkaczalnika.
    Na razie cieszmy się z tego, co jest, nawet, jeśli niedługo może to wrócić z właściwą temu ugrupowaniu siłą.

  491. @sugadaddy
    6 stycznia o godz. 13:20
    Ubaw na cztery fajerki 😉
    Ach, te cudne deklaracje, jakbym PiS-u słuchał albo innego jezuity.
    Co do prostaczka, też masz rację. Może to jego główny problem 🙁
    Prostacki umysł, ustalony tor i nie próbuj przestawić mu zwrotnicy, bo się w kotle zagotuje, popędzi na oślep i kolejny raz zapomni, że ma hamulce 🙄

  492. żabka konająca
    6 stycznia o godz. 4:53

    No, kuna jego mać, ostatni może raz przepraszam wszystkich za cholerny serial. Już się dawno połapałem, że dłuższe spicze krócej się czytają, dlatego mówię, że, jak Boga kocham, ostatni może raz i fajrant. Poza tym szczegółowe wiwisekcje mało kogo lub nikogo nie obchodzą, choćby było w nich milion racji plus ze trzy nieracje, które są ciekawsze jako zadanie do rozwiązania. Zacieram łapy, nabieram powietrza i nurkuję.

    Hamerykańska sprzątaczko-czyścioszko, sprzątająca blogi z urojonych nieczystości, miałem nie reagować, ale czort z nim – ostatni raz. Po raz kolejny wycierasz moją rodziną blog w interesie swojej nienawiści i dajesz kolejny dowód, że wchodzisz tu na gotowe, by recenzować, a nie że masz coś swojego do powiedzenia. Ale rozumienie takich niuansów widać nie na twoje siły.

    Uczona literacko, widać tak cię zasugerowała forma „ja” w moich tekstach, że mnie w nich widzisz, a nie narratora. W kilku z nich, w 5 – 6-ciu, a napisałem ich ponad 150 do drugiej książki, na którą już od dawna położyłem kij, inspiracją były rzeczywiste zdarzenia – m.in. epizod z kretami w „Czego uczą krety” – ponad 140 to całkowite zmyślenie, również jakiekolwiek wzmianki o żonie, w tym „stara krowa”. Choć w domach różne rzeczy w powietrzu latają, ale głośne o nich mówienie – na pewno nie dla takich bystrzaków i dulskich czyścioszków jak ty. Również moja jedyna książeczka „Pako i Chudzinka” jest zmyśleniem w całości. Idź więc razem ze swoim literackim doświadczeniem i przenikliwością tam, gdzie żaby kują i daj się podkuć.

    O zabijaniu przeze mnie kretów, widzę, gwałtownie zapomniałaś. Więc tylko powiem, że o twojej ogromnej intelektualnej potencji i moralnej czystości świadczy zapamiętanie kilku zabitych przeze mnie kretów (jadasz ze swoją rodziną mięso, czyścioszko, czy od urodzenia jesteś przeciw zabijaniu inteligentnych świń, indyków, krów, cieląt, ryb i innych niebieskich ptaszków?). Moje zabicie paru kretów było na początku bezrefleksyjnym naśladowaniem funkcjonującego w Polsce i dozwolonego prawem zwyczaju zabijania kretów na działkach (na polach – nie wolno). Ty, wiedziony nienawiścią do mnie, pięknoduchu, wyciągnąłeś na blog tylko zabijanie, kompletnie przemilczając to, o czym mówi tytuł „Czego uczą krety” i co było najważniejsze w tekście: ekspresową moralną ewolucję, jaka się we mnie dokonała. Dzięki niej z około dwustu schwytanych kretów zabiłem 3 – 4. Były to lata osiemdziesiąte, a działka pomagała nam dość spokojnie żyć – nie kupowaliśmy warzyw (a bywało, że brakowało w handlu pietruszki, marchewki), nawet kartofle mieliśmy swoje. Na początku, po pierwszych zasiewach i nasadzeniach krety co dzień robiły taki bardak, że żona płakała z bezsilności. Wymyśliłem więc sposób na chwytanie ich, a po ciężkim dla mnie zabiciu paru – humanitarny sposób na ich przekwaterowywanie. A ty – żaby widzą nie rzeczy, lecz sam ruch – wywlokłaś na światło dzienne jedno – zabijanie. Jesteś modelową ilustracją wybiórczego, dulskiego czyścioszka chorego z nienawiści. Kto potrafi patrzeć, widzi w tobie jak na dłoni mechanizm działania cywilizowanej agresji, wzbogaconej perfidią, brakiem obyczajowych hamulców. Dulszczyzna to m.in. brak rozumienia, że obyczajowe normy obowiązują również takich jak ty strażników obyczajowości. Dostrzegasz inwektywę w drobnym, pustym znaczeniowo sformułowaniu „stara krowa”, ale nie jesteś w stanie dostrzec tysiąc razy większej inwektywy w przypisywaniu mi – z własnych nieuprawnionych domysłów – alkoholizmu czy w swoim kolejnym publicznym grzebaniu patykiem w mojej rodzinie, o innych twoich inwektywa…a pierniczę, czort z nimi.

    Kończę na wieki wieków, bo i tak to grochem o ścianę. Przypomnę tylko, że obecny serial zaczął się od tego, że na żartobliwe słowa blogowych pań o nich i o mnie wyprysnęłaś jak czarna madonna z konopi z moim nazwiskiem i śmiertelnie złą opinią o mnie. Opinia jest twoją własnością, nie moją, ale sam wyskok po długim okresie niezauważania się i niezaczepiania świadczy o głębi…tfu!…o twym gołębim, czystym serduszku. A właściwie czym innym miałby być, jak nie kolejną procesją z obrazem Niepokalanej Żabki niesionym przez niepokalaną żabkę?

    Już mówiłem, że mam sobie za złe, że na tę czystość i niepokalaność zareagowałem tak poważnie. Niech mnie diabli. Amen.

  493. sugadaddy

    Po sobie samym osadzasz. Czesta przypadlosc. Bywa.

  494. Dawno , dawno temu kiedy na tronie zasiadał Kwaśny król, podczas zagranicznych wojaży kazał sobie władca przyprowadzić swego poddanego, który chwilowo przebywał poza granicami królestwa. Poddanym tym był znany w niejednej monarchii mocarz, mistrz intelektualnej frazy – Andrzej Gołota. Znający „od środka” mistrza pięści twierdzą ,że jego światopogląd dawał cały czas oznaki wyraźnego „wolnomyślicielstwa” i kto wie może kiedyś…
    W pewnym momencie miedzy królem i jego poddanym wywiązał się tej treści dialog:

    -Panie Andrzeju zawsze mnie interesowała jedna rzecz. Pamięta Pan swój pojedynek o tytuł mistrza świata z
    Lennoxem Lewisem?
    – No, pamiętam, czego mam nie pamiętać.
    – I ja chce w tym momencie zadać Panu pytanie. Prowadzi Pan w pojedynku wyraźnie na punkty… do końca pozostało już niewiele rund i wszystko wskazuje, że Pan wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko i nagle nie wiadomo dlaczego zadaje Pan przeciwnikowi cios poniżej pasa, po którym sędziowie pana dyskwalifikują. Dlaczego Pan wówczas to zrobił?
    – Szczerze?
    – Bardzo szczerze panie Andrzeju
    – Bo mnie wkurwił

    I jeżeli do „czegoś” miało by dojść w ferworze dyskusji, to proszę – nie uderzajcie poniżej pasa.

  495. „nie ma ogrodow gdzie nie rosly by chwasty … tak samo jest z forma Religi”
    Grażynko,
    ja bym powiedział, że jeszcze gorzej. Religa nie żyje od jakiegoś czasu 🙁

    Sorry, złośliwy jestem, ale sama widzisz, że czasem przydałoby się zadbać o jasność przekazu i przeczytać swój tekst przed wysłaniem.
    Tu nie twitter i nie w pośpiechu sedno.

  496. pombocek
    6 stycznia o godz. 14:27

    Dobry tekst. Mozesz go smialo jako wstep do ksiazki umiescic. Mnie najbardziej ujal opis „wykazywania” z setka prawd i trzema nieprawdami. Wprost z zycia to spostrzezenie. A druga prawda to, ze „wiwisekcje malo kogo obchodza”. Zauwazylem ta wlasciwosc ludzkiej natury, ze cudze wiwsekcje nie obchodza, bo kazdy ma wlasne jak mniemam.

    3ym sie

    I tak przyrodniczo wspomne, ze Pani Zaskroniec hibernuje, a gdy wiosna ja ogrzeje to moze znow sie na Twoj okret zdecyduje. Bardzo jestem tego ciekawy. O menu zaskroncow nie bede wspominal, bo i po co, kazdy powinen to wiedziec. Kazdy kto nie spal na lekcjach biologii.

  497. Aateista
    6 stycznia o godz. 14:36

    A jak tam Aaronu nasze konkrety??? Czy wolisz „palcówę”? Bo widzę, że ziewaaaasz.

  498. Szanowni Zgryźliwi Tetrycy.

    Może tak więcej ciekawych i inspirujących do dyskusji komentarzy?
    A mniej osobistych wycieczek?
    Mądrzy ludzie, a jak w piaskownicy się zachowują…..

    Nowy nick snuje opowieści o umoralniającym wpływie religii na życie człowieka, społeczeństwa, cywilizacji.
    Jakieś dowody na tą tezę są?
    Bo na przeciwną- religie są źródłem podziałów, przemocy, mordów, pretekstem do eksterminacji całych narodów, można znaleźć sporo.
    Bozia niejedno ma imie, więc wyznawcy poszczególnych z radością zajmują się rabunkiem inaczej wierzących czy nazywających.
    Czasem udaje się nawet zabić OSTATNIEGO wyznawcę.
    I wraz z nim, bozia przenosi się do historii i wykopalisk…..

  499. Konstancja
    6 stycznia o godz. 14:23

    Wymowka podana to jedno.
    A drugie to jest to, ze sie Nadkaczalnik z PiSem znalazl w swietle reflektorow, czyli Komisja Europejska bierze ich „pod lupe”.

    Dlatego wlasnie sadze, ze prawdziwa przyczyna jest ilosc demonstrantow. I wlasnie ja zdecydowal sie Nadkaczalnik ograniczyc do KODu, a nie zwiekszac KOD o obroncow zwierzat i reszte oburzonych.

    Latwiej bedzie sie wylgac w Brukseli, z „paru tysiecy” obroncow demokracji, niz z potencjalnych kilkuset tysiecy obroncow dzieci i zwierzat.

  500. Tobermory
    6 stycznia o godz. 14:37

    A chwasty rosły wysoko
    jak Pan leżał głęboko……

    Użyźnianie ziemi kośćmi bohaterów, to nasza polska tradycja.
    Tysiace hektarów na wszystkich kontynentach.
    I co z tego mamy?
    ========

    To takie luźne skojarzenie….

  501. @wiesiek59
    6 stycznia o godz. 14:53
    😉
    Nowy nick sypie sloganami prosto z jakichś rekolekcji, ale może opanuje chaos w główce, a pierwsze podniecenie blogową inicjacją przejdzie, to może jeszcze się czegoś dowiemy 😉

    Użyźnianie kośćmi to faktycznie nasza specjalność, choć czerwone maki dorabia potem legenda. Ale co się nazwiedzamy, to nasze 😎

  502. Nawiązując do tradycji pozwolę sobie zamieścić najnowsze dzieło podziwianego tu już Wieszcza z Milanówka, wprost z jego szuflady
    (dyskusja na temat autentyczności zbędna, bo to już raz wyjaśniliśmy 😎 )

    Piotrowicz i Pawłowicz w jednym siedli rzędzie:
    Pawłowicz tuż przy przejściu, Piotrowicz w środeczku
    Marszałek stuka laską: głosowanie będzie
    – a Pawłowicz wyciąga świeżutkie ciasteczka.

    Piotrowicz z niepokojem na Prezesa zerka:
    Ten rozsiadł się jak basza, papierów ma masę,
    Docina oratorom, radość jego wielka
    – a Pawłowicz wyciąga myśliwską kiełbasę.

    Prezes Piotrowiczowi daje jakieś znaki:
    Opozycja pozwala sobie już zbyt hardo!
    Trzeba czym prędzej złożyć wniosek byle jaki.
    – a Pawłowicz wyjmuje dwa jajka na twardo.

    Piotrowicz do mównicy niespiesznie podchodzi:
    Będzie reasumował: świetny jest w tym zwarciu.
    Prezes zadowolony, strategia wychodzi.
    – Pawłowicz też kontenta, jak po „Wielkim Żarciu”.

  503. Rafale nie bardzo wiem, w jakim momencie nasza wczorajsza dyskusja utknęła. Musisz oczywiście być wyrozumiały wobec mojej pamięci w kontekście wieczornej empirii mojego marnego żywota.

    Bo jak mówi Eklezjasta:

    „marność nad marnościami i wszystko marność”.

    Ale dzisiaj oczywiście wstąpił we mnie nowy duch. Tym bardziej, że zapoznałem się z poglądami Ambrożego z Optiny i Teofana Pustelnika.
    I po pobieżnej lekturze musze powiedzieć ,że poglądy w/w to miód na skołatane serce, a jeżeli się ich myśli usytuuje obok treści wygłaszanych przez klasyków ateistycznego blogu, tomysl tamtych to już zupełny odlot.

    Wiem, że polemika dotyczyła Sw. Tomasza któremu zarzuciłeś cynizm, ale moim zdaniem Twoje poglądy nijak maja się do mojej – przyznaję dosyć pobieznej – wiedzy na temat życia i roli Akwinaty w historii Koscioła, bo chyba do tego sprowadzała główna teza zarzutu.
    Po prostu już w blokach startowych wiedziałeś ,że będziesz miał w biegu z Tomaszem pod wiatr i dlatego deprecjonujesz jego osobę.

    Chociaż ja również dostrzegam parę rzeczy o które mam pretensję do niego, ale to już raczej nie jego wina. A A…

  504. Ladny rysunek „Andrzej Rysuje” z Wyborczej, ale mi sie widzi, ze bledny. Bo ta „III liga”, to sa sejmowe Ustawki jakie przepycha PiS przez Sejm i ktore Trybunal „sedziuje”, a nie „mecze III ligi”.

