Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

17.06.2015
środa

Generał Kiszczak skazany, ale…

17 czerwca 2015, środa,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Ponieważ niepełna i niejasna jest większość prasowych informacji dotyczących wyroku Sądu Apelacyjnego potwierdzającego skazanie gen. Czesława Kiszczaka za udział w grupie przestępczej, która wprowadziła stan wojenny (wszędzie powtarza się frazę o skazaniu „na dwa lata więzienia w zawieszeniu”), zacytuję komunikat Instytutu Pamięci Narodowej w tej sprawie:

W dniu 12 stycznia 2012 roku w procesie autorów stanu wojennego warszawski Sąd Okręgowy, uwzględniając wniosek IPN, wymierzył karę 2 lat w zawieszeniu b. szefowi MSW Czesławowi Kiszczakowi za udział w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym pod wodzą Wojciecha Jaruzelskiego. Sąd wymierzył mu karę 4 lat więzienia (obniżoną o połowę na mocy amnestii) i zawiesił jej wykonanie na 5 lat. Od tego samego zarzutu Sąd uniewinnił byłego I sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię. Z powodu przedawnienia, ale przy uznaniu winy, umorzono sprawę Eugenii Kempary, byłej członkini Rady Państwa PRL, oskarżonej o przekroczenie uprawnień przez głosowanie za przyjęcie dekretów o stanie wojennym.

Sąd zgodził się z aktem oskarżenia pionu śledczego IPN, że stan wojenny przygotowano i wprowadzono niezgodnie z ówczesną konstytucją, a dokonała tego „grupa przestępcza o charakterze zbrojnym”, złożona z ludzi na najwyższych stanowiskach. Według sądu ten związek tworzyli generałowie: Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak, Florian Siwicki oraz Tadeusz Tuczapski.

Wyrok nie zapadł wobec byłego premiera i szefa PZPR gen. Wojciecha Jaruzelskiego ani gen. Floriana Siwickiego – byłego wiceministra obrony i szefa Sztabu Generalnego LWP, których sprawy wyłączono z głównego procesu z uwagi na zły stan ich zdrowia. Wyroku nie doczekał kolejny oskarżony – gen. Tadeusz Tuczapski, były wiceminister obrony i sekretarz Komitetu Obrony Kraju. Zmarł w 2009 r. jako oskarżony.

Tyle komunikat. Sędzia Sądu Apelacyjnego podkreślił, że wyrok odnosi się do formalnoprawnego aspektu oskarżenia i nie jest (bo nie może być) oceną politycznego wymiaru działania oskarżonego i współoskarżonych. Niemniej trudno jakoś przełknąć te „dwa lata jak dla brata”. Czy sprawiedliwości rzeczywiście stało się zadość? 

Nie ma we mnie wiele zapiekłości, nie lubuję się w ściganiu i wsadzaniu do więzień staruszków, brzydzi mnie babranie się w papierach bezpieki, lustracja à la Macierewicz, a jednak… Zarówno w sprawie osądzenia twórców stanu wojennego, jak i w wielu innych sprawach, które były następstwem jego wprowadzenia (kopalnia „Wujek”, ks. Popiełuszko, Grzegorz Przemyk…) aparat ścigania i wymiar sprawiedliwości III RP poniósł porażkę, jeśli nie klęskę.

Oczywiście dzisiaj nie postrzegam stanu wojennego tak, jak widziałem, oceniałem i przeżywałem go jako młody człowiek, student. Mój obraz tego czasu jest dziś nieporównanie bardziej skomplikowany, zniuansowany, daleki od czarno-białości, niemniej nadal wierzę, że można było znaleźć jakąś inna drogę rozwiązania autentycznego konfliktu społecznego, jaki wtedy narastał. Być może gen. Kiszczak z kolegami nie widzieli (nie mogli widzieć?) tego innego rozwiązania, ale robiąc to, co zrobili, musieli się liczyć, że mogą zostać za to formalnie osądzeni. Zatem te dwa lata w zawieszeniu na pięć jakoś mi nie współgra z fundamentalnością samego aktu dziejowego, który uruchomili władcy PRL.

Uważam zresztą, że gen. Kiszczak powinien realnie trafić do więzienia — na krótko, choćby dla symbolu — nie tylko za to, co zrobił w PRL, ale także za to (wiem, że nie ma na to paragrafów), czego nie zrobił dla łatwiejszego startu i życia III RP. Wiele złych rzeczy nie musiałoby się wydarzyć, gdyby zechciał pracować na rzecz nowej Polski. Pozostał ubekiem i do dziś kręci, mataczy, kłamie i się wymiguje. Z pewnością nie jest człowiekiem honoru.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 368

Dodaj komentarz »
  1. 🙁 Nie dociagnelismy do 2000, ale Orteq sie ucieszy, dobre i to …

    Wyrok na gen Kiszczaka jest odzwierciedleniem naszego losu i w pewnym sensie symbolem polskiego wybijania sie na faktyczna niepodleglosc, z rsyjskiego uzaleznienia.

    W/g mnie ten wyrok to nie tyle jest wyrok dla Kiszczaka, co dla calosci przelomu z okresu 1989 +/- 5 lat.

    Prosze sobie wyobrazic, ze Kiszczak zadzialalby wedlug schematu i nie skonczyloby sie na gornikach z Wujka. Niby zly, ale nie az tak bardzo jakby mogl.

    Nie! Ja go nie usprawiedliwiam. W jego wypadku nie ma czego usprawiedliwiac. Robil co robil, byl ubekiem i rzadzil policja, ktora wtedy byla milicja.

    Byl po wyborach 1989 Ministrem Spraw Wewnetrznych i trzymal reke na pulsie, to znaczy nadal mogl. I wypada zaznaczyc, ze choc mogl, czego i ja sie obawialem, to nie zrobil. Zupelnie niezle jak na okres przejsciowy.

    Niby mogloby byc lepiej, zawsze niby moze byc lepiej, ale bylo jak bylo. Przeszlismy wcale nienajgorzej transformacje ustrojowa.

    Powyzej to takie wspominkowe rozwazania.

    ***************

    Wrocmy do wyroku.

    Nikt z oczywistych powodow najpewnej nigdy tego na glos nie wypowie, ale tylko naiwni mysla, ze „gladkie” przejscie bylo mozliwe bez jakiejs ugody. Ze ugoda byla swiadczy postepowanie wladz w latach dziewiecdziesiatych. Nie pamietam juz precyzyjnie, ale wystarczylo pojsc za Kaczynskim z czasow Konwentu sw Katarzyny i pewnie Kiszczak poszedlby siedziec.

    „Sprawiedliwosci staloby sie zadosc”.

    Ale czy napewno?

    Ja szczerze watpie, nie mowiac juz o tym, czy byloby to wykonalne poprawnie, czyli zgodnie z duchem i litera obowiazujacego prawa.

    ************************

    Stalo sie jak sie stalo. Tyle umiemy zrobic. Tyle umieja, lub chca, lub sa w stanie zrobic polskie sady. Ten wyrok to jest obraz stanu naszego panstwa, z jego powszechnymi nieumiejetnosciami, niezdolnosciami i wszystkimi innymi „osciami”, ktore nam zatruwaja zycie codzienne i jak widac poczucie sprawiedliwosci tez.

    Zamiast biadac nad wyrokiem, lepiej pomyslec nad tym co zmieniac, zeby bylo lwpiej. Tego wyroku juz i tak nic nie zmieni, bo nawet jesli zostanie zaskarzony, to nim sie odbedzie rozprawa, Kiszczak odejdzie i juz nikt mu nic nie zrobi.

  2. Ciekawe, jak by wyglądała sytuacja w Polsce, gdyby 13 grudnia nie odizolowano sprawnie tych wszystkich oszołomów. I nie chodzi mi wcale o rozważania, czy weszliby Ruscy, którzy już i tak byli w Polsce, a NRD-owcy i Czesi tylko przebierali nogami, aby nauczyć nas moresu lub się zrewanżować za 1968.
    Jak by wyglądała zima choćby bez transportów węgla do elektrowni?

    A sąsiedzi tylko czekali na okazję.
    Pamiętam rewizję moich bagaży na granicy RFN-Czechosłowacja, przeprowadzoną przez Czechów, w październiku 1981. Rewizja polegała na wyładowaniu wszystkiego i załadowaniu z powrotem, bez oglądania. Czysta szykana. Kiedy powoli upychałem moje rzeczy w niewielkim pojeździe, czeski oficer poganiał mnie słowami: Co se myslisz? Jak w Polsce robicie burdel, to tu też możesz?

  3. @ Tobermory
    „Jak w Polsce robicie burdel, to tu też możesz?”
    Czyli jednak trzeba było siedzieć cicho i czekać, aż mur berliński sam się zawali?
    To dlaczego dzisiaj ktoś miałby się buntować? W końcu en masse żyjemy o parę poziomów wygodniej niż w PRL.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podła zemsta i odwet solidarnościowców na człowieku, który na tacy przekazał im władzę i drogę do koryta. Na szczęście czas już mija. Sami sie zjedzą ze swoimi kościami. Pozostanie po nich cuchnący smród i szyderczy śmiech. Kiszczakowi należy się pomnik.

  6. jasny gwint
    17 czerwca o godz. 16:35

    Na „tace” to sie daje w kosciele.

    Wladzy, prosze gwinta, sie nie przekazuje inaczej niz w wyborach. Wladza zostala przehandlowana. Co samo w sobie nie jest takie zle, bo lepsze niz rewolucja z nieuniknionymi ofiarami.

  7. @jasny gwint..

    Tia… pomnik… Proponuję go postawić obok pomnika Lecha Kaczyńskiego, jako symbol pojednania narodowego. Ot co!

  8. Jacek Kowalczyk
    17 czerwca o godz. 16:31

    Panie Jacku,
    Tobermory napisal o tym, ze sie sasiedzi szykowali, zeby odplacic nam za tlumienie Praskiej Wiosny, a nie ze uwaza, ze powinnismy siedziec cicho.

  9. Rafał KOCHAN
    17 czerwca o godz. 16:42

    😉 sluszny pomysl!

    Obaj w Magdalence ustalali detale, powinni stanac razem na jednym cokole i robic „niedzwiadka”, bylby to najweselszy pomnik w Polsce.

  10. @Jacek Kowalczyk
    Przecież nie chodzi mi o siedzenie cicho, ale o mądrzejsze postępowanie polskiej opozycji w tamtych realiach. Jak pamiętam, to wielu „zwyczajnych” ludzi miało dość eskalowania sytuacji i odetchnęło z ulgą, gdy temu „burdelowi” położono tamę.
    A co było potem?
    Nie będę przypominać słynnych postulatów sierpniowych, nikt po nich nie płacze. Transformacja w Polsce nastąpiła i tak w podobnym czasie, jak w krajach ościennych, miała swoich wygranych i swoich przegranych, ale nie ma już tych mas, które potrafiłyby się naprawdę zbuntować. Same się zlikwidowały.

  11. @lonefather

    dzięki za właściwe zrozumienie.

  12. Qrde, a myślałem, że nowy wpis będzie o tym.
    https://www.youtube.com/watch?v=76BtP1GInlc

  13. @ Żorż Ponimirski
    Nie piszę o tekstach, których nie znam. Encyklika ma być opublikowana jutro. Pozdr. JK

  14. A historia na granicy miała jeszcze ciąg dalszy.
    W takich sytuacjach zazwyczaj dopiero po fakcie znajduje się błyskotliwą ripostę na obraźliwe słowa. Tym razem miałem czas na obmyślenie, bo pogranicznicy ciągle jeszcze mieli mój paszport, a ja upychałem nadal moje bagaże.
    Kiedy jednak paszport już miałem w ręku, auto odpalone, a ciężka bariera dzieląca mnie od Niemiec była otwarta, rzuciłem na odchodne:
    – Rozumiem pańskie rozgoryczenie, bo jak wyście robili burdel w Pradze, to wam Ruskie od razu pyski zakneblowały!
    – Jakie pyski, jakie pyski!?
    Ale ja już, z kołaczącym sercem, dałem gazu…

  15. @ Tobermory
    Nie przeczę, burdel był solidny. Szybko od fazy uniesień przeszliśmy do fazy wzajemnych oskarżeń; nie brakowało chorych ambicji i wrednych prowokacji, za to — jak to u nas — brakowało wyobraźni i cierpliwości.

  16. Komentatorom zdrowia życzę.
    Lepszego niż u Kiszczaka w wieku 90++.
    Zdrowia życzę bo na rozum za póżno.

  17. a ja w ramach SPR (Szkoła Podchorążych Rezerwy) byłem w tedy w wojsku. Poznałem zamknięte środowisko wspólnych wczasów, wspólnych lecznic, szpitali, żłobków, przedszkoli, służbowych mieszkań, wewnętrznych sklepów, talonów na samochody, stałego awansowania, niezłych zarobków i innych mniejszych lub większych przywilejów. Byłem świeżo po studiach i często na mieście. Z biura, w którym przed wojskiem pracowałem pamiętam, jak dział socjalny zakupił jabłka. Trudno mi zapomnieć krzyk jednej z pań, aby broń Boże nie dawać jabłek tym, co nie należą do Solidarności. Ówczesny obraz Polski przedstawiał mi się jako dwie gigantyczne grupy. Jedna związana z reżimem, czerpiąca z tego wszelkie możliwe korzyści i dysponująca środkami przymusu oraz druga, dynamicznie się rozwijająca i chcąca możliwie szybko wszelkie możliwe korzyści tej pierwszej odebrać. nie mogę nie pamiętać „PZPR’ów” na szubienicach malowanych na murach i osłaniających malarzy dziarskich młodzieńców z pałkami. Nawet nie chcę dociekać, czy to była prowokacja czy nie. Dla mnie brakowało tylko iskry do wojny domowej. Miałem zresztą potem niezbyt przyjemna okazję obserwowania z bliska jak rozwinęło się to w Jugosławii. Zadziałał ten sam schemat. Grupa mniej uprzywilejowanych i dyskryminowanych chce przejąć przywileje od tych co je posiadają. A ci dysponują środkami przymusu, także. Tam nawet nie wiadomo kiedy i dlaczego sąsiad przestał rozmawiać z sąsiadem i pluł mu pod nogi, a potem już tylko strzelał. Reasumując zawsze uważać będę, że wprowadzenie stanu wojennego ostudziło temperamenty, stworzyło bufor do okrągłego stołu i przemian demokratycznych. Przykro, że były ofiary i nie powinno ich być. Zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji i ustroju, wylezie jakiś eichmanizm stosowany i zbierze swoje żniwo. W mojej ocenie i pamięci, ludzie, którzy wprowadzili stan wojenny, a których dziś wielu uważa za przestępców, podjęli decyzję bardzo trudną, ale być może chroniącą nas wszystkich przed hekatombą narodową. Nawet jeśli ktoś dziś, może z tym polemizować i twierdzić, że szansa na to była niewielka, to uważam, że nawet kilkanaście procent prawdopodobieństwa uprawniało do podjęcia decyzji chroniącej naród.

  18. Jacek Kowalczyk
    17 czerwca o godz. 17:09

    „przeszliśmy do fazy wzajemnych oskarżeń” – Panie Jacku, pamiec mnie zawodzi, ale mi sie zdaje, ze po 13 Grudnia roku pamietnego, gdy juz najgorszych oszolomow i wichrzycieli i burzycieli porzadku zamknieto w internatach, lub wiezieniach, to oszolomstwo i oskarzenia sie skonczyly, bo jak zwykle u nas tylko w obliczu wspolnego neszczescia sie jednoczymy.

    Wiec jesli mozna to poprosze o przypomnienie, bo jestem cokolwiek zaskoczony.

    Chyba, ze nie okres bezposrednio po 13 Grudnia mial Pan na mysli, tylko jakis inny.

  19. ups – oszolomow i wichrzycieli i burzycieli MIALO BYC W CUDZYSLOWIE

    „oszolomow i wichrzycieli i burzycieli „

  20. @delfin
    właśnie tak to widziałem, jako cholernie trudną decyzję w wiadomych warunkach geopolitycznych.
    Dziś brakuje mi kogoś, kto przemówi do rozumu oszołomom chcącym magazynów ciężkiej, amerykańskiej broni na polskiej ziemi. Znowu jest brak wyobraźni, są chore ambicje, chorobliwe fobie i kretyński pęd do samozagłady 🙁

  21. @Tobermory

    Wiem, ze napisales w odpowiedzi na post @delfin.
    A ja odpowiadam na to co napisales. I Zbaczamy z tematu „wyrok na Kiszczaka”.

    Przepraszam Panie Jacku, wiem ze za wczesnie, ale jestem pewien, ze ot tylko maly wtret bedzie.

    Tobermory, wlasciwie zgoda, ale nie tak o tym trzeba napisac. To nie oszolomy chca tych magazynow amerykanskiego sprzetu, tylko krotkowzroczni pazerni egoisci i cynicy.

    Te magazyny beda pierwszym celem ataku. Wiec ich instalacja bedzie jak zaproszenie, prosze tu walic.

    To, ze moga nam przywalic rakietowo to jasne, ale jak ma byc rakietowy atak, to sie buduje system antyrakietowy, a nie stawia cele do atakowania.

    No chyba, ze kalkulacja jest taka, ze jak amerykanie beda mieli magazyny, to i o ich obrone antyrakietowa zadbaja. Jesli nawet, to tylko magazynow beda bronic, a nie calej reszty, wiec to naciagane usprawiedliwienie.

    I myslisz sie w ocenie, ze to chorobliwe ambicje, czy fobie, czy kretyński pęd do samozagłady. To jest „znajomosc zycia” i czysty egoizm. W poprzednim watku pisalem, ze przy tych magazynach „da sie zarobic”, czy uszczknac cos dla siebie. I wlasnie to najbardziej decyduje, a nie jakies kalkulacje, czy przemyslane strategie.

  22. Zapomniałem dodać, a młodsi czytelnicy mogą o tym nie wiedzieć, że opisana przeze mnie sytuacja dotyczyła bardzo biednego kraju, o totalnie wyposzczonym rynku, w którym praktycznie wszystko podlegało reglamentacji i nawet rolka papieru toaletowego wywoływała namiętności, czy będzie ona moja, czy tego łysola przede mną.

  23. Zamiast komentarza (z Kiszczakiem w tle):

    Wieszcze, wiedźmy i proroki
    Wysysają z Pani soki,
    Krzesają smoleńskie duby
    Dla Twej, Pani, zguby.

    Przecież to nie Pani wina,
    Że nie znają słów Puszkina;
    Wiedzą tylko, jak się śpiewa
    Biesy na cześć Nieczajewa.

    Tańców na Twych, Pani, zgliszczach
    Nie wymyśliłby i Kiszczak,
    Gdyby jeszcze myśleć mógł;
    Ostań, Pani, z Tobą Bóg.

  24. Posadźmy w tiurmie 80-letniego starca za wydarzenia sprzed prawie 35 lat. Od razu będzie nam się żyło lepiej, wzrosną pensje i znikną dziury w chodnikach.

  25. Parafrazując klasyka, w miarę trwania III RP, walka o niepodległość zaostrza się. Zgadzając się z pomysłem autora bloga, proponuję by jego, Jacka Kowalczyka, zamknąć na kilka godzin w Tworkach, to tak dla jasności sytuacji i wartości poznawczych. A na poważnie, bo tak sobie żartujemy, czy nie czas, na spokojnie, wytoczyć proces Piłsudskiemu, za zamach majowy. W końcu, było nie było, padło 380 trupów, no antypaństwowa organizacja, o charakterze zbrojnym, jak się patrzy !.

  26. W II RP praktycznie cała generalicja i większość korpusu oficerskiego (w tym „dwójka” (kontrwywiad i wywiad)) wywodziła się z armii zaborców i nikt z tego problemu nie robił. Choć pod zaborami wojsko gorsze rzeczy niż stan wojenny robiło. Jak na taką operację (skala, emocje) jak stan wojenny (można porównać z zamachem Pinocheta w Chile!) ofiary były raczej przypadkowe – u Pinocheta było setki razy więcej i to bestialsko zakatowanych … 🙁 Dlatego ten proces i wyrok wystawia III RP fatalne świadectwo 🙁

  27. Starzec jest prawie 90-letni. Cóż za satysfakcja by była, posadzić za kratkami, jak ściganego zbrodniarza hitlerowskiego.

    @lonefather
    Czy my musimy się napraszać o ten atak rakietowy?
    Sąsiadów sobie nie zmienimy, ale kretyńsko z nimi zadzierać nikt nam nie każe.
    A może jednak?
    Czyje kasztany będą wyciągane naszymi rękami?

  28. Gospodarzu,

    Taki kwiatek w Panskiego wpisu

    „stan wojenny przygotowano i wprowadzono niezgodnie z ówczesną konstytucją, a dokonała tego „grupa przestępcza o charakterze zbrojnym” ”

    Czy nie nastal NajwyzszyCzas aby pewne sprawy sobie szczerze i otwarcie powiedziec?

    Jesli mielismy do czynienia z ‚grupą przestępczą o charakterze zbrojnym’, to o jakiej konstytycji, czy o jej nieprzestrzeganiu, jest to balamucenie sądowo-ipeenowskie?

    Tam przeciez mielismy do czynienia z rządem PRl, sprawującym wladze w kraju od 40-tu prawie lat. Kraj ten byl w pelni uznawanym czlonkiem spolecznosci miedzynarodowej. Tak, z wlasną konstytucją. I my teraz, po latach, raptem nazywamy rzad PRL z roku 1981, grupą przestepczą, ktora zlamala swiecie obowiazującą wowczas konstytucje.

    Czy jakby ta ‚przestepcza grupa’ nie zlamala wowczas konstytucji PRL, to do dzisiaj mialaby prawo byc przy wladzy?

    Przysięga Hipokratesa, bedaca Przyrzeczeniem Lekarskim, jest przez złośliwców zwana, w pewnych kontekstach, Przysięgą Hipokryty. Tak mi sie nasunelo, ze i tu podobny kontekst wystepuje. No bo jesli od czterdziestu lat grupa przestepcza sprawowala wladze, to za zlamanie jakiej, do cholery, konstytucji wy chcecie tych przestepcow sądzic? Przeciez tam wszystko bylo nielegalne! A nie tylko ta feralna 13-tka.

    Styropianowcom ja zadaje pytanie powyzsze

  29. No ale come on! Po pierwsze nie widzicie bezbrzeżnej głupoty tego „udziału w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym”? Można by tom napisać o łajdackiej naturze owej sentencji wyroku! Panie Jacku, robienie sobie symbolu i jaj z prawa, rozumu i tego państwa weszło już tak daleko w krew naszym rodakom, że nawet nie dostrzegają niestosowności takich symbolicznych ciągotek. Tego się wsadza wbrew przyzwoitości i rozumowi bo tak symbolika i wiara nakazują, tamtemu wszystko ujdzie płazem, bo biskupie/ministerialne/wyklęte szaty go swą świętością chronią. I tak od zaszczutego policjanta co to biskupa Michalika ośmielił się był zatrzymać, do ludzi osądzonych za to, że komuś obrazili uczucia, zrobiliśmy parodię z tego państwa. I jeszcze ten Instytut Nienawiści Narodowej… czytałem ci ja ich publikacje. O nieba! Czegoś tak nieuczciwego intelektualnie i faktograficznie jak dzieła pana Korkucia nie zdarzyło mi się napotkać nigdzie poza przedwojenną literaturą antysemicką (tamta była na inny temat z tym, że natężenie „faktów” i jakość wniosków miała podobne).

  30. dauphin & senchal
    17 czerwca o godz. 17:12
    porownywanie polski(1981) z jugoslawia(1990) to kompletna bzdura;
    n.p.kto mialby wtedy w kraju przechodzic na islam, sciagac bojowcow z afganistanu i czeczenii i budowac na wyscigi meczety za petrodolary z arabii saudyjskiej?
    podhalanie z owcarkiem na czele?

  31. @Jacek Kowalczyk
    „To dlaczego dzisiaj ktoś miałby się buntować?”

    Też się buntują tylko ten bunt się inaczej wyraża, głównie poprzez zakup one way ticket.

  32. Skazanie Kiszczaka to niestety „sukces” oszołomów z IPN który w większości są chorzy z nienawiści. Ale na szczęście ludzie rozsądni wiedzą co o tym myśleć. Stan wojenny uratował ten kraj przed katastrofą. Mądrzy ludzie to wiedza.
    A propagatorzy nienawiści z IPN, miłośnicy morderców z NSZ i bandytów takich jak „Ogień” niech sobie krzyczą. Nie przekonają nikogo.

  33. A to skazywanie 90-letniego starca odbywa sie w spoleczenstwie, ktore w WIEKSZOSCI do dzis uwaza wprowadzenie stanu wojennego za USPRAWIEDLIWIONE.

    CBOS: JAK Z PERSPEKTYWY MINIONYCH LAT OCENIA PAN(I) DECYZJĘ
    O WPROWADZENIU STANU WOJENNEGO W NASZYM KRAJU? CZY PANA(I)
    ZDANIEM, BYŁA DO DECYZJA?

    Zdecydowanie słuszna – 13%
    Raczej słuszna – 33%
    Trudno powiedziec – 22%

    Zdecydowanie niesłuszna – 10%
    Raczej niesłuszna – 22%

    Tylko 32 % uwaza wprowadzenie stanu wojennego za niesluszne. A my dziadka Czeska na szafot!

  34. Panie Jacku,
    o ile dobrze zrozumialem, to pyta Pan dlaczego Kiszczak (i jego towarzystwo) dostal tak niewiarygodnie malo. Dobre pytanie. Ale sadze, ze to do ksiezy biskupow powinien Pan sie z nim zwrocic. To oni byli strona przy Okraglym Stole, choc wielu do tej pory sadzi, ze to Walesa i ska., i to oni byli (i sa) gwarantem dotrzymania umowy, w mysl ktorej czerwoni mieli zachowac glowy i portfele, a w zamian za to zobowiazani zostali do obsypywania kk najrozniejszymi prezentami – jakie tylko kk sobie zazyczy.

    Takze moim zdaniem Kiszczak, czy Jaruzelski, powinien dostac chocby symboliczny wyrok, i chocby przez symboliczny rok posiedziec – skoro nie mozna bylo ich powywieszac, ale najwyrazniej dano im gwarancje nietykalnosci. No coz, nie mozna zjesc ciastka i ciagle je miec niezjedzone. I czasem trzeba plakac i placic, jesli tylko wymaga tego dotrzymanie umowy. A ta zostala dotrzymana – w Panskim imieniu.

  35. @Tobermory

    Ja napisalem, ze nie bazy, nie magazyny, tylko system antyrakietowy.

    Cos mi sie zdaje, ze za ta kase, co to cha wywalic, na ponad dwudziestoletnie Patrioty, to my smi – radary i naprowadzanie, we wspolpracy z izraelczykami z Rafel’a – naprowadzanie i rakiety, to bysmy sobie tarcze wybudowali. Naprowadzanie jest dwa razy, bo wspolne dzielo. Pamietam jak byl dyskutowany taki wariant uzbrojenia dla naszych smiglowcow, gdy amerykanie odmowili nam sprzedarzy systemu rakietowego.

    Pomyslec, ze moglismy juz w latach dziewiecdziesiatych … Ech, durnota Polska, co mysli, jak w Monkach mysla, ze amerykanskie najlepsze.

    Zewszad slychac o upadku nauki. Zewszad slychac o braku innowacyjnosci. A tu zamiast wesprzec polska nauke i innowacyjnosc, znow bedziemy wspierac cudza.

    Mi rece opadaja, gdy pomysle, ze mamy politechniki i studentow, ktorzy wygrywaja z wszystkimi na swiecie w projektach pojazdow marsjaniskich, czy ksiezycowych koparek automatycznych, ze mamy uniwersytety, ktorych studenci klada reszte swiata na lopatki w konkursach programowania i zamiast postawic na swoich, stawia sie na obcych, chocby nawet amerykanow. I tylko mi nie mowcie, ze to nie to samo. Bo to jest dokladnie to samo. Chodzi o pomyslenie i innowacyjnosc, a nic lepiej niz wyzwanie nie wyzwala ludzkiej pomyslowosci.

    Problem lezy w tym, ze polskim firomom trzeba dac, a od amerykanskich wypasionych mozna dostac.

    Nie slyszalem, zeby Radmor, czy Radwar sie zlikwidowaly. A nawet jesli to chyba nie wszyscy sie rozjechali. Politechniki ksztalcace w radioelktronice caly czas sa, studenci informatyki jak wygrywali tak nadal wygrywaja. Jest wszystko co potrzeba, brak tylko wyobrazni i woli.

    I tylko brak jest przywodcow, sa tylko politykierzy.

    Organizacyjnie tez nie byloby problemu, sa przecierz te „Polskie Inwestycje”, ktore nie wiadomo w co laduja kase, a moglyby w rzadowy program dla wojska, a poprzez niego w nauke.

    Zamiast tego napasiemy naszymi pieniedzmi amerykanow, paru cwaniaczkow dostanie co ma dostac i skonczymy jako magazynowy cel rakietowy.

  36. Bedzie mial pan rekordowa liczbe wpisow p. Kowalczyk.
    Wszystkie mozliwe odcienie „polskich” kacapow powychodza z nor. To tylko dowod na to, ze cos dobrego sie w Polsce stalo, ze kremlowskiej zarazie lata dominacji sie skonczyly i nie ma najmniejszych nadziei na jej powrot. Wrecz odwrotnie, jeszcze 2-3 niskich cen ropy (kwestia czasu jest kiedy iranska rzeka ropy zaleje swiat) i siedlisko syfu swiatowego – Rosja bedzie NO MORE !
    Dezynfekcja bolszewizmu w Polsce w praktyce nie istniala, szczegolnie jest to widoczne w wymiarze sprawiedliwosci i wyrokach tej wagi. Zbrodniarz Kiszczak nie byl zbrodniarzem na miare Bermana czy Rozanskiego ale tylko dlatego, ze nie mial ku temu okazji. Byl na smyczy Jaruzelskiego a Jaruzelski na smyczy Brezniewa. Jest zbrodniarzem niemniej, wykonawca zbrodniczych rozkazow, zbrodniczych „polskich” kacapow. Tak dlugo jak pokolenie tych „polskich” kacapow zyje (z moich podatkow) i ma dostep do imperialistycznego wynalazku jaka jest wolnosc wypowiedzi i bedzie korzystac z imperialistycznych satelitow (internet) tak dlugo rozne gwinty, betiki, ccccamele, tobersratatata … beda ciagle swego kremlowskiego „master’s voice”. Ale juz niedlugo, beda milknac jeden po drugim jak tylko Google wprowadzi oplaty lub zaloza „sosnowa jesionke”.
    Zorzyk Parowa opetany paranoja przesladowcza tylko by o KK. Wczesniej czy pozniej czeka cie Parowo „brain lobectomy”. Wkrotce pojawi sie Tanaka z podobna paranoja jaka ma Parowa i zacznie o KK.
    krzys52 ktory zyje 9 stref czasowych od Polski, ktory o sobie pisze, ze „nie jest juz Polakiem” tez ma cos do powiedzenia.
    Posluchaj krzysiu, ortequ i wy inni nie-Polacy:
    Piss off !

  37. krzys52 (20:18)

    „Takze moim zdaniem Kiszczak, czy Jaruzelski, powinien dostac chocby symboliczny wyrok, i chocby przez symboliczny rok posiedziec – skoro nie mozna bylo ich powywieszac”

    Faktycznie, latarnie staly gotowe a nikt tych przestepcow nie wieszal. Choc Urban sie sam dopraszal o takowe wyroznienie.

    A powazniejac na moment. Czy do Szanownego wciaz nie dociera, ze wiekszosc spoleczenstwa byla w latach 1981-1989, i do dzis jest, ZA wprowadzeniem stanu wojennego?

    W Annus Mirabilis89 nie bylo w Polsce parcia na wieszanie kogokolwiek. IPN nastal kilka lat pozniej. To od czasu utworzenia tej instytucji zaczely sie rozliczania przeroznych ludzi za przerozne zbrodnie. Najczesciej z ostatnich lat komuny. Czyli te wyimaginowane w chorych lbach.

    A ty swojego czerepu nie dalbys do przegzaminowania? Moze czegos ciekawego bys sie o sobie dowiedzial

  38. Ten krowi placek nas w jednym domu stawil, krzysiu52. Co za traf

  39. Dla niezorientowanych technicznie.

    System antyrakietowy sklada sie z radaru i wyrzutni rakietowej z rakietami.

    Radar musi byc superszybki i rakiety tez superszybkie.

    Dziala to tak:
    – radar wykrywa wystrzelny, czy lecacy cel
    – komputer oblicza trajektorie i wyznacza punkt przechwycenia
    – laduje te informacje do komputera rakiety i ja wystrzeliwuje
    – rakieta identyfikuje cel i dalej sie samonaprowadza, az do zniszczenia celu

    Jak widac jakies 4/7 calosci to oprogramowanie, 1/7 automatyka samonaprowadzania, reszta czyli 2/7 to radar i rakiety. Moze proporcje w detalach bylyby troche inne, ale nie sadze, zeby sie bardzo roznily.

    Rzecz w tym, ze ze wzgledu na czas, najwazniejsze jest, poza superszybkimi rakietami, efektywnie dzialajace oprogramowanie. Oprogramowanie, ktore wykona konieczne obliczenia w ulamkach sekund. A nasi studenci wydzialow informatycznych, wygrywaja wlasnie w tym, ze umieja pisac takie programy, dzieki matematycznemu przygotowaniu.

    DLa uzupelnienia dodam jeszcze i to, ze mozesz miec taki sobie program, jesli masz do niego suprkomputer, to on bedzie an nim smigal. Ale mozesz miec tez taki sobie komputer, a jesli masz jednoczesnie superprogram, to on bedzie smigal szybciej od tego pierwszego. Oprogramowanie, to jest klucz do systemu antyrakietowego. Bardziej niz same rakiety, choc to rakiety widza laicy, a nie to co nimi steruje.

  40. @lonefather
    Rakieta Iskander z Kaliningradu do Warszawy doleci w 2-3 minuty. Żadna tarcza antyrakietowa jej nie zatrzyma.
    Kilka takich rakiet w węzły łączności, stanowiska dowodzenia, elektrownie, mosty, lotniska itp. i leżysz i kwiczysz.

  41. Tobermory
    17 czerwca o godz. 21:00

    Leżysz. Ale nie kwiczysz. Dookoła pełen spokój.

  42. Jednego ze wspólników (gorzej: pomyslodawce) pochowano przeciez z honorami woskowymi w Alei Zasluzonych! A tez mial siedziec.

  43. Panie Jacku.
    Bardzo słabo się z panem zgodzę.
    Jak dam radę, to dam znać, czemu słabo.

  44. Juz w 2012 r kiedy pierwszy raz skazano Kiszczaka napisałem taki wpis i w dalszym ciągu jest on aktualny
    2012-01-12 23:07 | maciek.g
    Wyrok nie jest symboliczny , a idiotyczny
    Nikt wtedy władzy nie przechwycił , a władza sama podjęła działania jakie wówczas uznała za konieczne patrząc ze swego punktu widzenia. Jaki więc przestępczy związek zbrojny?
    Na dodatek umotywowanie kupiono wprost z IPN , a to że wojska Radzieckie były w Polsce i w okół w ogromnych ilościach to wg nich tylko demonstracja siły – to bez sensu. Każda władza będzie się broniła przed siłowym jej odsunięciem od rządzenia i puki będzie miała odpowiednie siły do takiego nie dopuści. Nie można za to władzy sądzić. Na dodatek ten „przestępczy związek” po paru latach negocjuje ze słaba wtedy solidarnością by zmienić ustrój bo widzi że ten co jest jest niekorzystny dla Polski. Doprowadzają do zmiany ustroju i mimo niekorzystnego dla nich przebiegu wydarzeń dotrzymują umowy. Zamiast sądzić należało by docenić wkład tych ludzi w przemianach które zmieniały obraz Polski

  45. Tobermory
    17 czerwca o godz. 21:00

    Radary i stanowiska rakietowe w glebi kraju. Do wyznaczenia toru lotu wystarcza w zupelnosci 5 pomiarow w sekundowych odstepach. Obliczenia kilka sekund. Wiecej zajmie samo odpalenie rakiety przechwytujacej niz namierzenie i obliczenia. To jest w sumie bardzo proste matematycznie oprogramowanie.

    Zreszta jesli to Ty a nie ja mam racje, to i Patrioty tez nam nie pomoga. Ale wiesz co, ja mam o tym pewne pojecie i to c napisalem, napisalem w pelni odpowiedzialnie. Poza tym jest jeszcze taktyka. Mozna zastosowac w tej tarczy antyrakietowej „strzelanie na zyda”, lub nawet na „potrojnego zyda”. Jesli nei wiesz co to oznacza, to nie wachaj sie pytac.

  46. Och a ja dopiero usiadłam w tej chwili po całym dniu pracy. Chętnie później na temat napiszę, nie żeby to kogoś interesowało 😉 pozdrowienia dla wszystkich

  47. Tanaka, Tobermory

    Ani lezysz ani kwiczysz. Znajdujesz sie bowiem w stanie lotnym. Wierzacy to nazwa uduchowieniem zapewne.

  48. @lonefather
    NIE MA systemu antyrakietowego zdolnego przechwycić rakiety typu Iskander. Patrioty są do mydlenia oczu, ponadto mają kiepską celność, co stwierdzono w operacji Pustynna Burza, gdzie nie dały rady starym Scudom.

    @Tanaka
    kwiczysz, jeśli odpalono pociski konwencjonalne.
    Głowic nuklearnych wcale nie potrzeba, aby nasz kraj położyć na łopatki i zamienić w Donbas.

  49. Tobermory
    17 czerwca o godz. 21:24

    Nie ma, ale nie znaczy to, ze nie mozna takiego zbudowac. Z uwagi na dystans, czyli 277 km, musialby to byc system calkowicie automatyczny i autonomiczny, zeby byl skuteczny. Za cene oddania decyzji komputerom, mozna miec skuteczny system.

    Od samego poczatku zycia na Ziemi, trwa ten wyscig pomiedzy budowaniem systemow obronnych przed atakiem. Nie widze powodu, zadnego powodu, zeby i tym razem nie bylo tak samo.

    A o Patriotach, to sie wypowiedizalem, co mysle, sporo postow temu.

  50. @lonefather
    No to buduj, buduj, ale czy nie taniej wyjdzie żyć zgodnie z sąsiadami, nie dać się wmanewrować w sytuacje bez wyjścia przez sukinsyńskich cyników, którzy już dawno mają zaplanowaną ewakuację możliwie daleko od tego burdelu?

  51. Orteq
    17 czerwca o godz. 20:40

    Czy ty zone w ZOMO miales, czy jak, ze tak tych komuchow bronisz? 😉

    Wczesniej nie mowilem o swoich marzeniach, lecz o tzw. „sprawiedliwosci dziejowej”, oraz „ludowej sprawiedliwosci”. Ja od dawna, jeszcze w latach 80ch mialem swiadomosc tego, ze rewolucja ustrojowa i transformacja ku demokracji maja mniejsze szanse na zaistnienie, jesli odbywac sie maja inna droga niz pokojowe i etapowe przekazywanie wladzy. Przykonali mnie do tego autorzy specjalistycznych lektur, ktorych nazwiska i tak ci nic nie powiedza. Wieszanie komuny na latarniach (nawet jesli to bylo mozliwe) oznaczaloby pojscie ta niewlasciwa droga. Byc moze zgodnie z tradycja sprawiedliwosci dziejowej czerwoni powinni byli zadyndac, ale ze mnie zaden tradycjonalista. Wiem tylko, ze tak to sie niegdys odbywalo – przy okazji upadkow przeroznych dyktatur. Ktore bez wzgledu na wlasne winy, czy ich brak, odpowiadac musialy przed ludem, ktory – slusznie czy nieslusznie – zadny byl ich krwi.
    Teoretycznie byla i taka alternatywa w 1989r, ale tylko teoretycznie. Bo w praktyce zadbala o to sama komuna – plus kler, ktory wtedy, z przyczyn roznych, takze wolal nie byc swiadkiem jatki (o ile tylko byli tacy, ktorzy mogliby tego dokonac).

    Wyobraz sobie przy tym, ze ja takze nie bylem zadny krwi, pomimo tego, ze zarobilem od komuny wyrok 3 lat wiezienia, z czego polowe odsiedzialem. Wiedzialem w co sie bawie, wiec nie mam specjalnych pretensji. Uwazam przy tym, ze takze oni, tj. Jaruzelski, Kiszczak i ska. powinni wiedziec w co sie bawia i byc przygotowanymi na konsekwencje (przypominam o sprawiedliwosci dziejowej oraz ludowej). Zatem skoro ja moglem dostac 3 lata za nic w sumie, to oni wrecz powinni domagac sie sami by sypnieto im po roku.

    Czasem bywa tak, ze dany polityk, wladca, staje przed bardzo trudnym wyborem. A wtedy, w znanej rzeczywistosci 1981r. – pomine tu przyczyny, ktore byly niezwykle zlozone – z uwagi na „konsekwencje Solidarnosci” w postaci narastajacej anarchii, i chaosu, obowiazkiem kazdego wladcy bylo polozenie im kresu, takze z uzyciem sily. I ten obowiazek zapisany jest w kazdej konstytucji, kazdego kraju, bez wzgledu na jakiekolwiek zapisy o stanach nadzwyczajnych, czy wojennych. IPN dal ciala w calej rozciaglosci. Nawiasem mowiac od poczatku bylem przeciwny jego istnieniu gdyz uwazalem – jakze slusznie, co czas mial pokazac – ze instytucja ta (podobnie jak KRRiT) bedzie wykorzystywana do politycznych i personalnych rozgrywek.

    Zatem, jesli tzw. „sprawiedliwosc dziejowa”, ktora czesto mocno niesprawiedliwa sie okazuje, nie stalo sie zadosc, a czerwoni nie zadyndali, to ten caly cyrk z ciaganiem kilku wazniejszych po sadach, ku przestrodze, kilku pozostalych (jak np. L.Miller) mogl choc zakonczyc sie innym, do pucu, wyrokiem roku odsiadki (np. z wykonaniem zawieszonym z uwagi na wiek, i stan zdrowia). Co byloby wyjsciem naprzeciw sprawiedliwosci dziejowej, przy jednoczesnym zachowaniu wymogow sprawiedliwosci.
    Bo tu nie ma sprawiedliwego rozwiazania, ktore moglyby zaoferowac sady. Jest tylko tylko politycznie rozsadne – i takie tylko jest sprawiedliwe.

