Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.12.2014
piątek

Życzę pobłażliwości

19 grudnia 2014, piątek,

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze mediaNiech mi będzie wybaczone. Trochę się opuściłem. Ale to jedynie dowód na to, że nie jestem kompulsywnym blogerem. Nie mam potrzeby pisania dla samego pisania. Cóż robić… Więcej, niech mi będzie wybaczone po raz wtóry, bo w tym wpisie sięgam po cudze myśli. Czynię to jednak nie z lenistwa umysłowego, lecz dlatego, że bliska mi filozoficznie postawa została pięknie wyrażona przez autora, który również w działaniu potrafił dowieść, że nie są to słowa puste. Mam na myśli „Kodeks człowieka pobłażliwego” spisany przez Stefana Kisielewskiego.

Zanim jednak zaproponuję lekturę, drobne okołoświąteczne wyznanie. Proszono mnie, bym napisał, jak ateiści obchodzą święta. Odmówiłem. O ile zgadzam się z tezą, że wszyscy w Polsce obchodzą święta (chociaż niektórzy z daleka), o tyle cała opowieść o tym, jak robią to akurat ateiści, sprowadza się do jednego słowa: różnie. I przy tym pozostanę. Jeśli ktoś z szanownych Czytelników ma ochotę na refleksje w tej kwestii, nie powstrzymuję, jednak przed szukaniem jakichś uogólnień raczej bym przestrzegał — to droga na manowce.

Druga uwaga dotyczy tego, że nawet tak klarownie napisany tekst (którego obszerne fragmenty przytaczam na prawach cytatu, licząc na pobłażliwość spadkobierców) musi się stać polem rozważań, wywołać wątpliwości. Zwłaszcza że choć o tym nie wspomina, ma jednak chrześcijański podkład. Każdy przeczyta go jednak trochę inaczej, bo to, co rozumiemy przez poszczególne kluczowe słowa, jak je interpretujemy, zależy od naszej osobistej, całkowicie indywidualnej i niepowtarzalnej biografii emocjonalno-intelektualnej. Dobrze by było zatem, formułując opinię lub odnosząc się do tego tekstu, takie czy inne zastrzeżenie wygłosić — to ułatwi wzajemną pobłażliwość.

Życzę miłej i wnikliwej lektury!
Z własnymi myślami (albo tylko myś*ami) wrócę znienacka.

1

Człowiek pobłażliwy dobrze się czuje wśród rozmaitości zjawisk, form, koncepcji i poglądów. Człowiek pobłażliwy nigdy nie przyłoży ręki do akcji mającej na celu redukcję mnogości zjawisk, redukcję taką bowiem będzie uważał za akt sprzeczny z pobłażliwością.

2

Człowiek pobłażliwy stara się zrozumieć wszystko i wszystkich, zrozumienie jest bowiem koniecznym warunkiem pobłażliwości. Pobłażanie bez zrozumienia byłoby jedynie formą obojętności i lenistwa duchowego.

3

Człowiek pobłażliwy, wierząc w jedną prawdę, potrafi dostrzec elementy, okruchy tej prawdy w najrozmaitszych, najbardziej na pozór sprzecznych z nią poglądach. (…) Tak więc, szanując wszystkie poglądy, człowiek pobłażliwy bynajmniej nie sprzeniewierza się jedynej prawdzie, lecz przeciwnie – oddaje jej hołd.

4

Człowiek pobłażliwy musi w swej pobłażliwości zrobić jeden wyjątek: nie wolno mu pobłażać samemu sobie. Pobłażliwość bowiem osiągnąć można jedynie, zwalczywszy takie właściwości swojej natury, jak: nadmierną miłość własną, zaborczość, egotyzm, egoizm, skłonność do pychy i wywyższania się ponad innych, skłonność do przyznawania swojej osobie większych i w ogóle odmiennych praw niż innym osobom.

5

Człowiek pobłażliwy nie pobłaża sobie, lecz musi pobłażać innym, choć często widzi, że oni są nadmiernie pobłażliwi dla siebie samych. (…)

7

Człowiek pobłażliwy po powaleniu przeciwnika natychmiast pomaga mu wstać. O ile przeciwnik jest dość silny, aby z kolei powalić jego, człowiek pobłażliwy, uznając swój błąd, nie powinien jednak dziwić się, gniewać ani żałować, że tak postąpił, błąd bowiem, jakim jest całkowite zniszczenie wroga, byłby błędem po stokroć większym i groźniejszym, niż błąd wynikły z przedwczesnego podania wrogowi ręki.

8

Człowiek pobłażliwy winien być czasem pobłażliwy i dla siebie samego, jeśli mimo dołożenia wszelkich wysiłków popełnia błąd. (…) Człowiek pobłażliwy musi być człowiekiem skromnym, tylko w tym wypadku bowiem pobłażliwość nie wyda się ludziom upokarzającą jałmużną, co byłoby znowu formą wywyższania się ponad nich.

9

Człowiek pobłażliwy może uważać wiele poglądów ludzkich za niesłuszne, a wiele czynów ludzkich za złe i ma wtedy obowiązek walczyć z nimi, człowiek pobłażliwy nie jest bowiem sceptykiem bez poglądów. Człowiek pobłażliwy nie powinien jednak marzyć o tym, aby takie niesłuszne czy złe rzeczy znikały z powierzchni ziemi i nigdy nie istniały. Człowiek pobłażliwy wie bowiem, że każdy błędny pogląd czy zły uczynek, będąc przeinaczeniem czy zaprzeczeniem prawdy, od niej jednak zależy, bo jego negatywne do niej ustosunkowanie jest również formą zależności, a więc – potwierdza jej istnienie; bez prawdy nie byłoby nieprawdy. (…) Człowiek pobłażliwy wie, że bezkompromisowo walcząc o prawdę, musi być w swoim sercu pobłażliwy dla ludzkiej nieprawdy. Człowiek może być ludzkim pogromcą i poskromicielem – nigdy ludzkim sędzią.

10

Człowiek pobłażliwy nie może ubierać swej pobłażliwości w formę ostentacyjną, domagać się za nią wdzięczności, uznania lub hołdów. (…) Pobłażliwość jest bowiem ważna jako postawa wewnętrzna – jako higiena duszy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 584

Dodaj komentarz »
  1. Dziękuję za tekst w swoim imieniu, jak również mojej serdecznej koleżanki – Żorżety Tyraspolskiej.

  2. Bywam poblazliwym czlowiekiem. Wyrozumialym tez bywam. Jedynie klamstwu, obludzie i hipokryzji nie poblazam…

  3. Jako człowiek pobłażliwy, oczywiście, panu Gospodarzu wybaczam.
    Święta spędzam nadzwyczaj normalnie, po polsku. Z choinką, stosownymi potrawami i bliskimi za stołem, ale na Pasterkę przestałam już chadzać dawno, bo klechów generalnie nie znoszę, choć kolędy chętnie śpiewam w domu z rodziną. Są po prostu piękne.
    Nie widzę w tym żadnej hipokryzji, ani rodzaju samooszukiwania się.
    Czysty wyraz emocji, zwyczajowy szacunek dla miłej, serdecznej tradycji i wspomnień z dzieciństwa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Słowo pobłażliwy można zastąpić terminem tolerancyjny.Odnoszę wrażenie, że tekst staje się wówczas bardziej odpowiadający wymogom współczesnych trendów leksykalnych, a i chyba bardziej przystępny w odbiorze.

  6. 7:3

    Takim wynikiem zakończył się mój pojedynek. Wygrała oczywiście pobłażliwość.
    Wynik jest obarczony jednak zarzutem stronniczości ponieważ to ja byłem sędzią głównym spotkania.

  7. @ Aaron Sprezyner.
    Nie, to zła propozycja. Tolerancja jest relacją siły. Toleruje ten, kto ma przewagę wobec tolerowanego, może sobie pozwolić na tolerowanie go. Pobłażliwość to ładne słowo i nie ma powodu, żeby o nim zapominać. Zbyt wiele słów zaczynamy zapominać. Nie zubażajmy języka z własnej woli.

  8. @ Jacek Kowalczyk @ Aaron Sprezyner.

    „Tolerancja jest relacją siły. Toleruje ten, kto ma przewagę wobec tolerowanego, może sobie pozwolić na tolerowanie go.”

    Zgadzam się. Jeżeli nawet tolerancja nie jest zmotywowana pozycją siły sensu stricto, to niesie w sobie elementy wywyższenia i prawdopodobnie lekceważenia drugiej osoby.

  9. Z okazji świąt dopuszczam myśl, że dla kogoś śniętym daniem może być kisiel, choć na mym stole przeważać będzie ciemny halibut nad bladym łososiem.

  10. Śnięty będzie przede wszystkim karp 🙁

  11. @Jack Kowalczyk
    Wchodzimy w zawiłe meandry semantyki. Tolerancja jest relacją siły. Toleruje ten, kto ma przewagę wobec tolerowanego, może sobie pozwolić na tolerowanie go – pisze Pan. Nie zgadzam się z ani jednym słowem. Odrzucając „siłę” odrzucamy także „przewagę”. Pozostaje „aprobata”. To coś zupełnie odmiennego od „pobłażliwości”. Ta bowiem – „pobłażliwość” – ma dla mnie wyraźnie pejoratywny ładunek. Zbyt bliski „permisywizmowi”. A stąd krok do „relatywizmu”. Aprobata zaś ma nie wie wspólnego z tolerancją, dla której – tak sądzę – ukuł Pan swój wywód. Ale (zawsze jakieś „ale”) jeśli aprobuję czyjeś (także i własne, „ale” – choć to cieniutka aprobacja) uczynki/wybory to daleko mi do tolerancji. Jednak czasem „aprobant” pozbawiony jest (nie z jego woli i winy) czegoś prostego: lustrzanych neuronów. Nie będę się wbijał w akademicki wykład. W Googlach można znaleźć odpowiedź – co zacz te lustrzane komórki w mózgu? Dodam, że osobnicy autystyczni i psychopaci lustrzanych neuronów są pozbawieni. Nie są zatem zdolni ani do „tolerancji”, ani do „pobłażliwości”, jeno do „aprobacji”. Aprobują własne zachowanie. I nie są tolerancyjni wobec zachowań innych. I w tym momencie wpadamy w pułapkę ofsajdową, którą sami stworzyliśmy poprzez słowo wytrych: „tolerancja”. Czyli siła i pogodzenie się w jednym. Zastąpione „pobłażliwością”, jak Pan sugeruje. Ale czy to zastępuje „wyrozumiałość”? Tak tylko pytam.

  12. @ anumlik
    To nie jest odpowiedź, lecz tylko podpowiedź (nie odnosząca się do meritum):
    http://www.amazon.com/dp/B00FQUDUC4/ref=wl_it_dp_o_pC_nS_img?_encoding=UTF8&colid=2V1SX98WMTMGZ&coliid=I1YPX7KKWXVISV

  13. Oczywiście mój kolejny wpis znowu będzie nie na temat. Ale bohaterem blogu jest pobłażliwość to jak tu nie skorzystać z okazji .Tym bardziej, że świąteczna atmosfera powinna tym bardziej sprzyjać tym jakże ludzkim odruchom.

    I z okazji zbliżających się świąt wrzucę dwa linki .
    A w nich osoby znane i lubiane powiedzą i zaśpiewają co im w duszy gra

    https://www.youtube.com/watch?v=e84U2fS2_1o

    https://www.youtube.com/watch?v=RuIeM4Qu_NE

    Mój komentarz.
    Nie tylko toruńskie pierniki jada Bóg na deser.

  14. Pobłażać można np dziecku, rozumiejąc jego wybryki. W stosunku do dorosłego myślę że wyraz „tolerancja” byłby własciwszy, bez patrzenia z góry.
    Ja również, chociaż agnostyk, obchodzę Świeta. Jest to tradycja mojej rodziny i nie widzę dowodu aby z niej rezygnować. Wybryki sukienkowych utwierdzaja mnie w pewności że te bezhołowie nie ma pana.
    Pozdrawiam Świątecznie.

  15. Jacek Kowalczyk
    19 grudnia o godz. 21:34 412709

    1. „Poblazliwosc” – jak ja rozumiem, jest rezultatem, lub jesli ktos woli, funkcja rozumu, ktory rozumiejac, zrodla slabosci i slabostek, potrafi wzniesc sie ponad nie i wyrozumiale poblazac slabszym, ulegajacym swoim slabostkom.

    2. „Tolerancja” – wcale to, a wcale, nie musi byc zwiazana z pozycja sily. Rownie dobrze mozna tolerowac z pozycji slabszego. Ale oczywiscie najlatwiej o tolerancje w sytuacji rownowagi sil.

    3. Zubazanie przez „zapominanie” – faktycznie, zapominanie slow, zubaza jezyk. Ale, nawet jesli slowo jakies, wyjdzie z codziennego uzycia, to oznacza, ze to, co ono opisywalo, tez „zniknelo”? Jakos nie wydaje mi sie Panie Jacku, ze znikniecie slowa „poblazliwosc” z jezyka, choc bylaby szkoda, gdyby zniknelo faktycznie, spowoduje znikniecie samej postawy poblazliwosci, jako takiej.

  16. mag
    19 grudnia o godz. 21:14 412706

    Jako człowiek pobłażliwy, oczywiście, panu Gospodarzu wybaczam.
    ————————————
    Droga mag, jesli „wybaczasz”, to znaczy ze wczesniej nie poblazalas… Jesli poblazalas, nie potrzeba wybczania …

  17. To jednak chyba nieco dziwne w związku pobłażliwością i tolerancją.
    Redaktor obstaje przy pobłażliwości,a ja stawiam (nie,nie na Tolka Banana) na tolerancję.
    Chociaż z coraz większymi oporami.
    Bo jeżeli opis świata podzielimy na ten jedynie słuszny ateistyczny i ten zabobonny to:

    – pobłażliwy „zalatuje” skansenem i chcąc nie chcąc zmierza nieuchronnie ku chrześcijaństwu, naukom Chrystusa
    – tolerancja, tolerancyjny to efekt dociekań naukowych laboratoriów i pracowni chemicznych ostatnich wieków

    I tym samym jednak wywołuje pewną konsternację optyka Redaktora przy uwzględnieniu tych zastrzeżeń które napisał, odnosząc się do „mojej” tolerancji.

  18. Co do Traktatu o poblazliwosci Kisiela, to powiem tylko jedno:

    Trzeba miec duuuuuzo rozumu i rownie duzo zrozumienia dla bliznich, zeby poblazac. Cos mi sie zdaje, ze wylacznie ludzie rozumni, sa w stanie rozumnie poblazac slabosciom i slabostkom…

  19. Do Jacek Kowalczyk
    Nie widze najmniejszego zwiazku pomiedzy poblazliwoscia, a „chrzescijanskim podkladem”. Jest, wedlug mnie, dokladnie na odwrot. Cale 2000 lat, z okladem, istnienia chrzescijanstwa, jest ciaglym nieustannym dowodem niepoblazania!

    To mnie, ateiste, czlowieka rozumnego, stac na poblazanie… Tak jak poblazam swojemu dziecku, wierzacemu w bajki, tak samo poblazam doroslym, wierzacym w swoje religijne bajedy. Sam jestem, co najwyzej tolerowany, co z poblazliwoscia nie ma nic wspolnego.

    Tekst Kisiela o pblazliwosci, jest tekstem o rozumie i konsekwencjach rozumienia. Jest tekstem do szpiku kosci humanistycznym i w gruncie rzeczy antyreligijnym, antychrzescijanskim. Postawa poblazliwosci i bycie autentycznie poblazliwym zaprzecza samym podstawom chrzescijanstwa, bo zeby osiagnac pelna, autentyczna poblazliwosc, trzeba sie najpierw wyzwolic z okowow i kanonow wiary. Bez tego bycie „czlowiekiem poblazliwym”, jest zwyczajnie niemozliwe.

  20. Aaron – nie ma „jedynie slusznego” opisu swiata… Po prostu nie ma.

  21. @Jacek Kowalczyk
    Dzięki za linka. Postaram się dotrzeć do „Mitu lustrzanych neuronów” poprzez „amazon”. Jeden z „recenzentów” porównał odkrycie komórek lustrzanych do odkrycia DNA. Coś jest na rzeczy. Choć to pewnie też rodzaj mitu. Faktem jest jednak, że badania nad „lustrzakami” posunęły wiedzę o empatii. Osoby cierpiące na autyzm lustrzanych neuronów są – wedle badaczy – pozbawione. Czy całkiem pozbawione empatii?

  22. Lonefather
    A co, pożartować nie można?

  23. Pobłażliwość, tolerancja… Spieramy się w gruncie rzeczy o niuanse, jak rozumieć te pojęcia jednak bliskoznaczne. Niedaleko jest też taka niby prawda życiowa (?) „zrozumieć – znaczy: wybaczyć”.
    Może nie, może tak, jeśli jest uwolnieniem siebie z pułapki żalu, nienawiści.

  24. Mag, jako czlowiek poblazliwy, zapewniam, ze mozna, a nawet wiecej, trzeba zartowac. Zawsze lepiej jest sie posmiac, niz poplakac.

  25. @lonefather pisze:
    „Aaron – nie ma “jedynie slusznego” opisu swiata… Po prostu nie ma”

    Gdybyś częściej zaglądał na blog Redaktora i zaczął głosić tej treści herezję to nawet temat – bohater dzisiejszego wpisu,czyli „pobłażliwość” nie uchroniłby Cię przed oskalpowaniem przez co niektórych dyskutantów. No chyba ,żebyś się stawiał i postępował według starej filomackiej zasady
    „Gwałt nie się gwałtem odciska”…
    …Jako i ja od czasu do czasu czynię.

  26. Mag
    Wybaczenie, tylko wybaczenie jest uwolnieniem siebie z pułapki żalu, nienawiści.

    Poblazliwosc jest jak dojzalsza siostra tolerancji. taka troche ironiczna i kpiaca, bo bedaca juz niemal calkiem ponad drobiazgami i glupstwami.

  27. Aaron,
    a niech se „skalpuja” do woli… Czlowiek poblazliwy prawdziwie, jest i na „skalpowanie” poblazliwy, jak Kisiel byl poblazliwy…

    Po prostu, jest sie ponad to, co „male ludzie” wygaduja, czy wypisuja.

  28. Na chwilę zboczę z głównego toru dyskusji i podążę w kierunku…choinki.a jak choinka to oczywiście pod nią już za kilka dni będą znajdować się prezenty. Każdy prezent(y) są oczywiście podpisane, aby uniknąć nieporozumień podczas podziału Bożonarodzeniowych darów.
    Prezentów jeszcze wszystkich nie zakupiłem ,ale przygotowałem już karteczki informujące co i dla kogo jest przeznaczone
    I tak wśród moich prezentów będą się znajdować:

    „Kredki dla cioci Fredki”
    „Karmelki dla siostry Elki”
    „Kastaniety dla mojej Żorżety” Ole!!!
    „Flaszka dla szwagra Staszka”
    „Dwa komplety pościeli dla teściowej Heli”
    „Bombonierka dla kuzyna Felka”

    Oczywiście to jeszcze nie wszystkie prezenty, bo i osób jeszcze do obdarowania nieco zostało.

  29. „Kodeks…” Kisielewskiego brzmi dla mnie zgrzytliwie. Wprowadza konfuzję, myli znaczenia pojęć i upraszczająco zamyka bardzo złożony stosunek do świata w jednym terminie: „pobłażliwość”.
    Zgodnie ze znaczeniem słownikowym, „pobłażliwość” to „wyrozumiałość dla czyichś błędów, dla czyjegoś niewłaściwego postępowania.”
    Stąd: „okazać pobłażliwość”, „przestępca nie zasługuje na pobłażliwość”, „potraktował jego wybryki z pobłażliwością”.

    Znaczenie terminu jednoznacznie wskazuje na przyznaną sobie samemu wyższość, doskonałość, prawidłowość oceny, przewagę siły po stronie „okazującego pobłażliwość”, który może być „łaskawy” dla tego, co postępuje niewłaściwie.

    Kisielewski niewątpliwie znał znaczenie terminu „pobłażliwość”. Chcąc stworzyć kodeks na okoliczność spraw bardzo złożonych i subtelnych, użył niewłaściwego terminu. Być może dlatego, by mieć „klucz” zawarty w jednym słowie.
    Jeśli tak, to źle dobrał klucz. Stworzył raczej wytrych.
    Nie sądzę, by można było dobrać jednosłowny klucz i nie widzę takiej potrzeby.
    Z pozycji psychologii osobowościowej, jest to zupełnie błędne i znamionuje próbę zabiegu formalnego, na słowie, nie na rzeczywistości.

    To co próbuje Kisielewski wcisnąć w jeden termin: „pobłażliwość” jest rozpięte pomiędzy co najmniej kilkoma: wolność-osobowa autentyczność-głębia-podmiotowość-odpowiedzialność.
    Wykorzystanie kilku pojęć pozwoliłoby dużo trafniej opisać stosunek do rzeczywistości złożonej, uznając złożoność podmiotu.
    W wersji Kisielewskiego Kodeks… jest niejasny, konfuzyjny, pomijający głębszą istotę, przez co nie do zastosowania.

  30. Tanaka,
    Tak madrze rozkladasz na czynniki pierwsze, ze az strach. A moze bys popatrzyl wpierw w oczy Kisiela:

    https://www.google.co.uk/search?q=kisielewski+stefan+obrazy&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=X2GVVPO4F8X2UvSGgNAL&ved=0CDkQsAQ&biw=1366&bih=610

    A potem pomyslal nad jednym cytatem: „Gdyby duren zrozumial, ze jest durniam, to automatycznie przestalby byc durniem”.

    To wiedzialbys, ze Kisiel niczego nie wciagal, podciagal, przycinal, czy inczej dostosowywal, zeby zmiescic w jednym pojeciu „poblazliwosci”, tylko bys wiedzial, ze byl zwyczajnie ponad wszelka glupota i durnota i dlatego poblazliwie patrzyl na durniow, glupcow, bezmyslnych i to co wyprawiaja, czy wygaduja.

    Rozdrobnienie na osobne pojecia, to ze dwa, jesli nie trzy poziomy ponizej kisielowej poblazliwosci.

  31. Aaron S.
    Proponuję jeszcze pod choinkę:
    dla drugiego szwagra koniecznie wiagra
    dla babci Róży różaniec gustowny nieduży
    dla dziadka z Krakowa sztuczna szczęka zapasowa
    dla brata para bokserek i sweterek
    dla siostrzyczki bluzeczka w różyczki
    A co dla żony, Aaronie roztargniony?

  32. Tanaka,
    Wlasciwy post w odpowiedzi Tobie, czeka na moderacje, ze wzgledu na link w nim umieszczony, ale niezaleznie dopowiem to, ze Kisiel wzniosl sie byl ponad drobiazgi i przypisywane im niejasnosci. Poblazliwosc, jaka ja Kisiel rozumial, jak mysle, ma zrodlo wlasnie w zdolnosci wzniesienia sie ponad drobiazgi i zdolnosci na ogolne spojzenie na calosc … To jak ziemia widziana z kosmosu … jest niemal dokladnie plaska. Drobne zmarszczki Himalajow zatracaja sie w ogromie „plaskosci ziemi”. Tak samo jest wlasnie z poblazliwoscia. Drobnostki „nikna” i przestaja miec znaczenie, po prostu sie poblaza smiesznosciom, glupstwom, glupotom i glupotkom, bo wie sie, ze nie maja wiekszego znaczenia, sa malo istotne.

  33. Ach Tanaka, to o durniach, to nie do Ciebie oczywiscie! To tylko do Kisiela, do tego jak bardzo byl „ponad to”… Do tego jak bardzo, bardzo byl ponad i jak bardzo poblazal durnocie i smiesznosci wszelakiej.

  34. @ lonefather
    Właśnie – Kisiel rozumiał „pobłażliwość” po swojemu. Ta swoistość jest mało uniwersalna, a semantycznie nietrafna. Natomiast idea ogólna, ma oczywiście, wysoką wartość.
    Jak napisałem, niepotrzebnie się w Kodeksie… Kisiel związał wyłącznie z tym jednym terminem. To może jest literacko o tyle dobre, że krótkie i zwarte, ale w Kodeksie chodzi nie tyle o literackość, a coś znacznie więcej.

  35. Jakos mi blizej do kisielowego rozumienia, bo blizsze jest mi bycie pond to (ponad mierzwe codziennosci) i nie odczuwam najmniejszej potrzeby roztrzasania drobiazgowego malo istotnych dupereli, nawet w imie semantyki …

  36. @mag

    A co dla żony…?
    Chwilowo nie mam…pomysłu na prezent.

  37. Niby rozbiór krytyczny praktyk KK nie ma wiele wspólnego z ateizmem ( chociaż jest dyżurną poetyką na blogu Redaktora),ale nie mogę sobie odmówić zamieszczenia linku:
    :http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17163519,Palikot_wymienia_bledy__ktore_popelnil_w_tej_kadencji_.html#BoxWiadTxt
    którego bohater daje do zrozumienia,że jest krytyka i krytyka.
    Czyli sprawy idą jednak we właściwym kierunku…
    …moim zdaniem.

  38. Coś na marginesie naszych sejmowych obyczajów i a propos bieżącej dyskusji o pobłażliwości i tolerancji. Chodzi mi o dopuszczalne granice empatii, wyrozumiałości itd.
    Przeczytane w necie: ” Jeżeli jutro się dowiem, że jakiś poseł, posłanka PIS oddała stolec w sali obrad Sejmu, to wcale mnie to nie zdziwi. Eskalacja zachowań posłów tej partii świadczących chyba o poważnych zaburzeniach psychicznych jest porażająca”.

  39. Nie @mag …
    @”znalezione w necie” i slow, ze stolec oddany na sali sejmowej nie wywola zdziwienia …
    =======================================

    Malo bystrym czlowiekiem jest autor slow powyzszych, skoro nie zauwazyl, ze wprowadzenie „poslanki Pawlowicz” na sale sejmowa, jest niczym innym jak stolcem oddanym publicznie na sali obrad plenarnych, a to co ta „poslanka” wyprawia, czy wygaduje, to juz nic innego, jak tylko smrod ze stolca oddanego plynacy …

  40. Ze, slowa moje powyzsze, nie sa poblazliwe? Oczywiscie, ze nie sa! Na poczatku dyskusji napisalem wyraznie, czego nie obejmuje moja poblazliwosc.

  41. @Aaron…
    A dla zony, od lat odlozony…

  42. Nie mogąc się doczekać wpisu z linkiem ( czeka na moderację) do artykułu podsumowującego ostatnie dokonania w dziedzinie polityki Janusza Palikota przytoczę fragment z blogu szefa TR .
    Janusz Palikot pisze na nim m.in.:

    „4. W krytyce Kościoła przekroczyłem granice walki o świeckie państwo na rzecz walki z Kościołem. Nie na miejscu były wypowiedzi o dzieciach papieża i pedofilii biskupów. Bo choć wielu biskupów łamie prawo i niestety ma skłonności pedofilskie, to przecież nie dotyczy to każdego z nich!”

  43. Poniewaz nie jestem pewna co do nieskazitelnosci swojej natury zrobilam sobie test na „Przykazania Kisiela” stawiajac na koncu akapitu znak zapytania. Odpowiedz: tak, lub nie.
    1.2.3. odp: „tak”.
    4. 5. 8 odp. : „i tak i nie”, ale do tego doszlam po latach.
    Pytanie 7 – odp. „tak”, naogol jest mi glupio wzgledem powalonego. Ale dla tych ktorzy z premedytacja mnie skrzywdzili, czy tych, na ktorych mi zalezy, zawsze „nie”.
    9. „Nie”. Nie mam poblazania dla ludzi, ktorzy maja dostep do wiedzy o calym swiecie, rozum, a sa moralni w inny sposob niz ja i krzywdza tym innych. I prosze n ie lapac mnie za slowka, ze skad wiem co jest moralne. Chociaz nie mam zludzen ze moj i innych brak poblazliwosci wiele zmieni.
    10. Jak najbardziej „tak”. Tez uwazam, ze ani w sprawie poblazliwosci, ani zadnej innej nie nalezy sie chwalic, ze ja tak mam.
    Spory semantyczne co to jest poblazliwosc, wyrozumialosc, tolerancja chyba niewiele wnosza. Jednak w moich, polskich czasach poblazliwosc kojarzyla sie omal wylacznie z wyrozumialoscia dla bledow dzieci. Gorzej z ta poblazliwoscia dla kogos, doroslego, ktory niewlasciwie postepuje.
    I nieprawda jest, ze nigdy nie mozna ocenic, co jest bledem.
    Przelozmy to na przyklady. Sprawy spoleczne w Ameryce, zwlaszcza rasizm wielce mnie bola i nie mam poblazania, wyrozumialosci, tolerancji, czy wotewer (jak mowia rosyjscy Amerykanie) dla bialych supremistow z Poludnia i nie tylko stamtad. Nie moge uzyc slowa poblazliwosc w stosunku do pozycji kobiet na swiecie… Zawsze rozedre sie, kiedy widze wyrzucajacego cos beztrosko na ulicy…. Za to mam poblazliwosc dla przelicznych zwiazkow wyznaniowych, czy wiary neurochirurga w zycie po zyciu, a nawet w stosunku do jego drugiego odkrycia, ze na tym mozna zrobic lepsza kase, niz na trudnych operacjach…..Swiat nigdy nie bedzie wykrojony wg wyrysowanego przez nas wzoru.
    Ogromna ilosc rzeczy uwazam ( „w swej madrosci”) za glupie, ale sa mi obojetne i po sekundzie ide dalej. Lubie np. uzywac slowo „koszer”, chociaz same przepisy koszernosci uwazam za idiotyczne, ale w swej poblazliwosci wiem, ze to slowo niejednokrotnie upraszcza opis.

  44. @Aaronu
    20 grudnia o godz. 16:51

    A może byś jakimś komentarzem opatrzył ten cytat? Czy to za wiele dla ciebie?
    Jeśli chcesz znać moją opinię na ten temat, to bardzo chętnie ci podam: tak, Palikot nigdy nie był przekonywującym politykiem, a ten cytat temu dowodzi. Czasami mógłby milczeć ten człowiek, tak jak zdecydowana większosć (jeśli nie wszyscy) „polityków” z kręgów konserwatywno-prawicowych.

  45. Przecież powszechnie wiadomo, że Palikot szybciej mówi niż myśli. A działa jeszcze szybciej, byle COŚ się działo.
    Już dawno zdiagnozowałam go na blogach (choć nie jestem ani lekarką, ani psycholożką), że gościu cierpi na ADHD. To widać, słychać i czuć.

  46. @mag.

    I zobacz, jaki był kontekst tej samopołajanki Palikota. Dumnie oświadczył, że chce być prezydentem Polski… tej Polski. Fałsz i bezideowość tego nygusa wywołują u mnie torsje. Ten polityk jest jeszcze gorszy niż Kaczyński. Mam nadzieję, że ta karykatura polityki przepadnie z kretesem w wyborach prezydenckich i wszelki słuch o nim zaginie.

  47. @Rafał Kochan ,@ mag

    Chciałoby się powiedzieć no comment, a jednak w kilku słowach spróbuję.
    Przede wszystkim facet zrobił wielką głupotę, że wszedł do świata polityki. Miał i ma chyba kasę, miał pomysł na obecność publiczną niekoniecznie w biłgorajskim grajdołku(sponsorował Festiwal Teatralny z okazji 100-lecia urodzin Gombrowicza, wydał „Kronosa” Gombrowicza, wspierał finansowo publikacje (1000stron) tekstów paryskiej Kultury,),ale zachciało mu się (albo go podkusili , bo miał kasę)polityki i przekonał się, ze polityka polska (zresztą nie tylko ona)to taka dama lekkich obyczajów i teraz zbiera tego owoce.
    Trochę szkoda faceta , bo jednak nie jest głupi, ale nie na tego konia postawił.
    Ale tutaj trzeba mieć doświadczenie.

  48. Rafał Kochan
    Dlaczego tylu idiotów, nygusów i cyników uparło się, by zbawiać „te Polske”?
    Niech oni się od niej odpie….
    Nie uważasz?

  49. zyta2003
    20 grudnia o godz. 16:58 412745

    Ze zrozumieniem zapoznalem sie z Twoim postem i postawa jaka masz wobec swiata i zjawisk. W ostatniej uwadze o koszernosci i przepisach to pewnie bys inaczej spojzala wiedzac wiecej … Gdy powstawaly, to byly po prostu madre przepisy higieniczne, ktore bez watpienia uratowaly wiele ludzkich istnien. Calosci, to szkoda czasu na omawianie, wiec ogranicze sie do trzech…
    1. Krew jest tkanka najszybciej sie rozkladajaca, a produktu jej rozkladu, sa po prostu trujace, wiec nakaz „uboju z wykrwawieniem”, ktory powstal na bliskim wschodzie, w czasach, gdy lodowki, nikomu sie nawet nie snily, byl jak najbardziej, nowoczesnym przepisem higienicznym.
    2. Zakaz spozywania wieprzowiny. Jak powyzej, czysto higieniczne zalecenie. Zakazenie wlosnica z niebadanego miesa wieprzowego moze byc smiertelne, wiec prosciej bylo zakazac, co mialo miejsce w czasach, jakies 2000, moze nawet 2500 lat, przed Loevenhoekiem i zbudowaniem mikroskopu…
    3. Obrzezanie. Znow Bliski Wschod, niedostatek wody, a tym samym zwiazane z tym niedostatki w utrzymaniu higieny osobistej mezczyzn, prowadzace czesto do powstawania stanow zapalnych pracia i w rezultacie do nieplodnosci. Obrzezania w prosty i skuteczny sposob zapobiegalo tym konsekwencjom braku higieny.
    4. Zakaz spozywania zboz, ktore deszcz zmoczyl na polu. Byc moze nie slyszalas o rdzy zbozowej, grzybie atakujacym rosliny zbozowe, czy innych rodzajach grzybow pasozytujacych na zbozach. Wszelkie grzyby latwiej atakuja martwe rosliny, niz zywe, rosnace, wiec koszerny zakaz spozywania „zmoczonego na polu zboza”, podobnie jak z odkrwionym miesem, ratowal ludzkie zycia. W Europie i jej umiarkowanym klimacie stanowia problem. Z pewnoscia jeszcze wiekszym problemem byly i sa na Bliskim Wschodzie.

    Nie, nie zgadzam sie z nazywaniem przepisow koszernosci, idiotycznymi. Nie wziely sie z powietrza, czy czyjegos „widzi mi sie”. Ci, ktorzy je wprowadzili, to byli „lebscy” ludzie. Ludzie umiejacy obserwowac i wyciagac wnioski z tego co widzieli. Jedyne sluszne winioski te 2, czy 3 tysiace lat temu …

    Postep wiedzy, odkrycia naukowe, postep technologiczny, postep w medycynie, uczynily je, te koszerne przepisy przestarzalymi, ale nie smiesznymi.

    Klopot polega na tym, ze ortodoksi odmawiaja przyjecia do wiadomosci, ze to co bylo wlasciwe, w czasach sprzed wynalezienia mikroskopu, lodowki, wanny, czy prysznica z woda, stracilo uzasadnienie i wystawia ich zwyczajnie na smiesznosc, lub przyklejenie latki, bycia idiotycznym.

  50. Prezydentem nie zostanie. Powalczyc moze. Popatrzymy jaki wynik osiagnie. Czy „polityczne ADHD” wyklucza z bycia politykiem – to nie wiem, ze utrudnia, to pewne. Do wszystkiego podobno mozna dorosnac, czy sie Palikotowi uda dorosnac politycznie nim z gry wypadnie, to dopiero czas pokaze. Tuskowi, ktory dwa razy „wypadal”, udalo sie za trzecim razem skutecznie powrocic. Kaczynski „wypadl” z gry dwa razy. Raz go Walesa przywrocil, a drugi raz wrocil dzieki bratu, wiec wie, ze trzeciego razu nie bedzie, bo na calym swiecie nie ma nikogo (poza Putinem) komu Kaczynski bylby do czegokolwiek potrzebny… A Palikot jest jednak potrzebny, chocby jako strach na klechy …, wiec bledem politycznym jest przekreslanie Palikota. Dlatego podpowiadam przyjecie pozycji wyczekujacej …

  51. @lonefather.

    Jak chcesz, to przyjmuj postawę wyczekującą. Ten polityk jest dla mnie spalony. PALIKOT jako „strach na klechy”? Wolne żarty.

  52. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Jak zwykle postaram sie pana rozczarowac. Poblazliwos w okresie przedswiatecznym ma dla mnie smak tanich landrynek. A panskie rozmiekczajace intencje na pewno zasluguja na uwage. W grudniu kazdego roku nie moze byc mowy o poblazliwosci dla tych co strzelali w 1970 czy tych co wprowadzili stan wojenny. Nie moze byc poblazliwosci dla Urbana co sie sam wyzywi i Passenta piewcy stanu wojennego. Nie moze byc poblazliwosci dla braku sprawiedliwosci i ciaglej impotencji polskich sadow. Dla afer niszczacych polska polityke. Panskie przeslanie jest nihilistyczne w tresci odbierajace narodwowi wole do dokonywania zmian. Nie liczacy na panska poblazliwosc.

    Slawomirski

  53. Widzisz @lonefather jest coś takiego jak tradycja, odwołanie się do przeszłości (nawet bardzo odległej patrząc na to z naszej perspektywy) więź z praprapraprzodkami. Mój Miłosz na przykład używa od czasu do czasu wyrażenia „wieczny moment”, gdzie nie było kiedyś, nie ma dziś, nie będzie jutro. Jest wieczne trwanie.
    I jeżeli coś ma symbolizować ten wieczny moment, wieź z tymi co żyli kiedyś, to tego typu rytuały jak zwyczaj koszerności, walenia głową w Ścianę Płaczu od iluś tam wieków, obrzędy i rytuały kościoła katolickiego takie same jakie były 1500 lat temu,800 lat.
    Ciężko jest to wszystko to porównać z kserokopiarką ,czy inną drukarką, ale to działa na wyobraźnie, ma to „coś”, czego te XXI wieczne gadżety nie mają.
    Miłosz na przykład do tego stopnia był konserwatystą, że nie popierał reformy języka liturgii ( z łaciny na narodowe). To uniwersalna łacina jest symbolem tej wieczności. a kiedy słyszał Credo po angielsku, czy wyobrażał Sobie Zdrowaś po czesku, czy węgiersku to robiło mu się niedobrze.
    I myślę, ze takie podejście do tzw. koszeru pozwala wyciągać całkiem sensowne wnioski z jego dotychczasowego wypełniania.

  54. @Rafał KOCHAN
    W/g mnie to co zrobil Palikot, mam na mysli oswiadczenie w/s „walki z kosciolem”, jest niczym innym, jak zrecznym politycznym krokiem. Czy przyniesie sukces, chocby w postaci pozostania w polityce, zobaczymy. Dla Ciebie moze byc skonczony, dla innych nie. Kazdy ma prawo do wlasnej oceny.

  55. Widzisz @Aaron, „kosher” jako zbior zakazow i nakazow higienicznych to jedno. Trzymanie sie koszer jako tradycji, to tez cos innego. Mieszanie jednego z drugim, uniemozliwia rozumne ustosunkowanie sie i do jednego i do drugiego. W poscie do @Zyta, npisalem wylacznie z punktu patrzenia na wytyczne higieniczne. Jesli sie trzymac tego punktu patrzenia, to wspolczesny swiat oferuje znacznie lepsze i skuteczniejsze sposoby ochrony higienicznej, niz przestrzeganie „kosher”. Jesli bys nie wiedzial, to samo slowo „kosher”, znaczy po polsku „czysty”… I dla rozumnych, wszystko jest juz jasne.

  56. „Człowiek może być ludzkim pogromcą i poskromicielem – nigdy ludzkim sędzią.”
    Czy nie jest tak, żeby kogoś poskromić (pogromić), trzeba go najpierw osądzić, by wiedzieć, za co te gromy się należą?

  57. Widzisz @Aaron, tradycja to piekna rzecz. Dzieki temu, ze Amishe w Ameryce, tradycyjnie nie chca wprowadzac elektrycznosci, wciaz sa produkowane, na ich potrzeby zarowno lampy naftowe, jak i klosze do nich. Sprowadzilem sobie taki w zblizonym do potrzebnego mi rozmiarze i tylko musialem nieco porosginac korone lampy. Male ustepstwo, ale konieczne, bo w Polsce to chyba juz nigdzie nie zdolasz zakupic klosza do lampy naftowej. Niech zyje tradycja!

  58. lonefather
    20 grudnia o godz. 18:02

    „Gdy powstawaly, to byly po prostu madre przepisy higieniczne, ktore bez watpienia uratowaly wiele ludzkich istnien”.

    Bardzo interesujący komentarz.

  59. @dezerter, @lonefather
    To wszystko adiafory, Uczeni Panowie. Przysłaniają – choć są moralnie obojętne – istotę każdej religii i stawiają się na miejscu pierwszym obrządek. Doświadczył tego Filip Melanchton po śmierci Lutra. Krótka dysputa pomiędzy pewnym ordynariuszem i jego kanonikiem, którą zamieściłem kiedyś na blogu Balsama Łomżyńskiego, ukazuje w czym rzecz.

    – Zastanawiam się co mnie tak w brzydzi, co mnie tak nudzi, księże biskupie.
    – Brzydzi cię, księże kanoniku, zapewne brak tego, co uczeni teolodzy naszej Alma Mater nazywają cezaryzmem toruńskim, który manifestuje się wrogą otwartością na poglądy naszego nowego papieża…
    – Ciekawy pogląd, ekscelencjo, ciekawy… A co mnie nudzi, skoro ksiądz biskup tak przenikliwy?
    – Adiafory, księże kanoniku, zwane z angielska Adiaphorists, które nasza episkopalna większość chciałaby, jak mniemam, rozciągnąć na całą posługę duszpasterską. Apropos adiafor, czyż nie zamówił ksiądz w Bibliotheca Apostolica Vaticana, Tractatus de potestate et primatu Papae, Filipa Melanchtona w oryginale?
    – Przed Waszą Ekscelencją nic się nie ukryje.
    – Chętnie bym o formule zgody w wydaniu Melanchtona z księdzem podyskutował.
    – Jestem do dyspozycji księdza biskupa. Przypominam jednakowoż, że Traktat o władzy i prymacie papieża wszedł w skład oficjalnego dokumentu związku szmalkaldzkiego mocno okrojony.
    – Raczej wzmocniony. O rzeczone Adiaphorists. To doskonały punkt zaczepienia dla naszej dysputy, księże kanoniku. Zapraszam do mnie w sobotę po mszy wieczornej. Proszę nie zapomnieć przyprowadzić z sobą ministranta…, no, może… dwóch.
    Demon namiętności połączyczył w tym momencie febronianistę z cezaropapistą.
    – Czyżby Ekscelencja, podczas dyskusji nad Malanchtonem, chciał wielbić naszego Zbawiciela w jego dziecięcej postaci?
    – To także adiafora, księże kanoniku.

    Pozdrawiam serdecznie Uczonych Mężów.

  60. @Drogi Rafale Kochanie więcej …pobłażliwości dla Pana Posła Janusza Palikota.

    Zastosuj się na przykład do punktu piątego z propozycji Kisiela.

    5
    Człowiek pobłażliwy nie pobłaża sobie, lecz musi pobłażać innym, choć często widzi, że oni są nadmiernie pobłażliwi dla siebie samych. (…)

  61. lonefather
    20 grudnia o godz. 18:02
    Słuszne uwagi, spostrzeżenia. Znam b. dobrze osobę pochodzącą z tego kręgu kulturowego. Jednak nie jada wieprzowiny, choć dla towarzystwa przełknie kęs. Wytłumaczenie jest logiczne. „Przez lata spożywaliśmy inne potrawy , stąd i nawyki i inne smakowe”.

  62. …i stąd i inne nawyki smakowe

  63. A profesor Hartman jest z jednej strony pobłażliwy,a z drugiej strony nie jest.
    w ostatniej części najnowszego wpisu na swoim blogu znalazły się bowiem takie oto zdania:

    „I gdybyż ten polski Kościół był chociaż katolicki. Nie jest. Ma się tak, do rzymskiej ortodoksji, jak brukiew z rzodkwią do włoskich winogron i pomidorów. Watykan ma go w całości w sobie i kontroluje pod każdym względem – tylko nie jest w stanie spowodować, aby polscy księża zapoznali się z doktryną, filozofią i duchem katolickiego chrześcijaństwa. A szkoda, bo w oryginale wygląda to o wiele lepiej, niż w karykaturach, które tu na co dzień oglądamy. Ale to już inna historia.”

    I tak sobie myślę, że taka konstatacja prof. Hartmana jednak dobrze rokuje na przyszłość. Przecież idzie nowe pokolenie duszpasterzy które wie gdzie tkwi zło, jaka jest przyczyna miernych notowań wśród części profesury UJ i jeżeli tylko weźmie sobie do serca surowe słowa krytyki to naprawdę możemy już niedługo mieć doczynienie z nowa jakością w polskim Kościele Katolickim.

  64. @ Lonefather – wiedzialam, ze zaraz ktos sie odezwie broniac koszernosci. Poza oczywistymi sprawami, ze mieso sie psuje, a obrzezanie (co n ie nalezy do koszernosci) jest w celach higienicznych, ( wszak podlegaja jemu takze Arabowie) to przeogromna ilosc przepisow jest idiotycznych.
    Popytaj nieszczesnych Polek pracujacych u ortodoksyjnych Zydow jak spowodowaly dramaty na wielka skale bo pomylily garnki mleczne z miesnymi i na wszelki wypadek wszystkie poszly na smietnik. Ubozszi – wygotowuja, kwasem solnym traktuja i ida z nimi do rabi, azeby im przywrocil koszernosc. Podobne sa dramaty, kiedy przez pomylke nieszczesna istota opluka garnuszek po mleku w miesnym zlewie. No bo zlewy sa dwa. A postawienie talerza z nieslusznym jedzeniem na obrusie, ktory wlasnie jest miesny, a powinien byc mleczny, czy odwrotnie tez wywoluje panike. Najlepsza sol w Ameryce jest koszer, bo z jakiejs kopalni z dobra sola, ktora rabin skoszerowal. A na czym polega „zdrowszosc” zywnosci z normalnej fabryki, tylko ze blogoslawionej przez rabi, ktory zamienia precelki w koszerne? Przed Passoverem w NY we wszystkich marketach pojawia sie zywnosc „kosher for Passover”. Jedzenie dla rybek tez jest koszerne. Psow i kotow raczej nie posiadaja, to sie z taka zywnoscia dla nich nie spotkalam. Witaminy i suplementy zywnosciowe w aptekach, gdzie w okolicy mieszkaja ortodoksyjni Zydzi tez maja napis, ze sa koszerne. To jest wielotomowa wiedza i Zyd nieortodoksyjny nie jest w stanie jej ogarnac. Dodam, ze to nie jest zanikajacy folklor, bo ilosc ortodoksyjnych Zydow powieksza sie ze wzgledu na ich ogromny przyrost naturalny.
    Ale jak wspomnialam na te obyczaje mam poblazliwosc, glownie dlatego, ze mnie nie dotycza. Witamin koszernych nie kupuje, bo nie wiem czy nie poszkodzilyby gojce.

  65. @Zyta, @zezem
    Wspolnie odpowiem, bo choc o czym innym, to jednak tym samym, jakos tam, tym samym, wiec zeby dwa razy nie pisac niemal identycznego postu…

    Nie wiem, czy to wymaga drobiazgowego wylozenia, ale z tego co pisze Zyta, wyraznie widac, ze obslugiwacze religii, kazdej religii, zrobia wszystko, zeby jak najczesciej i jak najbardziej ich „poslugi” byly niezbedne, czyli, zeby potrzebujacy mieli jak najczesciej okazje do „dawania dowodow wdziecznosci”. Z tego co piszesz widac jaki metlik i poplatanie z pomieszaniem maja w glowach ci zydzi, o ktorych piszesz. Ale zwroc, prosze uwage, ze to o czym piszesz naroslo w ciagu tych 5 tysiecy, czy wiecej lat, od powstania Judaizmu. Rabini jak widac „chwycili Zydow za gardlo” koszernoscia, a kaplani Katoliccy strachem przed smiercia. Jedni warci drugich, bo jedni i drudzy dobrze sobie zyja ze strachu, ktory rozpowszechniaja wsrod oglupionych wiernych.

    A co to ma wspolnego z tym co napisalem wczesniej o koshernosci? Nic. Doslownie nic. Zdania nie zmienilem. Wypaczenie i bzdury jakie wyprawiaja z koszernoscia Rabini, sa tym samym co klechy katoliccy wyrabiaja z genderem. A smak? No coz, chyba jestem za malo wyrobiony smakowo, zeby odroznic …

  66. Aaron S.
    O matko, przestań znowu przymarudzać.
    Prof. Hartman, choć mnie wkurza, podobnie jak Palikot, bo nie powinien się pchać do czynnej polityki (się nie nadaje po prostu) ma celne obserwacje i diagnozy.
    Nasi duszpasterze mają już dawno przerąbane i nic tego nie odwróci. Żadne czary-mary z udziałem egzotycznych kapłanów co jakoby zmarłych wskrzeszają (był taki jeden na Stadionie Narodowym w Warszawie) i tysiące kolejnych pomników JP2 w każdej wiosce, czy szkół jego imienia.
    Gdzie ty dostrzegasz „nową jakość w polskim Kościele Katolickim”? Biskupy wycofały się z poparcia Marszu Kaczki Dziwaczki 13 grudnia, bo ich nuncjusz papieski pogonił.
    Nie wiem , czy papie Franciszkowi uda się posprzątać tę watykańską stajnię Augiasza, ale w Polsce nie widzę nikogo, kto by podjął jego dzieło odnowy krk w naszej akurat ojczyźnie.
    Zresztą mnie to już bezpośrednio nie obchodzi, choć nie życzę źle Kościołowi , bo wiem że wielu ludziom jest potrzebny. Po prostu chyba na dobre utraciłam wiarę, a przede wszystkim potrzebę jej zorganizowanego, stadnego przeżywania, m.in dzięki naszym ” czarnosukienkowym”. Arcymądry św.p. ks. dr Tischner miał rację, gdy pisał i mówił o durnych proboszczach (i biskupach) którzy „wypędzają ” ludzi z kościoła.

  67. Poniewaz temat dla mnie prostszy niz cytaty ze swietych ksiag znow pisze. Informuje, ze jestem poblazliwa dla tych co uganiaja sie przed swietami. Jednakowo dotyczy to tych co kupuja niepotrzebne prezenty ( zawsze mowie – ozywiaja gospodarke), kupuja nadmiar zywnosci jak by swieta mialy trwac miesiace , jezdza za duzo autem i robia wszystko na najwyzszy polysk. A niech se robia co chca, skoro im z tym dobrze. Dostaje natomiast nudnosci gdy co roku czytam po polsku narzekania na komercje, glupote, laickosc i co tylko. A troche zabawy i wyglupow nie laska? Nawet w duchu glebokiej wiary.
    Ja tez troche ulegam niegodnej czlowieka myslacego glupocie. Ba, ciesze sie, jesli mi sie to uda i nie wstydze sie tego. Jednak nie licze na poblazliwosc w tym zakresie. O, spodobalo mi sie to slowo poblazliwosc.

  68. O dylematach koszerności

    Na górze Synaj

    Bóg – I pamiętaj, nie gotuj nigdy koźlęcia w mleku jego matki 😎
    Mojżesz – Oooo! Więc mówisz, że nigdy nie powinniśmy jeść mięsa i mleka jednocześnie.

    B – Nie. Mówię, nigdy nie gotuj koźlęcia w mleku jego matki.
    M – O, Panie, wybacz mi moją ignorancję! W rzeczywistości mówisz, że powinniśmy odczekać sześć godzin między zjedzeniem mięsa i mleka, aby nie spotkały się w naszym żołądku.

    B – Nie. Mówię, nie gotuj koźlęcia w mleku jego matki!!!
    M – O, Panie! Proszę, nie strzel we mnie gromem za moją głupotę! Już wiem, powinniśmy mieć osobne naczynia na mięso i osobne na mleko, i jak się pomylimy, to powinniśmy to naczynie zakopać?

    B – Ech, Mojżeszu, do diabła, rób jak uważasz!

  69. Od dawna pierwszy raz obejzalem sobie jeden zpolskich wieczornych dziennikow i tam cud papieskiej poblazliwosci, bo na placu sw Piotra, tuz obok papieskiej choinki, jak zwykle sprowadzonej z Norwegii, zaparkowala „niebieska neonowa dynia na kolkach”, prosto z disnejowskiego hitu kinowego sprzed lat, tego o Kopciuszku … Naprzeciw tej papieskiej poblazliwosci, wszelka inna blednie i wymieka … Amoze to nie z Disneya, tylko ze Shreka 3? Bo to w 3, a moze 2gim Shreku, „dobra wrozka” w takiej dyni zaiwaniala? A zreszta, wsio rawno, badzmy poblazliwi, w slad za Kisielem…

  70. @Tobermory

    Jesli zakazane, to znaczy, ze musi to byc bardzo smaczne, znaczy sie kozle w mleku kozim gotowane … ciekawe tylko jakich przypraw dolozyc nalezy?

  71. @lonefather

    A propos „umajania” placu św Piotra przez amerykańskie( i nie tylko) symbole popkultury i od czasu do czasu słów aprobaty dla „reformatorskich” poczynań Papieża Franciszka.

    Swego czasu w USA wynikła kontrowersja. Czy w kraju gdzie rozciągnięta jest siatka z drutu kolczastego rozdzielająca świat religii ,od tego co w uproszczeniu można nazwać sferą publiczną może na przykład stać choinka będąca symbolem swiąt bożonarodzeniowych w handlowych centrach, a więc miejscach jak najbardziej publicznych.
    Problem był poważnej wagi,jak wszystko co dzieje się w USA.
    Ostatecznie sprawa trafiła do Najwyższego Sądu a ten po długich wahaniach orzekł mniej więcej tak:
    „Święta Bożego Narodzenia oprócz swojego wymiaru religijnego mają również ( a może przede wszystkim) swój wymiar…merkantylny, ekonomiczny dlatego też jest rzeczą uprawnioną ustawianie choinek w miejscach publicznych,na przykład w placówkach sieci Wal-Mart.
    Jest to epizod z końca XX stulecia.

    Przy tej okazji można oczywiście pewne wnioski wyciągnąć i takowe czynię, ale o tym przy następnej okazji.

  72. @Aaronu.

    Wniosek może być tylko jeden – ta twoja religia, ostoja tradycji, jest siedliskiem wszelkiego kur…twa.

  73. Ateiści podobno nie mają co świętować każdego roku w grudniu, chyba ze komercyjne tzw. święta rodzinne. Może więc mała lektura?

    http://www.bernardokastrup.com/2014/09/in-defence-of-theology-reply-to-jerry.html

  74. Nie mam pobłażliwości dla finansujących z publicznych pieniędzy budowę bizantyjskiej świątyni, zwanej dla zmyłki muzeum Wyszyńskiego i JPII. Rano usłyszałem kard. Nycza, protestującego przeciwko protestom w sprawie upamiętnienia pamięci dwóch największych Polaków XX wieku, jak się wyraził. Dla partykularnych interesów Kościoła zacni ci panowie, to jest kard. Wyszyński redagujący przed wojną faszystowskie czasopismo i JPII, za którego działaniem umysłowo leniwa część Polaków wpadła w dewocję, a na swoim watykańskim dworze stworzył azyl dla pedofilów i zboczeńców wszelkiej maści, vide Legion Chrystusa może i są największymi Polakami, ale dla mnie zdecydowanie nie, wprost przeciwnie. Większymi od nich – agentów Watykanu – są, np. Józef Piłsudski czy Maria Skłodowska-Curie.

  75. @Aaron
    Kareta z dyni to popkultura? Zresztą co mi tam, niech Ci będzie. Dla mnie to bajka o Kopciuszku była, jest i pozostanie. I ustawienie bajkowej kopciuszkowej karety, obok „świątecznej choinki” na Pl. św. Piotra ma wymowę symboliczną – I TO PIERWSZE (kareta z dyni) I TO DRUGIE (boże narodzenie) TO TYLKO BAJECZKI …

    Możnaby powiedzieć, że po raz pierwszy w dziejach, Watykan przyznał się publicznie, choćby tylko symbolicznie, że rozpowszechnia bajeczki.

  76. vps

    Linkami nie rozmawiam, więc tylko drobna uwaga jezykowca.

    Podpórki „podobno”, „ponoć” to narzędzie młodych pismaków do
    ogłaszania dowolnego idiotyzmu, bez ponoszenia
    odpowiedzialności.
    Nie wiem, co to takiego „ateiści”, wiem, że ponad 50 lat temu wyrzuciłem ze swojego ateistycznego życia wszystkie co do sztuki święta, rocznice, ceremonie i obchody.
    Jeśli Twoje sformułowanie „nie mają co świętować” miałoby znaczyć „chcą, ale nie mają czego”,
    to, zanim znów coś palniesz o „ateistach” en bloc, przyjmij do wiadomości, że jest przynajmniej jeden, który nie tylko „nie ma czego świętować”, ale też niczego świętować NIE CHCE.
    Początki świętowania są z czasów, kiedy o maluteńkim bożku Jahwe nawet w trawie nie piszczało, więc jest ro zwyczaj bardzo, bardzo pogański. Ale ja nie z racji jego rodowodu go odrzucam. Po prostu kiedy chcę się nażreć, nachlać i przewrócić, nie potrzebuję uroczystego powodu.

  77. Kisiel żył w innych czasach; jak można być pobłażliwym dla zalewającego nas idiotyzmu, czy grasujących po blogach „kleszczy” co to pozbawiają sensu jakąkolwiek dyskusję, wstrzykując jad i produkując swoje wypociny w ilościach przekraczających objętościowo wpisy gospodarzy? A jedynym celem jaki sobie stawiają jest „żeby moje było na wierzchu”. Poziom chłopka roztropka – jakości i związku z tematem – zero, ale za to mędrkowanie i popisywanie się (czyta się, czyta) nie mają końca.
    Ja życzę mniej pobłażliwości i więcej surowej oceny blogowych kleszczy.

  78. lonefather
    20 grudnia o godz. 22:38
    A smak? No coz, chyba jestem za malo wyrobiony smakowo, zeby odroznic …
    ………………………………………………………………………………………….
    To jest kwestia odległości. Z pewnością pod inną szerokością geograficzną, nawet „mało wyrobiony” smakowo poznałby różnicę , a i przy tym inne gusta kulinarne.

  79. Jestem poganką i świętuję ponowne narodziny Słońca… A może nie jestem poganką, ale ateistką, tylko szanuję pogańską tradycję, więc świętuję ponowne narodziny Słońca. Proszę tu nie wmawiać, że nie mamy czego świętować. Nabyłam żarcie i prezenty, podwiesiłam podłaźniczkę (choinka jest jednak bardzo germańska) i czekam.
    Aczkolwiek właściwe święto jest dziś. O 23.04 nastąpi zimowe przesilenie. Życzę więc wszystkim powrotu Słońca, a także szczęścia i miłości. Pozdrawiam.