    ‚http://wyborcza.pl/andrzejrysuje/175134696/Andrzej+Rysuje+Prognoza+na+czerwiec/p

  505. Tobermory
    6 stycznia o godz. 15:12

    Ładnie zarysowana scenka…..

    Jak wieść gminna niesie, dobry kogut to chudy kogut.
    Ale, sa wyjątki.
    Pan Kalisz na przykład…..
    Pani Pawłowicz już to nie grozi.

    Nadkompensacja się to nazywa, albo sublimacja.
    Pociąg do żarcia zamiast seksu……

  506. Aateista
    6 stycznia o godz. 15:16

    Aaronu, ciężko się rozmawia z kimś, kto nie czyta lub nie słucha ze zrozumieniem. Przecież jasno wczoraj się wyraziłem, że to władze kościoła były cyniczne, a nie bohater z Akwinu. Poza tym, podejrzewam, że masz jakieś haluny… Ja go nie deprecjonowałem, tylko podałem fakt z jego życia, dotyczące sławetnej „słomy”, mający na celu uświadomienia ci, że w środowisku kościelnym są i były takie istotne postaci, które uznały, że ich dorobek (a nie wiara, jak karygodnie pomyliłeś) naukowego zgłębiania wiary okazał się nic nie wartą czynnością. Bądź tak miły i przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi, a potem potwierdź w podanej literaturze, że Tomasz z Akwinu, mówiąc o „słomie”, miał na myśli swój stosunek do wiary, a nie do tego, co stworzył, by tę wiarę potwierdzić.

  507. Uwaga ogólna w sprawie składania solennych deklaracji typu:

    „już sobie raz przyrzekłam, po nieprzyjemnej wymianie zdań z @Nelą sprzed kilku miesięcy, że nie będe oceniać charakteru, ani zachowań innych blogowiczów”
    (15 lutego 2015 o godz. 18:26)

    Dobrze jest pamiętać, co się (raz czy drugi) przyrzekało albo rzeczonych deklaracji nie składać. Przynajmniej sobie, bo przed sobą najbardziej łyso 🙁

  508. Rafał polecę nieco hipotezą – zakładając – ,że mógł Tomasz mieć pewne kłopoty pod koniec swojego bujnego żywota, czyli mógł powiedzieć ,że wszystko to „słoma”.
    Ale zanim napiszę krótka dygresja i pytanie.
    My tu rozmawiamy, albo przynajmniej próbujemy rozmawiać o słomie Tomasza ,a chyba wiesz co się dzieje za oknem?
    Zresztą nie trzeba spoglądać za okno. Wystarczy rzucić okiem na treści postów pojawiających się na blogu.
    Sytuacja w Polsce staje sie coraz bardziej napięta. Jeżeli nawet nasi rodacy rozsiani po całym świecie z takim przejęciem śledzą zawirowania zycia społecznego i politycznego to musi coś być na rzeczy I nie wiem, czy mamy prawo poruszać zawiłości życiowe człowieka żyjącego chyba 800 lat temu.
    My tu gadu, gadu. O jakichś zawiłościach c bytu bedziemy debatować, a tu nagle ni z tego i owego napięta do granic wytrzymałości gumka polskiej racji stanu może w końcu pęknąć.I wiadomo co wówczas może pozostać widoczne na wierzchu. I co wtedy?

    Co my powiemy kiedyś naszym dzieciom, wnukom. One przecież nas kiedy s zapytają:
    Jak zachowaliście w tych pamiętnych styczniowych dniach 2016 roku?
    Po której stronie barykady zajęliście pozycje. Jakiej broni użyliście w obronie uniwersalnych wartości?
    Jakiej wówczas udzielimy im odpowiedzi?
    Że rozmawialiśmy o zawiłościach biografii ś. p. Tomasza.

    Nie wiem jak Ty, ale ja się jednak boję.
    Tym bardziej, że nasza dyskusja – w dobie tych wszystkich technicznych cudeniek -może zostać uwieczniona i stać się koronnym świadectwem naszej postawy w tych traumatycznych dniach.

    I zacząłem słomą , skończyłem trwogą w oczach.

    Dlatego żeby przynajmniej zachować pozory tego, ze czuję powagę chwili przytoczę wiersz który znalem kiedyś na pamięć. Dzisiaj też spore fragmenty kołaczą się po głowie, ale żeby wystąpić na okolicznościowej akademii trzeba by co najmniej 2 suflerów:

    „Raport z oblężonego miasta”

    Zbyt stary żeby nosić broń i walczyć jak inni —

    wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza
    zapisuję – nie wiadomo dla kogo — dzieje oblężenia

    mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd
    przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie
    wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia czasu

    pozostało nam tylko miejsce przywiązanie do miejsca
    jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów
    jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic

    piszę tak jak potrafię w rytmie nieskończonych tygodni
    poniedziałek: magazyny puste jednostką obiegową stał się szczur
    wtorek: burmistrz zamordowany przez niewiadomych sprawców
    środa: rozmowy o zawieszeniu broni nieprzyjaciel internował posłów

    nie znamy ich miejsca pobytu to znaczy miejsca kaźni
    czwartek: po burzliwym zebraniu odrzucono większością głosów
    wniosek kupców korzennych o bezwarunkowej kapitulacji
    piątek: początek dżumy sobota: popełnił samobójstwo
    N.N. niezłomny obrońca niedziela: nie ma wody odparliśmy
    szturm przy bramie wschodniej zwanej Bramą Przymierza

    wiem monotonne to wszystko nikogo nie zdoła poruszyć

    unikam komentarzy emocje trzymam w karbach piszę o faktach
    podobno tylko one cenione są na obcych rynkach
    ale z niejaką dumą pragnę donieść światu
    że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci
    nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie

    na jawie i we śnie marzą o zupie chlebie i kości
    zupełnie jak psy i koty
    wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
    wzdłuż granic naszej niepewnej wolności
    patrzę z góry na mrowie wojsk ich światła
    słucham hałasu bębnów barbarzyńskich wrzasków
    doprawdy niepojęte że Miasto jeszcze się broni

    oblężenie trwa długo wrogowie muszą się zmieniać
    nic ich nie łączy poza pragnieniem naszej zagłady
    Goci Tatarzy Cesarza pułki Przemienienia Pańskiego

    kto ich policzy
    kolory sztandarów zmieniają się jak las na horyzoncie
    od delikatnej ptasiej żółci na wiosnę przez zieleń czerwień do zimowej czerni
    tedy wieczorem uwolniony od faktów mogę pomyśleć
    o sprawach dawnych dalekich na przykład o naszych
    sprzymierzeńcach za morzem wiem współczują szczerze
    ślą mąkę worki otuchy tłuszcz i dobre rady
    nie wiedzą nawet że nas zdradzili ich ojcowie
    nasi byli alianci z czasów drugiej Apokalipsy
    synowie są bez winy zasługują na wdzięczność więc jesteśmy wdzięczni

    nie przeżyli długiego jak wieczność oblężenia
    ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni
    obrońcy Dalajlamy Kurdowie afgańscy górale
    teraz kiedy piszę te słowa zwolennicy ugody
    zdobyli pewną przewagę nad stronnictwem niezłomnych
    zwykłe wahanie nastrojów losy jeszcze się ważą

    cmentarze rosną maleje liczba obrońców
    ale obrona trwa i będzie trwała do końca

    i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
    on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
    on będzie Miasto
    patrzymy w twarz głodu twarz ognia twarz śmierci
    najgorszą ze wszystkich – twarz zdrady

    i tylko sny nasze nie zostały upokorzone

    Autor Zbigniew Herbert. Pisany podczas ciemnych nocy wojennego stanu.

  509. Miało być dygresyjnie i dosyć skromnie, czyli „Janko Muzykant” a wyszło z tego Ogniem i mieczem”.
    Co złego to nie ja.
    To wina poetów.

  510. Aateista
    6 stycznia o godz. 16:14

    Aaronu, jesteś jednak niepoważnym rozmówcą. No cóż, byłem co do tego przekonany, ale byłem ciekaw, czy posiadasz jakąkolwiek klasę (katolicką, jeśli takowa w ogóle istnieje). Jedyne, co ci pozostało, to wklejanie czyichś wierszy. Krzyżyk na drogę i baw się dobrze!

  511. @Tobermory, z godz. 15:02
    Użyźnianie kośćmi to faktycznie nasza specjalność, choć czerwone maki dorabia potem legenda.

    Roten Schlüpfer na Monte Casino
    Zamiast maków piły polską krew,
    Gdy Rudy Hansik i Fräulein Regina
    Tuż przed młocką rzucili je w krzew.

    Młocka była twarda,
    Regina była harda
    I młócona młóciła
    Z Maschinengewehr.

  512. Kto tu rządzi?
    „https://lh3.googleusercontent.com/-HlgMxNYnUCE/Vo0zN2xuSvI/AAAAAAAABO0/lj_iqij_XZg/s912-Ic42/DSCN2469.JPG

  513. Rafał Kochan.

    Nie, czyichś, tylko Zbigniewa Herberta.
    A jeżeli nie wiesz , to Ci powiem,że Zbigniew Herbert był ważną częścią większej całości której zazdrościł i chyba zazdrości nam dalej cały świat. Świat który spogląda nieco dalej niż czubek własnego nosa i ma w głębokim poważaniu gusta estetyczne gawiedzi.Krąg może niezbyt liczny,ale warto czasami o nim pamiętać.
    Herbert obok Szymborskiej, Rózewicza i Milosza stanowil bowiem polski kwartet poetycki których twórczość płynęła po morzach i oceanach…

    I nie przypadkiem przypomniałem osobę i wiersz Zbigniewa Herberta.
    W ostatnim okresie swego życia stał się – ku zaskoczeniu większości jego znajomych – fanem polskiej prawicy. Olszewski, Macierewicz, Kaczyńscy to byli jego polityczni idole.
    Ciekawe , gdyby żył dzisiaj Herbert – autor Pana Cogito – jak odniósł by się do tej zadymy. Której stronie przyznał by rację? Komu poświęcił by okolicznościowy wiersz? Może cały tomik.
    Odpowiedzi nie poznamy.
    Ale pytanie pozostaje.
    A o Tomaszu może przy innej okazji.
    Idę oglądać polskich skoczków…
    …którzy w… wieczności mają również swoje znaczące miejsce.

  514. lonefather
    6 stycznia o godz. 14:44

    Dziękuję, lonku, za zainteresowanie. Konkretna sprawa jest zamknięta, ale jako ewentualny literacki temat wpółczesnej dulszczyzny – niekoniecznie. Świadczy ona o niewielkiej zmienności ludzkich motywacji i zachowań w stosunku do cywilizacyjnego, zwłaszcza technicznego, postępu. Internet dał wszystkim techniczne możliwości szybkiej komunikacji, co automatycznie odbiło się na jej jakości. A możliwość pokazania się, choćby anonimowego, to dla stadnych małp nie byle jaka atrakcja, więc spotykają się w jednym wirtualnym miejscu ludzie, którzy w realu nigdy by się nie spotkali. Ot takie rozmowy kotki, szprotki i nosorożca. Sama dulszczyzna pewnie zawsze będzie interesująca, ale widzę też nowe elementy powstałe z prędkości, np.
    pobieżność, płytkość, chaotyczność, ekspresową zmienność, niedociekliwość – dociekliwi nawet na zaostrzonym palu siedząc, będą dociekliwi, ale mówię o stadzie – internetowej komunikacji. I chciałbym o tym nie przy laptopie podumać. Wtedy bym na dłużej zniknął. Nie mam już myśli o wydawaniu, ale bycie w intymnym świecie absolutnie wolnego słowa i przerabianie go na słowo krótkie, atrakcyjne, zdyscyplinowane to zawsze u mnie pokusa. Po miesiącu od pierwszych dumań robi się jedna strona komputeropisu, ale co człek w tym czasie przeleci – to jego. Ojej, poza tym za chwilę lody puszczą na jeziorze! Grzyb wiosenne się puszczą, zieleń, rowery, kolory, długie dni, dłuższe humory. Trudno będzie się wyrobić.

    Zaskrońców postaram się nie wpuścić, nie mam zamiaru chodzić przy nich na palcach. Mówiłem, że nie czulę się ze zwierzakami, bo ani ja dla nich nie jestem towarzysz, ani one dla mnie, dlatego nie rozmnażam bezpańskich psów, wyrzuconych żółwi czy uciekniętych dusicieli. Ale chciałbym choć raz pstryknąć naszego Eskulapa.

    Jak znów zaskrońcowa wlezie, to przecież nie wyrzucę. Zrobię jednak pokrowiec na kokpit, żeby nie wlazła.

  515. Aateista
    6 stycznia o godz. 16:43

    To brandzluj się tymi poetami na innym blogu. Przecież jest tu (POLITYKA) jakiś poświęcony literaturze. I tam do woli wykonuj „ctr +c / ctr v”.

  516. Zdrowego oraz spokojnego 2016 roku zycze .

    czytam, mialam juz nie pisac, ale nie dam rady.

    zastanawia mnie co kto ze swojego punktu widzenia uwaza za zenujce.

    moze nie zupelnie na temat, ale pamietam opowiade szeptem koszmarne wspomnienia kloezanek z porodowki.
    mowily po cichu i tylko pod nieobecnosc plyci meskiej, bo…..zenujace.
    nie przyszlo im nawet do glowy, ze jezeli juz to dla personelu oraz „szanownych bogach w bilalym”, teraz nowe pokolenie juz sie tak na szczescie nie zenuje i…zaczyna sie cos zmieniac.

    mniej zenowania, wiecej odwagi do mowienia i gzie mozemy dzialania wszyskim na zycze.

