Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

11.11.2015
środa

Maszerują i żartują

11 listopada 2015, środa,

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze mediaMarsz i tłum mają swoje prawa. To nie miejsce na subtelności i dzielenia włosa na czworo. Hasła muszą być krótkie, okrzyki rytmiczne, przemówienia ostre i nie pozostawiające miejsca na wątpliwości. Jak masz wątpliwości, to nie maszeruj, bo ci się nogi poplączą. 

W dzisiejszym warszawskim marszu wszystko więc było jak trzeba, przebiegł tak spokojnie jak to możliwe przy obecności kilkudziesięciu tysięcy ludzi. (Wyliczenia są różne, ale jeśli przyjmiemy kilometrową nawet kolumnę o szerokości, powiedzmy, 30 metrów, i metr kwadratowy dla każdego uczestnika — co jest szacunkiem hojnym — wychodzi 25–30 tys. ludzi). Komentatorzy telewizyjni nie doczekali się, jakby oczekiwanej przez nich, zadymy. Ale z kim mieli się narodowcy bić? Z samymi sobą? Przecież nie była to manifestacja obywatelska ku czci niepodległego państwa — jako politycznej wspólnoty różnych ludzi, lecz zgromadzenie ideowo niemal tożsamych środowisk, którym za całą dysputę o nowoczesnym państwie najwyraźniej wystarczy parę haseł.

Oprócz oczywistego „Bóg, honor, Ojczyzna”, było także główne przesłanie: „Polska dla Polaków. Polacy dla Polski” i coś bardziej wyrazistego: „Witajcie w piekle zbłąkane owieczki” z przekreślonym tureckim półksiężycem (Turcja jest z nami w NATO, ale takie niuanse są nie na marsz) i datą pogromu wiedeńskiego oraz zapisane szwabachą (co za subtelność) „Wróg u bram”. Wśród tych patriotyczno-testosteronowych uniesień trafił się transparent żartobliwy. Obok zdjęcia talerza z arcypolskim schabowym z kapustą napis głosił: „Wolimy kotleta od Mahometa”.

Oczywiście bycie polskim patriotą nie zakłada szczególnej znajomości języka polskiego, więc pomysłodawca i twórca transparentu nie dostrzegł, że tekst ten oznacza też, że ktoś woli dostać kotleta od Mahometa, zamiast na przykład od innego proroka, co jest o tyle usprawiedliwione, że kebab cieszy się dużą popularnością, choć jest niewieprzowy). Gdyby twórca użył zwrotu „Wolimy kotleta niż Mahometa” nie byłoby tej niejasności. Wtedy jednak oznaczałoby, że podmiot mówiący przedkłada konkretne danie nad gadanie, czyli woli jeść niż pleść, a chodziło mu przecież o to, że nie chce, by obca duchowość ingerowała w jego doczesne przyjemności. Wszak Jezus kotletów nie zakazuje. Czyli żart zamienił się w autoironię. To cenna rzadkość u narodowców.

Ciekawe także było wezwanie księdza Międlara, który przemawiał na błoniach: „Nie chcemy w Polsce Allaha, nie chcemy gwałtów, nie chcemy samosądów, nie chcemy terroru”. Bezpośrednie zestawienie konkretu (gwałty, samosądy, terror) z postacią Boga islamu wskazuje jednoznacznie, że zarówno nasi narodowcy, jak i ksiądz Międlar wierzą w istnienie tegoż Allaha. Ale jeśli Allah istnieje, to przecież jest już wszędzie — także u nas, a jeśli nie istnieje (bo tylko nasz chrześcijański Bóg jest prawdziwy), to na pewno go tu nie będzie. W co wierzy ksiądz Międlar? W słów międlenie.

Oto słowo kowalczykowate, wolności słowa niech będą dzięki!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 408

Dodaj komentarz »
  1. Słów międlenie. Bardzo trafna konkluzja. Moim zdaniem, odwieczne z ambon słów międlenie tak pokreciło znaczenia słów, że choć mamy jeden język jako Polacy, to jakbyśmy wszyscy z wieży Babel zeszli.

  2. Otóż to właśnie, otóż to !

    Nasz bozia, oprócz tego, że ma siwą brodę i chodzi boso, musi mieć jakieś imię. Musi to być konkret. Nie da się wierzyć w niekonkret, chyba, że jest to wiara niekonkretna: żeby było lepiej.
    Albo wiara w Polskę w ruinie.

    Wiara, w dodatku bardzo konkretna (weźmy taką konkretną transsubstancjację, fundamentalną dla wiary katolika, o której to transsubstancjacji 87% katolików w ogóle nic nie wie i nawet się nie przymierza w nią wierzyć) w niekonkret, nie jest wiarą w niekonkret, ale wiara w wiarę.

    O tym, że nasz bozia musi być konkretny, by dało się coś z nim zrobić, wiedzieli już producenci bozi z niebieskiej książeczki: Jezus przechodził przez konkretne ściany, z cegły, kamienia, a co najmniej z kartongipsu (co umie też Chuck Norris za pomocą kopa z półobrotu), ale sam jest niekonkretny. W ogóle się nie daje ustalić, że istniał.
    Żeby nieistnienie ukonkretnić, Jezus został smukłym blondynem o wymodelowanej fryzurze, figurze Usaina Bolta, ślicznych błękitnych oczach, obszernym czole i konkretnej szczęce aryjczyka, trzydniowym zaroście staranie utrzymanym za pomocą golarki Philips Aqua Tec Shaver series 9000 (lokowanie produktu).

    Tata Jezusa też jest konkretny. Skaliście konkretny, a bardziej konkretnie niż skała się nie da: Kościół zbuduj na skale. Więc tymi skałami rzuca konkretnie w ludzi i robi z nich konkretną ludzką miazgę. Jak to konkretnie wygląda wiedzą codziennie rzeźnicy. A co jakiś czas młodzież dyskotekowa rozwalająca się autami na drzewach, lub na innych autach.
    Jest to konkret weryfikowalny. Mur-beton.

    Tak samo konkretny jest Allah.

    Tu się jednak robi pewna kwestia, do rozstrzygnięcia:skoro jest konkretny Allah i konkretny Bozia, to muszą się jakoś konkretnie podzielić kawałkami świata:jeden bierze to co po lewej, drugi to co po prawej, albo jakoś tak. Znaczy to jednak, że jest dwóch konkretnych, a żaden konkretnie nie rządzi nad drugim, ale są jak towarzysze broni. Co się z kolei sprzeciwia konkretowi wiary, że Bozia jest tylko jeden bozia. Bo Allah też test tylko jeden bozia i nie ma innych.

    Da się to rozstrzygnąć w miarę prosto tak, że Bozia to Allah, a Allah to Bozia. Dwa imiona na to samo. Co już różni dawniejsi rozwiązywacze zagadek ustalili: jest jeden bóg. Ma na imię Allah. który jest Sędzią Sprawiedliwym, itd itp.
    Pewna trudność jest w tym, że są dwa różne życiorysy. Każdy konkretny: „ten jest syn mój umiłowany, jego słuchajcie”. mówi jeden życiorys, a drugi nic takiego nie mówi.
    Ale to się rozwiąże. Grunt, że jeden jest.
    Jak jeden, to Allah jest w Polsce i siedzi w Częstochowie.

    Zaś ksiądz Międlar, mówiąc o gwałtach, terrorystach i samosądzie, mówi o Allahu z Watykanu, tatusiu Jezusa. Mówi więc o sobie, który wierzy w wierzenie, że bozia to Allah, a Allah to Bozia. co się zupełnie zgadza z Niebieską Książeczką. Pełną samosądów, terroryzmu i gwałtu.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Skupię się tym razem na jednym aspekcie wpisu. Polska dla Polaków. Jakże po staropolsku gościnnie. To znaczy nie dla Amerykanów, Anglików, Francuzów też (bo Niemców i Rosjan to na pewno) niech zabierają swoje cokolwiek to jest, firmy też, i spadają – a może jednak jest podział na lepszych i gorszych cudzoziemców? Ciekawam bardzo czy dla owych narodowców byłabym Polką podejrzanej konduity no bo jakże, emigrantka. Moje pół polskie dziecko już się nie kwalifikuje, o ślubnym nawet nie ma co mówić. Może nie powinniśmy nawet na wakacje przyjeżdżać? Głosować też nie powinnam bo przecież skoro nie mieszkam to ryby głosu nie mają. Może od razu szwabachą nur fur Polen, jeden pies.

    To już lepiej pójdę na zmywak gdzie moje miejsce.

  5. Żeby być prawdziwym polskim patriotą, najlepiej mieć wykształcenie podstawowe, nie jeździ za granicę, nie czytać gazet ani książek, za wyjątkiem książeczki do nabożeństwa.

  6. gwałty, samosądy i terror (katolicki) mamy na codzień w Polsce.
    Zaklinanie rzeczywistości nic nie da.Nawet, jeśli jakiś ksiądz to deklaruje.
    Mamy w Sejmie 10 przedstawicieli Narodowców, którzy dostali się tam z list Kukiza.Ciekawa jestem, czy głosujący na nich mieli świadomość, że głosują na Ruch Narodowy.
    dzis obyło się bez burd, bez rzucania kamieniami czy kostkami bruku, bo w manifestacjach wzięli udział SAMI SWOI.

    @NeferNefer
    nie wydaje mi się, żeby coś Ci w Polsce groziło; na szczęście jeszcze mówisz po polsku, choć ważne może okazać się w przyszłości,CO MÓWISZ i Po CZYJEJ STRONIE STOISZ… a z tym, wiesz , jak jest…nie mamy tu prawidłowego, wg narodowców, postrzegania spraw krajowych, bez skrupułów opisujemy rzeczywistośc, która nam się nie podoba, której jesteśmy przeciw. Zamiast powtarzać, że POlska w riunie i”trzeba ją odbudować”

  7. Który bóg jest tak pięknie skomponowany jak ten:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Allah#/media/File:Arabic_components_%28letters%29_in_the_word_Allah.svg
    1. alif
    2. hamzat waṣl (همزة وصل)
    3. lām
    4. lām
    5. shadda (شدة)
    6. dagger alif (ألف خنجرية)
    7. hāʾ

    My chcemy Boga, Święta Pani!
    O usłysz Twoich dzieci śpiew!
    My Twoi słudzy ukochani
    Za wiarę damy — życie, krew!

    Błogosław słodka, Pani!
    Błogosław wszelki stan!
    My chcemy Boga! My poddani!
    On naszym Królem, On nasz Pan!

    Pod warunkiem, że nie będzie to żaden Jehowa, Allach ani inny obcy typ. Bozia ma być, i juszsz!

  8. @ Kowalczyk

    Oto słowa Pana: „Bezpośrednie zestawienie konkretu (gwałty, samosądy, terror) z postacią Boga islamu wskazuje jednoznacznie, że zarówno nasi narodowcy, jak i ksiądz Międlar wierzą w istnienie tegoż Allaha. Ale jeśli Allah istnieje, to przecież jest już wszędzie — także u nas, a jeśli nie istnieje (bo tylko nasz chrześcijański Bóg jest prawdziwy), to na pewno go tu nie będzie.”

    „Subtelnie” Pan nie odróżnia obrazu Boga od rzeczywistości Boga. Niestety, ateiści tak mają – nie odróżniają jednego od drugiego, a to błąd, który znakomicie wychodzi w Pańskiej wypowiedzi. Ks. Międlar zarzuca muzułmanom, choć nie czyni tego expressis verbis, że mają fałszywy obraz Boga i z tego powodu dopuszczają się różnych, moralnie złych rzeczy. I przeciwnie, chrześcijański obraz Boga zawarty w Ewangelii i w Nowym Testamencie jest prawdziwy także w tym sensie, że z niego tzn. tego obrazu Boga nie wynika konieczność zabijania niewiernych i innych brzydkich rzeczy. No oczywiście, ktoś powie – przecież w historii chrześcijanie mordowali innych. Tak, było tak. Ale trzeba pamiętać, że zbrodnie popełniane w imieniu Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa były bluźnierstwem wobec tegoż Boga, były zaprzeczeniem Jego nauki. Każdy pseudo-chrześcijanin, który dopuszczał się jakiejkolwiek zbrodni w imię Boga obrażał Boga swoimi ciężkimi grzechami (w chrześcijaństwie pojęcie grzechu jest niezwykle ważne, kto je usuwa, pomija, lekceważy jest w istocie anty-chrześcijaninem). Działał WBREW nauczaniu Chrystusa i Apostołów bez względu na to, jakimi pobudkami się kierował. I druga rzecz: Bóg rzeczywiście istnieje i jest Bogiem absolutnie wszystkich ludzi, bez żadnego wyjątku. Bóg islamu nie jest prawdziwy, bo jest tylko bogiem muzułmanów zaś innych każe siłą nawracać lub uśmiercać. Proszę brać pod uwagę te „subtelne” różnice, jeśli już Pan się na te tematy wypowiada.

  9. @Konstancja

    Nie miałam wcale na myśli że coś mi grozi. Tylko skoro cudzoziemcy są ewidentnie niechciani następni w kolecje są/mogą być emigranci.

    Przyznam że jestem zmęczona psychicznie i mam szczerze dosyć, Dudy, Kaczyńskiego, Malty, sejmu, obchodów, marszów, narodowców i rządu. A jutro nowy cyrk. Od wczoraj mnie szlag trafia a dzisiaj sobie od rana Dudą poprawiłam i wreszcie mnie zmęczyło. Dlatego przepraszam że nie odnoszę się wprost do Twoich słów ale chwilowo nie mam siły.

    Z księdzem Międlarem powinni sobie po bożemu porozmawiać Tatarzy z Podlasia.

    Zniknę na razie bo gorzknieję w tempie geometrycznym a jeszcze lata nie po temu.

  10. @ Waldi
    Co za bezbłędna logika! Pokonał mnie Pan.
    Ale ma Pan jakiś dowód na to, że Bóg istnieje? Czy tylko Pan to wie? I jak Pan odróżnia pseudochrześcijan od chrześcijan. Bo @dezerter ma pewną technikę… wszyscy pójdą do piekła oprócz ŚJ.

  11. Oglądam właśnie Kabaretową Noc Listopadową, jadą po pisowskiej ciemnocie równo. Młoda, głównie, widownia bawi się znakomicie. Jerzy Kryszak przeszedł samego siebie, a odwaga Górskiego, chyba jednak na pożegnanie, przed skokiem na publiczne media.

  12. NeferNefer
    11 listopada o godz. 21:43
    nie wiem, czy zazdrościć Ci możliwości „wyłączenia się”; oczywiście witrualnego, bo wystarczy, że nie włączysz jakiegoś medium.Z daleka pewnie wygląda to inaczej, niż w kraju. Możemy też nie włączać radia, tv, laptopa czy internetu, ale rzeczywistość nas i tak dopadnie.

  13. NeferNefer, Konstancja
    Dziewczyny, take it easy. Skąd u Was ta niemal histeria?
    NeNe, na szczęście, siedzi sobie w Brukselce jak u pana pombocka za pazuchą, a Konstantyjce i mnie „wszechmocne” pisuary mogą skoczyć.
    Dziecka u nas już odchowane, wnuki rosną, kariery zawodowe za nami. Wolne jesteśmy kobiety. Zresztą wszystkie trzy.
    NeNe! przepraszam, że trochę jakby zbagatelizowałam twoje obawy, ale czy nie przesadzasz? Ty „biala” Europejka poślubiona „białemu” tubylcowi?
    Tak, to zabójcza ironia, ale nie wiem, co mam Wam dziewczyny powiedzieć po obejrzeniu migawek z Marszu Narodowców w Warszawie.

  14. @mag, Konstancja

    Moje drogie, odłożę do jutra bo się wypaliłam i dziś nie dam rady.

  15. @mag
    to nie histeria, ale zapowiedzi Jarka na manifestacji źle wróżą młodemu pokoleniu; zgwałconym dziewczynom, zmuszonym do urodzenia, młodym chłopcom, kórych może wezmą w kamasze.
    Mnie czy Tobie już mogą wszyscy naskoczyć; w każdej chwili mogę skorzystać z uprawnień emerytalnych, ale lubię swoją pracę. Na pewno zmienią nam w Warszawie prezesa, bo to stanowisko polityczne.Zwykłym urzędnikom nic nie grozi.

    Obrzydło mi oglądanie manifestacji i zgromadzeń w warszawie, przemówień wszelakich; wspólczuję Ci, że musiałaś uciekać z miasta.

  16. My Polacy,Prawdziwi Polacy,zostaliśmy wybrani przez Boga jako jedyni,którzy będziemy mieć prawo pouczać Krzyżem Miłosierdzia garbate plecy odmieńców.
    Amen

  17. @ Jacek Kowalczyk

    „Ale ma Pan jakiś dowód na to, że Bóg istnieje?” Nieprawdą jest, że istnienie Boga jest sprawą tylko jakiejś ślepej wiary. O istnieniu Boga informuje także ludzki rozum, jeśli uczciwie się nim posługujemy. Także z pomocą nieuprzedzonego rozumu (np. z pomocą rozumowań redukcyjnych) wychodząc od przesłanek pochodzących z tego świata, w którym żyjemy można dojść do istnienia Boga. Poznanie oparte o Objawienie Starego i Nowego Testamentu jest jakby drugim stopniem poznania Boga, dzięki któremu dowiadujemy się o Bogu czegoś dużo więcej niż tylko tego, że istnieje. W Piśmie nie udowadnia się istnienia Boga, wierzący już wie, że On istnieje. Rozczaruję Pana, problem istnienia Boga, w punkcie wyjścia, jest problemem racjonalnym (choć niekoniecznie naukowym!!! dziś niestety wielu ludzi popełnia błąd utożsamiając racjonalność jedynie z naukowością). Zatem trzeba Boga chcieć dostrzec, a tego nikt za Pana nie zrobi. Sam Pan musi podjąć ten trud, do czego niezmiennie zachęcam.

    ” I jak Pan odróżnia pseudochrześcijan od chrześcijan?” Właśnie odpowiedziałem. Ktoś kto usprawiedliwia jakiekolwiek zbrodnie w imię Boga, jest kłamcą, bluźniercą, złym człowiekiem i pseudochrześcijaninem, jeśli przy tym deklaruje, że w tegoż Boga wierzy i jeszcze rzekomo spełnia Jego wolę. Taki człowiek na 100% nie jest chrześcijaninem.

  18. pombocek (11:25)

    „Orteq (8:15) Ty – o kulturze?! Nie jesteś pierwsza pensjonarka, która podpiera się – ach! – kulturą… z powazaniem, bucek (tak mnie nazwał strażak kultury Orteg)”

    No nazwalem tak. Chyba sie domyslasz dlaczego.

    PS. To akurat nie ja podpieram sie kultura. Ale mam juz dosc tych infantylnosci. Czas zabrac sie za niepowazne tematy. Chociazby tylko czesciowo, jak u Gospodarza, niepowazne.

  19. NeferNefer
    11 listopada o godz. 21:08

    Ale wiesz przecież, że Polska jest jak bozia: jest, a nie ma. Jak Wałęsa:za a nawet przeciw, do przodu ale tyłem i do góry nogami.
    Polska jest jak katolicyzm: wszystkich kochamy, a konkretnie to mamy w dupie.
    Polska tylko dla katolików. Oczywiście – tylko !
    Ale jest wentylek: gość w dom – bóg w dom.

  20. @ Waldi
    „z pomocą nieuprzedzonego rozumu (np. z pomocą rozumowań redukcyjnych) wychodząc od przesłanek pochodzących z tego świata, w którym żyjemy można dojść do istnienia Boga.”
    Można (zwłaszcza gdy punkt wyjścia zakłada punkt dojścia), ale po co?

  21. Pies: Głaskasz mnie, karmisz mnie, ochraniasz mnie, kochasz mnie –
    musisz być bogiem!
    Kot: Głaskasz mnie, karmisz mnie, ochraniasz mnie, kochasz mnie – muszę być bogiem!

  22. Dzień Niepodległości jak marzenie! Polacy radośnie świętowali Niepodległość. A mainstream biadolił, bo nie było zadym

  23. „W haśle Polska dla Polaków zawiera się esencja normalności, którą stłamszono etykietami szaleństwa i nacjonalizmu. Tymczasem chodzi wyłącznie i aż o to, aby Polak w Polsce decydował o sobie, bez żadnych kompleksów, dyscypliny wewnętrznej i zewnętrznej.

  24. @ Jacek Kowalczyk

    „Można (zwłaszcza gdy punkt wyjścia zakłada punkt dojścia), ale po co?”

    Bo warto.

  25. waldi

    „trzeba pamiętać, że zbrodnie popełniane w imieniu Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa były bluźnierstwem wobec tegoż Boga, były zaprzeczeniem Jego nauki”.

    No to popatrzymy na te nauki, pamiętając, że nauki syna bożego nie mogą się różnić od nauk ojca. Inaczej mówiąc, jeśli syn – a właściwie Paweł – wymyślił inną religię niż religia z Bogiem Jahwe, był bałwochwalcą, którego wedle Starego Testamentu należało zabić, a nie naśladować. Jezusa za obrazoburstwo też należało, wedle ówczesnego prawa, zabić. No i zabili.
    Z księgi Powtórzonego Prawa:

    „Gdyby twój brat (…) lub twój towarzysz (…) próbowal cię zwieść, mówiąc: ‚chodźmy i służmy innym bogom’ (…) bezwarunkowo masz go zabić”.

    „Jeśli usłyszysz, że w jednym z twoich miast mówią (trochę skracam i przerabiam ten biblijny bełkot): ‚Chodźmy i służmy innym bogom’ (…) to mieszkańców tego miasta masz bezwarunkowo wybić ostrzem miecza”.

    Zatem stosunek jedynego prawdziwego Boga do innowierców jest identyczny jak stosunek innego jedynego prawdziwego. Nie skądinąd muzułmanie wzięli ten stosunek, jak z Biblii. Ponadto znajdź w księgach Wyjścia, Kapłańskiej, Powtórzonego Prawa dziesiątki nakazów bezwarunkowego uśmiercania za głupstwa (z dzisiejszego punktu widzenia), idź na pustynię, zakop się po dziurki w nosie, byś nie mógł otworzyć ust, i nie grzesz więcej (kłamstwami).

    To nie urojony Jezus jest Bogiem, lecz urojony Bóg Ojciec Jahwe. Jego słuchajcie.

  26. Tanaka
    g.22:33
    Powiadają – gość w dom, bóg w dom.
    A u mnie jest dla gościa nietoperz na „wejściu”. Nie bez kozery.
    Nie zezwłok jakiś wypchany, ale „materialny” z aksamitu, z pięknymi skrzydłami usztywnionymi na fiszbinach, uszkami czarnymi jak węgiel, czerwonym języczkiem oraz oczkami z czarnych paciorków, uszyty kiedyś osobiście przez Krysię Sienkiewicz, gdy prowadziła na Bielanach „Sklep niepotrzebnych rzeczy”.
    Ma już, nietoperz, ze 20 lat, robi za bozię, anioła stróża (jak dotąd skutecznie) podwieszony pod sufitem. Szczęście przynosi.
    A nie je, nie pije, wotów nie wymaga itd.
    Polecam

  27. @ waldi

    Nie to, żebyśmy mieli sobie pogadać, bo nie pogadamy. Trochę mało przepadam za oszustami albo bęcwałami.
    W ramach niegadania to już mamy ustalone, że bozia jest bo jest, a Allaha nie ma bo nie ma.
    Żeby coś odróżniać, trzeba odróżniać wiarę w wiarę od wiary.
    Ks. Międlak zaś ma prawdziwy obraz Allaha, więc wie, że Allah jest fałszywy, w odróżnieniu od muzułmanów, którzy się nie znają na niczym innym, jak tylko na fałszywym obrazie Allaha, więc im się zdaje, że jest prawdziwy.

    Ponieważ katolik zna się na Allahu lepiej niż muzułmanin, to muzułmanin zna się na bozi lepiej niż katolik.
    Od katolika na bozi zna się lepiej Świadek Jehowy, który odróżnia prawdziwy obraz bozi od fałszywego, któremu ulega katolik z ks. Międlarek.
    Świadek Jehowy nas tu wizytujący udowodnił, że zna prawdziwy obraz bozi i dyskusja w tym punkcie została już zamknięta.

    Prawdziwy obraz bozi zna też mormon, zielonoświątkowiec, baptysta i protestant podwójnie reformowany. Oraz 41 tysięcy wyznań chrześcijańskich.Każdy zna prawdziwy obraz bozi, a wszyscy pozostali – fałszywy.
    Natomiast katolik nie zna, bo się nie zgadza z ich obrazem, co jest wnioskiem naukowym oraz nawet racjonalnym.

    Na Jezusie nie znali się też ewangeliści, bo tak byli, że ich nie było, a ewangelie zostały posklejane w IV wieku po Jezusie. Zamiast gadać co i jak, dokładnie, co Jezus gadał, kiedy i o czym i własnymi słowami – dla jasności, jest tam pełen chaos, przypadkowość, mnóstwo dziwactw i dziur więcej niż sera.

    W takich warunkach gadanie, że się wie na pewno i te sprawy, to jest ogólnie gadanie bęcwalskie, a konkretnie to jest bezczelność oraz oszustwo, czego katolikowi nie wolno robić. A jak robi, to nie jest wiarygodny, niezależnie od tego, że bozia go pokarze. Z tym, że katolik oszukujący jest wiarygodny, bo się wyspowiada i a piać – wiarygodny.

    Aha, bo jest tak, że nie ma żadnego „nowego testamentu”, ale jest niebieska książeczka, co się nazywa „Biblia”, a nawet „Pismo Święte”. Znaczy – tzw. całość. Bo jak kto sobie wydłubuje z tej całości kawałek, to od razu jest oszust.
    A jaki bozia jest, to sam się przedstawia w Biblii. W dodatku własnymi słowami. Czego nie robi w kawałku końcowym, znaczy w ‚Nowym Testamencie”. Mówi czego chce i co mu się bardzo podoba. Podoba mu się, żeby naród wybrany wziął i wyrżnął wszystkie narody niewybrane. Co naród wybrany wziął i zrobił. Nieco niechlujnie, więc ten i ów się został. Ale ludzie, wiadomo, jak hitlerowcy: niechlujni. Oni też kilku żydów niedorżnęli.

    Więc jak tak coś o Jezusie nawijasz, to rób jak katolik: po całości i po prawdzie, czyli tak, żeby nakłamać ile wlezie. Bez tatusia w niebie nie byłoby Jezusa, a Maryja nie zwyciężyłaby Armii Czerwonej za pomocą fruwania i przerażania, chociaż wszystkich ludzi kocha i wydała syna na krzyż za Stalina.

    Ale tak ogólnie, to dzisiaj jest święto narodowe, więc może byś tak wziął i spróbował coś powiedzieć, żeby zaraz nie skłamać? Tak na zgodę narodową.
    Dasz radę? No bo nie dasz.

  28. waldi

    Waldi, Ty nie pleć zwyczajem pleciug, czyli pustymi ogólnikami, że można dojść do istnienia Boga, lecz pokazuj na przykładach, jak się to konkretnie robi. Przeprowadzaj tu, na żywo bogotwórcze rozumowania, a zobaczysz, jak przekonani przez Ciebie niereformowalni ateiści czwórkami za Tobą do raju będą szli z piosenką „My chcemy Boga, my poddani”.

  29. mag
    11 listopada o godz. 23:00

    O, jak bozia-nietoperz przez Krystynę Sienkiewicz zrobiony, to wiadomo, że prawdziwy. Znaczy – jest to prawdziwy obraz bozi, w odróżnieniu od fałszywego, na czym się zna katolik waldi.

    Miałem kiedyś w garażu też prawdziwego nietoperza, co był prawdziwy, a nie fałszywy, jak ksiądz Międlar. Taki śliczny, że mówiłem coś modlitewnego. Do niego. ale w końcu wziął i odleciał.Co musi znaczyć, że chciał sobą obdarzyć i innych. Jak ksiądz po kolędzie.
    Zrobiłem nawet jakąś fotkę. ale @pombocek ma lepsze z jeziora, które jest prawdziwym obrazem wody, w odróżnieniu od kranówy.

  30. Jacek Kowalczyk
    11 listopada o godz. 21:56

    „Bo @dezerter ma pewną technikę… wszyscy pójdą do piekła oprócz ŚJ”.

    Piekło nie istnieje.

    Co według Biblii jest karą za grzech?
    „Zapłatą, którą płaci grzech, jest śmierć” (Rzymian 6:23)

    Czy po śmierci czeka dalsza kara za grzech?
    „Kto umarł, został uwolniony od swego grzechu” (Rzymian 6:7).

  31. @Tanaka
    uwielbiam twoje międlenie! 🙂

  32. Tanaka
    11 listopada o godz. 23:15

    Kiedyś w ciepły wieczór zauważyłem, że nietoperze kręcą się przy bloku. Takie były śmiałe, że dosłownie 10 cm nad barierką balkonu (6 piętro) przefruwały. „Ki diabeł?” myślałem. Kurde, i wiesz – pomogły mi zrozumieć jaskółki, które też blisko ścian latały. Jak one latają za owadami, to i nietoperze. A że przy ścianach bloku? Przecież owady kombinowały, gdzie nocować, a blok z balkonami, z parapetami daje możliwości od metra. Jak już wiedziałem, chciałem choć jednego nietoperza pstryknąć w locie, bo tak blisko mnie latały, że mało mi rozpędzonym powietrzem aparatu z ręki nie wyrwały. Napstrykałem moc fotek. Niestety, ani jedna nie wyszła. Tu byłby potrzebny aparat, którym się pstryka błyskotliwe myśli.

  33. @ Dezerter

    „Czy po śmierci czeka dalsza kara za grzech?
    „Kto umarł, został uwolniony od swego grzechu” (Rzymian 6:7).

    Ten fragment może być mylnie interpretowany. Podaję cały akapit, który brzmi jednoznacznie.

    „Jeśli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy [z Nim złączeni w jedno] przez podobne zmartwychwstanie. To wiedzcie, że dla zniszczenia ciała grzesznego dawny nasz człowiek został z Nim współukrzyżowany po to, byśmy już dłużej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł został wyzwolony z grzechu.” (Rz 6, 5-7).

  34. waldi
    11 listopada o godz. 22:30

    „Ktoś kto usprawiedliwia jakiekolwiek zbrodnie w imię Boga, jest kłamcą, bluźniercą, złym człowiekiem i pseudochrześcijaninem, jeśli przy tym deklaruje, że w tegoż Boga wierzy i jeszcze rzekomo spełnia Jego wolę. Taki człowiek na 100% nie jest chrześcijaninem”.

    Pełna zgoda.
    A teraz cytacik:
    W 1989 roku ,papież Jan Paweł II , spotkał się z ponad 7000 kadetów w rzymskim garnizonie Cecchignola. Czterech młodych chorążych , reprezentujących garnizon zadało mu tam pytanie czy służbę wojskową da się pogodzić z chrześcijańskim sumieniem.Według watykańskiego czasopisma L’Osservatore Romano , interesowała ich między innymi kwestia: „Czy można być wiernym chrześcijaninem i jednocześnie wiernym żołnierzem?” Odpowiadając papież oświadczył: „Połączenie powołania chrześcijańskiego z powołaniem do służby wojskowej nie sprawia zasadniczej trudności ani nie jest niemożliwe. Jeżeli ustosunkujemy się pozytywnie do służby wojskowej, to uznamy ją za piękną, przyjemną i wartościową”.

    W Mateusza 5:45 Jezus powiedział: „Ja jednak wam mówię: Miłujcie swych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”.

    W Rzymian 12:21 czytamy: Nie dawaj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj”‚.

    Jak rozumieli te słowa pierwsi chrześcijanie ?

    „Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza [cesarz rzymski od 161 do 180 n.e.] żaden chrześcijanin nie został żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej” (E. W. Barnes, The Rise of Christianity, Londyn, s. 333).

    Pytanie końcowe:
    Czy JP II był chrześcijaninem ?

  35. Pan Jacek rzeczywiście pomylił (nikt nie ma obowiązku znać szczegóły 41 tysięcy chrześcijańskich sekt): ŚJ odrzucają pomysł piekła (ciekawe, czy piekło ich odrzuci razem z ich pomysłem). Zatem myśl pana Jacka zgodnie z fantazją ŚJ powinna wyglądać tak: Nikt nie dostanie się do raju, z wyjątkiem ŚJ.

  36. @ pombocek
    Słuszna poprawka.

  37. „Przez jednego człowieka (Adama) grzech wszedł na świat, a przez grzech — śmierć, i w taki sposób śmierć rozprzestrzeniła się na wszystkich ludzi” czytamy w Rzymian 5:12.

    Jaka karę poniósł ten największy zabójca w dziejach ludzkości ?
    W Rodzaju 3:19,20 napisano: „wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty. Bo prochem jesteś i do prochu wrócisz”.

  38. @ Dezerter

    W Piśmie Świętym nie ma pochwały samobójców, lecz raczej nagana. Nieposiadanie własnej armii dla obrony granic danego państwa, jest równoznaczne z akceptacją potencjalnego wyrżnięcia większości (jeśli nie wszystkich) obywateli tego państwo. Prawo do obrony własnego i swoich bliskich życia jest prawem naturalnym. Chrześcijaństwo nie jest irracjonalne, szanuje prawo naturalne. Jan Paweł II mówił do obrońców państwa, nie do potencjalnych agresorów. Zło należy dobrem zwyciężać. W tym przypadku nie pozwolić, by agresor nas wyrżnął do nogi. Zło działań agresora należy zwyciężać dobrem skutecznej obrony przed jego działaniami.

  39. pombocek
    11 listopada o godz. 23:36
    „Nikt nie dostanie się do raju, z wyjątkiem ŚJ”.

    Czy ŚJ wierzą, że tylko oni zostaną zbawieni?

    Ależ nie. Miliony ludzi, którzy w minionych stuleciach nie byli Świadkami Jehowy, zmartwychwstaną i będą mieć możliwość pozostania przy życiu. Wiele ludzi obecnie żyjących może jeszcze stanąć po stronie prawdy przed nadejściem Armagedonu, i ci również zostaną zbawieni. Ponadto Jezus powiedział, żebyśmy nie sądzili jedni drugich. My patrzymy na wygląd zewnętrzny; Bóg patrzy na serce. Widzi wszystko dokładnie, a sądzi miłosiernie. Do sądzenia upoważnił Jezusa, a nie nas.

  40. Panie Jacku;

    Ateizm swiadczy o zdrowej niezaleznosci umyslu,to pan wie
    ale widze ze pan nie wie,ze dyskusja z fanatykami religijnymi
    jak zreszta z wszelkimi jest bezcelowa,chociaz jako gospodarza
    blogu w tej materii rozumiem.

    Pozdrawiam.

  41. Tobermory (22:54)

    „Kot: Głaskasz mnie, karmisz mnie, ochraniasz mnie, kochasz mnie – muszę być bogiem!”

    Bo to wlasnie tak sie zaczyna dziac dgy zabrakknie ponbozka. Zgodnie z nastepujacym prawem ziemskim:

    Na biezbozju i koszka budiet bohom, carom i wojenskim naczalnikom.

    Dolozyc do tego co sie dzieje na biezpiczju i mamy pelny obraz ziemskiego swiata.No, niezupelnie pelny. Z wyjatkiem Smolenskiej Zamglonej. Bo w Zamglonej nie koszka a kaczka za Najwyzsza Wielopostaciowosc sluzy

  42. Odpowiedzi jakie udzielil red. J. Kowalczyk @waldiemu to miod na moja dusze – krotka pilka.
    Mnie natomiast bardzo przekonal do wyzszosci chrzescijanskiej cywilizacji nad innymi temat zadania jakie podal nauczyciel prestizowego liceum w Bialymstoku(, ktore zapewne znacie, no to posluchajcie): „Ile uciekinierow trzeba zepchnac z lodzi o wypornosci takiej i takiej, przy takim pradzie morskim….. zeby pozostali dotarli do brzegow Grecji.
    Niech sie swieci Swieto Narodowe.

  43. @NeferNefer, mag, Konstancja

    Oczywiście jestem pod wrażeniem, że narodowcy nie zdemolowali Warszawy, jak twierdzi jeden ze znajomych prawicowców „bo nie było tajniackich prowokacji” i to człowiek całkiem młody, skąd się to w ludziach bierze?
    Dla mnie to smutne święto. Oddaliśmy wolność za 500 złotych na dziecko. Tutejszy MOPS w pierwszym tygodniu po wyborach opowiadał o mamusiach, które chciały składać wnioski, bo za dwa dni jadą do pracy do Niemiec i nie będzie okazji.
    Najchętniej wyjechałabym w cholerę. Mogłabym, bo to dla mnie żaden wyczyn. W większości przypadków pokój ma cztery ściany, rachunki trzeba płacić, zarabiać tak czy inaczej.
    Ale dziecko jest tu szczęśliwe, posadziliśmy drzewka, dom nabiera kształtów, najpiękniejsze zachody słońca na niebie od ucha do ucha.
    O 19-tej zapakowałam torbę i poszłam na zumbę.
    Szczególnie mnie nie urzeka, wolę kickboxing, a jakże, jestem w drużynie, ale dziś było czynne.
    Tańczę między tymi wszystkimi kobietkami, huczy muzyka, trzęsą się biusty, kołyszą biodra.
    Pan prowadzący wije się jak kobra, ale nie daje rady. Udaje, że skupia się na prowadzeniu zajęć. Od czasu do czasu zatrzymuje się i robi miny jak gliniarz na skrzyżowaniu.
    Jedne panie radzą sobie lepiej, inne gorzej i jakoś dociera do mnie, że są jeszcze inne wspólnoty, nie tylko prawackie i lewackie.
    Może trzeba zostać i kroić polskość według własnej miary?
    Bo jak wszyscy uciekniemy, to kto będzie podsycał ogień?