  80. Jestem ateista, ale jesli bym zostal kiedykolwiek, z jakiegokolwiek powodu, zmuszony do tego, zeby kogos, lub cos, ubostwic, to z pewnoscia ubostwie Slonce. Z prostego, najprostszego pod sloncem powodu.Powod jest jeden, ale wystepuje w trzech postaciach, lub przejawach, jesli komus bardziej pasuje. (prosze nie wyciagac pochopnych analogii z religiami, gdzie wystepuja wielopostaciowe bostwa, SLONCE jest tylko jedno i wystepuje wciaz tylko jako slonce) Bez slonca nie powstaloby zycie. Bez slonca niemozliwe byloby zycie. To slonce posiada zdolnosc zniszczenia zycia, zarowno wskutek niedomiaru, jak i nadmiaru. Tak! Jesli bym musial wybierac, to stanowczo wybralbym slonce jako przedmiot ubostwienia. I wybralbym nie ze wzgledu na jakiekolwiek „boskie” cechy, ale ze wzgledu na fizyke, chemie, biologie, ewolucje, wiatr, deszcz, erozje, ze wzgledu na role jaka odgrywa w powstaniu zycia, w podtrzymaniu zycia, w procesach fizycznych i chemicznych na Zemi, w jej atmosferze, wodach, w cialach zywych organizmow… Nieswiadomie, czy podswiadomie, nasi odlegli przodkowie dokonali mozliwie wlasciwego wyboru, jak na ludzi nie majacych wspolczesnej wiedzy, przypisujac SLONCU boskie atrybuty. Dlatego zimowe przesilenie i „odrodzenie” sie Slonca jest warte uwagi i celebry. Jak Ci dalecy moi przodkowie obchodzili ten dzien nikt nie wie, ale sadze, ze cokolwiek z tego jednak przetrwalo w tym jak chrzescijanie obu obrzadkow obchodza „swieta bozego narodzenia”. Wiec wybralem elemnty wspolne dla obu obrzadkow, odrzucilem te niewatpliwie chrzescijanskie i pozostalo mi to, co jest byc moze, chocby w niewielkim stopniu, cieniem tego , jak kiedys swietowano Dzien Zimowego Przesilenia…

    Jestem ateista, jestem wychowany w kraju i katolickim i mam „wdrukowane”, ze w zimie obchodzi sie „swieta”. Jak bylem dzieckiem, rodzice, oboje ateisci, stawiali w domu choinke, chyba glownie po to, zeby bylo gdzie polozyc prezenty. Gdy doroslem to sobie przestalismy zawracac glowe. A gdy sam zostalem ojcem, to jak kiedys rodzice, tez stawiam swoim dzieciom choinke, glownie po to, ze pamietam z dziecinstwa „magie swiat” i chce tyle ile sie da, ile bede umial i bede w stanie, swoim dzieciom przekazac. I nie ma to nic wspolnego z jakakolwiek religia. Po prostu jest zimowe przesilenie, uroczysta kolacja, prezenty i prawdziwe swieczki na galazkach prawdziwego swierka… Ach ten zapach … nic sie nie da porownac z zapachem rozgrzanych plomieniem swiec olejkow eterycznych … Magia … Wszystkim co sobie tam chca i marza … Poblazliwie, ale szczerze, zycze w nadchodzacym Nowym Slonecznym Roku 4,5 milarda lat, z jakims dodatkiem …

  81. p.s. Za Wikipedia: Słońce uformowało się około 4,567 mld lat temu.

  82. vps
    21 grudnia o godz. 9:32

    „Ateiści podobno nie mają co świętować każdego roku w grudniu, chyba ze komercyjne tzw. święta rodzinne”.

    Przykład: Przypuśćmy, że tłum ludzi idzie do domu jakiegoś mężczyzny i mówi, że przyszedł obchodzić jego urodziny. Ale on nie jest zwolennikiem świętowania urodzin. Nie ma ochoty przyglądać się ludziom, którzy się objadają, upijają lub zachowują nieprzyzwoicie.

    Tymczasem niektórzy z nich właśnie tak postępują i wręczają sobie nawzajem prezenty, tylko dla niego nic nie przynieśli! Na domiar złego postanawiają obchodzić to święto w dniu urodzin wroga owego mężczyzny. Jak by się czuł ten człowiek ?

    Pozdrawiam.

  83. Jerzy Pieczul
    21 grudnia o godz. 12:12

    „Po prostu kiedy chcę się nażreć, nachlać i przewrócić, nie potrzebuję uroczystego powodu”.

    Bardzo interesująca refleksja.

    Pozdrawiam.

  84. lonefather
    21 grudnia o godz. 18:56 412783

    Przemawiasz tak zgrabnie i prosto, że dusze wyjące z braku odpowiedniej przynależności zaraz by z tego zrobiły jakąś religię.
    Podoba mi się.
    Ponieważ mam do czynienia z roślinami, mam do czynienia ze Słońcem. Najprostsza relacja jest najpiękniejsza i najwartościowsza.
    Kiedy człowiek ma dość słońca na skórze, staje się radośniejszy, życzliwszy i bardziej empatyczny. Kiedy jest blady i zacieniony, robi się ponury, depresyjny, złośliwy bądź agresywny.
    Dostatek słońca i wegetacji osłabia skłonności ku Jahwe. Niedostatek – skłania ku czynom takim jakie produkował Jahwe: waleniem kamulcami w ludzi. Co potem zwykle musi być zapite wódką.
    Pozdrów swoje Słońce.

  85. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Cenzura panskiego blogu nie dopuscila do publikacji linku z Google Wiadomosci. Byl to link na temat towarzysza Oleksego ktory chce miec katolicki pogrzeb. Mysle ze wielu ludzi towarzyskich pujdzie sledem Jaruzelskiego.

    Czy osoba cenzurujaca panski blog moglaby byc bardzie jak pan to pisze poblazliwa?

    „Oleksy dla ‚Rz’: Walczę z nowotworem. Chcę kościelnego pogrzebu, bo wszystkie komuchy taki miały”

    Slawomirski

  86. @Tanaka
    Ono takie moje jak i Twoje … Jest i jest dla wszystkich, bez wyjatku … Bez ani jednego wyjatku…

  87. Jerzy Pieczul
    21 grudnia o godz. 12:12 412779

    „Początki świętowania są z czasów, kiedy o maluteńkim bożku Jahwe nawet w trawie nie piszczało, więc jest ro zwyczaj bardzo, bardzo pogański. Ale ja nie z racji jego rodowodu go odrzucam. Po prostu kiedy chcę się nażreć, nachlać i przewrócić, nie potrzebuję uroczystego powodu.”

    Jerzy Pieczul pisze dobrze ale nie rozumie ze swietowanie jest aktywnoscia grupowa.

    Slawomirski

  88. lonefather
    21 grudnia o godz. 18:56 412783

    Lonefather pisze bardzo dobrze ale nie dostrzega ze wiekszosc Polakow nie zostala wychowana przez rodzicow ateistycznie tak jak on. Nie jest to jego zasluga wic ze jest ateista. Tylko osoby ktore swiadomie i wlasnym wysilkoem przeszly przez proces duchowego przeobrazenia z wierzacych na niewierzacych moga swiecic przykladem.

    Slawomirski

  89. Oczywiście można i Słońcu składać wyrazy miłości, można słońcu zaśpiewać kolędy,można wiele innych rzeczy czynić i można przy tej okazji uznać, ze wszystko jest OK. Można czuć się szczęśliwym nawet. Szczególnie kiedy prawie miesiąc słońce za cholerę nie chcę świecić. Przynajmniej w moim zaścianku.I nagle JEST!!! I ja rozumiem te relacje między słońcem i członkami jego fanclubu.
    Ale jest parę spraw z Którymi słońce może mieć kłopoty Jest parę pytań w życiu człowieka sprawiających ,że nawet gdyby wyznawca „kultu” Słońca poprosił o azyl klimatyczny w rejonie równika byłoby raczej ciężko znaleźć na nie odpowiedź. Mogą być problemy nawet z uzyskaniem jakiejś odpowiedzi „na brudno”,”na teraz”.
    Nie chcę odpowiadać za wszystkich – każdy ma takie problemy na jakie zasługuje – ale od paru lat ( tę ilość można nawet pomnożyć przez tysiąc) jest jakaś grupa ludzi która widzi,że Słońce nawet gdyby podłączyć w jego okolice rosyjski gazociąg Helios i puścić przez niego całe roczne wydobycie rosyjskiego gazu i w ten sposób wzmocnić emisję życiodajnego ciepła to będzie miało – owo Słońce – trudności z odpowiedzią na takie podstawowe egzystencjalne pytania jak:
    A co z cierpieniem, miłością, Bogiem,śmiercią, nieskończonością?
    Co z Nimi?
    Wiem, że dla wielu osób to są śmieszne, nic nie znaczące i wydumane problemy jajogłowych filozofów, czy zabobonnych klechów.
    Wiem też, że nie zawsze ilość przechodzi w jakość i jeżeli tych osób które mają problem z odpowiedzą na te pytanie zostanie tyle co kot napłakał to raczej ich problemy będą miały większy kaliber niż ilość przymiotów które można wiązać ze słońcem.

  90. Marit
    21 grudnia o godz. 16:47 412782

    http://thesaturnalia.com/blog/wp-content/uploads/2007/12/saturnalia.jpg

    Slawomirski

  91. Aaron Sprezyner.
    21 grudnia o godz. 20:00 412792

    Szanowny Panie Aaron Sprezyner.

    „A co z cierpieniem, miłością, Bogiem,śmiercią, nieskończonością?
    Co z Nimi?”

    Prosze sie nie osmieszac takimi pytaniami.

    Slawomirski

  92. A ja dostałem już dzisiaj prezent. Bożonarodzeniowy. W wysokości …50 złotych polskich.
    Po kolei.
    Jadę sobie jadę…A tu zdecydowanym krokiem wkracza na jezdnie umundurowany osobnik i macha czymś takim okrągłym i jakby koloru czerwonego.
    Policja!!!
    Nie bardzo mam zwyczaj zapinać pasy,ale próbuję ratować sytuację i manipuluję przy nich. Robię wrazenie odpinam.Panowie oczywiście proszą prawo jazdy, dowód rejestracyjny, OC.
    Policjant oczywiście dostrzegł brak zapiętych pasów, czyli licznik zostaje włączony…
    Następnie proszony zostaję o wykonanie tzw. chuchu w jakiś podłużny przedmiot.
    Wynik 0,0 z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku.W międzyczasie szukam dowodu ( daję ),OC (daję), prawa jazdy…zacięło się. Szukam intensywnie (raczej palę głupa, bo pamiętałem ,ze prawko zostawiłem w domu). Cały czas szukam. Zaglądam do bagażnika nawet. W końcu poddaję się.
    Funkcjonariusz wyłączył licznik.
    Brak zapiętych pasów, i brak prawa jazdy.
    I pytanie czy woli Pan ( czyli Ja):
    100 złotych za brak zapiętych pasów i 2 pkt karne,czy
    w ramach świątecznej promocji ( poważnie tak powiedział)
    50 złotych i 0 pkt karnych?
    Byłbym oczywiście jeleniem gdybym wybrał opcję pierwszą ( a tak przy okazji …ciekawe co wybrałby ortodoksyjny ateista Rafał Kochan, kiedy ewidentnie można na zabobonnych Świętach 50 złotych być do przodu).
    Uciąłem sobie jeszcze gadkę z funkcjonariuszem wiedząc,że jestem 50 złotych do przodu i pomyślałem,że tenże funkcjonariusz czyta chyba blog Kowalczyka i postanowił w związku z tym być dla mnie pobłażliwym.
    Stąd wymyślił tę świąteczną promocję.
    Może zresztą zajrzy na blog po służbie i dowie się, że doceniłem i upubliczniłem jego pobłażliwość.

  93. Moje serdeczne gratulacje z okazji pozyskania kolejnego członka blogowej organizacji ateistów i wolnomyślicieli.
    Akces zgłosił sam @Sławomirski oczywiście.

  94. @Aaron Sprezyner
    W dobry humor policjanta, który „odpuścił” 50 zetów jestem skłonny uwierzyć. Ale w to, że „puścił” Cię do dalszej jazdy bez prawa jazdy – nie. Bo – albo jedziesz taksówką do domu i przywozisz prawo jazdy do wskazanego miejsca (najczęściej na miejscową komendę policji a mandatu i tak nie unikniesz), albo jedziesz radiowozem do domu i okazujesz prawo jazdy, a potem drałujesz do zaparkowanego „pod chmurką” samochodu. Miałem taką przygodę i pan policjant postawił mnie przed alternatywą. Jadę sam i przywożę prawko na komendę, albo jadę z nimi do domu i okazuję prawo jazdy, ale wtedy mandat większy.

  95. @anumlik

    Z tego co wiem policjanci mają chyba teraz wgląd w ogólnopolski rejestr praw jazdy i na podstawie dowodu osobistego ( dałem do wypisania mandatu)wrzucił moje dane na ” pokładowe coś tam” i wyszło,że prawko mam i nie jest mi w żaden sposób zarekwirowane.
    Mandat otrzymałem za to,że nie miałem prawka PRZY SOBIE.
    Twój przypadek ( miałem podobny kilka lat temu) związany jest z epoką kiedy wszystko odbywało się „na piechotę”.
    Oczywiście wszystko to co piszę jest na 93,487 %, bo cały czas siedziałem w swoim Alfa Romeo i nie wiem ostatecznie co było podstawą tak pobłażliwego potraktowania mnie przez funkcjonariusza.

  96. Ciekawe, czy @Sławomirski przeczytał czym się jeździ w Polsce AD 2014 roku?

  97. Sławomirski
    pisze, że Jerzy Pieczul „nie rozumie, że świętowanie jest aktywnością grupową”.

    Szanowny siedzący w cudzym rozumie, w trójcy jedyny inspektorze BHP, żeby moje nierozumienie biło w oczy, wskaż, gdzie je wyguglowałeś. Uzmysławiałem jednemu, że nie mam czego świętować, bo nie chcę – to wszystko. Nie przeprowadzałem analizy świętowalnictwa. Więc kiedy pouczasz, wskaż, gdzie nie rozumiem tego, co inspektor BHP rozumie.
    Nie odnoszę się i nie oceniam tradycji świętowania przez innych, mówię wyłącznie o sobie.
    Więc może nie fanzol, inspektorze.

  98. Reagowanie nie na temat, czyli wywijanie polki, kiedy grają angielskiego walca, to specjalność dwóch na słońcach swych przeciwnych bogów: kaktusowca i sprężynki. Drugiego Rafał już precyzyjnie podsumował, tyle że ściśnięta sprężynka robi „pink” i dalej jest sprężynka.

    sprężynka)

  99. @Aaronu.

    Oczywiście wielbicielu Miłoszowej szmiry, skorzystałbym z tej SWIĄTECZNEJ promocji pana policjanta, ponieważ doskonale wiem, że „świeta” to słowo wytrych, które można użyc do kazdego przejawu etycznej prostytucji. Aby dodać pikanterii twoim triumfalnym dykteryjkom na temat wyższości świąt BN, powiem ci, że ochoczo korzystam ze służbowego czasu wolnego, który zwiazany jest z tą szopką religijną. Ale zmartwię cię w innym aspekcie. Ja do swego domu nie przynoszę choinek, bombek i innego gnijącego siana pod obrus… nie używam zresztą takich dewocjonaliów, jak obrusy… Jedyny o co dbam, to prezenty… prezenty dla mojej wspaniałej żony, która ma akurat urodziny 26.12. Co wiecej, nie przygotowujemy żadnych potraw swiatecznych, mało tego, w wigilię mamy zwyczaj obżerać się pizzą familijną, zamówioną z dowozem z naszej ulubionej pizzerii, oczywiscie ze schłodzonym piwem ciemnym… Żadne barszcze, uszka, karpie i inne ludowe „przysmaki” nie maja startu do naszej kolacji.

    @Sławomirski
    „Nie jest to jego zasluga wic ze jest ateista. Tylko osoby ktore swiadomie i wlasnym wysilkoem przeszly przez proces duchowego przeobrazenia z wierzacych na niewierzacych moga swiecic przykladem.”

    Swięta (sic!) racja! Zastanawia mnie tylko, że sam nie wpisujesz się w tę zasadę, bo sam, jak wspomniałeś, uległeś „postuniwersyteckiemu wychowaniu ateistycznemu”. Czyli dokładnie, tak jak lonefather.. Sam widzisz, ze kompletnie nie jestes wiarygodny.

  100. Ateistom ku uciesze
    Jednak KOMUŚ na górze nie podoba się Kraków i jego Abp.
    Taka choinka , znak z dołu by na górze wiedzieli co tu się dzieje widocznie również.
    Więc ja przewrócono – mimo tylu ozdóbek.
    Znak z wysokości.
    Dziwiszu – popraw się.
    Ze Świątecznym pozdrowieniem

  101. Slawomirski
    21 grudnia o godz. 19:57 412791

    Co mysle o pisaniu Slawomirskiego, poblazliwie przemilcze. Co mam do powiedzenia o tym co napisal, napisze … Ale, zeby nie bylo, ze nie widze nic dobrego, to musze stwierdzic, ze Slawo jest konsekwentny, zarowno co do tresci, jak i formy… Kazdy, ja tez moze mu, tej konsekwencji pozazdroscic!

    Slawomirski najwyrazniej nie ma pojecia o wychowywaniu dzieci. Jakichkolwiek dzieci. Rodzice mnie wychowali na porzadnego czlowieka, a nie na ateiste. Ja zreszta tez, nie mam pojecia o tym jak wychowac ateiste. Watpie poza tym, ze istnieje przepis na wychowanie ateisty. Ateista jestem, bo wyroslem na niego. Uczac sie, czytajac, zdobywajac wiedze o otaczajacym mnie swiecie i czlowieku, porownujac, myslac… Zadne z rodzicow, zajetych swoimi sprawami nie mialo dla mnie za duzo czasu, za to, jak mialem 10 lat, dali mi nieograniczony dostep do swojej biblioteki. Do wszystkiego. Do „Wielikoj Russkoj Enciklopedii” w 97 tomach, przez aktualne tlumaczenia amerykanskich noblistow (po rosyjsku), po literature piekna. W wieku 11,5 lat zakochalem sie w Bulchakovie, a Okudzawe i Wysotskiego, sluchalem rownie czesto co Skaldow, czy Czerwone Gitary. I to wystarczylo. Moglbym na tym poprzestac, ale zeby obraz byl pelen, musze wspomniec jeszcze o tym, jak niewiele brakowalo, zebym byl czlowiekiem wierzacym. Ci co pamietaja lata 60te i rzeczywistosc szkol podstawowych, beda wiedziec o czym pisze, reszta musi uruchomic wyobraznie i sobie wyobrazic. Tu wtrace anegdote, czyli kawal o Jasiu: Jedna z tysiaca dwustu „tysiaclatek”, zaczely sie szkolne zajecia, a tu Panowie Malarze, sufity, czy sciany wciaz maluja. Dzieci siedza w lawkach, malarze maluja, Pani nauczycielka chce cos powiedziec, a tu nagle Jasio, na caly glos, calkiem fachowo sie do malarzy odzywa: „PAnowie, a miedzy sufitem, a sciana szlaczek pierdolnijcie!”. Nauczecielke oczywiscie zatkalo, a jak sie odetkala, to wyslala Jasia do Dyrektora Szkoly. Jas wraca do klasy, a nauczycielka sie go pyta o to co Dyrektor na to? A Jas, z calkowitym spokojem odpowiada: Ze Pan Dyrektor powiedzial, ze nez szlaczka byloby chujowo!”. Takie to byly wtedy „urocze czasy”. No wiec zaczal sie moj pierwszy rok szkolny i po jakims czasie zorientowalem sie, ze wiekszosc kolezanek i kolegow z klasy, po szkole chodzi jeszcze do innej szkoly i uczy sie tam czego,s o czym nie mam najmniejszego pojecia. Oni chodza, a ja nie! Wpierw sie dopytalem kolegow, czy i ja tez moglbym chodzic, a gdy uslyszalem, ze tak, to zapytalem sie rodzicow, czy moge z kolegami chodzic i do tej drugiej szkoly, co oni. Nie bede ukrywal, ze tym co mnie sklonilo, byla ciekawosc. Otoz od kolegow dowiedzialem sie, ze ksiadz pokazal im DIABLA!

    Jak to? Oni widziali diabla, a ja nie? Cholera! Ja tez chce zobaczyc jak wyglada diabel! Motywacje mialem solidna, bo rozne ciotki, czy babki, wciaz powtarzaly, ze jestem taki niegrzeczny, bo mam „diabla za kolnierzem”. Wiele razy przed lustrem sprawdzalem co mam za kolnierzem, ale nic, nigdy nie widzialem, wiec sami rozumiecie, ze jak sie pojawila okazja, zeby zobaczyc co, lub kogo mam za kolnierzem …

    Rodzice sie zgodzili bez najmniejszych oporow. I nawet kupili mi zeszyt na religie. Jak dzis pamietam 16 kart, w linie, bez marginesu… I poszedlem z kolegami na ta religie. Scierpialem szykany i dwuje z minusem za szlaczki niestaranne, to znaczy, ze nie bylo kwiatka w kazdym zagieciu „wezyka”. W koncu sie doczekalem! Na 4 , a moze 5 lekcji ksiadz zarzadzil zasloniecie okien i rozwiniecie ekranu. Pierwsze kilka slajdow, to byly nudy na pudy! Same laczki ze zwierzatkami, czy inne aniolki, ale po slodkosciach zaczely sie grozby i straszenie pieklem, za to, ze jesli sie nie bedzie grzecznym i sluchalo rodzicow, to sie trafi do piekla, gdzie sa DIABLY!!!!! I tu na ekranie pokazal sie obrazek diabla … Wszystkie dzieci wciagnely powietrze i zatrzymaly oddychanie, a ja wybuchnalem smiechem serdecznym! Jedyny sie smialem do rozpuku, bo tego „strasznego” diabla, to ja znalem juz od paru lat. Co wiecej, wiedzialem juz, jak go przechytrzyc. I wiedzialem, ze diably sa glupie, i ze sa tylko w bajkach … A na ekranie widac bylo w powiekszeniu rysunek ilustrujacy scene z Karczmy Rzym, gdzie mistrz Twardowski podstepem bierze gore nad diablem. Rysunek sygnowany slynnym, duzym A, plynnie przechodzacym w polaczone z nim U, czyli Antoni Uniechowski. I to samo AU widac bylo na ekranie! Ksiadz nie wytrzymal i zapytal sie o to dlaczego sie smieje? Wiec powiedzialem, ze to jest tylko bajka dla dzieci i ze to jest bajkowy diabel. I dopowiedzialem, ze to jest ilustracja namalowana przez Antoniego Uniechowskiego, do bajki Adama Mickiewicza „Pan Twardowski”. Dostalem „2” i zakaz przychodzenia na dwie lekcje religii. Sami przyznacie, ze to surowa kara jak na 8smio latka!

    NIE! Nie mylicie sie! Wiecej moja noga nie przekroczyla progu salki katechetycznej. A koscioly odwiedzam. Zwiedzam. Lubie atmosfere. Dziala na mnie magia wiekow. Uwielbiam gotyk francuski i co moze troche dziwic, nie stronie od baroku koscielnego, zwlaszcza niemieckiego.

    Tak wiec, rodzice nie wychowywali mnie na ateiste. Rodzice jak wyzej napisalem, nie zabraniali mi niczego, nawet zapisania sie i chodzenia na lekcje religii. I chodzilem i uczylem sie i staralem sie jak kazde inne dziecko. I tylko mialem to szczescie, ze na samym poczatku zetknalem sie z zaklamaniem i obluda ksiedza. Zetknalem sie z niesprawiedliwym potraktowaniem. Zetknalem sie z klamstwem i obludna obrona tegoz klamstwa. Tego wystarczylo dla mnie, wtedy osmiolatka, zeby zrozumiec, ze jesli jedno jest klamstwem, to i cala reszta tez jest klamstwem, w ktore nie ma co wierzyc. Nawet jesli ciut inaczej wygladalo wtedy moje rozumienie i rozumowanie, to z pewnoscia niewiele sie roznilo, od tego co tu i teraz pisze. Uwazam, ze mam wszelkie prawo uwazac, ze sam sie stalem ateista. Choc jak sie kto uprze, to moze zawsze powiedziec, ze zawdzieczam to, temu ksiedzu idiocie … Wolna wola …

  102. @Aaron, poblazliwie wzruszam ramionami. Ale dodam, ze zawiodles mnie. Uwazam, ze stac Cie na wiecej i lepiej…

  103. Rafał KOCHAN
    21 grudnia o godz. 22:47 412802

    Postuniwersyteckiemu?
    Chyba raczej niemal preprzedszkolnemu!

    Nie bredz kochanienki! Nie bredz, w imie prawdy Cie zaklinam!

    Ups! Ci purytanie! Z nimi najtrudniej dojsc do wzajemnego zrozumienia sie… A ja zwyczajnie, po kisielowemu, poblazliwie, ale dla purytan to tyle co nic… a szkoda!

  104. @lonefather.

    O co ci chodzi? Czy ja coś do ciebie adresowałem?
    Przeszkadza ci to, że mógłbym być purytaninem?
    A może to najtrudniej dojść do porozumienia z tymi pobłażliwymi?

  105. @lonefather

    A propos moich ramion to nie bardzo wiem jak do tego podejść…
    A wczytując się w meandry Twojej okołoreligijnej biografii to z braku czasu mogę tylko napisać, że w pierwszej klasie podstawówki ( miałem wówczas jak łatwo obliczyć 7 lat) kiedy nauka religii mieściła się w katachetycznych „katakumbach” groziła mi repetowanie,czyli religijna” powtórka z rozrywki”. Tak wówczas odbierałem ten obszar mojej pacholęcej edukacji. Dopiero wizyta mojego ojca ( razem ze mną ) u wykładowcy , jakim była siostra zakonna i zapewnienia ojca, że zadba o pełną znajomość wszystkich modlitw i przykazań sprawiła,że na lekcje religii mogłem chodzić dalej ze swoimi rówieśnikami.
    a co był później to może kiedyś w ferworze polemicznych wpisów wyjdzie samo na wierzch.

    No nie…ale jak sobie pomyślę, że@ Sławomirski i materializm mogą się mieć ku sobie to…a nie daj Boże materializm w swej dialektycznej odmianie to …koniec świata chyba przychodzi…

  106. Aaron Sprezyner.
    21 grudnia o godz. 23:47 412808

    Nie „rżnij głupa”, po pierwsze, bo wiesz, identycznie jak reszta czytelników, że wzruszalem swoimi, nie Twoimi ramionami …

    Nie „rżnij głupa”, po wtóre, bo wiesz równie dobrze jak i reszta czytelników bloga, ze celebruję zimowe przesilenie, a nie „boskość słońca”.

    Nie „rżnij głupa”, po trzecie, bo sam nie znasz, jak ja i inni czytelnicy bloga zresztą też, żadnej kolędy ze słońcem w roli głównej.

    Pisz Aaron mądrze i na temat. Więcej, w rozumieniu mądrości, a nie „przepychania się”. A jak nie masz pomysłu n co najmniej dowcipną wypowiedź, o madrości nie wspominając, to milcz. A nie wypisuj trzy po trzy, jak pierwszy z brzegu katolicki idiota, którym przecież nie jesteś, prawda?

  107. Rafał KOCHAN
    21 grudnia o godz. 23:41 412807

    Rafał, nie przeszkadza mi kimkolwiek jesteś.
    „Przeszkodziło” mi, że „wpisałeś” mnie do jednej „postuniwersyteckiej” klasy ateistów, wraz ze Slawomirskim. Nie mam nic przeciw byciu ze Slawomirskim w jakiejś jednej grupie, ale w ateistycznej? To sobie wypraszam, z uwagi na fakt, że nigdy w życiu nie byłem wierzący. Reszta to drobiazgi, nie warte wzmianki. Pozdrawiam serdecznie i tylko dodam, że w Londynie mialbyś większy wybór, niz jedna pizzeria…

  108. @Aaron
    Wiem co piszę. Miałem osiem lat. Nauka religii została o rok odłożona, bo „obślizgnął” się termin budowy lokalnego kościoła, w tym budynku z salka katechetyczną.

  109. Przypuszczam, ze gdyby Kisiel dozyl dzisiejszych czasow to jego Kodeks wzbogacony zostalby o jeszcze jedna ceche czlowieka poblazliwego, ktory zdaje sobie sprawe z granic wlasnej poblazliwosci, poza ktorymi nie ma juz miejsca na poblazliwosc.

    Nie mialem mozliwosci wpisania sie pod poprzednim felietonem, o islamistach, a moim skromnym zdaniem nadszedl juz czas by rzady krajow zachodnich zaczely byc mniej poblazliwe dla islamistow tam osiadlych. Bo jesli one tego nie zrobia to „porzadek” z islamistami zrobi tlum i nacjonalistyczne organizacje. A gdy zaczyna sie awantura tego rodzaju to najwiecej obrywa sie ludziom najzupelniej niewinnym. Wystarczy ze obco mowia i wygladaja.

  110. Jerzy Pieczul
    21 grudnia o godz. 21:59 412800

    ” Uzmysławiałem jednemu, że nie mam czego świętować, bo nie chcę – to wszystko.”

    Wszyscy normalni ludzie celebruja winter solstice. Pieczul musi byc inny. I jest. Jest antisocial.

    Slawomirski

  111. Rafał KOCHAN
    21 grudnia o godz. 22:47 412802

    uległeś “postuniwersyteckiemu wychowaniu ateistycznemu”.

    Bzdurny cytat. Nikt tu nie traci uniwersyteckiego czasu na zajmowanie sie religia i ateizmem. Trzeba byc jak najlepszym profesjonalista. Tylko to jest wazne. A to czy ktos czci miotle Baby Jagi uklony dla mag czy pustynnego boga to sfera prywatnego zycia.

    Slawomirski

  112. lonefather
    21 grudnia o godz. 23:13 412804

    Szanowny Panie lonefather

    Ciekawy osobisty wpis. Nie jest panska zasluga ze w sprawach religii otaczali pana liberalnie nastawieni rodzice. Czy taki sam liberalizm otaczal pana w sprawach politycznych jest pierwszym pytaniem przychodzacym mi do glowy. Mi tez sie udalo uniknac religijnej indoktrynacji. To samo spotkalo tez moje dzieci. Sa tacy ludzie ktorym dopisuje szczescie.
    Czas wspomnien.
    Szkola podstawowa. Bylem w szostej czy siodmej klasie gdy zapytalem na lekcji historii o Katyn. Dyrektor szkoly czlonek PZPR dowiedzial sie o tym i postawil mojej matce warunek ze albo wyglosze z pamieci zyciorys Marcelego Nowotki na szkolnym apelu albo wydali mnie ze szkoly. Nauczylem sie wiec na pamiec tego komunistycznego zycioryslu i wyrecytowalem przed cala szkola. Bedac juz w liceum tez na lekcji historii zadalem to smo pytanie w kontekscie 17 wrzesnia. Wiekszosc moich rowiesnikow nie wiedzial o co pytalem.
    Ponawiam wiec pytanie do pana. Czy ta sama liberalnosc cechowala tez aspekty zycia politycznego?

    Slawomirski

  113. Slawomirski
    22 grudnia o godz. 4:31

    Mi tez sie udalo uniknac religijnej indoktrynacji.
    ****
    Istotnie „udalo sie” jest chyba najpoprawniejszym sformulowaniem. Bo nawet z liberalnymi rodzicami nie bylo lekko, jako ze istnialo jeszcze cos takiego jak presja srodowiskowa – czy to w szkole, czy na podworku. A na cala (niemal) klase skladali sie uczniowie mieszkajacy w obrebie trzech krotkich i rownoleglych uliczek. Czyli taki ktos jak ja postrzegany byl jako nie do konca swoj, bo wszyscy rowiesnicy chodzili do kosciola i na religie a ja nie chodzilem. Do tej pory nie za bardzo wiem jak to sie stalo, ze mi „sie udalo” i wydaje mi sie, ze glownie dzieki nie przejmowaniu sie. Pozniejsze doswiadczenia zyciowe przekonaly mnie bowiem, ze nie wystarczy byc ateista by nie modlic sie ze wszystkimi modlacymi sie. W pewnych okolicznosciach bylem jedynym ateista ktory sie nie klekal.

  114. Sławomirski

    Szanowna szuflado z klockami Lego uzależniona od nieistniejącego komunizmu, kiedy każesz, że wiara w babę-jagę na miotle jest prywatną sprawą, każesz jak prawdomówny
    KC PZPR, ale kiedy wyrokujesz o motywacjach w cudzej glowie, jesteś Ten, Który Jest.

  115. Slawomirski,

    liczysz, o Panie, włosy na cudzych głowach, a na swojej – policzyłeś?

  116. @lonefather.
    22 grudnia o godz. 3:01

    Przyznam, że nie kapuję zupełnie o czym ty do mnie rozmawiasz. Przeciez ja nigdzie ciebie do nikogo nie porównywałem. Odniosłem sie tylko i wyłącznie do słów Sławomirskiego, które zaprzeczyły jego wcześniejszym deklaracjom. Zatem ochłoń człowieku….
    To samo dotyczy pizzerii w Londynie. Twój Londyn i twoj duzy wybór mam w poszanowaniu… Aby zrujnować twoje dobre samopoczucie nadmienię, ze w Nowym Jorku miałbyś jeszcze wiekszy wybór. Jesteś w stanie spędzić teraz swoje świeta w radośniejszym nastroju?

    @Sławomirski.

    Oczywiście, ze to był bzdurny cytat… Bzdurne myśli Sławomirskiego nie mogą generowac mądrych cytatów… Przypomnę ci tylko dwulicowa szujo, że na moje pytanie, jakiego ty dostąpiłeś wychowania, skoro zarzuciłes komuś takowe katolickie, udzieliłeś właśnie takiej a nie innej odpowiedzi, bzdurnej odpowiedzi.

  117. Okazuje, się że znany i lubiany Czeslawas Miloszas bywał od czasu pobłażliwy, żeby nie powiedzieć bardzo litościwy. A miał nad kim się litować, że zacytuję:

    „Nie biorę zbyt poważnie naukowych fantazji
    Mimo że respektuje wzory i wykresy.”

    Ten pełen jakże ludzkich odruchów cytat pochodzi z wiersza:

    Po odcierpieniu

    Hipotez zmartwychwstania
    Który pewien uczony wywiódł z mechaniki kwantowej,
    Przewiduje powrót do bliskich nam miejsc i ludzi
    Za miliard albo dwa miliardy lat
    (Co w poza czasie równa się jednej chwili).
    Rad jestem, że dożyłem spełnienia się przepowiedni
    O możliwym aliansie religii i nauki,
    Który przygotowali Einstein, Planck i Bohr.
    Nie biorę zbyt poważnie naukowych fantazji
    Mimo że respektuje wzory i wykresy.
    To samo ujął krócej Piotr Apostoł
    Mówiąc: Apokatastasis panton,
    Odnowienie wszechrzeczy.
    Jednakże to pomaga: móc sobie wyobrazić,
    Że każda osoba ma kod zamiast życia
    W przechowalni na wieczność, nadkomputerze wszechświata.
    Rozpadamy się w zgniliznę, proch, mikronawozy,
    Ale zostaje ten szyfr czyli esencja,
    I czeka, az nareszcie obleka się w ciało.
    Jak również, skoro ta nowa cielesność Powinna być obmyta ze zła i choroby,
    Idea Czyśćca ma udział w równaniu.
    Nie co innego wierni w wiejskim kościele
    Chóralnie powtarzają, prosząc o żywot wieczny.
    I jaz nimi. Nie rozumiejący,
    Kim będę, kiedy zbudzę się po odcierpieniu.

    I skoro pada w wierszu nazwisko Bohra to zapodam zgrabna dykteryjkę z Bohrem i… podkową w rolach głównych:

    Niels Bohr miał przybitą podkowę przy drzwiach, a gdy zapytał znajomy „co to jest?” powiedział:
    „Podobno to przynosi szczęście”
    „ Ale Ty Fizyk nie możesz wierzyć w takie zabobony”
    Nie, oczywiście ja w to nie wierzę, ale podobno ona przynosi szczęście również tym , co w nią nie wierzą.

    I jeszcze jedno.
    W moich religijnych wspomnieniach z lat dawnych i minionych przywołałem epizod który nie najlepiej o mnie świadczy jako o…Aaronie Sprężynerze, ale ze wstydem się przyznaję, że nie odkrycie Jurija Gagarina spowodowało moje ówczesne perturbacje z religią, ale miłość do futbolu. Zamiast grzecznie i układnie pozyskiwać wiedzę o podstawach katolickiej wiary na przykościelnych katechezach wolałem ganiać po szkolnym boisku za piłką od rana do wieczora.

    I nie mogę sobie w tym momencie odmówić fragmentu z ”Drugiego dziennika” autorstwa Jerzego Pilcha. Pilcha który jest poważnie, bardzo poważnie chory, kończy swój dziennik w taki oto sposób:

    „Zwinąłem się w taki kłębek, że musiało mnie nie być. O pisaniu ani mowy, o czytaniu ani mowy. Film, teatr, TV – szkoda gadać. Co zostało? Bóg i piłka nożna. Wbrew pozorom niemało. Futbol i teologia. Masz wszystko, a narzekasz”.

  118. @Aaronu..

    Pilchowi trzeba wybaczyć… Myslę, że doskonale wiesz skad u niego wiara w boga? Pewnie dlatego, że za dużo krwi płynie w jego etanolu. Jak trwoga, to do boga – załosne.

  119. Korespondencja Jerzego Pieczula bez okazji.

    Gość w dom, Bóg w dom, czyli słynna polska gościnność

    Jadę przez las rowerem. Coś znajomego kuśtyka, kijem się podpiera: pan Zenio emeryt. Niespotykana fantazja. Jego popisowy numer to załatwianie spraw w urzędzie piłą motorową: wyrzynał otwór w drzwiach, bo pierdzistołki zamykały się na jego widok, i zastawał tylko otwarte okna.
    – Nareszcie żywa dusza – mówi – pomożesz mi.
    – Szacunek, panie Zeniu. W czym?
    – Skręciłem nogę w kostce.
    – Po drzewach żeś pan skakał?
    – Jakbyś zgadł. Siądę na pniaku, to mi naprostujesz.
    – Widziałem w kinie – mogę spróbować.
    Chrupnęło, wrzasnęło, pan Zenio zemdlał. Obudził się, opowiada:
    – Czterdzieści lat tyrałem w lesie, a pierwszy raz mnie coś takiego spotkało. Idę drogą: koziołek. Sunie prościutko na mnie. Sam wiesz, że to podejrzana rzecz. Podchodzi bliżej – a jakże: piana na pysku! Jak prysnę na świerk! W ostatniej chwili zahamowałem na czubku.
    – Gonił za panem po gałęziach?
    – Ty się śmiej – byś był na moim miejscu, byś jeszcze wyżej wiał. Stoi na dole, patrzy na mnie.
    – Długo?
    – Całe życie w oczach przeleciało. Nareszcie poszedł. Złażę. W górę śmigałem jak małpa, w dół – zupełnie nie ten gatunek, okropny lęk wysokości. Chyba godzinę złaziłem. Ze dwa metry od ziemi zabrakło gałęzi. Jak ja na to drzewo skakałem – nie mam pojęcia. Ale wskakiwałeś, to teraz zeskakuj. Może słyszałeś, jak coś tąpnęło w lesie. To właśnie ja.
    – A jak po drzewach pan nie skacze, to co pan porabia?
    – Spaceruję.
    – Pierwsze słyszę, żeby leśnik po miejscu pracy spacerował.
    – A co ma robić, jak stracił dom?
    – Ojej! Zawalił się?
    – Żeby się zawalił – pół biedy. Żony siostry córka z bachorem przyjechała. Człowiek ma wszystkiego dość, a tu jeszcze – gość. Ile wytrzymasz – godzinę, dwie? A gówno już siedzi trzy tygodnie. Na stare lata mam słuchać wrzasków, ple-ple, wąchać pieluchy, sruchy, papierochy – bo smarkate matki kopcą jak parostatki. Dniami, nocami gnije przed telewizorem, pali prąd. Po własnej chałupie nie możesz w gaciach przejść. Jeszcze ją nakarm, bo sama pół chleba nie kupi. Pokazałby człowiek drzwi, ale weź pokaż rodzinie.
    – Znajomemu rybakowi też coś takiego zwaliło się na łeb w sezonie. Przywieżli w prezencie flaszkę wódki, i wypili na jego oczach, bo on, biedaczek, niepijący. Mało, że dwa tygodnie dziadów utrzymywał – myśleli, że ryby w morzu są za frajer – to jeszcze dodatkowo stracił, bo zajmowali pokój dla wczasowiczów. Nieszczęścia chodzą parami.
    – U kogo parami, u tego parami, u mnie – całymi tabunami. Wczoraj przyjechał do gówniary mąż. Dziś rano zwalili się na Boże Narodzenie jej rodzice.
    – Ruskie mówią: „W tiesnotie, da nie w obidie”.
    – Dzięki za dobre słowo. Obślinią ci mordę na „dzień dobry”, a ty mów, że się nie mogłeś doczekać. Powiedziałem, że mam coś palącego w lesie i uciekłem.
    – Zeeeniuuu! – słychać z niedużej odległości.
    Pan Zeniu zbladł.
    – Wyszli spotykać, gady! – syczy. – Maluczko, a ujrzycie mnie. Nie mów, że mnie widziałeś.
    Dał nura w krzaki i ślad po nim zaginął.
    Z nieznanych powodów w miejscu, gdzie dał nura, wyrosła krecia góra i rośnie cały czas.

  120. Aaronu
    Ja zawsze lubiłam Miłosza, a teraz „dzięki” tobie mogę przestać… Czy mógłbyś skończyć z dobijaniem Mistrza?

    Kolęda pozbawiona odniesień do chrześcijaństwa – dla wszystkich chętnych (choć o Słońcu też nie wspomina, ale bierzemy co jest):
    https://www.youtube.com/watch?v=3QMNBy4S8os

  121. Drogi Rafale Kochanie!
    Piszesz:
    „Jak trwoga, to do boga – żałosne”

    A jesteś pewien tej kolejności zdarzeń?
    Może to Bóg to Pilcha przyszedł, a ten drzwi otworzył i zaprosił Boga …
    …jakby napisał z pewnością niejeden poeta metafizyczny.

  122. @Marit pisze:
    ” Czy mógłbyś skończyć z dobijaniem Mistrza?”

    Odpowiem krótkim żołnierskim:
    ” Nie mogę!”

  123. @Marit

    A poza „lubieniem” jest jeszcze coś takiego jak „czytanie”.
    I bardziej te wersję obcowania z poezją, eseistyką Miłosza polecam.

    To już tzw.odpowiedź nieumundurowana.

  124. @Rafał Kochan
    Proszę bardzo. Życie Ci ułatwię, żebyś szukać nie musiał. Masz pod spodem skopiowane swoje słowa, do których się odnoszę, oraz date i godzinę swojego postu…
    ====================================
    Rafał KOCHAN
    21 grudnia o godz. 22:47 412802

    …. bo sam, jak wspomniałeś, uległeś “postuniwersyteckiemu wychowaniu ateistycznemu”. Czyli dokładnie, tak jak lonefather..

    =======================================

    Do tych Twoich słów się właśnie odniosłem. Teraz już wiesz. A co do Nowego Yorku, to możliwości są identyczne. Ja prnajmniej żadnych różnic nie dostrzegłem, jeśli chodzi o jedzenie na zamówienie. No i poza wszystkim, to przepraszam, bo nie miałem intencji szydzenia z Twojej ulubionej pizzerii. Ciebie i pizzerie przepraszam…

  125. @lonefather.

    A to ja ci zarzuciłem katolickie wychowanie czy sławomirski? Naprawdę, czy trzeba wszystko tłumaczyć, jak chłop krowie na rowie?
    Ja w swoim mieście też nie dostrzegłem większych rożnic, i zapewniam cię, że jest w nim więcej niż jedna pizzeria… Za to warto wiedzieć, że nie tylko Sławomirski cierpi na kompleks „polandii” zagranicą. Zaprawdę, „zazdraszczam” ci twego obeznania w możliwościach knajpianych czołowych metropolii tego świata… Ale jest też takie powiedzenie – chłop ze wsi ucieknie, ale nie wieś z chłopa. Pod rozwagę!

  126. Marit
    Ładna, dziękuję.

  127. @Rafał
    Sprawę z „postuniwersyteckim” ateizmem, chyba możemy uznać za zakończoną?

    Ale, ten, tego…. uuuuuu, jakby to powiedzieć … No zwyczajnie, po ludzku korci mnie, ten mój diabeł zza kołnierza i muszę, no po prostu MUSZĘ się Ciebie zapytać o coś. O coś co mi od wczoraj nie daje spokoju…

    Rozumiem, że zamiast grzybowej, czy barszczyku z uszkami, o karpiu (ochyda mulista) nie wspominając, można pizze zamówić. Jakoś, lepiej, gorzej, ale jakoś to umiem zrozumieć. Niemniej muszę zadać Tobie pytanie, które nie daje mi spokoju:

    Czy, gdy bedziessz zwiedzał Luwr i dojdziesz do Madonny na Skałach, to zatoniesz w zachwycie, czy odwrócisz się z obrzydzeniem?

  128. @Aaronu

    „A jesteś pewien tej kolejności zdarzeń?
    Może to Bóg to Pilcha przyszedł, a ten drzwi otworzył i zaprosił Boga …”

    No to musisz sie wreszcie zdecydowac, czy bóg twój nie ingeruje w przyziemne sprawy smiertelników, dając im za to tzw. wolną wolę, czy jest odwrotnie – szwenda się od domu do domu i namawia do wiary w niego…

    Ale pocieszę cię – nie jestem pewny, jaki występuje mechanizm zidiocenia człowieka w sferze powstania jego wiary w boga. Moze akurat jest tak, jak z tobą, czyli że wyszedłeś z założenia, iż skoro całe stado baranów wierzyło i wierzy w coś, to dlaczego nie ty?

  129. @lonefather.
    22 grudnia o godz. 11:19

    Odpowiadam: gustuje w sztuce awangardowej i niemalże z założenia programowego – ignoruję tę klasyczną. Zatem omijam z daleka typowe zabytki z muzeami na czele – chyba że dotyczą one sztuki współczesnej.

  130. Drogi Rafale Kochanie!
    Przywołując moje zdania:
    “A jesteś pewien tej kolejności zdarzeń?
    Może to Bóg to Pilcha przyszedł, a ten drzwi otworzył i zaprosił Boga …”

    … i komentując je w dosyć przewrotny sposób zapomniałeś jednak o ostatnim członie mojej wypowiedzi,który stanowi z poprzednimi zdaniami sensowną całość,czyli:

    …jakby napisał z pewnością niejeden poeta metafizyczny.

    I wyciągając autorskie wnioski ,ale również znając Twoją predylekcję do poetyckich strof chciałoby się powiedzieć:

    Nie krocz Rafale tą drogą, bo jest to droga na skróty.

  131. @Aaronu..

    Nie baw się w poetę, bo sam przyznałeś, że nim nie jestes, tylko wyjaśnij mi w prosty sposób, o jaką drogę ci chodzi?

  132. @Rafał
    Moje „obeznanie knajpiane” nie jest warte szyderstwa, czas tracisz. Lubię gotować i nieźle mi to wychodzi, więc jeśli już idę, to do dobrej, wybranej … Ale temat nie był o knajpach, a o żarciu z dowozem do chałupy. Tu też moje doświadczenie ma źródło nie w zamawianiu, a wyrzucaniu. Wyrzucaniu stert ulotek reklamowych, od pizzeri począwszy, przez całą Azję z nepalczykami, wietnamczykami, chińczykami, po latinos od Meksyku, do Chile wraz z Karaibami, północną Afrykę z Bliskim Wschodem, wyjątek Żydzi i kebabiarnie tureckie. Jedyni, którzy nie wciskają żarcia z dowozem do chałupy, to sa chyba tylko eskimosi… W Polsce, nie mam kompleksu polandii, więc w Polsce jedyne takie „bogactwo” oferty jest w zakresie masarzy erotycznych, tańców na rurze, czy innych „salonów odnowy”. Z jedną różnicą, że nie przez otwór na listy to wciskają, ale za wycieraczki … Taka to i różnica.

  133. A propos sztuki awangardowej której wielbicielem jest Rafał.
    Jak to się mówi są gusta i guściki…chociaż niektóre rzeczywiście dzieła wywarły niezatarte piętno na XX i XXI wyobraźni estetycznej,
    żeby nie szukać długo:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2011/08/29/obrazalskie-uczucia-albo-o-smaku-prowokacji/marcel-duchamp-fontanna/

  134. Marit
    Czy ten zespół jest z Gródka na Podlasiu? 16 km od przejścia granicznego w Bobrownikach?
    Uwielbiam tamte strony. Latem jeździłam do znajomych w Adamowiźnie, skąd jest drogą przez las 4 km do szosy, a stamtąd przez Królowy Most do Gródka, gdzie robiło się zakupy.
    Jest tam m.in. ogromna, piękna cerkiew prawosławna i nieduży modernistyczny kościół katolicki z lat 30. ub.w. No, a przede wszystkim przesympatyczni ludzie, zaciągający śpiewnym akcentem.

  135. @Marit
    Przypomniałem sobie, bo dawno nie słuchałem coś co ma niewątpliwie związek ze Słońcem, ale kolendą z pewnością nie jest.
    Nie wiem czy pamiętasz zespół YES i klawiszowca Rick’a Wakemana? Lata temu nagrał trylogię słoneczną, zaczynającą się od płyty „Aspirant Sunrise” …

    I z niej Tobie dedykuję Distant Thoughts:
    https://www.youtube.com/watch?v=Is1KtpmAgRg

  136. @lonefather

    Nie żebym należał do purystów językowych ( sam nie raz doświadzczyłem dobrodziejstw polskiej ortografii), ale ten:
    masarz erotyczny to Ci się udał.

  137. mag
    Ten Gródek. Byłam tam raz na koncercie kolęd (fantastyczne, jak widać, słychać i czuć), drugi raz na Basowiszczu (Festival muzyki maładoj Biełarusi). Impreza warta polecenia, świetne zespoły, atmosfera też. Gródek jest w ogóle zdumiewający, bo kto to słyszał, żeby we wsi liczącej pewnie koło tysiąca mieszkańców było 5 zespołów muzycznych! No, ale pogranicza tak mają, że pobudzają twórczą stronę człowieka. Nieustający ferment. Kocham domy kultury w małych miejscowościach na pograniczach 🙂
    Pozdrawiam serdecznie w ten najkrótszy dzień w roku.

  138. Aaron
    masarz erotyczny… Hmm. Jakaś zaawansowana fantazja seksualna z mięsem i kiełbasami oraz przystojnym specjalistą od tychże w białym fartuchu… 😉

  139. Rafał Kochan

    Chodzi mi abyś nie szedł drogą na skróty, tym bardziej kiedy może prowadzić w rejony śmieszności. No, może z tą śmiesznością przesadziłem nieco.
    Otóż nie wymagaj od języka poruszającego problemy transcendentu, metafizyki reguł języka który jest tylko i wyłącznie przypisany logice,czy filozofii analitycznej.
    Są obszary mniej lub bardziej empirycznie doświadczanej rzeczywistości których nigdy nie zawrzesz w języku Wittgensteina, czy innego Bertranda Russella.
    Tylko o to mi chodzi.

  140. @Marit

    Z tego co pamięć mnie nie myli ( nie chce mi się sprawdzać) ale wrzucałaś tę zgrabną kolędę w ubiegłym roku (okres Wigilii katolickiej)również.
    Ale jest tak piękna,że nie zaszkodzi co roku ją „odkurzać”.

  141. Aaron
    Pewnie wrzuciłam inną tego samego zespołu, ale nie chce mi się sprawdzać.
    Ja tego słucham po kilka razy na dzień. To co komu może zaszkodzić raz na rok?

  142. Aaron, juz mi się nie chce powtarzać po raz enty, o dysgrafii, czy innej dysleksji, mnie nękających. Chce się Tobie mnie „skalpować”, to skalpuj, mialem niemal 60 lat na przyzwyczajenie się, to się i udoporniłem na ortograficzne skalpowanie.

  143. @Marit

    A jeżeli chodzi o wątki związane z bratnim narodem białoruskim to swego czasu w jednym z postów pisałem:

    „A teraz ogłaszam konkurs.
    Wczoraj oddałem się lekturze skromnej, niepozornej książki. Oczywiście nie jest nią Biblia Gdańska, ani tym bardziej Koran, ale…antologia współczesnej nowelistyki jednego z krajów Europy Środkowej. I teraz zacytuje fragment napoczętej właśnie wczoraj antologii będący literackim wyznaniem jednego z władców tej części Europy. I pytanie:
    Jakiego kraju jest to antologia?

    „Właśnie ten człowiek pierwszy powiesił mój portret w swoim gabinecie. A potem pierwszy mnie zdradził. I zanim uciekł kanałami zostawił mi list. Wiesz co w nim napisał? Zresztą skąd możesz wiedzieć! Mój pierwszy premier napisał, ze nigdy mnie nie lubił. Że jego szacunek dla mnie już dawno spadł poniżej kolan. Napisał, że nawet gdyby centrum kontynentu czy całego Wszechświata znajdowało się, mało że w moim kraju – w samym środku mojej dupy, i gdyby gwarantowała to moja konstytucja, nie chciały ze mną srać na jednym polu.”

    Za prawidłową odpowiedź przewidziałem cenną nagrodę.”

    Niestety nikt nie udzielił prawidłowej odpowiedzi i po wczorajszych 50 złotych otrzymuje następny prezent pod choinkę, bo prawidłowa odpowiedź brzmi:

    Jest to fragment antologii najnowszej nowelistyki białoruskiej.

    A ja jestem jedyną osobą która nadesłała prawidłową odpowiedź.

  144. A poza tym jestem bardzo przyjemnie zaskoczony po lekturze bodajże 5 już opowiadań tejże antologii. Czytam oczywiście z doskoku. nie jest to oczywiście żadna propagandowa agitka w duchu antyłukasz…
    Po prostu literatura która przypomina właśnie tę białoruską kolędę. Bezpretensjonalna,pełna ironii i autoironii, humoru,czy w końcu uroczego białoruskiego zaśpiewu. Są oczywiście wątki antypolskie,ale raczej bez walenia obuchem.
    Nie jest to też żadna podziemno – kanalizacyjna ,ale funkcjonująca w normalnym białoruskim obiegu wydawniczym literatura.
    Nie pierwsza to tego typu reakcja po lekturze białoruskiego autora.
    Bardzo sympatyczne „Miasto ryb” Natalii Rybiny było na starcie. Naprawdę warto przeczytać i w końcu odpocząć od…poezji Milosza.To zdanie kieruję w stronę licznego na blogu fanclubu „litewskiego niedźwiedzia”.
    Wiem, jestem złośliwy,ale chyba też inteligentny ( tako rzecze @mag)…
    A to niestety idzie w parze.

  145. @Aaronu
    22 grudnia o godz. 12:14

    „Otóż nie wymagaj od języka poruszającego problemy transcendentu, metafizyki reguł języka który jest tylko i wyłącznie przypisany logice,czy filozofii analitycznej.”

    Pragnę ci przypomniec, że sam zaproponowałeś tę drogę na skróty, sugerując w kontrze, że to może sam bóg zapukał do drzwi (pewnie podświadomości) biednego Pilcha. Bądź zatem konsekwentny z łąski swojej, i jeśli ubolewasz nad drogami na skróty, odwołuj się do tych, które kręte i niezbadane…

    A właśnie, skad tobie wiadomo, że „są obszary mniej lub bardziej empirycznie doświadczanej rzeczywistości których nigdy nie zawrzesz w języku Wittgensteina, czy innego Bertranda Russella.”? Czyżbyś te obszary spenetrował i wiesz co mówisz, czy mówisz, to co wiesz? Jeśli dostąpiłeś tej łaski transcendentnej wiedzy, to opowiedz nieco bliżej, jak to jest?
    Czy może po raz kolejny uprawiasz plotkarską wiedzę stada baranów?

  146. Marit
    Jasne, że nie ma to jak pogranicza, wzajemne przenikane się kultur, tradycji i takie tam różne. Dlatego fascynuje mnie też np. kaszubszczyzna, czy śląskość na styku z polskością Małopolską albo Wielkopolską, kształtowanie się tzw. języka literackiego na bazie także regionalizmów.
    No i nieoceniane dla „zdrowotności” populacji, co by się nie degenerowała, mieszanki krwi. A o to akurat w Polsce nie było trudno, bo jak pisał poeta Tomek Jastrun, leżymy na „skrzyżowaniu Azji i i Europy”. Jeśli nawet niedokładnie cytuję, to o to mu szło.
    Ja np. doliczam się w sobie – oprócz Polki – Litwinki, Niemki, Hiszpanki i Węgierki. No bo wojska „chodziły” w te i we wte, a nasze przodki walczyły z wrogami (z różnym skutkiem), a także uwielbiały walczyć „o wolność naszą i waszą”.

  147. Polski poeta z białorusko – litewskimi korzeniami pisał swego czasu o:
    „mędrca szkiełku i oku”
    a także o
    „czuciu i wierze”

    I tak się złożyło,że to czucie i wiara silniej do niego przemawiała niż Medrca…

    Oczywiście polski poeta z bialorusko- litewskimi korzeniami nic o drzwiach przez które… nie pisał,ale…
    Mam nadzieję Rafale,że pomimo tego ,że nie ciągnę dalej wywodu to …”czujesz” problem który chciałem Ci zakomunikować.

    Taką mam już poetykę wypowiedzi.

  148. @Aaronu…

    Nie czuję, a przecież mógłbym poczuć, gdybys tylko chciał mi wyjaśnić, na czym polega nieskrótowa droga. He? Jeśli ktoś zasłania swoją pustkę transcendentnie nieogarnietymi „czuciem i wiarą”, to ja mu współczuję, jednakowoż protestuję przeciwko przypisywaniem temu – czemuś „mniej lub bardziej empirycznie doświadczanej rzeczywistości”.
    Innymi słowy, już jestes znany jako wiodący”plotkarz” wesołej nowiny, czy to ci nie wystarczy? Musisz naśladować tego beznadziejnego kaznodzieję – hochsztaplera, co to naukę łaczy z religią?

  149. Czym mogę posumować, tę mało konstruktywną jeżeli chodzi o wnioski polemikę?.
    Jedynie staropolskim..”Każdy orze jak może”…
    I ja właśnie skończyłem orkę. Ole!

  150. Aaronu, cieszy mnie twoje uznanie dla białoruskiej literatury. Czytam ją oczywiście i myślę, że większość spodziewałaby się po niej czegoś innego – nie wiem, może propagandy, może sowieckości czy antysowieckości, może kołchozu, może cepelii. A to jest normalna literatura na dobrym poziomie. Ostatnio czytam Karatkiewicza, po polsku można przeczytać „Chrystus wylądował w Grodnie”. (Aczkolwiek Karatkiewicz to lata 60-te). Tenże pisarz jest do bólu racjonalistyczny i nie ma u niego żadnych cudów. Wszystko, dobro i zło, jest sprawką człowieka. Pogląd mi to bliski niesłychanie. Czego człowiek nie zrobi, to nie będzie zrobione, choćby całe legiony się modliły.

