Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

16.03.2015
poniedziałek

Komu się chce

16 marca 2015, poniedziałek,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Ateiści się skrzykują. Wreszcie. Przybywa grup, stowarzyszeń, fundacji, które chcą być publicznie zauważane jako podmioty aktywnie działające na rzecz świeckiego państwa. Jako ci nieobojętni na panoszący się w każdej sferze życia publicznego Kościół katolicki. Jako głos mniejszości wciąż w prostacki sposób postponowanej przez przedstawicieli tegoż Kościoła.

Choć osobiście mam uraz do gromadzenia się pod jakimikolwiek sztandarami, szturmówkami i prostymi hasłami, jakie da się wpisać na plakat czy baner, ten pączkujący pod wieloma postaciami ruch bardzo mnie cieszy. Bo to znaczy, że jeszcze komuś się chce cokolwiek robić w sferze publicznej i dla publicznego dobra. Właśnie tak: publicznego dobra. Upominanie się o prawa mniejszości, która nie łamie prawa i nie dąży do obalenia państwa demokratycznego, jest bowiem działaniem na rzecz lepszego życia całego społeczeństwa, jakkolwiek górnolotnie to brzmi. A oczywiście nie chodzi tu jedynie o mniejszość ateistyczną, lecz o wiele innych mniejszości, którym wciąż niełatwo żyje się w naszym kraju. Nie muszę ich raczej wymieniać — kto ma oczy ku patrzeniu i uszy ku słuchaniu, bez trudu je wypatrzy i usłyszy.

Pisałem już tu kiedyś, że na marsze nie chodzę, bo nie lubię uczestniczyć w zbiorowych uniesieniach (PRL jakoś mnie tego skutecznie oduczył). Ktoś przytoczył na tym forum sposób Terry’ego Pratchetta na obliczanie IQ tłumu i, prawdę mówiąc, coś w tym niestety jest, nawet gdy gromadzi się tłum racjonalistycznych agnostyków. Zarazem rozumiem ludzką potrzebę zjednoczenia się, odczucia siły grupy, zobaczenia się, zamanifestowania wspólnego celu — to wydaje się konieczne, żeby w ogóle cokolwiek osiągnąć. Nie wszystko da się załatwić pisaniną w sieci, ale jednak rezerwuję sobie prawo do takiego właśnie samoograniczenia. Co nie znaczy przecież, że nie włączę się, kiedy wyda mi się to konieczne.

Tegoroczne Dni Ateizmu (25–27 marca), przygotowane przez Koalicję ateistyczną wraz z innymi organizacjami areligijnymi, zaplanowane są ze sporym rozmachem, mimo bezrozumnego (przynajmniej czasami) wycia, jakie dochodzi ze strony prawdziwych, a według nowej nomenklatury pana prezesa — intensywnych katolików. Swoją drogą, mało kto tak skutecznie obrzydza katolicyzm, jak właśnie ci najintesywniejsi katolicy. Niech im ziemia lekką będzie.

Zatem — sam niejako trochę się uchylając — zachęcam wszystkich, by przynajmniej zainteresowali się rzeczonymi Dniami Ateizmu i związanymi z nimi wydarzeniami. Warto też może poprzeglądać te rzeczywiście coraz liczniejsze strony rozmaitych organizacji racjonalistycznych, humanistycznych, ateistycznych, agnostycznych, antyklerykalnych itd., itp. Może to im bardzo pomóc, bo — niestety — widać, że czasem ich twórcom brak na dłuższą metę zapału i weny, nowe wpisy pojawiają się dość rzadko, a dyskusja pod nimi bywa niemrawa.

Gdzie ich szukać? Na przykład tu:

http://www.racjonalista.pl/

http://racjonalista.tv/

http://www.humanizm.net.pl/

http://www.psr.org.pl/

http://swieckapolska.pl/

http://wolnoscodreligii.pl/wp/

http://laickie.pl/

Kto zna inne warte uwagi, proszę o podawanie linków. Niepolskich nie podaję świadomie, bo choć jest ich mnóstwo, nie zastąpią naszej własnej aktywności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 549

Dodaj komentarz »
  1. Dni Ateizmu planuje w tym roku zasilić obecnością. Warto dać wyraz swoim poglądom w przestrzeni publicznej, bo faktycznie głosy tej części spoleczeństwa są słabo słyszane.

  2. No dobrze. Ateisci sie skrzykuja, szafa gra. A co bedzie z dostaniem sie do nieba? Znowu swiezo wdowiejaca malzonka bedzie musiala proborszcza blagac by udzielil ostatniego? A potem pochowal po katolicku?

    No fair. Za duzo spychania na bolejaca kobiecine. No dobrze, czasem i na wdowiejacego bolejacego tez. To w przypadkach, gdy tylko on byl abstynentem. Inaczej to mamy z normalna niesprawiedliwoscia spoleczna.

    Na kobiete spada obowiazek pochowku ateisty. A pochowek musi byc PO CHRZESCIJANSKU! Czy sa jakies cmentarze dla ateistow? Procz za brama cmentarna?

    Ta POmroczna to porabany kraj. Naprawde

  3. W rozmowie przy rodzinnym stole takie pytanie pada:
    – Daddy, a ty jaki pogrzeg bys chcial miec?

    Zgodnie ze swoimi odwiecznymi pogladami, odpowiadam bez namyslu:
    – Po mnie chocby potop.

    A najstarsza corka na to:
    – Znowu wszystko na mum chcesz zwalic.

    Przy takich ukladach rodzinnych kto wie i ja nie rozpoczne procesu pojednania z miescowymi katabasami. Czasu ubywa z kazdym dniem

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jesli nie z godzina

  6. Zyczylbym sobie jednego, zeby sie stalo po moim zejsciu z padola.

    Zeby wdowa po mnie – o Babciusi mowie – wspominajac dopiero co zmarłego tak jej drogiego męża od wielu dziesiatkow lat, taka sentencje wyglosila na moim pogrzebie:

    – Ach, co za wspaniały to byl mężczyzna. Braki w wielkości nadrabiał szybkością.

    To naprawde will make my day. A i wiecznosc przy okazji

  7. Stary Orteq umiera, leży na łożu śmierci, ostatnie jego chwile, nawet już oczu nie otwiera. Wokół łoża zebrała się rodzina, płaczą… Po dluzszej chwili stary Orteq pyta słabnącym głosem:
    – Babciusiu, czy ty jesteś przy swoim umierającym mężu?
    – Tak, ukochany mężu, jestem…

    Po chwili Orteq się pyta:
    – Ortequinie, czy ty jesteś przy umierającym ojcu?
    – Tak, ojcze, jestem…

    Znowu Orteq, po nastepnej chwili :
    – Ortequilia, czy ty jesteś przy umierającym ojcu?
    – Tak, jestem, ukochany ojcze…

    Na to Orteq otwiera oczy i wykrzykuje:
    – To kto, do cholery, pilnuje interesu?!!!

    Jakby ktos czegos nie kojarzyl

    Orteq, ten z mojej przypowiesci, w Polsce nie mieszka od wielu dziesiatkow lat. W zwiazku z tym, on ma zycie zupelnie inne niz maja jego krewni i znajomi. W Polsce wciaz pozostajacy.

    Pilnowanie interesu stoi wyzej niz pochowek. Czy inne umieranie

  8. Orteq
    17 marca o godz. 0:05

    Szanowny Panie Orteq

    Pochowek po chrzescijansku jest takim samym absurdem jak jedzenie tylko potraw polskiej kuchni. Trzeba sie otworzyc na reszte ludzi zamieszkujacycg planete Ziemie. W grupie razniej jak zauwaza redaktor Kowalczyk nawet 6 feet under.

    Slawomirski

  9. Panie Jacku,

    Uprzejmie prosze o zmoderowanie mojego postu w poprzednim watku. Jest to odpowiedz na post @Tanaki. Tam odpowiedzialem, by „starym” nowego nie zaklucac.

    Bez bicia sie przyznaje, ze to ja zacytowalem Sir Terrego Pratcheta i zrobilem to dokladnie z tych samych powodow co Panskie. Dokladnie identyczny mam stosunek do tlumnych zgromadzen, a formulka pozwalajaca wyliczyc IQ tlumu, wyczerpujaco wyjasnia powody mojej instynktownej niecheci.

    Niemniej, pomimo w/w niecheci, rozumiem, ze nadszedl czas, ze trzeba ruszyc cztery litery i sie pokazac. Nie w gronie znajomych ateistow, ale pokazac swiatu, ze jestesmy i ilu nas jest. Codziennie wychodze z domu, sie pokazywac i 25-27 Marca tez nie zaniedbam pokazania sie, tyle ze inwestycji 3ci raz w ciagu 2 miesiecy w bilet lotniczy do Warszawy nie planowalem, nie wspominajac o tym, ze nie mialbym z kim synka zostawic. We wlasnych oczach czuje sie usprawiedliwiony, choc zdaje sobie sprawe z tego, ze jako jeszcze jedna ateistyczna dusza na obchodach, mialbym wazna role statystyczna do odegrania.

  10. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Mnie by sie chcialo gdybym mieszkal w Polsce. Powodem bylaby chec zademostrowania odwiecznego prawa Polaka do powiedzenia nie w istotnych dla niego sprawach. A taka sprawa jest laicka i republikanska Polska. Ale ja z wami juz nie mieszkam…

    Slawomirski

  11. Podniecanie sie IQ jest podobne do podniecania sie biblia.

    Slawomirski

  12. No właśnie, statystyka wchodzi tu również w grę, dlatego warto się ruszyć. Też nie lubię zgromadzeń i tłumów, ale w sumie akcja będzie miała miejsce po sąsiedzku, a więc… na pohybel katolików, przede wszystkim tych intensywnych.

  13. „Intensywni” tez sie pojawia, by zademonstrowac intensywnosc … Zwlaszcza wobec bezczelnej ateistycznej manifestacji.

  14. Cóż, a mnie jest nie po drodze z „ateistami” jako takimi :(. Nie dlatego, że mam jakiekolwiek pozytywne nastawienie do czyichkolwiek zmyśleń, ale przecież nie określam się również przez brak instynktów morderczych, przez to, że nie jestem obywatelem Chin, przez to, że nie jestem schizofrenikiem … itd.
    Powtórzę, moja całkowita, totalna obojętność na wymysły określane mianem religijnych nie czyni mnie „ateistą”, co by to dla teistów nie znaczyło. Teizm to ich problem, nie mój.

    Ktoś powie, że się czepiam szczegółów. Nieprawda. To „ateiści” od razu ustawia strony jako równoprawne do dyskusji, tam, gdzie jej w ogóle nie ma.

    Pozdrawiam
    Nie ababajagowiec

  15. Pawłowicz już straszy na Frondzie, ze zorganizowane grupy katolików mogą sie pojawić. Z przyjemnością urażę uczucia katolickie swoją obecnością.

  16. Slawomirski (0:52)

    „Pochowek po chrzescijansku jest takim samym absurdem jak jedzenie tylko potraw polskiej kuchni.”

    Ta analogia bardzo odwazna jest. Do Holodomoru 1932-33 na Ukrainie nawiazujaca, jakby.

    Dobrze ze tylko Ukraincy sie zglaszaja jako ochotnicy przyznajacy sie do kanibalizmu. Praktykujacy zjadanie swoich zmarlych z glodu dzieci Czy dzieci zjadajacych swoich zmarlych rodzicow.

    „Trzeba sie otworzyc na reszte ludzi zamieszkujacych planete Ziemie.”

    Wiec otworzmy sie na te reszte. Otwarcia na Ukraincow luz zesmy dokonali. Zrozumielismi ich Holodomor. Kanibalizmem podparty.

    „Byly liczne były przypadki kanibalizmu. Po wsiach grasowały nawet bandy zdziczałych, wygłodniałych kanibali. Także w rodzinach dochodziło do aktów kanibalizmu. Zjadano słabszych członków rodziny, często były to dzieci (np.: pewna matka ugotowała syna dla siebie i córki). W ten sposób, kosztem słabych, próbowali przeżyć silniejsi. Pierwsi umierali ludzie przyzwoici, ci którzy nie potrafili jeść ludzkiego mięsa. Doszło nawet od tego, że powstał czarny rynek handlu ludzkim mięsem. Być może ludzkie mięso pojawiło się też w oficjalnym handlu w sklepach mięsnych na Ukrainie (milicja prowadziła liczne śledztwa w tej sprawie). W latach 1932-1933 skazano za kanibalizm około 2,5 tysiąca ludzi.”

    ‚http://alehistoria.blox.pl/2011/09/WIELKI-GLOD.html

    Chwatit’, jak na moj gust

  17. Jako ateista niegromadny robię, co mogę – powtarzam się i powtarzam: jestem ateista. Przy okazji wytykam po raz stutysięczny państwu polskiemu, chodzącemu na smyczy katabasów: odpieprz się, ty głupie, kundlowate państwo, od tego, co krewni i znajomi królika zrobią z popiołem zmarłego. Chcą, to niech se nawet zjedzą bez zapitki – nie twoja rzecz.

    CHCIAŁEM ZNIKNĄĆ BEZ ŚLADU

    Idę od grzechu do grzechu, od żartu do śmieszności, nikomu nie zawadzam albo się tylko zdaje, patrzę: Zakład Niekonwencjonalnych Usług Pogrzebowych.
    – Zajdę – mówię – może co poradzą.
    Zachodzę i mówię.
    – Pierwszy raz mam do czynienia z klientem, co osobiście załatwia swój interes – mówi jegomość. – Godna naśladowania zapobiegliwość. Dysponujemy ofertą numer jeden na świecie: wrzucenie do krateru wulkanu, odparowanie, przerobienie na mączkę, którą żona może sypnąć pod kapustę, rozpuszczenie w kwasie, i najnowszy krzyk mody: umieszczenie w centrum sterowanej reakcji jądrowej – po tym to już pana ze świecą nie znajdą. Ale najpierw trzeba umrzeć.
    – To już załatwione – umarłem tydzień temu.
    – Ma pan jakiś papierek?
    – Żartuje pan. Nie wiem, że umarłem?
    – Najmocniej przepraszam, pan jak ta baba u lekarza: „Panie doktorze, pan zamknie oczy, coś pokażę”. Pan może sobie wiedzieć, że jest pan wielbłądem i ja, jako człowiek, panu wierzę, ale dla firmy rzeczywistość to papierek.
    – To co mam robić?
    – Najlepiej, żeby przyszedł ktoś z rodziny.
    – Moje uszanowanie! Wyobraża pan sobie, że idę, nieboszczyk, do żony i mówię: „Masz przyjść z papierkiem”?
    – A właśnie chciałem zapytać: jeśli pan umarł tydzień temu, to co pan robił do tej pory?
    – Leżałem do góry brzuchem.
    – Poważnie pytam.
    – A co innego może mieć trupek do roboty?
    – Zaraz, zaraz – z tego wynika, że obsłużyła pana konkurencja. Jak coś nie pasuje, to, bardzo przepraszam – niech naprawia ten, co sknocił.
    – Nikt tu nie sknocił, jeśli nie liczyć żony.
    – To o co właściwie chodzi?
    – Na okrągło wbijałem w tępą głowę, żeby w razie czego wykręcić części zamienne, resztę – na łopatę i do pieca, i żeby panowie w sukienkach nie tańcowali. Rzecz jasna, żona zrobiła dokładnie na odwrót. Powiedziała w szpitalu: „Żadnych wycinanek. Nie będziecie mi chłopa wypychać gazetami”. Szpital na to – że nie złożyłem zastrzeżenia, więc ma prawo. Żona pytała, czy trup, jako całość, brał ślub z państwem, czy z nią. Nie było jasności. Powyrywali mnie sobie z rąk, nareszcie baba zwyciężyła, gdzie diabeł nie może, i popędziła do proboszcza. Najpierw się nie chciał zgodzić, bo nigdy mnie nie było w chałupie, jak chodził po kolędzie, ale ona akurat była przy forsie z mojej polisy, więc się zgodził. Takim sposobem, wbrew swojej woli, wylądowałem jako całość na działce dla samych swoich.
    – I co to szkodzi?
    – Panie, gdyby to był koniec – jasne, że mi nagwizdać, gdzie leżę. Ale się okazało, że – dopiero początek.
    – Czego?
    – Pieprzonego życia po życiu.
    – Panie, toż to lepszy nius niż ten, że człowiek pogryzł psa!
    – Jak dla kogo – pies by chyba nie powiedział.
    – Taka wiadomość z pierwszej ręki! To jednak coś jest?
    – To samo, co tu. Tylko się odwróciłem na brzuch, jak mnie przysypali – bo tak lubię spoczywać – już się ktoś dobija. Otwieram pokrywkę: sąsiedzi. Ani „dzień dobry”, od razu z mordą:
    – Z jakiej paki się tu leży!?
    – Z takiej – mówię – że się kitę odwaliło.
    – Pytamy, z jakiej racji się leży w poświęconej ziemi.
    – A co to wasz za interes.
    – Świętokradca! – drą się. – Nie masz prawa!
    – Zamknijcie japy, bo wam zęby powypadają.
    – Bydlę farbowane! Jak trwoga, to do Boga. Za płot z nim!
    Jeden jak mi przydzwonił różańcem w oko, tak się gałka przekręciła i teraz widzę do tyłu. A znowu ci zza płotu też się drą:
    – Chorągiewka na wietrze! Kogucik na dachu!
    – A żeż wasza mać! – mówię do wszystkich naraz. – Dajcie wy zgnić spokojnie, bez przydziału?!
    Gdzie tam! Aż ta ich zielona ślina kapie mi co wieczór na garnitur. Gorsze, cholera, jak zombi.
    – Czyli o co panu chodzi – o przekwaterowanie?
    – O wykwaterowanie. Żeby zniknąć bez śladu jakby mnie nigdy nie było – nawet z ludzkiej, żeby ją zaraza, pamięci.
    – Jeszcze mi się nie zdarzyło odprawić klienta z kwitkiem, ale w tym wypadku rozkładam ręce – jesteśmy tylko od sprzątania. Nie da się umrzeć, jak pan sobie życzy – bardziej, w każdym razie – w mojej firmie. Z tym niech pan idzie do lepszych fachowców.
    – Znaczy – do kogo?
    – Chyba do mnie – z sufitu głos jak grom. – Ale jeśli mrówka, która jest na moje podobieństwo, ledwie dotknęła wieczności, a już ma dość – to co J A mam powiedzieć?

  18. Orteq
    17 marca o godz. 2:39

    Szanowny Panie Orteq

    My teraz walczymy z epidemia otylosci. Prosze sie obudzic.

    P.S.
    O kanibalizmie opowiadal mi wujek wiezien Workuty.

    Slawomirski

  19. Żorż Ponimirski
    17 marca o godz. 1:40

    Katolicy maja takie same prawa do demonstrowania swojego obledu jak ateisci do demonstrowania swojego racjonalizmu.

    Slawomirski

  20. rs_
    17 marca o godz. 1:16

    Wiekszosc schizophrenikow tak samo jak wiekszosc tak zwanych normalnych ludzi nie ma instynktow morderczych.

    Slawomirski

  21. Z polskiej prasy

    Nie jest tak zle redaktorze Kowalczyk

    Ziemkiewicz nie znieważył Franciszka, nazywając papieża idiotą. „Brak znamion przestępstwa”

  22. Jerzy Pieczul (4:11)

    Cudo. Nowe?

  23. Slawomirski (4:22)

    „My teraz walczymy z epidemia otylosci. Prosze sie obudzic. P.S. O kanibalizmie opowiadal mi wujek wiezien Workuty.”

    Obudzonym jest.

    Czy wujek mial cos wspolnego z kanibalizmem Holodomoru ukrainskiego? Bo my mowimy o ukrainskim tylko Holodomorze. I o kanibalizmie z tego Holodomoru wynikajacym. Zadne inne nacje nie chwalily sie kanibalizmem wynikajacym z glodowej smierci. Ukraincy do dzis sie tym chwala.

    Czy to tylko mnie rusza?

  24. Wszystko w ramach dochodzenia do zrozumienia Majdanu. Podobno sir Jarek rozumie Majdan. Kanibal on?

  25. Jerzy Pieczulu,

    Nie zwazajac na to co sie zdarzy od tej pory: PISZ!!!

    Dlaczegos ty nie pisal wiency w nieodleglej przeszlosci?

  26. Orteg

    Przykro mówić, Ortegu, rzecz nie nowa – stara głowa, stara głowa, mocium panie, na kolanie – nie pisanie, czasu ni ma, koniec zima, mocium panie, ciągnie mnie rowerowanie i kajakowanie, i grzybanie, i pstrykanie, a kłopotom kuńca ni ma, sprzedać, panie, trza mieszkanie, bo pinindzów, panie, ni ma na trzymanie mamy, brata tam, skąd się odlata z świata (nie za darmo się odlata), tak więc smutne Twe wezwanie, mocium panie, bo i czas, i głowa nie ta, dupa ze mnie, nie poeta.

  27. Armia nas obroni.
    „https://pbs.twimg.com/media/CAPzaNDWAAAd8aS.jpg

  28. Czyli jednak dalej tkwimy „w pułapce”?
    Ci, którzy próbują zrzeszyć ateistów, są niczym ludzie próbujący zagonić do jednej zagrody stado kotów. Ateista jest indywidualistą nie lubiącym być elementem żadnej większej całości, stale sprawdzającym, czy aby wszyscy potrafią się poznać na tej jego wyjątkowości. Autor bloga, „nie chodzący na marsze”, jest tutaj najlepszym przykładem.
    PS nie macie dość po zeszłorocznym happeningu z egzekucją Łyszczyńskiego- Hartmana?

  29. lukasso
    17 marca o godz. 9:39

    Bliskie mi jest to, co prawisz. Robić tłum – nie dla ludzi rozumu, których właściwością jest myślenie, mówienie, pisanie – nie krzyczenie. Ale jest konstruktywny drobiazg: pokazanie władzy i obywatelom, że jesteśmy, pokazanie się ateistów jako społecznego problemu. Ateistyczne demonstracje nie spowodują zeświecczenia narodu – jak nie spowodowała państwowa ateizacja w ZSRR – ale może będą początkiem rozumienia, że ateista – też człowiek. Że i jego prawa są w konstytucji.

  30. nie rozumiem, skąd te pretensje niektórych postowiczów: MAMY „LUDZI WOLNOŚCI” jakich sobie wybieramy? Mamy to na „drzewo”. Jak ktoś posługuje się hasłem „porozumienie to nie sakrament” (a to Giedroyc do Mazowieckiego) to mamy, którzy „rules” a to politycznie a to kasą a że jedni o drugich mówią „starsi bracia” podczas gdy „starsie bracia” mają w należytym poważani „młodszych braci” (jak się ma 613 przykazań to jak tu szanować tych, którzy mają kłopot z przestrzeganiem tylku 10 z tych 613 przykazań). A wydawać by się mogło, że są światy (no tak się składa, że na zachód od Odry na południe od Karpat-Sudetów i na innych brzegach Bałtyku) gdzie jednak standarty cywilizacyjne mają się dobrze. A na koniec anegdota z Tyg.Powszechnego ale tego sprzed okresu „największego Polaka” – on wtedy był takim sobie biskupem w Krakowie. O.Innocenty Bocheński („z tych Bocheńskich” a kto zacz to sobie „wyguglujcie”) ogladając zdjęcie z jakiejś konferencji biskupów polskich stwierdził króciutku: ale się chłopstwo pozubierało. Nic się nie zmieniło.

  31. @stela
    Nie sądzę, aby komentatorów z tego blogu należało uważać za idiotów. Józef Bocheński jest na tyle znany, że nie trzeba sięgać do wujaszka Gugle, aby wiedzieć kto zacz. Z Twoją anegdotką nieźle koresponduje inna. Ze „Stu zabobonów”:
    Lud jako przeciwieństwo elity jest zespołem ludzi głupich, mało szlachetnych i prostackich. Wiara w wyższość ludu nad elitą pod tym względem jest zaiste dziwnym głupstwem. Jeżeli tyle ludzi przyznaje się do tego zabobonu, to dlatego, że mają na myśli fałszywą elitę, ale przede wszystkim dlatego, że ludu jest znacznie więcej niż elity, że więc opłaca się mu schlebiać, zwłaszcza gdy jest się politykiem. Co prowadzi w prostej linii do konstatacji ale się chłopstwo poubierało.

  32. Brak manifestowania obecności ateistów jest zgodà na obecny stan rzeczy. Nie manifestujecie – nie narzekajcie – pogodzcie się z rzeczywistościà.

  33. Jako że nigdy w całym swoim życiu nie należałem do żadnej organizacji, podzielam pogląd gospodarza i nie zamierzam manifestować swojego ateizmu w jakiejkolwiek grupie.
    To moja osobista sprawa, ponad to nie czuję potrzeby potwierdzenia swojego światopoglądu poprzez szukanie jakiegokolwiek wsparcia.
    Wśród polskich ateistów, jest sporo takich z którymi mi nie po drodze.( patrz Orteq o 0:16)
    Spotkałem też zwykłych ciemniaków, do tego rasistów, homofobów itp. nie licząc różnych dziwadeł bez kręgosłupa, co to nie stać ich nawet na zerwanie pępowiny z tkwiącym gdzieś w ich mentalności katolickim sposobem życia i umierania.
    Pomimo działających gdzieś w sferze społecznej różnych „kółek” propagujących idee ateistyczne, nie rokuję, że osiągną one jakieś sukcesy na niwie krzewienia życia bez religii. Jeśli muszą niech manifestują – przykre jest to, że część z nich i tak nie zdobędzie się na ostateczne pogrzebanie religijnych bzdur.
    Sorry, taki mamy klimat.

  34. ” Chłopstwo się w komże poprzebierało” powiedział biskup Sapieha, patrząc na zdjęcie polskich biskupów.

  35. Orteq nie wie, że w Polsce są cmentarze komunalne, płyną rzeki i jest morze.
    Co prawda obowiązujące od 1959 roku przepisy zakładają, że trup musi być pochowany w ziemi, albo w morzu – dotyczy też prochów – to brak jest jakichkolwiek sankcji za np. nie pochowanie prochów tylko trzymanie ich w domu. Nie ma też podanego terminu w jakim należałoby się prochów pozbyć.
    Można sobie trzymać męża, czy żonę w domu do śmierci.
    PS. Oczywiście nasi twórczy i dyspozycyjni prokuratorzy, będą szukali paragrafów na opornych i zarzucali im np. znieważenie zwłok, co w przypadku spopielonych prochów jest raczej zarzutem groteskowym.
    Jak ktoś chce – ten może.

  36. @sugadaddy
    Orteq po prostu czasem czuje nieodpartą potrzebę opowiedzenia jakiegoś kawału z brodą i korzysta z każdej nadarzającej się okazji 😉
    Tymczasem zamiast jednania się z katabasami może się kazać spopielić i rozsiać na cztery wiatry albo zlecić przerobienie prochów na błękitny diament i w ten sposób pozostać bliskim i cenionym przez spadkobierców 😉
    Z 80 kg (nie)żywej wagi (ca 300 g węgla w popiele) da się zrobić jednokaratowy diament, również w innych barwach (żółty, czerwony, bezbarwny). Cena od 5000 do 20 000 dolarów.

  37. Niektórzy nie powinni używać angielskich słów; bo co np. znaczy „no fair”?
    Jakieś postępowanie może być „not fair” – a nie no fair.
    Podobnie z pisaniem po polsku, używając angielskich słów; składnia tych języków się różni
    i wychodzą z tego dziwne rzeczy.
    Jak ci ludzie, żyjąc w krajach anglojęzycznych sobie radzą?

  38. sugadaddy
    17 marca o godz. 11:23

    Ani by mi w głowie było pytać pierdzistołka, co mogę, czego nie mogę zrobić z popiołem matki na przykład, która, mam nadzieję, nie będzie żyć do setki. Ale kiedy w sierpniu zmarł mój brat i pytałem w komunalnym zakładzie pogrzebowym, czy mogę sobie zabrać popiół po nim, usłyszałem, że, niestety, nie – mogę tylko wybrać, gdzie zakład pogrzebie urnę: w specjalnej szufladce na cmentarzu czy w grobie ojca. W grobie ojca niby najtaniej – i tak zrobiłem. Dopiero potem się walnąłem w głupi łeb, że to oznacza konieczność wykupienia grobu na na następnych 20 lat. No i się wkopałem w popieprzonym, wyznaniowym kraju w grób za życia! A niech to chudy bocian!

  39. Większość tu piszących „ateistów” tak jak widać jest przeciwnikami Kościoła i jego hierarchów. Wbrew ich mniemaniu walczenie z kościołem wcale go nie osłabia , a wręcz pomaga hierarchom tegoż kościoła w skutecznym oddziaływaniu na swych wiernych i tym samym kościół wzmacnia. Rację ma autor bloga pisząc, że najskuteczniej kościół osłabiają fanatyczni wierni i durni hierarchowie tegoż kościoła. PRL był przykładem, ze walka z kościołem kościół wzmacnia , a obecna wolność pokazuje, że zupełnie kościołowi nie służy. Hierarchowie zarządzający kościołem muszą mieć przeciwników by wskazywać ich swym wiernym i nimi straszyć, gdy tego zabraknie podstawowy oręż jakim dysponują przestaje funkcjonować , a ludzie zaczynają widzieć, że najważniejsze dla hierarchów są pieniądze i władza (pierwsze zapewniają wygodne i dostatnie życie druga doskonale wpływa na samopoczucie)

  40. @pombocek
    Prochy z krematorium może odebrać sama rodzina albo osoba wskazana przez zlecającego kremację. Nie musi tego robić zakład pogrzebowy.

  41. Okoliczność na ateistę jest bardzo dobra, by sobie uzmysłowić, jaka jest wymowa ostatnich badań polskiego katolicyzmu, obszernie przedstawionych w ostatnim numerze „Polityki”.
    Mówiąc najkrócej, polski katolik nie jest katolikiem.
    I nie katolicyzm jest religią w Polsce największą.
    Największa religia w Polsce to religia Adama Słodowego.
    Adam Słodowy, wcale nie mając takiego zamiaru, stworzył nową religię.
    Nie jest to właściwie nic nowego., Jezus Chrystus też nie miał zamiaru tworzyć nowego Kościoła, a jedynie chciał wypełniać to, co było przed nim. O czym można poczytać w tzw. Starym Testamencie.

    Adam Słodowy, przez wiele lat, CHYBA 33, nauczał i skutek osiągnął. Polak stał się jego naśladowcą i wyznawcą. Polak stał się majsterkowiczem.

    Religia ta polega na tym, że Polak sobie wybiera, wydłubuje, wycina, odkręca, odkleja, co mu pasuje z tego co daje do wierzenia Watykan i z tych części i z tych śmieci składa, skleja, skręca, łączy, lutuje, sznuruje i spawa sobie co uważa za najbardziej dla siebie stosowne.
    Każdy Polak jest majsterklepką własnej doktryny, a wszyscy razem tworzą religię Adama Słodowego. Jej świętym wezwaniem jest: majsterklepkuj jak chcesz, byle działało !
    Katolicyzm ma znacznie bardziej wąską doktrynę. Musi się przecież różnić od protestantyzmu, anglikanizmu, ewangelikanizmu, kalwinizmu, ortodoksji, starowierstwa, grekokatolizycmu, polskokatolicyzmu, zielonoświątkizmu, mormomonizmu, reformacji w każdej liczbie reformowanej, oraz wszelkich innych izmów.
    A religia Adama Słodowego jest dla każdego. Oraz ma ewidentną przewagę: jest religią pokoju. Każdy sobie lepi co uważa i nikt nikomu nie ma za złe, że sobie religię ulepił po swojemu. Ludzie są szczęśliwsi, żyją dłużej, zdrowiej oraz bogaciej.
    Za złe mają natomiast biskupi Kościoła kat. Ale oni zawsze mają za złe. Na tym polega bycie biskupem, czyli osobą miłującą w Jezusie Chrystusie.

    Biskup bez wojny nie popuści. To znaczy, on by mordował, ale my, Naród Polski, mówimy nasze gromkie NEIN ! My jesteśmy pokojowi i palimy zioło. Biskup też pali i pije, oraz się okadza i ma łączność z Górą. Naród Polski ma natomiast lepsza łączność z rozumem. Dlatego wybiera Adama Słodowego.

  42. koniecznie trzeba zobaczyć : http://www.lyszczynski.pl oraz http://www.koalicja ateistyczna.pl

  43. Tobermory

    Dziękuję, choć pani grabarzka powiedziała inaczej. Ale ja też mogłem zrozumieć inaczej. Jak będę mamę chował – bo ona mnie na pewno nie – sprawdzę jako żywy lub nie.

  44. maciek.g
    17 marca o godz. 11:57

    maćku, trochę zimnej wody, jak mówisz „Wbrew ich mniemaniu (tu piszących ateistów) walczenie z kościołem wcale go nie osłabia”. Postawiłeś sobie tezę z powietrza, żeby ją obtańcować. Przyjrzyj się dokładnie tutejszym ateistom – to nie monolit.

  45. @Pieczul
    Bo to jest tak:

    Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych nakazuje chowanie ludzkich ciał, nawet po kremacji, na terenie urządzonych legalnie cmentarzy.

    Równie nielegalne jak rozsypywanie prochów jest ich przetrzymywanie w domu czy innym miejscu.

    Według polskiego prawa wszyscy odpowiedzialni za pogrzeb nie na cmentarzu popełniają wykroczenie, za które grozi grzywna do 5 tysięcy złotych albo 30 dni aresztu

    Ale…

    Przepisy nie precyzują dokładnie, po jakim czasie od śmierci i kremacji ma nastąpić pogrzeb.

    Prochy z krematorium może odebrać każdy.

    Krematorium przekazuje na piśmie informację, że organizator pochówku ma obowiązek pochowania prochów na cmentarzu.

    Osoba, która przychodzi po urnę, otrzymuje urnę zaklejoną silikonem. Może ją dość łatwo odkręcić.

    Po skremowaniu prochy w urnie może przewozić każdy, dowolnym samochodem.
    Nikt nie kontroluje tego, co się z nimi potem dzieje.

    Czyli polski burdel zawsze daje szansę na zrobienie po swojemu.

  46. „Jak ci ludzie, żyjąc w krajach anglojęzycznych sobie radzą?”

    Oni wymyslaja rozne dziwolagi jezykow. Jak suggadaddy

  47. Nieanglojęzyczni dają sobie radę jak potrafią 😉

  48. *** TO JUZ OSTATNIE PRZYPOMNIENIE ***
    postow z:
    lonefather 16 marca o godz. 18:05
    oraz
    TO TYLKO PRZYPOMNIENIE******
    lonefather 13 marca o godz. 21:33

    mag 13 marca o godz. 19:18
    cyt: “… nie pasuje i wyobrażam sobie, jakie joby ślą pod jego adresem miedzy modlitwą a np. smaczna, “zakrapianą” kolacyjką …”

    Na co ja:

    Ja tez dysponuje wyobraznia i tez sobie zycie umilam, na glos wypowiadajac, co tez hosery i inne takie na Franka wypowiadaja …

    Dlatego! **** UWAGA****!!!!!!!
    Ja lonefather, funduje nagrode, w postaci 0,7L zacnego, “wiekowego” trunku… Za najdowcipniejsza supozycje epidiaskopowych wyklec papy Frania …
    Ja nie jestem JURY!
    Ja jestem tylko FUNDATOR nagrody!
    JURY – jestescie WY!!!!! Znaczy sie blogowicze…
    I tu zagwozdka!
    KAzdy ma prawo startu, nawet ja sam!
    KAzdy jest jurorem oceniajacym… Innych i siebie!

    Decyduje wspolna opinia, ze cos, czy czyjs wpis, jest najlepszy, lub najdowcipniejszy…

    Wszystko “plynne”, jak widzicie i taka jest nagroda, o wartosci powyzej £30.00, ktora niniejszym, publicznie oglosilem.
    Termin publikacji zapotrzebowanych wpisow: 17 MARCA 2015
    Wpisy pozniejsze, automatycznie sa wykluczone z konkursu, niezaleznie od stopnia ich dowcipnosci … (life is hard, as anyone have to know…)
    Tez sie scigam … i nie z “chytrosci”, tylko z mysli, ze i Ja moge byc dowcipny…
    Jesli Szanowne Jury, mnie wybieze, to z “gory” zapraszam pierwsza piatke (odliczajac mnie) na celebrowanie wspolne zwyciestwa dowcipu nad zadeciem i glupota.
    *******************************************************************
    * 17 Marca 2015 oznacza godzine 24:00 na Hawajach
    Kazdy moze sprawdzic wkasny lokalny czas … wchodzac na strone WorldTimeZone:

    ‚http://www.worldtimezone.com/
    Z “apostrofem” na wszelki wypadek…

    ** kazdy ma prawo do wstawienia dowolnej ilosci utworow. Im wiecej wstawisz tym wieksze szanse, choc nie wykluczone, ze “raz, a dobrze” bedzie lepsze …

    *** ja tez pisze, ale jak po grudzie mi idzie i nie wiem czy sie wyrobie, choc pmysl obiecujaco wyglada…

    **** Single Malt z Orkney Islands to jest to, co stawiam

    ***** Wsprawie „piatki” sie nie stawiam, ale zasady trzeba bedzie dopracowac (jesli beda chetni), choc i z „piatka” roznie moze byc… Niemniej mozliwosc istnieje i „zagosopodarowanie” jej pozostawiam otwarta.

  49. @Tanaka

    Na Twoj ostatni post z „Pulapka”, tamze odpowiedzialem. Co wiecej mam pewnosc, ze moje uwagi, nie kloca sie z opcja „Adamowoslodowa”…

  50. lonefather
    17 marca o godz. 13:12

    Ty już sobie przyznałeś pierwszą nagrodę i osuszyłeś ją do dna, przyznaj się.

  51. Tobermory
    17 marca o godz. 13:08

    Wszystko prawda, ale:

    Odebrac moze zleceniodawca, lub wskazana przez zleconiodawce kremacji osoba lub instytucja (np. zaklad Pogrzebowy). Jesli kremacje, a dokladniej jej zlecenie, pozostawi sie Zakladowi Pogrzebowemu, a tenze nie wskaze osoby X, jako upowaznionej do odbiory prochow … To nikt poza ZP prochow nie odbierze.

    W PL mozna wystapic o pozwolenie na innym pochowek niz cmentarny. W zaleznosci od tego co sie wybierze, trzeba wystapic do stosownego organu administracyjnego o zgode. Sa wiec inne mozliwosci oficjalnego pochowku prochow niz na cmentarzu.

  52. „Cmentarze komunalne”

    Ludzie! O czym wy? To nikt wam nigdy nie powiedzial, ze w Polsce istnieje WIES? A na wsi, czy kto slyszal kiedy o jakims cmentarzu komunalnym?

    Cmentarz tzw. komunalny to pochowek za murem cmentarza. Wedle rozporzadzenia proborszcza. Noo, chyba ze sie tam wszystko pozmienialo w ostatnim polwieczu.

    Bo ze jezyk sie pozmienial, to ma mur zelbeton. Na przyklad, ja sie wystrzegam uzywania anglicyzmow, przyjezdzajac do Polski. Ale moi bratankowie, czy ich dzieci, juz nie. Czyzby probowali mnie schlebiac?

    Suggadaddy. Taa

  53. @lukasso

    Bredzisz!
    Ja od 14 lat mieszkam w kraju, gdzie policjant nie prosi o dowod tozsamosci, tylko sie pyta jak sie nazywam. Rozumiesz?

  54. ‚No fair’ to ta sama zonra co ‚methinks’

  55. lonefather

    Ale ten sam policjant, od 14 juz lat, chyba ma prawo cie poprosic o okazanie prawa jazdy? Bo dowodow osobistych jako takich nie ma ?

  56. @lonefather
    No to trzeba zadbać o to, by zleceniodawcą kremacji była osoba, która potem odbierze prochy. W końcu, kto zleca, ten płaci. Zakładowi pogrzebowemu można zlecić tylko transport do krematorium.

  57. „Orteq nie wie”

    Z tym sie zgadzam. Natomiast czego Orteq nie wie to tego nikt do konca nie wie. Wlacznie z samym Orteqiem

  58. Orteq
    17 marca o godz. 13:21

    Nikt Ci nie powiedział, że w Polsce oprócz wsi są miasta? A w miastach są cmentarze komunalne. Na wsiach – zwykle parafialne. Choć pewnie i gdzieniegdzie w miastach proboszczowie rządzą.

  59. Pieczul,
    Odbiór Polski jako państwa wyznaniowego, w dużej mierze, zawdzięczamy nadgorliwym religiantom, jak to miało miejsce w Twoim przypadku. Prawo świeckie jest przez nich naginane, a nawet łamane – wiem coś o tym, bo walczyłem ZUS w sądzie o zasiłek pogrzebowy. Nie ma takiego prawa, żebym musiał przedstawiać zaświadczenie od plebana o pochówku, a oni takiego zażądali. Prawo dla nich to wytyczne ich szefa religianta, jakiegoś brata biskupa.
    I tak to u nas wygląda, a swoją drogą państwo ma to głęboko w D.
    @ Tobermory,
    Nie do końca masz rację; trup może być pochowany w morzu, a co nielegalności o której piszesz, to ustawa, bo tylko ustawa może regulować takie rzeczy, nie przewiduje sankcji za niestosowanie się do niej. Tak to u nas bywa.
    Mam też wątpliwości co do kar z kodeksu wykroczeń – musisz zacytować odpowiednie artykuły.
    @lonefather, Chyba tworzysz „nowe dziady”. Jaki inny pochówek? Tylko konkrety proszę.
    @Orteq,
    W związku z faktem, że w Polsce większość cmentarzy ma charakter wyznaniowy, możliwa jest sytuacja, w której gmina nie posiada cmentarza komunalnego. W takiej sytuacji zarząd cmentarza wyznaniowego ma obowiązek umożliwić pochowanie na tym cmentarzu, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, osób zmarłych innego wyznania lub niewierzących
    Dla pełnej jasności: Ciała chowane bez spopielenia mogą być grzebane w grobach ziemnych, murowanych, katakumbach oraz poprzez zatopienie w morzu. Zwłok poddane kremacji mogą być natomiast grzebane w grobach murowanych lub katakumbach oraz poprzez zatopienie w morzu a także przechowywane w kolumbariach.
    To wyimki z obowiązującej ustawy o cmentarzach.
    Orteq, Ty choć jesteś stary dziad, to mentalność masz gimbazy.

  60. Się zapomniałem i czekam, a chciałem tylko przypomnieć, że i nieanglojęzyczni jakoś sobie radzą
    https://www.youtube.com/watch?v=AFqyiquFbPk
    😉

  61. @sugadaddy
    pochówek w morzu jest przewidziany dla zmarłych na morzu.

  62. @ ateistazjajami
    Przecież podałem te linki.

  63. Jerzy Pieczul

    Pozwolilem sobie przypomniec szanownemu zgromadzeniu, ze w Polsce procz miast wciaz jeszcze istnieja wsie. A na wsiach cmentarzy komunalnych raczej brak.

  64. @sugadaddy
    Art. 262. § 1. Kto znieważa zwłoki, prochy ludzkie lub miejsce spoczynku zmarłego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    Pod pojęciem znieważenia zwłok, prochów ludzkich czy miejsca spoczynku zmarłego mieszczą się takie czynności, jak wyrzucenie zwłok czy prochów z trumny (urny) na ziemię, bezprawne wyjmowanie ich z grobu czy innego miejsca ich przechowywania…

    To tak teoretycznie.

  65. Fakt, że właściwie niczego się tu nie dowiedziałem, czego bym nie wiedział wcześniej. A co i jak się da, uwidim, skoro mnie czeka jeszcze jeden pogrzeb. Pierdzistołkowe papiery człowieka z całego życia ważą chyba parę razy więcej niż on sam. Gdyby je grzebać razem z człowiekiem, potrzebny byłby poczwórny grób. A spalić paskudztwa nie ma gdzie. Wyrzucać na śmietnik z danymi osobowymi – strach.

    Drobna obserwacja idąca w tysiące.
    Stoi dama w Biedronce. Wyciągnięta dłoń, na dłoni – drobniaki. Kasjera dzióbie z ręki, a elegancka dama patrzy nieobecna w okno. I takiej damskiej, chamskiej świni nie przyjdzie do głowy w chamskiej Polsce, że kasjerka nie jest od wybierania monet z cudzej – może spoconej, może brudnej, może zarażonej – dłoni, i nie jest od dotykania cudzego ciała, bo może mieć wstręt. Bardzo się ten wielkopański, chamski zwyczaj rozplenił – nie wiem, czy w Polsce, u mnie pod nosem – na pewno. Hej tam na górze stoją dwa duże, się mądrzą o kulturze.

  66. Sugadaddy,

    Najblizej gimbazy stala moja sp. tesciowa. Ona lubiala o sobie powiadac: z tylu liceum, z przodu museum. Troche tam bylo przeklamania ale niech tam.

    Dzieki za te gimbaze. Sam siebie bym nigdy tak nie nazwal

  67. Czy ja wiem, że chodzi jedynie o manifestowanie swoich poglądów ateistycznych. Raczej nie o to. Kto inny jak nie osobowości wolne od katolickiej indoktrynacji mają upominać się o przestrzeganie świeckości państwa, przestrzegania demokratycznych standardów, uwolnienia przestrzeni publicznej od zgniłej religii, która pogłębia zacofanie społeczne i kulturowe. Ja, osobowość niegromadna, indywidualna, niezależna światopoglądowo, idę tam, aby dać wyraz nieprawościom jakie mają miejsce w tym quasi świeckim, katolickim (pfu) kraju, a nie chwalić się na przekór intensywnych katolików swoją niewiarą. Owszem, wchodzi też w grę pokazanie opinii publicznej, że są i tacy jak my, ale nie powinno to być istotą tego wydarzenia.
    W związku z tym zachęcam Was moi drodzy do wzięcia udziału w tym wydarzeniu, bo chciał czy nie chciał, statystyki się liczą, a liczby mówią same za siebie. Fakt, że nie zrobią wrażenia, nie zaimponują, ale jak zostaniecie w domach (chodzi o tych, których nie usprawiedliwia odległość geograficzna, a więc i naszego Redaktora też), pokarzecie przede wszystkim swoją jałową obojętność na sprawy społeczne kraju, który jest nam przecia bliski i chcemy, aby stał się wzorową demokracją. Może to jest pompatyczne, ale sprawy, o których mowa to nie bagatelka.

  68. @Pieczul
    dama zapewne niedowidziała, a pieniądze dawane z ręki do ręki pełne są potu i bakcyli bez konieczności bezpośredniego kontaktu obu rąk.
    Najlepiej płacić kartą, ale palcem, którym wstukiwałeś kod, lepiej (przed umyciem rąk) nie dotykać okolic nosa, ust i oczu 😉

  69. Orteg

    Może i chciałeś powiedzieć, Ortegu, ale powiedziałeś:

    >“Cmentarze komunalne”
    Ludzie! O czym wy? To nikt wam nigdy nie powiedzial, ze w Polsce istnieje WIES? A na wsi, czy kto slyszal kiedy o jakims cmentarzu komunalnym?
    Cmentarz tzw. komunalny to pochowek za murem cmentarza. Wedle rozporzadzenia proborszcza. Noo, chyba ze sie tam wszystko pozmienialo w ostatnim polwieczu.<

    Daleko tej wypowiedzi do przypomnienia, że prócz miast, są wsie.

  70. @Tobermory

    W tym wlasnie rzecz, ze „place i wymagam” powoduje, ze w Zakladzie podpisujesz zlecenie na organizacje pogrzebu i „masz z glowy”…

    I tylko drobazg, bo „organizacja” zawiera w sobie rowniez zlecenie kremacji … I tak tracisz prawo do odebrania urny.