  44. dezerter
    11 listopada o godz. 23:53

    Dobra, niech będzie poprawka: Do raju dostaną się ci, którzy najprawdziwszą prawdę znają i regulaminu przestrzegają. A najprawdziwszą prawdę znają ŚJ, którzy dzielą się nią z chętnymi, reszta to pogaństwo. Jeszcze tylko powiedz, rzeczniku prasowy Boga Jahwe, co będzie z tymi, do których wszechobecny Jahwe nie umiał dotrzeć, więc o nim nawet nie słyszeli. A zbierze się ich sporo więcej niż tych, co słyszeli.

  45. waldi

    Dasz mi, waldi, choć jedną konkretną, słowo po słowie, ilustrację, jak się rozumowaniem dochodzi do istnienia Boga, czy tylko tak sobie palnąłeś, nie licząc się z tym, że ktoś o konkret poprosi? Jak nie dasz, to idę spać.

  46. @zyta
    owszem, znamy.
    Ciekawi mnie, jak i dlaczego powiązałaś prąd morski z wypornością tratwy z uciekinierami?

    @waldi
    „Zło działań agresora należy zwyciężać dobrem skutecznej obrony przed jego działaniami.”
    A że najlepszą obroną jest atak…

    Bóg @dezertera jest kardiologiem?

  47. waldi
    11 listopada o godz. 23:51
    „Nieposiadanie własnej armii dla obrony granic danego państwa, jest równoznaczne z akceptacją potencjalnego wyrżnięcia większości (jeśli nie wszystkich) obywateli tego państwo”.

    Nigdzie nie napisałem, że państwa nie mogą posiadać własnej armii dla obrony granic.

    Napisałem tylko, że uczniowie Jezusa z Nazaretu zgodnie z Jego nauczaniem, zachowywali całkowitą neutralność w konfliktach zbrojnych – co potwierdzają niezależni historycy:

    Na temat pierwszych chrześcijan i służby wojskowej niemiecki teolog Peter Meinhold zauważył: „Chrześcijanin nie mógł być żołnierzem” (Caesar’s or God’s?).
    Jonathan Dymond w eseju poświęconym wojnie i zasadom chrystianizmu napisał, że przez jakiś czas po śmierci Jezusa jego naśladowcy „odmawiali angażowania się w wojnę, i to bez względu na konsekwencje — niesławę, uwięzienie czy śmierć”. Dodał też: „Takie są niezaprzeczalne fakty”.
    Następnie zacytował innego autora, który stwierdził, że chrześcijanie zaczęli zostawać żołnierzami dopiero wtedy, gdy „chrystianizm uległ skażeniu” (An Inquiry Into the Accordancy of War With the Principles of Christianity).

    Chrześcijanin to naśladowca Jezusa. Jeżeli ktoś uważa, że Ten który powiedział do Piotra: „Włóż swój miecz z powrotem na jego miejsce, bo wszyscy, którzy chwytają za miecz, od miecza zginą’ – mógłby pochwalać wojny albo sam w nich wziąć udział – to nie rozumie nauki Jezusa. Termin „wojna sprawiedliwa” wymyślił kler na potrzeby władców politycznych z którymi współpracuje za zapłatę – a nie Nazarejczyk.

    Polecam wnikliwe studium Biblii – chętnie pomogę.

  48. Nastaly ciezkie czasy dla Polski,czy ten kraj kiedykolwiek sie z tego
    otrzasnie ?.

    ”http://ateistycznie.pl/1396/Roznica-pomiedzy-kreacjonizmem-a-ewolucja”

  49. Naprawdę przerażające przemówienie wygłosił dziś nie głupowaty klecha-kibol pod stadionem, ale „Naczelnik Państwa” w Krakowie, uderzający w tony skrajnie i obsesyjnie antyzachodnie, wzywający do obrony przez miazmatami stamtąd płynącymi.

    To dokładnie retoryka Putina! Przeprani nacjonalistyczną propagandą Rosjanie naprawdę wierzą, że Zachód jest totalnie zdegenerowany, zniewolony i im śmiertelnie zagraża, a ostoją konserwatywnych, chrześcijańskich „wartości” jest Święta Ruś….

    I to niestety nie jest retoryczna „przesada” – polecam przygnębiający esej Michela Eltchaninoffa „Co ma Putin w głowie?”. Nie mam wersji elektronicznej, więc parę celnych cytatów z recenzji M. Beylina:

    „Doktryna Putina według Eltchaninoffa opiera się na trzech głównych filarach: ultrakonserwatyzmie, koncepcji odrębnej rosyjskiej drogi na świecie oraz projekcie eurazjatyckiego imperializmu. Oczywiście dochodzi do tego sowieckie wychowanie Putina przejawiające się jednak w apologii KGB, a nie partii komunistycznej. […] co, jeśli nie komunizm, ma spajać ideologicznie Putinowską Rosję? Rzecz jasna, militarno-patriotyczny ferwor zacierający granicę między pokojem i wojną. I mieszanina skrajnie prawicowych idei wyciąganych z rosyjskiej przeszłości. Podsuwa je Kremlowi przede wszystkim Nikita Michałkow, znany reżyser filmowy i druh prezydenta. Władca zaś chętnie z tych podpowiedzi korzysta, a poza tym przywołuje w wystąpieniach rodzimych myślicieli, budując swój wizerunek intelektualisty i głównego ideologa. […] Wielkorosyjski konserwatyzm zwraca ostrze przeciw Zachodowi i jego kulturze. Pewne tego przejawy to wzmożona patriotyczno-narodowa edukacja narodu czy zinstytucjonalizowana homofobia. Wszak, jak tłumaczył Putin, homoseksualiści zagrażają tradycyjnej rodzinie i liczebności narodu. Czemu jakiś czas temu przyklaskiwała część polskiej prawicy. Ale sprawa z Zachodem jest szersza. Putin sięga do tych rodzimych tradycji, które w Europie upatrywały niebezpieczeństw dla Rosji.”

    …i porażająca, prorocza konkluzja, która właśnie się spełnia:

    „Jednak Putin nie porzucił myśli o Europie. Liczy na to, że dostanie się ona w ręce skrajnych konserwatywnych populistów. A wtedy władca Rosji zostanie patronem i przywódcą nowej Europy – diagnozuje Eltchaninoff. Ponury, ale wciągający czytelnika jest ten obraz światopoglądu Putina, jego marzeń o wielkości i rosyjskiej drogi pod jego przywództwem.”

    Cóżeście uczynili, wyborcy takich fanatyków….

  50. @ Dezerter

    Powyższym chciałem Cię przekonać, że Pismo Święte nie jest skierowane do kosmitów, lecz do ludzi żyjących na Ziemi. Ze słów Pana Jezusa skierowanych do Piotra nie wynika, że był On przeciwnikiem utrzymywania wojsk w celu obrony granic i obywateli mieszkających w tych granicach. Nie ma takiego wynikania. Implikacja, którą się posługujesz, jest fałszywa. Tyle.

  51. waldi
    12 listopada o godz. 0:25

    Poza tym, kiedy usłyszał od uczniów, że mają dwa miecze, powiedział: „Wystarczy”. To nie było słowo człowieka odrzucającego przemoc.

    Ale Ty, widzę, nawet jednego maluteńkiego, ale kompletnego rozumowego dowodu istnienia Boga nie dostarczysz. Idę zawiedziony spać. Dobranocka.

  52. Tak, na razie maszerowali w dzień. W miarę zgodnie. Potem nocne marsze przy pochodniach i śpiewach. I tak wzrośnie braterstwo i świadomość mocy tłumu zbratanego wspólnym celem; „Polska dla Polaków” i znanym większości hasłem „pod tym krzyżem, pod tym znakiem…” . I poczują się wolni i zwolnieni z odpowiedzialności, bo wódz z mocą poprowadzi ku przyszłości… . Tylko te słowa „lewa. lewa, lewa… ” zabrzmią jakoś obco.

  53. @ pombocek

    Dowodów jest sporo. Poszperaj w książkach za różnymi wersjami np. dowodu kosmologicznego, teleologicznego czy etiologicznego. Są też inne. Powiesz, że Twój sceptycyzm nie pozwala Ci przyjąć żadnego z nich. No to, co ja na to poradzę? Nic. To problem Twojego nadmiernego sceptycyzmu, który jest pożądany, ale w stopniu umiarkowanym. Odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego radykalny sceptycyzm starożytny Sextusa Empiryka sam siebie unicestwił? Co było tego przyczyną?

  54. pombocek
    12 listopada o godz. 0:03
    „co będzie z tymi, do których wszechobecny Jahwe nie umiał dotrzeć, więc o nim nawet nie słyszeli. A zbierze się ich sporo więcej niż tych, co słyszeli”.

    Uczniowie zapytali kiedyś Jezusa, po czym będzie można rozpoznać, że zbliża się koniec. On odpowiedział: „Ta dobra nowina o królestwie będzie głoszona po całej zamieszkanej ziemi na świadectwo wszystkim narodom; a potem nadejdzie koniec” (Mateusza 24:14)

    Z tej wypowiedzi wynika, że w naszych czasach dobra nowina miała być rozgłaszana na niespotykaną wcześniej skalę.

    Jeżeli ktoś jej nie usłyszy i umrze przed Armagedonem – zmartwychwstanie.

  55. (Znad książki)

    O, Jiba jest :^) fajnie. Ja na interpelacje będę jutro odpowiadać tylko eee, no, pombocku buziak za te czwórki ateistów do nieba hi hi hi

    waldi z dezerterem zajeli się sobą, proponowałabym nie przeszkadzać.

    Rozpuścił nas tu Gospodarz, oj rozpuścił, 50 coś wpis i już nietoperze latają.

    (książka)

  56. NeferNefer,
    „Polska dla Polaków” przede wszystkim wyklucza *polskich* Tatarów, Ukraińców, Niemców, Cyganów, Litwinów, Białorusinów, Żydów, Ormian, Greków i innych.

  57. Co więcej, przy odrobinie fantazji kawaleryjskiej „Polska dla Polaków” oznacza wykluczenie żydów, prawosławnych, protestantów, LGBT, i oczywiście przede wszystkim ateistów.

  58. W Piśmie zapowiedziano, że w „dniach ostatnich” lud Boży będzie wyróżniał się pokojową postawą:
    „I przekują swe miecze na lemiesze, a swe włócznie na noże ogrodnicze. Naród nie podniesie miecza przeciw narodowi ani się już nie będą uczyć wojowania”.

    Jeżeli Jezus zachęca do miłowania nieprzyjaciół, a ktoś zamierza do nich strzelać, to czy można go nazwać chrześcijaninem ? Raczej katolikiem, protestantem lub prawosławnym.

  59. „Nieprawdą jest, że istnienie Boga jest sprawą tylko jakiejś ślepej wiary. O istnieniu Boga informuje także ludzki rozum, jeśli uczciwie się nim posługujemy.” – napisał @waldi.
    No i doczekał się pan panie Kowalczyk. Okazało się że wieś polska lepiej posługuje się mózgiem niż Pan. Taki wstyd.
    Tak się kończą wszystkie próby dyskusji z ortodoksami jakiejkolwiek religii. Do Canossy, panie Kowalczyk, na kolanach.

  60. Narodowcy różnych odcieni w swym pochodzie na razie maszerują i żartują, ale w swoich szeregach 11 listopada 2015 r. mieli po raz pierwszy posłów do Sejmu III RP. Ich mimowolne żarty mało kogo śmieszą, raczej wywołują zatroskanie obserwatorów transmisji telewizyjnej. Tłum młodych narodowców z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR nie żartuje, lecz demonstruje swą siłę. Już dzisiaj posłowie narodowców złożą przysięgę i rozpoczną batalię o „Polskę dla Polaków i Polaków dla Polski”. Na ich głosy z pewnością będzie liczyło PiS w budowaniu w najbliższych miesiącach większości konstytucyjnych w Sejmie i Senacie.

  61. Najciekawsze, że radykalni narodowcy, czytaj faszyści praktycznie zmonopolizowali sferę medialną i publiczną w Święto Niepodległości. Marsz Niepodległości stał się praktycznie głównym i najbardziej imponującym społecznym wydarzeniem roku z niesłychaną oprawą medialną i komentatorską.

    Radykalnym narodowcom (faszystom) i liberalnym mediom można tego osiągnięcia i partnerstwa tylko pogratulować. Zwłaszcza symbiotyczne partnerstwo jest godne podkreślenia w kontekście tak apatycznego i zobojętniałego społeczeństwa.

  62. Na zdjęciu te gęby, jakbym oglądał obrazki z Moskwy, gdy Putin zaczynał karierę. Całkiem spora dyskusja, a mnie się uroiło takie skojarzenie, a może przesłanie?

  63. Po tak wielkim zwyciestwie prawicy w wyborach mozna sie bylo spodziewac jakiegos uniesionego tryumfalizmu w owym marszu. Tymczasem marsz byl spokojny. Moze to wynik konsternacji uczestnikow? Co wlasciwie teraz maja robic? Ich powolaniem, widac, nie jest roztaczanie wizji przyszlosci, tylko wsciekle atakowanie kogo sie da, a „Bog, Honor i Ojczyzna” sa tak dobrym haslem jak kazde inne (Andrzej Stasiuk ciekawie o tym mowil w GW). Tylko kogo atakowac tym haslem, kiedy narodowcy wchodza do Sejmu a przedstawicielom zwycieskiej partii ultrapatryjotyczne i ksenofobiczne frazesy z ust nie schodza? Mysle, ze wkrotce maszerujacy zaczna przegrupowania w poszukiwaniu wrogow do bicia.

  64. Dodam, ze brak wizji maszerujacych nastraja optymistycznie. Poki chodzi im tylko o wyladowywanie wscieklosci, nie musimy sie bac zamachu na nasze instytucje – chyba ze Kaczynski ich do swoich wizji zaprzegnie.

  65. Widzę analogię do 1933 roku. Fuhrer już jest, bojówkarze maszerują, żydów za mało ale są arabowie. Pora zacząć się bać.

  66. observer

    Bardzo trafna analogia. Jedyna roznice widze taka, ze tym razem maszerujacy bojowkarze nie musza podpalac polskiego Reichstagu. Cala wladze podano fuhrerowi na tacy 25X. Nic nie trzeba podpalac. Chyba ze dla zadymy

    Hajli hajlo hajla

    http://audiko.kr/ringtone/hitler-song/hajli-hajlo-hajla?ring=12504148

  67. To zdaje sie cztery piate spoleczenstwa, ktore nie glosowaly na zwycieska partie beda zmuszone uciekac sie do dramatacznych krokow. Totalna wladza mniejszosci nad wiekszoscia stanie nie do zniesienia zaraz po miodowym miesiacu

  68. Paweł Wojtunik: – Znaczy Bartek ma ze mną taki problem, że Bartek się nauczył zarządzać wszystkim przez telefon. Nawet jak siedzieliśmy na tej trybunie, to szef BOR-u do niego telefonem, czy śmigłowiec nie może dalej latać. No ja pierniczę. No to minister. Jak on do mnie zadzwonił, czy może śmigłowiec dalej latać czy nie. Jakbym go pierdyknął telefonem.

    Elżbieta Bieńkowska: – Ha, ha, naprawdę?

    P.W.: – Stołeczny dostaje telefon, żebyśmy…

    E.B.: – Ale jaja, ale jaja, ale jaja.

    P.W.: – Widzisz, ale facet nauczył ich, że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego…

    E.B.: – Taką koncepcję, tak, tak.

    P.W.: – Z takiego zarządzania ręcznego są same problemy. Tym bardziej dla ministra, który nie ma takich uprawnień, on nie ma uprawnień.

  69. Przeszedłem w Marszu Niepodległości od Ronda Dmowskiego do Stadionu Narodowego i nie widziałem ani jednego policjanta. Ani jednego. Nie widziałem ludzi z w kominiarkach, od których roiło się rok, dwa i trzy lata temu. Nie widziałem żadnych zamieszek, żadnych przepychanek, żadnych aktów przemocy, żadnej choć odrobinę niebezpiecznej sytuacji. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi szło Alejami Jerozolimskimi i Mostem Poniatowskiego w całkowitym spokoju, na pełnym luzie, z radością i dumą. Znów pojawiły się rodziny z dziećmi, seniorzy, widziałem wielu inwalidów z biało czerwonymi flagami. Na wózkach, o kulach. Bardzo chcieli być razem z nami i to było naprawdę piękne. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości co było przyczyną burd podczas Marszu Niepodległości w latach ubiegłych, ten chyba już nie ma.
    Szpalery policjantów blokujące i przerywające marsz, szwadrony policyjnych prowokatorów przebranych w cywilne obrania i kominiarki (skąd to wiemy? A stąd, że – jak widać na dziesiątkach zdjęć – w bocznych uliczkach przygotowywali się do akcji wspólnie z policją mundurową), kostki brukowe „przypadkowo” przez miejskie służby pozostawione na trasie Marszu… Tak właśnie dbała o Marsz Niepodległości odchodząca władza. Dziś zobaczyliśmy jak zbawienny wpływ na rzeczywistość ma fakt, że ta władza znika.

  70. Dobra rada dla autora. Nie zaczynaj rozmawiac z idiota, bo po pewnym czasie nie bedzie miedzy wami zadnej roznicy. JB.

  71. waldi

    „Także z pomocą nieuprzedzonego rozumu (np. z pomocą rozumowań redukcyjnych) wychodząc od przesłanek pochodzących z tego świata, w którym żyjemy można dojść do istnienia Boga”.

    Pan Jacek te same Twoje słowa skwitował: „Po co?”, a ja poprosiłem, byś dał własny przykład rozumowania prowadzącego do konstatacji, że Bóg – JEST. Ty zaś kierujesz starego dziada do lektur. To może Ci wyjaśnię, co to jest blog. To namiastka prawie żywej rozmowy. Można zrobić z niej rozmowę martwą – na przykład rozmawiając wyłącznie linkami. Są nieliczni specjaliści wchodzący wyłącznie z linkami. W ten sposób, posługując się cudzym rozumem, żywią się złudzeniem, że to ich rozum lub przynajmniej, że splendor czyjejś mądrości jest również ich udziałem. Kiedy podejmuję rozmowę z kimś na blogu, oczekuję jego osobistego uczestnictwa w niej, jego przekonań, jego sposobu myślenia, jego doświadczeń. Wiem, że są książki, ale gdyby one w tej chwili interesowały mnie bardziej niż rozmowa, siedziałbym w książkach, nie na blogu. Kiedy więc powiadasz o rozumowej drodze dochodzenia do istnienia Boga, to przypuszczam, że przebyłeś tę drogę i zaciekawiony proszę o maleńki własny przykład. Nie proszę o zwierzanie się z intymnych uczuć, lecz o przykład rozumnego myślenia, które sam, że tak powiem, reklamujesz. Tyle że reklamujesz ogólnikami, więc proszę o coś własnego, żywego, tu w tej chwili, bo do lektur, do których mnie odsyłasz, to i bez Ciebie trafię, jak przypili. Nie przypila, ponieważ religia to coś, o czym świadomie starałem się jak najmniej czytać (nie licząc tzw. świętych pism), by nie stać się magazynem cudzych rojeń, kompilacji i kombinacji, które do niczego mnie nie zbliżą. Zbliżyć może żywy przykład. Więc proszę o żywy przykład, a Ty mi na to: poszukaj w książkach. To Ci opowiem śmieszną rzecz. Jedna tutejsza dulska dama znienawidziła mnie za to, że ją nazwałem – z konkretnych, wymienionych powodów „kołtunką” i swoje oskarżania mnie, których nagle, po wcześniejszych pochwałach, znalazła się kupa, brała z tej nienawiści, a nie z faktów. Pewnego razu powiedziała mi, że przykładów moich prymitywnych zachowań – na przykład, że zabraniałem blogowiczom wypowiadać się na jakieś tematy – mogłaby dostarczyć bez liku. Czort z likiem, poprosiłem o jeden przykład. Milczała, milczała, aż wysmażyła długą instrukcję szukania w blogowym archiwum tego, o co ją pytałem, a co ona sama obiecywała dostarczyć na życzenie. Czyli oskarżyciel mnie oskarżył, a kiedy porosiłem o dowody przeciwko mnie, zaproponował, bym sam se znalazł. Weź nie nazwij takiego oskarżyciela „kołtunką”.

    Coś podobnego, niestety, jest u Ciebie. Reklamujesz rozumową drogę dochodzenia do Boga, a kiedy proszę o jeden przykład, odsyłasz mnie do Ossolineum lub jeszcze większej biblioteki. Czyżbyś sam z tej drogi nigdy nie skorzystał, że nie potrafisz dać przykładu? No bo co innego mam myśleć?

    Dla zachęty, byś chwycił, o co mi konkretnie chodzi, dam Ci ciasny, ale własny rozumowy przykład odchodzenia od Boga (był prezentowany na blogu). Na początku Księgi Rodzaju czytamy, że pierwszego dnia Bóg stworzył światło, a dopiero czwartego dnia – źródła światła. I fizycznie, i logicznie jest to nonsens – wystarczający, by nazwać Boga „głupkiem”. Ale ja przystąpiłem do krytycznego czytania Biblii, wiedząc z bogatego zmysłowego doświadczenia, że Boga nie ma, więc nie wystarczyło mi znalezienie absurdu – szukałem jego racjonalnego źródła. Znalazłem coś takiego: hebrajscy pasterze, jako lud mądry w sam raz na swój czas, widzieli w pochmurny dzień, że słońca jest zasłonięte, a jednak jest widno – w taki sposób światło istniało dla nich bez źródła. Ale w słoneczny dzień było jeszcze widniej, więc słońce jest jednak źródłem światła. Nie sądzę, by ktokolwiek z nich zajmował się uporządkowaniem tych spostrzeżeń. W legendzie powtarzanej z pokolenia na pokolenie zostało więc światło jako coś odrębnego od źródła. A to jest dla mnie niezbity dowód, że coś takiego mógł wymyślić tylko dysponujący słabą wiedzą człowiek, a nie wszechwiedzący, doskonały Bóg.

    To jeden z wielu konkretnych przykładów drogi OD BOGA. Dasz mi jakiś rozumowy przykład drogi DO BOGA, nie odsyłając do lektur?

  72. Staram się nie czytać tych bzdetów, które są pisane przez jakiegoś „waldiego” i „dezertera”, ale mimo to coś zawsze pozostanie z przewijania. I jedyne, co mogę napisać, to ci dwaj powinni się leczyć. Poziom zidiocenia religijnego jest żenujący. Jeden ciemniak lepszy od drugiego.

  73. Optymistyczny kompost powyborczy :

    ‚Co to takie pesymistyczne komentarze dzisiaj, już nie długo będzie intronizacja Jezusa Chrystusa na króla Polski a On nas poprowadzi i stworzy prawdziwy raj w tym kraju, taką krainę szczęśliwości, o której nam się nawet nie śniło, będzie to lepsze od drugiej Japonii a nawet zielonej Irlandii. Już dawno nasi popieprzeni wieszczowie i poeci pisali, że Polska jest Chrystusem narodów. Więc trochę optymizmu, aleluja i do przodu jak powiada taki pajac z Torunia.’

  74. Rafal KOCHAN

    Cos w tomacie. Z linku przytoczonego przez Ted(zia)

    Jezus do swojego osla:

    – Mialem przerazajacy sen proroczy. Snilo mi sie, ze wiekszosc moich wyznawcow bedzie reprezentowac twoj poziom umyslowy

  75. Za istnieniem Stwórcy przemawia funkcjonujący w uporządkowany sposób wszechświat, w którym może istnieć życie Porządek w naturze nie jest wynalazkiem ludzkiego umysłu ani wytworem zdolności postrzegania. Istnienie porządku wymaga istnienia inteligencji, która organizuje.

    Dla zainteresowanych więcej tutaj:
    http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g201404/frederic-dumoulin-wywiad/

    http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g201511/matematyk-wierzy-w-boga/

  76. Narodowcy mogli pobić się sami z sobą, tak dla treningu. Z jakichś powodów tego nie zrobili.

  77. „Wolimy kotleta od Mahometa”?

    Michał Rusinek ma propozycje na przyszły rok:

    Wolę dorsza z kutra od Marcina Lutra
    Wolę boczek chuddy od nauki Buddy
    Wolę przetwory od Tory
    Wolę pierogi, niż obce bogi
    Wolę w barszczu uszka od Konfucjuszka
    Wolę spirytus czysty od hinduisty
    Wolę melona od mormona
    Wolę świńską tuszę niż być ateuszem
    Wolę piernika od ewangelika
    Wolę aqua vitae niż mariawitę
    itp.

  78. Powod jest prosty, azurku. Narodowcy dali ruki po szwam.

    Nastali nowe czasy. Zwycieska opcja bedzie kontrolowala i tych za i tych przeciw. Ziober nie zostal wciagniety z powrotem na czlonka bez powodu

    Czlonek, czlonek, niech zyje zyje nam

  79. Szanowna karykaturo dziennikarza,
    widac wyraznie, ze sie wam paliwo konczy i silnik saczyna sie krztusic.
    Na zlom trzeba was bedzie chyba dopchac, bo sami o wlasnych silach
    sie nie dowleczecie.

  80. Levarek, znany, katolicko-narodowy pachołek, przypomniał, na czym polega Polak-cebulak i jak go postrzegają zagranicą. Winszuję Levarku, że na czworaka wchodzisz już na drzewo…

  81. Wolę dżem śliwkowy od Świadka Jehowy
    Wolę barszczyk czysty od taoisty

  82. @dezerter

    Kiedyś zrobiono eksperyment i podrzucono dzikim, australijskim plemionom, zwykłe, kobiece lusterka. Lusterka te okazały się obiektami kultu i dziełami ich bogów.

    A kto stworzył twojego doskonałego boga? Sam się stworzył? Wedle jakiej ingerencji? Natury? Czy Big-Bang?

  83. @dezerter. I jeszcze jedno pytanie do osobistej zadumy. Jeśli uznamy, że wiele wytworów ludzkiej wyobraźni, postęp cywilizacyjny człowieka w zakresie medycyny, biotechnologii, cyfryzacji etc., który nierzadko został zainspirowany wojnami i zbrojeniem się są czymś złym, są przeciwne bogu, to czy ty, jako konsumpcjonista tych wszystkich dóbr na zawsze będziesz potępiony przez swego boga?
    Dlaczego świadomie korzystasz z tego wszystkiego, co wpływa na oddalanie się człowieka od boga? Myślisz, że jak bedziesz studiowal swoje książeczki świete i będzie indoktrynował innych ludzi, to bóg odpuści twoje świadome grzechy i będziesz po śmierci szczęśliwym wybrańcem?

  84. No, odpoczęlam trochę to wracam jak niezapłacony weksel.

    @Konstancja
    11 listopada o godz. 21:58

    Owszem mogę wszystko wyłączyć ale i tak mnie obchodzi, co widać. Nie oglądam tv tylko czytam Politykę online albo w abonamencie. Czasem zajrzę na główną stronę Interii. Na razie z zewnątrz nic nie widać i nie słychać, nikogo Polska nie obchodzi. Nikt się nie będzie wdawał w wewnętrzne przepychanki prezydenta czy Kaczyńskiego. Komentarze w tutejszej prasie są o czym uprzejmie donosi wąż ale dopóki nie wyskoczymy z czymś doprawdy kuriozalnym, nie istniejemy. Smrodek niestety poszedł w związku z Maltą.

    @mag
    11 listopada o godz. 21:59

    Chciałabym żeby to była histeria. Ale zobacz tu:

    http://fakty.interia.pl/polska/news-kornel-morawiecki-my-poslowie-jestesmy-slugami-polakow,nId,1920392

    i przeczytaj to, sąsiedni blog p.Bendyka

    http://antymatrix.blog.polityka.pl/2015/11/11/dzien-niepodleglosci/?nocheck=1

    PiS ma długofalowy projekt i nie chodzi im o cztery lata tylko o takie przeoranie Polski i mentalności mieszkańców żebyśmy się już nigdy nie otrzeźwili. Pisałam gdzie indziej że Kaczyński pożarł Leppera i Giertycha, teraz odebrał głosy PO a zwłaszcza PSL, lewica za burtą, niedługo będziemy mieli partię przewodnią PZPR w nowej odsłonie i nie będzie na kogo głosować. Chociaż trzymam kciuki za Razem.

    @Tanaka

    Gość w dom ale tylko chrześcijanin. Dlaczego zawsze przypomina mi się Sienkiewiczowskie „chrześcijanie dla lwów” nie wiem.

    @Jiba
    12 listopada o godz. 0:01

    Nie wyjeżdzaj. Ja nie uciekłam, dostałam pracę w pozłacanej klatce. Klatka jest pseudoluksusowa w środku i pozłacana na zewnątrz ale klatka. W związku z czym moim marzeniem jest mieszkanie w Gdańsku.
    Powinnaś rozważyć pisanie opowiadań, masz talent.

    @Płynna rzeczywistość
    12 listopada o godz. 0:47

    Tak, ale. Wątpię by w zakutych łbach to rozróżnienie miało miejsce. Oni teraz protestują przeciwko imigrantom. Ewentualnie Żydom bo tyle starcza informacji. Nie są w stanie widzieć konsekwencji na dalszą metę (obcokrajowcy inwestujący w Polsce, wizerunek Polski w Europie) Już nie wspomnę że konstytucja zakazuje dyskryminacji na tle etnicznym. W II RP o ile się nie mylę polscy Polacy to była 1/3 społeczeństwa.

  85. Patrząc po wczorajszym marszu RN/Kukiz’15 może zapunktować wśród wyborców. Do tej pory Marsz Niepodległości kojarzył się ludziom z bijatyką kiboli z policją. W tym roku był spokojną manifestacją patriotyzmu, a w zdjęciach przewijały się rodziny z dziećmi i morze biało-czerwonych flag. Na pewno w przyszłym roku jeszcze więcej osób weźmie udział w Marszu. Zaś przy takim sukcesie Marszu, dalszemu pogarszaniu się sytuacji z uchodźcami jak również kłopotom rządu PiS narodowcy mają szansę na już samodzielne wejście do Sejmu.

  86. Dzieki ,dzieki za wolnosc slowa usmialam sie co do niemiary
    z tej naszej polskiej „doskonalosci”.. ha ha kaczynowskiej ..
    Pozdrawiam

  87. to jest dopiero zabawne
    Świadek Jehowy prowadzi dyskusję z katolikiem na blogu ateisty..
    oboje chyba pokutują za grzechy,może za te związane z korzystaniem z dóbr wszelakich, wymyślonych przez bezbożników dla wszystkich…

  88. Tutaj z cyklu „pół żartem, pół serio”:

    Jarosław Kaczyński został laureatem nagrody Fundacji Towarzystwa Patriotycznego. – Nadchodzą dobre zmiany. Wierzę, że pan ich dokona i sprawi, że to będzie wolna i niepodległa Polska – gratulował Jarosławowi Kaczyńskiemu przewodniczący fundacji Jan Pietrzak. Nagrody przyznawane są za podejmowanie patriotycznych działań.

    Pytanie: jak się podejmuje patriotyczne działania i co one znaczą.
    Refleksja: Oj, panie Janku,panie Janku… Co to się z panem porobiło na stare lata…

  89. http://fakty.interia.pl/polska/news-konrad-szymanski-tusk-musi-udowodnic-ze-pelnienie-przez-nieg,nId,1920504

    Przyszły minister ds. europejskich w rządzie PiS Konrad Szymański w RMF FM:

    O przyszłości projektu Unii moglibyśmy godzinę, a ja mam na koniec dwa krótkie pytania. Czy będzie pan sobie stawiał za cel przedłużenie mandatu Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej?

    – Trudno nazwać to celem.

    Polski rząd będzie miał w tej sprawie coś do powiedzenia, a pan jako minister będzie to negocjował.

    [podkreślenia moje]
    – Myślę, że przewodniczący Tusk musi wobec wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej – także wobec Polski, ale nie specjalnie wobec Polski – wyjaśnić, pokazać, udowodnić, że pełnienie przez niego funkcji ma sens, ma wartość dodaną.

    Do tej pory nie udowodnił?

    – Do tej pory mamy wciąż proces jego akomodacji w tym systemie. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie jest trochę bardziej aktywny, zajmuje trochę bardziej zdecydowane zdanie – także np. w polityce imigracyjnej, ale to jest proces. Mamy jeszcze trochę czasu, będziemy się temu przyglądali w sposób konstruktywny.

    Ale nie mówi pan z pewnością, że polski rząd będzie walczył o to, żeby Tusk jak najdłużej w Brukseli był.

    – My chcemy dobrych rozwiązań unijnych. Nie będziemy na pewno rządem, który będzie piłował gałąź, na której siedzi Donald Tusk. To nie jest naszym zmartwieniem numer 1, jaką funkcję dzisiaj pełni Donald Tusk. Natomiast będziemy oceniali go obiektywnie.

    Ostatnie pytanie: czy pańskim zdaniem nowy rząd jest w stanie skłonić Unię do rozpoczęcia międzynarodowego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej?

    – To jest dalsza perspektywa. Najpierw, żeby podjąć poważną rozmowę na ten temat, muszą być przesłanki prawne, musi być przede wszystkim wzajemne zaufanie. Dzisiaj faktycznie jest tak, że Polska dzięki różnym kampaniom czy dezinformacji jest postrzegana jako kraj z pewnym znakiem zapytania – musimy najpierw pokazać swoją wiarygodność, a później, kiedy ten kurz opadnie, porozmawiać na serio, co w tej sprawie można zrobić.

    Długie rączki sięgną nawet do Brukseli.

  90. NeferNefer, Jiba , Konstancja & moi blogowi „towarzysze broni”, co za oręż mają głownie śmiech. Nierzadko sardoniczny.
    Jakoś nie mogę się odsmucić po niedawnych wyborach i wczorajszym Święcie Niepodległości, z którego „obchodów” wynika dla mnie, że na powrót popadłam w niewolę (przynajmniej ja, osobiście).
    Proponuje więc niewesołą Osiecką w niezbyt radosnym wykonaniu Błaszczyk, ale jakoś nic mi nie podchodzi, co by bardziej pasowało „na chwilę obecną”.
    https://www.youtube.com/watch?v=TbYxEKCpm4w

  91. Ewa-Joanna
    11 listopada o godz. 23:28

    Międlenie ma coś ze sztuki. Kiedyś, lata tamu, mój dobry kolega zrobił z okazji jakiegoś spotkania, ot tak – genialnego smaku, składu, konsystencji, aromatu, oraz pozostałych cnót – bigos.

    Cóż to za wyczyn – zrobić bigos? wszystko sie pomiędli ze wszystkim – i masz. No mam. Gdziekolwiek, w knajpie, drogiej restauracji, u ludzi, bigosu spróbuję – nic z tego, każdy gorzej zmiędlony. Choć – a rzadko – zdarzają się przyzwoite. Reszta to coś, co się raczej nadaje do izolacji ścian od wilgoci.

    Z braku propozycji odpowiednio zmiędlonych, sam się biorę za międlenie takie, by się zbliżyć do tamtego zjawiska.

    pombocek
    11 listopada o godz. 23:30

  92. Och biedni redaktorzy „Polityki” czekają was ciężkie czasy. Az uśmiech rysuje mi się na twarzy :).

  93. pombocek
    11 listopada o godz. 23:30

    Pardą, pombocku, bo Cię nieco do postu do Ewy-Joanny wcisnąłem.

    Ten mój garażowy nietoperz, spędzał w nim zimy. Podczepiony do belki u stropu. Raz było ich kilka, może rodzina, lub koleżeństwo. Później jednak się wyniosły i nie wróciły. Może dlatego, że czasem, zimą, garaż otwierałem, co zmieniało warunki zimowania.
    To jest słuszna rada: nie wpieprzajmy się nietoperzom w ich zimę. Ani lato.
    Mam taką obserwację: dla nietoperzy mam aprioryczne uznanie i silną sympatię. A podobno powinny się kojarzyć odwrotnie – jako wysłannicy szatana, reprezentanci sił mrocznych i agitatorzy Cywilizacji Śmierci. Tako rzecze ludowe bajanie i księżowskie pieprzenie.
    Co skutkowało i jeszcze skutkuje tym, że ludzie masowo nietoperzom robili wbrew.
    Przez co wbrew robili sobie, bo nietoperze są wysłannikami Cywilizacji Miłości; dbają o to, by ludzie żyli w zdrowym insektośrodowisku.

    Z ludźmi to w ogóle dziwnie jest: co dla nich zdrowe, tego nie znoszą. Żmij nie znoszą i każdego innego węża nie znoszą, bo wąż to szatan, jak gada bęcwalski biskup. Węża zjadającego polne myszy, nornice, szczury i innych reprezentantów rolnej Cywilizacji Śmierci, tłucze, a następnie bezowocnie sam ze szczurem walczy. Zaś bociana ma za biskupa Cywilizacji Miłości, podczas gdy bocian jest biskupem Darth Vaderem, i swoje dzieci poczęte bezlitośnie wywala z gniazda: ma być ich tyle ile mu pasuje, a nie tyle ile bozia dała.

    Niedaleko, na sąsiedniej ulicy, raz po raz widywałem nocne sceny: całe grupy nietoperzy miejscowych, na tle rozgwieżdżonego nieba, uganiały się za nocnymi owadami, zapewne ćmami. Widowisko było wielce oryginalne, bo absolutnie ciche. U ptaków słyszymy szum skrzydeł, świst powietrza między lotkami, trzepot, popiskiwania, a u nietoperzy – idealna cisza. coś kosmicznego. A zwrotne są niesamowicie. I zupełnie inaczej pracują skrzydłami.
    A jak sobie pomyślę, że to kolega – ssak, to w ogóle mnie to unosi. Choć chyba nie bezgłośnie.