  52. Tobermory
    17 czerwca o godz. 21:42

    Och, zdecydowanie taniej i co wiecej korzystniej. Ale taka jak widze mozliwosc zbudowania systemu antyrakietowego, w rownym stopniu nie widze szansy na to, ze bez „rewolucyjnej” zmiany powszechnej mentalnosci, dalo sie to zgodne sasiedztwo zaprowadzic.

    Jesli sie nie zanudziles, to przewin i zobacz, ze choc widze mozliwosc zbudowania, to wiem, ze nie zostanie ona podjeta. NApisalem przeciez wyraznie, ze zeby taki system zbudowac, trzeba byloby dac, a jak sie kupuje u NAJDROZSZEGO sojusznika, to jest szansa, ze cos tam „skapnie”, z przyjazni pomiedzy sojusznikami. Wszystkie moje rozwazania i uwagi sa wiec wylacznie teoretyczne, choc dane wyjsciowe sa jak najbardziej realne.

  53. Podłe świństwo. Godne całego zafajdanego styropianu.

  54. krzys52
    17 czerwca o godz. 21:43

    Masz bardzo idealistyczne wyobrazenie o sprawiedliwosci, jakakolwiek by onanie byla.

    Tyle jest sprawiedliwosci ile masz sil na to, zeby ja miec. Nie masz sil, nie masz sprawiedliwosci. Taka to jest okrutna prawda na temat sprawiedliwosci.

    A gwoli sprawiedliwosci, nalezy przypomniec, ze najokrutniejsza jest „boska sprawiedliwosc”, bo oznacza w praktyce nieskonczona niesprawiedliwosc, jaka wymierzaja, zaslaniajacy sie bogiem.

  55. Wiele tutejszych komentarzy na temat podłego skazania Generała czyta się z obrzydzeniem. Po trzydziestu kilku latach życia w totalnej wolności, miłosierdziu chrześcijańskim i umiłowaniu bliźniego

  56. Naszym Generałom i Przywódcom – C D
    Pozwolę sobie przypomnieć stara prawdę.
    Tak Generałowie jak i przywódcy planują /projektują swe przyszłe wojny i działania na bazie wojen tych które JUŻ ROZEGRANO
    Znane są więc tak straty obu stron jak i osiągnięty STAN POWOJENNY.
    Zdziwienie moje budzi więc gorączka i pewność z jaka niektórzy
    – pewni sukcesów- zakładają
    koniec Rosji , triumf zachodu i panowanie PAX AMERICANA.
    Pozwolę też sobie przypomnieć ze do Rosji wybierali się poważni przeciwnicy np Polacy , Napoleon . Hitler a wcześniej jeszcze Mongołowie.
    W jakim stanie następował powrót tłumaczyć chyba nie trzeba.
    Widocznie jest jakaś siła utrzymująca spójność terytorialna i społeczna – nie ważne jak byśmy ja nazwali.
    JEST I JUŻ.
    Przecież wielu obiecywało ze jak się kopnie to ten zmurszały twór rozleci się pod własnym ciężarem.
    Patrząc na lata ostatnie też.
    Przecież ostatnio tez był to okres SMUTY i klęski – a wszyscy przeciwko.
    Tymczasem oni jak trwali tak trwają i nawet okazuje się ze sankcje co miały Ich położyć na łopatkach kosztują drożej zachód .
    Jak wygląda Pax Americana na bliskim wschodzie , w Afryce czy nawet na Ukrainie
    widać jak na załączonym obrazku.
    Ofiar ludzkich liczonych w setkach tysięcy lepiej nie liczyć.
    Ja nie chcę krakać ale ktoś wreszcie powinien przypomnieć naszym WODZOM że warszawskie powstanie miało trwać dwa dni .
    NA TAKI OKRES MIELI PRZYGOTOWAĆ WAŁÓWKI LUDZIE DO TEJ WALKI POWOŁANI.
    O broni , amunicji wole nie wspominać.
    Na pytanie CO POTEM JEŚLI SIĘ NIE UDA ? odpowiedż brzmiała
    TO NAS WYRŻNĄ
    I wyrżneli.
    Elite narodu i jego młodociana przyszłość
    Dlatego też może byśmy przyjęli zasadę że do walki staną najpierw dzieci
    Przywódców , Generałów , Prezesów zaś listy osób //podobno przygotowanych do ewakuacji// staną się świadectwem swego rodzaju zdrady narodowej.
    To na razie tyle zwolennikom tworzenia magazynów , garnizonów i placów zabaw obcych wojsk których pozbyliśmy się pod wodzą Wałęsy..
    ukłony

  57. Orteq
    17 czerwca o godz. 21:21

    Oj, się nie znasz. Oni to nazywają podniesieniem.
    W każdej sytuacji panuje spokój.

  58. krzys52 (21:43)

    „Czy ty zone w ZOMO miales, czy jak, ze tak tych komuchow bronisz?”

    Za czasow mojej krajowej „kariery”, prawie pol wieku temu, nie tylko ze nie mialem zadnej zony to jeszcze i o ZOMO nikt wowczas nie slyszal. ORMO natomiast palowalo kolo chcialo. Mnie, 18-latka, rowniez.

    A bronienia komuchow to ty dopatruj sie wsrod krajowego ludu. Tego od ktorego oczekujesz gniewu na komuchow.

    Dlugo ci jeszcze zejdzie na tym czekaniu, jak mi sie wydaje. Bo ten durny lud – Kurskim lukiem tu sobie pozwalam – wciaz uwaza, w wiekszosci swej, iz stan wojenny, oraz Jaruzelski z Kiszczakiem do spolki, to zbawali Polske. Inaczej niz prezes zbawa, ale zbawali.

    Przy takim stanie umyslowym spoleczenstwa, wielkiego i dlugiego prania mozgow przez IPN potrzeba, zeby to spoleczenstwo dalo przyzwolenie na wieszanie kogokolwiek. Bo te gniewy i bunty ludow, o ktorych sobie pozwoliles nabazgrac, to znasz zapewne z lektur romantycznych. Tych o rewolucjach i powstaniach, licznych w historii narodow swiata. Zawsze wszczynanych przez niewielkie mniejszosci spoleczne. Przy wiekszosciach cicho siedzacych.

    Pokojowa reFolucja89 nastapila przy udziale polskiej, i nie tylko polskiej, wiekszosci spolecznej powiadajacej NIE rozlewowi krwi. Stalo sie tak pomimo kilku kretynow rwacych sie do targania po szczekach. Jesli ciebie wypuszczono po odsiadce polowy kary, to zapewne i tobie odeszla ochota do owego targania. Jak sam mowisz, zdaje sie, dobrze ze tak sie stalo. Sparawiedliwie, znaczy

  59. lonefather
    17 czerwca o godz. 21:55

    krzys52
    17 czerwca o godz. 21:43

    Masz bardzo idealistyczne wyobrazenie o sprawiedliwosci, jakakolwiek by onanie byla.

    Tyle jest sprawiedliwosci ile masz sil na to, zeby ja miec. Nie masz sil, nie masz sprawiedliwosci. Taka to jest okrutna prawda na temat sprawiedliwosci.
    ****
    Powiedz mi cos wiecej bo tyle to ja juz slyszalem z ust matki Pawlaka („Sami swoi”) :), gdy wybierali sie do sadu (po sprawiedliwosc).

  60. lonefather
    17 czerwca o godz. 21:55
    Piszesz durno , bo nie o Boską , ale o ludzką sprawiedliwość ci chodzi.
    W czasie rewolucji w Rosji i zaraz po jej zwycięstwie nikt o Bogu nie mówił , ale o sprawiedliwości mówiono wiele i jak ona wyglądała wiemy. Nie ma znaczenia czy popalenia się zbrodnie powołując na „Boga” czy na ideę (albo na co innego). Ci wierzący w Boga chrześcijańskiego zgodnie ze wskazaniami Jezusa , są mniej skłonni do czynienia zła. Ty mylisz wiarę w Boga z fanatyzmem i wiarą w kapłanów.

  61. Ja w swojej naiwności myślałem, że PRL był krajem gangsterskim, więc ktokolwiek łamał jego prawo, powinien dziś dostać nagrodę. A tu taka niewdzięczność – wyrok!

    A tak nieco poważniej, to stan wojenny uratował Polskę przed wojną domową – tak to pamiętam, a przecież do 1990 r. byłem zwolennikiem Solidarności. Z tej perspektywy skazywanie Kiszczaka przez jakichś pampersów to dziecinada.

  62. maciek.g
    17 czerwca o godz. 22:24
    „Ci wierzący w Boga chrześcijańskiego zgodnie ze wskazaniami Jezusa , są mniej skłonni do czynienia zła. ”
    nie jestem pewna, czy to prawda; nawet więcej-jestem pewna, że to nieprawda.
    Bo któż od lat tak optuje za przywróceniem kary śmierci w polskim prawie? ano kto?

  63. krzys52
    17 czerwca o godz. 22:19

    Niby podobnie, ale to nie to samo, co ja pisze.

    Co prawda stara Pawlaczka mowila o „sprawiedliwosci”, ale miala na mysli, glownie to, zeby byla po ich stronie. Miala bardzo zyciowe podejscie, do rozumienia sprawiedliwosci.

    I zwroc uwage, ze sad, z jej pojeciem sprawiedliwosci niewiele mial wspolnego. Choc niby powinien, ale nie mial.

    *** Ja mam na mysli to, ze „sprawiedliwosc” jest wzgledna, bo zalezy od sily stron.

    ***Najlepiej sie udaje sprawiedliwosc, gdy strony sa mozliwie rowne sobie.

    ***Wszelkie nierownosci pomiedzy stronami odbijaja sie na sprawiedliwosci.

    Tak widze problem sprawiedliwosci. Wszelkie przymiotniki dodawane do slowa „sprawiedliwosc”, w niczym nie zmieniaja powyzszych trzech zasad rzadzacych sprawiedliwoscia.

    A teraz zadajmy sobie pytanie, jaka jest nierownosc pomiedzy stronami, jesli Kiszczak dostal wyrok taki a nie inny?

    A moze to jednak jest jedyny mozliwy wyrok, a tylko nasze, ze tak powiem estetyczne, czy inne odczucia powoduja, ze wydaje sie on nam „niesprawiedliwy”?

    Hmmm niesprawiedliwy? To jaki my sami bysmy wydali, jesli ten jest „niesprawiedliwy”?

  64. konstancjap
    17 czerwca o godz. 22:45

    Tlumaczenie tej prostej prawdy Mackowi, to strata czasu. On sie z pewnoscia z Toba nigdy nie zgodzi/

  65. Uważam wyrok na Kiszczaka za niesprawiedliwy tego człowieka nie powinno się sądzić. Temu człowiekowi powinno się dziękować za to, że oszczędził Polsce ofiar w przypadku gdyby weszły do Polski jednostki armii radzieckiej niemieckiej czechosłowackiej. Jak widać kampania wyborcza trwa i PO liczy, że zdobędzie kilka punktu wyborczych. Inaczej nie interpretuję tego wyroku.

  66. konstancjap
    17 czerwca o godz. 22:45
    podajesz przykład szczegółowy, co jest tu uzasadnione. Ale nie zawsze szczegóły uzasadniają ogół.
    Tu warto spojrzeć przede wszystkim na ogół: nie ma żadnego dowodu na to, że państwa, czy narody „naśladujące Jezusa” są lepsze od nienaśladujących.
    Jest odwrotnie: największą ilość zła rozsiali, starannie też je eksportując, bez pytania, czy ktoś chce importować, „naśladowcy Jezusa”.

  67. konstancjap
    17 czerwca o godz. 22:45
    To nie wierzący w Boga , a właśnie wierzący w kapłana , bo to kapłan go tak nastawia. Jezus nic w zapisanych przypowieściach na ten temat nie pisał.

  68. Lata 1979-1981 pamiętam doskonale. Pod koniec 1980r. w rozmowach w pracy niezależnie od orientacji politycznej zadawaliśmy sobie pytanie:”wejdą czy nie wejdą?”. Do tego informacje z RWE ,że na granicy południowej i wschodniej obserwuje się koncentrację wojsk w tym pancernych. Po latach już z innych źródeł dowiedziałem się o zamyśle towarzyszy z NRD ,że po zajęciu województw jak np. zielonogórskie , by pozostać tam na dłużej. Podobno Breżniew biorąc pod uwagę niesienie bratniej pomocy, „wyłączył” udział bratniej armii zza Odry (byłaby z pewnością jatka)…
    Pamiętam co chwilę strajki, bo np. jakiejś szwacce dział personalny odmówił czegoś tam. Dzisiaj siedząc w „ciepłych kapciach” łatwo jest
    oceniać takie czy inne decyzje. Zgadzam sią z wpisem ,że stan wojenny ostudził wiele gorących głów i to po obu stronach. Kto pamięta tow.tow. Olszowskiego (obecnie w USA), Albina Siwaka, Mieczysława Moczara… Lub Katwickie Forum Partyjne.
    Wielu „sprawiedliwych” dnia dzisiejszego cząsto-gęsto siedziała w tamtych czasach jak przesłowiowa mysz pod miotłą lub lulało w kołysce.

  69. lonefather
    17 czerwca o godz. 22:52
    Ja zgadzam się z kimś kto mnie przekona wskazując fakty. Ty wydajesz mnie się fanatycznie nastawiony przeciw Bogu jaki pokazuje polski kościół katolicki. To trochę śmieszne bowiem wierzący w Boga wcale nie musi tak tego Boga pojmować, ani zgadzać się z tym jak księża Boga przedstawiają. Wierzący w Boga twierdzi, że to za jego przyczyną powstał świat materialny, nie wierzący z tym się nie zgadza i twierdzi, że to nieprawda (ale nie potrafi skąd ten świat materialny powstał , bowiem nawet teoria wielkiego wybuchu tego nie tłumaczy , bo jest pytanie co wybuchło) . Ponieważ ani jednego ani drugiego nie da się udowodnić trzeba wyraźnie stwierdzić zarówno wierzący jak i niewierzący wierzą , że to oni mają rację. Spór nie do rozstrzygnięcia.
    Po rewolucji w Rosji wiara była tępiona wszelkimi metodami , co nie przeszkodziło wcale temu, że powstał jeden z najgorszych systemów życia dla człowieka. Wiarę w Boga zastąpiono wiarą w wodza. A wódz bezwzględnie zabijał wszystkich których podejrzewał o to, że mogą mu zagrozić. Wraz z jego śmiercią paranoja została przerwana.

  70. @Zezowaty 17 czerwca o godz. 22:01
    „Ja nie chcę krakać ale ktoś wreszcie powinien przypomnieć naszym WODZOM że warszawskie powstanie miało trwać dwa dni.”
    I tyle właśnie trwało. Reszta dni to było dogorywanie, jak napisał Piotr Zychowicz w swojej książce „Obłęd 44”
    Wracając do meritum. Ale, by nikt nie pomyślał, że jestem apologetą minionej epoki to powiem, że gdyby nie transformacja mieszkałbym nadal w bloku i jeździł Fiatem 125. Nie należałem do partii, nie korzystałem z przywilejów, nie byłem w tzw. nomenklaturze, ale jak większość moich bezpartyjnych rodaków należałem do obywateli drugiej kategorii. Mimo, że dzięki przemianom teraz lepiej mieszkam i inny samochód stoi w moim garażu odnoszę wrażenie, że w kategorii obywatelskiej spadłem jeszcze niżej. Mam świadomość, że dzięki ustrojowym przemianom jestem wśród wygranych, mój status materialny jest zdecydowanie lepszy. Ale jak są wygrani to są i przegrani. Do takich należą robotnicy, a mam ich trochę w swojej rodzinie. Któryś z antropologów kultury analizując fenomen Solidarności zauważył, że dziejach światowych protestów robotniczych to chyba był jedyny przypadek, w którym proletariat strajkował w interesie burżuazji. I kleru należałoby dodać, bowiem to on jest największym beneficjentem przemian.
    Za tzw. komuny we wrocławskiej fabryce w której pracowałem dawali robociarzom mieszkania, na wczasy do zakładowego ośrodka wozili ich zakładowym autobusem, a ich dzieci do ośrodka kolonijnego. Wszystko to było nad morzem. Zawieźli i przywieźli, nikt nie musiał podróżować PKP.
    Zimą tym samym bezpłatnym transportem jechało się na narty do Zieleńca, latem do tzw. ośrodka wypoczynku sobotnio-niedzielnego, koło Milicza. Wszystko to za friko, w ramach Funduszu Socjalnego.
    Fabryki już nie ma, kupili ją Hiszpanie, zanim zbankrutowali produkowali w niej sprzęt AGD światowej klasy, niedawno ją sprzedano za grosze. Ci co jeszcze w niej pracowali wylądowali na bruku. Rozmawiałem z jednym nich. Jest inżynierem, pracował w nadzorze, znałem go z dawnych czasów, konsekwentnie wówczas kontestował tamtą rzeczywistość. Powiedział mi, że gdyby wówczas przewidział co sprezentuje im nowa władza, to wtedy zamiast psioczyć na partię, z miejsca by się do niej zapisał.
    A tzw. „karnawał” Solidarności to nieustająca anarchia i bezkrólewie. Bywało, że jakiś kierownik POM-u z Pcimia naraził się miejscowemu watażce z Solidarności i nie dał się wywieźć na taczce, gotowość strajkową ogłaszała połowa kraju. Ludzie byli już tak tym wszystkim zmęczeni, że wprowadzenie stanu wojennego przyjęli z pewną ulgą. Co nie znaczy, że z radością. Byli tacy co oprócz ulgi odczuwali szaloną radość. Wiadomo kto. Przede wszystkim obawialiśmy się wszyscy wkroczenia wojsk UW. Co by tu nie mówić, czterej pancerni z Polski to nie to samo co pancerna czwórka znad Wołgi.
    Odpowiedzialność Kiszczaka et consortes należy rozważać w ówczesnym kontekście.

  71. lonefaher

    „A moze to jednak jest jedyny mozliwy wyrok, a tylko nasze, ze tak powiem estetyczne, czy inne odczucia powoduja, ze wydaje sie on nam “niesprawiedliwy”?”.
    —————————————————————————–
    A z jakiej, ku.wa, racji wyrok?! Kto tu ma kogo sądzić – ci, co otrzymali pokojowo władzę z rąk Jaruzelskiego i Kiszczaka i wszczęli haniebną i bezprawną procedurę sądzenia Jaruzelskiego i Kiszczaka za to, że ci wykonywali swój konstytucyjny obowiązek rządzenia państwem?! I wedle jakiego prawa te łajdackie, na polityczne zamówienie sądy – wedle dzisiejszego? A skąd upoważnienie do takiego sądzenia – z sufitu czy od urojonego Boga? Więc może dzisiejsze sądy sądzą wedle ówczesnego prawa? Drugie kuriozum! I się nie brzydzą! Sądzić wedle komunistycznego prawa, które z przyczyn politycznych, filozoficznych, estetycznych i etycznych ze wstrętem się odrzuca?! Jeden idiotyzm idiotyczniejszy od drugiego, a drugi – jeszcze idiotyczniejszy. Owszem można sądzić za zbrodnie, bo wszystkie kodeksy świata to przewidują. Ale w tym wypadku na polityczne życzenie całą przeszłość nazwano „zbrodnią komunistyczną” – żeby umożliwić sądzenie. Bo jakie ZAMIERZONE zbrodnie można przypisać ówczesnym przywódcom? Czy szesnaście śmierci w stanie wojennym były ukartowanymi morderstwami – czyli zbrodniami – czy tragicznymi następstwami dramatycznych zdarzeń? Czy oskarżyciele znają język polski w takim stopniu, w jakim znał go Jaruzelski i wiedzą, co znaczy w polskim „zbrodnia”? Na kolanie stworzono, patrząc w sufit, nową prawną kategorię, żeby umożliwić odwet. Odwet za co – za interesy mocarstw, które wolę narodu polskiego miały w dupie? Odwet akurat na tych przywódcach, którzy przez niezależne od nas dziejowe konieczności prowadzili Polskę najmniej boleśnie, najłagodniej jak można i w końcu bezboleśnie oddali władzę?!
    Na początku przeklinałem w szoku stan wojenny i jego autorów, wymyślałem dowcipy o wronach, ale krótko, bo temat sam się skończył. Domniemana wojna z narodem była taka, że po krótkim szoku nie było jej widać. No i co z tego, że jakiś czas stały wojskowe posterunki – sporo im, wracając z pracy w lesie drewna na ognisko nawozilismy – to było nasze wojsko. Szok był z powodu zaskoczenia, a nie że wojsko wyszło bez powodu. Kto wtedy nie żył, nie czytał o dziesiątkach, setkach strajków, nie bywał na regularnych spotkaniach komisji zakładowych całego miasta, gdzie triumfował triumfalizm i szukanie sposobów, jak dopieprzyć władzy (po paru takich spotkaniach zdałem sobie sprawę, że nikt nie mówi, po co jej dopieprzyć, nikt też nie szuka celu, w jakim mamy iść), niech lepiej głosu nie zabiera.
    Czy polskie sądy sądzące na polityczne zamówienie, czyli wykonujące nie to, co leży w ich kompetencji, to nie jakiś zbiorowy absurdalny sen w mesjańskim kraiku?

    Owszem, Polacy to w sporej części ideowe monolity. Jak mój towarzysz od łopaty, złodziej, cham i moczymorda, który odsiedział 15 lat za współudział w morderstwie. Za największych zbrodniarzy mial Jaruzelskiego i Kiszczaka:
    – Ja bym ich, ku.wa, za jaja na latarni!
    Jak pytałem przy drugiej flaszce, za co, mówił:
    – Za wszystko. Bandyci i złodzieje.
    Przy trzeciej flaszce twardo mawiał:
    – W jakiej wierze się urodziłem, w takiej umrę.
    No i umarł. W takiej wierze, w jakiej żył – przy flaszce. Mój rocznik, patriota. Może ryczy wśród aniołków swym przepitym basem: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”.

  72. konstancjap
    17 czerwca o godz. 22:45

    Fanatyzm?

    Jak niby mam byc fanatykiem, przeciw czemus czego nie ma?

    Masz fantazje wierzyc. twoja sprawa. Mnie do swoich wyobrazen nie mieszaj, ja ich nie podzielam w obu znaczeniach.
    Ani na NIE
    Ani na tym bardziej na TAK

    Pisz sobie, co sie Tobie roi, ale do mnie prosze juz wiecej nie adresowac postow w jakikolwiek sposob zwizanych z wierzeniami. Bo i tak je zignoruje. Strata czasu.

    Co innego merytoryczne, na ten, lub inne tematy. Byleby byly wolne od jakiegokolwiek sladu Panskich wierzen.

  73. konstancjap
    17 czerwca o godz. 22:45

    Pzrepraszam, przepraszam, przepraszam …

    Post powyzszy jest do macka.g, a nie do Ciebie. Nie sprawdzilem co sie „wkleilo”.

  74. mag(us) wroc! Chocby na wozku ale wroc!

    —————————————————

    Odgrzejmy przestudzone

    “Ewolucja ma zdecydowanie więcej zalet niż rewolucja.”

    Wbrew komunistycznej propagandzie, rewolucje zawsze cofaja ludzkosc w rozwoju. No, chyba ze beda to tzw. reFolucje. Jak Annus Mirabilis, na ten przyklad. Jest spora roznica miedzy ewolucja i reFolucja. Ale o tym, potym.

    To na tym wlasnie polegal geniusz Polskiego Papieza. Zrobic rewolucje bez znanych z historii nastepstw. A wiec bez zabijania winnych i niewinnych. Bez niszczenia wszystkiego co reprezentowalo stary lad. No i bez bez odcinanania sie od historii. To naszemu Wielkiemu Rodakowi sie udalo prawie ze bezblednie. I to akurat nieudacznicy w postaci kaczystow, i ich IPN-u, chca koniecznie odkrecic. Dorabiajac kanty Okraglemu Stolowi. Oraz stawiajac szubienice, jesli sie da. Jesli sie nie da, to latarnie im wystarczaja.

    ReFolucje w postaci Roku Cudow, czy nastepujace po nim inne kolorowe przemiany spoleczno-gospodarcze na znacznej czesci globu, jesli cos cofaja to cofaja inaczej. Tworzenie klas nuworyszy, oraz pauperyzacja spoleczenstwa, jest jakims tam jednak cofaniem.

    Ale niekoniecznie na dluga mete! Bo nuworysze dosc szybko staja sie paniskami co sie zowie. A pauperzy tez sie przesiada jak nie na 20-letnie volswageny to przynajmnie na rowery. I do „Biedronki” jakos sie doturlaja. Ostatecznie, kazdemu na ten kieliszek chleba jakos uda sie zasluzyc, tak czy inaczej. Kuroniowek nie wymyslono ot, tak sobie.

    Patrzac na Polskie, po cwiercwieczu przemian przeciez reFolucyjnycvh tylko, cos mozna juz dojrzec. Ja na przyklad widze golym okiem, ze petepianiem w czambul wszyskiego co sie zmienilo od 89 roku, dzisiaj sie zajmuja tylko i wylacznie nieudacznicy. Tyle tylko, ze slowo nieudacznik ma pejoratywne znaczenie. Wiec ja je obracam w o wiele lepiej brzmiace okreslenie: wesolek.

    Tak. Dzisiaj jedynie polscy wesolkowie sa napedzaczami narodu do przejscia nastepnego etapu. To tylko oni chca skonczyc z tym bzdurnym F w Papieskiej reFolucji. I wytoczyc dziala „Aurory” do dania sygnalu dla nastepnego etapu rewolucji. ReFolucja dla nich to Zdrada Narodu. Koniecznie duze N. Bo wesolkowie juz tak maja, ze zawsze jakies dziala wytaczaja. I sobie w kolana i w stopy strzelaja. A w porywach, we mgle sie w drebiezgi rozbijaja.

  75. Stanislaw Baranczak tak zinterpretowal kalambur ‘reFolucja’. Wymyslony przez Gartona Asha :

    „Trudno ten kalambur przetlumaczyc jednym slowem; jest to po angielsku zlepek ‘revolution’ oraz ‘follow’ ”

    Owym ‘follow’ po Rewolucji Lutowej byly dziala „Aurory”. Snią sie one po nocach wesolkom-naprawiaczom OS, oj snią..

    W tym miejscu przypomnijmy jak Branczak opisywal Europe Wschodnia 1989 roku. Dochodzac do wyjasnienia terminu „reFolution”:

    „Dewastacja krajobrazu, dewastacja gospodarki, dewastacja struktury calego spoleczenstwa, dewastacja ludzkiego ciala, dewastacja duszy ludzkiej – cokolwiek przychodzi ci do glowy, wszystko to znajdziesz w Europie Wschodniej. Sa to te wlasnie smieci, ktore przez wszystkie dziesieciolecia byly podmiatane pod dywan propagandy oraz pod ciezkie meble militarnego i policyjnego aparatu kontroli. I oto obecnie wszystko to naraz ujawnia sie naszym oczom: wyziewy przemyslowe i zatrute rzeki, rozpadajace sie fabryki i kolektywne gospodarstwa rolne niezdolne do produkowania zywnosci, szowinistyczna nienawisc ujawniajaca sie w miejsce spoistosci calego spoleczenstwa, zwichniete mentalnosci uniemozliwiajace jednostkom funkcjonowanie w nowych warunkach demokratycznej otwartosci i ekonomicznej konkurencji, miliony klamstw i bledow, ktore trzeba naprostowac. Jest to wlasnie to straszliwe obciazenie, z ktorym Wschodnia Europa musi sie obecnie uporac. No i wlasnie dokladnie w srodku tego wszechobejmujacego zniszczenia ow cud Wschodnio-Europejskiej „postepujacej rewolucji” (ze zapozycze znowu od Gartona Asha doskonale okreslenie „refolution”) zapuscil korzenie i zrodzil owoce, ktore ogladamy dzisiaj.”

    A wiec, postepujaca rewolucja’. W przeciwienstwie do ‚pelzajacej’. Warto zapamietac te roznice. Bo to nasz najnowszy Swiety ja wymyslil. Te roznice, nie sam termin. Co tez warto sobie przypomniec, od czasu do czasu.

    Garton Ash zdaje sie sobie przypisywac termin „reFolucja”. I slusznie. Ukryte znaczenie tego terminu jednak nie Ash wymyslil. Tego Najnowszemu Polskiemu Swietemu nikt nie bedzie w stanie odebrac.

    Nawet Genialny Strateg nie bedzie mogl tego dokonac. Choc usiluje on ten termin obalic od momentu smierci Najwiekszego Polaka Wszechczasow. Nawolujac do wytoczenia dzial Aurory

  76. Podoba mi sie Pana artykul, dlatego postanowilem go skomentowac. Uwazam ze lepiej Pan ujal to co istotne niz wiekszosc ludzi piszacych na ten temat.
    Czlowiek powinien ponosic odpowiedzialnosc za to co w zyciu robi i czego nie robi. Pozniejsze tlumaczenie, ze chcialo sie inaczej, ze sie nie wiedzialo jest tlumaczeniem idioty.
    Kiszczak wiedzial co robi, wybral to bo tak mu bylo wygodnie. Wiedzial o tym, ze beda zabici, wiedzial o tym ze bedzie razaca niesprawiedliwosc i tysiace ludzi bedzie uwiezionych, wiedzial o tym ze tysiace ludzi straci prace, on mial swiadomosc tego wszystkiego i dokonal swiadomego wyboru. Jego tlumaczenie ze chronil Polske przed sowiecka agresja jest absurdalne, nikt nie ma prawa zabijac innych zeby ktos inny nie byl zabity przez jeszcze kogos innego. To nie jest obrona konieczna, to nie jest okolicznosc lagodzaca.
    Kiszczak byl udzialowcem w niszczeniu kraju, wojna jaka wypowiedzial narodowi byla katastrofa ekonomiczna. To byl efekt jego wyboru, lepiej zyc w kraju zniszczonym i zdewastowanym ale rzadzonym przez swoich niz byc od rzadow odsunietym. To bylo bandyckie trzymanie w garsci tego co sie rozlatywalo wg zasady -nie bede mogl miec dla siebie i swoich, nikt miec nie bedzie.
    Kiszczak byl enkawudzista od malego, on wiedzial co to jest zwolnienie ze smyczy zastepow psow. On wiedzial ze dojdzie do lamania praw ludzkich na niespotykana skale, on wiedzial ze w starciu z bezpieka nikt nie bedzie mogl miec pewnosci przetrwania. On wiedzial ze komunisci beda mordowac, bo taka jest wlasnie komuna, on tego chcial zeby bronic systemu w ktorym bylo mu dobrze.

    Kiszczak powinien siedziec w wiezieniu od momentu stracenia wladzy przez komunistow, powinien w tym wiezieniu umrzec. Ten czlowiek byl zwierzeciem, powinien skonczyc jak zwierze.

  77. Orteg’ziu;

    Tu nie chodzi o to aby kroliczka zlapac,ale go gonic,gonic,gonic.

  78. Orteq,
    czesc, ostatniej nocy obejrzalem w tutejszej telewizji ‚Ide’.
    Zaden tam ‚film antypolski’.
    Dzielo przejmujace w prostocie, surowosci i pieknie formy.
    Jak prosto i pieknie mozna przedstawic tragicznie skomplikowane losy ludzkie.
    Scena samobojstwa Wandy nie do zapomnienia. Kilka takich scen.
    Caly film zdjeciowo bezbledny, rok 62 w Polsce jakim go pamietam.
    I nie o Oscary tu chodzi.

  79. pombocek
    18 czerwca o godz. 0:36
    Niestety ,nie jest to odosobniony wypadek ,że zwycięzcy dla swych politycznych celów sądzą przy pomocy usłużnych sędziów zwyciężonych i oczywiście nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością.
    Masz rację że w Polsce jest dużo fanatyków kupujących opinie tych polityków i że znaczną ich część stanowią fanatyczni katolicy wierzący w księdza i kościół (zamiast w Boga). Ci ludzie są bardzo podatni na manipulację i zupełnie nie myślą bo dla nich wyrocznią jest „guru” ksiądz (najlepiej taki jak Rydzyk). Tymczasem ci księża uprawiają politykę pod siebie i często zupełnie rozmijają się zgłoszoną przez siebie ewangelia i 10 przykazaniami. To jednak ci wierni fanatycy nie zauważają. Żona moja niestety jest taką fanatyczką i zrobiła awanturę gdy powiedziałem, że Jaruzelski był patriotą i zależało mu na pomyślności Polski. Największy problem miała z tym, że Papież Polak tego „łobuza” przyjmował u siebie na audiencjach i nigdy o nim negatywnie się nie wypowiadał.

  80. 1. IPN od dawna już stał się w praktyce zaprzeczeniem idei, dla której został powołany. Mówiąc wprost – Wie, jak rączka daje chlebuś i przed kim należy uklęknąć…

    2. Ja także, jak Gospodarz bloga, inaczej oceniam stan wojenny dziś [byłem wtedy już dawno dorosły, czego niejeden z pryncypialnie osądzających tamte czasy i ludzi „dyskutantów” powiedzieć o sobie nie może] niż „w owe dni przedostatnie”… Tylko o czym to świadczy? – Ano o niczym… Prawdopodobnie obaj [a z nami miliony współobywateli] nie jesteśmy krowami i zmieniamy poglądy.

    3. „Powinien siedzieć”… Hmmm… Mnie chcieli wtedy wsadzić – widocznie jednak się rozmyślili i skończyło się na trzymiesięcznym zakazie opuszczania miejsca zameldowania; nie załapałem się na kombatanctwo… Nie byłbym jednak dziś aż taki pryncypialny… i po katolicku mściwy. B-y-ć m-o-ż-e – być może – gdyby nie tacy, którzy „powinni siedzieć” niejeden z nas od wielu lat „p-o-w-i-n-i-e-n l-e-ż-e-ć” i to średnio głęboko… Proszę się tylko uważniej wczytać w tenor głoszonych przez niektórych Rodaków przekonań..

    4. „Pozostał ubekiem i do dziś kręci, mataczy, kłamie i się wymiguje”.
    – Drogi Panie! A toż to jego niezbywalne prawo… p-r-a-w-o!!! – Prawem zagwarantowane prawo każdego oskarżonego! Nawet początkujący kauzyperda Panu to bez trudu paragrafami uzasadni! Jeśli oczekuje Pan posypywania głowy popiołem i pokutnego samobiczowania przez oskarżonego, niech się Pan uda na pierwszą z brzegu plebanię; tam takie praktyki są zapewne codziennością.

    5. „Z pewnością nie jest człowiekiem honoru”.
    – A skąd pan wie?

    Reasumując: Czasy się zmieniają. Nic straconego. Można jeszcze posiedzieć [obiecywano zupełnie niedawno]. Można zostać położonym [marzenia niektórych „dyskutantów” niekoniecznie dotyczące sprawców stanu]… w ogóle można „beknąć” [niekoniecznie gastrycznie]…

    Ba!!! Można zostać wygrzebanym z mogiłki!!!

    Dotyczyć to może nie tylko stetryczałych staruszków z WRON…

    P.S. Wyrok jest kuriozalny… A co w około nie jest kuriozalne? Pański blog?

  81. Ja z ogrodu.
    Panie Jacku Kowalczyku! Pan tak poważnie?, czerwcowa data mi nic nie mówi, ani to Prima Aprilis, nawet w osobistym kalendarzu nie znajduję żadnego święta. Czyli poważnie, a jeśli tak dlaczego żąda Pan niewiele; tu myślę że skazany honorowo, w ostatnim słowie powinien prosić o dożywocie.
    Czyli poważnie. I z uzasadnieniem: „…To dlaczego dzisiaj ktoś miałby się buntować? W końcu en masse żyjemy o parę poziomów wygodniej niż w PRL..”.
    Jakiś tam procent społeczeństwa z tego wygodnictwa bezczelnie wyłamuje się, a nawet nie zgadza się i nawołuje do buntu innych, taki na ten przykład @zezowaty (wybacz kolego) kilka dni temu napisał:
    „Tylko pamietać zechciejcie – że i Was może spotkać człowiek który ma PRYWATNE LUB KORPORACYJE A NIE PAŃSTWOWOTWÓRCZE SUMIENIE.
    Ja nikomu tego nie życzę .
    Ale ON tam gdzieś jest w mroku, który WY SAMI rozsiewacie.”
    O ten mrok Panie Jacku mi chodzi.

  82. Dziwny jest ten… kraj, że strawestuję tytuł Niemenowskiego protest-songu, bo cóż się dzieje? Oto w kraju, jak najbardziej – niekomunistycznym sądzi się osoby, które naruszyły przepisy peerelowskiej konstytucji, czyli konstytucji komunistycznej w rzeczy samej. Oznacza, to, że „naszym biednym, nieszczęśliwym kraju”, jak określa Rzplitą Stanisław Michalkiewicz, istnieją sobie, i to zgodnie, dwie ustawy zasadnicze przy pełnej-jak widać- akceptacji ze strony niekomunistów. Chciałoby się więc zapytać: jak taki stan rzeczy zakwalifikować? Czy jako wybitne osiągnięcie polskich uczonych w prawie, czy jako polską wersję „Latającego Cyrku Monty Pythona?” Choć mam dyplom prawnika (uzyskany za komuny, co prawda i bez praktyki w zawodzie, ale jednak), to nijak nie mogę załapać, jak to się stało, że prokuratura, sądy, dają sobie z tym radę.

    Według mnie, te wszystkie procesy wobec gen.gen. Wojeciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka mogły się zakończyć o wiele wcześniej, a stało się inaczej, dlatego, że po przejściu wszystkich instancji, obaj Panowie mogliby się odwołać do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i tam wszystkie te oskarżenie by upadły. Gen. Jaruzelski już tego nie zrobi, gen. Kiszczak raczej też nie. Czy można mówić o nich, jako o ludziach honoru? Trudno mi to przechodzi przez klawiaturę, bo zaraz pojawia mi się przed oczami, gęba podpitego Michnika, ale uważam, że można.Wystarczy mi fakt, że ani Gen. Kiszczak, ani zmarły Generał Jaruzelski, nie ulotnili się z Polski, kiedy „styropiany” zaczęły się do nich dobierać, a przecież mieli takie możliwości, więc co, jeśli nie honor? Ponadto obaj mogli skompromitować niejednego arcypasterza, czy „solidarucha”, ale nie wykorzystali swojej wiedzy w tym celu.

    Patrząc na, to, z perspektywy czasu, zupełnie inaczej, oceniam zarówno Zmarłego Generała i jak i Generała Kiszczaka. Zgadzam się w zupełności z Sauromem i ze wszystkimi innymi, którzy twierdzą, że obaj generałowie zapobiegli nieporównanie większemu nieszczęściu, w porównaniu, z którym stan wojenny, był niewinnymi podchodami. Piszę, to jako były „styropian”, który przeszedł „standardową drogę ‚solidarucha’, czyli zatrzymania, aresztowanie, internowanie, aresztowanie.
    A ci, co piszą o „zbrodniach stanu wojennego” niech sobie pier.dolną „baranka” w solidną, betonową ścianę.

  83. Jak to uwielbiany kiedys napisał?…@Jerzy Pieczul ma dobrze poukładane w głowie… , czy coś takiego (jeśli trzeba będzie udowodnić, znajdę właściwy cytat). Bo @Tanaka miał rację i zazwyczaj ją miewa, nie pisze że zawsze żeby znowu się nie roztrząsł i nie unosił za wysoko. Otóż przyznaję, myliłam się, reagowalam zbyt emocjonalnie, niepotrzebnie z niechęcią i przepraszam za słowo „braja „.
    To w związku z komentarzem z dnia 18 czerwca o godz. 0:36.

  84. Panie Jacku

    Sąd Apelacyjny, wydając wyrok na gen., Kiszczaka twierdzi, że zajął się wyłącznie kwestią prawną: Kiszczak złamał prawo, bo dekret o stanie wojennym był niezgodny z prawem („nawet prawem PRL-u”, jak zaznaczył).
    Uzasadnienie jest oparte o nieprawdę i nierzetelne. Sąd bowiem odrzucił wyjaśnienia obrony, że generał działał w stanie wyższej konieczności. Stwierdził, że nie było takiego stanu, bo nie groziła żadna interwencja radziecka.
    To jest pierwsza fundamentalna konstatacja w sprawie generała: sąd sobie zbadał i wyjaśnił, i wie.
    Moja konstatacja na konstatację sądu jest taka, że sąd składa się z osobników niedorozwiniętych na umyśle.
    I druga fundamentalna sprawa: Kiszczak złamał prawo. Bo dekret był niekonstytucyjny. „Nawet jak na prawo PRL-u”.
    Nie bardzo wiem, co niedorozwinięte dziecię sędziowskie miało na myśli mówiąc „nawet”. Dla mnie brzmi to jak pojmowanie przez dziecię sprawy tak, że jak coś było z PRL-u to z definicji jest złe.

    Tymczasem nie generał Kiszczak sam sobie stworzył dekret o stanie wojennym. Zanim dekret został sformułowany i wreszcie przyjęty, prawnicy pracowali nad nim, dając mu podstawy prawne i mając przekonanie, że w prawie mieści się właściwie. Kiszczak, jako funkcjonariusz państwa, działał w oparciu o dekret i nie ponosi odpowiedzialności za jego ewentualne wady prawne. Dopóki coś nie jest uznane za niezgodne z prawem i mocą właściwej decyzji z prawa usunięte, jest prawem i można w oparciu o nie działać i na nie się powoływać.
    Nie inaczej dzieje się dzisiaj: dopóki Trybunał Konstytucyjny nie zaneguje jakiegoś przepisu, państwo w swoim działaniu na nim się opiera. I bywa też tak, że część ekspertów prawa, w tym przypadku konstytucjonalistów, ma pełne przekonanie, że dany przepis jest niezgodny z prawem. Inni mogą takiej opinii nie podzielać. W takim stanie przepis może działać tak długo, dopóki nie zostanie przez TK zanegowany. Negacja odbywa się przez głosowanie sędziów, a nie dlatego, że „tak jest”. Zdarzają się głosy odrębne, nie zgadzające się z większością.

