Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.06.2015
piątek

I rymcymcym, i tralala

19 czerwca 2015, piątek,
Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Skoro tak pięknie zostałem rozebrany na części pierwsze w kwestii winy/niewinności gen. Kiszczaka — i na szczęście wciąż jeszcze możemy się w paru sprawach zgodzić — proponuję na weekend lżejszy (ale czy na pewno?) temat do obróbki i wielostronnej analizy z ewentualną syntezą. Sprawa jest wprawdzie z kwietnia, ale nabrała po wyborach prezydenckich nowej świeżości.
Oto wiersz, który może już niedługo trafi do szkolnych wypisów jako przykład współczesnego patriotyzmu wyrażonego poprzez nieśmiertelne idee romantyczne z echami starożytności w tle.
Napisał go wybitny poeta, który tej wybitności wcale się nie wypiera, bo sam o niej nie wątpi. Dzieło powstało, gdy poeta postanowił odrzucić przyznaną mu tegoroczną Nagrodę Literacką m.st. Warszawy w kategorii Warszawski Twórca. W TV Republika tłumaczył swój gest następująco:
Ta nagroda jest przyznawana przez miasto, którym rządzi Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z tego powodu nie mogłem jej przyjąć. Wypisuję się z tego państwa, to nie jest moje państwo, nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Nadal są dwie Polski, bardzo chciałbym dożyć tej Polski, która nam się marzy.
Czy Jarosław Marek Rymkiewicz — bo o nim mowa — w ramach wypisywania się z „tego państwa” przestał również korzystać z dróg publicznych, służby zdrowia, prądu i gazu, czy spluwa na widok policjanta, strażaka lub żołnierza służącego temu państwu — rzecz jasna nie wiem i nie śmiem domniemywać. Ale przypadek jest bez wątpienia klinicznie ciekawy. Pozytywną stroną wspaniałomyślnej decyzji rezygnacji z finansowej części nagrody (100 tys. zł) jest to, że pieniądze zostały przeznaczone na stypendia dla młodych literatów.
A teraz zanurzmy się w krystaliczne wody poetyckiego uniesienia i spróbujmy z ich głębin wydobyć prawdziwe skarby ducha polskiego, wiecznego, niepokalanego…

Poema o nagrody odrzuceniu

Nagroda to zatruta. Odrzucam ją dumnie
Niechaj zdrajcy Ojczyzny przyjmują srebrniki
Judaszowe. Już wolę być zamknięty w trumnie
Niż od niewiasty, która smoleńskie pomniki
Zbezcześciła, brać złoto. Lubo lepiej śpiewać
Pieśń do boju, Polaków do męstwa zagrzewać.

O wolność śpiewam dla mej Ojczyzny zmęczonej
Przez zaborców łupionej, przez szubrawców lżonej.
Jak dawni męczennicy, wygnańcy, prorocy
Ciosy najcięższe przyjmę – dodają mi mocy!

Lutnię trącam, a Naród się do Wieszcza garnie.
W Milanówku wykarmion, rządzę na Parnasie.
Nagrodą: wieczna sława, niebo w pełnej krasie
A na zdrajców czekają warszawskie latarnie…

Kto komunę podstępną zwalczał już za młodu,
Klątwę rzuca carycy stołecznego grodu.
Nie na darmo mnie zwano „Wolności Królewicz”
— Więc plwam na odznaczenia Hanny Waltz-Gronkiewicz!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1 414

Dodaj komentarz »
  1. O zesz….

    Panie Jacku,chyba wroce sie do poprzedniego watku, od tego co Pan zapodal wole sie trzymac jak najdalej, zeby sie co zlego do mnie nie przyczepilo.

    A poza tym sorry ale taki mam klimat w UK ze wczoraj 14/16, dzis i na weekend pod 30. Tak wiec nie siedze w miescie, ale wypadam z Jasiem nad morze. Wszystkim udanego weekendu…

    Kresle sie z powazaniem

  2. aaa zapomnialem sie dolaczyc do tytulu:

    I BUM CYK CYK I TRALALA…. 🙂

  3. Napisane, co prawda, rok z kawałkiem temu, jak znalazł wpisuje się w nowy felietonik Gospodarza. Anumlik poświęcony został Jarosławowi Markowi, o czym z radością informuję.

    Portki z szelek popuszczając
    Wlazł poeta, odę grając,
    Orłu w rzyć. Wypróżnił godnie
    Orzeł w schludne wieszcza spodnie:
    Dwa miazmaty, patriotyzm,
    Świętość, zacny idiotyzm
    Oraz złoty kluczyk z dziurką.
    Postukując w rzyć dwururką,
    Jak dwujajcem, miszczu zwinął
    Orłu cześć. Orzeł wywinął
    Orła w spodnie przez dwururkę,
    Godnie zwiódł był wieszcza córkę,
    Ciut nieślubną, ze dwie brzózki
    Oraz stos pierogów ruskich.
    W Milanówku zaśmierdziało
    Krwią z patriotycznej Tutki,
    Białą rękawiczką Tuska,
    Oraz zdradą zdrajcy Ruska.
    A wieść gminna smród poniosła
    Wprost z dzikiego orłoosła
    Hen, na pola, na moczary,
    Poprzez góry, poprzez jary,
    Do zmarwychwstańców zagrody.
    Zgasła? Za dużo w niej wody.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Jak dawni męczennicy, wygnańcy, prorocy
    Ciosy najcięższe przyjmę – dodają mi mocy!”
    ————————————————-
    Chciałbyś. Ode mnie nie dostaniesz nawet kopa w dupę, męczenniku.

  6. Panienko Przenajświętsza. Skąd Pan takie cudo wygrzebał? Chyba powinnam się zająć pisaniem wierszy, czego zupełnie nie umiem, bo widać może się opłacić.

    A czy pan Rymkiewicz (nazwisko jakże akuratne) za młodu dusił centaury?

    *facepalm*

  7. @lonefather

    „idziemy przez życie w podskoooooookach”

  8. @ NeferNefer
    JMR to naprawdę wybitny poeta i pisarz znakomity, tylko na starość trochę mu się pokićkało. Oczywiście on sam uważa, że przejrzał na oczy.

  9. Jacek Kowalczyk
    19 czerwca o godz. 19:34

    Czyli stara rzecz: poetą się b y w a.

  10. Jest to bardzo, bardzo smutny przypadek. Bywa że jakiś rodzaj szaleństwa poety, pisarza wspomaga jego twórczość, winduje w rejony wysokie. Ma się wrażenie, czytając np. Dziady, zwłaszcza część III, że Mickiewicz poszybował, wspaniale odleciał.
    Gorzej było, a na koniec całkiem źle, gdy poszedł w politykę realną, zabiegał o powstanie Legionu Polskiego, zawierając przedziwne i egzotyczne sojusze, wziął się za pisanie Ksiąg Pielgrzymstwa, zanurzając się w mesjanizmie i towiańszczyźnie już bez reszty.
    Umarł jako poeta nim powaliła go tajemnicza choroba (otrucie?) w Konstantynopolu.
    JMR w swej megalomanii, na jaką zapadł, robiąc ostry zwrot na prawo w swych poglądach i wydając walkę tzw. salonowi, uwierzył, że jest wieszczem, sumieniem i nadzieją narodu. Wysoki diapazon zawiódł go na manowce i sprawił, że u schyłku życia świetny niegdyś poeta stał się grafomanem.
    Ach, te pompatyczne frazy, niemal cytaty z romantyków świadomie użyte we współczesnym kontekście, cala ta anachroniczna frazeologia i retoryka, matko moja, toż czytałam przytoczony utwór z coraz większym zażenowaniem i poczuciem absurdu. Zrozumiałam, że od chwili opublikowania wiersza o katastrofie smoleńskiej i „zdradzonych o świcie” poeta poczynił, niestety, postępy w nieodwracalnym kierunku.

  11. Rządzi na Parnasie 😯 😆 😆
    Chyba skonam z zachwytu, obok rży milanowski Pegaz, kompletnie ochwacony 😆 😆

    @Indoor
    czy to był ptaszek Beo (gwarek)? One są bardzo utalentowane.

  12. „W 1964 podpisał list pisarzy polskich, protestujących przeciwko listowi 34, wyrażając protest przeciwko uprawianej na łamach prasy zachodniej oraz na falach dywersyjnej rozgłośni radiowej Wolnej Europy, zorganizowanej kampanii, oczerniającej Polskę Ludową”.

    Czyli pokićkało mu się już za młodu.

  13. @Jacek Kowalczyk
    19 czerwca o godz. 19:34

    Przyznaję że nie znam jego twórczości – odstręczyły mnie tu i ówdzie widziane jego wypowiedzi z którymi mi nie po drodze. W takim razie bardzo szkoda że używa swojego talentu do takiej pisaniny.
    Paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy…

  14. MODLITWA
    Weź, Apollo, gdzieś-skądś bicza,
    zerżnij d*pę Rymkiewicza,
    którą ów wypierdek boży
    takie wzniosłe rymy tworzy…

  15. ”czy to był ptaszek Beo (gwarek)? One są bardzo utalentowane.”
    To był beo, ale taki jakiś mały. Może niedorozwinięty. Albo mutant.

  16. Lutnię butem trącam, Naród ma to w d…..
    W PRL-u wykarmion, wiersze skrobię głupie
    Nagrodą: uznanie biskupa, Prezesa ciepłe słowo
    Biedni, co nie wiedzą, że pociupciać zdrowo!

  17. Poganin(czyli katolik)
    Wyżej przedstawiłam krótko analizę postawy twórczej JMK, niebezpiecznych pułapek na styku polityki i talentu, więc teraz powiem krótko, to waryat, jeszcze jeden nawrócony i zakręcony, jakich nie brak wśród artystów (wyjątkowo liczną grupę stanowią, nie wiedzieć czemu, aktorzy – od Zelnika po babcię Józię z Plebanii).
    Lepiej nie mieszać w sprawę JMR Apolla, Olimpu itp.To nieszczęsny człowiek, który nie wie, nie rozumie, że sam siebie wykończył. I tak, niestety, przejdzie do historii literatury, sam znakomity historyk literatury. Napisał przecież kilka świetnych książek krytyczno-literackich.

  18. Kto komunię podstępną zwalczał już za młodu,
    Klątwę rzuca carowi stołecznego grodu.
    Nie na darmo mnie zwano „czerwona cholera”
    — Więc plwam na gusła biskupa Hosera!

  19. @NeferNefer
    Rymkiewicza należy za ostatnie wolty polityczne i teksty – nie tylko ten przytoczony przez Gospodarza – a te szczególnie publicystyczne, mocno napiętnować oraz ośmieszyć, ale nie można zapominać, że napisał też sporo znakomitych esejów, książek i – przede wszystkim – wierszy. Tomik „Zachód słońca w Milanówku”, za który został nagrodzony statuetką Nike oraz stu tysiącami złociszy od „Agory”, to zbiór bardzo wyrafinowanych poezji. Nie waham się ich porównać do najlepszych wierszy Miłosza czy Herberta. Zaś książkę „Reytan. Upadek Polski”, wydaną w roku 2013, zaliczam do tendencyjnego i kiepskiego badziewia publicystycznego, które z „historycznej” perspektywy, z wydarzeń poprzedzających Targowicę i z samej Targowicy uczyniło coś na kształt magla. Potem już następowała stopniowa degrengolada „miszcza”, której apogeum obserwujemy w wierszyku zapodanym przez Jacka Kowalczyka. Szkoda.

  20. Pietrzakowi też się na stare lata pokićkało.

  21. Ożeż…
    Myślę, że wyróżniających nic nie odróżnia od wyróżnionego.

  22. @ georges 53 rozpoczal watek o ptaszkach, nawet wzruszajaco napisal: „… i pomyslec, ze sa tacy, co do takich ( chyba ptaszkow) wala z dubeltowek.. dla przyjemnosci ponoc, zboczone jakies DNA….”
    No pacz ( zamierzone) jaki ladny wtret o ptaszkach, a ja pamietam jedynie wpis georgesa53 sprzed kilku laty na blogu Passenta, kiedy to opisywal jak siedzac na sofie i ogladajac sobie na zywo rozwalanie wiez WTC dostawal orgazmu z radosci. Dobrze im tak!!!
    Neuropsychologia zna takie problemy osobowosciowe. Pomieszanie golebiego serduszka z najgorszymi instynktami znane sa powszechnie w historii ludzkosci i na codzien. Neuropsychologia nawet wie, ktore czesci mozgu za to odpowiadaja.
    Nigdy tego wpisu nie zapomne, nie tylko jako mieszkanka Ameryki i NY ale i z bardzo osobistych wzgledow. I jak juz pisalam ze dwa razy zycze niezmiennie p. georges53, milosnikowi ptaszkow – wszystkiego najgorszego.
    A cala dyskusja o tamtych latach Solidarnosci wielce interesujaca, przeczytalam omal wszystko. I ja tez tak mysle i takie mam doswiadczenia jak wielkszosc piszacych.

  23. @anumlik
    19 czerwca o godz. 20:19

    W mojej osobie stracił czytelnika bo właśnie miałam nieprzyjemność natknąć się na te kiepskiej proweniencji artykuły. On sam w takim razie zaprzepaszcza częściowo swój dorobek. Ale dlaczego, dlaczego im się tak pokićkało? Starość? Strach? Bo o koniunkturalizm nie posądzam. Ciężko uwierzyć że ktoś rzeczywiście może tak myśleć.

    Koniunkturalizm. I znowu lonefather będzie o koniach. Bo jemu się wszystko kojarzy.

  24. Zamierzalam zamiescic ten wpis pod poprzednim felietonem, ale nie. Temat niby ten sam, ale nie ten, bo na zacytowany wyzej twor szkoda marnego slowa. Tak mowila moja mama, przez co ja rozumialam ze nie warto jezyka strzepic, moze sie myle az do dzis w rozumieniu.
    Wpis: @anumliku! wprawiasz mnie w wielkie zaklopotanie, bowiem po przecztaniu tego dwuwiersza (z przyjemnoscia cytuje):
    „Verze rozum musi pomieszał się z fiutem,
    Co wbić nam usiłuje esesmańskim butem.”
    zasmialam sie w glos. To mi sie zdarzylo jedynie raz w karierze zabki konajacej, przed dwoma laty, a obdarowujacy ta radoscia zamienil sie w uwielbianego, przy znacznych oporach z jego strony. W ramach meskiej solidarnosci staraj sie wiecej nie pisac takich strof. Z powazaniem…

  25. @Jerzy Pieczul, ja o rozumie pisalam wiec trzymaj swoje serce w chlodzie, bowiem jest to odwieczny dylemat pomiedzy. A dla serca chlod zdrowszy.

  26. Do „mag”…
    Zaszczyt dla takiego twórcy
    być nazwanym bździną Stwórcy.
    Niech nikt się drwić nie ośmieli
    z tak zaszczytnej paranteli.
    Amen.

  27. „I jak juz pisalam ze dwa razy zycze niezmiennie p. georges53, milosnikowi ptaszkow – wszystkiego najgorszego”

    @zyta2003

    Bywalczynie polskiego magla (neuropsychologia zna takie przypadki) zawsze wydawały mi się wścibskie i pamiętliwe, niby zdolne do wyższych uczuć, ale w rzeczywistości mściwe, zacięte i małoduszne.
    I nic im nie pomoże przebywanie w kulturalnym towarzystwie, nawet latami. Czym skorupka za młodu nasiąknie… 🙁

    PS. Dobrze by było przytoczyć inkryminowany tekst, zanim się zacznie coś insynuować.

  28. NeferNefer
    Wprawdzie nie mnie zapytowywujesz, co się dzieje i dlaczego w głowach Rymkiewiczów, Pietrzakow, Zelników, a i zwykłych Maliniaków, ale sama szukam jakiejś odpowiedzi sensownej, więc pozwolisz, że głośno sobie pomyślę.
    Może to sprawia jakiś gen fatalny wzniosłości i głęboko wszczepionego katolicyzmu, który – wcześniej drzemiący w człowieku – jakby uwalnia się pod wpływem sprzyjających okoliczności, a nawet skłania ku pokucie.
    Dawni ZMP-owcy, ZMS-owcy na starość stają się specyficznie patriotycznymi dewotami, podobnie dawni hippisi, a może nawet już byli punkowcy i niedawni skini?
    Ledwie ogarnęliśmy się z komuny, raczej żwawo weszli do UE w 2006, a kolana dalej się gną przed plebanem na wszelki wypadek (ćwierć wieku kościelnej indoktrynacji w szkole zrobiło swoje choćby przez bierną osmozę) i łeb sam nadstawia populistom. Jakby kolejne pokolenia słabo pamiętające PRL albo urodzone już w III RP miały nadal zakodowany genotyp pobożnego, ale jednak homosowieticusa. Przecież taki prezydent-elekt (matura 1989), więc spełniający się zawodowo i rodzinnie w wolnej Polsce, a śpiewający razem z ojcem dyrektorem i Kaczorem „Ojczyznę wolną racz nam wrócić panie”, natchniony osobiście przez Ducha św. i chwytający w locie hostię, to niepojęte dla mnie kuriozum!!!

  29. Jeszcze kilka zdań o ptokach. Na spotkaniu z profesorem Jerzym Vetulanim roztrząsano problemu budowy mózgu w kontekście budowy mózgu i geniuszu Einsteina. Przy okazji informowano o inteligencji i budowie mózgu niektórych ptaków. Otóż Sroki, jako jedyne ptaki posiadają instynkt wyrażania żalu po swoich zmarłych. Potrafią długie godziny towarzyszyć im po śmierci. Wrony natomiast jako ptaki zaliczane do najmądrzejszych radzą sobie w rożnych trudnych sytuacjach. Nie tylko zrzucają orzechy na twardą nawierzchnię w celu ich rozłupania, ale w doświadczeniu z menzurką do połowy wypełnionej wodą i niedostępnej dla nich, potrafiły wrzucać do menzurki kamienie w celu podniesienia poziomu wody. Co jednak robić w przypadkach gdy wielu ludzi zaliczanych do rządzących elit zamiast mózgu ma symboliczny styropian. Jak taki mózg zmusić do pracy?

  30. Mam kolegę z jednego pokoju w internacie. Spotkaliśmy się po 45 latach – standard. Ale wkrótce potem zobaczyłem na stronie mojej szkoły, gdzie i on był od paru lat, kompletnie nieznanego mi człowieka: modelowy prawiczkowy zaczadzeniec. Bogoojczyźniany patos bez jednej własnej myśli (dawno temu wysmażył wiersz o warszawskiej Nike bujający wyżej niż czubek iglicy Pałacu Kultury) i obok tego wymyślanie kolegom od komunistów, ubeków, zdrajców, sprzedawczyków, głupków, alkoholików spod budki z piwem (sam jakoś się wygrzebał z alkoholizmu). A wszystko to w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Wypisz wymaluj dzisiejszy bohater blogu, bo i rymiarstwo częstochowskie mój kolega uprawia. Z tym że u niego zawsze było częstochowskie, u pana Rymkiewicza – nie.

    Pisze w związku z tym, że zastanawia mnie w dwóch panach wspólna cecha: ojczyźniana patetyczność. Czy jest jakaś przyczynowa zależność między taką patetycznością a wiarą w Boga, w duchy? Bo przecież desygnatu patetyczności w realnym świecie nie ma – jest tylko w głowie. Do czego więc ta głowa kwadratowa, mając trzy ćwierci do śmierci, wzdycha: „Ojczyzno, jak słodko dla ciebie umierać”. Widzi jakąś ojczyznę?! Nie żonę, nie matkę, nie dzieci, nie ulubionego kota, ale właśnie ojczyznę?! Z wielkim zainteresowaniem posłuchałbym w tej sprawie mądrzejszych ode mnie.
    Być może, taka bogoojczyźnianość raczej na starość się pojawia – kiedy trwoga i mało już co cieszy prócz żarcia. Ale jeśli coś w psychice – jakieś ważne niedoróbki – zastępuje, to może może zdarzać się i w młodszych latach.

  31. mag
    19 czerwca o godz. 21:22

    Mag ukochana. ledwo swój tekst wkleiłem, patrzę: mag o tym samym! Jedne myśli. A niech Cię! Gdzie Ty byłaś, jak Cię nie było?

  32. Historia o Indoorowym ptaszku Beo

    Pewna pani owdowiala niespodzianie. Nie mogac sie ani jak przyzwyczaic do nieznosnej samotnosci, szukala wsparcia u znajomych i przyjaciol. Jeden z nich zdobyl sie na gest wielki: podarowal jej swojego ptaszka Beo.

    – Bedziesz miala wspanialego kompana. On taki elokwentny.

    Wdowa wkracza z nowym podarkiem do chalupy a ten jak sie nie rozerdrze na caly glos:

    – Ale dziura, ale chlew!

    Zaskoczona wdowa nie wie co zrobic z krzykaczem. Tym bardziej ze ten nie ustaje;

    – Ale dziura, ale chlew!

    Nie majac lepszego pomyslu, wpakowala ptaka do zamrazarki.

    – Posiedzisz troche to ci przejdzie – pomyslala.

    Przypomniala sobie o Beo w zamrazarce po pol godzinie. Wyjmuje ptaka a ten jak niezywy. Glosu wydac z siebie nie moze ani jak. Po ogrzaniu nad fajerka, Beo zaczal sie troche poruszac. Ale dalej ani slowa. Zaniepokojona, pyta:

    – Cos tak zamilkl? Glos ci odebralo?

    Beo dziob roztwiera, prob roznych dokonuje, ale wciaz nic. Dopiero po nastepnej godzinie zaczal cos jakac. Wdowa ucho do dzioba zbliza, probuje zrozumiec. Az na koniec dotarlo do niej. Beo zadawal jej pytanie:

    – Ccco indddoorr tttakkieggo ssstraszszsznegggo pppowieeeddzial?

  33. Tobermory
    19 czerwca o godz. 21:10

    Otóż to. Kiedyś podobnie podsumowałem. Ponadto wśród blogowych obcokrajowców widzę – mogę się w tym uogólnieniu mylić, boć to subiektywne odczucie – skłonność do recenzowania, wystawiania cenzurek i pouczania tutejszych. Może to stąd, że to najłatwiejszy sposób uczestniczenia z daleka w polskości.

  34. Czy jest na sali lekarz?

  35. Niech cie Pombocek, pombocku, broni od oskarzania Tamtejszych o to, ze oni pouczaja Tutejszych.

    Tutejsi do zadnego pouczania nie zostali stworzeni. Wiec kto o zdrowych zmyslach by chcial sie porywac na taka syzyfowa robote?

  36. Orteq
    19 czerwca o godz. 21:59

    Nie mogę wiedzieć, kto do czego jest narodzony, mówię, co widzę. Ale że ogląd mam ograniczony – nie chce mi się po innych blogach latać – to mówię ostrożnie. Mógłbym, oczywiście, cytować, ale nie chcę wojny ani nawet wojenki.

  37. Orteq
    19 czerwca o godz. 21:59

    Niech będzie Częstochowa:

    Nie chcę wojny ni wojenki
    Wolę p a t r z e ć na panienki
    (bo co mi zostało)

  38. Tobermory. 19 czerwca o godz. 21:10
    i wszyscy inni, jeśli zainteresowani.
    ======================
    .
    Generalnie, tak, napisałem to. I podtrzymuję.
    Szczegółowo, kol. @zyta przedstawiła najbardziej wredną interpretację, jaka jej przyszła do głowy.
    Jeśli w ogóle coś przyszło, bo…
    Przedstawiłem swoje stanowisko, obszernie i z detalami, dwukrotnie ( cztery lata temu i rok temu ).
    Pani Zyta, nie pojęła.
    Trzeci raz nie będe.
    Ile razy można rąbać głuchy pień?
    Więc ignoruję.
    Chyba, że… Ktoś chce podjąć ponownie ten, wielokrotnie przewałkowany temat…
    ???…
    Pozdr. wszystkich zainteresowanych.
    ( oprócz kol. @zyty )

  39. mag,
    Do panteonu nawróconych ZTMP-owców dodaj Chazana, pseudonim „wyskrobałem pół Warszawy”.

    Tak, Homo Sovieticus ma się dobrze. Dotąd uważałem, że do jego upadku potrzeba mojżeszowych 40 lat – Mojżesz prowadził swój lud 40 lat nie dlatego, że nie znał drogi, lecz po to, by wyplenić w nim homo egyptusa. Jednak po skonfrontowaniu wyników ostatnich wyborów z mapą rozbiorów, nie jestem już taki optymistą.

  40. pombocek (19:36)

    „Czyli stara rzecz: poetą się b y w a.”

    A pombockiem? Zostaje na wieki z autonadania?

    O zostawanie pisarzem grafomanskim nie bede wspominal No bo anumlik znowu wezmie i smaży do rymu. Jak nie do ladu i skladu

  41. Słuchajcież no – nie trzeba starszego Pana aż tak bardzo punktować za jego światopogląd. Zwłaszcza że to tutaj takie łatwe, a jeszcze bardziej zwłaszcza, że patrzymy na niego przez dziurkę od klucza. W dodatku w dziurce tkwi klucz.

  42. @pombocek
    Nie chcę wojny ni wojenki / Wolę p a t r z e ć na panienki – piszesz. Ale inni chcą. I się z tym nie kryją. Oto dwa dni temu, 17 czerwca, w rozmowie z rozgłośnią „Echo Moskwy”, protojerej Wsiewołod Czaplin, przewodniczący Synodalnego Wydziału ds. Współdziałania Kościoła i Społeczeństwa Patriarchatu, powiedział – mam nadzieję, że wkrótce zakończy się pokojowe i wygodne życie i rozpocznie się nowa wojna światowa. Dodał, że Bóg określa równowagę między świeckością a religijnością, wkraczając w historię i zsyłając cierpienia, które w tym wypadku będą korzystne, pozwolą opamiętać się tym, którzy za bardzo przywykli żyć spokojnie, powoli i dostatnio. Na uwagę uczestniczącego w rozmowie publicysty Leonida Guzmana, że ks. protojerej wyraził nadzieję, iż „dzięki Bogu wybuchnie wojna”, Wsiewołod Czaplin odpowiedział – Jeśli ludzie przyzwyczaili się do zbyt spokojnego życia, to lepiej, żeby do niej doszło.

    Podobną retorykę zaprezentował kilka miesięcy temu, w rozmowie z Joanną Lichocką w „Gazecie Polskiej”, bohater felietonu red. Kowalczyka, Jarosław Marek Rymkiewicz. Rewolucja! Toż to śmiechu warte. Cóż to za rewolucja, która nie gilotynuje władców, nie demoluje doszczętnie starego porządku i nie wyrzuca tego porządku na śmietnik.

    Krwi się, qr…va, obu gentlemanom zachciało. Wojny i rewolucji. Czym się różnią od siebie – jeden z najbardziej wpływowych w Rosji księży prawosławnych, od jednego z najbardziej znanych pisarzy i poetów. Niczym. Choć Rymkiewicz za to porównanie pewnie by dostał apopleksji, niczym się nie różni od swego ideologicznego i politycznego przeciwnika. Obaj widzą rozwiązanie problemów naszej globalnej wioski w wojnie. W rewolucji. W gilotynie. O, w mordę!!!

  43. Georges 53
    Nie znając inkryminowanego tekstu, jak pisze Tobermory, nie sposób oceniać, co są warte sugestie/insynuacje koleżanki Z. na jego temat.
    Traktuję więc post Zyty jako klasyczny donosik, co samo w sobie fajne nie jest.
    Jakoś nie lubię kapusty.

  44. @Oreqowi, ku przypomnieniu:

    Czas na siusiu, Ortequsiu;
    Pampersik jeszcze suchusi?
    Leż spokojnie, bo w twej wojnie
    Pielęgniarka wygrać musi.

  45. anumlik
    19 czerwca o godz. 23:06

    Gdyby mówili o tej wojnie na sali, na której i ja bym był, zapytałbym (zadałem już kiedyś „za komuny” pytanie, na jakiej podstawie szkolą mnie na oficera, nie pytając mamy, taty ani mnie o zgodę) obu panów, czy poszliby na ochotnika na pierwszą linię.

  46. jasny gwint
    Jest gorzej niż ci się wydaje. Wśród „elit” nie brakuje przecież 30-40-latków, a co oni mają w głowach, strach pomyśleć, jeśli sądzić po takim np. prezydencie elekcie. Na pewno nie styropian zamiast mózgu, bo są na to za młodzi. Więc co?

  47. Ten wiersz robotnika literatury Rymkiewicza Marka Jarosława, ur. 13 lipca 1935 w warszawie z ojca Szulca Władysława pochodzenia niemieckiego i matki Baranowskiej Hanny pochodzenia klasowo obcego, notowanego 3 krotnie na komisariacie milicji na Śliskiej, 5 krotnie na komisariacie przy Brackiej i 12 krotnie na komisariacie na Lawendowej, wbrew nadętym pozorom, wcale nie jest o Ojczyźnie.

    Ojczyzna to fantom, figura oralna i byt zastępczy. Nie posiada treści ani właściwości. nabiera ich dopiero wtedy, gdy się manifestuje w postaci nagrody, medalu, forsy, dyplomu, pomnika, dużego mieszkania z widokiem na Ojczyznę w postaci odpowiedniego obiektu materialnego.

    Rymkiewicz Marek Jarosław, ur. 13 lipca 1935 w warszawie z ojca Szulca Władysława, mówi w wierszu sam do siebie. Mówi: Ojczyzna, myśli: ja ! Dramatyzuje , szaleje, grozi, plwa, obraża się, by nadać swojemu jałowiejącemu życiu treści i wigoru w starczych członkach i synapsach. Złogi dawniejszych traum usiłuje rozcieńczać, zamieniać w swoje przeciwieństwo, porażki w tryumfy. Nie pozwala mu to trzymać się jakości wina, w stanie lekkim i refleksyjnym., Musi gęsto, spirytusowo, maziście walić i lżyć. Substancją przegęszczoną usiłuje nadgonić czas i skompensować jałowienie języka, wzroku, pojmowania. Gęstniejący narcyzm ma mu skompensować to, co wcześniej utracił, robić za pozór mocy, gdy jest słabeuszem.
    To są rzeczy psychologii, nie Ojczyzny i nawet nie poezji. Poezja tu jest tylko wymówką i pozorem.

    Rymkiewicz Marek Jarosław, ur. 13 lipca 1935 w warszawie z ojca Szulca Władysława i w tym wierszowanym sztafarzu demonstruje słabiznę. Wybiera język tak przebrzmiały, niekomunikatywny, przesycony, nieznośnie propagandowym, jak z afisza partyjnego, bełkotem. Nie traktuje go jako coś umownego, zgrabne opakowanie, by pod nim przenieść treściwy i wrażliwy przekaz dobrze ukształtowany. Wali i rypie, nie ma w tym nic z niedosłowności poezji i jej koniecznej eteryczności, są za to flaki i wojenny zaduch.

    Woli być w trumnie, w której nic woleć się nie da. Roi we wściekłym widzie, że językiem z czasów napoleońskich będzie Polaków „do męstwa zagrzewać”. Męstwa? Czyli czego, na jaką okoliczność? Jacy to Polacy mają dać swoje męstwo zagrzać takim wścieklicowym i archaicznie śmiesznym wierszoskładem?
    Do męstwa wzywa Polaków w Londynie, w Dublinie, w Amsterdamie, Oslo i Berlinie? Tych co odmawiają płodzenia dzieci? Jakąś partyzantkę chciałby tym zagrzewaniem zgotować? Legion maszerujący na Warszawę? Na latarni będzie wieszał tych, co mają inne wyobrażenie o kraju w którym mieszkają? I on to nazywa wolnością. To wolność wieszania.

    Rymkiewicz Marek Jarosław, ur. 13 lipca 1935 w warszawie z ojca Szulca Władysława roi sobie, że komunę zwalczał już za młodu. W tym celu zapisał się do ZMP. Roi sobie, że rzekomy pomnik smoleński splugawiła Gronkiewicz-Waltz, a to sami warszawiacy dość mieli napaści na miasto i wymuszania na nim antypolskiej zawziętości wyznawców Jezusa zbrodni zamachu. I tym wierszoskładem chce ich zagrzać do męstwa.
    Owszem, zagrzali się. Tak, że wreszcie agresywny krzyż smoleński został przeniesiony w miejsce właściwsze dla toksycznego wyrobu.

    Rymkiewicz Marek Jarosław, ur. 13 lipca 1935 w warszawie z ojca Szulca Władysława po prostu żąda tego, by było tylko tak jak on chce. Ale nie chce sobie kupić piwa wedle smaku. Chce, żeby cały browar produkował wyłącznie takie piwo, jakie jemu smakuje. On chce wolności tylko dla siebie. A ta jego prywatna wolność ma wypełnić całą Polskę, odbierając wolność reszcie.
    Rymkiewicz Marek Jarosław, ur. 13 lipca 1935 w warszawie z ojca Szulca Władysława to taki gangster, co się schował za rymowanką, produkuje mgłę smoleńską, by w niewidoczny sposób razić ludzi. Taka ma być Polska.
    Jest w tym coś optymistycznego: woli być zamknięty w trumnie? Jego życzenie wkrótce się spełni. Dowie się wtedy o swojej wiecznej sławie i niebie w pełnej krasie.
    On co prawda chce się o tym upewnić teraz. W trumnie mu się to nie przyda.

  48. rcs1
    Ten Starszy Pan jest doskonale widoczny i słyszalny. Sam o to dba od dziesiątków lat. Nie musimy go podglądać przez dziurkę od klucza, bo nic tu nie jest ukryte i nie ma żadnej tajemnicy.

  49. Orteq
    19 czerwca o godz. 22:57

    Chłopie, masz tyle wyskoków z pieprzeniem o niczym, w dodatku – niechlujnym, nieskładnym („O zostawanie pisarzem grafomanskim nie bede wspominal No bo anumlik znowu wezmie i smaży do rymu. Jak nie do ladu i skladu”), niegramotnym, że nic dziwnego, że za wyrzucanymi trollami obstajesz. Bo samżeś chwytający bez celu za nogawki troll.

  50. Tanaka
    Widzę, że się mocno wkur… Ja byłam jednak delikatniejsza (na zasadzie – zrozumieć znaczy wybaczyć, choć wątpię w tę zasadę). Może niepotrzebnie.

  51. pombocku

    Ty troll ja troll wszyscy trolle
    zmiescimy sie na cokole?

    Na wojne, do ktorej to zramolale towarzystwo teskni, nie chodzi sie na ochotnika. Dac przyspieszenie wojnom aktualnie toczonym przez Imperium Dobra,to konskrypcja zawita in The Land of The Free jeszcze szybciej niz ty wydukasz swoje pombockobojne pytanie. Na prastorach protojereja Wsiewoloda obowiazkowa sluzba wojskowa jak obowiazywala za cara tak obowiazuje do dzisiaj.

    Warunki do wrzucenia biegu goracej wojny sa i beda doskonale tak dlugo jak dlugo bedziemy hojna raczka przekazywali naszym rzadom nasze dutki na ICH cele zbrojeniowe

  52. mag
    19 czerwca o godz. 23:45

    Mag, bijące Serce me jak Zygmunt największy, o jakim Ty wybaczaniu raczysz uprzejmie pieprzyć! Tanaka opisuje naukowo zjawisko. Czy zjawisku się wybacza/nie wybacza? Opisuje się i kropka.
    Podobnie żaden z moich wierzących (nie tu na blogach) recenzentów nie potrafił zrozumieć, że w pewnych okolicznościach patrzę na religię, Biblię jak Niesiołowski na majowego chrząszcza i beznamiętnie odnotowuję fałsze, a nie zajmuję się potępianiem religii.

  53. „Bo samżeś chwytający bez celu za nogawki troll”

    Kiedys nie lubilem tylko hunwejbinow blogowych. Ciagle wymachujacych gazrurkami. Teraz nie znosze ich. Dlaczego, zapytacie? A z prostej przyczyny: bo oni nakazuja Gospodarzowi uzywanie gazrurki.

    Mag(us) tak sobie pozwolila: „klasyczny donosik, co samo w sobie fajne nie jest.
    Jakoś nie lubię kapusty.”

    Nic dodac. Choc ja akurat nic przeciwko kapuscie nie mam

  54. Orteq
    19 czerwca o godz. 23:49

    Od dawna gadasz sam ze sobą, a blog jest tylko pretekstem. Jak raz w dzieciństwie miałem zatwardzenie, znielubiłem cokoły i tak mi zostało. Więc mnie z tą swoją swobodą w swoje scenografie nie wtykaj. Zramolałe towarzystwo w ogóle w wojnach i bitwach nie bywa, nie obowiązuje ich obowiązek, więc wiem, co mówiłem, kiedy mówiłem, że bym zapytał, czy pójdą na ochotnika na pierwszą linię. Dobranocka.

  55. @mag
    19 czerwca o godz. 21:22

    Przepraszam że tak późno. Ależ ja wszystkich zapytywuję, ilekroć piszę dlaczego dlaczego. Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć składnie bo wypiłam 2 kieliszki końtro i mi i się trochę miesza. Generalnie się zgadzam, chyba wszystko z powodu jak trwoga to do Boga. Tylko że ja nawet w trwodze nie wymodziłabym czegoś takiego, widać gen nieobecny czy cuś. To już ćwierć wieku kościelnej katechezy w szkole? Rany boskie.
    Z prezydentem elektem jestem mentalnie niekompatybilna. (skoro potrafię jeszcze przeliterować kompatybilna to znaczy że jeszcze nie jest tak źle. Piątek w końcu.)

  56. pombocek
    Nie pieprzę. Czytaj uważnie. Napisałam, że wątpię w zasadę (niby chrześcijańską) „zrozumieć, znaczy wybaczyć”. To tylko taki rzekomo efektowny gniot myślowy, którym się rozmydla i rozmemłuje różne świństwa.
    Przedtem też „naukowo” porównywałam przypadek JMR z casusem Mickiewicza, co się dzieje z poetą/artystą, gdy zabrnie w ideologie i politykę. A ten fałszywy wieszcz (IV RP) to na dodatek menda nawrócona, a raczej na wszystkie strony powywracana (biorąc pod uwagę cała biografię), czego jednak o Mickiewiczu bym nie powiedziała.

  57. A ja pobożnie:
    http://www.news.com.au/lifestyle/real-life/holy-smoke-first-church-of-cannabis-gets-green-light-in-indiana/story-fnixwvgh-1227397849020
    I nawet sobie można z podatku odliczyć trawkę jako dar na instytucję religijną. Czyż to nie piękne?
    A naszych pastafarian wreszcie zarejestrowali, czy ciągle nie mogą?

  58. Mag
    Jeśli gość z takim zapałem i konsekwencją głosi poglądy tak dalekie od moich – i także Twoich – to dla mnie jest w tym jakaś tajemnica. Tym bardziej, że z grubsza rzecz biorąc i on, i ja żyjemy w tym samym kraju, czytamy podobne książki, mówimy tym samym językiem. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego łatwiej mi się zgodzić z – dajmy na to – Houellebecq’iem niż z Rymkiewiczem?

  59. Kurde, juz miałem spać, ale nie wychodzi mi z głowy ostatni tekst zezowatego w poprzednim półmisku. Dwa słowa do tego.

    Stan wojenny uciął w jednym momencie wszystko – i nasze strajki, i zapał Honeckera, i niespecjalnie zawoalowaną groźbę w liście Breżniewa (list był w prasie, ale szybko zniknął) do polskich towarzyszy. Był znakiem „stop” DLA WSZYSTKICH. Cała polska armia w gotowości bojowej numer jeden to nie najlepsza okoliczność na jakąkolwiek interwencję, nawet dla mocarstwa. A jakiś sędziowski śmieć śmie ludzi tego czasu, nie mając podstaw prawnych sądzić.

  60. mag
    20 czerwca o godz. 0:23

    Mag, kocham Cię i tak, więc nie namawiaj mnie do uważnego czytania, skoro teksty, do których się odnoszę, czytuję dwa, trzy, cztery razy. Nie napisałaś najpierw o wątpieniu w zasadę, lecz ją najpierw przywołałaś, a wątpienie było jako przystawka. Serduszko, wkopuję się w zimię głębiej niż bytują dżdżownice, ale nie wykluczam, że po prostu nie pomyślałaś, że przy takiej a nie innej konstrukcji zdania może być niejednoznaczna interpretacja. Amen. Idziemy się kochać: Ty u siebie, ja – z poduszką. Dobranoc, szerokich snów

  61. @pombocek
    19 czerwca o godz. 21:49

    Kura nie ptica, Belgia nie zagranica to ja sobie czasami coś o Polsce piszę.

    @rcs1
    20 czerwca o godz. 0:28

    No właśnie tu jest pies pogrzebany. Generalne do wszystkich dlaczego, dlaczego tak się różnimy i ja też nie rozumiem jak prezydent elekt w wieku zbliżonym do mojego może myśleć i mówić to co mówi. Wierzy w to co mówi naprawdę (na prawdę? znowu pułapka ortograficzna) czy to tylko hipokryzja i co gorsze głupota czy cynizm? Ja za nic nie mogę zrozumieć pisowców, tego bogoojczyźnianego hurrapatriotyzmu w katolickim sosie. Ślepi czy głupi i czemu to służy? Bo nie Polsce którą sobie gęby wycierają. Jakby zrobieni z innej gliny, zupełnie inny gatunek Polaka. Nic nie kumam.

  62. I następny wierszyk do sztambucha dla przyszłych pokoleń:
    Niestety zapomniałam kto jest autorem.
    TU-154 we mgle

    Nam leciec nie kazano, wszedlem do kokpita
    i spojrzalem na pole…trzeba brata spytac,
    jak przekonac pilota w mglistej atmosferze,
    by odwaga pokonal nieprzyjaciól wieze,
    z której Moskal przez radio próbuje dyktowac
    Prezydentowi Polski – gdzie ma wyladowac.
    Przez mgle dostrzeze prawde czlowiek wielkiej cnoty,
    co przejrzal dziadów, malpy oraz palikoty.
    I z czystym sercem powie, ze mgly tej przyczyna
    tkwi w potajemnym spisku Tuska i Putina.
    Chca mnie z drogi zawrócic i wyslac do Minska;
    juz widze, jak sie cieszy pewna morda swinska.
    Lecz ja sie nie ulekne broniac racji stanu;
    juz raz mnie zaciagneli do Azerbejdzanu.
    Wyladujemy tutaj, zeby zbaranieli
    jak Tusk, kiedy wkroczylem na sale w Brukseli.
    A w najgorszym przypadku – smierc na posterunku!
    Przynajmniej caly naród nabierze szacunku.
    I aby nie mówili “Lechu-Kamikadze”,
    najlepiej, jesli jeszcze brata sie poradze.
    “Jarku, jest pewien problem i wyglada slisko,
    Ruskie chca nas skierowac na inne lotnisko”!
    “Alez to oczywista przeciez oczywistosc,
    ze klamia, by nam zepsuc cala uroczystosc!
    Nie bedzie nas kontroler wodzil po manowcach,
    bo przeciez to samolot na bazie bombowca.
    Nawet gdy walnie w ziemie, to sie nie rozwali,
    powiedz wiezy, ze stoi, gdzie zomowcy stali.
    Bedziemy postepowac tak jak bylo w planie,
    wiesz przeciez co masz robic – Wykonac Zadanie!
    A Blasik niech tam dobrze przypilnuje!
    Zadzwon ponownie do mnie jak juz wyladujesz.
    By Ci dodac otuchy – odmówie paciora,
    I masz blogoslawienstwo Ojca Dyrektora”.
    Czego nie powiedziano w tej rozmowie braci,
    ze, by wladze odzyskac, trzeba czasem stracic.
    “Gdybys jednak wpakowal reke do nocnika,
    caly naród Cie uczci jako męczennika…”

  63. Co jest winien Milanówek
    Niezłe miasteczko.
    Ale nawet tam jak krowa wyjdzie na pastwisko
    i nażuje się trawy to zostawia za sobą takie bure placki.
    Tak bywa jak się komuś trybiki powycierają
    i z dawnych czasów poezja zmienia się
    w krowie placki .
    Fakt że nad nimi zawsze unosi się rój much
    coś je musi pociągać , czyżby zapach GGG
    ukłony

  64. @Ewa-Jaonna

    ha ha ha ha ha 😀

  65. C D – Milanówek
    Pamiętać jednak należy ze te placki to podobnie jak wino
    – to też proces fermentacji.
    Są tacy co znajdują w nich upodobanie
    mnie nawet młode wino lepiej smakuje
    ale co ja tam o ”jabcokach”- Głódzia spytać trzeba
    ukłony

  66. Przepraszam, pchły gryzą, nie mogę spać. Jeszcze jedno nie na temat. Choć może pan Rymkiewicz i proces autorów stanu wojennego to jakieś jedno?

    Otóż uważam, że cały proces był jedną wielką obrazą prawa. M.in. dlatego, że prowadzony był wedle zasady domniemania winy, nie wedle zasady domniemania niewinności. Strasburg mógłby wyłożyć w tym względzie kawę na ławę. Może od tego zaczęłaby się jakaś reforma bagna zwanego przewrotnie „wymiarem sprawiedliwości”.

  67. Duże ego przy małym rozumku i mamy „wieszcza” … 😉

  68. pombocek (0:11)

    No to pod te pchly

    „Zramolałe towarzystwo w ogóle w wojnach i bitwach nie bywa, nie obowiązuje ich obowiązek, więc wiem, co mówiłem, kiedy mówiłem, że bym zapytał, czy pójdą na ochotnika na pierwszą linię.”

    To zramolale towarzystwo nawolujace do goracej wojny dzisiaj jest takie samo jakie zawsze byly w historii ludzkosci. Skore do wysylania mlodziezy na smierc. Ramole mogly sobie na krwiozerczosc pozwalac swobodnie wlasnie dlatego, ze ich pod grad kul, czy na inne bagnety wraze, nikt nie byl w stanie wyslac.

    Twoje pytanie o to czy oni pójdą na ochotnika na pierwszą linię, jest nie pri czom. Pokochaj poduszke

  69. Pytanie ‚nie pri czom’ w niektorych srodowiskach nazywane jest pytaniem akademickim. Wciaz tam samo durne

  70. Strawestujmy naszą prawie ze Najwiekszą Marie. Te po naszym ze prawie ze Najwiekszym Adamie. To nic ze podobno, jak nastepna Maria, Dabrowska, lesbijka. Trawestujmy wiec genderowo oraz swobodnie:

    A JAK POSZEDŁ RAMOL NA WOJNE


    A na wojnie świszczą drony,
    Młódz do piachu w pospiechu gna
    Meżny ramol jest chwalony
    Konskrypt pogrzeb za darmo ma.

  71. E-J,

    A gdzie puenta twojej „Poezji Smolenskiej”? Bo ta tez byla

    „Naród cie Lechu nie uczci, boś kawał nikczemnika,
    Popełniłeś samobójstwo udając męczennika .”

    Oczywiscie, jak to zwykle z puentami bywa, sa one najczesciej (nie)poboznymi zyczeniami. Lechu zostal uczczony jako meczennik. I do dzis jest jako takowy czczony. W kazda miesiecznice.

    Ze Putin ma taka cierpliwosc..

  72. Ewa-Joanna (0:46)

    „Niestety zapomniałam kto jest autorem.
    TU-154 we mgle”

    Do autorstwa takie przyznanie sie znalazlem:

    skrzat
    2012-03-10 10:09
    http://www.wprost.pl/forum/310115/831234/Brudzinski-kto-odpowiada-za-Smolensk-A-kto-wtedy-rzadzil-Polska/

  73. A swoja droga..

    „Jestesmy tu po to zeby walczyc”

    Te slowa wypowiedzial sp. prezydent Kaczynski w Tbilisi w sierpniu 2008 roku. Przemawiajac na wiecu zorganizowanym przez jego chwilowego przyjaciela, prezydenta Gruzji Saakaszwilego. Probujacego storpedowas wysilki prezydenta Francji Sarkozy’ego. Pertraktujacego z Putinem w Moskwie dokladnie w tym samym czasie.

    Walczenie safanduly Kaczynskiego zakonczylo sie wraz z zakonczeniem jego przemowienia, po polsku wygloszonego , w Tbilisi. Bo w tym samym dniu weszlo w zycie pozrozumienie UE(Sarkozy) – Rosja(Putin) – o zakonczeniu dzialan wojennych na granicy Rosja-Gruzja.

    „Jestesmy tu po to zeby walczyc” sp. prez. Kaczynskiego bylo najwieksza bzdura jego prezydentury. Jak kaczysci potrafia kupony z tej bzdury odcinac, nikt nie pojmuje. Pewnie z niezywosci konusa wynika to nasze polskie zafascynowanie idiota..

    Saakaszwilii do dzisiaj objety jest gruzinskim nakazem aresztowania jakby przekroczyl granice Gruzji. Wiec sie ukrywa w USA. Zapewne az do czasu gdy i jego putinowcy przenacza, skutecznie, do odstrzalu

  74. Twórca i jego dzieło – odwieczny problem: razem, czy osobno. Zachód słońca w Milanowku, napisał niezwykle wrażliwy poeta, którego talent pozwolił odzwierciedlać na papierze piękno świata. Aż czuć tam wibrowanie rozgrzanego słońcem powietrza, zapach kwiatów, przecinajace przestrzeń dumne koty i doznajacy afirmacji dzieła boskiego stworzenia podmiot liryczny. Absolutnie najwyższej próby poezja! Dzilo piękne, a twórca? Niestety biedny człowiek, ni potrafiący okiełznać temperamentu, bezkrytycznie ladujacy się w grafomanie i patos. Chyba tez bardzo samotny, bez kogoś na tyle silnego, ale dla niego ważnego, który wybilby mu z głowy publikacje, osmieszajacego autora koszmaru. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. U Herberta to trochę tonowano, a Mickiewicz flirt z polityką przeplacil dolowaniem talentu. Chyba Jan Świderski powiedział, że to już tak jest, że raz gra się Hamleta, a raz niesie halabarde. Na szczescie raczej pamiętają nas po tym Hamlecie! (taka żywię nadzije)

  75. Ze ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego, ze kagiebista ma najwazniejsze dla niego sprawy opanowane w swiecie. Jakby nie mial to by go nawet ta pinda Vickey Nuland ze State Departament pokonala.

    Jelcyn byl przez Nuland przeznaczony do odstrzalu. Praktycznego odstrzalu. Czyli takiego, ze US przejmuje wladze a USRR nic z tego nie kojarzy.

    Tha game must go on. Tylko Putin, na dzien dzisiejszy, moze rywalizowac z neokonami. Ja nie wiem czy to dobrze czy zle

  76. O Bozia! Jakie to piękne. Niby nagrody odrzucenie, a tu pani Hani uwiecznienie – przekornie.

  77. Zadam skomplikowane pytanie:

    jak ta pinda Vickey Nuland, tForczyni porabanego PNAC Cheney’ego z przed cwierc wieku, wymyslila, ze ona ma prawo rywalizowac o prymat SWIATOWY z takim, na przyklad, Putinem?

    Putin kontroluje ponad 60 ludnosci swiata. Owszem, on bazuje na BIEDNIEJSZYCH niz USA krajach. Procent LUDNOSCI jednak to on ma za soba.

    Nie man konceptu na HONOROWE poddanie sie Putinowi.

  78. @Orteq

    ścigany listem gończym Saakaszwili 29 maja 2015 otrzymał obywatelstwo ukraińskie. Następnego dnia został mianowany Przewodniczącym Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej czyli gubernatorem Odessy i wziął się za zwalczanie korupcji tamże.

  79. Faktycznie, ciekawy okaz świra.

  80. http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/wodka-sprzedawana-na-kieliszki-40-ml-trafila-do-sklepow/fhbvyv
    A wiecie dlaczego sprzedaje się w Polsce w wódkę w opakowaniu 40 ml?
    Nie wiecie.
    BO U NAS JEST SYSTEM METRYCZNY.
    Do george3.
    Ostatnio do pracy dojeżdżam pociągiem. Pociąg jedzie 10 minut, samochodem gwarantowane 45 (autobusem godzina 20 minut) Jest świetny – szybki,wygodny, dokładny, cichy, czysty, klima, wifi – jedzie się znakomicie.
    Widok z okna zmienny – widać z oddali i akademiki na lumumby i jakieś rudery, mniej lub bardziej okazałe rezydencje, las w Łagiewnikach itd.
    Coś mnie ostatnio tknęło i zamiast słuchać głośnika (z nazwami zapowiadanych stacji) kładę obok siebie na siedzeniu 2 telefony komórkowe z włączonym programem ukazującym przyspieszenie w trzech kierunkach, na podłodze jeszcze jeden + dodatkowy akcelerometr. Próbuję odgadnąć kiedy trzeba wysiadać na podstawie podwójnego całkowania chwilowych wartości przyspieszenia. Algorytm ułożyłem po trzech jazdach.
    W ramach ćwiczeń umysłu.
    Opowiadam, żeby później nikt nie mógł twierdzić, że nie można albo ściema lub sztuczka.
    Odległości przebytej (na podstawie całkowania podwójnego przyspieszenia) odgadnąć jeszcze nie jestem w stanie (wymagałoby to kalibrację i uwzględnienia kilku nieznanych mi czynników) ale byłbym w stanie zweryfikować jakąś przestawioną mi trasę – możliwa czy niemożliwa.

  81. A wiecie dlaczego w Polsce w sklepach sprzedaje się w wódkę w opakowaniu 40 ml?
    Nie wiecie.
    BO U NAS JEST SYSTEM METRYCZNY.
    Do george3.
    Ostatnio do pracy dojeżdżam pociągiem. Pociąg jedzie 10 minut, samochodem gwarantowane 45 (autobusem godzina 20 minut) Jest świetny – szybki,wygodny, dokładny, cichy, czysty, klima, wifi – jedzie się znakomicie.
    Widok z okna zmienny – widać z oddali i akademiki na lumumby i jakieś rudery, mniej lub bardziej okazałe rezydencje, las w Łagiewnikach itd.
    Coś mnie ostatnio tknęło i zamiast słuchać głośnika (z nazwami zapowiadanych stacji) kładę obok siebie na siedzeniu 2 telefony komórkowe z włączonym programem ukazującym przyspieszenie w trzech kierunkach, na podłodze jeszcze jeden + dodatkowy akcelerometr. Próbuję odgadnąć kiedy trzeba wysiadać na podstawie podwójnego całkowania chwilowych wartości przyspieszenia. Algorytm ułożyłem po trzech jazdach.
    W ramach ćwiczeń umysłu.
    Opowiadam, żeby później nikt nie mógł twierdzić, że nie można albo ściema lub sztuczka.
    Odległości przebytej (na podstawie całkowania podwójnego przyspieszenia) odgadnąć jeszcze nie jestem w stanie (wymagałoby to kalibrację i uwzględnienia kilku nieznanych mi czynników) ale byłbym w stanie zweryfikować jakąś przestawioną mi trasę – możliwa czy niemożliwa.

  82. ”Jak zaznaczył, „polska wolność oznacza, że jesteśmy razem po obu stronach Atlantyku”. ”
    jak powiedział Bronisław Komorowski odbierając przyznaną Czeską i Słowacką Nagrodę Transatlantycka (CSTA).

    AHOJ z nim.

  83. Orteq
    20 czerwca o godz. 1:30

    Dziękuję za cierpliwość pouczania oczywistościami przedszkolaczka, za dziadkową mądrość, którą go za darmo obdarzasz i za wzruszającą ramolską dosłowność. Zrewanżuję się przedszkolakową dosłownością.

    „Twoje pytanie o to czy oni pójdą na ochotnika na pierwszą linię, jest nie pri czom”.

    Nieodmiennie ględzisz sam ze sobą i nie tylko nie odróżniasz pytań od pytań retorycznych, które nie są pytaniami, lecz sposobem wygłoszenia określonych treści, ale i uparcie popisujesz się rosyjskim, który znasz jak ja – angielski. Znaczenie „Ni pri cziom”, dziadku, jest cztery kilometry stąd, przy czterdziestej czwartej ulicy, szósty dom od końca, na parterze (rewanżuję się dosłownością i dokładnością). Tam na czwartej półce od dołu, czwarty od strony okna stoi słownik frazeologiczny i tam znajdziesz (nie myślę ciebie małpować i oczywistości jak krowie na rowie bezinteresownie wyjaśniać).
    PS
    Nie zapomnij włożyć buty, zawiązać sznurowadła i zamknąć drzwi

  84. ”24-letniego mężczyznę zatrzymali policjanci ze Świecia nad Wisłą wraz z mundurowymi z Bydgoszczy. Wpadł w ręce policjantów w miejscu, gdzie uprawiane były rośliny.”
    I takimi bredniami jesteśmy traktowani od samego rana.
    Nie wiem tylko, czy policjanci byli w mundurach.

