Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

5.11.2014
środa

Tradycja, ekstradycja, tromtadracja

5 listopada 2014, środa,

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze mediaTradycyjnie tradycję uważa się za coś wartościowego, wartego pielęgnowania i ochrony, coś współtworzącego naszą społeczno-narodową tożsamość, coś, co pozwala nam wierzyć w ciągłość społecznej i narodowej historii. Słowo to ma zdecydowanie pozytywny wydźwięk, podobnie jak np. naród.

Jeśli naród i tradycja nie są wręcz awersem i rewersem, to już na pewno są parą stron na kostce pojęć, która zawiera jeszcze takie określenia, jak patriotyzm, język ojczysty, niepodległość, ojczyzna… Więc kiedy używamy tych słów, gramy całą taką kostką — nigdy nie rzucamy na stół tylko jednego pojęcia, zawsze po jednej lub drugiej stronie albo pod spodem obecne są wszystkie pozostałe. Dlatego próba doprecyzowania któregokolwiek z tych słów, budzi natychmiast tyle emocji, wywołuje gorące spory, łatwo staje się kością niezgody i natychmiast rozdziela graczy na wrogie obozy. 

Po tym ciut przydługim wstępie przechodzę ad rem, czyli do wczorajszej wypowiedzi prof. Andrzeja Zolla dla Katolickiej Agencji Informacyjnej, która postanowiła odpytać byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego (i byłego rzecznika praw obywatelskich, co w tym kontekście jest szczególnie smakowite) na okoliczność osławionej już Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, dokumentu, którego nasi politycy wciąż nie chcą podpisać, szukając przy tym rozmaitych uzasadnień i usprawiedliwień. Prof. Zoll, mocą swojego autorytetu (bo już niekoniecznie argumentów) przekonuje, że Konwencji podpisywać nie należy. 

Wygląda to na odpór, jaki chciała dać KAI na wypowiedź sprzed kilku dni innego prawniczego autorytetu — bo prof. Marek Safjan, sędzia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (a wcześniej następca prof. Zolla na stanowisku prezesa TK), mówił w Radiu TOK FM:

Konwencja ściśle realizuje wartości naszej konstytucji, opiera się na zasadzie równego traktowania wszystkich ludzi, zakazie przemocy, poszanowania wolności. Gdybyśmy zechcieli zastosować regulacje konstytucyjne do sfery przemocy w rodzinie, doszlibyśmy do tych samych wniosków, które wynikają z konwencji.

i podsumował:

Ta konwencja spełnia wymagane standardy i nie ma przeszkód, żeby ją ratyfikować.

Prof. Zoll dostrzega pozytywne aspekty Konwencji:

Jedynie propozycja zorganizowania antyprzemocowej „infrastruktury” jest interesująca. Polska mogłaby przejąć tę ideę i zorganizować taką społeczną infrastrukturę wspierającą ofiary. Nie mamy w swoim prawodawstwie także kontroli międzynarodowej nad realizacją programów, zwalczających to zjawisko. Byłoby to novum.

Ale — jak zawsze — chodzi o to, by plusy nie przesłaniały minusów, słowem, po tych kurtuazyjnych uwagach, profesor krytykuje w wielu miejscach nieprecyzyjny język:

Co może skutkować wątpliwościami w stosowaniu tej Konwencji, a przede wszystkim pozostają wątpliwości co do intencji jej twórców. Powstaje pytanie, czy nie ma tu jakiegoś drugiego dna?

No, a jak już szukamy drugiego dna i intencji, to wiadomo, że je znajdziemy. Tu muszę dać długi cytat, by nie być posądzonym o manipulację:

Moje poważne wątpliwości budzi też przepis z art. 12, który stwierdza, że „strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian, wzorców społecznych i kulturowych, dotyczących zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk, opartych na idei niższości kobiet, na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn”. Uważam, że to jest przepis najbardziej kontrowersyjny, bo wprowadza on zobowiązanie stron do wykorzenienia tradycji. Rozumiem, że może chodzić tu o tradycję, z której wynika idea niższości kobiet albo stereotypowy model roli kobiet i mężczyzn. Ale jeśli zestawi się to z definicją płci społeczno-kulturowej, zauważymy, że mówi ona o tym, że chodzi tu o role, które społeczeństwo przypisuje kobietom i mężczyznom, a więc i tradycję tego społeczeństwa, które buduje pewne stereotypy ról kobiety o mężczyzny. Osobiście nie nazywałbym tego stereotypami, bo chodzi o pewne funkcje. Równouprawnienie kobiet i mężczyzn to kanon dzisiejszego porządku prawnego, ale nie oznacza to tożsamości funkcji społecznych, bo już tak jesteśmy skonstruowani, że pełnimy różne funkcje społeczne. Boję się, że pójdziemy w tym kierunku interpretacji, iż należy wyplenić to wszystko, co wiąże się ze wszystkimi funkcjami społecznymi, spełnianymi przez kobietę i mężczyznę. 

I tu właśnie pojawia się to, o czym pisałem we wstępie.WYKORZENIENIE TRADYCJI. Brzmi przerażająco. W cytowanym zapisie konwencji ewidentnie mowa o bardzo wąskim zakresie znaczenia słowa tradycja, jest tu ono zestawione z uprzedzeniami, zwyczajami, praktykami, a nie żadną całościową tradycją któregokolwiek z narodów. Ale prof. Zoll woli zamącić, pomieszać zakresy pojęć i straszy, że pójdziemy w tym kierunku interpretacji, iż należy wyplenić to wszystko, co wiąże się ze wszystkimi funkcjami społecznymi, spełnianymi przez kobietę i mężczyznę”, choć przecież praktyka polskich interpretacji Konwencji może być zupełnie inna — dokument tego nie przesądza, bo nie może. To są ciągle te strachy na Lachy, bo kiedy tylko prowadząca wywiad dziennikarka KAI podrzuca kwestię: „Konwencja jest więc projektem bardzo gruntownej przebudowy naszego społeczeństwa…, prof. Zoll chwyta haczyk, z ochotą dodając:

Całej naszej cywilizacji. Rodzi się podejrzenie, że jest to zamach na naszą cywilizację. Widzę to niebezpieczeństwo.

Ja natomiast widzę niebezpieczeństwo, gdy profesor prawa zamienia się w taniego sprzedawcę kitu o gigantycznej sprawczej mocy pisanych konwencji. Marna to tradycja i cywilizacja, którą można gruntownie przebudować paroma słowami, o których interpretacji i tak decyduje polityczny, prawny i społeczny uzus.

Potem już mamy w wywiadzie jazdę bez trzymanki, w której prof. Zoll bierze udział bez chwili refleksji, jakby wiedział, że nie ma tu co niuansować, skoro walka idzie o polską (katolicką, ale nie wyłącznie) tradycję usytuowania kobiet w podrzędnej wobec mężczyzn roli. Autorka wywiadu rozkręca się: Wielkim oskarżonym w Konwencji jest tradycja i kultura, zaś sygnatariusze zobowiązują się do ich wykorzenienia. Wiąże się to z koniecznością wprowadzenia odpowiednich programów edukacyjnych — jednym z nich było już wdrażane »Równościowe przedszkole«. Czy nie obawia się Pan, że ratyfikowanie Konwencji może przyczynić się do ograniczenia prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich światopoglądem?”.

A profesor nie kwestionuje kłamliwego sformułowania sygnatariusze zobowiązują się do ich wykorzenienia, lecz dostrasza czytelnika, znowu stosując nieuzasadnione interpretacje rozszerzające:

Takie ryzyko jest możliwe. Dlatego zwracam uwagę, że w Konwencji jest wiele rzeczy, tkwiących w drugim i trzecim planie, które w pewnym momencie mogą ożyć. I to ryzyko zachodzi. Problem polega na tym, że Konwencja odnosi się do pewnych zjawisk, np. okaleczania organów płciowych dziewcząt czy tzw. zabójstw honorowych. Ale to nie jest element polskiej kultury! Nie można sprowadzać do jednego mianownika wszystkich kultur, religii czy tradycji, przyrównywać cywilizację europejską, źródła tej cywilizacji, jakim niewątpliwie jest chrześcijaństwo – do obcych Europie wzorców kulturowych. I nie można w związku z tym powiedzieć, że my całą naszą tradycję zrównujemy z innymi i traktujemy jako coś, co nam zagraża i przeszkadza w ochronie kobiet przed przemocą. 

Na co dziennikarka KAI rzuca się z lubością i bez zdania racji: W efekcie będzie zakwestionowane chrześcijaństwo…, a pan profesor brnie bez opamiętania, za to z Bogiem na ustach:

I o to chodzi. Dorobek chrześcijański nie wiąże się z przemocą, Kościół prowadzi najwięcej placówek pomagających ofiarom przemocy i kobietom w trudnej sytuacji życiowej, zaś jednym z najcenniejszych owoców chrześcijaństwa jest uznanie niezbywalnej godności człowieka jako istoty, którą stworzył i odkupił Bóg. 

Jak w polskiej praktyce wygląda pomoc Kościoła i uznawanie niezbywalnej godności człowieka, akurat dzisiaj doniosła „GW. Krakowska kuria doprowadziła do zwolnienia ze szkoły katechetki będącej w ciąży, matki dwójki dzieci, argumentując, że żyje ona w konkubinacie, ale kobieta nie straciłaby pracy, gdyby przystała na pół etatu, bo drugie pół potrzebne było księdzu. Jest w tej historii wszystko, co trzeba, żeby jasno widzieć, że podpisanie Konwencji to jedno, a tradycja traktowania kobiet to drugie. Tej tradycji broni prof. Zoll, nawet jeśli mu się zdaje, że to niesprawiedliwe wobec niego uogólnienie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 213

Dodaj komentarz »
  1. Bo i też po co nam jakaś nowomodna konwencja – wyraz braku zaufania do katolickiego mężczyzny 🙄
    Przecież cała polska sprawiedliwość zasadza się na tym zaufaniu uświęconym tradycją i obyczajem.
    Jeśli zachwiejemy tym fundamentem, to jak będziemy sądzić wyrodne matki-dzieciobójczynie?
    Jeszcze tego brakuje, aby przestać wierzyć polskiemu katolikowi, że obcując ze swą żoną w komunii ciał w żaden sposób nie mógł był dostrzec, iż jest ona w zaawansowanej ciąży, a potem znowu czemuś – nie 🙄
    I tak parę razy…

  2. Jaki naród – tacy profesorowie. Ot i wszystko. Tragedia.

  3. Swietny tekst. Usmialem sie

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Jacku, mamy tu kolejny przykład na to, że integracja Polski z cywilizowaną Europą jest populistycznym frazesem. No tak, jeśli nie należymy mentalnie do świeckiej spuścizny kulturowej Francji, Niemiec czy krajów Beneluksu, no to do kogo? Obawiam się, iż nie bez kozery Putin co jakiś czas wspomina o tym, że jesteśmy „braćmi Słowianami”…. Tak, jesteśmy „homo sovieticusami” o proweniencji azjatyckiej.

    Używam zaimka „my” dość przewrotnie, bo pomimo posiadania w dowodzie określonej narodowości, jakoś nie potrafię odnaleźć wspólnej tożsamości z narodem…. tym narodem, z którym przyszło mi żyć.

    Mam nadzieję, że za kilkadziesiąt lat wszyscy wyjadą z tej Polski i zostanie ona porządnie zaorana….

  6. ” … dotyczących zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk, opartych na idei niższości kobiet…”
    Opartych na idei niższości kobiet ?!? ?!??????????????
    Przemoc powinna być zwalczana i takie idiotyzmy też.

  7. A mnie jest zwyczajnie przykro. Szkoda mi autorytetu profesorskiego, który sam Zoll rozmienia na drobne – ujmując to delikatnie. Przeraża mnie fanatyzm religijny i usilna próba podporządkowania państwa, prawa, relacji społecznych ideologi katolickiej. Chyba już najwyższy czas na oświecenie.

  8. Kto to napisał?
    „Opartych na idei niższości kobiet” ?!?
    Odpowiedź: albo idiota albo sabotażysta.

  9. krotko – to byloby smieszne gdybe nie bylo tak straszne. Nie, zeby chrzescijanstwo wymyslilo ‚poddanie’ kobiet. Odziedziczylo je z judaizmu. Do dzis kazdy pobozny Zyd modli sie codziennie dziekujac Bogu, ze nie stworzyl go kobieta. I ta idea nizszosci kobiet to jedyne, co wszystkie religie maja wspolne.
    A juz mowienie, ze chrzescijanstwo nie ma w swojej historii przemocy – malo nie doprowadzilo mnie do ataku histerii. Prosze to powtorzyc wszystkim pierwotnym Amerykanom (Indianom) oraz wszystkim ofiarom Inkwizycji. Obawiam sie, ze prof. Zoll ma powazne objawy uwiadu starczego…

  10. Panie Jacku, bardzo dobry wpis !
    Ilekroć słucham różnych polskich profesorów, to często nachodzi mnie taka myśl, że należy mieć przeciw zawartości ich głów własne środki zaradcze. W postaci lepszej zawartości własnej.
    Niestety, przed zawartością części głów profesorskich, nie można się ubezpieczyć ani w ZUS-ie, ani w innych ubezpieczalniach. Gorzej, bo uczęszczając na wykłady rzeczonych, można, ze względu na jałowość monokultury umysłowej wielu polskich ośrodków edukacyjnych zwanych uczelniami wyższymi, doznać podobnego skrzywienia jakie posiadł prof. Zoll.
    Jest więc kolejny element polskiej tradycji narodowej: nadmierna monokultura zawartości głów profesorskich, demonstrowana ze skutkiem publicznym.

    W obszernym cytacie z Zolla, poniekąd zachwyca mnie, jak ówże łączy we własnym umyśle zakładaną i fundamentalnie dla niego oczywistą precyzję własnego myślenia, z zakładaną nieprecyzyjnością cudzego (autorów Konwencji).
    Zoll gada tak: „w wielu miejscach nieprecyzyjny język”.
    Po czym dalej taki mu się toczy tok:
    „Ale jeśli zestawi się to z definicją płci społeczno-kulturowej, zauważymy, że mówi ona o tym, że chodzi tu o role, które społeczeństwo przypisuje kobietom i mężczyznom, a więc i tradycję tego społeczeństwa, które buduje pewne stereotypy ról kobiety o mężczyzny. Osobiście nie nazywałbym tego stereotypami, bo chodzi o pewne funkcje.”
    Osobiście to się Zoll wyraża nie dość, że nieprecyzyjnie, ale manipulacyjnie. Używa pojęcia „funkcje” co ma świadczyć o „obiektywności” ról kobiecych i męskich, w przeciwieństwie do fakultatywności i subiektywności dżenderowców stojących za Konwencją.
    Tymczasem „funkcja” jest czymś równie dobrze wynikającym zarówno ze złego stereotypu i subiektywności jak i obiektywnego i niezmienialnego stanu rzeczy. Kobieta posiada jajniki i macicę, których funkcją jest… I jest to obiektywny stan rzeczy, wynikający z konstrukcji i funkcji biologicznej. Mężczyźni mają inne, własne, obiektywne funkcje, niezwiązane z „funkcją” społeczną. Jednak to, że kobieta pełni funkcję ścierki w domu, a chłopiec nie powinien po sobie sprzątać (jak przypomniał ostatnio pewien biskup nadwiślański), bo to nie jego „funkcja” – nie jest funkcją obiektywną, niezmienialną, a subiektywną funkcją narzuconą przez silniejszy podmiot społeczno-kulturowy, czyli mężczyzn i religię.

    Dalej gada Zoll tak:
    „Dorobek chrześcijański nie wiąże się z przemocą”
    Zoll kłamie. Chrześcijaństwo zbudowane jest na piramidzie przemocy. I trwa to także dziś.
    Kontynuuje swoją myśl profesor tak:
    „Kościół prowadzi najwięcej placówek pomagających ofiarom przemocy i kobietom w trudnej sytuacji życiowej…”
    Profesorskie oszustwo w tej tezie polega na tym, że Kościół kobiecie „pomoże” wyłącznie w ramach tradycji, katolicko-społecznej, która jest generatorem tej przemocy. Kobieta przed i po katolickiej „pomocy” dalej funkcjonuje (sic!) w środowisku przemocy, w której jest obiektem tejże przemocy.
    „Ofiary przemocy”, o której mówi Zoll, to oczywiście także ofiary gwałcenia i molestowania przez kler, to także kobiety, którym liczni księża „zrobili dziecko” i zostawili, bo taka jest metoda Kościoła kat, jak i te urodzone dzieci, napiętnowane ojcem „nn”, lub ojcem księdzem, który nigdy nie stanie się prawdziwym ojcem, jakiego dziecko potrzebuje i nigdy nie stanie się partnerem, jakiego taka rodzina (pojęcie pochodzi od („rodzenia”, sic!) potrzebuje.
    Co do dzieci gwałconych i molestowanych przez kler – działo się tak od zarania religii; a to, że rzecz jest w – niewielkiej wciąż – mierze rozpoznana i ścigana, nie jest żadną zasługą Kkat, ale świeckiego, cywilnego, obywatelskiego świata, działającego zgodnie z duchem Konwencji. Gdyby nie ten niekościelny świat, kler dalej by w najlepsze gwałcił dzieci, molestował je, poniżał, przyprawiał o traumy i piętna trwające całe życie.

    Zoll więc nie tylko jest nieprecyzyjny, zarzucając „nieprecyzyjność” autorom Konwencji, ale maniupuluje oraz kłamie.

    I wreszcie wypuszcza Zoll z siebie:
    „…jednym z najcenniejszych owoców chrześcijaństwa jest uznanie niezbywalnej godności człowieka jako istoty, którą stworzył i odkupił Bóg. ”
    Gdyby był człowiek (każdy!) uznawany przez katolicką tradycję w swojej „niezbywalnej godności człowieka jako istoty, którą stworzył i odkupił Bóg,”, nie byłaby ta katolicka tradycja taka opresyjna,niesprawiedliwa,nierówna, drańska i zakłamana. Mężczyźni nie tylko sprzątaliby po sobie, ale i szorowali na kolanach kościelne podłogi, zaś kobiety byłyby kapłankami , biskupkami i papieżycami.
    Te ostatnie rzeczowniki brzmią niezdarnie i zgrzytliwie w języku, jak jakieś nowotwory językowe. To też zdradza, na poziomie języka i kultury, opresję i nierówność wobec kobiet ze strony katolicko-społecznej „tradycji”. Musi być (przymus!): pani minister, pani premier, pani prezydent, pani profesor. Nie zaś: pani miniesterka, premierka, prezydentka, profesorka. Nie biskupka i nie papieżyca. Takie tytuły wzbudzałyby tylko męski rechot.

    Zoll staje się w takiej mowie katolickim propagandystą, zaś porzuca „funkcję” profesorską. Widać nie jest to funkcja obiektywna, ale fakultatywna. Dobra do mącenia i zasłaniania się przed odpowiedzialnością.

  11. tak, tak… to zdecydowanie chodzi o ochronę tradycji i oczywiście wartości… szkoda że raczej tych z rys.M. Raczkowskiego dla GW z 5.11 – gdzie burak pyta dziennikarkę „czy wie pani jak się nazywa u nas chłop co baby nie bije?” -„nie wiem”- „hahaha, kawaler!”, a nie z czasów konstytucji 3 maja 1791, nota bene jej przeciwnicy też krzyczeli, że „Polsko już nie jesteś Polską, bo nie jesteś wolną” i „ZDRADA!” – czy to wam czegoś nie przypomina…?

  12. .

    i taka wspaniale zatechla
    gnida byla szefem TK ?

    polsce, polakom, polskim
    politykom, polskim wyborcom
    nalezy pogratulowac

    zapiepszaja do europy
    w siedmiomilowych butach

    ~

  13. Tanaka! Kolejny raz czytam z zachwytem Pański komentarz, czuję i myślę podobnie, tylko nie umiem ubrać tego w tak piękną formę.
    Właściwie, niemal każdy wpis to felieton sam w sobie.
    Ps.Czy prowadzi Pan jakiś blog?

  14. Co się dzieje z ludźmi, którzy jeszcze nie tak dawno, wydawali się raczej normalni?
    To zaczyna wyglądać na jakąś ogarniająca cały ten naród psychozę.
    I będzie coraz gorzej – nie ma szans na „odwilż”.

  15. Mnie już nic nie zdziwi. Jeśli tytuł profesora „posiada” pani posłanka Pawłowicz, czy panowie Legutko lub Krasnodębski, to czemu nie miałby brylować jako mega prawnik pan prof. Zoll?
    Wszystko „u nasz” jest możliwe. Każda głupota i miernota, byle hałaśliwa i „bogobojna”. A takie katechetki „niemoralne” jak przywołana tu przez Gospodarza, to paszły won. Niech znają swoje miejsce w szeregu!

  16. Tytuły naukowe nadaje sie za wiedzę a nie za kulturę osobistą czy swiatopogląd (patrz posłanka Pawłowicz). Niestety, to są efekty naboru kandydatów na studia z prowincji, punkty za tzw „pochodzenie”. Jesteśmy narodem bez inteligencji. Niemcy ją wymordowali a Rosjanie nie dopuscili aby się odbudowała. Rządzi miernota, miernotą.

  17. Panie Jacku
    bardzo dobry wpis, czapki z głów.

    Tanaka
    6 listopada o godz. 9:20
    na Pana można naprawdę liczyć, także świetny komentarz.Dziękuję.
    Zoll kłamie, manipuluje i kręci. Aż ciężko sobie wyobrazić, czemu?
    Uwiąd starczy to nie wytłumaczenie. Chyba mózg skażony religią – tą jedyną właściwą. Albo misja „Ratowania” katolickiego świata. Nie wiem, ale zastanawia mnie czasem co w głowie siedzi takich kato-celebrytów. Czasem, bo są lepsze rzeczy do robienia.
    pozdrawiam

  18. szanowny Panie Jacku, bardzo dziękuję za ten tekst. Jest Pan jednym z nielicznych, niestety, publicystów po „lewicowej” stronie, którzy uczciwie podchodzą do tematu. Wywody większości Pańskich kolegów z tej strony sceny politycznej można sprowadzić do hasła: „kto przeciw konwencji, ten za przemocą wobec kobiet”. Panu natomiast chciało się przedstawić argumenty drugiej strony. To zjawisko wyjątkowe w naszym dyskursie politycznym. Gdyby jeszcze zechciał Pan przedstawić krytykę zaprezentowanych argumentów zamiast ironizować … no, ale za dużo wymagam. I tak Pańska postawa jest nadzwyczajna. Chapeaux bas.
    P.
    P.S. Rzecz jasna „prawicowa” strona nie jest lepsza w sposobie prowadzenia dyskursu publicznego w tej sprawie. A zazwyczaj nawet gorsza (wystarczy przypomnieć straszenie „genderem”). Chciałoby się posłuchać prawdziwej debaty na argumenty …

  19. Skaner (6-11- g.10:10)
    Rozumiem, albo wydaje mi się, że mogę zrozumieć motywacje takich panów jak prof. Zoll lub red. Terlikowski, gdy niejako bronią „katolandu” jako tzw. wartości chrześcijańsich (wiadomo, „przedmurze’, zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem etc.) wobec ekspansji islamu.
    Ale dlaczego takie to siermiężne, prostackie jak cały nasz, pożal się boże, kler?!