    Zasadniczo, w każdej sprawie, jeśli funkcjonariusz państwa ( i ktokolwiek powołujący się na prawo) odmawiałby działania, bo mu się wydaje, że dany przepis może być niekonstytucyjny, państwo zostałoby sparaliżowane. Realnie przestałoby istnieć.

    Te dwie kwestie się ze sobą ściśle łączą: prawo, na którym generał opierał swoje działanie i uzasadnienie o jego konieczności i wyższej konieczności działania. Odcięcie się od jednego, wy wyrokować tylko o drugiej stronie i na tej podstawie skazać człowieka to coś zupełnie fałszywego i z góry niesprawiedliwego.

    Sędzia Karpiński stwierdził: „sprawa budzi wielkie emocje społeczne, ale sąd interesuje się wyłącznie jej aspektem prawnym i formalnym. Aspekt polityczny pozostawiamy ocenom historyków”. Powiedział nieprawdę. Sąd się usiłował skryć za formułą rzekomego skupienia wyłącznie na sprawie formalnej i prawnej, ale mu się to nie udało, bo udać się nie mogło. To była taka intencjonalna próba przecięcia na pół dwóch ściśle powiązanych kwestii. Tyle, że tnąc po rzeźnicku, sąd jednak musiał sięgać – broniąc się rękami i nogami – po uzasadnienia z pola drugiej kwestii. Tu szukał uzasadnienia dla odrzucenia argumentu obrony o działaniu w stanie wyższej konieczności: „Aby tak przyjąć, należałoby ustalić, że było realne i rzeczywiste zagrożenie interwencją wojsk Układu Warszawskiego w momencie podejmowania decyzji o stanie wojennym – mówił Kapiński. Według SA zagrożenie takie wówczas nie istniało.”
    Tak więc sąd zbadał, jak działał Związek Radziecki w tamtym czasie. Jak działał Breżniew i Komitet Centralny KPZR, oraz dowódcy wojskowi i całą machina państwa radzieckiego, z jego interesami i koniecznościami o skali przekaczającej skalę samej Polski. Dowiedział się więcej niż generał Jaruzelski, z generałem Kiszczakiem i pozostałymi funkcjonariuszami polskiego państwa, z całą aparaturą wywiadu i kontrwywiadu oraz służb dyplomatycznych, którzy mieli nadto powodów do najgłębszego przekonania, że groźba rozpadu państwa polskiego i groźba radzieckiej interwencji – czyli wojny, o skutkach nie do wyobrażenia – są realnym i najpoważniejszym zagrożeniem.
    Wysoki i najwyższy funkcjonariusz państwa, który w takiej sytuacji ucieka się do rojeń o tym, że nie należy nic robić, bo może przepis na podstawie którego miałby działać jest wątpliwy prawnie, byłby chorym i niebezpiecznym dla państwa osobnikiem, którego się eliminuje. W takie sytuacji i w dziedzinie wojskowej, eliminacja musi być natychmiastowa i bezwzględnie skuteczna. Kto tego nie robi, sam niszczy państwo, nie rozumiejąc jego nieuchronnych konieczności.
    Dwaj kluczowi ludzie, generałowie Jaruzelski i Kiszczak, doskonale to rozumieli. I rozumieli to, że działanie wyłącznie metodami prawnymi, formalnymi, administracyjnymi i wojskowymi nie jest kluczem do rozwiązania problemu, z którym nikt po II wojnie się w Polsce nie spotkał. Musieli się więc nieustannie poruszać bo bardzo cienkiej krawędzi tego, co powinni byli robić jako odpowiedzialni funkcjonariusze i urzędnicy państwa, jako dowódcy i generałowie, ale co nie tylko by mogło nie rozwiązać problemu, ale go wręcz tragicznie pogłębić, a tym, co uważali że muszą robić obok, lub w wbrew ścisłym nawykom i obowiązkom, w ogóle nie przewidującym sytuacji tak poważnych i dramatycznych, a zarazem koniecznych, dla uchronienia państwa przed najgorszym scenariuszem.
    Obaj – Jaruzelski i Kiszczak, choć ten pierwszy niósł największą odpowiedzialność, uchronili Polskę przed najgorszym. Za określoną cenę.
    Cena ta, rozłożona na lata i mająca walor „miękkości”, była poważna. Była jedną z ważnych przyczyn upadku PRL-u. Choć dalece nie jedyną.
    Cena „twarda”, czyli cena krwi i życia, w tamtych okolicznościach, była bardzo niską ceną. Prawie darmową. Megapromocją w warunkach starcia, którego koszt można by długo liczyć i rachunek ciągle nie miałby końca.
    Jest tu jeszcze coś: obaj generałowie, ale szczególnie „ten w okularach” – Jaruzelski, właściwie on niemal wyłącznie, musiał stawać naprzeciw całej ówczesnej potęgi Związku Radzieckiego i jego spraw. Nikt w tym go nie zastąpił, nikt mu nie mógł zdjąć z pleców ciężaru. I podobnie, musiał się mierzyć z sytuacją wewnętrzną w Polsce. Gadanie o słusznych motywach „Solidarności” niczego tu nie zmienia i nie ma nic do rzeczy. Ten co stoi na czele państwa musi państwo chronić przed zapaścią i rozpadem. Musi widzieć to co się w nim dzieje i co się dzieje dookoła. I ma nie dopuścić, by sprawy przybrały zły obrót. A tym bardziej – tragiczny.
    Obecni politycy, prokuratorzy IPN-u, obecni sędziowie sądzący generałów, nie mają bladego pojęcia o skali odpowiedzialności, skali złożoności i skali problemów, przed którymi stali. To co dzisiejszych martwi wiemy: zegarek, wakacje w służbowym aucie, wygoda fotela w radzie nadzorczej spółki skarbu państwa i smaczek kawioru w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Te liche, palanciarskie postacie wyrokują o tych, co stali przed groźbą najprawdziwszej wojny. Te umysłowe niedorostki mogły by sobie, przed wydaniem wyroku na Kiszczaka, zerknąć do tiwi, albo netu, jak wygląda drobniutki przecież konflikcik, taka miejscowa różnica zdań, na przykład w Donbasie. W Polsce, gdyby weszli, różnica zdań byłaby troszkę większa.
    I wreszcie: kto jak nie Jaruzelski, a z nim i Kiszczak, byli tymi, co reprezentując dawne, pomogli w przeprowadzce Polski z PRL-u, do nowego domu?
    Próbował pan, panie Jacku, przeprowadzić taką wirtualną grę, bezpieczną, bo to symulacja, ale solidnie realistyczną – postawić się na miejscu któregoś z generałów? Symulacja byłaby najpełniejsza, gdyby się postawić w miejscu generała Jaruzelskiego.
    Polska ma coś takiego fatalnego w sobie, że sama siebie nie rozumie. Nie rozumie co się z nią dzieje, jak złożone i poważne bywają sprawy. Źle stawia sobie diagnozę, więc i się fatalnie leczy. Nie ceni sobie tych Polaków, który najwięcej jej z siebie dali. Sama siebie okłamuje. Robi z siebie propagandystę jednej strony rzeczy. Jest to postawa stricte religijna.
    Chciałby pan, żeby choć na krótko, niemal symbolicznie krótko, wsadzić do więzienia generała Kiszczaka. Mnie to dziwi. Przy tym mówi pan, że dawną zerojedynkową postawę wobec stanu wojennego i jego autorów, zamienił pan z czasem na bardziej zniuansowaną. Zniuansowanie doprasza się tego, żeby znaleźć odpowiedź na to, co uczynić wobec osoby, która ma też poważne zasługi. Może powinna to być gra w karty: jedne karty się traci, inne zyskuje. Na koniec liczy się punkty i jeśli jest powyżej zera, gracz dostaje nagrodę?
    Może więc – nie do więzienia, a do annałów złożonej, ale i dobrej pamięci? Może jakaś tablica pamiątkowa, z podziękowaniem za to i owo, a choćby tylko wspomnieniem? Jakaś forma w przestrzeni krajobrazu; może jakiś pomniczek? Mniejszy, a może i większy od pomnika tego co upadł był w Smoleńsku?
    A przy tym, w celach niuansujących: pamięta pan może, panie Jacku, jak pani premier rządu Jej Królewskiej Mości –Margaret Thatcher, spotykała się w Polsce z prywatną osobą, znaną niektórym jako Lech Wałęsa? Pani premier, z panem związkowcem. Podawali sobie rączki, wymieniali uściski i panowało pełne zrozumienie oraz poparcie wzajemne. Dookoła zaś brzydka rzeczywistość stanu wojennego ze swoimi skutkami. Było to po pacyfikacji kopalni „Wujek”, z 9-ma ofiarami śmiertelnymi. W czasie, gdy przywódca związków zawodowych Wałęsa ściskał się z premier rządu brytyjskiego, siły policyjne i brytyjskie „ZOMO” pacyfikowały strajki brytyjskich związkowców i niezwiązkowców – górników, hutników,dokerów w Brytanii. Pani Thatcher bez pardonu i z wielką brutalnością rozprawiała się ze strajkującymi. Był to bardzo długi i bardzo bolesny konflikt. Byli zabici i byli ranni, w liczbie przekraczającej to, co stało się w Polsce.
    I w tym samym czasie pani Thatcher miała do załatwienia sprawę międzynarodową . Taka strategiczna konieczność. Musiała się rozprawić z Argentyną. Taka strategiczna decyzja: „wejść –nie wejść”. Weszła. Taka konieczność. Żeby konieczność miała ciekawsze okoliczności – działo się to po drugiej stronie globusa od Londynu. A konieczność dotyczyła niewielkich wysp na oceanie, niegdyś przez Brytanię zagrabionych i trzymanych do dziś jako swoje. Co nie bardzo się podobało Argentynie, też swego czasu zagarniętej, tym razem przez Hiszpanię.
    Pani Thatcher nie jest co prawda dobrze wspominana przez sporą część Brytyjczyków, ale ma też swoje pomniki. Ma też tytuł szlachecki. A w więzieniu nie siedziała ani ciut-ciut.
    A pan chciałby jednak zobaczyć Kiszczaka za kratkami. Żeby choć symbolicznie. Bo jednak ubek był. A może mu kwiatka? Niech będzie róża – ma kolce. Będzie symbolicznie.

  85. Satelicka zniewolona Europa /znalezione/
    1) USA ochrania Europę militarnie.
    2) Europa nie posiada własnej armii, floty, lotnictwa ani wspólnego arsenału atomowego.
    3) Europa nie posiada własnego wywiadu: ani gospodarczego ani militarnego.
    4) EBC jest kontrolowany przez tą samą mafię, która kontroluje FED.
    5) Europa nie jest rządzona w sposób demokratyczny.
    6) w UE w ważnych sprawach obowiązuje Liberum Veto (a efekty tego są takie same jak w Rzeczypospolitej Magnatów).
    7) zadłużenie państw Europy powoduje, że europejskie rządy tylko wykonują polecenia formułowane przez właścicieli europejskiego długu.
    8) Kompetencje centrali UE nie odpowiadają potrzebom federalnego państwa.
    9) UE nie określiła swoich docelowych granic. To oznacza, że każdy sąsiad UE może prędzej czy później poczuć się zagrożony wchłonięciem.
    10) Europa nie rozwiązuje problemów siłą większości lecz omija niewygodne sprawy poprzez „wyjątki”. To tylko z roku na rok potęguje listę pretensji pomiędzy członkami UE.
    11) w Europie małe państwa mogą zbyt dużo (powiązane z problemem nr 6, 8 i 10)
    12) Na poziomie UE nie istnieją żadne ograniczenia dla lobbistów.

  86. lonefather
    17 czerwca o godz. 22:52
    oraz Żorż Ponimirski
    17 czerwca o godz. 15:09 ( na innym blogu)
    dziękuję za wsparcie, wyjaśnienie i przypomnienie, z kim nie warto strzępić języka…

  87. Tanaka
    17 czerwca o godz. 23:03
    właśnie do tego nawiązałam.
    lonefather
    18 czerwca o godz. 0:41
    przez chwilę po przeczytaniu zrobiło mi się gorąco, bo nijak nie mogłam sobie niczego przypomnieć.
    Pomyślałam, że może już pora na jakieś środki poprawiające pamięć. Dziękuję za sprostowanie….ufff, jaka ulga!

  88. Orteq(usiu)
    „Choćby na wózku, ale wróć”?!
    Toż wróciłam i już się nawet odmeldowałam jeszcze pod poprzednim wpisem Gospodarza.
    Wracam do sił, stojąc na obu nogach (w razie potrzeby), a ty mi tu o wózku. A kysz!
    Jeszcze Wam pokażę (hi,hi), ale na razie mi się nie chce…
    Krótki lecz intensywny pobyt w szpitalu ogromnie wydłużył mi dystans do tego co słychać i widać w „naszej umęczonej”.
    PO już złożona do trumny w oczekiwaniu na pogrzeb, PIS szykuje premiera jakby już było po wyborach, prezydent elekt spodziewa się rychłego „hołdu pruskiego” od Merkel, a nasz porąbany wymiar sprawiedliwości po wielu, wielu latach dopadł zbrodniczego generała staruszka wyrokiem „jak dla brata”.
    Acha, i jeszcze objawiła się jakaś Stonoga o właściwościach mega pluskwy (takiej od podsłuchów).
    W sumie Bareja skrzyżowany z Mrożkiem. Tylko, że ja jeszcze nie bardzo mogę się śmiać, bo mi szew może puścić.

  89. Najpierw bracia Polacy mówili (wielu dalej mówi), że komunę trzeba powywieszać, potem jakiś mściwy kurdupel pierwszy wyciągnął wskazujący palec w stronę autorów stanu wojennego i powiedział: „Pod sąd!”. Nikt nieskrzywiony psychicznie sam by na to nie wpadł, bo nikt od dawna nie żył jakimś stanem wojennym – jak nie żyje przewrotem majowym, w którym zginęło ponad 370 osób. Od razu zadziałał psychologiczny mechanizm, że jak wskazujący palec coś wskazuje, to słuszność jest w palcu. Potem sądy dały się wciągnąć w spektakl sądzenia sprawy, która nie jest dla sądów. Przy okazji ulotniła się ich niezawisłość, wzmocniła się zaś karykaturalność (obecne sądy to katastrofa wymiaru sprawiedliwości). Lud się podzielił na „za” i „przeciw” i z tej psychologicznej pułapki na myszy do dziś nie umie wyjść. Nie powie, zamiast „tak” lub „nie”: „Spie.dalajta! Jakie sądzenie? Za co? Stalina sądźta, gieroje, Churchilla, Roosevelta, a nie Kiszczaka, Jaruzela”. Ale mimo podziału i mimo niebywałego oddania władzy przez władzę, lud od początku transformacji w większości popierał stan wojenny. Jeśli mnie alzheimer nie dopadł, najpierw było ponad 60% poparcia. Z czasem się zmniejszało. Trzy lata temu było 51%. Chyba pan/pani rozumie, że sporo naocznych świadków, którzy mogli kompetentnie świadczyć, poumierało ze starości, a młodych, wieszających na latarniach za nieznane im „zbrodnie”, wykształcili kurduplowaci mściciele. Bo młodzi lubią drzeć się: „Pamiętamy!” – nawiasem mówiąc, to stało się powszechnym stereotikiem: widziałem w Słupsku jak dwunastolatkowie popiskiwali w rocznicę śmierci Przemka: „Pa-mię-ta-my!”. Ale i dziś, jak zauważył Orteg, jest przewaga, tych, co uważają, że stan wojenny legion ludzi uratował, a może i całą Polskę. Przeważnie chrzanię ludzi sondowanie, ale w tych sondażach jest prawda, którą znam z widzenia, słyszenia, dotykania, wąchania, smakowania (cieniutkie piwo 2,5% dostępne w jedynym wtedy punkcie w Koszalinie). Dziękuję, Panowie Generałowie, mimo że mam w rodzinie dwie (pośrednie) ofiary wojennego stanu.

  90. Krzys52,
    „skoro nie mozna bylo ich powywieszac”

    Ci tak chętni do wieszania zapominają, że kule są dużo szybsze od stryczków a to oni je mieli.

  91. Wykorzystując przerwę śniadaniową rozwinę swoje tezy sformułowane nieco wyżej jakoby ”Podłe świństwo. Godne całego zafajdanego styropianu.”
    Otóż cała legitymacja elit politycznych i ”intelektualnych” (cudzysłów jest konieczny chociażby dlatego, że pracowników przemysłu reklamowego -kiedyś mówiło się ”dziennikarze” – zatrudnionych w spółdzielni ”Polityka” zaliczam do ”inteligencji”) więc cała legitymacja polega na kilku fundamentalnych i niezliczonej ilości drobnych kłamstw. Jednym z fundamentalnych kłamstw to okoliczności wprowadzenia stanu wojennego (i to co działo się przedtem). Wobec tego wyrok skazujący MUSIAŁ paść. Poczekali aż Jaruzelski umrze i skazali Kiszczaka.

  92. Zgadzam się praktycznie z wszystkimi komentatorami aż do @maciekplacek, gdy zebrało mi się na wymioty i przestałem czytać dalej.

    Taki burdel, jaki elektryk stoczniowy zafundował Polsce, to ze świecą szukać. Idiotyzm polega na tym, że robotnicy wywalczyli sobie – no i pozostałym obywatelom – najbardziej wredną formę kapitalizmu (bez osłony socjalnej, tylko z pasożytami związkowymi na grzbiecie gospodarki), a teraz milioner Kukiz nawołuje biedaków do zmian ustrojowych. Trzeba było dawno temu pomyśleć, lub w przypadku pustej głowy noblisty, posłuchać mądrzejszych doradców, nie niszczyć wszystkich elementów pozytywnych okresu przemiany ustrojowej. Tylko nieliczni cwaniacy „o take Polskie” walczyli. Odpoczywają w Miami, leczą się w USA itd., Kukiz też nieźle mieszka. Czy robotnicy z pierwszej Solidarności naprawdę chcieli kraju zadłużonego tak, że nawet pra-pra…wnuki bez rewolucji nie wyplączą się z bilionów wciąż rosnącego lawinowo zadłużenia? A kto zapłaci za ewentualną rewolucję i ukrócenie pazernych banków? Te właśnie banki? Tacy masochiści? To nie naiwni robotnicy, którym się nie podobało nawet niegłupie zawołanie zdrowo myślących, choć nieco naiwnych: „Socjalizm tak, wypaczenia nie”! A mamy: „Kapitalizm tak, ale tylko dobry dla garstki ludzi – reszta niech zdechnie”!

    Wracam do sprawy „zbrodniarzy z organizowanej grupy przestępczej” i ich wodza. Pamiętam wrzaski Wałęsy, że konfrontacja siłowa z władzą jest nieunikniona i on wybierze właściwy moment. Czy to nie było organizowaniem przestępczej – w świetle wtedy obowiązującego prawa – grupy i groźby karalne???
    Przeliczył się, bo generał wybrał lepszy moment „konfrontacji”, ale nie wykorzystał sytuacji i nie trzymał się kurczowo stołka do śmierci, jak czyniły i czynią to orły styropianu (np. casus Romaszewski).
    Odnośnie oceny stanu wojennego pisałem rok rocznie swoje przemyślenia i uważam już tak jak generał, że nie było innego wyjścia. Z człowiekiem o wybujałym ego, który poczuł wiatr w żagle, nikt nie byłby w stanie się porozumieć, skoro jego doradcy nie byli w stanie.
    Pamiętam, gdy wszyscy życzliwi ludzie (o dziwo nawet hierarchowie kk)) odradzali mu kandydować na urząd prezydenta, ale on łaknął zniszczenia wszystkiego pozytywnego z przemiany dla własnego interesu i prowadził „wojnę na górze”. Coraz bardziej utwierdzam u siebie podejrzenie, że jako „Bolek” realizował tylko polecenie tych „komunistów”, którzy nakradli przed przemianą i pomnożyli majątki po, legitymizując dochody, ukrywane w PRL „świętym prawem własności”, rządzącym w kapitalizmie. Właśnie o „take Polskie” pewnie starał się „Bolek” i nieźle sam profitował.

  93. Tanaka
    18 czerwca o godz. 9:20
    Nic dodać , nic ująć.
    A zwłaszcza: Polska ma coś takiego fatalnego w sobie, że sama siebie nie rozumie. Nie rozumie co się z nią dzieje, jak złożone i poważne bywają sprawy. Źle stawia sobie diagnozę, więc i się fatalnie leczy. Nie ceni sobie tych Polaków, który najwięcej jej z siebie dali. Sama siebie okłamuje. Robi z siebie propagandystę jednej strony rzeczy.

  94. Tanaka
    18 czerwca o godz. 9:20

    Historia to podobnie oceni.

  95. „Pozostał ubekiem i do dziś kręci, mataczy, kłamie i się wymiguje. Z pewnością nie jest człowiekiem honoru.”
    Bo prawdziwy człowiek honoru powinien był sobie strzelić (celnie) w łeb po przyznaniu racji wszystkim tym gnojom-gnomom z IPN, przeproszeniu Narodu i Panienki Przenajświętszej, założeniu włosiennicy i udaniu boso do… Hmmm… Stoczni-kolebki?

  96. Tanaka 9.20. Antonius 10.16.
    Podziwiam. Z uznaniem ściskam spracowane dłonie.

  97. Panie Kowalczyk.

    Chociaż każdy z nas jest ateistą, to odnoszę wrażenie, że każdy z nas nie wierzy w innego boga. Ten Pański Niebóg jakiś taki osobliwy, że mógłby być Idolem IPN i kochać się w kocie Aliku [lub z korem Alikiem]..

  98. Tanaka

    Wzruszyłeś mnie przenikliwością wywodu. Zwłaszcza apelem o spojrzenie na ówczesny polski dramat od wnętrza człowieka odpowiedzialnego za państwo. Taki psychologiczny eksperyment przydałby się każdemu w każdej sprawie, kiedy zamierza sądzić o drugim. A tu szło o życie tysięcy, o istnienie kraju, państwa.

    Piszesz, cytując sędziego i głupotę jego: „sprawa budzi wielkie emocje społeczne, ale sąd interesuje się wyłącznie jej aspektem prawnym i formalnym. Aspekt polityczny pozostawiamy ocenom historyków”. Powiedział nieprawdę. Sąd się usiłował skryć za formułą rzekomego skupienia wyłącznie na sprawie formalnej i prawnej, ale mu się to nie udało, bo udać się nie mogło”. Chowanie niepraworządnych czynów za praworządne propagandowe deklamacje to pierdzistołkowa codzienność w Polsce. Dlatego tęsknię za porządkiem, kiedy sprawowała sądy plemienna starszyzna – tam właśnie po śmierci się wybiorę.

    „Aby tak przyjąć, należałoby ustalić, że było realne i rzeczywiste zagrożenie interwencją wojsk Układu Warszawskiego w momencie podejmowania decyzji o stanie wojennym – mówił Kapiński. Według SA zagrożenie takie wówczas nie istniało”.
    Tak więc sąd zbadał, jak działał Związek Radziecki w tamtym czasie”.

    No cóż, sąd, który nie potrafi odróżnić własnych słownych konstrukcji od ówczesnych realiów i przekonałyby go dopiero niemieckie, czeskie, ruskie czołgi na naszych ulicach, powinien czym prędzej podkasać togę i – posłużę się jedynym przekleństwem mojej matki – iść do dupy śpiewać. A dwaj nasi przywódcy, którzy też by dopiero wtedy reagowali, nie nadawaliby się nawet na kaprali. Ba – w ogóle nie nadawaliby się do wojska jako „prowadził ślepy kulawego”. Takie dno sądownictwa, że nawet pukania od spodu nie słychać. Inna rzecz, że może do prowadzenia tych spraw zgłosił się prawniczy odpad.

  99. Mag(usiu)

    A za co cie pocieli? Nie musisz odpowiadac jesli nie fcesz. Jam taki ciekawski tylko lotego zem tez pociety..

    ——————————————

    Wiecej odgrzewan przestudzonych odkryc zapodajmy

    Nie fcem ale muszem wrocic do reFolution. Bo w tej sprawie niedopowiedzen miec nie lzia.

    Rozchodzi sie o deficje reFolutiom Gartona Asha

    Zawsze podejrzewalem, ze Baranczak przeklamal ten kalambur ‚refolution’ Asha. No i okazalo sie, ze moje podejrzenia nie byly bezpodstawne. Bo oto co Ash, oryginalnie, na ten temat wyrzekl. I to zaraz, natychmiast, po polskich wyborach 4 czerwca 1989:

    “Sitting down on July 11, 1989, to write an analytical account of developments in Poland and Hungary, I have a similar problem. The changes in those countries are, to be sure, not yet “revolutionary” in the sense of the storming of the Bastille. They continue to be what, in an earlier article, I called a “refolution”—half-reform, half-revolution.”

    ‚http://www.nybooks.com/articles/archives/1989/aug/17/revolution-in-hungary-and-poland/

    A wiec ‘F’ w kalamburze Asha ‘reFolution’ nie jest wziete ze slowa ‘follow’, jak chce Baranczak. Ono pochodzi ze slowa ‘reForm’. Co ma dosyc gleboki sens, jesli o Annus Mirabilis chodzi.

    Ostatecznie, wszystko stalo sie mozliwe tylko dzieki, i wylacznie, gorbaczowskiej pierestrojce. Glasnostia podpartej. Czyli, dzieki probom reform, z Moskwy wychodzacym.

    Wiec wlasnie pierestrojka, i glasnost’, byly owymi reformami. Przez Asha skalamburowana natychmiast po wyborach 4 czerwca.

    Literka ‚F’ nie pochodzila z ‚Follow’, jak chce Baranczak, tylko z ‚reForm’ pn. glasnost i pierestrojka Gorbaczowa, jak sugeruje Ash.

    A wiec, nasze rewolucyjne zniwo o nazwie Annus Mirabilis 89 zostalo rewolucyjnie nazwane slowem ‘reFolution’ niezbyt slusznie. Czy jest jeszcze cos innego nowego pod sloncem? Procz przeklaman historii?

    Ale dopowiedzmy reszte.

    Te nasze, Walesowe glownie, proby przechwycenia zaslug za przeobrazenia ustrojowe 89-91, zalosne sa. Tam absolutnie nic by sie nie stalo gdyby nie Gorbaczow. I jego realizm owczesny. Ktorego mysmy nie posiadali ani za grosz. No bo i skad mielismy ten realizm niby brac? Z Moskwy!? Wolne szutki.

    Nasz umilowany Gospodarz tego blogu tak nabazgral, w ostatnim wpisie swym:

    „Oczywiście dzisiaj nie postrzegam stanu wojennego tak, jak widziałem, oceniałem i przeżywałem go jako młody człowiek, student. Mój obraz tego czasu jest dziś nieporównanie bardziej skomplikowany, zniuansowany, daleki od czarno-białości, niemniej nadal wierzę, że można było znaleźć jakąś inna drogę rozwiązania autentycznego konfliktu społecznego, jaki wtedy narastał.”

    Te ‚inna drogę rozwiązania autentycznego konfliktu społecznego’ znaleziono, po osmiu latach, przy OS. Szkoda ze pan redaktor Kowalczyk wciaz pochwala karanie tych co te droge do Okraglego Stolu brukowali z takimi trudami. Najwiekszym z tych trudow bedacy stan wojenny. Konieczny do doprowadzenia do Annus Mirabilis. Przeciez nie tylko polskiego fenomenu

    PS. Ten ‚czlowiek honoru’, gen. Czeslaw Kiszczak . Przeciez to falszywka Adaska. To Michnik ukul ‚czlowieka honoru’, sporo czasu temu. Jak on przewidzial, ze mu ta falszywka zaowocuje, wiele lat pozniej, ja nie znaju

  100. Michnik sie zgral. Wiadomo, jakaty. Ale ze Pelo sie zgralo w nim razem, to juz koszernym osiagnieciem tego nazwac nie mozna

  101. Panie Redaktorze… Co Pan osiągnie przez banowanie niewygodnych wpisów? Większy procent prawdy w prawdzie? Każdy z nas najwyraźniej nie wierzy w innego boga… Mój Niebóg nie jest mściwy.

  102. @lonefather
    zanim się zabierzesz do budowy super-tarczy, przeczytaj i przemyśl
    http://passent.blog.polityka.pl/2015/06/14/nie-dla-referendum/#comment-701057

  103. @lonefather & @Tobermory
    Jeszcze kilka wpisów o tarczy i zaczniecie się obrażać. 😉

  104. pombocek
    18 czerwca o godz. 10:40

    To ja też się wzruszam, że się wzruszasz. Siądźmy, i posiedźmy wzruszeni.
    Bardzo mi się podoba taki rosyjski zwyczaj, żeby przed podróżą chwilę w spokoju posiedzieć.
    Bardzo mi się też podoba coś pokrewnego: ławeczki pod domami,na których ludzie sobie posiadywali, gadali i patrzyli na świat. Czasem trochę filozofowali. Nieraz korzystając z butelki. Dno butelki ma bowiem właściwości soczewki, co ułatwia obserwację gwiazd. I tak od „wyborowej” człowiek może zostać astronomem, filozofem, albo niewierzącym. Albo nawet myślącym.

    Może z powodu znikających ławeczek, ludzie nie myślą. Nie zastanawiają się, jak to jest, jak się czyje w sobie człowiek, który musiał się zmierzyć z czymś, czego nie chciał, a musiał, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie chciał, oprócz niezdrowego Wałęsy. Kto musiał wziąć ciężar nadludzki.
    Epickość tego stanięcia na placu ma wymiar greckiej tragedii. Każdy finał będzie obciążony jakimś kompromisem, a każdy kompromis będzie solidnie i dolegliwie ciążył tym, co w ogóle się z niczym nie mierzą, a biorą i z cudzego korzystają.

    Łgarze łgają. Ja dobrze pamiętam, jak nieustanie, w jakimś frenetycznym amoku strajkowania z dowolnego powodu i bez powodu, Polacy rozwalali Polskę. Dobrze pamiętam, każdy kto miał oczy do patrzenia mógł zobaczyć to samo, jak zimą znikały zapasy węgla w elektrociepłowniach miejskich. Kolejarze sobie strajkowali, ale ludziom w domach miało być ciepło mroźną zimą. Strajkowicze wracali do ciepłego domu, a żona miała mieć już na stole gotowy ciepły obiad. Obowiązkowo – kotlet, bo bez mięcha Polak natychmiast umierał. Komuna głodziła tak, że się strajkowiczom ze swetrów wylewały brzuchy. Komuna miała dać kotleta, prąd i ciepło w domu. Żeby ją do tego zachęcić, strajkowicze wszystko komunie blokowali: kolej, przewozy samochodowe, drogi, zakłady, kopalnie, porty.
    Polski robotnik mówił tak: „a teraz będziemy obalać komunę”. No i obalił. Prosto na siebie. Teraz płacze, że on jest „prekariat”. Znaczy – poszkodowany.
    Polak w ogóle jest poszkodowany.Najbardziej – na głowie

  105. delfin
    17 czerwca o godz. 17:12

    Przepraszam, że o głupstwie – o nazewnictwie. Nie znam skrótu „SPR”, znam natomiast „SOR” – Szkoła Oficerów Rezerwy. Możesz rzecz przybliżyć? Czysta ciekawość, bo mnie ani jedno, ani drugie nie sięgnęło, jako że w 60-tych latach miałem jeden dzień „wojska” w tygodniu chyba przez 7 semestrów i na końcu wspólny obóz w jednostce jako kompania podchorążych.

  106. Tanaka
    18 czerwca o godz. 9:20
    im dalej czasowo od omawianych zdarzeń, tym bardziej, jako świadkowie tych czasów, jesteśmy skłonni przypisywać im intencje, które wówczas nie były lub nie zdawały się być tak oczywiste.

  107. Tanaka
    18 czerwca o godz. 11:19

    Ciekawostka. Jak z bloku mojej mamy zrobiła się wspólnota mieszkaniowa, jedną z pierwszych inwestycji – nagle zaczęły się znajdować pieniądze! – były ławeczki przy każdym wejściu. Na nich i przy nich się lokatorzy poznawali. Ja za poznawaniem się z nieznajomymi nie przepadam, ale jak inni to robią, to mi się podoba. Z tych ławeczek się wzięło, że kiedy potrzebowałem przewieźć mamę 60 km do domu opieki, było aż troje chętnych z samochodami. Babka, która w końcu zawiozła i czekała ze dwie godziny, aż wszystkie formalności załatwiłem, nie chciała nawet za paliwo. Udało mi się jej wcisnąc 2 kilo czekoladowych cukierków dla dzieci. Fakt, że mama bardzo się dała poznać jako człowiek życzliwy, nie rozróżniający homo i hetero, wierzących i niewierzących, murzynów i białych, Żydów i kaczorów, tylko Rydzyka nie uważała. Z tej życzliwości nawet dała się naciągnąć na trzy tysiące przypadkowym Rumunom, którzy zatrzymali się koło ławki i jej sprzedali kawałki gazet, które miały być euro. Nie miała trzech tysięcy ani przy sobie, ani w domu, więc ją zawieźli do koleżanki, żeby pożyczyła. Ławki zbliżają ludzi.

  108. Ciekawostka, mój pierwszy wczorajszy komentarz z 16:19 pojawił się podwójnie (z tą samą godziną) a Panajackowa odpowiedź o 16:31 się ulotniła 🙁

    @Żorż

    nie bój żaby, ja jestem niespotykanie spokojny człowiek 😉

  109. @Tanaka
    Podpisuję się pod Twoimi przemyśleniami, z tym że jednocześnie podpisuję się pod postem @konstancjap, z godz. 11:40. Byłem i świadkiem i uczestnikiem wydarzeń w roku „Solidarności”, pamiętam też swoją reakcję na wprowadzenia stanu wojennego. Reakcję, która skończyła się dla mnie zakazem pracy w jakiejkolwiek gazecie podległej RSW-Prasa. Pamiętam też czego życzyłem autorom wprowadzenia stanu wojennego – także głośno, w obecności członków tzw. komisji weryfikującej dziennikarzy. Powtórzę za @konstancjap: Intencje Jaruzelskiego i Kiszczaka nie były dla mnie wówczas tak oczywiste jak dziś, po Okrągłym Stole i po ponad rocznym doświadczeniu Ukraińców mających za przeciwnika nie „łagodnego” Gorbaczowa (jak my mieliśmy wówczas), a cynicznego kagiebistę Putina. Powtórzę też za Gospodarzem: Mój obraz tego czasu jest dziś nieporównanie bardziej skomplikowany, zniuansowany, daleki od czarno-białości. Co do drugiej części wywodu Jacka Kowalczyka – niemniej nadal wierzę, że można było znaleźć jakąś inna drogę rozwiązania autentycznego konfliktu społecznego, jaki wtedy narastał – właśnie teraz, z perspektywy trzydziestu kilku lat, nie bardzo wiem jaką, niż wprowadzenia stanu wojennego, drogę można było obrać. A swoją drogą ciekawe. Wiara ateisty. Oksymoron to chyba jakiś?

  110. @anumlik

    sorry, ale „łagodny” Gorbaczow stał się naszym „przeciwnikiem” dopiero w 1985 roku, po śmierci Czernienki.

  111. anumlik
    18 czerwca o godz. 12:13

    Dlatego historię powinni pisać „zimne historyczne dranie”, jak pisał Berger, tyle że o socjologii.

  112. Skoro są niereformowalni interesanci, którzy historię po sądach ciągają i upolityczniają, i tak bezdenne sądy, to może się znajdą w końcu kontrinteresanci, którzy za stan wojenny pociągną do sądu „Solidarność”. Mnie ciąganie za cokolwiek zwisa, ale jako przypadkowy przewodniczący zakładowej „Solidarności” (nie cierpię partii, związków i przynależności, więc stan wojenny mnie uratował od przewodniczenia i więcej do związku nie wróciłem nawet jako szara mysz) uczestniczyłem parę razy w ogólnomiejskim sabacie solidarnościowych czarownic pod przewodnictwem Behemota. Apage!

  113. Stan wojenny trwał półtora roku (grudzień 1981-lipiec 1983), a że był na rękę także Stanom Zjednoczonym, świadczy brak ostrzeżenia Solidarności o przygotowaniach do niego, mimo znakomitej znajomości planów dostarczonych CIA przez Kuklińskiego.

  114. Mój krewny, ogólnie szanowany człowiek, bezpartyjny, choć ze względu na pozycję zawodową ciągle nakłaniany do wstąpienia, zapytany, czy się zapisze do Solidarności spojrzał na mnie z odrazą
    – Jedna qrwa 🙄
    Po tym podsumowaniu już więcej nie pytałem.

  115. hej pombocku,

    Ale sie ciesze czytajac Ciebie, to nie masz pojecia. W dodatku niezawodnie i z anegdota.

    Hehehee i ciesze sie, ze Cie wkurzlem, ze rabnoles ten post. Nie dlatego sie ciesze, ze wkurzylem, bo „malpa zlosliwa” nie jestem i nic mi nie zrobiles zlego, zebym mial Ciebie wkurzac, ale dlatego, ze WYRABALES kawal prawdy o Sadach i sadzeniu. Mi sie nie udalo w moich rozwazaniach tego przekazac. Pewnie dlatego, ze na chlodno i z rozwaga pisalem.

    Pytanie moje, ktore zacytowales, jest jednym z trzech, ktore postawilem, zeby towarzystwo blogowe zachecic do pomyslenia i nie powinno byc rozpatrywane bez pozostalych dwuch. W sumie, to sadze, ze jesli bedzie sie Tobie chcialo jeszcze raz, to zobaczysz jak bardzo podobnie myslimy.

    Zreszta moja pierwsza reakcja po przeczytaniu Pana Jacka bylo, ze jak dla mnie o wiele lepszym pytaniem byloby pytanie o to, co SADZE o generale Kiszczaku, a nie co mysle wyroku.

    Co do stanu wojennego to myslimy identycznie. Moje wspomnienia sa tez identyczne z Twoimi, z jedna roznica.

    Roznica polega na tym, ze wprowadzenie stanu wojennego było nie tylko szokiem, ale było tez ratunkiem, psychicznym ratunkiem od przegranej. Bylem studentem i aktywnie uczstniczylem w strajku studenckim na uczelni. Wybuch stanu wojennego byl szokiem, ale byl tez ulga, po klinczu trwajacego ponad miesiac strajku i okupowania budynku uczelni. O niewygodzie nie ma co mowic, bo to byl drobiazg, najgorsza byla monotonnia nic nie robienia i oczywista beznadzieja oczekiwania na sukces. Wiec w pewnym sensie, Stan Wojenny byl wybawieniem od przegranej strajku. Byl usprawiedliwieniem, ze nie wywalczylismy nic z postulatow, ktore nie byly takie glupie, bo dotyczyly glownie istotnych problemow uczelni, poza tymi ogolnopolskimi, ktore tez nie byly takie najgorsze, choć pomiedzy nimi było pare „zgnilek”.

    Dla mnie i tak ten strajk nie był tak calkiem upierdliwy, bo ja i jeszcze jeden kolega mielismy stale przepustki ze strajku, bo mielismy obowiązki wobec koni, które trzeba było minimum trzy razy na tydzień ruszyc, żeby nie przyplataly się do nich kłopoty fizjologiczne. Konie sportowe, wszystkie inne zresztą tez, tak maja, ze musza sobie pobiegać pod obciążeniem. Nie ma sensu robic wykładu z fizjologii koni, wiec musisz mi uwierzyć na slowo, ze kon to nie samochod i nie możesz go odstawić do stajni na miesiąc, bez konsekwencji. Musisz najmniej co drugi dzień ruszyc go na co najmniej godzine, żeby nie narazac końskiego zdrowia. Uczelnia rolnicza byla, wiec było pelne zrozumienie tego problemu, wiec ja i kolega mielismy przepustki. Taki kompromis zasad strajkowych i obowiazkow wobec zywych zwierzat.

    Wygonili nas z uczelni na miesiąc, ale i w tym był wyjątek, bo my dwaj od razu dostaliśmy przepustke, żeby zapewnić koniom ruch. Było to latwe, bo komisarzem wojskowym uczelni był emerytowany Komandor, który na co dzień był na uczelni docentem i kierownikiem Zakladu Mechanizacji Rolnictwa. Prawo Stanu Wojennego, prawem, a konieczność dbania o stan koni bezdyskusyjna. Choć na początku było twardo, to w miare trwania, ten caly Stan Wojenny, erodowal w tempie szybkim i jeśli dobrze pamiętam, to już gdzies w okolicach marca kwietnia funkcjonowalo trochę szykan, ale zycie wymusilo ustępstwa i dostosowanie do realiów. Nie miałem większej styczności z Warszawa, ale na prowincji było widać, ze jest jak w dowcipie, ze wladza udaje, ze wymusza, a mieszkancy udaja, ze się władzy sluchaja. W pelnym rozkwicie gra pozorów i udawanie, ze się ta zabawe w Stan Wojenny, traktuje poważnie.

    Wiem, ze byli ludzie, którym dano wycisk, tacy którym złamano kariery, jakies sprawy się nie udaly, a inne diabli wzięli. Niemniej nie sadze, żeby te uboczne straty spowodowane Stanem Wojennym usprawiedliwialy opinie, ze był on „przestępstwem”, a generałowie „przestępcami”. Wedlug mnie nie byli.

    Nawet jeśli byłem przeciwnikiem minionego ustroju, choć się mu sprzeciwiałem i czynnie walczyłem o zmiany, wraz z moim studenckim wycinkiem społeczeństwa, to tak jak wyżej napisałem, pomimo szoku i zlosci, przyjalem Stan Wojenny z ulga. Bo nie tylko wyzwolil z beznadziejnego zapedzenia się w proteście strajkowym, ale przerwal nakrecajaca się spirale paraliżującego kraj strajkowego demontażu państwa. Bo dla każdego myslacego człowieka było jasne, ze „walczac” z komuna, walczący tak się nakręcali, ze nie uwzględniali w swojej „słusznej walce” zniszczenia, które sami siali i jego skutkow.