    To trzeba wiedziec, zeby sie samemu nie ubezwlasnowolnic w tym zakresie.

  71. Tobermory
    17 marca o godz. 14:11

    Kolego, rozdrabniasz się jak ambitne dziecko. Mówię o tysiącach takich przypadków, dama jest tylko najświeższym przykładem. Z podawania drobniaków na dłoni, żeby kasjerka sobie wybrała, zrobiła się obrzydliwa wielkopańska moda.

  72. Mi sie porownanie kocie podoba …

    Ale nawet najbardziej niezalezny kot jest w stanie zrozumiec, ze i jemu i innym kotom bedzie ciut latwiej, jesli …

    No wlasnie. Trzeba sie pokazac i pokazac sobie nawzajem, ze jest nas coraz wiecej i swiatu pokazac, ze jest nas tylu i jeszcze pokazac tym co sie obawiaja, ze sie nie ma co bac, byc ateista.

  73. lonefather
    17 marca o godz. 14:18

    Otóż właśnie, lonefatherku – tak załatwiłem sobie grób na 20 lat. Tyle że nic tam nie będę robił, bo moich bliskich tam nie ma. Ich w ogóle nie ma – są wyłącznie w pamięci żywych. A cmentarne targowisko próżności gó.no mnie obchodzi.

  74. Jureczku,
    Stan se w dryf i twarz do slonka obroc i pozwol myslom w sina dal odplynac. Myslenie mysli dawno przemyslanych, nie przynosi nic dobrego i tylko zlosc narasta. Zlosc na obijanie sie myslami wciaz na okraglo o te same niemoznosci.

    Mozna sie obijac, a mozna nie. Ja sie w pokorze nauczylem, ze jak nic z czyms nie jestem w stanie zrobic, doslownie nic, to sie obijac przestaje i zaczynam szukac tego z czym cos moge zrobic, an co mam wplyw. Jasne, ze nie latwo sie nauczyc, ale wiem, ze mozna…

  75. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 14:23

    Bo pogrzeby i groby sa dla zywych i ich proznosci. Czasem, tylko czasem sa katalizatorami wspomnien. Ale sam wiesz, ze do pamietania nie trzeba odwiedzac grobu, trzeba pamietac. Smieszy mnie jak czytam, a czasami na odwrot, smutkiem napawa, sentencja, ze puty zycia puki pamieci.

  76. Kolega z mojej klasy w technikum żeglugi śródlądowej – łodziarz mechanik na Odrze i mechanik w handlowej flocie – zmarł na emeryturze i kazał się rozsypać u ujścia Odry. Tak zrobiono. Pewnie było to legalne, bo majaczy mi się, że kiedyś czytałem o takiej zgodnej z prawem możliwości. Ciekawsza jest inna rzecz: kolega – ciut młodszy, też z mojej szkoły kapitan żeglugi wielkiej – który był ze Stasiem blisko, poinformował na stronie absolwentów, że msza św. się odbędzie… Zbaraniałem. Mieszkałem ze Stasiem w jednym pokoju i świetnie wiem, że był od urodzenia ateistą – taka rodzina. Niecałe dwa lata wcześniej rozmawiałem z nim, z czego wyniosłem pewność, że jego ateizm był niereformowalny. Koledzy, którzy organizowali pogrzeb fundnęli więc Stasiowi coś bardzo polskiego. Dobrze, że poszedł do wody, bo ładnie by wyglądał nagrobek ateisty z sentencją na przykład: „Prosi o westchnienie do Boga”.

  77. *** UWAGA ***

    20 godzin … pozostalo i duzo przez ten czas mozna zrobic.

    A jak sobie popatrzycie na dolna linie TimeZone to zobaczycie, ze Hawaje sa w strefie Whiskey, co idealnie sie wpasowywuje w Single Malt z Orkney Island …

    @anumlk miales po stokroc racje!

  78. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 14:41

    Hahahaaa … No pisalem przeciez, ze pogrzeby sa dla zywych!

  79. @Jureczku

    Wez sie teraz „wylacz” i skrobnij, jesli jeszcze nie skrobnoles, znaczy sie wyklikales, tekstu o tych „biskupich jobach na Franka” co to @mag zapotrzebowala, a ja ja w zapotrzebowaniu wspieram jak moge.

  80. @ Janusz Z
    Mnie także brzydzi antysemityzm, więc Pański wpis tu się nie ukaże.

  81. Tobermory,
    Potwierdzasz to co napisałem wyżej; trzymanie urny z prochami w domu, nie ma nic wspólnego ze znieważaniem zwłok.
    Mało tego – gdzie prochy będą miały lepiej, niż na kredensie?
    PS. Przeczytaj ustawę o trupach, a przekonasz się, że prochy są traktowane tak jak zwłoki;
    prochy mogą iść do morza.
    Wyżej cytowałem odpowiedni fragment.

  82. Mnie natomiast nie brzydzi, ale irytuje pańskie lenistwo umysłowe oraz ignorancja p. Kowalczyk – nie mówię o obronie ateizmu na gruncie racjonalnym, bo to jest niewykonalne, więc pretensji mieć nie można, ale pan rzucasz tu pustosłowiem, przecież nawet nie potrafiłbyś podać definicji tzw „antysemityzmu”.

  83. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 11:50
    walnąłem w głupi łeb, że to oznacza konieczność wykupienia grobu na na następnych 20 lat.
    …………………………………………………………………………………………….
    Co się stanie w wypadku niewykupienia?

  84. Orteq
    17 marca o godz. 5:08

    W Workucie mial miejsce internacjonalistyczny kanibalizm pod patronatem rosyjskiego komunizmu.

    Slawomirski

  85. Tanaka
    17 marca o godz. 12:07

    Szanowny Panie Tanaka

    Gratuluje analogii z Adamem Slodowym.

    Slawomirski

  86. @zezem, z godz. 15:51
    Co się stanie w wypadku niewykupienia?
    W opisanym przez @Pieczula przypadku – szczątki tatusia powędrowałyby na śmietnik, a ich miejsce zajęłyby jakieś inne szczątki. W trumnie, albo w urnie. Bo tu nie chodzi – o czym Jerzy nie napisał – o wykupienie grobu, a o opłacenie miejsca, które zajmuje pochowany, na kolejne 20 lat. Kiedyś opłacało się placowe-grobowe na 10 lat z góry, z chwilą wejścia do UE okres ten zwiększył się „z automatu” do 20 lat. Za dwa lata czeka mnie to samo – czyli przedłużenie „dzierżawy” – gdy wygaśnie okres „dzierżawienia” grobu przez moją matkę.

  87. @sugadaddy
    chodziło mi o morski pochówek zwłok. Ten jest tylko dla osób zmarłych na morzu. Nie możesz wywieźć nieboszczyka z lądu i zatopić.
    Prochy to co innego jednak.
    A rozsypanie prochów w ogrodzie lub na ulubionym przez zmarłego szczycie górskim może być przez gorliwego urzędnika podciągnięte pod paragraf bezczeszczenia. Jak się dowie i będzie mu się chciało…
    W Polsce jest dyskutowana nowa ustawa w sprawie obchodzenia się z prochami i ich ewentualnym przechowywaniem w domu. Ma być zabronione trzymanie ich w miejscach uwłaczających czci np. w toalecie, garażu czy kuchni. A nad wszystkim ma czuwać Sanepid.
    Już to widzę 😉
    Polskie prawo dotyczące obchodzenia się ze zwłokami, prochami i pozostałościami z ekshumacji jest bardzo stare, bodajże przedwojenne, i nieadekwatne do dzisiejszych czasów.

  88. anumlik
    17 marca o godz. 16:12
    Te 20 lat to mnie dziwi. Zaproponowano mi „opcje przedłużenia”: 5-10-20 lat. Tym nie mniej dziękuję za wyjaśnienia.

  89. Panie Redaktorze, proszę przyjąć ode mnie szczere wyrazy współczucia z powodu śmierci Brata (o tym smutnym dla Pana wydarzeniu dowiedziałem się z 10. numeru „Polityki”). Serdecznie Pana pozdrawiam

  90. @zezem, z godz. 16:31
    Zaproponowano mi „opcje przedłużenia”: 5-10-20 lat.
    Być może lokalni proboszczowie albo administratorzy cmentarzy – każdy na swój sposób to interpretuje. Kiedy szedłem przedłużyć dzierżawę grobu mojej matki na kolejne 10 lat, dowiedziałem się, że te 10, które mam opłacone, zostały z automatu przedłużona do lat 20, bo takie jest unijne prawo. I że, gdy ten okres minie mam dzierżawę przedłużyć na kolejne 20 lat.

  91. Panie Jacku,

    Prosze i ode mnie przyjac kondolencje.

    Brata panskiego nie znalem, ale znam bol i cierpienie jakie strata przynosi. Niezaleznie od okolicznosci.

    lonefather

  92. @ lonefather, Prowincjusz
    Dziękuję. Choć staram się nie mieszać spraw prywatnych z publicznymi, co nie zawsze się udaje.

  93. Janusz Z
    17 marca o godz. 15:50

    Szanowny Panie Janusz Z

    Prosze sie nie osmieszac oskarzaniem redaktora Kowalczyka o lenistwo umyslowe oraz ignorancje. Czytam jego wpisy od pewnego czasu i nic takiego nie zauwazylem. Chcialbym aby wiecej Polakow wyrobilo sobie krytyczne myslenie na temat religii oraz otaczajacego ich swiata. Blog redaktora Kowalczyka pomimo wulgarnego jezyka niektorych osob spelnia funkcje wentyla dla Polakow nietolerujacych ekspansji kosciola katolickiego w Polsce. Mniejszosc ma swoje prawa. Redaktor Kowalczyk jest jednym z jej obroncow. Temu sluzy jego blog. Obrzucanie go inwektywami osmiesza osobe obrzucajaca. Prosze sie nie osmieszac Panie Januszu.

    Slawomirski

  94. @Jacek Kowalczy

    To nie Pan, to my wmieszalismy…

    Casem dzieja sie sprawy poza nasza wola i nie mamy wyboru innego jak sie z dzianiem pogodzic. Takie zycie.

    *** APEL***

    Prosze kolezanek i kolegow, o uszanowanie Pana Jacka i powstrzymanie sie od skladania dalszych, postowych kondolencji.

    Przyjmijcie, ze @Prowincjusz i @lonefather zlozyli Pnu JAckowi kondolencje, w swoim i Waszym imieniu.

    Z powazaniem
    lonefather

  95. Pare lat temu poznalem Szwajcara Franza. Odwiedzilem go w gorach kolo Freburga w jego kamiennej chacie , znajdujacej sie na wysokosci 1400 metrow na przestronnej , otoczonej graniami hali.
    Franz byl powaznie zadluzony w banku i ten chcial mu odebrac hale wraz z chalupa, zeby zainstalowac tam wyciagi narciarskie
    Franz znalazl sprytne wyjscie; wymyslil na swojej hali cmentarz ekologiczny. Oglosil sie w mediach i zaczeli do niego przybywac rozni prominentni ludzi z prochami swoich blliskich. Na hale mozna sie dostac godzinnym marszem, wiec prochy byly zanoszone w plecaku.
    Za odpowiednia oplata Franz zabieral klienta i jego plecak na spacer po hali i kiedy jakies miejsce przypadlo do gustu klientowi, Franz wyrywal kawal darni wygrzebywal w ziemi dolek , wkladal tabliczke z numerem sporzadzona z jakiegos nierdzewnego metalu i nastepnie gosc wsypywal prochy swojej malzonki , po czym Franz nakladal spowrotem darn i po pochowku nie bylo sladu. Na swoim cmentarzu przeprowadzil juz kilkadziesiat ekologicznych pochowkow. W swojej chalupie ma dokladny plan kazdego grobu i jezeli krewny przyjedzie, zeby zadumac sie nad prochami swojego bliskiego, Franz potrafi mu wskazac miejsce.
    Franz zabral mnie na spacer i pokazywal rozne miejsce i musialem mu uwierzyc, ze tu spoczywaja prochy adwokata z Berna, tam zas spiewaczki operowej z Wiednia.
    Banki nie mogly naruszyc tego tabu, bo powstalaby straszna wrzawa, wiec Franz mimo dlugow rzadzi sobie na swojej hali.
    A w ogole to jest to nieprzecieyny oryginal, taki sw.Mikolaj z rozwichrzona biala broda. Na srodku hali posadzil jarzebine, a poniewaz samotne drzewko narazone jest na silna ekspozycje promieni slonecznych, wiec aby je chronic Franz smaruje pien drzewa olejkiem do opalania. Dokola drzewa zbudowal magiczny krag skladajacy sie z kamieni na kazdym z nich sa wyryte alchemiczne symbole metali, ktore to metale z kolei astrologowie przypisali znanym im planetom:slonce – zloto, ksiezyc – srebro, merkury – rtec, mars – miedz itp. Pod kazdym kamieniem zakopal odpowiedajacy mu kawalek metalu.
    Od czasu do czasu Franz siada pod drzewem w magicznym kregu i zbiera z kosmosu energie.
    Jako ciekawostke, troche z innej beczki, ale dobrze obrazujaca empatyczna mentalnosc Szwajcara;gawedzac przy serze i winie, nagle Franz mnie zapytal, czy to prawda, ze Warszawa zostala calkowicie przez Niemcow zburzona. Staralem sie jako przyblizyc mu obraz mordowania miasta. Franz wysluchal mnie uwaznie, po czym powiedzial: Mysmy tez swoje wycierpieli. W czasie wojny zaczelo brakowac swiezych jarzyn, wiec wszystkie klomby, rabaty zostaly zamienione na kartofliska i warzywniaki. Bylo to bardzo brzydkie, westchnal Franz.
    Ps
    Jakby ktos chcial zobaczyc cmentarz Franza w internecie, trzeba wystukac *Spielmanda*

  96. Lewy
    17 marca o godz. 17:41

    FRYburga…nie FREburga.

    Reszta fascynujaca. thx

  97. zezem
    17 marca o godz. 15:51

    Przepraszam, dopiero wróciłem z żoną z działki. Pytałem o to w lipcu ubiegłego roku w biurze cmentarnym. Powiedzieli, że po upływie terminu użytkowania grobu – my w roku 1994 wykupiliśmy miejsce dla ojca od razu na 20 lat, bo taki był wymóg – grób pozostaje, że tak powiem, niezagospodarowany jeszcze przez dwa lata. W tym czasie wzywają rodzinę do usunięcia nagrobka, jako że to jej własność, lub usuną sami, a rodzina zapłaci. Po dwóch latach może się meldować nowy lokator.

  98. @ lonefather
    Właśnie Ci, druhu, odpisałem pod poprzednim wpisem gospodarza.
    Audycji z Klochem wysłuchałem, jest tam także coś na ten temat, jako fragment mojej wypowiedzi i argument w sprawie zasadniczej.

  99. @Lewy
    To było dobrych parę lat temu… Franz nie żyje już od 7 lat. Przeżył zaledwie 67 wiosen, ale wśród swoich „lokatorów”, obok których spoczął, ma jednego 103-latka.
    Hala nazywa się Alp Spielmannda.

  100. Lewy
    17 marca o godz. 17:41

    Pod hasłem Spielmanda nie wyskoczył mi Twój Franz, ale coś podobnego. Czytam właśnie na swissinfo.ch, że w jednym z miejsc w Helvetii dokonuje się rozsypywania prochów na łące, lub pod drzewami. Jest to jednak solidnie odpłatne. Interes dobrze się kręci, bo w ciagu raptem 2 miesięcy 2011 roku dokonano ponad 15.000 „pogrzebów” , czyli rozsypania prochów.
    Nie wszyscy Szwajcarzy wydają się z tej praktyki zadowoleni, niektórzy mają to za niewielką niedogodność, ponieważ jest to „śmiecenie” – w pewnym sensie.
    Ponieważ jednak jest to część przemysłu turystycznego, a pochówków masowo dokonują w Szwajcarii Niemcy, przeważa opinia, że nie ma problemu, a sama rzecz w sumie dobrze służy Szwajcarom.

    Od ok. 20 lat dokonywano rozsypywania prochów w pewnym lesie. Kościół (nie wiem czy kat, czy inny) był najpierw ostro temu przeciwny, ale teraz las ten uchodzi za „święty”, a Szwajcar, który był pionierem otwierającym taką praktykę ocenia, że za kolejne 20 lat Kościół uzna, że sam to wymyślił i to inni poszli za nim.

    Ponieważ jest to działalność traktowana jako ekologiczna, nie można zakopywać urn, a znaczek upamiętniający osobę nie może być większy niż 10 x 10 cm. Wszystko jest pod kontrolą władz lokalnych.

    W różnych krajach ludzie sami dokonują pochówków swoich bliskich, i zarządzają gdzie mają się znaleźć ich prochy. Nieraz wybierane są np polany w lesie, gdzie ktoś spotkał wiewiórkę, miejsca widokowe, lub przeciwnie – kameralne, stoczki przy strumieniu, i wszelkie inne miejsca, które ktoś z jakiegoś powodu uzna za odpowiednie.
    W dobie dokonywania spopielenia nie ma możliwości ścisłej kontroli gdzie kto rozsypał prochy. I bardzo dobrze. Jest to cykl przemiany materii w przyrodzie i nie powinien być sztucznie ograniczany.
    Leżeć na brzydkim cmentarzu, u wrednego proboszcza, przy smrodliwej szosie, w mokrej i zimnej glebie, mając kamienie pod plecami – żadna przyjemność. A leżeć prochem na łące, na której zbierają się przed odlotem żurawie – znacznie lepiej. Żuraw poskubie to i owo, i razem z tym i owym stajemy się żurawiami. Tak się zyskuje przyjemność, umiejętność latania i poznawania całego świata oraz nieśmiertelność.
    Same korzyści.

  101. @lonefather
    Oczywiscie nie Frebur jak napisalem tylko Freiburg a w werssji francuskiej Frybourg, gdyz miasto to lezy na styku dwoch jezykow.
    @Tobermory
    Ostatni raz widzialem Franza 10 lat temu. No i zmarlo mu sie ! Szkoda tego oryginala

  102. @Tanaka
    Kiedys przechadzajac sie w okolicy Bilgoraja z przyjacielem po suchym piaszczystym lesie sosnowym, powiedzialem mu, ze byloby przyjemnie lezec tu w takim cieplym nagrzanym w sloncu piaseczku. Moj przyjaciel ateista obruszyl sie:No jakze to, jak przyjemnie, skoro martwy nic bys przeciez nie czul !
    Powiedzialem mu:Tak, prawda, ale w tej chwili kiedy zyje, to czuje, jak to by bylo przyjemnie.

  103. Fribourg. Po polsku Fryburg.
    Tam pomieszkiwał też i działał do późnego wieku wspomniany przez kogoś o. Bocheński.
    Mam nastrój do posłuchania tego
    https://www.youtube.com/watch?v=OanOkaXRvoM

  104. żabka konająca

    Dla porządku: napisałaś o „mojej stronie internetowej”. Może powstać mylne wrażenie, że moja, bo ją robię, należy do mnie, jestem jej autorem. Może mówię naiwności, ale zielona małpa jestem, więc muszę powiedzieć: Nie mam żadnej strony, nie jestem autorem ani współautorem. Jakieś 5 lat temu (Jezuniu, jak ten czas zasuwa: 5 lat już mam internet!) dowiedziałem się, że coś takiego jest – nie mam z tym nic wspólnego i nie mam bladego pojęcia, jak takie coś powstaje. Przypadkowo wiem, kto jestem, i to mi wystarcza.

  105. @Lewy, z godz. 19:30
    Tak, prawda, ale w tej chwili kiedy zyje, to czuje, jak to by bylo przyjemnie.
    I tak projekcję rzeczywistości doczesnej przenosi się w projekcję infantylizmu semantycznego. Eeeech.

  106. Lewy
    17 marca o godz. 19:30

    A w dodatku w „Biłgoraju ładnie grają”.
    Parę lat temu była taka akcja muzyczna lansująca lokalne klimaty muzyczne. Przerobione nieco na dzisiejsze gusty. Niezłe. Nagrzany piaseczek i miłe dla ucha granie, czegóż więcej trzeba?

  107. iNNA FORMA POCHÓWKU.
    Tu zaraz za płotem jest blog pana Zielonki.
    Nazwisko prawdziwe lub nie – nic mi do tego.
    Na tym blogu , co wpisów miał mniej niż kołków w płocie
    tematem była Armia europejska .
    Zamieściłem tam swoje na trzy stroniczki potem
    okraszone wypracowanie na ten temat trzy dni temu .
    Nikt pózniej na ten temat słowa nie napisał ale zaczęła się moderacja.
    Po dwu dniach dopisalem jeszcze jeden swój tekst – też w moderacji
    Trzeciego dnia – trzeci tekst dziś widzę ze był też w moderacji
    – tak napisano.koło południa – a teraz
    WSZYSTKIE TRZY ZNIKNĘŁY. -ZOSTAŁY POGRZEBANE.
    Teraz na blogu króluje następny temat – Wybory.
    Że co że czepiam się o swoje teksty i płaczę o litość nad nimi ?????
    NIE JA TYLKO POKAZUJĘ SZACUNEK JAKIM OBDARZAJĄ NAS ZARZĄDCY CMENTARZY.
    Czy sądzicie ze z faktycznymi cmentarzami jest lepiej – jest tak samo.
    Dlaczego ?
    BO MY IM NA TO POZWALAMY – BIADOLENIE NIC NIE ZMIENI.
    uklony

  108. anumlik
    17 marca o godz. 16:12
    Nie na śmietnik , a do zbiorowej mogiły

  109. @Tobermory, z godz. 19:37
    Universität Freiburg to jedna z najlepszych katolickich i państwowych uczelni na świecie. Rangę swoja zawdzięcza między innymi ojcu Bocheńskiemu, który był przez wiele lat wykładowcą i rektorem uczelni. Absolwentami szwajcarskiej Alma Mater byli – między innymi – nobliści: Mario Molina – chemik, Friedrich Hayek – ekonomista. A także Adolf Lampe, Karl Lehmann, czy Martin Heidegger. A także kilku kardynałów, z metropolitą Wiednia o. Christophem Schönbornem na czele.

  110. @maciek.g, z godz. 20:00
    Nie na śmietnik, a do zbiorowej mogiły.
    Uwielbiam takie eufemizmy.

  111. Tanaka
    17 marca o godz. 12:07

    „Jezus Chrystus też nie miał zamiaru tworzyć nowego Kościoła, a jedynie chciał wypełniać to, co było przed nim”.

    Jezus z Nazaretu, mówiąc o sobie, zapowiedział: „Na tym masywie skalnym zbuduję mój zbór (kościół)” (Mateusza 16:18).

    Jak uczy Biblia, Chrystus jest nie tylko fundamentem zboru chrześcijańskiego, ale także jego Głową. (Efezjan 1:22, Kolosa 1:18).

  112. @anumlik
    zaraz mi zajady popękają 😆
    Molina i Hayek bawili owszem we Freiburgu, tyle że niemieckim (Freiburg im Breisgau) To samo z Heideggerem, reszty nie chce mi się sprawdzać.
    O. Bocheński zasłynął głównie z szybkiej jazdy samochodem sportowym i nauki pilotowania w późnym wieku.
    Uniwersytet Zuryski plasuje się na liście szanghajskiej na miejscu 56, Genewski – 66, Bazylejski – 83, Politechnika Zuryska – 19.
    Uniwersytet Fryburski – miejsce 401-450, ale chyba i tak przed Jagiellońskim.
    Kto nie załapie się do Genewy, Zurychu, Berna, Bazylei, Neuchatel, tego wezmą we Fryburgu.

  113. W dziedzinie Natural Sciences and Mathematics – 2014 Politechnika Zuryska jest nawet na 8. miejscu.

  114. Tanaka
    17 marca o godz. 18:45

    Jutro, kochanienki, jutro … pojde, przeczytam …

    Dzis sie zwijam jak w ukropie
    By dokonczyc, co pochopnie,
    Tu publicznie oglosilem,
    By nie bylo, ze skrewilem…

    A Ty widze, zes sie juz uporal …
    Ech zazdroszcze pozna pora.

  115. Lehmann i Lampe też byli w tym innym, niemieckim Freiburgu.
    Tylko Schönborn był faktycznie przez jakiś czas profesorem w szwajcarskim Fryburgu 😉

  116. @Tobermory, z godz. 19:37
    Niekłamaną radość sprawiłeś mi Chavelą Vargas. Jej La Llorona była przez mnie dłuuuugo słuchana. Tak długo, że napisałem prześmiewczą satyryczną wersję La Llorony, aby się od niej „odlepić”. Oto La Llorona w wykonaniu Chaveli Vargas:
    https://www.youtube.com/watch?v=HW7JW9iG7dI.
    A oto słowa piosenki:
    Todos me dicen el negro, Llorona
    Negro pero carioso.
    Todos me dicen el negro, Llorona
    Negro pero carioso.
    Yo soy como el chile verde, Llorona
    Picante pero sabroso.
    Yo soy como el chile verde, Llorona
    Picante pero sabroso.

    Hay de mi llorona, llorona tu eres mi chunca
    Hay de mi llorona, llorona tu eres mi chunca

    Me quitaran de quererte llorona pero de olvidarte nunca
    Me quitaran de quererte llorona pero de olvidarte nunca

    Ay de m, Llorona Llorona,
    Llorona, llvame al ro
    Tpame con tu rebozo, Llorona
    Porque me muero de fri’oacute;

    Si porque te quiero quieres, Llorona
    Quieres que te quieres ms
    Si ya te he dado la vida, Llorona
    Qu mas quieres?
    Quieres ms?

    I moja „odlepianka”:

    Z niekłamanym przysiadem
    Wsadziła ustnik w zadek,
    Gdy w przypływie rozpaczy
    Parsifal ją obsobaczył.
    Dziatki dwa utopione
    Wsadziła pod koronę
    Arbol de la Vida.
    Alfy oraz Omegi,
    Villona zeszłe śniegi
    I ukiszone ogórki
    Wetknęła do dwururki,
    Z której wychynął zamęt.
    La Llorony łez dyjament,
    Sądząc, że już jest zawtra,
    Chavela zaklęła w landszaft
    Rodem z szerelmi vágyak
    Dla zdziry – chcącej na wznak.

  117. @Tobermory
    No dobra, dobra. Freiburgi mi się pomieszały – każdy może mieć zły dzień. Ale żeby od razu „zajady”? Phi! Współczuję Twojemu uśmiechowi.

  118. @anumlik
    no, dobra, przesadziłem z tymi zajadami, bo ich nie mam (miewałem w dzieciństwie i pamiętam ten ból) ale ciekaw jestem, skąd czerpałeś te informacje?
    Dzięki za Lloronę, też ją bardzo lubię.
    A na deser Carabina 30/30
    https://www.youtube.com/watch?v=oM1xReEJV2Q

  119. Z zajadami to mam tak, ze sie dyskretnie, pod nosem usmiecham, by sie nie porobily… 🙂

  120. Jerzy Pieczul (14:15)

    „Może i chciałeś powiedzieć, Ortegu, ale powiedziałeś: >“Cmentarze komunalne” Ludzie! O czym wy? To nikt wam nigdy nie powiedzial, ze w Polsce istnieje WIES? A na wsi, czy kto slyszal kiedy o jakims cmentarzu komunalnym? Cmentarz tzw. komunalny to pochowek za murem cmentarza. Wedle rozporzadzenia proborszcza. Noo, chyba ze sie tam wszystko pozmienialo w ostatnim polwieczu.<Daleko tej wypowiedzi do przypomnienia, że prócz miast, są wsie."

    Moglbys cos przytoczyc z tworczosci swej? Bo ta o wiele bardziej ciekawa niz te dociekania twe semantyczne. Naprawde

  121. *** niecale 14 godzin pozostalo ***

    O czym, Szanownym Paniom i Panom, niesmialo przypominam.

  122. Nie widziałem w Polsce cmentarza, na którym chowano by „za murem”.
    Bo co to znaczy – za murem? Teoretycznie – w niepoświęconej ziemi czyli poza obrębem zorganizowanego cmentarza, a to jest prawnie niedozwolone. Czy ustala się jakiś zakątek, którego nie sięga kropidło?

  123. @Tobermory
    Jak to skąd? Z tego, przed czym przestrzegam innych, aby bez sprawdzenia w innych „źródłach”, nie wierzyli jej informacjom. Z Wiki. Wrzuciłem w wujaszka googla hasło i poleciałem za niemieckim. Ot, durny jełop. Jeszcze raz się potwierdza – nie wierz Wikipedii, ani żadnym innym pieprzonym encyklopediom. Falsyfikuj, zgodnie z naukami wujaszka Poppera.

    A za deser muchas gracias!

  124. Slawomirski (16:09)

    „W Workucie mial miejsce internacjonalistyczny kanibalizm pod patronatem rosyjskiego komunizmu.”

    Rozumiem o czym nadajesz. Ja nadawalem o czym innym. Ja zapytywalem:

    – jak to sie dzieje, ze Ukraincom sie udalo z kanibalizmu Holodomorem spowodowanego wyprodukowac CNOTE ludzka?

    Kanibalizm w Workucie nie zostal przez nikogo wyniesiony na poziomy cnoty. Nawet chyba Solzenicyn sie nie odwazyl

  125. Tobermory
    17 marca o godz. 21:16

    „Pod murem”…

    To „pod murem” zostalo nieslusznie utozsamione z sredniowiecznym „za murem”, przez poroste „zgubienie” slowka „koscielnym”.

    Calosc brzmiala „pochowac za murem koscielnym”, czyli w nieposwiieconej ziemi. W oroznieniu od poswieconej, ktora byla obszarem objetym murem otaczajacym kosciol. Obecnie obszarem cmentarza, ktory bywa „nie poswiecony”, najczesciej jest pas ziemi tuz pod cmentarnym murem.

  126. Tobermory (21:16)

    „Nie widziałem w Polsce cmentarza, na którym chowano by “za murem” .. Czy ustala się jakiś zakątek, którego nie sięga kropidło?. ”

    Ja tez nie widzialem. Wiem tylko z literatury, ze ateistow i samobojcow ksiadz proborszcz nakazywal grzebac za murem cmentarnym. Wlasnie dlatego, zeby ich tam kropidlo nie dosieglo. Chodzilo, oczywiscie, o respektowanie ich niewiernych zyczen. No bo o co inego moglo chodzic?

  127. Pod murem, za murem. Ludzie!

  128. anumlik
    17 marca o godz. 21:18

    Sluszna rada, z wylaczeniem Britanniki … jedyne £XX.XX roczna subskrypcja… (ciekawi sobie moga sprawdzic). Place, zebem zgrzytam, ale nei zaluje, puki sie w zyciu jeszcze udzielam. Bo po kilka razy na tydzien siegam do jej zasobow.

  129. Orteq
    17 marca o godz. 21:31

    W poprzednim poscie @Zorz i @anumlik podali, gdzie mozna o dyspersji poczytac. Recze, ze warto i dlatego to, czy „za”, czy „pod”, sa wazne.

  130. No, pod murem przynajmniej jest zacisznie 😉

    @anumlik
    z katolickością Uniwerystetu Fryburskiego to jest tak, że jest to jedyna państwowa uczelnia szwajcarska z fakultetem teologii katolickiej. Reszta jest zupełnie świecka i nie rządzą tam już żadni dominikanie.
    Aktualnym rektorem jest kobieta – profesor prawa. Szwajcarka, matka dzieciom, odznaczona francuską Legią Honorową.

    Aha, Ignacy Mościcki był tam na przełomie wieków asystentem na wydziale elektrochemii. Skonstruował i opatentował kondensator wysokonapięciowy, a na na Kongresie Elektrotechników we Fryburgu zorganizował widowisko, w trakcie którego wywoływał 100 sztucznych piorunów na sekundę, co zapisało się trwale w annałach elektryfikacji 😉

  131. lonefather (21:38)

    „to, czy “za”, czy “pod”, sa wazne.”

    A czy ja mowie ze nie wazne? Ja tylko mowie to:

    – ludzie! Wy zarzynacie blog semantycznymi pierdolami.

    To wszystko co ja mowie

  132. Tobermory
    17 marca o godz. 21:48

    Tobermorry, ty szatanie,
    Kusisz mnie wciaz nieslychanie.
    Wole swoja wciaz wytezam,
    By sie ustrzec, pokus weza.

    By Cie zajac, bys nie kusil,
    Wysle Cie, bys gdzies tam w Rusi,
    Znalazl sam, wene tworcza, ktorej
    Nam, wciaz trzeba, jak do ran!

  133. Orteq
    17 marca o godz. 21:54

    Wydaje sie, ze nie zauwazyles drobnostki, ze trwa walka z czasem i slabosciami naturalnymi, ze sie zwijamy i staramy i tymczasowo, na reszte sramy!

    Tak mi sie czestochowsko napisalo. A bloga nie zarzynamy, tylko wzbogacamy. Co przyjmij do laskawej wiadomosci.

  134. @lonefather, z godz. 22:00
    ktorej / Nam, wciaz trzeba, jak do ran!
    Mógłbyś, @lonefatherku, wyjaśnić o co Ci się rozchodzi? O „rany Julek”, czy o „do rany przyłóż”? I dlaczego przyłożony do rany Julek ma nam weny twórczej dostarczać z Rusi? A?

  135. @Ortequsiowi

    Semantyczne pierdoły
    Wrzasnęły: Orteq goły!
    Orteq – jak cesarz z bajki –
    Zapomniał wdziać kufajki,
    Gdy zerżnął miejsce święte
    Rumiankiem poprzez miętę,
    Popod cmentarnym murem.
    Baczcie panny – za sznurem
    Tłoczące się w mundurze:
    Orteqi oraz róże
    I semantyczne bździny,
    Nie ustrzegą godziny,
    Gdy wzejdzie w was – natchniony
    Pomiot, z cnót upleciony.

  136. Anumlik (22:51)

    „Orteq – jak cesarz z bajki –
    Zapomniał wdziać kufajki,”

    Ale filcy wdziane mial
    I dlatego popalic dal

  137. Tyle ze mnie te filcy zostali ukradzione

    http://www.youtube.com/watch?v=KudhXNhfvgQ

  138. Jakby kto nie wiedzial drobiazgowo co to som filcy

    http://www.youtube.com/watch?v=xIWI_YNHj-8

  139. anumlik
    17 marca o godz. 22:27

    „balsam” – to o balsam sie rozchodzilo, taki na rany, coby je zaleczyc … pospiech i niedoszlifowanie sa zrodlem dychotomii – sorry taki dzis jest lajf. Jutro bedzie normalnie.

  140. anumlik
    17 marca o godz. 22:27

    Rus – zas jest pochodna powiedzonka, ze „w Rusi, jak kto chce” – znaczy sie, ze Tobermorry moze, ale nie musi … , znaczy sie jak na Rusi … 🙂

  141. @Orteq

    Jutro! Kochanienki jutro…

    I nie mam na mysli latynoskiego „maniana”. Tylko zwykle jutro.

  142. @anumlik

    Nie ma potrzeby uzywania terminu naukowego „falsyfication”, gdy w polskim jezyku naukowym jest termin FALSYFIKACJA. Termin, ktory dokladnie i precyzyjnie okresla naukowa metodologie dowodzenia prawdziwosci, lub falszywosci twierdzenia.

  143. Orteq…

    Cie, chlopie „porabalo” najwyrazniej!
    Co za maniane i wioche robisz tu?

  144. @Orteq

    A juz na powaznie…
    Jesli chcesz „bym widzial Cie”…
    Jesli chcesz, bym odpisywal Ci…

    To! Trzymaj pion i nie przekraczaj linii co, tam w „dole” lsni…

    ps. jak dla mnie pozwoliles sobie, na za duzo. Nie moj klimat, co tu, traz, mowie Ci.

  145. lonefather (2:27)

    Nie kojarze. Ale to pewnie moj problem

  146. Orteq
    18 marca o godz. 3:06

    Z pewnoscia masz racje!
    Gdybys „jarzyl”, ciutke jarzyl, nawet nie SWIECIL, tylko jarzyl, to bys filcy nie linkowal.

    Obrazasz mnie i moja inteligencje, tym linkiem.
    To jest ponizej poziomu, na ktorym podejmuje dyskutowanie.

  147. lonefather,

    To JEST moj problem, jak sie okazuje.

    Ja, z tymi ‚filcy’, nawiazalem do anumlikowego

    “Orteq – jak cesarz z bajki –
    Zapomniał wdziać kufajki,”

    Ty niczewo nie panial? Anumlik napewno zalapal.

    Jak ktos w jakas zonre wchodzi, to chyba wie co plodzi

  148. A w ogole to wiecie co? A poszli ze wy w p..du.

    Infantyle to nie tyle wlasciciele blogow co dyskutanci blogowi. Tak methinks.

    Moge sie o 50%.

  149. Urban: KRK to jest kosciol ginekologiczny
    Orteq: KaKa to wiecej niz kaka

  150. Panowie! to nie jest dobry temat ani czas na tego rodzaju dyskusje.

  151. Orteq
    18 marca o godz. 3:35

    Mula

    Bo na bezplodnym poziomie, nie bede dyskutowal.

    I ciekaw jestem, czy @anumlik sie znizy?

    Bywaj zdrow, Orteq. Trzym sie chlopie poziomu. Trzym sie, czymkolwiek zdolasz. A jeszcze lepiej zrobisz, jesli zdolasz sie wygrzebac z dolu, ktory sam sobie wygrzebales.

    Za Twoje „wygrzebanie sie”, kciuki 3mam i chetnie wypije… tyle, ze nie umiem pic z glowa nizej dupy…

  152. żabka konająca
    18 marca o godz. 4:38

    A kiedy, jest „dobry czas”?

  153. żabka konająca
    18 marca o godz. 4:38

    Sie zapytalem, bo nie uwierzysz ile razy juz slyszalem nawijke o zlym i dobrym czasie…

    Zeszzzzz…., co ja pisze?

    O dobrym to NIGDY, ale o ZLYM czasie to nieustajaco. Specjalista, od „zlego czasu” na powiedzenie prawdy, jest Adam SZ. z sasiedniego blogu… Co napisalem cos do rzeczy, to … szkoda mowic, sama wiesz.

  154. @lonefather, z godz. 0:37
    Nie ma potrzeby uzywania terminu naukowego „falsyfication”, gdy w polskim jezyku naukowym jest termin FALSYFIKACJA. Termin, ktory dokladnie i precyzyjnie okresla naukowa metodologie dowodzenia prawdziwosci, lub falszywosci twierdzenia.
    Nie wymądrzaj się. Nie użyłem terminu naukowego „falsyfication” – w manierze anglicyzmu. W poście do @Tobermory’ego (wczoraj, o godz. 21:18) napisałem – Falsyfikuj, zgodnie z naukami wujaszka Poppera. Użyłem trybu rozkazujący w aspekcie czasu dokonanego, zgodnie z regułami polskiej gramatyki. A ponieważ był to rozkaz dla @anumlika, aspektu czasu dokonanego użyłem ironicznie.

  155. anumlik
    18 marca o godz. 6:45

    hyhyhy
    Tez tak umiem, tez tak robie.
    thx
    Widze jak ta umiejetnosc, zawsze wytlumaczenia sie, dziala… Bede siem staral, czasem „nie zdolam”.

  156. Pan Redaktor pisze:
    „Ateiści się skrzykują.”

    Najlepiej aby skrzykneli sie w jednym miejscu.
    Jak juz sie wszyscy zbiora, miejsce bedzie mozna ogrodzic drutem kolczastym.

  157. @Levar, z godz. 9:45
    Roboty szukasz? Za Rudolfa Hössa chcesz robić?

  158. Levar

    A w czym ci, przenikliwy myślicielu i katoliku, przeszkadzają żyć i wierzyć ateiści, że aż ich na własnym ich podwórku prześladujesz?

  159. *** JUZ TYLKO 1 (jedna) GODZINA ***

    I to niecala. Pozostala z dlugiego 17 Marca, na Hawajach…

    I przyznam sie, ze zzera mnie ciekawosc, czy oprucz mnie jeszcze ktos …

  160. Levar

    Szawle, czemu ich prześladujesz?

  161. Tytuł wpisu jest zasadniczo chyba pytaniem o to „komu się cokolwiek chce”. Chciałbym, aby na blogu zawitał optymizm, a ten mi się kojarzy z piękną wiosną, kiedy się niektórym faktycznie chce!
    Co roku przypominam sobie wtedy wierszyk à propos:

    Wiosna, słowiki i gwiazdy jak byki
    a księżyc, że tylko w mordę go lać!
    Dusza z człowieka w przestrzeń ucieka
    i jak tu nie klnąc, „ku…a mać”?

    Na to się jeszcze nałożyło rzadkie zjawisko – zorza polarna. Ja pamiętam, jak podziwialiśmy latem 1939 zorze polarną. Ludzie mówili – „będzie wojna” i faktycznie – była!

    Wiosnę czują i na nią reagują również inne narody, więc przytoczę jedyny frywolny wierszyk niemiecki, który gdzieś podłapałem jako dziecko, gdy jeszcze nie byłem „zakamuflowaną opcją niemiecką”, a raczej śląskim „Wasserpolackiem”:

    Frühling ist es allerorten
    und es stinkt aus den Aborten.
    Die Eier werden billiger,
    Die Mädchen werden williger.

    Nie mam zdolności Andrusa albo anumlika, którzy mogliby to tłumaczyć równie pięknym wierszem. Nie wiem, czy anumlik zna niemiecki, więc przygotowuję „surowy” materiał prozą i zachęcam do tworzenia.

    „Wszędzie nastała wiosna
    śmierdzi z ustępów.
    Jajka są coraz tańsze,
    a dziewczyny chętniejsze”.

    PS

    Wspomniałem, ze pamiętam ten wierszyk z dzieciństwa. Wtedy ustępy były na dworze, z otworem – serduszkiem w drewnianych drzwiach. Te ustępy reagowały na zmiany pór roku, a nawet na warunki meteorologiczne.

  162. Nie „poszkapilem, zdazylem…

    TEATRZYK GORZKIE ZALE przedstawia:
    Kilka scenek z zycia Epidiaskopu.

    AKT I – (W kuluarach, czyli szatnia i korytarz)
    Hoser:
    Jam z Afryki, lecz nie dziki
    Rozne znam tam fiki-miki
    Ale tego, co kolego, robi nam do upadlego
    Franek, taka jego mac, co mam mowic? Q..wa mac!
    Bo w Afryce, chociaz dzika,
    Mozesz spotkac rozbojnika,
    Lecz pedala, Boze bron,
    To nie spotkasz, Boze chron.

    Kloch:
    Spoko stary, to nie cyrk,
    Latwo zgubic slowa rytm.
    To filozof, trudna rada.
    To co mowi, maskarada.
    Latwo rade temu damy,
    Tu powiemy, tam sklamiemy.
    Lud to kupi mowie ci,
    Bo on ciemny jako my.

    Dydycz:
    Coz poczniemy, co zrobimy,
    Przeciez go nie utopimy.
    Radzic trzeba póki czas,
    Zanim on zalatwi nas.
    Od tych nerwow, od tych trosk,
    Smak stracilem I nie pilem,
    Wodki powab jakby znikl,
    To przez Franka, mowie ci.

    Tak gawedzac raz po raz,
    Dociagneli, doczlapali,
    Do drzwi, ogromniastej sali,
    Gdzie pod krzyzem zajebistym,
    Siedzial szef ich oczywisty.
    Gadecki biskup, wraz ze swita.
    Oraz reszta znakomita,
    Kolezenstwa, co nie jeden raz,
    Wladzy rzekla, tutaj pas!

    Dociagneli, doczlapali,
    Do drzwi, gdzie sie zatrzymali,
    By przepuszczac po pierwszenstwie,
    Po straszenstwie, dostojenstwie.
    A dyskretny do przesady, chor
    Klerykow, skretarzy… ,
    Tak dyskretnie, spiewal im:

    Panie co na wysokosciach,
    W boskich, swoich laskawosciach,
    Darzysz laska niebywala, nas niegodnych
    Twojej chwaly.
    Panie cosmy Ci zrobili,
    Cosmy Tobie zawinili,
    Ze tak ciezko nas doswiadczasz.
    Panie zeslij z nieba znak,
    Co uczynic trzeba nam.
    (chor powtarza wielokrotnie ostatnia strofe, az ostatni przez drzwi przejdzie)

    Kurtyna.
    AKT II – (sala obrad plenarnych KEP)

    Gadecki:
    Prosze kolezenstwa, Chwala Panu!
    Mowie wam I w pamieci wiecznie mam.
    Ciezkie naszly nas terminy,
    Wiem, robicie tegie miny,
    Lecz teraz temu, mowie dosc.
    Bo na nic zale, na nic zlosc.
    Bo radzic, zesmy sie zebrali
    Co mamy czynic, co robic mamy.

    Chor:
    Panie co na wysokosciach,
    Laska swoja darzysz nas,
    Natchnij slugi swoje wierne
    I nie pozwol zniszczyc nas.

    Michalik:
    Kto ja jestem, dobrze wiecie.
    Cichy, skromny I niezlomny.
    Kosciol, Chrystusowa chwala,
    Dobro pana, nad Panami
    I moj merol takze chwali.
    Nie, jak durny jakis grat.
    Franek sknera, niech go szlag!
    Panie, w mocy swojej spraw.

    Chor:
    Panie cos na wysokosci,
    W swej dobroci I boskosci,
    W laskawosci swojej spraw,
    By Franciszka, trafil szlag!

    Glodz:
    Dobrze wy mnie tutaj znacie,
    Szanujecie, powazacie.
    I dlatego prosze was,
    Byscie mnie trzymali wraz.
    Bo gdy spotkam tego drania,
    Co danieli mi odmawia,
    To udusze q..wa mende.
    Panie, zlitoj sie nade mna.

    Chor:
    Panie, wybacz, zlitoj sie.
    Zrozum, jaki mamy pech.
    Spraw by sam, udusil sie,
    A nad nami litosc miej.

    Depo:
    Nie wytrzymam, moi mili,
    Zeby w progi mej swiatyni,
    Rozwodnicy, pederasci,
    Rozpustnicy, konkubenci…
    No nie zdzierze tego, ze
    Franek, mi wpierdziela sie.
    Panie moj, to dla twej chwaly…
    Odpierdolcie sie pedaly!

    Chor:
    Panie nasz, to dla twej chwaly,
    Niech pierdola sie pedaly.
    Oby szybko pozdychaly,
    A nam grzesznym, spokoj daly!

    Nycz:
    Bracia moi, bracia mili,
    Opanujcie, prosze, sie.
    Toz, to jest obraza Boska,
    To, co tutaj, gada sie.
    Slecie joby na Franciszka,
    A on przeciez papa jest.
    W imie Pana was zaklinam,
    Prosze, opanujcie sie.

    Chor:
    Panie cos na wysokosciach,
    Laski swoje na nas slesz.
    Nie daj, nam tu grzeszyc wiecej
    I daj opanowac sie!

    Ryczan:
    Cozescie bracia powariowali?
    Calkiem zglupieli I oszalali?
    In vitro, gender, q..wa go mac,
    Pomysleliscie moze, co bedziem chlac?
    Bo roznie moze sie nam ulozyc,
    Pies jebal Franka i codzolozyc.
    O Panie, przenajswietszy spraw,
    Bym sie nie wachal, gdy bedziem lac!

    Chor:
    O Panie Jezu, wez i spraw,
    Sam wylej Franka i nas zbaw!
    A gender niech sie jebie sam,
    My Twoje dzieci, wiec nas zbaw!

    Dziwisz:
    Co to za papa, pytam sie,
    Co w Marii domu kryje sie.
    Dobroci tyle, oraz dobr,
    Nikomu zliczyc, wybacz mi.
    To Franek temu winny jest,
    Ze Twych darow, odcina mnie.
    Jak przyozdabiac oltarz Twoj,
    Gdy rzadzi nami, Franciszek zboj.

