Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

5.05.2015
wtorek

Mama nie zapisała

5 maja 2015, wtorek,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Podoba mi się kolejna akcja fundacji Wolność od Religii: w Lubelskiem pojawiły się billboardy przypominające o prawie rodziców, by ich dzieci nie były zmuszane do chodzenia na lekcje religii i udziału w podejmowanych przez szkołę aktywnościach o charakterze religijnym (msze na inaugurację roku szkolnego itp.). Akcja „Równość w szkole” przypomina w internecie, kto i do czego ma prawo i jakie są obowiązki/powinności szkoły. W publicznej odsłonie natomiast funkcjonują billboardy z napisami: Nie chcę, ale muszę; Etyka uczy myśleć i (w cudzysłowach) „W naszej szkole nie ma dzieci niewierzących”

Oczywiście wiem, że rzecz dotyczy stosunkowo niewielkiej grupy dzieci, ale kwestia jest ważna właśnie dlatego, że ta grupa (w tym dzieci innowierców, których przybywa w szkołach wraz z imigrującymi do nas, głównie ze Wschodu, rodzicami) jest nieliczna, więc i słaba. Wydaje się zaś, że uświadomienie (i przypominanie) zwłaszcza rodzicom niewierzącym, którzy dla tzw. świętego spokoju posyłają swoje dzieci na religię, przysługujących im praw może im pomóc w bardziej spójnym wychowywaniu.

Uważam bowiem, że szczególnie szkodliwe dla kształtowania dziecka, przygotowywania go do dorosłego życia jest swoiste rozdwojenie jaźni (lub po prostu zwykła hipokryzja), jakie fundują swoim dzieciom ludzie całkowicie obojętni religijnie i niechodzący do kościoła, a równocześnie każący im uczyć się religijności na lekcjach (o których średnim poziomie nie będę tu pisał). Kto jak kto, ale właśnie dzieci znakomicie wychwytują tego typu schizofreniczną (w potocznym sensie) sytuację.

Tacy niekonsekwentni w swej postawie rodzice stawiają przed dzieckiem nierozwiązywalny dylemat: komu wierzyć? A nawet ważniejszy: komu ufać? Rodzicom, którzy każą im w dobrej wierze robić coś, co sami ignorują i postponują, czy szkolnemu katechecie, który uczy ich czegoś, co w idealnej wersji czyni rodziców antywzorem postępowania?

Dzieci to wszystko doskonale wyczuwają i przeżywają przy tym naprawdę poważne dramaty, jeśli nie znajdują w rodzicach oparcia. Doskonale streszcza to sformułowanie znanej mi 7-letniej dziewczynki (niezapisanej na religię, lecz etykę), która nieraz już upewniała się u mamy: „Mamo, ale my nie wierzymy w Boga, prawda?”. To „my” jest tu kluczowe. Zależność od rodziców i ich postawy świetnie też wychwycił i wyraził 5-letni brat tej dziewczynki, gdy zapytany o religię w przedszkolu, odpowiedział: „Mama nie zapisała mnie na Boga”. Ta mama wybrała życie w prawdzie. Co później wybiorą same dzieci, to zupełnie inna sprawa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 447

Dodaj komentarz »
  1. Nie wiemy, czy wybrała życie w prawdzie, jakie miała intencje.

  2. Mama nie zapisała czyli skazała.
    Akcja „wolność od religii” to, choć słuszny, to jednocześnie żenujący dowód na zdeprawowane państwo, wytwór zdemoralizowanego ‚społeczeństwa’ plemiennego.
    Przecież tę „wolność” ma nam gwarantować Konstytucja, ale nie tylko nie gwarantuje, i nie tylko tego, ale przeciwnie, jest na wielu innych polach instrumentalnie ‚falandyzowana’, za powszechną społeczną akceptacją.
    Niestety, demokracja nie krzewi się sama na gruncie niedojrzałych, a nawet antydemokratycznych zasobów społecznych.
    Demokracja fasadowa, jaką rozwijamy, niczym nie różni się od putinowsko-potiomkinowskich „suwerennej”, poza tym że choroba ta ma łagodniejsze objawy i brak jej imperialnego, agresywnego ekspansjonizmu.
    Ruch w/w ma poruszać posady społeczne których …nie ma, a wspierać standardy masowo odrzucane i nie akceptowane, pomimo, ze konstytucyjne, co czyni go równie fasadowym i populistycznym chwytem, jak cała ta nasza demokracja plemienna.
    Nie dotyka przyczyn zjawiska i nie porusza jedynie skutecznych zaradczych mechanizmów demokratycznych, jakim jest obywatelska aktywność polityczna (!sic).
    Proszę sobie bowiem wyobrazić polityka i partię, która mogłaby liczyć na społeczne poparcie z programem tego „ruchu”.
    Prędzej na ukamienowanie.
    Dlaczego?
    Proszę sobie poczytać o rzeczywistych, kulturowo, społecznie i politycznie ugruntowanych przyczynach narzucania dzieciom i dorosłym postaw oportunistycznych, bez których usunięcia, żaden ‚ruch’ nie jest niczym więcej niż pustym gestem.
    To właśnie o mamie, która swoim ruchem skazała siebie i dzieci:
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,144506,17834629,Zlodziejka_krzyza.html

  3. Gdzieś we Francji demontują właśnie pomnik Wojtyły w imię świeckości przestrzeni publicznej.
    My od maleńkości uczymy dwójmyślenia, obłudy i hipokryzji.
    Przeznaczamy spore fundusze i godziny nauki, by dogodzić purpuratom, choć na praworządność i przyzwoitość to się absolutnie nie przekłada.

    Cóż, kontrreformacja powtórnie zwyciężyła…….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Swietny wpis Gospodarza. Trzymajmy kciuki za kolejnych rozsądnych rodziców w tej sprawie!

  6. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Prawo wyboru swiatopogladu jest nieprzestrzegane w Polsce tak samo jak niezawislosc sadow. Brak etyki jest widoczny w wielu aspektach zycia spolecznego. Trzeba to zmienic bo zycie w zaklamaniu meczy. Dziwie sie ze tylko wiara w boga pana tak porusza i ze przymyka pan oko na hipokryzje i relatywizowanie demonstrowane przez panskich kolegow z prasy. Tak dlugo jak bedzie pan tolerowal ich klamstwa nie bedzie pan mial moralnego prawa do krytykowania wierzacych lub niewierzacych albowiem prawda jest jedna bez wzgledu na otaczajaca ja nieprawde, polprawdy czy poloszustwa. Zanim nastepnym razem zechce pan cos napisac prosze zastanowic sie nad uniwersalnoscia pisania prawdy.

    Slawomirski

  7. Rafał KOCHAN
    5 maja o godz. 17:29

    Zamiast trzymac kciuki daj dzieciom prawo wyboru. Dziecko to tez czlowiek ktorego opinia sie liczy.

  8. @Sławomirski..

    Masz rację, twoim rodzicom powinno się uniemożliwić prawa wyboru posiadania dziecka. Mam nadzieję, że ludzkość doczeka takiego momentu, gdy takie buble genetyczne jak ty, nie będą się już rodzić.

  9. Zgadzam sie. Popieram. Chcialbym aby jak najwiecej rodzicow i dzieci mialo i moglo swobodnie i bez strachu i obawy, wybrac. Wskazuje na to, ze nie wszedzie sie to da latwo i bezstresowo zrealizowac.

    Tylko tyle.

    Dlaczego pesymistycznie pisze?

    Bo pare dni temu doszla do mnie historia, o tym jak w niewielkiej miejscowosci, miejscowe mohery, czy inne kolko rozancowe zaszczulo i zmusilo do wyprowadzki mloda samotna lekarke z synkiem siedmioletnim, nie chodzacym na religie. Miala odwage nie poslac na religie w miejscowosci ponizej 9 tysiecy mieszkancow….

    W wyniku systematycznego obmawiania, i innego zaszczuwania, chlopczyk zaczal sie w nocy moczyc, choc od dawien dawna wyproznial sie normalnie, na sedesie. Mama lekarka, miala z poczatku ploty i „atmosferke” nieswierza w nosie, ale przestala miec, gdy sie to odbilo na zdrowiu synka. Dala spokoj i sie wyprowadzila, choc miala kontrakt. Strony, kontrakt rozwiazaly za obopulnym porozumieniem, uzyskanym stosunkowo latwo, w wyniku obietnicy, ze sprowadzi kolegow, co pracuja w jednej telewizji, ktorzy zrobia brdzo interesujacy material o tej miejsciwosci.

    Mloda lekarka miala mozliwosci, a co z tymi, ktorzy nie maja takich jak ona mozliwosci?

  10. Sławomirski (05.05. – 18:36, 18:40)
    W zasadzie można rozszerzyć waściny katalog nieprzestrzegań polskich o wiele innych spraw i tematów. Tylko po co? Na tym blogu generalnie rozmawiamy o naszym nie wierzeniu i relacjach z wierzącymi. Wymaganie od dziennikarza, aby karcił innych żurnalistów mijających się z prawdą jest nadinterpretowaniem roli człowieka pióra. To raczej my, czytelnicy jesteśmy od tego, aby wyłapywać dziennikarskie nieprawdy i domagać się prawdy, pod groźbą czytelniczego bojkotu kłamcy. Internet jest doskonałym miejscem na takie rozrachunki. Gromadna krytyka ze strony czytelników jest – moim zdaniem – skuteczniejszym narzędziem wpływu na dziennikarzy i ich redakcje. Kto chce być okłamywany nie jest kłamstwem krzywdzony.
    Zaś co do małoletnich dzieci, to my, dorośli swoimi zachowaniami i wypowiedziami w domu dajemy im wzorce na przyszłość. Nie jestem jednak w stanie zgodzić się z Tobą, że należy takim dzieciom dać absolutne prawo wyboru. Natomiast należy im zawsze tłumaczyć, jakie racje stoją za naszymi poleceniami i zaleceniami dla nich. Inaczej znajdziemy się w grupie, tych którzy dla świętego spokoju akceptują zachowania sprzeczne z wyznawanymi poglądami. Co czasami bywa w tym kraju normą, o której pisał Gospodarz.

  11. @ lonefather

    Miałem podobny komentarz, ale zaginął w czeluściach moderacji.
    Może z powodu linka do artykułu o „złodziejce krzyża”, czyli matce, która nie tylko „nie zapisała”, ale i straciła pracę.
    Jeśli mój komentarz się nie objawi, to na wszelki wypadek odsyłam do poprzedniego „Dużego Formatu GW”.

    Tak czy siak, żadna internetowa akcja na ugorze nie uczyni umocowanej kulturowo i wyznaniowo wspólnoty plemiennej społeczeństwem obywatelskim ugruntowanym na demokracji.

  12. No i proszę, zaginiony komentarz z 17:20 objawił się o 19:35!
    Sprawny internet i jego obsługa to jeszcze nie demokracja, a co dopiero ateizm!
    🙂

  13. Jestem dumny ze swojego wnuka. Zdecydował, że nie będzie chodził na religię, bo nie chce żeby na religii ktoś na niego krzyczał.

  14. W Lubelskiem się dzieje. Na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, na wszystkich kierunkach, prowadzone są zajęcia z bioetyki, przez studentów zwane bioreligią. Dlaczego? Ano dlatego, że wykładowcą jest ksiądz kk. Studenci są m.in. odpytywani ze znajomości dekalogu i sakramentów. 99% studentów dla wpisu w indeksie nie protestuje.

  15. anumlik

    Przepraszam pana Jacka, że odnoszę się do wpisu z poprzedniego gabinetu figur, ale sprawa dotyczy żmijowego (podwójnego) języka, którym się posługujemy wszyscy.

    A Ty, anumliku, swoim „Nie “wileńskie”, jak by niektórzy puryści językowi chcieli, a “wilniuckie” odkryłeś zgrzyt tam, gdzie go nie ma. Nie podejrzewam, byś „purystami” nazywał polskich językoznawców. Może miałeś jakieś doświadczenia z upartymi kozłami (ma taki w domu słownik, internet, ale woli ufać swojej pamięci).
    „wilniuk” i „Wilniuk” (oraz przymiotniki i odpowiedniki żeńskie) to postaci gwarowe, które zdobyły sobie prawo obywatelstwa w języku potocznym w Polsce i w niektórych słownikach, choć może niekoniecznie w języku wzorcowym (stąd upór purystów) – nie mam pełnej wiedzy w tej materii. Tak czy owak „wilniuk” i „wilnianin” żyją zgodnie obok siebie i ani pierwszy nie jest postacią normatywną, ani drugi nie jest puryzmem. Jeśli spotkałeś się z zawodnikami, którzy za jedyną dopuszczalną formę uznawali „wilnianina”, to niekoniecznie musieli być puryści – mogli po prostu nie wiedzieć, a Polak będzie bódł do upadłego, a nie sprawdzi u wiedzących więcej. Językoznawcy zaś dają w słownikach na pierwszym miejscu poprawne z językoznawczego punktu widzenia formy , bo taka ich robota. Co nie znaczy, że potępiają inne warianty. Świetnie wiedzą, że życie nas wyprzedza – w każdym aspekcie. Dziś u mnie w głowie na przykład – wtorek, patrzę w kalendarz: faktycznie wtorek, ale nie ten. Ten, co w głowie, był tydzień temu.

  16. Podano, że katoliccy mściciele solidarnościowi znowu dobrali się do Kiszczaka. Będą maltretować w sądzie twórce demokracji w Polsce.

  17. @gwintus
    Jak to ? Zawsze mowiles , ze w Polscenie ma demokracji ? A teraz okazuje sie, ze jest bo jej tworca jest Kiszczak.
    Gwintus, zanim sie odezwiesz, przemysl to co masz powiedziec. Nie mozna mowic najpierw *A* a potem *nieA* Tego nawet pan bog nie potrafi. Chociaz z panem bogiem to niewiadomo.

  18. zak1953
    5 maja o godz. 19:31

    Turkuć podjadek, którego tak mądrze potraktowałeś, powiada: „daj dzieciom prawo wyboru. Dziecko to tez czlowiek ktorego opinia sie liczy”. Niczego innego ten niby-ateista nie prezentuje, jak wiarę w to, że „Bóg dał rozum i wolną wolę” od urodzenia. Nie trzeba się uczyć myślenia, mówienia, wyborów – jest to DANE. Więc dziecko to od urodzenia siwy, mądry dziad z brodą.

  19. O skali opisanego zjawiska (hipokryzji) świadczy taka historia: znajoma zdecydowała nie zapisywać syna (1. klasa) na religię. Ale na tym nie poprzestała – postanowiła pogadać z „zakulisowo” innymi rodzicami, a że jest sympatyczna i dobra w kontaktach z ludźmi, to była skuteczna i tych wahających się przekonała do nie zapisania. W rezultacie ok. pięcioro dzieci w klasie nie uczęszczało na religię. Ci rodzice przyznali potem, że gdyby nie rozmowa/namowa, ich dzieci wylądowałby by na katechezie – żeby je uchronić przed byciem tym innym.

  20. Frustrat Hartman pisze o sobie na swoim blogu.

    I to ma byc nauczyciel akademicki wzror dla studentow…

    „Czasem marzy mi się, żeby kandydować na prezydenta – tylko po to, by mieć okazję mówić o konstytucji, o tym, co może, a czego nie może prezydent, jaka jest jego rola w państwie, czym jest rząd, czym jest państwo i jego prawo. Kim jest obywatel, wyborca czy podatnik. Co to jest sprawiedliwość społeczna, wolność, równość, demokracja. Po prostu – takie telewizyjne lekcje WOS – bez żadnych ideologicznych barw, jak w szkole. Dostałbym dwa procent, ale za to jakiś debil albo cham dostałby dwa procent mniej.”

  21. Rafał KOCHAN
    5 maja o godz. 19:14

    „gdy takie buble genetyczne jak ty, nie będą się już rodzić.”

    sehr gut

    fuhrer

  22. @pombocek, z godz. 20:46
    Gdyby nie Ty… Nie będę się wyzłośliwiał. Obaj jesteśmy po filologiach, więc dla nas obu słownikowe i gwarowe pojęcia nie bywają tożsame. Z „Wilniukami” i „Wilnianami” jest i nie jest podobnie. Niby są to pojęcia tożsame (dla mnie – polonisty – są, ale dla „starych Wilniuków” – nie. Spróbowałbyś mojej babci powiedzieć, że jest Wilnianką… Ofuknęłaby Cię z mety. Jaka ja Wilnianka, toż ja Wilniuczka. O mnie też nie mówiła Wilnianin (ja w Wilnie urodziłsia), a Wilniuk. Czasem – Ormiaszka. Po ojcu. Nigdy Ormianin. Taka kresowa natura.

  23. @Gekko

    Slusznie zwracasz uwage na zwiazek z obywatelskoscia, a postepowaniem w zyciu.

    Podobnie jak Ty upoatruje wlasnie w tym sygnalu informacyjnego o stanie spolecznej samoswiadomosci.

    Brak postaw obywatelskich, jest skutkiem tago jak sie samooceniaja ludzie. Jesli ktos sie czuje uprzedmiotowiony, to nie spodziewajmy sie reakcji jak podmiotu.

    Dalej trzeba rozwazac, jakie czynnki pwoduja, ze po 26 latach od transformacji, postep w ksztalceniu obywateli, wspolnie zarzadzajacych wspolnym panstwem, jest tak nikly.

    Dlaczego postawy ulegle, bierne, oportunistyczne, czy hipokrytyczne przewazaja?

    Mam swoje typy, ale barzdiej jestem ciekaw Waszych.

  24. zak1953
    5 maja o godz. 19:31

    Szanowny Panie zak1953

    Dzieci powinny dokonywac wyborow i nie byc traktowane instrumentalnie. Tata byl ateista to ty tez musisz nim byc czy tata byl ksiedzem to ty tez musisz nim zostac. Brak tolerancji jest podstawa zantagonizowania spoleczenstwa a ten proces zaczyna sie w polskiej rodzinie. Redaktor Kowalczyk jest poruszony hipokryzja w polskich rodzinach ale jakos nie przeszkadza mu hipokryzja w odniesieniu do Urbana i Passenta. To nie jest uczciwe postepowanie w stosunku do samego siebie i w stosunku do czytelnikow.

    Slawomirski

  25. AFC
    5 maja o godz. 20:40

    W ten sposob pieniadze przeznaczone na edukacje finansuja kler. Ci studenci to widza i wiedza. Owocem bedzie alergia na katolicyzm.

  26. @ lonefather

    No dobrze.
    Stan społecznej samoświadomości generuje model postawy kreowany na powszechnie normatywny.
    W skrócie brzmi on: od grzeszyczka (pierworodnego) do koziczka (w oku bliźniego).
    Osobniczy mechanizm psychologicznie kompensacyjny, w skali społecznej zmienia się w socjopatologię plemion pierwotnych obdarzonych, by surprise, ładunkiem Cargo demokracji. (ale nie z nieba!).
    Jak obaj świetnie wiemy, wiemy odpowiadają za to typy spod ciemnej sutanny, grasujące w zbiorowiskach stadnych.
    🙂
    W rewanżu za quiz o typach, proponuję taki, bo trwają matury, czyli wyborcze egzaminy dojrzałości:
    Wskaż na przykładach, którzy znani publicznie politycy, a zwłaszcza kandydaci na prezydenta, posługują się treściami i technikami komunikacji imitującymi formacje konfesyjne?

    Nagroda dla zwycięzcy, oczywiście w raju 😉

  27. @ Sławomirski
    Panie Sławomirski! Ja już Pana serdecznie i na zawsze żegnam!
    Proszę poszukać sobie innego miejsca w sieci i tam opowiadać, jak strasznie został Pan przeze mnie (i Politykę w ogóle) skrzywdzony i niedoceniony.
    Nie życzę sobie dalszej Pańskiej obecności na tym forum. Będę usuwał Pańskie wpisy bez względu na ich treść.
    Nie pozdrawiam
    Jacek Kowalczyk

  28. Gospodarzu drogi,

    Polska konstytucyjna, a wiec oficjalna, panstwowa, wolnosc DO religii to rowniez, oraz przede wszystkim, wolnosc OD religii. Te zas wolnosc mozna wcielic w zycie tylko i wylacznie poprzez stworzenie warunkow do jej zaistnienia.

    Czyli, poprzez wprowadzenie w zycie, przez panstwo stojace na strazy przestrzegania konstytucji, NEUTRALNOSCI religijnej w instytucjach publicznych. Takich jak szkoly publiczne. Prywatne szkoly to juz co innego.

    Wpuszczenie katolickich katechetow do klas w budynkach szkol publicznych jest calkowitym ZAPRZECZENIEM prawa do wolnosci OD religii. W zdecydowanej wiekszosci cywilizowanego swiata, rzeczywiscie uznajacego prawo wolnosci OD religii, taki ewenement nie moze miec miejsca. Bo jesli ma, to mamy do czynienia ze skansenem. A nie ze wspolczesnym swiatem. Oraz z pogwalceniem konstytucji. A za takie pogwalcenie ktos powinien stanac przed Trybunalem Konstytucyjnym. Polsce nikt nie staje przed TK. Ja sie pytam: dlaczego?

    Jesli nasi wolnosciowcy jeszcze na to nie wpadli, powala mnie

  29. Slawomirski
    5 maja o godz. 21:53

    Dzieci, Panie Sławomirze, nie posiadają psychiki zdolnej do świadomych i autonomicznych wyborów światopoglądowych.
    Dlatego właśnie i przemądrze, w katolicyźmie stosowanym chrzest po trzydziestce się „nie przyjął”.

    Pan akurat wydaje się tego błogostanu nadal dowodzić swą radosną, echolaliczną twórczością (na blogu); dziwne, że nie odczytał Pan tego nawet w okolicznościach cywilizacji.
    Odpowiedzialny jest za to polovirus infantilis vulgaris, anie panowie… no, wiadomo.
    😉

  30. anumlik

    Jak nie ma sporu, to się nie spierajmy. Chyba nieuważnie czytasz. Ja nie z Wilna, lecz z Rakiszek koło Wilna – wiem, jak mówią Wilniuki. Natomiast podniosłeś ciekawostkę: „jego”, nie „go”. Oczywiście! W gwarze wilniuckiej jest dużo z ruskiego, więc i to. W ruskim jest tylko „jewo” (pis. „jego”), a w polskim dodatkowo – skrócona, nie akcentowana logicznie postać: „go”, np. wilniuckie „Ja jego prosiła” i polskie „Ja go prosiłam”.

  31. @ Jacek Kowalczyk

    Dziękuję Panu za dorosłość i obywatelskość, przynoszącą (niestety wyjątkowy) zaszczyt blogom „Polityki”.
    Z szacunkiem i pod wrażeniem.

  32. Gospodarzu,

    Cywilizowany swiat, jak najbardziej prowolnosciowy religijnie, zyje, od wiekow juz, posiadaniem religijnych szkolek niedzielnych przykoscielnych. Czyli, z dala od budynkow szkol publicznych. Jakos dosyc cicho o tym na tym blogu. Chyba ze cos przegapilem.

    Jesli ja bym mial Slawomirskiego za cos wywalac z tego blogu to tylko za przemilczanie prawdy o kraju jego zamieszkania, od wielu emigracyjnych lat. Tam religia jest nauczana w przykoscielnych szkolkach niedzielnych. A nie w publicznych szkolach. Ani

    A w ogole to nie umiem pochwalac banowania ludzi z blogow. Pewnie jakis taki uraz czy co..

  33. Gekko
    5 maja o godz. 17:20

    To właśnie o mamie, która swoim ruchem skazała siebie i dzieci:
    ****
    Czy uwazasz zatem, ze – z uwagi na dobro dzieci, wsrod innych – rodzice powinni zapisywac swe pociechy na religie?

  34. Jakby ktos nie wiedzial

    Panstwo polskie, konstytucyjnie wolne zarowno DO religii jak i OD religii, wyplaca PENSJE katolickim katechetom. Tym ksiezom nauczajacym religii w PUBLICZNYCH szkolach. Ocena z religii tez jest obowiazkiem nakazanym przez MEN. Wszystko to dzieje sie z calkowitym pogwalceniem konstytucji III RP.

    To jakby ktos nie zdawal sobie z tego sprawy

  35. Praktyki religijne tak jak wiele innych działalności powinno być dopuszczalne dopiero po osiągnięciu pełnoletności, dopiero wtedy byłby to w miarę świadomy wybór jednostki. Przy okazji zniknąłby problem nauczania religii, ewentualnie powinien być nauczany przedmiot wiedza o systemach religijnych.

  36. Religia w szkołach jest z wielu powodów złem. Ale wszelkie próby wyplenienia tego zła formalnie chyba wywołałyby duży konflikt w państ…pardą…w bezpaństwie. Od lat wyobrażam sobie skuteczniejsze w dłuższej perspektywie i bezkonfliktowe podejście: od tyłu. Konkretnie: od wprowadzenia do szkół wszystkich poziomów przedmiotu „myślenie”.

  37. W sprawie Sławomirskiego popieram pana Jacka ze wszystkiej duszy swojej. To był nie tylko irytujący kontroler i rewident zachowań gospodarza i blogowiczów, ale i wielokrotny przestępca. Jego przestępstwa polegały na nieustannym rzucaniu na publicznym forum nieuwiarygodnionych, bardzo ogólnikowych oskarźeń pod adresem nieobecnych. To były ciężkie inwektywy wypowiadane cenzuralnymi słowami z obłudnym „Szanowny/Szanowna” na początku. Stawiały w bardzo niezręcznej sytuacji gospodarza, że na takie coś pozwala.
    Kto uważa, że wolność „do” nie powinna być ograniczana, niech czym prędzej goni do piaskownicy i zakłada własny blog.

  38. Wiec nie pochwalam zbanowania Slawomirskiego z tego blogu. Chcialem powiedziec: protestuje

  39. A gdzie wolnosc slowa, pombocku? Umkla, aa? Piaskownica niczego nie zalatwia

  40. @ Orteq
    Ma Pan prawo do własnej interpretacji sprawy banu dla pana S., ale wolność słowa, której jestem zwolennikiem, nierozerwalnie wiąże się z odpowiedzialnością za słowo.
    Pan S. popełnił wielokrotnie również inne wykroczenie (według mojego własnego kodeksu): jest męcząco nudny, monotonny i przewidywalny. Nie mam siły dalej tego znosić.
    Pozdrawiam
    JK

  41. pombocek (23:31)

    „W sprawie Sławomirskiego popieram pana Jacka ze wszystkiej duszy swojej.”

    Na jedna rzecz chcialbym zwrocic uwage. Na emigranckie fanaberie. Bo istnieja takowe.

    Moja emigrancka fanaberia jest przeswiadczenie, ze tubylcy nadwislanscy zyja w skansenie antyemigranckim. Jaka fanaberie nadwislanska posiada Slawomirski, dokladnie nie wiadomo. Ale ze on ja posiada, to na mur kaktus. Czy ta jego fanaberia jest szkodliwa w ‚sprawie polskiej, I dunno.

  42. Orteq
    5 maja o godz. 23:37

    Wolność słowa, proszę obcokrajowca, jest tam, gdzie pan majster mówi, że go można pocałować w dupę. Nauczyłeś się tej durnoty i powtarzasz jak papugomałpa. Sławomirski tu popełniał dwa przestępstwa ciagłe, rzec można, nieprzerwane: śmiertelne zanudzanie (co pan Jacek nazwał) i niekończące się szkalowanie. Nie tylko ateista pan Jacek mówi obok wolności o odpowiedzialności – to były również jedne z ważniejszych słów w czasie może pierwszej wizyty JPII w kraju. Tyle że „wolność” jako słowo jest atrakcyjniejsza od „odpowiedzialności”, więc tę drugą wszyscy od razu zapomnieli. Dlatego teraz ośmiolatek mówi hardo w piaskownicy: „Ja jestem wolny człowiek”, „Żyjemy w wolnym kraju”. Zapomniałbym – ośmiolatek i Orteg. W Polsce najpiękniejsze, najsłuszniejsze, najmądrzejsze rzeczy ekspresowo stają się karykaturą piękna, słuszności, mądrości. Przyjmujesz w domu gości z ulicy jak leci, czy sobie dobierasz towarzystwo? Powiesz: prywatna chata to nie publiczny blog? Nie ma publicznych blogów bez gospodarza. Skoro ciąży na nim odpowiedzialność, musi mieć pewną WOLNOŚĆ wyboru. Kleszczowi S. przyznajesz wolność, a gospodarzowi nie? Przepraszam, na wymioty mi się zbiera – chyba za dużo razy powiedziałem najgłupsze słowo świata: „wolność”.

  43. @Jacek Kowalczyk

    Dziekuje, za decyzje o banicji z panskiego bloga dla @Slawomirski.

    Jak przytomni blogowicze bez watpienia pamietaja, ja dwukrotnie wnioskowalem do Pana o ban dla @Slawomirskiego.

    Nigdy z wlasnego powodu. Raz ze wzgledu na obrazanie zdrowego rozsadku, drugi z uwagi na niegodne czlowieka honorowego, obrazanie publiczne jednej z kolezanek blogowiczek.

    Gdyby zastosowac chrzescijanske kryteria, to bez watienia nalezaloby uznac Pana za „swietego”, z uwagi na panska cierpliwosc dla destruktywnej dzialanosci uskutecznianej przez zbanowanego.

    Jednoczesnie solidaryzuje sie z @Oreteg, w jego neicheci do banowania, jako metody. Niemniej, choc sie solidaryzuje, ot jednoczesnie nie mam najmniejszych wtpliwosci, ze niezaleznie od tego jakbysmy sie nie starali byc tolerancyjni, to nawet najwiekszej tolerancji, musza a granice nieprzekraczalne.

    I tu mamy wlasnie z takim wypadkiem do czynienia. @Slawomirski wielokrotnie przekraczal w/w granice. Zwykla metoda zwalczania trolla, sie nei sprawdzila. Pozostalo juz tylko zbanowanie.

    Nie sadze, zeby mi „brakowalo” @Slawomirski. Jest faktem, ze parokrotnie jego posty podtrzymywaly na blogu dyskusje, ale nie swoim intelektualnym przekazem, ale kontrowersyjnoscia wyzwalajaca reakcje z „dolnego rejestru” duszy ludzkiej.

    Wiec dodatkowo dziekuje Panu, Panie Jacku, za uwolnienie mnie od stresow zwiazanych z niskimi reakcjami, jakie @Slawomirski we mnie wywolywal.

  44. Orteq
    5 maja o godz. 23:52

    Niestety jest szkodliwa.

    A „slawo” nic oprocz wywolywania niskich emocji swoimi postami, nie wnosil do dyskusji na blogu. Szkoda czasu na jego obrone.

    Jak malo kto na bana zasluzyl.

  45. pombocek (0:17 )

    „Wolność słowa, proszę obcokrajowca, jest tam, gdzie pan majster mówi, że go można pocałować w dupę. Nauczyłeś się tej durnoty i powtarzasz jak papugomałpa… Nie ma publicznych blogów bez gospodarza. Skoro ciąży na nim odpowiedzialność, musi mieć pewną WOLNOŚĆ wyboru. Kleszczowi S. przyznajesz wolność, a gospodarzowi nie?”

    Hola, hola! Jaka odpowiedzialnosc ciazy na Gospodarzu? Jesli juz jakas to tylko ta przed takimi pismakami jak ty. Zadajacymi scinania glow. Innej odpowiedzialnosci ja nie dostrzegam.

    Gdyby to byl blog czysto komercyjny – czyli zalezny od ilosci reklam publikowanych na blogu – to bym sie zastanawial nad motywami kierujacymi Gospodarzem w decyzjach o banowaniu tego czy innego wesolka. Poniewaz w tym wypadku nie widze takiej sytuacji, ja siem pytam: do czego sluzy wywalanie z blogu wesolkow w rodzaju Slawomirskiego? Procz osobistych uraz ?

    Slawo to emigrant jak ja. Owszem, o zupelnie innych pogladach. Ale czy to go musi skazywac na banicje?

    Drze przed doprowadzedzeniem do sytuacji TWA na tym blogu

  46. pombocek (0:17)

    „proszę obcokrajowca”

    Tus nie popisal

  47. Slawo byl jedynym kontrybutorem na tym blogu z innej niz krajowa strefy czasowej. Teraz bedziemy sie naparzali wedle czasu warszawskiego. Mozna i tak. Jesli mus

  48. Jacek Kowalczyk
    5 maja o godz. 22:08

    Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Zycze Panu pomyslnosci i zadowolenia z kontaktow z czytelnikami.

    Slawomirski

  49. Jak ten Slawo wszedl po pelnym banie?

    Slawomirski! Ja tiebia liubliu. Nie do konca, ale liubliu

  50. Jak ten Slawo wszedl po pelnym banie?

    Slawomirski! Ja tiebia liubliu. Nie do konca, ale liubliu. Pytanien takie

  51. Jak na zawołanie, o spustoszeniach w dzieciecej psychice, tym razem w obrazie
    http://film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/oboz-jezusa-przekazcie-sobie-znak-niepokoju/33erq
    Bardzo proszę o przeczytanie nawet tych linkom niechetnych, bo sytuacja dzieci jest grozniejsza od problemów dorosłych.
    @Gekko, polecony tekst przeczytałam, zachowanie braci nauczycielskiej nie odbiega od normy kazdego srodowiska pracowniczego. Znam z autopsji, tym razem nie chodziło o religię, a o niepodprządkowanie sie durnym decyzjom przełożonego i spolegliwe koleżeństwo się przyłożyło. Bezinteresownie, nie licząc sympatii szefa. Najbardziej jednak spodobał mi się wpis pod artykułem, tu cytuję fragment: …Pana Jezusa poniewierają…

  52. Jeszcze się dobrze nie zaczęło, a już kłótnie.
    Szanowny Panie Jacku Kowalczyk! Ja osobiście do @Sławomirskiego nic nie mam, tzn. żadnych pretensji, poza przyzwoleniem na bicie dzieci, a nazwałabym go etetowym adwesarzem blogu. Prosze zauważyć przwidłowość – ilekroć ktos czuje w sobie żądze sponiewierania innego to Sławo jest jak znalazl. Czyli złe emocje muszą znaleść ujscie, a co będzie gdy przeciwnicy znikną z blogu? Ja karku nie nadstawię. Prosiłabym @Sławomirskiego jedynie o zmianę lub rezygnację z motta przewodniego każdego wpisu, nikt go nie bierze poważnie, na dodatek nudzi. Ja też z czasem będę musiała zrezygnować ze swojego logo. Pozdrawiam

  53. Religia (nie mylic z wiara), to zlo w czystej postaci. Chrzescijanie niczym sie nie roznia od muslimow. Dyktatura religijna prowadzi do nienawisci. Niereligijnosc jest w gruncie rzeczy trudna. Decyzja bycia poza Bogami to zdanie sie na samego siebie. Zero wsparcia….Najgorsze jest to bycie….. „malowanym ptakiem”. Nielatwa decyzja. Pocieszajace jest to, ze ludzie maja lusterka w swoich lazienkach i co rano moga spojrzec na siebie. Do jakich wnioskow dochodza, spogladajac w to lusterko, to juz inna sprawa. Religia to zlo w czystej postaci.

  54. Orteg

    Sam wyleciałeś z paru blogów, to drżysz. Pan Jacek powiedział: „Będę usuwał”. Sądzisz, że teraz będzie siedział prze kompie 24 godziny, czatując na Sławomirskiego? A to znaczy, że nie ma jakiegoś pełnego, automatycznego banu na hasło „Sławomirski”. O klasie, dumie i ambicji tego paranoika świadczy, że włazi – jak dezerter – z uporem kleszcza tam, gdzie go nie chcą. A o Twojej klasie świadczy, że nie widzisz powodów wywalenia na zbity pysk przestępcy, który również wywalony z innych blogów, znalazł tu sobie miejsce nie tylko do niekończącego się zanudzania nieistniejącą komuną, ale i do szkalowania blogowiczów publicznym wmawianiem im służebnej i służalczej roli w tamtym ustroju i tamtym legalnym państwie. Wszyscy co do sztuki, którzy żyliśmy w kraju, jesteśmy winni jego poddaństwa najogromniejszemu przestrzennie mocarstwu. Tylko on ma czyste sumienie, bo jak go mama odstawiła od cycka, spieprzył. Nigdy niczego nie analizował, bo nie potrafi – podobnie jak Ty – tylko rąbał siekierą: ten – zdrajca, ten – sługus Moskwy, ten – rusyfikator i piewca komunizmu, ten – kłamca, ta – propagatorka komunizmu. Trzem wiadomym osobom przypisywał zaprzedanie Moskwie i szkalował ja bez końca, nie dając ani jednego przykładu tego zaprzedania. Przypominanie roli Urbana jako rzecznika nie jest daniem przykładu. Odpowiedzialny za słowo człowiek nie trzepie ogólnikami, tylko mówi z dowodami – po tym właśnie poznaje się odpowiedzialnych. Papla Sławomirski zna Urbana z drugiej ręki, czyli wcale nie zna. Szkaluje jak dwudziestolatkowie i panie, które słyszały i słyszą o Urbanie od proboszcza. O Jaruzelskim przymknął się, kiedy mu bodaj mag wygarnęła, żeby się po jego śmierci, choć na razie, przymknął. Niepotrzebnie się przymknął – śmierć nie zwalnia z krytyki, tyle że ten szczur, nie starający się rozumieć, niczego konkretnego, racjonalnego, wyważonego, podpartego znajomością oskarżanych ludzi i tamtych uwarunkowań, powiedzieć o trzech wymienianych z nazwiska gościach nie potrafił – plótł jak bazarowa przekupa popularne prawackie stereotypy, za które, gdyby ktoś ze szkalowanych – nawet na tym blogu – zechciał go potraktować tak, jak na to zasługuje, beknąłby za naruszenie dóbr osobistych.

    Widać nie masz ani jednej własnej myśli na temat wolności, która spada z języków częściej ślina na chodnik, więc o niej nie ma co gadać.

  55. żabka konająca
    6 maja o godz. 6:10

    „Prosze zauważyć przwidłowość – ilekroć ktos czuje w sobie żądze sponiewierania innego to Sławo jest jak znalazl”.
    ————————————————-
    Tęgi z Pani psycholog, Madam. Widać pan Jacek spojrzał w ciemność za oknem i poczuł w sobie żądzę sponiewierania Sławomirskiego. Bez powodu. Gratuluję niespotykanie głębokiego wchodzenia w cudzą psychikę i doszukania się żądz sponiewierania, a nawet publicznego ich nazwania „żądzami”. Pierw jest żądza, potem szukanie ofiary – innej kolejności i innych przyczyn nie ma. Sławomirski może spać spokojnie, bo ślepy widzi, że żądz nie ma. Idźcie wy do diabła madamy z magla.

  56. O, dopiero teraz zadziałał automat: mój komentarz czeka na moderację. Użyłem w nim nazwiska S.ł.a.w.o.m.i.r.s.k.i.

  57. @ krzys52, 5 maja o godz. 22:30

    Wręcz przeciwnie.
    Wystarczy czytać ze zrozumieniem.
    Pozdrawiam.

  58. Proszę Państwa.
    Dyskusje o morale czy atrakcyjności zbanowanego komentatora i Gospodarza blogu, uwłaczają temu ostatniemu.
    W cywilizacji każda wolność zaczyna się tam, gdzie wynika ona z przyjętych wspólnie zasad, a nie zastępuje zasady.
    Wolność nie istnieje bez prawa.
    Na blogach obowiązuje obustronna umowa co do zasad ujętych w regulaminie.
    Pan Jacek Kowalczyk odważnie i wbrew przytłaczającej większości blogerów „Polityki” zastosował regulaminowe reguły gry wobec notorycznie łamiącego je komentatora.
    I to jest zupełna i wystarczająca podstawa, aby tę obronę (!) kultury i cywilizacji ze strony Gospodarza nie tylko szanowań ale i wesprzeć.
    Dywagacje o granicach wolności słowa w sytuacji regulowanej prawem, zamyka przekroczenie tych granic, a nie poszerza tych granic ich kontestowanie – po uprzednim zaakceptowaniu.
    Pozdrawiam wszystkich i Gospodarza zwłaszcza.

  59. Gekko
    6 maja o godz. 8:07

    @ krzys52, 5 maja o godz. 22:30

    Wręcz przeciwnie.
    Wystarczy czytać ze zrozumieniem.
    Pozdrawiam.
    ****
    Bardzo mnie to cieszy, bo z twojego tekstu na dwoje babka wrozy. Jak dla mnie, bo potrafie czytac ze zrozumieniem. Takze wtedy gdy napisane jest niezbyt zrozumiale.

  60. @ krzys52

    W warunkach totalitarnej opresji chorych antynorm społecznych, każdy, kto nie zapisuje – skazuje (na rolę wroga ludu).
    Tak było z zapisywaniem do PZPR, ten sam mechanizm totalitarnej, plemiennej stygmatyzacji nonkonformizmu, wykorzystuje, nie inne przecież niż wtedy, „społeczeństwo”, dla ugruntowania siłowej władzy innej ideologii.
    Na takich plemiennych odruchach pierwotnych zasadza się każda, zniewalająca zawartość czerepu, ideologia.

    Komentarze na blogu nie mogą być zbyt długie, ale przecież nie są po to, aby łopatologicznie zwalniać z myślenia, ale by prowokować interpretacje i wnioski, prawda?
    Mam nadzieję, że teraz jest jaśniej?
    😉

  61. Można pisać, pisać. Dawać przykłady, przytaczać wypowiedzi.
    Wniosek, największym zagrożeniem dla demokracji jest katolicki kościół, w swojej wielorakiej opresyjności i hipokryzji niezwykle skuteczny i bezwzględny.
    Przytoczę jednego z polskich premierów, „nieważne jaka będzie Polska, biedna czy bogata, najważniejsze, żeby była katolicka”.

  62. Gekko godz.8 16
    CHAPEAU BAS !!!

  63. O następny, tym razem chamowaty bękart marksistowskich czerwonoarmistów. Chodzi „to to” od blogu do blogu i niemożebnie marudzi. Wynocha!

  64. Wolność słowa jest dla prawomyślnych.

  65. @Gekko, z godz. 8:44
    Uogólnienia prowadzą do zbyt daleko idących wniosków. Porównywanie zapisywania się do PZPR z wysyłaniem dzieci na religię jest niedorzeczne. PZPR powstała w grudniu 1948 roku z połączenia PPR, przysłanej na sowieckich spadochronach 28 grudniu 1941 w okolice Wiązowny pod Warszawą z tzw. grupy inicjatywnej (Paweł Finder, Bolesław Mołojec oraz szef grupy Marceli Nowotko) oraz z przedwojennej PPS, po przeprowadzeniu czystek w ich szeregach. W okresie od maja 1945 do grudnia 1948, ci pierwsi – po ostrej weryfikacji prowadzonej przez UBP – przyjmowali tylko tych, którzy chcieli „utrwalać władzę ludową”, ci drudzy byli raczej eliminowani, a pozostawali w szeregach PPS „sprawdzeni towarzysze”. Karierowiczów nie brakowało i wśród jednych i wśród drugich. Po 1948 roku PZPR była partią bardziej kadrową niż masową i aby do niej wstąpić należało mieć dwóch tzw. wprowadzających (w razie usunięcia z partii wprowadzający mieli również kłopoty, szczególnie w latach 1948-1954, czyli do roku od śmierci Stalina; dopiero po „tajnym referacie” Chruszczowa, który wygłosił on w nocy z 24 na 25 lutego 1956 na XX zjeździe KPZR w szeregach PZPR „zelżało”). Obowiązkowy był także „staż kandydacki” – nie wiem roczny czy dwuletni. Dopiero po zaliczeniu stażu kandydat stawał się członkiem PZPR. W okresie tzw. masowym (pomiędzy rokiem 1970 a 1980) PZPR liczyła od 2 mln 320 tys. członków (rok 1970) do nieco ponad 3 mln członków w 1980 roku. Od początku powstania ilość członków PZPR oscylowała w granicach półtora miliona członków. Warto jednak dodać, że w latach 1949 – 1954 usunięto z partii 482 tys. członków. To wszystko pokazuje, że mechanizm zapisywania się do PZPR nie był mechanizmem totalitarnej, plemiennej stygmatyzacji nonkonformizmu. To o postawie antykomunistycznej można by powiedzieć, że była i jest postawą nonkonformizmu. Posyłanie dzieci na religię pod presją otoczenia jest przejawem konformizmu i tego, że z własnej nieprzymuszonej woli jako państwo pozwoliliśmy, aby polski kościół rzymskokatolicki zawłaszczył dla siebie przeogromną przestrzeń życia społecznego, czego kwasi obowiązkowe lekcje religii są ewidentnym przykładem.