  151. mag
    Ja u siebie doliczam się tylko Polki i mam wrażenie, że wszystkie gałęzie mojej rodziny pochodzą z Polski, może też z Prus (ale to ciągle Polska), głównie z północy. Zaś badanie DNA w ramach Genographic Project wykazało, że żeńska linia mojej rodziny już 10 tys. lat temu meldowała się od wschodu u granic dzisiejszej Polski… Czyż to nie jest imponujące? 🙂

  152. Marit
    No to super, Polko polska! Ale założę się, że jak ty ze wschodniej bardziej i północnej Polski strony, to możesz mieć cuś namieszane w genach.
    Byłam na Białorusi i Litwie 12 lat temu, trochę tropem rodzinnym, tyle że już żadnych tropów nie ma. Poza jedyną kuzynką, którą przez internet odnalazłam w Kownie. Część rodziny była deportowana na wschód w 1940 i 41 i straciła życie na „nieludzkiej ziemi”, stryjek którego nigdy nie poznałam, zdążył załapać się na Andersa, a mojego brata stryjecznego urodzonego w Anglii i mieszkającego w… Hongkongu poznałam też przez internet kilka lat temu. Niektórzy krewni, np. z Wilna, przyjechali do Gdańska w 1945 i na Wybrzeżu głównie mieszkają ich potomkowie.
    Ale takie były i są losy Kresowiaków, także tych lwowskich, tarnopolskich czy stanisławowskich. Jakby na to nie patrzeć, utraciliśmy po II światówce 1/3 terytorium Polski międzywojennej.
    Zyskaliśmy jednak piękny Wrocław, Jelenią i Zieloną Górę, Szczecin, Olsztyn itd.

  153. mag
    Słusznym i sprawiedliwym jest w tę najdłuższą noc przesilenia zimowego wspominać przodków, dla których zresztą zostawiamy zawsze dodatkowe nakrycie na świątecznym stole.

    Z tego samego koncertu w Gródku, ale w innym duchu. Klip długi, ale dzieci dają czadu…
    https://www.youtube.com/watch?v=LEKrb_FNFi0
    Właśnie to zamieściłam, aczkolwiek nagranie jest prawie sprzed dwóch lat.

  154. @Marit

    Dziękuje za słowa aprobaty dla moich literackich wyborów. Od razu muszę przyznać, że obraz współczesnej Białorusi przedstawiany przez autorów tak bardzo nie robił na mnie wrażenia. Byłem nieźle obkuty w tej tematyce. Oczywiście nie miałem na myśli dziennikarza Poczobutta z GW,czy, czy „twórczości” telewizyjnego świata dziennikarskiego, ale na własną rękę próbowałem wyrobić sobie wizerunek Białorusi i narodu białoruskiego.
    I nie będę w tym miejscu opisywał z czym mi się kojarzy Białoruś po tych lekturach( były to książki różnej jakości – od strony merytorycznej i warsztatowej),ale po prostu:
    I tak zacząłem od pani Węglickiej Krystyny i jej’ Bialoruskich ścieżek”.
    Niestety pomimo, że autorka się starała , wydawca również (wiele ciekawych zdjęć, twarda oprawa)to książki pomimo sporych walorów poznawczych raczej nie polecam z powodu małego obiektywizmu historycznego i skażenia tekstu antyłukaszenkowskim dydaktyzmem.

    Druga – chyba najlepsza – dla tych którzy cenią obiektywizm i naukową niemalże rzetelność to książka Ryszarda Radzika „Kim są Bialorusini?
    Autor-pracownik naukowy UMCS ( niestety nieżyjący od kilku lat) napisał książkę, która tym którzy mają ukształtowany przez dominującą mantrę medialną obraz Białorusi, może przewrócić świat do góry nogami. Niestety( a może stety) dostało się w niej Polakom (chodzi o historię szczególnie)i już tak ode mnie…trochę jak farsa wyglądają rady Polaków którzy chcą jeszcze raz dawać ojcowskie wskazówki co mają robić Białorusini – tym razem już we własnym domu.

    Teraz On, czyli Sokrat Janowicz i jego „Ojczystość. Białoruskie ślady i znaki”. Zbiór esejów o historii, kulturze i trochę spraw bieżących pisanych przez …Białorusina. Mieszkańca Krynek. Niestety nieżyjący już. Dobra, a nawet bardzo dobra.

    I ostatnia. Nocuń Małgorzata, Brzeziecki Andrzej ”Białoruś: kartofle i dżinsy.”
    Niezła, aczkolwiek…Typowy reportaż. Niestety momentami można odnieść wrażenie, że trochę nazbyt interwencyjny. Bohaterem Białoruś Łukaszenki. Niestety wiele informacji przekazanych przez przedstawicieli opozycji nie zostało zweryfikowanych, co uczciwie przyznają sami autorzy.

    A poza tym Snyder, Miłosz i jego„Wyprawa w dwudziestolecie” i z takim plecakiem wiedzy o Białorusi przystąpiłem do swoich białoruskich lektur.

  155. Już piątą godzinę trwa moderację mojego linku. Rozumiem gmatwaninę treści i estetyczne nowatorstwo w nim zawarte,ale mam nadzieję, że przed Świętem Trzech Króli Osoba odpowiedzialna za ten odcinek redakcyjnej pracy upora się z zadaniem.
    W każdym razie jestem optymistą. Z natury.

  156. mag
    22 grudnia o godz. 16:24 412856

    Szanowna Pani mag

    Prosze nie zapominac o dzieciach przesiedlencow i ich transpokoleniowej traumie. Wielu z nas wyjechalo z „ziem odzyskanych” w swiat szukajac lepszej ziemii do osiedlenia sie.
    Nasi rodzice nie mieli tej szansy i zostali skonsumowani przez najwiekszy eksperyment w historii ludzkosci komunizm. Dlatego rozliczenie z tragiczna przeszloscia jest wazne dla polskiego spoleczenstwa.

    Slawomirski

  157. Aaronu
    Też czekam na moderację. Na razie pół godziny.

    Oczywiście, że nie miałeś na myśli twórczości dziennikarza Andrzeja Poczobuta z Wyborczej.
    Tylko właściwie dlaczego nie? Jest to jeden z oglądów, tak samo uprawniony jak inne. Ogląd Polaka z Grodna, żonatego z Białorusinką, więźnia politycznego, „świadomego” – jak ich z przekąsem nazywa Łukaszenka. Ale to go nie eliminuje z dyskursu politycznego, prawda?

  158. @Marit
    „Ale to go nie eliminuje z dyskursu politycznego, prawda?”

    Oczywiście,że nie! Ale być zdanym na Jego( Andrzeja Poczobuta) tylko relacje z białoruskiej krainy to – moim przynajmniej zdaniem – nie jest najlepsza metoda poznawcza.
    A wiem,że wiele osób postrzega współczesną Białoruś poprzez tylko jego optykę, co nie oddaje złożoności i pełni wizerunku naszego wschodniego sąsiada i czyni Białorusinom krzywdę.
    A My Polacy naprawdę uczyniliśmy na tamtych terenach sporo złych rzeczy.
    Ale przy Świętach…

  159. Stawiałem jednak, że @Sławomirski to raczej tzw. dziecko Zamojszczyzny, a tutaj okazuje, że przyczyna Jego martyrologicznego patosu tkwi zupełnie gdzie indziej.
    W sumie moglem się tego spodziewać, tym bardziej że wrogów ludzkości goszczących na kartach swoich ponurych czasami biografii nigdy się nie wybiera samemu.
    Smutne, ale prawdziwe.

  160. Ciekawy tekst

  161. Jestem wściekła, bo wcięło mi „programowy” niejako tekst skierowany do Sławomirskiego. Moderator albo sfiksowal, albo jest w zmowie z tym porąbańcem.
    Otóż, tym razem wyjątkowo Sławo wyprowadził mnie z równowagi, pouczając jak powinnam reagować na traumę związaną ze stratami ludzkimi (mówiąc oględnie) w mojej rodzinie, o czym pisałam, podczas trwania dwóch totalitaryzmów w ub.w.
    Ten hodowca kaktusów, „wyjechany” z kraju, gdy ja jako kolejne pokolenie bieżeńców z Kresów – obrywałam jednak w tyłek, bo żyłam w Peerelu i nie dałam nogi z Polski, choć mogłam, tylko dotrwałam do 1989, i mieszkam tu do dziś w poczuciu, że coś dla mojego kraju zrobiłam i robię, śmie mnie dziś pouczać!
    Co jakiś czas przybredza o „wielkim zamazywaniu”. Odpowiedzieć mu mogę słowami Lindy z kultowego filmu Psy – „co ty człowieku wiesz o zabijaniu”.
    Nie ma we mnie złych emocji, potrzeby zemsty, bo to prowadzi donikąd. I nie życzę sobie, by ktoś takie emocje mi fundował albo te rozpalał.
    Zwłaszcza że uprawia sukulenty nad brzegiem bodaj Pacyfiku (?), w co ja się nie mieszam. I źle mu, bynajmniej, nie życzę.
    Ale niech się trzyma z daleka, bo obraża mój rozum, wrażliwość oraz inteligencję. Chyba nie tylko moją.

  162. @mag.

    Swięte (sic!) słowa !! Jedyne co potrafi ten inwalida umysłowy, to truć dupę. Jest jednak doskonałym przykładem na to, że najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy sami najbardziej są umoczeni w szambie i, jak to mawiał mój dziadek: „w dupie byli i gówno widzieli”.

  163. Jak dla mnie mógłby sobie pisać te swoje dyrdymały na temat polskiej historii, gdyby przynajmniej zająknął się o skurw… dziejących się w jego nowej ojczyźnie.
    A on nic! Zero ,czyli tyle co sam znaczy.
    Gdzie jest w jego wpisach Irak, Guantanamo. Abu Ghraib, sporty wodne , wyroki śmierci wydawane na ludziach na wózkach inwalidzkich, czy na kilkunastoletnich dzieciach. A to co się dzieje przy okazji prawa posiadania broni ( ludzie giną tysiącami, w tym niewinne dzieci siedzące w szkolnych ławach) to wcale go nie rusza. A zbrodnia na światowej kulturze z tym ich kretyńskich Hollywoodem, I ten polityczny cynizm gdzie kraj (Arabia Saudyjska)w którym wyznawana religia daje podstawy żeby dać komuś w czapę jest „stałym i wypróbowanym” sojusznikiem amerykańskich idiotów, a z kraju który chce iść swoją drogą robiony jest prymitywnymi propagandowymi metodami straszak na jeszcze głupszych @Sławomirskich.
    A czego nic nie pisze ten insekt?
    Prawdopodobnie obawia się ,że największa demokracja może go wypierd… w rodzinne strony, gdyby co nieco – o tym co napisałem – wspomniał w swojej wiekopomnej twórczości,albo kazali mu prosić o azyl polityczny na Kubie…
    Po prostu boi się nasz bohater dwóch wojen i 4 frontów. W tym kołobrzeskiego wału.

    Ale już nie kieruje swoich słów w jego kierunku,bo mam zasady . Nie zadaje sięz lepką ,śmierdząca mazią.
    Po prostu nie zadaję.

  164. mag
    22 grudnia o godz. 19:22 412865

    Szanowna Pani mag

    Slusznie pisze pani ze dotrwala do 1989 roku. Ale historia mogla poloczyc sie innaczej i zyla by pani dzisiaj tak jak komunistyczni Koreanczycy. Pani dotrwanie to bylo pasywne przetrwanie. To ja powiniennem byc dumny ze swojej decyzji wyjazdu z tego nieszczesliwego kraju a nie pani z pozostania w nim. Polska nie jest dobrym krajem dla swoich obywateli co potwierza masowa emigracja z kraju.

    Slawomirski

  165. Rafał KOCHAN
    22 grudnia o godz. 19:30 412866

    Po raz kolejny zwracam panu uwage na niestosowny jezyk.

    Slawomirski

  166. mag
    22 grudnia o godz. 19:22 412865

    Mag, z boku, przypomnę w chwili krytycznej prof. Gieysztora: nie dyskutuje się poniżej pewnego poziomu. Dyskusja taka się jednak odbywa, co nieuchronnie prowadzi do widocznych skutków.

  167. @Sławomirski..

    A ja panu tez zwracam uwagę na jezyk nienawisci (np. oskarżenia zdrady) wobec innych, nieobecnych tutaj ludzi. A poza tym zwracam ci uwagę, że nie przystoi dorosłemu na umyśle człowiekowi pouczanie innych rozmówców, a na nawet Polaków, jako narodu.
    Po raz kolejny zwracam ci uwagę, abyś uszanował drugiego człowieka, szczególnie w sytuacji, gdy ten drugi nie moze ci odpowiedziec. Jasne?

  168. A teraz chwila z moim najlepszym przyjacielem,a właściwie jego…”Przydrożnym pieskiem”

    Niezłomność

    Cudzoziemcy nie mogli wiedzieć, co kryło się za niezłomnością tego człowieka, ale ja nie powinienem był się wprowadzić w błąd mając przedwojenne doświadczenie. Wielu uległo komunizmowi dlatego, że apelował do najlepszych cech ich politycznej natury. Ale byli i tacy, którzy umieli się oprzeć, bo pomagały im w tym ich cechy najgorsze.

    Morał (mój)

    Zdaniem Miłosza tylko największe skurw… oparli się komunizmowi.
    Ta lepsza większość uwierzyła.
    I na tym polega perfidia Historii.

  169. mag
    gdzie twoja pobłażliwość? 😉
    Sławo może wkurzyć jak cholera, ale tylko jeśli bierze się go na poważnie.

  170. I jeszcze raz Miłosz. Puszczałem niedawno,ale że lubię…dobre kino to dla utrwalenia:

    Hollywood

    Wyobraźmy sobie ,że poeta dostaje do rąk twórców Hollywoodu, a więc finansistów, reżyserów, aktorów i aktorki. Że obarczony jest pełną wiedzą o rozmiarach zbrodni popełnianej co dzień na umysłach, milionów ludzi przez pieniądz, który nie działa w imię żadnej ideologii ,ale w imię mnożenia siebie.
    Jaka kara będzie stosowna?
    Waha się pomiędzy rozcięciem im brzucha i wypuszczeniem flaków, zamknięciem tego całego towarzystwa za drutami , bez pokarmu, w nadziei, że będą zjadać się wzajemnie i że padną w pierwszym rzędzie tłuści potentaci, przypiekaniem na wolnym ogniu, wsadzaniem ich, związanych, do mrowiska. Kiedy jednak zajmuje się ich przesłuchiwaniem i widzi ich, pokornych, trzęsących się, przymilnych pochlebczych grzeczniutkich, nic a nic nie pamiętających swojej arogancji, jaką dawała im władza zniechęca się. Wina ich jest równie nieuchwytna jak urzędników partyjnych w totalitarnym ustroju. Najbliższe sprawiedliwości byłoby zabić od razu ich wszystkich.

    Wzrusza ramionami i puszcza ich wolno.”

    Ma się ten gest. Mówię o Miloszu, ale ja w tym momencie raczej nie siliłbym się na oryginalność i zrobiłbym to samo.

  171. Al teraz dla relaksu, a może pogłębienia estetycznych doznań dzisiejszego dnia, nie zapominając o miłośnikach sztuki abstrakcyjnej – szczególnie o Rafale Kochanie zapraszam na jedyny w swoim rodzaju pokaz sztuki przez duże „S”, czyli link z godziny 11.45.
    Niestety niedawno” zmoderowany.”
    Ale moim zdaniem warto było czekać.

  172. @Aaronu

    Doceniam twoje chęci, ale Marcel Duchamp nie ma nic wspólnego z abstrakcjonizmem. Ale tak to jest, kiedy człowiek chce uchodzić za mądrzejszego niż jest. Naprawdę chciałeś coś mi przekazać obwieszczając swoją znajomość sztuki awangardowej z poziomu szkoły ponadgimnazjalnej, albo i samego gimnazjum (o Duchampie miałem zajęcia w klasie 7 czy 8 szkoły podstawowej. kiedy był jeszcze taki obowiązkowy przedmiot, jak plastyka)?

  173. @Slawomirski
    bez poblazliwosci najmniejszej! WYPAD ….

    Bo pomiedzy przyzwoitymi, rozumnymi ludzkimi istotami, nie ma miejsca dla kogos takiego jak Ty…

    @Panie redaktorze Jacku Kowalczyk. Niniejszym, ja lonefather, zwracam sie do Pana z prosba, o zablokowanie uzytkownikowi @Slawomirski dostepu do Panskiego bloga. W/w uzytkownik @Slawomirski, w moim i chyba nie tylko moim rozumieniu, przekroczyl wszelkie akceptowalne granice przyzwoitosci. Mam jak wszyscy blogowicze prawo do wyrazenia swojego pogladu i odczuc, a te ostatnie sa zrodlem mojego wniosku o zablokowanie @Slawomirskiego.

    lonefather

  174. @ mag
    Piękny tekst; niepotrzebnie rzucany przed wieprza, który go sprowokował.
    Gratuluję asertywności, szkoda że dopiero za cienką czerwoną linią bydlęctwa, zaciskaną przyzwoitym ludziom przez publiczną pobłażliwość dla eksportowanych śpiochów homosowietyzmu.

    @ Panie Redaktorze,
    przyłączam się nie pierwszy raz do apelu, sformułowanego przez @lonefathera.
    Boleję, że tak ciekawy temat i przedmiot wpisu nie może być przedmiotem mojego komentarza, w towarzystwie wykluczającym przyzwoitość.
    Stał się Pan, jako Gospodarz, ofiarą swej mylnej interpretacji pobłażliwości, kosztem administracyjnej przyzwoitości właśnie, niestety.
    Uszanowania.

  175. Pytanie (nie ‚ad rem’): wyjechalem z kraju w 1986 roku w wieku 30 lat; czy od tego czasu przeprowadzono w Polsce jakas reforme jezykowa? Uczono mnie, ze nie zaczyna sie zdania od ‚mi’ a tu wszedzie: ‚mi sie wydaje’, ‚mi sie nie podoba’ etc. Dla moich uszu brzmi to fatalnie, ale skoro byla reforma, to jestem oczywiscie do tylu z rodzimym jezykiem. Pozdrawiam.

  176. @Jacek Kowalczyk
    Powyzej zwrocilem sie z prosba o zablokowanie dostepu do Panskiego bloga @Slawomirski. Od lat jestem aktywnym blogowiczem i nauczylem sie ignorowac glupcow, troli i zwyklych idiotow. Bylbym szczesliwy, mogac zakwalifikowac @Slawomirsi, do ktorejkolwiek z tych kategorii i nie robic NIC. Niestety, nie da rady, bo choc wielokrotnie @Slawomirski ocieral sie o granice przyzwoitosci, nie przekraczajac jej, to tym razem, bez cienia najmniejszej watpliwosci, pozwolil sobie, w sposob drastyczny i nie budzacy watpliwosci, byc w najwyzszym stopniu nieprzyzwoitym. Normalna reakcja powinno byc zignorowanie, ale w moim doglebnym odczuwaniu, to jest za malo. Ja po prostu nie chce wiecej widziec postow @Slawomirski i nie chce byc zmuszonym, do przymykania oczu na jego obecnosc i czytania co pisze. Nigdy nie prosilem zadnego wlasciciela bloga o zablokowanie kogokolwiek. Robie to po raz pierwszy i sadze, ze powod jest dostatecznie uzasadniony i udokumentowany. To nie ma znaczenia, ze @Slawomirski dopuscil sie przekroczenia granicy przyzwoitosci nie bezposrednio w stosunku do mnie. Istotne jest to, ze sie dopuscil, a ja blogowicz doswiadczam uczucia najwyzszego obrzydzenia wywolanego jego nieprzyzwoitoscia. Prosze o zablokowanie @Slawomirski.

    lonefather

  177. Umarl dzis …
    Narodzil sie na Woodstock w 1969 roku, jako gwiazda, tym wykonaniem, tej piosenki … http://www.youtube.com/watch?v=bRzKUVjHkGk

  178. Mnie sie wydaje, ze tytulowa poblazliwosc konczy sie w zastosowaniu do Panskiego przypadku Panie @Slawomirski – Pan sie tego domagal, nieprawdaz? Moze biernie oczekiwal?

    Ciekawe, jak zareaguje Pan Redaktor.

  179. lonefather
    23 grudnia o godz. 1:11 412880

    Szanowny Panie lonefather

    Zanim nastapi albo nie to o co pan prosi redaktora Kowalczyka i zanim ten blog zmieni sie w blog wzajemnej adoracji prosze zadac sobie pytanie co panu przeszkadza w moim pisaniu. Czy jest to pytanie o panska wolnosc pozareligija w latach mlodosci? Czy jest to autorytatywny styl moich wypowiedzi pozbawiajacy pana mozliwosci podwazania faktow? A moze jest to niegodzenia sie na wulgaryzacje jezyka ktorym tu sie poslugujemy? Moje specyficzne poczucie humoru moze tez zirytowac.
    Jest pan osoba dorosla wiec nalezy poslugiwac sie konkretami jesli liczy pan na konkretna reakcje ze strony redaktora Kowalczyka. Temper tantrum nie jest wystarczajacym powodem aby caly swiat zaczal sie wokol pana krecic. I nie powinien. Oczywiscie redaktor Kowalczyk dla wyzszych celow spolecznych na przyklad celem ratowania bloga moze mnie zbanowac tak jak to zrobili Passent i inni. Nie zmieni to jednak moich pogladow politycznych a pana pozbawi mozliwosci konfrontacji z czlowiekiem ktory od 33 lat nie mieszka w kraju. Pragne pana zapewnic ze zalezy mi na tym aby w Polsce bylo lepiej. Przyjemnosc mi sprawia napisanie kilku zdan po polsku do czytania ktorych nikt pana przciez nie zmusza.

    Slawomirski

  180. Ateistom, agnostykom, wszelkim wątpiącym, nieufnym oraz religijnym życzę świątecznej pogody w sercu mimo deszczu za oknem, przynajmniej w centralnej Polsce.

  181. Tanaka
    Ja nie dyskutowałam ze Sławo i masz rację, powtarzając za prof. Gieysztorem, że do pewnego poziomu nie można się zniżać. Wyraziłam jednak moją o nim opinię, bo trudno mi wciąż traktować go pobłażliwie (co sugeruje Marit) jako nieszkodliwego w gruncie rzeczy świra. Nie wiem, czy ma wariackie papiery, czy nie, ale chyba raczej nie. Tym bardziej więc nie rozumiem, dlaczego mam być wielkoduszna i tolerancyjna bez miary, gdy facet po raz kolejny bardzo boleśnie mnie dotknął.
    Pozdrawiam

  182. mag
    23 grudnia o godz. 5:04 412885

    Czy to dyskusja, pozostawmy to jako rzecz otwartą, ale wymiana wpisów, owszem. To całkowicie wystarczy rzeczonemu do mnożenia swoich wpisów zawierających brednie, pomówienia, podłe oskarżenia,całkowitą nieznajomość rzeczy, co prowadzi rzeczonego do wygłaszania tez wzajemnie sprzecznych. Wykazywanie mu tych sprzeczności i durnot byłoby proste, ale przeciwne do oczekiwanego efektu. Nie jest to osoba, która udziela się tu w celach wspólnie pozytywnych, a dla niebacznego dyskutanta, czy choćby wymieniacza wpisów – destruktywnych. Z zyskiem emocjonalnym dla siebie.

    Takich osobników, wpadających okresowo, lub stale zamulających blog i zatruwających wyziewami puszki mózgowej jest więcej.
    Już nieraz wymienialiśmy się wzajemnymi apelami o niekarmienie trolli. Bardzo niekonsekwentnie się do nich stosując.
    Dobrze rozumiem Twoje wzburzenie i je podzielam, jednak ono powstaje zwykle wtedy, gdy przestaje się z takimi typami. Czyniąc to, znakomicie podwyższa się ryzyko.

    @ lonefather
    W pełni podzielam Twoje odczucia.
    Kusi mnie też, by zaapelować do Jacka Kowalczyka o wywalenie trolla. W obecnym stanie rzecz jednak sądzę, że byłoby to przedwczesne. Za blog odpowiada jego autor, ale także w sporej części jego goście. Gościom brakuje albo zrozumienia dla sytuacji albo też dyscypliny, by nie karmić trolla. Jest to więc wspólne zaniechanie i prowokowanie trolla do dalszych produkcji. Każdy z uczestników blogosfery powinien to rozważyć. Jakość bloga zależy przede wszystkim od uczestników, gospodarz może zastosować niewiele – głównie bramkę. Nawet jakość jego własnych wpisów nie tworzy bariery, co widać po rzeczonym trollu i także innych miejscowych trollach.
    Apelujesz w niebezpośrednio swojej sprawie, bo z tym trollem nie miałeś bodaj osobistych starć, dlatego też podkreślam moc i zasadność Twojego apelu, na razie pozostając przy stanowisku bardziej otwartym.

    Sądzę, że uczestnicy bloga pana Jacka mają możliwości, by blog był samoregulowalny, a postaci nędzne zaduszane wpierw napomnieniem, stanowczą krytyką na następnie milczeniem. Zasada do trzech razy sztuka ma swoje zalety.
    Warto konsekwentnie wypróbować tą metodę, zanim się poprosi o zbanowanie. Ponieważ równocześnie wartość ma swoboda wypowiedzi.

  183. @jacek KowalczyK

    Niezbyt długa chwila refleksji wystarczyła aby przyłączyć się do sugestii @lonefathera … co by Redaktor Kowalczyk przedsięwziął odpowiednie – przewidziane prawem i obyczajem – kroki , aby osoba niejakiego @Sławomirskiego przestała „ubogacać” swoimi niezbyt wyszukanymi „historiofilozoficznymi” wpisami.

    I kilka słów od siebie.
    Zdaję sobie sprawę,że moje wpisy mogą również u co niektórych wywoływać niezbyt wybredne słowa komentarza ( w duchu oczywiście, w duchu)jednakże staram się jak mogę mój wigor polemiczny utrzymywać w ramach dobrze pojmowanej godności i kultury osobistej, co – mam taką nadzieję – nie skłoni na przykład Rafała Kochana, czy dajmy na to obywatela Tanakę do wystąpienia z wnioskiem podobnym do tego jaki zgłosił @lonefater w stosunku do pewnej, bardzo w sumie nieszczęśliwej osoby.

  184. Drogi Rafale Kochanie!
    Pragnę nieśmiało napomknąć,że pod zdjęciem przedstawiającym wysublimowaną do granic estetycznej doskonałości rzeźbę widnieje zdanie:

    Marcel Duchamp, „Fontanna” – przez wielu europejskich krytyków sztuki pizuar ten uznany został za najważniejsze dzieło sztuki XX wieku.

    I jeżeli Ty swoim komentarzem do mojego linku chcesz dać wszystkim do zrozumienia, ze sztuka współczesna jest ze wszech miar sztuką klasycyzującą ,to nie wiem o jakim profilu była placówka w której pobierałeś podstawową wiedzę na temat sztuk pięknych. Współczesnych sztuk pięknych.

  185. @Rafał Kochan

    Ale skoro twierdzisz, że masz pewne predylekcje w kierunku sztuk plastycznych to zwracam się z taką oto sugestią, prośbą, propozycją.

    Czy nie mógłbyś w wolnej chwili podsunąć swój autorski pomysł rzeźby, tablicy pamiątkowej. Wybór formy należy do Ciebie Rafale
    Będzie to bowiem rzeźba (tablica pamiątkowa) którą postawi nasz blogowy kolega @Sławomirski przed swoim basenem i będzie ona upamiętniała wypier…z kolejnego bloga.
    I nie zapomnij o przesłaniu stanowiącym istotę monumentu

    „Pomnik ku czci męczeństwa i martyrologii gorącego patrioty Sławomirskiego”

    Uwzględnij w projekcie miejsce na wieńce, znicze,fantazyjne biało- czerwone proporce.

  186. Opowiadał mi zaprzyjaźniony Rosjanin jeszcze z Leningradu (a nie z powrotem – Petersburga), że widział gdzieś w ówczesnym ZSRR (nie pamiętam, gdzie to było) bardzo dziwaczą rzeźbę Lenina, w geście i pozycji całego ciała, jakby roztańczenia, tylko bez partnerki/rka. Tubylcy powiedzieli mu, że od wodza rewolucji odspawano Stalina, gdy już był passe.
    W przypadku pomnika Sławo postąpiłabym dokładnie odwrotnie, to znaczy przyspawałabym do niego generała Jaruzelskiego, Urbana i Passenta (w konwencji jak najbardziej socrealistycznej). Niechby „cierpiał za miliony”!
    Aaronie i Rafale,
    jak się Wam podoba mój pomysł?

  187. @mag
    23 grudnia o godz. 10:36
    Jeśli zrobisz ze Slawomirskiego grupę Laokoona, to awansuje do Watykanu!

  188. @Tanaka
    Napsalem przecierz wyraźnie, że tym co napisał, choć nie do mnie, to obraził moje, moje własne poczucie przyzwoitości. Wystąpiłem we własnym swoim imieniu. Bez zgody Marit, nie śmiałbym nawet, bez zapytania się jej o zgodę.
    Rzeczony wielokrtnie ocieral sie o granicę przyzwoitości nie przekraczając jej wyraźnie, tym razem przekroczył ją nie o „włosek”, ale tak drastycznie, że nie miałem wyboru. Z ciężkim sercem wystosowałem ten apel, bo to był pierwszy raz i w dodatku imiem sobie wyobrazić jak się będzie czuł zbanowany. Sam zostałem zbanowany przez red Szostkiewicza, więc wiem. Może nie „dożywotni” ban, ale ostrzegawczy, na 3 miesiące, powiedzmy.

  189. @mag
    To już nie byłaby kara, to byłaby tortura… Jestem równie zdecydowanym wrogiem tortur, jak obrońcą przyzwoitości.

  190. Jeśli ktoś zna angielski, to tutaj:
    http://www.salon.com/2014/12/21/religions_smart_people_problem_the_shaky_intellectual_foundations_of_absolute_faith/?utm_source=facebook&utm_medium=socialflow
    przeczyta kto wierzy w boga, a właściwie kto nie wierzy.
    Naukowcy, filozofowie uważają swoich kolegów wierzących (niewielki procent) za dziwną przypadłość skądinąd inteligentnych ludzi.
    Konkluzja jest taka, że im wyższe wykształcenie i poziom inteligencji, tym mniej wiary w gusła. To wyjaśnia naszą sytuację w kwestiach wiary.

  191. Antonius
    Nie chcieliby chyba drugiej podróbki w Watykanie ( w stosunku do „pogańskiej” rzeźby helleńskiej).

  192. @mag

    Czyli, jednym słowem chcesz przypomnieć i odkurzyć stare „lecowskie”:

    „Burząc pom­ni­ki, oszczędzaj­cie co­koły. Zaw­sze mogą się przydać”

  193. lonefather
    23 grudnia o godz. 10:56
    Dlatego też mam całkowite zrozumienie dla Twojego apelu. Podzielam go dziś do granicy tego, by również wnioskować o zbanowanie, co wyżej uzasadniłem. Dziś jeszcze nie, ale jutro może także zgłoszę taki wniosek.
    * * *
    Chciałbym przy tym jeszcze raz zwrócić uwagę wszystkich na to, że własnowolne trzymanie poziomu jest zwykle najlepszym środkiem.

  194. @mag i @Marit

    W poście do @Tanaka, pomyliłem Panie. Oczywiście, że miałem na myśli @mag, a z nieuwagi wymieniłem @Marit. Przepraszam i liczę na wyrozumiałość.

  195. Aaron S. g.11:33
    Dokładnie

  196. @ lonefather & zainteresowani
    Sam sobie zgotowałem ten los, pisząc o pobłażliwości. Byłoby paradoksem, gdybym akurat z dyskusji pod tym wpisem kogoś wykluczał. Ale może to właśnie dobra okazja, żeby zobaczyć, kto jest kim?
    @ Sławomirski w całej krasie pokazał swoją bezradność — potrafi jedynie powtarzać ciągle te same komunały, wręcz te same zdania (co podobno sprawia mu przyjemność, ale wygląda raczej na natręctwo, którego nie umie w sobie zwalczyć), nie podejmuje merytorycznej polemiki, nie odpowiada na pytania, udaje kogoś kim nie jest – etyka, mędrca, wieszcza niemal. To wszystko byłoby śmieszne, gdyby nie było żałosne, a często prymitywne. Ale co dla jednego jest już prostactwem, drugiemu wydaje się szczytem finezji i dowcipu. W końcu nie tylko @ Sławomirski potrafi przekraczać granice przyzwoitości. Osobiście, choć kilkakrotnie nie wytrzymywałem, postanowiłem po prostu ignorować wpisy @ Sławomirskiego. Zatem, podsumowując, proponuję — dla zachowania higieny — kordon sanitarny wokół tych, którzy nie potrafią zachować zdrowego rozsądku. Ban to ostateczność, którą zastosowałem dotychczas tylko dwukrotnie czy trzykrotnie. Myślę, że to właśnie klasa innych wpisów i atmosfera na samym blogu powinny decydować o obecności i nieobecności pewnych osób. Zapewne wszystkich nie zadowolę tym rozwiązaniem, takie życie.
    Pozdrawiam
    JK

  197. @sugadaddy
    Wspominam od czasu do czasu o swoich lekturach.
    I teraz również przyjdzie mi z pomocą przywoływana już kiedyś “Socjologia religii”.

    Autorem tekstu jest Francuz a tytuł tekstu “Pobudki religijne a przejście ku społeczeństwu technicznemu”.
    Oczywiście autor -J. Maitre – swoje spostrzeżenia, zawarte w tekście -snuje na podstawie realiów francuskich, ale wnioski które wysuwa są raczej ogólniejszej natury, czyli…
    Ale przechodzę do meritum.
    Autor (jak wskazuje tytuł) opisuje zjawisko stopniowej sekularyzacji przestrzeni społecznej we Francji. Twierdzi, że zjawisko jest niejednolite i wbrew pozorom kształt i natężenie wiary sa pochodzenia socjologicznego, kulturowego, czy politycznego.
    Pisze o pobudkach wiary. I rozróżnia pobudki mistyczne, pobudki wiecznego zbawienia i kosmologiczno – biologiczne.
    I przy okazji tych ostatnich kilka moich, i nie tylko moich słów komentarza.
    Otóż te ostatnie (kosmologiczno – biologiczne pobudki) to nic innego jak dosyć praktyczne wykorzystanie religii.
    Czyli o moralności w tym momencie nic się nie mówi, ale ten aspekt wiary pomaga zrozumieć zawiłości świata, skąd pochodzi siedmiodniowy tydzień, dlaczego Ziemia obraca się wokół Słońca ( a może jest odwrotnie) ,czyli te problemy które są obecne w świecie cywilizacji przedtechnicznej.
    I drugi wątek to wykorzystanie religii do praktyk życia codziennego. Czyli, modlitwy o deszcz, o obfite plonowanie, o duże kurze jajka, o tłuste krowie mleko , zaklinanie piorunów itd.

    I teraz cytat z tekstu:
    “Warstwy społeczne najbardziej poddające się bodźcom naturalnym, biologicznym czy kosmologicznym, to tradycyjni wieśniacy, żyjący w bezpośrednim zetknięciu z naturą tajemniczą, a nie opanowana przez człowieka.
    Skoro praktyki religijne spełniają funkcję opanowywania przyrody, czy mamy się dziwić, że z dniem wyjścia do miasta i przemiany w robotników, rzemieślników i urzędników pracujących w świecie technicznym zarzucają praktyki religijne, które przestają być potrzebne.”

    I w kontekście końcowych zdań cytatu który wyjaśnia bardzo wiele kwestii demograficzno – egzystencjalnej natury mam pytanie jak dawno opuściłeś wieś @sugadaddy. Jakiej oddajesz się obecnie profesji. O dalsze dane z wiadomych powodów nie będę zabiegał, a odpowiedź na kierowane pod Twoim adresem pytania pozwoli mi wnioski formułowane w realiach francuskich przenieść w na teren Polski.

    I jeszcze jeden cytat pióra francuskiego socjologa:

    „Być może nie jest przypadkowe, ze wśród kategorii ludzi najbardziej praktykujących w naszych wielkich katolickich miastach spotyka się często ludzi z wyższym wykształceniem, a zwłaszcza tych, którzy łączą solidne wykształcenie techniczne (inżynierowie, lekarze) z kulturą ogólną, która ich nauczyła zastanawiać się.”

    I Ty także zastanów się @sugadaddy.
    Co nie znaczy, że nie pozostaniesz przy angielskiej wersji przedstawienia problemu.

  198. @Aaronu..

    Jesteś tak samo ciężkim przypadkiem, jak Sławomirski. Nigdzie nie napisałem, że Duchamp nie należy do tzw. sztuki współczesnej (choć i tu pojawiają się różne opinie na temat, kiedy rozpoczyna niby ta sztuka współczesna. Lepiej jest jednak określać go mianem artysty awangardowego, lub po prostu – dadaisty, konceptualisty etc.), tylko że nie ma on nic wspólnego z abstrakcjonizmem. Aby ci to jeszcze bardziej, matematycznie zobrazowac, to można napisac, że abstrakcjonizm nie jest synonimem sztuki współczesnej. A tym bardziej, nie wiem co ci sie przyśniło, ale nigdzie nawet nie zainsynuowałem, jakoby Duchamp miał jakiś zwiazek z sztuką klasyczną.
    Zatem, z łaski swojej, wytęż swój intelekt i czytaj ze zrozumieniem, a jeśli masz z tym problem, to podaruj sobie komentarze na tematy, o których masz bardzo mgliste pojęcie, bo jeśli chcesz sam siebie ośmieszać, to twoja sprawa, ale mnie w to nie mieszaj. ok?

    Natomiast, jeśli chodzi o twoją propozycje przygotowywania jakiegos projektu rzeźby czy tablicy pamiątkowej, to mogę napisać tylko tyle – jak się nudzisz i nie masz co ze sobą robić, rozbiegnij się a drzewo lub ściana jakaś sama sie znajdzie.
    A mówiąc bardziej poważnie, bardzo chętnie zrobiłbym taki projekt dla Wojtyły, twojego papieża… Choć i tu pewnie nie przebiłbym twoich pobratymcow, co to w tysiacach tworzą „surrealistyczne” niemalże gnioty, choć ich intencje były zgoła klasycystyczne.

  199. Jacek Kowalczyk
    23 grudnia o godz. 11:54
    Tak jest – sam pan sobie..!
    Mamy podobne stanowiska, zobaczmy, czy to zadziała.

  200. sugadaddy
    23 grudnia o godz. 11:02
    Sensownie napisane. W warunkach zachodnich to już mniej istotne, więc nie wspomniane wprost, ale w Polsce ciągle silnie obecne: religia wbita w główkę dziecka, a uwolnienie zablokowane szantażem. Od tego się trudno wyzwolić.

    W wersji ogólniejszej, jest tam takie wyjaśnienie: ludzie inteligentni inteligentnie bronią emocjonalnego zniewolenia religią.

  201. Chcieli Sławo wyrzucić! Który to już blog, ach który?…
    A nie byłoby wam nudno bez Sławo i jego kaktusów oraz przenajświętszej trójcy?
    Przyłączam się do zdania pana Gospodarza.

  202. Mimo, że sam nie przepadam za wklejaniem tu linkow do obcojęzycznych tekstów, to jednak skuszę się na popełnienie tego głupiego zwyczaju.
    http://www.bbc.com/future/story/20141219-will-religion-ever-disappear

    Generalnie jest to artykuł z tezą, iż ogólnie ludzkość nigdy nie porzuci religii. Da się jednak zauważyć postępującą tendencję coraz mniejszą rolę religii w życiu społeczeństw, szczególnie w tych krajach, ktore są zamożne i w których skutecznie dba się o ich świeckość. Innymi słowy, tam gdzie społeczeństwo mniej boi się trudów życia, bo jest wykształcone, z dobrą opieką medyczną i socjalną, kwestia wiary / religii nie odgrywa znaczącej roli.

  203. A.
    Płonna Twoja nadzieja, że przeczytam to co nagryzmoliłeś; z zasady nie czytam zakompleksiałych kmiotków, którzy za wszelką cenę szukają aprobaty i pochwał.
    Niech inni podbudowują Twój „selfesteem” czytając Twoje wynurzenia.

  204. @sugadaddy

    I ja nie kierowałem się tą intencją umieszczając twój nick przed wpisem. Informowałem jedynie do czyich intelektualnych dociekań odnosiłem swój mało komunikatywny wpis
    …Albowiem zdaję sobie sprawę,że Twoje życiowe credo zawarł w jednym zdaniu bohater „Braci Karamazow” lokaj i obywatel w jednej osobie,czyli Paweł Iwanowicz Smierdiakow mówiąc:

    „To w Boga zaprawdę powiadam wam w dzisiejszych czasach wierzyć jest niepostępowo”

    Tych słów także nie kieruję do Ciebie, ale ten kto przeczyta wpis, jednoznaczne wnioski wyciągnie bez większych trudności.

  205. @Jacek Kowalczyk
    Kilka spraw…
    Rozumiem, że decyzja została podjęta. Wszystko co dalej napiszę to nie jest próba jej podważania, czy zmieniania, tylko próba wyciągnięcia maksimum kożyści…

    Nie chodzi o zbanowanie, dla wykluczenia z dyskusji, kogoś kto w niej i tak nie uczestniczył, co sam Pan zresztą zauważył, ale o wyproszenie osoby w moim odczuciu nieprzyzwoitej.

    Nieprzyzwoitość popełniona przez @Sławomirski, polega na tym, że dopuścił się obraźliwego komentowania i oceniania, życia i życiowych decyzji i wyborów innego blogowicza. Nie poglądów, czy opinii, ale osoby i jej życia.

    Jego opinie, czy poglądy, nie mają dla mnie najmniejszego znaczenia, są mi obojętne, co więcej, choć tak uważam, to jednocześnie szanuję jego prawo do ich posiadania i wyrażania.

    Granica pobłażliwości została w moim odczuciu przekroczona, gdy zamiast dyskusji z poglądami, „wlazł w zabłoconych buciorach” w życie i nie tylko, że wlazł to jeszcze dopuścił się komentowania i osądzania, choć pewnie właścwszym słowem byłoby odsądzania od rozumu, decyzji życiowych i ich konsekwencji. Ja dla takich występków nie mam tolerancji, ani im nie pobłażam

    Kisiel zresztą też nie miał, co widać jak na dłoni w jego Kodeksie Człowieka Pobłażliwego.

    Wiem, że szkoda czasu na czytanie całości, niemniej zwrócę uwagę na fakt, że większość wypowiedzi była dokładnie w duchu pobłażliwości, z tolerancją dla niewielkich odstępst od tematu i dlatego, byc może, aż takim wstrząsem było dla mnie nieprzyzwoity postępek @Sławomirskiego. Głupstwa wypisywane przez niego, pobłażliwie pomijam i przemilczam, nieprzyzwoitość jakiej się dopuścił – piętnuję.

    Na początku napisałem, że piszę do Pana, mając na celu wyciągnięcie kożyści …

    Otóż, widać dokładnie to, o czym na co dzień sie łatwo zapomina, że nie jesteśmy z fabryki identyczni. Nie tylko identycznie nie wyglądamy, ale choć posługujemy się tymi samymi pojeciami, to jesteśmy w różnym stopniu, na nie uwrażliwieni. To co na mnie podziałało jak przysłowiowa czerwona płachta na byka, mało kogo poruszyło w podobnym stopniu, co mnie. I podobnie jest z pobłażaniem, czy tolerowaniem. Mamy różną zdolność i w różnych miejscach przebiegają granice, za którymi przestajemy pobłażać, czy tolerować.

    Nie wiem czy warto o tym głębiej dyskutować, ale jeśli byliby chętni, to może udałoby się wskazać, gdzie mniej więcej są granice pobłażliwości i czemu możemy pobłażać, a czemu nie. A może nie warto? Może pozostańmy przy kodeksie Kisiela, a każdy sam sobie dopowie własne odpowiedzi…

  206. @lonefather

    Przyjmijmy na potrzeby podsumowania decyzji Redaktora,że inspiracją do niej stanowiły słowa przypisywane samemu Wolterowi, (niesłusznie) że:

    „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia.”

    Trochę szkoda, że w/w Wolter nie był na przykład uczestnikiem obrad II Międzynarodówki, bo sama decyzja spięta byłaby ozdobną klamrą,czyli

    …wyznawca idei socjalizmu ratuje życie ( bez przesady, tylko obecność na blogu) przeciwnikowi pięknych, humanitarnych tez związanych z naukami pewnego brodatego…

  207. Na marginesie komentarza
    lonefathera z g.14:10
    Pewnych rzeczy tzw. przyzwoity człowiek po prostu nie robi, nie mówi i nie pisze. Chyba, że ma wariackie papiery albo jest posłem w polskim parlamencie i wtedy wszystko, przynajmniej teoretycznie, mu wolno.
    Obniżyliśmy poprzeczkę dozwalanych zachowań już do poziomu parteru.
    Także w necie, gdzie dzięki anonimowości grasują bezkarnie osoby, którym nie powinno się podawać przysłowiowej ręki.
    Jeśli red. Kowalczyk uważa, że moderacja, a tym bardziej banowanie (z tym się prędzej zgodzę) nie ma sensu, zejdziemy poniżej punktu zerowego. Ludzie nie są aniołami i nie wszyscy się potrafią samokontrolować. Dlaczego, w imię jakiej „wolności” mieliby terroryzować innych?
    Łatwo powiedzieć, „przewijaj”, jeśli czyjś tekst uważasz za skandaliczny. Oko się jednak „zawiesza” i człowiek się wkur… (sorry).

  208. Pobłażliwym można być w stosunku do dzieci, które mogą i muszą z racji swego wieku (nie wyobrażam sobie dzieci, które są wolne od tego lub siłą pozbawia się ich niesforności) popełniać głupstwa.
    A w przypadku dorosłych ludzi? Tylko tolerancja.

  209. @Aaron
    Inaczej niz Ty rozumiem sytuacje. Red Kowalczyk jest „do konca” konsekwentny, co sam zreszta zaznaczyl i potraktowal poblazliwie sprawe… Zgodnie i konsekwentnie z tytulem i trescia swego blogowego wpisu. Jego podworko i On decyduje … Ja przyjalem do wiadomosci. Przyjecie do wiadomosci nie powstrzymuje mnie od myslenia o powodach i wyciagania wnioskow. Jak napislem, dostalismy przyklad konsekwencji w postaci nadzwyczajnego poblazania. I teraz mozemy zaczac sie zastanawiac, jak mozliwe jest takie poblazanie? Ja sie wacham pomiedzy dwiema mozliwosciami. Pierwsza jest taka, ze nie tracil czasu na zapoznanie sie z tym co (nick, ktorego nie wymienie) zrobil, lub nie wywarlo to na red Kowalczyku specjalnego wrazenia. Druga mozliwoscia jest praktyczne stosowanie pkt 9 z kodeksu Kisiela. Obie wydaja sie mi niemal jednakowo prawdopodobne, tak wiec nie umiem wybrac pomiedzy nimi…

  210. @mag
    23 grudnia o godz. 14:43
    Red Kowalczyk uwaza „moderowanie” i „banowanie” za rozwiazania ostateczne i stawia na to, ze my sami, czyli blogowicze, zalatwiac bedziemy takie problemy jak ten z „nick_niewymawialny” pomiedzy soba i we wasnym zakresie.

    Piekne uwazanie! Ale, choc sadze, ze rozumiem intencje jakie temu przyswiecaly, to obawiam sie jak taka „samoobsluga” blogowiczow zadziala w praktyce. Gdyby sklad byl staly, to mogloby to dzialac calkiem dobrze, ale przy plynnosci gosci odwiedzajacych i udzielajacych sie, to watpie w skutecznosc. Bo zawsze, jak to pokazuja liczne przyklady, znajdzie sie ktos, kto zlamie ignorowanie. Poza tym, uwazam, ze tak jak teraz z „nick_niewymawialny”, zwykle ignorowanie, to za mala „kara”, za wystepek nieprzyzwoitosci.

  211. Jacek Kowalczyk
    23 grudnia o godz. 11:54 412900

    Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Gratuluje jedynej slusznej decyzji obrony wolnosci slowa oraz Slawomirskiego. Ludzie wychowani towarzysko tego nie rozumieja a tolerancja jest dla nich pustym sloganem. Deficyt tolerancji jest zreszta widoczny na calym spektrum politycznym polskiego spoleczenstwa. Chcialem kilka razy wskazac co by moglo laczyc Polakow bo przeszkadzaja mi te niemadre podzialy ale zostalem zignorowany i ochota mi przeszla. Jestem zajety praca zawodowa i nie mam tyle czas na pisanie co starzy bywalcy panskiego blogu. Stad moje lakoniczne zdania, uwagi czy nie zawsze najlepszej jakosci zarty oraz ilosc i jakosc. Nie udaje tez nikogo. Jestem zywym czlowiekiem ktoremu w zyciu sie poszczescilo bo wyjechal z kraju. Miliony Polakow ocenilo Polske w ten sam sposob co ja i mieszkaja poza jej granicami kraju. Ci ludzie tak samo jak ja maja prawo do prezentowania swoich opinii o tak zwanej ojczyznie. Beda to opinie czesto bardzo krytyczne bo nie moga byc inne. Zurnalista powinien to rozumiec oczekuje tego od pana i respektowac. Przepraszam pana za swoj prymitywizm i prostactwo ktore mi pan wytyka ale takiego jezyka nauczylem sie w mlodosci. Niech panskie pioro za to bedzie lotne i pisze atramentem milosci.

    Slawomirski

  212. Sławomirski, a tak w ogóle, to jak sie czujesz, mając świadomość, iż cokolwiek nie napiszesz, to każdy czytelnik tego bloga zlewa sikiem prostym?

  213. Rafał KOCHAN
    23 grudnia o godz. 13:26

    „Da się jednak zauważyć postępującą tendencję coraz mniejszą rolę religii w życiu społeczeństw, szczególnie w tych krajach, ktore są zamożne”

    Czyli dobrobyt materialny sprawia, że człowiek przestaje szukać odpowiedzi na pytania:
    Skąd się tu wzięliśmy ? Po co żyjemy ? Dokąd zmierzamy ?

    Czy może satysfakcjonujących odpowiedzi na takie pytania, tym zamożnym społeczeństwom, dostarcza nauka ? A może to pieniądz zagłusza świadomość potrzeb duchowych człowieka, jeśli on na to pozwoli ?

    Osobiście znam sporo zamożnych osób, mieszkających w USA czy też Europie, które są głęboko religijne.

    Pozdrawiam.

  214. Punkt 10 najtrafniej opisuje atrybuty religijnej pobłażliwości,której jak najmniej życzę w Nowym Roku-blogowiczom oraz Panu Redaktorowi.
    Pozdrawiam.

  215. W filozofii klasycznej posługiwano się kiedyś, pojęciami akcydensu i atrybutu.
    Atrybut to taka cecha danej substancji która decyduje o tym, czy dana substancja jest ,czy jej nie ma. Akcydens z kolei to taka cecha danej substancji, bez której pozostaje ona nadal tą samą substancją.

    I na przykład (zaczynam od kobiet) @mag, @marit, @Żorżeta Tyraspolska…(kolej na facetów) Redaktor Kowalczyk, @rafał Kochan, @lonefather, @Aaron Spręzyner @Tanaka…nawet @sugadaddy ze swoimi uzdolnieniami, wrażliwością, smakiem estetycznym, czy …pobłażliwością stanowią o istocie Człowieka, czy górnolotnie rzecz ujmując Człowieczeństwa.
    Natomiast niejaki @Slawomirski z „przymiotami” swego charakteru, swego Ja, jest tylko akcydensem, nic nie znaczącym bytem którego wpływ na zawartość substancji Człowieka jest równa zeru.
    Akcydens, błąd statystyczny, kurz na powierzchni planety Ziemia – tylko tyle znaczy niejaki Pan Sławomirski.
    Moim zdaniem.

  216. @dezerter

    Specjalnie dla Ciebie ponieważ jak widzę wróciłeś z przepustki.

    Ode mnie i od… niestety (to niestety to oczywiście Twoja prawdopodobna reakcja. Zapewne wolałbyś aby takie słowa napisał ktoś z Twoich ludzi) katolika Czesława Milosza:

    Odwrotnie

    W Polsce są wszelkie dane na odwrócenie: kiedyś była sceptyczna, mocno pozytywistyczna inteligencja i pobożny lud zapełniający kościoły. W niedalekiej nawet przyszłości może być inaczej: chrześcijaństwo, zmagające się z powszechną niewiarą, okaże się za trudne dla ogółu i większość swoich wiernych zachowa jedynie wśród najwyżej wykształconych

    Przepraszam tych którzy czytają to po raz drugi, może trzeci,ale…

    Poeta używa w swojej przepowiedni zwrotu „w niedalekiej przyszłości”…i w kontekście tego, że tekst pisany był prawie 20 lat temu to może już dzisiaj jest ta” niedaleka przyszłoś” i stąd problemy z sensowną percepcją ( inaczej odbiorem) tekstów Pisma Świętego. Na przykład.
    Proszę się nie dziwić. Ja tylko szukam przyczyn ( a to metoda poznawcza nie z mojej bajki)dlaczego na blogach(może nie Polityki) przy okazji różnego rodzaju dyskusji widać,że młodzież jest antyreligijna.
    Bo religia jest dla nich po prostu za trudna, a nie tylko ja mam nie najlepsze zdanie o inteligencji dzisiejszej młodzieży.
    Nawet prof. Hartman narzeka.

  217. Rafał KOCHAN
    23 grudnia o godz. 18:41 412916

    To pytanie powinno byc zaadresowane do urologa.

    Slawomirski

  218. @dezerter.

    Mowa jest o tendencjach, a nie o jakichś statystycznych wyjątkach. Ja też znam pewne osoby, i to nawet w Polsce, które są ubogie i nie są wykształcone, a mimo to, póki co, omijają szerokim łukiem kościół oraz religię, jako taką.

    I na twoim miejscu nie demonizowałbym roli pieniądza. Tak, jak wszystko w naszym życiu, ma on pozytywną, ale też i mroczną stronę. Żebyś nie żył w tak błogiej nieświadomości, to z perwersyjnym zadowoleniem wyjawię ci, że twoja ślepa wiara w boga również posiada negatywne skutki.

  219. @sławomirski.

    Nalegam na twoją odpowiedź.

  220. Ja to mam dobrze.
    Pisze co mi ślina na język przyniesie pod adresem Sławomirskiego i wcale nie jestem narażony na słowa krytyki,czy wręcz polemiczne tony wysyłane drogą okrężną( w trakcie dyskusji Jego na przykład z Rafałem Kochanem.
    Olewa mnie. patrzy z góry. Tak jak Tanaka, czy sugadaddy.
    Ale myślę, że lada moment wystąpi do Redaktora żeby mnie zbanować. Jestem tego pewien.
    Sławomirski Aarona Spręzynera.

  221. Znowu się nasz „bohater” odezwał, chwaląc Gospodarza, że taki łaskaw i tolerancyjny w porównaniu z nieokrzesanym towarzystwem blogowym, dla którego tolerancja „to pusty slogan”. Znowu obraża
    i znowu przybredza, jaki to on szczęśliwy, że wyjechał z „tego kraju” wstrętnego.
    No to niech się cieszy i i nam tu du… nie zawraca.
    A już chciałam być łagodna, wyrozumiała do rozpuku, tym bardziej że święta za pasem, które wszak obligują do dobrego, wyrozumiałego traktowania bliźnich.

  222. A ja w ramach promocji dobrej ( ale na pewno nie najświeższej) książki przypomnę tytuł autora „Konopielki”, „Awansu” Edwarda Redlińskiego ,czyli:

    http://literatura.dlastudenta.pl/artykul/Amerykanski_koszmar,51149.html

    I bez komentarza w tym przypadku. Komentarz pisze samo życie.

  223. Aaron Sprezyner.
    23 grudnia o godz. 20:04 412920

    Szanowny Panie Aaron Sprezyner.

    To zdanie nie jest prawdziwe:

    ” a nie tylko ja mam nie najlepsze zdanie o inteligencji dzisiejszej młodzieży.”

    Dzisiejsza mlodziez jest inteligentna i szuka dla siebie pieniedzy i kariery. Emigruje z Polski bo kraj ich permanentnie zawodzi. Ci ludzie postepuja dobrze i slusznie bo nie wszyscy Polacy nadaja sie do zycia zorganizowanego im przez Watykan.
    P.S.
    Katechizacja polskich dzieci jest tak samo wstretna jak ich rusyfikacja ktorej sam doswiadczylem.

    Slawomirski

  224. @Aaronu..
    23 grudnia o godz. 20:04

    Ponownie brakuje ci konsekwencji. Sam przecież nawijałeś, że to „czucie i wiara”, a nie „szkiełko i oko” jest najważniejsze w życiu. Co więc słabo wykształcona młodzież może mieć wspólnego z ich kryzysem wiary? Innymi słowy, chciałbyś tu zasugerować, że gorliwie wierzący chłopi pańszczyźniani z XIX czy z pierwszej połowy XX wieku byli bardziej/lepiej wykształceni, co skutkowało ich religijnym oczadzeniem?

  225. mag
    23 grudnia o godz. 20:24 412925

    Szanowna Pani mag

    Prosze nie szukac ze mna konfliktu.

    Slawomirski

  226. @Sławomirski..

    rzeczywiście, szczególnie tej „kariery” szukaja… na zmywakach lub w ubojniach zwierząt, czyli wszedzie tam, gdzie tubylcy omijają z daleka takie miejsca pracy… Poza tym, nie myl obywatelu z bombką w nosie inteligencji z poziomem wykształcenia. Aż tyle to chyba ci zostało z „postuniwersyteckiego wykształcenia”

  227. Rafał KOCHAN
    23 grudnia o godz. 20:17 412923

    Szanowny Panie Rafał KOCHAN

    Prosze zadac pytanie w sposob kulturalny to moze odpowiem.

    Slawomirski

  228. Rafał KOCHAN
    23 grudnia o godz. 20:43 412930

    Lepiej miec kilka $$$ w kieszeni niz byc jak mysz koscielna.

  229. @Sławomirski…

    Przeciez doskonale wiesz śmieszny człowieku, że tak naprawdę guzik mnie obchodzi, o czym ty myślisz i czy w ogóle chcesz o tym napisać. Prawda?

  230. @Rafał Kochan

    A mówiłem żebyś projektowa płytę pamiątkową.
    Miałbyś w kieszeni $$$
    A tak jesteś jak mysz i to jeszcze kościelna…Ty ateista i jeszcze na etacie kościelnego.

  231. Rafał KOCHAN
    23 grudnia o godz. 20:47 412933

    To po co ten wulgarny jezyk? Celem dodania sobie powagi?

  232. @Sławomirski

    Zapytaj siebie najpierw, skąd u ciebie bierze się ta nienawiść do innych ludzi – Polaków, oskarżając ich o najgorsze przestępstwa lub wyrażając pogardę do tych ludzi, którzyt postąpili inaczej niż ty. To, że jesteś dla mnie „inwalidą umysłowym” jest małym pikusiem w porównaniu z tym, co ty tutaj przemycasz w swoich komentarzach. I pamiętaj, będę zawsze wobec ciebie wulgarny tutaj, dopóki nie zmienisz swojej retoryki rozliczeniowo-pogardliwej.

  233. @Sławomirski..

    CD.

    chyba nie zaprzeczysz, że wolność słowa dopuszcza wyrażanie swojej opinii na temat innych dyskutantów? Mam nadzieję, że potrafisz uszanować ten fundament demokracji i wolności słowa?

  234. Drogi Rafale Kochanie!

    Przytaczałem wiersz Milosza „Po odcierpieniu” 22 grudnia 9:32 z Twoją przy okazji niezbyt pochlebną recenzją gdzie Milosz twierdzi, że to, za co w XX wieku przyznawano grubą forsę i nagrodę Nobla wiedział już „Twój” chłop pańszczyźniany tylko nazywał to Czyśćcem.

    Przeczytaj powoooli, dokłaaadnie.
    Przekonasz się.

  235. @Aaronu..

    A do czego mam sie przekonać?

  236. Rafał KOCHAN
    23 grudnia o godz. 20:16

    „I na twoim miejscu nie demonizowałbym roli pieniądza”.

    Rzeczywiście. Przegiąłem.

