Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

17.10.2014
piątek

Profesorski apel. Lepiej późno niż wcale

17 października 2014, piątek,

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze media.Apel grona profesorów do władz państwa, by nie ulegały naciskom Kościoła tam, gdzie główną rolę powinna odgrywać świecka władza państwowa, nie dokona przełomu i zapewne zaraz spotka się z odpowiednim „odporem” prawicy. Niemniej jest to jaskółka jakiejś zmiany. Potwierdzenie, że problem nachalnej obecności dyskursu religijnego w życiu państwa i w obszarze jego odpowiedzialności jest coraz bardziej widoczny.

Wśród sygnatariuszy apelu szczególnie cieszą mnie nazwiska prof. Henryka Samsonowicza oraz prof. Stanisława Obirka. Wielu z pozostałych nieraz jasno wypowiadało się publicznie w tych kwestiach. Być może ma rację jeden z tutejszych dyskutantów, że „teraz to jest musztarda po obiedzie”, ale ja mam nadzieję, że to raczej początek poważniejszej rozmowy o kształcie państwa. Z drugiej strony, nie jestem aż tak naiwny, by wierzyć, że poseł Adam Hofman (o panu Błaszczaku czy Brudzińskim już nie wspominając) choć przez chwilę się nad tym zastanowi. Ciekaw jestem, czy chociaż taka chętna do organizowania telewizyjnych bitek Monika Olejnik zainteresuje się tym apelem na poważnie.

Choć tekst jest dostępny, przytaczam go tu w całości, ku pamięci:

Niniejszy apel nie jest skierowany do Kościoła katolickiego (dalej: Kościoła), ale do władz państwowych.

Kościół, jak każda legalnie działająca organizacja, ma pełne prawo wyrażania swoich poglądów w rozmaitych kwestiach, zwłaszcza moralnych, oraz do podejmowania działań w celu wprowadzania w życie swych postulatów, ale w granicach obowiązującego prawa. Z tego jednak nie wynika, że owe postulaty – wszystkie i zawsze – mają być akceptowane i realizowane przez władze publiczne. Takie też jest stanowisko sporej i stale zwiększającej się liczby Polaków. Jest to wystarczający sygnał dla władz państwowych, aby ściśle przestrzegały zasady neutralności światopoglądowej państwa zagwarantowanej w Konstytucji RP.

Władze RP są nadmiernie uległe wobec roszczeń Kościoła w sprawach finansowych, edukacyjnych, blokowania inicjatyw legislacyjnych w tzw. gorących materiach prawnych i społecznych (np. związki partnerskie, przemoc w rodzinie) czy demonstracyjnego eksponowania symboli religijnych w instytucjach publicznych. Postawa ta nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Bywa, że uroczystości o charakterze państwowym mają przede wszystkim charakter religijny, a władze publiczne stają się dodatkiem do hierarchów kościelnych występujących w roli rzeczywistych gospodarzy. Prowadzi to do degradacji państwa i obniżenia jego prestiżu w skali krajowej, a nawet międzynarodowej.

Spotykamy się także z działaniami przedstawicieli Kościoła o charakterze bliskim kolizji z prawem lub przekraczającym tę barierę w postaci wzywania do naruszania prawa, gróźb pod adresem osób rezygnujących z katechezy w szkole, zmuszania uczniów do uczestniczenia w obrzędach religijnych, domagania się przez szkoły ujawniania przez rodziców lub uczniów swojego światopoglądu, obrażania ludzi niewierzących w publicznych wypowiedziach duchownych czy nawet deprecjonowania najwyższych przedstawicieli władz państwowych.

Częste przypadki bezczynności organów RP wobec tego rodzaju zaszłości mają bardzo negatywny skutek dla spójności społecznej i winny być zastąpione działaniami mającymi na celu pełne urzeczywistnienie ustrojowych podstaw państwa polskiego i jego porządku prawnego, tak jak tego wymaga konstytucja i inne ustawy.

Sygnatariuszami powyższego apelu są profesorowie: Jerzy Brzeziński (psycholog), Dariusz Doliński (psycholog), Ewa Łętowska (prawnik), Edward Nęcka (psycholog). Stanisław Obirek (polonista), Henryk Olszewski (prawnik), Wiktor Osiatyński (prawnik), Janusz Reykowski (psycholog), Henryk Samsonowicz (historyk), Jan Strelau (psycholog), Jerzy Szacki (socjolog), Andrzej Walicki (filozof), Bogdan Wojciszke (psycholog), Jan Woleński (filozof), Mirosław Wyrzykowski (prawnik).

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 201

Dodaj komentarz »
  1. Przenoszę mój wpis tutaj – będzie na temat;

    Polscy naukowcy się obudzili i listy do władz piszą; tyle że mogli te listy pisać jak montowano to państwo wyznaniowe – niejasna konstytucja, konkordat, czy komisja majątkowa – teraz to jest musztarda po obiedzie; solidarnościowcy ( to ci co chcieli prawdziwego komunizmu – patrz 21 postulatów) rządzą pospołu z klechami i na pewno, ani jedni, ani drudzy tej władzy nie oddadzą.
    Potwierdza to wola ludu – ile głosów dostała jedyna partia świecka, której zresztą już nie ma? Lud kocha poddanych Watykanu.

  2. Jaskółka ptak piękny, ale przelotny.A problem jest w paranoi ,która dotyka większości polityków ,uczonych itd.Otóż ta większość ,ze strachu ,przekonania ,podlizywania, broni dogmatów KK.Dogmatów ,o których nie śniło się założycielowi chrześcijaństwa.A Bóg chrześcijan ,nie katolików , nie grzmi za ich wiarę w postęp cywilizacyjny,i co najważniejsze żyje się im o niebo lepiej w bogatych krajach.Chwała tej piętnastce,bo dziś należy bardziej się bać ,aniżeli w czasach komunizmu tak zwanego.

  3. Juz dawno chcialam wykrzyczec-gdziez ci wszyscy swiatli o szerokich horyzontach???
    Gdziez sie pochowali…………………fajnie,ze w koncu zabrali glos,ino czy go uslysza ci, co powinni,bo ze wrzask po stronie KK bedzie wielki,to pewne!!!!!!!!!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Apel do władz państwa, by nie ulegały naciskom Kościoła”.

    Konstytucja uchwalona 3 maja 1791 roku, zabraniała (!!!) katolikom zmiany religii. Kto wywierał nacisk na Sejm ? Kilka lat później, Polski już nie było.

    W roku 1925 Rzeczpospolita Polska zawiera konkordat z Watykanem.W latach 30-tych XX wieku, pod naciskiem kleru katolickiego, władze sanacyjnej Polski wydają liczne przepisy ograniczające swobody religijne mniejszości wyznaniowych w Polsce. Kilka lat potem Polski już nie było.

    W 1993 roku władze niepodległej Polski zawierają konkordat z Watykanem. Czy Polska jeszcze jest ? Watykan zdaje się mieć całkiem dobrze.

    Chyba nie trzeba przypominać jak skończyli Mussolini i Hitler. (konkordaty podpisane odpowiednio w 1925 i 1933).

    Pozdrawiam.

  6. Dlaczego tylko pietnastu? Wszelkie listy w czasach tzw. komuny, ktore grozily konsekwencjami podpisywalo znacznie wiecej tzw. publicznych osob. Obawa, czy brak przekonania?
    Juz wspominalam, wiele lat temu sto polskich kobiet ” z nazwiskami” podpisalo list do sejmu o zlagodzenie ustawy antyaborcyjnej. Wtedy smiechu bylo co niemiara, co tez te kobitki wymyslily. Zapewne bron przeciwko panom bedzie powazniejsza.

  7. zyta2003

    Jak widac mniej sie wtedy bali tzw”komunistow” jak obecnie przedstawicieli „Pana Boga” w Polsce!

  8. @zyta2003
    17 października o godz. 14:19

    Dlaczego tylko pietnastu?
    ===============================

    Słuszne pytanie. Można zawsze powiedzieć, że lepsze to niż całkowita bierność, ale umówmy się, za tydzień już nikt nie będzie pamiętał, że ktoś wystosował taki pisemny apel.

  9. Cieszę się, że ten list został napisany i podpisany przez tylu światłych ludzi i cieszę się jeszcze z jego treści. I na tym kończy się moja radość…

    Dalej mam już tylko słowa krytyki:

    Po pierwsze język.
    Rozumiem potrzebę wyważenia i odpowiedniego doboru słów. Ale słowa użyte dobre były piętnaście lat temu, a nie dziś, gdy stopień sklerykalizowania jest już tak bardzo zaawansowany.

    Po drugie adresat.
    Adresatem powinno być społeczeństwo, a nie władza. Jeśli społeczeństwo nie stawia władzy wymagań, to władza nic nie zrobi, nawet jeśli dostanie najlepszy i najmądrzejszy list, napisany przez najbardziej światłych obywateli. Władza natomiast zrobi wszystko, żeby zaskarbić sobie przychylność społeczeństwa.

    Po trzecie naiwność.
    Szlachetna, profesorsko/inteligencka naiwność tego listu, jest wręcz rozbrajająca. Żadna władza, zwłaszcza w okresie wyborczym, nie zaryzykuje konfliktu z kościołem, jeśli nie będzie odpowiednio silnej presji społecznej.

    Tu trzeba wziąć przykład z kościoła i zobaczyc jak to się robi. Bo kościół do perfekcji opanował technologię społecznej manipulacji i chcąc postawić tamę klerykalizacji, trzeba wzorować się na kościele.

    Najpierw trzeba zrealizować wielomiesięczne, lub wieloletnie, bombardowanie społeczeństwa tym, co chce się społeczeństwu wyryć w głowach, tak, żeby z automatu padały właściwe odpowiedzi i reakcje. Najlepiej w postaci prostych chwytliwych chaseł. I dopiero, gdy przekaz zostanie utrwalony odpowiednio silnie, można zacząć podgrzewać atmosferę, by rosnąca społeczna presja wywarła wpływ na władzę. Tak jak uczynił to kościół w sprawie aborcji, jak zrobił w sprawie związków partnerskich, jak aktualnie robi w sprawie invitro, czy w sprawie „ideologii gender”. Ta ostatnia, o czym już kilkukrotnie pisałem, jest szykowana przez kościół do obrony przed płaceniem odszkodowań ofiarom księży pedofili i zostanie dopiero użyta w przyszłości.

    Tylko zastosowanie takiej techniki społecznego oddziaływania, daje efekt skutecznego wpływu na władze.

    Najpewniej lada moment, zacznie się szalony i wściekły atak prawicy i kościoła na ten list i festiwal obrzucania błotem treści i autorów. Festiwal seansów nienawiści i bzdór wygadywanych o samym liście i jego autorach. Co może sprzyjać rozpowszechnianiu się listu i jego przesłania. Jeśli tak się stanie, to być może jest szansa na to, że pomimo tych skrytykowanych przeze mnie mankamentów, list odegra zaplanowaną rolę i zapoczątkuje społeczny ruch w obronie przed postepująca klerykalizacją.

    Poczekamy, zobaczymy i jeśli tak się stanie, to ja z radścią odszczekam powyższą krytykę.

  10. zyta2003
    17 października o godz. 14:19

    Zyta, co tam „list 100 kobiet”, ja świetnie pamiętam, bo podpisywałem społeczny protest skierowany do Sejmu, sprzeciw przed zaostrzeniem ustawy o Planowaniu Rodziny. Wtedy, tamten protest podpisało ponad półtora miliona ludzi …

    I co?
    I nic!
    Z „wdzięczności” za to, że bozia „dała” nam JPII, Sejm Rzeczpospolitej Polskiej zaostrzył ustawę …

    Panu, niech będzie chwała….

  11. No i znowu „zamach” na KK – stały argument we wszelakich dyskusjach. Ale więcej optymizmu ,kropla drąży skałę . Może przy kolejnym liście, proteście itp przyjdzie opamiętanie i nasza władza dostrzeże siłę tej części społeczeństwa , która chce widzieć krzyż w kościele a godło w urzędzie.

  12. Drobna uwaga do poprzedniego wątku …

    Bardzo, bardzo jestem ciekaw, czy przybędzie, czy ubędzie „dominicantes”…

  13. @ sugadaddy
    17 października o godz. 13:13
    Podpisujem siem obiema rencami pod Twoim wywodem.
    Przypominam, że ojciec klerykalizacji i neoliberalnego zdziczenia (to ważna koincydencja*) – T. Mazowiecki (przy okazji także jeden z ,,ojców” obecnej Konstytucji) był niezwykle fetowany z okazji każdych urodzin a i po śmierci miał niezwykle pochlebne laurki od tzw. oświeceniowych mediów. Za to prawactwo będące jego dzieciarnią nie szczędziło mu obfitej plwociny. Ot ironia losu.
    Gdzie byli ci wszyscy szacowni ludzi gdy obstalowywano ten ,,kompromis”? gdzie były Gw i Polityka? radowały się ,,rozsądnym kompromisami” i laudowały wytwory umysłowości Jana Pawła. To, że ten papież był wściekłym wrogiem wolności osobistej jednostki, zwolennikiem opresywnego państwa wyznaiowego to była błahostka.
    Nawet pan Redaktor Szostkiewicz ucieszył się, że ,,jednak ,,otwarty” Gądecki ani jakiś z rydzykowej stajni”. Tymczasem Gądecki ,,otwarł” się agresywną ciemnotą i zabobonem.
    * To typowe połączenie – neoliberalne zdziczenie będące jednoznacznie korzystne dla najbogatszych i korporacji, jednoznacznie niekorzystne dla klas średniej i niższej jest ,,załagodzone” rygoryzmem religijnym i moralnym. Ot, biedniejący i co raz bardziej obciążeni maluczcy znajdują pociechę i ucieczkę w dawaniu odporu ,,lewactwu” ,,pedalstwu”, ,,zgniliźnie moralnej” oraz upajają się ,,silnym i surowym państwem”

  14. Skoro jesteś stuprocentowym ateistą, zadaj sobie pytanie: Co zrobiłem by „wolna myśl” mogła przebić się do ludzi?
    Po co gardłować. Stwórzmy – „Niezależną Partię Ateistów”.
    Wypadałoby pokazać, że są ludzie myślący racjonalnie, a nie wierzący w gusła i inne legendy.
    To małe światełko w tunelu, ale już jest!

  15. @to teraz z innej beczki…

    – Uprzedzam, że nie mam zamiaru trollować (odsyłam do oficjalnej definicji w encyklopedii) ani wchodzić w spory na temat czyiś przekonań, wierzeń, sądów wartościujących, odczuć na jakikolwiek temat. Nie mam też zamiaru wypowiadać się na temat tego czym jest KK. Same argumenty dotyczące cytowanej petycji, inne dyskusje mnie nie interesują, jak nikt nie chce odpowiadać na pytania, niech ignoruje mój wpis i nie pisze nic –

    1.Jeśli górnicy, rolnicy, pielęgniarki albo inne grupy społeczne wywierają nacisk na władze państwowe, domagając się rożnego rodzaju praw, które będą sponsorowane przez wszystkich obywateli pod przymusem, wbrew ich woli (czyli podatki), to czy nie łamią konstytucji, jeśli tą konstytucje tak interpretujemy jak autorzy petycji? Czyli idąc tym sposobem rozumowania, czy władze nie są zbyt uległe wobec roszczeń określonych grup społecznych, które kierują się interesem własnym a nie całej wspólnoty (np obciążając budżet)? Jeśli tak, to czekam na petycję i w tej sprawie. Zaznaczam też, że środowiska akademickie świadczące usługi opłacane z naszych podatków robią to w sposób niezadowalający, to również „stanowisko sporej i stale zwiększającej się liczby Polaków”. tutaj także przydałaby się podobna petycja. Pytanie dodatkowe – co to jest demokracja?

    2. Na czym polega tradycja państwowa w oderwaniu od tradycji religijnej? Czym się charakteryzuje? Jeżeli wszystkie akty czy działania narodowe mające miejsce w historii były nierozłącznie związane z wyznawaną religią (od bitwy pod Grunwaldem po „Cud nad Wisłą”) to jakie „racjonalne uzasadnienie” jest dla całkowitego zerwania tej tradycji i tworzenia nowej definicji „państwowości” opartej o wzorce zaszczepiane przez obce narody i kulturę (między innymi przez Bolszewików). Dlaczego mamy się pozbywać symboli goszczących w polskiej przestrzeni publicznej niemalże od początków istnienia tego państwa – jakie racjonalne uzasadnienie? Pytanie dodatkowe – co to jest post-kolonializm?

    3. Jeśli w społeczeństwie większość lub połowa obywateli wyznaje pewien system wartości i chce wedle tego systemu wychowywać dzieci w szkołach, to jak się tworzy system wartości neutralnych światopoglądowo? Jak to wygląda i czyje przekonania to oddaje, jakiej grupy obywateli, skąd się te przekonania biorą i jakie mają źródło, skoro tym źródłem już nie jest tradycja? Pytanie dodatkowe – różnica pomiędzy indoktrynacją państwową, a edukacją państwową?

  16. Piętnastu profesorów to tyle co nic.
    W czasach tzw., komuny, w Czechosłowacji, która była znacznie bardziej pryncypialny niż komunistycznie flakowa z olejem Polska, po apelem Karty 77 podpisało się 242 sygnatariuszy. Podpisujący wiedzieli, że narażają się na realne represje, które ich spotkały.
    Tu nic z Karty i nic z represji, może tylko krzywe spojrzenia i drobne oplucie. Sygnatariuszy chroni profesura i nieraz wiek emerytalny.
    Ale – zgoda – dobre i to. Sygnatariuszom należy się uznanie.
    Jeden z nich – prof Samsonowicz – ma do odbycia spowiedź powszechną i publiczną, bo solidnie przyłożył ręki do zawłaszczania państwa polskiego przez Kościół kat. Spowiedzi nie odbył, więc i rozgrzeszenia nie otrzymał. I nie wiem czy w ogóle mu się należałoby.
    @ lonefather
    masz rację i co do do adresata i sposobu działania i użytego w liście języka. Grzeczny, delikatny, profesorski. Choć może – miejscami – nieco wyraźniejszy.

  17. I ja podrzucę „pytanie dodatkowe”

    Jest temat. Ktosiu się wypowiada, ale jak sie czyta, to nie pisze ani jednego słowa własnej opinii …

    Ani za, ani przeciw … ani, że ma temat w zadku …

    Za to niby na temat podrzuca zgniliznę „pytań dodatkowych”. Zależy mu na pogłębieniu tematu zapewne…

    A w/g mnie jedyne na czym @vps zależy, to podminowanie tematu. Odciągnięcie uwagi i skierowanie jej na inne tory.

    Ja nie dam się wciągnąć. Swoimi myślami się podzieliłem, z nadzieją, że większość nie da się nabrać sabotażyście …

    Tematem jest list w sprawie postępującej klerykalizacji. Trzymajmy się tematu.

  18. Sławczan,
    Też uważam, że Mazowiecki ponosi winę za klerykalizację Polski, a przede wszystkim, za oddanie w łapy kleru polskich dzieci. Z których, niestety, wyrastają poddani klechów z wypranymi mózgami.

  19. @vps.
    Watykański pachołku, bez twarzy i tożsamości, jakim prawem śmiesz kogokolwiek pytać? Wcielasz sięw kolejną wirtualną postać – maestro od wiedzy objawionej, który będzie odpytywał rozmówców? Ale odpowiem ci na te idiotyczne pytania katolicki ignorancie
    :
    1. Demokracja w wydaniu polskim to system, w którym łamana jest konstytucja w jej podstawowych zapisach, takich jak:
    „Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych”;
    „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”.
    „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”

    2. Co to jest post-kolonializm? To obszar naukowy polegający na naukowej debacie, która ma służyć do analizowania i wyjaśniania , jak i badania konsekwencji kontrolowania kraju i zasiedlania go w celu ekonomicznej eksploatacji ludności tubylczej i jej ziemi przez watykańskich dygnitarzy koscielnych.