  20. mag
    6 listopada o godz. 9:47
    i Wszyscy zainteresowani
    takie coś co do „profesor” Pawłowicz:
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9754
    na zachętę cytat:
    „posługiwania się tytułem naukowym profesora, umieściwszy uprzednio ów tytuł przed swoim nazwiskiem na prywatnej stronie internetowej i świadomie wprowadziwszy w ten sposób opinię publiczną w błąd. Dziennikarze, z kolei, nieświadomi zapewne tego, czym jest w istocie tytuł naukowy profesora, jak mantrę powtarzają sfingowane przez Pawłowicz nadużycie i niemal w każdym programie publicystycznym zwracają się do niej per „pani profesor”. Na domiar tego, popełniają podwójny (w mojej ocenie dodatkowo — kardynalny) błąd.”

  21. wrzuciłem przed chwilą komentarz z linkiem, więc trafił do moderacji.
    Aby nie zaginął w dyskusji informuję, że na portalu racjonalista(kropka)pl pojawił się tekst o tytułomanii, z uwzględnieniem kazusu „profesor” Pawłowicz. Warto poczytać.

  22. Mag
    6 listopada o godz. 10:22
    Mi także się wydaje, że bronią tych w skrócie swoich idei i porządku świata.
    Pytasz „Ale dlaczego takie to siermiężne, prostackie jak cały nasz, pożal się boże, kler?!”
    wydaje mi się, że inaczej nie da się. To musi być takie bo
    a) skierowane jest do ludzi, którzy są targetem (niestety)
    b) i to była moja pierwsza myśl, że Ci broniący tego katolandu są upośledzeni emocjonalnie, zamknięci maksymalnie w sobie. Obce im empatia, szacunek, pochwała kogoś, otwartość. Dodatkowo co do tych kato-celebrytów to chyba misję mają do spełnienia.
    Normalny człowiek, który potrafi odczuwać, w zgodzie ze sobą, jest otwarty i ma najnormalniejszy w świecie szacunek dla innych, nie dojdzie do takich rewelacji jak Ci kato-celebryci.
    Pozdrawiam

  23. Skaner
    Cholera jasna! Wcięło mi cały duży wpis do ciebie, w który włożyłam sporo serca oraz… intelektu. (hi, hi! Zawsze mam do siebie stosowny dystans).
    Nie ukrywam, że był bardzo antyklerykalny, a nawet wręcz nacechowany ogromną niechęcią do czarnosukienkowych za ich obrzydliwą hipokryzję, cwaniactwo, lenistwo czyli krótko mówiąc wszytskie 7 grzechów głównych.
    Dalibóg, niech sobie grzeszą na okrągło (bo dokładnie to robią), ale niech mnie nie pouczają jak mam żyć!

  24. > Jesteśmy narodem bez inteligencji. Niemcy ją wymordowali a Rosjanie nie dopuscili aby się odbudowała. (…)

    Jako że wszystko przede mną wyżej powiedziano, ja tylko rozprawię się skrótowo z tym niemądrym mitem: w Polsce nie było nigdy inteligencji w jej zachodnim rozumieniu. Bardzo dbał o to kościół, któremu udało się odepchnąć wszystkie ożywcze prądy umysłowe od naszych granic. Inteligencją zwykło sie w Polsce zwać paniczyków-pięknoduchów. Coś zauważono i próbowano z tym zrobić w czasach Komisji Edukacji Narodowej, zaczątki pojawiły się pod zaborami. Okres powojenny to olbrzymi wysiłek państwa ale budowa warstwy inteligenckiej musiała startować od niemalże absolutnego zera. Uczyniono olbrzymi postęp. Ostatnie ćwierćwiecze to wielka praca katolików nad przywróceniem poprzedniego stanu prostracji umysłowej, bowiem ona jest opoką na której stoją kościoły łagiewnicki i toruński. Szczególnie zdanie o tym, jakoby „Rosjanie nie dopuścili aby polska inteligencja się odbudowała” jest monstrualnym kłamstwem, ale na rozwinięcie już nie mam czasu.

    PS. Przydałby się Polakom szczegółowy tekst odkłamujący całą tę mitologię prawicową, którą spowite są obecnie umysły Polaków. O tym, że cywilizacja europejska jest zbudowana na „korzeniach chrześcijanskich”, o tym jak to nasza ojczyzna cierpiała straszliwie za sprawą „okupacji sowieckiej”, o tym … tematy pewnie znacie.

  25. Jak ja bym chcial, zeby komentarze Tanaki, Skanera,Mag i Camela wyszly z tego blogowego dolka i trafily na bilboardy we wszystkich miastach. Rozwscieczyloby to oczywiscie prawiczkow typu levar, jak rozwscieczylo ich pominiecie krzyza na Giewoncie w spocie MSZtu, ale moze by to cos ruszylo do przodu ? Ech pomarzylem sobie

  26. camel
    Masz tzw. słuszną rację.
    Całe nasze „nieszczyńście ” od wieków polega na wiernopoddańczemu zawierzeniu Watykanowi i jego namiestnikom na kraj. Pisał o tym przejmująco m.on jeden z naszych „wieszczów” narodowych – Juliusz Słowacki.
    Chytrze katabasi „ocalali” naród, język polski w czasie zaborów czy za peerelowskiej „komuny”, ale jak przyszło co do czego, czyli złapali wiatr w żagle, za przyzwoleniem kolejnych rządów, to po 1989 wzięli ludzi za pysk. I trzymają mocno!
    To są niezmiennie „nasi okupanci”, o których w latach 30. ubiegłego stulecia pisał Boy-Żeleński.

  27. @mag. Katabasy są jedynie jedną z kilku grup lobbingowych w Polsce. Jak każda tego typu organizacja będzie miała w swoim interesie jak najlepsze stworzenie sobie otoczenia do funkcjonowania. Takie jej zbójeckie prawo.
    Problemem tu są ludzie typu: vps, kalina, Aaronu, levarek. Zwarte i liczne towarzystwo patriotyczne, wsparte rydzykowatą hołotą, ONRowskimi palantami oraz intelektualnymi impotentami z FRONDY stwarzają perpetum mobile polskiego brandzlu samobójczo-eschatologicznego.

  28. Zapomniałem dodać o środowisku politycznym, które jest bezimiennym ciałem, które nadaje kierunek rozwoju państwa. A że ten decydencki organ państwowy prostytuuje się z klerem, co by zachować szanse na utrzymanie swego miejsca przy korycie, czyni z niego głównego odpowiedzialnego za tą zapaść, którą mamy wokoło.

  29. Przypominam-ateusza Woltera zadusili poduszką ,bo przed smiercią ,chciał do Boga.Dlatego nasi rozumni ,przed odejściem ,tym bardziej chcą tego samego, co tamten mądry Francuz.Problem w tym ,że gdyby byli protestantami -wyznawcami tego samego Boga – ,głosili by pochwałę Konwencji.Nasze biskupy ,siedzą w pałacach średniowiecza, i żaden Frańciszek nie tu nic do gadania.

  30. Niestety wypowiedź prof. Zolla mówiąc eufemistycznie obniża jego prestiż.

    Prawnicy są tą grupą zawodową, która w społeczeństwie jest wyznaczona jako depozytariusz neutralnego, klarownego i logicznego języka, który jest oderwany od ideologicznej nowomowy. Wszystkie te zasady prof. Zoll złamał by się przypodobać czytelnikom katolickiego pisma. Świadczy o tym używanie przez profesora prawicowej nowomowy i zbitek odnoszących się do pojęć cywilizacyjnych. Sformułowanie „zamach na naszą cywilizację” nosi już ładunek teorii spiskowej i jest zwyczajnie prymitywne. Ludzie nauki powinni nie używać takiej frazeologii a tym bardziej profesorowie prawa.
    Zaskakująca jest logika wnioskowania pana profesora na temat braku konieczności podpisywania konwencji tylko dlatego, że nasze prawo krajowe gwarantuje już nam jakąś. Powiedziałbym nawet, że takie ujęcie porządku prawnego jest dosyć zatrważające w ustach autorytetu w dziedzinie nauk prawnych. Kierując się logiką prof. Zolla powinniśmy odstąpić od konwencji Interpolu, bo mamy przecież prawo karne w pełni rozwinięte. Powinniśmy też wycofać się z konwencji dotyczących traktowania jeńców, bo polskie prawo zakazuje tortur i niehumanitarnego traktowania człowieka itd. itd.

  31. @g-ww
    Z jakiego mulistego źródła czerpiesz takie bzdury?
    „Je meurs en adorant Dieu, en aimant mes amis, en ne haïssant pas mes ennemis, et en détestant la superstition.”
    (Umieram wielbiąc Boga, kochając przyjaciół, nie nienawidząc wrogów, nie cierpiąc przesądów.)
    napisał 83-letni Voltaire 6 tygodni przed śmiercią. Nigdy nie uważał się za ateistę, którym okrzyknął go kościół katolicki w odwecie za ostrą krytykę.
    Voltaire był ciężko chory, lekarz uśmierzał jego cierpienia dawkami opium, a świadkowie śmierci filozofa opisali jego umieranie jak gaśnięcie świecy.

  32. Panszir wierzy w cuda, czemu daje wyraz zachęcając do używania racjonalnych argumentów w dyskusji z konserwatystami, czy innymi religiantami;
    oni nie chcą racjonalnej dyskusji – oni odwołują się do uczuć i tradycji.
    Nikt myślący racjonalnie nie powinien liczyć na rzeczowość po ich stronie. Przykłady podał autor powyżej – ich styl to insynuacje i pranie mózgów ludu bożego.
    „Tradycja to żywa wiara zmarłych. Tradycjonalizm to martwa wiara żywych” – jak ktoś mądrze zauważył.

  33. Tobermory,Oświeciłeś mnie .To ten zły KK.zrobił z filozofa wroga ,na całe szczęście ,nie używając stosu.Ten zły przykład nawróceń przed śmiercią ,nie może być usprawiedliwieniem dla naszych wielbicieli katolickiego Boga.I niestety bzdury to nie śą.Nieprawdaż!!!

  34. Banałem byłoby powiedzenie mojej opinii o komentarzach Tanaki („sana”, hi, hi), bo jest niezmienna i zgodna z tym co pisze:

    @jo-pi
    6 listopada o godz. 9:44

    ***Tanaka[…]Właściwie, niemal każdy wpis to felieton sam w sobie.
    Ps.Czy prowadzi Pan jakiś blog?***

    Mam też chęć zadania tego samego pytania. Chętnie pobuszowałbym na takim blogu, bo te blogi Polityki, którymi żyłem przez ostatnie lata są już tylko śmietnikiem lub kloaką świrów.
    Odnośnie długiego postu Tanaki mam tylko jedno pytanie, związane z następującym zdaniem:

    @Tanaka
    6 listopada o godz. 9:20

    ***Niestety, przed zawartością części głów profesorskich, nie można się ubezpieczyć ani w ZUS-ie, ani w innych ubezpieczalniach.***

    Pytanie brzmi: Czy ten ZUS jest freudowską pomyłką – zamiast PZU, czy świadomym nawiązaniem do głupot tworzonych przez profesorów w wieku ZUSowskim, czyli 70+?
    Mag i inni wypowiadają się na temat tytułu „Profesor”, szczególnie w związku z pewną spokojną, zrównoważoną, miłą „szmatą europejską”, urokliwą damą z najwyższych półek pisowskich.

    Nieznany mi bliżej @JackT optymistycznie wyjaśnia, że:

    @JackT
    6 listopada o godz. 10:07

    ***Tytuły naukowe nadaje sie za wiedzę a nie za kulturę osobistą czy swiatopogląd (patrz posłanka Pawłowicz). Niestety, to są efekty naboru kandydatów na studia z prowincji, punkty za tzw “pochodzenie”. ***

    Nie ma według mnie racji. Tak być powinno (z ta wiedzą), ale tylko czasem tak jest. Znam profesorów tytularnych, których wiedza pozostawia wiele do życzenia, a z kulturą jest różnie.
    Pokolenie tych z punktami za pochodzenie już wymiera i to szybko. Dobra i nie zgniła słoma w butach nie jest przeszkodą przy nabywaniu i pokazywaniu dobrej kindersztuby, nawet wtedy, gdy sławojka była za stodołą, a teraz z klapą powoli spadającą – szczyt elegancji!.

    W następnych zdaniach jest dużo racji, ale też przesada:

    ***Jesteśmy narodem bez inteligencji. Niemcy ją wymordowali a Rosjanie nie dopuscili aby się odbudowała. Rządzi miernota, …***

    Dwa komentarze @Skanera dotykają problemu ustawy o długiej nazwie na temat tytułu i stopni naukowych, która jest klasyczną „terra incognita” nawet w środowiskach akademickich, gdzie każdy powinien ją znać. Dziennikarzom wybaczyłbym, samym naukowcom nie. Problem ten ma nawet związek z treścią wpisu – tradycją!
    Nie czytałem wskazanego linku, ale na temat samej pani P. jak i św. p. Lecha K. mam pewnie odmienne zdanie. Użycie określenia „profesor” nie jest błędem przy założeniu, że operujemy nazwami zajmowanych stanowisk. Nikt nie kwestionuje faktu, gdy ktoś do ministra powie „panie ministrze”, albo do zawiadowcy stacji, „panie Zawiadowco”, choć to ani tytuły naukowe, artystyczne lub wojskowe, tyko nazwy aktualnie zajmowanych stanowisk.
    Pani P. jest w tej chwili posłanką (poślicą) i przypuszczam, że jest tylko urlopowana ze stanowiska profesora nadzwyczajnego w jakiejś uczelni. Może i powróci z polityki do uczelni i studenci słusznie zwrócą się do niej per „pani profesor”, bo nie jest za genderem i pewnie nie będzie „profesorką”

    Słuszna jest część uwagi @Skanera:

    ***…posługiwania się tytułem naukowym profesora, umieściwszy uprzednio ów tytuł przed swoim nazwiskiem na prywatnej stronie internetowej i świadomie wprowadziwszy w ten sposób opinię publiczną w błąd. ***

    Na to nie pozwala ani etyka, ani tradycja. Jeśli sama tak pisze, to tym gorzej dla niej. Jeśli ktoś jej tak pisze – np. na tabliczce w zakładzie pracy, to może protestować – to przecież umie doskonale, ale w przypadku enuncjacji medialnych może nie mieć na to wpływu, lub nie warto za każdym razem protestować np. podczas wywiadu.. Mam analogiczną sytuację prawną i bardzo różnie mnie traktowali np. w Internecie lub w innych mediach.
    Problem jest chyba też i głębszy. Nikt nie ma problemu z wymawianiem wyrazu „doktor” – krótki, ładny i w ogóle nawet nadliczbowo jest stosowany wobec każdego lekarza, choć tam „prawdziwych” doktorów niewielu, a jeśli są, to się tym chwalą, bo to ma wpływ na kasę.

    A jak się zwracać do „doktora habilitowanego”? Długie to, śmieszne i kłopotliwe. Kiedyś było łatwiej, bo ten stopień był równoznaczny z „docentem”. Potem przyszedł słynny marzec i docentów mianowano jak mrówków – bez habilitacji, ale z zasługami, politycznymi włącznie. Ratunkiem dla biednych studentów jest wtedy zastosowanie nazwy stanowiska.
    Podobnie obecnie ma się sprawa „profesorów”. Różnica jest w wysokości pensji i wzajemnych relacjach profesorów. Profesor z tytułem zwraca się czasem łaskawie do tego bez tytułu „panie kolego”, a ten odpowiada uniżenie, „tak jest, panie profesorze” i wszystko gra!

    PS

    Tytułomania, zwyczaje i tradycje itp. W tej materii naprawdę są problemy, szczególnie wtedy, gdy to dotyczy stanowisk, kiedyś obsadzonych przez dane osoby. Wtedy w mediach mamy dziesiątki premierów, ministrów itp. aż do …kropkowanej śmierci. To powinno być zlikwidowane, bo razi nawet starsze panie, gdy różne „płaszczaki” itp. twory mówią o „premierze Kaczyńskim” i „Tusku” już bez premiera – co dopiero teraz będzie już poprawne.

  35. https://ispan.waw.pl/journals/index.php/slh/article/view/slh.2013.025
    Tutaj też wykwity prawicowej myśli prawniczej, same szczyty inteligencji katolickiej. Do poczytania i przemyślenia. Pozdrawiam.

  36. Jakich nawróceń?
    Voltaire do końca życia nie wyrzekł się swoich pism (czego żądał od niego kościół) ani nie przyjął komunii (twierdził, że z pietyzmu – pluł krwią i nie chciał zmieszania swojej z chrystusową) Komunia miała być warunkiem pogrzebu katolickiego, którego życzył sobie Voltaire. Ksiądz obecny przy łożu umierającego odgrażał się, że go nie pochowa, a jeśli przełożeni go do tego zmuszą, to nocą dokona ekshumacji i wyrzuci zwłoki filozofa poza mury cmentarza…
    Ostatecznie kościół ogłosił, że Voltaire umarł jako filozof, a nie ksiądz, odmówił odprawienia mszy za spokój duszy zamówionej przez d’Alemberta , bo „co najmniej 30 świadków mogłoby poświadczyć, że nie okazał przed śmiercią najmniejszego żalu”.
    Msze odbyły się dopiero za sprawą Fryderyka II w Berlinie i Wrocławiu, a uspokojony d’Alembert pisał, że dusza „francuskiego Wergiliusza” już nie cierpi w czyśćcu.
    A zwłoki Voltaire’a?
    Najpierw je wypatroszono. Serce otrzymał Marquis de Villette, powinno się obecnie znajdować w Bibliotece Narodowej.
    Mózg po dłuższej odysei trafił do muzeum Comédie-Française, od 1924 roku przepadł bez śladu.
    Resztę wnętrzności wyrzucono do paryskich latryn. Ciało filozofa zostało zabalsamowane i pochowane w opactwie Scellières w Szampanii przy asyście niezorientowanego w sprawie przeora 😉

  37. Tobermory.To co opisujesz i pytasz -jakich nawróceń- ,to za cholerę ,zrozumieć nie mogę.I nie posądzam ciebie ,że piszesz po dawce opium.

  38. …„ball wrzansal kot“…
    Kuria pozbywa sie ciezarnej katechetki, zyjacej w konkubinacie, aby zapewnic ubezpieczenie zdrowotne „swojemu.“ – Tu zycie poczete nikogo nie interesuje, jest tez najwyrazniej „moralne“ pozbawienie przyszlej matki zrodla dochodu.
    Katechetka po 16 latach ladowania w glowy dzieci lopatologi stosowanej, dziwi sie, iz zostala wywalona. – Czy ta Pani nie wie czego sama uczyla, dla kogo pracowala i jakie „wartosci“ przekazywala?
    Pan Profesor wlasna piersia ochrania ta odwieczna hipokryzje, insynuujac ze walka z przemoca w obec kobiet doprowadzi cywilizacje do upadku.
    Byloby nawet smieszne, gdyby nie bylo prawdziwe.

  39. @g-ww
    odniosłem się do Twojego bełkotliwego
    „Ten zły przykład nawróceń przed śmiercią ,nie może być usprawiedliwieniem dla naszych wielbicieli katolickiego Boga”
    W pierwszym komentarzu sugerowałeś uduszenie Voltaire’a, który jakoby chciał się nawrócić (na co?), a potem pisałeś o „złym przykładzie”…
    Przyznam, że bez dawki opium raczej nie rozgryzę, co chciałeś swoim komentarzem osiągnąć 🙄
    O duszeniu Woltera poduszką opowiedział ci ksiądz na religii?

  40. Gdyby Chrystus przeczytał treść konwencji myślę, że by się z nią zgodził. Ot co

  41. Był wszak zawsze nastawiony pokojowo, a chrześcijaństwo preferowało zawsze pokojowe rozwiązania. Czytaj bez użycia przemocy. Ale zostało później wypaczone na potrzeby polityczne. Najpierw krucjaty, a na koniec Kościół w Polsce wypacza tę ideę.

  42. Chrześcijaństwo = stop przemocy 🙂 od co

  43. To tyle tytułem podsumowania

  44. Mag
    6 listopada o godz. 11:41
    jaka szkoda 🙁
    poczytałbym Twoje myśli przelane na monitor 😉
    Uwaga techniczna – ja kopiuję cały tekst do schowka przed publikacją.
    Co do tego:
    „Dalibóg, niech sobie grzeszą na okrągło (bo dokładnie to robią), ale niech mnie nie pouczają jak mam żyć!”
    Tu mam wątpliwości, o Perunie 😀
    Jeśli w jakikolwiek sposób dotyka to osób trzecich, albo jest naruszeniem prawa to ma być ścigane i karane. I piętnowane.
    Tak jak historia z tą panią katechetką, panią co krzyż wycięła KK w postaci różnych hierarchów nabroił w tych sprawach.
    Co do pouczenia to pełna zgoda.
    Halibut
    6 listopada o godz. 13:14
    dobrze napisałeś odnośnie postawy Zolla. Prawnik używający takiego języka, to kolejny przykład zkatoliczenia naszego kraju.
    Antonius
    6 listopada o godz. 13:48
    Co do tego:””Słuszna jest część uwagi @Skanera:

    ***…posługiwania się tytułem naukowym profesora, umieściwszy uprzednio ów tytuł przed swoim nazwiskiem na prywatnej stronie internetowej i świadomie wprowadziwszy w ten sposób opinię publiczną w błąd. ***””
    to jest to cytat z zalinkowanego artykułu.

  45. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Pan profesor Zoll jest powaznym problemem spolecznym. Slusznie pan go bierze pod lupe i z uwaga mu sie przyglada. Osoby publiczne nie sa zwolnione od oceny swoich pogladow bo te poglady ksztaltuja spoleczenstwo. W normalnym laickim demokratycznym panstwie nie powinno byc miejsca dla zadnego religijnego dziwaka. Zoll jest takim dziwakiem i osoba publiczna w dzisiejszej Polsce. Zycze panu powodzenia w zmaganiach z profesorska glupota.

