Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.10.2014
piątek

Myśli biskupa Mendyka

10 października 2014, piątek,

Myś* - to taka niedokończona myśl. Staram się zachować poziom politycznej debaty cechującej nasze mediaMilczenie jest złotem. Ale nasi biskupi widocznie mają złota po kokardę, więc nie milczą, tylko dzielą się swymi przemyśleniami na lewo i prawo. Na prawo, czyli w „Rzeczpospolitej” (10 października, s. A6) wypowiedział się biskup Marek Mendyk. Wyjaśnia w rozmowie, za co episkopat krytykuje nowy elementarz, ale ujawnia też inne swoje przemyślenia. Redakcja podsumowuje to tytułem „Podręcznik niebezpieczny dla duszy”. Robi wrażenie, nieprawdaż?

Sporo tu zdań dyskusyjnych, twierdzeń niepokojących i — jak to u biskupów — niezręcznych sformułowań, które kuszą do złośliwości (jak zdanie: „Znam pracę nauczycieli religii. Wiem, że młodzi ludzie stawiają przed nimi wielkie wymagania. Ale też wiem, że katecheci podejmują wiele wysiłku, także poza zajęciami w szkole, aby z młodym człowiekiem po prostu być”). Jednak chciałbym zwrócić uwagę na dwa fragmenty tej rozmowy, bo chyba dobrze oddają one bardzo swoisty sposób widzenia świata przez biskupa Mendyka (nie śmiem sugerować, że inni biskupi podzielają jego poglądy).

W odniesieniu do pojawiających się w elementarzu wątków baśniowych czy magicznych biskup mówi:

To prawda. Teksty tego rodzaju pobudzają wyobraźnie, ale mogą stać się dla dziecka dość mocno brzmiącym sygnałem, że dobrym i życzliwym można być dzięki magii. Ale przecież taki świat nie istnieje!

Trudno się biskupem nie zgodzić. So far, so good.

Coś, co z pozoru wygląda niewinnie, w konsekwencji może stać się po prostu niebezpieczne, (…) To jest jednak przestrzeń fikcji, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Słusznie. Ale teraz pojawia się niebanalne spostrzeżenie, które jednak znaczy więcej, niż wydaje się sądzić biskup Mendyk:

Zadziwiające, że niektórym nie podoba się umieszczanie w podręczniku Jezusa, który czyni cuda, natomiast dla czarodzieja jest miejsce. Ciekawe.

Mamy tu trzy kwestie równocześnie. Cuda Jezusa to dla biskupa oczywiście nie jest magia (podobnie jak nie jest dla niego magią spożywanie ciała Chrystusa i picie jego krwi; nakładanie rąk, egzorcyzmy itp., itd.), bo magia jest tylko wtedy, gdy czarodziej nie ma na imię Jezus i ma różdżkę.

Drugi sens jest z pewnością niedomyślany przez biskupa, który chciałby mieć Jezusa Chrystusa w podręczniku dla pierwszaków: przecież wstawienie Jezusa obok czarodziejskiego świata („który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością”) zrównywałoby tegoż Jezusa z czarodziejami — w jaki sposób dzieci miałyby odróżniać jedne sztuczki od drugich?

Trzeci sens byłby może nawet na rękę biskupowi, ale tego raczej nie dostrzega. Otóż autorzy podręcznika prawdopodobnie również są przekonani, że Jezus był Bogiem, który chodził po Ziemi i czynił cuda, i właśnie dlatego postanowili nie mieszać go do historyjek o czarodziejach i magii.

Oddzielną jeszcze kwestią jest słaba orientacja biskupa w psychologii dziecięcej. Gdyby — jako ojciec na przykład — miał okazję z bliska, dzień po dniu obserwować, jak dzieci bawią się w wymyślone światy, o których wiedzą, że są wymyślone, może nie mówiłby o zagrożeniach duchowych płynących z okultyzmu, zjawiska całkowicie poza zasięgiem intelektualnym dziecka.

Ale to wszystko już znamy z batalii o Harry’ego Pottera. Drugi wątek rozmowy jest sprawą większej wagi. To przykład myślowego pomieszania z poplątaniem, a zarazem skłonności do istotnego wypaczania rzeczywistości, właściwie — kłamania o niej. A to już biskupowi naprawdę nie przystoi w wypowiedziach publicznych. Bp Mendyk odpowiada na pytanie „Minister edukacji mówi, że szkoła winna być neutralna światopoglądowo. Co ksiądz na to?”. Cytat jest długi, ale smakowity:

Proszę sobie teraz wyobrazić wychowanie w takiej szkole. Neutralność światopoglądowa w wychowaniu musiałaby oznaczać, że wychowawca traktuje jako równie dobry każdy rodzaj postępowania wychowanka. A zatem w tak rozumianym wychowaniu takie postawy, jak uczciwość, odpowiedzialność, zdolność poświęcania się dla innych, powinny być tak samo traktowane jak arogancja, cynizm, przestępczość. Może to jest daleko idące uproszczenie, ale wychowanek mógłby zawsze zadeklarować, że jego sposób postępowania jest zgodny z jego światopoglądem, a neutralna szkoła musiałaby taką deklarację bezwzględnie respektować, nawet wtedy, gdy pojawią się zachowania przestępcze.

Muszę przyznać, że takiej interpretacji neutralności światopoglądowej bym nie wymyślił. Ale co biskup, to biskup. Czytelnikom pozostawiam przyjemność „rozebrania” tego sposobu myślenia na czynniki pierwsze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 502

Dodaj komentarz »
  1. No proszę – i oto w osobie Mendy(ka) objawił się Wilhelm z Baskerville, o którym powiedziano: „Oto Opatrzność zsyła nam męża roztropnego, który nie tylko posiadł wiedzę o duszy, ale zna też sztuczki Złego”. Neutralność światopoglądowa, no coś podobnego, diabelski i masoński wymysł 😛

  2. ups….
    Może jutro wezmę się za rozebranie tego, biskupiego, bredzenia, na czynniki pierwsze. Dziś mam ważniejsze rzeczy do zrobienia (pracuję z nalewką tarninowo/żurawinową), więc tylko, to:

    cyt: „To przykład myślowego pomieszania z poplątaniem, a zarazem skłonności do istotnego wypaczania rzeczywistości, właściwie — kłamania o niej. A to już biskupowi naprawdę nie przystoi w wypowiedziach publicznych. ”
    ——————————————————————————

    Od tak zwanego „od zawsze”, wiem co nieco, na temat tego co przystoi, a co nie przystoi biskupowi. I z całokształtu mojej wiedzy wyłania się ponury, a jeśli kto chce „radosny” obraz, tego co biskupowi przystoi …

    „Nieprzystoi”, pomijam, bo nie znalazłem w swojej pamięci, ani jednego przykładu, czy argumentu, na to, co nieprzytoiłoby biskupowi…

    Biskupowi przystoi WSZYSTKO, dosłownie WSZYSTKO! Wszystko co ma na celu DOBRO KOŚCIOŁA…

    DOBRO KOŚCIOŁA – jest jedynym kryterium i jedynym wyznacznikiem tego co robi biskup. O tym co on sam o tym myśli, nie będe się wypowiadał, bo nie znam. Znam natomiast co biskup mówi, i co biskup czyni i stąd wiem, co jest i co wyznacza słowa i czyny biskupa.

    Jeśli na słowa biskupa Marka Mędraka nałoży się wspomniane wyżej kryterium, to wszystko staje się jasne … Nic więcej nie ma potrzeby dodawać. Tylko i wyłącznie tylko, obecne i przyszłe DOBRO KOŚCIOŁA się liczy…

    taka jest smutna i przerażająca prawda!

  3. O ile świat bez biskupów byłby przyjemniejszy, to jednak świat z biskupami jest śmieszniejszy… Niech nam żyją Mendy[kowie]. Teraz czekam na objawienie [mistera Sławomirsky`ego].

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Liczenie na cokolwiek w przypadku „czytelników” z góry skazane jest na niepowodzenie.

  6. Biskup utożsamił neutralność światopoglądową z brakiem moralności.

    Teza sprzeczna z rzeczywistością – to ateiści od kilku stuleci podwyższają standardy moralne w Europie (choć nie bez wstrząsów, a w Azji ponieśli na tym polu wiele spektakularnych klęsk). Bez trudu można też podać liczne przykłady obniżania standardów moralnych przez osoby wierzące (że się odwołam do intymnego związku włoskiego katolicyzmu z mafią).

    Słowa biskupa prowadzą jednak do ciekawego pytania: skąd u ateistów bierze się moralność, odpowiedzialność za innych, altruizm, etc. Nie mówię, że każdy ateista jest wzorcem moralności, ale każdy nosi w sobie jakąś busolę, która pozwala mu odróżnić dobre od złego? Skąd ona?

  7. Widziałam wczoraj na słupie ogłoszeniowym plakat z pytaniem czy do wiary potrzebny jest Kościół. Chyba to znaczy, że klerowi usuwa się grunt spod stóp; plakat jest oczywiście autorstwa biskupów.
    Otóż wydaje mi się, że im więcej takich „mądrych” wypowiedzi biskupów, tym prędzej to pytanie będzie się powtarzać, gdyż kler zaczyna bać się, że pokorne owieczki wreszcie przejrzą na oczy i dojdą do słusznego wniosku, iż bóg, jeśli istnieje, może słyszeć modły nie tylko w kościele i pod przewodem kleru. A to, jak wiadomo, byłoby totalną klęską dla nich.

  8. @qazik
    Oj mylisz się. Ten temat był już tutaj wałkowany. Neutralność światopoglądowa to oksymoron. Ateiści wyznają moralność i światopogląd chrześcijański który od dłuższego czasu ulega dewaluacji przez wprowadzanie egalitaryzmu i relatywizmu. Humanizm jest zbudowany na podstawach chrześcijaństwa, praktycznie niczym się nie różni prócz eschatologii i wypaczonego pojęcia wolności (wypaczone przez rewolucje francuską, bo np humanizm brytyjski rozumiał juz wolność jako prawa i obowiązki a nie same prawa jak to sobie wymarzyli Francuzi). Zasada moralna z definicji nie może być neutralna ani relatywna – to również oksymoron. Można wykorzystywać zasady w sposób relatywny, czyli dziś jestem na TAK, jutro na NIE bo mi się opłaca. Taka postawa jest jednak określana jak skrajny egoizm i jest potępiana moralnie przez każde społeczeństwo – czyli tutaj relatywizm sam się obala i wychodzi jaki to oksymoron.
    Światopogląd neutralny to pojęcie stworzone przez polityczną propagandę lewicy. Środowiska skrajnie lewicowe, te fundamentalne, feministki to umysły urojone. Chcą budować socjalistyczną utopię wszech wolności i równości rozumianą zbyt dosłownie przez co dewaluują pojęcia i niszczą wszelkie rozumne podstawy rzeczywistości. Literatury na ten temat jest od groma (w Polityce raczej nie uraczysz, to tygodnik skolonizowany promujący tylko jedną „słuszną” ideologie – właśnie lewice).

    prosty przykład:
    Człowiek nie podchodzi relatywnie i neutralnie do spraw swojego zdrowia cielesnego. Chce się stosować do praw i faktów. Jak więc może podchodzić relatywnie do spraw zdrowia psychicznego i społecznego? Tam też istnieją prawa naturalne, badane przez naukę (psychologia, n. społeczne) i chrześcijaństwo w większości swych dogmatów oparte jest na prawach naturalnych zgodnych z nauką.
    Niedziela jest wymysłem potrzebnym człowiekowi do tzw. resetu psychicznego dlatego nie można pracować, ubierać się i zachowywać tak samo jak w tygodniu bo się nie odpoczywa.
    Potrzeba modlitwy, jako przypominacza i utrwalacza, potrzeba poświęcenia czasu na sprawy duchowe na wgląd w siebie również jest zgodne z def. zdrowia psychicznego.
    Ucieczka do wyższej instancji, nadanie rzeczywistości wymiaru duchowego, metafizycznego itd itd – psychologia zalicza to do działań pozytywnie zdrowotnych w wymiarze społecznych. U jednostki jeszcze miary nie ustalono ale też ustalić nie można bo był by to koniec wolności ludzkiej. Religie zajmują się ludzkim duchem, psychiką i nie interesują ich sprawy materialne. Dlatego jak się chce krytykować to wypada się popierać faktami z dziedziny psychologi i nauk społecznych a nie upolitycznionym pojęciem propagandowym typu – światopogląd neutralny.

