Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.10.2015
niedziela

Zwycięża romantyzm. Znów

25 października 2015, niedziela,

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze mediaTrupy rządziły Polską niemal zawsze i teraz również zwyciężyły. Nic w Polsce tak nie działa, jak powołanie się na groby, jak bezgraniczne wzruszenie minionym cierpieniem, które jakoby ma dawać nam prawo do oczekiwania jakichś specjalnych nagród. Możemy nie słuchać Chopina, ale romantyzm, wielkie słowa, wielkie porywy ducha, wielkie wzruszenia wciąż nami jako społeczeństwem rządzą. Tak zawsze było i nadal tak jest prościej.

Marsz PiS do władzy zaczął się wkrótce po katastrofie smoleńskiej i Jarosław Kaczyński osiągnął upragnione zwycięstwo. To postawienie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Lecha Kaczyńskiego w centrum uwagi chwilę po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów doskonale oddaje stan psychiki Jarosława Kaczyńskiego i stopień zawładnięcia sceny politycznej przez tę jedną osobę, kolejną charyzmatyczną postać w historii Polski. Gotowość do powierzenia jednej osobie tak wiele to także ten nasz romantyczny rys.

Teraz trzeba będzie jednak zacząć rządzić, bo to okrągłe gadanie, które opanowali do perfekcji, szybko straci urok dla tych wszystkich, którzy uwierzyli w „dobrą zmianę”, a zwłaszcza w te obietnice, które wydają się im skierowane bezpośrednio do nich (młodzi, górnicy, rolnicy). A praktyka rządzenia zawsze okazuje się mocno rozczarowująca dla rządzących. Nawet gdy chcą rzeczywiście coś zrobić, szybko okazuje się, że materia jest gęsta i trudno się przez nią przedrzeć.

Platforma musiała przegrać, bo w ciągu ostatnich trzech lata szła od wpadki do wpadki. Nie tylko zabrakło jej wielkiej romantycznej idei, ale i zwykłej pozytywistycznej trzeźwości.

PS

Dodatek specjalny, jak na życzenie potwierdzający powyższą tezę. Czegoś takiego w życiu bym nie wymyślił. Oto reakcja dziennikarza Jacka Karnowskiego na wyniki wyborów (z portalu wPolityce.pl za GW):

Te wybory wygrali żołnierze wojny obronnej 1920 roku. Te wybory wygrali budowniczowie II Rzeczypospolitej.
Te wybory wygrali żołnierze Września 1939 roku.
Te wybory wygrali żołnierze AK i NSZ.
Te wybory wygrali wywiezieni na Sybir.
Te wybory wygrali żołnierze walczący na wszystkich frontach II wojny światowej.
Te wybory wygrali powstańcy warszawscy.
Te wybory wygrali „żołnierze wyklęci”.
Te wybory wygrali obrońcy Kościoła w PRL.
Te wybory wygrali dzielni, heroiczni i święci kapłani polskiego Kościoła.
Te wybory wygrała „Solidarność” – ta pierwsza i ta obecna, do końca wierna.
Te wybory wygrali nieustraszeni, nigdy niezłamani ludzie prawicy w III RP.
Te wybory wygrał śp. Lech Kaczyński i członkowie jego delegacji do Katynia.
Oni wszyscy tworzyli i tworzą obóz niepodległościowy. Ich obecność w szeregach sprawia, że również władzy nie można przegrać. To ostatnia szansa Polski na bardzo długo”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1 399

Dodaj komentarz »
  1. No tak. Trupy rzadzily Polska. W ona rosla w sile i ludzie zyli dostatniej. Who cares about trupy? Niech bendom trupy. Ale – niech ony rzondzom!

  2. Nemer (22:18)

    „starożytni Rosjanie mawiali – “na bezp(t)iczu i żopa sołowiej”.

    Noo. Tos dal tu p(t)iczy.

    Prawidlowa, gender correct wersja jest:

    na biezpicziu, i żopa pticy możet zapiewat’ czastuszki

  3. „Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba płacić. Nie wyobrażajcie sobie, że przez całe lata można uprawiać służalczą propagandę na rzecz radzieckiego lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem powrócić nagle do intelektualnej przyzwoitości. Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz” – pisał blisko 70 lat temu George Orwell…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Orteq,
    no i widzisz, widzisz! – ledwo godzina duchów wybiła a Ty już się chcesz kłócić. No co Ty taki kłótas jesteś, no co?

  6. Szanowny Jacku NH
    Dla mnie – Once a whore, always a whore. – to dosłowne tłumaczenie lepiej mi odpowiada, czyli – ” Raz k…., zawsze k….”
    Ale to może kwestia gustu?
    Pozdrawiam, Nemer

  7. Ale jaja w Kraju…

    jak pisalem poprzednio: nie moja brocha, czyli jak wyborcom reszte rozumu odebralo
    a teraz vivat Naczelnik RP

  8. Jak się jutro obudzę to to wszystko będzie nieprawda, prawda? Prawda?! Czy mogę jeszcze dalej wyjechać, najlepiej od siebie bo zupełnie nic nie rozumiem?
    Co to znaczy że trzeba liczyć że Korwin (Korwin!!!!) dostanie ten 0,1% to PiSowi spadnie, to teraz od Korwina zależy? Pytam wyłącznie retorycznie.

    @zezem
    Pod poprzednim wpisem – a może wPiSem (przepraszam za wisielczy humor) mnie naprawdę mowę odebrało. O tej frekwencji 51% nie wiedziałam przed tamtym moim wpisem, myślałam że mniej. Jakie społeczeństwo taki rząd, o prezydenciku nie zapominajmy. Tak nam dobrze że dobrze nam tak.
    Polityka będzie miała o czym pisać. Mam nadzieję.

    Czy ludzie z uma saszli?

  9. Jeden zrozpaczony znajomy powiadomił mnie słowami „ogłupiona część narodu wybrała Pogrom obcych i Smoleńską pamiętliwość”.
    Jest on wprawdzie głęboko wierzącym katolikiem, ale mieszkającym od ponad ćwierćwiecza w Niemczech przesiedleńcem ze Śląska. Niby Niemiec, nie głosujący w Polsce, jednak uczuciowo ciągle jeszcze związany z krajem młodości i zainteresowany żywotnie losami „pierwszej” ojczyzny.
    Widać to nie tylko po staranności jego polszczyzny.
    Teraz jest w żałobie.

    Rozejrzyjmy się wokół nas. Statystycznie dwóch na dziesięciu naszych znajomych lub sąsiadów wybrało władzę dla dziesięciu pozostałych, a w zasadzie dla piętnastu, ale ograniczmy się do uprawnionych do głosowania.
    Do kogo powinniśmy mieć pretensje?
    Do tych dwóch, co wygrali, czy do tych pięciu, którym się nie chciało pofatygować?
    Brak udziału w głosowaniu to cicha akceptacja wyboru dokonanego przez innych. Bo nie jest wymówką, że nie było na kogo głosować.
    Co sądzić o dojrzałości obywateli, dla których ważniejsze jest, co dzieje się w wyimaginowanym świecie seriali TV, niż wybór ludzi mających wpływ na ich rzeczywiste życie i przyszłość ich dzieci?

    „A gawiedź wierzy głęboko;
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko.”

    No i niech wierzy.

  10. @Jacek Kowalczyk

    Napisal Pan swietny koment do wyniku wyborow, ale „niezlomny oficer prawdy” Jacek Karnowski odebral Panu clou, bo wymienil zwyciezcow wyborow , choc zadnego z nic nie ma na listach wyborczych…

    Ja w kazdym razie NIKOGO z wymienionych przez Karnowskiego, na listach do glosowania nie zdolalem wypatrzec…, choc to ponoc ONI zwyciezyli w wyborach. I wszyscy oni byli prowadzeni do zwyciestwa wyborczego, przez sp. Lecha Kaczynskiego, ktory niewatpliwie byl tym wlasnie „LECHEM, co Pierwszej SOLIDARNOSCI przewodzil, co juz kiedys Jaroslaw Smolenski usilowal nam udowodnic, a tylko ta bezczelna Krzywonos mu uniemozliwila.

    hmmmm … , slepy jestem, czy co?

  11. NeferNefer,
    Nie zeszli z uma. Po prostu chcą więcej budyniu. Naszego, polskiego budyniu. Zrepolonizować Winiary!

  12. Szanowni jojczący,
    a nie zapytacie, kto nam ten wybór „załatwił”? Przecież ten wybór jest i był przewidywalnym rezultatem, ośmioletnich rządów koalicji PO-PSL. Kto tego nie wiedział, to na wiosnę się przekonał, gdy Komorowski przegrał z wystruganej w lutym przez Jarosława Kaczyńskiego Dudy.
    A teraz zdziwienia i biadolenia jakieś?
    Jeszcze raz, jak nie dociera – to PO-PSL nam ten wybór załatwił. Było to jasne jak Słońce.
    Dobrze, żeby większości konstytucyjnej zwycięzcy nie znaleźli.

  13. miało być „wystruganą Dudą”, Przepraszam.

  14. @Nemer

    Nie zgadzam się. Znakomita większość głosujących dała się nabrać tubie PiSu. Obiecanki cacanki a głupiemu radość. Ciemnota, naiwniactwo i roszczeniowość.

  15. Nemer (0:14)

    „ledwo godzina duchów wybiła a Ty już się chcesz kłócić. No co Ty taki kłótas jesteś, no co?”

    Mnie o czastuszki biega

    https://www.youtube.com/watch?v=yPz9NUxMR3c

    Noo, moze jeszcze o te czastuszki i biega. Ale tylko Ted(zio) je pojmie

    https://www.youtube.com/watch?v=NVGz7Ss3k5U

  16. @Płynna rzeczywistość
    26 października o godz. 0:35

    Jest gorzej niż myślałam 🙁
    A w dodatku jestem tak niekompatybilna z PiSem że bardziej nie można.

    Jutro wkleję jeszcze raz link z małpkami bo zanim Gospodarz pomaluje to już nikt nie przewinie do góry a małpki doskonale oddają moje samopoczucie.

  17. … Ostal ci sie jeno sznur ….

  18. Trudno mi dotad bylo wierzyc, ze nasze mlode pokolenie, juz troche obeznane ze swiatem, jest tak zapatrzone w nasza powstancza, romantyczna przeszlosc. Moze to jednak tylko rojenia p.Karnowskiego? Prawica zgarnela 66% glosow mlodych wyborcow ale przyczyny jej sukcesu moga byc wielorakie i ujawnienie prawdziwych dazen Kaczynskiego byc moze wywola jakis sprzeciw.
    Jednak nie wykluczam, ze „bezgraniczne wzruszenie minionym cierpieniem” jest cecha naszej psychiki. Historyczna trauma rozbiorow i utrata niepodleglosci po wojnie nadal moga nam ciazyc. Wreszcie Arabowie ciagle nie uporali sie z nieszczesciem, jakim byly dla nich krucjaty, Bin Laden ukaral za nie Amerykanow i PI na starych ranach zeruje.

  19. @Tobermory – 26 października o godz. 0:32
    Jak zwykle celnie. Wygrywają bowiem ci, którym na tym zależy.

  20. Wygrywaja ci, ktorym to zwyciestwo sie, aktualnie, nalezy. To taka naga prawda demokratyczna.

    Dwie kadencje and you are out. Noo, chyba ze jestesmy na Bialorusi

  21. Przychodzi baba Ewa, do Beaty. Tez baby. A tam rygiel na drzwiach. I napis: „Wstep wzbroniony do czasu dymisji z urzedu przez prezesa”.

    Po co ona tam szla?

  22. Ja tam nie widzę nic złego w zwycięstwie pisiorów i klęsce lewicujących towarzyszy. Uważam, że zastana sytuacja ma swoje głębokie uzasadnienie i jest wielką szansą na przyszłość. Jedyne, co mnie dziwi, to wysoki wynik PO. Ta partia powinna zostać całkowicie zignorowana przez wyborców. I tu się zgodzę z Tobermorym. Tradycyjnie nie poszedłem na wybory, ale nie z powodów, o jakich nasz blogowy kolega napisał, tylko z powodu pewnych zasad… Nie mniej jednak ma on rację, gdybym poszedł, to PO miałoby jeszcze niższy wynik,a PIS wyższy – ku jego (PIS, nie Tobermory, jak przypuszczam) uciesze.
    W każdym razie szansą na przyszłość jest to, że PIS postawiło się w prostej dialektyce: albo udowodni swoje oddanie narodowi i faktycznie zmieni Polskę na lepsze, albo powieli błędy swojej poprzedniczki i tym samym zrujnuje cały potencjał zaufania społecznego – już nie tylko do samej partii, ale całej prawicowo-konserwatywnej ideologii, która w tym kraju zaczęła się cieszyć niezdrową popularnością.
    Ja to widzę tak, że PIS już niedługo zacznie kompromitować siebie i swoich oddanych wyborców w gumofilcach i beretach z antenkami. Będę wówczas zacierał ręce, bo nie ma nic przyjemniejszego, jak odzieranie tępych ludzi z nadziei i wiary, którzy sądzą, że ich kraj powinien należeć jedynie do dumnych, skatolicyzowanych „Polakuf”.
    Nie lękajcie się i dajcie Jarkowi skompromitować siebie i te swoją śmieszną partię. Uczyni to już wkrótce…. nie będziecie długo czekać.

  23. Nemer
    26 października o godz. 0:49…………

    Nemer – oczywiście masz rację. Te wybory były przez PO przegrane już dawno. Przegrał już Tusk swoją reakcją (a właściwie jej brakiem) na aferę podsłuchową. Przegrał je Tusk Panią Kopacz na stanowisku Premiera. Przegrała Pani Kopacz – Kamińskim, Dornem.
    Wreszcie – przegrali te wybory dziennikarze. Pani Paradowska, Pan Szostkiewicz (że tylko o tych apologetach ciepłej wody w kranie wspomnę) trzymający się PO jak pijany płotu. Prawdę mówiąc – jako komentatorzy polityczni pokazali taki szczyt niekompetencji, że chyba powinni się jednak zająć czymś innym.
    Fajny czas nam nastał – mam nadzieję, że wreszcie ktoś zrobi tę krzyżową kontrolę skarbową u żony Pana Nowaka. Że wreszcie dowiemy się – jak działają „Elyty” w tym bananowym kraiku w środku Europy. Że w Sejmie nie zobaczę mord kawiorowej lewicy . Tych zadowolonych z siebie – Kaliszy, Millerów……….
    Fajny czas nam nastał.

  24. A PiS ? No cóż – też przypadła mu fajna rola. Bo PiS porobi za grabarza tej posolidarnościowej padliny. Bo czas już kombatantów zakopać – bo brzydko pachną. PiS na grabarza nadaje się jak inny – z rozpędu zakopie również siebie.

  25. Zwycięstwo PIS – jest zwycięstwem pyrrusowym, za późno się zdarzyło
    PIS to ludzie starzy, partia bez twarzy, bez elit, z mętnym przywództwem,
    rozmazanym, bez kręgosłupa, wytyczonej drogi.
    Nic z tego nie będzie.
    PIS to droga donikąd , w próżnię.
    Układ: PO – PIS musi zostać rozerwany, na strzępy, ten przez Tuska
    i Lecha Kaczyńskiego zawarty, my albo wy, o wzajemnym wspieraniu, Jarosław Kaczyński , wczoraj , zaraz po ogłoszeniu wyników wyborczych
    o tym przypomniał: nie będziemy się pastwić nad pokonanymi.

    Wybory 2015 pokazują, że ludzie młodzi, w średnim wieku, szukają nowej
    drogi, widzą ją w NOWOCZESNEJ, RAZEM, u Kukiza.
    Zmiana pokoleniowa się szykuje, już ją widać.
    Musi do niej dojść, bo inaczej zginiemy .

  26. Jestem załamana wstępnym wynikiem wyborów, a myślałam, że naród jest nieco mądrzejszy. No nic to, jakoś przetrwamy, mam tylko nadzieję, że w ostatecznym wyniku Pis tej upragnionej większości nie ma.

  27. PiS przejął odpowiedzialność za kraj.
    Udźwignie?
    Wszystko się będzie okazywać w kolejnych odsłonach, przy rozwiązywaniu konkretnych problemów.
    Diagnozę podstawowych bolączek ma dobrą.
    Jakie będą użyte metody ich likwidacji, okaże się już niedługo.
    Czy powstanie z tego chaos, czy też jeden ośrodek władzy pozytywnie wpłynie na decyzyjność.

    Co do lewicy…….
    Trzeba ja budować jak zwykle- od dołu.
    Kawiorowa lewica, bez związków zawodowych i poparcia społecznego, nie ma szans na autentyczność.

  28. @Płynna rzeczywistość

    Budyń i beret
    Beret i budyń
    To dwie strony tego samego medalu

    A przy okazji – jaki miał nick ten „ekspert-prognostyk” od wyciągania przez małpy orzechów z dziupli.

  29. Sir Jarku, ad 7.37
    gdy o tym pisałem chwilę temu TUTAJ na tym blogu, to znaczy wyraziłem opinię dlaczego rezultat będzie taki jaki jest, czyli dlaczego PO musi „paść”, to wg niektórych wyszło, że bredzę. Tak to bywa, gdy tym niektórym myślenie życzeniowe przesłania realia.
    Dziękuję za refleksję i pozdrawiam, Nemer

  30. Rafał KOCHAN
    26 października o godz. 6:29

    szanse na kompromitacje już są; zapowiedział je dziś w radiowej Trójce senator Stanisław Karczewski( może jakoś inaczej się nazywa-jest wicemarszałkiem senatu); zapowiedział realizację wszystkich postulatów PISu w tym: obniżenia wieku emerytalnego; 500 na każde dziecko i inne równie wspaniałe pomysły.
    Do tego „zaprosił do współpracy” posłów PO; zdaje się, ze dziś rano ilość posłów im nieco spadła; wzrosła nieco Nowoczesnej; pewnie wyprostują się co nieco inne wskaźniki, ale cudów raczej się nie spodziewajmy.Lewica nie znajdzie się w tym Sejmie, może PSL spadnie poniżej progu.
    NeferNefer
    słońce dziś takie jak wczoraj i przedwczoraj i choć jestem lekko podłamana głupotą i krótkowzrocznością moich rodaków, to trudno- zostaję. Na emigrację zewnętrzną mam czas, a tymczasem będę na emigracji wewnętrznej.
    Choć żal mi młodych ludzi, którzy w największym stopniu poniosą koszty tych zmian- w niedalekiej przyszłości…moje pokolenie – emerytów in spe, może już liczyć straty.
    Jeśli Kukiz ma dziś tylu posłów, to za rok, dwa będzie miał ich mniej niż połowę.Reszta przejdzie do zwycięzcy.
    A w radiu wypowiedzi dziennikarzy prawicowych bardzo radosne…

  31. Szanowny panie agitatorze,
    wygral przede wszystkim zdrowy rozsadek i chec uczynienia z Polski kraju,
    w ktorym przyzwoici ludzie mogliby zyc na przyzwoitym poziomie.
    Tylko tyle i az tyle.
    A brukowiec, na ktory sie Pan powoluje nie nadaje sie w dzisiejszych czasach
    nawet do tego, zeby go w slawojce na gwozdziu powiesic.

  32. Bez przesady.

    PiS, a dokladniej Kaczynski u wladzy, to nie jest jeszcze „Koniec Swiata”.

    Tak zwane „Zwyciestwo PiSu”, to nie jest zadne zwyciestwo, to jest tylko przegrana tych co uwazali, ze „polityke” mozna uprawiac manipulacjami, a nie ROBIAC polityke.

    Lewica tez nie „przegrala” wyborow. To tylko lewicowe glosy rozlozyly sie na ZL i na RAZEM. Gdyby nie charyzma Adriana Zandberga, ZL mialaby te swoje okolo 9%, jak wskazywaly ostatnie sondarze. Nie udal sie „ZL” manewr schowania liderow, a PiSowi nie zaszkodzilo pokazywanie Jaroslawa K.

    Wszyscy, czy niemal wszyscy rozpisuja sie Kaczynskim, a kluczowa „osoba dramatyczna” bedzie PO. Zdaje sie, ze „kukizowcow”, bez Kukiza, to Jaroslaw polknie w locie i bez zastanawiania sie. Potencjalna 18 z PSL, nawet jesli z „kuzynowstwem kroliczym” na dokladke, kupi posadkami. Ale to bedzie wciaz za malo, zeby samodzielnie „rozwinac skrzydla” do swobodnego lotu. I w ten sposob swiatla sceny skierowane zostana na „zwinieta z bolu” PO. Bo tylko z niej da sie wyluskac glosy konieczne do osiagniecia wiekszosci konstytucyjnej…

    Tak wiec bedziemy swiadkami sciemy na najwieksza mozliwa skale, w postaci nie pastwienia sie nad przegranymi. Bedziemy widzami wiekszych i mniejszych handelkow i zdrad. Tak wiec, bedziemy sledzili powolny dramat wyrywania z PO tych 10, ktorych glosy beda decydowac o zdolnosci do rozroby konstytucyjnej.

    A moze sie tez potoczyc blyskawicznie, bo moze sa juz w tej chwili tacy, co sami mysla o tym jak sie na PiS „zalapac.

    Ale, jakkolwiek bedzie, to mozemy byc pewni tego, ze jak bedzie mial Jaroslaw powyzej 307 mandatow, to bedzie koniec „nie pastwienia” sie.

    I niestety bedziemy swiadkami dalej rosnacej roli i wplywow kkat, bo bedzie sie w politykierskich lbach utrwalalo, ze bez poparcia koscielnego nie ma co marzyc o zwyciestwie wyborczym, co zostanie skutecznie wykozystane do dalszego powiekszenia wplywow i majatku.

  33. Rafał KOCHAN
    26 października o godz. 6:29

    Wszystko pięknie ładnie ale nie mieszkamy na Kamczatce i to sami. Jestesmy częścią UE i hyr juz poszedł. Ja zacierać rąk nie będę jak Kaczyński zacznie kompromitowac Polskę na arenie międzynarodowej swoją „godnościowom” polityką wobec Merkel Putina i kto mu tam jeszcze podejdzie. Gowin jako minister obrony, Ziobro prokurator generalny, Macierewicz… no nic tylko ręce zacierać. Pawłowicz może od razu na minister kultury.

    Dobrze pamiętam jak tu moje międzynarodowe środowisko w pracy podśmiewało się w 2005-7 z Kaczyńskich patrząc na mnie podejrzliwie bo może ja też? I chociaż gulgotałam protestując że ja nie na nich i tak się to na nic nie zdało bo na Polaków patrzono jak na inteligentych inaczej.

    Czasu i Polski szkoda.

    @Konstancja

    Ja też na emigrację wewnętrzną bo inaczej krew mnie zaleje, co zresztą widać. Tylko co, mam się plecami odwrócić i zapomnieć?

  34. Levar,
    Ty tak poważnie? – a o Karnowskiego liście nic? – przecież mu wyraźnie odbiło od żądzy zajazdu na „Gargamel Building”.

  35. Konstancja
    26 października o godz. 8:49

    Nie sluchaj Karczewskiego, bo on jeszcze „leci” sloganami z kampanii wyborczej. Jedyna „nowoscia”, ktora nie jest nowoscia, jest „propozycja wspolpracy” do poslow PO. Wyzej napisalem o co w tym chodzi i dlaczego.

    A poza wszystkim, to jeszcze raz klaniam sie nisko Robertowi Biedroniowi, ktory doradzal Palikotowi wycofanie sie na jedna kadencje z polityki i przeczekanie. Nie posluchal i zostal z polityki wycofany juz na zawsze. Nie szkoda mi Palikota, szkoda mi polityki, w ktorej bedzie Palikota brakowac jeszcze nie raz.

    A najciekawsze bedzie czy uda sie mlodzi z RAZEM znalezc plaszczyzne, ktora pozwoli polaczyc ich sily z takimi ludzmi jak BAsia Nowacka, czy Robert Biedron, tylko nieco od nich starszymi i majacymi wzloty i upadki polityczne. Jesli sie im uda, to przed lewica w Polsce jest duza przyszlosc.

  36. Spokojnie dziewczyny – to tylko demokracja w praktyce 🙂

  37. Niewiem o jakim romantyzmie Pan mowi Panie Redaktorze …
    raczej przy przytoczonych przez Pana „uzasadnien ” trzeba mowic
    o polskiej glupocie ..??…
    Nie ma pozytecznych OFIAR , one zawsze i do konca pozostana
    OFIARAMI ….
    Pozdrawiam ?
    ps.
    ja tez kocham Chopina i romantyzm , ALE tylko po PRACY –
    Inspiracja – – nie zasada dzialania ! ?– .
    /wykrzyknik ,pytajnik ,myslnik ,kropka/

  38. @NeferNefer , 0:55

    W pelni sie z toba zgadzan – CIEMNOTA
    WOLSZCZYZNIANA dorwala sie do koryta i zamiast rzadzenia bedzie kabaret biadolenia ,
    jekania , pretensji do calego swiata smolenszczyzna (pewnie sie Smolen ucieszy).
    Jest jeszcze inny aspekt sprawy , aspekt ekonomiczny .
    Wyobraz sobie jakie miliony pojda na odprawy
    (zgodnie z obowiazujacym prawem) na wywalanych przez Jarkacza urzednikow ,
    ministrow i im podobnych .
    Zima idzie , trza walonki kupic i snopek slomy dla kazdego .
    Epoka lodowcowa nadchodzi .

    Pozdrowionka.

  39. lonefather
    26 października o godz. 9:17

    Słucham namiętnie Trójki; Karczewski to tak przy okazji na potwierdzenie tego, co będzie się niebawem działo.

    Szkoda mi i Barbary Nowackiej (a tak Ci zazdrościłam, ze możesz na Nią głosować!) i wielu młodych z różnych ugrupowań, także z Razem. Czas już pożegnać się ze styropianem, bo to, co było dobrym kierunkiem po 89 i po 2001 roku, dziś już jest bardzo zdezaktualizowane.
    Nie przystaje do współczesnego świata, jego wyzwań, problemów, zagrożeń ( w tym ekologicznych i etnicznych).
    Ale cieszy, ze nastąpił wyłom w naszym Sejmie, ze udało się wpuścić trochę ożywczego powietrza; oby ci młodzi nam sie tylko nie zbiesili!

  40. NeferNefer
    26 października o godz. 9:05

    Nie interesuje mnie zdanie niemieckich, francuskich, amerykańskich czy innych rosyjskich patafianów na temat wad oraz zalet prowadzonej polskiej polityki. Nawet, jeśli okazałaby sie kompromitująca polityka prowadzona przez Polskę. Wiele krajów europejskich, łącznie z tymi wiodącymi, permanentnie kompromituje sie od ładnych kilkunastu lat na różnych obszarach działalności. Nie mam tym krajom niczego do zarzucenia, bo „kompromitacja” jest wpisana w politykę i co najważniejsze – stanowi skrajnie subiektywny czynnik wartościujący. Mnie bardziej interesuje „kompromitacja” na naszym podwórku, na którym żyjemy na co dzień….

  41. Przeklejam małpki bo już wszystkim uciekły a bardzo na czasie. Mam nadzieję że Gospodarzowi nie sprawiam kłopotu.

    https://anupturnedsoul.files.wordpress.com/2014/01/three_monkeys_by_ponkimon.jpg

  42. Rafał KOCHAN
    26 października o godz. 10:26

    Ciebie nie a mnie nie tyle interesuje co boli jak się z nas publicznie wyśmiewają. PiS teraz będzie szaleć na naszym podwórku, kompromitacja jest nieuchronna bo rozdawnictwo w zapowiedzianej skali jest niemożliwe. Chyba że pieniądze dodrukują, kto wie.

    cynamon29
    26 października o godz. 9:44

    Nie będzie biadolenia. Zryją Polskę wzdłuż i wszerz wedle swojego widzimisię.

  43. Konstancja
    26 października o godz. 9:50

    Zaglosowalem na Pania Barbare Nowicka i Pania Barbare Borys-Damiecka do Senatu. Na dwie Barbary.

    Co sie bedzie dzialo w najblizszych latach, to mniej wiecej od dawna wiadomoo i ani ja, ani nikt, poza Jaroslawem Smolenskim i jego banda nie bedzie mial wplywu innego niz protest, a jego skutecznosc nie bedzie zbyt wielka.

    Niemniej nie wolno sie zniechecac i jak bedzie potrzeba, to popierac protesty sensowne i to na najblizsze lata bedzie moim jedynym polem udzialu w polityce.

    Od teraz najwiekszy wplyw na to jak sie beda ksztaltowaly przyszle wybory Polakow i jakie beda ich zapatrywania polityczne ma To co bedzie glosil i to co bedzie robil Jaroslaw Smolenski i PiS.

    Nie ma juz Zyty Gilowskiej w „ekipie” Jaroslawa i nie widac, kto moglby ja zastapic. Jesliby ot mieli byc ci co podpowiadaja, ze sa pieniadze na realizacje obietnic wyborczych, to kleska PiSu i JAroslawa jest nieuchronna.

    Tyle tylko, ze nikt nie zauwaza, ze choc na przyklad gledza o 500zl/na dziecko, to na tym koncza i nie dodaja, ze co miesiac. Mozliwe, ze dadza po 5 stow jednorazowo, a potem sie wykreca, ze zrobili co obiecali, a nigdy nie obiecywali ze to bedzie 500/dziecko/miesiac. Popatrzymy, zobaczymy i sie dowiemy.

    Tak wiec choc sytuacja jest pelna napiecia, to ze starchow trzeba sie wyzwolic, bo one sciemniaja obraz i sie nie widzi wyraznie. A w polityce jest tak, ze do wyborow to sie „idzie w gore”, a po zwyciestwie zaczyna sie spadac nieuchronnie, bo sie nie da wszystkim dogodzic wedlug ich oczekiwan, wiec sie spada.

    Mozna tylko powstrzymywac tepo spadania, co sie np. Tuskowi udawalo, dzieki nic nie robieniu. Tuskowi sie osobiscie udalo, ale cena za to tuskowe udanie sie, jest kleska w postaci dorwania sie Jaroslawa Smolenskiego do wladzy.

    Ale to ostatnie to slyszysz tylko ode mnie, bo mainstream tego nigdy nie przyzna, zeby nie pokazac swojej roli w doprowadzeniu do tej kleski, przez pomaganie i ukrywanie roli Tuska.

  44. Redaktorzy POLITYKI zyja w jakims obesyjnym wyimaginowanym swiecie wlasnych fobii.

    Ja duzo slyszalem o dzieciach…500 zlp.
    O placy minimalnej, o podwyzszeniu progu nieopodatkowanego o inwestycjach w innowacyjnosc o politycznej
    odpowiedzialnosci o pobieralnosci nieplaconego VAT.
    ITD.

    A Pan Kowalczyk o…trupach

  45. Przy tak zaawansowanym dysonansie poznawczym nic dziwnego, ze nasi dzielni prorzadowi a juz wkrotce opozycyjni publicysci nic nie lapia i wydaja sie wszystkim zaskoczeni.

  46. NeferNefer
    26 października o godz. 10:32

    Musisz być strasznie naiwna mysląc, że PIS będzie realizowało swoje wyborcze obietnice w zakresie rozdawnictwa pieniędzy i nie tylko.
    Nie lękaj się kobieto – nikt niczego nie będzie rył…. A szkoda, bo przydałoby się.

  47. Londyńska Pytia+Wernyhora+Nostradamus+Malachiasz+Baba Wanga+glacjolog światowej sławy w jednym, przepowie wam albo i nie przepowie, jak się zmieni klimat w Polsce w najbliższej kadencji, która będzie pełna albo i niepełna.
    Komu się zrobi gorąco, a kto będzie szczękał zębami i trząsł portkami, dowiemy się niebawem albo i nie dowiemy, jak dowiedzieliśmy się o pozostałych kataklizmach grożących temu globowi albo i nie grożących, choć miało być naukowo, ekspercko i wstrząsająco 🙄

  48. Rafał KOCHAN
    26 października o godz. 10:52

    Nie będzie realizowało rozdawnictwa, ubolewam tylko że tyle ludzi dało się nabrać na głodne kawałki i dało im pełnię władzy. Przecież napisałam że rozdawnictwo jest niemożliwe, patrz wyżej więc nie rozumiem czemu piszesz że „jestem strasznie naiwna mysląc że będzie realizowało swoje obietnice” A prokuraturę, sądownictwo, media, kulturę (narodowo-martyrologicznie) zryć zryją.

  49. @,lonefather

    Serdeczne dzieki za zaproszenie , ale nie dam rady bowiem w tym samym czasie spotykam sie z @Lewym w Paryzu na placu Pigalle .
    Chcemy powspominac Hansa Klossa , no i
    te kasztany …
    Az slinka cieknie .
    Poza tym w roli Brunnera plasujemy Jarkacza
    tak ze od teraz juz mozecie mowic :

    – Jarkacz! Ty swinio !!!

    Pozdrowionka.

  50. Gdyby kogoś interesowało chłodne spojrzenie z zewnątrz, bez emocji i ględzenia, to trafną analizę zwycięstwa PiS zamieścił na swoim blogu prof. Jan Zielonka z Oksfordu.
    http://zielonka.blog.polityka.pl/2015/10/25/spojrzenie-z-zewnatrz-na-polskie-wybory/?nocheck=1

    @NeferNefer
    Ludzie lubią wierzyć w głodne, ale pozytywnie brzmiące kawałki czyli obietnice, że będzie lepiej. Dlatego kupują losy na loterii, grają w lotto, kupują w internecie „już za 10 groszy” marzenia o happy endzie…
    A potem szukają winnego – w obcym, Żydzie, komuchu, cykliście i masonie.

  51. Tobermory
    26 października o godz. 11:16

    Wiem, ale przejechałam się bardzo, myślałam że jednak jesteśmy mądrzejsi.

  52. Elektorat PiS jest w miarę stały i skonsolidowany. w tych wyborach nie zyskał jakoś dramatycznie. Na jego korzyść zadziałała słabość adwersarzy, wsparcie „Polski proboszczów” (patrz wynik PiS po prawej stronie Wisły) i matematyka ordynacji.

    To co widzieliśmy to rozpad frakcji modernizacyjnej i eksplozja „myśli prawicowej” (Kukiz +Korwin) w najmłodszym pokoleniu. Nie nazwałbym tego romantyzmem, raczej atrofią umysłową.

  53. A moze bedzie o tak:

    ‚http://deser.gazeta.pl/deser/56,111858,19086773,co-mysla-ludzie-o-wynikach-wyborow-parlamentarnych-2015,,2.html

    Z ‚apostrofem

    Moze bedzie, bo dwoma kuklami trudniej manewrowac.

  54. A to jest sama naga prawda o tak zwanym skladzie „rzadu” Beaty Szydlo:

    ‚http://deser.gazeta.pl/deser/56,111858,19086773,co-mysla-ludzie-o-wynikach-wyborow-parlamentarnych-2015,,38.html

    Z ‚apostrofem

  55. Na histerie proponuje relanium, lewatywe i glos rozsadku…
    Sasiad z POLITYKI Jan Zielonka tlumaczy Panu Kowalczykowi:
    „Dlaczego PiS wygrał?
    Po pierwsze
    dlatego, że potrafił przedstawić kompleksowy program socjalny po wielu latach radosnego neoliberalizmu. To prawda, że w tym programie są duże dziury. Nie wiadomo też, skąd wezmą się pieniądze na jego realizację. Nawet najlepszy program socjalny może upaść w starciu z kapryśnym i zachłannym rynkiem. Socjalny program PiS wielu wyborców jednak przekonał, bo PiS w przeciwieństwie do PO czy Zjednoczonej Lewicy nie był utożsamiany z nową, bogatą klasą arystokracji gospodarczo-politycznej.

    Po drugie,
    PiS wygrał, bo postawił na nową generację liderów politycznych. Część z tych młodych liderów się nie sprawdziło, czego najlepszym przykładem jest niesławne trio madryckie. Część z nich się jednak sprawdziło ponad wszelką miarę, o czym świadczy sukces Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. PiS pod wodzą Dudy-Szydło i Kaczyńskiego to diametralnie inny zespół niż PiS pod wodzą braci Kaczyńskich. Aż dziw, że fakt ten nigdy nie dotarł do świadomości ich politycznych przeciwników.

    Po trzecie,
    PiS wygrał, bo postawił na polityczne centrum, rezygnując z ekstremalnych i kontrowersyjnych postulatów politycznych. Jest różnica, gdy partia na pierwszy plan wysuwa kwestię emerytur, a nie kwestię zbrodni smoleńskiej. Centrowy wyborca chętniej odda głos na partię mówiącą o zmianie polityki rodzinnej niż o czystce w policji czy wojsku….”

  56. @ Andrzej Falicz
    Gdzie Pan dostrzegł u mnie histerię? To raczej smutna konstatacja stanu tzw. ducha narodu, o którym tak dużo i chętnie mówi prawica. Czy Pan umie czytać (i rozumie) tylko to, co Pan sam napisze?
    Argumentacja prof. Zielonki w żadnym stopniu nie znosi aspektu sprawy, na który zwróciłem uwagę.
    Proponuję, żeby Pan troszkę zaczekał ze swym triumfalizmem, aż wymarzona przez Pana władza zacznie coś robić. Wtedy zobaczymy, czy poza frazesami i pustosłowiem mają politycy PiS jakaś zdolność budowania w realu, a nie w propagandzie.

  57. Romantycznie- to pojmować tylko tak
    jak pojmuje niebo ptak, drzewa, wiatr

    Romantycznie -znaczy kocham ty i ja
    znaczy Chopin wielki gra
    pocałunki, bicie serca i akordy…

    https://www.youtube.com/watch?v=xcWInxhGUCo

  58. może i takie, o jakich pisze p. Zielonka, przyczyny stały za sukcesem (!) PISu; ale do tego zwycięstwa przyczyniło sie wielu zniechęconych rządem PO-PSL, którzy nie poszli głosować na kogokolwiek- pomimo wyższej niż dotychczas frekwencji i tak prawie połowa Polaków została w domu.Gdyby odjąć od tych 48 %uprawnionych ok.20 % tych, którzy przebywali poza domem(np. zagranicą) i mają zbyt daleko do urny wyborczej, to mamy i tak wielu, których poza serialami, tańcami na wodzie, lodzie i innych familiadach nie interesuje.
    Oni są poza zasięgiem jakiegokolwiek kandydata, nic do nich nie dotrze, są impregnowani na wszelkie sygnały ze świata.
    I takie społeczeństwo jest w każdym kraju, no, chyba że wybory są gdzieś obowiązkowe.

    NeferNefer
    masz rację, zryją nam wszelkie niezależne dotychczas gremia, rzeczników, sądy i Trybunały, decydujące o kształcie naszej RP, a pryz okazji niektórym społecznościom zryją mózgi…i nic na nich nowego nie wyrośnie; po tym zryciu zostanie już tylko ta część mózgu, która dokonuje…wyboru programu w TV

  59. Jak nie wiecie po co trupy wychodzą z grobów, to przypomnijcie sobie, co mówił Don Pedro Uzeda do Alfonsa van Wordena jak opuszczali gospodę Venta Quemada. Hehe.

  60. Można „Kochać świat” (romantycznie, z Chopinem w tle).
    Można też „Kochać życie nad życie”.
    Mimo wszystko a nawet wbrew.
    https://www.youtube.com/watch?v=iIxp-Omr6pw

  61. Pierwszy dzień nowej władzy i od razu słońce nad stolicą zawisło. To zasługa naszego wodza, naczelnika państwa, wielkiego (sic!) Jarosława Kaczyńskiego, ojca narodu.

  62. @Zorzik

    Narod to une dopiero beda „wykowac”, chyba ze juz wykuty wskutek zdefiniowanych podzialow. No to pytanie co z reszta, ktora nie jest tym ichnim „narodem”?

    Miejmy tylko nadzieje, ze wskutek tego „sukcesu” nie wzrosnie konsumpcja lekow na znieczulenie egzystencjalne, co moze i byloby niezle dla budzetu, ale niekoniecznie dla calej reszty.

  63. lonek, po wczorajszych wyborach przydałaby się dzisiaj pigułka po.

  64. Zorzik – WYSMIENITE!

    Zastosowana obustronnie najlepiej.

  65. hortensja
    26 października o godz. 8:17
    myślałam, że naród jest nieco mądrzejszy
    ………………………………………………………………………………
    …wielu się zdawało, że PO wciąż gra jeszcze, a to echo grało…

  66. A ja sobie przeczytalem, ze „ostatnia nadzieja” na niewygranie PiSu jest Korwin, ktoremu brak kilkunastu tysiecy glosow do 5%. Smutne.

  67. NeferNefer
    26 października o godz. 9:05
    Pawłowicz może od razu na minister kultury.
    ………………………………………………………………….
    Pani Wassermann ministrem sprawiedliwości.

  68. lonefather
    26 października o godz. 14:36

    A ja sobie przeczytalem, ze “ostatnia nadzieja” na niewygranie PiSu jest Korwin, ktoremu brak kilkunastu tysiecy glosow do 5%. Smutne.

    Mój post, 7 od góry.

  69. Naiwnosc niedouczonego polskiego spoleczenstwa zwyciezyla!

  70. Karnowski zawsze w formie.
    Człowiek ma jakiś dziwny fetysz na punkcie polskich żołnierzy. Jego zdaniem wybory wygrało aż sześć rodzajów formacji bojowych z przeszłości. Trochę się jednak red. Karnowski zapędził za daleko, bo jego zdaniem wygrali „żołnierze walczący na wszystkich frontach II WŚ”, czyli idąc zgodnie z logiką- także ci z LWP. Można chyba tą niekonsekwencję złożyć na karb emocjonalnego rozchwiania red. Karnowskiego. Może też to być dowodem na pozytywne zmiany w polityce historycznej made by PiS, która wszystkich polskich żołnierzy przytula do swej bujnej piersi.

  71. NeferNefer,
    widzę, że moje wpisy traktujesz rolką na myszce, bo jeszcze wczoraj napisałem do lonefather’a :
    … Jeśli KORWIN dostanie 0,1% więcej niż mu dziś dają, to PiS nie ma 230 mandatów, czyli nie rządzi samodzielnie i nie starczy nawet z “peezelem” szabli do zmian w Konstytucji. No chyba ze kupi sobie posłów z partii zdrady i zaprzaństwa, czyli z PO.

  72. hej@zezem,

    a czy w Kraju jest jeszcze Liga Kobiet ? Moze by te profesor Pawlowicz osadzic w jakims resorcie plotkarsko-bufetowym? Ma kobieta potrzebe wszechobecnosci a moze objac role dobrej wrozki rodem z bajki o Kopciuszku.
    Pisal kiedys Dmowski: „mowiac ´formacja prawicowa´ mamy na mysli ogol ludzi i pogladow (…) przyznajacych walory raczej panstwu rzadzonemu silna reka, niz panstwo
    ludu”

  73. Podobno wydrwigrosz kilometrówkowy, dr Zbigniew Girzyński z Torunia przegrał Senat. I dobrze mu tak. Podobnie jak Giertychowi. G to G.

  74. NeferNefer
    26 października o godz. 14:43

    I bardzo slusznie napisales. A 7 miejsce jest i szczesliwe i zacne zarazem.

    Ja sie zainteresowalem dopiero po tym, gdy przeczytalem na GW, ze PiS moze jednak nie miec wiekszosci, co mi sie wydalo podejzanie optymistyczne. A potem jednak zwyciezla smutna refleksja, ze to ma byc dzieki „Korwinowi”. Szczescie zawdzieczac nieszczesciu, to jakby uklon od Krola UBU.

  75. Ciekawostką dla mnie jest, że wczoraj na dobranoc KORWIN miał 4,9 a ZLew 6,6
    Z rana KORWIN został na 4,9 a ZLewowi się poprawiło o 0,9%!!!
    Ponieważ były to dane z 90% ale nie liczby głosujących a komisji wyborczych, z reguły mniejszych, gdzie szybko dało się głosy policzyć, zasadnym jest czekanie do końca, bo te niepoliczone, to przecież z „wielkich miast”. Wszystko więc jest możliwe. Gotów jestem się założyć, że KORWIN się zmieści a ZLew jeśli nie wejdzie, to o jakiś ułamek mniejszy niż 0,4%.

  76. Nemer
    26 października o godz. 15:36

    Jeśli KORWiN się zmieści, to żyjemy w naprawdę odjazdowym kraju.

  77. Nemer

    Co do ZL to mam mysli rowno podzielone. Z jednej strony byloby lepiej zeby sie dostala do Sejmu, z drugiej to dla Lewicy bedzie lepiej, zeby sie nie dostala, rozsypala i zeby z sensonych resztek plus RAZEM powstalo cos nowego. Nie wiem, tylko sie zastanawiam.

  78. @Nemer

    Nie omijam, „umkło” mi. Zaraz, bo mi praca przeszkadza.

  79. Nemer, przecież dr. Z.Girzyński z Torunia tylko dlatego startował do Senatu, bo uległ usilnym namowom swoich przyjaciół i rodaków i nie śmiał im odmówić! Ciekawi mnie , czy też odmówi prywatnym przedsiębiorcom, podobno zabiegającym o takich geniuszy intelektu.

  80. Tak sie noagol zdarza, ze wybory sluza do zmiany wladzy. Prawicowa PO, ktora nie bardzo odrozniam od prawicowego PiS, niezaleznie od „ksywek” dot. gospodarki, od 8 lat miala sprawdzona recepte na wladze: straszenie PiS-em. W koncu nie wypalilo. Zdarza sie. Teraz trzeba bardzo sie starac, zeby wladze odzyskac, bo latwo juz bylo. A moZe szczesliwie w koncu powstanie jakies silne lewicowe ugrupowanie, jako chociaz jezyczek u wagi? Bo przeciez orientacja swiatopogladowa rodakow nie zmieni sie na tyle, zeby cos naprawde sie zmienilo.
    Czytajac komentarze zawiedzionych wydaje mi sie, ze wszyscy tylko czekaja, zeby nic sie nie powiodlo tym paskudnikom. A to bedzie frajda – w Polityce, GW i co tam jeszcze, nie mowiac o forach. A moze jednak cos nowa miotla zrobi pozytecznego? No way, nie ma takiej mozliwosci, trzymamy kciuki, zeby tak sie nie stalo, no nie?
    Ja tam pamietam slane z mojej rodziny skargi do Ministerstwa Sprawiedliwosci, Prokuratury za czasow panowania tam Lecha Kaczynskiego. Odpowiedzi przychodzily w ciagu kilku tygodni: slusznosc skargi, objeto nadzorem, wznowiono postepowanie, po sprawdzeniu itd. A potem znow wszystko wrocilo do normy: odpowiedzi przychodzily po 8 miesiacach: nie znaleziono nieprawidlowosci, nie ma podstaw itd.., ani jeden raz nie przyznano racji osobie slacej skargi…. Wczesniej orientacja polityczna szefa jakos nie przeszkadzala, zeby organ przez te 18 czy ile miesiecy dzialal sprawnie zauwazajac przy okazji i petenta. W zyciu codziennym nie wszystko jest polityka.
    Amerykanski czlonek mojej rodziny, ktory nie ma pojecia o polskim podworku zapytal naiwnie : przeciez polska jest krajem tak katolickim( ilosc nowych kosciolow w Polsce i tlumy udajace sie na nabozenstwa zapamietal z trzykrotnych pobytow nawet bardziej niz piekniejacy wyglad kraju), wiec co w tym dziwnego, ze ci ludzie wybrali se swoich? Oczywiscie na tym skonczyla sie rozmowa, bo do czego moglaby mu sluzyc szersza wiedza?
    No i nieprawda jest, co tu ktos napisal, ze PiS to stare dziedki, wszelakie tytuly, nie mowiac o analizach mowia, ze ma ono poparcie mlodych i wyksztalconych. Co mnie raz zadziwia, a potem nie. Widocznie samo straszenie PiS-em i zaproszenie do emigracji nie wystarczy.

  81. Lukasso,
    przecież do PE się już dostał, robi dym prawie jak Nigel Farage, wali po pysku kłamców, którym to wieki temu przyrzekł i tym samym jest wiarygodny. W jego otoczeniu są nie tylko takie oszołomy jak Wipler ale jest np. Sommer, był też kiedyś blisko z Gwiazdowskim chyba.

    lonefather,
    na facebook’u ktoś publikuje dane zliczonych głosów na 15.00 i podaje, że ZLEW ma 7,97 a KORWIN’owi spadło do 4,54.

    Ponieważ głosowałem na ZLew z braku alternatywy, to nie miałbym nic przeciwko, by nie był to głos zmarnowany.

  82. NEferNefer,
    przepraszam, jeśli odczytałaś moją uwagę jako wyrzut. Ja tam mam takich na różnych blogach, których przewijam.Wszystkich mnie „przewijającycych” więc rozumiem, bo albo wydaję się np. antypatyczny albo wypisuję bzdury. Takie ich blogowe niezbywalne prawo – ignorować – i tylko Gospodarz chyba czyta wszystko, co jest przyczyną, że mu współczuję.
    Pozdrawiam, Nemer

  83. zyta2003
    26 października o godz. 16:06
    No way, nie ma takiej mozliwosci, trzymamy kciuki, zeby tak sie nie stalo, no nie?
    Heh, Ty i te Twoje pożal się boże mądrości. Jasna sprawa, że trzymamy kciuki za niepowodzenia PiSdzielców, a wiesz czemu, ano temu, że ich powodzenie to będzie delegalizacja wszystkiego, co nie przystaje do ich katolickiej doktryny. Chcemy demokracji rozwijającej się, a nie zwijającej do postaci demokratury.

  84. Do znawców przedmiotu (może pan Andrzej F. …) – czy nowe władze podejmą zdecydowane działania w celu:
    a) odzyskaniu wraku smoleńskiego samolotu*,
    b) przeprowadzenia międzynarodowego (tak,tak) śledztwa w tej sprawie.
    *no i co zamierzają uczynić jak Rosjanie powiedzą ponownie „niet”.
    Inne pytanie: czy polski złoty osiągnie kurs 5zł/1 Euro?

  85. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku , Falicz to histeryk znany od lat.
    Dlatego jest swiecie przekonany ze wszyscy inni to tez histerycy .
    Jezeli wolno mi doradzic – prosze nie reagowac na jego komentarze , bo on
    wtedy obrasta w pawie piora i pyszy sie jak
    kogut (wylinialy zreszta) .

    Pozdrowionka.

  86. Lista zwyciezcow wyborczych wedlug pana JK wPolityce jest zatrwazajaco niepelna: gdzie jest Mieszko I chrzescijanin, gdzie Wladyslaw Jagiello, ktory pokonal Niemca, nie widze Jana III Sobieskiego, obroncy Polski i Europy, brakuje Kosciuszki i calej swity zacnych i wielkich Polakow, ktorzy gdyby mogli, natychmiast wpisaliby sie do jedynie slusznej partii prawej i sprawiedliwej.

  87. @Nemer

    Nie moze byc, juz tylko 0,03% + 1 glos ?

    Pacz sam lewica a jakby „cudowna laska obdarowana”, czyzby to byl znak boziej opacznosci?

  88. lonefather,
    to już nieaktualne, po policzeniu Małopolski akcje Zlewu się znowu zrolowały, niestety.

  89. Po raz kolejny okazało się, że wybory znowu wygrał kościół przy pomocy prokościelnych mediów takich jak TVP, TVN, Polsat, Superstacja i inne szmatławce.

    Te wybory pokazały, że 90% polskiego społeczeństwa to tępy, nawiedzony religijnie, seksistowski, homofobiczny i antysemicki motłoch, któremu do szczęścia potrzeba jedynie religijnych guseł, wódy i kawałka kiełbasy.
    Taki motłoch swoich przedstawicieli wybiera spośród siebie i dlatego takie badziewie jak cały PiS, PO, PSL i ich przybudówki siedzi w sejmie, w senacie i w rządzie bezmyślnie powtarzając ambonowe „mądrości” i propaganndowe kłamstwa medialne.

    Jak długo ten motłoch indoktrynowany religijnie w kościołach, w państwowych przedszkolach i w szkołach oraz przez prokościelne media będzie stanowił wyborczą większość – tak długo w katolandzie nic się na lepsze nie zmieni.
    – K&W –
    ps:
    Jedyna pociecha w tym, co się stało to przegrana PiSu-bis czyli PO.

  90. Nemer

    No przeciez napisalem o boziej opacznosci.

    Ale pociesze Szanownego, ze przeciez sam Prezes apelowal, coby „lezacych i przegranych nie ponizac i nie kopac”, albo jakos podobnie. Tak wiec nie bedzie tak zle jak by moglo byc, gdyby powiedzial, ze teraz jest juz mus i czas, coby sflekowac lewactwo. (Lewy, to nie o Tobie)

  91. „karytas”
    26 października o godz. 18:50

    Nie chodze „pod reke” z poprawnoscia polityczna, ale w obronie ofiar zawsze stane.

    Ten stek pomyji, ktore @”karytas” wylales na ofiary koscielnego prania mozgow, budzi moje obrzydzenie i stanowczo protestuje, przeciwko temu slownictwu, ktore obraza tych co sa w pierwszej mierze po prostu ofiarami kosciola katolickiego, a ich decyzje polityczne sa juz tylko skutkiem tego ewidentnego przestepstwa psychomanipulacji.

    Prosze nie obrazac ofiar!

    Poglady z grubsza podzielam, ale na obrazanie ofiar, nie ma na tym blogu miejsca.

  92. lonefather
    26 października o godz. 18:58

    Czyli z idiotów nie ma co się śmiać, tylko trzeba współczuć?

    Mimo to mam inne zdanie. Należy docenić klechów za ich pranie mózgów tępej hołoty. Dbają o swoje interesy – jak każde inne sekciarstwo zawodowe w Polsce: artyści, lekarze, sędziowie, górnicy i wiele innych. Niby dlaczego klechy mają inaczej sie zachowywać?

  93. lonefather,
    tak szczerze, to to sponiewieranie się ZLewowi należało chociażby za to, że dostali kilka miesięcy temu Złoty Róg i na nim nie zagrali. Przypomnę, bo jesteś z daleka i mogło Ci umknąć.
    Otóż przy okazji wypychania Sikorskiego do Chobielina przez oderżnięcie mu tyłka od marszałkowskiego fotela, dostał się tenże fotel pod tyłek torunskiego marszałka-seniora, Wenderlicha, który miał TRZY MIESIĄCE na to, by wprowadzić do porządku obrad punkt dot wyboru nowego marszałka. Zamiast najpierw wyciągnąć z „laski” swoje, znaczy SLDowskie projekty i je najpierw wprowadzić pod obrady, dupek się sam siebie wystraszył i oddał fotel dobrowolnie nieudolnej i nieudacznej, nie mającej pojęcia o kierowaniu parlamentem Kidawie-Błońskiej. Wtedy powiedziałem swemu vis a vis – „to koniec z elesde”. To są już tylko zasrancen.
    Nie myliłem się, na fujary bez jaj i właściwości trudno oddawać głos. I hak im w smak. Niech zdychają (politycznie znaczy).

  94. Nemer

    Jak to mówią nie bierz wszystkiego do siebie bo dla innych zabraknie 😉 Może mi umkło częściowo a może właśnie zapadło w pamięć i dlatego tak napisałam. Napiekliłam się dzisiaj a teraz emocje opadają, niestety rzeczywistość skrzeczy jak skrzeczała.

    @zezem

    A na minister zdrowia ta pani od dzieci napoczętych.

  95. @ „karytas”
    No to się Pan wystrzelał. Mam nadzieję, że Panu lżej na duszy. Ale tezy i wnioski cokolwiek pochopne co do 90 proc. społeczeństwa, bo i frekwencja z innej bajki, i w ogóle aż tak prosto to nie działa. W końcu przez wiele lat ludzie głosowali inaczej.

  96. Nemer

    „Numer” z Wenderlichem faktycznie mi umknal, choc nadal jest smakowity.

    Wyzej pisalem, ze jestem 50/50 w mysleniu i ocenianiu. Z tego co podpowiadasz wynika wniosek, ze wtedy nie bylo pewnie ani woli, ani mozliwosci odciecia „starego” aparatu. Skutki sa widoczne, co moze potwierdzac, ze „sie im nalezalo”!

    Nie wiem jak Ty, ale ja sie jakis czas powstrzymam z ostatecznymi wnioskami, gdy zobaczymy jak sie bedzie sytuacja rozwijala. Bo problem moze byc mocniej i bardziej zlozony, niz go na dzis opisujesz.

  97. @lonefather

    Tez nie podoba mi sie dobor slownictwa
    @karytasa , ale …
    bez wzgledu na to jakich slow uzyl , napisal
    szczera prawde .
    A te „ofiary kosciola katolickiego” nie sa z
    przymusu , one same z wlasnej i nieprzymuszonej woli pchaja sie w szpony
    KKK – lanu .
    Nie mowie tu o dzieciach ale o doroslych ludziach ktorzy zamiast myslec logicznie , klepia zdroaski .
    A na rozkaz proboszcza , sa gotowi zrobic wszystko .
    To banda bezmozgowych i bezwolnych
    zombi w tym Katolandzie .
    Dlatego nikt nie jest w stanie ich obrazic .
    No bo jak mozna obrazic kukielki w teatrzyku
    KK ?

    Oj przydal by sie Jan Hus i jego braciszkowie.

    Pozdrowionka.

  98. Rafał KOCHAN
    26 października o godz. 19:07

    Rafal,
    Ja sie wogle z „idiotow” nie wysmiewam. Z decyzji idiotycznych juz bez problemu i do rozpuku. A na ofiary prania koscielngo mozgow, to przeciez wiesz „od lat”, ze jestem nie tyle uczulony, co przeczulony. Co innego za to szydzic i wytykac sprawcow ludzkiego oglupienia, a nie ofiary tegoz.