    Jeszcze drobiazg. Za krytykę komunistycznego ustroju szło się siedzieć do więzienia. Za „rzucenie” legitymacji PZPR było się obywatelem drugiej kategorii, za „wyrzuceniem z partii” szły szykany dyscyplinarne w pracy i niemożliwość awansu. Za nieposyłanie dziecka na religię nie grozi nic poza – coraz słabszym – ostracyzmem środowiska. No i… Nie nazywałbym tego ugruntowaniem siłowej władzy ideologii. To trochę życzeniowe myślenie, @Gekko 😉

  66. Macie przykład dalekowzrocznego myślenia.
    Religię wprowadzono instrukcją w 1997 roku.
    Katecheci nie pobierali wynagrodzeń.
    Obecnie religia jest na świadectwach, pensje pochłaniają półtora miliarda.
    I oczywiście, stopniowo wzrasta nacisk lokalnych społeczności na zachowania stadne.
    Wychylających się z rytuału uczęszczania, jest mało.

    Żaba się już prawie ugotowała, niepostrzeżenie dla siebie.
    Za moment pierwsze zindoktrynowane roczniki będą głosować.

    Pocieszające i jednocześnie zniechęcające jest to, że katecheza nie przekłada się absolutnie na zachowania młodzieży. Koszty wielkie, wpływ na agresję stosunek do bliźniego, przestępczość, jeżeli już to śladowy.
    Koszty dla kasy państwowej, zyski dla kurialnej.
    I po co ?

  67. Raz,dwa, trzy…próba mikrofonu…raz, dwa, trzy… raz,dwa, trzy…

  68. @wiesiek59.

    Jak to po co? Dla kasy i sprawowania kontroli nad stadem. NIGDY kościół nie interesował się tym, jaki faktycznie jest stan kręgosłupa moralnego jego wiernych. Nigdy nie poczuwał się do odpowiedzialności, by przyznać, że spora część winy za panujące zło pochodzi właśnie od źle funkcjonującego kościoła. I nic nigdy nie zrobił, by zmienić w tym zakresie formułę swojego istnienia. Jego celem było i jest stwarzanie sytuacji „oczywistej normalności”, że to wiara jest najistotniejszym filarem rzeczywistości. Że ci, którzy jego unikają, są w mniejszości, są na usługach Szatana, żydokomuny oraz innego, wrogiego kościołowi otoczenia.

  69. A może jednak da się coś zrobić z tym fantem?
    Mam parę pomysłów;
    1 – pójść do posła w swoim okręgu i długo, grzecznie i cierpliwie tłumaczyć, że tak nie wypada,
    2 – zebrać wystarczającą ilość podpisów do przeprowadzenia referendum,
    3 – wziąść rząd do sądu w Strasburgu o łamanie praw człowieka.
    Mechanizmy są, tylko trzeba działać.

    Zaznaczam, że to nie jest moje „chciejstwo” a tylko pomysły.

  70. Panie Jacku
    Obawiam sie, ze znalazl sie Pan teraz na liscie Slawomirskiego i jak sobie znajdzie jakies forum, chocby w szalecie, to bedzie wypisywal na scianach filipiki przeciwko Urbanowi, Passentowi i Kowalczykowi(zastapil Pan w trojcy Slawomirskiego niezyjacego generala). Bedzie to nowa triada UPK, PUK albo KUP Z wyrazami szacunku

  71. Książka nosi „ Bezsilny Bóg Religia, polityka i nowoczesny zachód”. Autor Mark Lilla.

    O czym traktuje jej treść?

    Żeby się nie wymądrzać zacytuję fragment z okładki:

    „Ta książka rozczaruje tych którzy – unikają trudnych pytań albo szukają łatwych odpowiedzi – teologię polityczną sprowadzają do postulatu zwiększenia roli religii w polityce. Ta książka zafascynuje tych którzy – zastanawiają się jak pogodzić sferę religii z wymogami demokracji – dostrzegają że teza o śmierci Boga coraz bardziej traci na aktualności. Jesteśmy świadkami rosnącego napięcia między pierwiastkiem świętym i świeckim – pokazuje dobitnie Mark Lilla – co oznacza że nawet jeśli spróbujemy zapomnieć o Bogu On nam o sobie przypomni. Demokracja w połączeniu z globalizacją oznacza bowiem że polityki widzianej jako służba Bogu nie możemy zbywać wzruszeniem ramion. Jeśli Zachód chce utrzymać rozdział – wyjątkowy w skali świata – między religią a polityką musi na nowo wykreślić granice między tymi dwiema sferami.”

    A poza tym warto dużo czytać… i przy okazji również trochę pomyśleć.

    Dla utrwalenia:

    „….Jeśli Zachód chce utrzymać rozdział – wyjątkowy w skali świata – między religią a polityką musi na nowo wykreślić granice między tymi dwiema sferami…”

    Oczywiście można przyjąć że żadnego problemu nie ma ( taka postawa króluje wśród dyskutujących na blogu) , ale na wszelki wypadek…

    Ateistycznej i antyklerykalnej czeredce życzę dystansu…szczególnie do wyników nadchodzących prezydenckich wyborów.Szczególnie że powodów do zadowolenia raczej nie będzie.
    Ale na bezrybiu i rak ryba…

    …niestety znowu prąd odcięło i już mnie nie ma…

  72. @anumlik

    „Za nieposyłanie dziecka na religię nie grozi nic poza – coraz słabszym – ostracyzmem środowiska”

    Zależy gdzie się mieszka. Wschód Polski, małe miejscowości – bywa groźnie. W pierwszym wpisie na blogu, autorstwa Gekko, znajduje się link do artykułu, gdzie opisano przypadek zbiorowego szczucia. Ludzie żyją tam w klimacie barbarzyństwa (choć pewnie wielu by się obraziło, czytając te słowa), a ów ksiądz, od lat oficjalnie lejący dzieci, stanowi emblematyczną wręcz ilustrację tego smutnego faktu. W takiej kulturze znajdzie się wielu chętnych do uczestniczenia w orgii szczucia, mniejsza nawet o pretekst – choć trudno o lepszy niż znęcanie się „w szczytnym celu” obrony krzyża.

    P.s. Żeby było jasne: zawsze uważałem, że nie religia jako taka jest problemem, ale barbarzyńska kultura i religia będąca elementem tego barbarzyństwa. Społeczność na wysokim poziomie cywilizacyjnym nie pozwoli zmienić się w stado małp zaszczuwających ofiarę.

  73. @ anumliku,

    Jakby nie ma zrozumienia z Twojej strony.
    Tak, to społeczna stygmatyzacja nonkonformizu sprawia analogię, pomiędzy zapisywaniem (a nie: zapisywaniem się) do PZPR i na publicznie serwowane pod pręgierzem społecznym „lekcje religii”.
    Tak wtedy, jak i teraz, manifestacja czynem przekonań nonkonformistycznych, przyzwoitości (niekoniecznie aż antykomunizmu czy ateizmu), prowadzi do stygmatyzacji społecznej, czyli kształtowania antycywilizacyjnych antynorm.
    To jest grunt społeczny, podglebie dla każdej antyliberalnej lub wręcz totalitarnej ideologii, bez którego nie miałyby szans zaistnieć.

    Każda synteza jest uogólnieniem, tak jak każdy stereotyp jest uproszczeniem. Nie oznacza to bynajmniej (i wbrew potocznej interpretacji) apriorycznie negatywnej konotacji tych pojęć.

    Mozliwość korespondencji z Twoją wiedzą i poglądami to zaszczyt dla mnie, jednak okraszanie postów bibliografiami encyklopedycznymi wydaje mi się przeszkadzającą w tym manierą akademicką, rodem z innej epoki.
    Ostrzegam, że w rewanżu jestem wyposażony w Krótką Historię WKP(b) i nie zawaham się jej użyć. 😉

    Pozdrawiam.

  74. Co do sławo, to obsesjonistów na blogach „skolko ugodno”, ale jego protekcjonalne traktowanie wszystkich w połączeniu z bufonadą, były niestrawne.
    Typowe dla mających się za coś lepszego prawicowców.

    PS. Gekko, Ty musisz bardziej „łopatologicznie” – nie wiesz, że wszelka abstrakcja wymarła? Dosłowność króluje.

    PS2. lonefather pisze:”Dlaczego postawy ulegle, bierne, oportunistyczne, czy hipokrytyczne przewazaja?
    To trochę tak jak ten złodziej, co krzyczy: łapać złodzieja!
    Chyba wiesz o czym mówię?

  75. Chyba nie pomylę się wiele, sądząc że nonkonformistów jest w każdym społeczeństwie góra kilkanaście procent. Reszta podąża za pasterzem, albo w rytm werbla.
    No, ewentualnie osiąga mistrzostwo w produkcji wazeliny i postaw lokajskich…..
    KAŻDE społeczeństwo jest takie.

    Niebezpieczeństwo widział już Kołłątaj- w oddawaniu w ręce kleru dzieciaków.
    Nasi przywódcy tego niebezpieczeństwa nie dostrzegali.
    Albo uważali, że w zamian za tę przysługę, kościół będzie popierał ich wybory na stanowiska.
    Z historii nie nauczyli się niczego.
    Watykan poprze każdą silną władzę, bo od niej zależy jej byt.
    Stłamsi każdą słabą, żądając dla siebie coraz większych wpływów na społeczeństwo.
    Zadziwiające, że tej prawidłowości nie dostrzegają….

    Panowie w piuskach grają tylko na siebie.
    I to od wieków.
    Zrobienie czegokolwiek dla społeczności, jest albo wypadkiem przy pracy, albo długofalową inwestycją na poczet przyszłych wpływów i znaczenia.
    Taki PR owy motyw reklamowy.
    Oczywiście, na dole drabiny jest mnóstwo zaangażowanych kapłanów, organizacji, ludzi dobrej woli. Od szczebla dekanatu czy kurii jednak, zaczyna się POLITYKA, nie mająca nic wspólnego z misją, natomiast wiele z michą.

  76. @Gekko
    Mając na uwadze Twój rewanż cytatami z Krótkiej Historii WKP(b), zwrócę nieśmiało uwagę, że zapisywanie do PZPR – owszem – miało miejsce, ale w latach późnego Gierka, co przyniosło w konsekwencji największą w historii tej partii liczbę jej członków, czyli ponad trzy miliony. Zapisywania jako takiego nie było, była za to wzmożona agitacja. Jak się to skończyło – pamiętamy. Mam nadzieję, że dla polskiego kościoła rzymskokatolickiego skończy się podobnie. Sądzę jednak, że dla chrześcijaństwa, z jego rzymską odmianą – nie. Bibliografie encyklopedyczne są czasem przydatne. Szkoda czasu na „opisywactwo” gdy biogram w postaci gotowca encyklopedycznego aż się prosi, aby go użyć. Odbijam sobie ową manierę akademicką rodem z innej epoki krótkimi, satyrycznymi anumlikami. Oddają często sens dyskutowanego zagadnienia lepiej niż akademicki biogram. Ale… Nie zawsze mam nastrój do tworzenia dystychów, choć bardzo je lubię.

    Pozdrówka

  77. W pierwszej klasie szkoły podstawowej zwróciłam się o porozmawianie z dziećmi w klasie o tolerancji religijnej wskazując, że pojawiają się niepokojące zachowania dzieci związane z nieuczęszczaniem na religię przez moją córkę. Uzyskała informację, że tolerancja religijna jest promowana, bo na lekcjach pani wyjaśnia dzieciom, że: „Chińczyk chodzi do stajenki, Murzyn chodzi do stajenki, wszyscy chodzą do stajenki”. Teraz w kolejnej szkole żąda się ode mnie usprawiedliwiania nieobecności córki na rekolekcjach. Na ocenę ze sprawowania ma wpływ frekwencja, a córka nie uczestnicząc w lekcjach religii ma wpisywane nieobecności usprawiedliwione. Daleko do równości.

  78. No proszę, wrócił mój ulubieniec, wypuścili go z psychiatryka. Tylko uważaj co piszesz, bo podzielisz los Kaktusa, a szkoda by było kolejnego chłopca do bicia.

  79. @ żabka konająca, 6 maja o godz. 5:52

    „zachowanie braci nauczycielskiej nie odbiega od normy kazdego srodowiska pracowniczego”

    Jednym z mechanizmów plemiennej manipulacji społecznej jest wzbudzanie przekonania, że każde odstępstwo od stada jest paranormatywne – za pomocą tzw. społecznego dowodu słuszności.
    Ten mechanizm świetnie ilustruje Twoja wypowiedź, oraz ta @Wieśka, a la: moja autopsja to społeczna norma (aka: wszyscy i wszędzie kradną).
    Otóż bynajmniej.
    Nie wszędzie, nie wszyscy, a przeciwnie.
    Co gorsza, patrzenie co bardziej wrażliwych jednostek na świat – z grajdoła, rodzi indywidualną kompensację dysonansu poznawczego. Grajdoł musi być wtedy ogólnoświatową normą, albo ja (patrzący) siedzę po uszy w… Psychologia nie daje wyboru, to świat musi spsieć, aby mój grajdół był moim osiągnięciem.
    To jest grunt indywidualny wykluczenia cywilizacyjnego, w zbiorowościach prespołecznościowych.
    Była na to ongi dobra metafora, odwołująca się do postrzegania świata przez średniowiecznego wojaka w hełmie na głowie.

    Cóż, Twa, żabko „brać” nauczycielska, opisana w moim linku, to nie tylko nie moja parafia, ale też – zapewniam Cię – absolutnie nie norma cywilizowanych społeczeństw i kultur zawodowych.
    Tu jednak możemy się zgodzić, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, …jeśli świat, z braku osobniczej alternatywy, postrzegamy tym, na czym siedzimy. 😉

    PS Bardzo dziękuję za link i pozdrawiam.

  80. @ anumliku,

    Społeczny (a więc i rodzinny, czy środowiskowy) mechanizm presji na zapisywanie (u dorosłych: się) to jedyny powód uczestnictwa skądinąd normalnych ludzi w zbiorowym amoku szerzeniu zła (albo dobra, zależy od podłoża ludzkiego i definicji).
    Nie będę już cytował WKP(b), ani …dyrektora FBI; było o tym sporo.
    Pozwolę sobie w tym kontekście zauważyć, że rzekome instytucjonalne represje za nie zapisanie się do PZPR (czy PPR) to taka sama mitologia samowybielająca postawy osobnicze oportunistyczne, jak to, że bez legitymacji nie było karier i wakacji…
    Prawdą jest natomiast, na co zwracasz uwagę, że karą za odstępstwo od patologii społecznej jest i było odsunięcie od fundowanych na koszt społeczny fruktów i beneficjów.
    Ale strach przed bólem niezapisania to zupełnie innego poziomu motywacja, niż pożądanie dobra cudzego, gwarantowane przez zapisanie (także: się).
    Można powiedzieć, że granica motywacyjna przebiega tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, więc to uwznioślanie niskich żądz w górę wydaje się zrozumiałym mechanizmem autoaprecjacji.
    Co nie oznacza, że trafnie opisuje fakty i zjawiska.

    Z uszanowaniami i przymrużeniem, zasyłam.

  81. @ żabka konająca
    6 maja o godz. 6:10

    „Prosze zauważyć przwidłowość – ilekroć ktos czuje w sobie żądze sponiewierania innego to Sławo jest jak znalazl. Czyli złe emocje muszą znaleść ujscie, a co będzie gdy przeciwnicy znikną z blogu?”

    Mylisz się. Nie ma potrzeby generowania i upuszczania „złych emocji”, by podtrzymywać merytoryczną dyskusję – nawet jeśli ona jest burzliwa… Zresztą, co to za dyskusja, jeśli nie ma w niej „emocjonalnego prądu”? Sławomirski nie respektował kanonów prowadzenia dyskusji i dziwię się, że tego nie dostrzegłaś, ale w zamian zaaplikowałaś atawistyczne zachowania innych uczestników tego blogu.

  82. @ żabka konająca
    6 maja o godz. 6:10

    “Prosze zauważyć przwidłowość – ilekroć ktos czuje w sobie żądze sponiewierania innego to Sławo jest jak znalazl. Czyli złe emocje muszą znaleść ujscie, a co będzie gdy przeciwnicy znikną z blogu?”

    Mylisz się. Nie ma potrzeby generowania i upuszczania “złych emocji”, by podtrzymywać merytoryczną dyskusję – nawet jeśli ona jest burzliwa… Zresztą, co to za dyskusja, jeśli nie ma w niej “emocjonalnego prądu”? Sła-wo-mir-ski nie respektował kanonów prowadzenia dyskusji i dziwię się, że tego nie dostrzegłaś, ale w zamian zaaplikowałaś atawistyczne zachowania u innych uczestników tego blogu.

  83. Zdrowe dzieciństwo bez boga przydałoby się każdemu. W konsekwencji mielibyśmy zdrowe społeczeństwo obywatelskie, a tak borykamy się w naszym przypadku z upolitycznieniem religii. Dodajmy do tego poglądy rodzimych katolików z obozu PiSowczyków, a jak wolicie kaczystów i mamy clerico fascisti.

  84. Taki, jeszcze jeden aspekt…..

    Grupa rówieśnicza jest być może najokrutniejszą formacją, mającą wpływ na socjalizację.
    Każde odstępstwo od norm, jest karane w różny sposób.
    A pozostawanie poza nią jest najokrutniejszą karą.
    Im dziecko mniejsze, tym boleśniej to odczuwa.

    Panowie w sukienkach nieprzypadkowo postawili na formowanie się takich mechanizmów od przedszkola. Pilnie studiowali psychologię dziecięcą.
    Pani Radziwiłł jako doświadczony nauczyciel, zapewne w pełni świadoma była skutków swych działań.
    Konsekwencje zdawały się nieuchronne.

    O dziwo, w wieku adolescencji, spora część tych skazanych na konformizm zaczyna kontestować, odrzuca religię, czy uczestnictwo w lekcjach.
    I z roku na rok, ten odsetek jest większy według niektórych badań.
    ‚http://wyborcza.pl/1,76842,11268387,Licealisci_coraz_czesciej_rezygnuja_z_religii__Nawet.html

  85. @Gekko
    Aby nie popaść w akademicki manieryzm wysmażyłem adekwatnego do naszego problemu anumlika.

    Gdy rzyć zapisała – rózga już nie boli
    Gołodupcom łatwo poddać się niewoli.
    Kożuszek zbyt blisko zbliżył się do ciała,
    Koszula, choć własna, ochrony nie dała.

  86. Panie Redaktorze,

    Chciałabym Panu opisać fragment mojej rzeczywistości.
    Miasto do 3,5 tysiąca mieszkańców, gmina miejsko-wiejska. Zdecydowaliśmy, ze nasze dziecko nie będzie chodziło na religię. Spotkaliśmy się z dużą życzliwością ze strony przedszkola, ustaliliśmy, że dziecko nie będzie wyprowadzane z sali podczas religii (2 x w tygodniu), ma siedzieć sobie przy stoliku i rysować. I tak jest.

    Któregoś dnia dzieciak wrócił z przedszkola i ryknął: „Nie chcę wiecej gadać o tym głupim Chrystusie!” W pierwszej chwili poruszyła mną zbitka słów „głupi Chrystus” (a jednak:), w drugiej – a dlaczego w ogóle miałby mówić o Chrystusie. Nie chciał odpowiedzieć.
    Jakiś czas później ktoś cos powiedział w domu o Bogu, a dziecko zaczęło pukać się palcem w czoło. Nie mógł tego gestu nauczyć się w domu. Postanowiłam sprawdzić, czy to przypadek i następnego dnia znów powiedziałam parę słów o Bogu. Znów zaczął pukac sie palcem w czoło. Zapytałam, dlaczego tak robi. Odpowiedział: „bo głupi jestem”. Jasne, że to mną wstrząsnęło. „Kto ci tak pokazał?” „Mama Wojtka”. Nie uwierzyłam, bo akurat mamę Wojtka znam dobrze, zresztą wszystkich prawie rodziców znam. Za dwie godziny zapytałam znowu. Tym razem była to mama Bartka.
    Niedawno wrócił z przedszkola i powiedział, że on nie może chodzić do kościoła.
    Nie wiem, kto się na nim wyżywa. Wie Pan, gdyby to był problem instytucjonalny, zrównałabym ich z ziemią. Ale nie jest. Jak walczyć z czymś, co jest nieuchwytne?
    Bo najgorsze w tej sytuacji jest to, że zakładnikiem jest dziecko. Ja zniosłabym wszystkie szykany, niechby tylko spróbowali. Ale nie wystawię dziecka kołtunowi, który siedzi w życzliwych, wydawało mi się, ludziach.
    Syn we wrześniu idzie do szkoły. Czy zapisać go na religię? Łatwo poradzić, by nie.

  87. Witaj Jibo
    Odpisalem Ci. Ciesze sie , ze sie tu pojawilas. Ja buszuje na przemian tu i Passenta. Wlasnie wysmarowalem dluzszy antypisowski tekst u Passenta. Jak masz ochote to zajrzyj.
    Pozdrawiam

  88. Sławomirski (05.05. -21:53)
    Łaskawco. Nie dość, że zakłamany, to jeszcze nie umiejący czytać ze rozumieniem. Tak, dzieci powinny dokonywać samodzielnych wyborów. Gdy odpowiednio dorosną i zdobędą umiejętność rozumienia świata zewnętrznego. Dopóki jednak są dziećmi, to my dorośli jesteśmy ich przewodnikami i opiekunami, odpowiedzialnymi za ich ogólny rozwój. To my ponosimy odpowiedzialność za ich działania (w tym bezprawne). Stąd nawet prawo karne znosi karalność czynów zabronionych, których dopuścili się nieletni, przenosząc odpowiedzialność na opiekunów prawnych. Jako dorosły (formalnie) powinieneś to rozumieć. Chyba, że nie dojrzałeś? W takim przypadku mogę tobie tylko współczuć. To się jednak na tym świecie zdarza. Czy nietolerancja zaczyna się w rodzinie? Czasami tak. Najczęściej jednak jest to zwyczajny konformizm. Coś w rodzaju „Zeliga” Woody Allena. Na nietolerancję przychodzi czas później. Głównie w wyniku spotkania ze środowiskami i ludźmi ukształtowanymi jednostronnie, ot takimi jak i ty.
    Urban i Passent są od bardzo dawna dorośli. I odpowiadają za siebie. Z czym ty jednak wyraźnie masz problem. A szkoda.

  89. @gekko, mysle, ze twoja cena, ze patrzac z grajdola uwazamy, ze „ze moja autopsja to spoleczna norma’ jest dosyc niesprawiedliwa. Mozna patrzec z niegrajdola, znad badan naukowych i tez wyciagac niesluszne wnioski. Czego dowodem sa opracowania na temat roli klasy robotniczej, opozycji itd widziane z biblioteki. Moje zycie zawodowe spedzilam w polsce w 20-tysiecznym produkjujacym na eskport, a wokol mnostwo innych zakladow. I jak podczytywalam sobioe opracowan ia, artykuly specjalistow, o roli kla wgo liocencji i nie tylko w ramac zakladzie pracy, a wokol jak torem zycie w polsceW POLSCEW POLSCE SPEDZILAM NA ZIEMIZCH USIANYCH PORZADNYMI ZAKLADAMI PRZEMYSLOWYMI I JAZUSICZKU, A O CZYM TO PISZA CI SOCJOLOGOWIE I TD. duzych osrodkow Nie wlaczam sie w dyskusje o posylanie dzieci na religie, czy do komunii, nie wiem ile w tym konmformizmu, a ile w dalszym ciagu potrzeby kulturowej.
    Do partii nalezal moj ojciec dyrektor swietnie prosperujacego duzego przedsiebiorstwa na Dolnym Slasku. Byl utalentowanym inzynierem i organizatorem, ktory pierwszym statkiem wrocil do polski z Anglii z Armii Andrersa, nie ubierajac to w patriotyczne szatki. Ale b yl potrebny, bo byl switnym fachowcem i organizatorem i zapisanie sie do partii, zapewne postawiono mu taki warunek zostal swoje przeszedl, a potem ponioewaz byl zdolnym inB i chcial nie tylko zapewnic dobre warunki trojce dzieci, ale spelnic sie zawodowo. kilkadziesiat lay pozniejmdompartuii zapisal sie moj maz, bo juz tez nie chcial byc nastepne lata starszym technologiem w 20-tysiecznym zakladzie pracy, ale spelnic sie jako szef duzego wydzialu produkcyjnego. Ja oczywiscie szczesliwie nie mialam takich dylematow, bo baby na szeregowych stanowiskach sie nie liczyly. W naszym zakladzie, z musial nalezec kazdy na kierowniczym mistrz zmianowy. Z wyjatkiem dhyrektora d/s eksportu, szefa dzialu prob nmaszyn, ktoprzy mieli kontakt z zagranica, dla ocieplenioa wizerunku. Wie tez, ze kilkunastu szkolach kazdy dyrektor musial nalezec do partii.Wiec jesli w instytucjach warszawskich, placowkach naukowych udawalo sie kilku z wysokich stanowisk nie malezec do partii, a ich dzieci niem oplywaly w wielkie luksusy, to ich sprawa z kontaktami zagraniczmymi nie musialo, zapewne takie byly wytyczne

  90. O kliknelo mi sie i poszedl taki fatalny tekst z bledami, z ktorego wlasnie mialam wyrzucic prywatna polowe, zeby nie narazac moich najblizszych na oceny nieznanych im zamiar polowe wyrzucic, no i poprawic. Zamiast tego zalaczylam. Przepraszam, nie trzeba czytac.

  91. @ zyta2003
    Szanowna Pani! Byłbym zobowiązany, gdyby przed opublikowaniem komentarza przejrzała go Pani pod kątem elementarnej poprawności (nie mówię o polskich znakach). Oto próbka Pani ostatniego komentarza:

    „jak podczytywalam sobioe opracowan ia, artykuly specjalistow, o roli kla wgo liocencji i nie tylko w ramac zakladzie pracy, a wokol jak torem zycie w polsceW POLSCEW POLSCE SPEDZILAM NA ZIEMIZCH USIANYCH PORZADNYMI ZAKLADAMI PRZEMYSLOWYMI I JAZUSICZKU, A O CZYM TO PISZA CI SOCJOLOGOWIE I TD”.

    O co chodzi?

  92. cd tajnej instrukcji PIS
    Jak rozpetac wojne domowa
    Czy w Swietkorzyskiem Polacy sa tacy jak my ?. -Powiem: nie !
    Mam pod reka sloik z musztarda kielecka. Chcecie widziec co oni daja do tej musztardy kieleckiej ?Wstyd; Olej sojowy 63%, maka kukurydziana 0,9%, estragon, gorczyce. I nie przekraczac date konsumpcji 15 maj 2015.
    Olej sojowy§ Skad sie wzielata soja ? Alez z Chin, oczywiscie. Jest tylko jeden krok, aby uznac ze gorale swietokrzyscy podpisali sekretny uklad z czerwonymi Chinami.
    co wiecej, przemierzajac trase z Checin do Sandomierza widzi sie bez przerwy zdegenerownych alkoholikow. Ci ludzie konsumuja suchy chleb maczajacgo wpierw w wodce i spozywaj oczywiscie na czczo i z tego powodu maja martwice watroby.
    Precz z goralami swietokrzyskimi.
    Dalszy ciag opisujacy prawobrzezna od Wisly Polske nastapi.

  93. Pardon , pomylilemblog.

  94. @ zyta2003, 6 maja o godz. 14:31

    Pisząc o grajdole, miałem na myśli metaforę mylenia własnych doświadczeń z wiedzą o mechanizmach społecznych.
    To mylenie, to nie jest moja opinia, ale zjawisko psychologiczne, którym tłumaczymy sobie świat, jeśli nie czujemy się w nim zbyt pewnie – z braku aparatu i narzędzi poznawczych, na przykład.
    I owszem, wiedza nie jest sprawiedliwa, ale nadeszły czasy, że każdy ma ‚wyrównane szanse’ zamienić swą ignorancję w ideologię Sprawiedliwości (no i Prawa, Prawa, rzecz jasna…).
    W związku z tym – i owym – pozdrawiam ze zgrozą.
    😉

  95. @ anumliku,

    pozwolę sobie polecieć swobodnym gekkonem w rewanżu…

    Rzyć odarta z kożuszka
    i z roli śmietanki,
    z braku rózgi
    z rozumem stawać chce we szranki
    i tłumaczy: ja bita
    byłam, i szłam w górę
    więc waszą wolność od rózeg
    wsadźcie mi żesz w dz..rę
    Co w demokracyi ciałem się nastało,
    nadeszło rozwolnienie,
    d..pę znów bolało…

  96. @Gekko
    (y) (y) (y)

  97. @ anumlik (cd)

    Morał zaś z tej powiastki,
    jak los wolnej d..py:
    godna – swego imienia
    – bo trzyma się kupy.

    I to by było na tyle, w temacie historiozofii zapisywania…

    ^o) ^o) ^o)

  98. Wszelkie dyskryminacje maja swoje zrodlo w nietolerancji.

    Moze sie myle, bo zle rozumiem prawo, ale wydaje mi sie, ze sam fakt zapisywania w dzienniku szkolnym „nieobecnosci” dziecka na zajeciach z religii, podczas, gdy ono nie chodzi na religie wogole, jest niczym innym jak dyskryminacja, bo pietnuje to dziecko.

    „Nieobecne” na religi moze byc dziecko zapisane na te zajecia, a nieobecne z jakiegos powodu.

    Rozumiem, ze w dzienniku musi byc porzadek i wszelkie fakty z zycia szkoly i ucznia musza w nim byc uwzglednione i latwiej jest zapisac „nieobecnosc usprawiedliwiona”, niz znalezc rozwiazanie niedyskryminujace.

    Poza wszystkim pojawia sie problem dodatkowy, ze jest to rozwiazanie antywychowawcze, ktore jesli sie nie myle, dziala destrukcyjnie dokladnie na wszystkich.
    – na kosciol, bo stwarza zludzenie, ze wszystkie dzieci powinny chodzic na religie, a tylko niektore sa usprawiedliwienie nieobecne
    – na dzieci usprawiedliwiane, bo niby powinny chodzic, bo sa na liscie i dostaja „nieobecny”, ktory jest pozniej „usprawiedliwiany”
    – na szkole
    – na rodzicow
    – na wszystkich

    Nikt nie odnosi z tego rozwiazania najmniejszych kozysci, moze poza urzednikami, ktorzy problem „zalatwili”.

  99. Wyrzucony z blogu Passenta na zbity kolchozniczy leb kolchoznik stal sie aktywnym zwolennikiem wolnosci slowa. Ten sam kolchoznik wielokrotnie “postulowal” na blogu tegoz Passenta i Hartmana by takich jak ja wyrzucac na zbity leb.
    Jest to encyklopedyczna hipokryzja albo orteqowanie.

    Nastepny moj wpis bedzie o demagogii, jak niebiosa pozwola.

  100. Jiga
    Twoja opowieść o kłopotach Młodego w przedszkolu jest mocno przygnębiająca.
    Ostatnio pohukiwałam na moją przyszywaną synowa, że posyła synka na religię, a teraz narzeka, że trzeba przejść przez te wszystkie cyrki związane z komunią. Użyła identycznego argumentu, że nie może dopuścić do tego, by zakładnikiem tej chorej sytuacji było jej dziecko.
    Pozostało mi zamknąć dziób, bo rzeczywiście nie ma mocnych.
    Łatwo powiedzieć, skrzyknijmy się, rodzice, porozmawiajmy serio, a przede wszystkim szczerze, ilu z nas poddaje się, ulega szantażowi tradycji wymuszanej przez kościół i niby dobrowolne, a zwłaszcza na prowincji de facto obligatoryjne nauczanie religii, bo boi się wychylić i dlaczego tak się dzieje?
    Ale czy jest inna droga, jak przynajmniej próba zorganizowania sprzeciwu? Nie wiem.
    Iba, cieszę się że dalaś głos.
    Na passencie od dawna nie bywam. Całkiem straciłam serce do tego blogu.

  101. @Gekko

    Morał zaciśnięty w rzyci?
    To witz rzyci nie zachwyci
    Choćbyś nadął ją i spocił.
    Orasz w rzyci? Głowę-ś spsocił.

    :poop:

  102. Poprawka:
    Nie: To witz rzyci nie zachwyci, a Ten witz rzyci nie zachwyci.

  103. Napisalm wczesniej ze nie mam zmiaru byc ofiara, nie nadaje sie. Ale wlasne zdanie i wlasna ocene moge miec, co jest bardziej kuszace bo wbrew prawidlowemu pradowi. Jak by sie blizej przjrzec to wiekszosc tu grzeszy niesubordynacja, a wad ludzkich dostatek, to ostatnie dotyczy mnie jak najbardziej. Juz sama obecnosc na blogu jest podejrzana.
    @Gekko, widze ze nie odpuszczasz w zalotach. To co opisalam mialo miejsce w ostatnich latach mojej pracy, w nowym ladzie spolecznym. A ze punkt widzenia itd., zgadzam sie, ty siedziales (siedzisz) w innym miejscu.
    I prosze mnie nie dysplinowac, to ostatnie do pozostalych kolegow rowniez.

  104. na temat – nie bede sie powtarzac.
    Moje dzieci uwazaja ze ateizm jest naturalnym stanem rzeczy.

  105. znowu pod prad
    Szanowny Panie Redaktorze!
    @Zyta2003 przeprosila, wytlumaczyla. A mnie sie zrobilo przykro, poniewaz wiem jak trudno czasem napisac zrozumiale w ojczystym jezyku, widze to po corkach ktore przeciez wychowywaly sie w Polsce. Nie uzywaja go na co dzien, podobnie jak nasza kolezanka i w rozmowach czesto uzywaja odpowiednika amerykanskiego, nie ze zlej woli. A Zyta sie stara, opisuje wiele ciekawych wlasnych obserwacji i ja to doceniam.

  106. @mag, dlaczego tak sie dzieje? Przeciez pisalas wczesniej ze sama uzywalas babcie zeby edukowac dziecko w przedmiocie religii, nie ty jedna zreszta.

  107. Bilbordy z lubelszczyzny budza zainteresowanie problemem dyskryminacji szkolnej dzieci, nie poslanych przez rodzicow na religie.

    Szybko dotarlismy do sciany, lub jesli ktos woli sufitu, zbudowanych z urzedniczej niefrasobliwosci, falszywej tolerancji, nieskrywanej, lub ledwo skrytej hipokryzji spoleczenstwa zindoktrynowanego i zdominowanego przez kosciol katolicki.

    Zmiana tego stanu rzeczy, bez totalnej rewolucji, jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Wystarczy religie wyprowadzic ze szkol i przedszkoli i nietolerancja z dyskryminacja, znikna ze szkol w sposob naturalny.

    Nauka religii w salach katechetycznych przy kosciolach oddzieli dzieci, ktorych rodzice zdecydowali sie zindoktrynowac, od reszty i zlikwiduje problem szkolnej dyskryminacji dzieci i rodzicow niewierzacych.

    Wyprowadzenie religii ze szkol moze nastapic wylacznie ta sama droga, ktora zostala do szkol wprowadzona. Tak wiec zainteresowani wyprowadzeniem, powinni starannie rozwazyc na kogo jesienia oddadza glos.

  108. @@mag, Jiba
    Zaserwuję Paniom historyjkę, która nadaje się do Mrożka, a która przydarzyła mi się w tzw, niedzielę palmową, czyli niedawno. Przywiozłem z zaprzyjaźnionego warsztatu samochodowego, do którego wstawiłem samochód mojej wiek niewidzianej przyjaciółki, co to ją awaria blisko mojej chałupy spotkała, ją samą, do jej miejscowości pod Warszawą, gdzie mieszkaliśmy będąc sąsiadami przez kilkanaście lat. Przed jej osiedlem, zatrzymałem się przy „Biedronce”, aby nabyć „seczego”, co by spotkanie godnie uczcić. Po moim przenocowaniu, mieliśmy w poniedziałek z powrotem do warsztaciku pojechać, po naprawione autko. Wracam z torbą wyładowaną przyszłymi toastami, a w moim samochodzie nikogo nie ma. Zaglądam, a z miejsca pomiędzy przednimi a tylnymi fotelami słyszę zduszone – „ciii!”. Wydobywało się to „ciii! ” spod pledu zaściełającego tylną kanapę. „Co jest?” – pytam. „Proboszcz – słyszę odpowiedź/pytanie – już odjechał?”. Rozglądam się – proboszcza nie widać. „Wyłaź” – mówię i wytłumacz się. Okazało się, ze proboszcz zatrzymał swoją brykę w miejscu, z którego mógł obserwować wejście do „Biedronki”. Notował kto w świętą niedzielę męki pańskiej oddaje się zakupom. „Gdyby mnie zobaczył, to w kazaniu mógłby zapodać, że pani aptekarka w niedzielę palmową gorzałę razem z takim jednym antychrystem kupowała. Moja apteka już nie jedyna w okolicy, a konkurencja proboszcza gości i forsy na kwiaty do ołtarza nie żałuje”. Nie wiedziałem – śmiać się czy płakać. Dziś też nie wiem.

  109. Jedno jest pewne; plemię Polan, nie potrafi wyzbyć się pierwiastku niewolnictwa, który ciągle rządzi polską mentalnością.
    Ileż to się można naczytać wypowiedzi oburzonych rodziców na postępowanie tego, czy tamtego katabasa wobec ich dzieci – i co? i nic. Psioczą a z religii dziecka nie wypiszą.
    Ileż to się można nasłuchać pomstowania na klechów i kościół, a dzieci i tak ochrzczone, skomunikowane i w kościołach zaślubione. Nie za darmo ma się rozumieć.
    Komuna nie potrafiła tak Polaków omotać, jak uczynili to kruchciani cwaniacy.
    I tak pozostanie, chyba niestety, na zawsze.
    Jeśli ktoś opiera swoją wolność w działaniu na tym co ludzie powiedzą, trudno oczekiwać czegoś innego.

  110. Temat podrzucony przez Redaktora dosyć ciekawy i inspirujący do stawiania dosyć odważnych tez, jednakże monotonia programowych wypowiedzi materialistycznej gawiedzi bardziej nużąca niż niejedno kazanie na niedzielnej sumie.
    A temat jak dla mnie nie jest tak bardzo jednoznaczny jakby się wydawać mogło z lektury fanów Redaktora Kowalczyka.
    Nie bardzo mi się chcę produkować ( jeszcze za darmo) polemiczne teksty, ale w kilku żołnierskich zdaniach zasygnalizuję wątpliwości które są moim zdaniem warte krytycznego namysłu.

    Po pierwsze państwo polskie ma swoją Konstytucję , a ta konstytucja oprócz fragmentów sygnalizowanych przez Gekko ma również tekst preambuły który odwołuje się do…

    Po drugie treść Konstytucji uchwalony został w drodze referendum i podważanie treści jej zapisów jest średnio intelektualnie udane

    Po trzecie chrześcijaństwo w swojej katolickiej emanacji – czy chcieli tego czy nie – jest związane z polską historią jak rzep z psim ogonem i niestety drodzy grójeccy wolnomyśliciele tradycja ma również swoje prawa. Nawet w XXI wieku

    Po czwarte jak pokazują dotychczasowe demokratyczne hapenningi partie odwołujące się( przynajmniej werbalnie) do nauki Kościoła są ostatnio górą, a jeżeli kiedyś było inaczej to umowę miedzynarodową między Watykanem i RP ( tak kochaną przez antyklerykałów)podbił swoją pieczęcią nawet bezbożnik Kwaśniewski.

    Po piąte państwo polskie odpowiada za edukację polskich latorośli i obowiązek szkolny istnieje do 16 roku. Państwo ma też wpływ na program szkolny. Uznało więc, że nie rodzice ustalają zestaw przedmiotów szkolnych, ale ONO ( czyt. państwo) ma na to ochotę.

    Po szóste swoją mądrością uznało ONO ,że na to aby być cnym obywatelem, dobrym mężem, ojcem oprócz znajomości teorii mechaniki kwantów i zasad polskiej deklinacji niezbędna jest znajomość religijnych podstaw chrześcijaństwa.
    Były oczywiście głosy, że miejsce religii chrześcijańskiej mogłaby zastąpić archeologia, znajomość pędzenia samogonu, czy kiszenia kapusty ( ta ostania propozycja to głos posła rodem z Biłgoraja), ale odpadła ona w pierwszym czytaniu.
    Większość uznała ,że religia obok poznania fizycznych praw, matematycznych równań, znajomości górskich pasm w południowo – wschodnich Indiach sprawi ,że wyrośnie nowe pokolenie które dumnie będzie machało biało – czerwoną flagą.
    I na koniec sugestia dotycząca etyki.
    Odzywają się liczne głosy aby religia opuściła szkolne mury!
    Grosz publiczny nie dla nauczania zabobonów!

    A może zwolennicy „opcji etycznej” daliby przykład?
    Spontaniczne, zupełnie na zasadzie wolontariatu, ewentualnie za symboliczną złotówkę starannie dopracowane lekcje etyki.
    Lokale?
    Tutaj pełna improwizacja. Od remiz strażackich po galerie handlowe.
    Dla uwiarygodnienia i dodania powagi etycznym kursokonferencjom obowiązkowy udział przynajmniej jednego przedstawiciela ateistycznej narracji z powiatu.

    To tyle w telegraficznym skrócie.

  111. Gekko
    6 maja o godz. 8:44

    Komentarze na blogu nie mogą być zbyt długie, ale przecież nie są po to, aby łopatologicznie zwalniać z myślenia, ale by prowokować interpretacje i wnioski, prawda?
    Mam nadzieję, że teraz jest jaśniej?
    ****
    Tez tak uwazam. Tyle, ze wedlug mnie dobrze by bylo gdybys przed wyslaniem przeczytal to co napisales, i zastanowil sie czy to zostanie odczytane tak jakbys sobie tego zyczyl. Gdybys tak postapil to dopracowalbys swoj wpis tak aby nie bylo watpliwosci co do twego stanowiska na poruszony temat. To jest rada na przyszlosc. Sprobuj.

  112. @ Aaron S.

    Drogi Aaronie,
    Po zapoznaniu się z Twą wykładnią rzeczywistości i argumentacją, każdy obywatel, nie tylko adorowany bezwstydnie red. Kowalczyk, ale nawet ja, przejrzewa na ócz błękity.
    Tak się bowiem składa, że wspomniana przeze mnie, na mą i współobywateli zgubę, Konstytucja, wybrana w Referendum, posiada Czerwoną Okładkę, jeszcze przed swą Preamboną.
    Niewątpliwie, trudno inaczej i bardziej praworządnie odczytać tę Wolę Ludu (ONEgo), jak szczególny obowiązek przestrzegania Preambony, tego Kardynalnego artykułu pierwszej potrzeby, przez Czerwonych.
    Niechże więc Czerwoni nie pyszczą, że kto Polak Boga w swej książeczce do nabożeństwa nie ma.
    I niech więc zapisują, zapisują – tak, jak nakazuje im odwiecznie kolor naszej konstytucji.
    Tyle, że obecnie obowiązującym konstytucyjnie czarnym atramentem.