  94. Nefer,
    „PiS ma długofalowy projekt i nie chodzi im o cztery lata tylko o takie przeoranie Polski i mentalności mieszkańców żebyśmy się już nigdy nie otrzeźwili. ”
    Z grubsza ten sam plan ma też KK i konsekwentnie wciela go w życie od co najmniej 20 lat. Stąd też tak silny sojusz tych dwóch ugrupowań.

  95. @qazik

    A PiS to umiejętnie wykorzystał, posmarował sobie drogę kościołem i na nim jedzie.

  96. – Patrz, tato, leci toperz!
    – To nietoperz, synku.
    – Taaak? A wyglądał jak toperz 🙁

    Młody nietoperz wraca do domu z zakrwawionym nosem.
    – Oj, synku – mówi matka – przez tego walkmana jeszcze się kiedyś zabijesz!

    Wiem, stare, ale może się ktoś uśmiechnie 😉

  97. A pomyśleć że zanietoperzylo sie na blogu od jednego mojego szmacianego gacka.
    Właśnie, dawno go nie odkurzałam, bo wisi pod sufitem. Bez drabiny nie sięgnę.

  98. Czy istnieje bóg, który wszystkich pogodzi?
    Moim zdaniem tak, wymieniony już zresztą został w starym testamencie.
    Idealnie godzi tych w turbanach, fezach, dżalabijach, garniturach, sarongach, kimonach, futrach i nagusów też.

    Zastanówcie się, jak się nazywa?
    Bardzo nieliczni go nie znają…….

  99. Tobermory
    Ja też.

  100. Co do sporu naszych chrześcijan.

    -najlepszą formą obrony jest atak
    -bóg stoi po stronie silniejszych batalionów
    -wojna jest kontynuacją polityki innymi srodkami

    Wojny pomiędzy chrześcijanami toczyły się o co?
    Doktrynę?
    Czy konkretne walory, strefy wpływu, zasoby, populację?

    W czasach świetności, biali kontrolowali 84% powierzchni planety.
    Nie ze względu na religię, tylko postęp technologiczny który przyniosły wojny religijne.
    Allah, Budda, Konfucjusz, Brahma, padli na kolana pod ogniem dział i karabinów maszynowych

    Nawiasem mówiąc.
    Ostatnio znów stanęli na nogi, jako konkurencja dla dotychczasowej dominacji pana z brodą….

  101. Witajcie.

    Na marszu nie bylem, ani go ogladalem. Za to wracalem do „Londka Zdroju” z odpryskiem marszu, w osobie siedzacego obok Jasia Narodowca.

    Narodowiec byl absolutnie chyba typowy, bo byl odzian w dres marki Adidas i Adidas trainers na nogach, oraz czarna kurtke i byl niemal na zero wygolony na lbie, a calkiem na zero wygolony na licu. Ale nie po lbie na lyso wygolonym rozpoznalem Narodowca, tylko po bialoczerwonej opasce na prawym ramieniu. Relikwia barw narodowych bila po oczach niepokalana czystoscia i zdumiewala swoja sztywnoscia. Tak ta relikwia byla wykrochmalona, ze gdy Narodowiec nieco odtajal po marszu i rozpial kurtke, a nastepnie zdjal opaske z rekawa kurtki, to zdejmowal ja jakby sciagal kawalek rury. Identycznie sztywna byla opaska, gdy ja naciagal na rekaw dresa.

    Cala droge z Modlina do Stanstead, Narodowiec przespal, albo przedrzemal, oparty o fotel samolotowy, w ktorym siedzial, albo oparty o tyl oparcia fotela przed nim. W tej drugiej pozycji, pochylal sie Narodowiec do przodu i opieral sie czolem o malutki stoliczek samolotowy i wtedy ukazywal sie swiatu tatuaz na karku Narodowca:

    BIJ KTO W BOGA WIERZY

    Wytatuowany w glossach i zawijasach ozdobnych, niemal jak ta na blache wykrochmalona i niepokalanie czysta, niemal jak Maryja wieczniedziewica, opaska bialoczerwona.

    Przyznam sie do pewnej dozy szacunku jaki czuje dla niego, bo uwazajcie, musial zawczasu zakupic bilety na nocny lot UK do Warszawy z 10go na 11go i rownie nocny lot powrotny. Musial dresy wyrychtowac i wykrochmalic opaske i tak jak stal, nawet bez butelki z woda, wskoczyc do samolotu, by zdazyc na Marsz Niepodleglosci. Caly dzien na dworze, marsz i skandowanie hasel przed, w trakcie i po marszu tak mu zdarly gardlo, ze ledwo co chrypial, gdy Jas sie go o cos zapytal. No i dniowke jak nic poswiecil, zeby tylko przyjechac i maszerowac, co oznacza ze ideowiec z niego na calego.

    Mlody czlowiek, a ideowiec i zdolny do poswiecen w imie swoich przekonan. Bo samo wskazanie na „szalikowatosc kibolska” mnie nie przekonuje. Potrzeba czegos wiecej niz mlodziencza buntowniczosc, zeby mlody dwudziestoparolatek poswiecil dobe i okolo £300.00, zeby cos co ma w wygolonej glowie zademonstrowac swiatu.

    Znacie duzo takich jak on?

    Bo ja nie znam i zastanawia mnie skad to sie wzielo. Skad sie tylu ich wzielo i co tak naprawde maja w tych wygolonych na lyso glowach. Jakie braki w postawach otoczenia, jakie braki w otoczeniu spoleczno ekonomicznym powoduja, ze 11go Listopada pojawilo sie na ulicach Warszawy te jakies 20 do 30 tysiecy mlodych narodowcow.

    Oto słowo kowalczykowate, wolności słowa i ja dziękuje!

  102. 08:55 – 12:10
    Londyn (STN) – Nowy Dwór Mazowiecki (WMI)
    Ryanair 1021 · Klasa ekonomiczna
    Średnia ilość miejsca na nogi (76 cm)
    2h 15min
    Brak Wi-Fi
    Brak zasilania w fotelach
    Lot z powrotem
    21:40 – 23:25
    Nowy Dwór Mazowiecki (WMI) – Londyn (STN)
    Ryanair 2284 · Klasa ekonomiczna

    Cena za lot w obie strony – 20 funtów

  103. pombocek. 12 listopada o godz. 6:41
    =================
    .
    Z prawdziwą przykrością widzę, że ostatnimi czasy Pan @pombocek pisze, o dziwo, BARDZO do rzeczy, i chociaż, kurka wodna, obiecywałem sobie przewijać, przewijać, to takiej sosistej okazji odpuścić sobie mimo nie mogę…
    .
    Tak oto oburza się kol. @pombocek, bo ubodło go do żywego…
    >>> Czyli oskarżyciel mnie oskarżył [ P. @pombocka, p.m. ], a kiedy porosiłem o dowody przeciwko mnie, zaproponował, bym sam se znalazł.
    Weź nie nazwij takiego oskarżyciela „kołtunką”.>>>
    .
    Najlepszy przyjaciel osobisty P. @pombocka, (*) ( i w ogóle czołówki intelektualnej blogu…) nazwał mnie onegdaj, z tzw. „nienacka”, faszystą i rasistą…
    ( a nawet FASZYSTĄ I RASISTĄ )
    … a kiedy ja ( i jeszcze inna osoba ) poprosiłem Jego Wysokość o uzasadnienie tej niesłychanej i niesprowokowanej wredoty, odpowiedział rezolutnie:
    – Nie jesteś…? To udowodnij, że nie jesteś!

    Oh, żesz Ty Karol!
    No, weź Pan, nie nazwij takiego oskarżyciela „piździelcem”…
    Ja nazwałem.
    ( ciekawe, jak by go nazwał P. @pombocek, jego osobisty przyjaciel…)
    ……………..
    (*) Nie bądźmy nadmiernie przewrażliwieni i nazwijmy go po imieniu;
    Był to P. @lonefather.

  104. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 6:47

    Jest pewna różnica między @dezerterem, a niejakim waldim, levarem i produktami z tej sztancy.
    Dezerter sporo pracuje, orze w swoje głowie znojnie, by być prawidłowym jehowitą, czyli jedynym prawidłowym chrześcijaninem. Ma więc „zasługę w Panu”.
    Ma w sobie brak grzeczności, włażący w bezczelność, bo odpowiada na kwestie wyłącznie mu wygodne, a głównie wygłasza monologi. Wsparte jednak „źródłami”, w postaci odwołania do niebieskiej książeczki, lub jakiegoś pisemka jehowickiego, czasem też encyklopedii prawidłowego chrześcijanina.
    Źródła warte akurat tyle, że bozia jest bo jest, a allaha nie ma, bo nie ma. Ale przynajmniej chłop coś tam czyta i jakieś starania czyni. Ich bezpłodność jest oczywista i smutna, ale sam fakt, że się stara szukać tego, czego nie ma – może budzić pewien rodzaj zdziwionego takim bezpłodnym szukaniem – uznania.

    Pozostali wymienieni nie mają tego, co u dezertera jakoś pozytywne. Walą pełną rozciągłością własnego prymitywu i szczerej, dogłębnej, starannie przez księdza nauczonej wścieklicy: „Szanowna karykaturo dziennikarza…”
    Katolik levar posiada w sobie całą katolicką głębię Miłości Bliźniego. Mówi więc: „szanowny”. W związku z Miłością, wali w ryj: „ty karykaturo dziennikarza!”

    byłoby to prawie cenne, gdy katolik od razu przedstawia się, kim jest: kłamię, mam wścieklicę, daję w ryj. Jestem tępy, rzucam bluzgiem, uśmiercam Miłością Bliźniego.
    Brak cenności w tym, że to tak powszechne u katolika. Gdy się przedstawi inaczej, to się dopiero wtedy pojawia coś cennego.

  105. mag
    12 listopada o godz. 13:46

    Mag, to mi się podoba: właśnie ustanawiasz kolejną, jedynie słuszną i jedynie prawdziwą religię chrześcijańską. Religię Nietoperza.
    Ponieważ nie sięgasz doń bez drabiny jakubowej, siedzący na jej szczycie Jahwe, jest Nietoperzem, co rozumie każdy po obejrzeniu Batmana. Bozia w formie Nietoperza jest więc Jezuskiem. Między nim a nami, na szczeblach drabiny, sami janiołowie.
    Wszystko się zgadza.
    właśnie więc i wreszcie, stworzyłaś 41.001, to wyczekiwane i wyśnione, Jedyne, Prawdziwe, Pełne i Prawidłowe wyznanie Chrześcijańskie.

    Doszliśmy więc do Kresu Dziejów. W czym upewnia nas Wielki Medal dla Hosera Henryka. I kop w błoto dla Wojciecha Lemańskiego.

    Alleluja – i do Smoleńska !

  106. Tobermory
    12 listopada o godz. 13:22

    Się uśmiechłem !

  107. A ja już nie będę przysmęcać, postaram się przynajmniej. Biedny nietoperek z tym nosem (ale zabawny)

    Czynię mocne postanowienie poprawy.

  108. zezem
    12 listopada o godz. 10:18

    Z tym lichym panem Jankiem, to się zgadza.
    Mnie jednak zawsze słabo przekonywał. Miał w sobie, pod spodem, coś”na abarot”: wojak peerelu, kabaretów wielu, potem przez rynek uciśniony, na końcu – Prawdziwy Polak.

  109. Tanaka
    12 listopada o godz. 14:56

    Ja tutaj mam dylemat. Niby „dezerter” jest grzeczny, jak bozia przykazała, ale w tej jego grzeczności kłębią się jakieś niebotyczne maski, sztuczności i… raczej odczłowieczenie. Nasz „dezerter” nie zachowuje się normalnie. To jest zaprogramowany religijnie robot…. Weźmy stu Jehowitów, takich jak nasz „dezerter”, to wszyscy będą się tak samo zachowywać… Każdy będzie miły i oferował swoje usługi w lepszym zrozumienie świętych czytadeł. Czy to normalne, by człowiek był tak zunifikowaną istotą? Mnie takie mentalne zunifikowanie przeraża i współczuje tym biednym Jehowitom, wszak nie wiedzą, co czynią.

  110. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 9:28
    Szanowny Panie,
    zanim „z rana” zasiadzie pan do klawiatury, radze przemyc twarz zimna woda,
    wyczyscic zeby i zalozyc swieza koszule. Moze wtedy osiagnie Pan trzezwosc
    umyslu pozwalajaca na sklecenie czegos bardziej sensownego niz prymitywny,
    knajacki bluzg.

  111. @Levar..

    Twój wpis był inspiracją dla mnie. Zaręczam, że jak napisałbyś coś na właściwym poziomie, moglibyśmy wtedy pogadać. Dasz radę?

  112. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 15:24

    W wojsku byłeś?
    Jehowici sa jak armia.
    Temu służy formatowanie i szkolenie, musztra i ceremoniał.
    Odczłowieczenie i wyrabianie odruchów warunkowych.
    Żołnierz ma nie myśleć, tylko wykonywać rozkazy.

    Krótko mówiąc:
    „ma być bojowo i jednakowo, nieważne że ch…owo”….

  113. Dlaczego wszyscy prawie kapłani, wszystkich prawie religii, lubują się w złocie? Wszystkie świątynie kapią od niego?
    GLOBALNY trend.
    Może ten metal jest bogiem?
    I zmienia wyznawców w jakiś tajemniczy sposób?
    A nawet agnostyk ulega jego działaniu?

  114. wiesiek59
    12 listopada o godz. 16:06

    Ja w wojsku cały czas jestem, tak się składa 🙂

    Z tym brakiem potrzeby myślenia w wojsku nie jest do końca prawdą. Nawet ten ostatni szeregowy, który dostaje rozkaz, musi przeprowadzić proces myślowy, jak ten rozkaz szybko i skutecznie wykonać, aby nie dać się zabić (w czasie wojny), lub pogodzic go z wieloma innymi zadaniami, które musi wykonać w tym samym czasie (w czasie pokoju).

  115. @observer ,
    zagrales za dwoch , czyli za siebie i za
    mnie .
    Mnie tylko ciekawi kiedy jarkacz wypowie wojne Rosji .
    No wiesz , polskie szabelki uzbrojone
    konnie , wobec SS 20 uzbrojonym nie
    konnie .

    Pozdrowionka.

  116. @george23 , 14:43

    Jureczku53 , wyginasz palaczki godne
    primabaleriny cyrkowej .
    Z jednej strony podziwiac za kondycje,
    z drugiej zas … nie podziwiac , bo i za co ?
    Ugrzazles w uscisku imadla umyslowego ?

    Jak pokrecisz w lewo , to odrzegniesz.

    Pozdrowionka.

  117. Tanaka
    No masz, wyskoczyłam niewinnie, ale być może intuicyjnie i piekielnie (tfu, tfu!) trafnie z nietoperzem, co się okazał być przedmiotem, wróć – podmiotem kultu niepostrzeżenie.
    Nawet drabina się znalazła, ale czy aby na pewno wiem, że coś nakształt Jakubowej?
    A jeśli to tylko pogański samozwańczy kult, a nie porządne chrześcijańskie wyznanie?

  118. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 16:18

    Z moich obserwacji jako podchorążego, a potem oficera rezerwy po kilku szkoleniach, wynika jedno.
    Myślenie jest zarezerwowane dla oficerów starszych.
    Cała reszta ma wykombinować wykonanie zadania.
    O trudnościach można meldować.
    Po…..

    Oczywiście, nie jest to pruski dryl, nie ta epoka.
    Ćwiczenia, symulatory, poligony, maja wytrenować odruchy.
    Operatorzy skomplikowanego sprzętu, często o wielomilionowej wartości, głupcami być nie mogą….
    Ale, czas reakcji na typowe zdarzenia, przećwiczone wielokrotnie będzie znacznie szybszy niż na nowe sytuacje, których rozwiązanie trzeba dopiero znaleźć w praktyce.

    „Więcej potu na cwiczeniach, mniej krwi w boju”.
    albo inaczej
    „Ich bitwy były krwawymi ćwiczeniami, ich ćwiczenia bezkrwawymi bitwami”…..

    Takie same szkolenia odbywaja na innym polu ci od telemarketingu, sprzedaży bezpośredniej, politycy, kaznodzieje wszelkiej maści.
    Praktyczna strona oddziaływania na słuchaczy.
    Maksymalna efektywność przekazu.
    Stary wynalazek.
    Tak stary jak określenie ORATOR, czy demagog…..

  119. wiesiek59
    12 listopada o godz. 16:46

    Nie wiem w jakim okresie byłeś podchorązym a potem oficerem rezerwy, ale wiem, że trochę stereotypowo patrzysz na sprawy wojska. Armia dzis, a ta sprzed 25 lat to troche dwa różne światy. Nie tylko w aspekcie takim, że nie ma już od dobrych kilku lat służby zasadniczej, ale również w aspekcie mentalnościowym. Kiedyś jednostka wojskowa miała być w gotowości do wyjścia ze swojego obiektu do rejony alarmowego w ciągu kilku godzin. Teraz jest to czas kilku / kilkunastu dób. Chociażby ten prosty *wydawać by się mogło) aspekt bardzo wiele determinował w statusie wojska i jak ono funkcjonowało w swoich strukturach. Za czasów tzw. PRLu jakiś pojedynczy żołnierz był zwyczajnym pionkiem, który był nieistotny. Teraz jest inaczej. Wspólne ćwiczenia z armiami sojuszniczymi, szkolenie kadry na różnych uczelniach wojskowych na świecie zmieniło priorytety i zmienił się stosunek do jednostki osobowej w wojsku.

  120. mag
    12 listopada o godz. 16:42

    No masz, że no. Intuicja wie lepiej, a najlepiej wie kobieca intuicja: że Duda jest Maliniak. Więc jak drabiną sięgasz do nieba, czyli pod sufit nietoperka, to jest to drabina Jakubowa. A siedzący na jej szczycie bozia, jest Jezuskiem, czyli nietoperzem pod pod postacią.

    Nie ma rady, wszystko się zgadza. Więc należy się zgodzić, że to nowe wyznanie,jest jedynym prawidłowym.

  121. Tobermory
    12 listopada o godz. 16:54

    Otóż to właśnie, otóż to !

  122. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 15:24

    Pytasz, czy to co ma @dezerter, to normalnie zjawisko. To zależy od tego, jaka jest definicja normalności. Jeśli coś jest normalne, bo powszechne i rządzące – to dezerter jest normalny. A ktoś samodzielnie myślący i osobowościowo autentyczny oraz głęboki – nienormalny.

    Jeśli za normalne mamy możliwości ludzkiego rozumu pozwalające sięgać znacznie wyżej niż sięga dezerter, to jest on nienormalny, a osoba samodzielnie i podmiotowo używająca rozumu – jest normalna.

  123. Tanaka
    12 listopada o godz. 17:15

    No tak, wszystko jest względne. Jednakże, jeśli nawet przyjmie się kryteria narzucone przez żydowskiego Boga, który obdarzył człowieka wolną wolą, to ślepe i bezrefleksyjne spełnianie wesołej nowiny odziera człowieka z jego wolnej woli i tym samym odziera go z godności (czyli normalności, chyba że uznamy, że jedna z cnót – godność jest zjawiskiem nienormalnym). Tenże człowiek realizuje coś, co jest wbrew wyobrażeniu boga na temat jego najdoskonalszego tworu – człowieka. Nie chce mi się dalej brnąć w te filozoficzne meandry, ale ten relatywizm do niczego dobrego nie doprowadzi i legitymizuje wszelkie zboczenia – np. odpływanie ku religijnym fanatyzmom, a tym samym uleganie sektom oraz zatracanie się w wyimaginowanym świecie wiary w boga.

  124. Tobermory
    O matko moja! A skądeś wziął takie „cudo”?
    Na dodatek – w obrysie jaja.
    Niesie to jakieś dodatkowe znaczenie. Jajo – symbol życia, bla, bla.
    Jak nic, kroi się nowy kult.

  125. Na normalność można spojrzeć jeszcze inaczej. Normalną potrzebą jest potrzeba zdefiniowanej tożsamości, świadomość, że się ma to własne miejsce w szeregu, fajny mundur (może być dres adidasa i tatuaż na karku jak w opowieści lonefathera). Żeby na przynależność do grupy zasłużyć, warto przelecieć kawał świata na marsz niepodległości, w ogóle dużo warto. Akurat zachwalanie tego czy innego fantazmatu religijnego jest i zawsze było świetnym ćwiczeniem tożsamościowym i tak należy na nie patrzeć.

    Na tej samej zasadzie jednak Tanaka et consortes też są normalni, autonomia i samosterowność też może się zrosnąć z tożsamością. To trudniejszy kawałek chleba, nie wiem czy można jej oczekiwać od każdego. Pombocek rzeczywiście tak jakby oczekiwał, ale spójrzmy przytomnie: jaki by to miało sens gdyby ten biedak w samolocie nagle by miał spojrzeć na swój dresik i opaskę okiem pombocka i lonefathera?

  126. lonefather
    12 listopada o godz. 14:09

    I to mnie właśnie rozbraja w narodowcach mieszkających poza Polską. Dziwisz się, że mu się chciało, a ja dziwię się, że imigrant zarobkowy przyleciał specjalnie na marsz przeciw imigrantom zarobkowym.
    Przyleciał, pokrzyczał, nagroził się tym biednym ludziom, których jeszcze praktycznie u nas nie ma, a później zapakował się w samolot i wrócił rozrzedzać brytyjskość swoją polskością.
    I za nic nie sklamkuje, że jakby tam trafił na takich jak on, to by go skopali, opluli, tłum doradzałby życzliwie „dobijcie go”, a sąd wypuściłby napastnika.
    Choć może jednak klamkuje, tylko uważa, że on to sam miód i mleko płynące, a nie jakiś tam obszarpany arabus i angole powinni go całować po piętach za to, że łaskawie chce u nich pracować.
    Ludzie robią się naprawdę wstrętni. Nie bardzo wiem, jak miedzy nimi żyć.

    @NeferNefer
    Wiesz, mnie po prostu nie chce się po raz kolejny zaczynać od zera. Gdybym wyjechała, właśnie to trzeba by było zrobić. A jak tak dobrze policzyć, to zaczynałam ze cztery razy. Gdybym mogła zabrać to, co mam, nie tylko w sensie materialnym i przenieść do innego miejsca w całości, to pewnie i to dzisiaj. Czas, gdy mieszkałam za granicą, a wtedy rządził Kaczor, wspominam pięknie. Miałam taki święty od tej Polski spokój. A teraz czuję się wyczerpana.
    I dzięki za komplement:)

  127. @mag
    Zdjęcie jest moje własne, a gdzie zrobione, to wolę zachować w tajemnicy. Ten blog może już być czytany przez jakichś amatorów inkwizycji 😉
    Powiem tylko, że wtajemniczeni i sympatycy tego podmiotu kultywują swą aktywność w głębokim podziemiu 😎

  128. @R. K . , 17:07

    Mnie na ten przyklad po tygodniu wywalili z wojska , mimo ze „plastyk ”
    byl im potrzebny jak kropla dzdzu ,
    dla myszy .
    Argument : wroga sil zdrowemu socjalizmowi absolutnie nie potrzebujemy !
    Sie okazuje ze o wszystkim informowalo , SB , a tam mialem punkty bardzo ujemne .

    Pozdrowionka.

  129. „Normalny” …”nienormalny” – byle nie opanowany przez manie przesladowcza. Trzeba leczyc albo (jesli nie pomaga) odizolowac.

    PS czasami i ateisci nie odbiegaja dalej od rzeczonego @dezertera i zupelnie mnie nie interesuje, by ktokolwiek udowadnial istnienie lub nie-Bozi.
    Teksty Michala Rusinka, @Tobermory, rzeczywiscie przednie!

  130. Norma jest pojęciem względnym….
    Co ją określa?
    WIĘKSZOŚĆ.
    Wpadłszy między wrony, kracz jak i one.
    Bo cie zadziobią……

    Uniformizm, konformizm, mimikra, różnie się to nazywa.
    Outsider ma w każdej populacji, środowisku lokalnym, przechlapane.
    Sporej odwagi wymaga bycie „innym” w lokalnym srodowisku, noszenie nie tego ubioru, nie nasladowanie zachowań stadnych.
    Kontrola społeczna jest bezwzględna, szczególnie w środowiskach małych, małomiasteczkowych, czy wiejskich.
    Wybór pomiędzy ostracyzmem, a zatraceniem własnej tożsamości, bywa trudny.

  131. Outsiderem był Jezus. O ile w ogóle był. A jak nie był, to można przyjąć, że jest archetypem outsidera.
    No i marnie skończył między braćmi Żydami.
    Ukatrupiony ołtsajder został wsadzony do majnstrimu za pomocą bajęd, czarowania, obiecanek-cacanek i straszenia. I jest. teraz, kto się nie zgadza z Jezuskiem, to sam jest ołtsajder.

  132. tomasz63
    12 listopada o godz. 17:35

    Cztery razy czytałem Twój cudownie niezrozumiały tekst, dopiero za piątym mi zaczęło świtać. Czyżbyś był Jezusem? Jego autonomia i samosterowność tak się zrosły z tożsamością, że sam o sobie mówił z wyrzutem: „Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie”. Nie przyszło mu do głowy, że nie rozumieli, bo tak jasno mówił. To nieprzyjście do głowy wyklucza jego boskość. Ale to pryszcz podług tego, co mówisz na końcu, odmawiając mi przytomności: „spójrzmy przytomnie: jaki by to miało sens gdyby ten biedak w samolocie nagle by miał spojrzeć na swój dresik i opaskę okiem pombocka i lonefathera?”. Identyczny jak ten, gdyby biedna babcia w samolocie nagle miała rude wąsy.

  133. Dwa żywiące się krwią nietoperze-wampiry wyruszają na nocne polowanie. Po jakimś czasie jeden z nich zniechęcony bezskutecznym poszukiwaniem ofiary wraca głodny do domu i widzi, że drugi też właśnie nadlatuje oblizując się, a z pyszczka jeszcze mu spływają kropelki krwi. Pierwszy pyta zazdrośnie:
    – Skąd masz tyle tej krwi?
    – Leć za mną, to ci pokażę.
    Po chwili dolatują do niewielkiej jaskini. Drugi pyta:
    – Widzisz tę ścianę skalną nad wejściem?
    Głodny nietoperz odpowiada podekscytowany:
    – Tak! Widzę!
    – Ja nie widziałem 🙁

    @ozzy
    Dzięki za zauważenie. Te z dżemem i barszczykiem czystym były moje własne 😉

  134. @Tobermory
    12 listopada o godz. 18:45

    Lubię takie dowcipy 🙂

  135. Tobermory
    12-11-g.17:46
    A czy istnieje jakiś ewentualny nabór do tego głębokiego podziemia i jakie warunki trzeba spełniać? Pytam nieśmiale.

  136. wiesiek59
    12 listopada o godz. 18:13

    Prawda jest taka, że zawsze grupa będzie miała przewagę nad jednostką. I nie mówię tu o przewadze samej siły fizycznej. Nie bez kozery w skandynawskich (szczególnie w fińskich) szkołach od najmłodszych lat dzieci kształcą się w grupach. W Polsce taka metoda kształcenia jest stosowana i popularyzowana stosunkowo od niedawna. Współpraca w grupie jest wielką wartością, jeśli chcemy mieć dobrze zorganizowane społeczeństwo na każdym poziomie jego funkcjonowania.
    Jaką rolę w tym wszystkim może odgrywać outsider i oddolne zjawiska subkulturowe, to już inny problem. Moim zdaniem powinno to być odpowiednio zbilansowane, bo nie jestem przekonany do skandynawskiego modelu kształcenia w dalszej perspektywie czasowej, nawet jeśli doraźnie występują sukcesy w tej dziedzinie.

  137. @konstancjap 12 listopada o godz. 10:12
    „to jest dopiero zabawne
    Świadek Jehowy prowadzi dyskusję z katolikiem na blogu ateisty..”
    Myślę, ze to efekt misji, jaką każdy z nich dostał do wykonania od przełożonych. Tyle, że nachodzą nas w domach nie osobiście, a poprzez Internet. I już nie proszą grzecznie o rozmowę, a wpisują swe treści pomiędzy wypowiedzi blogowiczów.

  138. Witam Szanownych Międlewników (to, broń Kryszna, nie od księdza Międlara, a od Waszego międlenia w kółko tego samego z godnymi Was interlokutorami – @dezerterem i @waldim). Po ponad dziesięciodniowym szlajaniu się poza granicami – zrazu kraju, potem Warszawy – spojrzałem na mój ulubiony (póki co) blog. I co? I nico. Jakbym wrócił po popołudniowej drzemce. Trochę patriotycznego marszobiegu z flagami i dziargami wyrażającymi narodową przynależność się w samolocie pojawiło. Sam nie biegałem, nie biegam i biegać nie będę. A kieliszeczek za Umęczoną (teraz nową smoleńską zarazą a’la Macierewicz et consortes) wzniosłem wczoraj. I chwatit tego patriotycznego wzmożenia.

  139. @mag, z godz. 19:37
    Ty sobie jakieś jaja robisz z tajnych jaj Tobermory’ego.

  140. @Jiba
    12 listopada o godz. 17:40

    Doskonale rozumiem. Ja jak wyjechałam byłam biedna jak mysz kościelna. Teraz jest o wiele lepiej ale cena za to też była/nadal jest wysoka. Dopiero zaczynałam gdy rządził Kaczor i mimo to mnie dopadło jak się cała zagranica śmiała. Ówczesna niepolska szefowa wychodziła ze śmiechem do mnie „a ten wasz Kaczyński to…” i łykaj tu wstyd człowieku a tłumacz się że nie, na nich nie głosowałeś. Na całe szczęście to się skoń… zaraz, wróć 🙁

    Komplement jak najszczerszy. Spróbuj kiedy.

    ***
    widzę że się tu jakieś przyczółki PiSu zaczynają pojawiać.

  141. @zak1953
    12 listopada o godz. 19:42

    Ja myślę inaczej, taki jeden z drugim postanawia że oto on będzie prawdziwym jednoosobowym obrońcą wiary i mało tego, ma to na piśmie jak dzielnie sobie poczynał z niedowiarkami (jak by go święty Pieter u bramy zapytał to wydruki pokaże w razie czego, że o, proszę)

    @anumlik

    No bo Cię tu już brakowało.

    A Lewy też niech wyłazi nareszcie.

  142. @anumlik
    g. 19:47
    Jakie jaja z jaj? Uwielbiam wszystko co tajne, a poza tym pomysł jest super.
    Ingerencja wielkiego inkwizytora murowana!
    Czyżbyś ten natrafił w samolocie na naziola imigranta? Leciał na marsz?
    A tymczasem Sierakowski z KP pyta, a co będzie jak londyńczycy, gdzie Polaków jak mrówek, zaczną krzyczeć Anglia dla Anglików.

  143. anumlik
    12 listopada o godz. 19:45

    Cześć, amumliku brakujący. Mógłbyś powoli, wyraźnie powiedzieć, co chciałeś powiedzieć?

  144. NeferNefer
    12 listopada o godz. 19:50

    Nie, żebym coś sugerował….
    Ale jaką piekną kartą kombatanta, uciśnionego, gnebionego za przekonania, ofiary SYSTEMU, mogłabyś Szefostwu błysnąć.
    Cierpiałaś za przekonania, nie z braku kasy i możliwości rozwoju.
    Czyż to nie uszlachetnia?

    Przypuszczam że sporo emigrantów dorobiło sobie taka ideologię do swoich życiowych wyborów.
    Racjonalizacja……
    Ideologię można dorobić do wszystkiego.

  145. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 19:41

    Sięgnij głebiej……
    Gimnazjony, szkoły rycerskie, gry zespołowe, sporty masowe.
    Jedynie zorganizowana GRUPA umożliwia przeżycie.
    Jednostki, typu Mad Max, skazane są na porażkę.
    Indywidualizm jest możliwy jedynie w pokojowym świecie.
    W trakcie napięć społecznych, wojny, czeka ich zagłada.

    Nie chce mi sie szukać, ale gdzieś w necie był pamiętnik/ instrukcja przeżycia ze Srebrenicy. Warto przeczytać.
    Survival też polega na grupie, nie jednostce.

  146. @wiesiek59
    12 listopada o godz. 20:01

    A nigdy w życiu. Wolę przemykać pod ścianami i móc w lustro rano spojrzeć. I nie ich zakichany interes że byłam mysz.

  147. @zak1953
    Dziś zaczepiły mnie dwie na ulicy dwie jehowitki w wieku późno-średnim. Bardzo grzecznie i szybko się wycofały, gdy rzekłam że nie jestem zainteresowana.
    Miałam niejednokrotnie próby „wtargnięcia” takich osób (chodzących zazwyczaj parami, ale z przewaga kobiet) na swoje terytorium, czyli nachodzenie w domu ( gdy nieopatrznie lub dla kaprysu wpuściłam za próg) ale muszę przyznać, że trudno byłoby mi zarzucić tym specyficznym agitatorom jakaś upierdliwą nachalność, czy nie daj bóg, niegrzeczność. Zmywali się bez problemu.
    Natomiast przypadek @dezertera jest dla mnie „osobny”. Wydaje mi się, że on (o ile nie jest szczególnie nawiedzonym „samozwańcem”), należy do jakiejś wyselekcjonowanej grupy „nawracaczy” na ichnią religię, „zrobionych”, zaprogramowanych w jehowickich ośrodkach edukacji, na ludzi z betonu i stali. Stąd to metodyczne i jakby wyprane z emocji posiłkowanie się Pismem Św w odpowiednio spreparowanych dawkach i stosownie do sytuacji.

  148. anumlik

    Anumliku, smażę placki kartoflane, które jutro zawiozę bratu. Na krótko wpadam na blog. Zerknąłem na Twój wpis, nic nie zrozumialem i musiałem szybko wracać do patelni. A teraz pomyślałem, że pomyślałeś, że się szarpnąłem na złośliwość. Kurde, na wesoło to powiedziałem. Przepraszam za wesołość. Leeecę! Pali się!

  149. Tanaka
    12 listopada o godz. 15:13
    Pan Janek musiał mieć jakieś chody w czasach słusznie minionych. Na jego występy chodzili przedstawiciele zarówno Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk jak i aparatczycy z KC/KM.
    Może pan Janek poda definicję: „podjęcie patriotycznych działań”. Wtedy może i ja bym takowe podjął. ;–)

  150. @Tanaka,
    Czy Jezus był outsiderem? Raczej nie. Bo możni jego regionalnego świata poczuli się zagrożeni. Był inny. I na tej judeoinności zrobiono jeden z lepszych interesów świata. Ale dopiero korzystając z jego śmierci. Podobnie jest z niektórymi artystami, którzy za życia prowadzili ciekawe, acz ubogie materialnie życie. A dzisiaj? Martwi zarabiają czasem większe pieniądze, niż za życia. W ostatnich dniach kilka impresjonistycznych obrazków zmieniło właściciela za kwoty liczone w dziesiątkach milionów zielonych papierków. Ot, paradoks wiary w karierę i życiową misję.

  151. NeferNefer
    12 listopada o godz. 20:17

    Nonkonformiści to rzadkość.
    W KAŻDYM społeczeństwie……
    Jest ich mniej niz procent w populacji, ale większość zmian zachodzi dzięki nim.

  152. @@mag, NeferNefer
    Ludzie tzw. misji także idą z czasem. I korzystają z dostępnych środków techniki w swych działaniach. Tyle, że na ogół nie jest to ich indywidualna inicjatywa, a wykorzystanie przez starszych nowych umiejętności tych ludzi. I zazwyczaj konkretne zadanie do wykonania. Ot choćby w zamian za wizyty domowe. Tam posyła się tradycjonalistów głoszących swą nowinę w sposób bezpośredni z wykorzystaniem noszonej z sobą podstawowej literatury.

  153. wiesiek59
    12 listopada o godz. 20:09

    Nie kwestionuję tego, że w „kupie siła”. W „Prostej Historii” Davida Lyncha jest taka scena, gdy główny bohater tłumaczy spotkanej dziewczynie, jak ważna jest rodzina, posługując się najpierw jednym patykiem, który łamie bez trudu, a potem kilkoma na raz, których już złamać nie jest w stanie. I ja tego nie kwestionuję. Jednak rozwój cywilizacyjny zależy od jednostek, a nie szarego tłumu. To wyjątkowe jednostki, z niebanalną charyzmą, niestandardowymi pomysłami i wymykającym się wszelkim zasadom postępowaniem zmieniały bieg historii i dzięki nim było możliwe przechodzenie społeczeństwa z marazmu do nowych formatów odpowiadających nowym wyzwaniom kulturowym czy cywilizacyjnym. W mojej ocenie wszelkie kształcenie w grupach oraz uleganie presji społecznej od najmłodszych lat życia człowieka powoduje, że w jednostce redukowane są cechy indywidualne, topiona jest gdzieś kreatywność i umiejętność samodzielnego podejmowania wyzwań. Dlatego wolałbym, jak juz wczesniej wspomniałem, bardziej zbilansowanego pod tym względem kształtowania młodych ludzi.

  154. mag

    Mag, gdyby Ci pasował ten domek z dala od sideł, strzałów i szczekających psów – tylko ryby śpiewają, najpiękniej sandacze – jest Twój. Niech Ci się śni.

    https://lh4.googleusercontent.com/-kWbNNJmOzSc/VkTygT6Ig6I/AAAAAAAADEs/8mbN1Vq3Uag/w692-h519-no/IMG_5957.JPG

  155. @pombocek
    Sam czasem smażę placki kartoflane i wiem, że czynność ta chwilami tępi ostrość osądu. Nie mnie osądzać Twoje boje z dezerterem, ale – wybacz (nie tylko Ty zresztą) – w rozhoworach na temat wyższości Jahwe nad Allahem, a obu nad Jezusem (albo odwrotnie) brał udziału nie będę.