  99. cynamonku,

    Slownictwo to jedno, bo obrazic mozna slowami powszechnie akceptowanymi. Tu chodzi o przekaz jaki tyn „karytas” w cudzyslowie wciska.

    Zwroc prosze uwage na zbeznosc Caritas z Karytas….

    Gosciu nieswiadomie sie sam dekamufluje i zdradza kto on i skad => a to mowi nam po co i dlaczego.

    To nedzny prokoscielny prowokator jest i nic wiecej. Podszywajacy sie pod to co mu sie wydaje, ze mysla ateisci.

    3ym sie

  100. „Tylko jednego protokołu brakuje do podania przez PKW listy ugrupowań wchodzących do nowego Sejmu. Do Państwowej Komisji Wyborczej nie dotarł jedynie protokół z Londynu.”

    loniu! Zrob co

    Zgodnie z kodeksem wyborczym protokoły z głosowania za granicą powinny wpłynąć najpóźniej 24 godz. po zakończeniu głosowania w kraju, czyli do godz. 21. Protokoły, które do tego czasu nie wpłyną nie są brane pod uwagę przy obliczaniu wyników wyborów. Oznacza to, że jeśli protokół z Londynu nie wpłynie do godziny 21, to głosy mieszkańców Wysp nie będą uwzględnione.

  101. Ortequ

    Nawet jak wplyna londynskie protokoly, to moj jeden glos na obie Barbary, nie bedzie mial wiekszego wplywu na wynik ostateczny.

    A poza tym ot co mam niby leciec na Heatrrow i rzucic sie pod samolot, czy co?

  102. Pomału zaczynam dochodzić do siebie po tym wczorajszym nokaucie.
    Było dla mnie jasne, że Platforma przerżnie, bo mocno na to pracowała, ale że AŻ tak?
    No i ta straszna plejada gwiazd – poczynając od Mariusza Kamińskiego (wyrok bez zawiasów), Macierewicza i Ziobry, a na Kempie i Pawłowicz kończąc, tudzież Wassermanównie od poległego taty, która może być ha! samym ministrem sprawiedliwości. Jeśli Gowin obejmie inny odpowiedzialny resort, np. zdrowia. On zawsze taki wymuskany, higieniczny, a w dodatku słyszy zarodki. higieniczny. No chyba że Chazana wyznaczą, bohaterskiego obronę życia nienapoczętego.
    Ważne że Miller nareszcie „skończył”, a Barbara już bez starych złogów może zacząć budować socjaldemokracje, czy cos, już bez obciążeń przeszlością. Może jakoś dogadają się z charyzmatycznym Adrianem.
    Ufff… Trochę człowiekowi ulży, jak się wygada a, wie, że ma raczej cegła na łeb nie spadnie, co się może zdarzyć na blogu Passenta.

  103. Juz tyle lat mija, a slowa zelaznego kanclerza neiustannie aktualne, a od wczoraj jakby aktualniejsze:

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10153741403094184&set=a.10152808822279184.1073741828.574414183&type=3&theater

  104. Jacek Kowalczyk (19:11)

    „tezy i wnioski cokolwiek pochopne co do 90 proc. społeczeństwa, bo i frekwencja z innej bajki, i w ogóle aż tak prosto to nie działa.”

    Na moj rozum, liczenie mozna sobie znacznie uproscic. Nie wiem jak to liczenie upraszczal „karytas”. Ja je (he he) sobie upraszczam tak:

    PiS otrzymal 38% glosow waznych. Co oznacza, ze przy frekwencji ok. 50%, partie te poparlo ok. 19% spoleczenstwa. I przy takim poparciu, dano PiSow-i 100 procent wladzy!

    „karytas” nie doliczyl sie 10 procent. Ja bym to spisal na karb bledu statystycznego

  105. @lonefather

    A widzisz , a ja sadze calkiem inaczej .
    Wedlug mnie gosciu ma poczucie humoru
    przekrecajac CARITAS czyli sluzbe pomocy katolickiej ( podobno) na karytas .
    Slowo to mozna rozbic na dwa czlony (sylaby)
    kary i tas , i wtedy nabiera to zupelnie innego
    wymiaru .
    KARA – slowo ktore idealnie pasuje do zaistnialej sytuacji .
    Kara za ciemnote , siano zamiast mozgu ,
    pelne bezmozgowie i wiernopoddanczosc
    mafii koscielnych naciagaczy .
    Tak tak @loni , narod mamy durny , bzdurny i
    daleki od tredow postepowych .
    To taka mieszanka dulszczyzny z filmem
    „Sami swoi” i na dokladke „Mis” .

    Masz pelne prawo miec odmienne zdanie ,
    ja jednak pozostane przy swoim .

    Nawet gdyby mnie miala spotkac KARA
    panboska .

    Pozdrowionka.

  106. Mój komentarz mocny
    Słusznie redaktor Kowalczyk zauważył.
    Reakcja dziennikarza Jacka Karnowskiego na wyniki wyborów, to curiosum, fantazmat, martyrologia powzięta jako mit narodowy, fundament państwa i hasło partyjne.
    To jednocześnie zaścianek i parafiaństwo, użalanie się i wywyższanie, źródło mocy dla nas i żrący kwas na wrogów, sekciarskie i ludyczne, płacz i duma, korona cierniowa i wieniec laurowy, itd.
    Creme de la creme, oryginał made in Poland.
    Pzdr, TJ

  107. Te progi wyborcze. Ta proporcjonalna reprezentacja.To one zadecydowaly o tym, ze przy 19 % wyborczego poparcia, Kaczynski bedzie mial wiekszosc parlamentarna. A tym samym – trzeba to sobie szczerze i otwarcie powiedziec – bedzie rzadzil jak tylko mu sie bedzie zywnie podobalo. Bo i prezydentem tez.

    Ludzie! Co wyscie zrobili z tego proporcjonalnego systemu wyborczego?

    „W Polsce próg wyborczy został wprowadzony po raz pierwszy w 1993 r. Próg wyborczy zwany inaczej klauzulą zaporową to mechanizm stosowany w proporcjonalnych systemach wyborczych. Jego celem jest ustalenie procentowego poziomu głosów, jaki partia musi osiągnąć w skali całego kraju, by móc dostać się do parlamentu.”

    Najwieksza kpina zas jest fakt, iz 11% glosow oddanych na lewicujace ZL i Razem, zostalo bezczelnie zagrabionych przez zwycieska partie. A nawet pewnie i Korwin by dobrowolnie nie oddal panu Smolenskiemu swoich prawie 5 %.

    To sa jawne kpiny. JOW-ow jak chleba nam potrzeba.

  108. mag
    26 października o godz. 19:54
    właśnie p. Miler powiedział(już kolejny raz) że „prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy”.

    Wyników nadal nie ma, ale poczekajmy…jeszcze się nie spieszmy.
    Niespodzianek raczej nie będzie, ale …Napieralski trafił do Senatu (he,he); Kurski czeka na gest prezia; za kilka dni rozliczy sie PO.
    Podobno Rafał Trzaskowski na przewodnika PO.
    Zmiany, zmiany, zmiany; może nie będzie lepiej, ale z pewnością groteskowo.
    Poczekamy na gniew ludu z powodu niespełnionych obietnic.
    Wywrócą stołki posłów? nowe wybory za dwa lata?

  109. Konstancjo

    Kaczynski, jest maly, wredny, msciwy, zlosliwy gnom, ale nie jest idiota. On na pewno wyciagnal wnioski z wpadki zaliczonej w 2007 i nie zostawi niczego przypadkowi jak wtedy. Ja na to bym w kazdym rzie nie liczyl.

  110. Bajka na dobranoc /znalezione w sieci/
    raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące
    w sposób dość niewybredny podtarł się zającem
    zając chwalił się później żonie przy obiedzie
    wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem

  111. Orteq pisze: – JOW-ow jak chleba nam potrzeba.

    Orteq,
    nie zgadzam się. Na „partiokrację” starczyłyby STV, eliminuje też istotne wady JOW-ów a na dodatek nie byłoby konieczności zmiany Konstytucji bowiem STV traktowane są jako „proporcjonalne”.
    Pozdrawiam, Nemer

  112. Jacek Kowalczyk
    26 października o godz. 11:55

    @ Andrzej Falicz
    Gdzie Pan dostrzegł u mnie histerię?

    Argumentacja prof. Zielonki w żadnym stopniu nie znosi aspektu sprawy, na który zwróciłem uwagę….”

    Wybrany przez Pana „aspekt” swiadczy o widzeniu tunelowym.
    Wybiera sobie Pan sprawy calkowicie drugorzedne jezeli chodzi o decyzje wyborcow i rozdmuchuje je Pan przy pomocy absurdalnych analogii i hiperbolii.
    Dla mnie to jeden z objawow dysonansu poznawczego i histerii.

    Dla przypomnienia…ten ciemny narod glosujacy na „zgubny romantyzm”…nie dawno in gremio wybral SLD i Kwasniewskiego.
    To nie masy maja problem ze zrozumieniem rzeczywistsci ale elity w tym politycznie zaangazowani publicysci.

  113. lonefather
    26 października o godz. 21:01
    ależ w żadnym słowie mojego komentarza nie ma nawet mysli (mojej!) o tym, że Kaczyński jest idiotą.I że tak go postrzegam.
    Jeśli nawet możnaby wysnuć taki wniosek, to prostuję:jest inteligentnym idiotą.
    Z pozostałymi Twoimi przymiotnikami w sprawie Jarka bardzo się zgadzam.

  114. Właściwie można by się zgodzić z panem Jackiem, że romantyzm i te sprawy, gdyby nie to, że słabo się tylko można zgodzić.

    Najlepiej się będzie zgodzić, że PRL to był całkiem dobry ustrój.
    Publiczność nadwiślańska zagłosowała na PRL, mając powyżej uszu niestrawność ośmiorniczek, którymi raczyli się panowie, podczas gdy chamy wpieprzają kaszankę.

    Jak było? Socjalizm tak – wypaczenia nie!
    No i było. Tzn, ciągle się coś wypaczało, ale socjalizm był: państwo ma, państwo da. Dwa tysiące, a za Gierka to trzy.
    Demokracja była hasłem, ale co komu po demokracji, kiedy nie ma kaszanki, chałupy, i tych trzech tysięcy. Co się w wersji obecnej tłumaczy: pizza, apartament, wakacje w Tunezji.
    Kościół był za PRL, jako i teraz: tysiąc lat chrześcijaństwa i ojciec Kolbe. Co się tłumaczy: albo wartości chrześcijańskie, albo nihilizm, oraz Święty Ojciec Święty.

    Romantyzmu teraz tyle ile zarabia się w agencji towarzyskiej.
    Osoby posiadające dusze subtelne i kulturalne, tzw. inteligencja myśli sobie, że romantycznie. No gdzie romantycznie, jak nieromantycznie ? Romantyzmu lud polski pańszczyźniany miał tyle ile kamieni w butach niesionych na plecach, do bramy kościoła, by je włożyć przed progiem. Powstaniami też się mało zajmował, a o romantyźmie słyszał głównie w szkole.
    Solidarność to był romantyzm inteligentów, a nie ludu, który chciał więcej kaszanki i mniejszych kolejek po mieszkania. Oraz tak, żeby było dobrze: praca goni człowieka, człowiek nie lubi poniedziałku, jak w socjaliźmie, a sklepy pełne jak w Hameryce: socjalizm tak, wypaczenia nie. Znowu.

    Lud jak był antysemicki i ksenofobiczny, tak i jest: widłami pogoni i stodołę spali. Będzie lepiej.

    Ale ci romantyczni zrobili tak, że jedni wpieprzają pizzę, którą nazywaja kaszanką, a drodzy ośmiorniczki, które nazywają podstawą żywienia.

    PIS-ma, PIS-da. Zostało to ogłoszone. będzie PRL-pis. Bezpieczeństwo w pakiecie: władza czuwa i bozia czuwa. Prezes nie śpi, duch święty nie śpi. Żeby spać mógł lud nasz umiłowany, co się nazywa Narodem. W Chrystusie Panu.

    PO strasznie kłamało, ale bez celu. Czego lud polski nie lubi. PIS kłamało jeszcze więcej, ale w słusznym celu, co się ludowi podoba, bo dam tak ma. Jak ktoś jest, ale nie wie po co, poza tymi ośmiorniczkami, to ma go nie być. Co się daje załatwić.

    Romantycy mówią, że Polska jest z natury zachodnia. Co jest w miarę śmieszne. Jest całkiem zachodnia, gdyby nie to, że wschodnia. Putin jest brzydki, bo mało zachodni, a Polak Putinem się brzydzi, bo ma to w lustrze.
    Demokracja, republika, oświecenie, nauka, poczucie obywatelstwa, to wynalazki obcoplemienne, w Polsce się kiepsko przyjmują.
    Połowa Polaków w ogóle nie chodzi na wybory, bo będzie jak ma być, a już tam zwierzchność wie jak ma być, więc niech ona zarządzi, żeby było jak ma być. Zawsze jakoś jest, a ma być dobrze: trzy tysiące nowych złotych na rękę, mieszkanie, i bryka. Kaszanka pod postacią pizzy i wakacje w Tunezji. Ma być bezpiecznie, niech NATO czuwa. Ma być bogato,niech Unia da.
    Jak już da, niech się odwali, bo nie będzie nam tu Bruksela bruździć, ani kondominium robić.
    Święty Ojciec Święty z Nieba się spogląda. Dla pewności dyżuruje Jezusek świebodziński i trzy tysiące pomników Świętego Świętego.

    Polska jest krajem bardzo dumnym i ładnym: będą trzy tysiące pomników Prezydenta Tysiąclecia. Oraz kolejne osiągnięcia naukowe: fizyka smoleńska oficjalnie wykładana, oraz nawigacja maryjna w celu przerażania nad polem bitwy. No i matura z religii, co się tłumaczy: Maryja fruwa i przeraża. Święty Ojciec Święty podaje naboje.
    Będzie to wkład naukowy do polskiej głowy.

  115. Konstancja
    g. 20:57
    Wielkie nieba! Miller jeszcze „stoi”?
    Największa zmiana polega na tym, ze jedno plemię zastąpiło u władzy drugie plemię, a ponieważ wygrało wysoko, scena zabetonowała się na amen, zamiast odblokować, bo lewica przepadła, a z Kukizem to nigdy nie wiadomo (posłów ma jak z cyrku).
    Może być tak, ze nikt plemieniu PIS nie podskoczy.
    I co?
    Psinto!

  116. Pamiec tez sie przyda .
    Casus Giertycha…

    O ile pamietam jeden z glownych „romantykow” prawicy gorliwie walczacy o odpowiednia wizje polskiej historii w zakresie obowiazkowych lektur szkolnych –
    niejaki Giertych jest obecnie w grupie intelektualnego zaplecza PO i pieszczochow miedzy innymi POLITYKI i GW.

    Panowie redaktorzy jestescie niewiarygodni.
    Nie chodzi tu o ideologie i „romantyzmy” ale o uklad, dojscia i kase.

  117. Tanaka
    Wielką mam do cie prośbę. Weź i przeklej swój komentarz z g.21:16 na blog Passenta.
    Tym różnym Maurro Rossim, Faliczom i Z.B. I.G-om w prezencie
    To im się należy pod koniec pracowitego dnia, bo chociaż wygrali to jeszcze agitują i nazachwycać się nie mogą wielkością, mądrością itd. Zbawcy Naczelnika
    Niechby se chłopy odpoczęły, może sie pośmiały. Nawet z siebie (chyba mi sie udał dowcip). To taki teścik byłby..

  118. a głosów z Londynu nadal nie ma…do 22 naszego czasu czekają…
    lonek, Twoje głosy mogą jednak pomóc, widziałam gdzieś protokół z komisji w Londynie- sporo tych wyborców, szkoda by było, gdyby przepadły, choć rewolucji w wynikach pewnie nie będzie

  119. Jest tylko jedna rzecz, ktora PiS DA bo ma. JAk powiedzial guru PiS i jego „kandydatka” na Premiere baba StraSzydlo dadza rade.

    Moze to bedzie tylko jedna rada, moze dadza wiecej rad. Nie powiedzieli tylko kiedy ja dadza. A to jest bardzo niepokojace, bo juz dzis w powyborczy poniedzialek Ziobro oglosil, ze PiS jest calym sercem za daniem po 500 na kazde dziecko, ale nie wiadomo jakie polapki PO w budzecie naszykowalo, wiec nie jest pewien, czy danie nastapi juz w 2016. Prosze jak szybko po wyborach zaczyna sie ujawniac krecia robota PO, ze PiS nie zdola spelnic wyborczych obietnic, choc z calego serca chce.

    Tak wiec i z tym „daniem rady” najpewniej bedzie identycznie,choc z calego serca chca, to przez PO nie dadza.

    PiS nie da, ale wina za nie danie spada juz na PO. Jak to dobrze wiedziec od samego poczatku, kto jest winien.

  120. Konstancjo

    Tu sie zarazili JOWami i sporo tych, z ktorymi chcialo mi sie pogadac glosowalo na Kukiza, jeszcze wiecej na PiS, choc w 2007 ponad 80% na PO, a dokladniej przeciw PiSowi. Jak sierozlozategoroczne glosy to nie umiem przewidziec. Niemniej sadze, ze bedzie ogromna przewaga PiS jako protest przeciw PO. Tylko, ze ani Tusk, ani PO, ani mainstream dziennikarski tego nie zrozumie. Posluchalem jakiego Tacika w dzienniczku TVP, ta dziennikarska dziecina bradzi jak stary, bo mowi jedna rzecz, a podsumowuje jej zaprzeczeniem. Urocze. Zrobi chlopie kariere murowana.

  121. No krucabomba.

  122. a biedny Iwiński skarży się na Adriana Zandberga, że nie chciał się dopisać do Zjednoczonej Lewicy, przez co on, Iwiński jest bezposłańcem, a i Razem niczego nie uzyskało.
    Chyba jednak dostało dofinansowanie na działalność (ok.3.5 mln złotych rocznie); jeśli dobrze wykorzystają, będzie z nich pewnie pociecha.

    Wciąż żyją przeszłością-przypominając, że dzięki SLD dostaliśmy się do Unii – no!!!! 11 lat temu…

  123. Nemer (21:04)

    „Orteq pisze: – JOW-ow jak chleba nam potrzeba.
    nie zgadzam się. Na “partiokrację” starczyłyby STV, eliminuje też istotne wady JOW-ów a na dodatek nie byłoby konieczności zmiany Konstytucji bowiem STV traktowane są jako “proporcjonalne”. ”

    STV traktowane tak sa dlatego, ze sa proporcjonalnymi. Tyle ze innymi niz te w Polsce. No i progow zadnych zaporowych nie maja. Tych co to ‚zaparly’ lewice polska i oddaly ‚zaparte’ glosy lewicy na pisowska prawice.

    Na STV w mojej jurysdykcji juz dwa razy przypuszczaon referendum. Nic sie nie zmienilo, dalej mamy JOW-y.

    PS. Piszac ‚JOW-ow jak chleba nam potrzeba’ tak naprawde to cyrylica myslalem. Nasze W po ichniemu jest B..

  124. Orteq,
    No to chyba, że tak 😉

  125. @Orteq
    JOW-y, JOBy, blow joby 🙄
    Tak się akuratnie złożyło, że wczoraj wieczorem obejrzałem sobie ponownie „Świat według Garpa”, a tam, kolejnym trafem – tragiczne zakończenie pewnego hmm… „lip service’u” w limuzynie.
    „Giving head” to jednak bardzo elegancki wulgaryzm 😉

  126. A naprawde jest tak:

    „zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość, które uzyskało 37,58 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowała się Platforma Obywatelska z wynikiem 24,09 proc. Do Sejmu dostały się jeszcze ruch Kukiz’15, na który zagłosowało 8,81 proc, .Nowoczesna z poparciem 7,60 proc. oraz PSL, na które zdecydowało się zagłosować 5,13 proc. wyborców. Partia Razem uzyskała 3,62 proc. głosów, a partia KORWIN otrzymała 4,76 proc.”

    ZLew wykasowany?

  127. Tobermory (22:40)

    „“Giving head” to jednak bardzo elegancki wulgaryzm”

    Nasz wulgaryzm, ten z lodem, napewno sie nie umywa do elegancji ‚giving head’..

    „To be always elegant, you need good breeding. And that is different from heavy breathing”

  128. No nie, nie jest tak zle. ZLewowi przyznano 7,55 procenta. Wszystko przetranferowane na zwycieskie PiS. Lovely

  129. A tu wciaz ta przylazaca baba. Jak nie jedna, to druga. One wciaz PRZYLAZA!

    Nie sadze zeby potrzebny byl przewrot palacowy na utracenie premiery Beaty. Wystarczy prezesowa decyzja: przejmujem waadzem. Jak w przypadku premiera Kazia bylo. Kazmirza, ewentualnie. Prezes przejal nalezna mu wladze i bylo W kaczkach. To w odroznieniu od bylo PO ptokach

    Ido czasy. I to chyba te az 4-letnie. I nie 2-letnie, jak ostatnim razem.

    Dzisiaj wszystko wskazuje na to, ze ten od Polskezbawa osobnik uzyska wiekszosc parlamentarna. A to mu gwarantuje pelna kadencje.

    Jesli ktos inaczej planuje to kiep. Zadnych przyspieszonych wyborow nie bedzie. Believe you me.

    No, chyba ze ta pisowska wiekszosc parlamentarna, mandatowa, znaczy, jutro sie nie ukaze na komputerze. Wtedy odszczekam to wszystko

  130. Brudziński, Ziobro i Macierewicz w Sejmie. Ale dlaczego widzę Korwina Mikke pod „wchodzą do parlamentu” na liście Polityki obok?

  131. Tanaka (21:16)

    „Putin jest brzydki, bo mało zachodni, a Polak Putinem się brzydzi, bo ma to w lustrze.”

    O to to. Ale nie tylko o brzydkosc sie rozchodzi. Tu jeszcze idzie o nude.

    Putin jest nudny. Ta jego przewidywalnosc. Zupelnie jak nasza. Ja siebie lapie czasem na tym, ze zasypiam przy goleniu

  132. Przypominam.

    W dniu wyborczym takim jak dzisiejszy, o jednym nie wolno nam zapomniec ani na chwileczke:

    na biezpicziu, i żopa pticy możet zapiewat’ czastuszki

  133. Cafnijmy sie

    lonefather (24 października o godz. 23:07)

    „@@@@@@@@mag, anumlik, Tanaka, Zorzik, Pan Jacek Kowalczyk, lonefather, Jas…
    rezerwacja na 30go na 14, w Zywicielu.”

    Nic do tej pory o tym nie mowilem. Ale, tak naprawde, czuje sie pominienty! O co biega? Juz zapodaje.

    Moje najmlodsze Dziecko, l. 26, postanowilo pojechac, na okres troche dluzszy niz normalnie, do kraju jej rodziciela. Zeby sie pouczyc jezyka, ktorego rodziciel nie zdolal je nauczyc. Ja mialem jej towarzyszyc, na poczatek. Ale mnie nie wyszlo, jej tylko wyszlo.

    Wiec jest tak. Dziecko – jest to jej oficjalne imie, uznawane przez jej anglojezycznych przyjaciol – znajduje sie aktualnie w Polsce. W czwartek, 30-go, ma byc w Warszawie. Ona zna mnie rowniez jako Orteqa. A wiec nie tylko jako nudnego fathera. Czyli, moglaby mnie zareprezentowac godnie w Zywicielu. Ale – nikt mnie do Zywiciela nie zapraszal!

    Wiec, takie pytanie stawiam: czy moglbym poslac moja corke Dziecko na to spotkanie? Ona tam zbyt dlugo nie zabawi bo pewnie bedzie z ‚kims’ i im sie bedzie spieszylo.

    Nie ukrywam, ze mnie sie rozchodzi o wrazenia Dziecka nt. ew. spotkanej grupy. Detalicznie zas, ciekaw jestem czy by potrafila ona wyluskac mag(usie) z tego znakomitego zgromadzenia.

    Moja ciekawosc na temat pozostalej 7-ki [czy ja dobrze licze?] jest wcale nie mniejsza

  134. „na biezpiczju, i żopa pticy możet’ zapiewat’ czastuszki” jeszcze nie zdobylo traction.

    Zdobendzie. Nie bieduj

  135. Przylazła następna baba…
    Ty masz szczęście, że Dziecko po polsku nie czyta zbyt biegle, bo dopiero byś się wstydził tych głupot co tu wypisujesz! Jeszcze by Babciusi doniosła… I szlaban na blogi byś dostał 🙂

  136. nu, da, E-j.

    Jestem niezmiernie ucieszony faktem, ze wszystkie moje dotychczasowe szlabany na rozne blogi zostaty pracowicie przeze mnie samego wypracowane. Babciusia? A moze wlasnie siem udam w jej kierunku. Hey! You never know

  137. Jeszcze nie zasla. Jesli sie pospiesze. Co tylko w teorii brzmi prawdopodobnie

  138. NeferNefer
    26 października o godz. 10:32
    Masz rację.
    Obawiam sie, że wróci to co bylo w latach 2006-7, a mianowicie co wjechałem do Niemiec, to mialem kontrole drogową i to nie tylko przy granicy. A przejeżdżam przez Niemcy raz w miesiącu. Wożę swoje wyroby do klientów od 25 lat. W czasie rządów PiS-u miałem wiecej kontroli drogowych niż we wszystkich poprzednich latach od 1992 roku razem wziętych.
    Wiosna 2007 ,celnicy zatrzymali mnie koło Cottbus (A15), pytaja o :
    -papierosy – nie mam
    -alkohol – nie mam
    -materiały wybuchowe !!!!- nie mam, ale muszę kupić , żeby nasz rząd…. dalej nie napiszę.
    Ich reakcja była taka jak moja. „My wiemy co u was sie dzieje, rządzi Radio Maryja, Samoobrona”
    Taką mieliśmy opinię. Nie były to kontrole złośliwe, z jednym z funkcjonariuszy BAG nawet sie zaprzyjaźnilem, tak często zatrzymywał mnie, ale te kontrole były uciążliwe dla przecietnego obywatela.

  139. @Orteg.
    Bądź rzesz Ty bardziej rozsądniejszy i nie narażaj dziecka na dekonspirację w „Żywicielu”przez jakiegoś „zbawiciela”,np.:A.a.r.o.n.a,który dla niepoznaki może być przebrany za księdza.
    Może być tak że będzie po blogu i zostaniesz tylko Ty i żabka konająca.

  140. A jednak trochę zmanipulowano wyborami.
    Spisem treści?!
    Trzeba to zbadać.
    Podobno naród masowo zakreślał „spis treści”,
    nie fatygował się do tych kartek pod spodem.
    Na mój chłopski rozum, zabrało, „toto” ,Kaczyńskiemu ,
    na moje chłopskie oko z 10 etatów, z 240 na 230.
    Trzeba to dokładnie policzyć.
    W samej Warszawie było 10200 głosów nieważnych,
    w moim powiatowym obwodzie, na 600 głosujących, 27 nieważnych

  141. A ja zacytuję (z małymi zmianami) z „aspermanki” z forum „Wyborczej”.
    Najistotniejsze dla sukcesu PiSu były trzy błędy PO:
    1. Praktycznie całkowita bezkarność tzw. Warszawskiej Spółdzielni Spożywców (Radek Sikorski i ska), czyli konsumentów ośmiorniczek i kilometrówek za pieniądze z naszych podatków, a potem wmawianie wyborcom, że nielegalne były podsłuchy, a nie jedzenie za nasze i mocno podejrzane interesy które tam załatwiano. Umoczonych w te kolacyjki odstrzelono za późno, i finansowo ich nie rozliczono (to jest zadanie dla PiSu, jeśli PiS che być wiarygodny dla swych wyborców).
    2. Absolutna niemalże arogancja władzy, postawa że „władza wie lepiej”, co się przejawiło choćby w wyrzucaniu do kosza podpisów pod wnioskami o różne referenda, czyli inaczej lekceważenie głosu obywateli przez partię mającą w nazwie „obywatelska”.
    3. Last but not least: kryzys wokół tzw. uchodźców ,który dobitnie pokazał, że polskie władze poddają się dyktatowi Berlina i Brukseli w kwestii, która ma dla naszego kraju bardzo istotne znaczenie. Zamiast się postawić Berlinowi i Brukseli, establishment platformiany zaklinał rzeczywistość oderwaną na 100% od realiów „proimigrancką” kampanią propagandową, co wyborców mocno wkurzyło i napędziło kolejne głosy PiSowi. Partia Razem też nie przeszła progu 5% właśnie przez całkowite oderwanie się od głosu ludu w tej kwestii.

  142. andrzej52
    27 października o godz. 6:22

    No, to pewnie będziesz miał okazję odnowić stare znajomości. Niestety. Ja zauważyłam od wczoraj że już mi się nie chce pieklić, pomstować i psioczyć. Co to da. Mam ochotę zamknąć uszy, oczy i usta jak te małpki, tylko że wszystko naraz chociaż rąk mi zabraknie. Zrobiłam co mogłam, na wyborach byłam, nie pomogło. Trudno, niech się PiS bawi w tej polskiej piaskownicy, czytanie o tym wszystkim tylko mnie dołuje. Jedyne co przeczytam to dzisiejszą Politykę wieczorem, zwłaszcza jeśli red. Baczyński coś napisze.

  143. Tak sie zastanawiam gdzie konczy sie dialog
    a zaczyna bredzenie , ot tak dla samego bredzenia , zwlaszcza w porach nocnych raczej i przredporannych .
    Jaki zapalenie pecherza i ktorego , zmusza
    osobnika do gadania , tylko do bredzenia o babciach i innych stygmatach .
    Parcie na klawiature ?
    Nieodparta koniecznosc zaistnienia w blogosferze ?
    Czy tez zwykly narcyzm ?

    Ja z reguly przewijam .
    A jak inni ?

    Pozdrowionka.

  144. @NeferNefer
    Weź głęboki oddech, rozejrzyj się wokół, uśmiechnij do pierwszej przypadkowo spotkanej osoby…
    Świat jest piękny.
    W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie…

    https://photos.google.com/album/AF1QipNqv-ZR6UkvlSbgvwMl7ArrYBELzVm0tj32cRIw

    A z Polską będą się teraz borykać jej sąsiedzi, którzy już przewidują więcej konfliktów na gruncie polskiego sceptycyzmu wobec UE i Rosji.
    „Sceptycyzm” – jaki piękny eufemizm dla rusofobii.

    Kiedy Polska trafia na tytułowe strony najbardziej miarodajnych dzienników – rzadko jest to okazja do dumy dla jej mieszkańców 🙁

  145. – blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie, ale w niewielkim stopniu (dane OECD)
    – co dziesiąty absolwent polskiej podstawówki nie potrafi czytać (raport PISA)
    – 10 mln Polaków (1/4) nie ma w domu ani jednej książki („50 twarzy Graya” się nie liczy)
    – co 6. magister w Polsce to analfabeta funkcjonalny (OECD)
    – 6,2 mln Polaków znajduje się poza kulturą pisma (czyli nie przeczytało NIC – nawet artykułu w brukowcu)
    – Polska ma 16 laureatów nagrody Nobla – Niemcy 102
    – Polak kupuje średnio półtorej książki rocznie, Czech – 14
    – 40% Polaków myli się, czytając rozkład jazdy czy mapę pogodową (PISA)
    – w zasadniczych szkołach zawodowych analfabeci wtórni stanowią ok. 30%

  146. Cynamon
    Ile razy sie chwaliles, ze przewijasz?
    I kogo to obchodzi?

  147. Tanaka
    dziękuję

  148. @Żorż Ponimirski

    Szesnastu? 😯
    Bo mieli polskiego pradziadka lub matkę z Kołomyi? Albo byli wnukami lub dziećmi polskich Żydów, którzy w porę wyemigrowali z tego kraju?

    Poza literatami i „pokojowym” Lechem żaden z nich nie dorobił się Nobla na polskiej ziemi, ani na polskiej uczelni.

  149. @Tobermory

    Dziękuję. Link mi się nie otworzył, nie wiem czemu (po skopiowaniu, bez apostrofu).

    Sąsiedzi i cała Unia jak im Kaczyński obrady będzie blokował – już tak było jak wszystkich do nocy przetrzymał w Radzie dyktując bratu przez telefon co ma mówić. Tuskowi się dobierze do stołka, wystarczy że polski premier (premiera?) nie wyrazi zgody na przedłużenie kadencji przewodniczącego Rady Europy. Długie rączki wszędzie sięgną. A cyrk lada moment zacznie występy.

    Jak zaczynam o tym wszystkim myśleć to mi się z głową „coś robi”.

  150. @Tobermory
    Heh, według tych kryteriów: ‚https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_laureat%C3%B3w_Nagrody_Nobla_zwi%C4%85zanych_z_Polsk%C4%85, mamy jeszcze więcej niż szesnastu. 😉

  151. @NeferNefer
    to może teraz?
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/October2015#slideshow/6210083884614902242
    Powiedz, czy da się oglądać? (Nie musisz wszystkich 😉 )

  152. @Tobermory

    Teraz tak, ładne, sam robiłeś? Fiu fiu.

  153. @Żorż
    No właśnie, te kryteria.
    Sześciu, i to naciąganych.
    Andrew Schally – „polski” laureat (1977)
    „I was fortunate to survive the holocaust while living among the Jewish-Polish Community in Roumania. I used to speak Polish, Roumanian, Yiddish, Italian and some German and Russian, but I have almost completely forgotten them, and my French in which I used to excel is also now far from fluent”.

  154. @NeferNefer
    Wszystko sam. Dziękuję.
    To październik, który właśnie się kończy.
    Trochę szkoda, ale taki mamy klimat 😉

    A raportu z Londynu chyba się nie doczekam.
    Baron Münchhausen jedzie na urlop.

  155. @Tobermory
    No racja, mogłem wyciąć to info o noblistach, jak kopiowałem poziom rodaków.

  156. @mag, NeferNefer

    Wiem, jak Wam smutno z uwagi na fakt, że PiSiaki żądzą, a nie rządzą, dlatego wklejam dla Was filmik pocieszający, który wzbudza inne emocje. Poza tym widać na nim wyraźnie, jak mały jest prezes.
    https://www.youtube.com/watch?v=4S69zZwYrx0

  157. @Tobermory

    Ja też lubię robić zdjęcia ale narazie mam tylko lepszej klasy idiotenaparat (Sony CyberShot DSC-HX300) Byliśmy nad Biebrzą latem i tam połknęłam bakcyla, mam zamiar nabyć Nikon D610 za jakiś czas, tylko jeszcze wiele muszę się nauczyć (i zaoszczędzić). W zeszłym roku pierwszy raz zrobiłam dla siebie kalendarz z własnymi zdjęciami (pejzaże) tylko założenie było takie jak zdjęcie na styczeń to musiało być rzeczywiście zrobione w styczniu itd.

    Przyznam że zachichotałam z barona pod wyimaginowanym wąsem.

    @Żorż

    W domu obejrzę, tu się bojam. Dzięki!

  158. @Żorż
    fajny filmik. Niesamowite są te mgławice i drogi mleczne, a na końcu, za nimi, nasza bozia 😉
    Nie wiem jednak, czy to takie pocieszające, że Jarosławiony mniejszy jest od płetwala błękitnego, bo jednak amebę przerasta wielokrotnie, o wirusie grypy nie wspominając, a słońce zasłonić może bez problemu. Albo i zastąpić. Niektórzy już się grzeją w jego blasku.

  159. Bozia jest najwięksiejsza, więksiejsza od całego widzialnego kosmosu, który przesłania swoją nicością, którą jest, i w której wszystko się dzieje.

  160. Tobermory
    27 października o godz. 11:48

    Nie bój nic. Nawet, jeśli Kaczyński Jarosław jest nieco większy od ameby, to jest znacznie mniejszy od ośmiornicy.
    A niepomiernie mniejszy, wręcz mikroskopijny, przy grzybie.
    Plecha grzyba ma ze dwadzieścia kilometrów.
    Co znacznie osłabia poczucie wielkości w nicości u Kaczyńskiego.

  161. mag
    27 października o godz. 10:58

    To ja teraz zrobię odwrotnie. Co było teraz i zawsze, i na wieki wieków – amen, przekleję stamtąd – tu.

    Praktyka nieco może naganna, ale swoje przeklejam.
    A propos tego co lepsze: ośmiorniczki, czy kałamarniczki, czyli Zjednoczona Lewica czy lewica Zandberga w cieście:

    Niechcąco rzuciła mi się na oczy pani Majka Jeżowska, za pomocą piosenki „A ja wolę swoją mamę”. Tak działa Internet, że się rzuca, akurat za pomocą Majki J.

    W sprawie pana Zandberga i jego lewicy , najlepiej jest najpierw woleć swoją mamę. Następnie można się rozejrzeć, kogo by jeszcze.
    Zandberg i koleżeństwo, to na razie koleżeństwo od lewego stolika. Idee im po głowach pewnie krążą piękne. Jakie – to może oni sami wiedzą, albo i nie wiedzą – czy to jawa czy sen i która rzeka jest szeroka: Oka czy woda spod Wisłoka.
    Zandberg się wyraził ładnie, świeżo i z siebie. Nie wiadomo jednak co jeszcze ma w środku on i pozostała część jego koleżeństwa, która siedzi może na składanych twardych krzesełkach, ale w ilości kanapowej.
    Powiedzieć coś ogólnie ładnie oraz ideowo daje się całkiem prosto. Co niedziela każda ambona jest pełna bardzo ładnych słówek, przez co ludzie się wzruszają, na tacę dają. Po czym do domów wracają i dalej się naparzają.
    Co też jest ładnym słówkiem, bo powinno być, że jak do domów wracają to się napier….ją.

    Pięknoduchy z okolic „Krytyki Politycznej” mają, oprócz ładnego gadania gadać tak, by gadanie trafiało do ludzi dzisiejszych, do lepszych części ich łbów, bo do gorszych bezproblemowo trafia Kaczyński ze swoim biskupem; gadać tak, by trafiać i znajdować odpowiedzi na to co się dzieje i lepić świat tak, by się z lepszą częścią łba zgadzał.

    Oraz wygrywać wybory.
    Mając przed sobą wścieklicę nienawistników, kłamców, ksenofobów, biskupów, antysemitów i całą resztę mętnej piany. Oraz prawidłowych katolików, którzy są jak zombie: żyją życiem odbitym biskupa – co zwierzchność każe złego, to zrobią, co dobrego – nie zrobią. Bo biskup nie każe. Taki głupi to on nie jest, żeby coś przeciw sobie kazał.

    3% poparcia, co zapewnia dotację, akurat się nada na posiłek lewicowy: kaszankę z ziemniakami i smażoną cebulą. Popite piwem marki „piwo”.
    Lewica Zandbrga ma do wykonania większą robotę: dostać tyle głosów w Sejmie, żeby Kaczyński wraz ze swoimi mutantami miał głosy według wzrostu, a nie według nadęcia: metr pięćdziesiąt w kapeluszu na obcasie. A zasadniczo – żeby podlece spadli z Sejmu na miejsce im należnie i dobrze zarobione: śmietnik historii.

    Mieć głosów tyle ile ma PSL, na granicy pięciu procent, to tyle co nic. O niczym się nie decyduje, ale w mordę się z trybuny sejmowej od nienawistników dostaje. Uszy kładzie po sobie i udaje, że piwo marki piwo to szampan Dom Perignon.
    Znacznie przyjemniej jest te same piękne idee sobie powtarzać w zgranym kółku wśród łaskawszych okoliczności przyrody.

    Lewica intelektualna jest bardzo estetyczna. Oraz bardzo rachityczna. Lewica intelektualna jest bardzo nie nachalna. Subtelna i uniesiona, co ją eliminuje z parlamentarnego grona.

    Taka lewica, co chce wygrywać wybory i mieć realny wpływ na Polskę, musi zapierniczać na dole –wśród „wspólnot podstawowych”, jak mówili księża od teologii wyzwolenia, co ich Nasz Człowiek nr 1 w Watykanie – Święty Ojciec Święty Lolek Kremówkowy wziął i się po nich walcem władzy i katolickiej prawidłowości przejechał.
    Bo był jeszcze Nasz Człowiek w Watykanie nr 2: arcybiskup Wesołowski.

    Zapierniczanie na dole jest lewicowe, ale mało zaszczytne: psie kupy sprzątać, podwórka i ulice odświeżać, godzić sąsiadów tłukących się o miejsca do parkowania, dzieciakom placyk zabaw urządzić i pilnować, by katolik nie ukradł. Otwierać punkty informacji, doradztwa, pomocy i reprezentacji prawnej – dla ludzi przez katolicko-państwowy system ciemiężenia trzymany w niewiedzy i poza prawem do siebie samego. I sto innych rzeczy.

    Zapierniczanie na górze wymaga posiadania ludzi konsekwentnych, zdeterminowanych na dziesięciolecia, a nie na jedną kadencję, mających autorytet i posłuch, oraz subtelnych w jednym: bez zamordyzmu, jak u Kaczyńskiego i ex „żelaznego kanclerza” Millera, a osiągających skutek w działaniu i utrzymujących walor jedności w różnorodności.

    Skuteczność polityczna wymaga też posiadania oddziałów specjalnych. Takich co dadzą w ryj tym, co chcą dać w ryj lewicy. Takich, co cicho i skutecznie dadzą odpór; przeciwnika ośmieszą, obnażą jego nędzę intelektualną, moralną, , podłość zamiaru i celu; jego przeciwludzkość. Takich, co zrobią to też koncertowo i z fanfarami, kiedy jest to potrzebne. Takich co nie pękają przed żadnym katonarodowym cynikiem, pałkarzem, kłamcą. Nie dadzą się wymanewrować i ośmieszyć starym macherom od polityki. Odwrotnie – wymanewrują ich, ośmieszą publicznie w sposób im należny, zmiotą ze sceny politycznej.

    Dogadać się w tym celu muszą wszelkie, poważne przez to, że mówią o sprawach poważnych i mające poważne zamiary, środowiska lewicy. Ani zieloni, ani cień SLD, ani Zandberg z koleżeństwem, ani związkowcy, ani emeryci, ani działkowcy, ani strażacy, ani środowiska LGBT, ani imigranci, ani kosmici sami osobno nic nie zdziałają przeciw kościołamaczom narodowo-katolickim.

    Lewica musi się zdobyć na stworzenie powszechnego przekonania: modernizacja, solidarność, braterstwo, wolność, zamożność, powodzenie Polski i Polaka wiedzie ścieżkami wskazanymi przez lewicę. Nazwanie, głośne zdefiniowanie tego co ciągnie w dół, wiąże, niszczy, spowalnia, niewoli, oraz sposoby wyzwolenia się z tej nędzy, powinny być wskazane przez lewicę.
    Wszystko – spójnie, konsekwentnie, szczerze, wiarygodnie, przez wiele lat. Przez zbudowanie fundamentu, na którym opierać się będzie dobra Polska.

    Lewica potrzebuje nowego, świeżego, wiarygodnego i odpornego na eksploatacyjne zużycie zawołania, mitu, który będzie na wyciągnięcie ręki, a więc ziszczalny, a jednocześnie górny i szlachetny. Krótki w brzmieniu, prosty i wpadający w serce oraz prosto w rozum.

    Dla lewicowego intelektualisty, bujającego w obłokach, to są rzeczy prawie wewnętrznie sprzeczne.

    Teraz pytanie podstawowe: kim jest Zandberg i jego koleżeństwo? Co umie, co wie i rozumie? Ile ma determinacji? Skąd weźmie doświadczenie, otrzaskanie i umiejętność postawienia się staremu wyjadaczowi, kłamcy, nie wahającemu się gadać językiem religii, nienawiści, ksenofobii, faszyzmu – byle wygrać i rządzić po wsze czasy ?

    Ile lat i gdzie będzie się tego uczył? Miną ze dwa pokolenia?

    Odpowiedź wydaje się jasna: trzeba łączyć siły. Kaczyński świetnie to kapuje, nie kapuje poobrażana na siebie nawzajem lewica, która w dodatku ma trudności tożsamościowe.
    Nie należy kasować Millera. Niech już nie świeci, nie jątrzy, niech się znajdzie w tle. Jako doświadczony bojownik, doradca, może w Konwencie Zasłużonych Bojowników-doradców. Niech ma swój honor, zasługi i medale, niech pomaga.
    Jego następcy, świeże twarze, młodzi działacze, niech szanują co jest do szanowania, i rozumieją, czego lepiej nie szanować. Niech się uczą i szlachetnej górności i przyziemnej skuteczności.

    Jeśli Zandberg będzie kombinował na osobności, nie wróżę mu skuteczności.
    Skuteczność ma być ogólnopolska, a nie drobna, w kliku punktach tego i tamtego miasta, wśród subtelnych facetów z brodami noszącymi koszulki z Marksem.

  162. @Tanaka

    Jednak na swojej drodze wolę spotykać ośmiornice, płetwale i grzyby niż wirusy, ameby i komary 🙄

  163. Ortequ

    Ty nie przemyslales problemu wyslania Dziecka pomiedzy nas. Problem „przeszpiegow” wzgledem @mag, jej pozostawiam, ale pozostaje problem ryzyka, ze Dziecko sie z nami pozna i nie bedzie chcialo opuscic naszej kompanii. I co wtedy pocznie „ta osoba towarzyszaca”? Pomyslales na jakie ryzyko wystawiasz Dziecko?

    Nie wspominajac o tym, ze spotkanie jest robione przez skrobiacych na blogu, a nie „Dzieckow” skrobioncych. Ewentualnie dla skrobiacych w towarzystwie dzieckow. Ze zrozumieniem przyjmujemy, ze nie mozesz sie pojawic, ale dziecko Dziecko, bez Ciebie, to sam rozumiesz, ze juz jest ciut za wiele.

  164. @Tanaka
    27 października o godz. 12:12
    Słusznie i trafnie, utopijnie ale z nadzieją na realizację.
    W normalnym kraju.
    Gdyby nie ta wieczna drażliwość, emocje, zapalczywość i zwyczajna zawiść, te kłody pod nogi i kije w szprychy…

  165. Tanaka
    27 października o godz. 12:12

    Do tego co napisales, smialo i zdecydowanie dodam jedno.

    Zeby pracujac „u podstaw” i pokazujac, ze cos sie im udaje zrobic w dostepnych warunkach i na mozliwa skale, to niech jak oka w glowie pilnuja jezyka jakim mowia o tym co i dlaczego robia i zamierzaja zrobic i niech zawsze mowia prosto zwyklym normalnym jezykiem, tym, ktorym mowi Zandberg.

    Jak beda robic co sie da i mowic o tym zwyklym, nie sztucznym, jezykiem, to moze nie dwa pokolenia, a tylko dwie kadencje moga ich dzielic od sukcesu, jesli uda sie znalezc wspolnote pogladow.

    Na jezyk zwracam uwage, bo to on najbardziej urzeka w Zandbergu i pozwala mu trafiac do ludzi.

  166. Żorż Ponimirski
    27 października o godz. 10:48
    Związek Nauczycielstwa Polskiego chwali się, że polscy gimnazjaliści zajęli bardzo wysoką pozycję w PISA; nikt tylko nie wspomniał, że można nauczyć się odpowiedzi na pytania zawarte w testach.
    Podobnie jak w testach maturalnych; w tym roku wymagano, żeby maturzysta napisał (nie wiem, czy własnoręcznie?) na egzaminie z języka polskiego tekst minimum 250 słów. W tylu słowach to moje pokolenie pisało wstęp do rozprawki-wypracowania maturalnego.

    Za jakiś czas to młode pokolenia po studiach różnego typu rozsiądzie się na stołkach w różnych urzędach z tą polszczyzną i jeśli „wysmażą” ci jakiś urzędowy dokument, to mimo, że napisany niby po polsku, będzie dla naszego pokolenia zupełnie niezrozumiały.
    Przedsmak tego mam już obecnie, gdy czytam wnioski studentów; nagminne jest używanie spójnika IŻ i pisanie o”mojej osobie” (np.mojej osobie nie przyznano, nie zrefundowano, na skutek czego MOJA OSOBA poniosła określone straty). O innych błędach pisowni, braku jakiejkolwiek stylistyki, interpunkcji nie wspomnę; zastanawiamy sie czasem, czytając te wypociny, kto tych małolatów w ogóle dopuścił do matury…
    Z resztą Twoich spostrzeżeń trudno się nie zgodzić; gdy jadę autobusem do pracy, młodzi ludzie, którzy obsiedli wszystkie wolne miejsca głównie „studiują” swoje komórki,czasem notatki z wykładów, a nie gazetę czy książkę….rośnie nam pokolenie głąbów.

  167. Ja tylko na chwilę, bo zajęty.
    Ale muszę sie podzielic z Wami. Niestety filmik z wyborcą już odszedl w siną dal, więc spróbuję odtworzyć.
    Dziennikarz tvn zaczepia wychodzącego z pkw młodego wyborcę.
    – No jak było ? Na kogo pan glosował ?
    – – No dobrze .
    – A kogo pan i dlaczego pan wybrał ?
    – No mama mi doradziła.
    -A kogo mama wybrała ?
    -No tą, eee, no tą Szymborską
    – Wisławę ?
    – Tak, ją, tak Wisławę.
    – A myśli pan, że ona zrobi coś dobrego ?
    – No nie dla mnie chyba. Ale dla Polski to ona może dużo dobrego zrobić.
    – No to miłego dnia.

  168. @Konstancja

    Na „dzisiejszą” młodzież narzekano już w starożytnej Grecji 😉

    Jak się dobrze przyjrzeć, to tak świetnie wykształcone pokolenie obecnych 50-70-latków bywa reprezentowane przez polonistów (sic!) konsekwentnie ignorujących np. zasadę nie rozdzielania przecinkiem połączeń partykuł, spójników i przysłówków ze spójnikami, np. chyba że, chyba żeby, ile że, jak gdyby, jako że, mimo że, pomimo to, pomimo że, tylko że, tym bardziej że, właśnie gdy, właśnie jak, właśnie kiedy, podczas gdy, zwłaszcza gdy, zwłaszcza jeżeli, zwłaszcza kiedy, zwłaszcza że.
    Bo jak im raz w podstawówce wpojono przecinek przed ŻE , to stawiają go mechanicznie przed każdym.

    Aktualnie zachodnie media ubolewają nad zbyt niskim zainteresowaniem młodego pokolenia informacjami z dziedziny polityki i gospodarki, zamieszczanymi w mediach drukowanych typu gazety codzienne. Jeśli już biorą prasę do ręki, to są to darmowe gazetki, a czyta się nagłówki zatrzymując przy sensacjach. Jeśli w domach rodzinnych nie ma zwyczaju prenumerowania gazet, to młodzi nie nabierają nawyku sięgania po nie w ogóle.
    Nie szukają oni również takich informacji w internecie. Social media odwiedzane są zaś głównie w celach rozrywkowych i towarzyskich.
    Na tym tle nie dziwią więc wybory dokonywane spontanicznie, pod wpływem chwilowych emocji, „romantycznie”…

  169. @Tobernory 27.10. godz. 11,10
    Piękne ujęcia, gratuluję. Sam amatorsko bawię się w te klocki, mam lustrzankę Canon 50D.
    @Tanaka – jak zwykle niezwykle trafna ocena rzeczywistości.
    Pozdrawiam wszystkich.

  170. @Konstancja
    @Tanaka
    @Zorzik

    Ja to chyba faktycznie na wylot sie juz tylko nadaje. Zwracam uwage na to, co na mnie wywarlo najwieksze i jak najlepsze wrazenie, czyli jezyk jakim sie Adrian Zandberg posluguje. A tymczasem w TOK FM pokazuja fotke i twierdza, ze to dlatego Zandberg osiagnal, co osiagnal:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,19062866,to-zdjecie-pokazuje-dlaczego-adrian-zandberg-pokonal-we-wtorek.html#TRNajCzytSST

    Jesli maja racje, to oznacza to, ze moj system wartosci i oceny nie przystaje do obecnych czasow, a ja wraz z nim. Choc ludze sie, ze pomimo tego, to ja mam racje, a obrazek co najwyzej wzmacnia to moje wskazywanie na normalnosc Zandberga.

  171. Tobermory
    27 października o godz. 11:10
    ………………………………………………………
    Podejrzewam ,że byliśmy w tych samych okolicach o podobnym czasie
    czyli Jezioro Jamno/wrzesień. Jedno ujęcie zwróciło moją szczególną uwagę… Poza tym zapachniało mi Alpami i te widoczki winne… Tutaj ewentualnie o ile możliwe do realizacji proponuję przy okazji okolice Ińska; Jezioro Ińsko. Cisza pur, samo jezioro czyste jak przysłowiowa łza, a drogi leśne dają też niezły motyw do fotek…

  172. @lonek
    Na lud bardziej działają obrazy niźli słowa.

  173. Tanaka
    27-10-g.12:12
    Czyżbyś życzył nowej lewicy, która rodzi się i będzie się rodzić w bólach, bo inaczej się nie da, MAMY a raczej TATY w osobie „żelaznego kanclerza”?
    Zgoda, mąż to wielce doświadczony, ale rdzą już pokryty, miejscami mchem i paprocią i nawet jako tło wydaje się zbyteczny, a wręcz niebezpieczny. Niektórzy z powodu tego tła mogą się do Razem zniechęcić, (które to tło jeszcze wczoraj nie potrafiło „skończyć jak mężczyzna” i się odszczekiwało).
    Trudno mieć żal do Zendberga, że odebrał jakieś punkty ZLewowi, właśnie dlatego, że nie wyzierała zza niego twarz Millera, Czarzastego czy Senyszyn.
    To nie tylko kwestia „estetyki”, że Zendberg nie chce być na jednym zdjęciu z Millerem, to raczej świadomość braku wspólnych korzeni, bo istotnie ich nie ma. „Młody” jest zupełnie innym pokoleniem, o całkiem odmiennych doświadczeniach, mentalności, bez balastu przeszłości .
    Dlatego Razem powinno iść własną droga, czemu nie razem z Nowacką, która chyba nie przemyślała roli, jaką jej wyznaczył stary wyjadacz. Nieporównywalna z rzeczywistą paprotką Ogórkową, mimowiednie weszła w jej buty, pardą, szpilki
    Oni „dadzą radę”,zobaczysz, bo im jednak o coś chodzi. Nie są to ludzie ze zdemoralizowanych i cynicznych młodzieżówek, już przyspawanych do stołków, ani pięknoduchy z KR. Chyba wiedzą, że czeka ich upierdliwa praca od podstaw.
    Alleluja i do przodu, jak powiada klasyk.
    Wychodzi wiec na to, drogi Tanako,
    że chociaż raz się z tobą nie zgodziłam.
    Łoł!

  174. Heh, zabawna sytuacja była, jak się do zdjęcia ustawiali, a Baśka mówi do Palikota i Millera patyną pokrytego, że nie mogą stać za jej plecami, hihi.

  175. Konstancja
    27-10- 13:28
    Nie martw się, będzie lepiej!
    Właśnie Pisy (nie pamiętam czyimi usty) oświadczyły, że od września już nie będzie gimnazjów.

  176. NeferNefer
    27 października o godz. 11:41
    mam zamiar nabyć Nikon D610
    …………………………………………………………………
    A dlaczego ten aparat? Tani nie jest. No i jak aparaty tej klasy ma multum funkcji. Czy wszystkie będą potrzebne i wykorzystane?
    Proszę mnie źle nie rozumieć, ale warto zadać sobie takie pytania.
    Ja to czynię, zanim kupię i…”chodzę jak pies koło kości” ;–)

  177. lonefather
    27 października o godz. 12:33

    Oczywiście: prostym i klarownym językiem.

    Ale, jest coś jeszcze. Przekaz w prostym języku powinien być zawsze spójny, konsekwentnie podany – i nie skłamany. Zawierający wartość rzeczywistą, cenną, bliską, szlachetną. Dla osoby i wspólnoty.

    Prosty i konsekwentny przekaz stosuje PIS. Ale kłamie. Ta drobna różnica czyni dużą różnicę w skutku.

    Dam przykład realny i ewidentnie mi bliski. Kogoś, kto był i dalej mógłby być wyborcą lewicowym, ale jest wyborcą PISu.

    Pewna babcia, w mojej rodzinie, z lubelskiego. Którą zresztą bardzo lubię. Do rany przyłóż, o ludzi się ciągle martwi i nic tylko by zgodę między nimi budowała. Uśmiechnięta ciągle jeszcze, mimo stanu zdrowia, uczynna, od dziecka po dziś praktyczna i pracowita.
    Osoba dosyć wiekowa, wiejska, mająca tylko 6 klas szkoły, bo w czasie przedwojennym tylko na tyle rodzina mogła sobie pozwolić, a potem była wojna, bieda, po wojnie zaraz małżeństwo, dzieci, gospodarka na roli i znojne życie.
    Od dziecka była lewicująca, bo – panie – godność dla człowieka, reforma rolna, jedzenie dla każdego, dom, szkoła a nawet uniwersytet, książki i telewizja, edukacja dla rolnika, lekarz, szpital, sanatorium, za darmo, bezpieczeństwo, pokój wreszcie w Europie, i niech będzie wreszcie porządek i zgoda.
    Głosowała na PPR i ludową lewicę. ZSL, później na PSL, a na prezydenta to na Kwaśniewskiego głosowała z pełnym przekonaniem. Bo na ludową lewicę głosowali ojciec, mąż, bracia, większa część wsi.
    I dobrze się żyło, choć ciężko.
    PRL to był dla niej dobry dom, nieporównanie lepszy, niż przed wojną.