  517. przepraszam, ze z tyloma bledami, ale musze leciec
    mam nadzieje, ze wybaczycie, to nie brak szacunku

  518. Aateista
    6 stycznia o godz. 16:43

    Ale skoro odwołujesz się do Szymborskiej, to musisz wiedzieć, że ta poetka zażyczyła sobie pogrzeb w obrządku świeckim, nie kościelnym.
    W jednym ze swoich dzieł napisała:
    „Religia nie religia –
    byle przyklęknąć na starcie.
    Ojczyzna nie ojczyzna –
    byle się zerwać do biegu.
    Niezła i sprawiedliwość na początek.
    Potem już pędzi sama.
    Nienawiść. Nienawiść.”

    Ciekawy miała pogląd na religię i patriotyzm, prawda?

    A wiesz, że w latach 50. Szymborska domagała się przyspieszenia wykonania wyroków śmierci na krakowskich księżach, których komuniści kłamliwie oskarżyli o pracę dla obcego wywiadu?

    Lenina uznawała za „Adama nowego społeczeństwa”; Stalina – że „nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie”; religię katolicką porównywała do „cichej trucizny” i „nieczystej wody”.

    I masz tu rację, faktycznie, niezaściankowy świat ma, słusznie, na uwadze Szymborską i to, co stworzyła.

  519. Rafał, Ty chyba musiałeś jakąś strasznie mądrą światopoglądowo książkę przeczytać i chcesz sprawdzić co zostało Ci w głowie po jej lekturze.
    I ja mam ci posłużyć za probierz
    Podyskutuj z mag, lenefatherem, Tobermorym.
    Ja chwilowo brand…brandy otwieram.

  520. Aateista
    6 stycznia o godz. 17:04

    Zgadza się Aaronu, jesteś dla mnie probierzem tego, jak można mieć głowę zrytą katolickimi farmazonami.
    Upij się, może jest to faktycznie najlepszy sposób na to, by zapomnieć, jakim jesteś niepełnosprawnym żigolakiem religijnym.

  521. Rafal Kochan
    Dlaczego wykorzystujesz fakt,że mam żóltą ( i to chyba już niejedną) kartkę wlepiona przez Redaktora Kowalczyka.
    Wiesz chyba o tym ,że nic Ci nie grozi ( bo jesteś z tych słusznych blogerów),a ja mam związane ręce i nie mogę się skutecznie bronić.
    Ale jeżeli już, to zawsze sobie mówię:

    Słowa przygany w niektórych ustach brzmią czasami jak słodki komplement.

    I musisz wiedzieć,ze dzisiaj chyba zaoszczędzę na cukrze.
    Słodycz bijąca z Twojego postu wystarczy do niejednej herbaty.

  522. @Rafał KOCHAN, z godz. 17:00
    A Ezra Pound w czasie II Wojny kolaborował z faszystowskim rządem Mussoliniego, wychwalał faszyzm we włoskim radiu, był antysemitą. Sądzony po wojnie, spędził 25 dni w otwartej klatce w obozie jenieckim w Pizie, gdzie każdy mógł na niego pluć. Po kilkunastu latach pobytu w zakładzie psychiatrycznym, „wrócił do wolności”, a w wywiadzie udzielonym w 1967 roku Allanowi Ginsbergowi odciął się od antysemityzmu. Uważany jest (także przeze mnie) za jednego z największych współczesnych poetów. Twoja uwaga o Szymborskiej, która z młodzieńczej fascynacji komunizmem i Stalinem także się kilkakrotnie „spowiadała” (na świecką modłę – w prasie) jest co najmniej nie na miejscu i przypomina mi uwagi jakie mieli radni z Rumi, którzy byli przeciwni objęcia szkoły podstawowej w tejże Rumi patronatem Jana Brzechwy.

  523. Przy okazji biograficznych wspomnień z życia noblistki
    „poleciałeś” poetyką znanego na niejednym blogu miłośniku kaktusów.

    Ale nobliści muszą trzymac razem,muszą się wspierać więc Miłosz kiedyś puścił taką miniturkę ku swoim fanom i oskarżycielom kierowaną

    Niezłomność

    „Cudzoziemcy nie mogli wiedzieć, co kryło się za niezłomnością tego człowieka, ale ja nie powinienem był się wprowadzić w błąd mając przedwojenne doświadczenie. Wielu uległo komunizmowi dlatego, że apelowali do najlepszych cech ich politycznej natury. Ale byli i tacy, którzy umieli się oprzeć, bo pomagały im w tym ich cechy najgorsze.”

    Taka to już przewrotność historii…Drogi Rafale Kochanie!

  524. Po internecie krążą wiarygodne informacje – nowa ramówka TVP!

    5.00 – Modlitwa za wolne media narodowe.
    5.30 – Wizyta niezapowiedziana z panem Zbyszkiem. Relacja na żywca.
    6.00 – Gdy ranne wstają zorze – śpiewa chór zróżnicowanych politycznie patriotów polskich.
    6.15 – Czy mężowi należy się rano? Ksiądz Oko tłumaczy powinność małżeńską.
    6.30 – Relacja z kaplicy sejmowej: Marszałek Kuchcinski – modlitwa pokutna: wszyscy bylibyśmy hippisami przez PO.
    7.00 – Wziąć dzionek za rogi – Patriotyczna rozgrzewka z panienką Pawłowicz.
    8.00 – Patriotyczne śniadanie mistrzów – Gościem Jacka Kurskiego jest Tomasz Terlikowski.
    9.00 – Kwadrans krytyki rządu – Obywatele pytają – premier odpowiada. Temat: dlaczego czajniki do kawy w kancelarii premiera nie są biało czerwone.
    9.15 – Przegląd prasy katolickiej.
    10.00 – Teleranek. Miś Patriotek i Kaczusia szukają szpiega gender
    11.00 – Dyskusja kwadratowego stołu – Trybunał czy pluton egzekucyjny dla Tuska?
    12.00 – Mój kochany prezydent – z kamerą w pałacu ojca narodu. Prezydent tłumaczy nową pisownię słów bochater i żądzić.
    12.30 – Serial patriotyczny: Czterej wyklęci i lis
    13.30 – Teleturniej Wszystko o Prezydencie Tysiąclecia.
    14.30 – Podstawy naprotechnologii dla młodych patriotek. Palcem po brzuszku zamiast.
    15.30 – Z cyklu: Odfałszować historię – Jak Żydzi spalili Polaków w Jedwabnem
    16.30 – Modlitwa do polskiego narodowego obiadu
    17.00 – Popołudniowa kawa z prezesem. Wspomnienia prezesa z walki w Powstaniu Warszawskim.
    18.00 – Relacja na żywo z procesu zdrajców narodu – Petru i klika
    19.00 – Z cyklu: Przygotujmy się na dobre nowiny – jak należy rozumieć wiadomości, które otrzymamy. Odcinek: Dlaczego wydaje nam się, że mamy mniejszą emeryturę?
    20.00 – Dobre wiadomości – narodowy i patriotyczny program informacyjny
    20.30 – Z cyklu: Jak odebraliśmy dobre wiadomości? Odcinek: Czy jest patriotycznie i honorowo żądać wypłaty emerytury co miesiąc?
    21.00 – Film narodowo patriotyczny: Smoleńsk – odsłona 157.
    22.00 – Patriotyczna modlitwa wieczorna za prezesa i drużynę patriotyczną polską
    22.15 – Opozycja ma głos – Pytania do Gowina i Kukiza.
    22.30 – Otwarcie na świat – minister Waszczykowski opowiada
    23.00 – Jeszcze Polska – Reportaż z dobrej zmiany. Szczęśliwe sześciolatki dziękują premier Szydło.
    24.00 – Pieśni patriotyczne na dobrą noc narodową

  525. pombocku,

    „dulszczyzna” jest wszechobecna i powszechnie wystepujaca. O czym mozna bylo sie przekonac w znakomitym angielskim „Keeping apperance”, w Polsce znanym p.t. „Co ludzie powiedza?”. Zostawmy wiec „dulszczyzne” z jej problemami na boku, bo szans nie ma najmniejszych, zeby cokolwiek zmienic, wiec szkoda czasu.

    Rozniste moga byc indywidualne motywacje. Moja znasz i wiesz, ze z „pokazaniem sie” nie ma nic a nic wspolnego. Nic, doslownie nic w moim zyciu, czy samopoczuciu nie zalezy od pisaniny blogowej, wlasnej czy innych.

    Czasem sie naraze jak ostatnio i slusznie „po uszach” oberwe. Ale nie boli, bo slusznie i jeszcze mniej boli, ze narazilem sie przez pospiech i niestarannosc.

    Glupio, ale za to zywy kontakt z zywym czlowiekiem, a nie z wystudiowana maska oddzielona od czlowieka. Troche ludzi zywych jest tutaj i to powoduje, z ejest z kim popisac. Z awatarami wymyslonymi szkoda gadac, wiec z niejakim podziwem obserwuje Ciebie jak cwiczysz „bieg na miejscu” z AaAa.

    Wtracac sie w cudze decyzje nie wypada, ale probki jakie dawales osmielaja mnie do zwrocenia Tobie uwagi, ze takie „kawalki” nie powinny lezec w szufladzie, czy sie marynowac na twardym dysku. One powinny trafic do ludzi. Nie chce zebys zle rozumial, wiec powiem dokladnie co mysle. Chcialbym otworzyc ksiazke i czytac, tylko tyle i dlatego napisalem, bo jak sie dowiedzialem, ze 140 takich Twoich tekstow sobie lezy, to od razu pomyslalem o radosci jaka mialbym z czytania. A Ty mowisz, ze nie. To jak wystawa w cukierni, widzisz przez szybe, ale nie skosztujesz. Nie powinienes byl napisac o tych 140 tekstach, choc sie domyslalem, ze musza byc, bo pisanie jest nieuleczalne i kto raz napisal, bedzie pisal. Ale, wybacz pombocku, co innego sie domyslac, co innego wiedziec. W dodatku wiedziec, ze sa, jednoczesnie wiedzac, ze sie nie poczyta.

    A z zaskroncowa to u mnie jest tak. Pamietam filmiki z Toba i okretem, jak go obracasz i skaczesz na niego i plywasz w roznych warunkach. Ona to wszystko co robiles przetrwala. Nie sposob sobie wyobrazic jak to na nia dzialalo, ile razy „umierala” z przerazenia i przez jakie stresy przeszla. Wytrwala, przezyla, ani jej, ani jej mlodym nic sie nie stalo.

    Tak wiec z jednej strony stres i strach, z drugiej szczesliwe zakonczenie inkubacji.

    Dlatego mnie tak zajmuje dowiedzenie sie, czy ten strach i stres okaza sie silniejsze i wiecej sie nie zainstaluje u Ciebie na okrecie, czy tez strach i stres beda niczym w porownaniu z atrakcyjnoscia Twojego kajakowego inkubatora. Bardzo chcialbym sie tego dowiedziec, dlatego nie zakladaj zadnych kolpakow, czy innych blokad do kokpitu. Niech bedzie co ma byc.

  526. Popatrzcie co ten cham, seksista, mizogiinista Boy Żeleński mówłi o takich damach jak Żbcia,EJ czy Pawłowicz. Wiem że to wzburzy naszego Rycerza T.

    Tadeusz Boy – Żeleński

    LITANIA KU CZCI P.T. MATRONY KRAKOWSKIEJ

    Inwokacja
    Dostojna Pani! Sporo lat już mija, jak słucham potulnie i cierpliwie potoków Twej
    wymowy; racz więc przymknąć teraz na chwilę Twe słodkie usteczka i pozwól mi przemówić,
    a postaram się – w przeciwieństwie do Ciebie, Pani – być zwięzłym i treściwym.

    O ty, polskiej ziemi chwało,
    Ty, postaci wpółmonarsza,
    Ty, czcigodna, nazbyt mało
    Opiewana „damo starsza”;

    Ty, co z głębin swej kanapy
    Wychylając kibić tłustą,
    Brzydkie swe nadstawiasz łapy
    Przerażonym naszym ustom;

    Ty, co z dostojeństwem w twarzy
    Dźwigasz swe potworne kłęby,
    O których Lustmörder marzy
    Szczerząc zakrwawione zęby;

    I ty, uroczysta klępo,
    W swojej wiecznej sukni bordo,
    Ze swą beznadziejnie tępą –
    Powiedzmy otwarcie – mordą;

    Ty orędowniczko dzielna
    Uciśnionej polskiej nacji,
    Arcykapłanko naczelna
    Naszej starobabokracji;

    Ty, co w „Piątki” lub „Soboty”
    Polskich dusz sprawujesz rządy,
    Starodawne wskrzeszasz cnoty
    A druzgoczesz „nowe prądy”;

    Co na fiksach i na rautach,
    I na dobroczynnej sesji
    Pytlujesz o pruskich gwałtach,
    O modernie i secesji;

    Ty, co wszelkich zadań bytu
    W mig rozcinasz każdy problem,
    Gdy człek myśli, jakim by tu
    Zamknąć babie gębę skoblem;

    Ty, strącona z Łysej Góry –
    W salonu fałszywy „ampir”,
    Gdzie nas bierzesz na tortury
    I krew nudą ssiesz jak wampir;

    Ty, co głupoty powagą
    Najmądrzejszych wodzisz za łby;
    Ty, którą po śniegu nago
    Człowiek bez litości gnałby;

    Ty, elokwencji patoko,
    Coś jest wiecznych sporów źródłem,
    Czy cię nazwać starą kwoką,
    Czy też raczej starym pudłem;

    Ty, co gorzko winisz męża
    O prozaizm i codzienność,
    Gdy twa energia zwycięża
    Nazbyt rzadko jego senność;

    I ty, której czujność tępi
    Młodych wzruszeń powab czysty,
    A co w Tomaszu a Kempi
    Dawnych gachów chowasz listy;

    Ty, co zdarłszy z siebie płótna
    Oglądasz się w lustrze całą
    I wzdychasz, ropucho smutna:
    „On tak lubił moje ciało…”

    Ty, obrazie wiedźmy starej,
    Wydarty ze sztychów Goyi –
    Powiedz mi: przez jakie czary
    Jęczymy w niewoli twojej?

    Z jakim czartowskim blekotem
    Omamienie na nas padło,
    Że czynimy czci przedmiotem
    Szpetność, głupotę i sadło?