    We Francji, zamożnym kraju, przeprowadzono sondaż na zlecenie katolickiego czasopisma La Vie. Kiedy respondentów proszono, by wśród 14 spraw wskazali te, które uważają za najważniejsze, tylko dla 7 procent istotne było „życie duchowe”.
    Bardziej ceniono sobie wolny czas, sukces zawodowy, wolność osobistą, wydarzenia kulturalne, seks i dobrobyt.

    Pozdrawiam.

  237. I już na koniec dzisiejszej mojej obecności jeden z moich ulubionych, bardzo zmysłowy – może aż za nadto – wiersz samego Czesława Miłosza

    ANNALENA
    „Lubiłem twoją aksamitną yoni, Annalena, długie podróże w delcie twoich nóg.

    Dążenie w górę rzeki do twego bijącego serca przez coraz dziksze prądy sycone światłem chmielu i czarnych powojów.

    I naszą gwałtowność i triumfalny śmiech i pośpieszne ubieranie się w środku nocy, żeby iść kamiennymi schodami górnego miasta.

    Oddech wstrzymany z podziwu i ciszy, porowatość zużytych głazów i portal katedry.

    Za furtką do plebanii ułamki cegieł i chwasty, w ciemności szorstki dotyk oskarpowań muru.

    I później patrzenie z mostu w dół na sady kiedy pod księżycem każde drzewo osobne na swoim klęczniku, a z tajemnego wnętrza przyćmionych topoli stuka echo wodnej turbiny.

    Komu opowiadamy co zdarzyło się nam na ziemi, dla kogo ustawiamy wszędzie wielkie lustra w nadziei, że napełnią się i tak zostanie?

    Zawsze niepewni, czy to byliśmy ja i ty, Annalena, czy kochankowie bez imion na tabliczkach z baśniowej emalii.”

    Chciał przez to poeta powiedzieć, że nie samą wiarą człowiek żyje…
    Ja zresztą chyba podobnie sądzę.

  238. Litości Aaronu S.
    Sprawisz wkrótce, że będę miała odruch wymiotny na nazwisko Miłosz. Są jeszcze inni polscy poeci i poetki, nie tylko nobliści, jak tenże autor również znakomitej eseistyki, że nie wspomnę o Szymborskiej, ale na pewno zasługujący na uwagę i cytowanie, choć niektórzy niesłusznie odsunięci w niepamięć właściwie nie wiadomo dlaczego, bo np. moda na nich przeszła.
    Wymienię tylko tych współczesnych: Herberta (za którym akurat nie przepadam), Tadeusza Nowaka, Grochowiaka, nawet Stachurę, z żyjących Zagajewskiego, Matywieckiego, Ewę Lipską, Julię Hartwig czy młodsze znacznie poetki, których nazwiska nic ci pewnie nie powiedzą, więc ich nawet nie wymieniam.

  239. @mag.

    Właśnie, taki np. Tadeusz NOWAK, nigdy Nobla nie dostał.. ba! Nie sądze, by szanowne szwedzkie jury w ogóle wiedziało o jego istnieniu, choć pisał wiersze po stokroć ciekawsze intelektualnie i bogatsze warsztatowo niż to, co zrobił Miłosz. Podobnie ma się rzecz z innym Tadeuszem, tym razem RÓŻEWICZEM, któremu Miłosz nie dorasta do pięt pod każdym, możliwym względem. Ale oczywiście oczadzony „jaśnieszanowną noblistością” Miłosza nie dostrzega i nie powołuje się na innych poetów… No bo oczywiście Miłosz to laureat nobla i stanowi dobry przykład „młota na ateistów”. Ot co!

  240. Rafał Kochan
    O matko, no jasne, nie wspomniałam o Różewiczu, największym „Księciu Poetów”. Przecież jako nastolata dojrzewałam intelektualnie i emocjonalnie na tomiku Różewicza „Niepokój”. Do dziś znam te wiersze na pamięć!
    Nie mam nic do mędrca noblisty z Wilna, Warszawy, Paryża, Kalifornii, a pod koniec koniec życia z Krakowa, bo tak mu się życie plotło i naprawdę go cenię, a jest przecież za co, ale Aaron mi jego postać i twórczość tak nachalnie narzuca, że zobrzydza.
    Tak się składa, że miałam okazję kiedyś poznać Tadeusza Nowaka (przecież to autor również wspanialej prozy. Kojarzysz „A jak królem a jak katem będziesz”? ) i jego znacznie młodszego kolegę, też z Krakowa, poetę, Józka Barana. Fantastyczni ludzie, ale kto ich miał promować? Nawet Różewicz nie przebił się z siermiężnej Polski peerelowskiej. A później podobno karty rozdawał Miłosz (już jako „słuszny” laureat Nobla) i to on popierał w świecie kandydaturę do kolejnego Nobla literackiego dla Polski – Szymborskiej. Byle to nie był Różewicz, najwybitniejszy nad Wisłą, Odrą i Bugiem. Takie ploty słyszałam onegdaj w literackiej warszawce. A wiersze Szymborskiej , swoją drogą, uwielbiam!

  241. Józefa Barana poezji nie znam, ale Tadeusza Nowaka, z jego prozą, jak najbardziej. W moim prywatnym rankingu jest on „na pudle”. Zresztą, co dziwne, Aaronu zachłystuje się miłoszową „transcendencją”, a przecież nikt tak pięknie o tej transcendencji i bogu nie pisał, jak właśnie Tadeusz Nowak. Ile Aaronu zyskałby w moich oczach, gdyby choć raz odwołał się w swoich przekonaniach światopoglądowych do takiego Nowaka! Przynajmniej traktowałbym go (Aaronu), jako prawdziwego znawcę piękna poezji… A tak, wyszło, jak wyszło…

  242. Rafał Kochan
    Ależ oczywiście. Choćby piękne „Psalmy”, Wniebogłosy”, Pacierze i paciorki” Nowaka. Transcendencja, głębia, magia. Bez grymasów i wygibasów okraszonych wystudiowanym intelektem uniwersyteckim.
    Cieszę się, że jeszcze ktoś pamięta i ceni tego wspaniałego poetę.

  243. Jakze nie cenic poezji (i prozy) Tadeusza Nowaka. Podobno (wedlug Artura Sandauera) dopiero ciezka choroba uczynila go wielkim.

  244. act
    Oj tam, oj tam. Sandauer to był stary plotkarz.
    Nowak chorował i na pewno zmarł przedwcześnie, ale zanim zaczął chorować, już był wybitnym poetą i prozaikiem.

  245. Skoro wymieniliście Państwo kilku (kilkoro) poetów zapomnianych a niedocenionych, pozwolę sobie zwrócić Ich uwagę na Tymoteusza Karpowicza, zmarłego w 2005 roku w amerykańskim miasteczku Oak Park poetę, związanego przez wiele lat z Wrocławiem i na wrocławskich Osobowicach pochowanego. Jego „Odwrócone światło”, z którego to tomiku większość wierszy weszła do poematu „Słoje zadrzewne” – najwybitniejszego chyba poetyckiego dzieła nurtu tzw. lingwistycznego, porównywalna jest do eksperymentów językowych Jamesa Joyce’a. „Słoje zadrzewne” mogę porównać do „Finneganów trenu” (Finnegans Wake) bez żadnej przesady. Zbigniew Herbert, po wydaniu „Odwróconego światła” powiedział: Drogi Tymoteuszu, wystawiłeś mnie na ciężką próbę, a Zbigniew Bieńkowski wyraził się tak o „Odwróconym świetle”: To była erupcja niepohamowanej i nieuporządkowanej wyobraźni. Bieńkowski, pozornie krytyczny, przyznał jednak w eseju „Ćwierć wieku intymności” dziełu Karpowicza rangę arcydzieła. Dziś mało kto wie kto to był Tymoteusz Karpowicz.

  246. Zanim dziś zwierzęta przemówią ludzkim głosem pod strzechami Polaków-katolikow, czyli pobratymców naszego ulubieńca – Aarona, coś dla poprawienia sobie humoru. Kilka słów moralnej ostoi i jakże eksploatowanego tu i ówdzie autorytetu nauk chrystusowych – Terlikowskiego… Tomasza Terlikowskiego…Smacznego, alleluja i do przodu!

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,17178738,Terlikowski__Zwierzeta_nie_maja_praw__A_ochrona_ich.html#BoxSlotI3img

  247. Mam rozumiec, ze moderacja, banowanie to nie cenzura, bo blog jest jak dom, do ktorego wpuszcza lub zaprasza gospodarz. Jednak jako gosc chyba nie mamy prawa dyktowac gospodarzowi, kto moze przebywac w jego domu. Moze po prostu nie trzeba rozmawiac z nielubianym gosciem?
    @Slawomirski jest 1.smedzacym 2. zza wody i to 2. jest jego najwiekszym grzechem. A przeciez skoro n ie nawoluje do… to wg mnie ma prawo myslec, ze jest lepszy, madrzejszy, bo wyjechal, ze rozszyfrowal wszystko, lekcewazyc zapatrywania innych…. Dla mnie nie do zniesienia jest jedynie jego obsesja do trzech, a obecnie dwoch osob.
    Ja sama piszac rowniez zza wiem, ze nie przynaleze do grona. Nieraz to odczulam, staram sie nie narazac, dlatego wole opisywac, lub pisac zgodnie z ogolnym trendem.
    Ciekawe , dlaczego inny zza wody, kiedy juz tu napisze obrazajac w niewyszukany sposob wszystkich i konkretne osoby, ktorego rozsadza pycha nie doczekal sie takiego zwartego frontu przeciwko sobie.
    Osobiscie kilkakrotnie odczulam, ze tym zza wody mozna mniej. Dlatego glownie opisuje historyjki, albo problemy dalekiego swiata. Rozumiem wrazliwosc rodakow blisko zwiazanych z krajem. Mnie tez np. boli wiele antyamerykanskich, zreszta w wiekszosci bez sensu wypowiedzi, chociaz sama widze tu tak duzo zlego. Bo mieszkam w tym kraju i bardziej go rozumiem. Polske podziwiam za postep jaki dokonal sie w ostatnich 20 latach – no, nie ten mentalny.
    A moze przyjmowanie krytyki tylko od swoich nie jest dobrym pomyslem nawet niesluszna krytyka moze cos wniesc.
    No to jak z ta poblazliwoscia, ktora tak masowo deklarujecie? Wkoncu to nie wymaga poblazliwosci na zbrodnie, defreudacje, tylko na jednego dziwnego faceta.

  248. Zdążyłem!!!

    Spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia oraz łask Bożych z tej radosnej okazji …wszystkim wolno i trochę szybciej myślącym życzy Aaron Sprężyner.

  249. @zyta2003

    „A moze przyjmowanie krytyki tylko od swoich nie jest dobrym pomyslem nawet niesluszna krytyka moze cos wniesc.”
    ======================================

    Nie ma czegoś takiego, jak „niesłuszna krytyka”. Krytyka jest konstruktywna lub niekonstruktywna, zarówno w przypadku w wyrażaniu entuzjazmu, jak i negatywnych opinii. Problem w tym, że Sławomirski często sięga właśnie po niekonstruktywną krytykę i jest przesadnie pyszałkowaty. I, co najważniejsze, feruje poważne wyroki wobec ludzi tu nieobecnych. Jest to niedopuszczalne – to tak, jakbym ja pisał, że jesteś ladacznicą, bo miałaś więcej niz jednego partnera seksualnego w swoim życiu i prawdopodobnie uprawiałaś seks przedmałżeński. Chciałabys czytać tego typu opinie na swój temat gdzieś na jakimś blogu?
    Oczywiście warto i trzeba dyskutować o postępowaniu różnych istotnych ludzi poprzedniego ustroju, wskazywać ich błędne decyzje, piętnowac to, co jest oczywiste, ale przede wszystkim starać się zrozumieć motywację tamtych ludzi, cały kontekst kulturowo-polityczny w tamtych czasach i na tej bazie wywlekać i poddawać ocenie ich postępowanie. Wtedy mówimy o konstruktywnej krytyce, a to, co robi Sławomirski jest zwykłym chamstwem i oszołomstwem.

  250. Aaron Sprezyner.
    24 grudnia o godz. 16:41

    Spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia oraz łask Bożych z tej radosnej okazji …

    Wydaje się, że wszelkie wyrazy ludzkiej życzliwości, mają prawdziwą wartość wtedy, gdy do ich okazywania pobudza człowieka serce a nie kartka w kalendarzu.

    Życzę Szanownemu Panu samych dobrych rzeczy. Ale niekoniecznie z okazji, takiej czy innej …

  251. PAK
    23 grudnia o godz. 9:03

    „Kościół Katolicki w pewnych sprawach popierał Hitlera. (…)
    Z drugiej strony,. Kościół też, w krajach podbitych przez Hitlera, potrafił stanowić oparcie aspiracji narodowych, i jako taki był zwalczany”.

    Powtarzam specjalnie dla Szanownego Pana:

    „Bez względu na oficjalnie głoszoną teorię w praktyce biskupi katoliccy kierowali się podczas wojny zasadą: ‚Mój kraj zawsze ma rację’” (Morals and Missiles, Londyn 1959, red. Charles S. Thompson, ss. 57, 58).

    „20.10.1939 roku papież Pius XII opublikował swoją pierwszą encyklikę, Summi Pontificatus. Zdumiewający jest fakt, że papież ani słowem nie potępił w niej nazistowsko-sowieckiego rozbioru katolickiej Polski. Nawet nie wspomniał o tym wydarzeniu” (Historia chrześcijaństwa , Paul Johnson, Gdańsk 1993. s.627).

    Kościół jako jedna wspólnota istnieje tylko epizodycznie w czasach względnego spokoju.
    Gdy w stosunkach międzynarodowych dochodzi do napięć, centrala zazwyczaj popiera silniejsze państwo (więcej może zyskać na tej współpracy). Co zrozumiałe cierpią na tym lokalne kościoły (np. polski). Kościoły narodowe w czasie okupacji, zazwyczaj wspierają walkę z agresorem, ponieważ ich sytuacja ekonomiczna również pogarsza się w czasie wojny.

    Wszystkich tych skrajności (oraz krytyki) udało by się uniknąć, gdyby poważnie traktowano zachętę Jezusa z Nazaretu, który zalecał swoim naśladowcom, zachowanie całkowitej neutralności w kwestiach politycznych. (Jana 15:19 ; Jakuba 4:4).

    Pozdrawiam.

    Komentarz przeniosłem z bloga red.Szostkiewicza, ponieważ tam chyba trwa przerwa modernizacyjna.

  252. zyta2003
    24 grudnia o godz. 15:01 412951

    Szanowna Pani zyta2003

    Prosze o zrozumienie symolicznego znaczenia Jaruzelskiego, Urbana i Passenta w uwagach na temat spraw polskich. Najwazniejszy moim zdaniem dla Polakow jest brak rozliczenia z komunistyczna przeszloscia. Przeszli nad tym do porzadku dziennego bez zastanowienia sie tego konsekwencjami. Czesi postapili innaczej. Udaja ze nic sie nie stalo i oczywiscie sa w bledzie. Onie nie wygnali komunizmu z Polski. Komunizm sam odszedl na Wschod. Polacy nie maj powodu do dumy z tego faktu. W Polsce nie bylo procesu dekomunizacji. Konsekwencja tego jest deptanie praw obywatela przez panstwo i instytucje panstwowe. To jest moje glowne przeslanie i prosze o zrozumienie mojej intencji.

    P.S.
    Moze i jestem dziwnym facetem. Prosze pokazac mi normalnego.

    Slawomirski

  253. Rafał KOCHAN
    24 grudnia o godz. 16:46 412953

    Relatywizowanie i chronienie nazwisk Jaruzelskiego, Urban i Passenta jest postepowaniem niegodnym humanisty.

    Slawomirski

  254. @Sławomirski.

    Człowieku, daj se siana, kto relatywizuje i kto chroni? Postępowaniem niegodnym humanisty jest to, że w ogóle chce mi sie komentowac twoje durnowate wpisy. Jak widać, jesteś zabetonowany w swoich przekonaniach jak niejeden komuch lub katol. Lecz sie człowieku!

  255. bla bla i ple ple … jedni uwiedzieni i nawiedzeni, drugim nawiedzonym, czy uwiedzionym, lub jakos tam oglupionym, skladaja, czasam szczerze, zwykle obludnie… , super okazja, na ujawnienie sie … w dniu kompletnie sztucznym, od „a” do „z” wymyslonym i nie majacym zadnego, podkresle „ZADNEGO” zwiazku z niczym. Nawet z faktyczna data urodzin rzeczonego Jezusa Chrystusa…

    Chanba! Absolutna i totalna chanba rozumu i dowod, ze wiekszosc to sa po prostu idioci. Ludzie niezdolni do prawidlowego dodania 2+3… im wyjdzie „chwala panu” zamiast po prostu „5”…

    Zesz … jak bardzo, bym chcial powiedziec, ze mam to gdzies, a nie moge, bo moj syn bedzie w tym poebanym katobagnie musial zyc… CHcialbym juz moc, miec to wszystko w dooopie, a nie moge, musze robic co sie da, zeby synkowi bylo lepiej , latwiej, choc ciut prosciej niz mi…

    ================================
    Co mnie lubia, szanuja, czy po prostu widza we mnie zyczliwego czlowieka, zycze by dostali co im w zyciu brak … (za mistrzem Bulatem…)

    lonefather

  256. lonefather z g.22:51
    Take it easy.
    Ludzie lubią się czasem poczuć lepsi niż są w istocie. I temu m.in. służą święta BN.
    Cuś mi się zdaje, że ciutkę się dziś nawaliłeś i wylewasz żale bez umiaru.
    Martwisz się o syna, który w tym „pojebanym katobanie będzie musiał żyć”. Po pierwsze nie będzie musiał, bo może w każdej chwili wyjechać na trochę lub na zawsze. A po drugie, i najważniejsze, to od niego zależy, jaki ten kraj będzie. Niech ruszy dupsko i coś zrobi. On i inne młodziaki. Jak na razie, to protestowali w sposób widoczny tylko w sprawie ACTA .
    Nawiedzony dziadek Jarosław K., dziadek Miller lub dziadek Korwin Mikke raczej ich na barykady nie pociągną, bo niby dokąd?!

  257. @mag
    Jas ma dopiero 4 lata…. hmmm co on w tej chwili oze zrobic? Masz cos konkretnego na mysli? A „nawalic to bede sie mogl, jak,on juz pojdzie spac”, ale i tak nie „bedzie mi to dane”, bo nie lubie sam, a nawalanie sie dla nawalenia, juz „wieki temu” przestalo mnie bawic. Na trzezwo i tak ten swiat jest wystarczajaco smieszny…

  258. dezerter
    24 grudnia o godz. 17:40 412954

    pombocek = Jezy Piecul

    „Wydaje się, że wszelkie wyrazy ludzkiej życzliwości, mają prawdziwą wartość wtedy, gdy do ich okazywania pobudza człowieka serce a nie kartka w kalendarzu.
    Życzę Szanownemu Panu samych dobrych rzeczy. Ale niekoniecznie z okazji, takiej czy innej …”.

    Dezerterze, trzy godziny temu brata zabrało pogotowie, bo matka mordowała nas trzy dni i trzy noce, ja jeszcze się trzymam. Dziś cztery tabletki usypiające, dawane co parę godzin, jej nie pomogły. Zerkam co chwila przez niedomknięte drzwi, czy wampir chodzi po ścianach, czy znów ma zamiar spaść z łóżka, kolejny raz się potłuc i złamać rękę, i proszę Cię, byś wyjaśnił, co to takiego „prawdziwa wartość”. Bo, widzisz, w żadnej z dwóch na krzyż naukowych książek, jakie w życiu przeleciałem, nie spotkałem ani razu „prawdy” i pochodnych. Czyżby nauka nie potrzebowała prawdy? Bo ja nie potrzebuję i nawet mam te wyrazy za nadużywane, puste, niczego nie nazywające. To agitacyjne wzmacniacze. Bo co to znaczy „Prawdą jest, że dwa plus jeden jest trzy”? Jak powiem: „Dwa plus jeden jest trzy”, będzie nieprawda? Lub co znaczy „prawdziwy Polak”? Są też nieprawdziwi? Ja wyglądają? A „naprawdę piękna krowa” jest inna od „pięknej krowy”?

    Najbardziej mnie jednak wzrusza Twoje serce jako źródło życzliwości „prawdziwej” wobec ludzi kompletnie obcych. Na bank wiesz, że serce, a nie trzustka, wacek, pęcherz lub wyuczona grzeczność?
    A jak życzysz komuś samych dobrych rzeczy, to chcesz, by nie zwlekając, odwalił kitę? Boć sama dobroć jest tylko w raju. Na ziemi z samymi dobrymi rzeczami człek chyba nie wiedziałby, co robić i szybko by go zgięło. Zresztą bez złego, nie wiedziałby, co dobre, więc w ogóle byłby z niego zgięty słup soli jak Adam z Ewą.

    Co znaczy, bratku, „życzyć”? Bo dla mnie: pleść miłe dla ucha byle co – pusty rytuał, właśnie z okazji kartki w kalendarzu. Z realnej życzliwości chcę człowieka ucałować, przytulić, pogłaskać, pocieszyć, popłakać z nim, pobyć, dać coś ładnego, smacznego, a nie jak, kurrr, w Sylwestra w ambasadzie… życzyć. Tfu!

    „Życzę” wszystkim Polakom, by w tej sekundzie wszyscy – również ci, co nie grają – trafili kumulację w totka i kupili se figę z makiem.

  259. @Jerzy

    Dsj spokuj @dezerter, on pisze co mysli, co mu zycie dalo, lub oszczedzilo… @Jerzy, bracie moj serdeczny w „piekle” nieszczescia. Nie „wyj” do @dezertera, czy kogokolwiek innego, WYJ do mnie, bo najpewniej jestem jedynym, kto na tym blogo bedzie w stanie TGwoje „wycie” zrozumiec. Ty jestes na siudmym dnie piekla piekiel. Tez tam bylem, gdy cztery lata temu zmarla mama naszego synka i zostalem sam z trzytygodniowym Jasiem… Silny jestem. Zdolalem sie otrzasnac i sie wygrzebac z nieszczescia co na mnie spadlo. @Jerzy, ty tez zdolasz, wiem, ze dasz rade… I pamietaj, jak masz wyc – to WYJ do mnie… dezertera i innych zostaw w spokoju, nikt, kto nie zostal przeczolgany przez siedem piekiel, nigdy nie zrozumie tego co przez to przeszedl, czy przechodzi … dasz rade! wiem, ze dasz!

  260. @mag @Rafał Kochan

    Nie będę zbyt wiele pisał, bo…
    Przy okazji mojego kolejnego wiersza Miłosza stawiacie mi zarzut o braku reminiscencji związanych z Tadeuszem Nowakiem.
    I żeby sobie zbyt długo głowy nie zawracać tworzeniem nowych poematów „przerzucę” wpisy i ich daty aby udowodnić, że Tadeusz Nowak…

    23 października 2104 o godz. 20:49 411422

    Wiele do myślenia na temat homo sapiens daje również psia Genezis. Dla wiarygodności mojej tezy krótki jej fragment.

    „Bywają psy chłopskie i bywają pańskie. Jedne i drugie, podobnie jak ludzie pochodzą od psiego praboga, urodzonego w psim raju, gdzie nie było pcheł, much, hycli i nie mniej dokuczliwych od nich podrostków rzucających kamieniami, kijami i skamieniałymi na rzemień grudami ziemi. W psim raju, podobnie jak w ludzkim, było pradrzewo, pod którym nie wolno było podnosić ani prawej, ani lewej łapy, żeby ulżyć pęcherzowi, żeby zostawić po sobie smrodliwą pieczęć. Była też w psim raju prasuka stworzona z kawałka psiego ogona. Ona też namówiła prapsa do obsiusiania pradrzewa, za co wypędzono psi ród z należnego mu raju…Odtąd zaczął się gorzki jak piołun psi żywot na ziemi. Psi prabóg, chcąc się zemścić na psim rodzie, zesłał nań plagę much i plagę liszajów. Nie zapomniał tez o kleszczach odradzających się nieustannie, wchodzących głęboko pod skórę, wypijających krew. I postawił na psiej drodze istotę do siebie podobną…człowieka. Wtedy psa po raz pierwszy zawiódł węch. Zamiast uciekać od tego stworzenia, pies wyrzucony z raju szedł za nim trop w trop, wylizywał z jego śladów zapach potu i zapach polowania, zapach dymu i zapach gotowanej strawy. Ten przyćmiony węch zemścił się na psim rodzie okrutnie…”

    Tekst ten zamieszczałem jeszcze pod „ateizującym” nickiem…2011-02-17 14:40. A autorem tejże „Genezis” jest oczywiście ‘Tadeusz Nowak.

    5 listopada 2014 o godz. 9:04 411826

    W sprawie dinozaurów raczej polecam film Spielberga, aniżeli wnikliwą analizę – pod katem faktograficznym- treści Biblii.
    Pismo Święte nie jest od tego.
    A teraz do czego może służyć lektura Starego i Nowego Testamentu.
    Od czasu do czasu…I tak dalej…
    Tym razem zahaczyłem o książkę będąca próbą przywrócenia współczesnemu czytelnikowi osoby Tadeusza Nowaka.
    Nowak swego czasu naprawdę był kimś.
    Jego “A jak królem, a jak katem będziesz” – nie tylko na mnie zrobiła kiedyś duże wrażenie.
    Zresztą nabywane w antykwariatach od czasu do czasu inne jego pozycje (z bibliotek publicznych raczej wycofywany)potwierdzały tylko moją pozytywna opinię z lektury “A jak Krolem…”
    Ta obecnie czytana stanowi zbiór licznych jego publicznych wypowiedzi, tekstów rozsianych po literackiej, i nie tylko prasie, wywiadów itd.
    I fragment ktory przytoczę poświęcony jest…nie, nie Czesławowi Miłoszowi, ale znanej chyba wielu osobom poetce Halinie Poświatowskiej. Autorce której poezja wśród młodzieży – swego czasu- zyskiwała sporo grono wielbicieli.
    A sama Poświatowska…Niestety wrodzona wada serca… przedwczesna śmierć…
    Nowak wspomina swoje ostatnie z nią spotkanie .Na kilka dni przed decydującą operacją.

    A oto dwa krótkie fragmenty.

    Nie pomyślałem o tym, żegnając się z Haliną na parę dni przed operacją. Wyszedłem od Niej ze szpitala, niosąc w wewnętrznej pamięci Jej wyciągniętą na pożegnanie rękę. Jej szczupłą już, przeczuwającą twarz. O tym, że Jej twarz przeczuwała, wiem dopiero teraz. Przypominam sobie leżącą u niej na łóżku Biblię. Znając Halinę domyślałem się, ze czytała Ją tak, jak się czyta sagę rodu, długą opowieść o plemieniu nieustannie poszukującym, pełnym niepokoju, ale umiejącym kochać, bić się do ostatniej kropli krwi. Sądzę, że czytając Biblię, zapomniała o swoim kruchym sercu, o stojącej przy oknie butli z tlenem, przedłużającym się oczekiwaniu na operację…

    I jeszcze jeden fragment:

    „Nikt przecież ze współczesnych poetów polskich nie umiał, nie potrafił tak pewnie, tak żarliwie pisać o rodzącym się uczuciu, o uczuciu ogarniającym do ostatniej drobiny dziewczęcą istotę. Jak można myśleć o pożegnaniu z księżniczką – chodzącym od zamku do zamku, śpiewającym z każdej wieżyczki nieustającą „Pieśń nad Pieśniami”.

    29 listopada 2014 o godz.12:59

    @mag

    Dziękuję za słowa otuchy a propos mojej … złośliwości.

    A jeżeli chodzi o Iwaszkiewicza…
    ….A jeżeli już przy temacie książek, książeczek ( książeczki do nabożeństwa chwilowo zostawiam na boku) to przerzucę jeden z moich rankingów z blogu Sobolewskiej, a dotyczący ulubionych( chociaż momentami jest to zbyt delikatne słowo) książkowych tytułów.

    Oto ta lista:

    1. Myśliwski „Kamień na kamieniu”
    2. Newerly „Wzgórze Błękitnego snu”
    3. Odojewski „Zasypie wszystko, zawieje”
    4. Nowak „A jak królem, a jak katem będziesz”
    5. Herling Grudziński „Inny świat: Zapiski sowieckie”
    6 Iwaszkiewicz „Sława i chwała”
    7. Konwicki „ Bohiń”
    8.Różewicz „Matka odchodzi”
    9.Dygat „Pożegnania”
    10.Breza „Zawiść”.

    Ten ostatni wpis oczywiście skrócony, ponieważ jego bohaterem był Jarosław Iwaszkiewicz. Pragnę jednakże zwrócić uwagę na pozycję nr 4.

  261. pombocek
    25 grudnia o godz. 1:38

    1. „ Czyżby nauka nie potrzebowała prawdy? Bo ja nie potrzebuję i nawet mam te wyrazy za nadużywane, puste, niczego nie nazywające”.
    2. „A jak życzysz komuś samych dobrych rzeczy, to chcesz, by nie zwlekając, odwalił kitę? Boć sama dobroć jest tylko w raju”.
    3. „Co znaczy, bratku, “życzyć”? Bo dla mnie: pleść miłe dla ucha byle co – pusty rytuał, właśnie z okazji kartki w kalendarzu”.

    Ad.1 Jeżeli okazujemy komuś życzliwość spontanicznie, bezinteresownie, bez specjalnej okazji, to wtedy ma ona „prawdziwą” wartość. Używając słowa „prawdziwą” miałem na myśli to, że osoba, która doświadczy przejawów tej życzliwości, łatwo dostrzeże, że jest ona autentyczna a nie udawana. Wtedy też, może doznać rzeczywistego pokrzepienia.

    Ad.2 Kiedy życzę „komuś samych dobrych rzeczy” to nie chcę, żeby „odwalił kitę”. Wiem, że sama dobroć jest tylko w raju, więc życzę takiej osobie, żeby doświadczyła lepszego życia w przywróconym na ziemi raju. W przypadku życzeń adresowanych do p.Aarona, kładłem raczej nacisk na formę a nie na treść życzeń (z okazji- bez okazji).

    Ad.3 Jeżeli używam terminu „życzę” w codziennych relacjach (b.rzadko), to staram się w ten sposób wyrażać zapewnienie, że chciałbym aby mój przyjaciel, znajomy bądź bliźni, pokonał napotkane trudności i osiągnął powodzenie w zmierzaniu do wartościowych celów. Może też chodzić o wytrwałe stawianie czoła przeciwnościom i potrzebną do tego motywację bądź siłę ducha.

    W ramach zboru do którego należę, często przypominamy sobie jak w razie potrzeby pomagać naszym braciom i siostrom, którzy są opiekunami swoich bliskich, kiedy są przewlekle chorzy. Uczymy się nieść im pomoc w radzeniu sobie z obowiązkami. Dzięki temu szkoleniu lepiej rozumiemy, że opiekunowie potrzebują zachęt, wyrozumiałych słuchaczy, szczerych pochwał i wyrazów empatii. Potem łatwiej przychodzi nam udzielanie im praktycznej pomocy.

    Najważniejszej pomocy udziela nam nasz niebiański Ojciec. Często udziela nam „mocy wykraczającej poza to, co normalne” (2 Kor. 4:7). Dlatego zachęcamy także inne osoby, żeby zbliżyły się do Niego.

    Pozdrawiam.

  262. dezerter

    „Jeżeli używam terminu „życzę” w codziennych relacjach (b.rzadko), to staram się w ten sposób wyrażać zapewnienie, że chciałbym aby mój przyjaciel, znajomy bądź bliźni, pokonał napotkane trudności i osiągnął powodzenie w zmierzaniu do wartościowych celów. Może też chodzić o wytrwałe stawianie czoła przeciwnościom i potrzebną do tego motywację bądź siłę ducha”.

    Dupa Jasiu, Towarzyszu. Życzenia to ceremonialny odruch i nic więcej. Próbowałem podpowiedzieć, jak zwykle się wyraża rzeczywiste dobre uczucia w stosunku do zaprzyjaźnionych małp – jest przede wszystkim spontan. Natomiast odklepywanie stereotypowych formułek w bliskim związku może być nawet rażące, nieestetyczne. A serdeczne zaś życzenia pod adresem nieznanych blogowiczów to taki sam rytuał, tylko bardziej zakłamany, głupszy.
    Przykro to mówić, ale uprawiasz coś brzydszego niż życzenia:

    „Najważniejszej pomocy udziela nam nasz niebiański Ojciec. Często udziela nam „mocy wykraczającej poza to, co normalne” (2 Kor. 4:7). Dlatego zachęcamy także inne osoby, żeby zbliżyły się do Niego”.

    Jesteś na blogu dojrzałych i raczej niereformowalnych ateistów. Nikt od Twoich słów o Twoim Bogu nie straci i nie zyska, ale apologetyczne przywoływanie w tym miejscu wymysłu starożytnych Hebrajczyków, który ateiści mają za spleśniały od starości i infantylny i który jest, by tak rzec, głównym przedmiotem ich ateizmu, jest co najmniej nierozumieniem elementarza dobrych obyczajów – przez Ciebie, Aarona i wam podobnych. Nie mówiąc o tym, że żadnego z religijnych celów tu nie osiągniecie. Wyobrażasz sobie, że ateista podchodzi do mikrofonu w czasie Waszego zgromadzenia
    i wygłasza ateistyczny spicz? Ty jesteś zawodowym indoktrynerem, który wytyczył sobie najgłupszy z możliwych szlak, na którym nic nie znajdzie. Aaron to próżny, niezborny myślowo małolat, nie umiejący ani po porządku myśleć, ani po porządku pleść. Rozbawił się bachor na tym blogu i ma go za swój. Szkoda o dzieciaku słów.

  263. No nawet spokojnie poświętować nie można.
    @pombocek pisze:

    „Aaron to próżny, niezborny myślowo małolat, nie umiejący ani po porządku myśleć, ani po porządku pleść.”

    i jednocześnie zaznacza:

    „Jesteś na blogu dojrzałych i raczej niereformowalnych ateistów.”

    Czyli, że co?
    Że blog Kowalczyka jest zarezerwowany tylko dla członków Biura Geriatrycznego Ponadnarodowej Unii Przejrzałych Ateistów.
    W skrócie PUPA.

    A jakbym chciał założyć jakąś frakcję młodzieżową o jednoznacznie rewizjonistycznej linii programowej?
    To znaczy,że nie mogę?
    Szkoda…ale tak łatwo się nie poddam. Będę walczył do końca w jedynie słusznej sprawie.

  264. pombocek
    25 grudnia o godz. 15:10

    „Życzenia to ceremonialny odruch i nic więcej. (…) A serdeczne zaś życzenia pod adresem nieznanych blogowiczów to taki sam rytuał, tylko bardziej zakłamany, głupszy.
    Przykro to mówić, ale uprawiasz coś brzydszego niż życzenia”.

    Nikomu z blogowiczów nie składałem życzeń. W komentarzu do p.Aarona użyłem tradycyjnego zwrotu, żeby podkreślić sztuczność składania takowych, z jakiejś okazji. Nie potrzebne te złośliwości.

    „Ty jesteś zawodowym indoktrynerem, który wytyczył sobie najgłupszy z możliwych szlak, na którym nic nie znajdzie”.

    Jeżeli upowszechnianie wiedzy biblijnej nazywa Szanowny Pan indoktrynacją, to zgadzam się jestem indoktrynerem . Ale czy zawodowym ? Na utrzymanie zarabiam dzięki pracy swoich rąk. Stanowczo jednak „protestuję” przeciwko nazywaniu mojego życiowego wyboru „najgłupszym z możliwych szlaków, na którym nic nie znajdę”.

    Znalazłem szczęście (każdy z nas tego szuka) wynikające z dawania. A tego uczucia jest więcej z dawania niż z brania. Poza tym znam głupsze szlaki, np. dążenie do sukcesu zawodowego lub materialnego. One prawie zawsze wiążą się z rozczarowaniem.

    Tymczasem.

  265. dezerter

    Przepraszam, dezerterze, rzeczywiście to sformułowanie wygląda jak podsumowanie Twojego, że tak powiem, całokształtu, tymczasem ważkim tematem poznawczym są dla mnie religie i Biblia, mniej ważkim – ludzie religii. Inaczej mówiąc, nie podsumowauję Twojej całej agitacyjnej roboty (ŚJ zwykle stawiam zwykle jako godny respektu wzór apostolstwa).
    Piszę:„Ty jesteś zawodowym indoktrynerem, który wytyczył sobie najgłupszy z możliwych szlak, na którym nic nie znajdzie”.
    A powinienem napisać: „Ty jesteś zawodowym indoktrynerem, który NA TYM BLOGU wytyczył sobie najgłupszy z możliwych szlak, na którym nic nie znajdzie”.

    Tak więc mógłbym po raz kolejny zapytać, jak w Odessie Beni Krzyka: „Co, panowie chrześcijanowie tu zgubiliście i co byście chcieli znaleźć”? Ale już nie pytam, jako że świadomość własnych motywacji to wyższa szkoła jazdy, a na podstawie braku rzeczowej odpowiedzi widać, że dla was za trudna. Najgłupsza i nie na temat była mniej więcej taka: „Wchodzę, bo wolno”.

    Jerzy Pieczul

  266. dezerter
    Jeśli zdanie „Życzę Szanownemu Panu samych dobrych rzeczy” było wytknięciem życzyniowego automatyzmu to pięknie, tyle że nie wiedziałem którędy wejść do Twojej głowy, żeby to odczytać, jako że brak najmniejszej choćby sugestii. Tak samo jak Ty nie wszedłeś do mojej, by zrozumieć, że mowa nie o życiowym Twoim szlaku, lecz o kuriozalnych Twoich kazaniach o Biblii i Bogu na ateistycznym blogu

  267. @pombocek vel Jerzy Pieczul

    Jest to zabawne, że ludzie wielkiej wiary, jak „dezerter”, mają ambicję głoszenia wesołej nowiny; manifestowania i obnażania się swoimi przekonaniami religijnymi czy wiedzą na temat Biblii… Skąd ui nich ten stadny instynkt? Skąd u nich to przeświadczenie, że jak cała ludzkość będzie wierzyc w ich boga, to świat się poprawi? Dlaczego im na tym zależy, by ludzi na siłę uszczęśliwiać?

    @dezerter.
    Mógłbys z łaski swojej wyjaśnic mi swój ekshibicjonizm? Nie wstyd ci, że czynisz ze swojej wiary to, co robią aktorzy filmów porno ze swoim ciałem? Dlaczego zależy ci tak bardzo na pozbawianiu sacrum swojej wierze/ religii? Przecież swoim postępowaniem zniechęcasz ludzi do wiary w boga… Nie zauważyłeś tego?

  268. Szanowny Gospodarzu i blogowicze. Ileż to energii poszło na wyjaśnianie sobie i precyzowanie pojęć typu „tolerancja”, „pobłażliwość” czy ” „akceptacja” itp. itd. I nie doszliśmy do consensusu. A przecież chodzi tylko o postawę poszczególnego człowieka, który nie ma nic przeciwko odmienności poglądów, zachowań czy czynów naszych bliźnich i nas samych. Dawno już pogodziłem się z tym, iż w naukach społecznych trudno o jednoznaczne definicje spotykane w naukach ścisłych. A i tam, ta jednoznaczność okazuje się czasami mitem albo czymś bardzo tymczasowym. Osobiście staram się przyjmować swych bliźnich z całym dobrodziejstwem i balastem ich życiowego inwentarza, chociaż nie zawsze spotykam się z podobną postawą. Ale któż jest na tym świecie idealny i zawsze ma tylko dobre intencje?

  269. lonefather
    25 grudnia o godz. 3:08 412963

    Dziękuję, lonefatherku. Co dwa nieszczęścia, to nie jedno, a jeszcze lepiej trzy, pięć, tysiąc. Słyszałeś o odkładaniu na jakimś funduszu we Francji na dom opieki na starość? Przychodzi potrzeba i człowiek idzie tam na garnuszek z dnia na dzień. Nie ma pierdzistołkowych korowodów, nikt mu rodziny do dziesiątego pokolenia nie sprawdza, czy czasem kto nie ma w pończosze skarbów – jest odłożona kasa i szlus, część dokłada państwo, a wystraszony, jak ja opiekun, któremu przed pierdzistołkiem język zostaje w tyle, niczego nie załatwia – od tego jest fachowiec. No i pierdzistołki są obywatelowi ku pomocy, a nie ku waleniu kłód pod nogi, jak w naszym bezpaństwie.

    Jerzy Pieczul

  270. Rafał KOCHAN
    25 grudnia o godz. 19:08 412971

    „Skąd u nich to przeświadczenie, że jak cała ludzkość będzie wierzyc w ich boga, to świat się poprawi?”.

    Otóż właśnie, Rafale. Wszystkie ideologie to utopie i towarzysze religianci się z tym zgodzą. Z drobnym wyjątkiem: ich własnej.

  271. @dezerter

    Niby pisze we własnym imieniu, ale musisz przyznać ,ze nie jest lekko. Jest nas właściwie tylu co kot napłakał. Od czasu do czasu jeszcze jakiś zabobonny wpadnie, a tak nic tylko Oni. Kwiat polskiej umęczonej ziemi, czyli różnego kalibru i mocy intelektualnej wolnomyśliciele, ateiści, cosiści i cosistki.
    I nie dość, że jest nas niewielu ,to jeszcze co za nami stoi?
    Za Tobą oczywiście Pismo Święte.
    A ja?
    Od czasu do czasu przywołuje również Biblię, ale poza tym oczywiście poezja i eseistyka Miłosza i niezbyt czasami chwalebna historia i nauki KK.
    I jeszcze te bieżące „kwiatki” monumentalnej instytucji.
    Nie jest lekko.
    Tym bardziej ,że zbiorowy polemista zwiera szyki, a i coraz bardziej odwołuje się ( idąc za naszym chyba przykładem) do historii.
    Na razie orientuje swoją optykę na kierunek wschodni.
    Ale właściwie tam zaistniał kwiat ateistycznej myśli i z tamtej strony grozi największe niebezpieczeństwo
    Że wymienię: Benio Krzyk, lokaj Smierdiakow i bardziej empiryczne postaci jak Jurij Gagarin, czy legendarny gladiator ateistycznej narracji Standartenfuhrer Sztirlic.
    A jak Sztirlic wkracza do akcji…

    I jako, że jestem przy Sztirlicu to nie mogę nie przywołać mojego ostatniego odkrycia, czyli antologii noweli białoruskiej, z której kart dowiedziałem się, że Standartenfuher znowu działa. Co prawda na razie na terenie bratniej Białorusi, ale chodzą słuchy, że wolnomyśliciel Sztirlic zamierza przekroczyć naszą wschodnią granicę w Terespolu i…
    A wtedy naprawdę nie będzie lekko.

    A co porabiał na Białorusi as ateistycznego wywiadu? O tym już niebawem…

  272. A teraz zapowiadane perypetie samego Sztirlica.
    Pełne napięć i zwrotów perypetie zawarte są w opowiadaniu „Kamikadze”.
    Na wstępie krótkie wprowadzenie w akcję.

    Granicę powietrzną Białorusi na jej odcinku z Polską przekracza tajemniczy balon. W balonie znajdują się niezidentyfikowani bliżej osobnicy. Służby obrony powietrznej naszych wschodnich sąsiadów zostają postawione w stan pełnej gotowości. Niestety pojawiają się problemy. Supertajna baza wojskowa sił kosmicznych – nad którą kieruje się balon – nie jest dostatecznie przygotowana do przejęcia tajemniczego obiektu.
    Czternaście cystern jest pustych. Paliwo które miało znajdować się w nich zostało opchnięte na boku. Samochodowe wyrzutnie rakietowe sprzedano Ormianom.
    Sytuacja staje się nieciekawa i wtedy na scenę wkracza ON, czyli Standartenfuhrer Sztirlic. Ale i on jest sceptyczny.
    A stan ducha Sztirlica i nie tylko) ukaże krótki cytat:

    „Jak wieść niesie, znany bohater Sztirlic miał zwyczaj w chwilach zdenerwowania grzebać w spodniach, macać nabrzmiałe od wieloletniej abstynencji jądra i spoglądając na Leonida Pancernego, z zimnym wyrachowaniem powtarzać:
    – To już koniec…
    Po rozmowie z porucznikiem Burzaczyłlę także ogarnął niepokój. Wepchnął ręce w kieszenie spodni, pokręcił za przykładem Standartenfuhrera lewe jądro, próbując w ten sposób przełączyć mózg w stan roboczy, ale mózg ostatecznie się stopił, nie powstawały tam żadne idee i pułkownik wyrzekłszy coś krańcowo pesymistycznego i współbrzmiącego ze słowem „koniec”, opadł na fotel.”

    Wszystkich zainteresowanych dalszymi perypetiami Sztirlica zapraszam do…księgarni i życzę przyjemnej lektury.

  273. zak1953
    25 grudnia o godz. 19:09
    Nie widze najmniejszej potrzeby „roztrzasania”… bo nie ma jednego idelne tolerowania, poblazania, czy akceptowania, sa indywidualne i jako takie sa ze swojej natury rozne.

    Podepre sie przykladem.
    Poblazam Aaronowi. NA ogol. Dzis mi sie zwyczajnie nie chce nic pisac do niego, choc mialem ochote zwrocic mu uwage, sa dobre, na prawde dobre anegodoty o Stirlitzu. Np ta o wstepwaniu do KPSS (Kumunisticzeskaja Partia Sovietskogo Sojuza). Juz po wojnie, dostal Stirlitz ciepla posade w Akademii im Frunzego i wtedy zorientowano sie, ze on nie jest czlonkiem partii. Rozmowa i sugestia, ze powinien dawac przyklad mlodym oficerom wystarczyly i Stirlitz wypelnil wniosek o przyjecie do partii. Dzien, czy dwa pozniej przybiega do niego jakis partyjny urzedas i zwraca asowi wywiadu uwage, ze sie pomylil. Ja sie nigdy nie myle! – stwierdza Stirlitz i prosi o wskazanie, gdzie sie pomylil. No to urzedas pokazuje mu, ze w nazwie parti napisal tylko „KP” „zapominajac o pozostalych dwuch literach jej nazwy. Nie pomylilem sie – spokojnie odpowiada Stirlitz, bo „SS” ja juz zaliczylem… O takie anegdoty moglby Aaron opowiadac, a nie jakies badziewie stirlitzopodobne…

  274. Aaron
    Stirlitz, STIRLITZ, a nie „Styrlic”

  275. pombocek
    25 grudnia o godz. 17:58

    „Tak więc mógłbym po raz kolejny zapytać, jak w Odessie Beni Krzyka: “Co, panowie chrześcijanowie tu zgubiliście i co byście chcieli znaleźć”?

    Niczego nie zgubiłem i nie spodziewam się też znaleźć.

    Moje komentarze zazwyczaj pojawiają się na tym blogu tylko wtedy, gdy ktoś wyraża pogląd, świadczący o skromnej wiedzy na temat przesłania zawartego w Biblii. Dobrą tego ilustracją jest np. krytyczna opinia p. Jerzego Pieczula na temat rzekomego „stworzenia źródeł światła w czwartym dniu stwarzania” .

    W swoich wpisach staram się nie atakować osoby, ale zachęcam ją do rozważenia także odmiennego punktu widzenia, przed wyciągnięciem końcowych wniosków.

    Najważniejszym powodem mojej aktywności na tej płaszczyźnie, jest pojawiający się tutaj pogląd, jakoby za nieszczęścia trapiące ludzkość, należałoby obwiniać Boga. Także to nieszczęście, a może głównie to, że Polska jest rządzona „zakulisowo” przez facetów w długich, czarnych sukienkach. (krytycy twierdzą nawet, ironizując czasami, że wg. Biblii wszystko to dzieje się za Jego wolą)
    Próbuję wyjaśniać, zapewne czasami nieudolnie, że poglądy te, chociaż dość popularne, to jednak nie znajdują oparcia w Biblii.

    Staram się rozumieć to, że wiele osób nie zamierza zmieniać swoich poglądów , zwłaszcza jeśli przez lata uważali je za oparte na faktach. Nie ma w tym nic dziwnego. Nawet niektóre kościoły zniechęcają wiernych do porównywania swych nauk z tym , co mówi Biblia. Inni usiłują bronić fałszywych twierdzeń , mówiąc , że Biblia jest zawiła i że nie każdy może ją zrozumieć.
    Ale uczniowie Jezusa byli w większości prostymi , niewykształconymi ludźmi , a jednak potrafili zrozumieć to , czego ich nauczał.

    Nikogo nie spodziewam się przekonać. Nie mam takich zdolności. Człowiek może się przekonać sam, pod wpływem przekonującej argumentacji. Ja tylko zwracam uwagę na źródło, w którym warto jej szukać.

    Tymczasem.

  276. dezerter

    „Nikogo nie spodziewam się przekonać. Nie mam takich zdolności. Człowiek może się przekonać sam, pod wpływem przekonującej argumentacji. Ja tylko zwracam uwagę na źródło, w którym warto jej szukać”.

    Chłopie, jesteś apologetą, nie badaczem. To znaczy, że nie szukasz w Biblii odpowiedzi na pytanie, czy jest Bóg, lecz pokrętnym rozumowaniem tworzysz potwierdzenia, że jest, czyli w pewnym sensie sam go tworzysz, podobnie jak autorzy Biblii. Nie przystępujesz do jej czytania z poznawczym założeniem „Wiem, że nic nie wiem”. Tę księgę tacy jak Ty nazywają „Pismem Świętym”, bo sami mozolnie konstruują jej świętość. O wiele bardziej racjonalny i wartościowy poznawczo jest elementarz Falskiego niż ta księga, w której jest tyle boskiej doskonałości (więc i komunikacyjnej), że kierujący się zdrowym rozsądkiem człowiek będzie po jej przeczytaniu głupszy niż przed. Głupszy w tym sensie, że nie Boga w niej znajdzie, lecz ogromną arkę bredni. Tacy jak Ty ją zakłamują, a nie odczytują. Przykład: słowa o stworzeniu najpierw światła, później – jego źródeł, to literacki fakt, Twoja zaś żonglerka słowami na ten temat to już jego interpretacja. Nie ma w tej księdze żadnego upoważnienia do jej interpretowania – to dzieło doskonałego Boga przemawiającego do wszystkich wprost – do każdego oka i do każdego ucha, i do nosa, bowiem każdy czuje przy czytaniu ten kojący dla duchowego bytu, jakim jest Bóg, smród palących się ofiarnych zwierząt, które ten duchowy byt w tej własnie postaci uwielbiał. A tacy jak Ty uzurpowali się rolę pośredników między Doskonałością a człowiekiem, zaprzeczając tym sam doskonałości Boga, który chyba elementarza Falskiego nie przeczytał.
    Mówisz: „Nikogo nie spodziewam się przekonać. (…) Człowiek może się przekonać sam, pod wpływem przekonującej argumentacji”. Wzruszające rozumowanie: argumentujesz po to, żeby nie przekonać.
    Znany słowotok bajkokletów zwanych „Świadkami Jehowy”. Wchodzi na blog ateisty, żeby nie przekonać. I tak, panie, będzie – nie przekonasz. Dziw tylko, że Ci tak bardzo zależy na „nieprzekonywaniu” innych, skoro każdy odpowiadać przed Bogiem ma za siebie, nie za innych.

  277. @lnefather

    Jak bardzo często ( ale nie zawsze) nie masz racji i w przypadku kontrowersji:
    ” Piszemy Sztirlic czy Stirlitz?”
    Tutaj również się mylisz.

    Według moich źródeł nazwisko Mozarta ateistycznej „pieśni” ,czyli
    Standartenfuhrera Striitza pisze się zgodnie z transkrypcją fonetyczną, czyli jednak Sztirlic.
    Jest to najnowsze stanowisko białoruskiej sekcji młodzieżowej tzw. PUPY
    (PUPA – czyt.25 grudnia o godz. 16:14 412967 )
    Stanowisko swoje argumentują przypadkiem samego Chopina, który bywa nazywany również Szopenem.

    Oczywiście uprawniona jest również ta druga wersja nazwiska,ale według niezależnych obserwatorów ta moja wersja ma więcej zwolenników i tym samym większe szanse pozostania w świadomości coraz liczniejszych ( również na Białorusi) zwolenników wolnomyslicielskich idei.

    A historia z Akademii im. Frunzego, którą przytaczasz jest według najnowszych ustaleń biografów Sztirlica -usytuowanych w strukturach organizacyjnych PUPY – funkcjonuje w świadomości wyznawców wyłącznie na zasadzie apokryfu i nijak się ma do ustaleń ciał statutowych badających epizody z życia Standartenfuhrera Sztirlica.

  278. A to ci dopiero………
    Przedstawiciel sekty dla niedorozwiniętych, udowadnia, że sekta dla przygłupów nie ma racji. I nawet przyłącza się do ateistów tak go uwiera hegemon w tej materii.
    Dać im tylko trochę władzy, a oni już pokażą wszystkim jak interpretować biblię i w co i kogo należy wierzyć.
    Misjonarz zafajdany.

  279. RAJ BYŁ MOIM PIEKŁEM to książka, gdzie można przeczytać na czym polega krzewienie wiary w odległych zakątkach świata.
    I kto i po co zostaje tzw. misjonarzem. Gdyby to zależało ode mnie zakazałbym tego procederu, który generalnie polega na zniewalaniu ludzi. Kiedyś opornych mordowali, a teraz najczęściej stosują przekupstwo.
    A przy okazji poczynają sobie jak to opisuje Christina Krusi naoczny świadek i ofiara tych zwyrodnialców.
    Nienawidzę misjonarzy.

  280. Wchodzę – bo wolno
    Podobno.
    Z zapytowaniem jednakże
    Czemu Stirlitz nazywał się Stirlitz a nie na ten przyklad Tichyj ?
    ukłony

  281. @zezowaty

    Niestety nie mogę udzielić Ci satysfakcjonującej odpowiedzi.

    Po prostu nie bardzo chcę aby zaistniała niezbyt ciekawa analogia, kiedy:
    ateiści – niekoniecznie z Grójca i okolic – udzielają rad, wskazówek i jedynie słusznych wykładni i interpretacji świętych tekstów wyznawcom Boga.

    Standertenfuhrer Sztirlic miał i ma swoje tajemnice,ale jego perypetie życiowe i wyznawany światopogląd nie są tymi z którymi aktualnie się utożsamiam i pytanie – jak najbardziej rozsądne – kieruj w stronę wiadomych osób.

  282. Dopiero co rozmawailiśmy o poezji, poetach itd., a tu zmarł Stanisław Barańczak kultowy poeta „Nowej Fali”, znakomity tłumacz i eseista.

  283. pombocek
    26 grudnia o godz. 8:49

    „Twoja zaś żonglerka słowami na ten temat to już jego interpretacja. Nie ma w tej księdze żadnego upoważnienia do jej interpretowania – to dzieło doskonałego Boga przemawiającego do wszystkich wprost”

    Wiele osób czytających Biblię uważa, że można ją tłumaczyć na wiele sposobów. Inni są zdania, że jej treść w całości należy rozumieć dosłownie. Który z tych poglądów jest właściwy ?

    ŚJ są przekonani, że Księgę tę da się tak analizować, by tłumaczyła sama siebie.
    Oto klucz do sukcesu: Jeśli sąsiednie wersety nie wyjaśniają dostatecznie danej wypowiedzi, należy ją porównać z innymi biblijnymi wypowiedziami na ten temat. Pozwalamy wtedy, by naszym sposobem myślenia kierowała Biblia, a nie osobiste poglądy.

    Przeanalizujmy na przykład, czego uczy ona o stanie umarłych. Poniżej cytuję sześć fragmentów zaczerpniętych z różnych miejsc w Biblii.
    Zobaczmy, w jak harmonijny obraz się układają.

    ● „Nie umarli wysławiają Jahwe ani nikt z tych, co zstępują do krainy milczenia” (Psalm 115:17; Biblia poznańska).
    ● „Nie pokładajcie waszej ufności w książętach, w synu człowieczym, który ocalić nie zdoła, bo kiedy odda ducha, wróci do swojej ziemi, w tym dniu zginą jego zamiary” (Psalm 146:3, 4, Bp).
    ● „Żyjący bowiem wiedzą, że pomrą, podczas gdy umarli niczego już nie wiedzą” (Koheleta [Kaznodziei] 9:5, Bp).
    ● „Szeol nie wysławia Ciebie ani śmierć nie oddaje Ci chwały (…). Żywy, żyjący, wysławia Ciebie, jak ja w dniu dzisiejszym” (Izajasza 38:18, 19, Bp).
    ● „Dusza, która zgrzeszy, ta umrze” (Ezechiela 18:4, Wujek, zobacz też przypis w Biblii Tysiąclecia).
    ● O swoim niedawno zmarłym przyjacielu Łazarzu Jezus Chrystus powiedział: „Nasz przyjaciel Łazarz zasnął, ale idę go obudzić. Powiedzieli Mu uczniowie: Panie, jeżeli zasnął, wyzdrowieje. (…) Wtedy więc Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł” (Jana 11:11-14, Bp).

    Łatwo zauważyć, że wszystkie te wersety ze sobą harmonizują. W przeciwieństwie do rozpowszechnionych wierzeń Biblia uczy, że zmarli naprawdę przestają istnieć. Nie przenoszą się do nieba ani w inne miejsce, ale niejako zapadają w głęboki sen, nieświadomi niczego. Nie tylko nie mogą wysławiać Boga, lecz nawet myśleć.

    Wniosek: Gdy Biblię analizuje się tematycznie, jej podstawowe nauki stają się jasne. Oczywiście takie podejście, przyjęte przez Świadków Jehowy, wymaga wysiłku. Ale przecież nic, co naprawdę się liczy, nie przychodzi bez wysiłku.

    Tymczasem.

  284. @dezerter.

    Dobrze. Więc wyjaśnij nam świadku jehowy, jak należy rozumiec opowieść o arce Noego, a szczególnie to, że niby zabrano na nią wszystkie gatunki zwierząt? Trzymał Noe te zwierzeta w oddzielnych klatkach? Skad wział tyle żywności? Jak te gatunki mogły przetrwac w efekcie, skoro nauka (genetyka) potwierdza, iż rozmnażanie sie w obrebie tego samego stada prowadzi do jego wyginięcia?

    Jak Jonasz mógł przezyć w bebechach wieloryba? Wieloryb nie trawi?

    Dlaczego jezus nie latał, skoro mógł chodzić po wodzie? Skoro chodził po wodzie, czy miał jakąś inną budowę ciała od człowieka?

  285. Stirlitz obudzil sie kolo drugiej, pierwsza tez byla niezla, pomyslal…

    Aaronie zmien temat majaczen, poblazliwie namawiam.

  286. @mag

    Przyczajam się od jakiegoś czasu na „Antologie angielskiej poezji metafizycznej XVII stulecia”. Oczywiście w tłumaczeniu zmarłego Stanisława Barańczaka.
    A tom poezji:
    „imponujący obfitością i różnorodnością zawartych w nim utworów: od głębokich liryków religijnych (cykl „Sonety Święte” Donne’a) po lekkie igraszki erotyczne Herricka i Lovelace’a, a także tegoż samego Johna Donne’a”

    Tak piszą przy okazji prezentacji książki, którą jakiś czas temu miałem w „ręcach” i już, już…ale uprzedził ją Brodski, czyli jego eseje.

    A poza tym niezbyt ciekawie.
    W wigilię Krauze, teraz Barańczak.
    Piszę u Pietrasiaka ( niestety, trochę w innym miejscu) powodowany śmiercią reżysera.