    @ żabko k.
    Coś mi się na adory zebrało, fakt. Może dlatego, że trudno oprzeć się Twoim doświadczeniom, że żadne nowe łady nie zmienią ludzkiej żądzy na talony

    @ anumliku,
    Nie nawiązując już do inicjalnie podniesionej przez Cię (do godności podmiotu lirycznego) rzyci, śpieszę donieść że aptekarka bijąca czołem pomiędzy tylnymi kanapami, wyznająca tym gestem wiarę w ludzką dążność do afiliacji z biznesem, to mały pikuś.
    Miałem okazję, bawiąc jak Ty na prowincji, zapoznać ostatnio instytucję polową o nazwie „Komunalny Cmentarz Katolicki”.
    Demokracjo konstytucyjna: memento mori.
    Sto lat Ci życzę (anumliku, dla demokracji za późno).

  113. krzys52, 6 maja o godz. 18:14

    „Gdybyś zastanowil sie… to…dopracowalbys swoj wpis tak aby nie bylo watpliwosci co do twego stanowiska”

    Drogi krzys52’u,
    po zastanowieniu przyznaję Ci rację i celem zlikwidowania wątpliwości co do mojego stanowiska wskutek czytania tego co napisałem, dokonałem wpisu na listę kandydatów na kaprala.
    Narodowe Rezerwy Zbrojne czytają mój wpis i zobaczymy, co z tego zrozumieją.
    Przy ewentualności porozumienia, pagony okażę przed każdym kolejnym wpisem na blogu.
    Porządek musi być, a nie żeby, jak z Konstytucją, każdy myślał, co ma w głowie, a nie co nakazują litery dokumentu.
    Czołem!

  114. Redaktor pisze m.in:

    „…Doskonale streszcza to sformułowanie znanej mi 7-letniej dziewczynki (niezapisanej na religię, lecz etykę), która nieraz już upewniała się u mamy…”

    I tak przy okazji tego cytatu. Wiele sobie mogę wyobrazić ale lekcje etyki dla siedmiolatków to…Zero brzydkich słów i innych nadekspresyjnych fraz.

    Puszczam wodze fantazji i wyobrażam sobie takie lekcje etyki dla siedmiolatków

    Drogie dzieci na dzisiejszej lekcji zajmiemy się najważniejszym aktem prawnym jakim jest konstytucja RP…

    …i to by było na dzisiaj wszystko. Jutro zajmiemy się kodeksem karnym,czyli co wolno,a czego nie wolno robić…

    …Przeanalizowaliśmy kodeks karny a na następnej lekcji omówmy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i przekonacie się jak ważnymi problemami zajmuje się ten Organ Konstytucyjny…Pse Pani a co to jest Organ, bo ja w domu mam tylko organki…

    …Obecnie przyszła kolej na Konwencje Praw Wolności i Obywatela bo każdy siedmiolatek powinien wiedzieć,że kiedyś będzie dorosły i…

    …A w drugim semestrze drodzy siedmiolatkowie zajmiemy się Etyką Spinozy.Zapytajcie się swoich rodziców to przekonacie się jak ważnym etykiem był Baruch Spinoza…

  115. maciekplacek (16:25)

    „wielokrotnie “postulowal” na blogu tegoz Passenta i Hartmana by takich jak ja wyrzucac na zbity leb. Jest to encyklopedyczna hipokryzja albo orteqowanie. ”

    Lzesz, podly burku. Nigdy w zyciu nie postulowalem zeby kogokolwiek wyrzucac z blogow. Wrecz przeciwnie, zawsze bronie wyrzucanych. Nawet iesli sa to trolle tacy jak ty.

    Bo ja sie brzydze hunwejbinizmem

  116. @żabka konająca
    Ja „używałam babci, żeby dziecko edukowała religijnie”? Nie wiem skąd ty to wzięłaś, a raczej jaki był tego kontekst.
    Mój synek latał na religię jeszcze dobrowolnie, podobnie jak wcześniej ja. Z ciekawości, czy z potrzeby, bo religia była w salkach katechetycznych,a kościół znal swoje miejsce w szeregu. Nie panoszył się w szkołach, a tym bardziej w przedszkolach, nie głosił też wyższości prawa bożego nad świeckim. Nie ośmielał się szantażować posłów ekskomuniką, nawet już w III RP. To kwestia ostatnich lat.
    Krotko mówiąc, skończyły się żarty, nad czym zwłaszcza dzisiejsi rodzice muszą się dobrze zastanowić. Zrewidować bezmyślny, automatyczny stosunek do tradycji polskiej rodziny pojmowanej
    tak, jak chce kościół.
    Opowiastka anumlika o jego znajomej jest przerażająca. Jak dalece dorośli, wykształceni ludzie dali sobie narobić na głowę i nadal chowają ją w piasek.
    Na koniec, drobna uwaga. Żabencjo, nie rób z siebie takiej prymuski ateistki, które potrafiła wychować właściwie dzieci, w przeciwieństwie do mnie. Wyraźnie to przecież zasugerowałaś, do czego nawiązuje na początku mojego postu

  117. pombocek (6:29)

    „Sam wyleciałeś z paru blogów, to drżysz.”

    Jak osika.

  118. pombocek

    „A o Twojej klasie świadczy, że nie widzisz powodów wywalenia na zbity pysk przestępcy”

    Powody widze, przestepstwa nie. Hunwejbinizmem wciaz sie brzydze.

  119. Orteq
    6 maja o godz. 19:07

    Ja to widzę nieco inaczej.

    „Chamstwo należy tępić siłom i godnościom osobistom”…..

    A panowie o często ciekawych skojarzeniach i treściach, w swych wpisach uciekali się do BARDZO nieprzyjemnych chwytów polemicznych, do wulgaryzmów prawie.
    To nie jest polemista- taki typ- tylko buc.
    I za bucowatość zostali ukarani.

    Obsesje powinno się leczyć, wykwintność nie jest wymagana, ale formy grzecznościowe powinny być zachowane.
    Kindersztuba od przedszkola by się przydała.
    Może byłoby to sensowniejsze, odcisnęło trwalszy ślad?

  120. Nawet mag(us) nauczyla sie lekcewazyc w nia wymierzona napastliwosc kaktusa. I ta chyba ustala.

    Inni natomiast wola gazrurke. Tez mozna

  121. wiesku

    Odbieram tego buca na wlasna szczeke, odbieram. Pewnie nie zawsze mnie sie udawalo jechac gladko francja elegegancja. Zauwaz jednakze, ze jesli sie to zdarzalo to zawsze w reakcji na czyjes chamskie atakowanie mnie. Za wyrazanie odmiennych pogladow.

  122. Orteq
    6 maja o godz. 19:37

    Wybór formy zależy jedynie od nas.
    Treść można wyrazić na wiele sposobów i dyskutować twórczo, wzbogacając się wzajemnie. Niestety, niektórzy nie lubią takiej formy.
    Dlaczego?
    Ad meritum zamiast ad personam jest lepsze.
    Tyle że trzeba DOROSNĄĆ…..

  123. Lubelska akcja z bilbodrami jest OK, ale takich akcji powinno być w Polsce setki, jeśli nie tysiące. Jeśli miałyby odnieść skutek.
    Nie oszukujmy się, społeczeństwo jest dość gnuśne i mało obywatelskie. Ukształtowane przez wieki właśnie przez kościół, trochę tak i on (młyny boże) wolno miele.
    Narzeka, jęczy społeczeństwa dusza przez kościół zniewolona, ale do reformacji onegdaj serca nie miało, a i u schyłku I RP ledwo paru biskupów zdrajców Targowiczan na latarniach powiesiło.
    Za komuny miało wspólny interes z kościołem, nie dać się „czerwonemu” a po 1989 na wyprzódki z dawnym „czerwonym” po liftingu wynagrodzić chciało kk różne nieprzyjemności i podziękować za wsparcie, zwłaszcza w latach 80. Tak się w nagradzaniu rozpędziło, że mamy , to co mamy i przez kościołem bronić się musimy.
    Gotowam przyznać rację lonefatherowi, gdy pisze, ze trzeba religię za szkół wyprowadzić, tak jak została wprowadzona, przez sejm, ale juz kuchennymi schodami się nie da.
    Uświadomić trzeba politykom i klechom już za parę dni, że kto jak kto, ale kandydat prowadzący kampanię w kościele i jego formacja tak ostentacyjnie przez kościól popierani nie mają szans na wygraną. Na jesieni zaś glosować na tych, którzy sprzeciwiają się głębokiej, nachalnej ingerencji kościoła w stanowienie prawa w Polsce, grzebanie w ludzkich sumieniach i zaglądanie pod kołdrę.

  124. Jeżeli o religii, maluchach ( siedmioletnich,ale nie tylko) to nie może zabraknąć jednego z moich ulubionych ( raczej na indeksie na materialistycznych salonach) poetów ( Miłosz oczywiście bez konkurencji) ,czyli Jana…nie,nie Kochanowskiego,ale Twardowskiego i jego uroczego wiersza:

    „O maluchach”

    Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania
    stale mieli coś o roboty
    oswajali sterczące z ławek zdechłe parasole z zawistnymi łapkami
    klękali nad upuszczonym przez babcię futerałem jak szczypawką
    pokazywali różowy język
    grzeszników drapali po wąsach sznurowadłem
    dziwili się że ksiądz nosi spodnie
    że ktoś zdjął koronkową rękawiczkę i ubrał tłustą rękę
    w wodę święconą

    liczyli pobożne nogi pań
    urządzali konkurs kto podniesie szpilkę za łepek
    niuchali co w mszale piszczy
    pieniądze na tacę odkładali na lody
    tupali na zegar z którego rozchodzą się osy minut
    wspinali się jak czyżyki na sosnach aby zobaczyć
    co się dzieje w górze pomiędzy rękawem
    a kołnierzem
    wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione „O”
    kiedy ksiądz zacinał się na ambonie

    —- ale Jezus brał je z powagą na kolana

  125. „Zdrowe dzieciństwo bez boga przydałoby się każdemu. W konsekwencji mielibyśmy zdrowe społeczeństwo obywatelskie, … ”
    Takie jakie jest np. w Korei Pln.
    Jedno czego o ateistach nie mozna powiedziec to to, ze nie grzesza inteligencja.

    kolchozniku
    Czy jezeli zacytuje ci twoje slowa, kolchozniku, w ktorych jednoznacznie sugerujesz wywalenie na pysk z blogu np. Janusza, przyznasz sie tu wszystkim na blogu, ze jestes lgazem ?
    Ze sklamales raz wiec klamiesz bez przerwy.
    Masz na tyle odwagi kolchozniku ?

  126. @Aaronu..

    A kogo tu interesują twoje katolickie dyrdymały i czołobitne wobec cebulowej tradycji polsko-chrześcijańskiej pseudonaukowe ewokacje? Jak sam widzisz na załaczonym obrazku, każdy twoje wypociny zlewa sikiem prostym. Oszczędź sobie i nam tej taniej zgrywy katolickiej, ok?

  127. Czytając posty mag i jej określony stosunek emocjonalny do monumentalnej instytucji przypomina się tytuł wiersza Norwida „Cóżeś Atenom zrobił Sokratesie”, gdzie tytułowe Sokratesa i Ateny zastępuje… i wychodzi z tego…

    „Cóżeś Polakom uczynił Kościole…”

    Wiem, wiem niedoróbka deklinacyjna z Kościołem,ale to tylko takie moje skromne nawiązanie do przewrotnej norwidowskiej składni tym razem, a nie nagła zmiana aksjologicznego frontu.

  128. Rafale Kochanie wiesz,że ja wiem i nikomu tego nie powiem,że adresatem moich wypocin nie jesteście Wy grójeccy ateiści i materialiści,ale osoby które może z nudów,a może z ciekawości zajrzą na blog Kowalczyka i rzucą okiem na jego zawartość i okaże się ,że jest nas – podobnie myślących – więcej.

    I ku ich pokrzepieniu serc oraz w ramach pomocy przy definiowaniu tożsamości kreślę od czasu do czasu te zdania.

    A Wasze opinie naprawdę nie są dla mnie priorytetem.
    Naprawdę.

  129. Materialiści są POZA Kościołem?
    Czyżby?

    Zdecydowanie, jestem przeciwnego zdania.
    Z nadmiaru mamony, nawet nie wiedzieli ile posiadają.
    Niedawno wykryli posiadanie 14 miliardów euro……
    Tak maja jedynie wyjątkowo bogaci, z demencją.
    Albo, ludzie o szemranych interesach i lepkich rękach.

  130. Racje wystarczy przyznac RACJI, ze wyprowadzenie religii ze szkol jest czysta i w dodatku najszybsza droga dopozbycia sie zmory wszelkich dyskryminacji zwiazanych z uczeszczaniem, czy nie uczeszczaniem na lekcje roligii.

    Jestem, choc z urodzenia i natury optymista, skonczonym pesymista, jesli chodzi o skutecznosc jakichkolwiek akcji bilbordowych.

    Chocby w Lublinie zawislo 10 000 bilbordow, to wystarczy jeden ksiadz parafialny i troche „lamentow” nad „niszczeniem kosciola”, zeby te bilbordy poszly w (tu wulgarna nazwa zenskiego organu seksualnego).

    A piszac o sposobie w jaki religie do szkol wprowadzono, mialem na mysli, ze jesli dalo sie rozporzadzeniem wprowadzic, to akt prawny mozna „odkrecic” aktem tego samego rzedu, czyli wyprowadzic moca rozporzadzenia, znoszacego poprzednie rozporzadzenie. Choc to pewnie mrzonka, ale warto zbadac.

    Problemem moze byc zaprzestanie oplacania katechetow, ale wszystko mozna zrobic jesli sie chce.

  131. Aaron Sprezyner.
    6 maja o godz. 17:48

    Obywatelu sprężynka, nie fanzol Obywatel o preambonach (brawo, Gekko!), trybunałach, kodeksach i cudnej organizacji religijności w świętym kraju Polan, prawa do jej nauczania i tym podobnych pierdołach. Bardzo chętnie natomiast posłucham opowieści Waszej Świątobliwości o dobroczynnych SKUTKACH nauczania religii. Aż mnie uszy swędzą, tak chcę słuchać. Jako rówieśnik PRL nasłuchałem się pod koniec życia socjalistycznej religii, kiedy już nic nie groziło za odwagę, że plany były dobre, tylko wykonanie – gówniane. Czort wie, skąd odważni wiedzieli, że plany były dobre, skoro gówno z nich wyszło. Natomiast tysiąc siedemset lat czekam (najskuteczniejszym sposobem na długie, zdrowe życie jest unikanie jedzenia) na równie odważne podsumowanie nauczań antychrystusowego katolicyzmu. Pewnie się nie doczekam. Więc ukój mnie Obywatel choć prywatnie: nie kradną dzieci nauczane religii w szkole, pilnie się uczą całe ranki, nie chleją, nie ćpają, nie pieprzą się na przerwach, nie kłamią, czczą ojca moczymordę i matkę kołtunkę, nie wyłudzają od babć na dopalacze, piwo, siki, jeżdżą nieszaleńczo rowerami, motorami, brykami, nie śmiecą, nie noszą w gębach smoczków „papierosami” zwanych, nie drą mordy w miejscach publicznych i się nie obmacują, jakby nikogo nie było, nie rozkraczają się na siedzeniach w autobusach przy stojących babciach, w ogóle są grzeczne wobec starszych wzorem naszych krewnych małp? Właśnie o takich doczesnych skutkach nauczania religii w szkole czy gdziekolwiek, choćby w lesie, bym posłuchał. Wtedy ideologia jest coś warta, kiedy są jej dobroczynne skutki. Kiedy nie ma, każde słowo na jej temat jest puste. Więc niech Obywatel nie fanzoli, co ostatnio, przedostatnio czytał, tylko mówi konkretnie.

  132. W tym wszystkim najwazniejszym problemem sa wszelkie szkody wywolane dyskryminacja, mobbingowaniem, moralnym, czy innym „spolecznym szantazem”, jakie dzieja sie w zwiazku z uczeszczaniem, czy nieuczeszczaniem na religie.

    Najprostszym sposobem zlikwidowania problemu, jest usuniecie jego przyczyny.

    Nalezy wyprowadzic religie ze szkol do sal katechetycznych. To i tylko to zlikwiduje problem.

  133. @Aaronu..

    mam pomysła dla ciebie, cobyś nie czuł się osamotniony w swoich zwidach katolickich i miał realną nadzieję na dotarcie do ludzi normalnych inaczej i krzepił ich zafajdane chrzescijańskim obornikiem serduszka.
    A mianowicie, swoje rewelacje ujawniaj tam, gdzie jest podatny grunt dla spragnionych wesołej nowiny, czyli FRONDA, GOSĆ NIEDZIELNY, TRWAM / RADIO MARYJA NA ZAWSZE DZIEWICA.
    Zapewniam cię, że tam się sprawdzisz jako wodzirej zbłąkanych dusz o cebulowo-kartoflanej mentalności. Do dzieła! I wskakuj to czasami, by pochwalić swoimi osiagnieciami! Przyznaj, że to dobry pomysł? Czy może chcesz przyjąć postawę naszego jehowity – DEZERTERA, który, jak ta spod latarni, liczy na jakąś łaskę?

  134. @ lonefather, 6 maja o godz. 20:52

    Trzeźwo, krótko i na temat, popieram.
    Jak się okazuje, też tak lubię …czytać. 😉

    Niestety, popierając, nachodzi refleksja, że to nie rozporządzenia są przyczyną panoszenia się katechetów za publiczne pieniądze w przestrzeni obywatelskiej.
    Jest, niestety, dokładnie odwrotnie.
    I tu recepta musiałaby sięgnąć nie do rządców ale do właścicieli tej przestrzeni.
    A o tym, jacyśmy Polacy i obywatele, jak uwarunkowani kulturowo i cywilizacyjnie, to już tu było.
    Na to recepty ewolucyjnej, sanacji na skalę życia czy pokolenia nie ma.
    Może z wyjątkiem oświeconej dyktatury, ale wtedy i tak każdy kandydat pierwej na plebanię po namaszczenie by się udał, niż choćby na most Poniatowskiego, z demokracją negocjować pod lufą zamachu.
    Pozostaje import, i tu, jak się zdaje z ruchów źródłowych, embarga nie będzie; niezamawiane i tak „same przyjdą”…

    Póki więc wolno, pozdrawiam 😉

  135. Wiesku (19:45)

    Z tym wyborem formy, niby nalezacym do nas samych, nie jest tak prosto. Jak zapewne wiesz, czy widzisz ok. 10 postow powyzej, na blogi wlaza trolle. Tym zas zawsze chodzi o obrazenie kogos, o sklocenie ze soba dyskutantow, o rzucenie blota na tego czy innego nielubianego przez nich. Rzucanie blotem sie odbywa z nadzieja, ze moze przyschnie. No i niestety czasem przysycha.

    Jestem przygotowany na to, ze ty tez zaczniesz mnie tytulowac kolchoznikiem. Moze to troche lepsze od buca

  136. Gekko
    6 maja o godz. 21:08

    Proponuje i namawiam do nierozpraszania sie.

    Doprowdzmy do skutku wyprowadzenie religii ze szkol, potem dopiero zajmijmy sie nastepnymi problemami.

    Jesli zaczniemy sie „wszystkim” na raz zajmowac, nic nie uda sie zrealizowac.

    Uwazam za najwazniejsze, zeby przeciac i skonczyc z krzywdzeniem jakie, jak widzimy, wiaze sie z obecnoscia nauczania religii w szkolach.

  137. Orteq
    6 maja o godz. 21:13

    Olac sikiem prostym przez ignorowanie i sie nie przejmowac.

    Jesli o mnie chodzi, to oceniam przez to co i jak piszesz, a nie przez to co ktos bredzi na Twoj temat. Ja obgadywanie mnie, Ciebie, czy kogokolwiek innego olewam, czego i Tobie zycze jak najserdeczniej.

    Pozdrawiam.

  138. lonefather (22:50)

    „Najprostszym sposobem zlikwidowania problemu, jest usuniecie jego przyczyny. Nalezy wyprowadzic religie ze szkol do sal katechetycznych. To i tylko to zlikwiduje problem.”

    Dzieki za wsparcie. Bo ja nabazgralem 5 maja o godz. 22:10 tak:

    „Gospodarzu drogi,
    Polska konstytucyjna, a wiec oficjalna, panstwowa, wolnosc DO religii to rowniez, oraz przede wszystkim, wolnosc OD religii. Te zas wolnosc mozna wcielic w zycie tylko i wylacznie poprzez stworzenie warunkow do jej zaistnienia.
    Czyli, poprzez wprowadzenie w zycie, przez panstwo stojace na strazy przestrzegania konstytucji, NEUTRALNOSCI religijnej w instytucjach publicznych. Takich jak szkoly publiczne. Prywatne szkoly to juz co innego.
    Wpuszczenie katolickich katechetow do klas w budynkach szkol publicznych jest calkowitym ZAPRZECZENIEM prawa do wolnosci OD religii. W zdecydowanej wiekszosci cywilizowanego swiata, rzeczywiscie uznajacego prawo wolnosci OD religii, taki ewenement nie moze miec miejsca. Bo jesli ma, to mamy do czynienia ze skansenem. A nie ze wspolczesnym swiatem. Oraz z pogwalceniem konstytucji. A za takie pogwalcenie ktos powinien stanac przed Trybunalem Konstytucyjnym. Polsce nikt nie staje przed TK. Ja sie pytam: dlaczego?
    Ze nasi wolnosciowcy jeszcze na to nie wpadli, powala mnie”

    Tys wpadl na to. Chwala ci.

    Z pozdrowieniami

  139. Wbrew pozorom i zwidom co niektórych nie zaliczam się do fanów medialnych tytułów jednoznacznie kojarzonych z katolickim Kościołem ( Fronda,Gość itd) . Co więcej nigdy nie miałem z tymi komunikatorami żadnej łączności. Nawet telepatycznej.
    Jedynym medialnym tytułem z którym mam świadomy i „interpersonalny” kontakt ( 2 miesiące) jest Tygodnik Powszechny i tę nową znajomość sobie chwalę. Nie znaczy to oczywiście ,że potępiam czy deprecjonuje obecność tamtych tytułów i zjawisk.
    Po prostu nie stanowię grupy docelowej ich nadawców i wydawców,ale wiem ,że są adresaci ( nawet liczni) do których kierują swoje treści.
    Ja się do nich nie zaliczam.
    I nie piszę tego z pozycji tego lepszego.
    Jeżeli już, to odrobinę innego.

    Na post kierowany w moją stronę autorstwa przez pombocek’u i dotyczący wątpliwości istnienie dobrodziejstw płynących ze strony KK w skrócie odpowiadam,ze takowe istnieją i są doświadczane przez sporą część polskiego społeczeństwa.

  140. @ lonefather,

    Ja rozumiem (i podzielam) Twoje intencje, ale skupienie się na jednym, tj. odwracaniu skutków bez dotykanie przyczyny, to, niestety, strata czasu skazana na niepowodzenie.
    Równie dobrze możemy skupiać aktywność społeczną na …wykluczeniu z ruchu drogowego pijanych kierowców, drogą zniesienia lub wprowadzenia rozporządzeń. Oni od tego nie znikną, dopóki za parę złotych mogą zakupić deprawację drogowych „stróżów prawa”, a wsiadać za kierownicę z pełnym przyzwoleniem zdemoralizowanej społeczności.

    Początek terapii przyczynowej tkwi w naprawie norm społecznych i egzekwowaniu nominalnych, istniejących standardów cywilizacyjnych i demokratycznych.
    Tak, aby np. państwowe interpretacje Konstytucji nie stawały się jej falandejską preamboną, czyli karykaturą prawa.
    Podsumowując – naprawa Państwa, w sensie nawrócenie na prawo (nie chodzi o kierunek).
    Do tego trzeba Polityki (z dużej litery, ale nie pisma), a do niej – Przywódców (a nie kandydów-debaciarzy, bredzących jak przy wódce)… a przywódców z…
    Sorry, za długo żyję w tym kraju, aby nie musiało nastąpić słowo „import”. Najlepiej od razu hurtem, z wyborcami… 🙂
    I tyle.
    Pozdrawiam.

  141. lonefatherku (21:43)

    Olewanie sikiem prostym trolli blogowych, mnie atakujacych niewybrednie, stosuje od dawna. Schody sie zaczynaja dopiero wtedy gdy zauwaze, ze normalni blogowicze zaczynaja mnie postrzegac przez bloto na mnie rzucone

  142. Istotnie trudno jest niewierzacym wychowywac dzieci, gdy panstwo jest swieckim ramieniem kk, i dba o to aby dzieci indoktrynowane byly w katolicyzmie.
    Moim rodzicom bylo zdecydowanie latwiej. Bo i sami nie chadzali do kosciola, i nie przymuszali do tego mnie, gdy zaraz po pierwszej komunii uznalem, ze wystarczy mi tej religijnej edukacji. Przy tym wczesniej wychowywany bylem w bardzo zrelaksowanym podejsciu do religii i kleru. Ale to bylo za wczesnej komuny, kiedy religianci zmuszeni zostali do poprawnych zachowan. Do tego stopnia poprawnych, ze nie przypominam sobie by dzieci z naszej ulicy dokuczaly mi z powodu religijnego niezaangazowania mojej rodziny – co najbardziej rzucalo sie w oczy podczas tzw. kolend, kiedy to ksiadz z ministrantami kazdorazowo calowali klamke. A jesli nawet cos, gdzies, zostalo powiedziane to ja umialem juz puszczac to mimo uszu. Bo i nie bylo powodu bym mogl poczuc sie zaambarasowany, zawstydzony, czy gorszy. Z domu wynioslem pewnosc siebie i nie widzialem powodow by sie przed kimkolwiek tlumaczyc. No ale to bylo za komuny, ktora zezwalala wprawdzie na szkolna katecheze, ale ksiadz katecheta dobrze znal swoje miejsce.

    Tak jak zamieszkujacy te sama czesc Balut ultra-katoliccy krewni ojca, ktorych byc moze skrecalo na widok wychowania dziecka na bezboznika ( z ateizmem ojca pogodzili sie wczesniej, bo co mieli zrobic), jednak potrafiacych powstrzymac sie przed glupimi komentarzami.

  143. Jacek Kowalczyk (5 maja o godz. 23:48 )

    „Ma Pan prawo do własnej interpretacji sprawy banu dla pana S., ale wolność słowa, której jestem zwolennikiem, nierozerwalnie wiąże się z odpowiedzialnością za słowo. Pan S. popełnił wielokrotnie również inne wykroczenie (według mojego własnego kodeksu): jest męcząco nudny, monotonny i przewidywalny. Nie mam siły dalej tego znosić.”

    No autentycznie przegapilem. Dopiero teraz sie natknalem na post Gospodarza do mnie skierowany. Przewijanie ma jednak i swoje zle strony. Przepraszam, panie Redaktorze.

    Nie Pan jeden nie moze dalej znosic męcząco nudnych, monotonnych i przewidywalnych komentatorow blogowych. Jesli zbanowanie nudziarza zakonczy sie korzyscia jakas dla panskiego blogu, bede zbudowany.

    Good luck

  144. Aaron Sprezyner.
    6 maja o godz. 21:56

    Proszę obywatela sprężynkę, by nie nie przeinaczał moich wypowiedzi. Nie mówiłem o wątpliwościach, lecz wprost prosiłem o przedstawienie dobrodziejstw (oczywiście, mających jakąś zauważalną społeczną wartość) plynących z religii i nauczania religii. Prosiłem o przedstawienie, a nie o tik, że „takowe istnieją”. Odpowiedź obywatela sprężynki jest taka, że niech się chowają wszystkie kabarety świata. Powinni ją zanotować również asystenci Kima Una z notesami i wygłaszać w każdej bez wyjątku sytuacji, bo jest tak pojemna znaczeniowo, że nadaje się do wszystkiego. I do dupy.

  145. Gekko
    6 maja o godz. 21:59

  146. @Aaronu..

    Skoro nie jesteś zwiazany ze wspomnianymi obiektami trzody intelektualnej, to tym bardziej powinieneś właśnie tam dać upust swojemu parciu na krzepienie serc katolickich, jakże trwale przybitymi patriotycznymi gwoździami! Nie lepiej właśnie tam szerzyć twoją wesołą nowinę? Czyżbyś brzydził się wchodzić do chlewu?

  147. Gekko
    6 maja o godz. 21:59

    Cholera jasna, laptop im starszy, tym bardziej dęba staje.

    Wyręczyłeś mnie, Gekko. Chciałem napisać jedno zdanie: żeby się paru blogowiczom blog nie mylił z posiedzeniem rady ministrów.

  148. Gekko
    6 maja o godz. 21:59

    Przyczyna – obecnosc religii w szkolach

    Skutek – dyskryminacja, mobbing, szantaze i naciski moralne

    Proponowana akcja – wyprowadzenie religii ze szkol publicznych

    Efekt – usuniecie przyczyny napiec i dyskryminacji w szkolach, uwolni szkoly i uczniow od napiecia wywolanego segregacja ze wzgledu na chodzenie, czy niechodzenie na religie. Wszystkie dzieci nie beda w szkole chodzic na religie. Wszystkie beda pod tym wzgledem takie same.

  149. @ mag, anumlik

    Podobno za religijność w rodzinie odpowiada kobieta.
    Coś w tym musi być, choć to dla mnie absurd biorąc pod uwagę, że jest dla księży i gorliwych katolików jedynie układem biologicznym podtrzymującym przy życiu macicę.
    W dzieciństwie na msze ścigały mnie babki i ciotki, a w życiu dorosłym teściowa oskarża o to, że jej syn nie chodzi do kościoła.
    Oczywiście trafia do niej argument, że potomek jest człowiekiem wolnym i od dawna dorosłym, ale uważa, że gdyby mi zależało, to by leżał krzyżem pod ołtarzem 24h. Bo kobieta wie, jak wpłynąć na mężczyznę.
    Otóż zapewniam Was, że za to wszystko, co muszę znosić i czego jestem świadkiem, zadbam o taką religijność w mojej rodzinie, jakiej się czarnym po prostu nie śniła. I myślę, że nie ja jedyna 🙂

    I oczywiście, uważam jak najbardziej i uważałam od zawsze (byłam w pierwszej klasie liceum, kiedy wprowadzono religię do szkół), że religia w szkole to zamach na wolność wyznania. Jest gwałtem. Po prostu.

  150. Do listy (absurdalnej zresztą) pobożnych życzeń dodam swoje:
    Zabronić chrzcić dzieci – chrzest po uzyskaniu pełnoletności.

  151. „jaka się czarnym nie śniła” – ech, emocje

  152. @pombocku

    Wszelkie objawy aktywnosci rady ministrow, jakie daje sie poznac, zwiazane sa z utrzymaniem relacji Panstwo Kosciol na jak najlepszym poziomie.

    Jako obywatel nie tylko mam isc na wybory i glosowac, ale myslec i proponowac i propagowac rozwiazania, ktore uwazam za dobre dla Panstwa i spoleczenstwa.

    To jest moj, Twoj i kazdego innego, obywatelski obowiazek, o czym, z pewnym zazenowaniem przypominam. Bo nie tylko rada ministrow ma sie krajem zajmowac, ale kazdy obywatel Rzeczypospolitej tez.

  153. sugadaddy
    6 maja o godz. 22:33

    Od razu absurd. A Jesus Christ? Można

  154. Jiba
    6 maja o godz. 22:32

    Jestes w bledzie. Wlasnie, ze sie planowana przez Ciebie religijnosc sni czrnym nieustannie. Te wlasnie sny, o planowanej religijnosci, to jest koszmar, nocna zmora wiekszosci myslacych „czarnych…

  155. lonefather
    6 maja o godz. 22:38

    Dziękuję za wykład i niezrozumienie. Chciałem tylko powiedzieć, że blog nie jest instancją wykonawczą – nic więcej.

  156. PiS to stan umysłu.

  157. pombocek
    6 maja o godz. 22:44

    Wykonawcza nie jest. Moze za to byc miejscem, gdzie sie klaruja poglady JA tak wlasnie blogowe mysli wymienianie traktuje.

  158. @ lonefather, 6 maja o godz. 22:31

    Zgadzam się co do blogu jako miejsca potencjalnej krystalizacji.
    W tym celu zamieszczam równie lakonicznie, co następuje:

    Przyczyna – dyskryminacja, mobbing, szantaze i naciski moralne
    Skutek – obecnosc religii w szkolach
    Proponowana akcja – wyprowadzanie logicznych wniosków z rzeczowej analizy sytuacji.

    Reszta jest do uzgodnienia, oby w jak najszerszym gronie zainteresowanych… 😉
    Najbliższa okazja 10 maja.
    Uszanowanka.

  159. lonefathet

    Takie nierozumienia mogą ciągnąć się przez wieki. Skoro na blogu jest pełna zgoda (nie mówię o tutejszych czcicielach nicości zwanej „Bogiem”) co do wyrzucenia religii ze szkół, to o czym tu gadać? Trzeba zrobić. Ale nie blogi są do robienia – one są tylko do paplania. Więc narzucanie jednego zadania – i jakichkolwiek zadań – blogowi jest niepoważnym przydawaniem mu atrybutu władzy wykonawczej. To idiota Sławomirski robił z blogu organ odpowiedzialny za wszystko.

  160. @ sugadaddy, 6 maja o godz. 22:33

    „Do listy (absurdalnej zresztą) pobożnych życzeń dodam swoje: Zabronić chrzcić dzieci – chrzest po uzyskaniu pełnoletności.”

    To i ja się w temacie dołączę:
    Zabronić chrzcić niewierzących.
    😉

    PS
    W Rosji, staraniem państwa, mają powstać przy każdej instytucji czy inicjatywie kulturalnej, komitety cerkiewne, dopuszczające lub zabraniające aktywności prawosławno- lub nieprawosławnomyślnych. To znaczy tam: państwowomyślnych.
    Co ma powstać (z grobu), nie utonie.
    I tego, również naszego, dążenia ku przepaści, zakazać się nie da.
    😉

  161. Cholera, zapomniałem zamaskować S.ł.a.w.o.m.i.r.s.k.i.e.g.o, no i moderacja.

  162. @Jiba
    Cena za nonkonformizm może być zwyczajnie za wysoka. I wówczas pozostaje zrobić tak, jak nakazuje konieczność. Jestem ostatnią osobą, która by Ci mówiła, jak masz się zachować, bo mechanizm instytucjonalnej przemocy wymierzonej w dzieci, którego żeśmy się dorobili, jest zaiste perfidny.

    P.s. To symptomatyczne, jak duży mamy w Polsce kłopot ze skutecznym egzekwowaniem naszych praw. Część istnieje tylko na papierze, inne zagubione są w gąszczu przepisów, dostarczających mnóstwa „legalnych” pretekstów, by uniemożliwić ich realizację. Dlatego mało kogo w ogóle rusza szkolna etyka (której nie ma) albo to, że z kościoła można się wypisać – pod warunkiem, że ksiądz łaskawie zgodzi się patrzeć, jak odgrywamy teatrzyk tzw. apostazji, który i tak nie zrodzi żadnych skutków, bo kościelne księgi są poza wszelką kontrolą. A przecież wobec tak potężnej instytucji, pojedynczy człowiek potrzebuje ochrony. Bardzo, bardzo podoba mi się model niemiecki, czyli oficjalny, państwowy rejestr i finansowanie kościoła z podatków członków wspólnoty. Proste, a jakże skuteczne. Wystarczy zobaczyć co się dzieje, gdy jakiś ksiądz importowany z Polski próbuje wprowadzać w Niemczech tutejsze zwyczaje.

  163. @pombocek
    6 maja o godz. 20:51
    Otóż to. W swojej naiwności czekam kiedy jakiś katecheta zarządzi zdejmowanie krzyży z sal lekcyjnych oznajmiając, że na krzyż – symbol chrześcijaństwa – trzeba sobie zasłużyć, bo krzyż chrześcijańskiemu uczniowi stawia wymagania. By np. nie ściągał, nie uprawiał przemocy, nie kłamał, nie przeklinał, nie kradł etc, etc. A w szkole w której jest przemoc, wulgaryzmy, ćpanie, cwaniactwo, kult pieniądza, alkohol czy antysemityzm wreszcie, krzyża wieszać nie wolno bo to profanacja. Ale to marzenie ściętej głowy. Uczniowie na takie dictum mogliby katechecie odpowiedzieć, że zachowują się jak polscy biskupi; piją alkohol, są aroganccy, stawiają na kult pieniądza, który wyłudzają skąd się tylko da, gardzą biednymi, łżą jak z nut i nade wszystko kochają władzę.

  164. Gekko
    6 maja o godz. 23:14

    Dowcipnie, ale blednie …

    Ale… **** UWAGA****

    Mozesz mnie przekonac do swojego pogladu analizujac co jest przyczyna, a co skutkiem na zywym przykladzie z zycia.

    Wyobraz sobie, ze jest szkola, do ktorej chodza dzieci katolikow, protestantow, muzulmanow, hinduistow. Umiesz?

    No to teraz udaj sie na zwiady i popatrz sobie jak sie te dzieci bawia na sasiedzkim placu zabaw i zwroc uwage, ze nie ma dl anich znaczenia, ze kolezanka jest caly czas w czadorze, ze kolega ma czarna skure i krecone wlosy. One chodza razem do szkoly, one sie razem ze soba bawia i maja w dupie wszystkie bredni, ktorymi zyja ich starzy. One dobieraja sobie kolegow, czy przyjaciol, nie z uwagi na wierzenia rodzicow, tylko z uwagi na to kto jest fajny, a kto nie. Musze dodac, ze szkola jest panstwowa. Szkola jest panstwowa i nie ma w niej nauczania religii, tylko nauka wiedzy i wspoldzialania w grupie. Dzieci w takiej szkole poznaja inne dzieci i z wlasnego doswiadczenia wiedza, z kim sie chca przyjaznic, a z kim nie. Zadne gadanie, zadnego rodzica nie przekona takiego dziecka, ze jego najlepsza przyjaciolka jest kims gorszym, bo ono jest w szkole ze swoja przyjaciolka, czy przyjacielem od 9 do 15 i po prostu zna i wie.

    Powyzej podalem przyklad z zycia. Dziewczynka, polka urodzona w Polsce, katoliczka, miala w zeszlym roku komunie i wyobraz sobie, ze na swoja komunie zaprosila swoja przyjaciolke najlepsza ze szkoly, czarna muzulmanke. Szok i konsternacja, ale dziwczynka sie uparla i zagrozila, ze jesli jej przyjaciolki nie bedzie, to ona do zadnej komunii pieprzonej (polka wiec podlapala slowko) nie pojdzie.

    No dobra, a teraz poziom wyzej i pomysl, czy jesli w polskiej szkole nie bedzie religii, po szkolnych korytarzach nei bedzie sie paletal facet w sukience i koloratce. Jesli w dzienniku szkolnym ateistycznemu dziecku nie bedzie zapisywana „nieobecnosc” na zajeciach z religii. Jesli ateistycznemu dziecku nei beda robione szykany, czy uwagi, czy wymowki, ze nie idzie na rekolekcje z cala szkola….

    Jesli wszystkie dzieci beda tak samo chodzily na te same przedmioty i beda tak samo oceniane za postepy w nauce, jesli dyrektor, czy dyrektorka szkoly nie bedzie sie zastanawiac, co katecheta, czy katechetka doniosl biskupowi i z czego bedzie sie musiec tlumaczyc w kuratorium. Jesli na szkolnych akademiach czy uroczystosciach beda tylko uczniowie, nauczyciele i rodzice i beda to imprezy szkolne, a nie szkolno koscielne z przewaga koscielnosci.

    No to czy bedzie mailo jakiekolwiek znaczenie, w co i jak wierza rodzice dzieci?

    Widzisz ja z wlasnego szkolnego doswiadczenia i z tego co mam okazje obserwowac, wiem, ze ani poglady rodzicow, ani ich wierzenia religijne, czy inne, nie maja absolutnie zadnego znaczenia dla dzieci. A jesli szkola nie stawia rodzicow w sytuacji, gdzie musza sie odwolywac do zestawu swich wierzen, to na ogol kieruja sie racjonalnymi przeslankami i wierzen do szkoly i nauczania szkolnego nei mieszaja.

    *** Uprasza sie o wlaczenie logiki do procesu myslenia. ***

  165. Jacek Kowalczyk

    „Podoba mi się kolejna akcja fundacji Wolność od Religii: w Lubelskiem pojawiły się billboardy przypominające o prawie rodziców, by ich dzieci nie były zmuszane do chodzenia na lekcje religii i …”

    W USA Sąd Najwyższy powziął w roku 1948 następującą decyzję w sprawie religii szkołach: „Pierwsza Poprawka do Konstytucji opiera się na założeniu, że religia i rząd będą mogły najlepiej osiągać swoje wzniosłe cele, gdy żadne z nich nie będzie wkraczać w cudzą sferę działania. (…) Pierwsza Poprawka ustawiła między kościołem a państwem ścianę, która musi pozostać wysoka i nieprzebyta”

    Łatwo obliczyć, ile lat „jesteśmy za Murzynami”.

  166. @ lonefather

    Pisałem przecież, że racjonalnie, racjonalnie… analizować.
    Czyste mocje Ci podpowiadają, że ciemniaka wytropiłeś? Gdzież Ty to u mnie wyczytałeś, z czym polemizujesz z taką pasją i wyższością?
    Nie tak szybko.
    Powtórzę więc, w nawiasach – łopatologicznie:

    Przyczyna – dyskryminacja, mobbing, szantaze i naciski moralne… […kleru, na oczadziałą wspólnotę plemienną]
    Skutek – obecnosc religii w szkolach… [wprowadzona ukazem przez kacyków, reprezentujących, a jakże, demokratycznie wybraną radę starszych …]
    Proponowana akcja – wyprowadzanie logicznych wniosków z rzeczowej analizy sytuacji. [widzieć to, co jest, a nie to, co się wie; działać przyczynowo, nie życzeniowo, a objawy ustąpią]

    Ja wiem, jak wygląda życie społeczeństw cywilizowanych, otwartych; Twoja relacja jest +/- trafna.
    Ale czy Ty jeszcze wiesz, kto mieszka tutaj ?
    Jeśli nie jesteś na bieżąco, poczytaj mój link o ‚złodziejce krzyża’.
    Pozdrawiam z do bólu racjonalną, ale sympatią. 😉

  167. Z logika Gekko cos jest na rzeczy. Czy singleparent zaskoczy? I dunno

  168. Moje I dunno wynika stad, ze i ja nie zaskoczylem. Bo dudnilem o jakimsis tam wyprowadzaniu katabasow z klas lekcyjnych szkol PUBLICZNYCH, na podstawie Konstytucji RP III. A to przeciez mrzonka czysta.

    Jesli za najczystszej komuny stalinowskiej wprowadzano religie do szkol PRLu, to jaka jest szansa na jej wyprowadzenie z tych szkol dzisiaj?

  169. Zasadnicze pytanie wciaz jest takie:

    czy my wiemy KTO nad Wisla mieszka? To celne pytanie postawil Gekko. My mozemy probowac na nie odpowiadac

  170. pombocek (23:26)

    ” zapomniałem zamaskować S.ł.a.w.o.m.i.r.s.k.i.e.g.o, no i moderacja.”

    pomJerzyku,

    Wezze ty wklej powtornie ten swoj komentarz ze slowem slawo, zmienionym dla niepoznaki.

