Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.02.2015
środa

Pułapka

25 lutego 2015, środa,

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?Tkwimy w pułapce. Może nie wszyscy, ale ja na pewno: kolejne publiczne wystąpienia hierarchów Kościoła mogłyby być źródłem następnych moich wpisów, ale wydaje się to coraz bardziej pozbawione sensu. Chyba że za wartość samą w sobie uznamy zwracanie uwagi na pojawiające się w obiegu publicznym opinie, które jawnie kwestionują realia, manipulują faktami czy też mogą nakłaniać do zachowań społecznie szkodliwych. (O tym, co jest, a co nie jest społecznie szkodliwe, także można dyskutować, lecz gdy szczuje się jednych członków społeczeństwa przeciw drugim, trudno to raczej uznać za działanie prospołeczne i pozytywne).

Tylko że w takim razie dlaczego miałbym ograniczać się do krytyki wystąpień wspomnianych hierarchów? W końcu nie mniej bzdurne i społecznie szkodliwe bywają wypowiedzi polityków, rozmaitych ekspertów, którzy zbyt często nie wahają się wychodzić poza obszar własnej dziedziny, a wreszcie i dziennikarzy, zwłaszcza — niestety — telewizyjnych.

Jednak wyłapywanie głupot polityków czy nadużyć ekspertów od wszystkiego wydaje mi się zajęciem jałowym. Dlatego tak rzadko sięgam po przykłady z tego świata (choć czasem trudno się powstrzymać). Oddzielnym problemem jest świat mediów. Tu każda pliszka swój ogonek chwali, a jednak uważam, że mamy do czynienia z poważną dewaluacją zawodu dziennikarza i związanej z tym zawodem odpowiedzialności społecznej. Horrendalnym przykładem jest seria materiałów wyprodukowanych ostatnio przez tygodnik „Wprost”, które udają dziennikarstwo śledcze w sprawie mobbingu i molestowania, jakiego miał się dopuścić as TVN Kamil Durczok.

(Nie odnoszę się tu do materialnej prawdy w sprawie Durczoka, bo jej nie znam; nie mam natomiast wątpliwości, że tam, gdzie jest zależność służbowa, nie może być mowy o seksualnej równości stron bez względu na płeć szefa i podwładnego).

Nic nie pomogą tyrady szefa „Wprost”, że on kulom się nie kłania i nie boi się świętych krów. Wysuwając oskarżenia, które mogą zniszczyć człowieka, musisz mieć twarde dowody jego winy albo milcz. Przypadków lekceważenia tej zasady mieliśmy już w III RP dostatecznie wiele, by udawać, że się nie wie, o co chodzi. To także czarne karty mediów.

Mniej, lecz również horrendalne jest powielanie schematu napuszczania na siebie zaproszonych do programu gości. Tu „zasługi” Moniki Olejnik są niebagatelne, zwłaszcza że zaprasza ludzi, o których wie, co powiedzą i jak będą argumentować, ale nie przygotowuje sobie (lub nie umie wykorzystać) arsenału kontrargumentów. Wobec elokwentnych, ale paplących bez sensu, bywa zupełnie bezradna. To przykre, bo teksty, które pisze, dowodzą, że nie jest ani źle poinformowana, ani nierozumna. A jednak w telewizji wypada to dramatycznie. Liczą się tylko emocje. Gość, który próbuje spokojnie przedstawić jakieś racje zamiast emocji, staje na z góry przegranej pozycji.

To, co napisałem powyżej, jest oczywiste i poniekąd banalne — i na tym polega tytułowa pułapka. Ile razy można odnosić się do tych wszystkich gadających głów? Ile razy można śmiać się z fundamentalnego pytania wciąż zadawanego przez telewizyjnych dziennikarzy: „Co pan czuje?” albo „Co pani czuła?”. Ile razy można ubolewać nad układem treści i rozkładem ważności informacji w głównych wydaniach programów informacyjnych TVN czy TVP (Polsat bardzo rzadko oglądam, ale nie podejrzewam, by było dużo lepiej)? Przygotowywanie i pisanie informacji do wiadomości to z pewnością trudna sztuka, ale może czas, by się jej nauczyć?

OK. Wiem, POLITYKA też umie coś sknocić, zdarza się to najlepszym, mnie chodzi jednak o proporcje. A te w świecie telewizyjnym wydają mi się szczególnie zachwiane — na niekorzyść klarowności, wagi, powagi, zrozumiałości i instruktywności.

Trochę to wszystko brzmi jak jeremiada starszawego pana. Ale ja nie twierdzę, że kiedyś po prostu było lepiej; raczej się dziwię, że wciąż jest tak, delikatnie mówiąc, słabo. Zarazem coś w tym „kiedyś” jest na rzeczy: wystarczy rano posłuchać wiadomości czytanych w Dwójce Polskiego Radia, a potem porównać je z wiadomościami (a przede wszystkim sposobem ich podania i zredagowania) w TOK FM, Radiu Zet czy RMF FM. Wieje grozą. Ale ile można o tym pisać?

Queen Mary Apocalypse, London XIV w. Za pośrednictwem http://discardingimages.tumblr.com/

Queen Mary Apocalypse, London XIV w. Za pośrednictwem http://discardingimages.tumblr.com/

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 933

Dodaj komentarz »
  1. Z radoscia widze Pana najnowszy wpis, Panie Jacku, swiadczacy o Pana istnieniu… 🙂

    CO do pisania, co do swiadczenia prawdzie i dawania odporu, hucpie, zaklamaniu, przeinaczaniu i manipulowaniu, to trzeba, niestety trzeba dawac odpor tak czesto jak trzeba. JAk to sie mowi, w miare potrzeb, a co najmniej tyle, ile sie da bez popadniecia w przesade.

    Przypadek Pani Moniki Olejnik, jest doskonalym przykladem dziennikarskiego „skurwienia sie” w imie slupkow ogladalnosci. (prosze nie cenzurowac, bo w jezyku polskim powszechnym, slowo „skurwic sie” jest okresleniem tego co ma miejsce w programie Kropka nad I.

    Co do hierarchii KK, to nie ma sie co dziwic. Sa to ludzie starsi, przyzwyczajeni do slepego posluszenstwa i aspirujacy do „papieskiej” nieomylnosci. Stykajac sie ze zjawiskami spolecznymi, ktorych istoty nie sa w stanie ogarnac, wyprowadzaja bledne wnioski, a w slad za nimi podejmuja bledne dzialania.

    Pisac i dawac odpor bredniom i klamstwom trzeba, byc moze trzeba jeszcze bardziej, bo klamstwo, obleci swiat dookola dwa razy, nim prawda buty zalozy…

  2. Prędko się z tej pułapki nie wyzwolimy. Dlaczego? Oto prześmiewcza, słowem wiązanym sklecona, odpowiedź:

    Pułapko, na wzór Maryjej stworzona,
    Ku nam wznieś swoje ramiona.
    Niech niebiański wzór czystości
    W polskich domach zagoooości.

    A ty nasz Boski Bozonie
    Wrogom naszym ześlij koniec.
    Niech zaraza ich dopadnie,
    Niech się w piekle smażą na dnieeeee.

    Nie rzucim Higgsa na pożarcie
    Bezbożnym ciotom, ni ich sukom.
    W boju śmiertelne czeka zwarcie
    I śmierć szatańskim ich naukom.

    Przepraszam Gospodarza, że taką krotochwilność, po Jego z wielkiego zatroskania wypływającej-pouczającej tyradzie. Do opisania stanu w jakim się obecnie znaleźliśmy nadaje się wyłącznie groteska. Pure nonsens.

  3. Gospodarz:

    „tam, gdzie jest zależność służbowa, nie może być mowy o seksualnej równości stron bez względu na płeć szefa i podwładnego”

    Rozumiem ze zadnym genderem tu Pan nie pojechal, Gospodarzu. Wrecz przeciwnie sie Pan tu wyrazil, ze sie tak ja wyraze, nieprawdaz ?

    Kiedys mialem za szefa osobe, ktora idac z podleglymi jej ludzmi na kawe – no dobrze, na piwo tez – miala ten zwyczaj, ze gdy przyszlo do placenia rachunku, zawsze miala te sama propozycje: o, nie mam przy sobie zadnych pieniedzy. Czy moze ktos zalozyc za mnie? I pomimo, ze kazdy wiedzial o co biega, zawsze znalazl sie ktos kto „zalozyl” za szefa. Bylo to, oczywiscie, „zalozenie” na wieczne oddawanie.

    Zakladajac rownosc: seks = pieniadze, stawiam pytanie : czy bylo to molestowanie czy mobbing? Bom sie pogubil.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zakladamy, ze dotyczyc to moglo rowniez sytuacji, gdy nie bylo zadnej roznicy plci pomiedzy przelozonym/a i podwladnym/a. Jak jest rownosc genderow to jest rownosc genderow. Biez nikakich ifs ili buts

  6. Siegnijmy do historii nie tak dawnej. Na seksaferach zbudowanej

    ‚Aneta Krawczyk w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej Marcinem Kąckim odpalili afere. Artykuł „Praca za seks” ukazał się 4 grudnia 2006 roku.
    A kto i kiedy odpalil nastepna afere, gruntowa? Calkowicie zmyslona, oraz wymyslona, przez Genialnego Stratega. I wcielona w zycie jako „prowokacje operacyjna” przez przydupasa premiera, naczelnego prokuratora IV RP, niejakiego Z(bigniewa)Z(iobro). Bo to dopiero ta „afera” wylozyla wicepremiera Leppera. Ze stanowiska, z polityki, z zycia. Odpalenie, czyli ujawnienie „Sprawy” zostało dokonane 9 lipca 2007 przez samego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Tego dnia premier Kaczynski zdymisjonował Andrzeja Leppera.”

    „Ujawniono, że trzy dni wcześniej CBA zatrzymało jego współpracownika Piotra Rybę oraz prawnika Andrzeja Kryszyńskiego, którzy w imieniu Leppera i swoim mieli domagać się łapówki za pomoc w odrolnieniu gruntu. Do wręczenia jej, zdaniem szefa CBA, nie doszło ze względu na demaskujący akcję „przeciek” informacji.”

    Zdymisjonowal, choc do zadnego przestepstwa nie doszlo. Tak zostala odpalona owa slynna „afera gruntowa”. Czyli, ‚prowokacja operacyjna’ i nic wiecej.

    Ktore odpalenie bylo sila sprawcza upadku sp. Andrzeja Leppera? Mawar wie. Ale on nie po-wie!

    Pseudo-rewelacje Sakiewicza nt. nazwiska wykonawcy przecieku, wykładajacego „afere gruntowa” na łopatki, o kant dupy Anety Krawczyk mozna swobodnie rozbic. Ale, ani Sakiewicz ani Mawar jednak sie tego nawet nie domyslaja. No bo oni w jakiejs POmrocznej ułudzie trwaja. Bo tak juz maja, ze w całe swoje zasmarkane zycie w ułudzie trwaja. I trwaja, i trwaja’

  7. Mawar jest mityczna postacia blogowa. Ze smolenczyka Antoniego Macierewicza wyprowadzana

  8. >>(Nie odnoszę się tu do materialnej prawdy w sprawie Durczoka, bo jej nie znam; nie mam natomiast wątpliwości, że tam, gdzie jest zależność służbowa, nie może być mowy o seksualnej równości stron bez względu na płeć szefa i podwładnego).>>
    ****
    To sie wie, niemniej w sprawie Durczoka chodzi ponoc o wykorzystywanie zaleznosci sluzbowej w celu wymuszenia uslug seksualnych. Czym specjalnie nie bylbym zaskoczony, gdyz przez lata pracy w PRL obserwowalem tego rodzaju numery niemal kazdego dnia. Przy tym nie mam najmniejszych watpliwosci, ze jesli do tej pory zmienilo sie na lepsze to raczej bardzo niewiele.

    Ogolnie, zas, zgadzam sie z Lonefatherem, ze „trzeba dawac odpor bredniom i klamstwom”, a wiec robic dokladnie to, za co mam dla Pana duzo szacunku.

  9. krzys52

    „tam, gdzie jest zależność służbowa, nie może być mowy o seksualnej równości stron bez względu na płeć szefa i podwładnego)… To sie wie”

    Tym twoim ‚to sie wie’, ty zes, chopie, wykonczyl ladny procent malzenstw polskich. Wciaz funkcjonujacych na zasadzie:

    niby wszyscy wiedza, ze mi zone/meza szef/owa w biurze bzyka, to ja nie musze o tym wiedziec.

    „Bo to sie nie zmydli” pozostaje ostateczna spojnia takowego malzenstwa. Bzykanego w pracy w ramach molestowania czy mobbingu

  10. Orteq
    26 lutego o godz. 1:22

    ‚To sie wie’ dotyczy mojego zrozumienia cytowanej opinii J.K. A ja go interpretuje nastepujaco: bez wzgledu na to jakiej plci jest szef, w pracy, to jego pozycja jest wyzsza od pozycji podwladnego (podwladnej). Takze w przypaku wylacznie mesko-meskich relacji, czy damsko-damskich, nie moze byc mowy o roznosci stron.
    Dlatego napisalem ‚to sie wie’.

    A takze pomimo tego, ze w miejscu slowa ‚seksualna’ (rownosc), wolalbym widziec ‚plciowa’ (rownosc), jako mniej mylace.

  11. krzys52

    Co wazne to wazne

    Dozywszy „pewnego” wieku, jest mi o wiele latwiej wypowiadac te opinie ze „to sie nie zmydli”. Mlodsi ode mnie maja. Babciusia niby wciaz swoje powaby posiada. Ale, lets face it: ten aspect „niezmydlenia” zanika, dosyc szybko, z postepujacym niczym Las Birnam, wiekiem.

    No bo kto, o zdrowych zmyslach, moze byc zazdrosna/y o malzonke/a bedacych w wieku emerytalnym? Szczegolnie wieku o cyfrze 67?

    Inna rzecz, ze wujek Alcajmer te ‚zdrowe zmysly’ potrafi uwalic dzisiaj grubo przed wiekiem 67. A wtedy anything goes. Czy ktos widzial film „Away from her” ?

    http://www.youtube.com/watch?v=e-uNrAwb8-0

  12. @krzys52 (1:49)

    „w miejscu slowa ‘seksualna’ (rownosc), wolalbym widziec ‘plciowa’ (rownosc)”

    Co wazne to wazne

    Dozywszy “pewnego” wieku, jest mi o wiele latwiej wypowiadac te opinie ze “to sie nie zmydli”. Mlodsi ode mnie maja. Babciusia niby wciaz swoje powaby posiada. Ale, lets face it: ten aspect “niezmydlenia” zanika, dosyc szybko, z postepujacym niczym Las Birnam, wiekiem.

    No bo kto, o zdrowych zmyslach, moze byc zazdrosna/y o malzonke/a bedacych w wieku emerytalnym? Szczegolnie wieku o cyfrze 67?

    Inna rzecz, ze wujek Alcajmer te ‘zdrowe zmysly’ potrafi uwalic dzisiaj grubo przed wiekiem 67. A wtedy anything goes. Czy ktos widzial film “Away from her” ?

    http://www.youtube.com/watch?v=e-uNrAwb8-0

  13. Zbiesilo sie. Wszystko czeka na moderacje

  14. Czy ktos widzial film “Away from her” ?

    http://www.youtube.com/watch?v=e-uNrAwb8-0

  15. krzys52 (1:49)

    “w miejscu slowa ‘seksualna’ (rownosc), wolalbym widziec ‘plciowa’ (rownosc)”

    Co wazne to wazne

    Dozywszy “pewnego” wieku, jest mi o wiele latwiej wypowiadac te opinie ze “to sie nie zmydli”. Mlodsi ode mnie maja. Babciusia niby wciaz swoje powaby posiada. Ale, lets face it: ten aspect “niezmydlenia” zanika, dosyc szybko, z postepujacym niczym Las Birnam, wiekiem.

    No bo kto, o zdrowych zmyslach, moze byc zazdrosna/y o malzonke/a bedacych w wieku emerytalnym? Szczegolnie wieku o cyfrze 67?

    Inna rzecz, ze wujek Alcajmer te ‘zdrowe zmysly’ potrafi uwalic dzisiaj grubo przed wiekiem 67. A wtedy anything goes.

  16. Jak wujek Al potrafi w malzenstwo wkroczyc

    http://movieclips.com/fDaeb-away-from-her-movie-goodbye/

    Moze ktos widzial ten film

  17. Pulapka…

    Niemal godzina minela od mojego pierwszego postu. A mi nie daje spokoju rozmyslanie o „pulapce”. Moze jeszcze za wczesnie na dojzale spojzenie na problem pulapki. Dlatego prosze p.t. czytelnikow o laskawa wyrozumialosc.

    Sledzac i analizujac swoje wlasne mysli i wlasne reakcje na te mysli, natknalem sie na cos, co byc moze jest, jesli nie odpowiedzia, to co najmniej tropem wartym przesledzenia…

    Pulapka tkwi w nas samych.

    Zrodlem „pulapki” jest bycie doroslym. Doroslemu, myslacemu czlowiekowi, powinno wystarczyc, ze raz cos uslyszal. Uslyszalem, przemyslalem, jesli potrzeba to, zmodyfikowalem swoje oceny i postepowanie. Jesli to zrobilem, albo uznalem, ze nie trzeba, to bardzo mnie zlosci i drazni, gdy slysze po raz drugi, trzeci, e-nty …

    Doroslemu, nie trzeba powtarzac. Co innego dziecko, ktore jednym uchem wpuszcza, a drugm wypuszcza.

    To odroznia czlowieka doroslego, od dziecka.

    A tu, przyzwoitosc i rozum, sa nieustannie atakowane, przez regularna, nachalna i prymitywna w swojej realizacji propagande. Jakby do dzieci mowili, ci kosciolkowi purpuraci, a nie do ludzi doroslych. Do dzieci, ktorym trzeba po wielokroc powtarzac.

    To jest, Panie Jacku, najzupelniej zrozumiala reakcja, ze sie nie chce, po raz dziesiaty, dwudziesty, czy e-nty, odpowiadac, wyjasniac, prostowac, klamstwa, przeinaczenia, czy bzdury totalne.

    Bo dorosly, rozumny czlowiek, juz odpowiadal, wyjasnial i prostowal. I normalnemu na umysle, doroslemu czlowiekowi wydaje sie po jakims czasie, ze juz wszystko jest wyjasnione. Klamstwa sprostowane, przinaczenia i przekrecenia wyprostowane, a bzdury wysmiane. I Dorosly czlowiek, co jest normalne, sadzi, ze juz wiecej nie trzeba!

    A tu bec!

    Minal tydzien. A oni od nowa! JAkby nic nie zostalo wyjasnione, wyprostowane, obsmiane. Woda po nich splynela i od nowa z identyczna powaga i namaszczeniem, te same, co przed tygodniem klamstwa, przkrecenia i bzdury, publicznie wyglaszaja…

    To wlasnie jest pulapka,ktorej Pan, ja i kazdy dorosly, myslacy racjonalnie i odpowiedzialnie czlowiek doswiadcza.

    Nasze umysly, nasze wlasne nastawienie, do rozumnego odbierania i reagowania, na to, co do nas dociera, przekladamy na … NA nich! Nasz wlasny aparat umyslowy, aparat nastowiony na rozumne postepowanie, plata nam figla, bo oni tak nie maja. Oni wiedza, ze przecietny „Kowalski” nie zadaje sobie trudu na myslenie, nie schanbi sie przeanalizowaniem, nie jest zdolny do rzeczowej analizy, za to przyjmie jako wlasne to co mus sie wtloczy do lba tepego.

    To ich gadanie, nie jest przeznaczone dla Pana, czy dla mnie, czy dla Tanaki, anumlika, Zorza Ponimirskiego, czy mag z Jerzym Pieczulem. Ono jest przeznaczone dla zwyklego, przecietnego „wiernego”, czyli inaczej mowiac, przecietnego „barana” z bozej owczarni.

    A my wpadamy w pulapke, wmontowana w nasze wlasne umysly…

    Jedyna droga. Jedyna jaka widze, to ignorowac pulapke i sila umyslu napominac siebie samego, ze trzeba pisac, trzeba mowic, trzeba dawac odpor i swiadectwo prawdzie! Nie wolno ulegac pulapce, trzeba wola i rozumem nad pulapka zapanowac.

    Politykierow i „dziennikarzy” pomijam. to tylko nedzne tuby, ktore na slepo powtarzaja i rozglaszaja te koscielne klamstwa, przeinaczenia i bzdury. Choc pomijam, to im tez odpor dawac trzeba.

  18. Orteq
    26 lutego o godz. 0:40

    Tak dużo jest cudzysłowów, że nie wiadomo cyje co je i co autor wpisu chciał powiedzieć. Wnioskuję, że skoro nie potrafi postawić jasnej tezy i równie jasno się do niej odnieść, powinien robić za podnóżek u Olejnik.
    Nie wiem więc, czyje są słowa > ‘Aneta Krawczyk w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej Marcinem Kąckim odpalili aferePseudo-rewelacje Sakiewicza nt. nazwiska wykonawcy przecieku, wykładajacego „afere gruntowa” na łopatki, o kant dupy Anety Krawczyk mozna swobodnie rozbic< i w ogóle nie wiem, co anonim Orteg chciał powiedzieć, odnosząc się do tekstu pana Jacka krytycznego wobec mediów. W związku z tym jednak, że padły w nie wiadomo w jakim celu napisanym tekście Ortega lekceważące słowa o Anecie Krawczyk (Czyje? I czy obywatel Orteg wie, kto ujawnił jej nazwisko? Bo ona nie zamierzała pod nazwiskiem występować, ale przez to bezprawne ujawnienie nie było sensu się ukrywać), zaś do nazwiska Andrzeja Leppera jest przyklejone uroczyste, katolickie "śp.", może zaprezentuję, jak tamtą sprawę przedstawiały media, w których ją dokładnie śledziłem.

    Oto link do mojego tekstu sprzed paru lat (na stronach internetowych była skrócona wersja). Najpierw opublikowany na stronie Feminoteki, później kopiowany na innych stronach.

    http://www.lewica.pl/index.php?id=21014&tytul=Jerzy-Pieczul:-Rzekł...

  19. No no. Im odpor dawac potrzeba. A potrzeba. For sure. Tylko jak zeby bylo skutecznie?

    „”The bear came over the mountains”.

    To byla short story, kanadyjska wlasciwie. Z tego powstal film. Jak tylko wymienie tytul filmu, blokada wkracza. Co jest?

    Wydaje sie, ze ten blog ma zalozona blokade na film o Alzaimerze. A w nim na Julie Christie i Gordona Pinsenta. Dlaczego na nich padlo?”

  20. A moze to o Alice Munro chodzi, z ta blokada? Noblistke, sasiadke moja?

    Bo to ona napisala krotkie opowiadanie „The bear came over the mountain”, z ktorego powstal pelnometrazowy film. Nie wymieniam tytulu filmu bo cenzor tak jakby uwalal ten tytul. Juz tyle razy tego wieczoru on to uczynil

    „Away from her”. To tytul filmu

  21. Powyżej mój tekst czeka na moderację, bo jest w nim link. Ni z gruszki, ni z pietruszki pojawiła się po wklejeniu tego tekstu kursywa na pewno nie mojej roboty, bo za głupi na to jestem. Link jest do mojego tekstu z 2010 roku o medialnych kłamstwach w sprawie słynnej seksafery w Samoobronie, który napisałem do Rady Etyki Mediów i który jako pierwsza opublikowała ze skrótami Feminoteka. Tytuł tekstu: „Rzekł Pan”. Można go znaleźć w internecie po wpisaniu mojego nazwiska „Jerzy Pieczul”.

  22. Orteg

    Widzę, że Orteg nie śpi. Mój tekst, który czeka na moderację, jest adresowany do Ciebie.

  23. Noo. Byl jakis zator zapewne, ze film „Away from her” nie byl upubliczniany przez pewien czas

  24. Podobnie jak @Orteg zwrocilam uwage na ponizszy passus: ” tam gdzie jest zależność służbowa, nie może być mowy o seksualnej równości stron bez względu na płeć szefa i podwładnego”. Chcialabym zrozumiec co Autor mial na mysli.
    Wydawalo mi sie, ze w poprawnej zaleznosci sluzbowej nie ma plci. Czyzby w telewizorni i pozostalych mediach bylo inaczej? A ja naiwna zawsze wyobrazalam sobie posiedzenie kolegium redakcyjnego Polityki, jako wymiane zdan, pomyslow, opinii fachowcow, ktorzy w tym momencie nie maja plci. A reszte odkladaja na potem.
    Zapewne moj poglad wynika z doswiadczen amerykanskich. Przeciez kazdy w Polsce wie, ze w Ameryce nie mozna nawet zaflirtowac z kolezanka w pracy, bo cie oskarzy, a za flircik ze studentka, nie pomne o molestowaniu na uczelni wylatuje nawet najwazniejszy profesor.
    W kazdej pracy zdarzaja sie dwuznaczne przypadki, ale przyjmowac jako niepodwazalny fakt, ze nie ma innej mozliwosci na tak postepowym blogu? Za to istnieje jeszcze mozliwosc, ze ja nic nie rozumiem z polskiej rzeczywistosci, czego tez sie nie wstydze.
    Co do red. Olejnik – nie znam jej na zywo, ale ma zupelnie nieglupie wpisy na swoim fejsie (przepraszam za zargon). Opisywana przez Was jej maniera telewizyjna wynika,chyba z faktu, ze jest najlepsza uczennica na lekcji „debata w tv po polsku.”

  25. Zgadzam się z Gospodarzem, że reagowanie na każdą kolejną kompromitującą wypowiedź jakiegoś epidiaskopa lub ich wspólne stanowisko (np. w sprawie konwencji przeciwko przemocy) staje się zajęciem jałowym, bo równie rutynowym jak ich bezsensowne zachowania.
    Ranny łoś ryczy z bólu coraz głośniej, bo jest bezradny i zagrożony. Wszystkie wypróbowane od 2000 lat sztuczki zaczynają zawodzić (dla ścisłości u nas o jedno tysiąclecie krócej), bo procesu sekularyzacji ani zatrzymać, ani odwrócić się nie da, a kościołowi brakuje (w Polsce dramatycznie!) charyzmatycznych postaci. Jedna stara jaskółka w postaci papy Franciszka wiosny nie uczyni.
    Znacznie gorsze zagrożenia dla widzę w postępującej degrengoladzie dziennikarstwa i w ogóle mediów, bo to demoluje więzi społeczne i demoralizuje, pokazując, że takie pojęcia, jak etyka zawodowa czy poczucie przyzwoitości są po prostu passe.
    „Wprost” ( w teorii tygodnik opinii) i jego produkcje od wielu miesięcy to tylko papierek lakmusowy.
    A co dopiero mówić o tabloidach, które nie udają, ze są tabloidami, czy o klasycznych szczujniach typu „W sieci”?
    Mówię to jako była, na szczęście, dziennikarka.

  26. Uderzmy się w piersi. Dziennikarze robia to co my najbardziej lubimy. My podnosimy słupki „oglądalności”, my lubimy jak komuś przywalą. Szmatławe tabloidy utrzymują czytelnicy, Olejnik robi to co MY lubimy oglądać. To MY jesteśmy „skurwiele”.
    PS. Przepraszam kilkanaście osób które nie ogladają Olejnik.

  27. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Przygadal kociol garnkowi

    Gdyby Pan redaktorze Kowalczyk nie cenzurowal to by Pan mial prawo do bycia branym na serio jak na przyklad Andrzej Nowak czy Rafal Ziemkiewicz. A tak to jak mawial minister Sienkiewicz na tasmach ujawnionych przez ambitnych dziennikarzy panskie wolanie o normalnosc nie moze sie panu samozrealizowac. Z drugiej strony wiem ze Pan nigdy nie stanie sie osoba ktora by chcial Pan byc. Ja to akceptuje bo wychowany w PRL czlowiek to taki historyczny juz eksponat w korporacyjnym swiecie.

    Slawomirski

  28. observer
    Wcale nie jestem pewna, że to MY jesteśmy „skurwiele” i aż tak bardzo od powicia lubimy rzeczy paskudne, treści szmatławe i stąd biorą się tzw. słupki oglądalności lub czytalności. To raczej rodzaj perpetuum mobile albo samonapędzająca się kwadratura koła. Im dłużej i bardziej „zalotnie” (techniki wciąż się doskonalą) gra się na tych gorszych ludzkich instynktach i emocjach, tym bardziej materiał ludzki tym nasiąka. Woli tę „sensacyjną” papkę pobraną z telewizora czy tabloidu niż np. samodzielną lekturę.
    Dlaczego i od kiedy akurat Polacy są w ogonie Europy, gdy chodzi o czytelnictwo? Oto jest pytanie! Na miarę Szekspira.

  29. Zabierajacych glos w dyskusji, uprasza sie o dolozenie staran i nie mylenie „basic instincts” z molestowaniem…

  30. Zabierajacych glos w dyskusji uprasza sie, o myslenie samodzielne, a nie uleganie stereotypom…

  31. Zabierajacych glos w dyskusji, uprasza sie o myslenie…

  32. mag
    26 lutego o godz. 4:46

    Mag, skowronku lutowy, wracasz przed piatą czy wychodzisz, znaczy – czy pies/kot Cię wyprowadza?

    Jeśli przyjmiemy, że nie ma instynktów lepszych-gorszych, bo wszystkie służą przetrwaniu egzemplarza i gatunku, zaś jakość emocji zależy od genów i jakości wychowawczej rodziców, to z tą samonapędzającą się kwadraturą koła masz na pewno rację. Przecież od urodzenia kandydat na człowieka bardziej lubi dzianie się niż niedzianie się. Samo oko tak jest wyewoluowane, że łatwiej wychwytuje ruch niż bezruch – identycznie jak u żaby. Więc media, które serwują dzianie się, mają większe wzięcie niż serwujące refleksje, które wymagają i lepszego przygotowania, i większego wysiłku. Nieukierunkowane za młodu na głębsze poznanie dzieci idą przez życie jako dzieci, jako dzieci kształtują dziecinnie własne dzieci i na końcu tak dziecinnie dziecinnieją, że nikomu nie życzę takich starych dzieci w domu.

  33. A ja sobie przeczytałem wywiad z abp. Hoserem i raczej nie narzekam.Zupełnie inny świat.
    I da się żyć.
    A że przy okazji dowiedziałem się paru rzeczy, o których we wnikliwych artykułach poświęconych działalności kościelnego dostojnika było raczej cicho.
    Przede wszystkim abp. Hoser miał propozycję od znanej i lubianej dziennikarki (proszę tylko bez głupich skojarzeń)na dyskusję z księdzem Lemańskim – w roli sekundanta oczywiście urocze dziewczę o blond włosach – ale sobie odpuścił.
    Powiedział po prostu – NIE!
    I w kontekście komentarza Redaktora Kowalczyka uważam ,że Hoser podejmując swoją decyzję wcale nie musiał się z niej tłumaczyć.
    Podpieram się opinią Redaktora, bo sam w/w osoby unikam jak ognia,chociaż mam wyobrażenie do czego jest zdolna i niezdolna z czasów kiedy wykazywałem jeszcze zainteresowanie tym jakże specyficznym polskim grajdołkiem.
    A inne ciekawostki. Te raczej natury biograficznej.
    Przede wszystkim jego rodzina ma korzenie czeskie.
    Sprowadziła się do Warszawy w XIX wieku.
    Bracia Hoserowie prowadzili w Warszawie zakład Ogrodniczy „Bracia Hoser” o którym wspomina… Prus w „Lalce”.
    Podczas II wojny światowej cały majątek oczywiście poszedł w zapomnienie, ojciec przyszłego abp. zginął w czasie powstania warszawskiego.
    A sam abp. Hoser jest z wykształcenia …lekarzem i po skończeniu Akademii Medycznej w Warszawie prowadzi ćwiczenia ze studentami, pracowal w Zakładzie Anatomii,a także jako zwykły lekarz.
    I wreszcie w wieku ok 30 lat niczym święty Paweł idąc ( nie do Damaszku) Alejami Jerozolimskimi poczuł,że …
    I wylądował ostatecznie na arcybiskupim fotelu.
    Wcześniej oczywiście m.in. Rwanda,a następnie Centrum Dialogu w Paryżu, bliskie kontakty ze środowiskiem paryskiej Kultury. Odprawiał ceremonię pogrzebową Jerzego Giedroycia.
    Fragment wywiadu:
    „Redaktor z Maisons – Laffite pragnął pogrzebu w Kościele katolickim, który przecież tak często krytykował. Jego wiara pozostanie tajemnica jego serca. Zewnętrznym jej przejawem były dwa wizerunki Matki Bożej w jego gabinecie.”

    I na koniec. Hoser jest przewodniczącym Zespołu Ekspertów Episkopatu Polski ds. Bioetycznych…czyli jest ni mniej ni więcej tylko” kolegą po fachu” prof. Hartmana.
    Hartman jest (a w każdym bądź razie był) Kierownikiem Zakładu Bioetyki na UJ.

  34. @Aaronu..

    No i? Pomnik mu chcesz już postawić?

  35. Tkwimy w pułapce. Jest nią samo życie. Akurat tu, akurat teraz, akurat z takimi genami, akurat w takich okolicznościach przyrody.
    Żeby jakoś sobie dawać radę z sidłami, wymyślono w starych, ponurych czasach II Program Polskiego Radia. A nawet III Program.
    III, gdzie pracowała wywiadująca za pomocą kropki nad i Monika Olejnik, która jest Monisią, ze względu na zawartość głowy,na razie pominę.
    Natomiast w PR II wysłuchałem, znowu, audycji o języku polskim, z udziałem profesora Markowskiego.
    Chce się żyć. Wynika z tego i to, że niekoniecznie żyjemy w pułapce, ale sami zastawiamy wnyki na bylejakość życia. Jest w tym coś z instynktu łowcy: złowić lepsze, odrzucić gorsze.
    II PR miała być zakatrupiona, za III RP. Udało się jej przeżyć polowanie. Jest to wyczyn, bo dzisiejsza Polska ma w sobie – tu się zgodzę z biskupami – bakcyla śmierci. Zniszczyła niemal wszystko to co było dobre, nie tworząc niemal nic w zamian. Doborową ‚avant garde’ kultury śmierci tworzy kler wraz ze swoim Kościołem kat.

    Właśnie gdzieś przeczytałem, może to powiedział Tomasz Raczek: film „Ida” mógł zrobić Pawlikowski dlatego, że nie siedzi w polskim bagnie. I dlatego film ma kwalifikację oscarową.

    Ktoś kto nie ma w głowie wyposażenia pozwalającego mu samodzielnie oceniać „okoliczności przyrody”, tkwi w pułapce w miarę bezstresowo. Jak mucha przyjemnie sparaliżowana przez pająka i kruszejąca do wieczornego posiłku. Tak też z przyjemnością płacą ofiary na tych, którzy im wyjadają im rozum.
    Właśnie przechodziłem obok rzędu taksówek czekających na klientów. Z 11 kierowców 9 czytało Fakt, Metro, albo Super Express. Z czego 2 równocześnie trajlowało przez telefon. Jeden oglądał produkcję oscarową z cyklu „zabili go i uciekł”,a jeden dłubał ozdobnie w nosie.

  36. @Tanaka

    „Właśnie gdzieś przeczytałem, może to powiedział Tomasz Raczek: film “Ida” mógł zrobić Pawlikowski dlatego, że nie siedzi w polskim bagnie. I dlatego film ma kwalifikację oscarową. ”

    Muszę przyznać, że dopiero wczoraj po przeczytaniu obszernego wywiadu z Pawlikowskim dowiedziałem się, ze z niego taki Polak, jak ze mnie Gruzin (pewne zwiazki są, bo mój pradziadek ponoć pochodził z Gruzji). Większość życia Pawlikowski spedził zagranicą, tam chodził do szkół i tam się wychował… W Polsce to on się urodził, spedził wczesne dzieciństwo a teraz – na starość przyjechał… I nie wiadomo, czy zostanie… W każdym razie wywiad ten wyjaśnił mi, dlaczego on taki film zrobił… I zgodziłbym się z Raczkiem, ze gdyby Pawlikowski spedził całe życie w Polsce, to nie zrobiłby tak dobrego filmu i mógłby zapomnieć o Oskarze.

  37. Tanaka

    Kiedy ma człek jedną propozycję na jakiś czas – na przykład myśl przewodnią „Zbrodni i kary” – może się jej przyglądać długo, nawet latami, i stawać się zgodnie z tą myślą lub przeciw niej. Kiedy ma milion propozycji z nieprzytomnej liczby środków masowego trucia, nie ma kiedy się przyglądać, bo od dziecka dostaje oczopląsu. Więc staje się oczopląsającym homo. Rodzi się magowa samonapędzająca się kwadratura koła

  38. Rafał KOCHAN
    26 lutego o godz. 9:59

    Taką polską próbką był film „Pokłosie”. Mówiący o tym, jak było. Został przykładnie obrzygany. Maciej Stuhr musiał ciągle zmieniać ubranie.
    O „idzie” też znamy „polską” prawdę: to film antypolski. Trzeba na niego zareagować tak, jak na filmy za Hitlera, pryncypialnym: „tylko świnie siedzią w kinie”.
    Te właśnie, „nieświnie” tkwią w żelaznym uścisku pułapki, o której mówi pan Jacek.
    A swoją drogą, też jestem Gruzin, w takim samym sensie jak Ty: rodzinnym.

  39. Ja również uważam, że ograniczenie się do komentowania wypowiedzi i posunięć najbardziej lubianych członków episkopatu, dziennikarzy katolickich i wspierających ich polityków raczej nie ma sensu. Nie dlatego, że jest to mało pasjonująca czynność, wręcz przeciwnie; wiernym czytelnikom tego bloga nigdy się to nie znudzi, lecz mamy już na forum Polityki tego rodzaju publicystykę uprawianą przez prof. Hartmana, który tyle pasji i emocji wkłada w swoje antyklerykalne filipiki, że kamedułę bosego przekonałby do apostazji.
    Nie wiem na ile tkwimy (tkwicie?) w „pułapce”, na ile w wygodnej niszy do rozkręcania religijnych gównoburz, podejrzewam, że prawda tkwi gdzieś pośrodku.

  40. KOCHAN(ie) ty moje,
    Gruzinem Tanaka podparte

    „Film “Ida” mógł zrobić Pawlikowski dlatego, że nie siedzi w polskim bagnie… dopiero wczoraj po przeczytaniu obszernego wywiadu z Pawlikowskim dowiedziałem się, ze z niego taki Polak, jak ze mnie Gruzin (pewne zwiazki są, bo mój pradziadek ponoć pochodził z Gruzji).”

    No to czekamy teraz na Oscara dla gruzinskiego filmu. Czy wyrobi Szanowny z Oscarem 2017 ?

    Bagno gruzinskie porownywalne z polskim zapewne jest. Masz dodatkowy rok na samorealizacje KOCHANowa z racji spuscizn dwoch slawnych Gruzinow: Soso i Saakaszwili.

    Babciusia, na moje wybrzydzanie o „Idzie”, tyle wyrzekla: jak ja sie ciesze ze nie jestem Polka. Inaczej, tez bym pewnie narzekala na te czarno-bialosc techniki filmowej. Bo na czarno-bialosc Holokaustowej tresci filmowej nie zamierzam narzekac. Bo Hollywood nie narzeka

    PS. Pomnik Kaczynskiego tez w Tbilisi stoi. Jak temu na weselu

  41. @Tanaka…

    Ja jestem ostatnio monotematyczny, bo „Ida” zrobiła na mnie ogromne wrażenie i często myślę o tym filmie, odnajdując w nim kolejne poziomy interpretacyjne.

    Dlatego w kontekście tego filmu odniosę się do przedmiotowej pułapki…

    Beznadziejne są te komentarze, w których oskarża się ten film o tendencyjność; o wypaczanie historii; w których doszukuje się teorie spiskowe, polegające na tym, że Żyd dostał od Żydów pieniądze na film, który ma szkalować na cały świat dobre imię Polaków.

    Odnoszę wrażenie, że tworzona jest przez prawicowe polactwo jakaś rzeczywistość wirtualna, której kompletnie nie potrafię pojąć…

    Niech ktoś mnie poprawi, bo może o czyms nie wiem. Czy „c\Czas Apokalipsy” Coppoli był tez tak bojkotowany w USA za tendencyjność polegająca na tym, że przedstawiono w tym filmie żołnierzy amerykańskich mordujących bez sensu wietnamską ludność cywilną? Bo przecież nie tylko Amerykanie dopuszczali się tam takich zbrodni…

    Czy ktoś z Islamistów francuskich nawoływał do bojkotowania filmów Bruno Dumonta (np. Hadewijch czy L’il Quinquin), w których przedstawiono zwyczajnych Arabów jako potencjalnych, niebezpiecznych terrorystów?

    Sytuacja w Polsce robi się jakaś irracjonalna. Jak można tkwić w takich oparach absurdu?

  42. @Orteq..

    Ochłoń, pomódl się, rzuć kilku złociszy katabasowi i wypijcie winko mszalne za niegodziwości, którymi obdarzono polską świętojebliwość.

  43. Rafał Kochan
    Chyba jednak nie dość dokładnie przeczytałeś wywiad z Pawlikowskim. Po pierwsze, wyjechał z Polski nie jako małe dziecko (piszesz o „wczesnym dzieciństwie”) lecz 14-latek, co robi dużą różnicę, bo już był jakoś ukształtowanym nastolatkiem, a obraz PRL miał w głowie mocno odciśnięty, plus opowieści dziadka, o których wspomina, jako ważnych dla jego edukacji tożsamościowej. Po drugie, nie wrócił do Polski „na starość”, bo 58 bodaj lat, to jest nic dla artysty, a nawet dla nie artysty w dzisiejszych czasach.
    Owszem, polskie piekło istnieje i jest groźne, ale Raczek ciutkę przesadził. Powstają w Polsce bardzo dobre filmy kręcone tutaj i zdobywające prestiżowe nagrody, np. ostatnio obraz Małgorzaty Szumowskiej w Berlinie (wyleciał mi z głowy tytuł). Co by nie mówić, np. filmy Smażewskiego to najwyższa półka, choć jakoś tam „antypolskie”, bo niesłychanie gorzko malującę nasz kraj, albo też obficie nagradzane „Rewers”, czy „Chce się żyć”, gdzie tytułową rolę gra ten sam facet co w „Idzie” jej kochanka-jazzmana.
    Łaska oskarowa, gdy chodzi o film nieanglojęzyczny, na pstrym koniu jeździ. I można powiedzieć, że Pawlikowski, niezależnie od tego że zrobił piękny, wybitny film, miał po prostu szczęście.
    Zabrakło go np. Agnieszce Holland, której choćby film „W ciemności” z rewelacyjnym Więckiewiczem spokojnie mógłby dostać Oscara, ale nie dostał, już nie mówiąc o wcześniejszych wybitnych filmach Polaków obsypywanych różnymi międzynarodowymi nagrodami, lecz akurat nie Oscarem.
    Jeśli coś mnie bulwersuje, a nawet przeraża, to percepcja „Idy” w Polsce – tępe barbarzyństwo naszego katol-polactwa

  44. lukasso
    26 lutego o godz. 10:32

    Prawda tkwi tam, gdzie tkwi, a nie po żadnym środku – prezentujesz swoją zależność od stereotypów i głupawych mantr. Dlatego nie pamiętam, byś kiedykolwiek analizował zasadność lub nie zasadność (z uwiarygadnianiem) antyklerykalnych filipik – jak je nazywasz – profesora Hartmana – bowiem głębia Twego poznania wyraża się w ogólnikowym wytykaniu antyklerykalizmu, jakby bycie antyklerykalnym już samo w sobie było obrzydliwością.

  45. @mag…

    No dobrze, zamiast „wczesnego”, niech będzie „dojrzałego” dzieciństwa. Będę się jednak upierał, że to, co przeżył zagranicą ukształtowało go jako człowieka i artystę.

    Filmom Smażewskiego czy Szumowskiej jednak daleko do „Idy”. To, że ktoś „gorzko maluje nasz kraj” nie musi być automatycznie uznane za wybitne dzieło.

    Każdy laureat nagrody Oskara ma swoje szczescie. Kazdy zwycieżca ma szczescie. Co to w ogóle za konstatacja?

    A film „W ciemności” Holland słusznie nie otrzymał Oskara. Łopatologiczna tendencja…. Zero uniwersalizmu… Zero magii i poetyckości… kolejne bezrefleksyjne babranie się w wojennej rzeczywistości.

  46. Orteg
    Nie doczekam się moderacji, więc wklejam swój wstęp do linku, który czeka na moderację.

    „Orteq
    26 lutego o godz. 0:40
    Tak dużo jest cudzysłowów, że nie wiadomo cyje co je i co autor wpisu chciał powiedzieć. Wnioskuję, że skoro nie potrafi postawić jasnej tezy i równie jasno się do niej odnieść, powinien robić za podnóżek u Olejnik.
    Nie wiem więc, czyje są słowa > ‘Aneta Krawczyk w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej Marcinem Kąckim odpalili aferePseudo-rewelacje Sakiewicza nt. nazwiska wykonawcy przecieku, wykładajacego „afere gruntowa” na łopatki, o kant dupy Anety Krawczyk mozna swobodnie rozbic< i w ogóle nie wiem, co anonim Orteg chciał powiedzieć, odnosząc się do tekstu pana Jacka krytycznego wobec mediów. W związku z tym jednak, że padły w nie wiadomo w jakim celu napisanym tekście Ortega lekceważące słowa o Anecie Krawczyk (Czyje? I czy obywatel Orteg wie, kto ujawnił jej nazwisko? Bo ona nie zamierzała pod nazwiskiem występować, ale przez to bezprawne ujawnienie nie było sensu się ukrywać), zaś do nazwiska Andrzeja Leppera jest przyklejone uroczyste, katolickie "śp.", może zaprezentuję, jak tamtą sprawę przedstawiały media, w których ją dokładnie śledziłem.
    Oto link do mojego tekstu sprzed paru lat (na stronach internetowych była skrócona wersja). Najpierw opublikowany na stronie Feminoteki, później kopiowany na innych stronach".

  47. Niestety, technika robi się złośliwsza od człowieka, który ją wyprodukował – inaczej niż z domniemanym stwórcą i człowiekiem: stwórca jest o całą wieczność złośliwszy. A w moim powyższym tekście pojawiła się niechciana kursywa, której nie tylko nie umiem, ale i nie potrzebuję wstawiać.

  48. KOCHAN(nie) ty moje
    Mag(us)

    Ogromnie lubiem popijac dobre winko mszalne z katabasami. Najczesciej wybieramy koszerne..

    Ta Holokaustowosc „Idy”. Przeciez w calosci przez polskiego chlopskiego syna dokonana. Nawet nie przez ojca, Jerzego Trele. Ktory w szpitalu lezal i nigdy nie byl bokserem. Zadnych hitlerowcow ani Niemcow przy tym nie bylo.

    To o tym ta dyskusja narodowa dzisiaj trwa. Jak to sie stalo, ze dyskusja o Holokauscie zostala sprowadzona na poziom winy polskiego chlopa? I nikogo innego?

    No nie, nie nikogo innego. Jest jeszcze winna Wanda Gruz. Helena Wolinska, znaczy. Podwojna zona profesora Brusa. Te jednakze Pawel Pawlikowski znal osobiscie. Z Oksfordu. Lata byly 80-te.

    On ten film zrobil z powodu Wolinskiej. A moze i dla niej. Ale dopiero po jej NATURALNYM zejsciu z tego swiata, w 2008, on dziela swojego dokonczyl. Usmierciwszy ja w swoim filmie smiercia SAMOBOJCZA.

    W tej samobojczej smierci chodzilo o unobilitowanie komuszej prokuratorki Wolinskiej-Gruz. Wysylajacej polskich patriotow na skazancza smierc w latach 50-tych. I to ta zadra boli naszych NIEZLOMNYCH. Dlaczego Pawlikowski musial ja nobilitowac ta samobojcza smiercia?

    Moja odpowiedz jest prosta. Bo tak sobie zalozyl od samego poczatku, w latach 80-tych. Poczeka na jej naturalna smierc. Byla ona przeciez jego zaprzyjazniona w Oksfordzie ogromnie kulturalna starsza pania. I wtedy zafunduje jej, w swoim filmie, oczyszczajaca samobojcza smierc.

    Tam od samego poczatku byl PLAN. Osobisty dosyc. A my tu cuda niewidy o antypolskosci jakiejs Pawlikowskiego

  49. @pombocek, z godz. 10:19
    Kiedy ma człek jedną propozycję na jakiś czas – na przykład myśl przewodnią „Zbrodni i kary” – może się jej przyglądać długo, nawet latami, i stawać się zgodnie z tą myślą lub przeciw niej. Kiedy ma milion propozycji z nieprzytomnej liczby środków masowego trucia, nie ma kiedy się przyglądać, bo od dziecka dostaje oczopląsu.
    Pacholęciem będąc, po przeczytaniu „Zbrodni i kary”, a trochę później „Biesów” i „Braci Karamazow”, miałem przed oczami kilka myśli przewodnich, z tych lektur wypływających. Jednocześnie, jako pacholę poszukujące i – jak to piszesz o godz. godz. 8:47 – wyewoluowane, na ruch bardziej niż na bezruch – wiadomości o świecie szukałem w prasie. Telewizory zaczęły dopiero się w Polsce pojawiać (60 lat temu – kto uwierzy?) więc wiedzę czerpałem wyłącznie z gazet oraz „wrażych rozgłośni” – zagłuszanych dniami i nocami. W empiku na placu Kościuszki we Wrocławiu można było zapoznać się z większością gazet regionalnych, które były w warstwie propagandowej identyczne, natomiast w warstwie informacyjnej – ho, ho – jak różne. Do tego – obowiązkowo – „Polityka”, „Przekrój”, „Kultura”, „Życie Literackie”, „Argumenty” i „Tygodnik Powszechny”. No i „Forum” – przedruki z prasy zagranicznej, które – choć starannie wyselekcjonowane przez kierowników propagandy z warszawskiego „Białego Domu” – sporo wiadomości o świecie niosły.
    Więc staje się oczopląsającym homo. Rodzi się magowa samonapędzająca się kwadratura koła
    Ani wtedy, ani teraz nie dostaję oczopląsu podczas oglądania obrazków telewizorze (z różnych stacji) czy podczas „buszowania w necie”. I żadnej magmy we łbie nie mam. Moja najmłodsza, 28-letnia córka, która z nami jeszcze mieszka, śledzi świat podobnie jak ja w jej wieku. Ten sam Dostojewski (gdyż od niego zacząłeś), czy inny Tomasz Mann (akurat „Czarodziejską górę” pochłania). Do tego Angole i Jankesi w oryginale. I – obowiązkowo – prasówka. W necie siedzi tak wygodnie jak w fotelu. I też u niej nie zauważam oznak oczopląsu ani magmy we łbie. Przeciwnie – jej analizy polityczne są tak trafne, że aż sam się dziwię.

    @pamboczku Kochany i Ty równie Kochana @mag, nie uogólniajcie. Da się przeżyć ze spojrzeniem trzeźwym i z dystansem. Ale też trzeba być ciekawym świata. Ale z tym to się chyba trzeba urodzić. Mnie tej ciekawości nikt nie uczył. Howk.

  50. @Orteq.

    Lecz się człowieku. Najlepiej na nogi, bo na głowę już za późno.
    A tak w ogóle, proponuje obejrzenie filmu jeszcze raz.
    Jak to nie było Niemców przy tym?
    Przecież w filmie jest jasno padają słowa, że mordercy rodziny żydowskiej nie donosili Niemcom. Czy Wanda Gruz nie rozumiała tego i na swój sposób pogodziła się z tą tragedią, w jakiej znaleźli sie ci chłopi? Gdyby pałała żądzą zemsty, już wczesniej znalazłaby sposób na pozbycie się tej rodziny i odebrałaby im dom.
    Czy to, że ci mordercy zostawili jedno dziecko przy życiu, nie świadczy o ich dobrych intencjach w tym koszmarze wojny, w której nie było takiego czarnobiałego obrazu, jaki wskazywałaby konwencja kolorystyczna filmu? Gdyby byli wrogo nastawieni do Zydów, to wszystkich zabiliby, albo wczesniej donieśli Niemcom. Czy to trudno z tego filmu wywnioskować?

    Twoje śmieszne domniemania, że Gruz to Wolińska są tak infantylne, że zastanawiam się teraz, ile ty właściwie masz lat? 12? Ogol sobie pewną część ciała i idź do przedszkola. Najlepiej nie do polskiego, bo cię znów skrzywią.

    Śmierć samobójcza Wandy GRUZ była UCIECZKĄ od życia. Cały film jest temu poświęcony.. na UCIECZCE człowieka od ŻYCIA.. Jeśli tego nie raczyłeś zauważyć, to proponuję nałożyć właściwe okulary i obejrzeć ten film ze zrozumieniem, a nie z jakimś urojonym nastawieniem jakiegos chorego psychicznie patrioty, którego patriotyzm ma postać cepeliowego bzdetu rodem z przykościelnego odpustu.

  51. anumlik
    26 lutego o godz. 11:31

    Aż się prosi, żeby odpowiedzieć:
    – Anumliku, nie egzemplifikuj.

    O ogromnej ilościowej wśród homo przewadze powierzchowności nad głębokością myślenia trzeba chyba tylko przekonywać zające na łące. Natomiast postawa: – Nie zgodzę się, bo u mnie i dwóch moich znajomych jest inaczej – to magiel.

  52. Rafał Kochan
    Uważasz, że „W ciemności” powiela schematy? To samo, jak wiesz, niektórzy zarzucają idiotycznie „Idzie”.
    Nie w tym rzecz. Holland „czule” i z wielką wrażliwością zrobiła film o przetrwaniu Żydów w lwowskich kanałach, tyle że siłą rzeczy bardziej dramatyczny, bo na krawędzi życia i śmierci. I realistyczny.
    Ida jest pięknym, poetyckim, nostalgicznym (kłania się polska szkoła filmowa z lat 60.) obrazem, w którym budzą się wprawdzie upiory przeszłości, ale całość jest bardziej oniryczna niż realna.
    Właśnie dlatego ten film jest uniwersalny i wart najwyższych nagród. Na szczęście tym razem Akademia nie przeoczyła! I tylko tyle chciałam powiedzieć. No i to, że Raczek przegiął, ale ty akurat się do tego nie odniosłeś.
    Chyba źle mnie zrozumiałeś. Jasne że czarny obraz Polski nie oznacza, ze film jest dobry. Dziwi mnie tylko, że prawactwo nie atakuje takich filmów, jak „Dom zły” czy „Drogówkę” a ma alergię na „Pokłosie” lub „Idę”.

  53. Byłem zawsze ciekawy świata, ale rzadko spotykałem i spotykam podobnych sobie. Z tym chyba naprawdę trzeba się urodzić.
    Bywa to czasem stresujące, bo życie z klapami na oczach i uszach jest chyba prostsze.
    Z dzieciństwa pamiętam scenę, kiedy do mojej matki przychodzi sąsiadka i widząc ją zatopioną w lekturze stwierdza z przekąsem zmieszanym z politowaniem: A ty znowu czytasz 🙄

  54. anumlik

    Polecenie „trzeba być ciekawym świata” ma mniej więcej wartość polecenia „trzeba mieć głowę, żeby żyć”. Z ciekawością świata WSZYSTKIE zwierzęta SIĘ RODZĄ. Natomiast, co z tą ciekawością będzie po narodzinach ludzkiego bachora, zależy od otoczenia. Dla przykładu tylko powiem, że zarówno rodzice, jak i szkoła mogą tę ciekawość przytłumić, a nawet zabić.

  55. @mag..

    Tyle, że „W ciemności” powiela schematy. Co nowego ofiaruje ten film? Dramat Żydów? Chyba już 867 razy w sztuce filmowej przedstawiano tę gehennę. Realizm? 99% filmow o tym problemie ma charakter realistyczny i „czuły”. Trudno, by było inaczej.

    Nie twierdzę, że ten film jest bezawrtościowy, ale Holland chciała pójść na skróty, by w końcu otrzymac tego wymarzonego Oskara. Tak to jest, jak się myśli kategoriami otrzymania nagrody, jako rzekomego zwieńczenia czyjejś kariery.
    Jej film był zbyt jednoznaczny, operował konwencją „wyciskania łez”, czyli tak naprawdę odwoływał się do prostych, by nie powiedzieć, że prymitywnych obszarów wrażliwości odbiorcy.
    Zadałbym pytanie, co ten film, co opowiedziana w nim historia mówi o współczesnym człowieku? Ma jakieś przełożenie, czy reżyserka chciała przypomnieć jedynie, po raz tysięczny, że Żydzi mieli ciężko na wojnie?

  56. Apropos pułapki, to obejrzałem wczoraj film We mgle – opowieść o ciasnym kręgu zła, które bezustannie przetacza się przez historię. O posądzeniu, odarciu ze złudzeń, utracie wartości w obliczu śmierci, decyzjach ostatecznych… Wywarł na mnie o wiele większe wrażenie niż „Ida”.
    Skąpe dialogi, jak w „Idzie”, ale zrozumiałe bez podpisów, bo oni tam nie mamroczą pod nosem jak w polskich filmach.

  57. KOCHAN (11:38)

    „Twoje śmieszne domniemania, że Gruz to Wolińska są tak infantylne, że zastanawiam się teraz, ile ty właściwie masz lat?”

    Ty juz nie jestes KOCHAN(iem) moim. Tys jest ignorant. Arogant przy tym tez zes zaj.b.sty jest. Poczytaj a sie dowiesz.

    Na poczatek, poczytaj sobie to:

    Pawlikowski has both Catholic and Jewish blood. “I come from a magnetic field of Catholicism,” he says. “I was baptised by my mother’s family, who were all traditional Catholics. But my mother was the black sheep of the family – she ran away to the ballet at 17.”

    http://www.theguardian.com/film/2014/sep/18/pawel-pawlikowski-ida-warsaw-lost-guy-weird-city

    „He did not learn how he lost his grandmother until late in life. “My father’s mother was a secular Jew who died in Auschwitz,” he says. “I only found out as an adult, because my father never talked about it. He was a secularist and never defined himself in ethnic terms – partly, I think, because he was scared; partly out of the habit of not talking of such things; partly because he didn’t like being defined by other people. I don’t either.”

  58. Mam dosc „Twój komentarz czeka na moderację.” Niech sie ateista sam w to bawi. POjebkow mam wystarczajaco duzo w realu. Praszczajaj, buraku

  59. @pambocek
    Cóż ja mogę na tak bezpretensjonalne zdanie – Z ciekawością świata WSZYSTKIE zwierzęta SIĘ RODZĄ – powiedzieć. Chyba tylko to, że one się rodzą z ciekawością tej części świata, która pomaga w ich przetrwaniu. Reszta ich nie interesuje. Z ludźmi chyba bywa podobnie. Z tym rodzajem ciekawości świata, o jakim pisałem i o jakim napisał @Tobermory, to się naprawdę trzeba urodzić. I nie będę przytaczał dziesiątków przykładów osób, których rodzice mieli w domu – z rzeczy drukowanych – książeczkę do nabożeństwa i kalendarz z poradami kucharskimi, a które pochłaniały wszystko co drukowane jak gęś kluski. To właśnie ta ciekawość świata powodowała, że pochłaniały. @Tobermory ładnie to spuentował sceną, gdzie do jego matki przychodzi sąsiadka i widząc ją zatopioną w lekturze stwierdza z przekąsem zmieszanym z politowaniem: A ty znowu czytasz.

    Pozdrówka

  60. pombocek
    26 lutego o godz. 10:19

    Sztuka ma taką właściwość, że potrafi trafiać w coś co ważne, elementarne, esencjonalne. I mówi o tym niełopatologicznie, a tak, że człowieka długo trzęsie. Czasem jedno-dwa takie spotkania mogą wystarczyć na całe życie: wytwarzają w człowieku olśnienie. Na temat tego, co jest czym, co ważne, a co gówniane.
    I tak, na przykład jest ze „Zbrodnią i karą”.
    Żadnego olśnienia nie ma w kontakcie z mediami, celebrytami, Monisiami z kropką, bez kropki, z tatuażem na tyłku i w dowolnym innym miejscu.
    Z Moniś, wybieram prof. Monikę Płatek. Jest to osoba, z którą można nawet zgubić. Z pożytkiem.

  61. anumlik
    26 lutego o godz. 12:13

    Ciekawość świata to mechanizm wbudowany w każde niepatologiczne zwierzę. O czym tu jeszcze gadać, co i po co komplikować? Pleść o oczywistościach, że u jednego zwierzęcia on bardziej intensywnie daje o sobie znać, u innego – mniej? Powiedziałem tylko tyle, że niepotrzebny jest wyraz „trzeba”. bo ciekawość świata ma się przyrodzoną. Kropka.

  62. Tanaka
    26 lutego o godz. 12:29

    Za Monisię Płatek! Siulim! Maślanką.

  63. Cenzura, czuj czuj czuwaj. I na us motaj

    KOCHAN (11:38)

    “Twoje śmieszne domniemania, że Gruz to Wolińska są tak infantylne, że zastanawiam się teraz, ile ty właściwie masz lat?”

    Ty juz nie jestes KOCHAN(iem) moim. Tys jest ignorant. Arogant przy tym tez zes zaj.b.sty jest. Poczytaj a sie dowiesz.

    Na poczatek, poczytaj sobie to:

    Pawlikowski has both Catholic and Jewish blood. “I come from a magnetic field of Catholicism,” he says. “I was baptised by my mother’s family, who were all traditional Catholics. But my mother was the black sheep of the family – she ran away to the ballet at 17.”

  64. Zapomniałem się i zamieściłem link, a Gospodarz zajęty.
    Powtórzę, a film można znaleźć na YT. Jest nawet cały w wersji oryginalnej „В тумане”.
    Apropos pułapki, to obejrzałem wczoraj film „We mgle” – opowieść o ciasnym kręgu zła, które bezustannie przetacza się przez historię. O posądzeniu, odarciu ze złudzeń, utracie wartości w obliczu śmierci, decyzjach ostatecznych… Wywarł na mnie o wiele większe wrażenie niż “Ida”.
    Skąpe dialogi, jak w “Idzie”, ale zrozumiałe bez podpisów, bo oni tam nie mamroczą pod nosem jak w polskich filmach.

  65. Rafał KOCHAN
    26 lutego o godz. 10:52

    USA ma solidną tradycję filmów antysystemowych. Należy do nich „Czas Apokalipsy”, choć Coppola nadał mu też inne walory. Swego czasu jednym z głównych aktorów grających w takich filmach był Robert Redford, pamiętany choćby z „3 dni kondora”, czy filmu o aferze Watergate.

    Niezgoda na system taki jaki jest, jest konieczna. To jedyna droga która może go poprawić. Kino „antysystemowe” w Polsce też ma niezłą tradycję. „Moralny niepokój” coś takiego miał w sobie, np. „Barwy ochronne” są tu mocną pozycją.

    Takie filmy zwykle przyjmowane są dobrze, bo ostrze krytyki wymierzone jest w „onych”, tych twórców i beneficjentów systemu. Ale nie w nas, bo „my” to ci dobrzy. Dlatego wielu ludzi widząc film mówiący o nich samych, o ich mrocznych duszach, o znanych im z nazwiska i twarzy sąsiadach, o ich rodzinach, doznaje wyrzutu wściekłości. Że to „kalanie gniazda”. Modelowo pokazały to reakcje na „Pokłosie”.
    Bo w takich filmach następuje zmiana kierunku krytyki: ci „oni” to my, widzowie. Sami jesteśmy mroczni, odrażający-brudni-źli.
    Tym lepiej, że takie filmy, czy dzieła z innych branż twórczych powstają. To także ma walor leczniczy. A jeśli to rzeczywiście dzieła sztuki, a nie łopatologia tym lepiej. Nie brakuje, co zrozumiałe, takich, co się brzydzą diagnozy. Brzydzą się bowiem siebie.