    No i w ostatnich kilku latach coś jej się przestawiło. Zaczęła głosować na PIS.
    W jej głowie nic się jednak nie przestawiło, tylko ci, na których wcześniej głosowała, to przestali do niej przemawiać. SLD tylko się kłócił i rozpadał, a PSL gadał, ale nie do niej, a do bogatych rolników-biznesmenów.
    Zamiast niegadających, miała cały czas pod ręką dobrze i do niej gadających. Ładnym językiem, pocieszenia, wszystkodania, a osobie starszej, samotnej, schorowanej, uzależnionej od innych, tego najbardziej trzeba: żeby ktoś zrobił, żeby lżej było, i żeby pocieszył i ładnie mówił, pogłaskał, przytulił.
    Daje to PIS i daje ksiądz Rydzyk, oraz biskupi.
    Każdy kłamie, każdy oszukuje i każe sobie za to słono płacić, ale gada ładnie i ciepło.
    Przez to, babcia, zaczęła Radia Maryja słuchać i bardzo się w nie zasłuchała.
    „Bo tak tak ładnie mówią”.
    „I taki ksiądz, no, ten, na B. to tak mądrze i ładnie mówi, że nic tylko go słuchać.”
    „A Kopacz to strasznie ludzi okłamała – była w tym Smoleńsku i kłamała, że ludziom pomagała, nic nie pomagała, bo ludzi potem w różnych trumnach znajdowali”. „Ja jej za to nienawidzę, tak kłamała i ludzi oszukiwała, całą Polskę okłamała”.

    PIS mówi ludziom to, co powinna mówić lewica. Mówi tak ładnie, razem z biskupami, że aż się chce słuchać na okrągło. To, że nakłamią podle na temat ewy Kopacz i stu innych spraw, chowa się w bardzo ciepłym, miłym i pocieszającym języku. Kłamstwo i wszelka podłość latwo uchodzi, jak się mówi spójnie i ładnie, oraz mocnym, stanowczym głosem, który „wie co mówi”.
    To język wspólnoty:
    „musimy razem”. „razem zwyciężymy”. „Trzeba pamiętać o każdym Polaku”.
    „Polska się na to nie zgadza”
    „to hańba wobec Narodu Polskiego”

    Niewiele znaczy to, ze to w tle język wykluczenia, ksenofobii, półfaszyzmu co najmniej. Każdy „nasz” się rozpozna, że on „nasz”, a ten nie nasz ma się mieć na baczności, więc lepiej dla niego, żeby się stał nasz. Jak padną słowa antysemickie, to każdy polski semita ma się albo zaraz stać Prawdziwym Polakiem, i wtedy dla niego przekaz stanie się słodki, albo ma spierdalać z Polski. Jak homoseksualista usłyszy, że jest moralnie zdechłym tłokiem, co posuwa rurę wydechową, to dla niego lepiej, żeby też się stał Wzorowym Polakiem, wziął pałę i poszedł na pochód grożący pałami zbokom, pedrylom, degeneratom, komunistom, masonom, cyganom, żydom i wszelkiemu dżenderowi.
    Dla pewności, powinien się neofita wykazać szczególną gorliwością.
    Wolność nie ma znaczenia. Ona jest dla Prawdziwych Polaków, a nie dla pedryli, masonów i żydowin. Kto Prawdziwy, ten ma., kto nie ma, to nie ma, bo mu się słusznie nie należy.

    To stary, uniwersalny mechanizm społeczny i polityczny. Kiedyś lewica umiała go przełamać, tak jak – ponoć – przełamał ówczesne mechanizmy towarzysz Jezus Chrystus.
    W jednym i drugim przypadku minęło już trochę czasu. A dzisiejsza lewica ewidentnie zapomniała co i jak było robione, by rzeczy przybrały lepszy obrót.
    Zapomniała nawet języka w gębie, tego co – w zasadzie – ma każdy.

    Nielewica, bo PO, oraz polskie państwo, okazało się Wielkim Niemową. Na łgarstwa, ewidentne, z natężonej woli kłamania, by rozbić to państwo i chwycić władzę, nie miało żadnych środków obronnych, bo ich nawet nie chciało.
    Na Macierewicza, z tłumem bojowników, produkującego zamach smoleński, nie było wojownika z legionem, który dałby mu w łeb za spotwarzanie Polski, państwa, jego przedstawicieli, za rujnację zaufania, wzmożenie nienawiści i robienie z niej fundamentu dla Polski.

    By się temu przeciwstawiać, potrzebny byłby, jest i będzie start rep: Miller, Palikot i jeszcze inni.
    Zandberg jest tu na razie nikim. Na ładnych i prostych słowach powinien teraz zbudować Państwo. Na razie nic nie zbudował, a to robota na wiele lat i wymagająca stawania do konfrontacji z Macierewiczami. On będzie z nimi walczył? – wolne żarty.
    On może gadać jak papież Franciszek, jak zostanie papieżem. A Kongregacja Nauki Wiary robi w tle swoje.

    Do PO, do Tuska i reszty ośmiorniczkowych nażartych kotów, należy mieć wielką pretensję za to, że nie przeciwstawili się tak prawdą, mądrością jaki siłą, kłamstwom PISu rozwalającym od środka Polskę i samą PO. Nie dostrzegli pułapki, odpuścili prawdę, robili uniki i plątali się w wymówkach. Na sztychy wystawili urzędników państwa polskiego, dając sygnał Kaczyńskiemu: państwa ani jego urzędników, ani nawet własnego dobrego imienia nie bronimy.
    Bo bronimy tylko układziku i biznesu małej kliki. Byle jeszcze trochę.

    Kaczyński to zdiagnozował i w to walił. I rozwalił.

    Ładnie i spójnie mówić trzeba, codziennie, do śmierci.
    To pierwsza potrzeba. Za nią idą inne.
    Na razie, Zandberg powiedział zgrabnie raptem kilka zdań: sensacja na lewicy !
    Dalej zaczną się schody.

    DO PISu garną się ludzie lewicowi, bo zostali opuszczeni, bo PIS gada półlewicowym językiem, bo chce odtworzyć PRL. Z tymi samymi zasadami. W wersji własnej, więc karykaturalnej:
    Lud ogólnie ma mieć dobrze i darmowo to i owo.
    Lud wolności nie potrzebuje, rządzi kaszanka, podmieniona przez Big Maka.
    Rząd rządzi, partia kieruje, a nad partią panuje jako Bóg Ojciec I Sekretarz, który składa gospodarskie wizyty.
    Wszyscy walczą o pokój za pomocą szykowania się do wojny.
    Opozycję wsadzi się za kratki, a niektórym da się rolę małpy w cyrku.
    Kościół kat to tysiącletnie wartości chrześcijańskie, o których decyduje nie biskup, ale I Sekretarz.

    Tak jest, dalej będą schody: Zandberg, z całą lewicą, żeby nie złamać sobie nóg i łbów, muszą te sprzeczności i zagadki rozsupłać.

  178. @Tobermory

    Jeszcze raz dzięki. Trochę mi odpuściło jak przekierowałeś moją uwagę z polityki na zdjęcia.

    Co do ortografii to ze smutkiem stwierdzam że mi siada. Interpunkcja siadła mi już na studiach podczas studiowania języka obcego mającego zupełnie inne zasady, od tamtej pory skutecznie i trwale mi się pomieszało. Nie piszę po polsku prawie wcale, chyba że tu i zaczynam widzieć braki. Coraz częściej sprawdzam pisownię zanim tu coś puszczę żeby wstydu nie było. Disclaimer: na na-razie na-pewno i na-prawdę jestem nieprzemakalna i żadne próby tłumaczenia, ćwiczenia i zapamiętywania nie zakończyły się sukcesem, co widać. I to samo jak widzę będzie z moeilijk i makkelijk po tutejszemu a różnica zasadnicza.

    @Konstancja

    Ja ostatnio też studiuję swoją komórkę w środkach komunikacji miejskiej bo zaczęłam czytać książki na telefonie.

    @zezem

    Wiem, ja też dogłębnie studiuję przedmiot. Mąż wąż stwierdził że aparat może być rozwojowy i już lepiej kupić coś porządnego (na lata) i się nauczyć obsługi w ramach ćwiczenia mózgownicy oraz nowego hobby niż coś mniej wyrafinowanego które za jakiś czas (może) nie wystarczy. A zanim uzbieram to zjedzie z ceny jak nowe wejdą na rynek. Na razie myślę, upierać się nie będę.

  179. @zezem
    Dzięki. Jamno, ale w początkach października, w poszukiwaniu wiadomego żagla z worka po saletrze 😉

    @NeferNefer
    Dzisiejsza technika starzeje się tak szybko…
    Nikon D3300 jest o połowę lżejszy, ergonomiczny dla drobnych (damskich) rąk, prostszy w obsłudze i o połowę tańszy.
    Sam najchętniej posługuję się 11-letnim nikonkiem o maciupkim monitorku, ale do zbliżeń z odległości 4 cm – idealnym. Mam do niego nawet obudowę do zdjęć podwodnych.

  180. lonefather
    27 października o godz. 13:50
    nie martw się, z pewnością to nie brak krawata, makijażu czy czegokolwiek wizualnego zadecydował o tym, że tylu zagłosowało na RAZEM. Niektórzy, nie tylko młodzi, lekko przymuleni obietnicami złożonymi przez Jarka zagłosowało na niego; niebawem sie obudzą, a za jakiś czas znajdą swojego przedstawiciela właśnie w kimś takim jak Adrian.
    W każdym razie mam taką nadzieję; spełnić się powinna maksymalnie za 4 lata…teraz jeszcze przepadło.
    Onet daje czasem takie tytuły, że …aż zęby bolą

  181. NeferNefer
    27 października o godz. 14:34
    Nie chciałbym podpowiadać, ale najprostsza lustrzanka jest lepsza od najbardziej rozbudowanego kompaktu. Poczytaj nieco teorii o zasadzie działania migawki, piksele, szumy, jak się zmienia światło obiektywu w zależności od ogniskowej itp. Nie jest to wiedza skomplikowana, ale moim skromnym zdaniem bardzo konieczna przed zakupem. Reszta przyjdzie z czasem. W żadnym razie nie należy zdawać się na porady sprzedawców.
    Życzę udanego zakupu.
    Polecam stronę http://www.optyczne.pl

  182. @A.Falicz
    A wyobraz sobie ze ani razu nie pisalem ze przewijam .
    Ale ciebie naprawde warto przewijac , bo takie przewiniatko pisuarskie jestes .

    Pozdrowionka.

  183. NeferNefer
    27 października o godz. 14:34
    myślę, że da się odróżnić czytającego książki od „grzebiącego” w komórce.

    @mag
    słaba to pociecha, bo nie wierzę w realizację obietnic PIS, chyba, że zechce wprowadzić więcej religii (tak min. 2 godz. dziennie + obowiązkowo w soboty i niedziele w kościele) zamiast jakieś fizyki,chemii, matmy czy, o zgrozo! etyki lub języka nam obcego.

  184. @Konstancja
    Pociecha? Chyba ironizujesz.
    Jakoś w końcu te gimnazja okrzepły, ale trzeba zrobić burdel, byle było inaczej jak za Platformy, a w licznych przypadkach dokładnie odwrotnie.
    Wyobraź sobie koszty takiej rewolucji w szkolnictwe, a jaka jest jej celowość poza wzmożonym nauczaniem partiotycznym i niechybnie maturą z religii. Dolicz 500 zl na dziecko itd.itp.
    Szkoda słów.
    Odmóżdżanie religijne od przedszkola, odzwyczajanie od samodzielnego myślenia dało rezultaty. 60 % młodzieży licealnej i studentów głosowało na narodową prawicę (cyrkowy Kukiz, niezniszczalny kabareciarz Korwin), no i na PIS, który wszystko DA od maleńkości po grób.

  185. Tanaka
    Jeszcze a propos naszej rozmowy na temat lewicy.
    Razem chciało już zerwać swoje plakaty wyborcze, na co operator słupów ze zdziwieniem stwierdził, że jeszcze żadna partia po sobie nie sprzątała. Mała rzecz a cieszy. Przynajmniej mnie.
    Może jednak są trochę inni i tak szybko się nie „zepsują”.

  186. @Tanako

    Sluszne prawidla pokazujesz, ale ja tez mam/mialem bacie z lubelskiego. Ona nie byla „prosta”, ona byla doglebna i madra i byla wymagajaca od siebie samej i od innych. Na jej szczescie i na szczescie Ojdyra nie dozyla czasu, gdy sie Ojdyr objawil, boby sie doczekal takiej krytyki, ze albo by ja, albo jego z kosciola powszechnego usunieto.

    A poza wszystkim, to @Tanako, zgadzajac sie i widzac sensownosc Twoich spostrzezen, to jednoczesnie dostrzegam, ze choc widze i rozumiem zastrzezenia mlodzi, ktora jakos tam Zandberg reprezentuje, to ja nie mowie tej mlodzi jezykiem, a jezyk, ktorym oni sie komunkuja, choc zrozumialy, to wcale nie koniecznie zgodny z moim. I to moje „odstawanie”, nie z odleglosci geograficznej sie bierze, ale zwyczajnie z „wiekowej”. Slowa te same, rozumie sie znaczenie, ale sie rozumie zgodznie z posiadanym wiekiem i doswiadczeniem, a nie tak jak ta mlodz je rozumie.

    Nas ubywa, ich przybywa, swiat sie zmienia.

    I choc sie nam zdaje, ze to my „lepiej” wiemy, to na szczescie, to nie my przemijajacy, ale ONI nastepujacy po nas, beda mieli racje.

    Nie widze powodu, zeby im przeszkadzac. Wrecz odwrotnie, widze mnostwo powodow, zeby ich wspierac. Zwlaszcza, ze jak ciut wyzej @mag powiedziala, „mlodziezowki” istniejacych partii, sa „przyspawane” do mysli politycznej macierzystych partii i nie wnosza nic nowego do widzenia swiata i proponowanych rozwiazan. Jedyna nowoscia autentyczna na polskiej scenie politycznej jest RAZEM. Popelniaja bledy, myla sie, ale sa autentyczni i mowia jak ludzie do innych ludzi. I nie wyczuwam w tym co i jak mowia falszu „naszego powszedniego”.

    Sadze, ze sie swiat i mowienie o nim upraszcza. Jak „memy” netowe. Krotki prosty przekaz. Mam wrazenie, ze dla „mlodzi netowo wychowanej”, nasze skomplikowane widznie rzeczywistosci, oznacza komplikowanie prostych prawd o tej rzeczywistosci, co mozna dowolnie tlumaczyc, ze komplikowanie = zaklamywanie.

    Ja o te jakies 30 lat starszy jestem przyzwyczajony do tego, zeby widziec „zlozonosc” i „rozumiec”, ze rzeczywistosc jest sila rzeczy „zlozona”.

    Zandberg mowi wprost, ze zlodziej, to zlodziej, pomimo tego, czy owego, co powoduje, ze inaczej „sie nie da”. (uproszczenie)

    Mi, jak sluchalem Zandberga, to przyszlo na mysl, ze to On, a nie ja ma racje. Wyglada na to, ze ta „mlodz”,ktora uosabia @Zandberg, jest blizej kanonu zasad podstawowych niz ja. Ja w moim widzeniu „zlozonosci” jestem bardziej sklonny uwzgledniac „zlozonosc”, podczas gdy ONI klada nacisk na prostosc…

    Ta mysl, przywolala nastepna, ze cos w tym jest, bo moja „zlozonosc” nie pozwala mi na proste wykazanie zaklamania Jaroslawa Kaczynskiego z jego PiSem, choc wydaje sie ono oczywiste, a ich „prostota” pokazaje to zaklamanie kaczynskie jak na dloni, ze i bez mikroskopu kazdy widzi.

    Rzecz w tym, ze Ty i ja mowimy (piszemy) jezykiem i pojeciami 30+, a @Zandberg i RAZEM mowia jezykiem i pojeciami 30-.

    Nasze i ich pojmowanie swiata i relacji, choc poprzez slowa wydaje sie im i nam identyczne, to jednak nie jest, bo nie mamy juz dwadziesciaparelat, jak oni.

  187. @Tobermory

    Przeglądałam, porównuję sobie właśnie recenzje 3300 i 610. Prawda że technika się starzeje ale czy w wypadku obiektywów aż tak bardzo to nie jestem super pewna. Neptek ze mnie to nie mam co się porywać na dyskusje. Chyba powinnam zrobić sobie taką galerię online jak Ty (obejrzałam jeszcze raz)

    @mopus11

    Nigdy jeszcze nie miałam lustrzanki. Do tej pory byłam zadowolona z mojego idiotenaparatu tylko ten zoom! Ja nad Biebrzę chcę wziąć teleobiektyw armatę. Mąż wąż kupił mi na urodziny w sierpniu książkę o fotografii cyfrowej więc się zapoznaję. Dzięki za link.
    http://www.empik.com/fotografia-cyfrowa-podrecznik-ang-tom,p1100573362,ksiazka-p

    @mag, Konstancja

    Ja Razem ciepło i dobrze życzę. Mam nadzieję że się młodziakom uda.

  188. mag
    27 października o godz. 15:45

    Jeszcze się taki Polak nie narodził, co by po sobie posprzątał. Polak tak swą Ojczyznę romantycznie kocha i tak za nią polegnie, że ją za pomocą swego psa – obe-sra.
    Na tym polega ta polskość-swojskość, przez innych niepodrabialna: zesra się i nie posprząta. To się nazywa: klimat.
    Dlatego celnie rzecz nazwała pewna pani od autostrad-Bieńkowska: sory – taki mamy klimat.
    Po czym od klimatu odwróciła się do Brukseli. Tam inny klimat, a i dziś się zdarzy, że chodniki mieszkańcy szorują.
    Dlatego tam rządzi Kultura Śmierci, a w Polsce – Miłości.
    Nikt przecież od smrodu nie umarł, a od namydlania – niejeden.

    Pamiętasz dzieje całkiem świeże.Jak jeden żartowniś-rysownik, zażartował okrutnie, że Polak powinien swoją kupę, za pomocą psa zrobioną, z ulicy posprzątać. Mało go nie zlinczowali.

    Jeśli więc „Razem” chce swoje plakaty posprzątać, to jest rewolucja. Nic tylko się cieszyć. Bo mogą zlinczować.
    Ale powód wątpliwości może też być inny.
    Czy „Razem” zna się na tym, na czym się znać powinna? Jak się umieszcza plakaty, to się za to płaci. Jak się płaci, to w cenie powinno być wliczone usunięcie. to jest normalna praktyka reklamiarstwa.
    Nie wiedzieli i posprzątać chcieli, za co innym zapłacili?
    Byłaby to niefachowość w dziedzinie prostego gospodarstwa. Jak więc chcą się znać na gospodarstwie pt. Polska ?
    Jest i kolejna wątpliwość: jak się komuś płaci, a następnie robi samemu za co się zapłaciło, to się opłaconego rozpuszcza.
    Rozpuszczany dostaje forsę za nic. socjalizm pełną gębą: każdemu według potrzeb.
    Ale jest i druga część zawołania: od każdego wedle możliwości.
    Czy opłacony sprzątacz nie może posprzątać, ale może za nieposprzątanie wziąć pieniądze, a dający pieniądze może nie chcieć, by zostały za sprzątanie zarobione?
    Byłby to socjalizm jeszcze fajniejszy niż ten w PRL-u.

    Chyba, że Razem nie zapłaciło za sprzątanie plakatów, co się – zdaje się – kłoci z prawem: reklamiarstwo i zwykle i wyborcze powinno mieć regułę jasną: instalalacja plakatów z opłaconym usunięciem.

    Inaczej usunięcie jest zawieszone na socjaliźmie lub determinacji Polaka, by po sobie posprzątał. Oraz dobrej woli.
    Jak uczy historia, nic z tych trzech rzeczy nie chciało w Polsce dobrze działać.

  189. Szanowny @Tobermory,
    =======================
    .
    Gdzie te kamienie? (3?, 4?).
    Co najmniej trzy wyglądają na jasper.
    ( …jak to po polsku jasper…?)
    .
    >>>Mam do niego nawet obudowę do zdjęć podwodnych.>>>
    .
    Teraz się kupuje, ha!?.. A my za Gierka musieliśmy sami robić…
    Eeehhh, czasy byli…
    Pozdr.
    .
    P.S. galeria piękna. Ale bez worka … 🙂

  190. lonefather
    27 października o godz. 15:56

    Ja również życzę „Razem”, Zandbergowi oraz miłej Zosi, żeby do Polski wnieśli cosik. Coś dobrego, nową jakość, by nie było byle jako. I nie – jak zawsze.
    Czytając, co piszesz, widzę dwie główne sprawy:
    jedna jest taka, że my widzimy rzeczy w złożoności, Zandberg w prostości. Prostość dobra jest jako hasło wyborcze, oby zwycięskie. Jednak jeśli za hasłem nie idzie rozumienie złożoności, na którą trzeba się szykować, jeśli proste hasło da władzę, to jest się albo naiwniakiem, albo cynikiem.
    Gdyby „Razem” znalazło się dziś u władzy, powiedzmy ma 5,01% poparcia i jest koalicjantem, to szybko zderzyliby się zarówno ze złożonością, jak i brutalnością.
    Do czego są w tych sprawach przygotowani i czego świadomi?

    Druga uwaga jest taka, że mówisz o rozległości języka. Język memów, skrótów sms-owych, netu, skojarzeń, łapań-w-pół-zdania jest mi bliski, bo, powiedzmy, bystrzak jestem, co jest, to też przyznajmy wprost – rzadkie. Statystyczny wyborca nie jest władcą ani pierścieni, ani rozumu. Gdyby władał rozumem, głosowałby na partie profesorów. Zaś partii profesorów nie ma, bo oni także nie władają swoimi rozumami.

    Na poziomie języka w pełni swobodnie się komunikuję z pokoleniem języka „30-„. Pytanie kluczowe jest odwrotne: czy oni się komunikują, za pomocą swojego języka z wyborcami, dzięki którym chcą dojść do władzy. Ci wyborcy są różni, a średnio jak wszyscy – mało rozumem i skrótami władający.

    Język obojętnie minus czy plus trzydzieści, niesie sobą treści. Albo i nie niesie. O tym by przypomniał @pombocek, którego tu nie widzę, i czego bardzo mi szkoda, więc zawołam z an(g)ielskimi ten-tego-ten chórami: ukaż się, pombocku!
    Co więc niesie, albo czego nie niesie, nie jest wcale jasne. Jedni głosują na PIS bo gada jasno, inni, bo niejasno.
    Na Kukiza kto głosował i c zrozumiał, na podstawie języka? Przekaz był jasny – „won”? Liroy, który zdaje się już jest parlamentarzystą, gada chyba całkiem jasnym językiem: „pierdolcie się” – brzmi w miarę konkretnie, na czym zna się każde katolickie dziecię.
    Jest to język wiekowo i klasowo bardzo uniwersalny. Łączy pokolenia, jak niedawno łączyła Nokia.

    Jestem sam ciekaw, jakie treści niesie w języku „Razem” i jakich nie niesie, oraz co z tego dla wyborców wyniknie.

  191. NeferNefer
    27 października o godz. 15:59

    Na Biebrzę fotoarmatę, w celu, że na wieży sterczysz i focisz, czy w celu, że na łódce i focisz?

  192. @NeferNefer
    Dzisiejsza technika starzeje się tak szybko…
    ……………………………………………………………
    Tego nie byłbym taki pewien. Wiele „nowości” to nowe opakowanie.
    Przykładem jest np. (tu nieco z fotografii) Sony DSC-RX 100 ,który już się doczekał 3-ciego wydania. Owszem ,są pewne zmiany, które nie uzasadniają niemal podwójnej ceny za aparat ostatniej generacji. Bowiem procesor pozostał ten sam. Optyka także…
    @Tobermory robi fotki 11-letnim aparatem ,ja posiadam nieco „młodszy”,ale też już 8-letni…
    http://www.panoramio.com/photo/111464676
    http://www.panoramio.com/photo/119005497

  193. Tanaka
    27-10-g.16:18
    Toś mi zabił ćwieka. Nie wiem, czy słupowi mają przez partie opłacone sprzątniecie plakatów i to jest norma, czy nie jest. W każdym razie słupowy się zdziwił.
    Pamiętam ten performens (może już się pisownia spolszczyła patriotycznie, a jak nie, to ja niniejszym spalszczam) – chorągiewki zatknięte w gównach psich.
    Straszne było oburzenie i wzmożenie patriotyczne prawdziwych Polaków!
    Ale będzie lepiej. Któryś z pisowskich kandydatów (no masz, a jaki ma być, skoro wygrali) na ministra kultury już powiedział, że sztuka będzie wolna. Może od wolności?

  194. @georges53
    27 października o godz. 16:49
    Miałeś na myśli jaspis?
    Kamienie znajdują się na bałtyckiej plaży. Mokre wyglądają dość (pół)szlachetnie, ale jak wyschną… 🙁
    Zwyczajne kawałki przywleczone przez skandynawski lodowiec i nie posprzątane po akcji np. czerwony granit skandynawski, fiński rapakivi, dioryty, granodioryty, gnejsy laminowano-oczkowe i migmatyczne, porfiry itd.
    Naśmiecił i się wycofał.
    A ludzie chodzą i szukają bursztynu…

    Przyłapałem szpiega
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/October2015#slideshow/6210370303370314034

  195. Tanaka
    Pan Sellin, ewentualny minister kultury zapodał o „wolności artystycznej”, ale też o jakichś granicach.
    „Granice” już były przerabiane w postaci notorycznego obrażania uczuć religijnych przez artystów, czemu za każdym razem przeciwstawiali się posłowie PIS i słali stosowne zgłoszenia do prokuratury.
    A może w Ministerstwie Kultury powstanie komórka do certyfiikowania rozmaitych „produktów” kultury. Zawsze to lepiej brzmi niż np. kontrola widowisk, albo tfu, tfu, cenzura.

  196. mag
    27 października o godz. 13:57

    Mag, o przenaj, czy się wreszcie ze mną raz nie zgodzisz, to się może okaże, ale w czasie przyszłym, bo nie w przeszłym, ani teraźniejszym.

    Tak więc siądź, czytaj i sądź.

    W pierwszych słowach mego listu w sprawie donoszę, że nie napisałem nigdzie, że na lewicy ma dalej rządzić „żelazny kanclerz” Miller.
    Miller swoje zrobił, w polityce na górze siedzi od lat 80-tych, więc od jakichś czterdziestu prawie, kiedy był sekretarzem bodaj „ds. młodzieży”, w bardzo nieładnie ładnym gmachu KC. Z którym to gmachem i którym to sekretarzem miałaś jakąś okoliczność dziennikarską.

    Miller zrobił, dobrze i źle, się narobił. Zarobił, dzięki sobie i wrogom, na źle się w polityce sprzedającą gębę.
    Jego czas się skończył, gdzieś od etapu, gdy się rypnął SLD, będąc wcześniej największym triumfatorem wyborów parlamentarnych, do czasu niedzielnego zwycięstwa Kaczyńskiego.
    Miller z Kaczyńskim są do siebie bardzo podobni. Obaj mają w sobie dużo żelaza i całkiem możliwe, to tylko kwestia starannego skalibrowania wagi, że obaj ważą tyle samo: Miller ma (co najmniej ostatnio) w sobie tyle szczerej lewicowości, ile Kaczyński szczerej prawicowości. I odwrotnie: Miller ma w sobie tyle prawicowości ile Kaczyński lewicowości.
    PIS to PRL bis, o nazwie IV RP, co nie ma znaczenia. Treść prl-u w pudełku po butach publiki lichej republiki.
    Obaj mają populizmu pewnie po równo.

    Miller jest, co jak sądziłem napisałem jasno, potrzebny i pożyteczny w jednym: dzielenia się swoim dorobkiem, mądrością i znajomością reguł politycznej kuchni, oraz posiadaniem rąk nieco skalanych. Tacy ludzie są w polityce, są potrzebni w polityce, i będą w polityce.
    Naiwny, kto sądzi, że tego nie ma i być nie może, bo polityka to niby Wersal. Wersal podszyty był kurestwem, kiłą i stał na pudrowanych perukach pełnych pcheł i wszy.
    Wie to każde dziecię po kursie historii ze szkoły podstawowej. Ale tu uwaga – od czasów gimnazjów, może dzieci już tego nie wiedzą, taki edukacyjny klimat. Tym gorzej dla nierozeznanych dzieci, jak władzę robi się na scenie partyjnej.

    Miller – w żadnym wypadku jako frontmen, twarz, „nowa nadzieja” galaktycznej republiki w walce z krążownikami Imperium i samym Vaderem. Żadnego decydowania o programie, istocie, idei, i listach kandydatów. Ale doradzanie – jak najbardziej, koniecznie.
    Nieco pokalane rączki też się przydadzą: ktoś musi wiedzieć, jak wrednemu przeciwnikowi dać w ryj. I nie bać się rączek pokalać.

    Kaczyński sam ma pokalane ręce, ale je chowa za pazuchę. Ma swoich speców od kalania. Macierewicz nie ma z tym żadnego problemu, bo rączki zaraz po skalaniu umyje w wodzie święconej.

    Brak kościołamacza Millera, dał się dojmująco odczuć, gdy należało kościołamaczom od Kaczyńskiego przetrącić karki, gdy na całego łgali o zamachu w Smoleńsku.
    Ofiarą ich kościołamania stały się tysiące ludzi. Przetrącili kręgosłup państwu polskiemu, zupełnie świadomie, by ryczeć, że „Polska w ruinie”
    Komisję badającą katastrofę w Smoleńsku oskarżył Kaczyński, wraz ze swoimi bandziorami o wszelkie podłości.
    Nikt nie stanął stanowczo, ostro, konsekwentnie, w obronie komisji i jej członków, w obronie polskiego państwa, prawdy, rzetelności badań.
    Wszyscy obrońcy państwa zniknęli. Został praktycznie sam dr Maciej Lasek, który musiał się tłumaczyć za nieobecne państwo i za to, że nie jest sługusem duetu zbrodniarzy: Tuska i Putina.

    Kaczyński narzucił brutalnie narrację kłamstwa, nikt nie podjął rękawicy, by tą kampanię nienawiści i zemsty równie stanowczo i może brutalnie odrzucić, a łgajacego łajdaka zatłuc politycznymi i społecznymi narzędziami walki. Zabrakło o politycznych amstaffów i adekwatnego języka. Na czym się dobrze znał Miller.

    Postaci takie jak Miller należy po prostu mieć. Uczyć się od nich politycznego rzemiosła, nie popadając przy tym w nadmierność i cynizm walki dla walki i zmiażdżenia dla triumfu. Trzymać już z daleka od władzy, ale z emerytalnym honorem: medal, gabinet z sekretarką, żeby mógł ją jeszcze Miller, jak dawniej koleżankę z ZMP w pupę uszczypnąć, od czego się rozmarzy i będzie czuł, że jeszcze żyje i uzna, że dobrze kończy. Sekretarka zaś zniesie drobny despekt dla dobra Lewicy i Ojczyzny, jak Zosieńka u Przybory. Miller może zasiadać za honorowym stołem na konferencjach partyjnych, witać, zagajać, w rączki całować i właśnie – zgrabnie kończyć.
    Pożyteczne życie normalnego emeryta.

    Moje przewidywanie jest takie, że jeśli Zandberg będzie operował tylko na anielskim ideale lewicy, nie umiejąc ostro walczyć i w razie potrzeby wymusić na łajdaku dla siebie posłuch, będzie jak w niebie : pełna anielskość i zero politycznego skutku.

    Życząc lewicy pomyślnego życia, nie życzmy jej, by się pozbyła tego, co do pomyślności nieodzownie potrzebne.

    W czym więc mielibyśmy nie zgodzić?

  197. mag
    27 października o godz. 17:57

    Komórki od „słuszności” są, od dawna.
    Na pewno, jako fachowa dziennikarka, to widzisz wyczulonym okiem. Każda gazeta, portal netowy, telewizja i dowolne publikatory mają u siebie komórkę, bezkształtną, bo bez gabinetu i pieczątki, a przez to rakowatą. Każdy redaktor ma to we łbie – wewnętrznego cenzora. Jak by spróbował nie mieć, dostanie w łeb od redaktora prowadzącego. A jak ten durny – utopi go właściciel tytułu.

    Jak wspaniale zniewolone są media kościelne ! Jak tam cenzura szaleje!
    Pardon, co ja gadam; mag, pomiłuj.
    Ci redaktorzy mają jak absolwenci semiariów, którymi są i tak w większości: mózgi tak wyprane, że nawet niespecjalnie cenzurujące. Baczą tylko na innych. sami są wzorowi z bezmózgiej natury.

    Selliniemu może nie być potrzebna komórka jawnej ceznury. Niejawna się zawsze przyda. Sama będzie produkować donosy i sama je rozpatrzy.
    Główna metoda działania będzie rączek nie brudząca: władza ministerialna będzie tylko reagować na „słuszny gniew ludu” w sprawie niepatriotycznej i niekatolickiej bezecności.
    Tak to przecież działa. Nie ma powodu, by to co tak skuteczne, wzmacniać jawnym podniesieniem przyłbicy. Niech się dzieje jak teraz, z subtelnym wzmocnieniem.

    Zresztą, co będziemy sprawę roztrząśniętą roztrząsać:
    „Wolność to uświadomiona konieczność”.
    Co który artysta będzie podskakiwać, to się mu uświadomi konieczność.

  198. Tanaka,

    W kwestii rozumienia co mowi @Zandberg, to odpowiedz jest chyba w tych 3,9%.

    Co do reszty, to obawiam sie, ze jest jak ze stanwieniem ustaw podatkowych i okolopodatkowych. Jak sie czyta polska ustawe podatkowa, to mamy „defilade” mozliwych i potencjalnych przekretow, ominiec, unikniec. Czyli, bez „krysztalowej kuli” mozna na zimno i w calej okazalosci zobaczyc „cale bogactwo” wyobrazni i fantazji naszych parlamentarzystwo i ich wysilek w wymyslaniu wszelkich mozliwych i niemozliwych i chocby tylko potencjalnie mozliwych sposobow na wymiganie sie od placenia podatkow.

    Jakos ze dwa, czy trzy latat temu widzialem w TV Pana, ktory pokazal „pierwotna”, czyli pierwsza ustawe o VAT, a dla kontrastu pokazal ta sama ustawe po 20 latach. I mozesz byc pewien, ze po 20 latach funkcjonownia jest juz 20 razy obszerniejsza, od swojej „pierwotnej” matuszki. A jesliby wierzyc babie StraSzydlo, to pomimo zlozonosci i obszernosci, wycieka z systemu 20 miliardow zlotych niezaplaconych podatkow.

    Do tego prowadzi „widzenie zlozonosci”.

    Jak dla mnie, to wlasnie ta „zlozonosc” jest zrodlem nieszczelnosci. Im wiecej komplikacji, zlozonosci, wyjatkow, sytuacji szczegolnych, tym latwiej tak ponazywac rzeczy, zeby sie spod podatku wyslizgiwaly. I droga do zaradzenia prowadzi nie przez dopracowanie coraz bardziej zlozonych szczegolow i szczegolikow, ale takie uproszczenie, ktore utnie latwe wyslizgiwanie sie.

    Nie chce tworzyc systemu. Opieram sie na pewna znajomosc angielskiej ustawy o podatku od wartosci dodanej, ktora niemal 50 latach jest niewiele bardziej obszerna od swojej pramatki z koncowki lat 70tych.

    Roznica polega na tym, ze Anglicy skupiaja sie na tym, zeby ustwa dzialala, a nie na zapobieganiu jej omijania, czy unikania.

    Angielski przyklad jest dowodem, ze o zlozonosci daje sie mowic prosto i prostym jezykiem. (Jesli rozumiesz co mam na mysli.)

    Ja nazywam to uproszczeniem, choc jest ta angielska ustawa o VAT, zlozona i dostosowana do prawa unijnego.

    I jest napisana prostym, zwyklym jezykiem, takim jakim w swoich wystapieniach posluguje sie @Zandberg.

  199. Tanaka
    27 października o godz. 17:11

    Pan każe… Jak wołasz, Tanako, to wieczór dobry. Mówić nie mówię, bo jestem homo alala – niemówiący. Mam tylko parę słów. Tobermory, jeśli wypatrywał worka po nawozach, nie mógł mnie zobaczyć, bo na workach chodzę tylko wtedy, kiedy nie chodzę w gumiakach (to się tak tylko mówi: „gumiaki” – teraz są gumiakopodobne piankowe, nic kompletnie nie ważące). Dziś robiona fotka pokazuje, że właśnie chodzę po wodzie. Akurat wychodzę na jezioro i przez kanał Jamneński – na morze. Dziś przy południowo-wschodnim zefirku fali na morzu nie było – i przez tydzień nie będzie – więc tam zachciało się pospacerować. Tyle że była malutka martwa z północnego wschodu, więc żeby przy brzegu do tenisówek przypadkiem nie chlupnęło, wskoczyłem w gumiaki.
    Oczywiście, spacerowanie w gumiakach to nie temat na blog ateisty. Temat na blog ateisty jest ten, że znudziło się mi się obalanie Słowa słowem. Sam zobacz, Tanako, co to za cud chodzić po wodzie. A nie jestem, kuna, mesjasz. Mesjasz w gumiakach?

    https://lh4.googleusercontent.com/-GKuS-JqaQy8/Vi-oVcpF5MI/AAAAAAAACak/2Rjq7f1TEYs/w784-h441-no/DSC00188.JPG

  200. Szanowny @Tobermory,
    ===================
    .
    Zazdroszczę. Ja w fotografii nie wyszedłem poza dolne regiony stanów średnich.
    Chociaż starałem sie… i parę moich, podwodnych…
    ( dwie z Grecji ze schyłkowego Gierka, i sześć z tutejszej Rafy Koralowej )
    … ciągle wisi u mnie na ścianie.
    Ciągle cieszą mi oko, ale już tylko jako rzewne wspomnienia.
    Pamiętam zresztą że pod wodą trudno było… z rolki 3-4 nadawały sie tylko.
    Jak u Pana z doświadczeniami ( z tą podwodną obudową ) ?
    Pozdr.

  201. @Tanaka

    To, co proponujesz jako „zastosowanie” dla Millera, zakłada istnienie czegoś takiego jak kultura polityczna i ogólnie kindersztuba.
    W katolickim kraju, gdzie podaje się nogę zamiast ręki, postponuje osobistości dawaniem i odbieraniem orderu, buczy na cmentarzu, cieszy głośno ze śmierci przeciwnika politycznego itp. sporo jeszcze wody musi upłynąć, zanim takie czasy nastaną i przynajmniej „swoi” potraktują zasłużonego, ale przegranego polityka w cywilizowany sposób.
    Niech się Miller cieszy, że nie musi pod stienku i nie wymazują go jeszcze ze wspólnych fotografii.

  202. Uściślenie…
    =============
    .
    „… z rolki 3-4 nadawały sie tylko.”
    .
    Nadawały się do powiększenia, znaczy…
    Wtedy jedno powiększenie (porządne) kosztowało $45.-, co było kupę pieniędzy 30 lat temu…
    Pozdr.

  203. Ehh, psiakość… czemu ja nie śpię jeszcze…? 5rano u mnie…

  204. @Tanaka

    W celu że w krzakach, z wieży albo z nienacka, łódka raczej nie. Albo łosia z kilometra trafić. I ptaki.

  205. @georges53

    Ta obudowa i nikonek posłużyły głównie rodzinnej latorośli do „sznurkowania” w Oceanie Indyjskim, z rezultatem takim sobie, bo w wieku bardzo młodym i bez specjalnego zamiłowania do fotografowania. Do nurkowania wręcz przeciwnie.
    Sam nie nurkuję, obudowa przydaje się w szczególnie wilgotnych i brudnych warunkach – podziemia, groty itp. Można opłukać w potoku lub pod kranem i dalej używać.
    Lepsze rezultaty osiągałem Nikonosem II (Nikkor/Calypso), którego mam do tej pory, choć wszystko tam było „na oko”
    http://analog-cameras-for-sale.com/wp-content/analog-cameras-for-sale.com/2015/07/vintage-nikonos-calypso-nikkor-underwater-film-camera-w-w-nikkor-35mm-lens-analog-cameras-for-sale-2015-07-26-2-1024×680.jpg

  206. Calypso/Nikkor
    http://www.nicovandijk.net/calypso.jpg
    Może ten się otworzy. Sorry za tamtą stronę.

  207. pombocek
    27 października o godz. 18:31

    @pombocku,
    @Tobermory, jak kazdy homo, jest „czepiak”…
    W niemowlectwie i troche dluzej potrzebuje kazde mlode odpowiedniej ilosci „uczepien” sie, coby osiagnac emocjnalna rownowage. Brak skutecznej ilosci „uczepien sie” w dzicinstwie, skutkuje zaspakajaniem potrzeby uczepiania sie, w wieku pozniejszym. Ubocznym skutkiem bywa, ze to zaspakajanie przeradza sie w manje przesladowcza, ktora nie tylko dotyka niezaspokojonego, ale dotkliwiej dotyka obiekty poddawane czepianiu sie.

    Fotka cudna jesienna.
    „Stopy wody…” o malo nie zakrzyknolem, ale sie zreflektowalem i napisze „pod obcasem”. Co mam nadzieje nie jest obcesowym wyrazem zdrowej zazdrosci jesiennej. A trzciny na Jamnie przecudnej urody sa, a Ty dziarsko wygladasz i piszesz rownie dziarsko, jak zawsze.

  208. lonefather
    27 października o godz. 19:11

    lonku, tym razem Tobermory raczej nie był czepiak, prędzej – życzliwy. Skoro mnie szukał po jeziorze, nawet przy Osiekach, czyli dość niedaleko Łabusza, gdzie mam okręt, to przecież nie żeby się czepiać. Fotki robi fantastyczne. Wysoka szkoła jazdy. Wprawdzie trochę nie mój typ opowiadania obrazem, ale podziwiam. Tak jak podziwiam Twoje mówienie sercem.

  209. lonefather

    Właśnie w tym miejscu – czyli przy jedynym na Jamnie plażopodobnym dostępie do jeziora Jamno w Osiekach – Tobermory zrobił jedną z pokazanych fotek. U mnie jest ciemnawo, bo robiło się szarawo, jak jechałem z Łaz (poprawnie: z Łazów). Ze dwa, trzy razy w tygodniu robię rundę Koszalin-Mielno-Unieście-Łazy-Koszalin lub odwrotnie (ok. 40 km).

    https://lh4.googleusercontent.com/-qpebn0s0L-M/Vi_BwsE3IiI/AAAAAAAACbk/NLGmcc-_qeQ/w784-h441-no/DSC00136.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-ImYDKnUu8Ig/Vi_CSa2xaSI/AAAAAAAACcE/YC-_xBIhpAs/w784-h441-no/DSC00134.JPG

  210. mag
    27 października o godz. 15:34
    pewnie, że ironizuję….
    Edukację w Polsce wszyscy psują; każda władza wie najlepiej, jak powinna wyglądać szkoła, czym winni się zająć nauczyciele.
    Nikt nie myśli o długofalowym efekcie tych działań, o tym, że nieustanne reformowanie tak wrażliwej części społeczeństwa (bo rzecz dotyczy przecież młodych i najmłodszych i ich przyszłości) w najlepszym wypadku czkawką odbije się w ich przyszłym życiu, wyborach zawodowych, postrzeganiu świata i siebie w tym świecie i swoim wewnętrznym rozwoju, poszukiwaniu siebie i wielu innych jeszcze „drobiazgach”. Już ktoś tu wyżej napomknął, że młodzieży zupełnie co innego się kojarzy,że nieznajomość pewnych kanonów literackich, mużycznych, kulturalnych zmiecie ich z myślącej części społeczeństwa….duzo o tym pisać
    A potem mamy takie incydenty(przypuszczam, że nie są to incydenty, że to jest jednak jakaś choroba młodości, w której wybiera się np.Szymborską na posłankę, że mama podpowiada, na kogo głosować.No, bo Szymborska z nikim się nie kojarzy
    Ciekawe, z kim kojarzy się Chopin, Beethoven,Bach, Schuman i inni kompozytorzy, że wymienię tylko tych najgłośniejszych…czy tylko z melodyjką w telefonie?

    Gimnazja powinny zostać, ale tej części społeczeństwa nie można poddawać rewolucji w kształceniu. Edukacja winna być przemyślana, pod uwagę trzebaby wziąć zdanie i uwagi wielu znawców tematu, także dziecięcych psychologów, bo oni mają wiele ciekawych uwag na temat skutków rewolucji edukacyjnej trwającej od 1999 roku( jednej z reform Buzka).
    Przez 16 lat od tej reformy rewolucja wciąż trwa…

  211. pombocek
    Gdy ja cię wołałam nie tak dawno, toś nie słyszał i nie przyleciał w te pędy, jak do Tanaki.
    I teraz nie wiem, byłeś akurat za daleko , czy udałeś że nie słyszysz?
    Tam czy owak grustno.

  212. Swoim czepianiem się mojej nogawki londyński ekspert od lodowców próbuje niezdarnie odwrócić uwagę od obiecanego wstrząsającego posadami blogu raportu o zmianach klimatu.
    Jak zwykle naprodukował dużo piany, a para poszła w gwizdek.

    @pombocek
    „worek po saletrze” to tylko taka metafora. Wyglądałem wprawdzie samotnego żeglarza w kajaku z oryginalnym żaglem, ale przy tym wietrze od Putina i temperaturach w pobliżu wnętrza mojej lodówki nie miałem zbytniej nadziei. Akwen okazał się pusty, jeno o brzeg biły fale przynoszące grube zwały żółtawej piany…
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/October2015#slideshow/6210402580652361970

    W Unieściu próbowano mnie częstować węgorzem z Jamna, ale odmówiłem.

  213. Tanaka
    27-10-g.18:24
    Ja Ci zarzucam jakobyś napisał, że „na lewicy ma dalej rządzić Miller”?
    Ty, taki uważny czytacz, a wziąłeś moje słowa (zarzuty) z sufitu.
    Przywołałam tylko twoja metaforkę (nawiązującą do piosenki Jeżowskiej), że widziałbyś w Millerze Matkę/Ojca dla młodziaków z lewicy, czuwającą gdzieś w tyle nad ich jeszcze nieporadnymi krokami. Chyba, że źle Cie Cie zrozumiałam.
    Starałam się po prostu uzmysłowić Ci, że oni mogą tego nie chcieć, nawet jeśli sie bardzo mylą, lekceważąc przydatność taty – dobra rada, bo są już w całkiem innej bajce.
    Masz natomiast wieeelką rację, gdy piszesz, że „odkąd Kaczyński narzucił brutalną narracje kłamstw, nikt nie podjął rękawicy”.
    Ot, opędzali się od niego politycy Platformy, jak od upierdliwej coraz bardziej rozwścieczonej (ale tylko na pokaz) osy, próbowali lekceważyć ale niewiele więcej.
    Przekaz Prezesa i jego ludzi, choćby najbardziej idiotyczny i bezczelnie nieprawdziwy, wielokrotnie powtarzany, jak powiadał klasyk, stawał się prawdą. Zwłaszcza dla ludzi o ciasnym rozumku, lecz spragnionych mocnych negatywnych wrażeń w tym w okropnym świecie, gdzie rządzą zdrajcy co mają krew na rękach, kurwy i złodzieje i to przez nich im się tak źle powodzi.
    A w ogóle to zgadzam się z Tobą, zgadzam, zdadz… Przeważnie. I lubię czytać.

  214. pombocku

    @Tobermory, jest fajny facet.
    Ja pare razy jego zdjeciom pryklasnalem]
    Ja @Tobermory racje jemu przyznalem, odnosnie pewnych lokalnych koni.
    Ja nie mam problemu z przyznaniem racji, gdy widze, gdzie jesyt racja.

    Ale jesli racja jest stosowana jako „czepliwa trampolina” do dopieprzenia komus. To mi sie wszystko co jest we mnie przyzwoitego, na druga strone obraca…

    Ma ten „pieprzony” @Tobermory, dwie strony, dwa oblicza.
    Jedno to jest ktosiu z mojej bajki, mowiacy miom jezykiem i moimi obrazami, moimi pojeciami. On jest w tym swoim aspekcie, gosciem, ktorego bys widzial jako tego, co w „lagrze” dzieli z Toba jedna prycze.

    Z drugiej strony, czyli „manki”, „czepialstwo” uprawiane nie dla prawdy, a uprawiane po to, zeby ponizyc, czy chocby dopieprzyc, zeruje te jego fajne wlasciwosci.

    On mnie, w jakiejs mierz zdumiewa.
    Bo niezmiernie trudno mi przychodzi zaakceptowac taki wewnetrzny dysonans.

    Mysle, ze pamietasz, ze po jednym z ostrzejszych sporow zaprosilem @Tobermory do siebie. Zrobilem to nie koniunkturalnie, a z prostej ciekawosci, jaki on jest w relacjach osobistych, bo cos i podpowiada, ze osobiscie to jest po prostu fajny facet, a nie „czepialska menda” jaka sam z siebie w necie robi.

    Hej @Tobermory, zaproszenie jest caly czas aktualne.

    @Jurku,
    Sobie wyobrazam i nie wyobrazam. Jestem w swoich, nie w Twoich butach. Ale wiesz. TY wiesz, ze tam w „Zywicielu” 30go, w piatek o 14ej, jest miejsce dla Ciebie. W moim sercu i myslach jest, czy sie pojawisz, czy nie.

  215. lonefather
    27 października o godz. 18:29

    3,9% Zandberga nic nie wyjaśnia. To grubo za wcześnie.
    A jak mówi złożone w swej złożoności prawo, choćby taka roztropna ustawa o gospodarce nieruchomościami z 21-08-1997 roku, Dz. U. nr 115 poz 741 z późn. zmianami, nie należy brać na serio wyników uzyskanych w warunkach szczególnych, bowiem szczególność zakłóca wynik.
    Zandberg dostał te 3,9% i jest to za mało, bo ledwo słowo dał z niebytu i już – cyk – 3,9% dostał. Jakby zdążył dać drugie, miałby pewnie 10%. O czwartym drżę mówić – wygrałby z Kaczyńskim.
    Ale dostał też za dużo, bo zrobił sensację i ludzie podnieceni, na niego głos dali. Jakby mogli ochłonąć, dostałby głosów 1214, co się w krajowych wyborów mieści poniżej progu odnotowania. Jakieś 0. 01 % albo cóś.

    tak więc – okaże się za czas jakiś.

    Z tą złożonością też bym podyskutował. Gdzieś przed chwilą ktoś napisał, że minister Wilczek to drań.A on proste ustawy napisał z Rakowskim.
    Problem nie w złożoności rzeczywistości, tylko w tym, że co katolik to oszust. Wiem jak jest: zostawisz rower bez łańcucha i paralizatora, w minutę katolik ukradnie.
    A tylko ateista w Polsce kradnie. Jemu wolno, on nihilista, co potwierdził wczoraj Kaczyński. Katolik nie kradnie,m bo mu nie wolno i on bozię kocha. A kradzeniem bozię kochaną i bliźniego, co go też kocha, jak siebie albo i więcej, kradzeniem i łganiem bardzo obraża. A katolik bozi nie napluje w twarz.
    Więc kradnie i kłamie.

    A tymczasem „trzeba wierzyć w człowieka, koleś”, jak mówił Zbyszek Cybulski w filmie „Pingwin”, Ale Cybulski w filmie to był straszny łajdak, a łajdakom katolik nie wierzy. Bardzo słusznie. Co łajdak zrobi, to katolik -odwrotnie.
    Dlatego katolik nie wierzy w człowieka, koleś.
    Stąd te zagmatwane ustawy: tam się nie wierzy w człowieka.
    Co skądinąd wiemy: nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani.

    Anglia, albo taka Szwecja, Dania czy Holandia, wierzą w człowieka, bo tam mało katolika.
    Wiesz jak było, gdy w Berlinie wzrosło stężenie polskiego katolika. Mówił Niemiec do Niemca: cholera, zniknął mój mercedes. Drugi, obeznany, już go uspokoił: twój mercedes już jest w Polsce.

  216. Tobermory
    27 października o godz. 19:58

    Akurat takie wiatry to woda na mój młyn, ale wszystkich możliwości mojego ślizgacza jeszcze nie wypróbowałem, więc nie wiem, do jakiego stanu jeziora mogę się ślizgać lub skakać po falach. Mam go dopiero dwa lata, z tym że prawie rok wypadł, bo się mamą i bratem opiekowałem w Słupsku. Teraz nadrabiam. Inna rzecz, że nie samą wodą żyć będziesz.

    Jasne, że węgorze z Jamna mogą straszyć, choć u mnie na przystani wędkarzy więcej niż żeglarzy. Ale odkąd działa oczyszczalnia, stan wody stale się polepsza. W 70-ch latach nie wszedłbym do tej wody nawet po kostki, a teraz pływam, nurkuję, przewracam się z okrętem, czasem łyknę nosem czy czym, i popatrz – wychodzę z wody czystszy, niż do niej wlazłem. Cud. Jeśli natomiast jadłeś w Unieściu coś bałtyckiego, to Cię ucieszę: mało gdzie dorsze mają takie zielone wątroby jak w Bałtyku. Jak patroszyliśmy w powrotnej drodze po zebraniu siatek, to czasem nawet mewy ich nie chciały jeść, choć, skurkowane, potrafią chwycić wątrobę nawet w locie, znaczy – jak mewa leci i wątroba leci. Dlatego jak skończyłem z rybałką, w ogóle przestałem jeść – oj, czasem listek pokrzywy skubnę. Ten Wacław, co gada o jedzeniu, on tylko z sufitu gada, bo może nie wie, że nic tak nie szkodzi jak jedzenie. Szkodzi, ogłupia i osłupia. Kiedyś, jak jeszcze jadłem, zjadłem jednego śledzia w oleju (taki słony, że nie pamiętam iloma kuflami musiałem szybko zapić). Wychodzę najedzony z knajpy – pierdut nosem w słup. A gdybym zjadł trzy, cztery, bo lubiłem śledzie?

  217. Tobermory
    27 października o godz. 19:58

    Problem, nie jest w „wstrzasnieciu” posadami bloga, tylko w zrozumieniu zlozonosci sytuacji, przyczyn zlozonosci i wydaje sie, ze nieuchronnych konsekwencji.

    Zadna z Twoich nedznych prowokacji nie robi na mnie najmniejszego wrazenia.

    Nawet jesli wskutek niezaleznych ode mnie powodow, niedotrzymalem obiecanego terminu, to zwyczajnie poinformowalem. Nikt poza Toba sie mnie nie czepia.

    Az do dokonczenia tego co robie, nie bede wiecej o tym pisal. „umierasz” z ciekawosci? To „umieraj”! Nie „umrzesz”, to sie doczekasz.

  218. Katolik musi kraść, cudzołożyć i pożądać, bo z czego się będzie spowiadać?
    Jak mus co Wielkanoc sie wykompać, kosule zmienić i serdak przewietrzyć, to i spowiadać sie nalezy z porzondnych grzechów, haj!

  219. mag
    27 października o godz. 20:29

    Rety, mag, metaforka miała być taka, że na razie nie jest jasne, co lepiej wybrać w sprawie lewic dwóch albo siedmiu, bo Zandberg to zjawisko ciekawe, ale nazbyt świeże i szczególne.
    Dlatego na początek, jak się co wybiera, to lepiej „woleć swoją mamę”. A następnie się staranniej rozejrzeć.

    Rozumiem, że chcesz mi uzmysłowić, że mogą nie chcieć, i uzmysławianie rozumiem i się z nim zgadzam. Że uzmysławiasz.
    Nawet się zgadzam, że Zandberg może nie mieć racji, o czym może też nie wiedzieć. Każdy musi swoje błędy popełnić. Albo od razu – sukces.

    Sam nie wiem, czy można bez doświadczenia wziąć i wygrać, oraz następnie długo i szczęśliwie dla wszystkich rządzić. Może, bo cuda się zdarzają, w czym mnie upewnia Cud Odrośniętej Nogi.
    Natomiast rozum mówi mi, że to skrajnie rzadkie. tzn, wystrzelić w górę metodą racy, to się czasem zdarza.Natomiast zaraz po, paliwo się szybko kończy i upadek jest równie gwałtowny, jeśli się nie ma tego, o czym piszę.

    Ty się zgadzasz ze mną, ja się zgaszam z Tobą.
    To mi przypomina refren jakiejś chyba francuskiej piosenki. Śpiewał Yves Montand? albo jakaś parka.
    Dla uprzyjemnienia piosenki, potrzebny jest jakiś malutki dramacik, dramacik niewielki, taki w sam raz do picia herbaty. Jak u Przybory.

    Dlatego się czasem ciuteńkę nie zgódźmy. Ale tylko odrobinkę.
    Jak „odrobinę mężczyzny na codzień”.

  220. mag
    27 października o godz. 19:46

    Mag, do Ciebie szłem, to znaczy szł, pombocek, miłością szczerą.
    Bo do mnie, może to być dżenderowe.
    Raduj się więc na sposób przeczysty.

  221. @lonefather, pajacu żałosny
    Parę osób napomknęło półgębkiem, parę uśmiechnęło pod wąsem, a ja nie umieram, chyba że z nudów, bo wiem, że będzie jak zwykle.
    A lot ado about nothing.
    Cóż ty możesz zaraportować wstrząsającego, czego przeciętnie zorientowany w temacie człowiek nie czytał w ciągu ostatnich paru lat?
    Ale staraj się, staraj, skoro ci się wydaje, że reszta świata poza tobą to pijane dzieci we mgle.

  222. pombocek
    27 października o godz. 18:31

    To bardzo ładnie chodzisz.
    Jak już szłeś, to szłeś do @mag, co jest bardzo piękne.

    A żeś dał głos, w dodatku tak nic nie mówiąc, że zaraz pełno w nim treści, to ja Cię w Pierwszym Liście do Koryntian zaraz witam i cieszę się jak norka.
    Norki, ponoć, się obśmiewają.
    Ale, że Polak głupi i sobie nowe przysłowie kupi, to ja się cieszę.

    Możesz całkiem być jak ten niemowa alala, byle było w tym dużo ciekawej treści. Która tu się dobrze mieści.