  9. qazik
    6.31

    „każdy nosi w sobie jakąś busolę, która pozwala mu odróżnić dobre od złego. Skąd ona ?

    Świetne pytanie.

    Odpowiedź jakiej udziela Biblia: „Kiedy bowiem ludzie z narodów, nie mający prawa z natury czynią to, co jest w prawie, ludzie ci, chociaż nie mają prawa, sami dla siebie są prawem. Właśnie oni pokazują, że treść prawa jest zapisana w ich sercach, gdy ICH SUMIENIE świadczy wraz z nimi i we własnych myślach są oskarżani lub też uniewinniani” (Rzymian 2:14,15).

    Pozdrawiam.

  10. Świat według Mendyka. Że sparafrazuję tytuł znanej i sfilmowanej onegdaj powieści. Definicja neutralności światopoglądowej hierarchy brzmi, oprócz elementów humorystycznych bardzo groźnie. Złotousty biskup ogłasza nie mniej ni więcej: dziecięcy świat bez całkowitej szkolnej indoktrynacji katolickiej to świat, nomen omen mendowaty.

  11. dezerter
    11 października o godz. 8:24
    Sumienie wprzódy ukształtować trza. Na katechezie.
    Katolickiej. Inaczej z pewnością zbłądzi.
    No to ja idę teraz pobłądzić po lesie z psami.
    Pozdrawiam

  12. @ vps
    Wlasnie relatywizowanie prawdy mozna z cala rozciagloscia przedstawic w przypadku faszystowskiej ideologii. Gdyby nazisci zwycieyli ZSRR i stworzyli euroazjatyckie imperium, stajac sie swiatowym mocarstwem, rasizm bylby glownym motywem w ustalaniu prawa. Wiadomo ze prawa dyktuja zwyciezcy.
    I nie pomoglyby zadne humanistyczne, czy ateistyczne gdybania. Swiat bylby
    pieklem. Dlaczego tak sie nie stalo? Dlatego ze zlo w calej historii ludzkosci zawsze przegrywa. Chrzescijanstwo jednoznacznie definiuje zlo, dekalog ciagle mimo uplywu tysiecy lat jest aktualny.

  13. @ mopus11
    „Sumienie wprzódy ukształtować trza. Na katechezie.”
    Sumienia nie trzeba uksztaltowywac. Z nim sie czlowiek rodzi. Sa tacy ktorzy
    staraja sie to smienie zagluszyc. Jestes jednym z nich. Uwazasz ze klamiac
    na temat chrzescijanstwa, czy stosujac okreslenia „zlotousty biskup”
    czynisz w ten sposob dobro? Gdyby wszyscy ateisci przestrzegali zadady dekalogu z pominieciem tresci dotyczacej Boga ten swiat bylby rajem na ziemii.
    NIestety, oni nawet nie rozumieja pojecia grzech. Nie mowiac juz o checi unikania go. Przestrzeganie dekalogu jest dla nich stresowaniem. Uwazaja ze on czyni chrzescijan podludzmi zyjacymi w kompleksach nie potrafiacymi korzystac z zycia.

  14. vps,
    Odwołując się do „lewicowości” i”feminizmu”, zajmujesz pozycje ideologiczne, a z takimi dyskusja jest niemożliwa.

    Niemniej: W czym nie mam racji? Że wśród ateistów nie odnotowuje się zwiększonego odsetka złodziei, morderców, dewiantów? Że nie ma podstaw by twierdzić, że Jacek Kowalczyk pod względem moralnym stoi niej od biskupa Kowalczyka?

    Ponadto: nawet jeśli neutralność światopoglądowa w sensie filozoficznym jest oksymoronem, to neutralność światopoglądowa państwa jest fundamentem współczesnych demokracji.

  15. Marcin
    11 października o godz. 9:00
    W którym miejscu skłamałem chrześcijański moralizatorze?

  16. dezerter,
    Ten argument można odwrócić i stwierdzić, że religia jest do niczego niepotrzebna, że to tylko opakowanie dla „naturalnej i uniwersalnej busoli”. Z tym, że choćby kwestia stosunku do kobiet („Niggers of the world”) wskazuje, że busola wcale nie jest tak bardzo uniwersalna i naturalna.

  17. @vps. Skopro niedziela, to dzień świety i wyjatkowy, to dlaczego niedzielami też tu pisujesz swoje bzdury?
    Nie powineines wtedy sie modlić i dbac o kontakt ze swoim bogiem?
    I nie myl relatywizmu z pragmatyką.

  18. qazik
    11 października o godz. 6:31

    Busola moralna jest stąd, że jesteśmy zwierzętami. Jeśli jesteś pilnym obserwatorem, to wiesz, że nie ma zwierząt żyjących bez busoli, zwłaszcza w odniesieniu do osobników własnego gatunku. Tu funkcjonują i służący gatunkowi instynkt agresji, i właśnie busola. Ta busola to zrytualizowanie instynktu agresji. Rytuały bojowe są po to, by wyłonić zwycięzcę bez zbędnych strat, choć, jak u ludzi, konkretne osobniki mogą być większymi huliganami niż inne. Z tych zwierzęcych kodeksów zachowań wyewoluowała moralność człowiekowatych. Kiedy kościelni mówią o dekalogu i moralności objawionej przez dzikusa Jahwe, udają, że nie istnieją ludy, które nie słyszały i którym się nawet nie śnił jakiś Jahwe, a mimo to mają zasady moralne nie gorsze od chrześcijańskich, a bywa, że i lepsze, np. papuaski zwyczaj zdobywania głowy wroga, żeby czaszka służyła za poduszkę, z której siła wroga przechodzi na zdobywcę głowy. Jest to zasada o niebo logiczniejsza i mądrzejsza od postulatu nadstawiania drugiego policzka, którego i tak nikt nie nadstawia.

  19. @qazik
    Zajmuje pozycje ideologiczne wykazując jaka jest ideologia lewicy i jak się realizuje? A jak wykaże ideologie konserwatywną to też zajmuje pozycję ideologiczną? To chyba nie tak działa.

    Ilu jest ateistów na świecie?1%? 2%? 10%? są to głownie środowiska naukowe i intelektualistów, czyli ludzie o ustawionej pozycji społecznej i ekonomicznej. Tak statystyki to sobie można czytać na dobranoc do poduszki, aby się lepiej spało 🙂

  20. vps
    11 października o godz. 8:22

    Pleciesz, jakby na świecie żyli wyłącznie chrześcijanie. Jeszcze nie wiesz, że nie stanowią nawet jednej trzeciej ludności świata i że są kultury znacznie starsze od chrześcijańskiej?!

  21. @Rafał Kochan
    Skąd wiesz, czy nie odpoczywam pisząc na blogach. Dla mnie to jak poranna kawa, budzi umysł, rewiduje myśli, przypomina. Chrześcijaństwo nie ma patentu na modlitwę, można to robić na różny sposób, tak jak odpoczywać, byle tylko nie zajmować się pracą i działaniami typowymi dla dnia tygodnia. Odpoczynek nie oznacza też nicnierobienia przez całe 24h, obiad to sobie pasuje ugotować codziennie.

    Nie mylę relatywizmu z pragmatyką. Relatywizm uznaje jedynie konwencje, czyli uznaje prawo do obcinania kobietom głów, jeśli ludzie w innym miejscu na ziemi wyznają inną kulturę i system wartości, dlatego, że w relatywizmie wartości są względne, zależne od tego jak się umówimy – czyli można się umówić na obrzezanie pod przymusem i kamieniowanie za niewierność. Nie wierzysz to sobie sprawdź definicje relatywizmu w encyklopedii.
    Całe szczęście, że jak na razie jest to tylko puste hasło które się stosuje w celach propagandowych i relatywizmu nikt ( prawie nikt) konsekwentnie nie stosuje.

  22. Ależ oni nie cierpią konkurencji! Tylko ich czary – mary i magiczne sztuczki mają się ostać – jakieś tam harry potery, czy inni magicy najlepiej na stos.
    A te „myśli” tego katabasa, to raczej bredzenie w malignie, którym karmieni są parafianie. Z dobrym zresztą skutkiem – odmóżdżanie wiernych nigdy nie było tak efektywne.
    PS. Czemu nikt nie zapyta dezertera dlaczego dobry Bóg, przedłużył był dzień, aby ktoś tam, mógł wymordować kogoś tam do imentu? Tak zdaje się stoi w piśmie?

  23. qazik
    11 października o godz. 9:03

    Rozumiem, że świetnie rozumiesz, więc tylko w celu wsparcia Ciebie. „Neutralność światopogladowa” nie jest oksymoronem. Tak mógł ją nazwać tylko gość myślący powierzchownie. „Neutralność światopoglądowa” to skrót myślowy „neutralności WOBEC lub W STOSUNKU DO światopoglądów”. Podobnie jest na przykład z „abstynencją alkoholową”. Taki czepiak (jest taki zwierzak) mógłby powiedzieć: „Skoro alkoholowa, to jaka ona abstynencja”. Ale czepiaki po to są, by, mając siano w głowie, się czepiać.

  24. Marcin
    11 października o godz. 9:00

    „Sumienia nie trzeba uksztaltowywac. Z nim sie czlowiek rodzi”.

    Tylko niewinne dziecko może takie głupstwa pleść. Wracaj, chłopczyku, tam, skąd przyszedłeś, i przeczytaj choć jedną popularno-naukową książkę z psychologii rozwojowej. Z niej się dowiesz, że człowiek się rodzi z gołą dupą i z mózgiem, który poza paroma genetycznymi spadkami jest jak komputer bez programu. Dowiesz się również, że człowiek bez uczenia się WSZYSTKIEGO od otoczenia nie byłby nawet zdolnym do samodzielnego życia zwierzęciem. A Ty, dzieciaku boży, o przyrodzonym sumieniu bredzisz.