    „W ciemnościach” uważam za dobry film, momentami bardzo dobry. Dobrze, że powstał. Nie porównam go do „Idy” dopóki „Idy” nie obejrzę, na co jeszcze nie miałem czasu. Z góry się cieszę, że to film wielowarstwowy i niełopaciarski.

    Przekonuje mnie to, że niekoniecznie samo szczęście decyduje o otrzymaniu Oskara. Filmy należy promować, zabiegać w świecie filmu o ich poznanie i lobbować na jego rzecz. Jury ma natomiast odróżniać ziarno od plew. Twórcy „Idy” dobrze wykonali robotę, co mnie bardzo cieszy.

    W sprawie Idy, Pokłosia, W ciemności, przychodzi mi taka myśl porównawcza związana z innymi filmami: Listą Schindlera i Pianistą.
    Film Polańskiego uważam za lepszy, niż Spielberga. Polański – według mnie – głębiej wniknął w sytuację człowieka, lepiej też dobrał środek realizacji: skupił się na jednym człowieku i z jego perspektywy pokazał sytuację ogólną. U Spielberga jest więcej widowiska.

  66. A tu masz reszte. A ile ty masz lat, wesolku?

    „Where character Of Wanda Come From?
    When I was doing my post-graduate degree at Oxford in the early ’80s I befriended Professor Brus, a genial economist and reformist Marxist who left Poland in ʻ68. I was particularly fond of his wife Helena, who smoked, drank, joked and told great stories. She didn’t suffer fools gladly, but she struck me as a warm and generous woman. I lost touch with the Bruses when I left Oxford, but some 10 years later I heard on BBC News that the Polish government was requesting the extradition of one Helena Brus-Wolinska, resident in Oxford, on the grounds of crimes against humanity. It turned out that the charming old lady had been a Stalinist prosecutor in her late twenties. Among other things, she engineered the death in a show trial of a completely innocent man and a real hero of the Resistance, General ‘Nil’ Fieldorf. It was a bit of a shock. I couldn’t square the warm, ironic woman I knew with the ruthless fanatic and Stalinist hangman. This paradox has haunted me for years. I even tried to write a film about her, but couldnʼt get my head around or into someone so contradictory. Putting her into Idaʼs story helped bring that character to life. Conversely, putting the ex-believer with blood on her hands next to Ida helped me define the character and the journey of the young nun.

  67. Orteq
    26 lutego o godz. 12:13

    Jeśli ten twój wpis jest do mnie, nieburaku, to informuję, że zareagowałem na nie wiem, czyje słowa w twoim tekście (tak przejrzyście piszesz):

    >‘Aneta Krawczyk w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej Marcinem Kąckim odpalili aferePseudo-rewelacje Sakiewicza nt. nazwiska wykonawcy przecieku, wykładajacego „afere gruntowa” na łopatki, o kant dupy Anety Krawczyk mozna swobodnie rozbic<.

    O Lepperze zaś nie napisałeś "o kant dupy można swobodnie rozbić", lecz "śp.". Czyli nie wiesz i nie rozumiesz, że dwóch nowobogackich chamów wprowadziło do politycznej partii rządy feudalne, z feudalnym traktowaniem pracownic. Dokładnie to, o czym pisał pan Jacek. Kłamstwa prasy zgodne ze słowami urojonego Boga: "On będzie nad tobą panował" przedstawiłem z dowodami w swoim tekście do Rady Etyki Mediów. Ale bóg Rongo z tobą – papugą.

    Wczoraj gotowałem czerwony barszcz, więc twoje, chłopczyku, buractwo, jeśli adresowane do mnie, przyjmuję z wdzięcznością, bo buraki, obok kapusty, to samo zdrowie, cud nad cuda przyrody.

  68. Rafał KOCHAN
    26 lutego o godz. 9:59

    Na TVN w „Faktach po Faktach” znajdziesz wywiad z Tomaszem Raczkiem. Recze, ze po wysluchaniu, odzyskasz poczucie bycia Polakiem w miejsce zludzenia, zes Gruzin.

  69. A tu link do wywiadu z Pawlikowskim o Wolinskiej bedacej jego inspiracja do filmu „Ida”. Ze to ludzie wybieraja swoje wierzenia w przeciwienstwie do faktow niezaprzeczlalnych. Niezaprzeczalnych przez samych autorow tychze faktow

    http://blogs.indiewire.com/sydneylevine/interview-ida-by-pawel-pawlikowski-international-film-business

  70. @ Orteq
    Proszę zapanować nad swoim zniecierpliwieniem. Nie zawsze jestem przy komputerze, nie zawsze mam czas, by się zapoznać z wpisami.

  71. Orteq
    26 lutego o godz. 12:51

    Kolejne twoje prostactwo z tą angielszczyzną na polskim blogu, smarku. Smarkatość to nie wiek, smarku. Bardzo wielu do us.anej śmierci z tego nie wychodzi.

  72. „Twój komentarz czeka na moderację.”

    Link do wywiadu z Pawlikowskim o Wolinskiej bedacej jego inspiracja do filmu “Ida”, czeka na te moderacje Kowalczyka. Zrob ze ty co z ta swoja „moderacja”, chopie, ok?

    Ze to ludzie wybieraja swoje wierzenia w przeciwienstwie do faktow niezaprzeczalnych. Niezaprzeczalnych przez samych autorow tychze faktow.

    http://blogs.indiewire.com/sydneylevine/interview-ida-by-pawel-pawlikowski-international-film-business

  73. Uczulenie na linki moze to jest, to uwalanie postow niewinnych?

    “Twój komentarz czeka na moderację.”

    Link do wywiadu z Pawlikowskim o Wolinskiej bedacej jego inspiracja do filmu “Ida”, czeka na te moderacje Kowalczyka. Zrob ze ty co z ta swoja “moderacja”, chopie, ok?

    Nawet buraki najczystsze dojrzewajo w koncu. Nie jest absolutna koniecznoscia czekanie do nastepnej zimy

    Ze to ludzie wybieraja swoje wierzenia w przeciwienstwie do faktow niezaprzeczalnych. Niezaprzeczalnych przez samych autorow tychze faktow.

  74. Rafał Kochan pisze w kierunku mag (szkoda ,że nie w moim);

    „Filmom Smażewskiego czy Szumowskiej jednak daleko do “Idy””

    Po pierwsze – nazwisko reżysera „Idy” to Smarzowski. Imię – Wojciech
    Po drugie – Smarzewski,ale nie Smażewski to nazwisko nieżyjącego znawcy hokeja radzieckiego i polskiego boksu, czyli telewizyjnego dziennikarza sportowego, który jednak z redaktor Olejnik,a tym bardziej ze znaną z telewizji Ireną Dziedzic nie ma nic wspólnego.
    Po trzecie – jako znawcy sztuki współczesnej nie muszę ci tłumaczyć o wielowariantowości rozwiązań formalnych w malarstwie ,rzeźbie,architekturze, poezji, muzyki .Tak i filmy Szumowskiej i Smarzowskiego (nie Smażowskiego ) to zupełnie inna szufladka z filmami fabularnymi.
    Nie znaczy to oczywiście,że nie można mieć swojego zdania, bo jakiś tam estetyczny gust każdy z nas przecież posiada
    Ty lubisz Zeppelinów,a ja załóżmy Bacha, czy ogólnie muzykę baroku.

    A zresztą o poetyce filmów Pawlikowskiego na podstawie jednej obejrzanej „Idy” ciężko jest coś powiedzieć, szczególnie kiedy porównuje się go ze Smarzowskim który trochę tego( czyli filmów) już nakręcił.

  75. Dowod na to skad pochodzi character Wandy Gruz. Powtorzenie dla opoznionych w rozwoju

    „Where character Of Wanda Come From?
    When I was doing my post-graduate degree at Oxford in the early ’80s I befriended Professor Brus, a genial economist and reformist Marxist who left Poland in ʻ68. I was particularly fond of his wife Helena, who smoked, drank, joked and told great stories. She didn’t suffer fools gladly, but she struck me as a warm and generous woman. I lost touch with the Bruses when I left Oxford, but some 10 years later I heard on BBC News that the Polish government was requesting the extradition of one Helena Brus-Wolinska, resident in Oxford, on the grounds of crimes against humanity. It turned out that the charming old lady had been a Stalinist prosecutor in her late twenties. Among other things, she engineered the death in a show trial of a completely innocent man and a real hero of the Resistance, General ‘Nil’ Fieldorf. It was a bit of a shock. I couldn’t square the warm, ironic woman I knew with the ruthless fanatic and Stalinist hangman. This paradox has haunted me for years. I even tried to write a film about her, but couldnʼt get my head around or into someone so contradictory. Putting her into Idaʼs story helped bring that character to life. Conversely, putting the ex-believer with blood on her hands next to Ida helped me define the character and the journey of the young nun. „

  76. @Orteq

    Nie wysilaj się. Tutaj jest po polsku, co reżyser miał na myśli:
    „Poznałem w Anglii Helenę Brus-Wolińską, prototyp postaci Wandy. Kiedy ją pierwszy raz spotkałem, nie wiedziałem, kim była. W Oksfordzie w moim college’u był profesor Brus, ekonomista, marksista, później rewizjonista, który wyjechał z Polski w 1968 r. Bywałem u nich na podwieczorkach. Jego żona – dowcipna pani z niewyparzoną gębą. Myślałem: taka fajna, mądra kobieta. Dopiero dziesięć lat później z BBC dowiedziałem się, że była prokuratorem w czasach stalinowskich, a polski rząd żąda jej ekstradycji. Chciałem zrobić o niej dokument – żeby dowiedzieć się, jak to jest, kiedy w ciągu długiego życia tak wiele rzeczy może się z nami wydarzyć. Nie zgodziła się, a ja nie nalegałem.”

    Wiesz, co to znaczy prototyp postaci filmowej?

  77. pombocek
    26 lutego o godz. 12:32

    I po co draznisz rozum? Przeciez wiesz nie gorzej niz ja, ze u znacznej czesci populacji, naturalna ciekawosc swiata zostaje w dziecinstwie zagwalcona na smierc, przymusowym wybraniem wiary.

    Poniewaz nie jest to wybor swiadomy, tylko wmuszony, nazywam go „zagwalceniem”.

    Jest to gwalt wielokrotny i dokonywany zbiorowo. Szczesliwe ofiary gwaltu, maja fakt bycia zgwalconymi zamazywany i ukrywany pod nazwa „laska wiary”. Proces gwalcenia mlodego, ciekawego swiata osobnika zostaje opatrzony nazwa „dostapienia laski wiary”, co dodatkowo ukrywa nie tylko fakt gwaltu intelektualnego, ale rowniez smutna rzeczywistosc rozsstania sie z umiejetnoscia poslugiwania sie rozumem.

    Mam na mysli w pelni sprawne poslugiwanie sie rozumem. Poslugiwanie sie wolne od jakichkolwiek zanieczyszczen, powodujacych falszowanie wynikow myslenia.

    Z traumy i rezultatow gwaltu udaje sie wyzwolic nielicznym i Ty jako jeden z wyzwolonych powinienes o tym wiedziec najlepiej. Dlaczego wiec draznisz pochopnymi twierdzeniami? Przeciez wiesz, ze niewyzwoleni niemal nie maja ciekawosci swiata.

  78. KOCHAN (13:20)

    Nie zawracaj. Przegrales na calej linii. Nawet ja sie za Ciebie wstydze.

    KOCHAN (11:38)
    “Twoje śmieszne domniemania, że Gruz to Wolińska są tak infantylne, że zastanawiam się teraz, ile ty właściwie masz lat?”

    A ty ile? Urodzonys w ogole ty juz jest? czy wciaz w fazie in vitro trwasz?

  79. Rafał Kochan
    Rafałku, zostawmy już w spokoju Holland. Przecież przyznałam, że „Ida”jest świetna i po prostu z innej bajki. Uniwersalnej. I że na szczęście Akademicy to docenili, bo nie powiesz, że ich werdykty są zawsze trafione.
    Kupiłam sobie „Idę” na DVD, bo raz ten film zobaczyć to mało. Przynajmniej dla mnie. Chcę posmakować jeszcze różne kadry, posłuchać muzyki itd.

  80. @Aaronu..

    Czy oprócz poprawienia „rz” na „ż” miałeś coś ciekawego napisania?
    O ile moj błąd miał ortograficzny charakter, tak twój:
    „Chyba jednak Po pierwsze – nazwisko reżysera “Idy” to Smarzowski. Imię – Wojciech”

    raczej merytoryczny. Przypomnę ci, że reżyserem ‚Idy” jest Pawlikowski, Paweł Pawlikowski.

    Jako pseudoznawcy sztuki, w tym filmowej, nie muszę chyba tłumaczyć, że „wielowariantowośc” jest jak najbardziej wskazana, byle była uzasadniona analizą treści danego dzieła i zastosowanych tam środkami estetycznymi.

  81. @Orteq.

    Nalegam o spokój, bo psami i katabasem poszczuję.

  82. lonefather
    26 lutego o godz. 13:26

    Nie wiem, gdzieś, taki owaki lonfatherku, pochopność u mię wyźrzał, skoro jestem odwrotnością pochopności i właśnie lecę prywatnie do psychiatry po środek na rozpuszczenie mózgu, żeby być jeszcze bardziej odwrotnym. Jak bezpiecznie wrócę, może jeszcze będę w stanie literować.

  83. Tanaka
    Mam dokładnie takie samo zdanie. „Pianista” jest filmem wybitnym, a „Lista Schindlera” dobrą produkcją made in Hollywood (zapamiętałam zwłaszcza kiczowatą końcówkę).

  84. Tobermory
    26 lutego o godz. 11:42

    Ladny wpis. Tekst sasiadki to typowa odzywka tych co dostapili „laski wiary”, i jesli czytaja, to Fakt, SuperExpres, czy inne Harlequiny …

    Z ciekawoscia swiata sie rodzimy. Wszyscy. Czesc niewielka, zachowuje ta ciekawosc przez cale zycie. Reszta, przewazajaca reszta, nie tyle ja gubi, ile zostaje jej pozbawiona. Wyzej napisalem o tym obszerniej. To zjawisko wystepuje wylacznie u Homo Sapiens, u zadnego innego gatunku podobny fenomen nie wystepuje. I nikt nie powinien miec zludzen co do tego, ze jest to zwiazane z praktykowaniem religii i warunkujacym istnienie religii wmawianiem mlodym homo sapiens wiary w boga.

    Koniecznosc uwierzenia w nieistniejace wywoluje konflikt, ktory jest mozliwy do pokonania przez mlody, niewycwiczony w mysleniu umysl, jedynie poprzez wylaczenie MYSLENIA i zastapienie go WIERZENIEM.

    Sztuczka ta udaje sie wylacznie w mlodym wieku.

  85. pombocek
    26 lutego o godz. 13:40

    Owaki, taki Jerzy, to proste. Fakt, ze sie rodzimy z ciekawoscia swiata, nie powinien przeslaniac faktu, ze u wiekszosci, ciekawosc tak skutecznie znika, jakby jej wogle nei bylo.

    Do Twojej, w tym temacie opinii, sie wypowiedzialem.

  86. @Jerzy

    Tobermory dokonal uproszczenia. Uzasadnionego uproszczenia. Mi ono nie przeszkadza. A ze sie wypowiedzialem, to zrobilem to z Toba w myslach. Moze powinienem byl zaznaczyc, ze i do niego i do Ciebie pisze?

  87. Wyzej ktos wspomnial o moim ulubiencu, ktorego jestem wiernym fanem… Cudowna okazja, zeby nie o jednej wypowiedzi ulubionego Hosera muc sie wypowiedziec, ale o caloksztalcie Hosera … Ale, zeby nie trollowac forum, wezme na wstrzymanie i poczekam, az „pulapkowa” dyskusja wygasnie … Opoznione, nie stracone … 🙂

  88. moc … przepraszam za „ort”

  89. Otreg(usiu) skądinąd sympatyczny
    Moja prośba – na blogu polskojęzycznym, którego jesteś gościem, pisz po polsku. Nie epatuj angielszczyzną, bo nikt nie ma obowiązku znać jej w stopniu na tyle zaawansowanym, by obejść się bez tłumaczenia.
    To kwestia… smaku.
    Nigdy nie zapomnę, gdy w mojej obecności, a byłam wtedy 13-latką, wujek rozmawiając z jakąś znajomą, w mojej obecności przeszedł na francuski i tylko piąte przez dziesiąte pokapowałam, że obgadują moich rodziców. „Wyczucie” mi podpowiedziało, że to jednak rodzaj „eleganckiego” chamstwa.

  90. Panowie dyskutanci. W wieku ok. 3 lat, w dziecku następuje pierwszy z życiowych kryzysów: zaczyna pytać o wszystko: dlaczego., Zaczyna twórczo malować, nucić, tworzyć w plastelinie, papierze, ze skarpet i klocków.
    Psychologia zgodnie już uznaje, że to kluczowy moment przyszłego życia: albo dziecko będzie dostawać pozytywne impulsy rozwojowe, albo będzie dostawać w tyłek.
    W tym samym czasie, kluczowego momentu rozwoju, ekwiwalentem lania w tyłek jest gwałcenie główki religią. Kończy się ledwie rozpoczęta droga ku poznaniu siebie, ciekawości wszystkiego i poznania wszystkiego, tworzenia siebie oraz własnej wolności, a zaczyna wdrażanie do życia niewolniczego.
    Taki moment dezintegracji, pozytywnej, jeśli prowadzi do następnego etapu rozwoju, lub negatywnej, kiedy załamuje się u podstaw ten rozwój, nigdy się już w życiu człowieka nie powtórzy.
    Niektórzy miewają jeszcze pozytywne kryzysy w wieku mniej więcej studenckim, ale one już nie mają tej głębi ani tego zakresu. Są płytsze, siły rozwojowe są rozproszone, a konieczności już dyktują no należy robić, ograniczając możliwość wyboru z głębi siebie. Bo nie ma głębi.
    Dotego czasu dziecko jest już sformatowane: pasem, poniżaniem i religią. To już po I komunii i po bierzmowaniu. „Bierzmowanie” oznacza „wzmocnienie i upewnienie” w religijnym zniewoleniu.

  91. „Trochę to wszystko brzmi jak jeremiada starszawego pana. Ale ja nie twierdzę, że kiedyś po prostu było lepiej; raczej się dziwię, że wciąż jest tak, delikatnie mówiąc, słabo.”

    Alez bylo, bylysmy siodma potega gospodarcza na swiecie, plan piecioletni zawsze byl wykonany na 150% 😉 (moge sie w lichbach mylic, wyjechalam z Polski w wieku rezysera „Idy”)

    To o czym Pan pisze ma miejsce takze w Niemczech, to nie jest tylko Polski problem, wiadomosc w kapitalizmie jest produktem – na sprzedaz, katastrofa samolotowa bedzie miala wiecej widzow niz informacja ile samolotow dziennie wystartowalo i wyladowalo bez wypadku. Wydaje mi sie ze reagujemy porostu bardziej na sprawy, ktore nam moga zagrozic niz na te, ktore sa mile, ale niegrozne.

    Zgadzam sie z Panem, ze jest slabo, ale czyms trzeba te 20 (?) programow telewizyjnych miedzy reklamami zapchac, nie widzialaby jednak az tak czarno, pewna czesc spoleczenstwa bedzie lykac ta papke, ale nie kazdy lubi czytac i raczej nie ma to nic wspolnego z wiekiem.
    Mamy dzisjaj takze dzieki www duzo wiecej mozliwosci weryfikacji, juz pokolenie 40+ czuje sie w internecie jak ryba w wodzie, mlodsi radza sobie jeszcze lepiej.

    ..”kolejne publiczne wystąpienia hierarchów Kościoła mogłyby być źródłem następnych moich wpisów, ale wydaje się to coraz bardziej pozbawione sensu”…

    napisac moge tylko od siebie: TO MA SENS
    moze nie od razu bedza widoczne efekty, ale kropla drazy skale, prosze niech Pan pisze dalej

  92. A juz sie balam wspominajac na koniec poprzedniej dyskusji Ide, ze dowiem sie, ze to juz tak samo jak z JPII w lodowce. A tu wartka dyskusja, czy rezyser jest Polakiem, czy Gruzinem (Oskary w tej kategorii przyznaje sie nie narodowosci tylko filmowi nieangielskojezycznemu), a ciotka jest Wolinska, czy Brestigerowa no i nie mowiac o tym o czym jest ten film…. (przepraszam @suggadaddy za maniere kropkowania, ktorz wywoluje u ciebie bestie))
    To jest tylko nagroda, a filmy ocenia 5 tys. czlonkow Akadenii z calego swiata ( tez np. A. Holland) i nie ma tu wzorca z metra, tylko subiektywne, uwarunkowane sytuacja polityczna, moda, pozycja opiniowanego autora i czegolwiek tam opinie. Tez niby wole europejskie filmy na powazne tematy, ale z drugiej strony to sa omal zupelnie dwa rozne rodzaje sztuki -europejskie i amerykanskie filmy. Pisze jako zwykly odbiorca, dla ktorego w koncu robi sie filmy. Lubie a czasami nie lubie obydwa gatunki. Nie zawsze chce obracac sie w mrocznosci, nie powiem, ze kazdy happy end degraduje mi film, a sprawnosc techniczna tez ma znaczenie. Zaznaczam, ze megaprodukcji nie ogladam nigdy – nie ogarniam. Ale co kto lubi…. ( przepraszam @SD)
    Czy zauwazyliscie, ze zadna megaprodukcja nie zostala w tym roku nagrodzona? Powinna byc dla nich zawsze specjalna nagroda za wysilek, bo to niewyobrazalna praca, niezaleznie od tego jak pozniej na wynuki wybrzydzamy.
    Ja natomiast chcialam zwrocic uwage po obejrzeniu zdjec siedzacych na lawce w jakis kuluarach bardzo urodziwych i niebanalnych czterech Polek, ze nie wiem gdzie one znalazly miejsce do zapalenia papierosow i ze papierosy w Ameryce sa wielce passe. Dlatego zadnej amer. aktorka nie da sie zlapac na ich paleniu, zreszta mysle, ze nie pala. Wiem, nie mam prawa pouczac, no ja tylko stwierdzam roznice kulturowe.

  93. advocatus diaboli
    26 lutego o godz. 14:14

    „moze nie od razu bedza widoczne efekty, ale kropla drazy skale”

    Wlasnie z tego powodu, dlatego, epidiaskop z hierarchami jego, ciagle wracaja ze swoimi przeslaniami i „nauka kosciola”… Draza skale, kropla po kropli. A tak zwani dziennikarze to bezmyslnie powtarzaja, zeby pozapelniac lamy, kolumny, strony i minuty, za ktorych wypelnianie biora pieniadze.

    Rece opadaja, gdy sie pomysli, ze rozum i rozumne dowodzenia i fakty nie maja najmniejszego wplywu, jakby byli na prawde zaimpregnowani.

    Rece opadaja, od klikania po raz e-nty tego samego co pol roku, rok, dziesiec lat temu sie klikalo. I czlowiek zadaje sobie pytanie, czy naprawde trzeba wciaz od nowa?

    Otoz trzeba!. Trzeba wciaz na nowo i nieustajaco, tu i wszedzie indziej, gdzie sie da, odpowiadac, stawiac odpor, upowszechniac prawde i obnazac klamstwa i wypaczenia. Inaczej klamstwo zwyciezy i zapanuje. TAki jest oglad sytuacji szescdziesieciolatka z jego nawykami i przyzwyczajeniami.

    Ale mam, nigdy nie utracilem ciekawosci swiata, wiec choc swiat obecnie mlodych dwudziestolatkow jest mi niezbyt dobrze znany, to nie odwracam sie, ale obserwuje i widze, ze w odroznieniu ode mnie nie widza potrzeby walki o swoje przekonania. Walki takiej jaka piszac tu i gdzie indziej my „starcy” prowadzimy. To ze sie nie angazuja w spory, nie znaczy, ze „odpuszczaja”. Potrafia sie zebrac i stanac za czym, jak chocby w sprawie ACTA zrobili i uzyskali co chcieli. Sadze, ze z religia i kosciolkiem postepuja identycznie. Po prostu wybieraja nieuczestniczenie, zajmuja sie swoimi sprawami, a kk zostaiaja sobie samemu, o czym swiadcza najnowsze statystyki.

    Oni po swojemu, a my tak jak potrafimy, czyli pomimo wpadania w pulapke poczucia bezowocnosci, zbieramy sie, mobilizujemy i po raz e-nty, od nowa po staremu piszemy.

  94. @Tanaka, z godz. 14:12
    Piszesz – W wieku ok. 3 lat, w dziecku następuje pierwszy z życiowych kryzysów: zaczyna pytać o wszystko: dlaczego. (…) Psychologia zgodnie już uznaje, że to kluczowy moment przyszłego życia: albo dziecko będzie dostawać pozytywne impulsy rozwojowe, albo będzie dostawać w tyłek. W tym samym czasie, kluczowego momentu rozwoju, ekwiwalentem lania w tyłek jest gwałcenie główki religią. Kończy się ledwie rozpoczęta droga ku poznaniu siebie, ciekawości wszystkiego i poznania wszystkiego, tworzenia siebie oraz własnej wolności, a zaczyna wdrażanie do życia niewolniczego.

    To nie do końca tak. Jean Piaget, który przebadał dzieci wszelkich możliwych kultur, religii i tradycji w ich wczesnym etapie rozwoju i którego badania są fundamentalne dla poznania psychiki człowieka w tej właśnie fazie, wyróżnił wspólną dla myślenia w tym okresie dzieciństwa cechę – mianowicie animizm, czyli skłonność do tego, by traktować rzeczy jako żywe i wyposażone w intencje. Początkowo żywy jest każdy przedmiot wykonujący jakąś czynność, która przynosi korzyść człowiekowi: paląca się lampa, piec, który ogrzewa itp. Później „żywość” przysługuje ciałom ruchomym, a wreszcie ciałom, które wydają się poruszać same z siebie, bez różnicy – pies to, człowiek czy wiatr i gwiazdy. Animizm wynika z prostej asymilacji rzeczy do własnej aktywności – głównie poznawczej. Charakterystyczny dla dzieci w tym wieku jest też artyficjalizm, czyli przekonanie, że rzeczy zostały wytworzone przez człowieka lub – po wtłoczeniu w główkę dziecka pojęcia Bóg – przez Boga, pracującego na wzór człowieka. Od mądrych rodziców tedy zależy jak ta główka zostanie później umeblowana, bowiem myślenie magiczne, a później religijne (co byśmy pod to pojęcie nie podłożyli) jest immanentną cechą każdego człowieka we wczesnej fazie jego rozwoju.

  95. lonefather
    26 lutego o godz. 14:58

    wlasnie dlatego ze „oni” to robja tak bardzo potrzebny jest chociaz jeden „glos rozsadku”, zdaje sobie sprawe, ze mozna zwatpic, podziwiam szczerze kilka osob piszacych tutaj, poswiecajacych swoj cenny czas i energije zyciowa.
    Tak rece opadaja, ale JESTESCIE POTRZEBNI

  96. anumlik
    26 lutego o godz. 15:05
    Mówisz tu o czymś nieco innym. ale i wchodzącym w zakres tego o czym wspomniałem, jako jedna z części składowych.
    Ja mówię o kształtowaniu się nas jako ludzi, osób, budowaniu siebie, własnej odrębności i autonomiczności. Dzieje się to w cyklach przechodzenia przez kryzysy i budowania siebie na nowo, ale na wyższym poziomie rozwoju. Nazywa się to dezintegracją pozytywną.
    Już na pierwszym etapie kryzysu, właśnie w wieku kilku lat, albo mamy podłoże do tego, by była to dezintegracja pozytywna (czyli modelowo taka, jaka być powinna, o ile się człowieka traktuje jak „człowieka”, czyli istotę zdolną do rozwoju osobowego, a rozwój ten uważamy za zasadniczą wartość), albo jest podłoże do destrukcji negatywnej.
    W życiu człowieka jest pięć poziomów rozwojowych. Piąty to taki, kiedy człowiek jest wolny, autonomiczny, głęboki, współodczuwający ze światem, twórczy.
    Większość ludzi zatrzymuje się na 2-gim, czasem 3-cim poziomie. Czwarty osiąga góra kilkanaście procent ludzkiej populacji, gdzieś w okolicach 10-12 %.

  97. @Tanaka, z godz. 15:33
    Właśnie dlatego, żeby nie wchodzić w dłuuugi akademicki wywód dotyczący owych pięciu etapów/poziomów rozwoju człowieka, skupiłem się na jednym jeno, tym gdy człowiek zyskuje świadomość, że jest bytem odrębnym. To jest – oczywista – związane z dezintegracją pozytywną (Kazimierza Dąbrowskiego), ale też i z tym co opisał Piaget. Ponieważ Twój post, który wywołał moją odpowiedź niezbyt precyzyjnie odnosił się do tego co było i jest doświadczeniem religijnym każdego człowieka (Twojego i mojego również), mianowicie animizmu oraz – jako jego pochodna – artyficjalizmu, pozwoliłem sobie to uściślić. Dziecka główka nie jest „gwałcona religią” – jak pisałeś. Ona jest wypełniona myśleniem magicznym, animistycznym (animizm i dziś jest religią u wielu jego wyznawców – kult Cargo się kłania) i artyficjalistycznym (Bóg jako wytwór człowieka również jest religią wielu ateistów). Tę główkę należy mądrze umeblować – jak pisałem. A to jak będzie ona umeblowana zależy od rodziców, nie od szamanów, kapłanów i klechów. Mądrzy rodzice powinni być także przygotowani na równie mądre (pójście „udry na udry” jest szkodliwe – rzecz dotyczy bezbronnego i nieukształtowanego jeszcze umysłu dziecka) rozmowy z szamanami, kapłanami i klechami, aby ich potomek i oczko w głowie, poprzez niemądrą rozmowę nie został napiętnowany jako diabelski pomiot.

    Pozdrówka

  98. anumlik, ranaka
    Piszecie o etapach rozwoju człowieka i jak wiele zależy od rodziców, a nie „szamanów, kapłanów i klechów”
    Niestety, anumliku, rodzice mogą też wyrządzić krzywdę, nieodwracalną, na całe życie i to nie jacyś troglodyci, ale wręcz przeciwnie.
    Jestem właśnie pod przytłaczającym wrażeniem lektury biografii ojca i syna Beksińskich „Portret podwójny”, znakomicie napisanej przez Magdalenę Grzebałkowską.
    Włos się na głowie jeży i chce się powiedzieć nawet ateiście – uchowaj boże dzieci przez genialnymi ojcami (w tym przypadku artystami).

  99. Sorry, oczywiście tanako nie jesteś ranaką

  100. Mag(us)
    KOCHAN(ie) nie moje odpuskam

    Te pretensje do moich wtretow angielskich to prosze gdzie indziej kierowac.

    Zapodaje oficjalnie, ze gdy chodzi o tresci NAPRAWDE wyjasniajace czym sie Pawlikowski kierowal sposobiac do „IDY” to te sa przewaznie w jezyku nie polskim. Dlaczego tak sie dzieje, zapytacie? Z dwoch powodow:
    1. Pawlikowski niemal cale swoje wyksztalcenie zdobywal w jezykach innych niz polski. Wiec sila rzeczy, wiecej jest jego wypowiedzi nie po polsku niz tych po polsku
    2. Media polskojezyczne nie sa zbyt wylewne jesli chodzi o tlumaczenia. A gdy juz zaczyna biegac o tresci, nazwijmy je, „narodowe” czy zblizone do takowych, to najczesciej sa one w domysle. A jam nie az taki wyrobnik, zeby za kogos robote tlumacza wykonywac.

    Pawlikowski, ze strony ojca, jest Zydem. Czy musze jeszcze cos dodawac?

  101. W poprzednim wpisie, tym o tescie wiary, wspomnialem o tym, ze zostalem „wyautowany”, czyli usuniety z dyskusji pod artykulem Janiny Paradowskiej o „pomniku smolenskim”. Juz nie jeden, ale wszystkie 3 moje wpisy, czyzby nick byl wystarczajacym powodem, zostaly usuniete.

    Wyrzucaja, to nie bede sie pchal…

    Smieszne sa za to dwie rzeczy:

    Pierwsza, ze moje posty zostaly usuniete, ale „wisza posty ” popierajace moje wpisy… Usuwacz, najwyrazniej usuwal po lebkach i bezmyslnie, bo powinien nie tylko moje, ale i popierajace tez „zniknac”…

    Druga, ze najbardziej prawdopodobnym powodem usuniecia byla skladanka z polskich wad, ktorych pomnikiem, bylby „Pomnik Ofiar Katastrofy Smolenskiej”. Wad takich jak bezmyslnosc, klotliwosc, bylejakosc i jeszcze dwuch innych… Smiesznosc w tym wypadku polega na tym, ze sama Pani Janina Paradowska, w okresie od kwietnia 2010, do swojego ostatniego blogowego wpisu ze stycznia 2015r, w artykulach na lamach Polityki, we wpisach na swoim blogu, oraz w audycjach w TOK FM, sama wielokrotnie wskazywala, te wlasnie Polskie Wady i Przywary, jako zrodla i przyczyny smolenskiej katastrofy…

    Zastanawiam sie, czy to sama Pani Janina, czy ktos inny stoi za usunieciem moich postow. Jesli to Ona, to sie pofatyguje i przelece po archiwach Polityki i Gazety wraz z TOKiem…

    To, ze Monika Olejnik robi co robi (kasuje niepochlebne komentarze), nikogo juz specjalnie nei dziwi, ale przylapac sama JAnine Paradowska na usuwaniu postow, ktore tylko zebraly w jedna liste jej wlasne opinie … Nie, to brzmi tak nieprawdopodobnie, ze sam w to nie wierze. To z pewnoscia nadgorliwy i bezmyslny redaktor wydania …

    (Przepraszam, ze nie na temat, ale ulge emocjom musialem dac…)

  102. lonefather (18:24)

    Zebys sie moze troche lepiej poczul

    Na blogu Passenta posty niejakiego Orteqa zostaly usuniete do siodmego ‚pokolenia’. Niejakiego Anumlika podobnie.

    Gdy gazrurka wkroczy
    juz nikt nie podskoczy.
    I slady wrogowego cienia
    usuniete bendom do n-tego pokolenia

  103. @lonefather, z godz. 18:24
    Przyznaję (za @Orteqiem). Wszystkie moje posty z dziewięciu tegorocznych „felietonów” Daniela Passenta zostały usunięte, choć ślady po nich pozostały w postach moich polemistów. Samo użycie nicku anumlik na tym blogu powoduje, że post taki się nie ukazuje. Tak piszą inni, ja na blog En passant nie włażę.

  104. anumlik
    26 lutego o godz. 16:10
    Skoro obaj znamy prof. Dąbrowskiego, to możemy się obywać bez dłuuugich wpisów przedstawiających dezintegrację pozytywną.

    Jednak mam uściślenie do sprawy „gwałcenia religią główek dzieci”.
    Gwałt nie następuję w główce 3-4 latka jako akt izolowany i skuteczny w momencie jego dokonania. Ponieważ łączy się ze sposobem odbierania i wyobrażania sobie otoczenia. Nie jest to niezgodne z jego animistyczną percepcją.
    Ten gwałt jest procesem, który od mniej więcej takiego wieku zaczyna się rozwijać. Wraz z jego trwaniem, następują skutki dwojakiego rodzaju: rozchodzenie się przez dorastające dziecko pojmowania otoczenia z tym, co jest mu wkładane w głowę za pomocą religii, oraz narastająca blokada w rozwoju wykonana przy pomocy religii.
    Religia bazuje na emocjach, na lękach, wbudowanych w główkę cudzych nakazach, zakazach, na „autorytecie”, „jedynej prawdzie” i „świętości”, co petryfikuje w głowie dorosłego impulsowe, nierefleksyjne zachowania z czasów dziecięctwa.
    Takie są założenia: nie pozwolić swobodnie myśleć, zadawać pytań, mówić „nie” (co mówi już 3 letnie dziecko, co prawda nie z pogłębionej refleksji – jeszcze, ale z innego fundamentalnie ważnego powodu – oddzielania się od magmowego świata, wyodrębniania siebie z otoczenia i budowania siebie wewnętrznego w opozycji do zewnętrzności), podawać tezy krytyce świadomego rozumu i własnej osobowości.

    Badania psychologów, w tym zwłaszcza psychologów głębi, co jest najistotniejesze w odniesieniu do procesów dezintegracji pozytywnej

  105. Orteq
    Matko moja, no i co z tego, że ojciec Pawlikowskiego jest albo nie jest Żydem?!
    Ja np. jestem mieszańcem polsko-niemiecko-litewsko-hiszpańsko węgierskim (serio!), ale na szczęście nie kręcę filmów i prawdopodobnie nie mam domieszki krwi żydowskiej. Chociaż kto wie? W tym kraju „na skrzyżowaniu Azji i Europy”, gdzie mieszkało ponad 3 mln Żydów wszystko jest możliwe.
    Nigdy nie miałam i nie mam z tym problemu. Wprost przeciwnie. Rasa się nie wyradza, gdy się miesza. Podobnież.

  106. Tanaka
    26 lutego o godz. 19:35
    c.d.
    …pokazują, że ci którzy stają się członkami kleru mają na ogół zaburzone i silnie zaburzone osobowości, są silnie niedojrzali, infantylni, nie przeszli wyższych faz dezintegracyjnych, nie mają więc autentycznie własnych osobowości.

    Kłoci się to z potocznym przynajmniej wyobrażeniem, że ksiądz to taki wyższy, doskonalszy rodzaj człowieka. takie też wrażenie nieustannie stara się robić kler. Mają się za nadludzi.
    Realnie jest inaczej. Jest wśród nich wielokrotnie więcej, oraz głębszych deficytów i skrzywień osobowościowych. W populacji przeciętnej i typowej dla szerokiej grupy ludzi, homoseksualizm występuje u ok. 5-7-8% ludzi. Wśród kleru, w około 50%. Niektóre badania mówią o ponad 60%. Wyjawiony, w zasadzie oficjalnie, przez papieża procent pedofilów w sutannach (2%) kilkakrotnie przewyższa przeciętną. Jeśli doliczyć „ciemną liczbę”, jest nie 2, a kilkanaście, może około 20%. Co piąty-szósty członek kleru miałby albo skłonności pedofilskie niezrealizowane, albo akty wykonane.

    Paradoksalne, ale tylko pozornie, jest o to, że właśnie tacy osobnicy są tymi wybranymi, „doskonalszymi”, nadludźmi. Ludzie wolni, wewnętrznie zintegrowani, pełni i autentyczni niemal nigdy nie zostają członkami kleru. Nie czują „powołania”, ich Bóg niemal nigdy nie „wzywa”.
    Trzeba mieć – na ogół – właśnie taką infantylną, zatrzymaną w rozwoju i skrzywioną osobowość, by być prawidłowym i sprawnym członkiem kleru.

    Krzysztof Pieczyński kilka dni temu w TV powiedział, że każdy kontakt z przedstawicielami Kościoła kat bruka jego godność (i rozum). To, że tak jest, bierze się w dużej mierze z tego, że właśnie z takimi skrzywionymi ludźmi ma on, a my wszyscy także, do czynienia. To, że to często biskupi, kształceni, a nawet „profesorowie” nie ma znaczenia. Wykształcenie samo z siebie nie zmienia osoby chorej w zdrową. Kto zostaje wśród kleru, ma nikłe szanse ozdrowienia. Ci, co rzeczywiście zdrowieją to ci, co przejrzawszy na oczy, przechodzą głęboki proces wewnętrznej, na ogół dużo wcześniej zablokowanej, dezintegracji. Żeby była pozytywna, opuszczają szeregi kleru i Kościoła kat.
    Postacią w bardzo ciekawy sposób pokazującą cały proces przemiany, jest moim zdaniem, ex-ksiądz Tomasz Węcławski, obecnie pan Tomasz Polak.

    Swoją drogą, bardzo mnie ciekawi pod tym względem ks.Lemański. Nie wiem, czy w nim nastąpiła/zaczęła się taka przemiana. Sygnały jakie dotąd wysyłał były raczej takie, że chciałby jak dotąd, tylko jeszcze lepiej. Co może jest pięknym celem osoby silnie marzącej o czymś dobrym i pięknym, ale niezgodnym z tym, co jest rzeczywistością wewnętrznego rozwoju. Zderzył się z kościelnym ogrem, choć ogolonym, ugładzonym, wymownym, więc i mylącym ludzi, ponurym drabem. Który jest mistrzem cynizmu.
    Nie wiadomo więc, co się w ks. Lemańskim teraz dzieje, po tym cyklu zderzeń. Skąpe wiadomości wydają się brzmieć bardzo niedobrze dla księdza.

  107. mag
    26 lutego o godz. 19:52
    Jest jakaś szczególna dyspozycja psychiczna: wszędzie węszyć żyda.
    Poczułem się osobiście obrażony, gdy swego czasu Tadeusz Mazowiecki , udowadniał, że nie jest żydem, ani nie ma żyda w rodzinie 3 pokolenia wstecz. Dostał nawet, zdaje się, glejt w tej sprawie od swojego biskupa.
    Obraził mnie – niestety, nie biskup, ale sam Mazowiecki.
    Uważam, że powinien powiedzieć coś takiego: w dupie mam, czy mnie macie za żyda, czy kosmitę.

  108. lonefather
    26 lutego o godz. 18:24
    Zgaduję, że to nie pani Janina osobiście cenzuruje, ale albo automat, albo jakiś cenzor dedykowany do tej durnej roboty.
    Twój post nt., Smoleńska to coś, co powinno być paciorkiem nauczanym w przedszkolach: polska niekompetencja, durnota, szaleństwo, arogancja, buta ,bezczelność, skłonności autodestrukcyjne, chciwość, nieuczciwość, interes, itd spowodowały śmierć 96 osób. Co jest w tym przypadku mistrzostwem świata: nikt inny takiego wyczynu nie zdołał uzyskać.

  109. Orteq
    26 lutego o godz. 18:38

    thx czuje, ze sie lepiej Poczulem…

    Moge wycyzelowac?
    Sadze ze moge i nie bedziesz dochodzil praw autorskich.

    Gdy gazrurka wkroczy
    juz nikt nie podskoczy.
    A slady wrazego istnienia,
    Wyrzniem, usuniem do n-tego pokolenia

  110. @Tanaka, godz. 16:10
    Piszesz – Religia bazuje na emocjach, na lękach, wbudowanych w główkę cudzych nakazach, zakazach, na „autorytecie”, „jedynej prawdzie” i „świętości”, co petryfikuje w głowie dorosłego impulsowe, nierefleksyjne zachowania z czasów dziecięctwa.
    Co do „nierefleksyjnego zachowania z czasów dziecięctwa” – zgoda. U niektórych, na szczęście. Choć może nawet u wielu. Ale nie każda religia bazuje na emocjach i lękach. Inny jest sposób przekazywania religijnych treści dla małych dzieci u katolików, a inny u protestantów. W judaizmie wygląda to jeszcze inaczej. Oczywiście współcześnie. Po opracowaniach Jeana Piageta, przede wszystkim, ale też i po artykułach i książkach Kazimierza Dąbrowskiego (w końcu doktoratu napisanego pod kierunkiem Jeana Piageta – Les conditions psychologique du suicide – bronił w Genewie, gdzie Piaget wykładał), autorzy religijnych książek dla dzieci uwzględniali to, co nazywa się psychologią rozwoju małego dziecka. Najciekawsze „religijne” książki dla dzieci powstały w kręgach protestanckich. Dr Marielene Leist, niemiecka psycholożka i pedagog, jest autorką książki „Kinder begegnen dem Tod”, znanej u nas pod niezbyt szczęśliwym tytułem – „Dzieci poznają tajemnicę śmierci”, książki która w niezwykle subtelny sposób mówi o sprawach ostatecznych z perspektywy chrześcijańskiej. O znakomitych książkach Emmanuela Schmitta – „Oskar i pani Róża” oraz „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu”, nie wspominam – to lektura obowiązkowa każdego, kto interesuje się twórczością poświęconą naturalnemu zapotrzebowaniu dziecka na religijność – także w islamskim wydaniu. Niestety, te wszystkie próby nienachalnego oswajania dziecka z transcendentem obce są polskiemu zaściankowemu katolicyzmowi. U nas obowiązującymi lekturami są książki wzorowane na „Katechizmie polskiego dziecka”, Władysława Bełzy oraz na podręczniku do religii księdza Makłowicza „Nauka wiary i obyczajów”. Obie z początków ubiegłego wieku. One też są rzeczywiście – jak piszesz – o nakazach, zakazach, opartych na „autorytecie”, „jedynej prawdzie” i „świętości”.

    Pozdrówka

  111. Tanaka
    26 lutego o godz. 20:11

    Moze kiedys cos podobnego bedzie nauczane? Choc w „przenajswietszej”, to raczej watpie… No chyba, zeby sie Palikot wybil i od dna sadazowego odbil … To wtedy, kto wie, moze …

    I pomyslec, z panstwo i myslenie o panstwie wlasnie od przedszkola sie ksztaltuje w mlodych homo sapiens. Na przyklad w angielskich zlobkach i przedszkolach, najmniejsze maluchy sa uczone wierszyka: Remember…

    English Folk Verse (c.1870)
    The Fifth of November

    Remember, remember!
    The fifth of November,
    The Gunpowder treason and plot;
    I know of no reason
    Why the Gunpowder treason
    Should ever be forgot!
    Guy Fawkes and his companions
    Did the scheme contrive,
    To blow the King and Parliament
    All up alive.
    Threescore barrels, laid below,
    To prove old England’s overthrow.

    I do dzis 5 Listopada jest pamietany, choc pewnie nie wszyscy kojarza dlaczego, ale i tak na 5 Listopada w niebo idzie lekko liczac ze trzy razy tyle ogni sztucznych, co na sylwestra … Podstawa demokracji i parlament, byly zagrozone wysadzeniem w powietrze. Niezaleznie od motywow Guy Fawkes’a i jego racji, sam zamach na symbol demokracji, targniecie sie na Parlament, zostalo uwiecznione w wierszyku, ktory po dzis dzien jest uczony. W rezultacie kazde dziecko od najmniejszego jest tym wierszykiem uczone i uczulane na wartos spoleczna Parlamentu i demokracji.

    JAk sie to porwona z polska siermieznoscia, a zwlaszcza z koscielna nachalnoscia w „nauczaniu religii”… To mozemy sie nie dziwic sukcesom jakie odnosza glosciele watpliwosci …

  112. anumlik
    26 lutego o godz. 20:29

    I bardzo, bardzo dobrze … Dzieki temu brakowi subtelnosci i nachalnej lopatologiii, polaczonych z pewna doza naturalnego koscielnego przymusu, szyzbciej, wieksza czesc mlodzierzy sie odwroci i pokaze kosciolowi i religii to na czym sie na co dzien siada, a od swieta wystawia do pocalowania …

  113. Tanaka
    26 lutego o godz. 20:11

    Zgadzam sie … to jakis durnowaty redaktorek, obrazony tym, ze go nazwalem naturalna jego nazwa – duren bezmyslny

  114. @lonefather, z godz. 20:43
    Już pokazuje. Obserwuję to na przykładzie dzieci znanych mi katolickich religiantów. I to nie tylko w dużych miastach.

  115. Tanaka
    26 lutego o godz. 20:05
    mag
    26 lutego o godz. 19:52

    Zgadza sie. MAzowiecki mnie tez obrazil tym tlumaczeniem sie. A tlumaczac sie, dal kredyt, wszystkim zgladaczom w majtki, uwiarygodnil ich, tym, ze on Tadeusz MAzowiecki sie tlumaczy motlochowi …

  116. No to jak jest: to Zydzisko podczepilo sie sie do Polski, czy Polska podczepila sie do tego Zyda. Co za zascianek!.
    Moj jeden wnuk mowi, ze jest Amerykaninem z polskimi korzeniami, zadnym emigrantem, bo sie urodzil w tym kraju. Moj drugi wnuk mowi, ze jest w kolejnosci: Polakiem, Zydem i Amerykaninem, na dodatek oblatany jest w tradycji zydowskiej, a nie kk i nie lubi Izraela. I dobrze obydwom z taka tozsamoscia sie zyje, a dylematy maja zupelnie innego rodzaju. I jak powiedziala @mag, oni tez na szczescie nie beda robic fimow nieangielskojezycznych. Moj kolejny wnuk po lekcji o emigrantach i Ellis Island na pytanie, a Twoi rodzice to sa czym: odpowiedzial z przekonaniem: tata jest Amerykaninem, a mama emigrantka z Polski, chociaz obydwoje sa z Polski, pracuja jednakowo od zawsze w firmach amerykanskich i maja przeciez takich samych znajomych. A ty kim jestes – ja to jeszcze nie wiem, ale przeciez chodzisz do polskiej szkoly w sobote itd. Nastepne sa za male, zeby drazyc ich tozsamosc.
    No i co prawda to prawda, wypowiadanie sie przez Pawlikowskiego w jezyku polskim, powszechnie znanym w swiecie, na pewno ulatwiloby zaistnienie jego filmu w swiecie, a on naiwniak wypowiada sie w jakis dziwnych jezykach. Nie usprawiedliwia go tez fakt, ze rzemioslo filmowe nabyl juz jak to ladnie ujeto – w niepolskim jezyku. Po hebrajsku sie wypowiada?
    Gdzie moge przeczytac o 5 stopniach rozwoju czlowieka, bo chcialabym sie dowiedziec na ktorym sie zatrzymalam.

  117. mag (19:52)

    „Matko moja, no i co z tego, że ojciec Pawlikowskiego jest albo nie jest Żydem?! … Rasa się nie wyradza, gdy się miesza.”

    O to to. Pawlikowski sie nie wyrodzi wiec miejsca w Katolandzie nie zagrzeje. Chyba na Madagaskar go wysla. A jego swiezo zdobyta statuetka, tylko przeciez 350 dutkow warta, i tak do Academy podobno nalezy. Zadnej wiec straty Umeczona nie poniesie.

  118. lonefather (20:22)

    „Moge wycyzelowac? Sadze ze moge i nie bedziesz dochodzil praw autorskich.
    Gdy gazrurka wkroczy
    juz nikt nie podskoczy.
    A slady wrazego istnienia,
    Wyrzniem, usuniem do n-tego pokolenia”

    Moze byc. Czy teraz prawa autorskie automatycznie do ciebie naleza? Czy jeszcze i mnie cos kapnie z nosa?

  119. @@ Orteq, z (22:30), lonefather z (20:22)
    Cyzelanci poetyccy, coś Wam to kiepsko idzie. Wypieprzcie albo „wyrżniem”, albo „usuniem”. Dwa grzyby w barszczu to za dużo. Ja tam bym „usuniem” wyrżł.

    pzdr

  120. Orteq
    Nie rozumiem.

  121. @zyta2003, z godz. 22:10
    Gdzie moge przeczytac o 5 stopniach rozwoju czlowieka, bo chcialabym sie dowiedziec na którym się zatrzymałam.

    Psze bardzo. Opracował Jacek Romański na podstawie: „Trudu istnienia” Kazimierza Dąbrowskiego:

    Pierwszy poziom: integracja pierwotna
    Pierwszy poziom znajduje się poza granicami psychicznego środowiska wewnętrznego, będąc punktem wyjściowym dla rozwoju dalszych poziomów. Stanowi on pierwotną integrację na niskim szczeblu. Osoby znajdujące się na tym poziomie kierują się prymitywnymi popędami, podporządkowując im inteligencję. Osoby te często wykazują silne ambicje, jednak bez konfliktów wewnętrznych, empatii, niezdolne są do dezintegracji twórczej.
    Drugi poziom: dezintegracja jednopoziomowa
    Dezintegrację jednopoziomową, cechuje pewne rozluźnienie struktury psychicznej, co owocuje pojawieniem się psychicznego środowiska wewnętrznego. Poziom ten cechuje drażliwość, silne uwrażliwienie, dysharmonia i ambiwalencja, wywołując stan nierównowagi psychicznej. Pojawiają się sprzeczne nastroje, od depresji do pobudzenia. Wciąż jednak brakuje na tym etapie ukształtowanej hierarchii wartości. Człowiek nie znajduje tu jeszcze podstawy do ukierunkowanego, harmonijnego działania rozwojowego.
    Na poziomie dezintegracji jednopoziomowej, człowiek staje się zbyt wrażliwy, aby łatwo cofnąć się na niższy poziom (prymitywnej integracji), jednak brakuje mu też wystarczającego zrozumienia hierarchii wartości do tego, by móc „skanalizować energię ku górze” i świadomie rozwijać swoją osobowość.
    Na tym poziomie spotykamy najcięższe zaburzenia psychiczne, nad którymi trudno panować. Dochodzić może do samobójstw lub chorób psychicznych.
    Trzeci poziom: dezintegracja wielopoziomowa spontaniczna
    Dezintegracja wielopoziomowa spontaniczna, stanowi zasadniczy przełom w rozwoju. Człowiek zaczyna rozumieć swój stan i posiada umiejętność przeżywania uczuć i popędów, będąc świadomym ich wielopoziomowości. Dostrzega zatem wielopoziomowość wartości. To świadome doświadczenie stanowi źródło największych impulsów rozwojowych. Jest fazą rzeczywistego uczłowieczenia funkcji psychicznych. Człowiek zaczyna postrzegać i odczuwać hierarchię wartości, jako coś niezbędnego, dającego nadzieję i nadającego sens życiu. Dotarcie do tej fazy okupione jest wytężonym poszukiwaniem, często trudnych rozwiązań, wieloma napięciami, wahaniem, stanami obsesji, lęku i depresji. Jednak coraz bardziej widoczna hierarchia wartości stanowi silny bodziec do dalszego rozwoju.
    Charakterystyczne dynamizmy, jakie cechują ten poziom rozwoju to: zdziwienie w stosunku do samego siebie i otoczenia, zaniepokojenie sobą i otoczeniem, niezadowolenie z siebie, poczucie niższości w stosunku do samego siebie, poczucie wstydu i winy, nieprzystosowanie pozytywne, instynkt twórczy.
    Na poziomie dezintegracji wielopoziomowej spontanicznej rozgrywają się największe dramaty człowieka, często niemal niemożliwe do zniesienia. Jednak dysponuje on już na tym etapie potężnym dynamizmem rozwojowo-obronnym – „kanalizacją ku górze”, stwarzającą możliwość nawet przyspieszonego rozwoju.
    Czwarty poziom: dezintegracja wielopoziomowa zorganizowana
    Kolejny, czwarty poziom stanowi dezintegracja wielopoziomowa zorganizowana, mająca charakter usystematyzowany. Ten etap rozwoju jest wciąż dezintegracją, lecz jest znacznie spokojniejszy, wypracowany i pod kontrolą. Hierarchizacja wartości i celów jest na tym etapie już bardzo wyraźna i wciąż się umacnia.
    Najważniejsze dynamizmy na tym etapie to: przedmiot-podmiot w sobie, czynnik trzeci, empatia, świadomość i samoświadomość na wysokim poziomie oraz samowychowanie i autopsychoterapia.
    Psychiczne środowisko wewnętrzne staje się rozplanowane, uporządkowane i zhierarchizowane. Wprawdzie występują nadal konflikty, stany lękowe, depresje i stany obsesyjne, jednak są one podporządkowane ideałowi osobowości, do którego człowiek dąży. Wyraźnie zarysowuje się indywidualność człowieka.
    Na tym etapie obok występujących dynamizmów dezintegracyjnych pojawiają się dynamizmy integracyjne, prowadzące w dalszej kolejności do harmonii, spokoju i opanowania – równowagi na wyższym poziomie.
    Piąty poziom: integracja wtórna globalna
    Integracja wtórna globalna jest najwyższym i zarazem ostatnim etapem na drodze rozwoju wewnętrznego środowiska psychicznego. Po przejściu kolejnych poziomów dezintegracji powraca harmonia. Poziom integracji wtórnej cechuje autonomia jednostki, jej autentyzm, najwyższy poziom świadomości, samoświadomości i empatii. Najważniejszym dynamizmem jest tu ideał osobowości. Przy braku napięć ze strony innych dynamizmów, ideał osobowości działa jako najsilniejszy czynnik tego poziomu. Klaruje się i konkretyzuje tu esencja indywidualna i esencja społeczna.
    Ideał osobowości w tym przypadku nie stanowi konstrukcji filozoficznej, ale jest doświadczalny i konkretny, działając w naszym życiu codziennym. Pozostałe dynamizmy słabną, stapiając się ze strukturą osobowości.

  122. @mag, z godz. 22:55
    Orteq: Nie rozumiem.
    U Orteqa jest akurat czas na seczego. Tu nic nie trzeba rozumieć, hy, hy.

  123. anumlik
    26 lutego o godz. 20:29
    Interesujące jest to, że protestanckie książeczki dla dzieci (przynajmniej niektóre) uwzględniają psychologiczne aspekty rozwoju dziecka.
    Problem jest cały czas z celem.
    Nie chodzi przecież o to, żeby stosując metody jak najlepiej zgrane z psychiką stworzyć warunki do jak najlepszego rozwoju osobowego.
    Jedyna uczciwa i dziecku służąca podstawa może polegać tylko na zapewnieniu wolności w rozwoju i kształtowaniu siebie przez dziecko w miarę wzrastania. Nie można zakładać celu rozwoju, Musi to być autonomiczne i nie może być sterowane.
    Tymczasem mamy tu z góry powzięty cel: z dziecka ma wyrosnąć protestant takiej czy innej denominacji. Czyli istota sformatowana.
    Jest to manipulacja intelektualna, której przebieg i fatalne skutki pokazuje, jak sądzę, bardzo dojmująco, Ingmar Bergman.

    W sensie jednak czysto intelektualnym, jak na to wygląda, protestanci wyprzedzili katolików, skoro dla nich podstawą są ciągle zarówno wyobrażenia jak i książeczki sprzed ponad stu lat.
    Jednym z powodów może być i to, że protestantyzm chyba lepiej reagował na pojawienie się psychologii, analizy psychologicznej, w tym oczywiście Freuda. Katolicyzm do dziś ma z tym wielki problem.

    Religia nie może istnieć bez emocji. Wiara zawiera w sobie emocje. Religia ich pozbawiona jest gmachem bez esencji, jest czystą spekulacją, w dodatku skrzywionego rozumu. Nie grzeje, nie pali, nie wścieka, nie budzi nadziei i… nie wyzwala marzeń, które mogą być jej dobrą stroną,. Ale tylko mogą.
    I to też świetnie pokazał Bergman: religię pustą, wypaloną, nieludzką. I człowieka beznadziejnie zaplatanego wśród słów, zaklęć, formuł, symboli, wezwań i mamrotań, których znaczenia nie może pojąć, które gdzieś wywietrzały wraz z dzieciństwem.

    Katolicyzm ma tu coś żywszego i bardziej pierwotnego. Jest to fałsz, ściema, oszustwo, ale oparte nieco bardziej na instynkcie, biologiczności . Można grzeszyć ile wlezie, można się do szczętu zeszmacić, po czym załatwić spowiedź – i jechać znowu w dobrym humorze. Można być największym alfonsem, ale niezwykle pobożnym. I to jest powszechnie akceptowane.

    Zauważam różnicę, która się z tym wiąże: ksiądz katolicki nie grzeszy intelektem, a wierny nie usiłuje się głębiej nad tym zastanawiać w co właściwie wierzy, na czym to polega i dlaczego. Nie zna swojego Pisma, nie czyta go i nie rozważa. Właściwie ma go gdzieś. Pójdzie do kościoła i dobrze się poczuje w grupie. Pogrzeje się w blasku „prawdy”, poczuje się swojsko z Maryją z różowymi usteczkami i rączkami jak fachowa jawnogrzesznica, zgodzi mu się to z jego instynktem. W sferze myśli i intelektu w zupełności wystarczy mu kilka cytacików-wytrychów z katechezy i z ambony.
    Znamienny jest tu jęk zawodu niektórych, że „Świętego Ojca Świętego Jana Pawła II” „Polacy słuchają, ale nie rozumieją”.
    Pomijam jakość umysłową Wojtyły. Ważne jest to, że nawet się katolikom, polskim, rodakom, krajanom, nie chce zastanowić co właściwie mówi ich własny,polski, prywatny, osobisty papież. A drugiego takiego pewnie już nie będzie.
    O „zdradzie” jęczy Hoser. Naczelny zdrajca. Jak cała reszta. Albo wcale nie zdrajca, tylko ten co robił to, co sobą reprezentował Wojtyła: jak chciał, tak dostał.
    Pozdrawiam

  124. anumlik
    26 lutego o godz. 23:02
    Dobra robota !

  125. mag (22:55) – „Nie rozumiem”
    anumlik (23:06) – „Seczego”

    Oboje macie swoja racje.

  126. lonefather
    26 lutego o godz. 20:37
    Wierszyk, tak z grubasza, kojarzyłem., Ale uczą tego horrorystycznego utworu małe dzieciątka… Jest w tym jednak zapisana myśl, której – niestety, nie będzie w Polsce. Całkowicie inna kultura i cywilizacja. U nas rządzi mit szlachecki. Który jest mitem feudalnym i niewolniczym. Gdzie tu mówić o szacunku dla parlamentaryzmu..!

  127. Tanaka
    26 lutego o godz. 23:13

    „…O “zdradzie” jęczy Hoser. Naczelny zdrajca. Jak cała reszta. Albo wcale nie zdrajca, tylko ten co robił to, co sobą reprezentował Wojtyła: jak chciał, tak dostał.”

    O moim ulubiencu Hoserze wypowiem sie, gdy dyskusja na aktualny temat zamrze w naturalny sposob …

    Moj osobisty ulubiony biskup, ktorego jestem nieustannym fanem, jest przedmiotem moich osobistych studiow i sadze ze mam sporo interesujacych informacji i spostrzezen, do podzielenia sie …

    Poczeka jeszcze chwile, moj ulubiebieniec, ale nie bedzie zawiedziony, bo jak zawsze dopierdole, czyli napisze sama prawde, mu z nawiazka za caloksztalt …

  128. Tanaka
    26 lutego o godz. 23:28

    Kilka razy przetestowalem i za kazdym razem reakcja „angola” byla identyczna. Natychmiastowe „najerzenie sie” i obrona Parlamentu i demokracji. Czyli dziala!

  129. @Tanaka, z godz. 23:13
    …mamy tu z góry powzięty cel: z dziecka ma wyrosnąć protestant takiej czy innej denominacji. Czyli istota sformatowana. Jest to manipulacja intelektualna
    Wybacz, że cytat wyrwałem z kontekstu, ale ten fragment pokazuje, że jesteśmy na ofsajdzie. Bo, co by nie powiedzieć, z wiarą mamy do czynienia. A ta tworzy religię, w której nie zawsze musi być Bóg. Tym bardziej osobowy. A dziecko tych niuansów nie pojmuje. No i każde z rodziców formatuje je swój sposób. W wieku, w którym człowiek postrzega świat na sposób animistyczny nie wolno mu sadzić do głowy ani pojęć z zakresu teologii (z niepokalanym poczęciem, śmiercią na krzyżu i zmartwychwstaniem), ani z zakresu współczesnej nauki – bozonem Higgsa, czy stałą Plancka. No, nie wolno. Rozumieją to niektórzy psychologowie współpracujący z wydawnictwami drukującymi książeczki dla małych dzieci. Niestety, nie w polskim katolandzie.

  130. Orteq
    26 lutego o godz. 22:30

    Wlasnosc byla, jest i pozostanie Twoja …
    ja tylko docyzelowalem. Nie slowa maja znaczenie, ale mysl, ktora ozostala Twoja.

  131. @Tanaka
    Czas – wzorem @Orteqa – na seczego. O wychowaniu i polskim katolandzie – na razie chwatit. Wierszyk dla SzanPana, s’il vous plait:

    Ciągnij
    Zza butów mi wąsy;
    Ściągnij
    We pląsy me dąsy;
    Gromnij
    Mnie choć elektryką;
    Błagnij
    Upiorną muzyką;
    Domknij
    Nade mną Taneczko
    Trumienki mej wieczko
    I zaświeć choć deczko
    W trumienki głąb świeeeeczką!!!

