Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

24.03.2015
wtorek

Sądy za poglądy?

24 marca 2015, wtorek,

...o coraz bardziej otaczającej nas rzeczywistości

Pod tym rzadko wykorzystywanym przeze mnie nagłówkiem zamieszczam dziś wyjątkowo nie moje uwagi, lecz tekst Andrzeja Dominiczaka. Myślę, że są to ważne spostrzeżenia o pewnej części ateistycznego środowiska w Polsce (choć nie tylko), a także o wciąż powracającej kwestii wolności słowa i prawnokarnego wymiaru swobody wypowiedzi oraz tzw. urażania uczuć, czy to religijnych, czy innych. Zapraszam do lektury.

Sądy za poglądy?

Pani Małgorzata Marenin, działaczka antyklerykalna i feministyczna, nie ustaje w wysiłkach, by postawić przed sądem biskupa Józefa Michalika za jego poglądy na temat przyczyn pedofilii. Jakiś czas temu duchowny ten zasugerował bowiem publicznie, że winne pedofilii są agresywne feministki i wychowanie w rozbitych rodzinach, gdyż pozbawione ciepła rodzinnego dzieci lgną do dorosłych, a ci – jak musimy się domyślać, bo biskup tego nie powiedział wprost – nie potrafią się tej pokusie oprzeć.

Pani Marenin uznała tę wypowiedź za przestępstwo i skierowała do sądu karnego prywatny akt oskarżenia. Sąd oskarżenie odrzucił, gdyż w Polsce poglądy (z jednym wyjątkiem), nawet bardzo ekscentryczne, nie są penalizowane, jeśli nie towarzyszy im nawoływanie do nienawiści lub przemocy, a biskup – cokolwiek by o nim powiedzieć – nie wzywał nieodpornych na pokusy ciała „duchownych” do molestowania dzieci z rozbitych rodzin.

Warto w tym miejscu przypomnieć, zwłaszcza młodym czytelnikom, że w dawnych czasach, gdy ludzie swobodnie dzielili się przemyśleniami, a czasem się nawet nad czymś wspólnie zastanawiali, wszczynanie przeciw komuś postępowania karnego za głoszone przez niego poglądy nazywano cenzurą represyjną, a wszelkie formy cenzury uważano za odrażającą właściwość systemów totalitarnych.

Powróćmy jednak do naszej opowieści. Po negatywnej decyzji sądu karnego pani Marenin nie upadła na duchu i skierowała sprawę do sądu cywilnego. Biskupowi nie grozi już odsiadka, tylko niewielka wpłata na cele społeczne (1000 złotych na rzecz Centrum Praw Kobiet!) oraz obowiązek przeproszenia feministek  i samotnych rodziców w publicznym oświadczeniu następującej treści (podaję za PAP): „Nie mam prawa sądzić, iż dzieci w rozwodzących się rodzinach odczuwają mniej miłości i garną się do drugiego człowieka, pragnąc miłości”.

Zagrożenie to jest wprawdzie teoretyczne, gdyż sąd niemal na pewno odrzuci pozew złożony przez panią Marenin, jednak komentarza wymaga fakt, że jego antyklerykalna autorka chce postawić kogoś przed sądem za poglądy, że chce go zmusić do wyrzeczenia się tych poglądów i wreszcie, że ta inicjatywa cieszy się poparciem tak wielu zorganizowanych ateistów i krytyków Kościoła katolickiego, instytucji, którą uważa się za głównego wroga wolności słowa w Polsce.

*
Oświadczenie, które pani Marenin chce wymusić na biskupie, składa się z dwóch względnie odrębnych części. W pierwszej z nich autorka domaga się, by biskup stwierdził publicznie, iż nie ma prawa czegoś myśleć – cokolwiek by to było! Powstaje w związku z tym pytanie, czy człowieka w ogóle można pozbawić prawa do myślenia czegokolwiek?! Czy powódka nie idzie w tym żądaniu dalej niż inkwizycja katolicka i cenzura komunistyczna razem wzięte?! Pamiętać trzeba, że te niesławne instytucje żądały na ogół tylko rezygnacji z opublikowania lub publicznego odwołania jakichś konkretnych, publicznie głoszonych i nieprawomyślnych poglądów, a nie w ogóle prawa do myślenie tego czy tamtego. Nawet Giordano Bruno uniknąłby stosu, gdyby nie skierował do papieża memoriału, w którym upierał się przy twierdzeniach, jakie obiecał odrzucić publicznie. Żyłby, gdyby zachował je tylko dla siebie. Blisko 200 lat później wypowiedział się na ten temat Immanuel Kant w słynnym eseju „Czym jest oświecenie”. Filozof nie bronił w nim pełnej wolności głoszenia wszelkich poglądów, przekonywał jednak do nieograniczonej wolności myśli, bez niej bowiem, jego zdaniem niemożliwe było oświecenie. W XVIII wieku było już bowiem wiadomo, że groźne dla władzy i Kościołów mogą być poglądy głoszone publicznie, a nie prywatne myśli. Prywatnie każdy miał prawo myśleć, co mu się podoba.

W dzisiejszej Europie, po upływie kolejnych 200 lat z okładem, już nikt, nawet Kościoły, nie zakazuje publicznego głoszenia niewygodnych poglądów, jeśli nie są wyrażane w sposób obraźliwy. (Wyjątkiem jest tak zwane kłamstwo oświęcimskie, penalizowane – co też budzi wątpliwości – ze względu na nie mającą precedensu w historii skalę zbrodni, której kłamcy zaprzeczają). Tak jest w Europie, ale nie w Polsce. Tutaj wszystkie poglądy są święte, nawet te, które wyznają postępowi ateiści i ateistki. Nikt nie wdaje się w dyskusje i nie podejmuje merytorycznej krytyki, choćby ironicznie. W Polsce cudze poglądy się zwalcza: zmusza się do ich odwołania albo wzywa do leczenia ich wyznawców w szpitalu psychiatrycznym, o czym będzie mowa dalej.

W drugiej części załączonego do pozwu tekstu oświadczenia Małgorzata Marenin żąda, by biskup odwołał swój konkretny pogląd, w myśl którego „dzieci w rozwodzących się rodzinach odczuwają mniej miłości i garną się do drugiego człowieka, pragnąc miłości”. Żądanie to rodzi różne wątpliwości i pytania, a wśród nich jedno, które nurtuje mnie najbardziej: czy zakaz, jakiego domaga się pani Marenin, ma dotyczyć tylko biskupa? A co z zastępami psychologów i pedagogów, którzy napisali niezliczoną liczbę artykułów, a nawet całych książek, na temat szkodliwych skutków wychowania dzieci przez samotnych rodziców? Czy te artykuły i książki powinny być nielegalne? Nierzadko przecież mówi się w nich o szkodliwych skutkach deficytu miłości w rozbitych rodzinach. Sam również podzielam niektóre z tych opinii. Uważam na przykład, że chłopcy wychowani prze samotne matki częściej rozwijają cechy psychopatyczne niż chłopcy z pełnych rodzin. Nie wszyscy oczywiście, ogólnie jednak można powiedzieć, że zagrożenie jest niemałe i że należy tej tendencji świadomie przeciwdziałać. Czy pisząc te słowa, popełniam przestępstwo? Czy powinienem za nie przeprosić panią Marenin? Nie jestem biskupem, więc być może mogę myśleć, co mi się podoba, ale kto wie!? Pewności nie mam.

*
Że niektórzy ateiści są wrogami wolności słowa, wiem nie od dzisiaj. Kilka lat temu wspólnie z prof. Barbarą Stanosz walczyliśmy o prawo do opublikowania w naszym piśmie artykułu pewnej belgijskiej filozofki, w którym autorka twierdziła, że nie ma sprzeczności między feminizmem a dorobkiem psychologii ewolucyjnej. Zdaniem redakcji, w skład której wchodzili sami lewicowi ateiści i ateistki, na poglądy tego rodzaju nie ma miejsca w szanującym się piśmie, nawet jeśli do niedawna walczyło ono głównie o wolność słowa. Wprawdzie po długich sporach artykuł się wreszcie ukazał, ale sposób, w jaki autorytarni członkowie redakcji prowadzili dyskusję, doprowadził profesor Stanosz do wniosku, że feminizm jest religią, po czym postanowiła ona odejść z pisma, które sama założyła. Nie minęło wiele miesięcy, gdy poszedłem w jej ślady, okazało się bowiem, że w tym samym piśmie nie można opublikować artykułu słynnego etyka i ateisty Petera Singera pod tytułem „Czy powinniśmy dyskutować o rasie i inteligencji?” (tak, tak – ze znakiem zapytania!). Zdaniem lewicowych ateistów nie można stawiać publicznie takich pytań, nawet gdy czyni to inny lewicowy ateista i słynny filozof. Singer doczekał się miana faszysty, artykuł się nie ukazał, wówczas jednak nikt nie oskarżył autora ani tłumacza o przestępstwo, ani nie wniósł pozwu do sądu cywilnego.

Czy dzisiaj próba opublikowania tego artykułu uszłaby nam na sucho, nie jestem pewien. Sytuacja zmienia się dynamicznie a ateiści z grupy dyskryminowanej w latach 90. coraz częściej wchodzą w skórę swoich dawnych prześladowców i bez dostrzegalnych rozterek nawołują do użycia siły wobec myślących inaczej.

Po raz pierwszy przekonałem się o tym naocznie (i „nausznie”) podczas Dni Ateizmu w 2014 roku, gdy w trakcie dyskusji panelowej jakaś kobieta zawołała po angielsku (!), że ludzie wierzący są chorzy psychicznie i należy ich przymusowo leczyć psychiatrycznie. Byłby to eksces bez znaczenia, gdyby nie aplauz, z jakim spotkał się ten osobliwy dezyderat. Potem, w kuluarach, okazało się, że nie wszyscy obecni popierają zamykanie ludzi wierzących w szpitalach psychiatrycznych, jednak entuzjaści tej polityki byli w zdecydowanej przewadze.

Masowe poparcie, jakim cieszy się akcja Marenin, jest tego samego rodzaju. To również wyraz autorytarnej mentalności i subkultury, jaką wytworzyła część zorganizowanych środowisk ateistycznych. Jak do tego doszło? Czyżby środowiska te tworzyli w większości pogrobowcy komunizmu i ich dzieci? Czy jest to może – jak twierdzą niektórzy – skutek studiów  w Moskwie lub po prostu tęsknoty za PRL? Nie sądzę. Stosunek komunistów do Kościoła był raczej pragmatyczny, przynajmniej od czasów Gierka, gdy zawarli oni z Kościołem rodzaj małżeństwa z rozsądku i nikogo za wiarę religijną nie gnębili ani przymusowo nie leczyli. Kim zatem są ateiści, którzy popierają „sądy za poglądy”?

Nie są to moim zdaniem po prostu ateiści wojujący, gdyż na to miano zasługują osoby, które wojują, bo im zależy na skutecznym krzewieniu niewiary, podczas gdy ateiści, o których tu mowa, ateizm kompromitują i osłabiają jego wpływy, tak jak hunwejbini kościelni osłabiają wpływy katolicyzmu. Jedni i drudzy są oczywiście autorytarni, ale i to nie wszystko wyjaśnia, bo nawet osoby bardzo autorytarne potrafią na ogół w jakiejś mierze kontrolować swoje popędy przy pomocy rozumu. Nie są to przecież ludzie nieinteligentni lub niewykształceni. Skądinąd wiem, że są na ogół sprawni intelektualnie, tyle tylko, że nie w dziedzinie walki z religią. Na tym polu kierują się raczej głosem serca, a serce – jak mawiał Pascal – „ma swoje racje, których nie zna rozum”. Pod tym względem przypominają mi pewną profesor biologii, która w odpowiedzi na publicznie zadane pytanie o to, jak godzi swoje przekonania naukowe z wiarą w Boga, powiedziała, że naukowcem to ona jest w pracy, od 9 rano do 18, a później jest zwykłym człowiekiem. Cóż, wszyscy jesteśmy ludźmi, nie całkiem to jednak rozwiązuje problem ateistów, których coraz trudniej odróżnić od moherowych obrońców krzyża lub islamistów broniących czci Mahometa.

Po co właściwie to piszę? Przecież wiem nie od dzisiaj, że racjonalna argumentacja nie ma sensu, gdyż ludzie racjonalni wiedzą bez mojej pomocy, co chcę powiedzieć, a nieracjonalni i tak nie przyjmą racjonalnej argumentacji. Być może piszę po to, żeby – jak mawiał Zygmunt Kałużyński – było napisane, ale z pewnością także po to, żeby dać wyraz swojej niechęci do działań, które czynią z ateizmu jeszcze jedną agresywną ideologię, niewiele lepszą od katolicyzmu lub każdego innego autorytarnego „izmu”.

Popularyzacją pewnej odmiany ateizmu, zwanej humanizmem świeckim, zajmuję się od ćwierćwiecza. W humanistycznej krytyce religii nie chodzi tylko o to, żeby ludzie przestali wierzyć w bajki. Przede wszystkim zależy nam na tym, by osłabić wpływy  dogmatycznej i autorytarnej tradycji podtrzymywanej (jak sądziłem do niedawna) głównie przez Kościoły i religie.  Dzisiaj jednak, po kolejnych ekscesach „jasnogrodu”, tracę pewność, czy wolności i racjonalności w Polsce nie zagrażają bardziej grupki autorytarnych ateistów i antyklerykałów.

John Stuart Mill, jeden z najważniejszych twórców europejskiej kultury wolności słowa i myśli, napisał kiedyś, że „ktoś, kto zna tylko swój punkt widzenia na daną sprawę, niewiele o niej wie”. Nawet poglądy zupełnie bzdurne mogą zawierać i często zawierają elementy, które mogą wnieść coś wartościowego do naszego rozumienia problemu, którego dotyczą. By się o tym przekonać, nie możemy ich zakazywać. Musimy podjąć wysiłek wykazania ich błędności lub niestosowności, do czego z całym przekonaniem zachęcam panią Marenin i jej zwolenników. W obecnej sytuacji wycofanie pozwu i zastąpienie go oświadczeniem lub artykułem krytycznym wobec wypowiedzi biskupa byłoby równie nośne medialnie, a jednocześnie mogłoby bardziej, i co szczególnie ważne, bardziej po naszej myśli, wpłynąć na myślenie wielu katolików niż ataki na biskupa.

Prześladowanie za poglądy, nawet gdy przyjmuje formalnie dopuszczalne formy, wywołuje reakcję obronną i zamyka umysły atakowanych na wszelką argumentację. Jest o czym pomyśleć, jeśli rzeczywiście zależy wam na osłabieniu wpływów religii i Kościoła katolickiego.

Andrzej Dominiczak

Autor jest współzałożycielem i prezesem Towarzystwa Humanistycznego (od 1991 r.), dyrektorem polskiej sekcji Center for Inquiry Transnational, członkiem redakcji portalu racjonalista.tv i współpracownikiem Centrum Praw Kobiet. Przez 15 lat (do 2010 r.)  pracował w redakcji ateistycznego kwartalnika „Bez dogmatu”. Tłumacz, publicysta i wydawca książek o tematyce humanistycznej i filozoficznej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 456

Dodaj komentarz »
  1. Myślę, że wytoczenie tego procesu, jest pewnego rodzaju odwetem i zwróceniem uwagi na asymetryczność naszego prawa w kwestii ochrony uczuć religijnych, nie zapewnienie jednocześnie ochrony uczuć innych, niż religijne.
    Prawo to powinno być usunięte z KK.
    Tym bardziej, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że czyjeś uczucia religijne zostały obrażone. Powiedzieć można wszystko, ale gorzej z udowodnieniem tego co się mówi.
    PS. Sadząc po wypowiedziach niektórych religiantów, nasuwa się wniosek, że bezwzględnie, powinno się ich leczyć.

  2. Sądy za poglądy?
    .
    Nie za poglądy, tylko za wypowiedzi. To jednak roznica.

  3. W wolnym i demokratycznym kraju jak Polska każdy ma prawo do własnych poglądów i wyrażania ich publicznie. Czy tak? Biskup jednak nie wyrażał swoich poglądów jako osoba prywatna tylko jako przedstawiciel firmy, która nie odcięła się od jego wypowiedzi stwierdzeniem, że są to czyjeś prywatne poglądy, których ta, wpływowa bardzo firma, nie podziela.
    Źle skierowano pozew. Powinno być: Do reprezentacji polskiego kościoła katolickiego – Episkopatu? Nad treścią pozwu też należałoby popracować.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Poglady nie podlegaja sadowi – slusznie.

    Gloszenie publiczne pogladow – moze, a czesto wrecz powinno podlegac co najmniej ocenie, a czasami sadowi, jesli niesie ze soba ponizanie, czy dezawuowanie publiczne.

    Sprawa „Marenin versus Michalik” jest wlasnie taka sprawa. Michalik Jozef publicznie rzucil jesli nie oskarzenia, to co najmniej sugestie, ktore swoim sensem oskarzaja konkretna grupe spoleczenstwa o wspolwinnosc, jesli wrecz nie o wine, za pedofilie w kosciele katolickim. I to jest znany publicnie fakt. Znany dzieki naglosnieniu wypowiedzi Jozefa Michalika, przez usluzne media.

    Nie jestem feministka, ale tez poczulem sie osobiscie urazony wypowiedzia Jozefa Michalika, bo swoimi insynuacjami obrazil moj rozum i poczucie przyzwoitsci.

    Gdyby Michalik wyglosil swoje „przemyslenia i opinie” w zamknietym gronie, powiedzmy u cioci na imieninach, to pal go licho.

    To nei byly „imieniny u cioci”, Michalik swiadomy swojej spolecznej pozycji wyglosil te oskarzenia feministek i Gender – publicznie.

    Sila spolecznego oddzialywania tej wypowiedzi jest ogromna i ogromny jest rozmiar szkod jakie swiadomie wyrzadzil Jozef Michalik. Dlatego wlasnie popieram prawo do pociagniecia Jozefa Michalika przed sad. Bo tylko sprawiedliwy wyrok moze choc w niewielkiej czesci naprawic wyrzadzone calkowiecie swiadomie i z premedytacja szkody.

    Czego Pan Andrzej Dominiczak albo nie rozumie, albo ze strachu przed „wojujacym feminizmem” woli „nie widziec” i przemilczec.

    Zdaje sobie sprawe, ze „wojujacy feminizm” tez moze stac sie zagrozeniem, ale szybciej sie nim stanie, gdy odmowi sie feministkom ochrony prawnej przed zniewazaniem, niz wydajac broniacy je wyrok.

  6. Dobra nowina przed Świętami Wielkiej Nocy! Okazuje się, że są na świecie ateiści, których rozum całkiem jeszcze nie opuścił, niczym biedną panią Marenin. Jak tak dalej pójdzie, kto wie, do jakich jeszcze konkluzji dojdzie p. Andrzej Dominiczak… Trzymam kciuki.

    Ten ateistyczny amok nie jest niczym nowym, bolszewiccy protoplaści lewactwa w swoim ZSRR tak samo walczyli z katolikami, mordowali księży, krzyżowali, okradali i niszczyli kościoły, robili z nich magazyny. Tylko judaizm był pod ochroną, za „antysemityzm” sowieciarskie żydostwo ustanowiło wówczas karę śmierci. Historia lubi się powtarzać. Ale jako farsa.

  7. Panie Jacku
    Dlaczego mój post wyrażający poglądy w rzeczonej sprawie, zbliżone do lonefathera, zniknął?!
    Czy może pan coś z tym zrobić?

  8. @ mag
    Nic na ten temat nie wiem, proszę powtórzyć wpis. Nie wpadł do spamu ani nikt go nie usuwał.

  9. Chciałbym zasygnalizować w pewnym aspekcie ubóstwo języka polskiego. Powiada pan Dominiczak: „W XVIII wieku było już bowiem wiadomo, że groźne dla władzy i Kościołów mogą być poglądy głoszone publicznie, a nie prywatne myśli. Prywatnie każdy miał prawo myśleć, co mu się podoba”.

    Oczywiście, że miał, i to zarówno w osiemnastym i dwudziestym pierwszym wieku naszej ery, jak i w trzydziestym szóstym i pięćdziesiątym dziewiątym przed naszą erą. Bo sformułowanie „mieć prawo” ma dwa znaczenia. Pierwsze: mieć nabyte pozwolenie na coś, mieć czyjąś zgodę na pewien zakres swobody. Pierw tej swobody nie miałem, a teraz mam, nabyłem. W drugim znaczeniu „mam prawo” znaczy, że nie potrzebuję niczyjego przyzwolenia, niczyjej zgody. Żeby oddychać, nie muszę pisać prośby o pozwolenie z pieczątkami i peselem. Żeby myśleć – też nie muszę. Nieszczęsne sformułowanie „mam prawo myśleć” bezwiednie się kojarzy z prawem przydzielonym, choć niemożliwe jest nie tylko przydzielanie prawa do myślenia, ale i odbieranie. Niemożliwe jest również karanie lub nagradzanie za samo myślenie, czyli za myślenie niewygłoszone, jako że cudzych myśli bez ich publicznego wygłoszenia – choćby publicznością było tylko lewe ucho mag – nikt nie jest w stanie poznać, przynajmniej na razie. Absurdalne jest więc mówienie o „prawie” do myślenia i o karaniu bądź niekaraniu za myślenie.

    Ze sformulowaniami „mam prawo myśleć”, „mam prawo myśleć co mi się podoba” jest podobna trudność i komunikacyjna niezgrabność, co ze sformułowaniem „mieć szacunek”. Kiedy katolik mówi, że ma szacunek do wyznawców innych religii, nie tyle może kłamie, ile raczej niezręcznie, bo niewłaściwym, z domieszką podziwu słowem nazywa przyrodzony wszystkim zwierzętom respekt (obok wewnątrzgatunkowej agresji) wobec osobnika tego samego gatunku. Katolik szanujący, czyli akceptujący i trochę podziwiający (szacunek nie jest stosunkiem chłodnym, beznamiętnym) wyznawców innych religii z powodu ich religii, byłby takim samym cudem przyrody jak tańcujące słońce w Fatimie, fruwający słoń bądź Sławomirski bez Urbana i Passenta w swej kolczastej łepetynie.

  10. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Rzucilem okiem na cytowany przez pana artykul. Wart jest zastanowienia. Gdy bed mial chwile czasu to przeczytam w skupieniu.

    Slawomirski

  11. Cicho bydźta, blogowiczątka. Stała się niezwykłość, którą chyba odnotują wszystkie liczące się w świecie agencje: Sławomirski rzucił okiem.

  12. Odnoszę wrażenie, że Andrzej Dominiczak pomylił pojęcia, porządki, miarę rzeczy i przez to istotę tego, o czym pisze.
    Porusza problemy ważne, ale ułomności, które w wypowiedzi zawarł podnoszą ich zagmatwanie na jeszcze wyższy poziom.

    Po kolei.

    Sprawa Marenin – Michalik nie jest sprawą o poglądy. Jest sprawą o ich skutki.
    Możliwe, że sama Marenin nie całkiem zdaje sobie z tego sprawę i widzi to raczej jako sprawę o poglądy. Może to mieć znaczenie na linii sporu między dwoma konkretnymi osobami, nie ma to znaczenia w kontekście szerszym, w zakresie istoty sprawy.

    Problem z organizacją pt. Kościół kat polega właśnie na fundamentalnym znaczeniu skutków jego działania. Poniża, oczernia, mówi fałszywe świadectwo przeciw innym, stygmatyzuje ich, pogardza nimi, łamie im życiorysy, zawęża lub odbiera szanse życiowego powodzenia, odmawia praw fundamentalnych, cywilnych i odbiera prawo do wolności, czci, godnego wizerunku i poszanowania. Skazuje na infamię, na poniewierkę i biedę.
    Dokonuje zbrodni. Oraz zbrodni mordu – dziś rzadziej – niedawno powszechnie.

    Niszczy bezbronnych, poczynając od dziecka nieświadomego, bezbronnego, dokonuje procesu zniewolenia umysłu, pozbawienia go naturalności i swobody rozwoju, dojrzewania i budowania własnej, głębokiej, autentycznej osobowości na rzecz wszczepiania cudzych, obcych, bezalternatywnych, nieodwoływalnych dogmatów, przymusów, świętości, bezwarunkowych automatyzmów w myśli i w czynie.

    Ten cały zestaw destrukcji ludzkiej osobowości obwarowany jest szantażem, zastraszaniem, czujnym potępianiem prób rozpoznania własnego zniewolenia u ludzi, którzy chcą się obudzić do własnego, podmiotowego życia i usunąć z siebie niszczycielskie stany osobowości.

    Siła oddziaływania Kościoła kat, jego wpływy polityczne, przywileje, społeczne, psychologiczne, przesądne, wpływ na prawo, obyczaj, powszechne mniemania i zachowania czyni go absolutnie nierównym wobec pojedyńczego człowieka poddanego opresji i gwałtowi przez tego potwora.
    Próba obrony, choćby zasygnalizowania, że jest ktoś, kto się na to nie zgadza, daje wyraz bólowi swojej poniżonej godności, wskazuje że nie jest winien tego, co mu się publicznie, niemiłosiernie, tępo, brutalnie, cynicznie i podle zarzuca, musi budzić u ludzi rozumnych nie tylko zrozumienie, ale i wsparcie, oraz solidarność.

    Pani Marenin uznała, że takie właśnie środki obrony przed arcybiskupem są właściwe, a może tylko jedyne jakie uznaje w swojej sytuacji za możliwe.
    Stwierdzenie Andrzeja Dominiczaka, że lepiej byłoby pisać krytyczne artykuły, zamiast pozywać do sądy członka episkopatu Kościoła kat, jest – niestety – z jednej strony pomyleniem pojęć, a z drugiej czymś żałosnym.
    Pisać – dzisiaj, od niedawna i ostrożnie, stosując wewnętrzną autocenzurę – można. I to jest robione. Dobre tego skutki są jednak skażone tymi ograniczeniami, co samo w sobie dowodzi zupełnej nierówności stron, a oddziaływanie, jak dotąd, niewielkie, wręcz niszowe.

    Sprawa Marenin vs Michalik ma zresztą walor publicystyczny: na żywym przykładzie, a nie w teoretycznych dywagacjach, znacznie lepiej widać, w czym rzecz i jak opresyjne i obrzydliwe jest zachowanie Michalika.
    To żywy przykład setek tysięcy rozwiedzionych rodziców, którzy są regularnie przez Kościół kat stygmatyzowani, nie za to, że są złymi ludźmi, ale za to, że w życiu, nieraz nie z ich winy, mają znacznie trudniej.
    Często mają znacznie trudniej wprost z winy niemiłosiernego Kościoła kat. To ten kat wbija w takie kobiety jak Marenin, że skoro ślubowała kościelnie, to ma cierpieć,. Mąż sakramentalny może nią wycierać podłogi, ale ona ma cierpieć, milczeć i dawać się niszczyć aż po unicestwienie. Bo tak nakazuje Kościół kat. Bo tak żąda jego religia.

    W teorii zapewne wszyscy chcieliby, żeby rodziny były pełne i wzorowe: mamusia, tatuś, gromadka uśmiechniętych dzieci i na dokładkę dziadkowie. I wszyscy szczęśliwi.
    Tak jednak jest, że sporo ludzi żyje w rodzinach niepełnych i nader często skrzywdzonych moralnie, życiowo i materialnie.
    Z takiej rodziny pochodzi Józef Michalik. Żył w niepełnej rodzinie, a jego matka była dla niego obca i zimna. Sam to wyznał.
    Nie powstrzymuje go to jednak przed stygmatyzowaniem innych, nie wiedząc nic o ich życiorysach. I nie mając żadnych uprawnień, poza bezczelną własną uzurpacją, do ich stygmatyzowania.

    Niedostrzeganie tego, nie pojmowanie tego jest aberracją.

    Nie jest niczym nowym to, że niektórzy ateiści, zachowują się jak nawiedzeni religianci,. Są nimi w istocie. Tu przyznaję Dominiczakowi rację: tacy ateiści tworzą swoje religie.
    Nie różnią się jednak ci ateiści NICZYM od biskupów. Ateiści mówią, że nie wierzą w Boga (takiego czy innego), biskupi mówią, że wierzą. I jedni i drudzy robią następnie to samo: swoje religie.

    Tacy ateiści są więc religijnymi ateistami, są biskupami swoich kościołów jedynej prawdy.
    I tacy biskupi są ateistami swoich kościołów. W polskim przypadku – Kościoła kat.

    Chrześcijaństwo, jak tylko zaczęło rosnąć w siłę i otrzymało pierwsze przywileje (cesarz Konstantyn), z „ludzi cichych i pełnych pokory”, bardzo szybko stało się tyrańskie i mordercze.
    Komunizm przejął bardzo wiele od tych, których zwalczał, od chrześcijaństwa. Jest to mechanizm, który niezwykle trudno zmienić. Zajmuje to bardzo wiele czasu,a skutki są tylko częściowe.
    Niestety.

    Polska jest o tyle specyficzna, że jest monoreligijna, a realnie polireligijna. O religie bardzo łatwo. Oprócz religii znanych, łatwo się plenią nowe. Mamy już religię smoleńską i naukę smoleńską.

    Natomiast co do nauki, którą autor zahaczył krytycznie – jest tu sporo racji. Naukowcy także bywają religiantami. Nie uprawiają wtedy nauki, ale religię o nazwie nauka.
    Nazwa nie ma znaczenia, to tylko byty umowne. Ważna jest ukryta pod nazwą, nieraz niewidoczna, istota.
    Dokładnie to widać po ostatnich badaniach religijności Polaków. Nie wchodząc w szczegóły, o tym już nieco było, 20% polskich katolików nie wierzy w Boga. 60% katolików nie wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa. W niczym to nie zakłóca ich pewności, że są katolikami.
    Nie przeszkadza to też wcale biskupom.

  13. @Tanaka
    24 marca o godz. 17:15
    Bardzo trafna analiza.
    Pozdrawiam

  14. @rosomak bardzo slusznie zauwazyles, ze nalezy rozroznic prywatne poglady, od pogladow wyglaszanych jako przedstawiciel jakiejs instytucji. W ogolnosci jednak materia jest sliska, bo jednak gloszenie pewnych pogladow jest zakazane prawnie, nie mowiac o tym, ze zaprawieni w potyczkach teoretycy nauk spolecznych, w tym prawa moga w nieskonczonosc interpretowac co mozna w demokratycznym spoleczenstwie.
    Na forum na szczescie nie ma tak zawiklanych spraw i nie kieruje sie spraw do sadu. Za to wytacza najciezsze armaty z ktorych chce sie zastrzelic przeciwnika bo nie mysli (znaczy sie mysli inaczej), jest glupi, nie czyta, leca kule chamskich odzywek, osobistych przytykow i wogole morze przypadkowego spoleczenstwa a wsrod nich grupka sprawiedliwych, ktorzy posiedli jedyna prawde. Zupelnie jak wszelakie religie w tym oczywiscie kk. Z mojej obserwacji wylaczam panie, ktore z natury sa bardziej dostosowane spolecznie, mniej zacietrzewione, a „wyjatkowosc” niektorych kobiet publicznych, w sejmie nie zmienia calosci. I nie dot. to Polski , czy forum, ale sytuacji na swiecie.
    Zawsze uwazam, ze najwazniejszy jest dla spoleczenstwa problem tolerancji i umiejetnosci rozmowy. Dot. to zarowno biskupow, jak i piszacych na forum.

  15. Nie będę się wdawał w jałowe rozważania na temat rozdzielania poglądów myślnych od poglądów ujawnianych w druku, w maglu, czy na ambonie. Pomyślał i wyartykułował – znaczy wyraził pogląd. I wara komukolwiek od prób penalizowania czyjegoś poglądu, choćby nawet nie wiedzieć jak bardzo się z nim – z poglądem, znaczy – nie zgadzał. Z poglądami biskupa Michalika nie tyle się nawet nie zgadzam – bo się nie zgadzam – co uważam je za śmieszne i nawet niegodne obśmiania. Wojujące feministki za godne obśmiania uważam (tu plus dla wojujących feministek). Ale nigdy by mi nie przyszło do głowy ciągać po sądach kogokolwiek za głoszone poglądy. Jakby mnie pogląd poglądywacza zdenerwował aż tak, że zakłóciłoby to mój spokój i nadwątliło uczucia, które bardziej do sfery wiary i abstraktu, niż racjonalnej refleksji należą, to bym wysmażył filipikę tak ostrą, że poglądacza szlak by trafił najjaśniejszy. I za tzw. „kłamstwo oświęcimskie” głupola, który je artykułuje, również po sądach (powszechnych i cywilnych) bym nie ciągał. Jedynie starałbym się izolować (w przewidzianym w ustawodawstwie procesie, do zapudłowania na wiele lat włacznie) osobników, którzy do nienawiści (rasowej, wyznaniowej, kulturowej i każdej innej) nawołują, ale nie werbalnie, a też wyłącznie poprzez próby tworzenia zbrojnej organizacji w jednym celu: aby inaczej myślących, mówiących, urodzonych, ubierających się i malujących twarze, cycki i pośladki – eksterminować. Takie proste zasady wyznaję. I dlatego składam @Gospodarzowi wyrazy uznania za tak jasne przedstawienie tego zagadnienia przez Andrzeja Dominiczaka, z którym – jak sądzę – pan Jacek Kowalczyk się zgadza.

    Jak ewaluują poglądy (wszelkie, nawet te, których głoszenie było obłożone anatemą przez wiele lat), pokazuje ewolucja w podejściu do „Mein Kampf”. Oto fragment artykułu „O czym pisze Hitler w Mein Kampf„, pióra Marka Napierały, urodzonego w 1982 roku, historyka dziejów nowożytnych, doktora nauk humanistycznych w zakresie historii, z portalu racjonalista tv, którego redaktorem jest cytowany przez Gospodarza Andrzej Dominiczak:

    (Mein Kampf) to taka nacjonalistyczna rozprawka. Najgorsze, co tam Żydów spotyka, to postulat pozbawienia ich obywatelstwa w ramach prawa narodów do samostanowienia proponowanego przez W. Wilsona. (…) Nieco jest też o znaczeniu propagandy i o spotkaniach NSDAP, które próbowali zakłócać komuniści. I to w sumie wszystko. Typowy nacjonalistyczny program. To była dość przewidywalna, przyjemna lektura. Nijak nie czuć ani wariactwa, ani manii, AH był raczej socjopatą niż psychopatą, ale nawet tego w książce nie ma, po prostu program polityczny i tyle.
    Czy było do pomyślenia jeszcze kilkanaście lat temu, aby podobne herezje ukazały się drukiem w Polsce? I najgorsze (może wcale nie takie najgorsze) jest to, że trudno się nie zgodzić z opinią Marka Napierały. To co zawarł w Mein Kampf Hitler było wyrażeniem jego poglądów w roku 1925 (część I) i 1927 (część II). To co zrobił Hitler później było zbrodnią. Karzmy więc za zbrodnie nie za poglądy, nawet wyrażane w formie tak zabawnej, jak je wyraził biskup Michalik, co aż tak obraziło feministyczne uczucia Małgorzaty Marenin, ze postanowiła podać durnego hierarchę kościelnego do sądu.

  16. @Tanaka
    Dopiero po „wklejeniu” swojego postu zapoznałem się z Twoją filipiką. I zarzucam Ci dokładnie to samo, co zarzuciłeś Andrzejowi Dominiczakowi. Mylisz pojęcia, porządki, miarę rzeczy i przez to istotę tego, o czym piszesz. Nie będą się wdawał w tym miejscu w szczegółową analizę Twojego tekstu, nie mam w tej chwili na to czasu, zasygnalizowałem teraz raczej swoje pierwsze odczucia. Pewnie do tego wrócę. Obok jednak zdania na temat Kościoła Katolickiego, że – jak piszesz – Dokonuje zbrodni. Oraz zbrodni mordu – dziś rzadziej – niedawno powszechnie – przejść obojętnie nie mogę. Co to znaczy „dziś rzadziej”? I jakiej to zbrodni dziś kościół dokonuje? Mógłbyś to – tak w kilku słowach – uzasadnić.

  17. Akceptuję prawie w całości postawę pana Dominiczaka w tej sprawie, zwłaszcza końcówkę tekstu:

    „wycofanie pozwu i zastąpienie go oświadczeniem lub artykułem krytycznym wobec wypowiedzi biskupa byłoby równie nośne medialnie, a jednocześnie mogłoby bardziej, i co szczególnie ważne, bardziej po naszej myśli, wpłynąć na myślenie wielu katolików niż ataki na biskupa”.

    Gdyby pani Marenin wyzwała pana Michalika na telewizyjną konfrontację, na którą przyprowadziłaby dowód rzeczowy w osobie ciężko skrzywdzonego przez pana Michalika policjanta, który byłby dowodem skrzywdzenia i skrzywienia w dzieciństwie pana Michalika, Polska, być może, zobaczyłaby na własne żywe oczy przewagę racjonalności i rozumu nad religijną wiarą i nierozumnością, jak również namacalną moralną przewagę rozumności nad religijnym pustosłowiem. A w sądzie raczej będzie jeden na jeden: ateistyczne kołtuństwo przeciw religijnemu kołtuństwu.

  18. Bardzo dobrze, ze pan Michalik zostal pozwany. To pokazuje, ze dygnitarz tez powinien sie liczyc z odpowiedzialnoscią za slowa i czyny. Chyba kazdy sie zgodzi, ze stwierdzenie „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie” jest stare jak swiat. Jednak nie jest wszystko jedno, do jakiego stopnia to stwierdzenie opisuje praktyke danego kraju. Są takie kraje, w ktorych sprzeciw wobec dygnitarza moze prowadzic do szybkiej i w zasadzie spodziewanej smierci. Z jednym takim krajem Polska nawet graniczy. Są inne kraje, w ktorych obywatel moze pozwac dygnitarza i czasem nawet moze wygrac, nie obawiając sie o swoje zycie. Tak sie jakos dziwnie sklada, ze rozwoj nowoczesnej cywilizacji dokonuje sie raczej w tych ostatnich krajach. I wcale nie jest to przypadek. Dobrze dzialajacy system prawny jest niezbednym warunkiem rozwoju nowoczesnej cywilizacji. Te kraje, w ktorych zacytowane powiedzenie opisuje rzeczywistosc, nie maja dobrego system prawnego i dlatego nie mogą sie prawidlowo rozwijac.
    .
    Powyzszy akapit jest oparty na definicji slowa „prawidlowo”. W moim pojeciu „prawidlowo” to znaczy, ze skromny obywatel moze rzucic w twarz cesarzowi „sa jeszcze sądy w Berlinie”, po czym moze przed tymi sądami wygrac, po czym cesarz sie podporządkuje wyrokowi. Te kraje, w ktorych w takiej sytuacji obywatel zostanie wdeptany w ziemie, nie spelniaja mojej definicji slowa „prawidlowo”. To jest kwestia przyjetego system wartosci, co przyznaje bez zadnego bicia.
    .
    Jak latwo zauwazyc, Polska jest polozona pomiedzy Rosja a Niemcami nie tylko w sensie geograficznym. W Polsce ludzie nie giną za rzucenie wyzwania wladzy, ale na ogol tez nie wygrywają. W Polsce dygnitarz moze na oczach publicznosci zdefraudowac pieniadze i nie poniesie odpowiedzialnosci. Przykladem jest Rydzyk, Kaczynski, Bierecki, oraz cala plejada ksiezy utuczonych na Komisji Majątkowej. Stawiam teze, ze ten stan rzeczy jest powazną przeszkodą dla prawidlowego rozwoju kraju, jesli przes slowo „prawidlowy” rozumiemy rozwoj cywilizacji, a nie rozmiar brzuchow dygnitarzy i biskupow.
    .
    Dlatego dobrze sie stalo, ze odwazna kobieta rzucila wyzwanie bezczelnemu dygnitarzowi. Trzymam kciuki za jej wygraną przed sądem.

  19. Co ja zresztą pieprzę – nie będzie żadnego sądu na biskupem! Jeszcze czego – Jego Ekscelencję sądzić?! Pani Marenin siądzie jak kwoka na grzędzie i oskarżać będzie. Kogo? Nieobecnego. Kolejny raz zobaczy Polska, kto tu rządzi.

  20. pombocek
    24 marca o godz. 18:17

    „Polska, być może, zobaczyłaby na własne żywe oczy przewagę racjonalności i rozumu nad religijną wiarą i nierozumnością”

    Czy to jakiś skrót myślowy ? Biskup jest wierzący ?

    Wiara o której mówi Biblia, pobudza człowieka do traktowania bliźniego, tak jak tego oczekuje od niego Bóg. Jezus z Nazaretu zachęcał swoich naśladowców, żeby traktowali innych tak, jak sami chcieliby być traktowani, i nie odpłacali złem za zło.

    Postawa kleru jest kpiną z nauk Jezusa. Gdyby w Niego wierzyli , naśladowali by Go.

  21. @dezerter..

    A ty jezusa chytrusa naśladujesz? Zadajesz sięz prostytutką i rozwalasz sklepiki wokół świetych miejsc? Gardzisz mamoną?

  22. anumlik
    24 marca o godz. 18:00

    Pozwoliles sobie na niezgorsze brednie. Twoje prawo do wyglaszania pogladow. Moje do wygloszenia, mojego pogladu o Twoich pogladach.

    A teraz uzasadnienie mojego pogladu, ze glosisz brednie.

    Pominmy Mein Kampf, skupmy sie na nauce wiary gloszonej i wymaganej, a w niej pierwsze z brzegu, ze to Pan Bog stworzyl swiat i wszystko co zyje, z czlowiekiem jako korona stworzenia.

    Maja chrzescijanie prawo do gloszenia tego? – Maja, jak najbardziej maja …

    No to teraz wezmy sobie ucznia, ktory w to co glosi jego kosciol i czego na stopien wymaga na lekcjach religii, idzie zdawac egzamin z biologii, czy chocby geografii i powyzszy poglad wyglasza.

    Jak myslisz jaka ocene dostanie?

    Ale pozostawmy „ucznia” w spokoju, bo przecietny uczenda sobie rade. Przecietny uczen na religi powie, ze to Pan Bog wszystko stworzyl, a na biologi, ze to wskutek ewolucji, a na geografii, ze 13,8 miliarda lat temu Wielki Wybuch i pozalicza, co ma do zaliczenia. Nie zastanawiajac sie nad zwiazkiem jednego z dugim i tym, ze jedno drugiemu przeczy. Czysty konformizm…

    Wiec uczniow pozostawmy w spokoju, choc na marginesie spostrzezenia mozna sie zastanowic nad skutkami jakie to rodzi dla przyszlych postaw zyciowych i spolecznych i czym to zaowocuje w zyciu narodu i jaka cene wszyscy razem zaplacimy za takie nastawienie.

    Wrocmy do meritum, czyli prawa do publicznego gloszenia pogladow swoich i wolnosci tych pogladow od osadu karnego.

    Pamietasz jaki swoj poglad wyglosila niejaka Doda? I co ja za to spotkalo?

    Nawet nie bylo potrzeby udowadniania, ze Doda wyglosila publicznie klamstwo. Wystarczylo, ze „obrazila uczucia” jakiegos nawiedzonego idioty.

    O ile mi wiadomo, to nie ma zadnego potwierdzonego naukowo badania, ktore by wykazalo jakikolwiek, chocby najmniejszy zwiazek pomiedzy feminizmem i gloszona przez czesc feministycznych srodowisk, nauka o gender, a iloscia rozwodow. Zadnych!

    I pomimo braku takich naukowo potwierdzonych badan, Jozef Michalik wypowiedzial publicznie, co najmniej dwukrotnie, twierdzenie sugerujace zwiazek pomiedzy feminizmem, „ideologia gender”, a nieszczesnymi dziecmi z rozwiedzionych rodzin, ktore wskutek genderowo/feministycznych rozwodow sa tak nieszczesliwe i spragnione milosci, ze sie „garna do ksiezy katolickich” i wciagaja biedakow w pedofilie. Pierwszy raz wyglosil to rozumowanie po nieslawnej telewizyjnej wypowiedzi o „dzieciach wciagajacych”, a drugi raz we Wroclawiu, na uroczystosciach „zakonczenia poslugi” przez tamtejszego biskupa, nazwiska nei pomne.

    I kontekst trzeba przypomniec, bo bez niego latwo zgubic wage. Otoz w tamtym czasie przez Polske i przez media przetaczala sie narastajca fala informacji o kolejnych przypadkach wykrytej i udowodnionej pedofilii katolickich ksiezy.

    Kolejne kilka przypadkow udowodnionej pedofilii, z Biskupem Wesolowskim na czele. I choc z oporami, to te kolejne przypadki, powoli przedzieraly sie przez opary katolickiego zaczadzenia umyslowego, i powoli docieraly do swiadomosci wiernych.

    I to wtedy wlasnie Jozef Michalik podjal zdecydowana akcje odwrocenia uwagi i przekierowania jej, ak zeby oglupialym wiernym wskazac innego winnego niz sam kosciol katolicki.

    I wskazal! Wskazal Feministki wraz z zlowrogim genderem.

    Jego slowa, to nie jest prosta opinia, do ktorej kazdy, nawet biskup mam prawo. Jego slowa to nic innego jak oskarzenie. To jest opinia oskarzajaca, bo wskazujaca winnego koscielnej pedofilii.

    I to powinno podlegac prawnemu sciganiu i karaniu.

    Wiec, choc sie zgadzam z Toba i z tym, ze opinie powinny sie spierac z opiniami, ze nie mozna sadownie zagluszac opinii, to jest ta subtelna roznica, gdzie pozornie niewinna opinia, do ktorej kazdy ma prawo, zmienia swoj sens i znaczenie i przestaje podlegac ochronie. A nawet wrecz przeciwnie zaczyna podlegac prawnemu sciganiu i karaniu.

    W tym, ze tego nie uwzgledniles, popelniles blad.

  23. Nie trzeba być feministką (wręcz bezpieczniej dla kobiety się za taką nie podawać, bo konotacje tegoż pojęcia w naszym zaścianku Europy wciąż są marne i prześmiewcze), by zrozumieć motywy, jakimi kierowała się pani Marenin.
    Wiadomo, że abepowi raczej włos z głowy nie spadnie, ale o sprawie zrobiło się głośno i już samo skierowanie oskarżenia do prokuratury przeciwko epidiaskopowi, który powinien ważyć słowa, jest precedensem.
    Podzielam przekonanie pani Marenin, że abep Michalik, choć „bezosobowo”, ale obraził również moją inteligencję, rozum, poczucie sprawiedliwości… i dobrego smaku. I pewnie w tym odczuciu nie jestem odosobniona. Tłumaczenie perwersyjnych, pedofilskich chuci swoich współbraci kapłanów „wspólczuciem” dla dzieci z rozbitych rodzin, matek feministek itp. jest czymś wyjątkowo obrzydliwym i haniebnym
    Rozumiem, że wyrażanie osobistych poglądów kapłana, nawet w imieniu instytucji Kościoła, nie może być chyba karalne.
    W takim razie chyba mam prawo domagać się, by wylecial z kodeksu artykuł o ochronie uczuć religijnych, skoro inne uczucia nie są w najmniejszym stopniu chronione.
    Ciekawa jestem, czy abp Michalik w swoich płomiennych homiliach poświęconych ochronie tradycyjnej rodziny, zagrożonej genderem, choć raz potępił nieodpowiedzialnych tatusiów, z rozbitych rodzin, którzy notorycznie uchylają się od płacenia alimentów. Dane w skali kraju są zatrważające, nie tak dawno je przytaczałam.

  24. narciarz2 (18:25)

    „dobrze sie stalo, ze odwazna kobieta rzucila wyzwanie bezczelnemu dygnitarzowi. Trzymam kciuki za jej wygraną przed sądem. ”

    Ze moze i dobrze sie stalo, to potrafie zrozumiec. Mag napisala dlaczego dobrze sie stalo. Ale zeby kciuki zaraz trzymac, zapewne w nieskonczonosc, za jej wygrana, to ja nie wiem. Ja bym optowal za pokazaniem srodkowego palca abepowi Michalikowi. Byloby to, moim zdaniem, more to the point, ze to tak ujme.

    Skutecznosc pokazania srodkowego palca abepowi tez bylaby o wiele wieksza. Albowiem trzymanie kciukow za wygrana pani Marenin, w tej sprawie od samego poczatku skazanej na przegranie, nie wydaje mi sie byc zbyt produktywnym zajeciem

  25. A tak w ogole to nice to see you, Narciarzu. Gdzies sie ukrywal przez tyle czasu? Nie mow tylko ze w Brytyjskiej Kolumbii. Tu slabowato bylo ze sniegiem latos

  26. Calkiem na spokojnie i wyzuty z emocji wszelakich, ponownie przestudiowalem poglady wyrazone przez Pana Andrzeja Dominiczaka.

    Nie znalazlem w nich niczego, czego bym nie zauwazyl przy pierwszym czytaniu.

    Owszem skupilem sie na sprawie Michalika versus Marenin, bo w niej jak w soczewce skupia sie istota problemu. Przynajmniej ja tak to widze.

    Ale po kolei:

    Jesli dwie osoby o tym samym statusie i zblizonej sile i mozliwosciach spolecznego oddzialywania maja sprzeczne poglady, to powinny o roznicach dyskutowac i moca argumentacji starc sie pokonac adwersarza. Jesli nie przekonaja sie nawzajem powinny rowniez nawzajem uszanowac prawo przeciwnika do posiadania odmiennych pogladow. Ideal…

    Teoretycznie wszyscy jestesmy rowni wobec prawa. I ta rownosc, w moim odczuciu rozciaga sie rowniez na sfere pogladow.

    I tu dochodzimy do sytuacji jaka ma miesce w przypadku Merenin v. Michalik. Sume mozliwosci, sily i autorytetu Jozefa Michalika w stosunku do Pani Merenin ocenilbym jak

    100:1, a moze jeszcze bardziej na niekorzysc Pani Merenin.

    Jak to sie mowi moze sobie Merenin gadac zdrowo, a i tak sie nei przebije ze swoim przekazem. Odwrotnie Michalik, moze sobie od niechcenia, tu cos powiedziec, tam odburknac, gdzie indziej zaprzeczyc i natychmiast wszystkie media w calym kraju, publiczne i prywatne to powtorza nie jeden raz ale po wiele, wiele razy, a dziennikarka Olejnik, 30 kolejnym gosciom swoich programow bedzie po wielokroc, w nadchodzacych tygodniach, zadawac pytanie o wypowiedz Jozefa Michalika. Przypominajac tym samym co Michalik powiedzial i tym samym utrwalajac w swiadomosci „poglad” Michalika.

    W takiej sytuacji „dyskusyjnej” nikt nie ma najmniejszej szansy na wygranie z pogladami Jozefa Michalika. Nikt…

    A to, ze zreczne sformulowanie „opinii”, ukrywa publiczne oszczercze oskarzenie, to sie nikt nie przejmuje. Co tam klamstwo, przeciez wszyscy sa i tak mniej, czy wiecej przekonani, ze Michalik jak wszyscy, tez klamie. Nie ma sie co przejmowc, przeciez sad oddali oskarzenie, Michalik Jozef moze spac spokojnie.

    W takich przypadkach, choc z ciezkim sercem to pisze, nie pozostaje nic innego, jak oddac sprawe do sadu. Bo w takich przypadkach przestaja dzialac normalne reguly dyskutowania, gore powinien wziac tak zwany interes spoleczny. Bo gdyby rzecz pozostawic samej dyskusji, to konsekwencje zwyciestwa Michalika w „takiej dyskusji”, bedziemy ponosic my wszyscy, cale spoleczenstwo.

  27. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Dluga droga czeka Pana do spoleczenstwa obywatelskiego. Znamie totalitaryzmu naznaczylo nie tylko panskie pokolenie. Przemoca poslugujecie sie na codzien. Posluguja sie nia duchowni i ich oponenci. To was laczy. Andrzej Dominiczak chce aby bylo innaczej. Jest w mniejszosci. Nie chce stac w tlumie wolajacym o nalezna mu sprawiedliwosc. Ludzie gdy zbiora sie grupe staja sie nieobliczalni. Mysle ze dotyczy to tez ateistow. Ostatnio w Pakistanie tlum mezczyzn zamordowal kobiete pod pretekstem ze zniewazyla Koran. Eskalacja napiec spolecznych w Polsce jest na reke wrogom zewnetrznym. Sukces Polakow jest dla nich sola w oku. Moze wiec warto w imie polskosci pracowac nad porozumieniem wierzacych i ateistow. Budujcie wspolnie to co was laczy. Retoryka niszczaca drugiego Polaka nie przyczynia sie do budowy Polski.

    P.S.
    Wiara w boga nie jest choroba psychiczna. Byc moze kiedys w przyszlosci zostanie uznana za taka. Teraz i tu naszym obowiazkiem jest niepozbawianie wierzacych ich godnosci. Proby odczlowieczania wierzacych powinny byc pietnowane. Z wiary mozna sie smiac z czlowieka wierzacego smiac sie nie wolno.

    Slawomirski

  28. Krynica mądrości – Sławomirski poczęstowała nas dawką niezbędnej wiedzy o nas samych. Wieszczu, o „postuniwersyteckim wychowaniu”, jak tam peyotl?

  29. A na jakiej zasadzie i jak mozna komus, w wolnym spoleczenstwie, zabronic tego smiechu z czlowieka wierzacego? Czy nie wierzacego?

    Kakaja raznica?

  30. POczytajmy

    „Wśród nie tylko polskich emigrantów zdarzają się tzw. beneficiarze (i ich dzieci – beneficiątka), jak pejoratywnie określa się ludzi utrzymujących się z państwowych zasiłków (benefitów), którzy często mieszkają w kansil flatach (mieszkaniach komunalnych, od ang. council flat). Aby otrzymywać oferowane przez państwo świadczenia, trzeba najpierw złożyć wniosek, czyli klejm (claim), i wypełnić odpowiednie formularze, czyli formy (forms).”

    http://dziennikzwiazkowy.com/polonia/stoi-kara-na-kornerze-czyli-o-pongliszu-slow-kilka/

    „Ciekawym przypadkiem jest słowo „Polaczki”, które na ogół ma wymowę jednoznacznie pejoratywną i oznacza polskich emigrantów, którzy nie znają języka angielskiego, w miejscach publicznych zachowują się wulgarnie, kradną i urządzają burdy po pijanemu. Można też jednak znaleźć inne konteksty, np. blogi opowiadające o emigracyjnej rzeczywistości, gdzie słowo to używane jest przez Polaków na określenie samych siebie lub polskich znajomych raczej żartobliwie niż z pogardą.

    Ponglish jest w życiu polskiego emigranta wszechobecny i dotyczy praktycznie wszystkich aspektów jego życia – ubioru, domu, posiłków, pracy, pieniędzy, edukacji, podróży itp. W Wielkiej Brytanii posługują się nim głównie przedstawiciele nowej, przede wszystkim zarobkowej fali polskiej emigracji, która nasiliła się po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 r. – w przeciwieństwie do „starszej” Polonii brytyjskiej (powojennej i późniejszej), która starannie pielęgnuje kontakt z polską kulturą i językiem. W Stanach Zjednoczonych Ponglisz usłyszeć można zarówno w wykonaniu tych, którzy do USA przejechali kilkadziesiąt jak i kilka lat temu. POnglisz. PiSglish jeszcze nie dotarl”

    Noo. Czekamy na PiSglish

  31. Krynica mondrosci to musi byc. Ta kara na kornerze stojaca na Jackowie

    ‚https://scontent-sea.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/s720x720/10628331_946776842013174_4149188707081301448_n.jpg?oh=4a0b35e467c8ffa71022bfb9c9aa203e&oe=55AFABD9

  32. @lonefather, 24 marca o godz. 23:11
    Pozwoliles sobie na niezgorsze brednie – byłeś łaskaw napisać. Twoja klawiatura, Twój komputer, możesz co chcesz na nim wypisywać, nawet największą bzdurę. Mógłbym Ci na Twój wpis od razu środkowy palec pokazać (jak to radzi – a mądrze radzi – @Orteq w stosunku do abepa Michalika, bo tylko na to abep Michalik zasługuje), ale nie jestem cham. Przypomina tedy nieśmiało, że felieton naszego Gospodarza, pod którym się wymądrzamy, nosi tytuł „Sądy za poglądy”. Zacytowany w całości artykuł Andrzeja Dominiczaka dotyczył tego samego. Sądu nad arcybiskupem, przed który dotknięta w uczuciach feministka Marenin Michalika ciąga. W swoim poście odniosłem się wyłącznie do tego. Do niepenalizowania poglądów, opinii i słów wypowiadanych bądź pisanych. Nie pisałem ani o nauce religii, ani o Wielkim Wybuchu, ani o pedofilii biskupa Wesołowskiego, ani o złowrogim genderze feministek. O samym powiedzonku abepa Michalika napisałem, że są śmieszne i niegodne nawet obśmiania. Oraz, że się z nimi nie zgadzam. I tyle, bo na tyle te poglądy zasługują. Oraz na pokazanie abepowi środkowego palca, jak to poradził @narciarzowi2 Orteq. Jak środkowy palec abepowi mogłaby pokazać feministka Marenin – przyznaję sam byłbym ciekaw. Ja bym to uczynił złośliwym komentarzem, a nie sądem. Czy Michalik – mówiąc o przyczynach lgnięcia dzieci do kapłanów, którzy nie mogą się powstrzymać, aby przy okazji „lgnięcia” nie wsadzić paluchów za dziecięce majtki – podjął zdecydowaną akcją odwrocenia uwagi i przekierowania jej, tak zeby oglupialym wiernym wskazac innego winnego niz sam kościół katolicki? – jak to napisałeś. Nie wiem. Raczej palnął głupotę, z której potem usiłował się wyplątać. To, że – jak piszesz – wskazał Feministki wraz z złowrogim genderem (nie wiem czemu feministki zasługują u Ciebie na duże „F”), było raczej kamyczkiem rzuconym w gender, niż w feministki. A że przy okazji wyszły jego własne kompleksy związane z jego własnym dzieciństwem? No, wyszły. Z każdego jakieś kompleksy wychodzą.

  33. W Polsce nietrudno o bijatykę między podobnie myślącymi, na przykład między wegetarianami, którzy pokłócą się o przewagę marchewki nad pietruszką lub naabarot.
    W obecnym temacie blogu różnica między wysokimi stronami jest równie subtelna: wszyscy są za wolnością wygłaszania poglądów, ale niektórzy trochę mniej. Może wynika to stąd, że w świętym oburzeniu miesza im się przytłaczająca obłudą treść wypowiedzi Michalika z prawem do jej wygłaszania i na wierzch wyłazi ta pierwsza. Gdyby nieszczęsny Michalik namawiał do pedofilii, byłby oczywistym przestępcą, ale on wyrażał tylko pogląd na temat jej źródeł. Krętacz, obłudnik i pospolita świnia pomalowana na czarno jak niemal wszyscy handlarze domniemanym słowem bożym, ale karanie za wygłaszane poglądy już było, a miało właśnie nie być. Da się porównać Giordana Bruna i Michalika? Tak: jeden i drugi wygłaszali tylko poglądy. Czym więc dwudziesty pierwszy wiek różniłby się od szesnastego, gdyby za poglądy stawiać przed sądem?

    Prawie w stu procentach popieram mag, kiedy mówi: „W takim razie chyba mam prawo domagać się, by wylecial z kodeksu artykuł o ochronie uczuć religijnych, skoro inne uczucia nie są w najmniejszym stopniu chronione”. Prawie w stu – bo mam mieszane uczucia w sprawie prawnej ochrony uczuć w ogóle – znaczy, czy ochrona powinna być w kodeksach – a nie mam czasu, żeby je uporządkować.

    Sądzę, że wywód Michalika nie dotarł do ogromnej większości Polaków, a wielu z tych, do których dotarł, natychmiast o nim zapomniało. Inaczej mówiąc, była to jedna z nieprzeliczonych i nieważnych informacji dla populacji. Być może, gdyby miała bardziej zrozumiałą postać, na przykład: „Młodzi chłopcy gorszą księży” lub „Dzieci gwałcą mężczyzn w sukienkach”, byłoby o niej głośniej wśród bożego ludu – ale pewności nie ma.