  25. To, że kogoś wybrano biskupem nie znaczy, że zawsze musi mieć rację. Hierarchowie korzystają z przywileju wygłaszania prawd jedynie słusznych i unikają dyskusji, wyręczając się sekretarzami episkopatu, którzy wykręcają się jak mogą od jednoznacznych wypowiedzi. A przecież Jezus Chrystus dyskutował często ze swoimi oponentami, jak o tym świadczy Ewangelia.

  26. @vps. Dobrze, że mówisz o odpoczynku – pracując. Zaprzeczasz tym samym sam sobie. Dlaczego zakładasz, zejak człowiek pracuje w niedziele, to nie odpoczywa i sie nie modli. Przecież moze to robic w czasie przerwy w pracy… Tak, czy nie?

    Czyli obcinanie głów to efekt relatywizmu…, a gdy Papież nakazał palić na stosach czarownice, chłostać je i wyganiać z wiosek/miejscoiwości – tym samym skazując je na śmierc, to czego to był efekt? Relatywizmu?

  27. @Jerzy Pieczul (wsparcie)
    Światopogląd – względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii.

    Chcesz powiedzieć, że nie posiadasz światopoglądu, tak jak abstynent alkoholowy nie pije?

  28. @vps. Widze, że jesteś tak zaślepiony tradycyjno-konserwatywnymi sofizmatami, że ograniczyło to kompletnie twoje pole widzenia. Wskazuje to tylko na przyczyny, dlaczego tak trudno rozmawia sie z takimi ludźmi, jak ty.
    Wiesz kiedy jest neutralnosć światopogladowa?
    Wyjaśnie ci to na swoim przykładzie. Jestem ateistą. Moim zdaniem każda religia to zło, które toczy ludzkość od jego zarania. W moim wyidealizowanym świecie nie ma miejsca na zinstytucjonizowane formy religii. Jednak, w czasie dyskusji z ludźmi, szanujac też ich postrzeganie religii, potrafię swój światopoglad odstawić na bok i dla tzw. „dobrej sprawy”, zaakceptować potrzeby innych ludzi oraz inne punkty widzenia. Dlatego, gdyby to ode mnie zależało, ograniczyłbym radykalnie wpływ religii na społeczeństwo, ale nie usuwałbym jej całkowicie z życia ludzi.

    Teraz już wiesz, co to znaczy NEUTRALNOĆ SWIATOPOGLADOWA?

  29. @Rafał Kochan
    Rozumiesz pojęcie odpoczynku psychicznego? Nie odpoczniesz od pracy pijąc kawę przez 5min czy się modląc przez 5min. Musisz sobie zrobić dzień wolny, sprawić że ten dzień będzie inny niż pozostałe, co nie oznacza że dosłownie wszystko musi być inne. Użyj wyobraźni i nie każ tłumaczyć banałów.

    Nie rozumiesz relatywizmu, choć fakt w praktyce każdy stosuje, duchowieństwo także, ale to mowa o działaniach kościoła a nie o doktrynie chrześcijańskiej. W teorii jako światopogląd relatywizm zakłada, że nie wyznajesz prawd absolutnych, czyli że np prawa człowieka to jest tylko umowa i jeśli w jakimś miejscu ludzie uznają, że ich nie stosują to mają do tego prawo i jest to uzasadnione. Relatywizm osłabia napięcie, czyli podchodzisz do wszystkiego co mówisz i robisz na luzie, jeśli złamiesz zasadę to się tym za bardzo nie przejmujesz, zasady są przecież dla ludzi i wszystko jest kwestią umowy. W takim światopoglądzie pedofilia nie jest zła, podobnie jak i zabijanie, może być tylko niezgodna z umową jaką zawieramy. Nikt nie jest konsekwentnym i prawdziwym relatywistą, tylko maszyny są takie, bo to oznacza brak czucia, totalny brak wartościowania a człowiek tak nie potrafi.

  30. @Rafał Kochan (neutralność)

    Skoro nazywasz jakiś światopogląd złym, to jak jesteś neutralny? Katolicy nazywają ateizm złem, ale nie biją ateistów w autobusie, też potrafią „odstawiać” swoje poglądy na bok w życiu codziennym. Jesteś w stanie „dla dobrej sprawy” zaakceptować potrzeby nacjonalistów z ISIS? Przecież „dobrą sprawę” definiujesz wedle własnego światopoglądu, to żadna neutralność.

  31. Jerzy Pieczul
    My ludzie tez jestesmy czepiakami, branie na rece, noszenie, przytulanie, pieszczenie, to jest poczatek ksztaltowania sie wiezi i relacji, uwrazliwiania na innych ludzi. Generalnie ujmujac sprawe, to dziecko wychowywane, bez noszenia i przytulania, nie wyksztalci empatii.

    Dla porzadku trzeba jeszcze wspomniec, ze powszechnie wystepuje mylenie bycia czepiakiem, z byciem czepialskim.

  32. @vps
    Ale to zależy, jaką pracę wykonujesz. Dlaczego zakłądasz, ze mi 15 minutowa przerwa w pracy nie pomoze, skoro mi pomaga? I dlaczego, zakłądasz, ze nie wszystko musi byc inne w różnicy między dniem powszednim, a swiatecznym,? Kto to ma decydowac, kiedy cos jest inne i czy coś ma być akceptowalne? Skoro przez 6 dni w tygodniu poświecasz co najmniej godzine na pisanie tutaj farmazonów, to dlaczego niedziela ma byc też temu poświecona? Uważasz, ze to różni sie od rutynowej pracy, która ktoś wykonuje z przyjemności?

    Co do relatywzimu. Co ma wspólnego obcinanie głów kobietom z jakąkolwiek doktryną? Przeciez sam podałes tego przykład?
    I bardzo dobrze , że podałeś przykłady, ze pedofilia lub zabijanie, to jest kwestia relatyzwizmu. Bo taka jest prawda o relatywiżmie. Dla nas jest to przestępstwo, a dla innych ludzi / kultur nie, co dobitnie świadczy o tym, że moralność jest względna. I nie jest to kwestia uznania konwencji, tylko jest to kwestia podstaw kulturowych.

  33. @vpos. czy ja gdzieś napisałem, ze że uznaje jakiś SWIATOPOGLAD za zły? Póki co napisałem, ze religię uznaje za złą. Co ma pojęcie religii wspólnego ze swiatopogladem?

  34. Alez sie religianci rzucili na roztrzasanie malowaznych problemikow, byleby tylko odwrocic uwage od biskupa z tematu zapodanego przez Jacka Kowalczyka …

    Wlosy nalezy nie na „cztery podzielic”, ale na „szesnascie”, poglady sluszne i niesluszne z soba skonfrontowac … Wszystko co mozliwe robic, byleby tylko odwrocic uwage od bredzen wiekszych i mniejszych i klamstw oczywistych jakich dopuscil sie Marek Mendyk w sprawie Elementarza…

    Rozumiem, ze z nudow mozna sie pospierac z Marcinami i reszta religiantow, ale bez zapominania, ze oni robia co moga, byleby nie „rozlozyc na czynniki pierwsze” zaklaman, przekretow i zmanipulowan jakich dopuscil sie calkowicie swiadomie i z premedytacja Marek Mendyk.

  35. Biskup Mendyk ,,mendzi” na temat na który nie ma pojęcia. Na przełomie starej i nowej ery Rzymianie i tez Żydzi znali pismo. Zapisywali takie głupstwa jak podatki a nie zapisali tak ważnej rzeczy jak zmartwychwstanie jakiegoś Żyda. Ponadto biskup jako osoba wykształcona winien znać historię. A z tej wynika bezspornie, że Rzymianie nie wieszali ludzi na krzyżu ;;+” a na dwóch belkach ,,T”, natomiast Żydzi kamienowali swoich skazanych na śmierć – tak jak robią to do dzisiaj, niektóre odłamy ISLAMU.

  36. vps
    11 października o godz. 10:50

    Nie tak chcę powiedzieć, chcę powiedzieć precyzyjniej: światopogląd to zespół – inaczej: kompleks – idei o budowie i funkcjonowaniu świata, zdobywam WIEDZĘ o funkcjonowaniu upatrzonych elementów świata bez idei ani przed zdobyciem, ani po, nie tworząc uogólnień, czyli idei. Kiedy robię meble, przerabiam rowery, naprawiam odkurzacz, kleję buty, śpiewam bezgłośnie pieśń życia na rowerze i czytam Nowy Testament jako własnoręcznie ulepiony analityk, nie wiem, co to idea. A już, nie daj Boże, światopogląd – już prędzej światoogląd. I wiedzieć nie chcę.

  37. @vps
    „Ilu jest ateistów na świecie?1%? 2%? 10%? są to głownie środowiska naukowe i intelektualistów, czyli ludzie o ustawionej pozycji społecznej i ekonomicznej”

    Sam przyznajesz, że jesteśmy mądrzejsi 😉

  38. lonefather
    11 października o godz. 11:16

    Chyba że się mówi kpiąco.

  39. @Rafał Kochan
    Nie wiesz co to dzień wolny od pracy? Chcesz to sobie go zdefiniuj jako 15 minutową przerwę. Ja mówię o zdrowiu psychicznym ogółu, jeśli masz pracę która polega na odpoczywaniu i wychodzi ci na zdrowie to luzik. Większość tak nie ma, dlatego „wymysły” religijne nie zawsze są złe, wręcz przeciwnie z perspektywy społecznej częściej służą zdrowiu niż odwrotnie (o ile do zdrowia wliczamy psychikę, bo powszechnie to się ją często wyklucza).

    Moralność jest względna jeśli uznasz ją za względną, problem w tym, że definiujesz religie jako zło, czyli tworzysz prawdę absolutną, nie względną, bo wtedy powiedziałbyś – co dobre dla mnie, niekoniecznie dobre dla ciebie dlatego, znajdźmy sobie własne miejsce w świecie i nie wchodźmy w drogę.
    Nawet Nietzsche miał swoją prawdę absolutną podporządkowując wszystko pojęciom popędu i mocy, dla niego pójście za wolą mocy było świętym prawem. Całkowita względność jest niemożliwa dla człowieka, można tylko osłabiać napięcie, redukować i zmniejszać ilość prawd absolutnych które się wyznaje.
    Jak myślisz dlaczego w naszej kulturze nie obcina się głów, jest zakaz promowania faszyzmu i rasizmu? Ktoś udowodnił cokolwiek? Nie, wierzy się w prawa człowieka, wierzy się że to są prawa absolutne, niepodważalne. Gdyby to była tylko kwestia umowy, to byś obserwował nieustanne próby zmiany warunków umowy i mniejszości z innych kręgów kulturowych procesowałyby się o to aby w sądach wywalczać (pod przykrywką walki z dyskryminacją) przywilej do odstąpienia od praw człowieka, bo na przykład jakiś Alibaba uzna że sobie żonę obleje kwasem jak mu zupę przesoli, taka tradycja.