    Chluśnij
    Z wiaderka dwa wolty;
    Muśnij
    Mych uczuć kohorty;
    Uśpij
    We krwi mej złe czorty;
    Zgnuśnij
    W egzekwiach egzorty;
    Kopsnij
    Miast szlugiem Tanako
    Swój wdzięk nad pokraką.

    Niech wdzięk twój, słoneczko,
    Stanie Pereeepeeczką – się!
    Stanie się, stanieeee sięęęę.

  132. @anumlik … ty stary perwercie, markiem perepeczka sugerujesz … 😉

  133. Ja sanm nie maly jestem, nieomal 2 metry, ale niemal jak zrenicy oka wagi sgtrzege i pilnuje… 98 to max

  134. Orteq
    26 lutego o godz. 13:26

    Szanowny Panie Orteq

    Gratuluje swietnej znajomisci Idy.
    Oczywiscie racja jest po Pana a nie Kochana stronie. Dowodzi tego linkowany przez pana cytat Pawlikowskiego.
    Kochan specjalizuje sie w jezyku urologicznym prosze uwazac na siebie.

    „When I was doing my post-graduate degree at Oxford in the early ’80s I befriended Professor Brus, a genial economist and reformist Marxist who left Poland in ʻ68. I was particularly fond of his wife Helena, who smoked, drank, joked and told great stories. She didn’t suffer fools gladly, but she struck me as a warm and generous woman. I lost touch with the Bruses when I left Oxford, but some 10 years later I heard on BBC News that the Polish government was requesting the extradition of one Helena Brus-Wolinska, resident in Oxford, on the grounds of crimes against humanity. It turned out that the charming old lady had been a Stalinist prosecutor in her late twenties. Among other things, she engineered the death in a show trial of a completely innocent man and a real hero of the Resistance, General ‘Nil’ Fieldorf. It was a bit of a shock. I couldn’t square the warm, ironic woman I knew with the ruthless fanatic and Stalinist hangman. This paradox has haunted me for years. I even tried to write a film about her, but couldnʼt get my head around or into someone so contradictory. Putting her into Idaʼs story helped bring that character to life. Conversely, putting the ex-believer with blood on her hands next to Ida helped me define the character and the journey of the young nun.”

    Szanowna Pani mag

    Prosze wybaczyc brak tlumaczenia na jezyk polski.

    Slawomirski

  135. Rafał KOCHAN
    26 lutego o godz. 13:20
    @Orteq
    Nie wysilaj się. Tutaj jest po polsku, co reżyser miał na myśli:

    Wywiad jest udzielony po angielsku.
    KOCHAN pomija specjalnie lub nie zdanie Pawlikowskiego na temat roli stalinowskiej prokuratorki” Putting her into Idaʼs story helped bring that character to life”.

    Tak postepuje glupiec lub oszust albo glupi oszust.

    Panie Kochan ma pan to na co pan zasluzyl.

    Slawomirski

  136. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Informuje ze Kochan zostal zlapany w pulapke.

    Slawomirski

  137. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Jak to jest ze na panskim blogu mozna pisac o stalinowskich prokuratorach a wpsy o wspolpracownikach Jaruzelskiego sa banowane. Mysle ze pan tez wpadl w pulapke.

    Slawomirski

  138. @Sławomirski..

    Idioto, czy w filmie twoja prokuratorka „Wanda Brus” ma męża? Czy wyemigrowała w 68′?
    Filmowa Wanda Gruz popełniła na początku lat 60. samobójstwo – tak jest w filmie. Jak można twierdzić, że postać filmowa przedstawia realną postać? Trzeba być skończonym kretynem, by takie farmazony uskuteczniać.

  139. @lonefather, z godz. 2:49
    To Ty taki wice Janosik jesteś. I mi od perwertów wrzucasz? Oj, lonafether, lonafather. A @Tanaka musi co osłupiał? Hy, hy.

  140. Slawomirski (3:35)

    Dzieki

    ++++++++++++++++++++++++++++++++

    Rafał KOCHAN ( 6:26) . Ty mnie naprawde zamartwiasz

    „@Sławomirski.. Idioto, czy w filmie twoja prokuratorka “Wanda Brus” ma męża? Czy wyemigrowała w 68’?
    Filmowa Wanda Gruz popełniła na początku lat 60. samobójstwo – tak jest w filmie. Jak można twierdzić, że postać filmowa przedstawia realną postać? Trzeba być skończonym kretynem, by takie farmazony uskuteczniać.”

    KOCHAN(ie) ty (nie)moje.

    Masz jakies zatory, prawda? Blokady umyslowe, inaczej.

    Nie Wanda Brus tylko Wanda Gruz. Helena Brus to byla w Oxfordzie. Czy ty w ogole slyszales co kiedy o Oxfordzie?

    Pawlikowski wytlumaczyl, moze nawet i po polsku, choc nie dalbym za to glowy. Inspiracja do jego Oscarem nagrodzonego filmu byla Helena Wolinska. Zona, po raz drugi wyszedlsza za profesora Brusa, po traumach wojennych ich obojga. Imie Wanda to bylo zapozyczenie skadinad

    Bo Helena Wolinska byla zona Wlodzimierza Brusa zanim chlopcy adolfowcy przystapili do dziela oczyszczania ras w Europie. Potem byla przerwa. Ta wypelniona skazaniem, przez Helene Wolinska, na smierc gen. Fieldorfa. Nie Zyda. Wyrok zostal wykonany. Oraz potepieniem jej za to po 56tym. Dopiero po smierci Stalina, tak naprawde, nastapilo to potepienie komuchow polskich. Skazujacych patriotow polskich na smierc wbrew prawu miedzynarodowemu. Wolinska podobno tego sie dopuscila.

    Po 68ym, it was easy. „Zydy, wypie.dalac z naszego kraju”, oglosily Gontarze Ryszardy. Ona, Wolinska, chetnie wyp.erdolila. Do Oxfordu. Do swojego prawowitego meza z przed hitlerowskiego planu. I to wtedy Pawlikowski ja namierzyl, podczas podwieczorkow w jej domu.

    Jako material filmowy on ja namierzyl. Tyle ze ona odmowila wspolpracy. Pawelek Pawlikowski musial poczekac ze swoim planem az do czasu gdy Piekna Krwawa Helena zemrze smiercia naturalna. A ona tego aktu nie dokonala az do roku 2008. Samobojcza smierc jego bohaterki to byl jego wymysl. Cos tam zapewne tlumaczacy. Nie chce wchodzic w te niuanse

    No ale co ja ci bede FAKTY przekladal na „prawdy”. Ty nic z tego nie pojmiesz tak czy owak

    Sluchaj Slawomirskiego! On twoja jedyna nadzieja jest

  141. @Orteq…

    Tak, ja tego nie pojmuję, jak można stawiać znak równości pomiędzy inspiracją realną postacią z tworzeniem odrębnego bytu w dziele artystycznym. Żeby to jeszcze w tym dziele artystycznym były zachowane oczywiste fakty z życia realnej postaci, nie wspominając o zachowaniu prawdziwych personaliów.
    Pragnę ci katolicki dupku, że artyści inspirowali się i inspirują wieloma wykolejeńcami, od papieża Polaka, po Hitlera i innych seryjnych morderców. Czy fakt inspiracji postacią historyczną do stworzenia jakiegoś wątku w filmie czy innym dziele jest czymś zdrożnym? Nie, bo to jest oczywiste, że artysta, by stworzyć swoją postać (np. filmową) skądś musi czerpać pomysł. Niestety, ale bozia nie przychodzi tu z pomoca… Gdybyś jełopie wiedział, jaki jest proces „przerabiania” życia na sztukę, to wiedziałbyś, że inspiracja realnymi osobami i wydarzeniami to jedno a wykreowany świat w dziele artystycznym, to drugie.
    Dlatego twierdzenie, że w filmie „Ida” reżyser opowiedział historię jakiejś realnej Heleny Brus jest totalnym idiotyzmem, bo nie ma to żadnych realnych dowodów.
    Kierowanie się w tym wypowiedzią reżysera, który stwierdził, że przy tworzeniu tej fikcyjnej postaci filmowej inspirował się prawdziwą postacią o niczym nie przesądza i nie daje żadnych powodów, by stawiać znak równości między tymi dwoma postaciami: realną i fikcyjną. Tylko tacy pseudopatriotyczni troglodyci, jak ty lub ten opóźniony w rozwoju – Sławomirski, mogą tworzyć takie niedorzeczne pierdoły.

  142. @@Orteq, Rafał KOCHAN
    Jeden – jak badacz „owadzich nogów” – usiłuje wątek biograficzny wkręcić w kreację artystyczną, a drugi broni prawa artysty do tworzenia dzieła, jako patchworku zszytego z wielu biografii. W tle jazgot prawdziwych Polaków i jednego blogowego antysemity. A artysta? Ma was, Szanowni w głębokim… poważaniu. Jak każdy twórca. Genialnie wycieniowane portrety bohaterów opowiadań i dramatów Czechowa to patchworki złożone z wielu postaci. Złożone ale i stworzone. Żyjące przez to własnym życiem w dziele. I tak jest z każdą niemal artystyczną kreacją. Obojętnie – powieścią, opowiadaniem, dramatem czy filmem. Artysta tworzy z siebie i z innych. Ale „badacze owadzich nogów” muszą doszukiwać się „drugich den”; grzebią w biografiach, wertują szpalty gazet, przeszukują szuflady z listami i notatkami, aby – po żmudnych poszukiwaniach – powiedzieć. Lusia to Zdzisia, a porucznik to sztabskapitan. Ja obu Panom proponuję, aby do „Pudelka” się przenieśli ze swoją dyskusją na temat zupełnie pobocznego i w ogóle nieznaczącego dla filmu wątku w „Idzie”.

    Cholera, postanowiłem, że na temat „Idy” wypowiadał się nie będę. Eeech.

  143. Dzieki, anumliku. Tys jak rzeka. Ta z dowcipu o himalajskim guru

  144. anumlik g.9:48
    Święte słowa. Absurdalne jest doszukiwanie się w „Idzie” tego, o czym ten film nie opowiada i czym nie jest. Pisałam na ten temat na blogu Żakowskiego i mam już dosyć bicia piany.
    W najnowszym numerze Polityki Agnieszka Holland przekonująco (przynajmniej dla mnie) tłumaczy, dlaczego w Polsce jest uważany za „kontrowersyjny”. Dodam od siebie, zwłaszcza przez tych, którzy filmu nie oglądali i programowo nie zamierzają obejrzeć.
    Żałosne!

  145. @Orteq, z godz. 10:08
    Nie wiem o jakiego guru Ci się rozchodzi, Orequsiu. Jeśli o Swami Ramę, to dedykuję Ci jeden z jego bon motów: Naucz się słuchać głosu ciszy. Od dyskutowania na temat ksiąg i spierania się z mędrcami, ważniejsze jest odczuwanie radości z ich obecności. Ot, taki dydaktyczny smrodek made in India.

  146. @ anumlik
    Kolega tak bardziej fantazyjnie. A jak tu, ten-tego-ten, bardziej na ludową nutę:

    Wdzięk Perepeczki
    Jest nieco wszeteczny
    Trochę hormonalny
    W sumie – niebanalny

    Na Marychnę raz spojrzał
    I po męsku dojrzał
    Gładkie lica miała
    Więc się spodobała
    Miała jeszcze coś gładszego,
    Lecz nie powiem co,
    kolego

    W strumieniu pływali
    Aż się pokochali
    Jak on zrobił w zimnej wodzie
    Że mu się obudził korzeń
    Tajemnicą niech to będzie
    Wyznał księdzu na kolędzie

    Dziarski z niego był Janosik
    Więc od dziewek dostał cosik
    No i dobrze, niech mu chwała
    I przez wieczność sterczy … !

  147. Tanaka
    Co tam Perepeczko, notabene świętej pamięci. Wdowa po nim, Agnieszka to dopiero postać niebanalna. Kobita („po drodze” aktorka, modelka, redaktorka) zawsze była wielkiej urody i ją zachowała (no, z pewnymi, ale nie tak wielkimi ubytkami) mimo przekroczonej siedemdziesiątki! A jaka odważna! Ma chłopa chyba o 40 lat młodszego i wcale się z tym nie ukrywają. Nawet wprost przeciwnie.

  148. Chłopskich filozofów co nie miara.

  149. @Tanaka
    Hy, hy. Drobiażdżek. Jedno słówko bym zmienił. Zamiast – Jak on zrobił w zimnej wodzie
    Że mu się obudził korzeń
    Tajemnicą niech to będzie…
    – napisałbym:
    Co on zrobił w zimnej wodzie…
    Reszta – przednia.

  150. @ sugadaddy
    Chłopskich filozofów co nie miara.
    Myślisz, że Jaśnie Pan Hrabia w zimnej wodzie nie potrzebuje dodatkowej zachęty?

  151. mag
    27 lutego o godz. 12:19
    Tys prowda.
    Pisząc, miałem też na myśli jego żonę. Czytałem kilka z nią wywiadów. O mężu się w czułościach wyrażała. że chłop solidnej budowy, a czuły i wrażliwy. opiekuńczy i z fantazją.
    Kobieta też z fantazją, co mi się podoba.
    Podobnie ma chyba Ewa Kasprzyk.

    anumlik
    27 lutego o godz. 12:34
    Tak jest, „co” nieco lepiej pasuje.
    Ja bym z kolei zrobił u Ciebie taką małą zamianę-figielek:
    „Niech wdzięk twój, słoneczko,
    Stanie Pereeepeeczką – się!
    Stanie się, stanieeee sięęęę.”
    Na:
    Niech wdzięk twój, słoneczko
    Stanie się Perepeczką
    Stanie się niech –
    A niech to gęś!
    (w nastroju zielonogęsim)
    W nastroju ludowym:
    Stanie się niech
    Nadmijmy miech !

  152. anumlik
    27 lutego o godz. 7:45
    🙂
    Jaki ze mnie v-ce janosik?
    Teraz juz jestem calym gazda, jak sie Marek wzial i zawinal. Tyle, ze brak mi tych paru kilo, ktorych nie mam szansy dolozyc, bo mam w glowie granice 98, co nadmienilem zreszta wyzej. No dobra, poddaje sie. Jeste v-ce.

  153. @Tanaka
    A żaby w dzieciństwie dmuchałeś? Ale – niech będzie. „Niech Ci w miech”.

  154. Spadam na kilka godzin.

    Pozdrówka

  155. Bardzo prosze o porade, jak slusznie zareagowac. Znajoma o ktorej tutaj pisalam nie tak dawno, wyprowadzona z getta warszawskiego, ktorej poza ojcem wszyscy zgineli z rodziny, a ze znajomosci z ktora sie jestem dumna – o czym tez informowalam dosyc jest zorientowana w sytuacji w Polsce. Ma tam dotychczas swoja najlepsza przyjaciolke od piaskownicy, ktora zreszta w 68r wyrzucono z TV, a meza z uczelni. Ona tez dosyc sie interesowala Ida, nawet w „noc oscarowa” wyslala mi e-maila, o tej nagrodzie.
    No i dzisiaj korzystatajac z tego, ze miala mnie o czyms poinformowac przeslala mi „wor” tak strasznie plugawych wiadomosci, opinii, nawet nie ze sciekow forowych, ale z jakis gazet, portali, jutubow itd. Zapewne przeslala jej to jej przyjaciolka z Polski. Mysle, ze jest okropnie wzburzona, bo zawsze jest to wielce wyciszona dyskretna, kulturalna osoba i staramy sie nie rozmawiac na tematy nie do rozwiazania.
    Wiec zaczelam jej cos pisac, przestalam i weszlam na to forum z prosba o porade: Co mam jej odpisac? Co mam odpisac? Czytam nieraz opinie: wstydze sie za swoj kraj. Na forum – nalezy dodac- to latwo , a ja w rzeczywistosci musze to robic. Ona ma swoich przyjaciol, z korzeniami z Polski, ale tez nie z Polski, czasami z niektorymi sie stykam na jakis spotkaniach. Boze, jaka oni maja zla opinie o nastawianiu Polakow do Zydow, raz sie nawet poplakalam, broniac. I co tu broni?. Prosze o porade.

  156. @Zyta
    Najpierw zapytaj tę znajomą i jej przyjaciół, czy Ciebie i Twoje poglądy też wrzucają do tego worka z opiniami i mają takie samo zdanie o Twoim nastawieniu do Żydów? Prawdopodobnie, zaskoczeni pytaniem, zaprzeczą.
    Wówczas zapytaj, dlaczego wybrali Ciebie do informowania o swoich uprzedzeniach wobec Polaków? Czy po to, aby Cię zranić, niejako zastępczo?
    To jest zwyczajny brak kultury i taktu, w moim rozeznaniu.

    Inna możliwość, to przyłączyć się do chóru, ale tego pewnie nie bierzesz pod uwagę.

  157. @Zyta
    Przede wszystkim spoko. Twoja przyjaciółka powinna mieć świadomość, jeśli nie w pełni ją ma, to jej UŚWIADOM że wirtual jest wielkim ściekiem czyli szambem, w którym operują głównie frustraci, wariaci i ksenofobi wszelkiej maści.
    Tzw. normalsi nie mają potrzeby, zajęci swoimi sprawami i codzienną krzątaniną, wyżywać się w necie, a z pewnością to oni są w większości. Tyle że nie hałasują, nie zabierają głosu, więc tak jakby ich nie było.
    Swoją drogą dziwię się temu komuś (jakiejś znajomej z Polski), że twojej przyjaciółce ten śmierdzący pasztet podrzuciła. Po co?

  158. @lonefather, z godz. 12:58
    Nie chcesz być v-ce Janosik, to bądź cały Robin Hood. Przeca w czasach Jana bez Ziemi janosikował.

  159. @zyta
    „Co mam jej odpisac? Co mam odpisac? Czytam nieraz opinie: wstydze sie za swoj kraj. Na forum – nalezy dodac- to latwo , a ja w rzeczywistosci musze to robic. Ona ma swoich przyjaciol, z korzeniami z Polski, ale tez nie z Polski, czasami z niektorymi sie stykam na jakis spotkaniach. Boze, jaka oni maja zla opinie o nastawianiu Polakow do Zydow, raz sie nawet poplakalam, broniac. I co tu broni?. Prosze o porade.”

    Niech pojedzie na wycieczkę do strefy Gazy.

  160. anumlik (10:37)

    „Nie wiem o jakiego guru Ci się rozchodzi Orequsiu. Jeśli o Swami Ramę, to dedykuję Ci jeden z jego bon motów: Naucz się słuchać głosu ciszy. Od dyskutowania na temat ksiąg i spierania się z mędrcami, ważniejsze jest odczuwanie radości z ich obecności. Ot, taki dydaktyczny smrodek made in India.”

    O to to. Dydaktyka to jest to.

    Mnie sie rozchodzilo o pewnego guru mieszkajacego w Himalajach, o ktorego spotkaniu marzyl, cale swoje zycie, pewien jego amerykanski wyznawca. Az w koncu, dozywszy odpowiedniego wieku, udalo mu sie uzbierac tyle dutkow, zeby sie porwac na wycieczke zycia w Himalaje. Wiec jedzie on tam, pokonujac ogromne trudy podrozy w te wysokie gory. Az w koncu dociera do chatynki swojego guru. Guru zas sobie siedzi na przyzbie chatynki i medytuje. Jego amerykanski wyznawca odczekal zanim go pozdrowil unizenie. Guru nic nie odpowiedzial. Zamorski przybysz wiec odchrzaknal i mowi:
    – Guru, czy ja moge ci zadac jedno pytanie?

    Dalej nic ze strony guru. Przybysz probuje:
    – Widzisz, guru, ja przez cale swoje zycie zycie bylem twoim wiernym uczniem. I caly czas nurtowalo mnie palace pytanie. Wiec chce ci to pytanie w koncu zadac: powiedz mi, co to jest zycie?

    Minelo ladnych sporo minut. W koncu Amerykanin slyszy:
    – Zycie jest jak rzeka.

    Uslyszawszy to, nasz wedrownik zamarl na dluzsza chwile. Poniewaz guru nic wiecej nie mowil, podroznik sie odwazyl:
    – Guru. Ty nie mozesz mi tego zrobic. Ja cale swoje zycie spedzilem, rozmyslajac nad twoimi naukami. I caly czas nurtowalo mnie pytanie czym jest zycie. Teraz w koncu mam okazje ci to pytanie zadac. A ty mi mowisz ze zycie jest jak rzeka? Nie zbywaj mnie takim banalem, guru. Prosze, nie zbywaj.

    Guru popatrzal uwaznie na swojego wyznawce i mowi:
    – Jesli dla ciebie zycie nie jest jak rzeka, to nie jest jak rzeka.

  161. Ot, cały @Orteq. Jak rzeka. Ale po co do niej włazisz, bałwanie kanadyjski? Nie wiesz, że sama sobie jest? Hy, hy.

  162. Proszę Państwa. Lektura zamieszczanych tu wpisów jest dla mnie wielką satysfakcją. Ale na litość boską! Czy różnice w prezentowanych tu poglądach tak trudno wyrażać nie obrażając swoich adwersarzy? Jacek Kuroń mawiał – różnijmy się pięknie. Pal już licho tę jego utopijną piękność. Nie może być na tym forum normalnie, a może nienormalnie – sam już nie wiem.
    @Tanaka. Wierszyk o Janosiku Perepeczko świetny. Ponieważ onegdaj zdemaskowałem się @anumlikowi jako truteń-podjadek to i dzisiaj przyznaję się wspaniałomyślny – mam nadzieję – @Tanako do jego (wiersza) skopiowania i rozesłania wśród moich znajomych. A skoro już jesteśmy przy nazwisku Perepeczko to pozwolę sobie przypomnieć scenę z filmu ‚Nie ma róży bez ognia”, w którym zjawiskowa pani Agnieszka zagrała nową sąsiadkę Henryka Kluby, nie wiem, czy wówczas obecnego, czy już byłego, a może dopiero przyszłego rektora łódzkiej filmówki. Poza tym reżysera (twórca filmu „Słońce wschodzi raz na dzień” z Pieczką w roli głównej) Zważywszy na aparycję pana rektora połączenie obu tych fizyczności wzmocniło komiczny efekt jego zalotów.

  163. anumlik (18:08)

    „balwanie kanadyjski”

    Za balwana dzieki. Ale jaki ja tam kanadyjski? Gdybym ja byl naprawde kanadyjski to bym z Toba, drogi anumliku, juz dawno przestal rozmawiac.

    Bo ja dopiero dzisiaj zrozumialem, na blogu Hartmana zreszta, co ciebie nakreca. A z goscmi, ktorych nakreca antysemityzm niby panujacy wszechwladnie w kraju, w ktorym praktycznie Zydow nie ma, praktyczny Kanadyjczyk przestaje rozmawiac po kilku wymienionych zdaniach.

    Prawdziwy, ugrzeczniony Kanadyjczyk, po zorientowaniu sie, iz ze swirem rozmawia, mowi: sorry, I must go. I oddala sie, popierdujac zwolna.

    Ja nie opanowalem techniki popierdywania z wolna, anumliku. Ot, i etotakaja maja dilemma nachoditsa zdies. Drogi ty moj anumliku. Towarzyszu niedoli passentowej

  164. @Orteqowi
    – miotającemu się od seczego do seczego.

    W poetyce Wertyńskiego:

    Ni pakidaj mienia, biezumna maja Sicz,
    Ni pakidaj. Z suma saszełsza dzicz.
    Sa mnoj ty zdzieś uszła na Gdańskij, ach, Wagzał.
    Kak smiortłyj bies, kak malczik i nachał.

    To tyle o antysemityzmie bez Żydów.

  165. Seczego, anumliku, nie zapominaj. Never ever

  166. anumlik (21:57)

    Malczik eto nie pri czom. No bo przeciez Ty, o Swiatly, wiesz co EDD sugerowal, swojego czas, w temacie malczika. „anumlik (21:57).@Orteqowi – miotającemu się od seczego do seczego.
    W poetyce Wertyńskiego:
    Ni pakidaj mienia, biezumna maja Sicz,
    Ni pakidaj. Z suma saszełsza dzicz.
    Sa mnoj ty zdzieś uszła na Gdańskij, ach, Wagzał.
    Kak smiortłyj bies, kak malczik i nachał.
    To tyle o antysemityzmie bez Żydów.”

    No to ja dumaju szto eto chwatit’ etoj ch.jni. Skad tyle POjebkow w POPiSlandzie?

  167. mopus11
    27 lutego o godz. 18:47
    Rozesłane z honorami? Znaczy – z podaniem autora.
    No to na zdrowie czytających

  168. @Orteq
    No bo przeciez Ty, o Swiatly, wiesz co EDD sugerowal, swojego czas, w temacie malczika.
    Wiem. To z Twojego ulubionego serialu kanadyjskiego jest:
    http://image.frompo.com/d056a54d8c10096f860f0b85235b52e1

  169. @anumlik

    Posada „Robin Hood” zajeta an najblizsze 4 lata. Rok temu jakis gosciu wykuplil 5cio letnia licencje i grasuje po zamku w Notingham, zdzierajac po £5.00 za selfie ze swoja obecnoscia…

  170. zyta2003
    27 lutego o godz. 13:52

    Sporo gdzin od prosby o porade uplynelo, wiec nie wiem, czy jeszcze potrzebna. Niemniej „po starej znajomosci….”

    Maja opinie o Polsce i Polakach?

    Jak maja, to nie ma sily na tym swiecie, ktora by to byla w stanie zmienic…

    Nie trac czasu na zmienianie.

    Przyznaj, ze tak, ze w polsce jest niestety mnostwo glupich i bezmyslnych ludzi. Jak wszedzie na swiecie. Wszedzie jest w gruncie rzeczy podobna relacja miedzy przyzwoitymi, a glupcami. No i, ze jak wszedzie na swiecie, to wlasnie glupcy sa najglosniejsi i ich wlasnie najbardziej widac…

    Jesli sa nieglupi zrozumieja. Jesli sa glupcami, to najwyzej bedziesz miala „czyste sumienie”, ze probowalas.

  171. @Fidelio,
    Moja zydowska znajoma byla w Izraelu kilkadziesiat lat temu, znam ja 20 lat i nigdy w tym czasie tam nie byla, natomiast kilkakrotnie w Polsce. Kiedy tam byla o aparthaidzie izraelskim, a tym bardziej Gazie nawet sie nie snilo. Jak mowi: zobaczylam, ze ja do tego kraju nie naleze…. znajac cie z innych wypowiedzi, szkoda mi klawiatury na wyjasnienie dlaczego ten kraj ja tak wielce rozczarowal. Powiem, ze podobnych do niej Zydow jest wielu, chociazby zmarly Edelman, a takze moj zydowski wnuk wychowywany w tradycji zydowskiej.
    Zreszta trafiles jak kula w plot, zaden z hejtujacych Polaczkow na portalach i innych stronach mediowych nie wspomina o Gazie i Izraelu, tylko o naruszonym honorze wspanialego Polaka, ktory przeciez antysemita nie jest, a jak jest to se Zydy zasluzyly.
    Ja w koncu nie napisalam do niej, tylko zadzwonilam i powiedzialam, ze syn moze juz podskoczyc po krakowska podsuszana i zupki borokowikowe knorra, a co do moich rodakow – dodalam zartujac, to ja se nie wybieralam miejsca urodzenia i nie bede sie bila w piersi za kretynstwo innych co sie tez tam urodzili. Niech sie zapluja w tych swoich dyskusjach i przeszlysmy do tematu remontu mieszkania, ktorego tak sie boi.

  172. Szanowny, starszawy Panie Redaktorze!
    Cieszę się z nowego felietonu, co prawda blogowicze dawali sobie niezle radę podczas Pańskiego milczenia, a rozpaczliwe wołania o pomoc miały na celu raczej sprawdzenie listy obecności niż potrzebę interwencji, jednak istniało realne niebezpieczeństwo nadęcia się samego blogu i jego gwałtownej eksplozji np. ze śmiechu.
    To mamy już za sobą, czyli zaczynam poważnie jak to na początek:
    „to be or not to be”, na to fundamentalne pytanie potrafi dziś odpowiedzieć już pierwszoklasista, szczególnie prowadzony przez pedagoga jak poniżej
    Dariusz Chętkowski, 25.02.2015; Obowiązkowa modlitwa w szkole
    „… To zwyczaj szkolny, istniejący w tej placówce od 25 lat, czyli od obalenia komunizmu w Polsce…Bardzo szanuję ludzi, którzy się modlą. To piękny zwyczaj. Także w szkole można, a nawet powinno się modlić… Człowiek wierzący i dbający o dobre relacje z Bogiem może nie wytrzymać kilku godzin pobytu w szkole bez modlitwy. Należy to uszanować…Spostrzegłem kiedyś, jak pewien uczeń po cichu modli się przed posiłkiem. Zrobiło to na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zapewne nie ja jeden to zauważyłem. Uczeń musiał więc być odważny w swojej wierze…”
    Krętacz z tego Pańskiego kolegi po fachu, niby przyznaje buntownikowi rację, niby pisze z szacunkiem o dzieciach innej wiary niż panująca, ale wymowa artykułu jest jednoznaczna: zachowania religijne w miejscach publicznych są pożądane, a nauczanie religii w szkołach bezwarunkowe. Ja osobiście jestem zaszokowana, nie wiedziałam że indoktrynacja religijna w Polsce zaszła tak daleko. Dlatego na Pańskie pytanie odpowiadam: prosze pisać, to ma sens,
    Nie śledzę sprawy K.Durczoka i nie mam wiedzy na ten temat, jednak molestowanie czy mobbing są bardzo poważnymi zarzutam i stąd konieczność wyjaśnienia ich zasadności.I tu zastanawia mnie Pański punt widzenia: winni są podsłuchujacy a nie podsłuchiwani. A tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka zaakceptował używanie ukrytych kamer w zbieraniu materiałów dziennikarskich, czyli pewne działania mające na celu wyjawienie prawdy są dopuszczalne. To ostatnie stwiedzenie nie przesądza winy prezentera TVN, ale też nie skazuje dziennikarzy „Wprost” na wieczne potępienie.
    A tak ogólnie – ma Pan rację – wieje grozą z tego kraju.

  173. @Tanaka, jeśli podane wyżej cytaty z tekstu D.Chętowskiego pokrywaja się z tymi które użyłeś w swoim wpisie, to nie jest plagiat. To oznacza że myślimy podobnie, o uwielbiany! (nie tylko przeze mnie ).

  174. @ mag, to nie jakakolwiek znajoma, tylko jej przyjaciolka z piaskownicy w wieku lat 4-6 pod adresem warszawskim takim i takim, ktora wyleciala z tv w 68. Mysle, ze jak podalabym tej przyjaciolki nazwisko i jej meza to bys ich „zidentyfikowala”. Nie wyjechali i.. mimo 68r. spelnili sie zawodowo, chyba lepiej niz na Zachodzie, gdzie n ie kazdy zostal Baumanem. Zreszta ja sie jej nie dopytywalam skad ma ten pasztet, to moj domysl, moze jakas inna duszyczka?
    @ Tabermory, nie szukaj drugiego dna. Ona jest wiecej niz moja znajoma, to moze miala prawo dac upust swojemu rozzaleniu? Dlaczego mnie miala oszczedzac, skoro ja sie nie oszczedza?
    PS. Zupelnie nie na temat. Tak sie sklada, ze znam wielu Zydow urodzonych w Polsce, ktorzy wyjechali. Ja nawet w czesci nie kultywuje wiezi z krajem – tak jak oni. Ja mam w Polsce rodzine i przyjezdzam wylacznie dla niej. A dla nich to przeciez tylko miejsce wczesnej mlodosci. Moj znajomy lat 70 duze+ byl ostatnio na zjezdzie licealnym, przykro mu bylo, ze on byl jeden z klasy, naiwniak przyjechal az z Ameryki, podobnie sie dzieje z mlodszymi rocznikami na zjazdach w moim liceum. Ja nigdy sie nie pofatygowalam, ani moje rodzenstwo na taki zjazd, a oni licznie. Moj brat i siostra w kazdym roku spotykaja sie ze znajomymi, czasem jednoczesnie kilka osob, ktorzy przyjechali z Izraela czy innych krajow. Oni przyjezdzaja z sentymentu, nawet kilku wykupilo Polske, kupujac se dom wakacyjny np. w Karpaczu, albo innej dolnoslaskiej okolicy.
    Tego drugiego dna @fidelio trudno nauczyc z publikacji w internecie i z czytania wpisow. Trzeba znac to z zycia.

  175. Ogólnie: znajduję na blogu co najmniej dwie osoby które osiągnęły poziom integracji wtórnej globalnej. Niestety,przypuszczam że sama zatrzymałam się na którymś tam poziomie dezintegracji i ani rusz do przodu.
    Dziękuję @anumlikowi za tak klarowną skalę porównawczą.

  176. @ zabko konajaca, po odwaleniu calego dnia przystapilysmu do klawiatury, a „oni” spia he, he. Wreszcie znalazlam bratnia dusze w temacie redaktora D. Wlasnie, czy chodzi o plugawe dziennikarstwo, czy o niegodne zachowanie redaktora D. ( wotewer co on tam robil, ale cos tam robil)) I tu widac roznice kulturowe. Rpznice mozna zauwazyc w relacjonowaniu red. D. i Billa Cosby w Ameryce.
    Kilka miesiecy temu cala para poszla w gwizdek jak niegodne jest zalozyc podsluch pod stolikiem w restauracji, a teraz nic o meritum, a wszystko o metodach.

  177. „Wszystko o metodach”.

    A gdzie cyryli? Nie zapominajmy o cyrylim.

  178. Widzę że @Zyta 2003 jeszcze nie śpi, podobnie jak ja. Skoro tak, refleksja:
    Rady blogowiczów były najlepsze z możliwych i w całości wyczerpywały temat. Mnie jedynie zastanowił zwrot (być może użyty emocjonalnie) o znajomości z której jestes dumna i myślałam chwilę, czy ja jestem dumna z jakiejś znajomości, czy przyjazni. Wyszło na to, że nie, raczej czerpię radość z wzajemnych kontaktów, a tych gdzie muszę się „dostrajać” unikam. Jesli jednak słowo „dumna” użyłaś świadomie, to może stąd Twój niepokój, ponieważ w związku nie panują pozycje równorzędne, które jak przypuszczam wynikają z Twojego szacunku do osoby o tak tragicznym losie. Rację miał @Tobermory; Ty odpowiadasz jedynie za swoje słowa i za swoje postępowanie.
    Czy @fidelio miał na myśli tę wycieczkę?
    http://zagner.blog.polityka.pl/2015/02/27/banksy-w-gazie/?nocheck=1
    Jesli tak, to dobrze byłoby poglądać i przeczytać, w tym wpisy bogowiczów, pamiętając o znanym: „umiar jest doskonałością”. Umiar w ocenie również.
    Pozdrawiam.

  179. Dla @Zyty 2003 i dla mnie – kołysanka
    https://www.youtube.com/watch?v=ywS718iVyVI

  180. Dobrze @Orteq, skoro jeszcze nie śpisz, możesz sobie posłuchać.

  181. @Orteq, specjalnie dla ciebie znalazłam na wypadek gdybś miał kłopot ze snem z powodu niewyjaśnionej zagadki: „…pozostał w Rzymie i tam umarł w roku 869 w jednym z klasztorów…”

  182. Jak ja moge spac czy nie spac, zabus? Godzina nie ta. A posluchac czego? Tego?

    http://www.youtube.com/watch?v=dN9fTBTzeME

    Cos tam na ten temat wiem. Ale nie przesadzajmy

  183. Jakby co do kogo nie dotarlo:

    jestem pod nadzorem

    „Twój komentarz czeka na moderację.”

  184. @Zyta
    nie szukałem drugiego dna. Zrozumiałem, że żalisz się na znajomych tej przyjaciółki, którzy obrali ciebie na obiekt, pod adresem którego kierują swoje żale na stosunek Polaków do Żydów, a ty już nie wiesz jak bronić swojej ojczyzny i udowadniać, że są tam nie tylko wielbłądy.
    Nawet się raz popłakałaś.
    Nie warto.

  185. Tanako,
    uwielbiany przez żabkę konająca, a nawet jakichś panów pełnych podziwu!
    Czytałam ,czytałam, a jakże, na różnych blogach.
    Co ty takiego masz w sobie, chłopie, że za tobą nie tylko panny sznurem?
    Może ja nie dość cię doceniam i pokłonów jeszcze nie biję? Musowo zacznę.
    A na razie podzielę się z tobą wiadomością z lektury mojej ulubionej, jak wiesz, „Frondy”.
    Niejaki ksiądz Pawlukiewicz od kapucynów w mieście Lublinie pyta wiernych w krótkiej katechezie, „jak pokrzyżować plany szatana” i odpowiada – nie rozmawiać z nim.
    No popatrz, a ja myślałam, że gdy ktoś słyszy szatana i mówi do niego, albo ma taki zamiar, to powinien czym prędzej udać się do psychiatry („słyszenie” głosów to chyba objawy schizofrenii”).

  186. Parę dni temu p. Magda Sakowska zaprosiła do studia Polsatu dwóch panów: Sławomira Jastrzębowskiego szefa „Superexspresu” i viceszefa „Wprost” Michała Majewskiego. Dyskutowali o dziennikarskich standardach w kontekście ostatnich publikacji dotyczących Kamila Durczoka. Dyskusja obu panów przypominała rozmowę lisów o bezpieczeństwie kur w kurniku.

  187. A mnie to przypominalo scene Putin-Tusk. O bezpieczenstwo kaczek rozmowa sie odbywala

  188. Dyskusja „pulapkowa”, chyba zostala wyczerpana, dlatego skieruje uwage blogowiczow na takst Dominika Zdorta w Rzeczpospolitej o mozliwej schizmie w Kosciele Katolickim i o tym, ze mozliwe jest, ze schizma rozpocznie sie w Polsce.

    Dla bywalcow blogu Jacka Kowalczyka to zadna nowosc, bo wielokrotnie juz wskazywalismy na taka mozliwosc.

    Link do Rzeczpospolitej:

    http://www4.rp.pl/artykul/1182363-Schizma-zacznie-sie-w-Polsce-.html

  189. O Borysie Niemcowie nie bylo rozmowy. Dlatego nie bierzemy na siebie odpowiedzialnosci za jego smierc dzisiaj.

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/borys-niemcow-zastrzelony,519637.html

    Putin tez odmawia wziecia tej odpowiedzialnosci na siebie. Co za odwaga

  190. żabka konająca
    28 lutego o godz. 4:57

    Żabko miła, Chętkowskiemu musiałem, nie wprost, nawrzucać. Bo tak sobie rzecz w głowie ukręcił, że z szacunku dla niemodlących się dzieciaków wyszedł mu nadszacunek dla religiantów wraz z uklęcznionym poparciem. Czyli, jak to trafnie ujęłaś – krętacz.

    Jak może wiesz, bo kiedyś o tym wspomniałem, w dzieciństwie postanowiłem zostać biskupem. W tym celu, by rozpocząć karierę, nabyłem drogą kupna dzwonki. Biskupem jeszcze nie zostałem, ale miewam adekwatne odruchu. Jak mi piszesz „o, uwielbiany”, to ja to czasem przeczytam jako „o, przewielebny”.
    Skutek bywa taki, że kiedy nikt nie widzi, nocami, chodzę po łąkach wśród mgieł, we własnoręcznie zrobionej z papieru i pomalowanej na złotoczerwony kolor, infule.
    Wiem, że u wioskowych mam ksywę „potwór z bagien”.
    Jest to ciekawe, co miejscowi sądzą o biskupie.
    Tak to są dalekosiężne skutki, gdy się dokonuje projekcji treści.

    Co, @mag, bardzo ciekawie komentujesz za pomocą „Frondy”.
    Niejaki ksiądz Pawlukiewicz, w dodatku kapucyn, a w dodatkowym dodatku, czyli kwadratowym, ze znacznego miasta Lublina, wyposażonego w znaczną uczelnię pt. Katolicki Uniwersytet Lubelski, którego może jest nawet absolwentem, ma trudności intelektualne. Myślenie jest mu KULą w mózgu. Jak ktoś słyszy w głowie głos Szatana, ksiądz Pawlukiewicz chce, żeby mu nie odpowiadać. Kto jednak słyszy w głowie głos Szatana, rozmawia z nim z mocy samej zasady. Słyszący głosy tak mają.
    Inna rzecz jest taka, że znikąd nie jest wiadome, czy to na pewno Szatan. Gdyby złożył podpis, w trybie ustawy o podpisie elektronicznym, rzecz byłaby łatwiejsza. A tak nie wiadomo – Szatan to przemawia w głowie parafianina, czy Święty Ojciec Święty Jan Paweł II?
    Bardzo mi się to zawsze podobało. Jak jedna pani dała dowód beatyfikującego cudu za pomocą Jana Pawła II: pocierała sobie brzuch obrazkiem z wizerunkiem Jana Pawła i choroba ją od razu odeszła.

    Chciałem się jakoś dowcipnie odnieść do uwielbienia. Pomyślałem, że zrobię to za pomocą Przybory, żeby jakoś swój status uskromnić. Moją sytuację atrakcyjnościową, czyli dżenderową, dla płci obojga wyjaśniałoby to:

    „Rankami zrywam się śliczny,
    Liryczny i apetyczny.
    To musnę coś jak jaskółka,
    To usnę w słlońcu jak pszczółka,
    Aż chmurki zbudzi mnie cień,
    Bym brzęczał cały dzień.”

    Żeby nie popadać, w wiadomo co, postanowiłem swoją atrakcyjność nieco przygasić:
    „Lecz gdy spłynie mrok wieczorny
    Typem staję się upiornym:
    Twarz mi blednie, włos mi rzednie,
    Psują mi się zęby przednie.”

    Mając na uwadze ulotność uwielbienia, czyli pamiętając o memento mori, chciałem się wspomóc tym:
    „Przez upiorność tę, niestety,
    Zniechęcają się kobiety.
    Dniem kochają mnie po wierzchu,
    A rzucają mnie po zmierzchu.”

    Tu jednak zadrżałem; mój koncept upadł. Sprawdziłem godzinę uwielbiającego wpisu @żabki konającej: 04:57. Ewidentnie po zmierzchu, a nawet i przed świtem. 🙂

  191. Trafienie pelne oraz calkowite. Nie ukazuje sie, z mojego postowania, nic. Brawo, Hartman. Tys nasz czelawiek

    „Twój komentarz czeka na moderację” to dawno zapomniana nadzieja na nadzieje .

    Ten Borys Niemcow. Co on takiego zrobil ze go musieli odstrzelic jak kaczke?

  192. Tanaka
    Ślicznieś się odniósł do uwielbienia (własnej osoby)!
    Wiadomo, Przybora jest dobry na wszystko.
    Jeszcze a propos Lublina i szatana. Bodaj na tamtejszym Zamku (może ktoś skoryguje) jest taki stół drzewnianny, a na blacie odciśnięta/wypalona dłoń diabła. Zapamiętałam ten detal, będąc dziecięciem na wycieczce do tego skądinąd ładnego i zacnego miasta.

  193. @żabka konająca
    28 lutego o godz. 4:43

    ***Dariusz Chętkowski, 25.02.2015; Obowiązkowa modlitwa w szkole
    “… To zwyczaj szkolny, istniejący w tej placówce od 25 lat, czyli od obalenia komunizmu w Polsce…Bardzo szanuję ludzi, którzy się modlą. To piękny zwyczaj. Także w szkole można, a nawet powinno się modlić… Człowiek wierzący i dbający o dobre relacje z Bogiem może nie wytrzymać kilku godzin pobytu w szkole bez modlitwy. Należy to uszanować…Spostrzegłem kiedyś, jak pewien uczeń po cichu modli się przed posiłkiem. Zrobiło to na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zapewne nie ja jeden to zauważyłem. Uczeń musiał więc być odważny w swojej wierze…”
    Krętacz z tego Pańskiego kolegi po fachu, niby przyznaje buntownikowi rację, niby pisze z szacunkiem o dzieciach innej wiary niż panująca, ale wymowa artykułu jest jednoznaczna: zachowania religijne w miejscach publicznych są pożądane, a nauczanie religii w szkołach bezwarunkowe. Ja osobiście jestem zaszokowana, nie wiedziałam że indoktrynacja religijna w Polsce zaszła tak daleko. ***

    Miła , „zdychająca” żabko!

    Z zainteresowaniem czytałem ten cytat o roli modlitwy w szkole. Nie wiem, kto to pan Dariusz, ale mniemam, że to kretyn i dodatkowo źle poinformowany!
    Obowiązek porannej modlitwy w szkole i lekcje religii w tejże, nie jest wymysłem tzw. wolnej od 25 lat Polski, a istniał w głębokim „komunizmie” – a raczej w okresie dążenia do niego. Pod koniec lat 40-tych mimo istnienia „krwawego” reżimu komunistycznego w Polsce, zwanej Ludową, wisiały krzyże w klasach obok portretów Generalissimusa i Bieruta, religia była w szkole, a poranna modlitwa była obowiązkowa. Poglądy polityczne i religijne uczniów były różne, ale wszyscy się żarliwie modlili. Być może z tej wewnętrznej potrzeby, jak u chłopca w cytacie, ale raczej przyczyna była inna – banalna. Głębi i żaru modlitwy pilnowała grupa młodych terrorystów, wychowanków klubu bokserskiego Gwardii Opole. Jeśli się im wydawał żar modlitwy zbyt letni – to lali w mordę – a byli przecież fachowcami!!!
    Nie byli chyba katolikami, bo najwięcej obrywał nasz katecheta na każdej lekcji – męczennik jakby. Na jego brzuchu trenowali nowe ciosy, poznane na treningach. Na początku lat 50-tych był już postęp! Nie było religii ani modlitw w szkole, ale krzyże jeszcze wisiały. Zdjąłem je w 1953 roku w mojej szkole na polecenie władz, które mimo wszystko robiły w portki przed potęgą kk, tak jak obecni politycy z premierami – rzekomo nie klękającymi – i prezydentami włącznie.

    Uważam, że największy sukces ówczesnych władz polegał na wyprowadzeniu religii do kościoła, bo to najgorszy wrzód na „ciele” niezbyt pedagogicznym. Minister, który wprowadził na powrót rozporządzeniem klechów do szkół powinien być opluwany codziennie. Jeśli już nie żyje, wtedy z jego grobem powinno się dziać to samo, co z grobem Pstrowskiego – „bohatera” pracy socjalistycznej. Dojrzali blogowicze chyba wiedzą, co się działo.
    „Nowy” minister powinien odwrócić sytuację również rozporządzeniem i zaoszczędzone pieniądze inwestować w oświatę.

    ***Nie śledzę sprawy K.Durczoka i nie mam wiedzy na ten temat, jednak molestowanie czy mobbing są bardzo poważnymi zarzutam i stąd konieczność wyjaśnienia ich zasadności.***

    Mnie ona też nie interesuje, tylko mierzi sposób jego gnojenia przez media. Uczciwiej byłoby, gdyby to nie szmaciarze gazetowi snuli dywagacje, a molestowana osoba miała odwagę oskarżyć szefa i to najlepiej zaraz po fakcie.
    Niestety, morale dążących do szmalu i sławy kobiet, bywa pośledniego gatunku. Dam wam przykład, stary, ale nie mogę tego zapomnieć. Chodzi o drogę szybkiego awansu kobiet, tego specyficznego – bez marnowania głowy (np. głosu u śpiewaczek).
    Zaczęły się pierwsze festiwale w Opolu i „artyści” po ciężkiej pracy na estradzie relaksowali się w restauracji Europa. Jem sobie spokojnie cosik, a przy sąsiednim stole grupa artystów, m. in. pewna znana śpiewaczka, w mojej ocenie z pierwszej dziesiątki w rankingu, może nawet w pierwszej piątce. Słyszę, jak sobie wyobraża karierę: „Choćbym miała mieć dupę w strzępach, to muszę zrobić karierę”!!!
    Intensywnym śpiewem chyba nie niszczy się „dolnych dróg oddechowych”?

    Jeśli D. miał takie podwładne, też dążące do awansu, a ich głowy były nietęgie jak u Monisi???

  194. @mag, z godz. 13:34
    A’propos „wypalonej ręki diabła”. Wklejam z Wiki opowieść o tej legendzie:
    Czarcia Łapa – obiekt legendy lubelskiej, która ma swoje potwierdzenie w źródłach historycznych. Jedna z wersji legendy głosi, iż w 1637 bądź 1638 roku w lubelskim Trybunale Koronnym odbył się proces pewnej wdowy. Stroną w sporze był bogaty magnat, który przekupił sędziów. Skorumpowani sędziowie, nie bacząc na fakty, przyznali rację swemu mocodawcy. Zrozpaczona wdowa wzniosła ręce do krucyfiksu wiszącego w sali sądowej i zawołała: „Gdyby diabli sądzili wydaliby sprawiedliwszy wyrok!” (…) Jeszcze tej samej nocy o północy, w sali posiedzeń trybunalskiego sądu pojawiły się zagadkowe postacie odziane w żupany, szlacheckie kontusze i w czarnych perukach. Przerażony pisarz, który notował przebieg rozprawy, spostrzegł diabelskie rogi zręcznie ukryte w kruczych włosach i poczuł zapach siarki. Wydali oni wyrok na korzyść kobiety. A żeby go przypieczętować, diabelski sędzia oparł się ręką o stół, wypalając w desce ślad dłoni. Wówczas to Chrystus na krucyfiksie w sali rozpraw odwrócił głowę, żeby nie patrzeć, jak diabelskie sądy są sprawiedliwsze od ludzkich. Krzyż Trybunalski do dziś znajduje się w jednej z kaplic w Archikatedrze. Niesprawiedliwi sędziowie połamali sobie nogi na trybunalskich schodach. Stół z wypaloną czarcią łapą, pochodzący sprzed 1578 roku, stoi w muzeum na Zamku. A od pół wieku lokal Czarcia Łapa, w której występuje kabaret Czart, jest jedną z lubelskich kawiarni.

    Tyle legenda, którą każdy z przymrużeniem oka traktuje, jak każdą z licznych urban legends. Tę z Opola kościelna hierarchia traktuje jednak poważnie. Dotyczy ona bowiem świętego, w dodatku patrona Polski, a nie jakiegoś tam diabła. 23 kwietnia 2013 r. nastąpiło uroczyste odsłonięcie kamienia z odciskiem stóp św. Wojciecha, który stanął już obok studni Wojciechowej. Legenda głosi, że gdy św. Wojciech zatrzymał się w Opolu, wygłosił kazanie tak płomienne, że żar bijący od świętego spowodował odciśnięcie jego stóp w kamieniu. Uroczystość odsłonięcia kamienia rozpoczęła się uroczystą mszą świętą, którą koncelebrował ksiądz biskup Andrzej Czaja.

  195. Orteq
    28 lutego o godz. 13:21

    „Ten Borys Niemcow. Co on takiego zrobil ze go musieli odstrzelic jak kaczke?”

    To za tak zwany caloksztalt. Byl kiedys v-ce premierem, przeszedl do opozycji, na ktorej byl znaczaca figura. Byl bodajze wrecz symbolem opozycyjnosci. Docieraly do niego informacje i on je komponowal w publikacje ujawniajace przekrety, nieprawosc, lamanie prawa. Wiesci zza kulis wladzy w Rosji. W rezultacie zakryte stawalo sie odkryte i publicznie znane. Podobno mial na dniach opublikowac material ujawniajacy i demaskujacyrosyjska interwencje na Ukrainie. Niby wszyscy wiedza, ale co innego nasza wiedza, a co innego zwyklego rosjanina. Ale nie dlatego go zabil, bo zdaje sie, Putin sie takimi glupstwami nie przejmuje. Slyszalem opinie, ktora do mnie najbardziej przemawia, ze soba samym i tym co robil narazil sie srodowiskom nacjonalistycznym. I to wlasnie te srodowiska go usunely. Zostal zabity w miejscu publicznym, w bialy dzien, po to zeby wszystkim „niezadowolonym” pokazac co sie dzieje z tymi, ktorzy nie sa po stronie Wielkiej i Poteznej Rosji.

  196. anumlik
    28 lutego o godz. 14:17

    Piszesz, ze sw Wojciech jest patronem Polski, a ja jakos nie slyszalem, zeby kosciolkowi dokonali roszady, podmieniajac dotychczasowego patrona, Stanislawa ze Szczepanowa, Wojciechem.

  197. @lonefather, z godz. 14:28
    …jakos nie slyszalem, zeby kosciolkowi dokonali roszady, podmieniajac dotychczasowego patrona, Stanislawa ze Szczepanowa, Wojciechem.
    Nie musieli podmieniać bo Wojciech był już patronem Polski od 254 lat.

    Św. Wojciech jest jednym z trzech głównych katolickich patronów Polski. Sam Wojciech od roku 1000, czyli od wizyty cesarza Ottona III w Gnieźnie (zjazd gnieźnieński) gdzie ogłoszony został patronem współpracy i jedności duchowej chrześcijańskiej Europy oraz patronem Polski. Przez katolików jest uznawany również za patrona Czech, Prus, czasem także Węgier.
    Pozostali patroni to:
    Wspomniany przez Ciebie św. Stanisław Biskup i Męczennik – patron Polski od czasu uroczystego ogłoszenia kanonizacji w Polsce i poniesienia relikwii przez bp. Jana Prandotę, to jest od 8 maja 1254 (czyli w 254 lata po Wojciechu) oraz
    Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski. 31 października 1943 roku papież Pius XII dokonał poświęcenia całej rodziny ludzkiej Niepokalanemu Sercu Maryi. Episkopat Polski uchwalił, że 7 lipca 1946 roku takiego aktu poświęcenia dokonają wszystkie katolickie rodziny polskie, 15 sierpnia – wszystkie diecezje, a dnia 8 września tegoż roku cały naród polski. W imieniu całego narodu i Episkopatu Polski akt ślubów odczytał uroczyście kardynał August Hlond.

  198. @lonefather
    (Niemcow) „Zostal zabity w miejscu publicznym, w bialy dzien”
    W Moskwie, tuż przed północą, w lutym…
    Rozumiem latem, w Petersburgu, ale zimą w Moskwie? 🙄
    Może jeszcze w świetle jupiterów?

    @Antonius
    Ostatni rok religii w szkole miał miejsce w roku szkolnym 1960/61.
    Przeżyłem na własnej skórze jako pierwszoklasista.
    Ksiądz sprawdzał, czy dziewczynki mają wystarczająco ciepłe majteczki. Przy tych krótkich, plisowanych spódniczkach mogły się łatwo przeziębić 😎 Stawiał dwóje za narysowanie „protestanckiego” krzyża.
    Na pierwszej lekcji kazał każdemu dziecku narysować swój własny nagrobek.

  199. Antonius
    28 lutego o godz. 14:12
    Słyszę, jak sobie wyobraża karierę: “Choćbym miała mieć dupę w strzępach, to muszę zrobić karierę”!!!
    …………………………………………………………………………………………
    Takie przypadki notuje się często i dotyczy m.in. bardziej prominentnych polityków jak np. Billa C. Faktem jest , przypominam sobie te prosto patrzące do kamery oczy Billa mówiącego ,że go z p. Lewninsky absolutnie nic nie łączyło (potem było się upokarzające kajanie się przed ową kamerą) tym nie mniej po czasie zgłosiło się parę innych „panienek” przypominających sobie po latach wielu ,że były molestowane, przez Billa znaczy się.
    Po 1956r. religia ,na krótko, wróciła do szkół. Pamiętam jak ksiądz-katecheta chętnie rozmawiał z panią „od biologii” na korytarzu podczas przerw w zajęciach. Ale po latach wiem: wszystko co ludzkie nie jest mi dziwne.

  200. Antonius
    28 lutego o godz. 14:12

    Tak się tłumaczy prof. Henryk Samsonowicz, ten co wprowadził do szkół państwowych katechezę, za pomocą instrukcji ministerialnej (cyt. za „Res Humana”):
    „Wszyscy naciskali na przywrócenie nauki religii w szkołach. Myśmy wtedy mieli wielki dług wobec Kościoła. Wydaje mi się, że ten dług należało spłacić, czego teraz żałuję. Mogę to śmiało powiedzieć – niezależnie od tego, czy pójdę do piekła, czy nie – że pracownicy dydaktyczni Kościoła nie byli przygotowani do pracy z dziećmi i młodzieżą w szkołach. Zaczęto realizować program nauczania religii nieprzystający do potrzeb młodego pokolenia, nie dający mu możliwości kształtowania świadomych postaw w sprawach wiary i moralności. Myśleliśmy wówczas, że programy nauczania dla starszych roczników będą przypominać przedmiot religioznawstwo, a nie wyłącznie katechizmowe wkuwanie prawd wiary i nakłanianie do praktykowania jednej religii.”

    Tyle cytat z profesora Samsonowicza.

    Widać tu jak na dłoni, w zogniskowanym kondensacie, jak sprzedano Polskę i Polaków Kościołowi, jak się transakcja odbyła i jaka jest zawartość głowy profesora i mnóstwa jemu podobnych intelektualistów.
    Należy stwierdzić, że profesor Samsonowicz (muszę tu użyć takiego określenia) okazał się – wtedy – pospolitym głupkiem, który jednak załatwił niepospolite, bo głębokie, fundamentalne i jak dotąd nieodwracalne, skutki. Okazał się, poza swoją dyscypliną za którą ma profesurę – głupolem. Ale i tchórzem, sprzedawczykiem.
    Dziś mówi, że „żałuje”.
    Nie wiem czego on żałuje, i nie widzę, żeby profesor rozumiał, czego żałuje. Jego głowa bowiem nadal zawiera kondensat katolicki pod wysokim ciśnieniem. Przedstawia to tak: „Mogę to śmiało powiedzieć – niezależnie od tego, czy pójdę do piekła, czy nie – że pracownicy dydaktyczni Kościoła …”. Skoro profesor operuje tak infantylnymi pojęciami, wziętymi dokładnie z poziomu religianctwa katechetycznego na poziomie szkoły podstawowej – a jest już mocno starszym, doświadczonym życiowo i od dawna zaopatrzonym w profesurę człowiekiem – to widać, że ciśnienie katolickie mu z głowy nie uchodzi. Jemu, po tych latach, na bardzo serio się zdaje, że faktycznie może trafić do rzeczywistego piekła , podając w wątpliwość kompetencje katechetów !
    Nie zauważył, on, profesor, minister, doświadczony życiowo i dorosły człowiek, że katecheci (czyli pracownicy aparatu propagandy Kościoła kat.. których tak ślicznie i oszukańczo nazwał „pracownikami dydaktycznymi”) są nieprzygotowani do uczenia dzieci i młodzieży w ogóle, a w szkole – dodatkowo?
    Wydawało się Samsonowiczowi, że nie będzie to katecheza katolicka a „religioznawstwo”?
    Poniewczasie się zorientował, że jet to program propagandy katolickiej „nie dający mu [uczniowi, młodemu człowiekowi] możliwości kształtowania świadomych postaw w sprawach wiary i moralności”?
    Wolne żarty. Od kiedy to katecheza i w ogóle – „nauka religii” pozwala na „świadome” kształtowanie „własnych postaw”? Nie ma tu być ani „świadomego” kształtowania, ani „własnego”. To jest propaganda, indoktrynacja, tresura, po dz góry założony wynik. Jaki ma być wynik wiadomo od 2000 lat. Nie po to jest cała robota katechetów Kościoła kat, żeby sobie młody człowiek kształtował siebie samego jak sam uważa, wedle własnych, wolnych przekonań.
    I Samsonowicz najwyraźniej daje do zrozumienia, że nie miał w ogóle o tym pojęcia. Bardzo go to zdziwiło. Tak durny, czy tak cyniczny?

    Mówiąc językiem studentów – prof. Samsonowicz ma dogłębnie „zryty beret”. Przez katolicyzm.
    Czego więc tak naprawdę Samsonowicz „żałuje”?

    Widać tu też, jak Kościół kat zadziałał: wytworzył takie „moralne” ciśnienie, żeby państwo polskie samo się mu dało, za darmo, na własność. I leźli, setkami, na kolanach, ci niegdysiejsi „opozycjoniści”, intelektualiści, sprzedawczyki, durnie, na kolanach, liżąc buty biskupów i załatwiając – podpis za podpisem, ustawa za ustawą, przemówienie za przemówieniem, medal za medalem, posada za posadą – przekazanie Polski na własność Kościołowi kat.
    Widać podłość, mroczność, cynizm tych drabów-szabrowników: biskupów. A wszystko pod patronatem głaszczącego główki dzieciom „Świętego Ojca Świętego” . Taka ich religia, taka ich moralność, taki ich biznes, co się nazywa „Jezus Chrystus i wieczne zbawienie”.

    Samsonowiczowi należy się wieczna infamia za to co zrobił w tej sprawie. Ten mający władzę minister i urzędnik państwa polskiego, co je zdradził okazując się urzędnikiem Watykanu.
    I faktycznie – należy mu się za to piekło.

  201. mag
    28 lutego o godz. 13:34

    Tak jest !

    Piosenka jest dobra na wszystko
    Piosenka na drogę za śliską
    Piosenka na stopę za niską
    Piosenka podniesie Ci ją
    Parararara…

    Piosenka to sposób z refrenkiem
    Na inną, nieładną piosenkę
    Na ładną niewinną panienkę
    Piosenka – de son la chanson

    Piosenka to jest klinek na splinek
    Na brzydki bliźniego uczynek
    Na braczek rzucony na rynek
    Na taki jakiś nie taki ten byt

    Piosenka pomoże na wiele
    Na co dzień jak i na niedzielę
    Na to żebyś Ty patrzał weselej
    Piosenka – canzona, das Lied

    Po to wiążą słowo z dźwiękiem kompozytor i ten drugi
    Żebyś nie był bez piosenki, żebyś nigdy jej nie zgubił
    Żebyś w sytuacji trudnej mógł lub mogła westchnąć z wdziękiem:
    Życie czasem nie jest cudne, ale przecież mam piosenkę

    Piosenka jest dobra na wszystko
    Piosenka na drogę za śliską
    Piosenka na stopę za niską
    Piosenka podniesie Ci ją

    Piosenka to sposób z refrenkiem
    Na inną nieładną piosenkę
    Na ładną niewinną panienkę
    Piosenka de son la chanson

    Piosenka to jest klinek na splinek
    Na brzydki bliźniego uczynek
    Na braczek rzucony na rynek
    Na taki jakiś nie taki ten byt
    Piosenka pomoże na wiele
    Na co dzień jak i na niedzielę
    Na to żebyś Ty patrzał weselej
    Jej słowa, melodia i rytm

    I jak tu nie uwielbiać Przybory?

    Pomimo, że:

    Już kąpiesz się nie dla mnie w pieszczocie pian
    nie dla mnie już przy wannie odkręcasz kran
    Nie dla mnie już natryskiem zraszasz czary swe wszystkie
    Wiem że czeka aż wyschniesz już inny pan

    Korzystasz już nie dla mnie ze stacji pomp
    Lecz choć ból w otchłań pcha mnie Ty kąp się kąp
    Chcę by schludność Twa kwitła
    kąpiel Tobie nie stygła
    Choć podcięłas mi skrzydła straciłaś w głąb

    I tylko pomyśl sobie w dogodniejszej porze
    o tym co już przez Ciebie kąpać się nie może
    Boże!

    Już kąpiel Twa nie dla mnie nie dla mnie plusk
    każda kropla w Twej wannie mój drąży mózg
    Smukłe ciało trąc frottem nie pamiętasz już potem
    Jak czekałem z łopotem spragnionych ust

    To nie do wiary ze niedawno tak to bylo
    w słuchawce głos: Kochanie dzwonisz jak to miło
    A gdy spytałem czy to z kranu gdzieś tak siąpie
    mowiłaś: tak bo ja się często kąpię
    Tak jeszcze wczoraj powiedziałabyś
    Tak jeszcze wczoraj bo już dziś:

    Ty kąpiesz się nie dla mnie w pieszczocie pian
    nie dla mnie już przy wannie odkręcasz kran
    Nie dla mnie już natryskiem zraszasz czary swe wszystkie
    Wiem że czeka aż wyschniesz juz inny pan

    Korzystasz już nie dla mnie ze stacji pomp
    Lecz choć ból w otchłań pcha mnie Ty kąp się kąp
    Chcę by schludność Twa kwitła
    kąpiel Tobie nie stygła
    Choć podcięłaś mi skrzydła strąciłaś w głąb

    I tylko pomyśl sobie w dogodniejszej porze
    o tym co już przez Ciebie kąpać się nie może
    Boże!