    @mag
    To Lonek-Albionek przywlókł na blog podziargany w narodowe hasło kark polskiego patrioty. Nie dopisałem, że to w jego samolocie owo hasło się pojawiło w towarzystwie wykrochmalonej biało-czerwonej opaski. Izwieni oszybku, Barysznia. Na jaja tajne, masońskie, albo iluminackie, czy wręcz satanistyczne, odpowiem fragmentem mało znanego wiersza, mało znanego poety słowackiego, Mariana Grupacza, „Dzikie czereśnie topią się w spirytusie”:

    Ponad jej wiśniowymi wargami
    przeleciał perłowy
    nietoperz obawy
    I od razu wszystkie koszmary są
    wspaniałe

    I po co krzyżować to biedactwo? Na tle jaja.

  156. Konstancja

    Przesyłam Ci, Konstancjo, na dobry sen gładkość innego jeziorka z okolic Manowa. Dobranocka.

    https://lh6.googleusercontent.com/-1d6gK1vQWVI/VkT2b5nfRWI/AAAAAAAADFg/HC4slIzktFA/w721-h541-no/IMG_6443.JPG

  157. NeferNefer
    A Tobie, NeferNefer zestresowana polskością, przesyłam na spokojny emigrancki sen polskość poetycką, niestresującą – grykę jak śnieg białą. Niech Ci się do rana śni.

    https://lh6.googleusercontent.com/-MX7sKNBAXr0/VkT2binq-tI/AAAAAAAADFc/mm8yuBxCm8I/w721-h541-no/IMG_6263.JPG

  158. @pombocek, z godz. 21:35
    O rany, jaki ten świat mały. Identyczne jeziorko widziałem dopiero co pod Wiedniem. Trochę za daleko jak dla mnie, pomyślałem.

  159. @anumlik
    „I po co krzyżować to biedactwo?”
    Taż on tak ukrzyżowany jak, nie przymierzając, to biedactwo:
    http://kulturawplot.pl/wp-content/uploads/2012/01/936full-the-people-vs.-larry-flynt-poster1.jpg

  160. Sorry, panie Jacku, zapomniałem o apostrofie.
    Niepotrzebne proszę skreślić.

    @anumlik
    „I po co krzyżować to biedactwo?”
    Taż on tak ukrzyżowany jak, nie przymierzając, to biedactwo:
    http://kulturawplot.pl/wp-content/uploads/2012/01/936full-the-people-vs.-larry-flynt-poster1.jpg

  161. anumlik
    12 listopada o godz. 21:17

    Anumliku, niedowidzę – ani wyższości, ani niższości, w ogóle nie wiem, co to jest. Natomiast jest wiersz. Dezerter opowiada o niebraniu przez ŚJ broni do ręki. To skąd, cholera, jest ten wiersz o najbardziej karnej wśród chrześcijan organizacji Boga Jehowy?

    Raz, dwa, trzy, cztery
    Maszerują dezertery

  162. anumlik
    „perłowy nietoperz obawy”…
    Zaskowyczało we mnie z podziwu!

  163. Rafał KOCHAN
    12 listopada o godz. 21:03

    Postęp cywilizacji jest zależny od jednostek.
    Ekspansja, od organizacji i motywowania tychże.
    Produkcja mięsa armatniego jest do dziś dość schematyczna.
    Organizacje młodzieżowe, stowarzyszenia, kluby sportowe- to rezerwuar kadr.
    Pierwsi wymyślili to chyba w nowożytności Anglicy.
    Baden Powell i Skauting, nasze harcerstwo drużyny strzeleckie, hitlerjugend, pionierzy, to kontynuacja trendu.

    Kapitalną analize militaryzacji społeczeństwa rosyjskiego dał swego czasu Suworow.
    Jakie rezerwy mobilizacyjne kryły się choćby za klubami szybowcowymi, spadochronowymi, sportowymi różnych dyscyplin- motorowe, strzeleckie, żeglarskie…..
    Tyle że była to SWIADOMA i długofalowa polityka państwa, wsparta funduszami.
    Co mamy obecnie?

  164. Dawniej, to w wojsku nie tolerowano pedałów i platfusów – i po tygodniu wywalano.

  165. pombocek
    g.21:15
    Biorę go! Natychmniast.

  166. @Tobermory, z godz. 21:43
    Każde biedactwo ma taki krzyż na jaki zasłużyło.

    Bagnistego węża szczęka
    Niech w ukropie tym rozmięka:
    Żabie oko, łapki jeża,
    Psi pysk i puch nietoperza,
    Żądło żmii, łeb jaszczurzy,
    Sowi lot i ogon szczurzy,
    Niech to wszystko się na kupie
    Warzy w tej piekielnej zupie

    (Szekspir, „Makbet”)

  167. Nemer
    Co ci nagle do głowy wpadli platfusi i pedali w dawnym wojsku?
    My tu o nietoperzach, narodowcach w samolotach (służbowo) i innych dziwnych zjawiskach, a ty o ekstremaliach przebrzmiałych.

  168. Tobermory
    12 listopada o godz. 14:23

    DURNY JESTES JAK ZAWSZE !!!!!!

    Ceny z DZIS bierzesz, zamiast cen z przedwczoraj, nie wspominajac o tym, ze nie znany jest moment kiedy Narodowiec kupowal bilety. Wiec stuknij sie w DURNA PALE o cos najblizszego, bylo twardego i sie nie wymadrzaj, robiac z siebie samego DURNIA!

    Ja za bilet powrotny w dniu, w ktorym kupowalem lot z Modlina do Stanstead placilem po £ 26,50 za siebie i Jasia. Wiec powtorze, ze szacuje koszt jaki poniosl Narodowiec jako wypadkowa sredniej tygodniowej ceny plus dniowka.

    A o tym, ze jestes DURNA PALA, choc robisz fajne fotki, to juz tu wie wiecej, niz tylko ja, Cynamon29, czy Lewy. Tak tylko podpowiadam, z litosci, bo i tak wiem, ze jako upierdliwy czepiak i tak sie bedziesz czepial wszystkiego o czym tylko myslisz, ze sie przyczepic zdolasz.

    A z ta dzisiejsza wyliczanka ceny przelotu to wiesz co?

    Przywaliles jak „lysy w slupek”. Juz rozumiesz ze sie czepnoles jak jakis kibolsko narodowa idiota? Jesli nie rozumiesz, to szkoda wysliku by to tlumaczyc durniowi.

  169. Coś dla poprawienia humoru:

    https://www.youtube.com/watch?v=2stNE3FXZO8

    Nazwisko tego księdza już tu padło chyba, ale nie wiem, czy mieliscie okazję wysłuchać go na żywo 😉

  170. Tobermory
    12 listopada o godz. 14:23

    Ach, moj drogi DURNIU, jeszcze drobiazdzek….

    Jakby Narodowiec wyladowal w Modlinie po 12, to na Marsz by sie ni cholery nie zalapal!

    Za to Ty sie DURNIU NA DURNOTE jak najbardziej ZALAPALES!

    Rozumiesz juz, ze jestes DURNIEM?

  171. @ lonefather
    I znów Pan się wzbudził ponad miarę. Skąd te emocje? Po co inwektywy? Ten sam sens z łatwością da się wypowiedzieć bez nich. Proszę się nie obrażać, tylko cokolwiek powściągnąć nerwy.
    Pozdrawiam
    JK

  172. @lonefather
    Opanuj się trochę, bo ci żyłka pęknie.
    Trzeba było łysego karka zapytać, jakie koszty poniósł, to nie musiałbyś się teraz żołądkować, że twoje szacunkowe koszty polskiego patriotyzmu są kwestionowane.
    Dniówka na budowie – 50-60 funtów.
    Chyba żeby kark pracował w City (3,5 tys. miesięcznie)…
    Patriotyzm polski jest tani albo go nie ma.

  173. @pombocek
    12 listopada o godz. 21:39

    Oooo, bardzo dziękuję. Skąd wiesz że lubię takie przestrzenie i las? Aż się lżej oddycha. Musi bo bardzo środkowopolsko wyglądam i pochodzę a nie egipcjańsko.

    A przy okazji to sobie to narysowane jezioro oprawiłam i stoi na szafce i (znowu, wciórnaści jakiś cytat mi przyczepił się czyli „co podskoce to się gnom”, nie wiem co ja z tymi cytatami) przypomina mi nocne Polaków rozmowy.

    Dziękuję pombocku raz jeszcze.

    ***
    zaraz się będę wtryniać na bloga bo właśnie skończyłam czytać książkę (wysokooktanową gumę do żucia dla mózgu czyli „Igłę”)

  174. Jacek Kowalczyk

    Po prostu przepraszam Pana i blogowiczow, nie wylaczajac Tobermory.

  175. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, dlaczego przez ostatnie dni na tym blogu było tak spokojnie?
    Dlaczego były możliwe rozmowy bez wybuchów, ataków, inwektyw i piany na pysku?
    Sławetny ekspert powrócił do szkodliwego środowiska… 🙁

  176. @Tobermory

    Przepraszam, za inwektywy.

    Za sens swojej wypowiedzi i oceny Pana, NIE PRZEPRASZAM.

  177. Coś chciałam jeszcze wedle wpisu Gospodarza ale mi tu nietoperze latają i placki pachną 😀

  178. Szanowni Forumowicze. Może mnie oświecicie. Kto to jest Międlar?. Po raz pierwszy spotykam się z tym nazwiskiem. A co słychać u Natanka?. Bohatera z przed paru lat. Pozdrawiam.

  179. Aktywisci pisuarow i tu sie
    „dokleili ” .
    Nie dziwota : kleja sie gdzie imoga .
    A zaprawde zapowiadam Wam , ze
    tego badziewia , bedzie przybywac jak
    tej stonki zrzucanej na polskie zdrowe kartofle , przez imperialistow amerykanskich !

    Fajnie mi jest (i tego nie ukrywam) kiedy
    patrze na ten capstrzyk nacjonalistyczny , w wykonaniu pisuarow .

    Lud wybral – lud ma .

    A te ciupagi , kosy postawione na sztorc , sierpy i mloty oraz.inne
    cepy obronne , sa w pelnej gotowosci bojowej ,
    I te kalachy kupione za flaszki od
    sowietowow , wycfujacych sie z Polski
    czy tez z
    Dodatku z Dodatku do Rancza
    Brezniewa (DDR) .
    My bylismy lepsi .
    PRL to nic innego jak Prywatne
    Ranczo Leonida .

    No i komu to przeszkadzalo ? No komu ???!!!

    Pozdrowionka.

  180. /political corectness/, czyli wersja poprawna politycznie….

    Kochany Tobermory,
    Popelniles w swoim poscie z godziny 14:23 sporo bledow. Najwazniejszym jest naiwne przeswiadczenie, ze ceny biletow sa kazdego dnia i o kazdej godzinie takie same. Naiwnosc tego przeswiadczenia swiadczy o niewielkim doswiadczeniu w kupowaniu biletow lotniczych online. Doradzalbym uzupelnienie wiedzy, najlepiej przez osobiste czeste latanie, co dopomoze w unikaniu kompromitacji, jaka sam Pan sobie dzisiaj zgotowal.

    Z powazaniem
    l.

    ps. szczerze wspolczuje, tym szczerzej, ze padl Pan ofiara wlasnych slabosci, jakimi bez watpienia sa zlosliwosc i czepialstwo.

  181. Ojć. Może jednak przeczekam.

  182. @lonefather
    Bój się boga, loniu! ( w oryginale było – Mazurkiewicz).
    Ledwieś opuścil ojczyzny łono, domniemywam, jakoś jednak nią choć trochę nasłodyczony, a tu taaaka kicha!
    Z Tobermorym, którego się czepnąłeś w brzydkim stylu.

  183. NeferNefer
    12 listopada o godz. 22:32

    Jeżeli można sugerować dobór wysokooktanowych lektur, doskonale zreszta opisujących cywilizację, mechanizmy władzy, stosunki międzyludzkie, to polecam dwa cykle.

    1. Clancy- cykl o Jacku Rayanie, sfilmowany zresztą, zaczyna się chyba od „Polowania na Czerwony Październik”

    2. Mój ulubiony ostatnio cykl Schronienie” Davida Webera.
    Niby s/f, ale kapitalna analiza rozwoju naszej cywilizacji w pigułce.
    Ze szczególnym uwypukleniem religii i schizm.
    I ich roli w rozwoju cywilizacji…….

    Analiza zachowań stadnych jest łatwa- po fakcie.
    Z czego paru mądrych ludzi na przestrzeni ostatnich paru tysięcy lat, wyciągnęło wskazówki praktyczne, opracowało techniki działania dla swoich korzyści.
    Do świadomości tłumu jakoś sie to nie przebija.
    Że można nim i jego emocjami manipulować prawie dowolnie.

    Jakie wnioski wyciągneli na przykład fachowcy z efektów audycji radiowej z lat trzydziestych p.t „Wojna światów”? Wellsa?
    PRAKTYCZNE!!!

  184. bukraba
    Ja wiem tylko tyle, że Międlar to ksiundz. Silny narodowiec agitacyjny w stylu kleru polskiego z lat 30. zeszłego stulecia.
    Nie ma sobie równych pod tym względem i robi na młodziankach wszechpolskich duże wrażenie, bo sam jest dość młody i kudy mu do niego Rydzykom, abepom Dydyczom czy Hozerom.

  185. Spokojnie Tobermory, tylko spokojnie…

    Jestes jak zawsze znaFca wszystkiego, w tym zarowno placu budowy w UK, jak i zarobkow w City.

    Wiec oczywiscie masz racje!

    TY masz racje, a ja nic nie wiem i jak zawsze sie myle!

    O dzieki CI Tobermory! Co ja bym bez Twojej wiedzy i doswiadczenia poczal? Chyba bm sie musial polozyc i umrzec…

  186. @lonefather

    Nie fajnie. Wiem że piszę musztardę po obiedzie ale Ty sam sobie wystawiasz złe świadectwo, i po co.

  187. pombocek
    12 listopada o godz. 21:35

    dziękuję, piękne okolice.
    Czy z tych samych pochodzi ten domek dla @mag?
    Bo trzciny porastające brzeg jakby podobne…ale to może tylko złudzenie. Trzcina to trzcina

  188. bukraba
    12 listopada o godz. 22:43

    Różnice pomiędzy międleniem a mędzeniem sprawdź w słowniku.
    Jest znaczna.
    Choćby z tego względu że pomiędzy czynnością a osobą zachodzi różnica.

  189. NeferNefer
    12 listopada o godz. 19:50

    Pamiętasz może takie zdjęcie w GW, prezydent bliźniak wręcza nominację premierowi bliźniakowi? Przyniosłam ten egzemplarz do pracy, nie pamiętam, skąd go miałam. Siedzę w kuchni, piję kawę, wchodzi żona szefa, Niemka, po kilkudziesięciu latach na Cyprze słońce wyssało z niej wszelką energię. ( jest cos w tym, gdy człowiek budzi się rano, widzi za oknem wieczne, oślepiające słońce i wie, że deszcz spadnie dopiero w październiku)
    Żona szefa pyta, kto to jest, ci ludzie na zdjęciu. A ja mówię, że prezydent i premier. Patrzy na mnie z dziwną miną, objasniam, że to bracia bliźniacy. Ona przez chwilę milczy i w koncu stwierdza: To gorzej niż na Kubie. Tak, wiem.
    I ja tez na nich wtedy nie głosowałam. W ogóle nie głosowałam. Matka wysłała mi Pocztą Polską zaświadczenie z gminy, zebym mogła wziąć udział w wyborach w Warszawie. Przyszło jakieś dwa tygodnie po terminie:)

  190. Mag,
    no masz absolutnie rację. Nie wiem co mi odbiło z tymi … no …

    Postawiłaś „mię w pion”, to wrócę do tematyki nietoperzy, jeśli pozwolisz w łaskawości swojej.

    Otóż pewnego razu ( w moim poprzednim życiu znaczy, gdy jeszcze dla niektórych bywałem autorytetem i ceniono sobie kontakty ze mną, pewien mój kolega przejechał pół Polski przywożąc do mojej lepianki swą piękną narzeczoną do wglądu i razem wręczyli nam zaproszenie na ślub. Choć miał odbyć się w kościele, nieskładnie było nam odmówić więc stawiliśmy się, ja odpierniczony jak szczur na otwarcie kanału, że nie wspomnę o towarzyszce małżonce, no finezja Rodezja itd.

    Staliśmy tak dość z tyłu, żeby nie drażnić nikigo i nie zauważyłem, że jeszcze po nas, cichutko ustawiło się kilka osób, w tym nieco-sporo młodszych.
    Po tym cyrku odprawionym przez tego cudaka w sukience, gdy już udał się na zaplecze, wyfrunął stamtąd nietoperz.
    Nie mając pojęcia o obecności za mną osób trzecich, skomentowałem ten fakt swej lepszej połowie:
    – nie dość, że kanibal nawpieprzał się ludzkiego truchła i popił krwią wampir jeden, to na koniec w nietoperka się przemienił, jak mój daleki krewny – Drakula.

    Usłyszeliśmy nagle rumor z tyłu, parsknięcia niekontrolowane a jedna dama – bardzo młoda – okazało się, że już cierpi na „incontinence”. Tak, że ta dolegliwość nie musi dotyczyć tylko osób wiekowych.
    Jej małżonek zapytał ja rezolutnie:
    – „Wzięłaś k..czę majtki na zmianę?”

    Pozdrawiam

  191. Hej Tobermory, jak juz wiesz ile wynosi dniowka „lejbra” bez fachu, czy biurowego pierdzistolka sredniego szczebla, to moze objasnisz wspomniana sztywnosc opaski? Tak sie pytam tylko, bo co prawda nie mam w planach, ani w potrzebach usztywniania czegokolwiek, to lubie znac rozne tricki.

  192. NeferNefer,
    widzę, że lubisz dobre książki o „różnych szpiegach”, to pozwól że wspomnę. bo pewnie czytałaś, James’a Grady’ego – „Sześć dni Kondora”.
    Dużo lepsza niż film, też zresztą świetny – „Trzy dni Kondora”.
    Pozdrawiam

  193. lonefather
    12 listopada o godz. 22:12
    myslę, że termin manifestacji jakiejkowliek jest z góry określony samym świętem. W końcu co roku jest 11 listopada i wiadomo, że zadyma będzie. Chyba można kupić bilet z 30 dniowym wyprzedzeniem? nie wiem, jak wygląda jego cena w dniu 12 pażdziernika, ale być może jest taka, że przeliczenie Tobermor`rego jest właściwe albo bardzo bliske realowi.

    To taka podpowiedź; częsciej kupuję bilety na InterCity niż na samolot, ale promocja wygląda wszędzie podobnie….zdarzało mi się kupować bilet na Deutsche Bahn za 29 euro, w jedną stronę…

  194. NeferNefer
    12 listopada o godz. 22:56

    No wiem, ze niefajnie. Jasne, ze wiem. Ale czasem tak wlasnie w zyciu bywa, ze albo zrobisz niefajnie, albo sie ze zlosci wewnetrznie wsciekniesz. Za wsciekniecie sie przeprosilem szczerze i od serca. Wszystkich przeprosilem lacznie z Tobermorym. A tej reakcji to najpewniej winne sa te niemal dwa tygodnie, przez ktore nieco sie odzwyczailem od jego czepialstwa [tu seria terminow niepolitycznych mi sie w myslach przewija, a kazdy jeden termin, jak ulal pasuje].

  195. lonek
    a cała Twoja opowieśc o spotkanym w samolocie narodowcu, opis jego mundurku i inne szczegóły wyposażenie byl bardzo pyszny.Krochmalona opaska, te orły i sokoły na koszuli…
    Prawie siedziałam obok niego w samolocie, a jak wiesz, „prawie” robi dużą róznicę

  196. 11 listopada o godz. 20:16
    „Jest jeden bóg. Ma na imię Allah”.

    „Allah” nie jest imieniem Boga czczonego w islamie; słowo to znaczy „Bóg”.

  197. @wiesiek59
    12 listopada o godz. 22:53

    Czasami wpadam w ciąg gatunkowy i właśnie przymierzam się do „Klucza do Rebeki”. Między jedną a drugą książką na ogół robię ze dwa dni przerwy. Jacka Ryana trafiłeś, mam w kolejce. To drugie jak pachnie cywilizacją/analizą/schizmą s/f to niespecjalnie (może nieufnie obwącham na początek i zobaczymy) Z s/f tylko Lem (uwielbiam jego s/f, Eden, Pirx, Niezwyciężony i Obłok Magellana)

    Co do gryki jak śnieg białej to mam na tablecie „Pana Tadeusza” i „O obrotach sfer niebieskich”. Ciekawe, jak wtedy swoje pergaminy zapisywali a na jakim nośniku się znalazło.

    @Jiba

    Przepraszam, za chwilkę, bo nie zdanżam.

    @Nemer

    Film pamiętam (słabo), książkę chętnie dodaję do listy (będzie jak nowa bo nie pamiętam filmu), nie czytałam.

    Stary kawał

    Idą dwie kozy idą i jedzą film każda z jednego końca, do środka. Zjadłszy, doszły do siebie i jedna mówi do drugiej „ale książka była lepsza”

  198. @lonefather
    12 listopada o godz. 23:17

    Wiem że przeprosiłeś dlatego napisałam że musztarda. To teraz Cię poproszę, nie ciągnij już tematu. Ja oczami wyobraźni widzę te minusy ujemne jakie za ciągnięcie dają Ci inni, nic głośno nie mówiąc. Ja już też zamykam wątek, co miałam do powiedzenia tom rzekła.

  199. @lonefather
    Jak jeszcze byłem młodym bawidamkiem, bardzo lubiłem się ubierać w stylu angielski gentleman z lat trzydziestych. Z kilku metrów materiału ubraniowego fil à fil (dla niekumatych pieprz z solą), które „załatwił mi” (to był Gomółkowski PRL) zaprzyjaźniony magazynier z odzieżowej centrali, sąsiad-krawiec uszył cudo-ancug, trzyczęściowy. Do tego wykrochmalone mankiety i kołnierzyk koszuli tak sztywny, że można było ostrzyć na nim żyletki. Sam se krochmaliłem i prasowałem. A moje zarobki były poniżej angliczańskiego „pierdzistołka” o byczym karku z patriotyczną dziargą. Kasztany przeciw orzechom, że patriotyczną opaskę sam se wyrychtował „na sztywno”. I to wcale nie krochmalem.

    Pozdrówka.

    A w ogóle, to ucieszony Cie widzę, bo ostatnio jeno Cię słyszałem. Z „Żywiciela” – przemawiającego do @maginej komórki.

  200. grrrr, jak wpisałam w mojej wypożyczalni „Grady” to wyszedł mi jakiś skubany harlekin.

  201. Tobermory (18:45)

    „Dwa żywiące się krwią nietoperze-wampiry wyruszają na nocne polowanie. Po jakimś czasie jeden z nich zniechęcony bezskutecznym poszukiwaniem ofiary wraca głodny do domu i widzi, że drugi też właśnie nadlatuje oblizując się, a z pyszczka jeszcze mu spływają kropelki krwi. Pierwszy pyta zazdrośnie:
    – Skąd masz tyle tej krwi?
    – Leć za mną, to ci pokażę.
    Po chwili dolatują do niewielkiej jaskini. Drugi pyta:
    – Widzisz tę ścianę skalną nad wejściem?
    Głodny nietoperz odpowiada podekscytowany:
    – Tak! Widzę!
    – Ja nie widziałem”

    Nie to samo ale gatunek podobny

    – Przepraszam, czy pan z tych okolic?
    – Z tych. A co?
    – Czy moze mi pan powiedziec jak mam jechac do Miedlic?
    – Jak pan tylko chce. Ja bym tylko sugerowal tak: na pierwszym skrzyzowaniu skrecic w prawo. Na nastepnym, w lewo. I dalej jechac prosto. Jak pan dojedzie do kapliczki, to znaczy ze przegapil pan skret do Miedlic.

    Te nietoperze, te wampiry, ta krew. I dunno. Z dwojga zlego, chyba wybralbym wampiry. Kukiza15, znaczy

  202. @lohnefather

    a Ty sie choc przez moment nie zastanowiles ze marnujes czas , argumenty i klawiatre(nie wspominajac juz o pradzie elektrycznym) , pseudodyskucujac z narcyzem @T . ?

    Rob co chcesz , ale tez nie zapominaj ze
    na blogu jestesmy pod nieustannym „obstrzalem ” i ciagle oceniani .

    To tylko w drodze przyjacielskiej porady. .

    Pozdrowionka.

  203. bo to James, James Grady 😉 , a film był z Redfordem i tym, no …m.in. Max’em von Sydow’em, pamiętasz?
    Pozdrawiam

  204. @ pombocek

    Wybacz, że nie odpowiedziałem od razu, ale nie zapomniałem o Twoim poście. Napisałeś go od siebie, z czuciem. Podoba mi się takie pisanie. Ze swej strony nie kierowałem się impertynencją, sugerując Ci odwiedziny biblioteki. Chciałem, abyś się zorientował jak wiele na ten temat powiedziano, w jakiej mnogości wariantów i z jaką szczegółowością analiz do tych rozumowań redukcyjnych podchodzą przynajmniej niektórzy filozofowie (np. Alvin Plantinga). Jest co studiować tylko trzeba chcieć to robić.
    Zarzucasz mi ogólność wypowiedzi. No cóż, nawet współcześni fenomenologowie drobiazgowo opisujących wybrane fenomeny posługują się ogólnymi kategoriami. Jedynie poeta, i to nie każdy, może się bawić konkretem. Tak po prostu jest, my tego nie zmienimy.
    Przykład rozumowania redukcyjnego. My (niektórzy) ludzie uprawiamy matematykę. Wymyślamy struktury topologiczne, budujemy rachunek tensorów, zajmujemy się operatorami o różnych własnościach (np. po hermitowsku sprzężonych). Fizycy wykorzystują te gotowe struktury matematyczne i stosują do matematycznego opisu pól oddziaływań, własności cząstek, zderzeń wysokoenergetycznych itd. Wyjaśniają te zjawiska, dokonują eksperymentów, które ich matematyczne hipotezy weryfikują lub falsyfikują. Pytanie: dlaczego z przyrodą potrafimy się dogadać z jakże wielką korzyścią dla siebie używając języka matematyki, a nie np. języka angielskiego. Głupie pytanie? Wcale nie! Przyroda ma w sobie coś, ma jakąś taka dziwną cechę, którą niektórzy nazywają matematyzowalnością przyrody. Jeśli tak, to wolno sądzić, że struktury matematyczne, przynajmniej niektóre, które matematycy wynajdują, są w istocie odkryciami jakiejś pierwotnej struktury, którą fizycy mogą matematycznie ująć. Istnieje więc w przyrodzie, jakby zakodowana w niej, Matematyka przez duże „M”. Skąd ona się tam wzięła? Powstała przez przypadek? Nie, bo prawdopodobieństwo takiej losowo ukształtowanej struktury wynosi praktycznie zero. Zatem Przyroda posiadająca w sobie ową Matematykę nie mogła powstać przez przypadek. Jej ostatecznym źródłem (ogniwa pośrednie pomijam) musiała być przyczyna, która narzuciła Przyrodzie taką Matematyczną strukturę. Musiał to być jakiś niesamowity Matematyk, który to zrobił. Wolno mi go nazywać Bogiem. Jeśli ktoś powie, no nie świat jest wieczny, odpowiem, tu nie chodzi o porządek czasowy, lecz o porządek ontologiczny, który można rozpatrywać nieczasowo.
    Co Ci mogę doradzić? Zanim sięgniesz po Biblię, postudiuj solidnie filozofię: ontologię, filozofię przyrody, logikę i metodologię nauk. Średniowieczni mieli absolutną rację: do teologii bez filozofii nie podchodź. Nie pojął tego dosyć ograniczony umysłowo mnich niemiecki niejaki Marcin Luter w całości odrzucając filozofię (głównie metafizykę), i skutek tego był taki, że potem cały XVII wiek dorabiano do protestantyzmu różne filozofie, ale ostatecznie nic z tych syntez nie wyszło. Fideizm Lutra i Kalwina wywołał jedynie racjonalistyczną reakcję, która zdyskredytowała protestantyzm (najdotkliwiej w wersji kalwińskiej – to co zrobiono z nim w Anglii pod koniec XVII wieku to była po prostu masakra).
    Niestety, czytając Księgę Rodzaju w taki zdroworozsądkowy sposób i to jeszcze z nastawieniem, że Boga nie ma, wybrałeś nie dobry punkt wyjścia. To nie mogło się udać. O wiele sensowniej jest czytać opis stworzenia z punktu widzenia współczesnej fizycznej (jest filozoficzna) kosmologii. Wtedy pierwotność światła w stosunku do źródeł światła (np. Słońca) nie poraża absurdem. Po wielkim wybuchu strumień coraz cięższych cząstek (to wszystko sensu largo jest światłem, nie tylko fotony) faktycznie był wcześniej niż ukształtowane gwiazdy (jak nasze Słońce), których miliardy w kosmosie. Ale ja bym nie czytał Księgi Rodzaju nawet pod tym kątem, bo to Księga, która mnie informuje, że wszystko, co istnieje w świecie zmysłowym i naturalnym stworzył Bóg. Ta informacja jest najważniejsza.

  205. NeferNefer
    12 listopada o godz. 23:24

    Wszyscy twórcy, bez względu na gatunek, opisywali naszą cywilizację i mechanizmy władzy nią rządzące. Sztafaż jest nieistotny.
    Można to zrobić dobrze, tendencyjnie, ponadczasowo.
    Ajschylos, czy Asimov, co za różnica?
    Lem, czy Huxley?
    Cress, czy Weber?
    Tendencje, prądy, kierunki, są oparte na ich wnioskach z obserwacji rzeczywistosci, ekstrapolacją.

    Fabuła „Trzy dni Condora” zdaje się realizować.
    Zamach za pomocą samolotów Clancyego, został zrealizowany w praktyce, z drobnymi niuansami.
    Gotowe scenariusze, jak światy równoległe niejako………
    Siła imaginacji, czy opis mechanizmów?

  206. Konstancja
    12 listopada o godz. 23:12

    Problem w tym, ze nie wiemy nic o tym kiedy kupowal. Ja napisalem ile zaplacilem w dniu kupowania, gdy dwa dni pozniej dokupowalem bagaz do biletow powrotnych, to ich cena wynosila £19.50, a nie £26….

    Problem z Tobermory, to nie jest kwestia ceny biletu, tylko podejscia do dyskusji. A jeszcze dokladniej jego podejscia do innych ludzi. Tobermory jest czystej wody manipulantem. Jemu nie chodzi o dojscie do jakiejs prawdy, czy wyjasnienie pomylki. Jemu chodzi o czepliwe wyszydzenie, a jak sie da, to o osmieszenie.

    Zwroc uwage na taktyke jego postepowania. Ma wiedze, jest bez watpienia inteligentny, oczytany, zna jezyki, biegle czerpie z internetu i robi naprawde fajne fotki. I przy takiej ilosci zalet nie umie sie powstrzymac i samemu sobie nalozyc filtra, czy innego ograniczenia i co jakis czas upatruje sobie kogos na ofiare. Pare miesiecy temu byl to Cynamon29, wczesniej Lewy, obecnie mnie wzial „na celownik”. Ja sie nei skarze, bo juz pare razy mialem z takimi upierdliwymi czepiakami jak on do czynienia i sobie z Tobermory poradze. Teraz, poniewaz poruszylas zagadnienie, to zwroce Twoja uwage na taktyke jak stosuje.

    Otoz, gdy sobie kogos upatrzy, to czepia sie tylko i wylacznie upatrzonej ofiary. Jednoczesnie z wszystkimi pozostalymi blogowiczami prowadzi calkowicie normalna wymiane postow, podsyla im fotki, mi tez podsylal, gdy sie czepial Cynamona29, i jest bardzo milym, ciekawym rozmowca. Lubianym, bo ma duzo ciekawego do zaoferowania i umie to dawac. Popatrz sama na to co dzis na blog wrzucil, gdy odrobine za szczerze, napisalem za kogo go uwazam. Otoz, zamiast odniesc sie do tego co napisalem i pokazac, ze sie myle, odwolal sie do spokoju blogowego, ze niby jak mnie nie bylo, to byl, a jak wrocilem to znikl…

    I tylko jedno „biedaczkowi” umknelo tak bardzo, ze zapomnial o tym wspomniec, to jego wlasna ordynarna i bezmyslna prowokacja, ktora to wywolala.

    Wiem jak dziala blog. Gdy cos mnie nei zajmuje, to przewijam, wszyscy tak robia i na tym wlasnie zeruje Tobermory, ze blogowiczom umyka to co on sam popelnia.

    A mnie najbardziej zadziwia to, ze on moglby blyszczec na blogu tym co ma do zaoferowania bez potrzeby uprawiania czepialstwa.

    Cynamon, czy Lewy, zdecydowali sie olac cieplym moczem czepiaka Tobermorego. Mozliwe, ze ja w jakims momencie tez go oleje, ale na razie jak „wypnie” zadek do kopania to kopie, bo sie typkowi wrednemu, jak malo komu nalezy.

    A co do reszty, to wszyscy, czy niemal wszyscy, co sie wiedza Tobermory o fotografii zachwycaja, jak i jego fotkami, to ja sie narazam. No bo jak to sie mozna takiego fajnego goscia, co robi takie piekne zdjecia czepiac jak ja sie czepiam. Po prostu jak sie lonefathera czepia to nie widza, a jak lonefather doklada Tobermory, to widza. I tylko jakos glupio wciaz przypominac, ze ten typ czepialskiego upierdliwca tak juz ma, ze i do mnie i do Lewego i do Cynamona i do pombocka i w przyszlosci, wczesniej, czy pozniej, do kazdego sie przyczepi. To jest tylko kwestia czasu jak mysle. Smutne prawda?

  207. Nemer
    Nigdy ci tego nie zapomnę – „odpierniczony jak szczur na otwarcie kanału”.
    Czy mogę używać z podaniem źródła?
    „Jest taki facet, Nemer, który powiada: bylem właśnie odpierniczony jak szczur itd.n a tu …itd.
    A propos Drakuli, mój ulubiony film o tym panu, animowany – oglądałam go z wnuczką chyba ze 3 lata temu – to „Hotel Transylwania”.
    Cudo na kiju!

  208. @Jiba
    12 listopada o godz. 23:02

    Nie pamiętam. Albo traumatycznie wyrzuciłam z pamięci. Tamta moja szefowa też była Niemka. A miała ubaw z polnische wirt-jaktosiętampisze. Ja mogłam sobie powarczeć schowana za monitorem.

    @Nemer

    A mi wyszła Rachel Grady. Nie ma tej książki w zasobach ale będę pamiętać. I nie mogę przeżyć że pomyliłam Sorokę, ale wstyd. Pamiętam Redforda, mam ten film nagrany na, uwaga, kasecie video.
    Pozdrawiam również.

    I se jeszcze muszę zapamiętać że mam problemy z nie- z czasownikami (akurat młody w szkole przerabia to się przyda) i z przymiotnikami. O na-razie, na-pewno i na-prawdę już nie wspomnę, googluję za każdym razem.

    @wiesiek59
    12 listopada o godz. 23:46

    Już się późno dla mnie robi i nie dam rady dywagować, odłożę na inny raz. Jak się czyta do 2.30 a wstaje o 6.40 to takie są efekty.

    I co to ja jeszcze chciałam wedle wpisu Gospodarza…

  209. lonefather
    12 listopada o godz. 23:49
    a nie mógłbys tak czasem „puścić mimo uszu” jego zaczepek?czy prowokacji?
    Jak sam napisałes- gdy Cię coś nie interesuje-przewijasz…to jest jakiś sposób.

    Obaj jesteście bardzoi sympatyczni, macie ogromną wiedzę w swoich dziedzinach; przypuszczam, że w realu mielibyście szansę się zaprzyjaźnić(Przyroda zna takie przypadki), nawzajem uzupełniac swoją wiedzę tam, gdzie jej Wam brakuje…
    Ale trudno oceniać zasługi jednego i drugiego tylko z powodu zdjęć, przyznaję, znakomitych, lub lub wiedzy, jaką posiada.
    Czerpię z tych postów garściami, bo mojej wiedzy czasem brakuje szczegołow; lubię sposób, w jaki @pombocek,@Tanaka;@mag, @NeferNefer i mnóstwo innych, (przepraszam, ze niewymienionych) na tym blogu obecnych komentuje rzeczywistość; podpowiada rozwiązania, okazuje pomoc w wyszukaniu jakiś szczegółów; czasem swoimi linkami rozśmiesza,podpowiada ważne informacje, na które inni nie zwróciliby uwagi, przypomina ważne chwile naszej młodości(muzyka, filmy). To jest bardzo cenne dla każdego z nas, a przynajmniej dla mnie(nie jestem upoważniona do zabierania głosu w imieniu innych).

    Może weź także pod uwagę lekkie upomnienia Gospodarza?

  210. Mag
    No pewno, cała przyjemność, mogłem napisać np. – jak baca na redyk, też proszę uprzejmie …

  211. Konstancja (0:24)

    Szkoda zachoda. Tam jest gryps blogowy, pomiedzy tymi dwoma. Sit back and relax

  212. errata

    „Ale trudno oceniać zasługi jednego i drugiego tylko z powodu zdjęć, przyznaję, znakomitych, lub lub wiedzy, jaką posiada”, cd…liczy sie także nasz wzajemny szacunek.

    Czasem taki post, pełen hmmmm…. nieparlamentarnych wyrażeń i epitetów rzuca cień na całość odbioru tej osoby i jej adwersarza, bo nawzajem sobie dokopujecie.