    Chor:
    O Panie, racje zawsze masz,
    Nie dozwol wiec, by ten bladz,
    Nam zanieczyszczal, biznes Twoj.
    Jak byle, argentynski zboj.

    Chor: (zmienia melodie, zmienia rytm)
    I mowcow wielu glos zabralo,
    Poprzeklinalo, powydziwialo.
    Imieniem boskim, kleli sie,
    Ze tego papy, nie chca –NIE!
    I wsrod pomyslow glupich mas,
    Tak milo plynal, im tam czas.
    Powyklinali, powydziwiali,
    I wszyscy Franka przeklinali.

    O Panie, Ty nas dobrze znasz,
    My Twoje slugi, dobrze wiesz.
    Twojego dobra sie staramy,
    Zabierz wiec Frania, w swoje bramy.

    Gadecki:
    Chwala Panu na wysokosciach,
    Objebalim my tu goscia.
    Bog wysluchal zalow naszych
    I zabaczyl jak my placzem.
    Nie nad soba, tu placzemy,
    Lecz nad ludem matki ziemi.
    Dobry, Panie Boze spraw,
    Zeby pape, trafil szlag!

    Chor:
    Panie Boze, madrys, prawy,
    My sie nie przyszlismy bawic.
    Wielki Boze, spraw to, spraw,
    Zeby pape, trafil szlag!

    Gadecki:
    Zalow naszych, morze cale,
    Zesmy razem tu wylali.
    Co myslimy, Bog juz wie,
    Teraz przytaimy sie.
    Nic nie gadac, milczec juz,
    Pora wrzucic cos na ruszt.
    Idzmy zatem obiadowac,
    Jedzac, Bogu podziekowac.

    Chor:
    Dziekujem Ci Panie,
    Za Twe hojne dary.
    Imie Twoje chwalimy,
    Wznoszac kielich caly.

    AKT III – czyli jadalnia, gdzie nasi bohaterowie spozywaja kolacje. KOLACJE! – mowie raz jeszcze, z naciskiem na “kolacje”, zeby zaden wrog, czy inna menda, nie osmielil/la sie sugerowac, ze to byla “ostatnia wieczerza”…

    Stoly zastawione suto,
    Piwo, wino, co tam chcesz
    Miesa, drobie I siwucha,
    Strumieniami leje sie.
    Gdy podjedli sobie smacznie,
    I popili ile wlezie, to przy
    Kawie I koniaku, wszyscy
    Rozgadali sie…

    Franka, zesmy zalatwili,
    Dobry Bog, reszte uczyni.
    Drobiazg zostal im na mysli,
    Upierdliwy, ze ho ho.
    Dokuczliwa, wredna banda,
    Co ateizm w herbie ma.
    Nie pozwala zyc spokojnie,
    I wciaz dopierdala sie.

    Panie nasz, cos wielki chojny,
    Panie Boze, cos Ty nasz.
    Spraw, by zgnili w piekle na dnie,
    Ci co obgaduja nas.
    Zaaltw wredna, jedze mag,
    Co gendera nam odmawia.
    Jurka P, co nas oczernia
    I Tanake, zboja tez, Zalatw
    Panie ich przykladnie,
    Z lonfatherem, anumlikiem,
    Zeby zgnili w piekle na dnie,
    Tam ich miejsce, sam to wiesz.

    Dobry Boze, Panie nasz!
    Wierzym, ze wysluchasz nas.
    Co krolojesz w swej dobroci,
    Laskawosci I swiatlosci.
    Spraw by ateistyczna zgraja.
    Co z nas robi sobie jaja.
    Sczezla marnie, jako zywie.
    Spraw to Panie, byle rychlej.

    Chor:
    Panie, sam nas nauczyles,
    By bez granic, ufac Ci.
    Wiec niech szczezna, te pokraki,
    Byle rychlo, byle w mig.

    Epilog, czyli AKT IV – nieprzewidzany w scenariuszu, aczkolwiek uzupelniajacy kontekst.

    Juz rozchodza sie biskupi,
    Zaden nie jest taki glupi.
    By wyklinac, czy przeklinac,
    Franka zgnebiac, czy potepiac.
    W glowie se mniej, to co chcesz,
    A na glos mow, co mowi KEP.
    A kazdy miedli w glowie mysl,
    Ze dobrze bedzie, jak ma byc.

    Chor:
    I, zeby jednak, tak sie stalo,
    To modlow naszych, wciaz za malo.
    Wiec, Dobry Boze, blagam spraw,
    Aby tych drani trafil szlag!

    (pod spiew choru, biskupi podnosza sie I majestatycznie opuszczaja jadalnie)

    Chor: (wielokrotnie powtarzajac, spiewa ponizszy czterowiersz. Melodia powoli, stopniowo, przechodzi w rytm marsza o narastajacej sile, a biskupi z luznej gromady, formuja czworki I przytupem obcasow akcentuja swoje militarne intencje)
    O, Dobry Panie, Boze, spraw,
    Aby ich wszystkich trafil szlag!
    Wiec, Dobry Panie, Boze spraw,
    Aby tych drani trafil szlag!

    (I biskupi znikaja ze sceny jeden po drugim. Znikaja gdzies w ciemnosciach kulis)

    KURTYNA
    A spod kurtyny lonefather:
    O, zesz qurna, o, zesz Boze,
    No ile Ty, tak jeszcze mozesz?
    Bo czy nie pora konczyc juz,
    No ile zniesie, zwykly lud?

  163. *** WLASNIE WYBILA 24 NA HAWAJACH ***

    Skonczyl sie 17 Marca definitywnie i ostatecznie i tak samo ostatecznie skonczyl sie czas jaki @anumlik zalatwil …

    Jesli ktos cos skrobnal, to niech umiesci, ale regul trzeba sie trzymac.

  164. Jedno jest pewne: JKM daje Ukraincom czadu

    http://swiat.newsweek.pl/janusz-korwin-mikke-teorie-spiskowe-ameryka-chce-oslabic-rosje,artykuly,359188,1.html

    „USA wydały 5 mld dolarów na ukraińską rewolucję, na Majdanie strzelali żołnierze z Europy Zachodniej, aneksja Krymu była uzasadnionym działaniem, a Niemcowa zabili Amerykanie – powiedział Janusz Korwin-Mikke w ukraińskim programie „Szuster Live” ”

    Ten Szuster Live. On nie trzymal sie regul. Ukrainski program a po ukrainsku tylko dwaj byli prezydenci Ukrainy umieli. Bo i Szuster i JKM sypali po putinowemu i chyba nikt sie nie polapal

  165. Orteg

    Uparcie próbujesz z blogu ateisty, więc filozofującego, refleksyjnego, trochę towarzyskiego, robić targowisko polityczne i przestawiać ołowiane żołnierzyki, by kierować losem świata. Może załóż własny.

  166. pombockupieczulu (12:04)

    Wycofuje swoje wyrazy uznania dla twej tForczosci. Czynie to z prozaicznego powodu: one ci zaszkodzily, te moje wyrazy. Wiec wycofuje je dla twojego, nie mojego, dobra.

    PS. Zaczynam, powoli, rozumiec, co znaczy rownanie: blogierstwo=pojebstwo

  167. Orteg

    Zejdź, chłopcze, z osób i próbuj dojść samokrytycznie, czemu się wkrochmalasz z podwórkową polityką tam, gdzie gospodarz nigdy chyba nie wszedł z tematem ściśle politycznym. Zachowujesz się jak mięsożerca, który na blogu wegetarianina rozwodzi się o wyższości salcesonu nad kaszanką. No ale Orteg i samokrytyka…

  168. Tytulem przypomnienia: samokrytyka moze sie tylko zaczac od samokrytyki. Do pseudointelektualistow kierujem to przypomnienie. Tforcow jednorazowych to nie musi dotyczyc.

    Te sklonnosci kategoryzacyjne nasze. My, intelektualizujacy. My, filozofujacy. Inni to barachlo. A rzeczywistosc, przez wrota stodoly, wali kahalem: my, spolecznosc tego kraju. My wiemy wiency niz wy. Bo my chocholy. Wiekszosc, znaczy.

    Co zrobic z 95-cio procentowa wiekszosci spoleczenstwa? Zaden z pseudointelektualistow naszych nie ma na to pomyslu.

    Witkacy popelnil samobojstwo. Nic nie sugeruje!

  169. I nie mówcie mi, że pieluchomajtki nie są pretensjonalne, a do tego się panoszą. 😉

  170. @Orteq

    „Co zrobic z 95-cio procentowa wiekszosci spoleczenstwa? Zaden z pseudointelektualistow naszych nie ma na to pomyslu. ”

    Jak to nie? Levar udzielił ci odpowiedzi: „skrzyknąć w jednym miejscu i ogrodzić drutem kolczastym”.

    Te 95%, jak przypuszczam, masz na myśli katolikuf – Polaków, czyli specjalną odmianę cebulowo-buraczanego pasożyta, który statystycznie czytuje jedną książkę na trzy lata?

  171. Orteg

    A któż ci, smarkaty fałszerzu, mówił o barachle?! Jedni filozofują, inni politykują – to nie ocena, lecz stwierdzenie. Niekoniecznie jednych interesuje to, co robią drudzy. Powyrzucali cię ze ściśle politycznych blogów, więc wchodzisz gdziekolwiek, by politykować. Może spróbuj w przedszkolu?

  172. Do konfliktu z infantylami latwo jest dojsc. Wystarczy swiadczyc sobie uprzejmosci. Ja swiadczylem uprzejmosci pseudoautorowi Pieczulowi. Blad. Wiec mamy co mamy.

    Pieczul to infantyl. Plain and simple. Ze ja tego wczesniej nie wypunktowalem. A to widac bylo z jego bzdurnosci niby-pisarskich.

    Za duzo uprzejmosci wobec innych mnie niszczy. Innych tez niszczy. No bo na to wychodzi

    PS. Szkoda mi mag. Bo ona uwierzyla w jakies niezniszczalne wartosci pieczulowych tForczosci. Czy aby napewno to Mag byla co uwierzyla?

  173. Jakby ktos nie zalapal

    PIECZUL TO GRAFOMAN

  174. Ten pomysl z ogrodzeniem drutem kolczastym. I dunno. Kto wyprodukuje drut?

  175. Szczury w klatce. Zagryza sie. Na blogach POLITYKI to widac.

  176. Orteg

    Trochę, synku, wychodzisz na głupka, skoro się tak szybko w infantylu zakochałeś, a teraz się jeszcze szybciej odkochujesz.

  177. PICZUL TO GRAFOMAN

  178. PIECZUL to tez grafoman

  179. @Jerzy Pieczul..

    Orteq obnażył swoją buraczano-katolicką obłudę. To taka norma tej maści kmiotków. Żałosny jest ten polaczek.

  180. Tak sobie czytam i widzę, że mamy tu ciekawą galerię typów: wredny arogant – to ja;
    grafoman; jedyny prawdziwy ateista; Polak, a właściwie Ruski, co myśli, że jest Francuzem (podnośnik) i paplającego jak niektóre z naszych dam, samozwańczego przywódcę (nie długo będzie pisał w imieniu wszystkich), niewyżytego kaowca, któremu polecam modlitwę św. Tomasza z Akwinu:”Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.”
    Nie mogę tu pominąć największego bufona we wszechświecie, zakochanego w swojej nowej ojczyźnie, zakutego prawicowego łba tego na „S”.
    No i oczywiście trolla na poziomie gimbazy, epatującego wiochą.
    Omal nie zapomniałem o mózgu co wyparował, a jego miejsce zajęła biblia – wyczyn nie lada!
    Przepraszam jeśli kogoś pominąłem – zawsze można się dopisać.
    PS. A propos „wspaniałych” naszych jedynych braci zza oceanu.
    Czytałem kiedyś w poważnej opiniotwórczej ukazującej się na całym świecie amerykańskiej gazecie, pełen entuzjazmu reportaż, jak to wspaniale jest strzelać z amunicji dum – dum, do piesków preriowych. Komentarz zbędny.

  181. @sugadaddy
    nie odnalazłem siebie w tym wykazie i nie wiem, czy to dobrze 🙄 😉

  182. sugadaddy
    18 marca o godz. 16:08

    Okudzawa w „Obrazie batalistycznym” to samo przedstawil, z tym, ze wyzszy poziom ogolnosci pozwala ogarnac wieksza liczbe ttypow.

    „Wsie oni krasawcy, wsie oni talanty, wsie oni poety”

    Tak se pisze, jak w tym starym kawale, gdzie o 4 nad ranem mocno wstawiony bodaj hrabia, odpowiada zachwyconej jego graniem panience, ze on se tylko tak popierdala…

  183. Tobermory
    18 marca o godz. 16:27

    Okulary, okulary, albo kontakty… A odnajdziesz, odnajdziesz 🙂
    nie martw sie.

  184. @sugadaddy

    Takich „wyczynowcow” to na peczki, nie dalej niz wczoraj, przyszlo do mnie dwuch i zgrywali sie na potege „nie mogac uwierzyc, ze ja nie wierze”. Maja chlopaki problem, w ktorym, zadne Huston nie pomoze…

  185. Tobermory
    18 marca o godz. 16:27
    @sugadaddy
    nie odnalazłem siebie w tym wykazie i nie wiem, czy to dobrze 🙄 😉

    **********************************************************************

    Ja sie w 4 odnajduje. Jak @sugadaddy odmowi Ci przydzialu, to sie podziele i przygarne, bo sie obawiam, ze moge miec klopot z obsuga wszystkich czterech kategorii, w ktorych sie widze 😉

  186. Tobermory,
    Widocznie musisz jeszcze nad sobą popracować!

  187. sugadaddy
    18 marca o godz. 16:08
    Thumbs up!

  188. Antonius
    18 marca o godz. 10:19
    Te ustępy reagowały na zmiany pór roku, a nawet na warunki meteorologiczne.
    ……………………………………………………………………………………………
    To zjawisko czuć i dzisiaj. Nieznośny fetor unosi się z włazów kanalizacyjnych, gdy kanalizacja jest nieczyszczona. Ostatnio smród dochodził w pewnym mieście Zagłębia do siódmego piętra ,a może i wyżej…

  189. @sugadaddy 😉
    wspomniany tu Józef Maria Bocheński wydał był onegdaj małą książeczkę pt. „Podręcznik mądrości tego świata”. Nie wiem, ile było wydań, ale mam pierwsze, z 1992 roku.
    Od czasu do czasu zaglądam do niej i coraz więcej zawartych w niej myśli zaczynam akceptować i przyswajać jako drogowskazy w drodze przez życie
    – Nie bądź głupi, nie daj się zabić.
    – Gdy dalsze życie wydaje ci się bezwzględnie i na pewno nieznośne, popełń samobójstwo.
    – Umiej żyć w teraźniejszości
    – Nie przywiązuj się zbytnio do nikogo i niczego.
    – Zachowaj pogodę ducha
    – Nie wartościuj niepotrzebnie
    – Pojmuj przeciwności jako wydarzenia naturalne
    – O ile możesz tego uniknąć, nie mów nikomu rzeczy nieprzyjemnych
    – Postępuj tak, abyś był uważany za człowieka, na którym można polegać
    – Zachowuj umiarkowanie zasady moralności
    – Niech twoim przyjacielem będzie tylko człowiek o wypróbowanej uczciwości i inteligencji
    etc. etc.

  190. Nie było mnie na blogu raptem przez dobę (z okładem) i już wszyscy zdążyli się ze wszystkimi prawie pokłócić (takie tam różne „przysrywanka” i niemiłe odzywki.
    Zauważam, że kobiety nie brały w tym udziału.
    Zatem , chłopy szanowne, weźcie na wstrzymanie i się ogarnijcie!
    Jak tu z Wami dyskutować na jakikolwiek temat, skoro stroszycie pióra jak jakieś koguty na wybiegu?

  191. Nielekkie jest zycie redaktora Kowalczyka

    „Omal nie zapomniałem o mózgu co wyparował, a jego miejsce zajęła biblia

    Orteq obnażył swoją buraczano-katolicką obłudę. To taka norma tej maści kmiotków. Żałosny jest ten polaczek.

    Te 95%, jak przypuszczam, masz na myśli katolikuf – Polaków, czyli specjalną odmianę cebulowo-buraczanego pasożyta, który statystycznie czytuje jedną książkę na trzy lata?”

    Chcieliby by byc piekni i bogaci a sa tacy jak to widac.

    Slawomirski

  192. mag
    18 marca o godz. 17:46

    Trzeba skonczyc co sie zaczelo, wiec zapraszam na poprzedni wpis „Pulapka”, coby tu nie zasmiecac starymi sprawami.

  193. Orteq
    17 marca o godz. 21:21

    Szanowny Panie Orteq

    Nie sadze aby ktokolwiek wynosil kanibalizm do cnoty ludzkiej. Nie wiem czemu akurat Ukraincy wpadli pani w oko. Instynkt przezycia jest wspolny nam wszystkim. Kanibalizm jest drastyczna opcja dajaca czasami szanse przezycia. Ci co doprowadzaja innych do takiej opcji a mam w tym momencie na mysli komunistow powinni sie wstydzic a nie ci co z niej zdecydowali sie skorzystac.

    Slawomirski

  194. @sugadaddy

    „wredny arogant – to ja;”

    Nie bądź taki łaskawy dla siebie. Raczej ignorant, nie arogant… i nie wredny, tylko tępawy.

  195. Slawomirski

    Komunisci powinni sie wstydzic kanibalizmu? Tylko wstydzic?

    Rzeczywiscie. No bo komuchy nie maja opcji spowiedzi

  196. Ojca Bocheńskiego „100 zabobonów” mam, oczywiście, w „podręcznym zestawie ” przy łóżku, o którym pisałam onegdaj do anumlika.
    Jest to bardzo „nieliczny” ojciec duchowny, na którego mądrość i rozwagę mogę się z czystym sumieniem agnostyczno-ateistycznym powołać.
    Ale on dawno nie żyje. Natomiast serdecznie współczuję jego uczniom, czy raczej następcom, usiłującym w katolandzie, jakim stała się Polska, głosić rozumnie „słowo boże” (ks. Boniecki, ojciec Wiśniewski, ks. Lemański i mam nadzieję inni, których jeszcze nie znam.

  197. lonefather
    OK.

  198. Orteq
    18 marca o godz. 18:25

    komuchy nie maja opcji spowiedzi

    Czy aby na pewno?
    Nie znam sie na religii ale ostatnio Jaruzelski i Oleksy skorzystali z laski kosciola katolickiego.

    Slawomirski

  199. Slawomirski (17:59)

    „Nie sadze aby ktokolwiek wynosil kanibalizm do cnoty ludzkiej.”

    Dalej nie pojmujesz niczego, Slawo. Ja tylko o jednym mowilem: o ukrainskiej propagandize kanibalizmu lat 1932-33. I o niczym wiecej. Inni raczej unikaja przechwalania sie kanibalizmem. Jesli takowego sie dopuscili z powodow od nich niezaleznych. Natomiast o zjadaniu wlasnych dzieci tylko przy okazji Holodomoru ukrainskiego mozna bylo sie naczytac ciut too much.

    Czy nasluchac. To bylo moje pierwsze zetkniecie sie z Ukraincami na emigracji. Oni wlasciwie sie PRZECHWALALI, pol wieku temu, tym dzieciojedztwem z lat 32-33.

    Byly to wtedy czasy byly rozliczeniowe. Rusko-ukrainskie. Na Zachodzie prowadzone. A dzisiaj? Beda Ukraincy sie znowu chwalic swoim kanibalizmem czy nie beda? Jakos to obcinanie lbow ruskich w Odessie trzeba wytlumaczyc

    PS. Urozmaicenie tematyczne na tym blogu jak najbardziej zamierzone. Zadnych sorry nie bedzie

  200. Slawo,

    Z tym korzystaniem z laski KK to ja nie wiem. Co, tak dokladnie, ten Oleksy czy ten Jaruzelski wyniesli ze skorzystania z laski kosciola katolickiego? Bo nic takowego nie napisano w PRAWDZIE. A ja wciaz na Prawdzie (objawionej) polegam

  201. lonefather
    18 marca o godz. 10:51

    Wykonałeś znakomitą produkcję. Powinienem tu z namaszczeniem zawołać: „sława gierojam” ! Ale że jesteś gieroj pojedyńczy, a „słaga gieroju” brzmi słabiej, to może najlepiej uścisnę rękę z uznaniem.

    Mam taki pomysł, żeby nieco z Twojej produkcji skorzystać w celu zbożnym, czyli bożym. trafiasz bowiem w punkt wołając o szlagtrafienie przez bozię obmierzłych jej typów. Uwaga, cytuję :

    „Panie nasz, cos wielki chojny,
    Panie Boze, cos Ty nasz.
    Spraw, by zgnili w piekle na dnie,
    Ci co obgaduja nas.
    Zaaltw wredna, jedze mag,
    Co gendera nam odmawia.
    Jurka P, co nas oczernia
    I Tanake, zboja tez, Zalatw
    Panie ich przykladnie,
    Z lonfatherem, anumlikiem,
    Zeby zgnili w piekle na dnie,
    Tam ich miejsce, sam to wiesz.”

    To się bardzo ściśle zgadza z tym, co sam bozia sądzi o typach wszetecznych. Wyraził się na temat bardzo ściśle w Księdze Liczb:

    „31 Nie możecie przyjmować żadnego okupu za życie zabójcy, który winien jest śmierci. Musi zostać zabity. ”
    Oraz:
    „Krew bezcześci ziemię i nie ma innego zadośćuczynienia za krew przelaną, jak tylko krew tego, który ją przelał. 34 Nie plamcie przeto ziemi, w której mieszkacie, pośrodku której jest również moje mieszkanie. Ja bowiem, Pan, mieszkam pośród Izraelitów». ”

    Bozia wyraża się jasno: krew za krew, życie za życie. Ręka,noga, mózg na ścianie.
    Oto jego żądanie.

    Należy zważyć, że są to słowa samego bozi, osobiście przez niego wypowiedziane. Czarna skrzynka, rejestrator ścisły pt: „Oto Słowo Boże”, czym wyznawców klechy w kościele co niedzielę raczą.

    Ja się zgadzam z naszym wspólnym ulubieńcem, Hoserem Henrykiem, Jego Hemoroidalnością, że Kościół zdradził Świętego Ojca Świętego Jana Pawła II. Ale chyba tak musiało być, skoro Święty Ojciec Święty Jan Paweł II zdradził Boga. Bóg nakazał jasno, że jaśniej nie można: zabójców zabijać. Wojtyła jednak w tej sprawie bardzo mącił, kręcił, zapierał się.
    Słowem, zamiast słuchać Boga, ma go w dupie.
    Kościół, co ma swego boga w dupie, jest zdrajcą tegoż Boga. Należy mu się unicestwienie, co się właśnie dzieje. Katolik ma dupie katolickość i wyznaje wiarę w Adama Słodowego.

  202. Orteq
    18 marca o godz. 18:55

    A ja wciaz na Prawdzie (objawionej) polegam

    Zycze powodzenia choc moj rozsadek sprzeciwia sie temu.

    Slawomirski

  203. Orteq
    18 marca o godz. 18:48

    A jednak za bardzo sie pan interesuje Ukraincami.
    Prosze sie interesowac Polakami. Czy pamieta pan glosowanie w peerelowskim Sejmie nad wnioskiem o wieczna przyjazn polsko-radziecka… A coniektorzy chca dzisiaj czcic Rakowskiego. Czyli zamiast szperac w ukrainskiej patologii prosze poszukac w swojej polskiej. Zapewniam ze nie bedzie sie pan nudzil i zapomni pan o Ukraincach.

    Slawomirski

  204. Zapomniec o Ukraincach sie nie da, Slawo. Bo to i historia i terazniejszosc dowalajo. Glownie w potylice ale nie tylko

  205. Slawomirski (19:22)

    „Czy pamieta pan glosowanie w peerelowskim Sejmie nad wnioskiem o wieczna przyjazn polsko-radziecka… A coniektorzy chca dzisiaj czcic Rakowskiego.”

    To mi brzmi jakby Rakowski byl natenczas jakas sila sprawcza czegokolwiek. A byl on?

    To jego wyprowadzenie sztandaru, kilka lat pozniej, moze czegos dowodzic. Tylko – czego ?

  206. Orteq
    18 marca o godz. 19:32

    Ja nic na to nie poradze.
    Tak samo jak nic nie poradze na wiare w absolut.

    Tylko prosze pamietac ze wszyscy sie mylimy.

    Slawomirski

  207. Slawo,

    Kontaktuje.

    Polecam wiare zastepcza: w Luxusowa. Lepsza od absolutu, podobno. Z autopsji nie znam bom wciaz zyw. Pewnie zyw dlatego ze nie tykam dranstwa

  208. Orteq
    18 marca o godz. 19:39

    Marionetkowy Sejm PRL sluzyl Moskwie. Sluzyl jej tez Rakowski.

  209. Orteq
    18 marca o godz. 19:48

    Lubie ethanol jako dodatek do benzyny.

  210. A jesli o MFR chodzi

    – Oj, co to dalej będzie – zastanawia się Jaruzelski patrząc na swój portret.
    – Nic – odpowiada portret – mnie zdejmą, ciebie powieszą.

    – Oj, co to dalej będzie – zastanawia się Rakowski dziesiec lat pozniej, patrząc na swój portret.
    – Nic – odpowiada portret – mnie zdejmą, i ciebie zdejmą. No big deal.

    Rakowski mial latwosc do jezykow. Fakt.

  211. Orteq
    18 marca o godz. 20:01

    Czas na lunch.

  212. @Tanaka

    Nie zasmiecajmy starymi sprawami biezacego wpisu, tak wiec do dyskusji produktow powstalych na rzucone przez @mag „jeby biskupie na pape Franka” , to zapraszam na poprzedni wpis „Pulapka”. Fachowe slowo oceniajace z wszech miar mile widziane.

  213. lonefather
    OK. Wrzuciłam swój głos pod poprzednim wpisem Gospodarza.
    Czekam za werdykt.

  214. Daje werdykt

    „„BL – A ja nie rozumiem, dlaczego Ida wróciła do klasztoru
    PP – A ja rozumiem
    BL – No to czemu?
    PP – Głupio mi o tych rzeczach mówić, ale dobra wpadłem…Bo ma głęboka wiarę i dla niej normalne życie jest nie wystarczające. Są tacy ludzie, niewielu przepojeni Bogiem i wiarą, którzy czują, że to co doczesne jest kruche, przypadkowe i tego nie potrzebują. Rozumiem ich coraz lepiej, chociaż niestety bliżej mi z charakteru do Wandy, która chce wszystkiego i której wszystko się sypie.”
    “…Rozumiem ich coraz lepiej…” mówi reżyser Paweł Pawlikowski.”

  215. Orteq(usiu) g.20:21
    O czym ty mówisz, kochanieńki?! Jaki werdykt?
    Filmy ci się pomyliły, albo temat jako taki, czy cuś?

  216. Dopisuję się do @mag, z godz. 17:46 – Nie było mnie na blogu raptem przez dobę (z okładem) i już wszyscy zdążyli się ze wszystkimi prawie pokłócić (takie tam różne „przysrywanka” i niemiłe odzywki). Też mnie kilka godzin „na blogu” nie było, a jak wróciłem… Chłopcy, Was spokojnie na podwórko nie można wypuścić.

    @mag i @Tobermory
    Ojciec Bocheński był agnostykiem. Stuprocentowym. Sam się do tego przyznał podczas rozmowy z jednym z współbraci, gdy już myślał, że jego koniec przyszedł. Koniec nie przyszedł, on się swoich słów wyparł, ale taśma a nagraniem została. Nie będę wyręczał nikogo w ciężkiej pracy „poszukiwacza prawdy”, którą kilka lat temu wykonałem. Sami se sprawdzajcie. Jego „Sto zabobonów” i – przywołany przez Tobermory’ego – „Podręcznik mądrości tego świata” to znakomite przykłady ironii i … cynizmu. Szczególnie w tych częściach „Podręcznika mądrości…” jest to widoczne, gdy pisze o wyznawaniu wiary w modlitwach do Boga w religiach monoteistycznych. Póki co lapidarne określenie humanizmu przez o. Bocheńskiego – Humanizm wydaje się podejrzany, bo to tak przyjemnie uważać się za coś znakomitego! Myślę, że gdyby krokodyle mogły filozofować, na pewno stworzyłyby krokodylizm – wydaje mi się niezłym opisem tego, z czym borykamy się na tym blogu.

    @Tanaka, z godz. 19:06
    Znakomicie podsumowałeś dramat w III aktach @lonefathera. Ten zacytowany przez Ciebie fragmencik, w zestawieniu z „Księgą Liczb”, oddaje czar naszego polskiego i kościółkowego hierachizmu. Będąc na piekielnym dnie (w znakomitym blogowym towarzystwie), wystawiam swą spracowaną dłoń ponad owo dno z wyraźnie odcinającym się od tła środkowym palcem. Howk.

  217. @lonefather, co jest z tym porozumieniem!, temat cmentarny i czas niestosowny because of bereavement our master.
    Nie spodziewaj sie z mojej strony zbyt glebokich przemyslen; jesli tekst nie ma polskich znakow to znaczy ze wnuczek, ktorym sie opiekuje wlasnie spi krotko i niespokojnie, a ja korzystam z laptopa corki.
    Tekst ze znakami polskimi oznacza ze jestem w domu, przed wlasnym komputerem, zmeczona i z pusta glowa.

  218. anumlik
    18 marca o godz. 21:53

    W IV aktach…

  219. żabka konająca
    18 marca o godz. 22:04

    Mozesz podac namiar na moj post? Znaczy sie dzien i godzine postu? Bo ja po wyczerpujacej nocnej pracy mam problem z odszukaniem.

  220. pombocek
    18 marca o godz. 10:10

    Bo jak sie ich nie bedzie przesladowac, to oni zaczna przesladowac ludzi.
    Gdyby Leninowi w pore ukrecono leb, uratowano by zycie milionom ludzi.
    Dlatego nie moze byc zadnej taryfy ulgowej dla komunistow, ateistow i innych
    dewiantow dazacych do destrukcji ladu spolcznego, bo jak sie holota rozpanoszy,
    to ludzie sobie z tym rady nie dadza. Dladego ZERO TOLERANCJI dla wszelkiej masci
    bluzniercow i elementow wywrotowych.

  221. @lonefather
    W IV aktach…
    Fakt. Jako „epilog”, co zoczyem. Sorry.

  222. Bylam bardzo ciekawa ktory z blogowiczow odpowie na apel @ateistazjajami
    16 marca o godz. 13:03. Poza wpisem Zorza, nie znalazlam wiecej glosow wsparcia
    „ze strony ludzi rozumu”. Trzeba przyznac ze katolicy, zwlaszcza w polskim wydaniu sa aktywniejsi, znamienne jest zdjecie protestujacych przeciwko podpisaniu przez Prezydenta ustawy o ratyfikacji konwencji przeciw przemocy. Jedynym usprawiedliwiniem apatii ateistow blogowych moze byc rozum, ktoremu nie po drodze z fanatyzmem niewiary.
    Ps. mam nadzieje ze Zorz pojdzie z dziewczyna, moze nawet ma ich kilka, byloby jeszcze lepiej

  223. J.Pieczul, moze to nie byla stroa internetowa, moze po prostu wystukalam w search google tytul ksiazki. To bylo dawno, jeszcze na blogu Hartmana.

  224. Levar
    18 marca o godz. 22:38

    „Dlatego nie moze byc zadnej taryfy ulgowej dla komunistow, ateistow i innych dewiantow …”

    Jeśli ktoś jest bez grzechu, niech pierwszy podpali stos …

    Mało kto słyszał o Pomponiu Algierim, urodzonym w roku 1531 w pobliżu Neapolu, którego krótki i wzruszający życiorys został wygrzebany z mroków przeszłości dzięki starannym badaniom kilku historyków. Podczas studiów na uniwersytecie w Padwie Algieri miał kontakt z nauczycielami i studentami z różnych części Europy, dzięki czemu poznał tak zwanych heretyków oraz poglądy głoszone przez reformację. W rezultacie, zaczął się bardziej interesować Biblią.

    Za to „przestępstwo” został aresztowany i osądzony przez inkwizycję w Padwie. Umarł, mając 25 lat. Zadano mu śmierć jeszcze okrutniejszą, niż to czyniono zazwyczaj. Nie został spalony na stosie drewna. Na podeście stojącym na oczach tłumu umieszczono duży kocioł wypełniony łatwo palnymi materiałami — olejem, smołą i żywicą. Związanego młodzieńca spuszczono do kotła, którego zawartość podpalono. Skazaniec powoli spłonął żywcem.

  225. Levarek, jak już się rozpanoszymy, jesteś pierwszy do odstrzału.

  226. Żabencja, jak zapoznasz się z teorią dynamiki spiralnej, uświadomisz sobie różnicę między nami, a katolicką tłuszczą pokroju levarka. Wtedy jasne będzie dlaczego oni się tak mocno trzymają w kupie, broniąc swojej zapyziałej, zatęchłej twierdzy. 😉

  227. Levar
    18 marca o godz. 22:38

    „Dladego ZERO TOLERANCJI dla wszelkiej masci
    bluzniercow i elementow wywrotowych”.

    Pełna zgoda. Czas przejść od słów do czynów. Historia podpowiada, od kogo warto się uczyć.

    Kilka wieków temu, niektórzy straszliwie ucierpieli za „zbrodnię” posiadania Biblii. Weźmy na przykład pod rozwagę los pewnego Hiszpana nazwiskiem Julián Hernández. W książce „Historia męczeństwa chrześcijan” J. Foxe podaje, że ów Julián „podjął się przewiezienia z Niemiec do swego kraju znacznej liczby Biblii, ukrytych w beczkach po winie reńskim”. Na skutek zdrady wpadł jednak w ręce katolickiej inkwizycji. Ludzie, dla których Biblie te były przeznaczone, „zostali wszyscy bez wyjątku poddani torturom, po czym większość z nich skazano na rozmaite kary. Sam Julian został spalony, dwudziestu upieczono na rożnie, niektórzy otrzymali wyrok dożywotniego więzienia, kilku wychłostano publicznie, wielu zesłano na galery”.

  228. Levar
    18 marca o godz. 22:38

    Szanowny Panie Levar

    Ma pan racje psioczac na polskich komunistycznych ateistow co pod patronatem polskiego kosciola katolickiego odeszli w niebiosa. Komunizm to glupota. Ateizm to naukowe rozumienie swiata. Laczenie glupoty z nauka nie jest racjonalne. Panski groch z kapusta nie zaowocuje. Szkoda panskiej energii.

    Slawomirski

  229. Orteq
    18 marca o godz. 21:21

    Szanowny Panie Orteq

    Wybor klasztoru nie dziwi u kobiety ktora nie zostala rozbudzona seksualnie. Przespanie sie z saksofonista i troche seksu nie mogly zwyciezyc z latami kontemplacji w zakonie. Czasami seks przegrywa ze spirytualizmem. Z drugiej strony rezyser mowi o ciszy jako glownym temacie filmu. Cisza ma szalona moc.

    Slawomirski

  230. @sugadaddy, zaciekawilo mnie, w jakiej amerykanskiej gazecie o swiatowym zasiegu przeczytales o amerykanskiej przyjemnosci polowan z bronia dum- dum na pieski stepowe. Czyzby np. NYT byl z tego uradowany?
    Mnie natomiast interesuje wylacznie inne strzelanie. Corocznie ginie w Ameryce z broni palnej ok. 12 tys. ludzi. Z porachunkow rodzinnych, konfliktow ze spoleczenstwem, lub w ramach gangow, samobojstw, strzelanin w przestrzeniach publicznych, z rak policjantow niejednokrotnie nagorliwych i najstraszliwsze – w szkolach. Liste tych strasznych, niepotrzebnych, czesto glupich smierci mozna ciagnac dlugo i to mnie przeraza i nie widze wyjscia z tej sytuacji. Ale nawet to nie zmienia mojego pogladu, ze jest tu wielka ilosc ludzi dobrych, przyzwolitych, pogodnych, ktorzy niestety prawo do posiadania broni wyssali z mlekiem matki.

  231. Wracajac do wpisu Redaktora mysle, ze jesliby istniala rozdzielnosc religii ( w wypadku Polski religii kk) od panstwa, chociazby nawet ulomna, to nie byloby potrzeby walki ateistow w oblezonej twierdzy. Na razie wyglada to jak Mosada, bo buta, chucpa kk nie ma granic. Jaka chucpa, buta, im wolno.
    Nie sledze, wiec nie wiem, czy rozdzielnosc kk od panstwa ciagle jeszcze gwarantuje polska Konstytucja.

  232. Slawomirski (1:14)

    „Cisza ma szalona moc”

    Ma. Tylko jak ja przestrzegac, te cisze nam niedostepna?

    A w ogole to wyzej d.py nie przeskoczysz. O czym tez warto pamietac, wspinajac na pseudo-intelektualne wyzyny. Nam raczej niedostepne

  233. Levar

    „Gdyby Leninowi w pore ukrecono leb, uratowano by zycie milionom ludzi”.

    Pisałbyś się do ukręcania łbów? Twa chrześcijańska mowa sugeruje, że tak. Inna rzecz, że – skoro gdybasz – gdyby Konstantynowi Wielkiemu, który zrównał chrześcijaństwo z innymi religiami, w porę ukręcono łeb, też może uratowano by miliony. A jeszcze lepiej, gdyby ukręcono łeb po cichu Jezusowi, miast krzyżować…

    I tak się plecie przez stulecia. Jednym ukręcano, innych ratowano, patom naabarot, patom naabarot naabarotu, znów naabarot…wot idiot.

  234. Panie Jacku, może faktycznie za sugestią Levara ogrodzić blog drutem kolczastym? Żeby specjaliści od ukręcania łbów tu nie straszyli.

  235. anumlik
    18 marca o godz. 21:53

    „Życie w Panu” jest piękne, cnotliwe,
    godne i sprawiedliwe.

    Jak widzisz, już mnie kusi, by coś zwierszować. Ale tym razem dalej nie pociągnę, choć mnie kusi, bo zabawa myślą i słowem niepoważnym na poważnie nam się tu rozwinęła przednia.

    Przedstawię zatem nieco inny teatrzyk, cytując słowa prawidłowe, czyli święte. Przedstawienie zaczyna się bardzo miło:

    „Dzięki Ci o Panie nasz

    Dzięki Ci, o Panie nasz
    Twa miłość na wieki trwa
    Bo dobroć Twa ponad wszystko jest
    Twa miłość na wieki trwa
    Wznieś głos, wznieś głos /x2

    W mocy Swej, majestacie Swym
    Twa miłość na wieki trwa
    Na rozstajach dróg odnalazłeś mnie
    Twa miłość na wieki trwa
    Wznieś głos, wznieś głos /x2

    Na zawsze Bóg jest wierny
    Na zawsze dobry jest
    Na zawsze Bóg jest z nami
    Na zawsze, na zawsze

    Chwały blask, Twojej łaski moc
    Twa miłość na wieki trwa
    Zbawco nasz, chcemy krzyczeć w głos
    Twa miłość na wieki trwa
    Wznieś głos, wznieś głos /x2 ”

    Ten Pan i Zbawca, któremu Dzięki, który Miłością Na Wieki i Dobrocią Ponad Wszystko itd itp, tak się sam przedstawia w swoim własnym Objawieniu, osobiście dokonując wypowiedzi, oraz co jakiś czas dialogując, że swoim ślicznym ulubieńcem przedjezuskowym, pod postacią Mojżesza.

    Jak to zwykle bywa, dotąd było miło, ale miłe złego początki.
    Dalej więc jest tak (Księga Liczb):

    31
    1 Rzekł Pan do Mojżesza: 2 «Pomścij Izraelitów na Madianitach. Potem zostaniesz przyłączony do twoich przodków1»
    7 Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn
    9 Następnie uprowadzili w niewolę kobiety i dzieci madianickie oraz zagarnęli jako łup wszystko ich bydło, stada i cały majątek.
    14 I rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i setników, którzy wracali z wyprawy wojennej. 15 Rzekł do nich: «Jakże mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety?
    17 Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną. 18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu5
    19 Musicie jednak pozostać przez siedem dni poza obozem. Każdy z was, który kogoś zabił, każdy, który się dotknął zabitego, musi się oczyścić dnia trzeciego i siódmego, zarówno on, jak i jego jeńcy.
    24 Siódmego dnia wypierzcie swoje odzienie; wtedy staniecie się czyści i będziecie mogli znowu wejść do obozu».

    48 Wtedy przystąpili do Mojżesza dowódcy oddziałów wojska, tysiącznicy i setnicy, 49 i rzekli do Mojżesza: «Słudzy twoi dokonali przeglądu wszystkich poddanych sobie wojowników i okazało się, że żaden z nich nie zginął. ”

    Mój Boziu, jakież to śliczne, słodkie, godne czyli Boże !
    I proszę – Mojżesz postanowił być jak sam Bozia – za mało Izraelici narżnęli ludzi, za mało dzieci, więc im nakazał dorżnąć wszystkich chłopców i wszystkie dziewczynki niedziewicze.

    Dlatego Kościół Nasz tak kocha wszystkie dzieci, zwłaszcza zaś życie poczęte !

    Jak to idzie w tej ślicznej piosence?
    „Dzięki Ci, o Panie nasz
    Twa miłość na wieki trwa
    Bo dobroć Twa ponad wszystko jest”

    Słodkości! Ciasteczka Jego Hemoroidalności Hosera Henryczka !

    I Cud Boski się stał ! Izraelici narżnęli, zarżnęli, zaszlachtowali, wykonali ludobójstwo, genocyd, zbrodnię przeciw ludzkości, ale w oczach Boga okazali się wzorowi, piękni, śliczni i apetyczni ! Tylu namordowali, ale żaden z mordujących nie zginął, ani jeden, co staranny raport wojenny na Piśmie potwierdza !
    Ech, cud, Cud Boski !
    Nie ma lepszych dowodów na istnienie Boga !

    I jakież to chrześcijańskie: pomordować, a potem sprawę nieelegancji oraz koniecznej higieny zmycia rzeki krwi z ubrań, zbroi, mieczy, toporów i rączek załatwia się prosto i w trymiga: siedem dni i sprawa mordu załatwiona i posprzątana.
    Pomorduj, zarżnij, weź za pokutę trzy paciorki i sprawa załatwiona. Można zacząć od początku.

    Zawsze mnie to wzrusza, kiedy słyszę, że skoro dla ateistów Boga nie ma, to wszystko im wolno. Łezkę ronię na to, że katolik ma takie niepotrzebne ograniczenia:musi tylko naśladować Bozię, a innych rzeczy mu nie wolno.
    To naśladowanie Bozi zapewnia mu wieczne zbawienie.

    Zawsze mnie to też dziwi, że ateiści i różni tacy niekościelni szubrawcy doprowadzili zbiorowym wysiłkiem do tego, że nie wolno zabijać, że kodeksy są na to cywilne, że nawet zabójców się już nie karze śmiercią i rozważa, czy byli świadomi mordując, bo jak nie bardzo, to są okoliczności łagodzące.
    Ci szubrawcy bluźniący Bogu Najwyższemu Miłości Pełnemu doprowadzili do tego, że kodeksy i obyczaj nakazują niepedofilić, a pedofilów łapać i surowo karać. A proszę, tak ładnie i skutecznie, na masową skalę i przez całe milenia pedofilenie dobrze kapłanom swojego Bozi wychodziło i uchodziło na sucho, tzn. w Miłości Bożej.
    Co potwierdza piosenka:
    „Na zawsze Bóg jest wierny
    Na zawsze dobry jest
    Na zawsze Bóg jest z nami ”

    Bóg z nami, pedofilami !

    Bo nie z dziećmi, te kazał wymordować.

    Co jeszcze mnie niezawodnie wzrusza w Księdze Pana, to komentarze biblisty, czyli samego Watykanu.
    Można by się spodziewać jakiegoś komentarza na temat ulubionego zajęcia Boga: mordu, zwłaszcza na dzieciach i kobietach.
    Nadzieja zwykle płonna, biblista nie komentuje, przyjmując to za oczywistość . Co tu niby komentować, tym bardziej, że to słowa i rozkazy Boga?
    Ale, czasem, jest i komentarz. Tu mamy taki:
    Watykan komentuje to tak:
    „Lb 31, 18 – Chodzi o zupełne wytępienie ze względu na niebezpieczeństwo religijno-moralne. Dziewczęta zaś oszczędzono, jako wolne od winy, o której mówi Lb 31,16. Mogły one być niewolnicami i żonami drugorzędnymi (Pwt 21,10-14; Sdz 21,10-14).”

    Aha, bo można by przeoczyć któż nam taki śliczny komentarz i tak śliczne Objawienie uprzystępnił. No któż?
    Nasz Ulubieniec, Nasz Milusiński!
    Nasz Święty Ojciec Święty Jan Paweł II.
    Który niebieską książeczkę, pt Biblia Tysiąclecia tak opatrzył serdeczną dedykacją dla nadwiślańskich adeptów Miłości Mordu:
    „Przekazuję Młodzieży Akademickiej w Polsce Biblię Tysiąclecia, życzę, aby odnajdywała w niej Chrystusa, który jest Prawdą, Drogą i Życiem.”

    Jezusik synkiem tatusia, który uczy nas Miłości Bożej, tatuś Miłość Swą na nas spuszcza.

    Pomordowani serdecznie, radośnie, w Miłości Pana dziękują. |Zarżnięte dziewczątka sypią Panu kwiatuszki, a chłopcy nucą chóralnie:
    „Dzięki Ci, o Panie nasz
    Twa miłość na wieki trwa
    Bo dobroć Twa ponad wszystko jest
    Twa miłość na wieki trwa
    Wznieś głos, wznieś głos /x2 ”

    Dalej nie mogę. Zbyt jestem wzruszony.

  236. Tanaka

    Tanako, właśnie robię zupę i podejrzewam. Nie wiem, jaki związek zupa może mieć z podejrzeniami, dlatego tylko podejrzewam. Że Ty możesz żartować. A tu nie ma żartów. Wyjaśniał główny wyjaśniacz myśli i zamiarów Boga dezerter, że Bóg słusznie zabijał rękami Izraelitów mieszkańców (może nawet mieszańców) Ziemi Obiecanej, BO byli niemoralni. „BO” usprawiedliwia każde zabijanie, bo każde jest przez jakieś „BO” – nawet kiedy zabijający smark chce tylko zobaczyć, jak ktoś umiera. Zabił, BO chciał zobaczyć. Dał nam przykład bożek Jahwe, jak zabijać mamy. Nie raz i nie pięć mawialiśmy tu, że ten sam Bóg własnoręcznie zabija, każe zabijać i zabrania zabijania. Na przykład każe robić i zaraz zabija za robotę w śmieszny sabat, potem znów goni do roboty, ale już nie ma kto robić, bo robotnik właśnie za robotę jest zabity. Tak więc Ty, Tanako, skoro się podjąłeś tłumaczenia, nie zatrzymuj się w połowie drogi ze wzruszenia – mów jak człowiek, bo za Bogiem nie trafi: zabijać, czy nie zabijać? Mam dwoje i nie wiem, co robić.

  237. Tanaka
    Też się wzruszyłam twym wzruszeniem i natchnieniem, ale lepiej już może poniechaj tej twórczości i nadstaw oczu oraz uszu.
    Gdzieś mignęła mi info, że zawiązał się komitet obywatelski, który będzie zbierał podpisy pod petycją w sprawie nauczania lub nie religii w szkołach publicznych oraz na jakich zasadach miałoby się dalsze nauczanie odbywać. De facto bowiem te lekcje stały się obligatoryjne i jest ich stanowczo za dużo – od przedszkola po maturę, a oceny są wliczane do średniej. To są pieniądze podatników wyrzucone w błoto i zwyczajnie strata czasu dla uczniów.
    Nie tak miało być!