    Czekam tez kiedy celem zbalansowania i zobiektywizowania publicystyki poruszy pan przypadki innych osob publicznych grajacych role kameleonow i tak samo jak Zoll robiacych rodakom wode z mozgu.

    Slawomirski

  46. @Rafał KOCHAN
    6 listopada o godz. 8:12

    … „mamy tu kolejny przykład na to, że integracja Polski z cywilizowaną Europą jest populistycznym frazesem. No tak, jeśli nie należymy mentalnie do świeckiej spuścizny kulturowej Francji, Niemiec czy krajów Beneluksu, no to do kogo? ”
    ==========
    Zwróciłeś uwagę na sprawę według mnie bardzo istotną. Otóż mimo politycznej niezależności od Moskwy i formalnej przynależności do UE jesteśmy dziś bliżsi kulturowo Rosji niż 25 lat temu.

    Na początku ubiegłego roku w Sejmie odbyło się głosowanie nad ustawą o związkach partnerskich. Odrzucono wszystkie, nawet najbardziej konserwatywne projekty, a rządząca Platforma tym razem nawet nie udawała nowoczesnej i europejskiej. Tak się złożyło, że tego samego dnia rosyjska Duma uchwaliła przepisy ograniczające prawa homoseksualistów. Zachodnia prasa napisała wówczas, iż Polska wybrała przynależność do cywilizacji Wschodu.

    W latach 90. Aleksander Dugin, naczelny ideolog rosyjskiego neoimperializmu, zdefiniował tę cywilizację, którą nazwał „eurazjatycką”, i przeciwstawił ją kulturze zachodniej, „atlantyckiej”. Główne cechy cywilizacji Wschodu, w której dużą rolę odgrywa prawosławie, to prymat zbiorowości nad jednostką, akceptacja autorytaryzmu i państwa totalnego, powiązanie władzy z religią, tradycjonalizm, sakralność, konserwatyzm, dogmatyzm i ksenofobia. „Wykluczamy indywidualizm, jednostkę, wolny rynek, neutralność światopoglądową, tolerancję, a włączamy elementy barbarzyńskie, fanatyczne, egzaltowane” – mówił Dugin. Zachód ze swoim indywidualistycznym stylem życia, materializmem, filozofią kartezjańską i oświeceniową to dla duginowskich Eurazjatów „geograficzny Szatan, Antychryst”.

    Polska, którą Rosja właśnie wtedy utraciła, znajduje się na granicy między oboma światami. Zdaniem Dugina, trwałe włączenie naszego kraju do cywilizacji rosyjskiej utrudniał przede wszystkim „germańsko-romański” katolicyzm nadający zbyt duże znaczenie jednostce, podczas gdy prawosławie głosi prymat praw zbiorowych nad indywidualnymi. Teoretycznie więc rosyjscy imperialiści powinni dążyć do nawrócenia nas na prawosławie. Byłoby to jednak z góry skazane na niepowodzenie. Są inne sposoby, bardziej wyrafinowane…

    Dziś, ćwierć wieku później, polski katolicyzm jest ostoją tych samych wartości, które Dugin przedstawiał kiedyś jako „eurazjatyckie”. Nieocenione zasługi na tym polu ma pewien zakonnik z dziurą w życiorysie, który stworzył potężne imperium medialne, a „słowo Boże” głosił z nadajników umieszczonych na terenie Federacji Rosyjskiej. Żeby było śmieszniej, wśród przedstawicieli polskiego życia publicznego i politycznego najbardziej „eurazjatyccy” są ci, którzy uważają się za antyrosyjskich patriotów…

  47. remm
    6 listopada o godz. 18:39

    Mam odmienne zdanie.

    Slawomirski

  48. @remm.
    W zupełności się zgadzam.

  49. czytam i nie wierzę. prof. Zoll, którego jako wybitnego karnistę niezwykle cenię, właśnie mnie rozczarował bezkreśnie. Trochę przerysowując, ale ideał sięgnął bruku. Abstrahując od wcześniej wspomnianego przez kogoś stwierdzenia na temat „tradycji opartej na niższości kobiet”, prawniczych próbach stania się socjologiem, dogłębną analizą gender (bo, o zgrozo, czy prof. Zoll właśnie nie dokonał niezwykle tradycyjno-stereotypowej analizy płci społeczno-kulturowej osobników obojga płci biologicznych?) itp., moim ulubionym kwiatkiem w wypowiedzi jest…

    „Dorobek chrześcijański nie wiąże się z przemocą”

    Patrząc na historię wojen krzyżowych, tworzenia Państwa Kościelnego, subtelnego traktowania ruchów reformacyjnych, całkiem skutecznemu unicestwianiu Żydów i Muzułmanów (polecam powieści I. Falconesa) i strachu przed magią objawiającego się w niezwykle przemyślanych polowaniach i „przesłuchaniach” .. Generalnie na trzy czwarte historii Kościoła jako takiego, ciężko jest znaleźć choćby jeden trwający dłużej niż półwiecze okres, w którym dorobek chrześcijański NIE wiązał się z przemocą.

    Jako całkiem wierząca, ale też całkiem zniesmaczona instytucją osoba, z nutą przerażenia mogę jedynie stwierdzić, że warto jest pielęgnować tradycję, ale świadomie i bezkompromisowo. Wybiórczość i niezwykły upór pewnych środowisk w uświęcaniu historii „bo wielką historią jest” staje się coraz bardziej niebezpieczne dla zdrowia psychicznego nas wszystkich, niezależnie od wyznania tudzież jego braku …

  50. A przypomniec nalezy, jak to w cwierc wieku temu przeciwnicy Polski Ludowej darli geby o tym, jaki to narod sluszny i madry, a jaka wladza okrutna.

    No wiec macie te ciemne masy uksztalowane przez kult dwunastoletniej Zydowki z bekartem. Profesor Clo jest czolowa postacia tej ciemnoty.

  51. karul
    7 listopada o godz. 3:59

    „No wiec macie te ciemne masy uksztalowane przez kult dwunastoletniej Zydowki z bekartem. Profesor Clo jest czolowa postacia tej ciemnoty”.

    Wydaje się, że raczej jest to efekt kultu innej postaci. Bardziej współczesnej.

    A tak na marginesie. Skąd Szanowny Pan ma takie informacje: „dwunastoletnia Żydówka z bękartem”?.

    Pozdrawiam.

  52. Panie Redaktorze
    W Pana długim wpisie jest jeden smakowity kąsek – sam Pan podkreśla, że konwencja ma ograniczoną rolę sprawczą. Ja dam inny przykład – Polska aspirując do grupy krajów cywilizowanych – obecnie jest już w niej (UE) więc nie musi się starać – podpisała Konwencję Praw Osób Chorych na SM. Podpisała i co? I nic! Ma wg niej zapewnić ,,najlepszą dostępną na rynku terapię”. Efekt? Tylko Albania zapewnia gorszą jakość opieki nad tymi ludźmi. Oczywiście taką ,,najlepszą” terapię Polska zapewnia ale na swoim rynku dba o to by te najnowsze wchodziły z wieloletnim opóźnieniem co daje wymierne korzyści NFZ kosztem zdrowia chorych. Wiadomo dla naszych chrześcijańskich ale neoliberlanych kanibali (smakowite zestawienie chrześcijanin i neoliberał) zdrowie obywateli jest bez znaczenia).
    Dla mnie cała ta konwencja to z jednej strony to wykwit ,,pracy” europasożytów a na naszym gruncie typowe bicie piany.
    Ja widzę większe zagrożenia – 6 dniowy tydzień pracy, ciągłe ,,uelatycznianie” siły roboczej. To są dla mnie realne zagrożenia dla tradycji, rodziny etc.

  53. Slawomirski
    6 listopada o godz. 18:25
    „W normalnym laickim demokratycznym panstwie”
    Szanowny Panie,
    panstwo laickie nie moze byc panstwem normalnym, poniewaz laicyzm nie moze byc norma.
    Historia ludzkosci nie zna ani jednego tworu panstwowego, ktory bysie uksztaltowal
    na bazie laicyzmu.
    Normalnosc i laickosc panstwa wykluczaja sie wzajemnie.

  54. Re: Sugadaddy. Ciekawe, że widzi Pan problem tylko po jednej stronie. Jak rozumiem uważa Pan, że jedna strona odwołuje się do argumentów emocjonalnych (irracjonalnych), tymczasem druga strona jest inna (w domyśle: przedstawia racjonalne argumenty). Tak nie jest, a najlepszym dowodem dyskusja o konwencji przemocowej.

  55. Achtung. Zoll.

  56. jo-pi
    6 listopada o godz. 9:44
    Dzięki za dobre słowo. Będę miał od tego cięższą robotę. Jak się ktoś raz zachwyci, niełatwo mu potem dogodzić i trzeba trzymać formę. Ale może ma to i dobrą stronę: facet ćwiczący, nie musi wciągać brzucha. 🙂
    Bloga nie prowadzę, na razie ta swobodniejsza forma bardziej mi odpowiada. Może kiedyś…
    Pozdrawiam

    sugadaddy
    6 listopada o godz. 9:45
    Myślę, że etap ogarniającej naród psychozy nie tyle się rozszerza, ale raczej ujawnia wyraziściej to, co się już przedtem stało. Są pewne przesłanki, by sądzić, że siła tej fali zaczyna maleć. Fala wielka, strzałka na wierzchołku mała, więc na razie osłabienie słabo jest wyczuwalne. Ale zgodnie z zasadami matematyki, słabnięcie będzie przyspieszać.

    Skaner
    6 listopada o godz. 10:10
    Dzięki 🙂
    Artykuł w Racjonaliście ciekawy, ale nie wyczerpuje całości zagadnienia. Tym niemniej robi to, co powinien – racjonalizuje w głowie kwestię tytułomanii.

    mag
    6 listopada o godz. 11:41
    Tobie to sobie teksty „z sercem” wcina, a my tu późnej głodujemy tychże mając jak na lekarstwo w zalewie dookólnej, czyli octowej.
    By nie tracić cennego: na tekście Ctrl +A, następnie Ctrl+C, kopia siedzi w schowku i jak wpis zniknie przy wysyłce, można wrócić do okienka wpisu i powtórzyć procedurę. Ja tak robię i to mnie ocala, żeby Antonius mógł mnie czasem pochwalić 🙂

    Lewy
    6 listopada o godz. 12:18
    Miała być i w Polsce taka akcja bilbordowa: ciesz się życiem, boga prawdopodobnie nie ma. Był wrzask, więc z akcji ogólnopolskiej ostał się bodaj jeden bilbord, chyba w Lublinie.
    Jeden to więcej niż zero. Jak mówią Chińczycy: żeby przejść tysiąc mil, należy najpierw postawić pierwszy krok. Mam lekkie wrażenie, że chybotliwie, udało się Polakom postawić nawet drugi krok.
    Ale, jako żeś lyończyk, może czytałeś niezbyt okazałą w wagomiarze, a niezwykle silną intelektualnie książkę napisaną przez Anatola France’a: „Kościół a Rzeczpospolita”? Rzecz oczywiście o tym, jak w XIX wieku mądrzy Francuzi walczyli z Kkat-em o państwo równe dla wszystkich, świeckie, demokratyczne i republikańskie. Rzecz była bardzo dramatyczna.
    Polska jest zapóźniona wobec Francji o jakieś 150 lat. I nie wiem, czy to zapóźnienie się nie zwiększy, bo mało w Polsce ludzi tak odważnych, mądrych i wielkich, jak wtedy we Francji. Być może jednak polskie zapóźnienie się zmniejszy nie tyle dzięki wybitnym i odważnie walecznym ludziom, co przez zwykłe procesy gnicia i rozkładu kościoła, dzięki w wielkiej mierze temu, że w innych krajach niegdyś walczono i uzyskano to, co dla wielu jest i wzorem i normalnością.

    Antonius
    6 listopada o godz. 13:48
    jak pisałem wyżej, bloga nie prowadzę. Ale może kiedyś tak się stanie.
    O ZUS-ie wspomniałem świadomie. ZUS ubezpiecza koszty leczenia, a przestawanie z produktami kościelno-zollowatymi leczenia wymaga. Natomiast w zakresie odpowiedzialności cywlinej za szkody z tego samego powodu, powinny ubezpieczać inne firmy, ale nie ubezpieczają. Tak więc jesteśmy zdani na własne rozumy i siły. Co oznacza: „niereligianci wszystkich narodów łączcie się. Dzięki netowi”

    Ewa Gąsowska
    6 listopada o godz. 13:57
    Rzecz kojarzę. Chętnie przeczytam szczegółowo.

  57. Znając poglądy prof. Zolla i stojąc na wiadomych pozycjach estetyczno – poznawczych być może wiele można b. szefowi TK zarzucić( na mnie samego swego czasu działał jak płachta na rozjuszonego byka), ale prof. Zoll jest raczej wierny jednej metodologicznej opcji od wielu lat i za to przynajmniej należą się Profesorowi słowa otuchy.Tym bardziej , że Zoll nie startuje w tym momencie w żadnym wyścigu rozgrywanym w małpim gaju o wiadome laury, ale z pozycji faceta który dowód osobisty otrzymał dosyć dawno i tym samym co nieco wie.
    I nie musi płynąć z wartkim nurtem jak świeże g….ale stać go na parę słów odwołujących się do w miarę sensownych wartości i chce powiosłować na swojej może i podpróchniałej -zdaniem wielu – łódce pod prąd.
    A że w przypadku naszej pszennoburaczanej krainy wiadoma instytucja patronowała ich(tzn, określonych wartości), materializacji to niestety w czasach kiedy zza każdego węgła sypią się na nią joby, to i Zoll obrywa.

    Ale wystarczy spojrzeć na problem z odrobinę innej perspektywy( ale niestety wymaga to odrobinę wysiłku i istnieje ryzyko,ze uzwojenia mózgowe mogą się delikatnie nadtlić) i sprawa nie będzie aż tak wołająca o pomstę do Boga… o przepraszam w tym momencie wszystkich ateistów i cosistów za ten językowy lapsus…o pomstę do Waszego ateistycznego Manitu.
    Na przykład.

    Dlaczego wszystkim (nawet Prof. Zollow jak wynika z treści wywiadu) tradycja kojarzy się z Bogiem.
    Wiem,że to trochę inna bajka, ale ja na przykład (pomimo tego, że większość osób która kojarzy moje poglądy z intelektualną ofertą monumentalnej instytucji …i oczywiście z Miloszem) zacząłem lekturę(żeby nie iść na skróty) książki niejakiego Scrutona. Anglika.
    A tytuł książki „Co znaczy konserwatyzm?
    I dlatego tym wszystkim którzy na problem tradycji spoglądają jednoznacznie skoncentrowaną perspektywą niczym dorożkarska szkapa chcę nieśmiało podrzucić tę również optykę.
    Będzie wymagało to nieco wysiłku,a le jak ja mogę (czyt. katolicka zakuta pala), to dlaczego nie mogą ateiści z Grojca.

    Ciekawe kiedy ktoś zapyta się w końcu o mój autorski blog?

  58. Ewa Gąsowska
    6 listopada o godz. 13:57
    dziękuję za link, przeczytałem i polecam przeczytanie: dokument pdf, j. polski, dużo stron – zatem to lektura na dłuższy czas.
    Na zachętę cytat z dokumentu:
    „Ten stereotyp jest ustalony przez wieki przez Kościół, bo to Kościół katolicki wymuszał takie zachowania, by działali w jego
    interesie i w interesie ich mocodawców. Sami nie odważyli się nigdy na zadanie sobie pytania, jakim jestem człowiekiem. Mówiłam już, że Kościół w tamtym czasie fałszował dokumenty i nie przeciwstawiał się rzezi dokonywanej na ludziach, którzy włączyli się w nurt odbudowy państwa. Wręcz przeciwnie, dawał schronienie bandytom i łajdakom, a w sześćdziesiąt lat po tych wydarzeniach wydaje książki, które przedstawiają fałszywy obraz tamtych czasów, czym przyczynia się do szerzenia ksenofobii, rasizmu i faszyzmu. Zachowuje się tak samo, jak w stosunku do Żydów w czasie wojny lub tuż po wojnie.”
    szkoda, że z Strasburgiem nie wyszło, czytając czekałem na to, czy Autorka skieruje się tam, szkoda, że nie wyszło.

    Tanaka
    7 listopada o godz. 11:20
    proszę. Co do artu o tytułomanii to zgoda.
    Zadziwiająco bardzo celnie komentujesz, i jakbyś miał bloga to masz czytelnika we mnie. Czy udzielasz się jeszcze w innych miejscach w necie?

  59. dezerter
    7 listopada o godz. 7:13
    Kultura wymaga odpowiedzenia na pytania i komentarze, które zostały skierowane do Pana. Przypominam poprzedni wpis, łatwo znaleźć.
    Np. te dwa:
    „6 listopada o godz. 9:28

    Dezerter@
    Nie mam więcej pytań. Moimi przedmówcy już obnażyli słabości tych trzech Pańskich punktów.
    PS. Dlaczego nie przyznaje się Pan, że jest Świadkiem Jehowy. Przecież świadczy o tym przekład Biblii, którego Pan używa. Czy jest się czego wstydzić?”

    Tobermory
    5 listopada o godz. 16:22

    Aleś namotał, fizyczno-duchowy niewolniku 😉
    A ja nadal nie wiem, dlaczego dinozaury nie były dobre 🙁
    Tobermory
    5 listopada o godz. 16:29

    Rządziły na Ziemi przez 135 milionów lat, a potem trach, kabumm… I nie ma 🙁
    Zjadły coś z niewłaściwego drzewa?”
    plus dwa inne posty Rafała Kochana i Tanaki co do „czytania” biblii.
    Bo tak nieładnie pytać, a samemu unikać odpowiedzi.

  60. Az muszę zajrzeć co ten @Tanaka znowu nawypisywał, że wszyscy mu tak kadzą.
    Czyżby swojego rozumu nie mieli, a wiedzą przecież ,że istnieje ryzyko powtórki z historii.
    Kiedyś Kościół , a teraz Tanaka pisze swoje księgi Objawienia.
    I okaże się, za jakiś czas, że znowu jakiś @dezerter zacznie wgłębiać się dlaczego @Tanaka postawił przecinek tutaj, a nie w innym miejscu.

  61. @Aaronu.
    „Kadzą” Tanace, bo pisze na temat, zwięźle i jasno, w przeciwieństwie do ciebie. Nie wspominając o tym, że odpowiada na pytania innych czytelników tego bloga. Niestety, ale i ta forma kultury blogowej jest ci obca. Ucz się i pracuj nad sobą – może kiedyś wówczas zapyta cię ktoś o prowadzenie własnego bloga? Kto wie?

  62. Zajrzałem i niestety zdania cokolwiek banalne, a i treść taka jak to zwykle w przypadku @Tanaki bywa, odwołująca się albo do stereotypów, albo do zwykłych pobożnych (przepraszam bezbożnych) życzeń.

    Niestety co gorsze, coraz bardziej biorących natchnienie z internetowej kloaki.
    Czyli siedem plag egipskich, stonka ziemniaczana plus pedofilia to cały dorobek kościoła instytucjonalnego.

  63. @Aaronu. Jesteś częścią tej kloaki…
    A gdyby on pochwalił KK, to też tak słabo oceniłbyś jego warsztat?

  64. A przy okazji mojej ostatniej (tej ostatniej o konserwatyzmie)) lektury taka sobie dygresja.

    Otóż żyjemy w wolnej i demokratycznej Polsce i każdy może wybrać sobie… nakrycie głowy jakie mu się zamarzy.
    Ci którzy chcą wszystko zmieniać i są nastawieni do bytu – mniej lub bardziej materialnego, bardzo rewolucyjnie – przywdzieją czapkę frygijkę na cześć sankiulotów i jakobinów, inni z radością i duma nałożą na głowy zmyślne czapki „czekistówki” – to na cześć jesiennej rewolucji.
    Ci zaś, którzy jednak gdzie indziej doszukują się wzorców w tradycji ,czasami może i pachnących naftaliną -ale kadzidłem i mirrą również -założą na głowy mniej lub bardziej szykowny reakcyjny cylinder. Niekoniecznie z najlepszych londyńskich krawieckich salonów.

    I to niech będzie moja autorska odpowiedź na mądrości samego @Tanaki.

  65. @Tera bede mówil ja czyli Aaron Sprezyner
    7 listopada o godz. 13:20

    „Ci zaś, którzy jednak gdzie indziej doszukują się wzorców w tradycji ,czasami może i pachnących naftaliną -ale kadzidłem i mirrą również -założą na głowy mniej lub bardziej szykowny reakcyjny cylinder.”
    ===========================

    Raczej filcowy beret z antenką pachnący obornikiem.

  66. Tanaka,
    Chciałbym abyś miał „świętą ” rację, ale, moim zdaniem, idzie ku gorszemu; ludzie robiący wrażenie światłych ateistów, sugerują, że Polak bez katolicyzmu nie może istnieć. Odnoszę też wrażenie, że ateiści ubierają się w szatki agnostyków – chyba z powodów koniunkturalnych, tak na wszelki wypadek. Tylko patrzeć jak zaczną chodzić do kościółka.
    Twój zagorzały krytyk – ten na „A” napisał tu na blogach sporą książkę, a jedyne co pamiętam z jego bajdurzenia, to że pedofilów kościelnych jest mniej od świeckich – stawał on gorąco w ich obronie – oraz, że chrześcijaństwo trwa 2000 lat a więc nie może się mylić.
    Cywilizacja starożytnego Egiptu trwała dłużej – kto dziś modli się do boga słońce?
    Podkreślę jeszcze raz, że z religiantami nie ma o czym gadać. Niejaki Panszir upiera się że Zoll używa rzeczowych argumentów – jeśli bredzenie – szczególnie jako prawnika! – o drugim dnie, czy zagrożeniu cywilizacji przez tą nieszczęsną konwencję, jest w ogóle jakimś argumentem, to niech sobie Panszir wierzy w swe mądrości i jeśli chce pogada z tym na „A” – pewnie znajdą wspólny język. Chociaż chyba nie, bo ten drugi gada na okrągło w czyimś imieniu. Ostatnio w imieniu Miłosza.
    W pustosłowiu i „filozofowaniu” może dorównać mu jedynie vps – który na szczęście gdzieś przepadł – oby na zawsze!