    3. Różnica pomiędzy indoktrynacją państwową, a edukacją państwową? Polega na tym, że ta państwowa stwarza warunki do uświadomienia kolejnych pokoleń, iż to nauka a nie wiara jest jest najlepszym narzędziem do osiągnięcia szczęścia w życiu.

  20. @sabotażysta, podminowanie, inne tory?

    hmm, aż sprawdzę w encyklopedii co to oznacza, bo nie wierzę…

    Jak ma niby wyglądać dyskusja jeśli wszyscy się zgadzają? To jest feta, co najwyżej 🙂

  21. @Rafał Kochan

    Jest taka różnica, że przekonania uzasadnia się argumentami, nie uzasadnia się argumentu przekonaniem. Być może coś w tym jest co piszesz, ale nie masz argumentu na uzasadnienie, masz tylko przekonanie.

    (np. nie wiem jaka jest różnica pomiędzy domniemanym łamaniem prawa i wolności innych przez np. górników a przez kk? nie wykazałeś tego)

  22. lius_Corn8,
    Masz rozum? To go użyj – o jakiej partii mówisz? Ilu ludzi się do niej zapisze?
    Myślę, że nawet nie wszyscy z tej odważnej (może nie mającej już wiele do stracenia) piętnastki.
    Jak jesteś ateistą to porzuć pobożne życzenia; tych piętnastu obrazuje jak wygląda stosunek zwolenników „wolnej myśli” do reszty, czyli ciemnoty.
    Czy sądzisz, ze sygnatariusze tego listu napisali go w sekrecie przed innymi?
    Inni to po prostu olali, bo wolą płynąć z prądem.

  23. W tej ważnej sprawie powinien zabrać głos Prezydent.
    To zamach stanu.pierwszą reperkusją bezpośrednio dotykającą sygnatariuszy listu powinno być pozbawienie ich tytułów naukowych przez prezydenta-za próbę obalenia ustroju.
    Może się wreszcie obudzą.

  24. Rafał Kochan
    17 października o godz. 17:14
    Rafale, prawisz przytomnie do nieprzytomnych.
    Lonefather apeluje, ja się raz po raz dołączam.
    Jest rolka w myszy, jest strzałka na klawiaturze. Tak gdzie vps-o-podobni robię z nich użytek. Mniej makulatury na ekranie. Więcej treści. Dbajmy o polskie lasy, rzeki i kiełbasy. We wszystkim pełno elektronicznych odpadów.

  25. Popieram @Tanakę, kochanieńki @Kochanie…

  26. @Polalkholic
    17 października o godz. 17:28

    A to powinno wam, czołobitnym entuzjastom klerykalnej prostytucji obyczajowej, odpowiadać, tak zamach stanu na polski rząd kierowany przez morderców Lecha K.? Nieprawdaż?

  27. Jak widać Dezerter (jehowita?) nie darzy specjalną sympatią katolików – konkurencja musi być; ale mnie ciekawi, czy on zdaje sobie sprawę, że gdyby zamienić miejscami świadków jehowy z katolikami, to natychmiast zaczęliby świadkowie robić to samo co teraz katolicy?
    Dla mnie jego obecność tutaj jest raczej niezrozumiała.
    Bogiem a prawdą, łatwiej, mimo wszystko, dogadać się z katolem, niż z kompletnie wypranym z jakiegokolwiek własnego poglądu na cokolwiek świadkiem. Rozmowa z nimi to jak gra w pomidor, gdzie biblia robi za ten owoc.
    Stąd dla mnie Dezerter to pewnego rodzaju zagadka.

  28. Pochwaliłem co uważam za wartość, skrytykowałem, co uważam za mankamenty. Wskazałem, że jedyna droga to wywołanie społecznego nacisku na rządzących …

    Byłbym hipokrytą, gdybym się wypowiedział, ale mogąc coś zrobić, nie zrobiłem.

    Dlatego pomimo mankamentów, uważam, że trzeba ten list poprzeć, choćby po to, żeby zobaczyć ilu tak myśli.

    Poprzeć można TU:
    http://wyborcza.pl/1,75478,16822464.html

    Gdy ja popierałem, było juz ponad 2950 poparć …

  29. @sugadaddy
    17 października o godz. 18:49
    =======================

    Zgadza się. Potwierdza to, jak niebezpiecznym narzędziem może być religia w manipulowaniu ludźmi. A to z kolei świadczy o tym, że religię i politykę łączy dużo więcej niż nam się wydaje. Jedno i drugie jest tym samym narzędziem, tyle że religia odwołuje się kwestii tego, co stanie się z człowiekiem po śmierci, a polityka zajmuje się jego życiem doczesnym. Jedno i drugie chce szczęścia człowieka – a człowiek dla tego szczęścia jest w stanie postradać rozum.

  30. .

    ——POLSKI PROFESOR——-

    Ha, ha, ha, ha, itd,……

    czegokolwiek bym tu
    nie dodal byloby
    ,,strzepieniem geby
    po proznicy,,

    Jest jeszcze pare normalnych
    krajow w EU i poza, fcuk it…
    .

    RUN JASIO, RUN

    ..)

  31. Rafał Kochan
    17 października o godz. 19:03

    Widzę to zagadnienie inaczej…

    Religie ich kapłani manipulują ludzkim dzisiaj, odwołując się do tego co będą mieli po śmierci…
    Politycy też manipulują ludzkim dzisiaj, odwołując się do tego co dadzą im jutro, no może pojutrze…

    Jedyna różnica jest taka, że polityków sprawdzisz najdalej pojutrze, a tych kapłanów nigdy.

  32. @ Rafał Kochan
    17 października o godz. 18:27
    Lech K.-czy to przestępca?
    Nie przejdzie przez klawiaturę pełne nazwisko Prezydenta Dekady?
    Tylko dlatego że posądzano go o słabość do „małpek”?
    W Polsce to nie przestępstwo.

  33. @Polalkholic
    17 października o godz. 19:37
    ======================

    Oskarżania o słabość do „małpek” nijak sie mają do takich zarzutów, jak” zdrajcy” czy „mordercy”.
    Rzeczywiscie, był on „prezydentem dekady”… Zagranicą nawet pisali o nim, że to prezyden – kartofel , dobrze że nie „burak” dekady.

  34. sugadaddy
    18.49

    „Łatwiej dogadać się z katolem, niż z kompletnie wypranym z własnego poglądu świadkiem”

    Pragnę życzliwie wyjaśnić, że mam własne poglądy. Potwierdzam jednocześnie, iż w całości pozostają one w zgodzie z tym, co o prowadzeniu szczęśliwego życia mówi Biblia.

    2.”Ciekawi mnie, czy on zdaję sobie sprawę, że gdyby zamienić miejscami Św.Jehowy z katolikami, to natychmiast zaczęliby robić to samo, co katolicy”

    Nie ma takiej możliwości. Mam inne cele w życiu. Szukam najpierw Królestwa Bożego, a ono nie jest z tego świata ( Mateusza 6:33).

    Pozdrawiam.

  35. @Dezerter

    „Mam inne cele w życiu. Szukam najpierw Królestwa Bożego, a ono nie jest z tego świata”
    ===============================================

    Sam widzisz, że jałowe są twoje poszukiwania. Czas umierać – moze dwa metry pod nami je znajdziesz?

  36. Nie ma co komentowac, trzeba podpisac. Wiec podpisalem i innych tez zachecam.

  37. Myślę, że podanie kilku liczb, pokaże gdzie przyszło nam żyć.
    W Polsce jest około 38mln. ludzi. Listę ateistów podpisało około 15tys. osób, co stanowi 0,03%.
    Nawet jeśli zwielokrotnimy liczbę ateistów razy 20, to i tak będzie to mniej niż jeden procent.
    Podobno jest nas około 5%, – czyli około 2mln. Czemu tak mało wpisało się na listę? Chyba sporo takich co ateistami się mienią, ale księdza też przyjmują.
    Jeśli tak jest faktycznie to czemu tylko 5tys. osób podpisało się pod listem profesorów? Przecież to nic nie znaczy.
    To zestawienie pokazuje, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek zmiany kursu naszych rządzących – papierkiem lakmusowym będzie ewentualna ratyfikacja konwencji antyprzemocowej – myślę , ze się tego nie doczekamy.
    Chciałbym się mylić.

  38. @sugadaddy
    17 października o godz. 18:49

    Moim zdaniem, trafiłeś w sedno – sprawa dotyczy zwyczajnie konsekwencji, które niesie władza. Determinowanych przez właściwości ludzkiej natury, logikę działania grup/organizacji/firm: dążenie do monopolizacji, wykorzystywanie uprzywilejowanej pozycji, powiększanie wpływów i bogactwa, wyzyskiwanie, żerowanie na słabszych, itd.

    Władza – temat rzeka. Konieczność i przekleństwo. Doświadczenie niezliczonych pokoleń, ewolucja systemów politycznych, teorie ekonomii… dziś mało czego jesteśmy tak pewni, jak tego, że gdy ktoś/coś ma za dużo władzy, to „prości ludzie” mają niefajnie.

    Kościół katolicki ma w Polsce olbrzymią władzę, którą nieustannie wykorzystuje, odnawia i umacnia. Zatem: brawo profesorowie!

  39. Rafał Kochan
    19.59

    „jałowe są twoje poszukiwania. Czas umierać…”

    Ja nie jestem poszukujący. Już znalazłem to czego szukałem.

    Uprzejmie wyjaśniam, że po śmierci, wg. Biblii, człowiek już niczego nie znajdzie, oprócz nieświadomości.

    Pozdrawiam.

  40. sugadaddy
    20.25

    „Nie ma co liczyć na jakiekolwiek zmiany kursu naszych rządzących”

    Kijem Wisły nie zawrócisz. Potrzebujemy czegoś więcej, niż to, co potrafią zdziałać ludzie.

    Pozdrawiam.

  41. Przypominam preambułę Konstytucji RP.

    A z tej preambuły takie sformułowania:

    …wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
    zarówno wierzący w Boga
    będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,
    jak i nie podzielający tej wiary,..”

    …w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem,..

    I czy chcemy tego, czy nie musimy uwzględnić poglądy tych którzy odwołują się do tego co “boskie”.

    Przypominam również, że zapisy Konstytucji stanowią źródło i inspiracje stanowionego prawa i ze najwyższy akt prawny Rzeczpospolitej nie został uchwalony w trakcie Procesji Bożego Ciała ,ale w drodze referendum narodowego.
    Tym samym reprezentanci Kościoła mają jak najbardziej uzasadnione prawo upominać się o wartości które wyznają Polacy wierzący w Boga.
    Mają takie prawo również Ci którzy tych wartości podzielają.

    Każdy orze jak może.

  42. sugadaddy
    17 października o godz. 20:25

    Mam dość silnie wyrobiony odruch niewpisywania się na różne listy… Dlatego będąc ateistą nie wpisałem się na listę ateistów. Co, uważam, nie zmienia w niczym mojej ateistyczności.

    Jednocześnie podpisuję petycje, czy społeczne inicjatywyw słusznych sprawach, co uważam za wypełnianie obywatelskiego obowiązku, podobnie jak udział w wyborach.

    Ponadto sądzę, że nie tylko ateiści są przeciwni postępującej klerykalizacji. Sam znam kilka wierzących osób, które poprą ten list profesorów, bo choć wierzą, to są antyklerykalni. Kilka godzin na „Wyborczej” bez reklamy w dodatku trzeba odszukać i kliknąć w „TUTAJ”, to dość skomplikowane, więc ilość podpisów o niczym nie świadczy. Ważniejsze zresztą od podpisania tego listu będzie, czy słuch i dyskusja o nim zamrze w ciągu paru dni, czy się rozwinie w dużą głośną publiczną sprawę. Dużo zależy od dziennikarzy i tego, czy i jak mocno nagłośnią … I oczywiście jeszczezależy od reakcji prawicy i kościoła. Jeśli ci ostatni narobią rabanu to bardzo dobrze… , jeśli przemilczą, to sprawa „może zdechnąć”.

  43. Żorżeta Tyraspolska
    17 października o godz. 21:11

    Jakie to miłe z twojej strony, że przytaczasz nam wyjątki z konstytucji…

    Ale dlaczego zatrzymałaś się i nie zacytowałaś tego co kostytucja mówi o ustroju Rzeczpospolitej Polskiej?

    Czyżby dlatego, że nei w smak ci zapis, że Rzeczpospolita polska jest pństwem świeckim?

    Po prostu świeckim, w którym panuje wolność wyznawania dowolnych wyznań i dowolnej religii, ale świeckim!

    ŚWIECKIM – Żorżeto

    a manipulować i zaśmiecać idź sobie na Fronde,pl na przykład

  44. Oczywiście w przedostatnim zdaniu upomniałam się o prawa tych którzy wartości boskich nie akceptują.
    A poza tym jestem dobrą znajomą Aarona Sprezynera którego poglądy znacie i z tego co mi osobiście przekazywał doceniacie ich nowatorskie przesłanie.

  45. Przypominam , że świeckie państwo funkcjonować musi jednak na pewnych fundamentach. Między innymi taką opoką może być tradycja której filarem w Polsce jest religia i wywodząca się z niej świadomość moralna.
    Oczywiście nie akceptowana przez wszystkich, ale nic na to nie poradzę, ze tych mających życiowe credo odmienne od katolickiego jest w Polsce tyle co kot napłakał.
    Oczywiście jest dostrzegalny pewien trend, ale trend to jednak nieco za mało aby zmieniać ” oblicze tej ziemi”.

  46. Walczyć trzeba stale o świeckie państwo, na ile to możliwe.
    Aron vel Żorżeta akurat słusznie przypomniał(a) preambułę – dobrze to sobie czasem przypominać, żeby nie mieć złudzeń, że Polska jest państwem świeckim. Już nie.
    Żeby w tym kraju zaszły jakieś zmiany, musi wymrzeć co najmniej jedno pokolenie, może młodzi coś zmienią, któż to wie. Póki co, jest ponuro, ale walczyć trzeba i nigdy nie osiadać na laurach, gdyż czarna stonka tylko na to czeka – wydaje się, że zawsze i wszędzie.

  47. @sugadaddy

    A jeżeli chodzi o kultową na blogu Redaktora listę ateistów to niestety musze przyznać,że są na niej osoby które z ateistyczną postawą maja niewiele wspólnego.
    Na przykład na 212 stronie tegoż wykazu znajduje się na przykład niejaki Aaron Spręzyner. Oczywiscie nie jako Aaron.
    Ci którzy znają Aarona aktualne zapatrywanie na kwestie wiary,wiedzą że jego tam obecność jest nieadekwatna do stanu faktycznego.
    W ten sposób mała wiarygodność owej listy działa w obydwu kierunkach.

  48. @Żorżeta Tyraspolska
    17 października o godz. 21:37

    „Przypominam , że świeckie państwo funkcjonować musi jednak na pewnych fundamentach. Między innymi taką opoką może być tradycja której filarem w Polsce jest religia i wywodząca się z niej świadomość moralna.”

    ============================================

    A czy te polskie fundamenty różnią się od francuskich, niemieckich czy skandynawskich?

  49. Ponadto, jeśli polskie państwo funkcjonuje „na pewnych fundamentach. Między innymi taką opoką może być tradycja której filarem w Polsce jest religia i wywodząca się z niej świadomość moralna.”, to już mamy wyjaśnienie, dlaczego w tym kraju dominuje wiekuisty bajzel. Skoro trwa ten wiekuisty bajzel, to moze warto wymienic te „pewne fundamenty”?

  50. @Rafal

    vpsa osadzilismy i odmowilismy dyskusji, to na jego miejsce ta zorzeta sie przywlokla … inny nick, a cel identyczny, zwekslowac dyskusje na blogu na inne tematy, byleby nie na ten o liscie przeciw klerykalizacji …

    Odpisalem, wiecej nie bede, choc drazni co pisze, ale tak to jest z prowokami musza rozdrazniac, glupotami, klamstwami, przekreceniami, zeby skierowac uwage na co innego…

  51. No to Panowie podpisaliscie sie pod listem zalinkowanym przez @lonefathera? To wazniejsze niz nasze tu dywagacje.
    Tak, masz racje @lonefather, ze poltora miliona podpisow ( chyba ich bylo mniej) sprzeciwiajacych sie „nowemu wydaniu” ustawy o planowaniu rodziny nie mialo zadnego znaczenia. To jednak nie przeszkadza ze zawsze po niepowodzeniu znajduja sie jakies srodki wyrazu, czy prawne, zeby dzialac dalej.
    Czy np. religia zostala wprowadzona do szkol ustawa sejmowa, czy wystarczyla slynna instrukcja minister Radziwill- owej ( a moze innego ministra) i na tym poprzestano. Czy konkordat zobowiazuje Polske do lekcji religii w szkole na uprzywilejowanych zasadach lacznie z placeniem z panstwowej kasy i stopniem na maturze, i tak mozna snuc…co musi, a co nie musi panstwo. Zapewne musi mniej niz robi. W Polsce nie ma ruchow oddolnych, aktywnosci spolecznej. Dobrze o tym wie kk.
    Na okolicznosc Kingi Dunin przypomnialo mi sie, ze od dawna nie zagladam na Krytyke Polityczna, bo mnie mierzi. Towarzystwo wzajemnej adoracji z „lepszej polki”, oderwane od realii, spoleczenstwa i dobrze im z tym. Umieli wydrzec pieniadze na dzialalnosc niszowa (wlasciwie niszkowa), nie musza walczyc o reklamy, azeby istniec. Pieniadze podobno sa od Sorosa (wotewer – jak mowia tutejsi Rosjanie), dalby tez na publiczne szersze dzialanie ale to juz wymaga podniesienia d..y z fotela, bo jakos by z tych pieniedzy trzeba byloby sie rozliczyc.
    Zla jestem, ale mam porownanie. W tak religianckim kraju jak Ameryka nigdy nie wprowadzono religii do szkol publicznych, nie dotuje sie nauki religii, zaden urzednik religijny nie blogoslawi nowo oddanych obiektow, nie uczestniczy w swietach panstwowych, poza jednym dniem Bozego Narodzenia nia ma panstwowych swiat religijnych i zilion innych spraw,,,,, Kilka dni temu wielce konsewatywny, prawicowy Sad Najwyzszy po kilku latach walki aktywistow obojga plci nakazal ponowne otwarcie 13-tu zamknietych klinik aborcyjnych w takim obrzydliwie prawicowym stanie jak Teksas. Ale o to wszystko trzeba walczyc, nic nie zostalo dane (oprocz prawa do broni) na zawsze i nie wszystko przegrywa sie zawsze do konca.
    Nie wiem co ateizm ma wspolnego z checia spoleczenstwa do zycia w kraju z gwarantowanym oddzieleniem religii od panstwa. Moze w koncu dotrze do naszych ateistow, ze swiat nie dzieli sie na polskich katolikow i ateistow.
    Jak nie lubie republikanow, ktorzy sa glownie protestantami , to w jednym mieli racje, wladze trzymac z daleka od tych, ktorzy maja swojego zwierzchnika w innym kraju.

  52. @zyta2003
    17 października o godz. 22:29
    No to Panowie podpisaliscie sie pod listem zalinkowanym przez @lonefathera? To wazniejsze niz nasze tu dywagacje.
    ==============================================

    Nie wiem czy ważniejsze. Ja nawet nie podpisuję się w sprawach poruszanych przez wspólnotę mieszkaniową na osiedlu, na którym mieszkam, a co dopiero w jakichś internetowych inicjatywach, które polegają jedynie na jednorazowej manifestacji swojego niezadowolenia.
    I żeby sprawa była jasna, podzielam ideę tej akcji, ale nie widzę powodów, bym miał się z tym w taki ostentacyjny sposób utożsamiać.