  238. @mag…

    Ma być religia lub etyka, a może też być tak, że dziecko/nastolatek nie będzie uczęszczał na żadne z tych zajęć. Problem w tym, że (ponoć – bo nie pracuje w ministerstwie edukacji) nie ma chętnych do nauki etyki w szkołach…. I co teraz? Może by tak namawiać rodziców i młodzież, by jednak zapisywali się na etykę lub żadnych z tych przedmiotów nie wybierali? Problem rozwiązałby się sam w takim przypadku i nie trzeba byłoby organizować tych jałowych i bezsensownych komitetów obywatelskich.

  239. Tanaka

    Zabijamy, BO…Można więc zabijać, BO ktoś jest niemoralny. Że samo zabijanie jest niemoralne? Gówno prawda – jak Bóg zabijał, to jest moralne, bo Bóg nie może robić niczego niemoralnego. Więc Ruscy mogli wejść do ziemi obiecanej Ukrainy i zabijać chłopców i dziewczyny, bo chłopcy plus dziewczyny to jedna wielka niemoralność, naturalny szczyt niemoralny. A znów Ukraińcy też mogą z bożą pomocą, czyli mając moralne prawo, zabijać Ruskich, bo widzą, że oni też są chłopcy dziewczyny, czyli z natury niemoralni, w dodatku Ukraińców zabijają. A jak już się ma moralne prawo, można je nawet polubić. W związku z tym, co podejrzewałem poprzednio, to podejrzewam, że może ludzie lubią zabijać ludzi. Pamiętasz, jak wtargnęło tu jedno boże dziecię imieniem Lewar i od razu zaczęło łby ukręcać? Stąd mamy powiedzenie „Szczęście od Boga”. Szczęście od Boga, że ukręciłem łeb jemu, a nie on – mnie.

  240. Zyta,
    Chyba NYT, a tutaj masz, w takt wesołej muzyczki: ‚https://www.youtube.com/watch?v=Xxv4RG8bBEU

  241. pombocek
    Masz dwoje do zabicia? Jakich dwoje?!
    Czy ty czasem pombocku z uma nie zszedłeś?
    Po mojemu, pombukowi chodzi o to, że są słuszne zabicia i niesłuszne. Na przykład kapelan błogosławi w imię boże żołnierzy przez bitwą, którzy za chwilę będą słusznie zabijać.
    Także samo mąż może żonę katować fizycznie albo maltretować psychicznie, byle się potem wyspowiadał i na msze chodził regularnie w niedzielę, nie tylko od święta, a ona ma nieść swój krzyż, bo małżeństwo jest świętym nierozerwalnym sakramentem. Niektórzy jednak ten sakrament rozrywają, ale to duuużo kosztuje i mało kogo na to stać.
    Nieraz taki mąż i ojciec za mocno przyłoży swojej kobicie albo dziecku i zabije. Zdarza się, ze ona go zabije np nożem kuchennym w obronie własnej albo syn podrastający w obronie matki i ląduje w więźniu. Najczęściej jednak facet bije na tyle umiarkowanie, że da się jakoś żyć i rodzina tradycyjna jest utrzymana, a nie zagrożona jakimś tfu, dżenderem.

  242. mag najukochańsza, najniezabijańsza i bliźnia, czy ja dobrze Twe benderskie słowo przeczytałem? Cytuję z drżeniem kolan:

    „Nieraz taki mąż i ojciec za mocno przyłoży swojej kobicie albo dziecku i zabije. Zdarza się, ze potem ona go zabije”.

  243. pombocek
    19 marca o godz. 10:35
    Sprawa jest poważna. Arcy. W oparach absurdu i religii mordu nie bardzo jednak da się mówić o tym inaczej niż poniekąd niepoważnie. Wyznawców zabijających toporem należy zabijać. Śmiechem.

    Nie darmo ulepił niepombocek, ale zbocek, człowieka na własne podobieństwo i kazał mu dosię być podobnym, za co nagroda go nie minie.
    Dał mu dwie ręce? dał.
    Jedną ma więc zabijać, a drugą dawać jałmużnę sierotkom po zabitych.
    Dał mu da oczka śliczne? dał.
    Jedno ma patrzeć na śliczne dziewczę dziewicze, podczas gdy drugie oczko ma pilnować, czy niedziewiczej siostrzyczce tej pierwszej dobrze gardło podrzyna ta właściwa z dwóch rączek.

    Szabat, znaczy sobota, znaczy niedziela, też dobry jest. Akurat w dni siedem, jak Bozia objaśnia, wyczyści się siekierę i fartuch rzeźnicki i od poniedziałku dobrze zaczyna się tydzień.

    Dusza jest co prawda jedna, ale dlatego też ją się w siedem dni czyści i gra muzyka.

    Jako niewyznawca wybieram kodeksy cywilne, czyli liche, nie zaopatrzone w Bożą Miłość Na Wieki. Oczka mi się nieraz zwrócą w kierunku ślicznej dziewicy o niekoniecznie dziewiczym statusie, co daje mi swobodę i brak swędzenia w rączce, by zaraz niedziewicze gardełko po Bożemu poderżnąć.

    Czy teraz czujesz się objaśniony?

    mag
    19 marca o godz. 10:43

    Że komitet to dobrze. Nie mniej sensownie, poniekąd też równolegle proponuje działać na sąsiednim blogu Leszek Jażdżewski: skoro katecheza siedzi w szkole państwowej, niech za nią płaci Kościół, bo nic darmo się na Ziemi, tej Ziemi, nie dzieje.
    Zresztą, dobrze pamiętam, jak przez pierwsze lata kwestię płacenia katechetom Kościół kat starannie omijał. Doskonale opanował bowiem taktykę złodzieja, włamywacza i krwiopijcy: kiedy się pasożyt wżera w organizm ofiary, jest wrażliwy i bezbronny. Jak się już wgryzie, w żyłę wessie i otorbi, jest za późno na akcję obronną.
    Dokładnie tak zrobił: po bodaj 3 latach wgryzania się oświadczył wgryziony pasożyt: dawajcie kasę, nie ma nic darmo !

    Może więc prościej i skuteczniej będzie pasożyta zagłodzić, niż usiłować od razu go z organizmu wyrywać.

  244. Rafał KOCHAN
    19 marca o godz. 10:58
    To jest pomysl, zeby nie wybierali ani tego ani tamtego.Jest to faszywa alternatywa, pozorny dylemat. no bo skoro nie ma ani chetnych do uczenia etyki i do uczenia sie etyki, to trudno, trzeba pojsc na religie.
    Etyka jest tylko pewna dziedzina filozofi, dziedzina bardzo abstrakcyjna, gdzie probuje sie rozwazac problemy moralne w jakiejs filozoficznej stratosferze.A przeciez cala moralnosc sprowadza sie do prostego:Nie badz swinia ! I nie potrzeba tu zadnego Kanta czy Kotarbinskiego i ich intelektualnych wywijasow. Wiec dla katechetycznych bajeczek wydumana etyka nie stanowi zadnego zastepnika. o tym wiedza klechy, i chyba tez ci co proponuja cienkim glosem etyke na miejsce religii.
    Innymi dziedzinami filozofi sa epistemologia, ontologia, estetyka, antropologia i co tam jeszcze. Wiec moze zaproponowac naszej przedszkolnej dziatwie zajecia z estetyki, albo sfragistyki(nauka o pieczeciach), numizmatyki, paleografii.
    Po prostu katecheza nie ma sensu bycia w szkole i kropka.A proby zastapienia jej jakims innym przedmiotem z gory sa skazane na niepowodzenia. Katechezy ma nie byc , a nie ze ma konkurowac z jakims naukowym czy pseudonaukowym przedmiotem. Bo w ten sposob stwarza sie pozor, ze katecheza to tez jakas *naukowa* dyscyplina.

  245. @@ pombocek, mag
    Otóż to, otóż to właśnie !
    Ludzie lubieją zabijać, bo przecież na obraz i podobieństwo ich sobie Bozia stworzył. I ten Bozia od Biblii i ten Bozia od Koranu i różne inne Bozie, których imię jest Legion.

    @ mag
    Dalej jestem wzruszony i rozanielony.
    Wspominasz bowiem to, co zna na pamięć każde katolickie dziecię i każda katolicka kobieta z mężem swym sakramenckim, czyli sakramentalnie poślubionym. Co ona pójdzie do spowiedzi, by na męża pijaka-bijaka wyrzekać i płakać, to zza kraty słyszy głos słuszny bo Boży: ślubowałaś przed Bogiem, więc nieś swój krzyż, wyjścia nie masz, a w Niebie zasługę odbierzesz !
    Jest to wieść gminna, starannie z każdego kąta kościoła dochodząca, ambona ana to na pamięć, podobnie jak kościelne ławki.
    Tymczasem jednak niedawno czytałem, co mnie tak właśnie wzrusza i rozaniela, co rzekł w tej sprawie jeden z naczelnych klechów w kraju. Imienia teraz nie pomnę, boć one w sumie wszystkie są Wątroby (mógł to być Oko, oraz, bądź lub, któryś ze znanych zakonników) , w każdym razie na to, że klechy zza kraty standardowo nakazują kobiecie zaciskać zęby w męce i cierpieć krzyż, odpowiedział po Bożemu, czyli niemiłosiernie: pierwszy raz o tym słyszę, żeby coś takiego księża w konfesjonale mieli kobietom mówić. Sam trzydzieści lat spowiadam i nic się takiego nie zdarzyło.

  246. pombocek
    Nie napisałam że ona POTEM zabije męża. W ogóle tego słowa nie użyłam. Czytajże, mój kochanieńki, uważnie.
    Zresztą tu nie chodzi o następstwo czasu, jeno o problem zabijania i przemocy, do którego podejście kk jest, mówiąc eufemistycznie, relatywne moralnie.
    Czy pombóg tak chciał, nie wiem, ale klechy mu takie buty uszyły.

  247. Tanaka g.11:51
    To powiedziało dewianckie na punkcie seksu Oko o tych kobietach -żonach spowiadających się i niechybnie szczęśliwych w związkach sakramentalnych, w których traktowane są z atencją. Bo inaczej być przecież nie może. A on wie, skoro od 30 lat spowiada. To tylko – jak można się domyślić, ci żyjący w związkach niesakramentalnych się napier…No może jeszcze tacy, którzy gotuja, sprzątaja domu, nie daj boze, czyli dżenderowcy. Ale na pewno NIE praktykujący, czyli intensywni katolicy, wedle nomenklatury Prezesa Wszechczasów.

  248. Furda tam zabijanie – „Nie pożądaj żony bliźniego swego” to dopiero moralność, znaczy, jako słowo – wstęp. Kto nie pożąda, nie jest moralny, bo co to za sztuka nie pożądać. Mam zasługę, bo czegoś nie chcę?! A jak chcę, pożądam, ooo – to tak, to jest moralność. Niech ktoś zapyta takiej żony, czy woli żeby jej pożądać, czy lepiej – nie pożądać. A po co Bóg ją stworzył – żeby nie pożądać? Stworzyłeś do pożądania i zabraniasz?! Weź ty się, chłopie, puknij. No tak, puknij się – a w co? I czym? Kurde, jak człowiek łatwo zapomina, że Bóg to zero, nic, nawet nie duch. Pewnie, że nic nie będzie pożądać, bo go nie ma i nie ma czym. Więc łatwo mówić, zakazywać. Gdyby choć raz, jak dowódca, nic pokazało po wojskowemu, jak nie pożądać, to by szeregowy wiedział. A skoro sam dowódca gówno wie, to może sobie gadać. Niech nam kto mówi, co chce, a my wiemy, że…żona bliźniego to esencja, że tak powiem, pożądania, czyli moralności – po to jest. A chłop jest po to, żeby był. Bo jak bez chłopa? Bez niego nie ma moralności, bez baby – też. Więc módlmy się w imię Ojca i Syna i…żon dajmy.

  249. @Lewy…

    Wszystko się zgadza, z jednym zastrzeżeniem. Chętni do nauczania etyki są, ale ich nie zatrudniają dyrektorzy szkół, ponieważ nie ma wystarczającej ilości uczniów zainteresowanych tym przedmiotem.

    Czy jest sens nauczania etyki? Moim zdaniem ma sens. Pomijając oczywisty aspekt poznawczy, szkoła powinna wspierać i katalizować kreatywność dzieci/młodzieży; wyrażania swoich przekonań/poglądów; dyskutowania na wysokim poziomie etc. Najpełniej takie cechy kształtowane są właśnie na tego typu zajęciach.

    Poza tym, moim zdaniem, w obliczu postępującej globalizacji, idei multi-kulti, coraz większej migracji, a tym samym stałego kontaktu z ludźmi o różnych przekonaniach religijnych, należałoby rozważyć przedmiot: RELIGIOZNAWSTWO lub KULTUROZNAWSTWO, lub coś o innej nazwie, w której zawarte byłyby istotne elementy z różnych dziedzin humanistycznych.

  250. mag

    Mag oj droga, olaboga, chyba wskoczę do garnka z zupą. Ty poważnie mnie tak poważnie traktujesz, czy może ten? Lub tego?

  251. Mag

    Mag droga, mówiąc otwartym tekstem przez ogródek: to był żart. Boże, jak mi przykro, że się, zamiast uśmiać, popłakałaś.

  252. pombocek
    Też zrobiłam właśnie gar zupy (śmieciówa warzywna z przewagą kalafiora), ale do niej nie wskoczę.
    No pewnie, że cię poważnie traktuję! Jakże by inaczej. Jaja to mogę sobie robić ze Sławo czy dezertera.
    Sławomirski biedny tak się „odwinął” jeszcze pod poprzednim wpisem pana Jacka, że opatrzył twój „miłosny” post do mnie komentarzem „każda potwora znajdzie swego amatora”.
    Fajnie, nie?

  253. Mag, to ja Sławomirskiemu na jego „każda potwora znajdzie swego amatora”:

    Znalazłeś, Sławo?

  254. @pombocek..

    Codziennie znajduje, gdy gapi się w lustrze.

  255. Rafał KOCHAN
    19 marca o godz. 12:44

    A ja właśnie dlatego się golę raz na tydzień.

  256. Orteq
    19 marca o godz. 5:59

    Szanowny Panie Orteq

    Cisza jest tez niebezpieczna dla czlowieka. Prosze pomyslec ilu ludziom pomieszalo sie w glowie od niej… A rozumiemy na tyle ile sie da. Lepiej strac sie zrozumiec swiat niz chowac glowe w piasek pustni bliskowschodniej.

    Slawomirski

    Slawomirski

  257. mag
    19 marca o godz. 12:35

    Mag magowa, słoneczko niech się chowa, ja się nadymam, pompuję, wciągam w głąb pół brzucha, by żart buchał i Ci się podobało, a Ty patrzysz na mnie jak katabas, „Dobry Jezu a nasz Panie, daj mu wieczne spoczywanie” i traktujesz poważnie. Czym se, kuna, zasłużyłem na taką przykrość?

    Zara wracam do Słupska w sam środek pierdzistołkowej mitręgi załatwiać inne domy, bo w tych, co moi są, starczy kasy, jak mama pożyje, na trzy lata, jak nie pożyje – na sześć lat dla brata. Potem się na bruk wylata – z niepublicznych. Bo w państwowych jest o wiele drożej, ale jak się skończy kasa, nie wyrzucą na bruk – państwo ma dopłacić (jak zechce). Więc nie ma spokoju pod oliwkami, muszę dalej załatwiać, chatę likwidować i sprzedawać, a że Turek nie jestem, na pewno sprzedam tanio (bo ona jest tania, gomułkowska jeszcze). Taka logika w tym państwie mag: mama zasuwała na etacie w domu wczasowym do 78 roku życia (ostatnia etatowa praca). Kiedyś dostała za to dyplom. Jak porównuję ten pie.dolony dyplom z kilkunastoma, kilkudziesięcioma tysiącami nagrody za parę miesięcy pracy w ministerstwie lub w sejmie, samo mi leci z gęby wstrętne mięso. Najostatniejszą pracą mamy było zastępowanie przez dwa tygodnie siostry zakonnej, która prowadziła malutki, właściwie prywatny dom opieki „Dom maleńkiej miłości” (maksimum 8 babć), a sama chorowała i musiała wyskoczyć do sanatorium. Więc 89-latka zasuwała przy 80-latkach od 5-tej do 20-tej. Za frajer. Babcie siedziały tam za emerytury lub renty – bez żadnych dopłat. Siostra swoją rentę dokładała do wspólnej kasy. Gdyby się zgłosiła jakaś babcia bez emerytury/renty, byłaby przyjęta. Dobrzy ludzie za frajer pomagali.
    Widziałem nawet szczęśliwych Cy…szczęśliwe babcie. Trafia się więc i taki Kościół. Właściwie nie Kościół, bo co on z tym miał wspólnego. Niestety, już tego nie ma. Dużo starszych ludzi ze Słupska – również moja mama plus jej wielka własnoręczna pomoc: szycie pościeli, firan itp., zbieranie naczyń wśród znajomych – składało się na zbudowanie tego domku i obok – wielkiego, który miał być domem opieki prowadzonym przez zakon. Wszystko padło. Marzę o pistolecie. Może Sławomirski mi za tysiąc dolców przyśle.

  258. pombocek
    Bardzo źle to wszystko Szef obmyślił.
    Cały ten świat jest jakiś spieprzony. Z jednej strony niby pięknie jest: przyroda w swoich nieprzebranych formach i chojnej obfitości (choć okrutna bywa), ludzie tworzą wspaniałą muzykę , obrazy, literaturę (niektórzy), bywają ładni, mądrzy i dobrzy, ale i okrutni, wstrętni, źli. Szatany wiodą na pokuszenie, opętywują, katabasy oszukują, skórę z ludzi łoją, egzorcysty i co znaczniejsze epidiaskopy wodę z mózgu robią, a na starość – żebyś nie wiem jak się zabezpieczył – okropne życie.
    Jeszcze pól biedy, gdy zachowasz do końca przytomność umysłu i choć częściową sprawność, a umrzesz we śnie bezboleśnie, nie robiąc bliskim kłopotu.
    Ale to jak los na loteryjce panabocka, który jeśli za to rzeczywiście jest odpowiedzialny, to kompletnie nie panuje ani nad materią, ani nad duchem. Wszystko mu się jakby wymskło spod kontroli albo ma wredny charakter i brzydko się ludźmi zabawia.
    Takie to mnie niewyszukane (w sumie banalne) i niewesołe refleksje naszły. Może mnie trochę pocieszysz, albo kto inny na tym blogu.

  259. @mag, z godz. 17:59
    Magusiu, chandrą wczesnowiosenną, jak szalem owinięta. @pombocek daleko, a ja dopiero teraz zobaczyłem, że @Antonius wczoraj o godz. 10:19 poprosił mnie o przetłumaczenie niemieckiego wierszyka, że niby ja – blogowa poetessa – zrobię to tak, jak on w dzieciństwie po niemiecku słyszał. I zapodał niemiecki frywolny wierszyk:

    Frühling ist es allerorten
    und es stinkt aus den Aborten.
    Die Eier werden billiger,
    Die Mädchen werden williger
    .

    Aby zachować rym, rytm i sylaby w wersach zgodnie z niemieckim pierwowzorem, pozwoliłem sobie spolszczyć ową frywolitkę. O, tak:

    Wiosenka już wszędzie jest:
    Ze sraczyków śmierdzi fest,
    Jaja z marż są wyzwolone,
    A dziewczyny? Napalone
    .

    Może choć trochę i Tobie chandra się rozwieje. Ale, ale. Nie napalaj się za bardzo na te wyzwolone z marż jaja, hy, hy.

  260. anumlik
    19 marca o godz. 19:48

    Czemu – nie za bardzo? Hy, hy
    I wiosna, i okoliczności przyrody, i wierszyk – sprzyjają. I hy-hy też sprzyja.

  261. @mag

    I tu sie mylisz @mag …
    To nie swiat jest „spieprzony”, bo to by znaczylo, ze ktos, go stworzyl i tworzac spieprzyl robote. Ale tak nie jest. Nikt swiata nie stwarzal, sam sie stworzyl, zgodnie z prawami fizyki, chemii, a zycie jest pochodna praw chemii, fizyki i razultatem ewolucji postepujacej w okreslonych warunkach.

    A obserwowalne „spieprzenie” jest dzielem tych, ktorzy „swiat pieprza”, naginajac, mlotkujac, czy przycinajac, zeby pasowal do ich ideji, czy wyobrazen. To ludzie, zainfekowani, „spieprzaja” swiat innym ludziom, zeby tylko pasowal. I nie tylko zeby im pasowalo, ale zeby wszyscy pasowali, do ich zainfekowania.

    Wez najprostsza rzecz pod sloncem. Tu sie ogranicze do tego co najlepiej jest nam znane w Polsce, czyli chrzescijanstwa i kosciola katolickiego, ktory zdominowal zachodnie chrzescijanstwo. Sadze, ze Chrystus byl realna postacia. Nauczyciel, reformator religii, dobry czlowiek, a w kazdym razie gosc, ktory chcial cos poprawic, nprawic, uczynic lepszym dla ludzi. I pierwsze 300 lat zdawalo sie tak dzialac. Zbory, gminy, byly w wiekszosci prowadzone przez kobiety. One przekazywaly nowine o Chrystusie i o tym, zeby ludzie sie kochali i szanowali nawzajem. Karmily. Pewnie by to przepadlo w mrokach dziejow bez sladu, gdyby nie pojawili sie cwaniacy, ktorzy zorientowali sie, ze na bazie „zycia wiecznego”, mozna sie niezle urzadzic i zyc ze sprzedazy „biletow do zycia wiecznego”. Nie trzeba byc dobrym, nie trzeba „kochac blizniego”, wystarczy o tym mowic i placic kolejne raty na bilet… I cwaniacy opanowali i zapanowali. Kobiety zostaly wpierw zmarginalizowane, potem usuniete, a na koniec dostaly wieczny zakaz obejmowania funkcji kalanskich. Po to by usunac ryzyko, ze sie odrodzi to co kobiety soba reprezentowaly. Wystarczy mowic, ze to jest religia milosci. Milosc bedzie pozniej, tak jak i „zycie wieczne”, znaczy sie po smierci w raju. A tu i teraz mamy cierpiec jak Chrystus na krzyzu i z „godnoscia niesc krzyz doczesnych cierpien”.

    TAk wiec, to nie swiat jest spieprzony, tylko jest nieustnnie piperzony przez tych naginaczy… Tych i wszelkich innych naginaczy. Ludzka natura nie jest perfect. Jest jaka jest. W normalych, w miare niezlych warunkach, ogromna wiekszosc ludzi bedzie dobra i przyzwoita. Jak zaczynaja sie trudnosci, uruchamiaja sie odziedziczone po przodkach mechanizmy przetrwania. Walki o byt. Cywilizowani i silni, umieja nad tym zapanowac. Slabi sie poddaja. I Swiat zaczyna sie wydawac „spieprzonym”…

  262. anumlik
    Na szczyńście takie u mnie usposobienie, że mi złość albo chandra szybko przemijają. Pewnie to objaw ogólnej niepowagi, ale już tak mam.
    Wystarczy mnie rozśmieszyć i dobrym słowem potraktować.
    Ale czeguś nie rozumiem. Co to znaczy – „jaja z marż wyzwolone” w zapodanym przez ciebie kontekście?

  263. @Tanaka, z godz. 19:54
    To nie było do Ciebie, zbereźniku. Hy!

  264. anumlik
    19 marca o godz. 19:48
    Mój skromny wkład w wierszowanie, spowodowany zastąpieniem niemieckiego „fest”
    Dookoła pachnie wiosną
    I ze sraczy smierdzi mocno

  265. @mag
    Co to znaczy – „jaja z marż wyzwolone” w zapodanym przez ciebie kontekście?

    Po niemiecku stało Die Eier werden billiger, co dosłownie znaczy jaja są tańsze. Przydałem nieco blasku tej siermiężności, wyzwalając przy okazji frywolność.

  266. @zezem, z godz. 20:09
    Tyż można. Choć umknie kontakt z niemieckim. Ala całość – całkiem, całkiem.

    Dookoła pachnie wiosną
    I ze sraczy śmierdzi mocno,
    Jaja z marż są wyzwolone,
    A dziewczyny? Napalone.

  267. Mag, bliźnia moja, kocham Cię ściegiem prostym i na okrętkę, ale ge z tego wychodzi. Udało mi się, mimo skakania busa – wracałem do słomek w Tupsku – coś pocieszającego, a właściwie pociesznego Ci napisać i w ostatniej chwili znaleźliśmy się poza zasięgiem sieci – wszystko padło razem z moją pamięcią. Więc teraz w chacie Ci posyłam coś odwrotnego do pocieszenia. Pisał to osiemnastowieczny Dierżawin.

    Rieka wriemion w swojom striemlienii
    Unosit wsie dieła liudiej
    I topit w propasti zabwienija
    Narody, carstwa i cariej
    A jeśli szto i ostajotsa
    Czriez zwuki liry i truby
    To wiecznosti żerłom pożriotsa
    I obszcziej nie ujdiot sud’by.

  268. pombocek
    Trochę żartowałam, ale skoro odpowiedziałeś mi w tonacji serio, to i ja serio odpowiem.
    Oczywiście, że kobiety zostały całkowicie odsunięte i zmarginalizowane w Kościele przez facetów, którzy nim bez reszty zawładnęli.
    Wystarczyła mi jedna, ale szalenie profesjonalna i przekonywująca lektura, by to sobie uświadomić.
    Mam na myśli Hubertusa Młynarka „Jezus i jego kobiety. Miłosne życie Nazarejczyka”, niemieckiego filozofa, teologa i religioznawcy.
    Urodzony w 1929 na Śląsku opolskim w 1958 wyjechał do Niemiec. W 1972 odszedł z kapłaństwa, a raczej go pozbawiono mozliwości poslugi za ostra krytykę ówczesnego papieża Pawła oraz wyrzucono z Uniwersytetu w Burgundii, gdzie był wykładowcą.
    Wszystkich zainteresowanych zachęcam do lektury, jeśli tej książki nie znają. Można ściągnąć z internetowej księgarni. Ja znam wydanie z 1995.

  269. anumlik
    19 marca o godz. 20:14
    Powiem szczerze, jestem mile podbechtany. Poezja nie jest moją specjalnością. Zdarza mi się czytać niektóre pańskie rymy i nie kryję tym samym uznania dla nich ,a raczej pańskiej weny.

  270. Pozwolę sobie zacytować oryginał Antoniusowego wierszyka i próbkę mojego tłumaczenia 😉

    Die Blumen werden billiger
    die Mädchen werden williger
    es riecht von den Aborten
    kurz – Frühling allerorten
    (Erich Kästner)

    Kiedy kwiatów cena nęci
    A dziewczyny chętka kręci
    Gdy powietrze czuć wychodkiem
    Wiesz – to wiosny znaki słodkie 😉

  271. @mag

    pombocek HE…

    OK niech idzie na konto pombocka, sam go lubie i cenie, zalu nie ma … 😉

  272. lonefather
    Sorry fatherku, czyli ojczulku lone!
    Tobie powinnam zadedykować ten post o byłym klesze, Hubertusie Młynarku. Ale i ty i pombocek macie podobny ogląd świata , więc chyba nic złego się nie stało.

  273. @Tobermory, z godz. 21:12
    Oryginał Kästnera różni się nieco od tekstu zapodanego przez @Antoniusa. Twoje tłumaczenie Kästnera znakomite. Jeno z tym es riecht von den Aborten kłopot. Można dosłownie „pachnie wychodkiem”, ale też i można – równie dosłownie – „pachnie aborcją”. I oto frywolitka zmienia się w ciężkolitkę. A raczej w „ciężarnolitkę”.

    W związku z tym kłopotem, napisało mi się tak:

    Kiedy kwiatów cena nęci,
    A dziewczyny chętka kręci,
    Gdy w powietrzu abort czuć
    Wiosna słodką snuje chuć.

  274. Komu sie chce

    kremlowskim trollom

    http://www.bbc.com/news/world-europe-31962644

    Slawomirski

  275. mag
    19 marca o godz. 20:31

    Mynarek dowodzi czegoś ciekawego: Jezus żył z kobietami, które mu towarzyszyły i żył z kobiet. Z jednej strony byłby więc normalnym facetem, bo z kobietami, z drugiej nie bardzo, ale też normalny – bo z kobiet.
    Żyło mu się z tym całkiem dobrze.
    Przypomina też, że Jezus nie miał zamiaru nawracać ludów świata, ale skupiał się na Żydach. Cała światowa heca chrześcijańska jest więc hucpą.
    To co jeszcze ciekawe u Mynarka, podobnie jak u innych jemu podobnych to to, że czyta ewangelie inaczej niż biskupi. Ci w ogóle nie czytają, tylko powtarzają ustalone od dawna brzmienia. wszystko musi się im zgadzać ze świętą tezą. Mynarkowi nie musi to co religiantom, jemu musi się zgadzać faktyczne znaczenie słów, rzeczywiste treści i sens przekazu. Może więc wnikać w drobiazgi, wydobywać to co Kościół kat zadeptał, i odbudowywać z tego całość.

  276. @Polakholic

    Byc moze nie zagladasz na „stary” watek…

    Prosze nawiaz kontakt podany w emailu od Jacka Kowalczyka.

    lonefather

  277. lonefather
    19 marca o godz. 20.05

    Nikt swiata nie stwarzal, sam sie stworzyl, zgodnie z prawami fizyki, chemii, a zycie jest pochodna praw chemii, fizyki i razultatem ewolucji postepujacej w okreslonych warunkach.

    Z własnego doświadczenia wiemy że wszystko samoistnie zmierza do coraz większego nieuporządkowania. Jak zauważył chyba każdy właściciel domu, rzeczy pozostawione własnemu losowi psują się i niszczeją. Skłonność tę naukowcy nazywają „drugą zasadą termodynamiki”.

    Codziennie możemy dostrzec skutki jej działania. Nowy samochód czy rower, jeśli nie jest konserwowany, po jakimś czasie nadaje się tylko na złom. Opuszczony budynek staje się ruiną. A co ze wszechświatem? Do niego również odnosi się ta sama zasada. Można by więc sądzić, że porządek istniejący we wszechświecie powinien się przerodzić w całkowity chaos.

    Jednakże wszechświatowi daleko do chaosu, na co zwrócił uwagę profesor matematyki Roger Penrose, analizując stan nieuporządkowania (czyli entropię) wszechświata dostępnego obserwacji. Wypływa z tego logiczny wniosek, że w chwili początkowej wszechświat był uporządkowany i w dalszym ciągu panuje w nim bardzo duży porządek.

    Jak zauważył astrofizyk Alan Lightman, naukowcy „uznają za rzecz niepojętą, iż wszechświat został stworzony w tak bardzo uporządkowany sposób”. Następnie dodał, że „zadowalająca teoria kosmologiczna powinna ostatecznie rozwiązać ten problem z entropią” — to znaczy wyjaśnić, dlaczego we wszechświecie nie zapanował chaos.

    W gruncie rzeczy nasze istnienie pozostaje w sprzeczności z tą uznawaną zasadą.

    Członek Francuskiej Akademii Nauk oświadczył: „Porządek w naturze nie jest wynalazkiem ludzkiego umysłu ani wytworem zdolności postrzegania. (…) Istnienie porządku wymaga istnienia inteligencji, która organizuje. (Pierre-Paul Grassé, zacytowany przez Christiana Chabanisa w książce Dieu existe? Oui, Paryż 1979, s. 94).

  278. @anumlik
    wersja Antoniusa jest jedną z przeróbek Kästnera.
    Autor miał jednak na myśli wychodki, ustępy etc. dawniej zwane abortami (np. w Austrii) na pewno bez związku z aborcją (Abortion).
    Inne nazwy to Abtritt (po polsku dosłownie ustęp), Klo, Lokus, Kommodität (wygódka) etc.
    Wyciąganie takich skojarzeń nie pasuje ani do intencji autora, ani nie jest to jego żartobliwy styl. Przeróbki w stronę ciężkawej dosadności w ogóle uważam za żenujące i mało wybredne.
    Ponadto, jaki zapach ma „aborcja”?
    Co do wychodka, to chyba nikt nie ma problemów? 😉

  279. Slawomirski (15:04)

    „Cisza jest tez niebezpieczna dla czlowieka. Prosze pomyslec ilu ludziom pomieszalo sie w glowie od niej…”

    Czy ja dobrze czytam? Szanowny wydaje sie sugerowac, ze Ida wrocila do ciszy klasztornej z powodu pomieszania sie jej w glowie? Nie jestem pewien czy Pawel Pawlikowski by sie pod tym podpisal.

    Chociaz, kto go tam wie. Nagroda Oscara tez moze czlowiekowi w glowie pomieszac. Tak samo jak ta cisza, ktora sportretowal w czarnobialym kolorze.

  280. mag (18 marca o godz. 21:36)

    „O czym ty mówisz, kochanieńki?! Jaki werdykt? Filmy ci się pomyliły, albo temat jako taki, czy cuś?”

    Tylko troche pomieszaly. Seczego, you know..

    To byla moja proba wejscia Tobie w slowo. Bos sie pochwalila jakims czekaniem na werdykt w jakiejs mitycznej sprawie oddawania glosu na jakiegos polkalkhlica. Ktory przepadl, zaginal, sczezl.

    Ja przytoczylem fragment NIEZAGINIONEGO wywiadu TP z Pawlem Pawlikowskim. Kilka dni temu opublikowanego. To w tym wywiadzie jest o ciszy klasztoru. Sportretowanej w kolorze czarnobialym w filmie nagrodzonym Oscarem.

    Ludzie maja czasem dziwne skojarzenia

  281. @Zyta2003, co ciekawe, ze po tych tragicznych strzelaninach wzrasta ilosc osob przeciwnych zakazowi posiadania broni. Obecnie okolo 3/4 spoleczenstwa amerykanskiego opowiada sie za pozwoleniem na bron. Przepisy regulujace to prawo sa rozne w roznych stanach i jesli moze sie cos zmienic na lepsze to jedynie warunki dotyczace rodzaju, zakupu i rejestracji. Pisze o legalnych posiadaczach.
    Przy okazji – nie tylko zamilowanie do zabijania wysysa sie. W Polsce np.98% spoleczenstwa skutecznie wykarmiono religia wzbogacona o nienawisc, nietolerancje, oblude i zwykla glupote.

  282. Cytowany fragment wywiadu TP z PP. Jeszcze raz cytowany:

    TP – A ja nie rozumiem, dlaczego Ida wróciła do klasztoru
    PP – A ja rozumiem
    TP – No to czemu?
    PP – Głupio mi o tych rzeczach mówić, ale dobra wpadłem…Bo ma głęboka wiarę i dla niej normalne życie jest nie wystarczające. Są tacy ludzie, niewielu przepojeni Bogiem i wiarą, którzy czują, że to co doczesne jest kruche, przypadkowe i tego nie potrzebują. Rozumiem ich coraz lepiej, chociaż niestety bliżej mi z charakteru do Wandy, która chce wszystkiego i której wszystko się sypie.
    – …Rozumiem ich coraz lepiej… – mówi reżyser Paweł Pawlikowski. ”

    Liczba mnoga ‚ich’ sugeruje rozumienie, przez Pawlikowskiego, zarowno decyzji Idy jak i postepkow Wandy. Tak ja to odbieram.

    A krotko mowiacy, to tak powiem.

    Nie chce wypasc na gbura wiekszego niz jestem. Wiec probuje, na sile, wytworzyc w sobie cos na ksztalt i podobienstwo admiracji dla filmu „Ida”. A z tym zadeciem mam dosyc powazne wyzwania.

    Taki usr.ny los Janka Muzykanta. Watpiciela w muzyke powazna wykonywana na skrzypkach.

    Bo skrzypce to zupelnie odmienny od skrzypek instrument. Fiddle and violin. Wspolny korzen. Odmienny rdzen

  283. @lonefather, mam problem jak okreslic twoje zamilowanie do szczegolow, przyszlo mi na mysl slowo „drobiazgowy” i az skorzystalam ze slownika synonimow; wybierz sobie slowo ktore chcesz. Albo wszystkie. Drobiazgowy to: finezyjny, dogłębny, dociekliwy, rzetelny, porządny, kunsztowny, dokładny, przenikliwy, pedantyczny, głęboki, skrupulatny, niepowierzchowny, szczegółowy, akuratny, wszechstronny, staranny, ścisły, badawczy, skrzętny, rygorystyczny, precyzyjny, uważny, sumienny, misterny, wnikliwy, solidny, dosłowny, gruntowny, wierny, wyczerpujący, …
    Napisalam ogolnie: „Panowie!”, odezwales sie ty jako przedstawiciel, z prosba o wyjasnienia, a pozniej z zadaniem dowodow. Niech bedzie, 17 marca godz.21;25, czyli juz po wpisie z 17:23. Co meritum sprawy chyba sie zgadzamy.
    Pisze to jedynie po to, aby wszystko miedzy nami bylo w porzadku.

  284. @Żorż Ponimirski19 marca o godz. 0:17
    „..Żabencja, jak zapoznasz się z teorią dynamiki spiralnej..”
    Podoba mi sie ta Zabencja. Podoba mi sie, ze mimo „urazu do gromadzenia sie”, wezmiesz udzial w marszu ateistow. Martwi mnie tylko jedno: oblany komisyjny egzamin z fizyki w roku 1970. Czy moglbys siegnac po prostsze porownanie?

  285. Siadam ja, w tak ważnym astronomicznie dniu, do normalnej „pracy” emeryta niepełnosprawnego – finansowo i ruchowo – i tu „siurpryza”!
    Anumlik zauważył moją prośbę i zareagował. Zachwyt nad jego wierszem skłonił innych blogowiczów do studiów poezji, od Kästnera poprzez zeza i Tobermory do końcowej postaci wiersza w wykonaniu anumlika. Wszystkie wersje są znakomite – i to nęci i tamto – jak z sianem u osła?
    Ja nie wiedziałem, że to wielka literatura (Kästner), wiedziałem tylko, że to nie jest dzieło najwspanialszego satyryka niemieckiego, Wilhelma Buscha, bo mam komplet jego dzieł i raczej pamiętałbym źródło, bo nieraz nawet na blogach cytowałem jego perełki intelektu. Nazwisko Kästner nie jest mi obce, ale poduczę się u Gugla. Ja na pewno nie przekręciłem oryginału, tylko ten, który mi ten wierszyk powiedział z 70 lat temu, a to wielka niewiadoma! Z pewnością nie moja matka, ojciec też nie. Pewnie rodzeństwo lub koledzy. Ostateczną wersję anumlika można by „ześlązaczyć”, wstawiając zamiast „abortu” wyraz „haźle”.
    Podziwiam wszystkich blogowych poetów i dziękuję im za tę działalność. Przecież każdy pisze po to, aby go zauważono i czytano. Jeśli jeszcze pochwalą, to radość jest kompletna, bo trud nie poszedł na marne.
    Zaćmienia nie będę oglądał, bo nie mam zaczernionych płyt spektralnych, które mi służyły przy poprzednim zaćmieniu.

  286. PS
    Faktycznie znalazłem wierszyk Kästnera, gdzie wszystko jest na abarot, ale idea ta sama, plagiat zapewniony.. Okazuje się, że z jego dzieł znałem tylko „Das doppelte Lottchen”.

  287. @Antonius
    tu możesz na żywo
    http://news.sky.com/story/1448717/watch-the-solar-eclipse-live-here
    Otwórz link bez początkowego cudzysłowu

  288. żabka konająca
    20 marca o godz. 5:49

    😉

    Wszystko to, mi sie juz przytrafilo. To znaczy nie z ta sama czestotliwoscia, ale jednak. Mysle, ze najbardziej to zalezy od stopnia zaangazowania, lub wciagniecia, wymieszania z nastrojem i podzielenia przez dostepna ilosc czasu. W rezultacie na wyjsciu pojawia sie upierdliwe czepianie sie, albo finezyjna blyskotliwosc. Jak u kazdego. Zapewne…

  289. @Tobermory, z godz. 0:09
    Przeróbki w stronę ciężkawej dosadności w ogóle uważam za żenujące i mało wybredne.
    Ja też, ale czasem dosadność bywa użyta ironicznie. Jak na ten przykład w tym fragmencie „Kwiatów polskich” Tuwima:
    A kuchta w pisk: „Zabiją! Rany!”
    A Józio w pysk, z Józia w mordę,
    I już w powietrzu pachnie mordem
    .
    Przeca nikt zdrowy na umyśle nie pomyśli, że tu o rzeczywisty „mord” się rozchodzi 😉

    Ponadto, jaki zapach ma „aborcja”?
    A jaki „mord”? Albo „strach”? A określenia „zapachniało strachem”, albo – mocniej – „śmierdzi strachem”, używamy.

    Co do wychodka, to chyba nikt nie ma problemów?
    Nikt. Wyraz temu dałem dwa razy. A także napisałem, że Twoje tłumaczenie Kästnera jest znakomite.

    Użyłem określenia Gdy w powietrzu abort czuć ironicznie. Podobnie jak Kästner w Twoim wydaniu – Gdy powietrze czuć wychodkiem. Albo Tuwim – I już w powietrzu pachnie mordem.
    Bo przeca – Wiosna słodką snuje chuć. Od dziś snuje.

  290. .
    .
    Prosba do Szanownych blogowiczow.

    Jesli gdzies, na ktoryms blogu spotkacie @Polakholic, to napiszcie do niego, zeby nawiazal kontakt podeslany mu przez Pana Jacka Kowalczyka na email, z jakim loguje sie do Polityki.

    Z gory dziekuje. Pozdrawiam

    lonefather

  291. @anumlik
    chciałbym, abyś mnie właściwie zrozumiał.
    Nie lubię przyciężkawej dosadności, kiedy mi nie pasuje do kontekstu.
    Wiosenne zapachy toaletowe wystarczają mi w zupełności.
    Wiem, co to ironia i potrafię rozróżniać niuanse poezji Tuwima.
    Znam też zapach strachu i stresu.
    „Zapach” mordu potrafię sobie wyobrazić w przenośni i dosłownie (byłem raz w rzeźni), pamiętam też podsuwany pod nos pasek ojca, na którym wecował brzytwę, i pytanie: wiesz, czym to pachnie?
    Pasek pachniał skórą, ale i zapowiedzią lania. Nigdy nie spełnioną, ale zapamiętaną 😉
    Za komplement dziękuję, ale to była taka mała wprawka 😉
    Wiosna zaczęła się dziś pięknie, a co będzie dalej, zobaczymy.

    Antoniusu,
    ani przez moment nie podejrzewałem Cię o przeróbkę Kästnera, może to nawet on sam przerobił ludowe wierszyki (jest kilka wersji) w elegantszą formę 😉

  292. @Tobermory
    Przyjrzawszy się jeszcze raz temu co napisałem doszedłem do jeszcze jednego wierszyka. Z tych zakursywionych przeze mnie części się składający. Oto on:

    Gdy w powietrzu abort czuć,
    Gdy powietrze czuć wychodkiem –
    Wiosna słodką snuje chuć –
    I już w powietrzu pachnie mordem
    .

    Masz tu przykład bardzo ciężkostrawnej dosłowności. Ale ile w tym sarkazmu lekkowiosennego…

  293. Włos mi się jeży, jeszcze coś tam jest na tej głowie.
    Jak jeden mąż, bez obrazy, jesteście ateiści katoliccy, no może polscy ale niewątpliwie o korzeniach katolickich. Niestety nie macie wyboru, genetyki nie przeskoczysz.
    Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz.
    Co mnie qrwa obchodzi co zrobią z moim truchłem. Jeżeli państwo tworzy prawo, że ma być szanowane to niech za to płaci, ja nie mam zamiaru, wolę to przepić.
    Moja wolą jest bycie zakopanym pod jabłonią, gruszą czy śliwą. Mój ojciec zakopywał w ten sposób padłe zwierzęta i wierzcie albo nie, w następnych latach owoców było więcej.
    Uszanowanie

  294. „wychodkiem i mordem” to słaby rym 🙁
    I dlaczego niby od zapachu wychodka miałyby kogo mordercze myśli nachodzić? Nawet sarkastycznie?
    No, dobra. Już dalej nie ciągnę, bo mi list z bombą przefaksujesz 😉

  295. @Tobermory
    Ja? List z bombą? Nigdy. Ale nie rymy były dla mnie najważniejsze, a to, że po złożeniu kilku fragmentów, wyszło coś, co złożyło się na osobną całostkę. Zamiast bomby w liście podsyłam zgrabny wierszyk Tamar Radzyner. Jego wykonanie, jako piosenki kabaretowej, przez Georga Kreislera jest najwyższego lotu. Nie mogłem go w necie znaleźć. Polecam.

    Sonntagsspazier, Sonntagsspazier.
    Die Gattin bei mir, die Kinder vor mir,
    die Häuser und Bäume im braven Spalier.
    Sonntagsspazier, Sonntagsspazier, Sonntagsspaziergang.

    Auch Revoluzzer, auch die sind hier,
    revolutionsfrei für Sonntagsspazier.
    Selbst Jenny Marx hat mal Kinder geführt
    auf Sonntagsspazier, Sonntagsspazier, Sonntagsspaziergang.

    Sonntagsspazier, Sonntagsspazier.
    Einer liiert, der zweite krepiert.
    Wer überlebt, der kommt ausstaffiert
    zum Sonntagsspazier, Sonntagsspazier, Sonntagsspaziergang.

    Jeder erwartet, daß etwas passiert.
    Man wartet beim Wein, beim Krügel Bier.
    Doch was passiert ist:
    Sonntagsspazier, Sonntagsspazier, Sonntagsspaziergang.

    Wenn ich mal hänge am Fensterscharnier,
    im Durchzug, baumelnd, blau stranguliert:
    Wißt, daß der Grund, der zum Hängen mich zwang,
    war Sonntagsspazier, Sonntagsspazier, Sonntagsspaziergang
    .

  296. @sztubak
    mój dziadek tak zakopał ukochaną kasztankę, pod jabłonią we własnym sadku. Ale nie każdy ma własną jabłoń, śliwkę czy brzozę, a ludzkie truchła trzeba jakoś higienicznie sprzątać i to z uwzględnieniem stosunków wodnych w okolicy. Znając jakość wody w wiejskich studniach w pobliżu gnojowników…
    W Polsce umiera rocznie ok. 380 tysięcy osób. Sadów zabraknie…
    Pietyzm w obchodzeniu się z ludzkimi zwłokami spotykany jest w większości kultur, nie jest na pewno fenomenem ani katolickim, ani polskim w szczególności.

  297. @anumlik
    dzięki! Wierszyk jest super. Czarny humor i satyra w wykonaniu Kreislera to zawsze „ein Genuss” 😉

  298. @Tobermory
    Co prawda „Sonntagsspazier” w wykonaniu Georga Kreislera nie znalazłem, ale natrafiłem na niezłe wykonanie tej piosenki, opartej o tekst Tamar Radzynar, przez jego córkę – Sandrę Kreisler, amerykankę mieszkającą w Berlinie i w Wiedniu. Oto fragmencik z nagranej przez nią płyty:
    „http://www.wortfront.com/html/CDs_OMQ/hoeren.html

  299. @lonefather
    Przepraszam za brak odzewu
    Choć mój nick niema nic wspólnego z alkoholem,to z jego powodo się nie odzywam.
    Dam znać.