  67. Wprawdzie zewsząd otacza nas bryndza katolickiej beznadziei, proponuję coś ku pokrzepienia ateistycznych serc. A mianowicie nieformalny hymn dla ateistów: King Crimson: „Starless”
    https://www.youtube.com/watch?v=hSx4i8nLLjw

  68. @sugadaddy

    Czyli proponujesz wzmożenie rewolucyjnej czujności bo wróg może przybrać – dla zmylenia ateistycznego węchu – postać nijakiego agnostyka.
    Takie sobie. Zresztą nic nowego.
    Historia zna podobne przypadki.

  69. A teraz tutaj moja niespodzianka.Bez jakiejś skonkretyzowanej dedykacji.
    @Tanaka twierdzi, że historia pod panowaniem KK to jedynie „gwałcenia i molestowania”, a ja twierdzę ,ze historia pod panowaniem monumentalnej instytucji to również wielce humanitarne odruchy. Nie wiem, być może słabo siedzę w ateistycznej duchowej pożywce, ale ciekawy jestem ,czy ateistów stać byłoby na podobny gest :

    Roman Brandstaetter

    Madonna ateistów

    Czuwam nad tymi,
    Którzy nie wierzą
    W mojego Syna.
    Pragnę im pomóc.
    Są moimi dziećmi.
    Jak wszyscy.
    Chociaż nic o tym
    Nie wiedzą.

    Modlę się.

    Modlę się
    Za tych,
    Którzy się nie modlą.

    Gdy krwawią,
    Moją modlitwą
    Jak bandażem
    Owijam ich rany.

    Gdy toną,
    Rzucam im
    Moją modlitwę
    Jak pas ratunkowy.

    Gdy umierają,
    Z mojej modlitwy
    Czynię wezgłowie
    Dla ich zmęczonej
    Skroni.

    A potem biorę do ręki
    Ich syczące popioły.
    I kładę je
    U stóp mojego Syna.
    I błagam Go
    O miłosierdzie
    Dla próchna.

    Dla przeczących
    Dla niewierzących.
    Dla nie istniejących.
    Mówię:
    Stwórz ich,
    Mój Synu najukochańszy.

    Wypełń ich
    Swoją treścią.
    Natchnij ich
    Swoją wiecznością.
    Rozpal ich
    Swoją męką.
    Niech będą
    Twoim cierniem.
    Niech będą
    Twoim krzyżem.

    Umrzyj za nich.
    Umrzyj jeszcze jeden raz.
    Jeszcze raz.
    Ostatni raz,
    Mój Synu najukochańszy.

    Błaga Cię o to

    Twoja Matka.
    Błaga Cię o to
    Madonna ateistów.

  70. @Aaronu. Oprócz gwałceń i molestowań mamy jeszcze m.in.: złodziejstwo, zdrada, donosicielstwo, pazerność, sekciarstwo, pranie brudnych pieniędzy….. i co najważniejsze,,,, brak miłości.

  71. @Rafał Kochan

    Nikt nie jest doskonały.

    Tak często mówi Żorżeta. Żorżeta Tyraspolska.

  72. @Aaronu. Wreszcie twoje super ego oznajmiło coś pożytecznego. A niech teraz Żorżeta przeprowadzi proces myślowy, jakie mają być konsekwencje tych niedoskonałości?

  73. @ sugadaddy
    Fala katolickiej powodzi jest wysoka, zalała mnóstwo terenów, potopiła inwentarz i ludzi, jednak nie widzę, by wzbierała jej moc. Ludzie tacy jak Zoll nie od wczoraj mają czerepy pełne katolicyzmu; większość z tych „pryncypialnych” miała je od dzieciątka Jezus, a dopiero za świeżej Rzplitej, tą katolickość z czerepów ulewa publicznie. Są też koniunkturaliści, którzy przyklejają się do tych co są na fali. Jak fala będzie słabła, odkleją się i metodą gówna przykleją do następnej burty.
    Niech sobie lud boży prostuje przeciw Nergalowi i Czubaszek w Empiku. Inni też prostestują, nogami i portfelami, kupując produkcje aborcjonistki Czubaszek i satanisty Nergala, podają im dłonie i robią sobie razem słitfocie. Nic wielkiego, a działa.
    W Empiku można kupić wiele książek-auto i bio-grafii sławnych ludzi, w tym sławnych kobiet i postaci kultury, które często wyznają, że zrobiły sobie 5 albo i 8 aborcji. Są to ludzie ze świata, jednak ludzie i tutaj to czytają i nie doznają od tego szczególnego obrzydzenia. Ludzie mniej więcej normalni instynktownie podchodzą do tego z pewnym systansem. Za PRL-u na każdą Polkę wypadała więcej niż 1 aborcja. Za obecnej Polski nieco mniej niż jedna. Jest to doświadczenie powszechne. Jeśli przeciw Czubaszek protestują kobiety mające w dorobku aborcję i mężczyźni na aborcji korzystający, są w tym zakłamani. Tak można, ale to wewnętrznie szybciej człowieka zużywa i czyni niewiarygodnym. Trzeba się bardzo nadąć, by tak ciągle kłamstwem pod ciśnieniem bulgotać. Od tego ciśnienia pękają żyłki, odkłada się łój, robią czyraki i zjada od środka wścieklica . Wymrą przedwcześnie – z ich własnej perspektywy patrząc, ale tak przecież chcą; a radośnie wcześnie – patrząc z perspektywy niereligiantów.
    Jest tu znacząca analogia ze sławną tezą stalinowską: im bardziej zwycięża rewolucja, tym bardziej rośnie opór wrogów klasowych. Co w tej sytuacji znaczy: im bardziej ludzie normalnieją i zostawiają religię za sobą, oddając ją do muzeum walki klas, tym bardziej wściekle się normalnieniu przeciwstawiają wrogowie ludu – kler ze swoimi interesami i religianci z klerem żyjący w symbiozie. Ponieważ ciśnienie sytuacji „im bardziej – tym bardziej” rośnie, musi nastąpić przełom, co udowadnia zarówno fizyka, jak i psychologia. Gmaszysko katolickiego Mordoru będzie się walić nie wytrzymując ciśnienia własnej wścieklicy i zakłamania oraz sprzeczności z życiem.

  74. Ciekawe i pouczające tezy @Tanaki dotyczące zaprzeszłej epoki. „Rewolucja”,”wróg klasowy”, „walka klas”.
    Ja jeszcze dodałbym mimo wszystko na miejscu @Tanaki również „elektryfikację”.
    Bo przecież „elektryfikacja” to wypisz wymaluj dzisiejsze oświecanie ciemnego zabobonnego ludu który już nie przy jakimś ogarku,czy lampie naftowej Książeczkę do nabożeństwa, czy jakąś nie daj boże Biblię, ale przy 200 watowej żarówie dzieła Prof. Hartmana, czy Prof. Środy trawi.
    A co!
    Wszystko musi iść z prundem, a nie pod prąd.

  75. http://pl.wikipedia.org/wiki/Tradycja

  76. Bo mając do wyboru tradycję, w tym przypadku odwołującą się do polskiego obyczaju, religii (wiadomego Kościoła),języka i z drugiej strony treści które mogą wyeliminować – drogą na skróty (jak w przypadku Konwencji Rady Europy)) i tak prawdopodobnie nieuniknione zmiany kulturowe to raczej byłbym przynajmniej skłonny się delikatnie zastanowić.
    Za każdym razem przy takiej okazji pada oczywiście argument, że na tym polu Polska się ociągą, wlecze się,marudzi, pozostaje jedynym już europejskim skansenem itd.
    A ja niezależnie od tego jaki jest mój aktualny stosunek do religii i kościoła katolickiego uważam ,że to jest szansa Polski na normalność, czy nikt tego nie widzi.
    Nikt nie widzi tego trendu który obecnie panuje ,gdzie Ci wszyscy którzy by mogli na piątym piętrze swojego apartamentowca stroić zblazowane miny wypieprzają na zabitą deskami wieś. Wszyscy już rzygają miastową krainą idiotycznych pełnych hipokryzji min.
    Swego czasu dosyć głośny był film „Chce się żyć” z Ogrodnikiem. Kręcony na podstawie autentycznej historii. Chłopak z porażeniem mózgowym, ale intelektualnie zupełnie sprawny stoi przed możliwością zaistnienia w normalnym świcie (do tej pory cały czas siedzi na oddziale psychiatrycznym) i stwierdza w pewnym momencie, że on pier… ten świat normalnych , zdrowych ludzi. Dla niego normalny świat, gdzie wszystko jest prawdziwe, niekłamane, bezinteresowne to świat właśnie wnętrza psychiatrycznego oddziału.
    Film jest zresztą dosyć udaną polemiką z filmem Formana „Lot nad kukułczym gniazdem” gdzie tam z kolei bohater – Indianin „Wodzu” marzy o wyrwaniu się z oddziału psychiatrycznego na wolność.
    Mija 30 lat od filmu Formana i sytuacja staje się tak paranoiczna ,że ludzie chcą z normalnego świata wrócić do …
    I dlatego rękami i nogami – moim zdaniem – należy robić wszystko aby zmienić ten trend pogoni za…
    Pytam się za czym?
    Ja wolę Boga i tradycję. Kropka.

    PS
    A poza tym nawiązując do beretu z antenką i gnjówki która zapachnialo Rafalowi Kochanowi to rzeczywiście obecnie coś jest na rzeczy. Siedzę pół roku na wsi. Zimą mimo wszystko w mieście. Mam ekologiczne, prawie 10 ha gospodarstwo( truskawki) i „chce się żyć”.

  77. @Aaronie
    Czy ty nigdy nie zastanowiles sie nad soba.Jestes tak beznadziejny, taki glupi, te twoje dowcipy, ta niby ironia.Wiem, ze nie jestes w stanie spojrzec na siebie.Matkomoja ta elektryfikacja. Pewnie znow spojrzales w lustro i powiedziales sobie; ale jestem dobry, niezle przywalilem Tanace; No coz produkuj sie dalej, bo drugiego takiego durnia to ze swieca szukac.
    A moze znow napisalbys jakis dowcipny tekst. Mialbys ucieche, a na blogu zapanowaloby zazenowanie. Ale co tam Woowdy Allenie z Wachocka.
    Pozdrawiam

  78. Mnie by interesowało, jakie to konkretnie polskie tradycje zagrożone są tą konwencją o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?
    Komu zaszkodzi wymóg stosowania definicji przestępstwa przemocy seksualnej opartego na braku zgody osoby pokrzywdzonej?
    Albo, że prawo jest stosowane do przestępców seksualnych również wtedy, gdy pokrzywdzonymi są ich obecne lub byłe żony lub partnerki?

  79. @Aaronu. Gdybyś nie wiedział… Beret z antenką i zapach obornika to symbol mentalności a nie konkretnych ludzi i wioski jako takiej. Poza tym, to, ze ludzie wolą spokój, zieleń i kontakt z naturą zamiast wielkomiejskie otoczenie nijak sie ma z prostackim odwzorowaniem POSTĘPOWE MIASTO kontra ZACOFANA, TRADYCJONALISTYCZNA WIES. Trzeba być kretynem, by w takich kategoriach dokonywać analogii tendencji światopoglądowych. Aby twojej Żorżecie dać wiele do przemyślenia, to ja też po stokroć wolalbym mieszkać gdzieś na wsi, na uboczu, hodować jakieś zwierzęta i mieć w tyłku uciechy miejskie, z których i tak na co dzień nie korzystam, żyjac w mieście. Jeśli jednak myślisz, że moje życie na wsi skutkowałoby integracją z lokalnym proboszczem, panami w filcowanych beretach z antenkami oraz wiejskim i przekupami, to się ciężko mylisz.

  80. Skaner
    7 listopada o godz. 12.28
    „Kultura wymaga odpowiedzenia na pytania i komentarze, które zostały skierowane do Pana”.

    1. Po przeczytaniu komentarzy wymienionych przez Pana osób, uznałem, że dalsza dyskusja na temat tego czy można zrozumieć przesłanie zawarte w Biblii i jakie warunki trzeba spełniać aby otrzymać wsparcie w postaci ducha Bożego, nie ma sensu.

    Wydaje się, że moi wybitni oponenci, nie traktują poważnie tego o czym ja jestem przekonany. (Bóg istnieje, Biblia jest Jego Słowem, duch święty umożliwia zrozumienie tej Księgi a o tym, że ktoś posiada tego ducha, świadczą czyny a nie tylko słowa). To oczywiście moje subiektywne wrażenie.

    Trudno Im zrozumieć wartości duchowe, ponieważ analizują je z punktu widzenia człowieka fizycznego. Świat duchowy w Ich opinii albo nie istnieje albo nie wiadomo czy istnieje. Osoba, która nie wierzy w istnienie inteligentnego Stwórcy, siłą rzeczy nie może traktować żadnej książki jako Jego orędzia dla ludzkości. Co zrozumiałe, znajduje to wyraz w jej sposobie myślenia i wypowiedziach.
    Aby dać sobie szansę, najpierw powinna zbadać argumenty przemawiające za tym, że życie zostało stworzone. Każdy kto ma otwarty umysł, zapewne przyzna, że nie byłoby rozsądne zamykać się na takie fakty. Serdecznie do tego zachęcam.

    Wobec powyższego uznałem, iż dalsza wymiana myśli w tym temacie chwilowo nie wydaje się celowa.

    2. Od dobrych kilku tygodni osoby zamieszczające komentarze na tym blogu wiedzą kim jest „dezerter”. Jestem dumny z tego kim jestem. Kilka dni temu zachęcałem do odwiedzenia ciekawej strony. http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1555,1166344,0,dzial.html

    3.Używam wielu przekładów Biblii. Porównywanie różnych tłumaczeń pozwala przekonać się, który z nich jest najwierniejszy.
    Jeżeli na jakieś pytanie zdarzyło mi się nie odpowiedzieć, to proszę o wybaczenie. Będę nad tą słabością dalej pracował.

    Pozdrawiam.

  81. Posłużę się w tym miejscu mało oryginalną i dosyć zgraną metaforą. Świat ,a między innymi Polska to taki statek na ktory załadowano wszystkie wartości które w praktyce stanowią kulturę zglobalizowanego świata.
    Załadowano tam politykę, prawo, gospodarkę , naukę i sztukę i religię. Niestety wszyscy oprócz religii sa już zainfekowani idiotycznym (moim zdaniem ) paradygmatem nowoczesności. Po lewej stronie statku rozparli się zadowoleni z siebie, ci nowocześni.Oczywiście w każdej chwili grozi z tego powodu przechył statku na lewa stronę. Jedynie markotna religia ,siedząca po prawej stronie próbuje jeszcze resztkami sił zachować statek w normalnej pozycji, umożliwiającej dalsze płynięcie. Oczywiście pomimo ewidentnego ryzyka plum,plum,plum na dno większość chce jednak (wszyscy się przecież dobrze bawią) wywalić religię za burtę,chociaż niektórzy wiedzą, że wtedy nastąpi zupełny przechył,i pozostanie tylko krawl, czyli styl dowolny.
    Ale kogo to dzisiaj przeraża.
    Na blogu u Kowalczyka sami rozbawieni. Myślą, że za darmo płyną.

  82. @Aaronu. Zadaj sobie pytanie, czym jest rozwój? Czego on dotyczy? Czy możliwy jest rozwój np. technologiczny bez nauki? A skoro nauka też, to czy idzie za tym prawo i zjawiska społeczne? Skoro tamto podlega przeobrażeniom, to czy sztuka faktycznie pozostanie bez zmian? A skoro sztuka sie rozwija, to czy czasami i duchowosć człowieka nie podlega zmianom? Jeśli duchowość podlega zmianom, to czy i filozofia i etyka pozostana niewzruszone? Gdzie w tym wszystkim ma być religia? Czy religia jest hamulcowym w tym pędzącym pociągu? Skoro hamulcowym, to czy nie jest aby ta religia wbrew naturze i jej prawom? Zamiast zdrowasiek, daj Żorżecie wykaz tych pytań do zadumy przed zaśnięciem.

  83. .

  84. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Rozbawiony informacja ze Polska dowiedziala sie ze kremlowski geniusz znalazl sens zycia ocierajac lzy smiechu podsylam panu ten cytat:

    „Władimir Putin zaskoczył uczestników kongresu Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego swoim przemówieniem – donosi Ria Nowosti. – Sensem naszego życia i istnienia jest miłość – zaczął rosyjski prezydent.”

    Jaki ten swiat jest niedobry ze sie nie poznal na madrosci wychowanka KGB.

    Slawomirski

  85. Aaronie Skompresowany
    Ze względu na cen-zurę muszę kluczyć.
    Ponieważ wiesz doskonale, że 50% ch-rześcijan znajdzie się niechybnie w pie-kle, a i Ty na pewno, to proszę Ciebie o usprawiedliwienie Twojego s-twórcy.
    Dlaczego za marne kilkadziesiąt lat Twojego grzesznego życia, Twój idol zrewanżuje się Tobie wiecznym potępieniem w okrutnym piekle?
    M-odlisz się idola mściciela?

  86. Zapchlony Burek
    7 listopada o godz. 21:43

    Aaronie Skompresowany
    „Ze względu na cen-zurę muszę kluczyć.
    Ponieważ wiesz doskonale, że 50% ch-rześcijan znajdzie się niechybnie w pie-kle”.

    Piekło wymyślono po to, żeby mieć władzę nad tymi, którzy przez wieki nie mogli czytać Biblii.
    Także po to, żeby zapewnić klasie duchownych luksusowe życie.

    Pozdrawiam.

  87. dezerter
    aha, czyliśmy wszyscy 144 000 w niebie

  88. Zapchlony Burek
    7 listopada o godz. 22:32

    dezerter
    aha, czyliśmy wszyscy 144 000 w niebie”

    Nie wiem jak Ty, ale ja się nie wybieram do Nieba.

    Pozdrawiam.

  89. dezerter
    Wniosek: nieba i piekła nie ma.

  90. @Zapchlony Burek

    Nie wiem @Zapchlony Burku jakiej placówki przedszkolnej pilnujesz, ale poetyka absolwentów tychże placówek stanowczo za bardzo Ci się udzieliła.
    Niestety – sam wiem to po sobie – aby bardziej sensownie ogarnąć istotę Absolutu musisz bardziej pracować nad sobą, a wówczas…
    A wówczas jako @Zapchlonego Burka spotka Cię awans i pójdziesz obwąchiwać gimnazjalne placówki, a tam stopień wtajemniczenia jest na sporo wyższym poziomie.
    Aczkolwiek od razu informuje, że pragmatyka służbowa przewiduje, że to nie szczyt Twojej bogatej poznawczo kariery.

  91. Zacięła się ch-rześcijańska sprężyna w grzesznym Aaronie.
    Dziękuję za miłosierne wskazanie mi właściwych murków do obwąchiwania. To takie naprawdę k-atolickie.
    I tym razem znowu sobie obniżyłeś standard wiecznego potępienia w piekle.

  92. dezerter – bredzisz…….

  93. Autorowi za wpis, Tanace dziękuję za komentarz.

    @Jack-T – niewiarygodne pudło z ta inteligencją. Otóż pan Andrzej Zoll to stara krakowska konserwa, widziałam ich drzewo rodzinne od bodaj XVIII wieku, od zalożyciela Fryderyka z bodaj XVIII wieku, który wtedy był łaskaw przybyć do Polski. Po nim każdy najstarszy męski potomek linii „panującej” dostaje na imię Fryderyk. (Drobne odstępstwo w najmłodszym, ktoś się zlitował i latorośl dostała Fr. na drugie. Nie muszę chyba dodawać, że nie ma analogicznej tradycji dla dziewczynek w „rodzie”.)

    Zatem problemu upatruję raczej w konserwatyzmie i lenistwie „starych rodów”, które się uważają za inteligencję, a są po prostu klasą uprzywilejowaną. Z tego to powodu zresztą z całego serca popieram punkty za pochodzenie – póki nie mamy równych szans w wykształceniu. ;P

    Nie uważam też, żeby ostatnie wypowiedzi Zolla można było przypisać jakiemuś zaczadzeniu religijnemu. To są raczej, w mojej ocenie, objawy czystego cynicznego okrucieństwa, z wiekiem nie mające nic wspólnego, z religią niewiele, z pozycją bardzo dużo, ze złym charakterem i mizoginią najwięcej.

  94. @Skaner, @Tanaka,
    dziękuję i pozdrawiam.

  95. Na sąsiednim blogu poezja ku czci Kanta.
    A ja jako mało pojętny czytelnik jego dzieł nie poezję uczczę jego Osobę, ale cytatem jego autorstwa:

    „Są dwie rzeczy, które napełniają duszę podziwem i czcią, niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Są to dla mnie dowody, że jest Bóg nade mną i Bóg we mnie. „

  96. Może nieco nie na temat, ale powiedzmy , że to tak w duchu „tradycji” która jest przecież bohaterem kolejnego tekstu Redaktora.

  97. @Aaronu.
    Na nieszporach byłeś?

  98. @Rafał Kochan

    Ostrzyłem łyżwy. Zima idzie.

  99. Sir Jarek
    8 listopada o godz. 12:29

    „dezerter – bredzisz…….”

    Jeśli ja „bredzę”, to jak określić to, co Szanowny Pan napisał nie dawno:

    • Sir Jarek
    2 listopada o godz. 7:47
    „Aaron i dezerter – wiecie kto w niebie wstaje najwcześniej?
    “Pedały” – bo kto rano wstaje, temu pan buk daje……
    to tyle co do słowa pisanego i mondrości ludowych”

    Pozdrawiam.

  100. Levar
    7 listopada o godz. 9:00

    Szanowny Panie Levar

    Pisze pan ze „Normalnosc i laickosc panstwa wykluczaja sie wzajemnie.” Moje obserwacje przecza pana twierdzeniu. Czy Francja, USA, Kanada i Australia nie sa przykladami na polaczenie laickosci z tym co jest normalne w naturze czlowieka czyli pozostawienie religijnych wierzen obywatela w spokoju. Wszyscy z nas w zachodnim cywilizowanym swiecie mamy jakies wierzenia lub ich nie mamy ale to nie ma wpluwu na nasze wzajemne relacje. Laczy nas panstwowosc i poszanowanie prawa ktore ulega ciaglej ewolucji. Stabilnosc religijna ktorej sie pan dopomina kotwiczy spoleczenstwo w wartosciach czasu przeszlego. Jest to sztuczna koncepcja nie do pogodzenia z natura i natura czlowieka. Dlatego normalne panstwo musi byc panstwem laickim aby jego obywatele mogli wspolnie budowac ciagle zmieniajaca sie przyszlosc. Tego tez zycza Polsce i Polakom gdzie kultura wolnosci szlacheckiej zaowocowala Konstytucja 3 Maja oraz wieloma powstaniami ktore do tej pory sa wyszydzane przez rusofili nie rozumiejacych pojecia wolnosci.

