Komu się chce

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Ateiści się skrzykują. Wreszcie. Przybywa grup, stowarzyszeń, fundacji, które chcą być publicznie zauważane jako podmioty aktywnie działające na rzecz świeckiego państwa. Jako ci nieobojętni na panoszący się w każdej sferze życia publicznego Kościół katolicki. Jako głos mniejszości wciąż w prostacki sposób postponowanej przez przedstawicieli tegoż Kościoła.

Choć osobiście mam uraz do gromadzenia się pod jakimikolwiek sztandarami, szturmówkami i prostymi hasłami, jakie da się wpisać na plakat czy baner, ten pączkujący pod wieloma postaciami ruch bardzo mnie cieszy. Bo to znaczy, że jeszcze komuś się chce cokolwiek robić w sferze publicznej i dla publicznego dobra. Właśnie tak: publicznego dobra. Upominanie się o prawa mniejszości, która nie łamie prawa i nie dąży do obalenia państwa demokratycznego, jest bowiem działaniem na rzecz lepszego życia całego społeczeństwa, jakkolwiek górnolotnie to brzmi. A oczywiście nie chodzi tu jedynie o mniejszość ateistyczną, lecz o wiele innych mniejszości, którym wciąż niełatwo żyje się w naszym kraju. Nie muszę ich raczej wymieniać — kto ma oczy ku patrzeniu i uszy ku słuchaniu, bez trudu je wypatrzy i usłyszy.

Pisałem już tu kiedyś, że na marsze nie chodzę, bo nie lubię uczestniczyć w zbiorowych uniesieniach (PRL jakoś mnie tego skutecznie oduczył). Ktoś przytoczył na tym forum sposób Terry’ego Pratchetta na obliczanie IQ tłumu i, prawdę mówiąc, coś w tym niestety jest, nawet gdy gromadzi się tłum racjonalistycznych agnostyków. Zarazem rozumiem ludzką potrzebę zjednoczenia się, odczucia siły grupy, zobaczenia się, zamanifestowania wspólnego celu — to wydaje się konieczne, żeby w ogóle cokolwiek osiągnąć. Nie wszystko da się załatwić pisaniną w sieci, ale jednak rezerwuję sobie prawo do takiego właśnie samoograniczenia. Co nie znaczy przecież, że nie włączę się, kiedy wyda mi się to konieczne.

Tegoroczne Dni Ateizmu (25–27 marca), przygotowane przez Koalicję ateistyczną wraz z innymi organizacjami areligijnymi, zaplanowane są ze sporym rozmachem, mimo bezrozumnego (przynajmniej czasami) wycia, jakie dochodzi ze strony prawdziwych, a według nowej nomenklatury pana prezesa — intensywnych katolików. Swoją drogą, mało kto tak skutecznie obrzydza katolicyzm, jak właśnie ci najintesywniejsi katolicy. Niech im ziemia lekką będzie.

Zatem — sam niejako trochę się uchylając — zachęcam wszystkich, by przynajmniej zainteresowali się rzeczonymi Dniami Ateizmu i związanymi z nimi wydarzeniami. Warto też może poprzeglądać te rzeczywiście coraz liczniejsze strony rozmaitych organizacji racjonalistycznych, humanistycznych, ateistycznych, agnostycznych, antyklerykalnych itd., itp. Może to im bardzo pomóc, bo — niestety — widać, że czasem ich twórcom brak na dłuższą metę zapału i weny, nowe wpisy pojawiają się dość rzadko, a dyskusja pod nimi bywa niemrawa.

Gdzie ich szukać? Na przykład tu:

http://www.racjonalista.pl/

http://racjonalista.tv/

http://www.humanizm.net.pl/

http://www.psr.org.pl/

http://swieckapolska.pl/

http://wolnoscodreligii.pl/wp/

http://laickie.pl/

Kto zna inne warte uwagi, proszę o podawanie linków. Niepolskich nie podaję świadomie, bo choć jest ich mnóstwo, nie zastąpią naszej własnej aktywności.