    Ty pewnie nie wiesz, ze to dosyc wazny powod do dumy logistow: przechytrzylem go!

  171. A godzina akurat nastala taka, ze slawo by sie przydal. Kaktusy operuja w innych niz POmroczna strefach zegarowych. Wiec bedziemy mieli dead as a door nail blog przez cala noc nadwislanska. Tez mozna polubic

  172. „Wasalnosc PRL wobec ZSSR to maly pikus w porownaniu do wasalnosci RP III wobec USA”

    Noo

  173. Dzisiejsza wasalnosc Polski wobec USA lepiej sie dla nas oplaca, na dzien dzisiejszy, niz wasalnosc wobec Rosji. Ale dla nielicznych tylko sie ona oplaca. Czyli dla oligarchow i takich tam. Wiec jak pokolenia po nas nastepujace poradza sobie z rewolucyjnoscia tych poszkodowanych nie-oligarchow? Ja nie znaju.

    Nastepna rewolucja juz jest w padgatowce. Co do tego nie moze byc zadnych watpliwosci.

    Oni tego Lenina nie trzymali zywego ot tak tylko sobie dla zabawy

  174. @@ Gekko Orteq

    Wy dunno, OK trudno, jak wy dunno…

    Ale nie trace, bo nie wolno, nadzieji, ze pomimo „dunno”, postaracie sie zrozumiec, jak widze rozwiazanie, przed, ktorym obaj, wskutek „dunno”, kapitulujecie…

    Cechy, ktore glosicie jako przyczyne obecnosci religii w szkole, sa skutkem religijnej indoktrynacji, a nie jej przyczyna. Te cechy „z powietrza” sie nie wziely. Zostaly wpojone wychowaniem i indoktrynacja. Gdyby posiadacze cech ich nie nabyli, wskutek indoktrynacji, toby ich nie posiadali. Zostali w nie wyposazeni w procesie indoktrynowania religijnego.

    Posiadanie cech wymienionch, jest skutkiem indoktrynacji i wychowania, a bedac skutkiem, nie moga byc zarazem przyczyna swojego zaistnienia.

    Przyczyna zaistnienia jest wychowanie religijne i towarzyszaca jemu indoktrynacja.

    Mylenie skutku z przyczyna, w naukach spolecznych jest czastym bledem. Wybaczalnym bledem.

    Uporczywe tkwienie w bledzie, przestaje byc bledem wybaczalnym, a dodatkowo zmusza do zadania pytania o to, skad Wasz wrecz bezmyslny upor sie bierze?

    Czy przypadkiem, zrodelm Waszego uporu nie jest to, ze w mlodosci sami zostaliscie poddani indoktrynacji, o ktorej wyzej pisze?

    I z tego powodu zaciemniacie widzenie i rozumienie problemu, bo sie wam to zindoktrynyzowanie w dziecinstwie nie pozwala wyzwolic od mysli, ze sie nie da wyprowadzic nauki religii ze szkol?

    Otoz, jedynym miejscem, w ktorym ten diabelski kroag mozna przerwac, jest wyprowadzenie religii ze szkol.

    Nigdzie indziej, bez rewolucji i krwi rozlewu sie nie da tego przerwac.

    Jak to zrobic, jakim podstepem, lub za jaka cene, to nie mam pojecie, bo nie jestem politykiem, ale posiadanezdolnosci logicznego myslenia, jak i umejetnosci analityczne, nie pozostawiaja cienia zludzen, ze jedynym sposobem wyjscia z tego impasu, jedynym mozliwym do zrealizowania, jest wyprowadzenie religii ze szkol.

    Tyle na dzis wieczor . Macie pare godzin, nim na blog wroce, wiec sobie mozecie przemyslec co napisalem.

  175. Spoleczny przymus katechezy to najwieksza trauma mojego dziecinstwa. Wychowana w niewierze, w osmej klasie nagle wprowadzono religie do szkol- dawno temu, w 1990 czy 1991. Mowiono, ze bez oceny z religii nie przyjma nas do liceum. Rodzice poradzili, zebym dolaczyla do tych lekcji. Jako kujonka od razu wyczytalam te sredniowieczne przesady i dzisiaj z perspektywy lat sie ciesze, ze mam tyle wiedzy na ten temat, bo to kawal historii i mam podklad do polemiki. Ale w dalszym ciagu uwazam, ze ten prozelityzm, moje przymusowe chrzty, komunie, bierzmowania- to pogwalcenie praw czlowieka, zbrodnia wobec mnie jako dziecka. No bo jakie ja niby mialam grzechy przed pierwsza spowiedzia? Dorosly facet z wyzszym wyksztalceniem pastwi sie w konfesjonale nad kilkuletnimi dziecmi, zeby wyznaly grzechy? A jakie one niby maja miec grzechy?

  176. @lonefather..

    A choinka w domu, kolędy i pasterka z dzieckiemi – czyli czynności, do ktorych kultywacji sam się przyznałeś, to skutek czy przyczyna twojego zindoktrynowania i wychowania?

  177. Orteg

    „Jesli za najczystszej komuny stalinowskiej wprowadzano religie do szkol PRLu, to jaka jest szansa na jej wyprowadzenie z tych szkol dzisiaj?”.
    ————————————————————
    Otóż to. Wprowadzano, wyprowadzano, znów wprowadzano. Bo nie rządziła teokracja zwana dla niepoznaki „demokracją”. Nikt nie pytał panów w sukienkach ani ludu o zgodę. I o dziwo – zgoda była. I teraz by była, gdyby w celu wyprowadzenia religii ze szkół wprowadzić na 5 nimut stan wyjątkowy i dać rozkaz : „Religię ze szkół wyprowadzić!”. Sama by w podskokach z zakasanymi sukniami katechetów wyszła. Zmiany mentalności to jednak na pewno nie efekt takich radykalnych gestów. Czy religia w szkole, czy nie w szkole, lud jak był głupi jak but, tak jest. Jasno sformułowany cel przez ludzi silnych tylko rozumem – „Religię ze szkół wyprowadzić!” – może tylko ułatwić równie jasno sformułowaną kontrę ludzi silnych siłą wyższą od rozumu : „Lewacy nam Boga zabierają!”. Jak można zabrać z żywych dusz stwórcę wszechświata nikt dotąd nie wyjaśnił, ale na rozpierduchę takie hasło nadaje się w sam raz. Więc w obecnej rzeczywistości wszystkie takie radykalizmy uważam za jałowe, propagandowe chciejstwo. O wiele poważniejsza natomiast robota sama się w szkołach robi: religia się ośmiesza. Nic tak ozdrowieńczo nie działa na psychikę jak śmiech.

  178. Aaronu Sprężynu i jemu podobni apologeci nierozerwalnego związku Polski z rzymskokatolicką mendą powtarzają jak mantrę, że kościół sporo dobrego zrobił dla Polaków i jest to wystarczający powód, by nie było tutaj żadnej sekularyzacji. Ja mam inne zdanie na ten temat. Zarówno polskim politykom, jak i sukienkowym zdrajcom spod watykańskiej latarni zawsze chodziło o to, by społeczeństwo było biedne i głupie. Takim społeczeństwem jest najlepiej manipulować… Takiemu społeczeństwu można wciskać każdy kit… Takiego społeczeństwa nikt się nie obawia, że może wykonać jakąś rewoltę.

    Nie dziwota, że prawicowe środowiska tak ubolewają nad emigracją młodych Polaków. Oni mają w tyłku niż demograficzny (szkoda, że żaden z nich nie widzi w tym źródeł niższego bezrobocia oraz patologicznych dla społeczeństwa konsekwencji z tym związanych), bo tak naprawdę oni drżą przed tym, by ci młodzi ludzie nie zobaczyli, jak można żyć normalnie. Jak sprawne może być państwo, bez ingerencji w jego struktury ośrodków religijnych…. Czym jest prawdziwa obywatelskość…

  179. pombocek (6:28)

    „Orteq: Jesli za najczystszej komuny stalinowskiej wprowadzano religie do szkol PRLu, to jaka jest szansa na jej wyprowadzenie z tych szkol dzisiaj?
    pombocek: w celu wyprowadzenia religii ze szkół wprowadzić na 5 nimut stan wyjątkowy i dać rozkaz : ‚Religię ze szkół wyprowadzić!’. ”

    Przekonaj lonefatherka o koniecznosci wprowadzenia stanu wyjatkowego do wyprowadzenia religii ze szkol w POmrocznej to moze i on cos zrozumie.

    Inna rzecz ze zrozumienie zelaznej logiki Gekka nielatwe jest. Tylko Indoor Prawdziwy, bratanek nasz, potrafil to prawidlowo uchwycic na ktoryms z blogow. On mowil po imieniu: polska madrosc inaczej. Albo jakos tak.

    Podsumowujac. Konstytucja sobie, POmroczna sobie. To dlatego wyprowadzanie religii ze szkol jest mrzonka. Niech ktos to przetlumaczy niektorym

  180. @ lonefather,

    No więc tego się nie spodziewałem, sądząc z Twoich postów (z którymi się w ogromnej większości bardzo zgadam).
    Mamy zasadniczą różnicę w postrzeganiu i analizie.
    Obawiam się, że to wynika nie z różnych rzeczywistości postrzeganych, czy odmienności światopoglądu, ale z dostępnego aparatu poznawczego.
    Spróbuję więc, prawie lakonicznie wymienić przesłanki tym aparatem zbudowane, a dzielące nasze wnioski:
    a/ wolne ludy same sobie urządzają rzeczywistość, podług norm i przekonań, które je charakteryzują
    b/ serwują sobie taka „indoktrynację”, jaka im do tego profilu pasuje (jeśli są wolne, a o takim mówimy)
    c/ Polanie wyznają i praktykują rodzaj lokalnego pogaństwa, nie mający aksjologicznie nic (poza koślawą obrzędowością) wspólnego z tzw. katolicyzmem, jaki cechuje cywilizację zachodnią, a już zupełnie nic – z chrześcijaństwem.
    d/ rolą tego wyznania jest funkcja spoiwa plemiennego, łączącego członków w obronie przed lękiem płynącym z odlecianego kilka epok naprzód, otaczającego świata i obcością jego przedstawicieli i objawów (lęk przed obcym to ważny motyw)
    e/ w tym mechaniźmie społecznym, oddanie szamanom niepodzielnej władzy (wcale nie dusz) nad plemieniem, stopniowe lecz konsekwentne, spełnia rolę konserwującą status quo zalęknionego wolnością i obcymi, demokratycznymi standardami zgrupowania. Co czyni formalne normy i procesy cywilizacyjne ich karykaturą, służą bowiem do obrony przed wolnością, a nie jej umacnianiu.
    f/ elementem (drobnym, ale ważnym) tego procesu, trwającego od 1989, jest katecheza w szkołach publicznych, wprowadzona drogą quasi-demokratyczną, za szerokim przyzwoleniem społecznym (por. nocny krzyż w Sejmie).
    g/ To wszystko są zachowania i procesy plemiennej transformacji władzy bynajmniej nie narzucone przez katolicyzm, ale przeciwnie, czyniące z woli tak sformatowanego plemienia karykaturę wyznania narzędziem władzy chroniącej przed wolnością.
    h/ w żadnej innej społeczności z naszego kręgu geocywilizacyjnego katolicyzm czy inne wyznanie takiej roli od stuleci nie pełni

    Przykładów innych, w tym samym trybie używanych przez nas instrumentalnie i wykoślawianych mechanizmów i standardów demokratycznych czy cywilizacyjnych jest aż nadto.

    Podsumowując, aparat poznawczy wynikający także z nauk społecznych, mówi językiem ludu:
    Wolnemu taki sen przychodzi w udziale, sen, jaką pościel se ułożył.
    Usunięcie religii ze szkół w tych warunkach ma takie szanse powodzenia, jak, z przeproszeniem, agitacja alkoholików za ustawą zakazującą pędzenia bimbru.
    Ale, oczywiście, można jechać Cervantesem i wygrażać wiatrakom, to też szlachetne hobby.
    Tym, pokutującym nad Wisłą sposobem i życzeniowym myśleniem społecznym, nie dziwi mnie ani Dziwisz ani Kukiz intronizowany na Korwina dwucyfrowym wynikiem.
    Ja, w roli akcji ‚sursum corda’, wolę pragmatyzm oparty na wiedzy.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam.

  181. PS
    No muszę przeprosić za nieco koślawą stylistykę i drobne błędy powyższego postu, ale poszedł – a ja spieszę na zarobkowe potyczki z rzeczywistością społeczną…
    🙂

  182. Jeszcze jedno addendum do PS
    Zupełnie pragmatycznym podejściem do działań przyczynowych jest program wypowiedzenia konkordatu.
    Postuluje go Palikot i jest społecznie i politycznie, tym i tam gdzie jest.
    Nawet jednak konkordat nie wymagał publicznego finansowania katechetów, to już nasza, plemienna interpretacja standardów umów międzynarodowych, więc wyprowadzenie religii ze szkół (załóżmy, że dokonane przez Marsjan) zapewne skończyłoby się płatnymi egzaminami maturalnymi na plebanii. (ergo: cała szkoła tylko w kruchcie, a budynki szkolne stałyby się diecezjalnymi hurtowniami leczniczego oleum.) 🙂
    Tyle.
    Pozdrowienia nieustające.

  183. Rafale KOCHAN(ienki),

    „szkoda, że żaden z nich nie widzi w tym źródeł niższego bezrobocia oraz patologicznych dla społeczeństwa konsekwencji z tym związanych”

    Wlasnie dales definicje polskiego zero sum society. Takiego spoleczenstwa nie da sie zlamac zadnymi stanami wyjatkowymi. Czy innym wyprowadzaniem religii ze szkol.

    PS. Gekko. Noo

  184. @ Rafał Kochan, 7 maja o godz. 8:45

    Popieram Twoje stanowisko polemiczne.
    Rosja też zrobiła wiele dobrego dla Polaków; skanalizowała i skomunikowała elektrycznie Warszawę oraz dała nam kolej na ten przykład, autentycznie.
    Ponieważ Stolyca nadal skanalizowana jest w ok. 70%, pozostaje wprowadzić rosyjski do szkół, a ambasadę uczynić wyższą izbą Senatu.

    To jest, jak gdyby oczywiście, logika i pragmatyka …swojskiego paranoika, zanurzonego w cywilizacji, którą interpretuje alla polonaise.
    Karykatura więc… (dodaję dla pewności bycia zrozumianym).
    Bulba 😉

  185. Ano właśnie, większość oczekuje, że to politycy, rząd, prezydent, kościół, papież i szlag wie, kto jeszcze wykona brudną robotę. A to przecież odpowiedzialność spoczywa TYLKO I WYŁĄCZNIE na jednostce, poszczególnych ludziach, za których nikt przecież nie będzie decydował, co mają robić w swoim życiu. Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego wciąż są ludzie, niby nawet tacy oświeceni, którzy nie chcą wziąć życia we własne ręce i nim decydować? Tylko tłumaczą się wrednym społeczeństwem, wyborem „mniejszego zła”, małomiasteczkowością…

  186. Gekko
    7 maja o godz. 9:12

    Prawie się bym zgodził, co do punktów różnych, a co punkt, to obszerne zaplecze, tyle że mało się zgadzam, z punktem c w kolejności pierwszej.

    Polanie nie praktykują żadnego „pogaństwa”, tylko katolicyzm. Tak jak i katolicyzm praktykuje (tam, gdzie nie praktykuje mormonizmu, jehowizmu, hinduizmu, islamu, buddyzmu, asztartyzmu, bogorongizmu i leczenia hemoroidów) tzw. cywilizacja zachodnia.
    Nie mylmy tego z laurkowymi książeczkami różnych panów i pań, w którym napisane jest „jak ma być”, czyli „jaki naprawdę jest katolicyzm” co jest bardzo ładne, zaopatrzone w kolorowe obrazki, a czasem 200 stron naukowych przypisów. Od czego katolicyzm jest bardziej naukowy od niekatolickiego Einsteina, przez co profesorów od katolicyzmu, wiedzących „jaki jest naprawdę”, nie da się zmieścić w mniej niż 40.000 kontenerów.
    Kontenerów dlatego, że liczba naukowych profesorów prawidłowych, rośnie geometrycznie, a kontener to pojemnik bardzo zmyślny:można dostawiać, dostawiać i dostawiać. Łatwo się pakuje i eksportuje-importuje.
    Należy dać szansę twierdzącym, że twierdzą prawidłowo: Polska chrześcijańska od tysiąca lat !
    Ja się zgadzam. Tysiąc lat, aż nadto starczy, żeby się z twierdzeniem zgodzić. Kto się tyle czasu uczy, bardzo mądry jest i prawidłowy.
    To co widać, to katolicyzm.
    Nie bójmy się tego słowa,nie drżyjmy lękliwie zasłaniając się kolorowymi książeczkami, lub tymi z 40.000 stronami naukowych przypisów, że katolicyzm jest gdzieś tam.., jak w Archiwum X – ‚The truth is Out There’

    Jak gdzieś tam, to gdzie – nie wie papież i biskupi jego: gdzie, proszę papieża? Gdzieś! no to mam cię gdzieś!
    Każdy papież stanowczo głosi, że wie gdzie, wie jak i wie co. Razem z nim, i chórami anielskimi wołają biskupi jego, proboszcze jego, zakonni jego i parafianie jego.
    A wszyscy piją seczego.

    Czym innym też jest szamanizm, gdy się potraktuje jego istotę tak, jak na to zasługuje: poważnie.

  187. lonefather
    7 maja o godz. 0:08

    Dajesz dobry przykład, bo z życia, i uniwersalny.Oraz porządnie opakowany skłonnością analityczną.

  188. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 6:15

    Choinka – tak, bo lubie zapach, bo mozna 4 latka zaangazowac do wspolnego ubierania, bo moze potem czterolatek cwiczyc wole i nie sciagac z niej cukierkow
    A pod choinka PREZENT dla synka – SPROBOWALBYS WYTLUMACZYC czterolatkowi, ze nie bedzie PREZENTU pod choinka, inteligentnemu czterolatkowi, ktory juz wie i kojarzy zwiazek choinka/prezent, ze nie „bedzie choinki”… Zycze sukcesow w zyciu zawodowym i osobistym, gdyby sie udalo Tobie wytlumaczyc.
    Koledy – tez. Zwyczajnie i po prostu lubie sobie pospiewac, choc niemilosiernie falszuje, ale Jasiowi, to ze falszuje nie przeszkadza, sluch po mnie odziedziczyl najwyrazniej.

    Pasterka – no nie!
    Bez przesady, my jestesmy ateisci i nie chodzimy do kosciola.

  189. @Tanaka…
    7 maja o godz. 10:08

    W tym problem właśnie jest, że analiza dotyka nie tego miejsca, co potrzeba.
    Po pierwsze, dlatego, że w Polsce póki co nie ma takiej różnorodności religijnej, jak chociażby w Wielkiej Brytanii.
    Po drugie, a co w przypadku, gdy religii w szkołach CHCE większość Polaków? Kto ma reprezentować ich interesy? Czyż właśnie nie kościół i politycy?
    Po trzecie – jeśli przyjmiemy, że jest jak jest, czyli 99% Polaków została już zindoktrynowana religijnie, to co ma być zalążkiem społecznej przemiany? Zmiana prawa, czy zmiana mentalnościowa katolików? Oczywiście, że zmiana mentalnościowa, bo w każdym cywilizowanym państwie prawo wychodzi na przeciw potrzebom społecznym, a nie odwrotnie.

  190. Jiba
    6 maja o godz. 22:32

    Absurd jest jedynie pozorny, więc nie absurdalny.
    Rozważanie kwestii religii i wiary pozbawione jest zasadniczej treści, jeśli się omija psychologię ludzkiej głębi, a zamiast tego patrzy po wierzchu, przerzucając się tzw. faktami.
    Ale i z powierzchownych faktów przebija głębia:
    – biskup tłusty jest. To fakt. Dlaczego? Przecież Jezus ani tłusty nie był, ani tego nie zalecał. wręcz odwrotnie, zalecał coś zupełnie innego.
    – biskup pierścień ma. Złoty. Oraz szaty pyszne. Fakt. Dlaczego?
    Ksiądz wywyższa Maryję, matkę-dziewicę, mając ją jednocześnie, jak zauważasz, za torbę do noszenia i „porodzenia” dzieci. A każda „komunia ciał” ma mieć na celu kolejne napełnienie torby następnym katolikiem poczętym.
    Dlaczego tak jest?
    Ta uświęcona torba, „siatka” na dzieci, „reklamówka” na poczętych katolików, jest specjalistką, odwieczną, od szorowania na kolanach kościelnych podłóg. Też fakt. dlaczego?
    Dlaczego to głównie kobiety zaludniają kościoły,zwłaszcza stare kobiety, często mając w sobie ogromne pokłady frustracji i agresji, co łatwo zauważyć? Dlaczego tak jest?
    Około 60% kleru katolickiego to homoseksualiści. Homoseksualistów Kościół kat bardzo potępia, do niedawna potępiał drastycznie, ze skutkiem dekapitacyjnym włącznie.
    W populacji otwartej, homoseksualistów jest 5-7%.
    Pedofilów wśród kleru jest kilkanaście procent. W populacji otwartej, wielokrotnie mniej.
    Dlaczego?

  191. @lonefather…

    Ja nie widziałem związku choinki z prezentami. Prezent odkrywałem pod poduszką rano… Nie pod choinką…
    Śpiewanie kolęd w domu jest jeszcze bardziej przenikliwą indoktrynacją religijną, niż wymuszanie na dziecku jego chodzenia na religię.

  192. Gekko (9:32)

    „którą interpretuje alla polonaise”

    Przekokietowales. To twoje ‚alla polonaise’ sloma z walonkow wystaje wobec ‚a la polonaise’. Noo, ale niech to bedzie literowka zwykla. Co moze troche umniejsza co nieco te twoja fapa.

    Reszta twojej logiki wypunktowanej , Gekko, moze byc ok. Choc wciaz stylizowana ona jest na Gordona Gekko Michaela Douglasa z filmu ‚Wall Street’ i 2010 sequel ‚Wall Street: Money Never Sleeps’. Tyle ze do warunkow nadwislanskich odniesionej.

    A tak w ogole to daj seczego. Moze wynormalniejesz po, np., bimbrze. Tym zabronionym alkoholikowi przez ciebie samego pod (9:12):

    „Usunięcie religii ze szkół w tych warunkach ma takie szanse powodzenia, jak, z przeproszeniem, agitacja alkoholików za ustawą zakazującą pędzenia bimbru.”

  193. Ateiści fantaści (w odróżnieniu od racjonalistów),
    W Polsce w większości szkół nie ma etyki;
    Jak ktoś wyżej napisał, w publicznej szkole trzeba usprawiedliwiać nieobecność na rekolekcjach;
    Religia jest na świadectwach, wisi w powietrzu groźba wprowadzenia religii na maturze;
    Całkiem prawdopodobne jest powstanie trójek parafialnych, do przesłuchiwania rodziców nie posyłających dzieci na religię;
    Brak konstytucyjnego rozdziału państwa i kościoła – w praktyce;
    Większości Polaków taki stan rzeczy odpowiada, co skwapliwie jest wykorzystywane przez polityków;
    Biorąc pod uwagę tylko powyższe, wyprowadzanie religii ze szkół jest czystą fantazją i marnowaniem czasu na rozpatrywanie takiej ewentualności.

    PS.Ilu uczestników tego bloga, podpisało petycję w sprawie poruszonej przez gospodarza?
    Uważam, że wszystko co można robić to uświadamiać rządzącym, iż istnieją ludzie o innym światopoglądzie, niż powszechnie obowiązujący.
    Może kiedyś okaże się, że ich liczba zacznie coś znaczyć dla polityków.
    Ale na razie nie znaczy nic.

  194. A wszystko to, sugadaddy, wynika z nieprzestrzegania najwyzszego prawa kraju: konstytucji. Tej rozdzielajacej panstwo od kosciola.

    Zaklamanie narodu to endonemiczna jego potrzeba. Gekko o tym wlasnie nabazgral. Choc nie zdal sobie w pelni z tego sprawy

  195. lonefather (10:14)

    „Pasterka – no nie! Bez przesady, my jestesmy ateisci i nie chodzimy do kosciola.”

    Powaznie? A co jest zlego w chodzeniu na pasterke? Procz zaklamania, nic zlego nie widze w chodzeniu na Pasterke

  196. @Orteq…
    7 maja o godz. 10:58

    „A wszystko to, sugadaddy, wynika z nieprzestrzegania najwyzszego prawa kraju: konstytucji. Tej rozdzielajacej panstwo od kosciola. ”

    Nie jest tak do końca. W konstytucji zapisano tak, by mnożyły się interpretacje i nie było nic wprost określono. No i mamy:
    2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

    Ważna jest ta ostatnia część tego zapisu… Na czym ma polegać to zapewnie i swoboda?

    4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

    A tutaj już mamy coś innego. Okazuje się, że jednak kościół katolicki jest czymś ważniejszym, niż pozostały ośrodki wyznaniowe i relacje państwo – kościół zawarte są zupełnie w innym dokumencie.

    Innymi słowy, Konstytucja RP powinna być jak najszybciej zmieniona. Jest już nieaktualna, chociażby z tego względu, że jesteśmy już w UE i podlegamy innemu otoczeniu prawnemu. Jak chociażby w kwestii spraw spadkowych:
    Art. 21. 1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.

    Przecież niedługo już tak nie będzie. Polak, który będzie mieszkał i pracował zagranicą (w UE), jeśli nie sporządzi specjalnego testamentu, to majątek po jego śmierci będzie rozpatrywany przez sąd z tego kraju, gdzie mieszkał zmarły, a nie sąd polski. Takich niuansów jest wiele.

  197. Zaklamanie to podstawa katolicyzmu. Polskiego w szczegolnosci.

  198. @Gekko

    Ja to wszystko, co przywolales, wiem. Od dawna wiem i znam, ale z przyjemnoscia przeczytalem i dowiedzialem sie, ze Ty tez to wiesz.

    I tylko jednego wciaz nie wiem. Co to ma wszystko wspolnego, z tym, ze jest problem z dyskrymianacja szkolna dzieci nie chodzacych na religie i jak ten problem rozwiazac.

    Bilbordowo?

    Chyba jeszcze sie zgadzamy, do momentu wskazania przyczyny dyskryminacji, ze jest nia sama obecnosc nauczania religii w szkolach. Bo powoduje segregacje dzieci. A segregacja jest zrodlem dyskryminacji. Mam wrazenie, ze az do tego momentu, jeszcze sie zgadzamy.

    Dopiero tu zaczynamy sie roznic. Ty widzisz niemoznosci, ja widze szanse.

    Szansa na wyrowadzenie religii ze szkol jest w pierwszym rzedzie to, ze zostala religia do szkol wprowadzona z ominieciem prawa. Nagiecie prawa jakie popelnil prof Samsonowicz, jest wada prawna. Wada prawna, w rekach sprawnego prawnika moze byc podstawa do dokonania rewizji.

    Pomocnym w rewizji, z pewnoscia jest fakt, ze skutkiem obecnosci religii w szkolach, jest wytworzenie sytuacji, niekonstytucyjnej nierownosci dzieci. I wynikajacej z segregacji, dyskryminacji.

    Powyzsze daje prawne mozliwosci, wyprowadzenia nauczania religii ze szkol.

    Na tym moglbym skonczyc, bo w/g mnie temat jest od strony prawnych mozliwosci wyczerpany.

    Ale pozostaje kosciol, wiec i o nim slow pare.

    Slusznie @pombocek podnosi temat osmieszania sie kosciola i jego katechetow w szkole i antywychowawczych skutkow tegoz osmieszania sie.

    Byc moze za dwa trzy pokolenia, totalne i postepujace samoosmieszanie sie zlikwiduje problem. Byc moze. Iles tam dzieci, wyjdzie ze szkol z wiekszymi, czy mniejszymi traumami. Ale proces odchodzenia od kosciola przyspieszy, wywolujac takie jak wprzypadku @Jiba reakcje.

    Ale cokolwiek bysmy nie mowili o hierarchach, to nie wszyscy z nich sa glupcami. Mysle, ze zdaja sobie sprawe z tego, jak szkodliwe jest dla kosciola nauczanie religii w szkolach i z tego, ze wieksze sukcesy „wychowawcze” mieli, gdy indoktrynowali w salach katechetycznych. Sadze, ze sie „szarpia” pomiedzy konstatacja faktu odchodzenia mlodzierzy, a nadzieja, ze znajda formule, ktora pozwoli im odwrocic ta tendencje.

    Najpewniej tez na postawe kosciola ma wplyw kasa jaka kosciol zgarnia za nauczanie religii.

    Niemniej, choc problematyka jest zlozona z wielu skladnikow, to pomimo zlozonosci, jest potencjal do dogadania sie, do znalezienia rozwiazania, ktore pozwoliloby kosciolowi wycofac sie z nauczeniem religii w szkolach, bez utraty twarzy.

    Nie jestem „kosciolkowym czlowiekiem” i nie umiem sobie wyobrazic, ba nawet nie jestem w stanie zaczac sobie wyobrazac, co mogloby byc tym nie „traceniem twarzy”, ale zreczni ludzie, mogliby znalezc formule, ktora pozwolilaby znalezc wyjscie z tych problemow.

    I wyprowadzic nauczanie religii ze szkol. O co przecierz chodzi w pierwszym rzedzie. Czyz nie tak?

  199. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 10:19

    W dlugim okresie – zmiana mentalnosciowa – TAK

    Na dzis i na szybko – wystarczy konstytucja i gwarancje rownosci. Jesli by trzymac sie konstytucji i zasady rownosci i nie dyskryminowania z uwagi na przekonania rleigijne, to jedynie wyprowadzenie religii ze szkol, gwarantuje usuniecie przyczyny dyskryminacji.

  200. Orteq
    7 maja o godz. 10:58

    Spora dla nieprzyjemność mówić o konstytucji – jak zresztą o każdym prawie w kraju, w którym w najnaturalniejszy sposób sama się stworzyła interpretacja, że prawo jest po to, by je obchodzić. Oto dwa punkty art. 25, mówiące o domniemanym rozdziale państwa i Kościoła/Kościołów:
    2. „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
    3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
    Niestety, nie ma tu wyraźnie nazwanego i uszczegółowionego rozdziału państwa i Kościoła. A jak jeszcze dołożyć „współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”, to wyjdzie, że według konstytucji wszystko wolno. Kiedy pan proboszcz, a nawet biskup namawiają do głosowania na katolików, nie znaczy, że nie respektują autonomii państwa. Oni tylko prowadzą swoje owce po labiryntach życia, bo same chodzić nie potrafią – taka jest rola duchowych przewodników. To państwo łamałoby konstytucję, gdyby się w tę rolę wtrącało. Szczęść Boże, kuwa mać, Kwaśniewski agnostyk, czyli ni pies, ni wydra, co na przykładzie konstytucji widać.

  201. sugadaddy
    7 maja o godz. 10:34

    „…Uważam, że wszystko co można robić to uświadamiać rządzącym, iż istnieją ludzie o innym światopoglądzie, niż powszechnie obowiązujący…”

    Za dwa dni bedziesz mial idealna okazje do uswiadomienia rzadzacym co myslisz. Wystarczy oddac glos na Janusza Palikota. To bedzie informacja, ze myslisz i co myslisz.

  202. @lonefather.

    Dyskryminacja w szkole na tle przekonań religijnych i głoszonego światopoglądu ma taki sam, jeśli nie mniejszy zasięg oraz wymiar, niż wyśmiewanie się z rudych, okularników, grubych, piegowatych, „ruskich”; „polaków”; lewaków, „żydów” – czyli każdej odmienności.
    I co wtedy masz zamiar robić? Tworzyć getta dla wszystkich odmienności czy może usunąć „normalność” ze szkół, by „nienormalni” mogli bezstresowo się uczyć?

  203. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 10:24

    Nie wszystko da sie wlozyc „pod poduszke”, ale problem nie z poduszka, czy skarpeta na kominku, tylko z obrazkami ze sklepow, czy reklamami, gdzie pod choinka leza paczki. Nie da rady odseparowac dziecka od tych obrazkow i polaczenia w jedno choinka/prezent. Nie da rady, bo te obrazki atakuja juz na dwa miesiace wczesniej i nie ma sily, zeby czterolatek tego nie widzial…

    No chyba, zeby trzymac czterolatka w areszcie domowym od momentu, gdy handel zaczyna „swiatecznie” atakowac.

  204. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 11:54

    Rafal, moj syn chodzi do szkoly z katolikami, protestantami roznych rytow, ateistami, buddystami, hinduistmi, muzulmanami sniadymi i czarnymi, z bialymi, zoltymi, burymi i czarnymi…

    I on i inne dzieciaki maja centralnie w dupach te wszystkie roznice. One, znaczy sie te roznice, dla tych dzieciakow nie istnieja. Pojawia sie pozniej, gdy same sie zetkna ze swiatem doroslych i same zaczna bywac ofiarami dyskryminacji.

    Wiec po co wrzuta z rudymi i okularnikami?

  205. @lonefather…

    Nie chcę być nadmiernie złośliwy, ale jeśli nie rozumiesz tego, że to rodzic kształtuje standardy moralne i estetyczne u swego dziecka, a nie kiczowaty świat mediów, sklepów oraz prymitywnych, stadnych zachowań społecznych, to może jesteś właśnie dobrym przykładem na to, że nie każdy musi mieć dzieci do wychowania?
    Jeśli zasłaniasz się wzorcami popkultury, które rzekomo tak mocno wywierają wpływ na twoje dziecko, a ty nie masz siły ani pomysłu, by oferować dziecku coś bardziej wartościowego, to może nie jesteś przykładem dobrego rodzica?

  206. @lonefather..

    Wrzuta była po to, by ci uzmysłowić, że w szkołach są różne patologie … dyskryminacja z powodu tego, że ktoś nie chodzi na religię może wpisać się w codzienność szkolną, tak, jak może wpisać się taka dyskryminacja z fyfnastu innych powodów, że część uczniów uzna za dobry pretekst do naśmiewania się ze swoich rówieśników. Jeśli nie w szkole, to dyskryminacja ta pojawi się na podwórku czy w innych miejscach publicznych. Usunięcie religii z nauczania szkolnego niczego tu nie zmieni, bo źródeł dyskryminacji i innych patologii w szkole należy szukać zupełnie gdzie indziej.

  207. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 11:54

    Tu się świetnie rozumiemy, Rafale. W pojedyńczych przypadkach są możliwe nawet dramaty dzieci z powodu bycia innym religijnie lub niereligijnym, ale raczej nie jest to problem wagi państwowej. Dla dziecka religia jest zbyt małą sprawą, by znaczyła coś więcej niż bycie rudym wśród nierudych. Nie mam wiedzy, by się w tej materii mądrzyć, ale zdaje mi się, że to nie tyle problem dzieci, ile problem szkół, które nie wiedzą i do us.anej śmierci nie będą wiedzieć, co z tym fantem zrobić. A biskupi w jedyny mądry sposób – wrócić z nauką religii do kościołów – na pewno tej sprawy nie załatwią. Jeszcze ze 25 lat trza poczekać, a może o 40 – aż chodzić na religię będzie wstyd. Tyle że z tego powodu większych zmian w kręceniu się ziemi w kółko nie przewiduję. Człowiek codzienny nigdy nie był za bardzo religijny, więc z upadkiem religii nic specjalnie się nie zmieni.

  208. To jest bardzo >oczywiste & intuicyjne< co napisał KOCHANieńki. Wszystko zaczyna się w głowie. Od stanów umysłu zaczną się zmiany. Pod każdą puszką mózgową zachodzi zjawisko dylematu stabilności plastyczności. Aparat percepcji wciąż dostarcza nowe dane, które trza przerobić, kłania się neurodynamika, a co za tym idzie plastyczność umysłu, która pozwala dostosować model do rzeczywistości. Stany ze strefy psychoneurologicznej jednostki przelewają się na społeczeństwa w postaci konfiktu konformizmu z postępem. I tutaj właśnie jest istota rzeczy. Demokracja jest o tyle ciekawym narzędziem społecznym, że uwalnia ludzkie potrzeby. Stąd problem, my tych zmian potrzebujemy, a oni wręcz przeciwnie, bronią się przed nowym, nieznanym, co zagraża ich modelowi. Ich silne mechanizmy obronne są tak silne, ponieważ muszą takie być. Chronią malutkie koszyczki z wartościami, tu pasuje tzw. zła wiara JPS.
    Zawsze ciągnąć się będzie za nami około 25% wsteczyzmu, radykalizmu i innego kaczyzmu, ogólnie mówiąc konserwa. Kolejne do 25% postępowi i cała reszta tzw. modernistów. Tak to działa, a zaczyna się właśnie w głowie. Ta konserwa też się zmienia, bo taka jest natura rzeczywistości, ale potrzebują więcej czasu od nas, dużo więcej.

    Pamięta ktoś ten wpis o odpolaczeniu, zawsze można to inaczej załatwić. 😉

  209. Chodziło mi w powyższym o ten wpis: 7 maja o godz. 10:08.

  210. Ja się staram nie zadawać z katolikami. Zresztą nie muszę się specjalnie martwić o to, bo znajomych mam z reguły normalnych, postępowych.

  211. @lonefather…

    I kończąc, bo miałem to już wcześniej dopisać. Nawet, jeśli religia zostanie usunięta z procesu nauczania wczesnoszkolnego, to nie będzie to gwarantem tego, że indoktrynacja religijna zelżeje. Ta indoktrynacja istnieje w domu rodzinnym, nawet, jeśli katolicyzm rodziców ma charakter fasadowy. Ta indoktrynacja zaczyna się w momencie, gdy rodzice biorą ślub kościelny, a następnie dochodzi do chrztu dzieci. To właśnie te pamiątki w postaci setek zdjęć rodziców w pięknych kostiumach przed majestatem sukienkowego darmozjada; te twarze uśmiechnięte przy kropidle sukienkowego, które uchwycą jakże (ponoć) wyjątkowy i ważny dzień dla dziecka w chwili jego chrztu. To te wspomnienia najbliższych rodziców i dalszej rodziny z tych wydarzeń przy dziecku, kreują w jego umyśle ułudę jedności świata doświadczonego z tym abstrakcyjnym, quasi religijnym – duchowym. To śpiewanie kolęd, krucyfiksy i inne święte obrazki na ścianach, jakieś zabawki, kolorowanki, książeczki i inne artefakty, który podprogowo utwierdzają dzieci w przekonaniu, że religia – kościół w Polsce jest czymś oczywistym i stanowi wykładnię normalności. To z tym należy głównie walczyć, bo w tym jest źródła zła, a nie w jakichś durnowatych lekcjach religii, który jedynie dopełniają to, co jest mniej lub bardziej wpajane w psychikę dziecka.

  212. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 12:39

    Jako żywo! Panie dziejku.

  213. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 11:15, sugadaddy

    Konstytucja nie rozdziela. To marzenie niektórych obywateli, żeby tak było. Czyli interpretacja. Ci co chcą widzieć Kościół kat wszędzie, rządzący duchem i ciałem Polaka, mają swoje interpretacje. A ponieważ jest ich mnóstwo, oraz mają wielkie japy, jest zasadniczo tak, jak oni chcą.
    Aczkolwiek, zdarzają się wyłomy. Jest to działanie nie wprost, ale na bezrybiu i wyłom – ryba. Takie in vitro, wyłamuje, taka konwencja antyprzemocowa, a na obie była wściekła reakcja religiantów. Bez formalnego wyłomu, ale realnie sprzeciwiające się żądaniom religiantów jest powszechne, bo częste, korzystanie z możliwości przeprowadzenia przerwania ciąży za granicą. Tuż przy linii granicznej Najniejaśniejszej katolickiej. Oraz na miejscu, pod hasłem: „przywracam okres”.
    Jest to przeciwobywatelskie, bo nierówne. Mogą sobie na to pozwolić kobiety z odpowiednim dochodem i swobodą. A więc nie każda, która ma uzasadnioną konieczność dokonania aborcji.
    W sumie jednak posuwa to życie w Polsce w pożądaną stronę. Powoli, nierówno, ze spazmami katowścieklicy oraz nieustannym ryzykiem prawnym i ostracyzmu, z zakrętami i nagłymi regresami, ale jednak.

  214. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 12:07

    Alez rozumiem, jak najbardziej rozmiem, ze to ja ksztaltuje. I dlatego, ze rozumiem, to nie bede „walczyl” z czterolatkiem i jego schemacikiem choinka/prezent. Jest choinka, jest prezent, i troche pofalszowanych koled. Trzy, cztery dni, a przez pozostale 360 dni nie ma choinek, sa normalne relacje ojciec/syn. I sa normalne problemy z oczekiwaniem kolejnego 168 samochodzika i spor sklepowy o niekupienie, czy z tym ze chce czekolade, a nie jogurt. Choinka, czy koledy, nie maja najmniejszego wplywu na zwykle codzienne zycie i bycie.

    No i co? Straszna mi indoktrynacja, w ktorej nie ma ani kawaleczka religijnego.

  215. lonefather,
    Z tym Palikotem to chyba żartujesz? Chcesz żebym głosował na błazna, który sam się zniszczył?

  216. sugadaddy
    7 maja o godz. 13:13

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi swiadcza o tym, ze bedzie II tura wyborow.

    Wiec w pierwszej mozna swoim glosem pokazac, co sie mysli.

    Np. glos na Ogorek, to glos na laleczke barbie, bo pogladow ona nie ma. Wiec glos na Ogorek, to glos za seksowna babeczka, przeciw brzydkim facetom.

    Co Palikot nawyprawial, to wiem nie gorzej od Ciebie. Ale Palikot w odroznieniu od calej reszty, ma klarowne poglady i sa to poglady zarowno za racjonalnoscia, jak i za rozdzialem panstwa od kosciola, jak i za reformowaniem … Prezentuje, jako jedyny, program, ktory jest spojny w odroznieniu od reszty i w dodatku przeciw obecnemu systemowi. Moze nie wszystko sie podobac, ale glos na Palikota, bedzie glosem sprzeciwu wobec rzadzacych i glosem mowiacym, ze jest sie za czyms innym, niz to co jest.

    Ja na to tak patrze. W drugiej turze oddam glos za ochrona tego co sie udalo do tej pory uzyskac (zdobyc), by nie zostalo zmarnowane, czy rozpieprzone przez ludzi nieodpowiedzialnych, bo zdominowanych przez obce mi i grozne ideolo i szajby osobiste.

  217. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 12:39

    Nie dopisuj mi tego czego nie powiedzialem nigdy. Jedyne o czym mowie, to wskazuje na zwiazek pomiedzy obecnoscia religii w szkolach i zwiazane z ta obecnoscia rozne formy dyskryminacji.

    I drugie, ze wyprowadzenie religii, polozy tame dyskryminacji.

    Problemem indoktrynacji wogle sie nie zajmowalem. Wylacznie dyskryminacja szkolna ze wzgledu na wierzenia.

    To co obserwuje na co dzien, to bezdyskusyjny fakt, ze w publicznej szkole, do ktorej chodza dzieci rodzicow z co najmniej 30, czy 40 roznych krajow, rodzicow wyznajacych 5, czy 6 roznych wyznan, dzieci co najmniej 5 kolorow, nie ma zadnej dyskryminacji. Tutaj jest prawny nakaz przyprowadzania i odbierania dziecka ze szkoly, do 11 roku zycia. Wiec i przed szkola i po szkole, rodzice stoja w grupkach i rozmawiaja o dzieciach i nauce i problemach zwyklych codziennych. A wszelkie roznice jakie moznaby wskazac, nie maja znaczenia, bo szkola bezreligijna nie wywoluje koniecznosci deklarowania sie swiatopogladowego, co zabezpiecza przed powstawaniem potencjalnych konfliktow.