    Mieli generałowie odwage przerwac ten chocholi taniec strajkowego rozpasania i wprowadzając Stan Wojenny dali wszystkim czas na ochloniecie z zapedzenia się w walce. Jestem przekonany, ze to wlasnie ten czas, jaki sobie i spoleczenstwu dali na ochloniecie, umozliwil uświadomienie sobie, ze to nie poprzez strajki i wymuszenie, ale poprzez rozmowy i negocjacje prowadzi droga do wyjścia ze społecznego, politycznego i gospodarczego impasu w jakim Polska się znalazła.

    Oczywiście, ze jest cos takiego, jak odpowiedzialność przelozonego za podwładnych. W tym sensie moznaby obarczać wina generala Kiszczaka za ofiary z Wujka, czy inne. Ale to jest prostactwo i bzdura. Odpowiedzialny jest bezpośredni dowodca, a nie minister. A już przy okazji, to warto zauwazyc, ze jak na niemal 40 milionowy kraj, w sytuacji, gdzie dano wielu ludziom ogromna władze do rak, to ilość ofiar Stanu Wojennego była zdumiewająco mala. Zdumiewajaco, bo doskonale pamiętam swoje własne obawy i oczekiwania na „wielka ilość” ofiar pacyfikowania kraju. A ofiar nie było i to było w sumie zadziwiające. Rownie zadziwiające jest, ze nikt nie pokusil się zeby zbadac i odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, ze tych ofiar było tylko 16, a nie 500, czy 1250. Bo przecież moglo tak być, prawda?

    Mi chodzi po glowie, co zresztą w pierwszym poscie napisałem, ze miał general Kiszczak możliwości i sadze, ze to wlasnie dzięki temu JAK UZYL posiadanych możliwości, ofiar było tylko 16, a nie 1200, na przykład.

    Jak widzisz, sadze dokładnie na odwrot niż sadzacy Kiszczaka sędziowie.

    A jakim był prywatnie człowiekiem, to nie osmiele się osadzac, bo go w zyciu nie spotkałem, wodki z nim nie pilem. Nie znam go.

    Wracajac zas do wyroku, to mnie najbardziej porusza bezradność i brak profesjonalizmu sadzacego Kiszczaka sadu. Bezradne, zaplatane w mętnych tłumaczeniach uzasadnienie wyroku, nie nastraja optymizmem co do stanu polskiego sadownictwa. Nie wspominając już o tym, ze albo sadzi się natychmiast i jak w Rumunii kula w leb, albo się odpuszcza pod jakims dobrym pozorem, a nie robi parodii z sadzenia, Sadu i sprawiedliwości.

  116. Żorż Ponimirski
    18 czerwca o godz. 11:18
    @lonefather & @Tobermory
    Jeszcze kilka wpisów o tarczy i zaczniecie się obrażać. 😉

    ************

    😉 Soko. Nie grozi. @Tobermory tylko przegapil moj post, w ktorym zamknalem sprawe ze swojej strony. Ja co mialem do powiedzenia powiedzialem w tej sprawie.

  117. Stan wojenny to była też szansa na wyjście z twarzą dla tych wszystkich strajkowiczów i eskalatorów burdelu, bez wyobraźni i wizji, jak to ma funkcjonować, aby tego kraju nie trafił szlag.
    Internowani zyskali glorię męczenników za sprawę, niektórzy posunęli się aż do zamiany jej w brzęczącą monetę odszkodowania, a niektórych, rozczarowanych brakiem internowania, do tej pory gryzie robak zawiści i uczucie zlekceważonego heroizmu.
    Znam takiego konspiratora-kolegę ze studiów, który do tej pory przeżywa i opowiada z przejęciem szczegóły (jedynego) kilkugodzinnego przesłuchania. Jak go zapytałem, czy chociaż posadzili go na odwróconym nogami do góry taborecie, to mnie mało nie pobił 🙄

  118. Orteq
    18 czerwca o godz. 10:46

    PS. Ten ‘czlowiek honoru’, gen. Czeslaw Kiszczak . Przeciez to falszywka Adaska. To Michnik ukul ‘czlowieka honoru’, sporo czasu temu. Jak on przewidzial, ze mu ta falszywka zaowocuje, wiele lat pozniej, ja nie znaju

    ******

    Upraszczasz Ortesiu, jak cholera upraszczasz. Nie mam pewnosci co do wszystkiego co mial na mysli Michnik, ale sadze, ze nazywajac Kiszczaka czlowiekiem honoru, mial na mysli to, ze choc mial jak cholera duzo mozliwosci, to tak jak zostalo umowione powstrzymal sie od uzycia mozliwosci, ktore mial.

    Czy to wystarcza do nazwania „czlowiekiem honoru”, to juz kwestia indywidualnych uwazan.

  119. anumlik
    18 czerwca o godz. 12:13

    Z tym co @konstancjap i Ty piszecie, mam pewną okoliczność poznawczą. Mnie to od was, i od pana Jacka, różni. Brakowało mi tego czarno-białego obrazu, mimo, że miałem w domu taki telewizor, a Generał się w okularach przedstawiał i poważnie i czarno.
    Były nawet momenty („momenty były..?”), że próbowałem sobie taki obraz wyprodukować: tu dobro w wąsie, a tu zło w okularach.
    Miałem w tym lekką wprawę: jak szedłem do komunii, też sobie usiłowałem uzmysłowić, jaki jestem bardzo grzeszny. Do I spowiedzi wziąłem ściągę z grzechami. Coś trzeba było powiedzieć, czyli nakłamać, co jest bardzo ładnym początkiem katolickiego udoskonalania się, ale nie mogłem z siebie wydłubać tego, czego za Chiny Ludowe nie mogłem znaleźć. Więc z karteczki. Ksiądz był zadowolony, że jestem odpowiednio grzeszny. Od tamtej pory wiem, że chodzi o zadowolenie jednej strony. Dzisiaj – Prawdziwych Polaków i ich IPN-u.

    Siebie wtedy pamiętam w ten sposób, że starałem się pojąć co się dzieje, i słuchałem obu stron, całkiem uważnie. Używając przy tym pewnych funkcji mózgowych, ale niekoniecznie bardzo zaawansowanych. Proste pytania zwykle są celne, choć odpowiedzi bywają złożone.
    Czytałem broszurki produkowane na powielaczu, a było ich od cholery. Bywałem na wiecach tego z wąsami i widziałem okiem nieuzbrojonym, co się dookoła dzieje.
    Zadawałem sobie takie pytania, identyczne jak Teresa Kłys zadawała dzieciom w przedszkolu: dzieci, a skąd się bierze prąd? Ze ściany, pse pani !
    A skąd mleko! Ze sklepu, pse pani!
    Więc się siebie pytałem: skąd się biorą ciepłe kaloryfery? Czy zimą ciepły kaloryfer jest potrzebny w mieszkaniu, czy nie? A jak się skończy węgiel na hałdzie w elektrowni, to skąd będzie prąd? Może z dynama rowerowego? Miałem takie urządzenie na rowerze. Jak się pokręci – żarówka zaświeci. Podobnie robili w Powstaniu Warszawskim.

    Więc mielibyśmy Powstanie Warszawskie.Nareszcie, o mało co. Ale znowu nie wyszło, Generał jednak przeprowadził majstersztyk organizacyjny i wojskowy na skalę globalną. Czego do dziś, jako wzoru, uczą w akademiach wojskowych na świecie, i w dobrych szkołach biznesu.

    Nieszczęście Prawdziwych Polaków i ich katolików znowu polega na tym, że skuteczny majstersztyk został wykonany przez „ruskiego generała”, „zdrajcę”, „agenta Moskwy”, „pachołka sowieckiego”, „mordercę Polaków”, „bandyckiego komunistę”, itd itp.
    Takie gówno, a takie wybitne osiągnięcie. Tacy Wielcy POLACY, a kolejna porażka. Co powstanie, to klęska. Za coś takiego, trzeba nienawidzić. Co się tak malowniczo, z widowiskowym skutkiem smoleńskim, dzieje.
    Przechodząc do trudniejszych pytań, zastanawiałem się jaki jest interes i możliwości manewru ma ZSRR i Układ Warszawski. I symetrycznie – NATO. Odpowiedź nie jest bardzo skomplikowana, od dawna była znana. Albo do Łaby będzie rządził Wschód, albo będzie krwawa łaźnia. Polska, jako kraj tranzytowy do półmilionowej Armii stacjonującej w NRD i posiadająca dowództwa w Legnicy i innych miejscach, musiała być pewna.
    Nota bene. I Generał, i Mieczysław Rakowski, i gen. Kiszczak, ministrowie, przytomni ludzie, Mirosław Baka i szereg cywilów-ekonomistów i kto rak jeszcze, jasno, wyraźnie, uczciwie, mówili co się dzieje, jaka jest sytuacja, co grozi w określonej konfiguracji zdarzeń, do której Polska się nieustannie zbliżała metodą dowcipną: stanąć na krawędzi przepaści, po czym wykonać krok do przodu.

    Zadawałem też sobie pytanie, co wyżej już napisałem: jak to jest stanąć w pojedynkę, nawet w okularach, przed całą potęgą i całym globalnym interesem Imperium, którego głównym punktem zapalnym stała się wtedy Polska?
    Nikt inny, jak Generał,sam, nie stawał. Gnojki, które na niego rzygają i go sądzą, podobnie jak gen. Kiszczaka, niczym więcej niż gnojkami nie będą.
    Żaden z gównianych polityków, którzy nastąpili w III RP po Generale, nie miał nawet w przybliżeniu tak wielkiej odpowiedzialności spoczywającej na plecach, honorze, nazwisku i na bliskich.

    Dla mnie wtedy, nie inaczej jak dziś, sytuacja była w tym sensie całkiem jasna, że nie ma nic czarno-białego, żadnej zero-jedynkowości. I pełna gama niuansów.
    Chociaż nie, jedno było też jasne: albo sami zrobimy to, co pozwoli uniknąć katastrofy na pełną skalę, albo ona nastąpi. Do wykonania tej roboty była jedna tylko strona, nie Solidarność i nie jej wąsy. Musiały to zrobić okulary.
    Wykonane to zostało tanio i poniekąd – elegancko.

    A co do honoru, o którym napomknął pan Jacek, nikt tak jak Generał nie brał wszystkiego na siebie. Przepraszał za wszystko, za swoje winy i za swoją niewinność i za cudzą winność. W książkach, wywiadach w prasie, w radio, telewizji,na sali sądowej i prywatnie. Nigdy się wyłgiwał. Jedyne, czego oczekiwał, to zrozumienia, przed jak śmiertelnie trudnym zadaniem stanął. I zrozumienia choć części tych niuansów.
    A później i on i gen Kiszczak byli tymi, którzy nie tylko umożliwili przejście do innej Polski, ale bez nich w ogóle to by się nie zdarzyło.
    W tym sensie, to było najbardziej wygrane polskie powstanie.

  120. @Tobermory, z godz. 12:19
    Niezbyt dokładnie rozgraniczyłem wprowadzenie stanu wojennego od obrad Okrągłego Stołu. „Łagodny” Gorbaczow, to Okrągły Stół, „Magdalenka” i zgoda na czerwcowe półwolne wybory i ponowne zalegalizowanie „Solidarności”. Ja też Ciebie sorry.

  121. Tobermory

    Strajkowicze i solidarni, własne breje wylali na twarz generała. Dzięki temu mają czyste oblicza.

  122. Ech, poezja ławeczek sąsiedzkich… Jeszcze nie zaginęły. Zwłaszcza te przed ogrodzeniami domów, przy drodze – szosce wiejskiej.
    Mijam takie wsie, gdy jadę na swój kawałek Kurpii. Siedzą na nich czasem mocno stare dziadki i babcie, ale jakby coraz rzadziej, choć żyją jakby dłużej.
    Może bardziej w telewizory patrzą niż na drogę?
    Mam na wprost okien (od żoliborskiego podwórka) ławeczkę w cieniu drzew. Jeszcze niedawno już od rana w czas pogodny była obsiedziana, jak ta w „Ranczu” przez czterech pogodnych „chłopaków” miedzy 50+ 60+, co to zawsze – dzieńdoberek, sąsiadko, jak się spało itd. Popijali niespiesznie piwko, przepalali, pieski przez nich wyprowadzane „pasły” się obok.
    Zawinęli się w ciągu ostatniego półtora roku. Każdy na raka. Ostał się jeden, ale już nie przesiaduje.

  123. lonefather
    18 czerwca o godz. 13:17

    Wygląda na to, że mając tak mikre dolegliwości ze stanu wojennego jako student miałeś ich jednak nieco więcej niż ja.
    U mnie wyglądało to mniej więcej tak, że strajkujący studenci zostali przez SB sfotografowani, po czym tajniacy się zjawili u dziekana i kazali nas na zdjęciach rozpoznać. Dziekan wiedział kto jest na zdjęciach, ale grzecznie powiedział, że on się na studentach nie zna, za dużo ich się wszędzie plącze. SB-cy też wiedzieli jacy to studenci, łatwo to sprawdzić, ale nie zrobili z tej wiedzy użytku. Dla porządku w papierach popytali jeszcze kilku wykładowców, ale oni też – jak to naukowcy, okazali się bardzo roztrzepani i nikogo nie kojarzyli.
    Te papiery są teraz w IPNie. Grube tomy raportów, zdjęć i przesłuchań na uczelni. Dowód, jak straszny i gangsterski był stan wojenny. Cała Prawda o Komuniźmie.
    W tym przypadku – cała prawda o komiźmie.

  124. Pan Jacek Kowalczyk

    „nadal wierzę, że można było znaleźć jakąś inna drogę rozwiązania autentycznego konfliktu społecznego, jaki wtedy narastał”.
    ——————————————————————-
    Czyli jest Pan wierzący. Od razu trzeba było tak mówić, a nie ukrywać się za „Listy ateisty”.
    Czy to, że Pan lub ktokolwiek w coś wierzy, upoważnia do piętnowania i karania tych, którzy nie wierzą? Przecież Pan mówi jak Święta Inkwizycja. Zwłaszcza że nie o wiarę w co by było, gdyby babcia miała wąsy szło, lecz o fakty – o eskalacje żądań, o realne strajki, o puste półki, o widmo paraliżu państwa, o brak węgla na zimę, o straszne widmo rozlewu krwi. Jak sobie teraz przypomnę te odważne solidarnościowe pyski, a nawet swój własny głupi pysk pyszczący na władzę, która pochowała w magazynach dobra i między swoich rozdziela (gdzie te magazyny poznikały, jak nastała jasność?), krew mi w żyłach zamarza. Może Pan nie wie, ale postawa „można było inaczej” kompletnie nic nie znaczy. Na tym, co nic nie znaczy, racjonalista nie może niczego budować, zwłaszcza nie może budować oskarżeń. W wypadku S.ł.a.w.o.m.i.r.s.k.i.e.g.o zachował się Pan jak racjonalista. Ale jako wierzący – nie mógł Pan inaczej?

  125. @@ pombocek, mag

    Mam taką pasję detektywa: lubię zaglądać w podwórka. Tam się toczy życia tok, bo od frontu to wystawa. Nawet w wielkich miastach jest wiele podwórek,zwłaszcza takich za przedwojennymi domami, gdzie pełno zakamarków.I nie brak miniogródków, kącików pod starymi drzewami;znajdą się i ławeczki. Czasem jeszcze takie, obite dla trwałości, ceratą.
    Są to takie Punkty Astronomiczne i Ogródki Filozoficzne.
    Gdy to piszę, czuję, jak mi się telepie po głowie Czeczot, który takie światy fantastycznie rysował.

  126. @mag, z godz. 13:49
    Ostał się jeden, ale już nie przesiaduje.
    Znajdą się inni. Ławeczki, szczególnie te dobrze ustawione, nie pozostają długo samotne.

  127. Dodam jeszcze, że ten przesłuchiwany, ale nie internowany kolega, obecnie profesor jednej z nauk przyrodniczych, wierzy w zamach smoleński dokonany przy pomocy „bomby próżniowej (termobarycznej)” 😎 Pytany o motywy zamachowców dziwi się, że nie znam takich oczywistości 🙄

  128. pombocek
    18 czerwca o godz. 14:00

    Właśnie, i o tym miałem wspomnieć: wiara pana Jacka. Jest klucz i dziurka: „wierzę” – i – „jakąś” drogę. To kompletna podstawa religii.
    Należy tylko powołać biskupów, to od razu się dowiemy, jaka to droga i co się na niej znajduje, a co nie.
    O dawna wiemy, wśród innych rzeczy to, że są to „ścieżki Pańskie”, a przy ścieżkach pomniki Świętego Ojca Świętego Jana Pawła Drugiego Lolka Narciarskiego”.
    Że w coś wierzymy jako niewierzący, to jasne. Ja co dwa dni wierzę, że będzie lepiej.
    Rzecz w tym, by wierzenie oczyścić z banialuk.

    Choć i pan Jacek ma w tym rację: inna droga się objawiła, a sprawiła to – rzecz jasna – bozia, pod postacią Zstąpienia Generała Na Ziemię. Z funkcji bozi, czyli Prezydenta. Od tej pory mamy trzecią drogę.
    A czy OTAKE drogę chodziło, to już całkiem inna bajka.

  129. Tanaka
    18 czerwca o godz. 13:43

    Dorzucę, Tanako, do Twych świętych słów na okoliczność dzisiejszą parę słów Generała (duża litera to nie moja czołobitność – choć jej nie wykluczam – lecz nazwa własna) z cudzych ust:

    „Generał uważa, że wprowadzenia stanu wojennego nie można było uniknąć. „Natrętnie upowszechniana jest opinia, iż ja, że tzw. autorzy stanu wojennego, asekuracyjnie zasłaniają się, usprawiedliwiają jego wprowadzenie nieuchronnością interwencji militarnej bloku. To – używana z całą premedytacją – insynuacja. Ja bowiem niezmiennie, uporczywie powtarzam, że interwencja nie nastąpiłaby ni stąd ni zowąd, jak „grom z jasnego nieba”. Byłaby pochodną burzliwego rozwoju sytuacji wewnętrznej w Polsce, procesów rozkładowych państwa i tym samym destabilizacji w naszym – geostrategicznie kluczowym obszarze” – pisze Jaruzelski.
    Jaruzelski uważa, że wprowadzenie stanu wojennego wyszło naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa. „W listopadzie 1981 roku – w tym dramatycznie trudnym momencie – zaufanie do wojska osiągnęło rekordowy wskaźnik 93 proc. W latach 80. stopień społecznego zaufania wynosił ok. 70 proc. – podobnie jak w stosunku do Kościoła. Ocena sytuacji w ostatnich miesiącach 1981 roku wskazywała, że udręka zaopatrzeniowa, anarchizacja życia, gwałtowny wzrost przestępczości, powodują skrajne zmęczenie społeczeństwa i – niezależnie od politycznych orientacji – oczekiwanie na jakiś przełom, na spokój, na normalne ludzkie bytowanie. Można powiedzieć – sytuacja dojrzewała psychologicznie. Po wprowadzeniu stanu wojennego, znalazło to zresztą potwierdzenie w ograniczonym wymiarze akcji strajkowych – mimo, iż naród nasz do lękliwych nie należy” – podkreśla Jaruzelski”.

  130. Tanaka
    18 czerwca o godz. 13:43
    mogę tylko napomknąć o swoich uczuciach, o strachu przed następnym dniem, o tym, ze strajki pośrednio przyczyniły się do śmierci mojej babci, i potem niepokoju, bo ani encyklopedia, ani żadne dostępne wówczas żródła nie podawały definicji ogłoszonego stanu; z perspektywy czasu i doświadczenia życiowego skłaniam się ku tezie, którą przedstawił (Tobermory18 czerwca o godz. 13:34), a potem i inni.
    Trzeba przypomnieć, że Generał zawsze stawiał się na wezwanie sądów; dopiero w ostatnich dwóch-trzech latach, gdy naprawdę nie pozwalało na to zdrowie nie bywał na rozprawach.
    Jak to dziś ma do tych „patriotów”, którzy z błahych powodów postawieni przed oblicze sądu (jazda na podwójnym gazie czy coś podobnego) potrafią w nieskończoność przesyłać zwolnienia lekarskie czy posłużyć się immunitetem, albo szukać kruczków prawnych, byle tylko odroczyć rozprawy.
    Patriotyzm, honor,którego ma się pełna gębę nie ma nic wspólnego z postępowaniem, które dopiero ocenia potomni.Jestem pewna, ze dopiero następne pokolenia będą mogły na zimno określić, kto był patriotą, człowiekiem honoru, czy jak ostatnio zauważyłam- deklarowanym Mężem Stanu. Same deklaracje i stawanie po tej stronie, „tam gdzie zawsze” będzie tylko pustosłowiem.

  131. Uprzejmie informuję Szanownych Kolegów, @pombocka i @Tanakę, że pierwszy, o godz. 12:13, „wiarę” nie podpartą żadnym argumentem, Gospodarzowi wytknąłem, oksymoronem go przyszpiliwszy. Przypominam to nie dlatego, żeby się „pierwszeństwem” napawać, a dlatego, że wszyscy, no niemal wszyscy, w przypadku niedostatku wiedzy powołujemy się na „wiarę”. I wierzymy w Jahwe, w Najświętszą Panienkę, Zawsze Dziewicę, w Trójosobowego Boga, w stworzenie się „czegoś” – z osobliwości zwanej punktem – z „nic”, gdy „coś” tak chwilowo zmieniło fluktuacje kwantowe – zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga – aby one – przekraczając stałą Plancka – mogły rozciągnąć się w otaczający nas wszechświat. Ot, taka wygodna proteza, ta „wiara”, gdy nie ma się innych argumentów. Ale… dość pastwienia się nad Gospodarzem. Każdy z nas jest ułomnym dzieckiem wiary.

  132. pombocek
    18 czerwca o godz. 10:40
    &
    @Tanaka

    Z tymi sadami to najpewniej bylo tak, ze sie nikt nie zglaszal, tylko zostali tacy, ktorzy nie zdolali sie wykrecic od smutnego obowiazku.

    ***

    A zeby calkiem nie zakwasic atmosfery paranoja polskiego wymiaru sprawiedliwosci, opowiem anegdote, autentyczna w 100%, bo osobiscie wysluchanej:

    Jedna kolezanka z klasy z ogolniaka mieszkala w tej samej kamienicy co Melchior Wankowicz. W kamienicy panowala przedwojenna atmosfera, wiec wszyscy sie znali, a ona od dziciaka na Melchiora wolala „wujku”. Szkola byla otwarta, wiec kiedys namowila Pana Melchiora na cos, jakby wieczor autorski. Klasycznie bylo, czyli najpierw prelekcja, potem pytania od publicznosci. Padly tez pytania o 1968 rok, od ktorych Pan Wankowicz sie wykrecil. Ale najwyrazniej cos go jednak krecilo, bo po skonczonym wieczorze podszedl do naszej grupki i zwyczajnie zaprosil do siebie, jesli chcemy pogadac o tym, o czym na spotkaniu autorskim sie nie gada.

    Przez „siostrzenice”, umowilismy sie i poszlismy, jak trzeba, z kwiatami i butelka wina. Pogadalismy i stad, z tej wizyty i rozmowy z Panem Melchiorem Wankowiczem, anegdota o sadach i sadzeniu:

    Jaki byl dokladnie powod zaciagniecia Melchiora Wankowicza przed sad nie pamietam, czy bylo to podpisanie slynnego „listu 500”, czy publikowanie w Kulturze, czy kawalki pisane dla Radia Wolna Europa, czy tak wogle, za tak zwany caloksztalt, bij zabij, nie pamietam. Zreszta dla anegdoty to nie ma wiekszego znaczenia.
    Znaczenie ma to, co sie dzialo dalej po tym, gdy juz dostal Wankowicz wyrok, bodajze 3 lat wiezienia.
    Rozprawa byla z tak zwanej wolnej stopy, wiec po ogloszeniu wyroku skazujacego, gdy nikt z nim nic wiecej nie robil, poszedl sobie Wankowicz i wrocil do domu.
    Dni mijaly okrutnie powoli, czas sie niemilosiernie ciagnal, a Wankowicz odsiadywal wyrok u siebie w domu, czekajac, az po niego przyjada.
    On czekal. Oni nie przyjezdzali. W koncu przyszedl list polecony z Sadu, a w liscie odpis wyroku na pismie, z podpisami i pieczeciami, jak sie nalezy.
    Minelo jeszcze pare dni, a gdy nic sie nie dzialo, zniecierpliwiony oczekiwaniem Wankowicz, spakowal do plecaka bielizne na zmiane, skarpetki, paste do zebow i szczoteczke, zarzucil plecak na ramie i z wyrokiem prawomocnym Sadu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w kieszeni poszedl piechota, bo mial niedaleko i zapukal do bramy wiezienia na ulicy Rakowieckiej w Warszawie…

    Zdumiony straznik, chcial go odegnac, ale jak zobaczyl wyrok skazujacy, to skonfudowany, skontaktowal sie z przelozonym, a ten zaprowadzil Wankowicza do Naczelnika wiezienia.
    Naczelnik przestudiowal wyrok, gdzies zadzwonil, po czym poinformowal Pana Melchiora, ze niestety nie moze go przyjac na „odsiadke”, bo nie ma jeszcze dyspozycji, w zwiazku z czym musi on wrocic do domu i jeszcze poczekac…

    Co mial robic Wankowicz?
    Wrocil do domu i jak mu kazali, tak czekal. W koncu sie doczekal pisma z Sadu, w ktorym jasno bylo napisane, metne tluamczenie, ze wskutek takich, czy innych oklicznosci, ktore cos tam zmieniaja, wyrok Sadu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, z dnia „xyz”, zostaje anulowany i ponowna rozprawa, w sprawie Obywatela Melchiora Wankowicza odbedzie sie w podanym terminie. Ups. Taki pasztet…

    Odbyla sie ponowna rozprawa, zakonczona wyrokiem uniewinniajacym.

    Naiwny, kto sadzi, ze „bylo po sprawie”. Nic podobnego. Po jakims czasie przyszlo kolejne pismo z tego samego Sadu, wzywajace Obywatela Melchiora Wankowicza na stawienie sie w wyznaczonym przez Sad terminie, na kolejna rozprawe, ktora ma naprawic bledy i niedopatrzenia, jakie nie „wiadomo dlaczego” nie pozwolily prawidlowo przeprowadzic poprzedniej rozprawy.

    Wladza sadowa kaze. Obywatel sie stawia.
    Tak wiec wyznaczonego dnia, o wyznaczonej godzinie, stawil sie Obywatel Melchior Wankowicz, w sali Sadu Okregowego dla Miasta Stolecznego Warszawa. Rozprawa sie odbyla i Sad w majestacia prawa wydal wyrok. Piec lat wiezienia w zawieszeniu na trzy, powiedzmy, bo to i tak nie ma wiekszego znaczenia, o czym kazdy powinien wiedziec. A jesli do tej pory nie wiedzial, to po zapoznaniu sie z anegdota, juz wie.

    O tym, ze wszystkie trzy wyroki, na pismie, z pieczeciami z orlem i podpisami trzech roznych sedziow, widzialem na wlasne oczy, to nadmieniam wylacznie dla porzadku.

    Sady, sadzenie i wydawanie wyrokow, to nie jest taka prosta sprawa, jakby sie laikom wydawalo.

  133. Z pewnoscia, wszyscyscie l u d z m i h o n o r u ? –
    te dyskusje powyzej i dalej tez…”daremna namietnosc” (chyba Sartre?) i mimowolnie
    bierzecie w nich udzial, chociazby z powodu przynaleznosci do zywych. A w koncu widac i to jak bardzo wyraznie s l e p y z a u l e k. A sama prawda? Tak malo prawdziwa.

  134. pombocek
    18 czerwca o godz. 14:14

    Czytywałem, wiele razy, słuchałem także, co mówi Generał, jak objaśnia rzeczy. Poza tym że mówił składnie, po polsku, grzecznie i ładnie, mówił technologicznie: co, jak dlaczego tak, a dlaczego nie. Którędy, ile metrów, z jaką silą, jak często.
    Generał, jako żołnierz rzeczywisty, wiedział co znaczy wojna. Można wrogowi przypier.olić, ale on może przypier.olić nam. Żartów nie ma. Wroga się w sprawach wojennych szanuje.
    Generał nie o własny tyłek się bał, gdy myślał o tych, co mogą nam przypier.olić. Ci „my” – to my. Nikt inny.

    W technikach uczą młodych, co to takiego technologia: jak się obrabia drewno, a jak metal. Jakie potrzebne narzędzia, do czego, jakimi środkami się osiąga efekt, a jakimi katastrofę.
    Słowem, gdy człowiek oddali się od rozumu, a zbrata z propagandą, bredzi na temat Generała. Gdy przy rozumie trwa, może podjąć podstawy tego, co mógł, a co musiał robić Generał.
    Absolwenci techników mechanicznych mieli ułatwienie.Oni się uczyli spawalnictwa, a Generał miał ciemne okulary. Powinni go rozumieć.

  135. wszyscyście… bierzecie udział…

    @ozzy

    a wy? Ktoście?
    I co chcecie nam zakomunikować?

  136. Pan Kowalczyk utyskiwa, że gen. Kiszczaka nie wsadzono także „za to, czego nie zrobił, chociaż mógł”…
    Drogi Panie, ja n-i-e z-a-b-i-ł-e-m pewnego księdza balangującego na Wybrzeżu, choć po wygłoszonym kiedyś przez niego w okresie przedstanowojennym wykładzie o drodze plemnika do jajeczka i tejże drogi bezbożnych konsekwencjach mogłem i powinienem.
    Czy powinienem siedzieć za to, czego nie zrobiłem, chociaż mogłem?

  137. @lonefather

    to chyba ten …najslynniejszy list
    http://wyborcza.pl/alehistoria/1,136805,15622627,Najslynniejszy_list_Peerelu.html

    PS pozniej ,jak sie nie myle, w domu Wankowicza(kamienica u zbiegu Pulawskiej i Rakowieckiej) byl slynny salon Anny i Tadeusza Walendowskich (Anna, wnuczka Wankowicza)

  138. @Poganin
    już za samo posiadanie wiadomej aparatury powinieneś 😀

  139. Tanaka
    18 czerwca o godz. 13:58

    Jakos mi nawet nie przyszlo do glowy, zeby o tym fotografowaniu i przetrzasaniu uczelnianych archiwow przez SB wspominac, tak to bylo oczywiste. Sam wiesz, ze nie wiesz, ze jestes ubrany, bo tego nie czujesz. Czujesz, gdy jestes rozebrany. Tak i z ta SBecja. Mi zalozyli teczke, gdy mialem 17 lat i zgarneli mnie na „Most”, po jakiejs rozrubie 22 Lipca, na Starym Miescie.

    A co do „lagodnosci”, to jak z wszystkim, rzecz wzgledna. Drobnych uciazliwosci, czy upierdliwosci sie nie pamieta. Tych wiekszych nie doswiadczylem. I tak wskutek przypadku zwiazanego z konmi i wiekszej od innych swobody poruszania sie, nie doswiadczalem tego co inni, ograniczenia wolnosci poruszania i przemieszczania sie. Bo to wlasnie odczucie, ograniczenia wolnosci, choc malo kto o tym wspomina, bylo glowna dolegliwoscia. I to nawet nie chodzilo o to, ze musiales gdzies pojechac, tylko o to, ze nie mogles.

  140. konstancjap
    18 czerwca o godz. 14:26

    W sprawie ofiar Generała. Ja to akceptuję: w jakiś ogólny sposób można go obciążyć odpowiedzialnością za to, że wyłączono telefony.Niejedna osoba potrzebowała wtedy pilnie lekarza, a połączyć się nie dało. Z pewnością były tego ofiary, w dosłownym sensie.
    Identyczną odpowiedzialność ponosili też strajkowicze: sparaliżowany strajkami kraj w taki sam sposób tworzył ofiary śmiertelne, jak Generał.
    Generał za swoje i za cudze przepraszał. Strajkowicze za nic nie przepraszali.
    Pomijając kwestię znaczenia przeprosin dla utraconego życia, jest więc w sprawie honoru odwrotnie: Generał był honorowy, strajkowicze – nie.

    Uczucie oczekiwania, że rząd i generał „coś” zrobią, by wreszcie skończyło się to wewnętrzne szaleństwo, było powszechne. A wielu z tych czekających i żądających by generał zrobił porządek, ciągle strajkowało. Ich własne strajki im się podobały. Cudze – znacznie mniej.
    Generał zaś miał to wszystko dzielnie znosić. Oraz robić to, co strajkowicze mu uniemożliwiali.
    A kiedy Generał „zrobił porządek”, uczucie ulgi, że wymknęliśmy się znak krawędzi przepaści, także było powszechne.

    Zawartość mózgu Polaka jest jak sklep GS: jest tam wszystko. I gwoździe, i wiadra i drabiny., I kilof, i gumiaki i chleb i woda brzozowa, dobra na oddech. I guma balonowa, oraz obrazek ze św. Józefem robotnikiem.

  141. Mówię, opierając się wyłącznie na mej świętej…tfu!…alzheimerowej pamięci: Od zarejestrowania „Solidarności” do dnia wprowadzenia stanu wojennego nie pamiętam ani jednej publicznej próby podjęcia przez solidarnościowe gołębie i jastrzębie spokojnej gadki z władzą, jak dalej razem żyć. Można było inaczej? Wuj go wie, ale inaczej nie było.

  142. Wiem, że mnóstwo ludzi się oburzy… Ich prawo, tak jak i moje mieć swoje zdanie. Niejaki Józef Wissarionowicz, gdy mu się zaczęła potwornie sypać gospodarka, wymyślił, że w miarę rozwoju komunizmu walka klasowa wzmaga się. Zaczęły się masowe czystki, egzekucje, wywózki do gułagów. Podkład ideologiczny znaleziono. Teraz nie te czasy. Już nawet nie czasy Berezy Kartuskiej. Chociaż echa Procesu Brzeskiego trochę pobrzmiewają. Na koniec cytat : „Potomność powinna sądzić ludzi i rządy tylko w świetle czasów i okoliczności, w jakich przyszło im działać.” Koło dwustu lat temu tak napisał niejaki Bonaparte.

  143. anumlik
    18 czerwca o godz. 14:34

    A, że przyszpiliwszy, to bardzo zgrabnie.
    Ale my się – chyba, nad Gospodarzem nie pastwimy. Jeśli, to mamy krytyczne uwagi.
    Zresztą, ja się do Gospodarza wprost odezwałem. Aby dał głos. Zobaczymy, czy będzie to głos spod szpilki.

    I wtedy i dziś, jest tyle danych by najpierw sprawy Generała, czy dwóch generałów badać najpierw rozumiem, że nie widzę powodów, by oddawać się wierze, zanim się wyczerpie wszelkie środki rozumu.
    I na to panu Jackowi staram się zwrócić uwagę.

    Na przyszpilaniu znam się osobiście. O tyle, że kiedyś zostałem przyszpilony przez Janinę M. W celach erotycznych. Nie poczułem się jednak przekonany, więc od tamtej pory Janina M. używała mniej przyszpilającego obuwia w chwilach adekwatnych.

  144. pombocek
    18 czerwca o godz. 14:14

    Sluszne 93% ZAUFANIA do wojska bralo sie z tego, ze to bylo nasze Ludowe Wojsko Polskie. A juz bez jaj robienia, to wiesz pombocku, ze jak idziesz do burdelu na godzine, to to jest czasem swietna zabawa, ale jak burdel sie robi we wszystkim co Ciebie otacza i wszystko pieprzy sie jak w burdelu, to szybko masz dosc „swietnej” zabawy i teskinsz do ciszy i spokoju domowego ogniska.

    Wtedy nawet LWP wydaje sie byc lepsze od swaita zamienionego w jeden wielki burdel… Stad te 93%.

  145. lonefather
    18 czerwca o godz. 15:09

    Pewnie, że to sprawa względna. I pewnie także, że ważne było i to czego się nie mogło, a nie tylko musiało.

  146. Odnoszę wrażenie, że sąd się pogubił i pogubiło się społeczeństwo w tym wszystkim.
    Panie Jacku, wiadomo, że np. Józef Piłsudski już nie żyje, ale czy i w jego przypadku nalegałby Pan, by symbolicznie poszedł do więzienia za zainicjowanie tzw. zamachu majowego?
    Czy łamanie konstytucji i obowiązującego w danym okresie prawa upoważniałoby społeczeństwo do posadzenia Kuklińskiego do więzienia? Skąd się rodzą te podwójne standardy moralne? Czy tym wyrokiem na Kiszczaku naród utwierdził się w swej orientacji moralnej? Czy faktycznie ta cała, przeszło dwudziestoletnia szopka miała jakikolwiek pozytywny sens i czegoś nauczy nasze społeczeństwo oraz elity polityczne?
    Wiem, że nie będzie Pan na to odpowiadał… Pytania te kieruję do nas wszystkich, aby na spokojnie dokonać stosownej refleksji w tej sprawie.

  147. anumlik
    18 czerwca o godz. 14:34

    „Uprzejmie informuję Szanownych Kolegów, @pombocka i @Tanakę, że pierwszy, o godz. 12:13, “wiarę” nie podpartą żadnym argumentem, Gospodarzowi wytknąłem, oksymoronem go przyszpiliwszy. Przypominam to nie dlatego, żeby się “pierwszeństwem” napawać”.
    ————————————————————-
    To po co przypominasz?:v

  148. @Tanace
    Przyszpilony szpilką w dość erotycznym celu
    Zdjął z nóg jej szpilki. Resztę skończył po weselu.

  149. @pombocek
    To po co przypominasz?
    Przeca dalej wyjaśniam. Weź i przeczytaj 🙄

  150. @Tanace
    Przyszpilony szpilką w dość erotycznym celu
    Zdjął z nóg jej szpilki. Resztę skończył po weselu.

    Jest to wersja prawidłowa
    Ale – po weselu boli głowa
    Łatwo też pomylić
    Pannę młodą z drużbą
    Gdy się wziął pan młody
    I urżnął

  151. anumlik
    18 czerwca o godz. 15:41

    Podejrzewasz, że nie przeczytałem? Rzuciłem, bo czasem kiedy ktoś chce się pochwalić, zaczyna: „Nie to, że chcę się pochwalić…”. Chyba że jesteś odwrotność. Sporo jest w człowiekowatych odwrotności. Zwłaszcza tego, co mówią głośno.

    Miałem wstawić emotka jako świadectwo „uwaga: żart!”, ale przeczytałem, jak się wtyka te motiki i ge wyszło.

  152. @Tanaka

    Panie święty
    Pan młody urżnięty.
    Panna goła,
    Drużba goła,
    A gdzie du… ups, szpilka
    Dla chochoła?
    —————-
    Chochoł trzepie kapucyna,
    Kurtyna!

  153. ozzy
    18 czerwca o godz. 15:03

    Najpewniej masz racje. Dzieki za czas poswiecony i znalezienie tego listu. Jak widac mi sie pomieszalo List 500 w obronie Solidarnosci, z tym listem 34. Juz na boku, to dopiero trzba bylo byc kims, zeby podpisac w 34 osoby, a nie w tlumie 500 innych.

    Moje spotkanie z Melchiorem Wankowiczem bylo w pazdzierniku 1972 r. Anegdote pare razy opowiadalem przy roznych okazjach, wiec sie utrwalila, okolicznosci sprawy, jak to o co byl oskarzony, jako mniej wazne, czas zatarl.

    Wazny jest proces dochodzenia do „sprawiedliwosci” i to kuriozum w postaci trzech wyrokow.

    Anegdote przytaczam, gdy jest rozmowa o prawie i sprawiedliwosci. (nie myslic z PiSem, choc po zastanowieniu, ich chyba tez to dotyczy).

  154. @pombocek, z godz. 15:57

    Pombocek, tkając sukno pogrzebowe, nuci:
    Bliźniacza ma natura wyzbyła się chuci
    Oplatującej garotą lubieżne zamysły.
    Wżdy, sprawiedliwie, zmysły moje prysły
    Widząc w odwrotność spowitego człeka.

    Rzekłem; on milczał. Po czym k’Erebu się zwrócił
    I odszedł, ginąc w tłumie martwych nieboszczyków.
    Może byłbym od niego dobył co z tajników
    Lub wzajem on ode mnie, lecz właśnie pragnąłem
    Poznać dusze, co przyszły i stały nad dołem
    . *)
    —————————————————————
    *) Homer, Odyseja?, Pieśń XI

  155. @Jacek Kowalczyk

    „Zatem te dwa lata w zawieszeniu na pięć jakoś mi nie współgra z fundamentalnością samego aktu dziejowego, który uruchomili władcy PRL.”

    Moze tak byc, ze „nie wspolgra” z aktem dziejowym, ten wyrok. Za to jak najbardziej wspolgra z tym co doswiadczyl Melchior Wankowicz. Co prawda kolejnosc wydawanych przez Sad wyrokow byla inna, za to wyrok koncowy niemal identyczny.

    Gdy sie nad tym ostatnim zastanowic, to pierwsze co na mysl przychodzi, to refleksja, ze choc tyle sie zmienilo od czasow PRL, to sadownictwo jakby wcale.

  156. Ted 2 (3:28)

    „Tu nie chodzi o to aby kroliczka zlapac,ale go gonic,gonic,gonic.”

    Sie zgadza

    Ted 2 (3:41)

    „Orteg’ziu; to tez dla ciebie.
    ‚https://www.youtube.com/watch?v=xhADMky2euw ”

    Noo, dzieki, Ted(ziu). Z twojego linku mi wynika, ze za malo ksztaltnych panieniek protestowalo przeciwko США в Киеве: Вашингтон, руки прочь от Украины!. O wiele za malo

  157. anumlik
    18 czerwca o godz. 16:37

    Z całym szacunkiem, gówno prawda, że chuci się wyzbyła natura. Oto cytat z samego siebie:
    „W knajpie szesnastej kategorii przysiadł się do mnie starowina, żeby nie powiedzieć – dziadyga”.
    Właśnie, dupku, powiedziałeś.
    „Jechaliśmy stepa, pędziliśmy w kłębach, nie mówiąc o tym, że jabłoczko trzymaliśmy w zębach”. Też właśnie powiedzieli, nie mówiąc.
    „Nie muszę dodawać, że nasi przegrali”. Właśnie dodałeś.