    Tak czy owak ciąganie się po sądach za poglądy to – kujcze piczone w pysk – podpieranie rozumu przemocą, skąd już blisko lewemu do prawego…

    Ciekawostka z Wiki o Gordanie Bruno:
    „Z jednej strony współczesny Kościół uznał spalenie filozofa za błąd. Z drugiej, Jan Paweł II pisał, że „Magisterium Kościoła nie może przecież podjąć decyzji o dokonaniu aktu natury etycznej, jakim jest prośba o przebaczenie, zanim nie zasięgnie dokładnych informacji o sytuacji panującej w tamtym okresie”. Otwarta rehabilitacja „bojownika o wolność intelektualną” nie została więc dokonana”. A ksiązki Bruna – dalej na kościelnym indeksie.

  34. Autor sugeruje, ze należy z każdym dyskutować – z tym na „D” też?

    „Wydrwienie to jedyna broń, jaką przeciwstawić możemy niezrozumiałym, mętnym poglądom. Dowolna idea musi mieć nadany wyraźny kształt, by rozum mógł się z nią zmierzyć, a żaden człowiek nigdy nie sformułował jasno idei Trójcy Świętej. To jakaś abrakadabra, stworzona przez szarlatanów mieniących się kapłanami Jezusa”.
    Tak pisał Thomas Jefferson.
    Myślę, że nie tylko idea Trójcy Świętej, nadaje się tylko do wyśmiania.
    Jest wiele „poglądów” z którymi dyskutować się nie da; to „poglądy” oparte na wierze.

  35. Tanaka
    Oto coś dla ciebie, bo – podobnie jak ja – jesteś admiratorem niejakiej Wątroby, abepa, szefa Rady do spraw Rodziny episkopatu.
    Zapytany przez Wielowieyska o sprzeciw kościoła wobec in vitro w kontekście dramatu rodzin, które wszystkimi sposobami próbują miec własne dzieci, odpowiedział:
    „Wie pani, co jest najskuteczniejsze? Modlitwa, szczera modlitwa owocuje poczęciem dziecka. Z osobą św. JP II wiąże się wiele świadectw ludzi, którzy nie mogli mieć dzieci, a dziś mają.

  36. Świetny tekst. To godne podziwu, że pan Dominiczak daje prawo do posiadania- i głoszenia- nawet najbardziej bzdurnych poglądów. Dostrzega również, w jaki sposób nadmierny dogmatyzm kompromituje środowisko ateistów w oczach innych. Michalik palnął głupotę, lecz działania pani Marenin przypominają mi krucjatę posła Nowaka wiecznie sadzącego się z Nergalem.

  37. anumlik
    24 marca o godz. 18:00

    Powiadasz na honorowym miejscu, czyli w pierwszym zdaniu: „Nie będę się wdawał w jałowe rozważania na temat rozdzielania poglądów myślnych od poglądów ujawnianych w druku, w maglu, czy na ambonie”.

    To słowa typowe dla niezainteresowanych danym obszarem rzeczywistości. Dla niejęzykoznawcy jałowe może być zastanawianie się na rolą sufiksa „acz” w języku polskim, trudno, by takie samo było dla językoznawcy. Gdybyś napisał skromnie „dla mnie jałowe”, byłoby właśnie skromnie. Bez „dla mnie” pretendujesz do prezentowania wartości uniwersalnej, jak zarządca świata. Być może nawet pod moim adresem. Więc wyjaśnię, że moją wypowiedź wywołało nie zaćmienie słońca lub umysłu, lecz słowa pana Dominiczaka:

    „Filozof nie bronił w nim pełnej wolności głoszenia wszelkich poglądów, przekonywał jednak do nieograniczonej wolności myśli, bez niej bowiem, jego zdaniem niemożliwe było oświecenie. W XVIII wieku było już bowiem wiadomo, że groźne dla władzy i Kościołów mogą być poglądy głoszone publicznie, a nie prywatne myśli. Prywatnie każdy miał prawo myśleć, co mu się podoba”.

    Sporo ponad 40 lat temu upodobałem sobie tropienie jałowości, czyli stereotypów – formalnojęzykowych i myślowych. Aż się roi od nich w mowie człowiekowatych małp. Najbardziej – u prostaczków, ale i u gigantów intelektu się trafiają.
    – Po ..uj ci to, przecież to jałowe – prostaczek powie
    A nieprostaczek – też.

    Wdzięczny byłbym, gdybyś wyjaśnił, co jest (lub bywa) jałowe, a co – nie. I czy jest może coś takiego, co zawsze, wiecznie jest jałowe. Bo jeśli zawsze, nie daj Boże, jest jałowe, to z jakiej racji w ogóle JEST.

  38. @pombocek, z godz. 10:06
    Nie miałem na myśli, ani Twoich słów, ani też żadnego konkretnego postu pisząc o jałowości rozdzielania myśli od słów. I – (wybacz kolokwializm) prawdę mówiąc – słowa Dominiczaka stawiającego w opozycji wolność myśli do wolności wygłaszania poglądów w wieku XVIII też nie stanowiły dla mnie inspiracji do wygłoszenia tyrady o jałowości rozdzielania myśli od słów. Z sufiksem „acz” albo i bez sufiksu „acz” (dla mnie). Być może – co zasugerowałeś – ten obszar rzeczywistości nie jest na pierwszym miejscu moich rozważań. Przeca, @pombocku, myśli od poglądów rozdzielać nie lzia. Orwellem pachnie. Jeszcze tego by brakowało, aby ciągać po sądach nie tylko za poglądy, a za same myśli owe poglądy „wypoglądowujące”. Cogito ergo sum – jak powiedział stary René Descartes.

  39. mag
    25 marca o godz. 9:44

    A, to cytat piękny. Umysł wątrobiany wie, że modlitwa działa, na co są „świadectwa”. Jako miłośnik pięknego umysłu rzeczonego, także jestem miłośnikiem „świadectw”. Nawet je sobie kolekcjonuję.
    Jednym ze świadectw na świętość świętej Ojca Świętego Jana Pawła Kalasantego – pardon – Drugiego, miało być to, że jedna chora pani pocierała sobie brzuch obrazkiem świętego Ojca Świętego Jana Pawła itd. Od pocierania zadrukowanym papierkiem choroba ją odeszła, jak zła mara. Pani skoczyła na równe nogi, jak kózka, czyli jak Błogosławiona Karolina Kózka.
    Błogosławiona „była apostołką kultu Najświętszego Sakramentu i Najświętszego Serca Pana Jezusa przez Komunię św. wynagradzającą”
    Są na to wynagradzanie za pomocą komunii „liczne świadectwa”.

    Pocierający swoim obrazkiem Święty Ojciec Święty Jan Paweł itd, zrobił z niej Błogosławioną, na co są liczne świadectwa.

    Inny mój ulubiony święty, Józef z Kupertynu, lewitował regularnie, fruwając pod sklepieniem katedry. regularnie te fruwania widziały nabożne tłumy. Dla pewności, sprawę fruwającego Józefa badała – bardzo sroga – specjalnie powołana papieska komisja ds. weryfikacji cudu. Komisja zbadała „bardzo liczne świadectwa” owych katedralnych lotów, a nawet loków po okolicach, bo i poza katedrą Józef też fruwał.
    Tutaj, z poziomu „bardzo licznych świadectw” nastąpiło przejście na matematyczną precyzję. Komisja papieska zbadała 3,5 tysiąca „świadectw”.
    Dlatego Kościół kat jest instytucją naukową.

    Ponieważ komary rypią, przejdźmy do środka. A w środku mamy naszego, także wspólnie umiłowanego – abepe Hosera Henryka. Który stanowczo przypominał o „bardzo licznych świadectwach” tego, że Matka Boska fruwała nad polem bitwy polsko-rosyjskiej w 1920-tym i „przerażała Armię Czerwoną”, od czego ta armia w popłochu zwiała.

    Poczuwszy piękno matematycznej precyzji, czystość i niepodważalność jej dowodu, złakniony jestem matematycznej wiedzy o ilości świadectw na okoliczność Maryjowego fruwania i przerażania. Hoser Henryk, osoba kształcona i rwandyjska, jednak nie podaje ścisłych danych.
    Posługując się statystyką, musiało tych świadectw być co najmniej kilkadziesiąt tysięcy: ci przerażani (kilka dywizji co najmniej, nasi – Maryjni – też z kilka dywizji wojska, oraz okoliczna ludność siedząca na płotach, wierzbach płaczących nad ojczyzną, dachach, kominach i kurnikach, dla doznania sensacyjności oraz świętości widowiska.

    Świadectwa te muszą być gdzieś zachowane. Chętnie bym ich zawartość poznał. Zawsze sprawia mi to satysfakcję.

  40. @pombocek
    Aha. Co do samej jałowości. Jałowym jest w ogóle „bycie”. Zaistnienie bez świadomości – tylko z woli rodziców. Antynataliści to by Ci dokładniej wytłumaczyli. Ale ja nie jestem antynatalistą, choć szanuję ich wolę „niebycia”. Cieszę się że mnie mamuśka i tatuś na świat powołali. Cieszy mnie słonko, ptaszęta, leśne dąbrowy, dobra poezja, dobre wino i takie tam przyziemności. Jałowość mnie nie cieszy, choć „Ziemię jałową” Eliota uważam za jeden z najwspanialszych poematów, jakie kiedykolwiek zostały napisane.

  41. lukasso
    Czy mam rozumieć, że według ciebie pani Marenin jest dogmatyczką i pieniaczką, bo nie ma twojej pobłażliwości dla abepa, który ot, coś sobie palnął?
    Tak się składa, że nie ma dnia, by któryś z epidiaskopów nie palnął czegoś durnego i obrażającego rozum oraz ludzką wrażliwość, a także świadczącego o braku szacunku dla drugiego człowieka. Dziś zacytowałam słowa abepa Wątroby. Co ja na to poradzę, że to oni są w nieustannej ofensywie i po prostu nie dają mi spokoju, bo co któryś kłapnie dziobem, to szlag mnie trafia. I nie tylko mnie.
    Trzeba reagować na durnotę, zwłaszcza jeśli kogoś obraża i rani, i na tym polega sens akcji pani Marynin. Przecież ona na pewno zdaje sobie sprawę, ze w sądzie nie wygra z ab. Michalikiem, o ile w ogóle dojdzie do jakiejś rozprawy.
    Do tej pory nikt nie pozywał klechy za słowa (jedynie za pedofilię), a ile już było spraw, na szczęście nie zakończonych skazaniem oskarżonego/nej, za obrazę uczuć religijnych? Ileż spektakli odwołano na skutek nacisków kk lub atakowano (fizycznie!) „niesłuszne” wystawy?
    Dlatego pisałam wyżej, że pora wyrzucić z kodeksu paragraf o obrazie uczuć religijnych, ale na pewno nie dopisywać, że może być karalna obraza jakichkolwiek uczuć, odczuć osobistych, bo pogrążymy się w paranoi.

  42. magula, a Ty posiadasz odpowiednik uczuć religijnych? 😉

    Gdyby o obrazę uczuć religijnych można było jedynie sądzić z powództwa cywilnego, to by tych spraw nie było, a teraz zgłasza taki katol i państwo go wyręcza. Za nasze pieniądze dzieją się takie absurdalne sprawy.

    Señor kawalerzy, a może jakąś fraszkę o obrazie uczuć religijnych ktoś napisze. To taki zabawny temat jest, że nic tylko boki zrywać.

  43. Żorżyku!
    Oczywiście, że posiadam rozmaite uczucia pozareligijne, np. siostrzane, matczyne, babcine, a generalnie nakierowane na bliźnich obojga płci miłych memu sercu. Nie rozumiem natomiast uczuć lokowanych w bytach abstrakcyjnych, czyli Pombocku w Trójcy Świętej Jedynym albo w Mahomecie, więc tym bardziej pojmuję nie pojmuję, jak można je obrazić.
    Bo, że będzie mi przykro, gdy ktoś źle się wyrazi o mojej siostrze, dziecku czy przyjacielu, to jasne, ale przecież nie będę z tym latać do sądu.
    Złe uczucia też posiadam, np. wobec epidiaskopów i wielu polityków, ale też nie będę się z nimi procesować prywatnie, że obrażają mnie samym swoim istnieniem i postępowaniem.

  44. @Żorż Ponimirski

    Señor kawaler coś tam naskrobał na chybcika. I czeka na ripostę od innych señor kawalerów.

    Ze zgrozy stygli święci,
    Gdy w izbie pamięci
    Maja lżyła uczucia
    Religianta Gucia:
    Trutnia – bez czci i chwały.
    Boskie uczucia Gucia
    Bzykały u powały.
    Na takie nietakty
    Artefakty drżały,
    A świątobliwe męże
    Porywały oręże:
    Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

  45. A nie uważasz, że z obrazą uczuć religijnych jest podobnie jak z obrażonym dzieckiem. 😉
    Stąd wiarę nazywa się dzieciństwem rozumu i to jest dobrze uzasadnione.

  46. Była żona muzyka i celebryty Michała Wiśniewskiego Anna Żeńca (Świątczak) w mocnym świadectwie swojego nawrócenia, mówi jak dobry Bóg wyrwał ją z objęć grzechu i śmierci.

  47. A propos tego, co nam wolno a czego nie wolno wedle nauk kościoła i prawa bożego, znalazłam dziś w necie taką perełkę:
    „Nie wolno latać po kosmosie, bo pambuk musi mieć spokój, a rakiety tylko robią wiatry”.

  48. Obejrzalam na CNN program o amerykanskich ateistach. Taki wiecej nudny. Zainteresowala mnie informacja, ze 30% tzw. millennials generation ( urodzeni 1980-2000) staje sie ateistami do 30 roku zycia. Jednak wola delikatniejsze okreslenia jak sceptyk, racjonalista, humanista — z przyczyn oczywistych. Poza tym jeden kaznodzieja zielonoswiatkowcow , ktory od 5-tego roku zycia chcial cos glosic z ambony i glosil prawdy z tego kosciola kilka lat temu stracil wiare, wyjechal i…. gdzie indziej dalej glosi kazania – ateistyczne – tym razem jak odnalezc sie na tym swiecie, byc dobrym czlowiekiem bez podporki boga. Inny pastor, ktory jest jedyna ostoja malego miasteczka meczy sie w swoim ateizmie, nie ma odwagi i serca porzucic i rozaczarowac swojej gromadki. Zalozyl strone internetowa takich jak on duchownych ateistow, jest ich ponad 700, na pewno jest ich znacznie wiecej.

  49. Fanatyczna wiara kogos nie jest dobra dla pozostalych, ale jednak takiej osobie moze przyniesz ulge.
    W ostatni szabas, czyli z piatku na sobote doszlo do tragedii w nowojorskiej rodzinie chasydow. Poniewaz nie wolno im w tym czasie zapalac swiatla, wlaczac gazu ( nie wiem, czy spuszczac wode) zostawiaja wlaczona plyte elektryczna, azeby jedzenie bylo cieple. Wadliwa plyta spowodowala tragiczny w skutkach pozar, zginelo 7 z osmiu dzieci, uratowala sie matka z najstarsza 15-letnia corka skaczac z pietra i sa w stanie krtytycznym. Ojciec w tym czasie byl na konferencji religijnej i nie powiadomiono go o tragedii do zakonczenia szabasu. Jak to przyjal? Mysle, ze wierzy w slowa, ktore wyglosil: „nasze plany w porownaniu z planami Boga sa niczym, to byl wielki plan bozy, nie wiemy od czego te dzieci nas wyratowaly”. Cos kolo tego i prosze nie stukajcie sie w glowe.
    Straz nie uznala to jednak za plan bozy informujac o zaniedbaniach w instalacji, uszkodzonym urzadzeniu i braku obowiazkowych czujnikow.

  50. Skoro za głoszenie np. poglądów rasistowskich/faszystowskich istnieje jakiś paragraf w prawie karnym, to dlaczego za głoszenie poglądów niemoralnych, uwłaczających ogólnie przyjętym normom moralnym, nie może być sądów?
    I nie chodzi tu o moje zachciewajki do karania każdego, kto bluźni, ale o konsekwencję i zweryfikowanie, czy jest sens utrzymywania bzdurnego prawa, które knebluje usta tym, którzy mają poglądy faszystowskie, ale nie mogą ich głośno wyrażać?

  51. zyta2003
    25 marca o godz. 13:59

    Zadna to nowosc, ze ateista bedzie lepszym ksiedzem, czy pastorem, od gleboko, znaczy sie intensywnie wierzacego katolika, czy protestanta. Osobiscie nie poznalem, ale znam z solidnych rodzinnych przekazow historie stryja. Wszyscy, doslownie wszyscy wiedzieli, ze chodzi grzecznie do kosciola, ale w boga nie wierzy. Jak to na przelomie wiekow XIX i XX bywalo, jako trzeci syn, poszedl grzecznie do seminarium, zostal wyswiecony na ksiedza i byl w tym zawodzie na tyle dobry, ze nawet wyslano go do USA na misje, gdzie spedzil dwie pelne piecioletnie szychty. Byl tak dobry w swoim fachu, ze owieczkom, znaczy sie amerykanskim parafianom nie przeszkadzalo, ze niemal publicznie obwozil sie ze swoja gospodynia. Pisze „obwozil”, bo w rodzinnym archiwum zachowaly sie same zdjecia z wycieczek po prerii slicznym dwukolowym (jakby sportowym) powozikiem zaprzezonym w pare koni, a na wszystkich fotkach sa razem, on i TA PANI. Tak sobie mysle, ze musial byc nielada dobrym ksiedzem, ze parafianom ot nie przeszkadzalo i pisali do biskupa listy blagalne, zeby go im nie zabieral i pozwolil dalej misje wsrod nich sprawowac. Nieludzki biskup nie dal sie ublagac i po 10 latach mosial do kraju powrocic. I tu jak w ameryce sobie poczynal przez pierwsze lata po powrocie, cos ze tzry czy cztery, o czym by swiadczyly zachowane zdjecia, ale potem sie urwalo, bo na dalszych fotkach wystepuje juz wylacznie solo, albo w otoczeniu licznych grup parafian. JAki byl los jego milosci i los Pani, ktora los z nim dzielila, to nie wiem, ale nagrobek ufundowany przez parafie swiadczy niezbicie o autentycznym uczuciu jakim darzyli go parafianie. Tak, to pewne, jak amen w pacierzu, ze stryj musial byc nie lada fachowcem i w dodatku rzetelnym, solidnie i bez „pomiluj” wykonujacym swoje obowiazki sluzbowe. Wiec potwierdzam, ze solidny ateista, moze bardzo dobrze wykonywac zawod ksiedza, czy pastora.

  52. @Tanace, ku rozweseleniu, ale i pod rozwagę, niebanalny dowód na istnienie Boga:

    Odpowiedź studenta na jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale Chemii NUI Maynooth (National University of Ireland). Profesor podzielił się nią ze swoimi kolegami a później jej treść przedstawił w Internecie.
    Pytanie:
    Czy piekło jest egzotermiczne (oddaje ciepło) czy endotermiczne (absorbuje ciepło)?
    Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boylesa, które mówi, że w stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia.
    Jeden ze studentów napisał tak:
    Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie. Do tego potrzebna jest liczba Dusz które idą do piekła i liczba dusz która piekło opuszcza. Moim zdaniem, można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć, że Dusze, które raz trafiły do piekła nigdy go nie opuszczają. Na pytanie: ile Dusz idzie do piekła, można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii. Większość z nich zakłada, że do piekła idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary. Ponieważ religii jest więcej niż jedna i dlatego, że nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła. Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci, można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie logarytmicznie. Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła. Ponieważ wg prawa Boylesa wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać się musi powierzchnia piekła tak aby temperatura i ciśnienie w piekle pozostały stałe, istnieją dwie możliwości:
    1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do niego Dusz, temperatura i ciśnienie w piekle będzie tak długo rosło aż piekło się rozpadnie.
    2. Jeśli piekło szybciej się rozszerza niż liczba przychodzących tam Dusz, wówczas temperatura i ciśnienie w piekle będzie spadać tak długo aż piekło zamarznie.
    Która z tych możliwości jest bardziej realna?
    Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednie Sandry, która powiedziała do mnie:
    prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię, jak również to, że wczoraj z nią spałem, możliwa jest tylko ta druga opcja. Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermiczne i musi być już zamarznięte.
    Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna Dusza nie może trafić do piekła, ponieważ pozostaje jeszcze tylko niebo, dowodzi to też istnienia Osoby Boskiej, co z kolei tłumaczy dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała:
    O, Boże!

    Student otrzymał ocenę Bardzo dobry.

  53. Rafał KOCHAN
    25 marca o godz. 14:32

    czy jest sens utrzymywania bzdurnego prawa, które knebluje usta tym, którzy mają poglądy faszystowskie, ale nie mogą ich głośno wyrażać?

    Zapraszamy do gazu.

    Slawomirski

  54. @anumlik

    A czy inni poza @Tanaka, tez moga sie posmiac?

  55. sugadaddy
    25 marca o godz. 9:41

    „(…) żaden człowiek nigdy nie sformułował jasno idei Trójcy Świętej. To jakaś abrakadabra, stworzona przez szarlatanów mieniących się kapłanami Jezusa. Tak pisał Thomas Jefferson”.

    Napisał też tak:

    „Zawsze mówiłem i będę mówił, że zgłębianie Biblii Świętej daje lepszych obywateli (…) Biblia wychowuje najlepszych ludzi na świecie”.

    „To prawda, że jestem przeciwny zepsuciu w chrześcijaństwie, ale nie odrzucam czystych nakazów samego Jezusa”.

  56. @lonefather
    Lepiej się roześmiej, bo z zasznurowaną buzią możesz pęknąć, gdy śmiechujki nie będą miały ujścia 😀

  57. @anumlik

    Mnie najbardziej smieszy, ze to jest dowod na istnienie boga 😉

  58. @lonefather
    Ale jakże niebanalny. I w jak wyspiarskim stylu.

  59. @Sławomirski..

    A co, drzemie w tobie faszystowski, niespełniony demiurg właściwego życia ludzi na świecie?

  60. Zboczek, ksiądz. G. dostał 7 lat plus 15 roków niezbliżania się do dziatwy. Jak na razie, to chyba najwyższy wyrok w Polsce dla sukienkowego pedofila, (prokurator chciał 16). Zobaczymy co dalej. Mam nadzieję, że mu w więźniu „dołożą”. W tym momencie nie ma we mnie chrześcijańskiego miłosierdzia. Sorry.

  61. Prokurator chciał 15, nie 16.

  62. @anumlik
    też się pośmiałem, chociaż mi nie do śmiechu, od trzech tygodni poleguję trafiony grypą.

  63. mag
    25 marca o godz. 17:58

    Niestety musze Cie zmartwic.

    Zmartwienie polega na tym, ze choc ma wyrok 7 lat i pewnie na jakis czas trafi do wiezienia, to w wyroku nie pada ani jedno slowo, ze jest winny pedofilii…

    Te siedem lat to jest ugoda miedzy obroncami Gila, swoja droga bylbym bardzo ciekaw ich personaliow, a prokuratura. Odbylo sie to w ten sposob, ze obroncy Gila zaproponowali prokuraturze, ze sie Gil przyzna do molestowania i odbedzie „proponowana przez siebie” kare 7 lat, w zamian za unikniecie procesu i wyroku skazujacego. Ta kara 7 lat odsiadki nie jest sadowym wyrokiem, tylko akceptacja ugody zawartej miedzy obroncami, a pelnomocnikami ofiar ksiedza Gila.

    NAdmienic wypada, ze pelnomocnicy ofiar molestowania, nie zostali wybrani przez rodziny, tylko wyznaczeni przez polski sad, ktory sadzil katolickiego pedofila. I ot ci urzedowi pelnomocnicy zawarli ugode z obroncami. A poniewaz zawarta ugoda obowiazuje rowniez prokuratura, bo oznacza odstapienie przez poszkodowanych od scigania sprawcy, to prokuratura „nie miala wyboru” i klepnela ugode. W tej sytuacji sad tez nie mial wyboru i tez klepnal…

    Od strony prawnej, na ksiedzu katolickim Gilu nie ciazy zaden wyrok skazujacy go za zbrodnie pedofilii.

    Mamy wiec jeden tydzien, w ktorym jeden pedofil pojdzie siedziec, choc nie jest prawomocnie skazany, oraz drugi wyrok, w ktorym kosciol katolicki w osobach Diecezji Kolobrzeskiej i jedenej parafii Rzymsko-Katolickiej, wypalci odszkodowanie, ktore oficjalnie wystepuje jako „chrzescijanskie milosierdzie i pomoc zarazem”, a nie po prostu odszkodowanie za pedofilskie szkody wyrzadzone maleletniemu przez rzymsko katolickiego ksiedza, zaplacone przez kryjacych pedofila, arcybiskupa Nycza i reszte kolobrzeskiej katolickiej mafii. Jeszcze zabawniejsze jest, ze w ugodzie zawartej pomiedzy kolobrzeska Kuria Biskupia wraz z wspomniana parafia, nie ma ani jednego slowa na temat wysokosci odszkodowania, pardon „laski chrzescijanskiej”, o czym publicznie zapewnil Dziennikarke Wielowiejska, z radia TOK FM, Ksiadz profesor doktor Kloch, ktory juz nie jest, bo sie mu „skonczyl kontrakt”, ale wciaz jest rzecznikiem epidiaskopu Polski.

    Dziennikarka Wielowiejska najwyrazniej postanowila ostro konkurowac z Dziennikarka Olejnik, bo choc to jej wlasne TOK FM zapodalo, ze MArcin K. ma dostac odszkodowanie w wysokosci 150 000 zl, to odpuscila ksiedzu profesoru biskupu i nie dopytala go o ten drobny drobiazg, jakim ma byc, albo i nie 150 tysiecy zlociszow.

    TAk wiec otworz oczy droga @mag i zobacz, ze ida siedziec, maja placic, ale nie placic, i wszystko bez wyrokow…

    Moznaby sie z tego cieszyc, nawet niemal na pewno soro naiwniakow sie bedzie cieszylo, ale kosciol katolicki kazdemu, kto bedzie to glosil publicznie wytoczy proces o znieslawienie, bo to nie sa wyroki, zaden ksiadz za pedofilie jak dotoad nei zostal skazany i zadnych odszkodowan kosciol nikomu nie wyplaca za pedofilne zbrodnie swoich kaplanow.

    A powyzsze to sa moje opinie w tych spawach, ktore jak mniemam ma prawo wyglaszac publicznie … 😉

  64. lonefather
    No fakt. Zmartwiłeś mnie. Poszedł Gil na „beszczela” i sąd to kupił.
    Ale, co zaznaczyłam, mogą mu koleżki „z pod celi”, tak to się chyba nazywa w więziennej grypserze, spuścić niezły wpier…, bo pedofile mają ponoć najbardziej przechlapane i nie ma dla nich zmiłuj się.

  65. Nie wiem czy M.Marenin przeczytala co A. Dominiczak (Dominiczak to nie Dominiczak, on sie inaczej nazywa.) napisal, czy wogole cos czyta, ale napisze cos tylko dla niej.
    W 2013 r. na kilka dni przed Bozym Narodzeniem bylem z grupa dawcow w domu dziecka-sierocincu prowadzonym przez siostry zakonne. Przywiezlismy prezenty dla wszystkich dzieciakow a dla siostrzyczek troche rzeczy im niezbednych; TV, komputer, meble, posciel, reczniki, itp. Nie zapomnielismy o pilkach i grach.
    Bylem tam z aparatem fotograficznym nie dla pozowanych zdjec wreczania prezentow, ale dla fotografii jako takiej. Fotografia i grafika komputerowa ida w parze. Niemal wylacznie zajmuje sie czarno-biala fotografia. Ktokolwiek ogladal „Ide” musial zwrocic uwage na fenomenalna wrecz prace kamery, swiatla i samych ujec. Kazda z klatek mozna oprawic w ramke i wystawic w MoMA.
    Na sali gimnastycznej usiadlem w kacie i fotografowalem „wsciekajacych” sie tam chlopcow. Wystarczylo kilka minut a bylem oblezony przez nich. Wiekszosc w wieku nie starszym niz 5 lat. Nie bylo mowy o zdjeciach. Zaczeli siadac mi na ramiona, glowe, lapali za rece, ciagneli nogi, aparat ich nie interesowal. Bylem dla nich ojcem, starszym bratem. Wyglupialem sie z nimi tak dlugo az sami mieli dosc.
    Jakis czas pozniej jak opowiedzialem o tym w domu, uslyszalem, ze jedna z najwiekszych tragedii dla dziecka jest brak ojca w domu, ze to co opisalem bylo naturalnym odruchem tych dzieci. Szukali meskiej postaci; ojca lub chocby starszego brata.
    Pindy feministki sadza, ze dziecku wystarczy kochajaca mama a moze dwie. Jest wrecz udowodnione, przez samo zycie, ze z braku ojca chlopak szuka go w gangach i niestety dosc czesto laduje w ramionach perwertow. To co powiedzial biskup jest niestety tragiczna prawda czego pindzi mozdzek nie jest w stanie zrozumiec. Jest rowniez tragiczne, moze nawet bardziej, ze dzieci takie byly, sa i beda wykorzystywane przez perwertow zarowno meskich i jak i zenskich.
    Zakoncze pytaniem do p.Marenin, p.Dominiczaka, p.Kowalczyka i calego kolka graniastego:
    Czy spedziliscie choc jedna godzine ze swego, niewatpliwie bardzo cennego, ateistycznego czasu w hospicjum, szpitalu, w sierocincu, itp. ?
    Jestesmy wszyscy otoczeni ludzka tragedia, samotnoscia, beznadzieja ostatnich chwil tych w hospicjach i szpitalach …
    Czy moze ten obowiazek spada na „rzad” i nas psychicznie chorych wierzacych.

    Put your money where your mouth is !

  66. maciekplacek
    Dawno nie czytałam takiego bełkotu.
    „Pindy feministki” – powiadasz. A jak nazwiesz tatusiów pijących i bijących albo tych, którzy zostawiają rodzinę, ida w siną dal i migają się od płacenia alimentów, np. pracując na czarno.
    Poczytaj sobie statystyki, jak to wygląda w Polsce, gdzie istnieje jakieś niepojęte na to społeczne przyzwolenie, a sądy rodzinne wydają się bezsilne.
    Przemoc w rodzinie, fizyczna i ekonomiczna nie jest domeną kobiet, niezależnie od tego czy są, czy nie feministkami.
    To kobiety przeważnie zostają z dziećmi w tzw. rozbitych rodzinach, zwłaszcza z dziećmi niepełnosprawnymi, bo tatusiowie nie mają jakoś do nich „nerw”.
    Lepsze już dwie kochające i opiekuńcze mamy lub dwaj tatusiowie niż niepełna, nieradząca sobie rodzina lub dom dziecka.
    Co ma do tego wszystkiego ateizm albo deklarowanie wiary katolickiej, jeśli jest się podłym i nieodpowiedzialnym człowiekiem?!

  67. Jest dużo szumu na temat pedofila G. Piszą ludzie różne GŁUPSTWA JAK:

    1) Nie przyznał się do winy, ale złożył u prokuratora wniosek o ukaranie..

    To jest niemożliwe, bo jeśli człowiek niewinny lubi być ukarany (masochista), wtedy ani pan prokurator ani „pan sąd” nie mogą takiego wniosku uwzględnić. To wynika z niektórych artykułów KPK których część zacytuję – plus opinię prawnika z Gugla.

    2) Czyn księżulka grozi podobno karą pozbawienia wolności do 15 lat. Nie spełnia więc warunku artykułu 387. § 1
    3) Z § 2. wynika, ze gdy okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a to nie jest możliwe bez przyznania się oskarżonego do winy, pozostaje proces poszlakowy. Byłem prawnym pomocnikiem poszkodowanej, oskarżony przyznał się do winy, a na rozprawie wstępnej to odwołał i odbyła się główna rozprawa i został skazany.
    4) Pisze ktoś, że trik z poddawaniem się dobrowolnym karze nie prowadzi do skazania. To jest bzdura!!! Jest skazanie i jest kara –bez dowodzenia, ale rozprawa jest taka sama jak bez tego poddawania się. Różnica polega na złagodzeniu kary i tylko na tym.

    KPK

    Art. 387. § 1. Do chwili zakończenia pierwszego przesłuchania na rozprawie głównej oskarżony, któremu zarzucono występek zagrożony karą nie przekraczającą 8 lat pozbawienia wolności, może złożyć wniosek o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie mu określonej kary lub środka karnego bez przeprowadzania postępowania dowodowego; jeżeli oskarżony nie ma obrońcy z wyboru, sąd może, na jego wniosek, wyznaczyć mu obrońcę z urzędu.
    § 2. Sąd może przychylić się do wniosku oskarżonego o wydanie wyroku skazującego tylko wtedy, gdy okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, prokurator i pokrzywdzony wyrażą na to zgodę, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości.
    § 3. Sąd może uzależnić uwzględnienie wniosku oskarżonego od dokonania w nim wskazanej przez siebie zmiany. Przepis art. 341 § 3 stosuje się odpowiednio.
    § 4. Przychylając się do wniosku sąd może uznać za ujawnione dowody wymienione w akcie oskarżenia lub dokumenty przedłożone przez stronę.
    § 5. Jeżeli wniosek złożono przed rozpoczęciem rozprawy, sąd rozpoznaje go na rozprawie.

    Oskarżony, który jest winny popełnionego przestępstwa – może starać się o złagodzenie kary, jeśli sam wniesie o swoje ukaranie i nie będzie przedłużał postępowania.

    Dobrowolne poddanie się karze
    Oskarżony winny przestępstwa, może chcieć skrócić rozprawę i szybko uzyskać wyrok skazujący- zdając sobie sprawę z nieuniknionego skazania. W tym celu może zwrócić się do sądu z wnioskiem o wydanie wyroku i wymierzeniu mu, określonej w tym wniosku, kary.
    Wniosek taki wolno złożyć w każdej sprawie poza przypadkiem, gdy oskarżonemu zarzucono zbrodnię (tj. umyślne przestępstwo zagrożone karą CO NAJMNIEJ 3 lat więzienia).
    We wniosku oskarżony proponuję dla siebie karę. Jeśli sąd uznaje propozycję oskarżonego za nieodpowiednią może uzależnić uwzględnienie wniosku od zmiany tej propozycji.
    Wniosek nie zostanie uwzględniony jeśli sprzeciwi mu się prokurator lub pokrzywdzony, uwzględniony natomiast może być pod warunkiem, że sąd uzna okoliczności sprawy uzna za wyjaśnione (np. sprawstwo jest oczywiste).
    Wniosek może zostać złożony najpóźniej do zakończenia pierwszego przesłuchania wszystkich oskarżonych na rozprawie.

    Skazanie bez rozprawy
    Skazanie bez rozprawy to środek, dzięki któremu oskarżony może mieć wpływ na karę oraz szybko uzyskać wyrok skazujący- decyzję o tym, można podjąć już w trakcie postępowania przygotowawczego.
    Środek ten ma zastosowanie jedynie wówczas, gdy sprawa dotyczy przestępstwa zagrożonego karą nieprzekraczającą 10 lat pozbawienia wolności.
    Oskarżony musi uzgodnić z prokuratorem karę oraz środki karne. Jeśli kara zostanie uzgodniona to prokurator dołączy do aktu oskarżenia wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy i wymierzenie oskarżonemu uzgodnionej z nim kary.
    Prokurator dołączy wniosek jedynie wówczas, gdy uzna, że okoliczności popełnienia przestępstwa są wyjaśnione, a prewencyjny cel postępowania zostanie osiągnięty.
    Sąd rozpatruje wniosek na posiedzeniu. Jeśli uzna go za uzasadniony wyda wyrok skazujący, w którym wymierzy wyłącznie taką karę, jaką oskarżony uzgodnił z prokuratorem.

  68. mag
    25 marca o godz. 19:20

    To nie Gil „poszedl na bezczela”, tylko zatrudnieni przez kosciol jego obroncy.

    I mylisz sie, jesli pomyslisz, ze Gila on bronili. Co to to nie. Oni bronili kosciola katolickiego, zeby nie zapadl wyrok skazujacy kosciol katolicki, bo to by oznaczalo placenie odszkodowan…

    „Tego co nasze, nigdy nie oddamy” – to jest ciche, ale najwazniejsze przykazanie. Gil sie potulnie zgodzil, bo nie mial wyboru. Bo gdyby, a najpewniej bylby, zapadl wyrok skazujacy, to w slad za nim trzeba by placic odszkodowania.

    Gdyby to tylko dotyczylo jednego Gila, czy Gila i Marcina K., to mozliwe, ze kosciol by sie „nie gimnastykowal”, ale kosciol najpewniej dosc dokladnie wie ilu i kto sposrod jego kaplanow jest pedofilami. I wiedzac to ma pelna swiadomosc jaka jest potencjalna skala odszkodowan jakie bedzie trzeba wypalcic ofiarom koscielnej pedofilii.

    To i tylko to jest na mysli kosciola – kasa jaka trzeba bedzie wybulic by zaplacic za odszkodowania. I to i tylko to, dyktuje takie a nie inne dzialania kosciola.

    A ja bym sie wcale, ale to wcale nie zdziwil, gdyby w koscielnym zespole obronnym „pierwsze skrzypce” gral ten slodziak M. K. znany nam z Ministerstwa Sprawiedliwosci.

  69. @maciekplacek
    Dystansuję się zazwyczaj od wszelkich kółek, także graniastych, ale obecnej przynależności do tego kółka się nie wyprę. I odpowiem Ci jednym słowem. Byłem. W hospicjum, w szpitalu i w sierocińcu. Jedną z takich placówek pomagałem zakładać. I obserwowałem pracę zarówno pełnych poświęceń zakonnic jak i zołz, które nie rozumieją dzieci. Ot, życie. Przykład który opisałeś jest banalny (z całym szacunkiem dla Twoich uczuć) i po wielekroć opisany. „Zapotrzebowanie na matczyność” u tych pięciolatków zostało zaspokojone kontaktem codziennym z kobietami-zakonnicami. Jak się pojawił chłop, to lgnęły do niego. To naturalne. Dziecku potrzebni są oboje rodziców, o czym wiedzą także feministki. Ale dziecku potrzebni są rodzice „normalni” (co by każdy z nas o normalności nie powiedział), a nie patologiczni. Pensjonariuszami domów dziecka nie są najczęściej sieroty, a dzieci z rodzin patologicznych. Matka – dziwka, a ojciec alkoholik-sadysta. I lepszy dla dziecka jest dom dziecka niż dom patologiczny. A że dziecko do tej drugiej, gorszej, połowy naszego gatunku lgnie? To normalne. Jeśli jakiś bydlak to lgnięcie wykorzystuje w celach seksualnych, to – jak to powiedział Jezus z Nazaretu – lepiej by mu było kamień młyński u szyi zawiązać i… Dalej sam se dopowiedz, Pismo znasz. Aha. Czy któraś z siostrzyczek prowadzących ten dom dziecka nie powiedziała Ci, że nie powinieneś aż tak bardzo dopuszczać do konfidencji tych malców. Chyba, że masz zamiar często tam bywać. One, te dzieci, lokują swoje uczucia w substytutach ojca spontanicznie i oczekują bezwarunkowej akceptacji. A jeśli ją znajdują, to czekają na więcej. A co zrobił „biały człowiek”? Pobawił się aż do zmęczenia, a potem poszedł sobie. Wróciłeś tam jeszcze choć raz? Nie dla prezentów zawożonych z okazji świąt? Nie dla fotografii? Dla nich. Jeśli nie, to nie pieprz i nie pouczaj „kółka graniastego”.

  70. lonefather
    25 marca o godz. 19:08

    Posłuchałem sobie jak daje głos Kloch w sprawie molestowanego i żądającego odszkodowania mężczyzny.
    Kloch dał standardowy, codzienny, zautomatyzowany popis bezczelności, łgarstwa, obłudy, zabicia w cyniźmie i bezczucia trupa za życia. Czegoś co się lepi, glei, przywiera, degeneruje i na koniec zadusza.
    Przetwarza się to w sekwencję jakichś obłędnych, zgluciałych dźwięków, bulgotów z otchłani, wypluwających bulwy piekielnej mazi: kloch-kloch, klochklochkloch, kloch-klops-fklopc-glwoc-plwoc-klockloc-fkloch !

  71. Antonius
    25 marca o godz. 20:38

    Nie jestem prawnikiem, wiec pojawily sie nieadekwate terminy prawne, albo niewlasciwe terminy w niewlasciwych miejscach.

    Z Twoim tlumaczeniem chetnie sie bym zgodzil, ale dopiero po zapoznaniu sie z trescia wyroku.

    Opre sie na przykladzie.

    W poniedzialek TOK FM obwiescil na samej gorze strony, ze Marcin K. dostal 150 tys PLN odszkodowania, ale nazywa sie ono „chrzescijanskim milosierdziem” dla blizniego dotknietego neiszczesciem…

    Dzis niejaki Kloch, biskup i profesor, u Dziennikarki Wielowiejskiej z absolutna pewnoscia siebie twierdzil, ze nie ma zadnego WYROKU skazujacego kosciol katolicki na placenie odszkodowania i kosciol nie bedzie niczego placil. Jest tylko ugoda, ze kosciol pomoze skrzywdzonemu (nie zajaknal sie przez kogo skrzywdzonemu) Marcinowi w oplaceniu terapii.

    No ot sie pytam Ciebie, na jakiej podstawie sam Marcin K. i wszyscy oprucz kosciola katolickiego sa przekonani, ze jest wyrok nakazujacy placic odszkodowanie, pal diabli jak sie ono nazywa, a kosciol katolicki jest pewien, o czym zapewnia Kloch i nie mam powodu mu w tym akurat nie wierzyc, ze kosciol niczego nei musi placic?

    Zreszta napisalem, ze to jest moja opinia wynikajaca z moich przemyslen 😉

  72. mag
    Kobieto, czy to jest wogole mozliwe bys sie trzymala tematu, tj. tu chodzi, o co chodzi tej pindzie M. i o „Sady za poglady”.
    Uderz w stol … Pewnie sama bylas „samotna” matka siedem razy rozwiedziona.
    Wiele rzeczy moglo by byc lepiej, ale tu mowa jest o obrazonej pindzie. A nie ma nic gorszego od zionacej nienawiscia pindy. Dla ciebie kobieto wszystko jest belkotem z czym sie nie zgadzasz, zaloze sie, ze tyralas w jakims PRL-wskim szmatlacu.

    anumalik
    Cieszy mnie, ze pomagasz, ja to robie na co dzien, bo tak mnie moj dom wychowal i tego wymaga ode mnie moja wiara, po to by byla wiara.
    „Bialy czlowiek … pobawil sie az do zmeczenia”.
    Nie wiem czy anumalik to ona czy on, ale to bez watpienia kolejna, zwykla pinda.

  73. @Antonius

    I jeszcze dodam drobiazg.

    W sparwie Gila koscielnego pedofila. Otoz tam „zagralo” jeszcze jedno.Mianowicie ugode z obroncami Gila zawarl nie prokurator, ale pelnomocnicy ofiar …

    Czy to ma jakis wplyw na to co sie znajdzie w wyroku? Bo czywiscie musi byc wyrok, by Gil mogl pojsc siedziec. Moj blad.

  74. I zawitała na blogu katolicka miłość bliźniego, i roztoczyła fiołkowy aromat łagodnej życzliwości, i oślepiła światłem szlachetnej dobroci…
    Radosny nam dzień dziś nastał 😎
    I zabrała się za przepytywanie kółka graniastego, jak pleban po kolędzie. Da grzecznym po obrazku?
    Czarno-białym jak w „Idzie”?

  75. @maciekplacek, z godz. 21:01
    Oj, nie lubimy jak prawda w oczka kole. Oj, oj, jak nie lubimy. Tytułem wyjaśnienia. Mój nick to @anumlik, nie anumalik, więc bądź łaskaw go nie przekręcać. Jestem chłopem nie babą, choć pinda może być dwudżenderowa. A teraz ad rem. Sekwencja wydarzeń, według „Samarytanina z doskoku”. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, AD 2013 (półtora roku temu) @maciekplacek zawozi prezenty do domu dziecka (zakonnice zostawmy na boku). Pstryka fotki jak to te dzieci i ich opiekunki się z prezentów radują. Chłopaczkowie (jak rozumiem dom dziecka nie był koedukacyjny) obłażą fotografa, z którym czują natychmiastową więź i zaczynają mu włazić (dosłownie i w przenośni) na głowę. Konfidencja trwa aż do zmęczenia ich samych (dłuuugo, jak znam pięciolatków, a znam dobrze). Substytut ojca odjeżdża w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku bliźniego. Żadna z siostrzyczek nie uprzedza domorosłego samarytanina, że przekroczył linię, której przekraczać nie powinien. Oni, ci chłopaczkowie, już zaczęli sobie bowiem coś tam w swoich pięcioletnich (i młodszych – jak zeznał @maciekplacek) główkach roić. Przywiązywać się zaczęli na tentychmiast. W domu nasz „biały człowiek”, co to małpeczkom poświęcił swój czas, dowiedział się, że – cytuję „białego człowieka” – jedną z najwiekszych tragedii dla dziecka jest brak ojca w domu, że to co opisalem bylo naturalnym odruchem tych dzieci. Szukali meskiej postaci; ojca lub chocby starszego brata. Prawidłowe rozpoznanie rodziny domorosłego samarytanina. Gdy @maćkaplacka spytałem, czy poświęcił tym konkretnym dzieciom więcej czasu, dowiedziałem się, że jestem pindą. Cóż, można i tak.

    @maciekplacek! Nie pouczaj i nie obrażaj, qr…wa, mądrzejszych i bardziej od Ciebie wiekiem (kończę za cztery miesiące 72 lata) doświadczonych ludzi. Następnym razem taką Ci odwinę wiąchę, że mosznę ze strachu na uszy założysz, aby nie słyszeć wykwintnych jobów @anumlika.

    Bez odbioru

  76. anumlik
    Ja się nawet nie zamierzałam zniżyć do tego, by dać odpór osobnikowi o nicku @maciekplacek.
    Wyjątkowo to odstręczająca postać, chyba na miarę na miarę „intensywnego katolika” w wydaniu nadwiślańskim i specjalisty od kółka graniastego, niezależnie co to znaczy według jego rozumku.
    Czasem tylko obserwuję z wielkim niesmakiem popisy tego osobnika na innych blogach, ale nie sądziłam, że tu złoży wizytę.

  77. Zanim przejdziemy do ulubionego etapu blogowiska „co wioska to piosnka” pozwole sobie wrocic do TEMATU.
    Krotko mowiac jestem zdumiona tekstem ateisty i humanisty w jednym, chociaz gdy autor zadal sobie pytanie „po co wlasciwie pisze?”, zrobilo mi sie nieco lzej – no bo wlasciwie po co? I moje pytanie: o kim i dla kogo?
    Bohaterka negatywna: nie ustaje w wysilkach by postawic przed sadem…, nie upada na duchu… (ironiczne okreslenie autora), chce wymusic na biskupie…, idzie dalej niz inkwizycja…, zada aby biskup
    Srodowisko jej sprzyjajace to: pogrobowcy komunizmu i ich dzieci, ateisci wojujacy
    Biskup J.Michalik jawi sie tu jako ofiara przesladowan, grozi mu sie za to, ze jedynie „zasugerowal”.
    Panie Andrzeju Dominiczaku! Pan doskonale wie w jakich okolicznosciach padly publicznie slowa o „dzieciach lgnacych „. Biskup Michalik zaprezentowal w ten sposob stanowisko kosciola katolickiego w Polsce w czasie kiedy na jaw wychodzily plugawe przypadki pedofilii z udzialem ksiezy. W tej wypowiedzi obarczono wina dzieci i ich rodziny, w tym niepelne. Czy wowczas Pan, jako humanista potepil te wypowiedz jako obrazliwa dla tysiecy kobiet samotnie wychowywujacych dzieci? Przypuszczan ze nie.
    Czy Pan osobiscie jako ateista, prezentowal publicznie swoje poglady podczas toczacych sie w Polsce procesow za obraze uczuc religijnych? Nie wiem.
    Czy wedlug Pana dopuszczalene jest w panstwie swieckim ustawodawstwo przewidujace wszczecie sprawy karnej z urzedu w kwestii obrazy uczuc religijnych?, nonsensowny artykul 196 K.K. nie ma odpowiednika w krajach europejskich.
    Obawiam sie ze jest Pan stronniczy autorze, mimo hasel o humanitaryzmie, wolnosci slowa i demokracji, dlatego panskie arumenty nie przekonywuja mnie, tym bardziej ze wykorzystal Pan temat do przemycania osobistych porachunkow.
    Prosze tez nie pouczac o ciemnych stronach bylej epoki, wiekszosc blogowiczow doskonale pamieta te czasy i na pewno nie ciagano po sadach za krzywe spojrzenie na kosciol, tepiono poglady wagi zasadniczej tj. ustojowej.

  78. Antonius czy lonefather podeszli do sprawy ks. Gila od strony prawnej, inni, jak ja, bardziej emocjonalnej.
    Tak czy owak, nie podoba mi się powzięte „rozwiązanie”, ugodowe, rzecz jasna.
    Nic się nie stało, bracia i siostry w Chrystusie, nic się nie stało. Zapomnimy, coś tam wypłacimy (albo nie), a księżulo pewnie wyjdzie po 3 lub 4 latach za „dobre sprawowanie” i po sprawie.
    TO JEST niebezpieczny precedens! Mówię to jako nie prawnik, ale osoba starająca się myśleć logicznie i pragmatycznie.

  79. W innym miejscu (janturnau.blox.pl) posłużyłem się linkiem do niniejszego tekstu Autora aby wyrazić w poruszonej sprawie swój pogląd. Przytaczam go tutaj (niech cytowanie samego siebie będzie mi wybaczone) bo pasuje:
    >>emes5756
    2015/03/25 16:17:45
    Podaję link
    kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/03/24/sady-za-poglady/?nocheck=1
    do eseju, który dotyczy jako żywo także podejścia do tematów, jakie tu dyskutemy i sposobów dyskusji tu stosowanych. Podzielam poglady p. Dominiczaka przywołane przez autora eseju. Z jednym może zastrzeżeniem: p.Dominiczak broniąc słusznie swobody myśli i poglądów abp.M. zdaje się zapominac, ze abp.Michalik (który moim ulubiencem nie jest) gdy głosił (ex ambona przecież) pogląd o który skarży go oszołomiona p. Marenin nie był (i NIGDY jako osoba duchowna NIE JEST – wg wykładni KRK) osobą prywatną ale hierarchą polskiego KRK a gdy się wypowiadał w/s pedofilii także przewodniczącym Episkpatu Polskiego KRK. I tegoż onże oczywiscie doskonale był świadomy, gdy mówił, co mówił.
    I tylko z tego powodu wywód p. Dominiczaka co do zasady słuszny, co do osoby brzmi mi tonami fałszywymi.
    Mimo to wolterowska zasada swobody i uszanowania poglądów (nawet tych, z którymi się nie zgadzamy) pozostaje nienaruszona, zaś okarzycielka abp.Michalika nie rózni się od wielu, którzy skarżą w Polsce o obrazę swoich uczuć religijnych, tyle, że znajduje się ona po drugiej stronie „barykady”. Reszta: patrz początkowe zdania wstępu do „Rozprawy o metodzie” niejakiego Kartezjusza…>>

  80. Żabencjo,
    szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, o co ci chodzi w poście z g. 22:18.
    Czy nie mogłabyś ciut jaśniej wyrazić swoje stanowisko względem tego wpisu Gospodarza?
    Nie wiem, czy jesteś za czy przeciw, a przede wszystkim czemu/komu?
    Pozdrawiam z wiosennej Warszawy

  81. @żabka konająca, z godz. 22:18
    Czy ja wszystkie ścieżki pańskie mam na tym blogu prostować? Oto projekt zmian przepisów dotyczących przestępstw przeciwko wolności sumienia i wyznania, autorstwa Andrzeja Dominiczaka i Jerzego Kolarzowskiego, z dnia 30 listopada, 2003 roku:
    Kodeks Karny – Rozdział XXIV

    Przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania

    Przepisy w dotychczasowym brzmieniu:

    Art. 194. Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    Art. 195. § 1. Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    § 2. Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym.

    Art. 196. Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    Proponowane zmiany (wytłuszczone):

    Art. 194. § 1. Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 1 roku.

    § 2. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest funkcjonariusz publiczny lub inna osoba działająca w imieniu organu władzy, sprawca podlega karze do lat 2.

    Art. 195. § 1. Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 1 roku.

    § 2. Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym.

    § 3. Jeżeli sprawcą czynów określonych w § 1 i 2 jest funkcjonariusz publiczny lub inna osoba działająca w imieniu organu władzy, sprawca podlega karze do lat 2.

    Art. 196. Kto złośliwie obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie miejsce przeznaczone do wykonywania obrzędów religijnych lub znajdujący się w tym miejscu przedmiot czci religijnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 6 miesięcy.

    Uzasadnienia nie będę cytować. Kto zechce – niech sobie w wujka Google wlezie.

    Czy w świetle tego co zacytowałem, powtórzysz @Żabencjo, cytuję – Jest Pan stronniczy autorze, mimo haseł o humanitaryzmie, wolności słowa i demokracji, dlatego pańskie argumenty nie przekonywują mnie, tym bardziej ze wykorzystał Pan temat do przemycania osobistych porachunków?

    Rozjaśnij też, jeśli łaska, mój skołatany umysł, @żabko konająca, informacją – jakież to osobiste porachunki wykorzystał Andrzej Dominiczak, przemycając za pośrednictwem Jacka Kowalczyka temat na osobistym blogu tegoż Jacka Kowalczyka? A?

  82. Rafał KOCHAN
    25 marca o godz. 17:21

    kremlowska retoryka

    Slawomirski

  83. maciekplacek
    25 marca o godz. 19:56

    Szanowny Panie maciekplacek

    Altruizm nawiedza wszystkich. Ludzi roznych ras i roznych kontynentow. Problem z wierzacymi jest ze sluchaja religijnego nakazu wymuszajacego postepowanie altruistycznie. Maja tez w tym dodatkowy egoistyczny cel polegajacy na zbawieniu wlasnej duszy. Nie znaczy to ze altruizm ateisty jest lepszy od altruizmu osoby wierzacej. Beneficjant odnosi taka sama korzysc w jednym i drugim przypadku. Ateista w tej sprawie kieruje instynkt. Osoba wierzaca instynkt wraz z indoktrynacja religijna. Jednym i drugim przeszkadza zlo i niesprawiedliwosc. W sumie bardzo duzo laczy ateiste z osoba wierzaca.

    Slawomirski

  84. @mag
    Owszem, na zimno analizuje i rownie lodowate wnioski wyprowadzam. To moze mylic. Wiem i rozumiem. Niemniej, chce sie wyc, czlekowi przyzwoitemu. I w duszy WYJE! Ale choc wyje, to „silom woli i godnosci osobistej”, trzymam sie sciezki rozumu i rozumienia.

    To moze mylic i powodowac niesluszne mniemanie o braku emocjonalnosci.

    O czym zapewniam Ciebie, ja czlonek kolka graniastego.

  85. mag

    Czego sie nie wypieram, a z duma potwierdzam.

  86. mag
    25 marca o godz. 22:37

    Szanowna Pani mag

    Prosze juz zsiasc z tej miotly bo nic dobrego nie wychodzi. Miotla sluzy do zamiatania a nie fruwania.

    Slawomirski

  87. O’zesz tyyyyy…
    kaktusniku … w cokolwiek ci sprawi bol kluty …

    Czy ty naprawde juz nie masz ani cienie wyczucia, zrozumienia?

    Czy juz tylko i wylacznie twoje kaktusowe szajby sie licza?

    Czy naprawde musisz?

    CZy nie umiesz, nie zdolasz sie powstrzymac?

    Zamilknac nie nie wqu…ac?

    OVER

  88. Czy tak pisze madry 72-letni mezczyzna?

    (kończę za cztery miesiące 72 lata) doświadczonych ludzi. Następnym razem taką Ci odwinę wiąchę, że mosznę ze strachu na uszy założysz, aby nie słyszeć wykwintnych jobów @anumlika.

    Slawomirski

  89. lonefather
    26 marca o godz. 0:42

    idz dziecko spac

  90. Slawo?

    JAk nie wiesz gdzie, to ci podesle namiary z GPS’a na taki okolo 80 moze 90 letni okaz Fishookbarrel Cactoo w Nowym Meksyku, kawaleczek, tylko 1,5 godziny jazdy od Las Cruces… Spodnie se sciagniesz swobodnie, bo w promieniu ponad 30 mil zywej ludzkiej duszy nie znajdziesz i usiadz se na tym okazie.

    NIE!

    Nie podrywaj sie…

    Pokrec sie w lewo, w prawo… nogi z ziemi poderwij i wbij sie glebiej … Moze, zawsze ponoc jest szansa, przejdzie ci i otrzezwiejesz…

  91. anumlik
    25 marca o godz. 22:45

    anumliku, pies kulawy tańcował ze smarkiem roznoszącym z nienawiścią miłość bliźniego po blogach i z politowaniem patrzącym na świat z racji swego jednorazowego doświadczenia w sierocińcu, ale przy tej okazji powiedziałeś jedną rzecz ważącą najmniej tyle, co meteoryt, który Jana Pawła przygniótł:

    „Czy któraś z siostrzyczek prowadzących ten dom dziecka nie powiedziała Ci, że nie powinieneś aż tak bardzo dopuszczać do konfidencji tych malców. Chyba, że masz zamiar często tam bywać”.

    To jest jeden z najbardziej rozdzierających moją żonę na tysiąc (dosłownie) kawałków problemów. A przecież nie o nią chodzi, tylko o spragnione bliskości drugiego człowieka, przytulania, głaskania, miłości dzieci. Co z nimi robić? Jak nie dopuszczać do konfidencji, kiedy żona – społeczna kuratorka z 40-letnim stażem w wydziale rodzinnym i nieletnich – bywa w takiej rodzinie kilka razy w miesiącu – nie tylko służbowo, ale i z potrzeby pomagania? Jak nie dopuszczać, kiedy dziecko lezie na kolana, przytula się, cieszy się, że pani kuratorka przyszła? Jak nie przynieść takiemu dziecku cukierka, pomarańczy lub nie kupić starszemu w szkole śniadania, bo z domu przyszło głodne (rozwiedziona matka przechlała kolację z nowym moczymordą)? Mówiłem nie tak dawno, że nieszczęsna 9-letnia dziewczynka zapytała żonę:

    – Proszę pani, czy mogę do pani mówić „babciu”?

    Bardzo się cieszyła, że mogła. W szkole wołała, żeby inne dzieci słyszały:
    – Moja babcia przyszła!