  218. Tanaka,
    Te wyłomy o których piszesz, wynikają z prostego rachunku – większość katolicka, chce by były one wprowadzone w życie.
    To się politykom zwyczajnie opłaca; toż oni tacy sami „katolicy’ jak reszta.
    Co do religii w szkołach, większość nie ma nic przeciwko – to i jest jak jest.
    Nie należy zapominać, że „polska demokracja” tym różni się od tych prawdziwych, że jednostki nie są pod jej ochroną. Liczą się masy – jak za komuny.
    Dlatego nikt sobie głowy nie zawraca odmieńcami.

  219. Jeszcze PS.
    Gdyby większość tych wyłomów nie popierała, na pewno by ich nie było.

  220. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 12:39

    Osobno.

    Nieopatrznie sie rozpedzasz. Jedyne co z religia ma cos wspolnego to koledy. Nic wiecej.
    Jesli sadzisz, ze 3, czy cztery dni pofalszowania przy spiewaniu, zacmi religijnie, umysl mojego synka, to „rece i gacie opadaja”.

    A, poza tym, to bardzo udanie opisales proces zniewalania umyslowego jaki katolicy swoim dzieciom aplikuja. Tyle, ze ten opis nie ma ze mna nic wspolnego. Ja jestem ateista i niczego takiego Jasiowi nie aplikuje.

  221. OK

    „przynudze” ostatni raz, wiecej nie bede, chyba, ze mnie osobiscie ktos wywola do dyskusji.

    Powtorze i prosze, zeby kzdy z potencjalnych dyskutantow zachowal w pamieci, ze ja nie dyskutuje o pogladach religijnych, czy jakichkolwiek innych.

    Nie rozwazam, ani religijnych, ani jakichkolwiek innych szkolnych dyskryminacji.

    Jedyne, czym sie zajmuje w moich postach, to problemem jaki zaserwowal nam Gospodarz bloga – czyli dyskrymiancja i szykanami doswiadczanym w szkolach przez dzieci i ich rodzicow, ze wzgledu na nieuczestniczenie w zajeciach z religii.

    Tylko tym, czyli dyskryminacja i sposobem jej wyeliminowania, sie zajmuje. Niczym wiecej i niczym innym sie nie zjamuje.

    Dlatego prosze dyskutowac z tym o czym ja sie wypowiadam.

    A wszelkie inne, wazne i ciekawe problemy, problemy, o ktorych sam czesto i chetnie dyskutuje, prosze „odlozyc na bok”. Bo choc wiaza sie z tematem, to nie maja wiekszego znaczenia, ani wplywu na uwolnienie szkoly i dzieci od dyskryminowania, czy szykanowania, zwiazanego z wymuszonym na rodzicach deklarowaniem sie wyznaniowo ideologicznym.

  222. post scriptum…

    Uwazam, ze wyprowadzenie religii ze szkol, jest jedynym sensownym rozwiazaniem. Nie bedzie w szkolach religii, nie bedzie pola do konfliktow ta obecnoscia wywolywanych.

    Powyzsze wynika z moich osobistych szkolnych doswiadczen i z obserwacji tego co jest w szkole, do ktorej chodzi moj syn.

    Wyzej opisalem jak jest i mysle, ze nei trzeba miec zadnej specjalnej wyobrazni, zeby wiedziec, co by sie dzialo w tej szkole, gdyby nagle zaaplikowac w niej to co jest w polskich szkolach…

  223. Bidula
    6 maja o godz. 8:49
    Były premier- już były( używało się pseudonimu KOBRA, a chodzi o H.G), ale jego myśl (idea) w niektórych środowiskach nadal aktualna.
    Co z przerażeniem odnotowuję.

  224. @mag, nie gloryfikuje siebie jako matki, samotna nigdy nie bedzie funkjonowac prawidlowo a raczej histerycznie. Wskazalam na wychowanie swoje i moich dzieci – to sie sprawdza.
    Roznice pomiedzy moja wiedza o tym co pisalas wczesniej a twoim wczorajszym wyjasnieniem postaram sie sprawdzic, tak okolo 2 lata wstecz. Jesli mnie pamiec zawiodla – przeprosze.
    @jiba, z twojego wpisu wynika ze jestes prawie rowiesnikiem obecnego tu @Zorza i moich corek, czy pamietasz jak uczniowie przyjeli wiesc o nowym przedmiocie?, aha religie wprowadzono do szkol w 1990r. Pytam dlatego ze corke przenosilam z liceum do liceum, az spotkalam niezatrzeciewiona dyrektorke, bo glownym powodem zmiany szkol bylo tzw. grono pedagogiczne.
    Co ja zrobilabym na twoim miejscu? bylabym konsekwentna, nawet do opcji zalozenia prywatnej szkoly bez nauczania religii, czy to w Polce jest mozliwe, nie wiem. Czy mozna takie przedsiewziecie sfinansowac z funduszy unijnych, tez nie wiem. Czy mozna to kuriozum (przedmiot) rozleklamowac w calej Unii Europejskiej jako przyklad negatywny, chyba tak.
    Glosowalabym na Palikota, wynik bylby sygnalem dla rzadzacych.

  225. Dzieci w swej masie nie akceptują „INNOŚCI” o ile jest jednostkowa a nie grupowa.
    Jeden okularnik, zezowaty, rudzielec, niewierzący, czy w inny sposób odstający od stada, musi znosić szykany grupy.
    O ile nie trafi na mądrych nauczycieli oczywiście, którzy problem zauważą.

    Zdaje się, że była afera z posiłkami w szkole swego czasu?
    Te z MOPS fundowane, stygmatyzowały grupę i ja dzieliły?
    To samo z ciuchami, rodzajami komórek, śniadań…….
    Dzieciaki mogą być dzielone i zajmować pozycję w grupie według rozlicznych kryteriów.

    Dodawanie do tego jeszcze jednego źródła podziału, nie jest potrzebne.
    Zapewne łatwiej jest, gdy istnieje solidna mniejszość- na przykład prawosławna, czy ewangelicka. Tam katolik będzie rarogiem, ale znacznie łatwiej tolerowanym.
    Tolerancja wśród Polaków- Katolików, jest raczej niewielka.

  226. @lonefather..

    To ja ci jeszcze raz powtórze w sprawie dyskryminacji, że to nie lekcje religii ją generują w szkołach. Tak, jak nie generuje w szkołach forsowany w nich model zdrowego odżywiania dyskryminacji dzieci otyłych lub tych bardzo szczupłych.
    Poza tym, tu nie chodzi o to, by zahamować dyskryminację na tle wyznania religijnego w szkołach, tylko o dążenie do maksymalnej redukcji tejże dyskryminacji w życiu społecznym w ogóle. Usunięcie ze szkół religii nie rozwiąże problemu społecznego… jak to się mówi – usuniętoby wówczas skutek, a nie przyczynę, a przecież chodzi nam o przyczynę, prawda? Jak zamierzasz walczyć z dyskryminacją dzieci, które w różny sposób wyróżniają się od innych, budową ciała, różnymi niedoskonałościami, pochodzeniem społecznym czy rodzinnym? Twoja odpowiedź powinna brzmieć w następująco: „walka z takimi patologiami (w tym z dyskryminacją religijna) jest zawsze taka sama i powszechnie stosowana od dziesiątków lat. Są władze szkolne, są rozmowy z tymi dziećmi oraz ich rodzicami, a jeśli to nie pomaga, jest policja, są sądy i media”. Jeśli te wszystkie narzędzia do „prostowania” sprawy nie wystarczą, wtedy podejmijmy rozmowę, co w systemie szwankuje. Najlepiej to wywiesić biała flagę i się poddać, zrzucajac winę na głupich polityków, którym sie zamarzyła religia w szkołach.
    Wina TYLKO I WYŁĄCZNIE leży po stronie rodziców, którym się nie chce mieć problemów – bardzo często na wyrost, bo wiele jest również przykładów na to, że nawet na prowincji są ludzie, nauczyciele, dzieci oraz ich rodzice, którzy nie widzą problemu w tym, że jakieś dziecko nie chce chodzić na religię.

    Twoje tłumaczenie, że masz synka, który tylko raz w roku sobie dokazuje i mu ulegasz, całkowicie mnie nie przekonuje. Zresztą, to nie moja sprawa, jak wychowujesz swoje dzieci. Nie wspominając o tym, że zupełnie nie zrozumiałeś tego, co napisałem.

  227. wiesiek59
    7 maja o godz. 15:53
    „Dzieci w swej masie nie akceptują “INNOŚCI” o ile jest jednostkowa a nie grupowa.
    Jeden okularnik, zezowaty, rudzielec, niewierzący, czy w inny sposób odstający od stada, musi znosić szykany grupy.”

    Pol godziny temu odbieralem z „zerowki” Jasia, tu sie to nazywa „preparatory”. Na zajeciach jest w grupce 6 dzieci. W grupce jest jeszcze, prucz Jasia bialego ciemnoblond z dlugimi do ramion wlosami, blondyneczka z kreconymi wlosami i fryzura typu „afro”, murzyneczka „przy kosci” z dobre 160% wielkosci Jasia, chinczyk, hindus drobniutki i turecka dziewczynka co jeszcze nie nosi czadoru. Kazde inne. Totalna mieszanka roznosci. Nawet jesli by jedno bylo kulawe, a inne slepe na jedno oko, to te dzieci by wogle na to nie zwrocily uwagi. Bo dzieci, jesli im dorosli na cos nie zwroca uwagi, wogle sie drobiazgami nie przejmuja i te roznice maja w dupie. Sa razem, sa grupa i to sa ich kolesie z ich grupy.

    Pracuja razem na zajeciach i sobie nawzajem pomagaja, a gdy sie bawia to tez sie bawia razem.

    To nie dzieci nie akceptuja „INNOSCI”, to dorosli swoje braki akceptacji dzieciom przekazuja. A szkola z roznorodnoscia i wolnoscia od religii, pozwala dzieciom wyrobic sobie przekonanie, ze roznice nie maja znaczenia. Przekonanie wyplywajace z codziennego doswiadczenia.

  228. lonefather
    7 maja o godz. 16:52

    Przegrywamy na homogeniczności populacji……

    Pamiętam z pracy problem bardzo sympatycznego Mulata który trafił do domu dziecka.
    Kunta- Kinte, to było najłagodniejsze.
    Ale, wyrobił sobie pozycję w grupie.
    Choć nasza armia, potem jako poborowego, nie chciała go przyjąć.

    Obecnie mieszanych rasowo klas jest znacznie więcej, więc to kryterium będzie zanikać.
    Natomiast kwestie religijne będą się nasilać- z wiadomych względów.

  229. @lonefather..

    Naprawdę, możesz mowić o szczęściu, że twój syn chodzi do takiej szkoły, ale wcale tak różowo to nie jest. Nawet w tej wspaniałej Wlk. Brytanii. Artykuł jest wprawdzie sprzed dwóch lat, ale nie sądzę, by przez te dwa lata aż tak sytuacja się zmieniła:

    ‚http://www.dziennikpolski.co.uk/artykuly/2013/10/30/dyskryminacja-dzieci-imigrantow-jest-faktem/

  230. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 16:06

    Kompletnie nie zrozumiales co napisalem. Kompletnie.

    Rozumiem co napisales o procedurach zwalczania dyskryminacji. I rozumiejac je, zdaje sobie sprawe z tego, ze dyskryminacja trwa w najlepsze, a moze jeszcze bardziej, bo dyskryminanci beda sie bronic. Dzieci i rodzice przechodza traume walki o swoje prawa. I dzieci i rodzice przez wiele miesiecy walki stykaja sie z klamstwami, hipokryzja, obluda, osamotnieniem, ostracyzmem, bo kalaja gniazdo wlasnej szkoly.

    I.t.d i.t.p.

    I po co to wszystko?

    A moze tego wszystkiego nie byc. Wystarczy wyprowadzic religie ze szkoly i usunie sie glowna przyczyne.

    Oszczedzi sie wszystkim traum i stresow. Wystarczy, zeby szkola pilnowala, zeby zadnych szajb ideolo na jej teren nie przyjmowac, a pojawiajace sie eliminowac.

    ====================================================

    Zgadzam sie z Toba, ze to z czym trzeba sie uporac sa ludzkie postawy wynikajace z tradycji, z wychowania, z takich czy innych przekonan, czy uprzedzen. Uporac sie z tym ot praca na wiele, wiele lat, jesli nie wrecz sziesiatkow, czy setek lat. A dyskrymiancje, traumy, stresy i rozne inne zlo, dzieje sie tu i teraz.

    Zdaje sobie sprawe i podobnie jak Ty uwazam, ale w odroznieniu od Ciebie, ze niezaleznie od zwalczania zla wyzej opisanego, zeby odniesc sukces w jego zwalczaniu, trzeba ograniczyc jego powstawanie. W wypadku szkoly, tym ograniczeniem, jesli nie wyeliminowaniem, bedzie wyprowadzenie religii ze szkol.

  231. @lonefather..

    Ok, jak każdy, masz prawo do swego zdania. Ustalmy więc, że nie każdy podziela twoje zdanie.
    Z jednym się zgodzę – sprawy mentalnościowe, obyczajowo-kulturowe zachodzą bardzo wolno.
    I tego się nie da przeskoczyć… Szczególnie, gdy chce się eliminować skutek, zamiast przyczynę.

  232. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 17:11

    Mam, a wlasciwie to Jas ma szczescie, ze jest dwujezyczny i po angielsku mowi bez akcentu. My opisanych problemow nie mamy.

    A UK nie jest „rajem”, ale jest w odroznieniu od Polski rzadzone madrzej. Sa jak w Polsce i problemy spoleczne, trafiaja sie grube przekrety, hindus sklepikarz jak sie uda to nie wyda Tobie 20 pensow reszty, ale nie ma w UK, ze „jeszcze mnie nie skazano, a jak nie ma wyroku, to jestem niewinny”. Tu czlowiek publiczny przylapany nawet na najmniejszym klamstwie, odchodzi w nieslawie, bez szansy na powrot do publicznej sluzby na stanowisku wyzszym niz zamiatacz ulic. I najwazniejsze moim zdaniem jest to, ze juz w tej zerowce ucza dzieci tego, zeby mialy swoje zdanie i umialy je wypowiadac i bronic, ale jednoczesnie ucza dzieci odpowiedzialnosci za siebie i swoje czyny. Tu, w tej szkole do ktorej chodzi moj syn, ucza i takich „dziwnych” rzeczy jak miec wlasne zdanie i odpowiedzialnosci za swoje czyny. Ucze tego dzieci od 4go roku zycia.

  233. @lonefather..

    To nie jest kwestia jedynie znajomości języka. Przeczytaj w całości ten artykuł.
    Nie jest to ważne, ważne, że „inność” jest wszędzie problemem, nawet w tak cywilizowanym państwie, jak Wielka Brytania. Czy twoim zdaniem rozwiązanie problemu dyskryminacji w UK, która dotyczy imigrantów, jest deportacja rodzin z dziećmi? Czy może masz jakiś inny pomysł?

  234. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 17:40

    Moja pomylka. Powinienem byl napisac, ze my sie „zlewamy”.

    Deportacja rodzin z dziecmi nie zalatwi problemu, jest bardziej zlozony, niz z polskiej perspektywy to wyglada. Bo naklada sie kolonialna przeszlosc, bo nakladaja sie prawa czlowieka, bo elementy systemu stworzone kilkadziesiat lat temu, przegrywaja z umiejetnosciami „kombinatorycznymi” ludow o niedawnej niewolniczej przeszlosci. Niemniej Anglicy, moze wolno, ale coraz lepiej sobie radza. Na przyklad, na punktach „imigration” juz niemal nie pracuja biali, bo nie umieli sobie radzic z ocenianiem przyjezdnych. Okazalo sie, ze ludzie ktorzy wychowywali sie i dorosli w innych kulturach maja ot cos, czego brak rodowitym, bialym anglikom. To bylo w skali jednostkowej, ale i w skali spolecznej tez wypracowywuja coraz lepsze metody postepowania. Ze trzy lata temu wyplynela sprawa obrzezywania dziewczynek, przy okazji pryzpadkowo odkrytego zabiegu w jednej z klinik. Prasa brukowa podniosla wielki krzyk, ale Parlament poza zleceniem Ministerstu zdrowiazbadania problemu i zaproponowanie rozwiazan, nic pomimo brukowego wrzasku, przez ponad rok nie zrobil. Dopiero gdy trafil do Parlamentu raport z propozycjami rozwiazania odbyla sie debata. Okazalo sie, ze poza drobnymi, kosmetycznymi, uzupelnieniami w 2 czy 3 paragrafach, nie trzeba nic wiecej zmieniac. Zmian paragrafow dokonano, a ponadto przeznaczono, w sumie niewielkie pieniadze na kampanie informacyjna w gabinetach Lekarzy Rodzinnych i w szkolach. Kampanie informujaca kobiety i dziewczynki o ich prawach w UK i co maja robic, gdyby im cos grozilo. Czasem musze pojsc do lekarza, wiec czekajac na przyjecie, z nudow czytalem te ulotki, z tekstem po angielsku, w hindi i chyba po arabsku. To tak jakby w polskich przychodniach i szkolach rozpowszechniac informacje dla dziweczat jak sie przed ciaza zabezpieczac, a w razie wpadki jak i gdzie sie zglosic, zeby dokonac aborcji. W Polsce sam wiesz jaki bylby wrzask, tutaj cisza, zaden oszolom nie odwazyl sie „wypowiadac”, chocby z pozycji „tradycji”, czy wolnosci do robienia ze swoim cialem co sie chce. Juz niezle umieja sobie radzic i sadze, ze beda umieli jeszcze lepiej. Najwazniejsze, ze nie dostaja „malpiego rozumu” i nie podejmuja nieprzemyslanych decyzji. To daje nadzieje na sensowne rozwiazanie. I jeszcze to, ze nawet oszolom Farage nie jest w stanie uzyskac wiekszego efektu, poza dyplomatyczno/politycznym gadaniem politykow.

  235. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 17:40

    Rafal. Oczywiscie, ze „innosc” bywa problemem, ale choc neijestem psychologiem, to widze jedno, ze gdy ilosc innosci przekracza jakis pulap, to przestaje sie liczyc, za to zaczynaja grac role te rzeczy czy cechy, ktore sa wspolne.

  236. @lonefather…

    Cieszę się, że w deportacji imigrantów nie upatrujesz rozwiązania ich dyskryminacji przez tubylców. Jest to dobra podstawa do tego, by w przyszłości zweryfikować przekonanie o konieczności usuwania religii ze szkoły, by zapewnić bezstresowe nauczanie dzieci niezwiązanych z żadną religią.
    Inność na tle religijnym bywa też problemem w Polsce. Uwierzmy w człowieka i jego siłę w radzeniu sobie z problemami. Uwierzmy w polskich rodziców, którzy chcą wychowywać swoje pociechy zgodnie ze swoimi przekonaniami… Wystarczy trochę determinacji i odwagi… to tylko tyle, albo aż tyle – dla niektórych, ale jest to wciąż realne, bez względu, czy religia w szkołach jest czy jej nie ma.

  237. lonefather

    Zapomniałeś, że parę dziesiątków lat w peerelowskich szkołach nie było religii? I do jakiej cudownej tolerancji w Polsce to doprowadziło? Ma rację Rafał, że naiwnie wojujesz na blogu ze skutkami. A przyczyna to wielorakie uwarunkowania Polski, nie mające nic wspólnego z uwarunkowaniami angielskimi, francuskimi, niemieckimi, ba – nawet z czeskimi.

  238. pombocek
    7 maja o godz. 19:25

    Jurek,
    Niczego nie zapomnialem. Jestem przeklety tak zwana dobra pamiecia. I swietnie pamietam, ze chcodzilem do szkoly podstawowej i liceum, wolnych od religii. W podstawowce bylo nas 4 z 32 uczniow, ktorzy nie biegali do kosciolka po szkole, na religie. Kiedys pisalem zreszta o tym, przy innej okazji. Wiec w koncowce szescdziesiatych i poczatku siedemdziesiatych, w mojej klasie bylo 12% ateistow, reszta katolicy. Oni biegali na swoje religie, my nie. Ale na urodziny nawzajem sie zapraszalismy, a jak podroslismy to jabole pierwsze razem obalalismy i nie przeszkadzalo nikomu, kto w co wierzy, czy nie wierzy. Religia byla poza szkola i nie miala wplywu na ot co sie w szkole dzialo. Do dzis kumplujemy sie i w paczce jest dwuch ateistow i piecioro katolikow. I jakos, roznice wyznaniowe, nie byly w stanie nas podzielic, byly i pozostaly bez wplywu na laczace nas przyjaznie.

    Bo wiesz co Jurek, jesli kogos poznasz i z wlasnego doswiadczenia wiesz, ze jest w porzadku i dobry kolega, to nikt Tobie nie wmowi, zadnej glupoty na jego temat.

    Usun religie ze szkol i nie pozwol niekomu mieszac na terenie szkoly z jakakolwiek ideologia, to zobaczysz, ze dzieciaki nie dadza sobie wmowic durnot.

    A jak masz co jest w Polsce, to „od przedszkola” dzieci sa dzielone. I sam wiesz co jednym dzieciom katecheta, czy katechetka, „wciska” na temat „tych innych”. Popatrz sobie na sytuacje opisana przez @Jiba. To nei tylko ona musi wypisywac usprawiedliwienia za nieobecnosc dziecka na religii, ale rowniez cala klasa slucha jak nazwisko jest wyczytywane, a katechete/ka, byc moze bez zlosliwego wyrazu, ale za to z satysfakcja zaznacza NIEOBECNY. Przy calej klasie to robi dwa razy w tygodniu, miesiac za miesiacem. Czy sadzisz, ze to jest bez wplywu na to jak dzieci chodzace na religie traktuje te nie chodzace?

    Nawet jesli jest to tylko zazdrosc, ze tamte nie musza chodzic, to podzial juz nastapil i jest nieustannie poglebiany.

    A jak jest podzial, to mozesz w takiej sytuacji latwo wstawic cokolwiek, latwiej jednych na drugich podpuszczac, czy napuszczac. To wlasnie dzielenie jest najwieksza szkoda jaka jest wyrzadzana, przez obecnosc religii w szkole.

    Cala reszta to wtorne skutki.

    To dla tego wlasnego doswiadczenia i tego co obserwuje w szkole syna, twierdze, co twierdze. Z palca tego nie wyssalem, tylko doswiadczylem sam i widze na co dzien.

  239. Rafał KOCHAN
    7 maja o godz. 18:31

    Chetnie bede trzymal kciuki za polskich rodzicow.

    Tylko konkretnie, za ktorych i konkretnie za co?

    Za wierzacych, zeby byli bardziej otlerancyjni, czy niewierzacych, zeby mieli wiecej sil i twardo sie wierzacym opierali?

  240. @lonefather..

    Za tych, którzy chcą żyć zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami. Zgodnie ze swoimi moralnymi pryncypiami – bez oglądania się na opinię społeczną, z jednoczesnym szacunkiem do drugiego człowieka.

  241. Tanaka
    7 maja o godz. 10:21

    ” Ta uświęcona torba (…)jest specjalistką od szorowania na kolanach kościelnych podłóg. Też fakt. dlaczego?
    Dlaczego to głównie kobiety zaludniają kościoły,zwłaszcza stare kobiety, często mając w sobie ogromne pokłady frustracji i agresji, co łatwo zauważyć? Dlaczego tak jest?”.

    Zastanawiałam się nad tym długo i mam pewną teorię.
    Większość Polaków to potomkowie chłopów (choć jeszcze rzadko kto się do tego przyzna). Te stare kobiety, o których piszesz, przybyły do miasta do pracy w fabrykach na przełomie lat 50/60, może później, gdy miały po -naście, 20 lat. Ale wyrosły na wsi, w wiejskim katolicyzmie, a to specyficzna odmiana.
    Tu nie ma dyskusji i refleksji. Jest bezwględne posłuszeństwo, często wbite pięścią, sprzeciw oznacza grzech, wątpliwość bluźnierstwo, za które grozi piekło. To, co mówi ksiądz, jest święte; niedopuszczalna jest własna interpretacja Biblii. Biblia czytana jest tylko wtedy, gdy ksiądz zada pokutę za grzechy – a i tak przychodzi to z trudem, i niekoniecznie ze zrozumieniem, bo nie został wykształcony nawyk czytania.

    Te kobiety to naprawdę zniewoleni ludzie i będą ścigać każdego, kto myśli inaczej, bo mogłoby to zagrozić poczuciu wartości ich życia.
    Moim zdaniem to po prostu cholerna tragedia.

  242. żabka konająca
    7 maja o godz. 15:39

    Żabko, pytasz o reakcję uczniów. Właśnie zaczynaliśmy liceum, a ja dodatkowo w innym mieście. Wszystko było nowe, inne – zwyczajnie onieśmielające. Dostałam plan lekcji i nie miałam pojęcia, że religia jest dobrowolna. Traktowałam to jak każdy inny przedmiot. Prawdę mówiąc, moja uwagę przykuwał polski, chemia i fizyka. Może byłoby inaczej, gdybyśmy wiedzieli, że nie musimy na religię chodzić. Świadomość, że wzięłam udział w jakiejś hucpie, przyszła dopiero na studiach.

    Mówisz też, bym była konsekwentna aż do założenia szkoły bez religii. Żabko, droga Żabko – spróbuj tu załozyć budkę z hot-dogami:)
    No i szkoła bez religii, do której małomiasteczkowymi lub powiatowymi ulicami mieliby podążać uczniowie odprowadzani wzrokiem emerytek i rencistek:) To mniej więcej tak, jakby założyć szalik Lecha Poznań i pojechać do Warszawy:)
    Cudne musi być miejsce, w którym mieszkasz. Normalne.

  243. lonefather (20:36)

    „Usun religie ze szkol i nie pozwol ”

    O czym ty pleciesz? Przeciez sam twierdziles, ze konstytucja pozwala na religie w szkolach. Jesli konstytucja pozwala na religie w budynkach szkol panstwowych, to jakim prawem RP III ty chcesz te religie ze szkol usuwac? I jak ty proponujesz nie pozwalac na cos? Stan wyjatkowy/wojenny?

    A konstytucji zmienic w tej sprawie, w obecnym ukladzie partyjnym, tez nie ma najmniejszych szans. Wiec przestan plesc pleciugo.

    Realia, panowie, realia. MFR

  244. Proponuje powrocic do ponownego przestudiowania przeslania Gekko. Bo on napisal o tym co jest PRAWDZIWYM skutkiem a co przyczyna w RP III.

    Wyprowadzanie religii ze szkol, w naszej nowej rzeczywistosci po-annusmirabilisowej, dosyc slabo sie wpisuje w ten ciag przyczynowo-skutkowy religijnosci w szkolach publicznych.

    Krotko mowiac: spoleczenstwo polskie nie jest na etapie wyprowadzania religii ze szkol.

    Nawet Stalin to widzial. I dlatego w dniu 5 marca 1953 roku uczycielka (‚Konopielka’ tu sobie pozwalam, w ramach GPS) mojej pierwszej klasy ronila lzy, zmuszajac nas do modlitwy o dusze towarzysza Stalina. Ktory wlasnie dokonal zejscia na Kremlu.

    Sowieckim Rosjanom do dzisiaj brakuje odwagi zeby sie CALKOWICIE odciac od „osiagniec” Stalina. Nam odwagi zeby sie odciac od „osiagniec” KaKa bedzie brakowalo przynajmniej przez nastepne thousand(s) lat

  245. Przypominam jednakze, oraz uporczywie, ze w innych jurysdykcjach swiatowych, religie skutecznie umiejscowiono na terenach przykoscielnych. A nie na terenach przy-publiczno-szkolnych Wszystko dlatego, ze konstytucje tych obcych dla nas jurysdykcji nakazuja rozdzial religii od panstwa. U nas, jak sie okazuje, konstytucja nie nakazuje owego rozdzialu.

    No i badz tu madry. I pisz anumliki

  246. Przypominam przeslanie Gekko:

    Jest PODAZ, bedzie POPYT. Build it, they will come

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=5Ay5GqJwHF8

    I dunno. Podaz i popyt.

  247. lonefather

    To absolwenci bezreligijnych szkół domagają się religii w szkole. Domaga się większość. Nie popieram religii ani w szkole, ani gdziekolwiek, ale nie jestem ślepy i z baranami bóść się nie będę. Ty przekonujesz do czegoś, do czego na ateistycznym blogu przekonywać nie trzeba. Ale żyjemy w świecie realnym. Twój realny świat to dla nas bajka o żelaznym wilku. Przecież nie Ty pierwszy mówisz w Polsce o usunięciu religii ze szkół – takich głosów w internecie jest sporo. Ale ten, kto by się teraz do tego fizycznie zabrał, wywołałby jakąś formę mordobicia, które skończyłoby się umocnieniem religii w szkole i państwie. Osiągnąłby skutek odwrotny do zamierzonego.

  248. Tylu mądrych ludzi
    na blogu sie udziela.
    Czemu więc nikt /przynajmniej ja nie spotkałem/ pytania
    ot choćby do kandydatów :
    Kiedy odbędzie się referendum dotyczące faktycznego rozdziału Państwa od Kościoła.
    Że ktoś obieca iż będzie to jego pierwszy akt zaproponowany Sejmowi.
    Podobno Prezydentowi wolno COŚ takiego zaproponować.
    ukłony

  249. Obecna konstytucja była pisana przez ekipę zażenowaną z powodu własnej przeszłości, Dlatego w części niby regulującej stosunki państwo – Kościół, która jest majstersztykiem dyplomacji, dopiero po wnikliwym wczytaniu się widzimy, że to, co ludzie z lotu ptaka patrząc, brali za rozdział państwa i Kościoła rzymskiego, to właściwie prerogatywy dla niego.

  250. pombocek
    8 maja o godz. 0:38

    Masz racje, ale mi sie wydaje, ze w epidiaskopie zdaja sobie sprawe, ze religia w szkolach to nie byl najlepszy pomysl, bo efekty sa odwrotne od spodziewanych. Sami z wlasnej woli wyjsc nie moga, bo by twarz stracili. Ale pod przymusem i dobrym kamuflarzem z prawniczej gadaniny, to kto wie? Zwlaszcza jesli bedzie do towarzystwa dolaczona odpowiednia gratyfikacja finansowa. Uwaznie wsluchuje sie w to co mowia i jak mowia i mam wrazenie, ze jest w epidiaskpie rozterka, czy „trwac na posterunku oswiatowym” i tracic mlodzierz, czy tez uda sie wynalezc „cudowna recepte”, ktora pozwoli tym wszystkim, bodaj ponad 26000, katechetom/kom tak nauczac religii, zeby mlodzierz nie odchodzila od kosciola. Rozterke poglebiaja statystyki, ktore nie pozostawiaja zludzen, co do stopnia zwiazania mlodzierzy z kosciolem…

    Tak wiec mozliwe wydaje sie, ze zreczne polacznie dobrej prawniczej gadaniny z jeszcze lepsza kasa moze przewazyc szale, bez wywolania mordobicia, czy jeszcze gorzej.

    Mozliwe, ze powyzej to myslenie zyczeniowe i bredzace. Jesli tak, to trzeba bedzie czekac na geriatryczna wymiane pokoleniowa.

  251. Build it, they will come. Jesli ktos nie zna tego prawa gospodarczego, to kiep

  252. lonefather (1.58)

    „myslenie zyczeniowe i bredzace. Jesli tak, to trzeba bedzie czekac na geriatryczna wymiane pokoleniowa.”

    Zgoda. Zastosuj toto do siebie i bedziemy kwita

  253. „Build it, they will come.”

    Czy ktos rozumie toto?

  254. Udajemy sie na spoczynek

  255. Geneza problemu dogłębnie zanalizowana, a nawet dzięki koślawej stylistyce i drobnym błędom czytelna. Tu przyznaję rację autorowi, oczywiście nie o stylistykę chodzi, a o treść, zgadzam się z tym postrzeganiem.
    Bardziej lapidarnie podsumował temat @sugadaddy: ” Większości Polaków taki stan rzeczy odpowiada, co skwapliwie jest wykorzystywane przez polityków;”
    Co dalej? stopniuję wg. malejącego dramatyzmu wydarzeń:
    wojna domowa, protesty społeczne, obywatelski projekt ustawy o wypowiedzeniu konkordatu, ponowne skierowanie do Trybunału Stanu wniosku o orzeczenie zgodności konkordatu z Konstytucją RP, ostra propadanda przeciwko klerykalizacji kraju, łagodna perswazja w tym temacie, wpisy na blogu „Listy ateisty”.
    A co możemy w konkretnym przypadku poradzić koleżance, ateistce której dziecko w tym roku idzie do szkoły?

  256. @Jiba, to jest poważny dylemat i sama się nad tym zastanawiam. We własnym przypadku nie myslałam długo, na korzyść moich dzieci przemawiał fakt że były już uczennicami znanymi przez nauczycieli, miały grupę koleżanek i kolegów. Prawdziwe kłopoty zaczęły się w szkołach średnich, kiedy pozycja przedmiotu wzrosła a sprzyjała temu polityka państwa. Rozważ sobie co jest ważniejsze dla ciebie i dla dziecka: wzajemne zaufanie, twój wzór jako osoby niekomfornistycznej, nie bojącej się negatywnych sancji, szkody spowodowane nauczaniem treści religijnych. Z drugiej strony dziecko może być odrzucone w społeczności szkolnej, myślę tu o rodzicach i nauczycielach, nie okłamujmy się to dorosli wprowadzają atmosferę potępienia. Szkoda że mieszkasz w niedużym mieście, ale skoro poradziłaś sobie w przedszkolu, to prawdopodobnie w szkole również. Nie wiem czy jeszcze funkcjonują rady rodziców, czy trójki klasowe, może bedąc bliżej administracyjnych problemów placówki dasz się poznać od tej najlepszej strony, niezależne od światopoglądu. Ode mnie najlepsze życzenia, niezależnie jaką decyzję podejmiesz.
    Ps. cudów nie ma, tu również a może tym bardziej tu.

  257. lonefather

    Proponujesz przekupienie fioletowych nosów. To byłaby najbardziej bezbolesna operacja. Panowie katabasowie, wracacie z nauką religii do kościołów, a państwo dalej wam płaci Płaci we własnym interesie, boć takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie, a wy chowacie młodzież na wartościach najwyższych. Potem państwo robi identyczny myk, jaki zrobiły bezczelne państwowe włazidupy za nieswoje pieniądze, płacąc katechetom za uczenie paciorków: odbiera katechetom pieniądze, przypominając, jak było na początku. Tylko że to marzenie identyczne jak Twoje. Niemarzenie wygląda tak: Nie ma ważącej sily politycznej wystarczająco zdeterminowanej, by pokazać Krk jego miejsce i wytlumaczyć światlejszym baranom, że skromne miejsce Kościoła w państwie jest w interesie wiernych, nieskromne, jak teraz – w interesie korpusu chłopów w sukienkach. Zostaje czekanie na Godota, czyli na wypalenie się religii. A wybory w Polsce mam za błazenadę i nawet za komuny prawie nie uczestniczyłem.

  258. Długie ręce Hozera.
    Cicho bo cicho ale jednak wypływa sprawa pogrzebu P. Bartoszewskiego.
    Otóż w celebracji tego szanowanego Pana niegodnie wziął udział ks Lemański – zakłucając swą osoba ceremoniał kościelnego pochówku.
    Lemański jest co prawda na razie jeszcze księdzem ale
    – nie wolno mu mówić – może tylko stękać jak obijana ulęgałka
    -nie wolno mu sprawować mszy – niby może ale na odpowiedzialność kogoś nieokreślonego.
    – zabronionym jest jego pokazanie się po prawej stronie Wisły bez glejtu bp Hozera
    Czyli kim jest ks Lemański ? to takie coś niby ryba ale raczej rak – każdy może sobie nim buty wycierać.
    Jest po prostu przykładem – jak można zniszczyć człowieka , powtarza się na naszych oczach Proces Kafki ,
    – Przeczytajcie co jemu napisano , CO MU WOLNO A CZEGO NIE , takiej faryzejskiej mowy dawno nie słyszano nawet z ust dygnitarzy kościelnych.
    A ponoć są to usta co wiedzą jak to jest z solą .
    TAK CHYBA BYŁO W PIŚMIE – JEŻELI SÓL SIĘ ZEPSUJE TO CZYMŻE JĄ OSOLISZ ?
    Hozer chyba wie.
    Bartoszewskiego pochowano bez zbytnich ekscesów ale tylko dlatego że nikt nie miał odwagi podnieść w jego przypadku powodów które powodowały Jego tak bliskie stosunki z środowiskami żydowskimi.
    Od Lemańskiego zarżądano okazania – kto wie czy za jakiś czas – nie odezwie się jakiś prawy katolik z takim wnioskiem.
    Nad Wisłą wszystko jest możliwe.
    ukłony

  259. Jiba
    7 maja o godz. 21:58

    Tak, Polacy to chłopi, wprost, lub sprzed 1-2 pokoleń. Wyjątki są skromne procentowo.
    Jednak wyjaśnienie, które podajesz, wyjaśnia tylko fragment. Ważny, ale fragment.
    Zwróć uwagę na to, że to w Kościele kat. zjawisko uniwersalne. Nie ograniczone do Polski. Kobieta z niewypowiadanej wprost definicji, jest w Kościele kat podczłowiekiem. Wszędzie, zawsze, co do zasady pierwotnej, tu i ówdzie z pewnymi wyjątkami, bardzo nielicznymi i bardzo słabymi, poza postaciami, które można policzyć na palcach.
    Żadna, nawet te wybitne, co można je na palcach zliczyć w dwutysięcznej historii Kościoła kat, od dawna katolickiego, nie dostąpiły prawa bycia kapłanem, a dokładniej – kapłanką.
    Najwyższe osiągnięcia, dowolnego rodzaju, są niżej honorowane niż najniższe osiągnięcia członków kleru: każdy jest wyświęconym kapłanem. Żadna z kobiet nie jest.
    To się zaczęło zmieniać, dopiero współcześnie, ciągle niezbyt licznie i niezbyt obficie w najwyższych kręgach stanowisk, ale nie w Kościele katolickim, a w tych „gorszych”, bo protestanckich. I tylko dlatego, że kryzysy i okoliczności zewnętrznego wobec kościołów świata, do tego je zmusiły.
    Psychologicznie rzecz biorąc, system działa w oparciu o te same mechanizmy, co terroryzm: najpierw terrorysta tworzy sytuację przymusu i udręki, a następnie oferuje złudną, ale kojącą pociechę pod swoją kontrolą. Umierającym z głodu, który sam wywołał, oferuje skórkę chleba. Głodujący chwytają takie skórki, łapczywie chłoną i całują z wdzięcznością ręce terrorysty, błogosławiąc jego łaskawość.
    Kobieta, jako niewolnica, szczyci się być „niewolnicą Pańską”, jak Maryja. W tym ma widzieć swój honor i fałszywą wielkość. Dla terrorysty to jest bardzo tanie: wystarczy słowo: Maryja była wielka, bo porodziła Pana Jezusa. I już; kobieta niewolna sądzi, że od słów posiada realną chwałę, którą się karmi, jak skórką, pod stołem ucztujących terrorystów. Musi jakoś przeżyć. Lepiej to robić rojąc o tym, że jest się objętym „chwałą Maryji”, niż wiedzieć świat, jakim jest.
    Marzenia są piękne. Kiedy jednak są ułudą, nie pozwalają widzieć rzeczywistości. Nie widząc – nie ma możliwości się przeciw rzeczywistości zbuntować i ją zmienić.
    Ksiądz dobrodziej obdarowuje małe dziewczynki ślicznymi obrazkami maryjnymi: na nich, Maryja jest piękną, smukłą blondynką, o staranie zadbanych włosach, dobrze zaopatrzonych w odżywki, delikatnych, wypielęgnowanych dłoniach, ze starannym manicurem, oraz łagodnym, miękkim spojrzeniu. Całą figura Maryji jest odkobiecona, a uanielona. Nie posiada bioder, piersi, nic żywego i kobiecego w spojrzeniu. Nie może budzić skojarzeń realnych. Nie jest ona w ogóle kobietą, a bytem wzorowym, nierealnym, rojeniowym. Żyjąc znojnie, w niewoli religii, kapłanów i świata mężczyzn, z których najgorszy jest lepszy od najlepszej kobiety, ma się kobieta pocieszać, że jest wybrana. A nawet wniebowzięta, jak ta śliczna Maryja z obrazka o wypielęgnowanych dłoniach.

    Tak sobie ma roić kobieta znak kościelnej posadzki, maczając swoje śliczne, wypielęgnowane dłonie w mętnej wodzie, szorując starannie księżowskie podłogi.

    Polski chłop wywodzi się z takiego systemu. Nawet jeśli już nie żyje z ziemi i nie na wsi, a w dużym mieście, ścigają go ciągle echa przeszłości, przyzwyczajenia do kieratu i bezwład psychiczny, intelektualny i kulturowy. Żyjąc między podobnymi, niespecjalnie chce się wyłamywać. Koszty wyłamania są wysokie i bardzo nieprzyjemne.
    Jeśli w ogóle, to po cichu, coś tam.

  260. lonefather
    7 maja o godz. 20:36

    Opisujesz religijny bandytyzm: gwałt na jak najmniejszych dzieciach, by nigdy nie mogły się wyzwolić z niewoli religii. Dyskutujemy o tym od dawna, na różne sposoby.
    Szkoła, czyli tzw „komuna”, pozwoliła dzieciom i ich rodzicom, być pod tym względem normalniejszymi: szkoła to nie medresa, ani seminarium niższe, a szkoła obywatelska. Jasne – za darmo nic nie ma, więc należało w innym miejscu za to zapłacić. Zysk z tego tytułu, mógł jednak przewyższać koszt: ludzie się na sztuczności i lichości komuny niespecjalnie dawali nabierać, tym bardziej, że szkoła dawała narzędzia do myślenia, a zysk z tytułu wypuszczenia przez szkołę ludzi, przynajmniej w szkole niezgwałconych religią, mógł być nieoceniony. Alternatywa jest niezwykle cenna.

    Na ile jednak dzieci są formą czystą i szlachetną z definicji, pozostaje rzeczą niepewną. Winowajcą może tu być nie tyle dziecko, co definicja.
    Dziecko zachowuje się głównie zwierzęco. Jak zwierzątko więc, będzie dziobać odmieńca w stadzie, bo tak robią inne zwierzęta.
    Ponieważ jednak chowa się wśród ludzi – bierze od nich, jak leci – wszystko. Na początku. jak ma rodzinę podłą i środowisko takież, weźmie mnóstwo podłego. Co obciąży je na lata, zwykle na całe życie. I odwrotnie – chowając się wśród ludzi dobrych – będzie miało dobre w sobie.
    Zawsze to jednak miesza się z naszą biologicznością, zwierzęcością i koniecznościami ewolucji.
    Znany mi z pierwszej ręki przykład jest taki: dzieciaki bawią się razem, biją się razem, kumplują razem, nie znoszą się razem. To dzieciaki. Które dorośli nazywali Polakami, Niemcami, Żydami, Rusami, Ukraińcami, oraz: katolikami, prawosławnymi, protestantami, starozakonnymi.
    Bawiły się razem, póki była jakaś, właściwa miejscu i czasowi, równowaga w niszy ekologicznej: rodzice się jakoś dogadywali, jakoś znosili, tolerowali, czasem lubili i cenili.
    Jednak zaburzenia delikatnej równowagi ekologicznej dotykały i dzieci. Rychło się okazało, że małe dzieci, nazwane żydami – pójdą do gazu. małe dzieci nazywane katolikami, mają żydków nienawidzieć. Ich ojcowie, bywało, zostawali szmalcownikami. Przejmowali domy małych żydków. Mali katolicy chowali się dalej w domach ich żydowskich kolegów.
    Mali Litwini wyrastali na dużych litewskich faszystów.
    Jasne, nie wszyscy.