    „Żal. Szczególnie, że jego ostatnie filmy były naprawdę piękne.
    “Mój Nikifor”, “Papusza”.

    Z tym pierwszym mam nawet bardzo sympatyczne wspomnienie.
    Przebywając w Krynicy – mój pobyt kilkutygodniowy zbiegł się w czasie z kręceniem zdjęć do filmu”Mój Nikifor”. Któregoś dnia przechodząc koło słynnego hotelu Patria ( ten kojarzony z Kiepurą) byłem świadkiem kręcenia sceny kiedy Nikifor grany przez wspaniałą Krystynę Feldman próbuje wejść do hotelu. Jest jednak problem. Do hotelu prowadzą tzw. “drzwi obrotowe”.Nikifor wchodząc do restauracji hotelowej wykonuje o pół obrotu za dużo i zamiast znaleźć się w środku wychodzi z powrotem na zewnątrz budynku.
    Pamiętam, że cała misterna robota nad próbami ujęcia pod nadzorem Pana Krzysztofa trwająca około godziny w plenerze – na ekranie trwała dosłownie kilka sekund.
    Może i długo, ale nie raz tak jest , że dzięki takiej zależności efekt końcowy pracy nie przynosi wstydu jego twórcom.
    A i pozostaje we wdzięcznej pamięci widzów.”

    I taka dygresja.
    Śmierć tych dwóch osób każe przypuszczać, że Pan Bóg w swoim domu kultury miał chyba chwilowo vacaty i powołał reżysera i poetę do siebie. A chce przypomnieć, że zatrudniając w tej placówce główny udziałowiec naprawdę nie zatrudnia byle kogo.
    I jak sobie wyobrażę, co będzie czuł Stwórca kiedy przyjdą o robotę pytać artyści pokroju tegorocznej laureatki Festiwalu Eurowizji (czyt. Conchity Wurst), czy reżyserów telewizyjnych serialowych megeprodukcji to cienko widzę losy niebiańskiej kulturalno – oświatowej placówki.
    Przyjdzie walec i wyrówna …

  287. Drogi Rafale Kochanie!

    Pisałem już jakiś czas temu,że najnowsze wyniki badań ateistycznych naukowców potwierdzają w całej rozciągłości zapisy dotyczące arki Nowego zawarte w księdze Genezis.
    Powiem więcej.
    Według nich – oprócz tej całej menażerii – musiały tam się znajdować dodatkowo 2 małpy człekokształtne (płci zróżnicowanej) i TIR bananów prosto z Biedronki.
    Z tego co wiem, badania cały czas trwają.

  288. @Aaronu.

    A dlaczego o Donatanie nie wspomniałeś? Co twój bug na jego temat powie? Nie popaskudzi Donatan królestwa niebieskiego?

  289. lonefather
    25 grudnia o godz. 3:08 412963

    Mądrze rzeczesz. Uszanowania, drogi-niedrogi lonefatherze.

  290. Jakies pol godziny temu pogonilem jehowitow, co mnie naszli i probowali wcisnac jakas makulature, mowiac im ze papier do recyklingu wklada sie do niebieskiej skrzynki … zrozumieli i sobie poszli. Gdyby to byla para, to bym zastosowal metode na sex party… Bylo dwuch facetow …

    Co do „Łatwo zauważyć, że wszystkie te wersety ze sobą harmonizują”, to po 2000 lat harmonizowania… byloby wrecz dziwne, gdyby nie harmonizowaly. Za kolejne 2000 lat, beda jeszcze lepiej harmonizowac. Tylko, ze wtedy, ta bajeda bliskowschodnia bedzie sie zaczynac mniej wiecej tak: I rzekl pan bog WYBUCHAJ! I zrobil sie Wielki Wybuch! Albo podobnie, byleby z czyms tam harmonizowalo, a ludzie kase dawali.

    @dezerter – bez odbioru…

  291. sugadaddy
    26 grudnia o godz. 9:56 412982

    Smark Sprężyner to też misjonarz. Zauważ, że pęta się po internecie z wiarą w gębie. To go radykalnie różni od ludzi, którzy wiarę mają dla siebie, choćby – od mojej matki, mocnej katoliczki, która wiarę WYKONYWAŁA, gorliwie pomogając potrzebującym (na przykład zastępując przez dwa tygodnie za frajer jedynego pracownika (zakonnicę) w malutkim domu opieki z pięcioma podopiecznymi, a nie plotła o niej jak te dwie pleciugi na blogu ateisty. Przykład paplaniny smarka Sprężynera:

    „(…) ateiści – niekoniecznie z Grójca i okolic – udzielają rad, wskazówek i jedynie słusznych wykładni i interpretacji świętych tekstów wyznawcom Boga”.

    Niewykształcony rozum nie może podpowiedzieć dzieciakowi, że to nie blogowi ateiści włażą do kościoła w czasie mszy i udzielają „jedynie słusznych wykładni i interpretacji świętych tekstów wyznawcom Boga”, lecz tacy jak on religianci pchają się na blog ateisty i udzielają religijnych wykładni, nic nie rozumiejąc z elementarza dobrych obyczajów . Reakcje ateistów są tylko odpowiedzią na ich religianckie zaczepki. A jak i o czym gawędzą ateiści w swoim gronie? Nie pchaj się tu, religiancki durniu Sprężynerze, to cię nie będzie bolała o to głowa.
    Pytałem tutejszych religiantów, po kiego tu włażą. Żaden nie udzielił jasnej odpowiedzi. Więc ja im udzielę, bo przecież od początku motywacje tych ludzi stereotypowych, schematycznych, prostych jak kołek w płocie, były oczywiste. Dezerter, jak to Świadek Jehowy, wchodzi molestować. Usprawiedliwiając się, powiada: „Ja tylko zwracam uwagę na źródło, w którym warto jej szukać”. Trzeba być ślepym dureniem, by nie rozumieć, że tu są dojrzali, nawet starzy ateiści, którzy stali się ateistami dlatego, że szukali. A ten bęcwał: „zwracam uwagę na źródło”. Zwracali, bęcwale, i znają to źródło wcześniej, nim ty otworzyłeś oczy po urodzeniu. Swoim natręctwem, podobnie jak debilni reklamiarze, możesz wywołać tylko niechęć, wstręt, a w końcu nienawiść. Zwracaj uwagę tym, którzy chcą cię słuchać, a nie tym, którzy mają znacznie lepiej od ciebie poukładane pod sufitem.

    A smark Sprężyner?. Szkoda słów. Nauczył się dzieciak gaworzyć „mama”, „baba”, „da” i od dzieciństwa gaworzy dla samej przyjemności gaworzenia. Religia jest tylko pretekstem. Ale też taki sam cham, jak ci którzy wchodziliby do Koscioła i nauczali w czasie mszy o ateizmie. Cywilizacyjny regres – w tym chamienie – to znaki czasu.

  292. pombocek
    26 grudnia o godz. 13:14 412995
    Masz recht drogi Jerzy.
    Teraz w radiowej Dwójce wiersze Barańczaka i wspomnienia o nim.

  293. @zezowaty
    Standartenführer Max Otto von Stirlitz, w rzeczywistosci Pułkownik Maxim Isayev, as radzieckiego wywiadu, z oddaniem i pelnym zaangazowaniem pelnil, dla dobra ojczyzny, sluzbe w szeregach SS…

  294. @lonefather

    A propos jehowitów…i nie tylko.

    Nie bardzo znam w szczegółach wykładnię ich wiary,ale jeden zasadniczy jej zrąb jest łatwy do wykazania i udowodnienia.
    Co zresztą może prowadzić do niezbyt ciekawych wniosków.
    Nie wiem jak bardzo wierzą w Boga, Jehowę,ale wiem na pewno,że bardzo ,ale to bardzo wierzą…Biblii, Pismu Świetemu.
    Co momentami może sprawiać wrażenie nawet pewnego rodzaju fetyszyzmu. Bóg nie jest naj…
    Naj…jest Stary i Nowy Testament.
    To a propos @dezertera.

    Ale przy tej okazji chcę napisać o jednej sprawie.
    Niby wszyscy (na swój sposób) wierzą w jednego monoteistycznego Boga,ale jest jedna zasadnicza różnica.
    Chrześcijaństwo zachodnie ( katolicyzm,protestanci,ewangelicy itd)wierzy od niemal zawsze,że treść ksiąg Starego Testamentu (powstanie świata i te wszystkie kosmogoniczne historie) musi być brana na poważnie, tak i Bog – jeżeli o nim myślą – jest pojmowany w kategoriach antropomorficznych.
    Czyli Bóg to taki superczłowiek.
    I stąd m.in. te różne kontrowersje które pojawiają się przy okazji np. rożnego rodzaju odkryć naukowych.
    Muzułmanie, wyznawcy judaizmu, chrześcijaństwo wschodnie z kolei tą zawartość świętych ksiąg (również wypowiedzi o Bogu) traktują jako formę przypowieści.
    Jeżeli kosmologia była w jakiś sposób obecna w świadomości przedstawicieli tych religii to raczej jako wyraz prawdy duchowej i psychologicznej,a nie w rodzaju prawdy wywiedzionej racjami rozumu i logiki.

    I zdaję sobie sprawę,że wiele argumentów kierowanych w stronę chrześcijańskiego Boga bierze się z tej mniej więcej perspektywy (Twoja Teoria Wybuchu).
    A ja podchodząc do tych „faktów” w duchu np. chrześcijaństwa wschodniego jedynie wzruszam ramionami,a nawet dostaje czasami ataku kolki.
    I dlatego spływają po mnie te wszystkie mądrości Tanaki, pomboceka i innych.
    To tyle.

  295. Rafał KOCHAN
    26 grudnia o godz. 12:36 412988

    Jezus latał.
    Dlaczego mniemasz, że nie latał?
    Fakt latania wynika z samej Zasady: jako Bóg-człowiek, mógł wszystko i njic nie było mu obce.
    Ze sto razy czytałem w bajkach indentycznych jak Biblia, o czarownikach, co latali. Jezus przecież był większy niż największy czarownik, co wynika z Zasady. więc fruwał.
    A dlaczego w ewangeliach o tym nie piszą?
    Z najoczywistszych powodów. Nie piszą o 99,999% rzeczy które Jezus przez 33 lata życia zrobił.
    Jezus umiał się też odwrócić na lewą stronę. Z Zasady. Ale tego nie robił przy ludziach, bowiem wolał poczekać 1500 lat, aż ludzie sami zaczną się bawić w anatomów i odkrywać, co ma człowiek w środku i jak to działa.
    Gdyby się przy ludziach przewracał na lewo, powstałaby wśród ludzi pokusa zbadania, jak jest możliwe niepokalane poczęcie, oraz jakimi genami dysponuje Jezus.
    Robił to po ciemku, o co nie było trudno, dla własnej frajdy tylko, nie dla taniego poklasku. Jako Bóg nie znał przecież pychy.

  296. @pombocek
    Szczerze i perliście mnie rozbawiłeś porównaniem do elementarza Falskiego !

  297. pombocek,
    Ciekawy jestem, jak chrześcijańscy religianci reagowaliby na kogoś, kto głosiłby, jako jedyną prawdę, np. mity greckie?
    A to przecież takie same bajdy i klechdy – zresztą zaczerpnięte z wcześniejszych bajd i klechd – jak książka zwana Biblią.
    Czy oni nie wiedzą, że przed Chrystusem, w różnych mitologiach, były „dziewice” co powijały różnych mesjaszy?
    Dlaczego akurat te bajania (biblijne) miałyby być prawdą jedyną, a nie te wcześniejsze?
    To pytania w zasadzie retoryczne – żeby to przyjąć do wiadomości potrzebny jest tzw. rozum w głowie, a nie wyprana jedna komórka.
    Co do sprężynki, to jest to unikat pozujący na intelektualistę, a zasługuje co najwyżej na miano „ynteligienta”.
    I te popisy – czegoż to on nie ma, czym też on nie jeździ, i czegóż on nie czytał; tyle tylko, że takie chwalipięctwo znamionuje zwykłego mitomana, który gada Miłoszem (jak ten drugi włazidupa biblią), czy innymi – pisarzami/poetami. Nic od siebie.
    PS. Właśnie padł następny mit polski o obronie kibolskiej góry. Ale i tak przodujemy w wierze w najróżniejsze mity, bez których naród by nie istniał.

  298. @Tanaka. I ja podejrzewam, że latał… Tyle tylko, że w ewangeliach nic nie napisali na ten temat… A szkoda.. Co jest dziwne, bo skoro zaszpanował Jezus chodzeniem po wodzie, to dlaczego miałby nie lewitować i nie pokonywać drogi z prędkością dźwięku … Mógłby na przykład na księżycu zamieszkać, jak Twardowski nasz… Szkoda, że ewangeliści aż takiej wyobraźni nie mieli, by coś wspomnieć o Księżycu w kontekście żywota Jezusa Chytrusa…

  299. Aaron
    Prosze, juz wiecej nie pisz do mnie … Moja poblazliwosc dla Ciebie i Twoich intelektualnych wybrykow jest na skraju wyczerpania. Niniejszym zostales ostrzezony. Pozniej miej juz tylko do siebie samego pretensje.

  300. @lonefather

    Czynię to po raz ostatni …z niekłamaną przyjemnością.

  301. Aaron

    Teraz tylko „strzal ostrzegawczy”. Zaczynasz fatalnie, bo od klamstwa ewidentnego – twierdzac, ze „Niby wszyscy (na swój sposób) wierzą w jednego monoteistycznego Boga…”. Nie klam, nigdy nie klam, a tym bardziej nie klam wsrod ludzi, ktorzy trzezwo patrza na swiat i widza i rozumieja, kiedy ktokolwiek dopuszcza sie klamstwa w zywe oczy. Wiec nie dopuszczaj sie klamstwa Aaronie, bo tu za klamstwo zostaje sie rozwalkowanym i wgniecionym w bloto wlasnego zaklamania … To byl tylko strzal ostrzegawczy. Zostales ostrzezony…

  302. @Aaron Sprężyner

    Fragment jednego z ciekawszych tekstów jaki ostatnio czytałem:

    “Warstwy społeczne najbardziej poddające się bodźcom naturalnym, biologicznym czy kosmologicznym, to tradycyjni wieśniacy, żyjący w bezpośrednim zetknięciu z naturą tajemniczą, a nie opanowana przez człowieka.
    Skoro praktyki religijne spełniają funkcję opanowywania przyrody, czy mamy się dziwić, że z dniem wyjścia do miasta i przemiany w robotników, rzemieślników i urzędników pracujących w świecie technicznym zarzucają praktyki religijne, które przestają być potrzebne.”

  303. pombocek
    26 grudnia o godz. 13:14

    „Trzeba być ślepym dureniem, by nie rozumieć, że tu są dojrzali, nawet starzy ateiści, którzy stali się ateistami dlatego, że szukali”.

    Nie wiem czego Szanowny Pan szukał. Wiem jednak z Biblii, że aby posiąść zrozumienie spraw duchowych „trzeba prosić a będzie nam ono dane”.
    Z całej Biblii, jasno wynika, że jej zrozumienie , zależy głównie od stanu serca poszczególnych osób. Wyraźnie mówi ona, że poznawanie Boga wymaga wysiłku . Poza tym wskazuje, iż Bóg ‛uznał za dobre’ objawić swe zamierzenia ludziom pokornym, a ukryć je przed wyniosłymi .

    Jakkolwiek to brzmi w uszach ateistów, nie jest to osobista wycieczka adresowana do konkretnej osoby, lecz ogólna zasada.

    Warto również przy tej okazji wspomnieć , że większość ludzi zrezygnowała z poszukiwania Boga nie dlatego, że po starannym zbadaniu dowodów uznali, iż Biblia się myli. Przeciwnie, wielu zniechęciło się z winy chrześcijaństwa, które nie przedstawiało prawdy o Bogu Biblii. Francuski pisarz P. Valadier powiedział: „Ateizm jest owocem tradycji chrześcijańskiej, która uśmierciła Boga w świadomości ludzi przez ukazywanie Go takim, że nie można weń uwierzyć”.

    Nie można też zapominać o fatalnym przykładzie, jaki od kilkunastu wieków daje całemu światu, samozwańcza klasa duchownych chrześcijaństwa. Ich umiłowanie władzy i luksusów, nie mogło nie wpłynąć negatywnie na postrzeganie Boga, przez wielu światłych ludzi.

    Tymczasem.

  304. i Jeszcze jeden cytat z tekstu którego pierwszy fragment przytoczyłem kilka chwil temu:

    „Być może nie jest przypadkowe, ze wśród kategorii ludzi najbardziej praktykujących w naszych wielkich katolickich miastach spotyka się często ludzi z wyższym wykształceniem, a zwłaszcza tych, którzy łączą solidne wykształcenie techniczne (inżynierowie, lekarze) z kulturą ogólną, która ich nauczyła zastanawiać się.”

    Autor był mieszkańcem Paryża.

    @lonefather

    Zdanie powinno brzmieć:

    ” “Niby Ci wszyscy, którzy wierzą ( na swój sposób) w jednego monoteistycznego Boga…

  305. Czyli, wniosek który popularyzuje od jakiegoś czasu biorący źródło z moich lektur jest jak najbardziej sensowny.

    Religa staje się za trudna dla większości.

    Trzeba dużo czytać i myśleć,bo Ośrodki Doradztwa Zawodowego w tym przypadku mogą nie wystarczyć.

  306. Nawiedzonym i opetanym … jakkolwiek i czymkolwiek … Polecam Jaromira Nohavice … Macie piosenke, tekst w oryginale i polskie tlumaczenie. Jesli tlumaczenie tekstu nie pokaze sie automatycznie, trzeba kliknac w link (pokaz tlumaczenie)

    http://www.tekstowo.pl/piosenka,jarom_r_nohavica,to_um__ka_d__debil.html

  307. Aaron, pozwoliles sobie zaczac od klamstwa, twierdzac, ze wszyscy wierza. Otoz nie wszyscy. Nie moj problem, jakie smietnisko masz w swojej glowie, ale jedna rzecz przyjmij do wiadomosci. Na swiecie zyje wielu niewierzacych i tu jest ich nieco wiecej, niz srednio…. Pomimo ostrzezenia, nie tylko sie nie poprawiles, nie tylko nie przeprosiles za klamswo, ale jeszcze raz je przypmniales. Ktos kto systematycznie klamie – jest KLAMCA. Ty Aaron jestes po prostu klamca. Jesli ktos klamie w jednym, to kalmie tez w calej reszcie. Wszystko Aaron co piszesz to sa tylko mniejsze i wieksze klamstwa. A na pierwszym miejscu jest oczywiscie klamstwo o tym ze biblia zawiera choc slowo prawdy. To sa tylko mity i bajania ludow semickich. Wymyslone pracowicie, choc ze spora fantazja przy ogniskach pasterzy koz i baranow na wzgorzach Golan, czy gdziekolwiek indziej na Bliskim Wschodzie. Nic doslownie nic co jest wywodzone od klamstwa, czy falszu, chocby nie wiem ile razy bylo powtarzane, nie stanie sie prawda. Tak wiec nei tylko w tym, „ze wszyscy” wierza dopuszczasz sie klamstwa, ale doslownie wszystko co wypisujesz to sa klamstwa, bo wywodza sie z bajek i bajan ludow semickich. Milcz klamca!

  308. @Aaronu

    „Czyli, wniosek który popularyzuje od jakiegoś czasu biorący źródło z moich lektur jest jak najbardziej sensowny.
    Religa staje się za trudna dla większości.”

    Mieszkam nieopodal koscioła i codziennie widzę, kto do niego chodzi. Moje obserwacje przeczą twoim wyssanym z małego palca od nogi rewelacjom rodem z żółtego paska TVN24.
    Do kościoła tegoż chadzają głównie emeryci w antenkowychi beretach. Pojawiają sie tam tez moi znajomi z pracy, ale ich nigdy nie podejrzewałbym o czytanie książek oraz chwile autorefleksji. Ot, zwyczajna hołota z „emgieerem” przed nazwiskiem.
    Wniosek jest następujący Aaronu… nie pochlebiaj sobie. Bliskość z twoim bogiem to kwestia „czucia i wiary” – wszak sam to papugujesz…

  309. dezerter
    „Wiem jednak z Biblii, że aby posiąść zrozumienie spraw duchowych „trzeba prosić a będzie nam ono dane”.
    Z całej Biblii, jasno wynika, że jej zrozumienie , zależy głównie od stanu serca poszczególnych osób. Wyraźnie mówi ona, że poznawanie Boga wymaga wysiłku . Poza tym wskazuje, iż Bóg ‛uznał za dobre’ objawić swe zamierzenia ludziom pokornym, a ukryć je przed wyniosłymi .”

    A kogo niby miałabym prosić, skoro nie wierzę? I po co miałoby to być, skoro żaden bóg ani diabeł nie jest mi potrzebny? Miałabym prosić boga, aby dał mi… wiarę w boga? Jak ty to sobie wyobrażasz?

  310. dezerter
    26 grudnia o godz. 15:19 413007

    Nie masz grama wstydu. Włazisz ze swoją nieświńską religią na ateistyczny blog, by niczego tu nie osiągnąć, a wypraszany drzwiami, włazisz z powrotem oknem. I bredzisz, bredzisz, bredzisz. Koniec gadki-szmatki, pajacu.

  311. Taa, religia zbyt trudna, jasne. Chciałbyś, żeby tak było. W rzeczywistości jest bardzo łatwo bezrefleksyjnie wyznawać bajędy wmówione nam w dzieciństwie, poddawać się przestarzałym rytuałom i… nie myśleć. Tak robi większość tzw. katolików i nie jest to dla nikogo zbyt trudne, wymaga tylko minimalnego wysiłku. Sama to pamiętam, bo byłam wierząca do 14 roku życia.
    A może, Aaronu z żorżettą, uważasz, że trudno jest zrozumieć boga, co jeden się w trzech osobach mieści, boga, co się wciela i rodzi z dziewicy, boga, co w hostię jest zaklęty? No cóż, może faktycznie… Ale nie sądzę, żeby to było coś do rozumienia. To tak jak z królewiczem zamienionym w żabę, kijami-samobijami albo stoliczkiem, co się sam nakrywa. Opowiada się to dzieciom, ale to nie znaczy, że ktoś próbuje to zrozumieć, bo i po co?

  312. Jedna z osób zarzuca mi kłamstwo, chociaż zdanie z którego treści rzeczywiście można było wywnioskować ,że jest fałszywe … po sugestii tejże osoby ,ze jest takowe uległo modyfikacji i nie zawiera aktualnie treści mogących uchodzić za fałszywe.

    Jedna z osób stawia tezę,że treści w które głęboko wierzy ponad miliard ludzi na świecie,są :
    ” To sa tylko mity i bajania ludow semickich. Wymyslone pracowicie, choc ze spora fantazja przy ogniskach pasterzy koz i baranow na wzgórzach Golan”.
    Ja z kolei twierdzę,że niewielki lud semicki , zwany ludem Izraela dzięki tym mitom i bajaniom przetrwał kilka tysięcy lat pomimo niezbyt sprzyjających warunków i niezbyt pacyfistycznie nastawionych w stosunku do niego narodów i państw trzecich, co może świadczyć ,że nie były to tylko mity i bajania.

    Jedna z osób twierdzi,że wymyślone przy ogniskach pasterzy kóz i baranów mity są kłamstwem i fałszem, ja z kolei twierdz,że nie widzę podstaw do stawiania tego typu tez.
    Wniosek
    Jedna z osób kłamie:
    Ja
    albo
    Jedna z osób która zarzuca mi kłamstwo.

    Z powodu zawartych powyżej racji i argumentów wnoszę,że osobą która kłamie jest:

    „Jedna z osób która zarzuca mi kłamstwo.”

  313. @Aaronu

    „co może świadczyć ,że nie były to tylko mity i bajania”

    A co to mity i klechdy domowe nie mogą stanowić duchowej opoki dla tępego ludu?
    Ja do dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam bajki, które mi dziadek opowiadał. Mało tego, bardzo chętnie bajki te mógłbym opowiadać innym dzieciom… Były one dużo ciekawsze niż kazania koscielne katabasów … i to co zapamiętam z polskiej wsi, to oprócz zapachu i smaku mleka, rabarbaru i smażonych ryb, to opowieści moich dziadków o wojnie, oraz opowiadane bajki przed zaśnięciem… Dziwne, że nie pamietam wizyt w kosciołach, rytuałów koscielnych i księży z ich pijackimi mordami. Dziwne, prawda?

  314. @Marit
    Mam nadzieję,że wzorem innych osób nie wyślesz w moją stronę komunikatu tej mniej więcej treści:

    „Aaron
    Prosze, juz wiecej nie pisz do mnie …”

    A poza tym.
    Wiem ile rzeczy mnie wkur… w religii kiedyś.
    Wiem ile rzeczy w historii KK było takich,że scyzoryk w kieszeni…
    Wiem ile rzeczy złych dzieje się obecnie…

    Ale myślę, że wiem ile religia może znaczyć dla milionów osób
    ( pal licho mnie) i bardziej w ich imieniu upominam się o jej prawa i o prawa Boga.
    Bo widzę, że świat bez Niego to perspektywa prowadząca w rejony gdzie…
    Ale chwilowo nie będę opisywał jak może wyglądać bez Boga, bo jednak jest jakaś nadzieja,że świat znormalnieje.
    Od razu zaznaczam, że swoje uwagi piszę nie tylko z pozycji mieszkańca pszenoburaczanej krainy ,ale ogarniam perspektywą nieco rozleglejsze rejony świata.
    Trochę pretensjonalnie zabrzmiało ( @mag tak często piszę w w moim kierunku),ale nic na to nie poradzę. Przy ekspresowej produkcji komunikatów istniej ryzyko ,że takie też ujrzą światło dzienne.

  315. Marit
    26 grudnia o godz. 16:37

    „A kogo niby miałabym prosić, skoro nie wierzę”?

    Bardzo rozsądne pytanie.

    Oczywiście żeby zacząć prosić, najpierw należy nabrać przekonania, że osoba, którą będziemy prosić, istnieje.

    Ale jeśli uważamy, że nie jest nam to do niczego potrzebne, to raczej na pewno takie przekonanie nie zrodzi się samo w naszym umyśle i sercu.

    Pozdrawiam.

  316. @dezerter

    „to raczej na pewno takie przekonanie nie zrodzi się samo w naszym umyśle i sercu.”

    Jak rozumiem w tym miejscu widzisz swoją rolę do spełnienia?
    Chcesz głosic wesołą nowinę i nawracać zawróconych? Co ty masz z życia chłopie…. ech…

    @Aaronu

    „bardziej w ich imieniu upominam się o jej prawa i o prawa Boga.”

    Bóg ma prawa? A jakież to?
    Czy ktoś odmawia prawa dla tumanów – wierzących?
    Nażarłeś się szaleju?

  317. dezerter
    Logiczne. Dzięki, nareszcie to zrozumiałeś.

    Aaron
    Nie, no skądże. Przesyłaj choć puste koperty 😉

  318. @Marit

    Nie tylko Ty masz problemy . Nawet ON, czyli Czesław Milosz miał chwile zwątpienia.
    A ” brzmiały” one tak:

    Miejcie zrozumienie

    Miejcie zrozumienie dla ludzi słabej wiary.

    Ja też jednego dnia wierzę, drugiego nie wierzę.

    Ale jest mi dobrze w modlącym się tłumie.

    Ponieważ oni wierzą, pomagają mi wierzyć

    w ich własne istnienie, istot niepojętych.

    Pamiętam, że zostali stworzeni niewiele niższymi

    od niebieskich mocy.

    Pod swoją brzydotą, piętnem ich praktyczności,

    są czyści, w ich gardłach, kiedy śpiewają,

    pulsuje tętno zachwytu.

    A najbardziej przed posążkiem Matki Boskiej,

    tak uformowanej, jak ukazała się dziecku w Lourdes.

    Naturalnie, jestem sceptyczny, ale razem śpiewam,

    pokonując w ten sposób przeciwieństwo

    pomiędzy prywatną religią i religią obrzędu.

  319. @Aaronu
    26 grudnia o godz. 17:39

    „Nie tylko Ty masz problemy . Nawet ON, czyli Czesław Milosz miał chwile zwątpienia.
    A ” brzmiały” one tak:…”

    Zaraz się rozpłaczę… Aaronu, uchowaj, nie czyń ze swojej religii opery mydlanej rodem z Brazylii lub innej Kolumbii… Zlituj się!!!

  320. Nie, noż kypBa*, nie mam ja żadnych problemów, Aaronu!
    Chyba w ogóle nie jesteś w stanie zrozumieć kogoś, kto nie wierzy i nie chce wierzyć, i ma wiarę w zadku, i nie ma z tym żadnych problemów, a nawet bywa dumny ze swojej niewiary!
    Wiesz ty co, przesyłaj raczej te puste koperty…
    —————-
    *Czytać cyrylicą 😉

  321. @Do osoby która chce abym przesyłał w jej kierunku puste koperty…

    Rozumiem,że jesteś jesteś twarda i nieugięta jak szyna Transsyberyjskiej Kolei…na swym najbardziej newralgicznym odcinku,ale…
    Właściwie to nie wiem dlaczego wszyscy tak reagują na poezję Miłosza.
    Nie jestem żadnym misjonarzem, nie mam prowizji od sprzedanych tomów jego poezji. Facet otrzymał Nobla ,a nie jest to codzienne jak trójka w lotka.
    Kawałki są różnotematyczne. Tym razem wypadło na wiersz poruszający obrzędowo – liturgiczne zagadnienia…
    O tempora! O mores!

    Oczywiście zastosuje się do zaleceń!

  322. @Aaron
    Lamiac wlasne slowo, stales sie czlowiekiem niewiarygodnym. O innych powodach do lekcewazenia tego co wypisujesz nawet nei warto wspominac w okresie swiatecznej poblazliwosci. NAjwyrazniej red Kowalczyk dobrze mi zyczyl, bo jakos duzo tej poblazliwosci w sobie znajduje.

    Postawie przed Aaronem problem: Wszystkie ludy maja swoje sbiory basni i legend. Moze sie kiepsko staralem, ale nie udalo mi sie nigdzie natrafic na zbior basni i legend zydowskich. Faktycznie, „zyl sobie nie wypruwalem” niemniej nigdzie, nigdy nie natrafilem, na cokolwiek co by przypominalo na przyklad „Basnie i Bliny Russkije”, „Basnie i Klechdy Ludu Polskiego”, czy zbiory bajek „Braci Grimm”. Tak wiec Aaronie, jesli znajdziesz cos co jest zbiorem basni zydowskich, czy Ludu Izraela, lub choc troche przypomina zbiory basni, to pokaz to publicznie. A ja UROCZYSCIE ODSZCZEKAM wszelkie zle slowa, ktore o Tobie i na twoj temat napisalem … To jest publiczne zobowiazanie, ktorego uroczyscie dotrzymam, jesli znajdziesz …

  323. Aaronie, nie wspomnialem, ale dorosly jestes, wiesz wiec, ze jest i druga strona mojego zobowiazania….

  324. @Aaronu..

    To ty podziwiasz Miłosza za otrzymanie nagrody Nobla? Hmm… No właśnie, to właśnie dzięki takim, jak ty nakręcany jest ten cały cyrk w przyznawaniu nagród… Nobla, Oskara, Żaby, Niedźwiedzia, Słowika i czort wie kogo jeszcze… Jak widac, jestes z tych, co to czynią ze sztuki kolejną dziedzinę sportowa.

  325. A propos prawd zawartych w biblii i innych starodawnych przekazach.
    Tutaj:
    http://januszomylinski.natemat.pl/128343,w-poszukiwaniu-sedna-swiat-kogo-urodziny-obchodzimy-co-roku-25-grudnia
    można przeczytać o wątpliwościach na temat Jezusa.
    Znamienny jest fragment o kulcie „cargo”, gdzie po 30 latach, tak 30-stu! nikt nie potrafił powiedzieć kto był jego założycielem.

  326. Na dzisiaj kończę wymianę poglądów, a dla uspokojenia skołatanych …piosenka od samego Sama, czyli:

    https://www.youtube.com/watch?v=2qujHKmU95

  327. Aaronie,
    Jakos kiepsko sie starasz… Do dziela! Nie trac czasu niepotrzebnie!

  328. @Aaronu..

    Na skołatane nerwy potrzebujesz wyciskacze łez? A jak z tymi prawami dla boga?

  329. Aaron: ” Aaron Sprezyner.
    26 grudnia o godz. 16:56 413016

    Jedna z osób zarzuca mi kłamstwo, chociaż zdanie z którego treści rzeczywiście można było wywnioskować ,że jest fałszywe … po sugestii tejże osoby ,ze jest takowe uległo modyfikacji i nie zawiera aktualnie treści mogących uchodzić za fałszywe.”

    Przed modyfikacja, jak i „po modyfikacji” pozostaje takim samym logicznym klamstwem … Zamiast „wierzyc” Aaronie, zacznij myslec! To daje lepsze efekty koncowe. Daje slowo!

  330. Podpowiedz dla Aarona: pominawszy folklor zydowski z drugiego tysiaclecia po chrystusie, nie sposob jest znalezc zydowskiej bajki… Opowiesci, przypowiesci, historie fantastyczne … owszem, znalezc sie udaje, ale typowych bajek, czy mitow, niestety NIE. Za wyjatkiem dwudziestowiecznej bajki Janusz Korczaka o krolu Maciusiu Pierwszym … Ale jak pisalem Aaronie, ja sie moze za malo staralem. Tobie powinno zalezec. Postaraj sie znalezc. Sadze, ze obiecana nagroda jest tego szukania warta. A jak znajdziesz, to ja ODSZCZEKAM!

  331. A zreszta … wiem, ze wyslalem Aarona na poszukiwania „swietego graala”, ktorego nie znajdzie… Troche mi go szkoda, ale mam w pamieci, co mi tata za malego wiele razy mowil, gdy chcialem sie z nim o cos zalozyc: „zaloz sie koza do woza”. Wozem jest zydowska bajka pochodzaca z czasow podobnych, gdy powstaly wszystkie inne bajki ze swoimi archetypami. Europejskie, azjatyckie, afrykanskie, amerykanskie, czy australijskie … Koza jest oczywiscie Aaron. Ale jeszcze sie ” w jezyk gryze” i palce trzymam z dala od klawiatury… Jeszcze dam Aaronowi troche czasu. Bo moze znajdzie cos, co zmieni moje patrzenie. Cos co spowoduje, ze zaczne inaczej widziec, niz do tej pory???? Aaronie, postaraj sie. Wbrew pozorom trzymam za Ciebie kciuki, za to zebys znalazl…

  332. Aaronie, ja wprost uwielbiam, gdy niemozliwe sie staje, gdy basnie sie dzieja na oczach… Ech, pomazyc, ale bardzo, bardzo, chce, zeby sie Tobie udalo i zebym mogl uczciwie ODSZCZEKAC, CO NAWYPISYWALEM … Twoj L.

  333. pomarzyc – byc powinno … purystow ortograficznych najmocniej przepraszam!

  334. A gdy juz jestem przy pisowni, to sadze, ze zamiast sobie „lamac jezyk”, czy zmuszac palce do nienaturalnych wygibasow, zwyczajnie, najlepiej i najprosciej bedzie przyjac zasade nieodmienialnosci i pisac, zawsze i wszedzie „lonefather”, bez odmieniania, czy deklinowania … Choc za serce mnie biora i lzy wzruszenia wyciskaja, wszelakie usilowania wpasowania mojego nickname w polska gramatyke… Nickname sam mnie dopadl, jak bandyta napadajcy w ciemnym zaulku (za mistrzem Bulatem), uleglem, a rozumni beda wiedziec dlaczego. Nie zmieniajmy tego. Niech tak juz pozostanie…

  335. lonefather

    Cześć, lonku. Właśnie wróciłem z alarmowej obsługi mamy i mam chwilkę przed szykowaniem śniadania. Wybacz, ale nie ten trop językowy zaproponowałeś. Nie ma kłopotu z odmianą Twego nicka – jest kłopot z jego obcą formą. Odmieniamy zwyczajnie: „lonefather”, „lonefathera”, „lonefatherem”…Jeśli nie połamaliśmy języka w mianowniku. Natomiast proponowane przez Ciebie nieodmienianie przysporzyłoby 5 razy więcej kłopotów. Polski jest językiem fleksyjnym z tysiącletnimi nawykami – nic tego nie zmieni. Ty zaś w swej dobroci i wychodzeniu naprzeciw proponujesz, by uciąć lisowi ogon i trzymać go na podwórku jako groźnego zająca. Dzieńdoberek.

  336. lonefather

    Ups! Częściowa dupa ze mnie, a z Ciebie częściowo słuszny chłop. W potocznej mowie mało kto używa wołacza przy zwracaniu się po imieniu. Sam o wiele chętniej mówię „Józek” niż „Józku”. No ale lonefather nie samym wołaczem żyć będzie.

  337. lonefather

    Miało być: „lonefather nie samym wołaniem żyć będzie”.

  338. A jeżeli chodzi o archetypy to można i archetypami umościć sobie drogę wiodącą do…

    Przyszła w końcu zima, a jak zima…
    to oczywście służąca Alżbieta :

    „Jest zatem poranek. Bierze ostry mróz.
    Mży chłodem. W tej sennej szarej mgle
    Nasyca się obszar powietrza światłem purpurowym,
    Różowieją zwały śniegu, jezdnie wyślizgane płozą…

    …Żeby szła owinięta chustką na ranną mszę Alżbieta.
    Długo pewnie myślałem o życiu Alżbiety.
    Mógłbym policzyć lata. Ale wolę nie.
    Cóż lata, jeżeli widzę śnieg i jej buciki,
    śmieszne, spiczaste, zapinane z boku.
    A ja ten sam, choć zaczyna się i kończy się
    pycha ciała”

    Fragment z “Gdzie wschodzi słońce kędy zapada”.
    Autor Czesław Milosz

    A ja zatytułuje przywołany fragment( tak od siebie)

    „Służąca Ażbieta w świetle zimowych archetypów.”

  339. Nawet niewinne żarty ze świąt burzą krew religiantom; ta choroba się pogłębia i atakuje proste umysły ze zdwojona siłą.
    Tutaj:
    http://www.rawstory.com/rs/2014/12/neil-degrasse-tysons-christmas-morning-jokes-ignite-pious-furor-on-twitter/
    Niestety po angielsku.

  340. lonefather
    Może nieuważnie czytałam wcześniejsze twoje z aaronem wpisy, więc pytam grzecznie: po co ci żydowska baśń? Czy masz zamiar cokolwiek dzięki jej istnieniu lub nieistnieniu udowodnić?

  341. Marit
    Mi? Na nic! To Aarowi jest potrzebne, a nie mi… Ale wyglada na to, ze sobie odpuscil i nie szuka. Szkoda. Szkoda mi go, ze nie szuka…

  342. Jerzy Pieczul
    Masz racje! To ja sie wyglupilem. Szkoda gadac, ale i tak widac, wiec nie ma co udawac, ze obnazyla sie moja slabsza znajomosc gramatyki ojczystej. Stosuje poprawnie jej zasady, ale pewnie lepiej bedzie, jesli powstrzymam sie od wypowiedzi „teoretycznych”.

  343. Aaron.
    Pytanie wprost zadam. Czy szukasz, a ja mam jeszcze poczekac?

  344. @Do osoby która sugeruje co bym, przesyłał w jej kierunku raczej te puste koperty…

    Starając się zachować wszelkie możliwe zasady savoir vivre’zupełnie nieśmiało chciałbym zakomunikować @„osobie która która zarzuca mi kłamstwo.”, że od jakiegoś czasu niczego nie szukam, albowiem to co swego czasu było obiektem moich poszukiwań jest już moją własnością.
    Jednocześnie chciałbym zakomunikować, że Pismo Święte, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu zawiera wiele mądrych rzeczy, ale również wielu treści jest pozbawione.
    I tak: opis stworzenie najpiękniejszego ze światów jak i przepis o tzw, „spalonym”, czy zasady gry zręcznościowej „w dwa ognie” to domena jednak zupełnie innych działów opisu rzeczywistości.

    Tym samym komunikuję osobie@” która sugeruje co bym, przesyłał w jej kierunku raczej te puste koperty…”
    ,że pomimo tego iż nie byłem wywoływany do tablicy, ale z uwagi na to, że dostrzegłem odpowiedź @”osoby która zarzuca mi kłamstwo.”, że czegoś szukam co z pewnością może wywołać zaciekawienie w rodzaju „czego szukam i czy to już znalazłem” wysyłam „posta” (proszę zauważyć ,że koperta zgodnie z sugestią jest pusta) tej właśnie treści w Twoim kierunku.

    I chcę jednocześnie zaznaczyć ,że to i tylko to stanowiło inspirację do…

  345. Aaron Sprezyner.
    27 grudnia o godz. 13:01
    Ups… A moglbys jasniej? Bo z „belkotem” nie sposob dyskutowac… Nie chce zgadywac co „artysta ma na mysli”. Zwlaszcza, gdy „dzielo” nie dokonczone…

  346. Marit
    27 grudnia o godz. 11:55 413045

    Szanowna Pani Marit

    Ludzie Wschodu nie moga zyc bez bajek i to ich rozni od innych. Bajka o komunistycznym kapturku nalezala do ulubionych opowiadan dziesiatkow milionow mieszkancow imperium. System byl dobry ale wszystkiemu winne byly wypaczenia. Rosjanie wierza dzisiaj w bajke o dobrym Putinie i zlym NATO. Polacy w bajke Passenta i JPII o przebaczaniu i nastawianiu drugiego policzka. Bajkopisarzy jest sporo co widac tez na blogu. Brakuje natomiast w Polsce i na blogu ludzi spokojnych i rozsadnych.

    Slawomirski

  347. Chwilowo nie przewiduję semantyczno – merytorycznych utarczek, aczkolwiek jak mawiają starzy górale

    „Nie chwal dnia przez zachodem słońca… kiedy flaszka do końca nie wypita i owce na hali się pasą. Hej!””

    Tako i ja nie chwalę.
    A jest co chwalić. Moim zdaniem.
    Wczoraj począłem a dzisiaj skończyłem.
    Poczętą była lektura książki autorstwa niedawnego ( kilka miesięcy temu) bohatera blogowego wpisu Redaktora, czyli Michała Hellera.
    Książka zatytułowana „Bóg i nauka. Moje dwie drogi do jednego celu”.
    Książka jest wywiadem księdza prof. Hellera z włoskim dziennikarzem . Język wywiadu, angielski i włoski. Przełożony dosyć sprytnie na język ojczysty.

    Powiem krótko. Nigdy nie ciągnęło mnie w stronę Profesora ( mam to jeszcze chyba z „nowoczesnych” czasów). Mam swoje relacje z Bogiem i obecność osób trzecich uważałem za zbyteczną, tym bardziej ,że obawiałem się, że działalność publicystyczna Profesora będzie niezbyt wyrafinowaną próbą potwierdzenia tez głoszonych przez katolickich teologów przez współczesną naukę.
    Być może znajdą się osoby które po lekturze wywiadu dojdą do takich wniosków, ale ja od razu mówię, że nie są oni moimi kolegami.
    Kilka refleksji po lekturze.
    Przede wszystkim nie wiedziałem ( a wiem jednak sporo ),że osobą, której przypisuje się autorstwo ( a przynajmniej współautorstwo ) teorii Wielkiego Wybuchu był …katolicki ksiądz i po ogłoszeniu swojego odkrycia nie tylko, że nie został wypier na zbity pysk z monumentalnej instytucji,ale poszedł w górę. Oczywiście w ramach kościelnej pragmatyki służbowej…cdn

    Idę po zagryzkę.

  348. sugadaddy
    27 grudnia o godz. 10:57 413044
    Neil jest poza tym niezłym showmanem. Jego żarciki są celne,m dowcipne i drobne. Ale religianci mają tak, że o wszystko są wściekli.

  349. Tanaka. Sam „zart” Neila, to nic w porownaniu z tym, jak religianci sami sie osmieszaja atakiem swoim bezmyslnym …

  350. Okazuje się, że we Włoszech też czytają Miłosza. I żeby było jeszcze śmieszniej na stronie 214 i 215 znajduje się tekst wiersza który ja upubliczniłem 22 grudnia o godz. 9:32 .
    I żeby było jeszcze śmieszniej to dziennikarz został pogłaskany p główce przez prof.,Hellera za znajomość twórczości polskiego noblisty, a ja ciągłe „joby” zbieram za pełne metafizycznej (oczywiście nie w każdym przypadku) refleksji wiersze Czesława Miłosza,
    Heller poza tym twierdzi, ze wiedza dotycząca najnowszych odkryć w dziedzinie fizyki do przeciętnego zjadacza chleba ( który w ogóle interesuje się tymi zagadnieniami) trafia w najlepszym przypadku z kilkudziesięcioletnim poślizgiem.
    I znów jest moje na wierzchu, kiedy wspominam o micie założycielskim ateistów z Grojca, bo Newtonem już sobie wśród fizyków nikt d… nie zawraca. A tu okazuje się, że PUPA (czyt.25 grudnia o godz. 16:14 412967) wie lepiej niż współczesny świat fizyków.
    A poza tym kilka ciekawostek.
    Okazuje się ,że istnieją modele kosmologiczne – np. opracowany przez Godla – według których :
    Człowiek mógłby wrócić do przeszłości i zabić jednego ze swoich dziadków lub własnego ojca, jeszcze zanim mieliby oni dzieci.
    Niezłe.
    Albo wspomina, że po wojnie we Francji księża aby wyjść do ludu zatrudnili się w fabrykach i razem z proletariatem przy taśmie produkcyjnej…A dzisiaj…
    I jeszcze jedno.
    Jeżeli dostrzega profesor jakiś obszar z dziedziny fizyki na który nauka nie znajduje w tej chwili odpowiedzi, to uważa za zły zabieg wprowadzanie w to miejsce …Boga
    Postuluje powstanie tzw. teologii nauki…cdn

    Zagryzka jeszcze mi została, ale idę za to po….

  351. A jeżeli chodzi o wspomnianą wcześniej teologię nauki to Heller twierdzi, że:
    Świat widziany z perspektywy teologii jest światem wartości.
    Natomiast sądy wartościujące nie wchodzą w zakres twierdzeń naukowych ( to nawet ja sam wiem).
    Przy czym – twierdzi Heller – że prawdopodobnie rzeczywistość zawiera w sobie elementy nazywane „wartościami”. A jako ,że teologia ma już wypracowany język to jednym z zadań był teologii nauki byłaby refleksja na temat wartości zakładanych przez naukę.
    Książkę się przyjemnie czyta.
    I jeżeli już jestem przy religii i nauce to nie mogę sobie odmówić cytatu autorstwa Bernarda Shawa będącego fragmentem toastu podczas „imprezki” kiedy Shaw , Einstein i londyńska śmietanka towarzyska opijała ogłoszenie teorii względności .
    Całość toastu zawarta jest w „Wielkich mowach historii” wydanych swego czasu przez Politykę. Ale kto dzisiaj czyta takie książki:

    „Religia ma zawsze rację. Religia chroni nas przed wielkim problemem, wobec którego wszyscy stajemy. Nauka zawsze się myli: to najwymyślniejsza ze sztuczek człowieka. Nauka nie potrafi rozwiązać żadnego problemu bez tworzenia kolejnych dziesięciu.”

    Ewentualne polemiki proszę kierować pod adresem angielskiego dramaturga.

    Arrivederci!

  352. Slawomirski
    27 grudnia o godz. 14:26 413051

    Szanowny dupku żołędny i niezmordowany nosicielu trojga imion, ugodziłeś mnie boleśnie tym, że „Brakuje natomiast w Polsce i na blogu ludzi spokojnych i rozsadnych”. Pierniczysz. Aż trzy są na blogu wzorce osobowe właśnie spokoju i rozsądku: Aero, de Zerter, eSławo. To mało? Nikt z takim spokojem nie opowiada idiotyzmów, jak te trzy. Będąc młodą lekarką, właśnie mię spokoju i rozsądku brakowało. Będąc starą lekarką, brakuje jeszcze więcej, ale liczem, na was patrząc, że kiedyś będzie mniej. Was (ist das) słuchając, możno zapomnieć o zupie, o dupie, o praniu obsikniętych prześcieradłów – jest koncert na trzy basy. A tyle treści, że na końcu szpilki siem nie zmieści. Coś z tego bogactwa muszem wybrać, bo na jednym oddechu nie wypowiem, a drugiego może zabraknąć. Powiadasz, szanowny dupku: „Polacy (wierzą – JP) w bajke Passenta i JPII o przebaczaniu i nastawianiu drugiego policzka”. A ja zapytywywam: A kto im ten policzek zwichnął, że aż trzeba nastawiać?

  353. Aaron S.
    Weź się zastanów, zanim powołasz się na jakiś autorytet , który chcesz tu ludziom wcisnąć, tylko dlatego, że to, co głosi podpada pod twoja tezę, że człowiek bez wiary w jakiegoś panbuka jest niczym.
    Przecież pan dramaturg Shaw wypowiada jeden ze swoich słynnych paradoksów, którymi lubił szokować i epatować publiczność nie tylko teatralną.

  354. @mag

    Czy wiesz, że Żydzi mieli swoją modlitwę w której dziękowali Bogu, że nie stworzył ich kobietą?

    To tyle na temat Twojego komentarza w kwestii rzekomych paradoksów Shawa.

  355. Aaron S.
    Twoja riposta jest kompletnie „od czapy”.

  356. Znalazłem!

    „Co to znaczy mówić od czapy?

    tzn. mówić od rzeczy, bez sensu, ( czasem chodzi o to że wręcz coś niepoprawnego, np. po to żeby się przypodobać i być uważanym za takiego obytego itp. )”

    „Nie zgadzam się z Twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia.”

  357. mag
    Aaron dyskutuje obecnie sam ze sobą i odpowiada na pytania, których nikt nie zadał. Natomiast nie odpowiada na pytania, które ktoś zadał. Weź to pod uwagę, jak zdecydujesz się znów do niego odezwać 🙂
    Robi to wrażenie takie, jakby ktoś nagrał trochę tekstów na magnetofon, a następnie odtwarzał je w dowolnej kolejności nie zwracając uwagi na temat rozmowy.
    Pozdrawiam

  358. Marit
    „Zaświerzbiła” mnie ręka na klawiszach i coś tam Aaronu odpisałam, bo blog raczej siada z braku zainteresowania nim Gospodarza.
    Myślałam , że nasz pupil ma chwilę oderwie się od Miłosza i uczepi świeżo „odeszłego” Stanisława Barańczaka, bo to nie byle jaka postać. Może niedoszły noblista?
    Pozdrówka

  359. Aaronu, jak Terlikowski, odlecieli już w opary absurdu. czy ci wszyscy prawicowi obrońcy „tradycyji” muszą byc takimi oszołomami? Chyba muszą… Maja tak nasrane we łbach, że jeden łączy posiadanie zwierząt z brakiem chęci produkowania dzieci, a drugi bredzi jak potłuczony o zachowaniu praw dla boga oraz niepozbawiania ich ludzi wierzących… Toż to obłęd…

  360. mag
    Prosty, zeby nie powiedziec prostacki umysl aaronu jest slepy na absolutnie perfekcyjna zlosliwosc toastu Show’a. Czym zreszta wpisuje sie dokladnie w te same ramki co krytycy Neila na twitterze. Takie dodatkowe potwierdzenie, ze ci co „odnalezli i zrozumieli”, placa za to zrozumienie i odnalezienie cene, ktora jest niezdolnosc, do widzenia czegos wiecej. Horyzont postrzegania i rozumienia zamyka sie dokladnie w granicach tego co „odnalezli i zrozumieli”. Inwalidztwo w/g mnie i bardzo im wspolczuje, jako ofiarom ograniczen, niz szydze i kpie, bo dla mnie to byloby to samo, co wysmiewac sie z kalectwa.

  361. Nie bardzo rozumiem przytyki osoby @”która sugeruje co bym, przesyłał w jej kierunku raczej te puste koperty…”i jednocześnie stawiany mi zarzut jakobym prowadził dialog z lustrem i co więcej nie odpowiadał na pytania które ktoś zadał.
    Tym „ktosiem” oczywiście jest osoba@” która zarzuca mi kłamstwo”

    Niby jestem osobą wychowaną w duchu tolerancji, ale każda pobłażliwość ma swoje granice.
    Oczywiście z uwagi na pewną zbieżność gustów literackich mógłbym swoje humanitarne odruchy na jakiś czas uaktywnić, jednakże istnieje duże ryzyko, że nawet ten fakt spowoduje kolejne uszczypliwe uwagi pod moim adresem i wyjdzie po raz kolejny, że jestem zaprzeszły relikt zabobonnej epoki.

    A jeżeli chodzi o zmarłego poetę Barańczaka to posiadam zbyt mały zasób wiedzy co do jego twórczości poetyckiej aby sensownie ( a tylko w ten sposób traktuje swoją publiczną aktywność) zabierać głos u Redaktora
    A mniej poważnie.
    Muszę przyznać się bez bicia ,że miałem ( i chyba mam dalej) tom poezji Barańczaka chyba zatytułowany „ 123 wiersze”, ale odkładałem jego lekturę na później i są problemy z jego namierzeniem, nawet gdybym chciał po raz kolejny sensownie zaistnieć na blogu.
    Kiedyś nawet byłem pod wrażeniem Jego wiersza, o „rozwodnionym mleku” ale nie pamiętam tytułu, a poza tym jakbym go przytoczył to zaraz @Sławomirski by wyskoczył ze swoim octem i musztardą…i było by poezji.
    Jeżeli już wspominam Barańczaka to jako tłumacza i przy tej moim zakusom na” Antologie angielskiej poezji metafizycznej XVII wieku której jest tłumaczem,ale jak sobie pomyślę, o frustracji jakiej doświadczę kiedy upublicznię cos z jego dorobku translatorskiego to chyba kupie sobie kolejnego ”Miłosza”.

  362. @mag

    Ten ostatni post to oczywiście w Twoim kierunku, ale gdybyś przypadkiem natknęła się na @Marit to możesz ją pozdrowić od Aarona.

  363. @mag

    A jeżeli chodzi angielskiego dramaturga to masz możliwość do wymiany poglądów(z tego co widzę) na temat jego twórczości z @lonefatherem.

    Tylko żebyście przy tej okazji zbyt wielkiego ”szoł” nie robili, bo Sylwester dopiero za kilka dni.

  364. Rafał KOCHAN
    27 grudnia o godz. 17:50 413064

    Rafale, u wielu wiek umysłowy pozostaje w tyle za wiekiem biologicznym. U tego chłopczyka bardzo wyraźnie pozostaje w tyle również wiek emocjonalny – on jeszcze nie wyszedł z piaskownicy. Znane jest zachowanie dziecka polegające na zabawowym rozkokoszeniu się, zwłaszcza kiedy patrzą dorośli. To już nie zabawa, lecz popis, wygłupianie się pod publikę, niemal szaleństwo. Z zerkaniem kątem oka, czy patrzą.

    Poczuł się dzieciak panem piaskownicy – on rządzi. Plecie trzy po trzy, popisuje się swoim czytelnictwem, erudycją, zapowiada kolejne odcinki swoich popisów takim tonem, jakby wiedział, że ludzie nie mogą się doczekać, zadaje zagadki, urządza konkursy z nagrodami, gada bogato jak Wałęsa: nie na temat i trzy sprzeczne rzeczy na jednym oddechu, no i nie pamięta, co powiedział przed sekundą. Nie tylko nie pamięta, co powiedział, ale i nie wie, po co zaczął mówić, berbeć

  365. Drogi Rafale Kochanie!
    Piszesz: „Toż to obłęd” Odnosząc się tym samym do treści kolidujących z Twoim systemem wartości.

    Otóż musisz sobie Rafale uzmysłowić ( możesz moje słowa przekazać swoim światopoglądowym kolegom i koleżankom), że Polska jest jednak krajem gdzie tradycja ma stałe i stabilnie ugruntowane miejsce w świadomości wielu Polek i Polaków i trzeba bardzo, ale to bardzo się starać aby ten stan rzeczy zmienić.
    Jednocześnie mam nadzieję, że Ja – Aaron Sprężyner i Terlikowski Tomasz swoimi publicznie głoszonymi poglądami nie sprawimy, że zboczysz z jedynej słusznej drogi – zwanej górnolotnie nowoczesnością – i dalej będziesz przecierał szlaki jedynie słusznym paradygmatom kulturowym.Kropka.

  366. Jerzy Pieczul
    27 grudnia o godz. 18:54 413069
    Dokladna i precyzyjna diagnoza. Uzupelnic ja mozna tylko dodajac, ze dzieciak umyslowy jest nadety pycha jak nieprzymierzajac wychowanek seminarium redemptorystow (jasli takowe istnieje), albo innego rownie „zacnego” przybytku wychowujacego sukienkowych. Czy jest to juz aktualny, czy dopiero przyszly sukienkowy „pan swiata”, czy tylko nieszczesnik porazony duchowa pycha, to nie ma znaczenia, bo kazdy z nich moze skazic swoimi wypocinami naczystszego bloga … Taki katopseudointelektualny belkot trzy po trzy i „chwala panu”. Szkoda sie zajmowac, czy przejmowac … Przyszedl, namacil, odejdzie, jak tylu przed nim.

  367. lonefather

    Można się, oczywiście, domyślać w takim zachowaniu jednej z dwóch przyczyn: skrajnego rozpieszczenia przez rodziców owocującego narcyzmem; bądź odwrotnie: braku rodzinnego ciepła i w związku z tym dużych urazów i poczucia niedowartościowania. Ale tu już jest gotowy owoc, więc dla ulotnych spotkań na blogu nie ma znaczenia, z czego wyrósł. Omijać bez słowa szerokim łukiem i tyle. Najwyżej spolegliwa mag od serca mu rzuci dobre słowo.

    Jerzy Pieczul

  368. @Aaronu..

    Na szczęscie, tzw. „tradycja” jest swoistą prostytutką dla ociężałych umysłowo „retardów”. Ona zawsze sprzeda im swoje wyuczone nawyki w zadowalaniu normalnych inaczej.
    A to, że Polska i polski naród katolibanu jest owładnięty tą prostytucją, to widać na każdym kroku. Od „antenkowych bereciarzy” uczeszczajacych do koscioła, a skońszczywszy na politykach, polskiej bylejakości oraz wiecznie pokrzywdzonej psyche, którą witkiewiczowsko rzyga po kątach gimbaza, która wkrótce opuści szeregi tej narodowej prostytucji.

  369. Panie drogi kochany Kochan!
    Ja to k… wszystko widzę co wy na mojego Aarona wypisujecie.

    A jeżeli Pan piszesz:23 grudnia o godz. 23:09

    Józefa Barana poezji nie znam, ale Tadeusza Nowaka, z jego prozą, jak najbardziej. W moim prywatnym rankingu jest on “na pudle”.

    A jeżeli piszesz dzisiaj
    „Aaronu, jak Terlikowski, odlecieli już w opary absurdu. czy ci wszyscy prawicowi obrońcy “tradycji” muszą być takimi oszołomami?”

    a jeżeli Ja –prosta baba przepisze Panu kawałek który powiedział Nowak. Nowak Tadeusz

    „Dawny ustalony porządek czas współczesny zburzył, ale nie do końca. Ciągłym dowodem koronnym na to ,ze nie do końca – jest wieś i część Kościoła wieś wspierająca. Ta część Kościoła jest bardzo mądra i wie, ze jeżeli się nie wesprze tego wszystkiego co jest na wsi: porządku rodzinnego, moralnego, to prawdopodobnie nie będziemy mieli w rękach nic, nie będzie szansy, by od czegoś zacząć, nie będzie motka by cos utkać..