  85. @pambocek
    Oj pombocku…pombocku… Takiś mądry a taki niemądry… Toż „kwadratowe głowy” wzdychając bogoojczyźniano – Ojczyzno, jak słodko za …i te de… sugerują, że to T-y masz tak słodko… i te…de…, a nie oni… Oni maja potem rymkiewiczować o Tobie, żeś ty słodko… i te de…

  86. pombocek (6:33)

    „Nieodmiennie ględzisz sam ze sobą”

    Noo, owszem. Jak nam, mnie czy tobie, lonka zabraknie, to my sami ze sobom gaworzymy. Taki los blogu Jacka (Kowalczyka) muzykanta. Specjalisty od banowania na zamowienie hunwejbinskie

    A tak w ogole to przynudzasz ostatnio. Jak sie czujesz? Czy kaszlesz juz? I plujesz?

  87. Tobermory (3:59 )
    „ścigany listem gończym Saakaszwili 29 maja 2015 otrzymał obywatelstwo ukraińskie. Następnego dnia został mianowany Przewodniczącym Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej czyli gubernatorem Odessy i wziął się za zwalczanie korupcji tamże.”
    observer (4:24)
    „Faktycznie, ciekawy okaz świra.”

    Owszem, swira. Czy ciekawy ten okaz swira jest? I dunno.

    Jeszcze nic ciekawego nie przydarzylo sie swirom kaczystowskim w swiecie. Bo to ze skoczyli w przepasc smolenska, jednoczesnie wykrzykujac w strone wyimaginowanych wrogow: TO WY JESTESCIE LEMINGAMI, to kazdy leming potrafi.

    To jest to samo co nazywanie przez pombocka innych blogowiczow trollami. Przepaszam za splaszczanie tego blogu.

  88. Indoor (6:13)

    Za samo calkowanie nalezy ci sie zamrazalnik. I to na 24/7. Wytlumacz to Beo.

  89. I dunno. I jeszcze raz I dunno

  90. Zawolanie. W strone E-J to zawolanie jest weekendowe:

    „Gdybyś jednak wpakował rękę do nocnika.
    Cały naród Cię uczci jako męczennika.”

    Odpowiedz:

    Naród cie Lechu nie uczci, boś kawał nikczemnika,
    Popełniłeś samobójstwo udając męczennika .
    A z Toba niewinni poszli na stos.
    Bos ty ich skazal na ich kaczy los.

  91. mag & pombocek
    Najkrócej, jak potrafię:
    Syndrom neofitów. Z czasem rośnie według krzywej wykładniczej.
    Chazan może też to potwierdzić.

  92. @rcs1 (20-06-g.0:28)
    @NeferNefer
    Tajemnica tkwi w chorej głowie Rymkiewicza, a psychiatria to dziedzina wciąż stąpająca po omacku mimo trafnego nieraz diagnozowania. Gorzej z leczeniem.
    Herbert chorował na schizofrenię i tym tłumaczy się jego dziwne wolty i pretensje do świata u schyłku życia, nienawiść do Miłosza itd. Młynarski cierpi na tzw. chorobę dwubiegunową, czego nie ukrywa (odmiana schizofrenii?), ale tego nie widać po jego twórczości, w której nadal jest sobą i ma ten sam trzeźwy, ironiczny, lecz nie chorobliwie zjadliwy ogląd rzeczywistości.
    JMR nikt, wbrew niemu, nie zmusi do leczenia, skoro on jak najpoważniej uważa się za nawiedzonego miszcza.
    A co myśleć o Pietrzaku, Wolskim, niegdyś wesołych i zdolnych chłopakach? O Macierewiczu, który w oczach ma obłęd, a co dopiero w głowie?
    Psychiatrzy mogą mieć z tym problem, a ja mam wiedzieć, albo Wy?

  93. Pan Mickiewicz i pan Rymkiewicz, gloryfikują WALKĘ…

    Jaki jest skutek walki zbrojnej , tego już nie rozpatrują.
    Romantyzm to jeden z najgorszych moim zdaniem mitów, skutecznie paraliżujących nasz kraj. Ginąć, zamiast pracować, to droga do nikąd…

    Jaki jest bilans romantycznych zrywów?
    Dostępność młódek w ramionach starców, po wyrżnięciu ich męskich rówieśników?
    Emigracja ocalałych, zniszczenia infrastruktury, zdziczenie obyczajów?
    Zaślepieni własną koncepcją rzeczywistości, romantyczni poeci są ponad to…..
    A i wielu z nich, takie uniesienia kosztowały życie.
    Szkoda Baczyńskiego…

    Nas nauczono. Nie ma litości.
    Po nocach śni się brat, który zginął,
    któremu oczy żywcem wykłuto,
    Któremu kości kijem złamano,
    i drąży ciężko bolesne dłuto,
    nadyma oczy jak bąble – krew.
    Nas nauczono. Nie ma sumienia.
    W jamach żyjemy strachem zaryci,
    w grozie drążymy mroczne miłości,
    własne posągi – źli troglodyci.
    Nas nauczono. Nie ma miłości.
    Jakże nam jeszcze uciekać w mrok
    przed żaglem nozdrzy węszących nas,
    przed siecią wzdętą kijów i rąk,
    kiedy nie wrócą matki ni dzieci
    w pustego serca rozpruty strąk.

  94. pombocku (20-06-g.O:23)
    Słusznie prawicie. Nawaliłam z konstrukcją zdania i „ręka” źle zapodała, co pomyślała głowa.
    Byłam jednak i jestem spokojna o to, że z tak błahego powodu nie stracę twojego ku mnie uczucia.
    Powlokę się znowu na spacerek rekonwalescencki, może nie aż „za rzekę, w cień drzew”, bo wciąż jestem w Warszawie, ale w stronę Cytadeli, gdzie aż kipi od zieleni, a po drodze ławeczki.
    P.S. Wlokę się już całkiem raźnie.

  95. Szanowna @mag,
    =================
    .
    … jeszcze do tematu obrzydliwych mutantów i obżartych obleśnie gołębi… 🙂
    Takie cytaty à propos…
    .
    “Tylko jednego rośliny i zwierzeta nie przetrwają – determinacji i zaciełości z jaką niszczy je człowiek.”
    i…
    „If we [humans] disappeared overnight, the world would probably be better off.”
    ( gdybyśmy my, ludzie, nagle zniknęli, planeta odetchnęłaby z ulgą… )
    / oba – David Attenborough/ 
    .
    Pozdr.

  96. Do wszystkich.
    ==============
    .
    Interesująco rozwinęła sie wymiana zdan o ptaszkach. Wszystkim dziękuję serdecznie.
    Zeby zakończyć… Niektóre wpisy zahaczały o stosunki na granicy sapiens homo i niehomo (cyt. z pamięci ©@mag ). Na ten temat taki wpis zamieściłem ok. 4lata temu. Wtedy przeszedł bez echa.
    Wydaje się, że pasuje tutaj.
    Pozdr. Georges53.
    .
    /////////////////////////////////////
    georges53. 2 lipca o godz. 9:27
    (…)
    Chcialem sie tym podzielic z Wami. Mamy tutaj w Australii rysownika, Michael Leunig. Latami zamieszczal swoje swietne polityczne rysunki-komentarze w tut. prasie, az zostal wywalony za “antysemityzm” (UWAGA! Nie mylic z antysemityzmem! )…
    .
    Aaaaaanyway…
    W bardziej lirycznych chwilach rysowal historyjki z kaczkami w roli glownej.
    ( “kaczka” to brzmi fatalnie po polsku; lepiej po angielsku; “duck”. Zreszta Prezes i jego negatyw obrzydzil te sympatyczne zwierze bardzo. )

    Kiedys w zwiazku z tym, odbyla sie prasowa dyskusja nt. “Leunig – duck w teorii i w praktyce” . Taki glos-wspomnienie zostalo nadeslane…
    ( tlumaczenie moje – nieautoryzowane, ale za to nieudolne… ):

    ” W latach ’60 dostalismy w prezencie dwie biale Kaczki. Dzielily nasze zycie przez wiele lat. Kiedy jeden z nich umarl ze starosci…
    [ po angielsku zwierzeta umieraja, nie zdychaja… cos w tym jest… – p.m. ]
    … drugi bardzo sie przywiazal do mojej Matki.

    Zeby dojsc do naszych kuchennych drzwi, trzeba bylo sie wspiac na kilka schodow, i przejsc duza werande. Nasze Kaczki nigdy nie przekroczyly tej granicy.

    Pewnego ranka Matka uslyszala delikatne skrobanie do drzwi. Znalazla tam nasza, teraz samotna, Kaczke. Kaczka odwrocila sie i popatrzala na moja Matke wyczekujaco, podeszla spowrotem do schodow, zatrzymujac sie i patrzac wstecz za kazdym razem, gdy Matka zatrzymala sie lub zawahala. Razem poszly do sadu, gdzie nasza Kaczka usadowila sie wygodnie w swoim ulubionym miejscu, obok lawki, gdzie siadywala moja Matka, popatrzala jeszcze raz na moja matke, siedzaca obok, i cichutko odeszla do swego kaczego raju.
    ( … and quietly passed into duck’s heaven. ). ”

    Znalazlem to pewnie z 15 lat temu. Gdy mnie ludzkosc wk…wi ponad sily, ( co praktycznie znaczy, prawie bez przerwy… ), wyciagam ten kawalek pozolklej gazety i na chwile robi mi sie lepiej…
    …przez krótką chwilę świat jest piękny…
    /////////////////

  97. Wiesiek59
    Dlatego trzeba pilnie czytać książki prof. Marii Janion, która bezlitośnie rozprawia się z polskim romantyzmem (np. „Gorączkę romantyczną”, „Purpurowy płaszcz Mickiewicza”, „Niesamowitą Słowiańszczyznę. Fantazmaty literatury”).

  98. mag
    20 czerwca o godz. 9:42

    Mag, kochany Włóczykiju, pierwsze słowa po otwarciu lapa właśnie od Ciebie! Może być coś lepszego na „dzień dobry”? Dzień dobry. Ale nie mogę się nadziwić, że to tak ludzie mogą swobodnie chodzić – nie kuleją, nie kuśtykają (nawet jak chlapną po kusztyczku), proste jak świece. A taki kiedyś był człek piechur. Wszystkie miasteczka wokół Wrocławia obskoczyłem na dwóch, a potem chyba trzy razy zrobiłem nocami trasę Koszalin – Słupsk (67 lub 69 km – do dziś dokładnie nie wiem) prawie bez paliwa, tylko ćwiartka spirtu. No i marszobieg, nie sam marsz. Byli czasy. A Ty sobie jak sikorka albo pliszka rano, rano po szosie. Aj, mag, choć se pomyślę i się pocieszę i zaraz cińdoberek, skaczemy na rowerek. Siadaj z tyłu lub mi na łeb i mocno trzym się, bo poprujemy z 8 na godzinę. Wio!

  99. Pombocek
    No to jazda! Ziuuu!

  100. Przeczytane w haźlu:

    „Oda do Rymka

    Rymusie Wielki Bogo-Ojczyźniany,
    czym dłużej kwitniesz,tym mocniej nacierasz się trupami.
    Pół polskiej biedy,jeśliby Twój fetor Ciebie tylko otumanił,ale za Twym smrodem pędzą muchy prawie że batalionami,więc jeśli zapach śmierci tak Cię podnieca-już dziś dobądź miecza,o łaskę poproś biskupa i ruszaj z Dobrą Nowiną dla Świata że polak to Idiota,chyba że się mylę i reprezentujesz Polactwo o którym to już wiedzą że to zawsze równa się łajdactwo.

  101. wiesiek59, georges53

    Aleście mi niesamowicie wypełnili łeb na spółkę z mag z samego rana! Aż słonko się po deszczu pokazało. Dziękuję. Twoje, wieśku, jest przeraźliwie smutne, ale przecież wzmacnia we mnie sprzeciw, który też jest wartością.

  102. Orteq
    20 czerwca o godz. 7:43

    „A tak w ogole to przynudzasz ostatnio. Jak sie czujesz? Czy kaszlesz juz? I plujesz?”
    ——————————————————–
    Kiedy chwalę żonie, że coś słusznie robi, słucha uważnie, nie przerywa – mogę tak kadzić cały dzień. Niech tylko zacznę, że nie ma racji, od razu:
    – Nuuudzisz.
    Jak widzisz, nie jesteś osamotniony we wszechświecie.
    Spadamy na okręt. Cześć!

  103. @mag, z godz. 9:26
    Znamienny passus z postu @Tanaki, z wczoraj, z godz. 23:39, jest jakąś odpowiedzią na pytanie o tajemnice, które tkwią w chorych głowach: Rymkiewicza, Pietrzaka, Macierewicza i samego prezesa PiS-u (Wolskiego bym z tego wyłączył, bo to cyniczny koniunkturalista jest, a nie żaden bojowiec – to błazen nadworny, bez względu na to czyj dwór obsługuje). Ten fragment wiwisekcji wiersza Rymkiewicza – bo o nim Tanaka pisze – jest także syntezą tego, co wbiło się w fundamenty sekty smoleńskiej i – jak kamień węgielny – unosi całą konstrukcję. Oto ów passus: Złogi dawniejszych traum usiłuje rozcieńczać, zamieniać w swoje przeciwieństwo, porażki w tryumfy. Nie pozwala mu to trzymać się jakości wina, w stanie lekkim i refleksyjnym. Substancją przegęszczoną usiłuje nadgonić czas i skompensować jałowienie języka, wzroku, pojmowania. Gęstniejący narcyzm ma mu skompensować to, co wcześniej utracił, robić za pozór mocy, gdy jest słabeuszem. To są rzeczy psychologii, nie Ojczyzny i nawet nie poezji. Poezja tu jest tylko wymówką i pozorem. Podobnie jak „pozorem” jest cały ten sztafaż, w który poubierali swoje dawniejsze traumy, fobie i nienawiści kapłani smoleńskiej sekty. Hele, sztuczne mgły, trotyle i zmowy Putina z Tuskiem. To wszystko jest przesiąknięte takim samym rodzajem jadu, który pozostaje w złogach organizmu, gdzy wstajesz rano, z ciężkim kacem, po całonocnym chlaniu ordynarnej gorzały. Wtedy musi się „gęsto, spirytusowo, maziście walić i lżyć”. Ulatuje lekkość bytu, pozostaje świat oglądany jako ciężka konieczność przeżyciam kolejnych godzin. To nawet nie schizofrenia, czy cyklofrenia jest. To uzależnienie od własnych rojeń o jedynowładztwie. Oni wszyscy – ci Rymkiewicze, Kaczyńscy, czy Macierewicze – mają jeden cel: wziąć za mordę tych, którzy – posłużę się innym fragmentem z postu Tanaki – chcą sobie kupić piwo wedle smaku. Nie ma innego piwa, tylko nasze. Oni chcą wolności tylko dla siebie. A ta ich prywatna wolność ma wypełnić całą Polskę, odbierając wolność reszcie.

    Jestem człowiekiem pozostającym pod silnym wpływem kultury wina. Wino powoduje, że pozostaję po jego wypiciu – tu znów „polecę Tanaką” – w stanie lekkim i refleksyjnym. Bez kaca i pretensji do układania innym świata podle mojej miary. Nie wiem czy Rymkkiewicz, Macierewicz i Jarosław Kaczyński topią swoje lęki w gorzale czy w winie. Sprawiają jednak wrażenie jakby byli w stanie ciężkiego kaca. Nawet nie wódą wywołanego, a ordynarną księżycówą made in USSR.

  104. anumlik
    Cholera, na burzę się zbiera. Zaprosiłem mag na rowerwer, jako niespodzianka – okręt, a tu masz miszmasz.
    gdzy wstajesz rano, z ciężkim kacem, po całonocnym chlaniu ordynarnej gorzały. Wtedy musi się “gęsto, spirytusowo, maziście walić i lżyć”.

    Z tego właśnie powodu Jezus wściekł się na figowe drzewo i mu kazał uschnąć za to, że nie miało fig, bo w tym czasie ich nie mogło mieć. Człowiek najgłupiej wścieka się na kacu, więc musiał to kac-gigant, bo na codzień Jezus aż tak bezdennie głupi nie był.

  105. @pombocek, z godz. 11:03
    Musi cóś w tym jest. Chyba był to kac po figówce, zwanej boukha. W judeo-berberyjskim dialekcie boukha oznacza alkoholowy duch. Pędzi się to to z fig i ma około 40% alkoholu. Nieprzywykły do „ciężkich alkoholi” Jezus mógł się na kacu na figowym drzewku – za skutki wywołane przy pomocą jego owców – powyżywać. Ale ogólnie pozostawał Jezus w tradycji wina, czego doświadczają wszyscy chrześcijanie pijący jego w wino magicznie przemienioną krew.

  106. @anumlik
    żeby tylko krew 🙄
    A balanga w Kanie?
    Kiedy skacowani weselnicy budzą się spragnieni nad ranem i ktoś powinien przynieść wody ze studni, ktokolwiek, byle nie Jezus… 🙄

  107. anumlik
    20 czerwca o godz. 11:25

    W każdym razie pan Jacek nie może nam zarzucić, żeśmy odbiegli od tematu „I rymcymcym, i tralala”.

  108. @pombocek, z godz. 11:37
    Fakt. Rymcymcymów i tralalalów sporo zasialim. Ale czy idziemy przez życie w podskokach? Tego bym, cholerka, nie powiedział.

  109. anumlik
    Musi oni wszyscy na ciężkim kacu „jadowym”. Nieustannie. I nie wydaje mi się, by stała za tym panajezusowa kultura wina. Prędzej berbelucha albo jagodzianka na piszczelach, czyli denaturka.
    Stoi to w wyraźnej sprzeczności z deklarowaną natrętnie wiarą w Chrystusa Pana Naszego, w Trójcy Świętej Jedynego, wkrótce – kto wie – może i Króla Polskiego, a ukoronuje go osobiscie elekt, gdy już będzie pełnoprawnym prezydentem PISu.
    Przecież mieliby w sobie choćby ociupinę miłosierdzia chrześcijańskiego wobec braci z niePisu. A nie mają.
    Tylko patrzeć jak JMR strzeli na okoliczność niewykluczonej a rychłej koronacji dytyramb, odę i hymn w jednym. Może już ma w szufladzie gotowca?

  110. anumlik
    20 czerwca o godz. 11:45

    Ty sobie nie mów, a ja muszę iść w podskokach: lewa noga – krótsza. Mag, lecimy na rower i wio do okrętu sześć kilometrów. Pies trącał burze. Idu na grozu.

  111. a niech sobie piszą…się Kowalczyk podniecił….LOL-ek……:)

  112. było smaszno …a jaszmije smukwijnie na zegwniku wężały …peliczaple stały smutcholijne i zbłąkinie rykoświstękały….ach – dżabersmoka strzeż się strzeż……. – niech ryczy z bUlu ranny zwież…..

  113. to tyle o polskiej polityce….:)

  114. Łoś zdrów przemierza knieje…..

  115. pombucek – nie jesteśmy symetryczni…. – każdy ma krótszą nogę i mniejszy cycek…..:)

  116. ten mniejszy cycek – to do mag…..:)

  117. a tak coby nie malkontencić – polecam White Bufflo z kawałkiem : https://www.youtube.com/watch?v=Cu8qsC1WLiE

  118. czekam se na mioderację? – White Bufflo….cokolwiek nie włączycie…….:-)

  119. Jaki jest problem z charyzmatykami, czy prorokami- pod wszystkimi gwiazdami świata?
    Oni są TOTALITARNI!!!

    Obowiązuje jedna wizja, jeden cel, jedna droga- ICH…
    Reszta, niepodporządkowująca się jej, inna niż ich płody umysłu, muszą zostać zniszczone.
    Doskonałość wzorca wyklucza inne.

    Z czymś takim w przeszłości mieliśmy do czynienia.
    Obecnie, na Bliskim Wschodzie, taka koncepcja jest wdrażana w życie.
    Ten archirej, Al- Baghdadi, czy Rymkiewicz, to pokrewne dusze.
    Bardzo podobne do postaci z lat trzydziestych.
    Poprzez wojnę i wyrżnięcie inaczej myslących, chcą realizacji własnych koncepcji.
    I koszty nie mają dla nich znaczenia.
    Przecież ludzie powyżej stu, to tylko statystyka…..

  120. Kac przychodzi zwykle PO imprezie.
    Po imprezie zorganizowanej na modłę Rymkiewicza, niewielu biesiadników pozostałoby na nogach.

    „A żywi będą zazdrościć umarłym”…….

  121. Sir Jarek
    Łoś przemierza knieje, kiedy dnieje
    a w nocy, gdy rozum śpi, budzą go upiory
    warcząc nad uchem jak jakie traktory
    aż on porzuca wszelkie nadzieje.

  122. Jestem w kropce. Jestem już na tyle przytomny po chorobie, że mógłbym coś napisać na blogach, a żaden z tematów mnie nie interesuje. Mam pewne defekty psychiczne, których nie udało mi się usunąć mimo starań matki, bo ojciec nie miał czasu na takie głupoty jak wychowywanie dzieci, musiał się nabiedzić, aby nie zmarły z głodu.
    Moja matka uwielbiała np. balet, a mnie przeszkadzało to skakanie po podłodze tych głupich, fałszywych łabędzi w Operze Berlińskiej, bo te hałasy zakłócały mi odbiór wspaniałej muzyki. Gdy zamykałem oczy, to te piski baletek na chyba plastikowej podłodze jeszcze się wzmogły. Matka była rozczarowana tym moim brakiem „kultury”, a ja tylko nie cierpiałem fikołków na scenie.
    Podobnie zniechęciłem do mnie moją wspaniałą polonistkę, gdy jej powiedziałem, że nie znoszę wierszy i nie cierpię zupełnie Słowackiego i niezbyt toleruję Mickiewicza. Mimo piątki z polskiego na maturze kazała mi nie zdradzić nikomu, ze to ona mnie uczyła z literatury .

    Nie jestem całkiem nieczuły na rymowanki, ale raczej w stylu Mariana Załuckiego (np. z wiersza „Polak w Paryżu”: „Co spojrzę na cizię… już po dewizie…”., albo szczyt geniuszu to opowiastka, „co by było, gdyby Polak stworzy świat”, gdy poetycko dywagował nad problemem kształtu Ziemi – „nie byłaby kulą, bo bez kantów by się nie obyło”.
    Czy coś zmienił fakt, ze to nie Polak stworzył świat? Kant kanty pogania, tylko nowoczesne środki utrwalania głosów i obrazów nam to ujawniają, lub jakieś „stonogi”.
    Tak a propos stonoga. Czy ktoś policzył, ile naprawdę ma nóg? Niemcy są jeszcze lepsi, nazywają to paskudztwo „tysiącnogim”. Wydaje się że to dużą przesadą – a tu nie! Według Wikipedii policzono u pewnego gatunku ponad 700 nóg, a może par? Już nie pamiętam.

    Ostatnio ktoś przypomniał przeróbkę dzieła wieszcza. Takie satyryczne rzeczy też lubię. Oryginał jest nawet niezły, bo pamiętam, jak je moja 4-letnia córka deklamowała i byłem dumny.

    Nam lecieć nie kazano, wszedłem do kokpitu
    I spojrzałem na pole…trzeba brata spytać.

    Jak przekonać pilota w mglistej atmosferze
    By odwagą pokonał nieprzyjaciół wieżę,

    Z której moskal przez radio próbuje dyktować
    Prezydentowi Polski – gdzie ma wylądować.
    …………………………………………………………..

    Takie rymy lubię. Mam też mistrza w języku sąsiadów, który podobnie rymuje, celnie i konkretnie, do tego rysuje wspaniałe karykatury (Wilhelm Busch).
    Tylko raz w życiu doceniłem urok poezji, gdy mi seksowna dziewczyna wpisała do zeszytu (może fizyki?):

    „I choćbyś miał księżyc za ślubny pierścionek,
    To ja go rozłamię”!

    A chodziło jej tylko o to, że chciała mnie odciągnąć od narzeczonej.

    Skutecznie – i na długo wyleczył mnie z tzw. współczesnej „poezji” mój siostrzeniec, kiedyś młody poeta, nawet drukowano jego pierdoły. Gdy w rymowance opowiedział, jak spogląda przez dziurkę od klucza, gdy jego żona figlowała z kochankiem, a on był zadowolony, bo tenże „zrobił jej to dobrze”, to wysiadłem. Opisywał rzeczywistość, ale po co rymami? Nie było czym się chwalić.
    Piszą znawcy, że takiemu Rymkiewiczowi odbiło na starość, a może to wynik alkoholizmu, typowego u „twórców”? Mój siostrzeniec się zapił na śmierć, dlatego nie mógł zgłupieć jeszcze bardziej, bo za szybko przestał tworzyć.

    PS
    Na temat pana R, nie mogę się wypowiadać, bo jedyne jego dzieło, które czytałem, to wiersz we wpisie gospodarza. Już wolę „Lokomotywę” po śląsku – polecam! Można boki zrywać.

  123. Też się mieści w rymcymcymie z tralalalką. Kuba Wojewódzki w najnowszym numerze „Polityki” pisze:

    Prezydent Duda znowu został herosem mediów, a to wszystko z powodu cudownego hostii ocalenia. Wybieraliśmy urzędnika, a znaleźliśmy superbohatera. Ewidentnie już widać, że ta prezydentura to błąd obsadowy. To tak, jakby w Wielkanoc, przez pomyłkę, zmartwychwstał Rysiek z Klanu.

    „Zmartwychwstały przez pomyłkę Rysiek z Klanu” – cudo.

  124. dla tych, ktorych interesuja procesy mistyfikacji (nie tylko) jmr polecam:
    „niesmiertelny stalin i zlowieszcze wiezienie nudy”
    rozmowa jacka trznadla z jrm(23 marca 1985)
    w: „hanba domowa”, instytut literacki, paryz, 1988

  125. a wiesiu, jak i rymkiewicz, najchetniej w tonacji mol…

  126. gdzie jest slawomiski, jak tam kaktusy kutasy?

  127. zasrane gnojki
    groza mi
    ze mnie dopadna za nawet 15 lat!!
    a ja im mowie
    hic rodos, hic salta!
    wylazcie z nor, czekam!

  128. pombocek
    20 czerwca o godz. 11:03

    „Z tego właśnie powodu Jezus wściekł się na figowe drzewo i mu kazał uschnąć za to, że nie miało fig, bo w tym czasie ich nie mogło mieć”.
    .
    Około lutego na zeszłorocznych gałązkach pojawiają się pierwsze zawiązki owoców, a dopiero po jakichś dwóch miesiącach — zwykle pod koniec kwietnia lub w maju — liście (Mateusza 24:32).

    W Pieśni nad Pieśniami 2:13 wspomniano o pierwszych oznakach dojrzewania nowych zielonych fig w związku z kwitnieniem winorośli, rozpoczynającym się mniej więcej w kwietniu. A zatem w chwili, gdy całe drzewo okryje się listowiem, powinno również wydać owoce.

    Na figowcu, który przeklął Jezus , liście najwyraźniej pojawiły się niezwykle wcześnie, był to bowiem 10 Nisan 33 r.n.e (marzec/kwiecień). Sądząc po wyglądzie drzewa, można też było spodziewać się na nim nadzwyczaj wczesnych owoców nadających się do jedzenia.
    Jak wynika z Marka 11:12-14, Jezus podszedł do niego właśnie z tą myślą, choć „nie była to pora fig”, czyli czas na ich zbieranie.

    Zdarzenie to rozegrało się w pobliżu wioski Betfage. Nazwa ta oznacza „dom wczesnych fig”, co może wskazywać, iż ów rejon słynął z obfitych zbiorów wczesnych fig.

  129. (specjalnie dla wiesia apokaliptyka)
    przedwczoraj:
    podczas gay pride w kijowie 50 zadymiarzy z majdanu rozpedzilo na cztery wiatry 600 policjantow i tyle samo demonstrantow; potem byly sceny mysliwskie…
    wczoraj: bialy zastrzelil 7 murzynow
    a dzisiaj oszolom zabil suwem w grazu, austria, dwie kobiety, jedna na motorze, druga na rowerze i poranil 50 osob nozem

  130. jmr, jkm, j-23, lista jest dluga…

  131. mag
    20 czerwca o godz. 11:53

    „Stoi to w wyraźnej sprzeczności z deklarowaną natrętnie wiarą w Chrystusa Pana Naszego (…) wkrótce – kto wie – może i Króla Polskiego”.

    „Jezus zaś, wiedząc, iż chcą przyjść i go porwać, żeby go uczynić królem, oddalił się znowu na górę sam jeden” (Jana 6:15).

    Toteż Piłat (…) zawołał Jezusa, i rzekł do niego: „Czy jesteś królem (…) ? (…) Jezus odpowiedział: „Moje królestwo nie jest częścią tego świata” (Jana 18:33-36).

  132. dezerter
    Czy mam rozumieć że Jezus powinien pogonić tych natręciuchów, co go chcą na króla polskiego, a skoro tego nie czyni, to tylko przez uprzejmość i dlatego że jest miłosierny?

  133. co to? rekolekcje?

  134. mag:
    juz po spowiedzi?
    ile dostalas zdrowasiek?

  135. byk
    Ten facet, o którego pytasz (nie mogę wymienić jego nicka, bo mój post wetnie, tak jak wcięło już twój) w końcu jednak wyprowadził z równowagi niespotykanie spokojnego człowieka, jakim jest red. Kowalczyk, i ma całkowity szlaban.

  136. @byk z g.16:17
    Chybaś byku z byka spadł.

  137. Znowu straszy.

  138. nie straszcie

  139. ja tam katusiarza lubilem, bardzo pasowal do tego muppet show tutaj;
    z mag jako miss piggy i sto kermitow( od antoniusa do zezowatego)

  140. Premiera straszy.
    Nie wiem jak sobie wyobraża proporcjonalny wybór burmistrza.

  141. kaktusiarza, he,he…
    lata teraz jego duch nad preria i podlewa ku…rcze wie co
    a co z kartka z podrozy?

  142. zaprawde powiadam wam, gdzie dajbel nie moze tam babe pośle…
    nie panikuj mag, wpis o slawo STOI
    lol

  143. mag
    20 czerwca o godz. 16:24

    „Czy mam rozumieć że Jezus powinien pogonić tych natręciuchów, co go chcą na króla polskiego” ?

    Oni na pewno chcą ? Dobry żart.

    Bóg wybrał swego Syna na władcę całej ziemi, dlatego każdy kto pragnie odnieść pożytek z Jego sprawiedliwych rządów, powinien już teraz całkowicie mu się podporządkować.

    W Mateusza 12:18-21 czytamy: „Oto mój sługa, którego wybrałem, mój umiłowany, którego moja dusza darzy uznaniem! Włożę na niego mego ducha, a on wyjaśni narodom, czym jest sprawiedliwość.  Nie będzie się wykłócał ani głośno krzyczał, ani nikt nie usłyszy jego głosu na szerokich ulicach.  Trzciny zgniecionej nie zmiażdży i tlącego się lnianego knota nie zgasi, dopóki z powodzeniem nie zaprowadzi sprawiedliwości.  Doprawdy, w jego imieniu narody będą pokładać nadzieję”.

  144. @byk
    stoi, bo napisałeś „slawomiski”.

  145. byk
    Przeceniasz innych, a nie doceniasz siebie.
    Gdy tylko się tu pojawiasz, muppet show ożywa!

  146. Nie rozumiem…

    KK.Baczyński napisał „Pokolenie”, KTÓREGO FRAGMENT ZACYTOWAŁEM.
    Opis rzeczywistości zaserwowanej przez polityków- romantyków, jakoś nie dotarł…

    Być może, pan Rymkiewicz jak Neron, chciałby opiewać dymy pożarów, ruiny i zgliszcza.
    Baczyński opisywał RZECZYWISTOŚĆ której doświadczał.

    Inny z poetów, ujął to równie dobrze:

    Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
    Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
    Nikt o tym jeszcze nie mówi nikomu,
    Lecz wiatr już o tym szepcze po ogrodach.

    Nie patrz na smutnych tych ruin zwaliska.
    Nie płacz. Co prawda, łzy to rzecz niewieścia.
    Widzisz: żyjemy, choć śmierć była bliska.
    Wyjdźmy z tych pustych ulic na przedmieścia.

    Mińmy bezludne tramwajów przystanki…
    Nędzna kobieta u bramy wyłomu
    Sprzedaje chude, blade obwarzanki…
    Będziemy znowu mieszkać w swoim domu.

    Wystawy puste i zamknięte sklepy.
    Życie się skryło chyba w antypodach.
    Z pudłem grzebyków stoi biedak ślepy…
    Będziemy stąpać po swych własnych schodach.

    Ty drżysz, od chłodu. Więc otul się szalem.
    Bez nóg, bez ramion, w brunatnej opończy
    Młodzi kalecy siedzą przed szpitalem.
    Widzisz: już pole. Tu miasto się kończy.

    Zwalone leżą dokoła parkany,
    Dziecko się bawi gruzem na chodniku,
    Kobieta pierze w podwórku łachmany
    I kogut zapiał krzykliwie w kurniku.

    Kot się pod murem przeciąga leniwo,
    Na rogu człowiek rozmawia z człowiekiem…
    Znowu w sklepiku zjawi się pieczywo

  147. przepraszam, mag, ale jak na blogu jedynego(no, moze jest jeszcze paru) w polsce ateisty,
    dyskutuje sie na poziomie swiadkow jehowy(area downtown manhattan), to ja sie pytam, co ja tu robie i znikam, adieu…

  148. byk
    Dawno cię tu nie było i chyba nie masz pojęcia, jak jehovita dezerter zadręczał tutejszych. Ja akurat nie wdawałam się z nim w bezsensowne rozhowory, ale inni jak najbardziej, robiąc sobie jaja. Mnie to jakoś szczególnie nie śmieszyło.
    Dezerter wzbudza się co jakiś czas i nawiedza ten blog za przyzwoleniem, jak widać, samego Gospodarza.
    Jeśli już, to zgłaszaj do niego pretensje.

  149. wywiad z jackiem kowalczykiem ( lipiec 2016)

    po wielu latach staran udalo mi sie wreszcie otrzymac mozliwosc przeprowadzenia wywiadu z najwiekszym ateista VII rp (III + IV/pis+po) i zaproszony zostalem na kawe i bezy(ulubione ciastka znanego literata) do jego daczy w pieninach
    – dzien dobry, byk, czy mam przyjemnosc spotkac ostatniego ateiste w polsce ?- przedstawiam sie starszemu dystyngowanemu panu kolo szesdziesiatki, o wnikliwym, ale goscinnym spojrzeniu.
    – tak, witam – usmiecha sie i prowadzi mnie do wnetrza, ktore wyglada na biblioteke, a na srodku, na wielkim kammiennym stole stoi polmisek z jego slynnymi bezami,
    a obok oltarzyk z matka… boska? czestochowska!
    (c.d.n.)

  150. Sir Jarek
    20 czerwca o godz. 12:58
    „pombucek – nie jesteśmy symetryczni…. – każdy ma krótszą nogę i mniejszy cycek…..:)”
    ———————————————————————
    Ale nie o pół metra jak ja.

  151. wjk(16/7/2)
    – dziwi sie pan?
    – tak, jestem wrecz zaskoczony…
    – to pamiatka po mojej matce, byla bardzo wierzaca osoba, ale wychowala mnie na ateiste.
    – dlaczego?
    – to byly trudne czasy, stracila wiare w zycie doczesne, poszla do klasztoru, a mnie oddala do sierocinca; wtedy rzadzil stalin…
    (c.d.n.)

  152. dezerter
    20 czerwca o godz. 16:01

    „ów rejon słynął z obfitych zbiorów wczesnych fig”.
    ——————————————————–
    A co to ma do Jezusowego zajoba na kacu? Ten, który kazał nadstawiać drugi policzek, nawet się na drzewie, skurkowany, zemścił.

  153. mag
    20 czerwca o godz. 19:49

    Mag, nie wyszła okrętowa niespodzianka dla Ciebie, bo mnie pociągnęło nie na okręt, ale na dłuższe rowerowanie i do morza. Śmiechu warte: zawodnik, który pasjami pływał w sztormach na ósemce, dziś wchodzi do wody przy trójeczce, potyka się – pierdut i leży. I tak pięć razy, nim dokuśtykałem do pływackiej głębokości. Z pływaniem jakoś szło, ale powrót to też parę wywrotek. Chodzi o to, że jak malutka falka pchnie, nie mogę lewą jako wykroczną się podeprzeć, bo zdycham z bólu, więc wolę się przewrócić. A mówię po to, by pod koniec dnia z Tobą na głowie, mag, zakrzyknąć:

    Ach, jak przyjemnie
    Przewracać się wśród fal

    Jutro jest nowy dzień i znów się będziemy przewracać. Co, mag?

  154. wjk (16/7/3)
    – prosze, niech pan siada, niezla wspinaczka – przymruza oko i podsuwa solidne debowe krzeslo – napewno sie pan zmeczyl?prosze tutaj najlesza woda w polsce-nalewa z dzbana do szklanicy – kawa, herbata? – i nie czekajac na odpowiedz chwyta za termos i nalewa mi aromatyczna kawe do filizanki, obok stoi dzbaneczek z napewno smakowita smietanka oklicznych krow.
    -oplaca sie byc ateista? rzucam, topornym wobec porcelanowej zastawy, pytaniem?
    – tak – zostalem zaliczony do mniejszosci filozoficznej, mam nawet glejt wielkiego inkwizytora i dyspense papieska franciszka III -usmiech sie szeroko – i w zwiazku z tym otrzymalem order chlebowy VII rp., da sie zyc, internet bezplatny, wyciag kolejka linowa,
    teatr za darmo, cukier?
    -tak, dwie kostki – widzac jak srebrnymi szczypcami wylawia je zgrabnie i wrzuca je do mojej filizanki, pytam – jak przezyl pan grudniowy(15/12/12) zamach stanu ogloszonego przez polski lud cesarzem kukiza i jego 100 dni? – i widze, ze jego usta zaciskaja sie lekko;
    (cdn)

  155. pombocek
    20 czerwca o godz. 20:17

    „Ten, który kazał nadstawiać drugi policzek, nawet się na drzewie, skurkowany, zemścił”.

    W Biblii figi lub drzewa figowe niekiedy występują w sensie symbolicznym. W przykładzie o nie owocującym figowcu Jezus wskazał na cierpliwość Boga w stosunku do narodu żydowskiego. Jezus opowiedział o człowieku, który miał w swej winnicy drzewo figowe. Ponieważ przez trzy lata nie wydawało owocu, właściciel chciał je ściąć. Ale winogrodnik rzekł do niego: „Panie, zostaw je jeszcze na ten rok, aż je okopię i obłożę gnojem; i jeśli w przyszłości wyda owoc, to dobrze, jeśli zaś nie, to je zetniesz” (Łukasza 13:8, 9).

    Kiedy Jezus podawał ten przykład, już od trzech lat głosił, starając się wskrzesić wiarę w członkach narodu żydowskiego. Potem jeszcze wzmógł swoją działalność, niejako nawożąc to symboliczne drzewo — czyli ów naród — dając mu sposobność do zaowocowania. Ale na tydzień przed śmiercią Jezusa stało się jasne, iż ogół Żydów odrzucił go jako Mesjasza (Mateusza 23:37, 38).

    Cztery dni przed egzekucją Jezus jeszcze raz za pomocą drzewa figowego zilustrował fatalny stan duchowy tego narodu. W drodze z Betanii do Jerozolimy ujrzał figowiec, na którym było dużo liści, ale żadnego owocu. Pierwsze figi pojawiają się razem z liśćmi — a niekiedy nawet przed nimi — więc brak owoców na tym drzewie świadczył o jego bezużyteczności.

    Nie owocujący figowiec sprawiał wrażenie zdrowego i równie myląco wyglądał naród żydowski. Jego członkowie nie wydawali jednak dobrych owoców i w końcu odrzucili samego Syna Jahwe. Jezus przeklął tamto bezpłodne drzewo figowe, tak iż nazajutrz uczniowie ujrzeli je już uschnięte. Trafnie tym ZILUSTROWAŁ zbliżający się moment, w którym Bóg miał przestać uważać Żydów za swój wybrany lud (Mateusza 21:42,43).

  156. @byk
    nieźle ci idzie 😉
    Pomijając fakt, że JK urodził się 6 lat po śmierci Stalina…

  157. dezerter

    W związku z tym, że jestem starszy niż wczoraj, spokojniej na Ciebie patrzę, więc na spokojnie: wskaż mi dokładnie sufit, z którego wziąłeś poniższe zdanie.

    „W przykładzie o nie owocującym figowcu Jezus wskazał na cierpliwość Boga w stosunku do narodu żydowskiego”.

  158. dezerter

    Poza tym ładna cierpliwość: kopnął ze złości drzewo tak, że w oczach uschło. Identycznie cierpliwy był jego tata: za pokątne wąchanie ofiarnego olejku: bezwarunkowe ukamienowanie.

  159. wjk(16/7/4)
    – nigdy nie bylem – mowi powoli i z namyslem byly redaktor slynnego, nie istniejacego juz pisma „polityka”
    -entuzjasta dyktatury jego cesarskiej mosci i podzielenia polski na jowy,
    ktore skonczylo sie tak jak wszyscy wiemy, wkroczeniem rosjan do polski,
    rozbiorka palacu kultury i nauki i przetransportowniem go do stalinogrodu,
    jak i niestety o profanacji wielu objektow sakralnych, wspomne tylko o porwaniu zwlok slawomira mrozka do stolicy ateizmu europejskiego, pragi,
    ale nie bronilem sie jak mi zaproponowano stworzenie rezerwatu dla ateistow w pieninach…
    – …ktore niemiecka gazeta „die welt des reiches und der reichen” uwaza za wzorowy nie tylko w calej guberni, ale i V rzeszy- wrzucam, przerywajac na moment picie znakomitego naparu
    -tak, jam to, nie chwalac sie, sprawil – potakuje i poprawia pas slucki przy zupanie
    (c.d.n.)

  160. @pombocek, z godz. 21:07
    Sorry, że się wetnę. Nie będę wyręczał @dezertera w poszukiwaniu sufitu (niech se szuka – i tak nie znajdzie), ale pójdę śladem jego rozumowania z godz. 20:49 – o pierwszeństwie liści przed owocami, co to miało świadczyć o nieuznaniu przez Jezusowego ojczulka narodu wybranego za wybrany – i rozwinę to w polskim ludowym porzekadle: krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. Nie widzę jednak powodu, aby zabijać mało mleczną krowę, którą można by wykorzystać do reprodukcji. Musi co kiepski był ogrodnik z tego Jezusa. Figowiec, nawet nie owocujący, mógł być użyteczny na różne sposoby.

  161. dezerter

    A co ty tu robisz?

    Co z odpowiedzia na moje pytanie o Oskara Pistoriusa?

    – Inwalida on jest, czy nie?

    Nie zapomnialem i czekam na odpowiedz.

  162. georges53
    19 czerwca o godz. 14:16
    David Attenborough
    ……………………………………………………………………………..
    Wspomniany film oglądałem także.
    Pozdrawiam.

  163. Orteq
    20 czerwca o godz. 2:47
    pierwszy raz czytałam ten wiersz tuz po podaniu wiadomości-plotki, ze katastrofę spowodowała bomba próżniowa. Chyba było to w 2010 roku; wiersz wydrukowalam, gdzieś mam, ale ten człowiek jest bardzo płodny( choć kudy mu do Rymkiewicza), często wierszem komentuję bieżące wydarzeniaNie jestem pewna, czy nie w Gazecie Wy. Gdy się przekopię przez własne archiwalia, napiszę. Grzebiąc w pamięci mam jakieś przebłyski, że to p.Józef….nazwiska nie pomnę.

  164. NeferNefer
    19 czerwca o godz. 18:52
    Gdzie ci mężczyyyyyyyyźniiiiiiii
    ………………………………………………………………
    To się działo na długo prze owym telerankiem 13.12.
    https://www.youtube.com/watch?v=9-95ZQjBvzc
    Dedykuję z pewnym opóźnieniem, bo byłem w Waterloo
    (dwustulecie bitwy, wspaniały spektakl , ciekawe obserwacje).

  165. ”bo byłem w Waterloo”
    Kto wygrał w tym roku?

  166. ”Trafnie tym ZILUSTROWAŁ zbliżający się moment, w którym Bóg miał przestać uważać Żydów za swój wybrany lud ”
    Dla mnie już sprawa wyglądała podejrzanie , gdy się okazało, że Ziemia Obiecana to jedyny skrawek gruntu w pobliżu pozbawiony nośników energii takich jak ropa naftowa lub gaz ziemny.

  167. pomocek
    Obejrzałam właśnie w telewizorze na stopklatce znakomity film z 1988 „Rain Man” z Dustinem Hoffmanem i Tomem Cruisem. Jakoś mi do tej pory umykał, ale wróciłam tu, by powiedzieć ci dobranoc i umówić się na jutro.
    To co, płyniemy?
    Ach jak przyjemnie pam pam param pampam… gdy szumi, szumi woda param param pampam…

  168. ”Ach jak przyjemnie pam pam param pampam… gdy szumi, szumi woda param param pampam…”
    W blokach po 22-ej nie powinna być spłuczka klozetowa używana.

  169. anumlik
    20 czerwca o godz. 21:36

    A ja żadnymi alegorycznymi śladami nie chadzam. Rzeczywistość jest niealegoryczna. Alegoryczność biblijnych treści jest mocnym dowodem nieistnienia Boga. Gdyby taki stworzyciel wszystkiego i wszystkich istniał, mówiłby tak, żeby wszyscy rozumieli. Bez tłumaczy, a nie za pośrednictwem Świadków Jehowy czy fioletowych brzuchaczy. Doskonały Bóg, który potrzebuje dezertera jako tłumacza, jest mniej doskonały od dezertera. A dezerter właśnie mówi lepiej niż Bóg. I dobrze, niech mu się wiedzie na gałęzi.

  170. Wybylem wczoraj wieczorkiem zwiedziony prognoza BBC, ze front i to i tamto i na dzis ma byc pod 30… Nie bylo! Bylo „po angielsku”, czyli Bed&Brekfest zjedlismy angielskie sniadanie, mlodemu podpasowalo, bo po amerykansku podali cornflakes z lodowatym mlekiem (mi tez), a potem zasmazone pomidory z rownie zasmazona ponoc Cornwalijska kielbaska i frytkami w towarzystwie „beans in tomato souce”, z korniszonami. „Mlody zezarl korniszony, podziubal soya beans, french fries w znikomej ilosci i oswiadczyl, zema dosc. Ja zjadlem swoje, co przy moim uwazaniu na wage, znaczy, ze okolo polowy i poszlismy …

    Z Seaford w kierunku na Seven Sisters, tu obrazki:

    http://uk.images.search.yahoo.com/yhs/search;_ylt=A7x9UnF2zYVV.W8ACnB3Bwx.;_ylu=X3oDMTBsYWhiN2NvBHNlYwNzYwRjb2xvA2lyMgR2dGlkAw–?_adv_prop=image&fr=yhs-iba-1&va=seven+sisters+cliff&hspart=iba&hsimp=yhs-1

    z docelowym Eastbourne, skad mielismy bilety powrotne do Londynu.

    Wyszla „kicha”….

    Zamiast przewidzianych okolo 30 bylo ledwo z 17/19. Z przewidywanego i prognozowanego slonca, bylo ciemno od chmur zaslaniajacych slonce, zamiast pikniku na plazy z grillem, kanapki zimne,i zapijane zimnymi napojami. KICHA. I wierz tu czlowieku BBC… 😉

    Jasia jakos „opedzilem” kanapkami popijanymi coca-cola. Sam z uwagi na walke z nadwaga nie zalowalem wysilku i przeszlismy. Mamy zaliczony odcianek wybrzeza, od Seaford do Eastbourne, w tym polowe w deszczu. Ja chyba powinienem poloczyc sobie to 1,5 razy, bo pezez polowe nioslem Jasia. i jego hulajnoge.

    OK, bylo, minelo, zaliczone.

    A tu widze, ze starym zwyczajem juz na drugi dzien dyskusja o czym innym, niz temat zapodany przez Gospodarza.

    OK

    Podlacze sie za „chwil pare”, czyli jak poloze mlodego spac.

  171. Indoor prawdziwy
    20 czerwca o godz. 22:43

    Właśnie sukinsyny znad głowy 24-ty raz mnie zalali. A Ty mówisz o niehałasowaniu wodą. Łącznie z zalaniami przez poprzednią lokatorkę zbiorą się trzydzieści trzy zalania różnej wielkości przez 32 lata. W dodatku balangowicze do rana i łomoty. Życie pokazuje, że lepiej się z gównem nie zadawać, choćbyś miał milion racji. Dojrzałe chamy są niereformowalne.
    W Mielnie w tym sezonie już są wypożyczane domki na wodzie. Marzę o czymś takim na, powiedzmy, osiem miesięcy, ale jeszcze nie wiem, co by to kosztowało.

  172. Indoor prawdziwy
    20 czerwca o godz. 22:36
    Kto wygrał w tym roku?
    ……………………………………………..
    Sprzymierzeni. Ale na niby.

  173. mag
    20 czerwca o godz. 22:41

    Mag, dostałaś dokumentację dzisiejszego dnia?

  174. Indoor prawdziwy
    A u Waści humor wyborny, jak zwykle.

  175. @Panie Jacku raaaaatuuunku…

    Link nie dziala jesli nei jest zapodany w calosci… Prosze o mala interwencje i podanie linku w calosci, coby chetni mogli zobaczyc to co z Jasiem dzis widzielismy, co prawda nie wsloncu, ale widzielismy …

    http://uk.images.search.yahoo.com/yhs/search;_ylt=A7x9UnF2zYVV.W8ACnB3Bwx.;_ylu=X3oDMTBsYWhiN2NvBHNlYwNzYwRjb2xvA2lyMgR2dGlkAw%E2%80%93?_adv_prop=image&fr=yhs-iba-1&va=seven+sisters+cliff&hspart=iba&hsimp=yhs-1

  176. pombocek
    Dostałam i liczę na to, że odwiedzimy właśnie te miejsca.

  177. I przeczytał ateista, co napisał @byk i widział, że było to dobre, gdyż obśmiał się jak norka. Zaprawdę! 🙂

    Wracając zaś do pytania, czemu niektórzy ludzie z wiekiem prawacieją i się konserwatują (obecność tak wielu poetów i mnie ośmieliła do słowotwórstwa – przepraszam), podrzucam jeszcze jeden trop: urażona duma, zraniona miłość własna, cierpienie spowodowane odrzuceniem. Na przykład: gdy chłopa zostawi kobita albo odrzuci jego amory, a nie daj boże w sposób mało delikatny.

    No i się zaczyna: on taki dobry, ona skrzywdziła dobrego, czyli niedobra, wywłoka niewdzięczna, k..wa po prostu. A wszystko przez obecne czasy i porządki, cholerna UE, parytety, gendery, babom się w głowach poprzewracało, do kościoła nie chodzą, pyskują mężczyznom zamiast słuchać i potakiwać.

    I już prawicowy konserwatysta gotowy. Zapłakane męskie ego powoduje znoszenie na prawą stronę!

  178. ”A Ty mówisz o niehałasowaniu wodą. ”
    To niehałasowanie to tak na prawdę obowiązywało tylko w bloku u mojej matki w Budapeszcie, nawet kapać się nie wolno było po 22-ej. Reżym totalitarny plus niewłaściwa konstrukcja hydrauliki.
    Ja u siebie w Łodzi (miasto) nie mam żadnych ograniczeń ani uwag sąsiadów. Ani zresztą sam nic nie słyszę. Inna sprawa że mieszkam na samej górze (mnie nikt nie zaleje 🙂 ja czasami, owszem. Przez pewien czas pralka mi w kuchni potrafiła się wypróżniać nie tam gdzie trzeba)

  179. @ lonefather
    Niestety, mimo wielu prób nie jestem w stanie „zaświecić” całego linku. Ale jeśli się go skopiuje i wrzuci do przeglądarki, zadziała (piękne klify!).
    Pozdrawiam jk

  180. mag

    Uojeny, mag, zapomniałem Ci powiedzieć, że jedna fotka to chyba jedyny od zera budowany w ostatnich latach falochron przy naszych brzegach na Bałtyku. Będzie on dawał osłonę przyszłemu kanałowi jachtowemu, łączącemu jezioro Jamno z morzem. Poza tym radykalnie zmniejszy lub całkiem wykluczy zamulanie kanału Jamneńskiego. Ale se wtedy poużywam na swoich pięciu okrętach, w tym jeden materac! Spory ten falochron jest – chyba ponad 200 metrów długości. Dobranocka.

  181. ”Link nie dziala jesli nei jest zapodany w calosci… ”
    Zaznacz (przytrzymać lewy przycisk myszy i przesuwać kursor po tekście) całość linku , kopiuj i wklej jako adres na nowej kartce.

  182. Indoor prawdziwy
    20 czerwca o godz. 23:17

    Jezuuu! Ja dwa razy w życiu w najostatniejszej chwili wypróżniłem się tam, gdzie nie trzeba.

  183. pombocek
    20 czerwca o godz. 21:21

    „Identycznie cierpliwy był jego tata: za pokątne wąchanie ofiarnego olejku: bezwarunkowe ukamienowanie”.

    Kiedy poznajesz Boga bliżej, nie jesteś zaniepokojony, kiedy napotykasz w Biblii fragmenty, które nie wyjaśniają, dlaczego postąpił On tak, a nie inaczej. Jeśli mamy głębszą wiedzę na temat postępowania Jahwe z ludźmi, to jesteśmy przekonani, że Jego osąd jest sprawiedliwy.

    W Biblii jest dość informacji potwierdzających, że On zawsze czyni to co słuszne, i że w gruncie rzeczy sam ustala kryterium dobra i zła. Im lepiej poznajemy Boga jako Osobę, tym bardziej miłujemy i cenimy Jego sposób postępowania i w pewnym momencie nie potrzebujemy już wyjaśnienia wszystkiego, co robi.

  184. @lonefather, z godz. 23:08
    Nie panikuj i nie przywołuj imienia pana Jacka nadaremno. wystarczy kursorem oznaczyć cały zapodany przez Ciebie link i kliknąć prawym klawiszem myszki. Po ukazaniu się komendy „otwórz w odnośniku” – kliknąć lewym klawiszem i otworzy się seria obrazków z Twojego spaceru z Seaford do Eastbourne. Ładne te obrazki ;). A BBC nie wierz. Takie samo badziewie pogodowe jak w naszych pogodynkach.

  185. Również potwierdzam, widziałem, niektóre panie naprawdę ładne. No i widoczki też!

  186. lonefather
    20 czerwca o godz. 21:37

    „A co ty tu robisz”?

    Wyluzuj !
    Właśnie słucham najlepszej audycji muzycznej w tej galaktyce. Mark K. jest tutaj stałym gościem. Mówi Ci to coś ?

  187. @Maciej2, z godz. 23:16
    Nad babskim zapłakanym „ego” też się pochylisz i zniesiesz je na prawą stronę?

  188. anumlik
    20 czerwca o godz. 21:36

    „Musi co kiepski był ogrodnik z tego Jezusa”.

    Zdaniem historyka H. G. Wellsa wielkość człowieka da się ocenić po tym, „co zasiewa i czy pozostawia po sobie siłę duchową pobudzającą innych do myślenia nowymi kategoriami”. Chociaż Wells nie uważał się za chrześcijanina, przyznał: „Pod tym względem Jezus jest niezrównany”.

    Aleksander Macedoński, Karol Wielki czy też Napoleon Bonaparte byli potężnymi władcami. Już samą obecnością budzili lęk i szacunek, wywierając ogromny wpływ na podkomendnych. Jednakże Napoleon miał powiedzieć: „Jezus Chrystus wywiera wpływ na swych poddanych i rozkazuje im, nie będąc cieleśnie ani widzialnie obecnym wśród nich”.

    Od blisko 2000 lat Jezus swymi dobitnymi naukami oraz zharmonizowanym z nimi życiem niezwykle silnie oddziałuje na ludzi. Trafnie to ujął pewien pisarz: „Wszystkie wojska, które kiedykolwiek ruszały na wojnę, wszystkie floty, które kiedykolwiek zbudowano, wszystkie parlamenty, które kiedykolwiek obradowały, i wszyscy królowie, którzy kiedykolwiek rządzili — wszystko to razem wziąwszy nie miało tak potężnego wpływu na życie mieszkańców ziemi”.

  189. … kopiuj i wklej jako adres na nowej kartce.
    ………………………………………………………………
    czyli klawisze (jednocześnie) Ctrl i C (kopiowanie)
    i potem Ctrl i V („v”klejanie).