    Już kąpiel Twa nie dla mnie nie dla mnie plusk
    każda kropla w Twej wannie moj drąży mózg
    Smukłe ciało trąc frottem nie pamiętasz już potem
    Jak czekałem z łopotem spragnionych ust

  202. anumlik
    28 lutego o godz. 14:49

    To bardzo ładne. Akurat w czas wojenny Matka Boska „wyzwoliła” Polskę przy pomocy Armii Czerwonej, żeby ta Polskę „zniewoliła”, chociaż Maryja, osobiście, nieco wcześniej latała nad polem bitwy „cudu nad Wisłą” i osobiście przeraziła tąże Armię Czerwoną tak, że zwiała w popłochu. Od czego stał się rzeczony Cud.
    I przez kolejne 45 lat Matyja Armię Czerwoną w Polsce trzymała.
    Było to z jej strony bardzo mądre. dzięki temu „rewizjoniści i imperialiści”nie mogli skutecznie zakwestionować granic Polski. A taki Willy Brandt to przyjechał, jako imperialista i odwetowiec do Polski, klęknął w Warszawie – i zapłakał.

    Maryja jest dobra na wszystko: jest jak klinek na splinek, na brzydki bliźniego uczynek

  203. @Tanaka
    Dobry na wszystko jest także kot z opowiadania Mrożka „Mały przyjaciel”. Tylko – cholernik – nie chciał się rozmnażać, co się źle dla bohatera opowiadania skończyło. Najwyższy czas – tak sobie myślę – aby Maryja jeszcze raz się rozmnożyła. Świat parszywieje coraz bardziej.

  204. @Tanaka, z przyjemnością oglądnęłam
    https://www.youtube.com/watch?v=IqdAbnnQm14
    Co tu dużo kryć, starzejemy się i te kabarety z naszej mlodości wydaja sie być o niebo lepsze niż obecne, chyba że te wpółczesne są dobre, a ja zatrzymałam się w podróży
    @mag, zerknij na tekst z godziny 14:12 i wtedy nas zrozumiesz, z @Tanaką można wytrzymać nawet ten upiorny śmiech

  205. @Orteq własnie śpiący – odkąd Gospodarz uprzejmie mi wyjaśnił, że wszystki linki zewnętrzne czekają na moderację, jestem spokojna czego i tobie życzę. I myślę też, że taki zabieg jest uczciwy wobec innych blogowiczów.
    Przy okazji, duchowni z twojej kołysanki wiodą poczciwy bogobojny żywot, domyślam się że to kapiące złoto o owoc ich pracy .

  206. gdzieś tam brakło „t”, ale adresat i tak śpi

  207. @żabka konająca, z godz. 19:02
    odkąd Gospodarz uprzejmie mi wyjaśnił, że wszystkie linki zewnętrzne czekają na moderację, jestem spokojna
    Dlatego linkować należy w wyjątkowych okolicznościach. Lepiej omawiać treść zalinkowanego artykułu podając źródło, czyli link. Najlepiej tak, aby się link – jako przygotowany do „kliku” – nie wyświetlił, ale żeby dyskutant sam mógł go w wujaszka Google wklepać usuwając na ten przykład spację. Po co niepokoić moderację.

  208. @Antoniusie, przezornie urodzilam się we wrześniu żeby nie sprawiać rodzicom rozterki związanej z nauczniem tak, że w 1958r. bylam na tyle duża aby pójść do szkoły. I rzeczywiście pamiętam księdza (bez śladów pobicia, ale mogłam być za mała żeby to zauważyć) biegającego po korytarzach. Sama nie uczestniczyłam na lekcjach religii, nie przypominam sobie szczególnych przykrości, co prawda dzieci wolały za mną „kociara”, ale chyba nie miały tak do końca racji, jak myślisz?
    Poruszasz temat brutalnych metod stosowanych przez przedstawicieli poprawności politycznej w tym okresie i tu sie zastanawiam nad przyczyną; być może kierowały nimi te same pobudki które współcześnie motywują bestialskie zachowania np. żołnierzy?, np.wojowników o wolność?, np.rebeliantów?, rozgrywających o akcji polityków?
    Kolejny temat- droga do kariery. Twoja opinia przypomniała mi wypowiedz księdza o „dzieciach lgnących” i nie oszukujmy się – dopóki jest zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi – dopóty będą chętne/chętni do odebrania nagrody. Jak dotąd (być może jest to przejaw dyskryminacji kobiet i tu radziłabym naszemu prezydentowi pospieszyć się z podpiasem) potrzebującymi i decydentami byli mężczyzni, wiem że jesteś wyjątkiem potwierdzajacym i nie masz potrzeby bicia się w piersi.
    Pozdrawiam, jak zawsze konająco.

  209. @anumliku, czy to znaczy że mam sama zaśpiewać? To byłoby straszniejsze niż praca 1000 moderatorów! i atletów, i kotletów…

  210. Klika zdań na temat mojej ostatniej lektury. Jednej z ostatnich.
    Ale w tej chwili tylko o niej ,czyli:

    „Bóg, w którego wątpimy”. Oczywiście wątpię nie ja, ale jej autor i jego koledzy.
    A kim jest autor?
    Autor – John Humphrys jest Brytyjczykiem pochodzenia walijskiego . Humphrys jest dziennikarzem . W latach 80- tych był chyba trochę odpowiednikiem naszej dziennikarki Olejnik – prowadził główny program informacyjny na BBC News. Później „udzielał się” w BBC RADIO4.
    Anglikom może te informacje coś mówią, ja akurat jestem fanem bardziej swojskich mediów i tylko je tutaj przytaczam jako wizytówkę autora.
    I żeby nie przedłużać, od razu piszę, że dostrzegam jedną rzecz która ustawia mnie bardzo pozytywnie nastawionym do Johna Humphrysa.
    A dlaczego?
    Autor przybliżając swój stosunek do religii, Boga , religii opisuje zdarzenie które sprawiło, że znalazł się tu gdzie jest obecnie, czyli…
    Dzieciństwo, wczesna młodość to raczej niezbyt gorący kontakt z Bogiem, ale jednak kontakt. Matka raczej wierząca, ojciec w niedzielę zawsze narzekał na dolegliwości żołądkowe, czyli do Kościoła wysyłał żone i syna.
    Syn do jakiegoś czasu i owszem ,ale młodość górna i chmurna spowodowała, że Bóg poszedł w odstawkę. Szczególnie w instytucjonalnych barwach klubowych, czyli Kościoła anglikańskiego.
    Czuł jednak, że tak do końca bezbożnikiem nie został i postanowił swój ateizm ugruntować lekturami Dawkinsa, Onfraya, Hitchensa, Denneta i innych.
    Wymieniam akurat te nazwiska, bo ja swego czasu również udałem się w tę stronę.
    A efekt?
    Pierwsza lektura to oczywiście objadanie się smakowitą czekoladą z orzechami.
    Druga jakby…
    Trzecia…
    Czwarta…
    Religia jest odpowiedzialna za wszystko. Nawet za łupież i nieświeży oddech.
    Co więcej – twierdzi ,że religia i jej dzieje mogą u niektórych wywoływać uciążliwą wysypkę – nawet w intymnych okolicach .ale:
    „..w ciągu ostatnich lat milicja ateistyczna przystąpiła do czegoś, co można jedynie nazwać blitzkriegem”
    I dostrzega coś, czego nawet ja nie dostrzegłem.

    „Dla ateistów wrogiem nie jest istnienie Boga, ale istnienie wiary w Boga.”

    A dlaczego tak mi blisko do Autora?
    Ja chyba byłem lepszy bo już w pierwszej klasie podstawówki ojciec musiał opłacać korepetycje dla syna…
    .Ja również zaliczyłem w ramach pogłębienia tych wszystkich Dawkinsów, Onfrayów, Boyera i innych.Obecność na blogu Kowlaczyka ( w ateistycznym wówczas mundurku) do czegoś zobowiązywała.
    Nie jako Aaron.

    Ale w pewnym momencie dostrzegłem, ze walka z religią przybiera już takie formy, że ja do czegoś takiego ręki nie mogę przyłożyć. Wiem, że KK to niezłe ziółko, ale jeżeli konsekwencją m któregoś dnia spojrzeć na siebie w lustro to wybrałem miejsce w którym znajduje się autor książki.

    A ludzie z którymi Humphrys prowadził rozmowy robią naprawdę wrażenie.
    Ale o tym następnym razem.

  211. @żabka konająca, z godz. 20:22
    Pisałem o artykułach. Ominięć moderację pilnującą yutubki można przez dodanie spacji pomiędzy literami. A Twojego śpiewu się nie boję i chętnie bym posłuchał @żabki konającej. Chyba nie wybrałaś nicku ze względu na śpiew królewny na zielonym liściu.

  212. Porucznik Rżewski rozmawia z Polakiem:
    – To prawda, że mówicie w innym języku, nie po rosyjsku?
    – Tak, po polsku.
    – To jak jest po waszemu „dom”?
    – Dom.
    – Piwo?
    – Piwo.
    – Żopa?
    – D*pa.
    – I z powodu jednego słowa wymyślacie nowy język?!

  213. Teraz o jednym z wywiadów.
    Wywiad to chyba szczególny, bo „rozmówcą był niejaki Stephen Hawking.
    Tak ten sam Stephen Hawking ,czyli słynny fizyk ,który obecnie jest dosyć popularny z racji filmu którego kanwę stanowi jego biografia.
    Humhrys opisuje ten wywiad jako szczególny.
    Nie chodzi oczywiście o rangę rozmówcy ,ale o formę rozmowy. Przypomnę, że Hawking jest chory na stwardnienie zanikowe boczne, resztę szczegółów proszę sobie odszukać w Necie. Ja przytoczę tylko fragment opisujący jak przebiegała rozmowa dziennikarza z fizykiem.
    Dziennikarz zadaje swoje pytanie a Hawking:

    „…wydaje się, ze ma na ustach promienny uśmiech – ale on się nie uśmiecha. On nie może się uśmiechać.
    On może tylko poruszać jednym małym mięśniem prawego policzka. Mięsień bardziej drga niż się porusza. Następnie odnosi się wrażenie, ze mruga do ciebie, i aż cię kusi żeby odmrugać. Trzeba dopiero trochę czasu, by zdać sobie sprawę ,że ma w okularach maleńkie źródło światła, rzucające wiązkę podczerwieni na komputer wmontowany w wózek inwalidzki. Drgnienie mięśnia załamuje wiązkę i klika kursorem we właściwą literę”

    Humphrys przytacza treść wywiadu, ale przede wszystkim odwołuje się do książki autorstwa Hawkinga „Krótka historia czasu” która ponoć była – i jest chyba do tej pory- książką o największym nakładzie jaki uzyskala kiedykolwiek wydana na swiecie pozycja ściśle naukowa. Sama książka jest oczywiście pisana dosyć hermetycznym językiem, ale istotą problemu – według Humhrysa – jest ostatni ustęp ksiązki nad którego zostawieniem wahał się długo Hawking ,ale po jakimś czasie uznał, ze dobrze zrobił ,że go pozostawił.

    Trochę wyrwany z większej całości ,ale robi wrażenie:

    „Zatem powinniśmy wszyscy, filozofowie, naukowcy i po prostu zwykli ludzie włączyć się do dyskusji i pytać: jak to się stało, że istnieje wszechświat, a my razem z nim. Jeżeli znajdziemy odpowiedź będzie to niebywały triumf rozumu ludzkiego – ponieważ wtedy powinniśmy poznać umysł Boga”

    Trochę dziwne. Już nie chodzi o Boga, ale o Jego umysł.

    Mogę oczywiście uspokoić ,że nie chodzi Hawkingowi o Boga religii monoteistycznych, czy nie daj Boże „katolickiego”.
    Bóg Hawkinga to raczej uosobienie sił natury, ale musze jednocześnie dodać , że Hawking jest dożywotnim członkiem Papieskiej Akademii Nauk i nic mi nie wiadomo aby jej członkiem został po jakiejś szemranej znajomości .

  214. Wracam do tematu jaki podrzucił autor bloga.
    Podaję link który pokazuje, że głupota hierarchów katolicki jest stara jak świat i nie raz już się kompletnie skompromitowali
    http://artelis.pl/artykuly/56097/Leo-Taxil-czyli-zrodla-czarnej-legendy-o-masonerii
    No cóż się dziwić , tak musi byś , gdy zamiast głosić „dobra nowinę” oni wciąż chcą dobrze się ustawić politykując dla dobra instytucji zwanej kościołem.

  215. Aaron Sprezyner (21:45)

    Uszatka ma off to you. Bo normalnie to Ciebie przewijalem

  216. @zyta2003
    „Moja zydowska znajoma byla w Izraelu kilkadziesiat lat temu, znam ja 20 lat i nigdy w tym czasie tam nie byla, natomiast kilkakrotnie w Polsce. Kiedy tam byla o aparthaidzie izraelskim, a tym bardziej Gazie nawet sie nie snilo. Jak mowi: zobaczylam, ze ja do tego kraju nie naleze…. znajac cie z innych wypowiedzi, szkoda mi klawiatury na wyjasnienie dlaczego ten kraj ja tak wielce rozczarowal. Powiem, ze podobnych do niej Zydow jest wielu, chociazby zmarly Edelman, a takze moj zydowski wnuk wychowywany w tradycji zydowskiej.
    Zreszta trafiles jak kula w plot,”

    Nie trafiłem kulą w płot, trafiłem w dziesiątkę. Powinnaś powiedzieć przyjaciółce: Twoje rozczarowanie Polską jest analogiczne do rozczarowania Izraelem, a ludzie generalnie rozczarowują i zawodzą, bo są tylko ludźmi. Trzeba to po prostu zaakceptować i się z tym pogodzić.

  217. @Aaron Sprezyner, z godz. 21:45
    Każdy neofita przez to co i Ty przechodzi. Także wierzący w Teorię wszystkiego. Stephen Hawking wygłosił szereg wykładów o „teorii wszystkiego”, które jego uczniowie poprzez syntetyzator mowy, znany jako DECtalk DTC01 (od 2009 roku Hawking używa nowocześniejszego urządzenia, zwanego – NeoSpeech VoiceText) opracowali i wydali jako ” Teorię wszystkiego: powstanie i losy Wszechświata”, do czego sam Hawking odniósł się z ogromnym dystansem, jako do dzieła powstałego poza nim i z nim przed drukiem nie konsultowanego. Sam w znakomity sposób nawiązał do „Teorii wszystkiego”: w trzeciej książce dla dzieci, znanej w Polsce jako ” Jerzy i Wielki Wybuch”, wydanej w 2012 roku (Hawking napisał książkę wraz z córką Lucy w 2011 roku). W ironiczny, acz uroczy sposób Hawking opisuje przygody bohaterów ostatniej – trzeciej części cyklu w Wielkim Zderzaczu Hadronów. W tle mamy spisek przeprowadzony przez Stowarzyszenie Teorii Wszystkiego oraz Rzeczywistości. Całość ironiczna, choć dla najmłodszych przeznaczona. Sam Stephen Hawking niezmiennie określa się jako agnostyk, co mu oczywiście nie przeszkadza być dożywotnim członkiem Papieskiej Akademii Nauk.

  218. @fidelio, z godz. 22:28
    …ludzie generalnie rozczarowują i zawodzą, bo są tylko ludźmi. Trzeba to po prostu zaakceptować i się z tym pogodzić.
    Dobrze by było gdybyś sam się do tej mądrej maksymy zastosował. Jak dotąd „łapiesz tych biednych ludzi za słówka” przy każdej, najmniejszej nawet pomyłce. Nazwałem to kiedyś krokodylizmem i – jak dotąd – zdania nie zmieniłem.

    Pozdrówka

  219. @anumlik
    „Dobrze by było gdybyś sam się do tej mądrej maksymy zastosował. Jak dotąd “łapiesz tych biednych ludzi za słówka” przy każdej, najmniejszej nawet pomyłce. Nazwałem to kiedyś krokodylizmem i – jak dotąd – zdania nie zmieniłem.”

    Ratuj się kto może, krokodyl atakuje 😉

  220. maciek.g
    28 lutego o godz. 22:01

    „No cóż się dziwić , tak musi byś , gdy zamiast głosić “dobra nowinę” oni wciąż chcą dobrze się ustawić politykując dla dobra instytucji zwanej kościołem”.

    Nie trzeba skończyć studiów teologicznych, żeby wiedzieć, że księża nigdy nie głosili Ewangelii, i nigdy tego nie będą robić. Dlaczego ? To proste. Nie można głosić czegoś, czego się nie zna.

  221. Orteq
    28 lutego o godz. 21:23

    Szanowny Panie Orteq

    Morderstw Niemcowa przewidzial polski historyk Andrzej Nowak. Polecam wyklad profesora Andrzeja Nowaka na YouTube. Wyklad jest wyglaszany w Toronto po polsku na poczatku pazdziernika 2014. Wazna jest 55 minuta prelekcji. Nie wklejam linku bo cenzura juz go raz usunela.

    Slawomirski

  222. @anumlik sprawdziłam, ta królewna (rzekotka) z naukowego pt. widzenia żabą nie jest. A o swoim nicku pisałam już dziesiątki razy i chyba wystarczy.
    Teraz wypróbuję twój sposób na jakiejkolwiek piosence, zresztą nie, na piosence którą lubię, w Australii, z orkiestrą symfoniczną, dramaturgii dodaje planowana operacja gardła i jej nieprzewidywalne konsekwencje
    https:// http://www.youtube.com/watch?v=lzTUaQ1IPyM
    spacja pomiędzy // i www.

  223. no i co? , co ja zle zrobiłam?

  224. Szanowny Panie Slawomirski

    Uszatka ma bach to you too. Az do samej ziemni. Sprezyner i Slawomirski siem dzielom uszatkom mom

  225. Tobermory
    28 lutego o godz. 14:54

    Nawet jesli w Moskwie bylo kolo polnocy, to u Ciebie, byl jak wiesz Sam najlepiej,bialy dzien…. 🙂

    Nawet jesli w Moskwie byla polnoc, lub cos kolo polnocy, to miejsce zabicia, co sam mozesz ocenic, po fotkach, w necie dostepnych, bylo oswietolone „jak w bialy dzien”.

    Litentia poetica – sie to nazywa i dlatego, tak napisalem, jak napisalem.

  226. dobrze, napisałeś pomiędzy dwiema literami
    https://www.you tube.com/watch?v=lzTUaQ1IPyM
    i teraz przerwa pomiędzy you a tube, sprawdzam i uprzedzam moderatorów że utwór ciągle ten sam, aż do skutku

  227. ty mnie coś cyganisz @anumliku

  228. Twoje slowo ‚cyganisz’ zostanie niedlugo uzyte w nauczaniu Babciusi obcego jezyka. Dzieki, zabciu nie do skonania

    Jakis czas temu postanowilismy z moja babciusia – kilkoro wnuczat zesmy sie dorobili pospolnie spolkujac – ze po kilku dziesiatkach lat pozycia w tym mieszanym malzenstwie czas by juz byl najwyzszy nauczyc sie mowic co nieco w rodzimym jezyku wspolmalzonka. Na poczatek, zeby nie ustawic sobie poprzeczki za wysoko, zgodzilismy sie, ze zaczniemy od kilku co najwyzej slow naraz.

    Babciusia, pomyslawszy, wybrala dwa slowa w swoim jezyku: diddly squat. Mała lub bezwartościowa ilość. Ja, bez najmniejszego namyslu, wrzucilem swoje ulubione: farfocle i dzyndzyki. No i zaczelismy intensywny trening. Jak dotad, idzie nam wcale, wcale.

    Ot, na przyklad wczoraj, taka rozmowe zesmy odbyli

    Babciusia:
    – Cale popoludnie w domu i co zes zrobil? Diddly squat!
    Dziadzio:
    – Cale popoludnie w Walmart i czegos nakupila? Farfocli i dzyndzykow!

    Jak nietrudno zauwazyc, wciaz jeszcze nie mowimy w rodzinnym jezyku wspolmalzonka. Ale jakiego zrozumienia jezykow zesmy dostapili to nam juz nikt tego nigdy nie odbierze.

    Na nastepny ogien planujemy wziac neologizmy jezykowe. Tworzone w rodzimych jezykach, z inspiracji jezyka wspolmazonka. Ja swoj neologizm juz mam: fuckupek.

    Ciekawe czym babciusia zablysnie. Slowa ‚cyganic’ nie bede jej podpowiadal. Niech sama sie doszuka. A co slowo ‚szukac’ po czesku oznacza to Ona dawno wie namacalnie

  229. anumlik pisze a ja czytam:

    „Sam Stephen Hawking niezmiennie określa się jako agnostyk, co mu oczywiście nie przeszkadza być dożywotnim członkiem Papieskiej Akademii Nauk.”

    Silny agnostycyzm – istnienia Boga lub bogów nie można udowodnić w żaden sposób i nigdy nie uda się tego udowodnić.

    Słaby agnostycyzm – istnienie Boga lub bogów jest obecnie niewiadome, lecz może stać się wiadome w przyszłości, dlatego na razie należy wstrzymać się z oceną.

    Niestety, nie wiem czy Hawking jest silnym czy słabym agnostykiem?
    …co mi do szczęścia nie jest akurat potrzebne,ale dla dobra publicznego warto byłoby tę kwestię uściślić…anumliku.

  230. Z Wiki:

    „Czeski czasownik „šukat” brzmi tak samo, ale jest to wulgarne określenie stosunku seksualnego, używane jako przekleństwo.”

    Cos jak ‚whore’ Charlesa Powersa.

    Ten biedny Amerykanin (popelnil podobno samobojstwo), cwierc wieku temu zakochany w Polsce odrzucajacej komunizm, pisal po angielsku ‚whore’ gdy wystepowalo polskie slowo ‚kurwa’.

    http://www.nytimes.com/books/97/04/13/reviews/970413.kalfus.html
    Jego ksiazka pt. „In the memory of the forest” zawiera te bledy.

    Bo nikt mu nie wytlumaczyl, ze akurat w tym tlumaczeniu polskie Slowo ‚kurwa’ nie tlumaczy sie na ‚whore’ po angielsku. Ono sie bowiem tlumaczy na ‚fuck’.

    Czech Honza, ten udajacy ze zna polski z racji swojego morawskiego pochodzenia, mowil po polsku: ‚a mnie to fuk’.

    Tez swoja racje zapewne mial.

  231. Z Wiki:

    “Czeski czasownik “šukat” brzmi tak samo, ale jest to wulgarne określenie stosunku seksualnego, używane jako przekleństwo.”

    Cos jak ‘whore’ Charlesa Powersa.

    Ten biedny Amerykanin (popelnil podobno samobojstwo), cwierc wieku temu zakochany w Polsce odrzucajacej komunizm, pisal po angielsku ‘whore’ gdy wystepowalo polskie slowo ‘kurwa’.

    Bo nikt mu nie wytlumaczyl, ze akurat w tym tlumaczeniu polskie Slowo ‘kurwa’ nie tlumaczy sie na ‘whore’ po angielsku. Ono sie bowiem tlumaczy na ‘fuck’. Ono po prostu zawiera tlumaczeniowe bledy

    Czech Honza, ten udajacy ze zna jezyk polski z racji swojego morawskiego pochodzenia, mowil po polsku: ‘a mnie to fuk’.

    Tez swoja racje zapewne mial.

  232. @Aaron Sprezyner, z godz. 8:15
    Zarówno dobro publiczne jak i agnostycyzm Hawkinga mam w głębokim… poważaniu i do szczęścia też mi to nie jest potrzebne.

  233. No i tak trzymac, anumliku

  234. @żabka konająca, 1 marca o godz. 1:16
    Ja? Ci? cyganię? Never!!!

  235. Dosłownie przed chwilą”wpadłem w telewizorze” na ciekawą rzecz.
    Swego czasu TVP Kultura „raczyła” swoich oglądaczy” cyklami „Co ty wiesz o filozofii?” , ” …o nauce?” , „…o społeczeństwie?”.
    Prelegentem filozoficznych zakamarków był m.in. prof. Hartman.
    Teraz przyszła kolej na …nie, niestety nie na ateizm,ale na religię.
    Co tydzień znany religioznawca prof.Zbigniew Mikołejko będzie wygłaszał krótkie wykłady sygnowane tytułem – pytaniem „Co ty wiesz o religii?”
    Zdaję sobie sprawę,że mało sensownym zabiegiem jest poruszanie religijnym kwestii na ateistycznym blogu,ale to co usłyszałem w trakcie pierwszego mini – wykładu daje raczej gwarancję, że nawet Rafał Kochan i jego brygada nie powinni tych dziesięciu minut przed telewizorem uważać za czas stracony.
    Uwaga!
    Jakby co?… to ja tylko informuję. Zero taniej agitki.
    Wykłady o filozofii są chyba w internecie, być może te o religii również tam się znajdą.

  236. Kiedys, bardzo dawno temu bylem na kabarecie. Czy to bylo „Pod Egida”, czy jakis inny kabaret, nie ma wiekszego znaczenia. Znaczenie ma za to ostatni dowcip wieczoru. Przy wyjsciu rozdawano widzom, cos jakby mini dyplomiki z miejscem na wpisanie nazwiska i mniej wiecej taka trescia:

    „Niniejszym zaswiadcza sie, ze (tu wolne miejsce na wpisanie nazwiska) byl obecny na wieczorze kabaretowym dnia (aktualna data) i smial/a sie we wlasciwych momentach, czym dawal/a wyraz swojej wysokiej inteligencji.
    (ponizej pieczatka z nazwa kabaretu i jakis zawijas)”

    Rozbawil mnie ten dowcip i jakis czas trzymalem tego smiecia, nim w koncu trafil do kosza. Sadze, ze dokladnie z tego samego powodu, rozbawienia dowcipem, Stephen Hawking, przyjal i zachowuje czlonkowstwo oksymoronu, jakim jest Papieska Akademia Nauk.

  237. Brawo Kowalczyk. Najwyzszy czas bylo zauwazyc. Polskie media klamia. Polska religia nie jest katolicyzm, polska religia jest klamstwo.

    Najwiekszym klmanstwem jest gloryfikowanie cudu ostatnich 25 lat.

    Media selektywnie postrzegaja neo-liberalna religie oparta na klamstwie.

    Jezeli cos nie jest w stanie samo sie utrzymac to powinno zdechnac – jest pryncypialnym przykazaniem neo-liberalow.

    Jak to mozliwe ze media nie zauwazyly 25 lat kolejnych deficytow budzetu i zakumulowany dlug publiczny rzedu 1100 mld zl ??? Pomimo dotacji z Uni, pomimo znaczacej sie pomocy polskich emigrantow. Pomimo przelajdaczenia polskiego majatku pod przykrywka prywatyzacji. (nielegalnej)

    Przeciez jest oczywiste ze polska gospodarka nie jest w stanie sama siebie utrzymac. Jest oczywiste ze malpowanie zachodu jest droga do samozaglady.

    Zachodnie ekonomie nigdy nie byly sukcesem bylo natomiast kolonialne zlodziejstwo i wyzysk niewolnikow zastapione w latach 1970-ych naduzywaniem kredytu na konta mlodych glupich i podatnych na wydymanie dzieci.

    Nawet najbardziej z tepych oslow zdal by sobie sprawe ze po 25 latach kolejnych deficytow cos nie gra. Ze to cos trzeba naprawic. A nawet nie ma o tym dyskusji. Dlaczego ? Ze strachu oczywiscie. Bo nie wydaje mi sie ze w Polsce nie ma nawet najbardziej tepego osla. Choc polska ynteligencja jest bliska tego poziomu.

    W tym roku rezim lekarza pediatry zadluza polskie dzieci na nastepne 47 mld zl.
    W latach 2007-2014 rezim dyktatora Donka Tuska podwoil polski dlug publiczny !!!! Tylko dyktator Donek zadluzyl polskie dzieci az o 500 mld zl !!!

    A w mediach cisza, kazdy sra pod siebie ze strachu i rzeczywistosci nie odwazy sie rozpoznac. Wlacznie z ynteligencja na tym blogu.

    Co jednak nie zaskakuje. Wajda pokazal w ‚Katyniu’ co nalezy zrobic z polska ynteligencja. Zwabic w jedno miejsce, zaladowac na ciezarowki i wywiezdz do obozow pracy. To jedyne miejsca gdzie polski ynteligent zdolal by zrobic cos pozyteczengo dla ludzkosci.

  238. @lonefather, z godz. 11:07
    Stephen Hawking, mimo fizycznego ubóstwa zachował iście brytyjskie poczucie humoru.

  239. @axiom1, z godz. 11:13
    Zwabic w jedno miejsce, zaladowac na ciezarowki i wywiezdz do obozow pracy. To jedyne miejsca gdzie polski ynteligent zdolal by zrobic cos pozyteczengo dla ludzkosci
    A @axioma1 mianować komendantem takiego obozu. Ku pożytkowi ludzkości.

  240. Być może nie mam wybitnych zdolności hermeneutycznych jeżeli chodzi o treści kabaretowych skeczy sprzed lat,ale mam prawo sądzić ,że decydentom papieskiej Alma Mater też się coś od życia należy i stąd akceptacja osoby znanego fizyka.
    Inaczej.
    Śmiech to zdrowie.

  241. lonefather
    1 marca o godz. 11:07

    Ponieważ obaj uwielbiamy i przewielbiamy przewielebnego i ślicznoustego arcypasterza Henryka ten-tego-ten, to w niejaką obronę wezmę „naukę” watykańską.
    Jest bowiem zdecydowanie możliwe, że Papieska Akademia Nauk porządnie kształci, w rygorze naukowym, cukierników i piekarzy. A nadto jeszcze stróżów budynków mieszkalnych, mechaników samochodowych, zarządców nieruchomości, lingwistów, geodetów, oraz niektórych innych inżynierów.
    O ile to czym się zajmuje nie zbliża się do spraw bożych. Im bliżej tym gorzej. Nauka pryska, zaczyna się obowiązkowa robota pod z góry zadaną tezę.
    Nauka ma nieco podobnie: przyjmuje się tezę roboczą i stara się ją sprawdzić. Jak potwierdzi – dobrze. Jak zaprzeczy – drugie dobrze, a może i lepiej. W Watykanie wszystko musi się zgodzić z Objawieniem. Komu się nie zgodzi – pif-paf !
    W wersji krotochwilnej jest na ten temat wywiad we wczorajszych „Wysokich obcasach” z panią doktór od teologii, co chciała używać rozumu. Jest to na dzień dobry zabawne, ale jeszcze lepsze są jej dalsze przygody. ze sobą i z Kościołem kat, oraz jego „naukowymi” agendami, na gruncie wysoce naukowym: janopawłowym.

  242. A skoro przy temacie centrali sa co niektórzy to niestety nie mam zbyt dobrych wieści dla zainteresowanych szczegółami watykańskich niecnych machinacji. Tym bardziej,że pochodzą od osoby szczególnie dobrze poinformowanej,czyli od niejakiego Machiavellego który twierdzi,że:

    … w piekle będzie miał za towarzystwo papieży, królów,książąt…
    Wniosek
    Niezbyt ciekawa perspektywa.
    Szczególnie w piekielnej kantynie gdzie w kolejce po piekielny gulasz stoją
    … Tanaka, Pius VIII, lonefather, BonifacyXII, , Rafał Kochan , Innocenty IV,itd. , itd… i do tego wszystkiego po deser i na deser ateista Sławomirski .

  243. Dzis niedziela, wiec w ramach czynienia dobra, oraz w celu podzwigniecia na wyzszy poziom sredniego IQ na blogu, wspomne piosneczke jedna. Czy, rzeczona piosnka ma korzenie kabaretowe, pewien nie jestem, ale bym sie nie zdziwil, gdyby miala…

    Story ma miejsce w srodowisku wodnym i w kolejnych zwrotkach pojawiaja sie zestawione ze soba w pary, raczej niezbyt pasujace do siebie wodne stworzonka. A to sledz z kims tam, albo rybka z wielorybem. Pure nonsense, zgrabnie spleciony w calosc wdziecznym refrenem chwalacym urode zycia i tego, ze sie nalezy … Znaczy od zycia sie nalezy.

    Lecialo to, w tym refrenie, zdaje sie tak:

    „Alez owszem, czemu nie,
    Jemu tez nalezy sie!”

    Wiec czemu nie? Papieskiej Akademi tez nalezy sie.

  244. A jeżeli Hawking to tak dla jaj w Akademii to chyba zgłoszę patent na nowy aforyzm:
    ” Jeżeli chodzi o jaja to sprzedajemy tylko i wyłącznie parami”.

    A ten drugi do pary z Hawkingiem to niejaki Bohr który także do śmiechu…

  245. Skorzystam z pobłażliwości gospodarza i odniosę się do blogu Szostkiewicza;
    pisze on: „Rosja Putina: cztery strzały w plecy”.
    A czyja jest Ameryka, gdzie zamordowano kilku antyrządowych działaczy, nie licząc szeregu prezydentów?

  246. dezerter
    1 marca o godz. 0:00
    O to mnie zaskoczyłeś , bo ja wciąż słyszę głoszenie nieistniejących spraw. I głoszący mają się dobrze.

  247. @żabka konająca
    28 lutego o godz. 20:17

    ***… przezornie urodzilam się we wrześniu żeby nie sprawiać rodzicom rozterki związanej z nauczniem tak, że w 1958r. bylam na tyle duża aby pójść do szkoły. *** (Ja wtedy się ożeniłem)

    Gdy ja dojrzałem do szkoły, obowiązywała zasada – podział roku na dwa kawałki. Urodzeni przed 1.lipca – do szkoły po Wielkanocy – w wieku 6 lat, reszta za rok. Mogłem poczekać, ale poszedłem do pierwszej klasy mając skończonych 5 lat i doskonale sobie radziłem.
    Zacząłem więc uczniowską karierę jeszcze przed wojną.

    ***Poruszasz temat brutalnych metod stosowanych przez przedstawicieli poprawności politycznej w tym okresie i tu sie zastanawiam nad przyczyną; być może kierowały nimi te same pobudki które współcześnie motywują bestialskie zachowania np. żołnierzy?, np.wojowników o wolność?, np.rebeliantów?, rozgrywających o akcji polityków?***

    Na te pytania nie potrafię wiążąco odpowiedzieć. Pewnie we wszystkich przypadkach czynnikiem istotnym jest bezkarność sadystów, oparta jeszcze na kanonach religijnych. Tu przykładem braku rozumu jest np. niszczenie skarbów kultury, bo Allah nie życzy sobie bałwochwalstwa. Te nakazy są wymienione w Koranie i nie podlegają interpretacji ze strony ludzi, bo to słowo boże.

    ***Kolejny temat- droga do kariery. Twoja opinia przypomniała mi wypowiedz księdza o “dzieciach lgnących” …***

    Chyba jest jednak znaczna różnica, ta śpiewaczka nie była niekochanym dzieckiem z patologicznej rodziny, a bardzo dojrzałą osobą, choć młodą. Nazwiska nie wymieniłem, ale bardzo was by je zdziwiło.
    Moja starsza siostra zawsze mawia, że „wszyscy ludzie wiedzą wszystko”, ale to nie znaczy, ze każdy człowiek, taki pojedynczy, posiada ową wiedzę, ale wszyscy ludzie razem. Po określoną wiedzę trzeba się zwrócić do odpowiedniej osoby.
    W sprawie religii w szkole na blogu pojawiły się różne informacje – każdy pamięta przecież głownie lub tylko własne doświadczenia. Ja również tylko wybiórczo mogę się na ten temat wypowiedzieć.

    Podczas wojny religia była w szkole i uczyła mnie wszystkich przedmiotów (również religii) pani Biskup! Nomen, omen! Chyba uczyła dobrze przy takim nazwisku, ale niczego nie pamiętam. Do komunii przygotowywali nas bardzo dobrzy księża. Czy sami wierzyli w to, co nam mówili, nie jestem w stanie powiedzieć.

    Mój wstręt do religii w szkole nadszedł razem z Mateczką-Polską.
    W latach 1945 do 1947 zapamiętałem głównie skur.ysyna księdza, który bił dzieci nogą od krzesła. Następne dwa, a może trzy lata(?) był terror modlitewny plus religia w liceum. Przed maturą sobie już katechezy nie przypominam (mała luka), a od 1951 do 1955 nie było w szkole ani modlitwy, ani religii (pracowałem jako nauczyciel), potem mam przerwę w religijności, bo podczas studiów i w pracy po studiach był porządek.
    Ponowne wprowadzenie religii mnie już interesowało tylko z powodu dzieci i wnuków. Czy dzieci miały religie w szkole to wątpię, bo pamiętam, że po coś chodziły do salki przy kościele.
    Wnuk był już chyba w gorszej sytuacji, bo ksiądz go nie dopuścił do bierzmowania, bo nie potrafił wymienić „grzechów cudzych”. Mnie wystarczyły – do popełnienia – grzechy własne i też o cudzych nie wiedziałem. Teraz już wiem. Wnuk się wkurzył i olał bierzmowanie. Były kłopoty przy ożenku, bo jego narzeczona chciała ślubu kościelnego. Załatwiła u biskupa ślub katoliczki z „bezbożnikiem”. Nie byłem na ślubie (skutki udaru), ale żona uważnie słuchała przysięgi. Wszystko podobnie, tylko nie mówił o pomocy ze strony Boga (jak mówią posłowie), ale musiał tylko uprzednio wyrazić zgodę na katolickie wychowanie dzieci. Nie wiem czy ustnie czy na piśmie.

    Pozdrawiam, tak jak Ty – konająco, ale jeszcze nie w agonii.

  248. @Tanaka

    Sobie poczytalem o Akademii PApieskiej. Niestety mam dla Ciebie zla wiadomosc. PAN(+), z „krzyzykiem”, bo nie Polska, ale Papieska, nie ksztalci cukiernikow, ani innych piekarzy, z Twojej listy… Co mnie wielce zasmuca, bo fachowy piekarz z papieskim certyfikatem, to byloby to!

    Jest dokladnie tak jak myslalem, ze jest. Ta PAN(+), jest naukowym kwiatkiem na papieskim kozuchu. Myk polega na tym, ze jest 80 dozywotnich czlonkow Akademii, ktorzy w sytuacji pojawienia sie wakatu, wskazuja kolejna ofiare, nastepnie oficjalnie przyjmowana przez aktualnego papieza w poczet akademii. Czy ofiara, czyli nominat ma prawo odmowic, to nie udalo mi sie znalezc w dostepnych materialach. „Dozywotnosc” czlonkowstwa brzmi jak wyrok dozywocia. Jak przyjales, to juz sie pozbyc nie mozesz.

    PAN(+) ma fantastyczna siedzibe w srodku papieskich ogrodow w Watykanie, ale nie za bardzo widac tam miejsce na laboratoria, sale konferencyjne, czy wykladowe. Sama ta akademia wyglada jak takie „cialo honorowe”, a nie placowka naukowa. Wszyscy akademicy mieszkaja w swoich miejscach zamieszkania i pracuja na uniwersytetach swoich. Za bycie czlonkiem PAN(+) najwyrazniej sie placi tym, ze jakis taki owaki, na tym czy innym blogu, wspomni Twoje nazwisko, jako dowod tego, czy owego, albo ze w jakims sporze „naukowosc” wierzen bedzie dowodzona tym, ze przeciez tylu to a tylu laureatow nagrody Nobla jest czlonkami PAN(+).

  249. Pisał swego czasu Milosz w „Piesku przydrożnym”:

    Odwrotnie

    „W Polsce są wszelkie dane na odwrócenie: kiedyś była sceptyczna, mocno pozytywistyczna inteligencja i pobożny lud zapełniający kościoły. W niedalekiej nawet przyszłości może być inaczej: chrześcijaństwo, zmagające się z powszechną niewiarą, okaże się za trudne dla ogółu i większość swoich wiernych zachowa jedynie wśród najwyżej wykształconych.”.

    I kto wie, czy na przykład Hawking nie pod wpływem poezji Miłosza z wielką radością przyjął zaproszenie do Papieskiej Akademii.
    A skoro już jestem przy głosie to z dobrze poinformowanych źródeł uzyskałem wiadomości,że ewentualne powroty w szeregi monumentalnej instytucji zostaną wkrótce w znaczny sposób obwarowane specjalnymi obostrzeniami.
    I tak, gdyby światopoglądowi sojusznicy Sławomirskiego, Tanaki, Kochana Rafała (albo wręcz oni sami) nagle poczuli chęć zaistnienia w szeregach monumentalnej instytucji to przewidziane będą specjalne testy sprawdzające wiedzę z osiągnięć najnowszej nauki.
    Cezurę współczesności ma stanowić oczywiście ogłoszenie teorii Wielkiego Wybuchu przez katolickiego księdza Lemaitra.

    Z tego co wiem, przewidziane będą również egzaminy poprawkowe, bo spodziewane są problemy z uzyskaniem odpowiednich certyfikatów,a boczne dojścia do treści testów sprawdzających mają byc ograniczone do zera bezwzględnego.
    No chyba,że po znajomości…ale najpierw muszę ustalić cennik opłat na wyjściu i ewentualne zasady wszelkich bonifikat.

    Czyli sprawdza się coraz bardziej moje hasło,że już wkrótce:

    Ateizm będzie opium dla ludu. W zastępstwie ponoć będzie mogła być maryśka.

  250. Antonius
    1 marca o godz. 13:57

    Na pismie sie potwierdza. Wiem, bo sam potwierdzalem taka zgode. Dzieci na religie chodzily i calkiem mozliwe, ze dzieki temu „chodzeniu” wyrosly na porzadne ateistki,choc zdaje sie, ze nogi od krzesel w nauczniu nie braly udzialu.

  251. @Tobermory

    A tu masz link do youtuba i nagranie momentu zamordowania Niemcowa z ulicznej kamery. Moze jasno, jak w „bialy dzien” nie bylo, ale ciemno tez nie bylo z pewnoscia …

    https://www.youtube.com/watch?v=h_akVb7TDqQ

  252. Dziesięć dni temu wyłączyłem obie kamery obserwujące mój dom i zrezygnowałem z udziału w systemie alarmowym łączącym bezpośrednio z policją. Oszczędziłem sporo rezygnując z tego abonamentu.
    Wystąpiłem też ze straży sąsiedzkiej patrolującej nocami naszą ulicę.
    Następnie wywiesiłem z balkonu flagę pakistańską, a przy bramie flagę państwa islamskiego.
    Od tego czasu policja obserwuje mój dom dzień i noc.
    Nigdy nie czułem się tak bezpiecznie.

  253. lonefather
    1 marca o godz. 14:06
    A, nie, to w sumie dobre wiadomości: taki czy owaki, tu i ówdzie wspomni mnie pomiędzy Członkami PAN (+) (ten + to od bólu głowy?!) – i już jestem uhonorowany, nawet dożywotnio !
    Ale – gdyby – PAN (+) kształciła cukierników, to fach mógłby być oddzielony od roboty pod tezę Objawienia. Chociaż – licho wie, zawsze mogą coś wykombinować, by zacny zawód cukiernika upaprać.

  254. maciek.g
    1 marca o godz. 12:41

    „O to mnie zaskoczyłeś , bo ja wciąż słyszę głoszenie nieistniejących spraw. I głoszący mają się dobrze”.

    Dobra Nowina w wydaniu biblijnym, dotyczy objęcia władzy nad Ziemią przez Królestwo Boże. Duchowni katoliccy nie mają o tym zielonego pojęcia, więc zachęcają wiernych do popierania polityki i ludzkich organizacji.

    Jedyną “dobrą nowiną” (dla kleru), którą głosił KK w tym kraju, były słowa: Polak jest papieżem ! Tylko na tym, można było się wzbogacić.

    Głoszenie Dobrej Nowiny, o której mówi Biblia, wiąże się z altruizmem, gotowością do poświęceń i ponoszenia wyrzeczeń w służbie dla Boga i ludzi. Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby zauważyć, że takie pobudki zawsze były obce klerowi katolickiemu.

  255. Tobermory
    1 marca o godz. 14:43

    Zastosowana przez Ciebie metoda zorganizowania ochrony swojego domu, po pierwsze przypomina mi stary dowcip o sposobie jesiennego przekopania ogrodu, za tak zwanych starych dobrych czasow. Metoda polegala na anonimowym poinformowaniu stosownych sluzb, ze obywatel taki, to a taki, zamieszkaly, tu sie podawalo wlasny adres, zakopal w ogrodzie sloik dolarow.

    Brzmi Twoj pomysl sensownie, ale ma dwie wady, a nawet trzy. Pierwsza wada Twojej metody polega na tym, ze wraz z wywieszeniem na bramie flagi ISIS trafiles na listy podejzanych, co moze Tobie utrudnic podrozowanie. Jesli nie masz zadnych planow podrozniczych, to OK, da sie z tym zyc. Druga wada jest powazniejsza, bo jak sie w koncu policja zorientuje, ze nie jestes zaden sympatyk ISIS, to moze Tobie przyslac rachunek, a ten bedzie juz na pewno wyzszy niz kamery i abonament. Trzecia wada jest potencjalny uszczerbek na zdrowiu wskutek rezygnacji z wieczornych spacerow.

  256. Tanaka
    1 marca o godz. 14:46

    Musze sie z Toba zgodzic, ze szansa na spapranie zawodu cukiernika bylaby ogromna. Cala historia istnienia papiestwa dowodzi tego neizbicie. Znajac ta swoja wlasciwosc, zaden papiez nie wlaczyl ani piekarzy, ani cukiernikow pod dzialanie tezy o Objawieniu. No chyba, ze sie im objawilo, zeby nie wlaczac.

  257. sugadaddy
    1 marca o godz. 12:40

    Szanowny Panie sugadaddy

    Powiem ktotko.
    Rosja jest rzadzona przez mafie aparatu bezpieczenstwa ktora morduje przeciwnikow politycznych ktorzy nie daja sie zastraszyc. W Ameryce tak nie jest i panski antyamerykanizm to kremlowska propaganda.

    Slawomirski

  258. lonefather
    1 marca o godz. 14:42

    Dziekuje za link.

  259. @Sławomirski
    „Powiem ktotko.
    Rosja jest rzadzona przez mafie aparatu bezpieczenstwa ktora morduje przeciwnikow politycznych ktorzy nie daja sie zastraszyc. W Ameryce tak nie jest i panski antyamerykanizm to kremlowska propaganda”

    No nie, jednak najbardziej widowiskowa publiczna egzekucja polityka to JFK:
    https://www.youtube.com/watch?v=iU83R7rpXQY

  260. fidelio
    1 marca o godz. 16:35

    Radze przygladac sie temu co sie dzieje na wschod od Polski.
    To co sie dzieje za Atlantykiem nie jest tak dla Polakow istotne.

  261. Tanaka
    W podzięce za „piosenkę dobrą na wszystko” zrewanżuję ci się „dobrą nowiną” na niedzielę za pośrednictwem Agnieszki Osieckiej i Skaldów.
    Oj dana, dana, dana, da, dana (2x)
    Oj dana dana
    nie ma szatana,
    a świat realny jest poznawalny.
    Oj, dana.
    Życie jest formą istnienia białka,
    ale w kominie coś czasem załka.
    Czasem coś świśnie, czasem coś gwiźnie,
    coś się pokaże w samej bieliźnie.
    O, dana.
    Księżyc zachodzi a Ziemia wschodzi.
    Wszystko to wiemy, nic nam nie szkodzi.
    Tylko gdy mysza piśnie na dachu,
    wtedy krzyczymy z wielkiego strachu
    Oj, dana…
    Oj dana, dana, dana, da, dana (2x).
    I pomyśleć, że na przełomie lat 80. i 90., gdy jeszcze zdarzało mi się bywać w kościele, proboszcz w mojej ówczesnej parafii (św. Zygmunta na Bielanach) zaprosił Skaldów do tzw. dolnego kościoła na koncert (kto tam nie bywał? jazzmani, filharmonicy itd.), bo jak wyznał, witając muzyków, zawsze był ich fanem. Eeech, byli czasy!
    Przecież teraz jeden z drugim klecha nazwałby ich satanistami.

  262. @sławomirski
    „Radze przygladac sie temu co sie dzieje na wschod od Polski.
    To co sie dzieje za Atlantykiem nie jest tak dla Polakow istotne.”

    No, na razie chłopcy zza Atlantyku zafundowali nam wyrok za tortury oraz udział w nielegalnych wojnach. Rozumiem, że to nieistotne.

  263. Sławomirski, fidelio
    Jak dotąd, to Jankesi – w ramach NATO – dymają nas równo (sorry za dosadność).

  264. … i za to tak nienawidzimy Putina 😎

  265. „S” szanowna szmato,
    Wiem, że jesteś z tych, którym nawet się w gębę napluć nie da, bo mówicie, że to deszcz pada – i jeszcze się ze smakiem obliżecie, ale kilka razy dość dosadnie prosiłem cię, żebyś do mnie nie adresował swoich rewelacji – jak mam cię zwymyślać, żebyś się zastosował?
    Wątpię żeby cokolwiek poskutkowało – to jednoznacznie świadczy, że nie rozpoznajesz swoich czynów, a tak mają ludzie chorzy. (Na umyśle)
    Jeśli tak jest to potwierdź to i pisz co chcesz; wariatów należy ignorować.

  266. Sławomirski
    Dziękuję panu panie Sławomirski za kolejną lekcję pt.:
    „Jak prawdziwa demokracja powinna wyglądać.”
    Rzeczywiście, ma pan racje, jest to wręcz żenujące, że tylko 36% Polaków brało/bierze średnio udział w głosowaniach. Przyznaje.
    Ale wszystkim jest przysłowiowe „ale”.
    Ale popatrzmy jak głosuje USA. W 2014 w wyborach do Kongresu i Senatu, które to wybory zadecydowały, że comrade Obama de facto stracił władzę, tak głosowały indywidualne stany procentowo, wyrywkowo.
    Hear Ye ! Hear Ye !
    Indiana 28%, Texas 28.5% Utah 28.8%, Tennessee 29.1%, New York (również znany jako Jew York) 29.5%, Mississippi 29.7%, Oklahoma 29.8%, DC 30.3% New Jersey 30.4%, West Virginia/Nevada 31.8% … Hear Ye ! Hear Ye !
    Polecam panu na przyszłość starą prawniczą zasadę:
    „Nie zadawaj pytania jeżeli nie znasz odpowiedzi.”
    Do następnej lekcji proszę się lepiej przygotować.

    fidelio
    Ekspert od spisków i zamachów. Mam pytanie fidelio: Czy to prawda, że CIA do spółki z mafią sycylijską z Odessy (ciągle pod „okupacją” ukraińską) jest odpowiedzialne za śmierć Niemcowa, a wcześniej (bez wiedzy Uncle Joe, oczywiście) za śmierć Bieruta (pojechał w futerku a wrócił w kuferku) ?
    Ja po obejrzeniu „JFK” (Stone, który był „stoned”)) doszedłem do wniosku, że to chyba był mój wujek, ale on miał tylko wiatrówkę z krzywa lufą …
    Co na to Nostradamus fidelio ?
    Rozmawiasz przecież z nim rutynowo-tygodniowo podczas wizyt u pani Zuzanny – Najlepszej Psychic-Medium w Polsce ?

    mag
    Droga pani, tak nas „jankesi dymają”, że ma pani internet i google za friko, różne skajpy i dżinsy, nawet jeżeli z Chin (bo tanie) to ciągle „jankesowe”, a to tylko jest nanoskopijna część jak nas „jankesi dymają”. Pewnie czołgi i aeroplany wyślą do Polandii by nas Putin nie wydymał. Na serio.

    My hope has been dashed, axiom is alive.

    P.S. Leci piękny program w „Dwójce”. Polecam.

  267. @maciekplacek
    „Mam pytanie fidelio: Czy to prawda, że CIA do spółki z mafią sycylijską z Odessy (ciągle pod “okupacją” ukraińską) jest odpowiedzialne za śmierć Niemcowa, a wcześniej (bez wiedzy Uncle Joe, oczywiście) za śmierć Bieruta (pojechał w futerku a wrócił w kuferku) ?”

    Ja już się wypowiedziałem w kwestii zabójstwa Niemcowa i nie bardzo mam ochotę się w tej sprawie powtarzać. Szukaj na En Passant jak jesteś zainteresowany.

    „Ja po obejrzeniu “JFK” (Stone, który był “stoned”)) doszedłem do wniosku, że to chyba był mój wujek, ale on miał tylko wiatrówkę z krzywa lufą …”

    Wzruszyła mnie Twoja historia 🙂

  268. mag
    1 marca o godz. 17:37
    Ze Skaldami miałyby klechy trudniej w przedmiocie „sataniści”, boć przecie śpiewają, że „nie ma szatana”.
    Ale, chyba tylko z pięć minut. Potem już by znaleźli na nich metodę, i nawet może zostaliby Skaldowie satanistami. Na podobnej zasadzie, jak klechy pedofilące krzyczą, że to inni uprawiają „pornoseksualizację dzieci”.
    Albo by ich wzięli na masonów, żydów, albo nihilistów. O tak – nihiliści: nie ma szatana; tak forma białka ! I jeszcze to podejrzane dana-dana !
    Wzajem, dzięki za piosnkę. Takie drobnostki, ta Osiecka, ten Przybora, ci Skaldowie i coś tam jeszcze. A tak tymi drobiazgami przeganiają te religianckie rozdęte katedry pustych myśli, obrzmiałych pleśnią wezwań i ślubowań, skwierczących potępień i landrynkowych słodkości.

  269. Tanaka

    Zapomniales o zjejczalym kadzidle …

  270. @lonefather
    zjejczałe kadzidło
    Pomyłka freudowska Ci się przytrafiła. Akuratna taka. 😎

  271. anumlik
    2 marca o godz. 0:21

    Nic podobnego. Nie ma mowy o pomylce! To jest wierny cytat ze Stanislawa Tyma z biezacego wydania Polityki… Sam sobie przeczytaj jego felieton.

  272. Jak łatwo można zniszczyć człowieka stosując dziennikarskie to widać na przykładzie politycznego mordu na Kamilu Durczoku, którego od ponad miesiąca niszczy tygodnik „Wprost”, kierowany przez wyjątkowego oprawcę, skazanego w przeszłości przez polski sąd. Ten tygodnik, reklamujący się na „najczęściej cytowany w naszej prasie” walczy o podniesienie swego nakładu,stosuje metody bandyckie, posługuje się plotką, kłamstwem, liczy na to, że jego czytelnicy, jak jeden mąż ,zachwycą się tekstami drukowanymi w tym szmatławcu. Ja byłem czytelnikiem tego piśmidła w latach 80-tych, gdy drukowany i wydawany był na wysokim poziomie. Przestałem kupować i czytać „Wprost”, gdy redaktorem naczelnym został ponury pismak S.J. Po latach przeczytałem jeden numer z zeszłego roku, gdy zostały opublikowane tzw. „taśmy prawdy” o podsłuchanych rozmowach polskich polityków w knajpie „Sowa&Przyjaciele”. To był ostatni kupiony przeze mnie numer tego tygodnika. O nagonce na świetnego dziennikarza Kamila Durczoka przeczytałem już w tej gadzinówce, którą kupił mój kolega. Po zapoznaniu się z treścią artykułu zredagowanego przez Latkowskiego miałem odruch wymiotny. Więcej już tego piśmidła do ręki nie wezmę!

  273. maciekplacek
    1 marca o godz. 20:58

    Szanowny Panie maciekplacek

    Prosze uwaznie czytac aby unikac pomylek. Pisalem nie o frekwencji wyborczej ale o ilosci niewaznych glosow a bylo ich jedna trzecia w ostatnich wyborach lokalnych w Polsce.

    Panska uwage:

    „Polecam panu na przyszłość starą prawniczą zasadę:
    “Nie zadawaj pytania jeżeli nie znasz odpowiedzi.”
    Do następnej lekcji proszę się lepiej przygotować.”

    Pomijam wzruszeniem ramion.

    Slawomirski

  274. mag
    1 marca o godz. 19:36

    Szanowna Pani mag

    Pani spartanskie zycie intelektualne musi wyslawiac sie tez spartanskim jezykiem. Proponuje spedzenie kilku chwil a moze nawet godzin z profesorem Andrzejem Nowakiem historykiem UJ. Rozmowy z nim i jego wykladu sa dostepne na YouTube. Wulgarnosc intelektu i slowa nie sa zabawne dla mnie.

    Slawomirski

  275. Tobermory
    1 marca o godz. 20:04

    Antyamerykanizm nie jest pragmatyczny. Jest tez wyrazem niewdziecznosci dla kraju ktory wyslal swoich obywateli do wyzwalania Europy w I i II Wojnie Swiatowej. Odrzucanie Ameryki jest nihilistycznym aktem samouszkodzenia zadowalajacym psychopate Putina.

    Slawomirski

  276. @Antonius, rzeczywiście nie rozwinęłam tematu „dzieci lgnące” w kobiecym wydaniu. To proste wtłumaczyć siebie że same sie pchają, tak jakby z drugiej strony nie było zachęty, obietnic a nawet ultimatum. To ostatnie wydaje mi się najbardziej prawdopodobne.
    Jak to było w preambule?, nasz Prezydent jeszcze nie doszedł w czytaniu do tego wątku: „…uznajac strukturalny charakter przemocy wobec kobiet jako przemocy ze względu na płeć oraz fakt, że przemoc wobec kobiet stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych za pomocą którego kobiety sa utrzymywane na podrzędnej pozycji w porównaniu z mężczyznami…”
    Przemoc ze względu na płeć w każdej dziedzinie życia, nawet w tej najbardziej imtymnej – tak tłumaczyłabym sobie tę poniżajacą drogę do kariery.
    Dziekuje za osobiste wspomnienia, ja zawsze jestem wdzięcznym słuchaczem ludzkich historii.

  277. @Tobermory 1 marca o godz. 14:43
    Nie mamy kamer, a tym bardziej systemu alarmowego. Across the street mieszka małżeństwo pracujące w policji, w co prawda w tzw. drogówce, ale zawsze . I mamy psa oraz 5 kotów; pies szczeka całymi dniami jak szalony, a w nocy śpi bardzo głębokim snem. Koty w zasadzie śpią w dzień, nocami zaś włóczą się; w sytuacji zagrożenia uciekają.
    Czyli czujemy się bezpiecznie.

  278. Noo, nie przesadzajmy z tym ‚bezpiecznie’

    Pewien wesolek sugerowal, ze limeryki moga pisac tylko pasterze owiec z miejscowosci Limerick (Irlandia). Wiec nikt nie powinien takowych popelniac na tym blogu. Poniewaz jednak niezdrowo jest dawac wiare wszystkim bredniom – irlandcki Limerick to ponad milionowe miasto a nie pastwisko – czas na nastepny limeryk na tym blogu:

    Pewien kamikadze, choć nie z Kwitnącej Wiśni Kraju
    miał misję do spełnienia najwyższą. Bo aż w samym raju.
    Więc wzniósł się z Polszy do nieba
    spadł w błota smoleńskie, jak trzeba.
    Jaką on misję spełnił? Ja nie znaju.

    O 5-ta rocznice „KATASTROFY” tu idzie. Ale – po co ten cudzyslow? Przeciez katastrofa to ‚niezamierzony wypadek’, wedle definicji. A co bylo NIEZAMIERZANEGO w NALOCIE na Smolensk 10 kwietnia 2010 roku, kazdy wie:

    Skasowac POjednanie POkatynskie Tusk-Putin z 7 kwietnia 2010.

    Skasowanie Borysa Niemcewa wczoraj, czterema kulami w plecy, podobna wymowe posiada. Jak Putin z tego wybrnie, ja nie znaju

  279. Sławomirski
    „Wulgarność intelektu i słowa nie są zabawne” dla ciebie? A cóż to za durna i napuszona mowa?! Jak intelekt może być wulgarny?
    Tak czy owak, znacznie wyżej cenię sobie swój, a także kolokwialny czasami język niż twoje drętwe mantry na temat trzech panów (w tym jednego nieboszczyka), którego nikogo nie bawią, lub bezczelne prawienie morałów swoim rodakom w kraju.
    Niech ci się również nie wydaje, że używanie przez ciebie zwrotu grzecznościowego „szanowny/a” świadczy o twojej kulturze, bo ty ludzi nie szanujesz, a nawet wprost przeciwnie.

  280. @lonefather, z godz. 0:51
    Nic podobnego. Nie ma mowy o pomylce! To jest wierny cytat ze Stanislawa Tyma z biezacego wydania Polityki… Sam sobie przeczytaj jego felieton.
    Przeczytałem. Uważnie. I stoi I znów czuję lekki zapach zjełczałego kadzidła wieszczącego wiosnę średniowiecza. „zjełczałego” jak wół stoi. A u Ciebie było „zjejczałego”. Może my inną „Politykę” czytamy? Mnie o tę jedną literkę się rozeszło – wiem, wiem – zwykłą literówką, ale utworzyła ona u Ciebie zabawny neologizm, który pomyłką freudowską nazwałem. Sympatyczny neologizm: „Zjejczałe kadzidło” – znaczy i zjełczałe i z jajami i zbuk. Trzy w jednym.

    Pozdrówka

  281. @Orteqowi, z godz. 9:08
    Ku uwadze:

    Ortequś z nad rzeczki Liryka
    Limeryka wyduszał z koszyka
    Choć malec się krztusił
    Dla rymu go dusił
    A w dali wciąż grała muzyka

  282. Sławo, ten od kaktusa
    Zalicza mi minusa
    Sam kulturalny wielce
    Srogiej oddaje się udręce
    Czytając STĄD Polonusa

  283. anumlik
    2 marca o godz. 9:13

    O, zesz… qurna! Masz, cholera racje. No faktycznie trzy w jednym zbuku 🙂

  284. @Fidelio, wychodze z tej dyskusji z Toba, ktora przedluzylam o jeden wpis, w obronie godnosci tej pani. Od dawna wiem, ze wobec twoich strzalow z biodra nie mialabym zadnych szans.

  285. @ zabko konajaca. Bo jestem dumna ze znajomosci z ta „zydowska osoba”, podziwiam ja nie tylko za jej dramatyczna przeszlosc. Nie odczuwam i nie wglebiam sie, ze jestesmy na codzien nierowne, ale mozna to odebrac inaczej.
    Tak sie sklada, ze znam dwie osoby niewyobrazalnie wyzej postawione od w/w osoby (poprzez powiazania – oj nierowne, nierowne – corki) i nigdy nie powiedzialabym, ze jestem z tych znajomosci dumna. Raczej opowiadam rozne wesole angdoty z tamtego swiata, do ktorego nie naleze, chociaz tak sie sklada, ze to ludzie wartosciowi.
    Ta moja wspomniana „dumnosc” to podswiadoma samoobrona, uzasadniona. Kilka lat temu na historyjke, ze pewien Zyd, ktory przyjechal troche wczesniej z Polski do Ameryki i w momencie otrzymywania obywatelstwa zmienil imie z przedziwnego hebrajskiego na proste w wymowie pani, ktora jest prezesem Sadu Wojewodzkiego odpowiedziala: ale przeciez po nazwisku widac, ze to Zyd. Bystra kobita, ktora wie, ze zydowskiego nazwiska nalezy sie w Polsce wstrydzic.

  286. „znam dwie osoby niewyobrazalnie wyzej postawione od w/w osoby…”
    W USA? To chyba sam Obama. Albo Rockefeller.