    Są takie bezrefleksyjne tiki, w których chuć ukrycia jest figlowato wmontowana w chuć odkrycia. Coś jak „Nie chcem, ale muszem”.

  158. lonefather
    18 czerwca o godz. 16:44

    Mi się zdawa, lonefatherku, że sąd, choć głupi, też bywa człowiek, i przez pancerzyk odgradzający sędziego od rzeczywistości, może przebijać respekt wobec osoby i osobowości. Sędziowie bywają niezawiśli, ale raz mniej, raz więcej albo i wcale.

  159. „Za tzw. komuny we wrocławskiej fabryce w której pracowałem dawali robociarzom mieszkania, na wczasy do zakładowego ośrodka wozili ich zakładowym autobusem, a ich dzieci do ośrodka kolonijnego. Wszystko to było nad morzem.”

    I w tym cytatcie miesci sie cala „filozofia” bolszewizmu: dawali, wozili, kolonie nad zatrutym morzem, jeziorami, rzekami, wyniszczonymi lasami …
    Ci co ich „wysylali, im dawali” bywali gdzie indziej, zupelnie gdzie indziej.
    „Ale dawali”
    Nic na wlasna reke kompletna zaleznosc. Dzisiaj sa tego wyniki; ilu z was sie przekwalifikowalo na wlasna reke, za wlasne pieniadze, z wlasnej pracy ?
    Niewielu, ale ci co to zrobili sa milionerami albo prawie i chwala im za to.
    To tych kilku ktorym nie „dawano”, ich nie „wozono”, wysylano na „kolonie” dzisiaj maja prawo do osadu zbrodniczego systemu, ktory nie tylko wyniszczal ludzi biologicznie, ale i kazdy przejaw samodzielnego dzialania, myslenia.
    Jakie srodowisko naturalne pozostawil po sobie bolszewizm ?
    Nie bylo rzeki, jeziora w Polsce z nie zatruta woda. Szpitale dla wybranych, lekarstwa dla wybranych, dlugosc zycia, przestepstwa… mozna bez konca. Jedynie co PRL sprzedawalo za prawdziwe pieniadze a nie za ruble, to byl wegiel i tysiace hektarow lasow.
    Do tych, ktorym juz brakuje przypadow by odmieniac slowo „general”, to nie dociera. Widza Polske z perpektywy tych swoich emeryturek, rent, ogrodkow dzialkowych (z dawnych przydzialow, tylko dla towarzyszy i przodownikow) i coraz mniej „dawania” i „wozenia”.
    Antonius dostal nudnosci czytajac mnie (nie konca). Poczytaj starcze czego PRL, dla twego dobra, nie publikowala, masz jak banku rozwolnienie. Moze to i dobrze omina cie czopki i okazyjna lewatywa. Zatwardzenie nie pozwala myslec.

    W zyciorysie „generala” i jego „generalow” nie bylo nic polskiego.
    Dusza, sercem oddany/-ni byl/-i karierze i bolszewizmowi.

  160. anumlik

    W komentarzach do wyrazu „chuć” jeden pyta, jak tego w zdaniu używać. Odpowiedź:
    – Chuć do łóżka.

  161. pombocek
    18 czerwca o godz. 17:13

    Jureczku,

    Ty tylko sobie zarty stroisz, mam nadzieje. Sedziowie sa (teoretycznie) zalezni wylacznie od prawa. Jesli z uwagi na „respekt wobec osoby i osobowości…”, lub inne okolicznosci, trafia sie im byc „zawislymi ” od czegos innego niz prawo, to przestaja byc sedziami. Nawet jesli dalej wystepuja w tej roli…

  162. maciekplacek
    18 czerwca o godz. 17:31

    Swiadomie, czy nieswiadomie klamiesz?

    Sam znam kilkadziesiat rzek i jezior z woda tak czysta, ze jak sie pic chcialo, to sie pilo wode prosto z rzeki czy jeziora.

    Nie klam klamczuchu bo ci nos ekran przebije.

  163. maciekplacek
    18 czerwca o godz. 17:31

    Z jakiej ty ochronki żeś się urwał, gołowąsie, że pouczasz dziadków, jak było, kiedy ciebie w planie jeszcze nie było?

  164. lonefather
    18 czerwca o godz. 17:37

    Gdyby głupi i zawisli sędziowie przestawali być sędziami z powodu głupoty i zawisłości, zbliżalibyśmy się do państwa prawa, o którym z tęsknotą mówiła na początku swojej kadencji w roli RPO prof. Łętowska. Ale my się od tego państwa nieustannie oddalamy. Już mamy do niego dalej niż do księżyca.

  165. mag (us) – 9:51

    „nasz porąbany wymiar sprawiedliwości po wielu, wielu latach dopadł zbrodniczego generała staruszka wyrokiem “jak dla brata”. Acha, i jeszcze objawiła się jakaś Stonoga o właściwościach mega pluskwy (takiej od podsłuchów). W sumie Bareja skrzyżowany z Mrożkiem. Tylko, że ja jeszcze nie bardzo mogę się śmiać, bo mi szew może puścić.”

    Ze ogromnym strachem o szew twoj zacytuje ‚prawde o Stonodze’ Wojciecha Sumlinskiego

    „Stonoga to jest nowe objawienie. To jest taki nowy mesjasz, który walczy z systemem. To jest właśnie bardzo podstępna, wyrafinowana, wielopiętrowa gra. Służby specjalne są wytrenowane w takich kombinacjach operacyjnych, gdzie coś toczy się na pierwszym planie, ale ludzie nie wiedzą o tym co się dzieje w tle. Nie mają o tym zielonego pojęcia. A to co się dzieje na pierwszym planie jest teatrem. (…) Prawdziwa rzeczywistość jest za kurtyną. Przeciętny człowiek tego nie widzi. Mówię państwu o tym dlatego, bo w tej chwili dzieją się rzeczy, których wiele osób nie rozumie. Po prostu następuje przegrupowanie sił. Po klęsce Bronisława Komorowskiego układ, który dotąd niszczy Polskę zdał sobie sprawę, że dalej nie da się już jechać samą Platformą i szykowana jest szalupa po szalupie. Ta pierwsza to była szalupa z panem Petru, ta druga to jest szalupa z panem Stonogą. Myślę, że jest to ostatnia szalupa, ale ta jest przygotowywana w sposób niezwykle staranny i w sposób bardzo sprytny”

    Sumlinski zapomnial o szalupie-cudzie: Kukiz-szalupa.

    A wyrok na Czlowieka Honoru to zapadl byl wczesniej, ponad trzy lata temu. Teraz to byla tylko potwierdzajaca apelka. Owszem, dopiero po zejsciu Jaruzelskiego ja nam zafundowano. Niemniej, juz wczesniej „niezalezny” sad POmrocznej wyszedl naprzeciw pragnieniom takich bojownikow o prawde i sprawiedliwosc jak pan redactor Kowalczyk. I skazal tego przestepczego generala na cztery lata. Podzieliwszy momentalnie cztery przez dwa i zawieszajac wynik na 5-letnim kolku. Porabanie takie, jak slusznie zauwazylas.

    Zdrowka, mag(usiu). Czyli, szwu przetrwania ci zycze dozgonnie

  166. maciekplacek
    Tak zwany bolszewizm, a raczej „bolszewicka filozofia”, jak to określasz, wyprodukowała m.in. takie monstra jak ty, które dziś uważają się za prawdziwych Polaków-katolików-patriotów (są wśród nich i starzy styropianowcy, i ich uczniowie).
    Pełno takich monstrów w sejmie i parlamencie europejskim, a o bonusach z jakich korzystają i przekrętach długo by opowiadać. Dawne kacyki to przy tych cwaniakach liche szaraczki.
    Natomiast „starcowi” Antoniusowi możesz co najwyżej buty czyścić.

  167. lonefather
    18 czerwca o godz. 17:40

    Robiłem w lesie i za komuny i po. Chciałem smarka zapytać, gdzie on tak te tysiące sprzedanych przez PRL hektarów wypatrzył. Ale w porę przygryzłem język. Nie będę przecież z pisklętami się pospolitował.

    Aha, lonefatherku, Ty na bank wiesz. Zauważyłem, że moja grzywaczka niczego swych bliźniaków nie uczyła. Jak już były fest opierzone, przylatywała tylko nakarmić i szła w siną dal. Prawie byłem przy tym, jak silniejszy młody sam odleciał. Najpierw długo spacerował po poręczy balkonu, rozkładał skrzydła, a potem poszedłem spać. Rano już go nie było. Od jakiegoś czasu przylatuje na nasz balkon młody (młode nie mają tego białego szaliczka na karku). Wygląda na to, że on: spaceruje po poręczy, gapi się w stronę, gdzie było gniazdo. Nie rozumiem tych przylotów. Ty rozumiesz? Przecież to nie jakieś sentymenty, co nie?

  168. mag
    18 czerwca o godz. 18:13

    Mag, Serduszko, kłaniam się do samej ziemi z szóstego piętra. To dlatego, żeśmy kumple: Ty masz wszy…tfu!…szwy, a mnie urżną nogę od kolana w górę, jeszcze nie wiem, gdzie skończą. Na wszelki wypadek szykuję kulę – chucham, dmucham perfumuję, bo lubię, jak w grobie ładnie pachnie. A perfumuję kadzidełkami. Są takie fajne firmy HEM: „Forest”, Rain Forest”, „Sandal”, „Cannabis”, „First Rhein” – nie pamiętam, czy dobrze piszę. Więc Ci posyłam „First Rhein”, bo u nas w nocy spadł właśnie pierwszy od wielu, wielu wierszy. Od samego zapachu szwy znikają w oczach

  169. Obiecanki zgodne z ludowa madroscia. Jak zawsze

    „W trakcie kampanii wyborczej Andrzej Duda otworzyl z pompa biuro porad prawnych Dudapomoc. Biuro mialo dzialac niezaleznie od wynikow wyborow. Biura Dudapomocy jednak w lokalu na Pieknej juz nie ma, a w tym miejscu ma byc teraz sklep monopolowy. Biuro mialo sie przeniesc do siedziby partii PiS, ale tam tez nie dziala.”

    Guess who lied to you today
    Duda Duda

  170. Niemożliwe. Taki tekst na lewackiej polityce? Czy to już jest przygotowywanie miękkiego ładowana po jesiennych wyborach?

  171. Tanaka
    18 czerwca o godz. 9:20

    Te dwie kwestie się ze sobą ściśle łączą: prawo, na którym generał opierał swoje działanie i uzasadnienie o jego konieczności i wyższej konieczności działania. Odcięcie się od jednego, wy wyrokować tylko o drugiej stronie i na tej podstawie skazać człowieka to coś zupełnie fałszywego i z góry niesprawiedliwego.
    ****
    Zgadza sie, mozna uznac, ze general i ska. dzialali w warunkach wyzszej koniecznosci. Jak juz mowilem sad dal ciala, gdyz sad nie mogl wydawac opinii na temat zagrozenia sowiecka interwencja. Sad po prostu nie mial bladego pojecia o tym. A ow orzeczony przez sad brak zagrozenia stal sie podstawa do orzeczenia o winie podsadnego.

    Zdaniem sadu Kiszczak z Jaruzelskim najwyrazniej powinni byli poczekac ze trzydziesci lat by uslyszec opinie tegoz sadu na temat zagrozenia sowiecka interwencja w 1981/2r. Gdyz sad nie mial tez bladego pojecia, iz to nawet nie rzeczywiste zagrozenie lecz percepcja tegoz jest istotna dla sprawy. Bo ruskie albo by weszly albo i nie, ale rzadzacy mieli wystarczajaco duzo podstaw by przypuszczac, iz ruskie wejda. I samo to przypuszczenie, ze ruskie wejsc moga, ze jest to prawdopodobne (w odroznieniu od mozliwe), musialo byc dla rzadzacych wystarczajacym bodzcem do dzialania. Rzadzacy nie mogli sobie pozwolic na ryzyko sprawdzenia czy teza o wejsciu ruskich jest poprawna, gdyz to nie byly teoretyczne rozwazania, lecz brutalna praktyka. Bo ruskie rzeczywiscie mogli nie wejsc, ale co jesli takie zalozenie bylo bledne. Rzadzacy nie mieli takiego luksusu by moc pozwolic sobie na przekonanie sie, w praktyce. Tu chodzilo o narod i panstwo.
    Poprawnosc ich percepcji nie moze byc oceniana z perspektywy czasu, nawet gdy po czasie ujawnione dokumenty stwierdzaja (jesli istnieja takowe), ze nie bylo najmniejszych szans na sowiecka interwencje. Bo liczy sie nie to co wiemy teraz, lecz to co wiedzielismy wtedy. Tymczasem sad uznal – najwyrazniej o sobie samym – ze madry po fakcie oznacza to samo co madry.

  172. Orteq
    18 czerwca o godz. 18:30

    Ortequsiu,
    Biuro jak biuro, moze „sprzeadawac” porady prawne, a moze i gorzole, bo przeciez wiadomo od zawsze, ze na frasunek dobry trunek…

    Zpodajesz jedna obiecanke, ale w ciemno sie moge zalozyc, ze on, znaczy sie ten Duda, nie spelni nawet polowy obiecanek. Zeby nie byc goloslownym zapodam pelny katalog tego, co elekt naobiecywal w czasie kampanii, zeby pozniej jak do podliczen dojdzie cos nam nie umknelo:

    Co Duda obiecal pelna lista:
    – dołoży na każde dziecko 500zł od drugiego poczynając
    – nie dopuści do zamknięcia ani jednej kopalni i nie zwolni żadnego górnika
    – reaktywacja Stoczni w Szczecinie
    – przywróci poprzednie widełki wieku emerytalnego zamiast 67/67
    – (ubranka dla dzieci chce 0 stawki VAT) czyli zlikwiduje VAT8% (przepisy unii ubranka muszą mieć nałożoną najniższą stopę VAT w danym kraju)
    – obniży VAT do 22%,
    – da prace młodym i mieszkania socjalne na start jeśli założy rodzinę Program „Twoje mieszkanie”
    – podwyższy pensje pielęgniarkom i w samej służbie zdrowia przynajmniej x2
    – przewalutuje frankowiczów,
    – zwiększy 3 krotnie kwotę wolna od podatku,
    – podniesie renty i zwiększy emerytury,
    – podniesie najniższą krajową do poziomu UE Polacy muszą godnie zarabiać,
    – podwoi nakłady na polską naukę
    – repolonizacja banków
    – nowe opodatkowanie hipemarketów i banków
    – lekarz i dentysta w każdej szkole
    – darmowe przedszkola
    – obniżenie CIT z 19 do 15% dla najmniejszych przedsiębiorstw zatrudniających min 3 osoby
    – wycofanie się z pakietu klimatycznego
    – stworzenie systemu obrony terytorialnej kraju z organizacji paramilitarnych
    – likwidacja NFZ
    – konstytucyjna ochrona lasów państwowych
    – będę stał po stronie utrzymania polskiej waluty tak długo, jak to tylko konieczne, by Polacy mogli żyć godnie i bezpiecznie
    – będę bronił polskiej ziemi przed wykupem
    – będę aktywnie działał na rzecz odbudowy nowoczesnego polskiego przemysłu dającego Polakom miejsca pracy i godne wynagrodzenia
    – wyrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników
    – polscy rolnicy powinni dostac należne im rekompensaty związane z embargiem rosyjskim
    – zmian dotyczących tzw. ustaw śmieciowych.
    – Odejście od kryterium zysku w służbie zdrowia
    – NFZ powinna być zlikwidowana, pieniadze na ochronę zdrowia przekazac wojewodom
    – informatyzacja ochrony zdrowia
    – sieć szpitali zapewniajace pacjentom bezpieczeństwo.
    – wzrost liczby lekarzy i pielęgniarek
    – prawo rodziców do decydowania o edukacji swoich dzieci
    – likwidacja gimnazjow, przywracenie 8- klasową szkołę podstawową i 4-letnie liceum
    – likwidacja systemu testowego
    – umacnianie polskiej kultury, instytucji jej służących
    – promowania treści, które dają poczucie dumy z naszej wspólnoty
    – zlikwidowanie dysproporcji pomiędzy klientami banków a tymi instytucjami
    – opłaty za usługi bankowe na takich zasadach i wysokości jak w innych krajach UE
    – Bankowy tytuł egzekucyjny, przekleństwo wielu polskich rodzin, musi być zlikwidowany
    – Zwiększenie popytu poprzez podniesienie płac, wsparcie eksportu- program uruchomienia biliona 400 mld zł. na inwestycje, łącznie z funduszami europejskimi
    – rozwój budownictwa mieszkaniowego
    – Program reindustralizacji
    – odbudowanie polskiego przemysłu
    – wycofanie się z paktu klimatycznego

  173. krzysiu52 (18:44)

    Nie chcialbym robic za upierdliwca jeszcze gorszego niz nim juz jestem. Niemniej, jeszcze raz przypominam oczywista oczywistosc o stanie wojennym. Nie raz powtarzana przez ‚samych zainteresowanych’: Jaruzela, Kiszczaka, innych. Oraz przez tzw. szarych obywateli

    Tam nie tylko chodzilo o wejda – nie wejda. Tam szlo o to, ze WEWNETRZNA sytuacja w kraju byla na ksztalt glizdy i podazala w kierunku calkowitej zapasci gospodarczej. Tam nawet papierosy juz byly na kartki. Ludzie!

    O nastrojach spolecznych owych czasow przypominaja jeszcze do dzis pomiary opinii publicznej:

    za stamen wojennym – polowa narodu
    przeciw – mniej niz jedna trzecia.

    Juz tylko z tego powodu „przestepcza grupa” musiala dzialac. No to i zadzialala.

    A ze dzisiaj komus pasuje gonic kroliczka wejda-nie wejda? Czemu nie. Papier wszystko zdzierzy

  174. krzys52
    18 czerwca o godz. 18:44

    Kiedy słyszę, jak jakiś gówniarski prokurator z IPN-u oświadcza, że „ruskie” nie miały zamiaru „wchodzić” do Polski, to wiem, że mam do czynienia z łajdakiem, który żyje dobrze z łajdaczenia się i okłamywania ludzi, od których bierze pieniądze, by ludzie okłamani stali się w skutku niebezpieczni dla siebie i własnego państwa. Bowiem ten, co ma mylne rzeczy o pojęcie, podejmuje mylne decyzje, a wreszcie tragiczne.

    Nigdy żaden dziennikarz nie zapytał IPN-owego łajdaka, skąd ma pewność, że Moskwa nie zdecydowałaby „wejść”: czy posiada może odpowiednie zaświadczenie w postaci aktu notarialnego, o tym że Moskwa „nie wejdzie”? Może IPN w archiwach Kremla znalazł protokół z tajnej narady z podpisami: do Polski nigdy nie wejdziemy!
    Ale może prokurator ma 3 walizki, przechwycone przez celników na granicy: w każdej po 20 kilo makulatury; same zaświadczenia, że nie wejdą. Przeznaczone na handel na przygranicznych bazarach.

    Czy „wejdą” dla ludzi rozumnych nie jest żadną kwestią. Jest nią to, jaki stan Polski stanowiłby wartość progową decyzji Kremla: wchodzimy !
    Żeby to pojąć, kandydat na pojmującego może zrobić proste ćwiczenie: obrócić mapę tak, żeby widzieć świat z pozycji Kremla. W interesach, koniecznościach i zobowiązaniach Moskwy Polska nie mogła być państwem sprawiającym problemy powyżej akceptowalnego przez Kreml progu. Drobne figle – przełkniemy. Sprawy grube – walcujemy.

  175. @pombocek, z godz. 17:35
    Zamiast komentarza – anumlik:

    Młóć mnie młóć
    Rzece chuć.
    Chuć do łóżka,
    A twa duszka
    Będzie snuć
    Się jak dróżka
    W gamie czuć.
    Ćwicz mą chuć,
    Gdy twa drużka
    W dudy duć
    Będzie. Wróć!
    Niech poduszka
    Wzniesie gródź
    Dla naszych chuć.
    Niech jarmużka,
    Miast ją żuć,
    Da ci zzuć,
    Jak pończoszka
    Się. Wróć, Jerzy, wróć!

  176. Wiesz, loniu, zapytac ja ciebie o cus muszem

    Czy ty aby nie posiadasz kakiejsis pajplajny pod kanalem do tej POmrocznej Umeczonej? No bo jak inaczej mozna siedziec w Londynowie i liczyc pierwsze czy drugie dziecka w rodzinach w Pacanowie? Ty te dziecka, i te cacanki dzieciom obiecywane nad Wisla, mozesz recytowac o kazdej godzinie dnia i nocy. Nawet zajaknawszy ani razu.

    Z podziwu ja wychodze i staje obok. Bo u mnie nawet do poludnia nie dobijamy jeszcze. A ja juz ani jednej obietnicy Dudy nie pamietam. I pamietac nie chce

  177. lonefather
    18 czerwca o godz. 18:56

    Słowem, Duda ogłosił, że likwiduje Polskę.
    Pomijam już, ile obietnice miałyby kosztować. Ale żadnej pozycji z tej długiej listy Prezydent RP nie załatwia sam. Musi do tego być parlament, który ma większość potrzebną do przegłosowania tego, co Duda obiecał.
    Nakłamał po prostu, ile wlezie.
    Likwidacja polega tu najbardziej na tym, że zrobi taki skansen gospodarczy, kulturowym społeczny i ekologiczny, że średniowiecze stanie się awangardą.

  178. @pombocek

    pombocku, pytaj sie o cokolwiek z konmi zwiazanego, czy z jazda konna, o tych tam grzywaczach, czy innych turkawkach, to wiem niewiele, wiedzy starcza mi na stwierdzenie, ze jak przylatuje to co sie wyklulo, to nie z sentymentu.

    Moze glodne jest? Tu mama i tata dokarmiali, wiec przylatuje.
    Moze dojzewa i szuka miejsca na zlozenie jajek? Sprawdza czy lokalizacja wolna.

    Ale z pewnoscia nie z sentymentu przylatuje.

    **********

    Co do sedziow i wogle co do czego, to mi coraz czesciej do glowy przyplatuje sie mysl taka, ze czlowiek etyczny, w wiekszosci sytuacji zyciowych zachowa sie etycznie, wyjatkowe sytuacje moga sie kademu trafic.

    Za to czlowiek z marna etyka, w poprawnym otoczeniu bedzie sie zachowywal poprawnie, ale jak trafi w miejsce, gdzie jest marnie z zasadami, to tez latwo do „marnosci” sie przylaczy…

  179. Tanaka (19:07)

    ” W interesach, koniecznościach i zobowiązaniach Moskwy Polska nie mogła być państwem sprawiającym problemy powyżej akceptowalnego przez Kreml progu. Drobne figle – przełkniemy. Sprawy grube – walcujemy”

    Dobrze ujete. Oni faktycznie zawalcowali. Majac ponad 50 procent spolecznego poparcia dla wprowadzenia stanu wojennego. Silami wlasnymi panstwa o nazwie PRL.

    Ale o gonieniu kroliczka wejda-nie wejda, tez mozna.

  180. Orteq
    18 czerwca o godz. 19:16

    Ortesiu, czy Ty serio myslisz, ze ja z pamieci?

    Zarty sobie robisz. JA przeczytalem ten art. o „zniknietym” biurze Dudaporady, i zjechalem w dol do postow czytelnikow, no i tam znalazlem ta cudoliste Dudaobiecanek, po czym copy/paste … 😉

    A Ty naprawde myslisz ze mi by sie chcialo czas na pamietanie tracic? Wole pamietac anegdote opowiedziana przez Wankowicza. i inne rzeczy warte pamietania. Przeciez za 15/20 lat malo kto bedzie o Dudzie pamietal.

  181. Tanaka
    18 czerwca o godz. 19:21

    Słowem, Duda ogłosił, że likwiduje Polskę.
    Pomijam już, ile obietnice miałyby kosztować. Ale żadnej pozycji z tej długiej listy Prezydent RP nie załatwia sam. Musi do tego być parlament, który ma większość potrzebną do przegłosowania tego, co Duda obiecał.

    ***

    To wlasnie dlatego obiecywal z rozmachem i bez skrepowania …. 😉

    Nic od niego nie zalezy. Wiec wystarczy wystawic pisemko z wnioskiem do Sejmu o to, czy tamto. Sejm grzecznie odpowiada, ze ma w du..ie, czyli nie moze tego zrobic, albo zajmie sie w przyszlej kadnecji. I ma Duda podkladke, czarno na bialym i z pieczatkami z orzelkiem w koronie, zeby bylo urzedowo. Mozna obiecywac wszystko, bez ryzyka wpadki.

  182. pombocek.
    Nauczony nauczka pombocek juz nie rzuca smarkami tylko golowasami.
    A juz myslalem, ze cuda sie zdarzaja, ze pombocka mozna wytresowac, ale nie. Glut nie wytrzymal i zaczal rzucac smarkami.
    Chcesz wiedziec glucie komu i gdzie sprzedawano tysiace hektarow lasu ?
    W domu moich rodzicow sa broszury z peerelowskich Targow Poznanskich w ktorych jest, m.in. polska oferta (ze zdjeciami) na sprzedaz calych polaci lasow.
    To byly/sa dowody aktow zbrodni dokonanych na Polsce, dlatego byly gromadzone.

    lonedaddy: „Sam znam kilkadziesiat rzek i jezior z woda tak czysta, … ”
    Kilkadziesiat, piszesz …
    Mamy 30 rzek, napisz z ktorej piles wode a ja ci napisze w ktorych mozna bylo wywolywac przyslowiowe filmy a z ktorych ryby nadawaly sie na opal. By ci ulatwic, oto spis rzek: Wisla, Odra,Warta, Bug, Narew, San, Notec, Pilica,Wieprz, Bobr, Lyna, Nysa Luzycka,Wkra, Brda, Prosna, Drweca,Wislok, Wda, Drawa, Nysa Klodzka, Poprad, Pasleka, Rega, Bzura, Wisloka, Obra, Lega, Biebrza, Nida.
    Wylaczam gorny bieg Dunajca.
    Jezior jest wiecej wiec podaj te z ktorych piles wode. Moze to beda te same po ktorych plywala padnieta trzoda.
    No podaj, podaj przeciez nic innego nie robisz tylko odwiedzasz dziesiatki jezior i rzek by sie napic z nich wody. No podaj, podaj.
    I ciebie wytresuje, jak pombocka, bys uwazal na slowa.

    mag
    Musze cie rozczarowac, skoncze za dwa m-ce 27 lat, monstra peerelowskie masz wokol siebie i … w lustrze.
    P.S. To wy tam w maglu macie wi-fi ?

  183. O zespoleniu Jaruzela z chucia

    „Nikt dotąd nie udowodnił słuszności ani też niesłuszności wprowadzenia stanu wojennego. Osobiście, wtedy, w roku 1981 uważałem Wojciecha Jaruzelskiego za zdrajcę. Jednak potem, na spokojnie, przypominając sobie opowieści rodziców, uświadamiając sobie tym samym, jaka była sowiecka swołocz, dochodziłem do wątpliwości, które mam do dziś. Nikt nie wie, czy nasze siostry, matki, córki, żony nie
    padlyby ofiarą chuci „obrońców jedynie słusznej ideologii”. W roku 1945 przy okazji przeganiania Niemców tysiące kobiet stały się dla nich zabawką.”

    Anumliku! A jakby tak to zespolenie w rymy ubrac?

  184. Bedacy przy temacie

    List do kobiety

    Gdybym ja nie był poetą,
    A pani nie była kobietą,
    To znaczy: gdybym ja umiał
    Bez obłąkania i szału
    Dań składać pięknemu ciału
    I takbym się wyżył, wyszumiał;
    Gdybym mógł kochać bez mitu,
    Bez natchnionego zachwytu,
    Bez legendarnych przydatków,
    Bez wahań, wzlotów, upadków,
    Bez mistycznego pomostu,
    Który prowadzi po prostu
    Do pani (pardon!) pośladków;
    Gdybym opuścić mógł z tonu
    I nie zaznając katuszy
    Dupie nie wmawiałbym duszy;
    Gdybym z czułego szaleńca
    Stał się buhajem bez ducha;
    Miał znacznie mniej z oblubieńca,
    A znacznie więcej z świntucha;
    Pani zaś – ach! gdyby pani
    Zostając przy swoich cudach
    (Mówię o biodrach, o udach,
    Piersiach i erotomanii,
    O pani wprawie miłosnej,
    O pani chuci radosnej,
    O oczach – błękitnych kwiatkach –
    O ustach – świeżych czereśniach –
    O włosach – złocistych pieśniach –
    I wzmiankowanych pośladkach),
    Gdyby się pani zdobyła
    Na jeszcze jedną zaletę:
    Gdyby tak pani zabiła
    Przewrotną w sobie kobietę,
    Tę niebezpieczną panterkę,
    Tę chytrą, wieczną heterkę,
    To głupie, fałszywe zwierzę,
    Co z każdym będzie się tarzać,
    Rozkładac, tulić, obnażać,
    Za wiersz czy pustą zabawę,
    Za parę pończoch czy sławę,
    Nawet – z miłości – powiedzmy,
    Lecz w jakiś sposób bezecny,
    Bo obliczony bezwiednie
    W tak zwanej podświadomości
    Na efekt cudzej zazdrości
    Oraz korzyści powszednie;
    O, gdyby pani umiała
    Kochając najidealniej
    Nie sądzić, że bez jej ciała
    I „ekskluzywnej” sypialni
    Byłbym stracony, zgubiony,
    Chodziłbym błędny, strapiony,
    I, że prócz pani na świecie
    Na żadnej innej kobiecie
    Nie znalazłbym tyle szczęścia
    I takiej pełni posięścia,
    I takiej upojnie – skwarnej
    Rozkoszy (dość popularnej),
    I że bez pani spojrzenia
    Nie ma już dla mnie natchnienia,
    I że bez pani rozkraczeń
    W szał wpadnę chorych majaczeń!
    Że bez przychylnych jej gestów
    Zapadnę w nicość i próżnię,
    I odtąd juz nie odróżnię
    Chorejów od anapestów;
    Gdyby się pani, powtarzam,
    Zmieniła nieco w tym względzie,
    A ja bym się nie rozmarzał
    Przy seksualnym popędzie,
    To stałaby się z nas para
    Ach, najszczęśliwsza w Warszawie!
    Może się pani postara?
    Ja także trochę się wprawię.

    Lecz list się dłuży. A przeto
    Kończę. Nadziei mam mało.
    Bo cóż by z nas pozostało,
    Gdybym ja nie był poetą,
    Nie dążył ku „ideałom”,
    A pani nie była kobietą
    tak jednolitą i całą?

    A zresztą… małoż to bywa
    Na świecie różnych wypadków?
    Może się jednak zmienimy?
    Adieu, Madame. Bądź szczęśliwa,
    Kiedy się znów zobaczymy?
    P.S.
    Ukłony dla pięknych pośladków

    [JT]

  185. @maciekplacek

    No to pierwsze zajecia z tresury. Nie ma w Polsce 30 rzek, tu masz liste 50 rzek w/g dlugosci i nie jest to pelna lista. Wroc do szkoly dzieciaku i sie doucz. Jesli nie rzek, to dyskutowania z wiedzacymi wiecej. A najlepiej naucz sie panowac nad swoimi obsesjami.

    Obsesje rodza emocje, a emocje rodza bledy. Bledem jest wdawac sie w slowna bijatyke z wiedzacym wiecej. Idz obetrzyj ciucke z rozbitego noska i wyplacz sie mamusi, ze zostales obity.

    I oczywiscie pamietaj, zeby nie klamac w miejscu, gdzie tak latwo jest zlapac smarka na klamaniu, chocby w tak drobnej sprawie jak ilosc rzek w Polsce. Pelna lista, lacznie z najmniejszymi to jest niemal 300 rzek, bez 14, a nie 30, ktore podales.

    Fakty i tylko fakty.

    A tu lista 50 najdluzszych polskich rzek wedlug dlugosci:

    Wisła
    Odra
    Warta
    Bug
    Narew
    San
    Noteć
    Pilica
    Wieprz
    Bóbr
    Łyna
    Nysa Łużycka
    Wkra
    Dunajec
    Brda
    Prosna
    Drwęca
    Wisłok
    Wda
    Drawa
    Nysa Kłodzka
    Poprad
    Pasłęka
    Rega
    Bzura
    Wisłoka
    Obra
    Biebrza
    Nida
    Wierzyca
    Raba
    Skawa
    Ina
    Wełna
    Ner
    Widawka
    Ślęza
    Oława
    Gwda
    Olza
    Wieprza
    Radomka
    Kamienna
    Czarna Hańcza
    Pisa
    Węgorapa
    Słupia
    Barycz
    Mała Panew
    Jegrznia

    Mnie chcesz tresowac? No to masz jak w banku, ze Cie wytresuje.

    Pierwszy knockout masz juz na koncie.

  186. Sąd wiedział z całą pewnością, że nie wejdą. Choć oni już tu byli, w liczbie 60 tys. chłopa, prawie 700 czołgów, 225 samolotów, 81 nosicieli ładunków nuklearnych…
    Po sąsiedzku zaś, w NRD, stacjonowało 8 dywizji pancernych, 8 dywizji zmechanizowanych, 5 dywizji lotniczych, 6 brygad desantowo-szturmowych, 7 brygad rakiet operacyjno-taktycznych, 5 brygad rakiet operacyjnych SS-21, 9 brygad artylerii…
    I oni mieli pozwolić burdelowi w PRL na odcięcie dostępu do tych baz?

    Jeden z moich zagranicznych znajomych, fascynat kolei parowej, bawiący upalnego lata 1980 z wizytą u przyjaciół w Polsce, usłyszał podczas spaceru po lubuskim lesie ciężko ruszający parowóz, gdzieś na niedalekiej stacji. Zaciekawiony doszedł do torów i zaległ w trawie z aparatem fotograficznym w nadziei na ładne zdjęcie. Kiedy pociąg powoli nabierając szybkości zbliżył się do leśnego przejazdu, gość spostrzegł, że to ruski transport wojskowy, pełen czołgów, ciężarówek i żołnierzy, a na każdej lorze i w otworach wejściowych dwóch wielkich parowozów – uzbrojeni strażnicy 😯
    Dopiero wtedy skojarzył wcześniejszy przelot śmigłowców nad lasem i że to linia Moskwa-Berlin, stacja to graniczne Kunowice, a on niespodziewanie znalazł się w roli szpiona. Towarzysząca mu dziewczyna, siedząca w słońcu na stosie podkładów koło przejazdu, też ogarnęła sytuację i gorączkowo zastanawiała nad stripteasem w celu odciągnięcia uwagi sołdatów od gościa w rowie. Okazało się jednak, że ubrana w szorty i skąpą bluzeczkę, machając przyjaźnie i się uśmiechając wzbudziła wystarczający entuzjazm i szpieg pozostał niezauważony. To były najdłuższe minuty jej dotychczasowego życia…
    A fotograf?
    Zrobił jedno zdjęcie – wysoka trawa i kłęby czarnego dymu z komina

  187. pombocku z g.18:29
    Witaj miły druhu z obiema nogami (i niech tak już pozostanie). A perfuma tak czy owak nie zaszkodzi. Ja jednak, pozwolisz, pozostanę przy Coco Chanel 5. Co klasyk to klasyk. Kosztowny, ale nie będę sobie żałować w trudnej godzinie.
    Szwa u mnie malutka, bo teraz to przeważnie tylko dziurki w człowieku robią, a nie rżną z rozmachem, jak kiedyś. Taka technika chirurgiczna obecnie wysoka jest, że aż miło (choć nie całkiem jednak). Boleć boli, dopóki się nie zagoi, ale cuś czuje, że goi się na mnie jak na psie.
    To w ile w końcu grzywaczy rezyduje u ciebie na balkonie, bo się pogubiłam?
    Jeszcze w temacie Człowieka Honoru ( co podjął Orteq) przypomniało mi się, że gdy ćwierć wieku temu tak nazwał Michnik skazanego właśnie generała – jakież było oburzenie na ten tytuł. Ale przecież skoro się strony w Magdalence dogadały i umowy trójstronnej (bo klechy swoje też wtedy ugrały) dotrzymały, to każdy okazał się człowiekiem honoru, zarówno komuszy generał, „obrotowy” (z każdą władzą dobrze trzyma) epidiaskop, jak i bohaterski lecz rozsądny opozycjonista z tamtych lat. Chyba to logiczne.
    Jako nie prawnik (czyli osoba nienawykła do rozmaitych ściem, jakich się chwytaja prawnicy) tym bardziej wyczulona jestem na niekonsekwencje w interpretowaniu i zastosowaniu prawa do „grupy przestępczej odpowiedzialnej za stan wojenny”, na co zwracał uwagę m.in. Tanaka.

  188. lonefather
    18 czerwca o godz. 20:09

    Widziałem ofertę: gruz betonowy po 5 zł/tona. 27-letni. Leżał w wodzie, w której wywoływane były przysłowiowe filmy.
    Tanio. właściciel mówi, że śmierdzi i kruszeje w rękach. Chce się badziewia pozbyć.
    Odbiór własnym transportem.
    Chce Ci się gruzem zajmować?

  189. maciekplacek
    18 czerwca o godz. 19:39

    Zapomniałeś, zaczadzony smarku, podać te dowody, czy sformułowanie „całe połacie lasów” to właśnie dowody na sprzedaż tysięcy hektarów?
    Wód, z których można śmiało pić wodę, trochę bym ci z mojego Wybrzeża wymienił, zaczynając od leśnego strumienia, w którym się kąpię zima-lato, a ty mi w odwecie wymień amerykańskie, niemieckie, francuskie, holenderskie, belgijskie, włoskie otwarte wody, z których też można pić z racji ich niekomunistyczności. Tylko mów ostrożnie, bo w razie czego skorzystam z opinii kolegów z mojej szkoły, którzy 20-30 lat pływają po całej Europie i jeszcze ani razu z rzek nie pili, a nawet boją się w nich kąpać jako niesamobójcy. Może cię też, szanowny, półślepawy małolacie, zmartwię, że siedemdziesiąte i osiemdziesiąte lata to w Polsce czas spóźnionego, ale jednak budowania oczyszczalni, które pracują do dziś. Owszem, mogę cię poinformować, że kiedy na początku 60-tych lat pływałem na praktyce w Żegludze Mazurskiej, piłem nie raz i nie dziesięć wodę z jezior, widziałem jak przez szybę duże ryby na 5 metrach głębokości i cieszyłem się czystą przyrodą. Teraz słyszę, że współczesne Mazury to syf i malaria. Jak mi nogę utną i przestanie boleć, pojadę rowerem sprawdzić.
    Widać nikt cię nie pouczył, jak śmiesznie się słyszy jajko, które opowiada kurze, co słyszało i co widziało, jak siedziało tam, gdzie pan majster mówi, że go można w dupę pocałować.

  190. Tanaka
    18 czerwca o godz. 20:23

    Tanako, wiesz, co to są „przysłowiowe filmy”? Znasz takie przysłowie?

  191. Tanaka

    Pardą, uciekło mi. Wiem, że cytujesz smarka plaćka, ale może i sam słyszałeś. Bo ja chyba sie przekręcę bez słyszenia.

  192. Blisko 27-letni katolicki radykał nie będący w stanie opanować polskiej czcionki, ale znający wszystkie grzechy PRL-u, cierpi widać na jakąś obsesję zmuszającą do interwencji (someone is WRONG on the internet), na obcym mu ideowo blogu.
    Nie chce pewnie, ale musi, bo go ta nienawiść rozsadzi.
    A pęknijże sobie, balonie smrodliwego bogoojczyźnianego gazu.

  193. Tanaka
    18 czerwca o godz. 19:07

    Zazwyczaj o zagrozeniu ludzie mowia w kategoriach bezwzglednych. Zupelnie tak samo jak o mocy danego panstwa (ang. ‚power’). Problem w tym, ze sa to pojecia jak najbardziej relatywne, gdyz zarowno zagrozenie nie lezy tylko i wylacznie po stronie zagrazajacego, jak i moc danego panstwa w duzej mierze wynika z oceny, badz percepcji, oceniajacego.

    Swego czasu Stany Zjednoczone mialy w ocenie sowietow znacznie wieksza moc (power) niz mialy jej w rzaczywistosci. Tu rodzi sie pytanie – w czyjej rzeczywistosci? Bo w sowieckiej z cala pewnoscia tak. Na Kremlu przekonani byli, ze Stany dysponuja technologia ‚Gwiezdnych Wojen’, choc do tych zdolnosci Stany nie doszly do dzis. Jednak przekonujaca retoryka Reagana, wsparta seria zdjec i komputerowych symulacji, sprawila, ze w oczach Rosjan stany pojawily sie jako znacznie wieksza potega.
    Zastraszanie i odstraszanie czesto ucieka sie do blefowania i byc moze sowieckie zagrozenie w 1981r. bylo blefem. Niemniej nie wyobrazam sobie czlowieka nominalnie odpowiedzialnego za panstwo i narod ktory uznalby, ze to z cala pewnoscia jest blef, i beztrosko nie wzial pod uwage mozliwosci, ze moze sie mylic. Jedynie ktos kompletnie nieodpowiedzialny moglby sobie pozwolic na cos takiego.
    Pomijajac juz ten drobiazg, ze Jaruzelski byl jednak wiernym pacholkiem Moskwy, to z cala pewnoscia nie mogl sobie pozwolic on na pokerowe ‚sprawdzam’. Konsekwencje blednej intuicji byly nie do zaakceptowania. Takze dla niego.