  190. Jacek Kowalczyk
    20 czerwca o godz. 23:20

    ups … oprogramowanie … )

    Mam kilka super fotek z dzisiaj w mrzawce i w chmurach, robie jescze lepsze wrazenie, znaczy sie mocniejsze, ale nie umiem ich zapodac bez ujawninia siebie… ups i jak tro sie mowi „starosc” styka do znanego, a z nowym sobie nie radzi…

    Dzieki welkie, a @anumlik podal jak otworzyc link by zobaczyc w pelnbym sloncu, co my dzis w deszczyku, mgielkach i chmurach nisko wiszaqcych ogladalismy.

    Dla ciekawosci ogladajacych, to 1sza fotka, ta na ktorej widac „siedem siostr”, pokazujaca stan obecny, to w tym miejscu, klify byly, w czasach Wilhelma Zdobywcy, 650 metrow barziej na poludnie, czyli w glab obecnego morza.

    Niecale 1000 lat „pozarlo” ponad 650 metrow ladu … Sila oceanu jest ogromna … :)e

  191. anumlik
    20 czerwca o godz. 23:27

    O pogodę można śmiało pytać mnie. Mylę się, rzecz jasna, jak BBC i nasz biura, ale mniej. Jak ryboliłem, świetne prognozy podawali Niemcy i tylko ich słuchaliśmy plus własne kosmetyczne korekty. Przez 9 lat rybaczenia przewiozłem się na Niemcach raptem dwa razy. Ale i oni szybko się połapali, że pomyłka i alarmowo podali specjalne ostrzeżenia.

  192. dezerter
    20 czerwca o godz. 23:42

    Chlopie,
    chcesz byc wiarygodny?

    To wpierw odpowiedz na proste, zadane Tobie pytanie.

    Bez tego, to uwierz mi, nikt Tobie w cokolwiek tu napieprzysz, nie uwierzy.

    Uwirygodnij sie i odpowiedz.

  193. Poeta Rymkiewicz to człowiek 80-letni. Myślę, że warto mu odpuścić, nie każdy w tym wieku ma umysł jak brzytwa i końskie zdrowie. Pewnie R. mocno by się zdziwił, gdyby słuchał siebie jako 40-latek. A może nie.

    Mnie martwi to, jak nieprawdopodobne banialuki wygadują ludzie młodzi.
    Kilka dni temu ktoś na facebooku wrzucił zdjęcie różowego pudełka z naklejką, na której było napisane „Mały masturbator. Pomoc edukacyjna zatwierdzona przez MEN. W zestawie…” i tu kilka drobnych przedmiotów, które wywołałyby rumieniec na niejednej twarzy.
    Do zdjęcia dołączony był link na stronę, na której udowadniano, że MEN wprowadzi lekcje edukacji seksualnej dla przedszkolaków, na których ma być wyjaśniane, co to jest masturbacja.
    Żeby jeszcze zawrzało ze względu na te lekcje. Nie, 35-40-latkowie naprawdę uwierzyli, że ten durny zestaw jest prawdziwy, choć zweryfikowanie go w sieci zajęło pół minuty.
    Ręce mi opadły. Jak można aż tak odpłynąć? I nie mówię o prostych ludziach. Większość ukończyła studia zanim zaczęła się produkcja magistrów na skalę przemysłową.
    Czasem mam wrażenie, że co prawda jako naród mówimy tym samym językiem, ale korzystamy z dwóch różnych słowników znaczeń.

    A chodziło o konferencję, na której przedstawiono dokument pt. (mniej więcej) „Standardy edukacji seksualnej w Europie” i na której sobie o nim podyskutowano.
    pozdrowienia:)

  194. pombocek & anumlik & reszta

    BBC nieczesto, sie myli.

    Ja na „co dzien” nawet prognoz nie otwieram, tylko wychodzac z domu, z „automatu” wkladam parasol do plecaka. Zwykle, nawet go nie wyciagam, ale trafia sie kilkanascie razy do roku, ze choc rano jest slonce i cieplo, to po poludniu juz jest zimno, leje i jest do bani. Takie sa „uroki” morskiego klimatu.

  195. Męskie zapłakane ego znam z autopsji i stąd wiem, jakie ta menda może wywołać spustoszenie. A że to mężczyźni przez lata urządzali świat (czas przeszły dotyczy tylko niektórych terytoriów), więc jedno z drugim zgodziło mi się w takie wnioski, jak napisałem.

    Zaś w to, że i u kobiet funkcjonują podobne psychiczne mechanizmy ochrony własnego „ja” – oczywiście nie wątpię.

  196. @Jacek Kowalczyk
    Pastwimy się tu nad Poemą i Rymopisem, ale nic Pan nie wspomniał o autorze cytowanego dzieła. Czy jest nim rzeczywiście JMK, czy zdolny apologeta?
    „http://wojciechsadurski.natemat.pl/140711,tylko-u-nas-nowy-wiersz-jaroslawa-marka-rymkiewicza

  197. dezerter
    20 czerwca o godz. 23:25

    Potrafisz odróżnić, który Bóg jest, że tak powiem, obiektywną sumą biblijnych treści, a który – tworem Twojej wyobraźni? Bo dla mnie „poznawanie” tego, którego się w żaden sposób nie doświadcza, i – trzymajcie mnie! – miłowanie tej pustki – to ani poznawanie, ani miłowanie, lecz wyłącznie puste słowa o poznawaniu i miłowaniu.

  198. dezerter
    20 czerwca o godz. 23:42
    Chociaż Wells nie uważał się za chrześcijanina, przyznał: „Pod tym względem Jezus jest niezrównany”
    …………………………………………………………………………………………..
    H.G.Wells , miał na temat chrześcijaństwa, jak już, nieco inny pogląd na który to wpływ wywarł jego profesor Thomas Henry Huxley z (dzisiejszego) Imperial College of Science.

  199. lonefather
    20 czerwca o godz. 23:44
    Niecale 1000 lat “pozarlo” ponad 650 metrow ladu … Sila oceanu jest ogromna
    ……………………………………………..
    Podobnie się dzieje w miejscowości Trzęsacz koło Rewala.

  200. Jiba
    20 czerwca o godz. 23:53

    i „TAK” i „NIE”

    Z uwagi na wiek – „TAK”

    Z uwagi na spoleczne oddzialywanie – „NIE”

    JA mowie stanowczo NIE, bo szkodliwosc tego, co jest skutkiem Rymkiewicza, jest zbyt wielka, zeby Rymkiewiczowi odpuscic…

    Bez najmniejszej ryjemnisci czy satysfakcji, zwyczajnie „po polsku” uwazam, ze rzekaz rymkiewiczowski nalezy sprowadzic do NICOSCI… cokolwiek to znaczy…

    Inaczej pewnego dnia obudzimy sie w „polsce” 3/4 i „pol”…

  201. @Tobermory, 20 czerwca o godz. 23:55
    Nie chcę wyręczać Gospodarza w odpowiedzi, ale ciekawi mnie skąd wytrzasnąłeś tego „zdolnego apologetę”, który miałby być jakoby autorem wiersza JMR, w miejsce JMR? Wojciech Sadurski, w linku który zapodałeś, nie kwestionuje autorstwa miszcza Rymkiewicza, mało tego – szczyci się, że to on (Wojciech Sadurski) dotarł do niepublikowanego nigdzie indziej poematu, który przytacza. To co przytacza jest jota w jotę tym samym „poetyckim” badziewiem, zapodanym przez Jacka Kowalczyka w jego ostatnim „liście ateisty”. Jakoś nie przychodzi mi na myśl, że to sam prof. Sadurski, pod otwartą przyłbicą, dokonał takiej manipulacji. Po co? Rymkiewicz już się ośmieszał innymi – mową wiązaną pisanymi – agitkami smoleńskimi. Ta akurat od innych nie odbiega „wysokością lotów”.

  202. Czytam o pięknych fotkach lonka, a dzie uny? Dzie jakieś linki? Nie widzę.

    To daje własne. Jest fotka nowiutkiego od zera falochronu przy kanale Jamneńskim i dwie fotki pływających domków w Mielnie. Pływać to one chyba za bardzo nie pływają, po prostu się unoszą na wodzie. Chyba że bym taki wziął na hol. Można te domki wypożyczać, jak ktoś chce odpocząć od miejskich luksusów.

    https://lh4.googleusercontent.com/-HqhFgKCmP58/VYXkQnXxYpI/AAAAAAAABT4/emvrq8k8ho0/w692-h519-no/IMG_5470.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-IJ-d81Xvhao/VYXkQWkaORI/AAAAAAAABT8/RdUmrAs1B4c/w692-h519-no/IMG_5476.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-u8BndGACqeg/VYXkQWaUzoI/AAAAAAAABUA/BLax09ESyA0/w692-h519-no/IMG_5477.JPG

  203. W maju AD 1986 Leszek Szaruga na lamach paryskiego „Kontaktu”, ktorego redaktorem byl Bronislaw Wildstein opublikowal pare wierszy, m.in. Poslowie do wierszy Jaroslawa Marka Rymkiewicza, ktory zaczyna sie tak:
    „Niedlugo przestaniemy juz mowic jak ludzie…( ?)

    PS Chce tylko dodac, ze szanuje pismiennictwo i samego poete Leszka Szaruge. Polecam jego poezje, nawet bardziej teraz, anizeli anachroniczna i estetyczno bigosowata spuscizne Miloszowa. ; )

  204. pombocek
    20 czerwca o godz. 22:46

    „Gdyby taki stworzyciel wszystkiego i wszystkich istniał, mówiłby tak, żeby wszyscy rozumieli”.

    Biblia wyjaśnia, że Jezus nauczał za pomocą przykładów z dwóch istotnych powodów.

    Po pierwsze, spełniał w ten sposób proroctwo. W Mateusza 13:34, 35 czytamy: „Jezus mówił do tłumów w przykładach. Doprawdy, bez użycia przykładu niczego do nich nie mówił — żeby się spełniło, co zostało powiedziane przez proroka, który rzekł: ‚Otworzę swe usta, podając przykłady’”.

    Po drugie, Jezus posługiwał się przykładami, aby ujawnić pobudki słuchaczy i odsiać tych, których — jak sam powiedział — ‛serca stały się nieczułe’ (Mateusza 13:10-15). W jaki sposób przykłady mu w tym pomagały? Niekiedy ludzie pragnący w pełni pojąć jego słowa musieli poprosić o dalsze wyjaśnienia. Zdobywali się na to tylko pokorni — w odróżnieniu od wyniosłych czy obojętnych (Mateusza 13:36; Marka 4:34).
    Tak więc stosując przykłady, Jezus odsłaniał prawdę przed tymi, którzy całym sercem byli jej złaknieni, a ukrywał przed tymi, którzy mieli w sercu pychę.

    Przykłady służyły Jezusowi także do innych celów. Np.wzbudzały zaciekawienie, a tym samym zachęcały ludzi do słuchania. Ponadto tworząc w ich umysłach obrazy, ułatwiały im zrozumienie słów Jezusa. Jednocześnie pomagały im je zapamiętać.

  205. Taaa wiem!

    Baltyk i 280 metrow, bo plywy Baltykiem zredukowne. A sila niszczycielksa ta sama, czyli Ksierzyc, wiatry, woda…

    „… czlowiek PANEM swiata …”

    A ja nie mam nastroju do smiechu dzisiaj. Jestem w nienajlepszym stanie i od dakszego oceniania, bedzie lepiej jesli sie powstrzymam.

    Dobrejnocy zycze…

  206. Masz babo placek, zagrzebałam się w robieniu albumu ze zdjęciami. Mój synuś odebrał dziś (czyli w sobotę) świadectwo ukończenia drugiej klasy. Z polskiej szkoły. Prawdziwe, z pieczątką i orzełkiem. Na koniec roku ma 5 z polskiego i się puszę.

    @mag
    Dzięki za odpowiedź. No cóż mogę mądrego wymyślić, powinni się niektórzy leczyć a że nie chcą to takie są efekty.

    @zezem
    Dzięki za link i dedykację. Wciornaści, jak to byłeś w Waterloo, to rzut beretem przez Brukselę??? Przegapiłam niestety, szkoda. Chociaż dzień miałam dobry bo raz świadectwo, dwa udało mi się pierwszy raz w polskim sklepie kupić „Wiedzę i Życie” z czego się ogromnie ucieszyłam, bardzo mi jej brakowało. Polityka WiŻ i dawniej (przed Najsztubem) Przekrój to jedyne czasopisma które czytam (-łam, bo Przekroju nie ma)

    Indoor prawdziwy
    20 czerwca o godz. 22:36

    Kara Mustafa, wielki wódz Krzyżaków.

    lonefather
    20 czerwca o godz. 22:52

    Wy nam tu tę dziadowską pogodę bez przerwy przysyłacie, dociera dzień później. Przez to noszę cały rok w torebce parasol, okulary słoneczne a latem jeszcze, tak, tak, wachlarz. Właśnie sobie w piątek kupiłam. Pomaga jak w autobusie jest 50 stopni Celsjusza.

  207. @anumlik

    Nowy wiersz Jarosława Marka Rymkiewicza, na 1 kwietnia 2012

    Wzdyż wołałem, już dawno, że trzeba w tej sprawie

    Coś zrobić, a Ty czekasz, Panie Jarosławie,

    Po próżnicy… Wszak ginie Ojczyzna Kochana

    I wzywa Cię do boju, jak Węgry – Orbana.

    Azali nie dostrzegasz, co się wokół dzieje?

    Kondominium nas gnębi. KPP szaleje

    Na świeżym trupie Polski… Gdy niecny Żydowin

    Śmie Poetę pozywać, a minister Gowin

    Rewizyji nie wnosi – na co jeszcze czekać?

    Tu nie ma żartów. Larum! Tu nie można zwlekać.

    Na początek należy rozwiązać „Gazetę”

    A potem przez umyślnych posłać po Poetę

    By koronę królewską włożył Ci na głowę.

    Na miejsce ceremonii – obierz Czestochowę,

    Skąd te czucia i rymy.

    Poeta nie trwożny

    Na dźwięk wiersza blednieje każdy płaz bezbożny

    Ze strachu. Ten Poeta dzieckiem urwał hydrze

    Łeb w kolebce. W młodości do Partii się chytrze

    Uśmiechał, by ją niszczyć. Taka była pora…

    Walczył niczym Wallenrod; wzorem Almanzora

    Pocałowaniem wszczepiał jad w zdradzieckie dusze…

    A dziś, pod Milanówkiem, cierpi wciąż katusze.

    Przeto koniecznie trzeba coś zrobić w tej sprawie

    Wieszcz Cię wzywa! Do boju, Panie Jarosławie!

  208. Tobermory
    21 czerwca o godz. 0:53

    A teraz weź proszę szufelkę i zamieć mnie z podłogi

  209. pombocek
    20 czerwca o godz. 23:57

    Bo dla mnie “poznawanie” tego, którego się w żaden sposób nie doświadcza, (…) to ani poznawanie, ani miłowanie, lecz wyłącznie puste słowa o poznawaniu i miłowaniu”.

    Biblia nie tylko zawiera Boże orędzie dla całej ludzkości, ale też wyjawia jak każdy z nas może osobiście zbliżyć się do Jehowy.

    Gdy regularnie czytamy i analizujemy Biblię, zastanawiając się jak zdobyte informacje możemy zastosować w swoim życiu, pozwalamy by Bóg mówił do nas przez swoje Słowo. Dzięki temu przybliżamy się do Niego a On robi to samo (Jakuba 4:8).

    Gdy taka interakcja często zachodzi, stopniowo wzmacnia naszą więź z Jehową. W rezultacie staje się ona dla nas bardzo realna. Nabieramy takiego przekonania, jakie miał Jezus, gdy oświadczył: „Ten, który mnie posłał, rzeczywiście istnieje, a(…) ja go znam” (Jana 7:28,29).

    Takie przekonanie będzie wzrastać proporcjonalnie do wysiłku, jaki wkładamy w studiowanie Biblii i rozmyślanie nad tym, co On chce nam przez nią przekazać (Psalm 32:8; Hebrajczyków 4:12).

    Jednakże aby moja więź z Bogiem była realna, muszę też być przekonany, że On wysłuchuje moich modlitw i na nie odpowiada. Gdy dostrzegam takie odpowiedzi, Jehowa staje się dla mnie jeszcze bardziej realny. Ponadto im częściej Mu się zwierzam ze swoich trosk, tym bardziej On przybliża się do mnie (Łukasza 22:42,43).

  210. @anumlik

    A jak sądzisz, w jaki sposób dociera się do niepublikowanego nigdzie indziej poematu? Włamuje do szuflady Wieszcza?

    @NeferNefer, 😀
    Gratulacje dla potomka i mamusi.
    Teraz pora na lekcje niderlandzkiego dla ciebie.

    Onder de grond,
    onder de grond,
    daar woont een mol
    in zijn jasje van bont.

  211. Dla @dezertera od kapeli Dezerter utwor o Jezusie
    https://www.youtube.com/watch?v=8SvUz1RZvgs

    Jezus dlugowlosy z paszportem Izraela

  212. @Tobermory

    Dziękuję 🙂 nie wiem z czego uszyta kurteczka dla kreta ale resztę rozumiem.

    Na 1 kwietnia to przyznaj się, sam napisałeś.

  213. @NeferNefer

    Dziecko ci przetłumaczy 😉
    Bont = futerko

    Na 1. kwietnia sam znalazłem.
    Anumlik chyba będzie wiedział, gdzie.
    Ale dziękuję za wysokie mniemanie o moim talencie 😀

  214. @Sir Jarek, wysłuchałam, obejrzałam wersje koncertową oraz wykonanie z tekstem. Dobre. Nie znam „The White Buffalo” ze starości już, po pierszym „czytaniu” nie bardzo wiem gdzie sie poruszam; muzyka country?, wyznawcy szatana? (to apropos „Come Join The Murder”), depresja?
    Swoja drogą, czemu proponujesz na tym blogu tekst w którym podmiot liryczny w bogu znajduje ostatna nadzieję? z przekory czy z przekonania, że żałość ludzka niezależnie od wiary gnębi wszystkich jednkowo?
    I cóżem uczyniła, teraz nie odczepi się pieśń ode mnie całe popołudnie.

    czuję ze bedzie chodzić za mną całe popołudnie.

  215. juz chodzi

  216. ale nie wszystkim sie ten utwór podoba, ciekawe czy wpis internauty @robin rodlyng 3 miesiące temu byłby adekwatny do oceny TEMATU blogu; rzyzykuję, cytuję dla wszystkich, którzy nie wiedzą jak emocjonująca może być dyskusja wirtualnych słuchaczy youtube: „all of you hope everybody that upvoted are getting aids ebola and cancer then die a fucking painful death”.

  217. @tabermory, nie wiem jak znalezc wpis @georges, zreszta nie tylko jego. Moze pomozesz – jest u Passenta. Moze w 10 rocznice WTC to bylo, albo kiedy @fidelio pisal na okraglo o teorii spiskowej WTC. Pamietam tez, ze kiedy sie wielce oburzylam w ramach pocieszenia mnie wypowiedzial sie na pewno @lewy , a chyba tez @duende, (Tak rzadko doznaje tu dobrego slowa, wiec zapamietalam).
    Jesli opowiadam tu cos z zycia prywatnego to wylacznie w celu zblizenia specyfiki kraju, w ktorym mieszkam. Nie jest interesujaca? Mnie tam wszystko interesuje z zycia innych krajow, a takze z zycia wszelakich blizszych i dalszych spolecznosci. No i podpowiadam: zawsze @zyta2003 mozna zescrollowac.
    Tym razem wyjasnie, ze osobiscie odczulam tragedie WTC, poniewaz na 50tym ktoryms pietrze w pierwszej wiezy pracowal moj syn. Prace mial troche siedzaca, a wiecej jezdzaca na 90+pietro do kooperantow i zaczynal ja o 7.30. Po godz. 8.45 przez iles godzin nie wiedzialam ja i pozostali w rodzinie – w Polsce i na miejscu – co sie z nim dzieje. Czy przezyl. Telefony nie dzialaly omal caly dzien. Moj sasiad z naprzeciwka – wloski kontraktor – zrobil w tym dniu o 8-mej rano sniadanie urodzinowe na 7 osob zalogi w slynnej restauracji na najwyzszym pietrze z widokiem. To do tej restauracji przyszedl syn kolarza Szurkowskiego po czek za robote kontraktorska i juz nie wyszedl. Poniewaz mieszkam w skromnej dzielnicy mieszka tu duzo strazakow. Trudno policzyc ile pogrzebow zaliczyly nasze okoliczne koscioly ( nie tylko katolickie), zawsze z burmistrzem miasta Gullianim. A trwalo to wiele tygodni, w miare znajdowania, identyfikowania i czasu burmistrza. A trzeba bylo pochowac z honorami kilkuset strazakow. M. in zginal ojciec kolegi mojego wnuka ze szkoly, a absolwentow tej podstawowki zginelo kilkanascie osob. Moze to wszystko tez mnie troszeczke osobiscie dotknelo? Nie bede dalej epatowac. Trza byloby to przezyc. Brak wyobrazni.
    Poniewaz twoim argumentem jest, ze pisze jak z magla zycze Ci takie sytuacji z wlasnym dzieckiem. Ot slyszysz w tv, ze sie prom wywalil i tyle osob ciagle jest missing, a twoj syn nie dzwoni. Nawet nie zycze ci zeby sie nie odnalazl. Good luck.
    Tym razem naprawde sie pochwale moim synem. Poniewaz jego firma w czesci WTC przestala istniec zglosil sie na ochotnika do pomocy. Najpierw jezdzili na osiedle Battery Park i pukali od mieszkanie do mieszkania. Czy ktos tam zostal, bo trzeba natychmiast gdzies sie ewakuowac ze wzgledu na brak swiatla, wody, gazu, zagrozenie wybuchem, polmetrowa warstwe szkodliwego pylu, brak jakiejkolwiek komunikacji… Dot. to glownie ludzi starych. Niestety jesli ktos nie mial gdzie isc, a mial zwierzaka to musial go zostawic w domu, bo miasto nie zapewnialo schroniska ze zwierzeciem. Wiec nastepne tygodnie jezdzil do pozostawionych psow, kotow i co tylko, nie tylko, azeby nakarmic, wyprowadzanie dlugi czas nie wchodzilo w rachube, ale podac lekarstwa, uprzatnac, a nawet zrobic zastrzyk psu czy kotu z cukrzyca. Potem dostal telefoniczne podziekowanie od glownego CEO firmy, ktora na calym swiecie liczy grubo ponad 100tys. ludzi. Phi, nic dramatycznego, ani do chwalenia sie. Nie takie rzeczy z szwagrem….
    Ja nie tyle przebaczam, co lekcewaze nieswiadoma glupote, a na drobne sprawy o jakie tu sie nieraz klocicie wogole nie zwracam uwagi. Ale nigdy nie przebaczam swiadomej podlosci. Nie tylko georgesowi, ale dwom innym osobom tez. Zdaje sobie sprawe, ze Ty masz wyzsze standarty etyczne i przebaczasz. Wszystkim. Z wyjatkiem mnie, ktorej sie czepiasz o wszystkie bzdury w sposob niegrzeczny, jak by z magla. Twoje prawo, a ja mam prawo myslec swoje.
    No i niestety, jeszcze raz sie pochwale. W ostatnia niedziele bylam wraz z rodzinna mlodzieza ponizej 10 roku zycia ( bo ja jestem wspaniala babcia na wycieczki) na otwartej trzy tygodnie temu platformie obserwacyjnej w nowowybudowanym WTC. Cena zaporowa, ale wartalo nie tylko ze wzgledu na widok, ktory dodatkowo jest najlepsza lekcja topografii NY, ale tez ze wzgledu na to, ze jest to jest to caly show widowiskowo-edukacyjny poczawszy od geologii terenu, metod budowania…. I minal tydzien i nic o tym tu nie wspomnialam ( m.in. dlatego, zeby ciebie nie draznic, a moze i innych). I to Ty teraz mnie skusiles, azebym sie pochwalila.

  218. dezerter
    20 czerwca o godz. 23:37

    Niby „sluchasz” „nalepszej audycji”, niby sluchasz Marka, a NIE SLYSZYSZ…

    Ja nie odpuszcze Tobie i bede Cie zadreczal przypomnieniem pytania, na ktore nie odpowiadasz.

    Wiec albo odpowiadasz, albo SPADAJ.

    Trzeciej mozliwosci nie ma.

  219. dezerter powiedzial:
    „Jednakże aby moja więź z Bogiem była realna, muszę też być przekonany, że On wysłuchuje moich modlitw i na nie odpowiada. Gdy dostrzegam takie odpowiedzi, Jehowa staje się dla mnie jeszcze bardziej realny. Ponadto im częściej Mu się zwierzam ze swoich trosk, tym bardziej On przybliża się do mnie ”

    A ja twierdze, ze @dezerter jest klamca!

    @dezerter klamie nie tylko nam, ale klamie sam sobie.

    Bo, gdyby @dezerter mial te „podlacznie” do jahwe o jakim nam tu bredzi, to @dezerter juz dawno, by odpowiedzial na zadane pytanie:

    – Oskar Pistorius jest, czy nie jest, inwalida?

    Modl sie @dezerter.

    Modl sie i pytaj… i odpowiadaj…

    A jak nie! TO SPADAJ!

    bo tu NIKT ci bez odpowiedzenia, w nic co bredisz nie uwierzy

  220. ozzy, alter schwede, jak tam uroczystosci weselne?
    pozdrowienia dla gustawa adolfa!

  221. …u mnie bryndza; zamykaja mi elektrownie atomowa, co oznacza utrate pol miliarda eros podatkow dla powiatu i 1500 miejsc pracy; cale szczescie, ze jestesmy federacja i szwabi , oraz saksonczycy, beda teraz na nas pracowac, a ja ,zamiast na bruk, na socjalny hamakm wymslony przez pippi langstruempf ! 😉
    twoj
    homer simpson
    p.s.
    „zu viele christen sind gestorben!” walter hasenclever (1910),
    ale sie mozna pomylic…

  222. wjk(16/7/5)
    – prosze, niech sie pan poczestuje – podsuwa mi wypełniony bezami talerz z litej, inkrustowanej rubinami i brylantami, platyny – sam piekłem!
    -a co do piekła, chodza pogloski, ze ukrywa sie u pana, scigany przez fbi zbrodniarz sw general czesław kiszczak? – ryzykuje, biorac ukształtowane na wzor phallusa ciastko, pytanie
    -ukrywa?! – zdziwienie maluje sie na twarzy noblisty z roku 2015 – jest u mnie legalnie zatrudniony
    – zatru…wać? – krzsztusze sie odrobine po litewsku i mysle zaraz w panice o balladynie, ale, nie, kowalczyk jak balladyna nie wyglada, raczej jak pankracy
    (cdn)

  223. A propos umiejetnosci wybaczania. Na okolicznosc kolejnej masakry z uzyciem broni w USA w Charleston, znanym konfederackim miescie, w znanym z rasizmu stanie Poludniowa Karolina czarne rodziny ofiar deklaruja ze…. wybaczaja mordercy. Co mnie sie w pale nie miesci, moze jak bym nalezala do takiego episkopalnego czarnego kosciola to bym umiala. Zapewne tez w ten sposob ratuja sie psychicznie.
    Krazy tez w amerykanskiej sieci obrazkowa przypowiesc na te ostatnie wydarzenia:
    1. Muzulmanski morderca – 1.3 miliarda muzulmanow jest za to odpowiedzialnych
    2. Czarny morderca – przemoc zwiazana z gangami
    3. Zawodowy morderca -bohater narodowy ( lub straty ludnosci cywilnej wskutek dzialan wojennych)
    4. Bialy morderca – ofiara wyalienowania ze spolecznstwa ( samotny wilk) lub mial problemy emocjonalne z parkowaniem lub…
    W oryginale zamiast morderca uzyte jest slowo „shooter” co lepiej oddaje ironie. A ten problem z parkowaniem to fakt sprzed kilku miesiecy, kiedy to bialy zastrzelil trojke mlodych studentow, chyba z Bangladeszu czyli muzulmanow, na parkingu. Wszyscy oni byli studentami medycyny, a byl to chlopak z wlasnie poslubiona zona i jej siostra. No i oslawione ze swych dzialalnosci Grand Jury, co to powoluje sie przy kazdym sadzie nie dopatrzylo sie morderstwa na tle uprzedzen religijnych, czy rasowych i bedzie sadzony jako prosty morderca, co sie zdenerwowal.

  224. @zyta2003
    tak sobie myślałam, że w jakiś sposób atak na WTC dotknął cię osobiście i dlatego poczułaś się tak urażona i oburzona wypowiedzią georgesa53.
    Potrafię to zrozumieć. Ale potrafię również zrozumieć niechęć wielu ludzi do Ameryki (USA) i tę może nieładną ale ludzką satysfakcję: Nareszcie i oni zobaczyli jak to jest.
    Bo tak to już jest, że w takich momentach nie myśli się o tragedii poszczególnych osób, ale o całokształcie, o Wietnamie, Korei, Ameryce Łacińskiej, Palestynie, Iraku, Afganistanie i wszystkich tych miejscach na świecie gdzie ludzie ginęli, gdzie waliło się ich życie w imię interesów Stanów Zjednoczonych.

  225. wywiad z jackiem kowalczykiem ( lipiec 2016)/edit/

    po wielu latach staran udalo mi sie wreszcie otrzymac mozliwosc przeprowadzenia wywiadu z najwiekszym ateista VII rp (III + IV/pis+po) i zaproszona zostalam na kawe i bezy(ulubione ciastka znanego literata) do jego daczy w pieninach
    – dzien dobry, czy mam przyjemnosc spotkac ostatniego ateiste w polsce ?- przedstawiam sie starszemu dystyngowanemu panu kolo szesdziesiatki, o wnikliwym, ale goscinnym spojrzeniu.
    – tak, witam, pani krowa? – usmiecha sie i prowadzi mnie do wnetrza, ktore wyglada na biblioteke, a na srodku, na wielkim kammiennym stole stoi polmisek z jego slynnymi bezami,tuz obok oltarzyk,hm? z matka… boska? czestochowska!
    – dziwi sie pani?
    – tak, jestem wrecz zaskoczona…
    – to pamiatka po mojej matce, byla bardzo wierzaca osoba, ale wychowala mnie na ateiste.
    – dlaczego?
    – to byly trudne czasy, stracila wiare w zycie doczesne, poszla do klasztoru, a mnie oddala do sierocinca; wtedy rzadzil stalin…
    -prosze, niech pani siada, niezla wspinaczka, nes´ pas? – przymruza oko i podsuwa solidne debowe krzeslo – napewno sie pani zmeczyla?prosze tutaj najlesza woda w polsce-nalewa z dzbana do szklanicy – kawa, herbata?
    -i nie czekajac na odpowiedz chwyta za termos i nalewa mi aromatyczna kawe do filizanki, obok stoi dzbaneczek z na pewno smakowita smietanka oklicznych krow.
    -oplaca sie byc ateista? rzucam, topornym wobec porcelanowej zastawy, pytaniem?
    — tak, zostalem zaliczony do mniejszosci filozoficznej, mam nawet glejt wielkiego inkwizytora i dyspense papieska franciszka III -usmiech sie szeroko – i w zwiazku z tym otrzymalem order chlebowy VII rp., da sie zyc, internet bezplatny, wyciag kolejka linowa, teatr za darmo, cukier?
    -tak, dwie kostki – widzac jak srebrnymi szczypcami wylawia je zgrabnie i wrzuca je do mojej filizanki, pytam – jak przezyl pan grudniowy(15/12/12) zamach stanu ogloszonego przez polski lud cesarzem kukiza i jego 100 dni? – i widze, ze jego usta zaciskaja sie lekko;
    — nigdy nie bylem – mowi powoli i z namyslem byly redaktor slynnego, nie istniejacego juz, przedwojennego pisma „polityka”
    –entuzjasta dyktatury jego cesarskiej mosci i podzielenia polski na jowy,
    ktore skonczylo sie tak jak wszyscy wiemy, wkroczeniem rosjan do polski,
    rozbiorka palacu kultury i nauki i przetransportowniem go do stalinogrodu,
    jak i niestety o profanacji wielu objektow sakralnych, wspomne tylko o porwaniu zwlok slawomira mrozka do stolicy ateizmu europejskiego, pragi,ale nie bronilem sie jak mi zaproponowano stworzenie rezerwatu dla ateistow w pieninach…
    — …ktore niemiecka gazeta „die welt des reiches und der reichen” uwaza za wzorowy nie tylko w calej guberni, ale i V rzeszy- wrzucam, przerywajac na moment picie znakomitego naparu
    -tak, jam to, nie chwalac sie, sprawil – potakuje i poprawia pas slucki przy zupanie i
    – prosze, niech sie pan poczestuje – podsuwa mi wypełniony bezami talerz z litej, inkrustowanej rubinami i brylantami, platyny – sam piekłem!
    -a co do piekła, chodza pogloski, ze ukrywa sie u pana, scigany przez fbi zbrodniarz sw general czesław kiszczak? – ryzykuje, biorac ukształtowane na wzor phallusa ciastko, pytanie
    -ukrywa?! – zdziwienie maluje sie na twarzy noblisty z roku 2015 – jest u mnie legalnie zatrudniony
    – zatru…wać? – krzsztusze sie odrobine po litewsku i mysle zaraz w panice o balladynie, ale, nie, kowalczyk jak balladyna nie wyglada, raczej jak pankracy, oddycham z ulga
    (cdn)

  226. zezem. 20 czerwca o godz. 23:59
    ================
    .
    >>> H.G.Wells (…) na temat chrześcijaństwa… >>>
    .
    Na temat Wellsa – tak kiedyś wtrąciłem przy innej okazji…
    (Wrtącam, bo mi to bardziej adekwatne niż chrześcijaństwo… )
    Pozdr.
    ////////////////////////
    Zdarzyło mi się natknąć na książkę G.H.Wellsa ( tak, tego Wellsa…)
    Ostatnia jego książka, rozpaczliwy pessymizm.
    “Umysł Na Krawędzi Odchłani” ( “Mind At The End Of Its Tether” ).
    Tu fragment/konkluzja.
    „http://www.everythingispointless.com/2007/03/wells-mind-at-end-of-its-tether.html
    Nie jestem w stanie przetłumaczyć tego adekwatnie…
    ( może ktoś na ochotnika…? Tacy literaci tutaj…)
    … ale przychodzi mi to ma myśl bardzo często. Częsciej niz bym chciał…
    .
    “Umysł, w ostatnich rozpaczliwych konwulsjach, poszukuje wyjścia z tego impasu.
    Ale wyjścia nie ma!
    (…)
    NIE NA WYJŚCIA!
    Ani przejścia.
    Ani obejścia…”
    ( po angielsku brzmi to lepiej: 
    ” There is no way out. Or through. Or around” )
    Pozdrawiam pessymistycznie.
    //////////////

  227. dezerter
    20 czerwca o godz. 23:42

    „Od blisko 2000 lat Jezus swymi dobitnymi naukami oraz zharmonizowanym z nimi życiem niezwykle silnie oddziałuje na ludzi”.
    ————————————————
    Nie ma się czym chwalić. O wiele silniej oddziaływują na ludzi kasa, rak, tele-morele, komórka, samochód, piłka nożna, papieros, alkohol, narkotyki, cudzołożny seks. Jak sądzisz – który przedział w pendolino wybrałby młody człowiek, gdyby w jednym siedział Jezus, w sąsiednim – madonna z wielkim cycem? Poza tym w pierwszych kilkunastu wiekach chrześcijaństwa nie tyle Jezus silnie oddziaływał na ludzi, ile ogień i miecz, którymi w imię Ojca i Syna, i niejasnego Ducha był niesiony – stąd wszechobecność Jezusowej religii. Adresatami wszystkich religii są umysły słabo rozwinięte, nieposzukujące, niekrytyczne, które pozornie za darmo, bez własnego wysiłku otrzymują złudzenie ładu, celowości egzystencji i nadziei na życie po życiu.

    Twoje i całego chrześcijaństwa sformułowanie o sile oddziaływania Jezusa fałszuje rzeczywistość. Po owocach ich poznacie, nie po liczbie wyznawców. Więc powtórzę swoją własną mantrę: Co największa religia świata zmieniła w człowieku na lepsze od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła?

    I czym się różni w skuteczności od przeklętego komunizmu?

  228. @Tobermory
    ===============
    ( RE: zyta2003. 21 czerwca o godz. 2:43
    >>>@tabermory, nie wiem jak znalezc wpis @georges, … >>>)
    .
    Szanowny Panie,
    Ja wiem jak znaleźć. Jesli Pan zainteresowany, (ponawiam ofertę ) służę uprzejmie.
    Co napisałem, podtrzymuję w całości,
    PODTRZYMUJĘ W CAŁOŚCI
    …dzisiaj i jutro i na wieki wieków, amen.
    Jeśli, niech Pan da znać…
    Pozdr.

  229. Ewa-Joanna. 21 czerwca o godz. 5:00
    ================
    .
    Dziękuję, tak właśnie.
    Pozdr.

  230. slawomiski przypomina mi postac z opowiadania stanislaw lema p.t. „kongres futurologiczny”,tego faceta z wielka broda i strzelba, o nazwie”antypapiezowka”, ktory wszystkim marudzi, ze papieza wlasnorecznie zastrzeli;
    komizm sytuacyjny;

  231. zyta…

    … rozumiem
    Rozumiem i jestem zlaczony z Toba, niemal we wszytkim, co powiedzialas, a ja zrozumialem…

    (o tym co wylaczam ze zrozumienia pozniej)

    Nikt sie nie zapytal mnie, dlaczego ja jestem „lonefather”. Pewnie przez delikatnosc, albo obojetnosc. A ja jestem „lonefather” przez bezdusznosc, albo glupote jednego czlowieka.

    Trzy lata, niemal co dziennie ostrzylem pare nozy, wyobrazajac sobie jak to wymierzam sprawiedliwosc, podzynajac gardlo skurwiela, ktorego decyzja spowodowala, ze zamiast cieszyc sie miloscia, ktora znalazlem i dzieckiem jakie mamy, jestem „lonefather”…

    CZekalem i sobie w myslach wyobrazalem i w myslach widzialem jak lapie gada i patrzac na niego, wolno, tak zeby i on widzial i wiedzial, przeciagam mu nozem po gardle, tchawicy, tetnicach i patrze jak mu krew wycieka i jak gasnie w skurwysynie zycie… Ponad trzy lata takie mysli mi towarzyszyly niemal na okraglo. Zasypialem i budzilem sie z nimi i noze na okraglo ostrzylem na brzytwe… (szalenstwo)

    I doczekalem sie „Coroner’s Inquest” i zobaczylem sukinsyna i jego nadeta pewnoscia siebie, zklamana gebe i wysluchalem z kamiennym spokojem klamstw jakiimi uraczyl Coronera. I z rownie kaminnym spokojem doczekalem orzeczenia, ktore wskazalo na „hospital’s negligence”…, a nie na gada z imienia i nazwiska…, bo sobie to „zalatwil” prawnymi kruczkami.

    Wysluchalem i nie pojechalem do Norfolk, gdzie teraz sie zaczepil. Nie pojechalem tam i nie poderznolem chwastowi gardla, bo wybor mam, a wlasciwie nie mam, pomiedzy wymierzeniem sprawiedliwosci, ktorej sad nie jest w stanie wymierzyc, wskutek „lekarskiej solidarnosci”.

    A w konsekwencji „odsiadk za morderstwoi” i „skazaniem” Jasia na adopcje…

    Wiec, „darowalem” Jasiowi tate i poswiecilem sie opiece i wychowaniu jakie tylko moge mu dac…

    Edyp, to przy mnie „male muki”… tego co mam, to nawet Grecy nie byli w stanie sobie wyobrazic. A ja, od niemal pieciu lat sie z tym zmagam.

    @zyta, zle zrobione znieczulenie spowodowalo uszkodzenie mielinowej oslonki rdzenia przedluzonego, a to z kolei zaowocowalo wzmozonym wydzielaniem plynu mozgowo-rdzeniowego, co z kolei wywolalo „brainhaemorage”, czyli udar mozgu…

    Gdyby wspomniany skurwysyn, ktory byl „glownym lekarzem”, dal zgode na CTScan, to wykryto by, akumulacje plynu mozgowordzeniowego w czaszce i podjeto by dzialania, by go usunac z czaszki, a moja milosc by dzis zyla, a mnie by tu nie bylo…

    Dla q…wa marnych£200, bo tyle musialby szpital dodatkowo zaplacic ze Computer Tomogrphy w weekend, wiec sq…rwiel odmowil 3 TRZEM wnioskom zgloszonym przez dwuch lekarzy wnioskujacych o CTScan w sobote, a mama Jasia nie doczekala do poniedzialku…, zabil ja udar mozgu, … w niedziele…

    Na Coroner’s Inquest, skurwysyn sie wytluamczyl tym, ze CTScan uniemozliwilby „breastfeeding”, czyli karmienie piersia… Wysluchalem z kamiennym spokojem… Wiem, gdzie go moge znalezc…, i nie pomyle go z nikim innym, bo zapamietalem ta gebe do konca zycia.

    On zyje juz tylko dlatego, bo Jas mnie na codzien potrzebuje. Gdyby tego nie bylo, to on juz by nie zyl, a ja siedzialbym za wyrwanie chwasta.

    A Ty co @zyta?

    Dorwiesz amerykanska dominacje?
    Dorwiesz i poderzniesz gardlo amerykanskiemu rabunkowi trzeciego swiata?

    Gdyby amerykanie i reszta, nie rabowali arabow z ropy. Gdyby nie wyslali Bushowie amerykanskiego wojska do Zatoki Perskiej, to Twoj syn zyl by, bo Al’Kaida nie zrobilaby 9/11…

    Bo @zyta, rzeczy nalezy widziec jakimi sa.

    Bo @georges53 widzi 9/11 jakim on jest. Okrutny, zbrodniczy, ale zrozumialy, gdy sie zdola czlowiek uwolnic od propagandy.

    Gdyby nie bylo amerykanskiego rabunku i wyzysku, nie byloby 9/11. Taka jest prawda, a Twoj syn bylby zyl.

    Nie usprawiedliam Al’Kaidy. Nie usprawiedliwiam zbrodni. Ja tylko tlumacze … PRZYCZYNY

    KOSZTOWALO MNIE TO 5 PIEC GODZIN myslenia i rozwazania, ale zdecydowalem sie pomoc Tobie @zyta i opowiedziec, ze Cie rozumiem i przez to co mnie spotkalo, mam prawo powiedziec Tobie, ze sie mylisz w swoich oskarzeniach @georges53.

    Niestety, to on ma racje, a nie Ty. Bo to ameryka, a dokladniej chciwi ludzie z ameryki, sa winni 9/11…

    Mozesz jedynie zarzucic mu, ze jego post byl „niesmaczny”, ale nic ponad estetyke wypowiedzi zarzucic mu nie mozesz, bo napisal sama prawde.

    Jesli Ciebie nie przekonalem, to i mnie dopisz do swojej listy i zawsze wraz z nim mnie tez oskarzaj i pietnoj, bo mysle tak jak on.

    ps. @zyta to tylko dla Ciebie, bys miala pewnosc, ze naprawde Cie rozumiem, odslonilem sie. Tylko dla Ciebie. Mam nadzieje, ze tego nie zmarnujesz…

  232. ku pokrzepieniu, chociaż nie jestem pewna jakie intencje przyświecają twórcom:
    http://wiadomosci.onet.pl/religia/niecodzienna-inicjatywa-chca-stworzyc-mape-wszystkich-kosciolow-w-polsce/0pjzkr
    Znajduję kilka punktów jakby niezabudowanych, nie wiem co to może oznaczać: skupiska biedy, pomór miejscowej ludności, niemożność budowania na skale, czy w końcu ateistyczne postawy mieszkńców lub jak kto woli internautów, ktorzy po poparciu dwóch religantów w głosowaniu na prezydenta, dali upust swojej niechęci pod artykułem w gazecie.

  233. Jurek,

    A nie masz Ty juz nic lepszego do pisania, niz sie dezertrrem zajmowac?

    Prosze, pisz o grzybach, pisz o przpuscie na morze, pisz o rowerach… , o wszystkim pisz, ale dopuki nie odpowie dezerter na pyatnie moje o Pistoriusa, to nie pisz do niego…

    PROSZE
    l.

  234. @lonefather
    To co opisałeś jest tragiczne i przejmujące, a Twój wybór jedyny z możliwych. To prawda że spoza wpisów blogowych wyglada żywy człowiek, tym razem dzielny i pełen miłości. Jestem pelna szacunku do ciebie jako człowieka.
    Ps. czytając wpis @Zyty woniosłam wrażenie że jej syn żyje, nie chę teraz do tego komentarza wracać.

  235. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 6:11

    dziekuje

  236. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 6:11

    Ja napisalem tylko to co mam, co doswiadczylem, przezylem i przezywam, nic ponad to.

    Napisalem dla @Zyta, zeby jej pomoc.

    Napisalem, zeby dac jej punkt odniesienia.

    Niech sie odniesie do tego, co mnie doswiadczylo. Mam nadzieje, ze to moze jej pomoc odnalezc sie i „rzeczy” poustawiac na wlasciwych miejscach.

  237. ” I to Ty teraz mnie skusiles, azebym sie pochwalila.”
    Ciekawe. A ja mam wrażenie, że to Ty po to z tą dawno zapomnianą wymianą opinii wyskoczyłaś, żeby móc się pochwalić.
    Ewentualnie nieco łagodniej – to Twoja wycieczka spowodowała, że nagle przypomniałaś sobie wymianę zdań z george53 sprzed lat.
    Notabene gdyby dziś jakiś samolot walnął w jakiś budynek w Nowym Yorku to wiele ludzi (w tym zapewne ja sam) powiedziałoby że dawno ”należało im się” i nie mieliby na myśli nikogo z ofiar ani z ich rodzin. Tylko ”ich”.
    Zauważ – jak GB utworzyła swój imperium, to absolwenci najlepszych uczelni brytyjskich stali w kolejce by zatrudniać się w administracji/wojsku kolonii. Koszty były – bez krwi (w tym brytyjskiej) się nie obeszło
    A jak USA tworzy swoje imperium? Siedząc w domu, za pomocą podsłuchu, zaklinania rzeczywistości w mediach i i zdalnie sterowanych dronów. Bezkosztowo. To drażni ludzi.

  238. Indoor prawdziwy
    21 czerwca o godz. 6:59

    Cel ten sam, tylko inne metody jego osiagniecia.

  239. @Tobermory, z godz 0:53 i z godz. 1:15
    Wygląda na to, że Gospodarz „dał się wkręcić” w kolejną „artystyczną” prowokację Wojciecha Sadurskiego, profesora dwóch uczelni, zresztą. Co oczywiście nie zmienia naszego – także mojego – stosunku do innego profesora, poety Jarosława Marka Rymkiewicza. Poprzednia prowokacja nosiła datę 1 kwietna i można ją było uznać za primaaprilisowy żart, kolejnej już pod prima aprilis podciągnąć się nie da.

    Masz rację. Nie sposób dotrzeć do niepublikowanego gdzie indziej poematu inaczej niż włamując się do szuflady Wieszcza. Sam Sadurski pisze: Portal wpolityce.pl wie dużo, ale nie wszystko. Nie wie mianowicie, że w uzupełnieniu powyższego oświadczenia, niezbyt przecież lotnego, Poeta dopisał również aneks mową wiązaną, nazwany „Poema o Nagrody Odrzuceniu”. Udało mi się dotrzeć do tego, jeszcze nieopublikowanego nigdzie indziej poematu. Niezbyt lotne oświadczenie – tym razem autorstwa Rymkiewicza – warto przypomnieć, bo świadczy o wyjątkowej megalomanii poety z Milanówka. Dziękuję jurorom za uznanie dla mojej twórczości. Nie przyjmuję tej nagrody. Nie chcę i nie mogę być laureatem nagrody, której patronuje Hanna Gronkiewicz-Waltz – ze względu na jej postępowanie po zamachu w Smoleńsku.
    Jarosław Marek Rymkiewicz
    Milanówek, 24 kwietnia 2015 r
    .

    Hy, hy. „Wkręceni” razem z Gospodarzem, rozebraliśmy na czynniki pierwsze zarówno sam wiersz, jak i jego domniemanego autora. Co – jeśli o mnie chodzi – nie znaczy, że wycofuję się choćby z jednego słowa, które pod adresem poety z Milanówka napisałem.

  240. Wszystkim…
    ==============
    .
    …którzy zabrali głos re:@zyta2004, dziękuję.
    Georges53.

  241. @mag – z prasy codziennej…
    ========================
    .
    ” Ziemia wstąpiła w okres masowego wymierania organizmów – alarmują naukowcy. Jak szacują, tak szybko gatunki znikały ostatnio 65 mln lat temu, gdy doszło do wymarcia dinozaurów. Czy czeka nas kolejna zagłada? ”
    .
    “If we [humans] disappeared overnight, the world would probably be better off.”
    ( gdybyśmy my, ludzie, nagle zniknęli, planeta odetchnęłaby z ulgą… )
    / David Attenborough/ 
    .
    „Repent, ye bastards! The end is nigh! Tha end is nigh!”
    / Book of Apocalypse /
    .
    „There is no way out!”
    /G.H.Wells/
    …………………..
    P.S. A nie mówiłem…?
    Pozdr.

  242. @anumlik

    Ja też się nie wycofuję, a Wieszcz pewnie procesować się nie będzie 😉

    @zyta2003

    Dokładnie tak cię odbieram – mściwa, pamiętliwa, zapiekła przekupa.
    Życzysz komuś źle nie mając pojęcia, ani nie próbując sobie wyobrazić, że i w jego życiu mogły zdarzyć się tragedie, kto wie czy nie gorsze niż lęk matki o los dorosłego syna w obliczu katastrofy.
    Epatujesz tą osobistą traumą sprzed 14 lat (rozumiem lęk i przerażenie, niepewność, ale w końcu też chyba radość z ocalenia) a w tle wyłazi sztukowanie ego, rasizm i mierzenie wszystkich własną (małą) miarą.
    Muszę się pochwalić, muszę, muszę…
    Bo jak świat się nie dowie, że MÓJ syn jest bohaterem, a JA z widzenia znam Rockefellerów, to nie będzie MNIE podziwiać i mojego zdania oczekiwać jak objawienia. A ja tak bardzo chcę być ważna i coś znaczyć.
    Wstydzisz się tej egoistycznej radości, że aż musisz atakować innych, którzy patrzą na katastrofę z odmiennej perspektywy?

  243. georges 53
    Apocalypsa now? Już teraz?
    Eeee, chyba jeszcze nie.

  244. NeferNefer
    21 czerwca o godz. 0:50
    to rzut beretem przez Brukselę???
    …………………………………………………………………………………..
    No właśnie. Proponuję przy okazji okolice Rue du Page/Rue Americaine (Ixelles/Elsenes). O tyle ciekawe ,że mnóstwo różnych knajpek, restauracji typu multi-kulti -dla mnie temat poboczny.

  245. georges53
    21 czerwca o godz. 8:49
    If we [humans] disappeared overnight, the world would probably be better off.
    ………………………………………………………………………………
    To spostrzeżenie podziela nie tylko D.A.

  246. Ewa-Joanna, a zwłaszcza lonefather
    Dzięki za to, że dzięki Waszym wyjaśnieniom i opiniom lepiej rozumiem Zytę , ale i postawę georgesa53 oraz tzw. całokształt. Bez znajomości wszystkich faktów można tylko strzelać (na szczęście tutaj tylko słowem) i niechcący krzywdę komuś wyrządzić nadinterpretacją lub nieumyślnym przekłamaniem.
    lonefatherku, 3m-sie! Jesteś świetnym facetem i tatą w jednym. Dacie radę – jak drużyna z Boba Budowniczego.
    Zyta, jeśli cię zabolały moje słowa o „donosiku” i „kapuście”, a pewnie tak się stało, to przepraszam. Gdybym znała kontekst… Tym niemniej, mogłaś wyrazić w formie bardziej czytelnej swoje pretensje pod adresem georgesa53, a nie – „brzydkiej”, niestety, bo sugerującej że georges jest po prostu ostatnią mendą.
    Zgoda, jak pisze lonefather, można się czepiać niestosownej „estetyki” jego niegdysiejszej wypowiedzi, ale to on ma racje: gdyby nie było amerykańskiego wyzysku i rabunku, nie byłoby 9/11.
    Tobermory
    Zdobądź się jednak na odrobinę empatii. Może dotrą do Zyty nasze argumenty a i może dopadnie ją autorefleksja.

  247. A imie jego dwa tyiace pietnascie.
    Wyjdzie duda z szydlo,
    Czy już wszystko padlo?
    Nie,tylko piorun PiS trzasnie.

  248. @mag

    Jeśli to nie była empatia… 🙄
    Proszę nie mylić z sympatią.
    Na autorefleksję bym nie liczył.
    Empatia to zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób, umiejętność spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość.
    Ja tej umiejętności u @zyty2003 nie dostrzegam. Wręcz przeciwnie – widzę trwanie w jakimś zawziętym stuporze, egocentrycznym myśleniu typowym dla amerykańskiej neofitki, bez szans na refleksję.
    To już tak zostanie albo się jeszcze nasili, jak to u obrońców oblężonej twierdzy 🙄

  249. Jeden z ostatnich wielkich polskich publicystów, niezależny /od głównego ścieku/ Ludwik Stomma w ostatnim PRZEGLĄDZIE pisze; „MIAŁEM SZCZĘŚCIE ŻYĆ W POLSKIEJ RZECZPOSPOLITEJ LUDOWEJ”. Ja także miałem to szczęście. Było trudno, ubogo, było różnie, ale była praca, było bezpiecznie, byli przyjaźni sobie ludzie i nadzieja. W tym co nazywają dziś wolną Polską, odebrano ludziom wszystko, łącznie z nadzieją. Ludzi zapędzono w niewolę marketów, obcych banków, służalczość wobec zbrodniczego imperium i Watykanu, zależność kolonialną i wojnę z najbliższymi sąsiadami.

  250. Jasny gwincie!
    I znowu się rozumiemy. Pamiętam i nadzieję, a nawet widziałem, że moje życie zmierza w dobrym kierunku. Nie wiem, co odczuwa obecna młodzież.

  251. lonefather
    21 czerwca o godz. 6:10

    „A nie masz Ty juz nic lepszego do pisania, niz sie dezertrrem zajmowac?”

    Dobrze wiesz, lonefatherku, dzień doberek, że mówię życzliwie: ciut przegiąłeś. Zajmuję się tym, czym się chcę zajmować, podobnie jak Ty, kiedy na przykład zawzięcie młociliście z anumlikiem historyczny temat, a reszta dreptała niecierpliwie, kiedy skończycie. Nie ucierałbym Ci nosa, gdyby nie to, że rewizorskie „Po co o tym, jak można o czym innym” lub „Nie ma ważniejszych spraw?”, są w internecie raczej smarkatą codziennością. Toż zawsze znajdą się niezadowoleni z moich grzybów czy Twoich koni. . Mnie również trochę rzeczy irytuje, na przykład zaciemnianie tekstów licznymi znaczkami, wielokropkami, odnośnikami, linkami, cytatami (mówię o manierze rozmawiania z podpórkami, nie o pojedyńczych przypadkach), ale kiedy mówisz: „dopuki nie odpowie dezerter na pyatnie moje o Pistoriusa, to nie pisz do niego…PROSZE”, to ja Ci też mówię: takie apele to emeritengang.

    Dezerter na moich kilka pytań też nie odpowiedział (na przykład czemu, słuchając się Jezusa, nie odchodzi stąd, gdzie go nie chcą). Ale już się zorientowałem, że nie odpowie na to, co niewygodne. To apologeta, nie krytyczny analityk. Jest wyszkolony w sięganiu do Pisma i w monologach, nie w używaniu rozumu na własną rękę. Skoro jednak ten typ tak ma, niech sobie ma: chcę, to czytam, nie chcę – nie czytam.

    Obyczajne zachowanie nie jest u mnie najwyższą wartością (wartości widzę w treściach, nie w formie – i one mnie najbardziej obchodzą), ale nie mogę nie powiedzieć z uznaniem, że dezerter to żywy wzór taktu, grzeczności, cierpliwości.