    Już nie woła. Ta rodzina już pod żonę nie podlega, a trudno utrzymywać z podopiecznymi prywatne stosunki, kiedy się ma dziesięć rodzin i jest się nimi zajętym po 5, 6 godzin niemal co dzień. Jak dziewczynka zniosła brak babci? Ta praca jest, rzecz jasna, pasją mojej (niewierzącej – to informacja dla smarka) żony, ale nie może się ona za bardzo kierować emocjami, bo by przez nie umarła. I tak zresztą nie raz i nie pięć w miesiącu ryczy, kiedy w domu opowiada. Choć najbardziej ją roznosi wściekłość na nieodpowiedzialną, infantylną i dyletancką w sprawach wychowawczych smarkaterię płodzącą kandydatów na ludzi, wściekłość na zadartonose, głupkowate nauczycielki, pierdzistołkinie markujące pracę w ośrodkach pomocy rodzinie, zadartonose sędzie o umysłach dowcipowych blondynek.
    I oto ta niepozorna kobieta Chudzinka, ciesząca się ogromną sympatią i zaufaniem podopiecznych (przykład: w rozmowie telefonicznej powiedziała podopiecznej, że przeprasza, ale spieszy się, bo musi wysłać bratu sporą paczkę. Pach-trach, za pięć minut dzwoni telefon: podopieczna przyśmigała samochodem pod blok przewieźć tę paczkę) ma świadomość, że może w dzieciach, które się do niej garną, niechcąco tworzyć traumę. Bo dzieci potrzebują trwałego ciepła, uwagi, rozmawiania, zaufania, miłości, uśmiechów, a nie od wielkiego dzwonu. A trwałego nietu. Mama ma nowego pana, a pan co dzień pije i mnie nie lubi , a ja jego – też. Przecież Chudzinka ma, jako kuratorka, głównie z nieszczęściami do czynienia, nie ze szczęściem. Nie naprawi wszystkim życia spieprzonego niemal na starcie – może tylko odrobinę pomóc (na przykład wychodzić u prezydenta pokoik na strychu dla samotnej matki z dwójką dzieci lub sprzeciwić się odebraniu dziecka matce-pijaczce, którą dziecko bardzo kocha). Jest wystarczająco długo z cudzymi, nieszczęsnymi dziećmi, by zdążyły się do niej przywiązać, ale za krótko, by miały kochaną panią przy sobie aż do dojrzałości. Pytanie, czy takim dzieciom zostanie w główkach dobre, wzbogacające wspomnienie, czy trauma wynikła stąd, że kochana pani wpada na krótko, rozjaśnia przygnębiającą codzienność w mieszkaniu urządzonym w garażu bez okien i wypada. Dla dzieci jest, oczywiście, bez znaczenia, że pani to nie pan. To sztuczny problem wymyślony przez zatrzymanych w rozwoju, którzy w przeszłości, być może, byli takimi nieszczęsnymi dziećmi.

    Mnie osobiście bardzo pasują małżeństwa grupowe z dalekiej prehistorii, w których wszystkie dzieci były dziećmi wszystkich. Są znaki na niebie i ziemi, że ku temu się właśnie ma. Z tej racji mam chęć znów się urodzić.

    Zdrówka, anumliku.

  92. mag, anumlik

    Nie wchodzac w szczegoly tej debaty o bzdurnej sprawie sadowej rozkreconej przez niezbyt madra kobiete – tam nie ma zadnej sprawy – chce przywolac takie zdanie z komentarza zabencji:

    „Czy wedlug Pana dopuszczalene jest w panstwie swieckim ustawodawstwo przewidujace wszczecie sprawy karnej z urzedu w kwestii obrazy uczuc religijnych?, nonsensowny artykul 196 K.K. nie ma odpowiednika w krajach europejskich.”

    Jesli jest to prawda co zabencja nabazgrala to dlaczego szanowni przechodza nad tym do porzadku dziennego?

    Nasze dziwolagi prawne, a jest ich sporo, juz pokosztowaly budzet panstwa ladnych kilka spraw przegranych w sadach unijnych. O wstydzie nie wspominajac

  93. pombocek
    26 marca o godz. 1:49

    Jureczku, bracie moj w graniastym kolku … pozdrawiam Cie serdecznie.

    @mag, lzy mi oczy cmia …

    @anumlik, zesz … by szczezli nieczuli i glupcy.

    pombocku,
    masz ogromnaracje i wyczucie przeczucie niesamowite. Znajac wspolobywateli zawsze sie powstrzymywalem przed napisaniem tego co Ty tak pieknie wyluszczyles…

    NA dowod, prosze, historia autentyczna:

    Byl 1989 rok, wygralem stypendium do USA, na Uniwersytet Stanowy Nowego Meksyku w LAs Cruces. Polroczne stypendium. W drodze z El PAso do Las Cruces poznalem Rick’a, kierowce „hotel shuttle”, ktory zabral mnie z lotniska w El Paso, na Uniwersytet. JAk sie juz zaaklimatyzowalem, zadzwonilem do RIck’a i sie spotkalismy, by pokazal mi pustynie i nauczyl „desert survival skills”, czyli sztuki przetrwania na pustyni. Z pierwszej sesji wyszly nici, bo Rick obiecal swojej kobiecie, ze zbuduje jej pralnie, a dokladnie to przybudowke pralnicza do domu. Byla sobota siudma rano, ja nie mialem NIC do robienia, wiec bez namyslu zaooferowalem sie z pomoca. A jak uslyszalem, z eon nie ma srodkow by mi zaplacic, to zartobliwie powiedizalem, z ebede pracowal za jedzenie, ale choc natychmiast wyjasnilem ze to zart, to bylo juz za pozno bo deal zostal klepniety. RAzem w jeden dzien zrobilismy wszystko co bylo planowane na 3 robocze dni, a ja z „klienta” zmienilem status na przyjaciela. Ja placilem za benzyne, kawe, jedzenie i cos symbolicznego za czas Ricka, w zamian poznajac okolice w promieniu okolo 80 mil, przyrode, geografie, hstorie i najwazniejsze, czyli umiejetnosc przezycia na pustyni. Rytm byl prosty. Od poniedzialku do piatku, wyklady, lub cwiczniea na Uniwersytecie, a od piatkowego wieczora, do neidzielnego wieczora u Ricka. Czasem bywaly przerwy, moze trzy, lub piec, gdy Rick mial „prawdziwych klientow”, znaczy sie takich co placili mu. Wtedy zostawalem w akademiku i sie staralem nie nudzic. Spotykajac sie tak czesto, sila rzeczy poznalem ludzi z kregu Rick’a i Vanity. Z doroslymi to ciezko po latach odtworzyc imiona i wzajemne relacje, latwiej z dziecmi. W najblizszym kregu znajdowal sie synek Rick’a i VAnity, oraz ich dzieci z poprzednich zwiazkow. W sumie piatka dzieciakow, ktore czuly sie calkowicie na miejscu, to znaczy absolutnie swobodnie, u nich w domu. Ale zjawialy sie tez dzieci z aktualnych zwiazkow bylych partnerow, czy mezow, lub zon, kolejna trojka dzieci. I te i tamte dzieci bawily sie razem i nie widzialem ani razu, zeby byly przez dzieci traktowane inaczej, o doroslych nie ma co mowic, bo traktowali wszystkie te rozwzeszczane i rozbrykane dzieciaki jak wlasne. Apogeum mialo miejsce w sierpniu na urodzinach Ricka. Przyjecie mialo miejsce w domu rodzicow Rick’a, na przedmesciach El Paso. Z doroslych byli rodzice RIck’a i Vanity, oni, oraz ich byli maz i zona ze swoimi aktualnymi partnerami, no i oczywiscie wszystkie dzieci na raz i razem. W sumie 11 cioro dzieci, w roznym wieku, traktujacych sie i odnoszacych do siebie jak bracia i siostry, ktorymi w wiekszym, czy mniejszym stopniu jakos tam byli. Zadnej wymuszonej grzecznosci, zwykle normalne relacje, ajk to miedzy dziecmi… Najciekawsze bylo dla mnie to, ze wcale nie wiezy pokrewienstwa decydowaly o sile wzajmenych sympatii…

    I o tym mi @pombocku przypomniales swoja uwaga.

  94. Utrzymujac sie w konwencji tego blogu, tanie zaserwujmy odgrzanie

    Babilon

    Hej, dzisiaj przeczytałem, ze złotego tronu
    Przyjechał tutaj król wielkiego Babilonu
    Z dala od niego, w pewnej odległości
    Stoi tłum niewolników własnej wolności
    Z dala policja czeka w pogotowiu
    Czeka na rozkaz, na rozkaz bojowy
    Ale patrz dalej, tam proboszcz błogosławi
    Armię jadacą na wojnę błogosławi
    Jego natura, to być nienaturalnym
    Klamać i pluć wokoło to jego natura

    Hej, zbiera pieniadze i odpuszcza grzechy
    Oni mu więc płacą i już są bez winy
    Chlapie wodą z kranu kościelne obrazy
    Morderca ich dotyka i już jest bez skazy
    Bo kultura Kościoła, to być niekulturalnym
    Spalić wszystko prawdziwe to jego kultura

    Hej, cesarz teraz wita się z dowódcą Kościoła
    A potem wydaje wyroki śmierci w imię Boga
    A oni dalej modlą się do barwnych napisów
    Nic nie rozumiejąc w swoim krótkim życiu
    A ja bardzo dobrze rozumiem ten stan
    Ja przecież kiedyś byłem taki sam

    Hej, wszystko dla Kościoła, pieniądze i złoto
    Benzyna, alkohol, pieniądze i czołgi
    Teraz z dala podbiega biskup, pokazuje
    Gdzie długa modlitwa każdego obowiązuje
    Kiedyś tu był stos, na którym palono
    A potem Kościół krzyczał, że ich odkupiono
    Prałat – Ajatollah chcą naszej ofiary
    Chcą wojny w imię Boga, chcą niewiernym kary

    A ja teraz wiem, naprawdę wiele wiem
    Wiem, że kościół babiloński czyni ziemię złem
    A ja teraz wiem, naprawdę wiele wiem
    Babilon wielki uczynił ziemię złem
    A ja teraz wiem, naprawdę wiele wiem
    Wiem, że kościół babiloński czyni ziemię złem
    A ja teraz wiem, naprawdę wiele wiem
    Babilon wielki uczynił ziemię złem.

    [(Zakazane (przez katolików) Piosenki]

  95. ups…

    Bylo na urodzinach Rick’a 11 dzieci… Mysle, ze dodatkowa trojka, to byly dzieci z wczesniejszych zwiazkow Rick’a, Vanity, lub ich wczesniejszych partnerow, czy partnerek. Nikt sie tam takimi drobiazami nie przejmowal, wiec dlaczego ja mialbym?

    Mysle, ze @pombocek ma racje, ze to w takiej, czy innej formie nastapi. Co wiecej mysle, ze bedzie to o niebo lepsze od rozwiazana, w jakim w tej chwili, jak w bagnie jakims durnowatym, tkwi Polska. Gdzie w imie fantasmagorii katolickiej, ludzie robia sobie nawzajem i swoim dzieciom pieklo na ziemi.

    Noc, a ja siedze przed kompem, snuje wspomnienia, sacze merlota i rozmyslam. O tym calym nieszczesciu, jakiego sprawca jest kosciol katolicki i zaprzeszle brednie jakie wierdziela ludziom do glow. Brednie, ktore pwoduja, ze potencjalnie dobrzy ludzie, w imie fantasmagorii, zamieniaja sie w bestie wsciekle, nawzajem sie kasajace i robiace rozpieruche w glowach swoich dzieci, ksztaltujac je na swoj obraz i podobienstwo, byle jakos pasowaly do fantasmagorii. Do urojonego stanu idealnego…

    A najbardziej to szkoda dzieci, bo wiem co widzialem na wlasne oczy, ze dla nich, nie ma zanczenia, czy mama ma z innym tata brata, czy siostre, dla dziecka wazne jest, ze ani mama, ani tata nie przestali go kochac. Nie przestali kochac, nawet jesli sa teraz w kims innym i maja z tym kims innym nowego braciszka, czy siostrzyczke…

    Wiem, bo widzialem. Wiem, ze moze tak wlasnie byc….

    A moze byc tak jak najczesciej obserwujemy w Polsce. Gdy rozstanie sie doroslych, to jest rowne koncowi swiata… A potem jest juz tylko wieksze, czy mniejsze pieklo i wzajmena narastajaca nienawisc wciagajaca dziecko w swoje sidla i zmuszjaca do opowiedzenia sie …

    Biedne dzieci …

  96. singleparent (4:12)

    „Noc, a ja siedze przed kompem, snuje wspomnienia, sacze merlota i rozmyslam.”

    To dobrze masz. Moja Babciusia jak nie moze spac to saczy OVALTINE. Wyobrazasz ty to sobie? Ovaltine!

    Ja se sacze seczego jak nie moge spac. Co dzisiejszej nocy tez mnie pewnie napadnie. Dobrze ze zem siem wczesniej zaopatrzyl u Rudej Zoski na Brzeskiej.

    Czy na Brzeskiej byla, naprawde, Ruda Zoska? Bo moja pamiec zawodna nie wyprodukowala nic w tej materii

  97. @mag, pejoratywne okreslenia dotyczące powódki i jej poczynań pochodzą z artykułu powyżej, nie ujęłam w cudzysłów, wstawiłam jedynie wielokropki. Ty, jako rasowa dziennikarka powinnaś wiedzieć jak się urabia opinię czytelników i rzeczywiscie ta metoda w kilku przypadkach okazała się skuteczna. Natomiast dla karygodnej wypowiedzi J.Michalika znalazłam jedynie określenie: „sugestia”. I ta właśnie stronniczość autora, ukryta pod hasłem walki o wolność słowa wzbudziła mój sprzeciw. Starałam się poszukać w miarę obiektywny opis sprawy; wiadomo że z tej odległości nie śledzę na bieżąco, to co załączam pochodzi z Newsweeka :
    „Przed sądem w Przemyślu rusza proces przeciwko abp. Michalikowi. Na dzień przed rozprawą przemyska archidiecezja wezwała do modlitwy za „prześladowców Kościoła”.
    „To dziecko lgnie…”
    Proces został wytoczony arcybiskupowi przez feministkę Małgorzatę Marenin, założycielkę stowarzyszenia Stop Stereotypom. Poczuła się ona urażona homilią, którą arcybiskup wygłosił jesienią 2013 roku.
    Odnosząc się do przypadków pedofilii w kościele, o których donosiły media, ówczesny przewodniczący episkopatu powiedział, że winne są pornografia, „brak miłości rozwodzących się rodziców” oraz „promocja nowej ideologii gender”. Oberwało się też feministkom. To one jego zdaniem „walczą z tradycyjnym modelem rodziny i wierności małżeńskiej”. Wcześniej abp mówił dziennikarzom: – Często wyzwala się ta niewłaściwa postawa czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo, i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.
    – Po słowach arcybiskupa poczułam się, jakby ktoś pchnął mnie nożem w plecy – mówiła potem Marenin – feministka samotnie wychowująca dziecko – i oskarżyła duchownego o pomówienie. Tamtą sprawę umorzono, ale Marenin w Sądzi Okręgowym w Przemyślu złożyła pozew o naruszenie dóbr osobistych.”

  98. @Slawomirski
    26 marca o godz. 0:12

    Kojarzenie faktów i rozumowanie gimbazowego kurdupla wpatrzonego w „Kurwina”…

  99. @anumnlik, i co? proponowane zmiany dotyczą wysokości kar oraz wskazania osób które ze względu na pełnione funkcje podlegają szczególnej odpowiedzialności karnej. Najważniejszy art.196 pozostał, wbogacony o słowo „zlośliwie” (że niby trudniej udowodnić intencje?), oraz o sprecyzowanie miejsca ewentualnie znieważonego przedmiotu czci religijnej. To wszystko.
    Po głowie skołotanej cię pogłaskam, śpij spokojnie. Oto fragment który wydał mi się nie na miejscu, o zbyt osobistym zaangażowaniu, z udziałem nazwisk osób trzecich, z opisem sporów w redakcji i nieprzychylną opinią o byłych współpracownikach, a zaczyna się tak:
    „Że niektórzy ateiści są wrogami wolności słowa, wiem nie od dzisiaj… „

  100. lonefather
    26 marca o godz. 4:12

    Pomyślałem o Tobie i Twoim Jasiu, lonefatherku. Zuch jesteś jak cholera. Czego jak czego, ale najważniejszego w życiu dziecka stającego się człowiekiem, czyli uczucia, Twemu Jasiowi nie brakuje. Będzie z niego człowiek. A mówię to jako bardzo zimny wychów. Więc z okazji tego myślenia – ciekawostka w stopniu chorążego. Były wojskowy, niestary chłop w połowie drogi między pięćdziesiątką a sześdziesiątką.
    Jak mama 15 lat temu przeprowadziła się do obecnego mieszkania, które za chwilę będę sprzedawał, bo tylko ja w nim zostałem, szybko stał się przyjacielem domu: pomagał mamie, w czym mógł, woził samochodem, gdzie potrzebowała – na przykład na grzyby – pomagał każdemu, kto pomocy potrzebował. Pomógł również swojej żonie, kiedy odeszła do innego: stał się awaryjną przedszkolanką dziecka, które spłodziła z tym innym (brał je do siebie, kiedy była potrzeba), a kiedy dziecko (chłopak) podrosło, stał się jego głównym wychowawcą. Może i nie tak często się spotyka tak uważne, ciepłe, śmiertelnie odpowiedzialne wychowanie dziecka przez samotnego mężczyznę. Teraz chłopak jest dorosły, żonaty, a pan chorąży jest, że tak powiem, jego głównym ojcem, właściwie – całą jego rodziną, bo stosunki z biologicznymi rodzicami są sporadyczne i raczej chłodne. Chyba najcudniejsze i najmocniejsze rodzinne więzi, jakie w życiu widziałem, są między panem chorążym, jego chłopakiem, żoną chłopaka, biologicznym synem chorążego i żoną syna. Zwalają się na przyklad do taty z okazji świąt całą czwórką, mieszkają na kupie w jednym pokoiku pana chorążego trzy dni i się nie mogą rozstać.

  101. Naturalną ozdobą blogu ateisty są religijne kwiatki. Oto jeden z nich (reklamowa rozkładówka instytutu im. Piotra Skargi z Krakowa pt. „Przywileje Członków Apostolatu Fatimy”. Czytamy w niej :

    „Wielkim przywilejem uczestnictwa w Apostolacie Fatimy będzie efekt uzyskany dzięki miesięcznym datkom członków, przekładający się na POMOC DUCHOWĄ DLA SETEK TYSIĘCY POLSKICH KATOLIKÓW, którzy dzięki temu wsparciu również będą mogli zapoznać się z Orędziem Fatimskim i odpowiedzieć na apele Najświętszej Maryi Panny.
    Matka Najświętsza szczodrze nas wynagrodzi za nasze – choćby najmniejsze – uczynki.
    Proszę, jeszcze dziś przyłącz się do nas poprzez drobny comiesięczny datek”.

    W dalszej części wymieniane są bezcenne przywileje:
    comiesięczna msza święta w intencji twojej i twoich najbliższych
    będziesz wspierany modlitwami sióstr zakonnych
    otrzymasz dyplom apostoła Fatimy
    otrzymasz naklejki z Matką Bożą Fatimską, uwaga: już poświęcone przez kapłana (!)
    i tym podobne bogactwa.

    Dezerter zaraz nam przypomni, czy Jezus mówił o równości wszystkich wobec Boga, czy o jakichś kupnych przywilejach na drodze do zbawienia. Martinie Luterze, Ty nie rzucaj mięsem w grobie – przewróć się lepiej na drugi bok, zamknij oczy i zatkaj gliną uszy.

  102. żabka konająca
    25 marca o godz. 22:18

    Właśnie ! Przenikasz zasłonę rozważań technicznych o tym czy się sądzić „za obrazę”, czy nie, docierając do istoty rzeczy. O tym samym piszę.

    Kościół kat ma świetnie opanowaną technikę zamieniania ofiary w sprawcę. Ofiary własnej, haniebnej działalności, zamienia w sprawców własnych rzekomych cierpień.
    Michalik wyłgiwał kler od odpowiedzialności za pedofilię zrzucając winę na same dzieci – bo „lgną” do klechów, oraz – przede wszystkim – matki tych dzieci, ze szczególnym uwzględnieniem matek samotnych. Które bardzo często dostały już wielokroć po łbie: od życia generalnie, od męża pijaka i brutala, od otoczenia społecznego („zła baba”), ekonomicznego ( niższe zarobki i zwykle śladowe, albo żadne alimenty, a alimenciarze niepłacący na dzieci cieszą się dobrą opinią w otoczeniu – są „zaradni” nie płacąc na dzieci i samotną byłą żonę), państwowego (państwo nie chce stworzyć skutecznego systemu alimentacyjnego). Dowali też Kościół kat. Z najwyższego poziomu. Od Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupa Michalika Józefa.
    Z całą resztą biskupów i kleru.

    Dowie się taka matka z telewizji, netu, prasy, radia, z konferencji prasowych, z ambon, z Frondy, z Torunia, z publikacji kościelnych, parafialnych, krajowych czasopism religijnych, z szeptanej propagandy i parafialnej plotki, po wielokroć, że klecha gwałcący dzieci nie jest niczemu winien, tylko dziecko i jego zdegenerowana moralnie matka, co tak dziecko chowa, żeby lgnęło do gwałcicieli w sutannach. Którzy nie gwałcą, bo są święci, ale tylko w duchu miłości bliźniego odpowiadają na żądanie dziecka.

    Kobieta miała czelność podać do sądu arcybiskupa = Kościół – święty kat – jest prześladowany = to atak na „Pana Boga”.
    Winna jest podła „wojująca feministka”, „oszalała dżenderystka”, „komunistka”, „ateistka” „zła kobieta, co zapiera się miłości Bożej w sercu”.

    Bezczelność katowską kontynuuje niejaki Kloch, kolejny drab w sutannie, uprofesorowany i starannie w dziennikarskiej mowie łgarstwa wyćwiczony. Chłopak gwałcony dawno temu przez klechę nie otrzyma od Kościoła kat żadnego „odszkodowania”, ani „rekompensaty”, czy „zadośćuczynienia”. Kościół kat niewinny jest niczemu. On otrzyma tylko „pomoc”, bo „widać, że ten człowiek jest w trudnej sytuacji” – a Kościół kat – „zawsze się pochyla nad ludźmi w potrzebie”.

    Taka kobieta, matka, też „lgnie”. Lgnie do kościelnej posadzki, którą starannie szoruje. Za „Bóg zapłać”. Szorując, widzi nad sobą „Przenajświętszą Panienkę”, i swój los utożsamia z „jej losem”. Robi jej się od tego jakoś mniej ciężko na duszy. Trochę znośniej. Lgnie więc do tego Kościoła, który jest jej katem.
    Tak działa ta koszmarna pułapka religii, zastawiana na ludzi. Wnyki rozstawiają biskupi.

    Zaś co do prawa – każdy, kto powziął uzasadniope podejrzenie o popełnieniu przestępstwa, powinien je zgłosić na policji.
    Ks. prof. Kloch, nic nie zrobi. Kościół nie będzie zgłaszał śledczym przypadków molestowania. ”Jeśli ofiara chce, ma prawo sama to zgłosić”.
    Tyle ma do powiedzenia ofierze.
    Co znaczy, że tyle samo ma do powiedzenia swemu Bogu: sper… na drzewo !
    To się nazywa „Boża miłość”.

  103. pombocek
    26 marca o godz. 8:44

    Wartość tych przywilejów nie ma sobie (prawie) równych. Zrównują się z nimi tylko butelki z piwem. Po oderwaniu naklejki, na odwrocie jest kod. Jeśli wyślesz naklejkę, możesz wygrać bilet to raju.

  104. pombocek
    26 marca o godz. 8:11

    Obraz porusza urodą ludzkich relacji opartych na autentycznych więziach. Stworzonych dzięki uważności, empatii, mądrości i konsekwentnej pracy. Oraz dzięki czemuś jeszcze, co pozostawię poza zamkniętym słowem.

    Gdybyż takich było więcej.

  105. lonefather
    26 marca o godz. 4:12

    Nocne pisanie. Dobre pisanie.

    Trochę a propos, a trochę nie, pomyślałem o filmie „Ćma”, z Romanem Polańskim. Taki nocny.

  106. onefather
    26 marca o godz. 4:12

    dzień, a bzdury gadam: film nie z Polańskim, a z Romanem Wilhelmim w głównej roli.

  107. pombocek
    26 marca o godz. 1:49

    Nocne pisanie, dobre pisanie.
    Najpierw – moje wielkie uznanie dla Twojej żony.
    A następnie to, że od takich pytań, dostrzeżeń człowiek robi się człowiekiem.

    My to wiemy. Żaden religiant nie pojmie. On ma swoje cytaty z niczego, co niczym pozostanie.

  108. @żabka konająca, z godz. 6:22
    Piszesz – I co? proponowane zmiany dotyczą wysokości kar oraz wskazania osób które ze względu na pełnione funkcje podlegają szczególnej odpowiedzialności karnej. Najważniejszy art.196 pozostał, wzbogacony o słowo „złośliwie” (że niby trudniej udowodnić intencje?), oraz o sprecyzowanie miejsca ewentualnie znieważonego przedmiotu czci religijnej. To wszystko.

    Wszystko. Nie oceniałem proponowanych zmian, gdyż sam wyrzuciłbym art. 196 z Kodeksu Karnego. Przywołałem jednak ową (nie jedyną) propozycję, współautorstwa Andrzeja Dominiczaka, po tym jak zadałaś mu (retoryczne raczej) pytanie – Czy wedlug Pana dopuszczalene jest w panstwie swieckim ustawodawstwo przewidujace wszczecie sprawy karnej z urzedu w kwestii obrazy uczuc religijnych?, nonsensowny artykul 196 K.K. nie ma odpowiednika w krajach europejskich.
    Coś tam, ten Dominiczak, próbował w 2003 roku jednak robić, aby choć złagodzić karę i doprecyzować tzw. intencje czynu.

    Co do Twojego zdania – artykuł 196 K.K. nie ma odpowiednika w krajach europejskich – to rozjaśnię nieco Twoją wiedzę „w tym temacie”. Siedem krajów europejskich stosuje podobne przepisy. Są to – oprócz Polski – Niemcy, Dania, Grecja, Włochy, Cypr i Malta. W większości z nich prawo to stosowane jest albo sporadycznie, albo wcale (Dania od 1938 roku z prawa tego nie korzystała). We Włoszech istniejące od 1930 roku prawo owe zostało w 1999 roku zdekryminalizowane, a Irlandia ma przeprowadzić w najbliższym czasie referendum, czy utrzyma przepis. W Niemczech przepisy o bluźnierstwie są wykorzystywane, aby chronić mniejszości religijne, jak np. w 2006 roku ws. Manfreda van H., który rozdawał papier toaletowy z wystemplowanym „Koran, Święty Koran”.

    Ne świecie, według danych Instytutu PEW (Pew Research Center) za 2012 rok prawo, w których kara się za bluźnierstwo istnieje w jednej piątej krajów na świecie (22 proc.), w tym w większości państw muzułmańskich, choć także w Indiach.

    Na temat zbyt osobistego zaangażowania, z udziałem nazwisk osób trzecich, Andrzeja Dominiczaka, w zapodanym przez red. Kowalczyka artykule, wypowiadać się nie będę. Twoja ocena, do której Ci wolno. Mnie fragment, do którego się odwołałaś nie raził.

  109. Tanaka
    Bardzo chciałabym ten film obejrzeć (sprawdziłam w guglu, co to jest), bo jakiś mi umknął.
    Płyty DVD podobno nie ma, w Kinie Polska na Kulturze „Ćma” też się nie pojawia.
    Masz jakiś pomysł?

  110. Ja mam proste rozwiązanie.
    Ćma (1980)
    https://www.youtube.com/watch?v=UukVHPRk3NI
    😉

  111. mag

    Moja nie do wytrzymania platoniczna Ukochana mag, po umieszczeniu obojga w krótkich jak oddech kaczuchy niepublicznych domach opieki mam w tym antyludzkim, pierdzistołkowatym państwie, zamiast ulgi, trzy razy więcej kłopotów na pękającym łbie. Odezwę się pocztowo pod wieczór.

  112. @mag
    Tu masz „Ćmę” na YT
    https://www.youtube.com/watch?v=UukVHPRk3NI
    Otwórz link bez cudzysłowu.

  113. Tobermory
    Wielkie dzięki.

  114. anumlik, lonefather, pombocek
    (wedle alfabetu, co by nie było, że kogoś faworyzuję.)
    Bardzo fajne potrafią być rodziny patchworkowe. Sama taką stworzyłam wraz z moim obecnym partnerem. Dzięki temu mamy wspólnie troje dorosłych już dzieci i pięcioro wnucząt. Wszyscy się oczywiście znają „na krzyż” i są sobie bliscy.
    I co z tego, że nie jest to tradycyjna rodzina (utrzymujemy z powodu dzieci i wnuków także kontakty z eks-małżonkami typu święta, oraz inne uroczystości, nawet nieraz wakacje), ale w sumie udana.

  115. Acha, zapomniałam dodać dodać morał na koniec.
    Zawszeć lepiej mieć więcej ludzi do kochania niż mniej, co zresztą działa w obie strony.

  116. Skorzystam z okazji i podzielę się z Wami moimi ulubionymi obrazami. Nie licząc dwóch pierwszych pozycji kolejność bez znaczenia.
    Rękopis znaleziony w Saragossie. Wojciech Jerzy Has (1964)
    Siódma pieczęć. Ingmar Bergman (1957)
    Faraon. Jerzy Kawalerowicz (1965)
    Diabeł. Andrzej Żuławski (1972)
    Persona. Ingmar Bergman (1966)
    Głowa do wycierania. David Lynch (1977)
    Mechanik. Brad Anderson (2004)
    Nóż w wodzie. Roman Polański (1961)
    Dziecko Rosemary. Roman Polański (1968)
    Metropolis. Fritz Lang (1927)
    Lawrence z Arabii David Lean (1962)

  117. Rodziny patchworkowe sa mozliwe, gdy ludzie umieja sie odnosic do siebie nawzajem z szacunkiem, gdy sa zdolni do dostrzezenia swoich win i bledow i umieja pogodzic sie w polaczeniu z wybaczeniem, z winami i bledami innych.

    Brzmi znajomo prawda?

    Ano brzmi. Jest dokladnie takie jak twierdzi, ze naucza, kosciol katolicki. Wiec jesli u katolikow nie dziala to, tak jak dziala u ateistow, to pozostaje zadac pytanie, dlaczego nie dziala? Dlaczego nie dzala, co stoi na przeszkodzie, ze nie chce zadzialac w praktyce.

    Nie wiem, czy nie popelniam bledu, ale sadze, ze na przeszkodzie stoi inna czesc koscielnego „nauczania”. „Nauczania” latwego do kontroli, bo dotyczacego rodziny i zwiazkow miedzy ludzmi.

    „Nauczania”, ktore nie pozwala ludziom rozejsc sie w pokoju, gdy wyczerpaly sie mozliwosci dogadania sie…

    Przymus narzucany „nauczaniem” i wymuszany przez „co ludzie powiedza”, powoduje, ze ludzie tkwia w niechcianych zwiazkach, ktore w miare trwania przeksztalcaja sie z „niechcianych”, w nienawistne. A gdy to nastepuje, to nastepuje koniec jakichkolwiek mozliwosci rozstania sie w zgodzie … koniec szansy na ulozenie mozliwie normalnych relacji po rozstaniu, koniec jakiejkolwiek szansy na stworzenie dzieciom szansy nadobre relacje z obojgiem rodzicow, ktorzy juz nie sa razem. O szansie na „rodzine patchworkowa”, to juz nawet nie bede spominal.

  118. Pełna zgoda ojczulku, kato-mental-stan to psychopatologia.

  119. No to wrocmy jeszcze na chwile do sprawy pedofila Gila.

    Dzis w TOK FM redaktor Adam Szostkiewicz dal wyraz swojemu niezadowoleniu z wyroku siedmu lat wiezienia, jaki wydal sad w Wolominie, na podstawie zawartej ugody. SLUSZNIE powiedzial. Ja sam tak uwazam. Przeczytajcie prosze, a ktochce to sobie bez trudu znajdzie i poslucha. A teraz co powiedzial A. Sz.:
    ——————————————————————————————————–

    – Nie mówię, że wyrok w sprawie Wojciecha G. nie jest legalny. Ale moim zadaniem, w tak ohydnej sprawie, sąd nie powinien zgadzać się na ugodę – ocenił Adam Szostkiewicz w TOK FM. Były ksiądz Wojciech G. został skazany przez sąd w Wołominie na siedem lat więzienia.
    Wojciech G. był oskarżony o 10 przestępstw, między innymi obcowanie płciowe z małoletnimi i molestowanie. Zarzuty dotyczyły sześciu Dominikańczyków i dwóch Polaków.

    Na pierwszej rozprawie przed sądem w Wołominie obrońcy byłego księdza złożyli wniosek o dobrowolne poddanie się karze, zaproponowali siedem lat więzienia. Na drugiej sąd ogłosił pozytywne rozpatrzenie wniosku, uznał Wojciecha G. za winnego zarzucanych mu czynów i skazał na siedem lat więzienia. Oskarżonego nie było wczoraj w sądzie podczas odczytywania wyroku.

    ====================================================

    Tez uwazam, ze legalnosc nie zawsze jest tozsama ze sprawiedliwoscia. I tak jest w tej sprawie. Wyzej podzielilem sie swoja opinia w tej sprawie. NApisalem, ze „obroncy Gila” to nie byli jego obroncy, tylko obroncy Kosciola Katolickiego i choc na pozor bronili Gila, to na uwadze mieli tylko dobro kosciola i uczynili co w ich mocy, zeby w wolominskim wyroku nie padly slowa o odpowiedzialnosci kosciola katolickiego. Nie dopuscili do publicznego, na sali sadowej, roztrzasania i badania wszystkich okolicznosci. Odniesli w swoich staraniach sukces.

    Nie osmiele sie wydac opinii, ale zadam pytanie. Czy i w jakim zakresie do sukcesu obroncow kosciola katolickiego przlozyl reke wolominski sad, tak latwo idac na reke i akceptujac ugode?

    Wszystko jest lege artis, ale zniesmaczenie odczuwam wielkie.

  120. Żorż Ponimirski
    26 marca o godz. 12:51

    To nie stan jest psychopatologia, ale wpedzanie ludzi w pulapke niemoznosci spokojnego zakonczenia zwiazku, ktory sie juz wyczerpal, moze slabsze jednostki wpedzic w nieliche klopoty psychiczne.

  121. 100% przyłożył do tego rękę, bo przecia się zgodził, poszedł na ten zabieg. Nawet się pewnie nie przejęli opinią publiczną.

  122. lonefather
    26 marca o godz. 13:04
    No tak… i te działanie wpędzają ludzi w takie stany umysłu, które wywołują patologiczne zachowania. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości katolicyzm będzie na liście chorób psychicznych. 😉

  123. Żorż Ponimirski
    Gdy zaglądam na portal Fronda, to wręcz zyskuję pewność, że katolicyzm w polskim wydaniu (innych wydań bliżej nie znam) JEST już w nader licznych przypadkach chorobą psychiczną.
    Dziś np. trafiłam na wywiad z Ryszardem Tekieli, niegdyś współredaktorem krakowskiego Brulionu, niezłym poetą itd. To co on opowiada na temat „opętania”, egzorcyzmów i złej aury unoszącej się nad Warszawą jako siedliskiem szatana jest ewidentnym dowodem, że natychmiast powinien jeśli nie wylądować w wariatkowie, to przynajmniej podjąć regularne leczenie psychiatryczne w przychodni dziennej.

  124. Żorż Ponimirski
    26 marca o godz. 13:13

    Raczej widzialbym miejsce docelowe w kodeksie karnym…

    Tak jak ma to miejsce z innymi „narzedziami zbrodni”. To sie moze wydawac dziwne na pierwszy rzut oka, ale jak sie zastanowic to droga kk do kk jest szeroko otwarta, bo sa juz w kodeksie karnym paragrafy umozliwiajace karanie za oszustwa, czy „niekorzystne rozporzadzenie mieniem, a to i jeszcze pare innych sprawek, sa najczestsze skutki dzialania ksiezy poslugujacych sie wierzeniami, ktore wczesniej sami swym ofiarom zaaplikowali i w tych wierzeniach utrzymuja, by z tego czerpac korzysci materialne.

    A tytulem uzupelnienia dodac nalezy, ze jest w naszym kodeksie karnym analogia w postaci paragrafow umozliwiajacych karanie dilerow narkotykowych. Jak sie przyjzec blizej, to choc kupujacy narkotyki robia to dobrowolnie, to dilerzy sa karani. Identyczna zasade mozna rozciagnac na „dilerow wiary”.

  125. mag
    26 marca o godz. 13:40
    Też tam zaglądam. Dzisiaj znalazłem określenie przeintensywnego katolika Terlika- homoseksualny pedofil. Boki zrywać. Przy okazji wspomnę jak przekatolik Terlik powiedział w TV- są ludzie, którzy umierają w wieku zarodkowym. 😉

    lonefather
    26 marca o godz. 13:43
    Robocza wersja do rozwinięcia.
    Kto niekorzystne wpływa na stany umysłu innego człowieka podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
    😉

  126. Precedens ks. Gila jest porażający.
    Wciąż nie ma w Polsce bata na pedofila klechę. Sąd idzie na ugodę, a prokuratura milczy. Kurde, gdzie my żyjemy? Dlaczego na to zezwalamy?
    Nawet „inicjatywa obywatelska” Liberte dotyczy tylko sprzeciwu, by za lekcje religii w szkołach płaciło państwo.
    A wypieprzyć do sal katechetycznych, nota bene fundowanych przez wiernych w kościołach, czy przy kościołach powstających jak grzyby po deszczu jeszcze za komuny, a teraz to już bez opamiętania, salach, które kk wynajmuje teraz na działalność gospodarczą.
    Co robi z ta kasą?!
    Kto wreszcie prześwietli dochody kk i zacznie ściągać podatki stosownie do zysków?
    Matko moja, czy jest jeszcze w Europie drugie tak durne społeczeństwo, które tak się daje doić Watykanowi i jego lokalnym namiestnikom?

  127. mag
    26 marca o godz. 13:40

    Wzorowo, po katolicku dał głos Terlikowski, gdy Angelina Jolie usunęła zagrożone nowotworem jajniki i tkanki piersiowe, by nie umierać w męce, jak jej matka i inne najbliższe osoby.
    Terlikowski skomentował: „w imię walki z rakiem, rzecz jasna”.
    Takie pełne katolickiej miłości szyderstwo z cudzego dramatu. Bozia dał złe geny, niech się człowiek po katolicku męczy z nowotworami, niech go zeżrą, bo to najwyższy wyraz Bożej Miłości.
    Jak już się rozgrzał, dalej wyrypał tak:
    „Ciekawe też, czy aktorka ma świadomość, że jajniki nie są jedynym organem, jaki może zaatakować ta paskudna choroba (z którą trzeba walczyć choćby regularnie się badając)? Jednym z nich jest mózg. Może jednak lepiej nie mówić jej o tym, bo jeszcze zdecyduje się na amputację mózgu, by uniknąć nowotworu w tym akurat miejscu. A może, biorąc pod uwagę jej pomysły, narząd ten z powodu nieużywania już zaniknął, dlatego aktorka czuje się zupełnie bezpieczna.”
    Terlikowski posiada narząd. Dał mu go Bóg. W celu głoszenia Miłości Bliźniego oraz Dobrej Nowiny.

  128. Panie Kowalik jak również wszyscy co zechcą to przeczytać.
    Możliwość dogadania się ateisty umiarkowanego za jakiego uważam Pana z ateistą extremistą są małe.
    Prędzej się można dogadać z każdym umiarkowanym katolikiem, komunistą, narodowcem, buddystą, małorolnym, obszarnikiem a nawet z faszystą.
    Szkoda czasu i energi na zajmowanie się extremą każdej marki i maści.
    Umiarkowani łączcie się albowiem to Wy wspólnie możecie dokonać cudów!
    Uszanowanie dla wszystkich.

  129. Uwaga z ostatniej chwili….

    Odbyla sie konferencja Prokuratora Brice Robin z prokuratury z Marsyli, ktora prowadzi sledztwo w sparwie katastrofy Airbusa Germanwings w Alpach. Prokurator poinformowal, ze drygi pilot 28 letni Andreas Lubitz, zamknal drzwi do kabiny pilotow, czym uniemozliwil powrot pierwszemu pilotowi. Na tasmach sa nagrane zarowno walenie w drzwi kabiny, jak i wezwania kapitana do otwarcia drzwi. Drugi pilot je kompletnie zignorowal i wcisnal przycisk awaryjnego opadania. Wskutek tego w ciagu kilku minut samolot obnizyl lot z 12000 m do okolo 2000 m i uderzyl w gorskie zbocze.

    Andreas Lubitz byl narodowosci niemieckiej, ale nic nie wiadomo o jego pochodzeniu etnicznym. Niemniej wydaje sie, ze nie nalezy laczyc tego tragicznego wypadku z terroryznmem.

    Wydalo mi sie to na tyle wazne, ze umiescilem, choc nie jest na temat….

  130. lonefather
    26 marca o godz. 14:51

    trochę na temat. Bo o ekstremiźmie.

  131. Ile mzna wciaz na powaznie?

    Nie nei nawoluje do nie pisania powaznie o powaznym, ale o chwile przerwy i relaksu.

    Kazdemu sie nalezy. Wam tez. Na GW jest quiz z MISIA … sprawdzcie sie, ajko i ja zrobilem.

    11 poprawnych 3 skuchy … i pomyslec ze mogly byc tylko dwie, ze sie zawachalem i zmienilem w ostatniej chwili role w ktora sie wcielil tata Stanislawa Tyma.

  132. sorki quiz jest na gazeta.pl a nie an GW.

  133. @Tanaka! tak precyzyjnie potrafisz opisac to co mam na mysli, a nawet to czego jeszcze nie sprecyzowalam a jedynie mgliscie przypuszczalam, ze moje uwielbienie osiagnelo dopuszcalny pulap. Dalej to juz bedzie juz tylko constans.
    Ps. Pani ktora docenia uroki twojego usmiechu, zna sie na rzeczy.

  134. @mag 26 marca o godz. 11:42 , napisas cos bardzo waznego o milosci w zyciu, ja sie tym zgadzam, moze bardziej egzaltowanie z powodu zabiej natury. Pozdrawiam.

  135. @lonefather.

    Andreas Lubitz, czyli Andrzej Lubicz, zapewne ma pochodzenie polskie. Babcia – Polka wpoiła mu jedynie słuszne wartości, których znawcą jest niejaki Terlikowski – ten od usuwania mózgów… Pozostając sam w kabinie uzmysłowił sobie nagle, że przecież latanie samolotem jest sprzeczne z naturą, czyli jego bogiem. To wbrew temu, co mu babcia Polka wpajała, gdy żarł pierogi ruskie w jego niemieckim domu.
    Usłyszał wówczas głos swego boga, by czynił swoją powinność… Zatem uczynił, bo biblia jest źródłem wiedzy o bogu i świecie…

  136. @Rafal Kochan

    Ciekawa opcja, ale bym sie nie spieszyl, bo Andreas wcale nie musi miec polskich korzeni by miec slowianskie nazwisko. Ostatecznie nie zapominajmy o mniejszosci slowianskiej, czyli Slowianach Polabskich. Poczekajmy na oficjalne wyniki sledztwa.

  137. @lonefather..

    Ty naprawdę sądzisz, że oficjalne wyniki śledztwa będą wskazywac za przyczynę tego zachowania to, co Andrzej Lubicz usłyszał w swojej głowie?

  138. @anumlik, dziekuje za rozjasnienie, z tym ze artykul ktory polecilam Orteq’owi zawieral te informacje, ocene realnego zastosowania przepisu plus mapy obrazujace skale zjawiska. Ja to wszystko wczesniej przecztalam. Ale na przyszlosc – zawsze z uwaga sledze twoje wpisy i korzystam z wiedzy ktora przekazujesz. Czy ty pamietasz dyskusje o rodowodzie utworu „Summertime”?, ja pamietam.

  139. Zgredowi i Slawomirskiemu, sobie i muzom.

    Zgredzie, I’m profoundly sorry for misspelling your name.
    Jak to jest w zwyczaju blogowym, zgredzie nie czytasz co jak byk stoi, a jak czytasz to nie rozumiesz a jak nie rozumiesz to z pewnoscia jestes glupszy od kobyly Kowalskiego. Tak napisalem: „…ja to robie na co dzien, bo tak mnie moj dom wychowal i tego wymaga ode mnie moja wiara, po to by byla wiara.”
    Zgredzie, nie przyszlo ci do tego „madrzejszego” lba, ze moze wizyta w sierocincu jest w tradycji mojej rodziny od pokolen, ze moze siostrzyczka w tym sierocincu to ktos z rodziny, wreszcie, nie kazdy jest zboczencem, wiec nie kazdy wymaga czujnego oka matki-przeoryszy. Ci „madrzejsi” z reguly sa skromnymi ludzmi zdajac sobie sprawe, ze pomimo inteligencji: „Scio me nihil scire”, wiec sie nie afiszuja.

    Slawomirski.
    I dla pana mam lacine: „Imperare sibi maximum imperium est.”
    Nakazac to mozna Joziowi by poszedl obok do sasiadki i wyniosl jej smiecie. Udowadnia pan nieustannie, ze panskie zaslepienie antychrzescijanskie, antykatolickie robi pana niewiarygodnym. Jeszcze nie tak dawno temu nawolywal pan do zrownania z ziemia kosciolow i katedr Europy. Jakims zrzadzeniem losu unika pan krytycyzmu judaizmu i jego osobliwosci mowiac delikatnie. Zapewne strach przed rabinem i malzonka. Altruizm nie jest dany czlowiekowi genetycznie, co udowadniaja antropolodzy studiujac prymitywne plemiona, zatem, jezeli sa ateistsci-altruisci to z pewnoscia nie „nauczyli” sie tego od Dawkinsa czy Hitchensa. Altruizm przyszedl z religia, nie kazda oczywiscie.

    Sobie i muzom.
    Hartman w swoim blogu strzelil rebusa piszac „Zeby szkola byla polska”. Tak jakby ateizm byl bardziej polski niz katolicyzm. Zachecam do przeczytania jak rowniez moja odpowiedz.
    Pan Dominiczak (Ciekawe, dlaczego nie nazwal sie np. Jezuitczak) moze conajwyzej zaproponowac zmiane kanalu TV w osiedlowej swietlicy. Wszelkie zmiany prawne zaczynaja sie od znajomosci Konstytucji RzP. Nie podoba wam sie takie prawo czy inne ? Najkrotsza droga do tego i legalna to Sejm, Senat i Prezydent RzP. Nie podoba wam sie jak glosuja ? Zalozcie swoja partie wygrajcie wybory, zdobadzcie 3/4 wiekszosci, przekonajcie prezydenta do podpisania, albo … Zaproponujcie spoleczenstwu nowa konstytucje i niech to spoleczenstwo zadecyduje. Zanim to sie stanie p. Dominiczak i wy zgredy w roznym wieku, zmieniajcie kanaly w TV, jak wam stara pozwoli.
    A ja zyczylbym sobie by w Konstytucji RzP byl artykul mowiacy:
    Kazdy byly UB-ek, SB-ek, czlonek bolszewickiej partii i jej satelitow wlaczajac w to czerwone ZHP, ZMP, ZMS, itp. odpowiedzialni za zniszczenia fizyczne i moralne Polski tyrali do conajmniej 75 roku zycia (wiek w ktorym ksiedza odchodza na emerytury) zbierajac smiecie po parkach, lasach, autostradach, itp.

  140. tia … ksiedze strasznie tyraja, oj jak strasznie!

    No sa biedaki zatyrani straszliwie. Tak straszliwie, ze jak to sie mowi zycia nie maja, biedaki. Zon nie maja. Dzieci sie trafiaja, ale czy sa tatusiami, czy tylko plodzicielami?

    No tak tyraja i TAK sie ksiedze poswiecaja, ze swojego zycia nie maja. Te troche wyjatkow, jak np. ks Lemanski pominmy, reszta tyra, ze az strach.

  141. maciekplacek
    26 marca o godz. 16:57

    Szanowny Panie maciekplacek

    Krytyka jakiejkolwiek religii ma racjonalny sens natomiast nie ma sensu pisanie ze altruizm przyszedl z religia. Nie bede wyrywal Pana za uszy ze swiata w ktorym panu dobrze.

    Slawomirski

  142. @Rafal Kochan

    Nie wiem. Zaczne oceniac i wyrobie sobie opinie, gdy uslysze, lub przeczytam. Wczesniejsze dywagacje na temat „glosow w glowie”, uwazam za przedwczesne.

  143. Rafał KOCHAN
    26 marca o godz. 15:42

    Szanowny Panie KOCHAN

    Trzeba miec psychopatyczne cechy osobowosci aby transplantowac ta tragedie na polski grunt.

    Slawomirski

  144. @Sławomirski…

    Co zatem można o tobie napisać, gdy w skundlony sposób odwołujesz się do USA, jako kraju, który powinien byc wzorem dla Polski? Jak te wszystkie tragedie i niegodziwości, do których dopuszczali sie kolejni prezydenci USA (oraz ich aparaty państwowe) mają się mieć do Polski?
    Proponuję zapodać sobie kolejna dawkę pejotlu…

  145. lonefather
    26 marca o godz. 17:12

    Jak Ci się zdaje, lonefatherku, czemu katabasy tak późno idą na emeryturę? I czemu w ogóle idą na emeryturę?

  146. Uważam, że pani M.Marenin i inne Matki wychowujące samotnie swoje dzieci, a także feministki powinny klechę w krawacie Dominiczaka podać do sądu za identyczne jak Michalik ubliżanie i obrazę.
    Dominiczak przecież wyraźnie napisał:
    „Uważam na przykład, że chłopcy wychowani prze samotne matki częściej rozwijają cechy psychopatyczne niż chłopcy z pełnych rodzin.”

    Nie od dziś wiadomo, że Dominiczak jest „kapelanem” racjonalista.tv i działa tam, żeby zniszczyć autentycznych ateistów i antyklerykałów.
    Dominiczak wypełniając kościelną misję pisze:
    „W obecnej sytuacji wycofanie pozwu i zastąpienie go oświadczeniem lub artykułem krytycznym wobec wypowiedzi biskupa byłoby równie nośne medialnie, a jednocześnie mogłoby bardziej, i co szczególnie ważne, bardziej po naszej myśli, wpłynąć na myślenie wielu katolików niż ataki na biskupa.”
    Tak klecho Dominiczak, to by było po twojej myśli, a więc po myśli kościoła.
    Nic z tego pseudoateisto i pseudohumanisto, seksisto, homofobie i antysemito.
    Coraz więcej ludzi poznaje i odkrywa twoją prawdziwą twarz sługusa kościoła.
    Szkoda, że p.Kowalczyk jeszcze tej twarzy Dominiczaka nie widzi.
    Tylko patrzeć jak Dominiczak podobnie jak sędzia TK Rzepliński zostanie za swoje zasługi dla kk udekorowany papieskim medalem.

    Ps:
    Zapamiętaj sobie klecho Dominiczak, że pani Marenin nie podała do sądu klechy Michalika za poglądy, ale za obrażanie kobiet samotnie wychowujących dzieci. Michalik obraził również dzieci, których praw i godności słusznie bronią mądrzy Rodzice.
    Dominiczak wraz z administratorami portalu racjonalista.tv sam jest przeciwnikiem prawa do wolności słowa gdyż usuwają wszystkie krytykujące ich, kościół i religię opinie dyskutujących tam osób.

  147. „Altruizm nie jest dany czlowiekowi genetycznie, co udowadniaja antropolodzy studiujac prymitywne plemiona (…)Altruizm nie jest dany czlowiekowi genetycznie, co udowadniaja antropolodzy studiujac prymitywne plemiona”

    I tu widzicie dlaczego uważam aby debilom ograniczać swobodę wypowiedzi i ograniczyć ich aktywność w przestrzeni publicznej.
    Altruizm jest uwarunkowany ewolucyjnie i wynika ze społecznych relacji. Występuje u gatunków, które nie znają religii, baranie z pedofilskim nickiem.

  148. „Altruizm przyszedl z religia, nie kazda oczywiscie.”

    To mi się nie wkleiło, bo przede wszystkim z tego miałem zakpić.

  149. pombocku

    Ida na emerytury pozno, bo od tego ich „tyrania”, nie sa zatyrani …

    Jesli cos ich dopadnie, to marskosc watroby, ewentualnie przkret, ktory uprawiaja, „przekreci” im „cus pod kopula” i do domu „chorych na dusze” trafia.

    A dlaczego pozno, bo w wieku 75 lat, na emeryture sa wysylani? No coz, zanm wersje oficjalna odpowiedzi, ale nie sadze, zeby wersja oficjalna, byla prawdziwa. Sadze, ze ta granica 75 lat, jest granica uznana arbitralnie za moment, gdy moze sie spelnic ryzyko, ze rzeczony katabas, zacznie sie bac smierci i tego co go po smierci czeka. A gdy juz sie zacznie bac o los swojej duszy, to zamiast byc w dalszym ciagu katabasem, zacznie byc dobrym czlowiekiem i zacznie czynic dobro, zeby splacic wszelkie zlo, ktorego sie wczesniej dopuscil. To sobie mysle, a wersja oficjalna tlumaczy, ze to dlatego, ze juz sie dosc napracowal, bo przeciez nikt tak dlugo nie pracuje, pardon tyra, jak wlasnie katabasy.

  150. żabencjo,
    cieszę się że w temacie miłości mamy podobne zdanie.

  151. tanaka g.14:49
    Jakkolwiek nie chcę być okrutna, to życzę bałwanowi Terlikowi (sam tego chce) duuużo cierpienia na tym świecie na chwałę panabocka, by jak najlepiej zasłużył sobie na szczęście wieczne
    Amen

  152. Żorż
    Zabawny jestes Żorż, cyt.: „Altruizm jest uwarunkowany ewolucyjnie i wynika ze społecznych relacji. Występuje u gatunków, które nie znają religii, … ”
    Wystepuje u „gatunkow” ?
    Let me quess Żorż, u Neanderthalczykow ?
    Nie, to nie gatunek, to sami swoi i tez w cos wierzyli.
    U sloni, wilkow, malpow, tak malpow ?
    Alez oczywiscie !
    Widzialem w TV na Nat.Geo Channel jak slonie plakaly, wilczyce karmily tych jak im tam … Romka i Atomka, a rodzina malpow wychowywaly (z dobrego serca) Tarzana.

    „… baranie z pedofilskim nickiem.”
    Na ktoryms z obozow narciarskich w Sudentach zakwaterowani bylismy w szkole, w ktorej oprocz zlewow nie bylo nic, wiec chodzilismy do lazni miejskiej (poniemieckiej).
    I tam, miejscowi, nas chlopakow, ostrzegli przed Żorżem-Parowa grasujacym od sauny do sauny. Czy to tylko zbieznosc imion Żorż, czy ciagle krazysz od sauny do sauny pomimo zaawansowanego wieku.
    Naughty, naughty !

  153. Czy ktoś mógłby „wyłączyć” maćkaplacka?
    Byłabym wdzięczna.

  154. kochan,
    wykorzystywanie tragedii w celu odreagowania fobii, na które cierpisz – jest bezprzykładnym skurwysyństwem.
    A gospodarz tego blogu, przy braku reakcji na tego typu „ateistyczny humanizm” sam wystawia sobie świadectwo.
    Pieprzone hieny…

  155. I quentina t. „wyłączyć” też.
    A tak tu było jeszcze niedawno miło. Ech…

  156. lonefather
    26 marca o godz. 18:16

    lonefatherku, Twoje mniemanie, że 75 lat jako górna granica harówy katabasów jest z woli Watykanu ich zabezpieczeniem przed przedśmiertną prostolinijnością, uczciwością, szczerością i ewentualnym proszeniem parafian o wybaczenie, że im tyle lat wirusy w uszy wkładał, mi pasuje i mnie przekonuje, że harowanie księdza na etacie do us.anej śmierci byłoby dla firmy niebezpieczne. Poza tym jak by to wyglądało, gdyby czynny kapłan zmarł w wieku 85 lat i po paru dniach jak, nie przymierzając, święty starzec Zosima z „Braci Karamazow” albo i pierwszy lepszy moczymorda, zaczął konwencjonalnie śmierdzieć.
    Ale próbuję domyślać się i innej motywacji, czemu to święci w sukienkach harują aż o dziesięć lat dłużej niż plugawe owce: może chodzi o jak najdłuższe wyciąganie od panów katabasów kasy przez Kościół – matkę naszą. A potem – o jak najkrótsze wypłacanie emerytur (nie wiem, kto wypłaca im emerytury – Kościół czy państwo).

  157. mag:
    bo wszak tak się fajnie „wyłączało”, gdy jeszcze biegałaś na ul. Mysią, aby podkablować kolegę w latach, kiedy byłaś gońcówną w organie ZSL-u, bratniego organu Kierowniczej…

  158. mag
    26 marca o godz. 19:31

    mag Serduszko, nabrałem dziś tyle nowych wiadomości o niemocy polskiego bezpaństwa i jego bardactwie, że najbardziej chyba je charakteryzuje napis na bramie państwa Gargantui i Pantagruela: „Rób coć się podoba”…nie, nie to, chyba bardziej adekwatne byłoby: „Radź se sam”. Tak spluty i przyłamany jezdem, że, kuna, chyba zara fajtne, znaczy – poćwicze uoko.

  159. pombocek
    26 marca o godz. 19:33

    O ile mi wiadomo to Panstwo polskie jest takie hojne. Nieslawny „fundusz koscielny” jest ponoc wlasnie po to, zeby oplacac do ZUS skladke emerytalna… Co jest samo w sobie ironia i kpina ze zwyklych obywateli. Ze z naszej kasy w postaci podatkow, panstwo nasze opalca przyszle emerytury tym, ktorzy w zyciu nie zplacili ani grosza podatku. Kiedys, za slusznie minionego ustroju, to sie bodaj nazywalo wprost i po imieniu – klasa pasozytnicza.

  160. Jedno jest pewne; świat idiocieje szybciej, niż można by się spodziewać.
    Filmy typu: ręka, noga, mózg na ścianie lecą w TV na okrągło. Czytam, że jest nowy nurt powieści dla młodzieży, przy którym bajki braci Grimm, to niewinne bajdurzenie.
    Większość filmów przyrodniczych jest o mordowaniu i pożeraniu się zwierząt nawzajem.
    Obejrzałem właśnie film przyrodniczy z Davidem Attenborough, przed którym pokazało się ostrzeżenie, aby rodzice pilnowali dzieci, gdyż są tam sceny, które mogą niektórych urazić.
    Czekałem z zapartym tchem i wyszło na to, że jedyna „kontrowersyjna” scena to pokazanie, że ptaki nie są sobie takie wierne jak się nam wydaje – samiczka puszcza się z kawalerem z sąsiedztwa.
    Ale nie o to chyba chodziło – było dużo o ewolucji, a to w/g niektórych nadgorliwców jest wystarczające by urazić dogłębnie, wzniosłą godność ludzi stworzonych przez ich bóstwo. Nie wspominając o tym, by takie bezeceństwa oglądały ich progenitury.
    Maćkówplacków i podobnych im ciemniaków nikt nie sieje – sami rosną.

    PS. No bo co by też sobie pomyślał, taki maciuśplacuś, gdyby się dowiedział, że prawie nie różni się od szympansa? Mógłby obrazić się na bozię! Albo i na księdza – o zgrozo!

  161. @quentin t.
    26 marca o godz. 19:09

    Głupcze, nie małpuj Sławomirskiego – troglodytę o postuniwersyteckim wychowaniu. Czy ja coś o ofiarach tego mordu napisałem? Napisałem o sprawcy tego amoralnego czynu. Czy gdy piszemy o pedofilu, księdzu Gilu, to gardzimy jego małoletnimi ofiarami? Zastanów się katoliku i pomyśl lepiej nad tym, jaką obierzesz teorie spiskową, gdy sie okaże że Andreas Lubitz vel Andrzej Lubicz był gorliwym chrzescijaninem, uczeszczajacym co niedziela do koscioła.

  162. kochan:
    chciałbyś, aby TAK się okazało, co dewiancie?
    Tylko nienawiść do otoczenia, psychopato trzyma cię przy życiu, tylko plucie pozwala ci na odreagowania chu…wo idącego geszeftu.
    Nawet napić się nie możesz, bo wątroba poszła w trakcie regularnego zżerania przez stress. Wynikający z tego, że cały czas przed otoczeniem musisz udawać, że wszystko w twoim życiu jest w porzo.
    Nie jest, więc musisz rzygać żółcią nadal.
    Na zdrowie!..