  287. hm…
    Myslalem, ze umiem czytac „ze zrozumieniem”. Wychodzi jednak na to, ze nie…

  288. Sławomirski
    I znowu ma pan rację; średnia frekwencja wyborcza (2014) w Polsce to 39%. Wyjątkowo uważnie czytam i piszę, i zwracam uwagę na pisownię.
    Na pańskie 36% alleged (domniemanych) oszust wyborczych („nieważnych głosów”) w Polsce gdym odpowiedział to bym uwiarygodnił ten 36%-wy nonsens. Podobnie jak z teoriami spiskowymi fidelia – nonsens. Zachodzi podejrzenie panie S., że jak wielu na blogach Polityki doznaje pan jakiejś sensacji seksualnej (no może nie pan, nie z tą prostatą) pisząc jaki to „syf” polityczny panuje w Polsce i w KK, oczywiście. Przypominam po raz nty; to pan budował i ulepszał bolszewizm w Polsce (nadgodzinami) do ostatnich minut swego tu pobytu, to pan i pańskie pokolenie pozostawiło po sobie kompletny „syf”, nie do życia.
    P.S. Coś mi się przypomniało; czy to prawda, że Hartman i Passent wykotłowali pana ze swych blogow za pańska niebywałą wulgarność ?
    Ależ oczywiście !

    You are pissing up the wrong tree, mister !

  289. maciekplacek
    2 marca o godz. 20:00

    Cytat z polskiej prasy:

    „W wyborach samorządowych do sejmików wojewódzkich prawie 18 procent oddanych głosów było nieważnych.”

    To srednia. W pewnych komisjach wyborczych ilosc niewaznych glosow wynosila 36%.

    Prosze unikac jezyka urologicznego.

    Slawomirski

  290. Slawomirski. Hej Slawomirski … spisz juz? Jesli nie, to pojdz do swojej kaktusiarni i poszukaj … no sam wiesz, a jak nie wiesz to powiem wprost, tego mescalinowego …

    Obierz go ostrym nozem, zeby jak najmniej stracic, podziel na kawaleczki i zuj i lykaj sline zmieszana z tym co wyzujesz …

    A, gdy zadziala, to pisz do mnie, ze mnie kochasz, ale jesli bedziesz chcial napisac, ze mnie nienawidzisz i chcesz zabic, to tez pisz. Bo mi bbedzie milo wiedziec, ze to Ty, Slawomirski, a nie jakis degenerat umyslowy z ISIS.

  291. „Minister obrony Tomasz Siemoniak zapowiedzial wyslanie na Ukraine stu polskich instruktorow do szkolenia armii.”

    Mnie tam brakuje dwoch instruktorow. Dlaczego Siemoniak nie mogl tego zrobic na sto dwa? A tak wyszlo jak wyszlo. Szkolenie ‚DO’ przegrania sprawy. A nie ‚W’ przegranej sprawie.

    Czy CIA ma exit strategy na wyprowadzenie swojego agenta Poruchanki z Kijowa? Bo moment jego kleski sie zbliza wraz z lasem Birnam.

    Amerykanie sie przescigali do helikopterow ladujacych na dachach rzadowych budynkow w Sajgonie. Rok byl 1975 bodajze. Bedzie powtorka w Kijowie czy nie bedzie? Ostatecznie, uplynelo 40 lat. Mozna powtorzyc to samo gowno

  292. Te amerykansko-ruskie podchody wietnamskie pol wieku temu. To ustrzelenie Niemcowa na Placu Czerwonym, kilka dni temu. Jak dlugo mozna tak partaczyc? No jak dlugo?

    Moskwa slezan nie wieryt’. I amierykanskoj diemokracji ona nie dowieriajet’ ni kak!

    http://www.konflikty.pl/recenzje/ksiazki/mark-mazzetti-cia-tajna-wojna-ameryki/

  293. Te amerykansko-ruskie podchody wietnamskie pol wieku temu. To ustrzelenie Niemcowa na Placu Czerwonym, kilka dni temu. Jak dlugo mozna tak partaczyc? No jak dlugo?

    Moskwa slezan nie wierit’. I amierykanskoj diemokracji ona nie dowieriajet’ ni kak!

    ”http://www.konflikty.pl/recenzje/ksiazki/mark-mazzetti-cia-tajna-wojna-ameryki/

  294. Wyczytalam chyba podobnie jak wy, ze jest to blog wielce „niszowych” ludzi. Bowiem wg najnowszych badan zaledwie 3%deklaruje w Polsce, ze jest ateistami. Kilka dodatkowych % jest okoloagnostycznych. To chyba nawet gorszy wynik niz w wielce konserwatywnej i religianckiej Ameryce.
    Z kolei zajrzalam do Wi-ki i za rok 2012 podaja, ze w Polsce jest jedynie 79% wierzacych, chyba najmniej w Czechach – 16%. Jakos nie wierze w taki optymistyczny wynik podany w Wikipedii, chociaz w te tylko 3% tez trudno wierzyc.
    Zawsze stoje po stronie wszelakich mniejszosci. Mam nadzieje, ze jako mniejszosc – tym razem ateistyczna _ spotkamy sie z nalezyta ochrona

  295. @tabermory, nie to nie Obama, ale glowni wlasciciele znanej na calym swiecie kompanii spozywczej. Podac nazwe firmy, zebys uwierzyl? A Obame to poznal moj wnuk, kiedy w wieku lat 19 mial intership w Bialym Domu (cos jak Monika L). Natomiast wnuk ( a moze prawnuk) w prostej linii od jednego z Rockefellerow jest od lat leczony (bo to leczenie wymaga lat) w przychodni gdzie pracuje moja synowa. Ojciec Rock. jest wielce kulturalnym, skromnym czlowiekiem, natomiast gorzej jest kiedy syna przyprowadza slompa matka, co sie przyzenila. Jeszcze ci dodam, ze moja corka jest wielce dumna, bo dwukrotnie byla zaproszona z mezem przez pania, ktorej maz jest noblista, nie z dziedziny Pokoju, tylko z nauk fizycznych i raz pan noblista byl caly czas, a raz przyszedl sie przywitac. Dla ulatwienia podam, ze ow noblista urodzil sie na obecnych zachodnich terenach Polski i nawet tam byl w ramach szukania korzeni.
    Jak sie mieszka w NY to takie przypadki nie sa czyms nadzwyczajnym, wiec nie staraj sie byc dowcipny.

  296. zyta2003
    3 marca o godz. 3:12

    Szanowna Pani zyta2003

    W normalnym demokratycznym panstwie prawa mniejszosci sa protegowane przez wiekszosc. Mam nadzieje ze prawa ateistow w Polsce znajduja sie/znajda sie sie pod opieka wierzacej wiekszosci. Tolerancja zezwala na ewolucje spoleczenstwa i unikanie napiec spolecznych.

    Slawomirski

  297. zyta2003
    3 marca o godz. 4:26

    Miedzy afluentnymi ludzmi Zachodu a nieafluentnymi ludzmi Wschodu jest taka sama roznica jak miedzy Obama a Putinem.

    Slawomirski

  298. mag
    2 marca o godz. 9:09

    Jak intelekt może być wulgarny?

    Intelekt wyrafinowanego oszczercy donoszacego na wspolpracownikow znany w jezyku polskim jako Tajny Wspolpracownik.

    Slawomirski

  299. @Slawomirski

    „W normalnym demokratycznym panstwie prawa mniejszosci sa protegowane przez wiekszosc. Mam nadzieje ze prawa ateistow w Polsce znajduja sie/znajda sie sie pod opieka wierzacej wiekszosci. Tolerancja zezwala na ewolucje spoleczenstwa i unikanie napiec spolecznych.”

    O afandi, krynico mądrości! Co my zrobilibyśmy bez ciebie?? Pisz tak dalej!!!

  300. @Slawomirski

    Co prawda Slawomirski nie napisal tego otwarcie, ale bez watpienia zyczy mi i reszcie ateistow polskich rychlego zgonu, oddajac nas pod opieke i troske wierzacych. I tylko biedaczkowi nie postalo w lepetynie, ze jak sie oni nami, ateistami, zaopiekuja, to ten blog zniknie z Poltyki, a on, Slawomirski, nie bedzie sie mial gdzie produkowac … No chyba, ze jest gotow poswiecic mozliwosc pisania swoich komunikatow, w imie wykonczenia mnie…

    Co tez ten mescal ma w sobie, ze wyzwala prawde?

  301. Ten Slawo. On wyzwala pewne sily blogowe

  302. @zyta2003
    Jestem wstrząśnięty, ale nie zmieszany.
    Wstrząśnięty głównie twoim polsko-feudalnym podejściem do tych znajomości. Czy za każdym razem na ich widok czujesz motyle w brzuchu i wilgotnieją ci ręce?

    Who is „slompa”?
    A female who can’t resist the cock? 😯

  303. Mówię Wam, że to slawomirska jest. Napisała wtedy miast „ja bym dodał”, „ja bym dodała”. Spójrzcie na klawiaturę, trudno jest się pomylić. Klawisz z „l” jest po drugiej stronie klawiatury.

    Otóż slawomirska ma nieślubne dzieci z Urbanem, taka jest prawda.

  304. Zyta, myślę, że więcej nas jest w tym katolickim kraju niż 3%, ale mogę się mylić.

    „Jak sie mieszka w NY to takie przypadki nie sa czyms nadzwyczajnym, wiec nie staraj sie byc dowcipny.”
    No tak, przecia Borough Park to drugi Izrael. 😉

  305. zyta2003
    2 marca o godz. 14:46
    ….chociaz tak sie sklada, ze to ludzie wartosciowi.
    ………………………………………………………………………………………..
    Oj, pani zyto…

  306. Żorż Ponimirski
    3 marca o godz. 10:56
    Klawisz z “l” jest po drugiej stronie klawiatury..
    ……………………………………………………………………….
    Pytanie: po strony lewej czy prawej?

  307. Dzień bez kolejnej bredni ze strony epidiaskopów byłby dniem straconym.
    Tym razem nie zawiódł sekretarz episkopatu, który zawraca się do senatorów, by nie ratyfikowali konwencji antyprzemocowej, bo ta zagraża suwerenności Polski.
    Jak Polska może być suwerenna, kiedy stanowieniu prawa w tym kraju chcą decydować ludzie Watykanu?

  308. @zyta2003
    Szacowny noblista noblista nie „urodzil sie na obecnych zachodnich terenach Polski” lecz w Görlitz, które w 1922 roku było niemieckim miastem i takim pozostało, chyba że rodzina wywodziła się ze wschodniej części miasta czyli obecnego Zgorzelca.
    Dorastał w Berlinie.
    Przykładnie służył w niemieckiej armii od 1940 do 1945 roku, i po tym, jak mu się udało przeżyć Stalingrad, miał szczęście popaść w niewolę amerykańską w Ardenach.

  309. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Patrzac z dalekiej perspektywy na sprawy rozgrywajace sie w Europie nie moge oprzec sie refleksji na temat kaktusa bez kolcow. Ostatnio moja zona posadzila Totem Pole kaktusa przy basenie. Co to jest za kontrast w porownaniu z jego naszpikowanymi kolcami kuzynami.

    Slawomirski

  310. mag
    3 marca o godz. 17:14

    Droga @mag, une, czyli „ludzie Watykanu” roszcza sobie prawo do decydowania o prawie stanowionym, od samego poczatku. Od momentu, gdy tylko mogli wtracic swoje „trzy grosze”.

  311. @lonefather 3 marca, g.22:16
    Drogi bracie w niewierze,
    czyli na naszych ziemiach ojczyźnianych tysiączek lat z okładem sobie to prawo roszczą.
    Kurcze, raz tylko chyba udało się „ludzi Watykanu” trochę utemperować, za PRL, ale i tak się im krzywda nie działa.
    Po 1989 dobrowolnie apiać założyliśmy sobie obrożę.

  312. Oraz smycz. Nie wolno zapominac o smyczy, mag(usiu) daragaja

  313. mag
    3 marca o godz. 22:50

    Droga @mag,
    Obroze, wraz ze smycza zalozylismy sobie, my Polacy, sami, gdy kilkaset lat temu dobrowolnie oddalismy szkolnictwo w rece zakonu Jezuitow… Niecale 200 lat pozniej nastapil pierwszy rozbior Polski!

    @Tanaka calkiem slusznie grzmi w tym temacie i wypomina prof Samsonowiczowi wpuszczenie kosciola, do powszechnego, panstwowego szkolnictwa. Wypomina to Samsonowiczowi, ale przegapia fakt, ze prof Samsonowicz jest z wyksztalcenia historykiem i z tego powodu jego wina jest co najmniej 5 razy wieksza. Jest Samsonowicz pieciokrotnie bardziej winny, niz to napisal @Tanaka, bo jako historyk powinien byl wiedziec i pamietac czym sie konczy dopuszczenie kosciola do szkolenia mlodzierzy.

  314. @anumlik

    Drogi przyjacielu,
    Jak to sie mowi, mam swoje lata i nie jestem mistrzem w „czesaniu” netu, czasem brak mi cierpliwosci, a czasem nie mam pomyslu jak sie pytac, zeby dostac czego szukam. Niemniej jak slepej kurze ziarno i mi sie trafilo ciekawe znalezisko. British Library tez sie wlaczyla w obchodzenie 800 rocznicy Magna Carta.

    Zabukowalem zwiedzanie na koniec Marca, bo w pozycji „request for additional information” zadalem 3 pytania z zakresu naszej dyskusji. O „pismiennosc” Krola Jana Bez Ziemi. O mozliwosc wplywu Prawa MAgdeburskiego i mozliwosc wplywu Prawa Rzymskiego, na artykuly Magna Carta.

    W zwiazku z powyzszym, jesli nie „wymiekles”, to daj znac, a zdobytymi informacjami, podziele sie z Toba.

    Jako miejsce kontynuowania proponuje wpis JAcka Kowalczyka o „Tescie z wiary”. Nie bedziemy przeszkadzac w biezacych dyskusjach i zatruwac zycia niezainteresowanym, a sami nie tylko spokojnie dokonczymy co zaczelismy, ale jednoczesnie damy zainteresowanym szanse obserwacji naszej dysputy i zapoznania sie z jej wynikami.

    Jak wejdziesz na strone BL (British Library) wystawe n.t. Magna Carta znajdziesz w zakladce Exibitions. Warto poczytac co pisza … Mi najbardziej podobala sie wzmianka o tym, ze pierwszy artykol Car’y potwierdza prawa i wolnosci kosciola. Niewatpliwy wplyw Stephena LAngdona (arcybiskupa C

  315. Mlodzieży może? Pogubilem siem chyba

    „Naprzód, młodzieży świata,
    nas braterski połączył dziś marsz.
    Groźne przeminą lata
    hej, kto młody,
    pójdź z nami i walcz!
    Na lądzie i na wodzie,
    na wschodzie, na zachodzie,
    w marszu po szczęście, pokój i radość
    zgodnie nasz dźwięczy krok.

    Nie zna granic ni kordonów pieśni zew,
    pieśni zew, pieśni zew.
    Więc śpiewamy, nie zamilknie wolny śpiew,
    wolny śpiew, wolny śpiew!

    Przez cały świat słowa pieśni tej niech niesie wiatr!
    Nie zamilknie, nie ucichnie wolny śpiew,
    wolny śpiew, wolny śpiew!
    Znamy warkot granatów,
    w ogniu walki byliśmy nie raz,
    przelanej krwi szkarłatem
    w bitwie sojusz pisaliśmy nasz.
    Każdy, kto wolność kocha,
    niechaj zasili pochód!
    Szczęście narodów,
    jutro świetlane —
    to naszych sprawa rąk.
    Nie zna granic…
    Młode uderza serce:
    dość na świecie bezprawia! Już dość!
    Hej tam! Wznieście proporce!
    Naprzód, młodzi! Dziś młodzież ma głos!
    Znowu przeszłości mary
    światu grożą pożarem.
    Dalej, kto młody,
    łącz do pochodu
    i wołaj: z wojną precz!
    Nie zna granic…”

    Rok byl 1947. Stalin mial przezyc nastepne 6 lat. Nie do wiary. Nawet tej ateistycznej mag(usi). Czy innych wesolkow

  316. „być albo nie być” Być.
    O sobie, o potencjale:
    „Mam taki potencjał, że rozjeżdżam wszystkich, w studiu musi być walka. Badania pokazały, że to mnie telewidzowie oglądają chętniej niż prezesa Kaczyńskiego. Nie dałam się Czajkowskiej z TVP, nie dałam się Kuźniarowi z TVN 24. Do takiej Olejnik bym poszła, jej trzeba wreszcie coś powiedzieć, skopać. Nawet do Lisa bym poszła i rozpierniczyła ten jego teatr.”
    O homoseksualistach, lesbijkach, transseksualistach:
    „Zwracają się do mnie w listach homoseksualiści. Piszą, że bardzo cierpią i chcieliby wrócić do naturalności. Jeden z nich napisał, że poseł Robert Biedroń nic nie robi, tylko grzeje się w świetle jupiterów. Homoseksualiści powinni mieć świadomość, że to ja jestem ich obrońcą. Ci od Palikota robią na gejach i lesbijkach kariery, trzymają ich w ciemności, żeby stracili nadzieję i nie wierzyli, że można z tego wyjść. Ku światłości należy ich wreszcie wyprowadzić, modlić się do Boga o zdrowie psychiczne dla nich.”
    O życiu poczciwym:
    „Rano trzeba się przeżegnać, pomodlić do Michała Archanioła, niech diabły przepędza. Poza tym dostałam relikwie księdza Jerzego Popiełuszki, mam też fragment sutanny Jana Pawła II.”
    Całość artykułu o Krystynie Pawłowicz:
    http://ksiazki.wp.pl/page,4,tytul,Ze-mna-trzeba-grzecznie-fragment-ksiazki-W-rodzinie-ojca-mego,wid,21207,wiadomosc.html
    Śmiać się czy płakać, współczuć czy machąć ręką, w końcu ktoś tam w Polsce na posłankę głosował.

  317. Wojna pani Krysi
    Jakiej Krysi ? przepraszam Pani Krystyny Pawłowicz.
    Posłanki //czy może posłanej na wojnę //.
    Otóż pani Krysia chce być przeszkolona w sztuce wojennej
    no w takiej co to sie ludzi zabija.
    Chce wiedzieć do czego służy kolba albo jak
    trafić strzelając do jakiegoś ludzia.
    Czy ja bym chciał mieć taką bojowniczkę ??
    Zastanawiam sie.
    Widziałem i świadkowie to potwierdzają ze potrafi
    się rozprawić z np sałatka kartoflana – cenna umiejętność,
    pytanie tylko po co chce nauczyć zabijać ludzi no
    jak to u niego koreluje z przykazaniem
    – NIE ZABIJAJ.
    Jeśli komuś bliskie jest przyzwolenie i potrzeba nauki zabijania
    to czemu wzywa na pomoc wszystkie siły ziemskie
    podpierając się autorytetami kościoła by prawo
    zabraniające przemocy w rodzinie zostało uznane za NIEBYŁE.
    Czyli
    -można grzmocić dzieci , tłuc zonę , zabijać kto tam pod lufę
    podejdzie i to wszystko w obronie boskiego przykazania
    -NIE ZABIJAJ
    -NIE RÓB DRUGIEMU CO TOBIE NIE MIŁE
    pojadając sałatkę.
    Tak trzymać pani Krysiu i proszę sie dobrze odżywiać –
    to pierwsza zasada dobrego wojaka.
    ukłony

  318. Co by tu zaśpiewać na dobranoc, na dzień dobry.
    Coś na czasie
    https://www.youtube.com/watch?v=R3jbQwCOoqs

  319. @zezowaty, jak to się stało ze wzięlismy na muszkę pannę Krysię obydwoje, jednocześnie? Musiała się jeszcze nie pomodlić dzisiaj, tak czy inaczej ja idę spać.

  320. PULAPKA

    Jeszcze inny rodzaj pulapki mozna poznac sluchajac porannego wywiadu M. Olejnik z Rafalem Grupinskim z PO, w „Gosciu Radia Zet”.

    Pan Rafal Gruoinski zostal zapytany o ostatnie wypowiedzi hierarchow polskiego kosciola katolickiego, w sprawie „ustawy antyprzemocowej”. Slusznie Pan Grupinski zauwaza, ze hierarchowie swoimi nierozwaznymi wypowiedziami wkraczaja w obszar od, ktorego powinni trzymac sie z daleka. A dodatkowo ich wypowiedzi sklucaja i tak niezgodne polskie spoleczenstwo. I tyle bylo slusznosci w odpowiedzi szefa klubu parlamentarnego PO.

    A teraz zadajmy sobie pytanie czego zabraklo w odpowiedzi wysoko postawionej figury PO?

    Na pierwszym miejscu wsrod brakow wskazalbym, ze proby wywierania nacisku na poslow sa karalne. Poslow pod tym wzgledem chroni immunitet majacy gwarantowac im wolnosc od jakichkolwiek naciskow. Tej samej ochronie podlega rowniez Prezydent RP, a bezczelny jeden biskup, bez najmniejszej zenady pisze do Prezydenta list, w ktorym napomina go, ze bedac katolikiem powinien na pierwszym miejscu stawiac nauki kosciola katolickiego. Bezczelnosc i poczucie bezkarnosci tego skrytego za potega kosciola, typa, jest wprost zdumiewajaca, bo swoim listem naciska na Prezydenta, by ten zlekcewazyl konstytucyjny obowiazek przestrzegania konstytucji, ktora nakazuje mu pilnowania prawa i rownosci wszystkich obywateli, a nie tylko i wylacznie obywateli wyznania rzymskokatolickiego.

    Nie sadze, zeby Pan Rafal Grupinski, bedac bystrym i inteligentnym czlowiekiem nie zdawal sobie sprawy z tego, ze hierarchia koscielna ma za nic Polskie prawo i zupelnie bez najmniejszego skrepowania lamie obowiazujace prawo. Dlaczego wiec ani slowem sie o tym nie zajaknal?

    Bo jest po same uszy „wpadniety” w pulapke gry politycznej.

    Ale to nie jedyna z pulapek jakie daje sie zauwazyc w/w wywiadzie. Klasa polityczna, to pare procent spoleczenstwa, ktorego wiekszosc jest, takimi samymi ofiarami kosciola katolickiego jak on sam. Wszyscy, albo niemal wszyscy wierzacy wpadaja w pulapke twierdzenia, ze sa czlonkami kosciola. Jest to klamliwe twierdzenie tak czesto powtarzane, ze swiecie w to wierza. Do tego stopnia wierza, ze swoja wiara obejmuja rowniez hierarchow kosciola, co ujawnia sie w naiwnym stwierdzeniu Pana Rafala Grupinskiego, zacytowanym wyzej. To jest wlasnie, ta druga pulapka, w ktora wpadl przewodniczacy klubu parlamentarnego PO.

    Umyslowa pulapka polega na tym, ze nieuswiadamiany ciag myslowy prowadzacy od wmowionego, ze „wszyscy stanowimy kosciol” i ma to rowniez obejmowac biskupow, zostaje rozciagnieta na domniemane wspolobywatelstwo Polskie biskupa, a nastepnie na rownie domniemana supozycje, ze katolicki biskup Polak powinien uwzgledniac prawa calej reszty wspolobywateli…

    Sila tego wmowienia jest tak porazajaco wielka, ze Pan Rafal Grupinski nie „pamieta”, ze polski biskup ma w kieszeni paszport Watykanu i choc „de jure” ma tez polskie obywatelstwo, to „de facto” ma obowiazek dbac na pierwszym miejscu o dobro kosciola, a nie panstwa polskiego.

    Moglby biskup milczec, jesli jakies resztki polskosci sie w nim gdzies tam zawieruszly, ale jak widzimy i wiemy, nie milczy, a prywatnie w listach, czy w publicznych wypowiedziach, pokazuje, ze ma za nic dobro Polski, ktore stoi na dobrze jej wszystkich obywateli, niezlaeznie od wyznania, czy jego braku.

  321. @lonefather, z godz. 0:26
    Czekam na zdobyte informacje. Też mam trochę „zdobytych” przemyśleń w „tym temacie”. Przypominam nieśmiało, że naszą dysputę wywołała nie „Wielka Karta Swobód”, a lokowanie miast amerykańskich i wpływ „prawa magdeburskiego”, zwanego u nas „przywilejem chełmińskim”, na amerykańskie lokacje. Oraz to, że Imperium Romanum wywarło wpływ na niemal całe prawodawstwo europejskie. Szerzej – pod „Testem z wiary”, aby nie zanudzać malkontentów – ale nie w tej chwili.

    Pozdrówka

  322. lonefather
    4 marca o godz. 17:04

    Wśród kilkudziesięciu tysięcy funkcjonariuszy Kkat znalazł się JEDEN, który poczuł się zbulwersowany , że biskup „upomina” Prezydenta RP, że prawa „boskie” są ważniejsze od ludzkich, więc na nie podpisywać ustawy antyprzemocowej.
    Ten funkcjonariusz to Ludwik Wiśniewski, dominikanin. Który nie pierwszy raz naraża się swojemu Kkat-owi.
    2 tygodnie temu napisał o tym, przypominając Kennedy’ego, który jasno się w tej sprawie wyraził – jako prezydent jest prezydentem wszystkich obywateli USA i nie może się kierować własnymi uczuciami religijnymi pełniąc funkcję urzędową.
    Tymczasem polski prezydent, wedle żądania biskupów, ma się kierować swoim katolicyzmem. Bo został ochrzczony, jest więc katolikiem, itd itp.

    Nb. zawsze z zainteresowaniem czytam o tym, jak to każdy ochrzczony jest katolikiem do samej śmierci i nic tego odmienić nie może, a jednocześnie wiją się religianci jak piskorze, w kłamstwie, że brzydki katolik to nie katolik. Hitlera mają za ateistę, a to katolik był prawidłowy. Stalin zresztą też był prawidłowo ochrzczonym prawosławnym chrześcijaninem.

    Może oprócz tego jednego, jest jeszcze paru funkcjonariuszy Kkat, którzy mają jakąś niewygodę zbliżoną do niewygody L.Wiśniewskiego., Podobno może być jeszcze trzech takich, ale nie są to wiadomości pewne, a jednego z nich widziano ostatnio dwa lata temu w ostępach Puszczy Bialowieszczańskiej i od tamtej pory nie ma z nim kontaktu. Albo zjadły go wilki, albo przeszedł na stronę prez. Łukaszenki, który nie jest przez biskupów katolickich pouczany jak polski.

    Pułapka, o której mówimy, jest o wiele głębsza, mroczniejsza i trudna do usunięcia. Świat, od jakichś 250 lat doznaje oświecenia, a w Polsce i gdzie tylko mogą, funkcjonariusze Kkat usiłują za wszelką cenę żyć wedle stosunków watykańskich, czyli feudalnych. Ich porażone, skłamane, cyniczne rozumu każą im tak funkcjonować. Mają z tego profit psychologiczny, doznają satysfakcji w osobowościowym skrzywieniu, że inni też są zatrzaśnięci w lochu kłamstw, więc im jest raźniej wśród tłumu, któremu przewodzą, mają też profit biznesowy, oraz rozległą władzę panowania nad ludźmi i dokonywania na ich umysłach wiwisekcji spowiedniczej.
    Jest to psychopatyczne i mrocznie seksualne, jedno przechodzi w drugie.

  323. Szanownt redaktorze Kowalczyk

    Czytajac Polityke mozna sie natknac na takie dla ludzi towarzyskich intelektualne pulapki.

    „Pokonanie podziemia nie oznaczało zakończenia z nim walki. W bardzo wymowny sposób wyraził to jeden z oficerów śledczych MBP, który w 1948 r. zwrócił się do przesłuchiwanego przez siebie działacza niepodległościowego tymi słowami: „Zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa”. Przez następne czterdzieści lat komuniści używali do tego celu machiny propagandowej. W działania te zaangażowani byli również literaci, filmowcy, a przede wszystkim wielu peerelowskich historyków.”

    P.S.

    Kto z panskiego dziennikarskiego otoczenia byl zaangazowany w oczernianiu polskich patriotow. Prosze o nazwiska. Nalezy sie to tym ktorzy oddali zycie w walce z komunizmem.

    Slawomirski

  324. Tanaka
    4 marca o godz. 18:22

    Ludwik Wisniewski, to jest ciekawy przyklad jak wieloplaszczyznowo mozna widziec jedno i ot samo wydarzenie.

    Bo w/g mnie L.W. wcale nie ma na mysli respektowania konstytucyjnej roli Prezydenta. Jest w gruncie rzeczy takim samym funkcjonariuszem jak krytykowani przezen hierarchowie i ma na mysli dokladnie to samo co i oni, czyli dobro kosciola. A jego krytyka ma zrodlo w obawie, ze zbyt otwarte wpieprzanie sie w polityke i pokazywanie jaki to kk ma wplyw, nawet na prezydenta, wywola dokladnie odwrotne od zamierzonych skutki. To znaczy, ze „zgwalcona” ta koscielna interwencja czesc polskiego spoleczenstwa, otrzasnie sie i odsunie od wladzy politykow i partie zbyt otwarcie idace na koscielnej smyczy. Po prostu Ludwik Wisniewski obawia sie zwyklego , ludzkiego, „dosc tego Panowie, co za duzo, to nie dobrze…”.

    Tu piszemy o wladzy kk, sprawowanej juz nie zza kulis, ale calkowicie na widoku, przy „podniesionej kurtynie” i wplywie kosciola na decyzje polityczne, ale nie zapominajmy o gospodarce. Podobna opinie w sprawach majatkowych, o nienasyconej pazernosci kosciola, podobna w duchu do powyzszego rozumowania, wypowiedzial ponoc (ja sam tej wypowiedzi nie slyszalem, mi tylko ja przytoczono), sam Aleksander Kwasniewski, gdy na pytanie o Komisje Majatkowa, mial powiedziec, ze sie nie spodziewali az takiej pazernosci i zachlannosci, ale dawali z mysla o tym, ze sie kosciol udlawi tym co zagarnal…

    Jesli to prawda, to swiadczy ona o kompletnej naiwnosci i kompletnej nieznajomosci kk.

  325. lonefather
    4 marca o godz. 0:06

    Szanowny Panie lonefather

    Cisze sie ze krytykuje pan profesora Samsonowicza za wprowadzenie nauki religii w polskich szkolach. Prosze jednak nie zapominac o osobach ktore byly jego politycznymi zwierzchnikami i je tez wymienic z nazwiska. Nie mozna tez pomijac nazwisk tych co budowali komunizm w Polsce kosztem normalnych ludzi.

    Slawomirski

  326. anumlik
    4 marca o godz. 18:11

    Tez mam wlasne przemyslenia, ale jak Ty za pare godzin, w nocy i na umowionym miejscu napisze.

  327. @Slawomirski,

    Nie bede chleba odbieral, wiec ma Pan otwarte pole, do swobodnego pisania i tworzenia dowolnych list nzwisk, z dowolnych zakresow.

    W sprawie prof Samsonowicza, zanim odpisze, proponuje, zajzec do internetowego archiwum Sejmu. Uzupelnic wiedze, a gdy juz bedziemy wiedzieli to samo, mozemy pogadac, ale po uzupelnieniu wiedzy w temacie wprowadzenia religii do szkol, to nie bedzie mi juz Szanowny Pan, dupy zawracal.

  328. Ksiądz czy ojciec dominikanin Wiśniewski nie od dziś jest na celowniku kk. Znowu „obraził” polski episkopat i ma sprawę w jakiejś kościelnej prokuraturze na KUL- czy cuś. Zwrócił tylko uwagę, że jest rzeczą niestosowną wywierać naciski na prezydenta RP w sprawie NIE ratyfikowania przez niego konwencji o przemocy. Mam nadzieje, że o głowę go nie skrócą, ale może zakażą wypowiadać się publicznie.
    Oczywiście katabasy nie ustają w w idiotycznych wypowiedziach (dzisiaj było, dla odmiany, znowu o in vitro, że jest samym złem i trzeba projekt rządowy odrzucić), i akcjach, jak ta bilbordowa, że konkubinat jest grzechem (ciężkim i strasznym w domyśle), bo dłonie konkubentów na bilbordzie oplata wąż czyli szatan. Oczywiście wywołało to wysyp prześmiewczych memów itp
    W sumie są to, na swój sposób, wieści pomyślne. Dociera do ziomali, w różnym zresztą wieku, i nierzadko uważających się nadal za katolików, że taki kościół jest absolutnie passe, a wielu odchodzi nie tylko od kościoła, ale i wiary.
    Dlatego dołączam do mojego ulubionego hasła „księża na księżyc”, drugie – bardziej realne – „więcej czadu chłopaki w czarnych kieckach”! a jeszcze trochę i zostaniecie z ręką w chrzcielnicy w pustych kościołach. Może je komuś wynajmiecie z czasem, podobnie jak swoje pałace biskupie i wypasione plebanie, gdy nie będzie na ich utrzymanie.
    Eeech, rozmarzyłam się…

  329. mag
    4 marca o godz. 19:58

    Szanowna Pani mag

    Lunatyczne haslo ksieza na ksiezyc nie zostanie spelnione bo grawitacja sie temu sprzeciwia.

    Slawomirski

  330. Jakoś to, co wyprawiają katabasy nikogo do nich nie zraża. A przynajmniej większości; ” Rośnie popularność Kościoła! Według CBOS, prawie dwie trzecie Polaków pozytywnie ocenia działalność kleru.”
    Jak te proporcje się zmienią, będziemy mówili o schyłku purpuratów.
    A to nastąpi na „świętego nigdy”.

  331. A tymczasem w Brazylii…
    Kiedy w 1980 roku JPII wizytował największy katolicki kraj świata, witały go z entuzjazmem i nadzieją tłumy Brazylijczyków, katolickie w 90 procentach. Wystarczył jeden długi pontyfikat i porządnie założone kagańce na teologów wyzwolenia, a liczba katolików zmniejszyła się do 63 procent, ze stałą tendencją spadkową.
    Zamiatanie pod dywan duszpasterskiej pedofilii i innych skandali też nie sprzyjało utrzymaniu stada owieczek w posłuszeństwie.
    Obok 13 proc. zielonoświątkowców (tendencja wzrostowa) rośnie liczba (aktualnie 8 proc.) osób deklarujących brak wyznania jakiegokolwiek.

    Na coś się jednak ten polski papież przydał.

  332. @Jacek Kowalczyk

    Szanowny Panie Jacku,

    Zgadzam sie z pnska diagnoza „pulapki”. Faktycznie jest tak, jak Pan to opisal.

    Sam tak mam, ze mi sie nie chce pisac. Bo ile razy trzeba powtarzac prawde?

    Ale odpowiedz na powyzszy dylemat nie rozum przynosi, a zwykla obserwacja rzeczywistosci. Mysle, ze dla kazdego obserwatora jest jasne, ze Kosciol Katolicki wraz ze swoimi biskupami (hierarchia) i zastepami pieskow szczekajacych, stosuje stara, wyprobowana wielokrotnie metode „kropli co skale drazy”. Dlatego z uporem wciaz na nowo powtarzaja swije klamliwe komunikaty, z lekka je pudrujac, czyli nico zmieniajac szyk slow, lub uzywane slowa…

    Coz robic? Ano wciaz to samo. Czyli na kazda krople odpowiadac nasza @kropla@, tak zeby sie niwelowalo, rownowazylo … Slowem. Wciaz i nieustannie stawiac opor i odpor koscielnej propagandzie.

  333. Slawo (20:28)

    „Lunatyczne haslo ksieza na ksiezyc nie zostanie spelnione bo grawitacja sie temu sprzeciwia.”

    Cos ci sie POprzestawialo z ta grawitacja, Slaweczku mirski. Haslo ‚ksieza na ksiezyc’ jest prawidlowo, od strony naukowej, skonstruowanym haslem. Mag(us) sie na tym zna, nie bieduj.

    Zapamietaj: sila grawitacji przestaje dzialac po oderwaniu sie od Ziemi na bezpieczna odleglosc. Wiec wystarczy tym katabasom dac wystarczajacy wykop and there they go. For good!

    Ksiezyc moze byc skuteczniejszym wykopem niz Madagaskar mial byc. Bo Madagaskar tym wykopem nigdy sie nie stal. Gdzie indziej wykopano, i zakopano, TAMTYCH wyznawcow WIARY.

    Tym razem, innych wesolkow zamierzamy wykopac w lunatycznym kierunku. Zupelnie odmiennych. I wygladem i Testamentem odmiennych

  334. Stary Testament i Nowy Testament. One nie maja za wiele wspolnego z „Kapitalem” Karola Marksa

  335. Gdy przed wieloma laty wódz bolszewików Józef Stalin pytał: ile dywizji ma papież? nie znał ilości generałów (kardynałów, arcybiskupów i biskupów) i szeregowych proboszczów, prałatów i wikarych) w naszej Ojczyźnie. Dzisiaj urzędników pana Boga jest w Polsce ok. 40 tysięcy i dowodzi nimi ponad 100 hierarchów. Oni to dowodzą gminami, miastami i województwami III RP. Bez nich nie odbędzie się prawie żadna państwowa czy samorządowa uroczystość. Oni od 2000 lat sterują rzymsko-katolickimi owieczkami od kołyski aż po grób. To od czasu premiera Tadeusza Mazowieckiego indoktrynują dzieci i młodzież w polskich szkołach na lekcjach religii, są katechetami i politrukami Watykanu w większości instytucji, w wojsku, policji i innych służbach mundurowych. Mają wybitnego dowódcę, jakim jest o. dr Rydzyk – zakonnik, biznesmen i polityk zaprzyjaźniony z czołowymi hierarchami kk. Naiwni ateiści wierzą, że ta kościelna władza szybko osłabnie, zaś wierni w najbliższym stuleciu opuszczą kościoły i rzymsko-katolicką wiarę w watykańskiego boga.

  336. Bóg dobrze zna wszystkie ciemne karty dziejów religii. Jak wynika z Biblii, już niedługo pociągnie winnych do odpowiedzialności. W Księdze Apokalipsy 18:5 ogłoszono Boże oskarżenie przeciwko niej, w którym czytamy: „Grzechy jej nagromadziły się aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jej niesprawiedliwe uczynki”.

    Religia, idąc ręka w rękę z przywódcami politycznymi tego świata, obciążyła się tak ogromną winą krwi, dopuściła się tylu grzechów, że Bóg nie może puścić tego płazem. Co czeka religię ? Jezus z Nazaretu powiedział: „Rozpoznacie ich po ich owocach. (…) Każde drzewo nie wydające wybornego owocu zostaje ścięte i wrzucone w ogień”(Mateusza 7:16-19)

    Używając języka symbolicznego, Biblia wskazuje, że Bóg wkrótce pobudzi żywioły polityczne, do zniszczenia potęgi i prestiżu religii — chyba najbardziej destruktywnej siły w dziejach człowieka, propagującej nacjonalizm i skłócającej ludzi na całej ziemi. Siły polityczne nieświadomie wykonają w ten sposób, wolę Bożą (Objawienie 17:16, 17; 18:21, 24).

  337. Panie Jacku
    Dzieje się codziennie. Co dzianie, to ta fatalność, o której Pan pisze: puste głowy, pustosłowie, brednie, bzdury. I do tego emocje, emocje, wrzaski, swary, pomówienia, obrażenia, fałszywe świadectwa przeciw bliźniemu.

    Odnoszenie się do tego, komentowanie, analizowanie, nicowanie, wykazywanie tej pustoty i przyszpilanie łgarstw, jakby jest pułapką dla ludzi rozumnych. „Ilesz-możnosz-kerkolosz” ?; że przypomnę podwórkowy żarcik słowny.

    Warto sobie w takiej sytuacji przypomnieć robotę tych, którym (niektórym) zawdzięczamy trochę oleju w głowie: nauczycielom.

    ‚Education, stupid!’ Tak należałoby najpierw powiedzieć w Polsce, zanim się przejdzie do gospodarki. Od tego. to co dobre, się zaczyna.
    Nauczyciel ma nielekką pracę: powtarza, powtarza, nieraz wbrew oporowi materii i niesprzyjającym okolicznościom przyrody. Za każdym razem stara się powtarzać na nieco inny sposób, żeby nie wpaść w rutynę.
    Podobną robotę ma też publicysta. Niczego bardziej nie trzeba niż oświaty publicznej, edukacji, rozumu, swobodnej i krytycznej dyskusji w oparach nie absurdu, ale wiedzy o faktach, wiedzy o zjawiskach, wiedzy o ich konsekwencjach.
    To jest podstawa, by kształtowali się ludzie wolni, myślący i autentyczni.
    „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Ta sentencja widywana była kiedyś często w szkołach. Nawet jeśli dziś znikła, istota jest ta sama.

    Ale jest jeszcze drugi filar wzrastania człowieka: zdrowa osobowość. Sama oświata to pół roboty, drugie pół – to zdrowe chowanie. Nawet może więcej niż pół. Tu zaś potrzebna jest robota przeciw religianctwu. i poniekąd przeciw religii jako takiej. Religie produkują skrzywione osobowości. Które następnie zakażają tych niedokształtowanych pieniąc się i pleniąc w mediach, wyłażąc z każdego kąta życia publicznego, i zaludniając domy. Masą swoją tworzą wrażenie, że jest to właściwy wzór do naśladowania.

    Skrzywieni na umysłach biskupi, zamiast widzieć to co widzi rozum niespaczony, że konieczna jest wzajemna równość ludzi i usunięcie przemocy wobec słabszych – dzieci i kobiet, widzą w tych zamiarach odbicie własnej choroby i krzyczą, że to jakiś potworny dżender. Przemoc w rodzinach tłumaczą nie tym, co rozumni ludzie, że to wynik skrzywień właśnie, złego chowania, kultury społecznej, cichej zgody, religii, która jest spoiwem i wzorem kultury dopuszczającej przemoc i ją usprawiedliwiającej i nią się karmiącej. Tłumaczą to wyłącznie indywidualnymi aktami poszczególnych ludzi. A ich źródło widzą w „alkoholu”.
    Kłamią, nie są bowiem na tyle nierozgarnięci, bu nie pojmować, że alkohol nie jest źródłem, a wynikiem zła, przemocy wobec niego pierwotnej, której solidnym fundatorem jest religia.

    Religia żyje z przemocy, a kościoły się nią karmią. Wśród ludzi zdrowych nie będzie skrzywionych „życiem rodzinnym” kandydatów do seminariów i zakonów, nie będzie przebłagalnych modlitw po kościołach, lamentów nad krzywdą i zawziętych czarnych tłumów broniących „wartości chrześcijańskich” i „cywilizacji życia”przeciw „cywilizacji śmierci”.

    Edukacja, powtarzanie, pokazywanie, demonstracja, obnażanie pustoty, skrzywień, łgarstw, wyrównywanie szans, pozycji, budowa poczucia egalitaryzmu i dobrych więzi, bo opartych na równości, naturalnym szacunku i życzliwości, usuwanie mrocznych przeszkód sprzeciwiających siię transparentnej i uczciwej równości oraz wolności w nieczynieniu tego, czego samemu nie chce się doświadczać, nie może mieć końca.

    Jest to w sumie górnolotne. Ale czyż rozwój nie na tym polega: piąć się wyżej? W Polsce z tym może jest trudno poniekąd dlatego, że nadmiernie płaska.

  338. A bylo juz tak pieknie …

    Juz tylko Pan Prezydent mial podpisac i Konwencja Antyprzemocowa zostalaby ratyfikowana. A tu mamy „kwiatka” z koscielnego korzucha:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,17521263,Konwencja_antyprzemocowa_zniknie_na_dlugie_miesiace_.html

  339. Niedobrze mi się robi jak patrzę na to zdjęcie z linku od lonefather.
    To się szybko nie skończy, bo oni przez wspólnego wroga silnie się identyfikują ze sobą, to kwestia tożsamości i przynależności, a poczucie wspólnoty najlepiej oddaje wspólny wróg/wrogie coś. W tym przypadku konwencja, która zbiera cięgi różańcowe.
    BOŻE CHROŃ POLSKĘ PRZED KATOLIKAMI!

  340. lonefather
    Słów mi brak, nawet tych obscenicznych.
    Czy chciano ułatwić zadanie prezydentu Komoru, który był w niezręcznej sytuacji niedługo przez wyborami? Teraz może sobie stać we wdzięcznym rozkroku między tronem a ołtarzem. Klechy go pewnie i tak nie poprą, bo mają Dudę do „obsłużenia”, lecz i nie ekskomunikują. Ale wyborców chyba sobie nie przysporzy, sądząc po komentarzach, jakie już widziałam w necie.

  341. lonefather
    5 marca o godz. 10:14
    Czyli biskupy co gadały, że prezydent ma stosować „prawo boże” już załatwiły co chciały. Niejaki Rulewski w ich imieniu zgłosił, by konwencję wywalić do kibla.
    Ma rację Wanda Nowicka: PO nie różni się niczym istotnym od PIS. Komorowski, nie przejawiając jasnych i aktywnych zachowań propaństwowych i świeckich, staje się nikim. Znika jako prezydent. Na herbatkach może zastąpić go pies.

  342. Żorż Ponimirski
    5 marca o godz. 11:08
    Tak, ohyda.
    Krzyż to laga do tłuczenia innych, a różaniec to łańcuch do skuwania niewolników pobitych lagą.

  343. Tanaka, ten korowód napawa mnie pogardą.
    Poza tym martwi mnie to, bo jak podesłałem link mojej babeczce odpisała mi tak: smutne nic nie wynoszące do mojego zycia poza poczuciem bezsilnosci..
    To bardzo wrażliwa osóbka jest.

  344. Ku pokrzepieniu serc „Softly, As In Morning Sunrise” z albumu „Concord” The Modern Jazz Quartet.
    https://www.youtube.com/watch?v=crCxefHCLJA
    i Thelonious Monk „Straight No Chaser” z Genius Of Modern Music Volume 2.
    https://www.youtube.com/watch?v=A5SsLFCBi70

  345. Zdjecie i info o „myku” jaki ma zamiar wykonac senator Rulewski, dalem Wam wczesniej, ale jesli ktos mial jakiekolwiek watpliwosci co do szansy podpisania przez Prezydenta Komorowskiego Konwencji Antyprzemocowej, to niech sobie poslucha wywiadu jaki dzis rano Jacek Zakowski przeprowadzil z Janem Litynskim, doradca prezydenta:

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/120

    Wywiad w calosci jest ciekawy, wiec calosc doradzam wysluchac.

    Temat 1) to pogrzeb Borysa Niemcowa. Posluchajcie co mowi J. Litynski, ale zwroccie uwage jak ladnie i zasadniczo gladko sie mu gada.

    Temat 2) to podpisanie Ustawy OZE (Odnawialne Zrodla Energii), jeszcze sie Litynskiemu niezle odpowiada.

    Temat 3) podpisanie Konwencji Antyprzemocowej (tej samej co ja ma dzis Senat glosowac)… posluchajcie co mowi Jan Litynski, ale zwroccie uwage jak ciezko mu sie wypowiedziec. Juz nie uslyszymy tej milej dla ucha gladkosci wypowiedzi jak przy temacie 1), utracil zdolnosc swobody wypowiadania sie, czy co? Ze sie tak jaka przy kazdym niemal slowie?

    Glupio troche dzielic sie odczuciami, ale trudno, zaryzykuje i dopowiem, ze wiecej mi mowi jakanie sie i „problemy z wyslawianiem sie” Jana Litynskiego, niz slowa, ktore wypowiada z takim trudem. Mam nieodparte wrazenie, ze uczciwemu i porzadnemu czlowiekowi tak sie robi, gdy staje przed koniecznoscia nie powiedzenia prawdy. „Mysle”, „w moim przekonaniu”, „sadze”, ze to, czy tamto … Ale czlowiek bywa omylny, wiec i ja sie moge mylic sadzac, ze nawet jesli konwencja przejdzie przez Senat, to szans wiekszych na podpis Prezydenta ja nie widze …

    I wlasnie dlatego Panie Jacku, trzeba sie zbierac „do kupy”, wygrzebywac z pulapek i pisac, pisac, pisac. Inaczej nas wszystkich zaleja i pogrzebia, bo jest ich wiecej i sa zdeterminowani, bo czuja, ze ich czas mija, wiec jak ranne zwierze kasaja…

  346. Tanaka
    5 marca o godz. 11:33

    Wszyscy, ja tez, dalismy sie nabrac, ze Konwencja jednak zostanie ratyfikowana. Co prawda jeszcze senat sie nia nie zjamuje, ale ten pomysl z zgloszeniem „poprawki”, to jakas naprawde tega glowa wymyslila i w dodatku wymyslila, zeby nie PiSenator to zglosil, ale Rulwski z poparciem Libickiego, a obaj z PO …

    Majstersztyk intryganctwa… i zakulisowych machinacji, z obludna troska „o domy zastepcze” dla ofiar, na czele.

  347. Przede wszystkim wpadliśmy w pułapkę poprawności politycznej; dwa ostatnie przykłady – jeden Piechocińskiego, drugi jakiegoś radnego z Puław, dobitnie o tym świadczą.
    Pierwszy powiedział prawdę na temat Ukrainy, drugi skrytykował wywalanie milionów na aktywizację zawodową Cyganów – bez wymiernych efektów.
    Obaj stali się publicznymi wrogami – o Ukrainie można mówić tylko dobrze, a na cyganów trzeba mówić „Romowie”, jakby od tego cokolwiek zależało.
    W poprawności zaczynamy wyprzedzać „wielkiego brata”; tam kiedyś na niektórych uniwersytetach, zakazano rozmawiać o murzynach.
    Że też, nie jesteśmy w stanie przejąć niczego dobrego zza oceanu – jeśli już, to tylko to co jest tam najgorsze: beznadziejne jedzenie, poprawność polityczną, czy fundamentalizm religijny. Trzeba przyznać, że potrafią oni ten chłam eksportować.

  348. Żorż Ponimirski
    O żesz… To niech ta „wrażliwa osóbka” i jej podobne ruszą tyłki, a nie pieprzą o bezsilności. W swoim czasie ruszyłam tyłkiem, nie ja jedna, choć wtedy można było za to oberwać pała, nie mówiąc o innych przykrościach. Dziś odwaga nic nie kosztuje, a demokracja, choćby szwankująca obowiązuje.
    Niech te „wrażliwe osóbki” (zresztą płci obojga) zaczną choćby zbierać podpisy w sprawie referendum na temat (trochę się tych istotnych tematów uzbierało) np. ratyfikowania konwencji o przeciwdziałaniu przemocy, wyprowadzenia religii ze szkół na powrót do sal katechetycznych, zliberalizowania ustawy antyaborcyjnej, legalizacji związków partnerskich, likwidacji „śmieciówek”, urealnienia sensowności progów podatkowych.
    Niech (wiosna idzie, będzie lżej!) urządzą pod sejmem miasteczka protestacyjne w takiej lub innej sprawie. Niech wreszcie zorganizują wybory z prawdziwie nowymi kandydatami na posłów, senatorów itp., przeganiając uprzednio poststyropian i ichnie JUŻ zdemoralizowane waadzą „młodzieżówki”.
    Najprościej wyjechać np. do Anglii i pracować tam legalnie, urządzać się nawet na stale, dzięki temu, co wywalczyli rodzice (choćby wejście do UE), zamiast zmieniać swój kraj. Po cholerę się męczyć dla „przyszłych pokoleń”?
    Jasne, że jestem rozgoryczona (i rozczarowana generacją dojrzałą w III RP), bo to nie tak miało być! Trudno jednak zwalać za to winę wyłącznie na „starych”.

  349. Żorż Ponimirski
    Na szczęście podesłałeś „ku pokrzepieniu” śliczności z albumu The Modern Jazz Quartet.
    Od razu mi się polepszyło!

  350. To ja dodam od siebie mały strumień świadomości odnośnie redaktorskiego wpisu.

    Zdajemy sobie sprawę, że cała ta psychologiczna pułapka, która stała się bohaterką wpisu jest figurą, za pomocą której próbujesz drogi Redaktorze pokazać nam, że polemika z jadem- który wypływa z ust jak na tym obrazie- do niczego nie prowadzi. Bo nie ważne jak spunktujesz, skompromitujesz, podważysz metodologicznie, to nie trafia. Jad sączony jest nadal. A Ty znowu swoje, argumentujesz, tłumaczysz racjonalnie, obalasz te nieudolności, a to nie działa, jad sączy się nadal. I Twoja robota idzie na marne. Ale Ty drogi Redaktorze bierzesz za to pieniądze, a więc nie narzekaj pan, drogi Redaktorze, tylko punktuj te niedorzeczności. Ktoś musi to robić w naszym imieniu. Polemika z niedorzecznościami to zajęcie podłe, ale potrzebne. Nie tyle, że ma przekonywać odbiorców, którzy namiętnie łykają niedorzeczności, bo ich nie przekonasz, ale opisywać nam to, co już wiemy. My sobie wtedy pokiwamy głową, godząc się z tym i identyfikując z poglądem, który jest nam bliski, który również prezentujemy.

    Telewizja, radio, prasa pokazuje nam kutasa! Wybaczcie grubiaństwo, ale to jeden wielki chuj. Taka jest cena za demokrację, której chcieliśmy. Demokracja owszem, ale w szerokim ideowym wymiarze, a przede wszystkim równości wobec prawa, sprawiedliwości społecznej, ale nie rozpasanej wolności słowa. To ona właśnie jest przyczyną tej miernoty, tego gówna, którego jesteśmy świadkami. Wolność trzeba ograniczać, regulując jej stopień manifestowania. Nie można mówić, co się chce, a to, co można w danym kontekście powiedzieć. Wiem, że to jest ogólnikowe i nieprecyzyjne co piszę, a więc mam nadzieję, że łapiecie, co kryje się między wierszami, co chcę przekazać. Ktoś zapyta- ale jak regulować, wedle jakich algorytmów, kto ma o tym decydować. Odpowiem- nie wnikajmy w szczegóły, bo to póki co utopijna teoria, idea, ale załóżmy, że wszystko co jest werbalizowane w postaci strumieni informacji puszczanych w eter, ma być objęte kodeksem dobrych praktyk. Wolność dostali prości ludzie, których dziadowie mieli odbite piętno feudalnej zależności, mentalność chłopa, który nie jest gotowy na wolność, na demokracje. Nie jest gotowy na odnalezienie się w roli obywatela. Nie jest gotowy na funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, stąd ją wulgaryzuje i brutalizuje. Dlatego właśnie profanum vulgus, czyli ten niewtajemniczony tłum, którym łatwo kierować, a nawet więcej- manipulować, nie powinien mieć dostępu do przestrzeni publicznej w tak szerokim wymiarze.
    Prosty człowiek, a więc ewangeliczny ubogi duchem, ma niewymagające, małostkowe i proste zainteresowania, których poszukuje, a telewizja, radio, prasa im to daje. Łykają to, bo tego pragną, płacą za to, a media mają hajs zarobiony na rzeźbieniu w gównie. Nie można wykorzystywać niskich pobudek człowieka do tworzenia kultury. To jasne i zrozumiałe, ale kłania się hajs, a nie idea wspólnego, zdrowego człowieczeństwa, gdzie zrównoważony rozwój i postęp wpisany jest w prawo społeczeństwa wolnego od brutalizmu i wulgaryzmu przestrzenie publicznej.

  351. Krucjata przeciw kk prowadzona na tym blogu jest dosyc ogolna, nie podkresla ze najwiekszym „antybeneficjantem” systemu w Polsce sa kobiety. Ale ile kobiet tu pisze. Wiec opisze historyjke jak to zniewolenie przez kk a takze polityka panstwa pod jego dyktando przeklada sie na konkrety w zyciu kobiet.
    Od lat znam, wylacznie z opowiadan jednego z czlonkow, mila , porzadna, wielce pobozna i zwyczajna rodzine w Polsce. Kilka lat temu najstarsza corka, chyba naprawde uzdolniona w pewnym kierunku wybierala sie po ukonczeniu szkoly na dobre studia, z czego rodzice byli wielce dumni. W tle majaczyl sie jakis chlopaczyna, raz chciany, raz niechciany itd.
    Nagle dowiaduje sie – ciaza – oboje nieletni, a chlopak jeszcze o rok bardziej, oboje w szkole. Dziecko sie urodzilo, jakos pokonczyli te szkoly, problemow materialnych zadnych, ladne mieszkanie na blysk, jakies autko, corka uczyla sie, cos wychowywala dziecko, a glownie chyba pracowala w firmie tesciow, gdzie tez pracowal mlody malzonek.
    No i nagle robie od kilkunastu dni za terapeute telefonicznego. Bowiem dziewczyna pod nieobecnosc meza zabrala dziecko, najniezbedniejsze rzeczy i…. wyjechala. I tu byl pierwszy telefon, oczywiscie niby rozumieja, ze oni byli i sa tacy mlodzi, ale przeciez dziecko, a zapewne i honor w miasteczku i parafii i co tylko. Potem okazalo sie, przynajmniej dla mnie, ze dziewczyna, teraz juz mloda kobieta jest dzielna osoba i postanowila zaczac zycie bez niego, bo….. to jest jej sprawa dlaczego. Powiadomila tel. rodzicow, ze przyjedzie oficjalnie powiadomic o odejsciu, przyjechala do domu rodzicow. Zaprosila tam swego meza, przybyl, wraz z odsiecza. Corka poinformowala, ze wystepuje o rozwod, zapewne bedzie z jej winy, juz podpisuje skoro tesciowa chce, ze nigdy nie bedzie utrudniac kontaktow z dzieckiem, ma nadzieje, ze majatek, dobytek zostanie uczciwie podzielony. W trakcie sakramenckiej awantury zabrala dziecko i…. znow wyjechala, nie podajac adresu- po prostu boi sie. Jest w kontakcie telefonicznym z rodzicami podkreslajac, ze to jest przemyslana i nieodwolalna od lat decyzja. Mozna zapytac, dlaczego nie wrocila po prostu do rodzicow. Przeciez rodzice wiedza, ze co Bog zwiazal….i zadreczyliby ja, zeby wrocila do meza.
    Wszelakie argumenty zalamanej rodziny zbijam m. in. tak; zawsze byla madra i pracowita dziewczyna, jesli nawet w tle jest ktos (tego n ie wiedza), to nie wiadomo, czy jest to dran, a moze przyzwoity czlowiek, nieco juz dojrzalszy. Ona do meza nie wroci, ona go nie chce i juz. Na argument o nieszczesnym dziecku podnosze glos, a moze byscie pomysleli o swojej 23 letniej corce, ktora jest na starcie zycia, a nie na etapie poswiecania wszystkiego, zwlaszcza, ze sytuacja nie wymaga tego. Ogromna ilosc dzieci chowa sie bez ojca, a ten nie umarl i ona wcale nie ma zamiaru pozbawiac dziecka tatusia. Czy byloby lepiej, zeby dziecko chowalo sie w domu piekle – pelnym nienawisci i przemocy? Jest jeszcze argument, ze na to patrzy kilkunastoletnia siostra i jakie to dla niej demoralizujace i co maja jej powiedziec. W tym momencie wale krotko: macie jej powiedziec, ze jesli mialaby zamiar rozpoczac zycie seksualne, to wylacznie zabezpieczajac sie. Wtedy dowiaduje sie, ze starsza podobno bierze pastylki, ale przeciez jakie to szkodliwe.
    Oczywiscie rozumiem ich stan emocjonalny, ale to nie koniec swiata i zycie toczy sie dalej. Nie mowiac o tym, ze jest duze prawdopodobienstwo, ze jest to najlepsze rozwiazanie. Za kazdym razem mowie, zeby pozdrowili corke i ze zycze jej jak najlepiej, bo wierze w jej rozsadek.
    Moze w duzym miescie dziewczyny nie zachodza tak latwo w ciaze, w malych nie tylko sa nieuswiadomione, ale jesli nawet bylyby to w jaki sposob maja sie zabezpieczyc, u cnotliwych farmaceutek, albo u ginekologa, gdzie trzeba przyjsc wraz z mamusia? Natomiast z duzego miasta znam juz dwa przypadki, kiedy maz podniosl w sadzie, azeby opisac jaka zona suka, ze zona chciala usunac ciaze, w jednym tylko chciala a nie usunela, a w drugim przypadku to jest pewny, ze zona byla w ciazy.
    Takie sa rozwiazle, czy jakie tam dzisiejsze czasy, a w Polsce uczciwe uswiadomienie seksualne mlodych i mozliwosci uprawiania bezpiecznego seksu zwlaszcza na prowincji omal zerowe. Kto nad tym czuwa, zeby trwalo pieklo kobiet? Panowie, ale nie tylko z kk, ale takze z sejmu, wysocy doktorzy jak Chazan, czy prawnicy jak Zoll…, a takze coraz wieksza ilosc kobiet nie tylko w wieku pomenopauzalnym ( przepraszam @suggady za kropki, ktore staram sie zamienic na „itp lub itd”).
    No i oczywiscie mysle sobie, ze za wszystko placi kobieta. Ten mlody malzonek po otrzasnieciu sie z urazonej ambicji rozpocznie, i slusznie, zycie mlodego 22-latka, a ona mimo moich feministycznych deklaracji nigdy do konca juz takiego nie rozpocznie.
    A my dowiadujemy sie tylko o mlodych mamusiach, ktore tak slicznie radza sobie wraz ze swoimi mamusiami i babciami w chowaniu maluszka, albo o tym jak suka- matka chciala zmusic 14-letnia corke do usuniecia ciazy. A gdzie informacje, zeby starali sie uprawiac bezpieczny seks, nie wspominajac o mozliwosci aborcji. Uwazam, ze dla przeogromnej wiekszosci kilkunastoletnich ludzi to nie czas na posiadanie dzieci. Spektakularne przyklady, jak to cudownie, gdy mamusia ma 17 lat i jaki wspanialy czlowiek wyrosl z dziecka nie czynia wiosny.

  352. Ho ho ho, cóż za tyrada.
    A ja nadal czekam na odpowiedź, kto to jest „slompa”?

  353. zyta2003
    5 marca o godz. 16:10

    Szanowna Pani zyta2003

    Za konkretne problemy sa odpowiedziali konkretni ludzie. Slusznie wymienia ich pani po nazwisku. Za pania bede powtarzal ze Chazan i Zoll szkodza Polkom i z tego powodu powinni zostac wyeliminowani spolecznym ostracyzmem z zycia publicznego. To samo dotyczy dziennikarzy ktorzy wspierali w Polsce komunizm a ktorzy do tej pory pouczaja Polakow.

    Slawomirski

  354. Orteq
    5 marca o godz. 1:59

    „Zapamietaj: sila grawitacji przestaje dzialac po oderwaniu sie od Ziemi na bezpieczna odleglosc.”

    To zdanie nie jest prawdziwe.

    Slawomirski

  355. Z polskiej prasy

    Byli funk­cjo­na­riu­sze SB, WRON czy MSW – mimo ob­niż­ki świad­czeń kilka lat temu – i dziś do­sta­ją od pań­stwa nawet po kilka ty­się­cy zło­tych mie­sięcz­nie. Np. eme­ry­tu­ra ge­ne­ra­ła Wła­dy­sła­wa Cia­sto­nia (91 l.), by­łe­go wi­ce­sze­fa MSW w PRL to ok. 8000 zł! Od marca do­sta­nie pod­wyż­kę – 55 zł. O tyle wzro­śnie też świad­cze­nie gen. Jó­ze­fa Sa­si­na (81 l.), by­łe­go funk­cjo­na­riu­sza SB. Cze­sław Kisz­czak (90 l.), były szef MSW – dziś do­sta­je ok. 9 tys. zł woj­sko­wej renty in­wa­lidz­kiej – może z kolei li­czyć na 60 zł mie­sięcz­nie wię­cej! I po­my­śleć, że ich ofia­rom, które dziś mają eme­ry­tu­ry wręcz gło­do­we, pań­stwo do­ło­ży co naj­wy­żej 36 zł mie­sięcz­nie! Gdzie tu spra­wie­dli­wość?!

  356. Tobermory
    slompa (znalezione w guglu) – jakoby w gwarze miejskiej (ale z jakiego miasta?):
    dziwka, „ta której nie może oprzeć się kogut”.
    Skąd ty wytrzasnąłeś tę slompę?

