Trolli ci u nas dostatek…

Tyle wiemy dziś, a czego dowiemy się jutro?…ale wszystkich ich zniesiemy w dowód wiary w zwycięstwo! Zwycięstwo rozsądku i właściwej miary rzeczy. Bo czymże jest mętniactwo i tanie prowokacje wobec rzeczywistych życiowych wyzwań czy problemów (o jakich czytelnicy mówią także i na tym blogu)? Interesuje mnie raczej szukanie sposobów, jak sobie z radzić z niełatwymi życiowymi realiami, niż przepychanki słowne i obrzucanie się inwektywami. Choć, przyznaję, trudno się czasem nie odwinąć, gdy poziom (także intelektualny) trollingu staje się nieznośny. Ale w tytule wpisu nie mówię jedynie o blogu, lecz właśnie o realiach polskich, w których w rolę trolla wciela się liczne grono osób obecnych w publicznym obiegu.

Z pewnością taki trollem jest Tomasz Terlikowski, przedstawiany zwykle jako teolog i filozof, a reprezentujący w sposób niemal doskonały najgorsze wcielenie polokatolicyzmu. Jego mentorskie elukubracje prowokują do polemiki, ale tak naprawdę poważna polemika nie ma cienia sensu, bo nie da się rozmawiać, gdy mówimy różnymi językami, używamy nieprzystających do siebie pojęć. Można go wyśmiać, czasem wręcz trzeba, ale szkód, jakie wyrządza w umysłach ludzi nieumiejących się obronić przed jego agresją ideologiczną, to chyba nie naprawi. A takich ludzi musi być całkiem sporo, bo rodzime miejsce Terlikowskiego — fronda.pl — nie jest bynajmniej niszowym portalem. W jak różnych światach się obracamy, pokazują choćby tytuły tekstów z tego portalu (wybór stronniczy):

♦ Dziś szatan atakuje wszystkich. Wywiad z egzorcystą ks. Gabrielem Amorthem
♦ Siedem prawd o szatanie
♦ Terlikowski: Orszak Trzech Króli w Warszawie odrzuca Ewangelię życia!
♦ Terlikowski: Wyrób kościołopodobny
♦ Ateiści mają problem. Nauka wskazuje na istnienie Boga! [NB — żenujący tekst]
♦ Szampony — trujące i rakotwórcze! [jw.]
♦ Bp Józef Zawitkowski: „Naród umiera!”

Ciekawy przypadek społecznego trolla to właśnie bp. Józef Zawitkowski. Fronda.pl przytacza fragmenty jego kazania podczas mszy na spotkaniu Rodzin Radia Maryja w Wołominie (ech, ten Wołomin), chwaląc „moc” i „apokaliptyczność” wystąpienia. Rzeczywiście takiego bełkotu,pomieszania poziomów języka, zestawu pustych znaczeniowo wykrzyknień tylko pozazdrościć. To niemożliwe, żeby człowiek przy zdrowych zmysłach wierzył w coś takiego:

Kładę przed Wami, wobec Królowej, kładę życie i śmierć. Błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie. Ja i mój dom ostaniemy przy Bogu. Bolszewickie zagrożenia to mały pikuś wobec dzisiejszych zagrożeń. To już nie dzika horda bolszewicka. To wykształcone politycznie bestie. Nic już nie mamy własnego. Ani bogactwa, ani majątku, ani uznania, ani wzięcia. Decydenci uwłaszczyli siebie. To owoc okrągłego stołu. Brawo bohaterowie! Naród umiera! Naród wymiera. Odbierzcie jeszcze dzieciom miłość, a młodzieży rozum i zostanie nam Polska ugorem pachnąca!

Nie da się polemizować z brednią. Biskup kłamie w każdym niemal zdaniu (i zapewne robi to z rozmysłem), ale ktoś tego słucha z podziwem, ktoś to oklaskuje i… na koniec ktoś za to płaci (paradnie w ustach biskupa brzmi to mówienie w imieniu narodu: nic już nie mamy własnego). Z kolei (komentuje to już red. Szostkiewicz na swoim blogu, więc nie rozpisuję się w tej kwestii) wiceprzewodniczący KEP abp Marek Jędraszewski twierdzi w rozmowie z tygodnikiem „Idziemy”, że „kultura singli nie jest w stanie zaakceptować wierności Komuś i życia dla Niego”. To zadziwiające prostactwo w ustach singla, udającego, że jego rodziną jest Trójca święta.

Swego rodzaju trollingiem jest też żałosna próba nagłośnienia konfliktu Porozumienia Zielonogórskiego z rządem poprzez zgłoszenie przez działaczy PZ na policji zaginięcia Ewy Kopacz. „Nie mamy kontaktu z Ewą Kopacz od Wigilii i bardzo się o nią martwimy” — tłumaczył w rozmowie z „Gazetą Pomorską” Mariusz Kocuj z PZ (za gazeta.pl). Taka błazenada przy okazji sprawy naprawdę skomplikowanej i dalekiej od jednoznaczności nie wystawia dobrego świadectwa biznesmenom w lekarskich fartuchach. Zupełnie niezależnie od tego, czy minister Arłukowicz zasługuje na swoje stanowisko, nad czym nie będę się zatrzymywał, bo nie dysponuję dostateczną wiedzą w kwestii zasad i technik finansowania służby zdrowia. Akcję p. Kocuja i jego kolegów uważam za trolling właśnie dlatego, że odwraca uwagę od meritum sporu i zastępuje jego rozwiązywanie medialnymi gierkami (które z pewnością chętnie podchwycą wszystkie telewizje, bo portale już to zrobiły).

W ramach ostrzeżenia katolików czytujących ten blog: fronda.pl zwraca uwagę (w co najmniej trzech artykułach), że prawdziwy katolik nie powinien brać udziału w stołecznym Orszaku Trzech Króli, dopóki organizatorzy nie wycofają swojego zaproszenia dla prezydent Warszawy  Hanny Gronkiewicz-Waltz, ponieważ ona, jak przekonuje red. Terlikowski, „choć ma Boga na ustach, to jej decyzje są antychrześcijańskie”. Inny świętoszek, poseł Stanisław Pięta (PiS), zapewnia frondę: „Na miejscu katolików z Warszawy poczułbym się zniesmaczony taką postawą. Moim zdaniem, organizatorzy powinni wycofać zaproszenie dla Gronkiewicz-Waltz, jeśli chcą, by to przedsięwzięcie nie było kpiną”.

Na pocieszenie katolikom wahającym się teraz, iść czy nie iść na tę imprezę, zamieszczam XV-wieczny inicjał z niemieckiego starodruku. Wyglądają na pojednanych singli, a anioł nad nimi czuwa… A rączki mają na kołderce.

Obraz ze zbiorów Bayerische Staatsbibliothek za pośrednictwem http://discardingimages.tumblr.com/

Obraz ze zbiorów Bayerische Staatsbibliothek za pośrednictwem http://discardingimages.tumblr.com/