    Pozdrawiam

  300. wychodki smrodki pierdrodki…

    @anumlik, @Tobermorry

    To jest dranstwo, co robicie!
    Robcie sobie gdzies na stronie, prywatnie, te sesje zachwycania sie. A jak robicie je posrod ludzi, publicznie, to innym tez dajcie sie ucieszyc. Znaczy sie tlumaczcie na Polski. Bo tzry rozne translaory, to mi takie „G” produkuja, ze nie wiem czy nei przy…dole czym ciezkim w kompa…

  301. Polalkholic
    20 marca o godz. 12:45

    No wreszcie.

    Bo juz zaczolem myslec, ze mialem przywidzenia co do Twojego istnienia.

  302. @anumlik
    Zakończenie wiersza o „Sonntagsspazier (gang)” jest dla mnie zrozumiały. Gdy byłem dzieckiem, to dżender jeszcze nie królował i k, k, k obowiązywały kobiety, a głowa rodziny – mimo ostrych protestów jej członków – celebrował regularnie „Sonntagsspazier” tą samą trasą, potem zdjęcie koło krzywej brzozy lub na moście Kanału Gliwickiego (miał wtedy trochę inną nazwę, ale nie pamiętam jej zbyt dokładnie). Najstarsza siostra często płakała z powodu tego przymusu, wolałaby kino, ale zasada była żelazna. Wprawdzie nie „baumlowała” w Fenstrze z tego powodu, ale bardzo nie lubiła. Już woleliśmy przejażdżki zimowe z naszym psem jako siłą napędową. Sanie były duże, całorodzinne, ale bydle bardzo silne i gdy w lesie zobaczył jakąś zwierzynę, zwalił nas do „przykopy” i polował ze saniami aż mu przeszło. To była atrakcja, a nie ten letni „Spazier”.

  303. @lonefather
    to dla Ciebie

    Niedzielny spacer, spacer w niedzielę
    Żona koło mnie, dzieci na czele
    Domy i drzewa w grzecznym szpalerze
    My na spacerze, my na spacerze…

    I rebeliantów widać gromadę
    Przerwa w anarchii, na promenadę
    Marksowa dziatek wodziła szereg
    Spacer w niedzielę, spacer w niedzielę

    Niedzielny spacer, spacer niedzielny
    Ten ma kochankę, ten los śmiertelny
    Lecz kto przeżyje, strojny w flanele
    Spacer w niedzielę, spacer w niedzielę

    W każdym nadzieja, że coś się stanie
    Czeka przy piwie, przy wina dzbanie
    Lecz co się stało?
    Spacerowanie, spacerowanie, spacerowanie…

    Więc gdy zadyndam raz w okna zrębie
    W przeciągu wisząc, siny na gębie
    Znaj mego czynu powód naczelny
    Niedzielny spacer, spacer niedzielny

  304. Tobermory
    20 marca o godz. 14:01

    thx mucho i.t.d.

    Te zadyndanie w „okna zrebie”, to tez takie mieszczanskie bardziej … W latach 60ych zalatwilimy to dlugimi „piorami”, ziolami i muza psychodeliczna … Fajnie bylo … do dzis milo wspominam. 😉

  305. Kurde!
    Nie życzę sobie ani niemieckiego, ani angielskiego na polskim blogu, bo innymi językami raczej się koleżeństwo nie popisuje, a nie wszyscy są tu poliglotami albo znają zbyt słabo dany język, by doceniać jego smaki, urodę itp.
    Co innego jakiś drobny cytacik, powiedzonko, ale walić cały wiersz po niemiecku, albo przepisywać z mediów anglojęzycznych obszerny fragment, w czym gustują niektórzy nasi rodacy żyjący w diasporze?
    To jest po prostu nieeleganckie, a nawet w złym guście. Jeśli już, to proszę bardzo, ale obok tłumaczenie.

  306. @mag
    toć przetłumaczone 🙄

  307. Tobermory
    Ale dopiero po interwencji ojczulka lone!

  308. @mag
    Wszystko przetłumaczone. W te i we w te. (albo wewte). I nawet śpiewająco zapodane. Czy ja wszystko co mnie nie interesuje czytam? Nie! Przewijam i do łba mi nie wpada by histeryzować. (To do @lonefathera było, który draństwo nam zarzucił). Anumlik odchodzi na stronę fochnięty 🙁

  309. To dla @ Ionefather, który wydaje się być niepocieszony, w języku jego, jak mniemam , kraju obecnego pobytu.
    Humpty Dumpty sat on a wall,
    Humpty Dumpty had a great fall,
    All the King’s horses and all the King’s men,
    Couldn’t put Humpty together again.

    Wersję polską już kiedyś tu zapodawałem. W razie czego mogę powtórzyć, o ile konieczne.

  310. @mag
    Ojczulka też ci przetłumaczyć (do końca)?
    lone = samotny, nieżonaty, pojedynczy…

  311. mag
    20 marca o godz. 14:52

    ojczulek lone = ojczulek samotny /opuszczony – to nie ja…

    lonefather = samotny ojciec/bo samotnie jest ojcem – to ja

    Dostrzegasz roznice?

    Mam nadzieje.

    Nie wspominajac juz o tym, ze manipulacje przy nickach sa w podobnym guscie jak manipulacje przy nazwiskach, ktorych jak mniemam sie nie dopuszczasz …

  312. @sugadaddy 😆
    Stosuję od dawna

  313. @lonefather
    A to tłumaczenie, gdybyś nie był w stanie poskładać do kupy Hamptego Damptego:

    Humpty Dumpty na murze siadł
    Humpty Dumpty z wysoka spadł
    I wszyscy konni i wszyscy dworzanie
    Złożyć do kupy nie byli go w stanie

    A poniżej słowno muzyczna ilustracja:
    https://www.youtube.com/watch?v=lSHYTXlZmLQ

  314. lonefather
    Matko moja, za nic w świecie nie chciałam cie urazić!
    Wyszło jak wyszło. Gdy mało wiemy o drugiej osobie, można strzelić niechcący fopę, ryzykując niby niewinny żart.

  315. zezem
    20 marca o godz. 15:09
    To dla @ Ionefather, który wydaje się być niepocieszony, w języku jego, jak mniemam , kraju obecnego pobytu.
    Humpty Dumpty sat on a wall,
    Humpty Dumpty had a great fall,
    All the King’s horses and all the King’s men,
    Couldn’t put Humpty together again.

    No to sie pociesze … przedszkolnym wierszykiem.

    Humpty Ddumpty na murze posadzil zadek,
    Humpty Dumpty wielki zaliczyl upadek,
    Ani ludzie Krola, ni koni jego poty,
    Nie zdolaly Humptego, poskladac z powrotem.

    Dla @mag dedykuje.

  316. errata

    Humpty Dumpty na murze posadzil swojl zadek,

  317. @anumlik

    Widac zbyt jestes zajety przekladaniem w te i we wte, dlatego pewnie przegapiles, ze … no zbliza sie 3pm wiec pora, zeby odebrac synka z przedszkola… A jak nadal sobie nie umiesz dospiewac reszty, to caly repertuar angielskiej, przedszkolnej klasyki to mam w „malym paluszku”, bo na codzien cwiczony w tym jestem… 😉

  318. .
    .
    to glupstwo zupelne „konni” = horsmen, King’s horses = krolewskie konie

    Wybor nielekki, ale wersja anumlika trzyma sie rytmu oryginalu i moze byc spiewana pod melodie … moja nie za bardzo

  319. hy hy hy
    Zabencja slusznie zauwazyla, ze mam pewne zalety, ale „poetyckosc” do nich nie nalezy…

  320. @lonefather
    To była malutka złośliwostka w porównaniu do zarzuconego mi i @Tobermory’emu „draństwa”. O tym, że jesteś „w gorącej wodzie kąpany” – wiem nie od dziś, o tym że jesteś samotny tata domyśliłem się z Twojego nickname’u, ale tego że wychowujesz syna w wieku przedszkolnym nie domyślałem się. Szacun.

  321. @lonefather
    „Moja” wersja nie tak całkiem jest moja. Kiedyś ją usłyszałem, ale – zabij – nie pamiętam gdzie, i zapamiętałem. Łatwo w ucho wchodzi, jak każda dziecięca wyliczanka. Podobnie zresztą jak jej angielski oryginał.

  322. @lonefather ; @anumlik
    Aby nie narażać się na zarzut wprowadzania anglizmów do mowy ojczystej – w miejsce Humpty-Dumpty proponuję znane polskie określenie: Cymbał-Bimbał.

  323. lonefather
    A propos zadka, to przypomniał mi się mój ulubiony limeryk klasyka, Edwarda Leara.
    Raz w domu krzątając się dziadek
    Na szczęce swej siadł przez przypadek
    Chce by
    Sprzątnięto te zęby
    bo znowu ugryzłem się w zadek.

  324. @anumlik

    Nie moge oczom swoim uwierzyc. No po prostu nie wierze. Jak to mozliwe, ze TY mistrz nie zauwazyles, ze to tylko ironicznie uzyta dosadnosc jest … No no no … No po prostu, potwierdza sie, ze nikt nie jest doskonaly. Ale ot moze dobrze. Bo gdybym takiego „doskonalca” kiedys spotkal, to mogloby sie brdzo zle skonczyc, dla niego, lub dla mnie. Jak kto woli…

  325. @magusiu,
    zgubiłaś „Więc babce rzekł”, z tłumaczenia Marianowicza. I całość – niestety – wyszła do bani.

    Raz w domu krzątając się dziadek
    na szczęce swej siadł przez przypadek.
    Więc babce rzekł: „Chcę, by
    sprzątnięto te zęby,
    bo znowu ugryzłem sie w zadek!”

    Widzisz różnicę?

  326. @lonefather
    Dobra, dobra 😉 Nawrzeszczałeś na nas, a teraz na ironię zwalasz. Ale ponieważ wiem, że jestem durak, udam, że nie kumam, hy, hy.

  327. @Tobermory 20 marca o godz. 14:01
    Dobrze ze podales ten przeklad, ja nie znam j.niemieckiego. Ale znam te nastroje, swiadomosc ze nie ma sie temu drugiemu juz nic do powiedzenia i poczucie traconego czasu. I tesknota:…kochanie, chce odejsc kiedy nadejdzie lato, droga wola mnie…
    To bardzo dowolne tlumaczenie watku utworu
    https://www.youtube.com/watch?v=iP9xMobANJM
    Podalam w wykonaniu ktore preferuje @Rafal Kochan, osobiscie wole Joan Baez

  328. Jednego t u zabrakło
    staropolskiego z T V
    co warto podrzucić Anumlikowi
    NIECH SIĘ W DUPĘ POCAŁUJE
    z uśmiechem

  329. anumlik
    17 marca o godz. 20:06
    Śmietnik to miejsce z którego służby oczyszczania zabierają śmiecie i wywożą na wysypisko śmieci lub utylizują. Z cmentarza nikt kości (bo one zwykle bardzo wolno rozkładają się ) nie wywozi. One pozostają w dalszym ciągi na cmentarzu. Czyli jeżeli ktoś nie opłaci grobu (grobowca), to szczątki w nim leżące są przenoszone do wydzielonego miejsca na cmentarzu i tam składowane. Po takim zabiegu już praktycznie nie ma możliwości przywrócenia ich z powrotem (np z powodu protestu dotychczasowego właściciela).
    Na razie nie ma zwyczaju spopielania kości z nieopłaconych grobowców.
    Nie wprowadzaj ludzi w błąd.

  330. anumlik
    widzę różnicę.
    „Zgubiłam” babkę.

  331. @maciek.g, z godz. 18:09
    Po trzech dniach od „cmentarnej” rozmowy postanowiłeś odpowiedzieć dając mi odpór jednoznacznym określeniem – Nie wprowadzaj ludzi w błąd. Opatrując to wcześniejszą informacją – jeżeli ktoś nie opłaci grobu (grobowca), to szczątki w nim leżące są przenoszone do wydzielonego miejsca na cmentarzu i tam składowane. Miało to stanowić ripostę na mój post z 17 marca o godz. 20:06, który sumował sprawę „nie śmietnika, a zbiorowej mogiły” – zdaniem: Uwielbiam takie eufemizmy. Nikogo, @maćku.g, w błąd nie wprowadzam. Zbiorowa mogiła to dla mnie rodzaj śmietnika. Co z tego, że w obrębie cmentarnych murów. Ja tego nie oceniam, a jeśli miałbym, to nie służby cmentarne bym ocenił, a osoby które do tego dopuściły – czyli rodzinę wykopanego. Oczywiście dopuszczam, że rodzina też ze światem się pożegnała, nikt bliski nie pozostał, a dawno zmarły człowiek nie był nikim znaczącym, gdyż tacy po wiek wieków swoje wydzielone miejsce mieć będą. Dla mnie zbiorowa mogiła to inny rodzaj śmietnika. I – proszę – nie próbuj mnie przekonywać, że jest inaczej.

  332. anumlik
    20 marca o godz. 16:45

    Ech TY! Ach Ty!
    Wsie my duraki!

    Parafrazujac, kiedys cytowana czastuszke, skomentuje. A, ze kiedys napomknalem, ze i ja sie potrafia wytlumaczyc z wszystkiego. To prosze, na uzytek Szanownego i radosc czytajacych, mala probke mojego w tym zakresie talentu:

    Po pierwsze, primo, zmalpowalem Szanownego w manierze ironicznego… no Sam wiesz czego.
    Po drugie, primo, znaczy sie secundo. Ja nie na Szanownego, ani na @Tobermorry nakrzyczalem, a na nieladne, nieludzkie, egoistyczne, delektowanie sie na widoku publicznym, przepysznym satyrycznym wierszykiem. Na zachowanie, nakrzyczalem, a nie na „zachowujacych sie”.
    Po trzecie, primo, o zesz cholera, tertio mialem na mysli, to w tym „nakrzyczeniu” staralem sie skryc, z powodu wrodzonej delikatnosci, zazenowanie, wywolane zwracaniem takiej prostej uwagi. Po prostu wiem, zesie trafia, kazdemu, mi tez, ze sie latwo zapomina, ze nei kazdy wie i umie to co ja, o rozumieniu juz nie bede wspominal.

    I prosze. Tak na wszelki wypadek. Prosze o zwrocenie uwagi, an fakt, ze sie wytumaczam, a nie kryje za czyms na ksztalt, lub sugestie, wzgardliwego milczenia.

  333. @lonefather
    ja się poczułem do tego stopnia „nakrzyczany”, że siadłem i przetłumaczyłem, a tu nikt nawet słowem na temat jakości przekładu nie bąknął 🙁
    Tylko Żabka stwierdziła lakonicznie: „dobrze, że podałeś przekład” 🙄

    Anumlik, jesteś mi coś winien, bo tyś całą sprawę rozkręcił 😎 😉

  334. @lonefather, z godz. 19:45
    Anumlik powrócił z fochnięcia na stronie nie mogąc znieść myśli o tym, że Lonefather mógłby zwykły (ot, taki tam) foch wziąć za coś na kształt wzgardliwego milczenia. Masz rację – Ech TY! Ach Ty! Wsie my duraki!. Cóż zatem Anumlikowi pozostaje? Posypać głowę kolejnym anumlikiem. Bacz jednak, Lonefatherku, to nie jest taki zwykły anumlik.

    Subtelność kryje się w mroku;
    Rodzi się w brudzie portowych ulic
    I tanich burdeli.
    Wychodząc na żer – napełniona mocą
    I głębią doskonałości –
    Tanieje przed odejściem w wieczność.

  335. @Tobermory, z godz. 20:40
    Jam Ci rozkręcił? Jam? Sam żeś w tym uczestniczył, chichrając jak jaka dzierlatka. Ale… To Twoje tłumaczenie? Fan-ta-sty-czne. Wybacz, że mogłem pomyśleć „znakomite tłumaczenie – czyjeż ono?”. Myślę, że nasze blogowe krotochwilstwa poetycko-translatorskie niezłymi rezultaty się zwieńczają. Sądzę, że do Ciebie pasuje inny anumlik, którego chętnie Ci oddaję:

    Artyści uwodzą melodią
    tak doskonałą,
    że ciągłość duszy
    rozpada się w pył
    bytów ulotnych.
    Pył duszy wiruje
    uwodzicielsko.
    Jak to u artystów.

    I to by było na tyle. Wyżej już się nie wzniosę. Chyba, że po seczego.

  336. 🙂

    Uwazemyje DRUZIA…

    Czujac sie w znacznym stopniu wspolwinnym, jestem jednczesnie zadowolony z tego co sie dokonalo:

    @Tobermorry nie to, ze „chyle czola” ja plackiem leze przygnieciony pieknem tlumaczenia, a „zaniemowienie” jest nie lekcewazeniem, lecz swidectwem „przygniecienia”.

    @anumlik – jak twierdzi starozytna sentencja? Ze wszystkie drogi do „rzymu” prowadza, lub podobnie, jak mam nieodparte wrazenie. Dlatego wlasnie, osmielam sie twierdzic, ze szczwesliwe zrzadzenia losu splotlo sie w rezultat koncowy. I wlasnie w imie rezultatu, osmielam sie zapodac, ze wspolnie sukces znaczny odnislismy, choc oczywiscie, osobisty udzial w sukcesie, nie traktuje inaczej, niz jako swoistego katalizatora, krtory byl obexcny podczas reakcji …

    Oby zawsze sie tak, lub podobnie dzialo na blogu Jacka Kowalczyka. To bedzie dobrze.

  337. OK, dobra, już nie przesadzajcie 😳
    Czuję się doceniony i podbechtany, dzięki za anumlika 😉
    Ale jak się człowiek nie upomni… 🙄 😉

  338. anumlik
    20 marca o godz. 20:55
    @lonefather, z godz. 19:45
    Anumliku to nie jest taki zwykły anumlik. To jest anumlik, na Twojego anumlika…

    Subtelny brud z portowego zaulka,
    Wzmocniony przezyciem z taniego burdelu,
    Wyszedlszy z mroku, nazarty i mocny,
    Glebia swej zludnej doskonalosci –
    Cokolwiek stanial w obliczu wiecznosci…

  339. @Tobemory, tlumaczenie bylo tak trafnie oddajace sens znuzenia mieszczanskim zyciem, ze zawahalam sie piszac „dobrze ze przetlumaczyles” i wybrnelam dyplomatycznie. Okazuje sie ze niepotrzebnie.
    Ale chyba wystarczy tej poetyckiej wrazliwosci. Nielubiany przez nas (siwy,lysy leb – okreslenie @mag) napisal tym razem trafny artykul o procesie sadzonego za pedofilie polskiego biskupa. Ogolnie mowiac, potepia ale tez i troche broni:
    „Wiadomo, że G. molestował już w Polsce, przed wyjazdem na Dominikanę. Czy wysłano go na misję, by uniknął odpowiedzialności karnej? A jeśli tak, to czy Kościół wziął pod uwagę, że nieleczony i nieukarany”
    Znaczy sie, chory biedaczysko? Mnie A.Sz. na swoj blog nie wpuszcza, wiec moi drodzy niezbanowani tworcy przyjrzyjcie sie wnikliwie sprawie. Z powazaniem Zabencja, och jakie to dostojne i finezyjne jedoczesnie nazwanie.

  340. @anumlik

    Racz zwrocic laskawa uwage na bezsporny fakt, ze silom woli i osobistej godnsci nie oszedlem tropem oczywistej frazy:

    Zwiedziony oszczednoscia taniego burdelu,

    Mam, mam nadzieje nieplonna, ze docenisz i sam z ta mozliwoscia na uwadze zapodasz nam ekstra kwiatka wonnego i madrego zarazem.

  341. @Jacek Kowalczyk

    Jak Pan widzi sam naocznie „nam sie chce”, choc niekoniecznie fizycznie manifestowac, ale ja nie mam cienia watpliwosci, ze sie chce…

  342. żabka konająca
    20 marca o godz. 22:17

    Zabencjo! jak Cie lubie, tak i odmawiam. Bo szkoda mi czasu i mitregi bezowocnej. Rzeczony jest jak sama wiesz niereformowalny. TAka ukryta opcja katolicka, jak to byl zwykl okreslac prezio pewnej partii politycznej.

  343. Dziewczę szczebiocące
    jest bardzo nęcące
    Gdy z niego tiszert spadnie
    jest jeszcze ładniej
    kiedy nie ma już niczego
    jest bosko, kolego.

    Ale ja nie o tym.
    Państwo sobie wierszują, a tu się dzieje w sprawach zasadniczych. Papież Franciszek znowu dał się we znaki. Oświadczył właśnie, że „kara śmierci nie do przyjęcia, dożywocie – niedopuszczalne”.
    Papież najwyraźniej nie jest zorientowany, co o tym sądzą Wybitni Polscy Teologowie. Niedawno czytałem ich Wybitne Prace dowodzące, że bynajmniej kara śmierci nie kłóci się z religią katolicką i w różnych sytuacjach należy ją stosować.
    Wybitnym Polskim Teologom rację przyznaje też sam Bozia. Mówi jasno i dobitnie: „Krew bezcześci ziemię i nie ma innego zadośćuczynienia za krew przelaną, jak tylko krew tego, który ją przelał.”

    Się niepokoję, że papież Franciszek coraz bardziej się stawia Bozi i wymyśla własne, pacyfistyczne trele-morele. Kościół kat co prawda zawsze grał sobie z Bozią w chowanego i w durnia, ale Franciszek robi to coraz bardziej jawnie. Benedykta już całkiem wystrychnął na dudka, prawie to samo zrobił już z Wojtyłą. A przecież rzeczeni tak poważnie sami siebie traktowali. Wojtyła to tak się zaparł, że nie chciał papiestwa sobie odpuścić nawet na ostatnią chwilę. A Franciszek daje do zrozumienia, że jeszcze tylko trochę pobędzie papieżem. Załatwi jeszcze ze 3 – 4 sprawy, głównie te zabagnione przez Wojtyłę, i wraca do domu.

  344. Niech nam tylko zakwitna kartofle

  345. Widzisz, zacny bracie, @Lonefatherku, subtelność skryta w mroku i zrodzona w brudzie portowych ulic i tanich burdeli, to nie to samo, co subtelny brud z portowego zaułka, wzmocniony przeżyciem z taniego burdelu. Ciut strywializowałeś tę frazę (ale wolno Ci). A wyszedłszy z mroku, nażarty i mocny, głębią swej złudnej doskonałości – cokolwiek staniał w obliczu wieczności to też nie to samo co – wychodząc na żer – napełniona mocą i głębią doskonałości – tanieje przed odejściem w wieczność. Nawet mi do głowy nie przyjdzie, aby skorzystać z Twojego – dość trywialnego, choć przyznaję – nieźle wkomponowanego w mój poemacik – pastiszu. Ale… Dzięki za pochylenie się nad anumlikiem.

  346. anumliku, nepotrzebnie szlachetny…

    Doceniam Twa wstrzemiezliwosc, liczac na rozrzutnosc …

    Ne to, ze sie zawiodlem. To nie to, nie tak. Smutno mi tylko na mysl, o mozliwosciach, ktorych niewyeksploatowales. Smtno mi na mysl, omyslach, ktorych nie wymysliles i myslc przezyles, czego slad w kolejnym „anumliku” wszysce, nie tylko ja, mielibysmy przyjemnosc doswiadczyc. Szkoda. Szkoda wielka, ale wciaz do naprawienia. Wszystko w Twojej dyspozycji.

  347. @Tanaka, z godz. 22:46
    Wolę dziewczę w t-shircie niż całkiem na golaska. Trochu miejsca dla wyobraźni tyż się należy oczkom staruszka. Papie Bergoglio tych trzech, czterech lat na rzymskim stolcu życzę, aczkolwiek nie wiem czy dożyje. Prawo talionu jest starsze niż Stary Testament, a jego powrotu żądali i żądają wszyscy religianci. Nihil novi sub sole. W naszą cywilizację wpieprzyło się prawodawstwo rzymskie i grecka kultura „agory”. I – póki co – stanowią tamę dla pomysłów karania śmiercią na publicznych placach. Do czego by i nasi – jak ich nazwałeś – Wybitni Polscy Teologowie subtelnie ucha i przycisku w fotelu posła i senatora, nastawiają. Od lat zresztą nawołują do wprowadzenie kary śmierci, ze skutkiem – jak dotąd – mizernym. Ponieważ „zagłaskać Paputka”, jak w wierszyku satyrycznym zasugerowałem, się nie da, w grę może wejść jedynie wariant „głasknięcia trutką na myszy”. Tego się – niestety – obawiam.

  348. @Tanaka

    Odnosze nieodparte wrazenie, zes nie mniejniz ja w „goracej wodzie kapany”, co slusznie anmlik zauwazyl. Goracasc kapieli najwyrazniej miala wplyw na pochopnosc mysli jakie wyprowadziles. Kosciol katolicki, jak sm twierdzi, a ja sie w tej mierze z nim zgodzic musze, wyglada na wieczny .. I takie drobnostki, jak papy Bergnolio wypowiedzi o karze smierci, czy dozywociu, to dla mnjie furda… No tak jak w tym starenkim dowcipie, gdzie prirwszy sekretarz jedynie slusznej partii, odmawia dotacji na zlobek, potem na szkole i dom starcow, ale na wiezienie nie zaluje i suto dotuje … Zwroc swoja uwage na fakt, za nie grozi mu zlobek, ani szkola, emerytura pryszcz, ale wiezienie … No wiezienie to zupelnie co innego …

  349. Dzięki, @lonefatherze. Owszem, wszystko w mojej dyspozycji. Krotochwilki, rymowanki, limeryki i inne anumliki powstają a’vista. Pod wpływam chwili i nastroju. Ale nad poezją przez duże „pe” pracuję często miesiącami. Nad frazą, metaforą, wersem. Nie to, że od rana do wieczora. Ale – niezadowolony z jednego słowa – potrafię i kilkanaście wersji krótkiego wersu „przerabiać” przez kilka tygodni – dzień w dzień. Jasne, że potrzebne jest – jak je nazywam – natchnienie założycielskie. Potem wszystko zależy od warsztatu. A ten doskonalę od lat. A odkąd jestem na emeryturze – nie zależy mi na druku, publikacji, tomiku (tych wydałem drukiem kilka), a na „ostatecznej wersji”. A tę sam określam jako ostateczną.

    Za pastisz dziękuję jeszcze raz. Przyznaję, że w „dwóch razach” trochę inaczej powinienem ułożyć słowa.
    Thanks, Samotny Ojcze. Dobranoc.

    Już od piętnastu minut mamy równonoc. Weszliśmy w Sabat Ostara. Wiesz co to znaczy?

  350. Z tym Samotnym Ojcem to ja nie wiem

    Lone father pokutuje na obrzezach jezykowej kultury albionsko-kangurzej. W zamerykanizowanym jezyku angielskim wiekszosci anglosaskiej swiata nikt tego zaprzeszlego terminu nie uzywa. Jest single parent i szlus. Bo nawet single father padl pod genderem. Zarowno matka jest rodzicem jak ojciec to tez rodzic. Parent, znaczy.

    Lone father to aby nie szpanowanie sie na cos? Bo jesli tak to przepraszam

  351. anumliku

    I sam Sabat, i Ostara w pojedynke, nie sa mi obcymi terminami. Zlaczone razem nabieraja od siebie nawzajem znaczen, albo inaczej ujmujac nawzajem sie obdarzaja, albo jeszcze inaczej, razem wspolnie kreuja nowe pojecia i zwiazane z nimi asocjacje. Bogactwo mozliwosci jest przeogromne, dlatego nie osmiele sie nawet domniemywac co konkretnie mozesz miec na mysli, pytajac sie mnie, czy wiem co to znaczy …

    Czy od zydowskiej, czy od germanskiej strony mam sie dopatrywac znaczenia?

    A juz na marginesie, to moze mialem 16, moze 17 lat, gdy luski spadly z mych oczu jasnych i przejzystych i nauczylem sie odrozniac realnosc, od fantazji i cwiczyc umysl, w niepopadaniu w niewole nawet najbardziej pociagajacych fantazji, bez utraty zdolnosci do cieszenia sie i przezywania fantazji. W pewnym sensie, choc sam nie zdawal sobie z tego sprawy, moim guru w tym procesie byl Milo Kurtis ze swoim odjechanym widzeniem swiata. Ja mialem te 16 lat i bylem swiadkiem narodzin grupy Osjan i jej pierwszego, publicznego koncertu, w galerii wspolczesnego malarstwa (juz nieistniejacej), tam gdzie teraz miesci sie knajpa, o pretensjonalnej nazwie Mozart, w gmachu Teatru Wielkiego. Zadna tam specjalna taryfa, a moze jakos tam specjalna, bo siostra mojej owczesnej dziewczyny, przyjaznila sie z jednym z muzykow Osjana i to ona byla moja „przepustka” i „biletem wstepu” zarazem. Mysle, ze wiesz i znasz jak to sie dzialo, wiec pewnie niepotrzebnie dopowiem, ze pomiedzy probami odchodzily dyskusje i to wtedy poznalem Milowe odjechania. Fantastyczne. Milo gadal, przekonywal, puszczal Raviego Shankhara, a ja sobie siedzialem, sluchalem i mialemmnostwo czasu na myslenie i uczenie sie, jakie z myslenia plynelo. Do dzis mi zostalo, za co do dzis jestem Milowi wdzieczny. W styczniu bylem w kraju i poszedlem na prywatny koncert Osjana. Milo jest, gdzie byl, filozoficznie, tylko muzycznie poszedl raczej doszedl duuuuzo dalej, niz byl 40 lat temu … Po pietach najwyrazniej starosc depcze, bo obrazki z przeszlosci zywsze sa niz to co bylo tydzien temu. Ale i tak, jak sobie pomysle co mialem, to niech grzeczni i poprawni zaluja i w brody sobie pluja…

  352. @Polakholic

    Masz kolego farta/niefarta, ze wygrales Swoim wpisem konkurs. Oznacza to, ze wygrana nagroda sie Tobie nalezy.

    Poniewaz mieskasz poza UK, dla mnie oznacza to eksport i zwiazane z eksportem formalnosci. Nienawidze formalnosci i ich zalatwiania. Dlatego znalazlem firme, ktora to wszystko za mnie zalatwi. Ale, zeby sfinalizowac opercje, musze znac Twoje dane, czyli imie i nazwisko, oraz adres na, ktory przesylka ma byc dostarczona tak, zebys mogl podpisac jej odbior (kwestia podatku/ulgi eksportowej). Prosze nie zwlekaj dluzej i nawiaz kontakt z podaniem potrzebnych midanych. Moze byc dom ze wskazaniem godzin, lub praca, rowniez z wskazaniem godzin w jakich jestes dostepny.

    Z powazaniem
    lonefather

  353. J-E,

    Prosze odnotuj nastepnego ‚farta’

    +++++++++++++++++++++++++

    żabka konająca (22:17)

    „Nielubiany przez nas (siwy, lysy leb – okreslenie @mag) napisal tym razem trafny artykul o procesie sadzonego za pedofilie polskiego biskupa. Ogolnie mowiac, potepia ale tez i troche broni”

    ‚Trafny’ artykul o pedofili, co niby potepia ale i troche broni? To mi brzmi jak jestem za a nawet przeciw. Dosadniej, i celniej ujmujac, to nic innego jak ‚little bit pregnant’.

    O asertywnosc blagamy cie, Panie. Noo, chyba ze pedofila zostala zdjeta z Kodeksu Karnego. To wtedy nie blagamy. Bo wtedy wiemy na mur inernatowy materac, ze katabasy dostaly wolny dostep do obiektow ich chorobliwych pozadan

  354. @lonefather
    Sabat Ostara to współcześnie nazywany przez magów i innych okultystyów rytuał związany z równonocą wiosenną. Z pierwszym dniem wiosny – znaczy. Święta solarnego – Ostary. Zwanego takze: Alban Eiler, Dniem Pani albo Festiwalem Drzew. U Słowian nosiło ono nazwę Święta Jaryły. Św. Beda Czcigodny, pod patronatem którego obecnie pozostajesz, już w ósmym wieku wywiódł nazwę święta od imienia Ēostre – bogini matki wywodzącej się z mitologii saksońskiej i germańskiej. Ma ona swoich odpowiedników w innych mitologiach: w Afrodycie, izraelsko-fenicko-kannanejskiej Asztarte, Astarze, Persefonie, egipskej Hathor, indyjskiej Kali, asyryjskiej Ishtar, słowiańskiej Ładzie oraz nordyckiej Ostarze. Święto ku czci bogini Ostary zostało przez chrześcijan przekształcone w Wielkanoc. Uff. Starczy tego wykładu. Gdy pisałem weszliśmy w Sabat Ostara zanczyło to, że kwadrans wcześniej weszliśmy w równonoc wiosenną. W Polsce obrzędy na cześć Ostary odbywają sie co roku w Sulistrowicach pod górą Ślężą.

  355. E-J, nie J-E, moze odnotowac to co moze.

    Jak sie nazywa to odchylenie z przestawianiem liter zwiazane? Bylbym napisal ale siem bojem ze tez przestawiem

  356. Probuje sie nauczyc infantylnosci. Poczatki tej nauki dopiero sa.

  357. @lonefather

    Dziękuję Ci za nagrodę i gwarantuję,że ja już wygrałem,zanim ten szlachetny destylat do mnie dotrze.
    Wygrana ta,to ogromna frajda,biorąc pod uwagę skład blogowiczów,którzy przewyższają mnie wiedzą i innymi umiejętnościami,czego dowodzą swymi wpisami w opisie rzeczywistości,którą chętnie i często podczytuję na tym blogu,podziwiając wpisy niemal wszystkich,a zawsze stale obecnych.
    Dlatego jako zwycięzca,mając pełne prawo do dysponowania nagrodą,PRZEZNACZAM JĄ,jako kolejne trofeum do zdobycia,np.:w nowej formule konkursu,którą Ty ,jako sponsor masz prawo ogłosić,sugerując Ci jedynie,aby forma kolejnej ewentalnej rywalizacji,wyczerpywała istotę wspózawodnictwa ,czyli o wiele wiekszą grupę chętnych do wzięcia udziału i adekwatną liczbę recenzentów,co wykluczałoby tak przypadkową wygraną jak moja,co nie przeszkadza mi uważać „Listu”za najlepszy,ale również może ta wygrana wynikać ze zbyt krótkiego czasu,nie pozwalając rozwinąć skrzydeł potencjalnym uczestnikom,co być może potwierdza niewielka ilość głosów na mnie za które dziękuję.
    Gwarantuję Ci,że w moim postępowaniu niema ani odrobiny fałszywej troski o twój budżet,lub cienia wzgardy,a jedynie zwyczajna sympatiia,którą prowokujesz swoimi wpisami i pomysłami.
    Myślę,że to dobre rozwiązanie i powód,aby dalej leczyć śmiechem flustracje zwiazane z dominacją watykańskiej mafi.
    P.s.
    Co Ty na to?-pytam dyplomatycznie;-)wszak zwycięzca…

  358. Obok mojego ulubieńca abepa Hosera, mam też ulubieńczynię, z natury rzeczy nie kapłankę, ale małżonkę nieformalnego polskiego nadpapieża cywilnego, czy madame Terlikowską.
    Owa dzielna Matka Polka – intensywna katoliczka – stała się od pewnego czasu intensywną publicystką na portalu Frondy, odwiedzanego przeze mnie chętnie jako poszukiwaczki kuriozów i absurdów.
    Ostatnio wzięła pod obcas jezuitę o. Jacka Prusa, który udzielił wywiadu magazynowi Twój Styl zatytułowanego „Bóg i dziewczyna”. Mówi tak m.in że księża nie mają nic do zaproponowania współczesnym kobietom 30 plus, zwłaszcza tym wykształconym, bo w swoim myśleniu zatrzymali się na epoce patriarchatu. Zamiast mówić o etyce seksualnej i niebezpieczeństwach gender, powinni przekonywać kobiety, że są tak samo blisko Boga jak mężczyźni.
    Pani Terlikowska twierdzi zaś, że kościół mówi wprost o niezamykaniu się na życie, ale też „bardzo wyraźnie krytykuje u kobiet postawy, egoizmu, lenistwa czy wręcz mentalności antykoncepcyjnej (si!)” .
    Czyli, jak rozumiem, mówiąc po prostemu: ródź babo ródź (nie tylko zaspokój swoją i jego chuć).

  359. @mag, z godz. 10:42
    Dobrze rozumiesz. Mówiąc po jeszcze prostszemu:

    Oto chuć ćwiczona w zamiarze rodzenia:
    Gdy ją chędorze, to ona w pokorze
    Oddaje swą chuć od niechcenia.
    Bowiem bez dżendera natura wyzbywa się chuci
    Ale gdy się dżender trafi, chuć szybko powróci.

  360. Uwagi o tym, jak gender zżera wszystko, co znało moje pokolenie.

    W Niemczech idiotyzmy genderowe, faktyczne wynaturzenia, zajmują już wszystkie dziedziny życia publicznego, są podstawowym tematem obrad polityków, zamiast problemów kryzysu gospodarczego, bankructwa krajów itp.
    Jako dziecko lub młodzieniec wiedziałem z opowiadań i obserwacji, ze istnieją dwie płcie – męska i żeńska (kółko i trójkącik) i to mi wystarczyło zupełnie. Miałem tylko obiekcje z trzecią – neutralną, tzn. dzieci i starcy. Do jakiej toalety ma pójść ojciec lub matka z synem lub córką? Bezpiecznej było kobiecie zabrać dziecko dowolnej płci do damskiej, ale ojciec dziewczynkę do męskiej? Trochę głupio! W typowych zawodach dziecięcych – kto siusia wyżej – dziewczynki były z góry na straconej pozycji.
    Ze starcami i osobami niepełnosprawnymi administracja sobie tak poradziła – damska ubikacja jest równocześnie dla osób niepełnosprawnych. Wiem coś o tym z autopsji.

    Po latach zorientowałem się, że istnieją jeszcze ludzie, należący formalnie do płci żeńskiej lub męskiej, ale o ciągotach do osobników tej samej płci. Każdy uznał takie przypadki jako odstępstwa od normy, zdefiniowanej przez przyrodę, a pobożni katolicy od zasad, wpajanych ludzkości rzekomo przez Boga. Przyzwoici ludzie nie dyskryminowali „odmieńców”, inni zwalczali. Sami ci „odmieńcy na ogół się z tą orientacją kryli, bo i chwalić się nie było czym. Obecnie tym się szczycą, i demonstrują na love paradach.
    Natura, idąc zasadami ewolucji, produkowała wiele istnień o dziwnych cechach fizycznych i psychicznych. Zwyczajnym przypadkiem były kobiety herod – baby z wszelkimi jawnymi cechami męskimi, oraz zniewieściali mężczyźni. Nikt nie ma prawa dyskryminować produktów natury, które nie odpowiadały maksimum krzywej Gaussa, w otoczeniu którego można mówić o normalności. Jednakże nie musi takie odstępstwo od normy być uznane za coś cudownego i chwalebnego, wymagającego szczególnego traktowania przez społeczeństwo, jak np. jeden z ogonów krzywej Gaussa – geniusze!. Drugi ogonek – idioci – rzadko jest ceniony poza niektórymi plemionami dzikusów lub Indian.
    W życiu publicznym i w pracy zawodowej preferencje seksualne nie powinny odgrywać żadnej roli, tylko cechy, przydatne w danym zawodzie. Wszelkie próby zglajchszaltowania płci są idiotyczne i mogą prowadzić tylko do wynaturzeń.
    Komunizm próbował posadzić kobiety na traktory, nieco śmieszne, ale nie tragiczne, bo można było zrobić krótkie przerwy na karmienie dzieci, a potem orać dalej. „Robienie” tych dzieci traktorzystka musiała realizować z kombajnistą podczas przerw w pracy (in vitro na polu kukurydzy to kiepski pomysł).

    Gender zachodni zmusza już obecnie do wprowadzenia na siłę kwot procentowych kobiet wszędzie, nawet tam, gdzie są często niekompetentne, lub sobie tego nawet nie życzą, tylko są zmuszone. W ramach „poitical correctness” kobietom przyznaje się identyczny status jak mężczyznom, może i dobrze!
    W tej sytuacji staje się normą, że kobiety molestują seksualnie podwładnych mężczyzn (np. nie Durczok panią X, a Olejnik pana Y?), co dotąd było zastrzeżone dla mężczyzn. Amatorzy kina pamiętają pewnie, jak Demi Moore zgwałciła Mike’a Douglasa i paskudnie wykorzystała pozycję szefowej.
    W międzyczasie cywilizacja i zakusy genderowe poszły o milowe kroki naprzód, a cywilizacja już i tak była przed przepaścią, więc te kroki są niebezpieczne.

    Do „starych” płci w dowodach osobistych rozważa się uzupełnienia w rubryce Sex. Obok M i F jeszcze inne literki. W niemieckim nazewnictwie najpierw nieśmiało wkroczyły L i S (lesbijka i gej), poza tym uważam osobiście, że pediatria i geriatria powinny jeszcze używać „N” jako trzecią płeć (Neutre, czyli bezpłciowy).
    Ambitni politycy niemieccy, fani gendera, rozszerzyli listę na: MF(+N?) oraz LSBTTI. Znaczenia są „naukowe”, a więc nie trzeba tłumaczyć. Są w cytacie z mediów (w nawiasach):

    ***Der Streit um die Vermittlung von „sexueller Vielfalt“ ist in Baden-Württemberg neu entflammt. Hintergrund ist ein „Aktionsplan für Akzeptanz und gleiche Rechte“, mit dem die grün-rote Landesregierung die Interessen von „LSBTTI“-Menschen (Lesben, Schwule, Bisexuelle, Transgender, Transsexuelle, Intersexuelle) stärken möchte.***

    Szczerze mówiąc jestem zbyt mało uświadomiony seksualnie (mimo 80+), że nie wyobrażam sobie tych pewnie subtelnych różnic. Obawiam się ponadto, że ta lista może się jeszcze rozrastać!
    Policja będzie miała problemy z identyfikacją, gdy te wszystkie litery pojawią się w dowodach osobistych, do czego się zmierza. Jak to sprawdzić ?

    Kiedyś było łatwiej! Po wpadce z papieżem Joanną, który porodził w czasie procesji, wprowadzono w konklawe specyficzne krzesło, gdzie prosty chwyt kardynała-elektora od dołu rozstrzygnął problem seksu kandydata na papieża. Wtedy radosny okrzyk po pojawieniu się białego dymu był znamienny:
    „Habemus papam – et papa habet”! Co habet to habet, można się domyśleć.
    Jeśli p. t. blogowicz nie pamięta łaciny, to może zapytać np. prof. Oko (choć wątpię czy „habet”?).

    ***Für Personalausweise wird eine Zulassung anderer Geschlechtsangaben als nur männlich oder weiblich angestrebt.***

    Zafascynowani różnorodnością orientacji seksualnej politycy żądają kwot nie tylko dla kobiet, ale reprezentantów wszystkich „literek” w radach programowych mediów, kształtujących opinię publiczną, wymienionych w cytacie:

    ***Außerdem wünscht man sich eine „LSBTTI“-Quote im Rundfunkrat, im Südwestfunk und im ZDF. Für den Aktionsplan will die Landesregierung in diesem und im nächsten Jahr jeweils 500.000 Euro ausgeben. Zudem werden Sanktionen für transphobe und homophobe Medieninhalte und eine „aktive Medienbeobachtung“ gefordert.***

    Naliczyłem 9 liter, reprezentujących płeć, wszystko jedno czy biologiczną, czy społeczną, czy jeszcze inną. Jeśli radę programową stanowi 5 osób, to dyskryminacja jest nieunikniona. Trzeba powiększyć składy rady do liczb dwucyfrowych – na razie! Wtedy będzie sprawiedliwie. Tylko skąd wziąć tylu „odmieńców” i jak sprawdzić, czy nie kłamią?
    Poza tym byłby to wspaniały argument w CV i aplikacji do pracy, swoją ciekawą orientacją seksualną wykosi się wszystkich normalnych kandydatów – kompetencje są zbyteczne!.

  361. anumlik
    Blisko tematu, jaki poruszamy, przyszło mi na myśl chędożenie i ochędóstwo (u Kochanowskiego , Tren VII, w sensie odzienie)
    Stąd taki magik-figlik

    Pozwól że się ochędorzę
    bo wyglądam jak niebożę.
    Rzekła pani do pana
    dosyć jakby zasromana..
    Jeśli chcesz mnie chędożyć
    potem mogę się położyć
    dodała raczej uradowana.

    Nie wiem , czy ochędzorzyć czy ochędożyć, bo słowo wszak zanikło.

  362. @mag

    Wyglada na to, ze bez prof Bralczyka, ewnentualnie prof Miodka „nie razbierosz”…

    Mi sie widzi, ze rdzen obu slow sugeruje duza bliskosc, ale patrzac z nizin wlasnej niewiedzy, dodatkowo skonfudowany moim wspolczenym ogladem, nie jestem w stanie powiazac, a raczej rozszyfrowac jaki musial byc swiat pogladow i zapatrywan naszych przodkow, ze dosc odlegle w/g naszych pogladow czynnosci sa okreslane tak podobnymi slowami. Choc mozliwe jest tez, ze z niewiedzy cos przekrecamy, a wskutek przekrecenia uzyskujemy bliskosc podejzana obu terminow.

    Jak pamietam, to pare miesiecy temu juz ten temat sie przewinal. Wtedy tez sugerowalem, zeby sie o pomoc zwrocic do prof Bralczyka. Nawet probowalem na Gazeta.pl poszukac kontaktu, bo mialem i nadal mam wrazenie, ze byla tam mozliwosc zadania pytania profesorowi. Ale nie udalo mi sie tego znalezc i dalem sobie siana.

    Byl temat, wrocil i pewnie sie ponownie pojawi. Moze wiec byloby warto, dowiedziec sie wreszcie, o co tu chodzi z ta bliskoscia. Chyba, ze ktos juz wie i litosciwie nam wytlumaczy.

  363. mag
    21 marca o godz. 12:49

    Widze w tej strofie dwie mozliwosci.

    Pierwsza, malo prawdopodobna, ze chedozenie ma miec miejsce w pozycji innej niz lezaca.

    Druga, w/g mnie duzo bardziej prawdopodobna, ze chedozenie moze byc w dowolnej pozycji, byleby bylo tak dobre i satysfakcjonujace, ze „potem mozna juz umrzec”, bo slowo „polozyc”, w staropolszczyznie oznaczalo rowniez umrzec.

  364. Polalkholic
    21 marca o godz. 9:31

    Prosze, zebys jeszcze raz starannie przemyslal, nie tylko swoja strone problemu, ale zebys rowniez uwzglednil i mnie i sytuacje, w ktorej tkwie po uszy. Czesciowo ja opisales i ja nie protestuje przeciwko Twojemu opisowi. Wyglada na to, ze spodziewajac sie duzo liczniejszego udzialu, uajwnilem swoja naiwnosc w tej materii. Mowie sobie trudno, wyszlo jak wyszlo, drugi raz nie popelnie tego bledu. I tego bede sie trzymal.

    Wyszlo jak widac i jedyne co mozna zrobic, zeby zachowac resztki powagi, to dokonac przekazania/przyjecia nagrody, ktora ufundowalem. To mozemy dokonac wylacznie razem, wspolpracujac w imie powagi.

    Recze, ze 12 letni Highland Park jest wart odebrania, a reszta sie nie bedziemy zbytnio przejmowac. Pamietajac, by wiecej nie oglaszac konkursow, lub w ogloszonych, nie brac udzialu. Prosze wiec nie patrz do tylu, tego co sie zdarzylo nie zmienimy, natomiast mamy szanse, zeby rzecz cala porzadnie i przyzwoicie zakonczyc. Przemysl to prosze, a ja licze na to, ze zmienisz zdanie.

    lonefather

  365. anumlik
    21 marca o godz. 8:08

    Zasysanie i wchlanianie przez utozsamianie bylo jak widac mozliwe w poczatkowym okresie istnienia kosciola. Skonczylo sie wraz z osiagnieciem dojzalosci, a obecnie obserwujemy starcze skostnienie. Proby rewitalizacji odeszlych w przeszlosc wierzen, choc niewatpliwie malownicze, uwazam za kompletnie naiwna zabawe, ktora z tym co rozumiem jako „wiara” nie ma nic wspolnego. Jednoczesnie dostrzegam ryzyko, ktore te zabawy z soba niosa. Ryzyko polega na tym, ze poddani ostrzalowi smiesznosci ludzie moga sie wycofac, ale moga tez radykalizowac sie w obronie przed smiesznoscia. I w tej mozliwej radykalizacji nie bedzie juz nic smiesznego.