  213. Orteq
    13 listopada o godz. 0:28
    zanim będzie szkoda, warto spróbować
    nie będe negocjatorem, nie czuję się utalentowana w tej dziedzinie.
    Choć w domu miałam do pogodzenia wodę z ogniem, szyby w drzwiach wstawiałam trzykrotnie w ciągu niecałego roku, to nie czuję się na siłach rozsądzać dorosłych. Dzieci mogłam odesłać do kąta.

  214. @mag
    Źródełek może być kilka, nie tylko to od @Nemera. Wklejam linka do opowiastki Piotra Rybczyńskiego „ROBOCZE NOTATKI Z YUCATANU”
    ‚http://archiwum2.kwartalnik.eu/23_24/htm/proza/rybczynski.htm

    4 AM. Siedzimy pod dyskontem na najgłośniejszym deptaku Cancun wsłuchując się w grających obok mariachi, po zniesmaczeniu proamerykańską barową komercją. Trzech pojebów w posrebrzanych sombrerach i diodami w marynarkach przestępujących z nogi na nogę i czwarty odwalony jak szczur na otwarcie kanału suszący złote zęby przy mikrofonie. Już lepiej jak puszczali Eminema w przerwach. Kurak wyjmuje tytoń i zaczyna skręcać papierosa. Po chwili życzliwy przechodzeń zwraca mu uwagę żeby nie palił towaru na głównej ulicy, bo kupa glin się kręci i to, fucking, w przebraniach. Po kwadransie kolejny troszczy się o nasze dobre samopoczucie.

    Określenie – odpierniczony jak szczur na otwarcie kanału – bardzo fajne skądinąd, słyszałem równie często jak odpieprzony jak stróż w Boże Ciało.

  215. Jest jeszcze jak mrówka na święto lasu.

  216. NeferNefer,
    nie przesadzaj, ja po prostu mało czytam a jak już, to powoli i dlatego niektóre drobiazgi mi w twardy dysk zapadają.

    Filmy też powoli oglądam i wkurzam otoczenie czasami cytując dialogi jakie nastąpią za chwilę gdy oglądam drugi raz, na przykład. Ale nie wszystko, wybiórczo.
    Trylogię to jeszcze nam ojciec na głos czytał w epoce przedtelewizyjnej. Czekaliśmy na to. Pamiętam te wieczory do dziś, bo jeszcze wtedy byłem wrażliwy i treści z książek głęboko mi zapadały w duszę.
    Pozdrawiam

  217. Mag,
    Anumlik ma rację, ten szczur, to chyba był u mnie w pogotowiu jeszcze zanim Rybczyński się urodził 😉

  218. @lohnefather ,

    czy zdazylo Ci sie slyszec o tzw . „onanizmie intelektualnym ” ?
    Otoz przypadek naszego @T. , to
    nic innego jak taki przypadek
    onanizmu , samozaspokojenia
    siebie na kanwie intelektualnej .

    Innymi slowy ZBOCZEK , szczegolnego
    rodzaju .
    No wiec po co gadac ze zboczkiem ,
    mimo ze jest inteligentny , oczytany , ma dora reke do fotografii ?

    Nie zapominaj ze :

    „Z jakim przystajesz , takim sie stajesz ”

    Pozdrowionka .

  219. Leci facet samolotem, obok niego drugi – polski dresiarz-emigrant zarobkowy.
    Pierwszy taksuje dokładnie ubranie, fryzurę i obuwie sąsiada. Korzystając z okazji, że ten drzemie, odczytuje tatuaże dresiarza, po czym dochodzi do wniosku, że zainwestował on w jednodniowy wypad na manifestację ca 300 funtów. Nie wiadomo, na czym opiera on swoje szacunki, bo jedyne pewne dane to fakt, że lecą tym samym samolotem z Warszawy do Londynu. Być może wykrochmalona na sztywno opaska na ramieniu manifestanta ma jakiś wpływ?
    Biało-czerwona taśma rypsowa nie wymagająca krochmalenia jest do nabycia po 6 zł za metr
    http://www.artykulypropagandowe.pl/9206-large_default/tasma-rypsowa-bialo-czerwona-10-cm.jpg
    Można prać w temp. 40 stopni.
    Jako sceptyk spojrzałem na ceny biletów (w tygodniu, powrót tego samego dnia) – oferta Ryanair była jak wyżej. 20 funtów.
    Nie twierdziłem i nie twierdzę, że gość zapłacił tylko tyle, nie szacuję jednak polskiej gotowości do poświęceń aż tak wysoko jak samozwańczy rzeczoznawca – współpasażer polskiego patrioty.
    I o cóż się tu wściekać i rzucać inwektywami nie mając najmniejszego dowodu, jak było w rzeczywistości?

    Dobrze, że „poszłem na nieszpór” czyli obejrzałem do końca „Au service de la France” i nie musiałem być „na gorąco” świadkiem dalszego ciągu kolejnego, żenującego przedstawienia 🙁

  220. cynamonie,

    Wiem.
    Pamietam, gdy Ty sam pseudodyskutowales z nim. („polknalem” trzy inwektywy)

    Wiec, wiem ze nie zaczyna sie zdania od „wiec”, ale wiedzac to, zaczynam od „wiec”, swiadomie sie narazajac, a moze prowokujac, „czepniecie” sie wiadomego czepiaka upierdliwca, pamietam tez, ze pozostawilem Ciebie samotnego na placu boju, bo w tym samym czasie, „czepiak” ze mna wymienial interesujace i zajmujace mnie posty. Nie chcialem ineteresujacej mnie dyskusji przerwac i milczalem, choc widzialem co on wyprawial, zeby Ciebie osmieszyc. Widzialem jak manipulowal i przekrecal co pisales. Widzialem jak przemilczal i udawal, ze nie widzi, jak wykazywales co i w jaki sposob przeinacza, ale uznalem wtedy, ze nie bede sie wtracal.

    Teraz widze, ze to byl blad. A jego skutki mnie dotykaja.

    Tak wiec, pomny doswiadczenia Twojego, wiem ze nie mozna odpuscic, tylko trzaba walic i patrzec, czy rowno puchnie.

    Fakt, ze wybuchnalem, ale nie mam problemu z przeproszeniem i poprawieniem sie. Wybuchnalem najpewniej dlatego, ze nie chcialem wracac, a musialem. Chcialem zostac dluzej, ale dostalem zwolnienie dla Jasia od obowiazku szkolnego do 11go i 12go musial Jas sie w szkole pojawic. Z tym „pojawieniem sie” nie bylo problemu bo juz od trzech dni, sie o szkole dopytywal, a dzis rano tak mu sie do szkoly spieszylo, ze nawet sniadania nie zjadl, tylko biegiem do szkoly pognal.

    Widzisz cynamonku, czepiak sie czepia, by siebie wywyzszyc.
    Ukrywa to swoje czepiactwo, pod pozorami dazenia do prawdy i calkiem niezle mu sie to udaje robic, bo wiekszosc blogowiczow zajeta swoimi myslami nie „widzi”.

    Ja, co tu ukrywac, mam niezbyt czyste sumienie, ze nie wsparlem Ciebie, gdy nalezalo. Nie wiem, czy by dalo sie cos osiagnac, ale nie wlaczenie sie moje, w probe utemperowania czepiaka, dalo efekt odwrotny. I dlatego, ze mam nieczyste sumienie, nie odpuszczam…

    Jest jeszcze drobiazg.
    Mianowicie, ja tez bywam jak on, upierdliwym czepiakiem. Tyle tylko, ze ja umiem nad swoim czepiackim popedem panowac, albo gdy trzeba, calkowicie swiadomie „uruchamiam” swoje czepiactwo.

    A poza wszystkim, to jesli czytujesz moje posty o nim, czy do niego, to musiales zauwazyc, ze ja widze i doceniam zalety jakie ma.

    To co sie miedzy nim, a mna w tej chwili rozgrywa, to jest starcie jego checi osmieszenia mnie, zeby siebie wywyzszyc, a moim staraniem, zeby go zreformowac i sklonic do zbierania „laurow i chwaly blogowej” wlasnymi dokonaniami i zaletami, a nie poprzez osmieszanie, czy dezwuowanie innych blogowiczow.

    Pewnie to ja sobie odpuszcze zajety tym co ode mnie zycie wymaga i jak Ty, czy Lewy, oleje go lodowatym sikiem. Ale na razie robie co moge i jak dzis chocby, miewam dzika satysfakcje ze zwyzywania go.

    3ym sie cynamonku

  221. cynamonku

    mozna delikatnie o „onanizmie”, ale mozna dosadnie o samogwalcie. Problem jednak w tym, ze on nie siebie, tylko otocznie gwalci na blogu.

    3ym sie

  222. Kochany Tobermory,

    Nie osmiele sie czegokolwiek podpowiadac, poza tym, ze wiczor dlugi i jeszcze cos wiecej mozna sobie poogladac.

    Dobrego ogladania zycze.

  223. Mieć dziką satysfakcję ze zwyzywania…
    Jakie to gówniarskie i emocjonalnie niewyżyte 🙁

  224. Kochany Tobermory,
    Jakis Ty plaski i co tu ukrywac malo kumaty i nie rozumiejacy w czym rzecz.

    Nie zauwazyles, jak latwo przyszlo mi przeprosic za zwyzywanie? Czy Ty naprawde nie dostrzegasz, ze to „zwyzywanie” nie mialo dla mnie najmniejszego znaczenia?

    Serdecznie pozdrawiam i zycze udanego wieczoru. Pa.

  225. I jeszcze na dodatek nadzwyczaj szczere i otwarte.
    Zwyzywałem.
    Przeprosiłem.
    „i jak dzis chocby, miewam dzika satysfakcje ze zwyzywania”

    Rozumiem, że „przeprosiny” nie były motywowane wstydem z powodu chamskiego zachowania, obrażający niczego nie zrozumiał, niczego nie żałuje, obrażałby dalej, ale „nie wypada”, bo dostanie reprymendę od Gospodarza.
    Brawo. Nie ma to jak jazda bez hamulców.

  226. @lohnefather ,
    tu nie ma co porownywac .
    Twoje „czepialsrwo” (jesli
    juz musimy tak to nazwac)
    jest budujace , dazy do jakoegos realnego ogladu w glab zagadnienia .

    Upierdliwosc @T. nie dazy do niczego
    procz „orgazmu” nad ofiara .
    Tu nie wiem czy pedofilia nie jest zdrowsza , bo taka 17 – latka , czesto
    potrafi wiecej niz 25 -latka .

    Niby wstretne , ale prawdziwe jak
    najbardziej .

    Pozdrowionka.

  227. w internecie pojawił się apel Polki, ktora ma męża Sikha, noszącego turban. Prezdstawiła go na zdjęciu razem z synkiem, wyjaśniła, dlaczego jej mąż nosi turban, co robi w Polsce, ze placi podatki, zatrudnia Polaków, jest wartością dodaną. Zaapelowała o więcej akceptacji dla innych,bo bycie człowiekiem w innym kolorze i nie w moherze nie oznacza, ze jest się zamordystą, terrorystą itd.

    Zamiast lekcji religii przydałyby się młodemu pokoleniu, a i wielu dorosłym lekcje lub wyklady z religioznawstwa.Zamiast religii.
    Bo inaczej tworzy sie takie hasla, ktore nic nie mówią,puste, a bardziej nawiązujące do ksenofobii, rasismu, a przede wszystkim nawołujące do nietolerancji.
    Polska dla Polaków, Polacy dla Polski!
    a cóż to znaczy? jeszcze jedno pustosłowie…
    ciekawa jestem, co ci Polacy dla Poslki zrobią, skoro takie hasła głoszą?

  228. Konstancja
    13 listopada o godz. 0:24

    Napisalem do Ciebie jak napisalem.
    Zrozumialas jak zrozumialas.

    Intencje Twoja odczytalem nim pierwsze zdanie dokonczylem czytac. Dlatego juz bez dodatkow i wyjasnien powtorze, ze ja nigdy w zyciu nie musialem budowac swojej pozycji przez wysmiewanie innych ludzi. Najwyzej skrytykowalem ich poglady, ale nigdy ich samych. A tu trafilem na ewenement w osobie Tobermory, ktoremu udalo sie doprowadzic mnie do tego, ze osobe zaatakowalem, a nie poglady osoby.

    Poniewaz juz nakreslilem Tobie taktyke Tobermory, to wroce do niej jeszcze an chwilke. Zwroc uwage na to, jak lawiruje, byleby tylko stworzyc pozor, ze on nie zaatakowal tego co napisalem, tylko poddal w watpliwosc slusznosc mojego oszacowania.

    Zwracam Twoja i wszystkich co sledza temat uwage na sprytne przemilczanie tego jak skonstruowal swoj pierwszy post z 14:23 z 12 Listopada. Milczy o tym, ze post nie byl zapytaniem o to jak oszacowalem koszty jakie patryjota Narodowiec poniosl, tylko byl ordynarnym i kompletnie bezmyslnym atakiem, w ktorym za bron ataku posluzyly ceny biletow lotniczych z 12go Listopada…

    Na pierwszy rzut oka wydawalo sie wszystko grac, wiec Tobermory wsadzil na blog.

    Biedaczek zrobil przy tym blad podstawowy, bo nie uwzglednil tego, ze gdy sie laduje w Modlinie o 12 z minutami, to nie ma najmniejszej szansy na to, zeby uczestniczyc w Marszu.

    Tak to wlasnie wyglada „sceptyczny obiektywizm” czepiaka Tobermory.

    A teraz, choc wiem, ze to sa nudy na pudy, zerknij do jego tlumaczen obludnych i zobacz jak odwraca kota ogonem, usilujac ukryc to o czym juz pisalem, ze jego celem nie jest zaden tam „sceptycyzm” i dociekanie prawdy, tylko jego celem jest osmieszenie i dokopanie.

    Taki wlasnie jest ten blogowy Tobermory. Z jednej strony ktosiu z mozliwosciami, a z drugiej taka wredna, czepliwa … no dobra, nie bede sie wyglupial i napisze wprost, ze menda.

  229. lonefather
    13 listopada o godz. 1:45
    ja to wszystko rozumiem, przeczytałam już wcześniej wskazane przez Ciebie posty, wcześniejsze także.
    Nic nie poradzę na czepialstwo T, ale Ciebie proszę, żebyś sobie odpuścił (jak bardzo Cię lubię).
    Wiele zmieniłby ton waszych wypowiedzi, może użycie trybu przypuszczającego,pomimo pewności, jaką macie wygłaszając swoje sądy;

  230. Tobermory
    13 listopada o godz. 1:21

    Jestes Tobermory nieokrzesancem, nie pojmujacym, ze gdy sie di kogos zwracasz, to powinienes dac temu wyraz w formie jaka w danym medium obowiazuje.

    Gdybys tylko komentowal, to forma Twojego postu bylaby absolutnie nienaganna. Rzecz w tym, ze ten niby „komentarz” jest de facto zwrocony bezposrednio do mnie. Dlatego na niego odpowiadam, zamiast pominac ze wzgarda.

    Przeprosiny byly jak najabrdziej motywowane wstydem.

    Wstydze sie zgorszenia jakie wywolalem inwektywami.

    Powodu, ktory wywolal we mnie potrzebe uzycia inwektyw sie nie wstydze i go podtrzymuje.

  231. Niektórzy chłopcy nigdy nie dorastają…

  232. Konstancjo,

    Rozumiem powody i motywy, ktorymi sie kierujesz proszac mnie o „odpuszczenie”. Ale chyba niezbyt uwaznie przeczytalas moj post adresowany do @cynamona, w ktorym go przeprosilem za to, ze gdy on sie zmagal z czepakiem Tobermory, to ja „odpuscilem” i zostawilem go osamotnionego.

    Konstancjo,
    Ja mam naprawde wazniejsze problemy na glowie niz czepiak Tobermory i z najwieksza checia bym odpuscil. Tyle tylko, ze ponad piec lat walki z problemami, to nieustanny trening w tym, ze gdy nalezy walczyc, to nie wolno odpuscic.

    Wyzej wyznalem, ze „odpuscilem” i nie wsparlem @cynamona, choc widzialem co wyprawia Tobermory. Dlatego, ze mam za soba doswiadczenie „odpuszczenia”, wiem, ze nie wolno odpuscic, choc wlasnie na to liczy Tobermory.

    Jesli uwaznie sledzisz blog, to czytalas juz pare razy jak przypieralem padalca, a on po „przyparciu” na jakis czas „znikal” z blogu, bo pojawic sie jakby nigdy nic, gdy ucichnie szum.

    Mozliwe, ze i dzis tak by sie nei zaognilo, gdyby nie to, ze zaatakowal mnie w tak durny sposob, jak tylko pojawilem sie na blogu po dwutygodniowym urlopie. Jak dalej sie rozwinie nie bede prognozowal, tylko obserwowal. Ze swojej strony zapewnic moge, ze inwektyw wiecej nie wypowiem, czy napisze.

  233. Ewa-Joanna
    13 listopada o godz. 2:25

    Dziewczynki tez „nie dorastaja” i przyznam sie, ze choc nie gustuje w nastolatkach, to preferuje „niedorosniete”. branoc…

  234. Uwaga! To jest wpis do P. @Tobermory, spóźniony i nieaktualny.
    Proponuję pozostałym, odpuście sobie, jako i ja Wam odpuszczam.
    ………………………………..
    Szanowny Panie @Tobermory,
    ====================
    .
    Przewinąłem przypadkowo do tyłu i znalazłem, czego nie znalazłem poprzednio ( 2 listopada o godz. 8:55 ). Stąd opóźniona reakcja.
    Lepiej późno niż wcale, jak mówił nekrofil…
    .
    >>> Przepraszam za brak podziękowań i potwierdzenia, że Fergusona słuchałem z przyjemnością…>>>
    .
    A to wyszedłem na małostkowego patafiana, co domaga sie hołdów!
    ( nie, żebym miał coś przeciwko hołdom, no ale bez przesadyzmu…).
    Moja uwaga, że wszyscy olali mój link, nie była skierowana do Pana; raczej rzucona tak ogólnie w czasoprzestrzeń, z rozczarowaniem. Bo ja to słyszałem tylko raz, za środkowego Gierka, z płyty, której nigdy więcej nie widziałem, i od tego czasu, miałem w pamięci tylko „Mynard Fergusson z orkiestrą Gustawa Broma”. I tylko przez łut szczęścia odnalazłem to na jutjubie.
    Myślałem że podzielę się tą radością. A tu taka kicha!
    Disappointed, damn it!
    .
    No, ale zapomniałem, że nie każdy musi podzielać moje plebejskie gusta.
    Tutaj taki poziom, że ośmiorniczki popija się Szato Briandem, a ja tu proponuję jakieś przaśne skwarki z kwaśnym mlekiem… 🙁
    Jakieś plebejskia muzyczka z mjusikala…
    Słusznie mnie Pan @anumlik ( a przedtem P. @NeferNefer ) tak sponiewierał.
    .
    No, ale tak już jest i nic nie poradzę. Proponuję więcej skwarków dla Pana, tym razem, australijskich.
    „””http://m.youtube.com/watch?v=4_ymF8422dM
    „””http://m.youtube.com/watch?list=RDXfR9iY5y94s&params=OAI%253D&v=XfR9iY5y94s
    „””http://m.youtube.com/watch?v=HADggi7aE5c
    ……….
    ( a z tymi kurami, podobało mi sie… )
    … co przypomina mi pouczajaca historie, jaka slyszalem z kōł zblizonych do kurnika w czasach glebokiego Gomulki, z okolic Zaglebia Weglowego:
    W pewnym kurniku kury znosily jajka standartowej wielkosci, ktore sprzedawaly sie po 50gr. Ale byla jedna kura przodowniczka pracy, ktora znosila duze jaja za 70gr. Wiec zadzierala nosa, nosila sie dumnie i z pogarda traktowala inne kury.
    Ale innym kurom to nie imponowalo i miedzy soba mowily zgryzliwie
    ” Phi, za 20gr. nie bede sobie d..y rozrywac…”

    ( ja sam górnika Pstrowskiego nie pamiętam, więc to przypomniał mi moj Ojciec, gdy czas ponownie nastał odpowiedni; a to okres tzw. tzw.”manewru gospodarczego” i „bodźców ekonomicznych” środkowego Gierka.
    Pomnę, nową walutę uliczni wesołkowie wtedy przewidywali, „10 bodźców = 1 kop”…
    Ehhh, czy ktoś jeszcze pamięta…? )
    .
    … a ten londyński czyrak złośliwy na d..e, uwiera i uwiera. Może wreszcie pęknie…?
    A z jakim ŻYCZLIWYM zrozumiem się spotyka tutaj…
    To benefity bycia w in-crowd…
    Can do no wrong…

  235. E-J,

    A czy nowe wcielenie Mawara, u Passenta tym razem, jest chlopcem nieco podrosnietym, od czasow blogu „Jestem z Ukladu” ? Pytam bom ciekaw opinii twej

  236. Szanowny Panie @Tobermory, ( C.D. 2 listopada o godz. 8:55 ).
    „”” http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/10/25/zwycieza-romantyzm-znow/#comment-438091
    ====================
    .
    >>> – You can say “you” to me >>>
    .
    Wie Pan, byłbym ostrożny z braniem przykładu z prezydenta us (małe litery celowo ). Jeden w drugiego skur..syn. Takie skrzywienie zawodowe pewnie…
    .
    Co do Pana propozycji… wie Pan… to silniejsze ode mnie. Tak już zostałem skonstruowany. I niech tak zostanie.

    Wie Pan, taki dystans ( wyobrażałem sobie ) będzie zabezpieczeniem przeciwko zbyt łatwym/szybkim byciu nazwanym durniem, kretynem czy chamem ( podsiuśmajtkiem…?)
    Ale to oczywiście nie działa wedle tego mojego jakże naiwnego, wyobrażenia.
    .
    Co do Pana (i pozostałych rozmówców ), co komu wygodniej. Nie mam nic przeciwko, jak Pan woli. Think nothing of it.
    .
    Są tacy, co do których mam przeciwko …
    (zwracaniu się przez „ty”, a nawet generalnie zwracaniu sie kropka…)
    …ale oni akurat i tak ignorują to, ze szczególną mściwą satysfakcją zresztą.
    Tak oni zostali skonstruowani… Wadliwie…

    Czy to wyjaśnienie Pana satysfakcjonuje?
    Pozdr.

  237. @Orteq,
    raczej infantylizm wtórny. Jeżeli to Mawar. Pewny jesteś?

  238. @lonefather
    13 listopada o godz. 2:31
    preferuje „niedorosniete”
    Wobec wszelkiego powyższego – święta prawda!

  239. Szanowny Panie @Tobermory, ( C.D. 2 listopada o godz. 8:55 ).
    „””http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/10/25/zwycieza-romantyzm-znow/#comment-438091
    ====================
    .
    >>> – You can say “you” to me >>>
    .
    Wie Pan, byłbym ostrożny z braniem przykładu z prezydenta us (małe litery celowo ). Jeden w drugiego skur..syn. Takie skrzywienie zawodowe pewnie…
    .
    Co do Pana propozycji… wie Pan… to silniejsze ode mnie. Tak już zostałem skonstruowany. I niech tak zostanie.

    Wie Pan, taki dystans ( wyobrażałem sobie ) będzie zabezpieczeniem przeciwko zbyt łatwym/szybkim byciu nazwanym durniem, kretynem czy chamem ( podsiuśmajtkiem…?)
    Ale to oczywiście nie działa wedle tego mojego jakże naiwnego, wyobrażenia.
    .
    Co do Pana (i pozostałych rozmówców ), co komu wygodniej. Nie mam nic przeciwko, jak Pan woli. Think nothing of it.
    .
    Są tacy, co do których mam przeciwko …
    (zwracaniu się przez „ty”, a nawet generalnie zwracaniu sie kropka…)
    …ale oni akurat i tak ignorują to, ze szczególną mściwą satysfakcją zresztą.
    Tak oni zostali skonstruowani… Wadliwie…

    Czy to wyjaśnienie Pana satysfakcjonuje?
    Pozdr.

  240. E-J,

    Pewny tylko na tyle na ile mozna byc pewnym w tych klockach. If Mauro Rossi walks like a duck, quacks like a duck, shits like a duck, he must be Mawar

  241. Testing, testing, próba mikrofonu, raz dwa trzy…
    ………….
    1. ☺
    2.
    3. …

  242. Testing, testing, próba mikrofonu, raz dwa trzy…
    ……..
    Eh, psiakrew!

  243. Co ty georgesku kombinujesz?

  244. … jeszcze P.@Tobermory RE: emotikony nowego typu
    ( przepraszam za stare remanenty, ale bywam tu… niegęsto… )
    ===============
    .
    ( 10:23 ) >>> Ten, którego użył Nemer, to czyli średnik nawias zamknięty. Przymrużenie oka. >>>
    .
    … no tak, ale jak ja to robię, to wychodzi okrągły, ( 🙂 ) a nie taki jak @Nemera, przykucnięty…(?).
    Co jest…?
    Pozdr.
    .
    P.S. A jak, np. wprowadza Pan taki ⚓ ?

  245. @Ewa-Joanna z Brissi
    ================
    .
    Hi,
    Korzystając z okazji, raportuję, że wsadziłem kilka bunya nuts do doniczek i żaden nie wyszedł!
    George is getting upset!!!
    ( http://www.youtube.com/watch?v=JEyaxm26YBI )
    Pozdr.
    .
    P.S. ostatnio guglowałem coś w starych szufladach i natrafiłem na naszą starą kłótnie na temat „struś czyniestruś”…
    Eh te fajne wspomnienia… 🙄

  246. @E-J
    =======
    Poprawka:
    Jest :
    George is getting upset!!!
    ( http://www.youtube.com/watch?v=JEyaxm26YBI )
    Powinno być:
    George is getting upset!!!
    http://m.youtube.com/watch?v=tL9JgMt4okM
    (Poprzedni link nie działa )
    Pozdr.

  247. Moje 6:37 do @Tobermory…
    ========================
    .
    „..… no tak, ale jak ja to robię, to wychodzi okrągły, ( 🙂 ) a nie taki jak @Nemera, przykucnięty…(?).
    Co jest…?”
    .
    O.K., już wiem.
    Są „smilies” i są „emoji”.
    To są, okazuje się, ( choć podobne ) zupełnie inne animale.
    …..
    @E-J, dzięki za cynk. Co prawda nie wprost, ale tam Winnetou znalazł właściwy trop. pozdr.

  248. Ten georges. I dunno. Chauncey Gardener?

  249. Louise sie wyraza o Chauncey Gardener:

    It’s for sure a white man’s world in America. Look here: I raised that boy since he was the size of a piss-ant. And I’ll say right now, he never learned to read and write. No, sir. Had no brains at all. Was stuffed with rice pudding between th’ ears. Shortchanged by the Lord, and dumb as a jackass. Look at him now! Yes, sir, all you’ve gotta be is white in America, to get whatever you want. Gobbledy-gook!

  250. waldi
    12 listopada o godz. 23:45

    Jeśli ja do czytania Biblii przystąpiłem z założeniem, że Boga nie ma, Ty przystąpiłeś z założeniem, że on jest. Moje założenie wzięło się z życia, nie ze studiowania filozofii: nigdy nie doświadczyłem Boga w żadnej postaci – widoku, słyszenia, dotknięcia, zapachu, smaku. A mimo to ten Bóg, znany WYŁĄCZNIE jako słowo, a nie realny, doświadczany przez każdego byt, domaga się ode mnie bym zaspokajał jego czysto zmysłowe potrzeby: mam mu dostarczać cudownego dla niego zapachu palonych trupów, mam sporządzać dla niego wonne olejki, mam wyglądać zgodnie z jego gustem (obowiązkowe bokobrody, specjalne szaty), mam nosić miłą dla jego bożego oka Arkę Przymierza, mam go wielbić, bić pokłony i chwalić za wszystko nawet, kiedy mnie smaży w ogniu dla mojego dobra. Zatem wyposażył mnie w zmysły i mózg jako narzędzia poznania i sam się nimi posługuje. Jego stosunek do własnego dzieła – człowieka – jest stosunkiem ludzkim, nie boskim. Świetnie zna i doświadcza tego, co ludzkie, ale nie dał mi najmniejszej możliwości realnego poznania i doświadczania tego, co boskie. Dał mi zmysłową naturę, ale nie dał tej naturze żadnej możliwości doświadczania, że on sam w ogóle jest. Jest wyłącznie paplanie o nim. Mam mieć do niego widoczny, słyszalny i pachnący fiołkami stosunek, choć jest dla mnie w żaden sposób nie odczuwalnym bytem ze świata odległego o miliardy lat świetlnych. Albo – co o wiele bardziej prawdopodobne – nieistniejącego. Był Słowem na początku, jest teraz i będzie na końcu. Tylko słowem. Wymyślonym przez człowieka, bo przed człowiekiem i bez człowieka nie było słowa.

    Kiedy więc mówisz, że „Istnieje więc w przyrodzie, jakby zakodowana w niej, Matematyka przez duże „M”. Skąd ona się tam wzięła? Powstała przez przypadek? Nie, bo prawdopodobieństwo takiej losowo ukształtowanej struktury wynosi praktycznie zero., to to są tylko słowa, którymi pozorujesz naukowość. Pozorujesz, bo przecież Twój ogląd świata nie zaczyna się od zera, od „Wiem, że nic nie wiem” – zaczyna się od WYMYŚLONEGO prawodpodobieństwa/nieprawdopodobieństwa. Prosto mówiąc, Twój ogląd świata zaczyna się z wbitym w słabą dziecięcą główkę gwoździem:
    „Jest Bóg”. A potem już samo leci.

  251. lonku
    przeczytałam uważnie Twój post do @cynamona; pojmuję, dlaczego nie odpuszczasz, ale…
    przeprosiłeś wczoraj, a w poście do mnie ulżyłes sobie i nazwałeś go…wszą.

    potem jeszcze wymiana pojedynczych zdań między Wami…i tak nawzajem się nakręcacie.

    i to byłoby na tyle, co mam do powiedzenia w sprawie.

  252. @georges53,
    im to zajmuje nieco czasu. Nam nie wszystkie wzeszły ale wzeszły i musieliśmy podrzucać po różnych parkach 😉

  253. pombocek
    12 listopada o godz. 18:44

    Nie odmawiam Ci przytomności, przeciwnie, poszukaj w tym co napisałem cichego podziwu, że Tobie jednemu nie opadają ręce na widok patrioty w dresiku i z fest opaską. Idziesz i nawracasz 🙂
    Patrz wyżej z waldim itd.
    Serio. Może mało się odzywam, ale czytam, bo niejedną wymianę opinii pombocka z tzw. światem przeczytać warto.

  254. Zanosi sie na to, ze ten od zagla-scierki zagoni w zagrode ateizmu wesolkow od Good Book.

    Juz brawa bijemy. I nie przestajemy. Me, myself and I

  255. konstancjap. 13 listopada o godz. 8:45
    ====================
    .
    >>> przeprosiłeś wczoraj, a w poście do mnie ulżyłes sobie i nazwałeś go…wszą.>>>
    .
    Szanowna Pani,
    Dlaczego Pani tak zaskoczona…?
    Wyjść ze zdumienia nie mogę, jak to możliwe, że Pani nie zauważa, że Pani drogi przyjaciel lonek, to piździelec extraordinaire.
    Jak ktoś jest piździelcem z urodzenia, wychowania i charakteru, to i piździelcem zostanie.
    Na wieki wieków, amen.
    .
    Żadne pucowanie ( ani nawet Red. Kowalczyk ) nie pomoże…
    .
    No, ale, jak mówił Laskowik… „Próbuj…”
    Pozdr. zdumiony.
    ….
    P.S. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Wam. To zdumiewające, jak Wy tu jesteście cierpliwie wyrozumiali dla tego piździelca.

  256. @georges53
    Nie próbowałem nigdy wstawiać emotikona z niebieską kotwicą, więc nie wiem, jak się to robi.
    Smilie 🙂 to jest dwukropek i nawias zamknięty. Średnik i tenże nawias daje 😉 przymrużenie oka.
    Informatycy „Polityki” zmienili coś tam ostatnio, dlatego nowe emotikonki brzydsze są od poprzednich i mniej czytelne (dla mnie).

    Urażone męskie ego mściwe bywa i pamiętliwe, czasem wymyśla całe legendy, aby podeprzeć swoje zacięte i małostkowe ujadanie na wyimaginowanego wroga.
    Tak jest z rzekomą krzywdą bywającego tu emigranta z okolic Hamburga, który został swego czasu opuszczony w potrzebie przez drugiego emigranta z okolic Londynu. I to w potrzebie strasznej, bo ośmieliłem się zażartować z dumy tego pierwszego z racji osobistego spotkania z pewnym sławnym autorem sci-fi 😆 Wywołałem przy tym reakcję z najgłębszych trzewi urażonego, bulgotało długo i smrodliwie.

    Tak, Konstancjo, na tym zasadzają się rodzinne wendetty. Na urażonym męskim ego 😆
    W internecie nic nie ginie, więc śmiało można sobie poszukać i sprawdzić „jak było”.
    Kilka razy nawet prosiłem @lonefathera o przytoczenie stosownych cytatów, ale to go chyba przerasta, więc preferuje insynuacje i pomówienia podlane sosem emocji i ozdobione pianą spadającą mu na klawiaturę…

  257. georges53
    13 listopada o godz. 9:28

    Szanowny Panie!
    Nikogo z tutaj komentujących nie nazwałabym MOIM PRZYJACIELEM!

    Chciałam tylko zauważyć, ze jeśli Panowie będą tu używać tak „parlamentarnego języka” , to ten blog nie będzie się niczym różnił od komentarzy pod każdym artykułem w internecie, w którym pełno hejtu, wyzwisk i epitetów, rodem z …
    A na co innego się umawialiśmy…
    ………………
    Laskowik powiedział także
    „próbuję uosabiać obywatela,menela, patriotę, idiotę, cwaniaka Europejczyka w sensie * tu euro, a tu pejczyk*”

  258. tomasz63
    13 listopada o godz. 9:17

    Wybacz, tomaszu, za przycinek. Reaguję kpiną, kiedy słyszę jakiekolwiek gdybanie. Niestety, jest to w internecie i poza nim bardzo rozpowszechniona figura erystyczna będąca wytworem fantazji, nie pomagająca w lepszym rozumieniu rzeczywistości. Jest tworzeniem nierealnych bytów. Świat daje się poznawać i opisywać bez gdybania.

  259. Co do wpisu Gospodarza (przepraszam za brak ogonkow ale dzis caly dzien bede sie meczyc w pracy z francuska klawiatura)

    Mialo byc co bym zrobila gdybym byla muzulmaninem (nie -nka) i uslyszala takiego ksiedza Miedlara. No sie kindzal w kieszeni otwiera (licencja poetica, prosimy o nietlumaczenie pochodzenia kindzalu). Ksiadz Miedlar wrecz zaprasza odwetowcow swoimi uprzejmymi slowami. „nie chcece? to my wam pokazemy, jak smiecie tak o nas mowic, alla”

    @Konstancja

    Chodz sobie usiadz kolo mnie, prosze, kawa. I dajmy spokoj panom.

  260. @Tobermory

    Moze to WordPress na ktorym sa blogi Polityki zmienil te ikony. Ja tez ich nie lubie.

  261. NeferNefer
    13 listopada o godz. 9:55

    dziękuję za zaproszenie; kawy i pacierza nigdy nie odmawiam!

  262. :'(
    @NeferNefer
    Masz rację, że WordPress, ale wpływ na rozmiar tych znaczków ma też redakcyjny informatyk. Po interwencjach zostały tu i ówdzie powiększone, co i tak niewiele daje, bo są BRZYDKIE!


  263. Próba. Wygląda na to, że nie wszystkie znaczki zostały przejęte.

  264. @Konstancja

    U nas w domu, przyznaje, mowilo sie „wodki i pacierza” Ale mi idzie powoli dziubanie na tej klawiaturze. Dzisiaj mialam starcie z muzulmanka ktora usilowala celowo mi po nogach wozkiem przejechac. Ryknelam odpowiednio, pierwszy raz (bo nie ryknelam dwa poprzednie razy) czasami nie jest latwo w multi-kulti.

    @Tobermory

    Brzydkie strasznie, prawda.

  265. @georges53
    George is getting upset! 😆
    Bardzo lubiłem ten serial.
    Wrócę jeszcze do Fergusona. Ja go mogą słuchać bez oporów, ale rozumiem też osoby, którym działa na nerwy jego często piskliwa trąbka, nie wszyscy lubią takie natężenie wysokich dźwięków.

  266. Zagadka:
    Kto jest autorem tego rymowanego twierdzenia:
    „Lermontov cares. Cranes nie sa zurawiami, juz tak mowiac miedzy nami”.

    OK, OK, nie będę prowokował kolejnego wybuchu, autora i tak pewnie głowa boli po nocnym rabanie. Niech odeśpi.
    https://www.youtube.com/watch?v=Yb3iokrKQWs

  267. @Nemer

    U mnie w domu mowilo sie Trylogia, mamy nie moglam zagiac z zadnego cytatu, obojetnie z ktorego tomu. Dlatego mi lyso. Ale dobra, zostawmy. Zwalam na PiS bo sie wtedy na nich rozjadlam.

    @wiesiek59

    Mnie te rozbudowane wyimaginowane swiaty, skonstruowane specjalnie w celu przekazania przeslania jakos nie pociagaja. Ale rozumiem co masz na mysli. Fantasy mnie nie interesuje chociaz Wladce Pierscieni przeczytalam (mam bardzo obrazoburcze stanowisko co do odbioru tej ksiazki, az sie boje powiedziec bo sie rozpeta)

    @Konstancja

    Bede Cie zachecac do legimi, ja testuje i uzywam od konca sierpnia i bardzo sobie chwale. 21 ksiazek od wtedy przeczytane, za smieszne pieniadze – mniejsze niz wydalabym na woblink co miesiac a na pare gniotow ktore zarzucilam nie wydalam zlotowki.