  357. To jest pulapka

    Czterech partyjnych dyktatorow wzielo Polske za zakladnika. Stworzyli oni kartel i kolektywnie okradaja kraj po przez rozbudowana dla potrzeb partyjnego zachlanstwa biurokracje.
    Miller, Kaczynski, Piechocinski i lekarz pediatra sa w stanie, gdyby byli patriotami i chieli spotkac sie by opracowac plan redukcji biurokracji ktora zapobiega rozwojowi kraju. Wrecz przeciwnie, biurokracja jest kamieniem u szyii gospodarki i jedna z glownych przyczyn systematycznych deficytow budzetu. Juz 25 deficytow z rzedu.
    Polska biurokracja jest motywowana tylko partyjnym zachlanstwem. Nie ma nic wspolnego z potrzbami ani gospdarki ani rzadu. Polska biurokracja jest forma zlodziejstwa na podatniku.
    W Polsce jest 8.3 razy wiecej poslow-senatorow na million mieszkancow w porownaniu z USA. W Polsce jest zatrudnionych 8.5 razy wiecej osob w rzadzie w porownaniu z USA, rowniez na million mieszkancow. Przeciez to absurd nieslychany.
    Nalezy natychmiast zlikwidiwac prezydenta i prezydencka kancelarie. Zlikwidowac Senat natychmiast. Zmniejszyc Sejm do najwyzej 250 poslow ale wybieranych bezposrednio. Ograniczyc kadencje na stanowiskach publicznych do najwyzej dwoch. Zlikwidowac powiaty natychmiast wlacznie z przeroznej masci sejmikam na szczblu powiatow. Zlikwidowac IPN i ¾ sluzb specjalnych bo nie maja nic wsplnego z idea demokratycznego panstwa. Oczyscic spolki skarbu panstwa z partyjniactwa.
    To na poczatek.
    Partyjny motloch pod dyktaturami Millera, Kaczynskiego, Piechocinskiego i lekarza pediatry nalezy powstrzymac od dalszgo rozkradania kraju. Oni sa w stanie wprowadzic te niezbedne reformy. Ale to przestepczy kartel. To wrogowie Polski. Partyjne zlodziejstwo stawiaja ponad Polska.
    Media musza zajac stanowisko. Dac do zrozumienia partyjnym zlodziejom ze miakra sie przebrala.
    PS; O Palikocie nie zapomnialem. Palikot motywowany zachlanstwem swej jednoosobowej dozywotniej dyktatury wlasnie rozwalil swoja partie. Pozatym tematen nie sa przywileje dla pedalow.

  358. Z polskiej prasy

    Nagroda im. Mieczysława F. Rakowskiego za najlepszą pracę magisterską z historii PRL
    Zbadaj, napisz, wygraj
    Z inicjatywy rodziny Mieczysława F. Rakowskiego, wieloletniego redaktora naczelnego POLITYKI, zrodził się pomysł ufundowania nagrody jego imienia, która pobudzałaby badania nad dziejami Polski lat 1945–89 i wyróżniała wybitne prace z tego zakresu.
    Polityka

    Redakcja POLITYKI, w przekonaniu o wadze obiektywnych i krytycznych badań naukowych nad dziejami PRL, przyłącza się do inicjatywy fundatorów nagrody jako jej patron i organizator.

  359. Teraz czekam na nagrode imienia Josepha Goebbelsa.

    Slawomirski

  360. Sławomirski
    Weź się lepiej zamknij na temat bieżących spraw ojczyźnianych i zajmij hodowlą kaktusów oraz kontemplowaniem szczęścia osobistego jakiego dostąpiłeś, emigrując z Polski wiele lat temu.
    PRL jest pewną określona epoką, kawałem polskiej historii, której nie da się wymazać gumką i w której żyły, umierały i rodziły się co najmniej 2, 3 pokolenia. Znajomość tej epoki, tak jak każdej innej, jej badanie, zapis, opukiwanie z różnych jest naszym, Polaków psim obowiązkiem. Wpisuje się w to również inicjatywa fundatorów nagrody im. Rakowskiego, którą popiera redakcja Polityki.
    Cuś się nie podoba, to spadaj.

  361. Jeszcze tylko brakowało powrotu na blog axioma1.
    Ratunku, Gospodarzu!

  362. mag
    5 marca o godz. 20:17

    Pięknie, mag, i treściwie podsumowałaś chłopca kaktusowca. Ten mentalny monoteista mógł wyleźć z PRL, ale PRL z niego do us.anej śmierci nie wylezie. Ale na wszelki wypadek, Sławomirski, chodź w pampersach. Jak to mówią starzy komuniści: pampersy noś i przy pogodzie.

  363. mag
    5 marca o godz. 20:17

    Szanowna Pani mag

    A ja chcialem pani otworzyc oczy bo komunizm ktorego oredownikiem byl Rakowski tak samo zniewalal kobiety jak kazdy inny totalitaryzm.

    Slawomirski

  364. pombocek
    5 marca o godz. 21:14

    Nie ma zgody na „wielkie zamazywanie”.
    Rakowski byl czlowiekiem Moskwy.

    Slawomirski

  365. @ Sławomirski
    A pan jest prostakiem.

  366. @mag
    skąd „slompa”?
    Bywa tu taka przekupka, która lubi oceniać matki pacjentów swojej synowej.
    3. marca o godz. 4:26 napisała na tym blogu:
    „Natomiast wnuk ( a moze prawnuk) w prostej linii od jednego z Rockefellerow jest od lat leczony (bo to leczenie wymaga lat) w przychodni gdzie pracuje moja synowa. Ojciec Rock. jest wielce kulturalnym, skromnym czlowiekiem, natomiast gorzej jest kiedy syna przyprowadza slompa matka, co sie przyzenila.”

    Nie chciałem wierzyć własnym oczom, więc zapytałem…
    „Matka, co się przyżeniła” 😯
    Powinien był się chyba z własną siostrą ożenić, czy jak?

  367. „Nie ma zgody na zamazywanie żywej prawdy, że praojcem mego sprawiedliwego rodu antykalasantówipierdantów był żyjący siedem tysięcy lat temu kaktus Sławomirski – wołał na puszczy jedyny w promieniu tysiąca kilometrów kaktus antykalasantaipierdanta.

  368. Panie Jacku
    Po raz pierwszy, bo zawsze byłam przeciwna banowaniu kogokolwiek, błagam, niech pan „wymaże” Slawomirskiego, eksperta od „wielkiego zamazywania”.
    Jak długo i często można znosić czyjeś impertynencje okraszone pełnym hipokryzji nagłówkiem – szanowny panie/pani, bezzasadne pomówienia, oszczerstwa oraz – nie bójmy się tego słowa – po prostu aberracje psychiczne. Czy pana blog musi być azylem dla kandydatów do psychuszki?
    Nie przebije pan pod tym względem blogu prof. Hartmana, ale chyba nie warto się z nim ścigać w tej materii.
    Przepraszam , że tak ostro, ale …

  369. @mag i @Tobermory
    Ślompa (bo przez „ś”) to w poznańskiej gwarze brudna woda, a w śląskiej brudna, niechlujna kobieta.

  370. @Gospodarz
    Szkoda Pana słów. Sławomirski prostakiem być nie przestanie. Ignorować, nie banować. Bez „ożywczych” odpowiedzi może uschnie.

  371. @anumlik
    … czyli flejtuch lub ździra?

  372. anumlik
    5 marca o godz. 22:59

    Chyba trochę nie rozumiesz małp i papug owładniętych fiksideą. Popieram mag w całości od Słupska do paznokci. Jeśli ktoś wchodzi nie po to, by rozmawiać, lecz – by wyłącznie głosić, jak Sławomirski, sprężarka i dezerter, to po co taki? Dawno temu zacząłem nie otwierać drzwi niepożądanym gościom. Tak mi się to spodobało, że teraz nikimu nie otwieram. A Ty dupkom, którym nawet na pustyni byś „dzień dobry” nie powiedział, otwierasz?

  373. @Tobermory
    Bardziej flejtuch, bo zdziry bywają czyste, a nawet wypielęgnowane.

  374. Tobermory
    Może w NY, tam gdzie mieszka Zyta, Polacy mówią akurat slangiem poznańsko-śląskim.
    Gdzież to nas nie ma. Mnie rozczula np. w Brukseli, gdy słyszę „zaśpiew” podlaski u niektórych już brukselczyków, gdy gadają po polsku.

  375. lonefather
    Jadnak senat przyklepał podpisanie ratyfikacji konwencji przeciw przemocy!
    No to pan prezydent ma ambaras.
    Nie obstawiam wyniku u bukmacherów, co by nie zapeszyć.

  376. Slawomirski (17:16)

    „Orteq : 1:59 ‚sila grawitacji przestaje dzialac po oderwaniu sie od Ziemi na bezpieczna odleglosc.’
    Slawomirski: ‚To zdanie nie jest prawdziwe.’ ”

    Dodaj ktore zdanie jest prawdziwe. I bedziemy kwita

  377. Sklaniam sie ku pogladowi Gospodarza z pod 22:27.

    Slawomirski out

  378. Kto to jest ten Slawo? Bom przepomnial

  379. @anumlik, @mag
    Najlepiej jednak by było, gdyby Zyta sama się wypowiedziała, czy uważa żonę Rockefellera za dziwkę, zdzirę czy tylko przyżenionego flejtucha.
    Z tej znajomości nie wydaje się być szczególnie dumna.

  380. Znowu w komentarzach widac skowyt ynteligentow. Domagaja sie wprowadzenia hitlerowsko-stalinowskiego rezimu. Wszyscy maja myslec w jednakowy sposob zgodnie w wytycznymi ynteligentow i oblakanej wladzy. A jak nie to cenzurowac, banowac, wyrzucac z blogu. I oczywsicie sa proby organizowania nagonki.
    Dziwne ze Kowalczyk odbiera instrukcje od od tej choloty ktora nie dorosla do cywilizacji XXI wieku.

    Prowadzenie blogu w Polityce zobowiazuje do obiektywizmu, demokracji i szacunku pogladow wszystkich komentujacych. A mamy tu proby narzucania swej prymitywnej wizji i zacofania intelektualgo przez ynteligentna cholote.

    To jest wlasnie ta polskosc wymyslona i zdefiniwane przez oszolomstwo ktore dominuje polska polityke i zycie spoleczne ostanich 25 lat i ich ynteligentnych wasali.

    Zaden z ynteligentnego motlochu nie potrafil skomentowac axiom1
    5 marca o godz. 19:32
    Zrozumiale, bo to glupie bydlo, nawet nie rozgarniete i jednoczesnie smie narzucac swe ‚zasady’.
    W miedzyczasie partyjny kartel kradnie, kk kradnie, dlug publiczny rosnie, dlug handlowy rosnie, bezrobocie rosnie,….. a motloch ynteligentnych wasali nawet nie rozumie,….. To jest wlasnie ich Polskosc ? I z duzej litery.

  381. Po krotkiej przerwie dla zaczerpniecia glebszego oddechu odezwali sie @prawie wszyscy i dobrze, bo czulam sie troche osmotniona na blogu.
    @Tanaka, jak zwykle perfekcyjnie, rozwinales mysl „edukacja i wychowanie, glupcze”. Podziekowania,
    @mag, kiedys zadalam retoryczne pytanie „kto ten bajzel posprzata” i czytam teraz o odpowiedzialnosci mlodego pokolenia za bledy rodzicow. Zorz, rowiesnik mojego dzecka mial w 1998r 12 lat i nie byl to dobry okres na politykowanie, z tego co pamietam najwzniejsza sprawa jawilo sie postrzeganie swojego wizerunku w oczach rowiesnikow. Polaczone z krytyczna ocena wlasnego wygladu: „mam nos za duzy i uszy za male”. A co robili w tym czasie rodzice?, ano upajali sie wolnoscia, tracili prace, zaciagali niebotyczne dlugi na interes we wlasnych rekach, odwolywali sie do wartosci ogolnie sprawdzonych jak nienawisc do bylego systemu, wiary w boga; smakowali demokracji i zasilkow dla bezrobotnych. @mag, to wlasnie dorosle pokolenie przegapilo szanse, dlatego prosze: nie umywaj rak i nie pisz ze sprawy dzialy sie poza udzialem tych ktorzy „w swoim czasie ruszli tylkiem”.
    @Tobermory, to nie jest najlepszy sposob zeby zwrocic na siebie uwage kobiety, Zyta2003 opisuje wiele ciekawych spostrzezen, jak np. o godz.16:10
    @Zorz, z uwagi na pozna pore, dyskusje z panem przekladam na jutrzejszy wieczor

  382. Data!, przelomowa 1989rok!

  383. Prosba,
    chcialabym obejzec „Ide” w polskim originale, czy jest moze komus znana Polska wideoteka online, gdzie mozna zaplacic przez pay-pal? Probowalam znalezc, googel wysypuje mase linkow, ale jakos podejrzanie (nielegalnie) mi to wyglada.
    Jezeli mozliwe, bardzo prosze o linka.

  384. żabka konająca
    Problemy mają raczej ci urodzeni później, a zwłaszcza po 1989. To z nich głownie rekrutują się dzisiejsi migranci. Wiadomo, że nie jadą „za chlebem” przysłowiowym, tylko po to, żeby szybciej i łatwiej stanąć na nogi. Ale taką możliwość zawdzięczają swoim rodzicom i dziadkom, którym kiedyś chciało się ruszyć tyłki. Dlatego dziś należymy do UE, strefy Schengen, dzięki czemu oni nawet bez paszportu, na dowód osobisty, jeżdżą po całej Europie. Pracują legalnie i mieszkają gdzie chcą.
    Każde pokolenie popełnia błędy, nawet jeśli działa w najlepszej wierze.
    Transformacja ustrojowa i gospodarcza była trudną i złożoną operacją. Nie mieliśmy gotowych wzorów, to był wielki eksperyment na żywym ciele, który w zasadzie się powiódł.
    Twoje pretensje do mnie uważam za nieuzasadnione. Każde pokolenie jest obciążone takimi czy innymi błędami poprzedników, ale to kolejne także a nawet przede wszystkim odpowiada za przyszłość!
    Przychodzi mi na myśl autobiograficzna książka Karola Modzelewskiego, jednej z ikon opozycji, „Zajeździmy kobyłę historii” (nagroda Nike 2014!), w której dzieli się swoimi rozczarowaniami (nazywam je w skrócie „nie tak miało być”). Powiada coś w tym stylu – ja się już nawalczyłem. Wyszło jak wyszło, bo nie wszystko da się przewidzieć, zawodzą ludzie itd. itp. Teraz wy, młodzi weźcie się do roboty i zmieniajcie to, co się wam nie podoba.
    Byłoby fajnie, żeby „chciało się chcieć” tym młodym. Łatwiej wyjechać do Anglii, by sobie poprawić, niż starać się tutaj coś zmienić.
    I o tym był mój post, za który mnie krytykujesz, że niby „umywam ręce”.
    Nie chcę być złośliwa, ale czy ty nie „umyłaś rąk”, wyjeżdżając z kraju? Nie znam motywów, jakie tobą kierowały i nie mnie cię osądzać, ale radziłabym ci, byś była ostrożniejsza w wydawaniu opinii na czyjś temat.

  385. @advocatus diaboli

    http://vod.pl/filmy/ida/npbw9#0

    Sprawdzone osobiście.

  386. @Slawo …. = ZNIK

    Znaczy sie, sam znikaj, nim zostaniesz „znikniety”

    Gwoli sprawiedliwosci wyjasnie. Przekroczyles wszelkie granice tolerancji. Glupote”naturalna”, jestem w stanie tolerowac, ale glupoty strukturalnej juz NIE!

    Panie Jacku

    Podpisuje sie niniejszym, pod wnioskiem @mag, o „znikniecie”, czyli zbanowanie @Slawomirski.

    Ze smutkiem to robie, choc sam, pare tygodni temu identyczny wnosek skladalem. Wydaje sie, ze „darowanie win”, wywarlo skutek odwrotny do zamierzonego i rzeczony @Slawomirski, zamiast zrewidowac swoja postawe wyrazana postami, wylacznie ja „zaostrrzyl”…

  387. Chciałbym się włączyć do dyskusji na temat Sławomirskiego. Wszystkie ataki na niego są spowodowane niewłaściwym zachowaniem wobec niego blogowiczów, a ostatnio nawet przez gospodarza!!!

    ***@Jacek Kowalczyk
    5 marca o godz. 22:27
    @ Sławomirski
    A pan jest prostakiem.***

    Dlaczego nie robicie tak jak trzeba? Napotykając ów nick użyć bez zwłoki i żalu kółka na myszce i przewijać!!!
    Dawno temu przestałem czytać jego narzekań na trójcę łajdaków, o hodowli kaktusów sam nie mam pojęcia, więc po co marnować czas.
    Choć – on the other hand – jak mawiał Tewje-mleczarz, dobrze, że niektórzy czytają genialne wypociny „Sława”, a ja w ich postach dowiaduję się o perełkach intelektu Sławomirskiego. Stąd wiem, ze uczciwie chodził na lekcje fizyki, gdyż słusznie zauważył typowy błąd w tekście Orteq’a.

    ***Orteq
    6 marca o godz. 0:54
    “Orteq : 1:59 ‘sila grawitacji przestaje dzialac po oderwaniu sie od Ziemi na bezpieczna odleglosc.’
    Slawomirski: ‘To zdanie nie jest prawdziwe.’ „***

    Sadzę, że niepotrzebny jest komentarz, bo Orteq pewnie już zapytał Google’a o prawo grawitacji. Ze wzoru wynika, że nikt jeszcze nie był w stanie oddalić się na „bezpieczną” odległość – czyli do nieskończoności. Nie mamy takich rakiet!

    W zasadzie już nie mam ochoty komentować aktualnego wpisu, bo tyle jest nowych spraw, które są bulwersujące, ale zaintrygowała mnie dyskusja językowa o „slompie”. Tez nie znałem tego określenia, ale rozjaśnił to pojęcie w mej starej, śląskiej głowie, wrocławski @anumlik i nie mogłem się powstrzymać od wtrącenia swoich kilku groszy:

    ***anumlik
    5 marca o godz. 22:56
    @mag i @Tobermory
    Ślompa (bo przez “ś”) to w poznańskiej gwarze brudna woda, a w śląskiej brudna, niechlujna kobieta.***

    Rozumiem „proweniencję” tego wyrazu! Jest to wynik 700-letniej przemożnej germanizacji Śląska (Poznańskiego może mniej?), bo w Niemczech kobietę o wspomnianych walorach estetycznych (flejtuch!) nazywa się „Schlampe”. Nawet ten „flejtuch” pachnie niemieckim!
    Od wyrazu Schlampe jest mnóstwo wyrazów pochodnych, m.in. jednym z nich jest „Schlamperei”, co odpowiada dokładnie znanemu powiedzonku „Polnische Wirtschaft”.

  388. @@ mag, pombocek, Jacek Kowalczyk
    Wyznawca kaktusa jest religiantem. Mało tego, jest papieżem. Własnego kościoła. Tek kościół ma hierarchę, sacrum i rytuały. Sacrum to uświęcone sokiem z kaktusa obelgi i brednie, rytuały to kopia katolicyzmu: zamiast „niech będzie pochwalony” jest „szanowna pani mag”. Do rytuałów należy też automatyzm głoszenia obelg. U katolików nazywa się to „przekażcie sobie znak pokoju”. Tylko po to, by po wyjściu z katedry opluć.
    Papieże i religianci wszystkich kościołów mają tak samo: czynem demonstrują przeciwność tego co głoszą. Wyznawca kaktusa obelżywego robi to samo: obiecuje a robi odwrotnie. Co do mnie, obiecał, że nie będzie się do mnie więcej odzywał. Co skutkowało tym, że po pół godzinie złamał obietnicę i łamie ją nieustannie dalej.
    Ten blogowy śmieć jest produktem jak reszta religiantów: nie podobają mu się inne religie, ale podoba własna. Ma w sobie ciężkie skrzywienie osobowościowe, które kompulsywnie demonstruje na blogu. Rzuca własne bebechy w celach demonstracyjnych i seksualnych. Napawa się tym,daje mu to silną satysfakcję zmysłową i koi niezintegrowaną tożsamość. Identycznie ma kler religiancki, z katolickim na czele.
    Nie bierze udziału w dyskusji, nie ma nic wartościowego do powiedzenia, wygłasza kazania, wygluca z siebie potępienia i wściekle wylewa własną kwasową treść mózgową.
    Pozostaje w kontakcie z własnym skrzywieniem, przez co blokuje sobie kontakt z rzeczywistością.
    Religianci tak mają i tego się nie zmieni. Jak powiedział ks. Lemański – tacy muszą wymrzeć.
    Możliwe, że należy im to zarówno ułatwić, jak i uprzyjemnić, wywalając z bloga. Dozna głęboko zmysłowej przyjemności, jako święty męczennik własnego religianctwa. Biografie świętych demonstrują cenność pożytków martyrologicznych.
    Taką przyjemność można mu zafundować. Ponieważ religiant kaktusowy spodziewa się, marzy o tym, by jego kościół został uznany przez autorytet zewnętrzny. Na tym polega paradoks religianta: ma własne święte skrzywienie, które go spala. Ale łka, by ktoś ważny je docenił i dał mu za to dyplom martyrologiczny.
    Dlatego tu włazi.

  389. żabka konająca
    6 marca o godz. 7:41
    „Zorz, rowiesnik mojego dzecka mial w 1998r 12 lat i nie byl to dobry okres na politykowanie, z tego co pamietam najwzniejsza sprawa jawilo sie postrzeganie swojego wizerunku w oczach rowiesnikow.”

    Żabencja, ale ja w 1998 roku miałem 21 lat, a nie 12, a więc różnica jest zasadnicza, bo ja pamiętam i uczestniczyłem w pochodach majowych, a 12-to latek wątpię.

  390. mag
    6 marca o godz. 0:08

    Przyklepal i jest ambaras, zgadzam sie calkowicie.

    Do bukmachera nie bede lecial, ale spodziewam sie jednej z dwuch mozliwosci. Obie beda wynikiem politycznych kalkulacji.

    Jesli PO i sztab Komorowskiego uznaja, ze wiecej glosow wygraja na ratyfikacji, to Prezydent podpisze, w ustawowym okresie 21 dni.

    Jesli przestrasza sie piekla, jakie moga rozpetac tu na ziemi, polscy biskupi i strat w glosach wyborczych, to nie podpisze.

    Jest jeszcze mozliwosc posrednia, rowniez zwiazana z kalkulacjami wyborczymi, a polegajaca na skierowaniu do Trybunalu Konstytucyjnego, ktory moze polozyc ustawe na sam spod kupki „spraw do zalatwienia” i przewlec do „po wyborach parlamentarnych” i wytworzyc sytuacje uludy i nadzieji na okres wyborczy, a potem ja odrzucic.

  391. „Jesli przestrasza sie piekla, jakie moga rozpetac tu na ziemi, polscy biskupi (…)”
    Qrwa mać!, że też nie ma takiej siły w kraju! co to napiętnuje tych pieprzonych katabasów!

  392. @Antonius
    O ile termin „Schlampe” odnosił się dawniej bardziej do powierzchowności kobiety (niechlujna, niedbała) to w ostatnich czasach środek ciężkości przesunął się w stronę obyczajowości (rozpustna, rozwiązła) i w języku dzisiejszej młodzieży stosowany jest wobec powierzchownie bardzo zadbanych panienek, im bardziej umalowanych i wyzywająco ubranych, tym bardziej Schlampen 😉
    Mnie zainteresowało, w jakim znaczeniu użyła tego terminu @zyta2003, ale widzę, że się zawstydziła publicznego chlapania jęzorem o pacjentach swojej synowej (jak się dowie, co teściowa robi z jej opowieściami z pracy, to przestanie opowiadać co pikantniejsze szczegóły) i woli milczeniem zbyć niemiły temat, a tymczasem opowiedzieć inne prywatne story z cudzego podwórka (16:10).
    Bo obgadywać wyraźnie uwielbia.

  393. Antonius
    Wielce dobroduszne i rozważne są twoje słowa niejako w obronie @Sławomirskiego i propozycja dla wszystkich – przewijać.
    Ale krew nie woda, emocje nie rozum. Choćby mimo woli oko zawiesisz na jakimś poście Sławo i normalnie szlag cię trafia. Na takiego osobnika nie ma rady – ani żarty dobrotliwe ani obcesowe słowa na niego nie działają.
    Nie rozumiem, dlaczego Sławo, wykorzystując swoje niby „wariackie papiery” (ech, dajcie spokój temu porąbanemu bidakowi) ma mieć akurat tutaj wolną trybunę dla głoszenia swoich bredni.
    Dawno mu proponowałam, żeby założył swój blog i tam się wyżywał jako pogromca nieistniejącej już komuny, wielki sędzia i nauczyciel . On doskonale wie, że pisałby sobie a muzom. Na takim portalu ma publiczność zapewnioną. Został zresztą pogoniony z innych blogów. Tylko red. Kowalczyk ma jeszcze nad nim litość. No i ty. Mnie już przeszło, choć dość długo Sławo broniłam, używając podobnych jak ty argumentów.

  394. Żorż Ponimirski
    Tych ileś latek różnicy w przełomowych dla Polski czasach robi zasadniczą różnicę. Ty dobrze pamiętasz schyłkowy PRL, dlatego wiesz i rozumiesz to wszystko, czego nie „czują” młodsi, a już na pewno ci urodzeni po 1989.
    Stara prawda wiecznie żywa – punkt widzenia, zależy od puntu siedzenia.
    Jak w tym dowcipie o tatusiu i córeczce. Usłyszała od niego, że kiedyś w sklepie można było kupić tylko ocet. To trzeba było iść do innego sklepu – odpaliła.

  395. Mag, oj stało się z babcią w kolejkach, a w rękach dzierżyło się kartki. 😉

  396. Żorż Ponimirski
    Raz w życiu zasłabłam. A było to w kolejce (społecznej, z listą imienną, na której trzeba było się „odfajkować” co jakiś czas) do sklepu AGD na Mazowieckiej, gdzie można było cuś nabyć w ramach kredytu dla młodych małżeństw.

  397. Kolejki wszelakie „za czyms” skrzetnie oomijalem… Z jednym wyjatkiem, kolejek po bilety np na JazzJamboree…

    Z powodu tego mojego nastawienia do dzis jestem w posiadaniu paru kompletnych kartek na mieso i jednej na buty. A „alkocholocukrowych” to nie mam ani jednej, znaczy sie wszystkie wykupilem… i z pozytkiem spozytkowalem.

  398. Spadam do domu, ale zostawiam Was z nie byle jakim albumem. 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=MjI7gf-o_vg

  399. Jacek Kowalczyk
    5 marca o godz. 22:27

    Szanowni Panie redaktorze

    Panski blog jest potrzebny jako odtrutka na religijna indoktrynacje Polakow. Mieszkam osiem stref czasowych za zachod od pana. Pomimo dzielacego nas dystansu czuje potrzebe libertynskiego Polaka dla ktorego nie ma autorytetow religijnych czy spolecznych. Dlatego stawiam niewygodne dla was pytania ktore czesto sa i dla mnie niewygodne bo odkrywaja zaleznosc od innych i brak nieposkromionej wolnosci. Pragne panu pogratulowac odwagi prowadzenia ateistycznego blogu w kraju ludzi zastraszonych totalitarnym katolickim wychowaniem. Bycie ateista w obecnej Polsce jest zachowaniem godnym wyroznienia. Dlatego jeszcze raz skladam panu gratulacje i zycze powodzenia w tej nielatwej a spolecznie slusznej misji.

    Slawomirski

  400. @Zorz Ponimirski 5marca 15:57
    „Wolność dostali prości ludzie, których dziadowie mieli odbite piętno feudalnej zależności, mentalność chłopa, który nie jest gotowy na wolność, na demokracje. Nie jest gotowy na odnalezienie się w roli obywatela. Nie jest gotowy na funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, stąd ją wulgaryzuje i brutalizuje. Dlatego właśnie profanum vulgus, czyli ten niewtajemniczony tłum, którym łatwo kierować, a nawet więcej- manipulować, nie powinien mieć dostępu do przestrzeni publicznej w tak szerokim wymiarze.”
    Dorzucam do twojego wpisu szerszy strumien swiadomosci:
    „Przede wszystkim nie da się dosięgnąć czegoś, co nie istnieje. Ludzie tworzą marzenia, które przekraczają możliwości czasu, w którym przyszło im żyć. Dzięki temu idziemy naprzód. Ale nie da się dosięgnąć ręką nieba, to jest stworzyć bardziej sprawiedliwego społeczeństwa za życia jednego pokolenia. Moje chciało zmieniać stosunki produkcji, własności i sądziło, że w ten sposób zmienia też ludzi. Okazuje się, że łatwiej zmienić realia materialne niż kulturę społeczeństwa” – fragment wywiadu z Jose Mujica drukownego w Polityce.
    I strumien swiadomosci z mojej strony: w okresie PRL zyla i funkcjonowala tzw. inteligencja pracujca, jej zaslug dla nauki, kultury i ogolnie pojetego rozwoju kraju nie mozesz zanegowac. I teraz ja, z pochodzenia napietnowana feudalna zaleznoscia, zastanawiam sie gdzie ona byla (ta inteligencja)w momencie przemian dziejowych i dlaczego nie oparla sie urokowi niedouczonego i wulgarnego elektryka z matka boska jako orderem? Jesli to byl wzor prawdziwego Polaka, (podobnym wzorem jest urzedujacy Prezydent) to czego ty oczekujesz od pospolstwa ktorym gardzisz?
    Date poprawilam, miales jedynie 12 lat.

  401. @ Sławomirski
    Jakoś trudno mi uwierzyć w pański szacunek wobec mnie i te gratulacje. Tanie to i nieprzekonujące.

  402. @mag, oto zestawienie dwoch twoich wpisow:
    „Problemy mają raczej ci urodzeni później, a zwłaszcza po 1989. To z nich głownie rekrutują się dzisiejsi migranci. Wiadomo, że nie jadą “za chlebem” przysłowiowym, tylko po to, żeby szybciej i łatwiej stanąć na nogi. Ale taką możliwość zawdzięczają swoim rodzicom i dziadkom, którym kiedyś chciało się ruszyć tyłki. Dlatego dziś należymy do UE, strefy Schengen, dzięki czemu oni nawet bez paszportu, na dowód osobisty, jeżdżą po całej Europie. Pracują legalnie i mieszkają gdzie chcą.”

    „Najprościej wyjechać np. do Anglii i pracować tam legalnie, urządzać się nawet na stale, dzięki temu, co wywalczyli rodzice (choćby wejście do UE), zamiast zmieniać swój kraj. Po cholerę się męczyć dla “przyszłych pokoleń”?

    Czy znajdujesz tu kosekwencje w swoich opiniach?
    Czy jestes pewna ze mlodzi Polacy wyjezdzaja z kraju dla kaprysu?
    Ps. nie jestes zosliwa, po prostu nie czytasz dokladnie, o przyczynach mojej emigracji pisalam do Neli, calkiem niedawno.

  403. Co do uwag żabki konającej o roli inteligencji pracującej (sorry za rym przypadkowy) w PRL pełna zgoda. I że ta rola się skończyła – też prawda.
    Ale czy przed nami tylko barbaria, nie ośmieliłabym się wyrokować.
    Bez „strumienia świadomości” przynależnej dość egzaltowanej żabce, po prostemu, wyrażę opinię, że ufam moim dzieciom i wnukom, tak jak mnie ufali rodzice i dziadkowie. I prawdopodobnie nie inaczej myślą inni spadkobiercy dobrych tradycji. Niekoniecznie stricte inteligenckich, ale rzemieślniczych lub rolniczych.
    Chwilami mam wrażenie, że żabka konająca jakby nie kuma (co przeczy żabkości jako takiej).
    Mam nadzieję żabko, że się na mnie nie obrazisz. Takie już mam idiotyczne poczucie humoru.

  404. @Drogie kolezanki i koledzy! Nielubiani przez Was blogowicze spelniaja pozyteczna role, jako obiekty do wyladowania agresji. To jest zdrowe i dlatego radze nie pozbywac sie ich tak latwo, tym bardziej ze nie wiadomo kiedy, ktos z zalogi moze popasc w nielaske ogolu i inni zazadaja jego zbanowania.

  405. J.Kowalczyk 18:49
    Podejrzewam, że groźba banicji wywołała u pana S. przerażenie.
    A taki przerażony osobnik natychmiast staje się „brown noser”.
    A kto to jest „brown noser” ?
    Myślę, że p. Sławomirski zna definicje i przepis stosowania.

    Przy okazji panie Kowalczyk, co się panu nie spodobało w moim malutkim wpisiku, hmm ..? Naughty, Naughty.

  406. @żabka konająca

    „W okresie PRL zyla i funkcjonowala tzw. inteligencja pracujca, jej zaslug dla nauki, kultury i ogolnie pojetego rozwoju kraju nie mozesz zanegowac. ”

    Nie musi to jednak mieć przełożenia na odwagę w podjęciu twardego sprzeciwu oraz aktywnej inspiracji większych grup społecznych wobec danego systemu politycznego. Okazało się, że ten „głupi elektryk” miał większe jaja w tym zakresie niż typowy polski inteligent, który niby narzekał po cichu na komunę, ale siedział cicho w norze i był tylko mocny w gębie podczas pijackich, rodzinnych nasiadówek z okazji różnego rodzaju świąt.
    Ja bardzo nisko oceniam tzw. inteligencję za tzw. komuny w Polsce. Poza nielicznymi wyjątkami z świata sztuki czy nauki, właściwie cała reszta była bezużyteczna i jej klasa społeczna była umownym tworem dla potrzeb oraz legitymizacji pezetperowskiej beznadziei.

  407. @Rafal Kochan, rzeczywiscie nie kumam jak to zgrabnie ujela @mag, twojej oceny zarowno dotyczacej inteligencji poskiej we wiadomym okresie jak i jaj wielkiego elektryka. Czy mozesz cos blizej o obecnej inteligencji napisac, szczegolnie o pewnym gatunku „inteligencji katolickiej”? Albo jakies porownanie w osiagnieciach, nawet w tak bliskiej ci kulturze?

  408. @mag, prosilam zebys czytala uwazniej. „Strumien swiadomosci” to okreslenie Zorza P, bardzo mi sie spodobalo, natomiast o realizacji ludzkich marzen tak „egzaltowanie ” mowil byly prezydent Urugwaju
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1576689,1,najskromniejszy-prezydent-swiata-ustapil-ze-stanowiska.read

  409. Rafał KOCHAN
    6 marca o godz. 20:04
    Ja bardzo nisko oceniam tzw. inteligencję za tzw. komuny w Polsce.
    …………………………………………………………………………………………
    Jaką ocenia pan za okres 1989-2014?

  410. Wpis
    @Antonius z 6 marca o godz. 10:25
    Slompa to chyba pochodna od „die Schlampe” , wydaje mi się ,że już dobrze spolszczona. Jest sporo słów używanych przez rodaków , których pochodzenie „pachnie” niemczyzną, klasyczny przykład to kartofel. Często czytam ,nawet w „Polityce”, że komuś coś sprawiło dużą „frajdę”.
    Pomysł z przewijaniem stosuję od dawna.

  411. @żabka konajaca…

    Wytłumaczę ci to na zasadzie porównania. W Rosji, obecnej Rosji, czyli po 1991 roku, kultura była i jest bardzo wysoko. Ale czy to oznacza, że inteligencja w Rosji, i w ogóle społeczeństwo, jest swiadome swojego zagrozenia? Czy sukcesy kultury rosyjskiej maja przełożenie na dojrzewanie społeczeństwa?
    Moim zdaniem jeśli w ogóle ma, to bardzo znikome. Dlaczego? Bo kultura, niestety, przynajmniej w naszym (słowiańskim) obszarze euroazjatyckim nigdy nie była (chyba), a na pewno nie jest obecnie kołem zamachowym ewolucji państwowej.

    @zezem..

    Też nie oceniam wysoko, tyle że po 1989 roku, w przeciwieństwie do tego, co było po II wojnie światowej, społeczeństwo polskie nie znajduje się w sytuacji ograniczonej suwerenności. Nawet, jeśli uznamy UE, USA i system bankowy, twory ekonomiczno-polityczne, które w białych rękawiczkach uzależniają wielu obywateli od mamony, to i tak ta subtelna forma uzależnienia jest nieco na innym poziomie postrzegania idei wolności i nie wzbudza poczucia zagrozenia jako takiej państwowości.

  412. żabka konająca
    6 marca o godz. 19:14
    Nielubiani przez Was blogowicze spelniaja pozyteczna role, jako obiekty do wyladowania agresji. To jest zdrowe i dlatego radze nie pozbywac sie ich tak latwo…
    …………………………………………………………………………….
    Panie Slawomirski, pan służy zdrowiu, czyli aż tak źle nie jest.

  413. Antonius (10:25)

    „Chciałbym się włączyć do dyskusji na temat Sławomirskiego… Orteq pewnie już zapytał Google’a o prawo grawitacji. Ze wzoru wynika, że nikt jeszcze nie był w stanie oddalić się na “bezpieczną” odległość – czyli do nieskończoności. Nie mamy takich rakiet!”

    Dyskusja byla o lunatycznym wykopie ksiezy na Ksiezyc. Do tej dyskusji w ogole nie wciagalem wujka gugla. Oparlem sie za to na Juliuszu Verne.

    Verne w swojej książce „Wokół Księżyca” opisywal ciążenie podczas podróży z Ziemi na Księżyc. Jego bohaterowie – a nie byli oni wcale zadnymi tam ksiezmi – w miarę oddalania się od Ziemi odczuwali coraz mniejszy ciężar, by w punkcie równowagi osiągnąć na godzinę stan nieważkości. Następnie, w miarę dalszego zbliżania się do Księżyca, zaczęli odczuwać rosnący ciężar skierowany ku jego tarczy. Ich pojazd poruszał się ruchem bezwładnym (bez napędu), zatem przez cały czas powinni znajdować się w stanie nieważkości.

    To o takim wykopie, w postaci osiagniecia stanu niewazkosci przez katabasow, myslalem. Chodzilo o dokonanie skutecznej lunatycznej ich deportacji. Zadnych wzorow nie stosowalem. Zawierzylem po prostu staremu Verne. Pewnie niezupelnie naukowo slusznie. Ot i cala sprawa. Funta niewazkosci nie warta

  414. Orteq
    6 marca o godz. 23:29

    Jeszcze zagladnij i zapoznaj sie z tym co pisza o „krzywej balistycznej”, i teraz wylunacenie katabasow nie bedzie problemem…

  415. @Orteg

    Ach, jeszcze drobiazg. Zapomnialem o kosztach … no coz, wydaje sie, ze w tym wypadku, niedosciglym wzorcem skutecznego i w dodatku oszczednego „wylunacania kleru”, byl i pozostal, wynalazek dr Guilloten…

  416. Nie nawoluje!
    Nie zachecam!
    Kpie!

    Na to rozwiazanie, jestesmy juz spoznieni o 221 lat…

  417. @lonefather (0:14)

    „niedosciglym wzorcem skutecznego i w dodatku oszczednego “wylunacania kleru”, byl i pozostal, wynalazek dr Guilloten… Nie nawoluje! Nie zachecam! Kpie! Na to rozwiazanie, jestesmy juz spoznieni o 221 lat…”

    Pierwszą osobą ściętą na gilotynie 25 kwietnia 1792 był rabuś, który grasował na traktach – Nicolas J. Pelletier. To mi 223 lata. A nie 223

    Tez nie nawoluje! Nie zachecam! Kpie!

    Obysmy na kpinach pozostali

  418. Ta gilotyna. Dwa lata w te czy w tamta. Wazne ze dzialala. I ze wazna role spelnila w historii cywilizowanego swiata.

    „Cywilizacja realizowana przez przetracenie karku ostrym narzedziem ustawionym pod odpowiednim katem”

    Noo

  419. Orteq
    7 marca o godz. 1:49

    Sie q-na czepiasz detali.
    Sie detalista o dwa lata przyczepil.

    Na efekty, patrz! Na efekty!

    Tyle lat minelo, a na zadnej panstwowej uroczystosci w Republice Francji, nie uswiadczysz faceta w sukience, jasli pominac afrykanska egzotyke. Calkowity i totalny rozdzial kosciola od panstwa. Co wlasnie wynalazkowi dr Guilloten Francja zawdziecza.

    Mozna smialo wysnuc wniosek, ze ostro odcieto kosciol od panstwa, w koncowce XVIIIw.

  420. @Orteq

    O drobiazgu zapomnialem. Kwitnie zarowno spolecznie, jak i gospodarczo Rapublika Francuska. I mysle, ze w duzej mierze swoje kwitniecie zawdziecza odcieciu…

  421. lonefather (6:07, :6:10)

    „Pierwszą osobą ściętą na gilotynie 25 kwietnia 1792 był rabuś, który grasował na traktach – Nicolas J. Pelletier. To mi daje 223 lata. A nie 221
    Tez nie nawoluje! Nie zachecam! Kpie!”

    Obysmy na kpinach pozostali. Bo to czysta kpina to o czym my rozwazamy

  422. Czy ????
    Naprawdę nie ma poza ŚLOMPĄ I SŁAWOMIRSKIM
    tematow do dyskusji ?
    Ja ślompy omijam
    Ze Sławomirskim zgadzać się nie muszę ale
    co MU przyznać należy to fakt że w porównaniu do
    niektórych” egzemplarzy” blogowej fauny to jednak
    nie jest szambonurkiem.
    Jednym słowem
    ROŚNIJ KRZEWINKO KTO WIE CZY NA CHWAŁĘ BOŻĄ
    – CZY NA KRZYŻ PAŃSKI
    ukłony

  423. Orteq
    7 marca o godz. 6:30

    OBYWATELE odglawiali watykanskich okupantow, nie wiedzac nawet, ze zmieniaja relacje miedzy panstwem, a kosciolem. Zabijali swoich bezposrednich ciemiezycieli…

    A jaki jest wspolczesny ekwiwalent, tego osiemnastowiecznego odglawiania? w/g Ciebie

  424. zeza podobno diobry okulista umie skorygowac…

  425. Ortequsiu – jak niektórzy fani @Orteqa pieszczotliwie piszą!

    Ja bardzo często piszę „wężykiem, wężykiem…”, licząc na to, ze inteligentni blogowicze natychmiast rozszyfrują leciutką kpinę. Głupi i tak nie zrozumie.
    Tak było też z moim „profesjonalnym” twierdzeniem o niemożliwości – na razie – uzyskania przez astronautów nieskończenie odległych obiektów kosmicznych. Również moje uzasadnienie – brak odpowiednich rakiet – nie jest takie miażdżące, bo jeszcze nie rozwiązano w pełni problemu hibernacji długo trwającej – np. na miliony lat.

  426. Do wszystkich mi współczujących z powodu matki. Wsadźcie se swoje współczucie w dupę.
    Mówiąc o matce, mówię o ciut większych problemach niż dotyczących tylko pojedyńczej małpy. Wczoraj odwiozłem ją do niepublicznego zakładu opieki długoterminowej. Dopiero na miejscu się dowiedziałem – po kilku wcześniejszych kontaktach z zakładem – że długoterminowość to pół roku. To jest komunikacja, co? Ale trudno, mam ciekawszy problem. Dziś dzwonię do pielęgniarki, żeby się dowiedzieć, jak matka przeżywa zmianę. Pielęgniarka powiada, że nie może udzielić odpowiedzi. Wyjaśniam, że wczoraj ustaliliśmy z paniami, z którymi załatwiałem papierowe sprawy (morze papieru i moich podpisów – trzy godziny wszystko trwało w dobie komputeryzacji), że mogę dzwonić po informacje, tyle że muszę podać ustalone hasło. Mówię to tej pielęgniarce. Odpowiada, że ją nie obchodzą żadne hasła, nie może udzielać informacji i tyle.
    – A jak się pana mama nazywa? – pyta.
    – A co to panią obchodzi. Ja też nie mogę udzielać informacji nieznajomym
    I pieprznąłem słuchawką. W każdym razie tak się kiedyś mówiło.

    Informowalem pół roku temu, że identycznie było ze szpitalem: telefonicznie nie udzielali informacji, kazali przyjść. Jak się stawiłem osobiście – udzielili, choć byłem takim samym anonimem jak przez telefon, bo nikt mnie nie legitymował. Przez cały czas pobytu mamy, która mnie nie poznawała i nie poznaje do dziś z racji demencji. Dziwię się, że ona też mnie nie legitymuje.
    Duży problem publiczny jest ten, że ludzie o mentalności zidiociałych kołtunów i pierdzistołków ustawiają asekuracyjne procedury wedle skrajnych wyjątków (że na przykład o stan zdrowia mojej matki może zapytać raz na tysiąc lat chytry spiskowiec don Pedro z krainy deszczowców), a nie wedle powszechnych, oczywistych potrzeb człowieka – i pacjenta, i członków jego rodziny.

    A kilka myślicielek ze skrzydełkami grymasiło tu na temat chamstwa, które im się kojarzy chyba wyłącznie z brzydkimi epitetami – tak w każdym razie to wyglądało.
    Tymczasem cała Polska wszechobecnym, codziennym, obrzydzającym i czasem dramatycznie utrudniającym życie chamstwem stoi w tysiącach postaci, które wszystkim, tylko nie „chamstwem” się, jego mać, nazywa. Polskie bezpaństwo to jedno wielkie chamstwo, tumiwisizm i prostactwo.

  427. Pon Bóczku! (Sorry, ja tak po śląsku o tej mitycznej postaci)

    CZYŻBYŚ PRZEOCZYŁ, JAK OKREŚLALI DUMNE POLSKIE PAŃSTWO WYBITNI POLITYCY – NIM RZĄDZĄCY???

    MIRO D. POWIEDZIAŁ TYLKO, ŻE TO „DZIKI KRAJ” I JA JESTEM TEGO SAMEGO ZDANIA.
    BLIŻSI W „ELYCIE” RADZĄCEJ COŚ MÓWILI O „KAMIENI KUPA” – NIE PAMIĘTAM POCZĄTKU CYTATU – BRZYDKI!

    PS
    Capslock przypadkowy

  428. Pombocek
    „Myślicielka ze skrzydełkami” to jest janioł, np. ten co cię zwymyślał kulturalnie (znaczy się nie po chamsku) od emerytów esbeckich?
    Ludziom się wydaje w tym naszym Polandkołtunowie, przeważnie katolickim, że jak ktoś rzuca tzw. mięsem, to wielki z niego cham. Jakimż chamem, w takim razie, godnym pogardy był np. prof. Religa, który „kurwował” non stop (genialnie zagrał go Tomasz Kogut w „Bogach”), albo prof. Stefan Żółkiewski, wykładowca na polonistyce UW i mój onegdaj szef w Instytucie Badań Literackich PAN, słynący z barwnego i dosadnego języka.
    Prawdziwym chamstwem jest arogancja, wredność i pospolita głupota ubrana w „staranny” język. Czyli to, o czym we wzburzeniu piszesz.
    Ale, przy okazji, przesadzasz, co tłumaczę twoimi złymi doświadczeniami z mamą. Mogę ci przytoczyć dziesiątki przykładów przyzwoitego i – co ważne – kompetentnego traktowania ludzi przez urzędników czy lekarzy na podstawie nie tylko moich doświadczeń.
    Myślisz, że tylko Polska ma patent na durni, chamów i niezguły?
    Masz pojecie, jak wkurzająca jest megabiurokracja i bezduszność w załatwianiu tzw. ludzkich spraw (poczynając od naprawy samochodu, na operacjach bankowych i publicznej opiece zdrowotnej kończąc) np. we Włoszech czy w Belgii? Znam to z autopsji, bo żyją tam boi bliscy. Byłam i jestem zdumiona.

  429. @Tabermory, dlaczego chcesz mnie obrazic wyzywajac od przekupy i piszac w czasie przeszlym o mnie na tym blogu? Nie obrazam nikogo slownictwem i lekcewazeniem, a naogol jedynie opisuje, co jak widac czytujesz. Kiedy uwazam, ze ktos konfabuluje albo sie idiotycznie chwali, to mnie po prostu smieszy i „ide dalej”. Dlaczego ja wywoluje u kilku bestie. Mam swoja teorie na ten temat. Zycze wiecej pogody ducha.
    Kiedys pisywalam na kobiecym blogu ( teraz juz nie pisze, ale nie z powodow niesnasek- ale dla mnie formula sie wyczerpala) i opisalam tam wtedy zaproszenie ( wspomniane i tutaj) na kolacje mojej corki przez zone noblisty i spotkanie z nim, bezposrednio po wydarzeniu. Opis byl pelen entuzjazmu o obszerny i dowcipny i zalaczonym linkiem w jakiej odbywalo sie to swiatowej slawy restauracji., bo to dzialo sie w lacznie z No i kobitki bardzo sympatycznie i nawet licznie komentowaly, tez tak; „to tylko mozliwe w…. ”
    @mag „slompe” wzielam z archaicznego slownictwa mojej babki (u nas znaczy fladra). Dbam o to, zeby takie jej slowka jak „katana’ „nie zen sie” ( halasowac), „sztrykowac” i inne zostaly jak najdluzej w mojej rodzinie, bo z przepisow kulinarnych mamy jeno babcina szarlotke.

  430. Kiedy przyjechalam do Ameryki nigdzie tu nie slyszalam o chorobach watroby, na ktora w Polsce powszechnie narzekano. Pamietam nawet takie brazowe, ziolowe pastylki, ktorymi sie powszechnie raczono. Najpierw se myslalam, ze to moze z tlustego jedzenia, ale teraz juz wiem – to sie zolc w rodakach przelewala. Przepraszam tych, zapewne wiekszosc, ktorym zolc sie nie ulewa.

  431. zyta2003
    Nie wiem, co odbiło @Tobermory i nie bardzo rozumiem jego na ciebie napaść ( zawsze wydawał mi się rozsądnym facetem).
    Cóż ci mam rzec: take it easy i keep smiling.
    Ja wprost uwielbiam językową „starzyznę”, używam jej nieraz „dla jaj” i pielęgnuję, podobnie jak regionalizmy, ale też współczesnego argotu i kolokwializmów nie odrzucam , bo od tego jest język, „wiecznie żywy”.
    Zamiast w złości powiedzieć coś nieprzyjemnego mojemu mężczyźnie, mówię, że jest nikczemnikiem albo że mu urządzę karczemną awanturę, jeśli coś tam coś tam. No i zaczynamy się śmiać.

  432. mag

    Tobermory sie do magla „przyczepil”, a nie na jego autorke naskoczyl …

    Specjalnie dla Ciebie w gore przewnalem i przeczytalem i klne sie, ze jest tak jak napisalem. Tobermory wyrazil zaskoczenie i nic wiecej. Czytanie ze zrozumieniam, pozwala unikac bledow.

  433. Bo mozna opowiedziec anegdote i to jest OK, ale tez mozna „skopac” i z anegdoty robi sie plotkarski magiel.

  434. lonefather
    Chyba jednak Tobermory jakoś niezręcznie o tym „maglu” napisał, bo wydaje mi się, że jestem chyba dość bystra, a jednak nie całkiem załapałam.
    Proponuję stronom rozejm:
    „Zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda”.

  435. mag
    7 marca o godz. 13:13

    Mag nieopisana, pogodna nawet kiedy wku.wiona, życzliwa i spolegliwa, chyba się napiłaś, bo chrzanisz jak napita.

    “Myślicielka ze skrzydełkami”. Nie, mag – „myślicielki ze skrzydełkami”, czyli, przepraszam za męskie słowo, baby. Udające wykąpane we wrzątku, wygotowane, wyparzone, bez jednej choćby ziemskiej bakterii aniołki – sterylne Dulskie, faryzejki, pindy. Zaczadzone chłopy – kaktusowiec, sprężynowiec, dezerterowiec – to zjawiska tak jednorodne i monotonne, że kompletnie nieciekawe. One pindy – też nieciekawe, ale dla chłopa jednak pindy, więc nawet głupotą przyciągają, zwlaszcza smutnych emerytów.

    „chamstwem jest arogancja, wredność i pospolita głupota ubrana w “staranny” język. Czyli to, o czym we wzburzeniu piszesz”.
    Tu się świetnie rozumiemy. Ale zaraz dajesz „ale”.

    „Ale, przy okazji, przesadzasz, co tłumaczę twoimi złymi doświadczeniami z mamą. Mogę ci przytoczyć dziesiątki przykładów przyzwoitego i – co ważne – kompetentnego traktowania ludzi”.

    I tu pomyślałem, że żeś chlapła. Tłumaczę jak kro na ro, że nie matką się zajmuję, lecz większymi problemami – doświadczenie z matką jest tylko uruchamiającym bodźcem, a nie żałosnym biadoleniem znękanego dziecka. W 25-letnim okresie transformacji stosunki między ludźmi furt się pogarszały i pogarszają, człowiek człowiekowi – człowiekiem, czyli bydlęciem, i to jest , kuna, nieoczekiwany skutek transformacji, a nie tam. A Ty powiadasz, że możesz mi przytoczyć dziesiątki przykładów. No jo, ja się dziś dopiero urodziłem i nic nie mogę przytoczyć. Daj se siana, mag kochana – kiedy mówię o paskudztwach, to skupiam się na paskudztwach, a nie na sprawiedliwym bilansie paskudztw i ładności, co jest zupełnie innym tematem. Może zapomnialaś, że basowałem Ci, kiedy była mowa o widocznych gołym okiem dobroczynnych (materialnych) efektach transformacji. Niestety, kultura drepcze za tymi efektami dziarskim krokiem dwustuletniej czerepachy.

  436. @lonefather
    Dzięki.
    Nie pierwszy raz spotykam się z niezrozumieniem intencji (mag +Szwecja) a osobiste odbieranie aluzji to już chyba polska specjalność.
    Jak mam zręczniej pisać o „maglu”, skoro delikatne napomknienia o braku kultury (tak, Zyto, tylko stare przekupy rozpuszczają ozory nazywając matki pacjentów „przyżenionymi ślompami”) nie docierają do adresatki.
    Czym skorupka za młodu nasiąkła… 🙄
    Wyraźnie nie lubisz i nie cenisz pani Rockefellerowej, mimo że jej zapewne nie znasz osobiście, tylko roznosisz po sieci opinie twojej synowej. Czy może przyjmujesz ją w tej przychodni osobiście?
    Ponadto musisz mieć do niej jakiś żal o to „przyżenienie”.
    Rozumiałem żal potomków pana Johnsona do przyżenionej Barbary Piaseckiej, ale o co ty masz pretensje?…
    Pewne zasady tzw. kindersztuby otrzymuje się w odpowiednim wieku, ale i później można je sobie przyswoić.
    Najlepiej według zasady:
    Is it true?
    Is it nice?
    Is it necessary?

  437. @zyta2003
    Ja po prostu miałem nadzieję, że uda mi się zasugerować ci niestosowność niektórych sformułowań i opinii, ale skoro i mag nie dostrzega problemu, to plotkujcie sobie dalej 😉

  438. No to ja już wchodzę pod stół ze wstydu.
    Z jednej strony mi pombocek przywala, z drugiej Tobermory, a i lonefather przyszpila.
    Hau, hau! Miau, miau! – odszczekuję i odmiałkuję.
    Jeszcze tylko się „pobożę” (tak lecialo u Konwickiego?) i splunę za siebie przez lewe ramię.
    Co złego, to nie ja! A ploty za płoty! Zawsze miałam je gdzieś.

  439. bo wydaje mi się, że jestem chyba dość bystra, a jednak nie całkiem załapałam.
    ……………………………………………………………………………..
    Kiedyś było „60 minut na godzinę”. Stąd cytat:”Ale kino!”

  440. mag
    7 marca o godz. 17:03

    Wyłaź spod stołu, mag. Ja tylko okrężną drogą mówiłem o kochaniu Ciebie. A skoro żartem wspomniałaś cudowne polsko-faryzejskie „Co złego, to nie ja”, to i ja wspomnę, jak pochlałem, kiedy chlałem.

    CO ZŁEGO – TO JA

    – Przeprowadzam się na drugi koniec miasta – mówi Braszkowa.
    – Bądź ostrożna – mówię. – Przed moim rowerem przeprowadzał się na drugą stronę ulicy czarny kot – wpadł pod samochód.
    – Jak przed twoim, to wcale mu się nie dziwię.
    – Ucieka do katolickiej spółdzielni mieszkaniowej – mówi Maciej. – Nie rób mi świństwa, niewiasto, splajtuję bez ciebie.
    – Jest – mówię – taka spółdzielnia?!
    – Szykuje się, mam zaklepane miejsce. Podłożyłbyś bombę, ateisto, co?
    – Odwrotnie, domyślna duszo – też bym się pisał, gdyby na Sądzie Ostatecznym starczyło zaświadczenie z katolickiej spółdzielni.
    – A kto by cię przyjął, komunisto.
    – Ten sam, co ciebie. Pewnie wie, że Znany Syn nie po to przyszedł, by ratować świętych.
    – Na szczęście wszystko zajęte.
    Wchodzą Burawec z Kuderką. Nie od razu, bo w drzwiach – jeden większy galant od drugiego, a drugi – jeszcze większy
    – Wykończą mnie – mówi Maciej. – Ta gdzieś się wyprowadza, ci byli uprzejmi nawalić się u obcych – co tu się dzieje?
    – Tylko nie „nawalić”, szynkarzu! Koniec wieńczy dzieło, my dopiero zaczęliśmy – rób, co do ciebie należy.
    – Najmocniej przepraszam, już niosę. Słyszeliście nowinę? Braszkowa nas porzuca.
    – Bój ty się Boga, dziewczyno, gdzie ci będzie lepiej!
    – Mam mieszkanie w katolickiej spółdzielni.
    – W tej, co ma być?
    – W tej samej.
    – To nie będzie.
    – Bo co?
    – Proboszcz nie dostał placu. Właśnie wracamy z narady miejskiej rady – komuniści przegłosowali patriotów.
    – No i wykrakał ten z czarnym podniebieniem! – mówi na mnie Braszkowa. – Demokracja to robota szatana. Poproszę potrójnego dla samotnej matki, nikomu nie stawiam.
    – Nie strasz – mówię – żeś taka samotna. Tu przy poganinie masz świecić przykładem, a nie po jakichś gettach.
    – Takie miałam, grom by ich spalił, piękne plany!
    – Coś widać czuwa nad tobą. Nie daj Boże, materia doczesnego świata uformuje się tak, że szatan nie wetknie nosa, bo wszystko będzie zlane święconą wodą – to nad czym twój duch odniesie niezbędne zwycięstwa, żeby trafić do nieba? Siedź na dupie, nie podskakuj – tu przy moczypałach się spełnia twoje posłannictwo.
    – Jezu, żeby mniejszość tak kręciła większością! Lecę do proboszcza.
    Poleciała.
    – Robiłem, co mogłem – mówię – ale jak byt stoi przed świadomością – umywam ręce. Lej, Macieju!
    – Co bezbożnik majaczy – mówią Burawec z Kuderką – że gdzie stoi byk?
    – Wokół rezydencji waszego biskupa – mówię – stoi czterometrowy mur z tłuczonym szkłem na wierzchu. Miejcie oczy ku patrzeniu…
    – Mnie nie interesuje, kto rezyduje – mówi Maciej – aby płacił.
    – …Znany Syn nie potrzebował ani dachu nad głową, ani paragrafu, ani dwóch szat, żeby być tym, kim był – w ogóle nie dbał o pierdoły.. .
    – To już bezczelność – mówi Kuderka – żeby taki poganin bluźnił w publicznym miejscu.
    – …Wy – odwrotnie…
    – Lej mu od razu w dziób, Macieju, bo znowu bluzgnie!
    – …Byt, wasza mać, wam kształtuje świadomość.
    – Mówiłem, że bluzgnie!
    – Przymknij się, paplo – mówi do mnie Maciej – wystraszysz klientów.
    – Martw się o duszę, ciemnoto, bo wpadłeś po uszy w najgorsze, co może być – w marksizm.
    – Normalnie go oskarżę o zakłócanie spokoju – mówi Kuderka – ale za cicho gada. Mógłbyś, pajacu, trochę głośniej?
    – Nie możecie, dupki, wiedzieć, w coście wpadli, bo ludzkość wpadła w marksizm, kiedy prababka praprababki Marksa nie raczyła jeszcze robić w prapieluszki.
    – Braszkowa ma rację – mówi Kuderka – cała ta demokracja to robota szatana. Trzepie takie bydlę jęzorem i co mu zrobisz.
    – Zechcesz, to zrobisz – mówię – tylko nie zwalaj na szatana. On, Bogu ducha winny, pluje, muchy łapie – reszta się robi sama.
    Więcej nie pamiętam, co paplałem – urwała się taśma. Przepraszam wszystkich, których obraziłem. W pierwszym rzędzie – biskupa. Oczywista nieprawda, że byt mu kształtuje świadomość: ktoś stawia mur, to n a j p i e r w musi mieć świadomość, po co. Przepraszam też Macieja: umie zdzierać skórę, znaczy – nie taka znów ciemnota. W ogóle, co złego, to ja i – koniec gadki.

  441. @mag & @Zyta & @Tobermory

    Jak sobie wyjasniamy, mam nadzieje, ze z intencja poznania czego unikac, lub jak pisac, zeby byc lepiej rozumianym, to musze dopisac kawaleczek wyjasnienia, do kilku moich wpisow.

    Nie pochwalam plotkarstwa, bo zawsze mam wrazenie, ze sie balansuje na granicy pomowienia, czy obmawania. Po prostu, dla bezpieczenstwa najlepiej jest unikac. Ale mi samemu przytrafiaja sie nastroje gawedziarskie, to doceniam to u innych.

    Ale we wpisie @Zyta, tym w temacie „slompa”, cos jest bardzo niefajnego. Do tepakow nie naleze, ale choc trzy razy czytalem, to nie bylem w stanie zidentyfikowac intencji. Czy mialo byc o tym, ze nawet taka „slompa” jak Pani Rockeffeler, zdolala sie „przyzenic” do Rokeffelerow, czy o tym, ze corka pracuje w takiej swietnej przychodni, ze nawet jedna z pan Rockefeller tam sie leczy. Czy o tym, ze Pani Rockefeller juz tak nisko upadla, ze sie leczy w przychodni, gdzie corka pracuje…

    Czytalem i nie rozumialem intencji stojacych za tym wpisem. Z tym niezrozumieniem pozostalem i jedynym wrazeniem jakie mam, jest to, ze „slompa” byla tylko preteksem, zeby poplotkowac o Pani Rockefeller.

    Uwazam pondto, ze masz @Zyta i Twoja corka, wiele szczescia, ze nikt z klanu Rockefellerow nie jest czytelnikiem bloga Jacka Kowalczyka…

    @mag
    Rozumiem, ze sie z automatu staje w obronie kolezanki, ale cieszy, ze nie slepo, a zachowana zdolnoscia zreflektowania sie. Ciesze sie wraz z Toba.

    @Tobermory
    Nie masz pojecia jak czesto mi sie przytrafia tak napisac, ze sam nie rozumiem o co mi idzie, a co dopiero mowic o potencjalnym czytelniku. Tylko z jednym @pombockiem, to sie co najmniej ze trzy razy przecieralismy, nim zrozumielismy sie nawzajem.

    Nim klikna w „opublikuj”, to ze dwa, albo i trzy razy czytam co napisalem, a i tak zdarza sie, ze zbuka wypuszcze, z ktorego razem z Wami sie podsmiewam, gdy mi go wskazecie. Po prostu nie obrazam sie, jak mi sie trafi cos schrzanic. Pomaga, gdy uwagi nie sa napastliwe. Mam nadzieje, ze wszyscy razem z tego wyjdziemy lepiej sie nawzajem rozumiejac.

  442. lonefather
    7 marca o godz. 18:

    Nie widzę wyższej wartości na tym świecie niż takie otwarte, bezpretensjonalne traktowanie siebie, jakie pokazałeś – nie po raz pierwszy zresztą. Tym bardziej nie widzę wyższej wartości na tamtym świecie, na którym nieistniejący TEN-KTÓRY-JEST bez cienia wstydu chwali się, że jest bogiem zazdrosnym, pamiętliwym, mściwym i ani razu się ta smętna, wykreowana kreatura, nie uśmiecha.

  443. @pambocek, w łączności z @lonefatherem

    – Dobrze, że matka natura zrobiła ze mnie kocura
    – powiedział czarny kot zagnawszy mysz pod płot.
    Na to Porządek Wszechrzeczy: I myszy są w mej pieczy,
    choć gdy wychodzą na żer, w swe dziury chowa się ser.