    Prosze, pisz o grzybach, pisz o przpuscie na morze, pisz o rowerach… , o wszystkim pisz, ale

  252. Kurcze, przegapiłem fragment cytatu z lonka (na samym końcu), który miałem usunąć.

  253. Podstawowy kłopot polega na tym:
    1. Od 1999-2000 zalewa nas stek prymitywnych i bezczelnych kłamstw ze wszystkich bez wyjątku mediów.
    2. Mechanizm kontroli mediów jest dosyć prosty, żadna cenzura, gdzie tam. Po prostu praktycznie cały rynek REKLAM (ostatnio zdaje się ponad 75%) jest w rekach trzech ”domów medialnych” – z tego 2 urzędują w Chicago, jeden w NY. Media mają bez zmiany treści podawać komunikatów wyemitowanych przez odpowiedzialny za dany temat agencji prasowej (typu REUTERS) Inaczej można wypaść z rynku reklam.
    3. Komunikaty agencji są adresowane do publiczności światowej, głównie anglojęzycznej i biorą pod uwagę ich zasób wiedzy. A trzeba pamiętać, że w zeszłym roku ostatni stan w USA (Illinois) zrezygnował z obowiązku nauczania pisania w szkołach publicznych. A i tak z geografii światowej lub historii zbyt mocni nie byli.
    4. Póki wiadomości dotyczyły Bałkanów, bliski wschód, Chiny czy inną Koreę jakoś to szło – z punktu widzenia przeciętnego czytelnika w Polsce są to regiony dalekie, mało znane, można wciskać kit do woli, tym bardziej że wydarzenia tam zachodzące nie wpływały bezpośrednio na nasz los.
    5. Gruntownie zmieniło się to dopiero w przypadku zamachu stanu na Ukrainie. Ludzie zorientowali się że są robieni w bambuko.
    Stąd całkowita utrata zaufania do propagandy. Im bardziej gadają tym bardziej się pogrążają.
    A kłamią od rana do późnych godzin nocnych.

  254. Gospodarz blogu
    i anumlik
    19 czerwca o godz. 20:19
    …………………………………………………………….
    JMR nie jest wyjątkiem. Noblista Knut Hamsun m.in. o niemieckich obozach koncentracyjnych (tłum. moje):”Jeżeli rząd (niemiecki) buduje obozy koncentracyjne to powinien pan wiedzieć, że ma (do tego) dobre podstawy”. Tudzież w napisanym nekrologu 7.05.1945r. w związku ze śmiercią Hitlera m.in: „…Był reformatorem najwyższej rangi… Tak to powinien widzieć każdy Zachodni Europejczyk, my jego zwolennicy, pochylamy głowy nad jego śmiercią”

  255. @zyta2003

    W ramach empatii:
    Pamiętaj, że podłe życzenie komuś nieszczęścia i to komuś, kto nie wyrządził krzywdy tobie lub twoim bliskim, ściąga na życzącego złą karmę.
    Georges53 nie zburzył gmachów WTC na głowę twojego syna.
    A ogłaszanie złych życzeń, głośno i publicznie, może wywołać także publiczną dezaprobatę.
    We mnie budzi po prostu odrazę i niesmak.

  256. zezem. 21 czerwca o godz. 9:38
    ==============
    .
    >>>georges53
    (…)
    To spostrzeżenie podziela nie tylko D.A.>>>
    .
    No, tak. Ja, np., też tak uważam.
    Ale mnie nikt nie chce cytować…
    🙂

  257. Postawy „Jak ktoś może lubić to, czego ja nie lubię” i „Jak ktoś może nie lubić tego, co ja lubię” występują w milionach wcieleń. Przeanalizowałem 632 przypadki, więc mimo że mam świadomość powszechności tej egocentrycznej właściwości, wiem, że sam nie jestem od niej wolny. Odwrotność tej słabości – tolerancja – też, rzecz jasna, nie może nie mieć granic i kordonów. Człowiek żywy do usranej śmierci się staje, jest in statu nascendi. Człowiekowaty wyrób gotowy, na głucho zamknięty, nazywa się „kołtun”. Niewiele jest takich na tym blogu, ale…cześć, lecę rowerować. Mag, prujemy!

  258. jasny gwint, Antonius
    Sporo jestem od Was młodsza i może dlatego – mimo wszelkie zastrzeżenia – łatwiej mi „przełknąć” III RP i się nią nie udławić, a nawet sporo mi się w niej podoba.
    Połowa życia zawodowego przypadła mi już na tę epokę i raczej sobie nie krzywdowałam. A ponieważ żyłam aktywnie w obu i mam możność porównań, moje oczekiwania są znacznie skromniejsze niż obecnych młodych.
    Dobrze wspominam swoją młodość w PRL, zwłaszcza gdy chodzi o cała rozległą sferę dóbr niematerialnych, ale np. normalnego samochodu dorobiłam się dopiero po 1989. Przedtem jeździliśmy z mężem używanym maluchem kupionym za saksy w Szwecji. Na talon (gdy rozdawali w wydawnictwie ludowym) widać sobie nie zasłużyłam, bo miałam opinię „nieprawomyślnej”. Inna sprawa, ze nikt mi krzywdy nie robił i za „politykowanie” nie karał. A może byłam za mała myszka.
    Ta Polska podoba mi się również z powodów estetycznych. Przestało być byle jak i siermiężnie.
    Oczywiście pewnie mnie zakrzyczycie, że młodzi (bo starym już i tak niewiele pomoże) mają być prawo oburzeni , a nawet wściekli, bo „śmieciówki”, bo to, bo tamto. Zgadzam się, ale niech nie widzą prostych i radykalnych rozwiązań w populizmie PIS czy antysystemowości Kukiza. Przecież szykuje się nam druga Grecja, sadząc po obietnicach prezydenta elekta i już namaszczonej na premierkę Beaty Szydło.
    Dlaczego młodych nie stać jednak na więcej i oczekują że Mityczne Państwo powinno im zagwarantować to i sio. Ci, którzy znaleźli się w polityce albo się do niej pchają, to głownie koniunkturaliści uczepieni PO-PISu lub kukizo-korwinisci i narodowcy – bardziej od burzenia niż budowania czegokolwiek. Połowa populacji wybrała emigrację wewnętrzną (głównie młodzi i w średnim wieku), olewa wszelkie głosowania.
    Na szczęście nie wypowiadacie się w imieniu „wspólczesnej młodzieży”, zwłaszcza tej, o której się mówi gimbusy.
    Poza tym gracie mimowoli w tragifarsie pt. „Panie, za moich czasów” i „za komuny było lepiej”.
    Pozostając z całym szacunkiem, proszę jednak o bardziej zniuansowany i nie tak spłaszczony obraz świata, w jakim przyszło nam żyć.
    Pozdrawiam

  259. jasny gwint
    I jeszcze jedno, nie podoba mi sie gdy z taka głeboka pogarda wyrazasz sie

  260. @Tobermory
    21 czerwca o godz. 1:30

    Dziecko już spało ale wujek Google nie, ale przynajmniej nauczyłam się nowego słówka. Dopiero teraz odpisuję bo jak zwykle wczoraj tablet spadł mi na nos.
    A teraz zagadka dla Ciebie, ciekawa jestem czy to znasz
    „bójki na londzje urzondzajo a potem mówio że gafel jednemu spadł na nos”

    Co do poematu to jestem pewna że spokojnie dałbyś radę, nie mam wątpliwości. Na marginesie, chciałabym mieć mniej empatii bo mi to utrudnia życie. Stałam w kolejce po wzrost i empatię jak dobre mniemanie o sobie rozdzielali no i zabrakło.

    ***
    Każdy ma coś. Ja sobie tu na blogu żartuję żeby nie myśleć i puszę się moim synem bo od lutego nie mamy już polskiej babci która byłaby dumna ze świadectwa i piątek. Sniff.

    @zezem
    Chętnie ale dopiero po 30 czerwca jak mały skończy szkołę i będzie u dziadków. Bo zawsze po pracy muszę się śpieszyć żeby zdążyć z centrum na wieś zanim szkołę zamkną o 18.00.

    @lonefather
    I am truly sorry.

  261. jasny gwint
    Ugryzłam się w język i nie dokończyłam zdania, a wysłałam niechcący.
    Ty już masz taki styl i na pewno go nie zmienisz. Trudno-świetnie, jak mawia mój niespotykanie wyrozumialy chop.

  262. @NeferNefer

    Nie znam tego cytatu 🙁

    A z postępów dziecka w nauce polskiego możesz być dumna jak najsłuszniej, bo na pewno w tym dużo twojej zasługi. Już konsekwentne rozmawianie z nim po polsku jest bardzo cenne dla jego przyszłości. Będzie ci wdzięczny, kiedy stwierdzi, jak wiele rozumie z otaczającego go świata.
    Przypuszczam, że z jego ojcem rozmawiasz po angielsku?
    W ten sposób dzieciak w sposób naturalny rozszerza swoje językowe horyzonty, a to bezcenne.
    A babci szkoda, anyway 🙁

  263. @Tobermory
    @anumlik

    @zyta nie jest „przekupka”, pamiete, bo nie daje rady zapomniec, a „zapiekla” jest, bo ja niesprawiedliwosc tego swiata skrzywdzila, tak jak i mnie.

    Jak napisalem, ja mialem wybor w postaci nie mienia wyboru. a Zyta nawet tego nie ma. Nie ma, wiec tkwi w tym w co ja zycie wpedzilo.

    Gdy powyzsze zrozumialem, zdecydowalem sie „podac jej reke”, czyli siebie odslonic, zeby dac jej punkt odniesienia, dac jej szanse na wyrwanie sie z tego zakletego kregu myslenia, w ktorym sie obraca od czternastu lat.

    Napisalem, ze sie ponad piec godzin zastanawialem…

    Nie nad tym, czy sie odslonic, ale nad skutkami mozliwymi, gdy sie uda Zycie wyrwac z kregu w jakim sie jej mysli obracaja i wyjdzie z mysleniem na prosta. Zastanawialem sie nad tym czy nie dolaczy do Al’Kaidy, gdy zrozumie, ze tak naprawde to Ameryka zabila jej syna.

    Zastanawialem sie, czy nie lepiej zostawic Zyte z jej mysleniem, ale jak widzisz podjalem ryzyko otworzenia jej oczu. Podjalem je z asekuracja swojego przykladu, ze mozna wiedziec, mozna znac. mozna byc wielokrotnym morderca w myslach, jak ja jestem, mozna byc chorym z nienawisci jak ja jestem, a pomimo tego wszystkiego mozna zyc dalej, wiedzac, ze nie istnieje takie cos, co ludzie nazywaja „sprawiediwosc”.

    Sprawiedliwosc to uluda, taki jakby wyidealizowany swiety Graal, cos do czego sie dazy, za czym sie goni, co probuje sie realizowac… (to uwaga do poprzedniego watku)

    A Zyta nie jest zapiekla przekupa, jest matka co dziecko stracila, ale wina obciaza wszystko i wszystkich poza wlasciwym winowajca.

    A ja, pewnie wskutek tego co mnie spotkalo, jestem troche jak ten bledny rycerz szukajacy Graala sprawiedliwosci, wiec zeby jej ciut wiecej przybylo na swiecie podalem reke Zycie.

    Nie wyzywajcie Panowie @Zyty, bo nie tylko ja krzywdzicie swoim niezrozumieniem, ale i sobie krzywde wyrzadzacie skupiajac sie na objawach, a ignorujac przyczyny.

  264. ”Nie znam tego cytatu…”’
    Bo bajtlom w to ciongłe prani mózgu urzondzajom we szkolach. To i niy znajom. Nyc a nyc.

  265. lonefather
    21 czerwca o godz. 0:04

    ” (…)JA mowie stanowczo NIE, bo szkodliwosc tego, co jest skutkiem Rymkiewicza, jest zbyt wielka, zeby Rymkiewiczowi odpuscic…(…)”

    Widzisz, trzeba było nie odpuszczać od początku.
    Pamiętasz, jak PiS robiło z kiboli jedynie prawdziwych patriotów?
    Słabo przebijał się głos, ze to nie żadni patrioci tylko, delikatnie mówiąc, prymitywne chuligaństwo.
    Nie było równowagi przekazu i w końcu mamy przewagę.

    Ja coraz częściej nie wiem, czy to ja mam coś z głową, czy inni.
    Córka koleżanki – trzydziestolatka, która z rok temu nagle doznała objawienia. Jest za całkowitym zakazem aborcji, nieważne, że nie wszyscy zarabiają 8 tysiecy miesięcznie i nie każdy wie jak stosować antykoncepcję. Co niedziela na mszy w kościółku, udział w procesjach, takie tam. Ogólnie nikomu krzywdy nie robi, każdemu wolno czcić Chazana, ale ja za nic nie moge zrozumieć, jak godzi swój katolicyzm z faktem, że od lat pisze lewe prace licencjackie i magisterskie, czyli żyje z oszustwa. No jak można to pogodzić?

    Kolejny przykład – kolega prawnik z miasta stołecznego. Pyta mnie, czy ja naprawdę jestem za tym, by geje mogli wychowywać dzieci. Odpowiedziałam, że trudno tu cokolwiek sądzić, bo nie ma nawet legalnych związków gejowskich, a co dopiero możliwości adopcji. A skoro nie ma takich przypadków, to nie ma przesłanek pozwalających stwierdzić, że absolutnie niedopuszczalna jest adopcja przez parę gejowską. Logiczne? Moim zdaniem dość, ale jesli gdzies tkwi błąd, to kolega na niego nie wskazał. Stwierdził, że on kilku gejów zna i nie zgadza się, bo widział, co oni robią w klubach. I wystarczyło, by zaparł się kopytami. Nieważne, że w tych samych klubach widział mężczyzn heteroseksualnych, którzy też raczej nie przyszli z żonami i z dziećmi.

    Jeszcze kilka lat temu różnica poglądów nie mroziła kontaktów miedzy ludźmi. A dziś serdeczna koleżanka z liceum nie odpowiada na życzenia z okazji zamążpójścia, bo nie jestem katoliczką. Dla mnie to nienormalne.

  266. @lonefather

    Dżizas, czytaj ze zrozumieniem 🙄
    Zycie2003 nikt syna nie zabił.
    Przecież była dumna, że po katastrofie chodził dawać zastrzyki kotom chorym na cukrzycę 😎
    PS. Nie kpię ani z kotów, ani z ich opiekunów.

  267. Właściwy cytat to „Mordobojstwo na londie urządzają a potem mówią że gafel jednemu spadł na nos” zawsze mi się kojarzy z tabletem który mi na nos spada. To ze „Znaczy Kapitana” K.O. Borchardta, jeśli nie czytałeś to gorąco polecam. U nas w domu „mówiło się” tą książką.
    I dzięki za miłe słowa i docenienie, faktycznie od siedmiu lat ciężko pracuję nad jego polszczyzną – i on też. Nie będę się rozpisywać jak bo to nie miejsce. Już teraz w obu krajach nie ma najmniejszych problemów z porozumieniem i w zabawach z dziećmi, czy tutejszymi czy polskimi.
    Tak, w domu rozmawiamy po angielsku. Babci szkoda, tak. No coż. Zdążyłam jeszcze jej powiedzieć że miał piątkę na semestr. A teraz już nie ma komu. Dobra, zostawiam ten temat.

  268. Tak myślałem, że to ze „Znaczy kapitana”, bo w tym stylu, ale czytałem tak dawno… 🙁

  269. @Tobermory

    Ja to prawie na pamięć znam. Mój papierowy egzemplarz się rozsypuje (wyd. 1963) ale to jedna z niewielu książek których nie kupię jako ebooka.

  270. @lonefather

    „osobiscie odczulam tragedie WTC, poniewaz na 50tym ktoryms pietrze w pierwszej wiezy pracowal moj syn. Prace mial troche siedzaca, a wiecej jezdzaca na 90+pietro do kooperantow i zaczynal ja o 7.30. Po godz. 8.45 przez iles godzin nie wiedzialam ja i pozostali w rodzinie – w Polsce i na miejscu – co sie z nim dzieje.”

    I to cała tragedia @zyty2003, w związku z czym życzy georgesowi53 (i mnie także) wszystkiego najgorszego.

  271. Tobermory
    21 czerwca o godz. 14:06

    Czytam ze zrozumieniem i dlatego rozumiem czego nie powiedziala, ze w jej glowie to on zostal „zabity” 9/11, bo tak dziala jej wyobraznia, ze „widziala” go tam, przez te wszytskie godziny, gdy nie miala kontaktu.

    U mnie bylo dokladnie na odwrot, ale to juz jest zbyt intymne, zeby o tym pisac publicznie.

  272. @lonefather, z godz. 13:50
    Pojęcia nie mam dlaczego swój post skierowałeś – oprócz @Tobermory’ego – do mnie. W stare spory pomiędzy nim, a @Zytą2003 nie wchodziłem, nie wchodzę i nie mam zamiaru wchodzić. Ani też oceniać jej, @Tobermory’ego, czy @georgesa53.

    Pozdrówka

  273. @Jiba

    A znasz takie powiedzenie?

    Strzez sie katolika, bo jego bog wybacza mu wszystko?

    To wlasnie dlatego, dlatego ze wszczepili im wszystkim w glowki ten mechanizm, na ktorym zeruja, ze to i to i tamto jest zle, ale „milosierna Bozia” wybaczy, bo jest milosierna, ale musisz sie ukorzyc, za winy zalowac, a jak sie ksiadz pomodli, to bozia wybaczy.

    Wiec masz ten caly stale poszerzany kaalog tego co bozi jest niemile, ale masz go zlinkowany z mechanizmem wybaczenia, rozgrzeszenia, oczyszczenia. To oczywiscie jest straszne uproszczenie, ale tak to w sumie dziala. A cwiczone „od malego”, dziala automatycznie i ludzie nawet nie mysla, gdy robia co robia, przeciez dzis jest niedziela, msza, spowiedz i oczyszczajace na nastepny tydzien rozgrzeszenie. Nic nie trzeba rozumiec, wystarczy, ze sie wie, ze jest i ze tak to dziala.

    Twoi znajomi sie nie zastanawiaja, bo nie musza, oni „wiedza”.

  274. anumlik
    21 czerwca o godz. 14:23

    To przez nieuwage moja. Zle odczytalem post jeden, gdzie sie nawzajem popieracie i dlatego Ciebie wlaczylem.

    Tak bardzo Cie to urazilo? Przepraszam, gdyby nie urazilo nie pisalbys. Wiec jeszcze raz przepraszam.

  275. jasny gwint
    21 czerwca o godz. 10:27
    Za przeproszeniem , ale chrzanisz głupoty. Ja urodziłem się w czasie wojny, a więc całą swą młodość i wiek średni przeżyłem w PRL. Nie wiem o jakiej nadziei piszesz , bo nie o tej że zmieni się zależność od ZSRR, bo ja dla przykładu byłem pewny, że za mojego życia tak się nie stanie. Po fatalnym dla ludzi okresie tuż powojennym, gdzie wielu ludziom dano dobrze po głowie (mojej rodzinie też). Następowała powolna poprawa i powoli malało zastraszenie które królowało za czasów Bieruta. PRL’u nie można rozpatrywać jako ustroju jednakiego od 1947 do 1989, ale trzeba go podzielić na minimum trzy cztery okresy (przy czym ten pierwszy to ustrój raczej zbrodniczy). Ustrój ewaluował i przybywało swobód. Okresy późniejsze miały swe zalety (przykładowo brak lęku o utratę pracy, możliwość wyjazdu na wczasy z rodziną itp ), ale też i poważne wady uniemożliwiające realizację się ambitnym, i „urawniłowką”
    w nich bijącą. Każdy kto starał się dorobić był na indeksie władzy, i było takie „dzielenie ubóstwa po równo”
    Ludzie szybko zapominają to co było złe , a pamiętają do dobre. Ile razy tym narzekającym wykazuję jak im się żyło w tym wspaniałym okresie , a jak teraz (taki gość żyjący w PRL na wsi klnie na obecny ustrój , a przedtem klepał bidę na 6 ha i chętnie brał wszystko z ubrań co mnie już się zużyło, a teraz wymurował chałupę z garażem , bryka jak się patrzy,dopłaty z UNI wykorzystuje , a jego mama ma emeryturę za przekazanie mu gospodarstwa w którym wspólne gospodarzyli. W życiu nie chciałby wrócić do tej sielanki z PRL’u.)
    Zmiana ustroju oczywiście ma swe wady (bo zawsze jest coś za coś). Większości ludzi żyje się zdecydowanie lepiej i stać ich na zdecydowanie więcej.
    Oczywiście można by rządzić znacznie lepiej niż czyniły to ekipy po 1989r , ale to w znacznej mierze też zasługa Polaków nie rozumiejących demokracji , tkwiący w PRL owskim ustroju (oczekującym, że państwo da), i kupujących populistyczne obietnice polityków i zupełnie nie rozliczając ich z obietnic i nie karanie za ewidentne kłamstwa. Społeczeństwo w większości nie rozumie od czego zależy lepsze życie. Gospodarka to dla większości czarna magia , tak samo jak i ekonomia. Nie dyskutują na te tematy, bo się zupełnie na tym nie znają. Z najnowszej historii wynieśli wiarę w spiski i tajne związki i kupują w ciemno najbardziej nieprawdopodobne historie. (parzy zamach smoleński i te bomby, sztuczna mgła itp)

  276. Jiba
    21 czerwca o godz. 14:05

    A ja jestem za prawem do adopcji przez pary homoseksualne, zarowno lesbijskie jak i gejowskie. Na identycznych zasadach co pary hetero.

  277. @lonefather, z godz. 14:36
    Nie uraziło. Zdziwiło. Wyjaśnienie przyjmuję, a pisałem wyłącznie dlatego, żeby wyjaśnić.

  278. pombocek
    21 czerwca o godz. 10:46

    pombocku, zgadza sie, wiem, ze przegialem i wiem, ze slusznie mnie za to opieprzasz, za to, ze sie jak kto glupi wpieprzam.

    Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina… 😉 graba?

  279. mag!

    Wiedziałem, że moich kilka słów o odczuciach mojego pokolenia z sytuacji w PRL spowoduje ataki. Oczywiście nie było łatwo. Tak biednie jak moja rodzina zaczęła życie zawodowe po studiach, to materiał na prawdziwy horror. Ale przebrnęliśmy początkowy kataklizm i szło nam coraz lepiej. Skorzystaliśmy tak psim swędem, czyli przy okazji, z ułatwień dla górników, bo w Wałbrzychu, gdzie wydobywano najlepszy węgiel koksujący w Polsce, zaopatrzenie w rożne artykuły było znakomite. Szyneczki z Krakusa, słodycze Wedla i Wawela, cytrusy i zwykłe artykuły spożywcze bez kolejek, Kupiłem nawet najdroższy telewizor z NRD bez kłopotów. Koleżanka z nieuczciwie zarobionych pieniędzy kupiła moskwicza, myśmy jeszcze tyle nie zaoszczędzili. Gdybym został w Wałbrzychu i nie przeszedł na dziadowską pensje asystenta, to samochód mielibyśmy za rok lub dwa.

    Na moim przykładzie nie wolno wyciągać ogólnych wniosków, ale to dzięki moim wyjazdom zagranicznym. W okolicy „środkowego” Gierka widziałem życie przez różowe okulary z okazji Nowego Roku nie chciałem tylko, aby nie było gorzej. Zaoszczędzone dewizy w banku zapewniłyby mi podwójną emeryturę, a prawdziwa emerytura rozsądnej wysokości była zagwarantowana ustawowo – ostatnia pensja profesora + 20 % za porcelanowy medal. Po przemianie ustawa poszła do kosza, medal wylądował w piwnicy i za 52 lata służby państwowej z „kagańcem” oświaty na plecach, mam emeryturę dużo poniżej średniej krajowej i najmniejsza podwyżka płacy minimalnej przegoni moją emeryturę.
    Widzę oczywiście, że dzięki opanowaniu Polski przez zagraniczne supermarkety żyje się nam wygodniej, ale za jaką cenę dla przyszłości, gdy supermarkety wyciągną do końca nasze zaskórniaki? Żyjemy wszyscy na kredyt i rosnący dług musi doprowadzić do krachu gospodarczego. Już teraz wszystko, co gospodarka wytworzy (tzn. podatek) idzie na wzbogacenie obcych finansistów, a z czego Polska może zwrócić wciąż lawinowo rosnący dług, jeśli wszystko jest już rozkradzione lub sprzedane? Zostały lasy i rzeki i na ich zmarnowanie są już zakusy rządzących.
    W czasie PRL byliśmy dumni z fabryk, hut i kopalń. Jak to wygląda np. w „wolnej” Polsce? Gdzie są fabryki włókiennicze Łodzi i okolicy. Nawet Cegielski z szanowanymi na świecie wyrobami? Stocznie „uratowała” Solidarność i Rydzyk, może i dobrze, bo konkurencja jest ogromna, nawet Niemcy nie wyrabiają wobec Koreańczyków.
    Mogę się tylko łudzić, ze ZUS zbankrutuje dopiero po mojej śmierci, ale jaki będzie los zstępnych?
    Nowa pani premier postanawia wybudować w Polsce mnóstwo fabryk, ale za co i co możemy w tych fabrykach produkować, aby zadziwić świt?
    Gdy o tym myślę, to niestety rzednie mi mina i nie rozjaśnia jej oddanie następnego odcinka autostrady A1.

  280. NeferNefer
    21 czerwca o godz. 14:09
    „Znaczy kapitan”
    ………………………………………………………………
    I to opowiadanie , jak kolega Borchardta zdawał egzamin
    z języka angielskiego:” one, two, three, four, five…”

    Jeżeli o książkach to : Truman Capote – ” Z zimną krwią”.
    Na faktach autentycznych. Jest też film, też b. dobry.

  281. @zezem
    i postawić w dryf.

    Zobaczę czy dostępne jako ebook, dzięki za rekomendację.

  282. zezem
    21 czerwca o godz. 15:38
    NeferNefer
    21 czerwca o godz. 14:09
    “Znaczy kapitan”
    ………………………………………………………………
    I to opowiadanie , jak kolega Borchardta zdawał egzamin
    z języka angielskiego:” one, two, three, four, five…”
    *************

    Zapomniales dodac clou, czyli: „… nearly stationery…” Znaczy sie „Washington nearly stationery”, wypowiadane raz z pytajnikiem, innym razem z kropka, a w innych wypadkach z wykrzykiniem na koncu. A opowiadanie ma tytul „Mistrz Magii” i samo w sobie jest magia, ktora wciaz wciaga kazdego, kto przeczyta.

  283. @Jiba

    Myślę, że wiele osób po prostu boi się samodzielnie myśleć o trudnych sprawach i woli przejąć „bezpieczny” pakiet cudzych poglądów. U nas za najbezpieczniejszy uchodzi zestaw oferowany przez kościół katolicki.

    Myślenie kończy się na ogólnych pojęciach-wytrychach, które mają pozór obiektywnej wiedzy. Na przykład: płód, embrion, „to też człowiek” i w związku z tym bezwarunkowo nie wolno go zabijać (vide: ostatnia ofiara Chazana).

    Fakt określonej klasyfikacji przez nauki przyrodnicze współgra z silną emocją i strachem – razem tworzą mur, którego rozum nie odważa się przekraczać. Cała reszta wiedzy, której dostarczają te same nauki przyrodnicze, zostaje unieważniona.

    Właśnie ta prostota jest chyba kolejnym kluczem. Ludzie nie chcą słuchać o tym, że złożoności świata nie da się ogarnąć prostymi pojęciami.

  284. Nie cierpie niecierpiec!
    Aleautentycznie niecierpie smarkfonow i ebookow. Book jak sama nazwa wskazuje (za „mistrzem magii”) jest to ksiazka z litrkami wydrukowanymi na papierze, zszyta, lub sklejona, w ktorej kartki szczeleszcza, a farba drukarska pachnie…

    Moge przeczytac w kompie nawet dlugasny tekst, ale do czytania sa ksiazki, ktore stoja na polce. Ksiazki, ktore moge piescic, chocby przelotnie wzrokiem i ktore moge wyjac i otworzyc na dowolnie wybranej stronie, by przeczytac jedno, lub kilka zdan. To sa jak nazwa wskazuje BUKI, czyli KSIAZKI… a nie erzatze ebookowe.

    I mysle, ze uda mi sie pozostac przy nich, choc wiem juz ze ze smarkfonem mi sie nie uda i pewnego sputnego dnia poddam sie, wloze karte SIM i dolacze do rzeszy niewolnikow Googla…

  285. Rymkiewicz zachował się konsekwentnie po co miał iść na Czerską gdzie w praktyce nie było dnia, żeby opluwano prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz jego brata Jarosława Kaczyńskiego. Zresztą czyż to nie w Łybiórczej oraz Połytyce opluwano Rymkiewicza i innych ludzi kultury za to, że wbrew mainstreamowi ośmielili się poprzez Kaczyńskich i PIS.

    Po co służą te wszystkie uroczystości po to tylko, żeby zrobić reklamę nie poetom albo pisarzom ale, żeby zrobić reklamę Połytyce Łybiórczej. Żeby redakcje tych gazet mogły cieszyć się rolą mecenasów oraz, żeby nadać fałszywy splendor PO choć w gruncie rzeczy w niczym nie przyczyniły się do odniesienia sukcesów przez laureata nagród.

  286. Już i tu dotarł nieświeży chuch mdłego sarkasty?
    @saurom, jesteś dowcipny jak globulka Z.

  287. Zapomniałeś Maciek.g, że żyjąc w PRLu miałeś szansę Ty, Twój syn ewentualnie wnuk, do niewoli amerykańskiej. Teraz mamy znowu przes..ane.

  288. lonefather
    21 czerwca o godz. 15:58
    Clou owej historyjki to fakt , że „nieszczęśnik” zdał dzięki wielkiej wyrozumiałości* egzaminującego znającego język – reszta komisji robiła dobre miny, bo też z „anielskim” nie była za pan brat. Egzaminowany potem jednak i wymagany język opanował w stopniu w b. dobrym…
    * to miało swój powód, gdyż z innych przedmiotów zdający miał b. dobre oceny.

  289. @mag i przy okazji @Maciek g. teraz dopiero znajduję w czym się nie rozumiemy, w przypadku @mag chodzi przecenianie wartości materialnych, a @Maciek g. chołubi blizej niespecyzowaną wolność i niezależność narodu a w nim jednostki.
    Szczegóły we wpisie @mag dotyczą wymiany samochodu na lepsz model, a ogólnośc wpisu kolegi Mg niczego nie wyjaśnia, no może tęsnotę za byciem „paniskiem”, jak przed wojną.

    Ps.Jedyna pozytywna zmiana: potrafi @mag ugryść się w jezyk, po czasie

  290. Indoor prawdziwy
    21 czerwca o godz. 16:32
    Sybir?! Czy dobrze kumam?

  291. zezem
    21 czerwca o godz. 16:42

    Zgadza sie, ze opanowal, ale jak to pomiedzy znajacymi, uznalem, ze nie ma potrzeby, by o tym wspominac 🙂

  292. Neverending story, jak widzę.
    Przewaga PRL to stabilność, pewność zatrudnienia, stopniowa poprawa warunków.
    Wszystko to kosztem niskich płac i odcięcia od zachodnich technologii i linii kredytowych.
    Tyle, że SAMI produkowaliśmy, rozwijaliśmy własne technologie i działy badawcze….

    Autentycznie, ciekaw jestem, jak potoczą się koleje losu Polski po 2020 roku.
    Obsługa już istniejącego długu może być niemożliwa.
    Kredyty mogą mieć wysokie stopy procentowe.
    A ubytek ludności zawodowo czynnej, to może być kolejny milion, czy dwa….

    Zamieniliśmy stabilność na ruletkę.
    Za garść kolorowych reklam, jak Indianie sprzedaliśmy większość z wartych 550 miliardów podobno, składników majątku narodowego.
    Wpływy podatkowe z firm z obcym kapitałem, są niewielkie- o ile w ogóle.
    Obyśmy się nie obudzili z ręką w nocniku……

    30% populacji poprawiło swój status materialny.
    10% wyjechało za chlebem.
    Pozostaje ta 60% „milcząca większość” niezadowolona ze swego statusu i braku szans dla swych dzieci.
    Połowę zgarnął Kukiz.
    A stan wrzenia w Europie narasta…..

  293. @Antonius, ty sie tak nie tłumacz. Było bardzo biednie, u mnie żadne czekoladki z Wedla, czy szynki nie wchodziły w grę. Ale za to miałam inną skalę porównawczą – dzieciństwo moich rodziców i historię przodków, a teraz nową skalę kiedy rzeczywistośc obraża moje poczucie sprawiedliwości. I cieszy mnie po latach fakt że urodziłam się i wychowałam, wykształciłam i żyłam w minionym okresie.

  294. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 16:43

    Szykuje się wielka zmiana.
    Po raz pierwszy w 25 leciu możemy mieć dodatni bilans handlowy.
    Na nadwyżkę budżetową niestety, w dającej się przewidzieć przyszłości, nie mamy co liczyć…..

  295. pombocek
    21 czerwca o godz. 5:38

    „Co największa religia świata zmieniła w człowieku na lepsze od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła? I czym się różni w skuteczności od przeklętego komunizmu”?

    „Własny przykład jest lepszy niż długi wykład”. To znane powiedzenie dobrze ilustruje, jak można odnieść pożytek z nauk głoszonych przez Jezusa z Nazaretu.

    Apostoł Piotr, napisał: „Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami”. Z niezwykłej postawy Jezusa naprawdę możemy się dużo nauczyć. Gdy będziemy zdobywać wiedzę o nim i wzorować się na jego życiu, niewątpliwie staniemy się lepszymi i szczęśliwszymi ludźmi. Przyjrzenie się kilku cechom tego wielkiego człowieka, pozwala dostrzec jaki pożytek można odnieść z jego przykładu. Ukazuje także dlaczego dziedzictwo jakie nam pozostawił w postaci nauk i własnego przykładu, czyni Go największym ze wszystkich ludzi.

    1. Wiódł zrównoważone życie. Chociaż Jezus oznajmił, że „nie ma gdzie złożyć głowy”, nie prowadził ani nie propagował surowego stylu życia.

    2. Był przystępny. Biblia ukazuje Jezusa jako człowieka serdecznego i przyjaźnie usposobionego. Nie irytował się na ludzi, którzy przychodzili do niego z problemami lub zawiłymi kwestiami. Również dzieci dobrze się czuły w jego towarzystwie i nie obawiały się, że je zignoruje. Ze swymi uczniami rozmawiał otwarcie i po przyjacielsku.

    3. Przejawiał empatię i współczucie. Jedną z najwspanialszych zalet Jezusa było to, że potrafił postawić się na czyimś miejscu, utożsamić z kimś uczuciowo oraz udzielić pomocy. Cokolwiek robił, kierował się jedną ze swych najsłynniejszych wypowiedzi: „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo”.

    4. Okazywał zrozumienie i rozeznanie. Chociaż sam nie popełnił żadnego błędu, nigdy nie oczekiwał od innych doskonałości ani się nie wywyższał.

    5. Był bezstronny i darzył drugich szacunkiem. Co prawda Jezus żywił szczególne uczucie do swego ucznia Jana , ale nie wyróżniał go stronniczo spośród pozostałych uczniów. Gdy Jan i jego rodzony brat Jakub poprosili o uprzywilejowane stanowiska w Królestwie Bożym, Jezus odrzekł: „To zasiadanie po mej prawicy lub po mej lewicy nie moją jest rzeczą, abym mógł je dać” . Jezus zawsze odnosił się do innych z szacunkiem. Nie podzielał uprzedzeń, które żywili współcześni mu ludzie. Na przykład kobiety powszechnie uważano za gorsze od mężczyzn. Ale Jezus szanował ich godność.

    6. Wywiązywał się z obowiązków syna i brata. Jezus był chyba jeszcze bardzo młody, gdy stracił swego przybranego ojca, Józefa. Zapewne więc utrzymywał matkę oraz swych młodszych braci i siostry, pracując jako cieśla. Tuż przed śmiercią powierzył opiekę nad swą matką uczniowi Janowi.

    7. Był prawdziwym przyjacielem. Pod tym względem okazał się niezwykły. Dlaczego można tak powiedzieć? Nie odrzucił swych przyjaciół, mimo że popełniali błędy, niektóre nawet wielokrotnie. Uczniowie nie zawsze postępowali tak, jak by sobie tego życzył. On jednak dowodził przyjaźni, koncentrując się na ich zaletach i nie przypisując im złych pobudek. Nie narzucał im własnych poglądów, lecz zachęcał ich do swobodnego wyrażania opinii. A co najważniejsze, Jezus miłował przyjaciół . Jak bardzo? Sam tak to wyjaśnił: „Nikt nie ma miłości większej niż ta, gdy ktoś daje swą duszę za swoich przyjaciół”. Czy można ofiarować przyjaciołom coś cenniejszego niż własne życie?

    8. Przejawiał odwagę i męstwo. Ewangelie przedstawiają go jako silnego, energicznego mężczyznę. Dwukrotnie wyrzucił ze świątyni kupców i ich towary. Kiedy nadszedł tłum mający aresztować „Jezusa Nazarejczyka”, odważnie wysunął się przed uczniów i aby dać się rozpoznać oraz zapewnić im ochronę, oświadczył zdecydowanie: „Ja nim jestem. Jeśli zatem mnie szukacie, to pozwólcie tym odejść”. Nic więc dziwnego, że gdy Piłat dostrzegł nieustraszoną postawę Jezusa w obliczu aresztowania i tortur, publicznie zwrócił uwagę na jego męstwo, mówiąc: „Oto człowiek!”.

    Dzięki tym i jeszcze innym niezwykłym przymiotom Jezus jest dla nas doskonałym wzorem. Jeśli pozwolimy, by jego postępowanie wpływało na nasze czyny, staniemy się lepszymi i szczęśliwszymi ludźmi. Właśnie z tego powodu apostoł Piotr zachęcał chrześcijan do dokładnego podążania śladami Jezusa.

    Ale Jezus to więcej niż wzór do naśladowania. Oznajmił: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie”. Jezus głosił prawdę o swoim Ojcu, czym utorował ludziom drogę do nawiązania z Nim bliskiej więzi. Ale przybył na ziemię również po to, by umożliwić nam uzyskanie życia wiecznego.

    Czy ktoś inny z ludzi pozostawił nam bardziej wartościowe dziedzictwo ?

  296. zezem
    21 czerwca o godz. 16:42

    A tak na marginesie, to w Styczniu bylem w Wilnie, pierwszy raz w zyciu i z wierzy Gedymina zobaczylem nie ludzi, nie samochody, czy domy, ale przedmioty i podmioty stosunkow prawnych… 😉

    A tak wogle, to kto nie byl jeszcze w Wilnie, to polecam. Piekne miasto, choc mieszkancy raczej nie przepadaja za Polakami, co jest nie ich, tylko naszych rodakow wina. W zaulki pozagladac, w bok od odrestaurowanych uliczek, do cerkwi i litewskich kosciolow pozagladac zwlaszcza w piatkowe wieczory i posluchac koncertow, a nie tylko do Ostrej Bramy… I kupic sobie na lunch chleba Wilenskiego, tego najczarniejszego i z prawdziwa litewska smietana go zjesc. MAsla nie trzeba i nic nie trzeba, niebo w gebie sie ma.

  297. lonefather
    21 czerwca o godz. 6:10

    Jurek,
    „A nie masz Ty juz nic lepszego do pisania, niz sie dezertrrem zajmowac?
    Prosze, pisz o grzybach, pisz o przpuscie na morze, pisz o rowerach… , o wszystkim pisz, ale dopuki nie odpowie dezerter na pyatnie moje o Pistoriusa, to nie pisz do niego”.

    Warto wzbogacać swe rozmowy o takie zagadnienie jak wartości duchowe. Dlaczego ? Powiada się, że wielcy ludzie rozmawiają o ideach, przeciętni o rzeczach, a mali — o bliźnich.

  298. ups znowu … powinno byc „wiezy”… ech sam psuje sobie opinie…

  299. @Ogólnie: o czym my tutaj? jak sie mają wasze akademickie dyskusje z poprzedniego blogu o „mandarynach”, dwu tysiącach lat zapóznienia w swiadomości społecznej do żalów o brak mandarynek i pomarańczy na co dzień?

  300. dezerterze

    Tyle cytatow pamietasz, a nie potrafisz zapamietac i uszanowac mojej malej prosby, bys sie do mnie zwracal dopiero gdy odpowiesz na moje pytanie.

    Dopuki nie odpowiesz, nie masz po co do mnie pisac. To jest ostatnie przypomnienie.

  301. @Lonefather, czytam o tragedii w Charleston, South Carolina, gdzie w kościele zginęło 9 osób, wiele został rannych z rąk gówniarza rasisty. I zdumiewa mnie przebaczenie lokalnej społeczności dla zbrodniarza i modły za niego, jedynie wiara może ta mataczyć naszymi ludzkimi uczuciami.

  302. ”Sybir?! Czy dobrze kumam?”
    Mój ojciec dawno dawno temu tak mawiał. W zasadzie miał dwa takie ulubione powiedzonka, jeden o tym, że wreszcie dzięki układowi warszawskiemu doczekał się czasów, gdy jego syn będzie (odpukać) w niewoli amerykańskiej a nie w rosyjskiej (bo u nas taka była rodzinna tradycja).
    Drugie to było to, że ten cały socjalizm to chyba najlepszy ustrój na świecie, bowiem żaden inny nie wytrzymałby rządów tylu idiotów. Tu się ewidentnie mylił.

  303. @lonefather

    Ja mając do wyboru do czytania absolutnie nic albo ebooki wybrałam to drugie. Jestem szczęśliwa że mam dostęp do książek w jakiejkolwiek formie, jeszcze w 2009 mogłam tylko czytać papierową Politykę. Próbowałam się zapisać do lokalnych bibliotek ale sekcja polska to same jakieś romansidła i koszt 30 euro na rok. Dom też nie jest z gumy, w komputerze mam jakieś 260 ebooków, nie wiem gdzie bym pomieściła papierowe odpowiedniki. I czytnik łatwo zabrać ze sobą. Ekran e-ink to zupełnie ale to zupełnie coś innego niż świecący tablet albo smartfon, na nich nie czytam książek. Zobacz sobie kiedyś przy okazji Kobo H2O w W.H Smith, ten mam i czyta się na nim jak z książki, nawet ekran ma kremowy kolor starego papieru. Wiele osób które kategorycznie twierdziły że wolą papierowe książki przesiadło się na czytniki po przeczytaniu na nich jednego ebooka i bardzo sobie chwalą. Jest bardzo dużo internetowych księgarni polskich a kupienie ebooka za około 15/20 zł to bułka z masłem. Mam w kolejce 52 nieprzeczytane ebooki i ciągle coś nowego kupuję. Męczę jeszcze tych „Astronautów” bo czytam tylko w drodze do i z pracy, na lunchu i przed spaniem.

    Reasumując, czytnik e-ink nie ma nic wspólnego ze świecącym, męczącym oczy ekranem, niewolnictwem googla a już zwłaszcza nic z kartą SIM.

    Widzę nowy wpis. I właśnie, jak to miło że ktoś rzuci przedmioty i podmioty stosunków prawnych i reszta wie o co chodzi. Dlatego tak mi tu dobrze.

    @zezem
    Ale jeden z egzaminatorów omal się nie ugotował tą „czelnością”.

    Proszę, jest
    ‚http://woblink.com/e-book,proza-obca-rebis-z-zimna-krwia-truman-capote,18271
    Trochę drogie ale mam ichnie kody na -10zł. Dzięki tym księgarniom przeczytałam też „Zabić drozda” (dawno temu oglądałam film z Peckiem ale książka to cymes) Nie będę się odżegnywać od ebooków bo dzięki nim mogę czytać i tylko to się liczy.

  304. Informacji o tym, że Polska kościolami stoi nikt nie skomentował, czyli nie przeczytał lub się nie przygnębił. Trudno. Ale proszę zachować tę mapę do jesieni, kiedy przyjdzie czas pakować manatki i przeprowadzać się we wskazane przeze mnie miejsca.

  305. wiesiek59
    21 czerwca o godz. 16:49

    Wiesiu, to co pamietasz jako „stabilnosc”, bylo juz ruina. Ruina w dodatku zapadajaca sie w bagnie. „Komuna” oddala wladze, bo nie widziala juz szansy na wygrzebanie sie z tego bagna.

    Nie bylo „stabilnosci” juz gdzies od konca lat 70, bylo „samo zjadanie” sie. Przypomne Ci dowcip, ktory znakomicie objasnia historie miniona.

    Za Gomolki , cholera a moze Gomulki (niepotrzebne skreslic), jedzie pociag. Dojechal do konca torow, a kierownik pociagu zwraca sie do pasazerow: „Prosze Panstwa, wysiadamy las rabiemy na podklady, budujemy chute i robimy szyny, tory ukladamy i jedziemy dalej”. Jak powiedzial tak zrobili.
    Za Gierka jedzie pociag, dojechal do konca torow, a kierownik pociagu do pasazerow w te slowa: „Wysiadamy, rozbieramy tory z tylu, ukladamy z przodu i jedziamy dalej”. JAk powiedzial tak zrobili.
    Za JAruzelskiego jedzie pociag, dojechal do konca torow, a kierownik pociagu, do pasazerow w te slowa: „Prosze Panstwa dojechalismy do konca torow, ale nic sie nie stalo, podskakujemy na siedzeniach i udajemy, ze pociag jedzie dalej…”.

    Pare lat udawala Partia, udawal rzad, udawalo spoleczenstwo, ale ile mozna bylo udawac? W koncu musialo sie rypnac. Nie rypnelo sie tylko dlatego, ze oddala komuna rzady.

    Opcje z rypnieciem i kasacja dlugow Polski odrzucam, bo odzyskanie wolnosci jednak jest wazniejsze od kasy.

  306. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 17:11

    Zabencjo, ta mapke ja juz podawalem w poprzednim watku i tez bylo ZERO REAKCJI, wiec sie nie zlosc. Nie chca to nie reaguja, kazdy to wie, wiec jeszcze bardziej sie zloscic nie warto.

  307. ”Informacji o tym, że Polska kościolami stoi nikt nie skomentował,”
    Bo to oczywista oczywistość.
    Otóż jak powszechnie wiadomo Naród jest wdzięczny Kościołowi, że pomógł on (Kościół) przetrwać ciężkie czasy komuny. W wersji bardziej zaangażowanej przetrwaliśmy tylko dzięki Kościołowi. W dowód wdzięczności Naród funduje Kościołowi świątynie, oddaje Kościołowi to co kiedyś do Kościoła należało i to co nie należało też, zwolnienia z podatku itd.
    Jest to logiczne. Zgodne z Odwrotną Polską Logiką.
    Jak bowiem popatrzysz dookoła okazuje się, że Narody przetrwały wszędzie, ale Kościół w zasadzie tylko w Polsce. Więc kto komu co zawdzięcza w przedmiocie przetrwania i kto komu jest coś winien?
    Ale to herezja.

  308. … a dla heretyków będą stosy 😎

  309. pombocek
    21 czerwca o godz. 10:46

    Pombocku rowerujący
    Bardzo celnie przypominasz naszemu lonefatherkowi, że zgłaszając życzenie, by sobie odpuścić kontynuację tematów nierokujących, lub zmierzających do hermetyczności, sam się w takie zanurza.
    Sam w tym też siedzę: proponowałem raz po raz, by zamknąć okiennice jałowiejących poznawczo, a podsycających płomień sporu tematów. Albo, co obaj na zmianę próbowaliśmy robić – wracać do tematu podanego przez pana Jacka, bo nam się miara przewracała do góry nogami. Co, poza wszystkim, wskazane jest oraz godne przez wzgląd na zasady, grzeczność i – jak można przyjąć – spodziewanie gospodarza, który interesuje się dalszym życiem własnej myśli i skutkami tychże. A skutki, co wiemy, bierze pod uwagę.
    Co, nota bene, coraz rzadsze na blogach sąsiednich, lub z zasady – nieistniejące.

    Widzę jednam pewną niekonsekwencję, którą popełniasz. I ona mi się zdecydowanie podoba: z dezerterem się potykasz namiętnie, mimo, że wiesz o tym od dnia któregoś z pierwszych, że nie ma, być nie może, żadnej z nim dyskusji. Niekonsekwencję widzę w tym, że mimo to, szukając jakichś szczelin w betonowej bryle, która wypełnia puszkę mózgową dezertera, podejmujesz powracające próby dotarcia do hipotetycznego ziarenka płodnej ziemi, które może się pomieszało z substancją recepturowego betonu B35. Bo – może jest takie ziarenko, a jak jest, to może się jakiś korzonek własnego preumysłu zacznie ukorzeniać.
    A ciągle widać, że nie. Żadnego płodnego ziarenka ziemi. Rządzi beton.
    A Ty szukasz dalej. „Szukam człowieka”, by móc wreszcie rzec: ecce homo !
    To wiemy; raz po raz czyta się wyznanie starego pierdoły: szkoła nic mi nie dała, ale moja nauczycielka od polskiego/historii/czegotamjeszcze, wyprowadziła mnie na ludzi.
    Jest to jedno z lekcją pedagogiki domniemanego Jezusa.
    Tu zaś się kryje zasadnicza rozbieżności między Tobą (i mną, bo to i w części moja niekonsekwencja), a dezerterem z umysłu: my mamy nieistniejącego Jezuska za zapis różnorakich ludzkich doświadczeń i nadziei, a zdezerterowany, za betonowy byt, który uniósł się tak bardzo wysoko, że nawet Gagarin go nie dostrzegł na wysokościach (mimo, że jest powiedziane: „Bóg króluje na wysokościach”), który wyprodukował słówka na wszelkie możliwe i niemożliwe okoliczności.

    Dzieckiem będąc w kołysce, co urwało łeb hydrze, miałem taką grę dla przedszkolaków: komputer. Było to pudełeczko kartonowe, z lampką, bateryjką płaską 4,5 V i dwoma kabelkami. Na kartonowy front nakładało się różne arkusze z zagadkami. Odpowiedź podawało się wkładając końcówki kabelków w odpowiednie gniazdka przy pytaniach i liście możliwych odpowiedzi. Prawidłowy wynik sygnalizowało zapalenie się żaróweczki. Na początku byłe zdumiony: komputer wszystko wie !
    Nieco później odkryłem, jak to działa: kabelki wetknięte w gniazda w określonym schemacie zawsze wywoływały zaświecenie się lampki. Gdy dobrałem się do bebechów machiny, okazało się to, co podejrzewałem: druciki łączyły gniazdka w określony sposób i żadnej mądrości w ty nie było. Wystarczyło obrócić arkusz z zagadkami do góry nogami i komputer złe odpowiedzi sygnalizował jako dobre.
    Tak działa dezerter.
    Kiedyś sądzono, że pomaga na to lobotomia.
    To się jednak nie sprawdziło.

  310. Zarówno w historii Rosji jak i Europy można znaleźć dużo dobrych przykładów, także w historii świata. Ale wszyscy ci ludzie żyli i pracowali w pewnych specyficznych warunkach. Najważniejsze to być uczciwym wobec siebie oraz wobec ludzi, którzy powierzyli nam to zadanie.

    Luciano Fontana: Ostatnie pytanie, Czego najbardziej żałuje pan w swoim życiu? Co uważa pan za błąd, którego nie chciałby pan już nigdy popełnić?

    Władimir Putin: Będę z panem zupełnie szczery. Nie przypominam sobie niczego takiego. Najwyraźniej Bóg tak prowadził mnie przez życie, że nie mam czego żałować.

    Replika: Jest pan szczęśliwy.

    Władimir Putin: Jestem, dzięki Bogu.
    https://pracownia4.wordpress.com/2015/06/20/wywiad-udzielony-przez-putina-wloskiemu-dziennikowi-corriere-della-sera/
    ============

    Coś dla Dezertera….

    A przy okazji, ciekawy wywiad.

  311. Żabka konająca (21-06-g.16:46)
    Paskudnie insynuacyjne i niesprawiedliwe są twoje uwagi pod moim adresem. Nie spodziewałam się po tobie takiej dezynwoltury i na dodatek dydaktycznego smrodku – „dobrze że się ugryzłaś w język”- konkludujesz.
    Napisałam coś dokładnie odwrotnego niż mi przypisujesz, czyli NIC co świadczyłoby o „przecenianiu wartości materialnych” i „tęskonocie za byciem paniskiem” (że niby z ulgą wymieniłam małego fiacika na normalny samochód?). Nie bądź śmieszna. Ja ci np. nie zarzucam chęci poprawienia sobie czy choćby odmiany losu przez wyjazd do USA, a trudno to porównywać z gównianą wymianą samochodu.
    Zdanie, które zinterpretowałaś bardzo po swojemu, brzmi tak: „Dobrze wspominam swoją młodość w PRL , zwłaszcza gdy chodzi o całą rozległą sferę dóbr niematerialnych, ale np. normalnego samochodu dorobiłam się dopiero po 1989.
    Wbrew sobie nawet, bo nie lubię łatwych i ryzykownych uogólnień, łapię się czasem na myśli, po niektórych postach twoich czy Zyty, że coś jest z wami – emigrantami – nie teges. Jakieś kwasy w sobie nosicie specyficzne i ochotę do pouczeń ziomali pozostawionych w kraju.
    Na szczęście lonefather, cynamon29, Lewy i wielu, wielu innych „wyjechanych” stąd raczej na stałe, to naprawdę fajni ludzie, z którymi
    można nadawać na tych samych falach i rzadko dochodzi do nieporozumień.
    Moja ocena PRL, a także dzisiejszego realu jest najczęściej zbieżna właśnie z opiniami maćka.g (wymienisz go jednym tchem razem ze mną, tyle ze w opozycji), z którym dogadywałam się najczęściej w pół słowa na różnych blogach.

  312. @Tanaka
    Piszesz – wracać do tematu podanego przez pana Jacka, bo nam się miara przewracała do góry nogami. Co, poza wszystkim, wskazane jest oraz godne przez wzgląd na zasady, grzeczność i – jak można przyjąć – spodziewanie gospodarza, który interesuje się dalszym życiem własnej myśli i skutkami tychże. Myśl ze wszech miar słuszna i nawet nowa okazja do podjęcia na nowo tematu wierszyka patriotycznego się pojawiła. Bo, jak się okazało, Poema o nagrody odrzuceniu nie jest autorstwa Jarosława Marka Rymkiewicza, a Wojciecha Sadurskiego, który – po raz drugi – popełnił na Rymkiewiczu pastisz. Znakomicie zresztą miszcza imitujący. Ciekaw jestem Twego zdania „w tym temacie”, Twój filologiczny i krytyczno-literacki esejczyk trafił poemacik w dziesiątkę, ale czy równie celny on jest w odniesieniu do Wojciecha Sadurskiego? No i sam Gospodarz zamilkł jakby. Też jestem ciekaw czy „został wkręcony” w Poemę czy – wespół w zespół z Sadurskim – „wkręcił” swoich blogowych komentatorów? Nas, znaczy?

  313. ” coś jest z wami – emigrantami – nie teges.”
    Dziwne, bo ja zauważam o wiele więcej wspólnego pomiędzy Zytą a Tobą niż pomiędzy Zytą a Żabką.
    To, że Ty, maciek.g, NELA czy TJ doskonale się rozumiecie i niezależnie od tego co drugi napisze natychmiast ma poparcie drugiego jest skądinąd normalne. Łączy Was bezrefleksyjne zdziwienie na poziomie mentalnym czterolatka: Jak może ktoś narzekać, gdy MI jest dobrze? A przecież w telewizorze też powiedzieli, że jest dobrze.

  314. lonefather
    21 czerwca o godz. 17:15

    Mamy aż nadto przykładów, jak działają sankcje ekonomiczne i strajki na gospodarkę różnych krajów.

    Bajką, powielaną w mediach jest, że PRL było ruiną.
    Ruiną jest natomiast sprzedanie majątku za 20% wartości.
    Jak się to skończy?
    Tego jestem ciekaw…..
    Ciąg nieprzemyślanych reform i decyzji, nie nastraja optymistycznie.
    Indolencja w zarządzaniu Państwem i brak perspektywicznego- na dekady- myślenia, nie nastraja optymistycznie.

  315. @anumlik

    jeśli Gospodarz świadomie nas „wkręcił”, to chyba tylko, by sprawdzić, czy (i jak) łatwo da się zrobić w Pegaza swoich czytelników, na ile popędzą jak barany w jednym kierunku, a ilu się w ogóle zastanowi, czy wybitny (choć nie uwielbiany przez nich) literat naprawdę do takiego stopnia sfiksował? 😉

  316. @lonefather
    Właśnie – o 18:35 – wkroczyliśmy w astronomiczne lato. Przypominam to Tobie właśnie, gdyż – jak pamiętam – w momencie wchodzenia w astronomiczną wiosnę toczyliśmy zawziętą dyskusję na temat „wiosennych obrzędów” w Albionie i okolicy. Jak najkrótszą noc w roku zamierzasz z Jankiem uczcić? W Stonehenge?

  317. @Tobermory
    Jakoś tak „milczy uparcie i skrycie”, czyżby „patrzył w okno i smutek miał w oku”?

  318. @anumlik

    Przez byka widzę go teraz w żupanie i pasie słuckim, jak spogląda w dół zamyślony:
    Dunajcu! pocoz bystręmi wodami uciekos w równinę?
    Jak byś kcioł opuścić …Pienińską Krainę
    Cy ci tu jest smutno, cy ci tu źle z nami?
    Moze sie naskięmi, nudzis Pieninami ?
    Nie odłaź, nie bydź taki rący…

  319. … napisał Michał Słowik-Dzwon, poeta pieniński.