    Relatywizm światopoglądowy to oksymoron, niemożliwy do zrealizowania w praktyce. Jest to wypadkowa, teoria wyjściowa dobra dla jednostki przy definiowaniu procesu idealnego poznania. Pogląd jest słuszny i łatwy do udowodnienia ale niemożliwy, bo zbyt idealny, do zastosowania w praktyce.
    Rozmawialiśmy już o tym. Chcesz się uwolnić od wartościowania, stosujesz relatywizm, jak już to zrobisz to sam z siebie tworzysz kolejną wartość i wracasz do punktu wyjścia.

  40. Są też krzepiące wiadomości; oblecha od actimelków dosięgła ręka sprawiedliwości.
    Powtórzę za ulubieńcem ateistów, oni musza wymrzeć – aby się coś zmieniło.

  41. Jak to jest, że jak tylko jakikolwiek biskup da głos, to zaraz rypnie?
    Co i rusz, pojawiają się kolejni, wyciągani z rękawa, z piwnicy, z wiadra.
    Taki biskup Mędyk. Albo Wątroba. Albo Dydycz, albo Budzik, albo Dec, Depo, Duś, Dzięga, Dziuba. Albo taki Guzdek, Jeż, Kaszak; Józio Kupny; Adaś Lepa; Alfons, ale Nossol; Alojzik Orszulik, Romcio Pindel; Tadzio Pikus; Kaziu Ryczan; Grzechu Ryś; Szczepcio Wesoły’ Bodzio Wojtuś, Józio Wróbel , a nawet Jasio Zając.
    Wyszli z lasów, grądów, bagien, nie wiedząc, że II wojna światowa już się skończyła. Gadają, jakby Piłsudski jeszcze szykował się do zamachu. Jakby w Szlissenburskiej twierdzy jeszcze nie siedział, jakby Lenin chodził jeszcze do szkoły,a bracia Wright nie wiedzieli jeszcze, że polecą samolotem.
    O Soborze Watykańskim II w ogóle nie słyszeli. No bo jak mogli, skoro to dla nich wydarzenie z odległej przyszłości.
    Ja się pytam, jak to, kurde, jest, że jeden w drugiego takie cepy? I ci z pierwszej linii, Michaliki, Nycze, Dziwisze, Głodzie, Hosery, Pieronki, niczym się nie różnią od tła.
    Niby się wie, że jeden w drugiego trudne dzieciństwo mieli, że byli gwałceni przymusem kościółkowym od pieluchy, że na maturze musieli ściągać, że mieli trudności z koleżankami z harcerstwa, ale żeby plaga odmóżdżenia, zdemoralizowania, porażenia władz osobowych, otępienia, popadnięcia w cynizm była tak powszechna, jednolita, nieusuwalna – to musi być fenomen osobnej ewolucji – wstecznej. Od człowieka do klechy.

  42. Panowie ateiści poduszce się troszkę zanim zaczniecie wyposywać dyrdymały. Moja mama urodziła się albo w 1941 albo w1942 roku. Xx wiek a są wątpliwości. To ona istnieje czy nie? Może ja nie istnieję? To w kontekście zanotowania informacji o narodzinach Jezusa. A może ta informacja istniała tylko zaginęła albo nie została jeszcze odkryta? Więcej racjonalizmu Panowie

  43. Marcin
    9.00

    „gdyby wszyscy ateiści przestrzegali dekalogu, świat byłby rajem”.

    Przykro to pisać, ale nie znasz nawet podstaw swojej religii. (Dekalogu).

    Dekalog nie zachęca do CZYNIENIA DOBRA. Przestrzega jedynie przed CZYNIENIEM ZŁA.

    To za mało, żeby na Ziemi powstał raj. Naprawdę tego nie rozumiesz ?

    Pozdrawiam.

  44. @ Helios
    Ale czy Pańska mama jest może córką jakiegoś Boga?

  45. @qazik
    11 października o godz. 6:31
    Piszesz: „Nie mówię, że każdy ateista jest wzorcem moralności, ale każdy nosi w sobie jakąś busolę, która pozwala mu odróżnić dobre od złego? Skąd ona?”.
    Otóż taką busolą dysponuje każdy człowiek, a nie tylko ateiści. Jeśli są od tego jakieś wyjątki, to z pewnością są to przypadki dla psychiatrii.
    A co do pytania „Skąd ona” to doświadczenia prowadzone na małpach człekokształtnych wykazały, że mają one poczucie sprawiedliwości, mogą karać kogoś, kto ich oszukał, odwdzięczyć się komuś za przysługę (nawet po wielu miesiącach).
    Wszystko wskazuje, że początki moralności są o wiele starsze niż początki jakiejkolwiek religii i to o grube miliony lat. A więc to nie religie sprawiły, że postępujemy etycznie. Religie skodyfikowały jedynie taką moralność, jaka była w chwili, gdy religie te powstawały.

  46. Jerzy Pieczul (11- 10- g.10)
    To ty nie wiedziałeś, że sumienie pojawia się w w człowieku z chwilą chrztu św. w kościele katolickim, w najgorszym razie (choć to nie to samo, niestety!) w grekokatolickim, prawosławnym, anglikańskim lub protestanckim?
    Natchniwa je do środka, czyli wnętrza niemowlęcia zazwyczaj, sam Duch św. i potem ono tylko się formuje, rośnie wraz ze wzrostem dzieciny aż do osiągnięcia przez nią wieku dojrzałości pod wpływem i dzięki ubogacającemu nauczaniu prefektów od przedszkola po maturę oraz praktykom religijnym pod czujnym acz dobrotliwym okiem dobrodziejów.
    Ale o tym powinien pouczyć cię Marcin, któremu się wydaje z braku wiedzy, że człowiek rodzi się, ot tak sobie z sumieniem.
    Na przykład jakiś Hindus, Arab, czy – uchowaj boże – Żyd.

  47. Tak. Wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi. A zobrazowałem tylko fakt braku żródeł w XX wieku. A to, że o jakimś zdarzeniu nie zachowały się dokumenty o niczym nie świadczy. Jak poczytajcie Ewngelię to dowiecie się, że Jezus urodził się w biednej rodzinie. O kim z tej warstwy społecznej zachowały się z tamtego okresu dokumenty źródłowe?

  48. @Jacek Kowalczyk do Heliosa
    11 października o godz. 16:39
    „Ale czy Pańska mama jest może córką jakiegoś Boga?”

    Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie brzmi:”NIE” bo bogowie nie rodzą ludzi. Raczej odwrotnie do ludzie, a konkretnie kobiety, rodzą herosów po tym jak wpadły w oko jakiemuś bogowi płci męskiej. Tak urodzili się między innymi Herkules i Jezus, ale zapewne takich przypadków było o wiele więcej.

  49. @ Helios
    Czy te wszystkie „dzieci boże” niczym się nie różnią od Syna Jedynego? Jezus był z rodu Dawidowego; biedny może, ale ważny. Czy nie?

  50. Tanaka
    Biskupy jakie są, każdy widzi i słyszy. Codziennie ostatnio.
    Te inne nie będą, bo to formacja określonych czasów, naznaczona specyficzną i dość kontrowersyjną charyzmą Prymasa Tysiąclecia oraz JPII.
    Swoją drogą ,w czym kardynał Wyszyński jest gorszy od papieża Polaka, że nie został nawet „Błogosławionym”?
    W więźniu, a raczej internacie siedział, koronował NMP na Królową Polski, pomagał przetrwać ludowi pod jarzmem „komuny”. Nie został wprawdzie męczennikiem, jak bł. ks. Popiełuszko, bo zmarł śmiercią naturalną, ale JPII również.
    Może o brak cudu chodzi, bo Wojtyle wykazano jeden.
    O matko, jak można „cud” udowodnić?
    Dlatego epidiaskopy z Hozerem na czele tak nienawidzą ks. Lemańskiego, że powiedział prawdę. Dopóki nie wymrą, nic się w polskim kościele nie zmieni.
    Martwi mnie tylko jedno, że nawet i to nie pomoże, bo ich młodsi bracia po fachu, ale jeszcze z tej samej szkoły, niewiele się różnią. Bardzo rozczarował mnie np.czterdziestoparoletni (!) biskup, nazwiska nie pamiętam, bodaj z Gniezna (czy Poznania). Polak, czy jakoś?

  51. @vps. „Jak myślisz dlaczego w naszej kulturze nie obcina się głów, jest zakaz promowania faszyzmu i rasizmu? Ktoś udowodnił cokolwiek? Nie, wierzy się w prawa człowieka, wierzy się że to są prawa absolutne, niepodważalne. ”
    =====================================

    Gdyby nie działalność znienawidzonych przez was srodowisk lewicujacych, to kto wie, jak to potoczyłoby się w kraju, w którym nie byłoby alternatywy dla kleszej moralności.
    To, że kobietom nie obcina się głów i mają w ogóle jakieś prawa, to nie jest zasługa twojej wiecznej i jedynie słusznej moralności, na straży której stoi watykańska sitwa, tylko właśnie ludzi, którzy postawili sie kościołowi. Tak było już w wieku XVIII, w okresie oświecenia, i tak jest teraz.

  52. @Tanaka

    Zazdroszczę znajomości personaliów urzędników owczarni pańskiej. Oczywiście wypadałby skomentować tę okoliczność, ale nie daj Boże popełnię jakąś niezdarność i nie dość ,ze zabobonni nie mają lekko,to jeszcze i za moją sprawą dostaną ” na garba”.

    I jeszcze zapodam cytat do którego się w krótkich zołnierskich słowach odniosę.

    „Wyszli z lasów, grądów, bagien, nie wiedząc, że II wojna światowa już się skończyła. Gadają, jakby Piłsudski jeszcze szykował się do zamachu. Jakby w Szlissenburskiej twierdzy jeszcze nie siedział, jakby Lenin chodził jeszcze do szkoły,a bracia Wright nie wiedzieli jeszcze, że polecą samolotem.”

    Otóż musisz wiedzieć Panie Tanaka, że są tacy którym wstecznictwo „tych panów” naprawdę się podoba. Powiem więcej. Jeżeli mam się doszukiwać głębszego sensu w tym co „zapodaje” świecka współczesność i zestawić to z archaizmem sfery sacrum to musiałbym być absolwentem rumuńskiej wieczorówki aby przyznać rację oponentom panów: Hosera,Depo,Budzika, Kaszaka,czyli Panu, Panie @ Tanaka.
    I jeszcze jedna rzecz.
    Muszą sobie obie strony uzmysłowić(ateiści i zabobonni),że niestety coraz więcej będzie okazji do rożnego rodzaju dziwnych komentarzy odnoszących się do wypowiedzi przedstawicieli strony przeciwnej.

    Po prostu coraz bardziej te dwa światy się rozchodzą.