    Tu Porządek Wszechrzeczy okazuje swe krotochwilne oblicze. Ale czy można zachować krotochwilność, gdy 90 procent materii Wszechrzeczy to Czarna Materia. Nawet ten cholerny kot jest czarny, Brrr.

  444. Ciekawa lektura dla wszystkich ateistów szukajacych swoich reprezentantów w polskim sejmie i polityce w ogóle.

    http://wiadomosci.onet.pl/spowiedz-bylego-palikotowca-janusz-lamal-nam-kregoslupy/wvbc9

  445. anumlik
    Mija sobota, urodziny kota. Również mojego czarnego jak noc bezgwiezdna.
    Jakoś tam mam, że w czarnych gustuję, ale i zdarzały się melanże, jeśli matka czarna „puściła ” się z umaszczonym inaczej. Teraz mowy nie ma, żebym miała dwa koty, choć wiem, że wtedy zwierzakom jest raźniej, zwłaszcza gdy cie nie ma długo w domu. Już to przerabiałam.
    Mój obecny kocur czarny ma charakter autorytarnego guru, który nie toleruje żadnej konkurencji. Okoliczne koty chodzą z drugiej strony domu -bloczku, od podwórka, bo teren od strony ogródków uważa za swój.
    Tak sobie czasem myślę, może z ludźmi trzeba podobnie? Nie trzymasz za pysk, to ci na głowę wejdą, myszy przepłoszą albo sami zeżrą?

  446. @mag
    Czy to jest w zgodzie z Porządkiem Wszechrzeczy?

  447. mag
    7 marca o godz. 13:13
    No dobrze, ale właśnie sobie usiłuję przypomnieć, kto to rzekł, że Rosjanie przeklinają bardzo artystycznie, wielopiętrowo, rozlegle, smakowicie, w sposób zniuansowany, malarsko, szczodrze i dowcipnie.
    No i nie pamiętam. Może Ty ?

  448. mag
    7 marca o godz. 13:13
    To było właśnie dowcipne: może Ty pamiętasz – kto rzekł, że Rosjanie?

  449. pombocek
    7 marca o godz. 18:38

    A z czego, lub do kogo ma sie usmiechac?

    Sam pomysl, ze sie Tobie udalo ladne swaitelko stworzyc, gory , wody i niziny, ze drzewa owoce wydaja, a kwiaty slicznie pachna, zwierzeta piekne, no slowem cud malina i slicznosci na dodatek, a jak sie wzioles za „korone stworzenia”, to wyszla Tobie pokraka zlosliwa, wredna, klamliwa, zdradziecka, zlodziejska i krwiozercza. Sam bys byl ponurakiem, gdyby Tobie wszystko sie udalo pieknie, korona co dzielo niby wienczy, do dupy, a nie do chwalenia sie.

    I na marginesie male, ironiczne spostrzezenie. Jesli prawda jest, ze poczucie humoru jest objawem inteligencji, to jego brak, jest objawem czego?

  450. Tanaka
    7 marca o godz. 22:12

    Tanaka, nikt tego nei musial powiedziec, jako poczatku mowienia o tym. To sie wie od zawsze, a sami Rosjanie wiedza to instynktownie i ze sluchu. Jak, dla przykladu, nam Polakom wystarczaja pojedyncze slowa, przyklady sa niepotrzebne, Anglikom, puki nie wydali ostrej walki, tez pojedyncze F…ck wystarczalo, to ruscy musza te kilka, czy kilkanscie slow do kupy zlozyc.

    A dlaczego tak maja?

    Mysle, ze to wynika nie z zamilowania do ozdobnosci wyslawiania sie, raczej z zamknietosci. Dusza w sobie dlugo, nim sie im wyrwie, wiec jak sie w srodku dusi i kotluje, do do pierwszego slowa/mysli dolaczaja sie nastepne, zlosc, wscieklosci, czy wkurzenie, obrasta w mysl zlozona, po czym jak sie juz nie da na uwiezi, dluzej trzymac, to to co sie wyrwie czlowiekowi, ma wlasnie postac zdania wielkrotnie zlozonego. Co oczywiscie przeklada sie na wyjatkowosc rosyjskiego przeklinania/ wyklinania.

  451. @lonefather
    Jesli prawda jest, ze poczucie humoru jest objawem inteligencji, to jego brak, jest objawem czego?
    Paszczakowatości. Poczytaj opowiastki o Muminkach Tove Jansen, to zobaczysz co znaczy brak poczucia humoru, hy, hy.

  452. Brak poczucia humoru jest BRAKIEM. Czy to ważne czego?
    Okropną ułomnością, zresztą, o nieobliczalnych skutkach nawet w skali globalnej.
    Jej bohu, nie przesadzam! A skąd się wzięli słynni tyrani i mordercy wszechczasów w rodzaju Stalina czy Hitlera ? Z POWAGI!
    Z jakichś cholernych kompleksów, niedowartościowania, co śmiechem trudno leczyć, gdy ktoś nie ma po prostu predyspozycji/stosownych genów? Inteligencja w takich skrajnych przypadkach jest bezradna. Nie podsuwa racjonalnych rozwiązań, idzie na zwarcie, może nawet popaść w szaleństwo.

  453. mag
    7 marca o godz. 22:46

    Dopuszczasz wiec inteligencje bez poczucia humoru? Moze raczej ze skrzywionym, ale jednak jakims poczuciu humoru.

  454. Przepraszam, ale chyba „ciekawa ciekawostka”. Burmistrz miasta Nowy Jork poinformowal, ze od nowego roku szkolnego w najwiekszym amerykanskim dystrykcie szkolnym, czyli tu, zostaja wprowadzone dwa dodatkowe dni wolne od szkoly. Z okazji swiat muzulmanskich on nazwach Eid al- Fitr i Eid al -Adha. Chyba zwiazane sa z Ramadanem.
    Od niepamietnych czasow nowojorskie i okoliczne szkoly maja wolne na zydowskie swieta jak Iom Kipur, Roh Hashan, Passover, ktory zawsze zamienia sie w kilkudniowa wiosenna przerwe szkolna. Wiec czemu nie wolne na muzulmanskie uroczystosci? Zgrabnie to uzasadnil nasz socjalizujacy burmistrz przypominajac, ze jest uklon i duma z naszej dywersyfikacji etnicznej.
    Jakos nie slysze obaw na miescie, ze wkrotce bedzie trzeba nosic chusty. Osobiscie bardziej obawiam sie, ze NY zostanie taka wyspa z wolnym w szkole na okolicznosc dowolnej religii otoczona oceanem kreacjonizmu i 6- tysiecznoletnia historia ludzkosci. Nie cieszta sie, niewiele macie lepiej.

  455. lonefather
    Poczucie humoru to jedna „pożywek” inteligencji, a nawet, jak sądzę, nieodzowny jej atrybut, ale bywa z tym różnie.
    Najlepiej to zobrazuję na przykładzie z mojego ukochanego międzywojnia literackiego, na którym trochę się znam.
    Było dwóch fantastycznie zdolnych i utalentowanych krytyków, pisarzy i mentorów – Boy-Żeleński i Karol Irzykowski.Ten drugi nienawidził pierwszego za lekkość pióra, popularność w ówczesnych salonach, choć Boy nie był żadnym lowelasem, lecz facetem nieprawdopodobnie pracowitym, który przetłumaczył na polski prawie cała francuską klasyke. Na dodatek kochała się w nim egeria tamtych czasów, piękna Irena Krzywicka, taka ówczesna feministka. Irzykowski napisał prześmiewczy paszkwil o swoim rywalu – „Beniaminek”. Wcale nieśmieszny w sumie, ale dający pojęcie o poczuciu humoru autora, piekielnie inteligentnego gościa zresztą.

  456. lonefather
    7 marca o godz. 22:19

    „Sam bys byl ponurakiem, gdyby Tobie wszystko sie udalo pieknie, korona co dzielo niby wienczy, do dupy, a nie do chwalenia sie”.

    Ludzie zostali obdarzeni wolną wolą. Warto zastanowić się, jak cennym jest ona darem. Czy bylibyśmy szczęśliwi, gdyby Bóg nas tak skonstruował, abyśmy wykonywali każde jego polecenie, jak roboty ? Chyba nie. Lubimy mieć pewną miarę swobody. Cieszymy się, że możemy sami decydować o swoim postępowaniu, celach życiowych, zawieranych przyjaźniach i tak dalej.

    Bóg pozostawił Adamowi, tak jak i nam, wolną wolę. Doskonałość nie wykluczała swobodnego wyboru nieposłuszeństwa. Okoliczność, że większość ludzi obecnie, żyje bez oglądania się na Boga, nie jest skutkiem błędu Stwórcy, ale świadomego wyboru człowieka, który ponad wszystko ceni sobie niezależność. Każdy jednak, będzie musiał zdać sprawę z tego, jak wykorzystał dar wolnej woli (Rzymian 14:12).

  457. zyta2003
    7 marca o godz. 23:08

    To mile, ze mozna choc poczytac o postepach tolerancji dla (… w miejsce kropeczek… kazdy sobie moze wstawic … co mu pasi…), no i dzieciaki, co wciaz pamietam, sie uciesza.

    A poza tym, to biedni nauczyciele, bo pewnie za te nowe wolne od pracy swieta, to im nie beda placic. Jako racjonalny ojciec, juz niezadlugo pieciolatka, martwie sie, ze ten sam material szkolny bedzie uczony w coraz mniejszym wymiarze godzin. Martwie sie na zapas, bo u mnie w UK, jak na razie nie slyszalem o podobnych pomyslach w „reformowaniu” szkoly. Ale kto wie, bo wyznawcow Allacha przybywa.

  458. dezerter
    7 marca o godz. 23:39

    Ludzie zostali obdarzeni wolną dupą. Wiedziony kategorycznym imperatywem (ma wgrany program) manekin wtranżala się najgłupiej jak można – usiłuje wyuczonym na pamięć, bez jednej wolnej myśli słowem przerobić śmiertelnie trującego sromotnika na pieczarkę – między ateistyczne wódkę a zakąskę i nazywa to „wolną wolą”. Ba – wszyscy co do sztuki ŚJ na świecie robią to samo – „Idźta i nauczajta wszystkie narody” – i to jest dla nich „wolna wola”, a nie jej odwrotność. Łańcuchowy pies zza płotu poucza o wolności spacerującego drogą czarnego kota mag. Ot durak!

    Możecie wybrać dowolny kolor pod warunkiem, że będzie to kolor czarny. Wierzta w co chceta, aby ino w to, co my.

  459. Jurek,
    ile razy mam mozliwosc wyboru, wybieram czarny …

    Poza pierwszym, wszystkie samichody, ktrore byly moje, byly czarne, z kotami roznie bywalo… hehheheee

    Olac jehowitow, bo jak slusznie zauwazyl dawno temu ALberto Moravia, kazdemu, co mu sie od mafii nalezy …

    Od kazdej i jakiejkolwiek mafii… Chocby jehowickiej!

    Niech sie wali „na cyce”, popapraniec. Szkoda na niego kazdej Twojej linijki. Szkoda!

  460. Wypadam nz 3 dni… sam zaluje, ale musze. Taki LAJF…

    @anumlik, @Tanaka, @Tobermory & @pombucek z pomoca i inspircja @mag, beda zalowac, ze mnie brak, ale jestem pewien, ze luke powstala – godnie wypelnia.

    As usual…
    Your’s lonefather

    ps. see you on Wdensday my friends

  461. Rafał KOCHAN6 marca o godz. 22:32
    W sumie zgadzamy się co do jednego – zachowawczej postawy inteligencji jako warstwy społecznej w procesie transformacji ustrojowej w Polsce. Jako powód podajesz wcześniejszą „sytuację ograniczonej suwerenności”; ufam że nie kwestionujesz poziomu wykształcenia. Skoro tak, dlaczego obecni intelektualiści, w tym inteligenci, uzależnieni jedynie jak to nazwałeś „subtelnie” nie realizują upragnionej idei wolności?, choćby w takiej dziedzinie życia społecznego jak wolnośc wyznania?
    Przy okazji, jak oceniasz pod wzgledem etycznym artykuły niezależnych intelektualistów: Janiny Paradowkiej i Wiesława Władyki drukowane w dzisiejszej „Polityce”, a mające na celu promowanie kandydata na prezydenta w osobie Bronisława Komorowskiego.

  462. żeby mnie pózniej Żorż nie poprawiał, miało być:.. dlaczego obecni intelektualiści i inteligenci..

  463. @żabka konająca..

    A dlaczego miałbym kwestionować poziom wykształcenia? Przecież to nie ono decyduje o kreatywności oraz samoświadomości. Mój ojciec miał jedynie ukończoną „zawodówkę”, a na dodatek, jako dziewiętnastolatek poszedł na ponad dwa lata więzienia… Chciał motorówką z kolegą uciec do Szwecji… i prawie mu się to udało… A wszystko dlatego właśnie, bo naczytał się różnych książek i buzowała w nim niezgoda na ten świat, który go otaczał.

    Co do realizacji upragnionej idei wolności przez inteligentów, to własnie m.in. ten element wpływa na moją niską ocenę tej warstwy społecznej. Inna sprawa, że całe społeczeństwo jest w tym podzielone…I to nie tylko „inteligenci” są winni tego, że kolejne władze w Polsce wykazują się indolencją, zresztą nie tylko w tej sprawie.

    Nie czytam Paradowskiej i Władyki, więc nie będę się wymądrzał. Ale wiem jedno, ci którzy promują Komorowskiego, są idiotami lub mają jakąś złą wolę… W obecnej sytuacji, wolałbym oddać głos na Nowicką lub nawet Dudę, choć ten drugi wywodzi się z partii, której jestem przeciwnikiem.

  464. Zafascynowana postacią najskromniejszego prezydenta świata poszukałam wiadomości o Urugwaju w Wikipedii. Czytajcie i klękajcie narody świata, w tym katolicki narodzie polski:
    z historii: „W 1919 r. wprowadzono nową konstytucję, a wraz z nią szereg reform, które zmodernizowały i ustabilizowały kraj. Zagwarantowano m.in. rozdział Kościoła od państwa, wprowadzono powszechne prawa wyborcze, system powszechnych ubezpieczeń społecznych, ograniczono władzę prezydenta, wprowadzono 8-godzinny dzień pracy, przeprowadzono nacjonalizację banków oraz przedsiębiorstw i zakładów użyteczności publicznej”.
    o religii: „Urugwaj to najbardziej zsekularyzowany kraj Ameryki Południowej, rozdział państwa i kościoła wprowadzony został w 1917 roku. Wolność wyznania jest zagwarantowana w konstytucji. …. 40% Urugwajczyków to bezwyznaniowcy”;
    edukacja:” Urugwajczycy są najbardziej wykształceni spośród wszystkich mieszkańców Ameryki Południowej – 84% ludności ma wykształcenie ponadpodstawowe, a 32% co najmniej średnie. Analfabetyzm nie przekracza 3%.
    Najważniejszym osiągnięciem urugwajskiego systemu edukacyjnego była realizacja tzw. Planu Ceibal. W związku z nim, w 2009, Urugwaj stał się pierwszym krajem na świecie, który wyposażył wszystkich swoich uczniów szkół podstawowych (i ich nauczycieli) w komputery przenośne, w ramach kampanii One Laptop Per Child (laptop dla każdego ucznia).”
    Oczywiście podałam informacje wybiórczo, na interesujący mnie temat. O wzlotach i upadkach państwa można poczytać, między innymi o tzw. „aksamitnej rewolucji” w latach 80-tych ubiegłego wieku.
    Uwaga, też zastanowiłam się nad datami: w roku 1917 rozdział państwa od kościola, zagwarantowany konstytucyjnie w 1919.

  465. lonefather
    7 marca o godz. 22:31

    O „zamkniętość” Rosjan bym nie posądzał. Więcej jej widać u Skandynawów i generalniej – ludzi Północy, niż u Rosjan. Chyba jest odwrotnie: ponieważ mają więcej otwartości, to i przeklinanie bardziej rozbudowane.

  466. żabka konająca
    8 marca o godz. 7:43

    Ale przecież Polska wyjątkowa jest ! Nikt i nigdzie Polsce w jej wyjątkowości nie podskoczy. I faktycznie – Urugwaj też nie podskoczy: w mentalnym zacofaniu i religijnej pańszczyźnie.

  467. Tanaka
    Nigdy nie słyszałam przeklinającego Rosjanina, ale nie sądzę, żeby w tym była jakaś większa finezja niż w naszym pospolitym „k…”
    Mój szwagier pływa na statkach z Rosjanami, często zresztą z Krymu, i twierdzi, że oni przeklinają wprost obrzydliwie. No ale mój szwagier w ogóle nienawidzi przeklinania, więc może jest uprzedzony.

    Pozdrówka dla was wszystkich, jestem tu cały czas, ale rzadko się wtrącam, bo jak wiadomo z „Kazania na górze”: Błogosławieni ci, którzy, nie mając nic do powiedzenia, nie próbują ubrać tego w słowa 😉

  468. Panie Jacku,

    oto co najbardziej sobie zapamiętałem z Pana obecnego wpisu i co chyba nie tylko mnie chodzi po głowie, zanim zaczną po niej chodzić robaki: „kolejne publiczne wystąpienia hierarchów Kościoła mogłyby być źródłem następnych moich wpisów, ale wydaje się to coraz bardziej pozbawione sensu”. Niby że gadanie o wystąpieniach hierarchów, polityków i pismaków jest pozbawione sensu, bo to przecież grochem o ścianę. Pewnie racja, gdyby za adresatów komentarzy mieć wymienionych. Dziś jednak uzmysłowiłem sobie drobiazg: gadanie do aparatów do mówienia jak dezerter, sprężynka, kaktusowiec rzeczywiście zda się psu na budę. Ale przecież ono wtedy jest jałowe, kiedy gadający liczy na zrozumienie u tej świętej trójcy. Nie jest natomiast jałowe, kiedy jego słowa czyta tysiąc innych, zwłaszcza gdy wśród nich są młodzi uczący się konstrukcji świata, człowieka i myślenia.

    Dla przykładu: dezerter odklepuje odwieczną religiancką mantrę, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Jesli mu ktoś odpowie, że „wolna wola” została wymyślona właśnie przez religiantów dla ukrycia bijącej w oczy sprzeczności, że doskonały szewc uszył gówniane buty (człowieka), to dezerter, rzecz jasna, się nie zgodzi

  469. Cholera jasna, znów mi uciekła teksta!

  470. …Ale pies trącał dezertera – on tu jest najmniej ważny: inni blogowicze uruchamiają mózgownice na temat wolności. W szczególności mogą sobie zadawać pytanie: co to takiego i czy w ogóle wolność JEST, kiedy, w jakich okolicznościach. Religiantom „wolna wola” czlowieka jest potrzebna do usprawiedliwiania dobrego Boga, który „stworzył” złego człowieka. A my od głupiej religianckiej gadki o tej woli przejdziemy gładko do lepszego rozumienia świata i człowieka.

  471. Tanaka (7-03-g.22:12)
    Nie pamiętam, kto o tych Rosjanach, prawił, że artystycznie i wielopiętrowo przeklinają. Musi jakiś klasyk. A wynika to z ich gadulstwa i „duszosczipatielstwa”, jak się ostro napiją, co chętnie czynią. Wot żizń jebana i leci ostry monolog albo dialog.
    Miałam kiedyś dużo starszego kolegę w redakcji, prawdziwe dziecię warszawskiej Pragi. Matko moja, jaka on piękną potrafił puścić wiązankę w praskim, ale i czerniakowskim slangu, gdy się go podpuściło! Dziś to mizeria i globalizacja – curva, curvus, curvum, na zasadzie przecinka.

  472. mag
    8 marca o godz. 11:04

    Cześć, mag. Wpadnę w Twe sentymentalne, sprawiedliwe słowo. Może cóś znajdziesz w mym niegodnym udawaniu rosyjskości. To fragment, więc się urywa ja urwisko w Trzęsaczu z kawałkiem kościoła.

    JAK NAPRAWIAŁEM NA WŁASNĄ RĘKĘ STOSUNKI Z ROSJĄ

    Wracając spoza gór i rzek, przyhamowałem w Odessie, żeby się napić paskudnego piwa w byłym królestwie Beni Krzyka. W knajpie szesnastej kategorii przysiadł się do mnie starowina, żeby nie powiedzieć – dziadyga.
    – Masz zapalić, ojczulku? – zapytał.
    Położyłem na stoliku paczkę ekstra mocnych. Poobracał na wszystkie strony.
    – Skąd byś był, ojczulku?
    – Z Polski.
    – Znaczy, handlujesz.
    – Nie.
    – To co cię przywiało?
    – Chciałem się napić piwa.
    – Aaa, to, że tak powiem, gość w dom – Bóg w dom. Patrzcie, ludzie: dobry człowiek pofatygował się aż zza granicy, żeby staremu Chaimowi postawić bombkę, niech będzie – parę bombek. Z rybą? Co ty się, durny dziadku, pytasz – krowa pije bez ryby. Alonuszka, dawaj rybę!
    Podeszła babina z koszem.
    – A forsę masz, Chaim?
    – Ach ty chamko jedna! Siedzą przy stole kulturalni ludzie, zagraniczni, którym się spodobało pooddychać naszym nieprawdopodobnym powietrzem, a ona – o forsie. Jak ci mówią grzecznie w kapitalistycznym kraju: „Dawaj, babo, rybę”, to ty stul swoją radziecką gębę i pytaj, czy jeszcze czego nie trzeba, choćby tu siedział sam Hitler. No, „Hitler”to może za duże słowo.
    – A ja pluję z szóstego piętra na twojego Hitlera i na ciebie. Będzie forsa – będzie ryba.
    – Co tu ma do rzeczy forsa, durna babo! Raz na całe swoje prawosławne życie masz zaszczyt pokręcić się przy światowym towarzystwie, a ty jak się zachowujesz? Może nasz gość przyjechał kupować fabrykę za półtora rubla? Albo sprzedawać bańki mydlane za milion? Otóż bardzo się pomyliłaś. On przyjechał napić się z nami piwa. Papierosy przywiózł. Częstuj się, Alonuszka – za darmo.
    – Wiesz, stary capie, że nie palę.
    – Wezmę za ciebie – nieładnie odmawiać, jak częstują.
    – Słyszałeś, dziadku o Beni Krzyku? – zapytałem.
    – Ktoś tu powiedział: Benia Krzyk? Znałeś mojego ojca, ojczulku?
    – Nie było okazji. Ale pierwsze słyszę, że miał dzieci.
    – Czy ja mówię: dzieci? Moja mamusia miała jedynaka, a i ten – nieślubny. Ale syn to syn – możesz dotknąć, jak nie wierzysz: wykapany tata.
    – Prawda! – zaśmiała się babina. – Jak mu po urodzeniu wetknęli mańkę z cukrem – od razu wypluł. Dopiero musieli dobrze namoczyć w wódce. A jego ojciec nie żaden tam Krzyk, tylko zwykły Iwaszko.
    – Na to wygląda, że my już nie mamy z tobą żadnego interesu, Alonuszka – wycedził dziadek. – Odwal ty się na pół dyszla w dowolnym kierunku razem ze swoją śmierdzącą rybą i będziemy kwita – więcej nie zawołam.
    – Ach, ty niemyte świńskie ucho – powiedziała spokojnie babina.  – Kiwał się co wieczór pod moim niewinnym oknem jak ten wałach  pod gospodą, to mu wszystko pachniało, a teraz, patrzcie –  śmierdzi.
    Wyciągnęła z kosza suszonego leszcza, walnęła w stół aż kufle podskoczyły.
    – Takiej ryby nie znajdziesz w całej Odessie, synku – powiedziała do mnie – gwoździe można prostować. Ona i za sto lat nie będzie śmierdzieć.
    – Na pewno – powiedział dziadek. – Już robaczki konsumują.
    – Zagryzaj, synku, na zdrowie. Spróbujesz…
    – I padniesz.
    – Żeby ci szczecina na języku wyrosła. Jakby co – siedzę tam, gdzie zawsze.
    – Jakby co – nie ma strachu, trafimy po zapachu.
    – Zdrowia – szczęścia.
    Odeszła.
    – Szatan baba – cmoknął dziadek Chaim. – Co ja mówię! – szatan wysadzany brylantami.
    – Ale skubnąłeś ją fachowo.
    – Kto to słyszał, żeby co dzień za wszystko płacić. Za co bym żył? Nie wiem, jak tam u was, ojczulku, ale nasz socjalistyczny, z przeproszeniem, emeryt ma ten jeden grzech, że nie chce zdechnąć od razu.

  473. pombocek
    Jeeezu, jakie ładne…
    Ty masz, chłopie, talent!

  474. Marit
    8 marca o godz. 9:54

    Myślę, że to działa tak, że do przeklinania obszernego potrzeba przestrzeni. Którą Rosjanie dysponują w obfitości. Na statku zaś jest inaczej. Zwykle ciasno i płasko: ci sami ludzie, ciągle we własnym towarzystwie, co działa zakiszająco. Stąd pewnie i przekleństwa płaskie i dowcip spłowiały oraz leniwy: a teraz kawał nr 37 – i wszyscy ha-ha-haaa….

    Marit, na Górze to się u Jezuska działo, ale czemuż nie dajesz znaków? Przecież ze Znaków całe Pismo się składa. A na Górze Jezusek dawał znaki buzią: „Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami…”
    Zwróć uwagę, że teraz jest tak samo jak w Piśmie, do czego dążą wytrwale od 2000 lat członkowie kleru, tylko odwrotnie: wtedy Maryja była osobą nieważną, teraz mamy dżender, który jest straszny, czyli prawidłowy – kobieta zamiast być Duchem Świętym, czyli mopem zmywającym katedralne hektary posadzek, ma dawać głos i siadać w pierwszej ławce, co się nazywa „suwakiem”.
    To, że ma być odwrotnie niż w Piśmie, czyli na Górze, a więc do góry nogami, czyli nareszcie dobrze, udowadniają członkowie kleru. Jezusek „otworzył swoje usta” i mówił do nich tak:
    „Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”.
    Jak znowu „otworzył swoje usta”, to mu z nich wyszło do apostołów coś podobnie niesłychanego:
    „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. ”
    Ponieważ kler „utracił swój smak” i zamiast dobrze uczynki spełniać, spełniają odwrotne, należy odwrotnie czynić niż czyni kler. Czyli ich wyrzucić i podeptać. I to jest dobre. Oraz słuszne i zbawienne, bo zdrowe i normalne.
    A Jezusek powinien być z tego bardzo zadowolony. Namęczył się na krzyżu bez większego efektu. Teraz zobaczy światełko, w tunelu.

  475. pombocek
    8 marca o godz. 10:26

    Ponieważ jesteśmy tu przy Jezusku, pokażę co jest na Górze:
    ” Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. ”
    Ta tym właśnie polega wolna wola – siedzieć cicho. Religiant jednak zdezerterował, bo japa mu się nie zamyka.

  476. pombocek
    8 marca o godz. 11:32

    W Odessie były knajpy szesnastej kategorii, a nad polskim morzem były „bary plażowe kat. V”. Wspominam je z przyjemnością, dawali tam dobre, smażone „flądry” oraz dorsze, wraz z frytkami i sałatką z kapusty. Co jest zacnym posiłkiem człowieka pracy.
    Zaś stosy kapsli leżące dookoła wzmacniały słoneczność dnia. Przez co chciało się żyć. Co potwierdzali ci, co kapsle gubili, oraz wszyscy spacerowicze.

  477. Tanaka
    Pamietam, że jako bodaj 13-latka wylądowałam z moją już dorosłą siostrą w jakiejś dość podłej knajpie, być może V kategorii, gdzieś nad Mołtawą w Gdańsku. Zjadłyśmy tam pyszne bodaj flądry prosto z patelni, ale w toalecie, obskurnej zresztą, powalił mnie napis odręczny, chyba uczyniony przez babkę klozetową -„nie żuczać waty do mószli”. Serio, dlatego do dziś pamiętam.

  478. mag
    Miasteczko Joniszkis na Litwie, mała restauracja. W toalecie napis: „Tualetinis popieriaus i klozetu nemesti!”

    Moja córka zauważyła: A mnie się zmieścił!

  479. Gdy nawżuczałam waty do muszli
    To ledwie my z rzyciem uszli

  480. żabka konająca
    6 marca o godz. 18:44

    Jose Mujica mówi rzecz oczywistą, trudno się z nim nie zgodzić, ale wspominałem przecia, że piszę o utopii. I nie bez kozery dodałem „póki co”, bo jednak „wierzę”, że dożyję czasów, gdzie pospołu będzie gotowe na obywatelstwo w pełnym wymiarze. To jeszcze grubo 50 lat, zobaczymy co wyrośnie z tych, którzy się w III RP urodzili.

    Tak, zasług inteligencji pracującej nie neguje.

    Tak, mnie, młodego chłopca nie urzekł Wałęsa, dlatego jak mogłem, a było to w 1995 roku, oddałem głos na AK, późniejszego prezydenta wszystkich Polaków.
    Sama sobie odpowiedz- czemu nie uwiódł Cię Wałęsa. Zresztą do końca nie wiem, czy próbujesz polemizować, czy po prostu zadajesz retoryczne pytania. 😉

    Tak, w 1989 miałem 12 lat i wspomnienia chłopięce.

  481. Marit
    8 marca o godz. 12:49

    Nie wiem, jak były powszechne w ZSRR dziury w ziemi jako kibelki, ale w reperezentacyjnym kołchozie „Krasnaja Zwiezda”, jedynym, w jakim byłem, była dziura – wystarczająco głęboka, by z niej nie wyjść, w razie by kto wpadł.

    Drugą specjalnością ZSRR były też dziury, ale obudowane kafelkami – do tych się nie dało wpaść. Za to dało się co innego. W jednym akademiku z obu stron kucniętego użytkownika były pod nosem dwa kosze z dziełami Leninastalinamarksaengelsa. Dopiero po kilku dniach kapnąłem się w kabinie bez elektryki, że jedne są do użycia, drugie – użyte. Tych parę dni korzystałem z użytych.

  482. Tanaka
    8 marca o godz. 12:11
    a nad polskim morzem były “bary plażowe kat. V”. Wspominam je z przyjemnością, dawali tam dobre, smażone “flądry” oraz dorsze, wraz z frytkami i sałatką z kapusty.
    ……………………………………………………………………………………………..
    To jest stara prawda, że niekiedy b. dobre jadło jest podawane ” w spelunach” jak np. w słynnych „Les Routiers”. Do dziś pamiętam ziemniaki zasmażane do tego grochówka czy pierogi leniwe tudzież naleśniki z serem podawane w niepozornym barze mlecznym w jednym z miast na południu Polski. Dobre espresso należy pić w małych lokalach np. na prowincji czy obrzeżach dużych miast (mam na myśli I, F) – takie doświadczenie zrobiłem m.in.w Colodi.

  483. @Żorż Pominirski, już wyjaśniam:
    Nie po raz pierwszy czytam na blogach opinię, że w przemianach dziejowych (w tym również w okresie realnego socjalizmu) zawiódł czynnik ludzki, ja to określam niedorośnięciem społeczeństwa do ideii. I z tym poglądem się zgadzam, czytam że ty również i znajduję że Jose Mujica także. Tylko zwróć uwagę jak on o sprawie mówi (pomijam egzaltację która razi @mag) – nikogo nie potępia, nikogo nie odrzuca. O swoich rodakach mówi ciepło, nawet jesli stwierdza że nie są zbyt pracowici.
    A ty napisałeś, cytuję: „Dlatego właśnie profanum vulgus, czyli ten niewtajemniczony tłum, którym łatwo kierować, a nawet więcej- manipulować, nie powinien mieć dostępu do przestrzeni publicznej w tak szerokim wymiarze.” Stąd moje pytanie o zasługi tzw.inteligencji w kształtowaniu rzeczywistości po 1989r., czy kryła się za plecami robotników, czy realizowała jedynie swoje dorazne potrzeby i ambicje i czy ewoluowala w doskonalszym kierunku. Na ostatnie zapytanie odpowiadam: nie, zdziczenie moralne staje sie się normą powszechną. Dlatego rozważ kim gardzisz; jednostkami które na to zasługują czy ogółem, z tytułu przynależności do jakiejś warstwy społecznej.
    Ps. Moje zdziwienie akceptacją ówczesnego przywódcy Solidarności jest naprawdę szczere, tym bardziej że ten człowiek został sowicie wynagrodzony za swoją działalność, czy rzeczywiście nie mogło paść na kogoś innego? Ale nie ma potrzeby aby o tym dyskutować na blogu.

  484. Na sąsiednim blogu zamieściłam wpiswzywający do opamiętania się. Wygląda to tak:
    „Panie Redaktorze i obywatelu Adamie Szostakiewiczu! Czy to ma być jakś prowokacja? Nie chce mi się wierzyć żeby człowiek przy zdrowych zmysłach, świadomy tragedii jakich doświadczyła ludzkość nawoływał do zbrojeń i wojny.”
    Komentarz czeka na moderację.

  485. anumlik (12:49)

    „Gdy nawżuczałam waty do muszli
    To ledwie my z rzyciem uszli”

    Literowka sie wkradla? Bo ja to czytam tak:

    „Gdy nawżuczałam waty do muszli
    To ledwie my z rzyciOm uszli”

  486. @Orteq, z godz. 7:27
    Dwie literówki czujny Ortequ. Powinno być:
    Gdy nawżuczałam waty do mószli
    To ledwie my z rzyciom uszli

    To nawiązywało po postu mag do Tanaki z godz.12:28, w którym przytoczyła napis pewnej babci klozetowej znad Motławy.

  487. anumlik
    9 marca o godz. 8:14

    Jednak „z rzyciem” było, uważam, subtelniejsze – nie aż tak dosłowne. Orteg przepoprawnił.

  488. @pambocek
    Pomyłka freudowska, jaj widać, lepiej wierszykowi się przysłużyła. Poprawiane literówek często kończy się następnymi literówkami – wiem to z własnego, korektorskiego doświadczenia.

  489. Żabka, nie jestem niestety tak dobroduszny i miłosierny jak Jose Mujica. Myślę, że zbyt dosłownie odebrałaś tą niczeańską pogardę, a to taka postawa- figura, że tak się wyrażę na swoją obronę. 😉
    Dodam jeszcze, że inteligencji pracującej nie zaliczam do profanum vulgus. Tam lokuje całą niewykształconą/ niedokształconą masę społeczną, która uczestniczy w przejawach kultury najniższych lotów. Mało tego, ładuje się z buciorami do przestrzeni publicznej z gównem na podeszwach i je roznosi. Weźmy chociaż różne ekscesy prawackich quasi publicystów, którzy podjudzają w sieci tą hołoterię różnej maści, która sprawia, że pojawia się grymas i zdegustowanie na twarzy. Mam swoje lokalizacje, których się trzymam i omija mnie to dziadostwo, ale siłą rzeczy resztki tego gówna docierają do mnie za czyimś pośrednictwem, bądź sam się gdzieś na to natykam.
    W każdym razie w jednej kwestii nie zauważyłem dyfuzji semantycznej między nami- zawiedli ludzie, którzy mentalnie nie dojrzeli do idei społeczeństwa otwartego i zrównoważonego rozwoju.

    Wałęsa był takim Kołodziejem XX wieku, ludowym trybunem, a po latach stał się symbolem, przez jednych opluwanym, a przez innych docenianym. Taki losów trybunów.

  490. Wspaniale, wczoraj Bufetowa oddała metro2 do użytku. Wyszedłem z domu punkt 8.30, a 8.47 już siedziałem przy biurku.

  491. anumlik
    9 marca o godz. 9:32

    Kurrr, z tymi literówkami! Pombocek, kur-kur, jestem, nie pambocek. Pamparampam to Ty se, kur-kur, bydź.

  492. @żabka konająca, z godz. 4:31
    Moje zdziwienie akceptacją ówczesnego przywódcy Solidarności jest naprawdę szczere, tym bardziej że ten człowiek został sowicie wynagrodzony za swoją działalność, czy rzeczywiście nie mogło paść na kogoś innego? Ale nie ma potrzeby aby o tym dyskutować na blogu.
    Skoro poruszyłaś ten temat, to podyskutować warto. Także na blogu. Na kogoś innego mogło paść, historia zna wiele takich przypadków, gdy jeden, niezbyt znaczący człowiek, pod wpływem zewnętrznych sił (nie napiszę czynników, bo musiałbym dostrzec celowość wykreowania tych czynników, a tej akurat nie dostrzegam) zmieniał bieg zdarzeń. Przykładem korsykański podporucznik, który – jako imperatyw – miał wbudowaną potrzebę działania. Najpierw opowiedział się po stronie korsykańskich powstańców, a gdy nie został do powstania dopuszczony – po stronie rewolucji francuskiej. Wykorzystał wszystko, co mu przyniósł w darze przypadek. O Napoleonie Bonaparte piszę. Z Wałęsą było podobnie. Wykorzystał wszystko, co mu przyniósł przypadek. Oraz grono doradców Solidarności wywodzących się z tzw. inteligencji, którzy już wówczas – w 1980 roku poczuli, że „wiatr historii” dmie w dobrym kierunku. W kierunku przemian. A te najpełniej dla nich objawiły się po roku 1989. Ta inteligencja – kryła się za plecami robotników już w 1980 roku. Czy realizowała jedynie swoje doraźne potrzeby i ambicje i czy ewoluowała w doskonalszym kierunku? – pytasz. I jedno i drugie. Nie zgadzam się z Twoim „nie”. Zdziczenie moralne, które – nie wiem dlaczego wyłącznie – postrzegasz, jest wynikiem zaistnienia wielu czynników, ich przyczyna leży nie tylko w „doraźnych potrzebach i ambicjach”. O tym zresztą na blogach „Polityki” niejednokrotnie dyskutowaliśmy. Ale to już temat na dłuuuuższą dysputę.

    Pozdrówka

  493. @pombócek
    Ucieszyło mnie, że i Ciebie razi nadmierna dosadność i brak finezji niektórych tutejszych żartów. Subtelność dowcipu jest ukłonem w stronę inteligencji odbiorcy, któremu nie wszystko trzeba łopatą i bejsbolem.
    Przypomniała mi się dama, która dość późnym wieczorem zastanawia się, jak ma stosować czopki przepisane jej po raz pierwszy przez lekarza.
    Po dłuższych rozterkach i dyskusji z mężem, który też nie ma pojęcia, dama decyduje się zadzwonić do doktora.
    Lekarz odpowiada krótko
    – Proszę zastosować rektalnie.
    Rektalnie? Mąż również nie wie, co to znaczy, więc jeszcze jeden telefon.
    Lekarz lekko poirytowany:
    – Analnie!
    Hmm…
    – Doktorze, ja bardzo pana przepraszam, że dzwonię po raz trzeci, ale ja nadal nie wiem…
    – Niech se pani w d… wsadzi! – krzyczy lekarz i rzuca słuchawkę.
    – Huch, teraz się obraził 🙁 🙄

  494. Żabko,
    Ja, w czasie „piku” wzmożenia Polaków, wywołanego odłączeniem się Krymu od Ukrainy, zapytałem Szostkiewicza na czym polegała ta niewyobrażalna agresja Rosji na Krym, o której wzmożony do granic niebios, Szostkiewicz pisał.
    Mój wpis nie ukazał się do dzisiaj; dlatego tam więcej nie komentuję.

  495. anumlik
    9 marca o godz. 10:07

    Mówię śmiertelnie poważnie jako tysiąc razy głupszy od wszystkiego, co mądre, więc i od Ciebie: W czym jest i czy jest wartość gadania – dla mnie czysto garkotłukowego, ale mogę się mylić, dlatego pytam – o tym, „co by było, gdyby” lub „czy rzeczywiście nie mogło paść na kogoś innego?”?

  496. @pombocek, z godz. 10:29
    W czym jest i czy jest wartość gadania – dla mnie czysto garkotłukowego, ale mogę się mylić, dlatego pytam – o tym, „co by było, gdyby” lub „czy rzeczywiście nie mogło paść na kogoś innego?”?
    Gadania garkotłukowe (oraz z magla – zapomniałeś dodać) wartości żadnej nie mają. Rozważania jednak „co by było gdyby” to cały odrębny dział badań. Poszukiwania siły sprawczej w „przypadku” podnosi naszą wiedzę o jakimś historycznym zdarzeniu. To tak jak z chaosem deterministycznym. Efekt łopotu skrzydeł motyla się kłania. Mówię to śmiertelnie niepoważnie, z kolei. Bo ja raczej niepoważny facet jestem.

  497. anumlik
    9 marca o godz. 10:58

    Przepraszam, w dalszym ciągu, jako głupek, jestem głupi. Jak gadanie, co by było, gdyby „podnosi naszą wiedzę o jakimś historycznym zdarzeniu”, skoro mowa o tym, co BY BYŁO, a nie jest. Historyczne zdarzenie w przyszłości?! Pardą, lecę po urzędach, nie je wszystkie grom spali.

  498. @pambocek
    Też znikam. Jak wrócę, postaram się wyjaśnić na przykładach.

  499. @anumlik, sprawdzilam u intelektualisty Szostakiewicza – moj wpis sie nie ukazal. Idealista z ciebie @anumliku.
    Wzajemnie pozdrawiam

  500. @sugadaddy
    Ze zgrozą czytam szostkiewiczowskie podżegania do wojny i zastanawiam się, co się z tym gościem dzieje? 😯
    I w ogóle z „Polityką”, która zamieszcza takie teksty?

  501. Zgroza zgrozą, ale umówmy się, jak chcemy bronić naszej demokracji i wolności, to tylko orężem, bo przecia nie wolnym słowem. Ciekawy był numer ResPubliciNowej (zima 2013) „Umrzeć za liberalizm”, który traktował o tym właśnie temacie.

  502. Tobermory
    Szostkiewiczowi już całkiem odbiło, odkąd wziął się za politykę, zamiast poprzestać na kruchcie (stricte).
    Jednak nie wszystkich banuje (mnie np. „puścił” nie wiedzieć czemu, bo przecież nie za wyrazy poparcia), choć ludzie ostro go atakują za podżegactwo wojenne oraz jego nielicznych popleczników, np. niejaką Kalinę.

  503. żabka konająca
    9 marca o godz. 13:55
    Się nie ukazał. A co tam napisałaś?

    mag
    9 marca o godz. 15:04
    Są tu różni publicyści. ten postanowił się rzucić.
    Niejaka ciot.rew. k. spada z nim.

  504. anemik
    9 marca o godz. 11:1

    „Anemik” to za „pambocka”. Drugi raz mówię, że, kuna, jezdem „pombocek”. A jak stracę cierpliwość, to i trzeci raz powiem.

    No więc w razie byś ten, to bądź uprzejmy wytłumaczyć, co to za historię zapamiętałeś z przyszłości, a ja znów muszę prysnąć – względem kuchni.

  505. Zapomniałem jedną rzecz. Bardzo to jest piękne i chwalebne oburzanie się na wojny – nic a nic nie kosztuje. Tylko że nawet przez szkło powiększające nie mogłem wypatrzeć u pana Szoskiewicza, za którym nie przepadam, podżegania do wojny. A uważanie na Putina, władcy najbardziej zaborczego państwa w dziejach, na czym by miało polegać – na zasiewaniu białych i czerwonych goździków na granicy, żeby czołgi nie przeszły?

    Brzydzę się przemocą, więc mimo że zawsze byłem silny, niewielu agresorów ode mnie oberwało – raczej wystraszałem. Ale wystraszałem przecież nie poezją.
    W moim bloku żyła kiedyś ropucha, która zaczepiała, oplotkowywała i obświniała wszystkie sąsiadki. Zwłaszcza jedną sobie upatrzyła. Ta w końcu wyszła z siebie i dała jej parasolką w windzie taki wpieprz, że ropucha zaniemówiła względem niej na zawsze.

  506. „Społeczeństwo, które zachwyca się wojną i wszelkimi formami militaryzacji – jak dziś większa część rosyjskiego – jest ponurym wyjątkiem, a nie regułą w Europie.(…)
    Atak na Gruzję uszedł Kremlowi na sucho, anschluss Krymu i oderwanie Donbasu nie może. Do trzech razy sztuka. (…)
    Zagrożenie wojenne nie jest histerią podsycaną dla celów wyborczych w polskiej polityce.(…)

    Odpowiedzią nie może być pacyfistyczne chowanie głowy w piasek.

    Odpowiedzią jest wspólny front z państwami euroatlantyckimi przeciwko rosyjskiej agresji, modernizacja naszych sił zbrojnych, pomoc, także obronna, niepodległej Ukrainie. Broniąc Ukrainy, bronimy siebie.”

    Jak to nie jest podżeganie, to co to jest?
    Szostkiewicz – siwa gołębica z gałązką oliwną w dziobie nakłaniająca do rozmów, negocjacji, kompromisów?
    Skąd on to wziął, ten zachwyt wojną większości społeczeństwa rosyjskiego?

  507. Tobermory,
    Okazuje się, ze w niektórych drzemią różne fiksacje i przy nadarzającej się okazji, na wierzch wyłażą; w Szostkiewiczu – prawym i szlachetnym religiancie, też drzemała sobie rusofobia.
    Albo, te nasze wzmożenia, są jak wirus jakiś i atakują wszystkich.
    Tak na marginesie – wszystko co mówią Ukraińcy jest prawdą i tylko prawdą.
    Czego by nie powiedzieli Ruskie – jest propagandą i kłamstwem.
    Czegóż to ci Ukraińcy naopowiadali! ale dla Polaków to sama prawda jest i basta.
    A nasz propagandzista nie przyjął do wiadomości, że to Gruzini zaczepili Ruskich, tylko zgodnie ze swoją fiksacją, stwierdza, że Putin na Gruzję napadł.
    To jest gadanie dziada z obrazem; szkoda gadać.

  508. Tobermory,
    Nie wiem, czy znasz tego gościa – jeden z nielicznych, którzy piszą jak jest, a nie jak im się wydaje:
    http://www.eioba.pl/youngcontrarian/articles

  509. pombocek
    9 marca o godz. 16:20

    Tak się spod suszarki zastanawiam: jak uzyskać to, by wojen nie było nie oburzając się na nie, że są.
    Wziąłem też calówkę, by pomierzyć najbardziej zaborcze państwo w dziejach i jakoś nie chce na państwo Putina wskazać. Uparcie mi stawia na podium Zjednoczone Królestwo, Hiszpanię, Francję, Portugalię, Belgię, Niemcy, Stany Zjednoczone i Watykan. Putin ambitny jest, ale ciągle się ktoś z nim przepycha i wypycha.

  510. @Tanaka, nic szczegolnego. Zapytalam go tylko co to ma byc, kurwa.
    Pelny tekst znajdziesz na tym blogu o godz. 7:10

  511. sugadaddy
    9 marca o godz. 17:18

    Pojedynczy Rosjanie sa O.K. ale staja sie problemem gdy zbiora sie w grupe ktora rzadzi dyktator.

    Slawomirski

  512. mag
    9 marca o godz. 15:04 Tobermory
    Szostkiewiczowi już całkiem odbiło, odkąd wziął się za politykę

    Czy naprawde chciala pani napisac to zdanie?

    Slawomirski

  513. @Żorż Ponimirski 9 marca o godz. 14:41
    Mlody czlowieku, czy ty czasem nie brales udzialu w inscenizacji Powstania Warszawskiego jakis czas temu? Bo tam sie fajnie w wojne bawili.

  514. żabka konająca
    Akurat na ciebie trafiło, bęc, bo są tam ostrzejsze w wymowie posty. Zresztą skarżył się też sugadaddy, a wcześniej inni. Nie przejmuj się i nie „kurwuj” (hi, hi! Ale cię wzięło!).
    Szostkiewicz powinien siwo-łysy łeb posypać popiołem i „iść do klasztoru”, bo lepiej zna się na takich przybytkach oraz ich funcjonowaniu niż na wojnach i dyplomacji.

  515. Sławomirski g.18:29
    Czyżbyś chciał walczyć o wolną Ukrainę? Nic nie stoi na przeszkodzie. Ochotnicy są tam mile widziani. Z całego świata.

  516. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Ciekway ale tez powszechny przypadek czlowieka zagubionego miedzy wiara w boga a intelektualnym osamotnieniem.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/krzysztof-pieczynski-kosciol-zahipnotyzowal-dwa-miliardy-ludzi/t15s2

    Slawomirski

  517. mag
    9 marca o godz. 18:42

    Pani raczy zartowac.

  518. pombocek (9:18)
    „Orteg przepoprawnił.”
    Tobermory (10:20)
    „Rektalnie, analnie”

    I jak ja mam toto przeporawic zeby bylo dowcipnie?

  519. Tobermory
    9 marca o godz. 16:35

    „Skąd on to wziął, ten zachwyt wojną większości społeczeństwa rosyjskiego?”.

    Pewnie masz prawo tak zapytać, bo on faktycznie tak powiedział. Tyle że sformułowanie „zachwyt wojną” jest tak głupie i z tak fantastycznych rewirów, że dosłowne jego przyjęcie jest co najmniej równie głupie. Niegłupie byłoby pytanie, czy jako Polacy mamy powody, by się czuć zagrożeni przez imperatora Putina. Ale przecież nie pytasz. Pytasz o „zachwyt wojną” większości społeczeństwa rosyjskiego. Jeśli pominąć ten głupi „zachwyt”, ogromna część ruskiego społeczeństwa popiera Putina we wszystkim, również w tym, co mówi o Ukrainie, o nas, o Europie, o Stanach. A Żyrinowskiego, który coś obiecuje Polakom, nikt raczej nie stopuje. Wpisz w wyszukiwarkę „Dziecięce i młodzieżowe szkoły wojskowe w Rosji”. Słyszałeś o pionierskiej odznace „Bud’ gotow k trudu i oboronie”? To odznaka dla dzieci. Dziecko ojczyzny będzie bronić. Była też odznaka dla starszych, dla komsomolców: „Gotow k trudu i oboronie”. Słyszałeś o „Hitlerjugend”? Czy myśmy mieli wojskowe szkoły dla małolatów na podobieństwo szkół suworowców i nachimowców? Miałem kiedyś w ręku – nie przeczytałem całej, bo nie szło z przyczyn estetycznych – książkę dla radzieckich wojaków, w której różne przysłowia, aforyzmy, powiedzenia były przysposobione do, że tak powiem, wojenności i opowiadały, jak to wróg trzęsie się ze strachu przed radzieckim sołdatem, że mu zub na zub nie popadajet.

    Tak czy owak nie mam kompetencji do odpowiadania na pytanie, skąd pan Szostkiewicz wziął „zachwyt wojną” u Ruskich, choć z ich zachwytem własną wielkością i mocą i brakiem wstydu z powodu zagarnięcia pod siebie w swoim czasie jednej szóstej świata zetknąłem się przy flaszce sporo więcej niż pięć razy. Więcej nawet niż dwadzieścia.

    Dla jasności. Jako szkolony wojskowo na studiach, zapytałem kapitana prowadzącego zajęcia polityczne na obozie kończącym szkolenie, z jakiego powodu państwo, nie pytając mnie o zgodę, zmusza mnie do bycia oficerem. Jako obywatel mam obowiązek bronić mego państwa, ale nigdy nie chciałem i nie chcę niczym i nikim kierować, dowodzić ani komukolwiek rozkazywać. Było to lato 1968 – po strajkach na uniwerku wrocławskim – a pułk, w którym byliśmy, przy nas wybrał się na Czaechosłowację. Rzecz jasna, nie otrzymałem odpowiedzi.

    Aha, chyba nie wyobrażasz sobie, że jako bardzo były rusycysta z jednego z moich zawodów, jestem rusofobem. Ale fakt, że szedłem na tę filologię z powodu pięknego języka, Tołstoja, Turgieniewa, Dostojewskiego, Gonczarowa, Lermontowa zwłaszcza, a nie że mi się czerwone gwiazdy na Kremlu podobały.

  520. żabka konająca
    9 marca o godz. 18:18
    Łojezusickunanocnicku; przecież się, …wa, elegancko nadzwyczaj do sąsiedniego wyraziłaś.
    Publicysta jest zainfekowany bardzo niezdrowo.

  521. Tanaka
    9 marca o godz. 17:32

    Historię mierzysz calówką? Mierz współczesność. Nie zapominaj o Arktyce.

  522. Panowanie człowieka to pasmo konfliktów, ale Bóg sprawi, że ‛wojny ustaną aż po kraniec ziemi’ (Psalm 46:8,9).

  523. @pombocek, z godz. 15:58
    Jest takie powiedzenie – „smotrisz w knigu, widzisz figu”. Tak było i ze mną cały czas. Nie wiem dlaczego widziałem w Twoim nicku „pambocka”? Musi co klasyczność pomyłki freudowskiej objawiła się z całą wyrazistością i wbrew temu co stoi jak byk napisane, postrzegałem @pombocka jako PamBócka. Sorry. Więcej nie będę.

    Przykład z historii:

    Pewnego lutowego dnia roku 638, po wygranej przez wojska Proroka bitwie pod Jarmukiem, kalif Omar ibn al – Chattaba (zięć Mahometa), wkroczył do Jerozolimy na białym wielbłądzie. Odziany był w szaty zniszczone i brudne, a za nim szła armia prymitywna i niechlujna, ale zadziwiająco zdyscyplinowana. U jego boku jechał patriarcha Sofroniusz, najwyższy rangą chrześcijański dostojnik zdobytego miasta, zwany też miodoustym obrońcą Kościoła. Ubrany w przepych mogący zadziwić cesarzy, z odrazą patrzył na cuchnącego barbarzyńcę, teścia wziętego do nieba przez anielskiego Pegaza Mahometa. Kalif Omar zwiedził najpierw wzgórze Moria, z którego Mahomet został, wedle hadisu, wniebowzięty, a który chrześcijanie zamienili w wysypisko jerozolimskich śmieci. O czym myślał, świadkowie tego wydarzenia nie piszą, w każdym razie po usunięciu kilkumetrowej góry chrześcijańskich gówien, powstał tam później najwspanialszy meczet islamu, zwany Kopułą na Skale. Gdy weszli do Świątyni Grobu Pańskiego, patriarcha Sofroniusz, jak podaje Theophanes (mnich i kronikarz, który żył około 150 lat po omawianych przeze mnie w Jerozolimie wydarzeniach) kalif Omar, ponieważ zbliżała się pora asr – modlitwy popołudniowej, spytał gdzie może rozłożyć swój modlitewny dywanik. „Tu, gdzie stoisz”, odpowiedział Sofroniusz. Omar odmówił. „Gdyby zastało mnie w bazylice wezwanie do modlitwy, jako dobry muzułmanin musiałby usłuchać, a wówczas mój lud zażądałby, aby zmienić świątynię w meczet. A tego chyba patriarcha by nie chciał, prawda?”.

    Tu miejsce na osobistą dygresję. W latach sześćdziesiątych, z ówczesnym moim kumplem, malarzem-portrecistą, sprzedawaliśmy święte obrazy, uzyskane z domalowania aureoli i pokolorowania tzw. szablonów, czyli gotowych do druku portretów Marksa i Engelsa (skąd kumpel te szablony ściągnął nigdy się nie dowiedziałem) . Proceder wyglądał tak. Bardzo wczesnym rankiem, w porze wolnej od prac polowych, jechaliśmy pierwszym autobusem do którejś ze wsi. Wchodziliśmy do wywęszonej specjalnym „zmysłem” kumpla chałupy, i po obowiązkowym „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” (Maryja, zawsze dziewica to wymysł Rydzyka), wieszaliśmy obraz na ścianie i waliliśmy się na kolana. Za nami klękała rodzina. Po „ojczenaszu” i zdrowaśkach, kumpel serwował (dość wysoką) cenę świętego obrazka. Rzadko odmawiano kupna. Obraz namodlony, to obraz sprzedany.

    Gdyby Kalif Omar ibn al – Chattab, zdecydował się rozłożyć modlitewny dywanik w Świątyni Grobu Pańskiego, pewnie miejsce to zabudowano by kopułą meczetu, a wtedy… Zjednoczony świat chrześcijan odbiłby to najświętsze dla wyznawców Chrystusa miejsce w krucjacie o 460 lat wcześniejszej. I pewnie islam zostałby tym czym był na początku – jedną z religii koczowniczych plemion arabskich.

    O bitwie pod Jarmukiem napisano tomy. Prześwietlano ją na wszystkie strony, analizowano przyczyny porażki ponad dwukrotnie liczniejszej armii chrześcijan. Bitwa rozpoczęła zwycięski pochód islamu, który tak naprawdę trwa do dziś. Nie sama bitwa jest dla mnie najważniejsza, gdyż takich bitew historia zna wiele, a zwycięstwa polskiej husarii nad znacznie liczniejszym przeciwnikiem tylko takie „wyjątkowe” przypadki potwierdzają. O rozmowie kalifa Omara z patriarchą Sofroniuszem, w ogóle, poza kilku zdaniowymi wzmiankami, się nie mówi. A ta właśnie rozmowa jest egzemplifikacją tego, o co zapytałeś w poście z godz. 11:11. Mianowicie – Jak gadanie, co by było, gdyby „podnosi naszą wiedzę o jakimś historycznym zdarzeniu”, skoro mowa o tym, co BY BYŁO, a nie jest. Historyczne zdarzenie w przyszłości?! Podnosi, Szanowny @pombocku, podnosi. W takich bowiem – wydawałoby się – nieznaczących epizodach kryje się to, co zawarte jest w powiedzeniu historia magistra vitae est. Gdybyż tylko władcy tego świata chcieli się uczyć ze znajomości takich epizodów. Ot, takich tam, zdarzeń z przeszłości.

  524. Szanowni krytycy redaktora Szostkiewicza

    Szostkiewicz w swoim ostatnim wpisie ma racje. Wczoraj sluchalem w radio Kasparowa. Byl gosciem podkomisji senatu USA do spraw agresji rosyjskiej na Ukrainie. Kasparow twierdzi ze z Putinem toczy sie wojna psychologiczna. Jesli Polacy chca ja wygrac musza polaczyc swoje watle intelekty z silniejszym intelektualnie redaktorem Szostkiewiczem.
    Dzialanie na szkode ojczyzny to zdrada i jest karane.

    Slawomirski

  525. Sławomirski
    Dziękujemy, żeś nas oświecił za pośrednictwem Kasparowa, który był gościem podkomisji senatu USA do spraw agresji rosyjskiej. My tu u nasz też słuchamy radia i nie tylko i między innymi na rej podstawie krytykujemy red. Szostkiewicza.
    Ale jesteśmy pewni (przypuszczam, że koleżeństwo podzieliłoby moje zdanie), że redaktor, by cie przywrócił na swoim blogu, gdyby wiedział jakiego ma w tobie fana.
    Uwaga! Nigdy wiecej nie strasz nikogo w kraju karami za zdradę ojczyzny, bo źle skończysz! Mamy swoje sposoby, żeby cie dopaść! Ha!

  526. @Orteq
    Aby było dowcipnie, musisz wziąć globulki 😎

  527. anumlik
    9 marca o godz. 19:05

    Anumliku, dziekuję za ładną opowieść. Ze sześć razy tu mówiłem, że nie jestem erudytą, więc odpowiedzieć Ci równie ładnie nie potrafię. Odpowiem nieładnie: nic a nic dla mnie z tego, co by było, gdyby babcia miała wąsy, nie wynika. Sam potwierdzasz. Popatrz:

    „historia magistra vitae est. Gdybyż tylko władcy tego świata chcieli się uczyć ze znajomości takich epizodów”.
    Każde z tych zdań oddzielnie wzięte wygląda poważnie (choć dla mnie osobiście cała instytucja życzeń jest niepoważna. Gdybyż, ach gdybyż. Przykład: gdybyż Sławomirski upodobał sobie w dezerterze, wzięli się za ręce i na zawsze się ukryli na samiutkiej tyli w piosence, w piosence ). Razem są smieszne jak stworzenie najpierw światła, potem – jego żródeł
    Z drugiego zdania wynika, że skurkowańcy władcy się nie uczą. Kogo więc historia uczy – historyków, anumlików? Ludzkość nawymyślała domniemanych mądrości od metra, tyle że do ogromnej większości z nich można na stałe przylepić „Gdybyż, ach gdybyż”. Ot, ładne słówka, chorągiewka na wietrze i kogucik na dachu.

    Kurde, skowronki przyleciały! Dziś słyszałem pierwsze takie trio.

  528. @Tobermory
    Stary Orteq kręci mordą
    Nad nowiutką hemoroidą.
    Chętnie zażyłby globulki,
    Lecz nie chce skrzywdzić bidulki

    Tylko nie próbuj pisać, że subtelność dowcipu jest ukłonem w stronę inteligencji odbiorcy, któremu nie wszystko trzeba łopatą i bejsbolem. No!

  529. @pombocek, z godz. 20:16
    Kurde, skowronki przyleciały! Dziś słyszałem pierwsze takie trio.
    Ja jeszcze nie, ale wszystko przede mną. A moje koty pierdolca dostają.

    Sławomirski z dezerterem – powiadasz. No, no. Tylko co na to Brooklyńscy mędrcy?

  530. Nieproszony, a nawet wypraszany słowoklep od Świadków Jehowy, czyli maszynka do odtwarzania Starej i Nowej Baśni, wypichcił takie cóś: „Panowanie człowieka to pasmo konfliktów, ale Bóg sprawi, że ‛wojny ustaną aż po kraniec ziemi’ „. Przemilczał ten fałszerz, że najpierw Bóg sprawił, że wojny – były. Czy ziemie, na które wysłał Izreaelitów, były niczyje? Mnóstwo wojen było z inspiracji i pod wodzą Najwyższego. Właściwie Stara Baśń Testamentowa to jedna wielka wojna w imię Boga, dla Boga, krew się leje, wojsko śpiewa, nigdzie miejsca nie zagrzewa.

  531. Żabencja, nie kręcą mnie takie klimaty, a tym bardziej MPW, ale to nie zmienia faktu, że lufy armat są najlepszym wsparciem dla wolności.

  532. pombocek
    9 marca o godz. 21:20

    „Przemilczał ten fałszerz, że najpierw Bóg sprawił, że wojny – były. Mnóstwo wojen było z inspiracji i pod wodzą Najwyższego”.

    Bóg kazał starożytnym Izraelitom podbić ziemię, którą im dał w dziedzictwo, oraz wytracić ludzi, których uznał za niegodnych dalszego życia, ponieważ byli całkowicie zdeprawowani.

    W Kapłańskiej 18:20-27 napisano:
    “Nie będziesz obcował cieleśnie z żoną twego bliźniego (…). Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień (czyli spalone) dla Molocha (…) Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość ! Nie będziesz obcował cieleśnie z żadnym zwierzęciem (…) Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem aby z nim się złączyć . To jest sromota !
    Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami plugawiły się narody, które wypędzam przed wami. Bo wszystkie te obrzydliwości czynili mieszkańcy ziemi, którzy byli przed wami i ziemia została splugawiona”.

    Poza tym Kananejczycy wiedzieli, ze Bóg polecił swemu ludowi zająć ich ziemię. Ci, którzy odwrócili się od zła i zaczęli przestrzegać ustalonych przez Niego wysokich norm moralnych, Bóg okazał miłosierdzie.

    Jeśli ktoś uważa, że Bóg niesłusznie pozbawił życia ludzi, którzy palili w ogniu swoje dzieci – składając je w ofierze swoim bogom – a także tych, którzy zaspokajali swoje potrzeby seksualne poprzez współżycie ze zwierzętami, to może warto, żeby pomyślał przez chwilę, jakiej kary oczekiwałby dzisiaj, dla osób uprawiających podobne praktyki i nie zamierzających z nimi zerwać ?

  533. dezerter
    9 marca o godz. 23:18

    Spadaj do Ziemi Obiecanej, pustogłowy manekinie, fałszerzu i olewaczu nauk smarka Jezusa, pozabijaj niegodnych oglądania twojego lisiego oblicza tubylców i tam zostań.