    Przez jakie dziwne kuriozum
    Tłuszcz bierzemy za charakter,
    Pustą grzechotkę za rozum,
    A za obraz cnót – klimakter?

    Za co stwór podeszły wiekiem,
    Co kobietą być już przestał,
    A nigdy nie był człowiekiem,
    Windujemy na piedestał???!

    Próżne gniewy, próżne męstwo,
    Nie nadeszła chwila jeszcze –
    Nazbyt silnie czarnoksięstwo
    Ściska nas w potworne kleszcze;

    Coraz ciaśniej, coraz duszniej,
    Coraz bardziej smutni, słabi,
    W takt kręcimy się, posłuszni,
    Jak nam zagra chochoł babi;

    I tylko w tęsknocie żyjem,
    Czy nie wstanie jaki Wandal,
    Co przepędzi babę kijem
    I zakończy raz ten skandal!…

    Pisane w r. 1908

  527. *
    Witold Gombrowicz w „Dzienniku” ( Instytut Literacki,Paryz 1982, w: 1953-1956)
    „Pieknosc zalatujaca siodmym potem, jest tak wymeczona”

    PS w „Dzienniku”, 1957-1961 jest „piekny” opis „Chama!”, (s.83)…paluchowaty, i pucolowaty – i zyrty…

  528. anumlik
    6 stycznia o godz. 17:38

    A dlaczego zakładasz, że mam za złe Szymborskiej za to, co napisała lub zrobiła? Które z moich słów na to wskazuje? Podpowiem ci, że jest właśnie odwrotnie.

    A Ezrę znam doskonale. Jest to jeden z moich ulubionych poetów z XX wieku. Szczególnie z jego wczesnej twórczości i tej, w której gloryfikował „futurystyczną” męskość i siłę, cokolwiek mogło i może to obecnie oznaczać.

  529. 2016-01-06 14:36

    Dante
    @3r3
    Cywilizacje wzrastają jeśli opierają się na zdrowych zasadach (jedną z nich jest poszanowanie własności prywatnej, o czym pisał prof. Mises) i z czasem siła ekonomiczna jest przekuwana w militarną (na co wskazywał prof. Hoppe). I od czasu do czasu pojawił się ktoś obcy, kto rzucał wyzwanie danej cywilizacji – w normalnych warunkach (gdy są zdrowe fundamenty) wówczas nie ma problemu. Przeważnie agresor jest odpierany, a jeśli nawet przejmie władze, to przegrywa cywilizacyjnie – przykładowo Wielcy Mongołowie po podboju państw islamskich sami ulegli zislamizowaniu. I przykładowo, z podobnych względów Wielki Książe Litweski Witold zaniechał podboju Księstwa Moskiewskiego na początku XVw., mimo że było to dla niego proste i kilka razy był ze swym wojskiem pod murami Moskwy – wiedział, że wówczas katoliccy Litwini staliby się bardzo mało znaczącą mniejszością pośród prawosławnych Rusinów i wtedy prawosławie musiałoby naturalnie awansować do rangi religii państwa i rządzących (a to z kolei oznaczałoby rozbrat z Koroną Polski i preludium do przyszłych konfliktów). I wracając do głównego wątku, Europa i ogólnie rozumiany Zachód znajdują się w kryzysie cywilizacyjnym – w przeszłości przeważnie istniały dwa sposoby na rozwiązanie tego kryzysu. Pierwszy, to najazd obcej cywilizacji, która narzucała lepsze i zdrowsze zasady (w tym zasady działania państwa). Drugi, to rewolucja kulturowa i takowa występuje w Chinach co kilka stuleci – czyli pretendenci, do bycia nową elitą, wycinają w pień starą elitę. I patrząc na to z tej perspektywy, w Europie Zachodniej jest bardziej możliwy pierwszy wariant, a w Europie Środkowo-Wschodniej drugi. Mało kto sobie zdaje świadomość, ale w Polsce mamy wszystkie niezbędne czynniki ku temu – choćby wytworzenie tzw. patriotycznych „dołów” w policji, wojsku i sądach, które nie mogą zrealizować swoich ambicji w obecnej rzeczywistości. Jedyne czego nam brak to zdeterminowanej mniejszości (pretendentów), którzy na pytanie „A co my z tego będziemy mieć?”, odpowiedzą, że władzę (dziedziczną), prestiż i bogactwo, czyli gra warta świeczki. Brak (jak sądzę tymczasowy) takowej mniejszości, to wina wiary w demokratyzm (którą wtłacza się do głów dzieci od najmłodszych lat poprzez państwową edukację) – przez to ludzie myślą, że mogą nami rządzić elity komparadorskie (i to nawet najgorsi łajdacy, i zdrajcy), jeśli wybiorą ich ludzie – to znaczy wybiorą swoich „reprezentantów ludu”. To jest właśnie ten altruizm, który wyśmiewała Ayn Rand – czyli „musimy wszyscy cierpieć w imię dobra społecznego czy sprawiedliwości społecznej”. Zwracał na to poniekąd uwagę także Nicolás Gómez Dávila – wskazywał, że „jest rzeczą niemożliwą, aby doprowadzić do całkowitego zdziczenia lud, który nie posiada podstawowego wykształcenia”. Jedynie dzięki państwowej oświacie, w której często tępi się logiczne myślenie, była możliwa indoktrynacja na masową skalę. Przez to, to co dawniej było oczywistą oczywistością dla zwykłych, prostych ludzi, dla dzisiejszych (często wysoce) wykształconych ludzi jest trudne do pojęcia. Choćby słowa św. Augustyna, że lud ma prawo obalić złą władzę i w jego czasach obalenie złej władzy nie oznaczało wysłanie na „polityczną emeryturę”, ale skutek śmiertelny. Poza tym, żeby było jeszcze ciekawiej, warto przypomnieć co pisał Halford John Mackinder. Wskazywał, że ludy atlantycko-morskie (na zachód od Odry po Portugalię) zaczęły górować nad ludami słowiańsko-bizantyjskimi (za wyjątkiem Rosji), gdy ruszyły na morza i zdobyły kolonie. Wówczas zdobyły siłę, dzięki czemu mogły narzucić swój porządek świata. Dzisiaj ludy atlantycko-morskie nie mają kolonii, nie kontrolują mórz, a dodatkowo nastąpił do nich napływ muzułmanów, którzy po sto kroć bardziej nienawidzą Zachodu niż Polacy rządów PO. Jedyne co hamuje zrealizowanie tego co jasno wynika z teorii Mackindlera (czyli w skrócie nowy renesans cywilizacyjny w Europie Środkowo-Wschodniej) to elity komparadorskie. I ostatnimi miesiącami, na przykładzie KODziarzy, widzimy jak bardzo ubolewa część tych elit, która po ostatnich wyborach, nie będzie już dłużej uwzględniana w percypowaniu w podziale wpływów i bogactwa – powinni się cieszyć, że tylko tyle stracą, bo w Chinach nie mięliby żadnej taryfy ulgowej. Ale z cywilizacyjnego punktu widzenia, po ostatnich wyborach nie nastąpiła żadna istotna zmiana i raczej nie nastąpi – bo wybory demokratyczne to nie żadne narzedzie zmian czy narzędzie buntu, bo jak pisał Herbert Marcuse, jeśli narzędzie buntu jest normatywne dla danego systemu, to znaczy, że jest dla niego nieszkodliwe. Czyli cała polityczna para pójdzie w gwizdek i za jakiś czas dotrze do ludzi, że obecny rząd Polski nie jest tym czego oczekiwali.
    ===========

    Ciekawy pogląd….

  530. Szarpać się jeszcze po stu latach z „metafizyką płci” i podpierać własne braki kulturalne mizoginizmem czasów młodopolskich… 🙄
    Znalazł się drugi Boy, ale gdzie te drapieżne kobiece demony, których pożądał i lękał się ten pierwszy?
    Żeleński tęsknił za Wandalem z kijem, ale jednak nie posuwał się do propozycji niesmacznych i prymitywnych – stosownego bab „przelatywania” gwoli zapewnienia sobie ich uwielbienia i sympatii.

    Chamowi wyraźnie nieswojo, więc może jeszcze parę podpórek boyowskich się znajdzie i jakiś rechocik na pociechę tu usłyszy 🙄

    Bonobo mają jednak łatwiejsze życie, nieprawdaż, L? Zwłaszcza że nie tylko wiek i uroda, ale i płeć „kontrahenta” nie gra większej roli. Przelatujesz i znowu jest super.
    Just ask bonobos 😎

  531. Działasz tanim kontrastem Lewy.
    Nie piszę tak dlatego, żeby jeździć po Boyu, ani żeby brac w obronę krakowskie matrony

    Wyobraź sobie 34 letniego lekarza, zdrowego, obracającego się w środowisku bohemy krakowskiej, gdzie wóda się leje, laski w stroju Ewy itd. do którego gabinetu przychodzą takie oto pacjentki ,a Boy jest akurat po upojnej nocy i ma niezłego kaca:

    Za co stwór podeszły wiekiem
    Co kobietą być już przestał…

    …Tłuszcz bierzemy za charakter…

    …Szpetność, głupotę i sadło?…

    …Oglądasz się w lustrze całą
    wzdychasz ropucho smutna…

    …Czy cię nazwać starą kwoką,…

    …Szczerząc zakrwawione zęby…

    …Wychylając kibić tłustą…

    i po wizycie takich pań musi napisać tekst do Balonika, albo do innej krakowskiej satyrycznej popołudniówki

    Czy wyobrażasz sobie tekst pisany w innej tonacji?

    Nie znaczy to oczywiście, że przyczyny zupełnie odbiegające od życiowej empirii nie przyczyniły się do tego typu literackich utworów.

  532. anumlik
    6 stycznia o godz. 16:24
    Roten Schlüpfer na Monte Casino
    Zamiast maków piły polską krew,
    Gdy Rudy Hansik i Fräulein Regina
    Tuż przed młocką rzucili je w krzew.

    I młócona młóciła
    Z Maschinengewehr.
    ………………………………………………………………………………
    Niedaleko polskiego cmentarza na Monte Cassino jest cmentarz niemiecki. Poszedłem i tam. Jedna z pierwszych mogił na którą zwróciłem uwagę była opatrzona tabliczką,a na niej polsko brzmiące nazwisko i imię. Prawdopodobnie Slązak ,a może mieszkaniec Mazur (b. Prusy Wsch.) służący w armii niemieckiej. W Armii Andersa też było sporo Slązaków… Spotkali się i pozostali tam…
    służący w

  533. ostatnia linijka zbędna

  534. @Rafał KOCHAN, z godz. 19:01
    Bardzo niejasno ten swój stosunek do naszej noblistki wyraziłeś. Za brzydkie posądzenie zatem przepraszam. Cieszę się też, że tak jak i ja cenisz poezję Pounda.

  535. Lewy

    Zresztą ta praktyka jest stosowana bez krępacji w dzisiejszej prasie,portalach internetowych.

    Chcesz swoich pokazać w dobrym świetle.
    Pokazujesz fotkę swojego marsową miną pogrążająca się nad losem Rzeczpospolitej. Przeciwnika w tym czasie dłubiącego w nosie.

    Zapraszasz do studia przedstawicieli dwóch rywalizujących partii:
    Moich niech reprezentuje laska z gracją , od tych których nie lubię zaproszę maszkarę z długim nosem.

    Elokwencja na przeciw jąkającego się przeciwnika.

    Można tak w nieskończoność.

    Oczywiście wszystko to dzieje się zupełnie przypadkowo.

  536. I ja również – jako przedstawiciel inteligencji katolickiej – pogratuluję literackiego gustu Rafałowi Kochanowi.

  537. Tobermory
    6 stycznia o godz. 19:03
    Rycerzu dam, to co niesmaczne, fi donc, dla takiego wyrafinowanego wykwwintnisia jak ty, może być smaczne dla chama i buca. Tobie to przynajmniejj dobrze, bo żyjesz sobie w ułudzie swej kulturalności i nie musisz się pdpiierac chamem Boyem.
    „…Boy Żeleński tęsknił za Wandalem z kijem, ale jednak nie posuwał się do propozycji niesmacznych i prymitywnych – stosownego bab „przelatywania” gwoli zapewnienia sobie ich uwielbienia i sympatii…”
    Nie posuwał się, bo wtedy słowo „przelatyywac” było w dzisiejszym seksistowskimm znaczeniu nieznane. Ale uwierz mi, że nigdy nie przelatywałem w realu kobiet, tylo je kochałem i uwodziłem, a słowa tego użyłem na blogu specjalnie wobec chama w spónicy twojej „damy” Żabki. Więc nie unoś się tak bardzo nad moim chamstwem i przestań puszczaać bąków pod moim adresem, bo od twojej kultury ciagnie smrodkiem

  538. @Tobermory
    Czemuż, ach czemuż, przelatywanie bab gwoli zapewnienia sobie ich uwielbienia i sympatii Cię mierzi, Tebermory’eczku? Proponuję inny wdzięk mizoginizmu. W anumlika zaklęty.

    Dytyramb na cześć Krystyny Pawłowicz

    Żubrzyca wstała od postnego stoła;
    jak zwykle lewą noga wstała. Woła:
    Paszoł won, Fransie, bo jak żubr mój wstanie,
    to żubrówką popije ciebie na śniadanie!

    Po takim cocktailu – wyseplenił Fransik –
    urządzimy żubrom mejd Jeurop seansik.
    Francuską żytniówką zatkamy rezerwy,
    nie będzie żubr polski szarpał nas za nerwy.

    Żubrzyca za dolarek ugniata chuć chama.
    Fransik bez woli woła: niezła z ciebie dama!
    Dama, wkręcając mu w rzyć ptifiukę tyrolską
    woła głosem zepsutem: To dla ciebie, Polsko!

    Z Asselbomem się żubrzyca z rana zadać chciała;
    z gracją swe ineksprymable z dużej dupy zdziała.
    Polski gmin, kiedy to ujrzał, pędził na wyprzódki –
    nie do damy. Gmin się zrzygać pędził do wygódki.

