Profesorski apel. Lepiej późno niż wcale

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze media.Apel grona profesorów do władz państwa, by nie ulegały naciskom Kościoła tam, gdzie główną rolę powinna odgrywać świecka władza państwowa, nie dokona przełomu i zapewne zaraz spotka się z odpowiednim „odporem” prawicy. Niemniej jest to jaskółka jakiejś zmiany. Potwierdzenie, że problem nachalnej obecności dyskursu religijnego w życiu państwa i w obszarze jego odpowiedzialności jest coraz bardziej widoczny.

Wśród sygnatariuszy apelu szczególnie cieszą mnie nazwiska prof. Henryka Samsonowicza oraz prof. Stanisława Obirka. Wielu z pozostałych nieraz jasno wypowiadało się publicznie w tych kwestiach. Być może ma rację jeden z tutejszych dyskutantów, że „teraz to jest musztarda po obiedzie”, ale ja mam nadzieję, że to raczej początek poważniejszej rozmowy o kształcie państwa. Z drugiej strony, nie jestem aż tak naiwny, by wierzyć, że poseł Adam Hofman (o panu Błaszczaku czy Brudzińskim już nie wspominając) choć przez chwilę się nad tym zastanowi. Ciekaw jestem, czy chociaż taka chętna do organizowania telewizyjnych bitek Monika Olejnik zainteresuje się tym apelem na poważnie.

Choć tekst jest dostępny, przytaczam go tu w całości, ku pamięci:

Niniejszy apel nie jest skierowany do Kościoła katolickiego (dalej: Kościoła), ale do władz państwowych.

Kościół, jak każda legalnie działająca organizacja, ma pełne prawo wyrażania swoich poglądów w rozmaitych kwestiach, zwłaszcza moralnych, oraz do podejmowania działań w celu wprowadzania w życie swych postulatów, ale w granicach obowiązującego prawa. Z tego jednak nie wynika, że owe postulaty – wszystkie i zawsze – mają być akceptowane i realizowane przez władze publiczne. Takie też jest stanowisko sporej i stale zwiększającej się liczby Polaków. Jest to wystarczający sygnał dla władz państwowych, aby ściśle przestrzegały zasady neutralności światopoglądowej państwa zagwarantowanej w Konstytucji RP.

Władze RP są nadmiernie uległe wobec roszczeń Kościoła w sprawach finansowych, edukacyjnych, blokowania inicjatyw legislacyjnych w tzw. gorących materiach prawnych i społecznych (np. związki partnerskie, przemoc w rodzinie) czy demonstracyjnego eksponowania symboli religijnych w instytucjach publicznych. Postawa ta nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Bywa, że uroczystości o charakterze państwowym mają przede wszystkim charakter religijny, a władze publiczne stają się dodatkiem do hierarchów kościelnych występujących w roli rzeczywistych gospodarzy. Prowadzi to do degradacji państwa i obniżenia jego prestiżu w skali krajowej, a nawet międzynarodowej.

Spotykamy się także z działaniami przedstawicieli Kościoła o charakterze bliskim kolizji z prawem lub przekraczającym tę barierę w postaci wzywania do naruszania prawa, gróźb pod adresem osób rezygnujących z katechezy w szkole, zmuszania uczniów do uczestniczenia w obrzędach religijnych, domagania się przez szkoły ujawniania przez rodziców lub uczniów swojego światopoglądu, obrażania ludzi niewierzących w publicznych wypowiedziach duchownych czy nawet deprecjonowania najwyższych przedstawicieli władz państwowych.

Częste przypadki bezczynności organów RP wobec tego rodzaju zaszłości mają bardzo negatywny skutek dla spójności społecznej i winny być zastąpione działaniami mającymi na celu pełne urzeczywistnienie ustrojowych podstaw państwa polskiego i jego porządku prawnego, tak jak tego wymaga konstytucja i inne ustawy.

Sygnatariuszami powyższego apelu są profesorowie: Jerzy Brzeziński (psycholog), Dariusz Doliński (psycholog), Ewa Łętowska (prawnik), Edward Nęcka (psycholog). Stanisław Obirek (polonista), Henryk Olszewski (prawnik), Wiktor Osiatyński (prawnik), Janusz Reykowski (psycholog), Henryk Samsonowicz (historyk), Jan Strelau (psycholog), Jerzy Szacki (socjolog), Andrzej Walicki (filozof), Bogdan Wojciszke (psycholog), Jan Woleński (filozof), Mirosław Wyrzykowski (prawnik).