  320. lonefather, inni,

    Czytajmy uważnie i ze zrozumieniem.

    Zyta2003 nigdzie NIE napisała, że jej syn zginął w katastrofie WTC 9/11. Napisała tylko, że w WTC mieściła się jego firma i tam pracował. W wyniku katastrofy przez wiele godzin Zyta nie wiedziała co się z nim działo. Zaś po 11 września jej syn…

    “Najpierw jezdzili na osiedle Battery Park i pukali od mieszkanie do mieszkania. Czy ktos tam zostal, bo trzeba natychmiast gdzies sie ewakuowac ze wzgledu na brak swiatla, wody, gazu, zagrozenie wybuchem, polmetrowa warstwe szkodliwego pylu, brak jakiejkolwiek komunikacji… Potem dostal telefoniczne podziekowanie od glownego CEO firmy, ktora na calym swiecie liczy grubo ponad 100tys. ludzi.”

    Pozdro

  321. wiesiek59
    21 czerwca o godz. 18:34
    Nie pisz dyrdymałów typu
    „Bajką, powielaną w mediach jest, że PRL było ruiną.
    Ruiną jest natomiast sprzedanie majątku za 20% wartości”

    Nie było mądrych jak przejść z gospodarki typu PRL do gospodarki rynkowej. Wiadomo, że w PRL wszystko było państwowe i bez prywatyzacji nie była możliwa przebudowa ustroju.
    Z tego powodu rozpoczęto tę procedurę prywatyzacyjną , ale był problem Polacy nie mieli pieniędzy! Na dokładkę rozdmuchano pewne inwestycje z powodów politycznych (fabryka traktorów Ursus przykładem) Tych rozdmuchanych inwestycji nie dało się utrzymać. Postsolidarnościowe rządy bardzo utrudniały racjonalne działanie.
    Balcerowicz i jego grupa podjęła się karkołomnego zadania przebudowy (bo nikt inny się nie pojawił ze swym planem)
    Zrobiono i udało się to co spece z zachodu określali kwadraturą koła. Powstał ustrój rynkowy z wymienialnym pieniądzem i stabilna walutą . Koszt fakt bardzo wysoki, ale alternatywy nie było. Tylko teraz jak zwykle po fakcie jest wielu mądrych.
    Jak jednak wygląda to na wykresie dochodów per capita opłaciło się.
    Nastąpił stały wzrost przekraczający trzykrotnie ten średni roczny wzrost znany nam z PRL.

  322. Artoo! To nie wszystko!
    ”Wiec nastepne tygodnie jezdzil do pozostawionych psow, kotow i co tylko, nie tylko, azeby nakarmic, wyprowadzanie dlugi czas nie wchodzilo w rachube, ale podac lekarstwa, uprzatnac, a nawet zrobic zastrzyk psu czy kotu z cukrzyca.”
    Doceniam jako były właściciel psa Bobka (zszedł i leży pochowany na pobliskim cmentarzysku dla zwierząt) którego dwa razy dziennie przez ponad 5 lat raczyłem zastrzykiem z insuliny. Inna sprawa, że po krótkim czasie nabrałem taką wprawę, że byłem w stanie zamkniętymi oczyma ten zastrzyk robić tą cienką krótką igłą podskórnie. Najtrudniej było znaleźć Bobka we włosach, bo taki był włochaczem.

  323. @Artoo
    Dzięki.
    Nie wiemy nawet, czy to było „wiele godzin”.
    „Ileś godzin” – każda na pewno się dłużyła w nieskończoność, nawet jeśli to były 2-3.
    A lonefather uwielbia interpretować i filozofować po swojemu, do imentu 🙄

  324. NeferNefer
    21 czerwca o godz. 17:10
    Nie będę się odżegnywać od ebooków bo dzięki nim mogę czytać i tylko to się liczy.
    …………………………………………………………………….
    Poleconą książkę czytałem jako pierwsze wydanie (w PRL), kiedy e-book(i) nie śniły się nawet autorom SF. Zyciorys autora też należy do interesujących. Gdyby się udało dotrzeć do filmu(czarno-biały), też warty obejrzenia. Ostatnie sceny też są z rzędu takich ,które się pamięta. W przyszłości może dorzucę inny film i książkę – o ile nie zanudzam…

  325. ”Postsolidarnościowe rządy bardzo utrudniały racjonalne działanie.”
    To by się zgadzało.
    ”Koszt fakt bardzo wysoki, ale alternatywy nie było.”
    Ależ oczywiście była alternatywa. Można było nie rozpieprzyć wszystkiego od szkolnictwa począwszy do wojska skończywszy. Dodam cały przemysł.
    To co mamy to
    1. montownie – do likwidacji i przeniesienia w razie czego w ciągu półroku
    2. centra logistyczne – do likwidacji w razie czego w ciągu tygodnia.
    3. centra biznesowe, call center – do likwidacji w razie czego w ciągu tygodnia.
    4. ”autostrady” – najdroższe (i jeśli chodzi o koszty budowy i jeśli chodzi o koszty eksploatacji ) na świecie, często rozsypujące się już przed oddaniem,
    5. złomowisko samochodów z UE
    6. długi
    7. propaganda sukcesu o jakim Gierek nie marzył
    8. już druga generacja młodzieży której większa część nie wie na czym polega ”pracować”

    To czego zabrakło:
    1. edukacja – w kompletnej rozsypce. Było – nie ma
    2. kultura – pozostały seriale i kabarety mało-śmieszne
    3. gazet i czasopism

    100. jakiejkolwiek dyskusji o jakichkolwiek problemach. No bo o czym?

  326. Tobermory,

    9/11 to dla amerykańskich neocons przede wszystkim doskonały pijar dający im już od 14 lat, w ich mniemaniu, licencję do robienia rejwachu na całym świecie i w głowach sporej części obywateli USA.

    Dziwne, że Zyta2003, która jest wielbicielką pokojowego noblisty znanego pod pseudonimem “dron’em to the stone age”, też często używa 9/11 jako argumentu w dyskusji.

    Cóż, niestety każdy kraj wydaje się mieć swój Smoleńsk. I wtedy nie ma żadnej sensownej dyskusji, tylko albo kabaret albo mogiła.

  327. maciek.g
    21 czerwca o godz. 19:12

    Chwała Balcerowiczowi, za odwagę i firmowanie swym nazwiskiem tej operacji.
    Porównałbym to do przeszczepu.
    Wyjąć Polskę z jednego organizmu gospodarczego i przeszczepić do drugiego- kardiochirurgia najwyższej klasy, choć szanse były 50:50, powiodło się.
    Ale, sporo tkanek obumarło…..

    Taka opowiastka z „Przy szabasowych świecach” mi się przypomniała.

    Do znanego jubilera w Antwerpii przychodzi klient i prosi o przecięcie olbrzymiego diamentu.
    Jubiler ogląda, woła ucznia i mówi:
    Icek, zrób to!
    Po skończeniu, klient pyta:
    Dlaczego nie pan, ze swoim doświadczeniem?
    Bo ja znam cenę takiego okazu, ręka by mi zadrżała.
    Młody, nie znający wartości, nie miał pojęcia czym to grozi.
    Więc rękę miał pewną…….

    Dokładnie takim uczniem był Balcerowicz.
    Nie miał o niczym pojęcia, poza odwagą płynącą z młodości i braku doświadczenia.
    Więc się w dużym stopniu powiodło.
    Nie powiodło się natomiast, zbudowanie od nowa w odpowiedniej skali współzależności kooperacyjnych i zagospodarowania potencjału ludzkiego.

  328. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 16:43
    Napisałaś dziwne zdanie świadczące o kłopotach ze zrozumieniem moich wpisów , a pewnie głównie wpisu do Jasnego gwinta.
    Piszesz
    ” @Maciek g. chołubi blizej niespecyzowaną wolność i niezależność narodu a w nim jednostki”
    Wszystko wbrew twemu wpisowi wszystko jest jest sprecyzowane. Wolność rozumiem nie jako samowolę (bo państwo to aparat przymusu , ale na przymus ten godzimy sie dobrowolnie), ale w fakcie możliwości wyboru , a tego PRL mnie nie zapewniał. Teraz mogę wyjechać gdzie chcę (i oczywiście gdzie mnie wpuszczą ) pomieszkać tam popracować i gdy będę chciał wrócić bez żadnych konsekwencji. We wczesnym PRL wyjazd z kraju był niemożliwy , a ucieczka niosła bardzo poważne konsekwencje dla najbliższej rodziny (i dla uciekającego oczywiście).
    Jak się uciekło to powrotu już raczej nie było.
    Znam dobrze z historii choćby mojej rodziny jak skutkuje pełna zależność od obcego zarządu. Mój dziadek opisywał w pamiętnikach swe wspomnienia z czasów nauki i pokazywał politykę rusyfikacyjna prowadzona przez okupującego. Bezpośrednio od rodziców i rodziny miałem informacje o o warunkach życia w Polsce pod okupacją niemiecką. Z tych doświadczeń wiem czym jest zależność od obcego narodu. Pod okupacją nie ma mowy o wolności jednostki , bo albo współpracujesz z okupującym, albo uginasz kark i strasz się przetrwać. Wyjechać z kraju też nie można.
    Zupełnie czym innym jest racjonalna ocena warunków życia.

  329. Ludzie,

    hehe, jak mozna sie dac nabrac na taka POdrobe, przeciez to golym okiem widac, ze to jakis pastisz, zreszta dosc marna i niewyszukana jego odmiana. Jak mozna podejrzewac jakiegolwiek poete o splodzenie takiego „utworka” w powaznych zamiarach, to sie w glowie nie miesci! Tego na pewno Rymkiewicz nie napisal. I mysle, ze red. Kowalczyk zdaje sobie doskonale z tego sprawe, bo nie twierdzi bezposrednio w powyzszym felietonie (nie ma odwagi?), ze autorem tego wierszydla jest poeta Rymkiewicz, tylko kluczy Kowalczyk na okraglo: tu poeta, tam poeta a „dzielo powstalo, gdy…” itd… no i w razie czego moglby od biedy probowac sie wykrecac, ze wlasciwie to on – Kowalczyk – wcale nie mial na mysli RZECZONEGO poety jako autora tego wiersza.

  330. Jeszcze taka uwaga……

    Człowiek MUSI mieć po co rano wstawać.
    Praca, obowiązki, rytuał dnia, socjalizują.
    Jakie są koszty braku pracy?
    Ktoś policzył destrukcyjną siłę w dolarach?
    Stopień wpływu na zachowania asocjalne i dysfunkcyjne?
    Może taniej zapewnić pracę niż utrzymywać policję, więziennictwo, sądy?

  331. wiesiek59
    21 czerwca o godz. 19:42
    To co piszesz na końcu to niestety już wina samych Polaków, którzy nie rozumieją demokracji i dopuszczają fatalnych polityków do rządzenia.

  332. Na prawdę trudno jest w Polsce prowadzić biznes skoro tylko sama ustawa o Vat była zmieniana ponad 500 razy. Taka niestabilność prawa niszczy miejsca pracy, bo biznes rzadko ma szybki czas zwrotu nakładów. Przez takie zmiany można splajtować. TuPetru ma 100% racji.

  333. @zezem

    Ależ bardzo proszę. Dodałam sobie tę polecaną książkę do „chcę przeczytać”. Mnie ebooki też się nie śniły jeszcze parę lat temu ale chwała technologii (właściwie śniły się Lemowi w „Obłoku Magellana” z 1955) Papierowe też lubię i mam biblioteczkę. W której (żeby było w temacie) Rymkiewicza ani śladu.
    Do filmu raczej trudno będzie dotrzeć ale sobie zakarbuję.

    żabka konająca
    21 czerwca o godz. 17:11

    No bo stoi, jasne jak to że czarne jest czarne a białe jest białe, zupełnie zgadzam się z Indoorem.

    *****
    Niektórzy tu sobie elegancko kopniaki pod stołem w kostkę teges a ja się fajnie z młodym bawiłam przez ten czas.

  334. Indoor prawdziwy (21-06-g.18:34)
    Mam jak w banku, że wsadzisz nochal w każdą sprawę, nie mającą z tobą nic wspólnego, wpieprzysz się między wódkę a zakąskę, jeśli tylko masz okazję albo najdzie cię ochota – mnie i jeszcze paru osobom, które wymieniłeś – dopieprzyć.
    Po jasną cholerę co jakiś czas ni w pięć ni w dziewięć dopadasz je to na tym, to na innym blogu, wyrzucając z siebie jakieś frustracje pod ich adresem? Zresztą co mnie obchodzi, jakie są twoje motywy.
    Ma to wszelkie znamiona obsesji, a idiotyczne uwagi na temat „mentalności czterolatków” możesz z równym powodzeniem odnieść do siebie, bo tylko bezrefleksyjny i niezrównoważony smarkacz ugania się za dorosłymi i nieproszony wtrąca się do rozmowy.
    Pokaż mi jeszcze język i zrób zyg, zyg.

  335. Indoor prawdziwy
    21 czerwca o godz. 18:34
    Ale chrzanisz. Zjadłeś wszystkie rozumy? Z wpisów twoich niestety tego nie widać.

  336. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 17:11
    gdyby do tej mapy dołączyć jeszcze mapę miejsc położenia pomników i ulic JP II- na nic innego nie byłoby miejscaZniknęłyby góry, lasy, całe miasta. Gdy patrzę na plan mojego miasta (ale przypuszczam,że sytuacja jest ogólnopolska)widzę, że nie ma osiedla, na którym nie postawiono by kościoła.
    Kiedyś ludzie do kościoła szli kilka km do innej wioski, kilka ulic do najbliższego kościoła.Nikomu nie było trudno, nawet w duże śniegi i mróz. Dziś, pomimo takiej bliskości świątyń(na każdej niemal ulicy,a na pewno na każdym osiedlu) jakoś pustawo w nich.Wymarło pokolenie , któremu nie było trudno przejść kilka kilometrów?CZy ekspansja episkopatu na nowe świątynie wszędzie,gdzie tylko kk zapragnie,to wynik ustaleń po 89 roku?
    Prawdę mówiąc,mapa, którą zapodałaś jest lekko przerażająca. Juz nawet ulice nie nasze…. 12 tys. zł za przejazd Maltanki po terenie kościelnym- a kościół powiada, że jest służbą dla swoich wiernych. Nie zauważyłam, żeby tylko ateiści jechali do ZOO

  337. wiesiek59
    21 czerwca o godz. 18:16
    Aleś znalazł rodzynek. Bardzo ciekawy wywiad. Nasze polityki to dno w porównaniu z Putinem.

  338. lonefather
    21 czerwca o godz. 14:48

    lonefatherku, przed chwilą wróciłem z pedałowania. Pierwszy raz w życiu się dorobiłem pęcherzy na samiutkiej tyli i mi pękły. Wracałem raz na jednej półtuszce, raz na drugiej, no i c griechom popołam jakoś się dotelepałem. A siodełko mam pompowane własnej roboty – nic nie pomogło. Dopiero będę patrzeć, co tam jest, ale najpierw zerknąłem na blog. Ja na Ciebie gniewać?! Kurde! Ja Ci, rolnikowi, może zaraz pokażę ursusa z kołem zamachowym na wierzchu i gruszą żarową, zwanego kiedyś „buldogiem”, bo w Łazach był zjazd traktorów, a jeden z kilku buldogów, jak mi powiedzieli, przejechał na ten zjazd 700 km na własnych kołach.

  339. @pombocek

    Mówisz o polskiej wersji niemieckiego traktora Lanz-Bulldog?
    http://images.fotocommunity.de/bilder/landwirtschaftliche-technik/traktoren/ursus-polnischer-nachbau-des-lanz-bulldog-d5807fca-a096-45f7-957f-5fda3708891b.jpg

    Byłem raz na zagranicznym zjeździe traktorów i maszyn parowych, i tam były oryginalne Lanz-Bulldogi, ale i najprawdziwsze polskiej konstrukcji Ursusy z 1948 roku. Jeździły o własnych siłach.

  340. NeferNefer
    21 czerwca o godz. 20:01
    Ależ bardzo proszę.
    ……………………………………………………………………………
    OK. Choć swego czasu już i tutaj wspominałem.
    Tym razem polecam przede wszystkim film (jest na DVD) , zrobiony moim zdaniem znakomicie, ale jest też i książka, którą też się czyta „jednym tchem”. Film z udziałem uczestników dramatu, którego nie wymyśliłby żaden scenarzysta. Dobre do obejrzenia późnym wieczorem. Tytuł: „Touching the Void”.

  341. mag
    21 czerwca o godz. 18:18 w odpowiedzi dla
    żabka konająca
    21 czerwca o godz. 17:11
    w swoim czasie na fiata 126 p mówiono motór(!) z dachem. osobiście nie posiadałam żadnego, nie mam nawet prawa jazdy, ale pamiętam te prześmiechy kolegów z pracy, którzy dorabiali się, wylosowali swoją kolejkę na odbiór liliputa(tak mówił mój tata).Jeden z kolegów przywiózł sobie wiekowego garbusa z nicpotych wówczas Niemiec i tak właśnie (ale bez złośliwości) określił naszego 126.
    Pamiętam, ze w listopadzie 1972 r oglądałam to cudo w Muzeum Techniki w PKIN w warszawie. Zdziwiłam się wielkości bagażnika, bo wydawało się, że tam zmieści się co najwyżej koszula, a nie walizka. Mimo, że rodacy udowodnili, że maluchem da się zajechać do Mongolii a nawet na Antypody, na codzień nie był to normalny samochód, choć trzeba przyznać, żmotoryzował Polaków bardziej niż Syrenka i wielu dziś przyznaje,że ich przygoda z motoryzacją zaczęła się od Malucha.Wcale nie dziwię sie@mag, żemówi o kupnie normalnego samochodu po latach; proszę pamiętać, że do wyboru mieliśmy tylko dwa fiaty 126 i 125, na ten ostatni nie każdego było stać.

  342. Maluch to był zupełnie normalny samochód. Dało się jechać w trójkę dorosłych + wielki dog niemiecki + bagaże, tylko niedobrze było mieć czerwonego, bo co i raz ktoś wrzucał listy do środka 🙄

  343. ok, dla wszystkich malkontentów w tym do mnie:
    https://www.youtube.com/watch?v=9cTsf4W2JZQ

  344. @Tobermory 21 czerwca o godz. 20:48
    chwileczkę, czy to jest ten nowy model 2013?

  345. Tobermory
    21 czerwca o godz. 20:53
    Mogę tylko potwierdzić. W 1984r. co prawda nie było doga niemieckiego w kabinie,ale na dachu był tzw. namiot „wezyra”, czyli olbrzymia czteroosobówka z dwoma wielkimi przedsionkami, do tego zapasy( pokłosie ówczesnej sytuacji na półkach sklepowych) na 3 tygodnie pobytu na Jeziora Augustowskie umieszczone wszędzie. Głową dotykałem tzw. podsufitki, której nie było…Trasa w jedną stronę, bagatela ponad 500km.
    Chyba warte Księgi Rekordów….

  346. @Artoo

    Masz rację, 9/11 to wytrych i przepustka do największych łajdactw i zezwolenie na terror wobec własnego narodu i reszty świata. Pod pozorem obrony demokracji i walki z terrorem następuje demontaż praw obywatelskich, rozwijają się techniki inwigilacji i kontroli, a wolność staje się pojęciem dość abstrakcyjnym.
    Dochodzi do absurdalnych sytuacji, jak z tym gościem, który od wielu lat żyje w USA, mieszka w Chicago i kilka razy w miesiącu lata służbowo do Nowego Jorku. Za każdym razem jest na osobności detalicznie kontrolowany i przeszukiwany, bo ma nazwisko podobne do jednego z listy poszukiwanych terrorystów. Często jest kontrolowany przez tę samą ekipę. Znają go, ale procedura to procedura.
    Kiedy w końcu zapytał, co ma zrobić, aby przestano go za każdym razem szykanować, usłyszał życzliwą radę:
    – Najlepiej będzie, jak pan zmieni nazwisko 😎

  347. Dzisiaj Dzień Ojca jest. I jest tez piosenka
    https://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk

  348. @agatkam, z godz. 19:47
    Przecież autor Poemy został już przez @Tobermory’ego rozszyfrowany. To Wojciech Sadurski, który spastiżował Rymkiewicza drugi raz. Pierwszy raz 1 kwietnia 2012 roku.

    Nie mogę się powstrzymać i zacytuję „kawałek” prawdziwego poety – Rymkiewicza, z tomiku „Ogród w Milanówku”:

    poeta jest nieobecny

    Poeta jest nieobecny jest innego zdania
    Jest gdzie indziej – jego mowa jest zawsze niczyja
    Poeta jest nieobecny przechodzi i mija
    (…)
    Poeta jest nieobecny jest tam gdzie go nie ma
    Jego wiersze są – głuche! Jego mowa – niema!
    Gdzie się na drugą stronę istnienie odwraca
    W liściach wczoraj pożółkłych – tam jest jego praca
    .

    Takim go lubię. Obecnym – nie.

  349. Artoo
    21 czerwca o godz. 19:09

    Ja czytam ze zrozumieniem, zarowno tego co ktos pisze, jak i domyslam sie tego o czym nie napisal wprost. A @Zyta nie napisla o godzinach w, ktorych „umierala” myslac o synu.

    Gdybys przeczytal uwaznie i ze zrozumieniem co do @Zyty napisalem, to bys po pierwsze zrozumial z czym ja sie zmagam i mialbys szanse zrozumiec lepiej @Zyte. Mialbys szanse zrozumiec, ze to co sie przezywa w myslach bywa mocniejsze niz sie z zewnatrz wydaje. Ja to w tym co pisala i w jej reakcjach odczytalem ze zrozumieniem, ktorego nie wszyscy musza podzielac.

    Mozesz, nie musisz. A jesli czytales inne posty, to miales okazje przeczytac, ze nie jestem jedynym, ktory tak zrozumial.

    W dodatku problem „czytania ze zrozumieniem” juz Tobermoremu wyjasnilem.

    ****************************
    Zebys szukc nie musial, masz moj post do @Tobermory:

    lonefather
    21 czerwca o godz. 14:20
    Tobermory
    21 czerwca o godz. 14:06
    Czytam ze zrozumieniem i dlatego rozumiem czego nie powiedziala, ze w jej glowie to on zostal “zabity” 9/11, bo tak dziala jej wyobraznia, ze “widziala” go tam, przez te wszytskie godziny, gdy nie miala kontaktu.
    U mnie bylo dokladnie na odwrot, ale to juz jest zbyt intymne, zeby o tym pisac publicznie.

  350. maciek.g
    21 czerwca o godz. 14:36
    Namęczyłeś się mocno i oprócz paru banałów i sloganów propagandowych, nie wniosłeś nic. Ja cytowałem wypowiedź mądrego człowieka i tak się składa, że się z nim zgadzam. Potwierdza to moja biografia i biografia dwóch tragicznych pokoleń rodaków. Okres ten , jeden z najlepszych w historii Polski jest już bardzo dobrze znany i opisany. Dodawać nic więcej nie potrzeba. Wyręcza to totalna propaganda reżimu, opluwania, kłamstwa, zniewag, szyderstw i terroru psychicznego. Wielu, Ty także przy okazji fryzuje sobie swoje biografie, perfumuje, wygładza i kłamie. Tak się złożyło, że w latach siedemdziesiątych byłem dyrektorem w instytucji badawczej, do której został przyjęty, prześladowany przez krwawy reżim, ojciec pana elekta Dudy. Nie pamiętam go, chociaż większość znałem osobiście. Został zatrudniony jako absolwent jakiejś uczelni i od razu przez tenże reżim został skierowany na studia doktoranckie. Skarży się teraz w gazecie, że w ramach nękania i prześladowania wyznaczono mu temat pracy doktorskiej, inny niż sam sobie życzył. Skądinąd bardzo praktyczny i ważny. Reżim czyli pośrednio ja zemścił się w ten sposób na jego postawie patriotycznej. Pan ten został później reżimowym profesorem, a już w warunkach pełnej wolności dodaje swoje zasługi do wolnościowo demokratycznego dorobku syna. I będziemy mieć IV lub V RP, jeszcze bardziej wolną i niepodległą, prawdziwych Polaków, DudyKukizaSzydły.

  351. Maćku G.

    Lubię nasze wymiany zdań.
    Nie przeczę….

    JEDYNY problem, to punkty odniesienia które obieramy.
    Polska miała własny przemysł i myśl techniczną na poziomie pierwszej 30 krajów świata.
    ORYGINALNĄ i własnym sumptem powstałą.
    Ten rozwój przerwano.
    Była atrakcyjna dla krajów niżej stojących w hierarchii ze względu na prostotę rozwiązań nie wymagających kadr i cenę.
    Aksjomat porównywania z najlepszymi na świecie i najbardziej wyrafinowanymi, ją zabił.
    Likwidując konkurencję w pewnych niszach dających nam duże szanse.
    Zaczynamy się odnajdywać.
    Tyle że pokolenie minęło……

    Nie ma sprzedaży bez marketingu.
    Jedynie tego nam zabrakło- wbrew pozorom.
    Jak oceniam, jedynie Piechociński zaczął na serio zajmować się promocją polskiej gospodarki i jej możliwości na świecie.
    I ma spore osiągnięcia w tym kierunku.
    A przy okazji, polskie firmy nowe rynki zbytu.

  352. @lonefather

    Będziesz teraz truł tak długo, aż ktoś ci przyzna rację?

    Zyta2003 nigdzie ani słowem nie wspomniała o swoim „umieraniu”, ani o widzeniu syna „zabitym”, co ty jej wmawiasz jak dziecko w brzuch starej pannie. Bała się o niego przez parę godzin, co jest zrozumiałe, ale to nie uzasadnia jej nienawiści wyrażanej wobec inaczej myślących i epatowania traumą 14 lat po fakcie.
    Nawet jeśli szukasz współczucia i wspólnoty w nieszczęściu, to się jednak zagalopowałeś w twoich interpretacjach. Sorry, ale nie brnij w to dalej.
    Nie wiem, czy się żaliłeś pisząc, że nikt nie pyta, skąd twój nick.
    Ja się domyślałem, że to nie z powodu rozwodu czy porzucenia, czułem dramat, jak zapewne każdy wrażliwy człowiek wyczuwał. Wiedziałem też, że nic mnie nie upoważnia do zadawania tak prywatnych pytań. Poza tym czułem, że gdy będziesz miał potrzebę, to opowiesz. Ale to ty decydujesz, kiedy ci pasuje, jak i komu.
    Czuję, jakie emocje się w tobie gotują i podziwiam, jak sobie z nimi radzisz. I życzę ci w dalszym ciągu wiele siły, ale i radości z zadania, jakim jest samodzielne wychowywanie małego człowieka.
    Trzym się 😉

  353. anumlik
    21 czerwca o godz. 18:38

    21 Czerwca i inne „solarne okazje” sa dniami, w ktore na 100% nie pojade do Stonehenge. Nie mam tam czego szukac wsrod tlumu z poobciannymi w szpic uszami. Nie moja bajka. A to, ze jesli juz musialbym w cos wierzyc, to bylby to kult slonca. W koncu to slonce stworzylo zycie na ziemi i ono je zniszczy. A dzisiejsza noc spedzimy z Jasiem tak jak wczorajsza i jak spedzimy jutrzejsza.

    Choc przyznam sie, ze mialbym ochote pojsc z przyjaciolmi do pubu na pint, lub dwa i pogadac, a nie siedziec w domu.

  354. Dobra, dodałem apostrofy do buldogów i niech się dzieje, co chce. Wczoraj dałem domki na wodzie i jedyny chyba budowany w ostatnich kilkunastu, a może i kilkudziesięciu latach falochron koło kanału Jamneńskiego, ale czekając na moderację, pewnie zginął w lesie.

    https://lh6.googleusercontent.com/-s5Kcj_FOd_k/VYcQFTHPT-I/AAAAAAAABVM/hVUax1FyAQ0/s292-p/IMG_5489.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-TzPbWvEO5xY/VYcQDceHRNI/AAAAAAAABVE/u88EmY7sSps/s145-p/IMG_5490.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-Mq1a5VzZp_I/VYcQKpmHDwI/AAAAAAAABVU/M-F9ds_Chgs/s145-p/IMG_5486.JPG

  355. Tobermory
    21 czerwca o godz. 21:34

    Prrrr … wychamuj, ja niczego nie szukam, a juz najmniej to wspolczucia.

    Masz prawo do swojej opinii i ja wyraziles. Ja wyrazilem swoja. A o tym, czy cokolwiek wmawiam Zycie, czy nie, to tylko ona sama moze nam powiedziec.

    Nie wracalbym to tematu czytania ze zrozumieniem, gdyby @Artuu go nie odswierzyl.

  356. @lonefather
    Wmawiałeś, może nawet nie tyle Zycie, co sobie i czytelnikom.
    Wyczytałeś to, co chciałeś wyczytać, a nie to, co zrozumieli postronni.
    Tak to odebrałem.
    Teraz blokujesz, OK, twoje prawo. Ale nie mów do mnie „prrr…”, to nie ja się zagalopowałem 😉

  357. @maciek g. znaczy, że obydwoje rozumiemy jednakowo słowo wolność. Prawo wyboru pomiedzy:
    pracą na czarno a bezrobociem
    brakiem możliwości spłatay kredytu za mieszkanie a bezdomnością
    wykupywaniem prywatnego ubezpieczenia a powolnym konaniem w oczekiwaniu leczenia
    niedożywieniem a głodówką
    itd, kto tam lepiej zna realia (nie swoje, EMERYCI) może sobie dopisywać, wybralam przyłady podstawowe dla godnego życia. Potrzeby wyższego rzędu zaspakaja KK w Polsce. Oczywiście każdy może wyjechać, raczej nie w celach turystycznych i nie ma powrotu, bo nie chce wrócić. Ale koszty społeczne tych wyjazdów przewyższają zyski ze wzbogacenia sie poszczególnych rodzin.
    Co z tym dziadkiem i jego pamiętnikami, napisz wyraznie czy żył pod zaborami, czy w czasie okupacji, to co podałes nieprecyzyjne jakieś.

  358. 6. Wywiązywał się z obowiązków syna i brata. Jezus był chyba jeszcze bardzo młody, gdy stracił swego przybranego ojca, Józefa. Zapewne więc utrzymywał matkę oraz swych młodszych braci i siostry, pracując jako cieśla. Tuż przed śmiercią powierzył opiekę nad swą matką uczniowi Janowi

    czy ktoś z was słyszał, że Jezus miał rodzeństwo? tak napisał dezerter
    21 czerwca o godz. 16:54

  359. @zezem

    Dziękuję. Ale z filmami będzie gorzej. Ja po całym dniu pracy i obowiązków mamowych nie mam głowy żeby usiąść i się skupić na filmie. Zazwyczaj siedzę w swoim pokoisiu nad tabletem, laptopem albo czymś do czytania – w ciszy. I oglądam średnio trzy filmy w roku.
    Na marginesie, wczoraj widziałam papierowe polskie wydanie „House of Cards” w polskim sklepie za 15 euro. Ten sam ebook jest teraz w promocji za 17 zł (4,25 euro jeśli mnie kurs nie myli)

    @Tobermory

    No właśnie, ja też bym nie śmiała zapytać skąd kogo nick bo uczono mnie nie wsadzać nosa między drzwi. Ale te dwie trzecie egipskiej kurtyzany to sobie pamiętam bo mnie zdrowo rozśmieszyło 😀
    Niestety, na dziobie mam bardzo wyraźnie i dużymi literami napisane „Poland”.

    @anumlik

    A to ładny cytat, bardzo mi się podobało, dzięki.

  360. Właśnie zrobiłam weekendowy quiz Polityki i walnęłam się w dwóch miejscach, 10 na 12 punktów, no nie jest tak źle.

  361. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 21:53
    Mylisz się i to bardzo. Mimo, że wielu zwykle młodych wyjeżdża, to wcale nie znaczy, że wszyscy chcą wyjeżdżać. Wielu powodzi się w Polsce wystarczająco dobrze by nie marzyć o wyjeździe. Znam wielu młodych ludzi którzy doskonale zarabiają w Polsce. Moja córka i zięć nie narzekają. Wielu emerytów żyje sobie tu zupełnie nieźle. Psioczą owszem na służbę zdrowia , ale korzystają z tej służby bardzo intensywnie. Jak jest źle to i na prywatną wizytę wyłożą i przez nią szpital z leczeniem z NFZ’ tu sobie załatwią.
    Ja też jestem już od dawna na emeryturze i żona również. Nam pieniędzy wystarcza , mimo, że żona sporo dofinansowuje wnuki i wnuczki robiąc dla nich obiadki i dokarmiając. Mamy mnóstwo zajęcia ze względu na pomoc dzieciom w wychowaniu ich pociech , bo nie wszystkie są w wieku szkolnym i przedszkolnym , a oboje rodziców pracuje. To robimy nie tylko my, ale znaczna liczba babci i dziadków (co naocznie widzę gdy jestem na spacerze z wnukami).
    Jak obserwuję to są tez wracający z zagranicznych wojaży za pracą.
    Mój syn też wrócił , ale znów chce wyjechać. Spotyka się z innymi którzy wrócili i wymieniają się informacjami. Nie wszystkim te wojaże za pracą się udały , są i zniechęceni.
    Widzę że zupełnie nie znasz reali Polskich w sprawach o których piszesz.

  362. @mag, spóbuję inaczej niz paskudnie i insynuacyjnie niesprawiedliwie i dydaktycznie.
    Myślę że dobrze zrozumiałam twoje słowa – było klawo jak cholera Egon, ale teraz jest jeszcze bardziej klawo bo mam prawdziwy samochód a wokoło jest wesoło. I kolorowo. Co tu tłumaczyć? Na samochodach się nie znam, a ty przypuszczam nie masz pojęcia o wysokości zadłużenia samorządow, które tak pięknie pomalowały świat.
    Jeśli chodzi o mój wyjazd to jedynie @lonefather byłby w stanie to zrozumieć, chociaż był i tak w lepszej sytuacji bo miał Jasia przy sobie. A moje Jasie były daleko, czyli wyjadzd nie miał nic wspólnego z dobrami materialnymi które w dalszym ciągu przysłaniają ci świat na tyle, że u innych znajdujesz podobne zamiłowanie.
    A@JG szanuję, fakt.

  363. NeferNefer
    21 czerwca o godz. 21:59
    Rozumiem. Na zachętę proszę zajrzeć w necie, wpisując ów tytuł. Zaciekawi, kupić i sięgnąć w odpowiedniej chwili (DVD) . Mam sporo książek, które też czekają na swój czas.
    Polecałem obraz, bo…potem lepiej się czyta. Wypróbowane w tym konkretnym przypadku.

  364. Tanaka

    Tanako, lonka mam za człowieka ogromnego ducha, obfitego serca i niespokojnego umysłu. Z obitości serca mówią jego usta, więc jasne, że coś czasem pieprznie. Rzadko się jednak spotyka człowieka tak chętnego do zrewidowania samego siebie. Ecce homo.

    Dezerter swoą posłanniczą konsekwencją, czyli wygłaszaniem kazań i niezdolnością do żywych rozmów, osiąga powoli ten ideał, że stanie się na blogu niewidzialny. To wyższe osiągnięcie niż banalne brodzenie po wodzie. Dobranocka, idę spać w podskoczkach.

  365. konstancjap
    21 czerwca o godz. 21:57
    O braciach Jezusa Biblia wspomina w kilku fragmentach. Ew. Mateusza 12.46, Ew. Łukasza 8.19 oraz Ew. Marka 3.31
    Na czym dokładnie polegało pokrewieństwo tych „braci” z Jezusem?
    Tu kościół informuje że, na pewno nie byli braćmi rodzonymi. Gdyby tak było, nie byłoby możliwe powstanie wyraźnie poświadczonej w Ewangeliach wiary w dziewictwo Maryi (Mt 1,18-25; Łk 1,26-38). Gdyby Jezus miał rodzeństwo, nie miałaby też racji scena pod krzyżem (J 19,26n), w której Jezus powierza swoją matkę uczniowi umiłowanemu, wypowiadając adopcyjne formuły „oto syn twój”, „oto matka twoja”, ten zaś przejmuje nad nią opiekę. Twierdzenie, że chodziło o rodzonych braci, upowszechniali w czasach nowożytnych liberalni protestanci oraz Żydzi, zwalczający katolicką wiarę w dziewictwo Maryi. Pomagało im to, że w językach zachodnich słowo „brat” oznacza z zasady braci rodzonych, a nie ciotecznych.

  366. @zezem

    buuu, tylko papier „Dotknięcie pustki” Joe Simpson. Może Amazon ma, zaraz zobaczę.

  367. @lonefather

    Nie znałam powiedzenia: strzeż się katolika, bo jego Bóg wybaczy mu wszystko. Nie jestem pewna, czy to prawda, bo skąd wziąłby się u dzieci katolików strach przed księdzem. Tzn. strach przed niespełnieniem poleceń księdza. Jako dzieciak miałam wprasowane, że ugotuję się w piekle, jeśli będę nieposłuszna w tej konkretnej dziedzinie. Moi rodzice nie mieli z tym nic wspólnego, myślę, ze nie zauważyli problemu. Robota babć:) I moi rówieśnicy przyznają, że czują sie w obecności ksiedza nieswojo. Jakby nabroili, choć nie do końca wiedzą, co konkretnie. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, paragraf się zawsze znajdzie:)

    @Maciej2 – myślę, że chodzi o coś innego. To nie kwestia strachu przed samodzielnym myśleniem, raczej brak samodzielnego myślenia. Mama, tata dawno temu nauczyli mniej więcej, co i jak, i tak zostaje. Przeciez jest tyle spraw, które trzeba w ciągu dnia załatwić: co na sniadanie, kto zawozi dzieci, trzeba kupic papier toaletowy, wymienić kotu piasek w kuwecie, a ta Baska z piątego piętra mizdrzy się do sąsiada itd. Zdarza się, co prawda, że czasem ktoś zaatakuje jakimś dziwnym pytaniem. Przybiera się wtedy wyraz twarzy, który ma świadczyć o skupieniu i powtarza, co mignęło na portalu onetu między nowinkami z życia gwiazd. Im mniej okazji do myślenia, tym lepiej.

  368. Szanowny emerycie @maćku g., prosiłam – nie o sobie – a jesli już, to w jakich czasach dziadek żył.
    Ja tu pewną piosenke zapodałam o 21:13, już zweryfikowana. Jak sądzisz, czy takie dzieciństwa w Polsce się przytrafiają? A zanim swój osąd wygłosisz, pomyśl chwilę o wynikach badań brytyjskich naukowców na temat skutków rozwarstwienia społeczeństwa, i nierówności dochodów. Jeśli przyjdzie ci na myśl degeneracja i patologie społeczne to się nie mylisz.

  369. maciek.g
    21 czerwca o godz. 22:34
    dziekuję za wyjaśnienie,tak podejrzewałam, ale nie jestem w tym temacie biegła, chciałam jakiegoś potwierdzenia swoich przypuszczeń.

  370. Panie i Panowie…..

    Jaki jest BILANS upływającego 25 lecia?
    Według jakich kryteriów sporządzony?
    W stosunku do jakich punktów odniesienia?
    Jaki będzie wynik?
    Jednoznaczny, czy dyskusyjny?

    Jak na razie, cholernie niejednoznaczny.
    Kiedy powstaie obiektywny?

  371. jasny gwint
    21 czerwca o godz. 21:23
    Mógłbyś mnie wciskać te swoje poglądy gdybym w tej Polsce nie żył od urodzenia i sam z autopsji nie znał jej realiów. Mojego wuja z ciotka nowi władcy Polski wywłaszczyli z majątku (chłopi chcieli go bronic, ale on wiedział, że to może się dla niego , zony i dzieci źle skończyć i chłopi zawieźli go do rodziny do Radomia gdzie rodzina znalazła dla nich pokój. Do śmierci Bieruta żyliśmy jak na rozżarzonych węglach. Sądy wojskowe, funkcjonujące przy Ludowym Wojsku Polskim skazały na karę śmierci w latach
    1944-1956 ok. 5 tysięcy osób. W 1954 roku w kartotekach organów bezpieczeństwa znajdowało się prawie 6 milionów nazwisk, uznanych za element przestępczy i podejrzany. Ja i moja rodzina to właśnie ten element podejrzany (pochodzenie nieprawomyślne).
    Dopiero po zmianie warty na Kremlu nastąpiła wyraźna zmiana. TZW odwilż to nastąpiła po roku 1956, Ten okres trwał do 1970r i zakończył się przejęciem władzy przez Gierka.
    Lata 70 te to już inna bajka to zaliczam do trzeciego okresu w dziejach PRL. – jak ci pisałem w PRL’u trzeba rozróżniać rożne okresy. Na dokładkę różnym ludziom działo się różnie – jedni korzystali inni tracili. Chłopi dostający ziemię zabraną innym korzystali ci którym zabrano majątki tracili (czasem i życie).
    Na podstawie swojego doświadczenia w PRL nie da się obiektywnie ocenić tego ustroju. Być może tobie akurat działo się dobrze i z tego powodu tak za tym ustrojem optujesz.

  372. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 22:42
    urodził się w 1869r umarł 1940

  373. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 22:42
    Okupację to znam z opowieści moich rodziców i krewnych plus jakieś własne nikłe wspomnienia.

  374. żabka konająca g.22:25
    Kobieto, co ty bredzisz w kółko o tym nieszczęsnym samochodzie, jakby moja dość długa wypowiedź tylko tego dotyczyła i była clou wszystkiego.
    Bierzesz sobie dowolny fragmencik i dorabiasz jakieś „klawo”, „kolorowo”, mieszasz do tego ni z gruchy, ni z pietruchy… „zadłużenie samorządów”, o którym pewnie nie mam pojęcia.
    Wciskasz mi na siłę jakąś tandetę psychologiczną, bo uważasz, że mnie rozgryzłaś. Po swojemu, rzecz jasna.
    Ja z kolei mam prawo nie znać przyczyn twojej emigracji i rozumiem, że mogło ci nie być miło, gdy tylko hipotetycznie zasugerowałam możliwe jej powody.
    Otóż to, posłużyłam się twoją „bronią” i poczułaś się dotknięta. Może więc dotrze do ciebie, że podczas gdy oczekujesz od innych „uważności” i empatii, sama nie baczysz na słowa. Kreślisz śmiało mój psychologiczny portrecik, tak dobierając farby, żeby pasowały do tezy, jaką sobie postawiłaś.
    Było lepiej zostawić mnie już w spokoju, a ty brniesz dalej.
    No cóż, wolna wola.

  375. konstancjap
    21 czerwca o godz. 20:48
    Fiat 126p faktycznie sprawiał wrażenie zabawki i gdy zobaczyłem go na pierwszej prezentacji , zastanawiałem się czy da się tym jeździć w 4 osoby. Później przesiadłem się na niego z niby samochodu Velorex350 (pojazd czeski dla inwalidów) i okazało się, że daje się i w cztery osoby i na dodatek jeszcze z bagażem. Po śniegu lepiej dawał sobie radę niż większość tych normalnych samochodów. Przejeździłem tymi samochodami z ćwierć miliona kilometrów. Dla Amerykanina taki samochód to szok. W Polsce spełniał role samochodu do wszystkiego i często ciągnął przyczepkę niezgodną z przepisami cięższą niż on sam. Tak źle się nim nie jeździło , ale komfort raczej żaden. Niemniej jak to mówią lepiej źle jechać niż dobrze iść. Z mego Velorexa tez się śmieli , ale gdy pojechałem jak panisko a oni czekali jak przejdzie burza to ja się z nich śmiałem.

  376. velorexy były chyba trójkołowe?
    Widywałam takie, najczęściej w niebieskim kolorze.Może były i inne kolory

  377. maciek.g oraz inni fani Fiata 126p
    Woziliśmy naszym „maluchem” i pożyczoną przyczepą rozmaite materiały budowlane z wielkim trudem zdobywane na przełomie lat 80/90, gdy remontowaliśmy tzw. sposobem gospodarczym naszą mocno zrujnowaną połówkę przedwojennego bliźniaka.
    A raz, jakimś cudem, powieźliśmy do Radomia dla mojej mamy średniej wielkości lodówkę. Przedni prawy fotel był – rzecz jasna – wyjęty.
    To był samochodzik jak z gumy i niesłychanie łatwy w naprawie. Pamiętam, że gdy raz pękła w trasie linka, podwiązało się ją … moimi rajstopami.

  378. maciek.g
    21 czerwca o godz. 22:34

    „Na czym dokładnie polegało pokrewieństwo tych „braci” z Jezusem”?

    1. Czy Jezus miał rodzeństwo?

    Tak, Jezus miał co najmniej sześcioro rodzeństwa, w tym braci: Jakuba, Józefa, Szymona i Judasa oraz przynajmniej dwie siostry (Mateusza 13:54-56; Marka 6:3). Były to biologiczne dzieci matki Jezusa, Marii, i jej męża, Józefa (Mateusza 1:25). Jezus został nazwany w Biblii „pierworodnym” Marii, co oznacza, że miała również inne dzieci (Łukasza 2:7).

    2. Błędne przekonania na temat braci Jezusa

    Aby poprzeć pogląd o wieczystym dziewictwie Marii, niektórzy określenie „bracia” próbują wyjaśniać różnymi znaczeniami tego słowa. Na przykład utrzymują, że bracia Jezusa w rzeczywistości byli synami Józefa z wcześniejszego małżeństwa. Jednak Biblia wskazuje, że Jezus odziedziczył prawo do sprawowania władzy królewskiej obiecanej Dawidowi (2 Samuela 7:12, 13; Łukasza 1:32). Gdyby Józef miał starszych synów, to najstarszy z nich — a nie Jezus — zostałby jego prawowitym dziedzicem.

    Czy słowo to może się odnosić do uczniów Jezusa albo jego braci duchowych? Pogląd taki kłóciłby się z Biblią, ponieważ czytamy w niej, że w pewnym okresie „jego bracia (…) nie wierzyli w niego” (Jana 7:5). A zatem Pismo Święte odróżnia braci Jezusa od jego uczniów (Jana 2:12; Galatów 1:18,19).

    Według innej teorii bracia Jezusa byli tak naprawdę jego kuzynami. Ale w NT występują odrębne słowa na określenie „brata”, „krewnego” czy „kuzyna” (Łukasza 21:16; Kolosan 4:10). Wielu biblistów przyznaje, że bracia i siostry Jezusa faktycznie byli jego rodzeństwem. Na przykład w dziele The Expositor’s Bible Commentary czytamy: „Najbardziej naturalny sposób rozumienia słowa ‚bracia’ (…) polega na odniesieniu tego terminu do synów Marii i Józefa, czyli do braci Jezusa urodzonych z jednej matki”.

    3. W związku z powyższym nasuwa się pytanie: Dlaczego więc Jezus tuż przed śmiercią nie powierzył swej matki, Marii, opiece cielesnych braci, lecz apostoła Jana?. Bracia Jezusa nie byli wtedy jeszcze jego uczniami (Jana 7:5). Natomiast apostoł Jan, jego kuzyn, dowiódł swej wiary i Jezus szczególnie go miłował. Ta duchowa więź była dla niego ważniejsza od cielesnej. Jezus wiedział, że ten wierny apostoł zaopiekuje się Marią nie tylko pod względem fizycznym i materialnym, ale też duchowym.

  379. @mag, pewnie szkoda Ci było i rajstop, było nie było, w tamtych czasach, jak wszystko, towar bardzo deficytowy.
    Pierwszą podóż maluchem odbyłam w maju 75 roku z rodzicami mojego narzeczonego.Jechaliśmy ponad 350 km do Mińska Mazowieckiego. Pomimo kilku przerw w podróży na rozprostowanie kości i inne potrzeby wyszłam z tego samochodu ogłuszona.Silnik z tyłu, a ja tam siedziałam, dawał się mocnym halasem we znaki.Nie wiem, czy to taki egzemplarz, czy taka cecha, bo potem z mężem jechalam tym samym autkiem i jakoś mi nie przeszkadzał ten halas. Ale pierwszą jazdę tym cudem pamiętam do dziś. Wzbudzał zainteresowanie przechodniów, kierowców itp. bo był to jeden z pierwszych pojazdów na polskich drogach.Akurat teściowie wylosowali przydział(czy jak to się nazywało) w pierwszej transzy.
    Potem mąż go dostał w prezencie i autko sprzedaliśmy, gdy miało chyba ok. 20 lat(szczegółów nie pamiętam, bo to nie moje autko, tylko męża było) razem z tzw. promesą na nową karoserię. Ach, piękne czasy…

  380. ten 75 rok to też nie jest pewien…trudno mi teraz usytuować dokładną datę, może nieco później

  381. Tobermory

    to prrr bylo do tego: „Będziesz teraz truł tak długo, aż ktoś ci przyzna rację?”

    Zwroc prosze uwage, ze ja napisalem ten tekst adresowany tylko do Zyty. W zadne bronienie, czy przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek co napisalem sie nie wdalem. NApisalem tekst do Zyty i tylko do niej. Nie wiem dlaczego sie w tym nie zorientowales i wlasciwie jako jedyny z nim polemizujesz. Moim zdaniem nie ma z czym polemizowac. Bo to jest moje prywatne odbieranie Zyty i tego jak ja rozumiem. Nie pisalem go z mysla o tym, ze ktokolwiek podejmie polemike z tym, co odnosi sie wylacznie do niej i nikogo innego.

  382. @Jiba

    W tym powiedzeniu nie ma ksiedza, odnosi sie ono wylacznie do boga. Ksiadz o ile sie nie myle stoi pomiedzy wiernym a bogiem. Twierdzi co prawda, ze tego boga przynosi, ale jakchcesz do boga to za posrednictwem ksiedza. Pewnie stad ten strach przed ksiedzem.

  383. @lonefather
    No, sorry, że się wtrąciłem do prywatnej korespondencji wiszącej na blogowym słupie ogłoszeniowym. Pozwolę sobie zauważyć, że Artoo i Indoor też sprawę „zabicia” skomentowali, ale to mnie oczywiście w niczym nie usprawiedliwia.
    Może jednak poproś Zytę o adres i koresponduj prywatnie, to sobie oszczędzisz użerania się z komentatorami.
    Jak coś wisi publicznie, to zawsze jest ryzyko domalowania wąsów i sińca pod okiem 😉

  384. Tobermory
    22 czerwca o godz. 0:55

    Domaluj, mi to nie wadzi.

  385. @konstancjap

    Pamiętam akcję kupowania przez mojego starszego szwagra pierwszego malucha na aukcji w Polmozbycie. Coś tak koło roku 1975-76. Były takie licytacje, na których wystawiano samochody fabrycznie nowe, ale każdy z jakimś mankamentem i bez gwarancji. Normalna cena na talon wynosiła coś ok. 46 tys. zł, ale czekać trzeba było długo lub mieć chody, gdzie trzeba.
    Poszedłem więc z tym szwagrem, by go wspierać moralnie, a w razie potrzeby i finansowo moimi skromnymi rezerwami.
    Atmosfera była jak na aukcji w Sotheby’s.
    Rozgorączkowani faceci oglądali autka, wpłacali vadium na wybrane z listy, a potem licytowali… Ceny sięgały od 60 do 140 tysięcy!
    Kiedy przyszła kolej na „nasz”, zaczęło się. Szwagier podniecony zapomniawszy o limitach, które sam sobie nałożył, podbijał i podbijał, aż doszło do 105 tys. i stanęło. Wygraliśmy! Uff! Jakbyśmy „Słoneczniki” van Gogha, nie przymierzając…
    Po załatwieniu formalności szwagier ruszył do domu odległego o 130 km. Była wczesna zima, dzień krótki, noc zastała go już w połowie drogi, ale nic to, jechał dzielnie, aż 30 km przed celem złapał gumę. Dawaj zmieniać, ale cóż to? Koło zapasowe w bagażniku kompletnie sparciałe i bez powietrza 😯 Nawet żeśmy w ferworze i podnieceniu aukcyjnym takich detali nie sprawdzili 🙄
    Co robić? Trza poczekać do rana na pomoc drogową.
    Telefonu ani w pobliżu, ani w domu, ale nadjeżdża znajomy. Syrenką.
    Prośba – powiedz mojej żonie, że przyjadę rano, żeby się nie martwiła.
    Samochodu tak cennego nikt nie porzuci w polu…
    Znajomy obiecuje powiadomić, ale tego nie robi, pewnie z zawiści, nie wiem. W domu moja siostra odchodzi prawie od zmysłów…
    To były czasy!

  386. Mialem, wsciekle zoltego, musialem tylko przerobic szyny mocujace fotel kierowcy, tak zebym swoje niemal dwa metry mogla wcisnac. Odpilowalem tylne bezpieczniki na szynach mocujacych i przesunolem maksymalnie do tylu, az pod tylne siedzenie, przez co z czteroosobowca zrobil sie trojosobowy. Tak wiec tylna kanapa zabezpieczala przed przesowaniem sie fotela do tylu, zeby sie nie przesowal do przodu, przy graltownym hamowaniu, przewiercilem szyny i wlozylem w nie sruby. Dawalo sie jezdzic i wozic i przewozic. Silnik byl tak prosciutki, ze choc byl na benzyne olowiowa, to gdy mi kiedys w Holandii zaczelo brakowac paliwa, a na stacji mieli tylko bezolowiowa, to i na niej pojechal. NAjdluzsza trasa to bylo do Londynu i z powrotem. dal rade, ale to bylo wariactwo, ktorego wiecej nie powtarzalem.

    Z dowcipow o maluchach to pamietam ten, ktory mi pare razy zycie uratowal, bo uslyszalem go zanim jeszcze kupilem swojego.:

    Pyt: Czym sie rozni maluch od mercedesa?
    Odp: Niczym, oba maja strefe zgniotu do silnika.

    Ten pamietany nieustannie dowcip, dzialal jak najlepszy chamulec zabezpieczajacy przed glupotami, ktore przychodza czasem do glowy.

  387. pombocek
    21 czerwca o godz. 21:38

    Przepraszam, schrzaniłem fotki z buldogami, ale pociąg tak daleko zajechał, że nie ma sensu wracać i poprawiać.

  388. @maciek g. czyli tak jak przypuszczalam wspomnienia dotyczyly czasow zaborow i okupacji. Mimo dramatycznych losow twojej rodziny w zaden sposob nie da sie tego porownac do okresu po II wojnie swiatowej. Pisze o tym dlatego, ze metne i powierzchowne informacje tworza szczegolna atmosfere straszenia duchem nieboszczki, przekladanie octu z polki na polke i chowania rajstop pod lade. Ale zauwaz ze ta destrukcja panstwa i jego gospodarki to wlasnymi rekami Polakow plus embargiem przyjaciol zdzialana. I dlatego zwrocilam kolegom na blogu uwage o bezsensie porownywania naszej nacji do Chinczykow, czy Koreanczykow dla ktorych los ich wlasnego panstwa jest najwazniejszy.