  194. maciekplacek
    Tym gorzej, żeś młodziak, a mentalność u ciebie anachroniczna: bolszewicko-katolicko-narodowa, jak to u polskiej niby prawicy, wyhodowana na mediach rydzykowych, sakiewiczowych i braci Karnowskich. Żadnej myśli własnej, a doświadczeń z autopsji siłą rzeczy – z uwagi na młody wiek – brak, więc zanim coś znowu palniesz, ugryź się lepiej w język i nie obrażaj inteligencji ludzi pisujących na tym blogu.
    Ale pewnie mnie nie posłuchasz, bo nawet nie rozumiesz, co do ciebie mówią/piszą i coś klepiesz o lustrze, pewnie wydaje ci się, że to taki fajny chwyt retoryczny, bredzisz o jakimś maglu, a to ty powtarzasz bezrefleksyjnie prawackie ploty i kłamstwa.

  195. Do Tobermory
    No ale czy jako Katolik mam się zgłosić, by mnie jako Poganina za to zaniechanie zaciukania wsadzili? Bo ja mogłem, a inni to zrobili. Inaczej spracowany 27-letni PisiekZdzisiek na amen[t] nas zagdacze…

  196. pombocek
    18 czerwca o godz. 20:27

    Pamiętam. jest taki przysłowiowy film, z którego można cytować do woli:
    „Ale kim pan jest?
    To nieważne. Ważne, żeby przestrzegać przepisów BHP. Zwłaszcza na kolei. Cześć!”
    „Alkohol – to największy wróg!”
    „Zdejm kapelusz. Jurku, uspokój się, nie zdejmę kapelusza!”
    „Jesteś plejbojem. Masz konsumpcyjny stosunek do życia. Żal mi ciebie!”

  197. mag
    18 czerwca o godz. 20:16

    Mag kochana, względem balkonowych ptaszków, spieszę z doniesieniem, że młode były dwa, jeden zmarł (niewykluczone, że srebrzysta mewa olbrzym mogła mimo moich celowo urządzonych przeszkód jednak go jakoś dziabnąć; albo matka przestała karmić), drugi właśnie nas odwiedza i pewnie, jak przekonująco mówi lonekfater, nie z uczuciowości, lecz z pamiętania, jak tu matce głowę wsadzał w dziób i ptasie mleczko jadł. Teraz zagrodzę drogę do tego miejsca, gdzie na parapecie było gniazdo, bo skurkowańce potrafią i cztery razy w sezonie jajka sobie wysiadywać.

    A względem szwów, to mamę rżnęli konwencjonalnie – nożem, 12 cm. Wycięli kawałek jelita i goiło się na 94-latce jak na psie. Szutisz – twarde pokolenie. Aż mi na koniec lekarz-czarnuszek Weli Wegbe gratulował pielęgnacji. Pewnie i do Słupska nowe techniki doszły, ale ich stosowanie zależy od rodzaju operacji: kilkunastocentymetrowego kawalka jelita chyba nie da się przez dziurkę od klucza wyciągać. Tak czy owak, nie spoczniemy, nim zejdziemy.

  198. lonedaddy.
    Pytanie bylo i jest; z ktorych rzek i jezior piles wode, w przerwach oczywiscie, kiedy nie siedzisz nad blogiem ?
    Pytanie jest o te kilkadziesiat rzek i jezior z ktorych piles albo pijesz wode, w wolnych chwilach od blogow.
    It’s a simple question, so answer it !
    Chcesz lekcji geografii i ochrony srodowiska czy definicji co jest rzeka a co nie.
    Pytanie jest; podaj rzeki, jeziora (te kilkadziesiat) z ktorych piles wode i pijesz.
    Studnie sie nielicza.
    No padaj, podaj, zawodniku …

    glut
    Naucz sie pisac we wlasnym imieniu, co wiesz, a nie, kto, co, gdzies byl, widzial, etc. Jestes malym czlowiekiem zyjacym w bardzo malym swiecie na nieszczescie obdarzonym wielkimi kompleksami.
    Aha lasy …
    Zajrzyj do historii IKEA (to ci robia meble), to swensony nie wycinali swych lasow bo mieli polskie, to setki tysiecy ton pulpy papierowej (surowej) Polska czerwona za bezcen eksportowala.
    A ty glucie stales w kolejce po papier toaletowy. Nie dla siebie, ty wolisz papier z obrazkami, najlepiej Gosc Niedzielny.
    Scinales lasy (nie wiesz dla kogo), byles w Technikum Zeglugi Poprzecznej, lapiesz szprotki … popatrz na te swoje „osiagniecia”. Nawet w inwektywach brak ci wyobrazni. Jestes malym, spienionym i bezsilnym czlowieczkiem. Co ty bys zrobil bez Polityki.

    Tobersratatata: „someone is WRONG on the internet”
    What does that mean?
    Napisz po polsku o co ci chodzi to ci przetlumacze. Jak mnie poprosisz.

    mag: „bolszewicko-katolicko-narodowa”
    To jest daleko poza definicja oxymoron to musi byc z leksykonow peerelowskich szmatlawcow.

    Mam was na dzisiaj dosyc, ale jutro …

  199. Lonefather-ze, wypisałeś dość sporą listę zobowiązań pana elekta Klęczona, na której zabrakło moi [czy to wina Twej niedokładności?] trzech zasadniczych:
    1. Zapewnienia obywatelom n-i-e-ś-m-i-e-r-t-e-l-n-o-ś-c-i [osobiście jestem tym dość zainteresowany],
    2. Zezwolenia każdemu posiadaczowi komputera i drukarki na drukowanie „biletów Narodowego Banku Polskiego” w dowolnych nominałach[osobiście jestem tym dość zainteresowany],
    3. Powszechnego zezwolenia na pędzenie w celach domowo-leczniczych [zgodne z Wiarą i Tradycją!!!] wody ognistej…
    Nie wydaje mi się by te trzy odbiegały realizmem i kompetencjami Prezydenta Naszej Umęczonej Ojczyzny od przytoczonych przez Ciebie.

  200. Tanaka

    Nawet nie wiem, Tanako, jaki film mi przypomniałeś, bo nie pamiętam z powodu strach jak gówniana pamięć. Pamiętam tylko mag i sobie zazdroszczę, kiedy sobie przypomnę, że pamiętam. A względem „przysłowiowego” filmu plaćka, to pewnie wiesz, czemu zwróciłem na to uwagę: dodawanie wyrazu „przysłowiowy” nawet tam, gdzie nie ma nawet cienia jakiegokolwiek przysłowia, to powszechny manieryzm. Ale i tam, gdzie jest przysłowie, nie ma potrzeby dodawania „przysłowiowy”, bo to puste papugomałpie gadulstwo. Smark nie wie, że jest nie tylko smarkiem, ale i papugomałpą.

  201. “someone is WRONG on the internet”
    What does that mean?
    Niezłomny rycerzu niepokalanej, to o tobie, ale widać nie ogarniasz
    http://buzzdixon.com/wp-content/uploads/2014/08/someone-is-wrong-on-the-internet-cap.jpg

  202. @ maciekplacek
    „Mam was na dzisiaj dosyc, ale jutro …”

    A ja mam już w ogóle dosyć Pańskiej obecności na tym blogu. Poza inwektywami i knajackim językiem nic Pan nie wnosi. Błyskawicznie zdobył Pan zatem nagrodę, o którą inni zabiegali całkiem długo. To nagroda pod nazwą „Panu już dziękujemy”.

  203. Tanaka
    18 czerwca o godz. 9:20

    Tymczasem nie generał Kiszczak sam sobie stworzył dekret o stanie wojennym. Zanim dekret został sformułowany i wreszcie przyjęty, prawnicy pracowali nad nim, dając mu podstawy prawne i mając przekonanie, że w prawie mieści się właściwie. Kiszczak, jako funkcjonariusz państwa, działał w oparciu o dekret i nie ponosi odpowiedzialności za jego ewentualne wady prawne.
    ****
    Choc generalnie zgadzamy sie ze soba to z tym powyzej zgodzic sie jednak nie moge. Co oczywiscie nie ma znaczenia w kontekscie koncowych wnioskow, do jakich doszlismy.
    Praworzadnosc ktora opisujesz powyzej, i w calym odnosnym fragmencie, nie byla praworzadnoscia PRLu. To co napisales moze dotyczyc UK, czy Holandii ale nie PRLu. Bo w PRLu nie stanowilo roznicy czy ktos jest w Radzie Panstwa, Komitecie Centralnym, Prezydium Sejmu, rzadzie, czy tp. . ‚A’ tworzyl prawo dla ‚B’ na zamowienie ‚B’, gdyz w w PRLu nie miales do czynienia z praworzadnym panstwem lecz z jego pozorami, a generalnie z rzadami sitwy. Tak wiec Rada panstwa wydala Dekret dla Jaruzelskiego – na zamowienie Jaruzelskiego. Dlaczego? Ano bo nie bylo niczego na czym, od strony prawnej, mogl Jaruzelski oprzec swe dzialania. Czy to znaczy, ze postapil niezgodnie z prawem? Otoz nie ma nic bardziej blednego, albowiem on wlasnie byl stworzyl odpowiednie prawo – dla dzialan ktore uznal za swoj obowiazek wobec panstwa i narodu.

    Konstytucja PRL nie przewidywala czegos takiego jak stan wojenny, gdyz jej tworcy nie przwidywali buntownikow przeciwko najlepszemu ustrojowi na swiecie. Czy to znaczy, ze Jaruzelski mial pamietnego czasu rozlozyc rece i stwierdzic, ze nic nie moze zrobic gdyz konstytucja nie przewiduje robienia ‚czegokolwiek’? Otoz nic podobnego, gdyz takze owczesna konstytucja nakladala na rzadzacych obowiazek dbania o spoleczny lad, troske o dobro obywateli, oraz troske o dobro panstwa. To w tych fragmentach konstytucji nalezy szukac uzasadnienia na ‚konstytucyjnosc’ dekretu o SW, a nie tam gdzie szukal ich sad orzekajacy o winie Kiszczaka. Zaistniala sytuacja wyzszej koniecznosci i obowiazkiem rzadzacego bylo odpowiednie zareagowanie.
    Za co mozna go pozniej posadzic, ale nie mozna oszukiwac ludzi, ze nie dzialal zgodnie z prawem. Bo „zgodnie z prawem” dzisiejszych krytykow, i sadu, nalezalo spokojnie dopuscic do narastania chaosu i burdelu, oraz – co nie wykluczone – interwencji radzieckiej, byle by tylko bylo „zgodnie z prawem”.
    Gdy w warunkach zagrozenia dla panstwa, i wyzszej koniecznosci dzialania, rzadzacy nie posiada (prawnych) narzedzi do odnosnego dzialania to jego obowiazkiem jest te narzedzia stworzyc. I to wlasnie zrobila ekipa Jaruzelskiego.

    Na marginesie, doskonale pamietam narastajacy niepokoj – w pracy i poza nia – przybierajace na sile braki zaopatrzenia w cokolwiek, coraz to czesciej spotykane bezposrednie kontakty zakladow pracy z producentami zywnosci na wsi, handel wymienny, narastajace niezadowolenie spoleczne, lawinowo postepujaca utrate kontroli przez centrale „S” (lokalni wodzusiowie sobiepanili juz sobie bez zadnej zenady), partyzantka i wesola tworczosc czyli burdel w zarzadach regionalnych, narastajace niezadowolenie spoleczne… To wszystko skladalo sie na zblizajacy sie wybuch (wybuchy) spolecznego niezadowolenia – to byla kwestia najblizszych miesiecy bysmy sami zaczeli brac sie za lby.
    Moim zdaniem Jaruzelski uratowal wtedy „S”.

  204. @pombocek
    nie poświęcej tyle uwagi lichocie wzdętego chłystka.
    Nie warto.

  205. @Jacek Kowalczyk
    dzięki za błyskawiczną reakcję.

  206. Tanaka
    Cuś mi chodzi po głowie, chodzi i może przyszło. Zgaduję.
    Czy ten przysłowiowy film, to czasem nie „Hydrozagadka” Kondriatiuka?

  207. Termin „burdel” ma dziś wyjątkowe powodzenie 😉
    Wygląda na najbardziej adekwatny do krótkiego opisania ówczesnego stanu Polski (przed 13 grudnia).

  208. usłyszałam dziś w tv, ze wygrani in spe jesienią już szykują nam zmiany w sądach i prokuraturze.Włos się jeży na to, co nas czeka, jeśli wygrają.
    Myślę, że ta formacja uporałaby się z generałami w try miga, wymyśliłaby spec prawo, żeby tylko potwierdzić swoje plenipotencje do rządzenia. Ze zmianami w konstytucji włącznie.
    Biorąc pod uwagę wcześniejszą deklarację Bredzińskiego , że JK po wyborach jesiennych może stać się ojcem narodu możemy mieć tu drugą Koreę.
    Prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednej osobie.
    Przyszło mi też do głowy, że może sędziowie orzekający w sprawie generała czuja już pismo nosem i …przymilają się wyrokami do wygranych jesienią?

  209. Pan Jacek Kowalczyk

    Brawo, Panie Jacku!. I uważam, że nie ma to nic wspólnego z cenzurą. Można względnie ostro, ale z treścią, a u dzieciaka treści brak – wpada pouczyć dziadków, pozgrzytać, pokąsać, jak jeden mój znajomy, który każdą swoją wypowiedź po wypowiedzi rozmówcy zaczynał od „nie”.

  210. Pombocek (21:20)

    „kilkunastocentymetrowego kawalka jelita chyba nie da się przez dziurkę od klucza wyciągać”

    Da sie. Na mojej 92-letniej tesciowej wlasnie tego zabiegu dokonano. Zabieg nosi nazwe laparoskopia – „Laparoskopia: kamera i mikronarzędzia w rękach chirurga” – i sluzy do usuwania np. zarakowionych kawalkow jelita grubego. Okrężnicy, dokladniej mowiac. Po dwoch dniach w szpitalu, byla juz w domu. Troche zesmy na nia chuchali, przez kilka dni. Ale nie az tyle zeby rozpieszczac..

    Zadne z trzech naciec nie bylo wiele wieksze niz dziurka od klucza

  211. Orteq
    18 czerwca o godz. 22:16

    Że to laparoskopia, to wiemy, Polska nie jest taki znowu busz – chodzi o szczegół: jak się wyciąga kilkanaście centymetrów jelita – tnie się kawaląteczki?

  212. Z tym brawem dla pana Jacka to ja nie wiem. Przeciez ten mlody wesolek utemperowal byl juz siebie znacznie. Na przyklad, juz prawie przestal Otreqa od czci i wiary odsadzac. I w takim to akurat momencie pan redaktor – buch go w brzuch. I wont chlystku.

    Nie pochwalam.

  213. Konstancjap napisała:
    „usłyszałam dziś w tv, ze wygrani in spe jesienią już szykują nam zmiany w sądach i prokuraturze.Włos się jeży na to, co nas czeka, jeśli wygrają.”

    Jak to co? parafrazując, Pan Kowalczyk jako ateista powinien trafić do więzienia – choćby na krótko.

  214. Płynna rzeczywistość
    18 czerwca o godz. 22:25

    Brawo! Pan Jacek się na pewno nie pogniewa.

  215. mag
    18 czerwca o godz. 20:42

    Doswiadczenie wazna sprawa. Jeszcze wazniejsza jest jednak refleksja, czyli wyciagniecie wnioskow. Z malego doswiadczenia, tez da sie cos wyciagnac, jesli posiada sie zdolnosc do refleksji. Ja bym malego doswiadczenia nie lekcewazyl, zwazywszy ilu jest nieszczesnikow, ktorzy pomimo powtarzajacych sie doswiadczen najmniejszej refleksji nie sa w stanie wyciagnac i stale te same bledy popelniaja i na dodatek maja do calego swiata pretensje, ze „im q…wa nic sie w zyciu nie udaje”.

  216. Żabka konająca

    Moje uznanie. Grzecznościowe gesty mniej mnie interesują jako beztreściowe konwencje, wiecej – analiza i samoanaliza. Z tego dopiero jest bogaty, żywy człowiek, a nie kukła. Nie ma we mnie obrazy, jest natomiast chłód, na co samą wolą się już nie poradzi.

  217. pombocek (22:21)

    „jak się wyciąga kilkanaście centymetrów jelita – tnie się kawaląteczki?”

    Tu masz troche w tOmacie

    „Laparoskopia: żeby była bezpieczna
    Wycięcie narządu lub jego fragmentu to pierwszy etap operacji. Kolejny to usunięcie go z jamy brzusznej. Przy laparoskopowych operacjach ginekologicznych czy podejrzeniu nowotworu wycięty narząd, np. jajnik, przed wydostaniem go na zewnątrz umieszcza się w specjalnym woreczku. To bardzo ważny moment operacji. Chodzi bowiem o to, by komórki nowotworowe znajdujące się w jajniku nie przedostały się do innych narządów lub skóry. W czasach, gdy nie używano woreczków, zdarzały się przypadki wszczepienia komórek nowotworowych do mięśni czy skóry przylegających do trokarów. Podobnie groźne dla chorego sytuacje zdarzały się, gdy laparoskopowo zaczęto operować nowotwory jelita grubego. Dziś chory fragment jelita najpierw wkłada się do woreczka, a następnie wyjmuje poprzez dodatkowe nacięcie skóry w okolicy pachwiny. Ciało wokół nacięcia jest osłonięte specjalnym rękawem, który nie pozwala na kontakt z komórkami nowotworowymi.”

    ‚http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/laparoskopia-krok-po-kroku-jak-robi-sie-laparoskopie_36975.html

  218. Abstrahując od tematu felietonu red. Kowalczyka, który już został przez uczestników dyskusji rozłożony na czynniki pierwsze, proponuję wątek na tyle istotny, że odpowiada na inne pytania stanowiące sedno tego blogu, mianowicie na pytanie o stan umysłów polskich księży. W najnowszym „Tygodniku Powszechnym” wyczytałem znamienną wypowiedź, ks. prof. Wiesława Przyczyny, teologa homilety, którą pozwolę sobie zacytować:
    Seminaria nie uczą samodzielnego myślenia. Podam przykład. Na jednych z ostatnich zajęć przeczytałem księżom doktorantom fragment tekstu i zapytałem, co o nim sądzą. Na początku chwalili, mówili, że jest bardzo ciekawy. Ale kiedy powiedziałem im, że pochodzi z przedstawienia „Golgota Picnic”, oburzyli się i zaczęli go krytykować. Uznali wręcz za beznadziejny. Czy trzeba lepszego dowodu na to, że Katoland uczy wyłącznie bezrefleksyjnego przyjmowania papki nie mającej nic wspólnego z poznawczą refleksją, a tym samym z rzeczywistością? Political correctness w wydaniu watykańskim – tak to chyba można określić?

  219. Orteq
    18 czerwca o godz. 22:41

    Dziekuję, ale to, niestety, nie to, bo nie chodziło o raka, lecz o spory kawał martwego jelita, który nie wycięty spowodowałby śmierć. Chodziło o to, co z tym kawałem wielkim zrobić, żeby go wyciągnąć przez malutką dziurkę. Bo mamie wyciągnęli przez dziurę prawie tak długą, jak wycięta kicha. Myślałem, że od razu powiesz, bo wiesz, a szukać za bardzo mi się nie chce – bo to już historia.

  220. Orteq(usiu)
    No to jeszcze w tOmacie, jak ty powiadasz. Nie trzeba mieć zaraz raczka (co zdajesz się sugerować), żeby cuś ci wyrżli laterskopowo. To po prostu metoda tzw. bezinwazyjna, gdy nie zachodzi konieczność użycia skalpela, umożliwiająca szybszą rekonwalescencję. Mnie usunęli prawe nadnercze, które jest wszak malutkie, ale trudnodostępne (więc trzeba byłoby mnie mocno pokroić, by się do niego dostać), a mojej sąsiadce szpitalnej – płat tarczycy.
    Mam nadzieję, że na dziś już wystarczy tych bebechów bebechowatych ku zaspokojeniu ciekawości.

  221. Tobermory (21:58)

    „@Jacek Kowalczyk – dzięki za błyskawiczną reakcję.”

    Hunwejbin o reakcje wodza prosi
    i za je blyskawicznosc, dzieki wnosi.

    Nie umiem wychwalac hunwejbinstwa. Nie umiem i juz

  222. anumlik
    18 czerwca o godz. 22:4

    Rozszerzyłbym na całe szkolnictwo, kandydaci na darmozjadów nie są wyjątkami. Poza pojedyńczymi nauczycielami-pasjonatami nie ma systemowej nauki myślenia (nie jestem pewien, czy kiedykolwiek była – chyba że w Grecji). Kiedyś były tylko suche namiastki w rodzaju propedeutyki filozofii czy logiki, teraz nie ma nic. Z myśleniem jest jak z seksem, z życiem w rodzinie – kandydaci na ludzi sami się maja uczyć. Myślenie i język to jedno lub prawie jedno, ale języka szkoły uczą, myślenia – nie, tylko mimowolnie, przy okazji, kiedy głośno myśli nauczyciel. Tyle że nauczyciel może mieć umiejętność myślenia na poziomie uczniów. To czego się nauczą?

  223. Płynna rzeczywistość
    18 czerwca o godz. 22:25

    W dawnym CCCP za czasow slusznie minionych czystek stalinowskich, powstalo, a dokladniej to zostalo sformulowane nowe, unikalne i absolutnie, wrecz rewolucyjnie odkrywcze prawo mechaniki spolecznej.

    Otoz, zgodnie z tym prawem ludzie dziela sie na:
    a/ tych, co juz siedzieli
    b/ tych, co aktualnie siedza
    c/ tych, ktorzy oczekuja na odsiadke

    Josip Wissarionowicz juz dawno odszedl, a Tobie, to przytoczone prawo przyrody, jak widac wciaz sie po glowie paleta.

    A mi sie wydaje, ze pora najwyzsza, zeby sie „po rozum do glowy udac” i pomyslec nim sie cos napisze.

  224. pombocek, mag

    Dodatkowe objasnienia encyklopedyczne w tOmacie laparoskopii. Tym razem aspektu ‚a gdy trzeba dokończyć operację metodą klasyczną’

    „Narzędzia stosowane w laparoskopii są długości ok. 20–30 cm, ale końcówka robocza jest niewielka, ma zaledwie 1 cm. To jedna z przyczyn, dla których zdarza się, chociaż bardzo rzadko, że lekarz musi usunąć mikronarzędzia i dokończyć operację metodą klasyczną. Dzieje się tak, gdy zmiana, którą należy usunąć, jest zbyt duża lub przewlekły stan zapalny uniemożliwia dotarcie tą metodą do wszystkich chorych miejsc.”

  225. mag
    18 czerwca o godz. 22:00

    Tak jest ! Mag, jesteś genialna. Ale to wiemy, pombocek najwierniej o tym przypomina.
    Tu masz fragment, reszta – obok:
    https://www.youtube.com/watch?v=aiPmA2cle40

    @ pombocku
    mag trafiła bez pudła, więc tylko dodam, że oprócz tego, co rzekłeś o manieryzmie, widzę jeszcze jeden, ale raczej lichy powód ich stosowania: wytwarzanie czegoś co ma być dowcipem, a nie jest.

  226. loniu (23:10)

    Jasiek gotowy do lulupa? Bo tylko wtedy bede z tobą dyskutowal

    Nabazgrales:

    „ludzie dziela sie na:
    a/ tych, co juz siedzieli
    b/ tych, co aktualnie siedza
    c/ tych, ktorzy oczekuja na odsiadke”

    To mi przypomina inny nieco podzial sapiensoidow na tez trzy kategorie:

    – Tych co pili. Będą znowu pic.
    – Tych co piją. Będą pili
    – Tych co nie piją. Ale będą!

  227. Tobermory (22:04)

    „Termin “burdel” ma dziś wyjątkowe powodzenie 😉 Wygląda na najbardziej adekwatny do krótkiego opisania ówczesnego stanu Polski (przed 13 grudnia).”

    Czy to dlatego skazano Czlowieka Honoru? O ten „burdel” szlo? No bo jesli burdel to ktos musial toto firmowac.

    Ten Kiszczak to byl prawdziwy skurwiel. Jak Wasyl z Trojanowa byl prawdziwym konusem. Dopiero po Wasylu przyszly kaczory

  228. Orteq
    18 czerwca o godz. 23:01

    Twoją postawę znam. Ale o jakim hunwejbiństwie rzeczesz? Autorski blog to pokój z gospodarzem i gośćmi. I z regulaminem. W życiu do głowy by mi nie przyszło, bym miał znosić wszystkich, którzy zechcą wejść. Ty tak robisz? Zapraszasz do siebie i cierpliwie znosisz wszystkich, nie dbając o to, co na to inni goście? Coś Ci się przestawiło: to właśnie hunwejbini tu wchodzą nieproszeni, by rozrabiać, niczego poza zaczepkami nie wnosząc. Żadne medium nie ma obowiązku tolerowania i publikowania wszystkich, którzy tego chcą. Kto sobie uroił niczym nie skrępowaną wolność słowa, ma pełne prawo ją uprawiać – na własny rachunek, na własnym blogu. Wytykanie braku wolności innym jest tej wolności najprostszym zaprzeczeniem.

  229. lonefather
    18 czerwca o godz. 23:10

    lonefatherku, chyba przegapiłeś – może odwróciłeś głowę w inna stronę – że „Płynna Rzeczywistość” nawiazał dowcipnie i subtelnie do postulatu pana Jacka.

  230. anumlik
    18 czerwca o godz. 22:42

    Objawy, które cytujesz, świadczą o czymś znacznie poważniejszym.
    Ponieważ w tym momencie przyszedł mi do głowy cytat „przysłowiowy”, o czym właśnie z @pombockiem zahaczyliśmy wyżej, a dobrze rzecz ilustrujący, cudny i świetnie znany, to go muszę podać:
    „Mamy tu do czynienia z sytuacją znacznie poważniejszą niż zdrada. Ze spiskiem.”
    Oczywiście – Kloss.

    Rzecz nie tyle w tym, że księża bezrefleksyjnie przyjmują papkę intelektualną. Tak oczywiście jest. Nie tyle też rzecz w tym, że to są doktoranci, a więc – w teorii – ludzie już pomagisterscy, czyli posiadający przymioty intelektu, a realnie konsumujący papkę jak leci. to także standard wśród kleru.
    Nawet nie tyle tu idzie o papkę, bo ten przykład w istocie nie tego dotyczy. Jest znacznie gorzej i znacznie poważniej. Przykład ilustruje to, że ci ludzie, księża, już po seminarium, już – teoretycznie – dojrzali, są wzorowymi ofiarami skrzywień. Oni kierują się nie własną oceną, nie mają własnego stosunku do przedmiotu. Nie mają własnego zdania o nim. Oni są skierowani wyłącznie na to, jaka jest wola i oczekiwanie ich przełożonego. Chcą mu się przypodobać. Chcą, za wszelką cenę,za cenę wyrzeczenia się siebie, trafić w oczekiwanie wykładowcy, szefa, ważniejszego od nich członka kleru. Zgadują: skoro szef dał do przeczytania, to pewnie jest dobre, Bo złego by nie dawał. I jeden przez drugiego chwalą: świetne, głębokie, odkrywcze !
    Kiedy się nagle dowiadują, że to dzieło potępione, natychmiast zmieniają front: to nędzne, głupie, wredne!
    Ci ludzie, niedługo pewnie z tytułami doktorskimi, co samo przez się jest żałośnie śmieszne gdy mowa o klerze, są puści, wytrzebieni z własnej osobowości, nieprawdziwi i pozbawieniu podmiotowości. Zaparli się siebie, zakłamali dawno temu i już sobie z tego nie zdają sprawy. Już się zgodzili z sobą i jest im z tym dobrze. Są wytresowani, i tacy będą do końca życia.
    Już jest ich kolej: teraz oni paczą innych. Od innych żądają i innych rozliczają. Truposze wciągają w krąg osobowościowej śmierci.
    Na tym polega „religia miłości”

    Ks. prof. Wiesław Przyczyna, najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego co się w istocie dzieje. On się martwi słabością intelektu swoich doktorantów. A problem sięga do dna ich osobowości. Księdza profesora – najpewniej też.
    ksiądz profesor jest Przyczyną tego, że ma truposzów za doktorantów. Jest zarazem skutkiem poprzedniej przyczyny, gdy sam był doktorantem.

  231. maciek.g
    17 czerwca o godz. 23:46

    „Wierzący w Boga twierdzi, że to za jego przyczyną powstał świat materialny, nie wierzący z tym się nie zgadza i twierdzi, że to nieprawda. (…) Ponieważ ani jednego ani drugiego nie da się udowodnić trzeba wyraźnie stwierdzić zarówno wierzący jak i niewierzący wierzą , że to oni mają rację”.

    Argumentów na to, że życie zostało stworzone jest bardzo dużo. Ale żeby trafiły nam one do przekonania, trzeba się z nimi zapoznać. Większość ateistów nie zamierza jednak tego robić. Dlaczego ?

    1. Jak na ironię, jednym z głównych powodów ateizmu jest religia. Historyk Alister McGrath wyjaśnia: „Do ateizmu popycha ludzi przede wszystkim odraza do nadużyć i zaniedbań zorganizowanej religii”.

    2. Wielu nauczono, że ewolucja jest faktem.

    3. Pozorna obojętność Boga na zło niepokoi ludzi od dawna .
    „Na myśl o istnieniu Stwórcy budził się we mnie sprzeciw, że ktoś mógłby mieć moc potrzebną do ulżenia cierpieniom, ale nie byłby gotów jej użyć!”. Tak się wypowiedział były ateista, który stracił część rodziny w holocauście. Wielu ma podobne odczucia. Stając oko w oko z różnymi okropnościami, niektórzy nie mogą uwierzyć w Boga albo wręcz szukają ulgi w myśli, że Go nie ma.
    Francuska pisarka Simone de Beauvoir powiedziała kiedyś: „Łatwiej mi sobie wyobrazić świat bez stwórcy niż stwórcę, na którym ciążą wszystkie sprzeczności tego świata”.

    Ale czy okoliczność, że wiele religii nie wyjaśnia tych sprzeczności, oznacza, iż nie ma wyjaśnienia?

    To zrozumiałe, że obłuda religijna, poglądy ateistyczne, takie jak teoria ewolucji, oraz wszechobecne zło skłaniają niektórych do powątpiewania w istnienie Stwórcy, a nawet do całkowitej niewiary. Jeśli jednak dopuścimy do głosu Biblię, znajdziemy w niej satysfakcjonujące odpowiedzi na swe pytania. Biblijne wyjaśnienie, dlaczego Bóg dopuszcza cierpienia, poruszyło już umysły i serca wielu ateistów. Jeżeli poszukamy w Biblii odpowiedzi na to i inne ważkie pytania, będziemy mogli osobiście się przekonać, że istnieje Bóg, który w rzeczywistości ‛nie jest daleko od nikogo z nas’ (Dzieje 17:27).

  232. Tanaka, pombocek
    Muszę lecieć, bo samolot mi ucieknie!
    https://www.youtube.com/watch?v=FMlICEukagQ

  233. pombocek (23:33)

    „Coś Ci się przestawiło: to właśnie hunwejbini tu wchodzą nieproszeni, by rozrabiać, niczego poza zaczepkami nie wnosząc.”

    Przestawilo sie nie mnie. Siegnijmy do zrodel hunwejbizmu

    „Chociaż według propagandy hunwejbini mieli się zajmować prowadzeniem rewolucji, to w rzeczywistości wykorzystywani byli do wewnątrzpartyjnych rozgrywek między liderami chińskiej partii komunistycznej. Czerwona Gwardia pozostawała pod rozkazami przewodniczącego partii Mao Zedonga. Popełniały liczne okrucieństwa, torturując, przetrzymując, poniżając, a niekiedy zabijając ludzi uznanych za „wrogów ludu”, do których zaliczano przede wszystkim nieliczną chińską inteligencję.”

    A teraz, polski hunwejbinizm

    „Polskie słowo hunwejbin odbiega od chińskiego, bo zostało zapożyczone przez rosyjską transkrypcję Palladiusza, w której nazwę Czerwonej Gwardii zapisuje się jako Хунвэйбин (m.in. n tylnojęzykowe jest zapisywane jako н, a nie jako ng). W okresie rewolucji kulturalnej polska prasa korzystała bowiem głównie ze źródeł rosyjskich. Z języka rosyjskiego do polskiego przeniknął też podział na liczbę mnogą (oznaczającą Czerwoną Gwardię – Hunwejbini) i pojedynczą (oznaczającą czerwonogwardzistę – hunwejbina).”

    „Hunwejbin=oddany, w danym momencie, bojowkarz „Wodza”. Oczywiście potem niepotrzebni już bojówkarze zostana potępieni, a ich liderzy beda straceni. Albo co najmniej aresztowani”

    Tyle o hunwejbinstwie. Polskim w szczegolnosci. Ryszard Gontarz najwymowniejszym przykladem. Nic do dumy narodowej nie wnoszacym

  234. anumlik
    18 czerwca o godz. 22:42

    anumliku,
    jak bardzo Cie cenie, to tym razem nie moge, nie jestem w stanie, po prostu…

    Po pierwsze, primo, ksiadz przytoczony, nie bez przyczyny, ma na nazwisko Przyczyna.

    Po drugie, primo, przyczyna, ktora powoduje ksiedzem Przyczyna, nie jest nauczenie myslenia, przyczyna jest cos dokladnie na odwrot, czyli oduczenie myslenia, ktore slusznie i po katolicku, nazywa „mysleniem” …

    Po trzecie, primo, nie uwzgledniasz tego co ja wielokrotnie wskzywalem, a nazywam „przesunieciem w fazie”, czyli tego, ze dzis „wierne barany” placa za to co jakies 100, czy 500 lat temu, wmawial im kosciol. A to co wmawia im dzis, jest obliczone na to, zeby „wierne barany” za te jakies 100 lat, czyli w 2115 roku placily nakosciol, tak jak placa dzis.

    Bo, wierne barany, lub Ty, czy ja, my wszyscy operujemy w naszym postrzeganiu czasu, w odniesieniu do naszego wlasnego zycia. Ta wlasciwosc ludzkiej psychiki, bezwzglednie wykorzystuje kosciol katolicki, lub inne koscioly, czy wyznania, „wyprzedzajac” i zapodajac „prawdy wiary”.

    Nie lubie niezgadzania sie z Toba, ale w obliczu tak waznej sprawy, musialem zwrocic Twoja uwage na podstawowy blad jaki popelniles, w skad innad istotnym spostrzezeniu,

  235. W zwiazku z tematem wpisu blogowego przypomnialy mi sie dwie nazwy – wytrychy, ktore w nawale wydarzen ostatnich lat jakby odeszly w niepamiec. Magdalenka i Okragly Stol. Na prowincje, gdzie mieszkalam, niewiele docieralo o Magdalence, nie wiem, czy te spotkania byly naglasniane w mediach. Natomiast wybrane przez „dyrekcje TV” transmisje (tzn. glownie usciski, usmiechy, poklepywania) z obrad okraglego stolu sledzilam z wielkim zainteresowaniem. Dawaly nadzieje na bardziej cywilizowana przyszlosc. Dla nieuczestniczacych w tajnych kompletach opozycji bylo to zaskoczenie, ze w obradach, ktorych gospodarzem byl Kiszczak ( z Walesa) uczestniczyly razem najwieksze tuzy wladzy i opozycji. A teraz od lat dowiaduje sie, ze to byl jeden wielki BS, a juz ta Magdalenka….Nie wstydze sie tego, ze uwazam, ze byla to dobra droga w kierunku demontazu poprzedniego systemu. Ale ja nie jestem taka zasadnicza.
    A swoja droga, czy jest mozliwy taki okragly stol wsrod dziesiejszych przeciwnikow ideowych, tak pryncypialnych, chociaz roznice miedzy nimi sa naprawde wysokosci pagorkow Beskidu Niskiego w porowaniu z tamtymi Himalajami. (Moj szef z Polski uwielbial uzywac te Himalaje i ja czesto w ten sposob kultywuje jego pamiec). Zapomnialam, w odpowiedn momencie, wspolna wszystkim chec rzadzenia pogodzi na kilka dni wszystkich pryncypialistow. Ktokolwiek nim bedzie.
    Co do samego procesu, widac jak nieporadny i zawsze niedoskonaly jest wymiar sprawiedliwosci. Czy tylko w Polsce? Nie! Jaki mial zapasc wyrok akurat dla tego „wybranca”- kreatora zlej przeszlosci? Na dodatek po kilkudziesieciu latach? Dozywocie, uniwinnienie, a moze 15 lat byloby w sam raz? Czy nalezy uwzglednic, ze jest w bardzo zaawansowanym wieku, czy traktowac go jak kazdego? Czy proces Jaruzelskiego nie byl zenujacym widowiskiem, wlasnie wskutek wieku i schorowania oskarzonego?
    Za kilkadziesiat lat jeszcze inaczej beda oceniane ostatnie dekady ubieglego wieku, ale to juz nie nasz bol, znaczy sie bul glowy.

  236. Orteq
    18 czerwca o godz. 23:25

    Ortesiu, choc niezmiernie zadko sie to Tobie zdarza, to tym razem sie trafilo. 🙁

    Na skojazenia nie ma rady. Po prostu sa i na nas napadaja, jak nie przymierzajac zbojca w ciemnym zaulku. I choc nie chciales, jestes ofiara… My condolences…

    Brzmiace przypadkowo stopniowanie, bezumnie przylozyles do prawa opisujacego milionowe ludzkie tragedie. Brrr… Jak mogles, pojsc na taka bezmyslnosc, czy bezdusznsc?

  237. A ja bym chciał tylko podziękować: czytanie o Waszych osobistych doświadczeniach i przeżyciach, związanych z tamtym czasem oraz poznanie interesujących myśli i spostrzeżeń, dotyczących stanu wojennego, skomplikowanego położenia ówczesnych władz, itp. – to była po prostu przyjemność, intelektualna. Dobry blog się tu Panu Redaktorowi wyhodował!

  238. Naraze sie, tym razem socjologiczno- genderowo,
    Otoz jak wiemy @lonefather jest singiel parent. (Przepraszam Cie @lf, ze stales sie trzecia osoba, ale nie umiem zgrabniej.) Pisuja tu tez inni singiel parent z plci przeciwnej. Ta strona ich zycia nie wzbudza naszego zainteresowania, zyczliwosci, podziwu. Po prostu, zdarza sie. Coz godnego zainteresowania w samotnej matce? Nawet jesli jej samotne rodzicielstwo bylo poprzedzone najdramatyczniejszymi wydarzeniami, a teraz tez nie jest gladko. Takich jest na kopy milionow i daja se rade , no nie?
    Oczywiscie sama tez z wiekszym zainteresowaniem sledze losy samotnych panow z dziecmi myslac jednak, ze to niesprawiedliwe. Czy kiedykolwiek to sie zmieni? Nigdy, a naiwne kobitki chca przebijac szklany sufit. Trza grunt orac.

  239. lonefather (1:02)

    „choc niezmiernie zadko sie to Tobie zdarza, to tym razem sie trafilo. 🙁 Na skojazenia nie ma rady…. Brrr… Jak mogles, pojsc na taka bezmyslnosc, czy bezdusznsc?”

    O czym ty? Czy jakby ortografia ci sie poprawila, to poprawilby ci sie sposob rozumowania?

    Wyjasnijmy pewne sprawy. Tys nabazgral jak opetany:
    „ludzie dziela sie na:
    a/ tych, co juz siedzieli
    b/ tych, co aktualnie siedza
    c/ tych, ktorzy oczekuja na odsiadke”
    Ja nabazgralem, w swoim opetaniu:
    „To mi przypomina inny nieco podzial sapiensoidow na tez trzy kategorie:
    – Tych co pili. Będą znowu pic.
    – Tych co piją. Będą pili
    – Tych co nie piją. Ale będą! ”
    A ty na to: „Na skojazenia nie ma rady. Po prostu sa i na nas napadaja, jak nie przymierzajac zbojca w ciemnym zaulku. I choc nie chciales, jestes ofiara… My condolences… Brzmiace przypadkowo stopniowanie, bezumnie przylozyles do prawa opisujacego milionowe ludzkie tragedie. Brrr… Jak mogles, pojsc na taka bezmyslnosc, czy bezdusznsc?”

    Czys ty kiep? Czy o droge pytasz? A mozes ty tylko POJebek zwyczajny? Popraw ortografie. Wtedy porozmawiamy

  240. Nie przyloze reki do stawiania pomnikow. Szczegolnie tym niczym niezasluzonych

  241. Czy lonek kiedys dorosnie?

  242. Orteq
    19 czerwca o godz. 2:51
    Czy lonek kiedys dorosnie?

    *********************

    Ortesiu,

    Nie w tym problem, czy „lonek dorosne”, ale w tym, ze TY zdziadziales… Ot co!

  243. zyta2003
    19 czerwca o godz. 1:06

    Bodaj ze dwa lata trwaly moje zmagania, nim przymuszony reality, wyznalem,ze nick moj opisuje moja zyciwa kondycje…

    Ani wspomogi, ani ulgi, ani wspolczucia, ani czegokolwiek, od kogokolwiek, ani nie prosilem, ani nie bede prosil.

    Ani sie nie wywyzszam, ani nikogo nie deprecjonuje.

    O sobie powidzialem „ciut ciut”, ze dwa lata temu, zeby „przeciac” plotki na moj temat.

    KONIEC

  244. Plotkuje lonek to i my poplotujmy se

    Ryszard Gontarz to jedno. Ale skad Kidawa-Blonska sie z nim wziela?

    „Nieznana przeszłość liderki Platformy”

    Jak posłanka PO, niedawna rzecznik kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego, znalazła się na jednym zdjęciu z Gontarzem na planie filmu „Zamach stanu”. Sfotografowani nie byli w tym filmie aktorami, zdjęcie ma charakter prywatny. Jak wspomnieliśmy, Gontarz był autorem scenariusza „Zamachu stanu”.

    Co robiła tam Kidawa-Błońska? Jak tłumaczy, była tam jako prawnuczka prezydenta Polski Stanisława Wojciechowskiego, który w wyniku zamachu majowego zrezygnował z pełnienia urzędu.
    – Wtedy kręcona była scena na moście, interesowało mnie, jak będzie to wyglądać – opowiada.