  366. Orteq
    21 marca o godz. 0:50

    Zadne tam szpanowanie sie. Proste stwierdzenie faktu. Choc dla pelnego obrazu wypada dodac, ze pewnej inspiracji dostarczyla komiksowa postac Lucky Luke. Zarowno od strony przydomka „lonecowboy”, jak i zdolnosci do radzenia sobie we wszystkich sytuacjach i okolicznosciach. 😉

  367. Orteq
    21 marca o godz. 0:50

    Umknelo mi cos waznego. Choc nazewnictwo angielskie, to komiks byl francuski i byl po „francusku” lekki i dowcipny, co tez mialo i nadal ma dla mnie, niebagatelne znaczenie.

  368. @lonefather, z godz. 14:09
    Ryzyko polega na tym, ze poddani ostrzalowi smiesznosci ludzie moga sie wycofac, ale moga tez radykalizowac sie w obronie przed smiesznoscia. I w tej mozliwej radykalizacji nie bedzie juz nic smiesznego.
    Ja ten rodzaj manifestacji zaprzeszłych rytuałów traktuję bardziej jako zabawę – podobną do turniejów rycerskich, ze strojami i orężem z epoki. Co roku do kromlechu Stonehenge, w czasie równonocy i przesileń (szczególnie w czerwcu), pielgrzymują tłumy. Okultyzm i magia są obecne pod każdą szerokością geograficzną, niezależnie od „oficjalnej” religii. Jak może wyglądać „radykalizacja” wyznawców Asztarte, Łady czy Jaryły (Świętowida inaczej)? Bardziej boję się radykalizacji salafitów, czy innych rydzykowców.

  369. @lonefather
    Podaje Ci mój tymczsowy email(winplag@hotmaiil.com)ponieważ poprzedni w domenie ovi.com jest już nieobsługiwany,co przegapiłem i mam problem z odzyskiiem wiadomościi,a na dodatek mój pingwin kolejny raz mnie zawodzi i na chwilę obecną korzystam ze starego smarkfonu z WM 6.5,co sprawia ,że nie mam dostępu do pewnych usług aby Twe wiadomości odzyskać.

  370. @mag, z godz. 12:49
    „Ochędóstwo” w czasach Kochanowskiego oznaczało ozdobny strój. Stąd Nieszczesne ochędóstwo, żałosne ubiory / Mojej namilszej cory, w trenie VII. A „chędożyć”, to – wedle Wielkiego Słownika PWN – „sprzątać”, albo (o mężczyźnie) „mieć stosunek płciowy”. Chędożyć i ochędożyć – przez „ż”, Szanowna Polonistko.

    A wierszyk zabawny. Ale – jak to u Magusi – cóś Ci się w sylabach pofyrtało. Ja bym to napisał tak:

    Pozwól że się ochędożę,
    bo wyglądam jak niebożę –
    rzekła pani do pana
    dosyć jakby zasromana.
    Jeśli chcesz – możesz chędożyć,
    potem mogę się położyć –
    dodała uradowana
    .

  371. Antonius
    21 marca o godz. 11:25
    Do idiotyzmów na tle tzw. gender doszła inna histeria związana z zaćmieniem słońca. Otóż, ( autentyczne!), w niektórych szkołach, przedszkolach w Niemczech opracowano (uwaga!!!) plany ewakuacyjne. Dzieci miano ewakuować do budynków , bądź zabroniono budynki opuszczać, aby nie spojrzały w stronę zaćmionego słońca, bo to może grozić utratą wzroku. Tylko ze specjalnymi (ważne jest słowo „specjalny”!) okularami można było podziwiać w zasadzie częściowe zaćmienie.
    Okulary , te „specjalne” wg. mojego znajomego tuż przed zaćmieniem miały osiągnąć b. wysoke ceny. Ja jako paroletnie dziecię oglądałem zaćmienie przez okopconą szybkę. Wzrok mam do tej pory nawet-nawet.
    Nieodzownie przychodzi mi na myśl powieść „Faraon”. I to nie tylko w związku z genderem i zaćmieniem słońca.

  372. anumlik
    21 marca o godz. 14:57

    anumliku, czy Ci sie przypadkiem cos nie myli? Przeciez „ochedostwo”, nie moze byc rzeczownikiem. Wiec skad nagle wyskoczylo Tobie, ze jest to „ozdobny stroj”? W trenie Kochanowskiego „Zalosne ubiory”, to ubranie do trumny, ubranie, ktore dzis bysmy nazwali zalobnym. Jakim to sposobem zalobne ubranie Orszulki Kochanowskiej, z dziewiczo bialego, zrobilo sie Tobie „ozdobne”? A z czasownika zrobil sie Tobie rzeczownik?

  373. anumlik
    21 marca o godz. 14:38

    Zle stawiasz problem. Bo nie ich zabawa, czy jej elementy sa niebezpieczne, ale ludzie i to co sie dzieje w ich glowach. Jesli sie na zimno wpatrzec w procesy radykalizacji postaw, to zobaczysz jakich cudow manipulacyjno interpretacyjnych potrafia ludzie dokonywac, by uzasadnic, czy usprawiedliwic swoje dzialania.

  374. @lonefather, z godz. 16:18
    Przytaczam początek Trenu VII:

    Nieszczesne ochędóstwo, żałosne ubiory
    Mojej namilszej cory,
    Po co me smutne oczy za sobą ciągniecie?
    Żalu mi przydajecie.
    Już ona członeczków swych wami nie odzieje,
    Nie masz, nie masz nadzieje
    .

    Zarówno „ochędóstwo”, czyli ozdoby, ozdobne stroje, jak i „żałosne ubiory” najmilszej córki Kochanowskiego, są wspomnieniem, a nie strojami trumiennymi. O czym zresztą sam pisze: „Po me smutne oczy za sobą ciągniecie? Żalu mi przydajecie.” To obraz („oczy za sobą ciągniecie”) z przeszłości. To jest zresztą jedna z najpiękniejszych metafor, jakie powstały w polskiej poezji. A następne dwa wersy – „Już ona członeczków swych wami nie odzieje, Nie masz, nie masz nadzieje” – ów stan czegoś przeszłego pogłębia. „Ochędóstwo” jest rzeczownikiem rodzaju nijakiego, daje się deklinować i w bierniku przyjmuje formę mianownika. W odmianie przez przypadki wygląda to tak:
    mianownik: ochędóstwo
    dopełniacz: ochędóstwa
    celownik: ochędóstwu
    biernik: ochędóstwa
    narzędnik: (z) ochędóstwem
    miejscownik: (o) ochędóstwie
    wołacz: ochędóstwo!

    Skoniugować zaś możesz bliskie nam chłopom słówko – „chędożyć”. Ale przez osoby, czasy, tryby, strony, liczby i aspekty sam se poodmieniaj. Taka polonistyczna ekskursja, abyś w tej Anglii zupełnie nie zardzewiał.

  375. Antonius
    21 marca o godz. 11:25

    Szanowny Panie Antonius

    W spoleczenstwie jest 50% kobiet i mezczyzn bo biologia tak chce. Aberracja jest kosciol katolicki przeladowany testosteronem trzymajacy kobiety na lasce mezczyzn. Pomniejszanie roli kobiet w naszaj rzeczywistosci jest na reke wlasnie takim organizacjom. Niektorzy z nas musza zmienic plec czy orientacje seksualna bo taka jest presja biologiczna. Panu akurat sie udalo uniknac tego. Te osoby cierpia z tego powodu. Ich krytykowanie i wysmiewanie nie jest godne humanisty.

    Slawomirski

  376. @lonefather, z godz. 16:24
    To Ty źle stawiasz problem. Nie zabawa (rytuał) jako taki jest niebezpieczna, a mechanizm, który ideologizuje ów rytuał (zabawę). Ponieważ wyszliśmy od Sabat Ostara, do ideologizacji rytuałów z nim związanych się odwołam. W bardzo prostym, a mało znanym przykładzie. Tytuł „Ostara” nosiło wydawane na początku XX wieku czasopismo. Jego wydawcą był Jorg Lanz von Liebenfels – głosiciel niemieckiego mistycyzmu i okultystyczno-rasistowskiej doktryny ariozofii oraz zagorzały antysemita. „Ostara” służyła do rozpowszechniania niemieckiej ideologii volkizmu. Owo pismo i głoszone w nim teorie stały się jednym ze źródeł inspiracji dla Adolfa Hitlera. Nie obrządki związane z Festiwalem Drzew, ani z topieniem niemieckiej Marzanny, a powstała na gruncie wiary w magiczną wyższość „czystych germańców” ideologia stała się niebezpieczna. Ideologia nie dokonuje cudów manipulacyjno-interpretacyjnych, aby usprawiedliwić działania ideologów. Ona po prostu jest narzędziem do zniewolenia. Każdego, kto ideologii się nie podporządkuje. Obrządek to adiafora. Obojętna wobec moralności. Każdy może z niego (niej) korzystać. Błazen i kapłan. Jeśli jednak kapłan staje się nadzorcą ideologii poprzez obrządek? Ooo, to zaczyna być niebezpieczne.

  377. anumlik dziekuje za lekcje gramatyki. Przekonales mnie.

    A “chędożenie” jest rownie mile babom, co chlopom. Co sadze, ze znasz z wlasnego doswiadczenia, jako i ja znam z mojego.

  378. anumlik
    21 marca o godz. 18:38

    anumlik, przeciez ja nie o tym pisalem. Zanm to o czym napisales. Juz dawno temu poznalem ten aspekt, o ktorym piszesz. Znam zarowno szczgoly jak i proby przelozenia na jezyk ideologii nazistowskiej, tego co „znaleziono” i „odkryto” w czasie ekspedycji tybetanskiej majacej odszukac „pragermanow”, jak i kleske wyprawy na Ararat w poszukiwaniu Arki… Ja nie o tych glupstawach napisalem, tylko o potencjalnej, niewykluczonej mozliwosci radykalizowania sie majacych zabawowy charakter ruchow odtworzeniowych. I o niczym wiecej…

    wybacz, ze tak obcesowo, ale kiedys zbyt duzo czasu stracilem na drobiazgowe, zbyt drobiazgowe, zapoznanie sie z katolickimi bredniami i czasem „przelece” sie po tekscie o tych nowoczesnych „wyznawcach Swietowida”. Na poznawanie detali, szkoda mi czasu, bo sie w takie zabawy nie bawie. Wystarcza mi doswiadczenie z ruhem hippie, ktory nie byl, ani nie odwolywal sie „do jakiejs satarozytnej wiary”, tylko do wiary w to, ze ludzie moga byc dobrzy i zyc ze soba w pokoju. Wystarczy mi obu doswiadczen, zeby widziec idiotyzm, manipulacje, pomieszanie pojec i oglupiane w imie wyimaginowanego. Wszedzie to samo w gruncie rzeczy.

    Dlatego zwrocilem uwage tylko i wylacznie na pewna potencjalna mozliwosc i nic wiecej.

  379. Tutaj wlata, tam wylata – aqua destillata 🙄
    Mówilim już o tym, ale odleciało 😉
    Ochędóstwo – dawniej kosmetyki i ozdoby (wstążki, koronki), środki do pielęgnacji i upiększania
    Chędogi – zadbany, schludny, porządny
    Ochędożyć – zadbać, upiększyć, uporządkować
    Chędożyć….

  380. Kto pije aqua destillata w sobotni wieczór pierwszego dnia wiosny? I kto by pamiętał wyjaśnienia @Tobermory’ego z „onegdaj” (w obecnym porządku lingwistycznym, bo przeca nie o „przedwczoraj” się rozchodzi). Ale skoro idzie Ci o palmę pierwszeństwa – masz ją. I pół kilko Nobla. I klucz do sławojki. I cacko z dziurką. Uff. Chwatit.

  381. Aha. W formie post scriptum do @Tobermory’ego to „Aha”. Jakbyśmy tak te nasze sracze, klopy, wychodki i aborty zamienili na poczciwą „sławojkę”? Co Ty na to?

  382. Siwuche poczciwa, zanczy sie masz na mysli? Czy to nie bedzie lepsza opcja na sobotni wieczor, od sraczy, klopow i slawojek?

  383. lonefather
    21 marca o godz. 19:00

    Dobry wieczór, lonefatherku i Towarzysze, i przepraszam, że z drobiazgiem mniejszym od najmniejszej molekularnej małości. Proszę również wykluczyć kundlowatą złośliwość, po prostu życzliwie chcę sprostować to, co wiem, a czego nie wiem – nie prostuję. Otóż nie było w słowiańskiej przeszłości bóstwa imieniem Świętowid ani tym bardziej Światowid – był Świętowit. Nie wiem, czy prawidłowo mi się majaczy z językoznawczej przeszłości Swantewit (fonetycznie). Wyraz „Świętowit” nie ma więc nic wspólnego ani ze światem, ani z widzeniem, ma natomiast wszystko wspólne ze „świętym”, czyli mocnym, potężnym oraz z „wit” – pan. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.

  384. anumlik g.14:57
    Pozwól że rymując, będę robić nieraz błędy w sylabach.
    Czy każdy musi być perfekcyjny?
    Przecież ja się tylko bawię.
    Swoją drogą tren VII „z ochędóstwem” to mój ulubiony. Znam go do dziś na pamięć i dostałam onegdaj w szkole bdb. za recytację tegoż i paru innych wierszy.

  385. Masz rację, Zacny @pombocku. Świętowit zgubił „t”, które mu przeszło w „d” (wszelkie frywolne skojarzenia proszę włączyć w tryb freudowskiej pomyłki kojarzącego). Ale to była zwykła literówka, Jerzyku Pieczulu. Skojarzyłem go (tego Świętowita) z Jaryłą, bo on przeca tak samo na białym koniu popier…lał i ten sam miecz w dłoni swej boskiej dzierżył, gdy bić wrogów się wybierał.

  386. @lonefather
    Siwuche poczciwa, znaczy sie masz na mysli?
    Nie. Może on, ten whiskacz, nie tak wyrafinowany jak Twój 12-letni Highland Park, ale swoją moc i dobra pochodzenie ma.

  387. @mag, z godz. 19:51
    Czy każdy musi być perfekcyjny?
    Nie każdy. Ale czemuż by nie miał?

  388. mag
    21 marca o godz. 19:51

    Mageczko Słoneczko, to się też pochwalę (nawiasem mówiąc, okropnie mi się spodobałaś właśnie z powodu zabawowego traktowania języka). Będąc młodą dupką…tfu!…dupkiem, niewoliłem panienki do zakochania jeden krok właśnie tym: „Wielkieś mi uczyniła smutki w domu moim, moja droga Basiuniu (Kalinko, Nataszko, Grażynko czy co tam akurat było w kalendarzu), tym zniknieniem swoim”. Raz nawet krwią (czerwona kredka) na korze brzozowej napisałem. Uo jeny, a tu już kitę odwalać ze starości…wa go mać.

  389. No przestań, Pieczul, nie odwalaj, …wa go mać!

  390. anumlik
    21 marca o godz. 20:18

    Mówiłem tylko o kicie kota – a Ty o czym?

  391. .

    RE: THE BURIAL THING
    @ orteg i inni

    ciagoty by byc pochowanym,
    miec grob na cmentarzu pod
    swieczki, chryzantemy i znicze
    to atawizm w formie czystej,
    czy nie warto przedluzyc
    uzytecznosci po zejsciu

    atheisto make a donation
    to a medical school,
    become a cadaver

    ~

  392. @pombocek, z godz. 20:27
    Kitę kota ze starości? A cóż Ci biedna kicia uczyniła, że kitę jej odwalasz? A?

  393. lonefather (14:18)

    „pewnej inspiracji dostarczyla komiksowa postac Lucky Luke. Zarowno od strony przydomka “lonecowboy”, jak i zdolnosci do radzenia sobie we wszystkich sytuacjach i okolicznosciach. ;)”

    Rozumiem, rozumiem

    ‚https://www.google.com/search?tbm=isch&q=Lucky+Luke&gws_rd=ssl#imgdii=_&imgrc=fboHmFjTYR5C7M%253A%3BIES_fY-ew4DSJM%3Bhttp%253A%252F%252Ffc04.deviantart.net%252Ffs71%252Ff%252F2010%252F004%252Fb%252F9%252FFanArt__LuckyLuke_by_blaz.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Feurocomixunite.deviantart.com%252Fgallery%252F24358818%252FLucky-Luke%3B879%3B1500

  394. anumlik
    21 marca o godz. 20:18

    Mogłbyś pomyśleć, że żartowałem z tą kitą kota – to proszę bardzo. Przepraszam, że się powtarzam. To po tatusiu, który kielichowe opowieści o łagrach zaczynał: „Mówiłem, ale jeszcze raz powiem”.

    ZWARZYŁO SIĘ MLEKO POD NOSEM

    Ktoś puka. Otwieram: kot pani Dorci.
    – Cześć – mówi – można?
    – Gość w dom, Bóg w dom – mówię jak przystało na chrześcijańskiego ateistę. – Tylko co na to twoja pani?
    – A ja ją chromolę.
    Włazi, ściąga buty.
    – Nie ściągaj.
    – Pieprz się, nie będziesz mnie uczył manier.
    Rozwala się w fotelu.
    – Kawa czy herbata? – mówię.
    – Pieprzę i kawę, i herbatę, są ważniejsze sprawy.
    To siadam.
    – Jakie?
    – Jadłeś kite kota?
    – Nie, ale obiło się o uszy.
    – Tobie się obiło, a ja to muszę żreć. Ta stara rura całkiem zidiociała od reklam. Reklamowali łyskas – co dzień dawała łyskas, wciskają kite kota – co dzień mi wtyka kite kota. Ja syjamska szlachta muszę żreć bobki z puszki jak prosty myszołap. Kiedyś gotowała rybę, jajko się zjadło na miękko, twarożek, a teraz rzuci parę bobków i leci na ploty. Do picia mam gotowane mleko. Wsadzam dziś nos do miski: zwarzone. Aż twoja mać! To ja jestem pies, żeby żreć pomyje? Już drugi raz w tym roku. Dość! Zrobiłem taki porządek, że do wieczora będzie sprzątać, i wyskoczyłem przez okno.
    – Właśnie widzę, że jeszcze masz mleko pod nosem.
    – Specjalnie – żebyś nie myślał, że kłamię.
    – Dobrze, że mieszkasz na parterze.
    – Kurde, i z dziesiątego bym wyskoczył. Myślała, klempa, że zawsze będę kici-kici, kochany Maciuś. Skończyło się. Przegryzam, wiedźmie, gardło, sikam na wycieraczkę i nie ma mnie.
    – Gdzie będziesz?
    – Nie wiem – może na cmentarzu. Nagrobki będę przewracał.
    – Co będziesz jadł? Przecież nie umiesz złapać nawet karalucha.
    – Jak jestem wściekły, nie muszę jeść. Przewrócę wszystko do góry nogami – niech sobie jeden z drugim nie myśli, że kot tylko garnki przewraca.
    – W końcu sam się przewrócisz.
    – Spokojna głowa. Właśnie pod koniec jestem najbardziej wściekły. Wszystkim oko zbieleje, co taki kot potrafi.
    – Maciuś! – słychać przez okno głos pani Dorci.
    Maciuś jak szurnie na parapet.
    – Czego się drzesz, oszustko!
    – Przepraszam, Maciusiu. Kupiłam świeże mleczko.
    – A twarożek?
    – Też.
    – To wsadź sobie w dupkę. Ma być sandaczyk w galarecie, inaczej nie wracam.
    – Skoczę jeszcze raz.
    – Proszę uprzejmie.
    – Już lecę.
    – Widzisz, jak szybko się uczy? – mówi Maciuś. – No nic, pożartowaliśmy, spadam.
    Popędził bez butów.
    Za parę dni czytam w gazecie na pierwszej stronie: Horror na cmentarzu. Wiem, że nie Maciuś. Dość sieczki w głowie, żeby na coś takiego wpaść, za leniwy, żeby wykonać.
    – Ty – mówię do żony – czego te dupki piszą „horror” zamiast „gówniarz”?
    – To nie wiesz? „Horror” się lepiej sprzedaje niż „gówniarz”.

  395. Pombocek kity-ketem sztukuje oszybkę.
    To dobrze. Już świeciła gromniczka przez szybkę.

  396. Eee tam , kochani. Nie da się z Wami porozmawiać serio, bo co usiłuję jakiś temat pod rozwagę poddać, to kończy się na wierszykach i żarcikach. W czym zresztą sama biorę udział, podpuszczona – rzecz jasna.
    Miało być o roli kobiet współczesnych w domu i w kościele na kanwie wywiadu o. jezuity Prusa i publicystyki pani Terlikowskiej, a skończyło się na chuci i chędożeniu.
    A potem już poleciałoooo!
    I jeszcze słowo na dobranoc. Obejrzałam polecany na TVP kultura film „Miłość Larsa”. Z trudem dotrwałam do końca. Rzecz niby o miłości, marzeniach, tolerancji, bla, bla, bla. Amerykański. Wydumany, nieprawdziwy, pretensjonalny, kandydujący w 2007 do Oscara.

  397. Jako idiota nieznający Inocentego Marii i nie przeczytawszy żadnego z dzieł ziemian herbu Rawicz pragnę zwrócić uwagę na kilka postaci w różnej formie i w różnym rozmiarze uwikłane w Politykę.

    Najmniej znana jest postać młodego matematyka opisanego w jednym z niedawnych wywiadów Polityki. Młodzieniec ten specjalizuje się w matematycznej teorii kształtu i jedyny idealny kształt uważa kulę. Zapomniał dodać trójwymiarową. Czterowymiarowej – i tylko jej – zdarzają się swoiste heretyckie figle. Za glebę na której wyrastaja pomysły tego uczonego młodzieńca stronioącego o d zastosowań uznaje on byt matematyki nadrzędny nad wszystkimi martwymi, żywymi i mającymi się urodzić matematykami. Matematyka jest dziełem Istoty Wyższej, a niektórzy – kolejni – jajogłowi głowią się na wydobyciem kolejnych tajemnic z tej szuflady, w jakiej leży matematyczna część Dzieła Istoty Wyższej.

    Józef Bocheński mocno przekonywal, iż nie da się uprawiać filozofii bez zalożenia istnienia bytu idealnego. Aleksander Bocheński zapewne wróci niebawem w krytycznie niepochlebnych opracowaniach @Kartki Z Podróży oraz w manifestach politycznych Jarosława Kaczyńskiego, który niedługo zaproponuje Lwów jako stolicę Chrześcijańskiego Polskiego Cesarstwa Słowian.

    Żadne badania klamliwych historyków twierdzących, że wynalazki Da Vinci oraz Jamesa Wata zepchnęły Polskę na peryerium Europy mogą pozostać na długo w szufladzie nowowybranego Prezesa Polskiej Akademii Nauk. Ustępujący prezes rozumie zapewne stwierdzeniu tutejszego komentatora o figlowaniu pingwina bo czytał Tovaldsa lub jego epigonów.

    Prezes Wszechsłowian zrobi skok na kasę i będziemy mieli w sklepie tylko polskie komputery i nasz płaz niemogący umrzeć nie będzie musiał się ograniczac do alabetu łacińskiego.

    Czekające na umycie moje okna też figlują.

    Jak uzmysłowił mi w młodości pewien komuszący Jacek nie dorastam do pięt Boskiemu Jarosławowi bom wrèdňý starûšék.

  398. Sami specjaliści od odwracania kota ogonem się na tych blogach zalęgli. Piszesz, @mag – Miało być o roli kobiet współczesnych w domu i w kościele na kanwie wywiadu o. jezuity Prusa i publicystyki pani Terlikowskiej, a skończyło się na chuci i chędożeniu. A potem już poleciałoooo!
    Przypominam nieśmiało, że poleciałoooo (rym niezamierzony) po Twoim – Czyli, jak rozumiem, mówiąc po prostemu: ródź babo ródź (nie tylko zaspokój swoją i jego chuć), którym to Twoim zakończyłaś tyradę o pani Terlikowskiej vs ojciec Prusak. Ale o roli kobiet współczesnych w domu i w kościele, to może kiedy indziej. Pierwszy dzień wiosny się kończy, a ja mam wiskacza w szklaneczce na dwa grube palce. I książeczkę do poczytania przed snem.

    Dobranoc.

  399. anumlik
    No to sobie do ciebie przepiję dry ginem z tonikiem.
    OK, miły bracie?!
    Normalnie używam formy „drygin” odkąd uświadomiła mnie znajoma sprzedawczyni sklepowa, że tak poprosił o ten szlachetny trunek pewien gantleman z okolicznej ławeczki ( jak w „Ranczu”).
    Fakt, że nie od razu się pokapowała, o co mu chodzi.
    Dobranocka

  400. mag (0:53)

    „No to sobie do ciebie przepiję dry ginem z tonikiem.”

    Mag(usiu). Specjalista od spraw seczego siem wlacza niniejszym.

    Nie przejdzie przez filtry terminologiczne ten Twoj dry gin z tonikiem.

    Dry gin bywa czasem skrotem jezykowym dla ‚dry martini’. Wszystkie – prawie wszystkie – giny sa ‚dry’. Jak nasz jalowiec, one sa wytrawne. Bezcukrowe, znaczy. Inaczej, dry. Po dry sa wina/aperitify semi-sweet i sweet.

    Termin ‚dry martini’ sie bierze z dodatku do tego ginu. Dodatek sie nazywa Martini Dry. Bo to wlasnie wloski aperitif ‚Martini Dry’ jest obowiazkowym dodatkiem do ginu, przy sporzadzaniu coctailu pn. dry martini.

    Dodawanie toniku do ginu jest praktykowane przez parweniuszy. Przeze mnie, znaczy. Ja to czynie nie w celu wyprodukowania klasycznego koktajlu o nazwie ‚Dry martini’. Ja to robie dlatego, ze tak lubie. Zreszta, czego ja nie lubie..

    Koktajl o nazwie ‚dry gin’ raczej nie istnieje. Nie slyszalem tez za czesto by ktos o samym ginie mowil ‚dry gin’. Tak methinks.

    Sorry, mag(usiu). Life is brutal and very expensive. Mam nadzieje, ze tak niewielki wtrad anglicyzmu nie pomiesza Ci za bradzo Twojej wrodzonej tolerancji literackiej

  401. @Orteg, znowu nieśpiacy. Fakt, pisałam za szybko i stąd te sprzecznosci
    – nie ma wąpliwości, że określenie @mag jest celne i bardzo mi odpowieda,
    – nie ma wątpliwości, że autor artykułu „Dobrowolna kara dla księdza…”,potępia dewiację seksualną oskarżonego i popełnione przestępstwa
    – nie ma wątpliwości że A.Szostakiewicz jest przeciwny dobrowolnemu poddaniu się karze
    I do tego momentu zgadzałam się z trescią, zirytował mnie zwrot „nieleczony, nieukarany”, bo znaczyłoby to że Koścół powinien załatwić sprawę we własnym zakresie. Tego tematu jednak Szostakiewicz nie rozwija bowiem, bowiem Zakon i Kościół stwarząjąc znakomite warunki dla realizowania niemoralnych potrzeb duchownych, powinien sam siebie jako instytucję uleczyć i ukarać.
    A tak przy okazji, to jedynie ty się odezwałeś i to z krytyką, a @lonefather wręcz odmówił, mimo całej sympatii.

  402. A nie mówiłam, tzn. pisałam żeby uszanować przeciwnika. Bo tym razem @Slawomirski
    21 marca o godz. 18:22 napisał tekst pod którym się podpisuję, ja Żabencja.

  403. Wygląda na to, ze wychowywaliśmy sie na tym samym komiksie z czasopisma „Na Przełaj”: Lucky Luke kowboy szybszy od swojego cienia, bracia Daltonowie i sępy ptaki sentymemtalne…

  404. ach, ten sentyment, dobranoc.

  405. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Istnienie boga jest nie do zaakceptowania w aspektach naukowym i moralnym. Dyskusja na temat istnienia boga jest strata czasu.

    Slawomirski

  406. Orteq(usiu)
    Sorry, ale jam nie taka ciemna, jak ci się zdaje. Wiem, co oznacza „dry”. Nie moja to wina, ze gin lubuski, w Polsce produkowany, ma na etykiecie napis : „dry gin” i stąd się wziął drygin. Taki folklor, można rzec. Pijany nad Wisła z tonikiem lecz niekoniecznie. Dobry jest np. z sokiem z limonki z Tarczyna, rozrzedzonym wodą mineralną, jak kto lubi.
    A z koktailii to bardzo lubię krwawą Maryśkę, czyli wódkę z sokiem pomidorowym.

  407. „Szanowny redaktorze Kowalczyk
    (…) Dyskusja na temat istnienia boga jest strata czasu.
    Slawomirski”

    Okołokaktusowa Ameryka to jeden z najbardziej infantylnych krajów świata. Kaktusowiec widać pouczył tam już wszystkich kierowców, jak się kieruje, krawców – jak się szyje chusteczki do nosa, elektryków – jak się wkręca żarówki. A że nic nie zrozumieli, ruszył na Europę.

  408. Zabencjo

    Ze sprawa sympatyzuje. „Zatrzymanie” sie red Szostkiewicza widze nie mniej ostro niz Ty. A odmowa nie w stosunku do sprawy, tylko do pisania o niej na blogu A Szostkiewicza. Zwyczajnie i po prostu, nie bede po proznicy tlukl glowa o sciane. Tym razem, nie bede. Nic sie wielkiego od mojej odmowy nie stalo, ani nie stanie. A ja sobie raz jeden oszczedze nerwow. No i beda inne, nastepne okazje, mozesz byc pewna.

  409. anumlik
    21 marca o godz. 20:07

    Highland Park 12 Years Old Single Malt from Orkney’s jest wlasnoscia Polakholic, ktory go slusznie wygral tekstem „List znaleziony w sutannie”…

    On nie stoi u mnie, tylko wciaz u kupca.

    Moj jedyny z nim zwiazek polega na tym, ze go ufundowalem i tak szybko jak Polakholic dostarczy potrzebne mi dane, zostanie oplacony, a kupiec go dostarczy zwycieskiemu Polakholic …

    Wiec jak mozesz, no jak mozesz przypisywac mi posiadanie, czego czego nie posiadam?

  410. @mag
    Orteq wyznał mi, że też przedkłada krwawą Maryśkę nad inne seczego. Ale nazwał ją tak elegancko, z angielska, że aż wstyd wymawiać bez prawidłowego zgięcia małego palca podczas tankowania. A co do napisu dry gin, to nie tylko na naszym poczciwym, lubuskim, się on uskutecznia. Na angielskim „Gordonie” też. Naklejka na butelce aż bije po oczach napisem: Gordon’s London Dry Gin.

    Inną wersję Zuzanny i starców przedkładam. To a’props „tankowania”.

    Gość pierwszy, co za rogiem zakupił bukiecik,
    Minę miał prosto z Marsa; pożar mogła wzniecić.
    Grzebieniem szylkretowym przygładził makówkę,
    A z rączek charme scałował. Rzucił: orzechówkę!

    Gość drugi wdzięk zostawił damie, sobie spleen.
    Nim usiadł, w szafkę zajrzał pytając: Gdzie gin?
    Spleen gasił bowiem tylko tym, co na jałowcu.
    Zuzanna czule: chlej L’Air du Temps, światowcu.

    Trzeci gość, od progu wołając: klin klinem!
    Gąsiorek przytargał z bzu pędzonym winem.
    Słowik słodko zakląskał, dziczki wonią ziały,
    A stolik przy serwantce lśnił przeczuciem chwały.

    Zuzannie z wolnej woli róść zaczęły pęta
    Oplatając jej nóżki, pętając rączęta.
    Sił ostatkiem, w kieliszki trunki nalewając,
    Szepnęła: kurki w zrazach, czy w buraczkach zając?

  411. @lonefather, z godz. 9:48
    Zagłoba podpowiedział Zamoyskiemu: Ofiaruj, wasza dostojność, królowi szwedzkiemu w zamian Niderlandy, czy jakoś tak – z pamięci cytuję. Hy, hy.

  412. Żabencjo!
    Chyba się nie obrażasz za ten swój „przerobiony” nick, najpierw przez Żorża, ale naprawdę fajnie brzmi.
    Przypomniałaś tygodnik „Na przełaj”. A jakże, czytało się, również „Radar”, ale w zasadzie wychowałam się na „Filipince”. To było świetne pismo dla nastolatek, na dobrym poziomie, nie mentorskie, a jednak jakoś wychowujące i zawsze na topie zarazem.

  413. A tam zyja olbrzymi.

    Powyzsze slowa mozna znalezc na niejednej starej mapie. Jeden, jedyny istniejacy zapis z kroniki, to „Sventovit” , ktory Lelewel zinterpretowal „Swiatowid”, a pozniejsi odczytuja „Swiatowit”.

    Grzebacze w historii poznajdowali u ludow slowianskich, cytuje za Wikipedia:
    Alternative names[edit]
    Beyond the names above referenced, Svetovid can also be known as Svitovyd (Ukrainian), Svyatovit (alternative name in Ukrainian), Svyentovit (alternative name in Ukrainian), Svetovid (Serbian, Croatian, Slovenian, Macedonian and Bosnian, and alternative name in Bulgarian), Suvid (alternative name in Serbian, Croatian and Bosnian), Svantevit (Wendish, alternative name in Ukrainian and possibly the original proto-Slavic name), Svantevid (alternative name in Serbian, Croatian and Bosnian), Svantovit (Czech and Slovak), Svantovít (Czech), Svantovid (alternative name in Serbian, Croatian and Bosnian), Swantovít, Sventovit, Zvantevith (Latin and alternative name in Serbian and Croatian), Świętowit or Światowid (Polish), Sutvid, Svevid, and Vid.

    No to, ktora z tych nazw jest wlasciwa? A moze wszystkie sa wlasciwe i prawdziwe dla miejsca, czasu i ludu, ktory wierzyl?

    My piszemy tu wspolczesna polszczyzna, a jak czesto natykamy sie na „pomylki komunikacyjne”. Ja z nich wyciagam taki wniosek, ze autor zapisu sam nie slyszal nazwy u „zrodla”, tylko ktos mu ja powtorzyl, a on zapisal tak jak uslyszal. Ile to moze miec wspolnego z tym jak slowianie wymawiali nazwe swojego boga?

    W jednym miejscu np na Rugii mogli tak jak w zapisie kronikarskim, w innych miejscach mieli swoje lokalne warianty wymowy. W zistnialych okolicznosciach, wskazywanie jednej jedynej nazwy jako tej wlasciwej, uwazam, za co najmniej daleko idaca nieostroznosc.

  414. anumlik
    Śliczna ta wariacja na temat Zuzanny i starców tankujących!
    Natomiast nie mogę się pogodzić z pokutującym do dziś wmawianiem paniom jakoby lubiły słodkie trunki. Nigdy w życiu! A wiem to nie tylko po sobie.
    Jeśli wina, to tylko wytrawne preferuję, wódki dry wyłącznie, whisky jak najbardziej, ale likiery, sherry, wszelkie madery – wont!
    Ewentualnie naleweczki domowe, ale wtedy mocne i tylko lekko słodkie.
    Taka np. pigwówka, dereniówka, czy jarzębinówka są OK jak najbardziej.
    Pamiętam jak pierwszy raz w życiu poczułam, że mam nogi z waty, choć głowa pracowała. A było to po ciągnięciu z gąsiora młodziutkiego wina za pomocą rurki gumowej w domu u mojej przyjaciółki. Miałyśmy po 16 lat. Eeech!

  415. anumlik
    22 marca o godz. 10:05

    Ale naciaaaaagasz od samego rana. Uwazaj bo moze peknac. Ja mam „otwarta transakcje ” u kasy, tylko wpisac dane odbiorcy … Na, ktore z niezrozumialych powodow, od niemal 5 dni wciaz czekam …

    Chyba ma troszke racji Orteq dopatrujac sie u mnie „zangielszczenia”, bo mnie irytuje niechlujnosc i niestarannosc, ktora wytwarza taka sytuacje.

    Czy Ciebie jakas niska zazdrosc nie ogarnia przypadkiem? Bo wpierw mi wyjezdzasz z tym bezsensownym porownaniem, bezesensownym, bo tylko Ty mozesz porownywac, a ja nie znajac co popijasz to niby co mam porownac? A teraz Zagloba mi dowalasz i Niderlandy mieszasz do sprawy, hoc Whisky jest z Orkney Island’s.

  416. anumlik, przeciez to Ty mogles wygrac i dostac nargode, sam sie wykluczyles… a mogles napisac. Co Ci szkodzilo napisac?

  417. @lonefather-ku, z godz. 10:32,
    od mego pęknięcia dziury w niebie nie będzie, od Twego braku (dziś) poczucia humoru wiosenka może się od nas odwrócić i z ciężkim śniegiem wróci zima. Przeca wiem, że w nowoczesnej gospodarce rynkowej Albionu „otwartą transakcją” można wysłać każdy trunek dokąd się chce. Ale ja sobie pomyślałem w swoim małym rozumku, że Ty ten pod niebiosa wychwalany destylat z Orkney Island’s masz w domu, na poczesnym miejscu w serwantce wystawiony. A tu proszę. „Loco – kupiec”. Trochę to mi zabrzmiało jak z kabaretu „Dudek” w dialogu Michnikowskiego z Dziewońskim:

    Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest Barmsztajn… On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest u Lutmana, tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga można dostać gwarancję od jego teścia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora.

    Anumlik przeprasza za Niderlandy, Anumlik nie miał na myśli, że ten destylat to jakaś lipa, Anumlik zażartował trochę, a @lonefather fochnął. I zazdrością Anumlika obsobaczył. Zazdrosny nie jestem. Ba… Nie bywam.

  418. Aż wstyd mi wpisywać się na tak szacowne forum. Bo przeglądając kolejne wpisy komentatorów znajduję tutaj wszystko, w tym wielu utalenrowanych ludzi klawiatury komputera (kiedyś pisałbym; pióra), których krótkie dzieła zaświadczają o ich ogromnych możliwościach i umiejętnościach. A cóż ja, pętający na poboczach katolickiego społeczeństwa pełen niewiary osobnik (odrzutek, porzutek, wyrzutek, odszczepieniec i co tam jeszcze można powiedzieć na takiego)zawstydzam się swymi osobniczymi wadami i niedostatkami chęci do działania. Do tego wyuczony konformizm, bez którego w społeczeństwie polskim przemykałbym samym boczkiem dróg, aby nie rzucać się w oczy tym co są ponad wszystko we wszystkim prawdziwi; obywatele, katolicy, patrioci itd. Itp… Od ćwierć wieku, kiedy to Polska odzyskała „wolność” tracę dodatkowo wiarę w sens społecznego działania i udzielania się na rzecz innych. Bo za dużo tam różnych przymiotników i innych słów. I za mało sensownego i celowego działania, nie obarczonego owymi przymiotnikami, które mnie skutecznie odrzucają od grupowego działania. Bo zawsze znajdzie się obmawiacz zmieniający motywy tegoż mojego działania, próbując nawracać mnie na swoją teorię aktywności społecznej. I zostaję ze swoim ateizmem, agnostycyzmem czy wiarą w nieistnienie sam. Za to z kolejnymi łatkami dopinanymi przez tych wszystko wiedzących, prowadzonych (na mój podatkowy koszt) przez nieokreślonego ducha świętego, trójcę przenajświętszą i co tam jeszcze wzniośle brzmiącego. Na dodatek „wolne państwo” polskie prowadzone przez owych natchnionych, skutecznie uniemożliwia mi realizowanie zapisanych w ustawie zasadniczej praw, pozostawiając wyłącznie obowiązki łożenia na wybrańców i ich objawienia.
    Ale przynajmniej w trakcie kolejnego tygodniowego wyjazdu za chlebem do Bawarii będę miał świadomość, że gdzieś tam są mi podobni, którym się jeszcze chce dochodzić swego w „wolnym społeczeństwie”. I od środy do piątku będę z nimi przynajmniej duchowo (no i znowu te mistyczne słowa).

  419. @lonefather, z godz. 10:40
    Co Ci szkodzilo napisac?
    Napisałem. I to nie jeden raz. Ale nie na konkurs. Ja w ogóle w konkursach (szczególnie literackich) nie uczestniczę. Ten typ tak ma.

  420. anumlik
    22 marca o godz. 10:55

    Rozwazalem opcje zakupu osobistego i osobistego wysylania. Ale … ale przepisy i regulacje co mozna i na jakich warunklach wysylac, zwyczajnie mnie zmogly i sie poddalem. Nie mam i nie zamierzam kupowac dla pojedynczej wysylki – „Export licence”. Wyszlo, ze taniej jest kupic i zlecic wysylke firmie, ktora takowa „Export Licence” posiada i dla ktorej ta jedna flaszka, to „kropelka”, ale poniewaz sie tym paraja, to i moje zlecenie przyjeli, choc u nich normalnymi transakcjami sa „palety skrzynek”, czyli 12 skrzynek na palecie, po 6 butelek w skrzynce…

    A Polakholic wciaz nie odpowiada na emaila … zesz … Polish reality…

  421. Ja chcę. Nie tylko ksobnie ale i od sie.

    Zwrócilem uwagę na normę, którą ponoć reprezentują środkowe kwantyle normalnego rozkładu prawdopodobieństwa.

    Normą jest, że samotna nienormalna w swym bycie (to znaczy nizależna od męskiego bucowatego zadufka) polska blondynka zarówno w stolicy portugalskiej jak i na portugalskiej wsi jest narażona na pociąg uroku odstępstwa od normy.

    Normą jest, iż jasnoskóre panie o nordyckiej urodzie zwiedzające kraje arabskie są chętnie podsadzane na grzbiet wielbłąda, bo dotknięcie pośladków cudzej kobiety pachnącej obcymi prefumami jest normą w folklorze zwiedzanej Arabii.

    Niedawno media światowe obiegła wiadomość, iż ortodoksi dalekowschodniego islamu chcieli zabronić siadania kobietom na tylnym siedzeniu motocykla z nogami umieszczonymi po różnych stronach takiego pojazdu.

    Normą jest, że w wyrazach obcego pochodzenia Polacy zastępują literę s będąca zapisem głoski z w sposób odwierciadlający typowe polskie związki ortografii i ortofonii.

    Zajrzałem na [internetową] stronę podsuniętą przez { wujka | ciotkę } Google i tam znalazłem odesłanie:

    [nieodmienne nicname]voska # 2009-08-08
    Oczywiście że istnieje uzus… Patrz choćby J. Miodek, O normie językowej, Współczesny język polski pod red. J. Bartmińskiego , Lublin 2001, s. 75 podrozdzial Norma a kodyfikacja, norma a uzus.

    Wraz z krokami wiosny zakwitły krokusy na otaczających sąsiednie domy trawniczkach i na budynku przebudowanego pobliskiego targowiska pojawił się zielony neon(Tak!!!) Zieleniak.

    Po drodze nań mijam pomieszczenie w którym był sklepik. Gdy jest zamieniAło się w był, to na zamkniętych drzwiach wisiała kartka z napisem Supermarkety mnie wykończyły!. Teraz na ścianie obok jest napis z frazą Owoc żywota twego je ZUS.

    Zapewne przedstawiciele następującego po mnie pokolenia przybywający po raz pierwszy do Polski i niezanurzeni w polszczyźnie nie umiejscowią swym rozumieniem tego napisu na chorągwiach wojsk walczących w Polsce z kościołem i na transparentach demonstracji osób zatrudnionych na śmieciówkach i niewzmacniających kapitału osobistego zarządzanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

    Barack Obama postanowił włączyć czarnoskórych biednych i biednych z innym odcieniem skóry w socjalistyczny system, w którym nie ma obowiązku meldunkowego, ludzie pracują wiele lat według umowy na gębe, na drodze patrol kierowcę auta po kolizji prosi nie o dowód osobisty a o prawo jazdy, oraz o dowód ubezpieczenia.

    W USA słowo jest święte, na pustej szerokiej szosie panuje reżym i prawie wszystkie ceny są komercyjne.

    W Polsce prawie wszystko (zwłaszcza cena) jest umowne oraz ma domyślne zakończenie: Na żartach się nie znasz!.

    Padnięty sklepikarz pieczywa – bez miejsca na uprawniony postój samochodu dostawczego – po drugiej stronie ulicy miał chaotyczne targowisko z kilkunastoma punktami sprzedaży pieczywa w kilkudziesięciu odmianach. Oczywiście nie przyzna się taki, że miał kiepski bisnes plan, bo Przecież to ja jestem normalny!

    Na innym warszawskim bazarku, przed wyborami samorządowymi wisiał transparent: PO WYBORACH KUPCY NA BRUK!. Użycie majuskuł miało uzasadnienie. Natomiast normą jest, że na klawiaturach komputerów sprzedawanych w Polsce jest ponad 20 klawiszy z z DUZYMI LITERAMI POLSKIMI, oraz nie ma liter z polskimi ogonkami Ć Ł Ń Ó Ż Ź oraz typowo polskimi Ą i Ę.

    A z dry ginem jest jak z ruchem lewostronnym u brytyjskiego imigranta z Polski ponownie zakorzenionego za Kanałem Angielskim:
    Ci głupi rodacy jeszcze nie przeszli na lewostronny!

    Jeszcze gorzej jest z australijskimi globusami. Tam kapitalizm jest na wschód od Odry.

    Pisze te wyrazy reprezentant dolnego kwartyla rozkładu prawdopodobieństwa kojarzonego z postacią Pierre’a Simon de Laplace będącego zwolennikiem subiektywnej interpretacji prawdopodobieństwa ilustrowanego krzywą dzownową czyli bell curve.

    GAUSSIAN nie operuje laplasjanami, chociaż nie wiem czy one mają spin zgodnie przeciwny.

    A ja jestem nienormalny na podobę większości ludzi przebywających kanał La Mancze. Te głupki po wyjeżdzie z tunelu znajdują się po drugiej stronie Kanału Angielskiego – taki myk stosowany przez nienormalnch poddanych damskiej głowy kościoła potwierdzającej tezę, że wszelka władza umysłowa pochodzi od Pana, a nie od gnojka.

    Te amerykańce to nie są w stanie pojąć, że po kończącym słowo niemym E bez znaku diakrytycznego w polsczyźnie raczej powinno się postawić apostrof. Gdy się przechodzi z języka analitycznego na syntetyczny, to ma się ochotę na dostawianie przyrostka fleksyjnego.

    No i normalnym jest, że Orteqa nie może się zalogować jako użytkiwnik konta Orteq, chociaż ten awatar nie jest klawiaturowo niemy i bardzo wyraźnie męski. (Subtelnisie zauważą podwójne przeczenie w poprzednim zdaniu ?pas¿)

    Dla wyrastającego kanadyjskiego poloinijnego mlodego pokolenia zsiadłe mleko oraz żur są produktami zepsutymi przed dostawą do sklepu. Niektórzy tutejsi i niektóre tutejsze są zepsute w łonie polszczyzny. Tamtejszy ZUS przyszłemu obywatelowi ofiarowuje początkowy znaczny kapitał zanim kobieta zażyje tabletkę po.

    Degrendolada Panie Nasz!