  163. @quentin t.
    26 marca o godz. 20:01

    Ochłoń katoliku. Jaka nienawiść? Poszukaj jej u swego guru – Terlikowskiego, który namawia dzielną kobietę do usunięcia sobie mózgu. Znajdziesz ją też u tych wszystkich katolickich idiotów, co to są szowinistami w każdym calu. Póki co to ty plujesz.. Ja nie wchodzę na twoje katolibańskie blogi i nie mam pretensji, że nawet w kreskówce dla dzieci „Reksiu” (popatrz co ostatnio we Frondzie napisali) dostrzegacie oznaki satanizmu. To jest dopiero nienawiść i plucie jadem!!!

  164. Panie i Panowie z kółka graniastego! Spokojnie! Przewijajcie i nie reagujcie. Samarytańskie morpiony, bez pożywki innego ciepełka poszukają.

  165. quentin t.
    Pod ilu ty nickami „operujesz” na blogach? Już nie pomnę. Ale rozpoznaję twoją wredność szczurzą (nie Mysią, bynajmniej). Po charakterystycznym stylu.
    Ot, ukąsić kogoś anonimowo, ale dla niepoznaki przybierając różne ksywki, bo jesteś człowiekiem bez tożsamości i poczucia przyzwoitości, który atakuje zza węgła i z lubością insynuuje, imputuje, pomawia itp.
    Ja nie zmieniam nicku od lat, bo nie mam nic do ukrycia ani powodów do wstydu.
    Paskudna z ciebie postać, jak z kiczowatej literatury „szpiegowskiej”.
    Oszczędź sobie kolejnej porcji bzdur pod moim adresem. Nie odpowiem, a ocenę pozostawiam koleżeństwu blogowemu.

  166. @quentin t.
    26 marca o godz. 20:01

    I jeszcze jedno, o jakim ty geszefcie piszesz? Ja prowadzę jakis interes? I kto ci powiedział, że ja czegoś nie piję? I nie rozumiem, o co chodzi z tym udawaniem?
    Naćpałeś się kolego czegoś?

  167. kochan:
    jakie to proste, matole: dychotomia. Zero – jedynkowość.
    Typowe dla półgłówka, który widzi świat przez pryzmat swojego zaburzonego „ich”.
    Nie pasuje mi do koncepcji – to nazwiemy go katolikiem, ustawiamy pod ścianą, częstujemy lewym biskupem, poprawiamy sierpowym Terlikowskim.
    Ponieważ horyzont ogranicza nam przyrodzony problem ograniczoności intelektualnej. Ale mamy demokrację, więc możliwość pokrzykiwania na wiecu.
    Krzycz, krzycz, wykrzycz boleść swej marnej, bezpłciowej egzystencji, w której blog jest formą ekspiacji za kolejny, chu..wy dzień, w którym nie pojawiły się perspektywy na nowym klientów.

  168. quentin t.
    26 marca o godz. 20:22

    A wiesz co to w ogóle jest „ekspiacja”? Radzę ci używać słów, których znaczenie jest ci znajome. Jakie perspektywy? Na jakich klientów? O czym ty do mnie rozmawiasz?

  169. anumlik g.20:18
    Generalnie masz rację, ale święty by wyszedł z nerw, jakby czytał, co wypisują padalce quetinotpodobne.
    Wujku – dobra rado! WIEM że trzeba przewijać, ale czasem oko się zawiesi i człowiek nie strzymie.
    Lepiej napisz na osłodę jakiegoś anumlika, silwuple! Bo od tej zmasowanej głupoty nafaszerowanej bardzo złą energią rozbolał mnie znowu globus.

  170. mag:
    globusik dokucza, bo nie ma zwykłego ple – ple z mieszaniem pojęć, myleniem nazwisk, zjawisk i czasu – w czym celujesz?!
    Głupawego udawania młodzieżowego slangu, rozpaczliwie mającego dowieść, że jest się „na topie”?
    Żenującego poszukiwania za wszelką cenę kumpli na blogu, bo w pustym mieszkaniu rzeczywistość skrzeczy?
    Pomyśl, kobieto, jak ci nie wstyd, miałaś pewnie jakieś ambicje, jakieś marzenia, które nie sprowadzały się do udawania, że awanse starego menela z Pomorza są ci obojętne?

  171. @mag
    Naści anumlika na osłodę:

    Jadem strzyka? Żółcią sika?
    Szkoda klika na mużyka.
    Dobre rady @anumlika
    Na sztych bierze pika gzika.
    Oną zaś – gzikę-laufbumbę
    Obcasem trza zbić. Jak rumbę.

  172. quentin t.
    26 marca o godz. 20:47

    I co katoliku, kto tu jadem tryska? Kto leczy swoje fobie? Nadal się upierasz, że niesłusznie cię uznałem za katolicką gnidą i podnóżkiem Terlikowskopodobnych mend?

  173. anumlik:
    jak ci z wiedzą (bo ją mieć musisz), że Gałczyński – nawet maksymalnie nawalony – krzesał celniejsze rymy?!
    A na pewno wdzięczniejsze, choć on dla pieniędzy, a ty z głębi trzewi…

  174. kochan:
    już ci kiedyś ktoś napisał, że na blogu zachowujesz się jak ostatni w sforze kundel, który osiąga satysfakcję wtedy, gdy odejdą dogi i wilczarze. Kiedy szczeknie na opustoszałym placu i da sik pod rachityczne drzewko.

  175. quentin t.
    26 marca o godz. 21:10

    Nie przypominam sobie. Przypomnij. A jeśli nawet, to masz coś jeszcze do napisania na temat księdza Gila, Terlikowskiego i Andreasa Lubitza vel Andrzeja Lubicza, czy chciałbyś nadal łechtać moje próżne ego?

  176. quentin t.
    26 marca o godz. 20:47

    Szanowny Panie, przepraszam, że się z wielkiej ciekawości wtykne w salonowe mowe: co znaczy „rzeczywistość skrzeczy” i skąd u Szanownego Pana oraz wielu równie aliganskich pań i panów sien to wzino? Przypuszczywam, że z ucha i znikąd więcej, ale nie wiem, czy Szanowny wie, że baranie ucho fest zawodne jest – samo nie wie, skąd wie.

    „Duch się w każdym poniewiera,
    że czasami dech zapiera;
    tak by gdzieś het gnało, gnało,
    tak by się nam serce śmiało
    do ogromnych, wielkich rzeczy;
    a tu pospolitość skrzeczy,
    a tu pospolitość tłoczy,
    włazi w usta, uszy, oczy”

  177. @ quentin t. (kiedyś Z.B.I.G.)
    Proponowany przez Pana styl jest dość obrzydliwy i — niestety — prowokuje innych do trzymania się Pańskiego poziomu wypowiedzi. Ma Pan coś do powiedzenia, czy tylko obrażanie wszystkich sprawia Panu przyjemność? Może zmieni Pan forum na jakieś inne? Czy może nie potrafi Pan nad sobą zapanować nawet w tak minimalnym stopniu?

  178. Zabencja (5:27)

    Dzieki za linka do mapy z krajami karzacymi na „obraze uczuc religijnych”. POmroczna musi byc duchowym przywodca tego doborowego towarzystwa galganiarskich czerepow. Nasze moherowe berety to nie zadne tam szmaty na lbach naszych braci w wierze uczuciowo-religijnej. My to panowie szlachta posrod innych swirow

  179. żabka konająca
    26 marca o godz. 15:20

    Moja precyzja jest poniekąd neurochirurgiczna: jak tylko przestałem chcieć być biskupem, postanowiłem zostać chirurgiem.
    Miewam też skłonności matematyczne:stąd constans jest mi intelektualnie bliski, ale w sumie cieszę się jak dzieciak, kiedy krzywa rośnie.
    W tej sytuacji nie mam wyjścia – będę się starał moc swą wzmóc, by zmóc górną granicę constansu jakim mnie obdarzasz.
    Czytałem też poetę: ty nad poziomy wylatuj !
    Prawdopodobnie bardziej sobie to wziąłem do serca niż karierę biskupa 🙂

  180. @pombocek
    A dalej jest jeszcze lepiej i do morpiona pasuje:
    duch się w każdym poniewiera
    i chciałby się wydrzeć, skoczyć,
    ręce po pas w krwi ubroczyć,
    ramię rozpostrzeć szeroko,
    wielkie skrzydła porozwijać,
    lecieć, a nie dać się mijać;
    a tu pospolitość niska
    włazi w usta, w ucho, w oko;

  181. Witam, redaktorze.
    Wiem, że Panu pasuje, gdy konie, osioł, owce („cztery nogi – dobrze, dwie nogi – źle!) kroczą pokornie za Napoleonem.
    Mnie tylko zawsze dręczy pytanie, czy Panu naprawdę nie wstyd poziomu większości Pańskich respondentów?
    I czy naprawdę wyzłośliwianie się, przyznaję, jest obrzydliwsze, aniżeli supozycja, iż satysfakcja zostanie osiągnięta wówczas, kiedy okaże się, że sprawca masowego zabójstwa okaże się z pochodzenia Polakiem – oraz katolikiem?
    Co jest Pana zdaniem bardziej chore?
    Stać Pana na jakiekolwiek odniesienie do prawdziwych obrzydliwości na tym blogu, które Pan milcząco aprobuje?

  182. mag
    26 marca o godz. 18:45
    Terlikowski, chcąc innych doświadczać, sam powinien doświadczenia zaznać. Katolik kieruje się zasadą – nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Tak mówi. A ponieważ jest katolikiem – czyni dokładnie odwrotnie.
    T. jest katolikiem prawidłowym oraz intensywnym. Jak trzęsienie Ziemi.

  183. @quentin t..

    Gdybyś był douczonym katolikiem, to nie pozdrawiałbyś swojego bliźniego zwrotem „witam”. Jest to nieeleganckie sformułowanie. Nie nauczono cie tego w jakże prawym i porządnym, katolickim domu?
    Ponadto, ty tutaj nie wylewaj krokodylich łez nad niedolą katolicką na tym blogu. Jeśli tak bardzo ci zależy na utrzymaniu właściwego poziomu rozmów na blogu, to zacznij od siebie, od swego stylu pisania. Chciałbys stosować podwójne standardy? Z jednej strony obrażasz Hartmanna oraz Żydów, ale z drugiej strony żal ci tyłek ściska, ze ktoś raczy sobie żartować z durnowatych katolików? Ogarnij się sieroto!!!

  184. anumlik
    Dzięki za osłodę żywota przy pomocy „anumlika”, ale wciąż się nadziwić nie mogę (rym przypadkowy!), czemu ten quentin t. o wielu nickach tak się na mnie wziął i zawziął.
    Musi bardzo on nieszczęśliwy i samotny jest. Może przez jakąś kobietę porzucony? Bo przecież ja, wprost przeciwnie. „Posiadam na dzień dzisiejszy” rodzinę patschworkową, czego nie mam powodu się wypierać ani ukrywać.
    A może ja go kiedyś odprawiłam z kwitkiem, jak się drzewiej mówiło, bo na młodziaka to on raczej nie wygląda? Sporo wie o mnie i moich znajomych z dawnych czasów, sądząc po wpisach (skojarzył kim jestem), ale może do dziś żywi głęboka urazę.
    Jak myślisz? Tak czy owak, dla mnie to czysta, żywa paranoja.

  185. Jacek Kowalczyk
    26 marca o godz. 21:20

    Panie Jacku
    W rzeczonej osobie ma Pan „zawsze udręczonego pytaniem”.
    Ta wieczysta udręka nieco mnie dziwi. Mógłby wreszcie doznać ulgi w męce i sobie na pytanie odpowiedzieć. A nie chce.
    Pomimo, że są dobre lecznice zamknięte i zakłady przyrodolecznicze.
    W tej sytuacji sądzę, że jest tylko jeden powód stałości udręczenia rzeczonego: cierpienie jest mu znakiem z niebios. Czuje się wybrany: przez cierpienie ku zbawieniu.

  186. Rafał KOCHAN
    26 marca o godz. 21:43

    Myślisz, że katolik dałby radę się ogarnąć?

  187. @ anumlik
    „ręce po pas w krwi ubroczyć”,
    Może lepiej – nogi po pas?

  188. @ quentin t. Z.B.I.G.
    Jeden lubi rurki z kremem, drugi — jak go pchły gryzą. Każdy ma swój próg obrzydliwości. Pan się brzydzi raczej własnym rozumieniem cudzych słów, niż tym, co te słowa znaczą. Nie wdaje się Pan w żadną merytoryczną polemikę z cudzą opinią, lecz natychmiast atakuje jej autora, obrażając go na różne sposoby. Co skutkuje tym samym typem odpowiedzi.
    Dlaczego miałbym się wstydzić poziomu „większości” respondentów? To oni piszą, nie ja. Komentowanie każdej wypowiedzi byłoby z mojej strony przejawem chorej megalomanii. Która to zresztą większość? Ta, do której wpisuje się Pan swoim stylem? Niech Pan się nie dręczy pytaniami i czytaniem tego forum i spokojnie idzie spać. Kolorowych snów!

  189. „Kolorowych snow!”

    Co za francja elegancja, panie Redaktorze. . Rozmowy nie do dokonczenia z trollem wielonickowym. Tak jakby troll cos mial do przekazania

    Mimo to pochwalam zimna krew Gospodarza. Jego koledzy redakcyjni by dawno wyrzucali, banaowali, ogniem przypiekali. Noo, moze nie kolezanka redakcyjna. Ta ma i krew zimna i cierpliwosc nie do nieodnotowania. Dwa miesiace mija od ostatniego wpisu, prawie 1200 komentarzy pod wpisem, a pani Gospodyni – spoko.

    Podziwiam wiec i pana Kowalczyka i pania Paradowska. Slawa Palitykie, hierojam slawa

  190. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” – tak się zaczyna każda korespondencja do mojej mamy od krakowskich wydawców pisma „Przymierze z Maryją”. Właśnie opróżniam chałupę z próśb i różnych takich. A kończy się korespondencja nieodmiennie tak: „(…) ufam, że wesprze Pani kolportaż tego numeru „Przymierza z Maryją” datkiem w wysokości 20 zł lub 30 zł, a nawet 50 zł albo inną kwotą”. Chiromancką atrakcją są tu, oczywiście, zupełnie przypadkowo wymienione kwoty. Nie do pomyślenia jest przecież w katolickim sumieniu planowe rozpoczęcie wyliczanki akurat od 20 zł, a nie od, dajmy na to, 5 zł. I nie do pomyślenia jest, że ktoś perfidnie zaplanował, by słowa „inną kwotą” umieścić akurat po „50 zł”, jako że darczyńcy wstyd byłoby po przeczytaniu „50 zł” pomyśleć o wysłaniu na przykład „2,50 zł”. A jeszcze bardziej nie do pomyślenia jest, by katolickie sumienie wymyśliło na przykład sformułowanie: „Ufam, że wesprze Pani kolportaż datkiem w dowolnej wysokości” – bez sugerowania kwot. To byłaby już diabelska premedytacja.

  191. @Tanaka…

    Tak. Wbrew pozorom wierzę w człowieka – taki ze mnie niepoprawny (anty-)humanista 🙂 Daję szansę nawet katolikom… polskim katolikom.

    @mag.
    Tak to jest z typowym katolikiem – Polakiem, własne życie ma bardzo ubogie, to interesuje się czyimś. Taki quentin to rodzaj stalkera – kto wie, może quentinowi udało się opanowac twój komputer pewnymi aplikacjami… kto wie, może wszedł w posiadanie twoich niegrzecznych zdjęć nawet 🙂

  192. Panie Jacku,
    Mój św.p. dziadek , co bił się wprawdzie z bolszewikami w 1920, ale nie znosił endeków i kleru, nie przepadał też za zajadłymi, nawróconymi „antykomunistami” z późnego PRL zawsze mi powtarzał – dziecko, uważaj na kołtunów i patriotów, niezależnie od ustroju. Z nich się biorą najgorsze kanalie. A dożył w jasności umysłowej roku 1992, czyli już „wolnej Polski”.
    To tak na marginesie niektórych gości na pana blogu, którzy przyprawiają pozostałych o ból zębów, w najlepszym razie.

  193. @Tanaka, z godz. 21:49
    „ręce po pas w krwi ubroczyć”,
    Może lepiej – nogi po pas?

    Przyjacielu Drogi. Nie mnie poprawiać Wyspiańskiego („Wesele”, Akt pierwszy – scena 24). Myśmy się z @pombockiem cytatami z krakowskiego wieszcza poprzerzucali. Stąd też u mnie kursywa.

  194. mag (22:03)

    „uważaj na kołtunów i patriotów, niezależnie od ustroju.”

    O to to

    Nie znoszę rzeczy, które wy robicie
    Nie chcę pamiętać, że przeszliście przez me życie
    Nie znoszę was, ani waszych draństw
    Nie chcę was widzieć, nie chcę was znać

    Nie znoszę rzeczy, które wami rządzą
    Rzygam jak słyszę słowa „miłość” i „wolność”
    Nie znoszę was, ani waszych draństw
    Nie chcę was widzieć, nie chcę was znać

    Nie znoszę rzeczy wielkich dla was, dranie
    Pierdolę waszych świętych, sram na waszą wiarę
    Nie znoszę was, ani waszych draństw
    Nie chcę was widzieć, nie chcę was znać
    Nie chcę was znać!!!

    [Post Regiment]

  195. Po pas to mi się kojarzy to:
    KATOLIKU, PAMIĘTASZ 1944? ŚRODEK MORZA, ARMATY HUCZĄ, A MY W LAS… , A PAMIĘTASZ 1945? ZIMA STULECIA, ŚNIEGU PO PAS, NIEMCY STRZELAJĄ Z KARABINÓW, A MY W ŻYTO.

  196. pombocek
    26 marca o godz. 21:59

    I masz asolutna, zanczy sie 100% racje, ze jest nie do pomyslenia, zeby t katolickie sumienie wymyslilo.

    Ktolickie sumienie, o ile taki dziwotwor istnieje, powiedzialoby, lub napisalo tak:

    W Bogu pokladam ufnosc, ze …. No ze ktos cos uczyni…

    Ten drobiazg, ta drobna roznica w sformulowaniu tak podobnie brzmiacego tekstu, wskazuje dobietnie, ze na pewno nie „katolickie sumienie”, ten tekst wymyslilo. Albo wrecz na odwrot, calkowicie katolickie sumenie to wymyslilo, ale boga nie przywolalo, zeby przypadkiem boskiej uwagi na przekret nie zwrocic….

    Obie powyzsze wypowiedzi nie moga byc jednoczesnie prawdziwe, wiec wybierz sobie ta, ktora Ci sie bardziej podoba.

  197. Ach, zeby nie bylo…

    Bardzo nei lubie, gdy ktos inny niz ja sam, ma za mnie odpowiadac i sie za mnie, lub moje poglady tlumaczyc, przed nie wartym tego, domoroslym inkwizytorem.

  198. Dobranoc, redaktorze, sny miewam istotnie interesujące.
    „W Polsce cudze poglądy się zwalcza: zmusza się do ich odwołania albo wzywa do leczenia ich wyznawców w szpitalu psychiatrycznym”
    To z Pana, z niniejszego felietonu blogowego.
    A teraz proszę przeczytać, co piszą Pańscy ulubieńcy powyżej, niejaki Tanaka proponuje wprost psychuszkę dla mnie.
    Tacy właśnie jesteście: hipokryci.
    Czekałbym na wasz nowy, wspaniały świat rządzony przez Tanaków, słodkich tatusiów, żabusiów et cetera. Aby się poryczeć ze śmiechu.
    Na szczęście nie zdążycie. Biologia.
    A poglądy licealistów w kontekście preferencji wyborczych opublikowano dzisiaj.
    Nie przysyłam linku. I tak nie przyjmiecie do wiadomości.
    Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle.

  199. lonefather
    26 marca o godz. 18:16

    „Sadze, ze ta granica 75 lat, jest granica uznana arbitralnie za moment, gdy moze sie spelnic ryzyko, ze rzeczony katabas, zacznie sie bac smierci i tego co go po smierci czeka. A gdy juz sie zacznie bac o los swojej duszy…”

    Życie ludzkie przypomina płomień świecy. Kiedy płomień zgaśnie, nigdzie się nie przenosi. Po prostu go nie ma.

    Według Biblii, śmierć jest przeciwieństwem życia. Po śmierci ciała nie pozostaje żywa żadna cząstka człowieka. Ludzie nie mają duszy nieśmiertelnej.

    Nie wie o tym przeciętny katolik, ale wie o tym ksiądz. A ponieważ nie boi się tego, co go po śmierci czeka , więc nadal jest księdzem. To niezły biznes.
    Na koncepcji „duszy nieśmiertelnej” – zapożyczonej z filozofii greckiej – zbudowano dobrobyt materialny Kościoła katolickiego.

  200. Tanaka

    Tanako niedrogi, co tam ręce czy nogi po pas. Sas po pas – to dopiero szpas! Abo:
    – guentin na blog wlaz! Nogi za pas i – w las!

  201. @dezerter..

    Idąc twoimi karkołomnymi skojarzeniami i porównaniami, to skoro płomień gaśnie i go nie ma, skąd się on bierze? Z natury, prawda? Gdybym był katolikiem, to odpowiedziałbym ci w równie karkołomny sposób. Płomienia po jego wypaleniu nie ma, ale są jego konsekwencje, gdy zetknie się z inną materią, prawda? Czyli po tym płomieniu jednak coś zostaje.

  202. Tanaka

    Właśnie jeden rzekł: „niejaki Tanaka proponuje wprost psychuszkę dla mnie.
    Tacy właśnie jesteście: hipokryci”.

    Zachodzę w głowę, w którym miejscu jest hipokryzja, kiedy ktoś proponuje psycholowi psychuszkę. Gdyby mu proponował wyjście z psychuszki, to jo – byłaby hipokryzja. Ale wejście?

  203. @Rafał KOCHAN, z godz. 22:45
    Czyli po tym płomieniu jednak coś zostaje.

    Boskiego Bozona kochanka
    Bzykała w gęstości Plancka
    Rozkosznie szepcząc do taty:
    Tworzymy nowe wszechświaty.

    Zostaje, hy, hy.

  204. Rafał KOCHAN (22:13)

    „KATOLIKU, PAMIĘTASZ 1944? ŚRODEK MORZA, ARMATY HUCZĄ, A MY W LAS… , A PAMIĘTASZ 1945? ZIMA STULECIA, ŚNIEGU PO PAS, NIEMCY STRZELAJĄ Z KARABINÓW, A MY W ŻYTO.”

    Ja pamietam nie 1944 tylko wspomnienia z tego roku przez mojego sp. Ojca:

    I mroz
    I snieg
    komary kasaja
    A my w zyto
    a my w zyto

    Tam o walki tzw. Zolnierzy Wykletych szlo. Mroz, snieg, komary oraz zyto w jedno sie zlewaly. Taki byl wowczas porzadek rzeczy. Poteheranski juz. Ale przed jaltanski jeszcze. Po Jalcie zreszta niewiele sie zmienilo. Wyklecia Zolnierzy Wykletych dokonywal nie kto inny tylko Prymas Tysiaclecia.

    „za cenę nauki religii w szkołach i zachowania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Stefan Wyszyński musiał potępić antykomunistyczne podziemie, tzw. żołnierzy wyklętych i uznać Ziemie Odzyskane (nazwa ta stosowana była przez propagandę PRL-u, a kwestia tymczasowości przypisania do polskiej hierarchii Kościoła katolickiego ziem włączonych do Polski po 1945 roku pozostawała ważną kwestią polityczną).”

    Cały tekst: http://www.edulandia.pl/edukacja/1,124766,6633927,Kardynal_Stefan_Wyszynski.html#ixzz3VX0heqUF

    Takie czasy byli

  205. Rafał KOCHAN
    26 marca o godz. 22:45

    ” Czyli po tym płomieniu jednak coś zostaje”.

    Po człowieku też coś zostaje. To co w urnie albo w trumnie.

  206. Zolnierze Wykleci zostali wykleci przez Prymasa Tysiaclecia nie za zaden tam psi ciul. Bo z tego wyklecia do dzisiaj mamy ziemie tzw. Odzyskane z tego odzysku. I religie w szkolach. Oraz KUL.

    Hej! Jak tak dobrze pomyslec to Zolnierze tzw. Wykleci sa odpowiedzialni za cala dzisiejsza III/IV Rzeczpospolita. Z jej wszystkimi granicami. I calym dobrodziejstwem inwentarza.

    To dlatego zesmy tak hucznie swietowali Dzien Zolnierzy Wykletych kilka tygodni temu. And don’t you ever forget it. Sorry, mag(us)

  207. @dezerter..

    Nie badź takim przebrzydłym materialistą. To nie uchodzi komuś, kto wierzy a nawet wie iż istnieje jakiś byt, którego ludzie nie doświadczyli od kilku tysięcy lat.
    Przeciez po człowieku zostaje pamięć i to, co zrobił dla ludzi, świata, boga, prawda?

  208. @orteq..

    Pewnie dla uratowania koscioła „nasz” bohaterski kardynał również utworzył w swej pobożnej instytucji tajną siatkę agentów współpracujących z bezpieką. Zaprawdę powiadam ci, Wyszyński był czcigodniejszym bohaterem narodowym niz Karol Wojtyła.

  209. Rafał KOCHAN
    26 marca o godz. 23:30

    Przeciez po człowieku zostaje pamięć i to, co zrobił dla ludzi, świata, boga, prawda?

    Oczywiście. Pisałem jednak o czymś innym. Ksiądz wie, że po swojej śmierci „w proch się obróci”, więc nie obawia się żadnych konsekwencji, wynikających ze świadomego wprowadzania w błąd swoich parafian.

    Większość ludzi wierzy w to, w co chce wierzyć. Nie interesuje ich prawda religijna. Ksiądz sprzedaje im bilety do nieba, bo to jest jego źródło utrzymania.
    I tak się kręci ten interes już 1700 lat. Jeśli jest popyt to musi być i podaż.

  210. @Rafal Kochan

    99% absolutnie OK!

    Ale… , ale pozostaje ten 1%, w ktorym ja uwazam inaczej. Nie umiem z calkowita pewnoscia ocenic, czy ja, czy tez Ty, kto z nas ma racje…

    Piszesz, ze jesli jest popyt, to znajdzie sie podaz, by go zaspokoic. Normalne prawa rynku. I w tym, do tego miejsca sie zgadzam. Niemniej …

    Otoz niemniej, a mozliwe, ze wrecz wiecej, jest tak, ze „ten interes” wklada gigantyczny wysilek, by wytworzyc popyt, ktory sam bedzie zaspakajal…

    Jak obserwujemy dzialania kosciola katolickiego, o ktorych ja i wielu, wielu innych, tu i w innych miejscach, nieustajaco zwracamy uwage, swoimi tak zwanymi „nauczaniami” powoduje powstawanie czegos co mozna by nazwac „deficytami”. Roznego rodzaju deficytami. Wytwarza je po to, zeby ofiary „deficytow”, chcialy je „wyrownac”. Co najczesciej przeklada sie na konkretne kwoty w „brzeczacej monecie”…

    A wiec Rafale, nie tylko „podaz” jest koscielnym produktem, ale rowniez i „popyt” jest tak samo dzielem kosciola katolickiego.

    I ta drobna uwaga na marginesie, jest tym 1%, ktorego brak.

  211. Rafał KOCHAN (23:39)

    „Pewnie dla uratowania koscioła “nasz” bohaterski kardynał również utworzył w swej pobożnej instytucji tajną siatkę agentów współpracujących z bezpieką. Zaprawdę powiadam ci, Wyszyński był czcigodniejszym bohaterem narodowym niz Karol Wojtyła.”

    Noo, nie bylbym tego taki pewien. To rowniez za czasow kardynalstwa Karola Wojtyly dzialy sie te smieszne klocki uzbecko-koscielne. Czy mozna je zwalac na Kosciol, tylko i wylacznie? Z tego co wiem, na dzien dzisiejszy posiadamy pewien consensus w tej sprawie:

    WTEDY TAKIE CZASY BYLI.

    Zadne prawo zadnego kraju nie pozwala na skazanie kogokolwiek za to, ze osobnik stal sie sie ‚winnym’ dlatego iz do tej ‚winy’ zostal fizycznie i psychicznie przymuszony. To tak z tego co mi wiadomo. Co sie dzialo w RZECZYWISTOSCI np. stalinowskiej lat 30-tych, pewnie bedzie zaprzeczeniem tej zasady ‚prawa naturalnego’. No ale takowe nie stosuje sie do KaKa. Wiec, Rafale Kochanie, you can walk free

  212. lonefather
    27 marca o godz. 2:20

    „A wiec (…), nie tylko “podaz” jest koscielnym produktem, ale rowniez i “popyt” jest tak samo dzielem kosciola katolickiego”.

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym poglądem. Dlaczego ?

    JUŻ od chwili narodzin potrzebujemy pocieszenia. Dziecko sygnalizuje tę potrzebę głosem.
    Pocieszenia potrzebujemy w przeróżnych okolicznościach. Zwłaszcza wtedy, gdy zmagamy się z różnymi problemami. Jedną z najtragiczniejszych rzeczy, jakie spotykają ludzi, jest śmierć bliskiej osoby.

    Kiedy dochodzi do tragedii, serce ludzkie rozpaczliwie chwyta się nawet najsłabszej nadziei. (Popyt nie jest zatem „produktem kościelnym” ale naturalną reakcją człowieka)

    Pogląd, iż zmarły dalej gdzieś żyje, jest dla zrozpaczonej rodziny źródłem pewnej nadziei i pociechy. (Podaż jak najbardziej jest „dziełem kościoła”)

    Nietrudno więc zrozumieć, dlaczego powyższy pogląd cieszy się taką popularnością.

  213. pombocek
    26 marca o godz. 21:59

    Jak znawca subtelności dusz, Kościół kat subtelnie manipuluje: im dłużej się czyta wyliczankę kwot, tym wyższe. A na końcu stwierdzenie „a nawet 50 zł albo inną kwotą” wmanipulowuje w poczucie, że ta inna kwota musi przekraczać 50 zł, i to co najmniej o rząd wielkości wyliczanki. Więc 60, a może i stówa.
    Nie może też paść stwierdzenie „dowolna kwota”. Mózg musi odczytać matematyczną liczbę, która go zobowiąże, a nie ogólnikowy opis. „Dowolna” nic nie znaczy matematycznie i pozwala na przekazanie datku w wys. 1 grosza, bezstresowo.
    A stres ma być. Żeby zapłacić kilkadziesiąt złotych. Wtedy dopiero sumienie dozna ulgi.
    Wydawcy pisma “Przymierze z Maryją” nie napiszą przecież, że robią to za „Bóg zapłać”.

    W tej świętej historyjce jest coś jeszcze, co mnie frapuje: mnogość odmian zgrabnosłowego oszustwa. Uwielbiam landrynkowość tych oszukańczych nazw:
    Przymierze z Maryją
    Przewielbienie ze św. Józefem
    Walka dla Chrystusa
    Sodalicja Mariańska
    Towarzystwo Męskie im. Brata Alberta
    I nieskończona mnogość następnych słodkości. Truciznę należy osładzać.

    anumlik
    26 marca o godz. 22:08
    Wyspiański Wielkim Poetą Był.
    I dlatego, jak się wziął za projektowanie mebli, to krzesła tak strasznie niewygodne obmyślił, że nimi obdarowani przyjaciele Wieszcza mieli je za krzesła inkwizytorskie.

    W sprawie poezji Wieszczowi nie podskoczę, nawet po pas. Ale jakby rękom dał łokcie, zamiast pasa, byłoby trochę anatomiczniej.

    W sprawie rąk i krwi, inny poeta ujął to ciekawiej:
    „…i jak mieczem zamacha –
    to dosłownie w plasterki.
    Stanął, odpoczął chwilę,
    pot z czoła otarł czapką,
    spojrzy, a tu krwi tyle,
    że mógłby krytą żabką.
    O, jejku, jejku, jej,
    że mógłby krytą żabką…”

  214. W sprawie pani Marenin vs abepe Michalik mamy dokładnie to, o czym pisałem wyżej.

    Cyt [Onet]:
    „Dalej te dwie organizacje zwracają się wprost z prośbą do arcybiskupa, by odmówił uczestniczenia w postępowaniu. Powód? – Obecność arcybiskupa w sądzie oznaczałaby, iż godzimy się na to, by władza państwowa badała legalność głoszenia nauczania Kościoła. Jako polscy katolicy powinniśmy stanowczo zaprotestować. Jeżeli polskie przepisy dopuszczają, by sąd badał legalność nauczania religii katolickiej, powinny być natychmiast zmienione.”

    „Zdaniem działaczy katolickiej organizacji z Rzeszowa sąd postanowił „zaatakować katolików”. – Taki jest wymiar zrealizowania przez ten sąd oczekiwań grupy radykałów – piszą w apelu. I dalej: – Jako obywatele RP i jednocześnie katolicy protestujemy przeciwko próbom podporządkowywania Kościoła państwu przez uroszczenie tego ostatniego do kontrolowania treści kazań wygłaszanych w świątyniach – piszą.”

    „Pozwalamy sobie prosić ks. arcybiskupa, by nie czynił groźnego precedensu stawienia się przed sądem powszechnym w celu tłumaczenia się z treści kazania. Wiodłoby to do niedopuszczalnego podporządkowania Kościoła władzom państwowym, a sferze świeckiej oznaczałoby przywrócenie cenzury.”

    Katoliccy oszuści, zamieniają pozew w sprawie konkretnych słów i ich skutków, na rzekome badanie przez władze państwowe „legalności głoszenia nauczania Kościoła”.
    Nikczemne słowa abepe Michalika są więc „głoszeniem nauczania Kościoła”.
    Ja się z tym chętnie zgodzę. Nikczemne słowa o lgnięciu dzieci, usprawiedliwianie klechów-pedofilów, potępianie matek takich dzieci, przerzucanie winy na ofiarę, jest „nauczaniem Kościoła”.

    Stawienie się Michalika w sądzie byłoby więc „niedopuszczalnym podporządkowaniem Kościoła władzom państwowym”.
    To jest wybitne, to jest Polska watykańska: państwo polskie podporządkowane jest Kościołowi na wszelkie widoczne, formalne i niewidoczne sposoby, ale absolutnie nie może to działać w drugą stronę.
    Religia katolicka ma być w państwowej szkole – i jest. Ma być finansowana przez państwo polskie – i jest. Jakiejkolwiek kontroli państwa nad tym co się w tej sprawie w państwowych szkołach dzieje ma nie być – i nie ma.

    Sprawę apelu katolików do Michalika Marenin komentuje tak:
    „Takie apele krytykuje Małgorzata Marenin, autorka pozwu przeciwko abp. Michalikowi. – Arcybiskup nie jest wyjęty spod polskiego prawa. Abp Michalik jest obywatelem. Przedstawiciele Kościoła nie mogą być nadludźmi, tylko – skoro są obywatelami polskimi – powinni się stawiać jak każdy inny obywatel przed sądem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przyszedł do sądu ”

    Michalik, z całą resztą kleru to dwa w jednym: obywatel i ksiądz. Kiedy mu pasuje być „obywatelem”, to z ambony oznajmia na kogo katolik ma głosować w wyborach. Zamy to: „katolik na katolika, żyd na żyda, komunista na komunistę”.
    Na zarzut, że to agitacja niegodna religii, jest odpowiedź: jako obywatel mogę głosować na kogo chcę i głośno o tym mówić”
    Kiedy nie pasuje być obywatelem, to zamienia się on w biskupa. Wezwanie do sądu jest od razu „badaniem legalności nauczania religii katolickiej”, „atakiem na Kościół i atakiem na Pana Boga”.

    W równoległej sprawie Anna Grodzka skomentowała relacje państwo – Kościół kat tak: „Kościół wysysa zbyt dużo soków z polskiego społeczeństwa”

  215. @Tanaka, z godz. 11:08
    Też lubię Waligórskiego, ale Wyspiańskiego metafora o rękach po pas w krwi ubroczonych do mojej wyobraźni przemawia. Dreptak, płynący we krwi krytą żabką, niewiele się różni od ducha, co się w każdym poniewiera (…) i chciałby się wydrzeć, skoczyć,
    ręce po pas w krwi ubroczyć
    . Jak na główkę taki duch w rzekę krwi by wskoczył, to najpierw ręce po pas by we krwi ubroczył. Główkę też. A potem to se może i krytą żabką.

  216. Tanaka
    Działacze niektórych organizacji katolickich, chyba ku wstydowi „normalnych”, czyli mało intensywnych katolików, bo i tacy się zdarzają, po prostu bezczelnie apelują do abepa Michalika, by wypiął się na sąd! A, co tam!
    Nie powinno to zresztą dziwić po oświadczeniu Bezlebuba z Torunia, że jego jako katolika polskie prawo go nie obowiązuje, czy jakoś tak. Nie pamiętam dokładnie sformułowania. Nie dodał, że trzeba chodzić w czarnej kiecce, albo przynajmniej w koloratce, bo statystyczny katolik prawu jednak podlega.
    Dopiero co sąd przychylił się do „dobrowolnego poddania się” karze, oznaczającego plus minus połowę wyroku, jaki mógłby recydywista pedofil, ks. Gil dostać w normalnym procesie.
    Dobrze i tak, że nie w zawiasach, więc do więźnia pójdzie. No, już tam się nim współwięźniowie odpowiednio zajmą, co pan Jacek zauważył przytomnuie w e-Polityce.
    Ciekawe, co na to prokuratura, bo na razie nic. Wszystkim jakby szczeny opadły.
    Tradycyjnie zajrzałam dziś na Frondę, by sprawdzić co ma nowego do powiedzenia moja ulubiona publicystka, Małgorzata Terlikowska.
    Otóż zapałała oburzeniem, że o „pigułkę po”, być może, będą mogły się ubiegać też nastolaty między 12 a 15.
    Nikomu staram się źle nie nie życzyć, ale chciałabym widzieć minę pani Małgorzaty, gdyby się okazało, ze córcia się jednak puściła albo została zgwałcona i, niestety, „wpadła”.

  217. anumlik
    27 marca o godz. 11:45

    Kim byl Szela przeciez wiesz i pewnie wiesz, metafora Wyspianskiego przemawia do wyobrazni, bo wielkim poeta byl. Bunt niby spoleczny skonczyl sie rabunkiem i mordem. Ale choc krwawego ducha Szeli widzimy i slyszymy, to reszta ginie w pamieci, tylko duch pozostaje.

  218. @lonefather, z godz. 12:36
    Przeca wiem. Jaja sobie robię krwią płonąc – z rączynami po pas w absurdzie znużonymi.

  219. @lonefather

    Absurdem wciąż mając znużone swe dłonie
    Wychodzi Szela, z wzrokiem utkwionym we błonie,
    I tkając krwią serdeczną sukno pogrzebowe, nuci:
    Natura ma wyzbyła się chuci
    Oplatującej garotą, lubieżnie twe zmysły.
    Prysły, cholery. Idę rzucić się do Wisły.

  220. @TAnaka

    Jak pasi to obywatel, jak nie pasi, to biskup watykanski… Taki kameleon jakby.

    Musze sobie na sile co i rusz przypominac co sam pisalem, ze nie wolno rak opuszczac i trzeba wciaz na nowo dawac odpor. Niby mam prawo swoja opinie wypowiedziec i wypowiadam. Ale jaka to ma wartosc?

    Ilu to przeczyta?
    W dodatku przeczyta to garstka myslacych podobnie + jeden SJ

    A bezczelny tekst obrazajacy nie tylko rozum, ale zachecajacy do lamania prawa, poznaja tysiace jesli nie setki tysiecy i zrozumieja, ze mozna publicznie glosic i zachecac do lamania prawa, bo nikt z glosicieli nie poniesie zadnej, najmniejszej kary.

    Probke tego mielismy juz rok temu w Poznaniu, gdy tamtejszy capo publicznie do kamery zapowiedzial, ze tlum wyjdzie na ulice i zrobi porzadek z Golgota Picnic…

    I nikt sie publicznie nie zajaknal i nie powiedzial tak zwanej szerokiej publicznosci, ze biskup publicznie grozil wywolaniem zamieszek i, ze na to sa paragrafy w kodeksie karnym.

    Naiwnoscia byloby sadzic, ze cokolwiek stanie sie capo Michalikowi, ale wniesienie sprawy do sadu dalo przynajmniej tyle, ze stalo sie glosno o samej sprawie. Przynajmniej tyle sie stalo, ze gdzies tam do zakutych katolickich czerepow przedarlo sie, nawet jesli nic z tego nie zrozumieli, ze jednak jest cos za co mozna podac biskupa do sadu i sad musi przyjac sprawe.

    Dlatego wlasnie trzeba oszustow podawac do sadow za wyglaszanie „opinii”. Moze w koncu sie przebije i moze w koncu, jakis sad skaze zaklamanego po dziurki w nosie biskupa, chocby w zawiasach…

    Bo nie ma nic gorszego od tego co sie dzieje. Bo ewidentna bezkarnosc uczy lekcewazenia dla obowiazujacego prawa.

  221. @anumlik

    Wiedzialem, ze wiesz 😉

  222. anumlik
    27 marca o godz. 11:45

    Aaa, jak przemawia, to przemawia. Od tego poeta, żeby przemawiał.
    W odwodzie mam jeszcze takie coś: „no jak – zachwyca, skoro nie zachwyca..”?!

    mag
    27 marca o godz. 12:27
    Powszechnie znany, niejaki dr Goebbels, znaczy, Jerzy Urban, przez prawie 25 lat, co parę tygodni, ujawniał szokujące przypadki przestępstw i zbrodni popełniane przez kler w Polsce. Kradzieże na masową skalę, gwałcenie dzieci, zabójstwa na szosach w pijanym widzie albo i bez widu. Odpowiedzialności ze strony sprawców ani widu, ani słychu. tak działa polskie prawo i polska sprawiedliwość. Oraz polska „moralność katolicka”, panująca powszechnie. Innej zresztą nie ma, co biskupi co tydzień przypominają.
    To, że ks. Gil dostał 7 lat bez badania sprawy jest kontynuacją tego co było, oraz pewną zmianą. Bo jednak został wyrok ogłoszony (chyba nieprawomocnie i zobaczymy kiedy i jaki stanie się prawomocny).
    Wszystko jednak za drzwiami zamkniętymi, w drodze układu pomiędzy prokuratorem a podsądnym, z udziałem sądu. Co jest standardowym wyróżnieniem Kościoła kat wobec stosowanej powszechnie wobec zwykłych podsądnych procedur badania i jawności.

    Małgorzaty Terlikowskiej staram się nie czytać i nie słyszeć. Kilka razy rzuciła mi się jednak na oczy i uszy, np w obszernym wywiadzie w Wysokich Obcasach, ze 2 lata temu. Albo gdy ją zobaczyłem w studio razem z prof. Płatek.
    Prawidłowi wyznawcy, w tym katolicy,dzielą się na zasadnicze kategorie: tych co wymagają od innych, nie od siebie i tych co też wymagają od siebie.
    Nie wiem, która kategoria gorsza.
    Pozornie bowiem lepsza jest ta druga. Mówią o takich, że może oni są bardzo wymagający, ale sami stanowią wzór i w to głęboko wierzą. Dlatego mogą wymagać od innych.
    Ja twierdzę, że to nie może usprawiedliwiać. W przypadku Terlikowskich, ich prawidłowa oraz „intensywna” katolickość oznacza, że swoje własne dzieci dręczą, by były takie, jak oni wymagają. Bo podobno wymagają od siebie. Dręczenie, paczenie, krzywienie osobowe żadną miarą nie może być usprawiedliwiane.
    Można to robić na własny, wyłączny rachunek.
    Jednak i tu jest problem.
    Angelina Jolie na własny rachunek i odpowiedzialność usunęła jajniki. Ze znanych powodów – bardzo wysokiego ryzyka wystąpienia zabójczego nowotworu. Terlikowski skomentował to po chamsku, tępo, zdradzając własne skrzywienie osobowe, czyli prawidłową katolickość. Sens jego womitacji był taki, że człowiek nie ma prawa do siebie.
    O jednak uzurpuje sobie prawo do innych. Poczynając od prawa do dręczenia i krzywienia własnych dzieci.
    Do siebie też sobie ten drab przyznaje prawo: jak ma dziurawy ząb to każe go sobie usunąć. Jak mu serce padnie, to przyjmuję zakład, że każe sobie wstawić rozrusznik.
    Zresztą, co tam Terlikowski. Wielka większość biskupów to są składaki z różnych części.
    To się dosyć regularnie zdarza: intensywni katolicy mają dorastające dzieci, które płodzą dzieci. Wtedy taki ginekolog co „przywraca miesiączkę” jest bardzo pożądany.
    Nie jest to grzech – broń Boże. To przecież „przywrócenie miesiączki”, która się „opóźniła”.

  223. mag
    cd
    W sprawie skazanego ks. Gila, dowiemy się za jakiś czas, kiedy nastąpi „nadzwyczajne złagodzenie kary”, np z „przyczyn zdrowotnych”. Może być tak, że z 7 lat odsiedzi rok-półtora.

  224. @anumlik

    W sprawach dyskusji i wyrazania/wypowiadania pogladow i prawa do gloszenia co sie mysli, czy uwaza, uwazam dokladnie tak jak Ty.

    Niemniej uwazam, ze sa sytuacje, w ktorych glosiciela jakiejs opinii trzeba poddac osadowi sadowemu, ze wzgledu na spoleczenstwo i jego dobrostan.

    Paradoks jest mniejszy niz mozna pomyslec i moznaby go uniknac, gdyby byl mechanizm, ktory dawalby szanse Pani MArenin tkiego naglosnienia jej pogladow, zeby rownowazyc sile z jaka naglasniane sa poglady Michalika.

    Puki nie ma takiego mechanzmu, to za jego proteze uznaje wnisienie sprawy pod sad.

    Dlatego, choc przyklaskuje pogladowi, ze opinie i poglady nie powinny podlegac sadom, to sorry ale mamy taka sytuacje, ze Michalika z jego pogladami trzeba osadzic.

  225. lonefather
    27 marca o godz. 13:24

    W tym też duchu się powyżej wypowiedziałem.

    To co mówi i wyrabia Michalik wraz z resztą kleru, dzieje się w otoczeniu społecznym, kulturowym i prawnym. I na nie wpływa.
    Przykład Golgoty Picnic jest tego samego rodzaju.
    Brak na to reakcji publicznej i formalnej, ze strony organów państwa, byłby tylko wtedy dobry, gdyby państwo i społeczeństwo działały w sposób wolny, nie poddany presji rządów Kościoła kat.
    Państwo jednak w każdej sytuacji musiałoby działać wedle prawa konstytucyjnego, a nie kościelnego. O ile więc w słowach i czynach Kkat byłyby znamiona koniecznej interwencji państwa – musiałoby działać.
    Natomiast zdrowy brak reakcji społeczeństwa byłby wtedy pozytywny, gdyby ze zdrowia się brał . Ludzie po prostu olaliby i wyśmiali klechów, jako nędznych pacanów nic do Polski nie mających i o niczym nie decydujących.
    Ponieważ mają i rządzą, brak reakcji jest podwójnie niedobry.

    Ale, skoro o przykładach mowa., Ewa Wójciak, dyrektorka Teatru Ósmego Dnia w Poznaniu, krytycznie wypowiedziała się pod adresem papieża Franciszka. Natychmiast powstała reakcja – ścigać, włącznie z prokuratorem, Wójciak. Prezydent Poznania zdecydował o jej odwołaniu., Nie wiem, czym to się skończyło, ale rzecz jest znamienna: niekatolików można obrażać, potępiać, odmawiać im czci. Katolików, z biskupami na czele – odwrotnie. Oni mają być przez sądy i prokuratorów oraz powszechne mniemanie chronieni przed jakąkolwiek odowiedzialnością.

  226. @Tanaka, z godz. 13:30
    A Ty teraz, Miszczu, za Bladaczkę robisz, czy za Gałkiewoicza?

  227. Przy całym szacunku dla dyskusji Pani i Panów, średnio mnie akurat ta sprawa – jednostkowa i z przewidywalnym z góry wynikiem – interesuje. Lokalny konflikt nieprzekładający się na tzw. Kościół Powszechny. Bardziej interesuje mnie, jak nasza hierarchia zareaguje do to:
    http://pl.radiovaticana.va/news/2015/03/23/deklaracja_niemieckich_zakonnik%C3%B3w_/1131644
    Podaję za (sic!) Radiem Watykańskim.

  228. @ anumlik
    Zaraz obok inny apel, tyle że Brytyjczyków.

  229. anumlik 27-03-g. 14:24
    Matko moja! Toż to w niemieckim krk przewrót kopernikański, schizma i herezja w w jednym.

  230. @ anumlik
    Spośród wymienionych, odpowiada mi najbardziej ten niewymieniony: Piotr Fronczewski.
    Zalinkowan tekst znamionuje ciekawe wydarzenia. Należy się spodziewać polskich intensywnych katolików dający stanowczy odpór podżegaczom wojennym w niemieckich klasztorach – fora ze dwora !

    Ale jeszcze ciekawszy wgląd w umysł watykański daje to, co po prawej:

    Patriarcha Twal będzie bronił nierozerwalności małżeństwa
    Kościół nigdy nie porzuci rodziny – zapewnił Papież na audiencji ogólnej
    Jasna Góra: pielgrzymka obrońców życia
    Warszawa: sympozjum z cyklu „Rodzina się liczy”
    Warszawa: Międzynarodowy Kongres Rodziny

    Rodzinny obłęd.

    Rodzina nie cieszy, nie cieszy gdy jest
    lecz kiedy jej ni ma samotnyś jak pies

    Dlatego niemieccy homoseksualiści proszą: też chcemy być niesamotni, nawet gdy nie cieszy, nie cieszy gdy jest. Lecz Watykan na to: NEIN, je… was pies!

  231. mag
    27 marca o godz. 14:53

    To są „zielone ludziki”

  232. @ anumlik, Jacek Kowalczyk
    To lewacka prowokacja. 😉

  233. @Jacek Kowalczyk
    Brytyjski kościół konserwatywny, z jego nawróconym z anglikanizmu na katolicyzm eks biskupem Edwinem Barnesem, jest taką samą skamieliną jak nasz – z abepem Gądeckim na czele. Ta grupa dwunastu, która podpisała petycję do uczestników przyszłego Synodu Biskupów, do pięt nie dorosła angielskiemu kardynałowi Johnowi Henry Newmanowi, konwertycie z anglikanizmu na katolicyzm i jednemu z twórców dokumentów Vaticanum II. Kilkoro z tych, którzy podpisali petycję, o której Pan wspomniał w linku, to wręcz lefebvre’yści, nie uznający Soboru Watykańskiego Drugiego. Ale… Zobaczymy które petycje zwyciężą.

  234. @Żorż Ponimirski, z godz. 15:03
    A ta petycja Angolów to prowokacja lefebvre’ystów. Albo i sedewakatystów. I wcale bym, się nie zdziwił gdyby ci ostatni maczali w tym palce.

  235. Alez oczywiscie, ze krk nie porzuci rodziny!

    Jakby mogl porzucic rodzine?

    Z czego by wtedy zyl?

    Narodziny, chrzciny, sluby, zdrady, rozwody, spowiedzi, grzechy, in vitro, bruzdy dotykowe, wyrzuty sumienia, przemoc domowa, wytrwalosc i zlozenie siebie w ofierze chrystusowi, dzieci, ministranci, pedofilia, nauczanie religii w szkolach, komunie, bierzmowania, rocznice malzenstw, obrona zycia az do pogrzebow i oplacania grobow….

    Sami widzicie, ze czego jak czego, ale rodziny kosciol katolicki nie porzuci NIGDY!

    Przeciez, gdyby porzucil rodzine, to moglby sie natychmiast zwijac, bo bylby koniec biznesu.

  236. anumlik
    27 marca o godz. 15:08

    Nie w mocy petycji problem, tylko w sprawnosci administracyjnej Franciszka. Wszystko zalezy od geriatrii, oraz szybkosci i sprawnosci w powolywaniu wlasnych kardynalow…

    Wyrobi sie, to jego kardynalowie przeglosuja co bedzie chcial. Jesli sie pomyli z kandydaturami, albo nie zdazy przed wyborami powolac dostatecznej liczby swoich, to ponownie glosowanie synodu bedzie nie po jego mysli.

    A nasz polski kk to ma w „powazaniu” co tam wypisuja niemieccy zakonnicy i zakonnice. Dla naszego epidiaskopu to jest problem ich niemieckich kumpli, a nie ich. Tu jak wiemy niemal wszystko trzymaja w garsci i sie nie boja. A to, ze jakby mniej katolika w polskim katoliku, to tez nie problem, bo jak placa, to kto by sie tam przejmowal ile katolika w polskim katoliku pozostalo. JAk to mowia amerykanie, „money talk’s bullshit walk’s”, co wcale nie ma oznaczac, ze porownuje polski epidiaskop, do byczego gowna.

  237. lonefather
    27 marca o godz. 15:28

    Niemieccy katolicy są coraz mniej prawidłowi. Najpewniej niedługo przestaną być katolikami. U dużej części polskich prawidłowych katolików już nimi nie są. Z perspektywy Torunia, papież Franciszek też niemal nie jest katolikiem.

  238. @anumlik

    Anglikow NIE Angolow

    Chcemy by nas szanowano, szanujmy innych, niezaleznie od posiadanych na dany temat pogladow.

  239. @ czytelnicy
    To trzeba zobaczyć: kardynał Dziwisz i Zeus.

  240. @anumlik

    Napisales, ze ciekawi Cie jak zareaguje polska hierarchia.

    Wyzej napisalem, ze na niemiecki apel nie zareaguja, chocby po to, zeby nie zwrocic na niego uwagi.

    Na „angielski” apel tez zreszta nie zareaguje, a jesli, to ustami co najwyzej ksiedza Oko. I jesli nawet ksiadz Oko wspomni brytyjski apel, to starannie pominie i nie wspomni, ze apel jest apelem garstki w dodatku KONSERWATYWNYCH duchownych. Wiec powie, ale slowo „konserwatywny” z ust Oka nie padnie.

  241. Jacek Kowalczyk
    27 marca o godz. 16:24

    Panie Jacku,
    Dziwisz ich nie „swieci”, on je PRZESWIECA!

    O czym wyraznie swiadczy energiczne wygiecie prawego ramienia daleko poza linie ramion w przygotowaniu do PRZESWIECANIA!

    Gdyby Dziwisz „swiecil” Zeusa, to wystarczyloby sie przejsc i tu i tam delikatnie pokropic.

    W/g mnie dynamika swietnie uchwycona przez reportera ujawnia prawdziwe intencje Dziwisza.

    no i jeszcze drobiazg, ze sie tak zapytam, to w tej AGH to wszyscy powariowali?

  242. kardynał Dziwisz i Zeus.
    Dobry komentarz pod zdjęciem: W imię ojca , i syna , i ducha świętego Enter.

  243. To zakrawa na taką kpinę, że aż skali nie starcza aby określić jej moc.

  244. Dziwisz święcący wytwór naukowego rozumu.
    Trudno o większą sprzeczność i trudno o większą bezrozumność piaskownicowych chłopców w dżenderowych strojach, którzy nie pojmują, co właściwie wyrabiają.

    Może to jednak egzorcyzmowanie…
    Gest Zdziwsza może to wyrażać: bardziej grożenie lagą niż czułe poświęcanie matematycznego mózgu.

  245. No coz, zgadzam sie z A.Dominczakiem – co do zasady. Tak wolnosc slowa i dyskusji powinna wygladac, i tak pewnie wyglada w idealnym swiecie, w ktorym Polski nie ma, niestety. Co do sprawy pani Marenin, natomiast – mam odmienne zdanie.

    W sierpniu mina dwa lata od zaskarzenia wyroku skazujacego Dode do TK. Zostala ona uznana przez sad jako winna naruszenia Art.196. KK, o obrazie uczuc religijnych. W odroznieniu od Dominczaka TK ma jednak powazne problemy ze zdecydowaniem, ze i w przypadku Dody wyrazanie opinii miesci sie w ramach wolnosci slowa, a wiec nie moze byc penalizowane.
    Z jednej strony mamy wiec Dode, ktora zostala skazana z oskarzenia publicznego, podczas gdy z drugiej Marenin, ktorej oskarzenie publiczne zostalo oddalone, gdyz w jej przypadku sad uznal, ze nie mozna nikogo scigac za wyrazanie posiadanych pogladow. W efekcie stanelismy twarza w twarz z polskim systemem prawnym, ktory zabrania posiadania jednych pogladow a dopuszcza posiadanie innych. Tak wiec, juz chocby dla samego unaocznienia opinii publicznej w jakim to panstwie prawa zyje powinna pani Marenin ciagnac swa sprawe chocby do Trybunalu Sprawiediwosci. Pomimo tego, ze to niezbyt ladnie jest, i wbrew pryncypiom purystow wolnosci slowa, ciagac po sadach katabasa, za wyrazanie pogladow.

    Pani Marenin jest przecietna kobieta, ktora poczula sie ponizona oraz dotknieta bezduszna opinia biskupa. Zareagowala wiec tak jak reagowali katolicy gdy poczuli sie urazeni na uczuciach – wytoczyla sprawe obrazajacemu. W tzw. „panstwach prawa”, czyli demokracjach, jak najbardziej normalna rzecza jest zglaszanie do sadow – jako niezaleznego, neutralnego, i bezstronnego arbitra – konkretnych sporow i pretensji w celu uzyskania tam autorytatywnego wyroku konczacego spor, dajacego satysfakcje. Podobnie postapila Marenin, gdyz miala do tego pelne prawo – nawet jesli pryncypialnie tkwila w bledzie. O czym jednak mial zdecydowac sad. I o tym zapomnialo sie panu Dominczakowi – o prawie czlowieka do szukania sprawiedliwosci, gdy tylko poczuje sie skrzywdzony. Tymczasem w oczach polskiego wymiaru sprawiedliwosci jedni obywatele sa rowniejsi od innych – stad Doda zostala zupelnie inaczej potraktowana niz biskup Michalik. On, w mysl polskiego prawa, oraz sadownictwa, moze sobie szastac jakimikolwiek podladami, podczas gdy ona nie ma prawa do tego samego. A ze powyzsza slabosc polskiego systemu prawnego powina byla zostac obnazona, wiec tym bardziej wdzieczny jestem pani Marenin za dokonanie tego co bylo nie do pomyslenia – za pociagniecie do odpowiedzialnosci chodzacej swietosci i prawie boga, w jednym.

    Osobnym zagadnieniem jest specyficzne postrzeganie przez pana Dominczaka ateistow, ktorzy sa bardzo zroznicowani. Ja sam, z jednej stromy stykalem sie z ateistami ktorzy – „dla dobra sprawy” – chadzali regularnie do kosciola, majac sie za swego rodzaju wyrodkow w religijnych spolecznosciach, podczas gdy z drugiej stykalem sie z ateistami ogarnietymi zadza mordu oraz likwidacji religii, wraz z kosciolami. Nie jestem tylko pewien, czy zamiast o ateistach nie powinnismy tu mowic o antyklerykalach. Ci jednak wcale nie musza byc ateistami, choc w warunkach polskich jest poniekad obowiazkiem swiadomego ateisty bycie antyklerykalem zarazem. W post-komunistycznej Polsce ateista ugodowy i przyjazny wobec kleru jest, po prostu, wybrykiem natury. Tak jak swoistym nieporozumieniem jest upieranie sie przy czystej grze z kims kto po chamsku orze po kosciach.

    A na zupelnym marginesie to czasem dobrze robi przejrzenie sie w zwierciadle innych pogladow.

  246. Gdyby istniala gdzies strona http://www.wiesci_z_wolnosciowego_psychiatryka.org, to slodka focia z AGH znalazlaby tam poczesnie miejsce w newsach.