    Ochrona kruchego życia, fizycznego i tego w umyśle, jest pierwszym zadaniem żywego dorosłego. Kiedy ten dorosły gwałci dziecko religią, staje się odrażającym typem.

  261. Orteq
    8 maja o godz. 2:32

    Na razie nie mam prawa zastosowac tego do siebie, synek ma dopiero 4 i pol roku i musze jeszcze jakis czas sie nim opiekowac.

    Za zyczenia dziekuje.

  262. @Tanaka..

    I oto właśnie chodzi. Wina leży po stronie rodziców – nie dzieci…
    Zastanówmy się, dlaczego tak jest w kontekście religii w szkołach?
    Nawet na tym najniższym poziomie sprawa wydaje się przegrana.
    Rodzice mają dziecko, które wkrótce ma pójść do szkoły. Wyprawka szkolna, nowy tornister, plastelinka w srodku, nożyczki i kolorowy papier… No ale jeszcze zajęcia z religii. Rodzice se myślą, no byliśmy, nasi rodzice byli… poza tym przeciez te lekcje nie robiąkrzywdy dziecku – jakis tam przecież kręgosłup moralny zostanie zaszczepiony dziecku. Nie ma takiej opcji, by dziecko nie mogło pójść na religię. Co w szkole powiedzą? A co teściowie???
    Gdyby religia była przy kościele? Eee, odpada… Lepiej, by była w szkole. Religia poza szkołą to dodatkowy problem dla rodziców. To małe dziecko trzeba byłoby odebrać ze szkoły i specjalnie zawozić na parafię. A gdyby była religia późnym popołudniem lub wieczorem? O matko, dziecko z domu musi wyjść zimą… Iść kilkaset metrów… A my tacy zmęczeni po pracy, nie chciałoby sie nam specjalnie zawozić go do kościoła…. I co mamty przez godzine czekać, aż religia się skończy? Wracac do domu i potem jeszcze raz jechać po odbiór dziecka? Wykluczone… Religia w szkole? Idealne rozwiązanie. Wszystko w jednym miejscu… Jest opieka, dziecko nie szwenda się po miescie… Po co z tego rezygnować?

  263. pombocek
    8 maja o godz. 0:38

    ” Przecież nie Ty pierwszy mówisz w Polsce o usunięciu religii ze szkół – takich głosów w internecie jest sporo. Ale ten, kto by się teraz do tego fizycznie zabrał, wywołałby jakąś formę mordobicia, które skończyłoby się umocnieniem religii w szkole i państwie. Osiągnąłby skutek odwrotny do zamierzonego.”

    ====================================================

    Nie jest tak zle jak myslisz.

    Popatrz sam. Konwencja przeciw przemocy podpisana i ratyfikowana.
    Wrzasku bylo co niemalo, a przeszlo bez mordobicia. Nawet na sondazach sie nie odbilo.

    Co prawda sama Konwencja to dopiero „otwarcie”, wazne bedzie dostosowanie przepisow prawa, a jeszcze wazniejsze wdrozenie w zycie, czyli stosowanie w praktyce. Bo namieszac „krolikowski” moze zarowno na etapie dostosowywania prawa, a jeszcze bardzej w aktach wykonawczych, czyli we wdrazaniu.

    A jak zajzysz do przenikliwej analizy chlopskiej mentalnosci, ktora w poscie do @Jiba dal nieoceniony Tanaka i wezmiesz pod uwage nieograniczone zdolnosci konformistyczne, mentalnego chlopa panszczyznianego, to i to napawa optymizmem co do ewentualnego mordobicia.

    Bo wiesz jak gladko i bez zajakniecia sie potrafia epidiaskopy tlumaczyc sie..

    Dlatego bym nie „pekal” w przedbiegach, ze strachu o mordobicie. Bo to „wyprowadzenie ze szkol” moze byc prostsze niz sie wydaje.

    Amerykanie maja powiedzonko „money talk’s, bull shit walk’s” , co sie mniej wiecej tak tlumaczy, ze jak forsa przemowi, to i bycze gowno sie ruszy, a co dopiero epidiaskop. Kwestia do omowienia moze sie naprawde okazac wylacznie to „jak silnym glosem ma forsa przemawiac”.

    Bo, jesli chodzi o szeregowego katolika, o chlopsko panszczyznianej mentalnosci i „poczuciu misji”, to szans na dogadanie sie nie ma. Z przyczyn psychologicznych, nie ma najmniejszej szansy na dogadanie sie z czlowiekiem z misja do spelnienia. Ale epidiaskop to juz zupelnie co innego. Tutaj ma miejsce polityka i „dobro kosciola”. A jak mamy do czynienia z „dobrem kosciola”, to z gruntu ideologicznego schodzimy i zaczynamy sie znajdowac w sferze liczb rzeczywistych i policzalnych.

    O czym wiesz rownie dobrze co i ja, ze jak to mowia brutalnie i prawdziwie, ze wszystko ma swoja cene.

  264. Rafał KOCHAN
    8 maja o godz. 10:08

    Celnie trafiasz. Ujawniasz też cynizm rodziców: za własne lenistwo i wygodę każą płacić swoim (i cudzym dzieciom). Zamiast wolności w dorastaniu, załatwiają im niewolę.
    A popatrz: nie tak dawno, mimo gorszej jakości autobusów, braku zadaszonych przystanków, braku nadzorujących wszystko kamer na zewnątrz i w autobusie, mogły dzieciaki podjechać przystanek-dwa do kościoła na katechezę. I tak zresztą najczęściej szły piechotą, bo blisko było, a szły w grupie. więc i zabawę miały po drodze.

    Pytany o pierwszą zasadę, każdy rodzic powie: strasznie kocham dzieci !
    Każdy członek kleru, wraz z rodzicami też powie: Bozia strasznie kocha dzieci !
    A to dlatego, że Bozia tak świat wymyślił, że dziecko pierwsze pada ofiarą każdego rodzaju przemocy: fizycznej, psychicznej, seksualnej, indoktrynacyjnej, ekonomicznej, rasowej, wojennej, i zdrowotnej. Dzieci pierwsze padają ofiarą głodu i chorób.
    Choroby wymyśla osobiście Bozia. Żaden człowiek zarazków nie stworzył, niektóre tylko, ostatnio,wzmocnił.
    Bozia daje człowiekowi wolną wolę, bo go strasznie kocha. A najbardziej – dzieci. dając dzieciom wolną wolę, pozwala im cierpieć. Dając dorosłym wolną wolę,pozwala im używać jej w zły sposób przeciw dzieciom. Dzieci nie wyposaża w żadne instancje obronne.
    Bozia zawsze trzyma z silniejszymi.
    Fakt: Bozia STRASZNIE kocha dzieci.

  265. Rafał KOCHAN
    8 maja o godz. 10:08

    Masz cholerna racje z wygodnictwem rodzicow jako glowna przeszkoda.

  266. żabka konająca
    8 maja o godz. 7:40

    Żabko, nie jestem ateistką, raczej epikurejką:) Nie znam dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga. Wychodzę z założenia, że śmierć nie jest moim problemem – dopóki jest życie, nie ma śmierci, a kiedy jest śmierć, nie ma życia. Dla mnie te dwa stany nie mają części wspólnej i nie ma co tracić czasu na wymyślanie, co będzie po. To samo tłumaczę dziecku. Tłumaczę mu też, że niektórzy wierzą w Boga i szukają go w budynku koscioła itd. Młody to kupuje – że ludzie są rózni.
    Co do religii – jest jedynym dzieckiem w mieście, które na religie nie chodzi. Przez trzy lata nikt do niego nie dołączył i powiem szczerze, że boję się dalej testować na nim tolerancję pseudokatolików.

    Drodzy panowie – nie waliłabym w rodziców jak w bęben, że robia krzywdę swoim dzieciom. To nie oni domagali się religii w szkole. Religie wprowadziła władza świecka, która chciała i chce zrobić dobrze kościołowi.

    Musze konczyc, nie wiem, czy dam rade napisac w ciagu kilku nastepnych dni.
    Miłego weekendu zyczę
    A, @lonefather – ktos pisze do @Jiby, a nie @Jiba:) jestem kobieta, chyba, ze po prostu nie odmieniasz nicka.

  267. KOCHAN(ienki), lonfather(ek), Jiba(biba)

    Zanudzdzim pojade. Bo ja znowu o innych niz polska jurysdykcjach.

    Wolnosc DO religii to przede wszystkim wolnosc OD religii. To konstytucyjne prawo jest egzekwowane w wielkim swiecie – ale nie w Irlandii czy w Polsce – w ten sposob, ze na poziomie wieku dzieciecego rodzice maja stuprocentowa decyzyjnosc w temacie.

    ‚http://panoramairl.com/3329-wycofanie-religii-z-irlandzkich-szkol-rozwaza-minister-edukacji.html

    Praktycznie wyglada to tak, ze lekcje religii odbywaja sie w przykoscielnych szkolkach niedzielnych.

    Wiec w niedzielny poranek w kosciele leci msza, z reguly niewiele dluzsza niz godzinna. A w salkach katetechicznych przykoscielnych leca lekcje religii dla dzieci. Prowadzone przez woluntariuszy rodzicow. Wiec nie przez zadnych tam katabasow, oplacalnych przez panstwo.

    Znowu przypomnienie: mowa jest o normalnie cywilizowanych krajach. A nie o jakichs tam Polskach. Czy innych Irlandiach.

    Co to oznacza to wszyscy wiemy. Oznacza to, ze tylko dzieci ambitniejszych – albo wierzacych, jesli ktos woli – rodzicow trafia na te lekcje religijne. W naszym przypadku, czy w przypadku naszych anglosaskich przyjaciol i znajomych, chodzilo tylko i wylacznie o ambitnosc.

    Zrywalismy sie w niedzielne rano z ambicja jechania do kosciola z dzieckami. Bo trzeba bylo im dac edukacje w dziedzinie wiary. Na wsiakij sluczaj dac. No bo jesli po dorosnieciu zechce sie tym dzieckom moim wierzyc w pombocka, to niech maja te padgatowke.

    Kiedy wiek tej dzieciecej edukacji religijnej przeminal, po ceremonii tzw. confirmation (bierzmowanie), z ogromnym zadowoleniem wrocilismy do normalnego obyczaju nie chodzenia do kosciola. Dzieci tez ten obyczaj do dzis posiadaja. Pomimo wczesniejszego uczeszczania do szkolek niedzielnych. I wszystkie czy dziecka te nasze dobrze wspominaja przykoscielne lekcje religii. Go figure

  268. @Jiba..

    Władza świecka czerpie też korzyści finansowe z produkcji alkoholu i papierosów, ale to nie oznacza, że nakazuje swoim obywatelom pić wódkę i palić papierosy.
    Poza tym, władza świecka, która wprowadziła religię w szkołach, zrobiła nie tylko dobrze kościołowi, ale także, a może przede wszystkim – sobie. Politycy nie są aż tak głupi, jak to mogłoby się wydawać 🙂

  269. Przestepstwo blogowicza Slawo, zbanowanego ostatnio, polegalo na nie przekazywaniu doswiadczen z jego kraju zamieszkania. On sie upieral przy powtarzaniu polskich bzdur skansenowych. Zamiast dzielenia sie z nami doswiadczeniami australijskimi. On byl upierdliwie jednotematyczny w sposob szkodliwy.

    I to tylko dlatego udalo mi sie pogodzic z gospodarzowym wywaleniem Slawo z blogu. Inaczej do dzis bym mial z tym problem monumentalny

  270. Jiba
    8 maja o godz. 12:30

    🙂
    Droga @Jibo, jesli dobrze odczytuje, to zapraszasz mnie do odmieniania Twojego nicka. Nie ma sprawy. Bede.

    W swoim pierwszym poscie, w tym watku, opisalem przypadek samotnej matki, lekarki z siedmioletnim synkiem, ktora lokalne, misyjnie nastawione towarzystwo, zmotywowane przez ksiedza dobrodzieja, zmusilo do zmiany miejsca zamieszkania. Zmusli ja, nie baczac na fakt, ze miejscowa przychodnia stracila za jednym zamachem ponad 30% personelu pediatrycznego. Misja jest wazniejsza od zdrowia dziatek, czy wnukow.

    Motywem byla ochrona dziecka.

    Ciezka sprawa, ale dobrostan dziecka musi byc na pierwszym miejscu.

    Kazda sytuacja jest, choc podobna, to inna. Dopuki miejscowy „capo” nie zorganizowal i nie napuscil na Ciebie i mlodego, zwartego frontu „opinii publicznej”, to trwaj i wytrwaj.

    Jesli front juz powstal i rozkreca sie w dzialaniu, to nie czekaj zbyt dlugo, tylko ustap i zapisz na religie, jesli nie masz mozliwosci zmiany lokalizacji. Jesli masz mozliwosc zmiany pracy i miejsca zamieszkania, to nie czekaj zbyt dlugo.

    Albo zapomnij o tym co wyzej napisalem i walcz jak lwica o siebie, swoje dziecko i prawo do myslenia i robienia tego, co uwazasz za sluszne.

  271. @lonefather..
    8 maja o godz. 13:15

    Podpisuje się pod twoimi słowami. Właśnie tacy rodzice, którzy nie zamierzają, jak te barany, iść w jednym kierunku i żyć zgodnie z nakazami proboszcza oraz tępego tłumu, takiego oczekują najbardziej wsparcia. Muszą wiedzieć, że są ludzie, którzy ich wspierają; którzy im kibicują; że nie są samotni w swoich wątpliwościach i pragnieniem życia według własnych zasad. Idealnym byłoby, aby nawet (a może szczególnie) w tych małomiasteczkowych społecznościach tacy rodzice jakoś tworzyli się w grupy, nawet te kilkuosobowe, by wzajemnie się wspierać i mieć siłę oraz wytrwałość w niesprzyjającym otoczeniu. Moze warto pomyśleć nad utworzeniem jakichś stron internetowych lub lokalnych for dyskusyjnych, by tacy rodzice mogli nawiązywać kontakty i wymieniali się doświadczeniami.

  272. UwarzamRze przywrocenie Slawo na tym blogu byloby POstepowym POsunieciem

  273. UwarzamRze wywalenie Slawo z tego blogu jest monumentalnym problemem

  274. A ja uważam, ze jeśli kogoś nie stać, ażeby żyć po swojemu tylko musi podążać za stadem – z tych, czy innych przyczyn – to krzyż mu na drogę.
    W końcu mówimy o ludziach dorosłych, którzy powinni mieć jakieś zasady, a nie kierować się tym co myślą/robią inni.

  275. Orteq,
    Przestań mędzić. Przyłóż se lepiej jakiegoś kota (calico) do głowy – może pomóc.

  276. @Tanaka 9:31, w piewszych slowach twojego listu… znajduje pewna niekonsekwecje w ocenie osiagniec, akurat ta strona umozliwiajaca rozwoj intelektualny kazdego jest dla mnie najistotniejsza w minionym okresie. Czy ja czasem nie do ciebie, dawno temu i bez swiadomosci uwielbienia nie skierowalam wpisu konczacego sie slowami :”… nie rozmawialibysmy jak rowny z rownym…”
    Mniejsza o pamiec, ale taki wpis byl.

  277. @Orteq, co to ma byc?,
    „… Bo trzeba bylo im dac edukacje w dziedzinie wiary. Na wsiakij sluczaj dac. No bo jesli po dorosnieciu zechce sie tym dzieckom moim wierzyc w pombocka, to niech maja te padgatowke…”
    I co wyscie im tam opowiadali?, nawet nie obcy ale najwazniejsi w zyciu dziecka w tym okresie.

  278. żabka konająca
    8 maja o godz. 15:19

    Żabko, jasne, że wczesne, u dzieci, budzenie siebie i własnego zaciekawienia światem, jest najważniejsze. W czymże jednak moja niekonsekwencja? Może coś nie całkiem klarownie przedstawiłem.
    „To się zdarza, teraz biegnij do lekarza…”, jak pamiętam z Koziołka Matołka.
    Pamiętam też twój wpis: „nie rozmawialibyśmy jak równy z równym…”. Chyba jednak wtedy nie dokończyliśmy wątku.
    Blog, oraz właściwości, zwykle czasowe, blogowiczów, miewają to do siebie, że nie wszystko da się płynnie przedyskutować. Czego mi zawsze szkoda.
    Objaśnisz mą niekonsekwencję?

  279. Demagogia.
    Jako wierzacy i praktykujacy jestem za tym by bylo jak najwiecej ateistycznych bilbordow po calej Polsce, platne ateistyczne reklamy w TV, radio, prasie.
    Wcale nie zartuje.
    Wszystkie te bilbordy, reklamy, sa robione, ustawiane przez … wierzacych. Jest was zamalo by byc samowystarczalnym, jestescie skazani na nas. Im wiecej tego tym lepiej. Takim sposobem zarobione zlotowki trafia gdzies na tace i w efekcie na remont dachu w kosciele lub na nowe audi.
    Ciagle o demagogii.
    Tatus i mamusia Jasia i Malgosi nie chodza do kosciola, nie przyjmuja ksiedza „po koledzie” (bo trzeba mieszkanie posprzatac i „cos” dac)), ale upominaja sie o religie w szkole i latorosl na nia wysylaja, czyli jak to Gospodarz sie wyrazil „swoiste rozdwojenie jaźni (lub po prostu zwykła hipokryzja),”.
    Jestem sklonny przyznac Gospodarzowi racje gdyby to nie byla demagogia.
    Tatus i mamusia Jasia i Malgosi sa kompletnymi neptkami w fizyce, biologii, historii, nawet z „polaka” leza (ale sa aktywni na blogach), niemniej, chca by Jas i Malgosia to „studiowali” az do matury wiedzac, ze ani Jas ani Malgosia nie beda mialy zadnego pozytku ze znajomosci fizyki, biologii, historii bo beda „na gospodarstwie”, hydraulikiem, spawaczem, kelnerka, gdzies na tasmie produkcyjnej albo … Na blogach.
    Czyli, uczmy tylko tego co rodzice praktykuja a nie czego chca.
    W co ja wierzylem jak mialem 7 lat ?
    W to samo co i Gospodarz. W bodzce zewnetrzne, lubie to, ale nie lubie tego.
    Przyniose conajmniej „czworki” na koniec roku, rower jak banku. Przez wiele lat bylem zmuszany do jedzenia szpinaku i burakow, powinienem starych za to do jakiegos strassburga podac. Jako malolatek nie znosilem krochmalonej bialej koszuli i niedzielnych mszy, mundurku szkolnego i grubasa z ktorym musialem siedziec w jednej lawce; bez przerwy „puszczal baki” i na mnie zwalal. Jak mu zrobilem z nosa pedzel to przez tydzien siedzialem w szkole po godzinach i na glos musialem cos czytac.
    Pozniej nie cierpialem biologiczki i przez to biologii. Kiedys musialem narysowac jakiegos pierwotniaka, jak moja starsza siostra to zobaczyla dala mi w leb bo jej zdaniem to nie byl pierwotniak tylko kobiecy narzad rozrodczy. Ze zlosci dorysowalem do „organu” kly za co biologiczka mnie wyrzucila za drzwi.
    Gdzie sie, jako malolat, nie ruszylem to „swoiste rozdwojenie jaźni”.

    Czy religia powinna byc w szkole publicznej ?
    Od tego mamy Konstytucje, Sad Konstytucyjny, Sejm, Senat.

    „Mama nie zapisała mnie na Boga”. Ta mama wybrała życie w prawdzie.”
    Jest w tym arogancja komentujacego Gospodarza. Odrzuca pan prawde kosciola, przyznaje pan sobie monopol „na prawde”. Tylko gdzie i jak udowodniona.
    Ateizm stal sie religia zdominowana przez wulgarnych fanatykow.
    W zyciu codziennym zupelnie mnie nie interesuje w co kto wierzy lub nie. Tak dlugo jak nie ma maczety w lapie. Wtedy stosuje „Jim Malone metode”:
    „They pull a knife, you pull a gun. He sends one of yours to the hospital, you send one of his to the morgue.”

    P.S. Kolko graniaste ma wreszcie „czwartego do brydza”. Gratuluje.

    Adios

  280. A jesli o dzieckach mowa. Moja najstarsza corka wlasnie zostala wjechana na sale operacyjno-porodowa. O czym zawiadomila mnie przed chwila przez komorke, z odleglosci tysiaco kilometrowej. Za jakas godzine bedzie miala cesarke i ja stane sie potrojnym dziadkiem. Nic mi nie wiadomo jak bedzie z chrzcinami dziecka. Wiadomy jest gender. Dzieje sie, uoj dzieje

  281. „Ateizm stal sie religia zdominowana przez wulgarnych fanatykow.”

    Celne ale na odwyrtke. Wulgarnosc jest szczegolnie dokuczliwa gdy praktykuje ja wiekszosc. Ateizm nie jest praktykowany przez wiekszosc nadwislanska. Wiec nie jest to religia dominujaca. Moze i jest wulgarna. Ale nie dominujaca

  282. maciekplacek
    8 maja o godz. 17:39

    „W zyciu codziennym zupelnie mnie nie interesuje w co kto wierzy lub nie”.
    ————————————————————————————
    Właśnie twoje szarpanie ateistów za nogawki, pińczerku, ilustruje, jak zupełnie cię nie interesuje, w co kto wierzy lub nie.
    Ale się nie wstydź swej umysłowej nieporadności, bo „Bóg cię kocha i ma dla twojego życia wspaniały plan”. Widać ten plan to właśnie szarpanie ateistów za nogawki. Dobry Jezu a nasz Panie, daj mu wieczne szarpanie.

  283. Aż na blog atesisty smark-katolik zabłądził – tak go nie interesuje, w co kto wierzy lub nie.

  284. „Maciek z placka” używa terminów, których kompletnie nie rozumie. Bredzi coś o demagogii. „Placku”, a ty wiesz co to jest? Demagogia zakłada kilka warunków. Po pierwsze – KŁAMSTWO. Kto tu kłamie? Namawianie ludzi, by nie ulegali owczemu pędowi; by postępowali zgodnie ze swoją intuicją i zasadami w sprawie kierowania swoich pociech na lekcje religii jest twoim zdaniem demagogią? To ciekawe, a czym w takim razie są nauki twojego zgniłego pod każdym względem kościoła, jeśli nie demagogią na resorach?
    Po drugie – POPULIZM. Placku, jaki tam populizm, skoro sam przyznajesz, że ateistów i tych, co nie chcą wysyłać dzieci na religie stanowi zdecydowaną mniejszość? Jest całkowicie odwrotnie – to twój beznadziejny kościół operuje populistycznymi hasłami. Obiecuje tępym swoim wyznawcom szczęście po śmierci u boku brodatego boga. Mają jedynie być ci głupi ludzie dobrzy dla siebie i … należeć do właściwej wiary, co jest oczywiście okupieniem różnymi datkami finansowymi – takim wewnętrznym podatkiem od wyimaginowanego szczęścia po śmierci. Wreszcie SZUKANIE KOZŁA OFIARNEGO. Szukanie przyczyn zakłamania i obłudy identyfikujesz z szukaniem kozła ofiarnego? Ciekawe… To czym dla twojego kleru oraz nieuków z twojego stada jest „Żyd”, „lewak”; „kultura śmierci”? Czy aby właśnie to twój cudowny kościółek nie szukał ciągle kozłów ofiarnych, by ukryć swoją nieporadność, brak skuteczności w odnowie moralnej wiernych; własne zdeprawowanie moralne oraz zbrodniczą działalność wobec własnych wiernych?

  285. maciekplacek
    8 maja o godz. 17:39

    Polska korzysta z funduszy unijnych. Ochrona środowiska należy do priorytetów finansowania. Z farfoclami, z którymi przybywasz, zgłoś się do Urzędu Marszałkowskiego, właściwego dla miejsca twojego zamieszkania.
    Pomogą oczyścić.
    Możesz też spróbować założyć działalność gospodarczą: przetwarzam farfocle na karmę dla królików. Na to też można dostać dofinansowanie.
    Obfite porcje farfocli dostaniesz darmo od Frondy i Gościa Niedzielnego.

  286. Ja bym do farfocli dobawil dzyndzyki. Te zas, tez za darmo, dostaniesz z Torunia

  287. Droga czworko brydzowa z pombockiem-glutem na czele.
    Poniewaz w przeciwienstwie do was, mam stale zatrudnienie (zatrudniam siebie i 25 innych osob), mam zycie towarzyskie, znikam wiec na weekend i troche po.
    Jak wroce i bedzie mi sie chcialo to kazdego z was z osobna wysmieje za, miedzy innymi:
    – nieuwazne czytanie
    – za mieszanie pojec
    – za pieprzenie glupot nie na temat
    – za zenunajca nieznajomosc jez. polskiego i ubostwo jezykowe.
    Nawet uzycie inwektyw wymaga minimum wyobrazni. Tanakowanie i orteqowanie jest usprawiedliwione – niePolacy, itp., itd.

    Bye, bye

    I na koniec przypomnienie:
    zamieniajcie sie chlopcy miejscami bo wam sie raczki mecza i poca.

  288. .
    I po co z trollem sie zadajecie?

  289. Ty tez sie wlasnie z nim zadales. Zygi zygi

  290. @maciekplacek..

    Co najwyżej może ci się chcieć z korkowca w łeb palnąć. Twoje zdanie tutaj liczy się jeszcze mniej niż Sła-wo-mirski-ego lub Dezertera. Swoje katolickie kompleksy niższości pomniejszaj w towarzyskim kółku różańcowym. Adios polski pracodawco dla 25 osób i siebie … Aha, zatrudnij się także do nadrobienia zaległości ze szkoły podstawowej.

  291. żabka konająca (15:31 )

    „@Orteq, co to ma byc?, “… Bo trzeba bylo im dac edukacje w dziedzinie wiary. Na wsiakij sluczaj dac. No bo jesli po dorosnieciu zechce sie tym dzieckom moim wierzyc w pombocka, to niech maja te padgatowke…” I co wyscie im tam opowiadali?, nawet nie obcy ale najwazniejsi w zyciu dziecka w tym okresie.”

    Przyznam ci sie, ze ja osobiscie nie pretendowalem do pozycji nauczyciela religii w przykoscielnej salce katetetycznej. Tam byli inni rodziciele woluntariusze. Troche bardziej niz ja kumaci w tomaci.

    Generalne zalozenie bylo takie, ze nalezalo tym dzieckom naszym wylozyc temat istnienia czegos takiego jak wiara w Boga czy w ogole religii. Zadnego indyktrynowania. Owszem, z chrzescijanskiego punktu widzenia glownie to wszystko bylo nadawane. Ale o innych religiach tez sporo bywalo.

    Najwazniejsze bylo to, ze to nie katabasy prowadzili te nauke religii. Bo gdyby oni prowadzili, to napewno bym swoich dzieckow tam nie targal w kazda niedziele.

  292. Doznaję łez wzruszenia na wieść, jak producent farfocli (zatrudniający siebie i 25 osób; znaczy produkuje farfocle na tony) będzie mi udowadniał, co obiecał.
    Ale, jak zapowiedział, będzie, jak mu się zechce, bo ma życie towarzyskie.

    Więc mu się nie zechce. Komu by się chciało, jak ma życie towarzyskie?
    W razie jak zechce, napnie się, oczka mu nabiegną, lecz zapowiedziany dowód okaże się tym, co u niego codzienne.
    Następnie mamusia spłucze i odstawi plackowi nocniczek pod łóżko.

  293. .
    pozostane przy zdaniu, ze szkoda czasu i ambarasu

  294. @Aaron S. „Temat podrzucony przez Redaktora dosyć ciekawy i inspirujący do stawiania dosyć odważnych tez, jednakże monotonia programowych wypowiedzi materialistycznej gawiedzi….
    Brata w wierze Aarona rozsadza chrześcijańska empatia do bliźniego.

  295. Orteg

    Wygląda więc, że nie było to religioznawstwo, lecz nauka określonej religii.
    Miałeś swoje racje i pewnie rękę na pulsie trzymałeś. Ale taka postawa, że zaszczepię w dzieciach religię, a jak dorosną, niech robią, co chcą, to, niestety, psychologiczna i wychowawcza ignorancja – powszechna w Polsce. Najtrwalsze w człowieku jest to, co włożone do główki w dzieciństwie, dlatego w Polsce jest tak wielu maćkówplaćkówkartoflaćków, a tak niewielu konsekwentnych ateistów. Religijne wychowanie dzieci, a potem niech robią, co chcą, aż się prosi o więcej podobnych ilustracji. Nauczę cię, synku, pić, bić, palić, oszukiwać, kraść, a co zrobisz, jak dorośniesz, to już twoja rzecz.

  296. @maciekplacek
    8 maja o godz. 17:39
    Co to za bełkot? Spowiadaj się w konfesjonale!

  297. mopus11
    8 maja o godz. 22:18

    chrześcijańska empatia, to spore przedsięwzięcie. Na początek wystarczy zobaczyć, co spężynowiec ma niemonotonnego do powiedzenia. stosując jego mniemanologiczność – zostaje banał.

  298. pombocek (22:24)

    „Wygląda więc, że nie było to religioznawstwo, lecz nauka określonej religii… zaszczepię w dzieciach religię, a jak dorosną, niech robią, co chcą, to, niestety, psychologiczna i wychowawcza ignorancja – powszechna w Polsce. Najtrwalsze w człowieku jest to, co włożone do główki w dzieciństwie, dlatego w Polsce jest tak wielu maćkówplaćkówkartoflaćków, a tak niewielu konsekwentnych ateistów. ”

    To byla szkolka niedzielna przykoscielna dla dzieckow z danej parafii. Protestanckiej zreszta. Dziecka w tej szkolce byly w wieku podstawowo-szkolnym. Jakie tam religioznawstow w tym wieku.

    Jak ja widze parcie na „konsekwencje”, niewazne czy religijna czy ateistyczna czy jakakolwiek inna, to mi sie obcinacz do paznokci w kieszeni otwiera. Pombocku, miejze ty troche litosci nad libertynem

  299. Protestantyzm do mojej rodziny sie wczolgal poprzez Babciusie. Biologiczna matke wiekszosci moich dzieckow. Bo ja, od urodzenia, nie umiem protestowac. To tak tytulem wyjasnienia, jakby ktos byl zainteresowany

  300. Orteq
    8 maja o godz. 22:51

    „konsekwentni ateiści” to, rzecz jasna, skrót myślowy – może i pierdzistołkowo-wojskowy, więc nieprzyjemny. Mogliby być „nieodwracalni”, „niereformowalni”, „dośmiertni”, „ateiści z żelaza”, w każdym razie nie tzw. agnostycy, którzy są dla mnie ni pies, ni wydra, czyli kwaśniewskie, które nie miały ani chęci, ani śmiałości, ani umiejętności szukania.
    Obcinacz do paznokci niech Ci się otwiera, kiedy chce, ale nie ustosunkowujesz się do najważniejszego. A mówiłem o elementarzu psychologii rozwojowej. Indywidualne koleje losu mogą być różne, ale generalnie prawidłowość jest taka, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Postawa „Wychowam dziecko w wierze religijnej, a jak dorośnie, niech samo wybiera” jest ignorancka i konformistyczna. Ale to reguła, u Ciebie mogło być ciekawiej, skoro później dzieci bez żalu Bozię zostawiły tam, gdzie jej miejsce – w nicości.

  301. Jakby ktos oczekiwal konkluzji jakiejkolwiek

    Moja nastarsza corka – sorry about this private topic – wlasnie powila. Od okolo godziny temu, ja mam nastepnego wnuka o imieniu Oliver. I jeszcze kilka innych middle names mu nadano. Moje rodowe nazwisko tez zostalo wkomponowane w zestaw middle imion mojego najostatniejszego wnuka. A ono nie jest Orteq.

    Natomiast nazwisko moj najostatniejszy wnuk otrzymal dzisiaj, jak tradycja nakazuje, po ojcu. Ze tam jest problem z corki ostatnim nazwiskiem, po ostatnim mezu, nie wypowiadam sie. Libertyn, you know, jam jest. W ‚rozwodow nie bedzie’ przestalem wierzyc po obejrzeniu filmu o tymze tytule wiele ponad pol wieku temu.

    PS. Dostalem potwierdzenie wiadomosci ze szpitala, 1000 km ode mnie odleglego. Moja corka, o MOIM nazwisku, powila. Czyli, zanim ona sie tam zglosila, zapisala sie pod nazwiskiem RODOWYM. A nie pod ostatnio-mezowskim. Dobrzez to czy zle? I dunno. Pombocku?

  302. Zapisanie sie w szpitalu pod RODOWYM nazwiskiem, zglaszajac sie do wyznaczonej cesarki, bylo latwe z tego powodu, ze corka studiowala na akademii medycznej pod RODOWYM nazwiskiem. Komputery to nazwisko podchwycily i bingo. Zaskoczylo, znaczytsa

  303. Bys napisal jak czlowiek, @Ortegu, czy wnuk, czy wnuczka… Tobysmy sie z Toba tego owego seczego …

    A tak odcyfrowywujemy i domniemywujemy, czy juz gratulowac i czego?

    Wmuk/wnuczka, rodowe anie po „kolejnym mezu”… OK!

    Jak se chcesz, ja i tak wypije za zdrowko nowego czlowieka, niezaleznie od plci, imienia i rodowego nazwiska… Bo to wszystko i tak jest drugorzedne.

    ZDROWKO!

    (jak nalezy 100g, czystej, jak tradycja to tradycja)

  304. singleparent,

    Przeca nabazgralem ‚wnuk Oliver’. Jak mozna jasniej? Czyzby te gendery tak sie porombaly ostatnio, ze juz nic nie wiadomo o niczym nigdzie?. Wnuk. Wiec nie wnuczka. Oliver. Jak narazie, jeszcze nie twist.

    Za seczego dziekujem. Wlasnie otwieramy szampanego z Babciusiom. Tez dzienkujem za towarzyszenie tym celebracjom naszym

  305. za duzo piszesz i sam mieszasz…

    Dawniej bylo prosto!

    depesza pilna stop wnuk oliver stop mama i dziecie ok stop orteg stop

    A teraz sie nagadales napisales a sens nie oczywisty bo w trzech postach i czwartym potwierdzajacym. Q…zwa, dawniej bylo latwiej.

  306. @Orteg

    Chociaz wiesz i pamietasz?

  307. lobuzie stop 4 stakan stop juz branoc stop lonefather stop

  308. hyhyhy maloletnie nie skumajom o co biega…. mamy nad nimi przewage!

  309. Mamy nad nimi przewagem

  310. A Wszechobecny, Wszechwiedzący i Wszystkowidzący „wołał na mężczyznę i mówił do niego: Gdzie jesteś?”.

    Tyle jest słów świętych na sabat dzisiejszy.

  311. @pombocek
    9 maja o godz. 8:10
    „A Wszechobecny, Wszechwiedzący i Wszystkowidzący “wołał na mężczyznę i mówił do niego: Gdzie jesteś?”.
    Drogi Jerzy. Odrobina perwersji nawet w raju jest pożądana – nomen omen. Coś jak u młodych pod kołdrą, kiedy młodzian kładąc rękę na udzie partnerki, pyta zalotnie: a czyja to nóżka?

  312. a czyja to nóżka?
    Jak to czyja? Mopusa, zawsze dziewicy.

  313. mopus11
    9 maja o godz. 10:26

    Tak lubisz perwersje? To masz jeszcze. Nazywa się „plagi egipskie”. Oczywiście, nie chodzi o żadne żaby, komary, krew czy grad.

    Faraon nie chciał wypuścić Izraela z Egiptu do Ziemi Obiecanej mlekiem i miodem płynącej, bo Jahwe chciał, żeby faraon nie chciał. A że faraon nie chciał, Jahwe za karę spuszczał plagi. Taki jest miłosierny i przenikliwie mądry Bóg Jahwe. Jest za nieprawdopodobnie mądry, by łatwo wierni rozumieli, że Bóg ich jest jak doskonały szewc, który uszył gówniane buty i furt zwala winę na buty. Powiem nawet nieśmiało, że wierni nigdy nie zrozumieją. Bo gdyby zrozumieli, przestaliby być wierni. W górę serca! Niech żyje niewierca!

  314. Orteq
    9 maja o godz. 7:42

    Pardom, masz racje „em”!

  315. lonefather
    5 maja o godz. 19:16

    Czy mógłby Pan wrzucić proszę informację o emisji tego reportażu (bo rozumiem, że dopiero powstaje/ma powstać) w odp. czasie?
    Fajnie, gdyby także Pan redaktor zainteresował się, wspomniał w poście – wtedy trafiłby do szerszego grona.

    A w samej sprawie odważnej lekarki to podziwiam ją. Tylu ludzi idzie na łatwiznę, posyłają dzieci i w efekcie ciągle rośnie nam społeczeństwo ogłupione przez religię, nie potrafiące myśleć.
    Bo tak wypada, bo inni tak robią, bo tradycja, bo dziecko będzie odrzucone, bo rodzina protestuje, bo łatwiej tak…
    bullshit.

  316. Lecimy po pierwsze grzyby. Wczoraj znalazłem, ale nie w ta strona żem pruł, więc zostawiłem. Teraz lecę. Łuskowiec jeleni się nazywa. Duży grzyb, a jest tam ich z 15. Smacznego seczego!

  317. Skaner
    9 maja o godz. 12:16

    Z tego co ja zrozumialem wynika, ze wspomniany reportaz NIE powstanie.

    Mam w tej sprawie ambiwalentne odczucia, bo z jednej strony bylbym ciekaw zobaczyc jak sie tamtejsze „elity” spowiadaja do kamery, z drugiej strony jestem szczesliwy, ze corce znajomej udalo sie wyrwac. Dodatkowym powodem do cieszenia sie jest wczorajszy email z wiadomoscia, ze chlopczyk przestal sie moczyc.

  318. @Orteq, wszyscy się cieszymy a ja bardzo. A ty wraz z Babciusią staliście się potrójnie niesmiertelni, w którymś tam kolejnym pokoleniu jakaś cząstka Was się odezwie. Gratulacje i ucałowania dla dzielnej Babciusi; troje dzieci i duży @Orteq – to jest wyzwanie!

  319. Skaner
    9 maja o godz. 12:16

    Odwazna o ktorej piszesz w drugim akapicie jest @Jiba.

    Poczytaj jej posty to dowiesz sie wiecej jak to jest miec odwage i ile sie za nia placi. Puki placa dorosli, trudno, ale inaczej zaczyna z tym byciem odwaznym byc, gdy cene za odwage doroslych zaczynaja placic dzieci.

    Lekarka, o ktorej nie powstanie reportarz, poddala sie w tym sensie, ze zmienila miejsce zamieszkania. Sama jak byla ateistka, jest nia nadal i nadal jej siedmioletni syn nie chodzi na religie. Tylko, ze to dzieje sie juz, w duzym miescie.

  320. @pombocek

    Ten Luskowiec Jeleni, to rozumiem, ze jadalny, ale czy smaczny?

  321. @Tanaka, trochę za długo trzymalam cię w niepewności ale niezłośliwie tylko z powodu braku czasu. Ufam, że spałeś dobrze, chyba że znalazłeś sie w sytuacji panny Flory*.
    To jest to zdanie:
    „Zysk z tego tytułu, mógł jednak przewyższać koszt: ludzie się na sztuczności i lichości komuny niespecjalnie dawali nabierać, tym bardziej, że szkoła dawała narzędzia do myślenia…”
    Nieprzecenione możliwości kształcenia się nijak nie przystają do określenia:…sztucznośc i lichość „komuny” (cudzysłów mój).
    * kto czytał Boy’a ten wie, w ostateczności sam @Tanaka może pogrzebać w pamięci i zacytować.

  322. Optymistyczna wiadomośc dnia, dla mnie wiadomość o ponadczasowych celach rodzju ludzkiego
    „WHO: Liberia państwem wolnym od wirusa eboli
    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) potwierdziła, że Liberia jest krajem wolnym od eboli. Wcześniej taki komunikat podała organizacja Lekarze bez Granic (MSF), która odnotowała, że przez 42 dni nie było tam nowego potwierdzonego przypadku tej choroby.”

  323. pombocek
    9 maja o godz. 11:27

    Pombocku, jesteś jak pombocek, a on próśb wysłuchuje: ja mam zapotrzebowanie na śmiech perlisty, a Ty od razu spełniasz Jahwem egipskim.
    Chwała Ci za to, o Ozyrysie faraonojehowickodezesterosprężykaktusowym !

  324. żabka konająca
    9 maja o godz. 14:21

    Żabkoż:
    Jak – nijak? Tzw. komuna miała ewidentne i nadęte lichości, co nijak ma się do tego, żeby wszystko było nijak: jedno było nijakie, a drugie bardzo jakieś. Miała swoje konieczności i miała swoje przewagi, jak i miała swoje lichości.
    Matryca pól nie miała kształtu regularnej szachownicy biało-czarnej, a edukacja była bez wątpienia silną stroną nieboszczki.

    Jak się zwrócę do Boya, to nie wrócę. Dziś, z konieczności, przywracalny być muszę, ale jak minie, to po Boya zaraz sięgnę.
    Jako absolwent ośmioletniej szkoły podstawowej, jestem w tym nieźle zorientowany.
    Skończywszy podstawówkę, poczułem w sobie magistra w kontakcie z obecnie przodującymi siłami ludzkości.

  325. Jiba,
    Równie dobrze mogłabyś tłumaczyć swemu dziecku co to jest fizyka kwantowa.
    To odnośnie tego co piszesz powyżej.
    (Jak rozumiem dziecko jest w wieku przedszkolnym.)

  326. pombocek
    9 maja o godz. 8:10

    „A Wszechobecny, Wszechwiedzący i Wszystkowidzący “wołał na mężczyznę i mówił do niego: Gdzie jesteś?”.

    Gdy Adam złamał zakaz Boży, mógł się spodziewać, że Jahwe zacznie działać jeszcze przed zachodem słońca. Dlaczego ? Ponieważ wcześniej oświadczył Adamowi: „W dniu, w którym (…) zjesz [z drzewa poznania dobra i zła], z całą pewnością umrzesz”. Pod pojęciem „dnia” Adam zapewne rozumiał dzień 24-godzinny. A ponieważ grzech wywołał u niego poczucie winy, niepokoju, niepewności i wstydu, usiłował się przed Nim ukryć.

    Bóg oczywiście widział, co zaszło. W Przysłów 15:3 napisano: „Oczy Jahwe są na każdym miejscu; obserwują złych i dobrych”. Wiedział też, że ludzie zbuntowali się z samolubnych pobudek. Jako Ojciec, niewątpliwie czuł się bardzo zraniony ale pozwolił im wyjawić, jaki mają stosunek do Niego.

  327. No dobrze, ale z pamięci bo książki nie mam pod reką
    …zle spała panna Flora
    dręczyła ja w nocy zmora
    lecz rano znikł duch wszelki
    zostały tylko szelki…

  328. @żabka konająca

    dreczyla dziewcze zmora

  329. dezerter
    9 maja o godz. 16:42

    Mógłbyś z łaski swojej przestać nieproszony, niewywoływany, nawet wypraszany, pier.olić?