    Konkurent Miodka upowszechnia przekonanie, że najciekawsze jest centrum języka, czyli tereny i środowiska w których język się zmienia. To jest chyba ściema wkiciana przez gimbazem.

  422. anumlik
    22 marca o godz. 11:01

    E tam! Wielki mi konkurs? Miedzy znajomymi na blogu? Wtedy uwazalem i nadal uwazam, ze mogles o tych „jobach biskupich” cos skrobnac. Bo to nawet nie o ta nagrode szlo, ale o napisanie czegos madrego i dowcipnego, uszczypliwego, szydrczego i prawdziwego zarazem. Sam nie lubie byc zmuszanym do czegokolwiek, poz atym do czego sam siebie zmuszam, wiec mysle, ze jakos Ciebie rozumiem. Ale tu i teraz nic od tego nie zalezy, a od zrobienia zalezy moje i nnych poczytanie. Tak na to patrzylem 15go Marca i nadal tak to widze.

  423. Staruszek
    22 marca o godz. 11:24

    … but what’s up doc?

  424. Ze sie Bugsem zapytam…

  425. @zak1953
    żyjesz zapewne wystarczająco długo, aby się przekonać, że polskie piekiełko pełne jest „życzliwych” frustratów, nieufność do ludzi i świata nabywa się tuż po oderwaniu od matczynego cycka, dwójmyślenie, załganie i hipokryzja stają się główną strategią polskiego survivalu…
    Niemniej jakoś przetrwałeś nie tracąc szacunku do samego siebie i to już świadczy o twojej sile.
    A w katolickiej Bawarii spotkasz na pewno niejednego wolnomyśliciela, który pozdrowi cię tradycyjnym Griaß Eana 😉
    Trzym się, nie jesteś sam.

    Lubuski „drygin”
    „http://www.spirituosen-journal.de/wp-content/uploads
    /Gin_Lubuski_Gin_Original_vorne_nah.jpg
    musi mieć prawdziwych koneserów czytających dokładnie etykietki 😉

    @żabka
    to fajnie, że cieszysz się z nowego nicka.
    Bywają bowiem lasencje, które nie kojarzą -encji z ekscelencją i esencją i obrażają się, kiedy nazwać je „fajna dupencja” 🙄
    -encja w slangu młodzieżowym wyraża namaszczony podziw i jest rodzajem rewerencji dla walorów (najczęściej zewnętrznych) osoby (najczęściej damskiej) 😉

  426. @lonefather, z godz. 11:26
    Wtedy uwazalem i nadal uwazam, ze mogles o tych „jobach biskupich” cos skrobnac.
    Przeca skrobłem. Poza konkursem, jak napisałem. Krótki amumlik pojawił się 13 marca o godz. 23:42, a następnego dnia, 14 marca o godz. 12:17, w „teatrzyku pod anumlikiem” – divertimento przechodnie – DŻENDERIAN W SYNODZIE. W obu anumlikach były biskupy.

  427. Na blogu obok red. Leszka Jazdzewskiego umieszczony jest wpis w sprawie inicjatywy ustawodawczej dot. swieckiej szkoly. Mozna tam zajrzec i dowiedziec sie szczegolow na temat zbierania podpisow. Prosze, zajrzyjcie na tamten blog, kliknijcie gdzie potrzeba i dowiecie sie szczegolow.
    Nawet najdluzsza podroz wymaga wykonania pierwszego kroku – mowi chinskie przyslowie- moze wielu pierwszych krokow, wiec szanowni ateisci: jest pole do popisu i podpisu.

  428. anumlik
    22 marca o godz. 12:40

    Gdzies tam wyzej… , a zreszta … Nie bede niepotrzebnego nikomu sporu, nieistotnego przeciagal.

    Ja tez tak umiem, czemu dalem probke. Wiec daj sobie z tym spokoj, jako i ja daje. szkoda niedzieli. Szkoda nerwow. Wiesz sam nie gorzej niz ja, co i jak uczyniles. Moze pozostac ta wiedza miedzy nami, jesli zaakceptujesz Pax Vobiscum, a mozemy ja w przepychankach wywlec na widok publiczny. Co moze wymagac ode mnie ciut wiecej starania, ale powinienes juz wiedziec, ze stac mnie na ten wysilek.

    Wychodze z zalozenia, ze ja wiem, Ty wiesz, ze ja wiem i na tym mozemy zakonczyc.

    Reka?

  429. zyta2003
    22 marca o godz. 12:52

    Juz podpisalem, wczoraj….

  430. zak1953 g.11:00
    Jakie tam „szacowne forum”. Może tylko bardziej normalne i bliźnim życzliwsze niż na innych blogach Polityki.
    Tu się produkują głównie mieniący się ateistami lub agnostykami, a to mimowolnie wyklucza, jak widać, typowe katolickie maniery (nietolerancja, zawiść, obłuda, zadęcie) i czyni forum bardziej przyjaznym dla ogółu społeczności.
    Tymi przypinającymi łatki nie ma się co przejmować, jeno robić swoje na zasadzie owsiakowego „róbta co chceta”. Przypinacze wykoślawili to hasło, przypisując mu pochwałę abnegacji i nihilizmu, a przecież chodziło jego twórcy o to, by mieć odwagę i wolę robić to co się chce, uważa za ważne i potrzebne.
    Jakże niebezpieczne bywają manipulacje językiem, w zależności od intencji.
    Jeśli dobrze zrozumiałam, to wracasz z Bawarii do faterlandu na weekendy. I bardzo dobrze! Nie jesteś Burkiem uwiązanym do budy. Między innymi po to wstępowaliśmy do UE, żeby pracować i mieszkać tam, gdzie nam w danym momencie pasuje. I nie czynić z migracji mega tragedii.
    Jesteśmy państwem wciąż na dorobku, co nie dziwi po doświadczeniach II światówki i ponad 40. lat PRL. Jednocześnie rozbudzone apetyty i wymagania wzrosły. Wciąż zarabiamy jednak zbyt mało w porównaniu do starego Zachodu, ale czy dałoby się szybciej ten dystans nadrobić i niby kto miałby tego dokonać – dalibóg nie wiem.
    Bo nie sądzę, że PIS po ewentualnym zwycięstwie nad PO, a tym bardziej lewica, która właściwie przestała istnieć.
    Powodzenia!

  431. Intensywna katoliczka, Małgorzata Terlikowska nie ustaje w swej pasji publicystycznej na portalu Frondy.
    „In vitro – pisze – to nie tylko sterylna klinika z reklamą różowych bobasów i uśmiechniętymi rodzicami. In vitro to przemysł, który ogołaca ludzi z ich tożsamości, rodzi nadużycia i cierpienia psychiczne”.
    Dziwne, nie dodała, że tak w ogóle to zbrodnia przeciw ludzkości jako takiej.

  432. mag
    22 marca o godz. 13:32

    Droga @mag,

    Jestes nieczula kobieta, najwyrazniej pozbawiona zdolnosci empatycznych, ze krytykujesz Malgorzate Terlikowska, zamiast jej wspolczuc…

    Czy umiesz sobie wyobrazic wieksze nieszczescie, niz zostac zona Tomasz Terlikowskiego?

    Bo ja nie!

    Dla mnie, byc „zona Terlikowskiego” – jet synonimem najwiekszej zyciowej kleski, i zyciowego pecha i nieszczescia nieszczesc…

    Dlatego nie ma co z biednej kobiety szydzic, tylko jej wspolczucie sie nalezy i pochylenie nad jejciezkim losem.

  433. @Polakholic

    A nie mozesz zalozyc sobie nie „temporary” email, tylko taki normalny, znaczy sie permanent?

    Nastepnie zalogowac sie do Polityki i wejsc w edycje swojego konta i zmienic adres email?

    A jak juz to zrobisz, to poprosci red Jacka Kowalczyka, zeby przeslal mi Twoj najbardziej aktualny email?

    Zalatwisz trzy w jednym:
    – poprawne relacje z Polityka
    – kontakt ze mna
    – no i bedziesz mial dzialajacy email adress…

    Zrob to wreszcie, prosze …

  434. @lonefather, to mozna podpisywac elektronicznie?
    Mysle, ze oprocz podpisania trzeba rozsylac wici do innych. Na tym przeciez polega siec, wszelkie urzadzenia pozwalaja jednym klikniecierm rozeslac informacje i wywolac rewolucje, nawet z niewielkim udzialem Amerykanow. Mam nadzieje, ze przylacza sie inni.

  435. @lonefather
    Nie bierzesz pod uwagę tego, że ktoś nie zamierza się ujawniać, także poprzez udostępnienie swojego adresu e-mailowego. Który zna tylko redakcja Polityki.

  436. anumlik
    22 marca o godz. 15:19

    Naprawde tak nisko mnie oceniasz?
    Naprawde myslisz, ze poza wyslaniem wygranej cokolwiek wiecej bym zrobil?
    Naprawde myslisz, ze nie umiem trzymac jezyka za zebami i nie wiem co to dyskrecja?

    Bo wyglada na to, ze tak naprawde myslisz. Co bardzo zle swiadczy, nie o Tobie, ale nas Polakach.

  437. zyta2003
    22 marca o godz. 14:24

    Wydrukowalem, podpisalem, w koperte wlozylem, nakleilem znaczek i wrzucilem do skrzynki pocztowej Royal Mail. Skrzynki z sygnatura Jerzego III …, z ktorej w soboty o godzinie 17:30 listy nadane sa odbierane. Takie cywilizowane rozwiazanie, praktykowane w UK od okolo 140 lat, jesli sie nie myle.

  438. @lonefather zapytał 22 marca o godz. 11:33

    mnie używając języka angielskiego tak:

    … but what’s up doc?

    Zwykle przewijam wszystkie teksty niepolskojęzyczne.
    Moja znajomość obcych języków jest mierna i całkowicie wolna od jakiegokolwiek języka żywego. Zatem nie próbję zwykle odgadywać co jest napisane w obcym języku. Nie rozumiem o co pytasz i robię wyjątek tylko dlatego, że pytasz. Awatary zdolne do zadawania pytań na blogach e-Polityki spotyka się nadzwyczaj rzadko. Dlatego w wyrażę swe uznanie dedykowaniem tobie piosenki jakiej wspomnienie wywołał we mnie twój blogowy przydomek.

    Nie mam żadnego tytułu naukowego i nawet nie jestem magistrem. Natomiast odnotowuję obecność na blogach Cyfrowej Polityki doktorów oraz profesorów piszących treści prostackie, niedbałe i służące głównie odpluciu produktu nadaktywnych ślinianek.

    https://www.youtube.com/watch?v=rfOwKIHYsO0&feature=artist

  439. @mag

    Zle zrobilem, ze nakrzykalem na Ciebie, ale to dlatego, ze uwazam za niestosowne kpienie z ofiar pomieszania zmyslow, a komentowanie produktow pomieszania jest ponizej godnosci przyzwoitego czlowieka.

    Co innego nasz wspolny ulubieniec. Te same slowa, przez niego wypowiedziane, bylyby kolejna okazja do wyrazenia mojego uwielbienia dla Hosera Henryka, ktory na pomieszanie zmyslow nie cierpi.

  440. Mag 22 marca 13.11
    Aż tak dobrze ze mną nie jest. Pracuję w Polsce i jeżdżę samochodem do 3,5 tony z południowej Polski do Bawarii. Tym samym jestem elementem naruszającym formalnie obowiązujące prawo, bowiem zdarza mi się jechać przeładowanym samochodem (nie z własnej woli i chęci) przez Czechy do południowych Niemiec (głównie Bawaria i Badenia-Wirtembergia). I robię to za 2500 zł czyli około 600 euro, co jest śmieszną kwotą za byle jakie prace wykonywane w miejscach odwiedzanych. Jako człowiek w miarę wyedukowany (magisterka po UŚl. + podyplomówka) staram się być rzetelnym obserwatorem otaczającej rzeczywistości. I z przykrością muszę stwierdzić, iż społeczeństwo polskie padło ofiarą styropianowego kantu. Ćwierć wieku, jakie minęło od ustrojowego przewrotu, to czas absolutnie stracony dla większości społeczeństwa tego państwa. Nie miałem świadomości takiego zapuszczenia, bowiem przez kilkanaście lat nie opuszczałem tej „krainy szczęśliwości” jaką stworzyli nam nasi „politycy”. Ponieważ zostałem sam na tym świecie, nie przejmowałem się pewnymi zmianami zachodzącymi w Polsce. Niestety, konieczność a konkretnie braki w kasie na domowe wydatki zmusiły mnie do energicznych ruchów w celu zdobycia środków na przeżycie, a nie jestem sympatykiem państwowego systemu MOPS-ów, siadłem ponownie za kółko (tam nikt przynajmniej nie patrzał na mój wiek 60+) i zacząłem wozić ładunki międzynarodowych firm z południowej Polski do Niemiec i spowrotem. Kilka miesięcy takich wojaży dostarczyło mi ogromnej wiedzy i doświadczeń, pozwalających formułować bardzo zdecydowane wnioski, niekorzystne niestety dla polskich polityków (bez względu na polityczny kolor) i władzy państwowej (jako takiej), choć próbuje się ona przedstawiać jako prospołeczna i chrześcijańska wyznaniowo. To kant, czyli oszustwo. Polskie władze państwowe zainteresowane są samym trwaniem u koryta i nie mają żadnych skrupułów w mieszaniu w ten proceder Kk (również zainteresowanego niebagatelnymi konfiturami konkordatowymi). Super-katolicka Bawaria nie obnosi się ze swym katolicyzmem tak, jak czynią to polskie władze i polski Kościół. To dziwna konstatacja, ale niestety prawdziwa. Ludzie, z którymi miałem tam kontakty i możliwość rozmowy, ponad wszelką wątpliwość rozwiali moje wątpliwości i obrócili w perzynę dotychczasowe opinie o ich kraju. Do tego liczni napotkani Polacy (żadni tam Ślązacy , Pomorzanie czy Mazurzy) utrwalili ten obraz prawie bezbożnego w praktyce codziennej kraju. Tyle, że kraju praworządnego, rygorystycznego w przestrzeganiu ustanowionego prawa i przewidywalnego. Ot, państwa prawa, gdzie każdy znajdzie swoje miejsce do życia. Dla Polski jest to bardzo zły znak. Bo najprawdziwsi, stuprocentowi Polacy, wielokrotnie oświadczają, że mają gdzieś państwo nad Wisłą jego kołtuńskimi politykami, bylejakością prawa i państwową korupcją. Znaleźli sobie nowe miejsce do pracy i życia. Lepsze i uczciwsze od Polski. I nie zamierzjaą tutaj pod żadnym pozorem wracać. I to jest mój problem. Bo mieszkam na polskim Górnym Śląsku i nie zamierzam się ruszać z mojej ziemi ojczystej. A jednocześnie mam świadomość, że Polska i jej władze zwalą mi na głowę jeszcze niejeden problem – zanim odejdę z tego świata i przestanę się przejmować świętojeb….mi oszustami w koloratkach i bez.

  441. @lonefather, z godz. 15:57
    Szczyty egocentryzmu prezentujesz. Niebotyczne. Himalaje. Czy ja o Twojej dyskrecji albo niedyskrecji pisałem? Sam bym Ci podał swój adres e-mailowy, włącznie z adresem do „papierowej” korespondencji. I nie właź na „polskość”, bo „polskość” ma to w rzyci. Wyraziłem jeno przypuszczenie, że ktoś – być może @Polakholic – nie zamierza się ujawniać. Nikomu. I nic do tego nie ma przekonanie @onefathera, że @lonefather umie trzymać język za zębami.

  442. anumlik
    22 marca o godz. 15:19

    Nawet, gdyby sie okazalo, co jest mozliwe biorac pod uwage klopoty ze swiatem dygitalnym Polakholic, ze to jest sam Jaroslaw Kaczynski, to myslisz, ze bym to rozglosil?

    Choc nie szanuje JK, choc uwazam go za szkodnika politycznego, to tez trzymalbym ta wiedze wylacznie dla siebie, a nagrode wygrana, bym wyslal. Nobless oblige, drogi anumlik. Nawet jesli to sie stalo niemodne.

  443. @lonefatherku, zjedz snikersa, bo chyba masz zły dzień.

  444. anumlik
    22 marca o godz. 16:20

    Jakie znow Himalaje? JAki egocentryzm u mnie? Zwykly szacunek dla innych i poczucie godnosci wlasnej, ale tez ze zdolnoscia do widzenia wlasnych smiesznostek i wad. Wiec nie rob mi kolo „Niderlandow” przekrecajac i przeinaczajac to co wprost napisane zwyklym polskim, codziennym jezykiem.

  445. Muszę przyznać, że bardziej namolnego (upierdliwego) faceta, niż nasz „kaowiec” chyba w życiu nie spotkałem.

  446. anumlik
    22 marca o godz. 16:22

    Tez bys mial, gdybys byl na moim miejscu…

    bo:
    1)…….
    2)……
    3)…..
    4)…..
    5)…..

    Swietego by juz dawno szlag trafil!

  447. sugadaddy
    22 marca o godz. 16:26

    Ty nie wiesz o czym sie wypowiadasz i jaka nieprzystajaca ocene wypowiadasz. Przez dwa dni nikomu niczym glowy nie zawracalem poza jednym za duzo, niepotrzebnym emailem do Jacka Kowalczyka. Dyskretnie, bez rozglosu, za kulisami. Zadnej namolnosci, czy upierdliwosci. Wiec oszczedz mi uszczypliwosci.

  448. @lonefather, z godz. 16:27
    Z jedynką i dwójką się zgadzam. Sam bym kilka krzeseł ze złości połamał. Ale w pozostałych punktach wyraźnie przesadziłeś. Take it easy!

  449. Lonefather – najwyższy sędzia w swojej sprawie.

  450. anumlik

    A 3) niedzialajacy email?

    Po kiego podawac email, ktory nie dziala?

  451. żabka konająca
    22 marca o godz. 6:49

    Żabko konająca

    Co do czego nie ma się wątpliwości, warto się czasem wymienić. Nawiążę więc do tego, w co Ty nie wątpisz; w sprawie sąsiedniego tekstu red. Szstkwcz.
    Otóż nie posiadam wątpliwości, że red. pisze coraz bardziej licho, marnie, niekompetentnie, co mu co jakiś czas przechodzi w pisanie nędzne. W sprawie księdza Wojciecha G. znanego pod szeroko spopularyzowanym pseudonimem Wojciech Gil, red. uznał, że ksiądz zachowywał się „nieprzyzwoicie”, a nawet „podwójnie nieprzyzwoicie”. Red. Sz. pomylił się. Nieprzyzwoitość bowiem popełnia on sam, używając pojęć w niczym nieadekwatnych do czynów, co do których popełnienia przez owego księdza, wątpliwości zbliżają się do zera.
    Czyny księdza WG są czynami zbrodniczymi. Pisanie o nich w tonie „nieprzyzwoitości”, w jakiejkolwiek osłonie, w ten sposób odbiera zbrodni jej powagę i dramatyzm oraz tragiczność dla ofiar, na rzecz drobnej niepowagi, bez mała jedynie nieelegancji. I zupełni nijak ma się do istoty zbrodni księdza i instytucji, która go wychowała („uformowała”), i której oficjalnym, uświęconym pracownikiem i pełnomocnikiem był od czasu seminarium („uczniem”, „apostołem” , „naśladowcą Jezusa”, sakramentalnie poświęconym i wyświęconym – i co tam jeszcze chcemy w sprawach definicyjnych, formalnych, duchowych i autorytatywnych). Instytucją tą jest Kościół kat.
    Instytucja ta jednak zniknęła. Nie ma jej. Kościół kat ma właściwości próżni: jest zabójczy, gdy idzie o jego władzę, przywileje, pieniądze, żądania i honory, jest pustką, kiedy idzie o jego równoległa i adekwatną odpowiedzialność za te wszelkie aktywa.
    Kościół kat. sprywatyzował księdza WG. Teraz to wyłącznie jego prywatne sprawy. Przed chwilą jeszcze, zanim postawiono mu zarzuty prokuratorskie, „głosił chwałę Pana i Jego Kościoła”. „Działał w Imię Boże”. Teraz okazało się, że działał tylko w imieniu i na konto prywatne.

    Kościół kat. zajmuje się zawodowo łamaniem człowieka, by z niego zrobić członka kleru. Ludzką naturalną otwartość, ciekawość, wrażliwość, dostrzeganie różnorodności, skłonności do dociekań, krytyki i wątpienia w gotowce musi zabić, by wyprodukować postać wojskowo wzorową, posiadającą „Jedyną, Pełną Objawioną Prawdę Na Wieki”, jej nie kwestionującą, niezainteresowaną konkurencyjnymi, a tym bardziej dezawuującymi tą „Jedyną, Objawioną Prawdę” faktami, dowodami, czy silnie ugruntowanymi postawami.
    Kościół kat. z człowieka robi produkt. Złamany, spaczony bo odcięty od osobowego wnętrza, nieszczęśliwy, mimo oficjalnego przepełnienia tzw. „miłością”. Co zawsze skutkuje złem spotęgowanym.
    Kościół ka, zawodowo krzywdzi i niszczy ludzi. Z tego żyje.
    Red. Szstkwcz zamienia jednak rzeczywistość i jej właściwe wyrażenie na drobniutkie wyraziki krytyczki pod niejednoznacznym adresikiem (zdrobnienia zapożyczyłem adekwatnie od ministra do spraw podkładów kolejowych z Nikodema Dyzmy, co jest podwójnie adekwatne). Istotę zamazuje, chowa, zmilcza, osłania, fałszuje, by się zająć nie syfilitycznym cielskiem, a jednym, poniekąd drobnym, pryszczem, który mu się wydaje „nieprzyzwoity”.
    Na tym polega nieprzyzwoitość redaktora Szstkwcz.
    Czemu dałem wyraz pod jego tekstem. Nie sprawdzałem,czy się pokazał, bo już mi się nie chce zaglądać pod red. tekst bardzo lichy.

    Nie ulega też wątpliwości, że wybieram Twój oryginalny nick: żabka konająca, co mi się może czasem skraca do samej żabki. „Żabencja” mi zupełnie nie brzmi, to spłaszcza żabkę, ujmując jej uroku i urody. Jak byłem, tak i pozostanę przy uroczej „żabce”.

  452. Tanaka
    22 marca o godz. 16:48

    W punkt.

    I tylko szkoda, ze o skomplikowanych sprawach nie da sie prosciutko pisac. U ASz teksty dluzsze niz 7 linijek sa rolowane i nie czytane. Moze ciut przesadzilem, ale nei wiele. Przecietny czytelnik (blogowicz) od ASz jest w stanie przeczytac ze zrozumieniem max 14 linijk tekstu potem juz nie kontaktuje o co chodzilo w pierwej linii. Dlatego, coc aktualny post JK jest o chceniu, to mi sie nie chcialo i aktualnego Szostkiewicza sobie odpuscilem. Ni musze zawsze sie wymadrzac. Moge sobie na jeden wpis wziac urlop wypoczynkowy.

  453. lonefather.
    Masz rację w odniesieniu do swoich tekstów; czasami nasuwa się wrażenie, że sam nie wiesz o co Ci chodzi – a co dopiero czytelnik.
    Już raz zabierałeś głos w imieniu wszystkich komentatorów – czy ktoś Cię upoważnił?
    Teraz, na to wychodzi, wiesz kto ile linijek czyta ze zrozumieniem; oj, coś mi się zdaje, że Ci się za dużo wydaje.
    Przyznam, że tracę trochę wątek – czy podbudowujesz swój nadwątlony „self esteem”, czy popadłeś w skrajny narcyzm?

  454. lonefather
    22 marca o godz. 16:59
    Trochę mi szkoda, że się red Szstkwcz tak sypie, ale chcącemu się sypać krzywda się nie dzieje. Traci jednbak na tym jakość „Polityki”, nawet jeśli to blog.

    Ale a propos chcącego – czemu żałujesz Żony Terlikowskiego? Wyjaśnienie znam, nawet się poniekąd zgadzam, ale jakoś mnie to uwiera. Bo i tu działa zasada Rzymu przedwatykańskiego: chcącemu nie dzieje się krzywda. Chciała Terlikowska do Terlikowskiego, to ma. Chcoała dzieciów worek, to ma. A chcieć dalej, chce bo się z Bozią zgadza. A Bozia chce. Bozia w dzieciach błogosławi. I chcieć będzie Terlikowska dzieci tak długo, jak długo biologia pozwoli, co najmniej do 50-tki. Albo i dłużej. Bo taka Sara, żona Abrahama chyba, to miała 120 lat i urodziła. Jak się Bozię kocha, to się wszystko może. Nawet biologię zatrzymać. Zupełnie jak Słońce, żeby lud Izraela mógł Amonitów co do ostatniego dziecka za dnia słonecznego starannie wyrżnąć. Albo kiedy dzieciątka w Fatimie się z Maryją naradzały, to Słońce fikało po niebie koziołki, co było znacznie ciekawsze niż festiwal ogni sztucznych. A ze 40 tysięcy luda to oglądało.
    Bo z załowania Terlikowskiej to może należy bardziej żałować Terlikowskiego. Gumkę bowiem naczłonkową ma on za produkt Szatana. Ale jak musiał się zbadać u lekarza na okoliczność podejrzenia o bezpłodność ( o czym Żona Jego dokładnie sprawozdała), to z obrzydzeniem, ale musiał w gumce zrobić dziurki, żeby grzechu nie było, gdy zatrzyma O Mało Co Życie Poczęte, i żeby jednocześnie choć kilka maluśkich Żyć Przedpoczętych na gumce się zatrzymało.
    Taka Bardzo Poważna zabawa w życie-nieżycie, w grzech-nie grzech.
    Wszystko to najpierw bardzo starannie teologicznie i zbawczo przebadał i ze spowiednikiem i katolickimi lekarzami przekonsultował.

    Więc nie jest całkiem jasne kogo z tej cymes-pary należy żałować.

    Aha, bo bym zapomniał: zakładam własny Kościół. Główny warunek wstąpienia – czyste skarpetki i naturalny uśmiech. Mam już bowiem pierwszego wyznawcę: Terlikowskiego. Albowiem jak tylko powiedziałem, że o. Ludwik Wiśniewski swoją wypowiedzą o prymacie sumienia stanął na krawędzi katolickiego bluźnierstwa, natychmiast się ze mną zgodził Terlikowski, czego się po nim nie spodziewałem. Napisał właśnie tak: „Ten duchowny [Ludwik Wiśniewski] głosi herezję i zmierza do powołania własnej sekty. ”
    Terlikowskiego do swojego kościoła nie przyjmę, bo nie spełnia ani jednego z warunków, ale swoją entuzjastyczną ze mną zgodą Natchnął Mnie („to mówię Ja, wasz Bóg” – czyli trener III klasy Jarząbek) do do Objawienia i założenia Kościoła.
    Do mojego Kościoła będzie równo łatwo wstąpić jak i wystąpić. Mniej więcej tak łatwo jak się przechodzi prze szatnię w drodze na basen. |Nie będzie więc problemów z apostazją.

  455. Tanaka
    To weź i zapisz mnie na członka, pardą, członkinię swego kościoła.
    Bardzo mi się podoba , że można szybko wstąpić i wystąpić, w razie gdyby…
    Czy wystarczy niniejszy akces, czy mam cuś podpisać?

  456. zak 1953 (22-03-g. 16:11)
    Punkt widzenia zależy, jak wiadomo, od punktu siedzenia . W twoim przypadku – za kółkiem, gdy przemierzasz trasę do Bawarii i z powrotem.
    Wyobrażam sobie bez trudu, że masz w związku z tym dobre rozeznanie, porównanie i stąd takie, a nie inne wnioski.
    Smutne to wszystko i przygnębiające, ale czy nie uważasz, że trochę nieuczciwe jest porównywanie Polski i Niemiec, tak jakbyśmy mieli równy start i możliwości kilkadziesiąt lat temu. Byłe NRD, mimo wpompowanych ogromnych pieniędzy przez bogatego brata bliźniaka wciąż jest w tyle, również mentalnie.
    Czy my czasem lekko nie histeryzujemy? A co powiedzieć o Grecji w zapaści, Grecji, która zawsze przynajmniej zarabiała i zarabia krocie na turystyce i od dawna jest w UE?
    Natomiast na pewno jedną z najpilniejszych spraw do załatwienia w Polsce jest ukrócenie „swawoli” a raczej samowoli kk, który doi budżet państwa na różne sposoby, usiłuje wymusić rozwiązania prawne po swojej myśli, mąci ludziom w głowach, angażując się nachalnie w politykę i tym samym pogłębiając w społeczeństwie rowy wykopane przez zwalczające się bez pardonu dwie główne siły polityczne.

  457. Mag 22,03. – 18:45
    NRF podobnie jak Polska rozpoczęły po wojnie budowę państwa od podstaw. Oba kraje pod zewnętrznym nadzorem. I myślę, że tamci Niemcy byli bardziej pilnowani, aniżeli Polacy. Owszem dostali pomoc zewnętrzną, ale sami musieli zmienić się najbardziej. I konsekwentnie, stopniowo się zmieniali, bo byli winni wojennej zawieruchy i jednocześnie byli stroną przegraną. Ale to upór, pracowitość i konsekwencja w działaniu doprowadziły ich do obecnego stanu.
    A Polska? Osobiście nie uważam ostatnich 25 lat za sukces. Ani gospodarczo, ani społecznie. Daliśmy się się wykorzystać post-styropianowcom i rozmaitym innym krzykaczom. Powiedz mi, łaskawa jakież to reformy korzystne dla całego społeczeństwa przeprowadziła nowa władza? Wprowadziliśmy w kraju demokrację, czy tylko o niej słyszymy w kontekście sprawowania przez „polityków” władzy w Polsce?
    Sam jestem zdziwiony, kiedy obserwuję w południowych Niemczech nowe obiekty, zbudowane niedawno na prowincji, dużo później, aniżeli miała miejsce polska transformacja. Obiekty w których toczy się życie, a produkcja idzie w najlepsze. I o dziwo, w wielu tych miejscach spotykam młodych Polaków, wnuki Kresowiaków z ziem pozyskanych, którzy tam znaleźli swoje nowe, lepsze miejsce do życia. Z tymi z Irlandii czy Brytanii pewnie jest podobnie. Ja, starzejący się Ślązak wracam zawsze do siebie – na Śląsk. Ci młodzi Polacy (?), nie myślą o powrocie do Polski w obecnych granicach. Przynajmniej na razie składają takie deklaracje. O czym to świadczy? Chyba mamy jakieś kłopoty z państwem, w którym najlepiej po przewrocie rozkwitła biurokracja. Tylko czym ona rządzi, skoro państwowego w Polsce zostało co kot napłakał? Na wszystkich gryzipiórków ludzie pracy i usług jednak nie zarobią!

  458. @Tanaka

    A czy mozna wstepowac i wystepowac wielokrotnie, powiedzmy jak z tramwaju?

    Jesli mozna to i ja wstapie do Twojego tra… sorki kosciolka.

    Co do neiwiasty Terlikowskiej, to oczywiscie Ty masz racje, a nie ja. Ja dzis jakos niespecjalnie ma racje. Wiec i z nia wyszlo niezbyt dobrze. O przyczynach szkoda mowic. Jedno jest pewne, ze i to przeminie jak wszystko, wczesniej, czy pozniej.

  459. sugadaddy
    22 marca o godz. 17:29

    Wybieram narcyze! Tu w Londynie kwitna juz od paru ladnych dni. Tak wiec zdecydowanie jestem za narcyzami….

  460. TAk na marginesie, zeby nie bylo…
    Staralem sie, jak cholera sie staralem…

    Sorry, we were unable to deliver your message to the following address.

    :
    Mail server for „hotmaiil.com” unreachable for too long :

    — Below this line is a copy of the message.

    Wiadomosc dla Polakholic, jest wiadomoscia dla niego wiec jej nie poznacie.

  461. Na polu bitwy, gdzie padl w boju Ryszard III, ostatni krol Anglii, ktory zginal na polu bitwy, odbyla sie dzis uroczystosc pozegnania szczatkow, odkrytych przypadkowo na na miejskim parkingu, kilka lat temu. Podpowiadam wsluchac sie w slowa pozegnania i miec w pamieci prosty fakt, ze to zwyciezcy „pisza historie” i to oni, talentem Willa S. dorobili Ryszardowi gebe.

    Mam nadzieje, ze ten material bedzie sie wyswietlal w Polsce:

    https://uk.news.yahoo.com/public-parade-richard-iiis-skeleton-005842868.html?vp=1#GnaD1Si

  462. Tanaka,
    Już myślałem, ze się załapię, ale odruchowo spojrzałem na skarpety – nie przejdzie; wyszczerzyłem się do lustra – uśmiech raczej wredny.
    Muszę obejść się smakiem.

  463. @@ mag, lonefather
    można wstępować i występować jak z tramwaju, metra, autobusu linii P, 127, taksówki, szatni, kawiarni, plaży, łaźni tureckiej i w ogóle – jak komu pasuje.

    @ sugadaddy
    ze skarpetami chyba dasz radę? a może nosisz ortodoksyjnie dziurawe?
    Z uśmiechem to rzecz względna. Na ten przykład jedna moja sąsiadka każdy mój uśmiech ma za parszywy. A druga – każdy za uroczy. Do tej drugiej co jakiś czas wstępuję. W celu współdzielenia objawienia.

  464. @Tanaka
    Psze Pana, a w onucach można. Jak powiszą dzień na płocie, to pachną jak kocur sąsiadki, ale czyste.

  465. Tanaka

    Uwage jedna mam na marginesie Panstwa „T”. Mianowicie zgadzam sie z pogladem, ze na siebie wzajem w pelni zasluguja i jedno warte drugiego. Niemniej poniewaz nikomu niczego zlego nie zycze, to sama mysl o „byciu zona Tomasza T.” napawa mnie nei tyle odraza, ile wrecz przerazeniem, to musze sie podzielic mysla, ktora mnie naszla. Jak znam kobiety, to nielekki los czeka Tomasza, bo jak sie Malgoska w mediach rozpedzi, to nie wychamuje, a rozpedzona bedzie musiala gdzies nabyta energie kinetyczna rozladowac i tym kims bedzie bez watpienia Pan Tomasz. Mozna juz teraz zakrzyknac: Biedny, biedny Tomasz! Ale na co zasluzyles to masz!

  466. anumlik
    22 marca o godz. 20:52
    Dobrze się od fachowca czegoś dowiedzieć, bo ja onuc nie nosiłem. Dlatego też zdawało mi się, że onuce na płocie tracą aromat rocqueforta, a zyskują świeżość zefirka. A tu się dowiaduję, że kotem na płocie zalatują.
    Może sugadaddy rozważy w miejsce skarpet nie-tego-ten..? Onuce mogą być w dowolnej z dwóch wersji, wszak Kościół jest przechodni, czyli przewiewny, więc aromat nie zostaje. Raczej wędruje z właścicielem.

    lonefather
    22 marca o godz. 21:08
    Żona rzeczona dysponuje wieloma rodzajami energii, nieznanymi fizyce. W tym energią polemiczną, objawioną i maciczną. Całkiem być może, że Małżonek Sakramentalnie Rzeczonej Poślubiony może zaznać licznych trudności od Małżonki Sakramentalnej, z powodu nierozproszonej zawczasu energii.
    Jednak jak donoszą oboje, wzajemnie doznawane trudności Utwierdzają Związek w Panu.

  467. Czytam, czytam. Lonefathera wysoko sobie cenie, ale cos zaczynam jak sugaddady podejrzewac, ze to nie ten lonefather. Cos on jakby zbyt rozkoszny.Nie ma w nim tego drapieznego pazura, ktorym szarpal wiadoma firme niczymTanaka czy Jerzy, tylko jakies takie zartobliwe nawet powiedzialbym zatoblisliwe przekomarzanie sie w ktore wciagnal anumlika i Tobermory.
    Czy to aby nie jakas krecia robota niejakiegio Aarna sprezynera, slynnego i namolnego dowcipnisia, ktory zalewal blog swoimi przemadrymi dywagacjami i nagle umilkl.A za to wszedobylski lonefather, ktory narzucil sie z roznymi konkursami, opanowal blog i wlasciwie nie mowi sie tu juz o naszym ukochanym koscielem tylko przerzuca sie tu przekladowymi perkalikami, w co dali sie wciagnac z pewnoscia swietni poligloci An. i To.
    Dlaczego zamilkl Tanaka, gdzie jest Rafal K.
    Mam takie podejrzenie, a przeciez nigdy nie bylem zwolennikiem teori spiskowych, ze prawdziwy lonefather zostal otruty przez Putina albo przez jakiegos innego lobuza z kk, a obecny to awatar, czyli inne wcielenie, albo po prostu slup.

  468. zak1953
    Jej bohu, rozumiem twoje rozżalenie, ale mówić że NIC, kompletnie NIC się w Polsce nie udało po 1989? I wszystko tylko o kant d… potłuc?
    O , mój drogi, co to, to nie!
    Znam Polskę nieźle, nie tylko na odcinku Śląsk Górny – Bawaria i nie tylko od 25 lat, czyli III RP.
    Zjeździłam ją wcześniej wszerz i wzdłuż, „będąc młodą dziennikarką”, a później już starszą, która miała możliwość obserwować zmiany po 1989, dziś jeżdżącą już tylko prywatnie po kraju (bo lubię), ale mającą oczy i uszy otwarte, więc mówienie o tym, że tzw. styropianowcy są winni całemu dzisiejszemu złu, bo NIC się nie udało, jest grubym nadużyciem i chyba głównie wyrazem frustracji pana 60+.
    Nie jestem od ciebie ani młodsza, ani starsza, ale nie ma we mnie aż tyle goryczy.
    Wszystko ma swoją cenę. Miała ją również tzw. transformacja, czyli nasz osobisty eksperyment na „żywym organizmie” w tej części Europy.
    Ja nie zakładałam, że będą „cuda wianki”. Nawet po latach. Być może, dałoby się mądrzej, lepiej, szybciej to wszystko urządzić. Być może… Nikt tego nie wie.
    Nie mogę się jednak zgodzić z twoim jednoznacznie czarnym przekazem, że o kant… itd.

  469. @Tanaka

    Kiedy – Kościele Przechodni –
    Wywiejesz aromat podspodni
    Z onuc, co marcowym kotem
    Wonieją. Porzuć pod płotem
    Nadzieję, że są ciebie godni.
    Ach, dnieje! Z Tanką? Nie, z nią!
    Z Kościoła przechodnią filią.

  470. Lewy
    Tanaka bynajmniej nie zamilkł, Rafał K. chwilowo tylko wziął sobie urlop, lonefather uwija się jak w ukropie, a ja też tu jestem dość czynna, czego nie raczyłeś zauważyć.
    Wiadomo, kobieta, nie człowiek.

  471. @Lewy, z godz. 22:00
    Polonem? Przy pomocy Służby Wniszniej Razwiedki Rosijskoj Fiederacji? I Watykańskiego Opus Dei? Si Vous êtes stupide?

  472. anumlik
    22 marca o godz. 22:09

    Onucę odwijam ostrożnie
    Z szacunkiem oraz nabożnie
    By ewaporu kadzidła nie zagubić
    I za Murem Hebronu się nim chlubić

  473. Lewy
    22 marca o godz. 22:00

    Może jest cosik na rzeczy.Ale u druha naszego lothefathera to pewniej chwilowy płodozmian. Ja zaś tu coś z pazurem wrzucam, choć fakt, przez czas jakiś nieco rzadziej. Ale i Ciebie samego mniej tu widzę.

  474. mag
    22 marca o godz. 22:11
    Wybacz mag, jestem absolutnie za kobietami, co wiesz, ale od czasu gdy stanelas w obronie trolla Kartki i zaatakowalas mnie z tego powodu, ze ja tego trolla nie moge scierpiec, dzentelmensko wycofalem sie i nie zareagowalem wtedy. wiec teraz tlumacze ci to ;nie to ze jestes kobieta, bo to w naszym ludzkim gatunku jest najlepsze, ale ze mimo twojej bezprzecznej inteligencji, dajesz sie nabierac na pustego narcyza, ktory nie majac nic do powiedzenia,stosuje paskudne chwyty wobec @Tjota, ktory mii mponuje wiedza no i jakams elementarna moralnoscia.
    Po prostu zamurowalo mnie , ze ty nie widzisz paraleli miedzy Kartka a Kaczynskim. Ze ty itneligentny czlowiek nie dostrzegasz tej immoralnosci i Kartka wydaje ci sie fajnym facetem.
    Ja wole glupawego Slawomirskiego o d tego zaklamanaego narcyza.Ija ze Salwomirskim nie wojuje, bo nie mozna wiojowac z dzieckiem.A Kartka to inna rzecz.To wredny zaklamanu trolli wlasnie z jego powodu ja wycofalem sie z blogu Passenta.Tak samo Stasieku, halen(ktory jeszcze daje tam glos)

  475. mag
    22 marca o godz. 22:11

    Maguś, przebóg, kobieta to nadczłowiek ! Co spojrzę na jaki soc-pomnik to się utwierdzam, jak Kalina Jędrusik chciała.
    Ale kudy socu do sosu maryjnego ! Przenajświętsza to dopiero Nadkobieta. Tak nad, że niejedno chłopię sromotnie odczuwało własne pod.
    Żarty żartami, ale jest jak mówię. Przecież Kościół kat stoi na kobiecie. Ona jak ten filar, głęboko w ziemię wciśnięta, a oni, stojąc na ich głowach, bajeczki z epidiaskopu sobie puszczają.

  476. anumlik
    22 marca o godz. 22:22
    Pozwol anumliku na strone.Ja ci wiec powiem,ze nigdy nie wiadomo, bo ja jak wypije troche cote du rhone, to wtedy lepiej mysle,i ja sobie wyobrazam, ze skoro ruscy otruli polonem Lecha Kaczynskiego, nie to chyba albo raczej Litwinienke zestrzelili w Smolensku, to nie moze byc nie mozliwe, aby papa Franciszek nie potrafil zastrzelic; no wlasnie kogo ?
    Chlopaki, po dlugich przemysleniach doszedlem do wniosku, ze papa Franciszek nie strzeli, on ma slowo boze i to mu i jego poprzednikom od 2000 lat wystarczylo

  477. Tanaka
    Jest duża nadzieja , że kościół się w końcu na kobiecie przejedzie. Jeszcze stoi. Ale do czasu. Musi tylko wymrzeć to samo pokolenie (również kobiet), które dziś reprezentują abepy takie, jak Hozer czy Michalik. Po prostu pewnego dnia spełnią się słowa ks. Lemańskiego.
    Należę wprawdzie do tego pokolenia i nie jestem w swoich poglądach odosobniona, ale już dawno dla kościoła stracona.

  478. @Tanaka, z godz. 22:45
    Przeca wszystkie kościoły „stoją na kobiecie”. Na co starałem się delikatnie zwrócić uwagę nieocenionego (i za pomocą Polonu „sprzątniętego” – kaput! – przez @Lewego) @lothefathera, gdy spytałem go – kwadrans po wejściu staruszki Ziemi w równonoc – czy wie co to za zwierzę Sabat Ostara. A to zwierzę, to obrządek na cześć baby. Matki bogów. Obrządkowany (do dziś, bo ma swoich wyznawców) na cześć Ēostre, czyli bogini matki, ale i Afrodyty, Asztarte, Astary, Persefony, Hathor, Kali, Ishtar, Łady oraz – obecnie na całym świece – Maryi Panny. Zauważ, @Tanako, że nie jest czczona w islamie Kobieta-Matka-Bogów, choć Sara w judaizmie zajmuje miejsce poczesne, niemal równe Mojżeszowi. Abraham w islamie jest czczony, a Hagar, z którą Abraham spłodził Ismaela – nie. Ot, zagwozdka genderowo-muzułmańska.

  479. Lewy
    Do głowy mi nie przyszło, że jesteś taki pamiętliwy i zawzięty.
    Toć dawno już pokłóciłam się, a raczej nawrzucałam kulturalnie głównie Kartce z podróży i innym gwiazdom u Passenta i w ogóle przestałam tam bywać.
    Z nieładną, bo mściwą satysfakcją, obserwuję, jak ten blog się wyradza i podupada najwyraźniej, co widać choćby po malejącej frekwencji.
    A ostrzegałam, krakałam od kilku co najmniej miesięcy!
    Pozdrówka

  480. Ale sie ubawilem czytajac tekst z blogu Jacka Zakowskiego:

    http://zakowski.blog.polityka.pl/2015/03/19/inwazja-katolickosci/?nocheck=1

    (z apostrofem)

    Komenty jak zwykle na roznym poziomie. Pare nawet depcze @Tanaka po pietach. Ale sami mozecie sie pobawic, wiec nie bede zabawy wam odbieral. Najbardziej jednak rozbawil mnie Jacek Zakowski, ktory lekka reka nakreslil obrazek wielkiej pieknosci, a po nakresleniu polecial dalej snuc rozwazania.

    Miod/malina obrazek jest taki: „im wieksza laickosc spoleczenstwa, tym wieksza obecnosc katolicka w mediach”, lub podobnie, ale w tym sensie. Otoz czytajac powyzsze slowa naszla mnie mysl krotochwilna, ze gdyby kontynuowac opisany proces, to moglibysmy skonczyc jako spoleczenstwo 100%, lub niemal 100% laickie, za to majace neiustajaca msze na wszystkich kanalach radia i telewizji z ulubiencem Hoserem Henrykiem i reszta jego kolesi z epidiaskopu. Wszystkim byloby lzej. Co innego utrzymac 140 kolesi z epidiaskopu, a co innego lozyc na 60, czy 70 tysiecy. Oni jako „gwiazdy medialne i celebryci zarazem” uczciwie by zarabiali i nie musieliby lupic panstwa polskiego, krasc i wyludzac, czy wyciskac z wdow i sierot. I byloby tak pieknie i tanio. Ze az nie do uwierzenia.

    Z mysli krotochwilnej sie rozesmiawszy, an nowo popatrzylem na smiale spostrzezenie red Jacka Zakowskiego i juz nie jajcarsko, tylko calkiem na powaznie, pomyslalem sobie tak. Coraz bardziej i coraz wiecej roznistych sukienkowych i koloratkowych, czy innych terlkowskopodobnych pojawia sie w mediach publicznych, ze juz red Krasko jest na skraju i resztka sil sie powstrzymuje, zeby nie zaczynac „Wiadomosci” od „niech bedzie pochwalony….” . Ja w kazdym razie sie nei zdziwie, gdy ktoregos wieczora uslysze zamiast „dobry wieczor Panstwu, niech bedzie…”. Tym bardziej, ze juz od dawna mowi glosem takim jakby msze odprawial, a nie informowal … Umocniony tym i podobnymi obrazkami, poszedlem o kroczek dalej i pomyslalem, ze red Zakowski pominal cos niezmiernie waznego. Mianowicie nie wspomnial, ze kosciol katolicki i jego epidiaskop, od momentu zmien w 1989r zaprzstal zawracania sobie glowy szerzeniem wiary i nauczaniem wiary, a zajal sie wprowadzaniem wiary do zycia panstwowego przez naciski na tworzacych prawo, by interesy kosciola katolickiego i jego „nauczanie” byly uwzgledniane w tworzonym prawie. Zadbal kosciol katolicki by uwolnic sie od nauczania wiary w salkach katechetycznych i do szkol wprowadzil szerzenie wiary pod mylaca nazwa Religii, do uroczystosci panstwowych wszelkich szczebli sie kosciol podczepil i oczywiscie do mediow, czyli obecnosci w mediach. Sam nie ogladam, wiec sie zdaje na obserwacje Jacka Zakowskiego, ze koloratkowych i innych ksiezulkow, w mediach publicznych jest pelno od rana do wieczora. I tu ogarnelo mnie rozbawienie, o ktorym wspomnialem na poczatku. Bo obrazek jest taki: Katolicki kosciol wszedzie, wszedzie nieustanni i nieustajaco widziany, a w srodku proznia laicka. To wyglada tak, ze jakby im dawac i pozwalac sie medialnie panoszyc i w mediach swoje glupstwa wygadywac, to sie odczepia i bedzie im wszystko jedno, czy ktos prawowiernie, czy po gejowsku kocha, czy z kliniki polozniczej, czy z invitro. I ten obrazek mnie juz do konca rozbawil, po pierwszym krotochwilnym.