    Slawomirski

  101. Szanowny Panie redaktorze

    Co laczy ateistow i osoby wierzace?

    To

    https://www.youtube.com/watch?v=F1RyxQGJuiM

    Wiecej nas laczy niz dzieli.

    Slawomirski

  102. Przeczytalam (za wyjatkiem wypowiedzi Aarona i moze jeszcze kilku innych postow) watek, zeby sie dowiedziec w imie jakich idei A. Zoll jest tak bez zmruzenia oka cyniczny. I dalej nie wiem. Czy jako wybitny karnista uniwersytecki tez tak manipulowal slowem, logika i faktami? Kiedy uksztaltowal sie Zoll nowej generacji? To juz nie tylko orzeczenie Trybunalu Konstytucyjnego sprzed 20 lat. Na kazdy temat ma coraz bardziej wsteczne i beszczelne uwagi.
    Przychylam sie do napisanych tu opinii, ze jest to czlowiek uposledzony emocjonalnie, ktorego cechuje okrucienstwo. Nie wierze, ze jest takim idiota i dlatego mowi brednie niegodne jego wyksztalcenia i pozycji. On jest po prostu straszliwie cyniczny, tak jak chociazby jego przyjaciel dr. Chazan. W jakim celu to robia?

  103. zyta2003
    9 listopada o godz. 5:14
    Pisze:
    „Przeczytałam (za wyjatkiem wypowiedzi Aarona i moze jeszcze kilku innych postow) watek, zeby sie dowiedziec w imie jakich idei A. Zoll jest tak bez zmruzenia oka cyniczny. I dalej nie wiem.”
    Niemożliwe , nawet wnikliwa egzegeza tekstów @Tanaki nie pomogła.

    W takim razie moja podpowiedź.
    Jeżeli nie znalazłaś odpowiedzi (być może marne poznawczo treści zawierały teksty które przeczytałaś) na nurtujące Cię wątpliwości i pytania to poszukaj może u
    …A…A…Tak,tak…u Aarona Sprężynera.
    A poza tym miej odwagę myśleć własnym rozumem. Zdaniem niejakiego Kanta może to przynieść niezłe owoce.

  104. A w sprawie łyżew o których ostrzeniu wczoraj wspominałem to doszły mnie słuchy z wiarygodnych źródeł, że Pan Bóg założył u Siebie sztuczne lodowisko.
    I wiem, że On myśli o wszystkim, ale ciekawe,czy zorganizuje jakąś wypożyczalnie łyżew, bo głupio trochę na Sąd Ostateczny z łyżwami przychodzić.

  105. Szanowny Panie TBMJCAS

    „A poza tym miej odwagę myśleć własnym rozumem.”

    Ostatnio Hartman chcial publicznie rozmyslac na temat kazirodztwa. Redakcja Polityki w religijnym odruchu Pawlowa ocenzurowala jego rozum. Okolicznosci nie sprzyjaja mysleniu wlasnym rozumem miedzy Bugiem a Odra. Kant przegrywa z geografia.
    Kto z tutaj piszacych porusza szkody wyzadzone na polskich umyslach przez Urbana i Passenta. Przekleta geografia.

    Slawomirski

  106. @Aaronie, przeczytalam i Ciebie i…dalej nic. Moje mozliwosci poznawcze sa ograniczone i w dalszym ciagu nie wiem w imie jakich idei ulegnietych w swojej glowie Zoll, (i jemu podobni) wyraza takie opinie. Znalezl to w stosownych materialach ideologicznych? Nie sadze. Przeciez Chrzescijan powinna obowiazywac zasada milosci blizniego ( tez narodzonego i kobiety), a prawnika w piatym pokoleniu uczciwosc, tez zawodowa. Dlatego na moj rozumek wszystko to jest pycha, napedzana przez niewiadome mi rojenia.
    A po prostu wystarczy zamiast wielkich egzegez prawniczych na temat polskiej tradycji, albo slusznosci decyzji Chazana (nie wspominajac o „wspanialym”wejsciu sprzed lat profesora jako Przezesa TK) po prostu byc przyzwoitym, juz nawet nie mowie o empatii.
    PS. A wiesz czemu nie czytam Ciebie? Bo zapala mi sie swiatlo ostrzegawcze, jesli ktos ma pretensjonalny, silacy sie na cos nick i pisze bardzo duzo.

  107. Rzeczywiście może i pretensjonalny ten mój nick, ale do wielu rzeczy można się przyzwyczaić , to i ten mój Aaron prawdopodobnie spowszednieje.
    A była to moja – może niezbyt wyszukana – reakcja na trendy modernizacyjne redakcji w temacie logowania dyskutantów.

    Trendy – których ofiarą – parę znanych nicków padło.
    Miedzy innymi mój poprzedni „Aaron” bez żadnych dodatkowych ozdobników.
    A jakby co to w pogotowiu zostaje @Żorżeta Tyraspolska.

  108. Aby wyjść na przeciw sugestiom licznych sympatyków na Redaktora blogu – z trudem bo z trudem – wracam do delikatnie zmodyfikowanego ( kropka wbrew pozorom nie zawsze oznacza koniec- Moje) wcześniejszego nicka.

    Te wiekopomną chwilę utrwalę oczywiści poetycką strofą.
    Znanego i lubianego nie tylko na Podhalu i Ziemi Żywieckiej…

    Czesław Miłosz – W pewnym wieku

    Chcieliśmy wyznać grzechy i nie było komu.
    Obłoki nie chciały ich przyjąć, ani wiatr
    Odwiedzający wszystkie po kolei morza.
    Nie udało się nam zainteresować zwierząt.
    Psy, zawiedzione, czekały na rozkaz.
    Kot, jak zawsze niemoralny, zasypiał.
    Osoba, zdawałoby się, nam bliska
    Nie była skłonna słuchać o tym, co działo się dawno.
    Rozmów z innymi, przy wódce albo kawie,
    Nie należało przedłużać poza pierwszy sygnał znudzenia.
    Poniżające byłoby płacić od godziny
    Człowiekowi z dyplomem za to tylko, że słucha.
    Kościoły. Może kościoły. Ale wyjawić tam co?
    Że wydawaliśmy się sobie piękni i szlachetni,
    A później na tym miejscu szkaradna ropucha
    Półotwiera grube powieki
    I już wiadomo: „To ja”.

  109. @Aaron,
    jeśli po zalogowaniu się wpiszesz w rubryce „Podpis” Twego starego nicka, a w rubryce „Email” – używany tu poprzednio adres internetowy, to będzie działało jak przedtem.
    Nie traktuj jednak tej rady jako zachęty do nadmiernych produkcji. Szkoda czasu i atłasu. Nie wiem jak inni, ale ja też stosuję metodę Zyty 😉

  110. @Tobermory
    To tylko tak na próbę.
    Z delikatną tylko modyfikacją w postaci kropki na końcu.

  111. I przez tę kropkę musiałeś czekać na akceptację nowego nicka.

  112. Jeśli ktoś czyta tego na „A” – pół biedy; ale ci, którzy z nim „dyskutują” przyczyniają się do tego, że około 40% wszystkich komentarzy to chore wynurzenia tego „bożego idioty”.
    Swoją drogą ciekawe, czy prowadzi żywot podobny do nawiedzonych religijnie szaleńców?
    Po tym co pisze, wydaje się, że tak. Wyobrażam sobie jak wybałusza oczy, chodzi z łańcuchem na szyi i toczy pianę z ust wymiotując.
    Kiedyś takich nie leczono, ale dzisiaj?

  113. @Tobermory

    Nie przez kropkę.
    Kropka była jedynie końcową praktyczną egzemplifikacją teoretycznych prac badawczych których podjąłem się po problemach z Aaronem.
    O szczegółach prac oczywiście wkrótce napiszę, a na indywidualne sugestie o przyśpieszenie publikacji sprawozdania odpowiem ekspresowym tempem prac.
    A jeżeli tą osobą będzie na przykład @sugadaddy, to kto wie, może włączę turbodoładowanie.

  114. @sugadaddy

    Pragnę – w nawiązaniu do słów kierowanych w moją stronę – zaznaczyć, że ja również nie czytam wszystkich postów, a na polemikę decyduję się naprawdę wybiórczo.

  115. Przypadkiem,zupełnym przypadkiem,bowiem poszukiwałem meczu naszej Borussi ,wpadłem na obrazek,dżwięk był inny i bezsensowny,na którym Prezydent stał obok menela w żółtej furażerce i międlił coś bezgłośnie.Po chwili sprawa się wyjasniła bo pojawił się w kadrze kardynał,który też międlił bezgłośnie.Olśniło mnie,że to zapewne,międlenie niepodległościowe.OK .Ale czy qrwa nie można kadrowac tak,by menela w żółtej furażerce nie było w kadrze ? zwłaszcza przy święcie.

  116. Przyznaję, nie na temat, choć tytuł by pasował (niejako):
    Tradycja, ekstradycja, tromtadracja.
    Bowiem co znalazłem na dzisiejszej stronie internetowej „Polityki”:
    Ranking polskiego designu
    czyli:Do ju mówić polisz.

  117. Swego czasu wspomniałem o pomocy jakiej użycza mi przy doborze lektur miesięcznik „Nowe książki”. Z reguły wypożyczam poszczególne numerydo wglądu w czytelni miejskiej biblioteki ,ale niektóre zakupuję za ciężko zarobione pieniądze. I właśnie w jednym z takich zakupionych rok temu numerów ukazała się recenzja której tytuł zwrócił szczególną moją uwagę „Mongolii już nie ma”, a była to recenzja książki „Wszyscy jesteśmy nomadami” będącej zapisem podróży po Mongolii. Od razu zaznaczam, że książki do tej pory nie czytałem ( tym bardziej w Ułan Bator nie byłem) i tych kilka zdań które chce napisać jest zaczerpniętych z treści recenzji..
    Pierwsze zdanie to fragment zaczerpnięty z samej książki:

    „Po przyjrzeniu się obrazom i rzeźbom bogów zamieszkujących panteon Mongolii, gdzie jest również wiele miejsca dla szamanów i czarownic, mam wrażenie ,że najważniejszą misją sił nadprzyrodzonych wobec człowieka jest pomoc w ujarzmianiu własnych emocji”.

    Wiem, że niektórzy czytając tak banalne zdanie wzruszą tylko ramionami, ale moja reakcja była cokolwiek inna.
    I drugi fragment już samej recenzji. Ten być może bardziej przyziemny, ale…
    Autorka recenzji twierdzi bowiem ,że zapiski podróżniczki wskazują, że na terenie Mongolii rozgrywa się dramat :

    „ To dopiero teraz, naprawdę, upada odwieczny porządek Mongołów, z lekka tylko naruszony przez epokę komuny. Pod lawiną zachodnich wzorców, bełkotliwych reklam, bankowych pokus, idiotycznych seriali z obcego świata rozsypuje się tutejszy hierarchiczny porządek Niebo – Ziemia , zasady szacunku dla buddyjskich nauk, dla rodowej solidarności, dla obyczaju ojców, dla stepowej przyrody, dla swoich koni i baranów…Tę książkę powinni przeczytać, a potem pojechać studenci historii i badacze chcących zobaczyć „na zywo” to co od tysiącleci działo się na całym świecie. Prócz gwałtownego rozpadu utrwalonej kultury pod naciskiem bezlitosnej inwazji, bombardowania tym, co ma najgorszego ma inna, potężniejsza, ale obca kultura”

    To tyle o samej recenzji.
    A ode mnie…
    Do studentów i badaczy historii których zachęca autorka recenzji do wyjazdu do Mongolii dołączyłbym Redaktora z licznym gronem adoratorów.
    To taka moja – niezbyt autorska zresztą – impresja w temacie tradycji, ekstradycji…

  118. @Aaronu..

    Co jest alternatywą do tej „lawiny zachodnich wzorców, bełkotliwych reklam, bankowych pokus, idiotycznych seriali z obcego świata rozsypuje się tutejszy hierarchiczny porządek Niebo – Ziemia , zasady szacunku dla buddyjskich nauk, dla rodowej solidarności, dla obyczaju ojców, dla stepowej przyrody, dla swoich koni i baranów…”?

    Czy twoim zdaniem brak tej „lawiny” spowodowałby, że powstałyby takie dzieła, jak: „Czas Apokalipsy” Coppoli; „Dark Side Of The Moon” PINK FLOYD czy przedstawienia Tadeusza Kantora?

    Kiedy nastąpił początek tej „lawiny” i jaką widzisz dla niej alternatywę? Wskaż miejsce w czasie i przestrzeni, w którym czułbyś się szczęśliwy – mając dostęp do wszelkich dóbr technologiczno-materialnych, a jednocześnie będąc wyłączony z powszechnie dominującego ładu kulturowego?

  119. Napawa mnie nieskrywaną radością głos @Rafała Kochana.
    Nie , nie dlatego,że spija prawdy… itd., ale że chyba dostrzega problem, że coś jednak jest nie tak, jeżeli chodzi o jedynie słuszne i obowiązujące formaty współczesności.
    Format współczesności to oczywiście poznawcze, moralne ,estetyczne wzorce płynące wiadomo skąd.
    Żeby to jeszcze był (chodzi o priorytety tej oferty) spokojny nurt leniwie wijącego się strumyka która przynosi trochę rzecznego mułu . Gdzie każdy w spokoju może rozważyć różne za i przeciw w przypadku ewentualnego wiosennego przyboru wód, bo to dzieje się na co dzień to normalna kolej rzeczy.
    Ale to dzieje się już, teraz, a wzrost poziomu wód jest taki przy którym sam Noe miałby problemy.
    Wiem, że wiele może irytować w codziennej praktyce KK (chociaż ja aż tak bym nie przesadzał ), ale obawa , że wyleje się dziecko z kąpielą przy okazji „konstruktywnej …hmm… krytyki jest aż nazbyt widoczna.

    A religia , Bóg, Kościół jest fundamentem wokół którego organizuje się tradycja.
    Przynajmniej w Polsce.

  120. @Aaronu. „Coś jest nie tak…” towarzyszy człowiekowi od jego zarania. Dzięki temu niezadowoleniu człowiek jest doskonalszy i lepiej znosi niedogodności związane z oddziaływaniem natury oraz niedoskonałych wytworów cywilizacyjnych (np. religia) na jego życie.

    Poza tym, to nie „format współczesności” oraz jego źródło pochodzenia są odpowiedzialne za “lawinę zachodnich wzorców, bełkotliwych reklam, bankowych pokus, idiotycznych seriali z obcego świata”, ale konkretni LUDZIE oraz ich wybory życiowe/estetyczne etc. Tylko nie pisz mi teraz, że ludzie posiadają ułudę wolności w tym „formacie współczesności”. Obecnie człowiek ma wszystko, by przeciwstawić się temu zalewowi popkultury. Dlaczego tego nie robi? Ano z tego samego powodu, dla którego jest przywiązany do twojej tradycji; religii/wiary; do wygodnictwa i poruszania się wydeptanymi już ścieżkami… Religia i popkultura idą ręka w rękę w kształtowaniu tego negatywnego formatu współczesności.

  121. @Rafał Kochan
    Piszesz:
    „Religia i popkultura idą ręka w rękę w kształtowaniu tego negatywnego formatu współczesności.”

    I tutaj jest między nami zasadnicza różnica.
    W dużym uproszczeniu ukaże różnicę.
    Przede wszystkim do czego odwołuje (odwołują)się religia(religie)?
    Do Boga, Allaha, Jahwe, Absolutu i tym samym do prawd które są im przypisywane.
    Filozofia chrześcijańska na przykład z Bogiem łączy idee absolutnej, wiecznej Prawdy, Dobra, Piękna. Oczywiście ( nie udawajmy Greka) inspirację w tym momencie stanowi platoński świat idei. I tak w dużym uproszczeniu jest z całym tym Katalogiem – Dekalogiem zestawem priorytetów i tabu. Przy czym – to chyba jest najważniejsze – ten świat wartości nie zna pojęcia czasu. Nie ma „było”, nie ma „jest”, nie ma „będzie”.
    Jest „wieczny moment” i tylko w tej perspektywie żyją te najważniejsze kardynalne wartości
    Niektórzy twierdzą ( na przykład Milosz),ze tylko życie pojmowane w ten mało wymierny sposób jest szansą na ogarnięcie sensu Bytu.
    I jeżeli piszesz, że świat popkultury idzie „ręka w rękę” z religią to chyba rozmawiamy zupełnie o czym innym.
    Dla mnie „świat popkultury” to klasyczny przykład ciągłych zmian, nieustannego lansu, setek różnego rodzaju rankingów, błyskotliwie – bełkotliwych reklam, gadżetów których musi łączyć jedno – w żadnym wypadku nie mogą zastygnąć. Ciągle musi być coś nowego, bo tylko nowe może być(zdaniem ”decydentów”) twórcze, a w rzeczywistości to jeden wielki banał.
    Czyli moja „kaszanka i zacierki na mleku”.

    A teraz z grubej rury, czyli cytat z Dostojewskiego chociaż istnieje ryzyko, że panowie i panie ateiści powiedzą „nie z nami te numery…Dostojewski” czyli:

    „Człowiek istnieje jedynie wtedy, jeśli jest obrazem i podobieństwem Bożym, jeśli istnieje Bóg. Jeśli nie ma Boga, jeśli człowiek jest bogiem, to nie ma człowieka, człowiek ginie”.

  122. I jeszcze jedna kwestia.
    Swego czasu bohaterem na blogu był ksiądz Lemański. Że męczennik, że prześladowany,że chce wyjść do ludu itd.
    I moim zdaniem jest to klasyczny przykład kiedy rzeczywiście te dwa światy (Lemański ze swoim religijnym stemplem) i świat popkultury szły pod rękę.
    Nie chce wyliczać ilu programów był bohaterem ksiądz, ilu dziennikarzy błagało Go o wywiad, ile mniej lub bardziej szczerych łez wylały nad losem księdza gwiazdy różnego rodzaju Pudelków,czy innych tego typu witryn,programów radiowych i telewizyjnych.
    A abp Hoser ( z utęsknieniem czekam na książkę która jest wywiadem-rzeką z tym mało popularnym kapłanem) powiedział co powiedział i moim zdaniem to On w przypadku tego wspólnego spaceru ks.Lemańskiego i świata popkultury pod rękę miał rację.
    A przynajmniej w tym sporze ja szanuję Jego decyzję.

  123. @Aaronu.
    Nalegam o czytanie ze zrozumieniem. Punktem wspólnym religii i popkultury jest TRADYCJA i to miałem na myśli, twierdząc, że obie sfery życia społecznego mają wiele wspólnego. Nawet jeśli popkultura opiera się na przemijających modach, to jednak jej istota polega na operowaniu sprawdzonych i uproszczonych schematach. Popkultura bazuje na kreowanej ikonografii i gotowej ofercie kanonów zachowań, gustów i oczekiwań.

    Religia natomiast wpaja ludziom brak potrzeby samodzielnego myślenia, wykraczania poza ustalony (narzucony) porządek oraz gloryfikuje przywiązanie do ustalonych przez siebie kanonów myślenia oraz odczuwania bodźców w relacji z drugim człowiekiem oraz natury.

    Dlatego popkultura i religia (wiara) stymulują kontrolę nad masami ludzkimi na każdym poziomie. Zwykle jest tak, że każdy kto porzuca popkulturę z reguły jest także piętnowany przez władze religijne. Kościołowi nie pasują odstępstwa od normy (tradycji), zarówno w wymiarze prezentowanych światopogladów, jak i nawet kreacji artystycznej.

  124. @Rafał Kochan
    Jeżeli uważasz ,że religia jest mało kreatywna, mało wychodzi na zewnątrz, do ludu, z chlebem i solą po staropolsku to muszę w tym miejscu powiedzieć, że po prostu istota religii jest właśnie taka. Oczywiście istnieją w obrębie każdej religii różnej liczebności ruchy odwołujące się do różnych faktów mniej lub bardziej empirycznych, ale ich rdzeń jest raczej jednolity.
    Jeżeli 2+2=4
    to ,czy będziesz dodawał w pamięci, na liczydłach,czy super nowoczesnym kombajnem informatycznym to wynik zawsze będzie ten sam… z dokładnością do 3 miejsc po przecinku.
    Bo tak chce po prostu Bóg, Allah, Jahwe.

    I nie jest również religia od tego aby projektować nowe rozwiązania urbanistyczne, kreować mody, trendy w obrębie np. sztuk pięknych, tworzyć i sankcjonować neologizmy językowe,czy inne idiomy.
    Po prostu dana religia i jej wyznawcy ufają, że jej Bóg jest naj… i wszystko co jest efektem prac w Jego pracowni jest bezkonkurencyjne i nie wymaga żadnych korekt,czy nowych patentów.
    To są po postu dwa światy(popkultura i religia) zupełnie do siebie nie przystające. Zresztą komentarze na blogu odnoszące się do ludzi głęboko wierzących, ich wrażliwości, estetyki, możliwości poznawczych, intelektualnych i porównywanie ich do skansenu,czy innego parku etnograficznego są tego najlepszym dowodem.
    Przecież nie powiesz, że bohaterowie zbiorowej wyobraźni początku XXI wieku to skamieliny,czy inne tego rodzaju muzealne eksponaty.
    Przecież gdyby usłyszeli to adresaci tych fascynujących treści… prawdopodobnie nie uszedłbyś cały i zdrowy z takiej konfrontacji – swoich i ich poglądów.

  125. A teraz idę do kina na film którego akcja dzieje się oczywiście w Ziemi Świętej.

    Tytuł filmu „Omar”.

  126. @Aaronu. Zaprzestaję z tobą dyskusje w tym wątku, bo ja o niebie, a ty o chlebie.
    Ludzie głęboko wierzący są skansenem…właśnie dlatego, że „ludzie UFAJĄ że bóg jest naj…”…

    Możesz nawet isć do dwóch kin – mam w BOSKICH pośladkach twoje wyprawy na kiczowate filmy.

  127. Wrażenia z kina mocne, ale nie budujące. Wizytę w Jerozolimie chwilowo odkładam.
    Dyskusję również uważam za zakończoną, a rozjemcą niech będzie:

    http://www.youtube.com/watch?v=e84U2fS2_1o .