    Rzecz ciekawa: parę lat temu sprawiłem sobie fachowe gumofilce. Ja, dziecię wielkiego miasta, inteligent w pokoleniu, wykształciuch i książkożerca, normalnie doszedłem do etapu, że ziemia mnie przyzywa. Nie to, że trumiennie, ale jakoś tak owocnie.

    Ciągle mi się wtdy przypomina filmowy dokument, o jednym z wielkich pionierów współczesnej chirurgii polskiej, był to bodaj profesor Dega, który w wywiadzie powiedział, że gdy jest zmęczony pracą i operacjami, ma wielką potrzebę, by wyjść na pole, klęknąć i wrazić dłonie głęboko w zaoraną skibę.
    Stąd też jest dla mnie całkiem jasne, że moim pradziadkiem był padalec. A prababcią – radiolaria.

  223. lonek
    ustawa o podatku VAT z 1993 roku miała kilkadziesiąt stron. Akurat miałam szkolenie z tego tematu, bo od 3-4 lipca ja wprowadzano i jak na nowośc w Polsce była napisana prostym językiem, zroumiałym dla każdego.Napisał ją wówczas, a może tylko firmował swoim nazwiskiem, Witold Modzelewski.
    A potem wielokrotnie ja nowelizowano, bo zadziaiało lobby i różne frakcje i dzis ustawa o podatku(pamiętam, że forsowano nazwę PTU-podatek od towarów i usług) to wielkie tomiszcze, a co roku dodaje się jej ekstra strony. W Polsce bardzo szczegółowo uszczegółowiono wszelkie formy życia gospodarczego, co zadziałało tak,,że przedsiębiorca musi zatrudnić nie księgowego, lecz doradcę podatkowego. Na dodatek Urzędy Skarbowe swobodnie interpretują zapisy ustawy(jakiejkolwiek podatkowej), co powoduje, że niejeden z przedsiębiorców nie spi spokojnie, a państwo każe sobie płacić za wykładnię jakiegoś trudnego zapisu.
    Przypuszczam, ze angielska wersja ustawy podatkowej jest tak prosta, jak i polska była w latach wczesnych 90.

  224. NeferNefer
    27 października o godz. 18:46

    Mając fotoarmatę, lepiej robić z wieży. Są tak takie, dla miłośników ptaków. Z krzaka zwykle trudniej bo obrazek wychodzi płaski, a z wieży łatwiej złapać plastyczność krajobrazu.
    Z łódki całkiem dobrze, ale nie fotoarmatą. raczej mikrosztucerem.
    Udanego focenia.

  225. mag
    27 października o godz. 19:46

    Mag, nawet małolat Jezus potrzebował samotności na pustyni, a ja już skończyłem 18. Poza tym żyje człowiek i umiera sam – czas się przyzwyczajać, sprzątać po sobie, żeby najmniejszej plamki nie zostawić. Z tysiąca spraw, jakie mnie obchodziły, zostały może trzy, cztery. Nawet jak zagrają – nie podskoczę. Bieżączki mnie w ogóle nie obchodzą. Słowem: każdemu, co jego. Mnie – wot tak. Nie ma jednego sposobu na trwanie ni na umieranie, mag.

  226. Tobermory
    27 października o godz. 18:38

    Tamte kraje, gdzie się ręce podaje rękę a nie nogę, na cmentarzu się nie buczy i nie cieszy, że zmarł przeciwnik polityczny, to są jakieś dziwne kraje.
    My to wiemy od Autorytetów: to są kraje Kultury Śmierci.
    W Polsce rządzi kultura miłości, więc katolik zawodowy, w bozią w klapie,podaje ręce nogę.
    Te inne kraje muszą się do nas podciągnąć.
    Taka polska misja w NATO i UE.

  227. Smieszny jestes @Tobermory.

    Zwyczajnie i po prostu smieszny. Smieszne jest tez i to, ze Ty sam tego nie widzisz.

    Nie z „mysla o Tobie”, ale o wszystkich, co zechca sie zapoznac z tym co chce pokazac, pisze. Wiec, wez pod uwage moje poczucie odpowiedzialnosci za przekaz. To wlasnie poczucie odpowiedzialnosi mnie limituje i narzuca wstrzemiezliwosc, bo nie mam dobrych wiadomosci do przekazania.

    A Twoje „tance na linie” i inne wygibasy slowne, jak wspomnialem, nie robia na mnie najmniejszego wrazenia.

    3ym sie, czego tam sobie chcesz, chocby tych nedznych podszczypywan.

  228. @lonefather

    Zanim kolejny raz obrzucisz mnie wątpliwymi komplementami lub zaprosisz na wspólną pryczę, spróbuj może przeanalizować, czym prowokujesz mnie do zademonstrowania rzekomej potrzeby „dopieprzenia” ci i „czepiania się”, jak rozumiem, bez powodu.
    Może to ty jesteś zbyt zmienny w nastrojach i zbyt pobudliwy, zwłaszcza późną nocą?
    Nie mam pojęcia, po co były te szumne zapowiedzi owego raportu, i co chciałeś mi udowodnić?
    To właśnie te pompatyczne i patetyczne sygnały tak mnie rozbawiły i skłoniły do drobnych złośliwości pod twoim adresem, bo tak naprawdę, to któż czeka na kolejny zestaw linków?
    Czyżbyś sądził, że ja neguję zmiany klimatyczne?

  229. pombocek
    27 października o godz. 21:10

    Ale jest cos pombocku. Cos wanego, co pominales. Jest tym czyms grono tych co Ciebie i Twoje myslenie cenia.

    To jest ulotne jak mgielka nad Jamnem. To jest wrazliwe jak Pani Zaskroniec. To jest to cos co robi z czlowieka, CZLOWIEKA.

    Materia, nie ma z tym nic wspolnego. Liczy sie mysl i to co z mysli wynika,

    Jesli tego brakowalo, to nadrabiam i oficjalnie zapraszam na spotkanie 30go, w piatek, w „Zywicielu”, na Pl Inwalidow 10, o godzinie 14ej. Jak sie z @Tanaka Zmowicie, to od Gdanska juz bedziecie mieli spotkanie.

    Wiem, ze bezwstdnie prowokuje, ale wiem tez, ze wyrazam nie tylko wlasna chec spotkania sie. Co jak mniemam usprawiedliwia mnie. Wiem, ze zrobisz co zrobisz, kierujac sie rozumem i cokolwiek bedzie, to z gory akceptuje.

  230. Tobermory
    27 października o godz. 21:31

    Czy Ty, naprawde nie widzisz tego, ze jak tylko trafia sie okazja, to kazdemu dopieprzesz swoim czepialstwem?

    Jesli sie o mnie rozchodzi, to bym sobie glowy nie zawracal, tylko zwyczajnie ignorowal.

    Chlopie!
    Ty jestes fajny facet, z ciekawym widzeniem rzeczywistosci, ale masz ta upierdliwa wlasciwosc „doczepiania sie”, ktora wq…wia ludzi swoja besensownoscia, bo niczego nie wnosi, niczego nie daje…

  231. lonefather

    Dziękuję, lonefatherku. Niestety, żyję na krótkim sznurku. Są okresy, kiedy mogę opuścić żonę na kilka godzin, ale nie na kilkanaście. Raz już wylądowała w szpitalu na SORze. Właśnie jest taki nieopuszczalny czas.

    Zdrowia, pogody wszystkim przybyszom.

  232. @pombocek
    No to miałem chyba rację odmawiając także marynowanych wątróbek dorszowych w tymże Unieściu. Nabyłem za to świetnie uwędzonego łososia norweskiego (właściciel wędzarni nawet nie próbował sugerować, że to bałtycki) oraz świeżego sandacza z jeziora Wicko.
    Obejrzałem sobie ów betonowy kanał (umocnienia przeciwpowodziowe – oficjalna nazwa) i te nowe wrota z progiem. Rozumiem zastrzeżenia krytyków.
    W Chłopach zabrano się na gwałt (w sierpniu) za budowę mola i jakichś innych umocnień portowych, bo do końca roku trzeba wykorzystać pieniądze z Unii…

  233. @NeferNefer
    Twoje? Interesujące. Zaskroniec wygląda jak kobra. Powiększyłbym i wyeksponował.
    Czym robione?
    Nikoniarzy informuję, że „nawet” canonem da się fotografować
    https://lh3.googleusercontent.com/-Kd7QxChJ6tU/Vi_npQoYaUI/AAAAAAAAAgk/BECB8yGHLu0/s912-Ic42/IMG_2932.jpg

  234. pięknie się otworzył! wspaniałe zdjęcia…Twój aparat ma niezłe możliwości.

  235. A już wiem, Sony DSC-HX300.

  236. Tobermory
    27 października o godz. 21:49

    Z łososiami jest ciut inaczej niż z dorszami. Po pierwsze: dorsz żyje bliżej dna, gdzie najwięcej syfu w organizmach się gromadzi, a na dorszu łańcuch pokarmowy w Bałtyku się kończy (mówię o masowych rybach) – stąd on sam częściej niż inne drapieżce bywa zasyfiony. Łosoś zaś w Bałtyku bardziej jest z zarybiania ludzką ręką niż oryginalną boską, więc może jego genetyczna odporność jest większa. Przy naszych brzegach to bardziej troć niż łosoś, choć w handlu jest to jedno. Dochodzi jeszcze tęczowy pstrąg – też robi w handlu za łososia — którym za przebrzydłej komuny Polska Bałtyk zarybiała. Z łososiowatych jeden jedyny raz złowiłem sieję i jeden jedyny raz – chorego pstrąga tęczowego (w ogóle pstrągów miałem sporo). Był jeszcze żywy, ale prawie wszystkie kości głowy – na wierzchu.

    Ale się tak bardzo rybich syfów nie wystraszaj, bój się raczej prawdziwego Boga, bo prawdziwe jedzenie w ogóle okropnie jest szkodliwe.

  237. pombocek
    27 października o godz. 21:46

    Ze zrozumieniem pelnym, do swiadomosci przyjalem. Po prostu i najzwyczajniej pod sloncem rozumiem, ze nie mozesz, ale mysla z nami bedziesz.

    W moich myslach, bylem i bede z Toba, jednoczesnie zalujac, ze choc sie staralem, to tym razem do Slupska i nad Jamno, „wpasc” na chwilke nie zdolam.

    I juz praktycznie, to bedzie z nami „miejscowka” Twoja, zarezerwowana dla Ciebie.

  238. @pombocek
    Rybie czy inne syfy odstraszają czasem samym wyglądem własnym lub akwenu, z którego pochodzą. Ale rtęci, kadmu, arsenu, fenoli i innych świństw w jedzeniu nie widać.
    Masz rację z tą pokrzywą 😉
    Łowiłem kiedyś dorsze na Lofotach i we fiordach bardzo północnej Norwegii. Choć według ichniego atlasu ryb był to „industri torsk” czyli przeznaczony na mączkę rybną dla kurczaków i innej chudoby, to lepszego dorsza nigdy więcej nie spotkałem.
    Może o smaku tych ryb zdecydowały okoliczności przyrody i zgraja mew czyhająca na łup jak u Hitchcocka, może świeżość zdobyczy i mój głód, ale ja tę ucztę wspominam do dziś z rozrzewnieniem.

  239. Konstancja
    27 października o godz. 21:02

    I bardzo dobrze przypuszczasz!
    Najwyzej 40 minut czytania z zastanawianiem sie.
    Ja za „usluge ksiegowa” place, bo ksiegowa jest w HMRC (Her Majesty Revenue & Customs) zarejestrowana jako „certyfikowny ksiegowy”, co na nia przenosi prawna odpowiedzialnosc, mnie od niej uwalniajac.

    Jest jak napisalem. Ma dzialac prawidlowo i temu jest dedykowana uwaga ustawodawcy, a nie „lapaniu i eliminowaniu” uchybien. Roznica w podejsciu do stanwienia i egzekwowania prawa fundamentalna. Dalej to juz mi sie nie chce komentowac, zeby w slony rynsztok nie zjechac.

    Wspomnialem, by pokazac roznice w podejsciu, a roznica wspomniana, niestety ujawnia mentalnosc i umyslowosc polskiego posla, o czym tak doglebnie i dokladnie napisal @Tanaka.

    Dluuuuuuuuuuuga droga przed nami do spoleczenstwa obywateli, od zbieraniny egoistycznych cwaniaczkow.

  240. @Tobermory

    Dzięki, wszystkie moje. Zaskroniec był malusieński, może miał 10 cm. Tak, to Sony i chyba jeszcze coś wcześniej tylko już nie pamiętam co to było.
    Skądżeś takie super ptaszysko wyciągnął?

    @Konstancja

    Dziękuję 🙂 oskomy nabrałam przez tę gadkę o zdjęciach. Mam tych zdjęć dużo może rzeczywiście sobie zrobię galerię co lepszych. Jak się wygrzebię z 15 innych zaczętych i nieskończonych projektów.

    @Tanaka

    Wiem, byłam tego lata na wielu wieżach ino mój zoom nie wystarczał na nic. Fajne lisy były tylko za daleko, skubane. Dzięki za życzenia.

  241. NeferNefer
    27 października o godz. 22:04

    Pani, Kobieto i Damo, jeśli to Twoje, własnej roboty fotki, to kłaniam się łysiną do ziemi, Madam, i spadam. Żeby kto nie pomyślał, że w gumiakach do konkursu piękien staję. Techniką i aparatami wcale się nie interesuję, bo mam inne zadania od prawdziwego Boga, ale tych, co potrafią, podziwiam szczerze i bez węża w sercu, choćby i zaskrońca (faktycznie ma rację Tobermory, że Twój to istna kobra). A od innych fotek aż głowa boli. Że też się trafiają ludzie, co w tym obrzydliwym świecie tyle piękna znajdą. Jak oni to robią?

  242. @NeferNefer

    Paw mieszka z rodziną na małej wysepce na dużym, w większości włoskim jeziorze. Kiedy ja tam byłem, nie chciał, skubany rozłożyć ogona, więc zdjęcie jest wypożyczone (oba canonowe) od jednej przyjaciółki, ale się zawziąłem i następnej wiosny go dopadnę. Latem miał już żonę i bachorki, to mu potrzeba imponowania trochę przeszła…
    A zaskroniec, choćby malutki, jak i oba małe ptaszki zasługują na lepsze wyeksponowanie. Pikseli masz dosyć, widziałem.

  243. @pombocek

    Bardzo mi miło, dziękuję za słowa uznania. Moje, własnej roboty. Morze to przy Blankenberge w Belgii, zaskroniec i ptaki znad Biebrzy, gałązka z lodem i ptaszek na drzewie w Ustroniu (jedyny który umie po drzewie chodzić głową na dól, zapomniałam jak się nazywa), a ten staw to od mojego domu 3 km.
    Biedny zaskroniec o mało nie zginął bo właśnie zamierzał był przejść sobie na drugą stronę piaszczystej ścieżki kiedy my również zamiarowaliśmy. Ale został wypatrzony i uwieczniony na czas.

    @Tobermory

    Nie pomyślałam żeby go eksponować, w ogóle to robię i trzymam na komputerze. Mam nadzieję że dopadniesz tego pawia bo wiem jak to wkurza jak się poluje i nic. Jeden taki też mi uciekał nad Biebrzą i lisy się przede mną chowały.

    Odmelduję się już na dziś, wszystkim życzę dobranoc (pchły na noc)

  244. …a ten biały paw, o matko, jak z bajki

  245. Dobre i tyle…

    Maksymalnie, z glosami „kukizowcow” i PSLowcow, bedzie mial Kaczynski 293 mandaty.

    Za malo, by narozrabiac, czyli zwyobracac konstytucje, wystarczajaco, by zwyczajnie naswinic.

    I jak pisalem wyzej, swiatla rampy i uwaga publiki powinny sie skupic na glownej „osobie dramatycznej”, czyli na PO, a jeszcze dokladniej to na poslach Platformy.

    Jesli wytrzymaja i nie ulegna naciskom, czy pokusom, to bedzie to TRYUMF demokracji.

    Osobiscie trzymam za nich i ich silna wole – kciuki.

    Ulegnie 14, lub wiecej, to bedziemy mieli DEMOKRATURE Kaczynska, skrywana pod pozorami demokracji i 20, lub wiecej lat rzadow autokratycznych.

    Sie nie modle, bo nie mam do kogo, ale „trzymam kciuki za” i zachecam do trzymania wraz ze mna. Polsce teraz jest to bardziej potrzebne, niz cokolwiek innego, by tych 14 „judaszow” Kaczynski posrod poslow PO nie znalazl.

  246. Szanowny @Tobermory,
    ==================
    .
    >>> Lepsze rezultaty osiągałem Nikonosem II … >>>
    .
    Hejj, stareńkie toto. Na zdjęciach tylko widziałem.
    Sam miałem nikonosa-lV, z lampą 101…
    http://www.thehulltruth.com/fishing-miscellaneous-items-commercial-sellers-only/237383-sale-nikonos-iv-underwater-camera-complete-kit.html
    … ale kiedyś przyszedł włamywacz i …”se” zabrał jak swoje.
    .
    Najlepsze wyniki z 4-5cm; ( z pierścieniami ); wtedy detale wychodziły zupełnie wcześniej niezauważalne i kolory jak z bajki.
    Jak z bajki.
    Bo bez flesza, wszystko na niebiesko-szaro.
    .
    Jeszcze takie wspomnienie.
    W schyłkowym Gierku, wyjazd do Grecji (nurkowy). Z desperacji, w dętce do piłki, odkleiłem „cycek”, to zostawiło dziurę dia.4cm, przez którą wciskałem do środka mojego Zenita. Dwa okienka wytoczone z plexi, jedno wkrëcane tam gdzie filtr, drugie przed wizjerem, guma na nich zaciśnięta obejmą na śrubkę.
    Wszystko można było obsługiwać z zewnątrz, przez luźną gumę.
    Despercka szybka improwizacja, ale działało nadspodziewanie dobrze!
    (Tzn. do głębokości ~8m; głębiej guma się oblepiała; kto kiedyś nurkował w suchym skafandrze to wie…).
    Ehhh…, takie wspomnienia z innego życia…
    Pozdr.

  247. Coz takiego swietego i nietykalnego jak w Koranie jest w obecnej konstytucji, ze „nie nalezy jej za zadna cene zmieniac!”?

    Jezeli PiS zdola zgromadzic odpowiednia liczbe szabel – z renegatow PO, od Kukiza i bliskiego mu ideologicznie (brzmi troche jak oksymoron jezeli chodzi o partie gumofilcow…) PSL to ma przewidziane obecna konstytucja prawo…zmiany konstytucji.

    Demokracja nie polega jedynie na tym by sprawiac przyjemnosc lemingom i czytelnikom GW.

  248. Andrzej Falicz (10:57)

    „Cynamon Ile razy sie chwaliles, ze przewijasz?”

    Mimo ancymonowego mataczenia, ze on sie nie chwalil przewijaniem, ja takie jego chwalenie sie widze:

    cynamon29, 27 października o godz. 9:50
    „Tak sie zastanawiam gdzie konczy sie dialog a zaczyna bredzenie , ot tak dla samego bredzenia , zwlaszcza w porach nocnych raczej i przredporannych . Jaki zapalenie pecherza i ktorego , zmusza osobnika do gadania , tylko do bredzenia o babciach i innych stygmatach . Parcie na klawiature ? Nieodparta koniecznosc zaistnienia w blogosferze ? Czy tez zwykly narcyzm ? Ja z reguly przewijam .”

    On dostaje pryszczy, widzac pewne nicki. I absolutnie wszystko co te nicki wyskrobia, potrafi z guanem zmieszac. Doprawiwszy uprzednio ancymonem. Taka akurat przyszczatosc nie jest , na szczescie, grozna dla otoczenia. Ale ze sie czlowiek musi sporo naodwracac, widzac taka parchata gebe, to insza niepryjatnost’.

    Przyznam sie jednak uczciwie. O wiele gorzej jest z odwracaniem sie od widoku dzioba pewnego ptaka. Gdzie nie spojrzysz, wszedzie to ptaszysko teraz. I tak bedzie przez nastepne 4 lata. Jesli nie przez 20..

  249. Na szczescie dla ciebie, AeFku, ty uwielbiasz ten dziob, nieprawdasz?

  250. Polalkholic (27 października o godz. 6:28)

    „Bądź rzesz Ty bardziej rozsądniejszy i nie narażaj dziecka na dekonspirację w “Żywicielu” przez jakiegoś “zbawiciela”, np.:A.a.r.o.n.a, który dla niepoznaki może być przebrany za księdza. Może być tak że będzie po blogu i zostaniesz tylko Ty i żabka konająca.”

    No nie mow. Az tak daleko ew. dekonspiracja mojego Dziecka sie moze potoczyc?.

    Przyznaje sie jednak szczerze, ze pewne niezrozumienie sie wkradlo. Ja te propozycje jej dojscia na spotkanie w Zywicielu wysunalem po rozmowie z Dzieckiem. Kiedy ja jej opisalem, ze 60-letni dziadzio przychodzi na to blogowe spotkanie z 5-letnim SYNKIEM, ona momentalnie zakrzynela: to ja tam moge pojsc i go popilnowac!

    Nie chcialem tego akurat aspektu ‚afery przeszpiegowej’ upubliczniac ze wzgledu na moja wrodzona delikatnosc. Taki juz jestem

  251. Nie moge sie doczekac powyborczego wzmozenia smolenskiego.

    Putin tez pewnie krotkimi nozkami kagiebisty przebiera z niecierpliwoscia. On awansowal Krasnokudskiego do stopnia generala, zaraz po zamachu smolenskim – cudzyslow pomijam, zgodnie z potrzeba czasu – w jakims celu. Wydaje mi sie, ze ten cel wlasnie wszedl na kagiebowska muszke

  252. Europa zachodnia chyba zwariowala ze swoja poprawnoscia.

    https://www.youtube.com/watch?v=RbGot3jcsQE

    Dania,marsz za wprowadzeniem szariatu w krajach europejskich.

  253. Ted(ziu) – 5:02

    Ty wciaz nie kojarzysz?

    Szariat to jest to. Juz nie bede dodawal co w tej sprawie odkryla A. O.

    Chrzescijanski patriarchat, oparty na monogamii, dosieganal granicy wahadlowego przesilenia. I zaczal szparko podazac w druga strone. A nastepne chrzescijanskie przesilenie, po drugiej stronie ruchu wahadlowego, to nie zadne tam jakies lagodne wersje monogamii wielogenderowej.

    Tam, po drugiej stronie obecnego ruchu wahadla, czeka nas, ni mniej ni wiecej, tylko – MATRIARCHAT!

    A wiec nie zaden tam jeden maz i jakas jedna zona, tylko odwrotnosc tego wszystkiego. Jedna zona i wielu mezow. Rozno genderowych, zreszta.

    Prawo szariatu mowi : jeden maz, male, cztery zony, female. Wiecej niz cztery, jesli potrzeba. To jest jedyna obrona ludzkosci przed nawrotem matriarchatu.

    Dunczycy wiedzo co robio. Believe you me

  254. Prawo szariatu ma bronic patriarchatu i wprowadzac poligamie. Tam o nic innego nie chodzi. I Dunczycy juz sie z tym godza.

    Bo oni, bedac poinformawanymi, sa podczepieni sa pod wahadlo. To ktore podaza nieublaganie w druga strone. Jak Las Birnam.

    PS A Orban to wciaz zuch. I Kaczora druh. Czy Indoor ma cos do zagulgania z danej sprawie?

  255. Brakuje mi Indoora. Ancymona niekoniecznie. Choc tez nie bede wybrzydzal

  256. No dobrze. Czas poddac sie. Bo i godzina u mnie godziwa.

    Wkraczaj, ancymonku. Wydlub tylko nienawisc z zebow

  257. Ted 2
    28 października o godz. 5:02
    Europa zachodnia chyba zwariowala ze swoja poprawnoscia.
    ………………………………………………………………………..
    Nie cała. W jednym z zachodnich tygodników jest b. interesujący i obszerny wywiad z premierem Węgier V. Orban’em.
    Wywiad o tyle ciekawy , bo odpowiada w sposób przekonywujący na zarzuty stawiane przez jego adwersarzy w sprawie polityki dotyczącej uchodźców.

  258. Orteg; 5:32.

    Na te 4 zony to ja bym sie i zgodzil pod warunkiem ze nie bylyby
    zawiazane w chustki,ale na brak golonki,piwa, mocnych alkoholi
    i noszenia brody zgodzic sie nie moge.

  259. zezem; 6:29.

    Jedna jaskolka wiosny nie czyni.

  260. Ted(ziu),

    A co znowu z ta broda? Chodzi o jej noszenie czy o nie noszenie?

  261. Orteg; 7:53.

    Oczywiscie ze chodzi o jej nie noszenie,no bo niby po co mi broda
    chyba tylko po to aby bylo w co pluc.
    Na starosc na wlasny uzytek zapuscil ja Ryszard Kuklinski
    za to Jaruzelski az do smierci chodzil zawsze ogolony.

  262. georges53
    28 października o godz. 2:27

    Z dętką od futbolówki i cyckiem, to ciekawy pomysł. A jak obracałeś korbę naciągu filmu? Pod grubą gumą dociskaną przez wodę? Jak były uszczelniane okienka?

    Kiedyś, w odpowiednich latach, wpadł mi w ręce folderek z tym Nikonosem. W szkole dyskutowaliśmy z kolegami w którym rejonie Wielkiej Rafy Koralowej będziemy nurkować. Pyszne rozważania na podstawie atlasu.
    Ktoś zanurkował jednak przed nami. Folderek jak był, tak zniknął.

  263. Tanaka

    Wczoraj miałem dzień pełen wodnych eksperymentów, stąd kiedy kiedy znalazłem u Ciebie i Tobermory’ego (praktyczniejsza w niesalonowej mowie byłaby forma „Tobermorego” wg wzorca „wikarego”) napomknięcie o języku i worku, właśnie o wodności ponadawałem, a poza tym byłem zaskoczony i zaniemówiłem. Bo nie byłem gotów mówić o tym, w czym ostatnio siedzę. Teraz też nie jestem, więc tylko zasygnalizuję. Siedzę, kuśtykam, snuję się po wodzie, po szosie, po lesie z pytaniem: Czym się różnią językowe i myślowe stereotypy od zwykłych – nie mam czasu, więc nie mówię precyzyjnie – nie nacechowanych stereotypowością wyrazów i konstrukcji. Od urodzenia nie interesują mnie polityka i wybory, ale wiadomości czasem czytuję, więc niech będzie przykład z tego podwórka. Parę razy wyczytałem myśl, że kto nie głosuje (nie głosuję), nie ma prawa mieć potem pretensji. Czy to zwykła, poprzedzona pracą własnej głowy konotacja, czy papugomałpi, bezrefleksyjnie, odruchowo powtarzany stereotyp? Wydaje mi się, że to drugie. Bo któż to ma prawo do przydzielania takich praw? I jaki powód – że ktoś się wstrzymał od głosu? A skoro się wstrzymał, przestał być obywatelem? No i inna logiczna konsekwencja tak głupiego stawiania sprawy: Jeśli władzę zdobyli moi polityczni przeciwnicy, to nie mam prawa mieć do nich ewentualnych pretensji, bo ich nie wybierałem? W efekcie ten, który nie głosował na zwycięzców, jest w identycznej sytuacji jak ten, który wcale nie głosował. Obaj są zerem, prawo do życia i pretensji mają tylko zwycięzcy?
    Jeszcze głupszy od tego jest stereotyp: Idź głosować – obojętne na kogo, ale głosuj, to twój obywatelski obowiązek.

    Coś takiego! Więc głosowanie nie jest konkursem piękności i jarmarczną propagandą, lecz świętym obywatelskim – w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego – obowiązkiem?! Więc tak stawiający sprawę pisowiec będzie szczęśliwy nie tylko z tego powodu, że na PiS nie głosowałem, ale przede wszystkim z tego, że na głosowanie w ogóle poszedłem?! Ajaj, co to można usłyszeć, jak się słucha.

    Lecę do spraw, Tanako. „Stereotyp” to ogromny temat. Czasem mi się zdaje, że człowiekowate w ogóle tylko stereotypami nadają i odbierają. A czym się różni językowy stereotyp od zwykłych składników języka? Ot choćby dwa zaimki: „jakiś”, „taki”.

    „Zaczepił mnie jakiś ludzik. Taki zielony” – to prawie zwyczajny komunikat.

    „On jest, nie wiem, jakiś taki nienormalny” – to dwa stereotypy i równocześnie komunikacyjne zera w codziennym bełkocie. Cześć!

  264. NeferNefer
    27 października o godz. 22:04

    Bardzo zgrabne foty.
    Coś mnie tu zastanawia. Ten Sony, którym focisz, ma też zgrabną fotoarmatę. To jaka jest ta nowa fotoarmata, skoro tamta – mała? Car-puszka?
    Ptasiek, ładnie sfocony na drzewie, głową w dół, nazywa się prawie tak jak nasz szanowny gospodarz: Józef Małolepszy.
    E, nie, pomyłka: Romuald Turbaniec.
    Kurna, też nie. Jakoś inaczej: Bertrand Uziębło.
    Nie, nic z tego. Po jednej kawie jeszcze mi się nie przypomina.
    momencik.
    O, już mam! Było bardzo proste: kowalik.

    Kiedyś go sfociłem, u siebie pod domem. Na negatywie. a negatyw gdzieś głęboko w pudle. zawodnik z niego niesamowity.

  265. @NeferNefer
    Morze bardzo nastrojowe, lubię takie ciemne niesamowitości, a ptaszek głową na dół to kowalik. Widziałem kiedyś, jak wyprowadzał rodzinę z dziupli, cztery ptaszki marszem w dół, a ja bez kamery 🙁
    Jest znany też z tego, że zalepia (samiczka) wejście do dziupli wykutej przez dzięcioła (sam nie jest skonstruowany do kucia) – gliną i iłem zmieszanym z własną śliną, zostawiając otwór, przez który tylko on się przeciśnie.

    @georges53
    Potrzeba matką wynalazku 😎 Pomysł super.
    No, właśnie. Bez flesza lub odpowiedniej lampy wszystko pod wodą ma słabe barwy.
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6210619526176857122

  266. Najtrudniejsze dla ludzi jest uznanie Realizmu …
    Tak ,taka jest Polska ,nie romantyczna jak pisze Redaktor,
    o nie ;kaczynowska .Zabic innych nie moga ,moga tylko troche sponiewierac . A potem przegrac ,daj Boze .Tak mowia prawa demokracji .
    Pozdrawiam ?

  267. pombocek
    28 października o godz. 9:39

    Pombocku. Ty z blogu poznikujesz, ja jestem z tych, którzy się starają ciągnąć Cię za nogawkę z powrotem. Jak byś był panienką, to bym w atrakcyjnych słowach Cię czarował w sprawie powodów, a tak to się trochę wstydzę.
    Powody są trochę wprost podane, a bardziej, między słowami.
    Z tych wprost, to Ci powiem, że jak Cię czytam, to się od razu chce bardziej „wierzyć w człowieka, koleś”, że umiejętność składania myśli w słowa, frazy i sprawy gdzieś w świecie występuje, a słownik polszczyzny znajduje zastosowanie. I to wcale nie na antypodach, ale całkiem niedaleko, nad tym samym morzem.

    W moim drugim Liście do Koryntian, podam następny powód.
    Od dawna mam tak, że objawiam ciekawość tego, jak ludzie się posługują językiem, co ów znaczy, jakie niesie treści i co z tego dla komunikacji wzajemnej oraz pożycia wynika.
    Obserwując okiem w ogóle nie uzbrojonym, czyli w sposób dla każdego dostępny, pomijając na razie kwalifikacje rozumu, dostrzec można to, co podnosisz: stereotyp w mowie, więc w głowie. Miałkość, niechlujność, żadność znaczeń, częstość przeinaczeń.
    Człowiek z wielkim trudem zdobywa się na to, by wydać z siebie jakąś myśl zborną, posiadającą jakąś cenniejszą treść i niezłą formę. Trudniej jeszcze myśl przeprowadzić przez kilka zdań i utrzymać spójność oraz klarowność myśli.

    Swoimi wypowiedziami wzmogłeś jeszcze moje zainteresowania. A Twoje opowiastki, przypowiastki i gotowe scenki bodaj bez dalszej obróbki gotowe do słuchowiska radiowego, lub filmu, są kapitalne i wiele mówią o Twojej zdolności do słuchania co w ludzkiej trawie piszczy.
    Dla mnie to przyjemność zmysłowa, pożywna strawa intelektualna i świetna zabawa głową. Coś unikalnego i cennego. Szczodrze się tym z nami dzielisz i bezpłatnie.
    Niech bozia Mitra ma Cię za to w grzyborowerookrętowej opiece oraz zaprzyjaźniony krasnoludek.

    Ten stereotyp w sprawie głosowania w części wyjaśniam tak, że ten i ów przejęty jest tym, aby cokolwiek z tzw. demokracji w Polsce działało i jakoś tam się miało. Bo jakby to mikre nie działało, to zaczyna dręczyć pytanie: po cholerę była ta cała „Solidarność” ?
    Traktuję to jako nienazwany lęk o definicję i sens, oraz obawę, że jak się nie będziemy trzymać w życiu zbiorowym pewnej definicji, to się wszystko rozpadnie.
    Widzę w tym pewną zasadność, może nawet sporą.
    Bardzo mnie wkurza, że w nowomowie partyjniackiej, słowa, pojęcia są manipulowane, przekręcane, fałszowane. Słowo ze słownika w gębie manipulatora nabiera zgoła innej, często odwrotnej treści.
    Jak więc można się porozumieć?
    Nie można, przynajmniej nie za pomocą języka słownikowego.
    Komunikacja przemieszcza się na poziom metajęzyka, języka niewerbalnego, instynktu.
    Papugomałpowania, jak mówisz.

    Kłopot w tym, jak to uzgodnić z funkcjonowaniem dużej społeczności w złożonym świecie, wymagającym, co jakiś czas przynajmniej, precyzji i jasności.
    Z drugiej strony, żyjemy od tak dawna, od zawsze właściwie, nieustannie zanurzeniu w języku znaczeń odwróconych. cały język religii to jedna wielka ściema pomieszanych znaczeń. Pierwsze z brzegu – opozycja „kultury miłości”, czyli tego co rządzi w Polsce, wobec „kultury śmierci”, rządzącej wszędzie indziej, może poza Watykanem.
    A przede wszystkim – „bozia”, „boża miłość na wieki” i te sprawy.

    Wśród tego chaosu, zmył, łgarstw, nieporozumień co do miejsca i osoby, ludzie jakoś żyją. Mając w osobistym życiu dokładnie to samo, z najbliższymi, co tak celnie podpatrujesz w swoich przypowiastkach i scenkach rodzajowych z papugomałpiego życia.

  268. @Tanaka, Tobermory (great minds think alike)

    Dzięki. Pośmiałam się 🙂 no tak, coś mi chodziło po głowie że „on ma takie końskie nazwisko…. Owsiński!”
    Ten Sony który mam jest całkiem niczego ale na bardzo duże odległości zoom nie wystarcza w związku z tym wszystko jest nieostre albo za ciemne. Zablokowałam mu (musztarda po obiedzie czyli po powrocie znad Biebrzy) zoom cyfrowy a optyczny jest mniejszy/krótszy. Jeszcze wiele do nauczenia się przede mną, na stare lata hobby będzie jak znalazł (o ile nogi i oczy pozwolą) Na razie wygląda to tak że mąż wąż biega z lornetką za ptakami a ja za mężem z aparatem – za ptakami. Sama bym ich nie wypatrzyła. Gdybyśmy mieli na to środki natentychmiast przenieślibyśmy się oboje do głuszy i drewnianej leśniczówki z dala od cywilizacji.

    @Tobermory
    Och, rozumiem ten ból. Albo już już naciskasz migawkę a skubany tylko rozmazane skrzydło zostawił na pamiątkę. Dzięki – morze tamtego dnia w Blankenberge faktycznie miało niezłe światło, mam tych zdjęć więcej. Natchnąłeś mnie do zrobienia galerii (kolejny rozgrzebany nowy projekt)

    Właśnie dołożyłam 3 nowe zdjęcia pod ten link powyżej – zobaczcie lisa. Piękny lis tylko nieostry bo aparat nie dał rady. Dlatego potrzebna armata i statyw.

    https://onedrive.live.com/redir?resid=E21E3DEBD908D59B!536&authkey=!AK1nQpFwH9saCco&ithint=folder%2c

    @zezem (bo mi umknęło)

    Wiem, czytałam że Sony 600 i 610 to praktycznie to samo tylko ulepszona matryca bo 600 miał wadę. Co nie powstrzymało Nikona od adekwatnego podniesienia ceny. Poczekam sobie az 610 będzie drugiej świeżości.

  269. A wracając do tematu na blogu to udaję się na wewnętrzną polityczną emigrację. Dla zdrowotności życia psychicznego. Poniżej cytat który też zamieściłam u p. Passenta ale tam zaginie w morzu mądrości wszelakich.

    Tak z “Lalki” Prusa

    — Straszna rzecz! — odezwał się doktór. — Ci giną, wy wyjeżdżacie… Któż tu w końcu zostanie?…

    — My!… — odpowiedzieli jednogłośnie Maruszewicz i Szlangbaum.

  270. Tanaka

    Przed wypadnięciem jeszcze wpadłem.
    Niedrogi i nie tani Tanako. Mówisz same słuszne racje o świecie. A najsłuszniejsza: że ludzie mimo nieporozumień jakoś żyją. Widzę to na roboczo tak, że może poza nieporozumieniami żyją życiem. Materialnym, bardziej realnym niż słowa, dotykalnym. Coś jak wymarzony i realizowany przez pierwszych chrześcijan komunizm. Albo i radziecki, z przyjaźnią polsko-radziecką na przedzie. Same dyktatorskie marzenia, sztuczności, rygory, oszustwa, zero wiedzy o jednostce i jej lekceważenie. Słowem: słowa. A przecież jakoś żyliśmy. Śmiem twierdzić, że niespecjalnie inaczej niż teraz, jeśli patrzeć powyżej pasa. Podobnie jak niespecjalnie inaczej żyli ludzie wtedy, kiedy Jezus przejechał się dwa razy na osiołku, i teraz, kiedy się szykują do jeżdżenia lukstorpedą syreną zmartwychwstałą. Haj.

  271. @NeferNefer
    Też mam na okoliczność coś z literatury. 😉
    Rok 2007:
    http://stare.e-gry.net/images/galeria/6/kajko_i_kokosz_11.jpg
    Rok 2015:
    http://www.alejakomiksu.com/gfx/artykuly/Florek2.jpg

  272. NeferNefer

    Już całkiem najostatniejsze. Widzę, bratku NeferNefer, a patrzę na jedną rzecz jako obcujący z kiwającym się horyzontem, że Ty nawet poziom trzymasz, fachuro. Tak wychodzi czy świadomie, specjalnie?

  273. Tanaka

    Już koniec, szlus, kaplica. Największa moja życiowa zagadka w dziedzinie komunikacji: jak się dogadują baby? Każda o swoim, a świetnie się rozumieją. Niech tylko chłopy zaczną gadać każdy o swoim – koniec gadki, naparzanka.

  274. @pombocek
    Apropos
    „kto nie głosuje (nie głosuję), nie ma prawa mieć potem pretensji. Czy to zwykła, poprzedzona pracą własnej głowy konotacja, czy papugomałpi, bezrefleksyjnie, odruchowo powtarzany stereotyp? Wydaje mi się, że to drugie. Bo któż to ma prawo do przydzielania takich praw? I jaki powód – że ktoś się wstrzymał od głosu? A skoro się wstrzymał, przestał być obywatelem? No i inna logiczna konsekwencja tak głupiego stawiania sprawy: Jeśli władzę zdobyli moi polityczni przeciwnicy, to nie mam prawa mieć do nich ewentualnych pretensji, bo ich nie wybierałem?”

    Dlaczego nie wystarczyło napisać „logiczna konsekwencja takiego stawiania sprawy”? Koniecznie jednak musiało być to stawianie sprawy „głupie”.
    Wartościowanie ma swoje przyczyny. Tutaj widzę, że poczułeś się, jako niegłosujący, zaatakowany i musiałeś się odwinąć deprecjonując sposób „stawiania sprawy” jako głupi.
    To przykre, ale spotykane nader często.
    Wyobraź sobie teraz, że mieszkasz z dużą rodziną w sporym domu, który można urządzić na nowo, zmienić coś albo zostawić jak było. Rodzina dyskutuje, w końcu głosuje, ty nie zabierasz głosu, a dyskusje ignorujesz, ale się nie wyprowadzasz. Dom zostaje urządzony wedle gustu najsilniejszej frakcji, słabsza sarka, że meble niewygodne i za drogie, przy każdej nadarzającej się okazji krytykuje wydatki psując zwycięzcom dobre samopoczucie.
    A ty?
    Przychodzisz po fakcie, z pretensjami, irytując obie strony.
    Bo gdzie byłeś, kiedy podejmowano ważne decyzje, których skutki dotyczą również ciebie?
    Na rybach, grzybach, kajaku?
    Jasne, że możesz narzekać i krytykować do woli, tak samo, jak krytykujesz politykę Obamy, Putina czy Merkel, z tą jednak różnicą, że we własnym domu miałeś choćby minimalny wpływ na to, jak będzie urządzony.
    Nie chciało ci się, to cię inni urządzili.

  275. A jak urządzili?
    Za jakiś czas, w Polsce, szósta rano, energiczne pukanie do drzwi
    — Kto tam?
    — ABW!
    — Nie wierzę…
    — My właśnie w tej sprawie.

  276. @pombocek

    Czasem wychodzi czasem nie, nie mam statywu. Wiesz jak to jest, na 20 fotek może 1 dobra. Ale się staram.

    Żorż,

    Ech, oby. A wczorajszy film obejrzałam, dzisiaj mam tzw. teleworking czyli mogą mnie pocałować. Fajny.

    Zmykam po młodego do szkoły.

  277. PS.
    Konotacja czy może raczej konstatacja?

  278. Malo kto na okolicznosc minionych wyborow wspomina o roli medii. To obecnie nie czwarta, a pierwsza wladza. Rzeczywistosc kreuja media, ktore moga jednego dnia wyciagnac na piedestal, a za chwile zrzucic. Tak skrzywione widzenie swiata dot. nie tylko mnie, ale i w duzym stopniu tych co sa na miejscu. Wlasnie klasycznym przykladem jest Razem z jej przywodca, ktory praktycznie jednym wystapieniem zrobil wiecej niz mozol innych, ktorzy nie stali sie pupilkami medii. W ostatnim okresie tytuly w mediach brzmialy: „skad sie pan wzial”. Az sie nim zainteresowalam, a przeciez dwa miesiace temu tez mowil to samo, a nie bylo naglasniane. ( Nawiasem mowiac dobrze gada jako trybun ludowy i sympatyczne ma towarzystwo, a teraz nawet jakies pieniadze do dzialania. To jednak wszystko bardzo malo wobec informacji przeczytanej w Polityce, ze przeszlo 60%mlodych glosowalo na PiS. To jednak inny grunt niz w Hiszpanii, czy Grecji. Ciekawe jak pojdzie dalej. Powazne wejscie na rynek polityczny to strasznie ciezka praca, potrzeba wciagniecia ogromnej ilosc woluntariuszy, sprzyjajaca atmosfera ulicy, charyzmatyczny przywodca i duze, duze pieniadze. )
    Wracajac do medii – nienawidzacy PiS czytywali prase, ogladali szklo kontaktowe itd, ktore zawsze mowily, ze „PiS jest gupi’, wiec mozna nim postraszyc i spac dalej, a wlasciwie moscic sobie dalej milutka republike kolesiow.
    A tu inni mieli prane mozgi innym mydlem i dopiero od kilku miesiecy zdziwienie w trzech dziewiatkach i brak innej strategii niz straszenie: przyjdzie zly dziad PiS.
    PS Prezydent Duda zawetowal m. in. ustawe o prywatyzacji lasow. Kilka trygodni temu przeczytalam w Polityce wlos jezacy na glowie artykul jakim panstwem w panstwie juz jest Zarzad Lasow Pnstwowych i jaka to cieplutka robota. Jakie mozliwosci dla grupki ludzi dalaby ta ustawa? Nie wiem, wszystko okazaloby sie po jej wejsciu. Zapewne jednak dobrze, ze nie wejdzie w zycie w uchwalonym pod wplywem lobbystow lesnych ksztalcie. I prosze nie mowic, ze zawetowal tez ustawe o zmianie plci i dlatego lasy sie nie licza.

  279. A jaka była rola mediów w tym, że 75,4 proc. Polaków głosujących w USA oddało swój głosów na PiS?

  280. Rzucil mi sie w oczy wytluszczony tytul z wywiadu ze szanowanym politologiem ( nazwisko na K. przepraszam, ale nie chce przekrecac, ten pan nieraz pisze analizy w Polityce). Otoz tlustym drukiem zacytowano, ze Kaczynski jest starym czlowiekiem, ktory sie zagubil. Cos ten pan jeszcze jest pod wplywem? Bo jesli ktos tak poprowadzil swoje ugrupowanie, ze wzielo wszystko ( nie wnikajac na jak dlugo i czy to dobrze) to znaczy, ze sie zagubil?
    Na dodatek jest rok czy dwa mlodszy od Hilary Clinton, ktora kwitnie (tez fizycznie) w swojej poltorarocznej kampanii wyborczej w USA, a na dodatek ma rywala lat 74, idola coraz liczniejszej lewicujacej (a nie konserwatywnej) mlodziezy. I nikt ich nie nazywa starcami.

  281. @Tobermory
    Ciocia z Hameryki właśnie mnie uświadomiła, że mój stosunek do PiSdzielców ukształtowały media.

  282. Tobermory
    28 października o godz. 11:24

    Nazywam odbieranie – wyłącznie w umoralniających słowach, bo na szczęście nie ma nakazu głosowania – prawa do roszczenia pretensji przez tych, którzy nie głosowali „głupim”, bo jest bezrefleksyjnym stereotypem powtarzanym przez papugi za panią matką, czyli za tym, kto ten słowny bzdet wymyślił. I dziękuję, mamusiu, za pouczenie, ale będę nazywał rzeczy po swojemu, nie po Twojemu. Takie nazywanie jest wyrazem bardzo starego mojego stosunku do stereotypów wyłączających myślenie, a to tylko jeden z nich. Więc ze swoją psychologiczną przenikliwością, przypisując mi odwijanie się, odesłałeś mnie do żłobka. Fakt, że bywałem w nim co dzień, ale z braciakami w piszczącym, zgrzytającym wózku, ja byłem tylko koniem. Niestety, lonek ma rację: czepiasz się – to choroba blogowej, powierzchownej komunikacji. Skoro jako analogię do państwa i nieobywatelskich postaw (nie widzę niczego nieobywatelskiego we wstrzymaniu się od głosu, kiedy nie mam na kogo głosować) dajesz przykład rodziny i domu, to tym samym, może niechcąco, stawiasz moją wypowiedź, do której się odnosisz, na równi z wypowiedzią bezrefleksyjnego smarka z oślej ławki, któremu trzeba powoli, żeby przed capstrzykiem dotarło, wytłumaczyć, że A to nie B, a B to nie omega. Państwo to nie rodzinny dom – to miliony obcych sobie ludzi, których na codzień nic nie łączy. Rodzina – to ludzie od urodzenia sobie bliscy. W państwie nic ode mnie nie zależy (celowo uogólniam, więc nie czepiaj się, że coś jednak zależy – że mam prawo np. podnosić nie moje gówienka z chodnika i wrzucać do pojemnika), w rodzinie – wiele, i to nie tylko z zauważalnym, ale bywa, że z natychmiastowym skutkiem. Nie musisz, jak Jezus, dawać naiwnych porównań do przedmiotu gadki. Porównania częściej chyba odwracają uwagę od przedmiotu gadki lub zaciemniają sprawę, a nie rozjaśniają (Co wyjaśnił Jezus słowami „Królestwo niebieskie jest jak ziarnko gorczycy”?). Jeśli sądzisz, że głosując, masz zauważalny dla Ciebie samego wpływ na funkcjonowanie państwa, to gratulacje i niech się dzieje wola Twoja. Bo ja nie mam nawet wpływu na to, by ludzie nie chodzili środkiem chodnika, ale skrajem, by nie zastawiali wejść do bloków blaszakami, by przy kasie w Biedronce mieli przyszykowane pieniądze i pierw płacili, potem pakowali zakupy, a nie na odwrót. Ba, nie mam nawet wpływu na to, by w wielkiej spółdzielni mieszkaniowej, której jestem niby współwłaścicielem, referentką tuż po maturze z pensją 2500 zł na rękę nie była głupia, leniwa, nieruszalna z posady krewna kierownika osiedla. Zresztą nie mam chęci i czasu, żeby chcieć mieć wpływ na coś innego niż faktycznie mam – czyli na samego siebie – musiałbym żyć kiedy indziej, z innych rodziców i gdzie indziej się narodzić, i żyć najmniej 1500 lat. Mówię wyłącznie od siebie i za siebie. Howgh!

  283. zyta2003
    28 października o godz. 13:16

    Zawetowana ustawa o lasach przewidywała sprzedaż gruntów leśnych na ważne cele społeczno- gospodarcze.
    Leśnicy akurat nie chcieli sie na zapis zgodzić, lobbyści bardzo go pragnęli.
    O to walczyła dzielnie pani Pawłowicz, za co jestem jej dogłębnie wdzięczny, pomimo zażerania się sałatka po północy na sali sejmowej.

    Prywatyzować po kawałku, dla jakichs prywatnych geszeftów dobro wspólne- o to chodziło.
    Wzbogaciłyby się jednostki.
    Reszta społeczeństwa straciła.

  284. @pombocku, na upartego śmiało można zbić Twój argument- kiedy nie mam na kogo głosować, ale gdzie taki siuśmajtek jak ja będzie wchodzi w szranki z Tobą. 😉
    A tak na marginesie dodam, że PiS wygrał przede wszystkim dzięki tym, którzy nie mieli na kogo głosować.

  285. pombocek
    28 października o godz. 14:30

    Dobrze napisane. Mnie też szlag trafia, jak ktoś bredzi o pozbawianiu siebie prawa do komentowania obecnej sytuacji w państwie, bo nie uczestniczyło się w wyborach. Jak można takie farmazony żenić? Tak, jakby zdanie tych głosujących miało tu ważniejszy status… Ciekawe w jakim kontekście…

  286. Tobermory
    28 października o godz. 12:46

    Nikt tu, prócz mnie, nie użył ostatnio wyrazu „konotacja”, więc domyślam się że do mnie byłeś grzeczny nie zaadresować swego wpisu. Chyba nie powiesz, że miałeś kłopoty z rozumieniem treści z racji blokującej Twoją głowę „konotacji”, która w treści właściwie niczego innego niż „konstatacja” nie wprowadza. Równie grzecznie i troskliwie Ci więc powiem, że dziękuję za skrupulatną troskę o mój język. Mówiłem o wyrazach i konstrukcjach stereotypowych i niestereotypowych. Konotacja to treść tych konstrukcji (mógłbym zamiennie użyć i „konstatacji”, i „treści”). Właśnie pytałem, czy konotacja określonej konstrukcji jest własnej głowowej roboty, czy to raczej gotowy stereotyp.

  287. Żorż Ponimirski
    28 października o godz. 15:05

    „że PiS wygrał przede wszystkim dzięki tym, którzy nie mieli na kogo głosować.”

    Skąd takie założenie? A dlaczego nie założyć, że PO uzyskało tak wysoki wynik, bo jej wyborcy nie mieli dobrej alternatywy?

  288. @KOCHANie
    Założenie stąd, że kto miał głosować na PiS, zrobił to. Z kolei ci, którzy głosu nie oddali, byli PiSowi przeciwni. Argumenty mają różne dlaczego nie poszli, ale z reguły powodem było to, o czym pisał przed wczoraj Tanaka.

  289. Żorż Ponimirski
    28 października o godz. 15:05

    Na drugim marginesie dodaj, że zakładasz z niewiadomych powodów, że gdyby ci, co nie mieli na kogo głosować, gdyby mieli, na bank nie głosowaliby na PiS. Dla sprawiedliwości załóż również wariant, że gdyby głosowali, PiS może wygrałby z o wiele większym hukiem.

    PiS wygrał dzięki degeneracji PO, a nie dzięki, że temu, że jakiś dupek nie głosował. PO powtórzyła wcześniejszą identyczną degenerację SLD. Koryto degeneruje. Więc tylko czekać…

    Nie mam czasu zajmować się patetycznymi dziecinadami w rodzaju głosowań, bo robię dwuskrzydłowy okręt.

  290. Żorżyku..

    Twoje założenie ma wymiar wysoce spekulatywny. To, ze PiS ma tzw. żelazny elektorat, wcale nie oznacza, że istnieją ludzie, którzy głosowali na tę partię z bardziej racjonalnych względów, a którzy nie należą do czołobitnych tłuków. Poza tym, mogę się założyć, że ci, co nie oddali głosu, byli nie tylko PiSowi przeciwni… Ba! Myślę, że byli wśród nich nawet tacy, którzy bardziej sympatyzowali PiSowi niż PO.

  291. Proszę Państwa!
    Sprawa jest poważna. Nasz los na najbliższe lata zależy od dwóch
    gości z PIS, a mianowicie Kaczyńskiego i Dudy.
    Tu nie ma żartów i nie wiek, lata życia, tych dwóch Panów ma znaczenie.
    A nawet ich wykształcenie formalne, doświadczenie zawodowe, stan cywilny,
    rodzinny, pochodzenie genetyczne….
    Zacznijmy od Jarosława Kaczyńskiego, w jego sylwetce widzę początki zaawansowanej miażdżycy, drepcze, jak schodzi z mównicy. Miażdżyca
    jest wyjątkowo podstępną dziedziną wiedzy, nawet medycyna klasyczna za nią się nie bierze, nie leczy jej objawów.
    Miażdżyca atakuje człowieka, zza węgła,jednego od nóg a drugiego od głowy.
    Pamiętam, jak Jerzy Waldorff, w jednym z felietonów, ponad 30 lat temu to było, w POLITYCE to napisał, że chciałby, jak ma choroba go uderzyć, to niech zacznie najpierw od nóg, a nie od głowy.
    Miażdżyca/dawniej nazywana sklerozą/ jest tak podstępna, że może wystąpić u niemowlaka, a może jej nie być u 100 letniego starca.

    Medycyna klasyczna w dziele pod redakcją Witolda Orłowskiego „O chorobach wewnętrznych”. dla studentów medycyny, przyszłych lekarzy,
    o miażdżycy zamieszcza krótki komentarz,na nie całą stroniczkę, a problem jest wielki jak droga z Warszawy do Władywostoku.
    Jak wielki? Nie mogę tego nawet próbować opisywać, ze względu na czas, miejsce.
    Tylko od dr Jana Kwaśniewskiego i paru dziesiątek lekarzy można się dowiedzieć, o co naprawdę chodzi z tą miażdżycą, jakie spustoszenie czyni w życiu człowieka. Całej Polski to dotyczy, a może całego świata.

    Polecam stronę Kwaśniewskiego, wpisując w wyszukiwarce słowo „miażdżyca”. Rzecz jest wyjątkowo prosta, i może dlatego tak trudna do zrozumienia przez świat medyczny. Nie tylko w tym temacie są takie paradoksy.

    Na zakończenie, na deser, jeszcze napiszę, miażdżyca ma swoje siostry:
    nadwagę i otyłość, i wspólną przyczynę przyczynę występowania, a jest
    nią skład diety, specyficzny dla tych w/w przypadłości.
    Cukrzycę, też do tej rodzinki można dopisać.

  292. OK, ale pamiętajmy, że i w moim i w waszym przypadku to spekulacje, ponieważ sprawa jest złożona, a skoro nie o rację tutaj chodzi, spierać się dalej w tej materii nie jest warto.

  293. Rafał Kochan

    Rafale, coś mi się zdaje, że w zdaniu

    „To, ze PiS ma tzw. żelazny elektorat, wcale nie oznacza, że istnieją ludzie, którzy głosowali na tę partię z bardziej racjonalnych względów”

    pominąłeś „nie” przed „istnieją”.

  294. @pombocek
    Myślałem, że moje post scriptum będzie zrozumiałe bez ponownego adresowania.
    Zgorzkniałych (nic ode mnie nie zależy) ludzi nigdzie nie brakuje.
    Nikt im prawa do narzekania (kompletnie bezproduktywnego) nie odbiera i ogólnie praw obywatelskich nie pozbawia, sami to robią najlepiej – nie głosując, nie uczestnicząc, nie biorąc udziału.

    Przypominam, co napisałem w poniedziałek:
    „Statystycznie dwóch na dziesięciu naszych znajomych lub sąsiadów wybrało władzę dla dziesięciu pozostałych (…)
    Do kogo powinniśmy mieć pretensje?
    Do tych dwóch, co wygrali, czy do tych pięciu, którym się nie chciało pofatygować?
    Brak udziału w głosowaniu to cicha akceptacja wyboru dokonanego przez innych”

    Skoro mam okazję głosować, ale mi się nie chce, to prostą konkluzją jest zgoda na wybór dokonany przez chcących.
    Niech decydują, ja umywam ręce.
    Potem ewentualnie popyskuję.

    Gdzie tu mowa o pozbawianiu praw obywatelskich?

  295. Żorż Ponimirski
    28 października o godz. 15:38

    Jeśli masz na myśli również mnie, to z całym szacunkiem wypraszam sobie przypisywanie mi czegoś tak idiotycznego jak hazardowe „spekulacje”. Od urodzenia nie głosuję, bo mam to w de, więc nie mam czym i ani mi w głowie spekulować. W ogóle targi są mi obce, bom ani Scyta, ni Tatarzyn. Uzupełniłem tylko Twoją logikę, sam temat wyborów mnie nie obchodzi, mam tylko pogląd z lotu gęgawej gęsi i to wszystko. .