  247. Pogański Zeus „sprofanowany” wodą święconą?!
    Toż chyba Olimp zadrżał w posadach, a AGH powinien zapaść się ze wstydu pod ziemię.
    Nawet HGW, która coś tam miała wcześniej do czynienia z duchem, świętym nie zafundowała warszawiakom cyrku z pokropkiem na otwarcie drugiej linii metra.

  248. Tanako g.16:53
    I ty się jeszcze dziwisz, że Dziwisz tak ma? A co innego może mieć kapciowy JP2?
    Toć stale przewijają się tu oceny i wyceny dwóch największych Polaków Tysiąclecia – prymasa Wyszyńskiego i polskiego papieża, de domo Karola Wojtyły.
    Usiłuję nie być zgryźliwa, ale nie mogę się powstrzymać, gdy szacuję straty, jakie ponieśli moi ziomale en masse na rozumie dzięki naszym czarnym okupantom od stuleci. A te straty tkwią już w genach, niestety.

  249. @lonefather, z godz. 16:23
    Poprawność polityczna uszami zaczyna Ci wyłazić, córo…ups… synu Albionu. Polactwo, jankestwo, kacapstwo i inne takie Ci, jak zauważyłem, nie przeszkadza, a Angole tak. To taki rodzaj neofictwa?

  250. @Gospodarz
    Abstrahując od samego święcenia serwera, co samo w sobie jest kretyństwem, literowy skrótowiec ZEUS ma w sobie jeszcze jeden element, który z pokropkiem nie powinien mieć nic wspólnego. Poświęcony przez Dziwisza ZEUS, to Zombie Europe Server, a „zombie” to przeca żywy trup. W tym kontekście pokropek nabiera rangi egzorcyzmu. Kardynalskie egzorcyzmy w AGH? Cóż to się, Panie Jacku, porobiło w tym Krakówku.

  251. anumlik
    27 marca o godz. 17:16

    anumliku teraz sie Ty wykapales w goracej wodzie i przymiotniki sie Tobie pomerdaly z rzeczownkami. Uzywam kacapstwa, jankestwa i polactwa, tego ostatniego nawet dosc czesto, choc autora Ziemkiewicza nie powazam, to termin przez niego ukuty zaadaptowalem. Rzeczownika Kacap tez trafia sie ze uzyje, tym bardziej, ze un nie polski jest, ale bodajze ugrofinski.

    Gdybys napisal „angoli”, to bym przeszedl nad tym do porzadku, ale Ty napisales z duzej litery „Angolow” i stad reakcja. Jakim okresleniem sami Anglicy siebie brzydko nazywaja to nie bede pisal, bo nie jestem „synem albionu”, nawet adoptowanym nie jestem. Sam za to w ramach adaptowania sie, zaadaptowalem ceche, ktora kazdemu moze byc przydatna, precyzje wyslawiania sie. Pmaga w adaptacji to, ze sam z siebie i tak mam tendencje do upeirdliwej precyzji.

  252. @lonefather
    mam tendencje do upierdliwej precyzji.
    Oj, masz!

  253. anumlik
    27 marca o godz. 17:34

    Krakowek chyba zawsze tak mial, czego przyklady nieustanne daje karakowkowski syn nieodrodny Adam Sz.

    A poza tym to sie pusze nieskromnie, ze z mowy ciala Dziwisza odczytalem, ze on PRZESWIECA, a nie poswieca, bo piszac o „przeswiecaniu” nic a nic nie wiedzialem, ze „Z” w nazwie to od „zombisow”, jak mowi Jasio, pochodzi.

  254. anumlik
    27 marca o godz. 17:43

    Wiem, wiem… Dla Ciebie „upierdliwosc”, a dla mnie „precyzyjnosc” sa najwazniejszymi slowami. 😉

  255. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Teraz trzeba zbadac czy informacje przesylane przez poswiecone serwery roznia sie od informacji przesylanych przez nieposwiecone serwery.
    Byloby to smieszne gdyby nie fakt ze jest tak smutne.

    Slawomirski

  256. Jacek Kowalczyk
    27 marca o godz. 14:29

    Szanowny redaktorze Polityki

    Jakie licho podkusilo Pana by wejsc na strony papistow?

    Slawomirski

  257. zyta2003
    24 marca o godz. 17:29

    Zawsze uwazam, ze najwazniejszy jest dla spoleczenstwa problem tolerancji i umiejetnosci rozmowy. Dot. to zarowno biskupow, jak i piszacych na forum.
    ****
    Rozmowy kogo z kim? Bo np. biskupi, jesli tylko zachodzi taka potrzeba, gotowi sa rozmawiac – chocby do konca swiata. Byle tylko np. z rozmowy nt. wyprowadzenia religii z panstwa (szkol, urzedow, itp., itd.) kompletnie nic, i nigdy, nie wyszlo. Oni od wiekow specjalizuja sie w takich kulturalnych rozmowach, i rozmawiaja tak dlugo jak tylko rozmowa jest kulturalna i upierdliwie nie kontynuuje nic drazniacego ich.
    Tak to wyglada od strony biskupow i ich religianckiej gwardii. A jak to samo wyglada od naszej strony – od strony ludzi zainteresowanych likwidacja wyznaniowego panstwa i biskupiej wladzy? Jak to samo wyglada w opinii zwolennikow demokracji?

    Zatem, prosze Zyty, nas takie rozmowy absolutnie nie interesuja. My wolimy gnoic ich, i ich swietosci, gdzie tylko sie da, i jak tylko sie da. By na ile sie da oslabiac armie wiernych. Mniejsza o kulture gnojenia. Bo tylko to moze przyniesc mile nam efekty.

  258. Uczucia religijne w Ameryce

    „Suddenly, I don’t want to go to Indiana. And I’m sure now that some Hoosiers don’t want me, either.

    I’m not gay, bisexual or transgender, and obviously not a lesbian.

    But I was born Jewish, I think I’m an atheist, and I’m sure I’ve sullied Christianity, at least among the proponents of Indiana’s new “religious freedom” law, by marrying a Catholic.

    Since Governor Mike Pence signed the act into law yesterday, businesses in Indiana can now turn people away if they happen to offend their religious beliefs. And critics warn this could affect gay and lesbian customers.”

    Slawomirski

  259. Slawomirski
    27 marca o godz. 19:45

    Dlatego z zasady nie glosuje na jakichkolwiek republikanskich kandydatow – chocby nie wiem jak do rzeczy byli. W obawie, ze gdy tylko wejda pomiedzy swych republikanskich kolegow, wyzej, wsrod ktorych sporo jest religianckich swirow (np. z Christian Right), to skutkiem instynktu stadnego, oraz partyjnej dyscypliny, beda pomagac w tworzeniu praw ktorym do niedawna byliby zdecydowanie przeciwni.

  260. anumlik
    27 marca o godz. 17:43
    @lonefather
    mam tendencje do upierdliwej precyzji.
    Oj, masz!
    ………………………………………………………………………………….
    @lonefather nie jest precyzyjny. Przynajmniej jeśli chodzi o pisownię.

  261. krzys52
    27 marca o godz. 16:54

    Dobrze napisane i objaśnione.
    Wyrównanie do nieścigania nikogo za poglądy jest dobre co do ogólnej zasady. Ponieważ tego nie ma, wyrównanie do ścigania każdego za określone poglądy może mniej jest dobre niż to pierwsze, ale przynajmniej sprawiedliwe: każdemu po równo.
    Jeśli ścigana za pogląd nt. Biblii (chodziło bodaj o jej wypowiedź, że autorzy Biblii musieli chyba palić jakieś zioła i byli napruci winem), to godne i sprawiedliwe jest ściganie innego celebryty – Michalika, za jego pogląd nt. lgnących dzieci i podłych matek wychowujących tak, by dzieci lgnęły do kościelnego pedofila.

    mag
    27 marca o godz. 17:16
    Dziwiszu ja się nie dziwię. Ani dydy. Obrazek pokrapiania gigaserwera jest mi poniekąd miły. Oto skrzywienie osobowościowe w postaci widowiskowej, uwiecznione fotograficznie, co net bardzo lubi.
    Lekko się dziwię, z tendencją graniczącą z niedziwieniem, że AGH uznała, że pokropek serwerowi się należy. Algorytmy obliczeń ma realizować BEZGRZESZNIE.
    Rektory-profesory AGH stali się podkapciowymi kapcia. Vivat Academia ! Vivat profesores ! Vivat Polska cała ogłupiała !

  262. Ale popis

    ‚http://www.youtube.com/watch?v=DXpDzaS47PA

    PO po lewej?

  263. Tanaka
    27 marca o godz. 20:37

    Jesli o mnie idzie to jestem przeciwnikiem wszelkich ograniczen swobodnego wyrazania pogladow. Wlacznie z tzw. „oswiecimskim klamstwem”, czy propagowaniem ideologii nazistowskiej, faszystowskiej, czy komunistycznej. Bo ludzie maja prawo do posiadania takze i wymienionych pogladow – bez wzgledu na to jakie glupie by one nie byly. Bo ludzie maja prawo takze do tego by byc glupimi. Tak dlugo jak dlugo nie wiaze sie to z wyrzadzeniem komus bezposredniej krzywdy (np. ktos krzewi wsrod mlodych ideologie nazistowska, w wyniku czego mlodzi zabijaja bezdomnych, jako robactwo ktorego nalezy sie pozbyc). Wtedy zwlaszcza odpowiedzialny za krzywdy „nauczyciel” winien poniesc kare.

    W Polsce obowiazuje prawo chroniace wyznaniowosc panstwa, oraz wartosci osob religijnych – w pierwszej kolejnosci. Oraz, jesli to tylko mozliwe, wartosci pozostalych – w nastepnej kolejnosci.

    Popatrz, TK przyjal skarge Dody ponad poltora roku temu i nie kwapi sie z wydaniem opinii w tej sprawie. Bo w miedzyczasie pojawila sie Marenin vs Michalik, ktorego polski wymiar sprawiedliwosci potraktowal zupelnie inaczej niz Dode – w identycznej sprawie. Zapewne czeka teraz TK na zmiane ustroju, i wtedy Rzeplinski triumfalnie oglosi, ze Doda wyrazala jedynie poglad i nie powinna byla byc scigana z urzedu, oraz skazana. I ze wprawdzie mlyny sprawiedliwosci powoli w Polsce miela to jednak… Tacy sadowi Rzeplinscy maja wrodzone zdolnosci do przesiadania sie z jednego pociagu na drugi – w biegu.

  264. @krzys52, z godz. 21:09
    100/100

  265. T K i Rzepliński.
    Przypatrzcie się ZOLLOWI i jego podobnej Klochowi retoryce.
    To są przykłady pływania w basenie bez wody
    uklony

  266. krzys52
    27 marca o godz. 21:09

    W sprawie poglądów, które tu wymieniasz, z „kłamstwem oświęcimskim” na czele, moja zgoda szybko maleje.
    „Kłamstwo oświęcimskie” nie jest poglądem, jest zaprzeczaniem faktom.
    Ludzie codziennie i nagminnie zaprzeczają faktom. Jeśli jednak fakty polegają na morderczej treści, to zaprzeczanie im jest tworzeniem sytuacji, dzięki której do tych morderczych faktów doszło.
    Trudno to o zgodę na pełną wolność takich wypowiedzi.
    Ludzie nie „mają prawa” być głupi, jak piszesz. Ludzie są głupi, w zdecydowanej większości i w zdecydowanej większości poglądów, które wygłaszają. Kamień nie „ma prawa być kamieniem”. Kamień jest kamieniem.
    Ludzie natomiast mają prawo być niegłupimi. Temu służy m.in. edukacja. mają prawo się zmienić, rozwinąć własne wnętrze osobowe, udoskonalić, stać bardziej ludźmi.

    Prewencja w sprawie niektórych poglądów, w tym faszystowskich, nazistowskich, czy „kłamstwa oświęcimskiego”, polegająca na odmawianiu wolności do ich głoszenia, jest nauczką z tego co się stało wskutek głoszenia takich poglądów i zamiany ich w czyn.
    Pogląd „jedzenie lodów poziomkowych dobrze wpływa na humor” wywiera mniej groźne dla ludzi skutki niż pogląd „żydów należy spalić”.
    Państwa i ich systemy prawne to zauważają, zapisując to na różne sposoby,choćby taki, że jakaś sprawa „jest społecznie szkodliwa”, czy też w „zasadach współżycia społecznego”.
    Adolf Schicklgruber głosił swoje poglądy w miarę swobodnie, następnie całkowicie swobodnie. Stał się Adolfem Hitlerem, ze wszystkimi tego skutkami, choć nie brakuje takich, którzy „wyrażają pogląd”, że te skutki albo nie miały miejsca, albo też nie były to złe skutki, ale dobre.
    Poglądy takie do dziś są stosunkowo często obecne nie tyle może nawet w samych Niemczech, ale w Polsce. Głosi on tak: „Hitler jaki był taki był, ale dobrze, że z żydami się rozprawił”.

    Całkowita wolność głoszenia dowolnych poglądów jest dobra wtedy, gdy nie wynika z ich głoszenia żadne działanie i żaden skutek. Ponieważ zwykle wynika, należy dbać o to, by pewne poglądy nie mogły być swobodnie głoszone. Jeśli tak się nie dzieje, pozostaje się zmierzyć dopiero ze skutkami.
    Mam wrażenie, że nic już to nie pomoże ofiarom Oświęcimia.

    Półtoraroczna zwłoka w sprawie Dody nie wynikła chyba z tego, że sąd czekał na symetryczną sytuację po stronie biskupów, by wzajemnie znieść roszczenia. Zaś prezes Rzepliński dał jasno wyraz temu, jak rozumie swoją funkcję sędziego i osoby zaufania publicznego.

  267. http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,17602282,Marcin_K__wycofal_pozew_przeciw_Kosciolowi__W_zamian.html
    fragment wiadomości:
    „Mężczyzna, który jako 12-latek był molestowany przez proboszcza, pozwał kurię koszalińsko-kołobrzeską. Jak informuje TOK FM, dziś podczas kolejnej rozprawy doszło do ugody. Kościół pokryje koszty terapii psychologicznej Marcina K. „w geście chrześcijańskiej pomocy”. Wg informacji radia TOK FM Marcin K. ma dostać od strony kościelnej 150 tys. zł.”
    ………………
    Co za głupi, tępy naród, który pozwala się tak oszukiwać, tak lekceważyć i tak poniżać…?
    Jakim podłym i złym człowiekiem jest prawnik poszkodowanego, który zamiast domagać się milionów odszkodowania dla ofiary – kolaboruje z oprawcami czyli z pedofilskim kk ?

    W cywilizowanym kraju kościół wypłaca każdej ofiarze pedofilii po kilka milionów.
    Ten biedny, otumaniony przez kler, prawników i prokościelną władzę człowiek, postraszony pewno „piekłem” posłuchał tego pachołka swojego prawnika i zgodził się na finansowanie jakiejś wymyślonej przez oszustów terapii, która wcale nie jest potrzebna, bo krzywdy wyrządzonej dziecku przez klechę nikt i nigdy nie „wyleczy”.
    Potrzebne mu są pieniądze, dużo pieniędzy na lepsze, wygodne i spokojne życie poszkodowanego co jedynie może złagodzić traumę i koszmar wspomnień.
    To prawnik ofiary powinien być pozwany do sądu za stronniczość i kolaborację z oprawcami w sutannach.
    Po raz kolejny potwierdziła się prawda, że w Polsce sprawiedliwość kończy się przed drzwiami kościoła.
    …….
    Odnośnie wyroku w sprawie odszkodowania dla ofiary kleszej pedofilii w Polsce:
    Decyzja sądu wyraźnie mówi o pokryciu przez kk kosztów terapii poszkodowanego.
    Oznacza to, że Marcin nie otrzyma ani grosza odszkodowania. Kler jedynie pokryje koszty przedstawionych rachunków za usługi terapeutyczne.
    Biorąc pod uwagę fakt, że terapeuci zwykle są ludźmi kościoła – te pieniądze (150 tysięcy) bardzo szybko wrócą spowrotem do kościelnych worów.

    Uważam, że ofiary pedofilii w Polsce powinny do załatwiania swoich spraw z pedofilskim kk zatrudniać prawników z krajów cywilizowanych, a jest to możliwe ponieważ tamtejsi prawnicy otrzymują swoje wynagrodzenie dopiero po wygranej sprawie, a więc także i w ich interesie jest wygranie sprawy.
    W USA, w Kanadzie i nie tylko tacy prawnicy wygrywają milionowe odszkodowania i oskarżonym w takiej sprawie jest także kościół jako instytucja, a nie tylko pedofil w koloratce.

    Bardzo dobrą metodą karania kościoła są także pozwy zbiorowe prowadzone przez grupy prawników, którzy zwracają się do ofiar o masowe występowanie z pozwami przeciwko sutannowym gwałcicielom za pośrednictwem tych prawników.
    Takie coś trzeba zorganizować w Polsce, bo to ośmieli ofiary pedofilów i zachęci do upomnienia się o to, co im się należy.

  268. Popieram opinie „Tanaki” i pozostałych mądrych ateistów.

  269. Sądy za poglądy – a osądzanie faktów ??
    Ja, przyznaję ZA KACZYŃSKIM – żem niepozornego rozumku
    zastanawiam sie więc nad sprawą następującą.
    Czy gdybym hipotetycznie zaproponował którejś z Polskich uczelni
    kształcących przyszłych asesorów , sędziów , prokuratorów .
    radców i tych jak to mówią //bez obrazy papug sądowych//.
    – dokumenty dwu spraw sądowych
    Jednej o prawo założenia indywidualnego ogrzewania we wspólnym budynku
    I drugą o odszkodowania za straty z tytułu złośliwego uchylania sie od
    opłat oraz dokonanych zniszczeń prze lokatorów.
    Kiedyś uczono ludzi na przykładach przykładem słynna scena lekcji anatomii.
    Więc gdyby dziś //wtedy gdy tyle słyszymy o katastrofalnym stanie TOWARZYSTWA SPRAWIEDLIWOŚĆ WYMIERZAJĄCEGO// – dać możliwość tak profesurze jak i żakom zapoznania się z TYM CO W TYCH BEBECHACH SIĘ KRYJE.
    Ciekawe czy czy którakolwiek z tych WYLĘGARNI PRAWA szkół , niezależnie od nazwy
    odważyła by się na wiwisekcję tych procesów które się odbyły , w których zapadły wyroki – w pełnym zakresie.
    Gdzie orzeczono straty a nie nakazano nawet zwrotu kosztów.
    Sprawy w których sedzia //to ten z orłem// potrafi powiedzieć
    – JAK SĄD BĘDZIE SIE CZEGOŚ CHCIAŁ DOWIEDZIEĆ TO SIĘ PANA ZAPYTA.
    – W drugim przypadku stwierdzono – gdyby pytanie zadano
    – TO OCENA BYŁABY INNA
    jak powiedziała klasyczka //za co ja JĄ poważam // SORRY TAKI MAMY KLIMAT.
    A co powiecie ŻE NIE MAMY ??
    uklony

  270. https://www.youtube.com/watch?v=McGwHdAWC7c

    Skandaliści – Jerzy Urban (07.03.2015 Polsat News)
    ……
    Zachęcam wszystkich do obejrzenia tego programu, w którym wspaniały Jerzy Urban skompromitował “adolka-nazioka” Zawiszę.
    Na polecenie kościoła autorka tego programu dzienniarka A.Gozdyra i dyrektor programowy Polsat TV zostali zawieszeni w pełnieniu swoich obowiązków służbowych.
    Okazało się, że właściciele stacji TV Polsat to również pachołki watykańskiego okupanta Polski.

  271. @Tanaka, z godz. 21:49
    Bądź „symetrycznie konsekwentny” w swych opiniach. Piszesz (24 marca o godz. 17:15) – Kościół katolicki dokonuje zbrodni. Oraz zbrodni mordu – dziś rzadziej –niedawno powszechnie. Spytałem Cię (tego samego 24 marca, o godz. 18:14) – Co to znaczy „dziś rzadziej”? I jakiej to zbrodni dziś kościół dokonuje? Nie odpowiedziałeś, a to przecież jest kłamstwo. Można kościołowi wiele zarzucać: hipokryzję, rozwiązłość jego kapłanów, pazerność na dobra doczesne, indoktrynację, a nawet – jak to często piszesz – „gwałcenie religią dziecięcych główek” (z czym się nie zgadzam i czemu dawałem wyraz), ale nie zbrodnie. Zbrodnie to popełniali oprawcy z hakenkreuzami na opaskach brunatnych koszul oraz tacy sami, z sierpem i młotem w klapach skórzanych kurtek. Także zbrodnia oświęcimska oraz zbrodnie w Kołymie były ich udziałem. Zaprzeczanie temu świadczy o aberracji zaprzeczającego, ale nie powinno podlegać karze więzienia. Ani grzywny. Nie mam nic przeciwko ostracyzmowi. Towarzyskiemu, czy uniwersyteckiemu, ale nie penalizowaniu poglądów. Karze powinny podlegać wyłącznie czyny. Namawianie do zbrodni ludobójstwa jest czynem, który podlegać powininno karze. @krzys52 jasno to rozgraniczył. Napisał: Tak dlugo jak dlugo nie wiaze sie to z wyrzadzeniem komus bezposredniej krzywdy (np. ktos krzewi wsrod mlodych ideologie nazistowska, w wyniku czego mlodzi zabijaja bezdomnych, jako robactwo ktorego nalezy sie pozbyc). Wtedy zwlaszcza odpowiedzialny za krzywdy „nauczyciel” winien poniesc kare. Zaprzeczanie faktom jest immanentnie związane z paskudnym charakterem człowieka, z jego złymi skłonnościami i próba wybielania winy jego ideowych towarzyszy. Na to zaś jest jedna rada. Zaprzeczać zaprzeczaniu. Prostować. Polemizować. Łapać za słówka. Zapędzać w kozi róg. Nie wpierniczać do pierdla.

    A co do tego czy mamy prawo być głupi? Mamy prawo. Tak samo jak mamy prawo chodzić boso, jeść palcami, siorbać, spać pod mostem, pić z lufy denaturat i robić wiele innych głupot. Dla nas cywilizowańców – głupot. Ludzie nie są ani głupi ani mądrzy. Po prostu są. Czasem poddawani ocenom takich mędrców jak Ty i ja. Z którymi to ocenami nie muszą się zgadzać. Jak ja z Twoimi, w tym konkretnym przypadku.

  272. @anbumlik

    pierdzielisz stary … wez sie i zastanow co wynika z tego co nagryzmoliles?

  273. @lonefather
    Argumencik jakiś na poparcie tezy, że pierdzielę, znajdziesz? Czy Ty tylko tak, dla paddierżki razgawora? Ę?

  274. @@@ Tanaka, anumlik, mag, pombocek, Jacek Kowalczyk i wszyscy przyzwoici ludzie…

    Jesli pominolem kogos i KTOS poczul sie urazony, to …. PRZEPRASZAM!!!!

    Wybaczcie wielkodusznie i wspierajcie mnie, w tym co usiluje zrobic.

    ….,

    Usiluje uzmyslowic jak najwiekszej liczbie potencjanych odbiorcow, to co ja uwazam za najwazniejsze…!!!

    Wiesz co?

    CHRZAN SIE! Znaczy sie SPADAJ!!!!

  275. UPS…

    nie WY!

    Tylko hgnidy, o ktorych napislem…

  276. Działania Tuska w Brukseli oceniane są ostatnio coraz gorzej. Mowi sie ostatnio, że nie odgrywa tam praktycznie żadnej roli. Alt jest akurat na rękę Niemcom czy Francji

    http://linkis.com/niezalezna.pl/SfGHY

    „Choć w Polsce to właśnie Tusk uchodził za ulubieńca mediów, zdaniem korespondentki RMF FM w Brukseli budzi jedynie irytację.”

    Najwyrazniej, skonczyl sie miesiac miodowy. To co dawalo Tuskowi calodzienna popularnosc w Polsce, w Unii nawet do sniadania nie wystarcza.

    Dziadek z Wermachtu wciaz pomaga ale tylko w stosunkach z Niemcami

  277. @ lonetfather
    O szklaneczkę za dużo?

  278. anumlik
    27 marca o godz. 22:46

    Stwierdziłeś, że się nie zgadzasz i że nie masz czasu na dokładniejsze wyjaśnienie dlaczego się nie zgadzasz.
    Zdaje mi się, że dotąd nie miałeś czasu. Po czym chcesz bym dalej tłumaczył sprawę mordów dokonywanych przez wyznawców, ze szczególnym uwzględnieniem Kościoła katolickiego. Czy nie za wiele chcesz mojej roboty za mało dając własnej do dyskusji? Ja tak uważam.

    Temat zbrodni chrześcijaństwa jest zbyt obszerny na szczegóły. Jest cała literatura wymagająca solidnych pomieszczeń. Ostatnie kilkadziesiąt lat w samej Europie daje dość dowodów na udział bezpośredni i pośredni kleru w mordach szczegółowych, w polityce realizującej działania polegające na zbrodniach wprost i sprzyjaniu zbrodni, na judzeniu, na usprawiedliwianiu zbrodni cudzych, na ich chwaleniu.
    Jeśli popatrzysz poza Europę, na przykład na Amerykę Łacińską znajdziesz rzeczy bardzo podobne. Im bardziej morderczy dyktatorzy i ich reżimy, tym bardziej ręka w rękę z biskupami, trym większa komitywa i wspólnota kryminalnych i zbrodniczych interesów. Mnóstwo tego znajdziesz też w Afryce i Azji południowo-wschodniej. Z lat bardzo świeżych masz na przykład Rwandę.
    Zbrodnią jest gwałcenie dzieci przez każdego. Ksiądz gwałcący dzieci jest w powadze zbrodni więcej niż zbrodniarzem jak inni. Czynili tak od kiedy tylko Kościół zdobył władzę, czyli od ok 1700 lat. Dopiero dosłownie dziś zbrodnie te są – z niewielkim jeszcze skutkiem – ograniczane, niemal wyłącznie dzięki świeckiej opinii i świeckim prawom. Nie dzięki instytucji w której gwałciciele działali. Ona w zbrodni brała udział.
    Za prowadzące do zbrodniczych skutków uważam potępianie używania prezerwatyw, zwłaszcza tam, gdzie są one jedynym środkiem realnego obniżania śmieci wskutek działania wirusa HIV, czyli co najmniej w połowie świata, czyli wśród najbiedniejszych.
    Kościół jest winien wielu milionów tragedii ludzkiego życia, które zostało złamane, zniszczone, nieraz ze skutkiem samobójczego unicestwienia, w wyniku wyklęć, potępień, udręk zadanych przez łotrów z tej instytucji.
    Zbrodnicze jest wmuszanie w ludzi, by byli producentami kolejnych ludzi, którzy będą mięsem armatnim na wojnach. A im więcej się ich urodzi tym dla interesów prowadzących wojny lepiej. Każda wojna usprawiedliwiana religijnie jest religijną zbrodnią.
    Zatrzymam się przy tym szkicu. Sporo więcej w różnych miejscach o tym mówiłem i na razie nie chcę tego powtarzać ani rozwijać.

    Ale coś jeszcze, taki malutki cymesik. Brat mojego dziadka wyemigrował do Ameryki. Mieszkał w Chile. Jego najbliższy przyjaciel, został zamordowany przez zakonnika, który należał do faszystowskiej falangi. Nigdy nie poniósł żadnej odpowiedzialności.Został szybko przerzucony do innego kraju.
    To drobiazg, rzecz jasna. Takie prawie nic w sprawie.

    Jeśli czytasz co rozgraniczył @krzyś52, to może poczytasz co ja rozgraniczam.

    Ciekawi mnie Twoje stwierdzenie: „ludzie nie są ani głupi ani mądrzy. Po prostu SĄ”. To że są, daje się zauważyć. Wchodzę do autobusu, patrzę – są. Czy posuwa nas to w czymkolwiek dalej?

  279. @narciaż2

    Proszę Pana, wypowiedzi mogą być rożne co do formy i treści. W tym wypadku wypowiedź zawiara pewien pogląd, niestosowny w tym kontekście, ale tylko pogląd i za to wlasnie biskup najpierw był oskarżony, a teraz jest pozwany. Wolność słowa była do niedawna jedną z najważniejszych wartości dla ateistów. Glównie w jej obronie krytykowalem Kosciół na lamach Bez dogmatu przez kilkanascie lat, rownież w NIE przez jakiś czas. Polecam tez Pan uwadze wydane przeze mnie książki, np. jedyną krytyczną książke o JP2 wydaną za życia papieża. Nie po to się przez te lata wysilałem, zeby milczeć, gdy tej wolności zagrażają ateiści.

  280. Tanaka

    Posuwa do przodu. W strone nastepnego przystanku autobusowego, znaczy. Przeciez to nie moze byc az trudne zeby tego to zauwazyc. Jadac owym autobusem.

    Przestanmy dopatrywac sie jakichs wyzszych wartosci we wchodzeniu do lazienki. Ad maiora natus sum jest bzdurna sentencja wymyslona w jezyku zaprzeszlym.

    Czas z zywymi naprzod isc. Po zycie siegac nowe niech pedofile katabasy sie troskaja

  281. Jacek Kowalczyk (23:30)

    „@ lonetfather – O szklaneczkę za dużo?”

    Najwyrazniej. On w obecnym momencie spi snem sprawiedliwego singleparenta.

    Dzieci maja niespotykana u doroslych zdolnosc do adaptowania sie do zmieniajacych sie warunkow.

    Za mlodych lat grywalem w brydza z takim jednym inzynierem, ktory mial poltoraczniego natenczas brzdaca. Grywalismy w piatkowe wieczory. Zona inzyniera posiadala zaklad fryzjerski. Co oznaczalo, ze nastepnego dnia, w sobote, inzynier mial zajmowac sie dzieckiem. Przepracowawszy 5 dni, Monday to Friday. Bo dla zony fryzjerki najwazniejszym dniem pracy byla sobota. On mial sobote off. Bylo to w jurysdykcji kapitalistycznej.

    Po niezbyt dlugim okresie grywania w tego bryzdza zauwazylismy pewna regularnosc. Otoz ow poltoraroczny brzdac – Marc go nazwali po obcemu – w pewnym momencie zaczynal sciagac ze stolu brydzowego kanapki. Przygotowane wczesniej dla nas, brydzystow. No bo trzeba bylo nie tylko wypic ale i zakasic, grajac.

    Co on z tymi kanapkami robil? To tez zesmy wysledzili. On zanosil pod odlegly od stolika brydzowego rog dywanu. I tam je skrywal.

    Brzdac wiedzial co go czeka w sobote. Dzien pracy matki. Albowiem jego rodzic, wciaz bedacy na kacu po nocy ‚brydzowej’ – bo mysmy, o polnocy, przechodzili na pokera – nie byl w stanie sie wygrzebac z wyra w sobote rano. I nakarmic latorosl swa. Wiec latorosl juz w drugim roku zycia musiala sie nauczyc podstawowych survival skills. A postawa surwajwlingu jest, jak wiadomo, pozywienie.

    Marc dzisiaj, w wieku 45 lat, jest wlascicielem firmy konsultankingowej. Czy wciaz chowa kanapki pod rogiem dywanu w liwingrumie, nie wiem. Podejrzewam, ze zatracil ten wczesny instynkt przetrwania trudnych warunkow. Dorosli bowiem juz tak maja, ze pewne wczesne instynkty zatracaja

  282. Jacek Kowalczyk
    27 marca o godz. 23:30

    (anumlik, mag, Tanaka et consortes)

    Chcialbym… (szklaneczke wiecej, ale…)

    Nie moge… Nie mam prawa. Wiec … „o kieliszek za malo” … raczej!

    A co do reszty, to proste.

    Jesli dealer narkotykow jest scigany, a zlapany, jest karany, to dla mnie, dealer „wiary”, niczym sie nie rozni od tego pierwszego. Zarowno „pierwszy”, jak i drugi, robia obaj, dokladnie to samo. Obaj „zenia” ludziom to samo zludzenie. Jeden w „niuchu”, czy w „strzale”, a drugi w „wiecznej szczesliwosci”, po smierci. Pierwszy zdycha od nadmiaru mozliwego szczescia „na dzis”, drugi doznaje podobnej „erekcji” na mysl o „przekreceniu sie” w „Panskiej lasce”…

    Nie da rady Panie Jacku!

    Moze mnie Pan wybanowac, ale to i tak nie zmieni rzeczywistosci widzianej po „otwarciu oczu”…, gdy okazuje sie, ze „winny” jest niewinny, a ofiara … no chuj z ofiara, kto by sie tam ofiarami przejmowal…

    (za jakis czas dokonczenie, mozliwe, ze „czas”, to bedzie ze dwie godziny… lub cus okolo tego)

  283. Niechze on sie wyspi. Zasluzyl sobie tymi szklaneczkami

  284. Tworcy tworza. Blogowicze zas upowszechniaja te tworczosc tworcow. Rola taka sie wytworzyla na Internecie

    “Najważniejsza jest czułość. Dopiero po siedmiu latach SB wybaczyła poetce aryskie błędy młodości i dała jej łaskawie paszport, uznając ją za wystarczająco naprostowaną. Miała zresztą sporo racji – Agnieszka Osiecka bała się już przypisania do PRL-u, zakazu druku, rozpowszechniania w radiu i telewizji swoich piosenek, unikała więc polityki, stroniła od niej w swoich utworach. Choć do końca jej nie “naprostowano”, bo jak mówiła w filmie ‘Tratwa Kultury’
    – Kiedy wreszcie dostałam paszport i wyjechałam do Paryża, idąc ze stacji do Maisons-Laffitte, trzęsłam się, byłam cała mokra, umierałam ze strachu. Wydawało mi się, że z każdego domu ktoś mnie obserwuje, ktoś mnie zastrzeli, a z drugiej strony kochałam pana Jerzego tak mocno, że nie wyobrażałam sobie, aby odzyskawszy paszport, nie pójść do >Kultury<".

    "http://www.rodaknet.com/rp_art_4245_czytelnia_osiecka.htm

    "Czy to o nim pisała później w swojej ostatniej, niedokończonej już, autobiograficznej sztuce 'Darcie pierza', której bohaterka robi rozrachunek z życiem?
    – Wiesz, kiedyśmy się kochali z Jerzym, powtarzałam nieraz:
    – Przeszkadza mi czułość.
    Ale to nieprawda. Coś ci powiem na ucho:
    – Najważniejsza jest czułość."

    Kontakty Osieckiej z "Kulturą" ochłodziły się dopiero po jej małżeństwie z reżimowym Danielem Passentem; "Paskudztwem", jak nazywał go Zygmunt Hertz.
    – Z panią Passentową było sztywnawo, bo sam rozumiesz, przypomniała się bajka o fabrykacji złota: sypiesz piasek, lejesz wodę i nie wolno myśleć o białym słoniu. Paskudztwo Passent awansowało, jak widzisz, do słoniowego formatu – pisał 10 października 1975 do Czesława Miłosza.

  285. Tanaka
    27 marca o godz. 21:49

    Dla mnie tego rodzaju rozwazania to normalne lanie w banie.

    Moje podejscie wynika z czystego pragmatyzmu. W Europie, a zwlaszcza w Niemczech, zakazane bylo (i jest) propagowanie faszyzmu i nazizmu, a niemieckie naziolki musialy sobie literature drukowac w Stanach – gdzie wolno miec kazde poglady. I wyobraz sobie, pomimo zbyt daleko, jak twierdzisz, posunietej wolnosci, po 70ciu latach okazalo sie, ze w Stanach naziolkow i komunistow jest jak na lekarstwo, podczas gdy w restrykcyjnej Europie, wlacznie z Polska, rosna sobie w sile, i zaczynaja stawac sie problemem. Pomimo tych wszystkich zakazow. No i co teraz powiesz? 🙂

  286. Umiłowani w panu Urbanu, mimo ciekawych i zaangażowanych w tworzenie cywilizowanych standardów w dzikim bezpaństwie zwanym „Polską” rozmów anumlika, krzysa52 i Tanaki stoję – nie twierdzę, że wszystkimi czterema, bo jednak mam przed oczami tragiczną wizję tego, co by się działo w Polsce, gdyby nie stan wojenny – na stanowisku, że batem na poglądy powinny być poglądy, a nie prawo. Zwłaszcza że w polskim bezpaństwie jest karykatura prawa lub nawet bezprawie, a nie prawo. Owce, które skrzywdził wilk idą ze skargą do wilczycy.

  287. pombocek

    No i popatrz sam, ze trzeba mowic teraz, ze czlowiek czlowiekowi czlowiekiem.

  288. lonrfather

    I wygodne, bo się nie pomyli przy częstym powtarzaniu jak w znanym „ząb, zupa, dąb”.

  289. lonefather

    Przepraszam, lonefatherku za błąd w Twoim niku w poprz. wpisie. Dobrze, że nie wyszło „longfather”.

  290. @ tanaka

    Polecam Panu artykuł Petera Singera na ten temat: (penalizowania kłamstwa oświęcimskiego) http://www.humanizm.net.pl/singer.htm

  291. @ mag

    Pisze Pani, ze należy znieść art. 196 – pełna zgoda. Mój projekt radykalnej zmiany tego przepisu kk lezy w komisji sejmowej od blisko 3 lat (zgloszony w swoim czasie przez Kalisza i skierowany do komisji po pierwszy czaytaniu). Jednocześnie popiera pani akcje Marenin. Czy to znaczy, ze uwaza Pani, że księża mają być jedyną grupą, której poglądy powinny być penalizowane lub karanie w trybie cywilnym. Każdego dnia setki, a moze tysiące ludzi glosi publicznie różne bzdury, z których wielka część może być odbierana jako obraźliwa lub krzywdząca (wprost lub w skutkach): księża o ateistach lub feministkach, ateiści o teistach, lewicowcy o neoliberalach, a narodowcy o zdrajcach ojczyzny (czyli między innymi o zwolennikach UE). Lewicowe feministki atakują ewolucjonistów obojga płci, filozofowie pogardliwie piszą o psychologach (naruszając ich interesy), dzialacze roznych organizacji bardzo obrazliwie piszą i dziennikarzach z głównego nurtu, ekolodzy o przemysłowcach, a przemysłowcy o ekologach, antyszczepionkowcy o szczepionkowcach itd., itp. Czy mamy to wszystko penalizować albo domagać się odszkodowań w sądach cywilnych?

  292. @pombocek

    @mag szacuje jakie to straty ponieslismy wskutek „niewoli watykanskiej”. Ciekawe, czy i jak oszacuje bezprawie ukryte, ale widoczne w tym, ze urzednicy „pana boga” niby tez objeci prawem, sa praktycznie poza prawem? Ile z codziennego obchodzenia prawa ma swoje zrodlo w tym prostym fakcie? Jak „na boga” oszacowac ta skaze, ktora na tysieczne codzienne mitregi odciska sie na wszystkich i na wszystkim?

    Zwiazku nie widzicie?

    To macie problem.

    Bo w/g mnie to jest tak, ze gdy sie amputuje konczyne i zastapi proteza, to mamy inwalide. Z tym sie kazdy chetnie zgodzi. Ale juz nie kazdy zgodzi sie z rozszerzeniem tego stwierdzenia, na umysl. Bo niby nikt nie wycina kawalka szarej masy, a tylko dokonuje manipulacji na „funkcji umyslowej”.

    Jedna z podstawowych funkcji umyslu jest zdolnosc do krytycznej analizy. Do zadawania pytan, watpienia, szukania odpowiedzi. I dokladnie w tym obszarze ma miejsce manipulacja polegajaca na tym, ze krytyczne myslenie zostaje „wylaczane” i zostaje zastapione „laska wiary”.

    Dla mnie, jest to niczym innym jak „amutacja” i wstawieniem protezy.

    Umysl dalej dziala, niemal rownie dobrze, ale tylko NIEMAL…

    Oskar Pistorius tez biega i to jak biega! Ale czy ktokolwiek osmieli sie zaprzeczyc twierdzeniu, ze Oskar Pistorius jest inwalida?

    Mysle, ze nikt!

    Jednoczesnie niemal nikt sposrod „widzacych” w Pistoriusie inwalide nie „widzi” tego, ze „laska wiary” jest proteza wstawiona w miejsce krytycznego myslenia. Taki drobiazdzek, mozna by powiedziec.

    Ale problem nalezy nazwac odwaznie i po imieniu. Jesli naturalna funkcja umyslowa, zostaje w jakims zakresie (rozny zakres u kazdego zmanipulowanego) unieczynniona i zastapiona czyms innym. To mamy do czynienia z inwalida… , umyslowym inwalida!

    Dokladnie tak samo jak w wypadku Oskara Pistoriusa.

    To jest ten „drobiazdzek”, ktory powoduje, ze urzednik „pana boga” doswiadcza innego traktowania przez prawo, niz Kowalski.

    I to ten „drobiazdzek” dziala w ten sposob, ze to co jest ewidentnym oszustwem, wymyka sie dzialaniu prawa. Nikt nie bedzie mial watpliwosci, ze oszust, ktory „ozyna” staruszke na tysiace zlotych, metoda „na wnuczka”, jest zaslugujacym na kare oszustem, choc „babcia” dala mu rzeczone tysiace dobrowolnie. Jednoczesnie, ten sam „nikt” nie dostrzega, ze coniedzielne 5PLN „co laska” na tace, niczym sie nie rozni w praktyce od tego „na wnuczka”. Jedyna roznica polega na tym, ze jedno oszustwo jest jednorazowe, a to drugie stale.

    Cecha wspolna obu oszustw jest wmowienie ofierze nieprawdy.

    Metoda wspolna obu oszustw jest psychomanipulacja.

    Dla mnie nie ma roznicy. Przstepstwo psychomanipulacji pozostaje przestepstwem i oba powinny byc tak samo karalne.

    A tymczasem religijna psychomanipulacja pozostaje poza prawem, wolna od penalizacji.

    Dlaczego? No, bo tak wlasnie dziala wspomniany wczesniej „drobiazdzek”. To ta proteza wszczepiona w dziecinstwie powoduje, ze nawet ateisci wzdragaja sie przed zrozumieniem, ze maja do czynienia, nie tyle z „wiara w nieistniejacego boga”, ale ze zwyklym przestepstwem kryminalnym.

    Ze co? Ze bredze?

    Jesli ktos uwaza ze bredze. To niech sie przypatrzy swojemu wlasnemu umyslowi i „zobaczy” granice, na ktorej „zatrzymuje sie” jego myslenie. Granice, ktorej nie umie przekroczyc, chocby po to, zeby przemyslec.

    Masz w swoim umysle ta „granice”?

    No to jestes nadal ofiara psychomanipulacji.

    I jeszcze jedno. Nie „drobiazdzek”, ale drobiazg.

    Ten drobiazdzek, ta proteza, jest powodem i przyczyna, ze jako spoleczenstwo mamy jak mamy…

    Nie wiem jak @mag, ale ja nawet sobie nei jestem w stanie wyobrazic metody szacowania, ktora pozwolilaby oszacowac straty jakich przyspozyl nam ten „drobiazdzek”, ktorym sa od stuleci zainfekowane umysly Polakow. Jak niby mozna oszacowac straty spowodowane przez rozbiory?

    Przypomne…

    Zainfekowany „drobiazdzkiem” Jan Kazimierz wespol ze szlachta, oddal szkolnictwo w rece Jezuitow… Jakies 140 lat pozniej nastapil pierwszy rozbior Polski…

    Kojarzycie?

    Jesli nie kojarzycie, to wlasnie dlatego, ze i w Waszych umyslach dziala ten „drobiazdzek”, ktory powoduje, ze cos sie wzdraga, cos nie pozwala, na polaczenie ze soba faktow, jesli te fakty zaprzeczaja temu wdrukowanemu do umyslow „drobiazdzkowi”.

    Zycze wszystkim bardzo milego i owocnego przemysleniami dnia.

    lonefather

    ps. to ze zaadresowalem do pombocka nie znaczy, ze nie mialem na mysli wszystkich czytajacych

  293. Dominiczak
    28 marca o godz. 11:13

    I ja sie przylaczam, bo uwazam, ze paragraf 196 najlepiej byloby, jak najszybciej usunac z kodeksu karnego.

    Ale na teraz, to „sorry, ale taki mamy klimat”, ze jedynym sposobem w jaki Pani Marenin mogla wzmocnic swoj glos, bylo wniesienie cywilnej sprawy sadowej przeciw Michalikowi.

    Jak to bylo w „Samych swoich”? AAAA… Prawo prawem, ale sprawiedliwosc …

    Na sprawiedliwosc nie licze. Na sukces sadowy Pani Marenin to chyba tylko „ostatnia idiota” liczy.

    Ale liczy sie w tej konkretnej chwili i momencie to, ze dzieki wniesieniu do sady tej sprawy, glos Pani Marenin zabrzmial rownie silnie co glos Michalika…

    I dlatego uwzam, ze choc na poziomie ogolnym ma Pan racje, sam zreszta dokladnie tak samo uwazam, to w tym konkretnym przypadku popelnil Pan blad oceny.

  294. @Tanaka, 27 marca o godz. 23:48
    Rozpocznę od Twojego ostatniego zdania:
    Ciekawi mnie Twoje stwierdzenie: „ludzie nie są ani głupi ani mądrzy. Po prostu SĄ”. To że są, daje się zauważyć. Wchodzę do autobusu, patrzę – są. Czy posuwa nas to w czymkolwiek dalej?
    Na ciętą ripostę miałem ochotę w momencie gdy to przeczytałem. Ubiegł mnie w tym @Orteq postem z godz. 0:34. Nic lepszego nie wymyślę. Pozwolę sobie jednak zacytować fragmencik: Przestanmy dopatrywac sie jakichs wyzszych wartosci we wchodzeniu do lazienki. Ad maiora natus sum jest bzdurna sentencja wymyslona w jezyku zaprzeszlym.

    A teraz do rzeczy:
    Piszesz: – Stwierdziłeś, że się nie zgadzasz i że nie masz czasu na dokładniejsze wyjaśnienie dlaczego się nie zgadzasz. Zdaje mi się, że dotąd nie miałeś czasu. Po czym chcesz bym dalej tłumaczył sprawę mordów dokonywanych przez wyznawców, ze szczególnym uwzględnieniem Kościoła katolickiego. Czy nie za wiele chcesz mojej roboty za mało dając własnej do dyskusji?
    Nie za wiele, gdyż najpierw chciałem uzyskać odpowiedź na moją prośbę o wyjaśnienie co rozumiesz przez zdanie: Kościół dokonuje zbrodni mordu – dziś rzadziej – niedawno powszechnie. Odpowiedziałeś. Dorzucę do Twojej wyliczanki kilka kamyczków od siebie:

    Jozef Tiso, katolicki ksiądz i prezydent samozwańczego rządu Słowacji. Został skazany przez sąd czechosłowacki na karę śmierci za zdradę i udział w zbrodniach wojennych. Prezydent Czechosłowacji Edvard Beneš nie skorzystał z prawa łaski i Tiso został stracony. W ostatnich latach, szczególnie wśród słowackiego duchowieństwa, można dostrzec próby rehabilitacji dyktatora, ukazania go jako postaci tragicznej, człowieka zastraszonego, a nawet uznania męczennikiem za wiarę. Kontrowersje oraz protesty słowackich Żydów wywołały słowa katolickiego arcybiskupa Jána Sokola, który zapytany o czasy wojenne marionetkowego rządu Słowacji stwierdził, że bardzo szanował Józefa Tiso ponieważ „Pamiętam go z dzieciństwa. Byliśmy bardzo biedni, ale pod jego rządami sytuacja się znacznie poprawiła (…). Mieliśmy wszystko czego potrzebowaliśmy. Nawet w czasie wojny”. Wyjątkowo obrzydliwa postać, ten Tiso i wyjątkowo obrzydliwe słowa abepa Sokola. Podobnie obrzydliwe, jak słowa abepa Hosera umniejszającego rolę kościoła katolickiego w Rwandzie, którą zresztą wspominasz.

    ODESSA (Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen), Organizacja Byłych Członków SS założona pod koniec II wojny światowej z inicjatywy Heinricha Himmlera oraz oficerów SS – tajna siatka konspiracyjna, mająca na celu pomoc zbrodniarzom wojennym w ucieczce przed ścigającymi ich aliantami oraz zapewnienie im bezpiecznego życia po wojnie. ODESSA działała pod ochronnym płaszczykiem watykańskiego hierarchy, bpa Aloisa Hudala, znanego też jako Luigi Hudal, Austriaka, popierającego narodowy socjalizm i pomagającego niemieckim zbrodniarzom wojennym w ucieczkach do Ameryki Południowej.

    To, mimo ogromu zbrodni popełnionej przez nazistów, hitlerowców i faszystów (włoskich, hiszpańskich, słowackich, bułgarskich, rumuńskich i jugosłowiańskich), były przypadki, które nigdy nie uzyskały oficjalnego przyzwolenia Watykanu na współpracę ze zbrodniarzami w brunatnych mundurach. Można papieżom – Piusowi XI i Piusowi XII – zarzucać, że mogli zrobić więcej niż zrobili, ale udziału w zbrodniach kościołowi hierarchicznemu zarzucić nie można.

    Pisałem w poście z z godz. 21:49: Bądź „symetrycznie konsekwentny” w swych opiniach. Nie dostrzegłem tej symetrii. Postaram się zatem opinię o „zbrodniach” KK (głównie podczas II Wojny Światowej) trochę zesymetryzować. Poczynając od zaistnienia NSDAP na politycznej scenie Niemiec, czyli od roku 1931.

    W lutym i marcu 1931 roku kard. Faulhaber i biskupi bawarscy, biskupi metropolii kolońskiej i fryburskiej oraz kard. Bertram z Wrocławia ogłaszają trzy listy pasterskie potępiające narodowy socjalizm za podejście do spraw rasowych i państwowych.
    W Non abbiamo bisogno papież potępia tezy włoskiego faszyzmu związane z korporacjonizmem państwowym, zwłaszcza w dziedzinie wychowania.
    W niemal wszystkich „katolickich” okręgach wyborczych – w wyniku ostrzeżeń przed zagrożeniem hitlerowskim płynących z ambon – partia nazistowska otrzymuje wyniki dużo gorsze od przeciętnych w Niemczech.
    Dzień po Kristallnacht (Nocy Kryształowej), Bernard Lichtenberg (proboszcz katedry berlińskiej) modli się za Żydów – zginie za to w Dachau.
    Młodzież zrzeszona w Hitlerjugend podczas zlotu norymberskiego śpiewa w roku 1934:
    Żaden podły ksiądz nie wydrze z nas uczucia, że jesteśmy dziećmi Hitlera
    Czcimy nie Chrystusa, lecz Horsta Wessela
    Precz z kadzidłami i wodą święconą
    Kościół nie rozumie, co jest naprawdę cenne
    Ta swastyka przynosi zbawienie światu
    Chcemy podążać za nią krok w krok
    .

    Pius XI mówi w 1937 roku delegacji niemieckiego episkopatu : Celami i metodami narodowi-socjaliści niczym nie różnią się od bolszewików. Powiedziałbym to nawet panu Hitlerowi.
    Rozpoczyna się nagonka na kapłanów (zwłaszcza, ale nie tylko katolickich) – przed wybuchem wojny w Dachau więziono 447 kapłanów, z czego 411 katolickich (mimo faktu, że katolicy stanowili jedynie 1/3 ludności Niemiec). W refrenie piosenki hitlerowskich oddziałów szturmowych SA zawarte były m.in. słowa: Towarzysze z oddziałów szturmowych, wieszajcie Żydów, stawiajcie księży pod ścianę.
    W 1938 roku Pius XI wypowiada słynne zdanie wobec grupy belgijskich pielgrzymów: Antysemityzm jest niedopuszczalny; duchowo wszyscy jesteśmy Semitami.
    Kardynał Innitzer z Wiednia wypowiada się pozytywnie o Hitlerze. Natychmiast zostaje wezwany do papieża i zostaje zmuszony do podpisania publicznego sprostowania.
    W 1940 roku papież udziela audiencji Ribbentropowi, niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych (był to jedyny wysoki funkcjonariusz hitlerowski na audiencji u papieża). Ribbentrop atakuje papieża za opowiedzenie się po stronie antyhitlerowskiej. Pius XII w odpowiedzi odczytuje listę faszystowskich zbrodni. New York Times komentuje to wystąpienie W żarliwych słowach przemawiał do Ribbentropa, bronił Żydów w Niemczech i Polsce.
    Papież pośredniczy w tajnych rozmowach pomiędzy spiskowcami antyhitlerowskimi a Brytyjczykami. Ostrzega aliantów przed inwazją niemiecką na Holandię, Francję i Belgię.

    W dniach 22-23 września 1941 roku odbywa się konferencja „specjalistów” od spraw kościelnych. W materiałach z Tej konferencji używane jest wyrażenie „końcowy obrachunek z Kościołem”. Gestapo planowało – po zwycięstwie III Rzeszy – oskarżyć Kościół o zdradę stanu. Reichsleiter Martin Bormann w piśmie okólnym do gauleiterów z 9 czerwca 1941 roku pisał: Wszelkie wpływy przeszkadzające w prowadzeniu narodu przez fuhrera z pomocą NSDAP lub mające temu zaszkodzić, muszą być udaremnione. Coraz bardziej należy odwracać naród od Kościołów i ich organów, proboszczów. Nigdzie nie należy pozwalać Kościołom na zyskanie ponownego wpływu na kierowanie narodem. Musi on być bez reszty i ostatecznie złamany. (Coś Ci to przypomina, @Tanako?)

    W 1943 roku Niemcy wkraczają do Rzymu. 28 września Kappler żąda od Żydów w mieście okupu w wysokości miliona lirów i pewnej ilości złota pod groźbą wywozu do obozu zagłady. Pieniądze zostają zebrane, jednak Żydzi nie mają tyle złota (brakuje 15 kg). Rabin Rzymu zwrócił się do papieża, który nie waha się, nakazuje ponoć (nie zostało to potwierdzone) stopienie konsekrowanych naczyń. Niektórzy twierdzą że papież wydał stosowne polecenie, ale między 27 a 29 września Żydzi otrzymali złoto od bliżej nie ustalonych wspólnot katolickich. Tak czy siak – okup zostaje zapłacony.
    W listopadzie 1943 Pius XII nakazuje niemieckiemu nuncjuszowi przekazanie Hitlerowi kategorycznego potępienia masowych mordów na Żydach. Nuncjusz tak opisał spotkanie z władzami: Reichfuehrer przyjął mnie, ale gdy tylko zacząłem mówić o Żydach, o współczuciu i miłosierdziu, stanął przy oknie i walił o nie palcami. (…) Można sobie wyobrazić, jak trudno jest rozmawiać z kimś, kto stoi do Ciebie tyłem. Ale nadal mówiłem. W pewnym momencie Hitler szybko odwrócił się, podbiegł do stołu, chwycił dzbanek z wodą i z gniewem rzucił nim o podłogę.

    Po wyzwoleniu Rzymu grupa Żydów przybywa do papieża, by mu podziękować. Nic dziwnego – dzięki jego staraniom, we Włoszech ocalało 80% Żydów (w Europie ocalało ok. 20%). Pius XII powiedział wówczas do nich: Przez stulecia Żydzi byli traktowani niesprawiedliwie i pogardzani. Czas, by traktowano ich w sposób sprawiedliwy i ludzki; pragnie tego Bóg i pragnie tego Kościół. Św. Paweł mówi nam, że Żydzi są naszymi braćmi. Powinni być również przyjmowani jako przyjaciele.

    A teraz kilka słów o Polsce:

    Hans Frank, zarządzający Generalnym Gubernatorstwem pisał: Jestem również tak mądry i wiem, ze klechy są naszymi śmiertelnymi wrogami (…). Kościół pozostawał zawsze jako ostatni ośrodek polskiego nacjonalizmu. Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcje jakby wiecznego światła. Gdyby wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy zawsze jeszcze była święta z Częstochowy i Kościół. (…) Katolicyzm nie jest bowiem w tym kraju żadnym wyznaniem, lecz koniecznością życiową. Na ironię zakrawa, że obecnie o polskim kościele można powiedzieć to samo, ale – w warunkach działania państwa demokratycznego – jest to groźne.
    Podczas niemieckiej okupacji zamordowano łącznie 1811 polskich kapłanów (nie licząc duchowieństwa zakonnego), co stanowiło 18,1% ogólnego stanu duchowieństwa. W niektórych diecezjach przeprowadzono istny pogrom:
    W diecezji włocławskiej zamordowano 213 kapłanów (49,2 % stanu),
    w diecezji gnieźnieńskiej zamordowano 180 kapłanów (48,8 % stanu),
    w diecezji chełmińskiej zamordowano 303 kapłanów (47,8% stanu),
    w diecezji łódzkiej zamordowano 126 kapłanów (36,8 % całego stanu).

    Napisałeś – Ale coś jeszcze, taki malutki cymesik. Brat mojego dziadka wyemigrował do Ameryki. Mieszkał w Chile. Jego najbliższy przyjaciel, został zamordowany przez zakonnika, który należał do faszystowskiej falangi. Nigdy nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Został szybko przerzucony do innego kraju. To drobiazg, rzecz jasna. Takie prawie nic w sprawie.

    Takie „nic” więcej znaczą niż statystyki. Opowiem o innym „takim nic”. Bezczelnie cytując fragment homilii abpa katowickiego, Wiktora Skworca, z 21 marca 2015 roku (sprzed tygodnia, znaczy się):

    Założony przez Sławika i Antalla – wiosną 1943 roku – sierociniec dzieci żydowskich w Vácu nad Dunajem urósł do legendy. Oficjalnie nazwano go: sierocińcem dzieci polskich oficerów. Pod tym chroniącym szyldem ratowano żydowskie dzieci. Uczono je nawet podstawowych modlitw katolickich, a w niedziele demonstracyjnie prowadzano do kościoła, by wszyscy widzieli, jakiej są wiary. By zaś odrzucić wszelkie podejrzenia węgierskich sprzymierzeńców Hitlera, do sierot sprowadzono z odwiedzinami abpa Angelo Rotta, nuncjusza apostolskiego na Węgrzech. Jednocześnie opiekunowie sierocińca – z Komitetu Sławika i Biura Antalla – dopuszczali, by nauczyciele żydowscy edukowali swych podopiecznych w zakresie Starego Testamentu i języka hebrajskiego, by nie zatracili swej tożsamości. Dzięki zapobiegliwości i znakomitemu planowi ewakuacji, przygotowanemu przez opiekunów, nikt z mieszkańców sierocińca
    nie zginął, ani też nie trafił w ręce Niemców, choć 19 marca 1944 roku Węgry znalazły się pod hitlerowską okupacją
    .

    Dodam do tego, że sierociniec powstał z inspiracji Henryka Sławika i Józefa Antalla oraz ks. dr Miklósa Beresztócza, za zgodą biskupa Vác – Árpáda Hanauera oraz prymasa Węgier kardynała Jusztiniána Serédi.

    Oczywiście – aby było symetrycznie – przypomnę jak się zachował nuncjusz apostolski w Rwandzie, abep (obecnie kardynał) Giuseppe Bertello, na wieść, że w Rwandzie szykuje się rzeź. Opuścił kraj jak tchórz, co – według niezależnych historyków i dziennikarzy – zwielokrotniło zbrodnie ludobójstwa.

    Kościół, jak każda instytucja, ma dwa oblicza. Złe i dobre. Podobnie jak my, marne człowieczki.

    Pozdrówka

  295. @Temida
    27 marca o godz. 22:38
    Dziękuję za link. Zawisza to obrzydliwa persona. Chrześcijaństwo a rebours, czyli kwintesencja polskiego katolicyzmu. Dowcipne riposty Urbana obnażyły mizerię umysłową nazisty.

  296. ” Czy mamy to wszystko penalizować albo domagać się odszkodowań w sądach cywilnych?” pisze autor artykułu; nie, ale jeśli penalizacji podlega „obraza uczuć religijnych”, to powinno jej podlegać, także, obrażanie uczuć innych niż religijne.