  128. Miałem już gasić światło i na kłódkę zamykać blogowe podwoje( jakby co to klucz zostawiam pod wycieraczką), ale wpadła mi w ręce (wpada mi zresztą już tak od dawna, ze najstarsi górale w Poroninie tego z pewnością nie pamiętają) ostania Polityka. Przejrzałem, przeczytałem co nieco (niestety ostatnio czytam coraz mniej wewnętrznej zawartości i wcale nie jest to wina problemu z oczami).
    Wpadł mi więc w oko wywiad z Rochem Sulimą -antropologiem kultury

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1598865,1,wies-znow-jest-w-modzie.read

    gdzie bohaterem jest …polska wieś. Trudno zresztą -mając takie imię – zajmować budowa tras szybkiego ruchu.
    I w tym miejscu przypomniałem sobie, ze oprócz religii która zajmuje się stroną duchową tradycji, konserwatyzmu- ktory od strony ideologiczno – politycznej mierzy się z problemem, polska tradycja ma również swój wymiar kulturowy i tej właśnie sfery dotyczy wywiad.
    Odniosę się do 2 tylko fragmentów wywiadu ( w całości to” papierzane” wydanie ,albo za kasę elektroniczna wersja. Ewentualnie około Trzech Króli w całości w internetowym wydaniu. Polityki
    Pierwszy fragment który przy okazji rozpiera moje ego sprowadza się do tezy Sulimy, że wieś staje się trendy. Warszawska elita rzyga już miastową nudą i spieprz… na wieś. Nieśmiało przypomnę, że okazuje się, ze ja -zabobonny sytuuje w gronie towarzyskiej śmietany.
    I drugi fragment który co nieco nawiązuje do antybohatera jednego z ostatnich blogów, czyli Ojca Tadeusza i jego telewizji Trwam.
    I tutaj zacytuję bo fragment jest naprawdę mocny.

    Chodzi o obecność chłopa i jego kalendarza ( czyli tych wszystkich wykopków, sianokosów, żniw) w świadomości przeciętnego Polaka. Świadomości kształtowanej za pośrednictwem mediów.
    A oto ten fragment:
    „ – Czy chłop jako inny w ogóle jeszcze istnieje?
    – Już nie widujemy chłopa sprzedającego ziemniaki na placu Szembeka, bo tam mniej więcej docierała wieś konno. Nie widzimy w telewizji chłopa żniwującego, przy wykopkach, czy siewach.
    – I nie wiemy jaka jest wydajność z kwintala.
    -Ja naprawdę w czasach PRL wiedziałem, jaka jest wydajność z kwintala w Wielkopolsce i na Mazowszu. Dziś żniwa pokazuje już tylko …Telewizja Trwam.”

    To ten fragment i ja się przy tej okazji stanowczo pytam:

    „Gdzie jest Krajowa Rada? Gdzie jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji?
    To jest przecież granda, żeby na początku XXI wieku w telewizji – którą nie po to kiedyś wymyślono – żeby pokazywać jakieś wiejskie happeningi. Pokazywać za państwowe pieniądze tzw. żniwa.
    I kieruję w tym momencie w stronę członków Krajowej Rady i jego przewodniczącego Pana Dworaka następującej treści pytanie:
    Kiedy ukróci te haniebne i uwłaczające Naszej godności praktyki Telewizji Trwam i jej szefa?”

    A teraz już gaszę światło. Jakby co to klucz w wiadomym miejscu.

  129. @Aaronu. Maszeruj na nieszpory i pomódl sie za mnie. Pomódl sie za rolników, cepeliowo-odpustowych patriotów i walący obornikiem pejzaż wsi radosnej.
    Nie zaśmiecaj tylko tego bloga swoimi katolickimi bzdetami. Twoje miejsce jest u innego przygłupa – Terlikowskiego.

  130. @Rafal Kochan

    Bez dedykacji , ale do rodzinnego sztambucha – jako zakładka na przykład:

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/cenzurka/

  131. @Aaronu.

    Ceń swój rodzimy język i przestań popisywać się makaronizmami. Jesteś Polakiem, czy nie?

  132. @Rafał Kochan

    Musisz wiedzieć, że do dogmatycznych purystów językowych nie należę, ale na przyszłość sztambuch raptularzem zastąpię.

    A czy Polakiem jestem?

    Tylko proszę, nie sprawdzaj mnie ze znajomości Roty.

  133. No dobrze Rafale chyba z tej utarczki wyjdę jak zwykle pokonany…bo to i siła argumentów nieszczególna a i formalne niedociągnięcia przechylają szalę na Twoją korzyść.
    Mam do Ciebie pytanie ,ale zanim je zadam odwołam się do…do…Czeslawa Miłosza oczywiście

    Nie, nie będzie tym razem żadnych lirycznych dłużyzn.
    Otóż w jednym z wierszy – konkretnie „Leonor Fini” – używa szanowany na całym świecie noblista dosyć odważnie brzmiącego sformułowania:
    „Ty z piczki nie rób kapliczki”
    Kierującym zwrot jest ON – polski katolik.
    Adresatka zwrotu jest ONA – osoba płci przeciwnej – wyznania rzymsko katolickiego oczywiście.
    Sceneria i okoliczności raczej łatwe do rozszyfrowania.
    I w tym momencie chcę zadać Ci mało skomplikowanie brzmiące pytanie.
    A kiedy ON jest ateistą, ONA wątpiącą agnostyczką to jak Twoim zdaniem mogłoby zabrzmieć to pełne wyrzutów zdanie.
    Ty nie rób z piczki…Co? . Co jest symbolem ateistycznego imaginarium do którego mógłby się odwołać silnie zdeterminowany emocjonalnie wolnomyśliciel? Przecież nie akordeon.
    I tak:” Ty nie rób z piczki harmonii!”. Trochę głupie i nie oddające powagi światopoglądu.
    Czy mógłbyś mi jednak jakoś pomóc? Czy masz może w tym temacie jakieś swoje autorskie propozycje. W życiu nigdy nic nie wiadomo.

    Jeżeli nic ciekawego nie przyjdzie Ci do głowy, to może z pomocą przybędzie na przykład @sugadaddy, a może nawet sam @Tanaka udzieli merytorycznego wsparcia.

  134. @Aaronu.
    Ten szanowany na całym świecie noblista miał wielce negatywny stosunek do Polaków i ich kultury.
    Jeśli chcesz gdybać o „piczkach”, to proponuje zagaić Terlikowskiego – z pewnością zajmie się twoim problemem.
    Jedyne, co mogę ci podpowiedzieć jeszcze w tej sprawie, to tylko to, że i „piczka” i „kapliczka” pasują do siebie jak ulał. W jakim sensie pasują? Użyj swego literackiej wrażliwości i intelektu. A jeśli nie dajesz rady, poczekaj na boskie natchnienie – w końcu wierzysz w bozię, to niech cie natchnie do kojarzenia literackich metafor.

  135. Szanowny redaktorze Polityki

    Na temat patriotycznej tradycji pisze dzisiaj na swoim blogu Hartman. Niby pisze dobrze ale przemilcza w rozliczeniu z przeszloscia komunizm. Przez ten fakt staje sie on niewiarygodny dla czytelnika szukajacego prawdy.

    Slawomirski

  136. Widzę , że blog zdechł. Od dwóch dni ani jednego wpisu.
    Mam wrażenie graniczące z pewnością, że to wina Aarona, który wszystkich zanudził na śmierć i zniechęcił totalnie do udzielania się na blogu niniejszym.
    Panie Gospodarzu szanowny! Puk, puk!
    Czekamy, a przynajmniej ja, na świeże mięsko. Bo to już wzięło i zaśmierdło.
    Pozdrawiam

  137. mag
    15 listopada o godz. 18:53
    Masz recht Magi. Co do tego blogowego erudyty – brata w upajającej woni kościelnego kadzidła i w zniewalającym dźwięku mszalnych dzwoneczków.,
    Natomiast w temacie i na odcinku mięsnego dania nieco za ostro. Ponieważ jam wegetarianin jest, po dyletancku powiem, że jego (mięsa) proces gnilny nie następuje raczej, ale mineralizacja owszem.
    Serdeczności:)

  138. Szanowny redaktorze Polityki

    Tradycje trzeba pokonywac a nie pielegnowac. Przynajmniej niektore. Jedna z takich do pokonania tradycji jest tradycyjny brak demokracji w Rosji. Przyzwyczaili sie bracia Slowianie do rzadow silnej reki i podlewaja Rosje krwia ludzka. Jest to zla tradycja.

    Slawomirski

  139. Do wiadomosci redaktorow tygodnika Polityka

    „Putin’s departure came after President Barack Obama met Abbott and Japan’s prime minister on November 16 and issued a joint statement saying they are united in “opposing Russia’s purported annexation of Crimea and its actions to destabilize eastern Ukraine, and bringing to justice those responsible for the downing of Flight MH17.”

    Sugeruje zmiane tytulu na Tygodnik Apolityczny.

    Slawomirski

  140. @Sławomirski

    Mam pytanie. Może nazbyt osobiste, ale spróbuje je jednak Panu zadać.
    Czy Pan znany, aczkolwiek nie przez wszystkich akceptowany, przeciwnik wiadomych rozwiązań ustrojowych i jednocześnie – jak można wywnioskować z pańskich wpisów – radykalny antyklerykał i poszukujący ateista nie obawia się , że którejś nocy…

    Właśnie…że którejś bezgwiezdnej nocy zbudzi się Pan zlany potem, krzycząc „Nie, nie , nie z nimi, tylko nie z nimi” .
    A co może wywołać takie koszmarne majaki?
    Sen, a właściwie jego treść.
    W tym momencie upublicznię treść i scenerię prawdopodobnych fantazji sennych @Sławomirskiego.
    Otóż śni się @Sławomirskiemu wielka manifestacja wszystkich polskich ateistów, agnostyków, wolnomyślicieli itd.
    Demonstracja ma iść ulicami Warszawy pod Pałac samego Prymasa i zamanifestować swoje przywiązanie do określonych wartości i jednocześnie zaprotestować itd., itd. Powodów nie trzeba długo szukać.
    Demonstranci idą jak w słynnym wierszu:

    Prosto na Pałac
    czwórkami szli…

    I kto idzie w pierwsze czwórce ateistów, cosistów itd?
    Pierwszą czwórkę stanowią:
    Urban, Kiszczak, Passent, …@Sławomirski

    Czy nie obawia się Pan, że taka -hipotetyczna i mrożąca krew w Pańskich żyłach – sytuacja może jednak kiedyś nastąpić?
    A zresztą nie wiem może już kiedyś…
    Passent, Urban, Kiszczak, @Sławomirski pod rękę , w braterskim wolnomyślicielskim geście…

  141. mopus1
    świeże mięsko jest tylko metaforą, co powinieneś wychwycić.
    Ja również preferuję warzywka i np. wszelkie frutti di mare, ale stricte wegetarianką nie jestem.
    Tak, czy owak, wszystko psuje woń kadzidła w naszej przepięknej ojczyźnie.
    Pozdrówka.

  142. Zdaję sobie sprawę,że jestem na ateistycznym indeksie, ale mam jedno pytanie, a właściwie wątpliwość.
    Obiła mi się niedawno o uszy ciekawa dosyć informacja. Otóż od prawie 200 lat konkurencyjną wobec biblijnej wersją pochodzenia człowieka są poglądy autorstwa Darwina. Człowiek jest efektem mozolnego procesu ewolucji i pochodzi od małpy itd.
    Mój zaufany informator (upubliczniając jego wiedzę chcę zasięgnąć wiedzy u ateistycznego mainstreamu) twierdzi, że ostatnimi czasy ateiści zmodyfikowali w istotny sposób jego teorię i przyznają, że oczywiście człowiek pochodzi od małp, ale od tych z arki Noego?
    Stąd moje pytanie.
    Czy jeżeli potwierdzicie moją wiadomość to mam prawo się domyślać, że to nowatorskie ujecie historii homo sapiens ( epizod z arką Noego) jest takim ateistycznym odpowiednikiem tzw. zakładu Pascala.
    Czyli może i są ( to Pascal) pewne luki w teologicznej wykładni Bytu, i Transcendentu, ale z uwagi na prawdopodobne korzyści warto jednak wierzyć w Boga?
    A w przypadku ateistów i cosistów… Oczywiście człowiek wiadomo skąd pochodzi, ale po drodze było wiele różnych i ciekawych zdarzeń i tak się złożyło, że na arce Noego było trochę wolnego miejsca itd., itd.

    A że wszystkich (ateistów i bogobojnych ) czeka jeden los, tak więc…

  143. @Aaronu.

    A którzy to ateiści zmodyfikowali cokolwiek? Możesz podać źródła takich „innowacji”?
    Ja z kolei słyszałem od katolickich ślepowierców, że bóg, owszem,zawsze istniał, ale dopiero po „Big Bang” – i nie myl tego z przedstawieniem telewizji polskiej autorstwa Kondratiuka.

  144. @Rafał Kochan

    Jeżeli chodzi o pochodzenie moich informacji to niestety jak na razie nie mogę zaspokoić Twojej ciekawości.
    Po pierwsze nie chcę palić swojego źródła informacji w szeregach przeciwnika
    Po drugie z uwagi na cisze wyborczą , nawet gdybym chciał i tak nie padłyby żadne personalia.
    Pragnę jednak dodać, że jest to polityczna i towarzyska tzw. „górna półka”.

    PS. Na pewno nie jest to @Sławomirski.

  145. @Aaronu.
    Po pierwsze, twoje milczenie na temat źródła pochodzenia tych banialuk dyskwalifikuje ciebie, jako poważnego dyskutanta. Traktuje te brednie jako twoje majaczenia, a nie jakiegos, rzekomego ateisty „z górnej pólki”.

    Poza tym, nie odniosłeś się do moich zasłyszanych historii na temat pewnych kosmologicznych poglądów ślepowiernych katolików. Miałbyś cośdo powiedzenia w tej sprawie czy oczekujesz, ze tylko na twoje tanie prowokacje ktoś ma tu wyrażać swoją opinię?

  146. Dołączam się do pochwał pod adresem Pana Jacka oraz komentujących, podziwiam też masochistyczną cierpliwość Rafała (próbowałem czytać posty Aarona, ale szybko się poddałem – poza złośliwością, nic tam nie ma, pustka…)

    Odnośnie tradycji dodam, że zarówno Polska, jak i inne kraje, szczyciły się wielowiekową tradycją niewolnictwa. Przepraszam, oczywiście źle się wyraziłem: funkcja chłopa pańszczyźnianego stanowiła po prostu pewną funkcję społeczną. Mówienie o dyskryminacji czy wyzysku tych osób stanowi zamach na tamtą cywilizację.

    Mam taki ogólny pogląd, że konserwatyzm niemal zawsze polega na petryfikowaniu jakichś form niesprawiedliwości. Abstrahuję od indywidualnych pobudek i mówię o efektach. Są jakieś grupy upośledzone oraz inne, nadużywające swojej pozycji (społecznej, prawnej, ekonomicznej) do żerowania na tych pierwszych. Wracając zaś do indywidualnych postaw obrońców tradycji (nie zawsze przecież motywowanych niskim pobudkami), obawiam się, że są one w dużym stopniu rozbudzane i kształtowane za pomocą propagandy. Kościół jest mistrzem na tym polu; również rola pana Zolla staje się dość jasna – bo nie posądzam profesora prawa o nawoływanie do niesprawiedliwości z pobudek naiwno-sielsko-anielskich.

  147. Aaron Sprezyner.
    16 listopada o godz. 9:13

    Szanowny Panie Aaron Sprezyner.

    Prosze nie mylic wyznawcow sowieckiego komunizmu Passenta, Urbana i Kiszczaka z ateistami. Tych ludzi praktycznie nic nie laczy z liberalnym zachodnim ateizmem. Oni sa wyznawcami przemocy w stosunkach miedzyludzkich a nie liberalnego oswiecenia.

    Slawomirski

  148. Oj cieniutko, cieniutko szanowni ateiści i ateistki. Nie będę się już pastwił nad środowiskiem „wolnomyślicieli” przy okazji wyborów samorządowych.
    Jaki jest koń każdy widzi.
    Oczywiście mam na myśli również konie rodzaju żeńskiego.
    Myślałem , że ta cisza na blogu związana jest z jakimiś przygotowaniami, robieniem ściągawek na kogo głosować ( a na kogo głosować nie należy),ostatnimi akcjami agitacyjnymi w terenie…A tu… jedno wielkie pluuum.

    Ale jakby co to jestem z Wami w tym trudnym, powyborczym okresie.
    I żeby nie było, że ja tak pod publiczkę, niezupełnie szczerze z tymi wyrazami współczucia, z tym niekłamanym bólem itd. …to na dowód tego w jakim przygnębieniu jestem pogrążony ogłaszam swoją prywatną 48 godzinną żałobę i w ciągu najbliższych 2 dni zawieszam swoją aktywność na blogu.

    Czas start!

  149. Aaronie Sprężynko, strzel se z korkowca w ten głupi, zakuty łeb.

  150. Jeeezu, jaka beznadziejna smuta na tym blogu!
    Aaron sprężynowy przynudza od czasu do czasu i raczej nikt, poza cierpliwym Kochanem, nie ma ochoty wchodzić w jakieś zwady absurdalne z tym katolikiem tyleż pospolitym, co natrętnym, jakby nie było, na blogu ateisty!
    Gospodarzu, ratunku! Podrzuć jakiś nowy temat!

  151. @mag
    16 listopada o godz. 10:14
    Magi! Jakże bym nie mógł wychwycić metafory? Czy z za moich, co prawda nielicznych wpisów wyziera jakiś tępy sztywniak czy ponurak z marsowym obliczem czepiający się wszystkiego i wszystkich?
    Co do neofity Aorona. Stara filozoficzna zasada mówi, że do fanatyka religijnego, politycznego czy każdego innego nie trafiają żadne argumenty. Jedni religianci święcie wierzą, że archanioł Gabriel ukazał się w śnie Mahometowi, a drudzy że tenże archanioł ukazał się – tym razem nie we śnie, ale na jawie – Żydówce Miriam.
    Wiara ma to do siebie, że nie jest nauką zatem nie potrzebuje dowodów. Za to pychy i samouwielbienia jak widać z ostatniego postu Aarona owszem.

  152. mopus11
    17 listopada o godz. 21:05

    „Wiara ma to do siebie, że nie jest nauką zatem nie potrzebuje dowodów”

    Pragnę uprzejmie wspomnieć, że chociaż jest to dość popularny pogląd, to jednak nie znajduje on potwierdzenia w Biblii. A to właśnie Biblia wyjaśnia czym jest PRAWDZIWA WIARA.

    „Ty jednak trwaj w tym, czego się nauczyłeś i w co po PRZEKONANIU się uwierzyłeś” (2 Tymoteusza 3:14).

    „Zaraz w nocy bracia wysłali Pawła i Sylasa do Berei, a oni, przybywszy tam, weszli do synagogi Żydów. Ci zaś byli szlachetniej usposobieni niż tamci w Tesalonice, bo przyjęli słowo z największą gotowością umysłu, KAŻDEGO DNIA STARANNIE BADAJĄC PISMA, czy tak się rzeczy mają. Toteż wielu z nich uwierzyło” (Dzieje 17:10-12).

    „Toteż o wiele więcej ich uwierzyło z powodu tego, co powiedział (Jezus),i zaczęli mówić do niewiasty: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, sami bowiem USŁYSZELIŚMY I WIEMY, że ten człowiek naprawdę jest wybawcą świata” (Jana 4:41,42).

    Wiara o której mówi Biblia , to nie łatwowierność czyli gotowość uwierzenia w coś bez przekonujących dowodów lub tylko dlatego, że chce się w to wierzyć. Prawdziwa wiara wymaga gruntownej, rzetelnej wiedzy. Dlatego Biblia uczy, że: „wiara rodzi się z tego, co się SŁYSZY” czyli z wiedzy, z informacji.(Rzymian 10:17). Prawdziwa wiara bez dokładnej wiedzy jest niemożliwa. TRUDNO JEST WIERZYĆ W COŚ, O CZYM SIĘ NIEWIELE WIE.

    Pozdrawiam serdecznie.

  153. dezerter
    Chyba jednak się mylisz.
    Wiem znacznie więcej niż kiedyś. Mam za sobą liczne lektury, studiowanie pisma świętego, spuścizny tzw. Ojców Kościoła oraz całkiem cywilnych badaczy. I właśnie dlatego utraciłam wiarę. Im bardziej chciałam ją utrwalić, tym bardziej jej ubywało. Niestety
    Pozdro

  154. Wiara wyklucza myślenie logiczne. Kto nie potrafi go w sobie zablokować, ten nie uwierzy 🙁

  155. dezerter
    18 listopada o godz. 8:24
    Pozostańmy przy swoich poglądach.
    Pokój z Tobą bracie:)

  156. mag
    18 listopada o godz. 9:05
    dezerter
    „Chyba jednak się mylisz.
    Wiem znacznie więcej niż kiedyś. Mam za sobą liczne lektury, studiowanie pisma świętego, spuścizny tzw. Ojców Kościoła oraz całkiem cywilnych badaczy. I właśnie dlatego utraciłam wiarę”.

    „Idźcie więc i czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, (…) ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem” (Mateusza 28:19,20).

    „Biegnąc obok, Filip usłyszał, jak on na głos czyta proroka Izajasza, i powiedział: „Czy istotnie rozumiesz, co czytasz?” 31 On rzekł: „Jakżebym mógł, jeśli mi ktoś nie udzieli wskazówek?” (Dzieje 8:30-31)

    Żeby zrozumieć przesłanie zawarte w Biblii, potrzebujemy pomocy osoby, która dzięki wsparciu ducha Bożego posiadła je wcześniej. Tak jak studiując na uczelni, żeby zrozumieć właściwie jakąś wiedzę, nie wystarczy przeczytać podręcznik, który ją zawiera.

    Wydaje mi się, że jeszcze nie korzystałaś z pomocy takiej osoby. Może kiedyś spróbujesz. Zachęcam serdecznie.

    Pozdrawiam.

  157. Bez guru jesteś ciemna, jak tabaka w rogu, mag.
    Chyba że należysz do tych, co na podstawie pisemnej instrukcji potrafią zmontować regał, uruchomić komputer i zainstalować drukarkę, ugotować obiad, zasiać i zebrać sałatę w ogrodzie, zainstalować programy w nowym telewizorze, dozować lekarstwa i proszki do prania etc. etc.
    Dezerter,
    jak instrukcja jest jasna i klarowna, to żaden natchniony przez „ducha Bożego” fachura nie jest potrzebny.

  158. Tobermory
    18 listopada o godz. 9:42

    Dezerter,
    „jak instrukcja jest jasna i klarowna, to żaden natchniony przez “ducha Bożego” fachura nie jest potrzebny”.

    Jeśli instrukcja jest „jasna i klarowna”, to dlaczego od wieków nominalni chrześcijanie wyrzynają się na wojnach ?

    Przecież jest wyraźnie napisane: „Zło DOBREM zwyciężaj” (Rzymian 12:21).

