Idźcie do kościoła albo nie idźcie. To ważne

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze mediaSkoro już rozwiązaliśmy kwestię istnienia Boga*, wróćmy na ziemię, tę ziemię, czyli do dzisiejszej Polski. Tematów do dyskusji można znaleźć sporo, ale większością nie chce mi się zajmować. Nie będę komentował np. tego, że Kongres Nowej Prawicy, partia Korwin-Mikkego, jako kandydata na prezydenta Warszawy chce wystawić Przemysława Wiplera, swego czasu wschodzącą gwiazdę PiS (która jednakowoż spadła z hukiem na ziemię). Jedno można o nim powiedzieć: po pijaku robi się waleczny, czego dowiódł, gdy wdał się w bójkę z interweniującymi pod nocnym klubem policjantami. Godny to kandydat KNP i z pewnością padnie na niego niejeden głos. Choć więcej niż dwa to już byłaby przesada. 

Bardziej warta zainteresowania byłaby awantura wokół synodu, włącznie z postawą naszego — odważnego do szaleństwa — arcybiskupa Gądeckiego, broniącego nauczania Jana Pawła II, od którego jakoby dystansuje się papież Franciszek, chociaż uczynił tegoż JP II świętym. Ale to są wewnętrzne sprawy doktrynalne Kościoła, więc co mi do tego? Problem mają katolicy rozwodnicy, problem mają katolicy homoseksualiści, ale ludzi będących w ogóle poza Kościołem to nie dotyczy.

Chociaż, nie mogę powstrzymać się od jednego — całkowicie pozadoktrynalnego — komentarza. Jeden z niemieckich kardynałów, oburzony pierwszymi wnioskami z dyskusji synodalnej, miał oświadczyć: „Z gnoju nic się nie urodzi”. I tu widać, że kardynał nigdy nie był na wsi albo zapomniał z lekcji przyrody, że gnój jako źródło azotu jest doskonałym nawozem naturalnym. Może bezpośrednio z gnoju nic się nie urodzi, ale dzięki niemu plony są większe… Tak to bywa z nieostrożnie sformułowanymi metaforami.

Można by parę słów poświęcić (i tyle poświęcam) jakiemuś debilowi, który wykazał się wielką odwagą i zaatakował XVIII-wieczny obraz Matki Bożej z dzieciątkiem w kościele w Skoczowie. Zniszczył fragment obrazu jakimś ostrym narzędziem. Być może zrobił to po prostu ktoś chory psychicznie, nie będę spekulował, bo nie mam danych na ten temat. Niemniej jasno i wyraźnie oświadczam: jakiekolwiek wiązanie takich aktów wandalizmu z ateizmem jako świadomą postawą światopoglądową uważam za prostactwo i nadużycie.

Zniszczenia czy uszkodzenia religijnego obrazu (zabytkowego artefaktu) nie wolno także porównywać z publicznymi popisami typu darcie Biblii przez Nergala (uważam zresztą, że publiczne niszczenie jakiejkolwiek książki jest aktem barbarzyństwa). Nawet gdyby ów półgłówek ze Skoczowa powoływał się na to, że nie wierzy w Matkę Boską, w żadnym wypadku nie zwalnia go to z odpowiedzialności karnej (którą, mam nadzieję, poniesie).

W ten sposób dotarłem do tematu wprawdzie znowu okołokościelnego, ale jednak obejmującego całe społeczeństwo polskie: Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego ogłosił, że niedziela 19 października (czyli najbliższa) będzie dniem zliczania wiernych. Taka zapowiedź może trochę wpłynąć na wyniki (niektórzy może poczują się zobowiązani wpaść na mszę z tej okazji), ale nie czepiajmy się. Precyzja pomiarów i tak spoczywa na barkach „starszych ministrantów lub innych osób godnych zaufania”, którzy muszą policzyć wszystkich dominicantes (czyli przybyłych na mszę, oddzielnie kobiety i mężczyzn od lat 7 wzwyż) oraz communicantes (czyli przyjmujących komunię).

Ciekawym punktem ankiety jest rubryka:

Szacunkowa liczba wiernych, którzy są zameldowani na terenie parafii, ale faktycznie przebywają za granią Polski (emigranci)

Jednak w tym roku parafie proszone są dodatkowo o wypełnienie ankiety dotyczącej nierównego traktowania katolików.

Zostało to przygotowane w formie trzech pytań:

Czy w ciągu ostatnich trzech lat doznał Ksiądz jakiejkolwiek formy dyskryminacji ze względu na bycie księdzem (obraźliwe komentarze, pobicia itp.)?

Czy w ciągu ostatnich trzech lat do parafii zostały zgłoszone przypadki dyskryminacji (nierównego traktowania) wiernych w parafii ze względu na wyznawaną wiarę lub przynależność do Kościoła katolickiego (np. zgłosiły się osoby należące do parafii, które twierdziły, że doświadczyły dyskryminacji ze względu na swoje wyznanie: obraźliwe komentarze, pobicia itp.)?

Czy w ciągu ostatnich trzech lat na terenie parafii miała miejsce jakakolwiek profanacja miejsc świętych (np. przydrożnego krzyża, kaplicy)?

Wyniki takiej ankiety w sposób oczywisty dotyczą nas wszystkich, więc bardzo jestem ciekaw, czego się z niej dowiemy, gdy ISKK opracuje dane z 10,5 tys. polskich parafii, w których liczenie ma być przeprowadzone. Wnioski z poprzednich lat (i wyniki liczenia z 2013 r.) można poznać tutaj. Dla zachęty jeden cytat:

Od początku lat ’90 obserwuje się z roku na rok niewielki, ale systematyczny, spadek wskaźnika dominicantes. Oznacza to, że coraz mniej Polaków uczęszcza regularnie na niedzielną Mszę św. W roku 2013 wskaźnik dominicantes wyniósł 39,1%. Zatem po raz pierwszy od 1980 roku, spadł poniżej 40%. Spadek wskaźnika dominicantes dotyczy niemal równomiernie wszystkich diecezji w Polsce. Oznacza to, że jest to proces ogólnopolski. W ciągu ostatnich 10 lat grupa osób praktykujących regularnie zmniejszyła się o niemal 2 miliony osób.

Takie badanie ma niewątpliwie sens nie tylko dla Kościoła, lecz także dla państwa i wszystkich jego obywateli. Nawet jeśli nie jest perfekcyjne w sensie precyzji i pewności danych, daje pewien ogląd rzeczywistości. A ta zawsze jest najciekawsza.

* Rozwiązanie jest ostateczne: dla jednych istnieje, a dla drugich nie istnieje.

PS

Redakcja polityki.pl wdrożyła właśnie nowy sposób udziału w przyblogowych forach. Trzeba założyć konto w naszym portalu (bezpłatne!). Dla niektórych czytelników będzie to pewnie bariera, której nie zechcą przekroczyć. Trudno. Wszystkich pozostałych zachęcam do uczestnictwa, znikają przynajmniej te znienawidzone literki.