    Była wtedy studentką socjologii na Uniwersytecie Warszawskim.
    – Nie do końca wiedziałam wówczas, kim jest Ryszard Gontarz – opowiada. Jak mówi posłanka PO, nie była znajomą Gontarza, nie miała z nim później żadnych bliskich kontaktów, a zdjęcie z autorem scenariusza filmu to zupełnie przypadkowy incydent. Jednak obecność potomka rodziny prezydenta Wojciechowskiego na planie filmowym z pewnością dowartościowywała autorów filmu.”

    Wygląda to na bardzo bliski kontakt z resortem.

    Te nasze elyty. Jak nie z sanacji to ze sluzb. A najlepiej to z obu

  245. Resortowe zdjecie z przed kilku dziesiatkow lat

    http://blogmedia24.pl/node/66061

    I dzisiaj. Od 2015 rzecznik prasowy rządu Ewy 1mKopac(z)

    http://kidawa-blonska.pl/zdjecia

    Baba jak sie zowie. A i wyglad ma taki, ze nikt zlego slowa nie powie

  246. pombocek (23:33)

    „o jakim hunwejbiństwie rzeczesz? Autorski blog to pokój z gospodarzem i gośćmi. I z regulaminem. W życiu do głowy by mi nie przyszło, bym miał znosić wszystkich, którzy zechcą wejść.”

    Pewne rzeczy rzeczywiscie sa wciaz anormalne na blogach POlityki.

    Wyglada na to, ze wciaz obowiazuje jednosc POgladow. Skansen taki umowny to jest. Ludzie!

    „Ty tak robisz? Zapraszasz do siebie i cierpliwie znosisz wszystkich, nie dbając o to, co na to inni goście? Coś Ci się przestawiło: to właśnie hunwejbini tu wchodzą nieproszeni, by rozrabiać, niczego poza zaczepkami nie wnosząc. Żadne medium nie ma obowiązku tolerowania i publikowania wszystkich, którzy tego chcą. Kto sobie uroił niczym nie skrępowaną wolność słowa, ma pełne prawo ją uprawiać – na własny rachunek, na własnym blogu. Wytykanie braku wolności innym jest tej wolności najprostszym zaprzeczeniem.”

    Jak ty pieprzysz. Ty naprawde nie wiesz, ze tylko ROZNICA POGLADOW podnieca?

    Jak chcesz klake to idz na klake. Najcelniej do Korei Polnocnej. Ewentualnie, do innych jeszcze jurysdykcji swiatowych

  247. Reasumujac

    Obawiam sie, pombocku, ze zmierzarz w kierunku dokladnie takim samym jak ja zmierzam: unicestwienie za niedlugi czas.

    Mnie, na tym etapie (niedo)rozwoju umyslowego, jedno pytanie nurtuje: czy ktos inny niz spadkobiercy moi odnotuja moje zejscie? Odpowiedz na to nurtujace mnie pytanie ja znam. Jest ono: NIE. A czy ty te odpowiedz tez juz poznales?

  248. O balkonowych ptaszkach…
    Byla dyskusja…może kogoś zainteresuje moja obserwacja…
    ====================
    .
    W mojej miejskiej okolicy dużo gołębi, żadnych tam super, zwykłe „latające szczury” jak tu się mówi ( flying rats ).
    Na moim balkonie parkuje 40-50 gołębi conocnie. Na tym balkonie dużo doniczek, ustawionych stosami, w stanie niestabilnej równowagi. Czasami jakiś nieostrożny gołąb, wyląduje na nich w pośpiechu i one sie walą na ziemie.
    Tyle wstępnych wyjaśnień…
    .
    Razu pewnego idę ci ja sobie w odległości ok. 80-100m od mojego budynku, gdy nagle u moich stóp wylądował gołąb. To było niecodzienne, bo zwykle nie pozwalają sie do siebie zbliżyć na bliżej niż 4-5m. A ten, tuż pod moimi nogami, maszeruje szybko w tę i spowrotem, metr w tę, metr spowrotem, guglając przy tym głośno.
    Jako że to dość niecodzienne, przystanąłem i zainteresowałem się co dalej.
    A on wystartował, patrze za nim, a on poleciał NA MOJ BALKON, widoczny z miejsca gdzie byłem, w tzw. oddali…
    „O, kurka wodna”, myślę sobie intelligentnie…
    A ten Gołąb, z mojego balkonu, spowrotem pod moje nogi, i powtarza przedstawienie, i znowu na mój balkon.
    I tak trzy razy…
    ” Mmmm, how interesting…” myślę sobie, no ale nic tu po mnie, więc poszedłem dalej zająć się swoimi sprawami.
    .
    Dwa dni później, idę na balkon i widzę ze moje doniczki znowu rozsypane na podłodze. Ustawiam je znowu na półkach, a tu spod jednej, WYLATUJE GOŁĄB! Spadająca doniczka zlapała go przypadkowo.
    Odleciały oba razem ( kumpel czekał na niego na pobliskim parapecie ).
    .
    Wygląda na to, ze ten kumpel, desperacko próbował mnie wezwać na pomoc, tylko ja byłem za głupi żeby to zrozumieć.
    A ten Gołąb, (UWAGA, UWAGA! )
    … musiał mnie zaoczyć, jako właściciela tego balkonu, z odległości 80m, i rozpoznać wśród ok. 10 innych osób, widocznych w tym momencie z mojego balkonu.
    .
    Jak dla mnie, bomba! Już nigdy wyrażenie „ptasi móżdżek” ( jako synonim tępoty ) nie będzie miał dla mnie tego samego znaczenia…
    .
    Starałem sie, via email, zainteresować tym naukowców zajmujących sie intelligencją zwierząt, ale sie dowiedziałem autorytatywnie, że mi sie przysniło. Bo ptaki nie są do tego zdolne…
    Ale ja wiem swoje!
    .
    Pozdrawiam zainteresowanych.

  249. Kleofas, jak zszedl z padola, zostal odnotowany na kilku blogach jako zszedniety. Ale tylko wedle nicka odnotowany! Rozumiem, ze Jemu nick wystarczal, w tym oficjalnym odnotowaniu internetowym. .

    Mnie zreszta tez by wystarczyl. A jakby mial nie wystarczyc, to tez fuk, jak Czech Honza powiadal. Przeciez nie bede spellowal swojego obcobrzmiacego nazwiska na roznych forumach! Co to to nie.

    Goodbye, Charlie. To ostatnie zawolanie, oraz imie Charlie, pochodzi od pieska King Charles Spaniel. Zakupionego wlasnie za $500 w wieku tygodni 6-sciu przez moja corke. Rozkoszniak ogromny. W sam raz na przygotowanie dziadka do latwego zejscia z tego padola. Piesek ogromnie upodobal sobie Dziadzia Orteqa. Moga nastapic przeloty 1000 kilometrowe tego lata. Pieskow oraz wnukow..

  250. Orteq to nie Kleofas. Co to to nie.

  251. 6-tygodniowy szczeniak już zabrany od matki?
    Biedna psina.

    Prone to syringomyelia, hereditary eye disease such as cherry eye, dislocating kneecaps (patella), back troubles, ear infections, early onset of deafness or hearing trouble. Sometimes hip dysplasia. Don’t overfeed. This breed tends to gain weight easily. Also prone to mitral valve disease, a serious genetic heart problem, which can cause early death. It is wise to check the medical history of several previous generations before choosing your puppy.

    Może zejść przed dziadkiem 🙁

  252. Orteq
    19 czerwca o godz. 5:21
    Niestety, mówisz ogólnikami, które niemal zawsze będą słuszne (któż by nie był z lotu ptaka za wolnością słowa).
    Miałem jeszcze 37 lat temu przyjaciela (wtedy przestałem mieć, bo zmarł) – nie byle jaki poeta, nieprawdopodobnie wrażliwy na słowo. Zdarzały się takie spory, że waliłem nim o ścianę (nie uderzyłem nigdy, nie ma we mnie odruchu bicia człowieka). On urażony wychodził, wracał za pół godziny, przepraszał, że się uniósł (faktycznie go na jakieś 20 cm unosiłem), ja mówiłem: „Świnia jestem” i znów elegancko się spieraliśmy. Było o co: o dziesiątki, setki ważnych spraw. Ale najczęściej częściej go wolałem słuchać, bo był ode mnie bardziej doświadczony i mądrzejszy. Może być irytowanie twórcze i irytowanie pieskie, szczekliwe – tylko po to, żeby wpaść, oszczekać i wypaść. To przypadki ciężkopsychologiczne lub nawet psychiatryczne z czym bardzo skrzywiającym w przeszłości. Przez swoją odległość od Polski w przestrzeni i w czasie może już się odzwyczaiłeś od oczywistości, że Polacy nie umieją rozmawiać. A w Twoim środowisku jest lepiej, więc chciałbyś, żeby i tu tak było. Jeśli sam czasem wypowiadam się za ostro i inni mi to wytykają, to oni mają rację, nie ja. Mam też, rzecz jasna, swoją rację, ale skoro naruszam wrażliwość innych, nie mam racji. W każdym razie TU jej nie mam, powinienem iść gdzie indziej lub się przymknąć. Ty ze swoją ogólnikową wszechtolerancją (nawiasem mówiąc, nie taka ona znów, panie, tolerancja) też nie masz racji – TU jej nie masz, choć gdzie indziej możesz mieć. Skoro wystawiam na próbę wrażliwość i cierpliwość innych, znaczy – pomyliłem trybunę. Skoro taki placiek, który życia nie powąchał, a wpada między dorosłych obszczekiwać i pouczać, młodzieżowymi skamieniałościami się posługując, to dla Ciebie remedium na nudę i spijanie słodyczy z dzióbków, cóż – masz swoją rację i ją sobie miej. Możesz nawet poszukać smarka na innych blogach i się wspólnie z nim wolnością słowa rozkoszować. Dokąd znów go nie wypieprzą.

  253. Orteg

    Co do zszednięcia, Ortegu, uzgadniałem ze sobą tę sprawę prawie całe życie: w myślach jest tylko żona, a nie co po mnie zostanie (nie istnieje myśl: co po mnie?). Mogłaby mi przeszkodzić w zgaśnięciu nieba gwiaździstego nade mną na Bałtyku, znaczy – myśl o niej, gdyby żyła, a ja już miałbym dość. Więc chyba poczekam, aż przestanie żyć. Na razie mamy działkę, szykujemy się na grzyby, rowerujemy, żona czyta, ja pluję w sufit – jest co robić.

  254. A u mnie gołebie chodzą sobie po trawie i coś dziobią. Jak jakaś dobra kobieta (wredna baba tak na prawdę) im wyrzuca suchy chleb z okna, to ten chleb dziobią. Technologię spożywania chleba mają niedopracowaną a współpracy pomiędzy osobnikami w ogóle nie ma. Bierze taki gołąb chleb w dziób, robi zamach, chleb odlatuje, a to co zostanie w dziobie następnie gołąb połyka. Następnie idzie za tym chlebem , bierze w dziób i tak w kółko, do czasu gdy w pewnym momencie idzie za chlebem, ale po drodze zapomina po co idzie. Jest to sygnał, że się najadł. O braku współpracy wspomniałem dlatego, że mogłyby dwa gołębie współpracować i przerzucać się tym chlebem. Zaoszczędziliby sobie w ten sposób energię straconą na gonitwę za chlebem.
    Poza jedzeniem rozmnażają się za pomocą jaj wysiadywanych. Kiedyś obserwowałem taką parę co gniazdo zbudowała tuż przed moim oknem na drzewie, ale zapomniałem co zaobserwowałem, bo dawno było. Chyba m coś nie wyszło, bo młodych niie pamiętam. Ale też mogły liście na drzewie wyrosnąć i zasłoniły. Mało ważne. Ostatnio nie widziałem gniazd na drzewie za to zakładają gniazda na oknach i parapecie takiego pawilonu co mam nieopodal. Jako że poza jedzeniem i rozmnażaniem się również wypróżniają, więc gospodarz pawilonu, gdzie notabene obecnie funkcjonuje Sala Zabaw dla małych dzieci, wszystkie okna, parapety, dach, otwory wentylacyjne itd. obsadził kolcami, takimi ostrymi, na 15-20 cm. Jak jeż wygląda.
    I co? I nic.
    Gołębie dalej zakładają gniazda.
    Po prostu kolce mają w du.ie.

  255. @Indoor, 😀
    A wiesz, jaka jest różnica między gołębiem a zwłaszczą?

  256. ”Zakupionego wlasnie za $500 w wieku tygodni 6-sciu przez moja corke.”
    Młodo zaczęła. 🙂 Zapewne miłość do zwierząt wysysała z mlekiem matki.

  257. Tobermory. Wiem, ale te moje gołębie siedziały i na oknie, i na parapecie i na drzewach. Dla zwłaszczy chyba miejsc zabrakło. 🙂

  258. ( z prasy codziennej, australijskiej )
    =========================
    Durni nie sieją, sami rosną jak pokrzywy…
    .
    „A judge [ Federal Circuit Court judge Matthew Myers in Newcastle ] has banned a mum from breastfeeding her baby because she got a tattoo.…”
    Sędzia w Newcastle zabronił matce karmić piersią dziecko, ponieważ miała tatuaż.
    .
    Sprawa jest w apelacji. Właśnie w TV słyszę, że Jego Sędziowskość złapał ten pomysł, surfując po internecie…
    .
    Moja refleksja: Oh, żesz ty Karol!!!
    .
    Kretyn-sędzia może się pojawić w różnych środowiskach naturalnych…
    Czyli… „Wojciechu, nie traćwa nadziei…” Nie tylko u Was…

  259. Orteg

    Jadę od dołu do góry, więc dopiero teraz dotarłem do Twoich słownikowych definicji, którymi dosłownie niczego nie powiedziałeś. więc i ja nic nie powiem, prócz tego, że historyczni hunwejbini i „hunwejbini” jako epitet to dwie różne rzeczy. Ze słowników korzystam nawet we śnie, ale prowadzenie rozmów z pomocą słownikowych definicji jest wśród szaraczkowej inteligencji zachowaniem modnym, modnisiowym, nawet śmiesznym, jako że po naukowej deklamacji bywa, że idą regularne brednie. Ale to konkluzja ogólna, nie wykluczam, że chciałeś przekazać nieprzytomne mądrości.

  260. Panie Jacku!
    Od wczoraj czeka mój wpis z linkiem z pewnego „przysłowiowego filmu”.
    Jak się odwiesi, to będzie po herbacie, bo już mal a propos, a miała to być niespodzianka na dobranoc dla pombocka i Tanaki.

  261. Dopóty dzban nosi wodę, dopóki mu się film nie urwie 😉

  262. @mag
    Jak wkleiłaś bez apostrofu, to se może wisieć, póki Gospodarz nie zoczy i nie puści. Na przyszłość – najpierw apostrof, albo cudzysłów, a potem link. Poradzimy sobie z otworzeniem, słowo harcerza.

  263. Georges 53 (19-06-g.5:48)
    A może to był Duch św. pod postacią gołębicy? I stąd ta inteligencja?
    Może jesteś „Wybrany”?
    Koniecznie daj znać, jeśli sytuacja się powtórzy.
    A już mówiąc całkiem serio, relacje między między ludźmi i innymi istotami nie homo sapiensowatymi potrafią być zadziwiające. Poza tym chyba nie wierzysz w to, że o mądrości lub głupocie tzw. stworzenia decydują wyłącznie rozmiary jego mózgu (to a propos „ptasiego móżdżku”).
    Pozdro

  264. anumlik
    To wytłumacz mi, dlaczego moje linki bez apostrofa otwierają się np. na blogu Paradowskiej (są wtedy zabarwione na czerwono), a tu nie otwiera mi się link z apostrofem od Tanaki, nie kolorowy bynajmniej. Ten, który tu wkleiłam i pan Jacek go nie widzi, jest u mnie widoczny na niebiesko.
    Nic z tego nie kapuję. A może po prostu taka już u mnie słaba głowa.

  265. mag
    19 czerwca o godz. 9:11

    Dziekuję, mag, i bez linku. Taka jesteś, że tylko dziękować, i to, patrz pan, żeby jaka matrona. Dzie tam! Choć, owszem, czasem robi za matronę, ale pod spodem – uch dziewucha, psia jucha! Do wybitki i do wypitki i głowa – nie od parady.
    Melduję, że kończę szyć bratu kapcie i lecę grzyby kontrolować. Pada już drugi dzień. Długo suche wszystko było jak pieprz. Masz, mag, do podlewania ostatni krzyk mody – wydłużające się trzykrotnie węże?

  266. Figlarz Tobermory – po trzech dzbanach wina
    Z uchą – film urwał. Glątwy lśni kurtyna.

  267. Tobermory
    Dobrej głowie dość dać w łeb.
    Dzieci i ryby powinny iść na grzyby.

  268. mag

    Mag, ojej! Toż ptaki, jedyne prócz człowieka, potrafią obce dźwięki nasladować! Co to, jesli nie inteligencja? Albo odwijanie różnych papierów, grzebanie w torebkach.

    Przy okazji: dziekuję georges53 za arcyciekawą relację.

  269. pombocek
    O matko! A jak taki wąż trzykrotnie wydłużający się pełza?

  270. @Tanaka w komentarzu wyroku.
    Szanowny Pan przedstawia typową argumentację SS-mana z procesu oprawców z Oświęcimia w 1967 roku. Te same banialuki o wyższej konieczności, nadrzędnej roli prawa i roli urzędnika państwowego i przepisów prawa. I już wtedy niemiecki sąd po dokładnej analizie uznał, że to brednie.
    Jak widać nawet 50 lat nie wystarczy na naukę i w podobnej sytuacji oceny bandytów na stanowiskach rządowych używa Pan tych samych argumentów. A SS-mani z rampy byli nawet w trudniejszej sytuacji bo wojna i front wschodni były realne.
    Proponuję więc Panu trochę więcej rozumu.

  271. anumlik

    Gdybyś, jak choremu, wyraźnie dukając sylaby, wytłumaczyć co z tymi apostrofami, to może bym korzystał. Na razie ge mi wychodziło. Jeśli muszę skończyć politechnikę, żeby zrozumieć – odpada. I jeśli muszę przy otwieraniu wykonać więcej czynności niż jedną – też odpada. Bo równie dobrze mogę robić fotki i wysyłać pocztą – też dojdą.

  272. mag

    Wąż jest cały pomarszczony jak harmonijka. Różnej długości, np., dość typowy: 7 metrów. Jak puścisz wodę, wydłuża się z siedmiu do 21 metrów. Bardzo leciutki, poręczny w operowaniu. Wpisz w wyszukiwarkę: „Rozciągliwy wąż ogrodowy”. Najtańsze – pięćdziesiąt parę złotych.

  273. Vera
    19 czerwca o godz. 9:44

    Jeśli, jak widać, mniemasz, ze rozum powstaje z propozycji, to widać nikt Ci dotąd nie zaproponował. Rozum to umiejętność myślenia. Rodzi się z wieloletnich żmudnych cwiczeń, a nie z pajęczyny w zakamarkach choćby najbardziej nadobnej główki.

  274. Az mnie „powalilo” … taka sensacja!

    Wczoraj w nocy Jeremy Clarkson oswiadczyl, ze dostal propozycje kontraktu na prowadzacego Top Gear!!!!!!!!

    Dostal ja od wysoko postwionej szychy z BBC!!!!!

    I odrzucil…………… Ups!

    Jesli to prawda, a nie marketing konkurencyjny, bo ma niby robic u konkurencji, to oznaczaloby to, ze i w BBC MONEY TALK’S, coby sie odchody ruszyly. Podejzenie, ze to clarksonowe gadanie, to jest tylko zagrywka marketingowa majaca reklamowac nowe konkurencyjne motoshow, biora sie z tego, ze przedwczoraj BBC oficjalnie zaoferowalo posade prowadzacego Top Gear Chrisowi Evansowi.

    Mnie nie rusza gadanina Clarksona, mnie rusza to, ze BBC sprawia wrazenie, ze zachowuje sie jak jakis Polsat nie przymierzajac… jesli to jest prawda oczywiscie.

    Jesli BBC bedzie milczec i nie zdementuje, potwierdzi prawdziwosc slow Clarksona.

    Ja wiem i ja rozumiem, ze chodzi o grube miliony funtow, ze chodzi o strach, ze Clarkson odciagnie widzow, ze sama swoja obecnoscia u konkurencji wypromuje ja. Ale o tym wszystkim mozna bylo pomyslec jesienia zeszlego roku… a nie teraz, gdy rusza konkurencja. Gdyby szefowstwo BBC zadalo sobie trud zapoznania sie, chocby pobieznego z dzielem Sun Tzu, to zeby zabezpieczyc przyszlosc zrobiloby jedna z trzech rzeczy:

    – zniszczylo Clarksona na „amen”, chocby podajac go do sadu… (wiem w Polsce to nie dzala, ale w UK Clarkson bylby zalatwiony)
    – kupilo by Clarksona, czyli dalo mu tyle, zeby mu sie nie oplacalo robic konkurencji
    – wykupilo by konkurencje, tak zeby Clarkson robiac u konkurencji, robil u BBC

    Nie zrobilo zadnej z tych rzeczy… Niezaleznie od tego, czy nowy motoshow Clarksona odniesie sukces, czy nie, w BBC kogos zwolnia i bedzie wolna posada. Plama kiedys zniknie, ale kierownictwo bedzie rozdarte pomiedzy zalem za utrata profitow, a spolecznymi kosztami utraty prestizu…

    Najciekawsze jednak bedzie, czy Clarkson stanie sie „czlowiekiem, ktory powalil BBC”?

  275. @lonefather, z godz. 10:04
    No i co? No i co, psze Pana? Oczom nie wierzę. Taka sensacja! I co dalej? Opowiadaj Pan. Od samej wysoko postwionej szychy z BBC, no, no. I odrzucił? No nie! Co też Pan.

    A konie wszystkie zdrowe?

  276. georges53
    19 czerwca o godz. 8:55

    W UK tez zapodali tego newsa. Wszyscy sie na zakazie koncentruja, ale nikt nie zadal sobie trudu, zeby sie zapytac o ten tatuaz, czyli co obrazek przedstawia…

    Tu duzo pan tatuuje sobie rozne roznosci, bo to jest modne, a prawo australijskie jest jak angielskie, oparte na przypadkach, wiec wyrok z Australii bedzie dzialal i w UK i w USA i bedzie powazny problem. Niby bzdura, ale konsekwencje moga byc powazne.

  277. Vera
    19 czerwca o godz. 9:44
    Jak widać, nie widzisz co widać. Wszystko przez to, że z rampy kolejowej w Auschwitz widok jest ograniczony.
    Używając typowej dla SS-mana argumentacji, z przyjemnością nie proponuję nieszanownej pani trochę więcej rozumu. Tak jak jest, to i tak zbyteczny nadmiar.

  278. @pombocek, z godz. 9:47
    Dukam: Najpierw najeżdżasz kursorem na adres linka, który chcesz wkleić. Klikasz myszką „zapisz”. Przenosisz kursor – znaczy taką strzałkę, albo łapkę 😉 – na tablicę, w której piszesz. Wciskasz klawisz z apostrofem. Jak się apostrof ukaże na tablicy ;), uwalniasz – kliknięciem myszki w hasło „wklej” – zapamiętany przez Twój komputer adres linka tuż za apostrofem. Pokazuje się całość. Po kliknięciu w tabliczkę „opublikuj komentarz” – link gotów do otwarcia przez każdego z blogowiczów. My se poradzimy. On – ten link – będzie w kolorze i rozmiarze innych czcionek. Jakbyś go „wkleił” bez apostrofu, to u Ciebie ukaże się on „na niebiesko”, ale z adnotacją „twój komentarz czeka na moderację”. I – gdy Gospodarz zechce – uwolni go. Wtedy wszyscy będą go mieli – tego linka – na niebiesko.

    Uff. Bardziej „jak jakiemu choremu” już nie mogę.

  279. @pombocek
    To komentarz wulgarnego męskiego szowinisty, któremu przedłużanie fiuta zastępuje argumentację. Gdybyś męski chamie zrobił to w porządnym kraju już byś miał problemy. Korzystasz z tego, że cały ten kraj jest na twoim nędznym poziomie. Ciesz się.

  280. anumlik
    19 czerwca o godz. 10:14

    Oczom nie wierze. Sam @anumlik nie „widzi”, ze to nie o Clarksona sie rozchodzi, ale o BBC?

    Czyzbym cos zle napisal?
    Sprawdzilem. Napisalem, ze o BBC sie rozchodzi. To nie ja zle napisalem, to @anumlik zle odczytal. Musi @anumlik cos zrobic ze swoim czytaniem, coby rozumiec co czyta.

    Dobrego dnia, a w kazdym razie lepszego niz poranek.

  281. Orteg

    Nie wytrzymałem, wróciłem od drzwi.
    Ortegu, patrzysz w siebie i stąd wyciągasz jak króliki z kapelusza słowa o wolności słowa. Gdyby podniósł nos, byś więcej widział mniemań o wolności. Wczoraj dziękowano plaćku, dziś już na posterunku nowa Pszemondżała Sowa Vera. Nie dość, że pszemondżała, to jeszcze podle szkalująca – prawiczkowy standard. Ale chciałem ci zadać pytanie: znasz się na tyle na domowej psychologii, że wiesz, czego tacy w końskich okularach szukają tam, gdzie niczego, prócz pały z myślenia, kpin, ironii i ateistycznego błogosławieństwa na głupią drogę życia nie znajdą?

  282. Verze rozum musi pomieszał się z fiutem,
    Co wbić nam usiłuje esesmańskim butem.

  283. Vera
    19 czerwca o godz. 10:32

    Smarkata damo ze zmarszczkami z tyłu, w praworządnym kraju miałabyś zagewarantowany proces sądowy za naruszenie dóbr osobistych ludzi, o których bez dowodów, szkalująco się publicznie wypowiadasz.

  284. Vera mieszka w kraju potomków SS-manów, więc manier się już nauczyła, przez osmozę.

  285. Cny @lonefatherku, mnie ani o Clarksona się nie rozchodziło, ani o BBC. O rodzaj sensacji mnie się rozchodzi. A że Ci dziś koń nadepnął na tę część myślenia, która za pojmowanie ironii odpowiada, to nie anumlika wina 😉

  286. lonefather
    19 czerwca o godz. 10:34

    lonfatherku, przepraszam, że się wtyknę. Mi się, uczony Towarzyszu, zdaje, że anumlik równiutko miał na myśli i Clarka, i BBC – że na „dzień dobry” w Polsce to najgorętszy temat – aż w palce parzy.

  287. anumlik

    Uo kuna, i Ty o tym!

  288. @mag
    wszystkie linki od Tanaki się otwierają. Rzecz w tym, aby zaznaczając je lewą myszką nie zaznaczać apostrofu czy cudzysłowu, który jest na początku. Prawym klawiszem myszki – otwierać.
    Gdy będziesz kolejny raz zamieszczać jakiś link, to najpierw zrób taki znak: ”
    Następnie wstaw rzeczony link, bez spacji (odstępu) od znaku ”
    I już. Każdy sobie otworzy.

  289. Tobermory
    19 czerwca o godz. 10:43

    Niestety, nie każdy. Muszę mieć wirusy w palcach, bo robiłem jak rzeczesz i ge mi wychodziło. Zrezygnowałem, bo w razie czego dam normalny link z moderacją i spokojnie prysnę na grzyby.

  290. Vera
    19 czerwca o godz. 10:32

  291. mag. 19 czerwca o godz. 9:26
    ==================
    .
    >>> Może jesteś “Wybrany”? >>>
    .
    Rzeczywiście, też się czasem zastanawiam…
    Wokoło tylu przeklętych durniów, a ja nic, a ja nic!
    Zaszczepiony jestem czy co…? 🙂
    .
    >>> Koniecznie daj znać, jeśli sytuacja się powtórzy. >>>
    To się zdarzyło 6 lat temu, już się nie powtórzy. Musiałem przerwać moją wieloletnią balkonową gościnę. Wyobraża sobie Pani jak wygląda balkon ( i jego zawartość…) gdy 40 gołębi parkuje tam conocnie…? Guano na dwa cale grubo. Sąsiedzi nie wytrzymali i mi postawili ultimatum. Poczekałem na koniec okresu lęgowego, jak ostatni szczeniak wyleciał, wykwaterowałem bezlitośnie i odgrodziłem siatką.
    Wykwaterowałem bezlitośnie, ale z bólem sumienia, bo interesujące było obserwować z bliska, jak sie wykluwały, takie małe puchate kuleczki i w ciagu paru tygodni wylatywały… takie jeszcze niepewne przed pierwszym skokiem…
    Inne, stare pewnie, przylatywały, chowały sie w jakąś ciasną dziurę i tam umierały… Trudno nie wyrobić sobie wrażenia, że to celowo…
    .
    Musiałem niestety, odzyskać balkon dla siebie, ale szkoda…
    Ciekawe czasem obserwacje. Pamietam wielokrotnie np. …
    One mają ciekawą technikę lądowania na krawędzi dachu, balkonu. Podchodza do lądowania PONIŻEJ poziomu lądowiska…
    ( coś jakby ci w Smoleńsku…)
    …, ok. 1m poniżej, i w ostatnim momencie, nabierają gwałtownie wysokości, tracąc tym samym prędkość postępową, z takim wyliczeniem, ze zerową prędkość mają dokładnie nad punktem lądowania. Wtedy wystarczy tylko wyciągnąć nogi, proste…
    .
    No, więc… Wielokrotnie widziałem, jak młody gołąb, świeżo wyleciany, źle sobie obliczył trajektorię…
    ( to w końcu nie takie proste; skomplikowane równania trzeba całkować w czasie rzeczywistym…)
    … i huknął piersią o krawędź zamierzonego lądowiska. Potem siadał jeszcze raz, i inyczył się, wyraźnie (pardon my french) wku..rwiony!
    Bardzo zabawne…
    .
    >>>A już mówiąc całkiem serio, relacje między między ludźmi i innymi istotami nie homo sapiensowatymi potrafią być zadziwiające. Poza tym chyba nie wierzysz w to, że o mądrości lub głupocie tzw. stworzenia decydują wyłącznie rozmiary jego mózgu >>>
    .
    Akurat wczoraj miałem doco w TV o doświadczeniach nad intelligencją kruków ( tytuł, jakby ktoś chciał poszukać „Inside the Animal Mind” ). Coś niesamowitego, jak one potrafią myśleć. MYSLEĆ! Tak właśnie. Daleko w tyle zostawiając np. psy, dorównując szympansom.
    W tym samym programie pare przykładów z papugami i ośmiornicami. Czy Pani wie że ośmiornica potrafi odkręcić słoik, z przysmakiem w środku?
    Niezwykle interesujące…
    Pozdr.

  292. Kurde, szaleje laptop – uwolnił się od rozumu, którego nigdy nie miał, jak Vera, nie przymierzając (czyli właśnie przymierzając – przykład wczoraj omawianego manieryzmu).

    No i zapomniałem, co miałem rzec.

    W każdym razie dziękuję, anumliku, za wielkoduszny, ale próżny wysiłek.

  293. Vera
    19 czerwca o godz. 10:32

    Aha, sobie przypomniałem. Zamiedzowa Vero, są ludzie, którym ino fiuty w głowie i fiutami myślą, ale w cywilizowanym świecie to wstydliwa przypadłość, nie dla publiki. A już żeby dama?!

  294. georges53
    19 czerwca o godz. 11:02

    My tu sobie tak czasem żartujemy, że człowiek się czymś, po katolicku, różni od szympansa. A, jak widzisz, i kruk – człowiek, albo odwrotnie. I ośmiornica.
    * * *
    Mam tylko pewną wątpliwość, czy typowy SS-man z rampy kolejowej, przedstawiający się jako Vera z przedłużonym szowinistycznym fiutem już się może równać z ośmiornicą.

    Ta natura jest niezmierna.

  295. @georges

    Nie wiem, czy tu już opowiadałem, ale mnie też się zdarzyła pewna historia z ptakiem, tym razem wodnym.
    Byłem ze znajomymi nad jeziorem. Staliśmy sobie na nadbrzeżnym murku i patrzeliśmy na pływające ptactwo, kiedy uwagę naszą zwróciła łyska usiłująca jakby pokonać w wodzie jakąś przeszkodę. Pływała co najmniej 10 metrów od nas, ale widząc (czując?) nasze zainteresowanie ruszyła w naszym kierunku i dopłynęła do samego brzegu, prosto do moich rąk, i dała się z tej wody wyciągnąć. Zachowywała się przy tym jak umierający ptak, ze słaniającą głową, zupełnie bezsilny. Okazało się, że w siną i opuchniętą łapę wrzyna jej się kilkakrotnie omotana żyłka wędkarska, na drugim końcu przywiązana do metrowego patyka, przez który ten ptak próbował się w wodzie przedostać omotując zapewne jeszcze gorzej.
    Akcja była szybka, scyzoryk, przecięcie żyłki, odmotanie…
    Ptak, na początku prawie bez życia, w miarę powrotu krążenia w łapie nabierał wigoru, a jak już się poczuł całkiem wolny, to mnie dziobnął w rękę.
    Puściłem do wody, odpłynął nie machnąwszy skrzydłem 🙁
    A teraz? Nie pisze, nie dzwoni… 🙁
    Historia jest jak najbardziej prawdziwa, ale gdybym nie miał świadków, to nie wiem, czy bym łatwo uwierzył
    Taki zwierz to był
    http://www.survival.org.au/images/birds/eurasian_coot_3_600.jpg

  296. @pombocek, z godz. 9:47

    @anumlik podal przepis, ale gdybym nie wiedzial jak, to nadal bym sie nie nauczyl, wiec pokusze sie i pokaze, znaczy sie napisze… Jak anumlikowe okaze sie i dla Ciebie niejasne, moze moje pomoze … 🙂

    Nie wiem jaka masz przegladarke netowa, ale jakakolwiek by nie byla, to musi miec na smej gorze podluzne okienko w ktorym jest adres strony na ktorej jestes w tej chwili.

    Jak popatrzysz do gory ekranu zobaczysz : kowalczyk.blog.polityka/2015/06/17/kiszczak ……-ale/#comment-liczba, u mnie jest w tej chwili 425699, co oznacza nr kolejnego komentarza na blogach Polityki. Ty zobaczysz juz inny nr z pewnoscia powyzej 425700 bo ludzie pisza, wiec szybko rosnie liczba komentarzy.

    to co widzisz to jest adres strony.

    Zeby adres stal sie „linkiem” trzeba go przeniesc do tresci postu, ktory piszesz.

    Robi sie to tak:
    1) naprowadzasz kursor na okienko z adesem strony
    2) gdy kursor jest juz w polu okienka klikasz lewym klawiszem
    3) caly aders w okienku powinien sie „podswietlic”
    4) jesli sie nie podswitlil to naprowadz kursor jeszcze raz i kliknij lewym klawiszem
    5) gdy masz juz „podsweitlony” adres to klikasz prawym klawiszem
    6) otwiera sie okienko zwane dialogowym i w nim masz kilka mozliwosci. W tym co robimy wazna jest tylk jedna KOPIOJ, napisana malymi literami
    7) „zjezdzasz” kursorem w dol, az podswietli sie „kopioj” i klikasz lewym klawiszem
    8) teraz przenosisz kursor w miejsce, w ktorym chcesz umiescic link i klikasz prawym klawiszem
    9) otwiera sie okienko dialogowe z mozliwosciami, zjezdzasz kursorem do „wklej” i klikasz lewym klawiszem.
    10) aders zostaje wklejony do tekstu, ktory piszesz
    11) w momencie wklejenia jeszcze nie jest linkiem, stanie sie nim, gdy klikniesz w „opublikuj komentarz”. Wtedy program zamieni to co wkleiles w link, w ktory wystarczy kliknac, zeby sie przeniesc na strone o podanym adresie…

    Link jest adresem strony podkreslonym linia ciagla i w innym kolorze niz pisany tekst. Kolory zaleza od tego jak gospodarz bloga je ustawi. Pani Paradowska ustawila na czerwono, Pan JAcek pozostawil ustawienie „fabryczne” na niebiesko. Kolor nie ma znaczenia, wazne zeby byl inny niz kolor pisanego tekstu.

    Komentarz z linkiem musi zostac zmoderowany. Bez tego sie nie ukrze innym czytelnikom bloga.

    Zeby Panu Jackowi zaoszczedzic roboty z moderowaniem mozna „oszukac” komputer, ze to co podajemy nie jest linkiem, tylko tekstem…

    Robi sie to „oszukanie” w ten sposob, ze przed link, bez spacji wstawia sie jakis znak graficzny.

    Tu najczesciej wstawiamy apostrof ‚, albo cudzyslow ”

    O tak:
    „http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/06/17/general-kiszczak-skazany-ale/#comment-425699

    Pan Jacek nie musi moderowac, a blogowicze kopioja link bez apostrofu, lub bez cudzyslowu do nowego okna i maja dzialajacy adres…

    Jak sie pare razy przecwiczy, to staje sie to prosciutenkie.

  297. dezerter
    18 czerwca o godz. 23:52
    Udowodnienie czegoś , a przekonanie do czegoś to zupełnie rożne sprawy.
    Biblia ciebie przekonuje , ale bardzo wielu nie. Czy to dziwne? nie , zupełnie nie dziwne bowiem
    Księgi biblijne powstawały na przestrzeni 1500 lat w odległych od siebie rejonach. Nie ma czegoś takie jak „oryginał Biblii”. Nie było nigdy jakiegoś pierwotnego, wzorcowego tekstu biblijnego!
    Są tzw. wydania krytyczne które pokazują ewolucję redakcji tekstów biblijnych. Ale uwaga! Do lektury tekstów krytycznych konieczna jest znajomość języków biblijnych.
    Nie ma mocnych byś biblią przekonał ateistę. Ba wręcz na opak , możesz zasiać wątpliwości u wierzącego.

  298. dezerter
    18 czerwca o godz. 23:52
    A tu na temat wiarygodności biblii masz dowcip
    „Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym, na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
    – Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
    – Nie, to niemożliwe, mnich się nie myli. Przyniosę ci jedną z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej, z której i ty się uczyłeś…
    Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy… w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazł go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi to jedna z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi). Siedzi zapłakany, zrozpaczony…
    – Mistrzu co się stało?!?
    – W pierwszym tekście jest napisane „będziesz żył w celi bracie”, a w kolejnych kopiach: „będziesz żył w celibacie”

  299. @anumlik
    @pombocek

    OK , ale uwazam, za blad lekcewazenie problemu. Na ca dzien, na dzis, „potkniece” BBC moze wydawac sie nie wazne.

    Ale BBC sluzylo i mam nadzieje, ze nadal jest dla mediow elektronicznych jak wzorzec z Sevres.

    Pelno smiecia i smieciarskich mediow dookola. A jak bedzie jesli „wzorzec” BBC sie okaze nie taki wzorowy? Czy jesli Clarkson „uszkodzi” wzorzec jakim jest BBC, swiatowe media sie polepsza, czy pogorsza?

    Tu na razie jedynie The Sun pisze o tym, bo ma wylacznosc, ale jutro prasa bedzie pelna komentarzy, nie Clarksona, ale o BBC i rozwazan na temat pozycji medialenj BBC, zagrozonego prestizu najpowazniejszej f-my mediow elektronicznych i skutkow tego.

    @anumliku zle odczytalem co miales na mysli, a mogels prosto napisac, ze Ciebie to nie interesuje. Wystarczyly by 4 slowa i bym wiedzial, a Ty niewyraznie o tym, ze nie interesuje to Ciebia, za to okraszone troska o zdrowie koni, ktorych nie mam.

  300. Tobermory. 19 czerwca o godz. 11:25
    =============
    .
    >>> @georges(…) >>>
    .
    Piękne. Dzięki.
    Pozdr.
    .
    P.S. Obrazek też…
    P.S. 2 …i pomyśleć, że są tacy, co do takich walą z dubeltówek… Dla przyjemności, pono…
    Zboczone jakieś DNA…

  301. Wtrącę się do dyskusji…

    Mniejsze, czy większe ZŁO, to był nasz SW?
    Wystarczy porównać z tym, co działo się na świecie w jego trakcie, w różnych innych krajach świata.
    Algieria, Argentyna, Chile, nie nastrajają optymistycznie.
    Jedynie jednolity- zachodni przykaz medialny, dyskredytuje posunięcia LEGALNYCH, uznawanych przez wszystkie kraje świata władz PRL.
    Takie same posunięcia w innych krajach, nie wzbudzały takich emocji.
    Dlaczego?
    Kto i jakim prawem wydał taką opinię i stara się nadal ją ugruntować?

    To że Jaruzelski nie był „naszym s..synem”, ma być podstawą do oceny?

  302. Kiedyś linkowałem tekst z Przeglądu jakiegoś generała- wówczas porucznika.
    Pilnował mostów na Wiśle, wraz ze swym plutonem czołgów.
    Przed kim?

    Armia rozwinięta w polu i uzbrojona, jest trudnym orzechem do pokonania.
    Czeską zablokowano w koszarach w 1968, Polska była przygotowana na KAŻDĄ ewentualność….

  303. Panie Redaktorze.

    Według Pana Kiszczak powinien być skazany.
    Pinochet też?
    A Sisi- obecnie, krwawo rozprawiający się z opozycją wewnętrzną?
    Koszty stabilizowania kraju bywają wysokie…..
    I nic nie jest jednoznaczne.
    W moim przekonaniu, zapobiegnięcie wojnie domowej jest tańsze niż jej przebieg.
    Z perspektywy czasu i kolejnych przykładów z różnych stron świata, powinniśmy Generałom raczej pomnik wystawić, niż ich ścigać.

  304. @lonefather
    okraszone troska o zdrowie koni, ktorych nie mam. Poważnie? A ja myślałem, że konie to Twój świat. No i Jaś, oczywista. Ale zdrowiem Jasia – oprócz Ciebie, oczywista – postanowił się zająć @Orteq. Nie będę mu wchodził w paradę. Trochę powagi inaczej, @lonefatherku, nie bądź taki zasadniczy 🙁 – o taki właśnie.