    Miłosierny Bóg zrobił co mógł. Teraz trzeba wezwać fachowca.

    Pozdrawiam.

  159. @dezerter

    „Wydaje mi się, że jeszcze nie korzystałaś z pomocy takiej osoby. Może kiedyś spróbujesz. Zachęcam serdecznie.”
    ===================================

    Pomoc? Myślisz, że Mag jest potrzebna pomoc? Coś jej grozi?
    Dezerter, jesteś bardzo zabawny i lubię czytać twoje wpisy, serio 🙂
    Twoja „dobroć” jest niesamowicie nienaturalna… Myślisz, że to takie ludzkie, gdy plucie na twoją twarz odbierasz jako wiosenny, orzeźwiający, poranny deszczyk? Myślisz, że wznosisz się tym samym na wyższy szczebel wtajemniczenia boskiego?

  160. Dezerter
    właśnie o to chodzi, że Twoja instrukcja (pismo święte) nie jest jasna i klarowna, a biblia jest jak statystyka. Za jej pomocą można wszystko udowodnić i wszystkiemu zaprzeczyć.
    Podpierając się odpowiednim cytatem z biblii możesz uzasadnić każde łajdactwo.

  161. Rafał KOCHAN
    18 listopada o godz. 10:00

    @dezerter

    ” Myślisz, że to takie ludzkie, gdy plucie na twoją twarz odbierasz jako wiosenny, orzeźwiający, poranny deszczyk? Myślisz, że wznosisz się tym samym na wyższy szczebel wtajemniczenia boskiego”?

    Nie wiem czy Szanownego Pana rozczaruje, ale wcale tak nie myślę. Odbieram to ze zrozumieniem ale i ze smutkiem. Jest mi przykro, że tak wiele światłych osób nie poszukuje Boga, chociaż „nie jest On daleko od nikogo z nas”(Dzieje 17:27).
    Może nie przyszedł jeszcze na to czas ?

    Pozdrawiam serdecznie.

  162. Tobermory
    18 listopada o godz. 10:20

    „Podpierając się odpowiednim cytatem z biblii możesz uzasadnić każde łajdactwo”.

    To poważny zarzut. Mam nadzieję, że Szanowny Pan potrafi uzasadnić to twierdzenie, ze ja tak postępuję.

    Pozdrawiam.

  163. Dezerter,
    nie bądź taka mimoza. Nigdzie nie twierdzę, że TY tak postępujesz, bo na razie nie próbowałeś mnie „nawracać”. Pisałem o możliwościach, z których skwapliwie niejeden w historii korzystał i korzysta. Niektórym „prawdy” biblijne służyły nawet jako podstawa do anektowania określonych terytoriów.
    A jak Ty traktujesz zakaz mieszania krwi, który bywa podstawą odmowy transfuzji. Masz pasujący cytat?

  164. Tobermory, dezerter, Rafał Kochan
    Kurczę, jakoś sobie radzę w życiu bez tzw. gurów.
    Półki zazwyczaj skręca mi jakiś facet (po co mam się męczyć), gotuję „z głowy”, a nie według przepisów, do kościoła przestałam uczęszczać już dawno, bo nie trawię megahipokryzji i megakiczu, czyli blichtru bizantyjskiego, co się wyraża m.in. w wypasionych sanktuariach i w szatach genderowych różnych abepów – spaślaków. Nie mogę na nich patrzeć, a tym bardziej słuchać.
    Amen.
    Szanownym panom polecam najnowszą arcyciekawą książkę Javiera Sierra o świecie mistycznym (autora m.in. „Tajemnej wieczerzy” czy „Bramy templariuszy”) „Mistrz z Prado” – niesamowitą jakby podróż po nieznanych faktach i tajemnicach skrywanych w jednej z najważniejszych galerii sztuki na świecie, muzeum Prado.
    Pozdro

  165. Mag,
    a ten facet, co Ci te półki skręca, to on jest jakiś natchniony? 😉
    W gotowanie „z głowy” wierzę, ale ta głowa została zaprogramowana przez „osmozę” czyli przyglądanie się gotującej matce, babci, innej osobie…
    Nie powiesz, że urodziłaś się już z wiedzą, jak zrobić kotlet schabowy panierowany 😉

  166. Tobermory
    Kurcze, nie zastanawiałam się, czy się urodziłam z kotletem schabowym panierowanym w głowie. Pewnie zadziałała jakoś bezwiednie osmoza.
    Ten facet co mi półki skręca, biedny jest. Bo choć natchniony, to lubi schabowe, a ja akurat nie. I bardzo rzadko mu smażę.
    Zresztą on sam świetnie gotuje, a śniadanie przynosi mi do łóżka. Najczęściej tylko kawę, bo rano raczej nie jadam.

  167. Tobermory
    18 listopada o godz. 11:11

    „A jak Ty traktujesz zakaz mieszania krwi, który bywa podstawą odmowy transfuzji. Masz pasujący cytat”?

    Dlaczego Świadkowie Jehowy nie zgadzają się na transfuzję krwi ?

    Robią to z przyczyn religijnych. Zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie można znaleźć wyraźne nakazy, by powstrzymywać się od krwi (Rodzaju 9:4; Kapłańska 17:10; Powtórzonego Prawa 12:23; Dzieje 15:28, 29).
    Ponadto według Boga krew wyobraża życie (Kapłańska 17:14). Tak więc wystrzegamy się przyjmowania krwi nie tylko dlatego, że chcemy być posłuszni Bogu, ale także dlatego, że respektujemy Go jako Dawcę życia.
    Oczywiście każdy człowiek podejmuje w tej kwestii autonomiczną decyzje. Według przepisów obowiązujących w Polsce ma do niej prawo.

    Obecnie na całym świecie tysiące lekarzy przeprowadza bez transfuzji skomplikowane operacje, wykorzystując techniki oszczędzania krwi. Takie alternatywne metody są stosowane nawet w krajach rozwijających się i życzy ich sobie wielu pacjentów niebędących Świadkami Jehowy.
    Polecam: http://www.youtube.com/watch?v=X7GuDewHRn8

    Pozdrawiam.

  168. Mówisz o planowanych operacjach. A co z ofiarami wypadków albo nagłymi krwotokami?
    Będziesz się przyglądał swojemu dziecku, jak umiera z powodu utraty znacznej ilości krwi?
    Podobno nawet ŚJ już nieco otrzeźwieli i nie są tak ortodoksyjni, ale pewnie nie wszyscy.
    Krwiste befsztyki i kaszankę, rozumiem, omijasz 😉

  169. PT Religianci,
    Prof. Kotarbiński:
    „Że prawość, męstwo, dobre serce, godne są szacunku, a oszukaństwo, głoszenie kłamstw ze strachu, znęcanie się nad słabszymi – godne są pogardy, to jest równie oczywiste jak to, że cukier jest słodki, a sól słona. I nie potrzeba żadnych uzasadnień pozaludzkich”.
    I to by było na tyle.
    PS. Tylko człowiek wyzbyty wszelkiego człowieczeństwa i tzw. kręgosłupa moralnego, potrzebuje kogoś, kto poprowadzi go przez życie. Czyli kompletne zero.

  170. @sugadaddy
    Na chwilę wyłączyłem chronometr w celu…

    Miłośniku prawdy, prawości, dobrego serca piszesz:

    „…to jest równie oczywiste jak to, że cukier jest słodki, a sól słona…”
    Prosiłbym żeby nie żyć w strachu i oszukaństwie o definicję;
    „słodkości”
    „słoności” na przykład.

    I oczywiście dalej pogrążam się w traumatycznym smutku
    i ponownie włączam mierniczy przyrząd.

  171. Czyli Aaron Sprezyner.

  172. Tobermory
    18 listopada o godz. 16:08
    „Mówisz o planowanych operacjach. A co z ofiarami wypadków albo nagłymi krwotokami?
    Będziesz się przyglądał swojemu dziecku, jak umiera z powodu utraty znacznej ilości krwi”?
    .

    1. W razie utraty dużej ilości krwi wskutek wypadku lub podczas krwotoku, konieczne jest przede wszystkim zatrzymanie krwawienia i przywrócenie odpowiedniej objętości płynu w krwiobiegu. Zapobiega to wstrząsowi i umożliwia reszcie krwinek czerwonych oraz innych składników krwi dalsze krążenie w ustroju.
    Uzupełnienia objętości można dokonać bez użycia pełnej krwi bądź plazmy. Wypełniaczem mogą być różne płyny niekrwiopochodne. Wskutek zachodzących zmian chemicznych uwalnia się z niej do tkanek więcej tlenu. Te mechanizmy adaptacyjne są tak skuteczne, że nawet gdyby pozostała nam tylko połowa krwinek czerwonych, ilość dostarczanego tlenu wynosiłaby około 75 procent normy. Pacjent w spoczynku zużywa tylko 25 procent tlenu zawartego w krwi. A większość powszechnie stosowanych środków anestetycznych zmniejsza zapotrzebowanie na tlen.

    Lekarze mogą też pobudzić organizm chorego do wytwarzania nowych krwinek czerwonych. podając (domięśniowo lub dożylnie) preparaty żelaza, dzięki czemu proces ten może przebiegać trzy do czterech razy szybciej. Nerki produkują hormon zwany erytropoetyną (EPO), który pobudza szpik kostny do tworzenia krwinek czerwonych. Dostępny jest też syntetyczny (rekombinowany) preparat EPO. Lekarze nieraz przepisują go chorym na anemię, co pozwala na bardzo szybkie uzupełnianie liczby czerwonych ciałek krwi.

    2. Sąd opiekuńczy w Polsce kieruje się zasadą dobra dziecka. I trudno tego nie zaakceptować. To jest słuszne prawo. Świadkowie Jehowy to ludzie, którzy troszczą się o swoje dzieci i kochają je. W sytuacji zagrożenia życia dziecka mogą zazwyczaj zasięgnąć opinii innego lekarza. I tak się często dzieje. Jeżeli nie ma czasu na leczenie innymi metodami niż transfuzja, to rodzice dostosowują się do prawa.

    Pozdrawiam serdecznie.

  173. Tradycyjnie Wierny Ateista…

    Konieczność pracy zarobkowej z dala od rodzimego „ateizmu” na chwilę wyzwoliła mnie od udziału w teologicznych dyskusjach na blogu ateistycznym.
    Przyznam, że niechęć moja wynika z braku w gronie dyskutantów – ateistów; niezależnie od zadawanego p/Gospodarza tematu.
    Jak mi się zdawało, moja opinia (o braku) wynikała z subiektywnie przeze mnie postrzeganych postaw i wypowiedzi na blogu.
    Okazało się, że opisane zjawisko ma potwierdzenie badawcze i brak, a raczej karykaturalne postrzeganie pojęcia i postawy ateizmu w naszym społeczeństwie, nie jest lokalnym kolorytem bloga Pana Redaktora.
    Donosi o tem, czyli o rodzimych wiernych ateistach, „TP”:
    „…Aż trzy czwarte ochrzciło własne dziecko. Co piąty wierzy w istnienie duszy…”
    http://tygodnik.onet.pl/wiara/raport-o-polskich-ateistach-co-piaty-z-nich-wierzy-w-istnienie-duszy-temat-numeru/yn6z4

    Liczę, że Gospodarz podejmie ten arcyciekawy wątek karykatury ateizmu jako niezbywalnego elementu naszego Klubu Krzywego Zwierciadła Cywilizacji, aka przedmurza z podwórza.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich wierzących w ateizm tak, albo inaczej 😉

    PS Panu Redaktorowi gratuluję arcyciekawego wywiadu z października, dla TV Racjonalista.

  174. Ale cisza. Redaktor zapadł się pod ziemię.@Tanaka prawdopodobnie ugrzązł w którejś z urn wyborczych ( stąd tajemniczy problem z podaniem ostatecznych wyników wyborów). Inni też niewiele lepsi, ale przynajmniej widać, że honorowo oddają krew.
    Oczywiście oprócz dezertera, ale On – z tego co wiem – na żadną wojnę się nie wybiera to i przelewu bratniej krwi się nie spodziewa.Trochę dziwny w dzisiejszych czasach ten pacyfizm, ale tyn typ tak już ma od jakiegoś czasu.
    A jeżeli chodzi o mnie , to ja na przykład ostatnie dni oprócz zapowiadanych 48-godzinnych łkań i spazmów powodowanych wynikami ( co prawda szczątkowymi) wyborów w różnego rodzaju zagajnikach, sołectwach wolne chwile poświęcam medytacjom.
    O szczegółach może za jakiś czas parę słów napiszę.
    Ale na razie w dalszym ciągu medytuję.

  175. Aaron Sprezyner.
    19 listopada o godz. 18:45

    „Oczywiście oprócz dezertera, ale On – z tego co wiem – na żadną wojnę się nie wybiera to i przelewu bratniej krwi się nie spodziewa.Trochę dziwny w dzisiejszych czasach ten pacyfizm, ale tyn typ tak już ma od jakiegoś czasu”.

    Pragnę uprzejmie wyjaśnić, że nie jestem pacyfistą.
    Serdecznie zachęcam Szanownego Pana do pogłębienia Swojej wiedzy ma temat „pacyfizmu”. Np. w wikipedii.

    Jeśli Pana zdaniem, nasz „pacyfizm jest trochę dziwny w dzisiejszych czasach”, to proszę pomyśleć, jak wyglądałby świat, gdyby żyli na nim tylko tacy „pacyfiści” jak ŚJ.

    Pozdrawiam.

    Dodaj komentarz

  176. Z tego co wywnioskowałem jesteś jednym ze Świadków Jehowy.
    Moja wiedza na temat tego Związku Wyznaniowego jest dosyć pobieżna i sprowadza się do pewnych stereotypów funkcjonujących w społecznej świadomości jak również…
    I w szerzej nieco w sprawie tego „jak również” a tym samym również o pacyfizmie rozumianym potocznie jako „wszędzie pójdę i wszystko zrobię, ale broni do ręki nie wezmę.”
    Swego czasu pracowałem w firmie ( za komuny) która współpracowała z zakładami karnymi ,czyli korzystała z pracy pensjonariuszy więzień.
    Wśród nich znajdowali sie właśnie Świadkowie którzy po prostu zamiast iść w kamasze i brać broń do ręki woleli iść odsiedzieć swoje, ale na poligon „za żadne skarby”.
    Przy tej okazji kilka ciekawostek z tamtych czasów.
    Niestety świadkowie nigdy nie składali fałszywego swiadectwa, czyli nie kłamali.
    I kiedy „klawisz’ pytał takiego pacyfistę o rózne zdarzenia – ten odpowiadał jak na spowiedzi, czyli mówił prawdę
    Tym samym pozostali „normalni” więźniowie kiedy chcieli skoczyć np. po flaszkę,czy inny dopust Boży wiedzieli, że muszą to robić tak aby nie wiedział o tym żaden z Jehowitów, bo powie prawdę klawiszowi kiedy ten będzie pytał o zdarzenia konkretnego dnia
    Dziwne, ale skazani nie mieli nigdy za złe tego, że są Oni tak prawdomówni, ale starali się swoje przekręty robić bez ich wiedzy.
    Każdy mial swoje „zasady” . Normalni więźniowie swoje. Świadkowie swoje.
    I jeszcze jedna rzecz która świadczy , że pacyfizm i Świadkowie to jednak nie takie odległe od siebie pojęcia.
    Swego czasu czytałem książkę o historii chrześcijaństwa . Autor Paul Johnson.
    I zrobiła na mnie wówczas wrażenie jego uwaga odnosząca się do czasów II wojny światowej. Otóż autor twierdził, że Hitler właściwie z chrześcijanami wszystkich kościołów nie miał problemów w czasie swoich rządów. Wszyscy ( katolicy i kościoły ewangelickie) akceptowały jego politykę i nie robiły żadnych problemów kiedy ich wyznawcy szli do armii, czy innych mniej lub bardziej krwawych formacji i robili to co robili.
    Jedynymi których Hitler i jego koledzy nie przekonali do ubrania munduru byli właśnie niemieccy Świadkowie.
    To tyle na temat pacyfizmu. Tak jak ja go na swój prywatny użytek definiuje i interpretuje.
    Bez korzystania z dobrodziejstw Wikipedii.

  177. Aaron Sprezyner.
    19 listopada o godz. 21:24

    „Przy tej okazji kilka ciekawostek z tamtych czasów.
    Niestety świadkowie nigdy nie składali fałszywego swiadectwa, czyli nie kłamali.
    I kiedy “klawisz’ pytał takiego pacyfistę o rózne zdarzenia – ten odpowiadał jak na spowiedzi, czyli mówił prawdę”

    Dobrze napisałeś, że ŚJ mieli swoje zasady. Dodam tylko, że jedna z tych zasad nakazuje, żeby nie mówić prawdy komuś, kto chce ją wykorzystać aby skrzywdzić inną osobę.

    Ale żeby się o tym przekonać, trzeba było wtedy być w więzieniu, a nie czerpać wiedzę na nasz temat z drugiej ręki. Ja tam wtedy byłem.

    Pozdrawiam.

  178. Aaron Sprezyner.
    19 listopada o godz. 21:24

    „Swego czasu czytałem książkę o historii chrześcijaństwa . Autor Paul Johnson.
    I zrobiła na mnie wówczas wrażenie jego uwaga odnosząca się do czasów II wojny światowej”.

    „Największą odwagę okazali Świadkowie Jehowy, którzy już od początków istnienia nazistowskiego państwa głosili otwarcie swoją opozycję, wynikającą z pobudek ideowych. Ściągnęło to na nich prześladowania. Świadkowie Jehowy odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła. (…) Wielu skazano na śmierć za odmowę służby wojskowej i nakłanianie innych do takiego postępowania, inni kończyli w Dachau lub szpitalach psychiatrycznych. Jeszcze innych po prostu mordowano.
    97 procent członków(…) padło ofiarą prześladowań. Byli oni jedyną grupą religijną, która wzbudziła podziw Himmlera. (Historia chrześcijaństwa, Paul Johnson, s.626)

    Pozdrawiam.

  179. @dezerter
    19 listopada o godz. 22:30

    Piekny strzał w poroże szowinisty – Sprężynera! Brawo!!

  180. @@Rafał Kochan

    Nie bardzo rozumiem Twój zachwyt.
    Przecież ja sam bez żadnego nacisku przywołałem książkę i autora którego później zacytował @dezerter.
    Wyszedłem z prostego założenia, którego autorstwa sobie jednak nie przypisuje, że:
    „Prawda nas wyzwoli”…
    Chociażby ta prawda niekoniecznie odzwierciedlała aktualny stan mojego ducha.

    A poza tym jak widzę Rafale na tapecie jest stara rumuńska zasada:

    „Wróg mojego wroga jest moim starym wypróbowanym przyjacielem”.

  181. @Aaronu.

    Przecież od samego początku ironizujesz lub podszywasz swoje wypowiedzi pogardą wobec ŚJ: „Wśród nich znajdowali sie właśnie Świadkowie którzy po prostu zamiast iść w kamasze i brać broń do ręki woleli iść odsiedzieć swoje, ale na poligon “za żadne skarby”.”

    To chyba tylko ty widzisz wokół siebie „wrogów”. Gardzę szowinistami i takimi kmiotkami, jak ty, którzy lenistwo intelektualne traktują jako cnotę.

  182. Chwilowo nie będę komentował laurki wysyłanej pod moim adresem.
    Tylko w sprawie wroga którym miałby być @dezerter.
    „Wróg mojego wroga”

    Nie uważam oczywiście w żadnej mierze @dezrtera za swojego wroga. Jeżeli już to raczej osobę która reprezentuje nieco inny stosunek do Boga i jej priorytetem jest inne instrumentarium poznawcze.
    Dla mnie religia i Bóg są efektem interpretacji treści Nowego i Starego Testamentu , przy założeniu ,że język Pisma Świętego jest pełen kodów, symboli, obrazów a tym samym nie należy Jego treści przywoływać bez uwzględniania chociażby kontekstu.
    Oprócz Pisma Świętego również nauka Kościoła katolickiego nadaje kształt mojej wierze w Boga.

    A w przypadku @dezertera odnoszę wrażenie,że on nie wierzy w Boga tylko w Stary i Nowy Testament w redakcji uznawanej przez jego związek wyznaniowy.
    A to już może zalatywać nieco różnymi złotymi cielcami, czy innymi fetyszami.

    PS Rafale nie bardzo mam ochotę sprowadzać poziomu dyskusji do poziomu nurtu studzienki kanalizacyjnej, a ten rodzaj poetyki króluje na przykład na blogu Profesora Hartmana.
    Dlatego proszę o umiar emocjonalny i estetyczny przy okazji polemiki ze mną – Aaronem Sprężynerem.

  183. @Aaronu.

    Gównem można rzucać bezpośrednio z kloaki, albo opakowanym w fikuśnym pudełeczku po czekoladkach. Twoje gówno w takim pudełeczku nie zmienia swojej semantycznej właściwości.

    A co do biblii – wy katolicy traktujecie tę książkę bardzo instrumentalnie – jak wam pasuje coś w waszym systemie wiary, to ta biblia jest waszym orężem, ale jeśli dotyczy czegoś, co dla was jest niewygodne – jako żywo odwołujecie się do abstrakcyjnej transcendencji nie wsppieranej żadnym księgami.

    Obłuda i zakłamanie w imię rzekomej wiary w boga.

  184. Dlatego Aaronu, ta wasza religia jest tak wzgardzana i nieszanowana przez większość innowierców. Twoi pasterze w postaci sukienkowych zboczeńców i złodziei zawsze szli na ugodę z mainstreamowymi politykami bez względu na ich preferencje światopoglądowe, a nawet kolaborowali z różnymi reżimami (faszystami i komunistami) – byle tylko mieć stała kontrolę nad tępym ludem, którego jesteś modelowym reprezentantem. Ale czemu się tu dziwić, skoro nawet ten ciemny lud nie jest w stanie dostosować się do wyznawanych dogmatów wiary – podstawowych zasad moralnych. Pytanie tylko, kto jest odpowiedzialny za to, że ten ciemny lud jest tak tępy? Lewactwo czy katabasowe durnie?