    Różne wartości, odmienne tabu, perspektywa oglądu problemu, ekspresja wypowiedzi -to i jeszcze wiele innych kwestii będzie powodować coraz większą przepaść dzielącą obie strony.
    Oczywiście wypada w tym miejscu powiedzieć,że tak wielka różnica spowoduje konieczność rzeczywistego opowiedzenia się po jednej ze tron barykady.
    Tym samym zniknie prawdopodobnie wielka rzesza letnich ,wierzących niepraktykujących nie mogących się jasno zdefiniować co moim zdaniem może przynieść pozytywne skutki.
    Już kiedyś okazało się, że nie frekwencja na pierwszomajowych pochodach określą trwałość pewnych światopoglądowych budowli.
    I być może nie ilość, ale jakość umocni KK.

  53. Jacek Kowalczyk.
    Nie wiem ale na pewno nie wiesz, że istnieją potomkowie Piastów. Odpowiedz sobie czy są ważni? Każde ich narodziny odnotowują publikatory?

  54. To tutaj: http://bractwokrolowejpolski.pl/zagrozenia-duchowe-dodatek-do-rachunku-sumienia/
    pokazuje, że nie ma bezgrzesznego katolika; w tym systemie każdy, bez przerwy musi czuć się winny i pozostaje mu jeno, zanosić modły do dobrego Boga o zmiłowanie nad swą grzeszną duszą.
    A tak na marginesie, to trzeba być dobrze rąbniętym, aby takie brednie wymyślać.
    PS. jako że do tego na „v” dołączył ten na „A” trzeba omijać to miejsce. Chyba, że ktoś lubi psychiczne tortury (ten na „RK”?)

  55. Sugadaddy
    9.46

    „dlaczego dobry Bóg, przedłużył był dzień…”?

    Dlaczego Bóg polecił zniszczyć Kananejczyków ?

    Żadnej wojny prowadzonej przez człowieka nie można porównać z wymierzaniem sprawiedliwości przez Boga. Dlaczego ?

    Ponieważ Bóg – w odróżnieniu od ludzi – potrafi czytać w sercach, czyli zna wnętrze każdego z nas.

    Na przykład gdy osądził Sodomę i Gomorę i postanowił zniszczyć te miasta, patriarcha Abraham martwił się, czy nie dojdzie do niesprawiedliwości. Nie wyobrażał sobie, żeby sprawiedliwy Bóg mógł „zmieść prawego razem z nieprawym”. Bóg cierpliwie zapewniał swego sługę, że gdyby w Sodomie znalazło się choćby dziesięciu prawych, oszczędzi je ze względu na nich (Rodzaju 18:20-33). Najwyraźniej zbadał serca mieszkańców i dostrzegł, jak bardzo są zdeprawowani (1 Kronik 28:9).

    Podobnie Bóg osądził Kananejczyków i słusznie skazał ich na śmierć. Słynęli oni z okrucieństwa, między innymi składali w ofierze własne dzieci, paląc je żywcem (2 Królów 16:3).

    W Kapłańskiej 18:20-27 napisano na ten temat: „Nie będziesz obcował cieleśnie z żoną twego bliźniego(…). Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień (czyli spalone) dla Molocha.(…) Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość ! Nie będziesz obcował cieleśnie z żadnym zwierzęciem.(…) Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem aby z nim się złączyć . To jest sromota !
    Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami PLUGAWIŁY SIĘ NARODY, KTÓRE WYPĘDZAM PRZED WAMI. BO WSZYSTKIE TE OBRZYDLIWOŚCI CZYNILI MIESZKAŃCY ZIEMI, KTÓRZY BYLI PRZED WAMI i ziemia została splugawiona”.

    Poza tym Kananejczycy wiedzieli, ze Bóg polecił swemu ludowi zająć ich ziemię. Ci z nich, którzy postanowili w niej zostać i podjąć walkę przeciwstawili się nie tylko Izraelitom, ale też Bogu.

    Natomiast Kananejczykom, którzy odwrócili się od zła i przestrzegać ustalonych przez Niego wysokich norm moralnych, Bóg okazał miłosierdzie. Ocalała np. nierządnica Rachab z rodziną. A gdy mieszkańcy kananejskiego Gibeonu prosili o łaskę, to zarówno oni, jak i ich dzieci zostali zachowani przy życiu (Jozuego 6:25; 9:3, 24-26).

    Pozdrawiam.

  56. Tanaka
    11 października o godz. 15:55

    Tanaka,
    mnie tez oni drażnią swoją bezgraniczną obłudą i hipokryzją, ale ze wszystkich sił wystrzegam się uważania ich za głupców…

    Na 100% nie są głupcami!

    Są złymi ludźmi. Są zakłamani. Są podstępni. Są hipokrytami….

    Ale nie są głupcami! Wiedzą co robią i robią to wszystko na zimno, z premedytacją i wyrachowaniem, ale najważniejsze jest to, że robią to wszystko stosując zgromadzoną wiedzę o tym, jak manipulować tak zwanymi „wiernymi baranami”…

    Mają do perfekcji opanowaną i wypraktykowaną technologię urabiania „maluczkich”, technologię potwierdzoną praktycznie w ciągu tysiącleci istnienia zorganizowanych religii. I dlatego błędem jest uważać ich za głupców…

    Np. mnie złości, gdyż muszę nieustannie powtarzać i przypominać, że jak się „biskup XYZ” odezwie w sprawie swojego psa Reksa, to się odezwał on sam, ale jeśli ten sam „biskup XYZ” otwiera otwór gębowy w sprawie, dajmy na to gendera, to mówi epidiaskop – jak ot @mag określiła. Bo nie ma znaczenia, czy słuchamy Jedraszewskiego, Głódzia, Michalika, Depo, Nycza, czy Pieronka, to tak naprawdę słuchamy ich wszystkich, poprzez otwór gębowy wspomnianego już wyżej „biskupa XYZ” … Za każdym razem słyszymy episkopat, choc innym głosem, z innego otworu gębowego. Festiwal tataku Episkopatu Polski na Gender mielismy wiosną, gdzie starannie rozpisano na głosy i na kolejne niedziele, kolejne porcje tego ataku na rozum i przyzwoitość Polaków… Choć w kolejne niedziele słyszeliśmy innego „znawcę” gendera, to wszystko było zaplanowane, uzgodnione i bez cienia wątpliwości, było stanowiskiem Episkopatu, a nie opiniami prywatnymi…

    Ludziom zwyczajnie trudno jest pojąć, że choć widzą pojedynczego człowieka (czytaj biskupa), to nie jest on sobą (np. Mendrakiem), tylko jest cząsteczką zbioru, ktory nazywa się Episkopat. Co się dizeje z biskupią cząsteczką, gdy wypowie własne zdanie, to już wiemy, choćby śledząc losy, kiedyś uważanego za postępowego, biskupa Pieronka. Ma Episkopat moc sprowadzania na „właściwą drogę” nawet „zbłąkanych” biskupich owieczek.

  57. @sugadaddy

    Jestem twardy. Byle co mnie nie zniechęci 🙂

  58. Próby stosowania logiki do wypowiedzi hierachów to, jak sądzę, chyba czas zmarnowany. „…. próżny trud …”.
    Dla określania takich sytuacji podoba mi się określenie: Unhoffnungsfall. To zbliżone do naszego: Przypadek beznadziejny.

  59. Aaron Spręzyner
    11 października o godz. 17:14

    cytat: „….. I być może nie ilość, ale jakość umocni KK.”

    Roześmieszasz mnie. KK nie jest mocny ilością, ale strachem. Im mniej bojących się, tym mniejsza suma strachu i tym mniej bedzie KK. Taka to prosta prawda, że aż trudno w nią uwierzyć.

  60. mag
    11 października o godz. 17:07
    Rzeczony prymas nie jest błogosławiony, ale na pocieszenie prymasem Tysiąclecia został ci on.
    Zaś jego kolega Karol, młodszy wiekiem, a starszy stopniem mógłby jeszcze być ogłoszonym kardynałem Tysiąclecia. Bo w papieskiej rywalizacji to nasz błogosławiony raczej bez szans.

  61. @gsj 11.10. godz. 17,48

    „Unhoffnungsfall” Das goeffelt mir besonders gut.

  62. Aborygen
    Nie wydaje mi się, by religie kodyfikowały moralność w postaci, jaka istniała w czasie tworzenia religii i chrześcijaństwo jest tego fantastycznym dowodem. Moralność chrześcijańska, a w szczególności katolicka, ewoluuje, o czym świadczy choćby stosunek do celibatu księży, do życia „nianarodzonych”, do Żydów, do homoseksualistów (protestantyzm), kobiet itd. Jeszcze w XIX wieku problemem nie było to, że całe statki niewolników tonęły z „ładunkiem”, tylko to, czy „ładunek” był ochrzczony.

  63. @lonefather
    11 października o godz. 17:41
    Tak.

  64. Nie wiem, być może nie będę pierwszym który dojdzie do da takiego wniosku, ale odnoszę wrażenie,że większość ateistów to obciążeni genetycznie organoleptycy.
    A organoleptyk oczywiście wszystko musi zobaczyć,dotknąć, powąchać,usłyszeć i spróbować czy obiekt zainteresowania będzie mu na przykład smakował.
    Rozumiem ten sposób percepcji rzeczywistości. Owszem można zobaczyć wiele rzeczy, usłyszeć niejedno, nawet powąchać( tu już należy uważać), ale ze spróbowaniem i określeniem walorów smakowych będzie naprawdę ciężko. Owszem można zjeść jabłko,świeżą bułkę, ale 3 kilo szprotów,czy 5 kilogramów gwoździ papowych będzie nadzwyczaj ciężko. Że nie wspomnę o innych rejonach Bytu.
    Na przykład Piękno, Dobro,Prawda.
    Z organoleptycznym ogarnięciem tych pojęć będzie naprawdę ciężko.
    A o Absolucie, Bogu, Prajedni…
    Wpadł mi w rękę sympatyczny cytat obrazujący tę ateistyczną dolegliwość.
    Krótki.
    Spotykają się 2 koleżanki. Są one również znajomymi Antoniego Czechowa. Sonia i Motia.
    Sonia jest zabobonna, a Motia 100% ateistka.

    Sonia : ” Patrz na niebo – tylko nie mrugaj – widać aniołki”
    Motia zaczęła też wpatrywać się w niebo i chwila minęła w milczeniu.
    „Widzisz?” – zapytała Sonia
    „Nie widać” – odpowiedziała Motia basem
    „A ja widzę. Małe aniołki latają po niebie i skrzydełkami tak myk, myk, myk niby komarki”.