    Wstawiona w Unię dupa polska – gminna i siermiężna –
    cudnym puklerzem lśni – w dzienniczek Faustyny orężna,
    świętą wodą z Lourdes, uśmiechem Madonny przeczystym.
    Ach, by cię żubrzynko znieść, za mały mi literek czystej.

  539. @anumliku

    gratuluje za poeme powyzsza i
    „Szpota” honoris causa Ci nadaje

  540. anumlik
    6 stycznia o godz. 19:21

    Myślę, że uległeś autosugestii. Wymieniłem przecież tylko pewne fakty z życiorysu Szymborskiej, których nie komentowałem i nawet nie zabarwiałem moralną oceną. Przecież kontekst mojej rozmowy z Aaronem mógł wskazywać, zresztą podobny chwyt zastosowałem kiedyś w odniesieniu do Miłosza, że staram się naszemu konserwatywnemu katolikowi – Aaronowi, przypomnieć czy aby na pewno wie, kogo tak wielbi. Wcześniej, w przypadku Tomasza z Akwinu i jego „słomy”, Aaronu najpierw, że ten święty został już dawno wykluczony z panteonu ważkich obecnie dla kościoła postaci; albo że „słomą” była jedynie jego wiara; albo, że pod koniec życia Tomaszowi od wina mszalnego pomieszało się we łbie, co mogło wskazywać, że nie do końca był świadomy nasz Aaronu, na jakie postaci chce się powoływać.
    Ja nie mam nic przeciwko temu, że Wisława Szymborska był urzeczona socjalizmem. Wielu takich było, chociażby mój ulubiony Jerzy Andrzejewski… A to, że poganiała wymiar sprawiedliwości, by zabić katabasów? Wprawdzie nie jestem zwolennikiem kary śmierci, ale chyba nie od dziś wiadomo, że jestem przeciwny kleszej zarazie. Im jej mniej, tym lepiej dla świata.

  541. bardzo pouczająca rozmowa z Ewą Łętowską w prywatnej tv.
    Pouczająca dla rządzących, inni wiedzą.
    Przypuszczam, że i rządzący wiedzą, ale cóż szkodzi wmówić gawiedzi, że gwałtu, rety- Polska w ruinie

  542. @Lewy
    6 stycznia o godz. 19:30
    Nie obchodzi mnie, w jaki sposób „uwodziłeś i kochałeś” obiekty twojego prywatnego zainteresowania, wśród których mogły być i pragnące „przelecenia” czy innych bardziej wyrafinowanych form spółkowania. Twoja sprawa i twoich partnerek.
    Nie sądzę, abyś naprawdę nie zrozumiał, o co mi chodziło, aż takim prymitywem się tu nie jawiłeś (szkoda, gdybym się pomylił).
    Żabka, dalipan, damą mego serca nie jest, ale obrzydliwa jest taka (bardzo polska, niestety) demonstracja samczego szowinizmu w stylu „dawnoście chłopa nie miały, to i krew wam się psuje”, i oznaka pogardy wyrażona definiowaniem kobiety poprzez stan jej seksualnego zaspokojenia.
    To jest zwyczajnie niegodne dojrzałego emocjonalnie faceta.

  543. anumlik
    6 stycznia o godz. 19:35

    Anumliku, chyba rozumiesz, że wchodzę bez krzyku
    Z czystej życzliwości, bez złości

    Na zaliczeniu Puszkina, którego tak tłukliśmy jak poloniści „Pana Tadeusza”, pan doktor przyłapał mnie na nieprzeczytaniu czegoś. Wytłumaczyłem się najprościej jak można: „Po prostu go nie cierpię”.
    Nie pamiętam, czego u Puszkina nie cierpiałem, pamiętam zaś, że bardzo cierpiałem Lermontowa, tak że sporo znałem na pamięć. A potem, już na dorosłej wolności, zgodnie z podszeptami złego ducha, poświęciłem się niecierpieniu poezji w ogóle.

    Ten wstęp jest po to, by się wytłumaczyć z nieprzepadania za poezją, co w praktyce znaczy, że jej nie szukam, ale jak spotkam, to, zdarza się, że całkiem jak zaskrońca, uważam. Natomiast tu na blogu pilnie się przypatruję, jak kto poezjuje, znaczy – jak czyta innych i jak sam pisze. Z tego czytania i pisania jest 1001 nieporozumień. Wiem, że jesteś sprawiedliwy i stoisz sporo z boku, i nawet ładnie mówisz „przepraszam”, jak coś źle przeczytasz, a Ci wytkną. Rzecz jasna, nic z przepraszań nie wynika, bo anumlik nie będzie mocno postanawiał poprawiać anumlika. Żeby więcej pomyłek i przepraszań, znaczy, nie było. Będą – i na tym polega uroda życia i anumlika. Oraz starców i Zuzanny

    Powiedziałem to, żeby powiedzieć. A jak Ty Rafałowi ze szczerego serca zarzuciłeś niewyraźność, to pomyślałem: Co on gada, ten szkarada?!” (z „Plastusiowego pamiętnika”). No bo weź i popatrz:

    Mówi Aaron:

    „Herbert obok Szymborskiej, Rózewicza i Milosza stanowil bowiem polski kwartet poetycki których twórczość płynęła po morzach i oceanach…”

    Na to Rafał:

    „I masz tu rację, faktycznie, niezaściankowy świat ma, słusznie, na uwadze Szymborską i to, co stworzyła”.

    Toż tu się odbyła piękna ekumeniczna zgoda, a nie niezrozumiałość czy niejasność. Dzięki poezji, psia jej mać. Wychodzi więc, że ona nie taka straszna, a może nawet – całkiem niestraszna.

    A to wszystko, anumliku, po to, by Ci powiedzieć, że może my się starzejemy. I tylko dziewczyny młodnieją.

  544. Tobermory
    6 stycznia o godz. 20:06
    No to Tobermorciu rycerzu jeszcze raz ci powtarzam, na chamstwo Żabki zdecydowałem sie użyć chamstwa. A co do damskiej chuci, to nie widze w tym nic nadzwyczajnego. Całe szczęście, że dziś kobiety traktują seks tak samo jak mężczyźni, że w końcu mogą się be wstydu przyznac, , że lubią seks i właśnie takie kobiety szanuje, a nie te niewyżyte, bo mające beznnadziejnych facetów, mohery. Zamiast ganiać do kościoła i wdychać wydzielane przez klechów feromony, powinny porzucic swoich niezgułów Felicjanów i puścić się na jakąś pzygodę, szukać szczęścia. A ty mi tu o samczym szowiniźmie niegodnym dojrzałego faceta. A może to ty w swym wykwincie jesteś takim niedojrzałym facetem, co to tylo kutura i kultura, a nie te brzydkie rzeczy. Szkoda, że cię nie intersuje, w jaki sposób „uwodziłem i kochałem” obiekty mojego prywatnego zainteresowania, Może byś się czegoś ode mnie nauczył na temat tych, jak to cnotliwie nnazywasz „obiektów mojego zainteresowania”. Zdaje sobie sprawe, że definiowanie kobiety poprzez stan jej seksualnego zaspokojenia jest dla ciebie niezrozumiałe, bo pewnie jako uczony rycerz sam nigdy nie miałes okazji definiować sie w tym stanie zaspokojenia. A szkoda ! Spróbuj !

  545. Ps
    Tobermorciu. To świetnie nawiązujedo tematu wrzuconego przez panna Jacka:
    RÓŻNE LUDZKIE PZYJENOŚCI

  546. @pombocek
    Co ja się będę po raz wtóry tłumaczył, jak jakiemuś Hernasowi Czesławowi, profesorowi, na egzaminie z baroku. Nie załapałem niuansu Kochanowego w jego polemice z Aaronem/Aateistą. Gdy wytłumaczył jak krowie na miedzy – załapałem i przeprosiłem, że nie załapałem.

    A dziewczyny, kurna, coraz młodsze. Fakt.

  547. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 74

    Mylilby sie kazdy, kto by przypuszczal, ze kontrrewolucja zasypia, czy oddaje sie swietowaniu. Ona nie spi, nie dojada, ona dziala. JAk dziala to za chwilke, na teraz zajmijmy sie przez moment sztandarowym jej produktem, czyli Rezydentem Notarialnym Duda.

    Jak na „lapacza hostii” przystalo poszedl Rezydent Notarialny dzien swiety uswiecic w pochodzie koscielnym z okazji Trzech Kroli. Pokazal sie w pochodzie i miejsce sluszne w nim zajal, choc przybran stosownych nie posiadal, co moze byc posrednim dowodem, ze samo to, ze zajmuje Urzad Prezydenta RP, juz jest powszechnie uznawane za przebranie i innego mu nie potrzeba.

    Ale to nie jest jedyny sukces Rezydenta w dniu dzisiejszym. Bo poza spacerkiem u koscielnego rydwanu, dokonal Rezydent Notarialny jeszcze jednego czynu. Mianowicie za jednym zamachem udowodnil, ze jest nieustraszony i nie boi sie Posla Piety, bo wystawil swoje narty, co to na nich jezdzil przed Memorialem MArii Kaczynskiej, wraz z wlasnorecznym podpisem, na licytacje WOSP:

    http://aukcje.wosp.org.pl/narty-prezydenta-rp-andrzeja-dudy-z-autografem-i2661161

    Tak wiec nie boi sie Posla Piety z jednej strony, a z drugiej ma swietnych PRwcow, co mu ten manewr podpowiedzieli. Teraz do kompletu brak juz tylko tego, zeby Posel Pieta rzucil sie i wylicytowal te narty, coby sie w rece jakiegos bezboznego lewaka nie dostaly.

    To powyzej to byla rozrywkowa czesc relacji z dzisiajszego dnia kontrrewolucji. Przejdzmy do spraw o wiele powazniejszych, ale niemal calkowicie skrytych w mgle tajemnicy.

    Otoz Nadkaczalnik Jaroslaw Kaczynski, w niemal konspiracyjnej tajemnicy spotkal sie z w Niedzicy z Viktorem Orbanem. Podjedli smacznie zurek z pstragiem, wymienili sie podarkami w postacie wegierskiego wina i 25 letniej Starki ze Szczecina.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19433312,wegierskie-media-viktor-orban-spotka-sie-dzis-z-jaroslawem.html?lokale=wroclaw#BoxNewsImg

    Spotkanie trwalo 6 godzin. NAwet jesli godzine trwalo posilanie sie, to i tak bite 5 godzin spedzone na rozmowach imponuje.

    Kraza rozne domysly, co bylo takiego zajmujacego, ze az 5 godzin sie same przegadaly, ale jakos mnie nic z tego co czytalem, nie przekonuje. Moze cos i bylo gadane o wspolnej polityce wobec Londynu, moze o uchodzcach tez bylo i calkiem mozliwe, ze o „spolce” ze slowackim Fico tez slow pare zamieniono.

    Mozliwe, ale mnie to nie przekonuje.

    Sadze, ze glownym powodem spotknia i rozmow byly relacje Polski z UE, po brawurowym przejeciu, a raczej obezwladnieniu TK i rownie brawurowym polozeniu lapy na Sluzbie Cywilnej i Mediach panstwowych, co zaniepokoilo Bruksele.

    Poca sie ministrowie Waszczykowski i Pan Zbyszek, co tej wscibskiej Brukseli odpisac. Dni mijaja, a odpowiedzi jak nie bylo, tak nie ma.

    Co tej Brukseli odpowiedziec?
    Ze ma sie od nas odstosunkowac?

    Przeciez nie mozna. Bo to i niedyplomatycznie i glupio, nie wspominajac o tym, ze sie chce brukselskiej mamony.

    Kasa to jedno, ale jeszcze trzeba sie wylgac z tego co sie narobilo. A tu poza Ryszardem Wazelina Czarneckim, nikt nie ma wiekszego brukselskiego doswiadczenia.

    Zwlaszcza Nadkaczalnik nie ma o Brukseli i tym jak dziala, najmniejszego pojecia.

    A Viktor Orban ma doswiadczenie i ma sukces w odstosunkowaniu Brukseli od Wegier tak, zeby to sie niczym zlym dla dostawania kasy nie skonczylo.

    I tak to wlasnie widze. Ze spotkanie Jaroslawa Kaczynskiego z Orbanem, bylo najbardziej poswiecone temu, jak ograc Bruksele, czyli nie stracic kasy, a swoje zrobic.

    Tego wlasnie drazliwego tematu, nie mogl Nadkaczalnik nikomu, powtorze nikomu innemu zlecic. Tylko on sam, on i nikt inny, musial z ust Orbana wysluchac recepty, tak zeby miec pewnosc, ze zaden z idiotow ktorzy go otaczaja, czegos nie pomyli i nie wsadzi PiSu i jego na jakas mine.

    Powyzsze idealnie wrecz dowodzi prawdziwosci tego co juz pisywalem, ze Kaczynski nie ufa nikomu i sam musi. I wlasnie w tym widze glowna przyczyne przyszlej kleski PiSu, w tym ze Kaczynski nie ufajac nikomu sam musi wszystko kontrolowac, a to bedzie opozniac z poczatku, a pozniej wrecz paralizowac rzad i jego dzialania, co bedzie skutkowac chocby oswiadczenie, Gowina, ze nie „rozumie” pewnych poczynan. To sa dopiero poczatki, a Gowin juz „nie rozumie”. Sliczne.

    Jakich rad udzielil Kaczynskiemu Orban, nie wiemy, ale juz niedlugo je poznamy z dzialan PiSu. Jedno jest raczej pewne, ze w PiSie nie ma nikogo, kto choc ciutciut przypominalby wdziekiem, obyciem i swoboda jezykowa Viktora Orbana. Tak wiec bedziemy poznawac rady Orbana, ale trudno bedzie je wyekstraktowac spod wlasnych pomyslow Nadkaczalnika.

    A poza tym mozliwe, ze bedzie przy okazji wstydu brukselskich tlumaczen sie, troche smiechu, ale to ostatnie zalezy od tego kogo PiS zdecyduje sie wyslac do Brukseli. NAjwiecej smiechu bedzie, jesli wysle „spalonego” Waszczykowskiego, ale rownie dobrze moze to byc ze wzgledow jezykowych Ryszard Wazelina Czarnecki. I nie wolno zapominac, ze mozemy byc calkowicie zaskoczeni PiSowskim emisariuszem.