  330. lonefather
    9 maja o godz. 14:10

    Przed chwilą wróciłem z grzybami, z pokrzywą, z mleczem i z czterdziestoma kilometrami w kolanach jako, niestety, kaleka. W poniedziałek se utnę i zrobię giczoł z wierzby. Odpowiedź na Twoje pytanie względem grzyba, lonefatherku Panie, będzie filozoficzna: Na wkus i cwiet towariszcziej niet. Konkretniej: łuskowiec jest jadalny, choć ja z przyjemnością jadam niejadalne, a nawet trujące w celach poznawczych. Ale zapach i smak są słodkawe, więc nie każdemu pasi. Mnie w ogóle nie pasi, ale że pierwsze tegoroczne, to na inaugurację zatnę się i zjem, choćbym miał zaraz zwrócić. Jak zwrócę, to, pardą, znów zjem i zobaczymy, kto kogo. Piękna burze jest z południowego zachodu. Żona przez nią się zakleszczyła nas działce, bo baby, nie mając mocno rozwiniętej potrzeby poznawczejm jak patrzą w ziemię, to nie patrzą w niebo. A nawet jak patrzą, to i tak gówno widzą. Urodziły mi się bliźniaki. Na parapecie. Gołąbki grzywacze. Przez nie możemy prania na balkonie suszyć.

  331. pombocek
    9 maja o godz. 19:04

    Jak sie rozmnozyly, to fakt, nie masz balkonu, choc czynsz za niego placisz. Buza przejdzie, nogi nie odetniesz. Wszystko do normy wroci. Ja sobie w necie znalazlem tego Luskowca Jeleniego i jak bym sei na niego natknal to bym pomyslal „o psiak jak wczesnie wyrosl” i poszedl dalej. NAtomias wiosenna salatka z pokrzyw i mleczy leciutko pooctowanych, lub w sosie smietanowo musztardowym. To jest to, ale jakbys gdzies zobaczyl mlode osty, to rdzenie z ich lodyg po obdarciu, zeskrobaniu kolcow dodaja naturalnej kwaskowosci i sa fantastyczne, bo chrupkie. Zdecydowanie, majowym grzybom byl dal spokoj.

  332. miala byc burza, a sie r gdzies zawieruszylo … pardon ups

  333. pombocek,
    To będą raczej gołąbki pospolite (skalne, a teraz miejskie), ewentualnie sierpówki co byłoby raczej ewenementem; grzywacze to gołębie leśne.
    Ale wszystko jest możliwe – sprawdź kolor obroży na szyi – sierpówka ma czarny, grzywacz biały i jest dużo większy od wszystkich dzikich gołębi.

  334. lonefather
    9 maja o godz. 19:21

    Grzybom nie daję spokoju przez okrągły rok, a Ty sobie dawaj, jeśli nie wiesz, że zimą trafisz ucho bzowe, zimówkę aksamitnotrzonową, żagiew, boczniaka i parę innych. Nie chwalę się, lecz jasno mówię, że mam ierdolca na tym tle. I wcale nie o żarcie chodzi – na temat smaków nie lubię nawet pleść – bo nie jem w sensie jedzenia jadalnego już 30 lat i żyje mi się o wiele puściej w brzuchu, lecz ciekawiej w głowie niż wtedy, kiedy jak ta prosta świnia jadłem. Grzyby są ciekawe dla mnie jako inne życie do poznania, szukania w cudnych okolicznościach przyrody, znajdowania, patrzenia i pstrykania aparatem. Bez tego bym nie mial po co żyć, dlatego jutro zacznę strugać nową nogę, żeby była pod ręką, jak se utnę starą. Bo co to za szukanie grzybów na jednej nodze. Parę lat temu pomagałem w lesie wydostać sie z dołka facetowi, któremu jedno koło inwalidzkiego wózka w ten dołek wpadło. To dopiero trza być pasjonatem, żeby się na grzyby inwalidzkim wózkiem fatygować, co?

  335. Szkoda że wiara jest WYUCZONA a nie wrodzona.
    Iluż problemów byśmy uniknęli…..

    Każda z małych i wielkich, indoktrynuje dzieciaki, by w przyszłości utrzymywały kapłanów.
    Co otrzymuje się w zamian?
    Coś w rodzaju psychoterapii?

  336. sugadaddy
    9 maja o godz. 19:49

    Wybacz, ale wiedziałem, co mówię, mówiąc „grzywacz”. One od dawna przestały być tylko leśne. U mnie w Koszalinie jest ich tyle, że nawet w Biedronce w kolejce stoją. Piętnaście lat temu widziałem na porzepakowym rżysku setki – spadły na pole jak szarańcza. A w sumie niby żyją pojedyńczo. Sierpówkę z grzywaczem lub miejskim gołębiem pomyliłby chyba tylko narąbany pingwin.

  337. @pombocek

    Grzyby mnie inteersuja, ale glownie od strony roli jaka pelnia w przyrodzie. Bez wiekszego ryzyka pomylki mozna by powiedziec, ze to grzybom zawdizeczmy bogactwo form zycia na ziemi. Gdyby nie grzyby, nie byloby rozkladu materii organicznej na zwiazki mineralne niezbedne innym formom zycia.

    Pomysl o ile ubozsze byloby nasze zycie, gdyby nie bylo drozdzy winiarskich, chocby?

    A to, ze dla mnie osobiscie od strony kulinarnej grzyby koncza sie na paru gatunkach majacych trzon ikapelusz, to ze wzgledow smakowych i bezpieczenstwa. Rozpoznanie i smak.

  338. lonefather
    9 maja o godz. 20:07

    Obecnie rozpoznaję na bank ponad 130 jadalnych gatunków – wszystkie osobiście, bez pośrednictwa żony, wypróbowałem, choć nie wszystkie znane zbieram. Na przykład piękne rycerzyki, czerwonozłoty i ozdobny, najbardziej się nadają do patrzenia. Z niejadalnymi i trującymi zbierze się ze z 200 znanych mi gatunków. Śmiałem się kiedyś z porad różnych niby grzybiarzy- popularyzatorów, którzy radzili początkującym, by iść na grzyby z atlasem. Ja proponowałem, że lepiej od razu strzelić sobie w łeb. Ale teraz jest inaczej. Za komuny były tanie wydawnictwa z rysunkami grzybów, kolorowanych chyba akwarelami. Jako Wilniuk jestem stary grzybiarz, ale w tych atlasach byłem w stanie tylko kilka gatunków rozpoznać. Teraz cyfrowe zdjęcia dają człowiekowi jako tako obeznanemu z lasem, i grzybactwem sporą możliwość samodzielnego poznania nieznanego, choć ryzyko jest zawsze. Dlatego wożę ze sobą wiele torebek, w które wkładam nieznane, a potem w chałupie rozpoznaję. Nie zawsze mam pewność – wtedy zostaje niezawodny sposób: zjeść.

  339. @pombocek

    Lubie „zbierac” grzyby, bo to jest pretekst i mobilizacja do powluczenia sie po lesie „na dziko” a nie po sciezkach. Gdy celem jest zbieractwo, to sie nie spieszysz i przechadzasz sie po lesie wolno i mas zwreszcie okazje, bo wzrok w ziemie wlepiony, widziec to co przy innych okazjach umyka. Dlatego lubie. Tu tez chodze na grzyby. Problem jest taki, ze ponad 80% lasow jest prywatna i nie ma do nich wstepu, a tam gdzie jest, jest mozliwy tylko pod warunkiem nieschodzenia z wyznaczonych sciezek szlaku. W panstwowych lasach nie ma tych ograniczen, wiec i zbieranie jest dopuszczalne. Czasem nawet zarzady lasow organizuja nauke rozpoznawania i zbierania grzybow. Pare lat temu zapisalem sie na taki „kurs”. Hmmmm jakby to uprzejmie powiedziec? No, pan dr X, byl wybitnym mykologiem, ale o zbieraniu grzybow, to mial on, ze tak powiem tylko teoretyczne wyobrazenie. „Kurs” byl w lesie, ktory juz od paru lat znalem i wiedzialem, gdzie jakie grzyby moge znalezc. Nie ma mnie kto promowac, wiec sam musze o tym napisac, ze po 5 godzinach w lesie, ja sam przynioslem lekko liczac ze trzyrazy wiecej grzybow, niz pozostali „kursanci” razem. Przelom wrzesnia/pazdziernika i calkiem sporo deszczow w polaczeniu z ciepla aura spowodowaly wysyp grzybow. Kurki, szare i czerwone kozaki, prawdziwki, zajaczki, podgrzybki, sitarze i ze 3 rodzaje maslakow. Pan drX byl w szoku i koniecznie chcial wiedziec, gdzie te grzyby ja znalazlem, bo on polowy z nich nigdy w tym lesie nie spotkal. Zgodnie z tradycyjna polska zasada, ze sie nie zdradza innym, gdzie sie znalazlo zebrane grzyby, powstrzymalem sie od udzielenia falszywych informacji (dla dobra nauki) i odmowilem tej informacji zaslaniajac sie starowieczna polska tradycja, dajac jednoczesnie slow, ze znalazlem je wszystkie na terenie rzeczonego lasu. Angole „kursanci” patzryli na mnie jak na istote z innego swiata, jak na cos w rodzaju jasnowidza, bo juz na miescu spotkania, przy domku Zarzadu Lasu, w trakcie rozmowy z drX spostrzeglem calkiem sporego prawdziwka rosnacego pod galeziami swierka. No fakt, ze bylo to dziwne, bo tu jestem odpytywany na okolicznosc, jak i gdzie znalazlem tyle grzybow, wszystko sie dzieje w miejscu, przez ktore dziennie przechadzi pare tysiecy ludzi, a ja sie zwyczajnie schylam i wyciagam prawdziwka. Ale problem jak go widze jest w tym jak nastawiona jest psychika czlowieka. Gdy jest zajeta czymkolwiek to mozesz sie o grzyba przewrocic, a i tak go nie zbaczysz, a jak jestes „ustawiony” na widzenie, to widzissz i znajdujesz tam gdzie inni nic nie widza. Lubie to.

  340. Ach, przegapilem najwazniejsze, ze drX znal kurki z literatur i polki sklepowej w Sansburym i nie mial pojecia, ze kurki rosna tez w „jego lesie”. No po prostu szok. Ale zrozumialy, bo w calym, majacym jakies 280 hektarow lesie, kurki rosna tylko w jednym miejscu na obszarze okolo 12 metrow kwadratowych. Zreszta ten las i to miejsce, sa jedynym znanym mi miejsce, sposrod 14 roznych lasow, gdzie rosna kurki. Moze powinienem jednak o tym powiedziec drX?

    Jak myslicie?
    Dobro nauki i te rzeczy …

  341. wiesiek59
    9 maja o godz. 20:01

    „Każda z małych i wielkich, indoktrynuje dzieciaki, by w przyszłości utrzymywały kapłanów”.

    W religii założonej przez Jezusa z Nazaretu nie było i nie ma opłacanej klasy duchownych.

  342. @dezerter

    Kpisz, czy o droge pytasz?

  343. Cale zycie 9 Maja, byl dla mnie DNIEM ZWYCIESTWA nad faszyzmem.

    Tak wiem. Moja ojczyzna przy okazji wyzwalania od faszyzmu, zostala na nastepne czterdzisci pare lat zniewolna komunistycznie.

    Wiem i pomimo tej wiedzy, swietuje w duchu DZIEN ZWYCIESTWA.

    Bo moi rodzice przezyli.
    Bo sie na studiach spotkali.
    Bo dzieki temu ja jestem.

    Moze, a nawet najpewniej zadne istotne dla losow swiata wydazenie. Ale za to, dla mnie osobiscie najwazniejsze.

    Wiec ze wzgledu na waznsc, zapraszam Panie i Panow na projekcje filmowego sprawozdania z jedynej oryginalnej i niemal niczym zafalszowanej PARADY ZWYCIESTWA!

    Mozna wynajdywac sto i jedna przyczyne, zeby zaprzeczyc, ale cokolwiek by nie bylo mowione, to wosja sowieckie wyzwolily Polske spod hitlerowskiej okupacji. Jakiekolwiek by ne byly argumenty, to ja zwyczajnie wiem, ze nie amerykanie, czy angliczanie, czy francuzi, ale rosjanie wyzwolili Polske i dali zyc moim przyszlym rodzicom. I to samo jest dokladnietak samo w przypadku wiekszosci Was, czytelnikow tego bloga. I ateizm nie ma z tym nic wspolnego.

    Chwala wieczna zolnierzom wyzwolicielom, ktorzy zwycierzyli nazistowskie Niemcy!

    A teraz „dwa slowa” o filmie. Jest z przyczyn oczywistych proaganda. Ale defilujacy zolnierze sa autentycznymi bohaterami z frontowych batalii.

    Popatrzcie na Zukowa, czy ROkossowskiego i zobaczycie jezdzcow. Zobaczycie facetow, ktorzy nie na pokaz, ale zwyczajnie umieli jezdzic konno. Zukow z poczatku nieco sie „miesza” i nie do konca jest zgrany z koniem, ktorego dosiada, ale w miare postepu mozna zobaczyc, ze jest coraz mniej sygnalow nie zgrania sie.

    Pomincie ostatnie 3/4 przemowienia Zukowa, to czysta propaganda, pierwsze 1/4 jest autentyczna i az chce sie, zeby tylko tozostalo. Mamy calosc, trudno. Mozna pzewinac, albo wysluchac. Ale trzeba pozostac do momentu, gdy sztandary hitlerowskiej armii sa rzucane pod kremlowski mur.

    Dla mnie te sztandary, sa symbolem wolnosci, choc ich zdobywcy, zniewolili Polske.

    Ja wiem, ze ONI, ci prosci Zolnierze, nie zniewalali, bo kto inny zniewolil i kto inny zgodzil sie na zniewolenie.

  344. Sorry zapomnialemdolaczyc link:

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=SZ2SnuN1N5U

    (z apostrfem na poczatku)

  345. lonefather

    Co ten zaczadzeniec i krętacz Jehow chciał powiedzieć słowami, że w religii Jezusa nie było i nie ma opłacanej klasy duchownych – że nieklasa pouczaczy żyła piaskiem i powietrzem? Skąd i po co była kasa, którą Judasz zarządzał – z pyska ryby, z którego sztukmistrz i gadacz Jezus kazał Piotrowi wziąć statera na podatek? Może ci pierwsi, którzy uwierzyli w panajezusowe brednie, żyli skromnie i nie kupowali w Biedronce, ale gdzieś przecież kupowali. Wbrew głupiej gadce Jezusa nie żyli jak niebieskie ptaki – ktoś ich utrzymywał. Bo sami, prócz szwendania się z kąta w kąt za Panem, nic nie robili.

  346. pombocek
    10 maja o godz. 3:17

    Wynika, ze „zyli w panu”, „zyli dla pana” i „zyli z pana”…. , znaczy sie byli i pozostali jak te scierwojady, co z trupa zyja, na trupie sie pozywiaja i w imie trupa mamia i otumaniaja ulomnych umyslowo, a gdy brak ulomnych, to ich robia omamianiem i upodlaja, coby z nich zyc sobie dobrze.

    Nie chce mi sie ponocnie dalej grzebac w tym pokreconym swiecie.

    Czeee Jureczku

  347. lonefather

    Zapomniałem o najważniejszym: za co pili?
    Bo, z niezrozumiałych powodów, tankujący Jezus tylko raz zamienił wodę w wino. Wyobrażasz sobie pijaka, który mając taką zlotą rączkę, nie używałby jej co dzień? Przeca gdyby to nie był cud ewangelisty, wymyślony przy pisaniu, w ogóle nie musieliby mieć kasy, bo by Jezus na okrągło mnożył ryby, chleb, winiucho, pomarańcze i pieczone turkawki. Co dzień by była Ostatnia Wieczerza. A nic o tym. Próżniacza klasa, jaką Jezus z uczniami nie pierwsi w historii zapoczątkowali, nie musiałaby żądać gotówki. Polskie dziesięciny to też nie była gotówka. Jezus gadał, a 12 z nim chodziło i co robili? Jedli, pili i tańczyli – no bo co? Nie klasa?

  348. Nawiasem mówiąc, jak tak Świadki Jehowa (od Jehow) gorliwie małpują literackiego bohatera Jeszuę, to dziwię się, że nie chodzą po domach, ulicach po dwunastu, z dezerterem na czele jako trzynastym.

  349. Niby mogl im Joszua, to wino i zagryche dostarczac, ale gdyby to zrobil, to nie dalo by sie zmontowac mafii, ktora stworzyli, bo kazdy zamiast dziesieciny dalby im w ryja i odwolal sie do zapisow swietej ksiegi, ze nie lud im daje, ale od nich dostaje.

    Raz na rok chociazby dostaje, Wiec jesli nawet nie jeden raz, ale wiele Jezusik cudownie do stolu nakrywal, to zostalo to starannie wymazane i zapmniane. Zwroc uwage, ze najstarsza ewangelia zostala zapisana okolo 100 lat po smierci Jezusiczka. Sam wiesz, ze ciemny lud i.t.d.

    Trzeba bylo odczekac, zeby lud zapomnial jak naprawde bylo, by moc wmowic ludowi jak ma byc.

    Teoretycznie wszystko sie zgadza, bo lud szemrze, ale placi, o co chodzi najbrdziej.

  350. Tytul aktualnego wpisu Gospodarzowego powinien byc: „Mama nie zapisali.” A nie „Mama nie zapisala”. Rozchodzi sie o „mamo chwalo nas , my mnie a ja was”.

    Skansen

  351. lh onefather

    Potwierdza się to, do czego własnoręcznie parę tysięcy razy doszedłem: że najlepszym kucharzem jest głód. Właśnie udusiłem kilo moich łuskowców. Bez cudowania: grzyby, dużo cebuli, dwa kartofle, dwa jajka, margaryna. Kiedyś nie przepadałem, a teraz po 30 latach odzwyczajania się od głupiego jedzenia wpierdzielam jak małpa kit. Niech żyje współpraca homo z myko!

  352. żabka konająca (14:00 )

    „wszyscy się cieszymy a ja bardzo. A ty wraz z Babciusią staliście się potrójnie niesmiertelni, w którymś tam kolejnym pokoleniu jakaś cząstka Was się odezwie. Gratulacje i ucałowania dla dzielnej Babciusi; troje dzieci i duży @Orteq – to jest wyzwanie!”

    Jaki tam duzy Orteq, zabencjo. On tylko w leciech duzy.

    Przyznam ci siem do czegos, jak bym nie uczynil tego dotychpor. Otoz z trojki dzieckow moich wyklulo siem troje wnukow moich. Alisci, z miedzyczasie, napatoczyla dwojka ‚wnukow’ z tzw. ‚poprzedniego malzenstwa’ corki. Wiec one tez moje wnuki som. Dobrze, ze jezykow, blogowych, znaczy, nie znajom. Bylaby krewa

    Wiec ja posiadam, wedle stanu aktualnego, wnukow sztuk pienc. Najnowszy z nich jest jeden dzien old. Ile mnie tow wszystko bedzie kosztowalo, niech Babciusia liczy. Ze wskazaniem na bankructwo

  353. ragment z podręcznika ”Klechonautyki”,niestety autor jak i data wydania nieczytelne,ale fragment o dezerterze(chyba) przetrwał:

    „…,biskupon z elektronem na łby chciał się pozamieniać,czemu swój sprzeciw bozon wyrażał,dając tym preteks do zgwałcenia Bibliady,co do dezertera-eterku azylku wydzielania ubocznego doprowadzało,w wyniku czego ówczesny klechonauta pozycję kardyanalną przed szklanym iluminatorem przyjmował i głaszcząc polnego szkodnika do jego śmierci doprowadzał,co tylko do chwilowej przerwy w gwałtach skutkowało,by ze zdwojoną siłą powrocić,ponieważ w owych czasach,hodowla jak i produkcja tych gryzoni karykaturalne rozmiary przybierała- od in vitro po plastikowe odlewy,co przyczynkiem do perwersji ówczesnego homonauty było,np.:przywiązywanie myszy przewodem pod napięciem…”

    Pozdrowaśki

  354. pombocek
    10 maja o godz. 8:22

    (…) „dziwię się, że nie chodzą po domach, ulicach po dwunastu”.

    „Następnie Pan wyznaczył siedemdziesięciu innych i posłał ich przed sobą po dwóch do każdego miasta i miejsca, do którego sam miał przyjść” (Łukasza 10:1).

  355. @dezerter..

    I jaki był tego skutek?

  356. pombocek
    10 maja o godz. 10:02

    pombocku, wyrażasz się nieprecyzyjnie, a z tego wynikają nieporozumienia takie, że jest 41 tysięcy chrześcijaństw i jedno – dezerterowe.
    Należy mówić jasno: tak-tak, nie-nie: niech żyje kontakt kleru z mykotoksynami.

  357. Rafał KOCHAN
    10 maja o godz. 16:47
    Zanim rzeczony odpowie cudzymi słowami: tragikomiczny !

  358. W pouczeniach podanych uczniom Jezus wykluczał nauczanie za pieniądze. Radził: „Darmo wzięliście, darmo dawajcie” (Mateusza 10:8). Toteż nigdzie w Biblii nie znajdziemy wzmianki, by naśladowcy Jezusa nagabywali kogoś o pieniądze lub o jakieś dobra. Żyli zgodnie z zasadą: „Kto nie chce pracować, niechaj też nie je” (2 Tesaloniczan 3:10).

    Dlatego nawet podczas podróży misjonarskich apostołowie ciężko pracowali na swoje utrzymanie, dając w ten sposób dobry przykład współwyznawcom (Dzieje 18:1-3; Dzieje 20:34; 1 Koryntian 4:11, 12;).

    Dzięki temu, apostoł Paweł mógł napisać: „Sami (…) wiecie, jak nas należy naśladować, ponieważ nie żyliśmy między wami nieporządnie ani też u nikogo nie jedliśmy darmo chleba, ale w trudzie i znoju we dnie i w nocy pracowaliśmy, żeby dla nikogo z was nie być ciężarem” (2 Tesaloniczan 3:7-9).

  359. Przejechałam się na moje ukochane Kurpie Białe. Roztwarłam sezon na działce (było też ognisko), pokłoniłam się rzece Narwi i mimo pięknych okoliczności przyrody wróciłam do Warszawy odpowiednio wcześnie, by spełnić obywatelski obowiązek.
    Do czego namawiam blogowe koleżeństwo. Pofatygujcie się choćby dla robienia frekwencji. Możecie przecież oddać głos nieważny.
    To wystarczająco czytelny sygnał dla naszej beznadziejnej klasy politycznej.

  360. Rafał KOCHAN
    10 maja o godz. 16:47

    „I jaki był tego skutek”?

    Dzięki temu, został ustanowiony wzorzec, który ułatwia rozpoznanie w naszych czasach naśladowców Jezusa (1 Piotra 2:21).

  361. @mag

    Ognisko, to jest to czegomi najbardziej brak. Tu sa przepisy! Ognisko i owszem mozesz zapalic w specjalnych metalowych kublach, do zakupienia w sklepach ogrodniczych. Poza kublami nie wolno. A na 184 Campingi zzeszone w organizacji Brytyjskich kempingow, sa tylko dwa posiadajace miejsca na ognisko. Kiedys sprawdzalem i doznalem szoku, bo zeby zamowic musisz jednoczesnie zakupic stosowne drewno w okreslonej ilosci. Maksymalnie na 3 godziny ogniska, ale szokiem bylo to, ze te piec lat temu, gdy sprawdzalem, to terminy byly zabukowane na trzy lata do przodu, czemu nie ma sie codziwic w kraju zamieszkalym przez niemal 70 milionow ludzi, karaju w ktorym sie kempinguje od kwietnia do listopada, a sa tylko dwa miejsca gdzie wolno oficjalnie palic ognisko.

    A na wybory jade z przyjemnoscia, bo mam komisje wyborcza w City, dwa kroki od Temple i wybrzeza Tamizy Embankment.

    ps. jesli chodzi o ogniska to nalepiej byloby uniknac „postepu” w tej dziedzinie, mozna pomazyc…

  362. Świadek marszałka Jehowa

    na poziomie intelektualnym pijawki powiada:
    „został ustanowiony wzorzec, który ułatwia rozpoznanie w naszych czasach naśladowców Jezusa (1 Piotra 2:21)”.

    A na jakiego śmierdzącego grzyba ich rozpoznawać? Nie wystarczy, że Bóg swoich rozpozna?

  363. Tanaka
    10 maja o godz. 16:54

    Mi tam nie jest do smiechu, gdy otwieram drzwi i widze tych namolnych domokrazcow z smieciowymi ulotkami. Kiedys im dziekowalem i nie bralem, teraz biore wszystko co mi daja i prosze o wiecej, a jak juz pojda to wyrzucam do smietnika. Nastepnym razem powiem im, ze makulature odkladamy „tam” i wskaze pojemnik odpowiedni. Tyle, ze nei ma co liczyc na to, ze sami wrzuca smieci do smieci.

  364. pombocek

    Byla, zeszla juz wampirzyca z Kalkuty, uwazala, ze przez cierpienie sie boga doswiadcza, bo sie cierpi ja Jezusik na krzyzu.

    Moze one tak laza, coby cierpiec? No bo co zapukaja, to nic i nic i nic i nic i nic … A one laza. Nawet do mnie przylaza, choc im mowie, zeby czasu nei tracili i nie przylazili.

    Cierpienie uszlachetnia? Mnieich cierpienia nie uszlachetniaja, wrecz na odwrot. Dla mnie mogliby juz przestac cierpiec i zajac sie czyms innym. Chocby garnki lepic.

  365. mag – dzień doberek – lonefather,

    Całkiem niedawno – 20 lat temu paliliśmy w lesie na zrębach takie ogniska, że do nieba, nawet butelki po wódce się topiły. Chłopi nie chcieli za grosze szykować sobie gałęziówki na opał, to po ogoleniu drzew trza było palić. Teraz jest kategoryczny zakaz. Przez to mam źle, bo chcę spalić wszystkie swoje i rodziny papiery, a tu nie ma jak – same zakazy. Nie będę przecież przed zasłużoną śmiercią kartkę po kartce przeglądać, żeby nazwiska, adresy usunąć. A jak nie usunę, beknę po śmierci za ujawnienie danych osobowych. Te dane osobowe to nowy zajob i katastrofa: przez telefon nie można nawet o stan zdrowia matki lub własnego dziecka spytać.

  366. @mag..

    Ale co ci z tej frekwencji?

    @dezerter

    Wzorzec powiadasz…. Ludzie chyba mają ciekawsze zajęcia niż szukanie naśladowców Jezusa Chytrusa sprzed 2000 lat, z innej całkowicie kultury, wartości życiowych etc. Człowieku, zejdź na ziemię. Mamy 2015 rok.

  367. @mag..

    Poza tym, udział w wyborach toi nie jest obowiązek, tylko PRAWO. Pewnie to wiesz, ale tylko przypominam.

  368. linefather

    Od lat widzę na stałych trasach w parkach wyłącznie purchawki Jehowa i ani jednego chłopa. Czyżby to znaczyło, że chłopy ciut bardziej racjonalne są i delikatne i widzą, że cóś nie pasi w wieku komputrów publicznie z taką starożytnością w ręku się obnosić. A baby po staremu – tak wystraszone przemijaniem, że nie patrzą, pasi, nie pasi – robią na akord, żeby do nieba trafić.

  369. lonefather
    Z ogniskami jest różnie. W obrębie miasta ich rozpalanie nie wchodzi w rachubę. Wcześniej mieszkałam na warszawskich Bielanach, gdzie miałam ogród przydomowy ok. 800 m kw. Bywało że na wieczornym garden party paliło się ognisko. Na jesieni spalałam liście rutynowo, głównie z potężnego kasztanowca, miałam też drzewka owocowe. Absolutny zakaz pojawił się pod koniec lat 90.
    Ale na działce (5500 m kw.), położonej na skraju wsi i lasu, 11 km od najbliższej miejscowości gminnej – hulaj dusza, piekła nie ma.
    Na szczęście!
    Jest wiele powodów dla których jednak nie żałuję, że nie emigrowałam z Polski, jeszcze za komuny, choć miałam rozliczne możliwości (głównie rodzinę).
    Trwający jeszcze weekend (od piątku) spędzałam w gronie rodziny i przyjaciół mieszkających za granica albo (i) podróżujących i po Europie, i Ameryce, a nawet Azji i jakoś zeszło na jedzenie. Zgodziliśmy się że tak dobrego, smacznego żarcia ( zwłaszcza gdy chodzi o produkty podstawowe typu mięso, wędliny, nabiał warzywa) nie ma chyba nigdzie. Nie sądzę, by kierował nami sentymentalny patriotyzm, bo w innych kwestiach spieraliśmy się czasem ostro, o rozmaite imponderabilia, i nie tylko.

  370. Rafał Kochan g.18:10
    Jasne, że wiem Rafałku. Boję się jednak, że do „obywatelskości” w sensie obowiązku poczuwają się karne zastępy wyznawców Prezesa.
    A za nic w świecie nie chciałabym mieć za prezydenta Dudę Andrzeja.

  371. pombocek

    Anglojehowy chodza w parach plci mieszanej i mieszanej etnicznosci. Jesli ona jest czarna, to on bialy, lub vice versa. Polskie jehowy chodza w parach jednoplciowych, co pewnie moze miec jakis zwiazek z genderem, czy co, ale czasu mie sie nie chcialo tracic, by ustalic przyczyne jednoplciowosci polskich jehowych. Bo to ma jakiekolwiek znaczenie?

    Laza lajzy i pytanie podstawowe jest jedno, jak bez naruszania dobr osobistych, odstraszac, bo nie ma jednej skutecznej mmetody. Zniechecisz ich, przez dwa lata masz spokoj, a potem od nowa sie zjawiaja i udaja, ze nic sie takiego nie stalo. A ja coraz blizej jestem tego, zeby przygotowac kwit, ze zostali poinformowani, zeby pod moj adres wiecej nie przychodzili z miejscem na podpis i date. Tyle, ze nie podpisza Bo gdyby podpisali, to nastepnym razem moglbym wezwac policje, do uporczywego nachodzenia.

    Gzies widzialem kawal z nimi, rysunkowy: Gosc otwiera drzwi, stoi dwoje, a on spokojnie, zeby wchodzili szybko i sie rozbierali, bo juz z godzine czekaja na nich zeby seks party zaczac… Ale jak to powiedziec do pary na ogol brzydkich ludzi? Przez gardlo by mi to nie przeszlo. Choc brzmi zachecajaco, to dla mnie sie nie nadaje.

  372. Rafał KOCHAN
    10 maja o godz. 18:08

    „Ludzie chyba mają ciekawsze zajęcia niż szukanie naśladowców Jezusa”

    Większość ludzi szuka szczęścia. Jezus życzliwie wyjaśnia, jak je znaleźć.

  373. Rafał Kochan

    Głosowałem (dreck tam „głosowałem” – po prostu oddałem gotowe kartki, nie czytając) w życiu dwa razy: raz jako osiemnastoletnie pisklę, drugi raz – za granicą (nie chciałem zwracać na siebie uwagi). Parę razy – za komuny – pytali mnie, dlaczego nie głosuję. Mówiłem, że korzystam z konstytucyjnego prawa wstrzymania się od głosu. A prywatnie uważałem, że śmiesznie jest uważać, że beze mnie ziemia się przestanie w kółko kręcić.

  374. @mag

    Obywatelski obowiazek byc przeciw. A sztuczne fiolki okreslil to jeszcze fajniej slowami o tym, ze nie ma na kogo glosowac i odpowiedzia, ze i on bedzie glosowal na Komorowskiego.

  375. lonefather
    10 maja o godz. 18:26

    A gdybyś ich zostawił w Twojej chacie, a sam poszedł z Jasiem na huśtawkę? Niczego nie ukradną, ale może przekażą innym, że z Tobą darma praca.

  376. pombocek, ech bracie, zarty sie Ciebie trzymaja. Wciaz na nowo i caly czas dezynteria dostaja jasny przekaz, ze czas traci, a sam widzisz, co sie dzieje, wciaz jest i wciaz dzieli sie z nami, nieproszony, swoja maligna.

  377. „Większość ludzi szuka szczęścia. Jezus życzliwie wyjaśnia, jak je znaleźć”.

    Uomamuniujezuniu, tego jeszcze nie grali! Zaprogramowany przez ojca na samobójcę i szczęśliwie zabity syn życzliwie wyjaśnia na własnym przykładzie, jak znaleźć szczęście!

  378. pombocek,

    „Seks party” ateistyczne trwa tu w najlepsze, a nawiedzony tego nie widzi. Nie ma na zaraze sposobu, bo zeby byl zaczal pouczac Jacka Kowalczyka, jak kaktusnik, to moze by sie bana doczekal, a my spokoju od niego. Ale on lagodny i nie poucza, on lagodnie i cierpliwie swoje wypisuje, bo ma poczucie misji, a o misji wiadomo, ze ofiary nic i nikt nie przekona, ze misja sie juz skonczyla, bo my jestesmy zupelnie gdzie indziej i jego problem nie jest naszym.

  379. A pies z nim tancowal. Ja sie z dyskusji o ulomnosciach umyslowych i innych dolegliwosciach wylaczam. Szkoda dyskutowac o oczywistym, wnioski sa juz od dawna znane.

  380. @dezerter..

    I właśnie na tym polega dramat rodzaju ludzkiego. Szuka on szczęścia! A ci, którzy mają gotowe przepisy na szczęście, jak na niedzielne śniadanie, zbijają największą kasę. Oczywiście zbijają kasę na ludziach ułomnych, którzy chcą być szczęśliwi. Trzeba być wtórnym imbecylem, by traktowac swoje życie w kategoriach poszukiwania szczęścia.

    @pombocek..

    Całkowicie ciebie rozumiem. Ja nigdy nie byłem na żadnych wyborach i czuję się z tego powodu niezmiernie dumny.

  381. lonefather

    Jasne, że pies tańcował z dezetę, a nawet wiewiórka. Właśnie skończyłem klejenie foliowego żagla za 3 złote najlepszym z wypróbowanych sposobów (obustronnie klejąca taśma), jutro laminowanie bocznego trzymadełka miecza, a przy najbliższej znośnej pogodzie – rejs lotnika dookoła nocnika, czyli objadę jezioro Jamno. Żal, że nie dam rady przenieść okrętu na morze, a do budowy kanału jachtowego – ho, ho, albo i więcej.

  382. Cholera, nie mogę się pohamować przed zacytowaniem z czytanego właśnie 15-go wydania „Szwejka”. Przed chwilą tu jeden nadawał: “Większość ludzi szuka szczęścia. Jezus życzliwie wyjaśnia, jak je znaleźć”. Haszek takimi pustymi ogólnikami się nie posługuje – mówi o konkretnym szczęściu.

    „Nabożeństwa i kazania były jedynie wspaniałym urozmaiceniem nudy więzienia garnizonowego. Nie chodziło o to, żeby się znaleźć bliżej Boga, ale o to, że po drodze do kaplicy nadarzy się możliwość znalezienia niedopałka papierosa lub cygara. Boga całkowicie przesłonił mały niedopałek walający się w spluwaczce lub w kurzu na ziemi. Ów maleńki woniejący przedmiot miał przewagę nad Bogiem i zbawieniem duszy”.

  383. @anumlik 09.05. godz. 10:30
    „a czyja to nóżka?
    Jak to czyja? Mopusa, zawsze dziewicy.”
    Teraz i zawsze.

  384. lonefather
    10 maja o godz. 17:44

    Widzę teraz taką akcję dezerterów, pn. „Fall Weiss”: stoją na ulicach, w starannie dobranych punktach, na ogół na słoneczku i mają przy sobie przewoźne warsztaty pracy propagandowej, z licznymi agresywnie kolorowymi pisemkami. Nad tą wystawą szyldy: czy chcesz poznać Biblię? Czy szukasz odpowiedzi?
    Nic się nie dzieje, ale stoją.
    kiedyś stojąc można było wystać pralkę. teraz można wystać zbawienie.

    Swego czasu popełniłem czyn wybitny: wziąłem się i zawziąłem i postanowiłem odbyć dyskusję na serio z całą rodziną jehowitów działającą wespół-wzespół. Trwało to 2,5 godziny. Słyszałem rzeczy niesamowite, musiałem się raz po raz szczypać, by mieć pewność, że nie śnię. W sumie upewniłem się, że mam przed sobą pacjentów psychiatrycznych, o starannie skrzywionych umysłach.
    Identycznie mają prawidłowi katolicy, tylko im się nie chce tyle gadać.

    Nie moje to zmartwienie, ale chyba za katolickie lenistwo nie powinno się doznawać wniebowstąpienia, skoro jehowici się bardziej starają.
    Z drugiej strony, lepiej że tyle nie ględzą. Od tego mi zwiędły clematisy.

  385. Matko moja! Duda wyprzedził, póki co, Komora.
    Pora umierać.

  386. pombocek
    10 maja o godz. 19:37

    Co ze Szwejka, to zaraz dobre.
    To jest zagadka nieśmiertelności: czemu jehowici są tak strasznie bez.

  387. @mag…

    Naprawdę myślisz, że to coś zmieni? Ja tam się cieszę, że ten lawirant i nygus – Komorowski przegrał. Mam nadzieję, że w II turze też przegra.

  388. lonefather
    10 maja o godz. 17:50

    Czytałem właśnie rozmowę z Krzysztofem Pieczyńskim w ostatnim (19) numerze tygodnika „Przegląd”. Mówi jasno to co i nam leży na sercu i w umysłach. Podoba mi się.
    Kilka stron wcześniej, dla mocniejszego jeszcze kontrastu artykuł „Zakonnice sadystki”, o niesławnych siostrach Boromeuszkach. Które przez kilkadziesiąt lat zajmowały się poniżaniem i torturowaniem dzieci.

    Idea, że „cierpienie uszlachetnia” jest ideą potwora. Zgodnie z nią, im gorzej, tym lepiej. Szczytem uszlachetnienia jest wojna, mordy, ludobójstwo. I to się zgadza: I wojna światowa to była wojna samych chrześcijan, II wojna światowa to była wojna głównie chrześcijan.
    Nie licząc wcześniejszych i późniejszych. Nie licząc jeszcze większej, nieskończonej ilości cierpienia zadawanego po cichu. W domu, lub też przez siostry boromeuszki. wraz z całą resztą.

    Bozia jest taki spryciarz, że znika kiedy się ma do niego pytanie: po coś wykombinował człowieka tak, żeby się uszlachetniał od cierpienia? Czemu nie zrobiłeś tego znacznie prościej i przyjemniej dla zainteresowanych: niech będą szlachetni, uśmiechnięci i czyści bez całego tego cierpienia. darmo, albo za biletami ulgowymi. Do tego bigos i piwo sponsorowane przez Brukselę.

  389. Rafał KOCHAN
    10 maja o godz. 21:20

    To coś może zmienić.
    Jeśli tak, a będzie to złe, trzeba będzie zwalczać.
    Ja mam dość bycia szantażowanym przez PO od 2007 roku.
    Może trzeba się będzie mierzyć ze starymi troglodytami.

  390. Łubu-duda, łubu-duda
    Cy ktoś w uja zrobił luda?
    Nie wiem, co dalej, brakło pazału…tfu!…zapału.

  391. @Tanaka..

    Może zmienić jedynie na lepsze. Gorzej być nie mogło. Być może faktycznie utrze to nosa PO i Komorowskiemu, ich arogancji. Duda, jak będzie prezydentem, podzieli prawicę jeszcze bardziej, a szczególnie PIS. Zatem, w mojej ocenie wybór tego pisuarowego pajacyka na prezydenta w dalszej perspektywie czasowej wyjdzie Polsce tylko na lepsze.

  392. Rafał Kochan
    OK. Powiedzmy, że Komoro na aut, ale ty naprawdę życzysz dobrze Dudzie (a zarazem samemu sobie), na którym Kaczor gra?
    Toż to masakra! „Prawo boże” ponad państwowym i wszystko wedle epidiaskopów oraz ojca dyrektora z Torunia plus pomniki prezydenta tysiąclecia w każdej gminie? Weź się zastanów! Przecież te cuda Duda obiecuje, a jego obietnice cuzamen do kupy są warte ciężkie miliardy zlotych, które Duda weźmie z jakiegoś cylindra albo innego kapelusza.
    To już prędzej poparłabym Kukiza, gdyby była taka możliwość, ale na pewno nie tego facia technicznego, budynia Maliniaka, jak go zwą uczycielki i dawni koleżkowie. Ot, człowiek bez właściwości, a mówiąc bez ogródek – bez jajec.
    Prezes wiedział kogo „wystawić”, by mu w razie gdyby cuś, nie zaszurał w przyszłości.
    Wiadomo, skąd ten wynik. Żelazny elektorat stawił się w komplecie.
    Lemingi olały, bo nigdy nie były WYZNAWCAMI Platformy, a więc skoro Komorowski jakoś tam ich rozczarował, to nie ruszyły tyłka w dniu dzisiejszym.

  393. Rafał Kochan
    Przyznaję, że nie doczytałam „z pełnym zrozumieniem” twojego postu z g. 21:47.
    Piszesz o dalszej perspektywie, gdyby PIS-owczycy jednak mieli i prezydenta, i – co nie daj bóg – premiera. Że to może wyjść w przyszłości wszystkim nam na dobre?
    Ale po jasną cholerę tak ryzykownie eksperymentować? Przerabiać powtórkę z rozrywki z lat 2005-2010?

  394. @mag…

    Eksperyment w polityce jest wskazany, a nawet pożądany, szczególnie gdy poszczególne osoby nie dają rady, lub nie straciły zaufanie u wyborców. Poza tym dziwie mnie twoje uleganie jakiejś pisofobii. PO niewiele różni się od tego PISu – naprawdę tego nie dostrzegasz?

  395. Rafał Kochan
    Może i niewiele się różni PO od PIS, ale dla mnie przynajmniej na tyle znacznie, że uległam pisofobii i wcale się tego nie wypieram. Choćby z powodów etyczno-estetycznych.
    Kompletnie nie trawię Hofmanów, Brudzińskich, Błaszczaków, Wróblów, Kemp (aktualnie w SP) itp.
    Dla równowagi, nie lubię chłopców od zegarków, takich jak Nowak, czy inni milusińscy z Platformy albo misia Kamińskiego, co się był nawrócił na peoizm.
    Mimo wszystko, w moim odczuciu, wszystko jest lepsze od zakłamania i paranoidalnych akcji pisizmu, nieustających obchodów smoleńskich, śpiewania „ojczyznę WOLNĄ, racz nam WRÓCIĆ Panie”.
    Sorry, ale to jest czysta, żywa abberacja, manipulowanie obrzydliwe narodem niesłychanie podatnym na romantyczne gusła, martyrologiczny spleen.

  396. mag, RK

    W latach 2005-2010 PiS sie roznil od PO w jednym: poslal kupe ludzi w zaswiaty. Ja bym tej akurat roznicy nie lekcewazyl. Bo ona nie zniknie. Duda bowiem bedzie prowadzony przez wiadomo kogo.

    Pozostale roznice moze i rzeczywiscie to zwyczajne udawanie

  397. Ot zagwozdka dla KK
    Z kim należy pertraktować o przyszłe profity dla KK za Fundusz Kościelny.
    Duda czy Komorowski – bo od Kukiza to chyba nikt sie nie powinien spodziewać.
    ukłony

  398. Z wladza prezydencka w Pomrocznej Zamglonej, konstytucyjnie rzecz biorac, jest jak z produkcja zlota. Lejesz wode (na zyrandol) i sypiesz piasek (w tryby wladzy). Tak bylo przez 5 lat, 5 lat temu. Cala sztuka produkcji tego akurat „zlota” polegala na tym, ze trzeba bylo udawac, iz sie nie widzialo bialego slonia rozpartego w salonie, pod zyrandolem. Paryskim Hertzem tu sobie pozwolilem. Niestety, zakonczylo sie to udawanie paskudnie. Paskudna data to 10 kwietnia 2010.