  65. @Rafał Kochan
    Oj zdziwiłbyś się ile przywilejów kobiety dziś straciły. Chrześcijaństwo zaczęło się od kobiet, jak było jeszcze sektą, poczytaj. Dopiero z chwilą rozprzestrzenienia się, tradycja rzymska, tradycja władzy, hierarchiczności zlewała się z oryginalną doktryną, nieco ją wypaczając. Nigdy u nas też nie było tradycji obcinania głów kobietom, bo nigdy nie było tradycji podziału na kobietę i mężczyznę. Wszyscy wpasowywali się w swoje role naturalnie bez otoczki ideologicznej a ich prawa się popsuły przez dziki kapitalizm XIXw ktory pierwszy raz zmusił je do ciężkiej pracy na duża skalę. Kobiety przez 2tyś lat były uprzywilejowane, dziś tracą przywileje na rzecz prawa do noszenia męskich spodni. Oczywiście mogą stać się facetami, przejąc męskie cechy i wykonywać męskie zawody ale czy to dobrze jak mamy mężczyzn i „mężczyzn” a zero kobiet? Czy to dobrze dla samych kobiet? Wątpię, 90% z nich nie ma ochoty walczyć na rynku pracy, uczestniczyć w wyścigu szczurów, rywalizować, uczyć się cynizmu, wyrachowania, brutalności, zdecydowanie wolą jak ktoś tą czarną robotę odwala za nie, a one zajmują się domem i dziećmi i plotkowaniem. Dziś ekonomia wymusza zmianę postaw, dzieci wychowuje system. Jak wolisz, sam wychować swoje dziecko, czy nie mieć czasu i niech system je wychowa? Gdyby większość ludzi nie była zmuszona przez czynniki ekonomiczne, wybrała by stare, konserwatywne wartości i modele, także nie zawdzięczamy lewicy więcej niż prawicy.
    JAk już to głównie Resentyment, to jedyne co potrafiły stworzyć w skali makro (tak samo stworzono Teizm, z resentymentu, z kompleksu i zazdrości, że się jest niewolnikiem a nie panem – tłumaczył to Nietzsche więc chyba znasz). Globalny kompleks słabego względem silnego i ta pretensja aby nieustannie równał do dołu, pretensja wszczepiana przez feministki które są skupiskiem zazdrości, zazdroszczą kobietom i facetom zarazem, wolałyby samych mężczyzn, i to słabych wtedy myślą że jest po równo. Niestety są takie powiedzenia, że największy obłęd w jakim uczestniczy społeczeństwo jest zawsze najtrudniejszy do wykazania i dla współczesnych wydaje się czymś normalnym. Oraz przestroga, że 10% ludzi, najbardziej aktywnych i szalonych, najgłośniejszych, kreuje jutro pozostałemu 90%. Dziś w tych 10% są głównie feministki.
    Poczytaj raporty dotyczące zdrowia psychicznego, patologie wśród młodych pokoleń – tzw zachód odstaje od Polski i to grubo. Ludzie sobie z tym „postępem” nie radzą i nie będą radzić, bo jest oparty na resentymencie jednostki najsłabszej. Kierunek w którym się zmierza to kierunek ku kompletnej alienacji człowieka, takie wypłukiwanie z wszelkich oryginalnych właściwości. Będziemy mieli klony, zombie ale człowieka silnego, odpowiedzialnego i SAMODZIELNEGO to będzie się oglądać jak już to tylko w muzeach
    Taki jest problem z egalitaryzmem i relatywizmem przesadzonym i nie ma co się dziwić, że religia z tym walczy. Lewica dobrze szepcze do ucha jednostce, bo pozwala jej się wyzwalać. Do budowania społeczeństwa się kompletnie nie nadaje, bo to nie społeczeństwa godnych i dumnych ludzi a bezmyślnych błaznów i klonów – patrz na młodych.

  66. @Jacek Kowalczyk 11 października o godz. 16:39
    „@ Helios Ale czy Pańska mama jest może córką jakiegoś Boga?”
    Jak się okazuje wystarczy tylko pod nosek podetknąć mikrofon.
    Biskup i zazdrosny o bycie biskupem zbłaźnią się prędzej czy później, na ochotnika. Mamy to jak w banku.

    Tutaj zazdrosny obnaża potęgę swoich zwojów mózgowych imputując, że polski biskup katolicki opiera dowód boskości swojego boga na niepewności co do daty urodzenia bóstwa.
    Czego się nie robi aby przypodobać się sitwie. Byle wywołać rechot swoich. Z sensem czy bez sensu.

    Głupi, parafialny biskup. Oj, joj, joj.

    Wyjdźmy więc z tego polskiego zatęchłego, katolickiego grajdoła i polećmy na ateistycznych skrzydełkach do tej mitycznie już, już, już ateizującej się Ameryki. Rewelacje z tego właśnie bloga. Ach, dostać jakieś stypendium i móc wreszcie pooddychać tym amerykańskim, ateistycznym powietrzem!

    Przekonałby się zazdrosny szybciutko, że co drugi napotkany miejscowy ateista, albo (ach! ach! ach! co to za filuternie skrywana towarzyska tajemnica) nawet tak wielki atesista że już najprawdziszy Żyd, a dzieci swoje do katolickiej szkoły posyła.

    Katolickim biskupom-pedofilom na pożarcie.

    No ale jak ktoś tego stypendium jeszcze nie dostał, Amerykę przez ekranik chińskiego tableta czy smartfona tylko liże to skąd ma to wiedzieć?

    Niech to będzie pożywką dla refleksji nad różnicą w pocchodzeniu i wychowaniu amerykańskich i polskich biskupów. Ale który atesista ma tyle czasu aby studiować fakty.

    No, Czesiek, sru w tych katoli jeszcze jednym kamulcem.
    I co się dziwić, że od czasu do czasu kostka brukowa rzucona ręką wściekłego profesora odbije się od czegoś w okolicy i pier*olnie profesora w sam łeb?
    Na mój nieuczony ogląd biskupi i profesorowie w Umęczonej mają taką samą ilość guzów na czołach.
    Ach, dostać to stypendium i wyjechać na katolicki uniwerek.
    Wykłady w Georgetown, na przykład. Ale fajnie wyglądałyby na CV.
    Co drugi komuszy prezydent czy minister już tak wpis ma.
    Tylko nie ja…
    No, Czesiek, sru w tych katoli jeszcze jednym kamulcem.

  67. A tak przy okazji to pragnę wszystkich ateistów ostrzec.
    Robię to oczywiście całkowicie bezinteresownie…chociaż nigdy nic nie wiadomo i gdyby kiedyś ateiści poczuli się …
    Otóż chciałbym szanownym ateistkom i ateistom przypomnieć,ze w czasach Cesarstwa Rzymskiego kiedy zwolennicy Chrystusa byli mało znaczącą sektą, ówcześni decydenci określali ich mianem…ateistów.
    I co z tych ateistów później „wyrosło”…
    Wiadomo.
    I tak na upartego to wcale nie trzeba być bystrym obserwatorem rzeczywistości aby stwierdzić,ze przed dzisiejszymi ateistami też merda niezły Panteon rożnego rodzaju bóstewek ,ikon, i innych manitu.
    I chyba można doszukać się pewnych analogii, ale różnica jest jedna i zasadnicza. Żywot tych ateistycznych talizmanów to długość życia wigilijnego karpia. Po wigilii nikt już o nich nie pamięta.
    Zostaje tylko kupka ości.

  68. mag
    11 października o godz. 17:07

    ks. Lemański miał całkowitą rację, że oni muszą wymrzeć, bo się nie zmienią. Tylko nie powiedział, bo pewnie sam nie wie – kto to są ci „oni”.
    Nie chodzi przecież o samych biskupów. Chodzi o wszystkich minus ks. Lemański i może jeszcze ze stu mu podobnych, o których niemal nic nie wiadomo, bo nie pisną, żeby nie dostać łopatą po głowie, jak Lemański od biskupa swego w rączkę cmokanego.

    Do Wyszyńskiego należy mieć wielką listę pretensji. Jedno jednak zapisuję mu na plus – że za „Solidarności” starał się studzić głowy rozpalone ochotą wieszania komunistów na gałęziach. Za co przez solidaruchów został opluty. Przez co może na jakiś medalik zasłużył.

  69. lonefather
    11 października o godz. 17:41

    Poruszasz bardzo ważny temat technologii władzy. Znajomość zagadnienia wśród ludu wierzącego jest żadna. Nawet wśród ludzi posiadających rozum, krytycznych, ateistycznych znajomość rzeczy jest skromna, a postaci biskupów widziane są osobno.
    Oni wszyscy, z klerem szeregowym, są pracownikami resortu hutnictwa: są formierze, wsadownicy, walcownicy na zimno i na gorąco, są hutnicy piecowi, wytapiacze, ekstraktorzy, nadzorcy, projektanci, kierownicy linii, zmiany i dyrektorzy .
    Słowem – kompletna technologia religii – wydziały, działy, sekcje, zespoły i grupy specjalnego przeznaczenia, czyli SPEC-NAZ.
    Całkowicie trafnie to opisujesz. Żadne tam przypadkowe wyskoki, jakieś farmazońskie głupotki, czy solidniejsze rypnięcia Zdzicha albo Rycha, ale fragment procesu technologicznego, starannie zaprojektowanego.

    Co do głupoty rzeczonych – też zgoda. Przy czym, przechodząc do kwestii zła w biskupie, warto zaważyć, że o ile biskupi nie są w sensie najprostszym głupi, to w złu, jakie w nich siedzi, też jest element głupoty. Zło ma w sobie element głupoty; jest te jeden z czynników tworzących zło.
    Zgadzając się co do zła tkwiącego w biskupach, szerzej, w klerze, warto też sobie uświadomić, że niemal w każdym przypadku, zło jest skutkiem skrzywień doznawanych od wczesnego dziecięctwa. Krzywdy i cierpienia krzywią niedojrzałe osobowości, przymus milczenia wymagany przez kościelne świętości pogłębia skrzywienia, proces formatowania, zwany formowaniem, w trakcie seminarium i później – zabetonowuje skrzywienie nie do naprawienia.
    Na żywo oglądamy taki proces w wykonaniu Hosera Henryka i księdza Lemańskiego. Prosty ksiądz, jeden z tych mało skrzywionych, zachował w sobie coś dobrego, niewinnego, uczciwego i odważnego. Poczuwa się do obowiązku czynienia, mówienia i świadczenia sobą. I tu rozjeżdża go walec, tu dostaje łopatą w głowę od swojego pryncypała, który rozpoznał człowieka za za mało sformatowanego, niezabitego jeszcze w swojej człowieczości. Więc go wali łopatą przez łeb. Chce zabić życie w Lemańskim, ale tak naprawdę, chce zabić tą odrobinę tchnienia ludzkiego, jaka czasem się u niego budzi. Nienawidzi siebie w sobie. Na swojej śmierci osobowej zbudował sobie karierę kleszą i purpuracką.Nie może wrócić do życia, z czasów gdy miał może z 6 lat. Wszystko by zaprzepaścił.
    W tym widać to, co nazywasz złem w głowie klechy. Tak – są cyniczni, są otępiali, wytrzebieni z siebie samych. I gwałcą innych, by stali się tacy sami.Widząc dookoła zombie, łatwiej będą zapominali, że sami nimi są. Świat żywych będzie zbyt daleko w tle i stanie się nierealny, dawny i zapomniany , przesłonięty tłumami żywych trupów.