    NApisalem powyzsze i odeszlo moje rozbawienie. Mysl niewesola na mnie spadla, ze to nie tak, ze niemozliwe, ze sobie epidiaskop nei zdaje sprawy, ze ot droga ku zagladzie. Nie wierze, ze cwaniacy z Episkopatu nie zdaja sobie z tego sprawy. Jestem pewien, ze zdaja, wiec dlaczego? Dlaczego tak to wyglada? Moze dlatego, ze jak jeszcze ciut mocniej sie wkreca, ciut mocniej opanuja, to za pomoca opanowanych mediow, szkoly opanowanej, opanowanego zycia publicznego i wplywu na prawo stanowione jeszcze mocniaj opanuja i umocnia swoje panowanie nad oglupionym doszczetnie spoleczenstwem? Ponury i mam nadzieje kompletnie fikcyjny scenariusz, ale czy wykluczony?

  481. Starusze(cze)k (11:24)

    „No i normalnym jest, że Orteqa nie może się zalogować jako użytkiwnik konta Orteq, chociaż ten awatar nie jest klawiaturowo niemy i bardzo wyraźnie męski. (Subtelnisie zauważą podwójne przeczenie w poprzednim zdaniu ?pas¿). Dla wyrastającego kanadyjskiego poloinijnego mlodego pokolenia zsiadłe mleko oraz żur są produktami zepsutymi przed dostawą do sklepu. Niektórzy tutejsi i niektóre tutejsze są zepsute w łonie polszczyzny. Tamtejszy ZUS przyszłemu obywatelowi ofiarowuje początkowy znaczny kapitał zanim kobieta zażyje tabletkę po. ”

    Nie moge nigdzie znalezc Staruszek Translate. Zbanowany w Sieci calej? Google Translate nie radzi sobie. Wiec jak zyc?

    Bez zrozumienia Starusze(cz)ka zycie przestaje miec cel. W przeciwienstwie do niezrozumienia dlaczego passentowi makkartysci banuja Jasnego Gwinta. Bo z tym akurat niezrozumieniem to wlasciwie zyje sie latwiej

  482. TVP

    Tia, obejzalem… Wiadomosci… Prowadzila Beata Tadla, a nie red P. Krasko z naboznym glosikiem. O Ryszardzie III bylo, co dobrze, o tym ze obecna krolowa jest spadkobierczynia Tudorow, ktorzy Ryszarda „zalatwili” nie napomknieto… Ma byc wreszcie porzadek z reklamami, wydaje sie, ze dobrze, ale dobrze nie bedzie, bo w Ustawie do „jednej bryczki” zaprzegnieto trzy konie, kazdy w innym kierunku rwace. Zagwozdka dla samorzadow beda plany przestrzenne, ktore musza uwzgledniac wymogi ustawy „porzadkowej” i na nich samorzady, z braku kasy w kasach, najpewniej beda sie wykladac. Czy to pociagnie za soba robienie porzadku, w dzikim chaosie relam, zobaczymy. Uwaznego odbiorce wiadomosci musial rozbawic do rozpuku, w pierwszym momencie, komentarz do przemarszu amerykanskiej dywizji kawalerii pancernej, z Estonii, przez Lotwe, Litwe i Polske do Niemiec. Komentarz byl mniej wiecej taki, ze to jest manifestacja, wobec Rosji, sily i obecnosci armii amerykanskiej, na terenach Panstw Nato zagrozonych przez Federacje ROsyjska. Hmmmm…. wycofywanie wspomnianej dywizji, manifestacja obecnosci? Moze dla dowcipnego komentatora z TVP, ale nei dla mnie, ani dla Rosjan. KAzdy kto to widzial, widzial to co ja i co widzieli rosyjscy sztabowcy, ze jest dokladnie na odwrot, ze sie amerykanska obecnosc na terenach panstw zagrozonych ZMNIEJSZA, co parokrotnie, wbrew obrazkom pokazywanym, jest nazywane ZWIEKSZANIEM. Zupelnie jakbym swojego ulubionego Henryka H. sluchal, u ktorego tez wszystko jest dokladnie na odwrot, niz znacza slowa wypowiedziane. Jesli to nie jest efekt glupoty jakiegos redaktora, to musi, jest to przyklad ewidentnej hipokryzji i traktowania widzow Wiadomosci jak kompletnych idiotow. I kwiatuszek wienczacy informacyjne dzielo wieczora, czyli fotka Prezydenta Komorowskiego, z dwoma sponsorami filmu „Bitwa Warszawska”. Po jakims czasie okazalo sie, ze sponsorzy lekko sobie na chojnosc pozwolili, bo nie ze swojego, tylko kradzionego. Fotke i chojnosc zostawiamy na boku, a zajmijmy sie wredna manipulacja jakiej sie w TVP dopuszczono. Wrednosc polega na proporcjach. Krzykaczy z PiS insynuujacych, ze Prezydent znal „sponsorow”, czego dowodem ma byc slynna fotka, pokazano 7 razy. Odpor fali oszczerstw bylo dwa. Jedno to byla wypowiedz prof Nalecza, kiepska technicznie, ze to zdjecie przypadkowo zrobine na premierze i oskarzenia sa smieszne. Drugie, to wypowiedz posla SLD Jerzego Wenderlicha … Uwazacie! Drugim, pokazanym przez TVP, obronca Prezydenta z PO jest posel SLD. Czysta manipulacja. Prosze Panstwa, TVP mowi tym , popatrzcie sami, SLD ustami swojego posla wspiera Prezydenta z PO… Pouczajace, bardzo pouczajace byly dzisiejsze Wiadomosci TVP. (niedzielne znaczy sie)

  483. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.

    „Przeszczep kupy to skuteczny lek” – pisała gazeta.pl i dalej pisze. Uważam to za bardziej doniosły temat niż…no. Wspominam z satysfakcją, bo moi bracia goryle odkryły to znacznie wcześniej niż homo sapiens. Choć niewykluczone, że homo w czasach przedhistorycznych też to odkrył, ale zafascynowany innymi odkryciami – zapomniał.

  484. lonefather
    23 marca o godz. 0:45

    To by znaczyło, że Jacek Żakowski przywołuje wiecznie żywą tezę Stalina: im bardziej rewolucja zwycięża, tym większy opór imperialistów i pogrobowców. Kiedy wreszcie rewolucja całkiem zwycięży, to całkiem zostanie przygnieciona przez tychże pogrobowców.
    Co się dosyć dokładnie stało.
    Działa to w dwie strony, więc będzie powrót do rewolucji. Właściwie już jest. Fukuyama zapomniał, że wahadło nie może stać w miejscu, bo życie sprzeciwia się martwocie, a martwota – życiu.
    Kościół kat identycznie podlega powszechnej regule u Jacka Żakowskiego: im bardziej społeczeństwo laickie, tym więcej Kościoła kat w życiu publicznym tegoż społeczeństwa. Wreszcie, jak zauważasz, kiedy laickość zwycięży, to się okaże, że Kościół kat. jest wszędzie.

    I tak się dzieje. Powtarzam moją stalinowską tezę od dawna: Kościołowi kat katolicy-wierni nie są już od dawna do niczego potrzebni, poza jednym – robieniem za czerń, masę, tłuszczę ludzką w celu szantażowania, jątrzenia, przywalania swoją masą wszystkiego co wskażą biskupi.
    Wododział został już zbudowany” rzeki pieniędzy od Polaka płyną kaskadami do biskupa i jego Watykanu.
    Stalin był w miarę rozgarniętym uczniem Watykanu i soboru, ale Watykan jest jeszcze lepszym uczniem Stalina. Jak w ZSRR odwracano bieg rzek, nawadniając pola kosztem wysychania całych krajów i jezior (vide dawne gigantyczne jezioro Aralskie z którego niemal nic nie zostało, a dawne miasteczka portowe są teraz ze 100 km od brzegu, zasypywane piachem), tak Watykan ze swoim Kościołem kat odwrócił bieg rzek pieniędzy od Polaka ku sobie.
    A katolicki tłum ma wyłącznie wrzeszczeć, by nie dopuścić do przywrócenia nawodnienia Polski.
    Dlatego nie ma najmniejszego znaczenia, że katolika w Polaku niewiele zostało, co pokazują kolejne, świeże, badania. Dla biskupów dalej 95% Polaków to katolicy. Ma być groźny, mroczny tłum . I jest.

  485. lonefather
    23 marca o godz. 2:40
    Tadlokraśka to krasna para. Jako krasnale robią co lubią i za co dobrze im płacą. Widziałeś jakiekolwiek wydanie dziennika TVP niezmanipulowane? To telereguła: jak w rzeczywistości coś maleje, to w tv rośnie. I odwrotnie.

  486. pombocek
    23 marca o godz. 8:28

    …i wszyscy święci !
    Najlepiej – tutejsi.

  487. Kochanieńcy, będę zobowiązany jak napiszecie mi, co się stało z blogiem Żakowiaka, bom nie w temacie.

    Magulek, widzę że miałaś w zeszłym tygodniu znowu siermiężnego globusa. Ruszyć się powinnaś z tego emeryckiego Żoliburza na miasto. Próżną wreszcie zobaczyć, przejechać się M2 wycieczkowo.

    Żabencja, cieszę się, że sprawiłem Ci radość kochanieńka, modyfikując Twoją ksywencję. 😉

  488. Zeby mi Mag nie wmawiala mizoginizmu, posluze sie cytatem(jak zwykle z Boya)

    …Ktorys z historykow zrobil uwage, ze kobiety na tronie byly zawsze wielkimi monarchiniami. W istocie, moze to jest kobieca rzecz owa gospodarka kraju, ktora prowadzi sie rownoczesnie w salonie i w kuchni – kuchni politycznej gdzie potrzeba tyle pozytywnego zmyslu, instynktownego odgadywania ludzi. Przy tym krolowa ma wiecej szans, aby byc dobrze obsluzona, niz krol:poddanstwo pokrywa sie tu z instynktem rycerskim; sluzac rzadowi, sluzy sie zarazem damie…Indywidualnosc kazdego krola wyrazala sie przede wszystkim w wojnie:winien byl ja sam sobie wobec historii; krolowa nie miala tego obowiazku, ambicje jej mogly byc raczej organizacyjne, gospodarcze.Zdrowy rozum wskazuje jej, ze spalic sobie nawzajem kilka miast i kilkaset wsi, spustoszyc nawzajem kraje przez zoldakow, oproznic skarb do cna i – zawrzec honorowy pokoj, to zaden interes.
    Totez Elzbieta przez trzydziesci lat wykrecala sie od wojny, w ktorej chcialy ja wciagnac temperamenty junakow. I podczas gdy Filip hiszpanski, goniac mare panowania nad swiatem, wtracil swoja Hiszpanie w przepasc, Elzbieta, myslac jedynie o dobrobycie malej Angli, utorowala jej droge do panowania nad swiatem.0. Przez handel i przez Szekspira.

    Szkoda, ze Putin nie jest jak Kopernik kobieta.

  489. Odnośnie kobiet, to ja w wyborach samorządowych oddałem wszystkie cztery głosy na babeczki.

  490. Żorż Ponimirski
    Kochaneńki
    M2 pojechałam na wycieczkę za Wisłę od razu pierwszego dnia, przesiadwszy się na Świętokrzyskiej, jak tylko te linię roztrwarli. Ba, opisałam nawet entuzjastycznie swoje wrażenia. Widać ci umkło.
    A „zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz” wcale nie jest taki znowu emerycki, na pewno nie w większym stopniu niż twoje Śródmieście. Starzy zresztą wymierają, widzę to po moich bloczkach jeszcze przedwojennych, a nowi lokatorzy są przeważnie młodzi, dzieciaci itd.
    Też mnie intryguje, co się stało z blogiem Żakowskiego. Podpadł za swój ostatni wpis? Interweniowały epidiaskopy?

  491. Staruszek Translate nie jest towarem.

  492. Lewy
    Ty mi się tu Boyem nie zasłaniaj, tylko uderz się w swoje osobiste piersi.
    Zresztą nie zarzuciłam ci mizoginizmu, jeno nie zwracanie uwagi na panie tu występujące, a na wszystkich blogach pojawiają się coraz rzadziej. Chyba o czymś to świadczy.
    Na en Passent już żadnej nie spotkasz (czasem jeszcze Ewę-Joannę, a Sylwia to przecież dawny TO), bo zostały skutecznie przez koleżków blogowych zniechęcone, mówiąc eufemistycznie.

  493. Mag, no właśnie. Z ostatnim wpisem ostro pojechał po katabasach i tematach okołokatabasowych, a więc może, kto wie. Skoro komuchy u nas wprowadziły religię, podpisały końkordat, to piorun wie, co ta nasza Polityka wyprawia. Wszystko jest możliwe, oprócz tego, że jest bóg oczywiście. 😉

    Ja w piątek wyskoczyłem na Prażkę M2, bo na Brzeskiej w Offside był punkowy koncert. Nie masz wrażenia, że jesteś w innym mieście, jak przejedziesz na Pragę? Nie mówię to u prawej stronie jako takiej, ale o Pradze właściwej.

    Czytacie Forum? To już 5 dyszek stuknęło. Żal mi tylko tej formy tygodniowej. Wyrózniali się wtedy na rynku prasy wspaniałymi okładkami. Jak zmienili na dwutygodnik, jakość okładek upadła.

  494. @ Żorż, mag
    Proszę się wstrzymać z teoriami o zniknięciu blogu Jacka Żakowskiego. To tylko błąd techniczny. Zgłosiłem redakcji i myślę, że za chwilę się pojawi tam, gdzie był.

  495. Już wrócił na swoje miejsce.

  496. Żorżyku
    Coś dziwnego jest z tą Pragą. Zwłaszcza okolice Targowej, Brzeska Ząbkowska, Szwedzka – to jakby inne miasto niż Warszawa prawobrzeżna. Teraz może w mniejszym stopniu, bo rewitalizacje ulic, kamienic, dość udane „plomby”, ale zawsze zalatywało mi tam już Azją, jakąś taką wschodniością (może to obecność cerkwi, nazwy wakzałów – wschodni, wileński, słynny bazar Różyckiego, potem ten na dawnym stadionie narodowym, przez którego bliskość ucierpiała nieco sąsiedzka i snobistyczna Saska Kępa.

  497. Wszystko po trochu wpływa na taki obraz Pragi, a przede wszystkim twarze jej mieszkańców.

  498. mag
    22 marca o godz. 18:19 Tanaka
    To weź i zapisz mnie na członka, pardą, członkinię swego kościoła.
    Bardzo mi się podoba , że można szybko wstąpić i wystąpić, w razie gdyby…

    Przyklad na publiczne samookaleczenie.

    Slawomirski

  499. To chyba dobra wiadomosc, ze Marcin K. molestowany w dziecinstwie, zawarl ugode z diecezja Kolobrzeska i parafia, czyli kosciolem katolickim. Dostanie 150 tysiecy zlotych, swiadomie pominalem slowo „odszkodowania”, bo kosciol wymogl zeby ta kwota byla okreslona jako „gestu chrześcijańskiej pomocy”…

    WIdac, ze ugoda zostala zawarta by uniknac wyroku skazujacego z wyraznym wskazaniem winy, winnego i tego, ze winni maja ofierze zrekompensowac wine.

    Ciekawe, czy brak wyroku skazujacego bedzie mial wplyw na poznieksze wyroki w sprawach o pedofilie i molestowanie jakich ksieza katoliccy dopuszczaja sie?

    Ciekawe, czy spelni sie moje przypuszczenie, ze wyrok w sprawie „Marcina K.” uruchomi lawine spraw?

    Przypomne moje domniemanie, ze jak sie ludzie zwiedza, ze mozna dostac „grube tysiace” za to, ze ksiadz molestowal, to skuszeni pieniedzmi przestana sie zastanawiac i pojda wyszarpac to co sie im „slusznie nalezy”. Zobaczymy. Warunkiem jest naglosnienie tego ile dostal za molestowania Marcin K..

  500. Tego nie wyobrazalem sobie, z ebede w jednym tramwaju ze Slawo… Chyba przejade z przystanek, czy dwa i popatrze co sie z tym wiaze…

  501. lonefather
    „W jednym tramwaju ze Sławo”?
    Bardzo jesteś tajemniczy i enigmatyczny.

  502. mag
    23 marca o godz. 17:38

    WIdze, ze nie zauwazylas, ze Slawo tez wstapil do kosciola (inaczej tramwaju, lub metra, jak kto chce) Tanaki…

    Przewin ciut w gore do wpisu Slawo z godziny 23 marca o godz. 16:03

    Az mnie sie chcialo wysiadac natychmiast, ale sie powstrzymam jeszcze na chwile i popatrze co sie bedzie dziac…

  503. Kawalek wyzej jest moj post ze sprawozdaniem z wizyty na blogu Jacka Zakowskiego.

    O ciekawym, jak zwykle poscie Tanaki napisalem.

    Pominalem swoje zadziwienie iloscia „zmoderowanych”, czyli zniknietych postow. Nicknamy sie powtarzaja jak na kazdym blogu i i tak posty kilku blogowiczow z 19 marca sa „poznikane”, a posty tych samych blogowiczow z 20go, 21go i 22go marca byly dostepne…

    Co u diaska? Jednego dnia cokolwiek @takei-butei napisal, bylo BE i zostalo zmoderowane, a w ciagu nastepnych dni wszystkie posty @takei-butei sa do poczytania. Jednego dnia BE, w nastepne dni CACY. Wierzy w to ktokolwiek?

    Bo ja nie!

    Jest to obrazek dzialania aktualnego redaktora. Jednego dnia jest ktos, komu sie nie podoba i kasuje, drugiego jest bardziej tolerancyjny redaktor i wpis zostaje nie „zmoderowany”.

    To oznacza, ze nie ma jednej linii pogladowej. Nie ma rowniez pelnej swobody wypowiedzi, czyli zgody na wypowiedzi sprzeczne z pogladami aktualnego redaktora moderujacego.

    Moim zdaniem jest to zaprzeczenie swobody dyskusji i wymuszanie „jedynej slusznej linii”. Jakby kto nie wiedzial, to jest to prosciutenka droga do niszczenia demokracji, do niszczenia wolnosci wypowiadania sie i dyskutowania.

    Jak dla mnie, to mozliwosc poznawania innych niz wlasne poglady daje szanse na weryfikacje wlasnych pogladow, daje szanse na znalezienie argumentow na zbicie pogladow innych. Daje szanse na poznawanie tego z czym sie przyjdzie mierzyc w zyciu publicznym i nie byc zaskoczonym.

    A poza tym, to sadze, ze nadgorliwiec moderator robi Jackowi Zakowskiemu wbrew. Sadze, ze gdyby Jacek Zakowski sam sobie moderowal swojego bloga, to sam nigdy by nie pokasowal wkasowanych postow. TAk sadze i nie sadze zebym sie mylil.

  504. .
    .
    14 z 71 to = 20%

    Czy ktokolwiek z Was widzial tak pomoderowany blog jak ostatni wpis u Jacka Zakowskiego? I wszystkie moderacje wylacznie z 19 Marca 2015.

  505. @lonefather, z godz. 17:50
    Sławo nie wsiadł do tramwaju przechodniego Tanaki, roztrzepany Lonefatherku. On o 16:03 cytuje (bez cudzysłowu) Mag. I opatruje komentarzem ni pięć ni w dziesięć.

  506. mag (12:27)

    „Coś dziwnego jest z tą Pragą. Zwłaszcza okolice Targowej, Brzeska Ząbkowska, Szwedzka – to jakby inne miasto niż Warszawa prawobrzeżna.”

    Ki czort? Czyzbym mankutem zostal na stare lata? A moze to mag(us) mankutka jest?

    „Praga – centralna część prawobrzeżnej Warszawy (leżąca na wschód od Wisły)”

  507. No juz dobrze, dobrze. Nikt tej Pragi nigdzie nie przenosil. Ona sie tylko wyalienowala z miasta pn. Warszawa Prawobrzezna.

    Bylbym wdzieczny za poglebienie tematu tego wyalienowania sie Pragi z Pragi. Dawno tam nie bylem

  508. Dla zainteresowanych muzą – posłuchajcie jak Prince wymiata:
    https://www.facebook.com/video.php?v=1577347799170141

  509. anumlik
    23 marca o godz. 18:24

    Uffff jaka ulga! Slusznie, nie doczytalem, ze um @mag zacytowal …

    @mag jedziemy dalej, Slawa z nami nie ma.

    @anumlik lonefather piszemy zawsze z malej literki. Nawet jesli rozpoczyna nowe zdanie. I najlepsza forma okazywania szacunku lonefather, jest pisanie jego nickname zawsze z malej litery.

  510. Tak jak lonefather zawsze pamieta, zeby nigdy, ale to nigdy nie napisac nickname anumlik z duzego „A”.

  511. @lonefather
    No dobra, dobra. Szacunek zostawmy na boku. Ja tak bardziej z przyzwyczajenia, bo bywam czasem dobrze wychowanym polonistą purystą. Ale fakt – nicknamy piszemy tak, jak sobie ksywiaczek życzy. Też jestem „mały anumlik”.

  512. @lonefather, i za to Cie lubie, ze zdajesz sobie sprawe, ze samo narzekanie nic nie daje, trzeba choc malutkiego czynu. Na dodatek zmobilizowales mnie, bo najpierw pomyslalam, zrobie to… jutro rano (najpracowitszy dzien tygodnia), a tak nie tylko wydrukowalam, ale juz dwie wepchelam komus.
    Dlatego zapytalam o podpis elektroniczny, bo ja skladam taki przynajmniej raz na tydzien na rozne petycje do Kongresu itp. Zawsze przy okazji podsuwaja do klikniecia donacje, z bardzo rzadka – daje. Bez pieniedzy nic sie niestety nie zdziala.

  513. Orteq
    23 marca o godz. 18:31

    Pewnie @mag z Zorzykiem Tobie opowiedza o wyalienowaniu sie Pragi z Pragi.

    JA opowiem dowcip, jedyny, ktory znam, gdzie sie Praga pojawia. Warszawska Praga, a nie czeska.

    We Francji odbywa sie miedzynarodowy konkurs sommelierow. Ku kompletnemu zaskoczeniu wszystkich eliminacje na pierwszym miejscu zakonczyl Polak. Odbywa sie final i znow Polak idzie jak burza. Nie tylko winnice, roczniki, szczepy, ale i z ktorego stoku pochodzily zbiory, ale rowniez, w ktorej ze slynnych beczek wino dojrzewalo. Zszokowane jury postanowilo cos z tym zrobic i wyslalo asystenta by zdobyl cos, czego Polak z pewnoscia nie rozpozna. Kolejni kandydaci na mistrza sommelierskiego lepiej gorzej rozpoznaja, w koncu przychodzi pora na naszego rodaka. Pierwsza, druga, trzecia proba bezblednie zaliczone. Mocno juz zdenerwowany przewodniczacy jury nalewa kolejna probke i podaje Polakowi. Ten wacha, zamysla sie, jeszcze raz wacha, delikatnie probuje, otwiera oczy, usmiecha sie i mowi: Ruda Zoska, kiedys Brzeska 48 mieszkania 3, ale skad sie wziela w Paryzu, to nie wiem.

  514. Orteq(usiu)
    Cholera jasna, pomyliły mi się brzegi.
    Prawobrzeżna w Warszawie jest Praga, ofcors.
    Ale moje uwagi na jej temat, plus to co pisze Żorż – pozostają bez zmian.

  515. Ja przepraszam. Ja musze spowazniec na moment. I od tematyki blogu zwekslowac kapke

    Przeczytane po polsku:

    „Prezydent Bronislaw Komorowski w Brukseli mowil o bezpieczenstwie w Europie. Podkreslal potrzebe `wzmocnienia wiezi transatlantyckich’. `Geologowie twierdza, ze za 200 milionow lat Europa i USA sie polacza. Po co czekac tak dlugo’. To wszystko – a propos obecnosci sil NATO w Polsce.”

    Przeczytane w innych jezykach

    http://www.defensenews.com/story/defense/land/2015/03/18/us-army-dragoon-ride/24903247/

    „Wojskowy konwoj USA paraduje przez Europe Wschodnia… Putin podobne do amerykanskich manewry robi, caly czas, wewnatrz wlasnego terytorium. Jak dotad, tylko wewnatrz swojego terytorium – powiedzial Lt. Gen. Ben Hodges, najwyzszy stopniem amerykanski dowodca w Europie ”

    Rzeczywiscie tak jest. Poza wlasnym terytorium Putin nie ma czasu na manewry. Tam mus uzywac ostrej amunicji. Szczegolnie po zaatakowaniu przez sily Kijowa.

    Dowodca dowodcy Hodgesa, Obama, wciaz pozwala swoim na bezproduktywne parady. Operowanie ostra amunicja nakazawszy marionetce Poruchankowi Petrowi.

    PS. Mag(us). A juz myslalem, ze znalazlem dyplomatyczne rozwiazanie pod 18:31. Singleparentowi dzieki za swiez(aw)y dowcip. Rzeczywiscie w Prage wcisniety paluchem

  516. Przepraszam. Ja musze spowazniec na moment. I od tematyki blogu zwekslowac kapke

    Przeczytane po polsku:

    “Prezydent Bronislaw Komorowski w Brukseli mowil o bezpieczenstwie w Europie. Podkreslal potrzebe `wzmocnienia wiezi transatlantyckich’. `Geologowie twierdza, ze za 200 milionow lat Europa i USA sie polacza. Po co czekac tak dlugo’. To wszystko – a propos obecnosci sil NATO w Polsce.”

    Przeczytane w innych jezykach

    ‚http://www.defensenews.com/story/defense/land/2015/03/18/us-army-dragoon-ride/24903247/

    “Wojskowy konwoj USA paraduje przez Europe Wschodnia… Putin podobne do amerykanskich manewry robi, caly czas, wewnatrz wlasnego terytorium. Jak dotad, tylko wewnatrz swojego terytorium – powiedzial Lt. Gen. Ben Hodges, najwyzszy stopniem amerykanski dowodca w Europie ”

    Rzeczywiscie tak jest. Poza wlasnym terytorium Putin nie ma czasu na manewry. Tam mus uzywac ostrej amunicji. Szczegolnie po zaatakowaniu przez sily Kijowa.

    Dowodca dowodcy Hodgesa, Obama, wciaz pozwala swoim na bezproduktywne parady. Operowanie ostra amunicja nakazawszy marionetce Poruchankowi Petrowi.

    PS. Mag(us). A juz myslalem, ze znalazlem dyplomatyczne rozwiazanie pod 18:31. Singleparentowi dzieki za swiez(aw)y dowcip. Rzeczywiscie w Prage wcisniety paluchem

  517. lonefather
    Dobre!
    Tak drzewiej było na Brzeskiej. Pamiętam z młodości, jak kiedyś zabrakło w nocy wódeczki i jechaliśmy na Brzeską (adresu nie pomnę). Malo tego , można było dostać gorące pyzy, takie jak na pobliskim „Różyckim”, przez całą dobę.

  518. @ sugadaddy. to o tych rozstrzeliwanych przez dum-dum pieskach „chyba bylo w NYT”, czy tak ci sie wydawalo. ze bylo?
    Osobiscie , kiedy cos pisze to staram sie trzymac prawdy, a juz na pewno tak robie, kiedy staram sie komus cos dowalic, bo moze z kolei on bedzie chcial mi „odwalic’
    Wspominal M. Wankowicz, jak jego corka pracujac jako reaserch -ystka w jakims tygodniku obdzwonila pol swiata, bo autor napisal niebieskie oczy Egipcjanina. Czy jest to mozliwe? No coz bylo to dawno….
    Link, ktory mi zalaczyles nie koloruje sie, a wiec i nie otwiera. Nie sadze, ze zawieral cos milego, wiec chyba przeboleje.

  519. Orteq
    23 marca o godz. 19:37

    Jakim „paluchem wcisniete”???????

    Brzeska! Toz to samo serce Pragi, bijace jej rytmem i pulsem.

  520. @lonefather, z godz. 19:14
    Niezły ten dowcip. Odwzajemnię się witzem – również o sommelierze. Podobny konkurs; facet wszystkie szczepy, roczniki, gatunki, winnice, stoki i nachylenia, beczki oraz brzeczki – bezbłędnie rozpoznaje. Zdenerwowany przewodniczący nalewa do wysmukłego Riedela odrobinę czegoś z menzurki. Sommelier próbuje:
    – Mocz?
    Następny łyczek. Rozciera językiem po podniebieniu:
    – Mocz???
    Wypija resztę:
    – Mocz!!!

    Żebyś Ty widział, @lonefatherku minę każdego, kto słyszy ten dowcip. Ooo, właśnie taką.

  521. mag
    23 marca o godz. 19:39

    Brzeska byla alternatwa Pl Zbawiciela. Jak na Zbawiciela byla posucha, lub milicyjna oblawa, to Brzeska byla pewniakiem… Tam po nocy milicja sie raczej nie zapuszczala, jesli bardzo nie musiala.

  522. anumlik
    23 marca o godz. 19:52

    Tez dobre. Obsmialem sie do lez … ide nalac wina. Twoje zdrowie!

  523. Cytat z polskojęzycznej Wiki:
    prawy brzeg znajduje się po prawej stronie obserwatora zwróconego twarzą w dół biegu rzeki, lewy analogicznie. Posuwając się w górę biegu rzeki, prawy brzeg mamy po swojej lewej stronie, a lewy brzeg po prawej

    Z głowy staruszka:

    Jesienią 1944 roku lewobrzeżna Warszawa była ofiarą masowych wysiedleń oraz celowego burzenia. Na prawym brzegu warszawskiego odcinka rzeki stały wojska ZSRR wraz z podległymi im oddziałami polskimi.

    Jako niemowlę zostałem przeniesiony przez obóz w Pruszkowie i z domu mego urodzenia obok dawnej fabryki Philipsa została tylko sterta gruzów. Kilkaset tysięcy mieszkańców dawnej stolicy zostało zabitych w różnych okolicznościach. W szczególności całe rodziny rozpoznane jako żydowskie zginęły, a ich mieszkania zostały metodycznie zburzone.

    Po 17-m stycznia 1945-go roku dawne mieszkania rodzin żydowskich na prawym – praskim – brzegu warszawskim były zapewne już dawno zasiedlone przez nowych lokatorów.

    Władze postanowiły odbudować lewobrzezną Warszawę i dopiero niedawno potomkowie rodzin żydowskich skutecznie upomnieli się o prawo do budynków i mieszkań. W ramach wprowadzania ludu do śródmieścia wiele mieszkań przeznaczono dla urodzonych i mieszkających na wsi. Świadectwem tego napływu jest serial filmowy Alternatywy 4.

    Nierozsądnym byłoby powojenne porządkowanie zasiedlenia prawobrzeżnej Warszawy, tak jak to było na lewym brzegu: „na surowym korzeniu” a raczej „na porośniętych lubiącym wapno podbiałem gruzach”. Zatem do dziś kolejne pokolenia mieszkają w rodzinnych domach na Pradze.

    Osoby które potrafiły się wydobyć z polskiego partykularza wiedzą, ze za południową granicą mamy antropologicznie najmłodsze miasto Europy: zbudowany od nowa po 1964-m roku Most.

    Niefortunnie Most jest tez nazwą związana z eksterminacją Żydów.

    Czas zrobił swoje. Substancja mieszkalna starej warszawskiej Pragi zestarzała się moralnie i technicznie, a kontrast między plebejską Pragą a ocalalym z zagłady willowym Mokotowem wzmocnił się.

    Ulice warszawskie mają numerację budynków rosnąco od Wisły oraz z południa na północ. Jednym z wyjątków jest ulica Puławska mająca przeciwną numerację zderzającą się na administracyjnej granicy miasta z normalną numeracją zarządzaną przez władze Piaseczna.

    Oto adres materiału o numeracji warszawskich posesji.

    http://www.prw.waw.pl/grupa.php?dig=watki&page=6

    Zwracam uwagę, że Wydział Matematyki i Informatyki wyprowadził się z Pałacu Kultury i Nauki na zagadkowo numerowaną Pasteura pod 2. Do dawnej siedziby Sztabu Generalnego. Za dziwaczącymi matematykami i komputerowcami nie nadążysz ni pieszo ni dronowo.

    A Stefan Banach nie był w to uwikłany i wbrew blogowym bełkotom nie był leczony tuż obok z upodobania do wódeczności. Operatory liniowe skodykowane przez Stefka nie są tak proste jak wypowiedzi mądrali blogowych.

    I nie są opublkowane w tak luzackiej konwencji.

    Wiele identyfikatorów spotykanych w informatyce nie toleruje zamiany majuskuł na miniskuły lub odwrotnie. staruszek i Staruszek może być traktowany różnie, czyli z różnym skutkiem. Dlatego należy wysilić się i rozbudowaną formą zdania stwierdzać: komentarze staruszek’a są mętne.

    Komputery upowszechnili i oprogramowali głównie ludzie operujący językami z silnie zredukowaną odmianą rzeczowników.

  524. @@@mag, Orteq, lonefather
    Co Wy tam o Pradze wiecie. Mieszkałem na Brzeskiej (tak, tak, na tej Brzeskiej) kilka lat. I kumpli niezłych miałem. Kiedyś, w latach siedemdziesiątych, mój ówczesny przyjaciel, krytyk filmowy (highlife i Francja-elegancja) zapragnął poznać Pragę od strony jej knajp. Poszlim. Usiedlim. Pół ela zamówilim, pijemy i czekamy bóg wie na co. Do kibelka poszedłem. Wracam, a przy stoliku dwóch siedzi i bajer jakiś przyjacielowi uskutecznia. Przyjaciel sztywny i zielony. Siadam. Poznali. „Szacun, anumlik. Nie wiedzieliśmy, że z takom łachudrom sie zadajesz”. Odeszli grzecznie. Przyjacielowi krytykowi też odeszła ochota do poznawania knajp Pragi.

    Szacun

  525. lonefather
    Racja. Najpierw był plac Zbawiciela, jeśli ktoś mieszkał po tej stronie Wisły, ale pewniak, to niezawodna Brzeska. No i te pyzy gorące ze skwareczkami i cebulką. Na Zbawicielu tego nie miałeś.

  526. anumlik
    Cuś tam o Pradze wiemy, jednakowoż.
    A Grochów znasz, bywałeś na słynnym „Kicu”? Dwa akademiki naprzeciw siebie – żeński i męski.
    Bywałam tak na imprezkach u przyjaciół z UW. Się działo!

  527. Mag(us)

    Kicu? Nie Kiciu? Nie ta pamiec, nie ta pamiec

    Bywalem tam, bywalem. W zenskim raczej. Gender mialem tradycyjny. Misjonarski, znaczy

  528. Jak Kickiego, to faktycznie powinno byc ‚Kicu’

    Nie ta pamiec , nie ta pamiec. Choc to i owo wciaz pamietajaca

  529. Orteq(usiu)
    Też zawsze miałam gender raczej tradycyjny pciowo, ale co u ciebie znaczy – misjonarski – nie całkiem pojmuję. No bo chyba z kropidłem i woda święconą na Kica (od nazwy ulicy – Kickiego, przypominam) nie chodziłeś.

  530. anumlik
    23 marca o godz. 20:06
    Nieco wcześniej, bo lata 60-te, jadąc tramwajem do znajomego na Pragę, wysiadłem i to jeszcze z damą mego serca w jakjejś bardzo „niewyraźnej” okolicy, nie wyglądającej na Pragę. Udało mi się zadzwonić do kolegi. „Wsiadaj do czegokolwiek i wybywaj! Jesteś na Pelcowiźnie!” Okazało się,że pomyliłem linie tramwajowe…

  531. @mag
    A Grochów znasz, bywałeś na słynnym „Kicu”?
    Hy, hy. Żonę od 35 lat mam z „Kica”? Wiesz? Ojojoj, jakie tam (na tym „Kicu”) imprezki się uskuteczniały.

  532. mag(usiu) – 20:32

    Misjonarska to jest to. Jak coca cola

    http://polki.pl/we-dwoje/pozycja;misjonarska;na;5;sposobow,artykul,33067.html

    Mag(us)! Tylko ty mi nie mow zes jest rocznik okolomoj? Bo jeszcze siem okaze, ze my som, noo, spowinowaceni. I to na Kickiego!

  533. @zezem, z godz. 20:49
    „Wsiadaj do czegokolwiek i wybywaj! Jesteś na Pelcowiźnie!”

    Chłopców z Golędzinowa się wystraszył, czy jak? Pelcowizna w latach sześćdziesiątych była już opanowana przez jednostki specjalne MO z pobliskiego Golędzinowa. Jak to pisał Szpotański, w „Cichych i gęgaczach” (a był to rok 1964):

    Gdzie będziesz wsadzał młode pokolenia?
    Wnet policyjny ustrój się zawali!
    Z Golędzinowa skapcanieją chłopcy,
    pały z zwiotczałej wypadną im ręki,
    jakże im bowiem gości brać pod obcas,
    gdy pełne nawet cele Białołęki?

    W stanie wojennym Pelcowizna powróciła piosenką „Chłopcy z Golędzinowa”. Oto refren:

    Więc wolny szlak chłopcom z Golędzinowa,
    Więc wolny szlak junakom z KBW,
    Najwyższy czas zapełnić cele Mokotowa
    I ku wolności wieść w kajdanach wolny lud.

    Eeech, te czasy.

  534. @mag, anumlik, Orteq, zezem …

    Chaliera! Niech Was… czule struny, duszy mej wspomnien szarpneliscie …

    Sie bylo mlodym i sie bawilo. Latwiej wymienic, gdzie sie nie bawilo, niz to, gdzie sie … 😉

    Ale na Brzeskiej, nie mieszkalem. Zachaczylem pare razy, nocami, nie bede ukrywal, i to przymuszony, a nie z wyboru. anumlik, nie, raczej nie zazdroszcze doswiadczenia, tylko to, ze jestes i teraz, tu sie udzielasz, to jak dyplom z czerwonym paskiem, ze sztuki zycia. Jestes bez cienia watpliwosci prymusem z „czerwonym paskiem” paru miesiecy zycia i mieszkania na Brzeskiej.

  535. sugadaddy
    23 marca o godz. 18:35

    „Dla zainteresowanych muzą – posłuchajcie jak Prince wymiata”

    On nie tylko „wymiata”. On jest „Gadająca Biblia”.

    https://www.youtube.com/watch?v=9NCLZBixxYw

  536. lonefather
    23 marca o godz. 19:51

    Orteq (19:37)

    „Jakim “paluchem wcisniete”??????? Brzeska! Toz to samo serce Pragi, bijace jej rytmem i pulsem.”

    A kto tu kwestionuje serce czy puls? Te przeciez byly motorem wszystkiego co sie na Kicu dzialo. A tam dzialo sie. Uoj, dzialo

    Nie posiadam, w zakamarkach pamieci, zadnych odnosnikow do wypraw na ulice Brzeska, z ulicy Kickiego, w celach zaopatrzeniowych. GPS, zdaje sie, nie sprzyjaly temu. Za daleko chyba, po prostu, bylo. Ale moge sie mylic. Pamiec zawodna jest.

    Nie pamietam na przyklad czy w akademiku na Kicu mag(usia) zostala zaliczona czy nie. Jesli mag(usina) pamiec posiada genderowe zapisy z zaliczenia niejakiego Orteqa, to przyjme to z pokora.

    Pokora wynika z tego, ze moje zapisy pamieciowe by ustepowaly zapisom pamieciowym mag(usi)

  537. Orteq
    23 marca o godz. 19:37

    Przeczytane po polsku:
    “Prezydent Bronislaw Komorowski w Brukseli mowil o bezpieczenstwie w Europie. Podkreslal potrzebe `wzmocnienia wiezi transatlantyckich’. `Geologowie twierdza, ze za 200 milionow lat Europa i USA sie polacza. Po co czekac tak dlugo’. To wszystko – a propos obecnosci sil NATO w Polsce.”

    Przeczytane po angielsku

    Continental drift is pushing Europe and North America apart

    Slawomirski

  538. Szanowny Panie Tanaka

    Prosze przyjac kondolencje z powodu antypolskiego wpisu jaki pan popelnil na blogu redaktora Szostkiewicza. Jesli polskosc tak panu bardzo przeszkadza to prosze sie nie krepowac i walic prosto z mostu cyrylica. Na pewno Urban i Passent pana zrozumieja.

    Slawomirski

  539. Panie Slawomirski,

    Kiepski dzien dzisiaj mamy? Ani z kontynentalnym driftem ani z wpisem Tanaki u Szostkiewicza nie wyszlo Panu najlepiej. Alzheimer zapukal w i tak pusty czerep?

    Ujmijmy skrotowo.

    Continental drift, jesli bedzie dalej trwal, nie stoi na przeszkodzie w polaczeniu sie, za setki milionow lat, Eurazji z Ameryka Polnocna. Po prostu dojdzie do tego po drugiej stronie. Ziemia jest okragla, you know.

    A co „polskosc” ma do rzeczy w przypadku rosyjskiego Krymu powracajacego do Rosji, to juz naprawde nie mozna zrozumiec. Jak to rs_ ujal u Szostkiewicza:

    „bo to się skończy najprędzej tak, że Krym dalej zostanie w Rosji, ale Śląsk w Polsce niekoniecznie.”

    Zycze Panu lepszego dnia

  540. Jasny gwint u Zakowskiego (Zakowski mnie upierdliwie nie wpuszcza z jakiegos powodu):

    jasny gwint (21:36)
    “Bush, głupek i zbrodniarz wojenny wygrał wybory przy pomocy kantu z liczeniem głosów na Florydzie…Wszystko przez zepsutych erotomanów Clintona i Lewinsky”

    Cos sie Szanownemu, oraz Autorowi blogu, poprzestawialo. Gore byl nieskazitelny moralnie. Wiec jakies tam narzuty z Clintonowych igraszek buduarowych do niego nie mogly poprzysychac. Co to to nie.

    Bush wygral dlatego, ze podzial na dwa bieguny polityczne zostal az tak doskonale zaplanowany, ponad 200 lat temu, przez Ojcow Konfederacji amerykanskiej. Oni wyliczyli, ze majac dwie partie, Republikanow i Demokratow, zawsze beda trafiali w wyborcze poblize fifty fifty. No i okazalo sie, ze mieli w sumie stu procentowa racje.

    Zdarzyla sie malutka przechylka z liczeniem dziurek w kartach komputerowych na Florydzie i bylo po ptokach. Wygral kandydat tej partii, ktora powinna byla przegrac. Nie pierwszy raz zreszta. Co nawet pryszczem nie jest przy az tak dokladnym ustawieniu przypadlosci znanej w medycynie jako bi-polar

    Partia Demokratyczna jako partia nie wypadala zle w wyborach po aferze z panienka Lewinsky. Na Lewinsky’ej swiat sie nie konczyl. Ani na slynnym cygarze. Uzywanym w tej aferze jako JEDYNE narzedzie penetracji.

    Seczego moze, gwinciku? Moge polac, jesli pozwolisz

  541. Ta „antypolskosc” nasza. Czy tylko „antypolskosc” Slawomirskiego, a nie koniecznie nasza. Bo ludzie pokroju Slawo wierza w takowa „antypolskosc”. Zdefiniowana przez Ojdyra. Kto nie z nami jest przeciwko nam

    Jesli ktos uwaza kaczystowska tzw. „polityke wschodnia” za szkodliwa dla Polski, to co to jest? Anty antypolskosc? Czy moze jeszcze inaczej sie to da nazwac?

  542. Ewa-Joanna (0:53)

    @Kzp, Oglądnęłam panią Ogórek. Mam nadzieję, że na spotkaniach jest bardziej rewolucyjna a mniej pensjonarska. Manie racji to nie wszystko, trzeba to sprzedać, przepchnąć i wbić do łbów. Grzeczne dziewczynki nie zwyciężają bitew… Grzeczne dziewczynki nie wygrywają bitew. Początkowo myślałam o wojnie ( stąd te zwyciężanie), ale zdecydowałam, że to zbyt wielkie słowo.”

    O czym ty, E-J? Na wyzyny zmierzamy?

    To nie jest konieczne, you know. But I dunno

  543. @Orteq
    widać, że masz wielką ochotę na polemikę z bywalcami domu, do którego cię nie wpuszczają. Nie sądzisz, że jest nadużyciem uprzejmości gospodarza sąsiedniej posesji przychodzenie do niego z wizytą, aby komentować rozmowy dobiegające zza płotu?
    I to komentować głośno, w nadziei, że tamci za płotem usłyszą?

    Dotyczy również maglowych zachowań niektórych innych tutejszych gości. Obmawianie komentatorów, a szczególnie komentatorów cudzych blogów, to jest maniera nieładna i jakaś taka infantylna w swej bezsilności.

  544. Tobermory g.9:23
    Właśnie zrobił to przed chwilą Sławo, który napadł w swoim obłąkanym stylu na Tanakę za to, co ten napisał na blogu Szostkiewicza.
    Podobnie jak Tanaka i większość komentujących tam ostatni wpis redaktora uważam , że Szostkiewicz w swojej zaślepiającej go już rusofobii, plecie androny na poziomie prawicowych „szczujni”.
    Zaproszenie „ambasadora putinowskiej Rosji”na spotkanie na UJ jest dla niego skandaliczne w myśl prostej wykładni, że Putin to Hitler a ambasador to Goebelss. Gdyby to od niego zależało, to już pewnie zerwałby stosunki dyplomatyczne z Rosją.
    Orteqowi to się nawet nie dziwię, że go czasem poniesie, bo u Passenta został zbanowany za bezdurno.

  545. Orteq
    Niewykluczone, że mogliśmy się gdzieś tam minąć, albo nawet poznać np. na dołku w klubie „Ubab,” bo bywałam na Kicu częstym gościem u moich koleżanek i kolegów z polonistyki.
    Jestem 3 lata młodsza od Staszka Michalkiewicza, z którym – jak ci już pisałam – przyjaźniłam się w zamierzchłej przeszłości, kiedy był jeszcze normalnym , fajnym kompanem, a skoro i ty go znasz, to jesteśmy niechybnie to samo pokolenie.
    Po wódencję na Brzeską to zdarzało mi jechać z towarzystwem taksówką (wtedy już pracowałam) z lewobrzeżnej Warszawy, jeśli na Zbawicielu zabrakło albo akurat MO wszystkich pogoniło.

  546. @mag
    moje zdanie o autorze blogu „Gra w klasy” jest podobne, właściwie od lat nie darzę sympatią jego poglądów, ale rusofobiczny „odjazd” w ostatnich miesiącach jest zupełnie osobliwy.
    Choroba, szajba, obsesja, wytyczne od wydawcy?
    Nie mam pojęcia.

  547. Tak, jestem spózniona; nowy blog żyje pełnią wpisów, ale temat jest za poważny by skomentować go w krókim czasie. Tutaj pozostaje mi podziękować:
    @Tanace, za godne uwielbienia rozwinięcie tematu, ktory ja zaledwie naszkicowałam,
    @Tobermoremu za zaufanie co do walorów encji
    @Żorżowi za niewspominanie o fizyce
    @mag,@anumnlikowi i @innym za utwierdzenie w przekonaniu że powspominać warto
    @sugadaddy’emu za fantastyczne wykonanie „While My Guitar Gently Weeps”. Powtarzam – fantastyczne.