    Dzisiaj byla nastepna miesiecznica tej tragedii. Jaka nauke z niej wyciagnieto? A pozytywna bardzo. Zaglosowano na nastepne wcielenie bialego slonia. Dobrze i tak

  399. @Orteq…

    Tą kupą ludzi w zaświatach akurat podzielili się solidarnie PIS z PO.

  400. Tanaka
    10 maja o godz. 21:14

    Wyglada to na modyfikacje w modus operandi, albo na rozszerzenie dzialan zaczepnych o cos jakby wojne stacjonarna, bo tu w Londynie tez stoja w strategicznie wybranych miejscach, gdzie jest wielki ruch ludzi. I wyobraz sobie, ze poniewaz nie sprzedaja tej makulatury, to nie musza placic placowego. Za darmoche stoja.

  401. Co do wstepnych wynikow wyborow, to sa to bardzo dobre wyniki, bo:

    Po pierwsze i najwazniejsze pokazuja sile mediow. TAk dlugo wysmiewano lewice, ze wspolne 3,6% to i tak jeszcze sukces, przeciez moglo byc zero. Mozemy pogratulowac zarowno Millerowi, za numer z Pania Ogorek, jak i Palikotowi, ze nie posluchal Roberta Biedronia i nie odpuscil sobie tych wyborow.

    Po drugie dobrze, ze wygrywa Duda i zapewne bedzie dla nas wszystkich lepiej jesli i w drugiej turze tez wygra.

    Po trzecie, powyzsze z ciezkim sercem, ale z rozumem napisalem, bo przy popularnosci i stopniu zaufania do PO lepiej bedzie, zeby prezio gral zdalnie na Dudach w palacu prezydenckim, niz dyrygowal orkiesta w al. Ujazdowskich i niestety przy widocznej bieglosci PO w kampanii, to lepiej, zeby Duda trafil do palacu, a przestraszony narod poparl w odruch samoobronnym skompromitowana bezczynnoscia PO.

    Po czwwarte to odnosze wrazenie, ze cos, lub ktos odebral Polakom rozum i gonia resztka sil. Jesli tak jest, to moze trzeba bedzie i na Dude i na Kaczynskiego premiera zaglosowac, zeby przyspieszyc zdychanie polskiego rozumu i z litosci dobic Duda Prezydentem i premierem Kaczynskim.

    Po piate, niech sie dorwa do wladzy i niech rozpieprza wszystko co sie im uda rozpieprzyc, niech wsadza do pierdla Tuska, bo mu sie slusznie nalezy za zaklamanie i udupienie reform, paru innych tez mi nie bedzie zal. Bartoszewskiemu juz moga nagwizdac, wiec niech pokaza na co ich stac, bo chyba najwyzsza pora, zeby przeorac polski katolicki rozumek polityczny, a bez solidnego PiSowskiego kopa w leniwa polska katolicka dupe i wstrzasu od podstaw, to sie zadno przeoranie nie uda.

    Po szuste to to wszystko, lacznie z medrkami dziennikarskimi, z ktorych zaden nie dopuszczal mysli, ze Duda wygra pierwsza ture, a druga moze byc jeszcze gorsza, to mnie juz tylko smieszy.

    Po siudme, to moze nareszcie do PO dociera, ze zmarnowali caly kapital poparcia jaki mieli. Tylko mozna zgadywac, czy maja juz „pelne gacie”, czy dopiero jutro rano zacznie do nich docierac, jak bardzo narod ma ich dosc.

  402. Rafal KOCHAN (23:41)

    „Tą kupą ludzi w zaświatach akurat podzielili się solidarnie PIS z PO.”

    Niezbyt solidarnie sie podzielili. PO bowiem odbyla swoja pielgrzymke do Smolenska, „POjednawcza”, trzy dni wczesniej. Wszyscy przezyli. 10 kwietnia 2010 nie przezyl nikt. Oni lecieli kasowac „POjednanie”.

    Pan prezes skomponowal reprezentacje KASUJACA „POjednanie” najlepiej jak mogl. Wiec troche ofiar zostalo dobranych z innych niz PiS partii. Glownie jednakze byla to wyprawa pisuarow. RIP

  403. Narod powinien miec dosc rzadzacej partii po dwoch kadencjach. To jest wpisane w amerykanska konstytucje. A ta starsza jest od naszej 3-majowej. Jesli starsza to lepsza, znaczytsa

    Ja siem nie bojem ABSOLUTNEJ wladzy zdobywanej przez PiS w tym 2015 roku. No bo jak mozna bac sie demokracji. Trzecia kadencja dla PO to aberracja demokracji. Daloj z PO

  404. Zalaczam z forum D. Passenta: to cytat sprzed dwoch lat z Polityki, ktora Dude umiescila wysoko w rankingu najlepszych poslow za rok 2013 “Andrzej Duda (PiS) – jeden z najaktywniejszych posłów, jego wypowiedzi na sali obrad plenarnych dotyczą prawie wyłącznie ustaw i stanowionego prawa, nie są zaś oświadczeniami „na każdy temat”, bez ładu i składu. Wiceprzewodniczący Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, rzeczowy i kulturalny, co w tej komisji jest szczególnie ważne. Otwarty na argumenty opozycji, pokazuje, jak można dyskutować, nikogo przy tym nie obrażając. Zamiast uszczypliwości i ataków personalnych – merytoryczne argumenty”.
    Link mozna znalezc na tamtym forum.

  405. Po osme i chyba ostatnie.

    Wyglada na to, ze Polska z nacjonalnokatolickim odchylem najwyrazniej na Dude prezydenta zasluguje.

    Nie wiedze sensu przeciwstawiac sie woli narodu. wiekszosci narodu. Niech narod katolicki dostanie to czego chce.

    Wszyscy glosuja na Dude w drugiej turze!

    Chcialoby sie zakrzyknac, choc glos wieznie w gardle nim pierwsze gloski beda probowaly sie wydostac.

  406. Dzisiejszy wynik wyborczy pokazał jak w soczewce do czego dochodzi, gdy rozmyte są kompetencje i możliwości każdego z segmentów władzy w Polsce. A oczekiwania są jedne. Ma być lepiej! Dla mnie, znaczy, nie dla nas. I głosy tego oczekiwania zebrał (bo jeszcze nie zagospodarował) Kukiz. Ot, margines, zdawało się. Piosenkarz rockowy. Niby nic. Czy zagospodaruje? Śmiem wątpić. Wzorem poprzedników, którzy zbierali dwucyfrowe poparcie w wyborach prezydenckich, będzie zapewne tworzył nową formację, aby stać się „trzecią siłą” w parlamencie (to niedługo). Musi co się nią stanie. Stare wygi już o to zadbają. Tylko czy na JOW-ach da się stworzyć alternatywę dla PO – PIS?

    Słów kilka o rozmytych kompetencjach i możliwościach. Prezydent może albo wiele albo wcale. Inicjatywą ustawodawczą może się podetrzeć, jeśli marszałek ją przytrzyma, a większość uwali. Wetem może straszyć; jeśli ma większość, która weto utrzyma, weto przejdzie. Ale – nawet w przypadku wygranej Dudy, większość do obalenia weta (PO, jakie by nie było, PSL i resztki SLD) znajdzie się nawet wtedy gdy „Kukizowcy” zwojują kilkadziesiąt głosów. Oni są i będą siła amorficzną. Widoczną podczas przeliczania głosów, a nie w „normalnych” – czyt. anormalnych intrygach pozaparlamentarnych. Partia oparta na sile przywódcy bez zaplecza, a raczej na zapleczu tworzonym a priori, to pospolite ruszenie niezadowolonych. I tych z prawa i tych z lewa. Jak zajmą sejmowe fotele to się pożrą przy pierwszym głosowaniu. I żadne tam apele ich przywódcy „o polskość” à la ojciec patriota nie pomogą. Czarno to widzę.

    I słów kilka o rozmytych kompetencjach. Na poziomie najniższym, acz newralgicznym, rozmytych. Pojechałem ci ja wieczorem (jak nieraz) samochodem po odbiór żony z Dworca Centralnego w Warszawie. Kilka dni u syna i wnuka (on teraz najważniejszy; @Orteq gratulacje! – sam wiem co najważniejsze u geriatrów) spędziła. Dzwonek komórki wyrwał mnie sprzed dworca. „Stoję po Grodziskiem, prądu nie ma. Nikt nie wie dlaczego”. Na dworcu też nikt nic nie wie. Ogłoszenia co kilka minut informują, że wszystkie pociągi (przyjeżdżające i odjeżdżające) z powodu awarii technicznej mogą mieć opóźnienia. Zaczyna się inwazja opóźnień. O kilkadziesiąt minut. W informacji nikt nic nie wie. Żona przez komórkę informuje, że konduktor zapodał, że „walnął” system sterownia ruchem w serwerach w Grodzisku. Na „Centralnym” nikt nic nie wie. Na każdym peronie tłum wk…wionych oczekujących i odjeżdżających. Po pół godzinie żona dzwoni na komórkę. „Ruszyliśmy. Konduktor powiedział, że nie przyjedziemy na Centralny, a na Gdański”. Sprawdzam w informacji. Nie mogę potwierdzić, ale chyba ten z Wiednia na Gdański pojedzie. Zwalniam „dobrze wynalezione” miejsce parkingowe i zapieprzam na Gdański. Szukam miejsca do zaparkowania. Telefon. Żona: „Jedziemy na Centralny. Stoję na Zachodnim”. Startuję z piskiem opon (ach, gdzie te czasy) spod Gdańskiego. Na Centralny przyjeżdżam na dwie minuty przed żoną. Indagowany na okoliczność burdelu na kolei pracownik ochrony kolei, kwituje to jednym zdaniem. „Pracuję w PKP 26 lat, ale takiego bardaku jeszcze nie widziałem. Intercity to osobna spółka, tory i trakcja to osobna spółka, Dworzec Centralny i jego obsługa – ja i panie w informacji – to osobna spółka. A między nimi nie ma żadnej komunikacji”. Odebrałem żonę wraz z duuuużym bagażem (sama za cholerę by sobie nie poradziła) z półtoragodzinnym opóźnieniem. A w radio nadawał Kukiz (prawdziwy wygrany tych wyborów): Przysięgam, że nigdy nie zdradzę. Przysięgam, że nikt nie jest w stanie mnie kupić. Ja chcę żyć dla Polski. O, qr… va, pomyślałem. Jakiś ty chłopie naiwny. Tych kilka spółek skarbu państwa, które obsiadły dawne PKP, tak łatwo nie dadzą się się sensownie sprzedać. One (ich prezesi, asystenci prezesów, sekretarki prezesów i ich asystentów), a wszyscy z nadania partyjnego – obojętnie PO czy PIS – zrobią wszystko aby cię, Kukiz, kupić, albo upier… lić. Nie ma zmiłuj, Kukiz. Nie ma zmiłuj, Szanowne Blogowiczki i Szanowni Blogowicze.

    Dobranoc

  407. Podsumowanie.

    PO i prezydent Komorowski maja juz tylko dwa tygodnie, by przeprowadzic to na czym im jeszcze politycznie zalezy.

    PO i prezydent Komorowski maja juz tylko dwa tygodnie, by pozalatwiac wazne dla Polski sprawy.

    PO nie ma nic Kukizowi do zoferowania, a Duda, czytaj Jaroslaw zaoferuje mu wszystko, razem z JOW na czele.

    Ale nie martwmy sie na zapas. To nei bedzie koniec swiata. Polska zasluguje na Dude i bedzie go miala, a jesli jest gorzej niz myslimy i Polska zasluguje na Jaroslawa, ot bedzie go miala.

    I nawet jesli zdola Jaroslaw cofnac Polske, to mniej niz sie obawiamy, az tak bardzo Polski nie cofnie, choc balaganu jaki narobi, to dlugo nie da sie rady wyprostowac i posprzatac.

    Ale jesli to ma byc cena za powrot rozumu, to chyba musimy ta cene zaplacic.

  408. Dzieki za gratulacje, anumliku.

    Przestawiam sie na pieciokrotnego dziadka z wolna. Nawet nie popierdujac. Do niedawna bylem tylko dwukrotnym dziadiem. Bo tak wyspelowano mi tego dziadia na coffee mag kilka lat temu

  409. Od paru godzin mamy poniedzialek powyborczy, a ja sie neicierpliwie czekajac na komentarze Pan PAradowskiej i Olejnik, na komentarze Panow Zakowskiego, Lisa, Wolka, Markiewicza, Szostkiewicza i Speiwaka i innych…

    To bedzie fascynujaca lektura, ich ranne felietony,ktore teraz po nocy pichca roztrzasajac i wyjasniajac, co i dlaczego sie stalo…

    I stawiam dolce przeciw orzechom, ze nikt z nich, ani slowem sie nie zajaknie, ze PO pod wodza Donalda Tuska pokazala tym co na nich glosowali, nawet nei fige, ale wypieta, gola dupe, dajac do zrozumienia, gdzie maja swoje obietnice i tych co nanich glosowali.

    Mimo wszystko napawa to optymizmem, ze „ciemny lud” przestaje byc taki ciemny i pamieta i odplaca sie ta sama moneta.

  410. W imię Uojca i Syna, i Ducha Świętego, ja się na duchach i polityce nie znam, ale widzę, że polskiemu Kościołu może przybyć jeszcze bardziej spolegliwy sojusznik. Czy może być coś bardziej zdegenerowanego niż polski Kościół? Oczywiście: jeszcze bardziej zdegenerowany polski Kościół. A z nim – państwo jeszcze więcej słuchające w pierwszych rzędach kazań o straszliwym wpływie gender, homo i aborcji na stan Polski i polskości.

  411. pombocku

    Wychodzi na to, ze sie Panstwo polskie musi spisic calkowicie, zeby do polaka katolika dotarlo, ze kosciol i panstwo ot sa i zawsze powinny byc dwie rozne i calkowicie oddzialne rzeczy. Puki nie dotrze, to musi byc coraz gorzej.

  412. Jakby ktos nie pamietal, to przypominam.

    Kagiebista Putin nie darowal Polsce falszywego „POjednania” pokatynskiego, po 70 latach od mordu 22 tys. Polakow. Bo 50 lat wczesniej biskupi polscy sie potrafili pojednac z Niemcami w sprawie wielomilionowego mordu niemieckiego na ludnosci RP II. Tamto, niemieckie pojednanie przyschlo. „POjednanie” z 7 kwietnia 2010, nie przyschlo.

    Dopoki nie dojdzie do PRAWDZIWEGO pojednania pokatyskiego – przeprosiny zostaly odbyte przez Rosjan kilkakrotnie – mamy problem. A ten problem moze czyms zaowocowac nieoczekiwanie.

  413. lonefather
    Musi, że PIS musi jeszcze raz Polaków przeczołgać, by ich wreszcie oddurnić.
    Dopiero co dyskutowaliśmy o szansach wyprowadzenia religii ze szkół.
    Tymczasem nasi porąbani rodacy głosują na faceta, który obiecuje im, że będzie słuchał głosu epidiaskopów (i ojca dyrektora z Torunia, w domyśle, bo się przecież w jego mediach lansował), więc pewnie przestrzegał „prawa bożego” a w ogóle ma takie poglądy jak JP2(?!). Acha, i będziemy wznosić pomniki „poległego” Prezydenta Tysiąclecia, bo Duda wierzy w zamach. Przekonali go znajomi jego rodziców.

  414. @mag..

    Ty naprawdę wierzysz w tę agitkę przedwyborczą poszczególnych kandydatów? Tego typu wystąpienia mają obusieczną broń – z jednej strony obiecanki – cacanki cudownego uzdrowienia państwa, a z drugiej komunały pod publiczkę, w tym przypadku pod określonego wyborcę. Obie czynności łączy jedno – pic na wodę fotomontaż. Prowadzenie polityki, bez względu na zabarwienie polityczne poszczególnych, sprowadza się do jednego, szczególnie w kontekście prezydentury, łechtania ego wszystkich Polaków. A to wiąże się z tym, że taki DUDA nigdy nie będzie większym radykałem od Komorowskiego w sprawach światopoglądowych oraz realizacji pewnej polityki wewnętrznej i zewnętrznej.
    Nie lękaj się zatem tego Dudy i PIS. Straszenie PISem jest idiotyczne. Czy SLD nie ma szans już na odgrywanie głównej roli w polityce, tylko dlatego że za jej rządów było kilka afer korupcyjnych? Zgodnie z twoją logiką dożywotnio ma panować dyskwalifikacja, a niby z jakiej paki?

  415. Szykuje się, dzień dobry, że znów przez czort wie, ile lat nie będę mógł własnych prochów sypnąć do zsypu lub pod kapustę. I co – mam, w mordę, żyć do do stu?! O Jezuuu!

  416. anumlik
    11 maja o godz. 1:48

    Widzę, żeś wku….n straszliwie.
    W każdej sprawie – zrozumiałe.
    Hydra bezpaństwa, jak mówi pombocek, dla codziennego człowieka jest nieskończona. Bestia nadpaństwa, dla partii, ich kumpli, mamuś, tatusiów, braciszków, kuzynków – identycznie: nieskończona.

    Wynik Kukiza jest tu bardzo ważny, ważniejszy niż Kukiz.
    Patrzę na inną sondę: wśród młodych, uczniów i studentów, Kukiz ma 41,7 % poparcia. Duda tylko 19,8%. Ale i to niemało.
    Korwin-Mikke dostaje 13,5%, Komorowski 12,9% i Braun 2,9%.
    Reszta – poniżej progu błędu statystycznego.

    Bez wielopiętrowego spekulowania na temat, jasne jest, że zwłaszcza młodzi, widzą i czują bezpaństwo. Miotają się, nie rozumując jak rozumują redaktorzy pism rozważnych, jak Polityka, że mus głosować na Komorowskiego.
    Redaktorom dupy dostały kształt krzesła, młodym jeszcze nie. widzą to, czego nie widzą udupieni redaktorzy.
    Masz słuszną rację – Kukiz jest pozbawiony zaplecza politycznego i organizacyjnego. Jeśli je stworzy, pierwsze w czym może Polaków zdradzić, czego poprzysiągł nie zrobić, będzie zdrada na rzecz swoich ludzi: albo ich wsadzi do spółek publicznych i urzędów, albo ono jego zdradzi.
    Chyba, żeby, chyba żeby, chyba żeby okazało się, że wszyscy są śliczni, liryczni i apetyczni, i każdy pierś daje tylko Polsce.
    A ponieważ „Polska to my”, wracamy, w koło Macieju, lub dokoła Wojtek.

    Oglądałem wywiad z Kukizem w TV, kilkanaście dni temu. Faceta coś pali i goni, ma w sobie jakąś szczerość. To ładne i cenne, bo dziecięce. Wchodzi jednak między zasyfionych, krostowatych, cuchnących staruchów. Ich strupiałe organizmy łakną się nakarmić krwią i ciałem Chrystusa-Kukiza-dziecięcia. To ich podtrzymuje przy życiu: świeża i młoda krew.

    Mimo, że młoda, pani Ogórek okazała się bezkrwista.
    Zwierzę Ci się z osobistości: nie mogłem bez urazy patrzeć na panią Ogórek i z takiego powodu, że dokonywała oszustwa zaprzeczenia własnej fizjonomii i wiekowi. Zamiast szczerości w tym, że ma figurę młodą, zgrabną i atrakcyjną, zakładała sukienki odkobiecające, uszarzające, upulpujące. A w mowie ciała, podszkolona, ale niekonsekwentnie, przeczyła sobie nie mniej.
    Nie chodzi o epatowanie urodą. Chodzi o szczerość. Kukiz bezcyckowy pokazał w czym rzecz. Premię za walenie prosto w mostu, mimo, że to stary wyjadacz i kombinator dostał od młodych też Korwin-Mikke.

    Komorowski jest zaschniętym dziadziem. Nobliwie wygląda na portrecie ściennym. Ale dziś mało kto sobie takie wiesza.A jak powiesi, los portretowanego jest z góry przesądzony: muchy obsrają, że przypomnę znowu przypomnienie Szwejk-pombocka.

    Bezpaństwo polskie nie może być państwem, skoro jeden Polak drugiego szczerze nie znosi.Nie może być państwem dlatego, że publiczne podmioty mają tylko szyld publicznie widoczny. Czyli – obsrany. Treść jest treścią żołądkową prezesów i ich partii.
    Organizacyjnie więc, coś co powinno i może być wzajemnie, skutecznie, koordynowane, czyli 1500 spółek PKP, ma inne linie działania: ku sobie, ku swoim prezesom, dyrektorom, menedżerom, doradcom, rzecznikom. A wszystko się zbiega w Sejmie i Sejmikach. Nie ma przez to połączeń koordynujących pomiędzy tymi spółkami.

    Kukiz już się zaczął mierzyć, choć o tym jeszcze nie wie, z tym, że „ma być dobrze”. Nie wie jeszcze o tym, że chodzi o zmianę nie tylko politycznych zombie, ale o zmianę Polaka, jako takiego.
    Czego mu Polak pewnie nie wybaczy.

  417. pombocek
    11 maja o godz. 7:58

    Pombocku, umiłowany w panu Pankracym: przecież żeglując na folii za 3 złote dajesz znak, że nie tylko do stówy, ale i tysiąclecia masz ochotę dożeglować.
    Zobaczysz wtedy, jak wyglądał Chrzest Polski i sam Mieszko I.
    Chętnie się dowiem, jak było., I czy było.
    Sprawozdaj z miejsca akcji.

  418. Tanaka
    11 maja o godz. 8:15

    Z tą zmianą Polaka (która się stanie za lat może 1200) masz rację i jeszcze raz rację masz. Co mi tam prezydent, a choćby i pięć, jak idę dziś na ósmą na pocztę, a na drzwiach piękna tablica, że od dziewiątej. Na pieczątce na awizo stoi jak byk, że od ósmej. O takie rzeczy Polaku chodzi, a nie tam. Mówi, że inny jest do dupy, a sam jest do dupy. Mówię do kumpla:
    – Czego idziesz jak cała krowia Polska środkiem chodnika? Nie wiadomo, którą stroną cię wyprzedzić lub ominąć.
    – Tak idę? Cholera, nawet nie wiedziałem, że to problem.
    Bywa problem.
    Będę musiał na środku morza się utopić, żeby nagwizdać na Polskę i jej prawo, które mi nie pozwala popiołu z samego siebie sypnąć, gdzie chce – bez jej pieprzonych ceremonii.

  419. @Tanaka.
    11 maja o godz. 8:15

    Słusznie spostrzeżenia. Od siebie dodam, że na miejscu Kukiza odpuściłbym sobie najbliższe wybory parlamentarne, choć jego tradycyjno-konserwatywny światopogląd jest mi kompletnie nie po drodze. Zająłbym się doborem zaufanych ludzi, a następnie tworzeniem struktur partyjnych. Za żadne skarby nie nie przyjmowałbym do nowej partii zrzutów z innych ugrupowań. Postawiłbym na ludzi młodych, ambitnych, którzy mają poukładane w głowach i buzują pomysłowością, kreatywnością oraz odwagą.
    Problemem są jednak pieniądze. Skąd Kukiz na to wszystko weźmie fundusze? Ze składek członkowskich? Jeśli to zrobi, wówczas wykona pierwszy krok do kolejnego badziewia. Kredyt weźmie? Będzie chciał ryzykować? Wątpię… Czarno to widzę.

    @pombocek..

    Otóż to, „ten co środkiem idzie, żyje ciągle w zwidzie”. Polityczna poprawność u polityków zbiera mnie na wymioty, natomiast wśród społeczeństwa – wzbudza pogardę.

  420. pombocek
    11 maja o godz. 8:49

    Myślę, że jest lepiej niż sądzisz. A myślę naukowo, więc precyzyjnie. Polak się zmieni, nie za 1200 lat, ale za 1049. Czyli od roku 966, kiedy to ponoć „chrzest Polski nastąpił”. Albo w okolicy.
    Metodą radiodatowania węglem C14 można to ustalić bardzo ściśle.
    Żeglując z upodobaniem, dojedziesz do roku początku „tysiącletniego panowania chrześcijaństwa w Polsce”. Następnie wystarczy się cofnąć jeszcze o dzień, co łatwe, jak wczoraj-dziś, i mamy innego Polaka: przedchrześcijańskiego.
    Nie to, żeby można się od razu cudów-niewidów-przyczep-Niewiadów spodziewać po Przedchrześcijańskim. Ale co nie spaczone, może być w niespaczeniu kształtowane. Sami to wiemy – jak z dziećmi, póki im w główki grzechu nie włożyć i nie kazać się z niczego spowiadać i za nic płacić, płacząc i gwałtu na główce doznając.
    Było by też tak, jak lubisz: Przedchrześcijański żarł grzyby z lasu, był przedatlasowy, więc wszystko sam wypróbowywał, lub podglądał, jak robią to zwierzaki. A wiedzą dzielił się ze współplemieńcami. Po jeziorze żeglował na dłubance, z żaglem nawet tańszym niż trzyzłociszowy.

  421. Rafał Kochan
    A ja się PIS boję i bać nie przestanę, póki opcja Kaczorowa (inna chyba być nie może, póki Prezes wiecznie żywy żyw) przyciąga i hoduje takie indywidua jak Hofmany, Brudzińskie, Gowiny, Macierewicze, Ziobry, Kempy, Dudy, Glińskie itp. ( w ramach tzw. zjednoczonej prawicy), bo w razie co, nie daj bóg, wygranej na jesieni to tak jakby dać w łapę małpie brzytwę.
    Bardzo mnie raduje wynik Kukiza, choć jego tradycyjno-konserwatywny światopogląd, podobnie jak tobie, mi nie pasuje.
    Ale ważne, że coś drgnęło. Oby tylko nie spaliło się niedługo po starcie, jak w przypadku Palikota. Byłam za nim całym rozumem i sercem. Do czasu.

  422. Wstępne wyniki pokazują, że lud jest rzeczywiście ciemny i wierzy w obietnice nie do spełnienia.
    A najbardziej rajcuje go hasło: pogonimy tych złodziei, zabierzemy co nakradli i oddamy wam – tym co na nas zagłosują.

  423. sugadaddy
    Poszedł do wyborów karnie żelazny ciemnoludowy elektorat i stąd Duda na szpicy. Duda, który wszystkim da wszystko. Chyba z tego, co zabierze „tym złodziejom”?
    Frekwencja była dramatycznie niska, jak na wybory prezydenckie, a leniwe lemingi raczej sobie odpuściły. Zobaczymy, czy się zepną.
    Szkoda, że Kukiz nie wszedł do II tury. Serio!

  424. @mag
    PIS-u obawiam się tak samo jak Ty. Jest to partia antysamorządowych, nieufnych wobec wszystkich (z kolegami partyjnymi włącznie) pretorianów jedynego wodza – Jarosława Kaczyńskiego. Taki sam jest i będzie Duda nawet jeśli zostanie (mam nadzieję, że nie) prezydentem.
    Wynik Kukiza mnie nie raduje, gdyż sam Kukiz mnie nie raduje. Kiepsko wykształcony (liznął tzw. administratywistykę, prawo, nauki polityczne, a żadnego z tych kierunków nie ukończył), nadęty bufon, który zajął umysły młodych ludzi kilkoma hasłami. Dwaj, którzy przeszli do „drugiej tury” ślinią się już do niego (choć bardziej do jego przypadkowego, ad hoc skleconego elektoratu) o poparcie. Obojętnie który wygra, natychmiast po wygranej pokaże Kukizowi środkowy palec.
    Kilka razy zetknąłem się z głosami, że Ronald Reagan też był aktorem, a został prezydentem. Ci, którzy tak pieprzą zapominają, że Reagan był dwukrotnie gubernatorem Kalifornii, pełnił ważne funkcje publiczne i ukończył ekonomię i socjologię. No i prezydentem został w wieku 69 lat. Przed Kukizem, jako ewentualnym politykiem, jeszcze sporo do zrobienia. A tymczasem… Czarno to widzę.

  425. „Pelne gacie” ma PO i Bronislaw Komorowski i slusznie.

    Zaden z przywolanych wyzej tuzow dziennikarskich, tak jak sie spodziewalem nie wiaze wyniku Komorowskiego z „zaslugami” PO.

    Bedzie co musi sie stac.

  426. Przestańta krakać. Bóg Was kocha i ma dla Waszego życia wspaniały plan. Częścią planu są Duda, Kukiz, Komorowski. Oni wszyscy są do dupy, my też. Ale królestwo boże to wielka niewiadoma do czasu, kiedy stanie się wiadoma. Więc na razie proszę siadać, nic nie gadać.

  427. Popieram apel pombocka.
    Na razie siadać, nic nie gadać, trzymać się poręczy.
    Z panem bogiem, alleluja i do przodu!
    Co było to nie my, co było a nie jest, nie pisze się w rejestr itd. itp.
    Albośmy to jacy tacy, bęc!

  428. Moze ktos wie, zna, na jakie konto mozna wplacic pieniadze na jeszcze kilka bilbordow promujacych rowne prawa w szkole?

    Chetnie wplace pieniadze na wieszanie tych bilbordow, bo to jak na razie jedyne konkretne dzialanie, a cos robic lepiej, niz nic.

  429. Skreślanka
    O godz 13.08 zirytowany nazywaniem co piątego Polaka mierzwą – gnojem przez
    pupilkę red Szostkiewicza Kaline zamieściłem pytanie czy przypadkiem smród tego gnoju -mierzwy nie razi tak wrażliwego powonienia Redaktora.
    Widocznie smród nie raził bo nadal istnieje ale mój wpis nie przetrwał do 13.40.
    Ot tak sobie myślę ze prócz zawolania ” DO OKULISTY , DO LARYNGOLOGA trzeba jeszcze bedzie dodać jedną profesję – SPECJALISTY OD ZAPACHÓW.
    No cóż – wiadomo przynajmniej co komu śmierdzi .
    Szostkiewiczowi co piąty człowiek w Polsce.
    uklony

  430. Nikt nie zainteresowal sie moim przedrukiem z innego forum Polityki, jak to Duda zostal uznany za najlepszego, czy jednego z najlepszych poslow 2013. Z powodu swoich przymiotow intelektu i kompetencji. Nie pasuje do koncepcji. W porzadku.
    Nie podejrzewam, ze bedzie jakakolwiek roznica w roli kk i jego uprzywilejowania w stosunku do stanu obecnego, gdyby zmienil sie prezydent, rowniez w wyborach parlamentarnych co moze zmienic sie na gorsze?
    Ale poza sprawa kk – Polska jest jeszcze olbrzymi wor innych spraw. Nikomu nie przeszkadzalo haslo druga Irlandia- zielona wyspa ze wzgledu na sprawy swiatoplogladowe, takze osiedlajacym sie tam Polakom dalej nie przeszkadza.
    Znam osobe, ktora kilkanascie lat temu toczyla boje w polskiej prokuraturze i sadownictwie. Skargi tej osoby na dzialanie organow docieraly wysoko. I jedynie w kiedy Ministrem byl L. Kaczynski w tym czasie prokuratura dwukrotnie wywlekla wepchany pod dywan akt z oskarzenia publicznego, a Ministerstwo nie tylko odpisywalo, ale potrafilo przyznac racje, czy zarzadzalo nadzor nad procesem. Nowa miotla, przynajmniej w tym krotkim okresie starala sie cos zrobic. Na szczeblu prawo – szeregowy obywatel .Jedynie w tym krotki okresie owe zblatowane towarzystwo oskarzajacych, sadzacych, broniacych jakos mniej myslalo, ze z Zoska spotkamy sie jutro to jej wspomne, a Stefan prosil, zeby…., a … A co dopiero wielkie sprawy spolek, powiazan biznesowych….
    Obecna wladza to wlasnie takie towarzystwo Zosiek, Stefanow i ich pociotkow.
    No i znow wyszlo, ze przypadkowy narod nie docenia madrosci tych mniej przypadkowych .. Narody na calym swiecie sa przypadkowe i cale galezie nauki poswiecone sa temu jak nalezy wygrac z przypadkowym narodem. Nie zawsze sie udaje.
    W odroznieniu od innych nie zloze deklaracji, ze gdybym glosowala to za Duda jako mniejszym zlem, lub przeciw. Glosowalabym za nim, bo orientuje sie, ze prezydent w Polsce niewiele moze, a tepota, brak inteligencji, obycia obecnego powala z nog..
    PS prosze mi nie wyjasniac, ze prokuratuta jest niezalezna itd..

  431. @anumlik
    „Słów kilka o rozmytych kompetencjach i możliwościach. Prezydent może albo wiele albo wcale. Inicjatywą ustawodawczą może się podetrzeć, jeśli marszałek ją przytrzyma, a większość uwali. Wetem może straszyć; jeśli ma większość, która weto utrzyma, weto przejdzie. Ale – nawet w przypadku wygranej Dudy, większość do obalenia weta (PO, jakie by nie było, PSL i resztki SLD) ”

    Jeśli Duda wygra wybory i złoży do Sejmu projekt o obniżeniu wieku emerytalnego to stosunek do tego projektu może zdecydować o wyniku wyborów parlamentarnych.

  432. zyta2003
    11 maja o godz. 15:13

    @Zyta przyznaje sie, ze trzy razy czytalem, ale nie udalo mi sie wylapac i zrozumiec co chcialas powiedziec.

    Bezradnie przygladam sie, bo gdzies umknal Tobie samej sens przekazu.

    Prosze, jeszcze raz przeczytaj co napisalas, pod katem tego co chcesz powiedziec i przeredaguj tak, zeby ten sens byl zrozumialy i dla innych, a nie tylko dla Ciebie samej.

    pozdrawiam l.

  433. @fidelio
    Jeśli Duda wygra wybory i złoży do Sejmu projekt o obniżeniu wieku emerytalnego to stosunek do tego projektu może zdecydować o wyniku wyborów parlamentarnych.
    Jako prawnik powinieneś wiedzieć, że prezydencki projekt ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego może w ogóle nie być rozpatrywany przez obecny sejm. Wystarczy, że marszałek sejmu skieruje do trybunału Konstytucyjnego zapytanie o zgodność ustawy głęboko ingerującej w budżet państwa z ustawą budżetową, której założenia na rok przyszły weszły do uchwalonego już Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2014-2017. Do tego niech jeszcze marszałek doda zapytanie, czy w przypadku projektu ustawy prezydenckiej ingerującej bezpośrednio w budżet roku 2016 i 2017, nie nastąpiło przypisanie sobie przez prezydenta kompetencji, które należą wyłącznie do Rady Ministrów. Projekt ustawy budżetowej może zostać wniesiony jedynie przez Radę Ministrów, co gwarantuje konstytucja. Ot, dwa pytania, a czasu na ich rozstrzygnięcie mało. Nawet jeśli Duda zostanie w drugiej turze wybrany prezydentem, to czas jego zaprzysiężenia wypadnie na około miesiąc po 24 maja, czyli na około 24 czerwca br. Projekt ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego może trafić do laski marszałkowskiej nie wcześniej niż w połowie lipca. Wybory parlamentarne przypadają na październik. Biorąc pod uwagę miesiąc przerwy parlamentarnej, nawet bez skierowania do TK pytań, które marszałek sejmu powinien złożyć, uchwalenie tej ustawy w tej kadencji sejmu jest niemożliwe. I nie poznamy jaki jest stosunek obecnych parlamentarzystów do ewentualnej ustawy, która może wywrócić kilka budżetów państwa na drugą stronę, przy okazji wywracając finanse publiczne.

  434. @anumlik
    „Jako prawnik powinieneś wiedzieć, że prezydencki projekt ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego może w ogóle nie być rozpatrywany przez obecny sejm.”

    Dlatego w swojej wypowiedzi użyłem słów „jeśli” oraz „może”.

  435. @anumlik
    Generalnie chodziło mi o to, że te kompetencje prezydenta w tak drażliwych tematach jak wiek emerytalny mogą okazać się istotne.

  436. @fidelio
    Równie drażliwy jest temat możliwości grzebania w finansach publicznych przez jedną osobę, która może (też używam trybu przypuszczającego warunkowego) nie być do takiego grzebania uprawniona. Sam mam wątpliwości, czy akurat taka ustawa może być zgłoszona przez prezydenta i ewentualne rozstrzygnięcie tego przez Trybunał Konstytucyjny byłoby pożądane.

  437. @anumlik

    I jeszcze trzeba pamietac, ze Jaroslaw K jest zimnym bezwzglednym sukinsynem, ale nie jest z pewnoscia glupcem. DLatego jesli Duda zostanie wybrany prezydentem, to nic z tego czego sie obawiamy, nie zostanie pokazane do wyborow parlamentarnych, zeby nie pogrzebac szansy na dobry wynik w wyborach do Sejmu.

    Jaroslaw juz sie nauczyl ukrywac, zeby nie ujawnic sie ze swoimi prawdziwymi intencjami, wiec mozna byc pewnym, ze az do ogloszenia wynikow przyczai sie i nie bedzie „gral na dudach”. Nie popelni bledu z 2005 roku i tego mozemy byc pewni, ze nie uslyszymy publicznie tryumfalnego: „Zadanie wykonane Panie Prezesie”.

  438. @anumlik
    „Równie drażliwy jest temat możliwości grzebania w finansach publicznych przez jedną osobę, która może (też używam trybu przypuszczającego warunkowego) nie być do takiego grzebania uprawniona”

    Nie no, on złoży tylko projekt, który będzie musiał przejść przez obie izby parlamentu także o jednoosobowym grzebaniu nie może być mowy.

  439. @lonefather
    Może masz rację, choć… Jarosław już kilka razy pokazał, że jedną nierozsądną decyzją potrafi pogrzebać to, co uściubił.

  440. @fidelio
    Jeśli złoży ten projekt, to nie zostanie on poddany pod obrady, bo marszałek powinien go przedtem przesłać do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż według mnie (ale mogę się mylić) prezydentowi nie wolno zgłaszać projektów ustaw, które bezpośrednio ingerują w budżet. Budżet jest domeną rządu, nie prezydenta. Nawet budżet kancelarii prezydenta jest uchwalany przez sejm na wniosek rządu.

  441. @anumlik

    Pokazywal, juz nie pokazuje. Geriatria uswiadomila mu, ze jak nie teraz, to juz nigdy…

  442. Obejrzałam w tefałenie Millera. Masakra.
    Już nie mówię, że powinien sobie w łeb strzelić, choćby symbolicznie, ale ten kościany dziadek ma czelność pokazywać się jeszcze ludziom na oczy?
    Czepiać się Ogórkowej, którą sam wymyślił (!), dowalać Napieralskiemu, który „zrobił” onegdaj wynik dwucyfrowy dla SLD?
    Tylko czekam kiedy „zawiesi” Katarzynę Piekarską, bo ta się przyznała, że nie glosowała na Madzię Ogórek.
    Niestety, nie jest to facet formatu Rakowskiego, który wiedział, kiedy trzeba wyprowadzić sztandar.

  443. @mag,
    nie „wyprowadzil sztandaru”, to go wyprowadza, sorry tak juz jest w polityce, ale co juz jest bardzo zabawne, to jest to, ze mu zabraklo „cochones”, zeby sie podac do dymisji, co oznacza, ze juz nie jest mezczyzna, ani prawdziwym, ani detym, bo gdyby byl, to by „skonczyl” sam, zeby przynajmniej mowili o nim, ze skonczyl jak na prawdziwego mezczyzne przystalo.

  444. Orteq(usiu)
    Jesteś gdzieś tam?
    Się odezwij, bo szlag jaśnisty mnie trafił i tobie się muszę wyzwierzyć jako zbanowanemu przez Szostkiewicza.
    Ten dupek, inteligencik spod Wawelu wycinał mnie dziś regularnie (miałam trzy podejścia, bo się zawzięłam) za poglądy w sumie dość jemu bliskie. Natomiast puszcza bez problemu dość agresywne oszołomstwo w rodzaju Levara, Mauro Rossi i innych piewców pisizmu, Prezesa oraz Dudy.

  445. @mag
    Przyblizylabys co pisalas u Szostkiewicza?

    Mi postu z 3:01 nie wykasowal i wciaz wisi. Moze nie zorientowal sie co napisalem?

  446. lonefather
    On mi po prostu wyrzucił (Szostkiewicz) trzy kolejne posty. Nawet już nie wiszą do moderacji.
    Albo on ma coś z głową, albo ktoś mu robi koło pióra na jego osobistym blogu.
    Ubolewałam nad wygraną Dudy zasłużoną, bo Komor kampanię generalnie olał. I to się redaktoru nie spodobało?
    Bardziej niż triumfalistyczne wpisy muratora, wyznawcy Kaczyzmu?

  447. mag
    11 maja o godz. 21:00

    Ominęło mnie to przeżycie telewizyjne z Millerem. I dobrze.
    Miał swoje zalety i swoje zasługi. Z czasem, odsunięty od władzy, zaczął dostawać coraz silniejszych rzutów a to złości, zawiści, a to znowu pychy i megalomanii.
    Ponieważ sam wszystkich upoważnił, żeby sprawdzić po czym się poznaje mężczyznę, należy skonstatować, że lonefatherek ujął to ściśle: Miller stracił swoje cojones. Kończy nadzwyczaj marnie.
    Niejeden z wilczków narozrabiał w SLD. Całość jednak firmuje od dawna Miller. I jego destrukcyjność wszystko sobą ocieniała.
    Żle było już od dawna: znikły, bo zostały wywalone, lub odeszły z niesmakiem bardzo cenne postaci: Izabela Sierakowska, Marek Borowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Krystyna Łybacka; poza orbitą znalazł się Kwaśniewski, Oleksy już nigdy się nie podniósł po haniebnym pomówieniu przez Milczanowskiego pod zarządem Wałęsy, a inne cenne osoby zginęły w Smoleńsku.
    Miller nad wyraz skutecznie wszystko spieprzył.
    Przez lata, co jakiś czas, słuchałem, czytałem, oglądałem Millera nawijających o brzydkich kolegach. Coraz bardziej mnie to zniesmaczało i potwierdzało obawę, że lawina już zaczęła się toczyć.

    Nie mam większych pretensji do Magdaleny Ogórek. Co prawda bezczelnością jest mamić ludzi w celu uzyskania ich głosów dla siebie, gdy nic się sobą nie reprezentuje, ale znacznie grubszą bezczelnością jest ze strony Millera wpychać ludziom taką kandydatkę, która nie sama się wymyśliła, zamiast osoby godnej stanowiska.
    Tym więcej mam uznania dla Barbary Nowackiej, iż głośno powiedziała, że nie jest jeszcze gotowa ubiegać się o taką funkcję. Życzył bym sobie, by taką gotowość zyskała.
    Ogórek może mieć rację w tym, że na razie Polska nie dojrzała do prezydenta-kobiety, ale chwila taka nadejdzie, może w miarę szybko.
    Ponieważ świat maczo stał się od dawna szczytowo głupi i całkiem bezpłodny, czas chyba już wysoki na to, by kobiety się zajęły tym, co mogą potrafić znacznie lepiej niż banda tępych kozłów.

  448. mag
    11 maja o godz. 21:00

    Trafnie oceniasz Szostkiewicza.
    Póki trzymał się spraw kościelnych, póki było to wszystko ulizane na modłę Świętego Ojca Świętego Lolka Naszego Tatrzańskiego Harnaś, mógł Szostkiewicz uchodzić za znawcę.
    Jak zlazł z wrośniętego w biskupa stołka i wziął się za politykę międzynarodową, konfliktu etniczne, napięcia polityczne, sprawy ekonomiczne, a także dzisiejsze stosunki obywatela z klerem, wylazł z niego format. Taki jak podajesz.

    Niecelność, nieświeżość, brak rozeznania, banalność, lichość i zwyczajną niekompetencję swoich elukubracji ma za jakąś przewagę i cenność niesłychaną, co czyni go żałosnym.
    Miałem do niego sporo cierpliwości. Ale to już się skończyło.