  53. Zasadniczy nurt polskości (każdy w tym miejscu wpisze na pewno swoją autorską wersję ) kształtowało wiele źródeł, ale to najważniejsze źródło wywodzi się z chrześcijańskiego katolicyzmu , z jego specyficznej polskiej odmiany.
    Nie do mnie należy ocena jego jakości (wiem, że sama wiele bym skorygowała z jego atrybutów), ale wiem, że świeckość państwa widziana inaczej niż w ścisłym powiązaniu z religijna nauką Kościoła w kraju tak jednoznacznie zidentyfikowanym światopoglądowo jest trudna ,żeby nie powiedzieć nierealna.
    A poza tym nie widzę jasno zdefiniowanego zespołu wartości które mogłyby stanowić świeckie credo i które byłoby konkurencyjne (czyli bardziej sensowne) w stosunku do tych wartości wywiedzionych z Dekalogu.
    Oczywiście wartości doprecyzowanych treścią Nowego Testamentu.

  54. @dezerter
    17 października o godz. 20:38
    „Uprzejmie wyjaśniam, że po śmierci, wg. Biblii, człowiek już niczego nie znajdzie, oprócz nieświadomości.”

    „Szukam najpierw Królestwa Bożego”, to kto go szuka? Ty czy Mateusz?

    „Uprzejmie wyjaśniam, że po śmierci, wg. Biblii, człowiek już niczego nie znajdzie, oprócz nieświadomości.”

    A gdzie to jest napisane w Biblii?

  55. @Żorżeta Tyraspolska
    17 października o godz. 22:47
    „A poza tym nie widzę jasno zdefiniowanego zespołu wartości które mogłyby stanowić świeckie credo i które byłoby konkurencyjne (czyli bardziej sensowne) w stosunku do tych wartości wywiedzionych z Dekalogu.”
    =============================

    Ponawiam pytanie, czy we Francjji,. Niemczech czy Skandynawii funkcjonuje świeckie credo czy chrzescijańskie? I dlaczego im sie udało, a nam nie może?

  56. Rafał Kochan
    22.56

    „A gdzie to jest napisane w Biblii ( o śmierci) „?

    „W pocie swego oblicza będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty. Bo prochem jesteś i do prochu wrócisz” (Rodzaju 3:19).

    „Albowiem zapłatą, którą płaci grzech, jest śmierć (…)”(Rzymian 6:23).

    Pozdrawiam.

  57. @Dezerter

    Ale ty pisałeś cos o „nieświadomości”… a tu jest mowa tylko o tym, że cialo człowieka zamieni się w proch.

    Czyli, każdego człowieka czeka śmierć, bo każdy człowiek jest grzeszny… po co wiec tak sie starasz żyć w zgodzie z Biblią?

  58. Żorżeta Tyraspolska
    22.47

    „Nie widzę jasno zdefiniowanego zespołu wartości, które byłyby konkurencyjne w stosunku do tych wywiedzionych z Dekalogu”.

    Pragnę taktownie zwrócić uwagę na to, iż Dekalog był częścią Prawa Mojżeszowego (wcale nie najważniejszą) przekazanego Izraelitom po wyjściu z Egiptu. Ten zbiór praw, miał pomóc Żydom przygotować się na przyjście obiecanego Mesjasza (Galatów 3:23-25).

    Natomiast naśladowców Jezusa zachęcono do trzymania się nauki, którą On rozgłaszał. Nie ma w niej ani słowa o tym, że chrześcijanie powinni domagać się od władzy świeckiej respektowania ich światopoglądu oraz żądać , by nauki Jezusa znalazły odzwierciedlenie w ustawodawstwie państwowym (1 Tymoteusza 2:1-2).

    Pozdrawiam.

  59. Rafał Kochan
    23.26

    „Po co więc tak się starasz żyć w zgodzie z Biblią”?

    Jeśli masz Biblię, to przeczytaj drugą część Rzymian 6:23. Tam jest odpowiedź.

    „Pisałeś coś o nieświadomości”.

    Przeczytaj też Kaznodziei (Koheleta) 3:19,20 oraz 9:5,10.

    Spokojnej nocy. Pozdrawiam.

  60. Chyba jestem bardzo staromodny, bo uważam, że elementarna uprzejmość i przyzwoitość intelektualna wymagają od dyskutantów trzymania się tematu dyskusji. Tak myślę, ale inni mają prawo uważać inaczej, a jeszcze gdy odstępstwa są tolerowane, to nie mam prawa swojego uważania innym narzucać…

    Przy swoim natomiast mog pozostać i dlatego chciałem polecić ciekawy wywiad z jedną z piętnastki sygnatariuszy listu, Panią prof Ewą Łętowską…

    http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,16820740,Letowska_o_apelu__Niech_sie_Kosciol_domaga_tego__czy.html

  61. @dezerter. Nie satysfakcjonuje mnie taka retoryka, która uprawiasz. Wolałbym dyskutować z człowiekiem, a nie z biblią.

  62. Rafał Kochan
    7.24

    „Wolę dyskutować z człowiekiem, a nie z Biblią”.

    Sorry, ale wczoraj był już późno, byłem do niczego.

    Człowiek po swojej śmierci, znajduje się w stanie nieświadomości, przypominającej głęboki sen. (Jana 11:11).
    Z tego stanu może zostać wyzwolony, dzięki zmartwychwstaniu umarłych, które przewidział Bóg (Dzieje 24:15).

    Zmartwychwstanie (gr.anastasis) to „ponowne powstanie”, czyli przywrócenie do życia tej samej osoby (a nie jej ciała) poprzez odtworzenie jej przez Boga.

    Staram się żyć w zgodzie z Biblią, ponieważ dzięki temu mogę utrzymywać przyjazne, pokojowe stosunki z Bogiem, a to jest źródłem prawdziwego, trwałego szcześcia.

    Pozdrawiam.

  63. @dezerter.
    Więc ci, co nie żyją w zgodzie z biblią, będa przywróceni do życia czy nie? Na czym polega trwałe szczęscie po śmierci człowieka i jego zmartwychwstania?

  64. @Rafał Kochan
    To prawda że w Europie były Prezydent nie miał dobrej opinii,ale wynikało to bezpośrednio z tchórzostwa polityków europejskich zazdroszczących naszemu przywódcy odwagi w starciu z rosyjskim imperializmem któremu przeciwstawił skutecznie naszą Narodową-Katolicką Jagielońskość w postaci Szarży Gruzińskiej.
    Nawet buraczano-kartoflane inwektywy nie są w stanie zagłuszyć jego chrześcijańskiej wrażliwości,tak czułej na wyzysk biednego człowieka,czego przykładem była riposta skierowana do parabankowego komiwojażera próbującego wyłudzić w jego obecności ostatni grosz od Polskiego emeryta, i stając w obronie starszej kobiety,której to ten przestępca miał zamiar zerwać złoty krzyżyk z różańca ,co skrzętnie wykorzystały reżimowe media preparując tanią historyjkę o obeldze skierowanej do słaniającego się z głodu bezdomnego człowieka.

  65. Podpisałem petycję, ale czarno to widzę. Niewiele podpisów, słabe jej nagłośnienie, dzisiaj w sobotę po dziewiątej rano jest ich raptem ponad osiem tysięcy. Gdyby petycję przeciwstawnej treści, np, takiej że za mało treści katolickich w Konstytucji RP spłodziłby taki Rydzyk to w ciągu pierwszej doby poparłoby ją co najmniej kilkaset tysięcy jego akolitów.

  66. Polalkholic
    18 października o godz. 8:58
    „…polityków europejskich zazdroszczących naszemu przywódcy odwagi …”
    „…przeciwstawił skutecznie naszą Narodową-Katolicką Jagielońskość w postaci Szarży Gruzińskiej…”
    „…buraczano-kartoflane inwektywy nie są w stanie zagłuszyć…”
    „…próbującego wyłudzić w jego obecności ostatni grosz od Polskiego emeryta…”
    „…w obronie starszej kobiety,której to ten przestępca miał zamiar zerwać złoty krzyżyk z różańca…”
    „…o obeldze skierowanej do słaniającego się z głodu bezdomnego człowieka…”
    =========================================
    Buhahahhahahhaaaaaa…..
    Co zażywasz, że masz takie fajowe wizje?

  67. mopus11
    18 października o godz. 9:32

    Wyżej pisałem, że nie jest źle. Bo nie dość, że jest to na „Wyborczej”, a nie na „Gazeta.pl”, to w dodatku nie jest niemal wcale nagłośnione i trzeba się wysilić…. Więc pona 8000 to całkiem dobrze…

    Jednocześnie pokazuje to, że redaktorzy umieścili, ale wolą się nie narażać na kościelne retorsje, jakie mogłyby na nich spaść, gdyby za głośno o tym gadano. No wiesz „chrześcijańska miłość”, „nadstaw drugi policzek” i powszechnie znana cecha kościoła katolickiego – „wybaczanie błądzącym”.

  68. Szlag mnie trafił przez te dziecinne zabawy (programy tworzą dzieci zafascynowane konstrukcją internetu i nie mające pojęcia o konstrukcji człowieka) w podchody – z loginami, dupinami, logowaniami, hasłami, odzewami, kapciami, które – jak reklamy – niczemu nie służą, prócz machania przed oczami, utrudniania właścicielowi komputera wejścia do własnego komputera i irytowania. Zapomniałem, oczywiście, swoje poprzednie hasło, więc nie mogłem się zalogować po staremu. Nie otworzę starej mejlowej poczty, którą podałem przy rejestrowaniu się do „Polityki’, bo właśnie nie pamiętam hasła (pocztę zmieniałem już 16 razy lub 30), więc nikt mi go nie przypomni i nie zmieni, i jest błędne koło. Starego loginu „Jerzy Pieczul” wykorzystać nie mogę, bo jest już zajęty. Oczywiście, przeze mnie, ale nie mogę tego programowi powiedzieć – i zostanie w szufladzie bezużyteczny do dnia Sądu. Komputerowa dzieciarnia nie umie przewidzieć dziesiątków takich i innych sytuacji. Przerabiaczowi poprzedniego programu nie przyszło do głowy przenieść stare dane użytkowników do nowej wersji, a mnie niekończące się zajmowanie się narzędziem, czyli komputerem, kompletnie nie interesuje. Więc zalogowałem się na nowy login by wpaść, dać głos i wypaść (nawiasem mówiąc, „zaloguj się” jest widoczne, a gdzie „wyloguj się”?), kończąc z komputerem jako narzędziem do paplania. Bywajta zdrowe.

  69. @ lonefather
    18 października o godz. 9:44
    Czy rubaszny śmiech może być merytoryczną reakcją na Prawdę Historyczną?
    To nie wizja,to rzeczywistość.

  70. W dodatku jest stare, znajome „Twój komentarz czeka na moderację”. A pies z nim tańcował, niech czeka choćby i całą wieczność.

  71. do @vps i jego dzieł zebranych
    UWAGA:

    kilka m-cy temu próbowałem z szanownym @vps podeliberować nt przedstawionej w „Polityce” kwestii badań naukowych dot. istnienia (lub nie) czegoś na kształt ludzkiego kodu etycznego/moralnego „wbudowanego” w toku ewolucji w kod genetyczny –

    link: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1583749,1,czy-istnieje-uniwersalna-moralnosc.read

    – vide „Skomentuj”.
    Wyszło śmieszno i straszno – @vps w niemal podręcznikowym stylu tworzy w atmosferze pseudonaukowych dywagacji (vide w/w 3 pytania) paratezy oparte na encyklopedycznych z pozoru definicjach, ktore jednak sprywatyzował w swym autonomicznym świecie równoległym. Co więcej – można odnieść wrażenie, że w swych wypowiedziach posługuje się sofizmatami. Konkretnie – np. wprowadza do dyskursu wątpliwej jakości merytorycznej tzw. przykłady z życia tylko po to, żeby na ich grząskim gruncie podważyc np naukowe podstawy, czy nawet w ogóle sens – teorii ewolucji.
    Jak mawia klasyk- najtrudniej jest dyskutować z ludźmi wierzącymi w UFO.
    I szkoda czasu.

  72. Polalkholic

    a co to takiego ta „Prawda Historyczna”?

  73. Polalkholic
    18 października o godz. 10:13

    @ lonefather
    18 października o godz. 9:44
    Czy rubaszny śmiech może być merytoryczną reakcją na Prawdę Historyczną?
    To nie wizja,to rzeczywistość.
    =========================================
    Psychologicznie rzecz biorąc prawd jest mnogo: prawda materialna, prawda religijna, prawda matematyczna, prawda emocjonalna, prawda faktów etc. Co do „prawdy historycznej” wiadomo, że co szkoła to inna prawda. Stąd zaryzykowałbym twierdzenie, że „Prawda Historyczna” niewiele ma wspólnego z prawdą faktów. Jest niczym innym jak tylko ich interpretacją.

  74. Polalkholic
    18 października o godz. 10:13

    Śmiech jest najłagodniejszą z możliwych reakcji…
    Ciesz się, że się tylko roześmiałem, a nie potraktowałem poważnie.

  75. No jest list, jest petycja.
    Ale co z tego?
    Co to zmieni?

    zyta2003
    17 października o godz. 22:29
    ciekawy komentarz oraz zwłaszcza ostatnie zdanie i wątek o USA.

  76. Tanaka
    17 października o godz. 16:52

    „Jeden z nich – prof Samsonowicz – ma do odbycia spowiedź powszechną i publiczną, bo solidnie przyłożył ręki do zawłaszczania państwa polskiego przez Kościół kat. Spowiedzi nie odbył, więc i rozgrzeszenia nie otrzymał. I nie wiem czy w ogóle mu się należałoby.”
    =========================================

    Tak się zastanawiam, nad tym co napisałeś… I chodzi mi po głowie, że podpisanie tego profesorskiego apelu, to jednak jest pewnego rodzaju przyznanie się do błędu. Nie musiał, a podpisał. Znaczy się, ocenia obecną sytuację, jako wymagającą podjęcia działań i jak widzimy podjął je, podpisując się…

    Ciężko jest się przyznać się do popełnionych błędów. A na dodatek, to my nic nie wiemy o tym, jak się naprawdę odbywało to wprowadzanie religii do szkół. Ile było, na przykład, nacisku Mazowieckiego? Może prof Samsonowicz jest winny słabości i ulegnięcia naciskowi, a nie inicjatywy własnej?

    Za mało wiem, żeby śmiało oskarżać.

  77. Skaner
    18 października o godz. 10:58

    To jest Apel …, a nie petycja.

    Podpisanie jest pokazaniem, że jest się obywatelem, a nie motłochem. Bycie obywatelem, tym się rożni od bycia motłochem, że obywatel rozumie, że ma prawa, ale i obowiązek troszczenia się o państwo. Motłoch tego nie rozumie, motłoch olewa, bo nie rozumie, że prawa są nierozłącznie związane z obowiązkami. Nie wypełniasz obowiązków, to sam rezygnujesz ze swoich praw obywatelskich i zdajesz się na łaskę, lub niełaskę innych.

    To właśnie jest różnca pomiędzy podpisaniem, a nie podpisaniem.

  78. scrambler
    18 października o godz. 10:30

    Zgadza się. Dlatego zero dyskusji.

  79. znafca in spe
    18 października o godz. 10:37
    Prawda historyczna:Lech Kaczyński-Prezydent III RP.
    Deformacja historyczna:Szarża Gruzińska(wg lonefathera)

  80. j.erzy p.ieczul
    18 października o godz. 10:12

    Rozumiem Ciebie w 100%.
    Chłopaki z IT Polityki mogą Tobie w tym pomóc. Ale raczej nie bezpośrednio Tobie, tylko prędzej Jackowi Kowalczykowi. Poproś Pana Jacka Kowalczyka o pomoc … jest szansa, że on się dogada z gościami z IT Polityki i znajdą sposób by Tobie pomóc odzyskać „stary” login i dostęp do konta … Poproś, bo nie jestes pierwszy lepszy, tylko @Jerzy Pieczul.

  81. @ lonefather @ Jerzy Pieczul
    Zorientuję się, co da się zrobić. Pewnie jest to do pokonania.

  82. lonefather
    18 października o godz. 10:45
    Cieszę się,że ma Pan poczucie humoru.
    Pozdrawiam

  83. Jeszcze słowo o sytuacji ateistów np. w USA i u nas; oni tam maja sądy, które kierują się obowiązującym prawem – chociaż w 50% – niektóre sądy nakazywały usunięcie tablic z 12 przykazaniami z przestrzeni publicznej, niektóre nie – ale zawsze jest jeszcze sąd najwyższy, a więc szansa, że prawo zostanie wyegzekwowane.
    U nas wszystkie sądy i instancje wyższe w większości przypadków będą po stronie religiantów. Oprócz sprawy udzielania ostatniego namaszczenia nieprzytomnemu pacjentowi szpitala, nie znam innych niekorzystnych dla religiantów orzeczeń.
    Na przykład na jakiej podstawie prawnej, sąd uznał, ze w sejmie może wisieć krzyż? Z konstytucji raczej wynika, że jest jakiś rozdział państwa i kościoła – poza tym myślę, że pozew w tej sprawie powinien być sformułowany jako tzw. skarga konstytucyjna, choć z drugiej strony, jak skarżyć przepis, którego de facto nie ma – przecież powieszenie tego krzyża to samowola?
    Generalnie z przestrzeganiem prawa jesteśmy raczej na bakier, stąd trudności w jego egzekwowaniu.
    Wychodzi na to, że strach przed purpuratami jest głównym bodźcem działania wszystkich decydentów.
    PS. Są jakieś próby zlikwidowania namiastki inkwizycji jaką jest art. 196 KK. ale są marne szanse na realizację tego zamierzenia; czemu nikt nie żąda ustanowienia dla równowagi prawa chroniącego uczucia osób niewierzących?
    W USA w podobnej sytuacji, na pewno o to by walczono i myślę, że prawo takie zostałoby ustanowione. U nas niestety świadomość prawna obywateli jest na poziomie Kargula i Pawlaka.

  84. @Polalkholic
    18 października o godz. 8:58
    „To prawda że w Europie były Prezydent nie miał dobrej opinii,ale wynikało to bezpośrednio z tchórzostwa polityków europejskich zazdroszczących naszemu przywódcy odwagi w starciu z rosyjskim imperializmem któremu przeciwstawił skutecznie naszą Narodową-Katolicką Jagielońskość w postaci Szarży Gruzińskiej.”
    ===========================================

    Tekst idealnie pasowałby do kabaretu jakiegoś. Nie ma to jak dobre samopoczucie….
    Tak się zastanawiam, kto jest tutaj bardziej winny twojego opętania: proboszcz czy może Jarosław K.?

  85. Jacek Kowalczyk
    18 października o godz. 11:24

    Pewnie dane „starego” konta w Polityce z linkiem do zmiany hasła, trzeba wysłać Jerzemu na nowego emaila, ale wpierw lepiej niech potwierdzi, że nie „zgubił” do niego dostępu …

  86. Przykro mi, ale zakończyłem 5-letni romans (poza stronami czysto informacyjnymi i encyklopedycznymi) z internetem – szkoda młodych lat. Tych 5 minionych pokazało, że z upływem czasu kłopoty z narzędziem, przez nieudolność programową programujących dzieci, (moja nieudolność to inna broszka – statystyczni użytkownicy samochodów to nie wysokokwalifikowani mechanicy, lecz najczęściej nogi, zwłaszcza damskie, podobnie w komputerach i innych sferach) nie zainteresowanych psychiką użytkowników, teorią i praktyką komunikacji, w tym – językiem, nie maleją, lecz rosną. Jeśli mnóstwo czasu i nerwów zabiera użytkownikowi samo narzędzie, pies trącał narzędzie. Nie mam czasu na użeranie się z badziewiem i bycie niewolnikiem smarków. Pyk.