  70. @Tanaka

    Być może kiedyś ks. Lemański wzbudzał moje cieplejsze odruchy, ale wraz ze zmianą perspektywy spojrzenia i mniej lub bardziej autorską refleksją nad tym czym jest Kościół Powszechny moja laurka malowana z myślą o „szykanowanym” duszpasterzu gdzieś się zawieruszyła.
    Nie kryję ,że z pomocą przyszedł mi znany i lubiany …Miłoszas Czesławas.
    Otóż Miłosz przyznawał wprost, że …”rzygał na tych postępowców” w katolickim Kościele.
    Wypowiadając tego typu sądy miał przed oczami swój parafialny kościół w Stanach.
    Gdzie w miejsce wspólnoty religijnej odwołującej się do „wiedzy o grzeszności ludzkiej” spotykał skautowskie ciepełko.
    Gdzie wszyscy kochają się, śpiewają, tańczą , grają na gitarach.
    Czyli jednym słowem pełny luz.
    Do wściekłości doprowadzało noblistę to co wyprawiają kościoły protestanckie w USA i upodabnianie się do tego wzorca amerykańskiego KK.
    A poza tym przypominam, że demokracja to projekt 2 ostatnich stuleci (Grecji nie liczę w tym momencie) a model organizacyjny i wewnętrzna pragmatyka KK oparta jest na bardziej długowiecznych zasadach i tej powinien być posłuszny ksiądz Lemański.

  71. Aaron Spręzyner
    11 października o godz. 17:14
    Aż mi się uszy zaczerwieniły, tak się ze sobą pięknie zgadzamy. Prawie całkiem.
    Tak jest: są tacy, którym wstecznictwo tych panów się podoba.
    Tak jest: rumuńskie wieczorówki mają swoich absolwentów.
    Tak jest:przepaść jest już ogromna.
    Tak jest: niejeden będzie się musiał opowiedzieć po którejś ze stron.
    Tak jest: biskupi od zarania widzieli wielką przepaść między sobą a podłym światem.
    I kilka zupełnie drobnych różnic:
    Główna masa wiernych zawsze była letnia i nic tego nie zmieni poza jednym: zmniejszenia kościoła o 95% Wtedy ci nieletni, ale żarliwi staną się większością. Ich żarliwość nie studzona letniościa ich spali.
    Kościół jakości nigdy dotąd nie powstał i nie powstanie. A skurczony do paru milionów wyznawców na świecie straci swoją konieczną zasadę. Rozsypie się w proch.
    ale nie przejmujmy się panie sprężyner. Nie ma strachu, będzie dalej istniał, całkiem długo. rozlazły, letnii, ociężały, gubiący tych przy oknach, pogubiony w sobie, pusty,nudny, wypalony.
    Proszę sobie popatrzeć na gwiazdy: najpierw gorące, potem się w sobie zapadają , chłodnieją i gasną, albo w wielkim wybuchu rozpadają się na pył. Nie inaczej będzie z chrześcijaństwem, ale trochę to jeszcze potrwa.
    Na ewolucję nie ma silnych, panie kolego w zgodzie na temat rumuńskich wieczorówek.

  72. Aaron Spręzyner
    11 października o godz. 19:46
    Ale o co tu chodzi? Jaka myśl ma tu być wyrażona? Nic nie widać spójnego.
    Miłosz, jak to zwykle ludzie mają, powiedział nieco myśli mądrych i całą masę głupich. O czym zwykle wiedzą żony zainteresowanych, gosposie,lub dzieci.
    Granie na gitarach lansował Lolek Wojtyła. Sam mu grałem i śpiewałem przy ognisku. Lolek demontujący kościół ? chętnie się z taką myślą zgodzę.
    Zaś Lemański ma pierwszy z obowiązków – bycia człowiekiem. Posłuszeństwo szefowi jest słabym obowiązkiem wobec pierwszego, lub żadnym obowiązkiem.
    Może się też Lemański przyznać i do innego obowiązku, jako kapłan – wobec Jezusa. Wyłącznie z jego mocy jest kapłanem. I ten obowiązek góruje nad obowiązkiem wobec biskupa, papieża czy kogokolwiek w jego organizacji.
    To jest gra wyłącznie do jednej bramki. Pora to pojąć.

  73. @ dezerter
    „Dekalog nie zachęca do CZYNIENIA DOBRA. Przestrzega jedynie przed CZYNIENIEM ZŁA. To za mało, żeby na Ziemi powstał raj. Naprawdę tego nie rozumiesz ?”
    Czy przykazanie: „czcij ojca swego i matke swoja aby ci sie dobrze powodzilo i abys dlugo zyl na ziemii” nie jest przypadkiem zachecaniem do czynienia dobra?
    Ile starych ludzi ma w swiecie wspolczesnym dzieci gardzace rodzicami?
    Sa nawet przypadki sadzenia rodzicow przez dzieci. Sa tez przypadki sadzenia
    panstwa za to ze dziecko powstalo z zaplodnienia in vitro. A wiec kto nie zna dekalogu? Przeciez sam sie okazuje ze go nie znasz. Pan Kowalczyk znowu Ci napisze ze jest 1:0 dla Ciebie. I taka z wami dyskusja. Biale jest u was czarne.
    Nie ropzumiem co zyskujecie przez te manipulacje? Twierdzenie ze wyeliminowanie zla nic nie daje to jest na prwde ridiculous!!

  74. .

    —„podrecznik niebezpieczny dla duszy”—

    To tytul tego artykulu w rzepie,
    o przeroscie prostaty nad
    intelektem napisano tomy,
    jednak zywe slowo cierpiacego
    medrca jest niezastapione,

    nic tak nie udraznia cewki
    jak ciasny ministrant..

    blow jasio, blow
    moze mu ulzy….

    ..)

  75. JanuszB
    11.34

    „Rzymianie nie wieszali ludzi na krzyżu a na dwóch belkach”

    Greckim słowem tłumaczonym w wielu współczesnych przekładach Biblii na „krzyż” jest „stauros”.

    W klasycznej grece słowo to oznaczało po prostu pionową belkę, czyli pal. Później zaczęto też nazywać tak pal egzekucyjny z belką poprzeczną. Potwierdza to The Imperial Bible-Dictionary: „Greckie słowo tłumaczone na „krzyż” [stauros] właściwie oznacza pal, słup lub element palisady, na którym można coś powiesić lub którego można użyć do ogrodzenia terenu (…) Wygląda na to, że nawet u Rzymian słowo crux (od którego pochodzi nasz krzyż) pierwotnie oznaczało słup” (red. Patrick Fairbairn, Londyn 1874, t. 1, s. 376).

    „Kształt dwuramiennego krzyża wywodzi się ze starożytnej Chaldei, gdzie był symbolem boga Tammuza, podobnie zresztą jak w innych okolicznych krajach, z Egiptem włącznie. Do połowy III wieku po Chr. kościoły albo już odstąpiły od niektórych nauk wiary chrześcijańskiej, albo je pozmieniały. Chcąc podnieść prestiż odstępczego systemu kościelnego, zaczęto przyjmować do kościołów pogan, którzy się nie odrodzili przez wiarę, i bardzo często pozwalano im zachować pogańskie znaki i symbole. Z tego powodu przyjęto również Tau, czyli T, najczęściej z obniżoną poprzeczką, jako wyobrażenie krzyża Chrystusowego”(W.E. Vine, An Dictionary of New Testament Words, Londyn 1962, s. 256).

    Pozdrawiam.

  76. Aaron Spręzyner
    11 października o godz. 18:40

    Aaron, wyjaśnisz, o jakich ateistycznych bóstewkach, ikonach, talizmanach bredzić raczysz, czy pójdę spać bez wyjaśnienia i się przez to zmoczę? I co to za jakaś bliska Ci duchem sekta „ateiści”, że ją ze swoją religią żenisz?

  77. Dezerterze, po cienkim lodzie stąpasz, przyjmując jako aksjomat semickie bajędy. A przecież tylko przypadek sprawił, że żyjąc akurat tu i teraz, równie gorliwie nie bronisz bajęd gockich, hinduskich, azteckich, czy triobrandzkich.

  78. ?
    11 października o godz. 21:27

    Oni – chrześniacy…tfu!…chrześcijanie, znacy, chyba w dzień chodzą w końskich okularach, a na noc kładą na patrzałki poduszki, że nie widzą, że chrześcijaństwo to, owszem, ogrom w dziejach, ale przecież tylko jedna czwarta świata, z której parę miliardów nie ma pojęcia o chrześcijańskim Bogu. Czyli wszechobecny nie wszędzie dotarł – taki on wszechobecny.

  79. Marcin
    21.08

    „Białe jest u was czarne”.

    Znasz pozostałe 9 przykazań ? Czy one zachęcają do czynienia czegoś dobrego ? Przegrywasz 1-9 ?
    Wyobraź sobie, że jednego dnia wypuszczono na wolność ze wszystkich więzień na świecie, wszystkich przestępców. I owi przestępcy, przestają kraść, zabijać i gwałcić. Czy tym samym można powiedzieć, że Ziemia stała się rajem ?

    Gdyby tak mogło się stać, to w innym miejscu Bóg nie powiedziałby : „A ty masz miłować Jahwe, twojego Boga, całym swym sercem i całą swą duszą, i całą swą siłą życiową” (Powtórzonego Prawa 6:5); oraz „Masz miłować swego bliźniego jak samego siebie”(Kapłańska 19:18).

    Kluczem do zaznawania prawdziwego szczęścia (raju ?) jest okazywanie i doświadczanie bezinteresownej miłości. Nie wystarczy obojętność.

    Pozdrawiam.

  80. To nie było na temat.

  81. ?
    21.27

    „po cienkim lodzie stąpasz, przyjmując jako aksjomat semickie bajędy”

    Spróbujesz to uzasadnić ? Proszę o konkrety.

    Pozdrawiam.

  82. Uzasadnienie masz w moim wpisie, Dezerterze. To jest właśnie konkret; wprawdzie jesteś, jak każdy z nas niepowtarzalny, ale jest wielu tobie podobnych, którzy żonglując cytatami z Koranu, Bhagavad-Gity, Diamentowej Sutry, Tao-Te-Chingu, nauk Zoroastra czy Mahaviry, też uznali by swoją religię za jedynie słuszną. Tak więc żonglowanie Biblią nie oznacza, że akurat ty masz rację.

  83. Wczoraj wywinąłem się od zaproszenia Jacka Kowalczyka do „rozebrania” na czynniki pierwsze bajdurzeń i kłamstw biskupa Mendyka. Dziś, dojrzałem do powiedzenia paru słów…

    Zacznę tak …
    Choc może się wydawać, że nie na temat, ale czytajcie, a zrozumiecie …

    Język jakim wypowiedział się Mendyk jest językiem niedookreślonym adresowo. Mam na myśli to, że nie skrytykował nikogo personalnie, ani minister Kluzik-Rostkowską, ani autorkę, nie zwrócił się też wprost do „wiernych baranów” o odmowę uczenia ich dzieci z tego Elementarza, do nikogo i do niczego skierował swoją krytykę Mendyk.