    Tutaj założę się o wszystkie pieniądze, że najmędrsze głowy prawnicze z całym przekonaniem dojdą do wniosku, że nie będzie możliwe, w żadnym wypadku, procesowe ustalenie, iż czyjeś uczucia, inne niż religijne, faktycznie zostały urażone.
    I na tym polega paradoks podziału ludzkich uczuć; religijne – co pokazuje praktyka sądowa – można uznać że zostały obrażone, natomiast inne – nie podlegają tym samym regułom.

  297. Dominiczak
    Czyta pan nieuważnie. Nigdzie nie napisałam, że akurat księża powinni być penalizowani za poglądy, ale oburza mnie, że to ksiądz, zwłaszcza od biskupa wzwyż w praktyce stoi ponad prawem, może np. bagatelizować wezwanie do sądu, a nawet jest do tego nakłaniany przez „intensywnych” katolików.
    Jeśli już ktoś jest ciągany po sądach za wyrażane opinie to, jak dotąd, wyłącznie osoby świeckie. Ileż to razy o. Rydzyk oczerniał w sposób skandaliczny polityków, którzy nie są z jego bajki. Ksiądz Oko może całkiem bezkarnie bredzić odrażające rzeczy na temat homoseksualistów, a inny doszukiwać się bruzd dotykowych i wszystko jest OK. Tymczasem Doda, czy Nergal musieli tłumaczyć się w sądzie, a dyrektorka Teatru Ósmego Dnia stracila pracę.
    Warto pamiętać, że i w przypadku wykroczeń oraz różnego rodzaju przestępstw duchowni są przez sądy traktowani nader łagodnie, albo wręcz uchodzi im na sucho. Tenże sam biskup Michalik, pozwany przez panią Marenin, kilka lat temu mało tego, że odmowił zapłacenia mandatu, to jeszcze spowodował, że policjanta z drogówki, który miał czelność go zatrzymać, zawieszono. O „ugodzie” z pedofilem-recydywistą, ks. Gilem już nawet nie wspomnę.
    Radzę nie wchodzić w rolę „adwokata diabła”.

  298. anumlik,
    Na tej samej zasadzie, można by dopatrzyć się dobrej strony np. Hitlera.
    Kościół ma na swoim sumieniu taką liczbę ofiar, że wyliczanie jego zasług i słusznego postępowania, jest tym samym jak mówienie o Hitlerze, że nie był taki zły, bo kochał swoje psy.
    Poza tym, podlega to ocenie czysto subiektywnej; dla mnie zbrodnią jest pranie mózgów dzieci, w celu zrobienia z nich bezrefleksyjnych niewolników.
    Chyba zdajesz sobie sprawę o co w tym wszystkim chodzi? o władzę i kasę.
    A całe to miłosierdzie itp. bzdety to zasłona dymna; albo sztuczna mgła.

  299. anumlik
    28 marca o godz. 12:11

    Piszesz: „Kościół, jak każda instytucja, ma dwa oblicza. Złe i dobre. Podobnie jak my, marne człowieczki.”

    I sie zgadza.

    To znaczy nie tylko sie „zgadza”, ale rowniez, ze i ja sie zgadzam, z tym co napisales.

    Ale znasz przyslowie, ze „lyzka dziegciu…”? Co sie glupio pytam, jasne, ze znasz.

    A znasz anegdote „o jablkach”? Jesli znasz to z przyjemnoscia jeszcze raz poczytasz, a jak nie znales, to z jeszcze wieksza przyjemnoscia poznasz. Przyjemnosc tym wieksza, ze rymowana:

    Przy moscie, pod filarami,
    Zatonal raz galar z jablkami.

    Plyna sobie jablka rowno,
    A pomiedzy nimi gowno.

    Kto tak plynie, pyta babka?
    Na to gowno – To my, jablka!

    Jesli nadal nie lapiesz o co mi chodzi, to przyklad z zycia:

    Wszystkie drapiezniki maja taka umiejetnosc, dziedziczona po rodzicach, ze maskuja sie zapachem. To znaczy ukrywaja wrodzony zapach tarzajac sie, albo w odchodach roslinozercow, a jak sie trafia okazja to w rozkladajacej sie padlinie. Wytarzany w padlinie pies, towarzysz czlowieka, nie pachnie psem, tylko padlina, w ktorej sie wytarzal. A, gdybys nie wiedzial, to dla sarenki w lesie, czy na polu, padlina, to padlina, jest martwa i niegrozna…

    Jazysz juz?

    No to i kosciolek jak kazdy drapieznik maskuje sie, tolerujac Bonieckiego, Tishnera, Henryka Sławika i Józefa Antalla i innych „dobrych ludzi. Ale to, ze ich toleruje, nie powinno nas mylic co do natury kosciola. A jesli myli, to jest to tylko oznaka tego, jak skuteczne jest maskowanie.

    Nie badz „jablkiem” anumlik. Badz JABLKIEM!

  300. pombocek
    28 marca o godz. 10:05

    „longfather” tez byloby niezle 🙂

    mam 194 … co z pewnoscia jest dluuuugie hyhyhy

  301. @sugadaddy
    Ani myślę myśleć o Hitlerze dobrze. Pisać tym bardziej. Zwróciłem jeno uwagę @Tanace, że nie istniej czarno-biały ogląd świata. Kościół Rzymskokatolicki ma swoje zbrodnie popełniane na przestrzeni wieków, protestanci swoje, islam swoje. A argument, iż pisać można, że Hitler nie był taki zły gdyż kochał swoje psy, jest najczystszą demagogią. Wybacz, z takim argumentami nie dyskutuję. Piszesz – zbrodnią jest pranie mózgów dzieci, w celu zrobienia z nich bezrefleksyjnych niewolników. Zgoda. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku religii i ideologii. Dziecięcy mózg nie jest jeszcze w stanie „wznieść się na wyżyny” refleksji filozoficznej i wchodzić w głąb „jednolitej teorii wszystkiego”. Ten okres, który wykorzystują księża, imamowie, rabini i szamani do – jak piszesz – „prania mózgów”, to okres widzenia przez dziecko świata w kategoriach animistycznych. Przez każde dziecko. Białe, czarne i żółte. Taka natura. Mądrzy rodzice o tym wiedzą.

  302. lonefather

    lonefatherku, ten figiel, że człowiek – nawet dużego intelektualnego kalibru – żyjący z umysłową protezą, nie wie, że w pewnym miejscu ma protezę. Tak pewnie było z panami Kopernikiem, Tischnerem, Ratzingerem, Sedlakiem i wieloma innymi. Bywam ostatnio w psychiatrycznym zakładzie opiekuńczo-leczniczym i widzę, że tam w ogóle nie ma głupków. Cóż więc dopiero na wolności. Kiedyś Terlikowski wielokrotnie nabijał się na wizji z profesora Iwińskiego:
    – Panie profesorze, Brazylia nie jest w Europie! Panie profesorze, Brazylia nie jest w Europie!
    Czy Terlikowski rozumiał, że zamiast jednej klepki ma plastykową podróbkę? Podejrzewam, że wątpię.
    W sprawie podniesionej przez pana Dominiczaka prawie w całości jestem za nim, ale mnie przed śmiercią ciągnie też w stronę tych, mówią, że nie da się w mesjańskim kraiku inaczej głośno powiedzieć, że bywają tu ludzie rozumu, racjonaliści, ateiści, którzy przenikliwie widzą haniebne i bezczelne manipulacje kleru z najwyższych szczebli ich hierarchii, że ci trzeźwo widzący i myślący są nagminnie flekowani i obrażani przez ludzi z protezami w głowach lub próżniaczych cwaniaków z całą premedytacją hodujących sobie stado, które ich utrzymuje.

    Wracam do robienia pewnego tajemnego zabezpieczenia zamków do drzwi, które wymyśliłem dawno temu i które już uratowało mi piwnicę przed włamaniem. W najświętszomaryjnymzawszedziewiczym kraju świata najpewniejszą ochroną przed szatanem nie jest modlitwa, lecz stal najwyższej jakości lub mądra głowa z Pacanowa.

  303. pombocek

    Zaposiadowywuje wszystkie cztery ksiegi o przygodach „madrej glowy”, co sie do Pacanowa starala dotrzec, nabyte droga kupna i Jasiowi czytam. Madrym czlowiekiem byl Pan Kornel Makuszynski, bardzo madrym, co widac tym jasniej, gdy sie porowna z bierzacymi dokonaniami piszacych dla dzieci.

  304. anumlik,
    Nie bardzo rozumiem co chcesz udowodnić stwierdzając, że dziecko nie rozumie świata jak dorosły; ma to uzasadniać religijną indoktrynację?
    No dobrze; powiedz mi co sadziłbyś o państwie, gdzie rząd ustalałby w momencie przyjścia na świat nowego obywatela kim ten zostanie w przyszłości?
    Młody człowiek uzyskuje niezależność i zdolność do działań prawnych w momencie tzw. pełnoletności. Dlaczego nie dotyczy to ewentualnego wyboru w sferze religii?
    Jakim prawem kościół kładzie łapę na każdym w momencie jego przyjścia na świat – ba, nawet wcześniej, bo już w momencie poczęcia?
    Dlaczego istnieje tu rażąca dysproporcja? Możesz o sobie decydować jak skończysz 18. lat, ale w kwestii tak istotnej jak religia, rodzice z poruczenia kościoła zadecydują za ciebie?
    To jest czyste zniewolenie, które dzięki specjalnym zabiegom czyni z ludzi bezwolnych wyznawców jedynie słusznej wiary.
    Potem, kiedy zapytasz takiego o szczegóły tego w co wierzy, usłyszysz, czego próbkę mieliśmy tu nie dawno na blogu, wypowiedziane z rozbrajającą szczerością przez jedną z komentatorek, Bóg? jaki Bóg? w ogóle sobie go nie wyobrażam. Ale w niego wierzę.

  305. pombocek
    28 marca o godz. 13:23

    Prawdziwy klopot w tym, ze ci „myslacy ludzie” zatrzymuja sie w swoim, o kosciele mysleniu i nie sa zdolni do uczynienia jeszcze jednego kroku, zeby zrozumiec, ze kazda, doslownie kazda pzychomanipulacja jest po prostu przestepstwem. I jak kazde przestepstwo powinna byc karana…

    Bo niestety jest tak jak wyzej ipare razy wczesniej, tu i na innych blogach pisalem, ze kosciol katolicki, tak jak i wszystkie inne religijne organizacje, ktore dokonuja psychoamnipulacji, dokonuje przetepstwa. I jest z definicji organizacja przestepcza zawiazana w celu czerpania zyskow z przestepstwa psychomanipulacji.

  306. sugadaddy
    28 marca o godz. 12:54

    Piszesz: „dla mnie zbrodnią jest pranie mózgów dzieci, w celu zrobienia z nich bezrefleksyjnych niewolników”.

    Musiałem przerwać robotę, taki mnie wziął mus zilustrowania, jak słusznie mówisz.

    Oto kompletnie niewinny człowiek, który w 1982 roku wziął udział w demonstracji pod kościołem, przeszedł – z wieloma innymi zwiniętymi po demonstracji – w areszcie przez słynną ścieżkę zdrowia. Wrócił rano do domu granatowy od milicyjnych pałek – ciężko wystraszony i upokorzony. Przez następny rok esbek o pseudo „Janek” nachodził go w domu, nakłaniając do współpracy i strasząc, że jako kierowca może mieć wypadek. Po roku zmaltretowany psychicznie człowiek trafił do szpitala psychiatrycznego. Po jedenastu latach choroby, będąc w schizofrenicznym ataku, zabił z błahego powodu swoją żonę. Po trzech latach w szpitalu wrócił do domu matki. Dwójką jego dzieci podzieliły się dwie rodziny. Zrobiły maturę, mają już własne rodziny. Od tragedii minęły 22 lata. Nie było i nie ma do dziś żadnych kontaktów dzieci z ojcem, choć zdruzgotany ojciec próbował. O co więc chodzi? Ano o to, że dzieci były przez obie rodziny wychowywane w bardzo katolickim duchu. Ten duch pozwalał dzieciom – za radą oświeconych przez Boga dorosłych – przyjmować rentę ojca w czasie jego pobytu w szpitalu, którą dobrowolnie im zapisał, a zarazem pozwolił na wyrzeczenie się ojca. Krótko mówiąc, za radą katolickiej rodziny ze strony matki wyrzekły się ojca, nie wyrzekły się jego pieniędzy. Do dziś zero kontaktu z ojcem, zero zainteresowania, zero pomocy, której chory już od ponad trzydziestu lat ojciec potrzebuje. Można rozumieć te dzieci? Na pewno – stała się straszna, najstraszniejsza rzecz. Z naszego ateistycznego punktu widzenia łatwo da się też zrozumieć, że odrzucające chorego ojca dzieci są religijne, a córka jest wykształconą na jakichś kościelnych studiach katechetką.

  307. @sugadaddy, z godz. 13:53
    Nie bardzo rozumiem co chcesz udowodnić stwierdzając, że dziecko nie rozumie świata jak dorosły
    Nic poza tym, że nie rozumie świata jak dorosły. Postrzega bowiem świat tak jak wyznawcy animizmu. Nie potrafi inaczej. Na marginesie – dorosły też nie rozumie świata. On (Ty i ja też) wie, ale nie rozumie. Może tylko uwierzyć, że świat – albo powstał sam z siebie, albo istniał wiecznie, albo został stworzony (przez „kogoś”, lub przez „coś”). Mechanizmu, czyli „jak?”, nie zna.

    (…)ma to uzasadniać religijną indoktrynację?
    Ma. Każdej religii. Dziecku, które postrzega świat w kategoriach magicznych, łatwo jest wbić do głowy każdą religijną bzdurę. I do pewnego momentu będzie wierzyło, że świat stworzył Bóg Ojciec w ciągu siedmiu dni, albo Jahwe (też sześć dni się trudził, a siódmego odpoczywał i nam nakazał nawet śmieci nie wyrzucać), albo że świat wyłonił się z nurtów morza, z chaosu, z mgieł Avalonu, albo z nicości. Szamani o tym wiedzą, że dziecko jest takie łatwowierne i lepią je na obraz i podobieństwo swoich wyobrażeń na temat boga.
    (…) powiedz mi co sadziłbyś o państwie, gdzie rząd ustalałby w momencie przyjścia na świat nowego obywatela kim ten zostanie w przyszłości? Też się naczytałem literatury science fiction. Ale odpowiadając poważnie. Uznałbym, że obywatele tego państwa powinni zostać poddani leczeniu psychiatrycznemu. Problem, kto by ich leczył. Pewnie zakończyłoby się to jakąś rewolucją. Jak zwykle.

    Młody człowiek uzyskuje niezależność i zdolność do działań prawnych w momencie tzw. pełnoletności. Dlaczego nie dotyczy to ewentualnego wyboru w sferze religii?
    Ależ dotyczy. Odszedłem od religii w wieku 14 lat, po tym, gdy ksiądz-katecheta (tuż po 1956 roku to było) sprał mnie publicznie, przy klasie, po tyłku (na szczęście nie gołym, bo byłoby to molestowanie), za to, że śmiałem się spóźnić na lekcję religii. Odreagował swoją złość na bezczelnego gówniarza, który męczył go pytaniami „skąd wziął się Bóg?” Był zawsze – odpowiadał księżulo. A co było przed „zawsze”? Na to pytanie nie potrafił odpowiedzieć. Jak dotąd nikt na to pytanie nie odpowiedział, więc księdza usprawiedliwiam, choć dupa i duma chłopaczyńska bolały. Od tego wydarzenia nie pojawiłem się ani razu na lekcjach religii. Pewnie dziś byłoby tak samo. Trza chcieć się postawić.

    Na resztę Twoich pytań nie odpowiem, traktuję je bowiem jako pytania retoryczne.

    Pozdrówka

  308. Takie tam, niby o komputerach, ale naprawde to o umyslach ludzkich…

    Kilka lat temu z najwyzszym zdumieniem przeczytalem, ze sie nie oplaca kontrolowanie jakosci procesorow.

    Bo nawet jesli wyprodukowany procesor na kilkadziesiat milionow tranzystorow ma kilka, czy kilkanascie, czy nawet kilkaset „bledow”, to i tak bedzie dzialal.

    I wytworcy komputerow przestali kontrolowac jakosc, co przynioslo liczone w milionach dolarow zyski.

    Procesory „jak leci” sa montowane w plytach glownych, plyty glowne sa montowane w kompach, programy instalowane i prosze, wszystko dziala. Moze w jednym na milion przypadkow nie do konca dziala jak nalezy. Moze w kilku, czy kilkunastu procentach nie wszystko dziala w 100% poprawnie, ale jakos tam dziala i w dodatku wiekszosci uzytkownikow to nie przeszkadza. Moze troche pomarudza, ze cos jakby wolniej, cos nie do konca super, ale poniewaz dziala to nic z tym nie robia…

    A oszczednosci robione na zaniechaniu kontroli, sa liczone w dziesiatkach jesli nie setkach milionow dolarow.

    A jak sie trafi taki komp, ktory calkiem zle, lub wogle nei dziala, to sie go wumienia na inny i wszystko dziala. Taniej jest wymienic ten jeden nie dzialajacy, na iles tam tysiecy dzialajacych.

    Analogicznie jak z tymi procesorami jest z ludzkimi umyslami. Z jednym zastrzezeniem, z „popsutych” sie nie wymienia.

    Jak kazdy zna z tysiecznych przykladow, nawet zainfekowany „proteza” ludzki umysl dziala i pozwala zyc wlascicielowi dzialajac calkiem sprawnie, niemal tak sprawnie jak protezy Oskara Pistoriusa.

    Ale… , ale jak sie uwzgledni, ze inwalidztwo, nawet bardzo sprawne inwalidztwo, pozostaje inwalidztwem, to domyslajac ten problem do konca, odkrywa sie prawde, ze umysl z zainstalowana „proteza wiary”, jest inwalida i jego produkty, sa obarczone bledami spowodowanymi inwalidztwem.

  309. Skoro mowa o sądach za poglądy, to na sąsiedzkim blogu red. Szostkiewicz sądzi jednoosobowo i eliminuje krytyczne wobec jego opinii komentarze.
    Trzy kolejne moje posty „czekały na moderację” aż spadły na amen. W dwóch ostatnich już sobie tylko żartowałam, że musiałam podpaść redaktoru wybitnie.
    Możecie się, moi mili, przekonać, czym podpadłam, a pana Jacka najmocniej przepraszam za uprawianie chwilowo prywaty .
    „Myślałam, że red. Szostkiewicz już niczym mnie nie zaskoczy. A jednak eskaluje w kierunku romantycznym „za naszą i waszą (tu – ukraińską) wolność, chwacko podśpiewując „bolszewika, pardon, Putina goń, goń, goń”..
    To jeszcze ta „dobra”, według pana, wiadomość, że nie będzie wykładu „ambasadora putinowskiej Rosji”, bo pana Alma Mater pokazała niedoszłemu gościowi środkowy palec.
    Na szczęście ja skończyłam UW.
    Nie wiem, czy redaktor mój post wytnie, czy nie, ale zanim cokolwiek zrobi, radzę się zastanowić nad prostym testem (metaforycznym niejako).
    Jeśli kilka życzliwych osób mówi ci, stary, weź się połóż i prześpij, bo za dużo wypiłeś, to może warto posłuchać.”
    No to wziął i wyciął.

  310. mag
    28 marca o godz. 14:56

    Serduszko, widzę i się sprawiedliwie cieszę, jak przenikliwa, wrażliwa, delikatna mag mówi panu Adamu:
    – Szanowny, Twych wdzięków nie trzeba mi wcale. Spier.alam.

  311. @mag..

    Szostkiewicz stracił kontakt z rzeczywistością już pewien czas temu. Nie warto u niego pisać… Choć i ja jakoś ostatnio u niego napisałem po bardzo długiej przerwie, czego srogo żałowałem. Blogi Szostkiewicza i Hartmanna są typami wirtualnych pisuarów, gdzie ludzie mają okazję się wypróżnić bez jakiejkolwiek szansy na rzeczową dyskusję. Naprawdę, szkoda czasu i energii na to badziewie.

  312. mag
    28 marca o godz. 14:56

    A ja ci godolem godolem, nie idz tam … 🙂

    Dostarczasz, o dzielna @mag, dowodow na prawdziwosc mojego twerdzenia, ze wszczepienie protezy umyslowej pod nazwa „laska wiary”, czyni z umyslu inwalide.

    Wydawalo sie, ze w Krakowie kwitna nauki humanistyczne, bo scisle, sadzac po Dziwiszu przeswiecajacym ZEUS’a, sa w calkowitym upadku. A tu sie okazuje, ze nie tylko scisle, ale i humanistyczne cienko przeda…

    Chyba pamietasz @mag jak mnie pocieszalas z rok temu, gdy mnie red ASz wpierw „zmoderowal”, a potem zbanowal?

    Przyszla pora odwdzieczenia sie, wiec uwazaj.

    To ze zostalas „zmoderowana”, to nic innego jak Twoje zwyciestwo!

    Bo dowodzi, ze nie mial argumentow redaktor Szostkiewicz na odparcie Twoich twierdzen. Gdyby mial, toby odparl… „Moderacja” dowodzi braku sensownych argumentow. Dla mnie oczywiste jest, ze pokonalas intelektualnie Adama Szostkiewicza.

    Co w sumie potwierdza prawdziwosc mojej diagnozy ze proteza wiary powoduje, ze sprotezowany umysl niby dziala, ale moglby lepiej, gdyby nie bylo protezy.

  313. anumliku,
    Dzisiaj wiemy już jak powstają gwiazdy, planety itd. – także jak się kończy ich żywot; Twoja teza, że nic o tym nie wiemy, jest chyba chybiona.

    Co do Twojej historii odejścia od religii, to nie ma ona nic wspólnego z tym, jak zostałeś w tę religię bez swego udziału wrobiony.

    Twój tekst o dobrych uczynkach kościoła, odczytałem trochę tak, jak byś uprawiał watykańską propagandę wybielania kościoła.
    Swego czasu, nasz papa, przeprosił był za inkwizycję. Co było przyznaniem, że miała ona miejsce.
    Było to wystąpienie nieprawomyślne i spędzało sen z powiek Watykańczyków.
    Za jego następcy, „otworzono” – na tyle o ile uznano za słuszne – watykańskie archiwa i okazało się, że inkwizycja owszem istniała, ale większość przypisywanych jej działań to pomówienia.
    Czytałem, między innymi, że bez inkwizycji nie rozwinęło by się sądownictwo i tym podobne wychwalania tej instytucji. Czyli bez inkwizycji nie bylibyśmy tym czym jesteśmy i zawdzięczamy to kościołowi.
    Religiant z sąsiedniego blogu, też o inkwizycji wówczas pisał i – co prawda nie negując, że jakieś ofiary były – ale nie na taką skalę jak się powszechnie uważało. Czyli, ot taki sobie wypadek przy pracy, nie mający wpływu na emanację samego dobra z chrześcijaństwa.
    Ostatnio – o czym pisałem, jakiś klecha z inkwizycji każe być dumnym. Tak właśnie urabia się owieczki, które będą niedługo inkwizycję chwalić pod niebiosa.
    To że kościół robił też dobre rzeczy jest oczywiste; ale tyle zła ile wyrządził – i wyrządza nadal – nie są w stanie te dobre rzeczy zniwelować.

  314. mag
    28 marca o godz. 14:56

    Wczytalem sie jeszcze raz w Twoj post…

    I chyba wiem o co chodzi redaktoru Szostkiewiczu … Chyba raczej nie o poglad, ktory wyrazilas, ale o uraz jaki ma Krakow do Warszawy, a absolwent UJ do absolwentow UW.

    W sumie tez niskie, ale za to jakie polskokatolickie.

  315. UJ … slow kilka prawdy.

    Nie bez powodow nazwa tej uczelni pojawila sie kilkakrotnie.

    Pare dzionkow temu wspomnialem, ze czytam „Genialnych”, ksiazke o Lwowskiej Szkole Matemtycznej.

    Jej najjasniesza gwiazda i celebryta, Stefan Banach, urodzil sie i dorastal w Krakowie, ale Hugo Seinhaus nie mial najmniejszych problemow z namowieniem go do przeprowadzki do Lwowa.

    Banach zreszta nie byl jedynym potencjalnie krakowskim matematykiem, ktory jak tylko nadarzala sie okazja, wywiewal czym predzej do Lwowa, lub do Warszawy…

    Cos w krakowskim powietrzu, czy atmosferze jest takiego, ze scisle umysly tego nie „trawia” i sie dusza, a ratunek znajduja w emigracji z Krakowa.

    I nie trzeba „miec krysztalowej kuli”, zeby dojsc przyczyny.

    To ponadprzecietne „sprotezowanie” laska wiary wytwarza ta duszna atmosfere.

    Bo wezmy na przyklad redaktora Adama Szostkiewicza, gdy odwiedza JAnine Paradowska, tez krakuske, w radiu TOK FM to mowi sensownie i do rzeczy, a jak wraca do Krakowa, to szkoda gadac.

    Tak, pochodze z Warszawy.
    Nie, nie mam zadnych uprzedzen dzielnicowych, ani kompleksow.

    Wiec Krakusow rwacych sie do obrony dobrego imienia, lojalnie uprzedzam, jak Osiol w Szreku, mam smoka i nie zawacham sie go uzyc, jesli zajdzie taka koniecznosc…

  316. lonefather
    Wracając jeszcze do red. Sz., nie sądzę, by szło tu o animozje na linii UJ – UW i Kraków – Warszawa.
    Mam fantastycznych przyjaciół krakusów z ogromnym dystansem do siebie i poczuciem humoru, co najważniejsze, którego redaktoru dramatycznie brak.
    Przecież ja sobie z niego podkpiwałam, chyba nie aż tak bardzo zjadliwie. Ale żeby obrażać się śmiertelnie aż do banicji za takie cuś?
    Jest z niego po prostu klerk – smutas w stylu trochę jakby CK, np. charakterystycznej w Krakówku tytułomanii , jeszcze żywotnej wśród niektórych i jednak powagi.

  317. mag,

    Alez i ja mam przyjaciol Krakusow. Wiecej, zdradze, ze moja najwieksza milosc tez byla z Krakowa. Lubie Krakow jako miejsce i jako zrodlo inspiracji artystycznych. JAko uczniak liceum jezdzilem po kilka razy do roku by pojsc do Starego, czy Cricot. Jak chyba kazdy zaczytywalem sie w Mrozku, czy Wyspianskim, a kazdego Chelmonskiego to chcialbym sobie na scianie powiesic. To nie ma nic do rzeczy @mag, ze mam T-shirty z rysunkami Mleczki nadrukowanymi. To nie w tym rzecz, tylko w tym, ze jesli chcesz w Krakowie zrobic kariere, to bez demonstrowania wszem i wobec, ze posiadasz „proteze lonefather’a”, to jej nie zrobisz. A jak zaczniesz demonstrowac, to w koncu padasz jej ofiara. Taka to i prawidlowosc, ktora jednoczesnie, jak to czesto bywa na styku kulturalnym, dominujacego mieszcznsko katolickiego ciemnogrodu i artystowskiej swobody, powoduje ponadprzecietne rozmnozenie sie talentow artystycznych, z ktorych, po drobnomieszczansku, Krakow jest tak bardzo dumny.

  318. @sugadaddy
    Czytaj uważnie. Wiem, jak Ty i pewnie wszyscy „blogowicze”, jak powstały gwiazdy i jak one kończą po miliardach lat. Nie wiem, co było zanim one powstały. Co było – by tak po naukowemu zapodać – zanim, zgodnie z energetyczną wersją zależności, opisaną przez Heisenberga, na krótką chwilę zbliżoną do czasu Plancka, zasada zachowania energii została załamana i – być może – z osobliwości zwanej punktem, powstała wirtualna para cząstka-antycząstka? Co prawda (o tym też wiemy) mariaż wirtualnych cząstek nie prowadzi w większej skali do złamania zasady zachowania energii, bo cząstki te natychmiast znikają, jednak w chwili (pojawia się czas) Wielkiego Wybuchu – zgodnie z hipotezą inflacji – pierwotnie mały obszar przestrzeni (pojawia się przestrzeń) został najprawdopodobniej gwałtownie rozciągnięty (pojawia się czasoprzestrzeń) do rozmiarów obserwowanego kosmosu. Doprowadziło to w naszym wszechświecie do zamrożenia w strukturze przestrzeni nieznacznych kwantowych fluktuacji, które rozciągnęły się do rozmiarów naszego wszechświata. To wiemy. Jest to zresztą najbardziej prawdopodobna hipoteza powstania gwiazd. Co było przedtem? – nie wiemy. Czym jest „nic” z którego to „nic” powstał wszechświat? Też nie wiemy. W ogóle mało wiemy. Tyle co nic.

    Na temat tego, że – jak większość z polskich katolików – zostałem w tę religię bez swego udziału wrobiony – powiem jeszcze więcej; w jednostkę chorobową, zwaną „życie”, zostałem bez swojego udziału wrobiony. Ale nie jestem antynaltalistą i z życia się cieszę.

    O dobrych uczynkach kościoła mogę pisać tak samo beznamiętnie, jak o złych uczynkach kościoła. Równie beznamiętnie mogę pisać o dobrych i złych uczynkach cerkwi, zboru protestanckiego, judaizmu i islamu. A także o złych i dobrych uczynkach buddyjskich mnichów, japońskich sintoistów czy hinduskich sikhów. Religioznawstwo to przez lata był mój „konik”.

  319. anumlik
    28 marca o godz. 16:47

    Czytaj uważnie. Wiem, jak Ty i pewnie wszyscy “blogowicze”, jak powstały gwiazdy i jak one kończą po miliardach lat. Nie wiem, co było zanim one powstały.

    Oddzielanie czasu od przestrzeni jest bledem.

    Slawomirski

  320. @Slawomirski, z godz. 20:42
    Oddzielanie czasu od przestrzeni jest błędem.
    Błędem jest nieuważne (niechlujne???) czytanie. Napisałem – cytuję samego siebie, ale co tam, wszystko dla dobra hipotezy – (…) być może – z osobliwości zwanej punktem, powstała wirtualna para cząstka-antycząstka? Co prawda (o tym też wiemy) mariaż wirtualnych cząstek nie prowadzi w większej skali do złamania zasady zachowania energii, bo cząstki te natychmiast znikają, jednak w chwili (pojawia się czas) Wielkiego Wybuchu – zgodnie z hipotezą inflacji – pierwotnie mały obszar przestrzeni (pojawia się przestrzeń) został najprawdopodobniej gwałtownie rozciągnięty (pojawia się czasoprzestrzeń) do rozmiarów obserwowanego kosmosu.

    Przed wielkim „bum” nie było ani czasu ani przestrzeni w naszym, dotychczas poznanym wszechświecie. Czy przestrzeń i czas powstały równocześnie, czy oddzielnie – nie ma znaczenia. Odbywało się w niewyobrażalnym momencie i w niewyobrażalnym punkcie. W osobliwości.

  321. anumlik
    28 marca o godz. 12:11

    „Pisałem w poście: Bądź “symetrycznie konsekwentny” w swych opiniach. Nie dostrzegłem tej symetrii. Postaram się zatem opinię o “zbrodniach” KK trochę zesymetryzować”.

    Trochę mało obiektywna ta „symetria”. Wydaje się, że opisane heroiczne czyny niektórych hierarchów albo w ogóle nie miały miejsca, albo też są przerysowane na potrzeby propagandy katolickiej. Szkoda, że nie przytoczono źródeł ich pochodzenia.

    Niezawisły Sąd, przy ocenie postępowania osoby oskarżonej o dokonanie poważnych przestępstw, korzysta ze wszystkich dostępnych relacji świadków, a nie tylko tych powołanych przez obronę. To oczywista oczywistość. Zobaczmy zatem, co na rzeczony temat, ma do powiedzenia historyk Paul Johnson, w dziele „Historia Chrześcijaństwa”, 1993, Gdańsk.

    „Pierwsza wojna światowa będąca w istocie rzeczy wojną domową między chrześcijańskimi wyznaniami, zapoczątkowała okres tragedii i hańby chrześcijaństwa. Wojna i pokój, który po niej nastał, ujawniły słabość Kościołów, ale bynajmniej żaden z nich nie identyfikował się ze złem. To miało dopiero nastąpić.”(s.615)

    „Ciągły lęk przed oskarżeniami o antyniemieckość doprowadził Kościół katolicki do ugody z Hitlerem i nazistami. Niemieckich biskupów, papieskiego nuncjusza, arcybiskupa Pacelliego i Watykan łączyła obawa, że kampania antykościelna (…) zniszczy w końcu Kościół katolicki w Niemczech. Obawiano się, że Hitler utworzy podporządkowany państwu separatystyczny Kościół, do którego przystąpi znaczna większość niemieckich katolików i duchowieństwa” (s.617).

    „Gdy Hitler zdobył władzę, Kościół katolicki porzucił swoją negatywną postawę i zaczął udzielać mu aktywnego poparcia. Biskupi dokonali tego już 28 marca 1933 roku pod wpływem jednoznacznych słów Watykanu (przekazanych biskupom przez Pacelliego), który zapowiedział, że nie udzieli poparcia opozycyjnej polityce. W lecie Watykan podpisał konkordat z Niemcami. Pozbawiał on niemiecki katolicyzm politycznego i społecznego znaczenia oraz sygnalizował księżom i świeckim katolikom, że powinni zaakceptować nowy reżym”(s.618).

    „Pierwszym i właściwie jedynym gestem protestu, była adresowana do Niemców encyklika papieża Piusa XI, odczytana w Niedzielę Palmową 1937 roku. Atakowała nie tylko naruszenia konkordatu, lecz także państwo nazistowskie i jego doktryny rasowe. Hitler uznał encyklikę za wypowiedzenie wojny. Wykorzystał prawo dewizowe, by ukarać księży i zakonnice pracujących na zagranicznych kontraktach. Gdy zachodziła konieczność gestapo stosowało represje. Wcale nie musiały one być ostre. Wśród duchownych katolickich usunięto jednego biskupa z jego diecezji, a inny otrzymał niewielki wyrok za naruszenie prawa dewizowego”(s.626).

    „W kwietniu 1939 roku protestanci i katolicy zgodnie bili w dzwony z okazji urodzin Hitlera, a prymas, kardynał Bertram, wysłał do niego telegram z gratulacjami. Kościoły nie odegrały żadnej roli w wydarzeniach prowadzących do wybuchu II wojny światowej. Oba Kościoły państwowe wywierały presję na Niemców, by byli posłuszni Fuhrerowi i walczyli o zwycięstwo. (…) Papież nie udzielał żadnych wskazówek. Pius XII poradził wszystkim katolikom na świecie, by „walczyli mężnie i okazywali wrogom miłosierdzie”. Zdumiewający jest fakt, że papież ani słowem nie potępił, w opublikowanej 20 października 1939 roku encyklice, rozbioru katolickiej Polski. Nawet nie wspomniał o tym wydarzeniu” (s.627).

    „Jesienią 1943 roku, przywódca niemieckiej wspólnoty katolickiej w Rzymie, biskup Hudel, poprosił niemieckiego komendanta wojskowego, o wstrzymanie aresztowań i deportacji ośmiu tysięcy Żydów, nie dlatego, że ich eksterminacja była złem, lecz dlatego – jak powiedział – „iż obawiam się, że w przeciwnym wypadku papież będzie musiał zająć oficjalne stanowisko, które posłuży za broń antysemickiej propagandzie” Zarówno Hudel jak i ambasador Niemiec, Ernst von Wiezsacker, uważali za pewne, że Pius XII nie zamierza protestować, a uczynić to może jedynie pod presją. Po prostu, dobrze znali papieża. Papież nie uczynił nic, kiedy tysiące Żydów skazano na zagładę. Watykan zdobył się jedynie na zamieszczenie w swoim organie prasowym „L’Osservatore Romano”, oświadczenia, w którym jako „zbyt surowe” określił traktowanie Żydów. A co byłoby odpowiednio surowe ? Gazeta tego nie wyjaśniła” (s.629).

    „W końcu Pius XII wygłosił przemówienie do Kolegium Kardynałów. Powiedział, że nazizm jest „szatańskim upiorem (…) kultem przemocy, bałwochwalstwem wobec rasy i krwi, klęską ludzkiej wolności i godności”. Ale słowa te wypowiedział dopiero w czerwcu 1945 roku, gdy Niemcy się poddały, a Hitler od dawna był martwy”(s.631).

    Tyle Paul Johnson. I jeszcze dwa słowa ode mnie.
    1. Hitler szczerze nienawidził chrześcijaństwa i zamierzał je zniszczyć. To fakt.
    2. Nieliczni hierarchowie katoliccy, próbowali krytykować jego poczynania. To prawda.
    3. Kościół katolicki jako całość, w chwili próby zawiódł całkowicie. Dlaczego ?
    Niech odpowiedzą sami zainteresowani:

    Pacelli broniąc swojej rady podpisania przez Rzym konkordatu za wszelką cenę, utrzymywał, że musiał wybrać „między umową zgodną z życzeniami nazistów a faktyczną eliminacją Kościoła w Niemczech”. Co ciekawe, Hitler przewidział taki rozwój wydarzeń. Po zdobyciu władzy, powiedział o przywódcach religijnych w Niemczech: „Zdradzą Boga dla nas. Zdradzą wszystko, by uratować swoje nędzne posadki i dochody”.

    Jeśli więc katolicy nie mieli odwagi walczyć o to, co uznawali za słuszne, to o co w ogóle mieliby walczyć ?

    Pozostaję z szacunkiem.

  322. @dezerter
    Nie udzielam z reguły żadnych odpowiedzi komukolwiek ze środowiska brooklińskich mędrców, bo nie cierpię ich demagogii. Ponieważ jednak byłeś łaskaw zaczepić mnie imiennie – odpowiem. Przytoczone przez mnie informacje oparte są o fakty. Pisałem też, że zarówno Pius XI jak i Pius XII mieli bardzo trudną sytuację wobec barbarzyńcy Hitlera. I że są oskarżani, że mogli zrobić więcej. Ale rozbroić Hitlera nie mogli. Nikt nie potrafił tego zrobić i trzeba było ciężkich walk wojsk alianckich – zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie – aby wymusić na Niemcach kapitulację. Czy – gdyby Pacelli nie podpisał konkordatu – doszłoby do faktycznej eliminacji kocioła rzymskiego w Niemczech? Możemy jeno gdybać.

    Na marginesie. Zdecydowałem się Ci odpowiedzieć wyłącznie z jednego powodu. Z powodu postawy, jaką środowisko Świadków Jehowy zajmowało wobec rwandyjskiego genocytu. Pomoc, jakiej jehowici udzielali ludziom z plemienia Tutsi zasługuje na szacunek. Katolicy i protestanci stali się „stroną”, jehowici – misjonarzami. Co zresztą przyniosło Świadkom Jehowy wymierne korzyści. W styczniu 1993 roku (na półtora roku przed ludobójstwem) odbyło się zgromadzenie okręgowe ŚJ, na którym było obecnych 4498 osób a ochrzczono 182 osób. Liczba głosicieli przekroczyła 2000. W roku 2014, na dorocznej uroczystości Wieczerzy Pańskiej w zebrało się 86 975 osób, z 563 zborów.

  323. anumlik
    28 marca o godz. 22:26

    „ Czy – gdyby Pacelli nie podpisał konkordatu – doszłoby do faktycznej eliminacji kocioła rzymskiego w Niemczech? Możemy jeno gdybać”.

    Wydaje się, że nie musimy jeno gdybać. Cytowany przeze mnie Paul Johnson, był łaskaw napisać też kilka zdań, na temat postawy ŚJ w hitlerowskich Niemczech:

    „Największą odwagę okazali Świadkowie Jehowy, którzy już od początków istnienia nazistowskiego państwa głosili otwarcie swoją opozycję, wynikającą z pobudek ideowych. Ściągnęło to na nich prześladowania. Świadkowie Jehowy odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła. Wielu (…) skazano na śmierć za odmowę służby wojskowej i nakłanianie innych do takiego postępowania, inni kończyli w Dachau lub w szpitalach psychiatrycznych. Jeszcze innych po prostu mordowano. 97 procent członków (…) padło ofiarą prześladowań” (s.626).

    W latach 30 –tych, w Niemczech, działało 25 tysięcy głosicieli. Obecnie jest ich tam ok.170 tysięcy.

    Jeśli zbrodniczy reżym, nie zniszczył takiej garstki bezbronnych Świadków, to czemu miałby to uczynić z potężnym Kościołem katolickim ? Wystarczyło zaufać swojemu Bogu i trzymać się Jego zasad. Podobnie w Ruandzie i wielu innych miejscach. Ale do tego potrzebna jest prawdziwa wiara …

  324. anumlik
    28 marca o godz. 21:07

    Szanowny Panie anumlik

    Osobliwosc to domyslam sie jest polskie slowo na angielskie singularity. Podobny wyglup zrobiono z Antarktyda. Chyba po ta aby namieszac rodakom w glowach. Niektore pytania musza byc glupie ale trudno sie od nich uwolnic czlowiekowi uwarunkowanemu biologicznie wychowaniem na sawannach Afryki. Ja rozumiem ze Pan rozumie i cieszy mnie panskie rozumienie jakiekolwiek by ono bylo. Tak dlugo jak jest ono poparte nauka a nie wiara. Odezwalem sie bo za sprawa Eisteina czas przestal istniec samodzielnie. Pomimo tego szwajcarskie zegarki nadal sprzedaja sie dobrze.

    Slawomirski

  325. @Slawomirski, z godz. 23:30
    Myślałem, że jesteś poważny. Oczywiście, że „osobliwość”, to polska nazwa „singularity”. Encyklopedycznie oznacza ona punkt lub linię, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub gęstość materii są nieskończone. Wedle ogólnej teorii względności osobliwości znajdują się w środku czarnych dziur. Polecam przystępnie napisany artykuł na temat osobliwości:
    ‚http://www.academia.edu/4605495/Problem_osobliwo%C5%9Bci_pocz%C4%85tkowej_jako_geneza_poszukiwania_kwantowych_teorii_powstania_Wszech%C5%9Bwiata
    Otwierając proszę pamiętać o apostrofie.

  326. @dezerter, z godz. 23:03
    Jakbym się puknął w czerep, to bym pewnie nie zareagował na zaczepkę, której celem było pokazanie, że ŚJ są jedynymi i niezłomnymi religiantami. Nie są, @dezerterze. O niezłomności charakteru decydują cechy indywidualne, nie ideologia. Poza tym – choć ŚW byli przez Hitlera prześladowani, to prześladowania te miały podłoże „mniej religijne”, a wynikające bardziej z „pacyfistycznej” postawy członków jehowickich zborów. Świadkowie Jehowy byli prześladowani nie tyle za przekonania religijne, co za „anarchistyczną” postawę przejawiającą się odmową służby wojskowej. W obozach koncentracyjnych należeli do grupy wieźniów uprzywilejowanych. SS-mani traktowali ich przyzwoicie, na co sami ŚJ sobie zapracowywali w mieszkaniach i ogrodach obozowych komendantów. Warto też wspomnieć, że każdy Świadek Jehowy mógł w dowolnym momencie wyjść na wolność – wystarczyło wyprzeć się swojej „antypaństwowej” postawy. Żydzi mogli o tym jedynie pomarzyć. Co, oczywiście, nie znaczy, że nie zasługiwali na szacunek.

  327. Anumliku,

    Nie tylko Swiadkowie Jehowy byli traktowani lepiej niz Zydzi. Jeszcze niektorzy Ukraincy byli przez hitlerowcow przetrzymywani na specjalnych prawach. Ot, chociazby taki Stepan Bandera:

    „Sam Bandera, którego jako wodza państwa ukraińskiego politycy nazistowscy nie potraktowali tak poważnie jak członkowie OUN-B, najdłuższy okres II wojny światowej spędził w areszcie domowym w Berlinie i w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, gdzie był więźniem politycznym.”

    ‚http://zaxid.net/news/showNews.do?obraz_ztepana_bandery_w_polzkiej_swiadomosci_narodowej&objectId=1174410&lang=pl

    Poszczegolni inni Ukraincy tez mieli lepsze szanse w obozie koncentracyjnym:

    „W obozie Sachsenhausen Bandera siedział przez krótki okres razem z komendantem Armii Krajowej Stefanem Roweckim, z którym, podobnie jak inni ukraińscy więźniowie obozu, na przykład Jarosław Stećko albo Wołodymyr Stachiw, prowadził rozmowy na tematy polsko-ukraińskie. Ponieważ Bandera pod koniec wojny był gotów na dalszą współpracę z nazistami i walkę o Ukrainę w nazistowskiej Europie, został wraz z innymi ukraińskimi więźniami 29 września 1944 roku zwolniony z obozu. Generał Rowecki, natomiast, zginął najprawdopodobniej rozstrzelany na początku sierpnia 1944 na terenie obozu.”

  328. anumlik
    29 marca o godz. 0:15

    „Świadkowie Jehowy byli prześladowani nie tyle za przekonania religijne, co za “anarchistyczną” postawę przejawiającą się odmową służby wojskowej”

    W obozach więzieni byli przedstawiciele wielu ugrupowań religijnych, ale tylko Świadkom Jehowy, jako jedynemu wyznaniu, nadano obozowy symbol identyfikacyjny — fioletowy trójkąt.

    W „GW” z 22.04.2010 r.(Duży Format) , opublikowano rozmowę przeprowadzoną przez Marka Wąsa z prof. Joanną Pensonową. W latach 1941-1945 była ona więźniem obozu Ravensbruck. Po wojnie wybitnym lekarzem. Wreszcie tłumaczem i osobistym lekarzem L.Wałęsy. Fragment wywiadu dotyczący współwięźniarek , będących Świadkami Jehowy :

    – „Były to głównie starsze kobiety, które nie zgadzały się na wojnę , odmawiały jakiejkolwiek pracy na rzecz armii. (…) To była jedyna kategoria więźniarek , które były w Ravensbruck dobrowolnie.”
    – „Mogły odzyskać wolność , wystarczyło zmienić poglądy na wojnę ?”
    – „Tak , ale z tego , co wiem , żadna tego nie zrobiła”.

    Co skłoniło te „starsze kobiety do odmowy jakiejkolwiek pracy na rzecz armii” ? Czy mogło to być coś innego niż poglądy religijne ?

    Niech odpowie Henryk Dornik, rocznik 1926:
    Kiedy znalazłem się w obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen, oprócz numeru więźnia dostałem fioletowy trójkąt, wyróżniający Świadków Jehowy. Esesmani złożyli mi propozycję: mógłbym wyjść z obozu, ale pod jednym warunkiem. Powiedzieli: „Musisz podpisać deklarację lojalności i wyrzec się idei Badaczy Pisma Świętego, wrogiej dla Rzeszy”. Żadnej innej grupie więźniów nie proponowano opuszczenia obozu, tylko Świadkom Jehowy. Ale tak jak tysiące moich współwyznawców, zdecydowanie odmówiłem tego „zaszczytu”. Esesmani oświadczyli więc: „Popatrz tam, na ten dymiący komin krematorium. Dobrze się zastanów, bo inaczej na wolność wyjdziesz tylko przez ten komin”.

  329. anumlik
    29 marca o godz. 0:00

    Szanowny Panie anumlik

    Odnalazlem polecany link. Przeczytalem. Dziekuje.

    http://www.academia.edu/4605495/Problem_osobliwo%C5%9Bci_pocz%C4%85tkowej_jako_geneza_poszukiwania_kwantowych_teorii_powstania_Wszech%C5%9Bwiata

    Slawomirski

  330. Dominiczak
    28 marca o godz. 10:54

    Dzieki za link do P.Singera. Milo mi, ze i on mysli tak jak ja. 🙂 Szkoda tylko, ze nieco splyca istote swobody wyrazania pogladow. Bo wyobrazmy sobie, ze nie ma islamistow, ktorych Singer mialby ochote przekonac, iz nie sa gorzej traktowani niz inni. Czy bez ogladania sie na islamistow mozna spokojnie przejsc nad prawnym statusem tzw. „klamstwa oswiecimskiego”? Bo moim zdaniem z islamistami, czy bez nich, „klamstwo oswiecimskie” winno byc swobodnie publicznie debatowane, bo jest to jedyny sposob na powstrzymanie i zredukowanie armii watpiacych i rewizjonistow. Aktualnie, pod obecnosc restrykcyjnego prawa „wszyscy” czuja sie zwolnieni z obowiazku publicznego dyskursu z rewizjonistami, jako ze prawo wszystko zalatwia i nie ma sie co wysilac. Temat jest zamkniety – nie ma go. Mankamentem tego podejscia jest rozrastanie sie rewizjonistycznego podziemia, ktore staje sie znacznie bardziej atrakcyjne w warunkach prawnych zakazow, a w pewnym momencie stanie sie nawet tak popularne, ze bedace w stanie zlikwidowac zakazy i pojawic sie w glorii rawdy, ktora w koncu wygrala z represyjnym porzadkiem prawnym i ludzmi, w ktorych interesie bylo klamac w odnosnym temacie.

  331. Uwalamy i tu?

  332. Wiec uwalamy pewne TEKSTY. Co zlego z takim tekstem?

    @krzys52

    Klamanie w odnosnym temacie skojarzenie pewne mi nasunelo..

    Nie majac mozliwosci dyskusji na blogu p. Adama Sz., pozwole sobie przytoczyc taki cytat z jego ostatniego wpisu:

    „Ale stało się coś niespodziewanego. Doszło do oddolnego ludowego protestu na skalę większą niż podczas tzw. Pomarańczowej rewolucji. Polacy włączyli się i w nią, i w Majdan. Zarówno nasi czołowi politycy, i to ponad polskimi podziałami partyjnymi, jak i ideowa młodzież, która zapamiętała maksymę, że bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski. Na ten czas Polacy odłożyli rozrachunki historyczne. Słusznie.”

    Caly cytat jest jednym wielkim lgarstwem. Mowiac jezykiem co nieco stonowanym, ten cytat jest klamaniem w odnosnym temacie.

  333. Teraz ci polacy wlaczajacy sie w amerykanska ruchawke na Ukrainie.

    Oni nie czynili tego ponad „zadnymi podzialami partyjnymi”, jak chce p. Sz. POPiSowcy czynili to, bardzo wyraźnie, w wyniku dyktatu Nowego Wielkiego Brata. Z 5 mld dolarow wydanych przez USA na przygotowanie Majdanu, spora czesc „zainwestowano” w Polsce. Glownie w antyrosyjska propagande, ale nie tylko. Ta polska „ideowa młodzież, która zapamiętała maksymę, że bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski” to jakis ponury zart. Wolna Polska juz istniala, od cwierc wieku, przy Ukrainie takiej jaka sie narodzila po upadku ZSSR. Ze z oligarchicznoscia tej po po raz pierwszy w historii narodzonej Ukrainy cos trzeba bylo zrobic, dobrze bylo wiadomo tym wszystkim, co sie na tym troche znali. Ta polska „ideowa młodzież”, która zapamiętała jakas nigdy przedtem nie istniejaca nigdzie „maksymę”, na niczym takim sie nie wyznawala. Oprocz tego, z tej polskiej „mlodziezy”, zjawiajacej sie na Majdanie na poczatku ub. roku, jedynie mozna przypomniec sobie taliba Rada Sikorskiego. Oraz innych kaczystow. Z prezesem partii PiS na czele.

    Najwiekszym jednakze przelganiem pana red. Adama Sz. jest to o naszym niby odkladaniu rozrachunkow historycznych z Ukraina. „Na ten czas”, jakoby. Przy tym, jakby „słusznie” to czyniac. Gdzie on sie dopatrzyl jakiegos „odkladania”?

    Nasze przypominanie o rzezi wolynskiej nie zostalo nigdzie odlozone. Nasza opozycja do ukrainskich prob budowania ich panstwowosci na podlozu ideologicznym UPA jest taka sama jak byla przed Majdanem. No a polski odpor dawany ciagatom nacjonalstow ukrainskich do poszerzenia ich granicy na zachod, za Przemysl, przeciez nigdy nie zostanie odlozony na zadna tam polke pn. ‚odlozone na TEN czas’.

    Jak sie czyta takie lgarstwa na blogu POLITYKI, powstaje pytanie: co naczelny red. Baczynski uczynil z pisma Rakowskiego? I jakim prawem on to zrobil?

  334. Bo w POLITYCE naczelnego MFR mialo byc:

    „Realia, panowie. Realia”

    Na lgarstwa przyglupow podkoscielnych miejsca w tej POLITYCE jaka cenilismy, nie bylo

  335. Orteq
    29 marca o godz. 10:16

    Trzeba być z gruba ciosanym z dębowego kołka prostakiem, żeby kolejny raz umieszczać na czyimś blogu głos zbanowany na innym blogu – w dodatku odległy o lata świetlne od obecnego tematu i w ogóle od tematów tego graniastego kółka – i tym samym stawiać w paskudnej sytuacji gospodarza blogu wobec jego kolegi. Gospodarz nie reaguje, ale niezależnie od tego brakiem kindersztuby jedzie od ciebie na kilometr. Wytknięte już ci to było, a ty kolejny raz pchasz się z pełnym pęcherzem, żeby tu popuścić, bo przecież od tego, czy kto przeczyta, czy nie twe mądrości, losy ziemi zależą, może i kosmosu. Cywilizacja, prędkość, internet w nieprawdopodobnym tempie rujnują dotychczasowe obyczaje. Jak wyczytałem w ogólnopolskim medium usprawiedliwienie zwyczaju rozkraczania się młodych byków na dwóch siedzeniach naraz w środkach masowej komunikacji – pisanki im się ponoć przegrzewają – uznałem, że fajrant, czas wiać z planety, gdzie ortegi rządzą.

  336. Slawomirski
    29 marca o godz. 3:09
    Sednem dowodu jest stwierdzenie, że czasoprzestrzeń nie może równocześnie charakteryzować się kilkoma cechami: chronologicznością, która oznacza nieposiadanie zamkniętych krzywych czasopodobnych, zawieraniem zbioru złapanego (przyszłościowo bądź przeszłościowo), a także posiadaniem nieprzedłużalnych geodetyk przyczynowych
    …………………………………………………………………………..
    Czy pan to rozumie? Ja niespecjalnie, przyznam skromnie.

  337. Orteg
    za takie cytaty jak Ty przytaczasz 10.16 i 10.20 mnie poskreślano u Szostkiewicza.
    Wiec i tak masz sporo szczęścia.
    ukłony

  338. @zezem, z godz. 12:54
    Sławomirski nie odpowiedział. Nie wiem czy rozumie. Ponieważ ja temat wywołałem i zalinkowałem @Sławomirskiemu artykuł Marka Jakubca, spróbuję to wyjaśnić.

    Prosta w zakrzywionej przestrzeni, nazywa się linią geodezyjną lub geodetyką. Ten rodzaj chronologiczności, który obywa się bez przyczyny, w tym wypadku bez Wielkiego Bum, jest zbiorem zdarzeń (przeszłych bądź przyszłych) biegnących „po prostej” – od nieskończoności do nieskończoności (spróbuj to sobie wyobrazić, celowo nie piszę „biegnących w nieskończoności”) – nie przebiega w zakrzywionej czasoprzestrzeni i nie ma ani początku ani końca. Marek Jakubiec w końcowej części swego eseju dochodzi do następujących wniosków:
    Transformacja Wicka jest narzędziem matematycznym, technicznym sposobem zmiany sygnatury metryki z lorentzowskiej na euklidesową. Jej zadaniem, w omawianym modelu kosmologicznym, jest usunięcie osobliwości początkowej. Okazuje się, że można „gładko zasklepić” czasoprzestrzenie w feynmanowskiej sumie trajektorii wszechświata. Dzięki temu problem warunków początkowych ulega usunięciu. Zmianie ulega bowiem natura wymiaru czasowego, który przestaje odróżniać się od trzech wymiarów przestrzennych – staje się czasem urojonym. Hawking nadał ex post fizyczną interpretację wykonanemu przez siebie zabiegowi matematycznemu, uznając, że poniżej „progu Plancka” czas stanowił swoisty dodatkowy wymiar przestrzenny. Ma to kluczowe znaczenie dla rozwiązania kwestii osobliwości w ramach omawianego modelu, początek wszechświata okazuje się bowiem w ramach modelu aczasowy. Ów początek można określić zatem jako swoiste „bezczasowe stwarzanie”. Była to kreacja wszechświata z niczego, będąca konsekwencją kwantowo-grawitacyjnych praw. W miejsce osobliwego punktu czasoprzestrzeni otrzymujemy „superpozycję kwantową”, która pretenduje do miana rozwiązania jednego z największych zagadnień współczesnej nauki. (…) Zgodnie z założeniami modelu (wszechświata bez brzegów – anumlik), wszechświat spontanicznie pojawił się z niczego, a jego kwantowe stworzenie polegało na przejściu ze stanu braku istnienia do stanu istnienia. Jest to stwierdzenie niezwykle kontrowersyjne. Hawking opisał je w „Wielkim Projekcie”, w której to publikacji prawa kwantowo-grawitacyjne uznał za w zupełności wystarczającą „przyczynę” powstania wszechświata. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie: jakie jest źródło tych praw? W rzeczywistości kwestia warunków początkowych powraca, tyle tylko, że w bardziej subtelnej formie.

    Znaczy się – jak nie kręć się – sempiterna zawsze z tyłu. Wiem, że wszechświat: powstał sam z siebie (jak?), albo istniał wiecznie bez początku i będzie istniał bez końca (jak to jest możliwe?), albo został stworzony (przez „kogo”?). A jeśli został stworzony, to kto stworzył stworzyciela? Za takie pytania dostałem w wieku lat czternastu w dupę od ksiądza-katechety i religia przestała mnie interesować. Pytania pozostały.

  339. anumlik
    29 marca o godz. 16:08
    Dziękuję za chęć wyjaśnienia. Już samo stwierdzenie o krzywej przestrzeni budzi mój lekki niepokój, sugerując ,że jest ona ,nazwałbym, materialna*. Można „ciągnąć” dalej np. co by było , gdy przestrzeń okaże się prosta, a prosta w niej znajdująca się, okaże krzywą… To mały żart.
    Wydaje mi się ,że poznanie natury Wszechświata leży poza ludzkim poznaniem z tej prostej przyczyna ,że jesteśmy w tzw. układze,a nie poza nim.
    * to bardziej poważnie.
    Swego czasu ukazała się (jeszcze w czasach PRL-u) książeczka „Pierwsze trzy minuty” Steven’a Weinberg’a** opisująca owe minuty od
    początku inicjacji
    ** odkrywca promieniowania szczątkowego.

  340. anumlik
    29 marca o godz. 16:08

    Szanowny Panie anumlik i Panie zezem

    Dziekuje za powazne potraktowanie tematu singularity wole ten termin od polskiego osobowosc co kojarzy mi sie z osoba. Lawrence Krauss w swojej ksiazce A Universe From Nothing pisze to samo co pan. Styl artykulu Jakubca jest trudny do zrozumienia co pan zezem slusznie zauwaza. Nie kazdy naukowiec ma dar komunikowania sie ze zwyklym zjadaczem chleba. Moje bardzo proste rozumienie jest takie. Pustka w sensie fizycznym nie istnieje czasteczki pojawiaja sie i znikaja w niej. Zrudlem energii sa pola wplywu. Nasz wszechswiat powstal na styku membrans w podobny sposob co jest teraz powszechnie nazywane Big Bang.
    Swoimi trzema groszami chcialem przypomniec ze wychowanie Homo Erectus na sawannach Afryki nie daje intelektualnego aparatu do rozumienia swiata extraterestrialnego. Duchowni wykorzystuja to do swoich celow. Pytan nie ma. Pozostaje czekanie na nastepny krok nauki do przodu.

    Pozdrawiam Panow saczac poranna kawe.