  389. maciek.g. 21 czerwca o godz. 23:06
    ===============
    .
    >>> jasny gwint
    (…) . Na dokładkę różnym ludziom działo się różnie – jedni korzystali inni tracili. >>>
    .
    To prawda, ale…
    Urban tak to ujął (cytat z pamięci ) „Komuna obiecała że tym którym było lepiej – będzie gorzej, a tym, którym było gorzej, będzie lepiej…”
    A ponieważ tym, którym było gorzej, było kolosalnie więcej, więc krzywa cywilizacji nad Wisłą wzrosła gwałtownie.
    Wydaje się, że tej akurat obietnicy komuna dotrzymała. Dobrze by było o tym pamiętać…
    Pozdr..
    .
    P.S. również (KTT chyba…?)
    ” Ocena PRL zalezy od tego czy bylo sie AKowcem w wiezieniu SB, czy tez robotnikiem, po raz pierwszy w zyciu, na wakacjach FWP nad morzem…”

  390. konstancjap. 21 czerwca o godz. 20:48
    ( i inni nt. Fiata 126 )
    ================
    .
    Taka ciekawostka…
    Fiaty 126 były sprowadzane do Australii i nazywały się Niki. Były najtańszym jeździdełkiem na kontynencie.
    .
    Pamiętam reportaż TV sprzed lat… no, wielu… W jakiejś odległej od cywilizacji dziurze, dla policjanta nie starczyło policyjnych funduszy na samochód. Więc mieszkańcy złożyli się na tacę, w czynie społecznym. Ale starczyło tylko na najtańszy. Więc, Niki…
    .
    Problem tylko taki, że ten policjant był jak… się patrzy, 2m żywej wagi. Mieścił sie z trudem, ale dopiero po zdjęciu czapki…
    Przypominam sobie (mętnie…), że wycięli mu dziurę w dachu, żeby mu życie uczynić znośnym…
    .
    Może Ewa-Jonanna lepiej pamięta, bo to w jej powiecie było (Queensland )

  391. O, kurka wodna!
    Ewa-Joanna, przepraaaszam!
    Pozdr.

  392. ”Ja też jestem już od dawna na emeryturze i żona również.”
    A ja pracuję, przeciętnie 10-12 godz. , zwykle w sobotę i w niedzielę tez. Na urlopie nie byłem od 8 lat, bowiem szkoda mi czasu. Niewątpliwe oznaki pracoholizmu, ale co zrobić. Stać mnie na szczęście. Trochę ten pospiech wynika z faktu iż muszę dotrzymać kroku młodzieży w zakresie wiedzy detalicznej w dziedzinie, gdzie inżynier, nie kształcący się permanentnie, po 5 latach jest poza grą.
    W robocie płacą nieźle (jak na polskie warunki), gdyby pracodawca zechciał zredukować ten kierunek produkcji, w jakim ja się udzielam,to mam zanadrzu kilku ciągle aktualnych i odnawianych propozycji pracy, więc o brak roboty nie muszę martwić.
    Społecznie pomagam kilku młodym zespołom którzy próbują coś tam produkować, oczywiście bez szans na jakąkolwiek formę pomocy czy to kasy europejskiej czy innej. Może zapłacą za robotę jak im wypali, może nie. Mało istotne.
    Samochodem przestałem jeździć 10 lat temu, po wypadku (może zasnąłem przy kierownicy, może mi się tylko śniło że zasnąłem) i wcale mi nie brakuje, mimo iż robotę mam 250 km od chałupy (no nie muszę codziennie dojeżdżać) Okazuje się, że można funkcjonować w Polsce polegając na komunikacji miejskiej i pomiędzy dużymi miejscowościami. (mam więcej czasu nie mając samochodu niż gdybym miał)
    Powyższe napisałem tylko po to, by ilustrować różnice punktu widzenia.
    A teraz pora na psy, bo po 7-ej mam pociąg i do roboty.
    Laskowik się kłania w swoim sklepie warzywnym.

  393. @mag, a ty na mnie tak nie pokrzykuj, juz kiedys wspomnialam ze nikogo sie nie boje, przynajmniej na tym blogu. Bo widzisz ja sie czesto zastanawialam jak to mozliwe zeby dorosle pokolenie zgotowalo wlasnym dzieciom i wspolobywatelom los: bezrobotnych bez prawa do zasiłku, bezrobotnych pobierających średni zasiłek, bezdomnych, emigrantów, nieobjetych ubezpieczeniem medycznym, niedożywionych, osob żyjących poniżej minimum biologicznego.
    Nie nalezalam do Zwiazku Solidarnosc w latach 80-tych i to nie z powodow politycznych, nie nalezalam do zadnej z dzialajacych w tym czasie partii. Solidarnosc na fundametach KK porazala i przerazala tak jak widok tlumow zmierzajacych na powitanie papieza, Matka Boska w klapie, oazy dla dzieci prowadzone przez duchowienstwo. Po 1989 roku wszystko potoczylo sie bardzo szybko, upadaly zaklady pracy, rosly oplaty czynszow, pradu, gazu, itp. Pojawily sie krzyze w miejscach publicznych, religia w szkole a zycie spoleczne bylo scisle zwiazane z koscielnym kalendarzem.
    A po latach pojawily sie wpisy internautow: wstydze sie i zaluje ze nalezalem do Solidarnosci” @mag, czy ty sie wstydzisz?

  394. georges53!
    Najgorzej było tym, co siedzieli będąc uprzednio w AK i nie znali się na niczym innym niż być AK-owcem (jak pokazuje przykład starego Kaczyńskiego)

  395. „Czy Jarosław Marek Rymkiewicz — bo o nim mowa — w ramach wypisywania się z „tego państwa” przestał również korzystać z dróg publicznych, służby zdrowia, prądu i gazu, czy spluwa na widok policjanta, strażaka lub żołnierza służącego temu państwu — rzecz jasna nie wiem i nie śmiem domniemywać. Ale przypadek jest bez wątpienia klinicznie ciekawy.”

    Ten komentarz red. Kowalczyka jest klinicznie ciekawy.
    Poeta ma prawo marzyć o innej Polsce która mogła powstać po transformacji ustrojowej. Tragiczna emigracja kilku milionów Polaków jest klęską o odwleczonych skutkach , a spowodowana została bezprzykładnie głupią polityką obecnych elit. Politycy polscy oddając przemysł w obce ręce wyrządzili Polsce nieodwracalne w ciagu kilku pokoleń krzywdy. Poeta o tym pamięta, piszac ten wiersz skierowany do osoby odpowiedzialnej za tą odwleczoną w czasie klęskę transformacji.
    Czy pisząc ten wiersz traci prawo do chodzenia po polskiej ziemi?

  396. Jiba
    21 czerwca o godz. 22:40

    Zjawisko dosyć częste: pod nieczynność rodziców, babcie nalewające do główek dzieci lęk i strach. Przed bozią, księdzem, czynieniem czegokolwiek i nieczynieniem.
    To interesujące psychologicznie. Rodzice oddają pole swoim rodzicom, by psuły wnuki. Sami często przeszli szkołę, tych babć, czyli swoich rodziców. Lęki kryją w sobie, czyniąc się często niezdolnymi do rozpoznania procesu dewastacji uprawianej przez babcię na wnuczkach. Zamknięci we własnych lękach, odcięci są od własnych dzieci. W miejsce rozumienia, solidarności i spodziewanej ochrony, pozostaje wolne pole dla paczącego działania spaczonych babć. Wirus mentalny przekazywany na kolejne pokolenie.

  397. woytek
    22 czerwca o godz. 6:18

    Poeta ma też prawo jeździć autobusem linii 126.

    Tylko że wiersz poety nie o tym co Ci się tak fantazyjnie zdaje.

  398. lonefather
    22 czerwca o godz. 1:29

    Z chęcią słucham o przygodach z maluchem. To kawał polskiej historii i cywilizacji. Moja znajoma zapalała auto za pomocą patyka.
    Maluchem rzadko jeździłem. Jedno z moich mało zachęcających wrażeń było takie, że siedząc z przodu miałem wrażenie, że nogi wystają mi przed maskę. Ta umowa, że moje nogi robią za zderzak, mało mnie przekonywała.
    Kiedyś jechałem siedząc z tyłu.Była mała stłuczka. Kierowca się zagapił i wjechał w tył auta stojącego na światłach. Nic wielkiego, puknął raczej niż walnął, już prawie stawał. Siedziałem na środku, nogi miałem wsunięte pod dwa przednie fotele. Przy uderzeniu myślałem, że mi nogi obcięło. Faktycznie, niewiele brakowało. Zaś przód auta przestał istnieć.
    Moja ówczesna, wielkich talentów i urody dziewczyna, zginęła w maluchu. Zderzenie czołowe z ciężarówką.
    Jednak dowcip się myli. Strefa zgniotu nie sięgała do silnika, ale kilka metrów za pojazdem.
    I to jest część polskiej cywilizacji malucha: tysiące które zginęły na szosach, z adekwatnie większą liczbą takich co zostali inwalidami.
    Bardzie nie a propos, niż a propos, wybierałem produkty czechosłowackiej motoryzacji.

  399. woytek
    22 czerwca o godz. 6:18

    Mnie się zdaje, że poeta, zwyczajem poetów, marzy o sobie, Polska jest pretekstem. Ale że poezjowania i alegorycznych mów nie cierpię, mogę być tak mocno subiektywny, jak obiektywny jest poeta. Przyznaję jednak, że trącanie lutni

    „Lutnię trącam, a Naród się do Wieszcza garnie.
    (…)
    A na zdrajców czekają warszawskie latarnie…”

    przy wieszaniu jest wzruszające. I zachęcające. Tak jeden cesarz trącał.

  400. żabka konająca
    22 czerwca o godz. 4:59
    Czy ty czytasz ze zrozumieniem? Napisałem przecież, że czasy po II wojnie światowej znam z autopsji!! Tu nikt mnie nie musiał o nich opowiadać ani pisać

  401. lonefather
    22 czerwca o godz. 1:29
    Fakt , samochód na pewno nie był dla tych wysokich, lub mających długie nogi. Ja jednak jako średniego wzrostu nie miałem żadnych problemów i było mnie w nim wygodnie (mimo że regulacja była jedynie fotela.)

  402. żabka konająca
    22 czerwca o godz. 6:13
    I teraz zaczyna być jasne dlaczego tak dziwacznie piszesz. Nie wiem ile masz lat , ale jak widać w PRL żyło ci się nieźle i dopiero zmiana ustroju wyszła ci bokiem, bo nie umiałaś się znaleźć w nowych warunkach i jak czytam popadłaś w biedę. Z tego powodu tak ziejesz nienawiścią do przemiany, ale to subiektywna ocena.

  403. maciek.g
    Żabka tak ma, że czyta co chce w tym, co widzi.
    Nie ma to nic wspólnego z czytaniem ze zrozumieniem, dlatego prowadzi ze mną dziwaczna „polemikę”.

  404. Historyczna ciekawostka: schyłkowa tzw. komuna obywatelom nie zgadzającym się z ustrojem proponowała bilet w jedną stronę, czyli banicję. Odbierałem to jako straszne średniowiecze, zwłaszcza że paru moich znajomych skorzystało z propozycji. Teraz tych znajomków nawet lanz-buldogiem do Polski nie przyciągnie – najwyżej przyjeżdżają w odzwiedziny.

    Chrześcijański poeta nie banicję proponuje, ale latarnie. W dodatku to nie grzeczna propozycja…
    Decyduje o cudzym losie: wysyła – nie siebie – na wojnę, na latarnię.

  405. Żabencjo
    No to jeszcze raz, wracając do adremu, skoro się tak zawzięłaś w swojej susznościjedynej ponad wszelką wątpliwość. Najzabawniejsze, że ty, pokrzykująca na mnie, zarzucasz mi pokrzykiwanie.
    Wiem, ze jesteś bardzo odważna i nikogo się nie boisz. Ja również, więc choćby ze względu na tę okoliczność możemy podać sobie ręce.
    A w ogóle to jestem zażenowana tą wymianą zdań. Teraz dla odmiany robisz mi belfersko-moralizatorski wykład (oczywiście, znowu ni w pięć, ni w dziewięć) na temat Solidarności i każesz mi się wstydzić?!
    Hola, hola! Wiele razy pisałam na blogach o czasach styropianu i tegoż konsekwencjach w podobnym duchu, choć nie w tak jednostronnym uproszczeniu. Pisałam, zanim jeszcze objawiła się tutaj twoja gwiazda.

    Gdzie dwóch się bije, tam z rozgrzanego brzucha bucha.

  406. @Tanaka

    Maluch był dla wielu początkiem motoryzacji, mój szwagier też wkrótce przesiadł się do skody, a potem (już w latach 80.) volvo, które mu służyło 18 lat i kto wie, czy nie służy nadal kolejnemu kierowcy.

    A co do minionych czasów, to ilu ludzi, tyle wspomnień i oglądów przeszłości.
    Mnie, tak jak @żabkę przerażały tłumy skandujące na cześć papieża (zo-stań znami, zo-stań znami) i do tej pory przechodzi mnie dreszcz, gdy słyszę ten rytm. Ale najbardziej zohydził widok robotników ustawionych w kolejce do spowiedzi, do księży siedzących na krzesłach na stoczniowym czy fabrycznym placu, zawsze demonstracyjnie na widoku zachodnich kamer.
    Z czego oni się spowiadali? Z wynoszenia części, picia w robocie, wylegiwania na trawce pod płotem? Tajemnica spowiedzi.
    I wszędzie te krzyże.
    I wszędzie korupcja.

  407. mag
    22 czerwca o godz. 9:22

    Mag, zachwycam się Tobą, Twoją trzeźwością sądów i wrażliwością – jesteś również błogosławiona, bo przynosisz pokój – i jeżdżę z Tobą na głowie nieodmiennie. Wczoraj się z Tobą nawet bąbli na samiutkiej tyli dorobiłem i pod leciutkim Twym ciężarem pękły. Ale kiedy po wnikliwych analizach ich tekstów nazwałem po imieniu dwie kołtunki – żabkę i zytę – i jednego kołtuna S.ł.a.w.o (przy tym to ateistyczne kołtuny i ateistyczna dulszczyzna), którzy wchodzą na blog jak strofujące przedszkolanki między rozbrykanych przedszkolaków (zauważyłaś w końcu ich niekończące się zawodne – gęsi za wodą, kaczki za wodą – pouczanie tutejszych), dostałem zgodne joby od przyjaznych, również od Ciebie. To tylko dla porzadku. Jak to konające powiedziało, że niczego się nie boi, pomyślałem, że to przecież się zatrzymało na poziomie bojowej nastolatki.

    Niestety, mag, dziś nie ruszymy na ta ryba – muszę pieprzone bąble leczyć, w związku z tym siedzę na brzuchu i jedno, co dobrze widzę, to Ciebie.

  408. Może zauważyliście, umiłowani w panu Urbanu, że prezydent Słupska Biedroń, który na początku kadencji pytany, czy przyjąłby biskupa słupskiego (nie ma takiego), odpowiedział, że jak się zapisze na audiencję, to czemu nie, usunął wreszcie portret JPII ze swego gabinetu. Jak na Polandię – sensacja.

  409. Tanaka
    22 czerwca o godz. 8:25

    Kolo dzwigni zmiany biegow, w tym ktory mialem, byly dwa „ciagadelka”, jedno to bylo ssanie, drugie do zapalania silnika. Linka laczaca silnik z „ciagadelkiem” byla kiepskiej jakosci i z czasem tak sie rozciagala, ze nie zapalala, wtedy kijek zastepowal ciagadelko z linka, bardzo dobry patent. Podobno producent rozwazal wprowadzenie kijka do „wyposazenia fabrycznego” i eliminacje ciagadelka, ale to chyba ploty byly.

    Ze „strefa zgniotu” masz masz racje, ze siegala poza silnik daleko, ale „do silnika” silniej dzialalo na wyobraznie, przynajmniej moja, nawet silniej niz odpowiedz na pytanie jak przerobic bezkosztowo malucha na kabriolet.

    Maluch zajal taka pozycje w swiadomosci, bo wszedl na praktycznie puste pole. Te sladowe ilosci innych samochodow spowodowaly, ze wszelkie potrzeby byly „maluchem” zaspakajane. Samochodzik miejski, jakim byl w zamysle wloskich projektantow, stal sie wiejski, rajdowy, terenowy, ciezarowy, kazdy jaki byl komus potrzebny. Widzialem kiedys malucha na torach kolejowych w roli drezyny i na polu, przerobiony na minitraktorek.

    Masz racje wspominajac liczbe ofiar, ale one nie obciazaja sumienia „malucha”, one obciazaja wylacznie brak wyobrazni i kultury zachowania sie na szosie, jego uzytkownikow.

  410. pombocek
    22 czerwca o godz. 9:53

    To z szacunku, bo juz nie mogl pewnie patrzec jak muchy po nim laza i sraja.

  411. lonefather
    22 czerwca o godz. 10:12
    Pewnie, że to nie maluch winien.
    Z kijkiem chyba trafiłeś. Maluch nie był mój, więc już dobrze nie pamiętałem do czego ten patyk znajdował zastosowanie, ale rozjaśniłeś mi wspomnienie.
    Też widywałem maluchy w różnych zastosowaniach. Na jakiejś wsi widziałem coś takiego: facet wiózł nim zboże do skupu. Nie miał płyty dachu, boki były uszczelnione sklejką, z góry wiadrami się sypało zboże i jazda!
    Maluch wszedł w puste pole, to prawda. Jakoś mnie uwiera to, że po sąsiedzku, Czesi mieli własny, prężny przemysł motoryzacyjny, z tradycją jedną z najstarszych w Europie i ciągłość nie tylko po dziś dzień trwa, ale w dodatku z wielkimi sukcesami. Wielu Czechów, z którymi rozmawiałem, wyrażało się z wielką dumą o Skodach. Niestety, „polskie fiaty”, to jednak Fiaty, mimo lat produkcji nie zostawiły następców, Polonez okazał się efemerydą. Podobnie jak najbardziej polska – Syrenka. Nie powstała żadna polska marka. Nawet Rumuni z dacią nas przegonili, mimo, że dacia to była renówka.
    Dzisiejsze próby reanimacji syrenki czy warszawy nie mają znaczenia. To dla zamożnych hobbystów – jeśli w ogóle zaskoczy, nie do masowej produkcji.

  412. Tobermory
    22 czerwca o godz. 9:41

    Zwrociles uwage na zasadniczy problem jaki mamy, czyli miejsce i role kosciola.

    Polska jest tutaj swiatowym paradoksem, bo nastapilo rol pomieszanie. Normalnie kosciol stoi po stronie wladzy, obojetnie jakiej wladzy i wspiera ja w „trzymaniu” ludu w karbach posluszenstwa. U nas w PRLu nie stal za wladza, bo byl przez nia mniej, czy wiecej szykanowany, dlatego zalapal sie na „rewolucje solidarnosci” po wlasciwej stronie, z czego natychmiast i najwiecej skorzystal, bo byl jedyna zorganizowana i sprawna sila. PArtie polityczne sie dopiero rodzily, albo obumieraly, scena polityczna to byla magma, a kosciol mial wszystko, czyli struktory i dzialaczy wyszkolonych, no i byl niby po „stronie” jak naiwnie wierzono, tyle, ze byl jak zawsze tylko i wylacznie po swojej stronie.

    Gdyby byl jak powinien byc „po stronie wladzy” to powinien byl po 1989 roku poleciec. Nie polecial, co stalo sie najwiekszym nieszczesciem Polski w nowozytnej historii.

    Za to teraz obserwujemy powrot do klasycznego ukladu, czyli pelnego sojuszu wladzy, ktora za niedlugo obejmie wladze, z kosciolem. To da Polsce druga szanse na to, zeby wraz z wyzwalaniem sie spod niej, umiescic kosciol na wlasciwym dla wspolczesnego swiata miejscu.

  413. pombocek
    22 czerwca o godz. 9:53
    Sensacja. Druga strona jednak jak zawsze: portrecik wzięła do kościoła.
    Biedroń z Polandii zrobił w skali mikro – Polskę.

  414. Tobermory
    Mnie zdumiał w 1980 zwłaszcza umajony portret JP2 na bramie stoczni, msze odprawianie w środku, szeregi uduchowionych stoczniowców w kolejce do spowiedzi i do komunii, no i za chwilę Matka Boska w klapie Lecha zaprzęgnięta do dwuchstronnych rozmów, z których wykluły się sławetne Porozumienia Sierpniowe, od początku będące nieporozumieniem, bo nierealne, gdy chodzi o realizację, poza samym zarejestrowaniem NSZZ Solidarność.
    Też zapaliło mi się czerwone światełko od tej bogojczyźnianej maskarady, choć liczyłam, że to tylko taki rodzaj demonstracji przeciwko „komunie”, że potem będzie już rzeczowo i „w temacie”.
    Nadal chyba nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ten ludowy teatralny katolicyzm ma się wcale dobrze w umęczonej , choć kościoly powolutku, jednak się wyludniają.
    Duda z poręki samego Ducha św. & reszta pisowskiego towarzystwa, które już jest w ogródku, już wita się z gąską, albo ten proces spowolnią, albo wręcz przeciwnie – przyspieszą, bo lud uzna, że funduje się mu jednak za duże przegięcie.

  415. znow człek wyziera *)
    z lonefathera
    ———————
    *)czyt: otwiera zwieracz

  416. @mag, już jakiś czas temu zwróciłem uwagę na fakt, że dziewczyny (żaba & zyta) często piszą od rzeczy.

    @dziewczyny, sorry, że napisałem powyższe, ale to fakt, powinienem jeszcze w grupie z Wami umieścić lonka, ale to męska solidarność, więc jemu odpuszczam, a poza tym on pisze na masę, a więc siłą rzeczy coś czasami źle zrozumie.

    No i naśladując zytę, też się pochwalę. W weekend objeżdżałem Górny Śląsk, plener fotograficzny. Spałem w hotelu w Katowicach, byłem w Zabrzu w Kopalni Guido, Świętochłowicach w Muzeum Powstań Śląskich, Rudzie Śląskiej, Nikiszowiec w Katowicach pierwsza klasa, a sala koncertowa w NOSP imponująca.

  417. Religijność polskiego ludu jest ostentacyjna i fasadowa, ale jednocześnie opresyjna dla „wyrodków”. Trzeba niesamowitej odwagi i pewności siebie, silnej osobowości, jaką ma Biedroń, aby oprzeć się społecznej presji i nie uginać kolana przed biskupem.
    Z jednej strony wzbudził on entuzjazm i nadzieje wśród niezaczadzonych, ale też zewsząd czyha oczekiwanie, kiedy powinie mu się noga i Słupsk na przykład zbankrutuje z powodu wiadomej niegospodarności poprzednika.

  418. Tobermory
    22 czerwca o godz. 9:41

    Mnie może aż dreszcze nie przechodziły, ale jakieś dziwne uczucie. Coś na kształt zbrzydzenia, bycia świadkiem rytuału porażonych, jakiegoś poniżenia tysięcy w zbiorowym oddających się w pacht czemuś poza sobą, pozbywających się – w zasadzie ostatecznie i demonstracyjnie – siebie samych. Celnie to uzupełniasz rzeczywistością wszechobecnej korupcji, potocznego złodziejstwa. Dodam jeszcze inne potoczności: wzajemną zawiść i złorzeczenie, radochę z cudzego nieszczęścia i wiele innych podłych przywar.
    Nie uznaję usprawiedliwiania złodziejstwa tym, że inni też kradli, albo że „komuna” to „niczyje”, albo że nie dowiozła towaru do sklepu. Protestanci różnych maści tym się nie usprawiedliwiali i obojętnie – cudzego, czy „niczyjego” nie kradli. Chociaż i to prawdziwe tylko w pewnej części. Ten wesołek Jezus, nie mówił, żeby kraść, wręcz odwrotnie. Mimo, że czasy były wtedy znacznie biedniejsze, niż za „komuny” .
    95% polskich złodziei, szubrawców, morderców to byli – i są – katolicy.

    W sprawie robotników stojących do spowiedzi na placu, mam jeszcze taką, na żywo obserwację, jak stoczniowcy spowiadali się ks. Jankowskiemu. On siedział w mercedesie, a w progu drzwi klęczał ze schyloną głową stoczniowiec. Między eleganckimi mokasynami księdza Jankowskiego, którego mokasynki były lepszej jakości niż mokasynki papieskie – Lolka Wojtyły. I się spowiadał. Z czego – nie wiem. Powinien chyba z tego, że codziennie w stoczni kradł. Co ukradł, komuna uzupełniała. Chyba po to, żeby dalej mógł robotnik kraść, by wreszcie obalić komunę, by wreszcie kapitalizm obalił robotnika.
    Jankowski, pytany swego czasu przez dociekliwego dziennikarza (byli kiedyś tacy!) dlaczego jeździ tylko najdroższymi mercedesami, a nie samochodem bardziej standardowym, odpowiadał wzburzony: mercedes to moje narzędzie pracy. Nie mogę używać byle jakich narzędzi w Służbie Pana.
    Polski katolicyzm jest tak gumniany, że prawie śliczny.

  419. Tanaka

    Wiesz, Tanaka, co mi się zdaje? Mi się zdaje, że mamy nowego męczennika. Nie szkodzi, że jest to tylko zakazany w Piśmie portret. Słupsk jako miejsce umęczenia portretu JPII może się stać dla pielgrzymkowych Polan świętszy niż Mediugorje (nawet słowniki nie wiedzą „j” czy „i”) i Lourdes razem wzięte.

  420. pombocek
    22 czerwca o godz. 9:05
    Może Rymkiewicz marzy o skrzydłach: zostać Eisensteinem.

  421. Tanaka
    22 czerwca o godz. 10:41

    Czesi mieli, bo mieli szczescie, ze faktyczne zniesienie niewolnictwa nastapilo w Czechach jakies 240 lat temu, a nie 70 lattemu jak w Polsce, to te 130 lat przewagi i nic na to nie poradzimy.

    O roli przywar narodowych nie bede wspominal, a smutna role kosciola katolickiego przemilcze. Jedynie o zawisci i „malosci egoistycznej” wspomne. Zawisc dziala w Polsce bezblednie, gdy tylko ktos sie czyms wyroznia, to sia go natychmiast w dol sciaga, bo co sie on tak wywyzsza nad innych. A malosc egoistyczna dziala na kilku polach, na przyklad „co ja bede z tego mial ?” i bach, nie ma w Polsce najnowoczesniejszej fabryki bo inwestor juz rozumie, ze z takim gosciem nie ma co robic biznesu, bo on mysli o sobie, a nie o biznesie. Innym przejawem jest taka mysl wredna, ze jak to, to „ten gowniarz ma pomysl, na ktory ja nie wpadlem?”, wiec sie pomysl i gowniarza wysmiewa, tak na wszelki wypadek, zeby ktos inny mu nie pomogl. Sam znasz takie przypadki, ja znam dziesiatki, najswiezszy miales okazje ogladac na tym blogu, gdzie sama mysl, ze mozna w Polsce zrobic system obronny, bez kupowania od amerykanow, zostala natychmiest rozjechana przez Tobermorego i innych. Nawet nie dyskutowalem, bo po co, znam takie myslenie jak jego od 40 lat, ale tak sie sklada, ze znam i swiat informatykow i przez jedna dziewczyne poznalem ludzi zawodowo zajmujacych sie radiolokacja i wiem co mowie. Tobermory i mu podobni z jakiegos powodu wiedza lepiej, ze sie nie da, choc nie maja o tym pojecia i ludziom, ktorzy wiedza, ze umieja cos zbudowac mowia, ze sie nie da i trzeba kupic od amerykanow, bo oni wiedza najlepiej. Zupelnie dokladnie tak jak to widza cale Monki, ze Ameryka jest najlepsza.

    To dlatego Tanaka Czesi maja, a my nie mamy.

  422. W Nikiszowcu wszedłem sobie do kościoła posiedzieć, usiadłem w pierwszym rzędzie przy ołtarzu, przepakowałem sobie plecak i odsapnąłem. Był ambit to obszedłem prezbiterium, bo pomyślałem, że warto obejść ten „burdel” dookoła. Na początku nawy, przy wejściu, siedziała jedna babka w średnim wieku i się modliła. Jej widok na kolanach wzbudził we mnie odrazę do niej jako człowieka. Tym właśnie chciałem się z Wami podzielić.

  423. mag
    22 czerwca o godz. 10:44
    Kościół za PRL był symbolem sprzeciwu wobec narzuconemu ustrojowi. Będąc w opozycji wyrobił sobie dobre imię instytucji moralnej. Papież jako osoba wg Polaków bardzo wpływowa na świecie objawiała sie jako ktoś niesłychanie istotny w walce z komuna (jak to nazywano). Tego tłumi witającego Papieża nie trzeba było się bać , bo Papierz nie wzywał do żadnych rozrachunków Bać to się należało tych z solidarności którzy chcieli wieszać komunistów i wzywali do palenia komitetów gdy w koło rosła ilość wojsk przygotowanych do interwencji

  424. Tanaka
    22 czerwca o godz. 11:03

    Pamiętam, jak na Sądzie Ostatecznym, kiedy Polanie czwórkami do nieba szli po znajomości, a portier nie kontrolował czwórek, tylko każdego oddzielnie, mówił do jednego:

    – Czyż powiedziane jest: „Nie kradnij prywatnego” albo „Nie kradnij państwowego”? Powiedziane jest: „Nie kradnij”.

  425. pombocku, Lanz Bulldogi to zachwycające maszyny. Właściwie – dzieła sztuki. W ogóle mam słabość to takich potworów. Zachwycały mnie zawsze pracujące na budowach ruskie potwory: spychacze, wielkie krazy z gigantycznymi kołami, albo potwpry najpotworniejsze – wielkie kopary nasiębierne, z kratowym wysięgnikiem, wieszakiem z wielką łychą i szczeną z zębiskami, zamykającą się klasycznie – od dołu, oraz zbloczami i linami, ciągnącymi z bębna wszystko w górę. Wywrota aż jęczała rozkraczając się, gdy taka łycha się na nią z góry wykiprowała. Czysta sztuka pornograficzna. Tuwima rozumiem, że aż !

  426. @pombocku
    A propos Lanz Bulldoga, podzielam przekonanie, że lonefatherek to człowiek ogromnego ducha, obfitego serca i niespokojnego umysłu.

  427. No i dodam jeszcze, że na Górnym Śląsku burżuje byli zreformowani, a gawiedź katolicka.

  428. @Tanaka
    Toteż pisałem o zohydzeniu tym widokiem. Bo dla mnie to była demonstracja władzy KK, ostentacyjna i pokazująca rządowi: tak się rzuca lud na kolana i MY to potrafimy 😎
    A polskie skandujące tłumy demonstrują przy okazji brak muzykalności polskiego społeczeństwa i podstawowej edukacji w tej dziedzinie. Dreszcz przechodzi każdego wrażliwego na rytm i harmonię 😉

    We wczesnych latach 90. rozmawiałem z jednym księdzem – krewnym drugiego szwagra. Wstydził się, że jeździ na razie maluchem, ale na usprawiedliwienie dodał, że jest dopiero od 3 lat księdzem.
    No i proboszcz zawłaszcza wszystkie lukratywne ceremonie 🙄
    A potem pochwalił się, że właśnie sprawozdał biskupowi – w jego parafii jest najwięcej podwórkowych kółek różańcowych w całej diecezji!
    Okazało się, że oni mają takie współzawodnictwo 😯

  429. pombocek
    22 czerwca o godz. 11:05

    Podejrzenie masz zasadne.Ja mam jakby podobne, a trochę inne. Takie, że się Lolek z portretu ulatnia. Jak alkohol z otwartej butelki. Zostaje starzejąca się farba. Lenistwo wyznawcy przyspiesza ewaporację.
    Do Jasnociemnej góry już jest Polak wzwyczajony od stuleci, jak ongi do sochy. I ona – w zasadzie – jedna taka. No, z pewną korektą. A Lolków tyle, że banery po miastach nie dają rady ilością się przebić przed Lolka.

  430. Urlop w pelni. Pogoda do wytrzymania. Typowe nordyckie lato. Dzieciaki w domu. Trojka. Zdarzylo sie zgredowi. Pozniej jada z mama do Eretz Israel. Cisza wokol domu, las w poblizu, niedaleko pare jezior
    Idylla jednym slowem.
    Dla mnie PRL to historia i nic wiecej. Nie pracowalem tam ani tez nie glosowalem .Jan Pawel II to byla wielka i sympatyczna postac, podobnie moge powiedziec o panu prez. Walesie, ktory wykazuje zdrowy rozsadek i jest otwartym umyslem.
    Opisy aktualne Kraju jakie pojawiaja sie w tekstach @mag w duzej mierze pokrywaja sie z moim widzeniem Polski z dala.
    Jest sprawa niepojeta, dlaczego Polacy nie potrafia cieszyc sie z wlasnych sukcesow, skad ta nienawisc i polityczna paranoja (np Korwin)? Skad ta teatralnosc, jak pisal rosyjski pisarz-dysydent Fryderyk Gorensztejn: „krajniaja toczka soblazna. Polska katoliczeskaja tieatralnost ta autohipnoza i samooszukiwanie sie.

  431. Tobermory
    22 czerwca o godz. 11:22

    Rywalizacja w ilości kółek daje owoc w postaci zer.

  432. @lonefather

    „Tobermory i mu podobni z jakiegos powodu wiedza lepiej, ze sie nie da, choc nie maja o tym pojecia i ludziom, ktorzy wiedza, ze umieja cos zbudowac mowia, ze sie nie da i trzeba kupic od amerykanow, bo oni wiedza najlepiej. Zupelnie dokladnie tak jak to widza cale Monki, ze Ameryka jest najlepsza.”

    Na czym w moim komentarzu opierasz te insynuacje?

  433. maciek.g
    22 czerwca o godz. 11:11

    Niestety, coraz mniej naocznych świadków tej nerwówki, coraz słabsza pamięć. A młodym ówcześni męczennicy wbili w niewinne glówki, że PRL to przemykanie się narodu pod ścianami w poszukiwaniu octu i napie.dalanie ich przez ZOMO w dzień i w nocy, żeby nie wyszli na ulice.

  434. Tanaka
    22 czerwca o godz. 11:22

    Wiesz co? Przypomniałem sobie, że kiedyś krzyż przy kościele Mariackim krwią rzewną płakał. Tysiącami ludzie przychodzili. Raz nawet sam poszedłem. Pech, że nikogo nie było, jeśli nie liczyć z pięćdziesięciu babć. Jeśli teraz JP w Mariackim wyląduje, jest nadzieja, że znów krzyż zapłacze. Z tego byłaby już dziejowa opowieść warta milionów pielgrzymów na rok.

  435. ozzy
    22 czerwca o godz. 11:25
    tragedia I rp bylo kompletne zwyciestwo kontrreformacji;
    w trzeciej szykuje sie podobnie…

  436. ozzy
    22 czerwca o godz. 11:25

    Jak masz trochę wolnego, pojedź do ruin byłego PGR Wyszebórz koło Koszalina. Mógłbyś w pałacu z wybitymi szybami pomieszkać, pogawędzić z byłymi pracownikami, popytać, czemu popegeerowskich domów, w których żyją, nie remontują, no i dowiedzieć się, czemu „nie cieszą się z własnych sukcesów”. Po prostu poznaj konkrety i szczegóły, to się dowiesz, co wart jest ogólnik „nie cieszą się z sukcesów”.

  437. @Tobermory

    Pomylilem Ciebie z kims innym? Jesli tak to przepraszam. Moglo sie tak stac, bo jak napisalem, nie wdawalem sie w zadna slowna przepychanke, tylko napisalem to co wiem i czego jestem pewien.

    A zabawne jest, ze nie tyle mozliwosc systemu zostala „rozjechana” ile to, ze taki system mozna w Polsce wybudowac.

  438. Tanaka
    22 czerwca o godz. 11:12

    „lanz bulldog” to ten sam kłopot, co „warszawa, „mercedes”, „wołga”, „fiat”. Kiedy mówisz o maszynie – mała litera, kiedy o marce – duża. Tylko drobiazg: kiedy jedno, kiedy drugie.
    „Ulicą Gnojną sunął fiat”. „Ulicą Gnojną sunął samochód marki Fiat”. „Masz na myśli fiata czy Fiata”? Może fiuta?

  439. Tobermory
    22 czerwca o godz. 12:04

    Piękne, bo z odległej przeszłości, no i można podziwiać pasjonatów. Ale czy to może Twoja reakcja na mój wpis o pisowni? Czy tylko przypadkowo jest tuż pod?

  440. @pombocek
    zupełny przypadek. Chciałem już wcześniej, ale mnie lonefather rozproszył.

  441. @ozzy
    bardzo dobre spostrzeżenie.
    Polska teatralność katolicka, autohipnoza i samooszukiwanie, a do tego koniecznie wyimaginowany wróg i napędzanie się fobiami.

  442. @pombocek
    Widziałem dość niedawno przejazd kilkudziesięciu takich historycznych traktorów przez niemieckie miasteczko. Przybyły z Austrii, Holandii, różnych stron Niemiec…
    Brumm, brumm, brumm…
    Fascynujące jak ferrari 😉

  443. @pombocek, z godz. 11:12
    A co z „maluchem” zrobisz? Też Fiat, fiacik, znaczy. Nie weźmiesz w cudzysłów – źle, bo o chłopaczku-małolaczku pomyślą, ze ulicą Gnojną posuwa. Weźmiesz – też źle, bo mogą pomyśleć, że konus Gnojną posuwa. A niektórzy to se mogą pomyśleć, że Gnojną posuwa Kaczyński i że Gnojna to jakiś gender do posuwania. A jak malucha z dużej litery napiszesz, to jak dwa a dwa cztery pomyślą, że prezes. Albo Prezes. Ulicą Gnojną posuwa Maluch. Czysty pure nonsens z Prezesem w tle. A z Lanz-Bulldoga to kawał Prezesa.

  444. Tobermory
    22 czerwca o godz. 12:04
    Tak właśnie powinna wyglądać polska motoryzacja już od PRL-u. Może być Ursus, najlepiej – parowy.

    pombocek
    22 czerwca o godz. 11:59
    Oczywiście. widać gdzieś niedoprecyzowałem, którego ze znaczeń użyłem.
    A z Lolkiem Wyrzuconym Przez Pedała, też może być, jak rozważasz. Każdy nawiedzający, to płacący. Choćby parę zet. Jak milion, to z osiem milionów przychodu. Trzeba by odpowiednio wypromować. Im straszniej przez pedała poniżony tym lepiej?

  445. pombocek
    Kult umęczonego portretu JPII w Słupsku? Super! To może chwycić!
    Zadzwoń do radia maRyja jako Jerzy ze Słupska i zapodaj.
    Tanaka
    Jakoś nie kumam takiej oto twojej frazy: „Może Rymkiewicz marzy o skrzydłach: zostać Einsteinem”.
    Jeśli już, to powinien rzucić pisanie wierszy i wziąć się za skrzypce.
    Spośród pięknych potworów radzieckiej myśli technicznej utkwił mi we wdzięcznej pamięci ogromniasty , jak na potrzeby domowe, express do kawy, prezent od przyjaciół Moskali, choć z Petersburga, których kiedyś gościliśmy w Warszawie w ramach rewizyty.
    Pieruńsko był ciężki, bo wykonany chyba ze stali pancernej i o stosownej urodzie tanku na pierwszej linii frontu. Po latach już nie pamiętam co się z nim stało. Wiem tylko, że był rzadko używany, bo równie „ciężki” w myciu.

  446. żabka konająca
    21 czerwca o godz. 21:13
    a czy Dzień Ojca nie jest czasem w noc świętojańską?Tak słyszałam kiedyś, gdy je wprowadzono, a chodziło (ale to chyba złośliwcy jacyś) o to, żeby to była najkrótsza noc w roku (żeby za długo nie świętować). Choć w kalendarzu może być różnie, w swoim mam właśnie 23 czerwca.
    Może się zdarzyć, Dzień Ojca będzie trwał od 21 – 23 czerwca włącznie.
    A potem…
    tata nie wraca, ranki, wieczory
    we łzach go czekam i trwodze….

  447. Tanaka
    22 czerwca o godz. 8:09

    Wiesz, nie umiem tego ocenić. Kiedyś myślałam, że to kwestia czasu, np. w mojej rodzinie ostatni bastion katolicyzmu kończy w tym roku 80 lat. Moja matka ma kk trochę mniej głęboko niż ja i na pewno nic swojemu wnuczkowi nie wciska.
    Za to przedszkole zdziałało więcej niż dwie babcie razem wzięte, pomimo tego, że dzieciak w religii miał nie uczestniczyć. Niedawno przyszedł z przedszkola, powiedział, że kocha Pana Jezusa i że pisał list do Boga i czy ja tez Jezusa kocham.
    Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie, no i sie narobiło, bo zdaniem dziecka nie wolno Pana Jezusa nie kochać.
    Oczywiście, mogę sobie chodzić do przedszkola i protestować. A przedszkole odpowie, ze absolutnie trzymają się umowy. I jest słowo przeciwko słowu.

  448. mag
    22 czerwca o godz. 12:35

    Bo fraza dotyczyła Eisensteina.
    Niedawno znalazłem w piwnicy wyrób radziecki. Mała skrzyneczka, całkiem zgrabna i w użytku poręczna. Niemal dizajnerska. Przeznaczenie – chyba uniwersalne. Ale podstawowe – ekspres do kawy, oraz do herbaty. Siteczko z metalu, a tak zgrabnie zrobione, że i mieloną kawę, i sypaną luzem herbatę jednakowo skutecznie traktuje. Robi napój na dwie porcje, akurat na tete-a-tete.
    Postanowiłem spróbować poderwać na to cudo nową sąsiadkę.

    Imperium tow ogóle było coś bardzo specjalnego. Moi bliscy znajomi, ona z urodzenia obywatelka tegoż, a następnie – Polka, kupowała w Moskwie stołowe sztućce oraz utensylia kuchenne. Wszystkie z tytanu.
    Jako metal strategiczny, super wytrzymały, drogi jak piorun, był dla obywatela Zachodu w zasadzie niedostępny. Obywatel radziecki mógł sobie kupić ile mu potrzeba, w dowolnym celu.

  449. Nie pomyśl, że chcę Cie zdeprecjonować, ale wzorem Zyty pochwalę się, że jestem już trzecie pokolenie bezbożników w mojej rodzinie. 😉

  450. Powyższe było odnośnie tego:
    Jiba
    22 czerwca o godz. 12:48
    Bo Tanaka się wgryzł w międzyczasie.

  451. Żorż Ponimirski
    22 czerwca o godz. 12:51
    Łatwo mi to przyszło. wgryzłem się za pomocą kopary.

  452. @Tanaka

    Einstein, Eisenstein… Kakaja riaznica 😆
    I to jest właśnie urok tego blogu (bloga?) 😉

    Mój znajomy alpinista handlował swego czasu ruskimi śrubami do lodu. Tytanowymi.

  453. Co tam „maluch” na włoskiej licencji. Mogliśmy mieć takie POLSKIE cuda. Wygasała właśnie licencja włoskiego fiata, a producja lux’a miała ruszyć w 1940
    https://www.youtube.com/watch?v=AS06uF34tOs

  454. mag
    Cholera jasna. I znowu d… zimna. Spróbuje inaczej
    https://www.youtube.com/watch?v=AS06uF34tOs

  455. ”A potem…
    tata nie wraca, ranki, wieczory
    we łzach go czekam i trwodze….”
    A potem
    Na podwórzu jest kałuża, z tej kałuży się wynurza…
    Hipopotam powiadacie!? Nie! To tata po wypłacie

    To z okresu gdy taty mieli wypłaty.
    Dziś przyglądałem się ludziom którzy wysiadali z pociągu rano 7:10 (więc dużym prawdopodobieństwem jechali do pracy). 90% to kobiety.

    Oczywiście chłopy może w polu pracowali. Może pociągiem o 6:10 przyjechali. Może.
    A może wynurzali się z kałuży. Po wypłacie. Emerytury babci.

    Miś Uszatek wielki cham
    miał pół litra, wypił sam.

  456. anumlik
    22 czerwca o godz. 12:34

    Anumliku, jak zaczniemy wymyślać zagadki, wpadniemy w zagadkowość po uszy, a za uszy chyba się nie wyciągniemy, bo pourywamy – Baron, zdaje się, za kołnierz się wyciągał. Mielibyśmy ten sam problem z wieloznacznymi wyrazami, a nie raczej nie mamy. A jak mamy, to po to jest bogaty język, żeby uszczegółowić rzecz w razie niejasności. Dam Ci przykład mądralińskich pierdzistołkiń w MOPR.

    Mówię o pewnym domu opieki: „dom opieki”. Pinda pierdzistołkini, która nie jest do pomocy rodzinie, lecz do rzucania belek pod nogi, powiada.
    – To nie jest dom opieki, proszę pana, lecz niepubliczny zakład opiekuńczy lub opiekuńczo-leczniczy.
    Nie chciałem, jako zależny od niej, się wymądrzać, więc mówię dopiero Tobie. Pinda ma rację, kiedy się używa terminów w tekście, druku, oficjalnej mowie. W potocznej gadce, jaką z nią prowadziłem, nie obowiązku ani potrzeby posługiwania się terminami. Są przyjęte w całej Polsce właśnie w takich rozmowach nazwy „dom starości” (chyba wychodzący z użycia) i „dom opieki”. W zupełności wystarczają jako nazwy miejsc pobytu starego człowieka. Kiedy jest potrzeba uszczegółowienia, co to za dom – publiczny, niepubliczny, opiekuńczy, opiekuńczo-leczniczy – to się uszczegóławia. Domaganie się, by w niezobowiązującej rozmowie używać terminów jest puryzmem, czyli regułą zakonu biczowników nie rozumiejących roli jęzka. Broń Boże, Cię za zakonnika nie mam

  457. Sorry, na wszelki wypadem poprawiłam, żeby link na pewno wlazł.

  458. Dla mnie ikoną polskiej motoryzacji zawsze będzie Polski Fiat 125p. Tutaj jak pięknie podrasowane egzemplarze:
    http://www.klasyczny.com/wp-content/uploads/MG_27742-650×433.jpg

    http://img200.imageshack.us/img200/278/p4172753.jpg

  459. Mechanizacja rolnictwa ruszyła na blogu na całego, więc rzucę take cóś.

    Na poczatku osiemdziesiątych lat, kiedy jeszcze było moc rolników, widziałem u paru: kosy, których by nie sprzedali nawet za pięć ówczesnych tysięcy. Potem sam kupiłem taką fantastyczną koskę i siekierkę u Ruskich, którzy masowo zjeżdżali do Polski handlować prostymi, solidnymi rzeczami. Puknąłeś paznokciem w kosę, w siekierę – dzwon jak śpiew skowronka. Widziałem też u rolników grabiarki (zgrabiarki) do ciągania przez konie, pługi, kultywatory, brony, chyba wialnie – wszystkie miały napis „Ventzky” i wszytkie cholernie niezawodne. Ten „Ventzky” to póżniejsza fabryka maszyn rolniczych w Słupsku, która za komuny kwitła, a teraz na pewno nie aż tak, ale dokładnie nie wiem. W 50-tych latach mówiliśmy: „Wencki”, „u Wenckiego”. Załoga Wenckiego tak była maltretowana przez ustrój, że urzadzała mnóstwo ciekawych rzeczy kulturalnych dla ciemnego luda. My szczuny nawet we śnie nóżkami przebieraliśmy, żeby na to trafić. Aż przyszła niesamowita nowoczesność: kino. Załoga najpierw wyświetlała w salce dla swoich za darmo, dla obcych – za jakieś grosze. Ale my groszem żeśmy nie ten, więc się staraliśmy – tylnymi drzwiami, od ubikacji. Wreszcie się tam urządziło normalne kino „Ustronie”. Mały Słupsk se fundnął aż cztery kina. Jak wytrzaskiwałem grosze na kolejne filmy, nie pamiętam. Bieda w domu aż piszczała, a ja się gapiłem z rozkoszą i podmalowanym węglem wąsem (film od 16-stu lub 18-stu lat) na „Folies Bergere” w „Polonii”.

  460. @Żorż
    Marzenie kierowców – Fiat 125p w kolorze bahama yellow zwanym „yellow dla chama” 😉

  461. W innych kolorach nie widziałem „imponujących” zdjęć. Osobiście chciałbym czerwonego.

  462. … i z czerwoną tapicerką?
    „http://www.favcars.com/polski-fiat-125p-1967-82-wallpapers-50150.htm

  463. Nie znam sie na autach, nie mam prawa jazdy. To jest domena mojej przyjaciolki(konkubiny).
    W Västerås /Szwecja, corocznie odbywa sie festyn automobilowy Power Big Meet, bodajze najwiekszy na swiecie (?) zlot wlascicieli starych Buickow, Cadillakow, Chevroletow etc etc
    https://www.youtube.com/watch?v=9Ak14deVNDA

  464. Tapicerka czarna.

  465. Tobermory
    22 czerwca o godz. 14:02
    Teraz zajrzałem w link i nieźle ten środek wygląda.

  466. widziała we Wrocławiu w ostatni weekend maja piękną Syrenkę 105 przerobiona na kabriolet, w pięknym wiśniowym (nie bordowym ani buraczkowym!)kolorze metalik! cudeńko! mam zdjęcia, ale nie potrafię ich tu wkleić, poza tym widać w całej okazałości nr rejestracyjne, też trzeba by zasłonić (ustawa o ochronie danych osobowych z dnia….z późniejszymi zmianami…)

  467. @mag

    To jest wlasnie to o czym napisalem do @Tanaki, ale zlekcewazyl, mianowicie pokazuje sie, ze „polak potrafi”, a polaki zaraz na fiaty, merce, czy insze fordy sie ogladaja, bo insze lepsze.

    O tym DWS inzyniera Tanskiego to wiedzialem wczesniej, wszystko skrecone srubami 10. Wszystko, ot znaczy silnik i nadwozie. Jeden klucz i caly samochod mozna rozebrac i zlozyc z powrotem. Niby ciekawostka, ale to byl samchod na owczesny stan Polski i wielu innych. Produkcje zamknieto ze wzgledu na monopolistyczne warunki postawione przez Fiata. Nie powiem, dla mojej rodziny wyszlo na dobre, bo stryj zalozyl spolke importujaca jedna ze swiatowych marek, a monopol Fiata ograniczal sie jedynie do produkcji krajowej.

  468. @Żorż
    ale czerwona tapicerka to chyba tylko do karoserii w kolorze kości słoniowej. Do czerwonej blachy – czarna lub słoniowa 😉

  469. Czy taki los czeka poete Rymkiewicza w przyszlosci, ajki go spotkal na blogu, ktory zajal sie czym innym niz nim?

  470. konstancjap
    22 czerwca o godz. 14:29

    Może byłaś na grzybach, bo ja ponad miesiąc temu wkleiłem właśnie spotkaną na rowerowym szlaku wiśniową syrenkę kabriolet pykniętą 16 maja tego roku. Może to nawet ta, co Twoja?! Szkoda, że nie wklejasz. Jako rowerowy włóczykij i okrętowy mechanik z bożej łaski, nie jestem miłośnikiem samochodów, ale takie coś to przecież nie samochód, lecz minione życie – o lata świetlne cudniejsze niż bieżące, nawet jeśli było gówniane.

  471. pewnie to była ta sama, z powiatu związanego nazwą z pszczółkami. Nie potrafię wkleić, mam zdjęcie na pulpicie kompa, ale nie chce sie wkleić.
    w maju grzyby? ja nie znaju… łowię grzyby tylko we wrześniu i październiku.

  472. Cholera, Tobermory takie cudo pokazał, to ja też. Powtarzam jedną nieudaną wcześniej kurduplowatą fotkę może teraz wyjdzie. Zaraz wrzucę – ale do moderacji, bo pierniczę te wszystkie dzikie operacje dla robokopów.

  473. Czy to czasem nie buldog na holzgas? Wczoraj był w Łazach i tam go dopadłem.

    https://lh4.googleusercontent.com/-268TTDgQab0/VYgF4m-6rCI/AAAAAAAABVw/saFLH1grJYo/w692-h519-no/IMG_5490.JPG

  474. konstancjap
    22 czerwca o godz. 14:29
    , w pięknym wiśniowym (nie bordowym ani buraczkowym!)kolorze metalik
    ……………………………………………………………………………….
    Onegdaj mój 126p kupiony z przebiegiem 85.000km musiał przejść metamorfozę po tym jak zimą mój but utkwił w progu (rdza do „szpiku kości”). Nowa blacha,łącznie z drzwiami itp,itd. Pierwotnie miała być cytryna, bo taką farbę („piecówkę ci załatwię”) otrzymałem. Lakiernik później, widząc ową żółć: „machnę panu burgunda”. Był to jedyny burgund w ówczesnym PRL-u. Nie do podrobienia.

  475. konstancjap
    22 czerwca o godz. 14:53

    A ja grzyby – przez okrągły rok. Dla porządku Cię poinformuję, że u siebie, czyli na Wybrzeżu, zbieram zimą ucho bzowe, boczniaki, zimówkę aksamitnotrzonową. A zaraz wrzucę jeszcze raz syrenkę, to zobaczymy – ta czy nie ta.

  476. Pan Jacek

    Ale ekspresówa! Panie Jacku, uściskowania i dziękowania.

  477. zbieram tylko te grzyby, które znam; o tych, które wspominasz, nawet nie wiedziałam, że istnieją. Trzeba się znać na tym, bo można już się nie obudzić po kolacji. A życie piękne jest! czekam na zdjęcie syrenki

  478. Tobermory
    22 czerwca o godz. 14:34
    kolor identyczny, ale ta spotkana przeze mnie nie miała tych wysokich zagłówków, a na zdjęciach widzę, że nie ma śladu w oparciu fotela po umiejscowieniu takich zagłówków.
    Seryjnie je polakierowano? Opony do zdjęcia, rzecz jasna, ale ta z Wrocławia miała zwykłe, czarne buciki.

  479. pombocek, zobacz jaka piękna rodzinka.
    http://papilot.mykmyk.pl/img/660/0/19817224.jpg

  480. NeferNefer
    21 czerwca o godz. 22:38
    „amazon” – wydaje się ,że jeszcze mają na składzie. Jest też wersja polskojęzyczna pod głupawym tytułem „Czekając na Joe” (DVD).

  481. @pombocek

    Jasne, że na holzgas, model wojenny.
    A tu masz wszystkie modele:
    „http://www.lanzbulldog.nl/duits/lanz%20bulldog%20d.htm

  482. Żorż Ponimirski
    22 czerwca o godz. 15:37

    Piękne! Jeśli sam robiłeś, to gratulacje. Mógłbyś jednego zjeść – byłbyś bardziej wymowny, jako że czerwone mają działanie halucynogenne. Opowiadał mi znajomy, że kiedy mieli ćwiczenia lub manewry z radzieckimi, ich oficerowie jedli te muchomory zamiast wódki – taniej wychodziło.

  483. Pomgocek
    Ty byłeś na grzybach, a ja na krasnalach.
    Voila!
    ‚https://www.google.pl/search?q=krasnale+ogrodowe&biw=1236&bih=803&tbm=isch&imgil=NYSPaKIPh1GesM%253A%253B

    Chciałaby dusza do raju, ale gdzie ta!
    Wróciłam właśnie, tyle że ze spacerku zdrowotnego, to znaczy Mój wyprowadził mnie na spacerek niczympsa.
    Kurdebalans, wlokłam się jak żółwica, z której ktoś wypompował powietrze.
    Pojutrze szwy mi mają zdjąć. Może nabiorę pary?

  484. mag
    22 czerwca o godz. 16:00

    Mag, jo, kuna, nie jezdem zodyn gocek, ino gacek. Ale Ty mie – kłaniom sie z podzinkowaniem – krasnalami nie zasypuj, bo się do jutra nie wygzebie. Zem se zejzoł jedne krasnalke. Pytołem, jak sie wabi – nic nie pedzioła. Co Ty mie niemowy wtykos?

  485. pombocek
    22 czerwca o godz. 15:53

    Z halucynogennych jadłem tylko bieszczadzkie, nie wiem jak się zwą, ale wyglądają nieciekawie. Mniej więcej tak:
    https://forum.nasionakonopi.pl/galeria/albums/userpics/10139/psem4.jpg
    W każdym razie dostępne nie tylko w Bieszczadach, ale podobno stamtąd najlepsze.

  486. Tobermory
    22 czerwca o godz. 15:51

    Dziękuję bardzo, z przyjemnością pooglądałem, zwłaszcza te najstarsze. A co do ciut nowszych, to chyba ktoś wpadł na pomysł, żeby rury wydechowe robić na jeden strój z brzuchem w środku jako znak firmowy, bo wszystkie z pewnego okresu tak mają. O ile sobie przez mgłę przypominam, to chyba z raz lub dwa widziałem na polu w robocie – albo i w mieście przy drogowych robotach, kiedy jeszcze lokomobile pracowały – taki ze stalowymi kołami.

  487. Też dorzucę trzy wspominkowe grosze samochodowe. Pod koniec lat sześćdziesiątych kupiłem „okazyjnie” pięknie odpicowaną z zewnątrz „dafinkę”. Renault Dauphine cabriolet – znaczy. Śmiesznie małe to były pieniądze, ale musiałem się zapożyczyć, aby faceta, co to ją sprzedawał, spłacić. W kolorze toczka w toczkę takim samym jak ta, na załączonym obrazku:
    http://mustang1666.skyrock.com/426078320-Renault-Dauphine-cabriolet.html
    Tapicerka i obicia foteli czarne. No, cudo, na oko. Ponieważ nie miałem prawa jazdy, szybko na kurs, dodatkowe jazdy, egzamin (za drugim podejściem jazdę zdałem) i do mojej „dafinki”. W garażu znajomych czekało to cudo, co to wszystkie panienki miało oczarować. Jazda skończyła się po przejechaniu trzech kilometrów. Okazało się, że silnik nadaje się do tylko wymiany, a jego koszt (razem ze sprowadzeniem) przekracza cenę całego samochodu. Sprzedałem „cudo” do warsztatu „na części”. Po kilkunastu latach dowiedziałem się, że Dauphine zajęła „zaszczytne” dziewiąte miejsce w kategorii najgorszych samochodów tysiąclecia. Mając prawo jazdy zacząłem rozglądać się za jakimś jeździdełkiem. Padło na „garbusa”, który kupiłem za znośne pieniądze i którym jeździłem do 1975 roku, kiedy to kupiłem Fiata 126p, który służył mi przez piętnaście lat. Potem nastąpiła „era” Poloneza, a potem… Chyba ich wszystkich nie policzę, tych autek, którymi jeździłem. Lubię jazdę samochodem. Kiedyś – szybką, na granicy ryzyka (nigdy nie miałem wypadku). Teraz – rozważną.