    Dla porzadku trzeba tez poruszyc kwestie finansowa. Pomimo oburzenia Poslanki Pawlowicz nie udalo sie zmniejszyc przyszlorocznego budzetu Trybunalu Konstytucyjnego, ale PiS sobie to zaniedbanie zrekompensowal obcinajac budzet Rzecznika Praw Obywatelskich, pod pretekstem, ze nie beda placic na „zastepce d/s gender”.

    Co nei tylko wiaze sie z „dolozeniem” wrazemu rzecznikowi, ale jest wyraznym uklonem w strone koscielnej walki z genderem.

    Po omowieniu „cywilnej” czesci, mozna spokojnie przejsc do Koscielnego udzialu w „lupach” kontrrewolucyjnych, czyli do decyzji, ze na krakowskie Swiatowe Dni Mlodzierzy PiSowski Rzad sypnie o 80 milionow wiecej niz Kosciol zglaszal zapotrzebowanie. Smaczku dodaje to skad Rzad JAroslawa Kaczynskiego reprezentowanego przez Beate Szydlo wezmie te 80 baniek. A ma zamiar jez wyciagnac z budzetu Ubezpieczen Spolecznych, czyl o te pieniadze bedzie mniej na renty, emerytury, opieke zdrowotna…

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19433220,pis-chce-wydac-80-mln-zl-wiecej-na-dni-mlodziezy-w-krakowie.html

    Wesolo radosnie i zarazem ciekawie mija nam wszystkim swiateczny dzien Trzech Kroli, kolejny 74 dzien KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ .

  548. @Szanowni Komentatorzy Pana Jackowych felietonów i cudzych mizoginizmów oraz maskulinizmów, pozwolę sobie zwrócić uwagę na interesującą analizę sytuacji na Węgrzech, w wykonaniu Jakuba Majmurka w „Krytyce Politycznej”. Warto wziąć pod uwagę uwagi Majmurka o braku dla Orbana alternatywy na Węgrzech. No i kontekst: dzisiejsza „prywatna” wizyta Orbana u Kaczyńskiego w Nidzicy, to znakomita pointa Majmurkowego artykułu.
    http://www.krytykapolityczna.pl/20160105/budapeszt-warszawa-kaczynski-orban

  549. Myślę, że ta wizyta Orbanowska ma istotne znaczenie i wiele mówi, kto w Polsce naprawdę rządzi (gdyby ktoś miał wątpliwości). Nie mówiąc o tym, że jest to z lekka dziwne, iż oficjalna głowa jednego z państw spotyka się z jakimś podrzędnym politykiem, który jest jedynie szefem zwycięskiej partii.

  550. Konstancja
    6 stycznia o godz. 19:52

    a link do rozmowy to gdzie?
    Tez bym posluchal…

  551. errata.
    to rozmowa Innym punkcie widzenia…zaraz odszukam właściwą

  552. anumlik
    6 stycznia o godz. 20:48

    Anumliku, względem młodszenia dziewczyn świetnie się rozumiemy, ale ja specjalnie całkiem co innego chciałem powiedzieć.

    Otóż widuję je rankiem z okna, jak prowadzają dziatki do przedszkola koło mnie. Może dwie są takie, które patrzą na dziecko, nie na siebie…no, może trzy. Pozostałe pędzą, no bo przedszkole i – do roboty. Wygląda to tak, jakby z przodu fest wiater wiał: matka pruje pochylona do przodu jak pendolino, a dzieciak trzyma się jej ręki daleko z tyłu i cały czas biegnie, bo musi nadążyć za mamusią. Jedna jest taka, że ma samochód na płatnym parkingu jakieś 300 metrów od miejsca, w którym ją zaczynam widzieć, a skąd zapiernicza – nie wiem. Trzy – czterolatek cały czas za nią z językiem na brodzie. Czy mu się taki trening przyda do wyścigu szczurów, czy raczej odbije się na zdrowiu, na sercu, płucach – nie wiem. Więc mówiąc, że dziewczyny młodnieją, miałem na myśli, że głupieją. Wystarczy rano wstać 15 minut wcześniej.

  553. moje lektury na zimowe wieczory
    _______________________________

    Zima 1968 roku kupil Allen Ginsberg, amerykanski poeta, kupil domowa matzoh zupe w B&H dla swojego mocno przeziebionego kochanka Petera Orlovsky´ego, kiedy pewien rumunski poeta* zatrzymal go i zapytal go, czym ow sie „zajmuje”.”Niose matzoh zupe dla przeziebionego Petera” – odpowiedzial Allen jak typowa mama zydowska i mlodemu Rumunowi przedstawil teleskopowy oglad na temat przeszlosci, prawdziwa „chute dans
    le temps” ( nawiazuje do dziela E.M. Ciorana francuskiego filozofa rumunskiego pochodzenia), w ktorym przedstawial wszystko bez upiekszen – od Emmy Goldman wybujalych wdziekow az po zydowskich brodatych prorokow.
    W wielkim poemacie „Skowyt”(chyba w Polsce przekladany przez Piotra Bratkowskiego?) pisze Ginsberg o poetach, ktorzy obrzucali salatka ziemniaczana „promujacych dade w CCNY” – City College of NY.

    ( z lektury: Andrei Codrescu, The Posthuman Dada Guide, Tzara and lenin Play Chess,
    Princeton Univ. 2009)
    * tym mlodym poeta byl autor powyzszego przewodnika

  554. Dla Wszystikch, ku rozweseleniu sie.

    „Temat tabu, czyli ballada o jamniku” , w wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego i Grupy MoCarta:

    https://www.facebook.com/praktykujacyateista/videos/vb.266506300156049/649906975149311/?type=2&theater

  555. pombocek
    6 stycznia o godz. 21:09

    I dlatego rozsądni ludzie nie mają dzieci 😉 Jak ja się cieszę, że ani ja ani moja żona nie zgłupieliśmy i nie postanowiliśmy zafundować sobie takich „przyjemności”. Z kilku spraw życiowych jestem dumny, ale ta, bezdzietność z wyboru, jest największym osiągnięciem w moim życiu!

  556. lonku

    niestety, jest tylko fragment dwuminutowy, ale może później znajdziesz właściwy. Rozmowa trwała 20 minut.
    Na razie link się moderuje

  557. @anumlik

    to bylo na wroclawskiej uczelni ( d. B. B) prof Hernas?

    PS Ryszarda Przybylskiego „Pustelnikow i demonow” czytam z niesamowita przyjemnoscia
    – jakiz piekny jezyk. Wspanialy historyk literatury pol. i ros, tlumacz Mandelsztama.

  558. @@anumlk,pombocek
    Ja też nie będę się wypierał, że lubie dziewczyny i tak jak wy jestem seksistą. Mam obecnie taką jedną 70letnią,moja rówiieśniczkę jeszcze do tańca, do różańca to może nie, ale jako mój obiekt zainteresowana, jak to skromnie ujął Toberrmorcio, to jeszcze całkiemm całkiem. Też sie czasami ogladam za innymi, ale pedofilem to ja nie jestem i te smarkule poniżej 50siatki wykluczamm z marzeń.

  559. (zza drzwi) ale Boy Żeleńska była pediatrą.

  560. @ozzy
    Tak. Na wrocławskiej. Tej samej, którą kończył (w tym samym czasie) @pombocek, czyli Jurek Pieczul, jeno on studiował rusycystykę a ja polonistykę. Po sąsiedzku. Hernas, gdy u niego „zaliczałem” barok, nie był jeszcze profesorem a asystentem prof. Floryana, na którego wykłady z komparatystyki chodziłem.

  561. anumlik
    6 stycznia o godz. 20:53

    My mamy wiecej niz jedna alternatywe , jesli sie nie myle. Nie mowiac juz o 4ech Alterantywach, tym bardziej ze Kaczynski choc przypomina Aniola, to Wilchelmim nie jest.

  562. @anumlik
    🙂
    Wroclaw to wspaniali: Stanislaw Hartman, Hugo Steinhaus, Jan Kott, Boleslaw Gleichgewicht , Ci, ktorzy pierwsi zjawiaja sie w mej pamieci
    a Poznan: Stanislaw Baranczak

    Ps jestem o wiele mlodszego wychowu, dla mnie to historia

  563. @lonefather, z godz. 21:40
    Lewicowej alternatywy – żadnej. Tzw. prawicę zawłaszczył Kaczyński, choć to żadna prawica, a centrum dzieli się pomiędzy Petru (jak na razie utrzymuje się „na szczycie”) a Schetynę. Wkleję wypowiedź internauty Sebastiana Nowaka, spod artykułu Majmurka. Jego propozycja „alternatywy” ciut szokuje, ale kto wie…
    Jedyną partią która Kaczyńskiemu realnie może odebrać władzę jest koalicja liberalno-konserwatywno-katolicko-ludowa z premierem Gowinem, wicepremierami Morawieckim-Schetyną-Petru i przy błogosławieństwie Dziwisza-Nycza oraz duzego biznesu. Innej na razie nie ma i nie bedzie. To bedzie taka nasza wersja orbanizmu, bo PiS w aktualnej wersji jest bolszewizmem.

  564. NeferNefer
    6 stycznia o godz. 21:29
    Nefciu, wchodź śmiało, nie chowaj się za drzwiami. A pedofil i pediatra, drogie dziecko, to nie zupełnie to samo.

  565. @Lewy
    6 stycznia o godz. 20:40
    Czyli jednak się pomyliłem.
    Szwadronujesz jak gówniarz porównujący swojego frędzla z kolegami w zawodach, kto dalej nasika 😎
    Żenujące.
    Przy okazji:
    Seksizm = pogląd, że kobiety i mężczyźni nie są sobie równi lub że nie powinni posiadać równych praw. Zazwyczaj sprowadza się do „wiary w wyższość mężczyzn i wynikających z niej dyskryminujących zachowań wobec kobiet”
    A ty uprawiasz seksizm językowy (nie mylić z seksem oralnym) czyli
    deprecjonowanie za pomocą języka osób należących do jednej z płci, przy czym niemal zawsze deprecjonowane są kobiety.

  566. anumlik
    6 stycznia o godz. 22:02
    Taki koktail ! No nie ! Nie wierze, żeby Petru z Guanem pardon Gowinem. Chociaż ? A co z Kurskim i Czarneckim ?

  567. Rafał KOCHAN
    6 stycznia o godz. 21:18

    Miałem przeboje w internecie.

    Rafale, dawno temu jedna koleżanka mojej koleżanki na większym piwowaniu – z samego wyglądu moherowa katoliczka z trójką dzieci w dwa lata po studiach, a potem chyba sześć – jak usłyszała ode mnie, że odpowiedzialne powoływanie na świat dzieci to przede wszystkim zdanie sobie sprawy z tego, czy ma się emocjonalne predyspozycje i wiedzę o wychowaniu, ja nie mam, więc nie będę miał, powiedziała:

    – Takich, co nie chcą mieć dzieci, trzeba rozstrzelać. Po co to w ogóle żyje.

    Jak już tak po katolicku, to bym pierw rozstrzelał przed zrobieniem dzieci tych, co ani miłości dzieciom dać nie mogą, ani nie mają pojęcia, co z nimi robić, kiedy już są. Nie za karę, lecz żeby nowych nieszczęść i cierpień na świat nie sprowadzali.

  568. stay dowcip o posiadaniu dzieci(dla przypomnienia)
    Pewien mężczyzna miał sporo dzieci; choć nie chciał posiadać potomstwa, ale kochał swoją żonę, a ona chciała, m.in. jako powód podając, że na starośc nie będzie im miał kto podać szklanki wody.
    Gdy umierał, zebrała się wokół niego rodzina cała, synowie z żonami i dziećmi, córki z męzami i oczywiście także dziećmi.
    Umierający popatrzył po swoim przychówku, spojrzał na zoną i mruknął:
    – tylu was tu stoi, bo myślałem, żeby mi kto na łożu śmierci podał tę szklankę wody.
    – I wiecie co?
    -zupelnie mi sie pić nie chce!

  569. zezem
    6 stycznia o godz. 19:18

    W Wehrmachcie było kilkaset tysięcy Ślązaków, Kaszubów, Warmiaków i innych mieszkańców terenów, które były w historii albo polskie, albo niemieckie. Jeden do drugiego też strzelał.

  570. Tobermory
    6 stycznia o godz. 22:12
    Straszny z ciebie zawziętuch i dalej w swej cnotliwości nic nie rozumiesz, : ja ci piszę że kobiety dzisiejszych czasach są równe mężczyznom, pzynajmniej w naszej zachodniej kulturze, a nie u Arabów, a ty mi ni z gruszki ni pietruszki o jakimś gówniarskim porównywaniu frędzli. Ja deprecjonuje każde chamstwo, nawet takie owiniete w kolorowy papierek kultury (zgadnijj o kim mówię ?) Nie widze żadnej wyższosci mężczyzn nad kobietami, co mi już rozpaczliwie wpychasz w brzuch. Więć powtazammci świętoszku, wśród kobiet tak samo trafiaja sie mądre, glupie, chamskie jak i wśród mężczyzn. To ty traktując łaskawie kobiety jako, że czujesz się wyższy i stąd twoja laskawość i niedopuszczalność nazywania Kempy klempa, a Zabki..no już dobrze nie będę się juz wyrażał na temat Zabki, zrobię się jak jak ty taki kulturalny, no bo to przeciez koobieta.
    Czekam na twoją kolejną insynuacje na temat mojego podłego charakteru. Z przyjemnością ci odppowiem, wyjaśnię, ale to dopiero jutro bo idę spać.

  571. pombocek
    6 stycznia o godz. 22:24

    Byłoby to bardzo tanie oraz niezwykle praktyczne rozwiązanie.
    Lekarze ciągle powtarzają: zapobiegać !, zanim trzeba będzie leczyć.
    I wszyscy się z nimi zgadzają. Po czym otwierają flaszki i ciągną duszkiem.