  87. @Jan Kochan. Ty nie podpisujesz, ja nie zawsze, nawet jesli uwazam za sluszne. W Ameryce podpisujemy sie mniej anonimowo bo z adresem pocztowym i e-mailowyn. Poniewaz zawsze kryje sie za tym kolejno zacheta do donacji, to i tam czasem wklepie z karty $10. Ostatnio dalam na zupelnie mi odleglego kandydata na gubernatora stanu Georga, wnuka Jimma Cartera, ktorego wielce szanuje , a wnuk naglosnil tasmy ( ze spotkania przedwyborczego elity biznesowej z republikanskim kandydatem. Wiele petycji, demonstracji, w ktorych uczestniczylam znalazlo pozytywne zakonczenie, bo tym ktorzy decyduja trzeba przypominac.
    A ty jak starasz sie zaistniec w zycium publicznym?

  88. j.erzy p.ieczul
    18 października o godz. 12:22

    @Jerzy
    Spokojnie. Sam tak mam, więc wiem czego doświadczasz. Ale spokojnie. W taki sposób nie kończy się „romansów”. Zwłaszcza takich. Daj Panu Jackowi zadziałać. Jest weekend, więc pewnie dopiero w poniedziałek … będzie efekt. Spokojnie, bo będzie dobrze i ja znów będę czytał posty @Jerzy Pieczul, a nie jakieś inne, choć i te inne tez bym czytał, jeśli nie da rady nic zrobić.

  89. j.erzy p.ieczul
    18 października o godz. 12:22

    I jeszcze drobiazg. Nie wściekaj się na „smarków”, to nie oni kupili „ulepszoną” wersję oprogramowania … Ja kiedyś posługiwałem się emailem z Gazeta.pl, ale od kiedy weszli w konszachty z googlem, to mam tam emaila, żeby pisać, ale od wszystkiego, no niemal wszystkiego co ma związek z googlem, trzymam się jak najdalej mogę, choć to i tak daremne, ale nie ułatwiam im zycia i nade mną muszą ciut „popracować”, bo nie daje im siebie za frico…

  90. zyta2003
    18 października o godz. 12:26

    Dziadka, czy wnuka szanujesz?

  91. @ Rafał Kochan
    18 października o godz. 11:45
    Jest Pan jednym z wielu dla których te wydarzenia to kabaret,natomiast nie rozumiem dlaczego mi Pan grozi proboszczem lub jego pracownikami.

  92. Przed chwilą nadziałem się na zakładnie konta.
    Stwierdzenia o założeniu konta nie doczekałem się i pogubiłem się.

    W neostradzie jest tak: doradca moze wygenerować użytkownikowi nowe hasło przy pomocy automatu. Nie może go zmienić na jawnie lub niejawnie mu przedstawione. Wygenerowane hasło może być przesłane na podany numer telefonu komórkowego (z stacjonarnym nie mam doświadczenia, ale właśnie ten numer identyfikuje mnie w neostradzie).

    Natomiast w regulaminach e-Polityki nie spotkałem się ze stwierdeniem, że Podpis na Enpassant może być zmieniony bez zmiany adresu emailowego komentatora.

    System operacyjny Windows w żadnej wersji nie miał przycisku Meta.

    Istnieje coś takiego jak projekt biznesowy dowolnego przedsięwzięcia związanego z pracą w sieci. I moim zdaniem pies pogrzebany jest na szerszym polu spolecznym. Polityka dba o interes własny a nie o dobro publiczne. I Ten pies zdezorientowanego Pieczula trąca.

  93. zyta2003
    18 października o godz. 12:26
    A ty jak starasz sie zaistniec w zycium publicznym?
    ===========================================

    Nie jestem Janem. Ale to szczegół.
    Ja się nie staram i nie istnieję w życiu publicznym. Poza oczywiście pracą, którą wykonuję.

  94. @scrambler
    a Ty do dziś nie wiesz co to moralność? wpisz hasło w jakąkolwiek encyklopedie a potem przyrównaj do tego co wypisywałeś.

  95. @Staruszek

    Rozwiązaniem może być – z braku rozsądnej alternatywy – @Żorżeta Tyraspolska.

    Tako rzecze @Aaron Spręzyner.
    Trochę szkoda, bo człowiek jednak się zżył z Aaronem, ale czego nie robi się dla idei.
    A poza tym ta przypadłość świadczy o tym, że mamy demokrację i wolno robić co tylko się zechce…z malutkimi tego świata.

  96. @j.erzy p.ieczul ;-D
    na pewno nie jeden solidaryzuje się z tobą w cierpieniu piekła loginów, sroginow i za słabych haseł…
    nie w temacie, ale co tam, pośrednio każdy się z tym zetknął

  97. Nie ulega wątpliwości, że polski KK jest jedną z głównych „postaci’ na scenie bieżących praktyk społeczno-kulturowych .Ma sporo do powiedzenia to i mówi. Co więcej stara się również mieć empiryczny wpływ na sprawy dziejące sie w pszennoburaczanej, a nie tylko gadać.

    Z apelu wynika, że KK jest właściwie jedynym „Kukiełkowym” między Odrą i Bugiem.
    „Kukielkowy”. Moja autorska definicja.
    Osoba lub grupa osób połączona wspólnym interesem traktująca dobro wspólne jako pole działania i mająca na celu nie tylko utrzymanie ,ale ciągle zwiększanie swojego na tym polu wpływu.

    Takie sobie. Mogło być lepsze.

    Moja teza dotycząca wpływu Kościoła jest nieco odmienna. Głównym „kukiełkowym” jest kto inny,
    Asumpt do jej głoszenia dał casus doktora nauk społecznych Pana Henryka Goliszewskiego.
    Nie będę rozwijał wątku tego pana, ale ciekawe czy jestem jedyną osobą która postrzega ,że na naszych oczach niepostrzeżenie od kilkudziesięciu lat w Polsce( na świecie Betlejem miało miejsce parę wieków wcześniej) tworzy się nowa siła, żeby nie powiedzieć górnolotnie religia.
    Powiem więcej religia moneyteistyczna.
    Religia która coraz częściej funkcjonuje na zasadzie świętej krowy.
    Nie wiem zresztą nawet czy obrona pracy doktorskiej znanego i lubianego biznesmena z czasem nie może urosnąć do rangi tzw. „mitu założycielskiego”.
    Już nie Betlejem ze swoją stajenką ,ale aula uniwersytecka będzie ustrajać polskie światynie w okresie Świąt Bo…, przepraszam Święta Promocji Pańskiej.
    Temat jest strasznie wodnisty i nie zamierzam długo i potoczyście…,ale przytoczę fragment z blogu Makowskiego ktory zgrabnie oddaje istotę problemu.
    Problemu którego chwilowo polska profesura nie dostrzega.
    Może liczba potencjalnych doktoratów…a z tego co wiem do promotorskiej kieszeni trochę grosza …

    A oto ten fragment z blogu Makowskiego:

    „ Ponadto duża część uczestników Synodu już rozumie, że przemiany rodziny, jakie dziś zachodzą w świecie, to nie jakaś ideologiczna walka postępowców z wiarą czy ideologia gender, której celem jest niszczenie tradycyjnych więzi.

    Papież Franciszek wie, że Kościół przegrywa wojnę nie z postępowcami, troszcząc się o wierność, podtrzymywanie głębokich relacji, ale z kapitalizmem. To kapitalizm, który dziś funkcjonuje jako jedyna globalna religia, niszczy tak drogie katolicyzmowi wartości jak wierność, nierozerwalność czy rodzinne tradycje. Przy obecnym stylu życia, jaki wymusza na ludziach kapitalizm, zamiast być mężczyznami i kobietami, obywatelami i obywatelkami, mężami i żonami, staliśmy się jedynie pracownikami i konsumentami.”

    Z poważaniem @Aaron Sprężyner.

  98. Leniwy to bloger, co cudze teksty zamieszcza 🙂

  99. Jak ktoś nie ma nic do powiedzenia, a musi zaistnieć to cytuje innych. Do wyrzygania.

  100. @mpn, @sugadaddy

    Zdaję obie sprawę,że w swoim antyreligijnym zwidzie można zupełnie utracić resztki obiektywizmu ,ale w miejscu publicznym jakim jest blog Polityki od czasu do czasu wypadałoby okazać odrobinę wyrozumiałości dla tych którzy odmiennie ogarniają świat i miejsce w nim człowieka.
    Nawet takiego jak Żorżeta ,czy Aaron.
    A zresztą niedługo już zupełnie stracę orientację co do własnej tożsamości jeżeli Redaktor z macierzystą Redakcją nie zwolnią z modyfikacjami.

  101. @wikary
    Apeluję po chrześcijańsku aby nie onanizować się psychicznie-publicznie!
    @żorżeta-czy to naprawdę jest żeńskie imię?
    A może to rodzaj czarnego sukna zakrywającego męskie pośladki(?)

  102. Taka odpowiedź się pojawiła, w trosce o demokrację i ochronę tego, co udało się osiągnąć Platformie, że nie stała się „Unią Wolności bis”, do której to tradycji profesorski list wyraźnie nawiązuje.

    Szanowni Państwo Profesorowie,
    dziękujemy za apel, który choć skierowany jest do władz państwowych, ma charakter listu otwartego. Cieszymy się bardzo, iż przyznają Państwo wszystkim, także Kościołowi katolickiemu, prawo do „wyrażania swoich poglądów w rozmaitych kwestiach, zwłaszcza moralnych, oraz do podejmowania działań w celu wprowadzania w życie swych postulatów”.
    Jednocześnie zdziwienie budzi następujący fragment: „Władze RP są nadmiernie uległe wobec roszczeń Kościoła w sprawach finansowych, edukacyjnych, blokowania inicjatyw legislacyjnych w tzw. gorących materiach prawnych i społecznych (np. związki partnerskie, przemoc w rodzinie) (…)”. Czyżby owo „blokowanie” miało polegać na tym, że od czasu do czasu Kościół chce ze swojego prawa do wyrażenia poglądu skorzystać?
    Jesteśmy przekonani, iż głównym czynnikiem, „blokującym” wprowadzenie niektórych słusznych zdaniem Państwa rozwiązań prawnych, jest nieuzyskanie jak dotąd demokratycznej większości, społecznej i parlamentarnej, potrzebnej do realizacji tych pomysłów.
    Z poważaniem.

  103. aps
    19 października o godz. 0:06

    Obłudą i hipokryzją, aż ocieka z tego co piszesz …

    Ile trwało kościelne wyrażanie swojej opinii w sprawie związków partnerskich? Ja pamiętam co najmniej 3 miesiące, gdy co niedziela, kolejny biskup wyrażał „opinię” kościoła, że to będzie „koniec rodziny i homoseksualiści pędą dzieci moelstować”, lub podobnie w sensie, bo treść nie była tak drastyczna. Więc ponad trzy miesiące, czyli ponad 12 razy kościół „wyrażał” swoją opinię, tak , żeby nie politycy, ale wierni poznali i wykuli na blachę jaką kościół ma opinię.

    Pamiętam też „wyrażanie opinii” przez kościół w sprawie aborcji. Jeszcze w na początku lat 90 tych, ponad 1,5 miliona mieszkańców Polski podpisało obywatelski wniosek o nie zaostrzanie ustawy aborcyjnej. W tym wypadku kościół musiał „wyrażać swoją opinię” około 5 lat, organizując, w ramach „wyrażania opinii” Ruchy ProLife, projekcje manipulatorskich filmów, odrażające hepeningi uliczne i wygłaszając „swoją opinię” wszedzie, gdzie się da, nie tylko w kościołach, żeby uzyskać „demokratyczną większość”. Dziś wskutek tej „demokratycznej większości”, tyle samo Polek się „skrobie”, co skrobało wcześniej, tylko, że nie robią tego, jak wcześniej, ale w ukryciu, lub za granicą …

    Więc daruj sobie festiwal katolickiej obłudy i hipokryzji.

  104. A tak swoją drogą, to jestem ciekaw, czy gdyby podobny wysiłek „naukowy” kościół poświęcił na przykład na nauczenie czegokolwek, dowolnej rzeczy, to jakie by miał efekty nauczania?

    Nie musicie odpowiadać, to była retoryka. Kościół jedyne czego skutecznie uczy „owieczki”, to umiejętności ślizgania się, ukrywania prawdy, migania się, obłudy i hipokryzji. To sa jedyne cechy i umiejętności, których kościół katolicki skutecznie uczy swoich wiernych. Jednocześnie twierdząc bezczelnie, że jest szerzycielem moralności (sic!).

    Ale jak się popatrzy na dzieje, na zapisane dzieje kościoła, to wszelkie sukcesy „naukowe” kościoła katolickiego, nie są jego dziełem, ale dziełem rządzących, którzy z takich czy innych powodów wprowadzili prawa, nakazujące, czy zakazujące i karzące za nieprzestrzeganie. Świetnym przykładem jest wprowadzona przez Chrobrego kara wybicia zębów, za nieprzestrzeganie postu. Odpowiedź na pytanie, czy to jest „sukces naukowy” kościoła, czy Chrobrego, jest prosta…

    I tak jest na przestrzeni dziejów ze wszystkim, co kościół sobie przypisuje jako zasługi w „nauczniu moralności”. Twierdzę, że nie ma żadnych zasług w nauczaniu, ma jedynie zasługi w wymuszaniu i narzucaniu, które to „zasługi” są dziełem niemających nic wspólnego z moralnością nacisków i szantaży.

  105. a propos wpisu lonefather’a,
    Trudno zrozumieć, jak niektórzy – Michnik, a ostatnio Meller twierdzą, że religia jest najważniejszym moralnym drogowskazem i nie wyobrażają sobie życia Polaków jej pozbawionych.
    Oczywiście z małymi wyjątkami, o których zresztą nie słychać, głównym przekazem płynącym z ambon jest strumień nienawiści do wszystkiego i wszystkich, którzy maja odmienne zdanie od katabasów.
    Konia z rzędem temu, kto wskaże choć jedną wypowiedź biskupa, nawołującą do miłości bliźniego, bez względu na tego bliźniego poglądy; zianie nienawiścią wyraźnie widać podczas wszelkiego rodzaju katolickich zgromadzeń, w tym tych nawiedzonych oszołomów uzurpujących sobie prawo do decydowania co można, a czego nie można – słuchać, czytać, oglądać itd. Nie wspominając o zjazdach na kibolskiej górze. Jak, podobno, krzewiciele nauk Jezusa mogą to firmować jest dla mnie zagadką.
    Jak człowiek inteligentny i wykształcony może widzieć w katolicyzmie coś dobrego i godnego naśladowania – tego pojąć nie mogę.
    Przecież kościelni zawsze parali się wyłącznie wyzyskiem, kogo się dało – nie wyłączając ludu bożego, który zresztą solennie ich za to nienawidził.
    Jak bezrozumnym trzeba być, by dać się tak prowadzić na pasku przez tych opasłych handlarzy życiem pozagrobowym? To chyba ma coś wspólnego z genetyczną inklinacją do bycia chłopem pańszczyźnianym.

  106. @Żorżeta Tyraspolska: „Przypominam , że świeckie państwo funkcjonować musi jednak na pewnych fundamentach. Między innymi taką opoką może być tradycja której filarem w Polsce jest religia i wywodząca się z niej świadomość moralna.”
    To ja przypomnę jako przykład jeden z tych filarów: „Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim, niech się starają im przypodobać, niech się im nie sprzeciwiają” – Nowy Testament Tt 2. Nie dzięki kościelnemu moralizatorstwu zanikło w świecie niewolnictwo, nie dzięki Kościołowi Katolickiemu (ani żadnemu innemu) zniewalanie ludzi stało się niemoralne.
    To co jest „moralną opoką” ustrojów państw zmienia się w czasie i państwa stają się lepsze. Nie dzięki Kościołowi Katolickiemu ale wbrew niemu.

  107. @@ lonefather, sugadaddy

    Z Kkat jest nieustanne qui pro quo.
    Mylą się osoby,czas, sprawy, sytuacje, pojęcia i treści.
    Pewne jest to, że nie ma w Kkat nic pewnego. Poza jednym – jego interesem.

    Osiągnięcia przyzwoitego nauczania, uczciwego i sprawiedliwiego podejścia człowieka do człowieka pochodzą spoza Kkat. Potrzebne były rewolucje i długotrwałe, stanowcze ruchy protestu przeciw Kkatowi, by zydel zamienił się w kobietę, a kobieta w człowieka. By przedmiot produkcji biologicznej prawidłowych heteryków zamienił się w dziecko, a dziecko nabrało praw dziecka i człowieka, by żydzi, czarno i inaczej kolorowi nieludzie stali się ludźmi, by prawdo do edukacji stało się powszechne, zaistniały prawa człowieka, wolność osobista, wolność słowa i religii, demokracja i republika.
    Wszystko to stało się WBREW Kkat, wszystko w drodze napaści przez |Kkat na ludzi żądających rzeczy normalnych i moralnych.

    kkat nie jest moralny i nie jest normalny. Dla człowieka moralnego i zdrowego to, czy ktoś chce żyć jako prawidłowy heteryk, czy jak prawidłowy homo, czy i to i to – to rzecz zainteresowanych i nikogo więcej.
    I w każdej sprawie podobnie.
    Michnik nie widzi świata poza moralnością Kkat. Tak się ukształtował i inaczej już nie chce. Jego rzecz. Rzecz ludzi zdrowych widzieć, że jego świat wyobrażeń jest zamknięty i w zamknięciu fałszywy. Mało który umysł jest otwarty. Nic w tym dziwnego. dziwne byłoby to, gdyby każdy człowiek miał umysł otwarty oraz głęboki.

  108. Inna ciekawostka …

    Czy ktokolwiek z czytelników bloga Jacka Kowalczyka. Bloga ateisty, skierowanego do ateistów (głównie) słyszał cokolwiek, jakikolwiek sztrzęp opinii, czy myśli wyrażonej publicznie, na następujący temat:

    Jakie są moralne, lub etyczne, albo psychiczne, bo o czysto finansowych nie ma co mówić (bo są wysokie), skutki, „sukcesu moralnego” polskiego kościoła katolickiego, w „zapobieganiu” aborcji?

    Czy ktokolwiek, cokolwiek słyszał, lub czytał na ten temat?

    Przypominam, że o finansowych nie mówimy, bo trochę o podziemiu aborcyjnym, czy „turystyce” aborcyjnej, to się jednak mówiło, lub pisało.

  109. @Tanaka

    Przyznam się Tobie, że w jednym, nie sposób sie nie zgodzic z kkat i o czym sam piszesz, że przeciętny człowiek nie ma „otwartej głowy. Przeciętny człowiek, jeśli już myśli, to myśli jak zrobić, żeby się żona nie dowiedziała, że sypia z inną kobietą, a szef nie dowiedział się, że się miga w robocie. A „głupotami”, takimi jak nasze rozważania, to przeciętny człowiek sobie dupy nie zawraca, o głowie nie wspominając nawet.

    Bo przeciętny człowiek, jest z natury leniwy, więc, gdy się w dziećiństwie dowiedział, że ma przestać myśleć, a za to ma wierzyć, to uwierzył, że wystarcza, że wierzy i myśleniem już więcej nie musi się trudzić …

    I tu jest sedno problemu i źródło niewątpliwych sukcesów kkat.

  110. @sugadaddy

    …”Jak bezrozumnym trzeba być, by dać się tak prowadzić na pasku przez tych opasłych handlarzy życiem pozagrobowym? To chyba ma coś wspólnego z genetyczną inklinacją do bycia chłopem pańszczyźnianym.”
    Kończy swoją kwestię wystudiowanym kognitywnie i nienagannym formalnie (jak zwykle zresztą) @sugadaddy.