    Slawomirski

  341. Widzę, że tu jakieś naukowe kółko graniaste się zawiązało.
    To ja może jednak wrócę do tematu zasadniczego, bo promieniowanie szczątkowe – poza tym, że wiem o jego istnieniu – jest mi z gruntu obce.
    Myślę sobie, jak to jest z tą wolnością słowa, czyli wypowiedzi? Prostować brednie z brudnego palucha, pomówienia, oszczerstwa i latać w takich sprawach po sądach czy nie? Domagać się choć odszczekania i jakiejś symbolicznej kary pieniężnej na cele charytatywne?
    Ten dylemat nęka mnie na nowo, odkąd pan prezydent w trybie wyborczym pozwał posła Hofmana za jego sugerujące to, co sugeruje, pytanie, czy jeden z członków wladz SKOK Wołomin, A. Kleszowski jest w komitecie honorowym BK? Z intencją czytelna: prezydent=WSI= Wołomin. Kto więc odpowiada za skok na SKOK – żaden tam PIS tylko PO na czele z Komorowskim
    Na mój rozum chyba przytomny sąd powinien takie pozew, choćby od samego pombocka, oddalić. Ale może jetem w mylnym błędzie.
    Jakkolwiek to, co Hofman powiedział, jest paskudna metodą dezawuuowania konkurenta/przeciwnika. Dowodów nie mamy, ale podejrzenia z syfitu wzięte a raczej jednego zdjęcia, to chociaż spytamy, a w durnych łbach ciemnogrodzkich nieufność i gniew nawet zasiejemy. Oczywiście „knebluje się usta szlachetnemu tropicielowi prawdy” i tłumi krytykę, która przecież może dotyczyć każdego, dodaje Hofman obłudnie.
    Żeby było jasne, PIS nie ma na tę metodę wyłączności, ale jest niedościgłym miszczem w sensie mega bezczelności. Gdyby to były chociaż misterne, jakoś uwiarygodnione konstrukcje spiskowe, ale takie kichy?!
    Swoją drogą, jak miłośnik kotów może tak męczyć to biedne zwierzątko i jeszcze nauczył swoich giermków, że wykręcają kota ogonem na wszystkie strony aż żałość bierze

  342. pombocek (12:07)

    Odpuszczam. Zarzadzanie planeta odpuscilem wczesniej.

    Tez pozdrawiam wiosennie

  343. anumlik
    28 marca o godz. 12:11

    Na ciętą ripostę mógłbyś się jednak zdecydować. W jej miejsce dałeś obszerną wypowiedź, która dowodzi tego co ja dowodzę, choć za cel ma co innego.

    Dajesz sporą garść partykularnych przykładów akcji Kościoła w sprawie wojny, Hitlera i Żydów. Miałyby one wskazywać, jak bardzo Kościół był za miłością i pokojem oraz przeciw Hitlerowi, wojnie i mordowaniu Żydów.
    Są to przykłady drobne i powierzchowne, które ujawniają brak zdarzeń fundamentalnych, strukturalnych i systemowych. Takich bowiem nie było.

    Te przykłady które podajesz, pokazują jedynie to co robi niemal każdy łobuz, drań i wreszcie zbój: zaciera (niektóre) ślady, szminkuje własne draństwo we własnych oczach, by mieć siebi8e samego za cnotliwego, oraz tymi lipnymi cnotami tłumaczyć się przed otoczeniem oraz sądem – jeśli do niego dojdzie. Nawet, a zwłaszcza, jeśli będzie to tzw. Sąd Boży: Boziu, co złego to nie ja! Ja dobrze chciałem.

    Ta cwana sztuczka fałszywej wymówki ma swój wzór w samym Bogu. Bóg za nic nie odpowiada z tego co zrobił , a cała chwała Wszechświata jemu się należy, nawet jeśli nie jest jej autorem. Bóg jest okrutny, mściwy, żądny krwi, ludobójczy i dzieciobójczy. Najazdy, łupienie, palenie i mordowanie swojemu ludowi nakazuje, wzorowe wykonanie chwali i nagradza oraz sam, osobiście zajmuje się mordowaniem ze szczególnym okrucieństwem, po czym dokładnie, z lubieżną satysfakcją to opisuje i jako wzór do naśladowania podaje.

    Chrześcijaństwo opiera się na nieistniejącym Bogu, jego fundamentem jest oszustwo, a treścią paczenie osobowe ludzi, poczynając od wieku niemowlęcego, kiedy człowiek jest zupełnie bezbronny wobec fałszywych, obłudnych, skłamanych i paczących niedokształtowane osobowości treści, symboli i akcji.

    Na identycznych zasadach opierają się pozostałe „religie księgi”.

    Psychologicznie rzecz ujmując religie te polegają na odcięciu się człowieka od siebie samego, a wypaleniu pierwocin własnej, kształtującej się osobowości, na budowaniu siebie w oparciu o wolność wewnętrzną, autentyzm wyborów, osobowego dojrzewania, co prowadzi do rozwoju pełnej, dojrzałej, zintegrowanej wewnętrznie osobowości.

    Zamiast własnej, swobodnie i autentycznie kształtowanej osobowości, wyznawca ma obowiązek przyjąć treści zewnętrze. Cały zestaw wierzeń, rytuałów, dogmatów. A wszystko bardzo konkretne i szczegółowe. Nie wolno katolikowi wierzyć w to co różni protestanta, ewangelika, zielonoświątkowca, prawosławnego, kalwinistę od niego. Jest to bowiem bluźniercze i za to się nawzajem przez setki lat chrześcijanie wzajemnie mordowali.

    Nie powinienem Ci tego przypominać, a jednak to robię, bo Twoje wyjaśnienia za pomocą powierzchownych i przypadkowych argumentów nijak się mają do fundamentalnych zjawisk rządzących człowiekiem. Na użytek dyskusji, niech to będzie odniesieniem się do źródeł.

    Chrześcijanie jednak się nie mordują, innych oczywiście także nie mordują, nie prześladują, nie wywyższają się nad nich i tamtych nie poniżają. Ponieważ wszyscy wyznają sobie miłość bliźniego, wzajemny szacunek, uznanie i co dzień uprawiają wobec siebie bezinteresowną pomoc sąsiedzką.

    Tak jednak nie jest, a historia Europy chrześcijańskiej, oraz pozostałego świata, gdzie docierali chrześcijanie przesycona jest wojnami i mordami.
    Przypomnę Ci tylko, że od około tysiąca lat, wszelkie wojny i mordy w Europie uskuteczniali sami chrześcijanie. Innych prawie nie było, wyjąwszy fragmentaryczne i obrzeżne zdarzenia, nie zmieniające w niczym istoty rzeczy.

    Dwie wojny światowe XX wieku toczyli ze sobą praktycznie sami chrześcijanie. Wszyscy oni kochają bliźniego swego, ale nie mają nic przeciwko zabijaniu, także w najokrutniejszy sposób, zdający się przekraczać zdolności kreatywnej wyobraźni. Nie, nie przekracza. Kolejne bariery były łamane przez chrześcijan równie łatwo jak łamie się zapałki.
    Zanim jednak się zaczynali mordować, na okrągło wymyślali coraz skuteczniejsze i bardziej mordercze środki zabijania. Często wypróbowywali najpierw doskonałość ich działania na tzw. „dzikich” – na Indianach, na Afrykańczykach, na Azjatach czy Aborygenach.
    Chrześcijaństwo nie sprzeciwia się poniżaniu, dręczeniu ani zabijaniu w sposób fundamentalny i bezapelacyjny, choć ponoć od zawsze mówi, że „Bóg jest miłością”.

    Bóg nie jest miłością, ponieważ nie istnieje. Zmyślony fantom tego bytu jest drański i żądny krwi.

    Żyjąc w nieustannej sprzeczności wewnętrznej, chrześcijanie nie mogą jej nie objawiać na zewnątrz. Toczą ze sobą samymi wojny wewnętrzne więc je objawiają także na zewnątrz. To są nieusuwalne prawidła psychologii i nic nie jest od nich silniejsze.

    Niektórzy z chrześcijan, czasem, próbują uporać się z wojną w sobie. Mają przebłyski refleksji, że są w stanie sprzeczności. Próbują być dobrymi ludźmi. Czasem, zwykle na krótko i w sposób kruchy, coś dobrego im z tego wychodzi. Nigdy to jednak nie będzie trwałym fundamentem, a jedynie wybrykiem, rzutem najwyższego wysiłku osobowego, by jednak być jakoś dobrym, wbrew systemowi religii, który rządzi wnętrzem osobowym.

    Jest w tym tragiczny paradoks: człowiek systemowo, przez wiarę i jej religijny format odcina się od siebie i pogrąża w odmętach skrzywień osobowościowych, by w niektórych przypadkach, wielkim wysiłkiem woli zaprzeczyć na chwilę temu skrzywieniu i wykrzesać z siebie coś takiego, co pozwoli poczuć się jakoś lepiej, jakoś w zgodności co się niby głosi, a nieustannie temu zaprzecza.

    Nienawiść do Żydów jest święta, jest bowiem umieszczona w zasadzie, w świętej, jedynie prawdziwej i ostatecznej księdze – w Biblii – w Nowym Testamencie. Identycznie, jak świętość agresji, napaści i mordu uświęcona w Starym Testamencie Biblii. Jedno i drugie znakomicie i podświadomie się uzupełniają. Żydzi zamordowali Chrystusa, należy więc ich prześladować i mordować. Co chrześcijanie od zarania swoich rządów robili.

    Początki chrześcijaństwa były takie, że póki byli malutką i słabą grupką w morzu Imperium Rzymu, byli grzeczni, pokojowi i nie wadzący specjalnie innym . Jak tylko chrześcijaństwo stało się oficjalną religią Rzymu, natychmiast – bo rok później – stało się militarystyczne. Rok wcześniej nie chcieli chrześcijanie nosić mieczy, rok później porzucili te obiekcje. I tak im pozostało do dziś.

    Żydów zaś prześladowali w sposób stały i powszechny. Z czasów średniowiecznych pochodzi pogardliwe ich określenie „marranes”, już wtedy były pogromy, już wtedy były wymuszane okupy, już wtedy były getta. Nie było wobec tego żadnych protestów papieży, kleru jako takiego, królów, książąt, ani banalnych parafian chrześcijańskich. Wszystko się zgadzało w fundamentach systemu i w podświadomym, oraz jak najbardziej werbalnym, demonstracyjnym przekazie.

    Te same reguły dotyczyły prześladowania innych. Ludobójstwo Indian obu Ameryk, wszelkich aborygenów, Afrykańczyków, Azjatów w niczym nie kłóciło się z rzeczywistym chrześcijaństwem. Powtórzę jeszcze raz: robili to sami chrześcijanie.

    I wojnę światową toczyły między sobą same chrześcijańskie narody, wysoko doświadczone i wyspecjalizowane w technikach zabijania. Żadni papieże, biskupi, sobory, synody, zwykli parafianie nie sprzeciwiali w sposób fundamentalny, pryncypialny, w oparciu o istotę „religii miłości”. Ponieważ nie są to żadne „religie miłości”.
    Są to tylko słowa, oszukańcze i użytecznie kamuflujące rzeczywistość religii.
    Czasy II wojny i do niej przygotowania oraz przebieg w niczym zasadniczym nie różniły się od tego co było dotąd.

    Watykan podpisał z Hitlerem konkordat, po czym natychmiast ujawnił wszystkie swoje księgi parafialne, dzięki czemu Hitler wiedział dokładnie kto jest Żydem i kto z nich się podszywa pod katolika. Dlatego też jego listu proskrypcyjne były tak dokładne, a technologia mordu miała tak wysoką skuteczność.
    Hitler był katolikiem, nigdy nie został ekskomunikowany, a na funkcjonowaniu III Rzeszy chrześcijanie, a wśród nich katolicy, korzyli w sposób wybitny. Chrześcijańskie i katolickie przedsiębiorstwa zarabiały na produkcji broni, chrześcijańskie i katolickie zarządy, rady nadzorcze i prezesi tych firm dostawali krocie, wszyscy oni dziesięciokrotnie, a może stukrotnie więcej zarabiali na niewolniczej pracy więźniów, wszyscy oni grabili cudze: żydowskiem słowiańskie i inne. Setki tysięcy wzorowo katolickich chłopów z Bawarii i reszty III Rzeszy żyła z zagarniania ziem polskich, ukraińskich, białoruskich gospodarstw i ziem, oraz przymusowej pracy tam, na ziemiach zagrabionych, oraz u siebie, w III Rzeszy, złapanych i zniewolonych właścicieli tej ziemi.

    Niemieckie koleje woziły miliony niewolników, woziły miliony Żydów do wymordowania, woziły miliony bomb, puszek z gazem Cyklon B, tysiące czołgów i całej reszty sprzętu zabijania. Oraz miliony sprawców zbrodni: dywizje Wehrmachtu, Gestapo, Waffen SS, Einsatzgruppen.
    Byli to sami chrześcijanie. Wszyscy co niedziela nabożnie nawiedzali kościoły, przed obiadem siadali do modlitwy dziękując Panu Bogu , chodzili do spowiedzi i masowo przyjmowali komunie. Kler, biskupi, z papieżem wzorowo ich prowadzili i czuli świętość w sobie z powodu tak licznej Bożej Owczarni.

    Miliony chrześcijańskich żołnierzy III Rzeszy wracało na urlopy do żon, dzieci, parafii i ciepłych łóżek, i dzieliło się wieściami o tym, jak to na wojence jest. Zakłady fotograficzne w każdej lichej mieścinie wywoływały setki milionów fotografii z przewag wojennych chrześcijan. A to flaki wrogów w rowach, a to ściśnięte tłumy za drutami, a to równy rząd powieszonych, a to doły pełne rozstrzeliwanych, a chrześcijańscy wojownicy miłości bliźniego pozują z uśmiechem do fotografii przykładając lufy do głów.

    Chrześcijaństwo, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu, nie miało z tym żadnych poważniejszych problemów. Nic zasadniczego, nic fundamentalnie, strukturalnie przeciw.

    Jeśli więc dajesz jakieś przykłady, że jakiś proboszcz, jakiś pojedynczy biskup, w jakimś pojedynczym momencie wyraził się krytyczne, z pewnym, ostrożnym i fakultatywnym głosem sprzeciwu, że któryś z katolików, chrześcijan, albo i biskup uchronili jakąś grupkę ludzi, Żydów, przed więzieniem, czy śmiercią, to są to przykłady wyłącznie na wyjątek od reguły.
    Nuncjusz papieski co to ponoć miał Reichsfuhrerowi przekazać, że prześladowanie Żydów nie jest zajęciem ładnym, a pierwej sam wyuczył Hitlera, jakie jest właściwe traktowanie Żydów, nie przedstawia argumentu, ale perwersję.

    Dodatkowa lichość takich argumentów polega na tym, że mają one działać zastępczo, mają zasłaniać istotę i zamieniać wyjątek z regułą na miejsca.

    Skutkiem reguły skrzywienia, jakie religia wywołuje w człowieku jest to, że skrzywienia te występują w sposób najintensywniejszy i patologicznie częsty u tych, którzy najbardziej wzorowo utożsamiają istotę religii, w dodatku w sposób szczególnie uświęcony: u kleru.
    Jest wśród członków kleru wielokrotnie więcej pedofilów niż ogólnie w populacji społecznej. Wielokrotnie więcej homoseksualistów (za dewiację ma homoseksualizm, czyli pedalstwo sam kler, nie świat świecki), występuje nadobfitość alkoholizmu, chronicznego obżarstwa, korzystania z pornografii, w tym szczególnie dziecięcej, masowe łamanie celibatu, branie Kochanek i płodzenie dzieci, za które – ani kobiety, ani wspólne z nimi dzieci ( święta zasada – rodzina !!!) nie ponoszą żadnej odpowiedzialni, masowo się od nich odcinając i porzucając je; chroniczna, endemiczna samotność, pomimo tego że wszyscy oni są pełni „miłości” działającej w obie strony: Bóg ich kocha i oni kochają Boga. A wszystko „w sposób szczególny”, jak sami twierdzą. Bo oni są szczególnie umiłowani przez Boga, wybrani, uświęceni.

    Fundamentem religii jest fałsz, manipulacja i zaparcie się siebie, z czego wynikają skrzywienia osobowościowe. Z tego biorą się dalsze skutki, wraz ze wszystkimi sprzecznościami, niekonsekwencjami. Częścią tego są heroiczne wysiłki niektórych chrześcijan, by usunąć sprzeczność w sobie. Nie da się tego zrobić, dopóki się jest wyznawcą takich religii.
    Własny, wewnętrzny rozwój osobowy, dojrzewanie do autentyzmu, syntetyzowanie i integrowanie osobowe, oparte o swobodę zadawania pytań, wątpienia, niezgody, poszukiwania własnej drogi, innej niż dowolnej drugiej osoby, jest „życiem w prawdzie”.
    Gadają o tym nieustannie papieże, biskupi, prałaci, proboszcze wraz z całym swoim „ludem Bożym” i nieustannie się temu sprzeciwiają.

    Trzeba znać miarę i istotę rzeczy, anumliku.

  344. zezowaty (15:49)

    „za takie cytaty jak Ty przytaczasz 10.16 i 10.20 mnie poskreślano u Szostkiewicza. Wiec i tak masz sporo szczęścia.”

    Szczescie moje wynika stad, ze na blog p. Sz. nie probuje wchodzic. Jak mozna wchodzic na blog czlowieka, ktory przekresla komentarze do swojego wpisu tylko za to, ze zawieraja cytaty z tego wpisu?

    Lukiem kurskim takiego. Szerokim lukiem unikac

  345. @Tanaka, z godz. 18:43
    Trzeba znać miarę i istotę rzeczy, anumliku – walnąłeś na zakończenie swojej z kolei wyliczanki.
    28 marca o godz. 16:47 napisałem w poście do @sugadaddy: O dobrych uczynkach kościoła mogę pisać tak samo beznamiętnie, jak o złych uczynkach kościoła. Równie beznamiętnie mogę pisać o dobrych i złych uczynkach cerkwi, zboru protestanckiego, judaizmu i islamu. A także o złych i dobrych uczynkach buddyjskich mnichów, japońskich sintoistów czy hinduskich sikhów.

    Przypominam, że moja wyliczanka (według Ciebie powierzchowna, bo nie ujmująca fundamentalnych zjawisk rządzących człowiekiem oraz – jak piszesz – zdarzeń fundamentalnych, strukturalnych i systemowych) dotyczyła jedynie dopełnienia Twojej opinii o tym, że kościół dokonuje zbrodni mordu – dziś rzadziej – niedawno powszechnie. To, że ludzie kościoła (związani bądź nie z jego hierarchiczną strukturą) dokonywali, bądź inspirowali, bądź byli nadzorcami w wykonywaniu egzekucji na wierzących w co innego niż oni – nie ulega wątpliwości. Podobnie jak wyznawcy innych religii, doktryn i ideologii. Ale gdybym zaczął wyliczać te wszystkie zbrodnie, nie stałoby miejsca i cierpliwości czytelników. I tak sporo tego zapodałem. Uwierz mi na słowo. Judaizmowi poświęciłbym wiele więcej miejsca, a nie musiałbym specjalnie się napracować – wystarczyłoby zacytować niemal całą Księgę Wyjścia i obie Księgi Królewskie Tory. Podobnie by było z islamem. A i buddyzm znalazłby poczesne miejsce w wyliczaniu zbrodni popełnianych przez miłujących wszystko co żyje, – z robaczkami włącznie – mnichów. O sikhach nawet nie wspominam. A japońskim sintoistom wybudowałbym sporą kapliczkę, złożoną ze zbrodni. Uwierzysz na słowo, że tak by było? Zamiast tego, zacytuję (który to już raz?) mój ulubiony fragment z „Trzęsienia czasu”, Kurta Vonneguta:

    To, co człowiek robi człowiekowi, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że ludzkość należy poddać eksterminacji – oznajmił Pstrąg. – Obrabianie ad nauseam tego, co dorośli wyprawiają z dziećmi, byłoby, jeśli można się tak wyrazić, pozłacaniem złota.
    Azot łkał, mówiąc o swojej przymusowej służbie u strażników i lekarzy w nazistowskich obozach zagłady podczas drugiej wojny światowej. Potas opowiadał jeżące włos na głowie historie o hiszpańskiej inkwizycji, wapń – o rzymskich igrzyskach, tlen zaś o niewolnictwie afrykańskich Murzynów.
    Sód stwierdził, że wystarczy. Snuć dalej te opowieści to jak wozić piach na Saharę. Postawił wniosek, by pierwiastki używane do doświadczeń medycznych wiązały się przy każdej sposobności w coraz mocniejsze antybiotyki. Te z kolei będą powodować powstawanie nowych bakterii i wirusów, odpornych na przeciwciała.
    W krótkim czasie – przewidywał sód – każda choroba, w tym opryszczka i świąd krocza, stanie się nie tylko nieuleczalna, ale i śmiertelna.
    – Wszyscy ludzie umrą – podsumował sód – i, jak na początku wszechświata, pierwiastki będą wolne od grzechu.
    Żelazo i magnes poparły wniosek sodu. Fosfor wezwał do głosowania. Wniosek przeszedł przez aklamację
    .

    Bardzo mi się podoba konkluzja sodu pierwiastki będą wolne od grzechu. Czy aby na pewno?

    Brakowało Ci w moim pisaniu zdarzeń fundamentalnych, strukturalnych i systemowych. Krótka i prześmiewcza opowiastka Vonneguta, to właśnie fundament zjawisk dotyczących człowieka – zjawisk strukturalnych i systemowych.

  346. @ anumlik

    Było u Ciebie do mnie tak:
    „Obok jednak zdania na temat Kościoła Katolickiego, że – jak piszesz – Dokonuje zbrodni. Oraz zbrodni mordu – dziś rzadziej – niedawno powszechnie – przejść obojętnie nie mogę. Co to znaczy “dziś rzadziej”? I jakiej to zbrodni dziś kościół dokonuje?”

    Jak nie możesz to nie możesz, to Ci wyjaśniam. Sprawa niebłaha, co dla mnie jasne, Ciebie tak solidnie poruszyło, a jasne nie było – skoro pytałeś – że obojętnie przejść nie mogłeś. Skoro nie mogłeś, to dałem pół wywrotki objaśnienia do mojej tezy.
    Teraz mi mówisz, że chodziło (z naciskiem) jedynie o dopełnienie mojej opinii. To ja sobie myślę, że niepotrzebnie jechałem z tą wywrotką, by Ci ją przed chałupą wykiprować.
    Jednak, skoro już leży to leży, czyli „człowiek jest”.
    W swoim, też całkiem solidnym wywodzie, dałeś jednak listę rzeczy powierzchownych. Zastanawiam się więc, o co w sumie szła Ci rzecz – o sprawy powierzchowne, czy dla rozumienia religii i jej skutków w człowieku zasadnicze?
    Moje rozumienie Twojej wypowiedzi jest takie, że pomyliłeś jedno z drugim. Na moje jednak – należy znać miarę rzeczy – nie chciałeś się od początku zgodzić.

    Teraz robisz unik, czym potwierdzasz, co mówiłem: religie, z szintoizmem i sikhizmem włącznie, a te „objawione” w sposób szczególny, zasadzają się na fałszu i w skutku fałsz dają, co dowodzi tego, że to co decydujące, dzieje się na poziomie psychologii głębi. I do głębi należy się odnieść, co do istoty, a nie wyabstrahowanych, izolowanych powierzchowności.
    Żadna kosmetyczna „wizyta nuncjusza u Himmlera” istoty nie zmienia, a ją potwierdza.

    Gdzie ta Twoja cięta riposta, anumliku?

    Owszem, czytałem też co napisałeś do @sugadaddy. Nie komentowałem tego wcześniej; musiałbym się odnieść krytycznie, ale zrobię to teraz, skoro sam tą wypowiedź teraz przywołujesz.
    Nie przekonuje mnie ona.
    Piszesz: „O dobrych uczynkach kościoła mogę pisać tak samo beznamiętnie, jak o złych uczynkach kościoła. Równie beznamiętnie mogę pisać o dobrych i złych uczynkach cerkwi, zboru protestanckiego, judaizmu i islamu. A także o złych i dobrych uczynkach buddyjskich mnichów, japońskich sintoistów czy hinduskich sikhów. ”
    Jeśli się nie jest w punkcie równego oddalenia od tych wszystkich religii i ich wyznawców, to być może można pisać o nich równie beznamiętnie. Takie położenie jest jednak skrajnie rzadkie. Jeśli się siedzi w garnku z gotującym się islamem, to trudno o nim pisać beznamiętnie, a skrajnie trudno pisać po równo beznamiętnie i co dobrego i co do złego. Z gotującym się katolicyzmem, protestantyzmem, wiarą starotestamentową jest bardzo podobnie.
    Zestawianie powierzchownych faktów może i jest beznamiętne, ale zarazem dosyć jałowe i wprowadzające w błąd.

  347. @Tanaka
    Chyba zbliżyliśmy się w naszych stanowiskach, bo, domniemywam, poglądy na temat religii jako takich i na temat kurczowego trzymania się przez kapłanów, szamanów, świadków, głosicieli, misjonarzy, nauczycieli i uczonych w piśmie fundamentów ich religijnych objawień – zarówno osobistych – mistycznych, jak i przekazanych przez święte księgi, mamy podobne. A także na temat hipokryzji tych, którzy mienią się być strażnikami moralności, postępując dokładnie na abarot, czyli niemoralnie.

    Problemem jest jednak nie ocena religii jako takich, a same religie. A te są głęboko zakorzenione w człowieku. Od momentu, gdy (pisaliśmy obaj na ten temat) umysł dziecka w pierwszej fazie rozwoju człowieka, jest na etapie konstatowania, że wszystkie rośliny, zwierzęta, chmury i rzeczy czują i myślą, czyli, gdy jest ono na etapie animizmu – magicznego i religijnego/przedreligijnego postrzegania świata. Opisał to Piaget, z „terminowania” u Piageta swoją teorię dezintegracji pozytywnej wywiódł Dąbrowski. Obaj jednak zajmowali się – by tak rzec – indywiduami, małymi i młodymi w rozwoju osobniczym bytami; samymi w sobie – samotnie i samodzielnie – poznającymi świat. Mniej Piageta interesowało co w umysły tych małych indywiduów, w momencie postrzegania świata jako zbioru bytów czujących i myślących (bez względu na to, czy „byt” jest chmurą, psem, samochodem czy człowiekiem), jest wtłaczane przez dorosłych; rodziców i nauczycieli.

    Artyficjalizm, czyli pochodna dziecięcego animizmu, u większości dzieci objawia się przekonaniem, że wszystko na świecie – łącznie z naturalnymi bytami i zdarzeniami – jest wykonywane przez człowieka. Znaczy, że ludzie są odpowiedzialni za wszystkie zdarzenia na świecie. Ponieważ rodzice i nauczyciele nie lubią gdy się ich obdarza odpowiedzialnością za „sprawczość” (a nuż gówniarz zechce, aby mamuśka „oddmuchnęła deszczową chmurę” albo wyczarowała loda) przekierowują swoją magiczną potęgę na istotę wyższą – boga. Wedle tedy „antyficjalizmu przekierowanego” istotą sprawczą jest bóg. Dziecko może spać spokojnie, mamuśka nie musi wyczarowywać lodów, a dobry bozia, gdy się go ładnie poprosi (w modlitwie, na kolankach, z rączkami złożonymi) spełni życzenia malucha. Maluch na tym etapie pozostaje najczęściej w okresie od trzech do sześciu lat. Trochę trywializuję, ale – wydaje mi się – uchwyciłem istotę problemu.

    I tu wkracza coś, co inny znakomity badacz rozwoju małego dziecka, mianowicie Lew Semionowicz Wygotski, rosyjski psycholog, nazwał doświadczeniami społecznymi dziecka. Wygotski zakładał, że rozwój poznawczy dziecka „jest – jak pisał – przede wszystkim wynikiem wzajemnych interakcji z osobami posiadającymi większą wiedzę i bardziej kompetentnymi”. Dlatego kontakt dorosły-dziecko jest w rozwoju człowieka najważniejszy. Nie ważne czy jest to kontakt z nauczycielem w szkole, czy z rodzicami w domu. „Każdy postęp rozwoju, jaki dziecko czyni, ma swoje korzenie w kontekście kulturowym i interpersonalnym – pisał. – To właśnie poziom interpersonalny stanowi płaszczyznę krzyżowania się trzech grup wpływów – kulturowych, interakcyjnych i indywidualnych”.

    Wszystko cacy, możnaby rzec. Dziecko rozwija się harmonijnie w błogosławionym kontakcie z rodzicami, nauczycielami w przedszkolu i w szkole i z rówieśnikami. I w tym momencie pojawia się kapłan. Ksiądz, imam, rabin, szaman, mistrz, mędrzec. Strażnik Objawienia i zapisów tego objawienia w Świętej Księdze.

    Tu przerwę ten nudnawy już i akademicki wywód. I zaserwuję Ci, @Tanako, pytanie. Jak sobie wyobrażasz odsunięcie dziecka od – posłużę się słowami Wygotskiego – osoby posiadającej większą wiedzę i bardziej kompetentną w sprawach „nadprzyrodzonych”? Ę? Zamkniesz w domu? Nie poślesz do przedszkola? Do pierwszej klasy szkoły? (to okres myślenia animistycznego i postrzegania świata na sposób antyficjalny). I co zrobisz – tu polecę po bandzie, ale tylko trochę – gdy córka zażąda aby być w och, och jak pięknej, a Zośka to może, nie, a ja nie? sukience komunijnej. Toć przeca u polskich katolików rzecz najważniejsza – Komunia Święta. Suknia do ziemi, z falbankami i innymi fintifluszkami, wianek z białych kwiatuszków, bukiecik. A u chłopców garniaczek. No i te prezenty!

    Żeby było symetrycznie. A jak sobie wyobrażasz młodziaka żydowskiego bez bar micwy, a dziewczynki bez bat micwy. Znam wielu Żydów-ateistów. Nie wyobrażają sobie ich synów i córek bez uroczystej bar micwy i bat micwy. A do uroczystości rabin gminy nie dopuści. No, jak odseparować w tych pierwszych latach rozwoju dziecka, dziecko od kontaktu z religią, z religiantami i ze strażnikami świętych ksiąg? Jak? Pół kilo Nobla za odpowiedź.

  348. anumlik,
    Chyba jednak przesadzasz z tym „jedynym wyjściem” tj. angażowaniem dziecka w te wszystkie obrzędy religijne; ja córki nie chrzciłem, nie posyłałem do komunii, czy na religię – sama z własnej woli, w podstawówce, poszła na religię – raz, czy dwa razy – i to jej wystarczyło, by się przekonać, że kompletnie jej to nie interesuje.
    Do dzisiaj pozostaje ateistką i jej z tym dobrze.
    Na pewno miało na to wpływ wychowanie w domu ateistycznym i zrozumienie, że by być porządnym człowiekiem nie trzeba oczekiwać niczego od jakiegoś boga.
    Tak jak pisał Kotarbiński:
    „Że prawość, męstwo, dobre serce, godne są szacunku, a oszukaństwo, głoszenie kłamstw ze strachu, znęcanie się nad słabszymi – godne są pogardy, to jest równie oczywiste jak to, że cukier jest słodki, a sól słona. . I nie potrzeba żadnych uzasadnień pozaludzkich”.

  349. anumlik
    29 marca o godz. 16:08

    „A jeśli został stworzony, to kto stworzył stworzyciela? Za takie pytania dostałem w wieku lat czternastu w dupę od ksiądza-katechety i religia przestała mnie interesować. Pytania pozostały”.

    „Pewny siebie, sceptyczny Francuz stojący przed drzwiami swego domu spojrzał prosto w oczy Świadkowi Jehowy i oświadczył: „Jeśli potrafi mi pan wytłumaczyć, skąd się wziął Bóg, to pana wysłucham”. Świadek spokojnie odrzekł: „Niektórzy rozsądnie myślący ludzie doszli do tego samego wniosku, co osiemnastowieczny francuski filozof Voltaire, który powiedział: ‛Gdyby nie było Boga, to trzeba by Go wymyślić’. Czy zastanawiał się pan nad tym, dlaczego tak inteligentny człowiek, jak Voltaire, to powiedział?”

    Mężczyzna przyznał, że o tym nie pomyślał, ale zaprosił Świadka, który w mieszkaniu ciągnął dalej swą argumentację.

    Wiele ludzi — podobnie jak kiedyś Voltaire — uważa, że zarówno życie, jak i Wszechświat musiały mieć jakąś przyczynę. Aby móc stworzyć to, co widzimy, musiałaby ona dysponować pewną siłą, czyli odpowiednią energią, i takimi cechami, jak talent organizacyjny, poczucie piękna, miłość i mądrość. Dlaczego? Ponieważ te cechy są widoczne w widzialnym Wszechświecie, zwłaszcza na Ziemi. Nie są to jednak właściwości rzeczy, tylko osób. Wobec tego musi istnieć jakaś Istota Najwyższa — Bóg.

    „Zgoda”, odparł ciągle nie dowierzający Francuz, „ale skąd się wziął Bóg?”

    Wiadomo, że istnieje widzialny, materialny Wszechświat i niezliczona różnorodność form życia na Ziemi. Jak to wszystko powstało? „Przez przypadek” — mówią niektórzy, choć nie wszyscy naukowcy. Jednakże w teoriach sformułowanych przez różnych uczonych zawsze zakłada się, że coś istniało już przedtem — mniejsza o to, jak byśmy to nazwali. Uczeni mówią, i słusznie, że materia jest formą energii. Na tej podstawie, ich zdaniem, Wszechświat mógł powstać przez przypadek. Nie wyjaśniają jednak, jak doszło do wytworzenia się warunków inicjujących. Zawsze biorą za punkt wyjścia coś już istniejącego, czego pochodzenia nie potrafią wytłumaczyć.
    Ateiści przyjmują więc za punkt wyjścia istnienie jakiejś rzeczy, wierzący w Boga natomiast — istnienie osoby. Biorąc pod uwagę uwidaczniające się zarówno na Ziemi, jak i w całym Wszechświecie prawa natury, matematyczną dokładność, organizację i mądrość, ŚJ uważają, iż wynika stąd logiczniejszy wniosek, że tą Praprzyczyną wszelkiego bytu jest Osoba, a nie rzecz, inteligentny Stwórca, a nie ślepa siła. Przedkładają wstępne słowa Biblii: „Na początku Bóg stworzył (…)” nad hipotezę ateistów: „Na początku było coś” .

    „Wiedziałem, że w końcu zacytuje pan Biblię” — powiedział dociekliwy Francuz.

    Rzeczywiście, ŚJ uważają biblijny punkt widzenia co do prawd podstawowych za logiczny i zgodny z dostrzegalnymi realiami. Zbadajmy niektóre z nich …”

    Dalszy ciąg tej rozmowy pokazuje że staranne rozważenie argumentów na to, że życie zostało stworzone, może okazać się interesujące. Niejedna osoba zapewne przyzna, że nie byłoby rozsądne zamykać się na takie fakty.

    Żeby odpowiedź na pytanie: „Czy Bóg miał początek ?”, trafiła nam do przekonania, najpierw powinniśmy się upewnić , że On naprawdę istnieje. To jest możliwe …

  350. @sugadaddy, 29 marca o godz. 23:31
    Nie pisałem, że „jedynym wyjściem” (bez cudzysłowu) jest angażowanie dziecka w obrzędy religijne. Wręcz przeciwnie – ubolewam nad tym. Dom religijny będzie angażował, ateistyczny – nie. Problemem (naszym polskim) jest presja środowiska, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie proboszcz zna wszystkich, a nauczyciele bywają (albo i są) z „negatywnego odzysku”. W dużych miastach tego problemu nie ma. Poza tym zdajesz się nie doceniać ogromnej presji tradycji. Mam nadzieję, że stopniowo, rozpasany w swym dostojeństwie kler będzie miał coraz mniej osób do dalszego „nauczania” i coraz więcej dzieci – jak Twoja córka – po dwóch, trzech lekcjach religii, będzie z niej rezygnować. Ale! Tu trzeba albo być pełnoletnim, albo uzyskać zgodę rodziców na nieposyłanie dziecka na religię. Nie każdy jest ateistą.

  351. @dezerter
    Te pytania zaistniały „na piśmie” jakieś trzy i pół tysiąca lat temu. Zanim „głosiciel z Brooklynu” za pomocą Voltaire usiłował przekonać jakiegoś Francuza, że jeśli Bóg nawet nie istnieje, to należy go wymyślić. „Hymn 129” Rygwedy, zwany „Początek rzeczy”, jest pierwszym (nie jedynym) świadectwem, że pytanie o to kto stworzył świat (i bogów), istniało – ho, ho, ho – jak długo.

    Niebyt nie istniał wtedy, ani byt nie istniał,
    Nie było też przestworza i nieba u góry,
    Co było w ruchu, w czyjej opiece?
    Czym wody były, otchłanne, głębokie?

    Była ciemność, ciemnością od początku okryte
    Wszystko było jednym bez cech oceanem,
    Zarodek bytu w pustkowiu zawarty
    Stał się tym jednym mocą swego żaru.

    Śmierć nie istniała wówczas, ani nieśmiertelność,
    Pomiędzy dniem a nocą nie było rozłamu,
    Przez własną moc to jedno bez tchu oddychało
    I nic innego nigdzie poza nim nie było.

    Lecz oto żądza powstała z początku,
    Stając się myśli najpierwszym wysiewem,
    Związek bytu z niebytem wysiłkiem rozumu
    Znaleźli wieszczowie, w swym sercu szukając.

    Na wskroś przenika promień ich poznania –
    Czy była ona w górze, czy była też w dole?
    Byli dawcy zarodków, były sił potęgi,
    Różnorodność w dole, u góry dążenie.

    Ale kto wie to wszystko, kto mógłby powiedzieć,
    Skąd się zrodziła, skąd jest ta wysnowa,
    Bogowie się zjawili, gdy świat się wyłonił,
    A więc kto może wiedzieć, skąd wszystko powstało?

    I jak się zrodziła ta wysnowa bytów,
    Czy kto ją zdziałał, czy też nikt nie zdziałał –
    Ten, co na ziemię patrzy z najwyższego nieba,
    Ten może wie o tym, a może też nie wie?

    (przekład Franciszka Michalskiego wg wydania Ossolineum 1971)

  352. Uo matko. Na slowotok ratunku nie masz zadnego

  353. Pisowcy do pięt nie dorastają jehowitom, w odwracaniu przysłowiowego kota ogonem; wynika to z dennego poziomu intelektualnego tej sfory – oni kupią wszystko.
    Gdyby w biblii stało, że boga nie ma, dla nich byłby to koronny dowód że jest.
    Cała ta sekta bazuje na tym, że jej członkowie reprezentują poziom dzieci z pierwszych klas podstawówki. Oprócz przywódców oczywiście.

  354. anumlik
    29 marca o godz. 23:03

    Już o tym wspominałem, ale nie wiem czy czytałeś. Więc powtórzę: z tej lisy którą dajesz na początku, wyłączam szamanów.

    Szamana od członka kleru różni rzecz drastyczna: on ma własny, wewnętrzny i autentyczny autorytet.
    Kapłan ma autorytet nadany z zewnątrz – kolejna z listy rzeczy niewłasnych. Kapłan wyświęcony, okadzony, sformatowany, obłóczony, olejem uświęconym namaszczony przez władzę zwierzchnią, papieża albo biskupa, zaopatrzony w dyplom oraz ogłoszony jako autorytet mający.

    Autorytet nadany może być w każdej chwili odebrany. Co jest bardzo często czynione. Nawet jednak, gdy nie jest to czynione formalnie, działa doskonale znana każdemu człowiekowi zniewolonemu cenzura wewnętrzna: kapłan wie, bo został właściwie sformatowany, że ma siedzieć cicho i się nie wychylać. Bo naraża się na to, że wypożyczony mu autorytet urzędowy zostanie mu odebrany. I będzie koniec kapłana.
    Właśnie to ćwiczyliśmy z księdzem Lemańskim. Oebrać autorytet zewnętrzny jest bardzo prosto. Sakramentu kapłaństwa nie można „cofnąć”, nie ma to jednak żadnego znaczenia, jeśli są bardzo proste i skuteczne inne drogi. Które drab Hoser Henryk zademonstrował. Proste i działające.

    Szaman ma natomiast autorytet własny. Musiał na niego zapracować, jemu osobiście ludzie muszą ufać, jemu zawdzięczają to, że w tej wewnętrznej interakcji potrafią zadziałać np. siły obronne organizmu i wyleczyć umysł lub ciało. Działa przyroda, dzięki pogłębionej ufności do osoby i jej własnego autorytetu.
    Szaman umożliwia, ułatwia człowiekowi kontakt z własną osobową głębią, z własnymi, zwykle niepokojącymi, mrocznymi i lękowymi stanami, co wymaga bliskiego, zaufanego towarzystwa osoby doświadczonej, współdzielącej niepokoje i umiejącej pomóc w zintegrowaniu w sobie wewnętrznego ja.
    Dzisiaj, w świecie „cywilizowanym” podobną rolę przejęła psychologia. Problem z nią jednak jest taki, że psycholog teoretyzujący, zamieniający osobę w formułę, zmierza do bycia kapłanem, czyli tym, który ma autorytet zewnętrzny, tym razem naukowy.

    Kłopot z pojęciem „szaman” jest taki, że potocznie każdy wariat to „szaman”. Religie bardzo się postarały, by zohydzić to pojęcie. Przez co człowiek właściwie nie ma wokół siebie alternatywy wobec księdza i jest wobec religii bezbronny.

    Człowiek „mądry”, czyli kompletny, składa się, między innymi, z pierwiastka szamańskiego. Tylko ilu jest wokół ludzi mądrych?

    Co do dzieci – w wieku okołokomunijnym i Twojego pytania – Ę? Ja SIĘ wyrażę tak: oczywiście, standard społeczny jest taki, jaki szkicujesz. A jest, bo złe zadziało się już dużo wcześniej – dziecko zostało skażone religią, która wkradła się w jego potrzeby społecznego rozwoju, identyfikacji siebie z innymi i budowania obrazu siebie w odniesieniu do innych, co jest normalną potrzebą psychiki.
    Ale też zauważam ważny element tego zjawiska, co obserwowałem we własnym dziecku: gdy ma w rodzicu pełne zaufania oparcie, szybko rozpoznaje manipulacyją pustkę wciskaną mu przez religię. Rozpoznając to, staje się dojrzalsze i pojmuje, że samo jest mistrzem własnego wewnętrznego rozwoju, a nie ksiądz katecheta ani wieczniedziewica fruwająca nad Armią Czerwoną.
    Owszem, mój przykład jest mało typowy, bo bardziej typowe jet to, że dziecko nie ma oparcia w rodzicach, a autentyzm relacji osobowych i wewnętrzność autorytetu rodzica jest zastępowana przedmiotem. Na komunię i za komunię – nagroda: laptop, dron, smartfon, quad. To z dzieci bardziej kochane i to z nich lepsze, które ma większy i kosztowniejszy przedmiot.
    Bardzo to jest ładne, bo tak jednoznacznie dowodne w sprawie zabitej autentyczności kleru: niby księża nie pochwalają gór przedmiotów usteczkami swymi czasem się wyrażą w sposób zdystansowany, a realnie góry rosną., Kler żyje dokładnie z tego samego, taką ma w głębi psychologicznej zasadę i jej się nie przeciwstawi siebie nie unicestwiając.

  355. Tanaka, anumlik
    Wybaczcie, ale staje się ciut nużąca ta Wasza akademicka dyskusja, która ciągnie się od wczoraj, jak flaki z olejem.
    Więcej czadu, panowie, dopóki ziemia kręci się.

  356. @Tanaka
    Sto na sto, Monsieur Tanako. To jeśli chodzi o tę część Twojej wypowiedzi dotyczącą dzieci w wieku okołokomunijnym. Co zaś do szamanów. Użyłem tego określenia nie w znaczeniu „wariat”, choć zdaję sobie sprawę z tego, że to właśnie dzięki kapłanom religii monoteistycznych szaman równa się wariat. Postawiłem znak równości pomiędzy „szamanem”, a resztą „kapłanów”, bo dla mnie (bardzo tu subiektywna ocena – zdaję sobie z tego sprawę) szaman jest strażnikiem wiedzy tajemnej. Choć podzielam Twój pogląd na temat jego wewnętrznego autorytetu, to „wiedza tajemna” kojarzy mi się (i pewnie kojarzyć będzie, a żaden znak na niebie i ziemi nie wskazuje aby mogło się stać inaczej) z magią i okultyzmem. Szamani cieszą się autorytetem, to prawda, ale też i kulty oraz tajemnice, których są strażnikami oraz moce, jakimi dysponują (bo dysponują), napawają mnie i rozbawieniem i lękiem. Mniej ważne są dla mnie zewnętrzne oznaki ich oddziaływania na wiernych kultowi współplemieńców (bębenki, tańce, śpiewy rytualne), o wiele ważniejsze jest to, że są oni rzeczywistymi panami życia i śmierci członków plemienia, któremu przewodzą. Kapłan (w rozumieniu – ksiądz katolicki) piszesz – ma autorytet nadany z zewnątrz i ten autorytet może mu zostać odebrany przez „kompetentne władze kościelne”. Zgoda. Szaman, zanim przejdzie długą i skomplikowaną drogę, która doprowadzi go do rytuału potwierdzającego, że został przez byty nadprzyrodzone wybrany, co potwierdzi jego „szamaństwo”, też zostaje najpierw wyłuskanym przez innego szamana spośród współplemieńców jako ten, który po latach nauki potrafi przebywać jednocześnie zarówno pośród żywych, jak i pośród duchów (ludzi, zwierząt, roślin, a niejednokrotnie i minerałów). A gdy sprzeniewierzy się swemu powołaniu i wybraństwu, autorytet jego zostaje mu odebrany, a on sam srogo za to zapłaci. Śmiercią najczęściej. I ma to miejsce zarówno w społeczności Buriaków, Jakutów, Ewenków, jak i wyznawców hawajskiej huny – Kahunów, strażników wiedzy tajemnej.

    Pozdrówka

  357. @mag
    Przewijaj, magusiu, przewijaj. Nikt nie każe Ci czytać. Sądzę jednak, że wyczerpaliśmy z @Tanaką temat. Ja sądzę. Nie wiem jakie zdanie ma mój interlokutor.

  358. @Tanaka..
    30 marca o godz. 10:37

    Pełna zgoda! Dodam od siebie, że sugerowanie „Anumlikowej” drogi bez wyjścia: „I co zrobisz gdy córka zażąda aby być w och, och jak pięknej, a Zośka to może, nie, a ja nie? sukience komunijnej.” jest infantylizmem. Czy Anumlik także ulegał swoim dzieciom, gdy te chciały, podobnie jak ich rówieśnicy, kolejne zabawki? Wyższe kieszonkowe? Co to ma być, szantaż dziecka i uleganie rodziców? Aby nie być gołosłownym, znam osobiście kilka rodzin (z różnych miast), w których zarówno córki jak i synowie nie przystępowały z woli rodziców do komunii. Jakimś głupim i niesprawdzonym mitem jest, że takie dziecko jest izolowane i szydzone przez swoje środowisko. A jeśli nawet by tak bywało, to co mają powiedzieć dzieci w okularach? Rude, grube, biedne, niepełnosprawne etc, który zwykle bywają wyśmiewane przez swoich rówieśników? Co ci rodzice tych dzieci mają zrobić?

  359. anumlik,
    Piszesz, że nie każdy jest ateistą – posądzasz mnie, że nawołuję katolików do nie chrzczenia dzieci? Toż to absurd! Ja – jeśli już – to uważam, że ateistów (tych którzy się ateistami mienią) powinno być stać na bycie w tej materii konsekwentnymi i postępowanie zgodnie ze swymi przekonaniami, a nie przekonaniami innych ludzi i uleganie ich presji.

  360. @Rafał KOCHAN
    Czy Anumlik także ulegał swoim dzieciom, gdy te chciały, podobnie jak ich rówieśnicy, kolejne zabawki?
    Nie ulegał. Pisałem o modzie „na pierwszą komunię” spowodowanej kiecką i prezentami, a nie rzeczywistą wiarą rodziców.

  361. @sugadaddy
    Piszesz, że nie każdy jest ateistą – posądzasz mnie, że nawołuję katolików do nie chrzczenia dzieci?
    Gdzie napisałem, że nawołujesz katolików do niechrzczenia dzieci? Byłym ciekaw zobaczyć. No i… nie każdy jest ateistą, fakt. A co do hipokryzji tych, którzy swoje poglądy i światopoglądy skrywają przed otoczeniem, bo tak jest wygodnie. Toć ten rodzaj hipokryzji ma setki jeśli nie tysiące lat. Nazywa się to to konformizmem.

  362. Rafał Kochan
    Dotykasz sprawy, która przesądza o tym, że mamy to co mamy, czyli śluby kościelne bo (to tradycja i taka ładna romantyczna oprawa), chrzty, komunie „dla świętego spokoju”, podobnie posyłanie na religię, co by dziecko nie czuło się wykluczone.
    Ostatnio w długiej rozmowie telefonicznej z moją patchworkową córką, która skarżyła mi się, że czeka ją męka przygotowań okołokumijnych juniora, miałam naprawdę duży problem, by ją przekonać, że wcale nie musi tej drogi przez mękę przechodzić. I nie rozumiem, jak światła agnostyczka, młodsza ode mnie o pokolenie, może być taką konformistką a raczej oportunistką. Oczywiście, że rozumiem, ale chciałam ją jakoś zawstydzić, sprowokować. Niestety, nie udało mi się.
    Ona nie chce narazić synka na ostracyzm, a że mieszkają na tzw. głębokiej prowincji, to ją jakoby tłumaczy.
    W ten sposób myśli wciąż większość ludzi, którzy sami od kościoła już odeszli, ale nie potrafią się uwolnić od rytuałów. Jedni oglądają się na drugich i mało kto wyskakuje przed orkiestrę.
    W tym przypadku odwaga wciąż jest droga, w przeciwieństwie do innych zachowań społecznych, które nie wymagają już żadnej odwagi, bo w demokracji wszystko wolno. Byle nie obrażać uczuć religijnych i uznawać za obowiązujące nauki kościoła oraz stosować się do prawa bożego.

  363. @anumlik..

    Nie ma żadnej wiążącej mody “na pierwszą komunię”. To rodzic decyduje o tym, jaką drogą ma iść jego dziecko. To rodzic decyduje, jakie mają towarzyszyć temu dziecku wartości. To właśnie rodzic ma kształtować świadomość dziecka, które powinno znać swoją wartość; które powinno przez całe życie postępować WBREW obowiązującym modom; które ma być asertywne, empatyczne i tolerancyjne.
    I to właśnie wygodnictwo rodziców, ich durnowate nawyki, brak indywidualizmu, tchórzostwo i bylejakość moralna powodują, że potencjał państwa do przyjęcia NORMALNOŚCI w naszym kraju stale się obniża.

  364. @Rafał KOCHAN
    Zostałem przez @mag uprzedzony w odpowiedzi. Sam bym tego nie ujął lepiej.

  365. @anumlik..

    Nie do końca rozumiem twoje stanowisko. Mag napisała, że „Ona nie chce narazić synka na ostracyzm, a że mieszkają na tzw. głębokiej prowincji, to ją jakoby tłumaczy.”. Twoim zdaniem należy akceptować takie postawy ludzkie, które są wyprane z cech indywidualizmu? Ma panować kompletne wtopienie się w głupi tłum, wbrew indywidualnym przekonaniom? Należy uznać takie postawy moralne za słuszne?
    Ja takich słabych ludzi nie rozumiem i gardzę ich wyborami życiowymi. Nic ich nie tłumaczy… chyba że ich własna głupota lub wspomniany tu już idiotyczny konformizm.

  366. Alescie sie rozpisaliscie, prowokatorzy ateistyczni…. 😉

    Niech Wam bedzie.

    @mag
    Zaraz wezme na garba od @Rafala, ale co mi tam.
    Wiec ja ateista z „zagramanicy” ochrzcilem swojego Jasia, w imie „dobrych relacji” z niedoszlymi tesciami. Nawet obiecalem ksiedzu, ze „wychowam po katolicku”, a co, ateiscie nie wolno? Nie wiem co prawda co on sobie wyobrazil, ja za to wiedzialem, ze obiecujac, ze „wychowam po katolicku”, mialem dokladnie odwrotnosc na mysli. Bo jak moza sie spodziewac, ze ateista wychowa na „katolika”. Jemu nie przeszkadzalo, to mi tym bardziej. Inna zupelnie sprawa, ze ten moj konformizm zdal sie psu na bude. Relacje z niedoszlymi sa jak najbardziej do dupy, ale to nie moj problem tylko ich. Niemniej, mi to zwyczajnie zwisa, bo mieszkam w najwiekszym z europejskich miast.

    @Tanaka, anumlik, Rafal, i reszta zainteresowanych….

    Powiedzieliscie niemal wszystko i moglbym sie zajac czyms owocniejszym, niz ponowne „miedlenie” przemiedlonego tysiace razy. Jest jak piszecie i niestety bedzie jeszcze bardzo, bardzo dlugo. Nie dlatego, ze „kosciol”, tylko dlatego, ze ludzie…. To ludzie tak maja w glowkach, ze sie bedzie bez niemal zadnego wysilku ciagnelo i smedzilo, chyba, ze ktos wpadnie na pomysl jak ludzi zmienic. Przypomne co juz ze dwa razy pisalem.

    Na poczatku XXw jakis nemiecki etnograf opisal jak to jakas starowinka zaniosla garnek kaszy na obiate poganskim balwanom na Gorze Slezy. Ciezko uwierzyc, ale tysiac lat po wprowadzeniu chrzescijanstwa, jeszcze sie znalazla kobiecina, ktora zaniosla poganska obiate „starym bogom”. Juz nie wiedziala, kto oni sa, juz nie wiedziala o co chodzi, ale zaniosla. Sama chodzila sie modlic do kosciola, ale obiate zaniosla…

    I podobnie, albo tak samo, bedzie z chrzescijanstwem. Beda sobie ludzie ateistami, agnostykami, buddystami, machometanami, czy czyms tam jeszcze, ale „swietym znakiem krzyza” beda sie zegnac i jak drzwiami palec przytna, to zawolaja „o qurwa”, albo „lojezumaria”…

    Bo ludzie tak juz maja.

  367. Jak lonefather się rozpisuje, często bez sensu, to dobrze.
    Jak inni piszą więcej – bez udziału lonefathera o zgrozo – to źle.
    Kiedy odgrywający rolę 100% ateisty lonefather nagle przyznaje, że jest typowym polskim „ni to psem, ni wydrą”, czyli pseudo ateistą co chrzci dziecko dla świętego spokoju, to ja sobie myślę, że nigdy nie będziemy mieli państwa świeckiego, dzięki właśnie takim jak on.
    Dlatego zawsze z dystansem podchodzę do „krów, które dużo ryczą”.

  368. @lonefathera..

    Nie weźmiesz na garba, bo to nie moja sprawa, co robiłeś ze swoimi dziećmi. Każdy ma prawo mylić się w życiu i bardziej mnie interesowałoby to, w kontekście powrotu tego wątku, czy żałujesz swej decyzji? Moje zdanie znasz w tej sprawie…. Ale je powtórzę… Tego typu postawy, jak twoja ugruntowują negatywny wpływ kościoła na życie ludzi.

    Co do drugiej części twej wypowiedzi. To prawda – ludzie zawsze będą sobie w coś wierzyć. I ja na to się godzę… Ja to w pełni toleruję i daleki jestem od pogardy wobec ludzi wierzących. Mój sprzeciw (i mam nadzieję, że cały blog Pana Jacka Kowalczyka jest wpisany w tę zadumę) dotyczy tego, jak religia oraz oficjalni reprezentanci tej religii profanują transcendencję człowieka oraz niszczą od środka znamiona tzw. zdrowego społeczeństwa.

  369. sugadaddy
    30 marca o godz. 13:36

    Nie jestes kompletnym glupcem, dlatego ciut dopowiem, choc wcale nie musze tego robic.

    Ja jestem ateista, mama jasia tez byla. Jej rodzice to „intensywni” katolicy. Gdy umarla, to zdecydowalem sie ochrzcic synka. Nie dla siebie, nie dla niego, tylko w imie dobrych relacji z niedoszlymi tesciami, ludzmi sporo po 70tce. Mnie to wali, Jasiowi wszystko jedno, a ja pprobowalem tym gestem tworzyc dobre relacje z ludzmi, ktorzy byli, sa i beda po kres swojego zywota mnie co najmniej nielubic, jesli nie gorzej. PROBOWALEM, jak wyzej napisalem bezskutecznie, ale probowalem.

    Jesli nadal nie pojmujesz, to dziadkowie od strony mamy sa jedynymi ludzmi zwiazanym z Jasiem od strony mamy. Jesli nadal nie rozumiesz, to mozesz zaczac sam siebie nazywac idiota!

  370. anumlik
    30 marca o godz. 11:38

    Nieeech żyyyjeeeeee naaaaaaaaaaaamm !

    Za chwilę obchodzimy dzięsięciornicę Odejścia Do Domu Pana naszego Świętego Ojca Świętego Jana Pawła II.

    (mag, przenaj, czy to jest to trochę „więcej czadu”?)

    Ogląd szamana od środka na razie zostawię, choć temat bardzo ciekawy. Skwituję tym, że szaman może robić rzeczy najprostsze i bardzo skuteczne, bo biologiczne, fizjologiczne i akustyczne: rytmicznie tańczyć, uderzać w bęben, podobnie używać głosu. Rytm i odpowiednia modulacja dźwięku potrafi leczyć lub wywoływać schorzenia. Są choroby zawodowe związane z dźwiękiem i drganiami i są działania ozdrowieńcze.
    Doskonale to znają wszystkie kultury tzw. „prymitywne”, z całą Afryką na czele. A bez perkusji praktycznie nie istnieje dzisiejsza muzyka bandowa.

    Czytałem kiedyś, że słonie mają moc ozdrowieńczą, dzięki sile i charakterystyce niskich dźwięków. Także psychiczny (osobowy) z nim kontakt dobrze służy – obu stronom.

    W chrześcijaństwie zostały z tego głównie dzwoneczki ministranckie na „padnij” i „powstań”, co od dziecka mnie bardzo drażniło jakimś wtedy nienazwanym fałszem.
    Bodaj jedyny dźwięk jaki ma swoje właściwe działanie, to organy. To instrument jak słoń.

    @@ Rafał, lonefather

    Obserwacja i towarzyszenie własnemu dziecku, które naturalnie i z łatwością się rozstawało z religijnym czadem, jest bardzo pouczającym i wyzwalającym doświadczeniem. Nie potrzeba do tego żadnych nakazów ani zakazów; to zresztą byłoby złe. Wystarczy poczucie mądrej więzi. I działa. Rodzimy się jako naturalni ateiści i istoty gotowe do samorozwoju. Który jest nam odmawiany na wiele sposobów, a religijny należy do najokrutniejszych, bo najbardziej wyrafinowanych i toksycznych. Wbudowanych tak głęboko, że pozbycie się tego w późniejszym wieku zwykle nie obywa się bez traum.

  371. @lonefather..

    Jak sam widzisz, dobrymi chęciami piekło wybrukowałeś. Z twojej decyzji nikt nie stał się szczęśliwszy.. Ani ty, ani twoje dziecko, ani twoi teściowie, jak przypuszczam. Twój przypadek jest modelowym, który potwierdza zasadę, iż decyzje życiowe podjęte wbrew intuicji i przekonaniom prędzej czy później mszczą się na ludziach.
    Jak wspomniałem wcześniej, każdy z nas prawo do błędu i każdy z nas jeszcze niejeden błąd popełni. Ważne, co te błędy w nas poprawiają i czego uczą.

  372. sugadaddy
    30 marca o godz. 10:36

    „Cała ta sekta bazuje na tym, że jej członkowie reprezentują poziom dzieci z pierwszych klas podstawówki”.

    „Gdy już upłynęła połowa święta, Jezus wstąpił do świątyni i zaczął nauczać. Żydzi popadli więc w zdumienie i mówili: „Skąd ten człowiek ma znajomość pism, skoro nie studiował w szkołach?”(Jana 7:14,15).