  488. Kuna, naucyłem się sam z siebie uotwierać linki z kreskom. Klikom – pokazuje się „Uotwóz zaznacony link”. Pyk i sie uotwiro. A tyle gadania.

  489. pombocek

    ogrodowy.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.garnek.pl%252Fantoni3%252F16011151%252Fkrasnal-ogrodowy%3B800%3B636

  490. @pombocek
    Gratulacje! Na tej samej zasadzie nauczysz się je zamieszczać.
    Tymczasem zapraszam do walca
    http://www.digitalfoto-shop.ch/data/media/22/Dampfwalze.jpg

  491. 🙂
    Pewien artysta z Leningradu dostal samochod marki Lada a ze malo kiedy byl trzezwy, wiec auto stalo na parkingu obok placu zabaw. Zima zawialo solidnie i dzieciaki sankami zjezdzaly ze snieznej gorki pod ktora byla Lada. Wiosna kiedy sniegi odtajaly Lada przypominala samochod wyscigowy z niskim dachem.
    A jesli o piciu byla mowa tu i owdzie, to najlepsze sa sceny z realu z Tel Avivu. Otoz w samo lato, kiedy dochodzilo do prawie „sorok gradusow” 40 C w cieniu. Na skwerkach wypalonej siedzieli byli obywatele ZSSR i bez najmniejszych grymasow odbijali kolejna butelke wodki. Auotochtoni na sam widok takiej rodzajowej scenki tracili prawie przytomnosc.
    Pic bez zagrychy pod szczaw na ten przyklad – „kuszat wodku”, „zrat wodku”, mnogo czaju ne wypjosz libo kurica ne ptica a Bolgaria nie zagranica (pojawia sie tez Polsza)
    A w Polsze tjem bolje pan, czem bolje … (na tri bukwy slowo).
    A z tym powyzszym slowem zwiazana jest inna historyjka. Otoz panie z Nowoj Rosii
    wybraly sie na wycieczke do Chin. Jada autobusem i widza szyld z nazwem miasta
    w j.chinskim i transkrypcje lacinska XYI. Jedna mowi do drugiej: nu, smatri, maja daragaja, kuda oni nas wiezut?
    I skoncze na tym slowie roznie pisanym w j.polskim. Nazwisko nowego bohatera KUKIZ
    wywoluje wsrod Skandynawow smiech. Dlaczego? KUK…znowy eti tri bukwy ergo KUKiz.
    Ponoc pewien endek z przedwojnia nazywal sie…. SKIWSKI.

  492. Jeszcze z mego podworka…. moj sasiad wyklada granitowymi plytkami garaz w ktorym szykuje miejsce dla bialutkiego Merca-cabriolet E 350, full satin white (dla mnie to czarna magia)
    – Ma byc sterylnie czysciutko – powiada pedant.
    – Nie mam nic do roboty, nudzi mi sie. – dodaje zatem.
    Przypomnial mi sie hit „Night in the White Satin” The Moody Blues. Nic wiecej.

  493. Tobermory
    Zamieszczam tu jakoś linki, a wcześniej i na innych blogach również teraz, bez najmniejszego trudu i używania apostrofu lub cudzysłowu.
    Ale one ukazują się albo „na niebiesko”, albo „na czerwono” (w zależności od blogu).
    Twój link, gdy zapraszasz do walca pombocka (sie będzie pięknie działo na parkiecie!) jest „czarny” i otworzyć go nie mogę. Natomiast muchomory, które Żorż podesłał pambuckowi, roztwarłam, bo były na „niebiesko”. To jak to w końcu jest?
    Pambucek siedzi już chyba na tronie, jak prawdziwy pambuk, bo mu znosza a to grzyby, a to krasnale, a to do tańca zapraszają.

  494. Ilustracja muzyczno-samochodowa MUSTANG SALLY
    https://www.youtube.com/watch?v=h8M_3JTwtPg
    Buddy Guy, chyba najlepszy wykonawca tej kompozycji Bonny Rice

  495. Jiba
    22 czerwca o godz. 12:48

    Dlatego właśnie z dziecka trzeba zrobić katolika najpóźniej w przedszkolu. Odruch stadny, który dzieci już poznają, ma swoją siłę. Jak wszyscy dookoła „kochają Jezusa”, to „niekochający” od razu się czuje jak czarna owca.
    Ale też dzieci niespecjalnie się przywiązują do takiego abstraktu. Bardziej szczerze kochają robaczka. Dlatego trzeba tresować, tresować, tresować. Potem usta mówią same, a głowa robi co innego.

  496. @Tanaka,

    latwo Ci powiedziec a jak dzieciaki „kochaja” bardziej Lady Gage albo jakas inna Miley Cyrus a kiedy wspomne Jezusa, to pytaja: czy ow rapper albo metalowiec ; )

  497. litewska dalila -balladyna, kgb-fu panda(czarny pas!) oswiadczyla przed godzina,
    zeby grecje z europy natychmiast wyrzucic…
    szkoda, ze nie wspomniala, ze na miejscu tsiprasa widzialaby najchetnie poroszenke;
    machniom?

  498. @ Jiba
    22 czerwca o godz. 12:48 c.d.
    Byli tacy chrześcijanie, mennonici. Brali swoją wiarę serio. Uznawali tylko dwa sakramenty: chrzest w wieku dojrzałym (no, prawie), oraz eucharystię. Wierni mogli wybierać pastora. Mieli całkowity zakaz noszenia i używania broni. Oraz zakaz przysięgania na cokolwiek.
    Założyciel wyznania, Menno Simmons, uważał cały Kościół za zgromadzenie świętych, przez co uznano go za strasznego antyklerykała i przeciwnika Tradycji Kościoła katolickiego.
    Przez te wszystkie okropności kariery nie zrobili.

  499. 🙂
    a kiedy opowiedzialem im o Mojzeszu, to ciagle pytaly: a dlaczego tak dlugo lazil i nie dotarl do miejsca gdzie byla nafta…

  500. Tobermory
    22 czerwca o godz. 16:31

    Uojeny, trza bez kuńca dzienkować! Jak popatrzę na taką parową staroć, co była na świecie i się ruszała, jak ja miałem do światełka w tunelu jeszcze kupę lat, to zaraz się wgapiam w szczegóły. Bo przecież nie tylko się uczyłem kotłów i maszyn parowych, ale i jeździłem na 4-miesięcznej praktyce na parowcu „Panna Wodna” w Żegludze Gdańskiej (z niemieckiego minowca przerobiona). Dwie maszyny tłokowe potrójnego rozprężania, ma się rozumieć, po 800 koni każda, z turbinami na parę odlotową. I z jedną panienką na górze, co się na nas gapiła, bo ładnie wyglądaliśmy cali mokrzy, w białych szaliczkach „potnikami” zwanych. Potem miałem z tą panną trochę korespondencyjnych okoliczności. Uojoojoj!

  501. ozzy
    22 czerwca o godz. 17:08

    To wszystko prawda. A największa prawda taka, że najwięcej kochają księdza. Co wyjaśnił abepe Michalik: dzieci lgną do księdza i co on, biedny, ma zrobić?

  502. Grigorij Jakowlewicz Perelman, matematyk rosyjski z Sankt Petersburga rozwiazal jeden z tak zwanych „problemow milenijnych”, udowadniajac Hipoteze Poincarégo i jeszcze niejako przy okazji Hipoteze Thurstona. W 2010 roku Instytut Matematyczny Claya przyznal mu za te osiagniecia nagrode w wysokosci $ 1000 000.00, ktorej to nagrody Perelman nie przyjal. Odmowil rowniez przyjecia Medalu Fieldsa przyznanego mu w 2006 roku przez Miedzynarodowy Kongres MAtematykow. MAtematycy to „dziwni ludzie”.

    Duzo bardziej dziwni od artystow.

  503. I illo tempore Jan Apostol Ewangelista pytal Jezusa co ma napisac o zyciu swego Mistrza.
    – Chlopcze, pisz co chcesz – odparl Jezus mlodemu skrybie

  504. anumlik
    22 czerwca o godz. 16:18

    To się pewnikiem przyglądałeś, jak nasi bili rekordy fiatem 125p na podwrocławsko-przedwojennej autostradzie.

  505. @pombocek 😀

    Ja się raz takim walcem kawałek przejechałem, ale tylko jako pasażer. No, raz mogłem dorzucić pod kocioł 😎

    @mag

    Linki na tym blogu robią się niebieskie, jak je Gospodarz pomaluje.
    Czy ty naprawdę nie dostrzegasz apostrofów lub otwartego cudzysłowu tuż przed czarnym linkiem?
    Może pombocek ci wyjaśni, jak się taki link otwiera, bo ja już próbowałem wielokrotnie, inni też, a ty swoje 🙁

  506. @lonefather

    siostrzyczka Griszy Perelmana mieszka w Sztokholmie. Jakos tak sie zlozylo, ze znam nieco srodowisko ex matematykow, fizykow z dawnych sowieckich, nawiasem mowic, naowczas bardzo dobrych katedr. Wiekszosc z nich zasilla na poczatku lat 90 i pozniej znakomite uczelnie na Zachodzie. Szczegolnie silna byla szkola mat.fiz. z Charkowa.

  507. …a gruzinskie koniaki sa sto razy lepsze od hiszpanskich, zaprawde powiadam wam 😉
    jasny gwint chyba to potwierdzi 😉

  508. mag
    22 czerwca o godz. 16:54

    Serduszko, nie gadaj głupstw. Nie siedzę na tronie, bo nie mogę siedzieć, jako niesiedzący jezdem. Mówiłem, że mi wczoraj bąble wyskoczyli na samiutkiej tyli i pękli. Wiesz, co znaczy pęc? Puch! – i spadasz z siodełka. Więc spadłem i leżę na brzuchu, aż się do wesela zagoi. A co są przyjemności, to są, tylko Twojego kodu nie chwyciłem. W ogóle do linku niepodobny. To po masajsku?

  509. Tobermory
    22 czerwca o godz. 17:22

    Przepraszam, ale Ty mnie w linki nie wplątuj, bo się nie wyplączę. A jakbym jeszcze mag nauczał, to – po uczuciach. Wybieram uczucia.

  510. A o tym pisaniu i radach starszych po piorze
    Czechow zapytany o rade przez mlodego pisarza:
    – Drogi Antonie Pawlowiczu, jak nalezy pisac?
    – Moj drogi, nalezy pisac literami: a,b, c. d….
    (Bukwami, moj milyj, a, b w, g, d)

  511. Tobermory
    Dostrzegam i nic (te apostrofy i otwarte cudzysłowy). Co mam z nimi zrobić? Może moja durnota to ogarnie.

  512. mag

    No to powiem: tych apostrofów nie zaznaczać. dopiero za nimi zaczynasz zaznaczanie linku. Zrób tak teraz i po kolei dojdziemy

  513. lonefather
    22 czerwca o godz. 11:07

    Czesi to może mają, czego my nie mamy, może i z jeszcze innych powodów niż podajesz. Generalnie się zgadzam; jasne, ale mnie się zdaje, że Czesi są nazbyt porządni na to, żeby im się miało tak nie chcieć i tak nie udawać, jak Polakom.
    Twój przykład z dziedziny radiolokacji, jest mi poniekąd znany. Mieliśmy i w innych dziedzinach realne i rozwojowe osiągnięcia. Tyle, że raczej obok niż w centrum oficjalnego chcenia i konsekwentnego wspierania. To się generalnie rypło, jak się system sypał, co najlepsze sprzedano, zmarnowano. Włącznie z ludźmi.
    Jednym z dobrych tego przykładów, były stworzone, polskie, podwaliny pod przemysł atomowy. Inżynierowie, naukowcy, wyjechali za granicę, albo się musieli przekwalifikować, albo całkiem sfrustrować.

    Od Amerykanów trzeba kupować, żeby oni mogli być bogaci. Słyszysz ten sterowany wrzask na to, że polskie ministerstwo wybrało helikoptery Airbusa: to niszczenie polskiego przemysłu i pozbawianie polskiego robotnika pracy ! Trzeba więc wybrać nie tylko amerykańskie F-16, ale i helikoptery, i Patrioty, oraz całą resztę.

    Czy Polska może mieć własny przemysł obronny – nie wiem. Jak już pokolenie Jana Pawła II chce się zbroić, to potrzebuje tej broni duże stosy, w wielu rozmiarach. Czego nigdy Polska nie produkowała w tak szerokiej gamie. Ale – głośno myślę – chyba mogłaby zrobić tak, żeby to czego jej brakuje, mogła kupować w najlepszym gatunku, bo ma w najlepszym gatunku to, czego inni nie mają. Atrakcyjność rodzi atrakcyjność.

  514. 🙂

    gdyby ode mnie zalezal wybor prezydenta RP, to bym to najwyzsze stanowisko w RP
    powierzyl JANUSZOWI GLOWACKIEMU
    motywacja: http://www.januszglowacki.com

    zapewne szanowna @mag zgodzi sie z tym wyborem

  515. mag

    Najedź zaznaczony link kursorem, kliknij prawym i na liście kliknij lewym „kliknij zaznaczony link”

  516. pombocek
    Wiedziałam, że jesteś Wielki. Już po twojej pierwszej wskazówce dotarło do mnie, co mam robić i jest OK. Dzięki.

  517. mag
    U góry na najwyższym pasku ekranu pojawi się ten link. Klikasz drania lewym i się otwiera.

  518. mag

    Kochana mag! I rymcymcym, i tralala

  519. Tanaka
    22 czerwca o godz. 17:38

    NAwet jesli RADMOR, czy RADWAR sie nie ostaly, to sie ostaly politychniki z wydzialami radiotechnicznymi. Do tego co potrzeba, nie potrzeba wiele wiecej niz glowy z pomyslami. Kluczowe jest przetwarzanie danych, a to znaczy w praktyce oprogramowanie. Nasi mlodzi informatycy programisci bodajze szosty raz na pierwszym miejscu w zeszlym roku, a w dziesiatce najlepszych trzy polskie zespoly. Pamietasz jak w latach 90 pogoniono Szeremietewa, za kontakty z Izraelska f-ma Rafael? To wtedy byl pomysl wspolpracy, ze oni rakiety, my reszte. Nie wiem, czy pogonienie Szeremiwtewa mialo z tym zwiazek, ale po tym jak go pogoniono, skonczylo sie gadanie o tym, ze sami uzbroimy nasze smiglowce i zaczelismy kupowac rakiety, nie musisz zgadywac od kogo, bo wiesz. Do rzadzenia trzeba miec albo jaja, albo kregoslup, a najlepiej jedno i drugie…

  520. Tanaka
    22 czerwca o godz. 17:38

    O Czechach osobno bo na to zasluguja.
    Oni przede wszystkim nie maja czegos co my mamy w nadmiarze. Nie maja kosciola katolickiego i az sie dziwie Tobie, ze o tym zapomniales zachwycajac sie izazdroszczac Czechom przemyslu samochodowego.

  521. pombocek
    Przypomniała mi się a propos pioseneczka z dzieciństwa.
    Wędrowali szewcy przez zielony las.
    Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas.
    Wędrowali rymcium-pypcium
    I śpiewali rymcium-pypcium.
    Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas.
    Czasu u nas mnogo (tobie i mnie), lasu też.
    I tak trzymać. Gdy tylko nieopatrznie zerkłam niedawno na e-GW i wiadomości Onet, od razu ciśnienie mi skoczyło. Każą mi mierzyć doktory, bo ma być stabilizacja temacie, wiec co jakiś czas sprawdzam.

  522. ozzy g.17:40
    Oczywiście! Głowacki na prezydenta (albo Tym).
    Przy okazji chciałam spytać o moich dawnych znajomych. Dwóch matematyków – Maćka Sikorskiego i Ryśka Rubinsteina.
    Może ich znasz i wiesz, co u nich słychać?

  523. mag
    22 czerwca o godz. 18:15

    Mag, orędowniczko moja, śpiewaczko moja, pocieszycielko moja, po co Ci te wiadomości?

  524. @lonefather
    Się nie dziw, bo ja się zdziwię. Przecież to oczywista oczywistość, więc tu akurat Kk nie wspomniałem. Co raz, oszczędzam na używaniu tej obmierzłej nazwy.

  525. Tanaka
    22 czerwca o godz. 17:03

    100% prawda.

    Uważam, że religia w przedszkolu jest niedopuszczalna, ale społem myśli inaczej, bo kościół wespół z tradycją ma moc oddziaływania skuteczną na społeczne, wspólne „wodogłowie” bezosobowe.

  526. mag
    22 czerwca o godz. 18:15
    🙂
    kojarzę; ze 3 razy zanuciłem dzieckiem w kołysce.

  527. Żorż Ponimirski
    22 czerwca o godz. 18:45
    Czyszczenie stajni Augiasza też polegało na wodzie. Jednak było chyba łatwiejsze. Woda w głowie to poważniejsza sprawa.
    Biblia mówi: czym sól posolisz?
    Jak wodę wodą wypłukać z głów?

  528. lonefather
    22 czerwca o godz. 18:09

    Wiem od znajomych z Niemiec, że Niemcy chwalą polskich komputerowców. W Koszalinie była duża elektroniczna firma „Kazel” z osiągnięciami. Była i się zmyła.

    Ja też mam osiągnięcia, które można wykorzystać: jem trujące grzyby i jestem coraz zdrowszy, nie licząc głupich nóg; kleszcze piją moją krew i momentalnie się przewracają do góry nogami zdechnięte; jak przerobiłem 12 rowerów na niskopodwoziówki, tak patrzę, że i świat na to wpadł. No i wpierniczam na śniadanie, obiadów nie jadam, i kolację gotowaną pszenicę (całe ziarna prosto od krowy…tfu!…z rynku, trochę gryki jak brąz białej, do tego mlecz, pokrzywa, babka szablowata czy szablista, twaróg, jajki, jabki, śmietana, maślanka, surowe ogórki – i z górki. Przez tydzień po tym nie musicie jeść. Tak że mamy czym handlować ze światem.

  529. Przelecialem szybko komentarze i chcialem zaraz uciekac, bo mam duzo do roboty, ale zatrzymaly mnie komentarze mag, anumlika, antoniusa,NefeNefer i paru innych.
    Podobnie jak antonius, musze sie przyznac, ze mam do poezji bardzo podejrzliwy stosunek. Nie zachwyca mnie Milosz czy Herbert. Zwlaszcza draznia mnie te herbertowskie nawolywania do bycia czujnym, odwaznym, nieuleglym, a przede wszystkim estetycznym. Poza mistrzowska forma tych poetow dostrzegam jakas pyche, egotyzm. A zdradza to ich brak poczucia humoru, tzn. takiego humoru samokrytycznego., ktory widze w uwielbianym przeze mnie Galczynskim, Szymborskiej czy Mironie Bialoszewskim.
    Mag przypomniala krytyczny stosunek Janion do romantykow. Mam takie same odczucia. Dziady Mickiewicza mnie smiesza, Wielka Improwizacja : Samotnosc coz po ludziach, czym spiewak dla ludzi..Nieszczesny kto dla ludzi glos i jezyk trudzi.
    Juz w szkole pytalem sie; po coz ten Mickiewicz tak sie dla tych tepych ludzi trudzi; skoro ludzkie oko za jego mysla nie dolata ?
    Tyle tam nadetosci, tego komicznego zmagania sie z bogiem, za boga nie moglo, mimo moich najlepszych checi , mna wstrzasnac.
    Zachwycal mnie tylko *Pan Tadeusz*, tam nawet znajduja sie prawdziwe perly humoru,..a te urywania lbow hydrze…
    I nie jest wcale tak, ze ja szukam w poezji tylko zabawy, radosci, choc wlasnie to w niej najbardziej lubie. Bo zachwycaja mnie owe *bolesne dni* Baczynskiego. Ten poeta mial prawo tak pisac w obliczu okupacyjnego koszmaru. Ale bolesc Mickiwicza, Herberta, Milosza, te egzystencjalne boje z wyimaginowanymi upiorami sa mi obce.
    Kiedy za to dociera do mnie i oszolamia proza Franza Kafki, wali jak mlotem , gdyz jego cierpienie jest autentyczne, pozbawione grama egotyzmu. Czy nasi wielcy poeci byliby w stanie wyobrazic sobie , ze zamienieli sie w potwornegop robaka.
    Rymkiewicz czuje sie wspanialym motylem, rumakiem, kolejnym wcieleniem Wernyhory, szlachetnym rycerzem, slowem najpiekniejszym czlowiekiem swiata. Czyz samo to nie swiadczy, ze jego blogoslawienstwo, ktore udziela pisowi, sprawia iz pis staje sie rownie szlachetna, nieskazitelna, uczciwa itp partia, a dowodem tego jest obecnosc wielkiego Lecha posrod krolow.

  530. mag
    22 czerwca o godz. 18:21
    Rysiek Rubinsztein byl jednym z recenzentow pracy doktorskiej mojego syna w Uppsali. Tam go pewnie znajdziesz.

  531. @Tanaka, z godz. 17:19
    A jak!!! W drugiej połowie czerwca 1973 roku większość wolnego czasu poświęcałem na dojeżdżanie do „pętli” na poniemieckiej autostradzie, gdzie „bito” trzy rekordy świata. Wtedy też poznałem kilku rajdowców i smak szybkiej jazdy. Niestety, do dyspozycji miałem mocno leciwego „garbusa”, który na takie rajdy był za słaby. Dopiero 21 lat później dosiadłem pierwszego „prawdziwego” auta. Japońskiego Daihatsu Applause, który do setki dochodził poniżej 10 sekund. Jeździłem nim pięć lat.
    https://www.youtube.com/watch?v=OL4wtX_pwzQ
    Ach, to były czasy!

  532. Żorż Ponimirski
    22 czerwca o godz. 15:37
    ta sama, nawet rejestracja się zgadza.
    Piękna, prawda?

  533. anumlik
    22 czerwca o godz. 19:22
    Jacie ! takie daihatsu, to coś!
    W latach już 90-tych, bardzo popularne były „szaradki”, na ogół z drugiej ręki. Chociaż trochę salonów sprzedających świeże daihatsu, też było. „szaradka” była mała a pojemna, bo szeroka. Jakby większa w środku niż na zewnątrz. Twingo też tak miało.
    A ryk fiata na prawie autostradzie był całkiem niezły. Może wiesz, jakie tam silniki wsadzili? Od fiata 132?

  534. pombocek
    22 czerwca o godz. 15:20
    widzieliśmy t ą samą, mam identyczne zdjęcie. W pierwszym momencie sądziłam,że dało Ci się wkleić moje .Mam jeszcze zdjęcie tyłu z podniesiona maską. Byłeś we Wrosławiu na pewno 16 maja? ja widziałam tę syrenkę30 lub 31 maja, nawet postaci na zdjęciach są identyczne…zadziwiające….
    Żorż Ponimirski
    22 czerwca o godz. 15:37
    Myślałam, ze to Ty przesłąłeś tę syrenkę, stąd mój komentarz, że identyczna,ALe Twoja rodzinka wspaniała, w takiej ilości nie spotkałam.Chyba zrobię sobie tapetę na kompa, czy prawa autorskie zastrzeżone?

  535. anumlik
    22 czerwca o godz. 19:22
    Ach, to były czasy!
    ………………………………………………………….
    Tu dwie legendy.
    https://www.youtube.com/watch?v=31JgMAHVeg0
    Aktor i samochód. Sceny autentyczne, Steve McQueen prowadził osobiście ,żaden tam stuntman. Samochód dane mi było widzieć w wersji i kolorze , jak na filmie.

  536. Lewy
    Łomajgocie! Rysiu R. był świadkiem ze strony mojego ówczesnego męża (matematyka również) na naszym ślubie i najblizszym przyjacielem, dopóki wszyscy się nie porozpadali i nie rozjechali po Eiropie. Muszę go odszukać. I pomyśleć, że 2 lata temu byłam w Uppsali
    Bardzo mi się podobają twoje uwagi na temat wielkich poetów (dlaczego kochamy Mickiewicza, Herberta, Miłosza, bo Wielkim Poetą był).
    Jeśli już, to ja o niebo wolę noblistkę Wisławę Szymborską, powściągliwą, przenikliwą, precyzyjną i finezyjną i jej wspaniałe poczucie humoru.
    Dlaczego teraz jesteś Lewy2?

  537. A wiec to tak…
    @Maciek g. w kwesii zrozumienia:
    „Znam dobrze z historii choćby mojej rodziny jak skutkuje pełna zależność od obcego zarządu. Mój dziadek opisywał w pamiętnikach swe wspomnienia z czasów nauki i pokazywał politykę rusyfikacyjna prowadzona przez okupującego. Bezpośrednio od rodziców i rodziny miałem informacje o o warunkach życia w Polsce pod okupacją niemiecką. Z tych doświadczeń wiem czym jest zależność od obcego narodu. Pod okupacją nie ma mowy o wolności jednostki , bo albo współpracujesz z okupującym, albo uginasz kark i strasz się przetrwać. Wyjechać z kraju też nie można.”
    Chodzilo o ten urywek twojego wpisu w kontekscie zniewolenia w PRL, dlatego wolalam sie upewnic w sprawie wieku przodkow, zanim zarzucilam ci tworzenie mglistej zlowrogiej atmosfery, ze ocet, ze ZOMO za kazdym przechodniem i inne takie tam ipeeny
    Co do spraw materialnych (ciagle ten pryzmat patrzenia na zycie), to BINGO! Po latach utrzymywania dwojga dzieci i siebie oraz kota z jednej pensji sad d/s rodzinnych w zamierzchlym okresie zasadzil alimenty od ojca, obywatela USA w kwocie po 50$ na lepka. Oplywalismy w dostatek.
    @mag, rzecz w tym ze ja doskonale pamietam co pisalas wczesniej i z zaciekawieniem sledze ewolucje twoich pogladow w zaleznosci skad wiatr wieje. Pamiec bywa zawodna, ale metody poszukiwania wpisow juz nie, tylko ja nie mam czasu na takie bzdety.
    @Zorz zgoda. Jestesmy z Zyta jednej plci i popieram jej zaangazowanie w walce o prawa kobiet na swiecie, ona oprocz slownych deklaracji wspiera walke finansowo, my tylko wysylamy kase na bezdomne zwierzeta.
    Nie rozumiemy sie, trudno. Bo ty z Warszawy jestes i na prowincji znajdujesz jedynie piekne krajobrazy, dobrze byloby idac za rada jednego kolegi z blogu poszukac jeszcze czlowieka.
    @jeden kolega z blogu, czyli Pan Jerzy Pieczul, ktory widzi to co widzi, ale w ramach solidarnosci przyznac sie nie moze. Stad lawiruje, z pragnieniem zmiecenia wszystkich obcych z blogu. No to Panie Jerzy! ja tu jestem i bede obecna chyba ze Gospodarz mnie znielubi, tak czy inaczej nie zalezy to od cudzego widzimisie. Ahoj!

  538. @mag

    Janusz Glowacki
    Stanislaw Tym – minister sportu i mlodziezy
    _______________
    odpowiadam przeto: wymienionych matematykow znam jedynie posrednio;
    Ryszard Rubinsztein – chyba juz ma lat 70, starszy ode mnie o cala dekade, pracowal w Uppsali na uniwersytecie – jak wiem bardzo lubiany nauczyciel przez studentow, swietny pedagog, mial kursy z analizy mat., algebry linjowej i geometrii. Z kolei Maciej Sikorski jak slyszalem jest nauczycielem w wyzszej szkole w Västerås.
    A z Rubiszteinami/-steinami,- sztajnami – tyle roznych pisowni tego nazwiska.
    Henryk Rubinstein z niegdysiejszej Politechniki Warszawskiej (marzec 68) mieszka w moim miescie i jest wspolwlascicielem duzej firmy Texttalk.

  539. @mag

    kontakt z Ryszardem Rubinszteinem
    http://katalog.uu.se/empinfo/?id=XX1786

  540. wywiad z jk(16/7)
    (c.d.)
    — udzielilem mu azylu – spieszy z wyjasnieniem czerstwy noblista podsuwajac mi talerz ze smakowitymi ciastkami- i skierowalem go do pracy na hali; jest teraz juhasem,
    a zreszta – macha reka – nie tylko on korzysta u mnie dzisiaj z prawa goscinnosci
    – par exemple?
    – prosze bardzo…anna dworska i ,slynna ze swoich wystepow na nieodzalownych blogach nieistniejcej juz „polityki”, mag the fag prowadza dzis kursy wyplatania koszykow i wyglaszaja prelekcje na temat refundacji napletkow – podsuwa ponownie platynowy talerz uprzejmy gospodarz -prosze, niech sie pani nie kryguje…
    – nie, dziekuje bardzo, musze dbac o linie, ale z innej puderniczki,hm, pozwole sobie na pytanie bardzo intymne, czy nie zaluje pan, zwlaszcza dzisiaj, ze dzisiejsza stolica polski jest ustka, a nie slupsk, tak jak to bylo jesienia ubieglego roku?
    – po tragicznej smierci jaroslawa…- tutaj redaktor wstrzymuje na moment oddech
    (cdn)

  541. @Indoor prawdziwy, 22 czerwca o godz. 6:11
    Zaciekawil i troche zaniepokoil mnie twoj wpis, nie o srodki lokomocji chodzi ale o ilosc godzin pracy i brak urlopu od dluzszego czasu. Chyba ze twoj zawod jest jednoczesnie pasja zyciowa i pracujac odpoczywasz; zgoda, takie polaczenie jest receta na zycie.

  542. @Konstancjap
    Osobiscie Dnia Ojca nie swietowalam, troche pozno je wprowadzono, moje dzieci rowniez nie mialy okazji. Tutaj jest 21 czerwca, wiem stad ze cala rodzina meza corki hucznie je obchodzila, swoja droga rodzinni oni sa.
    Co do piesni i twojego cytatu (Slowacki? nie mam pewnosci), akurat lepiej byloby gdyby tytulowy tata nigdy nie wrocil. Pozdrawiam i ciesze sie ze coraz wiecej piszesz.

  543. A jesli swieto jest 23 czerwca?, czyli juz prawie. Dla zapracowanych ojcow, ktorzy nie znajduja czasu dla swoich dzieci
    https://www.youtube.com/watch?v=B32yjbCSVpU

    i jaby ktos sobie zyczyl ku przestrodze, tekst tez moge podeslac.

  544. ozzy
    Pamiętam Rysia calkiem młodego (starszy był ode mnie o kilka lat) więc ciężko sobie wyobrazić, że tempus fugit.
    Fajny był i pewnie taki jest nadal, skoro go studenci lubią.
    Jesli już plotkujemy to dodam, że wyjechał z Polski gdzieś w połowie lat 70. Byliśmy wspólnie na pewnej imprezce w Warszawie, na którą ktoś przyprowadził młodą, atrakcyjną Szwedkę, nie pamiętam skąd się wzięła w Polsce, trochę w typie urody Dagny Przybyszewskiej. No i wybuchła obustronna love, a w efkcie Rysio pojechał za nią do Szwecji na wieki wieków.

  545. mag
    22 czerwca o godz. 20:01
    Kiedy zmienily sie zasady logowania na blogi, troche sie szamotalem wchodzilem przy pomocy hasla, ktore potem zapomnialem(sks – starosc k..wa starosc), wiec logowalem sie z nowym haslemi; teraz wyskakuje raz jako Lewy a potem jako Lewy2
    Musze sobie odpuscic na pare dni udzial w blogach, wiec do zobaczenia
    Serdecznie pozdrawiam

  546. ozzy
    A wiesz, że ciotką Maćka Sikorskiego była Agnieszka Osiecka? Bardzo była z niego dumna, że taki matematyk tęgi w rodzinie.

  547. żabka konająca
    22 czerwca o godz. 20:01

    O jakim Ty, konające biedactwo, nieprzyznawaniu się pieprzysz? Skąd znasz moje prezentacje polskiego bezpaństwa, nieusuwalnej do usranej śmierci biedy (jak u małorolnych, w byłych PGR- ach, czy ludzi przed emeryturą bez atrakcyjnych zawodów) nieporadności, wykluczenia społecznego, arogancji pierdzistołków i głupiego prawa – sama je sobie w moim imieniu wymyśliłaś? I kto Cię stąd, człowieku, wygania?! Stawiasz sobie kołtuńską tezę, że krytyka to to samo, co wyganianie, usuwanie, aresztowanie, pozbawianie prawa głosu, prawa do życia i monologujesz sama ze sobą: „ja tu jestem i bede obecna (…) nie zalezy to od cudzego widzimisie”. Ktoś Cię stąd kiedykolwiek wyganiał, że się tak dziecinnie zarzekasz? Sama sobie to wyganianie publicznie wmawiasz, sugerując tym samym, że urojony przez Ciebie wyganiający to zakompleksiony kibol nastolatek. Najpowszechniejsze internetowe paskudztwo i równocześnie nierozumienie, że to paskudztwo: wmawianie zdrowemu choroby urojonej w głowie wmawiającego, czyli imputowanie. Również i na tym blogu co rusz się ktoś z tym zmaga.

  548. byk
    22 czerwca o godz. 20:13
    tutaj redaktor wstrzymuje na moment oddech
    ………………………………………………………………….
    Czekam z zapartym tchem na c.d.n.
    PS. Poza tym na wydanie całości.

  549. Wszystko idzie w dobrym kierunku. PiS ma już 34 procent i razem z Kukizem ponad 50 procent. Zrobią z wami co zechcą. Tymczasem wasze wydatki na zbrojenia wzrosły od roku 2000 trzykrotnie. Będziecie mieć dużo F-16, czołgów i helikopterów. Wreszcie dokopiecie do dupy Ruskim ile wlezie.

  550. Tata nie wraca to chyba Mickiewicza.

    @zezem
    Amazon ma książki, dvd nie sprawdzałam

  551. żabka konająca ( 22-06-g.20:01)
    Nie trudź się tak śledzeniem moich poglądów, zmiennych jak wiatr. Szkoda czasu i atłasu.
    A swoją drogą niezła z ciebie zołza, która lubi – jak widać – mieć „kwity” na kogoś, więc straszysz leciutko en passent, że zna się te metody „szukania wpisów”.
    Ja już chciałam wszystko w żart obrócić (pamiętam jak mnie drzewiej za to wychwalałaś i za empatię także, ale ja nie zbieram „wycinków”), bo zaiste żałośnie śmieszne były te przepychanki słowne z tobą, a ty jak widzę nie odpuszczasz.
    Dziewczyno zbastuj, bo tylko SOBIE szkodzisz.

  552. @mag
    Swego czasu mieszkalem na Saskiej Kepie, zdaje mi sie , ze tam jest jakis monument Agnieszki Osieckiej ( bardzo lubila Adama Michnika). Pozniej przenioslem sie bardzo blisko teatru Ateneum….ach, Powisle, Dobra…mieszkal tam Aleksander Bochenski ten od „Dziejow glupoty w Polsce” byl PAX i PRON.

  553. konstancjap
    22 czerwca o godz. 19:45

    Konstancjo, rzuć niekobiecym okiem (kobiece to najpierw kolor, gadżety, dupety) na numer rejestracyjny, to się na bank dowiemy, czy ta sama. Moja fotka – a miałem dwa ujęcia: z przodu i z tyłu – jest zrobiona nie we Wrocławiu, lecz w Manowie (9 km od Koszalina). Bodaj tego samego dnia wkleiłem na blog. Nie byłoby trudno znaleźć. Pamiętam tylko, że chłopaki mówili, że są skądś z południa, ale zapomniałem, skąd. Kiedyś numery rejestracyjne i ja byliśmy tacy, że znałem wszystkie województwa, teraz zdarza się, że zapominam, czy jest wschód słońca, czy zachód.

  554. jasny gwint
    22 czerwca o godz. 20:48

    Jeszcze tylko zdradź, do kogo tak mówisz: „wy”

  555. jasny gwint
    Nie wierzę! Już się wyprowadziłeś z Polski na amen?
    Przecież wiem, że to nieprawda i tak samo może oberwać w tyłek jak mityczni „MY”, czyli dla ciebie „WY”.
    Nie wprowadzaj więc sztucznych podziałów tylko dlatego, że jesteś wściekły, co doskonale rozumiem, bo też jestem mocno wkur… Większość z nas na tym blogu nie glosowała ani na PIS, ani na Kukiza, a niektórzy w ogóle nie glosowali. I w najbliższej przyszłości też nie zamierza, ani za nic w świecie nie chce wybierać się na wojenkę z Ruskimi, co wszystkim uporczywie wmawiasz.

  556. ozzy
    Na Francuskiej jest rzeźba-ławeczka, na której Agnieszka przysiadła jak jaki ptaszek.
    Czytałeś jej Listy do Adama Michnika (z okresu stanu wojennego i już po, bo siedział dłużej niż inni?) Opublikowała je niedawno Fundacja Okularnicy.

  557. żabka konająca
    22 czerwca o godz. 20:27
    Dnia Ojca też w moim mlodzieńczym życiu nie było, ale moje dzieci już świętowały.Chyba powstało w latach 78-79(choć tej daty nie jestem już tak pewna), Dzień Dziadka ustalono na 30 maja, bo był to dzień urodzin M.Fogga(nawet nie mam pojęcia, czy był dziadkiem). Jeśli tata jest w porządku, dzieci mają okazję razem z nim świętować.
    Dziękuję za krzepiące słowa pod adresem moich wypowiedzi; tego wsparcia doświadczam od kilku komentatorów i bardzo to pomaga nowicjuszom.

  558. konstancjap
    22 czerwca o godz. 19:45

    Wybacz, konstancjo (piszę małą, bo i Ty tak), nie zrozumiałem jako alzheimer i też dlatego, że źle znoszę – bo mi się potem w głowie miesza – kilku adresatów w jednym wpisie. Właśnie zauważyłaś, że ten sam numer. A ja Cię podejrzałem, że jesteś kobietą…pardą – babą. Ale nam wyszło! Wsród milionów polskich blaszanych pudełek wq krótkim czasie upolowaliśmy to samo!

  559. ozzy
    Wielkie dzięki za namiar do Ryśka R.

  560. zezem:
    niestety,bardzo mi przykro, ale nie doczekasz, bo zastrzeglem notarialnie,
    ze moje „dziela zebrane” ukaza sie dopiero 44 lata po mojej smierci;
    na dodatek nie stosujesz rewelacyjnej diety dr dr kwasniewskiej i wolisz burbon od kartofli, co ciebie z gory dyskwalifikuje jako kandydata na nagrode nobla…

  561. pombocek
    22 czerwca o godz. 21:03
    to jest Syrenka z powiatu pszczyńskiego,numery się zgadzają. Sprawdzam teraz skąd je mam, bo zdjęcie identyczne z tym, które dziś przed południem usiłowałam wkleić. |Teraz mam wątpliwości, skąd to moje foto pochodzi, bo nie znalazłam go w aparacie, skąd mam zdjęcia z Wrocławia z 30-31 maja.

  562. ozzy
    Bocheński mieszkał w takim modernistycznym bloku przy Wybrzeżu Kościuszkowskim niedaleko Mostu Poniatowskiego. Byłam tam kiedyś u niego na wywiadzie. Fantastyczny był z niego gościu, niezależnie od tego, że nie podzielałam jego poglądów politycznych. A „Dzieje głupoty w Polsce” to arcyważna książka, rzadko jednak wznawiana, bo wiadomo, kto lubi, jak mu sie palcem wytyka, że jest beznadziejnym, niepoprawnym durniem. Piśdzielcy (pardą), jeśli dorwą się do władzy, powinni spalić „Dzieje głupoty” na stosie, bo to lektura szkalująca, generalnie antypolsa itd. itp.

  563. NeferNefer
    22 czerwca o godz. 20:53
    cytat o tacie to z Adasia.
    Sprawdzałam Twoją książke w empiku i w merlinie, ale nigdzie nie ma wzmianki o innej formie tej ksiązki. Nie ma dvd ani audiobooka, ani wersji na tablet.

  564. z geometrii mialem tylko trujke, ale nie wiem czy to bylo sprawiedliwe,
    bo moim nauczycielem byl spolonizowany na chybcika podczas akcji „wisla”, ukrainiec;

  565. byk
    22 czerwca o godz. 21:22
    dyskwalifikuje jako kandydata na nagrode nobla…
    ………………………………………………………………..
    I tak bym jej nie przyjął.
    Aktualnie Glenfiddich zamiast Kartoffeln.

  566. konstancjap
    22 czerwca o godz. 21:24

    Konstancjo, skoro mówisz: „identyczne”, zaczynam wierzyć. Jeszcze nie wiem w co, ale…że samochody mogą być identyczne, bo to jeden i ten sam, to na pewno, ale patrzyłaś na bruk, na kawałek ściany sklepu w Manowie, na kawałki ludzi? Bo chyba nie skopiowaś przez sen mojej fotki 16 maja?

  567. pamietam,z tamtych czasow, ze gdy w radiu leciala piosenka agnieszki osieckiej, to ludzie padali na kolana i zastygali bez ruchu;

  568. wlaśnie nie wiem, skąd mam to zdjęcie,bardzo możliwe,że z Manowa, bo stamtąd pochodzi moja synowa.Więc nie Wrocław.Czy to możliwe,abyśmy w jednym momencie zrobili podobne zdjęcia? trudno uwierzyć w takie zbieg okoliczności.Ludzie Ci sami. Masz zdjęcie tego autka ujęcie z tyłu z podniesioną maską?

  569. @konstancjap
    22 czerwca o godz. 21:34

    Dzięki, za Adasia i za książkę. Wiem, widziałam tylko papierowe. No nic.
    Taka jestem padnięta dzisiaj że piję ersatz kawowy w tej chwili i jednym okiem popatruję na bloga. Lało dzisiaj strasznie cały dzień i jak zwykle październik.
    Konstancja, piękne imię.

  570. Ja się na żabencje rzucał nie będę. Może jutro, bo znowu kreśli na swoją wyimaginowaną modłe.

    A tak w ogóle 100 % akceptacji babeczek w polityce i babeczek wszędzie. No, tyle że ja jestem dewiantem społecznym, feministą- genderystą, mieszczuchem popstępowym, zagrożeniem dla Polski katolickiej.

  571. zezem:
    tak czy tak, niedoczekanie.

  572. @Tanaka, z godz. 19:40
    Może wiesz, jakie tam silniki wsadzili? Od fiata 132?
    Robert Mucha – czołowy polski rajdowiec i jeden z ośmiu kierowców prowadzących rekordowego Fiata 125p oraz Stanisław Szelichowski – nestor polskiego dziennikarswa samochodowego, który był obecny podczas próby bicia rekordu na autostradzie pod Wrocławiem tak opisują w książce „120 lat sportu samochodowego w Polsce” przygotowanie silników do „standardowego Fiata 125p”:

    W silniku dopasowano indywidualnie wszystkie części układu tłokowo-korbowego. Wygładzono i wypolerowano wnętrza kolektorów, zmieniono aparaty zapłonowe, zastosowano zdwojone cewki wysokiego napięcia, zastosowano przetestowane uprzednio świece zapłonowe Champion, a do smarowania silnika i przekładni użyto oleju Shell. ( … ) W gaźniku zmieniono tylko nastawy, gdyż regulamin wymagał zachowania jednostki napędowej w identycznym stanie jak w seryjnym samochodzie. Większość elementów instalacji elektrycznej zdublowano. Zastosowano inny typ tłumika – wykonano go ze stali bardziej odpornej na przegrzewanie. ( … ) W podwoziu znalazły się amortyzatory Bilstein oraz tarcze sprzęgła i nakładki hamulcowe firmy Textar. W zakładach Stomil w Dębicy wyprodukowano specjalną serię ogumienia 175SR13 o nazwie Rekord.

    Muszę jednak dodać, że nawet dla tak specjalnie przygotowanego samochodu pobicie trzech rekordów świata było bardzo trudną sztuką. A co do ryku silnika, o którym piszesz. To jeden z tych specyficznych, miłych memu uchu, dźwięków.

  573. ”Wiem od znajomych z Niemiec, że Niemcy chwalą polskich komputerowców. ”
    Aha. A Ci, co zostali w Polsce napisali system wyborczy.
    Jako informatyk generalnie to zgadzam się (Nie, że są bardzo dobrzy. Są wprost genialni. A przede wszystkim bardzo skromni), ale kilka lat temu miałem okazję spotkać kolegę z klasy maturalnej. Wówczas vice prezes b. dużego banku inwestycyjnego w NY. Z tym viceprezydenturą – tak pisało na wizytówce – to trochę ściema. W tym budynku (WTC) ponoć poza portierem wszyscy byli ”wiceprezydentami”. W każdym razie gość mówił, że przeniósł całe przetwarzanie danych banku do Moskwy. Czemu do Moskwy a nie do Warszawy się pytam? A on na to, że ”bo tam są prawdziwi informatycy”.

  574. zezem
    22 czerwca o godz. 21:41

    Aktualnie Glenfiddich zamiast Kartoffeln.

    Jeczmien lepszy od kartofla.

  575. konstancjap:
    „ujęcie z tyłu z podniesioną maską”
    otoz to!
    widze, ze wiesz jaka demograficznie pozytywna role odegral w historii prl fiat 126p

  576. Nawiązując do rozmowy na temat jak to było w Mandżurii w pamiętnym roku 1912 opowiem jak bywało w innych demoludach (na Węgrzech)
    Ojciec kupił w 1965 Trabant 601 na raty, pierwsza wpłata z jakiejś premii (projekt racjonalizatorki) Kilka lat później wymienił na Fiat 850, później na Żiguli. Ja przyjechałem do Polski w 1971,więc musiał te samochody wymieniać średnio 2-3 lata. A w domu specjalnie nie przelewało. Później jeszcze jeździł Dacią a na koniec Suzuki Swift. Rejestracja CIA 007. Zauważyłem tą dziwną rejestrację dopiero podczas pogrzebu.
    Mnie w ogóle samochody nie interesowały, w życiu nie usiadłem nawet przy kierownicy żadnego z samochodów ojca, prawo jazdy zrobiłem po groźbach szefa że mnie zwolni jeśli nie będę miał prawka, bo musi ciągle mnie wozić. A chce, żebym to ja go woził. Nie do końca było dla mnie jasne w czym rzecz. Dowiedziałem się gdy wylegitymowałem się prawem jazdy. To był ostatni moment że widziałem go trzeźwego.

  577. Indoor prawdziwy
    22 czerwca o godz. 22:05
    To był ostatni moment że widziałem go trzeźwego.
    ………………………………………………………………………………….
    Dziwny ten szef. Mój często prowadził „na bańce”. Beze mnie.

  578. ”Dziwny ten szef. Mój często prowadził “na bańce”. Beze mnie.”
    Czy ja wiem. On nie prowadził jak wypił, razem musieliśmy jeździć, ja byłem takim tłumaczem, zastępcą kierownika budowy, zaopatrzeniowcem, prawą ręką szefa. Reperowaliśmy kanalizację miejską po całej Polsce. Robota była ciekawa, nie lubiłem tylko chodzić do dermatologa z pracownikami. Mieli kupę szmalu (wówczas już na Węgrzech istniał podatek od wynagrodzeń, więc firma cała pensję wypłacała im jako ”delegację” zwolnioną od podatku), panienki ciągnęły za nimi a oni ciągle jakieś syfy złapali.

  579. anumlik
    22 czerwca o godz. 21:52
    Przypomniałeś mi, że warunkiem uznania rekordów była „seryjność” produkcji. Ta seryjność, jak widać, nieco, a nawet nieco więcej niż nieco podrasowana była, ale jeśli spełniała kryteria komisyjne, niech będzie.
    Tak się złożyło, że bodaj tydzień-dwa po zakończeniu bicia rekordów, jechałem (jako pasażer co prawda), tą trasą. Zabawne, że cała sprawa mnie ekscytowała i miałem uczucie dumy z tego, że „Polak potrafi”. Było to coś pomiędzy sportem, a osiągnięciami technicznymi. I jedno i drugie potrafiło na mnie tak zadziałać.

  580. ”ilosc godzin pracy i brak urlopu od dluzszego czasu.”
    Autopoprawka: na urlop nie wyjechałem od 8 lat.
    Oczywiście należny mi urlop wypoczynkowy wykorzystuję zgodnie z regulaminem i kodeksem pracy, tyle, że spędzam w domu i próbuję nadrobić to na czego nie miałem czasu robić przez cały rok. Wyjechać nie bardzo mogę chociażby dlatego, że mam te psy w domu. Teoretycznie istnieją takie hotele, ale są to stare lub chore zwierzaki.

  581. @Tanaka, z godz. 22:30
    Do dziś i jedno i drugie tak na mnie działa. To jakiś taki patriotyzm pieprzony jest. Nie?

  582. byk
    22 czerwca o godz. 22:04
    niezamierzone to było; dopiero teraz bardziej krytycznie na to spojrzalam i w śmiech…mam nadzieję, że to stwierdzenie przywiodło Ci na myśl jakieś miłe wspomnienia

  583. konstancjap
    22 czerwca o godz. 22:41

    Konstancjo, mam fotkę z tyłu, ale z zamkniętą maską.

  584. @ lonefather
    Tematy krótsze potrafią dłużej zajmować uwagę, przez co na tematy dłuższe mniej zostaje czasu. Chodzi mi po głowie to co powiedziałeś o sobie, skąd ten nick, o tym, jak zostałeś sam, o tym, jak śniłeś o tym, że tego, który uczynił się jedynym z pary, skrócisz o życie.
    To może mało się nadaje na ulotność i rejwach bloga, ale też wprost włazi w istotę człowieka, a o tym na tak wiele sposobów dyskutujemy.
    Jedna z rzeczy w skrócie to taka, że bardzo prawdziwie, i boleśnie to dzianie się w sobie opisałeś. Druga to taka, że mam w CV coś o podobnym ciężarze, choć nie polegało to na tym, co u Ciebie. Przez to mam wrażenie, jakbyśmy pisali o tym samym.
    Mam taki żywy pogląd, że każde uczucie, lub stan wewnętrzny, w określonych warunkach może mieć dobre strony, a nawet być konieczne i zarazem naturalne. Wypełnia, przez co współczyni pełnymi jako człowiek.
    Pewnie do tego wrócę, bo w gradacji wagi, taki temat góruje. Oraz ma przełożenie na życie i to, z czego się składamy.
    Ściskam

  585. na moim zdjęciu inne ujęcie, tak jak opisałam wcześniej, co wzbudziło w @byku jakieś skojarzenia. Przyznam, że totalnie się pogubiłam; ale to juz nieistotne, ważne, że autko to samo
    Tubermory przysłał podobne w kolorze, ale z bardziej podrasowaną Syrenką, Miała zainstalowane na bagażniku jakieś relingi i zagłówki na przednich fotelach.

    Czerwone atko wzbudza we mnie większe emocje, niż czarne; jak twierdzi Wojciech Mann z Trójki „czerwone samochody są podobno najszybsze” i tego będę się trzymała.

  586. konstancjap
    22 czerwca o godz. 21:47

    Konstancjo, oto mój wpis z maja z dwiema fotkami syrenki

    „pombocek
    16 maja o godz. 22:26
    mag, marzenie i, niestety, nie nadziejo,

    wracajęcy dziś pedalsko z przyrody, byłem okropnie stary dziad z powodu gówniane kolana. Wtem piękne auto (mam od dziecka w dupie wszystkie auta) trąbiąc wniebogłosy, przemknęło obok, nie wzbijając kurzu. Mało nie spadłem z siodelka. Zanim bym przygotował jeden z aparatów, byłoby za horyzontem. Ale przyhamowało i będzie skręcać w lewo do sklepu. Patrzę: sznur samochodów z naprzeciwka staje jak wryty, kierowcy się usmiechają, machają, żeby gość se skręcał. No, kuwa, nie Polska. Ten gość to była piątka młodych, a samochód: SYRENKA kabriolet! O job twoju mać! I ja nie mogłem się nie uśmiechnąć, choć nienawidzę samochodów, zwłaszcza po 30 kilometrach trasy bez półcentymetrowego choćby pobocza dla pedałów. Wszyscy się uśmiechali. Normalnie święto. Rzuciłem rower, poleciałem pod sklep z nadzieją, że mi pozwolą pstryknąć. Pozwolili z wielką życzliwością, a ja nauśmiechałem się za wszystkie czasy. Jeszcze mnie trochę trzyma, więc chcę się z Tobą podzielić, a jak inni zechcą popatrzeć – to też. Uśmiechająca się Polska to okropna rzadkość. Na szosie zwłaszcza.

    ‚https://lh3.googleusercontent.com/-mVWvNZuigII/VVefi1_-jhI/AAAAAAAABJ8/530fE82iKbc/w506-h380/Zdj%25C4%2599cie8359.jpg

    ‚https://lh3.googleusercontent.com/-0RowWFpjDLA/VVegFv6SvnI/AAAAAAAABKc/w8H6Ac8iMDs/w506-h380/Zdj%25C4%2599cie8358.jpg

  587. anumlik
    22 czerwca o godz. 22:36
    Kurde, to ciekawa zagadka. Słabo jestem patriotyczny w tych wszystkich nadęciach, sztandarach, przyklękach i Rymkiewiczach. Zbyt to liche i puste. A tu rzeczywistość dotykalna, ukonkretniona, dająca się zmierzyć: ile kto na tym zyska., Ile aut się sprzeda, ile zarobi polski inżynier i robotnik, ile wspólnie przybędzie.
    To mi się poetycznie opakowuje w Przyborę: „Ojczyzno, już czas na sen…”
    Jest coś takiego, co poznałem bardzo dobrze, a co bodaj nigdy nie zostało w skali powszechnej rozpoznane i docenione. Choć propaganda PRL-u czyniła pewne wysiłki, by tak się stało. Chodzi o to, że polski inżynier nie tylko – w wielu dziedzinach – nie był gorszy od zachodniego, ale potrafił nad nim górować. Myślę, że ambicja,głód kompetencyjny, oraz nieraz większa wyobraźnia zawodowa, były tego przyczynami.
    Pamiętasz z pewnością, ile różnych, kompletnych technologicznie obiektów Polska eksportowała: elektrownie, kopalnie z kompletnym sprzętem górniczym, fabryki chemiczne, stocznie, fabryki turbin, przetwórnie ryb, fabryki kwasu siarkowego i azotowego. Eksportowała też Polska urbanistykę: 1/3 Bagdadu została zaprojektowana przez polskich architektów i urbanistów, podobnie jak wiele innych miast w różnych krajach.
    A w kraju robiono to, czego do dziś ciągle daleko: inwestycje strukturalne i mające znaczenie cywilizacyjne. Do dziś Polska na tym stoi i z tego żyje.

  588. konstancjap
    22 czerwca o godz. 22:55

    Wybacz, Konstancjo, ale najszybsze są kasztany z placu Pigalle.

  589. pombocek
    22 czerwca o godz. 22:59

    Foty Syrenki dajesz świetne. A uśmiechający się życzliwie Polak to zjawisko nadprzyrodzone. Wziąłeś więc udział w świętości.
    Jako że pora właściwa, klęknijmy i pomódlmy się w głos, by trwał ten Cud Boski.

  590. pombocek

    na zdjęciu jest podniesiona maska( ta klapa z przodu to maska?).Ja mam takie samo w swoim zbiorku i wygląda na to, że skopiowałam Twoje zdjęcia, zapisałam na komputerku i chciałam wkleić jako swoje. Dobrze, że mi się nie udało, bo naruszone byłyby Twoje prawa autorskie. Mam inne zdjęcia z Wrocławia, tej samej Syrenki. Ulicy i miejsca nie podam, nie pamiętam, gdzie to było „zdjęte”.
    Natomiast swojej wersji dotyczącej czerwonych samochodów będę się nadal trzymała, tym bardziej, że Twoje twierdzenie dotyczy zupełnie innego asortymentu, stojące w sprzeczności i z wielkością, i kolorkiem i przeznaczeniem ( było nie było- do spożycia).
    Nie oglądałam „Stawki…” , bo nie mieliśmy telewizora, ale każde dziecko w Polsce zna to powiedzenie

  591. pombocek
    To nie moje deja vu, na szczęście! Gdy tylko pojawił temat wisniowej kabrio syrenki, od razu skojarzyłam tamte twoje zdjęcia.
    konstacjap
    Musi to ten sam samochód „zdjęty” przez ciebie w innym czasie i w innym miejscu, a już zapachniało metafizyką.
    Byku lubi sobie pożartować i tyle.
    Twoje imię nadobnie i dźwięcznie brzmi w całości (jakoś tak fajnie mi się kojarzy Konstancja z Casablanki), a chyba bliscy jakoś je skracają. Czy możesz zdradzić jak?
    Jakoś tak mi falnie kojarzy

  592. Tanaka
    22 czerwca o godz. 23:06

    Módlmy się.