    Oczywiście nie kryję ,że moje spojrzenie na problem „życia pozagrobowego” jest raczej rodem z czworaków, czy innych przyzakładowych lokali.
    I z tego miejsca kilka zdań zapodam.

    Otóż z pogrobowym życiem zabobonnych pańszczyźnianych chlopów to nie jest tak jasno i przejrzyście jak postrzega ten problem mój szanowny adwersarz.

    Żeby zasłużyć na rajski pobyt, a tam słońce, palmy, dzikie plaże, skąpo odziane przedstawicielki płci przeciwnej, znakomity bufet z napojami chlodzącymi itd. trzeba:
    Po pierwsze przejść przez życie(nieco górnolotnie zabrzmialo ale lubię od czasu do czasu taka tonację) zgodnie z określoną i znaną wszystkim katolikom kodyfikacją. Zapisana kiedyś na pewnym wzniesieniu. Mniej wtajemniczonym przypominam, że koty syjamskie pochodzą z innego rejonu globu.
    Następnie trzeba zejść. Oczywiście nie z góry Synaj, ale z tego świata.

    Następnie trzeba leżeć i z nerwów zaciskać zęby …jaki też będzie wyrok Ostatecznego Sądu w wiadomym składzie.
    Bo nikt może być pewny jakie będą wyroki boskie.
    Ale jeżeli Sąd orzeknie przy wtórze jerychońskich trąb to wtedy:

    Paradise

    A @sugadaddy?

    Jaki los czeka Jego i Jego przyjaciół?

    Po śmierci jednostronna podróż do krematorium i w ramach cięcia globalnych kosztów (taka narracja jest teraz w cenie) wykorzystanie prochów jako ekologiczny puder na psie noski.
    Można również (postęp technologiczny idzie do przodu w zastraszającym tempie)spodziewać się wykorzystania kostek ( tu już wchodzi w grę tradycyjna forma „pochówku) na przykład utwardzania nawierzchni dróg ekspresowych i autostrad. Kobiety utwardzają pas lewy, mężczyźni praw pas
    Życie zresztą na każdym kroku przynosi multum nowych rozwiązań.

    A zabobonni mają przeraźliwie nudny raj.

  111. Kilka słów wyjaśnienia.

    Po krótkim randez vous z niejaką Żorzetą Tyraspolską wracam Ja, czyli Aaron.
    Romans był efektem działania wiadomych sił i z tego też chyba powodu zakończył się tak jak się zakończył.
    A przy tej okazji kilka słów a propos mojej weekendowej partnerki, czyli Żorżety- a konkretnie skojarzeń związanych z jej danymi personalnymi.
    Otóż ojciec Żorżety (mieszkaniec Tyraspolu)to znany w swoich stronach menszczyźniany krawiec który na cześć swojego najbardziej udanego dzieła szytego z żorżety (była nim seledynowa suknia) postanowił nazwać swoją kolejną (chyba czwartą z kolei) latorośl imieniem Żorżeta
    Tak już ma ta grupa etniczna, że od czasu do czasu lubi z fantazją…

    Zresztą nie tylko oni.

    Pisała o tym swego czasu do Polityka…To już rodzime realia. Otóż do pewnego Urzędu Stanu Cywilnego przyszło młoda para chcąca zgłosić narodziny długo wyczekiwanego potomka.
    Na pytanie jakie chcą nadać dziewczynce ( dzieckiem była dziewczynka) imię, pracownica gminnego USC usłyszała od dumnych ze swojej oryginalności rodziców: „Kurtyzana”.
    Był to czas różnego rodzaju Isaur, Pamel, Kewinów.

    Zapomniałem dodać, że tatuś był murarzem. Matka chyba szwaczką.

  112. Ja już tutaj kilka razy pisałem, że z „pięknymi umysłami” nie zamierzam dyskutować.
    Traci więc czas ten na „A” adresując wytwory swojego chorego umysłu do mnie.
    A swoją droga jest to klasyczny przypadek postępującej choroby psychicznej.
    Z tego punktu widzenia, można się sporo dowiedzieć jak to działa.

  113. @sugadaddy

    Mimo wszystko sądzę, że nawet taka wymiana poglądów wewnętrznie ubogaca człowieka.
    I może nie od razu, ale w przyszłości na pewno przyniesie łatwo dostrzegalne efekty.

    A hipoteza o postępującej chorobie psychicznej?
    Powiedzmy, że…
    Albo nic nie mówmy…
    Jedźmy nikt nie woła…

  114. Niedziela, wieczór, czas na poważne rozważania.
    Objawienie Matki Bożej w Fatimie, w relacjach naocznych świadków:

    „Nagle słońce zaczyna wirować wokół własnej osi. Szybko, coraz szybciej, wreszcie z ogromną prędkością. Wirujący dysk rozrzuca wokół siebie zielone, żółte, czerwone, niebieskie wiązki promieni. Na oczach zamarłych ze zdumienia tłumów po dwóch minutach wirujący, skrzący się barwnymi promieniami dysk nagle zatrzymuje się i znów zaczyna wirować. I znów zatrzymuje się. Teraz zmienia barwę na ciemnoczerwoną.

    Wtem nad wąwozem i okolicznymi łąkami rozlega się wielotysięczny krzyk przerażenia. Krwawoczerwony dysk słoneczny nie przestając wirować obrywa się z firmamentu i z rosnącą prędkością spada na ziemię. Dziesiątki tysięcy obserwatorów są pewne, że za chwilę słoneczny dysk zmiażdży wszystko pod sobą. To już koniec świata”

    „Tłumy rzucają się na kolana w błoto. Jedni wypowiadają głośno akt skruchy, inni krzyczą, płaczą, zasłaniają głowy ramionami w absurdalnym geście obrony. Dokładnie to samo widzą i przeżywają opóźnieni pielgrzymi w odległości 3, 4 kilometrów od Cova da Iria i mieszkańcy wiosek odległych o 40 km.

    I nagle pędzący ku ziemi krwawy dysk zatrzymuje się i znika. Sekunda absolutnej ciszy i wrzawa okrzyków: – Cud! Cud! Wierzę w Boga! Ave Maria!”

  115. @Tanaka.

    Bardzo podobne relacje pojawiają się przy okazji kontaktów z UFO.
    Są nawet spotkania piątego stopnia (kontakty seksualne/zapładnianie kobiet/wymuszane kontakty seksualne ziemskich mężczyzn z „obcymi” kobietami)… Zupełnie jak z nowotestamentową Maryją i jej boskim synem…

  116. Tanaka
    19 października o godz. 17:58

    No dobra Ale gdzie tu Maryja i jakie to objawienie? Słonko sobie „pochulało” po niebie i pobawiło się kolorkami, relacje znajomych uzależnionych, wiele się od tego nie różnią. I ot ma być objawienie?

    Wolne żarty …

  117. @Tanaka

    Wiem co przez swój tekst przekazać. Tępe, prymitywne, pozbawione odrobiny pomyślunku, bezrefleksyjne tłumy poddane zbiorowej psychozie.
    Zupełny skansen.

    Przecież żyjemy w XXI wieku .

    I przy tej okazji zaprezentuje ( przyznam ,ze z kwaśną miną) próbkę tego czym żyją prawdziwi współcześni koneserzy. Koneserzy u których obiekty kultu gawiedzi wzbudzają jedynie politowanie.
    Jedynie przy czymś takim może wzruszyć się na przykład @Tanaka. Na przykład @sugaddady.

    http://cdns2.freepik.com/darmowe-zdjecie/malarstwo-abstrakcyjne-1_21268395.jpg

  118. @ Rafał Kochan
    19 października o godz. 18:21
    Pastuszkowie raczej nie mieli kontaktów natury niegrzecznej. UFO mogło być, to niemal pewne w tej sytuacji. Ponieważ Słońce nie mogło spaść na Ziemię, całe te figle Słońca nad głowami musiały dotyczyć UFO-ków. UFO zlądowało, co wiemy z filmu „Big Bang”, na polu pana Józefa. To samo w Portugalii i to samo w Roswell.

    lonefather
    19 października o godz. 18:41
    O Maryji też było.
    Nie chciałem od razu wszystkiego, bo się kręci w głowie, i człowiek nie daje rady docenić w powadze całości Objawienia w Fatimie.
    W celu wykonania kompletu prawidłowych czynności poważności w niedzielny wieczór, przedstawiam część z Maryją:

    W 1917 r. w nieznanym nikomu portugalskim miasteczku – Fatimie Matka Boża objawiła się trojgu pastuszkom. Jacinta Marto, Lucia Dos Santos i Francisco Marto. Dwójka dzieci wkrótce potem zmarła na zapalenie płuc.
    Objawienia rozpoczęły się 13 maja i trwały do 13 października. Maryja ukazywała się dzieciom co miesiąc.

    „Troje pastuszków z Fatimy – dziesięcioletnia Lucia dos Santos i jej kuzyni, dziewięcioletni Francisco Marto i siedmioletnia Jacinta Marto, w miejscowości Loca de Cabreco ujrzały wysłannika nieba. Przedstawił się im jako Anioł Pokoju. Trójka pobożnych dzieci zaczęła od tej pory wiele czasu spędzać w kościele na modlitwach. Pół roku wcześniej, 13 maja, w Cova da Iria, objawiła się im tajemnicza postać. Cała trójka pastuszków – analfabetów opisywała później przebieg widzenia z niezwykłą pewnością i zgodnością w najdrobniejszych szczegółach. Dzieci przeraził niespodziewany błysk. Po chwili na szczycie młodego dębu ujrzały płonącą kulę, na której stała zjawa – kobieta okryta białą szatą”.

    „Zjawa, którą dzieci nazywały Panią, rozmawiała z najstarszą Lucią. Francisco widział Panią i słyszał jej rozmowę z kuzynką, ale sam nie mógł rozmawiać. Jacinta jedynie ją widziała, rozmowy nie słyszała. Dzieci opowiedziały, że Pani wezwała je do odmawiania codziennie różańca, aby wielka wojna skończyła się i na świecie zapanował pokój. Poprosiła trójkę pastuszków, by przez następne pół roku przychodziły w to miejsce każdego trzynastego dnia kolejnego miesiąca, o tej samej godzinie.

    13 lipca do Cova da Iria ściągnęły ponad cztery tysiące ciekawskich i obserwowało klęczące, zasłuchane dzieci.

    W pewnej chwili Łucja krzyknęła: ‚Ojej!’ Później wyjaśniła, że Pani zapowiedziała jej wtedy, iż w październiku powie, kim jest i czego sobie życzy oraz da znak, który przekona wszystkich niedowiarków. Sława dziecięcych objawień obiegła Portugalię. 13 września w wąwozie zjawiło się 30 tys. przybyszów z całego kraju i znów obserwowało milczące, przejęte dzieci pod dębem, przeżywające kolejne, piąte objawienie”

    „Dziś (13 października 1917 r. – przyp. red.) zapowiedź cudownego znaku ściąga ponad 70 tys. ciekawskich. Rankiem nocny deszcz jeszcze się wzmaga. Na łąkach i zboczach wąwozu gęstnieją tłumy. Nad nimi – mrowie dużych, czarnych parasoli.

    Stoją pospołu entuzjaści objawienia i sceptycy, Portugalczycy i cudzoziemcy zwabieni ogólnokrajową sławą zdarzeń w Cova da Iria. Dno wąwozu zamieniło się w błotne bajoro, ale setki wiernych klęczą tam i modlą się.

    Wczesnym rankiem trójka pastuszków wyrusza z domu w stronę wąwozu. Lucię prowadzi za rękę ojciec. Tuż za dziewczynką idzie przestraszona matka. Od kilku dni jacyś żądni sensacji ludzie przychodzili do nich i grozili, że jeśli cudu nie będzie, dziewczynkę może spotkać najgorsze. Obie rodziny mozolnie przepychają się w deszczu przez gęsty tłum. Dzieci wchodzą na coś w rodzaju wysokiej ambony z drewnianych bali. Niedawno nad dębem, w którym Pani się objawiała, zbudowali ją entuzjaści objawień, którzy nie mieli wątpliwości, że w Fatimie ukazuje się Matka Boska”

    „Na podwyższeniu dzieci klękają i modlą się. Dokładnie w południe Lucia patrzy w górę, robi zaskoczoną minę i woła: – Ona jest tam! Ona jest tam! O, teraz zabłysło! Pani dos Santos napomina z dołu córkę: – Przypatrz się dobrze, moje dziecko, uważaj, żebyś się nie pomyliła!

    Ale Lucia już nie słucha matki. W ciszy jak makiem zasiał prowadzi bezgłośny, wewnętrzny dialog z ujrzaną tylko przez siebie, Francisca i Jacintę Panią: – Czego chcesz ode mnie? – Chcę, aby zbudowano tutaj kaplicę na moją część. Chcę, abyś odmawiała różaniec każdego dnia. Wojna wkrótce się skończy i żołnierze powrócą do domów. – Powiesz mi swoje imię? – Jestem Matką Boską Różańcową. – Mam wiele próśb do ciebie od wielu ludzi. Spełnisz je? – Niektóre spełnię, innych muszę odmówić. Ludzie muszą poprawić swoje życie i prosić o odpuszczenie grzechów. Niech nie znieważają więcej swego Pana, bo już i tak bardzo został znieważony”

    „W oczach dzieci Matka Boska wznosi się ku wschodowi i zwraca dłonie w stronę ołowianego, deszczowego nieba. Siedemdziesiąt tysięcy przybyszów z napięciem obserwuje trójkę przejętych, milczących dzieci na drewnianym podeście. Gdy Lucia, Francisco i Jacinta zwracają się w stronę wschodu, deszcz ustaje jak nożem uciął. Dzieci widzą, jak Matka Boska Różańcowa nagle zwraca się ku nim. Lucia słyszy: – Patrzcie na słońce! – i sama woła głośno: – Patrzcie, słońce!

    W tym momencie chmury nieoczekiwanie rozstępują się i tysięczne tłumy widzą słońce. Ale słońce jest dziwne, wręcz niesamowite. Ma ostry zarys, lecz kolor niezwykły, perłowy. W powietrzu nie ma przy tym ani śladu mgły. Na obserwatorach perłowy krąg sprawia nieodparte wrażenie gwiazdy w uroczystej aureoli. Patrzenie na nią w ogóle nie męczy oczu”

    Trójce pastuszków na rampie w tym czasie ukazuje się święta Rodzina błogosławiąca świat, potem Chrystus i Matka Boska pod postacią Matki Bolesnej. Ale dzieci nie mają czasu na kontemplacje kolejnych wizji. Tłumy rzucają się ku drewnianej rampie, odtrącają ich rodziców. Przestraszony Francisco łokciami broni się przed zgnieceniem.

    Młody, bardzo wysoki mężczyzna porywa Lucię na ręce, unosi wysoko na głową i kroczy przez tłum niosąc dziewczynkę niczym chorągiew. Nagle potyka się, upada. Lucię w powietrzu chwytają inni i dalej niosą w powietrzu, aż do domu rodzinnego. Nawet tu Lucia nie ma chwili wytchnienia.

    Przez całą noc do największej izby wpychają się dziesiątki, setki rozentuzjazmowanych świadków cudu i od nowa każą sobie opowiadać przebieg objawienia”.

    Tak było z Objawieniem matki Boskiej (w dodatku nie jakiejś zwykłej, ale Bolesnej), oraz Świętej Rodziny.

    Może to drobiazg wśród tych cudów, ale dwoje z tych pastuszków wkrótce zmarło na zapalenie płuc. Może to niezbyt ładnie ze strony Maryji i Świętej Rodziny – tak się Objawić, a potem dać umrzeć dzieciom na płuca?
    Maryja zażądała, by na jej cześć wystawić kaplicę w miejscu Objawienia. Ale w sprawie dwojga zmarłych dzieci niczego nie żądała. Nawet byle tablicy pamiątkowej. Albo czegoś praktycznego – żeby dzieciom zarazki płuc nie zjadły.
    No tak, ale to nic innego jak wredne czepianie się świętości.

  119. Różne są obiekty kultu. Nie zawsze te same są powody ocierania łez. Zależy to od wielu rzeczy.
    Od kapitału. Również kulturowego . Wrażliwości. intelektualnych mocy.

    Jednych wzruszają wydarzenia w Fatimie, innych bardziej wyszukane scenerie. Na przykład galerie. Oczywiście nie handlowe, ale te gdzie ukojenia doznaje estetyczna wrażliwość elit . Luwr, Prado.Ermitaż. Itd.
    Galerie gdzie piękne obrazy, posągi, fontanny.
    A propos fontann.

    Ileż łez nad nią wylanych, ileż szlochów zachwytu wzbudziła, ileż spazmatycznych westchnień usłyszeć można było przy niej, ileż chwil zadumy ateistycznej braci.
    Ale nie wszystkim to dane. Gawiedź tego piękna nie doceni. Tego mogą tylko doświadczyć wybrani.

    A oto ona. „Fontanna” Duchampa. Obiekt kultu, czyli:

    http://www.historiasztuki.com.pl/ilustracje/RZEZBA/Duchamp-Fountaine-17.jpg

  120. @Tanaka
    Faktycznie, wredne …

  121. Ale wiesz, Tanaka, nie umarli wkrótce, tylko po 10 latach.

  122. A na blogu A. Szostkiewicza też przepowiednia …

    Smakowita, więc nie zdradzę … , ale jak to się mówi trzymam kciuki, żeby ta akurat się sprawdziła…

  123. Lonefather
    13.28

    „przeciętny człowiek, gdy się w dzieciństwie dowiedział, że ma przestać myśleć, a za to ma wierzyć (…), to uwierzył i myśleniem już więcej nie musi się trudzić”.

    Warto wyjaśnić, że w omawianym powyżej przykładzie, nie chodzi o prawdziwą wiarę, ale o łatwowierność czyli gotowość do uwierzenia w coś, w co CHCE się wierzyć.

    Dlatego też, w kręgu osób zorientowanych, ksiądz jest nazywany „gościem, który sprzedaje bilety do nieba”.

    Pozdrawiam.

  124. dezerter
    19 października o godz. 22:04

    niby słusznie piszesz: „ale o łatwowierność czyli gotowość do uwierzenia w coś, w co CHCE się wierzyć.”

    Ale jak zwykle zresztą WYPACZASZ, sens tego co napisałem…
    A napisałem wprost! Przestań myśleć, a zacznij wierzyć!

    Kosztem wyzbycia się myślenia, dostepujesz „łaski wiary”!

    To napisałem, anie jednym słowem nie wspominając o łatwowierności, ani o tym w co chce się wierzyć! Bo wierzący ma „dostąpić łaski” wiary w boga i zmartwychwstanie … A nie w dowolne COŚ!

    Nie popełniaj nadużyć, wypaczając sens tego co inni piszą!

  125. lonefather
    22.21

    „Bo wierzący ma „dostąpić łaski” wiary w Boga”.

    Chyba nieświadomie przytaczasz termin, który jest tylko wytworem bujnej wyobraźni księdza katolickiego i tych, którzy W NIM pokładają ufność.

    Nigdzie indziej, czyli np. w księdze, która zawiera podstawy wiary, takie „ptaszki” jak „łaska wiary” nie występują.

    Pozdrawiam.

  126. Ty, docent! Znaczy się @dezerter, nie teoryzuj!

    O praktyce, a nie teoriach się wypowiadaj! O zwykłej, upierdliwej, codziennej, wrednej, zakłamanej, praktyce, o szarej rzeczywistości, a nie teorii z jakiejś dawno zapomnianej, choć codziennie przywoływanej księgi … Zrozumiał docent, o czym mowa?