    I jeszcze jeden kawałek tego Nowaka Tadeusza

    ‘Dla mnie podstawowym nośnikiem jest to co bezmyślnie wydarto dzieciom, a wydarto Biblię i Ewangelię. Tego nie wolno było robić! Dlatego że niema rzeczy zastępczych. Te księgi są zapisem nie z dwóch tysięcy , czy pięciu tysięcy lat, jest to zapis pełnej świadomości ludzkiej z 15 tysięcy lat. Tak to było wszystko uporządkowane. Tam jest wszystko: i prawodawstwo i porządek moralny. Nie ma co się wstydzić i nie ma co wierzgać, bo wierzgamy przeciwko sobie”

    I ja Panie kochany Kochan tego nie wymyśliłam tylko Tadeusz Nowak który dla Pana Panie Kochanieńki jest on na pudle, a jakby to mój Aaron napisał, albo coś podobnego na przykład to byłyby to oparu absurdu.

    To się Pan k… zdecyduj „pudło”, czy „opary”?

  370. Ja przepraszam za moją Żorżetę, ale jest Ona kobietą prostą i impulsywną. I czasami ją trochę ponosi.
    A te fragmenty przez nią przytaczane pochodzą z książki którą ode mnie pożyczyła i są zapisami esejów Nowaka i wywiadów z Nim.
    Książka nosi tytuł „Spowiedź wyobraźni”

  371. lonefather

    Zapomniałem dodać do smarkatych wygibasów durnowatego gówniarza wymyśloną spódnicę Żorżetę, w którą wlazł dla udawania, że go nie ma. To już dezerter jest strawniejszy, bo choć tak samo…ten…to jednak dorosły. No – prawie…

  372. @Aaronu..

    Jesteś jeszcze bardziej zaczadzony, niz myslałem. Czy mieści sie w twoim móżdzku cos takiego, że można wielbić lub złorzeczyć na poezję pomijając prywatne poglady jej twórcy? Mieści się to w twoim zakutym łbie, czy nie?

  373. @mag
    Mówisz i masz!

    Sugerowałaś coby nie o Miloszu,a o Barańczaku pisać.
    Ja jednak napiszę o obu.
    Czytam cały Boży Dzień ( po skończeniu wywiadu z Hellerem) „Obecność”. Są to wspomnienia o …oczywiście Miloszu. Ponad 700 stron. Jestem w połowie.
    Są to wspomnienia tych wszystkich którzy mogli się pochwalić znajomością z Miloszem i sensownie to zawrzeć w kilku słowach.
    Barańczaka nie ma. Jetem trochę tym zdziwiony,ale przy okazji chyba najlepszego” miłoszologa” Aleksanda Fiuta jest mowa i o Barańczaku.
    Fiut opisuje uroczystość wręczenia Nagrody Nobla Miloszowi i wśród osób obecnych na sali wymienia Stanisława Barańczaka. A oprócz niego m.in.Kisiel, Giedroyc,Chojecki.
    To tyle.
    Jak tam show?

  374. Już to pisałam, moi drodzy, że żorżeta to bardzo piękny materiał na damskie przyodziewki (bluzki, spódnice i suknie). Nie wiem, czy męskie koszule bywają z „tego”, ale chyba nie.
    Aaronu zohydza mi, niestety, żorżetę, posługując się tym nickiem dla sygnowania swoich bredni.

  375. lonefather
    27 grudnia o godz. 15:15 413054
    Tak jest !
    Podobno kultura jarmarczna zanika. Jednak nie – religianci dają to co zawsze: jarmarczne popisy durnoty. Nawet darmo dają, przez co są w pewnym stopniu pożyteczni.

    @@@ lonefather, pombocek, Rafał Kochan
    Rzeczone dziecię narodzone pozostaje w fazie samozaspokajania się oralnego. Jest to faza, którą trudno opuścić, a lekarstwa są niepewne. Pewnie tak już zostanie.

  376. Mag „zniknij” niemilca dwulicowca, jako nam doradza gospodarz bloga. Wiem, ze domy nieszczescia pelne sa ludzi co sami do siebie calymi dniami gadaja, a ten tu nie sam do siebie przyszedl gadac, ale po reakcje na swoje bajedy. Jak nie bedzie reakcji, to pojdzie gdzie indziej jej poszukac…

  377. @Tanaka. Jest rzeczony, inteligentny i malo wrazliwy jednoczesnie. Jemu pewnie nawet posredni feedback wystarczy, by ego swoje katolicko pojebane sycic. Mam wrazenie, ze nawet to, ze do Jerzego, czy Ciebie o nim pisze, jemu wystarczy… Pewnie trzeba bedzie go „zniknac” kompletnie i trzymac w zniknieciu, az do konca.

  378. @Jerzy. Uruchomienie „zorzety”, gdzie zenskie wcielenie, rzuca „miesem”, to zabieg dajacy lge emocjom. Znaczy sie, jakby akcja nie bezposredniego komentowania, wywolala jakies napiecia, ktorym ulge trzeba bylo dac. Niezaleznie od tego, mam przekonanie, ze tylko odciecie od „pokarmu” i zaglodzenie, to jedyna skuteczna metoda.

  379. @Tanaka. To „samozaspakajanie sie oralne”, to przypadlosc chyba wszystkich sukienkowych. Ktorykolwiek gebe otworzy, to od razu orgazmu oralnego dostaje na dzwiek wlasny, z geby wypuszczany …

  380. To nie jest do „A’!
    Odniosę się do cytowanych tu bredni pisarza/ poety T.Nowaka.
    Może tak bywało drzewiej, ale szczerze w to wątpię.
    Do czasu kiedy zostałem wieśniakiem, pojęcia nie miałem o życiu seksualnym wsi polskiej. Długa relacja tubylca na temat rozwiązłości, amoralności i nieodpowiedzialności wieśniaków, którzy pomimo że, narobią dzieci odchodzą do następnej wsiówy, którą zresztą, po zmajstrowaniu potomka też zostawiają, można porównać tylko do tzw. „white trash” w USA, gdzie któryś tam z rzędu partner, tak do końca nie wie które dzieci są jego, a które poprzedników.
    O tym się nie mówi, bo oni rozwodów nie biorą; zmieniają partnerów jak jacyś „swingersi” nie przymierzając.
    W rzeczonych dwóch pobliskich wsiach, wszyscy już próbowali ze wszystkimi, a ta swoista karuzela trwa nadal – dorastają nowi amatorzy uciech cielesnych.
    Jeszcze tylko dodam, że mamuśki wpychają swoje córki (nieletnie!) do łóżka bogatego chłopa.
    A Nowak o rodzinie, porządku i mądrości wiejskich troglodytów!
    Toż ci ludzie o moralności w życiu nie słyszeli – nawet jak dobrodziej coś tam prawił, to do nich nie dotarło ani jedno słowo.
    A drzewiej? Myślę, że było nawet gorzej!
    PS. O jakim dawnym ustalonym porządku on bredzi? O prawie pana do pierwszej nocy?
    Mitologia w pełnej krasie.

  381. lonefather
    27 grudnia o godz. 21:54 413084
    Sukienkowi, jako w zdecydowanej większości zatrzymani, a co najmniej opóźnieni w rozwoju osobowościowym, w wielkiej ilości tkwią w fazie oralnych samozaspokojeń.
    Widać to bardzo dobrze po ich fizjonomiach, gestykulacji i mowie ciała, po ujawnianych treściach intelektualnych, sposobach ich przedstawiania i artykułowania. Także po wybitnych skonnościach ku rówieśnikom w rozwoju – dzieciom; osobno dziewczynkom, osobno chłopcom, co znamionuje ich homoseksualizm i obrazuje – przez demonstracje homoseksualne – ukryte głęboko lęki.
    Obfile, niekończące się gadanie, nie mające zwykle ani początku, ani istoty, ani końca, gadanie o czymkolwiek i byle czym, gadanie fantazmatyczne, bez spójnego związku z rzeczywistością, a na podstawie luźnego pretekstu, by gadać w nieskończoność, snuć coraz dalsze i wreszcie oderwane od pierwotnego powodu dygresje, nie poczuwając się do żadnego obowiązku logicznego, uwzględniania rzeczywistości, faktów i pozostawania z nimi w dyscyplinującym związku – to są objawy fazy oralnego samozaspokajania się.
    Gadanie nie jest w istocie skierowane do kogoś, nie ma mowy o pogłębionym dialogu, ale jest to tylko pretekst do ulewanie słów. Rozmówca nie jest rozmówcą, ale przedmiotem służącym jako pomoc w samozaspokajaniu się. Relacja z rozmówcą nie jest podmiotowa i osobowa, ale przedmiotowa i eksploatacyjna.

    Jeśli nie chce się stosować banowania, pozostaje zamilczanie, a przez to zagładzanie. Nie jest to metoda idealna, bo oralny masturbator mimo to może dalej ględzić, nawet więcej, bo poczuje narkotyczny głód braku zaspokajającego odzewu, jednak na dłuższą metę brak przedmiotu, którym może się zaspokajać, wywoła narastający uwiąd w ględzeniu. Drogi wyjścia są dwie: zmienić fazę na dojrzalszą, ale to proces bolesny i długotrwały, wymagający głębokiej przemiany wewnętrznej, albo pozostanie w fazie oralnej i ratowanie się przed głodem prowokacjami wymuszającymi odzew naiwnych przedmiotów manipulacji, bądź gwałtowna zmiana środowiska lub pozornej tożsamości. Stąd też testujące próby na innych blogach i próby z różnymi nickami.

  382. lonefather,

    Jasne, że masz rację, że najskuteczniejsze niezauważanie sprężyn jest. Ile to już o tym było, nie? Ale patrzę i z tej pozycji, że szkoda, jak o starców od Zuzanny chodzi, paliwa.
    – Wiesz, Benia, co mi się zdaje?
    – Mów.
    – Mi się zdaje, że głupi się urodziłem i głupi umrę.
    – Choć raz, Żorżeta, mądrze mówisz.
    Więc chciałbym choć raz na końcu życia powiedzieć do siebie coś takiego, a przez te śmieszne boje-moje z różnymi żorżetami, kaktusami może czegoś braknąć, na przykład języka. Po pięciu miesiącach pielęgniarstwa jestem lepszy pielęgniarz niż gaduła, a czarna dziura coraz bliżej.

  383. Tanaka
    27 grudnia o godz. 22:47 413086

    Jak zwykle, Tanako, każesz tak, że słuszniej nie można. Tylko drobny uwag: jak gość nienauczony uporządkowanego, racjonalnego, na naukowy strój myślenia miałby zmienić, jak mówisz, fazę, skoro umie tylko zmieniać buty i wygłaszać skamieniałości? Z myśleniem – jak z mową: jeśli do pewnego wieku nie nauczą, mamy niereformowalnego do uslanej śmierci idiotę.

  384. @Aaronu..

    Nalegam o pojaśnienie, jakie prawa są odbierane oczadzonym katolikom w Polsce i jakie prawa wyklucza sie samemu bogu?

    Odpowiesz i zachowasz sie jak poważny dyskutant, czy potwierdzisz swoim kolejnym milczeniem, że jestes gówniarzem, z którym nie warto zamienić żadnego słowa?

  385. Drogi Tanako,
    Litosciwie ograniczyles sie do delikatnych okreslen typu: ” Relacja z rozmówcą nie jest podmiotowa i osobowa, ale przedmiotowa i eksploatacyjna.” Przez co delikatniejsi nie dopowiedza sobie, ze rozmowca, dla onanizatora wokalnego jest po prostu fetyszem, do ktorego sie onanizuje gledzac i gledzac z madra mina i slowami ze slownika wyrazow obcych …

  386. Jerzy Pieczul
    27 grudnia o godz. 23:20 413088
    Jerzy,, wyglada na to, ze umknelo Tobie, co zesmy z @Tanaka stwierdzili, ze mamy do czynienia z produktem koscielnego nauczania, gdzie na retoryce w seminarium, klada najwiekszy nacisk na ukrywanie, w „kwiecistosci” i „uczonosci” czczej gadaniny o niczym, a nie precyzyjnego i logicznego wylawiania sie. Zreszzta podstawowym, wyjsciowym wrecz warunkiem precyzyjnej mowy jest to, ze zanim sie mowic zacznie, trzeba miec cos do powiedzenia. Pisana wersje tej „umiejetnosci”, seminaryjnej retoryki, zaprezentowal nam rzeczony przyklad, co jak to katomendy czesto robia pojawil sie na lonie ateistycznego bloga. Nie ma sobie co dalej zawracac, obu waznych czesci ludzkiego ciala, tym przypadkiem.

  387. lonefather
    27 grudnia o godz. 23:32 413091

    lonefatherku, nic mię nie umkło, choć, uoczywista, mogło. Tylko powtarzalem swoją starą śpiewkę, że na żadnym etapie pobierania nauk nie ma odrębnego przedmiotu „myślenie”. Jeśli więc dwóch uczonych tej samej historii rozmawia jak ślepy z głuchym, to co mówić o jakości rozmowy dwóch, z których jeden uczył się myślenia od kolegów z podwórka, a drugi miał szczęście trafić na refleksyjnego nauczyciela, w dodatku miłośnika Sokratesa. Ludzkość to 7 miliardów 200 milionów poziomów myślenia. Stąd rzadko idzie się dogadać. Religianci wchodzą na ten blog, nie wiedząc, co czynią. Niech im w przyszłości, w imię Ojca i Syna, i bat’ki Stalina, ziemia nie za ciężką będzie.

  388. lonefather

    Oczywiście, kościelne nauczanie jest od nauczania myślenia racjonalnego milion lat świetlnych dalej niż Żorżeta od kobiety. A prościej mówiąc: wcale go nie ma.

  389. Marit
    27 grudnia o godz. 11:55 413045

    Wczesniej, gdy nie bylo jeszcze jasne, ze Aaron nie odpowie na postawione zadanie, odnalezienia zydowskich basni i mitow. Nawet jesli nagroda bylo moje odszczekanie, to nie odpowie … – to, wtedy, te kilka godzin temu, bylo za wczesnie, na pelna odpowiedz na Twoje pytanie. Aaron odmowil szukania, pewnie nawet nie probowal, bo jakos tam wie, ze sa, ze wciaz istnieja, te zydowskie opowiesci najstarsze i mitologia. Tylko, ze od 2000 lat nie sa tym co mity greckie, czy mity skandynawskie. Zostaly inkorporowane do 3 religii. Sa jak kamienie z innej budowli wmurowane do innej. A moze lepiej byloby to okreslic, ze sa fundamentem 3 roznych religijnych budowli. Judaizmu, Chrzescijanstwa i Islamu. W ten sposob zydzi „utracili” swoja pierwotna mitologie. Sama rozumiesz, ze gdyby Aaronu bardzo chcial mojego „odszczekania”, to mogl wskazac Stary Testament. Ja bym odszczekal, ale on zostalby z problemem, ze ksiega do ktorej co i rusz sie odwoluje i pysznie sie obnosi z jej „madrosciami”, to nic innego jak zbior bajan i mitow zydowskich. Wszystko z czego on i jego postawa sa uformowane, w jednej chwili legloby w gruzach. Wybral ucieczke w belkot …

  390. lonafather

    Lonefatherku, mądrej głowie dość dwie słowie, a Tobie starczy pół. I cześć pieśni, koniec tematu. Rzekłeś o wiadomym osobniku: „Wybrał ucieczkę w bełkot”. Lonefatherku, gdyby mógł wybierać, byłby mistrz. A on nawet nie był okruchem pod stołem na weselu, na którym był mistrz.

    „– Dokonując z bożej woli cudu poczęcia nowego życia, mój tatuś był urżnięty jak świnia. Mamusia, człowiek w tamtej okolicy zupełnie nietutejszy, z nieznanych powodów chrapała pod naszą stajnią, kiedy się tatuś o nią potknął, jak szedł zdychać na siano. Okoliczności poprzedzające ten wypadek były takie: – dziadek wlał do gardła pół kufla bez łykania –  tego dnia mój tatuś Benia ze swoim bratem Lowką przejmowali rządy w rodzinnej firmie sposobem bicia swojego tatusia w różne części steranego pracą i przyjemnościami ciała. To było w dzień zrękowin nieznanej z bliska ni z daleka ciotki Dwojry.
    – To wiem.
    – Z całym szacunkiem dla nauki – gówno ty wiesz, ojczulku.
    Pokazałem bufetowej dwa palce.
    – Ma się rozumieć, z całym szacunkiem dla nauki – powtórzył dziadek Chaim i mówił dalej:
    – Dziadek Mendel wstydził się wyjść do gości, bo był trochę poharatany. Na tę przykrą okoliczność mój tatuś, jako uważający syn, sprowadził mistrza japońskiej sztuki uzdrawiania od ręki. Ta sztuka się nazywa „reiki”. To obce słowo oznacza uniwersalną energię życia. Stało się to, co się musiało stać – dziadek przybył na uroczystość trochę tylko trzymając się swojej żony Nechamy. Mój tatuś, widząc swojego tatusia niemożliwie bladego w miejscach, które były sine, idącego jednak własnoręcznie, rzucił mistrzowi papierek. Mistrz chwycił papierek w locie, co jest bardzo trudne, jak się chwyta papierek. Mój tatuś powiedział:
    – Patrzcie, państwo – głupi papierek, a jaka uniwersalna energia życia. A po cichu do mistrza:
    – Ty stary oszuście, tatuś miał być jak nowy, a ja widzę, że on jest tylko przypudrowany.
    Wtedy mistrz powiedział te gorzkie słowa. Słyszeli wszyscy, którzy przyszli tego dnia pogrzać się przy cudzym szczęściu i wypić kropelkę darmowej wódki.
    – Mesje Bencjon, ja słyszałem o panu same dobre rzeczy. Pan jest mądry człowiek, pan nie powie na czarne: białe, na białe: czarne. Pan wie, że dobry Bóg dał człowiekowi ręce, żeby robić z jabłka marmoladę. Ale jabłko z marmolady potrafi zrobić tylko Bóg. Nowy tatuś to jest rzecz poniekąd niemożliwa, on by się musiał drugi raz narodzić.

    Benia, chociaż czysty bandzior, był człowiekiem przyzwoitym, dlatego po tym przemówieniu schlał się jak nieboskie stworzenie”.

    Czy Ty, lonefatherku, mniemasz albo i nie mniemasz, że wiadomy osobnik miałby zdolność powiedzieć takie rzecz, że przyzwoity ateist musiałby się natychmiast po tym schlać?

    Jerzy Pieczul

  391. pombocek
    28 grudnia o godz. 6:24
    Jerzy, mniemam, ze rzeczony, nie posiada zadanej zdolnosci. W najmniejszym stopniu jej nie posiada. Uchlanie sie natychmiastowe i bezwarunkowe, nam wiec nie zagraza. Mozemy wiec, smialo stwierdzic, ze pod tym wzgledem jestesmy bezpieczni. Niestety, rzeczony posiada rowniez pare innych wlasciwosci, od ktorych przyzwoitemu ateistowi robi sie niedobrze… i co najmniej odwraca sie z nieskrywanym niesmakiem i pogarda. Na nic sie zda zyczenie – poblazania, bo sa na tym lez padole, rzeczy, ktorym poblazac w zadnym razie nie mozna.

    A wracajac, do Twojego pytania, od drugiej strony, ze tak powiem, czyli, czy potrafie sobie wyobrazic, co musialby powiedziec rzeczony, zebym odczul natychmiastowa potrzebe „schlania sie”. To tak! Umiem sobie wyobrazic, co musialbym od rzeczonego, lub jego „duchowych kumpli” uslyszec, zeby chciec sie natychmiast i nieodwolalnie schlac. Ale podobnie, jak powyzej, tez jestesmy bezpieczni i nie grozi nam schlanie sie natychmiastowe. Mozemy panowac nad naszym piciem i sami decydowac ile, z kim i kiedy.

  392. Drogi Jerzy,

    Tak dla porzadku , jeszcze tylko musze sie dopytac o to, czy Benia byl przy okazji ateist, czy tylko zwykly bandzior?

  393. lonefather
    28 grudnia o godz. 7:10 413097

    Zaskoczyłeś mnie, lonefatherku, z samego rana. Ale od urodzenia jestem alzheimer i nic nie pamiętam, prócz tego, co pamiętam. Jest w sztuce Babla epizod w synagodze, z rozmowami o interesach, ale czy tam był przytomny Benia…weź mnie lepiej zabij. A poza tym w ogóle nie pamiętam, by jako chodzący po ziemi wszystkimi czterema, komuś urojonemu się uniżenie kłaniał. Z niezidentyfikowanych przyczyn majaczy mi się, że był bandytą bogoodfajkowującym – jak Polak-katolik.

    Jerzy Pieczul

  394. A to sobie chłopcy pogadali!
    Piszę nie przypadkiem „chłopcy:, bo jak tu nie mieć skojarzeń z:
    Jo-jo
    Kalmitą
    Pożarskim
    i Smarkulem
    czylibohaterami przesympatycznej ekranizacji „Chłopców” Grochowiaka.

    Oczywiście w filmie występują również kobiety:
    Siostra przełożona
    aktorka Narcyza
    Hrabina De Profundis
    Babcia Peloponez

    I żeby nie być posądzonym o autorytaryzm każdy z Chłopców niech sobie wybierze w jakiej postaci odnajduje się najlepiej.
    Co prawda mam swoje typy,ale chwilowo nie chcę nikomu narzucać swoich autorskich interpretacji.

    A więc mówią Panowie ,że wojna!
    Chłopcy mówili też „na pohybel piernatom i sucharom maczanym w mleku”.
    Może i jest strasznie,ale jest też i śmiesznie.

    Niech to będzie mój komentarz do wczorajszej narady wojennej z udziałem
    Jo-jo
    Pożarskiego
    Kalmity
    i Smarkula
    albo
    @Tanaki
    @lonefathera
    @Rafała Kochana
    @pombocek’u

  395. @Aaronu..

    Jesteś jednak dzieciakiem… Ogol sobie pewną część ciała i marsz do przedszkola!

  396. Rafał KOCHAN
    28 grudnia o godz. 9:21 413100

    Na moment łamię postanowienie niegadania o smarkokleszczach. Uzmysłowiłem sobie, co łączy tych dwóch natrętów religijnych: obaj przemawiają cytatami. Chyba Ty zwróciłeś uwagę, że nie prezentują niczego własnego. Aha – i lonefather. Uo jeny – i Tanaka! Jak kogo pominąłem, niech mnie w ty chwili piorun szczyli. Bo uny faktycznie szczyli: jak se kogo zacytujom, to jakby same takie mundre byli.

  397. Jerzy Pieczul
    Ja nie cytuję. Nie wiem jednak, czy wynika to z mojej osobistej mądrości (że nie podpieram się cudzymi myślami) czy z lenistwa i słabej pamięci.

  398. @Pieczulu Jerzy

    Nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy, ale jednej rady mogę udzielić.
    Więcej dystansu. Szczególnie do samego siebie.
    Pisałem kiedyś czym może grozić niestosowanie się do moich zaleceń.
    Niestety efekt końcowy to klasyczny ściskoszczęk.

    A jeżeli chodzi o „jak se kogo zacytujom”…to pragnę nieśmiało zauważyć,że swoje cenne spostrzeżenia Jerzy Pieczul wygłasza pod tekstem Redaktora Kowalczyka który jest właściwie jednym wielkim cytatem.

    I nie chcę się już pastwić, bo jest takie słowo jak „analogia” i idąc tym właśnie tropem można by oczekiwać na komentarz co do wpisu Redaktora Kowalczyka również.
    Ciao Jerzy!

  399. @Aaronu..

    Co wolno wojewodzie, to nie tobie…?
    I jak z tymi prawami dla katolików w Polsce i dla boga?
    I kto tu cierpi na dupościsk i ściskoszczęk?
    Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze to chyba …ty?

  400. @mag

    A dlaczego się tłumaczysz przed Jerzym Pieczulem?
    Zdążyłem się przyzwyczaić do Twojej rygorystycznie feministycznej optyki. Zawsze sobie Ciebie kojarzę jako gorącą zwolenniczką „genderyzmu”, a tu taki srogi zawód:

    „Ja nie cytuję”…
    Brakuje jeszcze…Panie i władco.

    Wielki srogi zawód mag.

    Moim skromnym zdaniem wskazana jest jednak większa zgodność empirii z głoszonymi hasłami.
    Nie traktuj tego z kolei jako moich sugestii,ale tak się po prostu powinno dziać. Niezależnie od moich opinii.

  401. Zakuty łeb katolicki w imię poszanowania tradycji i jego odwołanie do empirii. Zaprawdę Aaronu, cierpisz na schizofrenię chyba. Nie dość, że występujesz takze jako kobieta w blogowej rzeczywistości, to jeszcze nie potrafisz się określić w swoim credo życiowym. Jestes tak zagubionym biedakiem, że aż zapytam, w domu wszyscy zdrowi tak poza tym?

  402. @Drogi Rafale Kochanie!
    Znam swoje zasady, co nie stoi jednak w poprzek temu aby od czasu do czasu nie przypomnieć zasad moim polemistkom i polemistom.
    Ich zasad… do których często i gęsto się odwołują.

    A skoro wspomniałeś Żorżetę, to muszę powiedzieć, że już jej przeszło i zasyła w twoim kierunku całuski.
    Ale mimo wszystko radze uważać. Z babami to nigdy nie wiadomo.
    A już Żorżeta…Doświadczyłem tego na własnej skórze.

  403. Co ty Aaronu, za przeproszeniem, chrzanisz?
    Jaka tam ze mnie feministka czy genderystka? Ot, po prostu istota myśląca biologicznej płci żeńskiej, a gdy chodzi o tzw. kulturową – otwarta na różne wyzwania, czemu dawałam wyraz, spełniając różne funkcje społeczne (rodzinne, zawodowe itp.).
    Obawiam się jednak, że ty nie rozumiesz prostych, czytelnych dla przeciętnie inteligentnego człowieka przekazów, skoro wypisujesz takie dyrdymały. Chyba rzeczywiście coś z twoją głową nie tak, co dość brutalnie sugeruje nie tylko Rafał Kochan.

  404. mag
    28 grudnia o godz. 10:34 413102

    Mag, dzień dobry nam dziś nastał – słoneczko.
    Mowa, rzecz jasna, nie o cytowaniu w ogóle, lecz o przemawianiu cytatami. Celują w tym Świadki i inne kwiatki – ale czort z nimi tańcował. Ty, mag – świetnie wiesz, z czego cytuję – mówisz krótko, ale Ty mówisz smacznie i człek by chciał, byś Ty coś jeszcze powiedziała. No i takiego pokoju jak w Tobie chyba nie widziałem. Potrafisz się podkur…ten…wściec, a potem do tego samego kleszcza – uśmiech, dobre słowo, ręka wyciągnięta pokojowo. Bez dwóch zdań kobietą jesteś. Są gorsze strony bycia kobietą (nawet widać na tytułowej stronie blogow polityki.pl), ale i są takie, że zazdrość bierze. Anim ja gender, ni Tatarzyn, ale co człek poradzi, że czasem się kojarzy.

  405. W mojej autorskiej paraleli Chłopców Grochowiaka z ateistycznymi harcownikami wymieniony jest m. in. nick @pombecek’u.

    Przypomnę, że pombocek’u występuje zamiennie z @Jerzym Pieczulem, co czyni jak najbardziej uprawnionym doszukiwanie się analogii z samym Standartenführerem Sztirlicem, w rzeczywistości Pułkownikiem Maksymem Isajewem.
    Istnieje jednak podejrzenie,że rezygnacja z nicku pombocek’u związana jest z przygotowaniami do frontalnego ataku na pozycje wroga, czyli…Moje i ma za zadanie zmylić czujność Aarona Sprężynera.

  406. Żeby nie marnować naboi to możecie chwilowo strzelać ślepakami. Na jakiś czas opuszczam teren walki ( nie znaczy to ze rejteruję).
    Niedziela też ma swoje prawa i przywileje.

  407. @Aaronu..

    A jakież to ty zasady przypominasz? Występujesz teraz jako sufler ze swej psiej budy? Czy ja się doczekam w końcu na te twoje zaniedbywane przez ateistów prawa dla katolickich leniwców intelektualnych?

    PS. A co do twojej zmiany nicku, na ten żeński. Cosik mi się zdaje, że jestes kryptogejem. Nie krępuj się, zrób coming out…. to jest tylko internet i możesz zrzucić ten ciążący twoją psychikę balast. Do dzieła!!!

  408. pombocek
    28 grudnia o godz. 8:05
    Nawet jesli nie do konca ufasz swojej pamieci, to sam fakt schlania sie przez Benie jak swinia, po slowach mistrza, dowodzi niezbicie, ze byl bogoodfajkowującym. To normalna reakcja, nawet bandyty, w boga wierzacego. Niewierzacy by wzruszyl ramionami i mial gadke o bogu w dooopie.

  409. Przeciez dzis niedziela, wiec tradycyjnie, cos o bogu, dzis : SPOWIEDZ BOGA.
    Stworzylem mezczyzne i kobiete z grzechem pierworodnym. Nastepnie zeslalem powodz, zeby pokarac za popelnione grzechy i udalo mi sie wytepic wielu grzesznikow. Jak juz sie na nowo rozmnozyli, to zaplodnilem kobiete nie pytajac sie jej o zgode, zebym ja sam mogl sie narodzic, aby siebie zlozyc w ofierze, w celu uratowania was od grzechu, ktorym ja sam was obciazylem.

    Komentarz: Zdumiewajacy rezultat, jak na 2000 lat „harmonizowania”. Lecz czego sie spodziewac, gdy trzeba „harmonizowac” bajki i mity wymyslone przy ogniskach. Trzeba byc albo ofiara prania mozgu, lub niespelna rozumu, zeby wierzyc w bajki. Jest tez trzecia mozliwosc, ze jest sie czlonkiem szajki poprzebieranych w sukienki facetow, ktorzy to robia innym ludziom.

  410. Jerzy Pieczul
    27 grudnia o godz. 23:20 413088

    W warunkach standardowych, z fazy właściwie nie ma wyjścia. Potrzebne są warunki niestandardowe, bardzo nadzwyczajne. Np rypnięcie solidnego meteorytu w Ziemię. Ekwiwalentem u omawianego byłby szok poznawczy. Który może, ale jest to tylko sytuacja fakultatywna, skutkować wejściem na wyższy poziom rozwoju.
    Inna możliwość to coś co powinno wręcz odpowiadać rzeczonemu: „moc przemieniająca miłości”. Przy czym musi to być miłość podmiotowa i osobowa, a więc twórcza relacja z żywym człowiekiem. Tzw „miłość” w wydaniu ideologicznym: „boże, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję” – odpada. Ponieważ jest przeciwieństwem tej pierwszej, autentycznej, konserwuje tylko zatrzymanie w rozwoju i uzasadnia dalsze oralne samozaspokojenia kontynuowanym słowotokiem.

    lonefather
    27 grudnia o godz. 23:22 413090
    Masz rację. Starałem się wyrazić pobłażliwie wobec rzeczonego. Rzeczony się o swojego rozmówcę intensywnie ociera. Z czego czerpie zaspokajające dla siebie skutki. Trwa to krótko, ocieractwo musi więc być jak najczęstsze oraz intensywne.

    pombocek
    28 grudnia o godz. 6:24 413095
    Smakowicie piękne.
    Co do ucieczki, w sytuacji hipotetycznej, byłoby możliwe dokonanie wyboru: uciec – nie uciec. Konieczny byłby jednak stan posiadania zdolności swobodnej i rzetelnej oceny sytuacji. Co się rzadko i szczątkowo na ogół zdarza. W sumie – masz rację.

  411. Smark Sprężyna

    Niestety, muszę się odezwać. Nick „pombocek” wziął się stąd, że przy zmianie przestały działać stare dane i nie mogłem wleźć, więc poprosiłem o pomoc pombocka. Potem się dowiedziałem, że stary nick działa. Okazało się to nieprawdą. Więc zostawiłem „pombocka”, bo ge mnie obchodzą te gówniarskie zabawy w logowania, hasłowania, kodowania i szyfrowania po to, żeby mieć prawo powiedzieć „dzień dobry”. Potem spróbowałem się zalogować zmartwionem i ni z gruchy, ni z pietruchy mi wyskoczył stary „Jerzy Pieczul”. Ten nick mnie nie loguje na laptopie. To pies cię trącał. Stąd mam dwa o więcej do tych głupstw nie wracam, spręzynowy smarku, a nie stąd, że w piaskownicy nickami się zabawiam. Mierzi mnie ta cała infantylna procedura wchodzenia na strony, jakby to było wejście do koreańskiego magazynu ze strategicznymi kartoflami.

  412. lonefather
    28 grudnia o godz. 13:19 413114
    Bozia ma takie właściwości biblijne, że niespecjalnie chciałoby się słuchać jego spowiedzi. Jego główne tłumaczenie: co złego, to nie ja, jest obmierzłe.

  413. Tanaka
    Jest o wiele gorzej. Jesli sie juz tlumaczy. To twierdzi, ze to dla „waszego dobra”… I popatrz jak prawomyslni chrzescijanie nasladuja … zabilem Cie dla Twojego dobra, zebys juz wiecej nie grzeszyl … Dobre, co nie?

  414. Jerzy Nie rob obszczymajtkowi uciechy i sie nie tlumacz. Nie zrozumie i nie dlatego, ze nie moze, bo moze, ale dlatego „nie zrozumie”, bo nie chce zrozumiec. Na tym polego, to co obszczymajtek tu porabia. Przyszedl z misja namieszania, a nie jakiegokolwiek dyskutowania o czymkolwiek. Jak ma sluzbe w seminarium, czy sluzy do mszy, czy biega za poslugami dla jakiegos dupka w sutannie, to go tu nie ma, a jak ma wolne, to przychodzi macic, taka jego seminaryjna mac …

  415. lonefather
    28 grudnia o godz. 15:01 413118
    Ma się rozumieć.
    Przeczytałem niedawno bardzo dobre wiadomości od [naszych, kartoflanych] biskupów. Prawią tak na okoliczność świąteczną:
    „Bóg pragnie szczęścia człowieka i dlatego chce, żeby małżonkowie obdarowali się sobą i przyjęli wzajemnie w rodzinie, aby nowe życie, owoc miłości małżeńskiej, poczynało się w środowisku najbardziej przyjaznym.”

    Jest to pewna nowość kabaretowa: bóg pragnie szczęścia człowieka.
    Dotąd ludzkość niespecjalnie miała pojęcie, że bóg pragnie ich szczęścia, a raczej odwrotnie – bida z nędzą i solidna dawka cierpienia sprzyjały zbawieniu. Ziemskie szczęście było zasadniczą przeszkodą w zbawieniu, ono czyni ludzi skupionymi na ziemskości i doczesności, co jest fatalne wobec wieczności. Odciąga od nieba, w kusi ku piekłu.

    Ciekawe jest też coś innego: bóg pragnie szczęścia człowieka w ten sposób, że go zgładza w wieku niedorosłym. Nakazuje „szczęśliwym małżonkom” w drodze „komunii ciał” płodzić nieskończone ilości dzieci (których szczęścia oczywiście pragnie jak jasna cholera), po czym załatwia sprawę tak, że 3/4 szczęśliwie narodzonych dzieci umiera w dzieciństwie.
    To jest standard ludzkości: kobieta płodzi 10-12 dzieci, a tego przeżywa 3-4 (do wieku tzw „dorosłego”), na ogół umierając wkrótce potem tak, że większość dzieci urodzonych nie mogła się nacieszyć swoimi mamusiami i tatusiami, bo ci w zbyt młodym wieku umierali. Czego skutkiem było także i to, że dzieci w wieku szokująco młodym, 3-4 letnim,musiały już pracować, by zastąpić wymierające pokolenie rodziców i nadążyć z produkcją jadła dla siostrzyczek i braciszków hurtowo produkowanych przez dogasające mamusie.
    Tak siódemka z dziesiątki dzieciątek, całkiem podobna do Jezuska w beciku, odczuwała niewątpliwe szczęście, którym obdarzył je bozia, po to, by sobie w szczęściu, dzieciątkiem pozostając, umarły. Trójka, co nieco podrosła, w szczęściu zaczęła płodzić kolejną dziesiątkę – czternastkę, by powtórzyć kołowrotek ludzkiego szczęścia wyprodukowanego przez bozię.

    Jest to bardzo szczęśliwy bieg „historii zbawienia”.
    Biskupi, produkując ten szczęśliwy dokument, także doznali oralnego samozaspokojenia.

  416. Tanaka,
    Thx za komediowy w swojej wymowie tekst, splodzony przez werbalnych masturbantow, zwanych dla zmylki biskupami, choc sie powinno mowic wprost PASTUCHY. I jak to ludzie z nizszej klasy spolecznej, zajmujacy sie pasaniem trzody swinskiej, czy ludzkiej, co jest i tak wszystko jedno, w ostatecznym rozrachunku, popelniaja blad werbalny. Mam nieodparte wrazenie, ze w orgazmie uniesienia werbalnego uciekla im jedna literka … Mam na mysli to, ze najwyrazniej „zgubili litrerke A” i to o co chodzilo, to wcalenie „historia zbawienia”, ale powinno byc „HISTORIA ZABAWIANIA sie”. Bo ten ciagly kolowrot nrodzin i smierci, ta nadprodukcja aniolkow niewinnych, pasuje jak ulal do tego obrazu boga jaki znamy, i jego upodobania w powolywaniu zycia po to zeby je zaraz odebrac. Nie pozostaje nic innego, jak tylko poddac sie w pokorze i przyznac, ze nawet jesli Chrystus zlozyl siebie w ofierze, to ta ofiara poszla na marne, bo dobry bog jak sie zabawial usmiercaniem i zsylaniem dowolnych cierpien, tak sie i dalej zabawia, jakby zadnej chrystusowej ofiary nigdy nie bylo, a tylko i wylacznie „zabawianie sie”… Milej neidzieli i licze na dalsza owocna wspolprace w rozpracowywaniu zawilosci losu.

  417. Wspominałem ostatnio Stanislawa Barańczaka przy okazji mojej jednej z ostatnich lektur.(trochę głupio zabrzmiało,ale nic na to nie poradzę
    A teraz zatrzymam się przy „Obecności”, bo taki tytuł nosi ta książka – wspomnienie. Wspomnienie o Miłoszu oczywiście.
    Tym razem wspomina noblistę Krystyna Serejska – Olszer.
    A wspomnienie dotyczy:
    Amerykańskich studentów po przeczytaniu wiersza „Piosenka o końcu świata” zachwycił jej koniec brzmiący dokładnie tak:
    „Innego końca świata nie będzie, innego końca świata nie będzie”.
    Do tego stopnia zachwycił, że ponoć do końca semestru przed każdym testem czy egzaminami powtarzali sobie ten wers.
    I teraz już tylko o mnie.

    Ja również logując się pierwszy raz na ateistycznym blogu i znając swoje relacje z bardzo nowoczesnym światopoglądem mówiłem sobie w duchu:
    „Innego końca świata nie będzie”, czyli
    ja ze swoim aksjologicznym skansenem zostanę wyśmiany, sponiewierany i rzucony na pożarcie nędznym hienom przez intelektualnych atletów wiadomego paradygmatu.
    A tu zaskoczenie, przyjemne zaskoczenie.
    Nie będę opisywał reakcji osób postronnych które od czasu do czasu rzucały okiem na moje cięte polemiki, ale czułem po sobie, ze teściowej wstydu nie przynoszę. Że o sołtysie – poecie nie wspomnę
    Serce się radowało. I chrześcijańska dusza.
    Oczywiście nikt nie mówi ,że nie mogłoby być lepiej, ale…
    No właśnie tylko o to „ale” chodzi.
    A tym „ale” są tytuły które czekają na półce Niby zima w pełni, do wiosny daleko,ale wiosną skończy się okres błogiego lenistwa, kurz pokryje książki na półce ,a w głowie…
    I tym samym informuję ,że na dłuższy okres kończę swoja bytność u Redaktora , co daje niewątpliwie gwarancje, że na blog powróci normalność.

    … ale ja tu jeszcze powrócę.

  418. @Aaronu…

    I znów lgniesz do ckliwych melodramatów. Pożegnania, powroty, łzy… i niezwyciązona dusza chrześcijanina, zupełnie z jak bohaterowie z „Quo Vadis”…

  419. Podobnież w kościołach w całym kraju (znalazłam info w necie) był dziś odczytany list pasterski Episkopatu Polski z okazji Niedzieli św. Rodziny. A w nim ani słowa na temat gender, in vitro, a także „liczne gesty otwartości wobec osób żyjących w nieformalnych związkach i rozwodników”.
    Oj, chyba klechy przestraszyły się gniewu owieczek coraz bardziej zbuntowanych.

  420. @mag.

    Płonne twoje nadzieje. Jest to zmyślna polityka katabasów. Nie będą przecież tym „brudem” zatruwać tak dostojne sprawy, jak święta rodzina”.

  421. mag,
    Niczego sie klechy nie przestraszyly, to tylko taktyka.

  422. @mag
    28 grudnia o godz. 20:19 413124

    “liczne gesty otwartości wobec osób żyjących w nieformalnych związkach i rozwodników”.
    Oj, chyba klechy przestraszyły się gniewu owieczek coraz bardziej zbuntowanych.
    ****

    Kto wie czy nie masz racji. Tych z nieformalnych zwiazkow i rozwodnikow jest coraz wiecej, a jednoczesnie coraz mniej wsrod nich chetnych do wysluchiwania coniedzielnych polajanek. Tymczasem rozwodnicy, czy konkubenci, takze dawali na tace i szkoda byloby tracic to zrodelko dochodow. Szczegolnie, ze niedlugo trzeba bedzie pozyskac i ich deklaracje opodatkowania sie na ten zlodziejski kosciolek (raz na caly! rok). Udaja wiec katabasy, ze zmiekla im doktryna w czesci dot. tej grupy parafian, oraz mamia zawoalowanymi obiecankami pelnej ich sakramenckiej obslugi – tuz, tuz „za rogiem”. Wielu da sie nabrac.

  423. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Karawana religijna jedzie dalek a psy szczekaja. Jesli nudzi to pana to proponuje redaktora Ziemkiewicza.

    Slawomirski

  424. Sławomirski

    Szanowne Popłuczyny PRL, zwracanie się per „redaktorze”, „dyrektorze”, „profesorze” (małą literą piszą mali) to relikt ustroju, na który Obywatel patetycznie pluje przez ocean. W początkach ówczesna władza niechętnie używała formy „pan”, ale „towarzysz” też był nie z naszego podwórka, stąd zwracanie się gołą nazwą tytułów, funkcji. Obywatel ma za krótki nos, by w formie „redaktorze” bez „pan” czuć władcze traktowanie człowieka przez sekretarzy i ich pieski. Dlatego ślepy widzi, że Obywatel może i wyszedł z komuny, ale komuna z Obywatela – nie. Wnosi Obywatel na czyściutki jak dziecko po komunii, nieideistyczny blog okropny ideowy smród. Bym Obywatela oskarżył jako komunistycznego skunksa, ale się pierw wywietrzę. Fuj, co za wuj!

  425. Szanowny redaktorz Polityki

    Pouczony przez pana Jerzego Pieczula co do formy zwracania sie do pana polecam link na temat podstawowego problemu fizyki:

    https://www.youtube.com/watch?v=BHJQMYgLQcA

    Slawomirski

  426. @Sławomirski.

    A my proponujemy, by w końcu pan strzelił se z korkowca w ten zakuty łeb.

  427. Slawomirski29 grudnia o godz. 3:11 413130

    Szanowny Bęcwale, forma zwracania się do pana redaktora było tylko pretekstem. Tematem lekcji było Twoje prześmiardnięcie komuną, z czego się już nigdy nie wygrzebiesz. Fuj!

  428. Zlamalem przykazanie „nie poblazania sobie” i z lenistwa nie chcialo mi sie z wiki skonsultowac. Przyjaciolka moja mi pomogla i nadrobila zaniedbanie. Komentowac wlasciwie nie ma co, bo jak to mawiaja bracia rosjanie „tak wsio jasna”… Klecha, czy seminarzysta nawiedzony, jaja sobie z nas tu robil … Sami zreszta sobie reszte dopowiecie… Oto, co wiki ma do powiedzenia o naszym bywszym gosciu:
    Aaron, Aron (hebr. Aharon אַהֲרֹן oświecony, wywyższony, być może imię pochodzenia egipskiego) – biblijne imię męskie. Nosił je starszy brat i pomocnik Mojżesza i Miriam

  429. Oswiecilo go, to sie i wywyzszac zaczal, ale mozemy sobie pogratulowac poblazliwosci jaka mimowolnie mu to okazalismy… Co w jakis sposob dopelnia zyczenia poblazliwosci jakie zlozyl nam Red Kowalczyk.

  430. lonefather

    Zamorski skunks też nie może narzekać na brak pobłażliwości, boć nikt go sztachetami nie przepędza, choć napakowany komuną tak, że jedzie od niego przez cały Atlantyk.

  431. Na sąsiednim blogu dowiadujemy się, że praktycznie wszyscy polscy biskupi to Żydzi. ewentualnie Ukraińcy lub Niemcy. Polskich Polaków biskupich nie ma niemal wcale.
    Glemp – żyd.
    Macharski – żyd.
    Głódź – żyd.
    Michalik – żyd
    Orszulik – żyd.
    Itd.
    Nie ma tylko nazwiska Wojtyła. Żyd on – czy nie żyd? Bo wziąć pod uwagę, jak często synagogi nawiedzał – musi – żyd ! A nawet Nadżyd !

    Jeśli ponadto uwzględnić fakt, że 60% księży to homoseksualiści, a 30% to czynni homoseksualiści; 60% księży ma lub miewa kochanki, 75% siedzi stale na portalach porno i seks-randkach, 45% wizytuje burdele, a 25% ma dzieci, oraz że 20% księży ma skłonności pedofilskie, a 85% księży zagarnia wpływy od parafian dla siebie zamiast na zbożne cele, mamy obrazek interesujący. I nieco skomplikowany.

    U ludzi grzecznych i dobrotliwych, albo też u leniwych i obojętnych, może to prowadzić do pobłażliwości.
    A czasem do stuporu, jako skutku dysonansu poznawczego.

  432. @Tanaka
    A Polak, to tez zyd, czy jednak polak?
    Zapytowywuje sie, bo wystarczy jednego (Twojego) poswiecenia, i ja nie bede musial tam chodzic (znaczy sie klikac). Ja za to musze jescze ciut pomyslec jak odetkac blogowa kanalize, by nieczystosci, ktorych sie tu nazbieralo, swobodnie splynely i nie wrocily sie…

  433. lonefather
    29 grudnia o godz. 19:10 413137
    Moja wiedza, kto w Polsce Polak, a kto – żyd, jest mało fachowa. Dla mnie, zasadniczo, każdy Polak to Polak.
    Ale są w Polsce fachowcy, bardzo fachowi, co dokładnie wiedzą kto Polak, a kto żyd. Taki np abepe Hoser Henryk, jako pewnikiem żyd, od razu rozpoznał w księdzu Lemańskim żyda. Swój swego pozna.
    Chociaż może ta zasada działa jak grawitacja: tylko z góry na dół. Bo ksiądz Lemański, zdaje się, nie rozpoznał w swoim szefie żyda. I za to został solidnie od szefa po dupie.
    Prawdziwy Polak to nie żyd. Prawdziwy Polak jest bardzo zmartwiony, przejęty i gotowy do działania, by Polak nie był żydem, a żyd – Polakiem. Temu też miały służyć komendy żyda – abepe Glempa, by katolik głosował na katolika, żyd na żyda, a komuch – na komucha. Chciał Glemp też mieć jasność – kto żyd, a kto nieżyd.
    Tylko to bardzo poplątane jest. No bo jak Najlepsi Synowie Narodu Polskiego, znaczy się, biskupi, to żydy jeden w drugiego, to jak to porozdzielać, żeby było porządnie i po bożemu? Żyd,m czyli biskup, czyli katolik? Na to wychodzi!
    A Prawdziwy Polak to przecież katolik, o czym codziennie biskupi przypominają. Znaczy – prawdziwy Polak to żyd?! Reszta nieprawdziwa, niepolska, a chwastowska, do wyplenienia z Polski.
    To by się zgadzało: jak żydzi-biskupi każą się Polakom modlić, to przecież nie do Pana Boga, ale do żydowskiego Jahwe. Tacy oni cwani, znaczy te żydy z episkopatu. Polak modli się więc do Jahwe, nie do Boga. Ta nazwa to tylko przykrywka, takie sjudo, nick, przezwisko. Konspiracja, zdrada i żydzenie – oto co żydzi najlepiej potrafią.
    Przez tych żydów wszyscy w Polsce wyznają żydostwo, w dodatku nic o tym nie wiedząc.
    Naczelnym rabinem Watykanu był oczywiście Wojtyła !
    To jest bardzo chytry plan, żydowski !
    Prawdziwy Polak – prawdziwym żydem.
    Rację więc mają ci, co twierdzą, że Holocaust to bujda żydowska. Żydzi nie tylko nie wyginęli, ale ich strasznie przybyło – 38 milionów w samej Polsce !

    Pewnie dlatego Polak tak ma, że zamiast kochać bliźniego, utopiłby go w szklance wody, a na ulicy patrzy Polak na Polaka wilkiem i za nic mu nie wierzy.

  434. Tanaka,
    Ja to wszystko wiem, ja wiem tez, ze nasi sa wszedzie. Jeden z naszych jest nawet bogiem chrzescijan, jakby jednego Jahwe bylo im malo… Ale to nie ja, tylko Ty przywlokles ta zaraze, dzielenia ludzi na zydow, polakow i reszte swiata, na blog, gdzie to nie ma najmniejszego znaczenia, gdzie jak do tej pory odroznialismy ludzi nie po tym kim sa, tylko czy madrze, czy glupio gadaja. Czy maja cos ciekawego i sensownego do powiedzenia, czy plota „pod siebie”, czyli trzy po trzy … Nie wiem w jakim celu to zrobiles, zes ta ultrazaraze przywlokles. Myslalem, ze po to, zeby dojsc, ze arcybiskup Wojciech Polak, przewodniczacy Episkopatu Polski, to naprawde jest polak, a nie zyd… No chyba, ze jednak zyd i na blogu, z ktorego ta zaraza umyslowa pochodzi, jednak nei wachali sie oznajmic prawdy, ze Polak, to jednak zyd, choc twierdzi, ze jest Polak.

  435. lonefather
    29 grudnia o godz. 21:06
    Zaraza jest wszędzie, nie musiałem przynosić. Chyba, że niechcąco, na butach, bo mi się skończyły chemiczne, jeszcze z wojska, środki odkażające.
    Ale nie wiadomo, czy to zaraza, czy samo najżyźniejsze, polskie, życie, bez którego nic nie ma.
    Rzecz w tym, że w sytuacji niepewnej, pasuje mi to do środka zaradczego, pod którego przewodem wpisał się pan Jacek – pobłażliwości.
    Ale tak między Bogiem a Jahwe, między Jahwe a Allahem, między Jezusem a Kryszną, między Jahwe a Mitrą, między Zeusem a puszką pandory – jak dla mnie to zaraza, a pobłażliwość się ty do niczego nie nadaje.

  436. Tanaka,
    Jest cos w tym co piszesz, zawsze na gnoju najlepiej roslo. Tylko problem w tym, co z tego gnojowiska moze wyrosnac? Moze przewrazliwiony jestem, ale z takiego dzielenia, szeregowania, stawiania jednych przeciw drugim, to faszyzm wyrasta. No, co najmniej jakis wredny nacjonalizm. Brrr samo to segregowanie, napawa mnie wstretem najwyzszym, niezaleznie od tego, ze to episkopat jest segregowany. Smiesznie to wyglada na pierwszy rzut oka, ale jak sie pomysli o konotacjach, jak sie wezmie pod uwage cel, jaki mial ktos, kto to zrobil … I wez pod uwage, ze to nie jest wybryk w prozni miedzygwiezdnej, tylko tu, na ziemi, w Polsce, kraju, gdzie podejzliwosc i nieufnosc, wysunely sie na pierwsze miejsce wsrod cechnarodowych. Kraju, gdzie etykiete „zyd” przyczepia sie czlowiekowi, ktoremu sie chce dokopac i go zniszczyc. Do kogo sie przylepi, ze jest „zyd” traci ochrone spoleczna i staje sie zwierzyna lowna, ktorej nikt nie zaluje. Nie zal mi Michalikow, Glodzi, ani nikogo, z tej zlodziejskiej zaklamanej bandy obludnikow i hipokrytow. Nie zal mi, bo wiem ile zla wyrzadzili, wyrzadzaja i maja jeszcze zamiar wyrzadzic. Walczyc z nimi trzeba, to jest wrecz obywatelski obowiazek. Ale wszystko ma granice. U mnie granica jest przyzwoitosc i dlatego to „bagno i zaraza” z tamtego, jak napisales „sasiedzkiego bloga”, budzi we mnie najwyzsza odraze i sprzeciw. Jestem po prostu do glebi wstrzasniety. Widze i w Tobie podobny wstrzas, choc nie ma pewnosci, czy z tych samych powodow. Ale cos mi mowi, ze jak Ci przejdzie wstrzas, jak pomyslisz i przemyslisz, to sam poprosisz Red Kowalczyka, zeby litosciwie wykasowal rzeczony i nastepne posty. Ale dopuszczam mozliwosc, ze pozwolilem sobie na za wiele emocji i nie dostrzegam czegos waznego, co masz na mysli, publikujac tu informacje o tym trujacym produkcie umyslow chorych z nienawisci na tle rasowym.Jesli tak, to postaraj sie powiedziec, przekonaj, ze masz racje, uzasadnij, zebym mial prawo z czystym sumieniem pozbyc sie watpliwosci, ktorymi sie z Toba podzielilem.

  437. lonefather
    29 grudnia o godz. 22:09 413141

    Kurde, pisałem i mi wcięło!
    Więc w skrócie: nic mnie nie obchodzi, czy biskup to Żyd, czy Marsjanin. Natomiast obchodzi mnie, czy biskup to pedofil, lub producent dzieci porzucanych. Jeśli taki jest, to jest bandziorem. A to staje się ważne.
    To co szokuje, to powszechność tych syfiastych „list żydów” i miliony podnieconych ich studentów i wyznawców.
    Mam kłopot z pojęciem pobłażliwości w odniesieniu do takich groźnych chorobowych stanów, dlatego połączyłem obie rzeczywistości dla uwypuklenia kontrastu i zaanonsowania wątpliwości w skuteczną siłę i istotę pobłażliwości, gdy ma się do czynienia z taką chorobą.

  438. Widzisz Tanaka, szarpanina wewnatrz episkopatu,moze cieszyc. Jak sie sami nawzajem wykanczaja, to serce rosnie. Ale wszystkim, czymkolwiek, najlepiej, zeby robili to brutalnie maczugami po lbach. Wszystkim, ale nie faszyzmem! Bo faszyzm, Tanaka, moj przyjacielu i bracie w rozumie zarazem, wiec faszyzm to taki pozar, ktory, gdy skonsumuje jedna ofiare, to nie wygasa, tylko szuka nastepnych ofiar i je znajduje. Zarowno ten nam blizszy niemiecki, czy chilijski, sa tego dowodem. A „zatrutym ziarnem” faszyzmu jest segregacja. Dlatego tak mna wstrzasnelo ….

  439. Szanowny redaktorze Polityki

    Skoro Leonad Susskind postuluje ze istnieje prawie nieskonczona ilosc wszechswiatow a tak zwana materia musi skladac sie z podstawowych building blocks link podeslalem panu w ostatnim wpisie i nie ma na to dowodu to wcale mnie nie dziwi slowotok osob mniejszego formatu. To tak a propos poblazliwosci.

    Slawomirski

  440. Sławomirski…

    Jeśli chcesz dzielic się swoimi spierdolinami zza oceanu jedynie z gospodarzem tego blogu, to brandzluj się tym w prywatnej korespondencji. Jeśli chcesz jednak dzielić się swoimi „rewelacjami” z innymi uczestnikami tego blogu, to musisz wiedziec, że przynajmniej ja, zlewam je sikiem prostym i ich zagubienie w ogóle mnie nie obchodzi.

  441. lonefather
    29 grudnia o godz. 22:49 413143
    Masz całkowitą rację: faszyzm, nacjonalizm, rasizm, antysemityzm i wszelkie podobne choroby są niesamowicie zaraźliwe i niebezpieczne.
    Jeden z najobrzydliwszych pni wyrasta z Pisma:
    „15 Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także prześladowali. A nie podobają się oni Bogu i sprzeciwiają się wszystkim ludziom. 16 Zabraniają nam przemawiać do pogan celem zbawienia ich; tak dopełniają zawsze miary swych grzechów. Ale przyszedł na nich ostateczny gniew Boży. ”
    Do dziś to siedzi na dnie religianckich głów, nie wyłączając biskupów.

  442. lonefather
    Przyjacielu w rozumie – tak jest.
    A swoją drogą, brzmi to nieźle, czyż nie?

  443. Tanaka, tak wlasnie ma brzmiec i dobrze, ze brzmi, ale najlepsze jest to, ze jest, czyz nie?

  444. Tanaka, uspokojony zrozumieniem, tak sie uspokoilem, ze o wszystkim waznym napisalem, prucz tego, ze zrozumialem i dziekuje za wytlumaczenie.

  445. ” Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków”

    Tanaka nie jest uczciwy wobec siebie i interpretuje slowo zapisane tak jak jest mu wygodnie. To go rozni od ludzi Zachodu a zbliza do ludzi Bliskiego Wschodu. Nie dostrzega tego slaby emocjonalnie samotny ojciec i staje sie ofiara manipulatora.

    Slawomirski

  446. Rafał KOCHAN
    29 grudnia o godz. 23:22 413145

    Panska urologiczna kariera powinna byc zwuwazona przez redaktora Kowalczyka. Taki talent nie moze marnowac sie na blogu. Pan do nagrody Polityki za osiagniecia w lingwistyce urologicznej.

    Slawomirski

  447. Sławomirski, napisz w końcu coś na temat. Na pocieszenie napisze ci tylko, że moja „kariera urologiczna” jest niczym w porównaniu z twoją”sławą” blogowego, „pożytecznego idioty”.

  448. Rafał KOCHAN
    30 grudnia o godz. 8:03 413152

    Oj, Rafale, przecież mistrz mówi bardzo na temat: on mówi względem naszego )również pana Jacka) doskonalenia. Wpadnie, pouczy po wojskowemu , co kto powinien, i wypadnie. Coś pięknego – beztrosko żyć jak ten idiota pod skrzydłami mistrza, który za wszystkich myśli.

    Dzięki Ci, Sławo, za światłość Twej nauki. Będziemy Cię zawsze wielbić i wolę Twoją wypełniać na wieki przez Chytrusa, pana naszego. Amen.

  449. pombocek
    30 grudnia o godz. 9:11

    I nie tylko mysli „za wszystkich”, on sie nawet troszczy o wszystkich, chocby o mnie i ostrzega, ze jestem manipulowany. Taki troskliwy on jest, prosze Pana…

  450. Ogladalnosc, sluchalnosc, slupki … Monika Olejnik i TT – w programie „Gosc Radia ZET” – Nie mam poblazania dla Pani Moniki Olejnik, bo nie przygotowala sie i TT wodzil ja za przyslowiowy nos …, jakos nie jestem w stanie sie zmusic, zeby poblazac olewactwu i brakowi profesjonalnego przygotowania sie do wywiadu z inteligentnym fundamentalista. Cieniutkie pytanka, brak argumentow, slizganie sie po powierzchni, zero glebi, zero docisniecia, zero wnikliwosci. Zamiast obnazyc ciemniactwo TT, dala mu niemal 0,5 godziny autoreklamy i autopromocji w popularnej audycji. Brawo!