  296. pombocek
    28 października o godz. 15:44

    Tak, oczywiście, zabrakło tam „nie”.

    Jeszcze pisiory nie zajęły się rządzeniem, a już niektórzy truchleją ze strachu. Spokojnie, dajmy szansę, im również. Zobaczmy, jak im będzie wychodzić ta zabawa w rządzenie, a dopiero potem ubolewajcie, jak to nasza Polska kochana została przywłaszczona przez nikczemnych katolików.

  297. „700-letnia lipa, która słynie z niezwykłej mocy leczenia zębów, została obgryziona przez pielgrzymów i musiano ogrodzić drzewo metalową siatką.
    Do niedawna pień lipy, by odstraszyć pielgrzymów, smarowany był smołą.

    Obok drzewa znajduje się wizerunek św. Apolonii, patronki stomatologów. To właśnie do niej pielgrzymi modlą się o zdrowe zęby.”

  298. Takie piękne foty pokazali Tobermory, NeferNefer , a jeśli kogoś pominęłam, to sorry, że z trudem się wraca na ten padół polityczny i wszelakich łez na polskiej ziemi.
    Błagam – przynajmniej tutaj, na tym blogu, który wydaje mi się już tylko małą wysepką normalności w sieci, gdzie ludzie jeszcze żartują niekoniecznie jadowicie, prawią sobie miłe słówka, nie nadymają się jak balony – darujmy sobie niemądre spory i zbyteczne docinki.

  299. Tobermory
    28 października o godz. 16:10

    Zgoda na wybór dokonany przez innych jest również wtedy, kiedy głosuję i przegrywam. Więc czy przegrywam, czy nie głosuję, efekt jest
    ten sam.
    Tworzenie wartości z racji samego aktu głosowania zrobiło się pewną manierą i jest takim samym fałszem jak opowiadanie się Kościoła katolickiego za ekumenizmem czy szanowaniem islamu. Mogę mieć naturalne, że tak powiem, uznanie dla kogoś, że głosuje tak samo jak ja, a nie że w ogóle głosuje. Takie bezinteresowne, niesubiektywne uznanie mógłby mieć nadczłowiek, bóg, szafarz jakich uniwersalnych wartości, a nie zwykły człowiek. Ktoś kiedyś – może i nie tak dawno – wymyślił, że głosowanie to wartość sama w sobie, i teraz papugomałpy prześcigają się w papugomałpowaniu – tak powstał kolejny, bezrefleksyjnie powtarzany stereotyp. I równocześnie coś sztucznego. Bo samo głosowanie nie jest żadną wartością. Społeczna wartość powstaje dopiero jako rezultat głosowania.
    – Idź głosować.
    – Pójdę, ale będę głosował na twoich wrogów.
    – Nieważne, bylebyś głosował.

    Nie czujesz w tym sztuczności, fałszu?

    Wiele różnorodnych słownych deklaracji to konstrukcje, które istnieją tylko w głowach, nie w realu, a przestają istnieć, kiedy gasną słowa. Owszem, człek do swoich słów się przywiązuje. Tak bardzo, że nosi ze sobą, dokąd się nie rozsypią w proch – i on, i słowa.

  300. Rafał KOCHAN
    28 października o godz. 16:51

    Rafale, jak Boga kocham, też tak dzisiaj pomyślałem jako kompletnie niepolityczna, ateistyczna, antyklerykalna małpa. Może się ciut nauczyli na własnych i na cudzych błędach. Może choć trochę zrobią z Polski państwo. Bo na razie jest bezpaństwo. Oczywiście, nie mam złudzeń, że że w końcówce mego życia po równo – pan, wójt i pleban (plus sędzia, polityk i pierdzistołek) pójdą do pierdla, jak zasłużą, ale może kto przypomni i zacznie wprowadzać w życie drobiazg z Nowego Testamentu – że władza jest służeniem.

  301. @pombocek
    Wybory demokratyczne mają taką cechę, że są tajne.
    Żadna z osób trzecich nie ma prawa poznać głosu wyborcy.
    Ja też nie muszę i nie chcę wiedzieć, na kogo byś zagłosował, gdybyś głosował.
    Nie interesuje mnie, kto konkretnie mnie tak urządził, że PiS otrzymał 235 z 460 miejsc w parlamencie, ale interesuje mnie, ile osób w moim kraju jest gotowych przyjąć odpowiedzialność za ten wybór.
    Przegrywając mogę się z przegraną pogodzić, być opozycją, protestować, wyjechać…
    A jak wszystko się posypie, to może się okazać, że na PiS to właściwie nikt nie głosował 😉
    I to jest też zaleta tajności wyborów.

  302. A gdyby ktoś chciał poczuć, co w przyszłości nowego się będzie działo, niech poczyta tryumfalistyczne komentarze różnych mend u Hartmana.
    Zimne dreszcze przechodzą…

  303. Jakie są trzy najważniejsze wnioski z tych wyborów?
    1. Krucafuks! 2. Na mój dusiu! 3. O, Jezusicku!
    (Owczarek Podhalański)

  304. Tobermory
    Bajuści!

  305. mag

    Masz rację. blogowicze niechaj darują sobie tutaj niepotrzebne docinki. Wróćmy do rzeczywistości, która jest u nas bardzo ciekawa. Napomknął o niej @Tobermory.

    Rzeczywistość jest taka, o czym wspomina pan Jacek, że znowu wygrywa u Polaków romantyczność. Faktycznie, codziennie przybywa na to dowodów.
    Oto dowiadujemy się, że katoliccy pielgrzymi (niekatoliccy to zjawisko w Polsce przecież śladowe), zjadają wielką starą lipę.
    Normalnie działa to tak, że tłumnie przyłażą pod tą lipę, rosnącą w miejscowości Cielętniki, pod samym kościołem, tłumnie przełażą przez wysoki płot ochronny, wbijają się zębami w drzewo i żrą, żrą, żrą, aż wióry lecą. Ryją zębami rowy w pniu, chapią, kłapią, szarpią, tarmoszą korę i włókna, wgryzają się w biel i w miazgę, żują, spluwają i chapią następne kęsiwa lipy. Ślina cieknie, krew cieknie, tarcica się sypie, ozory drzewo obmacują i oblizują dla lepszego żucia. Chrzęst, trzask, pisk, skrzypienie, międlenie, charkot; warkot rojny ruch drewnopożeraczy.

    Lipa, drzewo stare, 700-letnie, zabytek przyrody, była do niedawna, dla ochrony przed drewnożercami, smarowana obficie smołą. Nic to nie pomagało, pielgrzymi drewnożercy żarli tarcicę ze smołą. Nie pomaga ani wysoki płot, ani kary administracyjne, bardzo wysokie, za niszczenie zabytków przyrody.
    Ksiądz proboszcz, ten spod lipy wyjaśnia, że lipowe drewno dobrze robi na zęby. Faktycznie.

    Tak działa polski romantyzm: dorwać się zębami do pnia, w bożym uniesieniu, i szarpać pień na sztuki.

    To wyjaśnia różnicę między lemingami, marzącymi o żarciu ośmiorniczek i prawdziwymi katolikami, którzy żrą tarcicę lipy, wraz ze smołą.
    Smoła, co wiemy z niebieskiej książeczki pn. Biblia, wzmacnia wiarę w bozię.

    Lipa, jakże romantycznie, oddaje swe ciało w ofierze wiernym, ci zaś otrzymują romantyczny zestaw: wzmocnienie zębów i wzmocnienie wiary.
    Romantycznym zwieńczeniem korzyści jest korzyść trzecia: tarcica pozyskana z lipy służy do obłacenia dachu kościoła. Zaś pomniejsze ułomki (których jest zawsze pięć pełnych koszy, jak się dowiadujemy z niebieskiej książeczki), nadają się na pomniejsze wyroby snycerskie do ozdoby wnętrza kościelnego. Np. na romantyczną figurkę wyciosaną zębami pielgrzymów w drewnie lipy, przedstawiającą św. Apolonię – patronkę stomatologów.

    Następnie drewnożercy udają się do lokali wyborczych i głosują na Maryję, za pomocą Jarosława Kaczyńskiego.

  306. Koniec grilowania, kiełbasy nie byndzie.
    Skoczyła sie wóda; ło Jezu! Co przyndzie?

  307. @Tanaka
    Podsunąć ci temat, a wizją „romantycznej figurki wyciosanej zębami pielgrzymów w drewnie lipy, przedstawiającej św. Apolonię – patronkę stomatologów” narazisz spokojnego człowieka na apopleksję, i to przed kolacją 🙄
    Chłopie, ja mam w kuchni kopystki z lipowego drewna!
    Teraz się boję spojrzeć w ich stronę, bo rodzina i tak już myśli, że napady histerycznego śmiechu mam od czytania wiadomości o wyborach. Z rozpaczy niby 🙄

  308. Tanaka, Tobermory
    Od dawna przestrzegała nas przez zgubnym wpływem Romantyzmu prof. Maria Janion, poczynając od „Gorączki romantycznej”.
    Wszystko zaczęło się od tych „Dziadów” nieszczęsnych (baranka i nad nim motylka), a potem poleciałoooooo!
    https://www.youtube.com/watch?v=DqBuIaa2-_s

  309. TYLE O PIĘKNIE
    więc może trochę o realiach.
    Pytanie proste choć może trochę zezowate.
    Co zrobicie z tym truchłem Tutki – jak uda się go wydobyć z moskiewskiego łagru ?
    Możliwości są dwie
    – medale dla poległych w walce
    – krzyże walecznych za wygrane wybory.
    Ja nie bardzo wierzę by Rosjanie byli tak naiwni by oddali taki smaczny zafundowany im kąsek.
    Podobnie jak Anglicy protokoły z katastrofy Gibraltarskiej .
    Ot po prostu znają nasze możliwości tak jedni jak i drudzy co z prawdą zrobić potrafimy.
    O obietnicy – ” nie będzie kopania leżących ” mam takie same zdanie – niech wierzą naiwni.
    Dobrze znała pana Jarosława Torańska gdy pytała :
    A kto to będzie PRACOWAŁ?
    WY ?
    Odpowiedzią był śmiech i komentarz – ŻARTUJESZ CHYBA.
    Jak można pytac to do końca – pytanie do p Falicza za Młynarskim
    CO BY TU JESZCZE SPIEPRZYĆ PANOWIE ?
    CO BY TU JESZCZE OBŚWINIĆ ?
    ukłony

  310. Ps
    To co wyżej to przecież też fotki zatrzymane w kadrze
    Że nie zawsze i nie każdemu smaczne – ale to nie moja już wina
    ukłony

  311. @zezowaty

    Zrobi się gustowne samolociki-relikwiarze na relikwie św. Lecha.
    Wystarczy na wszystkie parafie.

  312. Tobermory
    28 października o godz. 19:06

    Ale tak się nie możesz tłumaczyć. Wiesz, że kto ma ze mną do czynienia, pozostaje ciągle narażony.
    Na przykład na apopleksję, na histeryczny, niewyłączalny rechot, lub śmiech dogłębny, który przez kwadrans ożywia ciało, ale później zaczyna męczyć. Albo na osłupiające zderzenie z rzeczywistością.
    Ten blog jest dosyć ryzykowny. dobrze sie jest zaopatrzyć w kask ochronny.Nie ma co prawda kasków pod taką akurat okazję, ale kiedyś używałem kasków hokejowych i dobrze się sprawdzały.

    Sam też posiadam kopyść z drewna lipy. Nabyłem w „Cepelii” drogą kupna. Trzymam ją przezornie w piwnicy, bo zapoznając się z tarcicorębnym romantyzmem Polaka-katolika, może sam bym wziął i ugryzł.

  313. mag
    28 października o godz. 19:13

    tak jest !

    Grzeje mi plecy, z przeciwnej półki Maria Janion w samej sobie. Za pomocą m.in. serii „Transgresje”, „Niesamowitej słowiańszczyzny”, „Kobiet i ducha inności”, czy też jej biografii, spisanej przez Kazimierę Szczukę. W której to biografii, tomie 1 wyznaje swoje skłonności lesbijskie.
    Może to nietypowe, ale niezwykle ceniąc Marię Janion za wewnętrzną urodę, wrażliwość,odwagę penetracyjną i ogrom wiedzy wraz z erudycją, jeszcze bardziej ją cenię i za to wyznanie.

    Tymczasem list skierowany przez ks. dr Charamsę do papieża Franciszka w obecnie znanej już sprawie, już dosyć dawno temu, ciągle nie spotkał się z odpowiedzią.

    Jak to mówią Eskimosi, gdy zdarzy się im smarkać: po owocach ich poznacie.

  314. Tanaka
    Mam tom1 „Trangresji”. Nawet popełnilam recenzję w NK. Drugi się ukazał?
    Chyba nie. Zresztą w „międzyczasie rozstałam się” z NK.
    A poza tym Eskimosi mają rację. Przeważnie.
    W sprawie papy Francesco jeszcze się wahają, bo sami nie wiedzą co On o Tym myśli i dlaczego?

  315. Tobermory, Tanaka

    Tu rzeczona lipa

    http://www.zycieczestochowy.pl/article/11344/lipe-w-cieletnikach-obgryzli-pielgrzymi

    Jakby kto jeszcze nie widzial. Dzieki za rechot. Powoli sie uspakajam

  316. No i jeszcze patronka dentystow. Sw. Apolonia

    http://egr.buw.uw.edu.pl/sites/default/files/imagecache/artwork_100/artworks/20000/20300/13870.jpg

    Powiekszyc do 400%. I obcegi z wyrwanym zebem ukaza sie w pelnej krasie.

    Wyrwany zab to kara za nie wgryzanie sie w pien 700-letniej lipy

  317. Tylko dzięki niechlujnie zaprojektowanej karcie wyborczej, przez wyeksponowanie ” Spisu treści” z wykazem partyjnych list wyborczych,
    na całą stronę, kto był na wyborach to wie o co chodzi
    – PIS nie zdobył dalszych 10 mandatów, prawdopodobnie.
    W skali kraju było 400 000 głosów nieważnych, na 15 mln oddanych
    głosów. Wszystko wskazuje na to, że większość tych głosów było oddanych na “Spis treści”; zakreślano nazwę partii na drugiej stronie karty wyborczej/dotyczy to sejmowych wyborów/, zamiast na właściwej liście wyborczej,z kandydatami, których było osiem, na pierwszym miejscu : PIS.
    Czy jasno opisałem sytuację?
    Z tych nieważnych głosów, powiedzmy 80% mogło być pomyłkowo, przez nieuwagę głosujących, nie oddanych na PIS.

    Przypominam, że prognoza wyborcza mówiła, że PIS zdobył 244 mandaty.
    Potem ta liczba malała, w miarę jak zaczęto liczyć głosy , w obwodach, okręgach.

  318. Waclawie1,

    A ta nieuwaga glosujacych na PiS to skad? Podniecenie nadchodzacym zwyciestwem? Czy tez moze po prostu kiepska dieta?

    Pewnie znowu te jablka. Zjadane przez pisiorow, z racji sankcji Putina. No bo swinie wszystkich zezrec nie daly rady

  319. Orteq(usiu)
    (specjalnie dla ciebie)
    Żadna lipa w Polszcze nie jest tak stara jak dwa drzewa , o których za chwilę.
    Głowy nie dam, że dane są perfekcyjnie wiarygodne, bo wyczytałam w googlach, ale legendy ludowe oraz dendrenolodzy to potwierdzają.
    – Cis pospolity z Henrykowa Lubańskiego na Dolnym Śląsku szacowany jest na ok. 1300 lat.
    – Dąb „Bartek” niedaleko Nowej Słupi w Świętokrzyskiem, nie aż ok. 1200, jak sądzili specjaliści w międzywojniu, ale raczej na pewno ok. 700 lat. Tyz piknie.

  320. Orteq
    Poprawka: oczywiście – dendrolodzy

  321. No. „Gadzina” nakarmiona i śpi, to jestem. Czyżby ominęło mnie uprzejme okładanie się obgryzionymi kopyściami z lipowego drewna?

  322. Przypomnijmy good ol’ profesora Garton Asha. Tego, ktory nam dal Annus Mirabilis

    „Profesor Ash wezwał prezydenta Obamę do wykorzystania historycznych więzi Ameryki z Polską. I zmusić nowo wybrany rząd tego kraju do przyjęcia dyktatu UE”

    http://legalinsurrection.com/2015/10/poland-election-landslide-win-for-conservatives-a-blow-to-markels-mass-migration-policy/

    „[PiS, konserwatywna partia w Polsce] podkreśla swoje pragnienie wzmocnienia specjalnych relacji Polski z USA. To wlasnie dlatego Barack Obama musi powiedzieć nowemu przywódcy Polski, w ich pierwszej rozmowy telefonicznej, to co już raz powiedział Cameronowi: jeśli naprawde chcesz być naszym najlepszym przyjacielem, to musisz być w pełni zaangażowanym w UE”

  323. NeferNefer
    g.21:26
    Spoko. Wprowadziłam już cis i dąb.
    Żadnej więcej lipy (również przetworzonej).

  324. @Tanaka

    Jeszcze słówko o aparatach bo pytałeś jaka fotoarmata a ja chyba niedokładnie odpowiedziałam. Mój aktualny aparat ma na stałe przymocowany obiektyw z potężnym ale niewystarczającym zoomem. Żeby robić lepsze zdjęcia powinnam kupić taki w którym obiektywy można wymienić. Na czym się kompletnie nie znam ale wszystko przede mną. Widziałam istotnie teleobiektyw car-puszkę marki Tamron ważącą około 2 kg. Pasuje do mojego Nikon D610 in spe.

    @pombocek

    Mam nadzieję że nad poziomy nie wyleciałam i odpowiedziałam na temat. Bo nie jestem do końca pewna czy o to Ci chodziło.

    @mag

    Dzięks, jak to mówią na zgniłym Zachodzie.

    ****
    A z tą wewnętrzną emigracją polityczną nie żartuję. Chwilowo odechciało mi się nawet czytać.

  325. mag(us)

    Dzieki za wyprowadzenie lipy

    A wracajac do profesora Asha. W obliczu takich wynikow wyborow w Posce – ‚postepujaca Orbanizacja Europy’ – Ash wzywa Polakow, ktorzy sa jego studentami na Oxfordzie, do patriotyzmu. I do powrotu na lono, zeby walczyc przeciwko nowemu rzadowi. Demakratycznie wybranemu

    Ash further urged young Polish students on British campuses to return back to their country of origin to carry out fight against the democratically elected government:

    ‚…more of the talented, energetic young Poles who have left the homeland to enjoy the freedoms of modern European life in countries such as Britain and Ireland should go back to help fortify a modern, liberal, European Poland. Personally, I love having them here as my students at Oxford, and as fellow Europeans in a Eurosceptic Britain, but if I may put it this way: “Agnieszka and Pawel, your country needs you!” ‚

    Agnieszka i Pawel juz pewnie siedza w samolocie do W-wy..

    Lonek tez na pokladzie samolotu do Warszawy sie znajduje. Tyle ze on w innym celu zjezdza na ten krajobraz po bitwie. Mag(us), pozdrow lonia. Czy wzorem profesora Asha bedziesz go namawiala do powrotu – ‚loniu, ten kraj cie potrzebuje do walki przeciwko demokracji’ – od ciebie zalezy

  326. Tobermory
    28 października o godz. 17:51
    Największe rozczarowanie tych wyborów
    Połowa Polaków uprawnionych do głosowania, która ma w tzw. głębokim poważaniu to, co stanie się z ich krajem, co okazała nie idąc na wybory

    (Dorota Szwarcman)

  327. Nie widze w tym watku @dezertera a mam dla niego interesujaca wiadomosc. Dowiedzialam sie niedawno, ze Ben Carson jeden z dwoch czolowych zawodnikow w peletonie rupublikanskiego wyscigu na amerykanskiego prezydenta jest Swiadkiem Jehowy. Czarny, bardzo elegancki, z ujmujacym usmiechem pan w dobrze srednim wieku. Jest emerytowanym neurochirurgiem. Wszystko byloby dobrze, tylko p….y jak potluczony. Nie, nie na tematy biblijne, ale wszelakie inne. Nie bede zanudzac, ale np. niedawno broniac prawa do posiadania dowolnej ilosci broni przez obywateli stwierdzil, ze gdyby Zydzi w latach 30-tych mieli w domu bron, to nie doszloby do holokaustu. No pacz!!! Poniewaz duza ilosc Amerykanow uwaza, ze najwieksze bezpieczenstwo zapewni posiadanie broni w przedszkolu przez kazda przedszkolanke to i… cieszy sie coraz wiekszym poparciem wsrod evangelical republikanow. Nawet wysunal sie na pierwsze miejsce w roznych sondazach przed wielce medialnego innego wyscigujacego sie.
    No i drugie. W najblizszym tygodniu zostanie nadany w NY na dwoch kanalach publicznych film dokumentalny o Tadeuszu Kosciuszce w okresie Rewolucji Amerykanskiej. Na podstawie ksiazki Alexa Storozynskiego (amerykansko- polski dzialacz, historyk, dziennikarz)), w jego rezyserii, z narratorem Blair Underwood ( ho, ho).
    Wprawdzie na ksiazce (polski tytul „Ksiaze Chlopow”) i autorze nie zostawil suchej nitki piszacy w Polityce Stanislaw Stomma, to z przyjemnoscia chcialam umiescic to nazwisko, i wspomniec, ze dzialalnosc polskich instytucji promujacych polskosc w Ameryce zasluguje na uznanie. Nie jest latwo zostac znajomym krolika i wejsc z taka oferta w amerykanskie srodowisko. A to nie pierwszy w tym miesiacu film zwiazany z polskoscia, nie mowiac o promowaniu polskiej kinematografii i innej sztuki.

  328. Orteq(usiu)
    Krajobraz po bitwie jaki jest, każdy widzi, zwłaszcza tu miejscu, bo na jego d… się on rozpostrze.
    Każdy, czyli nie co piąty Polak (podobno).
    Każdy nie, to ja! KAŻDY NIE, TO JA!
    W tej chwili wpadło mi do głowy!
    Jak ci się to podoba jako hasło opozycji „na dzień dzisiejszy”?

  329. NeferNefer
    28 października o godz. 21:47

    Sony, o którym wspomniałaś, jest całkiem niezły, jeśli nie ma się zamiaru na poważnie zawodowe fotoroboty. Zoom ma długi i w miarę jasny. Pewną słabością, choć względną, może być niewielki rozmiar matrycy.

    Miło jest mieć Nikona d610, to zacny sprzęt i można nim zabić w razie potrzeby, oraz ma dużą matrycę 24×36, co pozwala na bardzo dobrej jakości zdjęcia, o ile ma się świetnej klasy obiektywy.
    Jest to coś dla bardzo wymagających fotoamatorów i przyzwoitych zawodowców.
    Skutkiem wejścia w taki rodzaj sprzętu jest i wysoka półka cen i duże rozmiary i duża waga.
    Jeśli car-puszka i korpus i statyw i jeszcze parę rzeczy miałoby służyć co jakiś czas a nie codziennie po wiele razy, oraz miałaby być przyjemność choćby względnej swobody i ruchu, zamiast ciężkiej pracy, to poważnie bym się zastanowił, czy się w coś takiego uzbroić.

    Podobne efekty można osiągnąć innymi i lżejszymi środkami.

    Ale, oczywiście Nikon 610 z car-puszką Tamrona, czy Tokiny, czy Sigmy, poważnie będzie wyglądać, co się nie z każdym sprzętem osiąga.

  330. Orteq
    Lonka na pewno nie będę zatrzymywać w Warszawie (choć zrobiłabym to może jeszcze kilka lat temu).
    Wprost przeciwnie. Niech mu się Jaś szczęśliwie chowa w Albionie, bo tu by się tylko zajadów nabawił, nie tylko od śmiechu.
    A pozdrowić, pozdrowię. Nawet wylewnie.

  331. mag
    28 października o godz. 22:30
    wprawdzie nie zostałam wywołana do tablicy, ale …irytuje mnie zarówno dzięń dzisiejszy, jak i ..w miesiącu np. maju. Może być dzień wczorajszy, jutrzejszy, miesiąc może się zmienić.. ale to o ten styl chodzi..
    I nieważne, czy to hasło opozycji(tym gorzej dla hasła-ciekawe, jaki półgłowek i niedouczony spi n doktor je wymyśla), czy jakakolwiek wypowiedź publiczna…

    właśnie przeczytałam, że …Watykan zgodził się na budowę wysokiego budynku na gruntach kościelnych na Nowogrodzkiej….taki sobie zaplanowali; ciekawam, czy architekt warszawski zatwierdzi te plany nie oglądając się zbyt na sąsiedztwo, estetykę(dla mnie znośna)i czy w ogóle miasto będzie w tej sprawie miało coś do powiedzenia.
    Ale może coś nie tak pojęłam…

  332. mag
    28 października o godz. 20:16

    mam gdzieś, chyba w piwnicy, bo mi się w domu nie mieści, serię książek, będących zapisem konwersatoriów, jakie Maria Janion prowadziła swego czasu na UG. Były to m.in. tomy: „Osoby”, „Maski”, „Galernicy wrażliwości” i coś jeszcze chyba. Niektóre w dwóch woluminach.
    Trafiłem tam na fascynującą postać, Kaspara Hausera. Postać ta stała się bohaterem bodaj dwóch filmów Wernera Herzoga: „Zagadka Kaspara Hausera” i „Stroszek”. Oba mi się bardzo podobały, miały w sobie coś podobnie niesamowitego, jak postać Kaspara fenomenalnie pokazana przez Marię Janion.

  333. Wacław1

    Jako osoba kulturalna, włażąc niespecjalnie elegancko z gastrycznością na blog ateisty, byłbyś okazał nieco grzeczności wreszcie na temat, zajmując się analizą gastryczną Jezusa, jego apostołów – ze szczególnym uwzględnieniem Piotra oraz Judasza, Ponckiego Piłata, Annasza i Kajfasza oraz innych poważnych osób z niebieskiej książeczki. Ich problemy gastryczne poważnie zaważyły na losach świata, ich zbadanie oraz ujawnienie jest kwestią racji stanu.
    A najbardziej – Prawdy.

    Ujawnij wreszcie Prawdę w tym temacie.

    Z pewnością posiadasz odpowiednie informacje.

  334. Tanaka
    Kurde , wiem przecież, że Ona miała swoje grono świetnych studentów na UG. Ale że Ty masz masz zapisy tych legendarnych konwersatoriów w łapie/piwnicy? Łoł. Nawet nie wiem, czy i kto je później wydal.
    Toż skarb posiadacie, Tanako.
    Znam trochę niektóre jej warszawskie „uczennice”. Albo znałam, bo już nie żyje Małgosia Baranowska , ongiś moja miszczyni

  335. Orteg 21:07

    Jabłko niewątpliwie może być problemem.

    Jednak proponuję poczytaj trochę o miażdżycy/sklerozie/, połowa polskiej populacji ją ma, czy ta zagraniczna także, tego nie wiem. Niektórym trzeba nogi ucinać, z tego zablokowania naczyń tętniczych w nogach, robi się takich zabiegów w Polsce 30 dziennie. Głowy się nie da uciąć, zapobiegawczo,
    niestety, jeszcze tego medycyna chirurgiczna nie stosuje.

    Miażdżyca jest rozsiana równo, po posłach, tych starych i nowych, po dziennikarzach, blogierach, naukowcach, łącznie z tymi co mają Nobla.
    Trochę prawdy jest pod tym linkiem, poczytaj sobie;
    ‚https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=0CDQQFjACahUKEwikk-fpkebIAhVD1SwKHSalALM&url=http%3A%2F%2Fdr-kwasniewski.pl%2F%3Fid%3D2%26news%3D68&
    usg=AFQjCNFS_CNhEd4wnsSKKjFuS5n8LFldnA&sig2=h2JmUlTQ6AD6MEMtuFt-CA

    W ostatnim stadium sklerozy, jak wejdzie do głowy, to delikwent zakłada gacie na głowę,zamiast, wiadomo gdzie….. tak moja żona mówi, żeby mnie postraszyć, że ze mną tak będzie,jak będę żarł tyle słoniny, co jej w realu spożywam.

    Jak słucham polityków, dziennikarzy w telewizji; – nie mam za grosz wątpliwości, że co drugi ma miażdżycę, czyli sklerozę, w różnym stopniu zaawansowania. Oceniam to po tym, na przykład, że nie wiedzą po 8 latach
    rządzenia przez PO, że to jest i była partia bezideowa, na Tusku i Rostowskim oparta, a reszta robiła za zasłonę dymną, udającą , że ciężko
    pracuje – politycznie.

    Orteg@! Po koleżeńsku radzę, licho nie śpi, poczytaj o miażdżycy,
    na wszelki wypadek.

  336. Konstancja
    28 października o godz. 22:37

    czy miasto będzie miało, czy nie będzie zależy od miasta, konkordatu, oraz drżących portek pani prezydent, co ją oświeca Duch Święty.

    Pani prezydent Warszawy doznała niejakiego zmniejszenia drżenia portek pod spódnicą,gdy wywaliła na mordę Chazana, co go jednak mało zabolało.
    wywalenie Chazana, to nie to samo co postawienie się architektoniczne biskupom, więc stopień drżenia portek poznamy po koniunkturze: wywalenie Chazana było wynikiem poważności pani prezydent, trudności w kontakcie z prawidłowym Duchem Świętym,czy koniunkturalizmem przedwyborczym.

    Zasadniczo, w sprawach tego co i jak można budować, decyduje tzw.plan miejscowy. Warszawa, w części środmiejskiej, nie jest nadzwyczaj w plany bogata; może rzeczony teren ma plan, może nie ma. Da się sprawdzić – powinien być w necie.
    Jak planu nie ma, to konieczna jest „decyzja o warunkach zabudowy” ,Która ma się opierać o to, co jest po sąsiedzku. A co widzi w sąsiedztwie ten co robi decyzję, to już insza inszość. Może zobaczyć to, co widzi biskup.
    Estetyka to jest coś, czego nie ma. O estetyce decyduje architekt robiący projekt. Jak inwestor niepubliczny zleca, to urząd nic do tego nie ma.Nie może odrzucić projektu „bo jest brzydki”, chociaż jest brzydki. Ma tylko sprawdzić, czy są odpowiednie pieczątki w dokumentacji. I czy pasuje do „planu”, albo „decyzji”.

    Pan architekt Budzyński zrobił całkiem niezły projekt świątyni opaczności. Ale inwestor pod postacią biskupa, mimo, że był to konkurs i oceniała komisja, orzekł, że brzydki. Więc powstał nowy projekt, który jest dla biskupa „ładny”, chociaż jest bardzo brzydki.

    Ponieważ Kościół kat gada mową odwrotną, może łatwo być tak, że zostanie walnięte coś, co będzie „ładne” więc brzydkie.

    Ładni biskupi się zdarzają. Są to homoseksualiści. Reszta jest brzydka.

  337. mag
    28 października o godz. 23:09

    No pewnie, że kurde.

    Z piwnicą jest ogólnie tak, że co włożę, to znika. Czarna dziura. To, co jestem w stanie odnaleźć, musi się znajdować nie dalej niż pół metra od drzwi.
    W najlepszym przypadku, by coś odzniknąć, potrzebuję pół dnia. I echosondy.

    By dało się coś znaleźć w minutę, korzystam z przewodniczki. Ona ma właściwości psa tropiącego i nasz pies jest dla niej pełen podziwu.
    Ja tym bardziej.

  338. @Tanaka

    Dzięki za ciekawą odpowiedź. Po pierwsze primo mnie nie chodzi i nigdy nie chodziło o to żeby „wyglądać”. Ja dopiero rozpoznaję teren. Mnie tylko chodzi o tego lisa z wieży, żeby był wyraźny (orła bielika, bociana czarnego, czaple, żurawie i jelenia, wszystkie widziane z kilometrowych odległości – zdjęć albo nie ma albo do niczego). Bo inaczej strata czasu na wyprawie (i pieniędzy na wyjazd) jak połowa zdjęć nieostra. Cena wiem, około 2 500 euro body + teleobiektyw. Po drugie primo, moje założenia są takie – zainwestować w coś co będzie zakupem na lata tak jak koledzy mają aparaty po kilkanaście lat. Nauczyć się porządnie nowego hobby razem z tymi przesłonami, matrycami, teleobiektywami w ramach ćwiczeń mózgownicy. Oczywiście że taki sprzęt nie będzie wykorzystywany często – ale tam gdzie będzie spełni swoją rolę lepiej niż Sony. Wyobrażam sobie że pojedziemy nad Biebrzę wiosną i razem z połową Belgii Holandii i Anglii stoję sobie na wieży i strzelam migawką do tych iluśset gatunków ptaków. I krajobrazów. Marznę i tak dalej ale zdjęcia są ostre. Po trzecie primo nie chodzi mi o to że „miło mieć”, powtórzę. Na spacery do parku czy wyjazd na weekend nad morze tego przecież taszczyć nie będę, wystarczy mi aktualny Sony dopóki będzie działał. Jeśli dogłębnie się mylę chętnie wysłucham kontrargumentów.

    Wrzuciłam jeszcze dwa zdjęcia żeby Ci pokazać jak wygląda maksymalny zoom mojego Sony. Po prostu szkoda czasu i wysiłku.

  339. Tanaka
    28 października o godz. 23:08
    ———————————————–
    Tobie trochę wiedzy o miażdżycy/sklerozie/ z całą pewnością by
    się przydało. Jako człowiek kulturalny Ci to mówię, do tego słabo wierzący.
    Myślę, że po pewnych ćwiczeniach dietetycznych, gastrycznych, łaskawszym
    okiem spojrzysz na postacie ewangeliczne, na treści zawarte w mitach
    biblijnych.
    Odnośnie PRAWDY – to jej, bo bez dobrego jadła i porządnego wypicia,
    jeszcze nikt nie znalazł, żaden filozof, nawet profesor zwyczajny Jan Hartman, który tu po sąsiedzku urzęduje.
    Tak po znajomości, Ci powiem @Tanakan, prawda jest poza naszym ludzkim zasięgiem, nawet przy najlepszym żarciu.

  340. @Konstancja
    To się nie mieści w pale, mówiąc okazale. Ale bez żartów.
    Watykan, jak się okazuje, ma głos decydujący w sprawie mającego powstać budynku w centrum Warszawy, który będzie majątkiem Kościoła dającym mu, przecież nie wiernym, wielkie profity z uwagi na lokalizację. Kolejna masakra!
    A będzie jeszcze gorzej przy/za nowego rządu.
    Obawiam się, że jak piśdzielce (sorry, ale używam z przyjemnością nomenklatury Żorżyka) zaczną na dobre porachunki i rozliczenia, polecą m.in. głowy prezydentów miast pod byle pretekstem.
    Czarno widzę zwłaszcza przyszłość prezydenta Gdańska ( już chcą referendum w sprawie jego odwołania), bo to miasto okazało się niepokonanym bastionem Platformy (nie chodzi przecież o zarzuty, z których został oczyszczony).
    Następny w kolejce będzie prezydent Poznania, bo zadarł z epidiaskopami, którzy chcieli i nadal chcą „odzyskać” bardzo atrakcyjne (finansowo) tereny w mieście. Mniejsza o szczegóły, bo nie jestem na bieżąco.
    W Warszawie z Prezesem wygrała Kopacz. Ta zniewaga, krwi wymaga!
    Zaraz znajda się kolejne papiery na znienawidzoną HGW, której nie udało się pokonać w referendum zorganizowanym przez PIS i dla niepoznaki „niezadowolonych samorządowców”.
    Chce mi się wyć, ale pocieszam się, że powyjemy sobie razem wkrótce w „Żywicielu”, w doborowym towarzystwie. Raczej na wesoło!

  341. Konstancja
    28 października o godz. 22:37

    Polska mowa i polska głowa pozostają w stanie sprzeczności.

    Nie ma dnia, bym po kilka razy nie usłyszał, lub nie przeczytał o tym nieszczęsnym „dniu dzisiejszym”, albo „na chwilę obecną”, „w temacie butów” i dowolnej długości listy podobnych potworności.

    Miałem kiedyś taką manię, jaką miał ktoś w temacie Stefanii: jak mi pani w sklepie proponowała „siatkę” pod postacią worka foliowego, to ją prosiłem o podanie siatki, którą zaproponowała, bo podaje worek.
    ponieważ takie próby edukacyjne na poziomie przedszkolnym są za trudne dla pań i panów w zasadzie wszelakich, próbowałem innych, analogicznych eksperymentów edukacyjnych, prosząc np. o sól, która okazywała się cukrem, bo przecież i to i tamto białe, albo jabłko zamiast śliwki, to w końcu wszystko owoce itp.
    W żadnym przypadku eksperymenty nie przyniosły skutku.

    Uzyskałem powodzenie tylko w jednym przypadku., Pewna całkiem skądinąd miła sprzedawczyni miała taką manierę, by po każdym podanym towarze zgłaszać gotowość podania kolejnego, za pomocą głośnego, i donośnego, jak rżenie konia, przeciągłego: „jiiiiii” ?
    W ciągu kiklumiesięcznych seansów terapeutycznych osiągnąłem taki skutek, że mówi bardzo elegancko: co mogę jeszcze podać ?
    Od razu zyskała na urodzie. Nosi się od tej pory z gracją i czuje swoją klasę. Klasowa babka.

  342. @mag

    Niebacznie przeczytałam Twój wpis po czym natychmiast wczołgałam się do ciemnego kąta i kiwam się do przodu i do tyłu ssąc kciuk.

    (tytułem wyjaśnienia w celu że przeżywam)

  343. Tanaka
    g.23:30
    Też po niektóre książki chodzę do piwnicy i znajduję zupełnie inne.
    A w ogóle, odkąd – będzie ze 3 lata temu – odważyłam się odmalować całe mieszkanie celem odświeżenia i przydania mu kolorów (nie znoszę białych ścian) mam nieustający problem. Postawiło się książki jak leci, byle wróciły na półki i tak jest do dziś.
    Bywało ze mój „nieślubny” latał do biblioteki po niezbędną mu do pracy książkę, choć wiedział, że gdzieś w domu musi być.

  344. NeferNefer
    g.23:58
    Omajgocie!
    Jaki mój wpis wpędził Cię w taką prostrację?!
    Nie wpędzaj mnie w poczucie winy.

  345. @mag

    No ten o prezydentach miast. Ja naprawdę nie mogę tego znieść.

    Zobacz to:

    http://fakty.interia.pl/polska/news-andrzej-duda-odznaczyl-osoby-dzialajace-na-rzecz-polonii-we-,nId,1912171

    (Duda) Dodał, że to emigracja z Polski „wolnej, a jednak niespełniającej wszystkich oczekiwań, jednak nie spełniającej wszystkich marzeń, niedającej przynajmniej części polskiej młodzieży zrealizować swoich ambicji i celów”.
    – Bardzo bym chciał, by to się zmieniło, bardzo bym chciał, byście państwo wracali do Polski.

    W życiu, jedyny.

    Proszę jak miło:

    Prezydent mówił do zgromadzonych w kościele, że bardzo ważna dla Polski misja prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie została zakończona. – Wierzę, że właśnie udaje się ją podjąć na nowo, że będę to robił ja – i robię – i będzie to robił rząd PiS – powiedział prezydent.
    Wyraził nadzieję, że rząd „za parę dni powstanie”. Dodał, że oklaski zgromadzonych przyjmuje jako brawa dla „prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premier Beaty Szydło”.

  346. Chcę misia.

  347. Orteg
    Teraz dopiero mi się przypomniało, może z powodu sklerozy, byłem
    ostatnio w swojej przychodni pierwszego kontaktu, żeby zrobić sobie na koszt NFZ wyniki krwi, mam dobre, nawet bardzo, tak mój opiekuńczy lekarz powiedział.
    Ale nie o to chodzi, każdy potencjalny chory w mojej przychodni ma robione EKG, pielęgniarka natychmiast po pomiarze leci z wynikiem do lekarza.

    Dopiero po kilku dniach doszedłem, dlaczego tak opiekuńczo podeszli do mojego serca, całego układu krążenia.
    Wiesz po co?
    Robią łapankę, na tych, co się nadają na drogie zabiegi, na których medycyna dobrze zarabia, bo NFZ za nie dobrze płaci – tak mi się wydaje, na mój dociekliwy nos. Są to z reguły zabiegi usuwające skutki zajęcia, zapchania naczyń krwionośnych przez miażdżycę, typu ablacja, stendy, na sercu/ wymiana serca też jest usuwaniem skutków miażdżycy/itd, itd …aby Polska nie zginęła.

    O przyczynę miażdżycy nikt nie dba, nie ma takiej jednostki chorobowej w mądrych medycznych wykazach, do leczenia.
    Miażdżyca jest nieuleczalna i już

  348. NeferNefer
    No to Ci się nie dziwię.
    Przerabiam te cholerne „absmaki”, jak mawiał Wuc Kaczor, mając na myśli coś dokładnie odwrotnego niż sobie wyobraża normalny człowiek, z moimi brukselczykami na skaypie.
    I powtarzam, radujta się dzieciaki, że was tu nie ma. Na dzień dzisiejszy.
    Mimo bowiem, mojej fatalnej opinii na temat rodaków, mam nadzieję, że nie pozwolą sobie na Budapeszt w Warszawie.
    Opieram sie ciutkę na widzeniu spraw przez znakomitego reportażystę Krzysztofa Vargę (napisał np. Czardasz z mangolicą) Polako-Węgra, ale mieszkającego w Warszawie.

  349. Waclawie 1
    Z całym szacunkiem dla odpowiednich diet i właściwego odżywiania świat i ludzie trwają w tych samych ograniczeniach.
    Zawsze, choć z przerwami, toczą wojny i ludzie zabijają się nawzajem, niezależnie od tego co jedzą.
    Po najbardziej higienicznym lub wprost przeciwnie – życiu i tak odchodzą.
    Czasem nie wiadomo co lepsze, miażdżyca, ostry wylew i po sprawie (w miarę szybko, bezboleśnie) czy długie wegetowanie prawie roślinnego organizmu, który odżywiał się i prowadził zdrowo, ale z rożnych powodów (nieszczęśliwy wypadek) popadł np. w śpiączkę, z której najprawdopodobniej już się nie wybudzi.
    Po co mamić ludzi iluzją czegoś, co może niektórym pomaga, ale i niczego ostatecznie nie rozwiązuje.

  350. Waclaw1 (23:17)

    Bede poczytywal o miazdzycy. Moze nie az tak naboznie jak Dezerter czyta o Pambozi ale bendem. A czy doradzalbym zebym tez sobie poczytal, za jednych zamachem, i o sklerozie? Bo ostatnio zaczelo mi czasem zdarzac, ze Babciusia podejrzliwie na popatruje jak ja Jej o tym samym glowe truje.

    A dr Jan Kwasniewski to zuch. I, co najwazniejsze, Wielkiego Elektryka druh. Nie wiem tylko na ile on jest druh dla mag(usi)

  351. mag(us) – 1:22

    ” “absmaki”, jak mawiał Wuc Kaczor”

    To tobie polskie W tez z cyrylicowym B sie kojarzy? Bo mnie stale i wciaz. Mowie np. do Babciusi ‚Wody’. Ale tak naprawde to mowilem ‚Body’. Jej Body ja fcem.

    Albowiem wode to ja mam w kranie. I w gumofilcach. Natomiast w glowie to mam to co u Waclawa1 jest na ‚s’.

    U Babciusi natomiast to co ja mam w glowie jest na B. Ona bowiem mowi czasem czule do mnie: Boy, ales ty sie ostatnio posunal.

    A z tymi absmakami Wuca Kaczora to podobno tak bylo.

    Rok byl 2007. Przedupcone wybory. Pelo odebralo waadze preziowi. Wiec Wuc wdrapuje sie na mownice. I zamiast pogratulowac zwyciestwa Donaldu Tusku, jak to jest we zwyczaju demokratycznym, on zalamentowal do mikrofonu:

    to jest abciach i obsmak w jednym.

    Tym razem, po ostatnich wyborach, tez znowu wdrapal sie ma mownice. I tez, zamiast postapic wedle demokratycznych zwyczajow, i poczekac az przegrana pani premiera mu pogratuluje wygranej, on zadeklarowal:

    nie puscimy calej pary w zemste. Mamy jeszcze inny gwizdek. Albo i ich liczbe mnoga.

    No dobrze juz, dobrze. O tym innym gwizdku to Maciora Antek nadawal: IV konferencja smolenska. Za dwa tygodnie

    Pogadala se locha z kaczką.
    Poslugując sie zwyklą sraczką.
    A jak mozna posluzyc sie sraczką?
    A no nie inaczej niz kaczką.
    Sru

    Co Jarkacz, procz Smolenska, jeszcze wymysli przeciwko Wolodii?

    No.. Te III Swiatowa jakos wyprodukowac jest NajwyzszyCzas. Jarkacz potrafi!

  352. Czy wy ludy wiecie ze zagrozenie III-a Wojna Swiatowa istnieje dzisiaj na swiecie? I to tak jak nigdy nie zaistnialo przez ostatnie 70 lat?

    Milionowe liczby uciekinierow wojennych z terenow Syrbii, Turcj, czy innego Iraku lub Afganistanu, to ZWIELOKROTNIONE ‚biezenstwo’ z czasow I WS.

    Tam podazalo, w strone Rosji, tylko kilkadziesiat tysiecy – no moze troche wiecej – uciekinierow wojennych z terenow bedacych dotad pod zaborem rosyjskim. Bo nadchodzily wojska prusko-austriackie i ludnosc prawoslawna musiala sie przenoesc na wschod. Car tak nakazal. A teraz co sie dzieje?

    UCIEKAJA WSZYSCY! I to bez nakazu zadnego cara. O ile wiadomo.

    Takiego zagrozenia wojna SWIATOWA, z powodu TAK masowego uciekinierstwa cywilnych mieszkancow krajow objetych wojna, NIGDY do tej pory swiat nie doswiadczyl.

    To sie NIE moze rozejsc po kosciach bez naszego zaangazowania. Czyli, bez naszych dutkow.

    Zaczynajcie rozsuplywac swoje portmonetki, na uzytek ogolu. To nas pokosztuje.

    Doplaty unijne do polskiej gospodarki przerodza sie w nasze doplaty do budzetu unijnego. Co wtedy? Pewnie potop!

  353. @mag
    zakładasz, ze nic do rzeczy nie ma to, ze wybory samorządowe są jednak niezależne(nadal mam tę nadzieję!)od parlamentarnych, że tu jednak decyduje lokalna społeczność.
    W Poznaniu, a tu mieszkam, wygrało ostatnio jednak PO; faktem jest, że poparcie dla PO było mniejsze, niż poprzednio.
    Nie wygrał wyścigu do Senatu główny inicjator budowy Pomnika Wdzięczności nad Maltą, która dla poznaniaków jest terenem rekreacyjnym i takie cóś, wielkie jak blokowisko, zupełnie tam nie pasuje (przed wojną miało wymiary 22 x 12 m i bardzo archaiczną, nawet wówczas, formę z sylwetką Pan bozi na 5 m, umieszczoną w jednej z wnęk tego dzieła).
    Może będą jakieś czystki miejscowe, ale za trzy lata, gdy znów będziemy wybierać samorząd, będziemy bogatsi o doświadczenia rządu PIS, przeprowadzonym na naszym żywym ciele…i może jednak oprzemy się „nawałnicy pisowskiej”
    W tej sprawie mam nadal szklankę do połowy pełną..

    Tanaka
    bardzo dziękuję za podanie wyjaśnień w tak pysznej formie, może i ona mało strawna jest, ale dałam radę przełknąć…

  354. MAG 1:41
    Zgadzam się z Tobą całkowicie. Nic człowieka nie uratuje, nawet
    dieta dr Kwaśniewskiego. Niestety , cholera jasna!
    Zupełnie poważnie to stwierdzam.
    Wszystko się toczy na świecie poza naszą wiedzą, możemy sobie tylko pomerdać palcem w bucie, a co ma się stać i tak się stanie.

    Jednak lepiej mi się żyje, jak wiem, co to jest ta miażdżyca?
    Jak powstaje?
    Cóż z tego , że to wiem, ale jednocześnie wiem, że wystarczy niewielkie
    niedopatrzenie z mojej strony, wystarczy jeden dzień niewłaściwego
    żywienia, i Wacek schodzi, nawet nie będzie wiedział kiedy i z jakiego powodu.

    Lepiej mi się żyje, jak wiem, dlaczego upadały wielkie cywilizacje, dlaczego upadają współczesne, takie jak brytyjska, amerykańska, i wiem, że jest to proces nie do uniknięcia. Z tego samego powodu upadają, a inne powstają
    – partie polityczne. Taki ZLEW z powodu miażdżycy był zdechł, zdechnie PO.

    Czy warto mamić ludzi iluzją?
    Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
    Będę o tym myślał.
    Pomyślałem chwilę, i doszedłem do wniosku, że jednak warto, pomimo tego
    że to człowieka nie uratuje, być może nawet przyspieszy jego zagładę,
    a nawet na pewno przyspieszy. To przyspieszanie trwa w najlepsze, zaraz od momentu, jak stał się Homo sapiens , bo człowiek nic innego nie robi, tylko
    wymyśla coraz to doskonalsze sposoby dla swojej zagłady, jako gatunku.
    Zwierzęta też to robią tylko wolniej. Bo nie pomagają sobie w zagładzie myśleniem.

  355. @mag
    29 października o godz. 1:22

    Ja jak się okazuje znoszę to gorzej niż myślałam. Absmak to miałam jak Duda wygrał. Ale teraz cała władza w ręce Kaczyńskiego i ludzi jego pokroju. I nic się nie da zmienić ani poradzić. Ten cytat z Dudy powyżej jest zatrważajacy „te oklaski to dla pana prezesa, misję Lecha trzeba dokończyć”. Oni Polskę tak przenicują że się nie pozbieramy. No coż, pozostaje mi brzęczeć o aparatach, młodym i tak dalej.

  356. Uwaga, kanalie narodowe sa w domu!
    _____________________

    http://wyborcza.pl/1,75968,19104715,10-prawdziwych-polakow-w-sejmie.html
    Prawie pol wieku po Marcu´68 „prawdziwi Polacy” znowu chca wyrzucic z Polski
    Adama Michnika.
    Narodowi-imbecyle i obojetnosc wiekszosci Polakow.
    Gratuluje!

    PS Jerzy Urban o Michniku: „Jest to czlowiek, ktory oazkuje samodzielnosc, niezlomnosc i charakter. Zawsze mowi prawde i to w chwili, gdy nalezy ja powiedziec.”
    (J.Urban, Jajakobyly, BGW)

  357. Misja Lecha ponoc nie zakonczona ,coz Rosjanie i inne Narody maja
    duzo miast z przycmionymi swiatlami dla ladowania nowego polskiego
    Kierownictwa …
    Moze tym razem Im sie znowu uda !
    Powodzenia — /ja wcale nie jestem zlosciwa , tylko zyczliwa , jak chca
    nie maja /.
    Pozdrawiam ?

  358. pombocek
    28 października o godz. 17:25

    pombocku, rozumiem Cię w całej rozciągłości Twojego wywodu o głosowaniu. Sam przez lata nie brałem udziału w wyborach, co było moim świadomym wyborem i nie było to żadną emanacją, po prostu miałem to gdzieś, jak Ty.
    Nie zgadzam się jedynie, że głosowanie jako takie nie jest wartością, bo jest. To podstawowa wartość jaką daje demokracja pospołu, który może się wyrazić, mieć wpływ na losy kraju. Oczywiście to teoretycznie świetnie się prezentuje, inaczej wygląda w praktyce, ale to kwestia czasu, aby ta nasza demokracja dojrzała do świadomych, obywatelskich wyborów. Poza tym stereotypizacja doświadczeń nie jest niczym nowym, ani niczym złym, choć przynosi różne skutki, co jest efektem uproszczenia, które prowadzi z reguły do wartościowania i kategoryzowania. Ludziom lepiej rozumie się wtedy rzeczywistości, choć nie zawsze w zgodzie z tą rzeczywistością, ale to już temat na inną rozmowę.

  359. McCoy Tyner Trio – Monk’s Dream
    ‘https://www.youtube.com/watch?v=ZwMPZ7BU73Q

    McCoy Tyner Trio plus Freddie Hubbard & Joe Henderson – Inner Glimpse
    ‘https://www.youtube.com/watch?v=gcVMg2ynWYw

  360. @@ Lonefather, mag, Lewy et cons.
    Z żalem zawiadamiam, iż, niestety, nie uda mi się wziąć udziału w świetnie się zapowiadającym spotkaniu przy stole.
    1. Kurde.
    2. Fajnego spotkania.

  361. NeferNefer
    Jeszcze raz apeluję o spokój. Dziewczyno, toć aż sypią się iskry elektryczne z twoich postów!
    Zamiast romantyczności proponuję ci turpizm (to nawet termin historyczno-literacki) w wydaniu świetnego, a niesłusznie jakby zapomnianego poety, Stanislawa Grochowiaka.
    Aż się dziwię, że Maciek Zembaty, mistrz czarnego humoru, nie dorobił, póki żył, muzyki do „Menueta” i nie zaśpiewał „podaj mi rączkę trumienko”.
    https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=youtube+podaj+mi+r%C4%85czk%C4%99+trumienko

  362. @mag
    29 października o godz. 10:51

    Ech. Kiej nijak nie mogie. Grochowiaka znam, film w domu zobaczę bo tu nie nada.
    Zaczęłam dziś rano czytać „Nie ma się z czego śmiać” Stefanii Grodzieńskiej.

  363. ozzy
    Zwykle ograniczam się do „kurde” dla podkreślenia swoich emocji, czy to dobrych, czy złych, ale w przypadku popisu tego ch… narodowca wchodzą w grę największe emocje, z najwyższej półki, więc cisną mi się na usta najbrzydsze wyrazy.
    Nie tylko rumienię się ze wstydu za wyborców tego ch… do parlamentu, moich – było nie było – rodaków, ale chce mi się wyć i rzucać qrwami.
    To 25 lat „w plecy” a nawet więcej, licząc lata opozycji demokratycznej w Polsce!

  364. NeferNefer, ozzy
    Grodzieńska? Ja tę kobietę nadal uwielbiam (choć nie żyje od kilku lat), podobnie jak Artur Andrus, satyryk, który był jej przyjacielem i „wspólnikiem”zabójczo dowcipnych tekstów, młodszym co najmniej o dwa pokolenia.
    Ale nie zawsze była to wesoła i błyskotliwie żartująca pani.
    W zeszłym roku po raz pierwszy ukazała się książka „Miasto skazanych. Dwa lata w warszawskim getcie”, na którą składają się ocalałe z getta zapiski Jerzego Jurandota, męża pani Stefanii i jej samej. Wstrząsające.
    Dzięki polskim przyjaciołom w 1942 znaleźli się po aryjskiej stronie, no i przeżyli.
    Zrozumcie mnie, jak dziś jakiś kundel wysyła Adama Michnika do Izraela, to… brak mi słów.

  365. mag(us)

    Ten ‚jakis kundel’ – a raczej kundle, bo tych do Sejmu wprowadzil Kukiz podobno az 10 – to som syny Narodu. Czecia sila w parlamencie Narodu Nadwislanskiego.

    Putin musi rence zacierac. How easy can it be to put them on the plane to Katyn? Choc jemu wcale nie o utracanie polskich antysemitow chodzi.

  366. Ten Kukiz. Czy jest gdzies w swiecie jakis odpowiednik tego fenomenu naszego? Bo to on ma wyprodukowac parlamentarna wiekszossc konstytucyjna. Ludzie!

  367. Sorry, mag(us)

    Te makaronizmy. Ony denerwujonce som

  368. Nie wiem czy ktos to skojarzyl

    Nasze parcie na Katyn to rowniez parcie na UPOLSKOWIENIE zydowskiego parcia na OSWIECIM.