  572. anumlik
    6 stycznia o godz. 21:37

    Jak wspomniałeś, to od razu se przypomniałem waszych: okropnie sympatycznego pana Berezę, pan Furdal miał z nami językowcami gramatykę porównawczą języków słowiańskich, córka naszego kierownika katedry pana Jakubca pani Semków – proseminarium z historii literatury polskiej, pan Zawadowski – językoznawstwo ogólne. Ajć – jak by powiedziała Neferka – byli czasy.

  573. NeferNefer
    6 stycznia o godz. 21:29

    Zza drzwi przychodni pediatrycznej? 🙂
    Boy był fachowym cesarsko-austriackim lekarzem kolejowym.
    W związku z tym napatrzył się scen bardzo cudnych i prawidłowo katolickich w lazaretach wojskowych.
    Jeden z nich urządzono w Krakowie, w muzeum, bo rannych i umierających był nadmiar wobec możliwości samego wojska.
    Rannych doglądały zakonnice-pielęgniarki. Chodziły po salach pełnych dogorywających, wrzeszczących z bólu, proszących a to o wodę, a to o środki uśmierzające ból. Podłogi zbryzgane krwią.
    A dookoła – antyczne posągi i klasyczne obrazy. Zakonnice miały za najważniejszy punkt opieki nad ludźmi oszczędzić im nieprawidłowych widoków. Chodziły więc po salach z młotkami i nożami. I obtłukiwały posągom nieprawidłowe części – niesforne. A w obrazach wycinały w adekwatnych miejscach dziury.
    Boy tą troskę moralną zapamiętał na całe życie.

  574. Lewy
    6 stycznia o godz. 22:33

    To jest to, Lewy, co bardzo wnikliwie zauważa konstancja: niebranie słów za całą rzeczywistość, jaka się pod nimi kryje. Niebranie pozorów rzeczy za rzeczy. Stąd powstają te, zwane przez Ewę-Joannę chodzącą do góry nogami, TWA, że ludzie spontanicznie się łączą z tymi, z którymi się rozumieją. Ale w języku powszechnym przyjęła się tylko negatywna konotacja pojęcia „towarzystwo wzajemnej adoracji”.

  575. Tanaka
    6 stycznia o godz. 22:36

    W następnym wcieleniu, jak będę Szydłem albo Dudem, wydam rozkaz wydawania licencji na posiadanie dzieci.

  576. @”jestem seksistą” Lewy
    Pewnie wydało ci się niezwykle dowcipne nazwanie się seksistą, to wiedz przynajmniej, co ten termin naprawdę znaczy.
    Wyśpij się dobrze, to poprawia kondycję w każdym wieku.

  577. Tanaka

    Pardą, miało być: „dziecków”.

  578. PS.
    A skoro nie widzisz „żadnej wyższosci mężczyzn nad kobietami”, to w następnej potyczce z osobą twojej płci zastosuj podobny argument jak wobec Żabki.
    Taki nerwowy jesteś, notabene, jakbyś sam już dawno nie hmm… latał (?) albo może prostata…?
    Tak by to wyglądało.

  579. @Tanaka

    Ale pediatrom tes był. Kolejowym później. A w ogóle człowiek nie na swoje czasy. Na dzisiejsze też nie.

    PS.: I spóźnione podziękowania za wieprzowe grzyby, bardzo mi do gustu przypadły chociaż nie były dla mnie (o ile czegoś nie pomyliłam ale chyba nie)
    A Boya bardzo wysoko poważam, zwłaszcza po przeczytaniu Hena.

  580. Lewemu do poduszki

    Gdy się człowiek robi starszy,
    Wszystko w nim po trochu parszy-
    wieje

    Ceni sobie spokój miły
    I czeka, aż całkiem wyły-
    sieje.

    Wówczas przychodzą nań żale,
    Szczęścia swego liczy zale-
    głości.

    I mimo tak smutne znamię,
    Straszne go chwytają namię-
    tności…

    Z desperacją patrzy czarną
    Na swe lata młode zmarno-
    wane,

    W wspomnień aureolę boską
    Pręży myśli swoje rozko-
    chane…

    Z żalem rozważa w swej nędzy
    Każde „nicniebyłomiędzy-
    nami”,

    Każdy nie dopity puchar,
    Każdy flirt młodzieńczy z kuchar-
    kami…

    Wspomni z jakąś wielką gidią
    Swe gruchania, ach jak idio-
    tyczne,

    I czuje w grzbiecie, wzdłuż szelek,
    Jakieś dziwne prądy elek-
    tryczne…

    Jakąś gęś, z którą do rana
    Szukali na mapie Ana-
    tolii,

    Jakiś powrót łódką z Bielan,
    Jakiś wieczór pełen melan-
    cholii…

    Gdybyż, ach, snów wskrzesła mara,
    Dziergana w rozkoszy ara-
    beski.

    Gdybyż bodaj raz, ach gdyby
    Sycić swą CHUĆ jak sam Przyby-
    szewski!…

    …I wdycha zwiędłe zapachy
    Nad swych marzeń trumną nachy-
    lony,

    I w letnią noc, w smutku szale
    Łzami skrapia własne kale-
    sony…

  581. @Tebermory’emu pod jasiek:

    Skropiwszy łzami własne kalesony
    Urażony odwrócił się tyłem do żony.
    Koić chciał chuć we śnie,
    Gdzie na raz mu dwie
    Bajadery wplatały w sen sex androny,

  582. anumlik
    6 stycznia o godz. 22:02

    W rewanzu za Majmurka, rozmowa Cezarego Owczarka z 2015-11-25 11:00 z prof Bohdanem Goralczykiem, (chyba bedziesz musial poszukac dlatego podaje date i godzine):

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/OFF-Czarek/67

    Warto wysluchac cale 35 minut z haczykiem.

    A z opinii Sebastiana-Nowaka to zgadzam sie tylko z dwoma jej punktami:
    1) Ze PiS jest wcieleniem bolszewizmu, czemu daje wyraz okreslajac to co sie dzieje KONTRREWOLUCJA KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWA.
    2) I posrednio z pogladem o blogoslawienstwie Dziwisza i reszty kosciolka. Posrednio sie zgadzam, bo sie Kkat do obalania Kaczystanu nie dolozy, ale bardzo chetnie poprze zwyciezce. Nie za darmoche oczywiscie, ale za kolejne koncesje, dobra i ustepstwa.

    Cala reszta, to bez obrazy dla autora, uwazam za bredzenie, bo:

    1) Co prawda pragmatyczny Petru i z Gowinem moze sie politycznie ulozyc, ale juz Gowin z Petru niekoniecznie, bo najprawdopodobniej dal sie Kaczynskiemu kupic do jego „wielkiego planu”.
    2) Identycznie jak w duecie Petru/Gowin, ma sie sytuacja w ukladzie Petru/Morawiecki.
    3) Petru bardzo chetnie by sie ze Schetyna dogadywal, ale Schetyna z Petru zdecydowanie nie, bo ze wspolpracy PO z Nowoczesna, zywa wyjdzie tylko Nowoczesna.

    Jak wysluchasz prof Goralczyka, to zarys „wielkiego planu” NAdkaczalnika stanie sie Tobie jasny. Przejac resorty silowe, czyli miec w reku sile realna, uzaleznic, lub zmarginalizowac TK, przejac media, czyli tube propagandowa. I to wszystko juz ma. NAstepnie centralizacja administracyjna i gospodarcza. Administracje juz po cichu zalatwia Blaszczak za pomoca ustawy o „Sluzbie Cywilnej”, a Morawiecki robi to samo w gospodarce. Na dodatek Morawiecki z samego wierzcholka instytucji finansowych i z kontaktami z wielkim biznesem jest „wtyka” majaca teraz uspokoic, a pozniej uzaleznic biznes, zeby nie podskakiwal i nie przeszkadzal.

    Od poczatku sie zastanawialem czym Kaczynski „kupil” Morawieckiego. I zdaje sie, ze ze tym czyms jest danie mu wplywu na scentralizowana i poddana kontroli panstwa gospodarke. Sadze ze dla takiej wladzy, Morawiecki rzucil kariere finansisty, bo nie bedzie mial juz do niej powrotu po tym co wraz z PiSem nawyprawia.

    Posluchaj Goralczyka, choc wiekszosc jest o Chinach, to i to co mowi o Wegrzech jest wazne i ja wyciagam wnioski, ktorym daje wyraz w swojej pisaninie.

    Aaaaaa i wbrew twierdzeniom ktore zacytowales to w Polsce jednak jest lewicowa alternatywa, choc bardzo slaba i raczkujaca, ale mysle, ze jak sie bedzie PiS umacnial we wladaniu, i tracil na poparciu, to jakas czesc tego poparcia trafi do lewicy. A zacznie jeszcze szybciej trafiac, gdy zacznie byc lepiej widoczna rola kosciola. I tu podpowiadam zwrocenie uwagi jak bardzo stara sie Kkat ukrywac w cieniu, nie wychylac, nie ujawniac, ale z „lupow” zdobytych przez kontrrewolucje jak najpelniej korzystac.

  583. I u mnie juz pozno, ale natrafilem na cos tak ladnego, ze szkoda bylaby, gdybym sie nie podzielil:

    http://www.courrierinternational.com/dessin/pologne-varsovie-place-les-medias-publics-sous-controle-et-inquiete-lue

    Zasadniczo rozchodzi sie o to jak widza zagranica „dobra zmiane” jaka PiS robi w Mediach publicznych.

    Gdzie indziej natrafilem na przypomnienie opinii Henry Kissinger’a, ze ktos kto idzie na wojne z mediami, moze sobie na wizytowce napisac: „Mozesz mnie nazywac idiota”. Ale ja sie z tym nie zgadzam, bo PiS nie idzie na zadna wojne z mediami, PiS te panstwowe media zwyczajnie anektuje, a po zaanektowaniu spacyfikuje, tak ze zadnej „wojny” nie bedzie, pozostanie wylacznie tuba propagandowa.

    Chyba, ze sie Sady Rejestrowe zastosuja do rady Mecenasa Giertycha i przed zarejestrowaniem nowych PiSowskich wladz zwroca sie do trybunalu Konstytucyjnego z zapytaniem o konstytucyjnosc podstawy na jakiej Minister Skarbu wymienia wladze i zarzady spolek medialnych.

    Ja bym podpowiadal popieranie Giertycha, zamiast zwyczajowego zwalczania. Bo po pierwsze moze miec racje, a po drugie popieranie Giertycha to piasek w kola PiSowskiego „walca”. Jesli nie uniemozliwi, to przynajmniej opozni pochod „dobrej zmiany”.

  584. Nie podziękowałam @Nemerowi za życzenia noworoczne. Teraz dziękuję, a kiedyś tam dawno ucałowywałam go w domniemaną łysinę z wdzięczności za pomoc. Dzięki @mag okazało sie że łysiny nie posiada, ale pocałunek pozostał. B.W.

  585. Konstancja (22:31)

    ” miec dzieci, jako powód podając, że na starośc nie będzie im miał kto podać szklanki wody. Gdy umierał, zebrała się wokół niego rodzina cała, synowie z żonami i dziećmi, córki z męzami i oczywiście także dziećmi. Umierający popatrzył po swoim przychówku, spojrzał na zoną i mruknął:
    – Tylu was tu stoi, bo myślałem, żeby mi kto na łożu śmierci podał tę szklankę wody. A wiecie co? Mi zupelnie sie pić nie chce!”

    Z tego samego rodzaju, nieco innego, moze, gatunku, humor zydowski

    Umiera stary Zyd. Cala rodzina, zona, troje dzieci z polowicami, i z wnukami, siedza wokol lozka umierajacego. Ten juz oczu nie otwiera od dluzszego czasu. Najstarsza corka mowi:
    – Pogrzeb. Ja proponuje pierwszy sort. Najdrozsza trumna, moc kwiatow, zamowiona muzyka klasyczna. Orszak pogrzebowy z synagogi do cmentarza w wynajetych limuzynach. On byl takim wspanialym ojcem.

    Sredni syn na to:

    – To prawda, on byl najlepszym ojcem. Ale po co ta wystawnosc? Ja proponuje drugi sort. Porzadna trumna, kwiaty, oczywiscie, ale bez przesady. No i bez zadnych durnych limuzyn na cmentarz dla wszystkich, ktorzy przyjda na pogrzeb.

    Najmlodszy syn:

    – Ojciec byl tak dbajacy o nas, ze on by nigdy siebie nie postawil przed naszymi potrzebami. Wiec te wasze wystawnosci pogrzebowe o kant potrzaskac. Ja proponuje pogrzeb trzeciego sortu. Zwykla trumna. Zadnych kwiatow. Trumne z synagogi na cmentarz zaniesiemy my sami.

    I to wtedy umierajacy ojciec oczy otworzyl. Rozejrzal sie po zebranych i zaczal sie gramolic z loza smierci. Rodzina na to:
    – Tato! Tato! Co ty robisz?

    A tato, macajac noga gdzie jego kapcie sie zapodzialy, wymamrotal niewyraznie:
    – Ja sam, powoli, na cmentarz jeszcze dojde

  586. Orteq
    7 stycznia o godz. 8:06
    tego nie znałam.
    Uśmiałam się setnie.
    pozdróweczka

  587. teraz po kolei,
    @stasieku, tak sobie chodziłam od latarni do latarni że mogliśmy się nie spotkać na blogach, ale ja pamiętam wpis na En passant o urodzinach wnuka. I radość z powodu dziedziczenia cech, którą zgryzliwy @Staruszek usiłował pomniejszyć. Z kolegą Lewym nie posprzeczaliśmy się ani o literaturę, ani o miękkość papieru toaletowego a o nieistniejące już Kongo Belgijskie; seksista (cokolwiek to dla niego oznacza) okazał się być zwolennikiem cywilizacji Leopolda II.
    @Panie @NeferNefer i @Konstancja zgoda, pomyliłam osoby ale sedno sprawy nie dotyczyło „kim jest nowoczesna Danuśka”, tak że tę poprawkę traktuję jako kosmetyczną. Za pomyłkę przepraszam.
    @Tobermory dziękuję za przypomnienie i przez łzy ronione z powodu twojego „nielubienia”, wyjasniam że zawsze tak reaguję w przypadku oczywistej niegodziwości, podobie jak ty działasz w dziedzinie ortografii. Zwłaszcza, kiedy inni tolerują a kumplowstwo nie pozwala im nazwać rzeczy po imieniu. Wygląda na to że ty również przegapiłeś meritum mojego komentarza, trudno.
    Ps.Czytanie starych wpisów i komentarzy jest zajmującym zajęciem, zwłaszcza że możemy zweryfikować przewidywaną w nich przyszłość i zauważ że przymierze zawarte na cytowanym przez ciebie blogu przeze mnie i @anumlika zostało jednostronnie dotrzymane.
    Dla Pana Chama (niewtajemniczonych infomuję zę ten zaszcztny tytuł został mu nadany przez najlepszych kolegów w dowód uznania) nie mam żadnych wieści. Ani sprostowań, ani wyjaśnień, ponieważ się nie wykazał. Informacjami o które prosiłam.