  127. Nocne Czytanie Tanaki rozbudza zmysły, nadzieje i wiarę, nie mniej niż tematyczny Apel Profesorów w kwestii Spraw Poległych.
    Nic lepiej nie odda atmosfery rozważań i apeli ateistów korespondencyjnych, niż cytat za tymże Tanaką powtórzony tysiącem ust otwartych szeroko objawieniem (cytuję):
    „ojej!”
    (źródło: http://preview.tinyurl.com/ldnmzpw)

    Z uszanowaniami.

  128. lonefather
    23.44

    „O praktyce, a nie o teoriach się wypowiadaj”.

    Zapytaj proszę, przeciętnego katolika o to, w co wierzy i dlaczego w to wierzy. Przekonasz się w ten sposób, że jego wiara oparta jest na tym co KSIĄDZ powiedział.

    Czy takie nastawienie można nazwać wiarą czy raczej łatwowiernością ?

    Np. dlaczego katolik wierzy w życie pozagrobowe ? Czy nie dlatego, że tak powiedział ksiądz ? A kto widział „duszę nieśmiertelną” ? Czy to jest wiara czy łatwowierność ?

    Wg. Biblii, o tym, że istnieje coś, czego nie możemy zobaczyć, świadczą materialne dowody, a nie same chęci. Np. o istnieniu Twórcy przekonują Jego dzieła. To TAKIE PRZEKONANIE, oparte na istnieniu dowodów, BIBLIA NAZYWA WIARĄ.

    Na istnienie „duszy nieśmiertelnej” nie ma żadnych dowodów. Więc jeśli ktoś, pomimo braku dowodów, wierzy w jej istnienie, to wg. Biblii odznacza się łatwowiernością.

    Pozdrawiam.

  129. Siemano, nie wytrzymano.

    Pisze Świadek Jehowy dezerter” jak potrafi: „Np. dlaczego katolik wierzy w życie pozagrobowe ? Czy nie dlatego, że tak powiedział ksiądz ? A kto widział “duszę nieśmiertelną” ? Czy to jest wiara czy łatwowierność ?”.
    —————————————————————-
    To i ja tak samo: Np. dlaczego Świadek Jehowy wierzy w Boga? Czy nie dlatego, że tak mówi Biblia? A kto widział Boga? Czy to jest wiara, czy łatwowierność?

    Oczywiście, ani mi w głowie w polemiki z takimi wchodzić. Nawchodziłem wiele lat temu w hesperyjskim sadzie i dość – płyty długogrającej człowiek nie przegada nawet kiedy odklepuje ona aż takie idiotyzmy: „Wg. Biblii, o tym, że istnieje coś, czego nie możemy zobaczyć, świadczą materialne dowody, a nie same chęci. Np. o istnieniu Twórcy przekonują Jego dzieła. To TAKIE PRZEKONANIE, oparte na istnieniu dowodów, BIBLIA NAZYWA WIARĄ”.

    Stale aktualne pytanie: czego religiant szuka na blogu ateisty, na którym wypowiadają się tak samo nieodwracalni ateiści, jak on jest nieodwracalnym z racji wyspecjalizowania jego mózgu w przestawiania klocków Lego religiantem. Nikogo tu nie przerobi, więc w jakim celu jego religianckie bełkoty? Popycha go coś, czego nie rozumie? Sam nie rozumie, a chce nauczać?

  130. j.erzy p.ieczul
    8.05

    „Nikogo tu nie przerobi, więc w jakim celu jego religianckie bełkoty”?

    Kiedy brakuje argumentów, to zaczyna się …

    Jeśli ja nie rozumiem Biblii, to może ty mnie oświecisz ?

    Pozdrawiam.

    Ps. Mam szczerą nadzieję, że Twoją mamę już mniej boli „prawie złamany nadgarstek”. Serdecznie tego życzę.

  131. Docent, @dezerter znaczy się … Nie zrozumiał!
    Co było do przewidzenia …
    Pa!

  132. Żeby nie było…
    Każda! Dosłownie każda teoria, z wzmiankowanej księgi, jest warta dokładnie tyle samo = 0 [ZERO, NULL]

    Twoja też! Pa!

  133. @Jerzy Pieczul

    „Popycha go coś, czego nie rozumie? Sam nie rozumie, a chce nauczać?
    =================

    W przypadku „dezertera” jest sprawa oczywista. Zamiast chodzenia po domach i głoszenia dobrej nowiny, oferując komiksowe broszurki na temat królestwa bożego, swoje posłannictwo może realizować tutaj na blogu. A nóż-widelec zbłąkana owieczka dostąpi łaski wiary i w te pędy zapisze się do kolejnej mafijnej sekty chrześcijańskiej.?

  134. dezerter
    20 października o godz. 8:19

    Dezerterze, gadka takich jak Ty religiantów o braku argumentów jest szeroko rozpowszechnioną mantrą. Bardzo widać powierzchownie czytasz teksty na tym blogu, skoro pomawiasz mnie o brak argumentów, a nie przychodzi Ci myśl o tym, że po prostu z takimi jak Ty zaczadzeńcami nie chcę – nie ja jeden – gadać. Bezcelowy jest dialog z człowiekiem wyłącznie monologującym – a monologującymi są wszyscy co do sztuki Świadkowie Jehowy, z jakimi miałem okoliczność. Bezcelowe jest merytoryczne otwieranie gęby do człowieka żyjącego w ideowym tumanie. Ideiści wyłącznie nauczają po przejściu ideowej musztry, a nie rozmawiają.

    PS Nie uprawiam pozdrowień, życzeń, współczuć ani żadnych wyuczonych serdeczności, więc daruj sobie udawanie przejmowania się dolą obcego człowieka. W każdej sekundzie cierpią miliony, bo Bóg tak chce, a Ty do nich nic?

  135. sugadaddy
    20 października o godz. 10:11

    Dziękuję za wzbogacenie i przekierowanie mojej powierzchownej wiedzy o Świadkach Jehowy. W ich wydawnictwach, jakie mi w bezbożne łapy wpadły, widziałem wyłącznie wyfroterowane, odprasowane, uśmiechnięte gęby pochylone nad sterylnym Pismem. Nie widziałem ani jednego Świadka, który by choremu dupę mył i prał obsrane szmatki, w wiadrach węgiel babci targał, załatwiał pierdzistołkowe idiotyzmy w polskim bezpaństwie, kopał ogródek, przeprowadzał przez ulicę, mył okna i klozet, robił zakupy, karmił i śpiewał kołysanki. Świadkowie Jehowy to najczystsza wazelina w słowie i niezrozumiałe cieszenie się nie wiadomo na co, skoro nawet Jezus nie wiedział, bo tylko plótł do czego królestwo niebieskie jest podobne, a nie czym konkretnie jest..

  136. @Tanaka
    19 października o godz. 19:18

    Dziękuję za opowiadanie o źródłach Fatimy. Piszesz, że tylko dzieci dostąpiły zaszczytu rozmowy z kobietą w czystej i wykrochmalonej białej szacie. Tak jak znam ludzi, to poważny procent z tych 70 tysięcy też widziało to samo oczyma wyobraźni. Pamiętam sanktuarium fatimskie bardzo dobrze. Była cudowna pogoda, niezłe śpiewki, bardzo fajny pochód z świecami po zapadaniu zmroku … i bardzo dobra kolacja w prywatnej willi, znakomity grill, a nawet wybór. Dobrze pamiętałem przez jakiś czas „Zdrowaś Mario” po portugalsku. Siedziałem na czymś w rodzaju parkanu kamiennego obok Portugalek i po n-tej powtórce mogłem im towarzyszyć. Początek zdrowaśki mówiła zakonnica w różnych językach, a „refren” każdy w swoim. Już pamiętam tylko „wentrisz żusz” pod koniec. Fanatyzm i tam się objawiał. Na środku wielkiego placu jest pierwowzór pomnika smoleńskiego, tylko leżący! Chyba większy. Szacowałem na 200 m kamienia (czarnego marmuru?), na którym poruszali się na kolanach pielgrzymi, m. in. młoda kobieta z niemowlęciem na rękach, może chorym?
    Nie był to jednak największy dla mnie horror fanatyzmu, a raczej obrzydliwości, który zaobserwowałem w Lourdes. Staliśmy w kolejce do groty. Było po deszczu i z ulicy na górze ściekała woda po skałach przy ścieżce do groty. Starzy ludzie zlizali z lubością tę brudną deszczówkę, która może spłukiwała pieskie gówna z ulicy i zachwycali się tym źródłem miłości bożej, a mnie się zbierało na wymioty. Jeśli byłeś w Lourdes to wiesz, że „klient” nie ma dostępu do źródła w grocie, jest przykryte grubą płytą, chyba z pleksiglasu. Są natomiast krany wodociągowe w murze za grotą (pewnie z sieci miejskiej?) i tam ludzie biorą, piją, zabierają do domu itp. Żona mi zmoczyła oczy, co miało mi pomóc w utrzymaniu wzroku, ale chyba przestało działać, bo jest coraz gorzej. Do Polski też zabraliśmy mały zapasik, ale chyba został wyrzucony przy przeorganizowaniu domostwa na stworzenie rodziny wielopokoleniowej. A może jest w piwnicy i ochroni nas przed woda gruntową przy następnej powodzi? Wtedy nie pomogło, bo butelka była w barze na parterze, dokąd woda faktycznie nie doszła.

  137. Antonius
    20 października o godz. 11:38
    Opowiadał mi kiedyś znajomy, przewodnik turystyczny, jak się robi biznes z turystami – tzw. „pielgrzymami” znad Wisły, jadącymi do „Ziemi Świętej”. Każdy chciał mieć wodę z Jordanu, ale nie chciało im się osobiście fatygować. Prosili o wodę z dostawą do hotelu. Proszę bardzo – klient nasz pan. Przewodnik był umówiony z miejscowymi, że ci napełniają kanister wodą z kranu, rozlewają do buteleczek, przewodnik kasuje po 5 USD sztuka, zyskiem dzielą się proporcjonalnie. I jest dobrze. Każdy ma co chce.
    Pewnie z połowa „pielgrzymów” podejrzewała, że woda to kranówa, ale nie w tym rzecz, ważne, że było napisane, że z Jordanu.
    Na tym polega religia: kupuje się nie rzeczywistość, a fantazje na temat. Boli noga? Jedziesz do Lourdes pokropić, za opłatą i noga przestaje boleć. jak nie przestaje, znaczy, że grzechy za wielkie albo za mało pokropiona była. Znaczy – kolejny grzech, bo za wodę poskąpiłeś zapłaty.
    Odpusty? Wypominki? Dać na mszę za „dusżę”? „Pobłogosławić” ? To samo. W polskich domach i w szyfladach polskich domów walają się miliony „papieskich błogosławieństw” w postaci dyplomów, tanio nabytych w Watykanie, pewnie po parę euro za sztukę. Relikwie III stopnia, IV-go? Proszę bardzo: kawałek szmatki o którą „otarł się” Święty Ojciec Święty Jan Paweł II Lolek Wojtyła”. Podobno jest takich szmatek w Polsce 160 wagonów, po milionach domów. Produkcja kilku fabryk w Chinach. Odpowiednio zdekatyzowana, pomięta i uautentyczniona.
    Szkaplerzyki były swego czasu robione z ukraińskich czołgów ze złomowisk. Ale stal okazała się za dobra, więc i za droga. Ma zresztą chronić nie jakość stali, ale jakość fantazmatu. I broni, w niskiej cenie szajsmetalu.

  138. j.erzy p.ieczul, lonefather, Rafał Kochan, sugadaddy.

    „odklepuje idiotyzmy” ,”religianckie bełkoty” „sam nie rozumie, a chce nauczać’ „zapisze się do mafijnej sekty” , „naiwniak”.

    Chyba puściły komuś nerwy. Ale dlaczego ? Z powodu jednego człowieka, „żyjącego w ideowym tumanie”?.

    Szanowni Panowie !

    Ja przecież pisałem tylko o tym, czego się dowiedziałem z Biblii. Jeżeli ją lepiej rozumiecie to proszę wykażcie się.

    Biblie spisano pod wpływem ducha Bożego. Każdy więc, kto chce ją właściwie zrozumieć, powinien wnikliwie studiować tę księgę i prosić Boga o wsparcie Jego ducha. W księdze tej wyjaśniono także, jak można się przekonać o tym, że ktoś korzysta z jego pomocy.

    Jeżeli traktujecie Biblię jako zbiór mitów i legend a wartości duchowe uważacie za mrzonkę, to jaki „duch” Wam towarzyszy przy czytaniu tej księgi ?

    Jeżeli ktoś, analizując jakieś zagadnienie, już na wstępie przyjmie fałszywe założenie, to jaki może być efekt końcowy jego badań ?

    Przyjmuję z pokorą Waszą ocenę moich komentarzy na temat Biblii. Proszę jednocześnie o więcej konkretów a mniej obelg. Jeżeli potraficie wykazać, że Biblia kłamie, to zróbcie to.

    Pozdrawiam.

  139. @dezerter. Wyjaśnij, po co tutaj uprawiasz ewangelickie praktyki? Przecież nikt (przynajmniej ja nie znam) tu nie chce czytać, że biblia nie kłamie. Przecież to jest blog ateistów a nie wątpiacych chrześcijan.
    Co do konkretów. Biblia kłamie tyle samo co inne klechdy domowe oraz mitologie. To nie jest kwestia kłamstwa, ale problem wiary w coś, co nie istnieje.
    Tylko nie proś mnie, bym udowadniał teraz ci, że to nie istnieje. Załóż, że to jest blog dla ateistów, a nie kółko różańcowe, które ma popularyzować baśnie dla dorosłych.

  140. „Jeżeli potraficie wykazać, że Biblia kłamie, to zróbcie to.”- pisze nasz naiwniak; a dlaczego ktoś ma to udowadniać? To jak z tym istnieniem Boga – udowodnijcie, że go nie ma! To niech dezerter udowodni, ze biblia nie kłamie, a na dokładkę, że po lasach nie biegają krasnoludki – zobaczymy jak mu pójdzie.
    Mnie rozczula ta infantylna wiara religiantów, którzy mają na wszystko odpowiedź i to odpowiedź w ich przekonaniu nie do zakwestionowania.
    Bo przecież tak jest napisane w biblii. A biblia pochodzi od Boga. Bo tak jest w niej napisane. I tak w koło macieju.
    PS. A te odpowiedzi bywają czasami kuriozalne – Bóg (dobry) mordował ludzi, bo zajrzał im w serca!!!!?????

  141. Rafał Kochan
    16.45

    „Wyjaśnij, dlaczego uprawiasz ewangelickie praktyki”.

    Pisałem o tym już wiele razy. Napiszę jednak jeszcze raz.

    W jednym z komentarzy „Jerzy Pieczul” napisal: „W każdej sekundzie cierpią miliony, bo Bóg tak chce”.

    Oskarżanie Boga o to, że chce aby cierpiały miliony, to dowód na brak elementarnej wiedzy (o co nie podejrzewam człowieka) albo wyraz bezradności w procesie szukania odpowiedzi na pytanie: dlaczego cierpimy.
    Człowiek, który nie rozumie dlaczego Bóg toleruje zło, może ulegać skłonności do obwiniania Boga za cierpienia. To zrozumiałe.

    Ale kto jest odpowiedzialny naprawdę za zło ? Kto prowadzi wojny, kłamie, kradnie, nadużywa alkoholu, odurza się narkotykami, pali papierosy, łamie przepisy drogowe ? Kto powodowany chciwością wykorzystuje drugiego człowieka i w rezultacie przyczynia się do pogłębiania przepaści między bogatymi i biednymi ? CZŁOWIEK a nie Bóg. Gdyby ludzie stosowali w życiu rady zawarte w Biblii, wielu cierpień udało by się uniknąć.
    Chyba nie muszę tutaj pisać co można by zrobić , gdyby środki przeznaczane na zbrojenia wydatkowano na walkę z biedą na świecie.

    Dlaczego o tym piszę ? Bo wielu ludzi wciąż stawia znak równości między Bogiem a chrześcijaństwem. A ono nie ma nic wspólnego z Bogiem. Także było i jest sprawcą wielu cierpień.

    Pozdrawiam.

  142. sugadaddy
    17.13

    „Bóg mordował ludzi , bo zajrzał im w serca”- „naiwniak”.

    Jeśli uważasz, że Bóg niesłusznie pozbawił życia ludzi, którzy palili w ogniu swoje dzieci – składając je w ofierze swoim bogom – a także tych, którzy zaspokajali swoje potrzeby seksualne poprzez współżycie ze zwierzętami, to pomyśl przez chwilę jakiej kary oczekiwałbyś dzisiaj dla osób uprawiających podobne praktyki i nie zamierzających z nimi zerwać ?

    Pozdrawiam.

  143. Nasz uczony badacz biblii, właśnie wykluczył świadków jehowy ze wspólnoty chrześcijańskiej; ciekawe gdzie ich ulokował?

  144. @dezerter.
    Innymi słowy czujesz sie adwokatem boga i chcesz pouczac innych ludzi, że to ty masz monopol na wiedze o bogu, a nie oni? Czy muszę ci tłumaczyć, że płonne są twoje nadzieje na to, że ktokolwiek z uczestników tego blogu poważnie potraktuje twojąa dwokaturę?

  145. Badacz Biblii nie pasuje , to może badacz literatury polskiej uzyska większe zrozumienie.
    Oczywiście jest stara sprawdzona metoda, czyli rzucamy monetą i…

    Albo…
    Niejaki Jerzy Pilch, znany i lubiany pisarz rzucił swego czasu w stronę publiki zdanie następujące:

    „Rozpacz, ból i łzy są gwarancją istnienia Boga.”

    Tym razem od siebie nic, ale oczywiście za jakiś czas wpadnę i generalnie powale wszystkich ateistów na kolana.

  146. Szanownym Dyskutantom, eksplorującym niezmierzone pokłady Wiedzy (sic!) o źródłach klerykalizacji państwa (czego dotyczy omawiany temat Apelu /spraw/ Poległych), polecam jakże poznawcze cytaty zapodane przez Tanakę:
    a/ „Na tym polega religia: kupuje się nie rzeczywistość, a fantazje na temat.”
    Na czymże innym polega sens blogosławionych apeli uczonych (!) mężów i wynikowych dysput religijnych (!) – na blogu …ateistycznym, w kwestii klerykalizacji państwa?
    Na ekshibicji własnych wierzeń (okraszonych błazeńsko mianem wiedzy).
    b/ „ojejku!” (quod conclusionem facit).

    Nadal z uszanowaniami wiernym. Blogo-sławcom.

  147. @Tera bede mówil ja czyli Aaron Sprezyner
    20 października o godz. 17:51

    W odpowiedzi na Pilcha, ja znam coś takiego:

    „Bóg jest jedynym bytem, który aby rządzić, wcale nie potrzebuje istnieć”. Charles Baudelaire

    „Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru.” Robert Anton Wilson

  148. @ Rafał Kochan
    20 października o godz. 18:04

    🙂

    Dorzucę coś z refleksji n/t bieżącej dyskusji:
    „apele o polskie władze wyzbyte klerykalizacji, są jak zaklinanie nieobecności czarnego kota w ciemnym pomieszczeniu”

  149. Bez wodki nie rozbierosz; jak coś jest nie tak – winni są ludzie, a nie Bóg;
    z drugiej strony to Bóg decyduje nawet o tym, czy kobieta zajdzie w ciążę!!!
    No i o czym tu z religiantami gadać!
    PS.
    Śmiech mnie ogarnia jak jakaś ofiara wypadku z licznymi połamaniami, utratą nogi i uszkodzeniem mózgu, dziękuje Bogu, ze jej całkiem nie utrupił tylko okaleczył.
    Fajna katolicka logika.