    Ocze nasz kojto si na nebesata, da byde twojata wola, da bude twojeto carstwo, kak to na nebeto, taka i na zemiata. Chleb nasz potrebni daji nam swaki dan i prosti nam nasz dłge, kak to inije prostichmy na naszite dłżnicy. I ne weżdi nas w iskuszenjie, nego izbawi oda zła . Amin.

  593. mag
    22 czerwca o godz. 23:19

    Ja bym mówił na damę: „Stanka”

  594. Tanaka
    Dlaboga! Tylko nie klękaj, choćby w najświętszej intencji polskiego ludu uśmiechniętego, bo jeszcze ZŁY ześle na ciebie jakieś lumbago.

  595. pombocek

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/98/Syrena_-_homemade_convertible.jpg

    to właśnie wkleił Tobermory; jeśli nie zauważyłeś lub nie otworzyłeś. Kolor identyczny, róznica w szczegółach

  596. pombocek
    Po jakiemu to jazyku sia modlisz, chyba jakiemuś wolapiku?

  597. konstancjap
    22 czerwca o godz. 23:18

    Konstancjo, Ty nie mów o asortymentach, bo mi się z papierosowym i wódczanym infantylizmem kojarzy. Najszybsze kasztany są na Pigalle i koniec gadki. A syrenki bywają pociągające. Nie nosem!

  598. mag
    22 czerwca o godz. 23:25

    Mieszanka bułgarskiego, serbskiego, słoweńskiego, macedońskiego. Umiałem w każdym słowiańskim oddzielnie, a teraz z powodu stary dziad – wszystko do kupy i do dupy

  599. konstancjap
    22 czerwca o godz. 23:23

    Konmstancjo, owszem, zauważyłem. Byłem Sokolim Okiem i Winnetou, więc nie mogłem też nie zauważyć wszystkich szczegółów wokół samochodu. To z całą pewnością nie pod sklepem w Manowie. Więc jesteśmy w domu i prujemy spać. Dobranocka

  600. Lonek mi umknal

    Jak na blogu som pombocek i lonek, to po co ten calej reszty towarzystwa nie pri czom dzwonek? Przeciez wy, czlowieki sapiensoidy, tylko zaklocacie grafomanstwo z najwyzszej polki.

    Noo, moze jeszcze Indoor jak wylezie z zamrazalnika, moglby byc garfomanem z troche nizszej polki. I nie zaklocac moglby on. Jak by nie musial. Ale po co ta reszta blogowa?

    No moze jeszcze Zorz Ponimirski, ateista w trzecim pokoleniu, moglby sie zalapac na nie zaklocznie. Bo tacy Zorz to pokolenie kumuchow z komuchow. A ci przeciez wiadomo, ze i do kosciola chodzili i dziecka na religii posylali. Te odbywajace sie w panstwowej, stalinowskiej szkole. Z katabasomi w sukienkach, molestujacymi nieletnie zarowno chlopczyki jak i dziewczynki. Wiem co mowie! Choc jam nie zadna dziewczynka.

    Ale reszta, naprawde? Po co wy sie paletacie pod nierownymi girami pombocko-lonkowymi? No po co?

    A po co ja sie paletam? Bardzo dobre pytanie

  601. Juz wyjasniam po co ja siem paletam na blogu ateisty. Choc ja tez zapewnie taki sam jak najbardziej najzagorzalszy bezboznik.

    Ale! Ja nie lubie reklamowac tej mojej przypadlosci. Bo po co mi to? Misjonerstwo ateistow? Taka wolna dowcipnosc analna? Dopoki dzban – kubek? kieliszek? naparstek? – sperme nosi, niechaj mnie Konstancja o wiersze nie prosi.. Pozdrawiam serdecznie, Konstancjo daragaja.

    A bylo tak. O plazy Harry’go mowa. Cale 30 stopni Cdn.

  602. Przepiękna ta Syrenka, prawie jak mniejszy Bentley 🙂

  603. Jak bylo z tym naszych ladowaniem na plazy pacyficznej.

    Godzina byla 18:00. 30 stopni w cieniu. Woda Pacyfiku na poziomie jednej stopy zanurzenia termometru – stopni 22 C. Babciusia momentalnie sie przebrala w stroj Ewy. To zadzialalo. Nie zauwazylismy, oczywiscie, w tym podnieceniu, ze Harry, the Czapel, wladowal, lagodnym lukiem Kurskim, 20 metrow od nas. Mial darmowy wystep, ptaszysko jedno..

    Kiedy po polgodzinie wynurzylismy sie z oplukania grzesznego, on, ten Harry Czaplisko, wciaz byl na swoim posterunku. I to wtedy Babciusia zglosila swoja propozycje:
    – Harry mi przypomina mojego Pierwszego Meza.

    Wiecie. Takiej poruty ja mojej Babciusi nigdy, przez ostatnie ponad czydziesci i czy lata naszej wspolnej kohabitacji malzenskiej, nigdy nie zglosilem. A tez przeciez mialem te mozliwosc: moja pierwsza Malzonka pomarla, zostawiwszy mnie z dzieckiem, tez kilkadziesiat dobrych lat temu. Wiec ja mowie do Babciusi w te slowa:
    – ?

    A Ona na to

    – :

    I wtedy siem zaczelo. Ona powymieniala WSZYSTKICH! I winnych i tylko tych przygodnych. A owdowiala, bidula, w wieku mlodym.

    Uzgodnilismy, obopolnie, ze przyszlosc naszego pozycia malzenkiego rozsadza sie o remis. Jej BYLY dead, moja BYLA dead. Bardziej NIEPODWAZALNEGO remisu nie znajdziesz pan w zadnym sporcie

  604. Tanaka
    22 czerwca o godz. 22:48

    Moze miec dobre. Ale warto pamietac, ze moze potoczyc sie odwrotnie. W kazdym wypadku jak najbardziej sie przeklada.

    Pozdrawiam

  605. Od lonka nie ma ucieczki. Ty, loniu. A jak bys ty zjechal na plaze Harry’ego? Zamilklbys? Wiem, wiem, plaza to nie Jasiek. Ale ty i tak pieprzysz bez opamietania. Niewazne czy to Jasiek czy Stasiek. Wiec zapytujem ja ciebie: zamilkniesz na plazy? Bo to by byla wielka nagroda.

    O zamilkniecie pombocka nie smiem wolac. Z tym trza zyc. No matter what

  606. mag. 22 czerwca o godz. 23:19
    =============
    .
    Connie.
    ( była taka zapiewajła, Connie Stevens )

  607. Ewa-Joanna. 23 czerwca o godz. 0:36
    ============
    .
    >>> Przepiękna ta Syrenka, >>>
    .
    Korzystając z okazji…
    Czy Pani to pamięta?
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/06/19/i-rymcymcym-i-tralala/#comment-426177
    Próbowałem wyguglować, ale nic nie wyskoczyło.
    Więc szukam potwierdzenia.
    Pozdr.
    P.S. … a może mi się przyśniło…?

  608. Ewa-Joanna. 23 czerwca o godz. 0:36
    ============
    .
    >>> Przepiękna ta Syrenka, >>>
    .
    Korzystając z okazji…
    Czy Pani to pamięta?
    „http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/06/19/i-rymcymcym-i-tralala/#comment-426177
    Próbowałem wyguglować, ale nic nie wyskoczyło.
    Więc szukam potwierdzenia.
    Pozdr.
    P.S. … a może mi się przyśniło…?

  609. @mag
    ========
    .
    …. i Connie Francis
    http://m.youtube.com/watch?v=G5G5X_0o2n4
    ” Where the Boys Are?”

  610. żabka konająca
    22 czerwca o godz. 20:01

    Może nie widziałaś dosłownego wyganiania z blogu, więc przyjrzyj się powyższym intymnościom Ortega. To ten sam, co był przeciwny banowaniu wpadających jak stara ciotka – wyłącznie po to, by mieć za złe. I zerknij do lustra z całą czwórką takich obcokrajowych rewizorów – Ty, zyta2003, S.ł.a.w.o.m.i.r.s.k.i, Orteg – może coś zobaczysz (choć wątpię, bo trza wyjść z siebie i stanąć z boku).

  611. @Tanaka 22 czerwca o godz. 23:03 pamiętam. Rzecznik Patentowy w Osrodku Informacji Technicznej miał pełne rece roboty, a pion Wynalazczość i Racjonalizacja uginał się pod nawałem wniosków do rozpatrzenia.

  612. @Georges53
    niestety nie pamiętam. Niki widziało się czasem na ulicach, ale nic więcej. Sorki.

  613. Jak ja marze o zamilknieciu kogokolwiek, to nie o banowaniu mowie. Ja mowie o autokorecji.

    Ja nawoluje do samokontroli w dziedzinie grafomanii

  614. Pan Jan na blogu obok pisze o tym czego nie rozumie młody człowiek i większość starych też nie. Niech będzie że ja piszę nieskładnie, ale zawodowy felietonista raczej sie stara:
    http://zielonka.blog.polityka.pl/2015/06/22/neoliberalizm-pod-lupa-czy-wybory-cos-zmienia/?nocheck=1

  615. Orteq,
    Ty?????????? Do samokontroli w dziedzinie grafomaństwa? No żesz mnie nie rozśmieszaj.

  616. @mag, tak na pożegnanie: uważaj na to co piszesz.
    „Mnie zdumiał w 1980 zwłaszcza umajony portret JP2 na bramie stoczni, msze odprawianie w środku, szeregi uduchowionych stoczniowców w kolejce do spowiedzi i do komunii, no i za chwilę Matka Boska w klapie Lecha zaprzęgnięta do dwuchstronnych rozmów…”,
    i żeby nie było niedomówień wróć do swoich wypowiedzi o włascicielu świetej klapy, to było chyba na blogu J.Hartmana w związku z premierą filmu na który @Jasny Gwint i ja nie poszliśmy, ktoś tam jeszcze się opierał – Krzysia?

  617. E-J

    „Ty?????????? Do samokontroli w dziedzinie grafomaństwa? No żesz mnie nie rozśmieszaj.”

    Wiedzialem ze ciem rozsmieszem, E-J. Do glowy ci bowiem nie moglo przyjsc – o czym ja dobrze wiedzialem – ze owo nawolywanie moje do samokontroli w dziedzinie grafomaństwa ja kieruje w strone trojcy swietej: me, myself and I.

    Swoja periodyczna nieobecnosc na blogach administruje wobec siebie w ramach samokontroli grafomanstwa. To tak tytulem wyjasnienia rzeczy do wyjasnienia najtrudniejszych

  618. @Orteq 22 czerwca o godz. 23:56, ty mi z nieba spadłeś. Rozumiem też kurtuazję, chociaż @byk się odważył.

  619. zabencjo, (5:59)

    Zajelo mi kapke ale chyba nolozlem,

    byk ( 22 czerwca o godz. 10:53)
    „znow człek wyziera *)
    z lonefathera
    ———————
    *)czyt: otwiera zwieracz”

    O to ci biega? Bo nic celniejszego nie znajduje

  620. Do miłośników 126p
    ===================
    .
    Guglując desperacko za tym policyjnym Maluchem z Australii, znalazłem to:
    https://m.youtube.com/watch?v=qRuG94s3DjQ
    Maluch z silnikiem Chevy V8 4.5litra poj.
    Nie znalazłem niestety fotki, gdzie oni zmieścili ten silnik; chyba zajmuje całe wnętrze!
    To dopiero tuning!

  621. Babcia w maluchu.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZwYDkA7NQoI

    „140! Ja pierdziele! ”

    Uprasza sie o szacunek dla historii motoryzacji PRL

  622. lonek jest oki. Byk sie troche wyzbyczyl. To tak po moim uwazaniu

  623. Dla tych, co nie czytają „Przeglądu”, refleksja Ludwika Stommy o książce byłej pani konsul PRL Halinie Matejczuk „Byłam konsulem”. Pani konsul zamyka książkę słowami: „Moja końcowa konkluzja? miałam szczęście żyć w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”. Pani konsul pisze o codziennej pracy i ludziach, nie o polityce. Pan Stomma cytuje jedną historię: „Do konsulatu przyszedł Francuz, mieszkaniec Monte Carlo (gdzie jak gdzie, ale tam ubogich nie ma – L.S.). poprosił, abym pomogła odnaleźć jego ukochaną. W czasie okupacji wywieziono go na przymusowe roboty do Niemiec. Tam spotkał dziewczynę pochodzącą z okolic Lwowa. Rozłączyli się w czasie bombardowania i stracili ze sobą kontakt. Po wojnie Francuz powrócił do swojej ojczyzny, ale o dziewczynie nie mógł zapomnieć. Zaczęłam poszukiwania wśród polskich emigrantów ze wschodu i udało się. Ukochaną Francuza znalazłam na polskiej ziemi. Mieszkała niedaleko Wrocławia. Wyszła za mąż, miała kilkoro dzieci, pracowała w pegeerze. Za jej zgodą dałam adres Francuzowi. Pojechał tam, chciał ją razem z dziećmi zabrać do Monte Carlo, ale się na to nie zgodziła. Nie mogła opuścić męża, ojca swoich dzieci. Po powrocie z Polski Francuz opowiadał mi tę historię i płakał”.

    „Jest to nowela o trzech cudach – pisze pan Stomma. – Po pierwsze, o polskiej urzędniczce, która przejmuje się losem nieznanego Francuza. Po drugie, o Francuzie, który widząc polski pegeer, od razu nie uciekł, gdzie pieprz rośnie”.

    Pierwszy cud to, moim zdaniem, rzeczywiście cud: polski urzędnik, który nie zarządza człowiekiem, lecz stara się mu pomóc, szuka dla niego wyjścia. Niecałe dwa tygodnie temu przeżyłem taki cud w ratuszu pana Biedronia, gdzie urzędniczka powiedziała, że właściwie nie da się mojej sprawy z formalnego punktu widzenia załatwić, ale spróbujemy znaleźć wyjście. I znalazła. Pierwsze moje takie doświadczenie. Jeszcze 70 lat i może będzie drugie. Bo przez całe życie w sprawach relacji pierdzistołek – petent prześladuje mnie taki obrazek: bezradny chłopina przyjechał 50 km autobusem do miasta, bezradnie podpiera ścianę w urzędzie i nie wie, co robić, bo referentka siuśmajtka powiedziała, że dziś już nie załatwi, bo zaraz fajrant, niech przyjedzie jutro.

    Drugi cud pana Stommy – że Francuz nie uciekł, widząc polski pegeer – świadczy o tym, że Francuz polski pegeer widział, a Polak pan Stomma chyba nie za wiele. Widziałem kilkadziesiąt polskich pegeerów, a w kilku po parę miesięcy pracowałem. Różne były: i kiepsko zarządzane, i kwitnące. Niewykluczone, że PGR Kietrz w Opolskiem, który kwitnie do dziś i jest chyba największym w UE producentem buraka cukrowego (jego fantastycznym dyrektorem był pan znany w 80-tych latach Aleksander Marszałek), był i jest skrajnym wyjątkiem, ale traktowanie przez pana Stommę widoku polskich pegeerów jako impulsu do panicznego uciekania, to raczej tandetny żart pod publikę.

    Pan Stomma, którego umysł i w ogóle osobowość (również jego ojca) podziwiam, daje ilustrację, że mądry, o dużej kulturze człowiek potrafi w towarzystwie puścić bąka. A głęboki ongiś poeta – oszaleć.
    Starzenie się najczęściej bywa nieestetyczne, dokuczliwe dla otoczenia, wstrętne. Dlatego już teraz wnoszę do przyszłego sejmu, który będzie obradował pod cichym przewodnictwem polskiego episkopatu starców, obywatelskie życzenie o zalegalizowanie obowiązkowej eutanazji po 60. roku życia. Tylko pamiętajcie, palanty, że prawo nie ma prawa działać wstecz.

  624. orteg:
    moze jestem niesprawiedliwy, ale ja sliozam nie wierju….

  625. nieustannie maglowane na blogach twierdzenie, ze wszystkiemu jest winna hameryka
    – to bzdura;
    ludzie(zwykli) w doniecku i okolicach czuja sie zdradzeni przez WSZYSTKICH
    i maja, obawiam sie, racje.

  626. o damy, @Orteq’u chodzi o damy, nasz kolega w dniu 22 czerwca o godz. 20:13 nie był tak wstrzemięzliwy. Ale ty pewnie już śpisz.
    Ps. oczywiscie że @lonefather jest ok.

  627. a przypadki pedofilii, orteg, (wg projektu prewencyjnego kliniki charite´, berlin) zdarzaja sie najczesciej w obrebie najblizszego srodowiska („dobry/a wujek/ciocia”, starszy kolega itp), moim zdaniem wiekszosc ksiezy kk to ludzie ASEXUALNI i nie jest to tendencja zdrowa;

  628. ide precz, bo tutaj pachnie prowokacja(sadurski);
    dziwie sie gospodarzowi, ze nie jest w stanie przyznac sie, ze nabito go w butelke (jak zreszta i mnie), skomentowac to i zamknac watek
    howgh

  629. ”Pierwszy cud to, moim zdaniem, rzeczywiście cud: polski urzędnik, który nie zarządza człowiekiem, lecz stara się mu pomóc, szuka dla niego wyjścia.”
    Rozczaruję Cie:-)
    Niedawno Mobilna Urzędniczka Kolejowa (konduktor) pouczyła mnie, że takim zmęczonym staruszkom należy się zniżka 50% i sprzedała mi bilet za 1.50 zł. Już chyba nie pracuje.
    Za to dziś dialog:
    ”Ulgowy proszę” ”3.20” ”Drogo, a ile kosztuje normalny” ”Trzy złote”. To proszę normalny. Chyba zdrożało, było po 2.60” ”Ale teraz jest ważne 40 minut”. Dodam od siebie – cała trasa pociągu to 15 minut.
    Kasa: ”Migawkę proszę za 82 złote” ”Dokąd?” ”Do pracy. I do wnuków. I do kochanki” ”Proszę, 82 złote” ”A na co jest ważna ta migawka?” ”Na wszystkie linie”
    Wczoraj jeszcze migawka kosztowała 41 złote ale musiałem oddać w kasie, bo się okazało, że nie należy mi się (”Jak Pan pracuje, to Panu się nie należy”) Poinformował mnie o tym konduktor-kurdupel o wybałuszonych oczach w ramach rozmowy przypominającej żywcem dialog w sklepie z ”Co mi robisz jak mnie złapiesz” z tym kurczakiem.
    Więc cud trwał stosunkowo krótko.

  630. pombocek
    23 czerwca o godz. 7:33

    „Starzenie się najczęściej bywa nieestetyczne, dokuczliwe dla otoczenia, wstrętne. Dlatego już teraz wnoszę do przyszłego sejmu,(…) obywatelskie życzenie o zalegalizowanie obowiązkowej eutanazji po 60. roku życia”.

    http://download.jw.org/files/media_magazines/a8/wp_P_20150601.pdf

    Na stronach 8-10 w artykule „Jak starzeć się z godnością”, proste i praktyczne rady z Biblii. Serdecznie polecam.

  631. mag
    22 czerwca o godz. 23:19
    mówiono na mnie różnie, od Kostusi (brrr!)przez Kostkę,Konstancyjkę, a najlepiej mówiono na Bałkanach – Konstantina, w skrócie Tina. Wolę pełną wersję, tym bardziej, że już mocno dorosła jestem.
    Imię przyniosłam sobie w dniu urodzin.

  632. mag
    22 czerwca o godz. 23:23

    Pombocek już się ładnie pomodlił i będzie dobrze. Ja zrobię tak samo, tj. jak pomieszam języki. Wtedy bozia się pogubi. Modlitwa będzie, więc bozia ma zrobić co wymodlone, ale nic a nic nie skapuje. Taka chytra sztuczka.
    Natchło mnie do tego i to, że bozia, jako że nic nie dzieje się na tym świecie bez jego woli, spuścił trzęsienie ziemi na Tybet. Wytłukł i starych, i średniego wieku, i kobiet i dzieciątek, a nawet dzieci poczętych solidną ilość. Przy tym porozwalał najcenniejsze zabytki. O, taki np. klasztor z roku 1128-go, co do wczoraj stał i trwał, co miało rangę cudu, najpewniej załatwionego przez miejscowego boga tybetańskiego. Nasz bozia nic o tym nie wiedział. Jak się dowiedział, dostał takiej złości, że mu jakiś inny bozia robi interes pod bokiem, że wszystko – sru, i rozwalił.
    Bozia każe ludziom życie szanować. Frajerzy ci ludzie.

  633. Orteq
    22 czerwca o godz. 23:56

    Zwal se konia stary dziadu, bo Ci to coś, co kiedyś spermą było do łba uderzyło.

  634. I przez taką qrewkę musiałem być grubiański. W realu byś po pysku dostał chamie.

  635. Indoor prawdziwy
    23 czerwca o godz. 8:58

    Miastu Lodzi i jego mieszkancom zyczy sie dobrego dnia i ludzkich urzednikow, stacjonarnych i mobilnych tez. 😉

  636. pombocek
    23 czerwca o godz. 7:33

    Pombocku, ale czemu masz Ludwika Stommę za pszczelarza?
    Że podziwiasz, to rozumiem, ale żeby zaraz mu bąka przypisać?
    Nie jest to nadzwyczaj mądre, by PGR-y in extenso na gniazda badziewia mieć, w tym się Stomma trochę pomylił, ale i nie całkiem. Powody ku takiemu widzeniu były, co sam przedstawiasz. Z Rymkiewiczem porównywać, to w ogóle nie widzę powodu. Wisielcy na latarniach a bałaganiarski PRG to nie to samo.

    Stomma w ogóle pisze świetnie. Jest fachowcem, ale to pewnie i głęboko osobista umiejętność: zauważać rzeczy drobne, a ważne i symptomatyczne. A choćby i ulotne oraz pojedyńcze – potrafią to być całe światy.
    Nota bene, „Przegląd” ma takich autorów i takie teksty, że „Polityka” przy tym coraz słabsza. Ma więcej miałkości, pośpiechu; starzy autorzy, nie wszyscy, ale to się czuje, jadą na starych zasługach i doznają rozjazdu z rzeczywistością – i faktów, i związanych z tym zjawisk. Nowi autorzy to jeszcze magma. Część się do niczego nie nada.

    Wrócę jeszcze na moment do PGR-ów. To co mnie kiedyś wkurzało, to rozwalanie dawnych, przedwojennych majątków, często pruskich, skoro mówimy o Ziemiach Odzyskanych, a jak chciał Pawlak – Wyzyskanych. Pałace popadające w ruinę, parki ze starodrzewiem rżnięte na opał, wraz z całą resztą prymitywu. Dalej mnie to wkurza, ale i wiem, że ludzie, którzy po wojnie wyszli z gnoju, fornalstwa, biedy i poniżenia, dość mieli powodów bu cudze rozwalać i dość było w tym niemożności, by nic specjalnie lepszego nie mogło się zdarzyć.
    W tym tak trudna rzecz: nie da się człowieka, ani warunków w jakich żyje, zmienić na pstryknięcie. Cokolwiek lichego w nim, trwa przez pokolenia. Cokolwiek dobrego, powoli i z mozołem się zaszczepia.
    Psucie człowieka religią za oseska, trwa przez następne 3 pokolenia. Samo z siebie. Rodzice się trochę uczłowieczają, ale wyrywkowo. A babcie wnuki zza szafy dalej religią każą.

  637. A wszystkim zyczy sie:

    https://www.youtube.com/watch?v=DCX3ZNDZAwY

    i pomyslenia o tym, o ile swiat bylby gorszy. Lub o ile jest lepszy. Jak kto woli…

  638. żabka konajca
    No wiec wyobrax sobie, że może wkurzać Matka Boska w klapie, a jednocześnie – krytykując go – można cenić Wałesę za całokształt, rozpoznawalność tej marki w świecie, rozumieć mit „S” i może podobać się film Wajdy, który bynajmniej na klęczkach zrobiony nie był. Ale ty i jg nie obejrzeliście go. Tak samo jak prawacy, którzy nie ogladali „Idy”, bo jest antypolska.
    Swoją drogą jasnego gwinta nie mieszaj do potyczek ze mną, które uporczywie prowokujesz, bo akurat mam z nim dobry kontakt i choć nie wyjadamy sobie z dziubków, mam u niego wysokie notowania. Ty musisz sobie dopiero zasłużyć na jego przychylność. Podlizywaniem sie tego nie załatwisz.
    Znowu, co u ciebie typowe, gdy ci nie pasuje do przyjętej tezy, pominęłaś zdanie, które jest istotne w mojej wypowiedzi. A wiec je cytuję: „Też zapaliło mi się czerwone światełko od tej bogoojczyźnianej maskarady, choć liczyłam na to, że to tylko taki rodzaj demonstracji przeciwko „komunie”, a potem będzie już rzeczowo i „w temacie” .
    No i się przeliczyłam, bo gdy jeszcze w latach 80. a zwłaszcza w stanie wojennym kościół robił za dobrego papę i przygarniał wyrozumiale wszystkich, to po 1989 z mety zatriumfował, a cały poststyropian i lewica padli mu do nóg.
    Myślałam, ze inteligentnej osobie nie trzeba tłumaczyć, jak krowie na rowie, krok po kroku, co wynika z toku myślenia (co autor miał na myśli). Dlatego nie robiłam wykładu na temat swoich rozczarowań co do dalszego biegu historii. Niestety, twoje widzenie/postrzeganie jest wybiórcze, spłaszczone, upraszczające i bez światłoceni, z których składa się REALNA rzeczywistość
    Uważam sprawę za zamknięta, więc nie spodziewaj się mojej reakcji, jeśli wyszukasz kolejna „kompromitujaca” mnie wypowiedź blogowa.
    Z Panem Bogiem!

  639. mag
    22 czerwca o godz. 21:07
    Używam formy „WY”, bo z tym upadającym i podłym krajem nic już, za wyjątkiem wypracowanej w PRL emerytury i darmowych przejazdów tramwajem mnie nie łączy. Przewijając blogi Polityki lub jej papierową wersję nie dostrzegam praktycznie od nikogo, żadnej refleksji nad nadciągającą katastrofą. Władzy katolickich neurasteników, prawicowych nieuków i doktrynerów. W każdej wsi zbudują pomniki JPII i bohaterów spod Smoleńska. Tym bardziej, że rządząca formacja chorych i skorumpowanych ludzi szaleńczo gotuje się do wojny z Rosją i kurczowo trzyma zbrodniczej doktryny neoliberalnej. Nic tu po mnie. Ja trzymam z Ludwikiem Stommą, z którego szydzi tutaj pajacowaty pombucek.

  640. jasny gwint
    23 czerwca o godz. 10:01

    Jasny gwincie – mając bardzo wiele racji, przepełniasz się nią ponad własną objętość. Przewijasz, nie czytasz, przestajesz myśleć. Z Ludwikiem Stommą trzyma też pombocek. Mówiąc o jego nieistniejącej pajacowatości, wytwarzasz własną. Po czym orzekasz, że nikt nic nie widzi, a Ty jedynie masz wizje, przechodzące w widzenia i nikt Cię nie rozumie. Nadałbyś się na partnera w dyskusji, jak byś poprosił Wojtka Kulasa, by Ci przekłuł balon. Potrzebne Ci sklęsłe brzucho.
    Zamiast szukać sojuszników w dążeniu do zmiany, stawiasz się jako ten co gada: „a nie mówiłem”.
    Sam się z tego możesz cieszyć, nie zmienia to jednak nic tej rzeczywistości, co do której twierdzisz, że tak koniecznie musi być zmieniona.

  641. Tanaka
    23 czerwca o godz. 9:45

    Tanako, pan Stomma – sprawiedliwie przecież mówię z poziomu własnej małości, że jest wielkiej klasy intelektuałem – posłużył się pegeerem jak jakim bazyliszkiem, od którego trzeba wiać, nie oglądając się za siebie. Jak na takiego gościa, był to miałki trop poetycki, pokazujący, że pan autor marne ma pojęcie o pegeerach, a tak jednoznaczne uogólnienie chyba sam sobie wymyślił. Przecież pegeery były na tzw. Ziemiach Odzyskanych, a nie w Warszawie, gdzie pan Stomma mógłby się im przypatrywać do woli, gdyby w ogóle miał wolę się im przypatrywać. Dobrych notowań pegeery w Polsce nie miały, ale znając z autopsji ten fragment ówczesnej polskiej gospodarki, aż na takie krzywdzące uogólnienie bym się nie zdobył. Ze znanej piosenki: „omijajcie pegeery, tam, roboty do cholery”. Druga moja praca w pegeerze to były tzw. praktyki robotnicze czy jakoś tak. Zaczęliśmy – chłopcy i dziewczynki – od roboty na sianeczku sianie – za 10 zł dziennie. Kilku nas się wnerwiło i poprosiliśmy o poważną robotę. Dali nas do wylewania betonowych koryt odprowadzających deszczówkę za wielką oborą. Układanie pod spóg gruzu i, rzecz jasna, ręczne mieszanie betonu. Za dwa tygodnie praktyki zarobiliśmy po 300 zł, ci od siana – po 150 zł. Żeby było sprawiedliwie, nakupowałem im ciastek. Stawki były wszędzie jednakowe, więc pegeerowcy tyrali za grosze, ale jak PGR był dobry, mieli z innych powodów lepiej, a zwłaszcza odżywali przy trzynastce – tu dopiero widać było różnice w gospodarności. Więc różnie było, Tanako. Takie zdawkowe i pogardliwe traktowanie instytucji, w której i z której żyli ludzie ciężkiej pracy – , pokazało, że i pana Stommę stać na ignorancką nonszalancję albo i głupawy popis.

  642. jasny gwint
    23 czerwca o godz. 10:01

    Czarno widzisz jasny gwincie, ale to co kreślisz jest jak najbardziej możliwe i też się tego obawiam. Sprawa jest nieprzyjemna, bo niby nic się w moim życiu nie zmieni, ale odbiór estetyczny społecznej rzeczywistości będzie przyprawiał o mdłości od zalewu katolickim obłędem.

  643. jasny gwint
    23 czerwca o godz. 10:01

    Jasny gwincie, mówiąc o jakimś ubzduranym przez Ciebie moim szydzeniu z pana Stommy, jesteś czytającą po łebkach podłą świnią

  644. pombocek
    23 czerwca o godz. 10:30

    Slusznie zwracasz uwage, zeby nie upowszechniac niesprawdzonych informacji.

    Z pospiechu dyskusyjnego, tym razem Tobie sie to przytrafilo.

    W granicach administracyjnych Warszawy, czyli w Warszawie, byl PGR Brudno. Wielu ludziom jest bardzo ciezko zrozumiec i przyjac do wiadomosci, ze w samej stolicy tez byl PGR, ktory byl dokaldnie takim samym PGRem jak wszystkie inne. Byl tez jeden troche nietypowy PGR w Wilanowie, a jego nietypowosc polegala na tym, ze byl „dydaktyczny”, bo zarzadzany przez SGGW-AR.

    Praktycznie w Warszawie byly dwa PGRy.

  645. Nawet nie wiedziałem. Widywałem Warszawę jak swoją pierwszą krzyżową. Nigdy mnie nie ciekawiły miasta. Ale ciekawi, z jakiej racji w Warszawie ten bródnowski PGR.

  646. pombocek

    Bo byl duzy majatek rolny, ktory znalazl sie w granicach miasta, prosciej bylo zrobic PGR, zamiast parcelacji.

  647. Gdzie jest Lewy jak go nie ma. Widzę dużą obniżkę na książki Hena „Ja Michał z Montaigne” i „Nowolipie. Najpiękniejsze lata” Dość rzec że zostanie mi w kieszeni 45 zł bo normalnie za obie książki musiałabym zapłacić prawie 76 zł. No to ociec brać?

  648. @byk

    byl taki poeta Ozga-Michalski, lirnik PRL-u, ktory Ameryke tez posadzal o wszelkie bezecenstwa a jako ze strawa jego dzienna byla metafora, przeto jawila mu siel ludnosc Ameryki jako rybi, zimnokrwisty narod, ktory beztrosko baraszkowal wsrod „plywajacych, zegarowych rakiet z pozytywka”. A tam, wedlug jego „eksperymentu artystycznego w sluzbie wspolnej sprawy” (tak pisze we wstepie): wszystko kreci „zlotymi zadami konsumpcji”.
    Mowi sie o tworzeniu „centrum” politycznego w Kraju. Nie wiem kto, ale ktos kto chwytal rzeczywistosc za jaja mowil: centrum to sa ci, ktorzy dali dupy, ale zabraklo dla nich pieniedzy.

  649. lonefather
    23 czerwca o godz. 11:17

    Dziekuj, lonku, spróbuję coś znaleźć w necie o nim, bym wiedział, o czym mówię, kiedy już otworzę dziób.

  650. — a metaforyczny „rybak w walonkach” walczyl o pokoj…pust wsegda budiet solnce.

    Powiadzial rebe z Moskwy :
    – szo budiet takaja barba za szalom, nu, za mir panimajetsja, szo kamien´ na kamnju ne ostanietsja
    L´haim, towariszczi!

  651. pombocek
    23 czerwca o godz. 10:30

    Jako miastowy, niespecjalista, mam z PRG-ami takie doświadczenie własne:
    Prace doraźne, w ramach szkolnego obowiązku: wykopki i prace podobne. Rezultat wizerunkowy – słaby, lichy, zdecydowanie krytyczny. Młodzież przyjechała do konkretnej pracy, chcąc przy tym nieco zarobić na wakacje. Na miejscu błoto po łydki, żadnego sprzętu by się nie uświnić w tym błocku. Weź i łaź w miejskim stroju. W dodatku pada. Breja po horyzont.
    Jak już stos buraków, kapusty,marchwi został zebrany, ciągniki z panami mechanikami jeździły tak, że pół takiego stosu rozjechały wprasowując w błoto. widocznie kierowca musiał jechać szeroko. Skutek był taki, że umazani i rozzłoszczeni licealiści dostali głupawki: wyciągali rozjechane traktorem buraki i zaczęli się naparzać.
    Ale mam i inne doświadczenie: wielki PGR na Żuławach, w którym gospodarzyli Polacy, którzy wrócili z Francji, jako kilkupokoleniowi emigranci. Nauczeni i wzwyczajeni do porządnej roboty, starali się ogarnąć dosłowne morze problemów na terenie tak wielkim i tak specyficznym, wymagającej nieustannej walki z żywiołem rzeki, morza i stosunków wodnych, walki z kulejącą techniką na polderach i z żywiołem ludzi niemających o tym pojęcia, oraz władzy, równie ciemnej i niezasobnej. Ze skutkiem nadspodziewanym o tyle, że plony przewyższały krajowe o rząd wielkości. Ale to też zasługa samej gleby, bo mady są żyzne. Tyle, że muszą być zmeliorowane.

    To jednak obrazek mało typowy, przeważał typ pierwszy, mający takie uzasadnienie jak i ja, wzmocniony propagandą od czasów Balcerowicza: PGR to syf i zaraza oraz komuna gnojowa. Niestety.

    Stomma połączył w felietonie dwa czasokresy. Lata bodaj pięćdziesiąte, gdy pisał o tym Francuzie, z własnym wrażeniem, które miał pewnie z poziomu inteligenckiego domu w Warszawie. Może, jako licealista czy student, taplał się w błocie jak ja, marnując połowę zbioru tylko przez niechlujstwo samej załogi tego przybytku kolektywnego rolnictwa.
    Może bym się spodziewał, że jako arcyfachowy antropolog kultury i etnolog wgłębi się w subtelności świata PGR-ów. Może tego na okoliczność felietonu nie zrobił, może zastosował tu myślowy skrót, a może to on ma rację – napisał o tym, jak PGRy były w potocznym odbiorze zapisane: jako miejsca, z których najlepiej wiać. Może to i zapis polskich kompleksów, podziałów, trwalszego od rewolucji podziału na panów i chamów; specyficznie także, gdy chamy się przeniosły do miasta i już poczuły się panami, „chamując” na braci, co zostali na wsi.
    Nie wiem więc, czy na pewno Stomma puścił tu bąka. Wiem, że ma ogląd rzeczy trafnościa i fachowością przeganiający o świetlne lata potoczną głupotę i tępotę większości komentatorów polskiego świata.

    Jak się właśnie dowiedzieliśmy, i w Warszawie były dwa PGR-y.

    Tak, czy siak, Stomma bardzo ciekawie napisał o polskiej pani konsul. Kawał życia. Coś prawdziwego.

  652. NeferNefer
    Ja z doskoku, bo musze zajmowac sie wnuczka.
    A co do Hena:brac wszystko, wszystko czytalem i nawet chwili sie nie nudzilem.
    Wrzucam link, ktory przez pomylke umiescilem u Passenta, a powinien byc tu.
    Niech sobie zwolennicy multi-kulti obejrza.
    https://www.youtube.com/watch?v=STv-Zum8CoE

  653. pombocek
    23 czerwca o godz. 11:35

    Z zeimiami po bylym PGR Brodno wiaze sie jeden z najwiekszych przekretow nieslawnej pamieci Komisji Majatkowej i jedna z najwiekszych bezczelnosci Kosciola Katolickiego wypowiedziana ustami biskupimi.

    Otoz Komisja Majatkowa „zwrocila” w ramach rekompensaty iles tam hektarow po bylym PGR Brudno, Siostrom Elzabietankom z Poznania, na podstawie „skreconej” ekspertyzy. PAre miesiecy pozniej Siostrzyczki sprzedaly „zwrocony majatek” za 7 razy wiecej (SIEDEM RAZY WIECEJ), niz niby miala ta ziemia byc warta.

    Dwa razy, no nawet trzy razy wiecej, ale siedem razy wiecej?

    Zagadniety o to jeden z najwyzszych hierarchow, nie wiadomo dlaczego uwazany za czlowieka o otwartym umysle, stwierdzil wprost patrzac w kamere, ze nawet jesli doszlo do przestepstwa i zlamania prawa, to kosciol niczego nie zwroci…

    I pewnie nikogo nie zdziwi, ze nikt, doslownie nikt z dziennikarzy mainstreamowych, nawet polowa slowa, o tej bezczelnosci i otwartym lamaniu, a co najmniej ignorowaniu prawa, przez kosciol katolicki, nawet sie nie zajaknal.

    A sam PGR Brudno, to bylo mleko i warzywa. Sam pamietam, bo bylo to nowoscia, ze pory, pomidory, czy kalafiory przestaly byc anonimowe, a zaczely byc sygnowane marka PGR Brudno.

  654. Stomma chciał być dowcipny – Francuz (i to z Monaco!) nie przestraszył się PGR-u! Patrz pan, jaką moc mają prawdziwe uczucia 😎
    I tu pombocek ma rację: tandetny żart pod publikę.

    Czym były PGR-y na Ziemiach Zachodnich dla ludzi uciekających od biedy w tzw. centrali i na przeludnionym Podkarpaciu, to najlepiej wiedzą oni sami.
    Repatrianci zza Buga zajęli gospodarstwa indywidualne, przydzielane według pozostawionego mienia, a PGR-y przygarnęły wszelką hołotę i dały dach nad głową. Z przyjętych fornali zrobili się z czasem traktorzyści, kombajniści, obsługa maszyn, fachowcy. Ich dzieci poszły do szkół, jeździły na kolonie, miały opiekę zdrowotną, wyszły w sporej części na ludzi.
    Czym były PGR-y dla „nowej Polski”? Kulą u nogi. Bardziej politycznie niż ekonomicznie, ale z kąpielą wylano wszystkich. I tych dobrze gospodarzących i dochodowych, i tych deficytowych…
    A faktor ludzki?
    A kto by się przejmował 🙄

  655. Odnośnie PeGeeRów, to przypomniał mi się ten dokument z 1997roku- Arizona. Jedyna słuszna opcja jaka im została w marnej popegeerowskiej rzeczywistości, to obciąganie win pod miejscowym sklepem, które się Arizona właśnie nazywały.
    https://www.youtube.com/watch?v=ktlekcXpD6Q
    Sklepikarz powiedział:
    „Ci ludzie, którzy przepracowali 20 lat w pegeerze, nic nie umieją robić, tylko umią chodzić jak ten koń. Po prostu w tą i z powrotem, w tą i z powrotem. Iii… po prostu nie są przyzwyczajeni do żadnej pracy. Yyy… Pani Wronia też umie tylko chodzić jak ten koń i wszystko. Nie umie po prostu nawet dobrze liczyć. Eee, no przecież na kelnerkę nie pójdzie ta pani, nie? Do miasta. Przepracowała 19 lat w PGR, krowy doiła. Po prostu więcej nic nie potrafi. I dalej chodzi jak ten koń.”

  656. Tanaka

    Znajmy proporcje: wytknąłem panu Stommie tylko to, co uznałem w ustach takiego myśliciela jako powierzchowne, miałkie, raczej z aforystycznej niewiedzy wynikające niż z wiedzy. Ale to przecież tylko słowo. Rzeczywistość była, jaka była, a obiektywnego bilansu polskiej pegeerowości chyba nikt nie zrobił, więc żyją tylko mity, ale i one kończą żywot. Stosunek licealistów do pegeerów to tylko młodzieżowy folklor, a ciężka i brudna praca nie jest niczyim marzeniem. W kilku mi znanych lepszych pegeerach operatorzy sprzętu jeżdżący po zebranych płodach, w dodatku przy młodzieży, wylecieliby z pracy.

  657. Tanaka
    23 czerwca o godz. 11:46

    Jedyna „subtelnoscia” swiata PGRow bylo to, ze w okolo 90/95% z nich, dyrektorami zostali fornale. W Pozostalych 5/10% jakims przypadkiem, dyrektorami zostali fachowcy od rolnictwa. I te 5/10% nie trzeba bylo ani dofinansowywac, ani nic robic, bo one mialy bilanse na plusie. Bledem reformy Balcerowicza, bylo to, ze nikt z nich nie mial pojecia o rolnictwie i o tym, ze zanim sie cokolwiek zrobi z PGRami, wpierw trzeba wymienic kadre z fornali na fachowcow. Dac ze dwa, moze trzy, czy piec lat na postawienie zalog do pionu i dopiero potem odciac dofinanowywanie. Mysle, ze wiecej niz polowa PGRow, pod fachowym zarzadzaniem, z sukcesem by do dzis funkcjonowala.

  658. Tobermory
    23 czerwca o godz. 12:07

    Jak to – kto by się przejmował???
    Polak, katolik, miłujący Ojczyznę, pałający Chrystusową miłością do drugiego Polaka i do każdego Aborygena. A do dojarki z PGR-u to tak pałał, a do życia poczętego a nawet porodzonego tak piramidalnie, że aż przyklęknął nabożnie do przydrożnej kapliczki, za wrócone życie podziękował Bogu. Po czym wstał, kurz z gaci otrzepał i PGRy, jak leci, skasował.
    Kujawiaczek jeden.

  659. Odnośnie PeGeeRów, to przypomniał mi się ten dokument z 1997roku- Arizona. Jedyna słuszna opcja jaka im została w marnej popegeerowskiej rzeczywistości, to obciąganie win pod miejscowym sklepem, które się Arizona właśnie nazywały.
    „https://www.youtube.com/watch?v=ktlekcXpD6Q
    Sklepikarz powiedział:
    “Ci ludzie, którzy przepracowali 20 lat w pegeerze, nic nie umieją robić, tylko umią chodzić jak ten koń. Po prostu w tą i z powrotem, w tą i z powrotem. Iii… po prostu nie są przyzwyczajeni do żadnej pracy. Yyy… Pani Wronia też umie tylko chodzić jak ten koń i wszystko. Nie umie po prostu nawet dobrze liczyć. Eee, no przecież na kelnerkę nie pójdzie ta pani, nie? Do miasta. Przepracowała 19 lat w PGR, krowy doiła. Po prostu więcej nic nie potrafi. I dalej chodzi jak ten koń.”

  660. lonefather
    23 czerwca o godz. 12:17
    To by może zadziałało. W biznesie tak się robi: sanacja działalności niedochodowej, skupienie na tym, w czym się kto najbardziej zna, inne działy się sprzedaje, restrykturyzuje itd.
    Balcerowicz to niby wiedział, bo jest w książkach o ekonomii.
    Nie popełnił jednak błędu. Balcerowicz popełnił ideologię: ciąć równo z ziemią. Bo to PGRy i komuna, a komunę wypalamy.

  661. szanowny @lonefather

    a moze te PGRy trzeba bylo na wzor izrealski przeksztalcic w kibuce…..katolickie. Ot, np
    pegeer p w Judy Tadeusza (taki patron od spraw beznadziejnych)

  662. Panie Jacku, wrzuciłem wpis z z apostrofem, a więc proszę nie moderować tego z 23 czerwca o godz. 12:12, bo się zdubluje i będzie nieestetycznie. 😉

  663. Pora lunchu a ja starannie omijam moje francuskojęzyczne koleżanki bo mam wrażenie że jak wymieniam z nimi poglądy to na tym tracę. To już wolę iść na lunch z Poirotem i poćwiczyć te szare komórki. Bo wreszcie skończyłam tych Astronautów, wczoraj, a na nic ciężkiego nie mam teraz chęci. Tak sobie gadam do siebie.

  664. i tu zgodze sie z @Zorzem Ponimirskim, baruch haszem 🙂

    a bylo to tak: w czasach zamierzchlych juz PRL nie bylo spoleczenstwa obywatelskiego, ktory jest najskuteczniejsza zapora przed totalitaryzmem wraz ze swymi instytucjami, wadami i grzechami a samo spoleczenstwo obywatelskie jest na mocy definicji spoleczenstwem sekularnym, tj. takim w ktorym zostala zrealizowana jedna z wersji
    rozdzialu Kosciola od Panstwa. Wowczas nie bylo takze, bowiem wszystko podlegalo kontroli panstwa. A czyz sam realsozialismus nie byl eklezjalna forma?

  665. jasny giwnt
    A propos Ludwika Stommy i nie tylko, wyręczył mnie znakomicie Tanaka.
    Dołączam do apelu, jaki do ciebie skierował ku powszechnemu pożytkowi naszych dyskusji choćby, by nie były jałowe.

  666. NaferNefer
    Brać! Obydwa Heny.
    Pardą, ze odpowiadam za Lewego.
    Omijasz w porze lunchu „francuskojęzyczne koleżanki”, ale chyba nie w Belgii mieszkasz, jeno w Holandii. A one głupie są czy jak? Potoczna opinia o intelekcie przeciętnego Belga płci obojga nienajlepsza jest. Fakt.

  667. ozzy
    23 czerwca o godz. 12:24

    Opcja z „katolickimi kibucami” z samego zalozenia jest irracjonalna. Idea „kibucu” jest sprzeczna z naukami kosciola. Nie mam na mysli teorii wyglaszanych publicznie, czy po kosciolach, tylko praktyke w zycie wcielona przez kosciol katolicki, na ziemiach „odzyskanych” przez kk decyzjami Komisji Majatkowej.

    Pelen „wspolczucia” kk, ani myslal zajac sie gospodarowaniem na roli koscielnej, ale natychmiast poscil ta ziemie w dzierzawe. NAjpierw dogadujac sie z dzierzawcami co do zaplaty, wtedy jeszcze miejscowi mieli troche roboty, ale od wejscia doplat unijnych i to sie skonczylo. Jak weszly doplaty, to weszly wielkie agrofirmy, ktore zgodzily sie na to, ze doplaty zostaly przy kosciele katolickim jako „oplata dzierzawna”, a one maja caly zysk z uprawy ziemi. Poniewaz „koscielne ziemie” rozciagaja sie od opolszczyzny po Warmie i MAzury, to sobie agrofirmy zorganizowaly fachowe ekipy i super sprzet i wykorzystujac przesuniecie wegetacyjne pomiedzy poludniem, a polnoca kraju ci sami ludzie, tym samym sprzetem zalatwiaja uprawy i zbior plonow od Opola, przez Wielkopolske, na Elblagu i Olsztynie konczac. Od tego momentu „miejscowi” juz moga tylko siedziec pod sklepem i popijac Arizone, jak im sklepowa da na kreche.

    A kosciol? No kosciol ma sie jak zawsze dobrze, a nawet bardzo dobrze.

  668. @mag
    Mnie się zdaje, że jednak w Belgii.

  669. Żorż Ponimirski
    23 czerwca o godz. 9:30

    Daruj sobie i jemu. On se tu przychodzi nocami. Pomarudzi, pomarudzi i idzie do babciusi. Bog i Harry the Czapel z nim i z babciusia. A przychodzi i gledzi bo nie ma gdzie indziej, wiec niech se gledzi. Mam dla niego wyrozumienie. 😉

    Ja mam, mozesz i Ty miec, a jak pomyslisz to moze i przepros…

  670. Tanaka
    23 czerwca o godz. 12:24

    Mozessz miec racje, ze to ideolo zadecydowalo, moze nawet pomieszane ze wspomnieniem glupoty z praktyki w PGR, spowodowalo, ze PGRy poszly pod kose. Mozliwe.

  671. Tanaka (pardą, lonefatherku, że Ciebie wymieniam na przyczepkę, ale już nie mam czasu na odzielny wpis)

    Sam zauważyłeś i znasz już trochę mnie: nie potępiłem Stommy en bloc, lecz ubodło mnie to, że człowiek takiego kalibru, w bardzo wielu wypadkach idący pod prąd, tu poleciał stereotypem. I tylko to wytknąłem. Nikt nie jest aż tak doskonały, jednorodny, by czasem czegoś nie palnął. tylko tyle. I jeszcze drobna refleksja, bo lecę do obowiązków kulawego emeryta: na moich terenach były ogromne pegeerowskie łąki pięknie zmeliorowane (sam robiłem), rowy z zastawkami do nawadniania i odwadniania, i ogromne stada pięknych krów, i ogromne, pięknie sianokosy. Część tych terenów jest teraz jeszcze piękniej zagospodarowana, ale też są setki hektarów, jeśli nie tysiące nieużytków, nieremontowane, zapadające się płytowe drogi polne robione przez pegeery, po których tylko ja rowerem jeżdżę. A Polska nie tylko się żywi, ale i ma nadmiar. Prowokacyjnie pytam: skąd?

    Lecę, cześć!

  672. lonefather
    23 czerwca o godz. 13:08

    Wqrzył mnie dziadyga jeden. Teraz żałuje, że takiem zareagował, ale co poradzisz, tak emocje działają. Już się nie dam pobudzić do grubiaństwa. Bez względu na to jakie kocopoły- które się z prawdą mijają- będzie wypisywał.

  673. mag
    23 czerwca o godz. 12:51
    Tanaka odradzał mi nie przekręcać autorów blogu. Nie wskazał jednakże których. Wobec tego przekręcam prawie wszystkich, jego teraz także, gdy pisze dużo, byle co i często nie na temat. Widocznie nie ma co robić. Masz dobre rozeznanie w kulisach blogu. Kto ze starej gwardii blogowej kryje się dziś pod nickem pombocek, czy nie jakaś Kartka lub fidelio. Charakter podobny.

  674. Syrenki . Fiaciki – to były …dni.
    Kiedyś mnie jadącego standardową Syreną 104 , z standardową szybkością 90 / h
    Wtedy ONA jeszcze jeżdziła choć chwilami podfruwała – minęła mnie jakiaś chrząszczo -podobne pudełko.
    Wtedy to już //najpierw w TV // zaczynały się pokazywać pierwsze FIACIKI.
    COOOOOO – mnie .
    Więc gaz do asfaltu i rura.
    !00 ,, 110,,,, !115… 120 – prawie ze fruwamy ale dochodzę
    bo tamto cudo zwolniło.
    To był Mini Morris.
    Obejrzałem z szybkościa 10/h to cudo i juz wiedzialem jak nie wygląda ”maluch”
    A co do Syreny – to na bocznych drogach nie odśnieżanych – nic ich zaspy nie obchodziły , mógł JE przebić chyba tylko Lanz- Buldog , poza tym pięknie brały zakręty na poślizgu.
    ukłony

  675. @mag
    23 czerwca o godz. 12:57

    W Belgii, niestety. No są jakie są ale jak siedzę z nimi na lunchu to mam wrażenie że z głową mi się „coś robi”. Dawniej jak ich było mniej to gdakały ze mną po angielsku a teraz wszystkie sześć po francusku ko ko ko. A ja mam niski próg tolerancji na ko ko ko.
    Myślałam że wezmę w końcu tylko „Michała” ale skoro „Nowolipie” tez dobre… taka obniżka jest bardzo rzadko a te ksiązki są drogie.

  676. @jasny gwint

    Kartka z P. bawi teraz w północnym barze, moim zdaniem, a pombócek ma swój, nieporównywalny z nikim, charakter. Kudy tam jakiemuś fidelio do niego. W życiu 🙄

  677. georges53 21 czerwca o godz. 8:49 Napisal do: @mag – z prasy codziennej…
    ========================
    .
    ” Ziemia wstąpiła w okres masowego wymierania organizmów – alarmują naukowcy. Jak szacują, tak szybko gatunki znikały ostatnio 65 mln lat temu, gdy doszło do wymarcia dinozaurów. Czy czeka nas kolejna zagłada? ”

    ********************************************

    Nikt nie podjal tematu. Jak widzisz ja tez pare dni zwlekalem, nim zdecydowalem sie wypowiedziec.

    W/g mnie, wlasciwe pytanie to nie jest o to, czy czeka nas zaglada, ale JAK SZYBKO DOJDZIE DO NIEJ?

    Bo to, ze zaglada juz sie dzieje od ponad 25, moze nawet 30 lat, to jest juz po prostu pewne. Ludzie w swojej masie nie wierza w to, bo nie widza dziejacej sie bardzo powoli katastrofy, choc dzieje sie ona na oczach nas wszystkich, caly czas, w kazdej sekundzie. Moze to jest wina Hollywood i filmow katastroficznych, gdzie wulkan malowniczo wybucha, czy inna kometa, lub asteroida, wali w Ziemie, albo wszystkie lady „zapadaja” sie w oceanie. Takie katastrofy przyzwyczaila sie publika uwazac za prawdziwe katastrofy i pewnie dlatego tej co sie dizeje nie „widzi” i dlatego nei wierzy naukowcom, ktorzy mowia, ze mamy katastrofe.

    W/g mnie juz nawet nie ma szans na powstrzymanie tej katastrofy, bo szesc z dziewieciu tak zwanych „planetarnych barier” zostaly przekroczone. NAwet nie ma wiekszych szans na ratunek dla ludzkosci, ktory wskazal Stephen Hawking, bo nie mamy 1000 lat, o ktorych on mowil, a co najwyzej 1/10 tego czasu, lub nawet mniej.

    Jesli chcesz o tym pogadac, to zeby nie zasmiecac biezacego blogu, mozemy sie przeniesc do ktoregos ze starszych watkow.

  678. @NeferNefer
    a nie masz tam jakiejś koleżanki, aby odwzajemnić się polskim „ko ko ko”?

  679. Żorż Ponimirski
    23 czerwca o godz. 13:20

    Otoz to! Ja sie do czasu przejmowalem, az dotarlo do mnie, ze on sie sam po nocach nudzi, wiec prowokuje, zeby miec sie kim poklucic. Wiec przestalem reagowac. Teskni do czasow, gdy mu odpowiadalem. Zacznie z sensem pisac, odpisze.

  680. @Ewa-Joanna
    ==============
    .
    Widziała Pani przed chwilą ostatnią część „The Killing Season”?
    Tragedia, psiakrew, tragedia…
    Pozdr.

  681. Nefer-Nefer
    Koniecznie weź „Nowolipie”. To cudowna, melancholijna i czuła opowieść autobiograficzna.
    Bywam często w Brukseli, ale moi Brukselczycy są absolutnie kosmopolityczni, a ściśle mówiąc europejscy. Wnuczaki chodzą do Szkoły Europejskiej, syn w pracuje w Komisji Europejskiej, a synowa jako szefowa Stowarzyszenia Polek działa w wolontariacie na rzecz środowiska polonijnego, przy czym kobitki w to zaangażowanę są profeministyczne i np. od kk trzymają się raczej z daleka. Inna sprawa, że w Belgii polscy księża „na eksport” są w porzo, znaczy się normalni ludzie, bo z dala od polskich biskupów.
    Znam bliżej tylko jednego Belga-Belga. Jest to sąsiad student, przesympatyczny, który nieraz opiekował się wolontariacko moimi wnukami, gdy były młodsze, a rodzice „mieli wyjście ” wieczorową porą. Przepadały za nim z wzajemnością. Teraz opiekuje się dwoma kotami, gdy Państwo wyjeżdża np. do Polski na święta czy w wakacje.
    Zmyłka z tą Holandią wzięła się stąd, że coś wspominałaś o nauce niderlandzkiego (teraz do mnie dotarło że drugi język w Brukseli obok francuskiego, czyli flamandzki to belgijska odmiana niderlandzkiego, („holenderskiego”).