    Przykro mi że nie mogę napisać kilku ciepłych słów do jednego z tut. blogowiczów którego znam od lat i którego zdanie bardzo cenię. Jest człowiekiem bardzo zacnym i przy tym skromnym, więc nie chcę mu zaszkodzić. Pozdrawiam i obiecuję że zawsze będę czytać Pańskie komentarze.

  588. Obudziłem się, patrzę, a tu prawiczek Toberrmorcio jedzie o mnie ja po łysej kobyle, zarzuca mi wiierszykiem, że ja na stare lata parszywieje. Ładnie to tak ryycerzu znecac się nad śpiący, parszywiejącym staruszkiem ?
    Proponujesz mi Tobemorciu, żebym następnyym razem zasttosował żabciny argument wobec jakiegoś mężczyzny. Tobermorciu niie jestem gejem, więc trudno, żebym straszył ciebie, albo pombocka , że was przelecę. To by dopiero bł wrzask, jaki ze mniie świniia.

    @Tanaka
    Tym młoteczkiem posługiwał się ksiadz, który młoteczkiem przemycanym pod sutanną nie tylko odrąbywał męskie akcesoria, ale również rozłupywał owe „powabne wzgórki” różnych Wenus i Dian. Boy nie mógł się nadziwić, że wobec kataklzmu wojennego, cierpień rannych i umierających żołnierzy tego ksieżulę najbardziej bulwersowały owe frędzle(jak pisze cnotliwy Tbermorcio) i powabnne wzgórki

  589. @żabka
    Wzruszyłem się poświęceniem mi uwagi, ale obawiam się, że nie bardzo wiem, dlaczego miałbym się wypowiadać na temat „meritum” twojego komentarza. Wycieczki osobiste, oceny wirtualnych charakterów i ich osądzanie, a wszystko na podstawie tekstów i zawartych w nich informacji, to może być pasjonujące zajęcie dla akurat obrażonej (lub nudzącej się) osoby, ale jak zapewne zaważyłaś, mało jest na ogół chętnych dołączania się do krucjaty.
    Nie bardzo też rozumiem łzy ronione z powodu mojego „nielubienia”.
    Nielubienia ciebie?! Aż tak się tu angażujesz uczuciowo, że ewentualny brak sympatii sprawia ci doraźną przykrość?
    Wiem, że to raczej żartobliwa emfaza, ale trochę mi smutno.

  590. Jestem zdegustowany, karmą jaką tu na blogu pana Jacka jestem
    karmiony. Za dużo jest tutaj lewizny, bynajmniej, nie mam na myśli
    @Lewego, niech bóg broni.

    Na świecie dzieje się tyle interesujących rzeczy wartych roztrząsania,
    a tu o dupie Maryni idzie gadka. Wstyd mi za Was wszystkich.

    W pierwszej kolejności należy rozważyć problem, który na terenie Niemiec się pojawił: pani kanclerz Merkel sprowadziła, nie wiadomo czy świadomie,
    prawie cały milion „rozpłodowców” pochodzenia azjatyckiego i afrykańskiego.Policja sobie nie może z nimi poradzić, i słusznie, bo moim zdaniem przeszkadzanie NATURZE jest grzechem. Rozpłodowcy, jak to rozpłodowcy, zabierają się do zapładniania niemieckich kobiet.

    O tym , jakie będą skutki tego procesu biologicznego, jak by nie było.
    Natury, tego popędu biologicznego, zatrzymać się nie da, same niemieckie kobiety na to nie zezwolą. Bo chcą mieć dzieci, nawet wtedy, jak o tym nie myślą. Niemiecki „element ” rozpłodowy jest nie najlepszej jakości, a za sprawą żywienia zatrutym, zdegenerowanym białkiem, co objawia się niską dzietnością populacji niemieckiej

    Natura wybrała dobry kierunek; mówi się na ludowo, że „za byka trzeba płacić”, a kto ma najwięcej pieniędzy na podorędziu.
    Na skutki musimy trochę poczekać. od zapłodnienia do urodzin nowego niemieckiego człowieka upływa 9 miesięcy, zanim to zjawisko zauważy
    socjologia, zbada swoimi narzędziami, o statystykę mi chodzi, upłynie trochę czasu.
    Mieszanie ras nastąpi, nauka biologiczna twierdzi, że to dobrze robi na wartość biologiczną człowieka, o całej tej genetyce nie będę pieprzył.
    Wiadomo o co chodzi, bez tego „mieszania” ludzkość już dawno by wyginęła.

    Inaczej do problemu „rozpłodowców” podszedł był premier Węgier Orban,
    postawił zasieki, z drutu kolczastego. W ten sposób uniemożliwił mieszanie się rasy madziarskiej z „przybłędami” z innych kontynentów.

    Trudno rozstrzygnąć, kto lepiej wyjdzie na tym europejskim eksperymencie
    mieszania ras, nie wszystkim z nas wystarczy życia, żeby usłyszeć werdykt,
    kto miał rację: pani Merkel, czy pan Orban.

    My w Polsce możemy spać spokojnie, nam mieszanie ras nie grozi, z prostej
    przyczyny, innych nie potrzeba szukać: — Nie posiadamy pieniędzy na
    opłacenie „rozpłodowców”, —- „za byka trzeba płacić”.

  591. @Wacław
    Paniczna niechęć polskich samców wobec takiego elementu napływowego
    https://s3.amazonaws.com/storage.filemobile.com/storage/6902811/15
    jest dość dobrze zrozumiała, nie sądzisz?
    Wolałbyś wnuki (zakładając, że masz córkę) po Kaczyńskim, Kamińskim, Ziobrze, Kaliszu czy po takim szybkonogim Erytrejczyku?
    Wnuczki by mogły wyglądać tak:
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/e8/62/2a/e8622ac433bb67e5c8b9b633c7f35225.jpg

  592. lone,
    nie znam niemieckiego, więc nie jestem pewien, czy „Marionette Präsidenten Andrzej Duda” znaczy „prezydent marionetek”, jak chce Google Translator czy po prostu Pinokio, jak podpowiada logika?
    http://www.sueddeutsche.de/politik/polen-wie-in-budapest-oder-moskau-1.2806546

  593. żabka konająca
    7 stycznia o godz. 8:55

    @Panie @NeferNefer i @Konstancja zgoda, pomyliłam osoby ale sedno sprawy nie dotyczyło „kim jest nowoczesna Danuśka”, tak że tę poprawkę traktuję jako kosmetyczną.

    Pytałaś wprawdzie o inne sprawy, bardziej osobiste, o których nie mam pojęcia, jak sama bym się zachowała; los oszczędził mi sprawdzenia siebie w tym momencie.
    Natomiast nie mam pojęcia, co moje dzieci zrobiłyby w sytuacji, którą opisujesz. Nie bedę ich pytać; mają moje instrukcje na taki moment i myślę, że gdyby doszło do takiej sytuacji, jaką opisujesz, to mam nadzieję, ze eutanazja w Polsce będzie dozwolona.
    Na wszelki wypadek notarialnie zastrzegłam wykorzystanie takiej możliwości.
    A dzieci wiedzą, że będę je straszyć, jeśli nie wypełnia mojej instrukcji.
    Serio, serio!

  594. @Płynna rzeczywistość
    7 stycznia o godz. 11:06
    ani Pinokio (synonim kłamczuszka) ani „prezydent marionetek” (cóż to by miało być w odniesieniu do Dudy? 😯 )
    Mowa jest o prezesie, który
    ” er bedient sich dabei der absoluten Mehrheit in beiden Parlamentskammern und des bisher nur als seine Marionette auftretenden Präsidenten Andrzej Duda. ”
    (z zapierającą dech szybkością przejmuje kontrolę nad instytucjami, sądownictwem i mediami) posługując się przy tym absolutną większością w obu izbach parlamentu oraz występującym dotąd jedynie jako jego (Kaczyńskiego) marionetka – prezydentem Andrzejem Dudą

  595. Tobermory
    6 stycznia o godz. 23:26

    Tobermorkowi do kapci.

    Jasne, że w konkretnej sytuacji łatwo będzie mój wskok odebrać jako stronniczość. Więc mogę tylko powiedzieć – bo cóż więcej – że moja sympatia do Lewego rowerzysty (może nawet je warzywa) – to jedno, a Twoje gończe tropienie go za parę słów do mnie – to drugie. Tych parę słów bez adoracji skwitowała dobra znajoma Lewego mag. Dla mnie też było to przegięcie, ale problem poznawczy jest większy od pojedynczego przegięcia.

    Mieszkała nad moją głową wiedźma z długim nosem i jeszcze dłuższym jęzorem. Niespotykanie zaczepne, rozplotkowane, dokuczliwe, wojujące ze wszystkimi lokatorami prostactwo. Przegrała dwie sprawy sądowe za pobicie krzesłem jednego lokatora i rozlanie po ścianach krwi dwóch lokatorek wspólnie z córką tak, że grupy krwi się pomieszały. Musiała płacić im odszkodowanie. Cyckała drobnymi kwotami, a raz napisała do jednej na przekazie (była wprost pokazowo bogobojna): „Bendziesz się smarzyć w piekle za mojom kszywde stara kurwo”. Odbyła sie trzecia sprawa i bogobojna musiała z kolei płacić za niewinne słowo. Widocznie Bóg tak chciał. Wyprowadziła się z bloku zaraz po tym, jak spółdzielnia, po zebraniu opinii lokatorów, zagroziła jej eksmisją. Ale wcześniej odbyło się w spółdzielni posiedzenie tzw. wówczas Komisji Społeczno-Wychowawczej, bo mieliśmy z żoną czelność trzy razy w ciągu jedenastu lat poprosić ją o spokój w mieszkaniu. Parę lat po tym sobie przypomniała i wniosła na nas skargę: że od lat co dzień, a czasem kilka razy dziennie podchodzimy (tak w liczbie mnogiej napisała) pod jej drzwi i łomoczemy, a jak ona otwiera, żeby nas uspokoić, to uciekamy. Przy tym bardzo często jesteśmy po wpływem alkoholu (żona nigdy nie piła, ja – owszem, ale się nie zdarzyło na gazie łazić po sąsiadach ni się awanturować). I teraz jest temat, z którym do Ciebie się pofatygowałem. Otóż bogobojna zapomniała, o co nas oskarżyła i co w skardze napisała, więc kiedy miała głos, informowała o swoim zamiłowaniu do porządku, do czystości i o tym jak to się musi użerać z lokatorami (w trzydziestotrzymieszkaniowej klatce), którzy bez przerwy śmiecą, a ona nie może na to patrzeć i wciąż po nich sprząta, a oni nie mogą na to patrzeć, więc się awanturują. A czysta była na oko i na nos faktycznie.

    To był, Tobermorku, jeden z paru mocnych, dlatego zapamiętanych przeze mnie przypadków ostentacyjnej (przepraszam za zbitkę strasznych słów) kompensacji braków urojoną wartością w postaci fizycznej czystości. Form takich kompensacji pewnie jest bez liku: dulskiej roboty czystość moralna, ostentacyjna religijność (jedna moja koleżanka tak się zamszyście przed kosciołem żegna, że gołębie z krzyża ze strachu uciekają), erudycja, czytanie tylko DOBRYCH książek, picie tylko DOBREJ kawy, chodzenie tylko na DOBRE filmy, a starszy kolega w akademiku pił tylko koniaki, ale nie byle jakie, lecz, jak sam mi mówił – DOBRE. Jest tej ostentacyjnej dobrości i czystości od cholery. Więc człowieka wrażliwego, jak się o to paskudztwo potknie, może trafić szlag i z premedytacją rzuca odwrotnością czystości.

    Ostentacyjna czystość i porządność (nie mówię o nieostentacyjnej) to płycizna, fałsz, nieszczerość i notoryczne nierozumienie i nie przyjmowanie do wiadomości, że ktoś może się zachowywać prostolinijnie, nie kombinować, spontanicznie. Lewy ma nie byle jaki umysł i jest szczery. Chyba że podpuszcza, bo jest gościem z humorem i dystansem do spraw tego padołu. Otwarty umysł i dystans – również do samego siebie – to cenne wartości, porządność na pokaz – barachło.

  596. Wacław1
    7 stycznia o godz. 10:22

    Z przykrością, Wacławie, to mówię: od razu widać, że nie jesteś z tych, co jedzą korzonki, trawę pokrzywę, jabłka. Dołączyłeś do niereformowalnych cenzorów-rewizorów, którzy wpadają na blog i zamiast „dzień dobry”, od progu: „Dzieją się na świecie wielkie rzeczy, a wy znów – o dupie Maryni!”.

    Szkoda, że nie kończysz delikatnym „wypie.dalać!”, bo wtedy mógłbyś w blogowej pustce nadawać do woli, o czym chcesz.

    Nie ma wypisanych na niebie wielkimi literami żadnych imperatywów, o czym się ma gadać, a Ty: „Po co o tym, jak trzeba o tamtym”. Gadaj, do kurki nędzy, broni kto? Tylko – od razu, bez tego kwalifikującego innych jako przyklejonych do czyjejś dupy wstępu. Tak Ci dopomóż bóg Omuż.