    Chodzi o zrownanie tych dwoch tragedii historycznych. Go figure

  369. Tanaka. 28 października o godz. 9:31
    =======================
    .
    >>> Z dętką od futbolówki i cyckiem, to ciekawy pomysł. A jak obracałeś korbę naciągu filmu? Pod grubą gumą dociskaną przez wodę? Jak były uszczelniane okienka?>>>
    .
    Szanowny Panie @Tanaka,
    Pięknota tego pomysłu polegała na tym że nie ma przecieków Z DEFINICJI.
    Nawet jak sie tę gumę przedziurawi igłą, a nawet gwoździem, to przecieku nie będzie, bo NIE MA RŌŻNICY CIŚNIENIA miedzy wewnętrzem i zewnętrzem.
    Żeby nastąpiła katastrofa, guma musiałaby być rozerwana, a to, jak pamiętamy z młodości wcale nie jest takie łatwe.
    Guma trzepocze sobie luźno wokół camery i wszystkie funkcje można obsługiwać przez tę luźną gumę.
    ( nawiasem, >>> Z dętką od futbolówki >>>; użyłem gumy do siatkówki; cieńsza i miększa ).
    Co było do uszczelnienia, wokōł okienka wytoczony rowek, w kształcie „u”, na tym obejma z cienkiego drutu, z zalutowanymi pętelkami na końcach, ściągana śrubką.
    ( Niestety, tu trzeba umieć używać srubokręta… , nie wystarczy Heidegger ani Kant…
    🙂 🙂 proszę wybaczyć, taka drobna złośliwość, nie mogë się powstrzymać… )
    .
    ” można obsługiwać przez tę luźną gumę.” To staje się problematyczne w miarę wzrostu głębokości ( kompresja oblepia gumę na kamerze (*) ), ale działa do ok. 8m. Niżej i tak nie ma wystarczającego światła.
    Inaczej mówiąc, jako pierwsza próba udało się nadspodziewanie dobrze.
    .
    Dalsze możliwe wersje rozwojowe porzuciłem na rzecz budowy sztywnej obudowy aluminiowej, ale (zaawansowanej budowy) nie skończyłem przed wyjazdem z kraju. A tutaj zaraz kupiłem Nikonos lV.
    Który też w Polsce znałem z katalogowej prospektu niewykluczone że takiego samego co Pan miał.
    .
    Nikonosy to były przepiękne cacka. Ale i tak nie pomogły mi się wznieść na fotograficzne wyżyny. Zabrakło tego bożego błysku, który widać u P.P. Tobermory i NeferNefer.
    No, ale chociaż próbowałem.
    Had fun. Dużo miałem frajdy po drodze.
    I pare moich fotek wciąż cieszy oko na mojej ścianie.
    Dobre i to.
    .
    Pozdr.
    ………………
    ………………..
    ( kompresja oblepia gumę na kamerze (*) )
    To zjawisko jest znajome tym którym zdarzyło sie nurkować w tzw. suchym skafandrze. Na 8-10m skafander tak oblepia członki, że uniemożliwia ruchy.
    Szczególnie, jak fałdy się tak nieszczęśliwie ułożą, że oblepią jeden szczególny członek… Uuuuchchch…
    ……..
    P.S. Dla tych co wakacjują w Grecji, mam cynk…
    .
    Na drodze przez Bułgarię, sprezentowano nam butelkę pieruńsko mocnej miejsciwej śliwowicy, domowego chowu.
    W Grecji, w tym upale nie dało sie jej zniszczyć…
    ( jak wiadomo, najskuteczniej walczy sie z alkoholizmem przez jego niszczenie – przez picie…)
    … więc zostawiliśmy ją w szczelinie podwodnej, ok. 10m głęboko.
    Zawsze sobie wyobrażałem, że tam wrócę i ją dokończę.
    Ale to już nieaktualne.
    Kiedyś Marsjanie-archeolodzy ją odnajdą i się „zdumią”.
    .
    Anybody interested…?
    .
    Ehhh, te wspomnienia…

  370. Tobermory. 28 października o godz. 9:58
    =================
    .
    >>>@georges53. Potrzeba matką wynalazku  Pomysł super.>>>
    .
    Trzeba sobie w życiu jakoś radzić – jak mówił gazda zawiązując kierpce dżdżownicą…
    🙂
    Pozdr.

  371. georges53

    guma przestala wystarczac. Czys ty dziadek? Czy pradziadek?

  372. Te przesuniecia czasowe. Jakby nie bylo 18-godzinowej roznicy czasowej pomiedzy mna i i Georgesem83, to bysmy sie w ogole sie nie spotykali. Dobrze to by bylo czy zle by bylo?

  373. Z referatu Jana Walca (1949-1993) „Ruszamy z posad bryle swiata” ( wygloszony na sesji naukowej Marzec´69, marzec 1981)
    *
    „Wazne, ze kiedy Konrad przybywa na Litwe, nie odrzuca chrzescijanstwa – przeciwnie –
    zawiesza krzyz na piersiach Aldony. Wydaje mi sie, ze ideologia, w ktorej bylismy wychowani, zadzialala podobnie: serwowany nam na dziesiatkach akademii Broniewski nie wpoil nam posluszenstwa wobec wladzy, ale wpoil nam pewien zespol wartosci”

    ( z: Dokumenty, Zeszyty Edukacji Narodowej, wyd.Nowa, 1981, fotooffset)

  374. Żorż Ponimirski
    29 października o godz. 10:18

    Cieszę się, że się rozumiemy. Ale nie możesz mnie rozumieć w całej rozciągłości, bo od dawna nierozciągliwy jestem, w ogóle nie mam rozciągłości – taka zużyta guma sztywna jak drut. Po prostu u niektórych małp z wiekiem gasną pewne motywacje. Podziwiałem pana Bartoszewskiego, pana Wańkowicza, panią Grodzieńską i innych w wieku mojej mamy (teraz 95 lat, ale jak miała 89, jeszcze z zapałem zastępowała siostrę zakonną prowadzącą mały dom opieki, czyli gotowała, prała, myła, kąpała, pampersy zmieniała, tyłki młodszym od siebie podcierała), że tyle jeszcze im się chce. Mnie zostało parę rzeczy, może dwie pary. Jedną z nich jest przeglądanie polskich mantr. W sprawach głosowań rządzą właśnie mantry. Jedną z nich już nie pamiętam ile razy powtórzył w telefonicznej rozmowie mój kolega – tak prawicowy, że prawą ręką się żegna:

    – Co by to było, gdyby tak wszyscy nie głosowali?
    – Gówno by było – mówię. – Jedno, co zrobią WSZYSCY, to na bank umrą.

    Tak więc, Żorżu, ja swojej postawy nie narzucam i nie klecę z niej żadnej wartości. Gdyby chodziło o głosowanie w sprawie urządzenia mojej checzy – którym to przykładem próbował mnie oświecać Tobermory – to bym głosował. Ale państwo to nie rodzina – starczy chętnych do głosowania beze mnie. Patrzę na to nie ideistycznie, lecz rzeczowo. Gdyby coś ode mnie imiennie zależało, to bym ten, ale jeszcze ani razu nie zależało.

    Gdybym na przykład chciał oduczyć polskich pierdzistołków podpisywania się na pieczątkach jakimiś nieczytelnymi gryzmołami, żeby się podpisywali nie na, lecz pod pieczątkami – żeby i podpis był czytelny, i pieczątka – musiałbym przeznaczyć na to całe życie, i kto wie, czy by starczyło. A to przecież drobiazg. Więc co głos łysej myszy załatwi w tak wielkiej sprawie jak głosowanie? Mam głosować, żeby za tysiąc sześćset lat było ciut lepiej? Pieprzę swój własny gatunek, jego przyszłość, ojczyznę i głosowanie – dosłownie spadam – pliaść! – na wodę, bo właśnie zrobiłem eksperymentalny egzemplarz drugiego skrzydła do okrętu. Lecę próbować.

  375. @mag

    jak pamietam, to znalas Janka Walca. Sorry, odmlodzilem go (ur 1948) Duzej klasy historyk lit. a jakiz gawedziarz i poczucie humoru…jego teksty w Biuletynie KORowskim.

  376. @mag

    takie male wspomnienie w zwiazku z Zaduszkami. Ci co odeszli a o ktorych ciagle pamietamy. Ach jak wielu ich juz nie ma…dziesiatki

    „Swiatlo mlodosci. To ono bardziej niz cokolwiek wydobywa okrucienstwo i absurd smierci”
    (Adolf Rudnicki).

  377. ozzy
    Córka Jasia Walca, Inga (mieszka we Francji) prowadzi witrynę – blog poświęcony pamięci ojca. Znajdziesz w googlach.
    Pozdro

  378. Na jednym z cmentarzow katolickich w bialostockiej miejscowosci ujrzalem taka inskrypcje nagrobna: „Bylem kim jestes. Bedziesz kim jestem”
    Nieopodal byl niegdys cmentarz zydowski. Zarosniety krzewami. Macewy po czesci rozkradzione przez tutejsze chlopstwo a po czesci gleboko skryte pod warstwa ziemi.
    Pasly sie na nim krowy. Miejscowi wyrzucali tutaj smieci.Blogoslawiace dlonie z symboliki nagrobkow zydowskich, pogrzebanych tutaj meskich potomkow arcykaplana
    Aarona.
    Z pobliskiego kosciola jeszcze niedawno mozna bylo uslyszec donosne:”Modlmy sie za Zydow wiarolomnych”
    Do wiejskiego sklepu z mydlem i powidlem prowadzily kamienie macewy.Byl na jednym z nich wyryty jelen – z pewnoscia nalezal do Hersza („jelen”, jidysz)

  379. @georges53
    Dzięki za wysokie mniemanie, podrosłem o kilka mm 😀
    Przejrzałem trochę moje obrazkowe zasoby (ca 100 000 w komputerze, ale nie ma obawy, nie będę prezentować) i stwierdziłem, że im czarniej widzę życie i świat, tym bardziej jaskrawe próbuję wydobyć z niego barwy. Do slajdów (tysiące) sprzed ery cyfrowej nie sięgam, a tyle tam zaklętych wspomnień…
    Nocny gość
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6210791220164236130

  380. Jeżeli chodzi o zwycięski romantyzm, który przywołał Redaktor w tytule to ze szkolno – pacholęcych lat pamiętam dwa hasła wytłuszczone w szkolnych pomocach naukowych.
    Jedno to oczywiście nieśmiertelne:

    Polska Mesjaszem narodów

    i drugie informujące,że nasza ukochana Polska narodów Winkelriedem jest.

    Ciekawa jak wybitna badaczka literatury pani Janion odniosła się do wyniku wyborów parlamentarnych?
    I już na poważnie:

    Z romantyzmem nie ma jednak żartów.

  381. @ Konstancja

    W Warszawie miało być nisko – najwyżej 30 m. Tak chciało najpierw miasto. Teraz będzie 170 m i się to nazwie „Roma Tower”.
    Plan miejscowy jakby był, ale go nie było, więc go nie ma, a jest. I chce jak chce biskup: 170 metrów.

    Tak się ze mną z wczoraj Warszawa zgodziła. Ładnie, prawda?
    źródło:
    ‚http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141637,19099753,jest-zgoda-na-budowe-wiezowca-roma-tower-biurowiec-postawi.html#BoxLokKrajImg

  382. Mesjasz, Winkelried, Przedmurze…
    Jesteśmy na dobrej drodze.
    Prezydent ratujący hostię, premierem matka księdza, Świedbodziński królem, Częstochowska sposobi się do startu…
    A Pierwszy Syn podpisuje się pod petycjami o zagwarantowanie rodzicom możliwości szczepienia dzieci środkami niebudzącymi sprzeciwu sumienia 😎

  383. @mag

    Ja też ją zawsze lubiłam i podziwiałam, tym chętniej przeczytam. Nie mogę pisać bo mi praca bruździ.

  384. NeferNefer
    28 października o godz. 23:36

    Jeśli nie masz nic przeciw dalszym moim uwagom w sprawie subtelnej, bo wielu fociarzy ma dużą wrażliwość na swój sprzęt, to się wyrażę jakoś tak:

    Z tego co piszesz wynika, że raz-dwa w roku; niech będzie, że sześć; użyjesz Sprzętu Wielkiej Mocy. A sto dwadzieścia sześć – obecnego, skromnego soniego.
    Dysproporcja wydaje mi się na tyle silna, że rozważyłbym, czego naprawdę w takiej sytuacji trzeba.
    Drugą wątpliwość miałbym taką, że focić z wieży, wśród tłumu, sto gatunków ptaków z dwóch kilometrów to nieduża przyjemność ze względu na tłum i ze względu na odległość.
    Posiadanie fotograficznej car-puszki niekoniecznie prowadzi do posiadania dobrych zdjęć. Zrobić foty z wielkiej odległości da się znacznie łatwiej technicznie, natomiast kontekstowo, wrażeniowo, czy, hm, artystycznie, to już znacznie trudniejsza sprawa i car-puszka może się okazać w wielu przypadkach niewypałem.

    Moje akurat rozumienie fotografii przyrodniczej jest tego rodzaju, że wolę bliższy kontakt z obiektem. Nie dwa kilometry od łosia, ale powiedzmy, dla uzasadnienia Obiektywu Wielkiej Mocy – trzysta.
    A najbardziej bym wolał z pięćdziesiąt.

    Łosia, z dwóch kilometrów, łatwo pomylić z gajowym Maruchą. Który jest na obchodzie lasu i w ten sposób zostaje łosiem. Bo w tym czasie w jego chacie, z panią gajowniczyną, buszuje miejscowy knur, co się nazywa Walenty Z. na codzień zatrudniony w Kółku Rolniczym jako mechanik.

    Gdybym miał na codzień chodzić ze skromnym sonim, a w szafie kurzyłby się przez miesiące Sprzęt Wielkiej Mocy, to bym się bardzo stresował. No, ale na spacer wziąć 10 kilo, plecak i statyw się po prostu nie da.

    Jest też taka rzecz, że świetne foty przyrodnicze, w tym ptasie, robi się często z ręki, z nie bardzo wielkiej odległości, spontanicznie i z własnego zaskoczenia.
    Sam się o tym przekonałem tysiąc razy, z czego 900 razy się wściekłem, bo nie miałem pod ręką aparatu, albo nie taki miałem. I cud-okazja była i się zmyła.

    Łoś z dwóch kilometrów to taki żart wędkarski, ale z poniżej kilometra, to dla car-puszki już coś możliwego, z rozsądnym wynikiem.
    Aparat pełnoklatkowy wymaga pełnoklatkowego obiektywu. Nie ma on mnożnika ogniskowej, więc jak chcesz mieć, powiedzmy ogniskową 500 mm, albo 600mm, co jest faktycznie car-puszką, a do tego jeszcze ma to być obiektyw jasny, to najpierw trzeba sprzedać samochód.
    Będziesz mieć długą rurę kominiarską, i ciężką i nieporęczną (wyłącznie statyw) i drogą jak auto.

    Rozważyłbym dwie możliwości: wymienić skromnego soniego na nieco mniej skromnego, ale ze stałym obiektywem o dużym zakresie ogniskowej, większej matrycy i dobrych parametrach jakości. Lekki i poręczny – i na spacer i fotkę żabki w trawie i orła cień na niebie i łosia z pół kilometra, który nie jest gajowym M.

    Albo – aparat z wymienną optyką, z czego na ogół wynika większa jeszcze jakość, z matrycą mniejszą niż pełna klatka, a znacznie większą niż skromny soni i sporo większą niż soni mniej skromny. Sam aparat jest znacznie lzejszy,mniejszy i poręczniejszy niż Nikon 610, a obiektywy tak samo – znacznie krótsze i smuklejsze, bo mające mnożnik powyżej 1: no 1,6 albo 2,0. Więc, – mniej więcej – 2 x mniejsze i o połowę lżejsze.

    Wszystko razem i z osobna nada się i na spacer i na wieżę nad Biebrzą, o wlezienie w krzaki oraz na kajaki.

    Ten piękny kowalik, którego sfociłaś, jest dobrym przykładem tego, że to co dobre bywa często na wyciągnięcie ręki lub oka, a nie koniecznie zaraz 2 kilometry za granicą.

    Kiedyś, mając akurat pod ręką małego sprytnego udało mi się sfocić nad głową orła przedniego w pełnej krasie. Co się w Polsce niemal nie zdarza. Okazja fotograficzna trwała 2-3 sekundy. Gdybym miał w tym czasie wyłuskać z plecaka car-puszkę, to lepiej bym zrobił nawet nie zaczynając.

    Tak, z grubsza biorąc, działa przyroda fotograficzna.

    Do czego Cię właściwie namawiam?

    Do dobrego, jak mówi każdy biskup.

  385. Tanaka
    29 października o godz. 14:39
    chyba kiedyś p. Czesław Bielecki, który jest architektem, wespół w zespół z jeszcze innym architektem mieli pomysł, żeby takimi wieżowcami zasłonić PeKiN…czyli zabudować plac Defilad.
    Chyba wolę jednak PeKin od tych nieludzkich wysokościowców; ani one urzekające swoim pięknem, ani wygodne, a dla mnie pretensjonalne.
    Ale jak widać ktoś rzucił myśl,a inni ją złapali…

  386. Tanaka
    29 października o godz. 15:23

    Ponieważ napisałem byle co, bo z głowy, to uzupełnię z erraty: trzysta – metrów. Pięćdziesiąt – też metrów.

  387. Tobermory
    29 października o godz. 14:17

    hmmmm…już nawet nie zdjęć, ale lekko zawiszczę Ci tego, że takie cuda-dziwy widziałeś…
    Oczywiście, zawiść nie jest tu pojęciem negatywnym…

  388. Szanowny Panie @Tobermory,
    ================
    .
    Fajna ta modliszka (?).
    .
    Tak z pustej ciekawości…
    Jak sie robi takie zdjęcie? Bo chyba nie z bliska, z pierścieniami(?).
    Boby chyba uciekła.
    Teleobiektywem?
    Teleobiektywem z pierścieniami?
    ( jak Pan widzi, moje bywsze doświadczenia, DAAAWNO już nieaktualne…).
    Pozdr.
    …..
    P.S. Onegdaj, wyraził się Pan pozytywnie o moim guście muzycznym i filmowym.
    Odnoszę wrażenie, że pomylił mnie Pan z kimś innym, ale… przyjmuję w dobrej wierze.
    ( I’ll take what I can get – nie wiem jak to po polsku zgrabnie powiedzieć…).
    Tym niemniej … staram się. Enjoy.
    „””www.youtube.com/watch?v=bqlA-1Kl1RQ
    Pozdr.

  389. Konstancja
    29 października o godz. 15:24

    Owszem, Czeslaw Bielecki miał i pewnie ma takie ciśnienie.
    Bielecki zdaje się ciężko cierpieć, na kompleks architektonicznej niższości wobec architektów od siebie znacznie większych i znacznie lepszych, choćby sir Normana Fostera.
    Rozdęte ego Bieleckiego, w połączeniu z niewielkością architektonicznego talentu objawiło się w produkcji rozdętego nieszczęścia w postaci gmachu TVP.
    W tak okropnym budynku nie da się robić rzeczy nieokropnych. Dowodem nędza jakościowa telewizji polskiej.

    Zaś gmach PKiN uważam za bardzo wartościowy, z wielu powodów, także architektonicznych. To obiekt o stosunkowo wysmakowanym detalu i dobrych proporcjach. Wyrazem architektoniczny łączy miasto współczesne z tym dawnym, co to go już w 1945 prawie nie nic nie zostało.
    Zaś proporcje,detal, koncept, wykonanie wieżowców obecnych, to więcej płaczu niż radości. I kompletny chaos w przestrzeni.
    Im więcej tego chaosu i lichoty, tym większym klasykiem, punktem odniesienia, i opiekunem centrum staje się PKiN.

  390. Tanaka
    Panegiryki swoiste na temat PKiNu już nie raz tu wypisywałam, a o Czesiu Bieleckim, co myślę to myślę.
    Znam go jeszcze z czasów, gdy miał ksywkę Jan Poleski i pisał w „podziemiu” fajne i mądre teksty polityczne. Chyba był w tym lepszy niż w osiągach architekckich, zwłaszcza w wolnej już Polsce.
    Nigdy bym nie wpadła na to, że ten szczery antykomunista, ale zarazem demokrata o cywilizowanym raczej, liberalnym obliczu podąży za Jarosławem Wielkim.
    Zdziwiłam się po raz pierwszy mocno, gdy zostal kandydatem PIS na prezydenta Warszawy. Zresztą przegrał z HGW i bardzo dobrze.
    Wszystkim fanom albo tylko „fascynantom” Pałacem Kultury polecam (jeśli się powtarzam, bo nie pamiętam, gdzie polecałam, to przepraszam) świeżo wydaną przez Czarne książkę „Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury”.

  391. @georges53
    Ja się tak łatwo nie mylę 😎
    A modliszka z całkiem bliska. Tym malutkim nikonkiem, który waży 155 gramów. Chyba na statywie, nie pamiętam dokładnie.
    To jest niespotykanie spokojne stworzenie, zwłaszcza nocą. Na początku się trochę kręciła, to poczekałem, aż się uspokoi…
    Ten gość był o wiele trudniejszy
    „https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6210804709764971746

    @NeferNefer
    Weź sobie do serca porady Tanaki.
    Ja nawet z rana zacząłem podobnie, zwłaszcza o obiektywach, statywach etc. Potem odłożyłem to pisanie i widzę, że słusznie.

  392. @georges53
    Dzięki za muzykę. W sam raz na ten zamglony dzień.

  393. Tobermory
    29 października o godz. 14:17
    Moja modliszka, zwana „Hiszpanką”:
    http://www.panoramio.com/photo/68335822

  394. @NeferNefer
    Proszę uwzględnić uwagi doświadczonych w rzemiośle ;–)

  395. @Tanaka, Tobermory, zezem

    Dziękuję, zwłaszcza Tanace, i wezmę do serca – tylko teraz jeszcze nie mam czasu odpisać. Może jakiś „name dropping” żebym wiedziała na jakiej półce zacząć szukać? Jeśli możecie oczywiście. Sama próbowałam ale tego jest tyle że głowa boli.
    No to tak do 22.00!

  396. @zezem
    Super! Obejrzałem sobie w dużym powiększeniu – poza i „uśmiech”- takie wyuzdane. Nic dziwnego, że samce tracą dla nich głowy 😎

  397. Tanaka
    29 października o godz. 10:37

    1. Kurde.

  398. Tobermory
    29 października o godz. 19:22
    Dziękuję!
    Przyznam ,że „natańczyłem” się koło bestii, bo nie wiedzieć czemu
    nagle znalazła się na fotelu. Tak to z modliszkami bywa. Trzeba cholernie uważać na nie… ;–)

  399. Tanaka
    29 października o godz. 15:40

    Im więcej tego chaosu i lichoty, tym większym klasykiem, punktem odniesienia, i opiekunem centrum staje się PKiN.

    bardzo esencjonalnie to ująłeś

  400. zapomniałam o cudzysłowach przy Twoim zdaniu.ale pewnie nie będzie kłopotu z rozpoznaniem

  401. NeferNefer (15:18)

    „Nie mogę pisać bo mi praca bruździ.”

    Jesli praca bruzdzi w zyciu
    idz do pracy po wypiciu

  402. Az przyszla baba do weteryniarza
    – Moj burek ma bardzo szorstki jezyk.
    – To niech mu pani nie pozwala na lizanie.
    – No jak? Przeciez po to go mam.
    – No dobrze. To niech mu pani pozwala na lizanie tylko po renkach. Jesli po nogach, to tylko do kolan

  403. Wrocilo nowe? Nie mogem sie przebic przez zasieki moderatorskie u JE Passenta.

    Bar Norte (21:01)

    Secesja narodowych kukizowcow prawdziwa jest indeed

    https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSNsvp_xuK5Ww_wn9KLdgNR-r3IaZqJOCM1I8-XlA4uaj_UkOgbHg

    Ona, ta secesja, sie zwie TVP1. Kto by pomyslal

  404. W gazecie.pl zagadali o przykościelnej lipie w Cielętniku (na trasie pielgrzymki na Jasną), która leczy zęby.

    Oto cudowny efekt gryzienia, a właściwie szorowania gębą 2 lata temu tej lipy. Nie miałem u góry ani jednego, a wyrosło pięć. Trzy od razu były zepsute, ale lepszy rydz niż nic. Dlatego z wdzięcznością dla świętej lipy i radością ten cud światu pokazuję.

    https://lh6.googleusercontent.com/-bUviwpsEM10/VjKDd05Y5lI/AAAAAAAACd4/vu0lMTlaQNQ/w709-h378-no/DSC00264%2B-%2BKopia.JPG

  405. Zarost przystrzynon dokladnie tak samo jak moj, pombocku. No i halleyuya Cohena

  406. @@ mag, lonefather
    Kurde do kwadratu.

  407. @Tanaka

    Nareszcie mam czas żeby skrobnąć. Dziękuję raz jeszcze że poświęciłeś czas na napisanie i wytłumaczenie paru spraw. Oczywiście że chętnie przyjmę uwagi a fanatykiem sprzętu nie jestem. Sprzęt ma robić to co ja chcę a nie „wyglądać” albo służyć do uwrażliwiania się na. A już śmieszą mnie te spory golono strzyżono Canon vs. Nikon.

    Mnie interesuje duży zoom, dający dobre ostre zdjęcia z dużych odległości właśnie. Chyba zrobiłam zdjęcie gajowemu bo na jednym z nich jest COŚ. Było tak daleko że wyszła brązowa pikseloza i możliwe że był to grzbiet gajowego. Albo łosia. Robienie zdjęć z wieży dość mi się podobało.

    Mój Sony ma zdaje się 50 x zoom i to jest za mało – w jego klasie. Może się mylę ale potrzebne mi coś do czego mogę dopasować obiektywy różnej długości. Czyli jak rozumiem, to o czym piszesz – z wymienną optyką. Pozostaje mi przedrzeć się przez niezliczone opisy i porównania żeby znaleźć coś co mi pasuje, marka obojętna. Myślałam o dobrym aparacie i jednym obiektywie mniejszym a drugim długim + statyw, w zależności od wyprawy i okoliczności przyrody.

    @zezem

    Super modliszka!

  408. pombocek
    29 października o godz. 21:56

    Czyli górujesz nad codziennym Polakiem o kilka długości.
    Polak codzienny, w wieku lat 42 posiadał jakieś 10-12 lat temu zdekompletowany komplet uzębienia, w liczbie 17.

    Należy przyjąć, że w związku z wniebowstąpieniem do Unii Europejskiej, z czego się bierze konieczność odpowiedniej reprezentacyjności, obecny stan niedoboru wynosi 16.

    Może więc być lepiej, ale śpij spokojnie. Jak śpiewały dwie smaczne Rosjanki: „nas nie dogoniat”.

  409. Twoje zemby to irunda. Rozchodzi sie o co innego

  410. Babciusi siem rozchodzi o moj zarost. Nie ten, na glowie. Bo tego nie znajdziecie.

    Taka prawda.

  411. Ponad 40 proc. polskich emerytów nie ma już ani jednego zęba. To najgorszy wynik wśród krajów cywilizowanych.
    I czym tu teraz obgryzać lipę?
    Polski uśmiech porównuje się ostatnio do… rumuńskiego 😯

  412. Dołożyłam kilka zdjęć ptaków i nie tylko.

    http://1drv.ms/1RBgxmV

  413. Hej! Jaki piękny kulczyk (nr 4)!

  414. @Tobermory

    Dzięki! To było w Ustroniu, Leśny Park Niespodzianek. Zdjęcie 1,2 i 8 z mojego ogrodu. 8 robione przez szybę więc nie jest najlepsze.

  415. NeferNefer
    29 października o godz. 22:14

    50 x zoom to może być za dużo!
    Gigantyczny mnożnik zoomu ma nieodłącznie obniżający wpływ na jakość optyczną. Cudów nie ma nawet w Częstochowie. Jeśli masz zoom o dużej krotności (typy 40x, 50 x) o najdłuższej ogniskowej np.600 mm i obiektyw o stałej długości też 600 mm, to ten drugi będzie, co do zasady, lepszy optycznie, albo wręcz nieporównanie lepszy optycznie.

    Bardzo ważna jest też wielkość matrycy. Taka jak ćwierć najmniejszego paznokcia nie da obrazu doskonałej jakości, nawet z bardzo dobrym obiektywem. Powinna być znacznie większa.

    Zoom 50 x w aparacie z małą matrycą to bajer a nie obiektyw.
    Jeśli krótki koniec zoomu ma np. 24 mm (ekwiwalentu dla pełnej klatki), czyli solidnie szeroki kąt widzenia, pozwalający w ciasnym pokoju złapać na focie całą rodzinę z sąsiadami, to długi koniec zoomu ma 1200 mm. Co się nadaje już do astrofotografii, a nie do przyrody ożywionej. Biorąc pod uwagę jakość przy takim ekstremum – nie nada się właściwie do niczego.

    Fotografia przyrodnicza, na dużą odległość, to przedziały ok. 300 – 600 mm. Bardzo rzadko dłuższe. najczęściej, jeśli nie robi się jakiejś bardzo specyficznej fotografii, zakres do 400 mm wystarcza.

    Skoro chcesz podpowiedzi, to rozważ coś takiego:

    1. aparat hybrydowy (jak twój obecny Sony, ale znacznie wyższej jakości i ze sporo większą matrycą, oraz bez szalonego zoomu, a z zoomem bardzo rozsądnym i solidnie długim (400 mm)
    ‚http://www.dpreview.com/reviews/panasonic-lumix-dmc-fz1000

    2. w kategorii aparat + wymienne obiektywy (sprzęt systemowy)

    2a. Panasonic gh4. Jest to aparat co najmniej półprofesjonalny i stosunkowo drogi. Ma też licznych kuzynów o bardzo zróżnicowanej gamie cenowej i technicznej, z grupy Panasonica.
    ‚http://www.panasonic.com/pl/consumer/aparaty-i-kamery/aparaty-systemowe/dmc-gh4eg.html
    2b. Olympus OMD-EM1. O bardzo zbliżonej charakterystyce do Panasonica GH 4.
    Zarówno Panasonic jak i Olympus robią aparaty w systemie „4/3”, który staje się na świecie niezwykle popularny właśnie przez świetne zbilansowanie jakości, cen, wielkości ( a właściwie „małości”), lekkości i uniwersalności, otwartości systemu i całkowitej jednolitości cyfrowej.
    Możesz przypiąć dowolny obiektyw dowolnego producenta. Mały, duży, bez znaczenia.
    Obaj producenci mają stabilizację optyczną, co jest niezwykle ważne przy długich obiektywach i fotach w ruchu, lub z ręki.
    Możesz sobie dowolnie konfigurować system, biorąc obiektywy Panasonica do Olympusa i odwrotnie, lub dowolne inne.
    Pewna różnica jest taka, że Olympus ma stabilizację w korpusie. Co znaczy, że jak podłączysz dowolny obiektyw świata, całość jest stabilizowana. Panasonic ma stabilizację w obiektywie, więc obiektyw bez stabilizacji daje brak stabilizacji zespołu.

    Obaj producenci robią przyzwoite obiektywy oraz znakomite obiektywy, bodaj zwłaszcza Olympus, który robi fantastyczne szkła. Do wyboru masz każdą jakość i dowolny zasięg zoomu.
    Panasonic korzysta też ze szkieł Leica.
    Zakres 200-300-400-600 mm bez problemu znajdziesz u tych producentów, lub możesz skorzystać z niezależnych.

    Z aparatów tych możesz korzystać właściwie niemal tak samo, jak z hybryd (jak powyższy Panasonic fz 100 , czy Twój Sony). Są nieduże, lekkie i wygodne.

    Myślę, że tyle starczy. Nie chcę nadużywać blogu pana Jacka do dywagacji na temat focenia. Ale jeśli pan Jacek zdzierży, a będziesz mieć następne pytania, to coś jeszcze skrobnę.

  416. Tobermory
    29 października o godz. 22:25

    Lipę można też obgryzać siłą woli.

  417. mag
    29 października o godz. 16:11

    Ty pisałaś, ja pisałem, co razem znaczy, że napisaliśmy książkę. Mam taką, wydaną na 50-lecie Pałacu.
    Upewnię się co do autorów. Że my.
    W tym celu muszę zejść do piwnicy.
    Jak wejdę, nie wiem kiedy wyjdę.

  418. @Tanaka

    Dzięki serdeczne, przeczytam kilkakrotnie i poszukam. Też mnie sumienie gryzie żesmy tu sobie kółko róża… no, foto, zrobili u Gospodarza.

    Tylko jeszcze powiem że mój Sony ma 50x zoom i to jest pic na wodę fotomontaż (czyli bajer mało użyteczny)

    No to już kończę temat i jeszcze raz dzięki Tanaka, Tobermory i zezem.

  419. Tanaka,
    A czy zoom 50x bez statywu w ogóle ma sens? Nie mam takiego aparatu, ale mam lornetkę z zoomem i to jest porażka, bo zoom w lornetce powyżej 10x oznacza trzęsawkę nie do opanowania. W aparacie trochę z tym łatwiej, bo teoretycznie można zmniejszyć czas ekspozycji, ale przecież to też ma swoje granice.

  420. Tanaka

    To nei jest proste 3 x kurde. To mi wyglada na kurde do szescianu.

    Zal, bo sie domyslam, jak zalujesz, tym bardziej, ze na „wagary” nie wypada sie urwac.

  421. Tanaka
    g.23:03
    Powodzenia!
    Z tą penetracją piwnicy.
    Swoja drogą, ty już tu chyba tu za gwiazdę robisz.
    Królu Złoty! Pococito?

  422. Chciałabym przeczytać to

    ‚http://woblink.com/e-book,literatura-faktu-znak-palac-biografia-intymna-beata-chomatowska,20954

    ale drogie, cholibka.

  423. mag (0:12)

    „Z tą penetracją… Królu Złoty! Pococito?”

    No jak pococito. Z penetracjom i ty siem pytasz pococito?? Babciusia wszystko wie na ten zadany temat.

    Odzywcie sie w tym Zywicielu, zyczem ja wam. Mnie ostatnim razem przypadlo do gustu nie Zywicielskie tylko Chlopskie Jadlo. Ono bylo zmierzajonce w strone wskazowek Waclawa1. Nie powiem zeby nie smakowalo

  424. Szanowny @Tanaka,
    ===================
    .
    Przeczytałem ponownie mój wpis do Pana z godz. 12:31 i uściślenie wydaje się niezbędne:
    .
    ” ( Niestety, tu trzeba umieć używać srubokręta…  , nie wystarczy Heidegger ani Kant…
    🙂 🙂  proszę wybaczyć, taka drobna złośliwość, nie mogë się powstrzymać… )”
    .
    Ta złośliwość to nie do Pana.
    Ci, do których ona jest, wiedzą.
    Więc, proszę, niech Pan się nie czuje urażony.
    Pozdr.

    //////////////////////

    Szanowny @Tobermory,
    ====================
    .
    Noo, z tym bumblebee to muszę powtórzyć moją pustą ciekawość….
    Czy pierścienie pośrednie do makro są jeszcze w użyciu?
    Czy też to jest obecnie wbudowane w te obiektywy/matryce/zoomy/bajery? (mnie już bliżej nieznane…)
    Z jakiej odległości to bumblebee?
    Pozdr.
    …………..
    P.S. rzadkie… dawno nie widziane…
    Maynard Fergusson z orkiestrą Gustawa Broma – Praga ’66.
    http://m.youtube.com/watch?v=6goeM8ZKYKA
    Ah, ta trąbka…
    ( pamiętałem to z płyty, raz, z wczesnego Gierka, i od tego czasu ani razu.
    Aż znalazłem na jutjubie.
    Jutjuba dobra rzecz…)

  425. georges53

    Ty tak tylko udziwniasz, dla draki? Bo ja wlasnie takie odnosze wrazenie.

    I to moje wrazenie wynika z POZYTYWNEGO odbioru twoich pierdol

  426. Negatywnego odbioru twoich pierdol, Georgesu53 kangurzy, nie stwierdza siem. Ja tiebia sorry

  427. O.K., Panie @Tobermory,
    ================
    .
    Lenistwo moje spowodowało, że poszedłem na skróty, zawracając Panu głowę trywialnymi pytaniami.
    Śpieszę donieść, że przemogłem lenistwo i doedukowałem sie we własnym zakresie, guglem i wikipediæ.
    Okazuje sie, pierścienie i mieszki makro – ciągle w użyciu.
    Pozdr.

  428. Ted(ziu) – 5:04

    To siem szykowalo od czasow gen. Pattona

    http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/northamerica/usa/3869117/General-George-S.-Patton-was-assassinated-to-silence-his-criticism-of-allied-war-leaders-claims-new-book.html

    Tam nie bylo rozdzialu pomiedzy CCCP i Rosja Putina. Wiec the war must go on

  429. NeferNefer
    29 października o godz. 23:16

    I masz fajną, oraz dowcipną fotę orzechówki wpatrującej się w ptaszka blaszanego. Oraz portret okazałego bubo bubo. Którego raz widziałem z dobrej odległości, takiej, że gdybym miał, a nie miałem, psiajucha, podręcznego aparatu, to bym mu zrobił niezgorszy portrecik.

  430. Płynna rzeczywistość
    29 października o godz. 23:31

    No właśnie, nie ma to sensu fotograficznego. To jest wyścig o ilość a nie o jakość.
    Się nie będzie trząść bez statywu jak postawisz na stole. Noszenie stołu po lesie jest jednak mało wygodne.
    Krótko mówiąc, nie ma sensu.

    Lornetki tak mają, że się obraz trzęsie. 30x jest w miarę akceptowalna, ale 50x to fakt, już okropna trzęsiawka. Bez statywu ani rusz. Jakiś mały ptasiek jest nie do rozpoznania.

  431. Podziwiałem (zazdrośnie) te same ptaszki 😉
    Z moim refleksem to najlepiej wychodzą skamieniałości 🙄

  432. @Tanaka
    eee orzechówki czy to może szpak jest? Siedzi na naszym ogrodowym karmniku który wystawiamy na zimę. I szczerze mówiąc wpatruje się jak przypuszczam w sadełko poniżej (którym częstuje się papuga) chyba też robiłam przez szybę, nie pamiętam. Zawsze jest wielka wojna o to sadełko, na karmniku potrafi siedzieć naraz z osiem szpaków i pięć papug. O drobnicy w postaci sikorek i zięb i innych już nie wspomnę.
    Bubo bubo specjalnie zapozował w Ustroniu na pokazie sów bo inaczej nigdy nie miałabym szansy. Ten żółty ptaszek latał w dużej ogrodzonej wolierze przez którą można było się przespacerować. Kowalik luzem w parku.

    Jestem Ci bardzo wdzięczna za te wskazówki powyżej, własnie czytam to
    http://www.imaging-resource.com/PRODS/olympus-e-m1/olympus-e-m1A.HTM

    i jestem pod wielkim wrażeniem, mam nadzieję że da się do tego „dokręcić” car puszkę w razie potrzeby. Panasonic gh4 nie, nie będę kręcić filmów hollywoodzkich.

  433. Orteg; 5:44.

    Dobre porownanie gen.Patton ktory mial rozne zaburzenia i byl
    szyrniety z dzisiejsza Ameryka ktora tak zlej opinii w swiecie
    jeszcze nie miala.
    Czyzby jej sila tkwila w moczu ktorym olewa caly swiat ?
    to sie dopiero okaze.

    https://www.youtube.com/watch?v=wGoOiw_r5s8#t=80

  434. NeferNefer
    30 października o godz. 10:24

    Jednak szpak. Orzechówka większa jest oraz inaczej opalizuje.
    GH4 robi filmy w 4K, OM-D EM-1 w 2K, czyli Full HD, ale to zupełnie oboczne wobec spraw fotograficznych.
    Wybór modeli obu producentów, jak widzisz, masz bardzo obfity, do każdych zadań i na każde możliwości.
    Jak mówiłem, każdy obiektyw przypniesz, potrzebny jest tylko adapter.
    Mnie, poza fantastycznymi możliwościami foto, OLY urzeka elegancją i zgrabnością w jednym. GH4 jest fotograficznie na tym samym poziomie, ale dla mnie brak mu nieco tejże elegancji.

  435. NeferNefer, Tanaka
    Czytam sobie te Wasze śliczne, apetyczne opowieści o robieniu fot, wymianę półprofesjonalnych uwag (bo NefeNefer wciąż się zarzeka – ech, co tam, ja tylko tak sobie strzelam foty, przypadkiem jakby) i czuję się jak głąb, bo nigdy nie wyszłam poza zdjęcia robione np. niezłym niby Olympusem z jakimś tam zoomem (już nie pamiętam numeracji) a na koniec cyfrowym Nikonkiem – inteligentnymi, ale małpami.
    Mimo to fajne mi nieraz zdjęcia wychodziły, rzadziej może „przyrodnicze”, bo nie to mnie najbardziej rajcowało, częściej „architektoniczne” – ciekawych obiektów, a także ulic śródmiejskich z ich ruchem i scenkami rodzajowymi z różnych europejskich krajów
    Tylko do Albionu jakoś mnie nie zaniesło, a tym bardziej na drugą półkulę.
    Może się jeszcze kiedyś „pochwalę”, jeśli przełamię tremę.
    Tanako, pamiętasz jak ci podesłałam kiedyś pomnik Budionnego na koniu w cwale (Ukraina zachodnia)? Robi wrażenie.
    Szkoda, że nie spotkam się dziś z Wami w Żywicielu.

  436. @mag

    Ja się nie kryguję, ja naprawdę strzelam sobie foty przypadkiem. Jak wychodzimy na spacer to biorę aparat i tyle a potem się rozgladam i patrzę. Ptaków nie zauważam dopóki mi mąż palcem nie pokaże. Na aparatach a zwłaszcza obiektywach nie znam się zupełnie, nigdy nie miałam w ręku lustrzanki i nie wiem jak się zmienia obiektywy. Większego bakcyla połknęłam dopiero latem nad Biebrzą kiedy się okazało że mój idiotenaparat jest za słaby na to co chciałabym osiągnąć i od tej pory bardziej się zainteresowałam.

    Wiem że zbaczam znowu z tematu – ale powinnam być wdzięczna Kaczyńskiemu bo dzięki jego wygranej muszę sobie znaleźc jakąś niszę żeby przetrwać w zdrowiu psychicznym. Polacy oddali całkowite rządy fanatykom, twardogłowym odwetowcom. Nie jest mi z nimi po drodze, wściekam się, martwię, choleruję i ubolewam. A ponieważ to nic nie da muszę to jakoś „otorbić” żeby przetrwać. Trudno mi pisać o sytuacji politycznej w kraju kiedy na samą myśl o perspektywach (i głupocie ludzkiej) dostaję szczękościsku.

    Fakt, szkoda że się dziś nie spotkamy. Weźcie sobie jaki tablet i nadawajcie „na żywo”

    @Tanaka

    Już kumam. Oly (bezlusterkowiec jak widzę choć nie całkiem rozumiem zasadę) bardzo mi się spodobał a wygląd interesująco „pachnie myszką” myślę że będzie miał opcji i tak o wiele za dużo ponad moje możliwości. Czyli jeden mniejszy obiektyw na codzień a drugi długi do 400 – 600 i powinno mi zupełnie wystarczyć. Jeszcze raz dzięki.

  437. mag
    30 października o godz. 11:26

    Ja siedzę i się umartwiam. Że się teraz nie spotkamy. Kurde. Bom się też z cicha cieszył na zacność wokółstolikowego grona.
    Ale, jak sądzę, będzie okazja inna przed nami.

    Oczywiście, że pamiętam Twoją fotę z Budionnym. Mam ją w oczach, bo to tak dynamiczne, że w oko wpada i nie wychodzi.
    Świetne foty można robić właściwie każdym aparatem. Oczywiście, jak się nie ma półmetrowego obiektywu, to się nie zrobi portretu łosia gajowego Maruchy z dwóch kilometrów. Ale kto i ile razy potrzebuje focić gajowego z takiej odległości, może poza prywatnym detektywem szpiegującym na rzecz żony łosia gajowego?
    Jak tam jestem pod nieustającym wrażeniem świetnych fot robionych 150 lat temu z najprostszego aparatu typu „camera obscura”, czyli skrzynki z dziurką i fotach zrobionych na posmarowaną srebrzanką szybach.
    Jak można było wtedy ciekawie focić, to tym bardziej teraz. Foci się bowiem głównie w głowie. Niektórym to się myli, i sądzą, że jak nie nabędą sprzętu za 30 tysięcy na początek, to nie będą mieć ciekawych fot.

  438. mag(us)

    Co jest?

  439. NeferNefer
    30 października o godz. 11:53

    Bezlusterkowiec polega na tym, że nie ma lustra. To proste.
    Ale są dalsze skutki, w sumie przyjemne, a nawet bardzo przyjemne. Lustro waży i drga w czasie robienia foty, oraz zajmuje w aparacie dużo miejsca. Lustro potrzebne jest gdy w aparacie siedzi pryzmat. Bez lustra i pryzmat niepotrzebny, więc znowu aparat się zmniejsza.
    Jak nie ma lustra, które w pozycji standardowej zasłania matrycę, to matryca „widzi” „na żywo” to, co pokazuje obiektyw. Czyli pozwala na transmisję obrazu i dobieranie parametrów zdjęcia w czasie rzeczywistym.
    Obraz w aparacie widzisz nie przez pryzmat i lustro, jak w lustrzance, ale za pomocą monitora, który pozwala zobaczyć nawet więcej niż „widzi” pryzmat, bo jest sprzężony z matrycą więc „widzi” jak matryca. Czyli oko staje się częścią systemu elektronicznego aparatu.

    EM-1 może być nawet ponad Twoje potrzeby. Przyjrzyj się też modelom EM-5 i EM-10, oraz pozostałym z serii PEN. Wszystkie aparaty są częścią tego samego systemu „4/3”, więc możesz dokonywać dowolnych konfiguracji.

  440. NeferNefer
    30 października o godz. 11:53

    600 mm dla pełnej klatki to 300 mm w systemie 4/3. Tu działa mnożnik 2x. Kupując w tym systemie obiektyw 200 mm masz zasięg jak 400 mm w pełnej klatce.
    „Mały” zoom, w rodzaju 12-40 mm (24-80 mm dla pelnej klatki) + dłuższy zoom np. 50-200 mm (100 – 400 mm) załatwia prawie wszystkie potrzeby fotograficzne, poza zupełnie specjalistycznymi.

  441. Jest na świecie pół miliona fotografów specjalizujących się w lomografii.
    http://cdn1.lomography.com/6f/b9a5c60dad599fa65e1ad2a04f98f5c0d46d32/864x576x2.jpg?auth=b73d06f53e4ea4589e50985089b104da04ed9954
    Posługując się radzieckim aparatem kompaktowym Lomo LC-A strzelają z biodra, nie wiedzą co znajdzie się na zdjęciu ani przed, ani po naciśnięciu spustu, ale są szybcy i kamerę noszą przy każdej pogodzie.
    Znałem prawie 90-letnią fascynatkę tej techniki.
    Jakby ktoś miał starą Smienę, to też może popróbować.

  442. Ted(ziu)

    Czy o ‚F. William Engdahl w Polsce – Totalitarna demokracja w nowym porządku świata’ to zes ty nadal?

    https://www.youtube.com/watch?v=g3aeh25cogM

    Dosyc duzy bul to jest. Chodzi o tlumaczenie

  443. @ Czytelnicy-fotografowie
    Widzę (i czytam), że zajęliście się Państwo czymś naprawdę dla Was interesującym. Popieram, zwłaszcza że też dla własnej przyjemności robię zdjęcia (Canon 7D). Zawsze z kilkuset zdjęć z jedno się uda :-).
    Pozdrawiam
    JK

  444. @Jacek Kowalczyk
    Dzięki za zrozumienie i wyrozumiałość 😀

    @Tanaka
    200 mm jest OK, ale w ornitologii to kicha 🙁
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6211414397831971090
    Chyba że go portretów…
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6211407599779369970
    Taka rura, ze stabilizatorem, jeśli nie ze statywu, i z tragarzem 😉 to by było…
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6211414219609296946

  445. @Jacek Kowalczyk

    No to teraz hulaj dusza, piekła nie ma 😀

    @Tanaka

    Się domyśliłam że bez lustra ale nie jak działa. Właśnie o te dwa zoomy mi chodziło (najlepiej zazębiające się w rozmiarach) *ręka w górę* bo właśnie ja chcę polować na gajowego. Byliśmy w takich miejscach że duży zoom byłby nieoceniony. Ale zgadzam się w zupełności że to nie sprzęt sam zdjęcie wykadruje i uchwyci scenę tylko głowa i oko, najpierw trzeba wiedzieć „co” potem „jak” a na końcu „czym”.

    @Tobermory

    Ja mam starą Smienę 😀 gdzieś w przepaścistej zakurzonej szafce.

  446. I jeszcze najważniejsze, @NeferNefer:
    Najlepszy sprzęt np. nikon d810 z najdłuższą rurą nie zagwarantuje dobrego zdjęcia, jeśli nie lubisz wstawać o świcie (w Afryce – przed świtem) i czekać cierpliwie i cichutko, aż obiekt się pojawi albo i nie.
    Jeśli ubierzesz się jak nieustraszony bojownik afgański albo wopista w moro, to też będzie sprzyjało sukcesowi, zwłaszcza gdy rura trochę krótsza.
    Wczesny ranek i pora przed zmierzchem, to najlepsze szanse na ciekawe oświetlenie oraz obecność zwierzyny w ogóle.
    Łoś oświetlony przez słońce w zenicie bardzo traci na urodzie.

  447. @Tobermory

    I tu mamy problem. Bo ja do godziny 11.00 nie funkcjonuję a już na pewno nie bez kawy. To już wolałabym się nie kłaść wcale niż wstawać. Czekać cierpliwie i cichutko mogę bo to jest „part of the game” ale wstawanie, panie dzieju…

    Najbardziej lubię boczne wieczorne oświetlenie kiedy światło jest wręcz żółte jak na starych obrazach. A łosia prawie udało mi się ustrzelić (prawie robi wielką różnicę) i nawet był blisko bo przeleciał nam drogę w odległości 300 m ale zanim zahamowaliśmy i wyłabudaliśmy się z samochodu to przez wizjer aparatu zobaczyłam tylko łosiowe cztery litery i to za krótko bo zaraz zniknął między drzewami.

    My tu sobie kółko foto założyliśmy a w Żywicielu właśnie chyba się impreza zaczyna i pół blogu brakuje.

    pochichotałam z bojownika i wopisty, przyznam się. No i teraz z tego przerażonego kraba (wspaniałe zdjęcie)

  448. Jacek Kowalczyk
    30 października o godz. 12:30

    To interesujące. Ale cały czas jednak pod auspicjami motywu bloga.
    Zaraz to udowodnię.
    Otóż razu pewnego, gdy Gagarin szukał bozi w kosmosie i nie mógł znaleźć, postanowiłem sprawdzić, czy może się bozia nie schował w aparacie. Tam ciemno, cicho, sucho i na uboczu, a wszystko widać; miejsce jak raz dla ducha świętego. Rozebrałem, w celu badawczym, mojego Zenita E. Co było sporym wyczynem, bo w tamtych czasach aparat był drogi, zacny i godzien nabożnego szacunku.
    I co ? Eee, nic nie było, pusto.
    Od tej pory rozumiem Gagarina.
    Ma to także inny dobry skutek: obniża poziom niezdrowego romantyzmu, z którym się i tu i tam męczymy.
    Bo zdrowy romantyzm potrafi się ukazać na fotach.
    Mój Zenit E miał tu też swoje zdrowe zasługi. Kiedy robiłem foty Irenie K., na tle lasu, zerkającej nieznacznie w kierunku gór, doznawałem stanów bardzo dobrze romantycznych. Zwłaszcza, gdy w ciemni wywoływałem foty za pomocą koreksu marki Foton, powiększalnika i zegara ciemniowego marki Meopta.
    Najlepsze w tym było to, że Irena K. również doznawała stanów romantycznych. Mimo, że było to po ciemku, chociaż i w lekkiej czerwieni żarówki marki Narva. Co miało jeszcze romantyczniejsze skutki.

    Canon 7D to bardzo zacne urządzenie.
    Mam tylko jedną wątpliwość: jak to jest, że jedna dobra fota wychodzi na 150 strzelonych? Przecież tam, gdzie dwóch Polaków są trzy zdania. Należy więc zmierzać do tego, żeby na dwie zrobione foty, trzy były dobre. 🙂

    Pozdrawiam

  449. Nasz Gospodarz ma wysokie wymagania i ja to rozumiem.
    Znam ludzi, co nie kasują ani jednego zdjęcia, bo przecież wszystkie „wyszły”. Jest to OK, póki nie zapraszają gości na kolację, ale przedtem muszą pokazać „parę” zdjęć z ostatniej podróży do Mongolii. Miałem tę przyjemność niedawno – 4500 zdjęć stepu.
    Step, step, step… jurta, step, step, step, krzak, step… Przytrzaśnięty drzwiami kciuk kierowcy jeepa był atrakcyjną odskocznią i obudził wszystkich z letargu 🙄
    Prawdziwy artysta nigdy nie jest z siebie zadowolony…

  450. Tobermory
    30 października o godz. 13:28

    Kicha, albo i nie kicha, zależy to od tematu i zamiaru.
    1. ten tłum ptaszywa to na 200 mm za mało, jak się chce wyłapać wesołkowaty uśmieszek jednego ptasiego. A dość, albo i za dużo, jak się chce zrobić z ujęcia motyw całościowy: ptaki na tle, ptaki w relacji, ptaki na pielgrzymce w Lourdes, ptaki grające w 3 karty, motyw graficzny, kompozycyjny, plastyczny
    2. strusia można podejść w zoo i nawet 50 mm starczy, a 200 to już z drugiej strony wybiegu łapiesz.
    3. taka prawie car-puszka to raczej takie coś, czego by @NeferNefer na codzień nosić pewnie nie chciała. natomiast do foto z wieży ornitologicznej nada się bez wątpienia.

    Jest zresztą niezłe wyjście: zamiast kupować osobny obiektyw, dajesz konwerter, powiedzmy 1,5 x i z 200 masz 300 mm.

  451. Tobermory
    30 października o godz. 14:34

    Prawdziwy artysta powinien być trzymany z daleka od własnej produkcji. Bo szkód narobi nie do odrobienia.
    Taki, nie przymierzając, Paul Cezanne, wziął się i połamał, oraz spalił większość swoich obrazów. Co jest pracą regularną u większości artystów.

    Ja niczego nie wyrzucam; poza skrajnymi fuszerkami. Każda fota może się okazać cenna do rzeczy nieprzewidywalnych.
    Ryszard Horowitz, jeździł po całym świecie i focił krzaki. Przydawały mu się. Co się kiedy i do czego przyda – z góry nie wiadomo.

    Natomiast jak komuś pokazuję, robię staranną selekcję. 4500 fot stepu, stepu, stepu zabija. I fotografię i widza.

  452. Tobermory
    30 października o godz. 14:13

    Tak jest !

    Robi się to też tak:
    https://www.youtube.com/watch?v=6mSEVu0pbho

  453. „Trupy rządziły Polską niemal zawsze i teraz również zwyciężyły.”
    —————————————-
    Żeby zarobić na swoje utrzymanie w gospodarstwie pana Jacka Kowalczyka,
    powinniśmy, przynajmniej, postarać się odpowiedzieć na pierwsze stwierdzenie felietonu wstępnego.
    Czyli?
    Spróbować odpowiedzieć na pytanie – co trzeba zrobić, w naszej krajowej polityce, żeby Polską nie rządziły trupy/polityczne/ i nie zwyciężały w wyborach?

    Zacznijmy od początku.
    Mamy do czynienia z chorą polityką, z chorymi stosunkami społecznymi. Chory jest cały kraj.

    Jesteśmy chorzy wtedy, gdy nasza wiedza jest niewystarczająca do utrzymania naszego ustroju w zdrowiu.

    Co najmniej 35 procent naszej populacji jest na ciągłym utrzymaniu NFZ, dalsze 15 procent jest chora, i nie wie o tym, że jest chora.

    To oznacza, połowa naszego narodu powinna być wyłączona z podejmowania decyzji związanych z demokracją, z tytułu choroby. Bo człowiek chory fizycznie jest chory również psychiczne; nie można go ubezwłasnowalniać,…. prawnie ….
    Zawsze, człowiek chory ma zakłóconą czynność umysłu……

    Wniosek do dalszego debatowania nasuwa się tylko jeden:
    posiadanie zdrowej polityki /bez trupów w szafie/jest ściśle związany ze zdrowiem fizycznym i psychicznym narodu. Występowanie chorób rozkłada się jednakowo we wszystkich warstwach społecznych, również wśród polityków,posłów, naukowców, dziennikarzy, pielęgniarek — jest zbliżony udział osób chorych, z niewielkim rozrzutem statystycznym…

    Czy parlament złożony w 50 procentach z ludzi chorych może zrobić cokolwiek pożytecznego dla siebie i dla tych, którym powinien służyć?

    A nasza klasa polityczna robi wszystko, żeby liczba chorych Polaków była coraz to większa. Taką uprawia politykę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta:
    – bo jest chora, na umyśle , głównie, inaczej nie potrafi.
    Kolejki w przychodniach, ciągle się wydłużają w przychodniach, przed drzwiami gabinetów lekarskich.

    Tu nie pomoże edukacja, selekcja ludzi branych do polityki, bo trudno jest utrafić na człowieka zdrowego, a sama procedura wyborcza sprzyja jednostkom patologicznym. Edukację też mamy chorą, przyczyna jest ta sama. Chory człowiek nią kieruje, uprawia.

    Tak to widzę, z ekranu telewizora, monitora komputera, dyskusji blogowej…
    sama procedura moderacyjna na blogowisku POLITYKI temu sprzyja,
    bo nie pozwala nam opisywać prawdy.

    W naszym pięknym kraju została przekroczona bariera, poziom zachorowalności, przy którym trudno jest o rzeczy pożyteczne.

  454. @Tobermory

    Ja znad Biebrzy mam 1550 zdjęć (około, 2 tygodnie pobytu) to co, mogę zaczynać? *insert vicious emotikon*
    Nie ma nic nudniejszego niż oglądanie cudzych zdjęć z wakacji.

    @Tanaka
    Robiłam zdjęcia wieczorem setkom lądujących żurawi (właśnie, ptaki na tle) ale niestety – aparat nie dał rady, za duża odległość i za ciemno (dla aparatu) szkoda. Odległość przynajmniej 1 km. Na codzień bym nosić nie chciała ale rurę muszę mieć, co wynikło z doświadczenia.

  455. Spadam. Nawiedzę i ubogacę blog gdzieś około 22.00.

  456. ?

    jak to jest z tym slowem „ubogacic”? Kiedys szacowny @panbocek mowil o „wzbogacic”
    chyba nie ma slowa „ubiednic”?

    Polszczyzny uzywam tylko na blogach (stad moja rozterka)

  457. @Tanaka
    Creature Comfort lubię od zawsze. Dzięki! 😀

    @ozzy
    Najwyraźniej nie jesteś na bieżąco z obowiązującym wokabularzem.
    Aktualne normy ustala lingua vescovia i tego należy się trzymać.
    „Ubogacić” to jest znacznie więcej niż „wzbogacić”, które jest terminem przyziemnym, niskim, materialistycznym 🙄
    „Ubiednić” – chyba nie jest przewidziane.