  268. Konstancja
    13 listopada o godz. 0:24

    Konstancjo, możesz mieć w tym rację: w realu obaj naparzacze może doszliby do zwarcia bardziej miłosnego.
    Dla mnie to znacznie poniżej progu zainteresowania, ale że obaj rzeczeni naparzacze wnoszą swoją wartość na blog, czy możesz mnie, w 2-3 zdaniach i czterech przecinkach, jako bodaj z grubsza zorientowana w przedmiocie naparzania, zaznajomić z istotą tej młócki?

  269. @Tanaka

    Jesli moge. Konstancja jest delikatna i ja przynajmniej nie prosilabym jej o wyjasnianie, nie wiem jak to wytlumaczyc, mam nadzieje ze sie nie pogniewasz.

  270. @Tanaka
    nie jestem, rzecz jasna, bezstronny, ale w tej „młócce” cepem wywija jedna, rozjuszona do białości strona, bo śmiałem podać w wątpliwość cenę polskiego patriotyzmu szacowaną przez niego na 300 funtów brytyjskich.
    W odpowiedzi dowiedziałem się, że jestem durniem, bo przylatując o 12:10 do Modlina nijak się nie da zdążyć na manifestację o 14:00 w Warszawie.
    O ile wiem, dojazd z lotniska do centrum środkami komunikacji publicznej szacowany jest na półtorej godziny, ale prawdziwy patriota dokłada jeszcze tych parę funciaków i bierze taryfę. A co!
    Chyba że wstęp na demonstrację po 14:00 jest wzbroniony, to wtedy już naprawdę trza wcześniejszą maszyną, co nie? 😉

  271. @ pombocek

    Zdaje mi się, że Cię rozumiem. Nie masz doświadczenia Boga, dźwięczy w Tobie tylko słowo „Bóg”, dla którego nie znajdujesz żadnego realnego odpowiednika. Ale czy nie jest tak, że On się przed Tobą ukrywa, bo Ty twierdzisz, że Go nie ma? Jeśli twierdzisz, że mnie nie ma, to mnie dla Ciebie nie ma – mógłby powiedzieć Pan Bóg. Jeśli ktoś Go odrzuca, to On się nie naprasza. Nasza wolność wyboru Go bądź odrzucenia jest dla Boga nieprzekraczalna. Sam nie może tej granicy pokonać.
    Ale wystarczy zmienić do Niego swój stosunek – jeśli jesteś, to daj mi siebie poznać. Pan Bóg z całą pewnością odpowie. On wręcz czeka na to. Najlepiej otworzyć się na Jezusa Chrystusa, On jest Bogiem szalenie otwartym na człowieka, wręcz tęskni za nim (za każdym!!!), przyjaźnie o Nim myśleć, poprosić o doświadczenie nie tylko Jego obecności, ale także Jego przyjaźni, miłości – z całą pewnością odpowie, choć może nie natychmiast. Ważne: ufność do Boga, Boga przybliża i pozwala Go spotkać, nieufność, oddala tak, że człowiek nabywa przeświadczenia: Boga nie ma, Bóg to tylko słowo.
    Wszystkiego dobrego Tobie i Twoim Bliskim

  272. @waldi
    Nie ma to jak kaznodzieja za dychę.
    A może niektórym wystarczy obserwacja „nie tylko Jego obecności, ale także Jego przyjaźni, miłości” wobec milionów twierdzących, że On jest?
    Bozia odpowie, choć może nie natychmiast…
    Czyli czekaj tatka latka, aż przyjdzie koza do woza 😉

  273. Tobermory. 13 listopada o godz. 10:38
    =====================
    .
    >>> ale rozumiem też osoby, którym działa na nerwy jego często piskliwa trąbka, nie wszyscy lubią takie natężenie wysokich dźwięków.>>>
    .
    Ja właśnie tę trąbkę najbardziej zapamiętałem przez te 35 lat. Wprawia mnie w rezonans.
    ( niech Pan zwróci uwagę na solo trąbkowe w tym trzecim jutjubie z godz. 4:25. Też trzewia wywraca na lewo, ehhhh… )
    Pozdr.
    …..
    P.S. takich muzyczek zapamiętanych przez lata, i odnalezionych dopiero ostatnio na jutjubie, miałem kilka. Np. Ishida Aiumi „Blue Light Yokohama”.
    Zresztą, zniknęła ostatnio, ku mojemu żalowi. A mówią, że w Internecie nic nie ginie…
    ” Sukiyaki” Kiu Sakamoto…

  274. http://wp.patheos.com.s3.amazonaws.com/blogs/exploringourmatrix/files/2012/11/wpid-Photo-Nov-23-2012-1039-AM.jpg

    Wspominałem tu kiedyś moje rozmowy z pewnym ŚJ, mało lotnym umysłem, jak wszyscy dotąd napotkani członkowie tej sekty, ale poza tym tzw. porządnym człowiekiem, uczynnym, uczciwym, przyzwoitym.
    Zeszło nam raz w rozmowie na dinozaury. Chłopina całymi latami się biedził nad znalezieniem przekonującego cytatu…

  275. @Tobermory i inni zainteresowani RE:emotikony
    =====================
    .
    Jak się naumiałem właśnie…
    Emotikony są w dwóch smakach: „smilies” i „emoji”.
    Jedne NIE ODPOWIADAJĄ drugim! To dwa różne animale.
    Smilies wprowadzane są znakami z klawiatury;
    ( średnik-nawias; dwukropek-„roll”-dwukropek);
    … to są te okrągłe.
    Te kucnięte-zaczajone to emoji.
    Wordpress reaguje na smilies.
    Apparently, ostatnio jakaś translacja się odbywa między tymi dwoma systemami, (niektóre emoji przez klawiaturę) ALE NIE DLA WSZYSTKICH.
    Ponadto niektóre emoji wordpress przyjmuje np. ⚓, ♋.
    Ale tylko niektóre…
    …….
    Nie ma letko; chleb po 8.-

  276. @georges53
    No właśnie, nie dla wszystkich.
    Trafiłem przedtem na tę stronę
    https://en.support.wordpress.com/smilies/
    Wordpress „wspiera” teraz podobno 872 emoji, dzięki Twitterowi, który je udostępnił.
    Mnie by wystarczyły stare emotikonki, całkiem proste, ale wyraziście sygnalizujące śmiech, przymrużenie oka, irytację, znudzenie…

  277. „Just to make it interesting”
    ===================
    .
    😀 😀 😀

  278. Tanaka
    13 listopada o godz. 11:17
    nie podejmuję się zadośćuczynienia Twojej prośby; masz do przejrzenia historie nie tak daleką, bo dwudniową, od 11 listopada nocą.
    Gdy przeczytasz, wnioski wyciągniesz sam
    Nie stoję w tym sporze po żadnej ze stron, choć obu lubię czytać na tym blogu i dlatego mi przykro, ze robi się tu śmietnik, żeby nie użyć bardziej dosadnego określenia.
    A poza tym:Panom testosteron i adrenalina się ulewa, a innych żółć zalewa.

  279. mag

    Prosilas i masz.

    Nie zdazylem pod poprzednim wpisem, odpisac na Twoja prosbe, bo jak napisalem zajety bylem wracaniem z ojczyzny lona do UKeja, czyli powrotu do normalnosci codziennego kolowrotu. Teraz odpisuje na pytanie o to, co mnie najbardziej „uderzylo”, gdy UKej do Ojczyzny mam porownac. Zwykle nie zajmowalem sie porownaniami, bo nie widze specjalnej potrzeby porownywania i niespecjalnie widze sens w robieniu porownan, ale poproszony znalazlem cos, co mam nadzieje zainteresuje nie tylko Ciebie.

    Jarmarcznsc i krzykliwosc kolorow chyba najbardziej mi sie w oczy rzucily. Tyle, ze z poczatku nie bardzo wiedzialem o co w tym chodzi. Wlasciwie to dopiero Twoje pytanie spowodowalo, ze zrozumialem dlaczego sie ta krzykliwosc kolorystyczna na mnie rzucila i dopowiedzialem sobie, z czym sie to u mnie kojarzy.

    I o tym po kolei napisze z nadzieja, ze to moje spostrzeżenie będzie kolejnym elementem polskiego puzzla.

    Zaczne od UK.
    Gdy wejdziesz w Anglii do supermarketu, to zauważysz, ze opakowania sa kolorowe, ale kolory sa stonowane i starannie dobrane do rodzaju opakowanego towaru. Wyjątkiem sa zabawki dla dzieci i słodycze. Te dwa rodzaje artykulow sa pakowane w krzykliwe kolorami opakowania. Dla dorosłych stonowana kolorystyka, dla dzieci krzykliwość i pstrokatosc barw.

    W Polsce nie odwiedziłem sklepow wszystkich sieci, ale poza dwoma wyjątkami, to co widziałem wywolalo we mnie odczucie „oślepienia” feeria i pstrokacizna kolorow opakowan. Jedynie polki z kechupami przypominają angielskie czerwienia opakowan, ale tylko przypominają, bo etykiety już niekoniecznie. Drugim wyjątkiem sa sklepy Almy, ale w nich większość towarów jest importowana. Drobne wyjątki kolorystyczne można pominąć, chodzi o generalne wrazenie przytłoczenia krzykliwoscia kolorystyczna, która w UK znajdziesz wyłącznie w działach z towarami dla dzieci.

    W Anglii kolorystyczne rozpasanie wyłącznie w działach dziecięcych, w Polsce we wszystkich działach supermarketu, tak ze az bije po oczach.

    Smieszne spostrzeżenie, ze na typowym opakowaniu kechupu wyprodukowanego w Anglii doliczysz się 3, gora 4 kolorow w dodatku stonowanych, a na typowym polskim opakowaniu 9/10 kolorow krzykliwych, lub wręcz bijących po oczach neonowoscia.

    Może się to wydawac mało ważne, dopóki nie polaczy się tego ze spostrzeżeniem, ze w UK więcej niż 6 kolorow znajdziesz wyłącznie na opakowaniach tworzonych z mysla o dzieciach.

    Sadze, ze bez ryzyka pomyłki możemy zaufac handlowcom i tej identyfikacji kolorystycznej obrazującej przecietna umyslowosc dziecieca, lub wtornie zdziecinniala, przeciętnego polaka, jak dziecko wabionego i jak dziecko reagującego w jednej z najważniejszych życiowych czynności, czyli wydawaniu swoich pieniędzy. Pieniadze wydawane w sklepach nie klamia i to co widać na polkach polskich sklepow, brutalnie ujawnia prawde o przeciętnej polskiej umyslowosci, choć jest tak slicznie i kolorowo, jak w przedszkolu, opakowane.

    Druga strona tego „medalu”, ale wciąż zwiazana z dziecinnoscia umyslowa, jest to co się dzieje na drogach i ulicach. Akurat dziś, jak znalazł, w GW jest tekst o wypadkowości na polskich drogach:

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19163835,za-duzo-ofiar-na-polskich-drogach.html#MTstream

    A tu fragment:
    Co tydzień na polskich drogach ginie właśnie tyle – 59 osób, a 788 zostaje rannych. W skali roku to odpowiednio 3,2 tys. i 42,5 tys. Za dużo nawet jak na 36-milionowy kraj. O 40 proc. więcej niż w Austrii (średnia unijna). I aż o 67 proc. więcej niż w Wielkiej Brytanii – kraju z lewostronnym ruchem i ośmioma milionami emigrantów. Gdybyśmy mieli brytyjski odsetek śmiertelnych ofiar, rocznie byłoby ich 1100, a nie 3200. Trzy razy mniej pogrzebów, ponad 2000 ocalonych. W kwestii bezpieczeństwa na drogach bliżej nam do Afryki niż Anglii.

    Chyba nie trzeba udowadniać, ze doroslosc polega na odpowiedzialności. Dorosly, odpowiedzialny za siebie i innych człowiek, nie szaleje na drodze, nie wymusza pierwszenstwa, nie lekceważy przepisów i stosuje się do ograniczen. Zdziecinnialy, czy nigdy nie dorosniety Polak, jest egoistyczny jak dziecko i jak dziecko lekceważący innych, jak widać ze statystyk, ze skutkiem smiertelnym dla siebie i innych.

    Autor tekstu z GW popelnil typowa dziennikarska pomylke, przenoszac porownanie ilosci ofiar smiertelnych w Brytanii i w Polsce, bez uwzglednienia tego, ze w Anglii jest okolo 64 milionow mieszkancow, a w Polsce niecale 40 milionow. Po wprowadzniu poprawki uwzgledniajacej roznice w ilosci mieszkancow i ilosci samochodow, w Polsce ginie na drogach nie trzy razy wiecej, tylko okolo pieciu razy wiecej ludzi niz w Brytanii.

    Te piec razy wiecej jest tylko pobieznym szacunkiem, ale licze na to, ze nasz kochany Tobermory poswieci sie zlapaniu mnie kolejny raz, wiec zeby i on mial jakas przyjemnosc w swoim nudnym zyciu, zostawiam mu mozliwosc dokladnego wyliczenia.

    A gdyby dzis kupowac z UK Stanstead, bilet na lot do Modlina i z powrotem na jutro, to trzeba by bylo zaplacic £206.98. Lo matko swienta i co biedaczek Tobermory z ta straszna wiadomoscia uczyni? Mam nadzieje ze sie nerwowo nie zalamie i nie opluje z wscieklosci, ze z dzis na jutro nie uda mu sie poleciec w obie strony za £20 funciakow.

    Ale dosc facecji z upierdliwego czepiaka Tobermorego i wracam do pisania powaznego.

    Wspomniany już „medal” ma dwie strony, krzykliwie kolorowa strone sklepowa i druga strone czarna, cmentarna.

    Obie te strony sa ilustracja tej największej roznicy pomiędzy przeciętnym Brytyjczykiem, a przeciętnym Polakiem. I to jest ta najwazniejsza roznica jaka widze.

    Pocieszajace jest to, ze Alma sobie radzi, co może pośrednio dowodzić, ze cos się zmienia w polskiej umyslowosci, choć bardzo, bardzo powoli.

    Jeśli najda mnie jeszcze jakies sensowne refleksje po tych niemal dwóch tygodniach na Ojczyzny lonie, to napisze.

    Pozdrawiam serdecznie.

  280. Kochany Tobermory,

    Zebys mial sie czyms jeszcze zajac w swoim zdziecinnialym umysle podrzuce Tobie ile bys musial dzis zaplacic kupujac bilety na srode 18goListopada.

    Uwaga!

    Dzis zaplacilbys tylko £99.98 !

    Nic tylko brac i leciec. Milego dnia zycze.

  281. @ tobermory

    Co najskuteczniej odgradza od Boga? Pycha ludzka i wszystko, co z niej wynika.

  282. konstancjap
    13 listopada o godz. 12:59

    Identycznie jak dzis Ty i ja myslalem, gdy jakis czas temu Kochany Tobermory atakowal cynamona29.

    Identycznie w 100%, lacznie z tym, ze obu lubie czytac.

    Nie wsparlem wtedy @cynamona, czego dzis bardzo zaluje. Ale choc Ty dzis zachowujesz, lub starasz sie zachowac bezstronnosc, to gdy Tobermory kiedys Ciebie zacznie atakowac, mozesz byc pewna mojej pomocy. Nie zostawie Ciebie samej, jak kiedys zostawilem @cynamona.

  283. lonefather
    13 listopada o godz. 13:05
    przepraszam, ośmielę sie wtrącić swoje trzy grosze.
    Nie wiem, kiedy ostatnio byłeś w Polsce, ale pasteloza na budynkach, krzykliwe szyldy(coraz większe)reklamy bez ładu i składu (i bez pozwolenia) przy drogach krajowych oraz ta feeria barw na wszelkich opakowaniach to jest właśnie to, co najbardziej rzuca sie w oczy, gdy wjedzie się do Polski, obojętnie czym-konno, samochodem, pociągiem.
    Na budynku z trzema klatkami, niedawno ocieplonym i otynkowanym, który mijam jadąc do domu, naliczyłam 9 (dziewięć!) kolorów w formie kwadratów lub prostokątów okalających okna w budynku. Do tego dochodzi tło w kolorze zgaszonego beżu.

    Na osiedlach, świeżo otynkowane bloki, wieżowce przytłaczają kolorystyką; może ustawa wizualna coś pomoże w przestrzeni publicznej, bo aż ta pasteloza (to określenie architektów przestrzeni)caly katalog barw, czasem bardzo kontrastowych to jest to, co na codzień męczy.
    O reklamach przy drodze nie wspomnę, bo tu jeszcze dochodzą przepisy o bezpieczeństwie w tzw.pasie drogowym. Ale posłowie na pewno uchwalą jakąś ustawę na ten temat i sprawę uznają za załatwioną- tak tu działa prawo nakazowe, zakazowe i wszelakie.

    To, o czym napomknąłeś w poście do @mag rzuca sie najbardziej w oczy właśnie cudzoziemcom, choć na początku czasem nie potrafią zdefiniować, co im tu przeszkadza. Daje sie zauważyć także tzw. powracającym z zagranicy.

  284. lonefather
    13 listopada o godz. 13:20
    dziękuję Ci za deklaracje wsparcia w przyszłości, ale ja nie będę się kopać z koniem…
    choć bardzo imponuje mi to, że przyznałeś się do braku wsparcia atakowanego @cynamona.
    Nie każdy i nie zawsze potrafi się przyznać do własnego błędu, czy zaniechania.

  285. Się wzruszyłem i przestraszyłem.
    Konstancjo, aż ci zazdroszczę. Rycerz Zakuta Pała herbu Kranik jako wsparcie… Samą elokwencją i słowotokiem osłabi każdego 😆

  286. Tanaka

    Dzieje sie to samo, co sie kiedys dzialo z @Lewym, a ciut pozniej z @cynamonem29. Nasz Kochany Tobermory nie od 11go, ale cos od okolo poltora miesiaca zaspakaja swoje potrzeby osmieszania, czy wyszydzania kogos, na mnie. Dodatkowo stara sie obrocic przeciwko mnie blogowa opinie publiczna.

    A ja, jak to ja, nie odpuszczam trollom, nawet tym wybiorczym, ktorzy maskuja sie poprawnoscia i ciekawosci pisania, by spod tej maski trollowac w stosunku do tylko jednego wybranego blogowicza. Nie on pierwszy i pewnie nie ostatni uprawia taka procedure. Nawet z @pombockiem probowal.

    Przyznaje, ze zreczny z niego troll, ale udaje mu sie wylacznie dlatego, ze malo kto przywiazuje wage do utarczek blogowych i latwo ginie w blogowych postach scieranie sie z trollem. Zwlaszcza takim jak Kochany Tobermory, ktory prowadzi duzo ciekawej wymiany i sprawia bardzo dobre wrazenie.

    Wiosna juz mialem nieprzyjemnosc z takim jak Kochany Tobermory osobnikiem, wiec i tym razem sobie poradze, choc latwiej byloby, gdyby jak typowy troll atakowal wszystkich i wszystko, a nie tylko jedna wybrana osobe. Bo wtedy bylby wspolny front i latwiej byloby trolla wyeliminowac, albo wychowac, czy oswoic.

    W/g mojej oceny Kochany Tobermory nadaje sie do wychowania i dlatego, jesliby nie liczyc jednego wybuchu mojego, staram sie byc lagodnym i wyrozumialym. Co bedzie to sie zobaczy. Tak jak juz widac, ze mainstream coraz smielej i odwazniej mowi o winach Tuska i o tym, ze kleska PO to jest jego dzielo, bo powycinal co bardziej madrych i lebskich ludzi, a rzadzenie sprowadzil do „manipulacji przy kranie z ciepla woda”.

    Dobrego dnia.

  287. Wykorzystywanie BOGA i religii do dyskusji publicznej jest „cienkim” tematem, już mocno zdezelowanym, jak zdarta płyta. Wiadomo,że Boga,
    religie wymyślono po to, żeby się ludzie pozabijali.
    Bóg jest znakomitym miejscem, żeby człowiekowi zamącić w głowie, wsunąć przy okazji kłamstwo, prowokację, taki ogródek z kamieniami, kostką brukową – bijcie się , a my będziemy wami rządzić.
    Na tym polegał „numer” z marszami niepodległości. Dopiero ten ostatni marsz się nie udał, przypadkiem, bo nie tak miało być.
    Nie dajmy się prowokować.

    Mamy ciekawszy temat wart zastanowienia:
    — szykuje nam się rewolucja „morawiecka” z OJCEM i SYNEM.
    Ojciec ma na imię KONRAD, a Syn MATEUSZ.
    Nie chcę nikogo straszyć; będzie zastosowany manewr dobrze znany,
    polegający na ustawieniu w kraju, który sobie nie radzi agenta od GS.
    Tak było , całkiem niedawno we Włoszech, agentem GS jest Mario
    Draghi prezes EBC, ratujący europejską gospodarkę.

    KAPITAŁ ma rozum na swoim miejscu, dobrze wie, że ogłoszenie
    niewypłacalności, bankructwa, przez taki kraj jak Polska, nie jest dla niego dobrym „interesem”. Mam nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości na tym blogu – jesteśmy krajem z gospodarką w ruinie, bliską upadłości, i nie pomogą tutaj żadne zaklinania, że jest inaczej, ze strony byłej pani premier,
    propagandy głównego nurtu.

    Nie będzie lekko, posypią się reformy, bardzo nieprzyjemne dla niektórych
    warstw społecznych, będzie płacz i zgrzytanie zębami

  288. waldi
    13 listopada o godz. 12:14

    Waldi, jako zwierzęta społeczne, tylko rozmawiamy. Za stary jestem grzyb i ateista, by chcieć kogokolwiek przekabacać – dzielę się więc obserwacjami i przemyśleniami bez intencji przerabiania mydła na powidła. Kiedy usłyszę coś ciekawego – negatywnie lub pozytywnie – odnoszę się do tego i tyle. Tym razem odniosę do do Twojego „Ale wystarczy zmienić do Niego swój stosunek”.

    Próbowałem Ci uzmysłowić, jak rodził się we mnie mój stosunek. Ty, niestety, powielasz myśl panów w sukienkach, którzy przedstawiają ateizm, jakby był do nabycia w sklepie ze stosunkami. Wszedłem, kupiłem, zwyciężyłem. Ale ktoś powiedział na to: „Beee”. Zawstydziłem się, poszedłem, wymieniłem na przeciwny. Tak to jednak nie leci, waldi. Jeśli po dziesięcioleciach dłubania w postrzegalnym świecie, w narzędziach poznania, w sobie, doszedłem do pewnika, że wołaniom do bogów ZAWSZE odpowiada cisza, a Ty mi proponujesz zmianę stosunku – jak wymianę towaru w sklepie – to, przepraszam, też zaproponuję: zmień, waldi, stosunek do odwiecznego stereotypu „dwa razy dwa jest cztery” na słuszniejszy.

  289. lonefather
    13 listopada o godz. 13:20
    lonku, jak zaznaczyłam nie będę kopać sie z koniem. zakładam bowiem, że spojrzenie z drugiej,innej strony na omawiany temat może wyglądać inaczej ni z mojej; mogę ew. postarać sie o wyjaśnienie pewnych kwestii czy szczegółów, a potem, po zapoznaniu się z różnicami w oglądzie sprawy mogę nieprzekonana zostać przy swoim.
    Trenuję to codziennie z moim „cichym wielbicielem”, on jest innego wyznania…

  290. Tobermory
    13 listopada o godz. 13:28

  291. konstancjap. 13 listopada o godz. 9:39
    ================
    .
    Szanowna Pani,
    Ryzykujæc, że zakwalifikuje Pani to jako pieniactwo, odpowiadam, żeby nie pozostawić ŻADNYCH WĄTPLIWOŚCI.
    .
    W Pani wpisie nie ma ani jednego słowa z którym bym się nie zgodził.
    ANI JEDNEGO.
    Proszę to zakonotować.
    Standarty, na które się Pani skarży to NIE SĄ MOJE STANDARTY. To są standarty, które narzuca elita intelektualna blogowa z okolic Lyonu, Hamburga i Londynu. Jak ja powtarzam najgorsze wyrazy po kilka razy, to…
    ( tylko i wyłącznie – TO JEST KLUCZOWE ROZRÓŻNIENIE!)
    … w odpowiedzi. Dostosowuję sie do narzuconego standartu.
    .
    Widzę to samo u P. @Tobermory. Nie byłoby trudno, by Pani, samodzielnie, zgodnie z jego sugestią, przewinęła do tyłu i samodzielnie sprawdziła, od czego obecna pyskówka się zaczęła.
    Pan oto @Tobermory wyraził swojæ opinię.
    NIE JEST tu ISTOTNE czy miał rację czy nie.
    Ma prawo do swojej opinii, jak każdy, i ma prawo jej bronić swoimi argumentami, jak każdy.
    W odpowiedzi został obrzucony ( i to nie jest pierwsza taka okazja ) stekiem inwektyw, przez tego piździelca (przepraszam, terminologia techniczna…); inwektyw z których „czepia się znowu, dureń” była najłagodniejsza.
    I powtórka znowu…
    I znowu…
    I znowu…. Niech Pani sobie policzy ile razy…
    Czy w ogóle podniesiony problem wart był takich stron i stron maszynopisania…?
    Pani @lonek to jest nie tylko piździelec. To jest piździelec-psychopata. (przepraszam, terminologia techniczna…)
    ……..
    Ja tutaj miałem onegdaj podobne przejścia, gdy skorygowałem bzdurę Elity; chodziło o to czy fale maleją czy rosną na płyciźnie -szczególnie, a ogólnie – kto zasługuje na epitet „podsiuśmajtek”.
    .
    True, nie jest to takie ważne, w stosunku do wieczności i głębi myśli Kanta, ale była to KRZYCZĄCA BZDURA.
    Co wie każdy, zdawało mi się… Bo wystarczy słuchać telewizji np. gdy mówią o tsunami; było kilka ostatnio…
    Każdy więc wie… Ale nie expert morski…
    Co każdy mógłby sprawdzić, samodzielnie.
    Ale nikt nie sprawdził. Bo ważniejsze było trzymanie KURCZOWO sztamy z Elitą…
    ( Dygresja: Tak Pani teraz, desperacko usiłuje trzymać sztame z kol. @lonkiem, zamiast przyjrzeć się mu dokładnie i bezstronnie.
    I zająć stanowisko.
    Koniec dygresji )
    Nie rozumiem tego. To, nie jest sprawa OPINII, tylko FAKTU! Do ku..wy nędzy!!!
    .
    Ja lepiej niż Heideggerem i Kantem, posługuję się całką, kluczem francuskim i śrubokrętem. I, apparently dlatego, NIE JEST to dla mnie sprawa trywialna.
    Jest to STWIERDZENIE OBIEKTYWNIE ISTNIEJĄCEGO FAKTU.
    NIE JEST to czepialstwo. Nie jest to „żeby moje było na wierzchu”.
    .
    Ta pogarda dla faktów, wśród tutejszej elity blogowej jest zdumiewająca. ZDUMIEWAJĄCA!
    Ja, proszę Pani, uniwersytety to w swoim życiu widziałem tylko z zewnątrz. U nas, na Politechnice, jak ktoś się mijał z faktami, to nie zdawał egzaminu i bye, bye, birdie! Do łopaty!
    Jak tam u Was na uniwersytetach, z Heideggerem pod pachą, to teraz widać po tutejszych dyskusjach o FAKTACH…
    ……..
    Oczywiście, wolno Pani zostać przy swoim zdaniu, jakiekolwiek by ono nie było…
    Ale również, mnie wolno zostać przy swoim…
    Pozdr.

    P.S. … a Laskowik cytat fajny. Ale to nowy Laskowik, mnie nieznany. Ja pamiętam Laskowika sprzed 35lat.
    A nawet jeszcze dużo wcześniej, sprzed Tey’a…
    „Panna Monika”.
    https://m.youtube.com/watch?v=1RqveHGRBdU
    ( i tu mi się jeszcze przy okazji kojarzy, jak już podrosła…
    ” Pani Monika”
    https://m.youtube.com/watch?v=RzYBBpCMQDk
    … to o czasach, gdy nierzadko, nieraz, przez całą noc nikt nie da ci w pysk…
    Teraz o to trudno… szcz. tutaj, jak doświadczenie uczy…. )

  292. Przykro mi i nie żartuję, raczej zaczynam się martwić, bo takie niekontrolowane wybuchy agresji z błahego powodu nie są objawem zdrowia.
    Ja tu widzę wyraźne (i nie pierwszy raz) symptomy manii – drażliwość, szybkie wpadanie w gniew, wybuchy wściekłości, do tego urojenia prześladowcze… No i te szumne zapowiedzi dzieł wielkich na różne tematy…
    Ja bym się udał po pomoc do specjalistów. Mówię to poważnie.

  293. Mój powyższy komentarz (13:58) odnosi się do słowotoku dzielnego rycerza z Albionu. Żeby nie było nieporozumień.

  294. georges53
    13 listopada o godz. 13:57

    chciałam tylko, żeby nie latały tu na tym blogu słówka, których publicznie (mam jednak wciąż taka nadzieję) Panowie, których w tej sytuacji trudno nazwać dyskutantami- nie użyliby.
    Nie stawałam po żadnej ze stron; nie mam talentu rozjemcy czy negocjatora; gdybym była bliżej, pewnie wylałabym wiadro wody na obie głowy…choć fizycznie byłoby mi trudno to wiadro z wodą podnieść.

    Widzisz, @georges53…i tak kopałam się z koniem; jeśli nadal Panowie będą sie zaczepiali, za jakiś czas mało kto będzie pamiętał o co im chodziło;ale atmosferka na blogu będzie przyciężka; gdy odezwie się jeden, będziemy z napięciem czekali (może tylko ja będę czekała), aż sie wezmą za głowy.

    Nie żałuję, ze próbowałam się wtrącić, ale na tym komentarzu chciałabym zakończyć swój udział w sprawie.

    Bardzo Ci dziękuję.
    Chodziłam kiedyś na występy Tey`a, gdzy mieli swoje siedziby w różnych częściach Poznania.
    „Tey” to bardzo popularne zawołanie osoby; w innych regionach mówią TY, w Poznaniu mówią tey,ale wymawiane bardziej ” tej”

  295. @ pombocek

    Ja z @waldim nie pogadam, ale widzę, że sam grzecznie próbujesz. I masz wyniki: rzeczony oświadcza Ci, że bozia wszechmogąca czegoś nie może, a Jezusek za wszystkimi tęskni. I że jak nie słyszysz tylko słowo „bozia”, a nie czujesz, że bozia podaje Ci grabulę i trzyma drugi koniec pięciometrowej deski, to ta bozia jest oddalona i nic z kontaktu 3-go stopnia nie będzie.

    Gdybym był w tej sprawie ciekawy, to bym się filozoficznie, a następnie teologicznie powgłębiał w kwestię, czy Jezus też tęskni za tymi, których palone ciała tak miło łechczą nozdrza bozi-tatusia. I za tymi, których tatuś-bozia osobiście głazami rzucanymi z nieba rozkwaszał na krwawą breję, co „było bardzo dobre w oczach Pana”.
    Ciekawy nie jestem, bo wynik tych badań musi być zgodny z tezą pierwotną: Jezusek za każdym tęskni, tęskni więc i za spalonymi na wonny popiół Dziećmi Bożymi, prawidłowo poczętymi i urodzonymi. Jedyna, ale kluczowa nieprawidłowość ich życia polegała na tym, że zamiast niewinnie bawić się klockami Lego, mieli czelność nie należeć do Narodu Wybranego, co skutkowało nieoddawaniem prawidłowej czci Temu Który Tęskni. Bo i tatuś Jezuska tęskni.

    Ciekawi mnie natomiast co innego: ile masz w sobie pojemności i cierpliwości, by odbywać wymianę zdań z bęcwałem, wciskającym w zdania po kilka ukrytych i bezczelnych założeń i trzepiącym ideologicznymi tezami jeszcze zanim cokolwiek spuści na klawiaturę.

    Inna moja ciekawość polega na tym, w który miejscu oszust udający zatroskanie o rozum, złamie się i zacznie walić z ideologicznego działa. Każdy z nich łamie się w ciut innym miejscu i ciut inaczej to objawia. Ale przestrzeni, w której następuje złamanie jest niewiele. Po zbadaniu większej serii przypadków i w tej sprawie ciekawości ubywa.

  296. lonefather
    13 listopada o godz. 13:14

    „Dzis zaplacilbys tylko £99.98 !”

    Tak z ciekawości, ile trzeba pracować (mam na mysli przeciętną stawkę dla Polaka) w UK, by otrzymać taką kasę? 2 dni?

  297. @Tanaka.

    Nie wiem czy zwróciłeś uwagę na retorykę tych religiantów. Zarówno ten waldi, jak i dezerter wyrażają się tak, jakby z jezusem chytrusem czy z tetryczałem bogiem dopiero co obalili flaszkę i poznali doskonale wszelkie zamiary, inspiracje oraz motywy takich a nie innych czynności świętej trójcy. Jak trzeba mocno odlecieć w tę religijną fazę, by przywłaszczać sobie prawo do wypowiadania się za świętą trójcę? Zero pokory, buta, pycha – czy tego naucza ich bozia i obrzezany pomazaniec boży?

  298. @@ Tobermory, lonefather

    Panowie pojedynkowicze z pistoletami odprzodowymi.
    Ja zapytałem @ Konstancję, o syntetyczne objaśnienie, bo sami tak wyjaśniacie, że się nie wyjaśni.
    Za wyjaśnienia dziękuję, ale do zgodnej mety to nie prowadzi. Jak ma być niezgodna, to niech będzie niezgodna, ale meta. Znaczy: razem dwa wystrzały, zęby wybite, każdy twierdzi, że u adwersarza, po czym podajecie sobie ręce, w obecności sekundantów oraz P.T. Publiczności Światowej i uchylacie cylindrów. Honor każdego, wraz z adekwatną godnością, ocalony i usatysfakcjonowany.

    Tak sobie mniemam, że panowie, jako dżentelmeni, są regularnie usatysfakcjonowani, a nie mniemając stawiam tezę, że blog na tym zyskuje. A blogowe damy mają szczery powód czuć się na blogu bezpiecznie, bo upewnione od niedżentelmeńskiego zacietrzewienia. W skutku też czują się ekscytująco przywołane w miejsce, gdzie damom bywać warto i udzielać się chce z ochotą. Jest to bowiem miejsce nęcące towarzysko, stymulujące intelektualnie, dowcipne, pełne rewerencji wzajemnych i dobrego tonu.
    Panowie zaś, przywróceni do przytomności i godności własnej, pracujecie na rzecz dobra wspólnego. Wespół-wzespół.

  299. @@ Konstancja, Nefer-Nefer

    Nefer; masz rację; Konstancjo – dałaś mi już wyjaśnienie delikatne, a odmowne, z czym się zgadzam i w pełni akceptuję. Mało bacznie poprosiłem o wyklarowanie, co nie musi i nie powinno być robotą damy i osoby delikatnej, a neutralnego i do roboty takiej wzwyczajonego sędziego pokoju.
    Panom posłałem adres i już mam to, w swoim zakresie, za rzecz skończoną.

  300. Konstancja 13 listopada o godz. 14:12
    =====================
    .
    >>> Nie żałuję, ze próbowałam się wtrącić, ale na tym komentarzu chciałabym zakończyć swój udział w sprawie.>>>
    .
    O.K., dziękuję za cierpliwe wysłuchanie mnie.
    .
    >>> chciałam tylko, żeby nie latały tu na tym blogu słówka, których publicznie (mam jednak wciąż taka nadzieję) (…) nie użyliby >>>
    .
    Proszę mi wierzyć, też bym chciał.
    Choćby z tego powodu, że musiałem osobiście zaabsorbować tychże „słówek”, w ilościach znacznie przekraczających średnią krajową.
    Serwowanych, a jakże, przez tę właśnie, samonapędzającą się, blogową elitę intelektualną.
    Co jest szczególnie podłamujące duchowo…
    Pozdrawiam, georges53.

  301. @ pombocek

    Ale przyznasz, że niezależnie od naszych osobistych doświadczeń i wiedzy, mamy wybór, który tylko od nas zależy. To niebagatelna rzecz!

  302. Rafał KOCHAN
    13 listopada o godz. 14:35

    Uwagę, rzecz jasna, zwróciłem, co w poście do @pombocka, nie wprost, zawarłem.
    To jest taka regularna bezczelność i oszustwo prawidłowego wyznawcy: on wie czego bozia chce, czego nie chce, co lubi bardziej i co mniej oraz dlaczego czyta ” Frondę”; wie też dokładnie co bozia myśli, oraz co mówi, nawet gdy nic nie mówi.

    Z tym łajdactwem przyłazi prawidłowy wyznawca i rzuca je na głowy niełajdaków. Czynność tą nazywa Miłością Bliźniego.

  303. Do nieba czy do piekła?
    http://www.mandolincafe.com/forum/attachment.php?attachmentid=89196&d=1342275168

    @Tanaka
    No nie żartuj, uważasz moje reakcje (re-akcje, nie akcje) za oznakę zacietrzewienia?
    Ja jestem niespotykanie spokojny człowiek, opędzam się tylko od tego natrętnego gza, jak potrafię.
    Jak @lonefather opanuje emocje i powściągnie słownictwo oraz zaprzestanie insynuacji pod moim adresem, to może rozważę nawet kupno cylindra.
    Gdyby wystarczył stożek, wyszłoby taniej.

  304. Rafał KOCHAN
    13 listopada o godz. 14:35

    c.d.