  305. No tak, większość komentarzy się już przewaliła a ja dopiero teraz mam czas więc wracam jak niezapłacony weksel.

    Ze stanu wojennego pamiętam… no teleranka nie było – bo byłam w wieku telerankowym. Poprzedniego wieczora mieliśmy wyłączony telefon. A mniej śmiesznie to pamiętam jak po głowie krążyły mi mysli „wojna? jest wojna? taka jak się uczylismy?” Odwołano szkołę, zastanawiałam się co będzie z moją przyszłością. Nikt wtedy nie wiedział.
    Pewnie się będę powtarzać bo już tyle tu powiedziano – ale jaka grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, trzymająca władzę. To była wtedy legalna władza i innej nie mieliśmy (chociaz chcielibyśmy) Pamiętam jak dziś jak się w podstawówce zastanawiałam czy moje wnuki zobaczą koniec Związku Radzieckiego bo od pokoleń żyliśmy pod uciskiem, w kłamstwie i nic nie zapowiadało że coś się zmieni i to tak szybko. Kiszczakowi dałabym spokój a już tym bardziej nie wsadzałabym do więzienia, nawet na krótko. Co się stało to się nie odstanie. Trzeba było może wcześniej rozliczyć. Aparat sprawiedliwości istotnie poniósł porażkę – łącznie z wyrokiem i jego adekwatnością. Nie wiem czy cokolwiek co Kiszczak by zrobił pracując dla nowej Polski dałoby jakiekolwiek wymierne efekty. Napisałabym jeszcze że Jaruzelski to dla mnie postać tragiczna i mam mieszane uczucia – bardzo trudno jest go ocenić. Zawsze mnie uderzała myśl że wiedział że przechodzi do historii okryty niesławą na wieki wieków i wiedział o tym umierając, a jednocześnie trzymał się swego stanowiska jako jedynego wyboru, wobec własnego poczucia honoru. Nie napadałam i nie będę na niego napadać. Nie mogę.

    @konstancjap

    przepraszam nie nadążyłam odpowiadać, ostatnio za dużo obowiązków

    @ p. Jacek Kowalczyk
    18 czerwca o godz. 21:48

    specjalnie dla Pana 🙂
    http://cdn.aarp.net/content/dam/aarp/entertainment/movies-for-grownups/2014-01/620-boomer-movies-dirty-harry.imgcache.rev1391034085160.web.jpg

    (chciałam najpierw Gary Coopera albo Johna Wayne’a ale to jednak lepiej pasuje. Na marginesie, western bez Johna Wayne’a się nie liczy)

  306. @anumlik

    Ale ja jestem „old grumpy man” co niestety widac, choc staram sie ukrywac. 😉

  307. NeferNefer
    19 czerwca o godz. 12:48

    Na marginesie: to jest John Wayne – Urban John Wayne.

  308. Tobermory
    19 czerwca o godz. 11:25
    i @ georges53
    Przed kilku laty oberwowałem jak kawka czy wrona (czarne to było) próbowała rozbić znaleziony orzech. Najpierw dziobem na ziemi. Nie udało się. No to w dziób i najpierw z ok. 2-3 m. puściła orzech. Ponownie niepowodzenie. Nieco wyżej I w pewnym momencie – sukces. Niedawno oglądałem film BBC o mądrych (inteligentnych!) ptaszkach, żyjących na Nowej Kaledonii czy Nowej Gwinei. Wiele z nich potrafi budować narzędzia (tak,tak!) czy rozwiązuje wymyślne testy przygotowane przez naukowców.
    Na Youtube jest wiele filmów na ten temat, wystarczy wpisać hasło np. intelligent birds. Fascynujące!

  309. Skąd się wziął Kiszczak?
    Już w kwietniu 45 roku Churchill planował atak na ZSRR. Operacja pod kryptonimem „Operation Unthinkable” miała rozpocząć się 1 lipca tegoż roku i przewidywała zniszczenie 15 miast. Warto je wymienić, gdyż mieszkało tam kilka milionów ludzi przewidzianych przez pijanego Churchilla do zabicia; Moskwa, Baku, Nowosybirsk, Gorki, Swierdłowsk, Czelabińsk, Omsk, Kujbyszew, Kazań, Saratow, Mołotow, Magnitogorsk, Grozny, Niżny Tagil i Stalińsk /dziś Donieck/. Stratedzy odżegnali go od tego zamiaru, dzięki czemu my zachowaliśmy swój byt i istnienie.
    http://www.globalresearch.ca/world-war-ii-operation-unthinkable-churchills-planned-invasion-of-the-soviet-union-july-1945/5451842
    Na tym nie koniec. W roku, w którym Stalin zdetonował pierwszą bombę atomową przodująca demokracja świata miał ich już ponad 200. Na najwyższych szczeblach dowodzenia rozmyślano czy ich z wyprzedzeniem nie użyć. Zmieściło by się tu chyba kilka miast polskich. Udało się tego uniknąć.
    Stalin jaki był to był, ale nie był głupcem i wszystkie zamiary imperialistów znał. Stąd mieliśmy wszystko co było. Zbrojenia, terror, zimna wojnę, prześladowania, zsyłki, UB, KGB, Stasi i wiele innych narzędzi ochrony imperium i naszej w nim obecności.
    Tylko Polskę i jej intelektualistów stać było w roku 1956 na dokonanie czynu niewiarygodnego, wyrwania z tego uścisku i zdobycia znacznej niezależności. Do jej obrony potrzebni byli wybitni przywódcy; Gomułka, Rapacki, Cyrankiewicz, Jaruzelski, Kiszczak i setki innych zapomnianych lub zniesławionych. Niezależności ówczesna była znacznie głębsza, niż dzisiejsza tzw wolność solidarnościowa, będącą niczym innym niż formą zależności kolonialnej, satelickiego poddaństwa militarnemu mocarstwu, bankom, rynkom, agencjom ratingowym, NATO, Unii,Watykanu i kościoła.

  310. Bez komentarza. Interaktyna mapa polskich parafii.

    ‚http://colaska.pl/#!prettyPhoto/1/

  311. NeferNefer
    19 czerwca o godz. 12:48
    Wymienieni aktorzy mają jedną wspólną cechę. Są wysocy.
    Czego nie da się powiedzieć o dzisiejszych ekranowych konusach. Nazwisk przez grzeczność nie będę wymieniać.

  312. Vera
    Nie wiem, czego szuka specyficzna damulka mieszkająca w kraju o wysokim poziomie na nędznym blogu nędznego e-tygodnika w kraju na nędznym poziomie.
    Chyba nie potrzebujesz takiego dowartościowania się czy rozładowania własnych kompleksów.

  313. lonefather
    19 czerwca o godz. 11:25

    @pombocek, z godz. 9:47
    Hurra!!!
    mnie się udało, choć w komputerze najbardziej lubię klawisz Enter.
    kilka rzeczy umiem, co prawda tu wykonać,, ale kopiowanie adresu i przekazanie w formie linka było dla mnie nie lada wyzwaniem. W pracy inny komputer, w domu jeszcze dwa inne-zwariować można.Tym bardziej, że nie codziennie wysyła się takie linki.
    Na innym laptopie będzie działał sposób podany przez @anumlik. Tak sądzę, bo te sposoby to dwa odrębne światy i coś, co sprawdza sie w pracy, nie sprawdza się w domu.

  314. Oglądałem niedawno program o inteligencji w świecie zwierząt.
    Autorzy wiązali jej rozwój między innymi z długością okresu zależności od rodziców czyli czasu na obserwacje i uczenie się od starszych.
    Wrony i ogólnie ptaki krukowate uchodzą za najbardziej zdolne do obserwacji i nauki, ale okazuje się też, że przychodzą już na świat z pewnymi zdolnościami. Zaobserwowano bowiem w eksperymencie z pisklętami wychowanymi bez możliwości obserwowania osobników dorosłych, że już w wieku 2-3 miesięcy od wyklucia młode wronięta zaczęły „same z siebie” używać patyczków i liści do wydłubywania pożywienia ze szczelin.
    Ptasie móżdżki mimo braku kory mózgowej wcale nie są takie prymitywne jak się dawniej powszechnie sądziło.

  315. A gdy się jedzie autostradą i widzi ptaki drapieżne na słupkach, czekające na ofiary ruchu drogowego, albo wrony spacerujące brzegiem jezdni i zbierające resztki tych ofiar, tuż przy pędzących samochodach, ale z obserwacji wiedzące, że żadne z tych kół im nie zagraża…
    W niektórych krajach afrykańskich zaobserwowano sępy czekające na antylopy przekraczające pola minowe…

  316. zezem. 19 czerwca o godz. 13:20
    ======================
    .
    >>> Przed kilku laty oberwowałem jak kawka czy wrona (czarne to było) próbowała rozbić znaleziony orzech. Najpierw dziobem na ziemi. Nie udało się. No to w dziób i najpierw z ok. 2-3 m. puściła orzech. Ponownie niepowodzenie. Nieco wyżej I w pewnym momencie – sukces. >>>
    .
    To mi przypomina…
    1. Orły ( czy sępy, nie pamiętam ), jak już obiorą zewłok dużego bawołu, muflona czy cóś, chcą dobrać się do szpiku w kościach. Taka kość to niebyle co, młotkiem nie rozbijesz. Orzeł (czy sęp ) startuje z tą kością i z dużej wysokości zrzuca ją na okoliczną skałę, gdzie kość sie roztrzaskuje.
    Trudność jest taka, że skała jest tu i tam, a między nimi łąka, gdzie kość nie pęknie, wiec orzeł (czy sęp), musi TRAFIĆ tą kością w kamień z dużej wysokości…
    Precyzyjne bombardowanie bez laserowego naprowadzania…
    .
    2. Ptak, nie pamiętam jaki, lubi orzechy które nie pękają gdy je zrzuci na twarde. Więc…
    Zrzuca je na jezdnie pod jadące samochody, które orzechy rozbijają. Ale… tam jeżdzą samochody, co dla ptaka jest niezdrowe. Więc… on je zrzuca na przejściu dla pieszych.
    Mało tego, czeka na zielone światło, samochody stają, dopiero wtedy wkracza do jedzenia.
    ……………….
    Oba przykłady zapamiętane z dokumentów Davida Attenborrough.
    ……….
    Pozdr.

  317. @pombocek
    Nie pozwolę żeby zalatujący spermą knur przedłużał sobie człona moim kosztem. Do chlewa. Tam twoje miejsce. Razem z damskimi obrońcami, które traktują siebie jako istoty drugiej, podmęskiej kategorii.

  318. @Tanaka
    Jednak do Kartki Ci brakuje. Gdyby Pańska argumentacja była poprawna, SS-mani chodzili by w chwale. Bo oni postępowali cały czas zgodnie z prawem. A jak na razie to tylko w Polandii po cichu dostają pochwały za „oczyszczanie” kraju. Na szczęście nie wszyscy się na to dają nabierać.

  319. @georges
    też to widziałem, to z orzechami i zielonym światłem 😉

    @Vera
    nie ma to jak doświadczona dama z czułym powonieniem. Odróżni i opisze wszelkie znane jej aromaty. Pewnie też po zoologii jak lonefather, szczędzący nam jednak bardziej obrazowych doznań zmysłowych 🙁

  320. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku,
    Polecam panskiej uwadze trolla o nicku VERA.

  321. Jezus Maria, Vera z uma saszła!
    Jakieś ociekające spermą knury zagania do chlewa.
    A w ogóle to musi z niej erotomanka o nieposkromionej wyobraźni.

  322. Georges 53, Tobermory
    W mojej miejskiej wszak, bo żoliborskiej okolicy, obok niemożebnie spasionych i obsrywających wszystko gołębi (to wina litościwych zwariowanych staruszek, które dokarmiają „ptaszki” na okrągło) obserwuje wprost plagę kraczących obrzydliwie skoro świt gawronów i tym podobnych. Jakieś mutanty się chyba porobiły, bo są ogromne i agresywne. Bezczelnie wyciągają z ulicznych koszy na śmieci co tylko się da i nie tak łatwo je przegonić. Zdarzyło mi się w zimie oberwać po głowie (na szczęście ptaszysko walnęło w kaptur kożucha) od takiego potwora. Naprawdę się przestraszyłam. Gdzieś się podziały rudziki, sikorki, które przylatywały do mnie na taras. Nawet wróble rzadko widuję.

  323. ”Orły ( czy sępy, nie pamiętam ), jak już obiorą zewłok dużego bawołu, muflona czy cóś,”
    Ja kiedyś stałem na przystanku autobusowym nieopodal stacji benzynowej do której prowadziła taka droga, tylko rzadko samochody przejeżdżały. Patrzę przylatuje gawron i kładzie orzech włoski na drogę, następne udaje się na pobocze i czeka. Przyjechał samochód, przejechał po orzechu włoskim, gawron się przyczłapał i zaczął wyjadać środek.
    Gdy skończył, gdzieś poleciał. Mądre ptaki, na ludziach zresztą też się znają jak się okazuje.

  324. lonefather
    19 czerwca o godz. 11:25

    Dziękuję, lonefatherku, za instrukcję. Dla małpy jest prościuteńka jak dwa kilometry sznurka w kieszeni. Odwdzięczyłbym się równie prostą instrukcją z trzema tysiącami punktów, ale już nawet do trzech nie zliczę, a pamiętam do dwóch, więc odpada. Kłaniamy Ci się i Jasiowi razem z panem Alzheimerem.

  325. Wyobraziłem sobie właśnie postawną blondynę w czarnym lateksowym kombinezonie, jak pejczykiem zagania do chlewika owego knura 🙂

    Notabene
    zna ktoś z Was znakomity film ”Świnia z Gazy”?
    https://www.youtube.com/watch?v=WyyAYHV1ps0

  326. Znalazłem jednago czarnuszka (borowik ceglastopory), dwa maślaczki żółte (współpracują tylko z modrzewiem i dwa niejadalne, ale piękne borowiki grubotrzonowe (czerwonawa nóżka, cytrynowy spód), ale zapachów i śpiewania ptaszków – tysiąc, zwariować można. W drodze powrotnej chciała mnie zamęczyć myśl: „Kuśtykając, wpadł mi w oko zając”. Kto potrafi to zdanie poprawnie wyłożyć, kto kuśtykał, kto wpadł?

  327. Po polsku ten film nosi tytuł „Kiedy świnie mają skrzydła” (When Pigs Have Wings)

  328. @pombocek
    wygląda na to, że zając wpadł kuśtykając 😉
    W wieku 5 lat zmarł jego (Słowackiego) ojciec.

  329. pombocek
    19 czerwca o godz. 15:18

    Pombocku, ale kłamczuszek morowo-borowy to Ty jesteś !
    Mówisz, że do trzech nie zliczysz, a do tysiąca i pięciu dajesz radę: 1 czarnuszek (kłamczuszek!), 2 maślaczki, 2 borowiki grubotrzonowe. I jeszcze tysiąc zapachów.
    Zwariowali byli byście !
    A teraz – konsultacja fachowa: w necie czytam, a tam przecież kłamią, że borowik grubotrzonowy to to samo co żółtopory, który też jest nazywany goryczakiem, albo wścieklakiem. Ceglastopory nazywa się też czerwononóżka, albo pociec. Albo borowik żonkilowy.
    Odróżniasz ceglastoporowego od żółtoporowego?
    Niech zgadnę: już je jadałeś, jako niejadalne czyli jadalne? I od tego można też zwariować.

  330. Tobermory
    19 czerwca o godz. 15:12

    Filmu nie znam, ale zapowiedziałeś go kusząco. Na takie lecę jak na tą postawną blondynę w lateksie.

  331. Tanaka
    19 czerwca o godz. 15:45

    Już się robi, Tanako, odpowiadam.

  332. Tanaka

    Przecież mówię oddzielnie: dwa maślaczki, dwa dupaczki. A ile to razem, zabij mnie i kolkiem przebij – nie wiem.

  333. Tanaka

    Borowik grubotrzonowy to nie to samo, co goryczak. Goryczak ma różowawe pory. Goryczaka nazywają też czort wie skąd szatanem. A szatan z niego taki, że pogoni tylko w krzaki. Oczywiście, że odróżniam – weź nie odróżnij cegły od cytryny. A probować próbowałem – od tego mnie ma żona, że pierw ja, a potem ona.

  334. Tanaka

    Żóltopory czyli borowik grubotrzonowy też w krzaki pogoni. Teraz trochę uwazniej próbuję niejadalne, mniejsze kęsy, bo przez kolano mam trudności z ganianiem w krzaki. A chyba rozumiesz, co się dzieje, jak człek nie zdąży.

  335. Tobermory
    19 czerwca o godz. 15:25

    Właśnie! Zając wpadł w oko, przez to widzę na jedno.

  336. mag
    19 czerwca o godz. 14:56

    No, są takie bezczelne mutanty co wyciągają z koszy. Ale donoszą, ci co z koszy wynoszą, że są i takie mutanty, do do kosza wciągają ! Dlatego wynosiciele zawsze pracują co najmniej w dwójkę.

    Wróbelek istota niewielka, przez co prawie wyparty został.
    Oddajmy skromnemu wróbelkowi należne honory:

    Wróbelek jest mała ptaszyna,
    wróbelek istota niewielka,
    on brzydką stonogę pochłania,
    Lecz nikt nie popiera wróbelka
    Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
    że wróbelek jest druh nasz szczery?!
    ………………………………………………..
    kochajcie wróbelka, dziewczęta,
    kochajcie do jasnej cholery!

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    1947

    U mnie ewolucja wróbelka działa tak, że został wyparty przez sroki. Sroka jest bardzo miła, głównie na zdjęciu. W realu dosyć łobuzerska i hałaśliwa. Szczęśliwie, srokę wyparł kos. Nie dość, że elegancja-francja, to i muzyk koncertujący. chyba z Ewą Bem.
    Z kosem dogadują się sikorki. Głównie bogatki, ale zdarzają się i modraszki. Czyli też elegancja. Są i czyże. Kiedyś mi wleciał do domu. Trochę się zawstydził własną niezapowiedzianą akcją. Chciałem go uspokoić, bo mu mocno biło serduszko. Powiedziałem przyjaźnie: siądź.. On mi na to: po-sto-ję… Ja mu na to: wstąpiwszy, wypij ze mną kawę. Na co on: wypiwszy, odlecę? Ja mu przyjaźnie: przyjacielu, odlecisz; wstąp znowu . Na razie półwstąpił: pojawia się na balkonie. Ma delikatne maniery.

  337. pombocek
    19 czerwca o godz. 16:02

    Mnie kiedyś wpadła w oko Zającówna. I wypaść nie chciała. Z powodu ciała.

  338. Indoor prawdziwy g.15:07
    Na szczęście nie jesteś gawronem (te istotnie są mądre, w przeciwieństwie do ptactwa domowego) bo byłoby pewnie po mnie.
    Oj, uważaj ptaku! Bywa że gdy się komuś źle życzy, tak jak ty mnie, nie wiedzieć czemu (a podszczypujesz mnie złośliwie od dawna na różnych blogach), może się to obrócić przeciw życzącemu.

  339. mag. 19 czerwca o godz. 14:56
    . =====================
    .
    >>> Georges 53, Tobermory >>>
    .
    Szanowna @Mag,
    Patrzy Pani krótkowzrocznie.
    Mutant też człowiek, (i mysza, i szczur…)o to samo mu chodzi co i nam. Miejsce do bezpiecznego spania, codziennie coś do jedzenia i żeby wychować potomstwo. Reszta to poboczne szczegóły.
    .
    Mutanty gawrony i spasione gołębie, tak samo jak rudziki sikorki i wróble, mają swoje przeznaczone miejsce. Najmniej tu pasuje człowiek…
    Mutanty gawrony i spasione gołębie, obsrywają tak samo jak rudziki sikorki i wróble. Ich „depozyty” są tak samo częścią krążenia materii w przyrodzie, jak i moje („depozyty”). Kiedyś ja też, nie tak długo już, mam nadzieję być tego częścią ( tego krążenia). Nie dla mnie trumny, koronki, farba zatruwająca glebę, grobowce, spalanie itp. marnowanie cennych biologicznych składników.
    .
    O gołębiach już pisałem; wspominam z sentymentem.
    Znalazłem raz mewę ( też ” ogromne i agresywne. Bezczelnie (…) i nie tak łatwo je przegonić. „) z przetrąconym skrzydłem. Zawiozłem do weterynarza, ale nic nie dało się zrobić, skrzydło prawie całkiem urwane. Uśpił ją, umierała w moich rękach.

    Innym razem znalazłem przetrąconego gawrona. Weterynarz za 5 dych złożył mu kości w złamanym skrzydle. W domu go kurowałem, razem trenowaliśmy mu skrzydło ( ja na rowerze, on na koszu z przodu macha skrzydłami ). Z radością patrzałem jak odleciał.
    .
    … a co do tego obsrywania, to jest względne. Np. ” obsrywanie” jednych bakterii destylujemy i przerabiamy na 45% Żytniej, co nas rozwesela, a innych bakterii obsrywanie to Camambert i Ementaler (min.). Też lubimy…
    Więc… Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło…
    Cheer up.
    Pozdr.

  340. mag i Tanaka

    Wroble zniknely z miast przez konie. A dokladniej wskutek znikniecia koni z miast, gdy je wyparly samochody.

    Wroble naleza do ziarnojadow, a konie jesli wiecie karmi sie glownie owsem, czasem, ciezko pracujace konie pociagowe, karmi sie jeczmieniem. Nie cale ziarno konie trawia, wiec to niestrawione ziarno w konskich odchodach bylo wabikiem, ktory zwabil wroble do miast. Zniknely konie, zniknelo zrodlo pokarmu, wroble wrocily na wies, czyli na pola, gdzie jest ich miejsce.

  341. Tanaka
    19 czerwca o godz. 16:03

    Tylko uważaj, Tanako, bo wróbelek nie jest sam. U nas na balkonie też zaczęło się od jednego, a za dwa dni była cała banda. To ośmieliło gołębie. Gołębie ośmieliły sroki. Na kawki też nie trzeba było długo czekać. W końcu wpadły pterodaktyle-mewy srebrzyste. Tak towarzystwo obfajdało balkon, że przestaliśmy je ugaszczać. Identycznie jak u człowieka: daj chamu grzędę, od razu: „Wyżej siędę”.

  342. Nie mówiąc o tym, co wyrzygują pszczoły 🙄

  343. To było do georgesa 😉

  344. mag i Tanaka

    Pomimo znikniecia koni, wroble jeszcze jakis czas utrzymywaly sie w miastach. Definitywnie wyniosly sie na wies, gdy zapanowala powszechna moda na angielskie trawniki. Dopuki nie koszono trawnikow tuz nad ziemia i trawy wyksztalcaly klosy z ziarnami, wroble mialy co jesc i mieszkaly w miastach. Zaczelismy elegancko kosic i tego bylo juz wroblom za wiele i sie wyniosly.

  345. Tanaka
    Sroki są piekielnie złośliwe, choć zabawne. Uwielbiały się drażnić z moim psem i kotem w ogrodzie, gdy mieszkałam jeszcze na Bielanach. Niestety jednej się kiedyś oberwało. Usiadła prawie na tyłku wilczycy , ta wykonała błyskawiczny skręt, kłapnęła paszczą i uszkodziła ptaka.
    Zaniosłam srokę do weterynarza (miałam pod bokiem lecznicę), ale powiedział, że nadaje się tylko do uśpienia.
    Śliczne są sójki, tylko że niezbyt pięknie skrzeczą, trochę tak jak sroki. Sporo ich u mnie na działce gania się po drzewach jakoś tak pod jesień.
    A na punkcie bocianów to mam fiksum dyrdum. Jeżdżę i chodzę za nimi, robię im zdjęcia. Podoba mi się nawet ich drewniany klekot, a już bocian na gnieździe jak wyrzeźbiony w promieniach zachodzącego słońca to cudo lanszaft. Mam taki fotogram kupiony w galerii, po wystawie zdjęć bocianów, w Pętowie – „bocianiej wiosce” na Podlasiu.

  346. maciek.g
    19 czerwca o godz. 11:39

    1. „Nie ma czegoś takiego jak “oryginał Biblii”.

    Dlaczego nie odnaleziono żadnych biblijnych manuskryptów starszych niż Zwoje znad Morza Martwego?

    W czasopiśmie Biblical Archaeology Review podano: „Na większości obszaru Palestyny — z wyjątkiem bardzo suchych regionów, takich jak okolice Morza Martwego — nie zachowały się żadne pergaminy ani papirusy. W wilgotnej ziemi te materiały piśmiennicze po prostu gniją. Dlatego fakt, że ich nie odkryto, nie oznacza, iż nigdy nie istniały”.
    Pierwsze księgi biblijne spisano na nietrwałych materiałach. Byłoby więc nierealistyczne oczekiwać, że kiedykolwiek zostaną odkryte oryginalne dokumenty lub ich wczesne kopie z czasów Mojżesza, Jozuego, Samuela czy Dawida.

    2. „Nie było nigdy jakiegoś pierwotnego, wzorcowego tekstu biblijnego”!

    W jaki sposób zachowały się dostępne dziś manuskrypty biblijne?

    Pewien biblista zauważa: „Opowiadania, psalmy, prawa i proroctwa, które dzisiaj stanowią część Biblii, musiały być kopiowane wiele, wiele razy nawet w czasach biblijnych” (J. L. Kugel, The Bible as It Was). Dodaje też: „Jeśli w czasach biblijnych teksty te wielokrotnie przepisywano, to dlatego, że były one w użytku; odgrywały znaczną rolę w życiu codziennym. (…) Nikt nie zadawałby sobie trudu kopiowania tych tekstów, gdyby nie były przydatne”.
    Chociaż uczeni różnie oceniają czas powstania ksiąg biblijnych, to wielu opowiada się za hipotezą wysuniętą przez dra Richarda E. Friedmana. Doszedł on do następującego wniosku: „Starożytni pisarze przez setki lat układali teksty poetyckie, prozę i prawa. Potem redaktorzy użyli tych dokumentów jako źródeł i stworzyli z nich Biblię” (The Bible With Sources Revealed).

    3. „Są tzw. wydania krytyczne które pokazują ewolucję redakcji tekstów biblijnych”.

    Ludzie, którzy mówią o „ewolucji redakcji tekstów”, przeważnie wcale Biblii nie czytali i tylko powtarzają obiegowe opinie. Gdy w I wieku n.e. zakończono spisywanie Biblii, najdawniejsze księgi biblijne były już kopiowane przez jakieś 1500 lat. Takie pieczołowite kopiowanie obejmowało „uwspółcześnianie pisowni i przestarzałych form gramatycznych, co w starożytności było powszechnie praktykowane na Bliskim Wschodzie” (K. A. Kitchen, On the Reliability of the Old Testament).

    Stawia to pod znakiem zapytania wiarygodność analizy krytycznej tekstu opartej na badaniu jego stylu i gramatyki. Oczywiście bardzo chętnie zapoznam się z przykładami „ewolucji redakcji tekstu”, jeżeli tylko takowe istnieją.

    4. „Nie ma mocnych byś biblią przekonał ateistę”.

    Wielu ateistów odrzuca Biblię, ponieważ uczy ona czegoś zupełnie innego niż to, w co CHCĄ wierzyć.

    Jednak niektórzy, chcieliby wiedzieć jak na Pisma ST zapatrywał się Jezus ? W tamtym okresie autentyczność i wiarygodność ksiąg biblijnych nie był przedmiotem sporów. Nie ulega kwestii, że Jezus, podobnie jak ogół Żydów, nie miał wątpliwości co do tego, kto spisał najdawniejsze księgi biblijne. Często powoływał się na teksty, które utrwalił na piśmie Mojżesz. Na przykład wspomniał o „księdze Mojżesza”. Nawiązywał też do Księgi Rodzaju, Wyjścia , Kapłańskiej, Liczb i Powtórzonego Prawa. Pewnego razu oświadczył: „Musi się spełnić wszystko, co o mnie napisano w Prawie Mojżeszowym i u Proroków, i w Psalmach” (Łukasza 24:44). Skoro Jezus nie kwestionował tego, że Mojżesz i inni sporządzili przypisywane im księgi, to zachodzi pytanie: Czy był tym za kogo się podawał ? (Obiecanym w ST Mesjaszem).

    Nie da się tego ustalić bez osobistej, wnikliwej analizy dostępnych faktów. Oczywiście jeżeli kogoś interesuje prawda…

  347. lonefather
    Bo ja wiem, czy kosić trawnik bardzo nisko, to elegancko?
    Mam taką sąsiadkę działkową, która ledwo przyjedzie na weekend, włącza kosiarkę i strzyże. Wcale mi się to nie podoba, bo jest jakieś nienaturalne, przypomina gotowce – chodniki z trawy.
    Podobnie jak nie rozumiem facetów, którzy mają fajne włosy, a strzygą się w kółko na łysą pałę. Już pomijam że mam jednoznaczne skojarzenia z kibolstwem.

  348. Georges53 (19-06-g.16:15)
    W zasadzie masz rację. W planie boskim, czy w planie natury (jak zwał, tak zwał) wszystko ma swój czas, swoją formę i swoje miejsce. Ale również nasze odczucia i emocje, coś akceptujemy bardziej, a coś mniej.
    A że jesteśmy „odrażający, brudni, źli” w porównaniu z sapiensami nie homo, to inna sprawa. Nie tylko dla braci mniejszych, ale i nawzajem dla siebie samych.
    Można, a nawet trzeba wycisnąć wodę z takich oczywistych oczywistości i wtedy pozostaje zacytować wierszyk „Idylla maleńka taka” bodaj Rodowicza (?)

  349. (w trzęsącym autobusie, na telefonie) widzę że ktoś tu znowu krowiego placka na butach naniosl. A do mojego ogrodu przylatuja zielone papugi. Resztę później bo strasznie trzęsie.

  350. Georges53
    Sorry, wierszy jest Rodocia nie Rodowicza:
    „Idylla maleńka taka
    wróbel połyka robaka” itd.

  351. @mag 17:15
    ==============
    .
    „… Lwa – człowiek; a sam, po śmierci 
    Staje się łupem robaka. 
    Idylla maleńka taka. ”
    .
    No, na tym wlasnie polega krążenie materii w przyrodzie.
    ” Daremne żale – próżny trud,. Bezsilne złorzeczenia!”, tak jest, tak musi być, jak mówił dawno zapomniany mędrzec…
    .
    P.S. Dziękuje za adekwatny cytat. Ja, w przeciwieństwie do Pani, musiałem zaguglować po resztę 🙂
    Niestety, już wspominałem, jestem ulepiony do całkowania raczej niż poezji.
    Pozdr.

  352. @mag
    Biernackiego-Rodocia. Mkikołaja, zresztą 😉

  353. ”Bywa że gdy się komuś źle życzy, tak jak ty mnie, nie wiedzieć czemu…”
    Czy ja Ci życzyłem kiedyś źle, dobrze lub w ogóle? Nie przypominam sobie. Mogę Ci życzyć (jeśli sobie życzysz) dużo ciepłych dni w życzliwym towarzystwie. To mi się wydaje obecnie najbardziej sympatyczne.
    A co do gawronów to wiedzą one kto je lubi a kto je wyzywa od mutantów, bo urosły nieco większe niż Tobie się wydawało że powinno być ( a może to wrony były?!) U mnie spacerują od rana do wieczora po trawniku i nikomu nie przeszkadza. Ostatnio obsiadły jednego takiego Boba Budowniczego z pobliskiej budowy Mostu nad Niczym, co zasnął w trawie. I nic mu nie zrobiły.

  354. @pombocek, z godz. 15:18
    Taka głupawka mi wyszła po przeczytaniu, że Kuśtykając, wpadł ci w oko zając:

    Onegdaj kuśtykając,
    Wpadł mi do oka zając.
    Będąc młodą lekarką,
    Pacjent wkuśtykał szparko.

    Spytany o chromanie,
    Wyciągnął wino tanie,
    Odbił dno o kulasa,
    Kusztyczek hopsnął z lasa.

    Wypilim po kusztyczku,
    Pokraśnielim na liczku,
    Zając wpadnięty w oko
    Myśl wyraził głęboką:

    Boli mnie noga w biodrze,
    nie mogę chodzić dobrze,
    ale tańcować mogę,
    zawiąże chustką nogę
    .

    Oj, dana, moja dana,
    Lekarko ukochana,
    Wypadnę z twego oka,
    A ty se szukaj smoka.

    Całość, oczywiście, na ludową melodię, o taką:
    ‚https://www.youtube.com/watch?v=yIXsU9dyWcw

  355. To było tak: bociana dziobał szpak,
    a później była zmiana i szpak dziobał bociana
    później jeszcze były takie trzy zmiany
    Ile razy szpak był dziobany?

  356. @lonefather
    19 czerwca o godz. 14:38

    @Jacek Kowalczyk

    „Panie Jacku,
    Polecam panskiej uwadze trolla o nicku VERA.”

    Zgadzam się z przedmówcą.

  357. No pięknie. Jak ja siedzę w pracy obłożona głupotami to się tu wszyscy świetnie bawią. A teraz cisza na morzu.

    @zezem, @Tanaka
    No. To byli/są prawdziwi mężczyźni. A nie taki na ten przykład Szyc.
    Gdzie ci mężczyyyyyyyyźniiiiiiii

  358. @ Czytelnicy
    A może tak coś na drugą nóżkę? Czyli nowy wpis.

  359. Powiem więcej: znałem jednego ptaka, który był zdolniejszy od przynajmniej jednego Ministra Sprawiedliwości. Tamten umiał tylko gadać, ptak umiał gadać i dodatkowo umiał fruwać.
    Było tak: byłem kiedyś u siostry w Zurychu, siostra wyszła gdzieś, ja zamknąłem za nią drzwi i miałem nigdzie nie iść bo siostra klucza nie wzięła. Usiadłem sobie w wannie i czytałem (zapuściwszy uprzednio wodę, przy okazji się wykapie) zadzwonił telefon. Niech sobie dzwoni. A tu nagle dzwonek się urywa i ktoś mówi ”hallo” albo jakoś tak. Słyszę siostrę jak rozmawia, ”ja,ja, danke, ” coś tam po niemiecku. Myślałem, że zejdę na zawał. A przecież jestem sam w domu. Na koniec jeszcze krzyknęła że ”sei stilll” i coś o vogel i dalej już było cicho.
    Wychodzę z tej wanny, oczywiście nie ma nikogo w chałupie tylko siedzi taki mały czarny ptaszek w klatce, gapi się i objada się czereśniami.
    Ta cholera potrafiła dzwonić jak telefon, odbierać pogadać sobie. Jeszcze umiała naśladować karetkę pogotowia.

  360. Jak już rzecz zaszła o ptakach, to może i o innych. Za jednym zamachem odwdzięczę się anumlikowi za zającową poezję.

    „- A co to jest, na co ja teraz patrzę? – spytał Kłapouchy, wciąż patrząc na to.
    – Trzy patyki – odparł szybko Królik.
    – Widzisz? -powiedział Kłapouchy do Prosiaczka, po czym zwrócił się do Królika: – Teraz odpowiem cio na twoje pytanie – rzekł uroczyście.
    – Dziękuję ci – powiedział Królik.
    – Chcesz wiedzieć, co robi Krzyś co dzień przed południem? Uczy się. Kształci się. Wyczerpuje – zdaje się, że to jest słowo, którego użył – wyczerpuje czy czerpie wiedzę. Na mój skromny sposób, ja też, jeśli użyłem właściwego wyrazu, robię to, co on. To na przykład jest…
    – A – powiedział Królik – ale nie bardzo udane. Ale mniejsza o to. Muszę już wracać i zawiadomić wszystkich.
    Kłapouchy spojrzał na swoje patyki, a potem na Prosiaczka.
    – Co Królik powiedział? Że co to jest? – zapytał.
    – A – odparł Prosiaczek.
    – Czyś ty mu to powiedział?
    – Nie, Kłapouszku, nie powiedziałem. Zdaje mi się, że on już przedtem wiedział. Sam z siebie.
    W i e d z i a ł? Myślisz, że to jest taka rzecz, o której wie K r ó l i k?
    – Oho, Kłapouszku, on jest mądry, ten Królik.
    – Mądry! – zawołal Kłapouchy z pogardą, ciężko kładąc kopyto na swoich trzech patykach. – Wykształcenie! – powiedział z goryczą, skacząc na swoich sześciu patykach. – Czym jest Wiedza? – zapytał, podrzucając swe dwanaście patyków w powietrze. – Rzeczą, którą posiadł Królik. Ha!”

  361. Indoor prawdziwy
    19 czerwca o godz. 19:07

    Niby wiem o tych zdolnościach ptaków, ale wciąż nowe cuda-niewidy. Fantastyczna pamięć ptaka – tego najbardziej bym zazdrościł, gdybym umiał.

  362. @@ mag, lonefather, pombocek
    Miałem w okolicy takie sroki, co się ani kulom, ani kotom nie kłaniały. Koty wolały im w drogę nie wchodzić.
    Co do sójek, głos mają nieoperowy, ale fizjognomię świetną. Zdarzyło mi się jedną wyplątywać z żyłki od latawca, zresztą mojej własnej, która się w drzewach zaplątała, i sójka wpadła w nią jak w sidła. Dyndała na czubku drzewa głową w dół, a ja miałem ją uratować, jako wyrównanie rachunku za niechcące kłusownictwo. Wyratowałem, ale sójka uznała, że rachunek nie zowstał w pełni spłacony. więc mnie dziobnęła, a właściwie ukąsiła wielkim i mocnym dziobem w delikatne miejsce, między kciukiem a palcem wskazujacym. Uczucie chirurgiczne – jakby ktoś obcęgami wziął i uciął kawał ciała. A, bezkurcyja, wygląda tak nadobnie.

    Zaś co do wróbli i koni, to pewnie racja, ale niepełna. Koni w dużych miastach od dawna już nie był, a wróbli ciągle było pełno. Zaczęły szybko znikać pod koniec lat 80-tych.
    Wróble żyją w stadach i trzymają się całe życie niewielkiej okolicy. Nie wędrują jak inne ptaki. Jak gdzieś były krzaczory, to się ich trzymały przez pokolenia.
    Wycinanie krzaków, sadzenie takich aseptycznych i pozbawionych cennych, odżywczych nasion, koszone trawniki z rolki, chemia w miastach, sprzątanie liści, w których znajdowały sobie pożywienie, i pewnie choroby, zrobiły swoje.
    Nie sądzę, by wróble wróciły na wieś. Wyginęły, choć czasem się je jeszcze w jakichś chaszczach usłyszy. Na wsi żyją mazurki.

    Mewy srebrzyste to faktycznie pterodaktyle. Zabawne: w prawie każdym polskim filmie z lat minionych, w którym jest jakakolwiek scena z mewami w tle (a było tego dużo), była puszczana taśma z tymi samymi głosami tych ptaków. Zawsze mnie to śmieszyło.

  363. Pamięć ptaków i ludzi.
    Pamiętam Legnicę.
    Takie miasto z garnizonem gdzie niegdyś rezydował Rokossowski.
    Jest anegdota słyszana z ust pierwszego Burmistrza w Chojnowie jak zapytany czy mogą dostać krowatów bo im nie nada.
    Odpowiedział że oczywiście .
    Skolko Wam tych krowatów i przyniósł trzy walizki z jakiegoś poniemieckiego sklepiku.
    A ruski pałkownik za rewolwer .
    Wy szutki z mienia diełatie.
    No dopiero po chwili wyjaśnilo się że IM potrzebne były łóżka dla chorych.
    A co z tamtych lat zostało ??
    W Rosyjskim sztabie nie bywałem bo i nie miałem potrzeby – raz na jakiejś uroczystości byłem i tyle.
    Ale po latach jak to mówią ”minionej komuny” poniosło mnie traktowanie KK .
    Więc
    Pismo do Proboszcza
    Pismo do biskupa Legnickiego
    wszędzie odpowiedzi brak.
    Więc wybrałem się do tego dawnego przybytku sowieckiego i MNIE ZACZOPOWAŁO. Dokumentnie.
    Wejście przez zapory pancerne których dawniej nie było.
    Chyba Specnaz by się przebił.
    Straże na każdym załomie schodów i BRAK MOICH PISM.
    Nie ma i już.
    Ale ja mam potwierdzenie nadania i odbioru.
    Nike ma – poszukamy i damy odpowiedż.
    Tak . Nawet jak w tejże sprawie napisałem do Prymasa – wówczas Glempa
    to otrzymałem odpowiedż że Prymas nie rozstrzyga spraw poza Warszawskich.
    Jeśli ktoś chciałby zobaczyć siedzibę Biskupstwa Legnickiego gdzie dawniej mieścił się Sztab całej Armii drugiego rzutu a gdzie obecnie pęta sie paru sukienkowych
    to zapraszam do Legnicy.
    A gmach jest jak to mówią Rosjanie NASTOJASZCZYJ
    Może to i była mała Moskwa , codziennie samolot tam i z powrotem ale pamiętam tez że jak samochód rosyjski wjechał w budynek gospodarczy polaka to następnego dnia na miejscu była brygada remontowa i skończylo się na kanistrze spritu i swinnoj tuszonce.
    Powiedzcie o tym ludziom sprzedanym nie tak dawno przez KK wspólnie z Komisja Majątkowa.
    Czy piszę to żałując ”dawnych czasów ” ? nie .
    Tylko chciałbym by czereda gówniarzy – urządzających sobie ”POWSTANIE WARSZWSKE z pait bolami wiedziała to co znają ludzie żyjący wówczas w realu.
    Jeśli czegoś żal to młodych lat gdy młotami tłuczono silniki elektryczne by wspomagać zbiórkę złomu zaś przyczepom złomowanym miast sprzedać proszącym o to chłopom – rozcinano zwrotnice i układy jezdne.
    Warto pamiętać – mimo I P N i produkowanym przezeń badziewiu.
    Co zaś do Generała Wojciecha to pomnik jednak już ma w ludzkich sercach , jako ten co ocalił nas przed nadciągająca lawiną.
    ukłony

  364. zezowaty
    19 czerwca o godz. 21:08
    Ukłony

  365. zezowaty
    19 czerwca o godz. 21:08

    Wspomniałeś Chojnów, to ja coś wspomnę. Moja mama pracowała ponad 20 lat w ośrodku wypoczynkowym urzędu miasta Chojnów w Rowach. „Bryza” się nazywał. Wielki plac o powierzchni dwóch hektarów. Był czas, że ludzie mieli gdzie masowo wypoczywać za niewielkie stosunkowo pieniądze.