  458. NeferNefer
    30 października o godz. 15:01
    Robiłam zdjęcia wieczorem setkom lądujących żurawi (właśnie, ptaki na tle) ale niestety – aparat nie dał rady, za duża odległość i za ciemno (dla aparatu) szkoda. Odległość przynajmniej 1 km. Na codzień bym nosić nie chciała ale rurę muszę mieć, co wynikło z doświadczenia.
    ……………………………………………………………………………………….
    Są aparaty ,które nie są klocowate a łączą w sobie możliwości szybkiego reagowania na obserwowane zjawiska, mają dobry „zoom”, rozdzielczość i dobrą przysłonę (f).
    Zgadzam się z @Tanaka,że wiele zależy od fotografującego,a nie od aparatu. Pani zdjęcia, mimo „słabej” foto-kamery obejrzałem, są ciekawe i dobre pod względem „oka”.
    Co do żurawi – widziała pani , z jakiego kierunku nadlatywały (północ, wschód…)?

  459. Pozdrowienia z Żywiciela

  460. Obawiam się, że pan Karnowski bredzi bez sensu.

  461. Tobermory
    30 października o godz. 13:28
    Jak już jesteśmy przy bliskich spotkaniach III-go stopnia…
    http://www.panoramio.com/photo/111466761

  462. A propos romantyzmu – znalezione u red. Passenta, internauta „TurboLeming” pisze:
    Pani Szydło, przed panią :
    przekopanie Mierzei Wiślanej,
    przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego,
    program 500 zł na dziecko,
    kwota wolna od podatku 8.000 zł,
    lekarz internista i stomatolog w każdej szkole,
    leki bezpłatne dla osób w wieku powyżej 75 lat,
    obniżenie stawki VAT z 23 do 22 % , a na ubranka dla dzieci z 23 do 0%,
    obniżenie CIT-u dla małych przedsiębiorców do 15 %,
    zniesienie podatku od kopalin,
    zniesienie daniny , którą rząd Tuska obciążył lasy państwowe,
    przewalutowanie kredytów frankowych wg. cen z dnia ich zaciągania ,
    sprawienie by rolnicy polscy dostawali takie same dopłaty jak niemieccy,
    inwestycje rozwojowe na kwotę 1.400.000.000.000 zł,
    mieszkania w cenie 2500 zł/m2,
    praca i mieszkania dla młodych zakładających rodzinę,
    zwiększenie popytu poprzez zwiększenie płac,
    podwyższenie minimalnej płacy do poziomu tej z UE,
    repolonizacja banków,
    podwojenie wydatków na naukę, podniesienie rent i emerytur,
    reaktywacja stoczni w Szczecinie,
    utrzymanie w ruchu wszystkich kopalni,
    zapewnienie wszystkim polskim rodzinom dostęp do żłobków i przedszkoli,
    likwidacja gimnazjów,
    przywrócenie 8- klasową szkołę podstawową i 4-letnie liceum –
    likwidacja systemu testowego,
    przeprowadzenie reindustralizacji – odbudowy polskiego przemysłu,
    stworzenie systemu obrony terytorialnej w oparciu o oddzialy paramilitarne,
    zwiększenie wydatków na wojsko o 50 % (z 2 do 3 % PKB),
    zniesienie zasady dochodowości w służbie zdrowia (tzw. budżet otwarty).
    To tak na szybko, z pamięci, co mi przyszło do głowy. Będę pani Beacie jak i prezydentowi Dudzie przypominał te obietnice na wypadek gdyby zapomnieli.

  463. Nemer1
    30 października o godz. 17:03

    Pozdrowienia dla żywicieli Żywiciela

  464. Tanako
    Dziękujemy, za pozdrowienia i współczujemy, że nie mogłeś być z nami

  465. @zezem
    Zazdroszczę!
    Miałem przeżycie innego typu, bo zostałem obwąchany przez łosia przez namiot, w którym spałem. Przez niedźwiedzia zresztą też, ale w innych okolicznościach przyrody.
    Łoś jeszcze się poczochrał o samochód, aż zajęczały resory, i sobie poszedł. To było na jakiejś szwedzkiej polance z dala od cywilizacji.
    W Norwegii klempa z dwojgiem młodych przespacerowała się w poprzek drogi (aparat w bagażniku), na Litwie – było już prawie ciemno…
    Najlepiej pamięta się zdjęcia niezrobione 😉

  466. Tobermory
    30 października o godz. 16:30

    „“Ubogacić” to jest znacznie więcej niż “wzbogacić”, które jest terminem przyziemnym, niskim, materialistycznym”.

    Przepraszam, nie zabrałbym głosu, gdyby nie aż trzy w jednym. Trzy nieprawdy w jednym zdaniu. To prawie jak u kaznodziei.
    1. „Ubogacić” to nie jest więcej niż „wzbogacić”, a nawet grubo, grubo mniej, ponieważ odnosi się do treści wyłącznie duchowych (nie szukam przykładów, bo tego wyrazu nie używam, chyba że kpiąco). Nie wiem, czy Lolek go wprowadził w obieg, czy Glemp, wystarczy, że jest używany i to używany manieryczne, czyli nadużywany, w patetycznej mowie kościelnej, jaka dociera do mnie przez internet, jako że do kościoła w celach poznawczych już przestałem chodzić. Zapamiętałem sobie natomiast dobrze ubogacenie przez pana Glempa naszego myślenia o Kościele. Powiedział, że Kościół nie jest źródłem i nosicielem wstecznictwa, lecz odwrotnie – jest motorem postępu.

    2. „Wzbogacić” nie jest terminem. Termin to wyraz jednoznaczny, o ściśle ustalonym znaczeniu w różnych wyspecjalizowanych obszarach ludzkiej działalności: w nauce, technice, wojsku, rolnictwie, pedagogice itp. Używanie go jako synonimu wyrazów „wyraz”, „słowo” świadczy o nadmiernej swobodzie nazewniczej i lukach w rozumieniu języka.

    3. Wyraz „wzbogacać” nie jest „terminem przyziemnym, niskim, materialistycznym”. O tym, że nie jest terminem, już mówiłem. Dodam, że w terminach nie ma żadnej „przyziemności”, „niskości”, „wysokości” – jest oznaczenie jednoznacznymi nazwami rzeczy, procesów, czynności. Wyraz „wzbogacić” jest – przypuszczam, bo już nie chce mi się latać po starych słownikach – znacznie starszy i bogatszy w znaczenia od wyrazu „ubogacić”. Podam tylko grupy znaczeń za słownikiem synonimów z 1993 roku:

    wzbogacić – przysporzyć (w różnych znaczeniach)
    wzbogacić – uwieloznacznić (również w znaczeniach duchowych)
    wzbogacić się – zarobić
    wzbogacić się – wzmagać się, rozwijać się, potężnieć, pogłębiać się, przekraczać.

    Jest tego, że do rana by wszystkich znaczeń nie wyliczył.

    Kościół z jednej strony podpina się pod cudze i z upodobaniem używa wyrazów „nauka”, „rozum”, „myśleć”, „ks.prof.Bajka”, z drugiej – tworzy własne, które mają nobilitować jego czary-mary: „ubogacać”, „homilia”, „rezurekcje”, „Te Deum”, „ojciec dyrektor”, „Jego Ekscelencja”, „Ojciec Święty”.

  467. @pombocek
    nic a nic nie zna się na żartach 🙄

  468. Termin
    wg. SJP to między innymi:
    „wyraz lub wyrażenie o specjalnym znaczeniu w jakiejś dziedzinie”
    W dziedzinie kaznodziejstwa jest „ubogacenie” wyrazem o specjalnym znaczeniu.

  469. Tobermory

    Zapomniałeś dać ostrzeżenie „Uwaga: żart”. Obracanie w żart po fakcie jest podejrzane. Najprościej – przyznać się po chrześcijańsku do niewiedzy, a nie kręcić i upierać się przy „ubogaceniu” jako terminie. Przy takim rozumieniu wszystko może być terminem. Chyba że to znowu żart, bo ostrzeżenia nie było ani nawet emotka. Dobranoc.

  470. Ech, pombocku 🙁
    A rzućże okiem na kontekst pytania zadanego przez @ozzy.
    Padło po oświadczeniu innej osoby, że nas tu „nawiedzi i ubogaci”.
    Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby @ozzy sam sobie wyguglał.
    Nie sądziłem, że ktoś się nie pozna na moim żarcie z „lingua vescovia” (wymyśliłem na poczekaniu, nawet nie wiem czy prawidłowo) czyli „językiem biskupim”.
    A ty wszystko na aptekarską wagę i dawajże wykład 🙄
    Dobranoc.

  471. Tobermory
    30 października o godz. 20:26

    Dobra, wprawdzie u ozzy’ego nawet cienia żartu nie zoczyłem, ale jeśli się ze swoją powagą wygłupiłem, to jestem głupi. Mówię bez żartu.

  472. E tam, zaraz głupi 🙄
    Żart był u NeferNefer. Ozzy jest bardzo (na ogół) sieriozny, ale nie wiem czy pytał tak naprawdę serio 😉 Wybrałem wersję żartobliwą.

  473. NeferNefer
    27 października o godz. 22:04

    Mój komentarz
    Nefernefer, obejrzałem Twoje foteczki. Podobają mi się, są starannie wycelowane.
    Pozwolę sobie na kilka uwag

    1) Wykonanie fotki obiektywem o długiej ogniskowej (wąskim kącie widzenia) wymaga nie lada jakiego treningu by uniknąć poruszenia i przy tym ująć dobrze obiekt. Twoje fotki wydają mi się, że nie są poruszone, przynajmniej w tym formacie, jaki jest w galerii.

    2) W dzisiejszej fotografii przyjmuje się jako kanon estetyczny kompozycję niesymetryczną, dzisiejsza fotografia potępia regułę tzw. centralnego kadrowania, czyli:
    jeśli to będzie kaczka, to nie w środku, jeśli będzie to łabędź, to nie w środku. Dzisiejsza fotografia preferuje kadry niesymetryczne, gdzie główny obiekt (kaczka, łabędź) jest umieszczony bardziej z boku kadru przy czym jego twarz (dziób) jest zwrócona ku wolnej przestrzeni w kadrze. Dodaje to zdjęciu pewnej dynamiki, czyni go ciekawszym.

    Nauka kadrowania, to klucz do sukcesu, złożona sprawa, czasochłonna, wymagająca praktykowania połączonego z aplikacja teoretycznych zasad czerpanych z wzorców obrazowych z wystaw, albumów, forów, galerii, itd.

    3) Nauczenie się podstawowych zasad obsługi aparatu fotograficznego i wykonywanie znośnych przyjemnych zdjęć, to właściwie są hocki klocki.
    Znacznie poważniejsza sprawą jest nauczenie się i wdrożenie do praktyki podstawowych rzeczy (tematów):

    a) Kadrowanie, czyli komponowanie obrazu, wykorzystanie światła w fotografowanej scenie, czyli znajdywanie dobrego światła, umiejętność wykorzystania małej głębi ostrości, umiejętność życia w zgodzie z kontrastem sceny, itd.

    To wszystko wymaga co najmniej podstawowej wiedzy teoretycznej na temat estetyki obrazu.

    b) Warsztat technicznej obsługi aparatu – ogniskowa, przysłona i głębia ostrości, czas migawki, poruszenie zdjęcia, liczba EV, balans bieli (barwa światła na scenie), rozdzielczość obiektywu w środku i przy krawędziach obrazu, jej zależność od przysłony (przysłona sweet spot), zależność rozdzielczości zdjęcia od sensora obrazowego w aparacie, różnica pomiędzy głębią ostrości w małych kompaktach, a głębią ostrości w aparatach o większych formatach sensorów (APS, FF 24x36mm), crop factor, itd., to są wszystko teorie, które jeśli już ich nie da się rady opanować, to należy się nauczyć stosować praktycznie.

    Często spotyka się w sieci skargi fotografów na aparaty, które rzekomo robią słabe zdjęcia. Zdjęcie robi przede wszystkim fotograf, a aparat wykonuje tylko to, co mu każe fotograf.

    Dzisiaj produkowane, a także 5, 6, a nawet 8 lat temu) aparaty mogą dużo, nie robią same z siebie słabych lub dobrych zdjęć, ale dobrze wykorzystane, obsłużone dają porządne fotki.

    W każdym razie fotografia, to bardzo elastyczna metoda tworzenia obrazów – można mało wiedzieć (tyle co potrzeba) i wykonywać niezłe fotki, a można być obstukanym teoretycznie i knocić. Tak jak w każdym hobby, czy zawodzie.

    Fotografia, to hobby, które jeśli jest traktowane co najmniej średnio poważnie, rozwija ludzi bardziej niż inne hobbies.

    4) Każda firma robi aparaty przydatne do zdjęć najbardziej ambitnym i zaawansowanym amatorom. Firma Olympus robi przydatne bezlusterkowce, nazwa firmowa – Pen), które szczególnie się nadają dla amatorów, bo są stosunkowo małe, poręczne, dają dobrą, bardzo dobrą jakość obrazu, np. nawet niedrogi E-PL5, mają nieduże obiektywy (dodatkowe obiektyw są dość drogie, szczególnie długoogniskowe, które sa z kolei większe niż by się chciało.
    Pzdr, TJ

    .

  474. @@pombocek, Tobermory
    Gdyby z ociekającego akademickim namaszczeniem (niestrawnym nawet u anumlika, który także w takie narracje popada) z pombockowego postu wyrzucić – Przepraszam, nie zabrałbym głosu, gdyby nie aż trzy w jednym. Trzy nieprawdy w jednym zdaniu. To prawie jak u kaznodziei – to ironia i szyderstwo z namaszczonego biskupim językiem „ubogacenia”, aż biłoby po oczach. @pombocku, nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego jakie pokłady ironii drzemią w Twoich „sierioznych” tyradach.

  475. Jacek Kowalczyk
    30 października o godz. 12:30

    Mama Jasia (graphic designer) mowila, ze kazdego dnia na swiecie sa robione miliony pieknych, ostrych, kolorowych fotografii, nikomu nie potrzebnych fotografii…

    Sama przez caly dzien potrafila zrobic 3, czasem 7 zdjec (Canon), choc digital, to robila zdjecia oszczednie, jakby miala klisze. Przez szesc lat pare zwyciestw, a wyroznien to nie liczylem. A moje z idiotencamera Lumix robione na megapixela przerabiala na grafiki.

    Technicznie dazyla do tego by na zdjeciu bylo to co widziala i chciala, zeby na nim bylo.

    O setkach zdjec jakie umozliwila technologia cyfrowa, uwazala, ze jak ktos nie wie co chce sfotogafowac, to fotografuje wszystko z nadzieja, ze moze sie cos znajdzie.

    Powtrzylem zdanie fachowca. Sam staram sie nasladowac, ale i tak w powiekszeniu, to kasuje z 60/70 %. KAsuje i koniec.

  476. Tobermory
    30 października o godz. 21:04

    I anumlik

    Chrzanię swoje kaznodziejstwa, biskupów, targowisko próżności na cmentarzach i nogi w kałamarzach. Życiowym motywem numer jeden na świecie jest dla mnie okręt. Pytanie: ma być dwuskrzydłowy – jak na załączonym obrazku, tyle że mniejsze skrzydło jest robione w pospiechu, eksperymentalnie, i sprawdzone przy słabym wietrze – czy jeden wielki żagiel rejowy. Wysokiego spiczastego żagla na kajak dać nie mogę, bo mój ślizgacz się przewraca, jak mucha z boku siędzie. Latem przewracam się chętnie razem z nim, ale idzie zima. Dlatego żegnam się, dobranocuję i wieję pod lamę kalkulować.

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-Bb-Tb4K2-F4/VjPS5gEuMrI/AAAAAAAACek/tO1eNC_jVMk/w784-h441-no/DSC00236.JPG

  477. „Zwycięża romantyzm. Znów”
    ========================
    Panie Jacku!
    Czy przypadkiem nie jest odwrotnie.
    Że mamy do czynienia z końcem epoki romantyzmu,
    która wali się razem z ideałami ideologii globalizmu, wielką wolnością
    dla bogaczy, z wolnym rynkiem, który miał nam dać zbawienie,
    wielki dobrobyt,miał wszystko wyregulować, a dał nędzę, powszechną
    biedę, a nawet, jak niektórzy mówią ruinę.

    Ten romantyzm z mijającej właśnie epoki ostatnich 30 lat, zrobił się taki słaby, że nawet z falą imigrantów atakujących Europę nie może sobie poradzić. Romantyczne, globalistyczne — elity zgłupiały do tego stopnia,
    że głosy ludzi myślących pragmatycznie, racjonalistycznie — przerabiają na mowę nienawiści – nie pozwalają ludziom myśleć.

    Panie Jacku!
    Czy przypadkiem – obecny PIS, przymierzający się do przejęcia władzy w Polsce – nie jest przypadkiem próbą powrotu do normalności, rozumu w polityce. Odpowiedz, bliższą prawdy, otrzymamy nie wcześniej jak po pierwszych decyzjach, przyklepanych przez parlament, wcześniej przyjętych przez nowy rząd, którego jeszcze nie znamy.
    Nie mamy wyjścia. Musimy poczekać. Nie wiadomo jak długo; co najmniej jeden miesiąc, a może trzy. Trzeba dać szansę tym nowym myślicielom politycznym.
    Nie głosowałem na PIS, i dalej bym nie głosował. Żeby była jasność.

  478. Jeszcze jeden (@tejot mianowicie) fotografista. No, weźcie i przestańcie. Nawet nie dlatego, że jesteście nudni (na nudę technicznego wywodu – przewijanko), a dlatego, że wmawianie a rebours na blogu par excellence literackim (gdzie pojęcie, skrót myślowy, metafora, wywód wywleczony z dyskursu) że obraz utrwalony w jednym mgnieniu oka jest czymś wyjątkowym, jest trochę niepoważne. Dla mnie, znaczy, niepoważne. Dla faceta, którego najbliższy od lat szkolnych przyjaciel jest znanym i uznanym fotografikiem, wykładowcą, członkiem ważnych i poważnych grup, stowarzyszeń i konwentykli. Usiłował on mnie setki razy nauczyć fotografować. Nie udało się. Obraz zatrzymany w kadrze jest dla mnie nudny. Tak samo, jak nudne są obrazy (najgenialniejszych malarzy czy fotografików) wiszące na ścianach galerii i muzeów. Obraz w ruchu, in statu nascendi, żyje. A od tego mam oczka i wyobraźnię, aby obraz żyjątka utrwalonego dłuuuugim transfokatorem w milisekundzie jego przerażenia, zachował się w mojej pamięci „w ruchu”. W „przed” i w „po”. Obrazy nieruchome są fasadą duszy. Obrazy żyjące, będące w ruchu, są duszy esencją – jeśli tak to można nazwać na ateistycznym blogu. Wywiedzione z nich pojęcia, metafory i iluzje, są poezją.

  479. No to przychodzę nawie…. jezderkusie, co to.

    Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina 😀

  480. Posłałem listę Karnowskiego mojej zagranicznej przyjaciółce, która wprawdzie przez ostatnie 3 tygodnie była w Polsce, ale zajęta oglądaniem Konkursu Chopinowskiego (tak, Panie Jacku!) a potem zdegustowana wynikiem wyborów nawet nie zauważyła, kto naprawdę zwyciężył 🙄
    Przed chwilą dostałem odpowiedź:
    „Czyżby następowała era Homo debilis pompaticus?”
    Jako Polak powinienem chyba odpowiedzieć:
    – Tylko nie homo, tylko nie homo!

  481. anumlik
    30 października o godz. 21:52

    Wysunąłem nos spod lamy, patrzę: anumlik mówi to, co myślę. Pstrykam nie żadnymi tam ten, tylko paparacikiem za 317 zł lub komórką, zmartwionem, tabletem. To ma być zapis okoliczności przyrody, gdzie rowerowałem, wiosłowałem. Dokument, do którego wracam, kiedy już się nie chce żyć. Ale rozumiem, że ktoś ma inne pasje. Sam też trochę wchodzę w technikę – np. pod jakim kątem w słoneczny dzień ustawić paparacik, żeby obraz nie wyszedł prześwietlony. Ale to tylko parę elementarnych spostrzeżeń, więcej patrzę, jak upływa szybko życie, paparacik w futralik kładę i dalej jadę. Głównym odbiorcą moich fotek jestem ja. Bez niego nie wiem, co bym robił i czy w ogóle coś bym robił. Spadamy pod lamy.

  482. anumlik
    30 października o godz. 21:52
    Jeszcze jeden (@tejot mianowicie) fotografista. No, weźcie i przestańcie. Nawet nie dlatego, że jesteście nudni (na nudę technicznego wywodu – przewijanko), a dlatego, że wmawianie a rebours na blogu par excellence literackim (gdzie pojęcie, skrót myślowy, metafora, wywód wywleczony z dyskursu)

    Mój komentarz
    Anumlik, masz swoje racje, jeśli chodzi o lubienie lub nie lubienie fotografowania.
    Oceniam, że ludzi interesujących się poważniej fotografowaniem jest znikomy procent w społeczeństwie, być może mniej niż oglądających transmisje z finału Konkursu Szopenowskiego w TV.

    Fotografia, to nie tylko sztuka, to dla większości fotoamatorów zatrzymywanie czasu w kadrze, sprawozdanie z życia, dokumentacja miejsc, wrażeń, podpórka dla pamięci. Dzisiaj rozwój technologii foto wszedł na taki poziom, że każdego niemal stać na aparat cyfrowy i pstrykać ile wlezie, a na współczesne nośniki pamięci w aparatach foto włażą tysiące zdjęć.

    Mamy epokę obrazkowej świadomości. Czego się nie widziało w TV, to niemal nie istnieje.
    Obrazki (ruchome lub nieruchome) pobudzają wyobraźnię, a jednocześnie ją deprawują, upraszczają, przewijają się przed nią na nieskończonej taśmie i niejeden już nie jest w stanie orzec, co o ma tym myśleć. Po prostu było, widziałem, pamiętam tego faceta, miał żółty krawat i wymachiwał rękoma.
    Pzdr, TJ

  483. @zezem

    Dziękuję za miłe słowa uznania. Niestety nie mam pojęcia z jakiego kierunku nadlatywały żurawie, staliśmy wieczorem na wieży i leciały ich ze dwie setki albo więcej, grupami, około 20 sierpnia. Ale w którą stronę i z której nie wiem.

    @lonefather i spółka

    No i jak było? Seczego wypiliście? Jak atmosfera? Czy było sztywno, równo, z bukietem w ręku? Pictures or it didn’t happen! (he he)

    @tejot

    Dzięki za wykład (poważnie bez sarkazmu mówię) ja jestem dopiero przy punkcie 3b z pominięciem wcześniejszych ale niecentralne kadrowanie mnie zainteresowało. Żeby wyjaśnić, ja jestem sobie fotografem niedzielnym bez żadnych aspiracji i zadęcia, sobie a muzom i do tej pory nikt nawet moich zdjęć nie oglądał. Robię i do folderu w komputerze, dopiero w zeszłym roku wykorzystałam ze 24 robiąc 2 kalendarze dla własnej przyjemności.

    Pamiętam jak raz nadętego kolegę fotografa z bożej łaski zapytałam jaki aparat kupić to z przekąsem oraz powagą odpowiedział że poniżej 500 € to nawet nie powinnam o niczym myśleć. W związku z czym kupiłam Sony za jakieś 300 z hakiem i używam do dzisiaj.

  484. Ktos gdzies POpelnil PiC. Czy to aby nie od Piesc i Czolo? A nie, jak przed wyborami, od jakiegs bezosobowego Podlosc i Skur.two?

    Coz tu mowic. PiS, Podlosc i Skurw..stwo to byl wynalazek W. Kuczynskiego. Architekta przeobrazen ustrojowych. Oraz wynalazcy samego Balcerowicza.

    Wszystko co dobre musi miec date uplywu waznosci. Od regul marketingu ucieczki brak

  485. Pombucku,
    a gdybyś tak spróbował tak ten taki, wiesz, podobny do spadochronu, jak z kitesurfingu, to dopiero byłbyś wynalazcą! Fordewindem czy nawet baksztagiem jakbyś poszeeeedł, to Formula1. Może trzeba by jedynie jakiś taki bukszpryt jak kiedyś DZty jamneńskie miewały? 😉
    Pozdrawiam, Nemer

  486. loniu

    gadaj jak w Zywicielu bylo. Dziecko (moje) nie dotarlo, tusze

  487. ozzy (16:15)

    „Polszczyzny uzywam tylko na blogach (stad moja rozterka)”

    Ja polszczyzny jeszcze uzywam, procz blogow, na codzien. Np. mowiem do Babciusi: chodz. I Ona obliguje

  488. Zadnych rozterek zwiazanych z Babciusinom obligacjom

  489. @tejot
    Obrazki (ruchome lub nieruchome) pobudzają wyobraźnię, a jednocześnie ją deprawują, upraszczają, przewijają się przed nią na nieskończonej taśmie i niejeden już nie jest w stanie orzec, co o ma tym myśleć. Po prostu było, widziałem, pamiętam tego faceta, miał żółty krawat i wymachiwał rękoma.

    Z miejsca, z którego obserwuję, odprowadzam wzrokiem żółty krawat, a ten – w bezforemnym jeszcze dla mnie obrazie – niesie kształt zaprzeszłego świata. Ubieram ten świat w metaforę.

  490. NeferNefer

    Bylo seczego. Bylo wesolo. Siedzielismy dlugo. Mlody znajdowal sobie towarzystwo mlodsze, lub ofiary, jesli wolisz, albo podrywal dziewczyny.

  491. Ortequ,

    Twoje Dziecko nie dotarlo.
    Albo, jesli dotarlo, to sie nie ujawnilo z obecnoscia.

  492. anumliku

    Obaj dziekujemy, wiesz za co.

  493. NeferNefer

    „My tu sobie kółko foto założyliśmy a w Żywicielu właśnie chyba się impreza zaczyna i pół blogu brakuje. pochichotałam z bojownika i wopisty..

    Tez pochichotalem Choc nie bardzo wiedzac z czego. Wopista w Zywicielu?

  494. NeferNefer
    30 października o godz. 22:18
    Dzięki za wykład (poważnie bez sarkazmu mówię) ja jestem dopiero przy punkcie 3b z pominięciem wcześniejszych ale niecentralne kadrowanie mnie zainteresowało.

    Mój komentarz
    Nie istnieje jedno prawidłowe kadrowanie. Są tylko pewne wskazówki, dyrektywy, reguły kadrowania, co nie oznacza, ze obowiązują w 100 % przypadków. Reguły są pewnymi wytycznymi, które są z jednej strony szkieletem wyobrażeniowym, wzorcem pokazującym, że tak trzeba, a z drugiej strony są bazą zasad od której twórczo można i należy odstępować. Tylko aby odstąpić od czegoś, trzeba najpierw to coś dobrze poznać. Nabyć to poznanie w fotografii można tylko przez praktykę oraz systematyczną konfrontację wyników na gotowych zdjęciach z regułami.

    Regułę kadrowania niesymetrycznego należy po prostu ćwiczyć zaczynając od najprostszych kadrów typu, tu trawnik w parku, a na nim troszkę z boku, niesymetrycznie drzewo lub troszkę z boku Zenek onieśmielony, tu woda, a na niej troszkę z boku kaczka, a w tle szuwary, nie raz prób śmiesznych, ale zawsze pchających fotografa do przodu.
    Pzdr, TJ

  495. Tobermory
    30 października o godz. 19:17
    Moje pierwsze spotkanie z łosiami i to od razu spotkanie grupowe z ich strony miałem przed wielu laty. Wracałem z Mo i Rana* (N) ,była północ,ale koniec lipca więc z jednej strony jasno ,ale nie na tyle, by najpierw nie powiedzieć do samego siebie:”co robią o tej porze konie na tej drodze?!”. W Szwecji są miejsca, gdzie łosie niemal podchodzą do zagród czy domostw np.okolice Torsby, w innych są organizowane specjalne zamknięte wybiegi aby złaknieni turyści mogli potem opowiadać znajomym, co widzieli, bo zwierzęta z przyczyn im znanych unikają siedlisk i okolic ludzkich.
    * godna polecenia :Blå vägen i… drogi boczne ;–)

  496. Nemer
    30 października o godz. 22:24

    Myślisz, że nie kombinowałem? Ale jak pogadałem z kitowcami jamneńskimi i się dowiedziałem, co to za skomplikowana konstrukcja, od razu mi odeszło.
    Poza tym nie mam zamiłowania do prędkości i o żadne śmiganie mi nie chodzi – jest natomiast chęć ulepszenia tego, co się ma. Więc może bym chciał jechać z Łabusza do Mielna (jakieś 8,5 km) nie półtorej godziny, ale godzinę. Tyle że wszystko zależy od wiatru. Przy porządnym wschodnim i na tym worku po saletrze na pewno przeleciałbym w godzinę, nawet mniej. Tylko strach myśleć o powrocie tyle kilosów na wiosłach. Już raz tak miałem: cztery i pół godziny dymałem pod falę i wiatr. Bosman chciał lecieć po mnie motorówką, ale powiedziałem, że nie cierpię hałasu na wodzie. To właśnie wtedy zaskroniec-blinda ze mną jechał. Raźniej było.

  497. @lonefather

    Ale przecież „dziewczyny są gupie” ja to słyszę co drugi dzień.

    @Orteq’usiu

    Okulary. To przypasujesz tego wopiste do moro.

    @tejot

    Dzięki. Wiesz, ja rysuję pastelami. Kiedyś kupiłam sobie książkę żeby jeszcze się douczyć. I tak mi pomieszała w glowie, tak chciałam według zasad że na rok miałam blokadę i nic mi nie wychodziło.

    ******
    no, a teraz żeby trójpolówkę wprowadzić:

    ‚http://fakty.interia.pl/polska/news-cbos-andrzej-duda-liderem-rankingu-zaufania,nId,1913404

    Mnie nie pytali. Popatrzcie tylko na tego dziubdziusia.
    Czy te oczy mogą kłaaaaamaaaać (tu akord gitary na której nie umiem grać i nie zamierzam uczyć się korespondencyjnie)

  498. Podobno nad Warszawą latało UFO (stary kawał, wiem)

  499. NeferNefer
    30 października o godz. 23:04
    @tejot
    Dzięki. Wiesz, ja rysuję pastelami. Kiedyś kupiłam sobie książkę żeby jeszcze się douczyć. I tak mi pomieszała w glowie, tak chciałam według zasad że na rok miałam blokadę i nic mi nie wychodziło.

    Mój komentarz
    Moim zdaniem ludzie, którzy potrafią tworzyć obrazy czy rzeźby (jakiekolwiek, byle w nich było jakieś sedno, zamysł, duch) są bardziej predestynowani do uprawiania fotografii niż zwykli niezdarni, bohomatyczni, płascy percepcjoniści kolorów i kształtów.

    Fotografia , to przekładanie przestrzeni, zagospodarowywanie perspektywy ze wszystkimi liniami, figurami, plamami i barwami na plaski obraz.
    Widzenie świata u każdego człowieka jest stereoskopowe, przestrzenne, sensor aparatu transformuje przestrzeń widzianą przez obiektyw na obraz dwuwymiarowy. Aparat nie widzi świata przestrzennie (z wyjątkiem tzw. aparatów stereo).
    Cała sztuka fotografowania polega na tym by widzieć obraz w formie przestrzennej przed obiektywem i następnie przetransformować go na obraz płaski tak, by kompozycja miała charakter płaski (przyjemny dla oka rozkład plam, linii i kolorów) oraz dawała wrażenie przestrzenności (obecność perspektywy, podział na plany dalsze i bliższe,).

    Ludzie o uzdolnieniach plastycznych potrafią szybciej lepiej i opanować te umiejętności niż zwykli oglądacze świata.
    Ozdr, TJ

  500. No to POjedzmy jeszcze kawalek to koleino PiSdziano

    Coz tu duzo mowic. PiS, czyli Podlosc i Skurw..stwo, to byl wynalazek pana min. W. Kuczynskiego. Architekta przeobrazen ustrojowych. Oraz wynalazcy samego Balcerowicza pana.

    Okazuje sie, w tym systemie wolnoamerykanki, ze wszystko co dobre musi miec date uplywu waznosci. Od regul marketingu ucieczki nikt nigdy nie potrafi znalezc.

    Nawet w balszoj Rassiji Putina. Wyjatkiem jest data uplywu waznosci samego Putina. Bo te tylko ‚Sluzby’ znajo.

    „We put in. We put out”

  501. Orteg; 12:27.

    Tak to ja tyle ze na gazie,Halloween i jak tu sie nie napic.
    Twoj link ja znaju,wszystko to manipulacja potparta moim linkiem.

    http://www.activistpost.com/2014/03/6-examples-of-media-manipulation.html

    Jde odpoczac bo wieczorem znowu Halloween.

  502. Jakoś tak przebudziłam się nad ranem i pomyślałam – a co mi tam!
    Napiszę jak było w Żywicielu, bo towarzystwo pewne ciekawe jest, a @lonefather i @ Nemer byli dość lakoniczni w sprawozdawczości.
    Zanotuję tylko moje wrażenia.
    Otóż weszłam i rozejrzawszy się wokół dostrzegłam najbardziej podpadającego mi pod umówioną sytuację gościa z dzieckiem.
    Rzeczywiście był to lonek, wysoki przystojny meszczyzna z artystycznym kucykiem z bujnych włosów na głowie wraz z ładnym wesolutkim i bardzo komunikatywnym Jasiem.
    Rozmawiała z nimi żywo jakaś pani w mocno średnim wieku, która gdy zorientowała się, że ja to @mag, rzuciła mi się na szyję.
    Okazało się, że jest po prostu fanką lonia, mnie i jeszcze paru osób, które miała nadzieję ujrzeć „na żywo”. Sama nie pisuje na blogach, ale pilnie śledzi.
    Pani sobie poszła, a objawił się pan @Nemer. Wyglądał rewelacyjnie w czerwonej koszuli i czarnej kamizelce, co kontrastowało ładnie ze srebrnymi włosami i takimż wąsikiem.
    Na stole pojawiło się se czego w postaci czerwonego wina, które towarzyszyło nam przez kilka godzin i zagrzewało do ciekawych rozmów na tematy rozmaite.
    Jedliśmy ozorki w sosie chrzanowym, Nemer sie wyłamał, bo jest na diecie (Kwaśniewskiego), a Młody „poleciał” jakąś kurzyną (z dań dla dzieci).
    W tzw. międzyczasie odebrałam „na komórce” wyrazy poparcia dla naszego spotkania połączone z przeprosinami, że nie mogli się stawić z ważnych powodów (i usprawiedliwionych) @anumlik i @lewy.
    @anumlik nawet sobie długo pogadał z lonkiem.
    Jasiu dostał prezenty – od @anumlika dwie książeczki jego autorstwa z dedykacjami, ode mnie przytulankę słonia i samochodzik. Uwodził wszystkie kelnerki (młode i śliczne) i dziewczynki „bawiące” w Żywicielu wraz z rodzicami na obiadku czy podwieczorku. Biegały za Jasiem sznurem albo on je gonił.
    Ogólnie było wesoło, serdecznie, a nawet merytorycznie (poruszaliśmy wszak także ważne bieżące tematy polityczne i inne).
    Acha, no i dostałam od lonka czerwoną różę i liść jesienny zasuszony z Londynu, „podpisany” moim nickiem.
    I to by było na tyle.

  503. mag(us)

    Dzienki. Teraz sie czuje jakbym z wami tam byl.

  504. tejot
    30 października o godz. 23:32

    I masz racje co do tej zdolnosci „przetworczej” artystycznej. Przez pare lat mialem mozliwosc obserwowac ta zdolnosc w praktyce, wraz z efektami koncowymi.

  505. NeferNefer

    Umknela byla mozliwosc najprostsza, ze „podrywy” byly obopulne, co chyba jest najblizsze rzeczywistosci. A dziweczyny nie sa „glupie”. W kazdym razie jestem pewien, ze nie rodza sie glupie, sa tylko oglupiane wychowywaniem na „glupie”.

    Ale to osobny temat i nie mieszajmy go z foceniem.

  506. @Tatiana

    Dziekuje.
    Za przyjscie.
    Za uslyszenie.
    Za serdecznosc.

  507. A wczoraj wiecej sluchalem, niz sam gadalem.

    A dzis obudzilem sie ze smiechem, bo wyzwolilem sie z obaw kaczynskopisowskich i jak sobie wyobrazilem te nadete miny, te oblicza, wesolkowatosc, tryumfalizm, to jednoczesnie zobaczylem jak w tym wszystkim sa smieszni. Wiem oczywiscie, ze wesolo nie bedzie, ale oni sami sa po prostu smieszni.

    A dla satyrykow i innych przesmiewcow nadchodza znakomite lata. Co dla nas bedzie ratunkiem przed popadnieciem w przygnebienie nieustanne.

  508. lonefather
    31 października o godz. 7:53
    tejot
    30 października o godz. 23:32
    I masz racje co do tej zdolnosci “przetworczej” artystycznej. Przez pare lat mialem mozliwosc obserwowac ta zdolnosc w praktyce, wraz z efektami koncowymi.

    Mój komentarz
    Przepraszam, że pytam. U kogoś, czy u siebie?
    Pzdr, TJ

  509. @lonek z 8:18
    No wreszcie żeś dojrzał coś, przed czem się takieś wzbraniał.

  510. Żorż Ponimirski
    A czemuś ty, Żorżyku nawalił?
    Pryncypał cię nie puścił, czy ci się odwidziało?

  511. @mag
    Qrde, głupia sprawa, bo przyznam się, żem nawet wziął wolne na ten dzień, ale w czwartek wypadło mi cosik niespodziewanego, po czym doszedłem do siebie dopiero w piątek wieczorem, a tak na prawdę dzisiaj rano.

  512. Żorż Ponimirski
    Bardzo nieładnie Żorżyku i nie zamierzam być dla ciebie wyrozumiała.
    Człowiek przyjeżdża do kraju, przygotowuje się odpowiednio wcześniej na spotkanie z kamratami/tkami poznanymi w wirtualu, przybywa, a tu taki np. Żorżyk nie raczy dać głosu – „pardą, mam inne sprawy bla, bla. Pozdrawiam, trzymajcie się itp”.
    @Anumlik zjawił się godzinę wcześniej, gdy już wiedział, że nie może się z nami spotkać, by zostawić „coś” dla Jasia, a potem jeszcze zadzwonił.
    Niech będzie, że jestem marudna ciotka, ale…

  513. Ze mną czy beze mnie lonek i tak był pewnie zadowolon, a poza tym nie wydaje mi się, abym był niezbędną postacią. Tak czy inaczej, przy następnej okazji się obacym, o ile takowa będzie.

  514. dziekuje szanownemu@panbockowi,

    causa finita
    tak, to byl „glempizm”, wiec nie mozna go zaliczyc do podstawowego zasobu slownikowego.

  515. @panbockek
    20:05
    slusznie
    ——————————-
    a sobie ponizsze:
    miec odwage swoich brakow, niedouczenia, swoich malych smiesznosci – a za wszelka cene, by byc wyzej, niz sie jest albo zmienic swoja twarz w maske (lepiej omijac klawiature komputera)

  516. @lonefather
    31 października o godz. 8:03

    Nic nie umknęło było. Zażartować już nie można.

    Ech. Qrde.

  517. Bobby Pickett napisal w latach 60-tych piosenke pod tytulem „Monster Mash”. Piosenka stala sie wielkim przebojem puszczanym w radio z okazji Halloween. Istnieje wiele wersji video tej piosenki. Miedzy innymi video w wykonaniu klockow Lego.

    Istnieje rowniez wersja z troche zmienionym tekstem. Zamiast „Monster Mash” jest „Monster Hash” i slowo do rymu „stash”.

    Zdaje sobie sprawe z ryzyka jakie biore na siebie z powodu zamieszczenia na Polskim blogu tej tradycyjnej piosenki z okazji Halloween. Na tym blogu czulam sie najbezpieczniej z powodu najmniejszego ryzyka wywolania kontrowersji. Przynajniej tak mi sie wydaje.

    Mam nadzieje, ze niektorzy sie usmiechna, ogladajac to video i sluchajac Monter Mash.

    Happy Halloween

    https://www.youtube.com/watch?v=AxcM3nCsglA

    Slowa piosenki „Monster Mash”

    I was working in the lab, late one night
    When my eyes beheld an eerie sight
    For my monster from his slab, began to rise
    And suddenly to my surprise

    He did the mash, he did the monster mash
    The monster mash, it was a graveyard smash
    He did the mash, it caught on in a flash
    He did the mash, he did the monster mash

    From my laboratory in the castle east
    To the master bedroom where the vampires feast
    The ghouls all came from their humble abodes
    To get a jolt from my electrodes

    They did the mash, they did the monster mash
    The monster mash, it was a graveyard smash
    They did the mash, it caught on in a flash
    They did the mash, they did the monster mash

    The zombies were having fun
    The party had just begun
    The guests included Wolfman,
    Dracula, and his son

    The scene was rockin’, all were digging the sounds
    Igor on chains, backed by his baying hounds
    The coffin-bangers were about to arrive
    With their vocal group, ‚The Crypt-Kicker Five’

    They played the mash, they played the monster mash
    The monster mash, it was a graveyard smash
    They played the mash, it caught on in a flash
    They played the mash, they played the monster mash

    Out from his coffin, Drac’s voice did ring
    Seems he was troubled by just one thing
    Opened the lid and shook his fist and said
    „Whatever happened to my Transylvania Twist? ”

    It’s now the mash, it’s now the monster mash
    The monster mash, it was graveyard smash
    It’s now the mash, it caught on in a flash
    It’s now the mash, it’s now the monster mash

    Now everything’s cool, Drac’s a part of the band
    And my Monster Mash is the hit of the land
    For you, the living, this mash was meant too
    When you get to my door, tell them Boris sent you

    Then you can mash, then you can monster mash
    The monster mash, and do my graveyard smash
    Then you can mash, you’ll catch on in a flash
    Then you can mash, then you can monster mash

  518. Podczas gdy czekamy na moderacje slow piosenki „Monster Mash” zalaczam kopie reszty mojego komentarza. Wydaje mi sie, ze to tekst piosenki podlega moderacji w Polityce, ale przyznaje, ze nie wiem dlaczego.

    —-

    Bobby Pickett napisal w latach 60-tych piosenke pod tytulem Monster Mash. Piosenka stala sie wielkim przebojem puszczanym w radio z okazji Halloween. Istnieje wiele wersji video tej piosenki. Miedzy innymi video w wykonaniu klockow Lego. Istnieje rowniez wersja z troche zmienionym tekstem. Zamiast Monster Mash jest Monster H a s h i slowo do rymu stash.
    Zdaje sobie sprawe z ryzyka jakie biore na siebie z powodu zamieszczenia na Polskim blogu tej tradycyjnej z okazji Halloween piosenki. Mam nadzieje, ze niektorzy sie usmiechna, ogladajac to video i sluchajac Monter Mash. Happy Halloween.

    https://www.youtube.com/watch?v=AxcM3nCsglA

  519. @pombocek,@Tobermory.
    Chwała wam Szacowni Blogowicze,jak również pozostałym „aparatczykom”i”aparatkom”.

  520. Orca
    Dżenks, jak mawia NeferNefer, czyli dzięki.
    Za halloweenową piosneczkę.
    Jeszcze nie wszyscy w tym kraju powariowali, zwłaszcza na blogu ateisty.
    Ale kardynal Nycz już oficjalnie napomniał „wiernych” w Polsce, że bardzo źle czynią, oddając się kultowi tak naprawdę Szatana (o ile czegoś nie przekręciłam).
    O dyni wydrążonej wprawdzie nie wspomniał, ale to na pewno szatańskie warzywo.
    Niech żyje Transylwania! Duchy, zombie, upiory, zmory itd.
    Czy znasz film animowany „Hotel Transylwania”. Oglądałam jakiś czas temu z moją wnuczką. Uśmiałyśmy się do łez.

  521. mag,

    Dziekuje za komentarz i za akceptacje. Przyznaje, ze odetchnelam z ulga. Jako plan B mialam przygotowana scene z filmu Young Frankenstein. Jest to scena kiedy zakonnik (Genialny Gene Hackman) modli sie o towarzystwo. Zanim skonczyl modlitwe do drzwi zapukal The Monster. Chyba kazdy zna te scene.

    Ostrzezenia kardynala brzmia… brzmia. Przyznaje, ze dziwi mnie dostep kosciola i ksiezy w Polsce do tak zwanych „media”. Ostatnio w naszych gazetach czytalam o ksiedzu nazwisko Wroblewski, ktory byl oskarzony o przestepstwa. Trener szkolnej druzyny pilkarskiej po meczu modlil sie na boisku i wlasnie zostal zwolnionyn z pracy.

    U nas ksieza i ich teorie maja swoje miejsca do nauczania. Kto chce ten tam chodzi, ale nie ma tego, co widze w Polsce.

    Kiedy LOT odbieral w Everett swoj pierwszy Dreamliner delegacja z Polski przyjechala z ksiedzem. Rozne kraje przygotowuja rozne uroczystosci podczas odbioru samolotu Boeing. Po raz pierwszy widzialam ksiedza. Z daleka myslalam, ze to jest przedstawiciel jakiegos plemienia Native American ze stanu Washington. Dopiero blizej zauwazylam, ze to jest ksiadz.
    Native Americans w stanie WA czesto uczestnicza w roznych uroczystosciach, aby podkreslic korzenie i roznorodnosc mieszkancow tego stanu. Na przyklad co roku 4 lipca przygotowuja specjalny wystep na powitanie nowych obywateli U.S. podczas uroczystosci nadania obywatelstwa.

    Filmu „Hotel Transylvania” nie znam, ale tytul na dzisiejszy dzien jest bardzo zachecajacy. Poszukam i obejrze. Tymczasem przedstawiam scene z filmu „Young Frankenstein”. The Monster odwiedza pustelnika.

    https://www.youtube.com/watch?v=sXGzO2aDDRU

  522. Dzisiejsza fotka – dla nielicznych (nieliczny – też człowiek) zainteresowanych fruwaniem. Kolejny eksperyment, tym razem z żaglem rejowym. Nie chciało mi się ściągać starego, więc jechałem na dwóch. Kurde, rakieta! 3 km na drugi brzeg Jamna w 20 minut. Eksperyment dał to, że jednak rejowy duży worek jest ciut, jak na zimną wodę, niebezpieczny – łatwiej się wywrócić przy ostrzejszym podmuchu lub przy zwrocie, zwłaszcza że na razie bez miecza jeżdżę. Tyle że sobie poużywałem. Wracam do dwóch skrzydełek i będę fruwał jak motylek.

    A teraz obrazek na blog ateisty. W drodze powrotnej przejeżdżam koło okropnie pracowitej babci, której działka jest przy samej drodze na Jamno. Dzień w dzień można spotkać babcię z nosem w ziemi. Nadto, skurkowana, na rowerku jeździ, a ma z 85. Kiedyś tu nie było ruchu samochodowego – nie tylko dlatego, że samochodów nie było, ale również dlatego, że do Jamna nie było po co jeździć. Teraz jest przystań jamneńskiego transatlantyka „Koszałka”, spora marina, skrót z północnych dzielnic Koszalina na Kołobrzeg, Mielno, no i niedawno oddany do użytku kawał obwodnicy na trasie Gdańsk – Szczecin. Tak więc narobiło się sporo niewidocznego smrodu. A babcia dłubie w ziemi przy tym smrodzie. Kiedyś żona zagadała do niej i pyta, czy pani się nie boi jeść warzyw, które przy takiej ruchliwej ulicy muszą być skażone. Babcia się uśmiechnęła.
    – Pani – mówi – to nie dla mnie, to dla ludzi.
    Wypatrzyliśmy, że faktycznie babcia dzień w dzień handluje przy supersamie swoimi warzywami. A jeszcze potem wypatrzyliśmy, że co niedziela drepce do kościółka, który od mojej checzy jest o rzut biretem.

    „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

    https://lh4.googleusercontent.com/–sj_m_dg2TI/VjUWDde_sfI/AAAAAAAACfc/hKOooOJMNOw/w784-h441-no/DSC00272.JPG

  523. Ojej, zapomniałem! Przy tej jamneńskiej trasie w ciągu kilkunastu lat powstało ogromne osiedle prywatnych domków. A i w Jamnie od metra koszalinian się pobudowało. Tak że ruch jak na Marszałkowskiej w godzinie szczytu.

  524. Pombucku,
    „wymyślej” coś, bo mi nie wyświetla się i erroruje jak projekt konstytucji pisowy, czyli 404.

  525. Przepraszam, Nemerku, ale adresat najgłupszy z możliwych. Nie mam bladego pojęcia, co trza zrobić. Mnie się otwiera, cholera.

  526. Pombucku,
    pół wieku temu, gdy spędzałem znaczne części wakacji między morzem a jeziorem, to dziko było. Obawiam się, że jak jeszcze los by pozwolił na pokazanie się tam, to bym posmutniał widząc obraz jaki malujesz.
    Pozdrawiam

  527. Orca
    „Twój” Frankenstein coś za mało straszny.
    A tu podsyłam strachy transylwańskie
    http://www.cda.pl/video/89525e5

  528. O, teraz już się otwiera po „modernizacji”. A w ogóle, to ja kiedyś widziałem takie okręty jak Twój z mieczem podwójnym, „dostawialnym”, po dwóch stronach patyka do którego były przytwierdzone i patyk z nimi był obracalny i zdejmowalny.

  529. Nooo, teraz to ten czerwony kajak wygląda jak pod feretronem 😉

  530. Nemer
    31 października o godz. 21:30

    Jeszcze jest dziko. Nawet więcej niż za PRL, bo na przykład jest ogromny pusty teren po jednostce rakietowej, puste zabudowania bo batalionie pontonowym od strony jeziora, teren po częściowo zlikwidowanym wielkim ośrodku wypoczynkowym „Floryn”. Ale z drugiej strony pewien tak znany Norweg, że zapomniałem nazwiska, wykupił 200 ha na mierzei i będzie budował kurort z różnymi cudami. Na razie zbudował chyba dwa apartamentowce: jeden w Mielnie, drugi – niedaleko kanału Jamneńskiego. Na jeziorze od mojej strony, czyli wschodniej (Łazy, Osieki, Łabusz), wielkiego ruchu nie ma, a że i dostępu z brzegu z powodu szerokiego pasa trzciny na całym prawie obwodzie jeziora za bardzo nie ma, to da się żyć dla miłujących pokój i bezludzie.

  531. Nemer
    31 października o godz. 21:30

    Dla mnie najlepszy czas wodny zaczął się teraz. Motorówki po 80 tys. z przystani poznikały, a dziś prócz mnie były na jeziorze, dokąd sięgnęło oko, tylko dwa jachty. Za dwa tygodnie będę tylko ja.

  532. mag,

    Masz racje, ze ta scena z Young Frankenstein nie jest straszna. Mel Brooks zamienil stary klasyk na komedie. Teraz rozumiesz, dlaczego to byl moj plan B.

    Dziekuje za film. Obejrze pozniej. Teraz wracam do zajec. Na obiad bedzie pieczony „squash”. Na deser pajaki z czekolady.

    Wiem, ze jutrzejszy dzien, 1 Listopada, to w Polsce dzien refleksji o tych, ktorzy juz nie sa miedzy nami. Pozostaja wspomnienia.

  533. Tobermory
    31 października o godz. 21:40

    Przepraszam, ale wypraszam sobie. Nie żaden „kajak”, lecz żaglowy okręt typu, dajmy na to ket. Zresztą niech będzie kajak.

  534. Pombucku,
    no to mnie nieco uspokoiłeś. Pomarzę sobie, że mnie tam jeszcze poniesie, kiedyś.
    Ale jak mówił reżyser z „Vabanku” – Mało casu, kruca bomba, mało casu – się już zostało, co rok to mniej.

  535. Pombucku, a na ten feretron się zgodziłeś? – przecież Twój jest „transparetny” a widziałeś kiedyś transparentny feretron?

  536. Orca
    Dla mnie TEN dzień wcale nie jest „magiczny” i konieczny, by wzbudzić w sobie żal i tęsknotę za bliskimi, którzy odeszli.
    Co więcej, wkurza mnie ten „owczy pęd”, który każe nam gromadnie nawiedzać cmentarze, zwłaszcza jak sobie pomyślę, ile ludzi zginie „po drodze” w wypadkach., bo MUSI jechać z jednego końca Polski na drugi akurat TERAZ.

  537. Nemer
    31 października o godz. 22:00

    Niczego, Boże broń, nie ten, ale może Tobermory chciał zasugerować, że dopiero jak ja zasiędę, będzie feretron całą gębą.

  538. Już myślałam że ktoś coś po egipsku powiedział ale nie.

    P.S. to był żart.

  539. pombocek
    Ech, te szuwary, ptaki nadwodne, jeziora, jachty albo zwykłe nawet łupinki pływające. Gdzie mi tam!
    Nawet fotowaniem nie mogę się pochwalić ponad zwyczajnym.
    Smutno mi, ech…

  540. @pombocek
    Najmocniej przepraszam. Ten krążownik.
    @Nemer
    Jak kto nie widział dotąd transparentnego feretronu, to teraz zobaczył.
    Z transparentnym duchem świętym po obu stronach.

  541. Acha, chodzi o tego, który od czasu do czasu natycha HGW, znaczy?

  542. mag
    31 października o godz. 22:28

    Mag, jak się objawiło na blogu na przykład masowe i szczere przyznawanie się do umiejętności czytania, do trzymania monstrualnej liczby książek po szafach, półkach, piwnicach, strychach, nie pamiętam – może nawet pod łóżkiem, to niektórzy też patrzyli z nierozumieniem, o czym i po co się tak gada, i siedzieli cicho. Więc cierpliwości – na Twojej ulicy też błyśnie słońce – jak dziś meteor nad Polską błysnął.

  543. Do „lonefather” (26 październik godz. 18:58):

    Motto:
    „Wiara w swoje halucynacje to obłęd.
    Wiara w halucynacje innych to religia.”
    1. Co to znaczy „stek pomyj”…?
    2. Co wspólnego ma stek – końcowa część jelita u kręgowców z pomyjami …?
    Z lekcji biologii wiadomo, że stek nie służy do wylewania pomyj.
    3. Dlaczego pisanie prawdy o ludziach, którzy sami obrażają siebie dobrowolnie oddając się w niewolnictwo religii i kościołom nazywa pan „stekiem pomyj”…?
    Przecież oni wszyscy nie chcą nawet spróbować samodzielnie, racjonalnie i logicznie myśleć.
    Mało tego.
    Oni współpracują z kk w procesie prania mózgów swoich dzieci pozwalając klerowi na ich religijną indoktrynację.
    4. Mają rację w swoich opiniach o Polakach – wolakach panowie Rafał Kochan i „cynamon29”.
    5. Za kogo się pan uważa usiłując mnie wyprosić z grona dyskutujących ? czy to nie przypadkiem tylko pańskie nadęte EGO ?
    6. W pełni podzielam opinię „cynamona29”, który prawidłowo odczytał znaczenie mojego pseudonimu i napisał
    cyt: „Wedlug mnie gosciu ma poczucie humoru
    przekrecajac CARITAS czyli sluzbe pomocy katolickiej ( podobno) na karytas .
    Slowo to mozna rozbic na dwa czlony (sylaby)
    kary i tas , i wtedy nabiera to zupelnie innego
    wymiaru .
    KARA – slowo ktore idealnie pasuje do zaistnialej sytuacji .
    Kara za ciemnote , siano zamiast mozgu ,
    pelne bezmozgowie i wiernopoddanczosc
    mafii koscielnych naciagaczy .
    Tak tak @loni , narod mamy durny , bzdurny i
    daleki od tredow postepowych .
    To taka mieszanka dulszczyzny z filmem
    “Sami swoi” i na dokladke “Mis” .”

  544. „kary tas(ku)” daragoj,

    lonek cie o cos podejrzewal. Zapomniales?

    „lonefather 26 października o godz. 19:31…Gosciu nieswiadomie sie sam dekamufluje i zdradza kto on i skad … To nedzny prokoscielny prowokator jest i nic wiecej. Podszywajacy sie pod to co mu sie wydaje, ze mysla ateisci.”

    Wolno tobie, czy ancymonowi, podejrzewac 90% „Polactwa” o durnosc i bzdurnosc, to i loniowi wolno ciebie podejrzewac o tamto czy owamto. Fair jest fair

  545. NeNe

    Po egipsku to ISIS sie bohatersko przyznala do winy zamordowania ponad 200 Rosjan, rozwalajac rosyjski samolot nad Synajem. Sek w tym, ze kagiebisci nie wierza ISIS!

    „Rosja uwaza to przyznanie sie do winy ISIS za niewiarygodne”

    Putin ma monopol na rozwalanie samolotow czy jak?

  546. Mogli uwalic swoj wlasny samolot. Czemu nie.

    Maskwa slezam nie wierit’. Nu i gierojstwu drugich, ni kak nie dawieriajet

  547. Tobermory (31 października o godz. 22:32)

    „Najmocniej przepraszam. Ten krążownik.”

    „Potiomkin” ?

    Ja tez przepraszam

  548. Bendom kary. Nic nie wiadomo o tas(ach).

    Jesli te arabskie lapciarze stroncily rosyjski samolot na Synajem, to bendom kary. Oraz, of kors, tas(y). Gdzie spadna nastepne bomby Putina, your guess is as good as mine.