  451. lonefather
    30 grudnia o godz. 2:13 413148
    Czyż, czyli – jest .
    A co do Moniki i Terlikającego: ona bardzo słaba jest. Siłę ma w pyskowatości, nie w merytoryczności. T. ma za to zakamieniałość. Kamień z pyskiem wygrywa.

  452. Zwabiony artykulikiem z GW zajzalem na strone Britain First na FB. Postu obsmianego juz nie bylo, co mnie nie dziwi, za to znalazlem cos tak smakowitego, ze nie bede swinia i sie podziele… Mnie ten obrazek rozsmieszyl, gdy zaczalem sobie „podstawiac” kolejnych asow polskiej polityki… Tekst powinien byc zrozumialy dla kazdego, ale dla porzadku : „To sa szczatki pierwszego polityka, jak uwazaja archeolodzy”.
    https://www.facebook.com/britainfirstgb/photos/a.346633882148546.1073741826.300455573433044/688003858011545/?type=1&theater

  453. @Tanaka. To prawda. Olejnik najlepsze lata dziennikarstwa ma za sobą. Już wiele razy dała wyraz swojej nieprofesjonalności. I nawet nie chodzi tu o takie wtopy, jak ta z oszołomem Ziobro, ale o fundamentalny sposób prowadzenia dyskusji, który nastawiony jest wyszukiwanie skandalu oraz kontrowersji. Olejnik zupełnie zapomina, że rolą dziennikarza jest INFORMOWANIE odbiorcy o faktach oraz motywacjach bohaterów jej programów, a następnie konfrontowanie to z obowiązującym prawem, przyjętymi wartościami, wzorcami społeczno-kulturowymi etc. Bardzo często Olejnik zapomina (albo celowo pomija ten fakt) czym jest kontekst w polityce, co przeradza się zwykle z forsowaniem przez nią samą jej własnych przekonań czy pogladów, zapominając, że mnie, jak odbiorcę, guzik obchodzi jej optyka rzeczywistości oraz meandry interpretacji.

  454. Rafał KOCHAN
    30 grudnia o godz. 13:45 413158
    Zastanawiam się, czy Olejnik w ogóle miała jakieś „najlepsze lata” w rozumieniu rzetelnego dziennikarstwa. Co do popularności – owszem, miała „najlepsze lata” i one są już za nią.
    Nie przepadam i z trudem trawię ją i jej dziennikarstwo. Dziennikarstwo jest w jej wydaniu słabe merytorycznie, polega na agresji i jatce z rozmówcą, lub wywyższaniu się ponad rozmówcę, pouczaniu go i rozliczaniu z wzorca, za który ma siebie samą.
    Eksponowanie własnego ja i własnych przekonań oraz pchanie się bliżej mikrofonu czy kamery niż goście i jeszcze ich zasłanianie jest dla dziennikarza fatalne i dyskredytujące.
    Poza tym, Monika O. jest dobrze zorientowana w tym kto na kogo napyskował, niż tym w czym rzecz i o co chodzi pod względem merytorycznym.
    Uczytelnianie przez dziennikarza poglądów rozmówcy, by widzowie mogli sobie wyrobić zdanie na ile jest on przytomny a na ile oszołomski, to jedno z głównych zadań dziennikarza. Nie ona ma decydować kto oszołom, ale widz i słuchacz.
    Z tym Monika O. ma nieustający problem.
    Rzadko już można trafić na rzetelnego dziennikarza. Nazwisko, jakie przychodzi mi do głowy sprzed lat już co najmniej kilkunastu, to [junior] Małcużyński, bodaj też Witold, jak ojciec- dziennikarz.

  455. lonefather
    30 grudnia o godz. 13:42 413157
    Dobre !
    Ewolucja, w ich przypadku, działa jakoś inaczej. Tak bardziej po bożemu – kreacyjnie.

  456. My tu się trochę zmagamy z pobłażliwością, ale bozia ma z tym znacznie trudniej. Na plaży w Brazylii strzelił z pioruna w kobietę w ciąży, kładąc ją trupem ( i jej Dziecko Nienarodzone) na miejscu. Dla widowiskowości, położył też trupem tą samą metodą męża tej kobiety, ciotkę i wujka.
    Całkiem możliwe, że zostały żywe inne dzieci tej kobiety i jej męża. Lub też bozia wytłukł całą rodzinę.
    Jest to ciekawa kwestia moralna i teologiczna.
    Generalnie rzecz biorąc – co złego, to nie bozia.
    Na tym polega kultura życia i cywilizacja miłości.
    Dalsi krewni zlikwidowanej rodziny otoczone zostaną modlitwą dziękczynną.

  457. @Tanaka. Myślę, że Olejnik była dużo lepsza dziennikarką, gdy pracowała w radiowej trójce. Przynajmniej tak ją sobie zapamiętałem. Byłem jednak wtedy dużo młodszy, głupszy, co mogło mieć wpływ na postrzeganie jej rzemiosła dziennikarskiego.

  458. @Tanaka
    30 grudnia o godz. 14:44

    To proste – oddani w modlitwie powiedza ci, że nikt nie zna planu boga wobec ludzi; że bóg działa poza rozumem człowieka, ale kiedy indziej ci sami w debacie publicznej wypowiadają sie w taki sposób o bogu i jego zamysłach, jakby obalali z nim co wieczór flaszkę wódki i doskonale znali żywot oraz konstrukcję psychiczną tegoż…
    Ci sami tez, w kontrze do tej makabrycznej historii, przywołają ci historie liczne, w których na przykład jakies dziecko przezyło dwa tygodnie pod głazami zburzonego domu; albo, że ktoś przeżył, wypadając z 10. piętra.

  459. Rafał KOCHAN
    1. Trójka ukształtowała pluton niezłych dziennikarz, albo i więcej. Ale może i ja zakładam z góry, że tam i wtedy było lepiej…

    Funkcjonować w takich okolicznościach można tylko mając skrzywiony i zniewolony umysł.
    Czym wierzący dysponuje, a religiant w stopniu wyższym.
    Czwórjedność: bozia wszechwiedzący-wszechmocny-wszechdobry-za nic nie odpowiadający to jest horrendum szczytowej niemoralności.
    A jednak przed tym horrendum niemoralności ludzie tłuką czołami o podłogę, całują beton i uważają to za moralność krystalicznie wzorcową i największe dobro wszechświata.

  460. W sprawach gospodarki dowiadujemy się o bogu:
    „Stwórca pomaga, dopóki się na kolejnej ekipie nie pozna. I nam pomaga. Bardzo dobrze – skwitował Stanisław Żelichowski.”

  461. Tanaka
    Dużo czasu potrzebuje Stwórca, żeby się na kimś poznać?
    Dla mnie dziwne…

  462. @Tanaka
    „Rzadko już można trafić na rzetelnego dziennikarza. Nazwisko, jakie przychodzi mi do głowy sprzed lat już co najmniej kilkunastu, to [junior] Małcużyński, bodaj też Witold, jak ojciec- dziennikarz.”
    Witold Małcużyński był pianistą, a jego brat Karol Małcużyński dziennikarzem. Takoż i jego syn Karol.
    Pozdrawiam

  463. Marit
    30 grudnia o godz. 16:33 413166
    Bozia jest powolny, co można tłumaczyć roztropnością. Przez co mówimy: bozia nierychliwy, ale sprawiedliwy. Tak było w przypadku Brazylijki strzelonej piorunem z Dzieckiem Poczętym w Łonie.
    Szybszy jest „prezes największej partii opozycyjnej”. On się z góry poznaje na ekipach. Siedzi wyżej niż bozia.

  464. mopus11
    30 grudnia o godz. 16:35 413167
    Tak jest.
    Karol od Karola, nie Witold od Witolda.
    Wszyscy razem – dobrzy.
    Dzięki za sprostowanie.

  465. @@Tanaka, Rafal Kochan,
    OBRAZEK – naszla mnie refleksja niewesola… A jesli czaszka, to wyborca, a miednica nalezy do polityka, to obrazek ilustruje precyzyjnie, gdzie politycy maja wyborcow, choc sie im jak moga podlizuja.

    M.O. – „same sukcesy zawodowe” wypraly Pania Monike z wszelkiego samokrytycyzmu. O uwlosieniu przezedzonym wiekiem i wiszacym w luznych, nieestetycznych strakach, wspominam tylko dla porzadku. O wiele wazniejsze jest absolutne przekonanie o wlasnej wiedzy, bystrosci i elokwencji, ktore jest zrodlem chocby dzisiejszej, ewidentnej bezradnosci wobec Terlikowskiego. Wlasnie z tego zadufania, wynika Pani Moniki poblazliwosc wobec siebie. W efekcie poza garstka powierzchownych obserwacji, kilku cytacikow bez poglebienia wiedzy „w temacie”, przyjmuje TT i w niemal kazdej kwestii TT niemal natychmiast przejmuje inicjatywe i to on, a nie ona robi co chce. A jedynym wyjsciem, zeby choc zachowac pozor, ze to Ona ma inicjatywe i to Ona prowadzi wywiad, czyli egzaminuje, pozostaje natychmiastowa zmiana tematu,gdy tylko okazuje sie, ze Terlikowski znow, z najwieksza latwoscia wyslizguje sie i zmienia kierunek, ktory probowala Pani Monika narzucic. I nie tylko Terlikowski dokonuje tej sztuki. Takich „cwaniakow” jest wiecej. I przy tym wszystkim, co to za „metoda dziennikarska”, ze zaprasza ludzi, ktorzy nie tylko pogladowo sa skonfliktowani, ale dodatkowo sa w konflikcie osobistym. Sadza ich obok siebie, i od niechcenia rzuca prowokujace pytanie. I nie formuluje go z zaciekawieniem jakie to wyjasnienia moze Ona i publicznosc uslyszec od obu stron, ile rzuca te powokacyjne pytania tak, zeby od samego ich uslyszenia, krew uderzala do glowy i ludzie zamiast rzetelnie wyjasniac, od razu wchodzili w spor, a najchetniej (ogladalnosc) w pyskowke. Dziennikarstwo „awanturnicze”, w sensie, ze rozmowcy sie miedzy soba awanturuja… Jeszcze ogladam te „Kropki nad I” tylko z przyrodzonej ciekawsci, czy kiedys sie tak trafi, ze zaproszeni do studia nie skocza sobie nawzajem do gardel, ale zgodnie „wskocza” na Pania Monike i to co wyprawia.

    PIORUN – w koncu nie bylem w stanie zorientowac sie, czy wszyscy zostali zabici „jednym strzalem” (brawo za skutecznosc), czy wieloma (ale patalach). Nie ma to zreszta najmniejszego znaczenia naprzeciw prostej konkluzji… Co oni w burze robili na plazy? Nikt im nigdy nie powiedzial, ze na plaskim, to piorun trafia w „najwyzszy” punkt? A moze byli bardzo religijni i wierzyli niezlomnie, ze bez „boskiego wyroku” nic im nie grozi? No to jesli tak wierzyli, to musieli nielicho nagrzeszyc, ze ich tam tylu naraz bozia dopadla. Slusznie sie im nalezalo! I tyle! Jak to powiedzial Moravia? A! Kazdemu co mu sie nalezy… ! A jak to jest mozliwe, ze przy tym calym horrendum nadal bija poklony i ksiedzu natace nie zaluja grosza? Bo raj i zycie po zyciu na nich czeka, a dla takiej perspektywy, to wszystko zniosa, nawet horendalne boskie horrendum …

  466. Tanaka
    30 grudnia o godz. 16:54 413168

    “Prezes największej partii opozycyjnej” moglby bozie niejednego nauczyc, bo on nie tylko natychmiast wie. On wie z gory, ze kazda ekipa niz on i jego chlopaki bedzie do niczego i wszystko schrzani. Bozia tego nei wie, a prezes wie …

  467. Marit
    30 grudnia o godz. 16:33

    To neistety jest loteria. Czasem bozia jest tak niebosko cierpliwy, ze czlowiek zyje dziesiatki lat, ciagle swini, a bozia ciagle czeka i czeka na poprawe … Taki dobry ci on, znaczy sie.

    A czasem to na sam zamiar, czy mysl ulotna, reaguje natychmiast … Znaczy sie, taki on sprawiedliwy, ze nawet sam zamiar potrafi ukarac.

    Od czego zalezy jedno, albo drugie, tego na dobra sprawe nie wie nikt … bo niezbadane sa wyroki boskie. Ale mozna cos z tym zrobic.

    Sa przeciez specjalisci od pomagania niepewnym ludziom, nazywaja sie ksieza i oni za „co laska” pomodla sie i tym samym wspomoga szanse, ze bozia uzbroi sie w cierpliwosc, a o sprawiedliwosci na chwile zapomni i da szanse na spokojne swinienie bliznim…

    Jest przeciez tak jak pare dni temu pisalem. Nowy Testament, ktory w „innych okolicznosciach przyrody”, nazywalby sie uczciwie „Mitologia Zydowska”. I nikt by sie nie przejmowal tym, ze w jednym micie byloby tak, a innym inaczej, w zaleznosci od potrzeb. I tylko historycy literatury, lub inni antropolodzy kultury, analizowaliby te niezgodnosci, pod kontem czasu powstania poszczegolnych mitow. A tak, to te wszystkie „urocze” niezgodnosci, pomimo 2000 lat „harmonizowania” wciaz sa i wciaz uparcie wylaza na wierzch, a sa przede wszystkim dowodem na to, ze calosc zostala zlepiona z kilkudziesieciu oddzielnych mitow, ktore powastawaly na przestrzeni tysiecy lat i maja kilkudziesieciu roznych autorow. Zupelnie tak samo jak mity greckie…

    Czasem sobie mysle, ze jak na 2000 lat harmonizowania, to sie chlopaki zbytnio nie wysilali, skoro tyle tych niezgodnosci wciaz widac. Ale odganiam takie mysli, bo jesli by pojsc ich tropem, to trzeba by sie zgodzic, ze zostaly te niezgodnosci pozostawione umyslnie. To straszna mysl, bo oznacza, ze kosciol katolicki, a przynajmniej jego najwyzsza hierarchia, to sa wszystko ludzie niewierzacy. Ludzie, ktorzy wiedza, ze zadnego boga nie ma. Bo pozostawiaja te „niesharmonizowane” niescislosci z rozmyslem, zeby mozna bylo w razie potrzeby znalezc i podeprzec sie dowolnym cytatem, odpowiednim do okolicznosci. To co pokazalem wyzej, to drobiazdzek, ale ilustruje ta wlasciwosc. Z jakimkolwiek problemem nie przyjdziesz do wielebnego, a on szast prast, otwiera biblie i juz czyta Tobie cos, co jak ulal pasuje … Zawsze, zwroc Marit uwage, i wszyscy czytelnicy tez, wiec ZAWSZE ksieza maja cytacik stosowny do okolicznosci i mozecie byc pewni, ze w bibli jest tez cytacik na dokadnie przeciwna okolicznosc. Taka to zaiste „cudowna” ksiega. Pelna mocy prawdziwych i cudowna moc dajaca „operatorom” wprawnym w poslugiwaniu sie nia… Zawsze maja cytat ze „slowa bozego”, ktore w pocie trudu ogromnego „harmonizowali” przez ostatnie 2000 lat i mozemy byc pewni, ze nadal harmonizuja, nazywajac to „studiami biblijnymi”.

  468. Jak to jest, że w innych cywilizowanych krajach, żadna mitologia czy żaden bóg, ateistami się nie para…
    Ze wzajemnością; mają tam oni swoje, bezbożne sprawy do omówienia.
    U nas – nic z tego.
    Może to cywilizacja czyni bogów pobłażliwymi dla grzesznych ateistów, a tychże – pobłażliwymi dla nieistniejących zjawisk w niebiesiech?
    Jeśli tak rozumieć pobłażliwość (idąc zupełnie obok znaczenia tego słowa) to wreszcie byłoby jakieś cywilizowane ‚rationale’ dla toczącej się tu dyskusji i okazja konkluzji.
    Oczywiście, jedynie dla ateistów.

    Życzę wszystkim Ateistom, w Nowym Roku, Uwolnienia …od obsesji religijnych i zdrowego powrotu do swej wiary, na własny rachunek – Obsesjonatom Religijnym.

  469. lonefather

    To, że „prezes największej partii opozycyjnej” wie, a bozia jeszcze nie, nazywa się w fachowej terminologii katolickiej „uprzedniością”.

    Ja jestem wielbicielem uprzedniości. Dostarcza mi wielu przyjemności. Czego i wam, towarzysze i towarzyszki życzę…
    Ale ja nie o tym.
    No więc, o tej uprzedniości.
    Weźmy takiego Jezusa. Jezus był przewidziany przed stworzeniem świata. Jasne już było dla bozi, chociaż nie stworzył jeszcze światła, a tym bardziej źródła światła, o czym nieustannie przypomina Jerzy Pieczul (bozia najpierw stworzył światło, a dopiero potem źródło światła, taki ci on zdolny jest), że Jezus się przyda, będzie się musiał narodzić w roku pańskim Pierwszym, a na końcu zostać ukrzyżowanym, za odpuszczenie grzechów ludzi. Którym do zaistnienia brakowało wtedy, znaczy gdy bozia przewidział Jezusa, 14 miliardów lat. Albo dużo więcej, dajmy na to 1500-100-900 miliardów lat przez Big Bangiem to było. Wszak bozia istniał zawsze, od nieskończoności.
    Jezusa jeszcze nie było, ale był, bo był UPRZEDNIO przewidziany.

    Dobry jest też kawałek z Maryją. Ona, jako kobieta semicka, jak wszystkie inne i inni grzeszna była, co się bierze z mocy samej książki p.t. „Mity żydowskie”, znaczy, Pismo., które oznajmia, że przez tą cholerną Ewę i pomoc słabowitego w uległości Adama, cała ludzkość w grzech pierworodny popadła. Ale hola ! Maryja nie popadła! Ona jedna bezgrzeszna była! Jedna na caluśkiej planecie!
    Bo była UPRZEDNIO przewidziana do roli bozi rodzicielki. Nie wypadało więc, żeby się Jezusek narodził z grzesznego, że się tak wyrażę – łona.
    Wskutek UPRZEDNIOŚCI dochodzi do kolejnych sensacyjnych wypadków: Jezusek nie rodził się jak u wszystkich innych kobiet, przeciskany przez…ten-tego-ten… tzw „siłami natury” , znaczy, mięśniami kobiety rodzącej przez, no, ten-tego-ten.. gdzieś tak z godzinę, dwie, albo całą noc. Nie, Jezusek wyskoczył z łona Maryji natychmiastowo, z prędkością światła, a co najmniej odrzutową.
    Z dwóch powodów: Jako Jezus-bozia musiał się narodzić spektakularnie, a nie zwyczajnie. Oraz z takiego powodu, że gdyby był wyciskany długo i znojnie, powstały by dwa problemy: umazałby się cielesnością Maryji, a to było całkowicie niedopuszczalne, oraz dlatego, że powstałaby kwestia „rodzenia w bólach”, jak uroczyście i zachęcająco zapowiada kobietom los książeczka „Mitologii żydowskich”. Maryja wystrzeliła Jezuska atomowo ze swojego przyrodniczego łona, by ją nic nie zdążyło zaboleć.
    Można by mieć lekkie wątpliwości medyczne i biologiczne, czy da się zrobić taki wystrzał bezboleśnie i bez konsekwencji fizycznych, a także psychicznych, ale nie takie numery bozia ze szwagrem robili. A wątpiący to oczywiście malkontenci, dysydenci, kacerze i woda na młyn odwetowców z Bonn.
    Fizyk by miał wątpliwość, skąd się wzięła energia konieczna do tak natychmiastowego wystrzału Jezuska i jak się ona rozeszła, oraz jak Jezusek wyhamował nie rozbijając siebie, ani kuli ziemskiej.
    Ale taki fizyk to też odwetowiec.
    A co się robi z odwetowcami, wyjaśnia sama Czerwona Książeczka: ten dostanie w ryj!
    Skutkiem tej UPRZEDNIOŚCI następuje zbieg okoliczności. Pardon, nieuchronności:
    Maryja rodzi Jezuska z prędkością światła,
    bezboleśnie i aseptycznie
    beż żadnych oznak ciąży.
    I tak powstaje ŚWIĘTA RODZINA:
    Maryja nie dotknięta żadnym kobiecym doświadczeniem, a w sumie poza „porodzeniem” do niczego się na kartkach baśni Książeczki nie nadająca.
    Józef w roli fałszywej więc i nieudacznej, przez co zupełnie nie śmie się w toku życia synka pokazywać na kartkach Czerwonej Książeczki.
    i Jezus, nie posiadający ludzkiego genomu.
    Co jest nieco dziwne, zważywszy, że człowiek od szympansa różni się tylko 1,6% genomu, a Jezus w ogóle ludzkiego genomu nie posiada . A jak mówi Książeczka – jest w pełni człowiekiem. I na dokładkę w pełni jest bozią. I na dokładkę już deserową, jest w pełni siebie samego, czyli żyw całkowicie, obecny w formie ciasteczka, zwanego opłatkiem, kiedy go gryziemy. Gryziemy żywe ciało (i umysł !, umysł Jezusa też gryziemy!).
    Z Książeczki dowiadujemy się też, że Maryja, choć jej Janioł zwiastował, a Duch Święty ten-tego-ten, wskutek czego atomowo i bezboleśnie dziewicą będąc Jezuska wystrzeliła z łona swego, który nie był jej synem, nie rozumie co Jezus wprawia i po co. A Jezus z kolei traktuje matkę per noga, oddalając ją surowymi i pogardliwymi słowami precz od siebie. Co w zasadzie by się zgadzało: kobieta w tamtych szczęśliwych czasach była niczym noga stołowa – przedmiot z inwentarza domowego, a nie człowiek w pełni swojego jestestwa i praw ludzkich, jak każdy.
    I ta ŚWIĘTA RODZINA jest wzorem dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Mają ją naśladować, jak wyrokuje każdy papież Święty Ojciec Święty Jan Paweł II z biskupem swoim Wątrobą, Głodziem Sławojem i Hoserem Henrykiem.
    Matyja ucieczką i ostoją jest dla kobiet strapionych, a Józef pocieszeniem dla ojców wypitych i nie.
    Jezus, jak wiadomo, jest na wszelkie okoliczności.
    Ale jak się rodzina spod Okocimia na SWIĘTĄ RODZINĘ zapatrzy i szczerze naśladuje, to same kłopoty wychodzą: dziecko NN, ojciec pożyczony, matka ma trudności ze wskazaniem sprawcy, dziecko jakieś odmienne i nie znające zwyczajów miejscowych, nie haratające w gałę, ale gadające na okrągło i pouczające starszych, oraz do rodziców zwracające się z poczuciem wyższości.
    I z tego się potem spowiadają rodziny, jak bardzo nagrzeszyły. Bo się starały jak ŚWIĘTA RODZINA. Czyli bardzo dobrze, ale bardzo źle.

    Była kiedyś taka seria w TV: Bajki na dobranoc.
    Są jednak tacy, co mylą jawę ze snem, bajkę z rzeczywistością. Wyznają pokręconą bajkę, przez co psują sobie i innym rzeczywistość.

  470. @Gekko..

    Wzajemnie. Szkoda, że tak rzadko nasz zaszczycasz swoją obecnością oraz dadaistycznym stylem komentowania, którego jestem wielkim fanem!

  471. @ Rafał KOCHAN…

    Dziękuję, ale bynajmniej.
    To obecność na blogu tykającym ateizm jest zaszczytem, któregom sytuacyjnie niegodzien, będąc niekompetentnym w teologii.
    To nie ja-dada, ale społecznościowe realia, realia… 😉

    Także pozdrowienia.

  472. Szanowny Panie Tanaka

    Nie bawia mnie pana teksty choc zadaje pan sobie sporo trudu je piszac.
    Czy czlowiek inteligentny powinien polemizowac z mitami. Chyba nie. Uwazam ze polemizowanie z mitami zydowskimi ma taki sam sens jak polemizowanie z mitami germanskimi czy slowianskimi. Z drugiej strony na to patrzac wysmiewanie ludzkiej glupoty tez czesto nie jest konstruktywnym zachowaniem. Chyba najrozsadniejszym postepowaniem jest propagowanie na codzien tresci naukowych i racjonalnego stylu zycia oraz dokumentowanie tych wartosci swoim zachowaniem.

    Slawomirski

  473. @Tanaka hahahahhahhahaaaahhhah ….. dzieki, dzieki, dzieki … Obsmialem sie jak norka i lzej mi sie od razu na „duszy”, czy czyms tam takim, zrobilo. Klaniam nisko z wdziecznoscia, za dostarczona radosc. Bo piszac wczesniej do Marit, sam sobie zafundowalem napiecie ogromne, bo wiesz pewnie jak ot jest, gdy przekazujesz mysl nie powszechnie znana, a jeszcze mniej akceptowana. Starasz sie ze wszystkich sil przekazac ta mysl mozliwie precyzyjnie i zarazem mozliwie przystepnie, bo nie wszyscy sa jak Ty Tanaka, czy Jerzy, i w lot chwytaja… Pozdawiam l.

  474. @Gekko
    Dzieki serdeczne i wzajemne zyczenia l.

  475. Slawomirski
    30 grudnia o godz. 23:25 Szanowny Panie Slawomirski, zgodnie i poslusznie, z blogowa metoda pozbywania sie nie chcianych osobnikow, ignorowalem panskie posty. Taki „lajf”… Niestety, wbrew statystyce i zdrowemu rozsadkowi, „udalo” sie Panu, po raz nie zlicze, ktorys, pokonac bariere rozumu i przyzwoitosci. Nieczesty wyczyn, wiec wypada – POGRATULOWAC! Mam co prawda, tak zwane „uzasadnione watpliwosci”, niemniej wyloze Szanownemu Panu, o co „biega”… [w slangu wspolczesnej mlodziezowej polszczyzny], wyrazenie „o co biega”, ma znaczenie identyczne ze slawnym i mam nadzieje zrozumialym dla Szanownego Pana wyrazeniem „What’s up doc?”. Odpowiedz jest Prosze Pana, prozaiczna – „odpieprz sie Pan!”, albo jesli woli Szanowny Pan po angielsku, to prosze: „Fuck off…. !” . Reasumujac. Odpieprz sie Pan od tego o czym nie ma Pan , tak zwanego – BLADEGO POJECIA!. Czy wyrazilem sie dostatecznie jasno, zeby Szanowny Pan Slawomirski zrozumial czego blizni po Panu oczekuja?

  476. Jerzy Pieczul31 grudnia o godz. 8:04 305523TanakaNapisałem u pana Szostkiewiczado ponizszych słów Lewara adresowanych do Ciebie“Od rana do wieczora “przesladuja” Pana katolicy.Moze czas najwyzszy zaczac sie leczyc?”.Dałem doslowny przykład, jak mnie prześladuje katoliczka: od 3 rano do 8.30 belkotała swoje modltwy takim głosem, że chyba wszyscy bezpośredni sąsiedzi słyszeli. Na przykład z 500 razy mantrę “Jezu, ufam tobie”. Wykańczam się już przy tych belkotach i innych nieprawdopodobnych zachowaniach w dzień i w nocy. To oczywiście demencja, ale w pełni pokazuje istotę polskiego katolicyzmu. Jak dzieci kiedyś w zabawach powtarzały z upodobaniem różne przezwiska, rymowanki, odklepywanki: np. “Głupi wariat, głupi wariat, głupi wariat”. Na tym właśnie polega głębia religijności.Tekst jak poszedł do moderacji, tak nie wrócił.Część jego – pana Szostkiewicza – pamięci.

  477. Tanaka, lonefather
    Sławo poruszył pewną ważną sprawę: czy polemizować ze starożytnymi mitami.
    Z mitami słowiańskimi nie mam zamiaru polemizować, bo za bardzo szanuję ich nikłe szczątki.
    Z mitami hebrajskimi rzecz ma się inaczej, bo one rządzą w naszej ojczyźnie i wpływają na nasze życie. Polemiki się zatem nie uniknie, jak by nie było to głupie.

    Tanako, Jezus był przewidziany przed stworzeniem świata, a zatem ludzkość nie miała żadnych szans na uniknięcie grzechu i pambuk stwarzał to wszystko z pełną świadomością… No, z premedytacją po prostu… To znacznie zwiększa jego winę.

  478. @Marit..

    By dopełnić dzieło absurdu, pambuk CHCIAŁ, by jezus chytrus w męczarniach wyzionął ducha. I tutaj pojawiają się pewne zasadnicze kwestie: dlaczego jego matka – maryja wraz z maria magdaleną załamywały ręce i szlochały nad cierpieniem chytrusa, skoro wiedziały, że zmartwychwstanie? Czy Poncjusz Piłat miał wolną wolę, skazując chytrusa na śmierć? Czy Judasz miał? A co, gdyby oni obaj posłużyli wesołej nowinie, to ludzkość nie miałaby proroka? Dlaczego chytrus nie ochronił swego życia, a przecież mógł? Czy dysponował on wówczas wolną wolą? Jeśli nie, to może jego poprzednie zasługi też były na wyrost – opieranie sie kuszeniu przez 40 dni na pustyni; chodzenie po wodzie, uzdrawianie etc? Skoro chytrus nie dysponował wolnej woli, bo miał za zadanie umrzec za ludzkośc, to jak mozna takiego mesjasza uznać za boga?

  479. lonefather
    31 grudnia o godz. 0:44 413178

    Mój tekst jest trochę surowy, nieobrobiony, bo pisałem a vista oraz z głowy, czyli jak wiadomo – z niczego.
    Jeśli więc sprawił Ci tyle frajdy, cieszę się.
    Choć w istocie istota tego wpisu jest smutna: w te wszystkie nie tylko nieprawdopodobieństwa, ale gleję sprzeczności i oczywistych bzdur ludzie serio wierzą, a w każdym razie im się tak zdaje, oraz czynią z tego skutki. Jak wiadomo w historii dawnej, mniej dawnej i dnia bieżącego – włącznie ze skutkami śmiertelnymi, w skali masowej.
    Dzisiaj islam upoważnia do obcinania głów ludziom, wczoraj chrześcijaństwo.
    Chrześcijanom jednak nie podoba się za bardzo obcinanie głów przez islamistów. Islamistom nie podobało się, że wczoraj chrześcijanie obcinali im głowy.
    Wszyscy razem ładnie klaszczą sobie w rączki i śpiewnie melorecytują to, co zapodał Jerzy Pieczul: gupiwariat-gupiwariat-gupiwariat.
    Jest to istotą religii, co Jerzy celnie wydobywa.

    Sądzę, że w ludzkiej wierze religijnej można, i zapewne też należy szanować jedno – autentyczność marzenia z czasów dziecięctwa: marzymy o dobru, pięknu, chcemy ciepła, bezpieczeństwa, radości, słodyczy.
    Gdybyśmy się na tym skupili i wyznaczyli to jako drogę własnego życia, i tylko życia, mielibyśmy lepsze życie, wartościowsze i sensowniejsze, piękniejsze. Czulibyśmy własną odpowiedzialność za życie, własne sprawstwo jego jakości. Nasze przesłanki, zasady i cele byłyby jasne, czyste, zrozumiałe, łatwe do pojęcia i współdzielenia przez innych.
    Natomiast zanurzeni w sprzecznościach, fantasmagoriach, coraz bardziej wieżowcowych spekulacjach i ponurym oraz groźnym bełkocie, odcinamy się od własnych autentycznych pragnień, od siebie samych, przez co uniemożliwiamy sobie osiągnięcie, lub dobre zbliżenie się do celu.

    Katolik nie należy do siebie. Jego ciało nie jest jego ciałem, ale tylko workiem wypożyczonym, wskutek łaski, od tzw. boga, stwórcy człowieka.
    Ponoć dlatego ma katolik „szanować ciało”, bo należy nie do niego, ale do jego boga.
    Jest to koncepcja ściśle komunistyczna: to co niby-twoje, nie jest twoje, ale należy do organizacji czy kogoś ważniejszego. Nie dysponujesz sobą, ale tylko wypełniasz instrukcję użytkowania powierzonego narzędzia.
    Ciało jest narzędziem, przedmiotem, jak noga stołowa, kaloryfer czy młotek.
    Dokładniej jednak – komunizm w pewnych ważnych aspektach po prostu powtarza koncept chrześcijański.

    Tych chrześcijańskich konceptów i dogmatów są całe stosy, jak wiesz. Wszystkie razem czynią człowiekowi wielką krzywdę – dezintegrują go w jego osobowości. Odcinają od siebie samego, od wewnętrznej jedności, integralności, autentyczności, wolności i podmiotowości.
    Człowiek musi powierzać, zawierzać, przemodlać, oddawać się w ufności, wychwalać Pana, okadzać i wszędzie i we wszystkim widzieć „rękę Pana.”
    Oraz płacić, płacić, płacić.
    I żyć naprzemiennie w wielkiej trwodze oraz egzaltowanych wyrzutach lipnej szczęśliwości.
    Psychika ludzka bardzo źle znosi taką krańcowość stanów. Bo przyroda źle to znosi. Nadmierne naprężenia: raz gotowanie, a raz zamrażanie niszczą i drzewo i kamień i stal. I człowieka.
    Właściciel człowieka, jego bóg, jako wszechmocny itd, nie ponosi odpowiedzialności za nic, żadnej winy więc i żadnej kary i żadne zażalenia nie są przyjmowane. Nie ma tu żadnej autentycznej relacji.
    Człowiek, jego niewiele mogący wytwór, ponosi odpowiedzialność za wszystko. W dodatku każdy od urodzenia jest obciążony grzechem śmierci i tylko zostanie katolikiem lub ortodoksem chwilowo go od kary uwalnia.
    Żeby akceptować i wyznawać nieludzkie i okrutne bełkoty religii i ich żądania, trzeba być porażonym na umyśle i moralności wskutek głębokiej wewnętrznej dezintegracji.
    Niestety, niszczenie człowieka od oseska religią daje zwykle takie skutki.

    Trzeba być ciężkim idiotą, by publicznie głosić, że Bóg pomaga polskiej gospodarce, jak świeżo oznajmił pewien poseł. Albo zarządzać modlitwy w intencji deszczu, co z kolei szkodzi i gospodarce i ludziom. Deszcz i jego brak to sprawy boskie i tu kółko idiotyzmu się zamyka jak pętla szubieniczna na szyi wyznawcy.
    Idioci religijni głoszą publiczne idiotyzmy, i jest to przyjmowane jako coś oczywistego. Media i pozostali idioci traktują takie oświadczenia nadzwyczaj poważne i szukają w nabożnym skupieniu wielkiego wewnętrznego sensu idiotyzmów w przedwieczności, nierzeczywistości i przewielebności; w przemodleniu i ubóstwieniu, czyli w rzeczywistości – zdurnieniu.

    A życie, realne, jedyne jakie jest, przecieka im przez palce. Wznoszą wtedy rączki i oczka ku gwieździe Betelgeuse biorąc ją za bozię ii oczekują kolejnego życia po życiu, bo spieprzyli to, co mieli.

  480. Jerzy Pieczul
    31 grudnia o godz. 8:08 413181

    Tak, zauważyłem to co napisał niejaki levar.
    Uznałem, że to prawie humorystyczny wpis, tylko że słaby.
    Bardzo mnie ubawiłeś scenką z „Jezu ufam tobie”, tożsamą z inną: „głupi wariat”. To bardzo celna ilustracja.
    Ale wiem, że doznajesz z powodu codziennego obcowania z tym zjawiskiem wielkich trudów, więc na tym poziomie nie jest mi do śmiechu. Życzę Ci, byś w tym wytrwał, przeżył i nie zwariował; to trudne doświadczenie.
    Może spojrzenie na to przez pryzmat „gupiegowariata”, czyni rzecz nieco znośniejszą…

  481. Marit
    31 grudnia o godz. 11:02 413182

    Sławomirskiemu odbiło, czyli udało mu się wykonać coś dla niego nadzwyczaj rzadkiego wśród codziennych idiotyzmów – wydobyć myśl cokolwiek wartą.

    Bardzo mi odpowiada Twoje spostrzeżenie, że szanujesz szczątki mitów słowiańskich. Należy je szanować, wydobywać z zapomnienia i odbudowywać, bo one wiele mówią o historii, tożsamości, nieświadomości zbiorowej i kulturze Słowian. Powinno to być czymś dziś żywo obecnym wśród Polaków, a nie jest.
    Generalnie nie ma w sprawie słowiańszczyzny problemu, bo prawidłowo mity nazywamy mitami.

    Inaczej rzecz się ma z mitami hebrajskimi, które nazywamy powszechnie i durno Słowem Świętym i przerobiliśmy mity na religie. Co czyni sprawę kłamliwą i bardzo brzemienną w złe skutki.

    Dlatego na mity prawidłowo traktowane jako mity należy chuchać. Natomiast z mitami traktowanymi jako Jedyna Prawda, Objawienie Boże, włożonymi w opresyjne ramy religii należy polemizować i je zwalczać. Metodami pokojowymi, rzecz jasna. Rzeczy fałszywe, uzurpacyjne, szkodliwe należy tak traktować.
    Zabawne jest to, że każdy katolik to potwierdza: fałszowi i kłamstwu należy się przeciwstawiać.
    Własną religię jednak z tego wyłącza.

    Przeciwstawiać się należy siłom (faktów, rzeczywistości, dowodu) i godnościom osobistom.

    Katolik tego jednak nie stosuje. O co ma pretensje papież Franciszek, nazywając swoich pracowników w dżenderowych kolorowych beretach żywymi alzheimerami i skamielinami.

    Pracownicy pana B. pamiętają i stosują tylko jedno: kto się będzie śmiał, ten dostanie w ryj !

  482. Jak zwykle rewelacyjny artykuł, życzę szczęśliwego nowego roku i samych sukcesów w 2015 roku 🙂

  483. @@ Marit, Rafał

    UPRZEDNIOŚĆ ma to do siebie, że działa sprzecznie: jest-niejest.
    Sprzeczość tą biskupi rozwiązują tak jak zawsze – wybierając okoliczności pasujące i zamilczając okoliczności dezawuujące.
    Jezus więc był przewidziany przed początkiem świata, ale niekonkretnie: nie siedział na zydlu i nie czekał kiedy będzie jego kolej wejścia na estradę.
    Zapewne można by sytuację pt, Jezus opisać jako jakąś aurę, lub po prostu tezę. Jezus nie istnieje realnie, ale istnieje jako teza.

    Co przypomina mi pewną dziwaczną i śmieszną zarazem wypowiedź Jezusa już realnego, z którejś ewangelii. Którąś ze swoich bardzo mętnych wypowiedzi zakończył jakoś tak: niech w to wierzy kto chce, czy też (wobec tej mętności) da radę uwierzyć.
    Swoją UPRZEDNIOŚĆ skomentowałby tymi słowami bardzo trafnie.

    Poruszacie tu kwestię wolnej woli. Tak jest. Otóż Maryja miała taką wolną wolę, że jej nie miała. Jak jej Janioł zwiastował, nie mogła powiedzieć: nie, dziękuję. Może koleżanka Ahuwa się bardziej nada?
    Bo Ahuwa = kochana (ahawa=miłość)
    A może koleżanka Aliza?
    wszak Aliza = rozbawiona
    Albo bardziej się nada Ajelet?
    bo ona, znaczy Ajelet =od ajelet ha szachar – gwiazda poranna = jutrzenka
    Dobra by była też Batszefa
    Bo Batszefa = córa pełności (szefa= pełność)
    Nadały by się też inne, może są bardziej przygotowane:
    Cipora = ptaszęca (cipor = ptak)
    Cahala= krzyk radości
    Dwora = pszczoła
    Gawriela = Gabriel (od gawar El – zwyciężył Bóg)
    Hofit =nazwa ptaszka Hofit – żyjącego przy brzegu morza (hof = brzeg)
    Jafa=ładna
    Jafit = piękność
    Jaara = plaster miodu
    Liron =mam radość= radośnie mi
    Limor = zmieniona – pachnąca ( od Mor pachnącego krzewu)
    Raja = małżonka
    Ruchama = miłosierna, litościwa (od rachamim =miłosierdzie – litość)
    Segula=wyjątkowa
    Talya =Boża rosa (laska?)
    A może najbardziej by się nadała Yamit ?
    Bo Yamit = obiecujacy dzień

    A Janioł, że nic tylko Maryja i Maryja. Bo ponbocek tak zarządził.
    No więc, gdzie tu wolność.
    A może Maryja, jako jedyna z ludzkiego gatunku nie dysponowała „wolną wolą”? Bo taka we wszystkim wyjątkowa i niekobieca?

  484. Ona ż, Tanako, była bez grzechu pierworodnego poczęta. I temu anioł tak się uparł. Inne dziewczęta miały swoje wady.
    Pozdrawiam serdecznie komentatorów. Życzę szczęścia w Nowym Roku. Ja już z forum się ewakuuję, trzeba szykować się na bal 🙂

  485. Pana Gospodarza też pozdrawiam i też życzę. Popełniłabym fo pa.

  486. Marit
    31 grudnia o godz. 14:36 413189
    „oraz inne dziewczęta…”? To chyba Niemen?
    Ale otóż właśnie: Maryja, nic o tym nie wiedząc, bezgrzeszna była od poczęcia. Ani tyci miejsca, by „wolną wolę” mogła wyrazić.

    Baloszczęścia życzę !
    „…drugi raz nie zaproszą nas wcale…” To akurat Maryla.

  487. Tanaka

    Bo Maria = Miriam, a Miriam = gorzka , co potwierdza zasade UPRZEDNIOSCI. Naznaczona od urodzin, przez imie jej dane, do roli boskiego inkubatora, jaka niby miala byc, jesli nie zgorzkniala?

    @@@ Marit, Tanaka, Rafal
    Owszem, zauwazylem mysl zapodana przez Slawo, ze nie ma co polemizowac z mitami. Nakrzykalem na niego, pewnie za mocno, bo nie zauwazyl, ze nie z mitami polemizujemy, a z ich wrednym zastosowaniem. Polemizujemy, z uczynieniem z Mitologii Zydowskiej narzedzia do psychicznego uzaleznienia, lub jesli wolicie, narzedzia zniewolenia i oglupienia.

    W tym momencie zaluje, ze nie mam wyksztalcenia psychologicznego, lub lepiej jeszcze psychiatrycznego, bo dla kazdego uwaznego obserwatora powinno byc jasne, ze w procesie formowania manipulatorzy dokonuja psychicznego okaleczenia [tu przydalby sie odpowiedni termin okreslajacy wywolane schorzenie], a nastepnie juz do konca zycia swoich ofiar podtrzymuja psychiczne napiecia i w ten sposob trzymaja ofiary w ciaglym uzaleznieniu od siebie. Hipokryzja absolutna polega na tym, ze ten proces, psychicznego okaleczania i uzalezniania jest nazywany „LASKA WIARY”. Ofiara dostepuje laski uwierzenia, ze pelna wewnetrznych sprzecznosci „swieta” ksiega, jest objawieniem danym im od boga.

    Blad popelniony przez Slawo, ma tez drugie oblicze. Mianowicie proponowana przez niego metoda jest absolutnie nieskuteczna. Jej nieskutecznosc polega na tym, ze nie uwzglednia powszechnego lenistwa umyslowego ludzkosci. Latwiej jest uwierzyc, niz zrozumiec, tak samo jak latwiej jest usiasc na kanapie i wlaczyc TV, niz zaglebic sie w lekturze, chocby postow z naszego forum i zrozumiec o czym piszemy. Nie, nie sugeruje, ze Slawo siedzi i gapi sie na TV, tylko pisze o tym, ze slizga sie po powierzchni, nie dostrzegajac glebi i zlozonosci.

  488. Tak, lonefatherku. Psychiczne okaleczenie i bezkońca podtrzymywanie tego uzależnienia, poczucia winy i co tam jeszcze. Brrr… Dobrze, że mi przeszło. Weź wiarę w Mikołaja, krasnoludki itp. W końcu rodzice się litują nad nierozumnym dziecięciem i mówią mu, że tego nie ma. Co do religii, świat wszelkimi siłami tę wiare podtrzymuje. I nietórzy wierzą coraz mocniej.
    A teraz już definitywnie spadam. Dynia, zdaje się, stoi już zamieniona w karocę. Do usłyszenia w Nowym Roku (jak przeżyję to balowanie).

  489. @Marit
    Wesole, slodkie, pachnace, mile, milosierne, litosciwe, ladne, piekne, ptaszece, radosne … hmmmmm… No tak! Same wady!

  490. Udanego balowania…, balowiczom 🙂 Marit i szczescia, szczescia, szczescia w 2015 Tobie, Jackowi Kowalczykowi i wszystkim stalym oraz doskakujacym blogowiczom … A Jurkowi Pieczulowi dodatkowo i specjalnie wytrwalosci, sily i jak najwiecej odpoczynku.

  491. PODKRADZIONE:
    Do wszystkich moich Przyjaciol: Zrozumialem, ze musze zaczac byc bardziej aktywny i spedzac mniej czasu przed kompem. Tak wiec, 31 Grudnia bedzie ostatnim dniem na forum, na rok. Powroce z poczatkiem Nowgo Roku 1go Stycznia. Dziekuje za zrozumienie, bedzie mi Was brakowac, kochani.

  492. Marit
    31 grudnia o godz. 11:02

    „Tanako, Jezus był przewidziany przed stworzeniem świata, a zatem ludzkość nie miała żadnych szans na uniknięcie grzechu i pambuk stwarzał to wszystko z pełną świadomością… No, z premedytacją po prostu… To znacznie zwiększa jego winę”.

    Jednym z podstawowych znaczeń greckego słowa kòsmos (świat), występującym w Biblii, jest cała ludzkość.

    Dlatego w Biblii powiedziano, że kòsmos, czyli świat, jest obciążony grzechem i potrzebuje wybawcy, który go obdarzy życiem , co można odnieść tylko do rodzaju ludzkiego, nie zaś do zwierząt czy nieożywionych dzieł stwórczych. Właśnie ten świat Bóg umiłował tak bardzo, „że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie został zgładzony, lecz miał życie wieczne”

    Wyraźny związek słowa kòsmos ze światem pojmowanym jako cała ludzkość pomaga zrozumieć, co oznacza wyrażenie „założenie świata”. .

    Świat, czyli rodzaj ludzki, został „założony” wtedy, gdy dwoje pierwszych ludzi, Adam i Ewa, po wygnaniu z Edenu poczęło potomstwo, które mogło skorzystać z przewidzianej przez Boga drogi uwolnienia od odziedziczonego grzechu. To właśnie wtedy, Bóg podjął miłościwe postanowienie dotyczące wybawienie, za pośrednictwem Mesjasza.

    Pozdrawiam

  493. Poblazliwosci wszystkim, dla nawiedzonych, oglupionych, oszukanych, zwiedzonych, zmanipulowanych i wszelkich innych nieszczesnikow … poblazliwosci … ech!

  494. Szanowny Panie Tanaka

    Ze smutkiem zauwazam ze coraz trudniej przychodzi panu napisanie czegos sensownego. Normalny czlowiek z dziecinstwa wyrasta a pan chce w nim trwac. Wiecej w swoim infantylnym obledzie chce pan aby inni postepowali tak samo. Poniewaz regresja w dziecinstwo jest nie do pogodzenia z normalnoscia wieku doroslego ostrzegam wszystkich czytajacych pana bzdury przed szalencem ktory w panu siedzi. Nie tylko walczy pan z mitami minionego czasu ale oferuje pan czytelnikom intelektualna trucizne mieniac ja lekarstwem. Zycze w nadchodzacym roku suchej pieluchy, gumowego smoczka i snow o bozi.

    Slawomirski

  495. Nie mogłam się włączyć w przepyszny dialog rozbudowany miedzy panami Kochanem, lonefatherem i Tanaką (piszę alfabetycznie, żeby uhonorować sprawiedliwie), bo zostałam przez admina wylogowana (cholera wie za jakie grzechy) i musiałam walczyć o powrót na blogi.
    Na szczęście zdążyłam przed północą.
    Pewnie się domyślacie, że życzę Wam jak najlepiej. Podobnie – a nawet w szczególności (każdy ma prawo do swoich ulubieńców) Jurkowi Pieczulowi oraz Marit, Gekko i jeszcze kilku innym bywalcom.
    Oczywiście, z przytupem, Gospodarzawi, który – choć ateista – jest anielskiej dobroci.
    Sławomirskiemu osobno dobrze życzę, by kaktusy mu pięknie rosły i by odnalazl się twórczo na jakimś innym portalu, a nas zostawił w spokoju. Amen

  496. Szanowni Panstwo

    Odwiedzajacym te strony zycze wszystkiego najlepszego.

    Slawomirski

  497. mag
    31 grudnia o godz. 16:57 413200

    Ulubiona mag, niczego Ci – ni komukolwiek – nie życzę, bo nieżyczący jestem. Kiedyś, rowerując z pracy, pożyczyłem sobie miliona w totku (nie grałem, aleć zagrać o milion i wyobrazić sobie wygrany milion to przecież to samo. No i po jakich 2 kilosach miałem ten milion nie tylko wygrany, ale i rozdany. Bo sam nie potrzebuję pieniędzy. Więc widzisz, co warte są życzenia – wolę robić cuda własnymi rękami. Ale, rzecz jasna, cudzej zabawy w życzenia nie wykpiwam, tak jak nie wykpiwam, że ktoś woli kawior zamiast placków kartoflanych. Wół se.
    Jeszcze z wielu powodów nie uprawiam życzeń, a jeden był taki. Życzylem sobie, żebym na Wielkanoc z dwoma sporo młodszymi braćmi jajki kaczał. Najpierw, rzecz jasna, w cebuli i w chemicznym ołówku pomalował. Co za dar z nieba! Tatuś wypłatę przechlal i nie było nie tylko na jedno jajko, ale nawet na chleb. Mama pojechała za pożyczone 30 km do swojej siostry, przeszła od stacji 7 km i z powrotem i przywiozła połeć słoniny. Znów życzenia nie miały nic wspólnego że spełnieniem. I tak wieloma różnymi drogami doszedłem, że życzenia w ogóle nie mają nic wspólnego. Ale komu mają, niech ma, ja nie zajzdroszcza.

    Tfu, jego mać, ale raz pożycza. Pus’t’ wszystkim petardowcom ręcy sie pourywajo.

  498. lonefather
    31 grudnia o godz. 16:31 413196

    Będzie mi lekkiego Twego pióra i moc ważących myśli jak powietrza brakowało. W ciągu paru godzin bez oddychania można się udusić. Jak się mocno wierzy, można też zmartwychwstać. Ale że nie tylko żaden ksiądz, Świadek Jehowy, papież, święty, ale nawet Jezus nie zmartwychwstał, to widać mocna wiara jest jak ten mój milion w totka, chodzenie
    po wodzie, prawdomówność biskupa, Żorżeta Sprężynki i horyzont. Dezerter gości u ateistów, bo szuka własnej wiary.
    Za horyzontem.

  499. „Dlatego w Biblii powiedziano, że kosmos, czyli świat, jest obciążony grzechem”.

    Sam z siebie?

    „Właśnie ten świat Bóg umiłował tak bardzo”.

    To się zgadza. Gdyby stwórca wszystkiego nie umiłował grzechu, to by go nie było.

  500. Jerzy Pieczul
    Życzenia „jak najlepiej” (bez dodatków – czegokolwiek) są uczciwe, bo zakładają, że ty je sobie określasz dobrowolnie. Czyli co ci serce i inne elementy wewnętrzne, łącznie z rozumem, dyktują.
    A dawnych życzeń nie ma co wspominać. Kto komu i co z tego wynikło. Wiadomo, że się raczej nie spełniają. Podobnie jak większość marzeń. Ich zbójeckie prawo zresztą.
    P.S. U mnie jakoś petard nie słychać. Jak na razie. Kot śpi (odpoczywa). Dzisiaj odwalił kawał roboty, bo z dzikim wrzaskiem pogonił jakiegoś kota obcego, który ośmielił się wejść ja JEGO taras.

  501. Tanaka

    Do dziecięcego upodobania do rytmicznych skandowań dorzucę sentymentalny przykład z komunowego dzieciństwa: „Pobite garki, pobite
    garki!”.

    Potem: „MO gestapo!” z ludowym akcentem na ostatniej sylabie.
    A na żakinadzie we Wrocławiu mantryczyliśmy wazeliniarsko przed trybuną, na której stał prezydent Jarosław Iwaszkiewicz: „Iwaszkiewicz, chłop morowy, podnieść stypę nam gotowy”. Tak więc modlitwy, bezmyślne różańce, chóralne i niechóralne powtarzanie czegokolwiek do uszu domniemanego boga lub Boga, jakby był głuchy jak pień, są z bardzo odległego dzieciństwa ludzkości. Trochę chyba nieładnie mieć Doskonałość za uszną kalekę i takiego jołopa, któremu dziesięć razy trzeba powtórzyć, żeby raz zrozumiał.

  502. Kochana mag

    Twoja tęga głowa i kobieca łagodność mnie rozkładają.

    Ale zjawiska życzeniowości nie musisz mi wyjaśniać. Przecież nie akceptując i nie praktykując czegoś, nie odbieram tego innym i nawet z ich praktyk nie kpię – po prostu urządzam sobie życie z możliwie małą liczbą niekoniecznych konwencji. Są ludzie, którzy lubią tańczyć. Też lubiłem – zwłaszcza polki, oberki, walce. Teraz mnie śmieszy, kiedy dorośli ludzie kręcą się bez celu z poważnymi minami.

    Więc Ci, mag, niczego nie życzę, nie chiromantyczę – lubię Cię i tyle. I w nowy rok, i w stary, i na wieki wieków.

  503. Jerzy Pieczul
    31 grudnia o godz. 21:03

    „ale nawet Jezus nie zmartwychwstał”

    1. Ponad 500 świadków widziało Jezusa żywego po jego zmartwychwstaniu (1 Koryntian 15:6).

    2. A gdyby zmartwychwstanie Jezusa było mistyfikacją, to co dałaby ona uczniom, którzy się jej rzekomo dopuścili?
    Składanie świadectwa o wskrzeszeniu Jezusa ściągnęło na nich szyderstwa, prześladowania, a nierzadko nawet śmierć. Czy ryzykowaliby aż tyle w obronie kłamstwa?
    To właśnie ze zmartwychwstania swojego Pana uczniowie czerpali odwagę do głoszenia o nim mimo najsroższych prześladowań.

    Tymczasem.

  504. @Dezerter … a czegos Ty sie nacpal? Ze bredzisz?

  505. @Dezerter Sie spytalem o „nacpanie”, ale glownie chodzi o odpowiedzielnosc. Za co Ty ponosisz, a gdzie sie konczy?

  506. dezerter

    Widać sam masz wątpliwości co do realności zmartwychwstania Jezusa, skoro włazisz na blog ateisty, by deklamować katolickie, z długą, długą brodą niby-dowody. Funkcjonujesz tu wyłącznie jako dziw przyrody – na przykład ślepa małpa w okularach. Albo jeden Julek rybak.
    Wstawił do łodzi nowy silnik samochodowy i wyjechał z synem, którego przedstawiał jako wybitnego znawcę silników samolotowych, na próby. Obojętne, czy włączali sprzęgło w przód czy wstecz, łódź pruła wstecz.
    Tak i Ty, wyznawco nieistniejacego i zdarta płyto, kręcisz się w jedną stronę. Żeby Cię uruchomić, wystarczy jedno słowo. Kręć się kręć, wrzeciono…

  507. Jureczku, on szuka oparcia, potwierdzenia, opor jest potwierdzeniem, brak zaprzeczeniem… Zrobmy gosciowi dobrze i nie stawiajmy oporu… zacznijmy lagodnie przyjmowac, sluchac, pytac, potwierdzac… Przyjmowac …odpowidac … pytac … przyjmowac … Tak dla jaj…

  508. … bo „dyskusja” nie ma najmnejszego sensu…

  509. Albo – przez leb, religiancki! obuchem siekiery w skron! Nie bylo zadnego „niepokalanego”, byl gwalt potrojnie pokalany, zaprzeczenie wszelkich norm cywilizowanych … A „swieta ksiega” na ktora sie pwolujesz dezerterze, to nic innego jak zbior Basni i Mitow Zydowskich. Wiem, ze nie rozumiesz, a jesli nie rozumiesz, to wracaj do szkoly i sie doucz…

  510. @dezerter

    „A gdyby zmartwychwstanie Jezusa było mistyfikacją, to co dałaby ona uczniom, którzy się jej rzekomo dopuścili?
    Składanie świadectwa o wskrzeszeniu Jezusa ściągnęło na nich szyderstwa, prześladowania, a nierzadko nawet śmierć. Czy ryzykowaliby aż tyle w obronie kłamstwa?”

    No to ja się zapytuję, w 1978 roku Jim Jones – przywódca sekty SWIĄTYNIA LUDU, zainspirował ponad 900 osób do popełnienia zbiorowego samobojstwa. „Czy ci ludzie ryzykowaliby aż tyle w obronie kłamstwa”?

  511. lonefather

    lonefatherku, dezerter, podobnie jak my, mrówki, szakale i górale, nie doświadcza w codzienności żadnych bogów. Ale że mu kiedyś nakładli do głowy szaleju, musi się bez przerwy utwierdzać słowami w słabym przekonaniu – wbrew codziennemu doświadczeniu – że Bóg jednak jest. Dezerter tu do siebie gada, nie do nas.

  512. Panie Jurku, wszystko, co czlowiek stworzył jest kłamstwem i iluzją. Dezerter o tym zapomina, bo podobnie, jak wspomniani nieszczęśnicy z sekty SWIATYNIA LUDU oraz innych religii, jego mózg został zatruty religijną NADZIEJĄ. Każdy człowiek czuje dyskomfort istnienia; każdy człowiek czuje sie nieszczęśliwy, niespełniony; każdy człowiek czuje sie obco na tym świecie; każdy człowiek przegrywa … Przegrywa, bo z jednej cywilizacja, którą stworzył, osaczyła go, oferując iluzję bezpieczeństwa, a z drugiej – pozostał uwięziony w niedoskonałym ciele oraz miotających go popędach, redukując do zera jego wolność. Dezerter oraz inni, którzy zaufali bogu nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć, że ich najdoskonalsza religia, najcudowniejsza poezja, najpiękniejszy obraz, najdoskonalszy film czy najszczersza muzyka są jedynie częściami układanki, która zniewala człowieka i odrywa go od istoty życia. Ktoś może zapytać, co w takim razie jest tą istotą? Tego nikt nie wie i na tym polega jedyny sens tego życia. Tym sensem jest poruszanie sie po omacku; nieufność do tego, co było i co nas ukształtowało… Dla tych mniej cierpliwych istnieje jeszcze „trzecia droga” – czyli wycofanie i zaprzeczenie naturze oraz cywilizacji – dokonując jak najszybciej samobójstwo.

  513. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 7:58

    „No to ja się zapytuję, w 1978 roku Jim Jones – przywódca sekty SWIĄTYNIA LUDU, zainspirował ponad 900 osób do popełnienia zbiorowego samobojstwa. “Czy ci ludzie ryzykowaliby aż tyle w obronie kłamstwa”?

    Świątynia Ludu – sekta religijna, założona przez Jamesa Jonesa . W szczytowym okresie popularności do sekty należało około 30 tysięcy ludzi, dysponowała ona majątkiem ok. 15 mln dolarów, a jej przywódca Jim Jones dla wyznawców kultu stanowił bezwzględny autorytet moralny. Sekta upadła pod koniec 1978 w wyniku zbiorowej śmierci ponad 900 osób (gł. amerykańskich członków sekty ZMUSZONYCH przez Jonesa do popełnienia samobójstwa) 18 listopada 1978 w ośrodku sekty w Gujanie.