    Jedno z tych oszustw jest takie, że dzisiaj, bo wczoraj nie, prawidłowy wyznawca odżegnuje się od bozi, jako starego dziadzia z brodą, chodzącego boso, z kosturem. Dzisiaj bozia u wyznawcy traci cechy antropomorficzne, bo został przez rozum wyśmiany. Więc bozia to jest jakieś nieokreślone „coś”, co siedzi schowane za Wszechświatem, za Big-Bangiem, za mnogością wszechświatów, ukryte jako jakaś „zasada”, albo „logiczny koniec” rozumowania, gdy kto pyta o to, kto stworzył, bo samo się nie stworzyło.
    Ten logiczny koniec nie jest, rzecz jasna, żadnym końcem. Więc, żeby z niekońca zrobić boży koniec, to religijny oszust gada, że bozi to już nikt nie stworzył.
    Po czym oszust natychmiast, z poziomu „cosia” powraca do poziomu dziadzia z brodą i brudnymi piętami i oświadcza, co ten dziadzio lubi wąchać (woń spalonych przez się ludzi), co gada i o czym myśli.
    „Coś” gada najpierw po aramejsku, hebrajsku, potem w grece, następnie łacinie, a teraz, najczęściej, po angielsku.
    Niewykluczone, że będzie też gadał po chińsku.

    Dziadzio bozia ma też szczególne zachcianki: wybiera sobie naród wybrany, więc reszta jest niewybrana, ale wszystkich bardzo kocha i za wszystkimi tęskni. Tak tęskni, że każe wyrżnąć tym, co ich sobie umiłował, a tym niewybranym, ale przecież identycznie umiłowanym, każe dać się zarżnąć. Oczywiście, szczególną przyjemność w zarżnięciu widzi, gdy zarzynane są dziewice i małe dzieci.
    Morduje też osobiście, z nieopisaną dla siebie satysfakcją, która jest niczym innym niż umiłowaniem mordowanego. Bozia przecież nie posiada instynktów morderczych, bo jest nieskończenie dobra.

    Oszust oraz intelektualny łajdak nieustannie porzuca bozię antropomorficznego na rzecz „cosia” „matematycznego” i odwrotnie, by ujść rozumowemu przygwożdżeniu w łajdactwie. Ujść się nie da, można tylko się łajdaczyć. Co prawidłowi wyznawcy robią na okrągło i z zasady.

    Bozię antropomorficznego wielbią i wyznają. Co taki bozia robi – naśladują, mając to za Miłość Bliźniego. Nie było i nie będzie takiej zbrodni, której by nie popełnili, bo to wszystko nieskończona „Boża Miłość Na Wieki”.

  305. Tanaka 13 listopada o godz. 14:41
    ===============
    .
    >>> Znaczy: razem dwa wystrzały, zęby wybite, każdy twierdzi, że u adwersarza, po czym podajecie sobie ręce, w obecności sekundantów oraz P.T. Publiczności Światowej i uchylacie cylindrów. Honor każdego, wraz z adekwatną godnością, ocalony i usatysfakcjonowany.>>>
    .
    Szanowny Panie @Tanaka,
    Proszę wybaczyć, ale…
    Nieproszony, pozwolę się wtrącić, bo chodzi o zasadę.
    TU NIE MA RÓWNOWAGI.
    Są przyczyny i są skutki. To nie to samo. Należy odróżniać.
    Jest napaść i jest odpór. Nie należy tego mylić.
    Oddzielić jedno od drugiego – łatwo.
    Pozdr.

  306. waldi
    13 listopada o godz. 14:48

    „Ale przyznasz, że niezależnie od naszych osobistych doświadczeń i wiedzy, mamy wybór, który tylko od nas zależy. To niebagatelna rzecz!”.

    Nie przyznam, waldi. Żaden wybór nie jest niezależny od osobistych doświadczeń i wiedzy. Osobowość człowieka (zwierzaki
    też mają osobowości) to, prócz tego, co w genach, właśnie doświadczenie i wiedza. Nawet coś tak pustego jak wybranie miss World sposobem wskazania palcem wynika z wiedzy i doświadczenia. Wiara w bogów to nie wybór, lecz wbicie, jak mówiłem, kandydatowi na człowieka gwoździa w niewinną główkę, a potem wmawianie mu do us.anej śmierci, że ten gwóźdź to rozum i wolna wola.

  307. @ pombocek

    Wiem, że wybór zależy od posiadanej wiedzy (niewiedzy), domniemań, wyobrażeń itd. Ale tak czy owak jest to wybór konkretnej jednostki (a nie że coś/ktoś za nią wybrał), za który ponosi się odpowiedzialność (także za konsekwencje). Nie da się uciec od wolności. Jeśliby mi coś wbito do głowy w dzieciństwie (każdy ma coś w głowę wbite), to i tak ja muszę to aprobować lub odrzucić, a więc dokonać wyboru. I to także wtedy, gdy mi się wydaje, że nie dokonuję wyboru. Zaniechanie też jest wyborem.

  308. Rafal Kochan

    Nie ma, jak mysle takiej kategorii jak „przecietny polak”, sam wiesz, ze my wszyscy jestesmy nieprzecietni.

    Ale prosze bardzo.
    Niewykwalifikowany i nie mowiacy po angielsku moze dostc prace za £60 dniowki. Fachowiec z doswiadczeniem i jezykiem w okresie probnym (jeden tydzien) £80 dniowki, a pozniej w zaleznosci od specjalizacji i rodzaju umowy. Jesli pracuje za dniowke to od £120, do £180 na dzien. Jesli pracuje „na dzielo” i jest faktycznie fachowcem, moze dojsc do sporych pieniedzy. Moge sypac przykladami, ale po co draznic ludzi. To co wyzej napisalem znam z opowiesci, bo ja ani jednego dnia na etacie nie pracowalem, tylko prowadzilem swoja wlasna firme. Do momentu, w ktorym z przyczyn znanych na blogu, musialem zawiesic dzialalnosc.

  309. Materializm myśliciel Marksa wygląda tak: ludzie są wytworami warunków i wychowania, ale też sami te warunki zmieniają. Nie ma czegoś takiego, jak abstrakcyjny, powstały z aktu stworzenia gotowy produkt „ja”, stojący z boku samego siebie, na zewnątrz własnych uwarunkowań, który aprobuje lub odrzuca to, co wbito w jego główkę. On się z tego, co mu wbito – SKŁADA. Skoro powiadasz, że tylko „mi się wydaje, że nie dokonuję wyboru”, odpowiem, że Ci się wydaje, że go dokonujesz. Odtwarzasz tylko wybory, które w Ciebie wbito, wgrano, sądząc, że są Twoje własne. Jednostka jest całokształtem społecznych stosunków, więc baśniowo, ale logicznie można powiedzieć, że nic nie robi z jakiejś czystej własnej woli, czyli, konsekwentnie, za swoje czyny nie powinna odpowiadać, bo to nie jej autonomiczne czyny, lecz całej społeczności, która ją ukształtowała. Ale przecież nie wsadzimy do pierdla całej społeczności, z tatą, mamą włącznie.

  310. @pombocek
    Miałem się nie wtrącać, ale ten konkretny patriota z opaską (myślę o waldim) może Cię kosztować sporo ponad normę.
    Ustawia się w roli typowego kaznodziei w konfesjonale, który słysząc ludzki głos odchrząkuje i wali komunały (… nie da się uciec od wolności …. ponosi się odpowiedzialność) cały czas sprawdzając w lusterku czy mu do twarzy z marsową miną.
    Katechetę przypomina mi też chęcią podpierania się autorytetem choćby nauki czy filozofii, zupełnie nie rozumiejąc ich metod i uwarunkowań.
    Panie waldi, nie potrafi pan udowodnić ani uzasadnić niczego. Nie panu oceniać na ile istnienie uniwersum jest prawdopodobne a na ile nie jest. Z tego, że jest matematyka nie wynika, że istnieje Matematyk!
    To manipulacje stare jak świat, już się nikomu nie chce z czymś takim dyskutować!

  311. A propos „przeciętnego Polaka” — nasz prezydent przeciętny z pewnością nie jest.
    Jest nie tylko – jak sam o sobie mówił — niezłomny, ale też nieprzeciętnie szczery i prawdomówny. Z poglądami się nie kryje i potrafi publicznie powiedzieć, co myśli.
    Warto przytoczyć dla pamięci pokoleń to, co powiedział podczas desygnowania Beaty Szydło na premier rządu (cytuję za gazeta.pl), zwracając się do obecnego podczas uroczystości Jarosława Kaczyńskiego:

    „Każdy, kto obserwuje scenę polityczną nie ma wątpliwości co do jednego. Z całą pewnością jest pan wielkim politykiem, jest pan wielkim strategiem. Ale ja muszę dodać jeszcze jedno: jest pan wielkim człowiekiem.
    Jest pan wielkim strategiem, bo podjął pan ogromne ryzyko, kiedy zdecydował pan, że ja będę kandydatem na prezydenta (…) A potem podjął pan kolejne ryzyko wystawiając jako kandydata na premiera wiodącego w kampanii parlamentarnej panią prezes Beatę Szydło. Trzeba wielkiej odwagi i determinacji, żeby tego dokonać. Trzeba być naprawdę wizjonerem (…) Trzeba być wielkim człowiekiem, wielkim patriotą, absolutnie przekonanym o realizacji swojej idei, budowy silnej Polski, żeby mimo oczywistych własnych ambicji, oddać pałeczkę władzy w ręce ludzi, z którymi pan współpracował. Jestem pełen podziwu”.

    Ja też jestem pełen podziwu.
    JK

  312. @pombocek
    Z wiarą w byty nadprzyrodzone obok nachalnej indoktrynacji od małego jest jeszcze kwestia jednostkowego mózgu i jego podatności na bodźce. Stwierdzono naukowo, że przy niektórych przypadłościach np. epilepsji skroniowej łatwiej jest wywołać wizje i przeżycia mistyczne tak jak przez stymulowanie odpowiednich regionów rdzenia kręgowego wywołuje się orgazm.
    @waldi, który być może dzięki jakimś zaszłościom w swoim mózgu kontaktuje się ze swoim Bogiem, zachowuje się jak facet, który przekonuje daltonistę, że ten może widzieć wszystkie kolory, byleby tylko zechciał.

  313. @Konstancja
    ===============
    .
    … celem odwrócenia uwagi od tych ponurych tematów…

    Jak sobie odsłuchiwałem piosneczki, które Pani zalinkowałem…
    ( bo ja, jak inż. Mamoń, najbardziej lubię te piosenki które już znam i lubię )
    …, to jutjubka podsunęła mi innego Czechowicza.
    Oh, jak ja tego latami szukałem!
    https://m.youtube.com/watch?v=bmzXUhw5vME
    Z pozdr.

  314. Pozwolę sobie zauważyć , że największym zwycięzcą w minionych wyborach
    był Ruch Narodowy. Gratulując sukcesu, warto zapytać co dalej. Niepowodzenia
    w spełnianiu przedwyborczych obietnic rządzących nie poprawi notowań Platformie tylko przyspieszy radykalizację nastrojów społecznych. Z czasem może się okazać, że ramy traktatu europejskiego okażą się za ciasne dla funkcjonowania Państwa o nowych podstawach ustrojowych wprowadzanych kolejnymi poprawkami do Konstytucji. a więc pytanie dokąd zmierzasz Polsko
    wydaje się bardzo zasadne.

  315. Wiara w byty nadprzyrodzone jest potrzebna wyznawcom, OK….
    Tylko dlaczego płacą za to i niewyznawcy?
    Tu akurat wolnej woli, ani możliwości wyboru nie ma.
    Subsydiowanie przez wszystkich łącznie z wierzącymi w co innego, jedynie słusznej religii, na szczęście w długiej perspektywie odbija się czkawką.
    Szczególnie gdy można na tym zaoszczędzić.
    Przypadki Polaków pracujących w Niemczech i unikających podatku kościelnego, są niezłym przykładem…….
    ==============

    Gospodarz zajął się panem prezydentem i jego hagiograficznym tekstem.
    W zasadzie tak dobrze mówi sie jedynie w mowach pogrzebowych- o zmarłym.
    Prezes jest demiurgiem, władcą marionetek.
    Ile sukcesów można mu zapisać?
    Zmieszczą się na palcach jednej ręki.
    Jak na 30 lat w polityce, to troche mało.
    W nieco dojrzalszych demokracjach na sukces pracuje się latami i nie robi z tego triumfu.

    Co jest zabawne w sytuacji.
    Dotychczasowi recenzenci wzięli odpowiedzialność za kraj w ciekawych dość czasach.
    I teraz sami będą recenzowani…..
    Większość z nich nigdy ciężko nie pracowała.
    Koncepcji rozwiązań jakichkolwiek problemów nie posiada.
    Może to być pyrrusowe zwycięstwo, ostatnie takie poststyropianowej ekipy.
    Nowe twarze zaczynają się pojawiać nie tylko w polityce, ale i w sejmie.
    I jest to chyba jedyny jak na razie namacalny efekt zmiany.

  316. Panie Jacku,

    naprawdę tak powiedział? Że trzeba było wielkiej odwagi i determinacji, żeby wystawić Beatę Szydło? I nikt się nie śmiał?

    Dobre :))

  317. tomasz63
    13 listopada o godz. 16:21

    Ukłony, tomaszu, za to zdanie:

    „Z tego, że jest matematyka nie wynika, że istnieje Matematyk!”.

  318. lonefather
    13 listopada o godz. 15:52

    Myślę, że jest taka kategoria, jak „przeciętny Polak/człowiek etc.”, ale nie o tym chciałem. Sam widzisz, że te niecałe 100 funtów, to żaden wydatek dla jakiegoś narodowego „dresa”.

    „Moge sypac przykladami, ale po co draznic ludzi. ”

    Dlaczego zakładasz, że ktoś może mieć tzw. ból tyłka z powodu wysokich zarobków swoich rodaków na obczyźnie? Ja wiem, że ludzie ogólnie chcieliby być bogaci, piękni, ale czy to już ma oznaczać, że maja czuć się podrażnieni czyjąś zamożnością?
    Poza tym, każdy Polak jeśli nie wie, to domyśla się, że skoro ktoś wyjeżdża zagranicę, to nie po to, by zarabiać tyle co w Polsce.

  319. @Rafał Kochan
    Tu się dowiesz
    http://www.polskatimes.pl/artykul/4872751,zarobki-polakow-w-anglii-ile-zarabiaja-polacy-w-londynie-ile-kosztuje-utrzymanie-w-anglii-video,id,t.html?cookie=1
    Praca w McD. to zarobek rzędu 1000 funtów miesięcznie.
    Wykwalifikowany pracownik banku w City 3-3,5 tys.
    Pracownicy ogólnobudowlani otrzymują od 80 do 110 GBP brutto dziennie (65-85 GBP netto dziennie). Podobnych wynagrodzeń mogą oczekiwać dekarze. Cieśla szalunkowy może zarobić nawet 11-18 GBP brutto na godzinę, przy ośmiogodzinnym dniu pracy dostaje od 88 do 144 GBP brutto. Duże rozpiętości są pomiędzy kwotami jakie może otrzymać stolarz. Zarobki w tym zawodzie w Wielkiej Brytanii wahają się od 60 do 120 GBP brutto dziennie. Podobnie jak w przypadku pracowników budowlanych. Wysokość ich wynagrodzenia w głównej mierze zależy od doświadczenia, specjalizacji i poziomu znajomości języka.
    W fabrykach 6,50-10GBP/h

  320. @ pombocek

    „Materializm myśliciel Marksa wygląda tak: ludzie są wytworami warunków i wychowania, ale też sami te warunki zmieniają.”

    Dodam jeszcze jedno stwierdzenie Marksa: „jednostka całokształtem stosunków społecznych”. Jednostka jest produktem oddziaływania różnych ludzi, instytucjonalnych struktur, władzy, ideologii itd. czyli sama z siebie jest niczym, zerem (Majakowski). Otóż, marksowska filozofia człowieka jest błędem, który zastosowany do praktyki społeczno-politycznej komunizmu kosztował życie dziesiątki (jeśli nie setki) milionów ofiar ludzkich. Widzisz, to jest najlepszy sprawdzian fałszywości doktryny. Leszek Kołakowski dowiódł (sam na początku był marksistą), że zbrodnie Lenina i Stalina nie były wypaczeniem myśli Marksa, lecz wynikały wprost z istoty marksizmu. W XXI wieku powinniśmy już o tym wiedzieć.

  321. Rafał KOCHAN
    13 listopada o godz. 17:13

    Teoretyczny znaFca i badacz swietego internetu podal link do niezlego zrodla informacji, wiec tylko dorzuce do tego pare pozycji znanych mi nie z teorii, a praktyki.

    Stolarz budowlany instalator kuchennych blatow £160 brutto.
    Elektryk automatyk od £180 do £240 brutto na etacie, „na dzielo” powyzej £300 dziennie.
    Hydraulik z uprawnieniami gazowym „Corgi” minimalnie £140 do £180 dziennie.
    Ksiegowy projektu £60,000.00 do £120,000.00 rocznie brutto.
    Panienka lekkich obyczajow od £40 do £300 dziennie, zalezy od prezencji i obrotnosci opiekuna.
    Kombinator spod Bialegostoku okolo £100,000.00 rocznie.

    Wszystkie powyzsze przyklady poznalem osobiscie.

    Ale takich info nie znajdziesz w informacjach oficjalnych dla „przecietnych”.

  322. Jacek Kowalczyk
    13 listopada o godz. 16:21
    A propos „przeciętnego Polaka” — nasz prezydent przeciętny z pewnością nie jest.

    Mój komentarz
    Hadko było słuchać tych peanów żywcem wyjętych z jakiego pamiętnika bizantyńczyka.

    A propos premier poprzedniej i bieżącej

    Tusk swoim wyborem pokazał, że nie każdy kandydat na premiera zdaje egzamin na urzędzie.
    Prezes pokazuje, że każdy może być premierem.
    Pzdr, TJ

  323. Szanowny Gospodarzu Nasz,
    Pan też jest pełen podziwu? – ale dla kogo, dla Jarosława Kaczyńskiego?

    To ja niestety, nie jestem „pełen podziwu” dla niego, bo – moim zdaniem – nie ma powodu.

    Wybory prezydenckie, z Bronisławem Komorowskim, gamoniem, który nigdy nie wyrósł ponad swoje ostatnie zajęcie gdzie może był kompetentny (podkreślam, „może”), czyli nauczyciela historii w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie, przegrać było nie sposób. Pewnie nawet Kononowicz miał szansę. Andrzej Duda tak mocno Bronisława Komorowskiego nie pokonał, bo wystarczyło przesunięcie niewielkie, o 1,3% i dzisiaj mielibyśmy prezydenta „Brąka” nadal.

    Najbardziej zdziwiony rezultatem wydawał się być sam „Wielki Strateg”, bo Dudę sobie wystrugał na kandydata w celu „rozpoznania bojem” a tu taki numer – pijana zakonnica w ciąży staranowała Czerską z całą jej megalomanią i ku zdumieniu m.in. tuzów z redakcji „Polityki”. Nawet żenujące „JOWowanie” po kopnięciu w krocze przez jakiegoś grajko-piosenkowca ”Brąku”nie pomogło. To zwycięstwo Andrzeja Dudy, to był w dużej mierze przypadek.

    Mówiłem na blogu En Passant dzień po pierwszej turze – do tamtejszych propagandzistów – „Tak czy siak, po dzisiejszym dniu Bronisław Komorowski jako Prezydent RP JEST SKOŃCZONY. Gdyby był mężem stanu, to nie skamlał by u nóg Kukiza jak to zrobił dziś. Żałosne to było i bezproduktywne.
    Powinien raczej huknąć teraz w stół w sprawie wyprowadzania np. kasy z Polski przez „optymalistów” podatkowych i to głośno, olać lobbystów i mafię energetyczno-węglową, która właśnie oszczywa to co niedawno podpisał (chodziło mi wtedy o ustawę prosumencką i OZE), postawić się komu trzeba a nie robić „łaski” itd. Ot co.”

    Ale nie, głuptas otoczony jeszcze większymi bałwanami, jak np. prof. Nałęcz, nie posłuchali „przeciętnego Polaka” i skończyło się, jak skończyło.

    Stąd ma wypływać pierwszy „podziw” dla „Prezesa”? „Żarty na bok”, jak mawiał pewien fryzjer zdejmując perukę z głowy pana radcy.

    Drugi „podziw” ma być stąd, że zgodnie z chińskim przysłowiem 8 lat cierpliwie czekał ze swoimi jeźdźcami apokalipsy? – „Jeśli będziesz długo siedział nad brzegiem rzeki, ujrzysz w końcu spływające ciała twoich wrogów” .
    Poważnie, to zasługuje na „podziw”?

    Przepraszam, ale większy podziw to on budzi u mnie za to np., że potrafił przekonać tak ustawionego gościa (przeszło 150 tysięcy miesięcznie), by zdecydował się przyjść na państwowe 12 tysięcy i pracować dla Kraju.

    Pozdrawiam, Nemer

  324. @ tomasz63

    „Panie waldi, nie potrafi pan udowodnić ani uzasadnić niczego. Nie panu oceniać na ile istnienie uniwersum jest prawdopodobne a na ile nie jest.”

    Niestety, popisał się Pan prostactwem i ignorancją. Każdy ma prawo dowodzić czegokolwiek i nikt nikomu nie może tego zabronić. Czy moje dowodzenie jest dobre czy złe (logicznie, ontologicznie wadliwe), to może Pan wykazywać. Proszę bardzo, nie mam nic przeciwko. Ale ja tu widzę tylko marne epitety jakieś marne epitety typu „kaznodzieja”. To każdy głupi potrafi, a chyba za takiego nie chce pan uchodzić.

    Zatem proszę udowodnić, iż „z tego, że jest matematyka nie wynika, że istnieje Matematyk! Proszę wysilić swoją mózgownicę. Czekam!

  325. waldi
    13 listopada o godz. 18:26
    Wygłosiłeś kazanie na temat, którego nie poruszałem i który mnie obchodzi bardzo ogólnie.
    Nie przywoływałem filozofii Marksa ani jego samego jako twórcy społecznej doktryny – nie interesowało mnie co się z niej zrodziło, jako że wiele szlachetnych pomyślunków w praktycznym wykonaniu zrodziło paskudztwa i zbrodnie, patrz: mordujące żywych ludzi chrześcijaństwo – lecz jako autora psychologicznej i socjologicznej obserwacji, która dziś dla racjonalnie myślących jest oczywistością: człowiek się składa z tego, co je i pije i z tego, w czym żyje.

  326. @ Nemer
    Ironię czasem trudno wyczuć. Mój „podziw” dotyczy pana prezydenta.

  327. Nemer
    Bardzo bardzo podoba się twoja argumentacja w sprawie „braku podziwu”.
    A w ogóle ten wielki strateg to Piotruś Pan. Tak go widzę.
    Obszerniej zarysowałam jego portrecik u Passenta, wydaje mi dość udatny (12 listopada o g.13:40).

  328. Szanowny Gospodarzu,
    dlatego pytałem na początku z niedowierzaniem, bo trudno mi było uwierzyć w ten podziw dla Jarosława Kaczyńskiego. Przepraszam, że w ogóle coś takiego mi przyszło do głowy.
    Pozdrawiam

  329. Mieliśmy dzisiaj w pracy uroczyste otwarcie kanału w związku z czym wbiłam się w żakiet i koronki i właśnie wracam do domu autobusem. Chętnie bym podyskutowała ale na telefonie się nie da.

    Podziękowania dla sędziego Boziewicza.

  330. Ilość ofiar komunizmu jest z grubsza znana.
    Ktoś kiedyś szacował, jaka jest ilość ofiar kapitalizmu?
    Niewolnictwa?
    Globalizmu?
    Doktryn politycznych?

    Zapewniam, że wielokrotnie większa i w ujęciu liczbowym, i procentowym w stosunku do populacji…….

    Marksizm u niektórych powoduje pomroczność, innym wyskoczenie gula, albo czerwoną płachtę przed oczami.
    Analiza społeczna, socjologiczna, jest odrzucana ze względu na autora.
    A wnioski?
    Jest lepszy sposób, język, metodologia, opisująca rzeczywistość, koincydencje, związki przyczynowo- skutkowe?

  331. waldi
    13 listopada o godz. 18:46

    „Zatem proszę udowodnić, iż „z tego, że jest matematyka nie wynika, że istnieje Matematyk!”.

    Tomasz sam zareaguje, jak mu będzie pasowało, a ja Ci tylko uprzytomnię, że tu niczego nie trzeba udowadniać, po prostu z samego istnienia matematyki nie wynika, że ją ktoś wymyślił. Z prawa Archimedesa nie wynika, że ktoś STWORZYŁ zawartą w nim zależność. Niestety, bawisz się niepotrzebnie w szczegóły, zacierając istotę sporu. A spór jest o to: Jest Bóg czy nie ma? Więc kiedy tomaszowi każesz udowadniać, że „z tego, że jest matematyka nie wynika, że istnieje Matematyk!”, w rzeczywistości domagasz się dowodu nieistnienia Boga. Trochę masz bałagan w szafce, skoro domagasz się dowodzenia nieistnienia PRZED dowiedzeniem istnienia. To Ty masz coś najpierw udowodnić. Ponadto tomasz nie mówił o nieistnieniu, lecz o tym, że z istnienia czegoś nie wynika istnienie twórcy tego. Chyba że za twórcę mamy naturę, której pełne poznanie przekracza ludzkie możliwości.

  332. NeferNefer
    13 listopada o godz. 18:57

    Hmm……

    Żakiet, koronki……
    Dama Kameliowa, Pani Bovary, Ninon? Anna Karenina?
    Jakieś takie klimaty ujrzałem oczami wyobraźni…..
    Za dużo chyba swego czasu czytałem Balzaca, czy Tołstoja…

  333. @ pombocek

    No nie, powołałeś się na jedno z kluczowych stwierdzeń Marksa („jednostka jest całokształtem społecznych stosunków” – to jedna z tez o Feuerbachu). Rozumiem, że tej tezy nie absolutyzujesz. W sensie umiarkowanym, że inni oddziałują na nas a my na innych, jest ona łatwa do przyjęcia. Ja także ją przyjmuję. Ale z jej przyjęcia nie wynika, że jesteśmy pozbawieni wolnej (nie znaczy: nieskrępowanej!), to znaczy, płynącej z naszej przyrodzonej osobowej wolności, decyzji. Niezależnie od tego jak potężne byłyby uwarunkowania, np. polityczne, jednostka potrafi powiedzieć im: nie, nawet jeśli kosztowałoby to jej życie (historia dostarcza nam mnóstwo takich przykładów). Ta możliwość powiedzenia: NIE w każdych warunkach, jest najlepszym świadectwem istnienia naszej wolnej decyzji. Nawiasem mówiąc, ateista Sartre pisał o tym obszernie, analizując tzw. wolność kartezjańską.

  334. waldi
    13 listopada o godz. 19:24

    „Niezależnie od tego jak potężne byłyby uwarunkowania, np. polityczne, jednostka potrafi powiedzieć im: nie”.

    Wybacz, waldi, ale na rozmawianie ogólnikami w rodzaju „jednostka” jestem za kulawy (kolana zestarzały się szybciej niż ja po kontuzjach podczas pracy w lesie, a raz robiłem w tańcu mostek dla popisu przed damą i przyczepy w kolanie mi puściły). O ludziach ziem rzadkich nie chciałem mówić, ale skoro niefrasobliwie palnąłeś o niezidentyfikowanej jednostce, to powiedzmy frasobliwiej: Są nieliczni, którzy od pewnego poziomu poznania i samopoznania nie tyle są tworzeni, ile sami tworzą. Tacy są najbliżej wolności. Ale można ich liczyć na palcach.

  335. Mag,
    czytałem, czytałem, a jakże, czasami tam jeszcze zaglądam. Tak skrajnie jednak, jak Ty, to bym może Jarosława Kaczyńskiego nie postrzegał ale fakt, że sytuacja sprawia wrażenie, że staje się on jakby niedrobioną kopią „Naczelnika”.

    Na razie jednak, to nie widzę jakichś specjalnych powodów do paniki. Stary minfin Szczurek, bardzo pozytywnie wypowiada się o następcy, Belka bardzo korzystnie o Mateuszu Morawieckim, szaleńcze wypowiedzi Waszczykowskiego (ps. „Nie zabijajcie nas”) „Prezes” jakby tonuje. Nie uważam, by były powody do histerii. „Skok na TK”, to odpowiedź na wcześniejszą platformerską hucpę, której można było oczekiwać, więc nie ma co panikować.

    Pozdrawiam

  336. Wazelina!
    Duzo i jeszcze wiecej wazeliny!

    Znaczy sie, ze Duda zaduuuuuuuddniiiiiiillllll byl z mownicy sejmowej. Czym wykazal ze zaposiadowywuje instynkt samozachowawczy, ale ponadto pokazal nam, choc nie chcial, ze ma Jaroslaw na niego cos, co najpewniej jest niedatowanym wnioskiem, czy tez prosba o „dymisje”, najpewniej z „powodow zdrowotnych”, lub „powodow rodzinnych”, lub jakichkolwiek „innych powodow” waznych.

    Jeszczecos nam Duda Prezydent pokazuje, choc bardzo nie chce tego wlasnie pokazac, a mianowicie tego, ze nie ON podejmuje decyzje. Zgodnie z Konstytucja RP, powinin byl przyjac slubowanie wybranych sedziow Trybunalu Konstytucyjnego, bo nie przyjmuja w/w slubowania lamie Duda Prezydent obowiazujace w Polsce PRAWO i tym samym siebie samego naraza na postepowanie przed Trybunalem Konstytucyjnym, z oskazrzeniem o zlamanie Konstytucji.

    Tak wiec widzimy w praktyce to co juz kilka razy wskazywalem, ze Duda Prezydent i Beata Szydlo Premier, sa tylko marionetkami Jaroslawa Kaczynskiego i bez jego woli i dyspozycji nie uczynia niczego, by sie JAROSLAWOWI nie narazic. A to wlasnie powoduje, ze rzadzenie z „tylnego siedzenia” nie wyjdzie ani JarKaczowi, ani PiSowi na dobre, bo powoduje zwloke konieczna na to, zeby JarKacz zebral mysli, podjal decyzje, a nastepnie przekazal ja marionetce do realizacji.

    I w tym wlasnie lezy to co wskazywalem na pewnik, ze polegnie i JarKacz i PiS na tym spowolnieniu koniecznym do zarzadzania marionetkami.

    Wiec jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej, gdy sie na JarKacza zwali calosc codziennych problemow Panstwa.

  337. @waldi
    Ryby same sobie są – powiedziała kiedyś Krystyna Sienkiewicz, co jest znakomita puentą wszelkich rozhaworów na temat kreacjonizmu. Po czym, z właściwym sobie wdziękiem, zaśpiewała:
    https://www.youtube.com/watch?v=Qq_6rYQYOw4#t=16

  338. pombocek
    11 listopada o godz. 22:59
    „Ponadto znajdź dziesiątki nakazów bezwarunkowego uśmiercania za głupstwa”. (…) „Stosunek jedynego prawdziwego Boga do innowierców”

    1. Surowe kary ustalone w Prawie odstraszały od popełniania przestępstw, uczyły szacunku dla świętości życia, dla obowiązującego prawa, dla bliźniego i dla Prawodawcy, którym był sam Bóg.

    Najwyższy wymiar kary wymierzano tylko temu, kto łamał Prawo rozmyślnie, lekceważył je i nie okazywał skruchy. Jeżeli jakiś Izraelita zgrzeszył nieumyślnie, sędziowie mieli obowiązek okazać mu miłosierdzie.

    2. Z Biblii wynika, że Jahwe kazał starożytnym Izraelitom podbić ziemię, którą im dał w dziedzictwo, oraz wytracić jej mieszkańców. Dlaczego ? Pismo odpowiada: uznał ich za niegodnych dalszego życia, ponieważ byli całkowicie zdeprawowani. W Kapłańskiej 18:20-27 napisano:
    “Nie będziesz obcował cieleśnie z żoną twego bliźniego. Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień (czyli spalone) dla Molocha. Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość ! Nie będziesz obcował cieleśnie z żadnym zwierzęciem. Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem aby z nim się złączyć . To jest sromota !
    Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami plugawiły się narody, które wypędzam przed wami. Bo wszystkie te obrzydliwości czynili mieszkańcy ziemi, którzy byli przed wami i ziemia została splugawiona”.

    Kananejczykom, którzy odwrócili się od zła i zaczęli przestrzegać ustalonych przez Niego wysokich norm moralnych, Bóg okazał miłosierdzie.

    Jeżeli uważasz, że Bóg niesłusznie pozbawił życia ludzi, którzy palili w ogniu swoje dzieci – składając je w ofierze swoim bogom – a także tych, którzy zaspokajali swoje potrzeby seksualne poprzez współżycie ze zwierzętami, to może warto, żebyś pomyślał przez chwilę, jakiej kary oczekiwałbyś dzisiaj, dla osób uprawiających podobne praktyki i nie zamierzających z nimi zerwać ?

    Każdy ma prawo do osobistej oceny relacji zawartych w Biblii. Ale czy na pewno powinno się ją wygłaszać publicznie – nie znając wszystkich faktów ?

  339. @ pombocek

    „Ponadto tomasz nie mówił o nieistnieniu, lecz o tym, że z istnienia czegoś nie wynika istnienie twórcy tego. Chyba że za twórcę mamy naturę, której pełne poznanie przekracza ludzkie możliwości.”

    No i tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Okazuje się, że moi szanowni rozmówcy z Tobą włącznie (nikogo oczywiście nie obrażając) nie wiedzą tak naprawdę na czym polegają rozumowania redukcyjne w metafizyce. Są dwa poziomy: poziom naszego ludzkiego myślenia i poziom rzeczywistości. Te dwa poziomy, a dokładniej nasze myślenie i rzeczywistość są z sobą związane w taki sposób, że po stronie myślenia racja odpowiada skutkowi po stronie rzeczywistości, zaś wniosek po stronie myślenia odpowiada przyczynie po stronie rzeczywistości. Co to znamy? Znamy skutek czyli istniejący świat, przyrodę, kosmos, w który daje się stosować naszą ludzką matematykę (to jest fakt oczywisty) i ten skutek na poziomie myślenia przyjmujemy jako rację po to, by wyciągnąć wniosek. Pytanie: czy wniosek będzie wskazywał na jedną przyczynę czy na więcej (tu jest potencjalne pole do dyskusji). Twoja sugestia jest taka – może to być natura czyli sama przyroda (kosmos). Mogłaby to być sama natura (tak niektórzy argumentowali w XVIII wieku), ale wtedy trzeba by uznać, że matematyczny porządek (owa „Matematyka”) jest jej odwiecznym ukształtowaniem (lepiej powiedzieć: formą). Pojawia się jednak inne pytanie: skąd ta forma się wzięła? Kto/co nadał tej naturze taką formę? Można uciec od takiego pytania, mówiąc: nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieli – agnostycyzm (uwaga: agnostyk nie jest ateistą). Wtedy jednak świadomie się zatrzymujemy przed rozstrzygnięciem o przyczynę zaistnienia formy. Jeśli się nie zatrzymujemy, za przyczynę wskazujemy taki byt, który posługuje się podobnym rozumem jak my, ludzie, gdyż jest on twórcą tego, co racjonalne (forma – Matematyka jest racjonalna, bo ją przecież w sposób cząstkowy, niedoskonały poznajemy, stosując narzędzia matematyki). Zatem przyczyną ową jest byt rozumny, który pod każdym względem nas wyprzedza i przewyższa. I ten byt nazywam Bogiem.

  340. @anumlik

    Dzieki wielkie.
    Jas uwielbia Twoje pisatielstwo.
    A ja tym bardziej zaluje, ze sie ulozylo, jak sie ulozylo i tym razem nie poznalismy sie osobiscie.

  341. @wiesiek59
    13 listopada o godz. 19:21

    Chciałabym, najchętniej taką suknię i bal z XIX w. No, ale tym razem nie. Musiałam się ubrać jak na galę i stałam potem między tymi krawatami które sobie gratulowały, potrząsały prawicami i przepijały do siebie. Niestety nie umiem ukrywać i mam wypisane na twarzy co myślę więc nawet wprost usłyszałam od wierchuszki że „bywam niechętnie” czyli zostało zauważone, pewnie jednak za dużo przemykam pod ścianami. Czułam się okropnie, jak piąte koło u wozu, gadki szmatki, pucia pucia. A poszłam bo za kilka tygodni jest następne coś takiego i żeby nie iść na tamto poszłam na to. To było krótsze.

    @lonefather
    13 listopada o godz. 20:11

    Się nie zgodzę z pierwszym zdaniem. To było właśnie bez wazeliny i bez mydła, nawet nie z poświęceniem ale wręcz z pocałowaniem i wdzięcznością że można.

    Tak, a pan Jacek chce żebym się znowu żołądkowała i wygrażała jak słyszę „Duda”.

  342. @mag

    Niemal „na goraco” odpowiedzialem na Twoje pytanie jedno.

    Wiecej napisze juz osobiscie na Twojego e-maila.

  343. NeferNefer
    13 listopada o godz. 20:46

    Kochana Ty jestes bardzo, ale na wazelinie to sie nie bardzo wyznawasz.

    Srodek ten ma wiele zastosowan, a wsrod nich jest tez uzyskiwanie poslizgu tam gdzie go nie ma, lub z jakiegos powodu brakuje.

    Mazelina lana przez Dude Prezydenta z sejmowej mownicy, pokazuje dobitnie wiernopoddancza relacje pomiedzy Duda Prezydentem, a fladcom marionetek JarKaczem.

    Jesli by sie Duda Prezydent nie ukorzyl, jesliby nie wywyzszyl Pana swego Jaroslawa Kaczynskiego, to mozliwe, ze mielibysmy przyspieszone wybory prezydenckie.