    Te „karytas”. On w ogole nie mial pojecia, ze normalna miedzynarodowke on nam tu rozpentawywal. Od samego poczatku

  549. Oni swientujo wojne. Tez mozna

  550. Ted(ziu)

    Na moje liczenie, tys powinien juz sie toczyc z Sidneyowego pubu w strone chalupy. Co jest? Znowu dolewales ginu do guinness beer? Control yourselve

  551. Ew. self. Ale dopiero po dotarciu do chalupy. Nie musisz sobie robic selfie

  552. Orteg; 6:51.

    Zle liczysz,noc spedzilem w hotelu wymeczony przez alkohol i kobiety
    do domu dotarlem skacowany po poludniu i wiesz co ci powiem te
    Azjatki sa najlepsze zwlaszcza te z Chin i Korei biale nie maja przy
    nich szans to tak jak by jezdzic mercedesem i polska syrenka.
    Przegladajac prase a zawsze zaczynam od Rosyjskiej a tam tragedia
    rozbil sie samolot Rosyjski,na razie nie wiadomo co sie stalo wszystkie
    news to tylko spekulacje Putin i narod Rosyjski coraz bardziej przyparty
    do muru co z tego wyniknie az strach myslec.
    Byc moze nalezy zaczac korzystac z zycia zanim nasza matka ziemia
    zamieni sie w bryle lodu.

    http://www.rbc.ru/society/31/10/2015/5634cd639a79470ff8972e8e

    Twoj link do mnie nie otworzylem bo mi sie niechce,poczekam jak
    gospodarz pomaluje go na niebiesko.

  553. dzien dobry,

    nie obchodze swiat a pamiec o tych, ktorzy odeszli towarzyszy mi dosc czesto.
    Wczorajsza GW opublikowala rozmowe z historykiem amer. Timothy Snyderem
    „W stanie wyjatkowym zabijam”. Na stronicach Youtube jest zapisana relacja ze spotkania autorskiego w redakcji „Krytyki politycznej” (Slawomir Sierakowski, Adam Michnik)
    „Normalne panstwo, uwaza ze istnieja inne panstwa” stwierdza Snyder.
    ZNAK wydal niedawno jego ksiazke „Czarna ziemia.Holokaust jako ostrzezenie”.

  554. ?

    dlaczego linki dolaczane do wiekszosci komentarzy nie mozna otworzyc od razu????
    prosze pisac bez apostrofow –

  555. ; )

    cut —–paste

  556. tejot
    31 października o godz. 10:36

    Mój komentarz
    Przepraszam, że pytam. U kogoś, czy u siebie?

    Musi, umknelo Tobie, to co wczesniej pisalem o Mamie Jasia. Byla graphic designer i artystka po ASP. Posiadala i cwiczyla zdolnosc „widzenia fotograficznego”. Umiala „widziec” co zostanie zarejestrowane po nacisnieciu migawki. Nigdy nie robila 700 ujec, by wybrac jedno. Po szesciu latach razem, pozostalo portfolio nieco ponad 140 zdjec. Choc robila je kamera cyfrowa Canon EOS, to byla „oszczedna”, jakby miala najcenniejszy negatyw. Pewnie nie musiala, ale jak pisalem, bawila sie i cwiczyla sie w takim „widzeniu”, jak to zarejestruje odpowiednio ustawiona kamera. I jak pisalem, kasowala moze 30, gora 40% zdjec, ktore nie spelnialy jej oczekiwan. Wydaje mi sie, ze zblizala sie do mistrzostwa w tej umiejetnosci. Przegladam je czasem, ale przykladow nie umieszcze, bo nie sa moje, sa wlasnoscia Jasia, a on jest za maly, zeby zdecydowac.

    Ja TJocie, mam zupelnie inne zainteresowania jesli chocdzi o moja wlasna aktywnosc artystyczna.

  557. Żorż Ponimirski
    31 października o godz. 10:55

    Zorzu,
    Widziec smiesznosc, nie jest tzsame z robieniem sobie „beki”. Powody wyjasnilem wczesniej i nic sie w tym u mnie nie zmienilo. Powazne traktowanie ryzyka nie odbiera mi prawa do widzenia smiesznosci nadetych pewnych siebie glupcow.

    Calosc opisuje slowko – finezja.

  558. lonefather
    1 listopada o godz. 12:10
    tejot
    31 października o godz. 10:36
    Mój komentarz
    Przepraszam, że pytam. U kogoś, czy u siebie?
    Musi, umknelo Tobie, to co wczesniej pisalem o Mamie Jasia. Byla graphic designer i artystka po ASP. Posiadala i cwiczyla zdolnosc “widzenia fotograficznego”. Umiala “widziec” co zostanie zarejestrowane po nacisnieciu migawki. Nigdy nie robila 700 ujec, by wybrac jedno.

    Mój komentarz
    Teraz rozumiem, o co chodziło.
    Mogę powiedzieć o sobie, ze ja podobnie jak redaktor Kowalczyk, który przyznał, że ma Canona 7D (18 Mpix, zacna maszynka) – udaje się jedna fotka na sto pstryknięć.

    Zawsze podziwiałem tych fotografów, którzy mają z góry powziętą koncepcję, nakreślony scenariusz i z żelazną konsekwencją realizują swoje zamiary. Ci fotografowie mają dar patrzenia, oglądania otoczenia, wyłapywania w nim motywów, akcji, kolorów, perspektyw takich, których zwykły śmiertelnik nie jest świadom, nie umie dostrzec.
    To jest rzadki dar, dar od Boga. Gdzie ja byłem, gdy rozdzielano talenty?
    Pzdr, TJ

  559. NeferNefer
    30 października o godz. 23:10
    Podobno nad Warszawą latało UFO (stary kawał, wiem)
    ………………………………………………………………………..
    Lepiej oglądać żurawie. W locie.
    Dzisiaj miałem okazję obserwować olbrzymi klucz. Co zwróciło moją uwagę, to zmiana prowadzącego. Podobnie jak w kolarskim peletonie na czoło wysuwał się kolejny, prowadzący przesuwał sią do tyłu.

  560. zezem
    A gdzieś ty widział klucz lecących żurawi?
    Jeśli dziś, to chyba nie w Polsce, choć podobno niektóre tu zimują.
    W tym roku wcześnie odleciały bociany (w okolicach nadnarwiańskich zaraz po 15 sierpnia) nie wiedzieć czemu, bo przecież jesień była, a nawet nadal jest ciepła i pogodna.

  561. tejot
    Jeden talent, moim zdaniem, masz. Pisania.
    Zwłaszcza jeśli dasz sobie pofolgować i zbaczając z danego tematu (który cierpliwie drążysz) pozwalasz sobie na luzik, wierszowane nawet dowcipkowanie (czasem).

  562. mag
    1 listopada o godz. 17:42

    Mój komentarz żartobliwie dołujący
    Fotografia, to pisanie (rysowanie) światłem. Fotografia rejestruje, przekazuje, przedstawia, przypomina, wzbudza emocje, refleksje, zastanawia, przyciąga, złości, rozwesela, wskazuje, opowiada, itd.
    Moje fotografie, to tylko zapis, odwzorowanie sceny z obranego przypadkowo punktu widzenia, nie ma w nich nic szczególnego, nic co by przyciągnęło oko na dłużej niż jedną sekundę, nic, co by zaciekawiło, wzruszyło, zagrało jakąś strunką emocji, wykrzesało iskierkę wrażenia u obserwatora. Moje zdjęcia, to doskonała jedność miejsca i czasu. Tak wygląda pies, tak wygląda nieskoszona trawa, tak wygląda dom (ściany, drzwi, okna, dach, komin), dokładność stuprocentowa, wierność detalom, odwzorowanie doskonałe ździebełek, sierści, oczu, cegieł i gałązek. Wszystko na swoim miejscu, wszystko wyraźne, kolorowe, wypełniające obraz od lewej do prawej i od dołu do góry. Wszystko zwyczajne, typowe, gdzie trzeba poziome, gdzie trzeba pionowe, a poranne słońce nad wodą jasne i świeże, jak nowe,
    Taka jest moja fotografia.
    Pzdr, TJ

  563. My byliśmy wczoraj na spacerze w parku, narobiłam jesiennych zdjęć ale się zbiesiłam i nie będę nimi nikogo torturować. Czytam tę „Stefanią” czyli „Nie ma się z czego śmiać” ale to takie milutkie ple ple które staram się zmęczyć skoro zaczęłam. Mam dzisiaj nastrój adekwatny do święta.

    @zezem

    Dzisiaj był Dzień Wystawienia Karmnika w Ogrodzie. Jutro zostaną wyłożone dobra i pewnie zlecą się goście. Na klucz żurawi w tym kraju nie ma co liczyć.

    @Tanaka

    Ucięliśmy sobie z mężem wężem długą pogawędkę przy porannej kawie na temat bezlusterkowców. Się okazuje że zestaw aparat + dwa obiektywy jak nic 3000 €. Sony ma największą matrycę ale rozdzielczość do robienia kraterów na Księżycu raczej mi nie potrzebna.

  564. Ozzy,

    Oczywiscie, ze specjalny dzien nie jest potrzebny, aby uczcic pamiec zmarlych. Pisalam o tradycjach w Polsce 1 listopada. O ile wiem w Meksyku jest rowniez Swieto Zmarlych. Nie znam tradycji w Meksyku zwiazanych z ty swietem.

    Przepraszam, ze moj komentarz sugerowal cos innego.

    Mag,

    Te krucjaty, o ktorych piszesz rzeczywiscie musza byc stresujace.

    Bylam kiedys na cmentarzu obok swiatyni Buddyjskiej (Buddhist Temple). Na grobach byly poukladane owoce, butelki pelne piwa i inne przedmioty. Za zycia zmarlego byly to ulubione przedmioty zmarlej osoby. Co kilka dni ukladano swieze owoce.
    Kwiaty rowiez widzialam.

    Pomysl na Halloween w przyszlym roku:
    Uczniowie jednej z miejscowych szkol zrobili z dyn tablice pierwiastkow (Table of Elements)
    Zalaczam 23 zdjecia tego projektu opublikowane przez miejscowa strone:

    http://www.komonews.com/news/offbeat/Snohomish-HS-students-create-Periodic-Pumpkin-Table-338915232.html?tab=gallery&c=y&img=0

    Rowniez robie zdjecia. Zdjecia robie przede wszytkim po to, aby utrwalic miejsca naszych wyjazdow w okoliczne tereny. Czesto sa to dokladnie te same miejsca o innej porze roku. Sprawia mi przyjemnosc ogladanie tych zdjec kiedy juz jestem w domu. Jest to swego rodzaju ponowna wycieczka.

    Od dluzszego czasu robie zdjecia tylko telefonem mimo, ze mamy kamere. Przy robieniu zdjec moja uwage zwraca przede wszystkim swiatlo i kompozycja. Jesli fotografuje cos w ruchu wtedy robie kilka zdjec i wybieram jedno.

    Poddaje sie przy fotografowaniu duzej ilosci ptakow, szczegolnie podczas migracji. Wtedy wlaczam video. Klucz migrujacych ptakow wyglada jak wstazka na wietrze. Caly czas zmieniaja konfiguracje. Jako przyklad, klucz gesi (Canada geese) migrujacych w maju wzdluz brzegu Pacyfiku na polnoc do Alaski.

    https://picasaweb.google.com/112949968625505040842/CanadaGeeseMigratingToAlaska

  565. przeczytałam relację, bardzo esencjonalną(dziękuję @mag) ze spotkania w Żywicielu…
    Załuję że nie byłam, ale moje dzieci przyjechały ze swiata na ten czas. Rzadka okazja, zebyśmy zebrali sie w kupie…
    Mam nadzieję, że zaproszenie będzie ważne także przy następnej okazji, bo nie wątpię, że taka okazja będzie. W każdym razie z taką nadzieją pozostaję…

    NeferNefer
    zostałam przez moje dziecię pouczona na okoliczność wykonanych przez siebie zdjęć, oczywiste jest, że mają mnóstwo wad; Dziecię akurat studiuje sobie w jakims studium fotografii i grafiki w Warszawie (jest fotografem-amatorem) więc jako świeżo pouczony i ze swieżutką wiedzą na ww temat zrobił mi niezły wykład. Przestrzeganie zaordynowanych na temat reguł zabrałoby mi całą radość z „zatrzymywania chwili”.

    Podobały mi się zdjęcia, które tu ostatnio na blogu się pojawiły, te egzotyczne ptaki, gady i inne zwierzątka; „zazdroszczę” spotkania z nimi na swojej drodze, sama widać podążam innymi ścieżkami. U mnie przeważa architektura.
    Nie zamieszczę swoich zdjęć, bo…zostały mocno skrytykowane.
    Ale wszystkim, których zdjęcia miałam szansę obejrzeć, bardzo serdecznie gratuluję.Mnie się bardzo podobają i nie widzę tych wad, które ew. zauważą zawodowcy. Albo quasi zawodowcy…

    Są oczywiście jakieś portale,na których jest mnóstwo różnych zdjęć w wielkim chaosie. Wolę te, zamieszczone w tym portalu od osób, które jakoś znam.

  566. @Konstancja

    Wiem że to truizm ale nie przejmuj się tym co o zdjęciach mówi Dziecię czyli jajo mądrzejsze od kury. Moje w wieku lat wtedy chyba pięć orzekło autorytatywnie i głosem nieznoszącym przeciwu „mamo ty nic nie rozumiesz!”.
    Ja też nie będę się stosować do reguł tylko robić jak mi się podoba, nauczona doświadczeniem z książki o rysowaniu (która mi wszystko popsuła). Więc też (nie chcę żeby to zabrzmiało jak nakaz tylko prośba) rób zdjęcia jakie Tobie się podobają i tyle, skoro sprawia Ci to przyjemność. Twoje przyjemności też są ważne i powinny się liczyć. Ja jestem fotografem niedzielnym bez aspiracji, który połknął jakiegoś ptasiego wirusa i teraz interesuje się adekwatnym sprzętem. I to by było na tyle, idę męczyć tę książkę do końca z szacunku dla autorki.

  567. … a więc…
    ================
    .
    … nikomu się nie chciało odsłuchać Maynarda Fergussona…(?)
    Hmmmm…

  568. Wiecie. Te lecace zurawie. Bo one takie podobne do naszego Harry’ego som. Herona naszego, Harry’ego.

    Lecace zurawie, herony znaczy, z kinomatografii rosyjskiej. Tylko wyprostowane szyje je rozrozniaja od rosyjskich zurawliej. W locie one sie siem odrozniajom, herony od cranes. No i nie reprezentujo one niczego powaznego. Herony. Zurawie, znaczy . Who cares.

    Harry! Kak zywiosz?

  569. Ja o czapelu mowie. Harrym Czapelu

  570. @georges53
    Przepraszam za brak podziękowań i potwierdzenia, że Fergusona słuchałem z przyjemnością i to ponad godzinę (YT podsuwa kolejne kawałki bez pytania).
    Mam nieśmiałą propozycję, którą wystosował już kiedyś pewien europejski minister do prezydenta USA:
    – You can say „you” to me 😎
    Przyjął się taki obyczaj, że na forach internetowych używa się bezpośrednich form towarzyskich, w tym „tykania”, co nie oznacza (tak od razu) niepożądanego spoufalenia i nie uprawnia do zachowań niegrzecznych, choć niektórzy tej bezpośredniości czasem nadużywają.
    Jeśli jest to propozycja zbyt nachalna, to może być odrzucona bez komentarza.
    Ostrzegam jednak, że jak się zagalopuję, to i tak będę mówił:
    – Hej, georges, dzięki, że ci się chciało 🙂

  571. NeferNefer
    i właśnie o to chodzi, żebysmy sobie sprawiali drobne i większe przyjemności.
    Gdyby świat był pełen perfekcjonistów, byłoby w nim trudno żyć… a tak, niedoskonałość bywa doskonałością (czy jakoś tak…)

  572. @georges53, z godz. 1:47
    Odsłuchałem, ale zaraz potem przełączyłem się na słuchanie Milesa Davisa, aby spłukać absmak po Maynardzie Fergussonie.
    https://www.youtube.com/watch?v=PoPL7BExSQU

  573. Tobermory
    2 listopada o godz. 8:55

    Odwdzięczam Ci się wczorajszym biciem piany o północny, mierzejowy brzegu Jamna. Ale dla równowagi psychicznej Ci powiem, że żółte osady po deszczu na brzegach kałuż pamiętam jeszcze z pierwszej połowy lat 50-tych. Gdyby kałuże były wielkości jeziora z falami, też pewnie na zawietrznym, że tak powiem, brzegu kałuż byłaby piana. Dla jeszcze większej równowagi Ci powiem, że po przybyciu z Wileńszczyzny trójka rodzeństwa mojej mamy osiadła na Mazurach. My z mamą też żyliśmy tam dwa latka (ojciec – w łagrze), a potem często tam jeździłem. No i co jak co, ale pianę na tych jeziorach z krystaliczną wodą z królewskimi rakami dobrze pamiętam. Więc pewnie sama piana nie ma znaczenia, ino – jej kolor. Przy brzegach Bałtyku, może najbardziej zasyfionego morza świata, piany nie widać. Inne rzecz, że może sól przeszkadza w jej powstaniu.

    https://lh4.googleusercontent.com/-n4Cw8MVfzS4/Vjco9WUAhLI/AAAAAAAACgM/V-qQ4vFkjtc/w784-h441-no/DSC00312.JPG

  574. Orteq
    2 listopada o godz. 6:40

    Lermontov cares. Cranes nie sa zurawiami, juz tak mowiac miedzy nami.

    Moze byloby inaczej, gdyby Lermontov konnice do czapli porownal. Ale jesli w locie widziales jedne i drugie, to wiesz sam, ze nie mogl, po prostu czapele w niczym nie przypominaja konnicy. A zurawie przypominaja. Wiec dlatego Lermntov cares.

    A jesli wolisz to samo po polsku, to prosze bardzo.
    W niczym lecace czaple nie przypominaja kawalerii w przemarszu. Zurawie przypominaja, o czym zlata strofa w polskiej i rosyjskiej kulturze zapisal Michal Lermontow. Znaczy sie w rosyjskiej zapisal, a nasi, co w rosyjskiej kawalerii sluzyli, przyniesli i w polskiej kulturze zapisali.

    Dlatego niech sobie Harry the Czapel na plazy czuwa, a zurawie po niebie, jak kawaleria po stepie, sie przemieszczaja puki sie da.

  575. pombocek
    2 listopada o godz. 10:38

    Z dziecinstwa pamietam cos, co sie nazywalo „morska piana”. Bylo jakos tam podobne jakby do styropianu, bo sie na wodzie utrzymywalo, choc nie bylo styropianem. Gdy pierwszy raz bylem nad morzem, to pamietam te kupki piany, czy na piasku, czy na wodorostach lezace. Miekkie byly i mokre, ale bez watpienia byla to piana.

    Czy obecny brak piany wiaze sie z zanieczyszczeniem?

  576. pombocku

    To co na fotce to mi na efekt detergentowy wyglada, a nie „piane morska” jaka z dziecinstwa pamietam.

  577. O czym on tu myśli?
    http://pu.i.wp.pl/k,NTg0ODcxOTcsODY0ODM0,f,main_2_.jpg
    A może: Z bożą pomocą muszę się wziąć za tych świrusów od Kowalczyka. Dość tego obrażania, a szczególnie ten lonefather.

  578. @pombocek
    Piana na jeziorze to jeden z sygnałów chemicznej (organicznej i nieorganicznej) zawartości jego wody. Z czystej wody nie da się ubić trwałej piany.
    Silniejszy wiatr powodujący większe fale to jak trzepaczka do ubijania białek. Źródłem zanieczyszczeń typu np. fosforany jest wówczas nie tylko sama woda (w Jamnie czyściejsza od jakiegoś czasu) ale i osady denne nagromadzone tam przez lata. To jest powszechny problem eutroficznych jezior.
    Przy porządnym wietrze (od 7 w skali Beauforta) również Bałtyk zaczyna tworzyć pianę, na ogół białą. Żółta jest „normalna” (również na jeziorach) jeśli jest akurat intensywny okres kwitnienia rzepaku, drzew, traw. Jesienią – świadczy o zanieczyszczeniu.

  579. O czym on mysli, to nie bede zgadywal. Ale nie pomyle sie, jesli powiem, ze o Lermontowie, to na pewno nie mysli.

    Mozliwe, ze on juz wogle o niczym nie mysli, bo sie juz tyle namyslal, ze strach. Z zwazywszy na „modlitewne” splecenie serdelkowatych paluchow, to by sie nawet zgadzalo, ze sie bardziej modli, co dodatkowy wyklucza myslenie. O czym wszyscy czytujacy @Tanake swietnie wiedza.

  580. Zeby jednak nawiazac i polaczyc zwyciezanie romantyzmu z biezaca tematyka, oglaszam bezapelacyjne i bezdyskusyjne zwyciestwo Marka Raczkowskiego POLSKA!

    A zwycestwo wspomniane wyglada tak:

    https://www.facebook.com/mraczkowskiofficial/photos/a.488468207878266.113843.484225928302494/1045119078879840/?type=3&theater

  581. lonefather
    2 listopada o godz. 10:49

    Będę się przypatrywał brzegowi morza przy sztormach, bo przy falach 2,3, a nawet 4 piany nie pamiętam, a Bałtyk to przecież – same detergenta. Poza tym niewykluczone, że moja własna pamięć w cinciriczki ze mną gra. W stosownym czasie złożę meldunek. Gorzej niż z pianą – nikt jej nie musi jeść – mam z kleszczami. Jeden dostał się na moje ubranie trzy dni przed tym, nim go odkryłem, jak już się we mnie wgryzł. One tak mają, że jak się dostaną na buty, na ubranie – jesteś ich. Mają czas, powoli znajdą sobie drogę do ciała, nawet po tygodniu czy dwóch. Więc kiedy szemrani fachowcy radzą, żeby idąc do lasu obowiązkowo mieć długie nogawki, a nawet wsunąć w skarpety, długie rękawy, nie wiedzą, co mówią. Kleszcz to nie F-16, żeby się z pikowania wbijać w gołe miejsca, a wymyślacze z sufitu nogawkami się przed nim zasłaniają – gigantem wielkości ćwierci stalowej główki od staromodnej szpilki. Kiwając w lesie i na polach ponad 20 lat, wyciągnąłem z siebie parę tysięcy kleszczy, więc to ja wiem, co mówię, a nie pan doktor, który plecie, że kleszcz atakuje gołe, więc i dekoltów w lesie ma nie być. Najlepsza na kleszcze jest właśnie golizna, bo widać jak stworzonko boże spaceruje i łatwo mu ten spacer przerwać. Idź do lasu w kosmicznym kombinezonie i połaź po krzakach – na bank przyniesiesz kleszcza. Lub czterdzieści – jak mojej żonie raz się udało. Dwie godziny żeśmy wyciągali. Na szczęście – nie zarażone. Mój też niespecjalnie zarażony, ale spora plama po nich schodzi już ponad miesiąc. Nie miałem wątpliwości, że to zwykła reakcja alergiczna organizmu, a nie groźne zakażenia. A boże stworzonko i tak zabiłem. Wstyd.

  582. Tobermory
    2 listopada o godz. 11:20

    Oj, te osady to faktycznie jakaś bomba. Bo woda przez oczyszczalnię w Unieściu się faktycznie oczyściła, a osady – siedzą. A ja po nich łażę i czuję, jak one po mnie łażą. Coś mam przywabiającego robactwo i wszelkie paskudztwo. Ostatnio upodobały sobie mój okręt pijawki. Stoi w trzcinach, gdzie jest błoto. Za każdym razem, jak przychodzę, wita mnie na burcie pijawka. A jedna była nawet w środku – mało na niej nie usiadłem. Co mają pijawki do szukania na suchym okręcie? Jakieś odgałęzienie – pijawki-wędrowniczki?

  583. @ mag
    Dzięki za żywą relację z „Żywiciela”. Smaki towarzyskie + smaki kulinarne zrobiły ze mnie podwójnego głodomora.

    @ pombocku
    Tak zerknąwszy na Twój okręt dwuskrzydłowy, to powziąłem myśl taką, że mógłbyś zrobić boczny pływak, metodą Polonezyjczyków. Okręt by się nie przewracał przy większym wietrze i prułby turbinowo oraz ponaddźwiękowo.
    Wiem, że ponaddźwięki bardzo Cię nie nęcą, ale kto wie, co znęci,jak się pofrunie, a pole do dalszych eksperymentów robi się ciekawe.
    Pływak chyba mógłby być drobny, on nie tyle dla wyporności, co dla równowagi w jeździe. Pokombinowałbym z metrowym kawałkiem rurki kanalizacyjnej PCV , na końcach zaślepionej, może Ǿ 50? Albo setkę. Całośc za 15 zeta.
    Okręt tak czy inaczej – wdechowy.

    NeferNefer
    1 listopada o godz. 19:34

    Się okazuje, jak całość w topowej konfiguracji. Ale przecież 4/3 ma tyle korpusów i obiektywów do wyboru, że – zgodnie z zapotrzebowaniem – coś za 1500 ełro znajdziesz. Albo jeszcze mniej, bo obiektyw każdy możesz podłączyć.
    Przypominam też o Panasonicu fz 1000, 400 mm f4.0

    @ Lonefather
    Z Raczkowskim trafiłeś wdechowo !
    Piana morska pewnie z powodu objaśnionego przez @@ Toby & pombocek. Przeżyźnienie chyba, a lokalnie nadmiar pyłków roślinnych. Też pamiętam.

    @ Żorż Ponimirski
    2 listopada o godz. 11:31
    Kaczyński ilustruje sobą co sam gadał: piwko i oglądanie porno. Czyli polski wyborca. Ten wyborca wybrał jego, więc już mu się taki wyborca spodobał.

  584. Jeszcze o biciu piany (przez morza i oceany)
    Jak już wspomniałem, obecność zanieczyszczeń organicznych, w tym produktów białkowych z glonów, sprzyja tworzeniu się trwałej piany.
    Sól pomaga w ich wytrącaniu, a silny wiatr, jak wiadomo, spienione goni fale…
    Zdarza się w najlepszych rodzinach. Tu UK (Moray)
    http://strangesounds.org/wp-content/uploads/2014/10/sea-foam-Lossiemouth-Moray-UK.jpg
    albo San Francisco
    https://en.wikipedia.org/wiki/Sea_foam#/media/File:Sea_foam_at_Ocean_Beach_in_San_Francisco_-1_on_3-25-11.jpg

    Bałtyk jest morzem brudnym, ale w sól i życie biologiczne dość ubogim. Mimo to można i tam napotkać pianę na brzegu.

    Ogólnie nie należy w takiej pianie się pluskać, bo może zawierać toksyny z glonów, wirusy i inne szkodliwe świństwa.

  585. Szarożółta barwa piany może też pochodzić od drobinek piasku i iłu dennego, również bogatego w różne stare syfy.
    Ubóstwo biologiczne Bałtyku polega na bardzo niskiej różnorodności, dla jednych organizmów woda jest za słona, dla innych za słodka. Ponadto zbyt rzadkie są wlewy oceaniczne, za duże obszary azoiczne (pozbawione życia z powodu braku tlenu), za mała przezroczystość wody (zbyt wiele zawiesin) itd.
    Nie brakuje jednak mniej wymagających zielenic i brunatnic, które wypierają podwodne łąki morszczynów, unoszą się na powierzchni lub gnijąc zalegają plaże…

  586. U Szostkiewicza już prawie naukowo (astronomicznie)-katolicko:
    „Kościół nałożył Boże Narodzenie na „pogańskie”, czyli po prostu przedchrześcijańskie świętowanie zimowego (u nas) zrównania dnia z nocą.”

  587. Tobermory
    2 listopada o godz. 12:33

    Przypomniałem sobie, że faktycznie bywa sztywna piana na Bałtyku – kiedyś tak o nią bark potłukłem, że sto lat nie chciało puścić.

    https://lh5.googleusercontent.com/-xYI5DMoL-ek/VjdrSPPEM7I/AAAAAAAACg4/bRKc_g0y0qA/w588-h441-no/Zdj%25C4%2599cie1293.jpg

  588. A nie mówiłem, że piana szkodzi? 😀

  589. Najpierw Smoleńsk 2.0, a później zrobimy porządek z blogiem Kowalczyka. Trzeba uciszyć tego lonefather i Tanakę, a i z mag też sobie poradzimy, no i ten siuśmajtek Żorż.
    http://www.fakt.pl/m/crop/-850/-484/faktonline/635373219833165548.jpg

  590. anumlik
    2 listopada o godz. 9:41
    Heh, aleś anumliku sponiewierał Fergussona. 😉
    Zresztą słusznie.

  591. Żorż Ponimirski
    2 listopada o godz. 15:40

    A teraz, kto sie bendzie śmiał, ten dostanie w ryj !

    http://s.tvp.pl/images2/2/d/5/uid_2d5194ceb028ed64f96c1a30956dc69f1326430561062_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355.jpg

    Tobermory
    2 listopada o godz. 15:47

    Ja cie zabije, Kwinto !

    https://yt3.ggpht.com/-CBm9Sa7FQOQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/L807I_Oi4KY/s900-c-k-no/photo.jpg

  592. Tanaka 2 listopada o godz. 12:12 radzi Ponbuckowi: – „…powziąłem myśl taką, że mógłbyś zrobić boczny pływak…”

    Tanako,
    chyba nie da rady, bo wtedy by mu się wiosło obijało o „dyszel” do pływaka a pagajem i to na kolanie bądź klęczącego na dwóch kolanach (jeszcze gorzej), to mi sobie trudno Ponbucka wyobrazić.
    Pozdrawiam, Nemer

  593. http://natemat.pl/160415,czym-jest-lewackosc-lekcja-wos-u-dla-prawicowych-hejterow
    Największe lewactwo jest u redaktora Kowalczyka na blogu. 😉

  594. @Tanaka
    Za mną stoi WHO 😎

  595. NeferNefer
    1 listopada o godz. 19:34 Na klucz żurawi w tym kraju nie ma co liczyć.
    …………………………………………………………………………………………..
    Nadzieji nie należy tracić. Co prawda Belgia nie leży wg. oficjalnych źródeł na trasie przelot tym nie mniej ja przecierałem oczy widząc klucz lecący w tym roku na północ nad wschodnią częścią Holandii i to w styczniu. Okazało się ,że ptaszki miła niezłego „czuja”, bo zimy praktycznie nie było.
    W Polsce trasa tych ptaków lecących z dalekich regionów pónocnej Skandynawii wiedzie przez wschodnie tereny RP.

  596. Leci Lufthansa
    https://picasaweb.google.com/101582494905612231354/RozneTakie#slideshow/6212595223117907682
    Na następnych obrazkach widać, co to znaczy brak porządnej rury i mglista pogoda na dodatek 🙁
    Pokazuję tylko po to, aby się pochwalić, że łońskiego roku widziałem tysiące dzikich gęsi i żurawi w okolicach Linum w Brandenburgii. Leciały na południe.

  597. @Żorż Ponimirski, z godz. 16:02
    Wolę dobre wykonanie Santany:
    https://www.youtube.com/watch?v=07XtOudjVEI
    A Mailes nie ma sobie równych. Chwilami Stańko tak gra, ale kudy mu do Daviesa, he, he.

  598. anumlik
    2 listopada o godz. 18:10
    Wolę dobre wykonanie Santany:
    …………………………………………………………….
    Ja też! I jak już to Woodstock. Zwracam uwagę na grajka
    na instrumentach perkusyjnych. Wtajemniczeni mówili ,że miał 17 wiosen jak TU zagrał…
    https://www.youtube.com/watch?v=BoC8RTaUZMc

  599. Tobermory
    2 listopada o godz. 18:03
    Stealth Lufthansie!
    http://www.panoramio.com/photo/120382844
    Tym nie mniej palmę pierszeństwa ma przynajmniej fotka:
    Tobermory 30 października o godz. 14:13

  600. Tobermory

    Z bałtyckich pian różniących się sztywnością od wcześniej pokazanej, widziałam tylko taką jak poniżej. Guza o nią nie nabijesz, bo nie zdążysz – zniknie. Taka piana była również wtedy, kiedy gościł u nas Ksawery. To znaczy – nie zdążyła być.

    Ta Twoja piana na okrętach to straszne cholerstwo. Mój rower aż tak nie obrastał, ale kiedy dało się jeździć zimą i jeździłem, zdarzyło się na początku mrozów, że wyjechałem i po paru minutach jazdy tylny hamulec sztywniał na kość i ani drgnął. Dopiero sobie przypomniałem, że zapomniałem właśnie tylnej linki towotem posmarować. Trudno jednak smarować towotem całe okręty.

    https://lh6.googleusercontent.com/-uUoo7JV2QjA/VjePjdlXgrI/AAAAAAAACh4/oj67bkMWerY/w588-h441-no/Zdj%25C4%2599cie6240.jpg

    Przepraszam, zestarzałem się dziś sześć razy więcej niż zwykle – idę spoczywać w pokoju.

  601. Mam trochę fotek z dzisiaj znad Morza Północnego. Komu komu bo idę do domu. Piany i żurawi nie stwierdzono. Chociaż kilka kluczy gęsi owszem.

  602. Nemer
    2 listopada o godz. 16:50

    Nie takie cuda my ze szwagrem biskupa robilim.
    To zależy od sztuki okrętownictwa i prób laboratoryjnych w basenie podwórkowym. wiosło regularne kajakowe, czy pagaj, pływak krótki czy długi, wysięgnik może być jeden, z zastrzałem poza wysięgiem pagaja, albo z dwoma, w którym pagaj zasuwa pomiędzy.
    Polinezyjczycy nie takie śtucki robili. Też z synem biskupa.
    Pozdrawiam

  603. Tobermory
    2 listopada o godz. 18:03

    W sprawie dostaw wyrobów rurarskich, sprawa nie jest całkiem jasna przez to, ze jest ciemna. I obywatel żuraw prosi o jakie 2 stopnie korekcji. Nikt nie lubi po ciemku latać bez ILS.

    A rura, jak była 200, to zdałaby się 400. Ale tu jest inny problem. Żuraw bez kontekstu leci. Przez to fota płaskonudna. Jak by się przeleciał przez jaką drugą ptaszynę, chmurkę, muchę, Jezusa świebodzińskiego w tle, zaraz by mu się poprawiło.
    A wtedy mogłoby się okazać, że i 200 wystarczy.

  604. Tanaka
    2 listopada o godz. 19:22

    Jeszcze dycham. Tanako, na pływaki właśnie z rur dawno temu wpadłem, ale na tym okręcie wymyśliłem zasadę: najpierw próbuj z tym, co jest, ewentualnie potem – inne. Więc dopiero jak się zacznę z dwoma skrzydłami przewracać, zrobię dwa lub jeden pływak. Po prostu sam okręt jest smukły i w każde krzaki wlezie – a czasem mam tam interes – a z pływakami robi się kolubryną. Pływaki – bardziej na morze niż na zatrzcinione jezioro. Jak będzie kanał na morze – pomyślę o pływakach.

  605. Tanaka
    2 listopada o godz. 19:22

    Zapomniałem. Drugie skrzydełko na fotce – mniejsze – jest tylko eksperymentalne, na chybcika zrobione. Regulaminowo oba będą tej samej wielkości. Czyli powierzchnia się podwoi. Boję się, czy nie będę szybszy od pendolino i jak ruszę na Mielno, zahamuję dopiero w Chłopach.

  606. NeferNefer
    2 listopada o godz. 19:18
    daj, proszę, te zdjęcia.

  607. Tobermory
    2 listopada o godz. 13:42

    „U Szostkiewicza już prawie naukowo (astronomicznie)-katolicko:
    “Kościół nałożył Boże Narodzenie na “pogańskie”, czyli po prostu przedchrześcijańskie świętowanie zimowego (u nas) zrównania dnia z nocą.”

    Redaktor Szostkiewicz – rzymski katolik – nie doczytał. Pytanie brzmi: Czy nadal będzie obchodził to święto ?

    W cesarstwie nie świętowano zrównania dnia z nocą, ale święto związane z przesileniem zimowym — uroczystości te nazywano ‚Narodzinami Słońca’, ponieważ znowu zaczynało przybywać dnia, co sprawiało wrażenie, że słońce się odradza.

    Jak podaje Enciclopedia Hispánica, Rzymianie ucztowali, urządzali huczne zabawy i wymieniali się prezentami. Gdy cesarstwo przyjęło religię chrześcijańską, władze kościelne nie chciały zakazywać tak popularnego zwyczaju — postanowiły go „schrystianizować”, przemianowując narodziny słońca na narodziny Jezusa.

    Na trzy dni przed świętami Bożego Narodzenia w roku 1993 papież Jan Paweł II przyznał, że nie mają one uzasadnienia w Biblii. O dacie 25 grudnia powiedział: „W starożytności poganie czcili w tym dniu narodziny ‚Słońca Niezwyciężonego’, które zbiegały się z zimowym przesileniem”.

    „Inaczej mówiąc, data urodzin Jezusa została zmyślona, sfałszowana” — napisał dziennikarz Nello Ajello na łamach gazety La Repubblica. Kiedy dokonano tego fałszerstwa? Pewne wydawnictwo watykańskie donosi: „Święta Bożego Narodzenia obchodzono po raz pierwszy w 354 roku”.

  608. @Tanaka
    aaaaby żuraw w kontekście leciał, trzeba mieć ten kontekst. A on leciał wysoko, wysoko, w kontekście gołego nieba 🙁
    Nie pokazywałbym tych fotek, gdyby nie jęki stęsknionych za kluczami itp.
    A 200 mm jest stanowczo za mało, bo to ptaki nad wyraz nerwowe i każdy ruch w odległości poniżej 100 metrów pobudza je do lotu. A kto chce denerwować zmęczone ptaki w podróży 🙄
    Widziałem też klucz żurawi w kontekście zachodzącego słońca, w okolicach Magdeburga. Klasyczny, kiczowaty zachód słońca, a te żurawie za nic nie chciały lecieć między mną a tym słońcem.
    I co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz.

  609. @Konstancja

    Dobrze, ale teraz widzi mi się jak młody pójdzie spać – padł dziś w samochodzie więc się przedłuży bo wyspany. Pojawię się pewnie po 22.00. Zdjęcia nie są ą ę, bardziej takie krajobrazowo-poznawcze niż artistiko-fantastiko 😉

  610. chciałam szanownym Panstwu podpowiedzieć świetną lekturę, dla dorosłych i dla dzieci.
    TRÓJKOWE GAWĘDY DOKTORA KRUSZEWICZA
    W radiowej Trójce co piątek, ok.6:45 dyrektor warszawskiego ZOO opowiada o ptakach, ale tak opowiada, że jego opowiastki mają wielkie grono wielbicieli, przypuszczam, że raczej wsród dorosłych, bo to oni o tej porze wstają, szykują się do pracy i dzieci do szkół.W każdym razie sama rezygnuję z wszystkiego, byle tylko tych opowieści wysłuchać, lecę przez pola, pokonuję wszelkie progi, żebów nie umyję, ale słucham.

    Książka jest zapisem tych rozmów z Dariuszem Pierogiem, zapowiada Wojciech Mann. Do książki dołączona jest płyta.

    Przepraszam, że uprawiam tu lekką kryptoreklamę(mam nadzieję, że Szanowny Gospodarz wybaczy), ale jest to świetna rzecz, która może skłonić dzieci do zainteresowania ptactwem i wszelkim stworzeniem, które macha skrzydłami( bo nie chodzi o ćmy ani inne motyle), a dorosłym przybliży pewne mało znane cechy ptactwa.
    Nie ma wiele zdjęć, ma fajne rysunki, takie, jakie lubią dzieci(niektórzy dorośli też).
    Ostatnio duzo było o ptakach, a to są moje trzy grosze z braku zdjęć

  611. pombocek
    2 listopada o godz. 19:46

    Okręt, przez nierówność żagli jest specjalnie urodziwy. zaraz pomyślałem o ważce, przycupniętej na źdźble jeziornej trzciny.
    Jeśli jeszcze nie zdemontowałeś niesymetrii, to mam prośbę: sfoć z różnych stron, i wrzuć, oraz rusz, jak chciał Przybora.
    Sam nie wiesz, żeś artysta budownictwa okrętowego.

    Gdyby Krzysztof Baranowski nie był zakotwiczony u coraz dziwniejszej żony, w której się kochałem mając lat 10, to już by się z Tobą na rejs szykował.

  612. Tobermory
    2 listopada o godz. 20:13

    Jak się chce sfocić klucz żurawiów, trzeba kluczyć. Fakt, czujne są i ruchliwe. Się nieraz narobiłem, żeby sfocić, z zupełnie różnymi skutkami.
    Parę razy miałem sytuację nie fotograficzną, a stróżołapacką: żuraw przeleciał mi nad głową tak nisko, że byłbym za nogi złapał, gdyby nie to, że nie złapałem. Bo mnie wziął i zaskoczył.
    To by były extrasupermegafoty z donicą góra 28, a nie żadne 1500.

    Ja tam uważam, że na dobrą fotę trzeba zapracować. Łażenie po krzaczorach, błocie i podobnościach, nawet bez foty ma sens. A z fotą sens kwadratowy. Z rurą kanalizacyjną nie podejdziesz. Najlepiej się sprawdzają okolice 300-400, w średnim planie, w kontekscie i jest dobrze. Najlepiej ze 3-4 żurawcy, tatuś w czułościach z mamusią, a dzieciaki się gapią jaki z tego będzie dżender. I co raz, to skubną tego i owego, co normalne w stosunkach miłosnych.

    Klucz też może być. Taki ze 289 sztuk, bo to chyba największy jaki sfociłem. Na niebie robi się z tego taka grafika, że panie, siadaj w bagno i wzruszaj się wzruszeniem hydraulika. I znowu do tego spodek potrzebny, albo donica. Rura się mało nada, choć można i portret walnąć. Ale całości nie przebijesz. Z góry by wtedy trzeba, na wprost, albo jeszcze wyżej, w kierunku na ziemię. Coś dla lotników. Dronem bardzo ciężko. Nie wiem, czy ktoś takie cuda dronem złapał, bo to diablo dynamiczne i wymaga nieustannego kręcenia lufą i głową.

  613. Konstancja
    2 listopada o godz. 20:16

    Godzina jakaś taka specjalna. O 6:45 dobrze mieć głowę na głowie, do czego potrzeba ze 2 kawek. Dla słuchania o ptakach.
    Może mi się zdarzy podsłuchać. Ale generalnie, to jestem fachowiec, po kursie w „Zwierzyńcu”. A od lat kursuję u Davida Attenborough.

  614. dezerter
    2 listopada o godz. 20:07

    Znam te historie. Albo przynajmniej pewna wersje. Przesilenie zimowe (winter solstice) zawsze bylo i nadal jest bardzo duzym swietem wsrod Native Americans i wielu innych grup. Wersja, jaka znam o urodzinach Chrystusa mowi, ze kosciol katolicki przeniosl date urodzin Chrystusa z marca na grudzien, aby odwrocic uwage od swieta przesilenia zimowego.

  615. Tanaka
    2 listopada o godz. 20:16

    Jak lecisz na twarz od nieróbstwa i chcesz spać, to nie możesz. Uważny żeglarz – a ja się z żeglarzami nie zadaję – mógłby powiedzieć:
    – Na kiego grzyba ten mały z masztem, jak prostszy przecież foczek.
    Trochę by nie miał racji, bo samiec foki się nazywa „fok” lub „mors”, ale trochę by miał. Jak będzie słonko – ostatnio bywa z mgiełką, słabo fotoloto, to pstryknę w marszu. Bo jednak zrobię symetrię. Dopiero jak się na niej przewrócę – do mniejszego wrócę.

    Uderz w stół, dezerter się odezwie . Dziś właśnie o nim pomyślałem, kiedy pomyślałem, najprostszy dowód na to, że Boga nie ma, jest ten, że go nie ma.

  616. Jesli lubicie obserwowac nature na zywo to serwis explorer oferuje kilkanascie kamer na zywo do wielu miejsc na swiecie

    Jako przyklad kamera w polnocnej Kanadzie, gdzie mozna obserwowac niedzwiedize polarne bez zadnego ryzyka.

    http://explore.org/live-cams/player/polar-bear-lodge-cam

  617. lonefather (10:40)

    „Cranes nie sa zurawiami, juz tak mowiac miedzy nami. Moze byloby inaczej, gdyby Lermontov konnice do czapli porownal. Ale jesli w locie widziales jedne i drugie, to wiesz sam, ze nie mogl, po prostu czapele w niczym nie przypominaja konnicy. A zurawie przypominaja. Wiec dlatego Lermontov cares. A jesli wolisz to samo po polsku, to prosze bardzo. W niczym lecace czaple nie przypominaja kawalerii w przemarszu. Zurawie przypominaja, o czym zlata strofa w polskiej i rosyjskiej kulturze zapisal Michal Lermontow. Znaczy sie w rosyjskiej zapisal, a nasi, co w rosyjskiej kawalerii sluzyli, przyniesli i w polskiej kulturze zapisali.”

    No tos namotal. Cranes SA zurawiami. Herons nie sa zurawiami. Bo sa czaplami.

    Natomiast Lermontow i jego zurawie to dawne czasy. On dal tylko przyczynek dla polskich zurawiejek wojskowych. Z czasow II RP. Tam nie ma niczym sie pochwalic, jesli o zurawiejki chodzi.

    Natomiast piesn „Zurawli” to rzecz powojenna. A nawet bardzo powojenna, jesli chodzi o to tutaj wykonanie

    http://fit4brain.com/8495

    W ramach obchodow 70-tej rocznicy zakonczenia II WS, Batyrchan Szukienow zaspiewal, 17 kwietnia 2015 roku, taka zwrotke „Zurawliej”

    Летит, летит по небу клин усталый,
    Летит в тумане на исходе дня.
    И в том строю есть промежуток малый –
    Быть может это место для меня.

    http://lyricstranslate.com/en/zhuravli-zhuravli-white-cranes.html#ixzz3qMijBRIR

    An exausted flock struggles through gray skies
    Flying in the fog towards day’s end
    And as I see a small gap between the beautiful birds,
    I think that perhaps this is the place for me.

    No i 10 dni pozniej, 28 kwietnia, zajal nalezne mu miejsce w lecacym kluczu bialych zurawi.

    Bo lecace w kluczu biale zurawie przestaly, po ostatniej wojnie swiatowej, przypominac lermontowska konnice. One przybraly inna nieco formacje wojskowa.

    Zolnierzami lecacymi w kluczach bialych zurawi sa ci wszyscy, ktorym przyszlo zginac walczac z hitlerowcami poza granicami ich wlasnego kraju. I to o tym jest Piesn „Zurawli”

    Мне кажется порою, что солдаты
    С кровавых не пришедшие полей,
    Не в землю нашу полегли когда-то,
    А превратились в белых журавлей.

    At times I think that the soldiers
    Who never made it home from the bloodied fields
    Are not sleeping in cold graves,
    But turned into white cranes…

  618. Panowie i Damy Fotografowie i Fotogramy,

    chciałem Wam pokazać, jak baśniowe są przekonania, że do żurawi bliżej niż sto metrów nie podejdzie, i na dowód wtyknąć fotkę tego jegomościa z trzech metrów, ale…Dopiero po przeleceniu paru pendrajwów przypomniałem sobie, że ze trzy lata temu musiałem niechcąco strącić jednego pendrajwa z nocnej półki do kosza na śmieci, który stoi pod półką. Obszukałem cały pokój i nie znalazłem. Dopiero parę dni po wyrzuceniu śmieci z kosza skojarzyłem, że w śmieciach nie szukałem. Parę tysięcy zdjęć odeszło w niebyt. Żal, ale co poradzisz.

    Aha – to bliskie spotkanie z żurawiem było przy leśniczówce: on – za płotem na podwórku, ja – przed płotem.

  619. Orca
    2 listopada o godz. 20:59

    „Wersja, jaka znam o urodzinach Chrystusa mowi, ze kosciol katolicki przeniosl date urodzin Chrystusa z marca na grudzien”.

    Według Biblii, Jezus urodził się w miesiącu Etanim (wrzesień/październik) 2 r. p.n.e., został ochrzczony mniej więcej w tym samym okresie w r. 29 n.e., a umarł w piątek 14 dnia wiosennego miesiąca Nisan (marzec/kwiecień) r. 33.

  620. Tanaka
    2 listopada o godz. 20:34
    David Attenborough to wizja, obrazy; bardzo to lubię; oglądam, gdy tylko okazja.Natomiast opowiadać tak, żeby zainteresować głębiej słuchacza, to przyznasz, trzeba umieć, a nie każdy tak potrafi.

    opowiadanie bajek, a oglądanie bajek- to wielka różnica.

    Gdy podpowiasz pombockowi, jak może udoskonalić swoją łódkę, ja oczyma wyobraźni to widzę, choć nie wiem, czy się sprawdzi…zresztą, co ja Ci będę oczywiste oczywistości przekazywać

  621. Dezeter,

    Na pewno masz racje. Teraz rozumiem skad wzielam marzec. Pamietam tylko, ze kosciol katolicki przeniosl obchody urodzin Chrystusa na grudzien z powodu zimowego przesilenia.

  622. dezerter
    2 listopada o godz. 21:29

    „Według Biblii, Jezus urodził się w miesiącu Etanim (wrzesień/październik) 2 r. p.n.e., został ochrzczony mniej więcej w tym samym okresie w r. 29 n.e., a umarł w piątek 14 dnia wiosennego miesiąca Nisan (marzec/kwiecień) r. 33.”

    ciekawe, kto go ochrzcił? i ta liczba 33 …z czymś mi się kojarzy…ale z czym…nie mam pojęcia…

  623. Konstancja
    2 listopada o godz. 21:54

    „ciekawe, kto go ochrzcił? „.

    To jest abecadło – Kuzyn Jezusa, Jan zwany Chrzcicielem.

  624. pombocek
    2 listopada o godz. 21:09

    Dobra, rób równe skrzydła i jedź, leć, albo co tam Ci wypadnie. I foć.
    Co do zdezerterowanego, to daje on przykład, że można mieć do czlowieka uczucia dżenderowe: tak zmyśla, lawiruje, uniki robi, przewraca kotka od d… strony, że prawie piknie.

  625. Konstancja
    2 listopada o godz. 21:33

    Jasne, że różnica. Sam bajki opowiadałem, rysowałem i pisałem. Bajki, a jak nie bajki. I odwrotnie: niebajki jak bajki.
    Attenborough to obraz, ale i tak samo – opowieść. Może nawet w tej równowadze nieco nierówna, bo jeszcze ciut znaczniejsza.
    Siądź i bądź, w świecie sir Davida.

  626. loniu! To do ciebie gramy

    Za twórcę żurawiejek uchodzi rosyjski poeta Michaił Lermontow, który zaczął je tworzyć pełniąc służbę w armii rosyjskiej jako junkier.

    A oto kilka przykladow zurawiejek z czasow II RP

    19 Pułk Ułanów Wołyńskich
    Dziewiętnasty to hołota,
    Bo na konie siada z płota.
    Gwałci panny, gwałci wdowy
    Dziewiętnasty pułk morowy.

    22 Pułk Ułanów Podkarpackich
    Śmierdzą naftą, robią długi,
    To jest Pułk „Dwudziesty drugi”.
    Tańczą świetnie i namiętnie,
    Panny ich całują chętnie.
    Piją wino robią długi
    To jest Pułk „Dwudziesty drugi”.

    23 Pułk Ułanów Grodzieńskich
    W boju krepkij, w miru sławnyj
    „Dwadcat trietij” – prawosławnyj.
    Wodku piju, samyj gławnyj
    „Dwadcat trietyj” – prawosławnyj.
    Kto przykładem w boju świeci?
    To jest pułk dwudziesty trzeci!
    Są naiwni jak te dzieci
    Ułański dwudziesty trzeci!

    Każda przyśpiewka o pułku kończona była refrenem:

    Lance do boju, szable w dłoń
    Bolszewika goń, goń, goń.
    Żuraw, żuraw, żurawia
    Żurawiejka ty maja!

    Ten Lermontow rzeczywiscie dal nam niezly kawalek kultury. Szkoda ze tak bezpowrotnie przeminela..

  627. pombocek
    2 listopada o godz. 21:27

    Ech, żal.
    To chyba śpiewali Skaldowie:
    Tylko drajwów, drajwów żal…

  628. Konstancja
    2 listopada o godz. 21:54

    Ciekawostka z „chrztem” w roli głównej. Potocznie może się kojarzyć, że „chrzest” jest od „Chrystus”. Tymczasem jest odwrotnie. Wyraz „chrzest” pochodzi z greckiego bodaj „chrio” (mogę się trochę mylić w wyglądzie wyrazu, bo stary jak mity greckie) i znaczy coś takiego jak „naznaczać”. Stąd Chrystus to naznaczony, pomazaniec boży.

  629. dezerter
    2 listopada o godz. 22:20

    z Twoich słów wynika, że chrześcijanstwo jest starsze od samego Jezusa…

  630. dezerter
    2 listopada o godz. 22:20

    Dezerterze, kiedy mówisz o elemencie Nowego Testamentu do człowieka, którego nie znasz: „To jest abecadło”, czynisz to samo, co pewna okropnie rozmodlona katoliczka, która kompletnie mnie nie znając i widząc, jak zaiwaniam przy betonie, powiedziała: „Szczęść Boże”. Już rozumiesz, czy skojarzysz dopiero, kiedy mnie o coś zapytasz z szintoizmu, a ja Ci odpowiem jako szintoista w poprzednim wcieleniu: „To jest abecadło”?

  631. @Konstancja

    Proszę, zdjęcia z dzisiaj. Poławiacze krewetek, podobno starożytny i rzadko spotykany sposób (mąż się zdziwił zobaczywszy, a tutejszy) krewetki znaleźli może dwie i pół ale za to cztery kraby które dały nogę (nogi) i jakąś trującą rybę. Widok na plażę po odpływie a na ostatnim piasek woda i słońce. Bardzo ciepło dziś było, przez może 2 godziny więc te t-shirty w listopadzie były tym razem usprawiedliwione.

    http://1drv.ms/1RBgxmV

  632. Konstancja
    2 listopada o godz. 23:0

    Konstancjo, tak właśnie odczytałem Twoje wątpliwości i wyżej odpowiedziałem. Owszem, chrzest jest starszy od Chrystusa, ale nie chrześcijaństwo. Przepraszam, że się wciąłem

  633. pombocek
    2 listopada o godz. 23:11
    bardzo się cieszę z Twojego „wcięcia”; w ogóle lubię Twoje uwagi dotyczące religii, tych wszystkich bożkówi innych imponderabiliów, ktore usiłują nam tu wcisnąć dezerter i inni.

    A do tego podziwiam Twoją łódkę i pomysłowość w zastosowaniu różnych materiałów dla jej udoskonalenia..

    NeferNefer
    2 listopada o godz. 23:10
    dobrze, że napisałaś, co zdjęcia przedstawiają; nie byłam w tych rejonach Morza Północnego, zupełnie nie wiedziałam, co robią ci faceci po pas będący w wodzie.

    Piękne są te plaże po odpływie; znakomicie, moim zdaniem, ujęłaś w ostatnim zdjęciu te kałuże wody w świetle słońca.
    Bardzo mi sie podobają Twoje zdjęcia, dla mnie przedstawiające sytuacje dość egzotyczne, mimo, że całość stosunkowo niedaleko (1.200 km?)od Polski.
    Sama poznałam M.Północne po drugiej stronie Danii i jego północne rejony(Szkocja).
    Bardzo dziekuję za całość, nieśmiało proszę o jeszcze…

  634. NeferNefer
    2 listopada o godz. 23:10

    Żaglówki fajowe, takie zawieszone w przestworzach. A ostatnia fota jest czysto graficzna.

  635. lonek wciaz po cmentarzach w Zamglonej lazi?

  636. Pytanie – jeśli pozwolicie
    a moderator przepuści.
    Ostatnie posty dotyczyły posługiwania się bardzo precyzyjnymi mechanizmami – którymi są
    aparaty fotograficzne.
    Podobno nawet krowę można nauczyć tańczyć.
    Mam wobec tego pytanie.
    Czy wobec tego można by nauczyć naszych wysoce kwalifikowanych specjalistów od TV publicznych korzystania z takiego mechanizmu , ponoć popularnego jakim jest zegarek.
    Taki zwykły z wskazówkami i sekundnikiem – lub może elektroniczny jeśli takowy uchował się w zakamarkach .
    Dzisiejszy program Lisa rozpoczęto ponad 3 /trzy/ minuty po zapowiedzianym czasie.
    To i tak niewiele jeśli inne zaczynają się nawet 10 minut po ogłoszonych w internecie i prasie czasach – wykorzystywanych na bywa potrajane reklamy.
    Pytanie brzmi czy mają tam w TV chociaż jakąś klepsydrę // takie coś do gotowania jajek// co pozwoliło by ĆWOKOM nadążyć za upływającym czasem .
    Być może w tym szaleństwie jest metoda .
    TV – jest popłuczyną reklamową – może ktoś zna lepsze wyjaśnienie – będę wdzięczny.
    Może panu prezesowi wystarczyło by kupić ” RUCHLĘ” – zrobiło by się zbiórkę – nie musiał by jej wpisywać do zeznania podatkowego.
    ukłony

  637. Orteq
    2 listopada o godz. 23:52

    Jutro wydaje przyjecie dla paru osob, wlasnie skonczylem prace kuchenne. Przegladnalem blog i ide spac. O Zurawiejkach jutro napisze. Z zacytowanych wszystkie znam i nic do mojego zbioru zurawiejek nowego nie dodam. Napisalem, ze o „zurawiejkach” napisze, ale nie tyle o nich, co o Lermontowie, ktory jest o niebo ciekawszy. Bo zurawiejki to sa dobre do ogniska i solidnego podlania mocniejszym seczego, da sie je tez spiewac jadac klusem.

  638. zezowaty
    3 listopada o godz. 0:13

    Nie da rady.

    Dzis wysluchalem w TOKU FM, ze paru sklepikarzy, z jakiejsc dziury na Sycylji, „pokonalo strach i zlamalo omerte ….

    Z tego „zlamania” wynika, ze rzeczone sklepikarze byli czlonkami mafii i wydali karabinierom 28 czlonkow mafii, ktora wyciskala z nich haracze.

    Jesli dziennikarz z inteligenckiego radia nie wie, ze omerta laczy czlonkow mafii, a nie jej ofiary, to od prezia TV nie ma czego wymagac, poza tym, zeby sie nie spoznial do roboty i nie wychodzil przed czasem.