    Także pierwsi chrześcijańscy głosiciele nie mieli rozległego wykształcenia świeckiego. Uczniowie Jezusa byli w większości prostymi, niewykształconymi ludźmi, a jednak potrafili zrozumieć to, czego ich nauczał . Jak to możliwe ?

    Jezus oznajmił, że zrozumienie Biblii jest zależne od dwóch czynników — od pomocy Boga oraz właściwego nastawienia serca. Oznajmił: „Publicznie wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, ponieważ ukryłeś te rzeczy przed mędrcami i intelektualistami, a objawiłeś je niemowlętom”. Jak widać, zrozumienie głębokich myśli podanych w Piśmie nie jest dostępne dla każdego. Bóg jako „Pan nieba i ziemi” ma prawo decydować, przed kim ukryje lub komu objawi prawdę o sobie. Nie działa jednak w sposób przypadkowy. A czym się kieruje, dokonując wyboru?

    Stwórca darzy uznaniem pokornych, nie akceptuje zaś wyniosłych. Nie odsłania prawdy przed „mędrcami i intelektualistami”, czyli ludźmi wykształconymi i mądrymi na sposób świecki, którzy w zadufaniu odrzucają Jego pomoc. Duchowe prawdy odsłania natomiast przed „niemowlętami” — tymi, którzy lgną do Niego i którzy są szczerzy i pokorni jak dzieci.

    Jezus, osobiście stykał się z dwojakimi reakcjami: wielu dumnych, wysoko wykształconych przywódców religijnych nie pojmowało sensu jego orędzia, podczas gdy pokorni rybacy dobrze je rozumieli. Oczywiście również niektórzy bogaci i wykształceni zostawali naśladowcami Jezusa, ale byli to ludzie przejawiający niekłamaną pokorę.

  373. „Także pierwsi chrześcijańscy głosiciele nie mieli rozległego wykształcenia świeckiego. Uczniowie Jezusa byli w większości prostymi, niewykształconymi ludźmi, a jednak potrafili zrozumieć to, czego ich nauczał . Jak to możliwe ?”
    Bo przemawiał do ludzi przypowieściami, to jak bajki z morałem, a więc pewnie dlatego prości rozumieli, a uczeni w piśmie po prostu nie akceptowali jego bajania.

  374. Konformistyczne i oportunistyczne postawy rodziców względem rytuałów, na które skazują dzieci, to przekleństwo laicyzacji. Szkoda, że ludzie są tacy słabi i ulegają sile tradycji, która ma się nijak do nowoczesnego, miejskiego życia. Bo takie rzeczy dzieją się nawet u nas w Warszawie. O prowincjuszach nie wspominam, bo tam dochodzi jeszcze strach przed ostracyzmem.

  375. lonefather,
    Dziękuję za komplement – cieszy, że nie jestem kompletnym głupcem.
    Ty za to, konsekwentnie dążysz do osiągnięcia tego stanu; dla mnie jesteś małostkowym, zakompleksiałym człowieczkiem, który za wszelką cenę – wzorem tego na „A” chce udowodnić swoją wielkość.
    Poza tym bywasz nielogiczny i niekonsekwentny – wpierw kogoś bronisz, by za chwilę na niego napaść. Jakiś taki rozchwiany psychicznie bywasz. Radzę wpierw myśleć, a potem pisać. (na trzeźwo)
    Jesteś małostkowy, bo wytknąłeś mi, że to co napisałem, Ty już zasygnalizowałeś wyżej.
    Gdybym był taki jak ty, to miałbym pełne ręce roboty, wytykając kilkorgu nickom*, że powielają to co już wcześniej napisałem. Ale nie jestem i robił tego nie będę, bo nie jestem małostkowym głupcem.
    Twoje „odpłynięcie” najlepiej obrazuje podsumowanie przez Ciebie opinii:”Alescie sie rozpisaliscie, prowokatorzy ateistyczni…”( abstrahuję od formy gramatycznej tego zdania).
    NIECH WAM BĘDZIE – myślę że wszyscy się bardzo ucieszyli – łaskawco.

    PS. Twoje wyjaśnienie / wpis o 14:03/ tylko Cię pogrąża i pokazuje, że jednak masz mnie za durnia, któremu taka ” skomplikowana” filozofia życiowa, wymaga włożenia łopatą do głowy. Bo nie wiem, czemu pseudo ateiści chrzczą dzieci.
    Popełniłeś sto – któryś wpis na tym blogu, zawierający jakieś banały, które znane są każdemu w opisanej sytuacji.

    *Uważam, że na blogach nie ma kontaktów osobistych – rozmawiamy z nickami, pod którymi może się kryć każdy i wcale nie musi być tym za kogo, na podstawie jego komentarzy, go bierzemy.
    A niektórzy, chyba, zbyt osobiście traktują te blogowe, wirtualne kontakty.

  376. dezerter,
    Jesteś chyba na tyle pojętny, celowo nie piszę inteligentny, że chyba jesteś w stanie zauważyć, że nie adresuję moich wpisów do ciebie; nie będę Ci wymyślał, bo to woda na Twój młyn, ale bądź łaskawy i nie adresuj swoich komentarzy do mnie. Chyba, że jesteś klinicznym wariatem, co potwierdzisz jeśli jeszcze raz do mnie się zwrócisz.
    PS. I tak twoich mądrości nie czytam.

  377. @Żorż Ponimirski
    Bo przemawiał do ludzi przypowieściami, to jak bajki z morałem, a więc pewnie dlatego prości rozumieli, a uczeni w piśmie po prostu nie akceptowali jego bajania.
    Uczeni w piśmie zajęci byli studiowaniem Tory, kodyfikowaniem całej sfery żydowskiej obrzędowości, z czego powstała halacha (248 obowiązków i 365 zakazów) oraz interpretowaniem Pisma, z czego powstał Talmud (ustna Miszna przekazywana od III wieku p.n.e. i spisana w IV wieku n.e. Gemara). Była to kasta próżniaczych obłudników, którą nazywano faryzeuszami. Sporą część interpretacji zajmowało niektórym z nich udowadnianie pobożnym Żydom, że mogą seksualnie figlować z dziećmi. Taki na przykład rabin Joseph powiedział: „Chodźcie i słuchajcie! Dziewczynę w wieku 3 lat i 1 dzień można zdobyć do małżeństwa przez spółkowanie, i jeśli brat jej zmarłego męża żyje z nią, staje się jego”.(Sanh. 55b)
    „Dziewczyna w wieku 3 lat i 1 dzień może być poślubiona przez wspólne pożycie”. (Yeb. 57b) „Dziewczyna w wieku 3 lat i 1 dzień może zostać nabyta do małżeństwa przez współżycie, i jeśli brat jej zmarłego męża żyje z nią, staje się jego”. (Sanh. 69a, 69b, Yeb. 60b). Inny rabin – Symeon ben Yohai stwierdził: „neofitce, która jest w wieku poniżej 3 lat i 1 dzień wolno poślubić kapłana, gdyż jest powiedziane, że wszystkie kobiety dzieci, które nie poznały mężczyzny przez leżenie z nim, utrzymują się przy życiu, i Fineasz (który był kapłanem, jak mówi przypis) na pewno był z nimi”. (Yeb. 60b). Możemy się z Talmudu także dowiedzieć, że ponieważ chłopcy nie są dojrzali pod względem seksualnym, molestowanie ich nie stwarza implikacji moralnych. Ponieważ chłopiec nie jest „człowiekiem” w sensie dorosłości, zarówno on jak i jego „uwodziciel” stoją poza mojżeszowym zakazem homoseksualności. Tora mówi bowiem: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kapł. 18:22) Z chłopcem zaś to „nie jest obrzydliwość”. Jezus o faryzeuszach mówił nie w przypowieściach (jak je nazywasz – bajkach z morałem), a bezpośrednio. Kiedy oskarżył faryzeuszy, że są duchowymi dziećmi szatana, w pełni zdawał sobie sprawę do czego byli zdolni. „Biada wam, obłudni nauczyciele Pisma i faryzeusze – mówił – bo jesteście podobni do pobielanych grobów, które z zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i zgnilizny” (Mt 23,27). Do owego „biada” dodał jeszcze inne, najbardziej chyba znane słowa, których nie sposób nie odnieść do pedofilii właśnie: „Kto by zaś zgorszył, lub skrzywdził; jednego z tych małych, którzy we Mnie wierzą, pożyteczniej by mu było, aby zawieszony był kamień młyński na szyi jego i utopiony był w głębokości morskiej” (Mt 18, 6).

  378. @Rafal Kochan

    Owszem wybrukowalem, ale nie pieklo, tylko droge do porozumienia. To, ze oni nie przeszli, to nie moja wina. Probowalem i nie zaluje, nawet jesli nic z tego nie wyszlo. Czy to byl blad? Nie jestem przekonany, nawet jesli to niczego nie zmienilo w nastawieniu do mnie niedoszlych tesciow.

    Od ochrzczenia dzieci nie umieraja, wiec i Jasiowi nic nie bedzie. Jak zapewne wiesz wiekszosc ateistow byla ochrzczona i nie przeszkadza im to w byciu ateistami.

    Reszty obrzadkow sobie i synowi daruje.

  379. sugadaddy
    30 marca o godz. 14:52

    Czuje sie pograzony…

  380. anumlik
    30 marca o godz. 15:52

    Słowa Jezusa mogą wskazywać na to, że sam był ofiarą homoseksualnych chuci faryzeuszów.

  381. O ile latwiej by sie zylo, gdyby wszyscy umieli sluchac i czytac ze zrozumieniem. (mnie tez to dotyczy).

    Tak ochrzcilem syna, ale pupe tez mu wciaz podcieram. Jedno i drugia ma dla mnie IDENTYCZNA WARTOSC.

    Jestem ateista, to na kogo wychowam Jasia?

    Przypisywanie mi czegokolwiek innego niz napisalem jest niepowazne.

  382. @Tanaka, z godz. 16:04
    Mogą. Tak ostro, jak o faryzeusza i uczonych w piśmie Jezus nie wypowiadał się expressis verbis o nikim. Nazywał ich obłudnikami, pobielanymi grobami kryjącymi trupie kości i zgniliznę, wężowym plemieniem, misami czystymi zewnątrz, a wewnątrz pełnymi zdzierstwa i niepowściągliwości. Przepowiadał im – in extenso – potępienie piekielne.

  383. No proszę, ale się nazwy zbiegły, dwóch ojczulków się pocięło. 😉
    Señor kawalerzy, proponuje solówkę na gołe klaty przed redakcją Polityki. 😉

  384. anumlik,
    Na ile jesteś pewny, że Jezus faktycznie to powiedział?

  385. Wreszcie się wzięli za tą PiSowską qrewkę.
    „Skazując Kamińskiego na trzy lata bezwzględnego więzienia i dziesięć lat zakazu pełnienia funkcji publicznych (co znamienne: to kara wyższa od żądanej przez prokuraturę), Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wyraźnie napomniał, że nie można pod szczytnymi hasłami walki z przestępczością stosować pozaprawnych metod ani wypaczać obowiązujących procedur.”
    I teraz pytam ja się, czy on faktycznie pójdzie siedzieć, czy ten wyrok to taka bajka.

  386. @Żorż Ponimirski
    30 marca o godz. 16:45

    Obawiam się, że ten wyrok jest elementem teatrzyku pod hasłem: WYBORY. Nie podniecam się tym. Zobaczymy, co będzie po odwołaniu od tego wyroku. Nie zdziwię się, że wyższa instancja wskaże na jakieś błędy w prowadzeniu tej sprawy i cały ten wyrok będzie kolejnym, socjotechnicznym wkrętem jaśnie nam panujących kawalarzy z PO.

  387. dezerter
    30 marca o godz. 14:39

    „Stwórca darzy uznaniem pokornych, nie akceptuje zaś wyniosłych. Nie odsłania prawdy przed „mędrcami i intelektualistami”.

    A Ty z uporem świętej papugi – furt odsłaniasz. Jesteś stwórtszy od Stwórcy.

  388. @ sugadaddy, z godz. 16:42
    Na ile jesteś pewny, że Jezus faktycznie to powiedział?
    Sam mi to na ucho powiedział. Ale poważnie. Cytuję ewangelistów. Podaję w nawiasie z jakim fragmentem i jakiej ewangelii mamy do czynienia. Możesz, oczywiście napisać, że ewangeliści i późniejsi kopiści to zmyślili, ale to będzie wyłącznie argument na jałową dyskusję, a na kolejną nie mam ochoty.

  389. dezerter

    Gloryfikowanie maluczkich przez Jezusa świadczy o dawności kompleksu kurdupla. Powszechne jest wytykanie, że „wykształcenie to nie wszystko”, „no i co z tego, że ma studia”, „nauka gówno wie”, „profesor, a głupi jak but”itp. Traf chce, że z reguły ci wytykający to ciut pod względem wykształcenia niespełnieni. Więc nie zawodnicy z cenzusami wyskakują z gadką, że wykształcenie to nie wszystko, lecz raczej ci bez cenzusów. To statystyka, a nie mój pogląd. Więc pewnie kompleks jest źródłem idealizowania przez Jezusa maluczkich, czyli niewiedzy, naiwności, wybałuszonych wielkich oczu głupiego niemowlęcia.

  390. anumlik
    30 marca o godz. 16:22

    „Przepowiadał im – in extenso – potępienie piekielne”.

    Słowo „piekło” można znaleźć w wielu przekładach Biblii. W innych używa się w tych samych wersetach wyrażeń „grób”, „kraina umarłych” i tym podobnych.

    Które tłumaczenie jest poprawne ?
    „Wiele zamieszania i nieporozumień wywołali pierwsi tłumacze Biblii, którzy stale przekładali hebrajskie słowo Szeol oraz greckie Hades i Gehenna na piekło. Prosta transliteracja tych słów, dokonywana przez tłumaczy zrewidowanych przekładów Biblii, nie wystarczyła do jednoznacznego usunięcia tej niejasności i fałszywego poglądu” (The Encyclopedia Americana, 1942, t. 14, s. 81). Zamiast konsekwentnie przekładać słowa oryginału, tłumacze ulegali wpływom własnych poglądów.

    Co według Biblii jest karą za grzech?
    Rzymian 6:23: „Zapłatą, którą płaci grzech, jest śmierć”.

    Czy po śmierci czeka dalsza kara za grzech?
    Rzymian 6:7: „Kto umarł, został uwolniony od swego grzechu”.

  391. Pojawiło sie bardzo dużo wątków na blogu w tym osobistych, ale nie widze tu nic zdrożnego, w końcu wiedze o życiu czerpiemy przede wszystkim z własnego doświadczenia.
    Pojawił sie tez autor – Pan Andrzej Dominiczak i bardzo dobrze, ponieważ rozmowę „na temat ” uważam za niedokończoną. Autor rozżalił się nad nad sobą i swoim czasem straconym w życiu, poniekąd słusznie, ponieważ z szerokiego asortymentu wolności o które walczono, pozostała tylko jedna – wolnośc słowa – i jak sie okazuje zagrożona. Panie autorze!, wolność słowa czyli prawo do wyrażania swoich poglądów w kwestii głównie swiatopoglądowej jest rzeczywiście ograniczona i to przez wspomniany wcześniej art. 196 k.k.. Pisze Pan o swoich próbach zmiany sytuacji i teraz nie wiem czy jest to projekt „kosmetyczny”, który zacytował wcześniej nasz wszechwiedzący blogowicz, czy radykalny, polegający na wykreśleniu artykułu z kodeksu karnego. Pan jako człowiek swiatły, zdaje sobie sprawę że polskie prawodawstwo i jego stosowanie w tej kwestii są ewnementem w skali europiejskiej, a nawet światowej, wyłączając kraje z religia muzułmańską.
    Pytałam Pana rownież o osobiste zaagażowanie w czasie toczących się procesów o brazę uczuć religijnych, w przypadku Doroty Nieznalskiej, Doroty Rabczewskiej, Adama Darskiego, pisze o tych przypadkach które znam z prasy. Proszę uczciwie odpowiedzieć jakie było Pańskie stanowisko w tych sprawach i czy starał się Pan je upublicznić. Odsyłanie blogowiczów do napisanej przez siebie książki nie jest działaniem konstruktywnym (warto byłoby podać kilka istotnych cytatów, bądz ogólne przesłanie); ponadto zachwalanie własnego towaru trąci kryptoreklamą.
    Nie rozumiem dlaczego wybrał Pan właśnie kontrowersyjną osobę biskupa jako przedmiot nękania, abstrahując od treści jego haniebnej wypowiedzi. Dlaczego nie pochylił się Pan nad samotną matką, którą te słowa musiały zranić?

  392. anumlik
    30 marca o godz. 15:52

    „Do owego “biada” dodał jeszcze inne, najbardziej chyba znane słowa, których nie sposób nie odnieść do pedofilii właśnie: “Kto by zaś zgorszył, lub skrzywdził; jednego z tych małych, którzy we Mnie wierzą, pożyteczniej by mu było, aby zawieszony był kamień młyński na szyi jego i utopiony był w głębokości morskiej” (Mt 18, 6).

    W cytowanym wersecie, Jezus zwraca się do swoich uczniów a nie do faryzeuszy. Nie ma też w tekście, słowa „skrzywdził”. Nie odnosi się więc do pedofilii, ale – jak wskazuje kontekst, czyli wersety 1-5 – podkreśla znaczenie pokory, której brakowało apostołom.

  393. Matko moja,
    Ileż można o Trójcy Przenajświętszej, Biblii, Grzechu i itp.?! Co Jezus powiedział albo nie powiedział, co dodali lub odjęli kopiści?
    Tyle jest ważnych tematów, życie ucieka, a Wy wciąż jedną nogą tu, a druga w wieczności, czyli u pombocka za piecem.
    Z wielką ulgą oddalę się wkrótce do bardziej normalnego kraju na czas jakiś, po drugiej stronie Bałtyku.
    Może wtedy zatęsknię nawet za Sławo.
    Jeśli ktoś mi pomacha chusteczką, to będzie mi miło.
    Adieu!
    A pombocek tutejszy, choć obiecywał, to się do mnie nie odezwał. Już on wie, o co się rozchodzi.

  394. pombocek
    30 marca o godz. 17:45

    „Gloryfikowanie maluczkich przez Jezusa świadczy o dawności kompleksu kurdupla”.

    Apostoł Paweł zauważył: „Wiedza nadyma, ale miłość buduje” (1 Koryntian 8:1).
    Nie ma nic złego w posiadaniu dokładnej wiedzy. Kłopot polega na tym, że w nas samych drzemią grzeszne skłonności. Ktoś, komu zabrakłoby równoważącego wpływu miłości, mógłby się ‛nadąć’ wiedzą, uważając się za lepszego od innych. Uniknie tego, gdy będzie się kierował przede wszystkim miłością, bo ona „nie przechwala się, nie nadyma się” (1 Koryntian 13:4).

    Osoba pobudzana miłością nie wpadnie w pychę, nawet jeśli posiądzie rozległą wiedzę. Miłość pomoże jej przejawiać pokorę i powstrzyma ją przed szukaniem poklasku.

  395. Żabencjo
    Dopiero teraz zauważyłam, że się pojawiłaś po jakimś czasie, niczym powiew racjonalnej świeżości, przywracającej ziemskie proporcje tutejszym dyskusjom od blisko dwóch dób skręcającym w rejony to metafizyki, to głupawki.
    Ufff… Chyba wyraziłam się jasno, wbrew pozorom.
    Mam nadzieję, że trochę mnie tu zastąpisz, bo z kolejnego już blogu kobitki jakby wymiotło.
    Trzymaj się.

  396. mag, Serduszko,

    przepraszam, nie odezwałem się, bo zaszły nowe zaszłości: zwaliło się na mnie 1500 dodatkowych, znienawidzonych, pierdzistołkowych spraw i wpadłem w nastroje samobójcze, tyle że jeszcze nie mam pistoletu. Więc siedzę w domu, modernizuję zamki, obmyślam bunt przeciwko polskiemu bezpaństwu i od czasu do czasu zerknę na blog. Mag umiłowana, u kobiet z pewnych oczywistych powodów religia bardzo rzadko jest tematem życia. I tra-ta-ta i wszystko gra. U innych – do nich należę – jest. Czasem religia bywa na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację, a jeszcze się w nocy śni. Na pewno nie mam do żony pretensji, że ani jej w głowie gadać o religii, tym bardziej – słuchać: nie ma i mieć nie chce żadnych na ten temat przemyśleń – poza nierzadkim rzucaniem nieskomplikowanych jobów na nieprawdopodobnie obrzydliwy polski Kościół. Każde sobie rzepkę skrobie i tak się jakoś – s griechom po połam – do drewnianej koszulki dotelepiemy.

  397. Oświadczenie
    Uroczyście oświadczam, że na żadne zaczepki blogowiczów, gloryfikujących bądź kwestionujących słowa i uczynki osób występujących w trzech ewangeliach synoptycznych i ewangelii Jana Apostoła oraz w Dziejach Apostolskich i w Listach, a kierowane pod moim adresem, odpowiadał nie będę. A @mag chusteczką macham, macham, macham, ma…. cham…

  398. Podoba mi sie zwrot „pochylić się’. Nastrój wiosennego poranka sprawia, że czuję się lepszym człowiekiem, szlachetnejszym i właśnie pochylam się. Jak to było?,” niech pierwszy rzuci kamieniem”, rzecz dotyczy @lonefather’a. Drodzy blogowicze, w tym konformiści (wiem), zapominacie że nasz kolega był w szczególnej sytuacji życiowej, był w żałobie. Czyli w rozpaczy która nie mija następnego ani kolejnego dnia, ani nawet miesiąca czy roku. Mógł jeszcze cos zrobić dla swojej zmarłej żony, dla jej rodziców nawet kosztem własnych przekonań i ambicji. I zrobił to, a jeśli jemu samemu pomogło, jeśli rodzice uznali że teraz mogą umierać spokojnie, to bardzo dobrze. Taka jest moja opinia.
    @sugadaddy, od tygodnia jak tylko trafi się okazja słucham i oglądam Prince’a z widzięcznością o tobie myśląc. Czy sądzisz, że zbyt osobiście traktuję te blogowe, wirtualne kontakty?

  399. pombocek
    30 marca o godz. 17:45

    ‚Więc pewnie kompleks jest źródłem idealizowania przez Jezusa maluczkich”.

    Wydaje się, że raczej znajomość natury ludzkiej.

  400. Bonwojasz, mag(usiu). Pozdrow rodzine. A i Upsale tez, przy okazji.

    PS. Jesli rodzina nie mieszka w Upsali, nie musisz tam od razu pedzic zeby ja pozdrowic. Wystarczy wyjsc na dwor i pomachac, w tamta strone, chusteczka. Mam duzo sympatii dla Upsali. Z cieplych wspomnien wynikajacych

  401. dezerter

    Zwyczajem Świadków Jehowy reagujesz na to, na co Ci pasuje reagować, zaś znacznie ważniejsze, ale niewygodne dla Cię rzeczy przemilczasz.

    Skoro domniemany Stwórca „nie odsłania prawdy przed „mędrcami i intelektualistami”, to jakim tytułem wyskakujesz przed niego jak filip z konopii i próbujesz „odsłaniać”, choć gdybyś się na rzadko nawet ze.rał, nie odsłonisz, bo nie jest to zamiarem Stwórcy?

  402. @mag ja również macham, tym razem grabiami. Wracaj szczęśliwie, bo nie wiem czy sama udzwignę ten umysłowy ładunek testosteronu. Wszystkiego dobrego! Żabencja.

  403. Pombocku
    Uważaj, bo obrażasz kobiety, podważając ich „duchową wrażliwość” (biorę to w kawyczki, choć tak nie rzekłeś) lub kwestionując ich zdolność do medytacji oraz innej sracji, teologicznej na przykład.
    Były wszak odsuwane brutalnie przez „świętych” mężów na przestrzeni wieków i kierowane do prania, gotowania i podłóg szorowania, a tylko nieliczne przebiły się ze swoimi wizjami, analizami, jakimikolwiek tekstami, które były traktowane na równi z dorobkiem zakonników zajmujących się „tym, co najważniejsze”.
    W średniowieczu np. była taka niesamowita intelektualistka kościoła katolickiego, przeorysza zakonu, Hildegarda z Bingen, autorka m.in. dzieła należącego do kanonu, „Poznaj drogi pana”.
    Już dawno przestałam się wadzić z pombockiem, co nie znaczy, ze nie czytam stosownych lektur lub nie rozmawiam na rzeczone tematy. Nieraz. Nie jest to bowiem moją pasją.
    Więc i nie ma we mnie takiej „zajadłości” w ich drążeniu, jaką obserwuję u niektórych dyskutantów. dlatego się nieraz złoszczę, za co przepraszam.
    Amen

  404. dezerter
    30 marca o godz. 19:55

    Natura ludzka, Szanowny Obywatelu, to w stu procentach zwierzę. Malutka reszta – to kultura, której człowiek w genach nie dziedziczy. Jeśli więc przypisujesz smarkowi Jezusowi znajomość ludzkiej natury, to mogę powiedzieć, że nie znajduję w ewangeliach najmniejszego choćby śladu, że miał on świadomość, że w człowieku jest całe zwierzę, a w zwierzęciu – niecały człowiek. Jego więc upodobanie w maluczkich i głupiuczkich jest i z kompleksu, i z ciężkiego urazu z dzieciństwa, kiedy go jako bękarta palcami wytykali, a ojczym – prześladował. Po prostu sam mocno doświadczony współczuje maluczkim, a nie – ma za coś lepszego i bez powodu wywyższa.

  405. No proszę, blog redaktora Kowalczyka bez magencji słabo będzie wyglądał. Tym bardziej, że emeryci się ostatnio za łby chwytają. 😉

  406. mag Złotko, nie chlap, bo błotko

    Mag ukochana, powiedziałem tylko o niechęci pań (której tysiąckrotnie doświadczyłem), a nie o zdolnościach, do których oceny nie mam kwalifikacji ani chęci. Ale że się zgadzamy, to niech będzie amen. Tylko, kurde, nie na wieki wieków.

  407. anumlik (19:47)

    Alez, anumliku. Trwaj w odpowiadaniu na zaczepki, trwaj jak nadluzej. Co to by byla za dyskusja o Good Book jakby sie za nia zabraly osoby naprawde wierzace w PB. I w Pismo Swiete.

    Bardzo mi odpowiada debata ateistow na temat zasad wiary. Naprawde bardzo

  408. @Żorż Ponimirski

    Ach, Żohrż, zaparkuj Porhż
    Na tyłach banku Aj En Gie.
    Kiedy zarobisz więcej fohrsz
    Będziesz wymądrzał się.

    Życzliwie od emeryta 😉

  409. Orteq(usiu), Żabencjo
    3-m cie się zatem i dzięki za dobre słowo.
    Możemy nawet na chwilę usiąść (każde u siebie) na pożegnanie przed podróżą, bo to dobry znak. Podobno rosyjski zwyczaj, ale moja rodzina po części Kresowa, wiec też mamy taki zabobon.
    Będę tym razem tylko w Stockholmie. Wprawdzie do Uppsali raptem jakieś 60 km, ale tym razem nie zajrzę. Co innego, jak byłam samochodem 2 lata temu. Se wtedy pojeździłam.
    Ale chusteczką pomacham, ofcors.
    Śliczne, skrojone na ludzką miarę ( bo niewielkie) miasto ze studentami w roli głównej.

  410. żabka konająca,
    Prince jest jednym z niewielu plasujących się w czołówce światowej muzyków – obok mistrzów jazzu. Nie dziwi mnie Twój zachwyt.
    A propos angażowania się w „przyjaźnie ” w wirtualnym świecie; to może prowadzić do sytuacji tragicznych.
    Może to czytałaś – jeśli nie to polecam:
    ‚http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1535199,1,prawdziwa-smierc-za-wirtualna-zdrade.read
    /usuń apostrof/

  411. Dzięki anumlik za anumlika, którego mi zmalowałeś, ale dodam gwoli ścisłości, aby señor kawalerzy nie odbierali pejoratywnie znaku emeryci. 😉
    No dobra, jestem lekko złośliwy, ale w pozytywnym sensie. Poza tym też bym chciał siedzieć już na emeryturze, a przede mną jeszcze 30 lat drogi krzyżowej.

  412. @Żorż
    Nie dożyję, cholera, do Twojej emerytury, ale życzę Ci, abyś wcześniej został rentierem (takie niemodne dziś słówko), słuchał Coltrane’a popijając Weißbier i upalając dobrą gadzię. A w przerwach popierdzielał polskimi highway’ami najnowszym modelem Porsche 911. Howk!

  413. @sugadaddy, z godz. 21:04
    Nie wiedziałem, że z „Polityki” taki „Pudelek” wyłazi. I to piórem Barbary Pietkiewicz.

  414. dezerter

    Znasz świetnie myśli i zamiary Boga jakbyś sam nim był, więc powiedz, czemu nie jest tak jak niżej.

    – Dzień dobry, Panie Boże.
    – Cześć, Jerzy.
    – Mam jedną małą rzecz.
    – Nie ma dla mnie małych ani wielkich – wal.
    – Brakuje mi 50 groszy na nalewkę.
    – Tylko tyle ci do szczęścia brakuje?!
    – Jak masz, to daj jeszcze na jedną.
    – Proszę bardzo. W razie jeszcze będzie mało – dzwoń.

    Więc mi wytłumacz, dezerterze, czemu Biblia to sama przeszłość i ani miligrama teraźniejszości. Czemu się ona każdego dnia nie pisze? Tam było pełno najróżniejszych relacji człowieka z Bogiem, a teraz zero, nic. Mam tylko wierzyć? Czemu nie przyjdzie, nie pogada jak Bóg z człowiekiem? Byłoby całkiem inaczej – na pewno lepiej: nie trzeba byłoby bredzić o miłowaniu tego, którego nie pojmuję, bo z czasem moglibyśmy się rzeczywiście polubić.

    A tak ta cała Biblia to jakieś popłuczyny z przeszłości: poezja, patosy, alegorie
    – Jesteście idiota, szwejku, nie rozumiecie alegorii.
    – Po to są, żeby nie rozumieć.
    – Głupoty gadacie.
    – Znany Syn narzekał: – Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie (zauważ, dezerterze, że apostołowie prostaczkowie też nie rozumieli). Oni byli tępi, czy on tak jasno mówił?
    – Za takie pytania kiedyś wyrywali język.
    – Wcale się nie dziwię – łatwiej wyrywać niż odpowiadać. Ale mogący wszystko mógł przecież mówić tak, żeby rozumiał najtępszy. Widać nie chciał, żeby rozumieli.
    – W jakim celu?
    – W szamańskim. Szaman nie oczekuje rozumienia, ale – duchowego poddaństwa. Najlepiej nadają się do tego alegorie, bo można z wysoka: – Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie. Poddani spuszczają głowy i o nic więcej nie chodzi.

    Więc wyjaśnij, dezerterze, o co chodzi.

  415. pombocek
    30 marca o godz. 20:29

    „Natura ludzka, to w stu procentach zwierzę. (…) nie znajduję w ewangeliach najmniejszego choćby śladu, że miał on świadomość, że w człowieku jest całe zwierzę, (…) Jego więc upodobanie w maluczkich jest z dzieciństwa, kiedy go jako bękarta palcami wytykali, a ojczym – prześladował”.

    1. Jerzy Waszyngton napisał w 1778 roku: „Wystarczy choćby niewielka znajomość ludzkiej natury, by dojść do przekonania, że dla olbrzymiej większości nadrzędną zasadą jest pilnowanie swoich interesów i że prawie każdy w mniejszym lub większym stopniu temu podlega. (…) Niewielu potrafi dla dobra ogółu ciągle ponosić ofiary pod względem swoich pragnień i korzyści”.

    O tym, że Jezus jest wybitnym znawcą natury ludzkiej, świadczyła Jego umiejętność wnikania w sedno sprawy oraz wskazywania na sposoby rozwiązania codziennych problemów. Najlepszym tego przykładem jest słynne Kazanie na Górze (Mateusza 5-7). Zawarł w nim rady, jak znaleźć prawdziwe szczęście, jak rozstrzygać spory, ustrzec się niemoralności, odnosić się do osób nieprzyjaźnie usposobionych i przejawiać prawość wolną od obłudy, uczył właściwego nastawienia do rzeczy materialnych i zaufania do szczodrości Bożej, przedstawił Złotą Regułę, pozwalającą utrzymywać należyte stosunki z bliźnimi, pokazał, jak wykrywać oszustwa religijne i jak budować bezpieczną przyszłość.

    Nauka Jezusa jest ponadczasowa. Zachęcał: „Więcej szczęścia wynika z dawania niż z otrzymywania”(Dzieje 20:35).

    2. A dlaczego miałby Go uważać za bękarta i prześladować ? Przecież jeszcze przed narodzeniem Jezusa, Józef dowiedział się, jak ważną osobą przyjdzie mu się opiekować.

    „Kiedy jego matka, Maria, była przyrzeczona w małżeństwo Józefowi, okazało się, zanim się połączyli, że jest brzemienna za sprawą ducha świętego. A ponieważ Józef, jej mąż, był prawy i nie chciał z niej uczynić publicznego widowiska, zamierzał się z nią potajemnie rozwieść. Ale gdy już to przemyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański, mówiąc: „Józefie, synu Dawida, nie lękaj się wziąć Marii, swej żony, do domu, bo to, co zostało w niej poczęte, jest za sprawą ducha świętego. Urodzi ona syna, a ty masz go nazwać imieniem Jezus, on bowiem wybawi swój lud od ich grzechów”(Mateusza 1:19-21)

  416. @pombocek
    Myśl, że teraz na Ciebie kolej, abyś wydał oświadczenie. Inaczej nie odczepisz się od brooklyńskiego dezertera.

  417. pombocek
    30 marca o godz. 22:08

    „Znany Syn narzekał: – Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie (zauważ, dezerterze, że apostołowie prostaczkowie też nie rozumieli). Oni byli tępi, czy on tak jasno mówił ?”

    Na pytanie apostołów: „Dlaczego do nich mówisz, używając przykładów?” Jezus odrzekł: „Wam dano zrozumieć święte tajemnice królestwa niebios, im zaś nie jest to dane”.

    Przepowiedziano o nim, że ‛otworzy usta swoje, podając przykłady, i ogłosi rzeczy ukryte’ (Mateusza 13:10, 11, 35). A zatem Jezus przemawiał, posługując się przykładami, by oddzielić przypadkowych i ciekawskich słuchaczy od osób szczerze zainteresowanych. Taką szczerość okazali przy pewnej okazji uczniowie, prosząc Jezusa: „Wyjaśnij nam przykład o chwastach w polu” i zostali nagrodzeni. (Mateusza 13:36).

  418. dezerter

    Pytałem Cię, czemu tak wiele było relacji człowieka z Bogiem w Biblii, a od wieków – jak nożem uciął: ani jednego słowa Stwórcy. Maryja – owszem, gada jak najęta, Jezus też co rusz coś wizjonerom każe ogłaszać, tylko Pombocek, jak ponoć powiedział 2 tys. lat temu „Ten jest syn mój miły. ..”, tak zamknął się i jakby go nie było. Więc czy on jeszcze żyje?

  419. pombocek
    30 marca o godz. 22:08

    „Czemu nie przyjdzie, nie pogada jak Bóg z człowiekiem?”

    Pierwszy krok należy do nas.
    „Zbliżcie się do Boga, a on zbliży się do was”(Jakuba 4:8).

  420. anumlik
    30 marca o godz. 22:42

    „Inaczej nie odczepisz się od brooklyńskiego dezertera”.

    Nie jestem brooklińskim dezerterem, ale koszalińskim.

  421. dezerter

    Jezus odrzekł: „Wam dano zrozumieć święte tajemnice królestwa niebios, im zaś nie jest to dane”.

    Jak nie jest dane, to spie.dalamy. A ty, Panie Jezu, idź do diabła. Dobranocka, kij z Pombockiem.

  422. Od spraw ateistyczno-deiskich do idiotyczno-ludzkich przechodzac

    Przeczytane na blogu dum(r)no polskim

    “Kapitulacja Uniwersytetu Jagiellońskiego
    Odwołanie spotkania ambasadora Rosji na Uniwersytecie Jagiellońskim jest politycznym zniewoleniem najstarszej w Europie uczelni i naruszeniem jej autonomii. Zniewolenie to sięga korzeniami pierwszych lat dziejów powojennej Polski, z doświadczeń których, korzystają obecnie rządzący.”

    Uderzenie mocne. I sluszne, tak naprawde. Wiec ja tylko, swoim zwyczajem, sie przyczepie do nieistotnosci zupelnej z tym zwiazanej: “najstarszej w Europie uczelni”.

    Otoz jest to najzwyklejsza nieprawda. Polska byla co najwyzej w sredniowce europejskiej, jesli nie w koncowce, jesli chodzi o zakladanie PIERWSZYCH uniwersytetow. Nawet Czechy nas pobily.

    “Pierwszy uniwersytety w Europie Środkowej to byl Uniwersytet w Pradze (1348 rok) był pierwszą uczelnią powstałą na terenie Czech. Szesnaście lat później w Krakowie, w 1364 roku, powstała Akademia Krakowska.”

    ‚http://www.twojaeuropa.pl/649/najstarsze-uniwersytety-w-europie

    “Niemal równocześnie założono Uniwersytet wiedeński (1365) oraz węgierski w Pecz (1367) i niemiecki w Heidelberg…W 1370 roku, po śmierci Kazimierza Wielkiego, uczelnia straciła na znaczeniu i jej działalność została zawieszona. W 1400 roku Uniwersytet wznowił swoją działalność dzięki osobistym staraniom królowej Jadwigi. Od tego roku na uczelni funkcjonować zaczął czwarty wydział, to jest teologia. Znacznie Akademii Krakowskiej w XV i na początku XVI wieku było bardzo duże, ponieważ przyciągała ona nie tylko polskich studentów, ale także zagranicznych. Katedry matematyki, astronomii, alchemii i geografii były jednymi z ważniejszych w Europie. Nazwa Uniwersytet Jagielloński powstała dopiero w XIX wieku, dla podkreślenia związków uczelni z dynastią Jagiellonów.”

    A w ogole to UJ to nie moja bajka. Choc najlepsze wspomnienia z kontaktow mesko-damskich z tamtad pochodza.

    Wystarczy pomyslec o absolwencie UJ, Adamie Sz. Czy o profesorze UJ, Janie H. I wtedy caly moj romantyzm fruuuu, odfruwa. Nie sadze, ze na poludnie.

    Ostatecznie, wiosna nadeszla. Z poludnia dzisiaj wracajaca. A nie odfruwajaca tamze.

    PS. Rusofoby, na wschod marsz! Wtedy z polnocy wejda ONI. Bo na wschodzie ICH nie ma. Tam mamy anty-ruskie bufory. Nawet Bialorus sie promuje na quasi antyPutin.
    Atak Putina nadejdzie z polnocy. Noo, chyba ze z Kijowa. Banderowskie rezuny beda szly w pierwszej flance

  423. Ups. Zapomnialem o kolku graniastym

  424. Te nasze nadzieje zwiazane z „wolna” Ukraina. Czy ktos wie o co to biega?

    Czy Finlandia byla nie „wolna” przez 45 lat? A tam przeciez zupelnie inny narod zyje

  425. Szanowny Panie Orteq

    Tak sobie mysle ze wszystkie kraje graniczace z Rosja zostaly przez nia zatakowane. Jesli Rosja czuje sie teraz zagrozona to jest to jej wlasna wina. Mogli wstapic do NATO czy EU a jednak wybrali konfrontacje z sasiadami. Niech sobie buduja trzeci Rzym.

    Slawomirski

  426. Szanowny Panie anumlik

    Osobliwosc pomieszala mi sie z osobowoscia.
    Teraz bede pamietal polskie slowo osobliwosc czyli singularity.

    Slawomirski

  427. NajwyzszyCzas cos zrozumiec z tego galimatiasu tlumaczeniowego: singularity=osobliwosc. To rownanie tlumaczniowe jest nieprawdziwe. Nic to nie ma wspolnego z osobowoscia. Ha!, Slawo

    PS. Nigdy nie polegaj, do konca, na slownikach. Szczegolnie internetowych

  428. @sugadaddy 30 marca o godz. 21:04
    Prince’a znam, doceniam, szczególnie jako kompozytora, Tom Petty, Steve Winwood, Jeff Lynne nie są mi obcy; szczególnie Tom Petty od razu skojarzył mi się z piosenką „Breakdown” i niezapomnianych początkiem…”it’s allright if you love me, it’s allright if you don’t…” Utwór wiadomo, ale tego wykonania nie słyszałam wcześniej, właściwie znałam jedynie wersję G.Harrisona, stąd mój zachwyt.
    Poleconego artykułu autorstwa B.Pietkiewicz nie doczytałam do końca, szczerze mówiąc nie odpowiada mi warsztat pisarski tej dziennikarki, ale wierzę na słowo że lektura jest życiowa i pouczajaca. I od teraz będę ostrożna.
    Za ostrzeżenie dziekuję, co ja mogę ci zaofiarować z wdzięczności?, chyba jedynie jeszcze jednego fantastycznego gitarzystę do słuchania.
    https://www.youtube.com/watch?v=LyVI25osbkk

  429. Czas na limeryk . Pod witkaco podpadajacy

    Pewien upierdliwy poeta
    wiersze pisal choc glowa nie ta
    rymy byly do skladu
    tylko tresc bez ladu.
    Czy rozumial kto co? A gdzie ta, a gdzie ta!

  430. @Orteq, czemuż ty nie śpisz, tylko w encyklopediach buszujesz?

  431. I jeszcze to tego wszystkiego poezje,

  432. Zabencjo! To co zostalo ostatnio powyzej stworzone, jest oryginalnom tforczosciom mojom. Zadne tam poezje

    Uprzejmie upraszam o udowodnienie mi plagiateryzmu. Czyli, nie poezji limeryckiej.

    Bo ja sam czujem, zem cos spliagliateryzowal. Ale nie wiem co. Te limeryki irlandzkie. Babciusia Irlandka nie jest, fakt. A ja, to wiadomo kto jest. Emigrant do zielonosci Wysp. Tyle ze wczesniejszy

  433. Upierdliwy poeta z Quebecu
    Wiersze pisał po nocy na fleku
    Kusił duszę Żabusi
    Teraz żałość go dusi
    Że na spleen już zabrakło mu leku

  434. mag
    30 marca o godz. 20:23

    Hildegardy z Bingen używają religianci, jako dyżurnej demonstrancji, że kobieta w Kościele to ma tyle miejsca, że ho-ho, a nawet dalej niż stąd do wysp Hula-Gula.
    Pisząc to, właśnie zauważyłem, że powyżej napisałem „demonstrancji”, zamiast „demonstracji”, co jest freudowską pomyłką, świetnie ilustrującą religiancki stan rzeczy. Więc zostawiam bez zmian.
    Hildegarda, jak piszą jej biografowie, doszła do najwyższych stanowisk dostępnych kobietom w Kościele. Została przeoryszą.
    Podstawą jej późniejszych dokonań było to, że „od trzeciego roku życia regularnie miewała wizje, podczas których komunikowała się z Bogiem, ale przez skromność i nieśmiałość nie ujawniała tego faktu”
    To bardzo ciekawe, na czym polegała komunikacja z Bogiem w wieku 3 lat.

    Miała też wiele innych talentów i poważne dokonania. Całkiem możliwe, że pod wieloma względami przewyższające poważnie dokonania mężczyzn. Co bardzo cenne.
    Należy więc zapytać, gdzie jest pozostałe 10 milionów Hildegard w Kościele. Wtedy bowiem, tak plus-minus, byłaby równowaga pomiędzy Hansami a Hildegardami, czyli Kościół byłby taki jak świat: pół na pół kobiet i mężczyzn.
    Natomiast tym co realnie demonstruje wkład kobiet w Dzieło Kościoła, jest nieustające, wieczne jak światełko nad tabernakulum, szorowanie przez kobiety kościelnych posadzek.
    Co tym ostrzej podkreśla jak nieskończenie wiele Kościół kat zniszczył i zmarnował.

  435. pombocek
    30 marca o godz. 23:31

    Pombucku przenaj, czy wzajemne zrozumienie w dyskusji z dezerterem posuwa się do przodu?

  436. anumlik,

    Chyba źle odczytałeś moje intencje, odnośnie linkowanego artykułu Barbary Pietkiewicz.
    Tylko i wyłącznie, chciałem pokazać do czego może prowadzić mylenie dwóch światów – rzeczywistego z wirtualnym. I tyle.
    Co ma do tego jakiś „Pudelek”?

  437. @sugadaddy
    Namierenija poniał. A co do „Pudelka”. Tekst ma poziom „Pudelka”. Sieroszczipatielnoj on. Ten tekst.

  438. Otwieram stronę pana Jacka, a tu z prawa: „Czy wiesz jak się modlić?” Czym prędzej zatrzasnąłem laptop, bo myślałem, że źle trafiłem, a przecież nie piję. Otwieram jeszcze raz – a jakże: obok tekstu pana Jacka: „Czy wiesz jak się modlić?”. Zwariowała „Polityka”? Jakaś choroba? Reklama?
    – Raz kozie śmierć – przeczytam
    Dojechałem do słów „Kiedy byłam ateistką” i wysiadłem. Starczy jednego idiotyzmu na cały dzień. Owszem, wielu ateistów może powiedzieć: „Kiedy byłem wierzący” – ja również – ale „Byłem ateistą”?! To coś, jakby czternastolatek powiedział: „Byłem profesorem”. Oto siuśmajtka, której się jeszcze nogi plączą i lewej od prawej nie odróżnia, powiada pisklęcym piskiem : „Kiedy byłam ateistką”. Na czym, dzieciaczku, to bycie polegało – że prosiłaś Boga, żeby się Wojtek w tobie zakochał, a on się nie zakochał i straciłaś na pięć minut wiarę? Wtórny ateizm się pojawia żywiołowo – również u siuśmajtek – tyle że to bardziej zawieszenie śmiertelnie nudnych religijnych zachowań niż ateizm. Zew płci i innych młodzieńczych atrakcji, wśród których nie ma czasu i miejsca na wiarę. Nikt żadnych bogów nie doświadcza, ale właśnie w chmurnej, zbuntowanej młodości jest okres, kiedy łatwo powiedzieć w natłoku spraw przyjemnych i różnorakich: „Bóg? Kto to taki? Ktoś go widział? Gdzie?”. I na tych pięć młodzieńczych minut brzdączyk potem mówi: „Kiedy byłam ateistką”.

  439. Cholera, to nie przypadek! „Blog ateisty”, a jakże, „Jacek Kowalczyk”, a nad nim: „stuły, komże, ornaty…”, sraty-taty – w każdym razie na mym zmartwionie. Na księdza Pan, Panie Jacku, się wybiera, czy jak?

  440. @pombocek, z godz. 20:01
    I od razu wiemy w co najczęściej klikasz. Sieciowi marketingowcy mają namierzonych wszystkich. I tym, którzy najczęściej klikają na jakiś produkt czy temat (ot, dla ciekawości czasem) „wrzucają” specjalnie pod ich gust sformatowaną ofertę. U mnie najczęściej pojawiają się… o, wała… nie powiem, ale, q…rwa trafiają w moje zainteresowania.

  441. Wielu młodych oraz dorosłych uważa, że Bóg stworzył wszystko. Z kolei inni twierdzą, że życie i wszechświat powstały na drodze ewolucji — bez udziału Istoty Najwyższej. Zarówno jedni, jak i drudzy często bez zastanowienia mówią, w co wierzą, choć tak naprawdę nie wiedzą, dlaczego w to wierzą.
    • Niektórzy wierzą w stwarzanie po prostu dlatego, że uczono ich tego w kościele.
    • Wielu wierzy w ewolucję po prostu dlatego, że uczono ich tego w szkole.

    Biblia zachęca do robienia użytku ze swojego umysłu, ze swojej „zdolności rozumowania” (Rzymian 12:1). Oznacza to, że podstawą wiary w Boga nie mogą być jedynie…
    • emocje (czuję, że musi istnieć jakaś siła wyższa).
    • środowisko (żyję w społeczeństwie religijnym).
    • presja (tak mnie wychowali rodzice — i nie miałem nic do powiedzenia).

    Według Pisma, wiara to osobiste przekonanie, że Bóg istnieje, które jest oparte na mocnych podstawach czyli przekonujących dowodach.
    Warto przy tym pamiętać, że:
    1. Wciąż wielu ludzi wierzy w Boga. Są wśród nich bardzo inteligentne, wykształcone osoby, chociażby niektórzy naukowcy.
    2. Kiedy ludzie mówią, że nie wierzą w Boga, czasami chodzi im o to, że Go nie rozumieją. Zamiast przytaczać dowody na poparcie swojego poglądu, zadają pytania w stylu: „Jeżeli Bóg istnieje, to dlaczego pozwala nam cierpieć?”. W gruncie rzeczy kwestię natury intelektualnej sprowadzają do sfery emocjonalnej.
    3. Ludzie mają potrzeby duchowe . Obejmuje to również wiarę w Boga. Dlatego jeśli ktoś mówi, że nie wierzy w Boga, to prawdopodobnie nie natknął się jeszcze na rzetelną argumentację, która trafiła by mu do przekonania.
    4. Wiara w Boga jest całkowicie rozsądna. Wynika to z faktu, że życie nie mogło powstać samo. Nie ma dowodów na to, że pojawiło się ono samorzutnie z materii nieożywionej.

    Dość popularny jest obecnie pogląd: „Tylko ludzie niewykształceni wierzą w Boga”. To oczywiście stereotyp. Z sondażu, w którym wzięło udział ponad 1600 wykładowców z różnych prestiżowych uczelni, wynika, że co trzeci z nich nie uważa się ani za ateistę, ani za agnostyka . Czy można powiedzieć, że ci ludzie są mało inteligentni tylko dlatego, że wierzą w Boga?”.

    Czasami ktoś inny mówi: „Skoro istnieje Bóg, to dlaczego na świecie jest tyle cierpień?”. Najczęściej w takim przypadku chodzi o to, że taka osoba nie rozumie, jak Bóg działa, albo raczej czemu nie działa — bo w tym wypadku może to tak wyglądać. W Biblii można znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź na pytanie, dlaczego jest tyle cierpień. Ale żeby to zrozumieć, trzeba przeanalizować kilka nauk biblijnych. Tym samym, należy dowiedzieć się więcej na ten temat. Nie wszyscy są gotowi aby się na to się zdobyć.

  442. anumlik

    W tym sęk, że upadnięci na główkę do próżnego basenu reklamiarzątka liczą, niczym Świadkowie Jehowy, że swoim natręctwem przyciągną, a nie odepchną. Nigdy nie skorzystałem z reklamy. Czytam tylko dla szczególnie się wyróżniających głupot, np. przed kościołem: ” W Bogu dokonamy czynów pełnych mocy”. Pamiętasz naszych wokalnych gierojów śpiewających po straszliwym tsunami: „Pokonamy fale”?

  443. anumlik

    No popatrz, kurrr – jeszcze nie uderzyłem w stół, a dezerter – na posterunku. Ten dureń nie rozumie, że tak jak on jest niereformowalny naoczny świadek Jehowy, tak tu obecni są niereformowalne ateisty, więc tylko się napaple w pusto i pójdzie przez tępy upór na kompost w raju.

  444. anumlik

    Wiesz co? Dezerter jest religiancki gadacz-narkoman: dostaje cieczki od gadania, sam siebie zaspokaja i się cieszy jak czternastolatek w ubikacji.

  445. @pombocek
    Jesteś jak Erg Samowzbudnik z „Bajek robotów” Lema. Tylko czy @dezerter wygląda na „bladawca”? Moim zdaniem nie. Ot, brooklioński dezerter, choć do Koszalina się przyznaje. Chyba wy nawet za sąsiadów biegacie, hy, hy.

  446. pombocek
    31 marca o godz. 21:18

    Otóż to właśnie. Nie po to dezerter tu włazi, by nawracać, ale by zaspokajać swoje przymusy, lub interesy. Ma religiancki obowiązek, chce utargować ze swoją bozią przedział dla niepalących i osobistą hostessę.
    Wersja, że robi to ze szczerej chęci niesienia nauk bożych ateistom odpada, jeśli przyjąć, że posiada coś więcej niż proste włókna nerwowe. Dostrzega, że walenie cytatami nie działa, ale wali na okrągło.
    Pozostaje motyw pierwszy.
    Motyw ten jest wredny, bo mamy być przedmiotem jego handlu z bozią.
    Motyw drugi – gdyby istniał – byłby głupolowaty. Ale mniej nieuczciwy. Za to bardziej niż pierwszy tępy.

  447. Tanaka
    31 marca o godz. 22:29

    Starą przypowieść chyba sobie kupię: że Świadek przed gadką i po gadce – głupi.

  448. GuPi. Nie zaden tam ‚głupi’

    http://glosmichnika.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?654374

    „gupi to kupi”

  449. @ żabka konająca

    Pani Żabko K. troche to dziwny wymóg w polemice, żebym dawał świadectwo swoich zaangażowań w sprawy, o których piszę. A gdybym tak sie wczesniej nie angażował, to co – nie miałbym prawa napisać felietonu? Ale niech Pani będzie. W sprawę Doroty Nieznlaskiej zaangazowany bylem bardzo. Pisalem kilka razy w Bez dogmatu i w Nie. Zapraszalem Dorote na miedzynarodowe konferencje (między innymi w Sejmie) i mobilizowalem międzynarodowe poparcie, zwlaszcza Europoejskiej Federacji Humanistycznej. Mam nawet wrazenie, ze dzieki interwencji EHF, która była ze mną konsultowana, prokurator wreszcie zrezygnowal z kolejnej apelacji. W sprawie Dody i Nergala wypowiadalem sie wiele razy – glownie w radiu TOK FM. Czasy sie bardzo zmieniły. W ich sprawy angazowaly sie już media glownego nurtu. W sprawie Dody pisalem nawet – to akurat pamietam – ze oczywiscie autorzy biblii byli pdo wplywem alkoholu, gdyz w czasch biblijnych prawdopodbnie wszyscy w tamtej okolicy pili glownie napoje robione ze sfermentowanych owoców 🙂 Mój projekt zmiany art. 196 w praktyce rozwiazuje problem, a rozni sie tym od projektu Palikota, ze nie odrzucono go w pierwszym czytaniu. Niestety w komisji ds. reformy kk nie ma nikogo z leiwcy, wiec nic sie z tym dalej nie dzieje. A teraz niech Pani napisze, co zrobila w sprawie wolnosci slowa w Polsce 🙂 Na zakonczenie wyjasnienie. W felietonie nie zajmuję sie uczuciami biskupa, samotnych matek czy innych grup, ktorym nie podoba sie to czy tamto – slusznie lub nieslusznie. Milionom ludzi nie podobaja sie codzinnie setki roznych wypowiedzi – w tym wiele jakos ich dotycząych. Pomysl, zeby zamiast polemiki, krytyki, satyry itp. walczyć z takimi poglądami w sądach jest klasycznym wyrazem autorytarnej postawy, typowej dla kosciołów lub innych strażników ideologii. Fakt, ze wielu polskich ateistów nie rozumie, na czym polega wolność słowa i poglądów, to zjawisko tyleż śmieszne, co ponure. Troche jak w Europie lat 20 i 30 XX wieku, gdy niemal wszyscy byli zwolennikami autorytarnych rozwiązań: i lewica, i prawica.

  450. A.Dominiczak.
    A jednek odezwał sie Pan, autorze. Po tym, co przeczytałam o Pańskim zaangażowaniu w obronie „antychrystów” tym bardziej jestem zdziwiona treścią felietonu. W mojej ocenie broniąc wolności słowa i poglądów zapomniał Pan o najistotnejszym pojęciu, o człowieczeństwie. Wymowa artykułu niezależnie od intencji autora jest jednoznaczna: fanatyczna matka, wojujaca feministka kontra nękany biskup, czy arcybiskup (stopień wtajemniczenia nie czyni różnicy). Czy jest Pan do końca świadomy tego co wymamrotał publicznie duchowny?; w najprostszym rozumieniu, to dzieci sprowadzają księży na złą drogę, tuląc się, całując, siegając do miejsc intymnych. I tę obrzydliwośc wypowiedzi nazwał Pan łagodnie „sugestią”, nie szczędząc przy tym ironii w opisie działania matki, która jako „współwinna” poczuła się dotknięta tymi słowami. Panie Dominiczak! to był fatalny przykład, fatalny temat i każda matka niezależnie od wyznania została obrażona. Ja również, ponieważ samotnie wychowywałam dzieci. Jesli jest Pan ojcem i ma wyobrażenie o odpowiedzialności, obowiązkach i problemach których nie można podzielić na pół, a nawet o radościach z którymi nie ma się z kim podzielić, to tym bardziej powinien sie Pan zawstydzić, broniąc idei na takim właśnie przykładzie.
    A ja, co ja? Ja wychowałam sie w domu rodziców niewierzacych, pisałam o tym wczesniej na blogu, więc nie będę powtarzać. Nie chodziłam do kościoła, nie ochrzciłam dzieci, nie zapisałam na lekcje religii. Nie uczestniczyłam w różnego rodzaju uroczystościach religijnych w miejscu pracy; wszystko to działo się w małej miejscowości na południu Polski i zaowocowało izolacją społeczną. To oczywiste. Ale też, wyszłam powtórnie za mąż za człowieka wierzącego (też o tym pisałam) i na pewno nie dyskwlifikuję ludzi z przyczyn światopoglądowych. Jestem pewna, że mój nieżyjący mąż podzielałby moja opinię.
    Ps.termin „żabka konająca” został zaczerpnięty z „Klubu Pickwicka” K. Dickensa i nie ma sie czego wstydzć, a tym bardziek skracać pisownię.

  451. @ Żabka Konająca,

    Problem z Pani odczytaniem tego felietonu polega na tym głownie, ze nie dostrzega Pani, o czym on jest i co właściwie krytykuję. Jasne, ze wypowiedź księdza jest bzdurna i moralnie nie do przyjęcia – to nie jest kwestia. Taka wypowiedz jednak, jak bardzo głupia by nie była, nie wypełnia i nie powinna wypełniać tzw. znamion przestępstwa ani obrazy czy naruszenia dóbr osobistych w sensie kodeksu cywilnego. To jest ogólna ocena zjawiska, a takie rzeczy nie moga być ścigane sądownie, bo gdyby były, to w ogóle niemożliwa by była tzw. debata na jakikolwiek temat, gdyż wszystko byłoby rozstrzygane przez sądy. Rownież połowa ocen kosciola byłaby ściganych. Martwi mnie i irytuje, ze w Polsce ateiści coraz częśiej sięgają po te same metody dzialania, co koscioł, a kiedys tez komuniści. Na facebooku np. coraz czesciej zdarzają ateistyczne wpisy w rodzaju (i to pod nazwiskiem): „trzeba ich spalić, trzeba ich rozpierdolić” – przepraszam za wulgaryzmy, cytuję doslownie. Ateizm ktory staram sie popuelaryzowac, wydajac ksiazki, pisząc artykuły itp. ma być poważną alternatywą, rowniez etyczną. Nie może stosować tych samych metod, bo w gruncie rzeczy to metody dzialania są ważne, a nie bajeczka o Adamie i Ewie. Proszę zauważyć, ze rzadko kto zwalcza bajkę o Świętym Mikołaju. Dlaczego? Bo to bajeczka niegoźna, nikt nikogo do niczego nie zmusza i nie zakazuje. Kosciol owszem i siega po niegodne metody – najrożniejsze, w tym sądy. Ateisci, którzy stosują te same metody i mowia tym samm językiem nienawiści, niewiel sie roznią od fanatyków religijnych, przynajmniej etycznie. A co do Żabki Konającej to chyba Pani przyzna, ze troche trudno jest zwracać się wprost i na serio do kogoś, kto używa takiego pseudonimu, nawet jeżeli pcohodzi on Dickensa. Mam nadzieję, że nie będzimy się w tej sprawie sądzić 🙂