    Jones, POD POZOREM DZIAŁALNOŚCI CHARYTATYWNEJ, zbierał fundusze dla swojej grupy.. Grupa stale powiększała się o nowych wyznawców, a wraz z nią rosły dochody, gdyż majątek każdego nowego członka STAWAŁ SIĘ AUTOMATYCZNIE WŁASNOŚCIĄ GURU. Życie w sekcie było nieustannie kontrolowane. Wykorzystywał swych ludzi do niewolniczej pracy.

    Szczegóły zbiorowego samobójstwa nie są znane. Wiadomo tylko, że wokół siedziby sekty Jones rozstawił kordon uzbrojonych strażników. W Jonestown znaleziono 903 ciała. Wśród nich były zwłoki Jonesa, ale nie wypił on trucizny – zginął od strzału w głowę. Policja, która przybyła na miejsce tragedii, stwierdziła, że kasa pancerna, w której „wielebny” trzymał pieniądze, została rozbita. (Wikipedia – fragmenty))

    Analogia z pierwszymi chrześcijanami, raczej nie trafiona. Gdy nie wiadomo o co chodzi …
    Tymczasem.

  514. @dezerter. Nie wiem dlaczego przytaczasz Wikipediowe cytaty, skoro nie zrozumiałeś meritum mojej wypowiedzi. Naprawde masz problem ze zrozumieniem najprostszych analogii?

  515. Jerzy Pieczul
    1 stycznia o godz. 8:43

    „dezerter (…) nie doświadcza w codzienności żadnych bogów”.

    Za istnieniem Stwórcy przemawia funkcjonujący w uporządkowany sposób wszechświat, w którym może istnieć życie.
    Biblia mówi: „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany”

    Chociaż argument ten jest prosty, to trafia do przekonania wielu gruntownie wykształconym ludziom.

    Tymczasem.

  516. @dezerter.

    „Za istnieniem Stwórcy przemawia funkcjonujący w uporządkowany sposób wszechświat, w którym może istnieć życie.”

    Przeczy temu nauka, a właściwie druga zasada termodynamiki z entropią na czele. Doczytaj religiancie, moze byc w Wikipedii.

  517. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 10:22

    ‚ Nie wiem dlaczego przytaczasz Wikipediowe cytaty, skoro nie zrozumiałeś meritum mojej wypowiedzi”.

    Pierwsi chrześcijanie nie zbierali datków na działalność charytatywną.
    Narażali życie głosząc, że Jezus zmartwychwstał. Nikogo nie zachęcali i nie zmuszali do odebrania sobie życia. Krzewili ofiarnie i bezinteresownie przesłanie miłości.

    Członkowie sekty Świątynia Ludu, zbierając datki nie „ryzykowali życia w obronie kłamstwa”. Do popełnienia samobójstwa zostali zmuszeni (w zamkniętym obozie) w wyniku psychicznej manipulacji swojego charyzmatycznego przywódcy, któremu chodziło o kasę.

    Nie widzę tutaj żadnych podobieństw.

  518. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 10:38

    „Przeczy temu nauka, a właściwie druga zasada termodynamiki z entropią na czele”.

    “Jednym z dowodów na istnienie Stwórcy jest entropia, czyli stan nieuporządkowania. Według drugiej zasady termodynamiki stan nieuporządkowania stale rośnie, co łatwo możemy zaobserwować.
    Z tego prawa fizyki wynika, że żadna uporządkowana struktura , nie może powstać samoistnie. A przecież we wszechświecie mamy niezliczone przykłady wysoko uporządkowanych systemów biologicznych i fizycznych. Świadczy to o tym, że musiał je powołać do istnienia niewyobrażalnie inteligentny i potężny Stwórca” (George Zinsmeister, były wykładowca Uniwersytetu Stanu Massachusetts).

    Oj, chyba zdania naukowców na ten temat, są mocno podzielone.

  519. Jerzy Pieczul
    „prezydent Jarosław Iwaszkiewicz:”
    Drogi Jerzy. Wówczas we Wrocku prezydentem miasta był Bolesław Iwaszkiewicz, a Jarosław „prezydentował” w ZLP. Takoż na Stawisku.
    Pozdrawiam z Wro:)
    PS. Wszelkiej pomyślności w 2015 roku życzę wszystkim.

  520. Rafał Kochan

    Rafale, mówisz słusznie, ładnie i składnie. Wybacz, ale z jednego tłumu się wypiszę; odkąd pamiętam, nie szukałem tzw. sensu życia. Ziemia, na której żyję, też nie szuka, i grzyby nie szukają i nawet ryby św. Franka, które miały uważnie słuchać jego kazań nie wiadomo czym, bo uch nie mają. Zastanawiam się z lotu ptaka nad budową świata, żyję jak niebieskiw ptaki, cieszę się, kiedy życie mnie nie kopie w dupę, wykonuję celowe czynności, już bardzo mało czytam, czasem wracam do Biblii, żeby się nacieszyć odkrywaniem kłamstw i tyle. Takie egzotyczne zwierzę jak sens jest jak gość z innej planety – do niczego nie jest mi potrzebne. Owszem, zalecalbym poszukiwaczom, powiedzmy, pół roku opieki nad 90-latkami z demencją, a nawet wprowadziłbym obowiazkową taka praktykę od 10 roku życia.

  521. dezerter

    Umrzyj, rozejrzyj się i wróć to pogadamy, na razie pieprzysz kotka, wmawiając sobie i innym chorobę. A podsuwanie dowodu z wykształcenia innych bogobojnych to taki sam dowód jak ten, że skoro cała ludzkość wierzyła w krecenie się słońca wokół ziemi, to tak musiało być. Wlazisz tu, dzieciaku, z przedszkolną argumentacja, znaną tutejszym ateistom od dziesiątków lat, i się nie wstydzisz. No ale cóż – ludzkość zaczęła się od Świadków Jehowy, reszta to małpy – płaskogłowe, ogoniaste.

  522. @dezerter.

    Nic nie zrozumiałeś, Jima Jonesa powołałem w kontekscie ryzykowania w sprawie obrony kłamstwa. Jak myślisz, ci którzy popełniali samobójstwo i zabijali własne dzieci z tej sekty, ryzykowali coś, czy nie?

    Poza tym, kto tu mów i o uporzadkowanej strukturze, jak o poczatku swiata/kosmosu? Tak, jak jest nieskończoność wszechswiata, tak nigdy nie nie było stanu początkowego w 100% uporządkowanego. Istotą entropii jest przechodzenie jednego stanu w drugi, a nie ze stanu uporządkowanego do chaosu. Innymi słowy – chaos był zawsze tylko zawsze zmieniał swój „stan uporządkowania”. Najlepszym tego przykładem są czarne dziury, które niszczą galaktyki, ale w wyniku tego powstają nowe.

  523. Od pewnego czasu bardzo mocno zmniejszyłem moją aktywność blogową, ale jeszcze czasem trochę czytam. Wszechobecność coraz to nowych i starych, ale wytrwałych trolli zniechęca mnie do panowania nad dyskusją nawet na tych 4 blogach Polityki, do których byłem przywiązany. Od przewijania popsuła mi się już rolka myszki, a sprawę pogarsza nowe logowanie. Projektanci programu, obsługującego blogi Polityki wprowadzili pewien limit braku aktywności, wylogowując blogowicza, tylko nie wiem po jakim czasie. Wtedy nie działa zachęcający do „pracy” napis: „Dodaj komentarz” – jest nieczynny! Chcąc dojść do końca np. 1000 komentarzy, trzeba całość przewinąć, aby móc się na nowo zalogować. To jest ewidentna niedoróbka programu, jak i brak zalogowania na wszystkich blogach Polityki, jeśli się dokona logowania na jednym. Zwracałem „informatycznemu” staruszkowi uwagę na ten mankament. Ta „nieczułość” zachęty „dodaj komentarz” jest kolejnym błędem, który można łatwo wyeliminować. Ponieważ jednak jest jak jest, to moje czytanie jest nadal od końca i wtedy czytam najpierw odpowiedzi a później pytania, tzn. komentarz do komentarza, a potem być może sam komentarz. Tak się też stało i tym razem, gdy najpierw widziałem zachwyt @lonefathera nad tekstem Tanaki, a po pół godzinie dopiero chyba znalazłem tekst o „uprzedniości”, bo chyba o ten chodziło. Faktycznie jest znakomity, ale przy okazji znalazłem też inne, które mnie zainteresowały, np. ten:

    @ lonefather
    30 grudnia o godz. 18:30 413172

    *** … Zawsze, zwroc Marit uwage, i wszyscy czytelnicy tez, wiec ZAWSZE ksieza maja cytacik stosowny do okolicznosci i mozecie byc pewni, ze w bibli jest tez cytacik na dokadnie przeciwna okolicznosc. Taka to zaiste “cudowna” ksiega. ***

    Jestem niewolnikiem skojarzeń i natychmiast przypomniałem sobie dwa stare dowcipy żydowskie o uniwersalności świętych ksiąg oraz technik modlitewnych. Postaram się je przypomnieć, bo może nie są znane. Pierwszy jest tak samo bezsensowny jak wszystkie spisane „Słowa Boże”, bo myli je, ale ta pomyłka jest niezbędna ze względu na jasność przekazu.

    1) Pewien pobożny Żyd miał za dużo dzieci i żona poszła do rabina po radę. Ten pomyślał głęboko i powiedział:
    „Święta księga Koran pisze, że jeśli rodzi się za dużo dzieci, trzeba mężowi wyciąć jedno jajo”!
    Dokonano tego, a przyszło na świat następne dziecko.
    Rabin wyrokował:
    „Święta księga Koran pisze, że jeśli po wycięciu jaja rodzi się dalsze dziecko, trzeba mężowi wyciąć drugie jajo”!
    Tak zrobiono i po roku to samo!
    Rabin myśli, myśli i wywnioskował:
    „Święta księga Koran pisze, że jeśli wycięto mężowi drugie jajo i rodzi się znowu dziecko, to znaczy, ze wycięto jaja niewłaściwemu mężczyźnie”!

    Tyle o mądrości świętych ksiąg, choć purysta zausterkowałby wyraz „Koran” u pobożnych Żydów, a nie wiem, czy Talmud jest świętą księgą.

    Teraz o modlitwach:

    2) Kobieta przybiega do rabina i pyta: „Rebbe, co robić, synek ma straszną sraczkę”?
    „Zmów tehelim”! (Coś jakby u katolików różaniec).
    Skutkowało – modły zostały wysłuchane. Po pewnym czasie przybiega do rabina z problemem – synek ma straszne zatwardzenie!
    Rabin: „Zmów tehelim”!
    Zniesmaczona i już wątpiąca w mądrość rabina kobieta mówi z wyrzutem: „Ale Rebbe, przecież tehelim zatyka”!!!

  524. Jerzy Pieczul
    1 stycznia o godz. 11:57

    ” A podsuwanie dowodu z wykształcenia innych bogobojnych to taki sam dowód jak ten, że skoro cała ludzkość wierzyła w krecenie się słońca wokół ziemi, to tak musiało być”.

    1. Wydaje się, że Szanowny Pan pomylił pojęcia. Wykładowca, chociaż wierzący, odwołuje się do faktów naukowych.

    2. Inaczej postępowali zwolennicy teorii geocentrycznej : „Nauka o dwojakim ruchu Ziemi — wokół własnej osi oraz wokół Słońca — jest fałszywa i całkowicie sprzeczna z Pismem Świętym”.

    Takie oświadczenie złożyła katolicka Kongregacja Indeksu w dekrecie z 1616 roku.Błędy religijne skłoniły teologów kościelnych do odtrącenia prawdy naukowej.

  525. Acha, już sobie przypomniałam, czego jeszcze życzę w Nowym Roku Gospodarzowi i ateistom/agnostykom/religijnie obojętnym na tym blogu się wyżywającym.
    Otóż mniej nachalnej aktywności życzę sobie i wyżej wymienionym ze strony misjonarzy wiary chrześcijańskiej i jakiejkolwiek innej, którzy wręcz ten blog okupują.
    Rozumiem, że TO nakręca dyskusję, podnosi temperaturę, ale najczęściej spory z tymi aktywistami są jałowe, bo cytatami z Pisma Św. Starego i Nowego Testamentu, powoływaniem się (wybiórczym) na niektórych filozofów, czy innych „mózgowców” nie da się zdyskontować, zlekceważyć wolnej myśli każdego człowieka myślącego, do czego ma niezbywalne prawo i co jest ważniejsze niż jakiekolwiek doktryny, ideologie itp.
    Przecież wolność myśli to niezależność, czyli niepodatność na wciskane ludziom doktryny , ideologie, tzw. światopoglądy. Niektórzy osiągają ja stosunkowo łatwo, inni długo błądzą, zrzucając z siebie kolejne „skóry”, od lewa do prawa i z powrotem.

  526. @dezerter

    „Błędy religijne skłoniły teologów kościelnych do odtrącenia prawdy naukowej.”

    Prawdą naukową jest to, że żaden człowiek nie jest w stanie chodzić po wodzie (nie po lodzie, by zachować w pelni precyzję). Wynika z tego, że zapis biblijny jest zwykła ściemą.

    No, chyba ze założymy, że chytrus nie był człowiekiem, tylko kims z innej galaktyki.
    No, ale co wówczas robiła krew w jego żyłach i dlaczego cierpiał z bólu na krzyżu? Dlaczego w ogóle umarł, skoro nie był człowiekiem? Uoups… zapomniałem, ze nie umarł, bo w sumie zmartwychwstał… No dobra, dajmy pokój chytrusowi, ale co z takim Jonaszem, który połkniety przez bestię, jakoś przezył…. To Jonasz też nie był człowiekiem? No, ale Maryja na pewno była śmiertelnicą, a jednak ktoś ją zapłodnił, choc była dziewicą…. Skoro chytrus nie był, powiedzmy, pół – bogiem, pół-człowiekiem, to jedno z parki raczej powinno byc z innego swiata…A tak nie było… Nauka temu zaprzcza…. a ty, jak ta katolicka Kongregacja Indeksu w XVII wieku, odtracasz prawdę naukową, prawda?

  527. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 12:32

    „Nic nie zrozumiałeś, Jima Jonesa powołałem w kontekscie ryzykowania w sprawie obrony kłamstwa. Jak myślisz, ci którzy popełniali samobójstwo i zabijali własne dzieci z tej sekty, ryzykowali coś, czy nie”?

    Jeśli ktoś zaufał nieuczciwemu człowiekowi, to zawsze coś ryzykuje zgadzając się na współpracę. Czy młodzi Niemcy udający się na front wschodni na wojnę totalną z Rosjanami, coś ryzykowali ?

    Nie chodzi o to, czy w Gujanie coś ryzykowano, tylko w imię jakich wartości. A jakiego „kłamstwa tam broniono” ? I kto to robił ? Samobójcy ?
    Podobnie jak w przypadku hitlerowskich Niemiec, mnóstwo ludzi dało się tam zwieść prymitywnej propagandzie i poszło za swoim mistrzem, którym rządziły najgorsze pobudki.

    W przypadku pierwszych chrześcijan, coś takiego nie miało miejsca.

  528. dezerter

    Szanowny bęcwale dezerter, kiedy naukowiec religiant miesza do nauki bogów, jest apologetą, nie naukowcem. Idź ty na pustynię i tam udowadniaj fennekom, że jest Bóg. Bo tu jestes i do końca świata pozostaniesz durnym natrętem, który przed publiką musi się obnażać

  529. Przez moment, czytając elukubracje dezertera, miałem uczucia przyjemne. A to dlatego, że czytałem w stanie niesprawności umysłowej, po wydarzeniach sylwestrowej nocy.
    Ponieważ czuję, że rozum już zaczyna mi się rozgrzewać, uczucia przyjemne gasną, a wracają te same co zwykle.

    Współdzielenie treści umysłowych i wynikających z tego przyjemnych stanów emocjonalnych, jakimi raczą nas religianci jest możliwe wtedy, gdy ma się porażony umysł. Działa to identycznie jak w przypadku treści żołądkowej: porażenie organu daje wyrzut treści, która okazuje się taka sama u każdego religianta – brejowata i nieświeża. Ma jednak zaletę: nadaje się na nawóz organiczny. Tym nawozem ludzkim, obficie dostarczanym przez tłum wyznawców, użyźniają swoje ego oraz swoje interesy oberreligianci, stosujący kolorowe berety na głowach.

    Pewnego pożytku dostarczają także dezerterzy. Własnowolnie udostępniają do publicznego oglądu obraz kliniczny swojego skrzywienia.
    W dobie ochrony danych osobowych i wrażliwych, kiedy niełatwo o zastrzeżone dane, ma to powszechny pożytek edukacyjny.
    Pierwszy z listy skrzywień demonstrowanych jest ekshibicjonizm, mający postać intensywną, bo kompulsywną.

  530. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 12:48

    „Prawdą naukową jest to, że żaden człowiek nie jest w stanie chodzić po wodzie (…) No, chyba ze założymy, że chytrus nie był człowiekiem, tylko kims z innej galaktyki”.

     Jednakże anioł Pański rzekł do Filipa, mówiąc: „Wstań i idź na południe ku drodze biegnącej w dół z Jerozolimy do Gazy”. (Jest to droga pustynna).  I ten, wstawszy, poszedł, a oto Etiopczyk, eunuch — dostojnik królowej etiopskiej, kandaki — który był ustanowiony nad całym jej skarbem. Udał się on do Jerozolimy, aby oddawać cześć Bogu, ale już wracał i siedząc na swym rydwanie, na głos czytał proroka Izajasza.  Duch zatem rzekł do Filipa: „Podejdź i przyłącz się do tego rydwanu”.  Biegnąc obok, Filip usłyszał, jak on na głos czyta proroka Izajasza, i powiedział: „Czy istotnie rozumiesz, co czytasz?”  On rzekł: „Jakżebym mógł, jeśli mi ktoś nie udzieli wskazówek?”

    Wszyscy potrzebujemy pomocy, żeby zrozumieć Pismo.

  531. Jerzy Pieczul
    1 stycznia o godz. 13:02

    „Szanowny bęcwale dezerter, kiedy naukowiec religiant miesza do nauki bogów, jest apologetą, nie naukowcem. Bo tu jestes i do końca świata pozostaniesz durnym natrętem, który przed publiką musi się obnażać”.

    Nie było moim zamiarem, zdenerwować Szanownego Pana.

  532. Rzeczywiście karmimy tego bezwstydnego durnia dezertera, który nie wyypowiedzial ani jednej własnej myśli. Spadam z jolopa na gałąź.

  533. @dezerter.

    To prawda, ktoś potrzebuje pomocy. Szkoda tylko, że nie jestes konsekwentny w ocenie „ryzyka” zaślepionych religijnym gównem nieszczęśników. Jestem przekonany, że gdyby tylko twój szef, guru, szlag wie, kto wami pomiata, uznał, że pora umierać. zrobiłbyś to bez wahania. Masz tak samo zryty beret, jak każdy religiant, zarówno tych mainstreamowych rzygowin religijnych, jak i z tych bardziej obskuranckich sekt wszelkich maści.

    Udzielaj dalej tych zatrutych psim łajnem wskazówek… tylko, kto chce ich tutaj czytać? Przecież trzeba być skończonym idiotą, by powaznie traktować i wierzyć tej truciźnie, którą tu wylewasz bez ładu i składu.

  534. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 13:52

    ” Przecież trzeba być skończonym idiotą, by powaznie traktować i wierzyć tej truciźnie, którą tu wylewasz bez ładu i składu”.

    Znowu same inwektywy. Smutne to …

    Tymczasem.

  535. @dezerter….

    A kim jest adresat tych inwektyw? Ty czy potencjalny idiota? A to, że bez ładu i składu klecisz jakies cytaty bez zadnej logiki i konsekwencji, jest stwierdzeniem faktu, a nie inwektywą.

  536. @ dezerter

    „same inwektywy. Smutne to …”

    Włazisz na blog ateistów i racjonalistów i zachowujesz się nieuczciwie, bo w sposób zakłamany: kwiczysz, jakimi to inwektywami jesteś obdzielony, a inwektywami obrzucasz nieustannie.
    Inwektywą, gówniarstwem, bezczelnością jest na uwagi innych biorące się z osobistego namysłu nad rzeczą, reagować tępym, propagandowym i nieustannym wrzucaniem treści nie pochodzących w wnętrza refleksyjnego, krytycznego umysłu.

    Włazisz tu niby w celu dialogu, rozważania i krytycznej analizy, ale tego nie chcesz. Nie chcesz rozmowy. Chcesz wdusić innym to, czym sam się już zadusiłeś – tępe teksty z zestawu religijnego agitatora. Teksty sobie sklejasz wedle agitacyjnego celu, wszystko co źle świadczy to testach pomijasz, a wciskasz kit.

    Jest to obraźliwe dla ludzi myślących i szanujących wartość wiedzy dowodu. Jest to obraźliwe dla ludzi którzy wykonują poważną i rozległą pracę umysłową. Ty nie pracujesz, nie rozważasz krytycznie, nie starasz się nawet tego co powinieneś jako wyznawca: odwalić czerep religijnego bełkotu aby wydobyć jakiekolwiek jądro cenne i wiarygodne.

    Nie odrabiasz prac domowych a usiłujesz się wepchnąć między tych, co je starannie i poważnie odrabiają. Do tego spodziewasz się, że studenci mądrzy słuchali durnia i lenia, co jest bezczelne.

    Żadnego efektu zmiany ani nawrócenia na propagandę tu nie uzyskasz. Jeśli ci szczerze zależy na nawrócenie kogokolwiek, szukaj między swoimi, to znaczy podobnie zakłamanymi prostakami. Takich miejsc, forów i blogów jest wielka obfitość. Tam możesz zarzucać swoje pajęcze sieci i łowić cymbałów. Będziesz miał Zasługę w Obliczu Pana swego, kimkolwiek on jest. Zasiądziesz po jego prawicy i co tam sobie jeszcze ubrdasz.

    Tu nikogo nie złowisz.
    Zresztą, przecież nie chcesz złowić. Gadasz do siebie, siebie po raz enty przekonujesz do bełkotu, sam czytasz co piszesz i sam się tym karmisz. Siebie truć możesz, ale ochlapywanie tym innych jest agresją.
    Gdybyś chciał kogokolwiek rozumnego przekonać do własnych treści , musiałbyś wejść z nim w rozmowę, w dialog, poddać swoje tezy weryfikacji, uznać uzasadnione tezy rozmówcy, a w rezultacie porzucić te bzdety które serwujesz.
    Nic z tego nie ma miejsca.
    Jesteś oszustem, który udaje i zgrywa się. Nielojalny jesteś wobec siebie samego i swoich deklarowanych pryncypiów, wśród których uczciwość postawy powinna być jednym z fundamentów. Nie masz w sobie nawet konsekwencji: za oszustwa, agresję, kłamliwość i bezczelność należy się krytyka i opierdziel .
    Narzekając na to co nazywasz inwektywami, narzekasz na to co ci się należy. Nawet w tym nie potrafisz być uczciwy.

    Na tym polega nędza człowieka skrzywionego religią.

  537. Pamiętajcie!

    Otchłań nie je, nie pije
    I nie daje mleka.
    Co robi? Czeka.

    I ja – Aaron też na was czekam.
    Pamiętajcie o tym na każdym miejscu i o każdej dobie…

  538. A w Watykanie papcio Franek caluje rzezbe Jezuska, oblesnie wyciagajac wargi w kierunku kolana … az mna wstrzasnelo, bo to niemal pedofilia…

    Nie tylko caluje pedofilsko ta rzezbe, ale na dodatek objawia, ze nie mozna kochac boga i jednoczesnie nie kochac kosciola … No po prostu kosciol katolicki jest boski, jak wynika z powyzeszej enuncjacji papci Franka.

    Od razu sie lepiej poczulem, bo lepiej jest uslyszec prawde, niz sie jej tylko domyslac. Prawde, ze papa Franciszek, jest po prostu najwyzszym szefem tej szajki, cappo di tutti capi… i wszystko jasne. Dobrze sie rok zapowiada, powiadam Wam.

  539. O i wywyzszonego z Tworek wypuscili na przepustke… Widac ciu lepiej sie mu zrobilo. Witaj wariacie katolicki na forum ateistow.

  540. Tanaka
    1 stycznia o godz. 15:31 413241

    Z braku czasu tylko stwierdzam: bardzo refleksyjne i rzeczowe podsumowanie tematu pobłażanie. Gdybyż to był ostatni głos…pardą…gwizdek dla dezertera, sprężynki i w trójcy jedynego kaktuśnika, czyli ludzi, którzy idą w gości z prywatnymi zajobami, a nie żeby pogawędzić.

  541. @lonefather. Kilka dni temu tak urzekło mnie to zdjecie, że zamiesciłem go u siebie na fejsbukowym profilu.
    Otrzymałem nawet jakąś prywatną wiadomość, w której religiant zaczął mnie wyzywać od lewackich dziwek i niszczyciela fundamentów naszej kultury. Ubaw po same pachy!!!

  542. Łomatko!
    No i znowu wychynęły z Nowym Rokiem rozmaite dziwadła upierdliwe.
    Zresztą nie tylko na tym blogu. U prof. Hartmana to wprost strach się pokazać, takie tam grasują ksenofoby dla odmiany. A jakie wredne, chamskie, że przy nich dezerter czy Aaron to sam, wdzięk , elegancja i Wersale intelektu.
    Passentowe goście znający się wybornie na ekonomii, polityce międzynarodowej (o krajowej nie wspominając) przynudzają w kółko w tym samym gronie, prawiąc sobie komplementy rutynowe, albo rutynowo kogoś spoza grona wyszydzając. U red. Paradowskiej zastoje na granicy martwoty.
    Wniosek stąd jeden. Wiwat redaktore Kowalczyku i jego wierna drużyno (chociaż od sasa i lasa)!

  543. Potrzebujesz pomocy Boga?
    Bóg na pewno ci odpowie. Zacznij relację z Nim już teraz.
    [zapraszają na portalu Onet.pl]

    @ mag
    Łopsze.najśfijentsza,
    mag, kwiatem paprociodobrociś tu jest !
    Jerzy pod Twoją obronę klęka, ja też kolana – trzeszcząc – zginam.

    Nasz Gospodarz jest wybitny, anioł z czerwonej listy gatunków: pisuje z głową, po czym na dokładkę czytuje komentarze i czasem odpowiada. A przecież czytanie bełkotów pod wpisami to męka, co się znowu potwierdza.

  544. Tanaka
    1 stycznia o godz. 15:31

    „Włazisz tu niby w celu dialogu, rozważania i krytycznej analizy, ale tego nie chcesz. Nie chcesz rozmowy”.

    A gdzie Szanowny Pan dostrzegł pragnienie prowadzenia dialogu z inaczej myślącymi, ze strony tak zwanych ateistów ? Gdzie krytyczna analiza u takowych osób ? Może u Siebie widzi Pan takie nastawienie ?

    Przedstawiane tutaj opinie, jedynie słuszne, zabarwiają się natychmiast szyderstwem, niechęcią i agresją, jeśli ktoś przedstawia odmienny punkt widzenia. Czy to, że ktoś nie podziela przekonań, propagowanych przez, ateistów na temat pochodzenia życia, musi oznaczać że jest kretynem ?

    A jakie rzeczywiste problemy, trapiące ludzkość od wieków, rozwiązali ateiści ? Może wojny, korupcję, przemoc w rodzinie ? To oczywiste, że dzięki nauce, prowadzimy obecnie bardziej komfortowe życie. Ale jakim kosztem ? Przecież narody stoją na krawędzi samozagłady, dzięki temu, że naukowcy finansowani przez rządzących, wymyślają coraz skuteczniejsze rodzaje broni.

    Czy warto zatem marnować czas na krytykowanie książki, której ateiści z założenia nie są w stanie poprawnie zrozumieć, skoro przyczyną problemów całej ludzkości nie jest książka, tylko skorumpowani przywódcy polityczni, religijni oraz przesycony chciwością świat handlu ? Co dobrego wyniknie z tej krytyki ateistów ? Świat będzie uczciwszy ?

    Czy to, że napisze Pan o mnie: „zakłamany prostak”, sprawi, że poczuje się ktoś lepiej ? Tylko na to stać ateistów ? Może i jestem prostakiem w Pana mniemaniu, ale dlaczego zakłamanym ? Proszę podać jedną moją wypowiedź, w której świadomie użyłem kłamstwa.

  545. ” Krzewili ofiarnie i bezinteresownie przesłanie miłości.”
    tako rzecze przedstawiciel sekty dla niedorozwiniętych.
    A oto jak wygląda przesłanie miłości w rzeczonej sekcie;
    odstępca jest traktowany jak morowe powietrze – nikt mu nawet nie poda ręki i się do niego nie odezwie – chociaż byli w zażyłych stosunkach.
    Pochodzący z rodziny uprzednio katolickiej, obecnie jechowskiej – którego nie udało im się przerobić na wiernego żadnej z tych sekt – pyta brata jechowca, czy będzie na jego weselu – ten rzecze: nie, bo nie usiądę przy jednym stole z ojcem, co to został wywalony z sekty. Ten ojciec to alkoholik, ale wywalili go za palenie papierochów – dla nich papierosy to diabeł wcielony, ale pociąganie z flaszki to chyba naśladowanie Jezusa rozmnażacza winka.
    Powyższe zachowania cechują wszystkie bez wyjątku sekty, nie wykluczając tej wiodącej; z braku możliwości gnębienia poszczególnych odstępców, gnębią i piętnują całe grupy – rozwodników, żyjących w konkubinacie, czy matki nieślubnych dzieci. Marzą im się dawne czasy, kiedy to mogli wiarołomców palić, topić i wydobywać z nich zeznania torturami.
    Zaiste chrześcijanie wprost emanują miłością bożą, co widać jak na dłoni patrząc na zastępy naszych biskupów.
    Tak wygląda ich przekaz miłości bożej, której mają pełne gęby.

  546. Antonius
    1 stycznia o godz. 12:33 413228

    Dzieki za info dot. limitow logowania. I wlasnie dlatego sie wpisalem, bo na maglowanie jakos nie mam sil.
    Sam pomysl ograniczen wydaje mi sie kretynski, gdyz jakos tlumy nie wala tu drzwiami i oknami, wiec po coz zniechecac w miare stalych bywalcow (ostatnio mialem problemy z zalogowaniem sie po 3 tygodniach nieobecnosci) i niewiele brakowalo bym calkiem olal te blogi.

  547. Tanaka
    Kurde! Ty mi tu kultu mojego nie zaprowadzaj, bo jak cię po mojej dobroci ciepnę, to się, synku, nie pozbierasz.
    Czytaj te bełkoty tutejsze, czytaj ( innym polecaj) i nie marudź, bo to świetnie robi na ćwiczenie charakteru. Cierpliwości uczy, praktycznego odróżniania świrów ewidentnych od normalsów względnych itd.
    Redaktor cuś o tym wie, dlatego na takie zbytki dozwala.

  548. @@krzys52, Antnius,
    Najlepiej jest sie logowac na stronie glownej, wtedy jest sie od razu zalogowanym do wszystkiego w elektronicznej Polityce, pelnej tresci, archiwum, wydan specjalnych, oraz do pisania na wszystkich blogach. Podpowiadam i polecem logowanie sie od razu po otwarciu strony glownej…

  549. @WSZYSCYNa stronie FB „I Fucking Love Science” jest naukowy horoskop na 2015r. Nie musicie tracic czasu, no chyba ze ktos chce osobiscie … to link wrzuce … Tresc jest identyczna dla wszystkich znakow: „Pozycje gwiazd i planet nie wplyna na twoje zycie w jakikolwiek sposob, w jakimkolwiek ksztalcie, czy formie.” Od siebie dodam tylko , ze choc gwiazdy i planety nie wplyna, to wyznawcy nieistniejacgo poza wyobrazeniami, moga wplynac, dzialajac pod wplywem swoich wyobrazen…

  550. Tanaka
    Pisze wiadomy myśliciel:
    „A gdzie Szanowny Pan dostrzegł pragnienie prowadzenia dialogu z inaczej myślącymi, ze strony tak zwanych ateistów ? Gdzie krytyczna analiza u takowych osób ? Może u Siebie widzi Pan takie nastawienie ?”.

    Włazi oto członek słynnej z natręctwa sekty tam, gdzie go nie chcą (nie chcą domniemanego dialogu z członkiem odklepującym wytarte od używania zalecenia KC i NIC WIĘCEJ) i wytyka, że go nie chcą. Coś jak idiotyczna pretensja do kobiety, że nie kocha, i kuriozalny brak poczucia wstydu i skromności. Wyrzucają drzwiami, włazi oknem, przez komin, przez dziurkę od klucza. Człowiek z kindersztubą pod ziemią by się skrył, a ten lezie jak wesz, jak kleszcz. Mesjasz olewający swego nauczyciela z Nazaretu: „Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych (…)”.
    Osiąga skutek odwrotny do zamierzonego: przez natręctwo pajaca tracę tych parę gramów uznania, jakie miałem dla członków tej sekty z powodu niektórych ich zachowań.

    Jerzy Pieczul

  551. mopus11
    1 stycznia o godz. 11:21 413224
    Mopusku, skoro mówisz, że prezydentem Wrocławia był Bolek Iwaszkiewicz, nie Jarosław, to tak musiało być. Od urodzenia mam słabą pamięć – nawet nie pamiętam, jak się rodziłem, choć to przecież najważniejsza w życiu rzecz, bez której nie ma życia. Poza tym wtedy kompletnie nie interesowałem się polityką i to mi zostało do dziś. Więc jak krzyczeliśmy „Iwaszkiewicz”, kojarzyło mi się z jednym. Wstyd, ale co poradzisz – dupa jestem i tyle. Przepraszam, Bolek! (on teraz młodszy ode mnie).

  552. dezerter
    1 stycznia o godz. 17:2

    Bóg na pewno ci odpowie. Zacznij relację z Nim już teraz.

  553. mag
    1 stycznia o godz. 18:12

    Ale mi trzeszczy !
    A teraz ?
    Przestało !

  554. sugadaddy
    1 stycznia o godz. 17:33

    ” Krzewili ofiarnie i bezinteresownie przesłanie miłości.”
    tako rzecze przedstawiciel sekty dla niedorozwiniętych.

    1. Zachęcam serdecznie Szanownego Pana do czytania w celu zrozumienia. Pisałem o pierwszych chrześcijanach, nie o biskupach.

    2. Jeśli ktoś, nie chce zerwać z paleniem papierosów lub nadużywaniem alkoholu, wg. Biblii, nie może być ŚJ. Traktujemy poważnie to wymaganie. Nie znam przypadku, żeby jakiś alkoholik albo palacz miał pretensję o to, że ŚJ nie chcą tolerować w swoim gronie takich zachowań.

    3. Jeśli chodzi o określenie „sekta dla niedorozwiniętych”, to pragnę uprzejmie wspomnieć, że wielu światłych ludzi ma odmienna opinię na nasz temat. Buduję się ją jednak na osobistych relacjach a nie na uprzedzeniach.

  555. @dezerter.

    jest jeszcze gorzej z wami, niz myslałem. Prawdziwa sekta, jak pragne zdrowia… A co was obchodzą indywidualne słabości poszczególnych wyznawców? Jakie to jeszcze zakazy macie? Zakaz picia kawy też macie?

  556. Koniec świata!
    Aaronie, miłośniku Miłosza wróć!
    Choćby po to, by „przykryć” brednie twojego brata w wierze, dezertera. Wolę już twoje mędzenie.
    A może mu nawet zasugeruj, żeby stąd po prostu (z)dezerterował.

  557. @mag, wybacz, ze zwroce Tobie uwage slowami ze „swietej ksiegi” wielu ludow i kilku wyznan … Ale nie wolaj wywyzszonego, zebys potem nie musiala zalowac …

  558. @rejterady tracisz czas, albo jeszcze gorzej, bo przez ciebie wpadam w alkoholizm. Co uraczysz swoimi bredzeniami, to za kieliszek chwytam w celu odzyskania rownowagi, ktora trace, ilekroc chocby niechcacy rzuce okiem na idiotyzmy nie trzymajace sie kupy, ktore wypisujesz. Nie wiem jak z innymi, ale co najmniej moj nalog ulega stalemu poglebianiu sie od kiedy tu zawitales. Pamietaj, ze jesli to Ty masz racje, a nie ja, to moj nalog obciazy Twoje sumienie, o czym Ciebie, nieniejszym solennie informuje. Tfu na psa urok! Samo pisanie do Ciebie juz wywoluje chec na kielicha wiec ide walnac setke …

  559. Obecność dwóch religiantow i kaktusa powoduje, że rozmowy toczą się wokół nich. Ileż można
    studiować psychikę kołka w płocie. Byłoby pokojowo i tolerancyjnie, gdyby wszyscy ateiści na jakiś czas z tego blogu spadli. Ja spadam. Na razie.

  560. Jeszcze drobiazg. Każda ideologia jest bardziej lub mniej delikatną ekspansją i dążeniem do monopolu, a nie – cichym uprawianiem ogródka. Na gruncie praktyki społecznej możliwe jest zgodne współdziałanie ludzi różnych przekonań, lecz niemożliwa jest zgoda na gruncie ideologicznym. Eksperymentowanie w tej materii prowadzi do odkrywania dawno odkrytej Ameryki.

    Jerzy Pieczul

  561. @Jerzy Pieczul Drogi Jerzy, spadanie nie jest wlasciwe z kilku powodow. Po pierwsze to jest blog ateistyczny i MY jestesmy na swoim miejscu, a nie UNE. Po drugie to UNE tu przylazly nie proszone, wiec to UNE robiom wypad, a nie Ty, czy ja, czy ktokolwiek z ateistow. Po trzecie „analizowanie psychiki kolka w plocie” robimy z nudow, bo nam red Kowalczyk skapi nowych wpisow, wiec z nudow sie zabawiamy, moze glupio, ale taki lajf, jak mowia Rosjanie. Po czwarte przychodzimy tu popisac i poczytac co inni sadza o czyms i sie pospierac jak jest o co, nie jestesmy biernymi konsumentami, tylko aktywnymi uczestnikami, wiec nie bardzo nam wychodzi (mi, Tobie, Rafalowi, Tanace, mag i calej reszcie) stosowanie „olania” religiantow i „nie karmienie troli”. Pewnie mozna by jeszcze dolozyc pare powodow, ale i te cztery wystarcza na to, zeby nie spadac… O! Piatka! Po piate, choc jestem nieziemsko poblazliwy, to „nie spadne” i nie oddam tego bloga „bez walki” nie moze tak byc, ze na religijnym forum jestem „moderowany” jeszcze zanim cos napisze, a tu na ateistycznym zostawie religiantowi wolna reke do wypisywania „mundrosci”. O nie! Panie Jerzy, nie ma mowy, zeby spadac, bo to bylaby zwykla ordynarna dezercja. Wiec nie spadaj, tylko badz, soba badz ateisto i pisz. Jesli sobie pojdziemy, to bedzie to jak szantarz nalozony na Jacka Kowalczyka, ze niby, albo my, albo oni. A sam wiesz, ze tak sie nie godzi. Wiec nie spadaj, tylko madrze, madrze, madrze, a w koncu i na te pokraki znajdziemy sposob. Przeciez powszechnie wiadome jest, ze kazda pokraka ma swego straszaka. Tylko go znalezc trzeba …

  562. Rafał KOCHAN
    1 stycznia o godz. 23:59

    „A co was obchodzą indywidualne słabości poszczególnych wyznawców? Jakie to jeszcze zakazy macie”?

    To prawda, że często spotyka się obecnie pogląd: „Do jednego celu można dojść różnymi drogami i podobnie wiele dróg prowadzi do Boga. Każdy powinien znaleźć własną”

    Biblia jednak nie daje podstaw, by twierdzić, że istnieją różne drogi prowadzące do Boga. Uczy, że jest tylko jeden właściwy sposób oddawania Mu czci.
    W Piśmie przyrównano nasze wielbienie Boga do zawodów sportowych: „Gdy ktoś zmaga się na igrzyskach, nie otrzymuje korony, jeśli się nie zmagał według reguł” (2 Tymoteusza 2:5).
    Porównanie to, nasuwa oczywisty moim zdaniem wniosek: uznanie Boże zyskujemy tylko wtedy, gdy oddajemy Mu cześć „według reguł”, czyli tak, jak On sobie tego życzy. Nie możemy sami wybierać sobie własnej drogi prowadzącej do Boga, podobnie jak biegacz, któremu zależy na zwycięstwie, nie biegnie dowolną trasą.

    Oto przykład:
    Bóg nie zabrania umiarkowanego picia wina, piwa czy innych trunków . Nie akceptuje jednak nadużywania alkoholu i pijaństwa . Dlaczego jest taki wymagający ? Nie chce, by brak umiaru zrujnował nasze zdrowie oraz życie rodzinne.

  563. Jurek Pieczul ma rację, to się zrobił blog religiancko-świrowaty, a większość rozmów toczy się ostatnio wokół nawiedzonych biblistów i hodowcy kaktusów.
    Też mam dylemat, spadać stąd, czy nie?
    Chyba pora, by Gospodarz zajął jakieś stanowisko, o co niniejszym upraszam.

  564. dezerter
    1 stycznia o godz. 0:56 413208

    Jerzy Pieczul
    31 grudnia o godz. 21:03

    “ale nawet Jezus nie zmartwychwstał”

    1. Ponad 500 świadków widziało Jezusa żywego po jego zmartwychwstaniu (1 Koryntian 15:6).

    2. A gdyby zmartwychwstanie Jezusa było mistyfikacją, to co dałaby ona uczniom, którzy się jej rzekomo dopuścili?
    Składanie świadectwa o wskrzeszeniu Jezusa ściągnęło na nich szyderstwa, prześladowania, a nierzadko nawet śmierć. Czy ryzykowaliby aż tyle w obronie kłamstwa?
    To właśnie ze zmartwychwstania swojego Pana uczniowie czerpali odwagę do głoszenia o nim mimo najsroższych prześladowań.

    Gdyby Jezus po swoim zmartwychwstaniu natychmiast przyszedł do Piłata i pokazał mu swoim środkowym palcem taki międzynarodowy znak to być może teraz nie trwalibyśmy we wzajemnym sporze.

  565. @mag

    To jest blog ateisty zasmiecany przez religiantow i nie mam najmniejszego zamiaru stad „spadac”. To nie ja, czy Ty, czy Jurek, mamy stad spadac … Tylko religianci. A „hodowca kaktusow” jest upierdliwcem, ktoremu czasem odbija, ale nie jest nawet w drobnej czesci „smieciarzem” religianckim. „Spadniecie” bedzie w/g mnie rowne oddaniu im forum ateistycznego bloga. Przyszli zaklucic i co? Ma sie im udac zaklucenie? Piszesz, ze „pora juz, zeby Gospodarz zajal jakies stanowisko”. Ja sie siebie pytam, a teraz Ciebie, czy jestes pewna, ze my blogowicze, wyczerpalismy wszystkie nasze mozliwosci pozbycia sie smieciarzy religianckich? Wywyzszony jest juz niemal rozpracowany, od momentu, w ktorym zostal rozkodowany jego nick mamy go na widelcu. Na jehowite tez jest sposob. Jestem pewny, ze jest. Sadze, ze zaczac trzeba od mieszanki zagladzania na smierc trola (zadnej bezposredniej z nim polemiki) z wyszydzaniem i obsmianiem w komentarzach pomiedzy nami. Ignorowania mieszanego z wyszydzaniem na dluzsza mete nie zniesie psychicznie i wymieknie. W jego wypadku posune sie do tego, zeby uchylic klauzule nie komentowania osoby. W jego wypadku jak najbardziej komentujmy osobe, szyderczo zlosliwie, ale bez ordynarnosci, tak zeby bolalo, jak najbardziej i najdotkliwiej bolalo. On jeden, nas wiele, wiec „nec Hercules contra plures” … Wyrwiemy chwasta.

  566. @dezerter.

    No kiepsko jest, kiepsko. Nie dosć że panbuk żąda od człowieka jakichś reguł czołobitności, to jeszcze mowa jest o jakimś umiarze. Litości człowiecze!!! Pieprzyć takiego pambuka, który z jednej strony daje mi wolną wolę, a z drugiej wymaga, bym, uprawiał jakieś rytualne wielbienie go według jakichs klechd domowych z Bliskiego Wschodu. To się nie mieści w głowie, że są ludzie na świecie, którzy dają nabierać na te szopkę. XXI wiek niby….

    Ja nie mam umiaru w słuchaniu muzyki, to też miałbym u was przechlapane?

  567. lonefather
    2 stycznia o godz. 12:23 413271

    Masz rację, oddawanie pola bałwanom byłoby ich wywyższaniem, a tego zakazuje książeczka pt. Biblia Tysiąclecia, z osobistą dedykacją Świętego Ojca Świętego itd.

    Pomimo licznych wzajemnych apeli o głodzenie trolli, nie ma w działaniu konsekwencji i raz po raz ktoś podejmuje wymianę zdań z religiantami, co ich bardzo podnieca i napełnia dynamiką wiary w słuszność trollowania.
    Mam wrażenie, że słabość tych z nas, którzy dają się skusić, by odpowiadać trollom bierze się stąd, że wiedzeni własnym doświadczeniem, iż można się wznieść, dzięki pracy własnego rozumu, ponad lipę religii sądzimy, że uda się trafić jakimś sposobem, do umysłu skrzywionego i pomóc mu się naprostować.
    Jest to wiara – i jak widać – naiwna.
    Bierze się to poniekąd stąd, że takie optymistyczne przekonanie nie zgadza się z tym co mówi nauka: 85% ludzkości nie jest zdolne do przeprowadzenia poważnego przekształcenia siebie samego w istotę bardziej człowieczą.

    Gdyby faktycznie blog został opuszczony przez racjonalistów, religianci i bałwany także by go szybko opuścili. dezerter nie nawiąże stosunku ze sprężynującym i odwrotnie, a ci dwaj nie zaznają przyjemności obcowania z kaktusem.
    Religianci mają stosunek masochistyczny w relacji z racjonalistą: cierpią od racjonalisty i ateisty męki wyśmiewania i brutalnego obrzucania dowodami dezawuującymi ich świat bajęd, ale nieustannie nastawiają się, by doznawać jeszcze więcej upokorzeń.

  568. lonefather
    Widzę, że ducha nie gasisz (ateistycznego). I bardzo dobrze! Tchnąłeś tym samym we mnie nowe siły. Cuś na kształt zapłodnienia umysłowego nastąpiło.
    Oddawać pole walkowerem tym popaprańcom? Never!
    Obie proponowane przez ciebie metody na odchwaszczanie trzeba stosować naprzemiennie. Położyłabym jednak nacisk na olewanie chwastów, a już jeśli zwarcie bezpośrednie, to kpina, szyderstwo, czyli robienie sobie tzw. jaj z tych świętoszków, bez żadnych prób racjonalnego tłumaczenia, wykazywania bzdurności i beznadziejności ich „misji”.

  569. Do @jasnego gwinta, przez grzeczność:

    @jasny gwint, z godz. 9:12
    Raport naczelnego redaktora, Roberta Parry, który opublikował portal Consortiumnews.com, do którego linka mi zapodałeś i poprosiłeś o komentarz na jego temat, niczego nowego do mojej percepcji postrzegania świata nie wniósł. Fakt, pewnymi światowymi mediami zawładnęła CIA, o czym wiem nie od dziś. Podobnie jak innymi światowymi mediami zawładnęła rosyjska FSB, a nadzór – mniej lub bardziej subtelny – nad jeszcze innymi sprawuje Mosad albo Ministerium für Staatssicherheit, albo Secret Intelligence Service, czy inny Canadian Security Intelligence Service. Taki klimat.

    Co do Twojego oskarżenia mnie, że – jak piszesz – Stałeś się z takim drugim takim tutaj ekspertem od dyskredytowania i zohydzania resztek niezależnych źródeł informacji – odpowiem ochoczo. Ujawnienie, że „niezależne źródło informacji”, jakim jest portal SOTT, który żeruje na naiwności ludzi skłonnych wierzyć w każdą bzdurę podlaną sosem spirytystycznych przepowiedni pozyskanych poprzez kontakt channelingowy z bytami, podającymi się za Kasjopejan „z jakiejś wyimaginowanej wyższej gęstości”, nie miał na celu zohydzenia „źródła informacji”, a wyśmianie go. Początek spirytystycznej działalności madame Knight-Jadczyk z wywoływaniem duchów sięga roku 1995. Od tego czasu zdążyła ona powołać do życia Cassiopaean Website oraz portal sott.net. I nie gardziła żadnymi pieniędzmi (także od George’a Sorosa), na prowadzenie (wraz z mężem, profesorem fizykiem) podstawowej dla siebie i swoich bliskich działalności – mianowicie kontaktów z istotami, które utraciły swoją fizyczną formę, by połączyć myśli w jeden zbiorowy intelekt materializujący się w channelingowych przesłaniach przestrzegających ją, a przez nią całą manipulowaną ludzkość naszej planety przed kartelem USA/NATO/UE, PNAC, ze szczególnym uwzględnieniem Kerryego, Nuland, Cheney’a – sterujących agentami z CIA.

    A tak na marginesie. Nawet nie przypuszczasz, @jasny gwincie, jak wielu – zdawało by się poważnych, racjonalnych i mieniących się ateistami – ludzi pisuje pod pseudonimami do polskojęzycznych ezoterycznych wydawnictw. Dobrze im płacą te wydawnictwa, bo też i rozchodzą się one w dużych nakładach. Jakieś takie mało niszowe raczej są. Podobnie jak SOTT, który – jeśli wierzyć ich informacji – dociera do 5 milionów ludzi na naszej umęczonej przez kartele USA/NATO/UE, PNAC planecie.

    Pozdrówka

  570. CI co widzieli
    500 ludzi widziało – argument nie do odparcia.
    Mnie pokazano jak jakiś magik przechodzi przez mur chiński i to samo oglądalo parę milionów telewidzów.
    Na weselu w Kanie – ludzie pili wodę zamienioną – może im smakowało – nie wiem ale też nikt n nimi z żyjących nie rozmawiał.
    Powinni zaprosić Głódzia -powiedział by co na ten temat sądzi .
    Zresztą najlepiej pytać fachowców.
    Kiedy przedstawiono inżynierowi biblijny opis koła co chodziło do przodu do tyłu i na boki to powstało technicznie urządzenie wiernie powtarzające tą możliwość.
    Ot i cud stał się rozwiązaniem technicznym.
    Kto wie jak to było z podobnymi cudownościami.
    Z tym chodzeniem po wodzie – kto to wie ??
    ukłony

  571. @@Tanaka, mag

    Tanaka z tymi 85% to sa ludziki na luziku, im sie nic nie chce. Ale pozostale 15% dzieli sie na dwie kategorie. Jak sie dziela procentowo nie bede wyrokowal. Czesc to sa CI co pracuja nad swoim rozwojem i sie rozwijaja i maja efekt … Moznaby powiedziec, ze do przodu sie rozwijaja. Reszta ma wlaczony „wsteczny” i tez sie rozwijaja, tyle, ze sie rozwijaja w nawiedzonych misja religiantow.

    Mag. Super! To jest juz nas dwoje! Wygramy! Proponuje zaczac od tego, zeby zadbac o to, coby regularnie pojawial sie komunikat o niekarmieniu trolli. Chodzi o to, ze pada chaslo o nie karmieniu, a potem 20, czy 30 postow i wchodzi ktos, kto widzi religianta, a nie chce mu sie przewijac i czytac i pisze post karmiacy …

    Sam nie dam rady, ale jak sie podzielimy i co jakis czas ponowimy info o „niekarmieniu”, powiedzmy co 7/10 postow, to zwiekszy sie szansa, ze przypadkowy gosc forum, przypadkowo nie wda sie w dyskusje z chwastem…

    I od razu proponuje spod tego „nie karmienia” wylaczyc Rafala, bo on i tak sie nie wlaczy do glodzenia (ma prawo).

  572. anumlik
    2 stycznia o godz. 15:07

    Nieistotna warstwa informacyjna
    istotna stopka redakcyjna?

  573. zezowaty
    2 stycznia o godz. 15:31

    PPo palach idioto, po palach… Tak bylo!

  574. @wiesiek59, z godz. 15:44
    Istotna i „warstwa” i „stopka”. Po „stopce” rozpoznaję z czym lub z kim mam do czynienia, gdyż „warstwę informacyjną” mogę sobie oświetlić różnie, stosownie do poglądów i pochodzenia pieniędzy redaktorów umieszczonych w „stopce”. Informacje zawsze pozostają w kontekście do komentarzy i poglądów redaktorów nas nimi raczących. Ale to abecadło, Wieśku.

    Pozdrówka

  575. zezowaty
    2 stycznia o godz. 15:31 413276

    Szanowny Panie zezowaty

    Chodzenie po wodzie jest faktem.

    https://www.youtube.com/watch?v=45yabrnryXk

    Slawomirski

  576. lonefather
    2 stycznia o godz. 15:43 413277

    Tak jest, ale pozwól, że nieco to skoryguję.
    Otóż jeśli mówimy o grupie ludzi wspinających się na wyższe poziomy rozwoju, należy starannie rozróżnić tych co, jak piszesz, wrzucają „bieg wsteczny”, od zdrowej reszty.
    Ponieważ mówimy tu o religiantach, oni nie mają nic wspólnego z rozwojem osobowościowym. Religianctwo wyklucza rozwój, bowiem pozbawia człowieka jego kardynalnych przesłanek: wolności wewnętrznej, podmiotowości, autonomiczności, swobody używania rozumu, odpowiedzialności oraz, zwykle – godności.
    Religiant, im dokładniej zna na pamięć książeczkę, św. Augustyna i każde słowo naszego ubogaconego Lolka wraz ze sługą jego Wątrobą, oraz tym drugim – Hoserem Henrykiem, znawcą przeprowadzającej loty bojowe Maryji – tym bardziej jest zablokowany na rozwój, a w istocie – wewnętrznie wytrzebiony.
    Religianci słabowitsi, czyli pospolici wyznawcy, także mają ten sam problem, ale na nieco inny sposób: w coś wierzą, z grusza zdaje im się, że wiedzą w co, we wtorek w coś jednego wierzą bardziej a drugiego – mniej, a w czwartek – odwrotnie. W sobotę zaś w ogóle nie wierzą w to, w co solidnie wierzyli we wtorek. Po czym przychodzi nowy tydzień…

    Jak pewnie pamiętasz, z powtarzalnych badań polskich katolików, w czym niespecjalnie różnią się od katolików z Patagonii wynika, że 20% z nich (katolików) nie wierzy w Boga. Zaś 60% (sic!) katolików nie wierzy w tzw. zmartwychwstanie Jezusa.

    Pacholęciem będąc, pobierałem fachowe nauki religijne., Pan proboszcz wbijał w miękkie główki (czyli tzw. „ufne serduszka”), że bez zmartwychwstania nie ma chrześcijaństwa, nie ma jego istoty – tzw. Dobrej Nowiny. Amen!
    Co ciekawe, potwierdza to ciągle abepe Głódź i szef jego – papież Franciszek. Ciągle i stanowczo to robią.
    właściwie, mogliby się tak nie upierać. Bo ten upór oznacza, że strasznie kłamią, co jest ciężkim grzechem. Mówią bowiem, że katolicy to 95% Polaków, a w rzeczywistości nie ma ich nawet 40%. Przy staranniejszej weryfikacji procent ten spada do poniżej 15.

    Nie należy mylić gadatliwości religiantów z ich poziomem rozwoju. Czego dowodem są miejscowe trolle, które chcemy zasuszyć na wiór.
    Nie należy także mylić rozwoju z poziomem IQ.
    Należy pamiętać, by ich słowotok przymierzyć do warunków koniecznych potencjału rozwojowego, co wyżej opisałem.
    Pomyłki takie są czynione nagminnie, co utrudnia jasne rozumienie sprawy.

  577. Tanaka, proponuje uproscic. Dobry katolik to placacy katolik. A za mniej „dobrych katolikow” ma placic panstwo, zgodnie z zapiskami z ksiag parafialnych. Ze tak powiem, weryfikacja widoczna na tacy. I wszystko Glodziom, Hoserom i Frankowi sie zgadza. Chyba sie zgodzisz ze stara prawda, ze jak sie kasa zgadza, to wszystko sie zgadza! 95% jak w morde strzelil! A to, ze masz racje w swojej analizie, to wiem ja, Ty, Jerzy, mag i sporo innych rozumnych, czyli sapiens. Niemniej UNE tez maja swoja finansowa racje. Jest 95% katolikow, bo na tyle wychaczaja kasy. Za mnie nie kasuja, bo ja nie chrzczony i nigdzie u nich nie jestem zapisany.

  578. mag, lonefather
    W pewnej książce, którą czytałam, grupa hochsztaplerów i odmieńców włóczy się po kresach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, podając się za Chrystusa i apostołów. Jakimś cudem powtarzają oni cuda Jezusa, jednak te cuda są najzupełniej racjonalne.
    W pewnym momencie „Jezus” ściąga na siebie całą nawałę tatarską, z którą musi stoczyć walkę. Każe wbić w dno jeziora pale i biegnie po nich, a Tatarzy za nim. Dociera bezpiecznie na wyspę, zaś Tatarzy grzęzną w bagnach i toną w jeziorze… Zastanawiam się, czy autor znał ten kawał o palach i tak sobie zażartował… W każdym razie obśmiałam się.
    („Chrystus wylądował w Grodnie” Karatkiewicza)

    „Nie poddam się bez walki” – Okean Elzy
    https://www.youtube.com/watch?v=VyAdbv9vooc
    🙂
    Pozdrawiam

  579. mopus11
    2 stycznia o godz. 10:14

    „Gdyby Jezus po swoim zmartwychwstaniu natychmiast przyszedł do Piłata i pokazał mu swoim środkowym palcem taki międzynarodowy znak to być może teraz nie trwalibyśmy we wzajemnym sporze”.

    Jezus nie mógł tego zrobić, ponieważ krótko przed swoją śmiercią wypowiedział do uczniów następujące słowa: „Jeszcze trochę, a świat mnie więcej nie zobaczy, ale wy mnie zobaczycie” (Jana 14:19).

    Zawsze był prawdomówny, więc i tym razem musiał dotrzymać słowa.

    Pozdrawiam.

  580. @dezerter. Prawdziwy bohater z tego Jezusa. To w końcu jest przeznaczenie, czy go nie ma? Ludzie mają jakiśwpływ na swoje życie, czy nie? Bo jak się okazuje z twojej mądrej książki, ktoś Judasza i Piłata w konia zrobił, natomiast cała ta kultura od 2000 lat pietnuje tych biednych obywateli. Modlicie sie za nich?

  581. *****************************************************
    UWAGA! NIE „KARMIC” RELIGIJNYCH TROLLI (dezerter, Aaron, Zorzeta i innych religiantow)
    *****************************************************

  582. O, cholera! Wyglada na to, ze nie tylko trolle sobie wziely „do serca” ale wszyscy … Dalej do dziela! O poblazliwosci i czym sie poblazliwosc moze skonczyc… dyskutujmy. Troli nie karmimy, zeby z „glodu pozdychaly” jak zasluguja w pelni. Ale „Nie karmienie” nie oznacza milkniecia, ntylko nie „reagowania”… A poza tym to jak kto zobaczy wpis trolla, to niech po prostu zaznaczy, skopiuje, wkleji … Ostrzezenie o „Nie karmieniu Trolli”.