  185. @Rafał Kochan
    Wspominam od czasu do czasu o swoich lekturach.
    I teraz również przyjdzie mi z pomocą przywoływana juz kiedyś „Socjologia religii”.
    Autorem tekstu jest Francuz a tytuł tekstu „Pobudki religijne a przejście ku społeczeństwu technicznemu”.
    Oczywiście swoje spostrzeżenia, zawarte w tekście snuje na podstawie realiów francuskich, ale wnioski które wysuwa są raczej ogólniejszej natury, czyli…
    Ale przechodzę do meritum.
    Autor (jak wskazuje tytuł) opisuje zjawisko stopniowej sekularyzacji przestrzeni społecznej we Francji. Twierdzi, że zjawisko jest niejednolite i wbrew pozorom kształt i natężenie wiary sa pochodzenia socjologicznego, kulturowego, czy politycznego.
    Pisze o pobudkach wiary. I rozróżnia pobudki mistyczne, pobudki wiecznego zbawienia i kosmologiczno- biologiczne.
    I przy okazji tych ostatnich kilka moich, i nie tylko moich słów komentarza.
    Otóż te ostanie (kosmologiczno – biologiczne pobudki) to nic innego jak dosyć praktyczne wykorzystanie religii.
    Czyli o moralności w tym momencie nic się nie mówi, ale ten aspekt wiary pomaga zrozumieć zawiłości świata, skąd pochodzi siedmiodniowy tydzień, dlaczego ziemia obraca się wokół słońca( a może jest odwrotnie) ,czyli te problemy które są obecne w świecie cywilizacji przedtechnicznej.
    I drugi wątek to wykorzystanie religii do praktyk życia codziennego.Czyli, modlitwy o deszcz, o obfite plonowanie, o duże kurze jajka, o tłuste krowie mleko , zaklinanie piorunów itd.
    I teraz cytat z tekstu:
    „Warstwy społeczne najbardziej poddające się bodźcom naturalnym, biologicznym czy kosmologicznym, to tradycyjni wieśniacy, żyjący w bezpośrednim zetknięciu z naturą tajemniczą, a nie opanowana przez człowieka.
    Skoro praktyki religijne spełniają funkcję opanowywania przyrody, czy mamy się dziwić, że z dniem wyjścia do miasta i przemiany w robotników, rzemieślników i urzędników pracujących w świecie technicznym zarzucają praktyki religijne, które przestają być potrzebne.”

    I w kontekście końcowych zdań cytatu który wyjaśnia bardzo wiele kwestii demograficzno – egzystencjalnej natury mam pytanie jak dawno opuściłeś wieś @Rafale Kochanie. Jakiej oddajesz się obecnie profesji. O dalsze dane z wiadomych powodów nie będę zabiegał, a odpowiedź na kierowane pod Twoim adresem pytania pozwoli mi wnioski formułowane w realiach francuskich przenieść w na tren Polski.

    I jeszcze jeden cytat pióra francuskiego socjologa:

    „Być może nie jest przypadkowe, ze wśród kategorii ludzi najbardziej praktykujących w naszych wielkich katolickich miastach spotyka się często ludzi z wyższym wykształceniem, a zwłaszcza tych, którzy łączą solidne wykształcenie techniczne (inżynierowie, lekarze) z kulturą ogólną, która ich nauczyła zastanawiać się.”

    I Ty także zastanów się Rafale.

  186. Autorem tekstu na który się powołuje i również fragmenty cytuje jest Jaques Maitre. Francuski socjolog religii.

  187. Aaron.
    Mnie co innego nauczyło zastanawiania się. I tobie również polecam chwilę refleksji w oparciu o SWÓJ intelekt, a nie ten narzucony z twojego dziada-pradziada. Potrafisz być WOLNYM człowiekiem? Przynajmniej we wzięciu odpowiedzialności za życie według swoich reguł?
    Wśród tępego ludu można znaleźć cały przekrój społecznych elit – dlatego mówi się tu o LUDZIE. Dlatego nie dziwią mnie przypadki, gdy ludzie formalnie wykształceni mają nasrane we łbach na temat „spolegliwości boskiej”.

  188. I już żeby nie drążyć w nieskończoność tematu i pojawiających się co raz różnego rodzaju wątpilowsci kieruje w twoja stronę pytanie. zanim je zadam dwa zdania wprowadzenia.
    Asumpt do zadania pytania dał mi inny tekst z socjologii religii . Tym razem Herve carrier. Jwezuity. profesora socjologii na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.
    Otóż ów Carrier w swoim eseju dotyczącym Zachowań społeczno -religijnym przywołuje nazwisko innego naukowca ktory jest autorem ciekawej specyfikacji.Tenże ktoś dokonał mianowicie typologii … parafian.
    Typologia ta która ułatwia ocenę stopni uczestnictwa w życiu parafialnym.
    I tak są 4 typy parafian:
    – typ pełny
    – typ okolicznościowy
    – typ marginesowy
    – typ drzemiący

    i teraz pytanie w Twoim kierunku. czy może spotkałeś się z podobną specyfikacją dotycząca na przykład ateistó?
    Jeżeli nie – a mogę przyjąc takie założenie – to czy Twoim zdaniem – zważywszy na panującą ostatnio dosyć słabo katywność na blogu

  189. cd.
    zważywszy na słabą aktywność na blogu jej dyżurnych do tej pory dyskutantów nie można by typologii parafian zastosować również wśród ateistów, cosistów i innych wolnomyślicieli?

    PS Przez przypadek nacisnąłem „opublikuj” stąd treść zawarta w dwóch – słabo skoordynowanych ze sobą częściach.

  190. @Aaronu. Guzik mnie obchodzi jakas typologia i to, co ty chcesz zastosować w swoim mikroświecie. Zupełnie mi zwisa ta typologia.

  191. Aaronie Sprężyno, Rafale K.
    Że też wam się nie znudzi to bicie piany.
    Czekam wciąż na zmianę tematu, a to zależy od szanownego Gospodarza, choć wy pewnie i tak będziecie dalej młócić słomę.
    Nadajecie na kompletnie innych falach i nigdy raczej nie dojdzie do porozumienia miedzy wami na elementarnym poziomie.
    A ten poziom, według mnie, oznacza – żyj jak chcesz i daj żyć innym. Nie nawracaj, nie pouczaj, czyli pozwól, by każdy pozostał sobą, byle nie czynił drugiemu, co jemu niemiłe
    Pozdrawiam

  192. @mag

    Wbrew pozorom ja wcale nie zamierzam pouczać nikogo. A jeżeli już przyświeca mi jakaś idea to chciałbym po prostu pokazać, dać do zrozumienia, zasugerować*,że dosyć prymitywny jest trend który ostatnimi czasy próbuje być dominującym w tzw. „poważnych ” mediach i internetowej ofercie „kulturalno – oświatowej”, że katolik ( tak się złożyło, że osoba religijna w Polsce to prawie sami – oprócz @dezertera – katolicy) to ciemny, nieokrzesany, prymityw w walonkach – ON ,a ONA z uchem przy radiu nastawionym na częstotliwość Radia Maryja.
    A te wszystkie nagłaśniane z prymitywną rozkoszą mniej lub bardziej naciągane historie z księżmi w rolach głównych to niezbyt lotny sposób walki z jedynym wrogiem który pozostał decydentom globalnej wioski.
    Bo jeżeli ktoś jeszcze próbuje powiedzieć NIE to raczej świat religii. Katolicy i przede wszystkim islam.
    Miejsce komuny głównego wroga cywilizowanego (ponoć) świata zajęli muzułmanie i katolicy.
    Kościołów protestanckich ( szczególnie, tych amerykańskich) nie bardzo kojarzę z tradycyjną religią tradycyjnych wartości.
    Redaktor pisał o tym zresztą swego czasu.
    Mógłbym jeszcze długo i na temat, ale kupiłem sobie mikser i w inny sposób planuję ubijać pianę.

    * – niepotrzebne skreślić.

  193. Aaronu Sprężynu
    Niby nie zamierzasz pouczać a pouczasz, na dodatekj jesteś samozwańczym rzecznikiem kleru i polskiego kk na blogu ateisty (było nie było) i robisz za misjonarza. Na siłę.
    Czy musisz się narzucać „niewiernym”, jeśli sobie tego nie życzą?
    Przyjmij do wiadomości, że dla mnie i dla większości -jak sądzę – tutejszych bywalców niekoniecznie alternatywą komunizmu muszą być tzw. wartości chrześcijańskie lub islam. Może np. nie lubimy wszelkich ekstremizmów, fanatyzmów oraz JAKIEJKOLWIEK indoktrynacji?

  194. Aaron Sprezyner.
    20 listopada o godz. 8:47

    „Moja wiedza na temat tego Związku Wyznaniowego jest dosyć pobieżna i sprowadza się do pewnych stereotypów funkcjonujących w społecznej świadomości”

    „A w przypadku @dezertera odnoszę wrażenie,że on nie wierzy w Boga tylko w Stary i Nowy Testament w redakcji uznawanej przez jego związek wyznaniowy.
    A to już może zalatywać nieco różnymi złotymi cielcami, czy innymi fetyszami”.

    Przy całej sympatii do Szanownego Pana, pragnę nadmienić, że Pańska wiedza na temat mojego Związku Wyznaniowego oraz mojej skromnej osoby, rzeczywiście jest „dosyć pobieżna”.

    Polecam: http://www.jw.org i pozdrawiam serdecznie.

  195. @mag

    Lec napisał:

    „Ów naród żył jedną myślą, co podzielone przez jego liczbę, pozostawiało niewiele w głowie jednostki”.

    A ja nawiązując do Leca i odnosząc się do Twoich uwag kierowanych pod moim adresem dopowiem:

    „Dyskutanci na blogu Kowalczyka żyli jedną myślą, co podzielone przez liczbę „jedynie słusznych” dyskutantów pozostawia niewiele w głowie jednostki.”

    A obecność moja , czy dezertera wynik dzielenia ewidentnie podwaja.

  196. Aaronu S.
    Widać kompletnie nie na mój mały rozumek twoje myśli głębokie Lecem ubogacone, bo nie wiem, co właściwie chcialeś mi przekazać „ostatnią razą”.
    Jedyne co mi się kojarzy to przykazanie z wczesnej podstawówki: „pamiętaj cholero, nie dzieli się przez zero” .

  197. @Aaronu.

    Wyjaśnij te proste zasady matematyczne, dodawania, dzielenia i mnożenia w kontekście posiadania swojego zdania tym tłukom, co to bojkotują sieć sklepów EMPIK. Odważysz się?

  198. @mag

    Niestety nic nie poradzę. Widocznie albo profil klasy nie ten, albo rzeczywiście słupki to nie była twoja mocna strona na poziomie podstawowego dokształtu, ale wyjaśnię jak…
    no dobra bez zbędnych kolokwializmów . Oczywiście wszystko gratis., czyli na koszt firmy.

    Jeżeli w dyskusji udziela sie 20 osob i każdy ma jedynie słuszne poglądy ,czyli jedzie @Tanaką to znaczy ,że na jeden łeb, tzn. głowę przypada 0,05 myśli.
    A jeżeli w dyskusji uczestniczę ja ze swoim paradygmatem (a co!) to wówczas na głowę dyskutanta przypada 0,10 myśli. Oczywiście cały czas chodzi o liczby dodatnie.
    A jeżeli dezerter wróci z przepustki i też swoje 3 grosze wtrąci to wynik dzielenia wyniesie 0,15%.
    I w ten sposób intensywność procesów myślowych na przykład @ sugadaddego wykazuje wyraźny trend wzrostowy.
    No i w konsekwencji nie ma wstydu przed rodziną …Na przykład…

  199. W przypadku kiedy wliczamy @dezertera to wynik wychodzi oczywiście 0,15 myśli. Bez procentów.
    Procenty będą, jak w końcu przekonam większość do swoich racji. Wszystko na koszt firmy.
    I wbrew pozorom wcale nie mam na myśli mszalnego wina.

  200. Aaron Sprezyner.
    20 listopada o godz. 8:15

    @@Rafał Kochan

    „Nie bardzo rozumiem Twój zachwyt.
    Przecież ja sam bez żadnego nacisku przywołałem książkę i autora którego później zacytował @dezerter.
    Wyszedłem z prostego założenia, którego autorstwa sobie jednak nie przypisuje, że:
    “Prawda nas wyzwoli”…
    Chociażby ta prawda niekoniecznie odzwierciedlała aktualny stan mojego ducha”.

    Bardzo interesująca refleksja ! Naprawdę jestem pod wrażeniem.
    Zachęcam Pana serdecznie, żeby pójść jeszcze krok dalej.

    I na przykład, staranie rozważyć wypowiedź z 1 Tymoteusza 2:3,4 gdzie czytamy: „Szlachetne to i miłe w oczach naszego Wybawcy, Boga, którego wolą jest, by ludzie wszelkiego pokroju zostali wybawieni i doszli do DOKŁADNEGO POZNANIA PRAWDY”.

    Pozdrawiam.

  201. Szanowne Państwo! Mówmy o czymś weselszym, bo przynudzanie Aarona na zmianę z dezerterem zmęczyło mnie do imentu.

    Pokazał się na Wyborczej artykuł o arcypasterzu Paetzu z Poznania. Szok i niedowierzanie. Przez dziesięciolecia uwodził kleryków, długi czas był kimś w rodzaju męskiej gejszy w Watykanie… I gdy to wszystko się wydało, to po pierwsze, dalej pokazuje się publicznie w katedrze swojego miasta, po drugie mnóstwo ludzi nie wierzy w jego przewiny, po trzecie, z kościoła odeszli jego oskarżyciele…
    Jakie w tym kościele musi być bagno moralne, to wprost trudno sobie wyobrazić. Potępiając homoseksualizm i wzbudzając nienawiść prostaczków do gejów, sami pławią się w homoseksualnej rozpuście. Wiem, że mój wpis możecie uznać za naiwny, bo „przecież wszyscy to wiedzą od dawna”, ale wrażenie jest.

  202. Szanowna Marit
    Aaron i jego adwersarze przynudzają od kilku dni co najmniej w przekonaniu, że jedni drugich przekonają na blogu ateistczynym z nazwy do swoich przekonań (albo sobie po prostu tylko ulżą), czyli jedni – do wiary, a drudzy do niewiary.
    Ty tymczasem nie stąpasz na koturnach, nie cytujesz ewangelistów, ani nie powołujesz się na Stary Testament, tylko przypominasz o bardzo konkretnych problemach, które mają duży wpływ na to, że katolicy odchodzą do kościoła instytucjonalnego, choć jednocześnie tzw. ateiści „na wszelki” wypadek nadal chrzczą dzieci i posyłają je na religię.
    Dziwi mnie nie tylko niezachwiana pozycja w kościele abepa Poetza czy bezkarność Belzebuba z Torunia, przy jednoczesnym tępieniu przez przełożonych np. ks. Lemańskiego, lub atakach na domninikanina ks. Wiśniwskiego, który ma odwagę krytykować swych współbraci kapłanów za gnuśne, grzeszne i pełne hipokryzji życie samosięrozgrzeszające, ale dziwią mnie np. najświeższe popisy byłego kapciowego JP2 czyli abepa Dziwisza (nomen omen), zatroskanego, że Kraków stał się „gniazdem rozpusty” itd. Rozbawił mnie też apel chyba episkopatu, by zabronić wszelkich reklam alkoholu. Niech pierwsi dadzą przyklady rozliczne abstynecji. Na razie jest odwrotnie, o czym świadczą spektakularne „kolizje drogowe” z udziałem pijanych księży, że nie wspomnę o slynnym Flaszce-Głodziu, który – bidak – rozchorował się poważnie chyba z nadużywania właśnie.
    Zresztą zdrowia mu życzę, jak każdemu bliźniemu.
    Wolałabym jednak, by nasi księża zaczęli moralną odnowę od siebie.
    Będą po prostu bardziej wiarygodni jako głosiciele „dobrej nowiny”, a nie np. jako polityczni agitatorzy, zapewniający sobie „u tronu” świeckiego odpowiednie frukta.

  203. Żeby dwóch zabobonnych obwiniać za nudę na ateistycznym blogu to rzeczywiście odważna teza. Mam nadzieję, że Marit nie jest blondynką, bo ten kolor włosów ponoć szczególnie sprzyja odważnym i nowatorskim konstatacjom.
    I chwilowo zostawiam Marit i jej wynurzenia na boku, a spróbuję zapoznać znudzonych ateistów z owocami moich dzisiejszych peregrynacji.
    Byłem oczywiście na swoim zadupiu i tam właśnie dokonałem ciekawego odkrycia, szczególnie w kontekście aktualnego tematu na którym redakcyjne pająki prawdopodobnie niezłą pajęczynę zdążyły już zapleść.
    A wszystko przez sołtysa. Sołtysa który nie dość ,że piastuję już od 43 lat ( tak sam twierdzi) zaszczytną funkcję to jest również najstarszym mieszkańcem wsi.
    I z racji wieku i sprawowanej funkcji miałem nadzieję, ze pomoże mi w końcu sensownie zabłysnąć na blogu Kowalczyka, gdzie tradycja jest ostatnio bohaterem. Niekoniecznie zresztą głaskanym po główce.
    I trafiłem.
    Sołtys jest miłośnikiem poezji. Zbiera wszystko co mu pod rękę wpadnie . Oczywiście Milosz, czy Herbert są u niego na indeksie, ale…
    I żeby nie przedłużać – próbka swojskiej lirycznej twórczości prosto spod sołtysiej strzechy, czyli tradycja co się zowie.
    Prawdopodobnie wielu będzie zaskoczonych kunsztowną metryką strof, ale jak twierdzą ci którzy zapoznali się z dorobkiem mojego nowego kumpla …,że gdyby wcześniej upublicznił swoją twórczość to kto wie czy Miłosz , Szymborska…

    A oto krotka próbka co potrafi sołtys.

    Wnimanije nieformatiwnaja leksika

    „Ożenił się stary z młodą
    Poszli razem spać,
    stary młodej spać nie daje,
    cztery razy w nocy wstaje
    ale tylko srać.”

    I żeby nie było zbędnej nadinterpretacji w kontekście przywoływanej przez Marit poznańskiej historii że stary i młoda, a młoda może nazbyt młoda, to sołtys nie zapomniał o zwrotce drugiej:

    Ożenił się stary z starą
    poszli razem spać,
    Stare próchno, stare kości,
    więcej smrodu, niż miłości.

    Ale to nie wszystko. Tak wyglądały początki jego twórczości. Jak wyglądała jego poezja w fazie późniejszej przy następnej okazji.
    Na razie delektuje się jakością jej frazy.

  204. @Aaronu. Nie dziwię się, że zdemaskowana poezja (?) twego nowego przyjaciela nie doczekała się uznania. Wstydziłbyś się taką kaszanę tu prezentować… Lepiej stańw obronie „pedzia – Petza” – twego koleżki i guru. Jestem bardzo ciekaw, co masz na jego obronę.

  205. @Rafał Kochan

    Nie trafił z życiowym wyborem. Być może gdyby poszedł w bardziej estetyczne rejony np.został dyrygentem chłopięcego chóru, może odkrył w sobie powołanie w profesji reżyserskiej, albo przynajmniej oddał się mowie wiązanej jak mój sołtys, a jemu przyszła ochota na seminaryjne kształcenie. To i zbiera teraz tego owoce.

    A teraz kolejna próbka co może cichy, skromny, zamknięty w sobie sołtys małej podkarpackiej wsi.

    „Dziękuje ci Wojtek
    za piscołke z portek
    tak mi pięknie grała
    Aże dupka drgała.
    Hej!

    Jego twórczość nabiera coraz większej samoświadomości kulturowej.
    O tym przy następnej okazji.

  206. Marit
    21 listopada o godz. 18:17

    „Szanowne Państwo! Mówmy o czymś weselszym, bo przynudzanie Aarona na zmianę z dezerterem zmęczyło mnie do imentu”.

    „Jakie w tym kościele musi być bagno moralne, to wprost trudno sobie wyobrazić”.

    Jeśli to jest ten „weselszy temat”, to …

    No coment.

    Pozdrawiam.

  207. mag
    21 listopada o godz. 19:04

    „Wolałabym jednak, by nasi księża zaczęli moralną odnowę od siebie”

    Zapytałem kiedyś księdza katolickiego o to, gdzie w Biblii jest napisane o celibacie. Odpowiedział mi tymi słowy: „Celibat oznacza tylko to, że ksiądz nie może się ożenić z kobietą. Tylko tyle i aż tyle. Nikt nie zabrania księdzu współżycia płciowego”. Tak powiedział ksiądz.

    Wobec powyższego, nadzieje Szanownej Pani na odnowę w KK, wydają się mrzonką.

    Pozdrawiam.

  208. Rafale K.
    Błagam, czas najwyższy odpuścić sobie”polemizowanie” z Aaronem.
    Nie ma nic gorszego niż pseudointelektualista, na dodatek religijnie nawiedzony i nękający ludzi w poczuciu misji.
    A o kobietach, np. Marit, wyrażający się nader dowcipnie jako o tzw. blondynkach, które to wiadomo co, w domyśle.
    Zaiste można się w nieskończoność „delektować frazami” jego prozy oraz znajomością poezji, a także podziwiać fraternizację np. ze św.p. Lemem.
    Nie, nie, nie! Mówię basta! I tobie, jeśli wolno, też to sugeruję.
    Przecież każda reakcja na jego kolejny kabotyński post, tylko utwierdza go w przekonaniu jak jest ważny, piękny, mądry itd.

  209. dezerter
    Toż ja nie mam najmniejszej nadziei.
    Napisałam tylko tyle , ze „wolałabym”, by księża zaczęli odnowę moralną od siebie. Ale co ja mogę „woleć”?
    Szczerze mówiąc, mam to gdzieś. Od dawna powtarzam z upodobaniem bardzo zgrabny bon mot „księża na księżyc”!

  210. @mag

    @mag

    A czy mogłabyś mi na prywatny użytek udostępnić listę nazwisk osób których nie życzysz sobie abym przywoływał podczas blogowych polemik?
    A co do kabotyńskich tekstów to mam pytanie :
    Tradycja na którą powołuje się prof. Zoll jest dla Ciebie trudna do zaakceptowania.
    Twórczość ludową która jest według mnie równorzędną z tą do której czuje sentyment Zoll również staje ci w gardle.

    Z czym Ci się kojarzy słowo tradycja?

    I jeszcze jedna próbka talentu mojego odkrycia:

    „Cztery lata temu
    Jak się panny gziły
    jo za nimi lotoł
    z kawołeckiem żyły”

  211. I już na koniec w ramach „odnudzania”, którego od pewnego czasu dopominają sięniektórzy bywalcy ateistycznego blogu.

    Ci którzy zapoznali się z całością Jego dorobku twierdzą, że jego poezja działa jak laska dynamitu, a od dynamitu do Nobla …

    „Ja nie mogę tańczyć dobrze,
    bo mnie noga boli w biodrze
    ale chłopcom dawać mogę ,
    bo odkładam na bok nogę”.

  212. Czytelnicy!
    Po nie całkiem przeze mnie zawinionej przerwie (ech, życie) proponuję nowy wpis.
    Pozdrawiam cierpliwych!