    Ja odczytuje te sygnaly i tak jak wyzej napisalem, je rozumiem.

    Mozemy spac spokojnie, bo JarKacz i PiS jego, juz zaczeli „zjazd do zajezdni”.

  344. @ anumlik

    „Ryby same sobie są – powiedziała kiedyś Krystyna Sienkiewicz.”

    Zapewne i taką odpowiedzią zadowolić się można. Nie twierdzę, że nie.

  345. @lonefather
    13 listopada o godz. 20:55

    Hm. Żeby wyjaśnić o co chodziło w poświęceniu się pomazańca musiałabym przestać być damą, więc zmilczę 🙂

  346. Tak czytam tą dyskusje o istnieniu, czy nieistnieniu bogów…..
    Z punktu widzenia logiki, problemu nie ma.
    Nie ma wyznawców, nie ma bogów.

    Innymi słowy, jak bóg nie zadba o wyznawców, doprowadzi do ich eksterminacji, to znika.
    Staje się jednym z bytów historycznych.
    Nasze kłótnie, czy dyskusje, za sto lat mogą być bezprzedmiotowe.
    Po prostu zniknie wraz z wyznawcami przedmiot sporu.
    Za to, znowu dzięki wyznawcom i charyzmatycznym przywódcom, mogą powstać nowe.
    I religie i prorocy znajdujący uznanie.

    Jak w kontekście historii pisanej ma sie ponadczasowość boga?
    Ilu ich w ciągu zaledwie 6 000 lat pochowano w pyle historii?
    Logika, panowie wierzący……
    Stawiac wóz przed konia można.
    Tylko po co?

  347. @lonefather, z godz. 20:44
    Pozdrów Jasia ode mnie. Akurat skończyłem kolejną książeczkę dla dzieci. Dla Szymona – wnuka, znaczy – napisaną. Jak znajdę wydawcę, to Jaś ma murowany egzemplarz z dedykacją. A co do spotkania – co się odwlecze, to… dalej sam se dopisz.

    Pozdrówka

  348. @wiesiek59, z godz. 21:09
    Polecam Neila Gaimana „Amerykańscy bogowie”. Niby fantasy, ale opisuje w sposób zabawny, ironiczny, gorzki i w konwencji angielskiego horroru to, o czym zasygnalizowałeś w swoim poście.

  349. dezerter
    13 listopada o godz. 20:28

    Wieczór dobry, dezerterze i priwiet. Mówisz coraz bardziej jak Bóg Ojciec i Syn Boży w jednej osobie. Być może, wiesz nawet więcej od nich. Bo ode mnie – na pewno. Mówiłem tylko, opierając się na Biblii, o istnieniu prawa nakazującego bezwarunkowe uśmiercanie za głupstwa (dla nas dzisiejszych), Ty zaś traktujesz o jego wykonaniu. Aż taki boski nie jestem, by tu występować jako ówczesny naoczny świadek. Ale Ty jesteś kimś większym niż naoczny – jesteś Świadkiem Jehowy. Więc mowy Twojej jako pył marny i ruda mysz mogę nie rozumieć, kiedy np. mówisz: „grzeszyć nieumyślnie”. Ba, nawet nie wiem, czy coś z poniższej wyliczanki przykładowych zbrodni, za które było bezwarunkowe mordowanie, podpada pod kategorie umyślności/nieumyślności.

    „Każdy, kto dotknie góry (Synaj – JP) bezwarunkowo zostanie uśmiercony”

    „Każdy, kto by jadł coś na zakwasie (w dni przaśników – JP), ta dusza musi zostać zgładzona z Izraela”

    „A kto złorzeczy swemu ojcu i matce, bezwarunkowo ma być uśmiercony”

    „Nie wolno ci zostawić czarownicy przy życiu”

    „Kto składa ofiary jakimkolwiek bogom oprócz samego Jehowy, na być wydany na zagładę”

    „Kto będzie wykonywał pracę w sabat, zostanie uśmiercony”

    „Duszą wszelkiego ciała jest jego krew. Każdy, kto ją spożywa, zostanie zgładzony”

    „Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu”.

    „Mężczyzna lub kobieta, w których będzie duch mediumistyczny lub duch przepowiadania, mają bezwarunkowo być uśmierceni”

    Szczęść Boże kaszubski

  350. @waldi

    Panie waldi, ja z panem dyskutować nie będę, bo cierpliwości pombocka nie mam, a z tym co pan tu przywołuje, to najwyżej na scholastycznej Sorbonie można błysnąć. (….. i ten byt nazywam Bogiem, ha ha ha!)
    Proponowałbym sięgnąć do źródeł nowszych niż zamierzchła tomistyka, szczególnie polecam psychologię ewolucyjną. Chociaż z drugiej strony, w pierwszym kroku powinien pan wykonać wysiłek i nie wplatać do wywodu postulatów o nieustalonym statusie, udając, że wynikają z opisanych dość niezobowiązująco przesłanek. (Czemu rozumny? czemu wyższy? czemu byt?)

  351. A Grinka – przepasana niebieskim fartuchem – smazyla ogromne ilosci konfitur….

    @anumlik

    Jak sam widzisz jestesmy juz w tutaj, gdzie wyzej zacytowalem. Jas pozdrowiony, choc Ciebie jako tego co opowiada historie, z pewnoscia nie laczy z tym, czego slucha. Wciaz to chyba ja, mam wiecej przyjemnosci z czytania Ciebie, a Jas ze sluchania tego co mu czytam.

    3ym sie i do zobaczyska.

    ps. Najblizszy i najbardziej prawdopodobny termin wizyty w Warszawie to Styczniowo/Lutowy „halfterm”. Gdy bede juz wiedzial na pewno, to dam znac, z nadzieja ze tym razem uda sie nam spotkac.

  352. @NeferNefer
    W kwestii emotikonków to jednak informatycy, moim zdaniem. Bo są blogi obsługiwane przez WordPress, a używające nadal spokojnie „starych” znaczków.
    Standard
    http://i.stack.imgur.com/xdSMf.png
    New Pack 2014
    https://agoey.files.wordpress.com/2014/04/new-wordpress-emoticons-pack-2014.png

  353. anumlik
    13 listopada o godz. 21:23

    Nie znam książki, ale mogę sie założyć, że wszystkie religie są utylitarne.
    Przynoszą korzyść jedynie twórcom i ich spadkobiercom.
    No i warstwie kapłańskiej……..

    Religie stworzyli ludzie.
    I wraz z nimi, przemijają.
    Jeżeli nie będzie następców dezertera czy waldiego, nikt nie będzie kontynuował ich walki w necie, to ich koncepcja świata zniknie.
    Jak wiele poprzednich.

  354. pombocek
    13 listopada o godz. 21:27

    Jureczku,
    To jest hahhahahaaaaa… , o nieba cale lepsze, niz moje jalowe potyczki z Naszym Kochanym Tobermory.

    Jak zawsze, tak i tym razem podtrzymujesz we mnie przekonanie, ze rozum w koncu zwyciezy. I za to jedno, zawsze niech beda Tobie dzieki.

    Oto słowo kowalczykowate, wolności słowa niech będą dzięki!

  355. „Polska, w której każdy człowiek będzie traktowany z szacunkiem przez innych ‚każdych człowieków’. Polska, w której wspólne dobro jest dzielone uczciwie. W której dzieci, starzy, chorzy i niepełnosprawni mają pierwszeństwo. Polska, w której oszustwo jest grzechem i wytykane palcami, a cwaniactwo jest be. Polska, w której okrzyk ‚chcemy więcej’ ma nową treść: ‚Chcemy dać z siebie więcej'” (…)

    … pisze o Polsce, w której nikt nie jest obcy, nikt nikogo się nie boi, a ludziom pomaga się nie pytając o rasę czy wyznanie. Pisze o Polsce, w której „pogarda jest wstydem, a nienawiść i agresja wysłana na Marsa, bo Księżyc za blisko”. Wskazuje też na władze jako służbę, która powinna słuchać ludzi i być przez nich wspierana. Zaznacza, że pracowitość i zdolności powinny być szanowane.

    „Tak uczy Kościół katolicki, czyli powszechny. Ot, mój prywatny fundamentalizm. Katolicki. A w wersji dla niewierzących – Polska ludzi przyzwoitych”
    Kto tak pisze?
    „Marzy mi się Polska fundamentalnie katolicka” – pisze siostra Małgorzata Chmielewska ze Wspólnoty „Chleb i Życie”.
    I nie chodzi tu ani o aborcję, ani o gender, ani o in vitro.

    Z takimi katolikami dałoby się żyć.

  356. Ewa-Joanna
    13 listopada o godz. 21:30

    Mina, jak mina, ale te oczeta do gory wznoszone, jakby w podziece, ze”jej idiota” sie nie pomylil. To jest po prostu slodziutkie, niemal tak samo jak te jego „om” i „lem”.

    Od pierwszeo razu, gdy zobaczylem Dudow razem, stalo sie dla mnie jasne kto tam rzadzi. Brawo Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw ….

  357. waldi
    13 listopada o godz. 20:32

    Przykro, waldi, ale nie dotrzymam Ci kroku, bo jesteśmy na rozstajach: Ty – w prawo, ja – w lewo. Nigdy nie interesowały mnie teologiczne, metafizyczne, metapsychiczne, metamatematyczne ani, tym bardziej, niebotyczne dywagacje na temat urojonego Boga. Źródłem wiedzy o religii Izraela, Jahwe, jego nie wiadomo skąd wytrzaśniętego syna i chrześcijańskiej religii jest dla mnie Biblia, a nie pozabiblijne rojenia, domysły, domniemane logiki i matematyczne fantazje. Inaczej mówiąc: mnogie dowody nieistnienia Boga Jahwe i wydumanego jego syna znajduję w Biblii, czyli w tym, co zostało dane takim prostakom jak ja, a nie profesorom, przepraszam, teologicznej mniemanologii.

    PS Masz rację, że agnostyk to nie ateista – to ni pies, ni wydra, który z lenistwa, braku chęci lub odwagi nie sięgnie głębiej.

  358. W poscie z 21:49 ma miejsce lokowanie produktu o roboczej nazwie „wazelina”, bez wskazania producenta…

    Producentom wazeliny, niniejszym udostepniam mozliwosc powiaznia wspomnianego lokowania produktu, ze wskazaniem producenta.

    Wplyw pewien posiadam i jestem gotow przyjac i zrealizowac stosona umowe. Oferty mile widziane, a calosc zysku netto zostanie przekazana na cele spoleczne.

  359. tomasz63
    13 listopada o godz. 21:35

    No wlaśnie, tomaszu – waldi wie, że to BYT. Skąd?

  360. @lonefather,
    a ja myślę, ze ona się nie zgadza z tym co wygaduje pan małżonek. Cala mowa ciała o tym świadczy.

  361. lonefather
    13 listopada o godz. 21:49

    Twoje zdrowie, lonefatherku, jabłkowym kompotem – starym zwyczajem z czasów picia piwa: duszkiem z litrowego kubka.

  362. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku,
    Jesliby, jakims zrzadzeniem losu, zaintereswal sie moja oferta, jakis producent wazeliny, to zobowiazuje sie do uzgodnienia z Panem celu spolecznego, na ktory zysk zostanie przekazany.

    Mam zarejestrowane wszystkie, co do jednej, obietnice Dudy Prezydenta z kampanii wyborczej, jakby co, to chetnie udostepnie dowolna ilosc razy.

  363. Obejrzałem sobie przemówienie prezydenta…
    To się w pewnych kręgach nazywa fachowo (była już o tym mowa) giving head, tyle że werbalnie, ale za to publicznie.
    PAD był wyraźnie na kursie „How To Blow Like A Pro”.

  364. pombocek
    13 listopada o godz. 22:08

    pombocku, juz chcialem popelnic „swietokradztwo” i wspomniec, ze starosc uswieca nawet najglupsze zwyczaje, ale udalo mi sie powstrzymac … i odwzajemnic toast herbata z cytryna, tak na oko jakies 0,3 moze 0,35 litra, wypitej brawurowo duszkiem.

  365. @ Wiesiek59

    „Nie ma wyznawców, nie ma bogów.” Poruszasz ciekawe kwestie.

    Tak, to prawda w przypadku starożytnych Greków. Nie ma ich, to i Zeusa nikt nie bierze na poważnie. Sugerujesz, że wszyscy jesteśmy w sytuacji starożytnych Greków, Egipcjan czy Persów. A czemu nie ma ich bogów? Bo przedstawienia (obrazy) tych bogów nie spełniają już swojej religijnej roli. Słusznie piszesz, znikli wyznawcy, to i ich bogowie zniknęli. Na ich miejsce pojawili się inni. A zawsze jacyś pojawić się muszą, bo człowiek ma wpisane w swoje człowieczeństwo (naturę) pragnienie odnoszenia się do jakiejś siły wyższej, potężniejszej, mądrzejszej, lepszej itd. Dlatego nawet agnostycy czy ateiści, przynajmniej w pewnych chwilach, są poruszani (w bardzo różny sposób) przez to pragnienie. Także pod jego wpływem (choć nie tylko) człowiek tworzy sobie obraz boga, bóstwa, siły wyższej i znowu te obrazy mogą być bardzo różne. Istnieją także u tych, którzy je negują (żeby coś negować trzeba mieć co negować). I teraz rzecz najważniejsza jak rozpoznać prawdziwego Boga od fałszywych bogów. Człowiek sam z siebie nigdy nie mógłby tego rozstrzygnąć. Oczywiście, w rozumowaniach redukcyjnych można dojść do wniosku, że jakiś bóg istnieje, ale niewiele więcej. Potrzebny jest zatem przekaz ze strony Boga. Jeśli rzeczywiście istnieje, to powinien się odezwać. No i odezwał się (Stary i Nowy Testament). Dużo o sobie powiedział, powiedział też jaki jest nasz cel, powiedział też coś o świecie, który powołał do istnienia.
    Ale Twoja kwestia, jak rozumiem, jest nieco inna. Czy gdyby się dało wytłuc wszystkich wierzących w istnienie boga, to przestałyby istnieć obrazy boga w umysłach wyznawców, to bóg przestałby być wieczny.
    Po pierwsze, nic nie wskazuje na to by miało zabraknąć kiedykolwiek jakichkolwiek wyznawców (pragnienie religijne mają wpisane w siebie), po drugie, gdyby nawet miało ich zabraknąć, to świat nadal będzie istniał w swojej spójnej (matematycznej, formalnej) konsystencji, nawet gdyby miał zaniknąć, to bóg właściwie pojęty, jest bytem transcendentnym, nieskończenie przewyższający swój skutek czyli świat. No i teraz pytanie, skąd wiemy o tej transcendencji. Nie z nauki, lecz z filozofii (dokładniej: z metafizyki boga). Już Arystoteles wiedział, że bóg (u niego Nieporuszony Poruszyciel) to nie może być byle Zeus, który od czasu do czasu zapładnia ziemskie kobiety. Jeszcze dalej poszedł Plotyn, tworząc swoją metafizykę Jedni, filozofia chrześcijańska (Augustyn, Anzelm, Tomasz) w sposób całkowicie racjonalny wypracowała tak wzniosłe pojęcie Boga, że dotychczas nikt nic lepszego nie zaproponował. Oczywiście, nie jest ono sprzeczne z biblijnym obrazem Boga. Otóż ten Bóg sam w sobie jest wieczny, bo taki byt, który nie podlega zmianie, niczego w swym bycie nie zyskuje ani nie traci, nie może nie być wieczny. To czysta metafizyka, która oczywiście jest czymś więcej niż logiką. Powyższe rozważania można zakwalifikować do: metafizyki Boga, teologii naturalnej czy teologii filozoficznej (są między nimi pewne różnice, ale mniejsza teraz o nie). Są one dziełem ludzkiego rozumu, który w ten sposób naturalnie otwiera się na przychodzące przesłanie Boga. Przychodzący Bóg nie jest intruzem, lecz jest oczekiwany. W Kościele katolickim ładnie to ostatnimi czasy prezentował Papież Benedykt XVI na nowo rozważając relacje rozumu i wiary.

  366. lonefather 13 listopada o godz. 20:11 pisze: – Jeszczecos nam Duda Prezydent pokazuje, choc bardzo nie chce tego wlasnie pokazac, a mianowicie tego, ze nie ON podejmuje decyzje. Zgodnie z Konstytucja RP, powinin byl przyjac slubowanie wybranych sedziow Trybunalu Konstytucyjnego, bo nie przyjmuja w/w slubowania lamie Duda Prezydent obowiazujace w Polsce PRAWO i tym samym siebie samego naraza na postepowanie przed Trybunalem Konstytucyjnym, z oskazrzeniem o zlamanie Konstytucji.

    lonefather,
    tak po starej znajomości, Trybunał Konstytucyjny to akurat może Prezydentowi Dudzie „skoczyć”.

    Wypij kawę i może nie tylko, bo po tych potyczkach blogowych chyba jeszcze nie doszedłeś do siebie.

    Wg nowej ustawy o TK, przeprowadzonej przez PO w ramach „skoku na …” i w myśl której teraz sędzią TK może zostać sekretarka wójta Pierdziszewa Dolnego byle legitymowała się dyplomem prawniczym z jakiejś Wyższej Szkoły Gotowania na Gazie, (których teraz jest na pęczki i których warunkiem ukończenia jest terminowe płacenie czesnego), może ten Trybunał wobec niego tylko orzec niezdolność do sprawowania władzy (ale nie za łamanie prawa czy Konstytucji) i wtedy władza ta jest przekazywana Marszałkowi Sejmu. Czyli aktualne Kuchcińskiemu, kolejnemu przydupasowi Jarosława „Wielkiego Stratega” Kaczyńskiego. Tylko tyle i nic więcej.

    Pozdrawiam

  367. @wiesiek59, z godz. 21:48
    Jeżeli nie będzie następców dezertera czy waldiego, nikt nie będzie kontynuował ich walki w necie, to ich koncepcja świata zniknie. Jak wiele poprzednich.
    I jak wiele następnych. Książka Neila Gaimana jest właśnie o tych nowych bogach amerykańskiej pop kultury, którzy są silni, bo mają wielu wyznawców. Ci, którzy odeszli są coraz słabsi słabością braku wyznawców, albo ich niedostatecznej liczby. Bogowie nie znikną, Wieśku, bo ludzie ulegają fetyszom, które sami tworzą, a kapłani tych – coraz to nowych – bogów, przeobrażają się – z marketingowców – w strażników wiedzy tajemnej. Im bardziej wchodzisz w świat tajemnic, tym więcej nowych się przed tobą otwiera.

  368. @lonefather
    loniu, troszkę z Tobą popolemizuje w sprawie „kolorystyki” w Polsce, która cie dżaźni, ale zrobię to jutro.
    Dostałam „globusa” czyli migreny i trudno mi myśli pozbierać.
    Facio mówi do swojej kobiety – jaka tam migrena, baniak cię napier… i tyle.
    Z ta wypadkowością w Polsce to faktycznie masakra. W głowie się nie mieści, że tylu ludzi jeździ po pijaku, a młodzi często na dopalaczach.
    Ale i na trzeźwo jeżdżą agresywnie, mają gdzieś ograniczenia prędkości, zwłaszcza tam gdzie nie ma radarów. Zupełnie jakby nie mieli wyobraźni.
    Pozdrowiłeś ode mnie Jasia?

  369. @mag,
    Szanowna mag, Polacy od początków motoryzacji jeździli z fantazją i często po kielichu. Dokumentują to istniejące jeszcze groby młodych Polaków z czasów PRL-u, którzy na swych WFM-kach i SHL-kach, a potem w maluchach i syrenkach rozbijali się na przydrożnych drzewach. A teraz dostali jeszcze łatwiej dostępne, lepsze, mocniejsze i szybsze pojazdy. A fanfaronady im nie ubyło, więc się tłuką pokazowo. Bo kto w młodości myśli o swych ograniczeniach i możliwej śmierci? Jak to w lotnictwie mówią? Było wielu młodych odważnych pilotów, starych odważnych prawie nikt nie znał.

  370. pombocek
    13 listopada o godz. 21:27

    „Aż taki boski nie jestem, by tu występować jako ówczesny naoczny świadek. Ale Ty jesteś kimś większym niż naoczny”

    Uważna analiza ST pozwala ustalić, że Prawo pozostawiało sędziom pewną swobodę działania. Mieli rozpatrywać każdą sprawę indywidualnie, uwzględniać okoliczności zdarzenia oraz motywy danego czynu i postawę oskarżonego. Musieli też ustalić na podstawie dowodów, czy przestępstwo zostało popełnione umyślnie, czy też przypadkowo lub przez zaniedbanie.

    Gdybyś lepiej poznał Biblię, mógłbyś wyzbyć się uprzedzeń.

  371. magus,

    Nie smialbym nie pozdrowic Jasia.

    Taki glupi, zeby sie Tobie i Jasiowi zarazem narazac to ja nie jestem.

    A „kolorystyka”, to jest jeden ze sposobow ustalania stanu umyslowego, a nie problem sam w sobie.

    Wiesz, ze pod Piasecznem zamieszkiwalem, wiec codziennie w roznych godzinach jezdzilem samochodem do stolicy. W ciagu dwuch tygodni bez jednego dnia, jezdzilem ze 15 razy i moze dwa, gora trzy razy jechalem bez emocji zwiazanych z przejazdem ktosia, ktory na trzypasmowce jechal tak, jakby pokonywal slalom gigant.

    Dla mnie to jest jak najbardziej bezdyskusyjny przejaw i objaw dziecinnosci, lub zdziecinnienia jesli wolisz. A ono, na drugim koncu skali objawia sie w postaci bezrefleksyjnych, kolorystycznych decyzji zkupowych.

    3ym sie magus,
    a ja poczkam az napiszesz.

  372. dezerter
    13 listopada o godz. 22:40

    Jak ma się do nakazów BEZWARUNKOWEGO uśmiercania za konkretne czyny Twoje sformułowanie „Prawo pozostawiało sędziom pewną swobodę działania”?

  373. A’propos
    Jacek Kowalczyk
    13 listopada o godz. 16:21

    Proszę, wytłumaczcie mi to.
    Wytłumaczcie mi fenomen uwielbienia dla Jarosława Kaczyńskiego. Z perspektywy 10 lat przynajmniej, bo ja go tak kojarzę.
    Co takiego jest w tym człowieku, że porywa tłumy?
    Bezwstydność, nieprzyzwoitość, brak skrupułów, pokory?
    Może trzeba pozbyć się szacunku dla drugiego człowieka, dla jego osiągnięć, uwierzyć we własną doskonałość czy skrajną niedoskonałość i przez całe życie bezwzględnie walczyć o uwielbienie innych jak o powietrze?
    Przecież wiecie, jaki on jest.
    Pamiętacie, głośno było o nocnych odwiedzinach Dudy na Żoliborzu. Moja walnięta teściowa, totalna wyznawczyni kultu Kaczyńskiego, nie zauważyła nic niestosownego w wyprawie prezydenta do prezesa partii.
    Dla niej to oczywiste, ze głupszy jedzie po poradę do mądrzejszego, cytat.
    A dla mnie to niepojęte.

    No i nie wiem, czy Was też zachwyciła płomienna przemowa Kornela Morawieckiego? Zapowiedź chęci zmiany konstytucji, fakt, że tak zasłuzonemu opozycjoniście nie przeszkadzają koledzy faszyści w partii, no i synek zarabiajacy tylko 4 bańki rocznie, a dzieci nie dojadają.
    Bardzo dobrze napisana przemowa. Lud w ekstazie.

  374. @pombocek
    „Prawo pozostawiało sędziom pewną swobodę działania” czyli zabić od razu albo jutro, a może dopiero za tydzień. Ukamienować, zakopać żywcem, utopić, spalić (bozia dała wskazówki w Sodomie i Gomorze), usmażyć na ruszcie, udusić sznurem…

  375. Och nie. Paryż.

  376. waldi
    13 listopada o godz. 22:19

    „Jeśli rzeczywiście istnieje, to powinien się odezwać. No i odezwał się (Stary i Nowy Testament). Dużo o sobie powiedział, powiedział też jaki jest nasz cel, powiedział też coś o świecie, który powołał do istnienia”.

    Pełna zgoda.

    A teraz pytanie: gdzie w Biblii można poczytać o papieżu, kardynałach, arcybiskupach, księżach, zakonnikach czy też o duszy nieśmiertelnej, piekle, czyśćcu, Trójcy, chrzcie niemowląt, spowiedzi, komunii, bierzmowaniu, świętach Wielkanocnych i Bożego Narodzenia, Bożym Ciele, kulcie Marii, krzyża i obrazów oraz świętych, czczeniu niedzieli, mszy świętej oraz celibacie ? Mam dalej wymieniać – czy już starczy ?

    Przy udzielaniu odpowiedzi proszę uwzględnić kluczową zasadę zawartą w obu częściach Pisma: „Każde słowo Jahwe w ogniu wypróbowane,
    tarczą jest dla tych, co Doń się uciekają. Do słów Jego nic nie dodawaj,
    by cię nie skarał: nie uznał za kłamcę”(Przysłów 30:5,6).

    „Mówiąc to, miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa, ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane”(1 Koryntian 4:6).

  377. @pombocek
    Jak obaj wiemy dlatego, że musi się zgadzać z doktryną. W teologii jest tylko pozór myślenia, bo naprawdę zawsze chodzi o to, żeby uzasadniać coś, co jest dane z góry.

    A to, że hipoteza o istnieniu opiekuńczej, boskiej istoty (istot) jest rzeczywiście nierozerwalnie związana z historią ludzkiego myślenia, to fakt niestety całkiem odrębny, fakt, którego na gruncie pseudoarystotelesowskiej racjonalności nie da się wyjaśnić.
    Psychologowie ewolucyjni wykazali, że umysłowy konstrukt, jakim posługuje się człowiek mówiący o bogu, jest bardzo ważnym stabilizatorem ludzkiej psychiki. Ludzkie postrzeganie, oparte na pracy systemów kojarzeniowych, bez pudła będzie tworzyć wizje istot podobnych do siebie, ale obdarzonych pełnią władz, których niedostatek człowiek odczuwa szczególnie boleśnie. A więc naturalnie pełnią sprawczości, pełnią wiedzy (szczególnie chodzi o wiedzę na temat tych spraw, które ludzie ukrywają nawzajem przed sobą, złych uczynków, itp.), pełnią szlachetnej godności – absolutnym dobrem.
    To, że pełnia sprawczości (wszechmoc) i absolutne dobro (oczywiście znowu nakierowane na człowieka, nie chodzi o to, że bóg jest dobry dla gwiazd czy dla skał) są ze sobą sprzeczne, to na poziomie fantazmatu nie jest żaden problem. Dla teologów, którzy chcieliby mieć katedry na uniwersytetach, to już pewien problem jest, ale jakoś sobie z nim radzą, mnie więcej tak jak waldi – po prostu ignorują trudności lub udają, że coś wyjaśniają produkując informacyjny szum.

  378. @Jiba
    13 listopada o godz. 22:56
    Wytłumaczcie mi fenomen uwielbienia dla Jarosława Kaczyńskiego
    Bo on jest taki byle jaki, jak większość, a więc ‚swój chłop’ i tak samo mówi jak wygląda on i miliony innych byle-jakich.

  379. pombocek
    13 listopada o godz. 22:52

    „Jak ma się do nakazów BEZWARUNKOWEGO uśmiercania za konkretne czyny Twoje sformułowanie „Prawo pozostawiało sędziom pewną swobodę działania”?

    Napisałem: „Musieli też ustalić na podstawie dowodów, czy przestępstwo zostało popełnione umyślnie, czy też przypadkowo lub przez zaniedbanie”.

    Na przykład kiedy ustalili, że doszło do nieumyślnego zabójca – obwiniony mógł uciec do jednego z miast schronienia. Miał jednak zakaz opuszczania jego granic, co mu uprzytamniało, że życie jest święte i że nawet przypadkowe zabójstwo nie może być traktowane lekko, lecz wymaga zadośćuczynienia. Człowiek taki nie stanowił ciężaru dla społeczeństwa, gdyż w mieście schronienia zarabiał na swe utrzymanie (Pwt 19:4, 5; Joz 20:2-4).

  380. @ Dezerter

    „gdzie w Biblii można poczytać o papieżu, kardynałach, arcybiskupach, księżach, zakonnikach czy też o duszy nieśmiertelnej, piekle, czyśćcu, Trójcy, chrzcie niemowląt, spowiedzi, komunii, bierzmowaniu, świętach Wielkanocnych i Bożego Narodzenia, Bożym Ciele, kulcie Marii, krzyża i obrazów oraz świętych, czczeniu niedzieli, mszy świętej oraz celibacie ?”

    Chcesz, żebym się teraz do tego wszystkiego ustosunkował? W odpowiedzi można by książkę napisać. Zresztą mnóstwo takich książek już od dawna jest.
    Różnica między Wami: świadkami Jehowy a nami katolikami jest taka, że oprócz wspólnego Pisma Świętego mamy jeszcze Tradycję, która jest niesprzeczna z Pismem, przeciwnie, wyrasta z Pisma. Wy Tradycję odrzucacie, stąd nie macie papieża, kardynałów, celibatu itd.

    Po prostu, różnica w Tradycji. Tyle.

  381. zak1953
    Znasz pewnie odzywkę w ramach czarnego humoru – gdy na widok pędzących z szybkością 200km/godz wspaniałych facetów na swych wspaniałych maszynach, ktoś rzuca uwagę – oho, dawcy jadą!
    Chyba się nie pogniewasz, że nie tytułuje Cię szanownym panem, ale należę do tej grupy koleżeństwa blogowego, która stawia na „demokratyczną” formę ty, co w niczym nie umniejsza wzajemnego szacunku.
    A pojawia się tu taki @Levar, który zawsze stosuje formę grzecznościową – szanowny/a, by po chwili po chamsku cie obrazić, bo jemu (wyznawcy Prezesa) nie chodzi o wymianę poglądów, tylko dowalenie znienawidzonemu lemingowi.

  382. Ewa-Joanna
    Jaki tam z niego „swój chłop”. Rodziny nie założył, na kobity nie lata, samochody go nie kręcą (tyłek mu wożą, bo nawet nie ma prawa jazdy), kielicha ze szwagrem przysłowiowym nie wychyli itd.

  383. anumlik
    13 listopada o godz. 22:26

    „Bogowie nie znikną, Wieśku, bo ludzie ulegają fetyszom, które sami tworzą”.

    Ściślej: jedni tworzą, drudzy ulegają.

    Stosunkowo świeży w Polsce przykład: patyczki do chodzenia. Roweruję bardzo dużo, więc moje obserwacje patyczaków idą już w tysiące. Blogowe panie niedawno roztkliwiały się nad patyczkami. Nie chciałem psuć zachwytów, więc siedziałem cicho. Teraz też za bardzo nie chcę psuć, więc powiem krótko. Patyczki funkcjonują głównie jako fetysz bądź psychologiczna motywacja, bo jako rzecz do noszenia żadnego znaczenia jako przyrząd sportowy nie mają. Być może bywają przydatne w górach, ale kto oglądał film bodaj konstancji, zauważył, że i tam jedni patyczki mieli, inni nie mieli. Na równinach patyczki są włącznie fetyszem, i to takim, że naiwni – głównie panie – mniemają, że sprawność i zdrowie są w patyczkach. Żyłem i żyję sportowo bez patyczków, mimo popieprzonych kolan – nie tylko rower i kajak, ale i dość zaawansowane, jak na dziada, gimnastyki (z ćwiczeniami oddechowymi), które dla zdrowia i sprawności są ważniejsze od roweru i kajaka – prawie 60 lat, więc co nieco o tych sprawach wiem. Z patyczków są takie pożytki, jak z dzwonka śledzia wetkniętego z tyłu lub z pawiego piórka w onym miejscu. Zdrowie jest w marszu, nie w patyczkach. Do marszu patyczki są zupełnie niepotrzebne. Przy energicznym marszu i energicznym odpychaniu się patyczkami, ręce i górne partie pracują niemal identycznie jakby pracowały bez patyczków. A poza tym z takiego bardzo ograniczonego ruchu – podobnie jak z ruchu na rowerze czy podczas wiosłowania – sprawności za bardzo nie przybędzie. Przybędzie z wszechstronnej gimnastyki, która wymaga więcej fatygi niż maszerowanie lub spacerowanie z patyczkami zwisającymi jak dwa deka kitu z każdej ręki. Największy pożytek z patyczków mają producenci.

  384. „mamy jeszcze Tradycję, która jest niesprzeczna z Pismem, przeciwnie, wyrasta z Pisma”.

    Poproszę zatem w wolnej chwili o „niesprzeczną z Pismem” tradycję, która „wyrasta z Pisma” – na temat kultu krzyża i obrazów.

  385. @Tobermory
    13 listopada o godz. 21:42

    Bardzo możliwe, nie wiem. Szkoda starych ikonek, nie używałam często ale były lepsze.

  386. NeferNefer
    13 listopada o godz. 23:02

    Niestety tak!
    Znow Paryz.

  387. pombocek
    13 listopada o godz. 23:30

    Ponoć z patykami lepiej się chodzi. Tak, jak lepiej sie chodzi na spacery z psem. Ja nigdy sam lub nawet z moją ukochaną żoną nie pokonałbym tylu kilometrów, co z moją nieocenioną psią suczką.

  388. @lonefather

    Stan wyjątkowy i granice zamknięte, pisze obok Polityka.
    Na imigrantach się skupi. Narodowcy wykorzystają.
    Co to za świat.

  389. dezerter
    13 listopada o godz. 22:40

    „Gdybyś lepiej poznał Biblię, mógłbyś wyzbyć się uprzedzeń”.

    Dezerterze, moim celem nie jest lepsze poznanie Biblii, lecz przyjemność
    w znajdowaniu dowodów, że człek wymyślił Boga, nie odwrotnie. Inna niż Twoja przyjemność poznawcza i tyle. Twoja szczegółowa znajomość też może służy tylko Tobie w tym sensie, że możesz jednemu z drugim dogryźć: „Ty nieuku”. On może się podobnie odgryźć, jeśli na przykład się nie znasz na budowie mostów, a on się zna. Bo jakież inne mogą być pożytki ze znajomości szczególików i szczególiczeczków, skoro miliony chrześcijan Biblię najwyżej odkurzają?

  390. Rafał KOCHAN
    13 listopada o godz. 23:59

    Rafale, patyczki po kilkakrotnym użyciu mogą się stać podpórką psychiczną – taką samą, jak fetysz, to jasne (ani kroku bez patyczków!). Ale to tylko uzależnienie bez żadnego racjonalnego uzasadnienia.

  391. pombocek
    14 listopada o godz. 0:26

    Ale musisz przyznać, że jest to sympatyczne uzależnienie? Samo bieganie niby dla zdrowotności też może być uznane za przejaw jakiejś głupiej fanaberii. Pamietam, jak gdzieś w latach 80. mój wujek, który mieszkał na wsi, postanowił dla zdrowotności sobie pobiegać po polnych drogach i jedynej szosie w tej wsi. Jakież było jego zdziwienie, gdy dowiedział się od przyjaciela, co o nim na wsi ludzie mówią w zwiazku z tym bieganiem. Uznali, że zwariował. No bo jak moze stary (wtedy okolo 40letni) chłop biegać po wsi. Co on nie ma obowiązków przy obrzadkach? Swojej starej nie moze pomóc, tylko biega? Toż to skandal! I tak oto wolał ryzykować chorobami serca, niż byc uznanym za wariata na wsi.

  392. @mag,
    ale nieudałota tak jak większość tych bylejakich. I o to chodzi, bo dla nich to on ich reprezentuje.

  393. Rafał KOCHAN
    14 listopada o godz. 0:42

    Rafale, dla ostatniej jasności, bo powoli się zapadam w ciemność: nie mam nic przeciwko cudzym patyczkom, a nawet doceniam ich motywacyjną rolę – sam nigdy ich nie użyję – mówię tylko, że one jako przyrząd sportowy nie mają żadnego znaczenia: wszystko gimnastyczne, co ewentualnie można robić z patyczkami, da się robić bez nich. Dla przykładu: zwykłe wymachy nogami do tyłu i do przodu. Z patyczkami – łatwiej. Ale po co łatwiej, skoro można pożyteczniej: takie same wymachy, tylko bez patyczków i bez jakiegokolwiek podpierania się – dochodzi dodatkowa korzyść: ćwiczenie równowagi. Dobranocka.

  394. Oto deklaracja Beaty Szydlo, czyli Pani Premier dzis desygnwanej przez Dude Prezydenta, zgodnie z wola Jaroslawa Kaczynskiego:

    PRACA I POKORA

    Praca, a nie rzadzenie….
    To jest ciekawe bardzo, ze Pani Szydlo, nomen omen Premiera, bedzie pracowac… Choc jako Premiera powinna rzadziac.

    Pokora…
    Szkoda wielka, ze Szydlo Beata, Premiera desygnowana, deklaruje pokore, bez uszczegulowienia o jaka „pokore” konkretnie chodzi i wobec kogo.

    Jesli o mnie chodzi, to sobie dospiewalem reszte…

    Brzmi okropnie, wiem, ale w tej „okropnosci” jest nadzieja, ze sie sami wykoncza w walkach pomiedzy soba o wladze.

  395. Atejsci to ludzie wolni,natomiast wierzacy zawsze potrzebuja pastuchow.

    http://www.cda.pl/video/28143d5

  396. @ lonefather
    Trudno nie zauważyć, że wezwanie premier Szydło, pod którym idzie ku przyszłości, to PiP-a, a więc konsekwencja hasła: PiS da.

  397. W sprawie patyczków: ćwiczą one ręce oraz odciążają biodra. Pod warunkiem, że są prawidłowo używane, tj. do mocnego odpychania się za plecami, wyprostowaną ręką – a nie „dziobania” ziemi z przodu.