  150. Jak coś powie niejaki, to jest to nijakie.
    Jerzy Pilch mówi z sensem lub bez sensu. Mądrze lub głupio, poważnie lub żałośnie. Zależnie od dyspozycji umysłowej w chwili mówienia.
    Jeśli Jerzy Pilch uważa, że rozpacz i łzy są gwarancją istnienia Boga, co twierdzi niejaki mówiący nijako, to Jerzy Pilch kiepsko się wyraził.
    Powinien się Bozia troszkę postarać, i ludziom odjąć nieco tego bólu. Ludziom byłoby lżej i Bozi też. Nie musiałby Bozia obgryzać paznokci patrząc na ludzi bolejących.
    Uważanie bólu za gwarancję dowodzi trudności umysłowych tak twierdzącego. Gwarancja poprzez ból.
    To, że w Polsce medycy nie chcą leczyć bólu, w przeciwieństwie do medyków z państw ościennych, gwarantuje, że w Polsce istnieje Bozia. W Niemczech, Holandii, Danii, Anglii – nie. Tam Bozia nie istnieje, bo tam medycy leczą ból. Nie boją się podać morfiny, przez co Bozia wyparowuje i znika.

    Na kanwie przywołanego objawienia w Fatimie, kiedy Maryja pogroziła paluszkiem z powodu niegrzecznego zachowania ludzi w czasie I wojny światowej, mogłaby Maryja nieco poczekać i pogrozić paluszkiem w trakcie II wojny światowej, która była bardziej niegrzeczna niż I wojna. Albo pokazać się dwa razy, co by jej szkodziło. Tupnęłaby nóżką, zmarszczyła czółko i postraszyła, że niegrzeczni nie dostaną deseru.

    Wymiana zdań z niejakimi nijakimi na tematy bolesnej gwaracji boziowej i zawartości objawień maryjosłonecznych jest czynnością jałową.
    Oglądanie kard. inż. Dziwisza, z wyłączonym dźwiękiem, jest pożyteczniejsze, bo bardziej rozrywkowe.

  151. @Rafał Kochan

    Zgrabne bon moty, aczkolwiek (w kontekście profesji jednego z autorów) mało w nich poezji.

  152. @ Tanaka
    20 października o godz. 18:46

    Pilch wyraził przekonanie o ludzkiej, egzystencjalno-emocjonalnej potrzebie Boga.
    Całkiem trzeźwo i przenikliwie, choć ironicznie.
    PS
    Inna sprawa, że potrzeby na takim poziomie nie muszą mieć jednej i akurat klasy „B” formy zaspokojenia. Przed nami klasa „C” – jak cywilizacja, ale niekoniecznie. Pozdrawiam.

  153. Gekko
    20 października o godz. 18:53
    Mogę się domyślać, że coś takiego wyraził, czy też chciał wyrazić, oraz że rzekł ironicznie. Nie zmienia to istoty: ból jako gwarancja Bozi to ciężko skrzywiona teza, której składnikiem jest mieszanka desperacji, porzucenia godności własnej i cynizmu.
    Nb na ile ludziom trzeba Bozi i na ile głęboko Bozi szukają w sobie, to kwestia zupełnie otwarta i mocno przereklamowana. Głębokie badania i poszukiwania to sprawa niewielkiego marginesu ludzkiego. Rządzą stosunki proste i praktyczne.Należy zjeść, popić, pospać pobzykać przez jakiś czas, ciepło się ubrać, dać komuś w ryj i tyle.
    Pozdrawiam

  154. @Tanaka

    Od czasu do czasu nieco czytam. Oczywiście różnej jakości są wrażenia z lektur’.
    Ostatnio wolne chwile poświęcam pozycji zatytułowanej „Ajatollah śmie wątpić”. Osoby intelektualnie zaawansowane zgadują chyba ,że rzecz dotyczy I…, nie, nie Indonezji ,ale Ir…nie, nie Irlandii, ale Ira…nie Iraku, ale Iranu. Autor, syn dyplomaty rządu szacha, wnuk jednego z ajatollahów, ale mieszkaniec Zjednoczonego Królestwa i USA.
    Raczej nie będzie laureatem literackiego Nobla, ale pisze owszem, owszem.
    Książka jest zapisem jego wizyty w Iraku po wielu, latach. Na ewentualne zarzuty o stronniczość nic nie poradzę. Szczególnie jak ktoś jest fanem wiadomej narracji do tyczącej Iranu. Ale dla zobrazowania obiektywizmu muszę zaznaczyć, że Ci którzy na Iran spoglądają z perspektywy mieszkańca zachodniego świata (ateiści również)i Ci którzy chcą na chwilę odetchnąć od znanych i uznanych wartości znajdą fragmenty które ich zadowolą. Chociaż sygnalizuję w razie lektury, ze będą i takie które spowodują ,że scyzoryk otwierał się będzie w kieszeni
    Po prostu facet nie popada w skrajności, co sprawia korzystne wrażenie podczas lektury.
    A dlaczego ta książka?
    Ci którzy śledzą z wypiekami na twarzy moje posty wiedzą jakie mam hobby, a Iran jest uważany przez wielu za islamski odpowiednik Polski jako reprezentanta (bardzo zabobonnego) katolicyzmu i ten fakt wzbudził moją ciekawość.
    Nie doczytałem do końca, ale już w tej chwili mogę powiedzieć, że dowiedziałem się rzeczy o których wcześniej miałem blade pojecie, ale są też takie które potwierdziły moje przypuszczenia.
    Iran jest Inny, ale tam da się żyć. Co więcej autor znajduje wiele krajów które przypominają mu Iran.
    Na przykład …USA. Może nie całe Stany, ale…
    Przytoczę smakowity fragment dotyczący fundamentalistów irańskich i …ewangelistów amerykańskich.
    A oto fragment. Książka pisana2008 roku:
    „Fundamentaliści w obu krajach przyczynili się do wzrostu animozji i teraz sytuacja może się tylko pogarszać.
    Nie wiem, czy zdawał sobie sprawę (Chatami były prezydent Iraku),że „fundamentaliści w Ameryce o których mówił byli znacznie bliżsi pod względem światopoglądu muzułmańskim fundamentalistom, jego przeciwnikom politycznym(Chatami był reformatorem) niż komukolwiek innemu na Zachodzie Często gdy jestem w Iranie nachodzi mnie myśl, że gdyby chrześcijanie ewangeliczni zrobili sobie objazd po tym kraju, mogliby uznać za wzór idealnego społeczeństwa, jakie chcieliby widzieć w Ameryce.. Wystarczy zastąpić Allaha Bogiem, Mahometa Jezusem i utrzymać te same prywatne i publiczne definicje grzechu, zbawienia oraz woli Bożej, a narodzi się Chrześcijańska Republika Ameryki.”

    Kilka można wniosków z tego fragmentu wyciągnąć, ale uspakajające na pewno jest to, że nie porównuje Iranu do polskiego Ciemnogrodu.

    Trochę jak zwykle nie na temat, ale książkę naprawdę się dobrze czyta, a wartości poznawcze podczas lektury są mocnym jej atutem,

    W tym miejscu zapowiadam kilka fragmentów bez komentarza z tej książki, bo są naprawdę mocne

  155. @Tera bede mówil ja czyli Aaron Sprezyner
    20 października o godz. 18:52
    =============================

    A u Pilcha jest jej więcej?
    Obawiam się, że Pilcha wzięło na alkoholickie zwierzenia. Niewątpliwie „rozpacz, ból i łzy” towarzyszyły Pilchowi, gdy musiał nad ranem podejść do „biedronki” po kolejną „małpeczkę”.

  156. dezerter
    20 października o godz. 17:26

    Dezerter niby cytuje Pieczula: “W każdej sekundzie cierpią miliony, bo Bóg tak chce”.
    Szczęśliwy Świadku Jehowy dezerterze, który wydyskutowujesz nieistniejącego Boga, dupa z Ciebie, nie świadek Boga, skoro najzwyklejszej myszy nie potrafisz uczciwie zacytować. Oto, co napisał Pieczul: „W każdej sekundzie cierpią miliony, bo Bóg tak chce, a Ty do nich nic?”. Wmawiasz, Szanowny Dupku, że ateista powołuje się na Boga tak jakby on istniał, nie rozumiejąc, że takie słowa w ustach ateisty mogą być WYŁĄCZNIE przytoczeniem i to ironicznym. To była odpowiedź na Twoje domniemane serdeczności pod adresem mojej matki w sytuacji, kiedy w każdej chwili cierpią miliony, a Ty dobrym słowem ich cierpień nie koisz, bawiąc się w pieprzone salonowe grzeczności wobec nieznanego gościa. No pewnie – gdybyś im wszystkim zaczął słownie współczuć, nie skończyłbyś do końca swoich dni. Poza tym kolejny raz demonstrujesz pokrętne interpretowanie Biblii, skoro odmawiasz ulepionemu z najgorszych ludzkich cech Jahwe okrucieństwa i nie widzisz zapewnienia w Nowym Testamencie, że nic bez jego woli się nie dzieje. Wlazłeś na blog mięsożernych hien, by im wmawiac, że najlepsza dla nich jest kapusta. Wierzysz, że wmówisz, czy może raczej siebie swoim wielo-, kręto-, giętosłowiem przekonujesz?

  157. Autor uczestniczy w niezłej balanadze w jednej z dzielnic Teheranu. Bawią się miejscowi. Sam raczej mało aktywnie, ale inni…

    Fragment będący impresją z tej właśnie imprezki:

    „W drogim mieszkaniu lał się alkohol, grała głośna muzyka, kobiety chodziły nie tylko z gołą głową, ale w ogóle prawie gołe, i pomyślałem, że w tej malutkiej cząstce republiki nie ma nic islamskiego z wyjątkiem osob y(służącej) nalewającej trunki. Była to wysoka kobieta bez choćby cienia makijażu, od stóp do głów okryta czadorem i ostro kontrastująca z mocno umalowanymi i uszminkowanymi dziewczynami z dekoltem, który w Paryżu uznano by za prowokacyjny. Jej córka pomagała w kuchni przy jedzeniu. Nie miała więcej niż 10 lat, ale też nosiła hedżab, chustę na głowie mocna zawiązaną pod bródką…Wreszcie odziana w czador pokojówka przecisnęła się przez tłum wirujących ciał i ustawiła jedzenie na stole. Głowę miała pochyloną w geście uległości, a może sprzeciwu , nie byłem pewny.”

  158. Jeszcze jeden fragment z Majda jego wątpiących ajatollahów. Trochę pijący do …Pilcha i jego bólu.

    „Była raz młoda dziewczyna, która przeszła przez amputację nogi w związku z nowotworem i leżała w szpitalu, czekając na śmierć. Lekarz i pielęgniarki, którzy już nic nie mogli dla nie zrobić, spytali, czy pragnie lub potrzebuje porozmawiać z kimś o swoich problemach lub troskach.
    ” Ja nawet Bogu nie mówię o swoich problemach lub troskach”,
    odparła,
    „ale opowiadam swoim problemom o Bogu”.
    Kiedy umarła, jej oszalały z bólu ojciec powiedział lekarzowi, który próbował go pocieszyć, że wszystko jest tak jak ma być. „Nie byłem jej wart” rzekł „Więc Bóg zabrał ją z powrotem do siebie”
    .Na lekarzu który nie był człowiekiem religijnym siła ich wiary wywarła wielkie wrażenie i opowiadał tę historię wiele razy

    Ciekawe jakie wrażenie wywarła ta historia na @tanace, @Jerzym Pieczulu itd.

  159. @Tera bede mówil ja czyli Aaron Sprezyner
    20 października o godz. 20:31
    ==========================

    Poziom adrenaliny do wyciskania łez jest tutaj zbieżny z pisuarną literaturą Paulo Coelho. Nie stać cię na lepsze cytaty?

  160. Aaron
    Jaka historia, Aaron?

  161. dezerter
    20 października o godz. 16:30

    docent… ten, tego, znów teoryzujesz na potęgę, a dodatku w swojej wyliczance pominąłeś tak istotną inwektywę … nieładnie!

    Powiedziałm ci „pa”! A ty taki uprzejmy, też nie doceniłeś, albo jesteś taki tępak, że nie rozumiesz, co znaczy „pa”…

    Z całej daleszej tyrady, tromtadrackiej, jedyne z czym sie zgadzam, to zdanie o „fałszywym założeniu”…

    Wątpię co prawda w zdolność twoją, ale jeszcze raz zaryzykuję swoim czasem.

    Weź docent, i do rozważań i zadumy, zacznij od tego:

    „Jeśli moje założenie, że w biblii znajdę odpowiedzi na stawiane pytania, bo biblia, natchniona przez bozię, mówi prawdę, jest fałszywe, to wszystko co myślę i tu na blogu wypisuję, też musi być fałszywe … – i inaczej być nie może – FAŁSZYWE!”

    No to jeśli jest fałszywe, to dopiero robie z siebie idiotę, a może to jest prawdziwe, że jestem idiotą?

    Myśl docent, myśl … Wiem, że to boli, ale jak robisz z siebie idiotę, to teraz musisz cierpieniem odpokutować swoje błędy, docent. Inaczej nie ma prawa być – tylko uczciwym cierpieniem możesz zmyć błedy … PA!

  162. Aaron

    Ludzie, lekarze też, nie takie rzeczy gadają, słyszałem i sam wygadywałem, więc spoko, nie ekscytuj się, zaparz i napij się melisy, to z pewnością pomaga… PA

  163. Adresaci znani. @lonefather, @jerzy Pieczul,a @Rafal Kochan to już w szczególności itd

    Pewien uczeń zapytał Baalszema:
    „Jak się to dzieje, że ktoś, kto kocha Boga całym sercem i wie, że jest przy nim blisko, doświadcza niekiedy uczucia rozłąki i oddalenia od Boga?”

    Baalszem tak mu to wyjaśnił:
    „Kiedy ojciec uczy małego swojego syna chodzenia, stawia go najpierw przed sobą, a chcąc go chronić przed upadkiem, rozpościera blisko niego obie ręce i w ten sposób chłopczyk idzie ku ojcu między jego rękami. Ale kiedy jest już blisko, ojciec odsuwa go troszkę od siebie i szerzej rozpościera ręce, a robi to tak długo, póki dziecko nie nauczy się chodzić”

    Pa,pa.

  164. @Tera bede mówil ja czyli Aaron Sprezyner
    20 października o godz. 21:22

    Wzruszające 🙂

  165. Rafał Kochan
    20 października o godz. 21:27

    I tak mu nie wierzę, że się pożegnał…

  166. @ Tanaka
    20 października o godz. 19:04

    Chciałem, cny Tanako, uprzejmie Ci objawić, że istotą cytatu omawianego Artysty jest ironiczna i trafna metafora kuszących słabizn ludzkiej natury.
    Nie dosłowna asocjacja werbalna pomiędzy wywołanymi desygnatami.
    Co wzbogaca nas o wniosek, że również objawienia metaforyczne wskutek obcowania z, dajmy na to, sztuką, mogą mieć znacznie mniej komiczny wymiar, niż ich brak.

    Nb. rola objawień w objaśnieniach postaw władz demokratycznego de nomine państwa i jego koryfeuszy, apelujących w istocie o co najwyżej własne rozgrzeszenie, wydaje mi się przeceniona.
    A dysputa nad tekstem Gospodarza, prowadzona z pozycji buntu przed klęczkami z uwiądu – nieporozumieniem.
    Uszanowania 😉

  167. Starożytne metody …

    Ja gdy, uczyłem swojego syna chodzić, to postawiłem go przed sobą i zobaczył ile jest świata do poznania … Przychodzi do mnie, jak to syn, ale „od takiego” świat poznaje i jest go ciekaw … Idzie przed siebie, do ciekawych miejsci rzeczy, a nie do mnie …

    Taka jest różnica pomiedzy tym jak uczy dziecko chodzić fascynat starożytności, a jak człowiek otwarty na świat i to w nim jest …

    Wszystkim myślącym, życzę dużo myśli ciekawych!

  168. @ Rafał Kochan
    20 października o godz. 19:50

    Niesmaczne, Rafał te przytyki do rzekomych symptomów choroby Pilcha, bynajmniej (już) nie alkoholowej.
    Łatwiej Go spotkać w kawiarni i księgarni, niż w inkryminowanym, pstrokatym i wykropkowanym robactwie.
    Czuj Duch! 😉

  169. Gekko
    20 października o godz. 22:39
    Może być, że u Pilcha rzecz była ironicznym odniesieniem, jak podajesz. tego cytatu Pilcha nie znam, dlatego też stwierdziłem, że jeśli rzeczywiście ma na myśli ból jako gwarancję na bozię, to… itd.
    A jeśli co innego ma na myśli, co co innego. 😉

  170. lonefather
    20 października o godz. 22:42
    Zadajesz ciekawą myśl: co by było, gdyby fantazmatyk zetknął się z rzeczywistością za pomocą własnego dziecka przytrzymanego delikatnie pod pachami, by mogło z ciekawością wszystkiego i nie skażone niczym rozejrzeć się dookoła…
    Obudziłby się do życia, czy raczej zgasił życie w dziecku? Jak w nim zgaszono…
    Ciekawe byłoby poznać dramat wewnętrzny rzeczonego.
    Dramat ma jednak to do siebie, że dzieje się kameralnie i w skali – indywidualnie. Natomiast powszechnością jest zupełnie inny dramat, polegający na braku dramatu takiego napięcia, gdy klecha staje się ojcem. Los matki i dziecka staje się mu obcy. Związek wzajemny zaprzeczony, wdeptany w dno i zalany martwicą psyche.

  171. Chyba nie doczekam, zeby zrozumiano, za swiat nie dzieli sie na ateistow i katolikow (np. polskich) Podany wyzej przyklad, ze w USA Sad Najwyzszy nakazal usuniecie sprzed sadu stanowego tablic z przykazaniami nie swiadczy, ze panstwo zauwaza prawa ateistow, ale ze panstwo przestrzega rozdzielnosci instytucji panstwowych od religii wszelakiej, nie tylko z tej z przykazaniami, a kazdy obywatel ma wolnosc wiary, cokolwiek pod tym rozumiemy.
    W swojej madrosci tworcy amerykanskiej Konstytucji ponad 200 lat temu, kiedy w ich swiecie bylo wylacznie chrzescijanstwo podali rozwiazanie do dzisiaj doskonale dla demokratycznego panstwa. Pod warunkiem, ze sie je przestrzega. W ten sposob mozna uniknac wszelakich konfliktow religijnych.
    Zreszta, ojcowie zalozyciele byli w tych kwestiach bardzoiej postepowi niz wspolczesny swiat. Napis na banknotach „In God we trust”, czy tez konczenie przemowien „God bless you” sa wynalazkiem XX wieku.
    No to jak sie rozwija sprawa listu?

  172. zyta2003
    20 października o godz. 23:15

    „Chyba nie doczekam, zeby zrozumiano, za swiat nie dzieli sie na ateistow i katolikow (…)”.

    Na pewno nie doczekasz. Gdybyś doczekała, znaczyłoby, że świat się stał z powrotem jedną bryłą, więc nie miałby kto czekać, bo Ciebie by nie było.
    „Dzielić się” to językowy tik z magla nazywający jednak to, co widać i słychać. Nazywający powierzchownie, bo „dzielić się” to potocznie tyle, co „różnić się”. Czyżby więc wierzący w niczym się nie różnili od wierzących, biali – od czarnych, blondyni od blondynek, Aborygeni – od Masajów, mądrzy – od głupich, palący od niepalących, śmierdzący – od pachnących, a Ty – ode mnie? To po co różne nazwy? Ale w „dzielić się” bywa również kwalifikacja, ocena – powstała z rzeczywistych różnic lub z urojeń. Może ją miałaś na myśli, mówiąc, że „swiat nie dzieli sie na ateistow i katolikow” – czyli lepszych i gorszych, mocnych w myśleniu i słabych w myśleniu. Kiedy mówią dezerter i Tanaka, to ślepy widzi i głuchy słyszy, że „się dzielą”, bo jeden dobrze zna zasady racjonalnego myślenia, drugi zaś jest odległym od racjonalności apologetą. Ale Ci powiem jako doświadczony łopaciarz, że gdyby nawet kopali kanał przez mierzeję Wiślaną, też pewnie by się różnili. Im głębiej człek poznaje, tym wyraźniej widzi podobieństwa i różnice. Więc ludzie się na pewno różnią. Czy się dzielą? Zależy co kto temu „dzielić się” przypisze.