  534. Tobermory

    W polityce jestem jak dziecko. Ale kiedy przytaczasz słowa pana Szostkiewicza: „Odpowiedzią nie może być pacyfistyczne chowanie głowy w piasek.
    Odpowiedzią jest wspólny front z państwami euroatlantyckimi przeciwko rosyjskiej agresji, modernizacja naszych sił zbrojnych, pomoc, także obronna, niepodległej Ukrainie. Broniąc Ukrainy, bronimy siebie.”

    i komentujesz:
    „Jak to nie jest podżeganie, to co to jest?”,

    to ja mogę tylko przytoczyć słowa Żyrinowskiego cytowane przez gazetę.pl:

    „- Wszyscy żyjecie na koszt Rosji. Zbiedniejecie. Przestaniemy u was kupować cokolwiek i u was dojdzie do powstania – mówił Władimir Żyrinowski dziennikarzowi „Faktów” TVN. Zapowiedział też „koniec z Europą” i „spuszczenie łomotu” Polsce.
    – Wprowadzają sankcje, żeby nas zastraszyć. Nas nie da się zastraszyć. Będziemy tylko bardziej źli i twardzi i spuścimy wam taki łomot, nawet na brzegach kanału La Manche, że nie zaśniecie do połowy XXI wieku – powiedział Władimir Żyrinowski w rozmowie z reporterem „Faktów” TVN”.

  535. mag
    9 marca o godz. 19:57

    Szanowna Pani mag

    Trzeba sie bedzie opowiedzec za wartosciami zachodnimi jak to zrobil redaktor Szostkiewicz lub wschodnimi jak to robia emeryci z PZPR. Wybor jak na razie nalezy do panstwa. Mnie to nie dotyczy i dobrze pani to wie a za nielojalnosc jest i byla kara. Nielojalnosc w stosunku do Polski bedzie pietnowana.

    P.S.
    Prosze uwazac na te wykrzykiniki bo sie pani nabawi internetowej chrypki.

    Slawomirski

  536. @mag, już jestem usatysfakcjonowana – „siwo-łysy łeb”.
    Ja rzadko przeklinam, a właściwie wcale.

  537. @Sławomirski, prosze pisać więcej takich tekstów, to warunek pańskiej obecnosci na tym blogu. A jeśli chodzi o terapię grupową – zgoda.
    Chór Starców + głos młodego Żorża: „kochamy cię Sławo” …

  538. Wariatów, tak w Polsce – Macierewicz, jak i w Rosji – Żyrinowski, nie brakuje; że nie wspomnę o urzędnikach pana boga – np. niejaki OKO.

  539. sugadaddy
    W e-Tygodniku Powszechnym można przeczytać obszerny list, jaki wystosowała już dawno do ks. Oko praktykująca katoliczka, matka geja, w którym domaga się szacunku dla osób homo i ostro potępia nie chrześcijańskie i niesmaczne wybryki Oka. Oczywiście Oko nie odpowiedziało.
    Jasne, ze możemy wzruszyć ramionami – ot wariat. To niech leczy swoje obsesje seksualne, ale niech nie robi za prof. wykładowce i celebrytę. Po co go zaprasza durna Olejnik – na zasadzie małpy w cyrku, jakim jest jest program w TVN?

  540. Mag,
    Wariaci mają wzięcie; należy pamiętać, że spory odsetek populacji, to też wariaci.

  541. mag
    10 marca o godz. 13:11
    „Po co go zaprasza durna Olejnik – na zasadzie małpy w cyrku, jakim jest jest program w TVN?”

    Kilku kuglarzy, jeden linoskoczek i mamy niezły festyn dla odbiorców o małostkowych skłonnościach i niskich pobudkach.

  542. Na okolocznosc redaktora D. To ciekawe co teraz bedzie mozna poczytac. Nie podejrzewam, ze to bedzie jakas nauka dla tych wszystkich obroncow zaszczutego. Pierwszy red. Zakowski zrobil wolte i w jednym tygodniu popelnil kilka obronczych mow, a juz wdrugim pochylil glowe nad losem przesladowanej w pracy kobiety.

  543. Ciekawego kogo teraz „wypierze” Wprost? I za co?

  544. Nie wiem, dlaczego tu przeniosła sie dyskusja od Szostkiewicza.
    No dobra, wiem – pewnie niektórych wpisów on nie puszcza.

    Ja uważam, że musimy się przygotować na konfrontację z Rosją, której nie da się powstrzymać dobrym słowem. Sytuacja bardzo przypomina lata międzywojenne. Hitlera też nie dało się powstrzymać pomimo prób ugłaskiwania i przymykania oczu na zbrodnie. Jak ta konfrontacja będzie wyglądała, trudno powiedzieć, ale , właśnie – si vis pacem, para bellum. Uspokajanie, że nic się nie dzieje, nie jest w naszym interesie.
    Tutaj tylko Pambocek, czyli Jerzy, żorż i sławomirski podzielają moje poglądy. Reszta, moim zdaniem, jest ślepa, głucha albo zapisała się do ruskich trolli.
    Proszę nie silić się na odpowiedzi. Z nie wszystkimi ateistami jest mi po drodze. Żegnam ozięble. Serdeczności dla w. wymienionych oraz Pana Gospodarza.

  545. Nie zauważyłam, by żorż wybierał się na wojnę, Sławomirski, gdy go o to spytałam, odparł, że chyba żartuję

  546. Marit
    Godziwe i szlachetne jest być przeciw wojnie, ale górnochmurnolotne deklaracje nadają się tylko na szpunt, żeby coś nim sobie zatkać. Ci szlachetni przeciwnicy wojny wyskoczyli ze swym sprzeciwem tak, że kto się do nich nie dopisał, wyszedł na wojennego podżegacza i zwolennika mordowania żywych ludzi. Więc ogólników-podchmurników zapytam jako polityczne cielę: macie, poza szlachetną życzeniowością i słowami, że nie lubicie wojny (ja też) jakieś konkretne pomysły na zatrzymanie przed naszymi granicami bandziora Putina. Być może takim pomysłem byłoby potakiwanie mu, przyklaskiwanie, pokojowe machanie na granicy goździkami i śpiewanie: „Putin wszystkich bojów naszych chwałą, Putin to młodości naszej blask, za Putinem idzie naród śmialo, za Putinem idzie polski naród nasz”, ale powiedzcie to jasno, żeby w razie czego wiadomo było co robić. Bo wojna to konkret, przy którym ładny ogólnik „Jestem przeciw wojnie” to ciut mało. Oceniając rolę Polski w ukraińskiej sprawie, przypomnijcie sobie nasze osamotnienie w 1939.

  547. Może mi ktoś powie, po co Putin miałby „iść” na Polskę?
    Jakoś nie wydaje mi się, że jest on wariatem, który dąży do III wojny światowej, której skutki łatwo przewidzieć.
    PS. Na Ukrainie popiera Rosjan, co chyba nikogo nie powinno dziwić. Gdyby na Litwie w taki sam sposób potraktowano Polaków, Polska nie stanęłaby po ich stronie?
    Nasze wzmożenia, są najwyraźniej zaraźliwe, a hasła typu: Putin pod Lublinem, są chętnie kupowane.
    Putin ma nas gdzieś – to polski narcyzm dobija się o jego atencję.

  548. Ludzie,
    przestańcie histeryzować. Putin ani nie stoi u polskich granic, ani nie ma interesu wojować zbrojnie z durnymi megalomanami. Pomyślcie tak trochę przytomniej, po co Putinowi Polska?
    Czy nie wystarczy, że jesteśmy już krajem skłóconym ze wszystkimi sąsiadami, bez przyjaciół, traktowani podejrzliwie przez resztę UE jako koń (osioł) trojański USA? Pobrzękujemy ostrogami jak zwykle, podgryzamy i podszczypujemy niedźwiedzia, a jakby co, to niech nas inni z bagna wyciągają? Unia powoli się otrząsa i dąży do normalizacji handlu i powiązań, a nas wyślizgała już dawno z wszelkich negocjacji, bo tylko atmosferę zatruwamy polskim miazmatem rusofobicznym i wiecznym ujadaniem ratlerka.

  549. Marit
    Nie dokończyłam myśli, wysyłając niechcący poprzedni post.
    Nie zauważyłam jakoś by Pombocek poświęcał dużo uwagi wojnie na wschodzie Ukrainy, a w każdym razie w tak bojowym duchu jaki mu przypisujesz, chyba że przeoczyłam.
    Co o innego „szykować się do wojny”, bazując na dyplomacji i sojusznikach, a co innego wybiegać przed orkiestrę, wymachując szabelką. Nie my rozdajemy karty w tej grze. A wypowiedzi niektórych polityków, publicystów i komentatorów blogowych są niemądre i nierozważne.
    Chyba jednak przesadzasz z „ruskimi trollami” na tym blogu.
    Nie chodzi o nasze sentymenty i emocje. Na plecach i kosztem Ukrainców, niestety, toczy się gra między Putinem a światem Zachodu, który chce wyrwać spod wpływu Rosji (po rozpadzie ZSRR) kolejny kraj, co z puntu widzenia Putina nie leży w interesie Rosji. Nie powinno cię to dziwić i oburzać. A my powinniśmy być ostrożni.

  550. @pombocek
    pytasz, jak zatrzymać Putina, co już mieczem zakrwawionym polskie słupy graniczne na Bugu szczerbi?
    Wysłać do Moskwy poselstwo z pogróżkami, to może Wołodia ze śmiechu pęknie i świat zostanie uratowany 😉
    Byliśmy samotni w 1939, jesteśmy i będziemy niemniej samotni dziś, i pora, aby to do czerepów rubasznych dotarło i włączyło pragmatyczne myślenie. Jak u Czechów, Węgrów, Francuzów, Niemców itd.

  551. „Hitlera też nie dało się powstrzymać pomimo prób ugłaskiwania i przymykania oczu na zbrodnie”
    Ha, na początku tośmy nawet z Hitlerem chętnie się dzielili Czechosłowacją, więc jak mieli nas widzieć Francuzi, gdy przyszło do umierania za Danzig?

  552. No cóż, to w dalszym ciągu szlachetne puste jak mydlane bańki ogólniki, a ja chciałbym konkret, jakiś drogowskaz, żebym jako cielę nie stał jak ciele na polskim skrzyżowaniu asfaltowych dróg w środku wioski bez jednego choćby obs…go drogowskazu.

  553. Ukochana mag,

    nie zawiodłem się na Tobie. Jesteś łoś…głos Wołającego na Górze: „Błogosławieni, którzy przynoszą pokój”. Ja po prostu nie wiem, co myśleć. Wiem tylko, że Polska swojej osobowości politycznej nie przeskoczy bez względu na to, czy to obsesje, koncesje, depresje, dupesje czy jeszcze insze coś. Jeśli Anglia do czegoś się szykuje, to co mamy robić my? Wiem poza tym, że Polska ma historyczne powody do nerwowości. Ale jak reagować na zabór w XXI wieku cudzych ziem, jakby swoich miało się za mało? Potakująco kiwać głową? Na szczęście uzbierałem juz dość grosików na bojowy pistolet, żeby w razie czego żonie i sobie strzelić w łeb. Wczoraj Ci przesyłałem telepatycznie śpiew pierwszych skowronków.

  554. Najbardziej mi nie pasuje, że o wojnie – obojętne, jakiej – gada się raczej jak o grze w cinciriczki niż o tym, że mordowani są ludzie. Za nic. za pierdoły zasiadłe w cudzych główkach. Jaki ma osobisty powód młody chłopak, by zgadzać się być rozerwanym na kawałki przez granat, minę – za Krym za Niemcy, Rosję, Chiny, Polskę? I co każdy z jego kawałków będzie miał z tego, że wojna będzie wygrana lub przegrana? Co będzie miała z tego jego matka? Nigdy, żadne rozmowy o wojnach, o przelewaniu krwi konkretnych ludzi – czerwonej ciepłej, stygnącej krwi – o bestialstwie człowieka mnie nie przyciągały, bo ich nie było – ludzie rozmawiali o stosunkach, dupunkach i geopolityce. Nigdy nie byłem uczestnikiem rozmów o tym, skąd się wzięło prawo władców do dysponowania ciałem człowieka, które może być zabite w sprawie, z którą nie ma nic wspólnego. Nigdy nie słyszałem, by ktoś chciał wprowadzić kategoryczny, nieprzekraczalny wymóg pytania młodych ludzi, czy chcą dać sobie urwać głowę w interesie władcy lub państwa. Jak nie chcą, to spadaj, władco. i prowadź swoje boje sam. Sądzę, że na obecnym poziomie cywilizacji czas przejść do takich pytań. Tylko co będzie, jak wielu władców będzie bez wojska, a jeden lub paru znajdzie drużynę zabijaków…?

  555. Dobrze prawicie paniebocku. Otóż to. ‚Tylko co będzie, jak wielu władców będzie bez wojska, a jeden lub paru znajdzie drużynę zabijaków… ?’
    Dlatego na sztorc postawione głowice muszą się prężyć w imię wolności i demokracji.

    Z rakietami na plecach się niesie dobrą nowinę. Takie czasy.

    Mag… wykrakałaś mamuśka. 🙂 Monika nóżka na nóżkę Olejnik ksiądz OKO.

  556. Mamuśka mag ma rację. Żorż się nie wybiera na wojenkę i jest przeciw siłowym rozwiązaniom.

    Heh… Ale skład w gadających głowach, Senyszyn & OKO.

  557. @pombocek
    A próbowałeś się zastanowić, tak hipotetycznie, czego będziesz bronił, kiedy wróg nadciągnie? Obojętnie z której strony by nie przybył.
    Jakie wartości w twojej Ojczyźnie warte są przelewu krwi młodych ludzi? Albo twojej?
    Dlaczego miałbyś strzelać żonie i sobie w łeb? Myślisz, że najeźdźca pozbawi cię twoich obecnych luksusów i zamknie was w kacecie?
    Chyba że boisz się zamknięcia internetu, to wtedy ewentualnie zrozumiem, ale po małym odwyku zostaje ci jeszcze rower, kajak, grzyby…
    Ukraińcy głosują nogami i armijny zaciąg rekrutów zastaje „wyjechanych” do pracy na Zachód, uciekłszych do Rumunii, na Węgry, a nawet do Rosji.
    Tylko polski konsulat w Łucku odmawia wizy ze względu na „nieuregulowany stosunek do służby wojskowej”.
    Mało który młody Ukrainiec chce ginąć w imieniu polityki oligarchów, którzy zamiast negocjatorów wysyłają amatorskie drużyny „ochotników”, samoloty i działa na Donbas. Może w nadziei, że wykruszą się siły Prawego Sektora i nie będzie konkurencji w polityce?

  558. Żyję tak sobie w samym środku wszystkiego, a dookoła same luksusy, wolność, demokracja, obywatelstwo społeczne, dobra, te materialne i duchowe, jazzik, piwko, winylki, wypadziki na miasto, internecik, dobre palonko, przednia literatura przedmiotu, II linia metra, a tu wojna za pasem, przecia ja tego nawet nie uwzględniam w terminarzu. Pomyślcie, jak uświadomimy sobie czym jest teraz społeczeństwo, to niewyobrażalne jest, że jakiś kurwiszon ze wschodu sieje zamęt, widmo wojny, strach.

  559. pombocek (2:14)

    „kiedy przytaczasz słowa pana Szostkiewicza”

    Ja takie oto slowa Adaska Szostkiewicza pragne przytoczyc:

    „Atak na Gruzję uszedł Kremlowi na sucho, anschluss Krymu i oderwanie Donbasu nie może. Do trzech razy sztuka.”

    Ten anschluss Krymu. Cos jest na rzeczy.

    Slowo ‚anschluss’ sie wywodzi z 1938 anschlussu Austrii. A ten akurat anschluss sie charakteryzowal jednym:

    „W początku 1938 rząd i prezydent Austrii stawili opór przejęciu władzy przez miejscowych hitlerowców. Kanclerz Kurt Schuschnigg 9 marca 1938 ogłosił rozpisanie na 13 marca referendum, w którym Austriacy mieliby się wypowiedzieć na temat przyszłości swego kraju. ”

    Wiec ja poszukuje sladow oporu krymskiego przeciwko anschlussowi Putina. I nie znajduje. Czyzbym oslepl?

  560. Powiedzmy sobie prawde.

    Polska przegrala II WS. Sowieci ktorzy zaatakowali w 1939 roku przegnali Polakow na zachod jak bydlo bez pytania o zgode. Razem z Niemcami wymordowali inteligencje. Nie bylo wyzwolenia kraju a tylko klamstwa sowieckich indoktrynatorow Passenta, Urbana i im podobnych. Teraz Polska jest czescia UE ze stolica w Brukseli. Sytuacja sie zmienila na korzysc. Zjednoczona Europa wraz z Ameryka jest najlepszym gwarantem bezpieczenstwa. Ale bezpieczenstwo kosztuje. There are no free lunches. Polski podatnik bedzie teraz wspieral kompleks militarno-przemyslowy i bedzie nerwowo do czasu gdy Rosjanie nie zmienia rezimu w Moskwie a znajac ich zbyt bym na to nie liczyl.

    Slawomirski

  561. Coś dla gadającej biblii:
    http://piotrandrews.natemat.pl/136147,oblicza-fanatyzmu

    Do czego prowadzi nadmierne jej studiowanie.

  562. @Sławomirski…
    10 marca o godz. 21:35

    Obawiam się Sławomirski, że twoje kaktusy służą ci do spożywania peyotlu. Jestes obłąkany!

  563. Odpolaczenie Polski z prawdziwkowego polactwa. Jednym słowem odrobaczenie. Może być naturalne i trwać siłą rzeczy, a więc miarowe wymieranie w czasie kilku pokoleń. Ewentualnie za pomocą zabiegów psycho- socjo- inżynierii zniwelować w dekadę.

  564. Banem trafiony?

  565. Nie ma banu. Wiec sprobujmy jeszcze raz

  566. Pojebki zwykle. Te moderujace. W odroznieniu od glosow zyklych. Bo w te tylko POjebek Passent wierzy.

    Dlaczego jest az tyle POjebkow w swiecie?

  567. Rafał KOCHAN
    10 marca o godz. 22:49
    @Sławomirski…
    10 marca o godz. 21:35
    Obawiam się Sławomirski, że twoje kaktusy służą ci do spożywania peyotlu. Jestes obłąkany!

    http://www.bbc.com/news/world-europe-31813939

    Slawomirski

  568. @Marit witam ozieble, swoja droga wyswiechany zwrot o zegnaniu, najlepsze czasy ma juz za soba i dobrze, bo na odleglosc wanieje banalem i pretensjonalnoscia. Niby wiesz, dlaczego dyskusja przeniosla sie na ten blog a nie wiesz. A ta twoja niewiedza to niezgoda na realia:
    -nie wszyscy bezmyslnie przezuwaja propagandowa papke polskich mediow
    -nie wszyscy rwa sie do zabijania czyli mordowania – jak tam twoja wrazliwosc po bestialskiej akcji w Odessie?
    -nie wszyscy irracjonalnie boja sie czarnego luda
    -nie wszyscy uwazaja ze pustki w kasie panstwa najlepiej zainwestowac w zbrojenie
    Ponadto:
    – sa tacy, ktorzy znajduja zwiazek przyczynowo-skutkowy pomiedzy Majdanem a rozwojem wypadkow na wschodzie Ukrainy i nie naleza do tzw. agentow wplywu
    -sa tacy, ktorzy uwazaja ze wszystkie konflikty mozna i trzeba rozwiazac droga pokojowa i takie przypadki mialy miejsce w historii,
    -sa tacy, ktorzy swoje poglady przedstawiaja wprost, dlaczego nie powiekszylas grona fanow redaktora sasiedniego blogu? chyba ze, … czy ty nie Kalina jestes przypadkiem?

  569. @Orteq, rozumiem ze zostales zbanowany i z tego co czytam w calkiem niezlym towarzystwie. Wlasciwie powinienes byc dumny, znowu jestes bojownikiem w odroznieniu od terrorysty.

  570. Zabus,

    Zbanowanym ja tu? Czy u u tego durnego Zyda?

    Ok, ok. Tylko zartuje

  571. Z Passenta przeniesione

    GajowyM. (4:56)

    ” @xmin (20:45) Maszerują, rypcium pypcium Pokrzykują, rypcium pypcium
    Nie mają pieniędzy, ale mają czas”

    Celnie wymierzone. Ile tego czasu maja, nikt nie kalkulowal

    „Lesniku,

    Uszatka ma
    spade ze lba
    Unizenie”

    Twój komentarz czeka na moderację.

  572. Zabus,

    Czekam, z utensknieniem ogromnym, na jakansis moderacjem

  573. Dorosli, powazni ludzie, jakby. A takie pierdoly wypisujom. Naprawde

  574. sugadaddy
    10 marca o godz. 22:35

    „Do czego prowadzi nadmierne jej [Biblii] studiowanie”.

    W latach 1939-45, w armiach walczących ze sobą z pobudek nacjonalistycznych, służyli przedstawiciele wszystkich głównych religii. Nie było tylko reprezentantów jednego wyznania. Jakiego ? Tego, które wnikliwie studiowało Biblię.

    „W czasie wojny ŚJ pozostają całkowicie neutralni” — przyznała już pół wieku temu Australian Encyclopædia.

    Świadkowie nie biorą udziału w wojnach kierując się osobistym przykładem i przykazaniami swojego Pana, Jezusa z Nazaretu. Polecił on swym naśladowcom kochać bliźniego. Powiedział też: „Miłujcie swych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą”. A uczniowi, który próbował bronić go mieczem, nakazał: „Włóż swój miecz z powrotem na jego miejsce, bo wszyscy, którzy chwytają za miecz, od miecza zginą”. Tak więc Jezus słowem i czynem wyraźnie pokazał, że jego naśladowcy nie mogą chwytać za broń w konfliktach zbrojnych. Gdyby brat walczył z bratem, kolidowałoby to z nakazem Jezusa, aby ‛była wśród nich miłość’ (Jana 13:35).

    Pogląd Świadków Jehowy na wojnę wyraźnie przedstawił w swych ostatnich słowach Wolfgang Kusserow. W roku 1942 ten 20-letni Niemiec został ścięty przez hitlerowców za odmowę służby wojskowej. Przed trybunałem wojskowym oświadczył: „Zostałem wychowany jako Świadek Jehowy zgodnie ze słowem Boga zawartym w Piśmie Świętym. Największe i najświętsze prawo, które dał On ludzkości, brzmi: ‛Miłuj Boga twego ponad wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego’. Inne przykazanie powiada: ‛Nie zabijaj’. Czyżby Stwórca kazał to wszystko spisać dla drzew?”

    Czy świat byłby bardziej bezpieczny, gdyby wszyscy uważnie studiowali Biblię ?

  575. @dezerter..

    Twoje gdybanie można zredukować do następującej konkluzji:
    gdybyś ty (i twoi podobni) nie robił z siebie biblijnego patafiana, to być może, ludzie byliby skłonniejsi do poznania tej, skądinąd ciekawej (jak każdej innej) mitologii.

    Gdyby dla was (jehowitów) ważny był człowiek (z całym swoim inwentarzem wad i zalet), to nie zwracalibyście uwagi na jego wyznanie i z każdym przyjaźnilibyście się, nawet wtedy, gdy poszczególni wasi „bracia” z własnej lub waszej woli odchodzą z waszej sekty.

  576. Gadająca biblia, pomylił dyskietki.

  577. Dezerter rozplenił się już na wszystkich blogach, choć tutaj ma dwoją bazę.
    Ludzie, litości, przestańcie z nim „polemizować”! Toż to woda na młyn dezertera z wiariatkowa.
    Każda reakcja wywołuje jego kolejną akcję.

  578. Oczywiście – swoją nie dwoją.
    Cholerna jasna, pozłaziła mi farba z niektórych klawiszy i ciągle „walę” literówki.

  579. Zobaczcie jaki link dostałem. Koleś zwariował, takie cudo wyprzedaje.
    http://allegro.pl/hit-kolekcja-polish-jazz-komplet-76-plyt-i5148675034.html

  580. Rafał KOCHAN
    11 marca o godz. 8:54

    Kolejna wypowiedź pełna insynuacji i pogardy dla myślących inaczej. Nie chce mi się nawet tego komentować.

  581. mag
    10 marca o godz. 13:11

    Oko nie odpowiedziało.
    Ja się nie dziwię. Oko to nie Ucho, ani Usta Mariana.

  582. @dezerter..

    To chciałbym sie dowiedzieć, jak się zachowujecie w stosunku do ludzi, którzy opuścili wasze szeregi? Czy czasem przyjaźnie nie wygasają z tego tytułu?

  583. Inna sprawa, że jednym razem opowiadacie się za życiem, szacunku do drugiego człowieka, ale całkiem niedawno stwierdziłeś, że w Biblii bóg słusznie chciał, by „naród wybrany” mordował grzeszników.

  584. Rafał KOCHAN
    11 marca o godz. 14:50

    „To chciałbym sie dowiedzieć …”

    1. Postępujemy zgodnie z zasadami zawartymi w NT. Dzięki temu zbór zachowuje czystość oraz uznanie w oczach Boga. (Stosowne rady w 1 Koryntian 5:11-13; 2 Jana 9,10).

    2. Uważam, że Bóg ma prawo pozbawić życia człowieka (jest jego dawcą), który swoim postępowaniem sam się o to prosi. Biblia uczy, że w Armagedonie zginą miliardy istnień ludzkich. Bóg nie ma upodobania w śmierci złych ludzi (Ezechiela 33:11; 18:32). Dlatego zlecił „akcję ratunkową”prowadzoną obecnie, żeby chociaż niektórych uchronić przed zagładą (2 Piotra 3:9).
    Dzięki oczyszczeniu Ziemi ze zła, ludzie posłuszni Bogu, w przyszłości będą żyć w lepszym świecie.

  585. Nadrobilem … uff i jestem mniej wiecej na biezaco.

    Wlacze sie w dyskusje pogladem, ze gdyby istnial bog, to nie byloby tylu religii, tylko jedna…

    Na dyskusje z religiantem/ami szkoda czasu, bo nie ma co dyskutowac o nieistniejacym. Na zwalczanie zawlaszczania przestrzeni publicznej przez religiantow, nigdy nie szkoda czasu i nigdy nie szkoda czasu na obrone slabszych czlonkow spolecznosci przed religijnym zmanipulowaniem, tez nie szkoda czasu, a nawet wrecz przeciwnie.

    Dlatego:
    – ZERO dyskusji z pogladami
    – ODPOR manipulacjom
    – POTEPIENIE oglupiania i obrona/ratunek, dla opanowanych i zmanipulowanych.

    „Dyskusja” z @dezerterem, czy innymi, nie ma najmniejszego sensu, bo nie spelnia zadnego z powyzszych postulatow.

    Dyskusja z dezerterem, to nic innego, ajk wpadniecie w pulapke. W pulapke, ze bedac racjonalnym w pogladach i mysleniu, calkowicie nieracjonalnie podejmuje sie dyskusje, z kims z kim nie ma o czym dyskutowac.

  586. Dobra wiadomość dla Żorża Ponimirskiego:
    do Warszawy dotarł właśnie z bydgoskiej Pesy nowy tramwaj 134N. To krótsza 19 metrowa wersja składu typu JAZZ!

  587. Maguś, że niby ma w nazwie JAZZ? Hmm, nawet nie wiedziałem. 😉

  588. lonefather
    11 marca o godz. 15:48

    „(…) gdyby istnial bog, to nie byloby tylu religii, tylko jedna…”

    Już od XX wieku p.n.e. Bóg miał na ziemi swój odrębny lud. Stanowiła go kilkusetosobowa grupa tworząca dom Abrahama, nazwanego „ojcem wszystkich, którzy wierzą”.

    Z potomkami Jakuba (wnuka Abrahama), Bóg zawarł przymierze i złożył im obietnicę: „Jeśli będziecie posłuszni memu głosowi i naprawdę będziecie zachowywać moje przymierze, to staniecie się moją szczególną własnością spośród wszystkich ludów (…) narodem świętym”

    Gdy w I wieku Izraelici okazali się niewierni (odrzucili Mesjasza), Bóg swoim ludem uczynił naśladowców Jezusa z Nazaretu. Poświadczył to, dając im swego ducha, dzięki czemu odważnie głosili, uzdrawiali chorych a nawet wskrzeszali umarłych.

    Obecnie istnieje także tylko jeden lud, który reprezentuje Boga na Ziemi. Pomimo ogromnego zamieszania religijnego – taki rozwój wydarzeń zapowiedziano w Piśmie – można w prosty sposób rozpoznać tych ludzi. Z pomocą przychodzi Biblia. Na przykład w Izajasza 2:2-4 zapowiedziano, że osoby służące Bogu w naszych czasach, będą znane ze swej neutralnej postawy.
    Prorok napisał: „I przekują swe miecze na lemiesze, a swe włócznie na noże ogrodnicze. Naród nie podniesie miecza przeciw narodowi ani się już nie będą uczyć wojowania”.

  589. Mnie interesuje tylko jedna rzecz póki co, czy dezerter zdaje sobie sprawę, że to co pisze, to tylko mitologia i te wydarzenia nie miały miejsca w rzeczywistości.

  590. Żorż Ponimirski
    11 marca o godz. 16:52

    Trudno jest wierzyć w coś, o czym się niewiele wie.

  591. @dezerter..

    A ty wiesz czym jest WIEDZA? Człowieku nie profanuj nauki i miej litość nad swoimi nauczycielami, którzy dołożyli trudu, by cię jakość wykształcić. Takimi dyrdymałami tylko poddajesz wątpliwość czy ci nauczyciele zasłużenie otrzymywali pensję.

  592. „Bóg swoim ludem uczynił naśladowców Jezusa z Nazaretu. Poświadczył to, dając im swego ducha, dzięki czemu odważnie głosili, uzdrawiali chorych a nawet wskrzeszali umarłych”
    … niestety wyginęli w nieustalonych okolicznościach, poza jednym osobnikiem z afrykańskiego odłamu rodziny 😉


  593. blablabla, plepleple … dezerter…

    Na tym koniec! Over! Znaczy sie stracisz czas piszac do mnie!

    Moglbym, bez najmniejszg trudu, ciagnac cytat, za cytatem z @dezertera, pokazac, ze w jednym miejscu pisze jedno, w drugim pisze drugie, co pierwszemu dokladnie i calkowicie zaprzecza. Pisanina, @dezerter, jest pisanina od czapy, uzalezniona jedynie od tego co chce wykazac. A skoro tak jest. To znaczy, ze cokolwiek naisze jest warte dokladnie ZERO. Jesli w pisaninie sa wylacznie sprzecznosci wzajemnie sie znoszace, to jest niepodwazalny dowod na to, ze istota tego o czym pisze jest ZEREM, z punktu widzenia logiki, a po przelozeniu na ludzki z matematyki – nie istnieje…

    O czym ja i nie tylko ja, wiemy i o czym jestesmy calkowicie przekonani.

    ====================================================

    W praktyce, powyzsze rozumowanie jest dowodem na to, ze Pan Jacek Kowalczyk, jest okrutnym sadysta, bo wystawia chorego umyslowo czlowieka, ktorym bez watpliwosci najmniejszej jes @dezerter, na okrucienstwo ateistycznych blogowiczow …

    Nieladnie, PAnie JAcku! Nieladnie…

    JA nei mowie, ze @dezerter, nie moze wq…wic, bo i mnie i innych, wpienia co pisze. Ale Pan powinien byc ponad to… Pan, Panie Jacku, powinien nieszczesnikowi oszczedzic cierpien i nie wystawiac go na proby, ponad ludzkie sily, mierzenia sie z banda wyszczekanych i okrutnych ateistow.

  594. Zeby byla, znaczy sie, zeby sie STALA JASNOSC, my blogowicze (o ile mi wiadomo, poza jedna kolezanka o wyksztalceniu psychiatrycznym, nie jestesmy kwalifikowani do robienia terapii).

    Dlatego to co robimy, najpewniej wpedza biedaka coraz glebiej w objecia psychozy i poglebia jego stan odbiegniecia od rzeczywistosci. Tym samym, gdy podejmujemy z nim „dyskusje” z pozycji racjonalizmu, najpewniej tyoglebiamy jego, @dezertera, wpadniecie w szpony sekty SJ…

    Pan, go toleruje, my go wpedzamy…

    Kto bedzie winny, pogarszajacego sie stanu kontaktu @dezertera z rzeczywistoscia.

    Pan? Czy my?

  595. Taka prawda niepodwazalna zostala wygloszona

    „Trudno jest wierzyć w coś, o czym się niewiele wie”

    Niepodwazalnosc tej prawdy wynika z jednego prostego faktu, odnoszacego sie do Wiary. Otoz milionom, wroc, miliardom ludzi wierzacych jest latwo Wierzyc w to o czym oni bardzo duzo wiedza: gusła.

    Głebia ludzkiej wiedzy o gusłach porazajaca jest

  596. lonefather
    11 marca o godz. 19:34

    „Moglbym, bez najmniejszg trudu, ciagnac cytat, za cytatem z @dezertera, pokazac, ze w jednym miejscu pisze jedno, w drugim pisze drugie, co pierwszemu dokladnie i calkowicie zaprzecza”.

    Wydaje się, że Szanowny Pan ponownie przecenia swoje możliwości. Ostatnio, w szacunkowych obliczeniach wartości „rezydencji” w Londynie, która jest jedną z drukarni Watchtower.

    Najlepszym się zdarza trafić kulą w płot.

  597. lonefather
    11 marca o godz. 19:34

    Popieram Cię, lonefather. Człowiek, który z takim uporem włazi, by niczego nie osiągać, nie może być zdrowy na głowę. To już nie egzotyka, ale choroba, maniakalne przekonywanie, że najgłupsze nawet dla małolata słowo Biblii, jest mądrością doskonałego Boga. A chory słowotok chorego kaznodziei ma być dowodem, że jest Bóg. Grzeczne wypraszanie nic nie dało. Dezerter wielokrotnie olewał słowa Jezusa, który nakazywał, by odchodzić z miejsc, gdzie panów apostołów nie chcą (sam nie tylko odchodził, ale i ostro wiał, kiedy mu chcieli spuścić wpieprz). Nie reagował, kiedy mu to wytykałem. Działanie ŚJ jest identyczne, jak działanie katabasów: przemilczanie tego, co im nie pasi. Dezerter, ten fałszywy apostoł nieistniejącego Boga, wlazł między wrony i gęga. Powiedział, że jak go gospodarz wyprosi, wtedy zniknie. Co tu ma do rzeczy gospodarz – mówisz do wielu, nie do gospodarza, nachalna gaduło, i właśnie tych wielu cię nie chce, a ty, samograju na haju, się zasłaniasz gospodarzem. Cywilizacyjna poprawność to tylko jeden z wielu pomysłów, a nie uniwersalny imperatyw wykuty w kamieniu i zawieszony na nieboskłonie. W Polsce tylko wobec ateistów nie obowiązują cywilizacyjne poprawności.

  598. „A może byśmy tak coś zasiali”?
    (zamiast zajmować się dezerterem z wariatkowa)

  599. No to siejemy.

    Nuland, Saakaszwili, Kasparow w Waszyngtonie: „wala w bebny wojny”

    https://larouchepac.com/20150305/nuland-and-saakashvili-beat-drums-nuclear-war-capitol-hill

    Po polsku jakos nic nie widze na ten temat

  600. blog ateistyczny jest, siłą rzecz, zarazem blogiem psychiatrycznym. Zgłaszają się tu specjalni pacjenci, będący religiantami i – co jest bardzo ciekawe – z własnej woli, ekspresyjnie, szczodrze i dogłębnie, demonstrują przed publicznością stan swoich schorzeń.
    Jest to jak w auli akademii medycznej: w amfiteatrze zasiadają studenci i zaproszeni lekarze, na proscenium wchodzi dziarskim krokiem pacjent. Profesorowie gromadzą się wokół, dokonują czynności medycznych na chętnie współpracującym delikwencie i demonstrują zgromadzonym zawartość pacjenta. Zapewnia to rozwój medycyny, psychiatrii i nauk pokrewnych oraz rozwój ludzkości uczącej się odróżniać zdrowie od choroby i to pierwsze wzmacniać, a temu drugiemu zapobiegać.

    Włazi taki dezerter, kładzie się na stole demonstracyjnym i oświadcza:
    „Kolejna wypowiedź pełna insynuacji i pogardy dla myślących inaczej. Nie chce mi się nawet tego komentować.”
    Jemu się zdaje, że myśli. Że posiada zdolność do komentowania w ramach myślenia.
    Związek z myśleniem u takich osób jest tego rodzaju jak „inteligencja inaczej”, czy „mądrość inaczej”. On to przyznaje: „jestem osobą myślącą inaczej”.

    To jest „Anatomia doktora Tulpa”. Jak u Rembrandta.

  601. Ziarnko do ziarnka. Siewu nastal czas

    „Zabojstwo Niemcowa smierdzi jak Nuland”

    ‚http://www.larouchepub.com/other/2015/4210nemtsov_kill_seems_nuland.html’

    „the question must be asked whether or not Nuland “was part of the team that organized the assassination of this guy. It sounds like Nuland. To me, it smells like Nuland…. She’s on the list of the suspected criminals, for this case, as for other cases.”

  602. Tylko co zrobic z odwolaniem przyznania sie do winy Zaura Dadajewa?

    ‚http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zabojstwo-niemcowa-zaur-dadajew-odwoluje-zeznania,523119.html’

    „Cały czas krzyczeli: Ty zabiłeś Niemcowa? Odpowiedziałem, że nie. W chwili zatrzymania byłem w towarzystwie mojego dawnego podkomendnego Rusłana Jusupowa. Powiedzieli, że jeśli się przyznam, to go zwolnią. Zgodziłem się. Pomyślałem, że jego ocalę i że mnie do Moskwy dowiozą żywego. W przeciwnym razie stałoby się ze mną to samo, co z Szawanowem. On rzekomo wysadził się w powietrze granatem”

  603. @dezerter

    nie proscie, bo dostaniecie…

    Jestes TU jeden, nas wielu.

    NIKOMU, poza mna,nie chce sie tracic czas.Ja mam go az za wiele. Wiec skladanke z cytatow z dezertera, to dla mnie „betka”…

    Ja nie wiem do konca, czemu Rafal odowiada, choc ani razu @dezerter nie odpisuje na temat. …

    U mnie masz juz wypowiedziane ZERO. I z „zerem” nie rozmawiam. Szkoda czasu, bo sie wie co „zero” odpisze i „zero” nie zawodzi. odpisuje to co bylo pewne, ze odpisze.

    To okreslenie „zero” to nie komplement, to stwierdzenie faktu…

  604. Tanaka
    11 marca o godz. 22:07

    „Jemu się zdaje, że myśli”.

    Panu na pewno się nie zdaje. Pan cały czas błyszczy. Jestem pod wrażeniem. Fani pewnie też …

    Ps. Szkoda, że oprócz osobistych wycieczek, zero konkretów.

  605. Manekin długogrająca płyta dezerter nie taki znów manekin, bo ma ambicję i emocje? E tam. Wytknął Tanace brak konkretów, jakby sam, religiant z tych najcięższych, był na ateistycznym blogu równoprawnym uczestnikiem jakiejś dyskusji. To nie jest konkret Tanaki, kiedy mówi, że typ wchodzi tu ze swoim mózgowym zwichnięciem? Jak najbardziej – bijący w oczy i uszy konkret. Dezerter nie rozumie, że skończyła się z nim gadka o Biblii jako bezsensowna, więc i skończył się biblijne konkrety – jest wyłącznie wypraszanie nachała. Wypraszają go, nie chcą z nim gadać, a on znów wchodzi, i znów, i znów. Przecież nawet małpa – co ja mówię, nawet pies i kot! – kiedy je nieodmiennie wykopują, zabiorą w końcu dupę w troki i pójdą w kibinimatier. Pies może tak – ale nie Świadek Jehowy (jakichż to świadków potrzebuje Wszechwiedzący, Wszechmocny, Wszechobecny i do czego?) dezerter. Tanaka ma rację, kiedy mówi o „myślącym inaczej”. Być może, proste myślenie egzystencjalne, myślenie apologetyczne i myślenie racjonalne fizjologicznie się od siebie nie różnią, ale przecież treściami, zasadami budowania wypowiedzi różnią się tak, jak się różni reklamiarz mleka prosto od krowy (wyprodukowanego sposobem zmieszania proszku z kranówką) od badacza choćby biedroneczki w kropeczki. Poza tym „myślący inaczej” znaczy „dureń”. Kryteria oceny, kto jest durniem, kto nie jest, nie są z nieba – to obiektywne kryteria naukowe.

  606. Tanaka

    Przepraszam, język mnie świerzbi, żeby powiedzieć może nie za Ciebie, ale w związku z Tobą i dmuchanym dezerterem, który Ci zarzuca brak konkretów.

    Onże samozwańczy Świadek Jehowy (nie słyszałem, by osobiście Bóg mianował jakichś świadków; przed sądem chciałby udowadniać z pomocą świadków, że istnieje, czy jak?) nie wie, że opinia psychiatryczna składa się nie z konkretów, ale właśnie z ogólników, np: paranoik, narcyz, cyklotymik udający flegmatyka, głuchy ma cudze argumenty itd.

  607. pombocek
    12 marca o godz. 7:36

    Osobnik, który zdezerterował z rozumu się żali. Chciałby być traktowany grzecznie i z uszanowaniem, chciałby by z nim ładnie porozmawiać i może nawet spodziewa się żywego wzajemnego zainteresowania w rozmowie.
    Sam zaś zachowuje się po chamsku. Zamiast rozmawiać, rypie tutaj cytacikami z Biblii, jak z cekaemu. Zamiast na cudze myśli przedstawiać własne, wali gotowcami wziętymi i instrukcji ideologicznej. Zamiast pokazać jak wypowiedzi interlokutora wpływają na jego myślenie – rypie granatnikiem propagandy. Zamiast poddać krytycznej analizie te swoje produkcje – bombarduje i zasypuje nimi blog.
    To jest właśnie bezczelne i chamskie. To jest właśnie brak szacunku dla innych i chuligaństwo. Sam jednak żąda, by do niego z szacunkiem, grzecznie i najlepiej – miło.
    Chuligan blogowy rypie seriami bezmózgiej propagandy, a chciałby od innych konkretów. Kiedy je dostaje, odpowiada zwaleniem z gruchy 20 ton propagandowego betonu.
    Ten chuligan jest operatorem betoniarki. Pyta naczalstwo religianckie: lać? I leje beton na róże.
    To cała jego robota.

  608. Tanaka

    A wchodząc tu wyłącznie, by pouczać – identycznie jak Sławomirski – pokazuje, z jakimi troglodytami ma sprawę. Ale to sie nie nazywa „inwektywy”.

  609. @@Tanaka i pombocek
    A Szanowni Panowie zamiast olać i nie odpowiadać na żadne zaczepki, nakręcają ten głuchy telefon. Wiecie ileście słomy namłócili na bezdurono? Duuuużo 😉

  610. Dezerter pytanie zamknięte*.

    Jesteś świadom, że to mitologia?

    * w grę wchodzi jedynie odpowiedź tak bądź nie, inaczej nie odpowiadaj.

  611. anumlik
    12 marca o godz. 8:59

    Zdarzało mi się po parę miesięcy nie czytać kaktusowca i sprężynki. Potem znów czytałem, znów nie czytałem. Postanowienia bywają twarde dokąd nie zmiękną. Na przykład z powodu zauważania czegoś kątem oka. Zauważy człek i ku własnemu zaskoczeniu otwiera oba oczy. A przy okazji gebę. To, co radzisz, jest słuszną mądrością w stylu wszechświatowych mądrości pani młynarzowej:
    – Jak ludzie będą dobre, to będzie dobrze, wystarczy chcieć.

  612. @pombocek
    Jak ludzie będą dobre, to będzie dobrze, wystarczy chcieć
    Powiedziała młynarzowa łapiąc za dyszel młynarza.
    Młynarz może dobrze by chciał, ale dyszel się postarzał.
    Młynarzowa kaznodzieję w domkrążnym wzięła szale,
    Młynarz zdybał babę z chłopem, wbił im w zadek dwa hufnale.

    Ot, i tyle z ludowych mądrości.

  613. Moi ulubieńcy
    Nie pomogły prośby przeze mnie i lofathera ponawiane, by nie nakręcać dewianta, ani moja propozycja, byśmy (w zamian) coś zasiali, z Mrożka – kurde wzięta, który patrzy na nas z nieba i za chwilę zwomituje, jak inny nasz klasyk.
    Może anumlika posłuchacie i procederu bicia piany poniechacie (tzw. rym żeński, banalny).
    A co z tym całym koksem zrobi pan Jacek, to jego problem jako Gospodarza.
    Zauważyłam , że tępi konsekwenie tylko axioma1. Wczoraj bodaj pojawil się jeden jego wpis i szybko zniknął.

  614. Żorż Ponimirski
    Jak się przejedziesz JAZZEM, to daj znać. Też to uczynię, jeśli na JAZZA trafię.
    Ciekawe- skadinąd – kto i dlaczego wymyślił taka nazwę dla modelu tramwaju?
    Konstruktor, producent? Jakiś urzędnik zatwierdzacz? Chyba wejdę, albo ty to zrób, na stronę internetową tej bydgoskiej fabryki (Pesa, czy jakoc tak). Uważasz, ze mam fiksum-dyrdum?

  615. mag
    To grubsza sprawa jest z tym nazewnictwem. Maczał w tym ręce jakiś miłośnik, meloman. JAZZ to rozwinięcie wcześniejszej linii SWING.

    „Dwukierunkowy, pięcioczłonowy Jazz, to tramwaj nowego typu, w którym dzięki zastosowaniu bezosiowych wózków jezdnych podłoga jest płaska i nie posiada żadnych wzniosów. Tramwaje te są rozwinięciem rodziny pojazdów typu SWING.”

    Myślę, że konstruktor słucha dobrej muzy.

    Każdy ma jakieś fiksum dyrdum.

  616. Te tramwaje to muzyczna ewolucja. Jest jeszcze TWIST i FOKSTROT.

  617. W sumie to można napisać, że taneczna. 😉

  618. Żorż Ponimirski
    Ha! Wiedziałam, że się na tobie nie zawiodę.
    Swoja drogą, cacuszka w tej Bydgoszczy robią. Nie tylko tramwaje, ale składy pociągów, głównie chyba na eksport (wiem, że do Niemiec na pewno).
    Poruszam się głownie samochodem po Polsce, ale nieraz i pociągiem. Jechałam kilka lat temu, chyba do Krynicy, w każdym razie gdzieś na południe, takim składem pociągu (właśnie z Bydgoszczy), że szczęka mi opadła. Poczynając od wyposażenia i komfortu na pięknym dizajnie kończąc – super. Pamiętam , ze wagom restauracyjny był utrzymany w kolorystyce lila-seledyn. Przedzialy i klopy chyba też.
    Media o takich rzeczach nie piszą, albo półgębkiem (nigdy – te rzekomo „niezależne) bo gdzież by. Żeby ktoś posądził o propagandę sukcesu w kraju, gdzie tylko ruiny i zgliszcza? (serio- taki tytuł widzialam w GP – „Tusk pozostawia po sobie ruiny i zgliszcza”, gdy jechał do Brukseli) Niedoczekanie!

  619. @Żorż Ponimirski
    To grubsza sprawa jest z tym nazewnictwem. Maczał w tym ręce jakiś miłośnik, meloman. JAZZ to rozwinięcie wcześniejszej linii SWING.
    Wcale nie taka gruba ta sprawa jest. Tomasz Zaboklicki, twórca, współwłaściel i prezes PESY – Bydgoszcz, produkującej rzeczone tramwaje (i lokomotywy i wagony kolejowe), jest miłośnikiem jazzu i… judoką oraz karateką. W ramach relaksu w bydgoskim Pałacu Młodzieży trenuje karateków będąc jednocześnie wiceprezesem bydgoskiego klubu karate. O tym, że lubi jazz wiem od niego samego, hy, hy.

  620. mag
    11 marca o godz. 21:21
    “A może byśmy tak coś zasiali”?

    W sumie to blog ateistyczny, a więc może religia, ale wyłączając z dyskusji religiantów ma się rozumieć.

    Trójca śnięta to ciekawa konstrukcja psychologiczna. Co o tym sądzicie?
    Bóg jawi nam się przez Syna za pomocą Ducha.

  621. anumlik
    Mało że jesteś skarbnicą wiedzy na tematy od Sasa do Lasa (nieraz zapominam ci podziękować za rozmaite info będące odpowiedzią na moje pytania, nawet retoryczne, więc czynię to niniejszym – hurtem!), to jeszcze wiesz who is who w tym kraju, kogo warto znać i dlaczego, no więc znasz.
    Szapoba! Nie po raz pierwszy.

  622. @ Żorż
    Żeby nadać dyskusji ton fachowy, przypomnę, że w dalszym ciągu nie żyje, pardą, obowiązują, prawdy wiary:
    1. Jest jeden Bóg.
    2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.
    3. Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty.
    4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
    5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
    6. Łaska Boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna.
    Żeby od tego roztrojenia jaźni nie zwariować, kościół kat, przewidując trudności, wymyślił następującą mantrę, do nieustannego powtarzania, co wprawia rozum w stupor i pozwala w tym stanie żyć, to znaczy prowadzić procesy metaboliczne, co w stanie normalnym niemożliwe jest do zniesienia : „Boże choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”.
    O czym sobie raz po raz z Jerzym dyskutujemy; i co jest bardzo wesołe.
    Pustota i niemożliwość psychologiczna tego zaklęcia jest zdumiewająca i bezczelna w jednym. Wystarczy to przemiędlić w ustach i proszę: z człowieka mamy katolika.

  623. Żeby fachowość bloga jeszcze zwiększyć, przypomnę świętą Faustynę, której Jezus rzekł tak:
    „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje.”

  624. @ anumlik
    Ależ nie ze świadkiem, a z pombockiem o świadku gadam.

    Spadła na Świadka z wysoka
    kloaczna posoka
    bo gdy snuł się nocą po Rzymie
    i pouczał wszystkich w Jego Imię
    wkurzył rzymian niesłychanie
    uradzili: zróbmy mu lanie
    gdy przyszła pora opróżniać nocniki
    za okna je wystawili –
    i zrobili Świadkowi fiki-miki
    gdy już obdarzyli go treścią
    i jej cuchnącą maścią
    przyszła pora obdarzyć go też słowem
    więc taki dwuwiersz dali mu na drogę:
    „taka widać wola Nieba
    z nią się zawsze zgadzać trzeba”.

  625. Tanaka, rozumiem Cię i jaja, jakie serwujesz, ale pozostając przy Trójcy jako takiej, pojawiają się ciekawe refleksje. Trójnia jako jednia, jednia jako trójnia jest zaprzeczeniem logiki podstawowej. Nie posiadamy w zasobie naszego umysłu znaku symbolicznego archetypowego, który by prezentował tą zależność. To znak, który należy do grupy analogizujących znaków nabytych. Ja rozumiem, dwójnia w jedni, jednia jako dwójnia jest symbolem archetypowym, który odzwierciedla dualne zależności. Człowiek, zatem z natury rozumie idee dwójni, a trójnia już przynosi komplikacje, stąd występuje powszechny problem z interpretacją Świętej Trójcy. To powierzchowne jest co napisałem, ale warto zapoznać się ze szkicem Junga „Próba psychologicznej interpretacji dogmatu o Trójcy Świętej”, z którego dowiadujemy się, że trójca to psychologiczny zabieg, który wynika z redukcji elementu czwórcy. I to jest świetnie udokumentowane w psyche, o czym sam się przekonałem ze swoich snów, w których dostrzegłem opisywany przez niego motyw. Ale pomijając dociekania głębokie, wrócę do myśli wcześniejszej. Ogólnie w tej zależności każdy element ma swoje zadanie, jest przełożeniem na symbolikę doświadczenia Boga. Nie zrozumiecie Trójcy przez myślenie o niej, założeniem KapłanówOszustów nie było, aby wiernych pobudzać do myślenia, ale pomóc przeżyć, doświadczyć magię stworzonej przez nich religii, zresztą niebędącej w swojej konstrukcji żadną nowością. Poza tym w chrześcijańskiej wersji pogaństwa mamy wiele dubli z pogaństwa antycznego.
    Człowiek udając się na misteria, nie szukał tam nowej wiedzy, a szukał doświadczenia, a więc do Boga przez doświadczenie Trójcy. Bóg jawi nam się przez Syna za pomocą Ducha. To jest właśnie istota Trójcy śniętej.

  626. „Człowiek udając się na misteria, nie szukał tam nowej wiedzy, a szukał doświadczenia…”
    A wszystko docierało do niego najlepiej, gdy zmysły miał wstępnie przygotowane czyli dobrze naprute winem i ziołami rozszerzającymi percepcję.

  627. A jednak. Ilosc wpisow rosnie wprost proporcjonalnie do ilosci adwesarzy na blogu, dlatego prosilam zeby szanowac i holubic tych nielicznych, inaczej dyskusja blogowa zemrze, a przeciez nie o to chodzi. Mysle ze rowniez Gospodarzowi jest na reke kiedy przybywaja nowi, bowiem te kilka osob , nie umiejszajc ich zalet – jest przewidywalne, co przynosi wyjalowienie z czasem. Ile razy mozna czytac o mlynarzowej? Na szczescie „z odzysku” pojawili sie @amunlik i @Orteq, moze dojda inni, blog jest otwarty np. dla takich ktorych banuje J.Zielonka. Zapytany przeze mnie niewinnie czy jednosc pogladow i dokladne okreslenie celow strategicznych sa wystarczajacym powodem wysylania ludzi na smierc.
    Teraz zaluje doswiadczen z terapia grupowa na @Slawomirskim, nic nie napisal dzisiejszej nocy, a przeciez chodzilo jedynie o to, aby przemyslal swoje poglady. Powod jest jeden: nie jestem psychiatra, dzialam po amatorsku.

  628. Ostatnie dwa dni katuje winyl Elvin Jones The Ultimate.
    1- szy kawałek na A In the Truth.
    https://www.youtube.com/watch?v=ao2Nke36epA

    Spadam do domu.

  629. Zastosujcie taki zabieg, a wyjdzie free double trio. Otwórzcie dwie zakładki i puśćcie jednocześnie w jednej to:
    https://www.youtube.com/watch?v=A_R6HqfmQn4
    a w drugiej to:
    https://www.youtube.com/watch?v=ao2Nke36epA
    Miłej zabawy.
    😉

  630. żabka konająca
    Żabciu droga i ludziom życzliwa,
    jesteś „w mylnym błędzie”. Wpisów nie przybywa proporcjonalnie do liczby gości na blogu.
    Orteq, akurat nie dzisiaj, i nie tu, potrafi strzelać postami jak z karabinu maszynowego, ta ta ta ta…. czyli jakby zabiera miejsce innym. Ale pisze barwnie, nie jest monotematyczny i prowokuje do wymiany zdań.
    Lepiej jednak nie wywołuj wilka Sławo z lasu, z jego obsesjami i tanim moralizatorstwem. Wystarczy użeranie się z @dezerterem, który notorycznie, jak na wyjątkowo upierdliwego ŚJ przystało, sprowadza każdą dyskusję na manowce. Tym samym odstręczając tych, którzy chcieliby się do niej włączyć, ale zamęt wokół uciekiniera z wariatkowa działa na zasadzie perpetuum mobile.

  631. Żorż Ponimirski
    12 marca o godz. 15:37

    Tobermory
    12 marca o godz. 15:53

    Nie bede polemizowal ze znawcami, bo wiedza lepiej niz ja. Podziele sie refleksja taka.

    Zasada docierania „przez syna, za pomoca ducha” przyswiecala mi niejako z automatu w wielu sesjach misteryjnych. Do pobudzenia ducha do dzialania stosowalem zarowno wino, jak i mocniejsze pobudzacze, zwykle bez, ale czasem w towarzystwie ziol rozszerzajacych percepcje. Najczestszym skutkiem byly cierpienia pomisteryjne. Ale niestety, nawet gdy dla zwiekszenia efektywnosci stosowalem nie dwojnie w jedni, czyli wino z ziolami, ale wrecz trojnie w jedni, czyli wino plus mocniejszy wzmacniacz plus ziola. To nie tylko trojni nie zdolalem osiagnac, ale i dwojnia byla podejzanie bliska zwyklemu alkocholowemu dwojwidzeniu i z jakimkolwiek doswiadczaniem boskosci nie malo to nic wspolnego, choc nie bede zaprzeczal, ze do etapu pomisteryjnego, byly to i nadal pozostaja, calkiem przyjemne doswiadczenia.

    Czego wszystkim, ktorym zdrowie nadal dopisuje, serdecznie polecam i zycze. Zwlaszcza, jesli nie bedziecie sobie zawracac glowy glupotami o dwojniach, czy innych trojniach, z wylaczeniem dwojniakow i trojniakow, oczywiscie

  632. żabciu
    Zapomniałam dodać (odstręczając tych) potencjalnych NOWYCH, którzy chcieliby itd… więc ich zniechęca.

  633. @Żorż Ponimirski
    Wolne podwójne trio – piszesz. Niezły odjazd w dwóch zakładkach jednego Elvina Jonesa . Ale przełożyć tego na Jungowską interpretację dogmatu o Trójcy Świętej już się raczej nie da. Nawet po napruciu zmysłów winem i ziołami, co by rozszerzyć percepcję, jak radzi @Tobermory. Tu bez „Huny” nie razbierosz. O Kahunach Jung też się wypowiadał, gdy dotarły do niego książki Maxa Freedom Longa. W kontekście podświadomości, świadomości i nadświadomości, albo – by pozostać w kręgu hawajskich Kahunów – w ku (sercu, ciału, czyli podświadomości), lono (umysłu lub świadomości) i kane (duchu opiekuńczym lub nadświadomości). Nie będę się wdawał w akademicki wykład na temat huny, jej strażników, czyli Kahunów i jungowskiej interpretacji owej „wiedzy tajemnej”. Dodam tylko, na użytek rozmowy o boskiej trójjedni, że gdy Kahuni zetknęli się z nauką o Chrystusie, którą przynieśli na Hawaje chrześcijańscy misjonarze, dogmat o Trójcy Świętej jawił im się jako coś znajomego i w ogóle nie tajemniczego. Oni w jednię ku – lono – kane wierzą, gdyż jest owa jednia podstawą ich wiedzy tajemnej i religii. Bez tej jedni nie ma mana czyli mocy duchowej. Podobnie zresztą jak nie ma takiej samej jedni u Chińczyków, którzy mają na „mana” swoje określenie qi.

  634. A ze smutnych wiesci jakie net czlowiekowi czytajacemu przynosi, to:

    Odszedl dzis Sir Terry Pratchet, przegrywajac ostetecznie, w wieku 66 lat walke z postepujaca choroba Alzheimera.

    Nim odszedl, w otoczeniu rodziny, umiescil na swoim Twitterze 3 wpisy.

    1) „AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER.” kazdy, kto przeczytal choc jeden tom z serii „Swiat Dysku” wie, ze Smierc mowi wylacznie duzymi literami: W KONCU, SIR TERRY, MUSIMY POJSC RAZEM

    2) „Terry took Death’s arm and followed him through the doors and on to the black desert under the endless night.” (Terry wzial Smierc pod ramie i podazyl za nim przez drzwi i dalej na czarna pustynie pod nieskonczona noca)

    3) Ostatni Twit po prostu stwierdzal: „The End.”

    Rozumni wiedza i rozumieja. Nierozumnym tlumaczyc nie warto, bo i tak nie zrozumieja…

    Z 70 napisanych przez Sir Terrego Pratcheta ksiazek, ostatnia ukonczona w lecie 2014 roku jest „Para w Ruch” (Going Steam) i juz wiecej niczego nie dowiemy sie o nas samych i naszym swiecie, krzywo odbitym w Swiecie Dysku …

  635. @lonefather, z godz. 17:47
    Witaj w „Świecie Dysku”. Też mnie śmierć Terry Pratcheta napełniła dziś smutkiem. Kawał dobrej literatury pozostawił za sobą. To było dużo coś więcej niż fantasy i science fiction. Choć na mnie największe wrażenie wywarła „Trylogia Nomów”. Hej, hej, Sir Terry.

  636. Dla pombocka 17.35
    Jak zatrzymać przed naszymi granicami BANDZIORA PUTINA.
    To twoje , prawda ?
    No więc zapytam.
    KIEDY TO WIDZIAŁEŚ WDZIERAJĄCEGO SIĘ NA TEREN POLSKI Prezydenta Putina?
    Może pomyliłeś go z Prezydentem R P co bez wizy i zaproszenia wybierał się do Smoleńska ?
    Jak sądzisz , czy prezydentowi takiego kraju jak Rosja należy się szacunek a nie wycieranie sobie butów jego Nazwiskiem i funkcją ?
    No chyba że zgodnie z twoimi możliwościami i ukrainofilią ten szacunek powinien być tak wyrażany jak na Ukrainie USZANOWALI NASZEGO Pana Komorowskiego
    publicznie wysmarowawszy go jajami.
    Dobrze ze nie zgniłymi.
    W średniowieczu to jeszcze obsypywali ulubieńców pierzem.
    A co do rozbójnictwa to popatrz sobie na wydawane pieniądze – USA wydaje ich rocznie 8 ”OSIEM RAZY WIĘCEJ ” niż tak rozbójniczy kraj jak Rosja.
    Jeśli dołożysz kwoty wydawane przez NATO TO PRZEKROCZYSZ DZIESIĘCIOKROTNOŚĆ.
    Te wszystkie pieniądze to sa wydawane no jak sądzisz NA CO ? bo mnie się wydaje że na bron z której ginąć będą ludzie
    Nie słyszałem też by Rosja wysłała np do Meksyku /sąsiada Ameryki/ 800 czołgów by jeżdziły o 100 m od ich granicy- a jeśli znasz historie to USA zabrały temu sąsiadowi połowę jego terytorium – MOŻE NIE WIEDZIAŁEŚ?
    Rosjanie to cierpliwy naród – ale bez przesady.
    Komuś może się nie spodobać taki brak szacunku – może dać w mordę.
    ukłony

  637. anumlik
    12 marca o godz. 17:45

    Obawiam sie, ze i Huna w „rozbieraniu” by nie pomogla, nawet jesli misyjne gledoly „cos przypominaly” hawajczykom.

    Od terminu „podswiadomosc”, bardziej mi odpowiada „nieswiadomosc”, ktory to termin dokladniej opisuje role pelniona, nie wspominajac juz o tym, ze jest jedyna furtka wiodaca do kontaktu z „nadswiadomoscia”. Lustrzanosc terminow „pod” z „nad”, prowadzi do powaznego ryzyka, polegajacego na instynktownym lekcewazeniu roli i znaczenia nieswiadomosci w naszym codziennym funkcjonowaniu. Byc moze to wspomniane „lekcewazenie”, jest zrodlem takich problemow, jak slaba pamiec, gorsze kojazenie faktow, czy mniejsza sprawnosc umyslowa. Wyjasnilem, co sam o tym sadze, a Kahuni by to, bez watpienia dokladnie wyjasnili, choc jezykiem swojej wiary, a nie popularnonaukowym jezykiem, jak ja uczynilem

  638. lonefather
    12 marca o godz. 17:32

    Lonefatherku, kiedy padosz: „Zwlaszcza, jesli nie bedziecie sobie zawracac glowy glupotami o dwojniach, czy innych trojniach”, to ja Cię, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego przepraszam, ale ode mnie się odfanzol, jeśli na tę liczbę mnogą też się załapałem. Nigdy mnie trójce, dwójce, czwórce ni dupurce nie obchodziły. Owszem, parę razy mocno mnie obeszły jedynce pci odmiennej, ale to już prehistoria. Trójniak też mnie kiedyś obchodził jako pieruńsko w łeb waląca słodkość po czterech pękatych fłaszkach, zwłaszcza kupowany w Baltonie, kiedy na kutrach w „Korabiu” Ustka rybaczyłem. Ale wszystko, o czym zachęcająco opowiadasz w związku z uprawianiem misteriów, znienawidziłem z dnia na dzień po 30 latach nawidzenia. Bo to nie tylko głupienie na życzenie, tworzenie sztucznych, nawet żenująco entuzja