    „Dzielić się” to tylko nazwa rzeczy. Pierw jest rzecz, potem powstaje nazwa, która, owszem, zaczyna żyć własnym życiem – bywa, że odległym od rzeczy. Podwórkowa kwalifikacja „Świat dzieli się na…” to myślowa prowizorka z racjonalnym rdzeniem. Kiedy mówisz, zyto, bez adresu, nie precyzując znaczenia „dzielić się”: „Chyba nie doczekam, zeby zrozumiano, za swiat nie dzieli sie”, to do kogo mówisz? Bo jeśli do wszystkich, to oni się jednak „dzielą”. Inaczej byś ich nie rozróżniała.

  173. @Gekko
    20 października o godz. 22:44

    Masz rację. Ale zrobiłem to z pełną premedytacją. Nigdy nie byłem fanem jego literatury, nie wspominając o jego tendencjach do „parcia na szkło” oraz niesmacznym ekshibicjonizmie. A do tego jeszcze te jego poufałe zwierzenia na temat boga i wiary…. brrrrr…

  174. zyta2003
    20 października o godz. 23:15

    Wybacz, zyto, jeszcze drobiazg nawiązujący do poprzeniej mojej wypowiedzi. Trochę chyba nie rozróżniasz, bo nie tylko Rafała, ale i mnie „Janem” nazwałaś.

  175. @ j.erzy p.ieczul
    Jerzy, czemuś się skropkował? Dotychczasowa, pełna forma zajęta, czy nie możesz się zalogować?

  176. Tanaka
    21 października o godz. 10:28

    Zajęta. Przeze mnie. Ale automat stojący na straży nie wiadomo czego nie daje możliwości wklepania mu w pusty łeb, że ja to ja. Tak mnie ta małpia cywilizacja wmurwia, że chyba się wypiszę. Polska cywilizacja i państwo są przeciw obywatelowi, a nie dla niego. Jesteśmy bezpaństwem. Przykład z dziś.
    Dowiedziałem się w MOPR, że jeśli pracownica (nie mająca kompetencji i uprawnień psychologa ni psychiatry) uzna, że matka ma demencję, to MOPR bez zgody matki nie będzie mógł skierować jej do domu opieki. Czyli uznanie przez niefachowca, że 94-letni człowiek jest niepoczytalny – więc potrzebuje stałej opieki – skutkuje odmową udzielenia mu opieki. Potrzebna jest zgoda wariata, by go uznać za wariata. Tę logikę odwrócić może dopiero sąd. Ale ja mam się, murwa, opiekować, a nie po sądach latać. Dowiedziałem się od znajomych z cywilizowanych Niemiec, że tam wszystkie sprawy dotyczące umieszczania w domu opieki załatwia, spluwając przez lewe ramię, a przez prawe pijąc piwo, państwowy etatowy pracownik. Ale Polska nie po to jest mesjaszem narodów i papugą, żeby obywatelowi było dobrze.

  177. j.erzy p.ieczul
    21 października o godz. 12:41
    Niestety, mogę tylko potwierdzić Twoje obserwacje własnymi.
    W tym bezpaństwie jest pewna logika. Jest to logika skrzywienia umysłowego. Niefachowa osoba sobie orzeknie co do Twojej matki, a Ty sobie odkręcaj to w sądzie. Ale fachowa osoba także orzeknie tak, że trampki spadają. Jej fachowość jest bowiem niezależna od rozumu, a zależna od wiary i objawienia. Jest to słuszne, bo przecież życie ziemskie niczym jest wobec wiecznego. A cierpienie jest zasługą w oczach pana jegomościa jasnociemnogórskiego.
    To nie pociecha, ale sam widzisz, gdzie spluniesz, katolicyzm wyłazi.

  178. @Tanaka
    21 października o godz. 13:23

    Nie ma co się dziwić, że tak jest w tym kraju, skoro tzw. autorytety z świata kultury dostrzegają, iż to właśnie “rozpacz, ból i łzy są gwarancją istnienia Boga.”.
    Ciekawe dlaczego nie uśmiech, satysfakcja i ogólnie pojęte szczęście nie potwierdzają obecności boga?
    Zawsze myślałem, że to bóg jest źródłem szczęścia a Szatan – nieszczęścia i cierpienia.
    Jak widać, Pilch oraz cała ta katolicka gawiedź mają wpisany w swój kod boga, który mija się z moim wyobrażeniem religii… tej religii..

  179. Dopoki spoleczenstwo nie obudzi sie z marazmu, nic sie nie zmieni, pietnastu profesorow podpisalo apel, ilu lekazy podpisalo „deklaracje wiary”?
    Juz w „Piekle Kobiet” Boy Zelenski opisuje to zjawisko, w roku 1929 Komisja Kodyfikacyjna, ktora miala opracowac zmiane ustawy dotyczacej aborcji, podjela decyzje samodzielnie. Zahukane przez kler spoleczenstwo nie zajelo stanowiska, same kobiety milczaly. W roku 2014 nie wyglada to inaczej, lecz trudno sie dziwic.
    Instytucja k.k. ma az nadmiar swoich przedstawicieli – nawet w przedszkolach, glos szanownych profesorow dotrze do niewielu.

  180. @ advocatus diaboli
    21 października o godz. 15:06

    Wczoraj u Lisa była Kopacz i na jego pytanie odnośnie tego profesorskiego apelu wypowiedziała tyle samo znamienne, co puste i ogólnikowe zdania, w których nasza premiera bredziła coś o zacietrzewieniu i spokojnej debacie na ten temat.
    Ten drobny chociażby fakt świadczy o tym, jaką linię polityczną wobec kościoła obrała pani Kopacz.
    Będzie to dwukierunkowa, sprostytuowana linia rządowa, w której z jednej strony będą formułowane gładkie i politycznie poprawne deklaracje o różnych prawach jednostki, o standardach europejskich, ale z drugiej będzie mruganie okiem do watykańskiej mafii, bo zawsze jakiś projekt ustawy będzie niedoskonały; albo że nie ten czas, bo jest kryzys; albo, że ciocia z ameryki nie przyjechała…

  181. Rafał KOCHAN
    21 października o godz. 15:23
    Nie wiem na ile pani Kopacz moze konkretna linjie obrac, a na ile musi sie podpozadkowac „jedynie slusznej” linji swojej partji.
    Tak czy inaczej przytocze klasyka: „ciemnosc widze, widze ciemnosc”

  182. „Zawsze myślałem, że to bóg jest źródłem szczęścia a Szatan – nieszczęścia i cierpienia…”
    Wczoraj obejrzałem sobie ponownie „Ostatnie kuszenie Chrystusa” i powiem Ci, Kochan, że jest inaczej. To Szatan pod postacią Anioła Stróża wyjął Jezusowi gwoździe, zdjął koronę cierniową i powiódł go w ramiona Marii Magdaleny i kolejnych kobiet… Tak, tak. Udany seks zapewni Ci tylko szatan 😎

  183. @ Zyta2003
    „No to jak sie rozwija sprawa listu?”
    Petycja na stronie wyborcza.pl stan na 21 października godz. 17,00: 18 251 podpisów.
    Niebeznadziejnie, ale daleko od masowości.

  184. Tobermory
    21 października o godz. 16:29

    Scorsese to heretyk i jego wizja jezusa chytrusa się nie liczy. Poza tym, pragnę ci przypomnieć, że film ten NIGDY nie miał swojej projekcji w publicznej telewizji polskiej, jak też Polsacie czy TVN, nie wspominając o kinach… Pierwsze projekcje tego filmu w Polsce były na początku lat 90. w DKFach…. Nie muszę chyba wspominać, że ten zakaz był wynikiem swoistej anatemy rzuconej przez władze koscioła w Polsce.

  185. Rafał KOCHAN
    21 października o godz. 14:51

    Gekko twierdzi, że Pilch mówił to z ironicznym dystansem. Może, nie znam się dobrze na Pilchu, nie kuszą mnie jego deliryczne światy, choć nieco zabawności znalazłem w świętych nartach Świętego Lolka. Ale i to takie sobie.
    Jeśli to powiedziane ironicznie, może ratuje sytuację, że to co dobre – od bozi, a co nieładne – od niebozi. Jednak, jakkolwiek patrzeć, finał jest zawsze lipny: bozia jest zawsze dobra – „co złego to nie ja”. Taka chytra, cwana bozia. całe odium zrzuca na mniej cwanego – szatana. I następnie na niego wszyscy plują i jemu pomstują.
    To nawet nie jest pomysł na coś zbornego. To objaw zakleszczenia religiantów w psychicznym skrzywieniu.

  186. @Rafał Kochan, @Tanaka

    Panowie,
    nie mnie oceniać jakość literatury Pilcha, mogę tylko eksponować swoje czytelnicze wrażenia – i to czynię, słysząc w cytacie przywoływanym ironiczną wykładnię „mądrości” ludowej „jak trwoga to do Boga”.
    Tak czy siak, literatura, a zwłaszcza inteligentna (o jakiej mowa) nie za dobrze się tłumaczy dosłownościami.
    Natomiast nie pasuje mi utożsamianie ludzkiej kondycji artysty z przesłaniem jego literatury i wszelkie wycieczki tego typu, osobiste.
    Tak jak mi nie pasuje szukanie interpretacji socjopatologii (której wyrazem jest „apel w sprawach poległych do instytucji upadłych” słany przez grzeszników), przez zestawienie jej z objawami psychopatologii tłumu (współcześnie, przedmiotem fachowej troski i sanacji a nie kpin być one powinny).
    I w ogóle apel nie dotyczy religii a kondycji wspólnoty plemiennej, przebranej na siłę przez obce wiatry historii w szatki społeczeństwa.
    Innymi słowy – rzecz skłania do troski obywatelskiej i pracy cywilizacyjnej u podstaw (vide Malinowski i badania zachowań dzikich), a nie egzegez religijnych o pokraczności i liczbie diabłów na łebku szpilki objawień.
    Pozdrawiam, z całą swą niestrawną zjadliwością, obu Panów 😉

  187. @ Jacek Kowalczyk
    21 października o godz. 17:00

    „…Niebeznadziejnie, ale daleko od masowości…”
    Szanowny Panie Redaktorze, nadzieję pokładaną w masach najlepiej wyraża właśnie stanowisko władz wobec żądań kościoła, a nie poobiednia, podana na figowym liściu musztarda apelowa skruszonych grzeszników.
    Nadzieję zaś, pokładaną nawykowo w elitach, podsumowuje ich nekrolog sformułowany uprzednimi czynami, a nie figowymi apelami poniewczasie.
    Nb., jakże żal, że głos i czyn p. Prof. Łętowskiej był nam tak długo oszczędzany; miała wszak, mam wrażenie, bliski dostęp do złotego rogu (mądrego i cywilizacyjnego wpływu na kształt Polski).
    Szkoda, że oddała go (?) w niepowołane ręce.
    Z uszanowaniami zasyłam.

  188. Tanaka
    21 października o godz. 10:28

    @Tanaka,
    Bo Jerzemu chasła uciekły … do emaila chyba też

    Napisałem, mu wyżej, żeby @Jacka Kowalczyka o pomoc poprosił i wyobraź sobie, że @Jacek Kowalczyk bez proszenia obiecał, że postara sie pomóc Jerzemu odzyskać starego niekropkowanego nicka …

    Gdyby Jerzy na swojego ostatniego maila zajżał, to może tam już czeka na niego link do odzyskania starego nicka …

  189. @Gekko.

    Daleki jestem od prostackiego identyfikowania jakości artystycznej dorobku z jakością życia codziennego, charakteru etc. danych literatów / artystów. Istnieje wiele przykładów, przynajmniej w mojej sferze zainteresowań, gdy oddzielam jedno od drugiego. Choćby przykład Wojciecha Cejrowskiego i jego programów podróżniczych, które bardzo lubię i cenię w przeciwieństwie do manifestowanego światopoglądu ich twórcy.
    No, ale wracajac do Pilcha. Byłem ciekaw jego motywacji, kiedy wypowiedział komentowane słowa. Czy był wówczas ironiczny, czy może szczery? No i znalazłem wywiad z nim z tego roku:
    http://polska.newsweek.pl/jerzy-pilch-pan-bog-sie-przygotowuje-do-rozmowy-z-pilchem-newsweek,artykuly,278171,1.html

    Niemalże w każdej odpowiedzi tego pisarza czai się ocean głupoty, ale ta wypowiedź pobiła Himalaje idiotyzmu:

    Newsweek: Nie rozumiem, kiedy piszesz w dzienniku, że choroba jest darem.

    Jerzy Pilch: Mogę rozumieć przez słowo „dar” różne rzeczy. Mogę przyjąć strategię Hioba, któremu Pan Bóg dla eksperymentu, z czystej ciekawości Bożej, wyrżnął całą rodzinę, zamordował dzieci, żeby zobaczyć, czy jest wystarczająco wierzący. Hiob przyjmował z pokorą kolejne dary, ponieważ wszystko, co pochodzi od Pana Boga, jest darem. Nie może być przecież dopustem bożym, skoro Bóg jest wszechmocny, skoro jest miłością. Ale mogę też powiedzieć, że przez dar rozumiem np. temat. Wiadomo, że literaci za dobry temat daliby się zarżnąć. Pan Bóg przychodzi do, rozumiesz, Czesia, a ten ma wydane dwie książki, cztery recenzje, zaliczka od wydawcy dawno przepita, dziewczyna, z którą się ożenił, jakoś traci nie tylko urok, ale i cierpliwość, dziecko rośnie i patrzy nienawistnie, a nie ma pomysłu. Albo co pomysł, to fiasko. I przychodzi do takiego Czesia Pan Bóg i mówi: „Zrobimy tak, napiszesz ważną książkę, będziesz miał rozmowy, recenzje, a nawet »Newsweek« będzie robił z tobą wywiad, ale musisz zachorować na parkinsona. I to jest twój wybór”.

    I to ciągłe jego czołobitne podkreślanie „Pan Bóg”. …Polecam przeczytać całośc. Takich smaczków jest tam wiecej. Niestety, ale świadczy to o tym, że pan Pilch nie żegna się z tym światem z honorem…

  190. Przeczytałem cały wywiad. Podobał mi się. Nie widzę tam żadnej czołobitności. Widzę próbę oswojenia nieuleczalnej choroby. Zaakceptowania losu (skoro nie możesz zmienić sytuacji to ją zaakceptuj).
    A jak się żegna z tym światem z honorem?
    Masz przepis?
    Może jak ten bohater, co mu nadojadło zzuwanie i obuwanie?

  191. @Tobermory.

    Przeczytaj ze zrozumieniem ten wywiad…

  192. Rafał Kochan
    21 października o godz. 21:27

    Rafale, o Pilchu nic nie powiem, bo kiedyś jego felietony w „Polityce” omijałem szerokim łukiem. Natomiast o poniższym zdaniu powiem.
    „Mogę przyjąć strategię Hioba, któremu Pan Bóg dla eksperymentu, z czystej ciekawości Bożej, wyrżnął całą rodzinę, zamordował dzieci, żeby zobaczyć, czy jest wystarczająco wierzący”.

    To zdanie jest milionową ilustracją nabożnego, bezrefleksyjnego przyjmowania przez wiernych największych nawet religijnych idiotyzmów. Oto Pilch tłumaczy Hioba, ale nie tłumaczy, że autorzy Biblii co rusz zapominali, że wymyślony przez nich Bóg ma być wszystkowiedzącym Bogiem, a nie człowiekiem, który czegoś nie wie i musi sprawdzać.

    No i ten cholerny przymiotnik „Bożej” pisany dużą literą. Też jedno ze świadectw zniewolenia umysłów. Przymiotniki piszemy małą literą, ale ten akurat w Biblii jest pisany dużą, więc niewielu ma śmiałość pisać poprawnie, wolą pisać nabożnie. Żeby nie podpaść? U kogo?

  193. @ Rafał Kochan

    Rafał, podczepiam się jako współdarczyńca, do komentarza @Tobermorry’ego, ku Tobie.
    Jedno udowodniłeś swoim wpisem – rozumienie to dar budzący tyleż pożądanie, co (niekiedy) zawiść.
    Ja Ci życzę, abyś doznał i zaspokoił pożądania zrozumienia, w miejsce sycenia zawiści, o co warto prosić.
    Będzie dane; oby nie za taką cenę, jaką płaci za swój dar Pilch.
    I tyle, w kwestii gustów literackich i kondycji człowieczej czytelnika.

  194. lonefather
    21 października o godz. 21:22
    Tak jest !
    JERZY – ZAJRZYJ DO MAILA !

  195. @ Wszyscy
    Jest nowy wpis. 🙂

  196. j.erzy p.ieczul
    22.40

    „autorzy Biblii, co rusz zapominali, że wymyślony przez nich Bóg, ma być wszystkowiedzącym Bogiem (…)”

    Wydaje się, że gdyby był wymyślony , to BYŁBY wszystkowiedzący.

    Pozdrawiam.

  197. Tanaka
    21 października o godz. 22:49 i lonefather

    Dziękuję za chęć pomocy, ale wszystko na nic. Swoje poczty zmieniałem wielokrotnie. Adres mejlowy, którym się podparłem w „polityce.pl” też dawno temu zmieniłem, ale że nie umiałem tej poczty odinstalować („polityka” też możliwości wylogowania się na amen nie podsuwa pod nos, choć podsuwa jak smoczek dziecku „Zaloguj się”, „Załóż konto”), to ją szurnąłem w kąt i zapomniałem. Teraz jej nie otworzę, bo nie pamiętam hasła, tym bardziej – odpowiedzi na pytania pomocnicze. Jak pomyślę, że będąc młodą lekar…ten…emerytem bawię się jak w 50-tych latach w chowanego, w jakieś podchody, hasła, zupa zgasła, logi, srogi, Boże drogi, to mię śmiech bierze pusty, ale nie może wziąć, bo się nie umiem śmiać.

  198. @Gekko
    21 października o godz. 22:42

    I tak cię lubię, za twój giętki język, nawet, gdy insynuujesz mi jakąś zawiść 🙂
    I żeby była jasność, ja również współczuję Pilchowi jego „daru od boga” w postaci choroby 🙂

  199. @ Rafał Kochan

    Ja rozumiem czasem nawet to, czego nie lubię, więc nie mam nic przeciwko lubieniu czegoś, w zastępstwie zrozumienia.
    I tak, ludzki obyczaj ciekawy jest nadzwyczaj…
    Pozdrawiam 😉

  200. @ Jerzy Pieczul
    Rozumiem Pańską frustrację, ale w swoim wzburzeniu „grą w chowanego” w ogóle nie uwzględnia Pan zjawiska wykradania cudzych loginów, podszywania się itp. Musimy się bronic przed takimi podjazdami i bronić przed tym naszych użytkowników. Skoro Pan wielokrotnie zmieniał hasła i pocztę, to nie może Pan mieć pretensji do nas, że nie pamięta Pan już tego jednego. Przykro, że widzi Pan tylko swoją stronę problemu.
    Pozdrawiam, licząc na zrozumienie
    JK

  201. @ Gekko
    22 października o godz. 9:33

    Czyżbyś miał wątpliwości w to, że rozumiem coś, czego nie lubię?