    A, w reakcji na słowa krytyki już zareagowała Pani Kluzik-Rostkowska. Autorka jak na razie milczy. A „wierne barany”, czekają na „naprowadzenie”, czego to, Pan Biskup, sobie od nich życzy i oczekuje…

    To jest właśnie, widoczny jak na dłoni, mechanizm psychomanipulowania. Jest wypowiadana jakaś kwestia. Wypowiadana językiem niedookreślonym, albo adresowo, albo niedookreślonym rzeczownikowo i słuchacze/czytelnicy sami sobie domyślnie „dopowiadają” zgodnie ze swoimi osobistymi skojarzeniami. A dopowiedziawszy, „zgadzają się”, bo przecież oni też tak myślą …

    A Episkopat, po „zamiąchaniu” w problemie, wystąpieniem biskupa Mendyka, zwyczajnie czeka, a gdy zobaczy jakie będą reakcje, to podejmie dalsze działania, bo jak na razie to tylko zapowiedział, że podejmie prace nad nowym „elementarzu katechetycznym”… (cokolwiek to by znaczyło)

    Co więcej widać z tego mendykowego bzdeta? Otóż, po dokładnym przyjrzeniu się widać, że głównym problemem, choć nie ma o tym ani jednego słowa, pozostaje kwestia wychowania seksualnego.

    Nim się ktoś obruszy, to niech przeczyta do końca. Bo w biskupim gadaniu, jest tak samo ważne, nie tylko to co powiedziane, ale i to co zostało przemilczane…

    Trzy uwagi wypowiedziane przez Mendyka (każdy zainteresowany znajdzie je bez trudu) pokazują co spędza sen z oczu biskupów. Jest to kwestia wychowania seksualnego. A dokładniej to, problematyka, jak się „robi dzieci” i jak się one rodzą. Jak się nad tym zastanowić, to faktycznie mają z tym GIGANTYCZNY, wręcz podstawowy problem…

    Jeśli dziecko zrozumie, że bez stosunku seksualnego, nie powstanie nowe życie i gdy zrozumie i skojarzy, że dzieci rodzą się przez pochwę, to zrozumieją przy okazji, że nawet jeśli Jezus „powstał” bez stosunku seksualnego, to rodząc się i tak musiał rozerwać błonę dziewiczą Maryi …

    Więc jak ona może być „wiecznie dziewica”?

    Jak nie w jedną stronę, to w drugą, Maryja została rozdziewiczona!

    Podstawowy dogmat o dziewiczości Maryi pada „jak kawka” i żadne dziecko po nauczeniu się tego ze zrozumieniam, już nie uwierzy w bajki i bajędy kościoła ka-to-lic-kiego …

    Tak więc na poziomie ogólnym, to język biskupiego wystąpienia, jest ściemą, bo swojej wypowiedzi nie adresuje konkretnie do nikogo. Nieco głębiej napotykamy to co nie zostało powiedziane wprost, a tylko wspomniane ogródkami, żeby wywołac określone skojarzenia. Jest też trzeci poziom …

    Trzecim poziomem jest to, do kogo wypowiedział swoje słowa Mendyk?

    Tak jak napisałem wyżej – do nikogo konkretnie! Za to z całą pewnością nie miał na myśli mnie, Tanaki, Jerzego, Jacka Kowalczyka, @mag, czy innych ateistów… On ma nas w dupie. Ona ma w dupie co o nim i jego „uwagach” myślimy, czy napiszemy. Nie umiem powiedzieć kiedy, biskupi zorientowali się, że to co my ateiści moglibyśmy pomyśleć, czy powiedzieć, nie ma najmniejszego znaczenia, no niemal żadnego znaczenia… Znaczenia ma tylko i wyłącznie jedno – to co usłyszą „wierne barany” i to, żeby usłyszały, że biskupi są przeciw, że biskupi potępiają, że biskupi to, czy tamto, czy owo … Słowem, że biskupi nie są obojętni i nie milczą, tylko się wypowiadają … A na konkrety przyjdzie czas później …

    Bo biskupi wiedzą, że krytyka z pozycji ateistycznych wywoła w „wiernych baranach” instynktowny opór i z automatu odwrotną do ateistycznej reakcję poparcia …

    Oni świadomie tak właśnie pogrywają, żeby wywołać ateistyczną krytykę i w reakcji na nią, wzmożenie u wiernych …

    Pogrywka psychomanipulacyjna…

  84. ?
    22.08

    „żonglowanie Biblią nie oznacza, że akurat ty masz rację”.

    Ja po prostu próbuję propagować edukację biblijną. Nie ma chyba w tym nic złego ?

    Pozdrawiam.

  85. Jasne że nic.
    Pozdrawiam.

  86. @ dezerter
    „Masz miłować swego bliźniego jak samego siebie”
    No wlasnie. Tu sam przyznajesz ze dekalog nakazuje: „milowac blizniego swego jak siebie samego”.
    Take jedno proste przykazanie bez lania wody i ono mowi wiecej niz tysiace filozoficznych wywodow na temat tego dlaczego ludzkosc nie potrafi rozwiazac swoich problemow mimo ze ma wystarcajace wskazowki. Bo przyczyna jest brak milosci spowodowany skrajnym egoizmem. Ogrodzic wszystko!!!
    Polska szczegolnie lubi sie grodzic. Gdy jezdze po swiecie dziwie sie co sie zta Polska stalo? Wszedzie ploty jak by nie bylo w ksiegach wieczystych zapisane dokogo nalezy okreslona dzialka. Jestesmy niestety oduczeni milosci blizniego.
    To szczegolnie widac na tyym blogu. Zamiast wzajemnego wyjasniania sobie spraw ktorych sie nie rozmie slowne mecze. Kto kogo, jeden zero dla Ciebie.
    Dlobrze ze nie slychac rechotu kibicujacej gawiedzi. W realu gdy Polacy sie spotkaja czesto nawet dochodzi z powodu roznicy pogladow nawet dorekoczynow.
    Ot „taki mamuy klimat”. Za malo jodu.

  87. @ lonefather
    „Jeśli dziecko zrozumie, że bez stosunku seksualnego, nie powstanie nowe życie i gdy zrozumie i skojarzy, że dzieci rodzą się przez pochwę, to zrozumieją przy okazji, że nawet jeśli Jezus “powstał” bez stosunku seksualnego, to rodząc się i tak musiał rozerwać błonę dziewiczą Maryi … ”
    Twoja nienawisc do osob wierzacych przekracza wszelkie granice. Dajesz przyklad skrajnej glupoty. Przez takich ludzi Polska jest krajem wojowniczo nastawionych obywateli ktorzy sa gotowi podpalac swoje domostwa byle wyszlo ze to NIE BISKUP MA RACJE ale lonefather. W kosciele o takich sie mowi ze sa dziecmi szatana. Przyszli na swiat po toaby macic, dzielic, a przede wszystkich mienawidziec.

  88. Myślący racjonalnie wiedzą, że chrześcijaństwo powstało na bazie klechd i powiastek ludu izraelskiego i jako takie stoi przed dylematem pozostania kultem niewykształconych, czy też zgodnie z „duchem czasu” przesuwać się w obszary, gdzie logika i logiczne myślenie są podstawowymi wartościami…

    W obszary, gdzie, żeby trwać, trzeba „zagospodarować” teorię ewolucji i osiągnięcia współczesnej fizyki … i jakoś się uporać z bzdurami zapisanymi w biblii…

    TAkimi jak choćby dogmat o dziewiczości Maryi … Niestety, nie da się zjeść i mieć ciasteczko…

    A może im się uda? Jako pierwszym?

    Ja w każdym razie będę z „zapartym tchem” obserwował i czekał…

  89. Marcin
    11 października o godz. 22:43

    Umiesz myśleć logicznie?
    Umiesz czytać ze zrozumieniem?

    Bo z Twojego posta widać, że odpowiedź na oba pytania jest negatywna. Ani myśleć, ani rozumieć nie umiesz… Smutne…, ale pociesz się Marcin! To jest całkowicie typowe dla pr\widłowego ka-to-lika… Możesz się pocieszyć tym, że jesteś w 100% prawidłowo zindiktrynowanym i ukształtowanym ka-tolik-iem….

    Gratuluję i współczuję … żal mi Ciebie ofiaro indoktrynacji i prania mózgó…

  90. Marcin
    11 października o godz. 22:43

    cytat: „Twoja nienawisc do osob wierzacych przekracza wszelkie granice.”

    Marcinku, wskaż, proszę, choć jeden fragment, choć jedno słowo, ajkie napisałem, świadczące, że nienawidzę … No wskaż, proszę, bo jak nie wskażesz, to będzie to gołosłowne oskarżenie …

    WSKAŻ, albo milcz, a jeszcze lepiej przeproś, za nieuzasadnione oskarżenia. Jeśli stać Cie na to?

  91. @ lonefather
    „Umiesz myśleć logicznie?
    Umiesz czytać ze zrozumieniem?”
    Z koniem sie kopac nie zamierzam. Ty zdecydowanie nie wiesz co to jest milosc blizniego. Jezeli zycie ludzkie sprowadzasz wylacznie do myslenia przez pryzmat kopulacyjny, bo w dyskusji nie zwiazanej zupelnie z takim tematem wplatasz temat zenskiego organu rozrodczego, znaczy to ze niewiele dala Ci edukacja cywilizacyjna. Zwierzeta tym sie roznia od niektorych ludzi, ze takie myslenie zaprzata ich mozgi wylacznie w okresie rui. Czlowiek otrzymal przychodzac na ten swiat wolna wole i nie ma ograniczen wstosowaniu mozgu. Moze myslec o sexie 24 godz nadobe. Nawet gdy dyskutuje o biskupie. To nie jest wynik indoktrynacji,to jest wynik choroby zwanej fobia.

  92. lonefather
    11 października o godz. 22:33

    Ja się też poniekąd, migam, od dokładnej analizy na blogu, tego co rypnął Mendyk nt elementarza. Może się w końcu nie mignę, ale Mendyk powiedział w istocie coś podobnego do tego, co przedwczoraj jego kolega w sutannie biskupiej nt chłopców mających po sobie sprzątać. Tamtą sprawę przeanalizowałem.
    Mendyk się wrypał w sprawy państwowe. Nic klerowi do elementarza. Na dzieciach znają się generalnie tak jak abepe Wesołowski.
    Wrypując się w sprawy państwa, daje, z prawa wzajemności, Mendyk pozwolenie, żeby się państwo wrypało w kościelne sprawy.
    Państwo się jednak nie wrypie,bo za mało bezczelne, w przeciwieństwie do biskupów. Co tylko łobuzów rozzuchwala.
    To było bardzo wesołe, że Mendyk znalazł w elementarzu błędy ortograficzne. Ile razy powie „cholera”, słyszę, że mówi przez „h”.

  93. No i ta zła kobieta, Ewa, co zwiodła Adama, po wielu pokoleniach kobiet okazała się godna niepokalanego poczęcia Syna Boga, zrodzonego a nie stworzonego. Czymże ta zła kobieta zasłużyła na takie podniesienie? No to po co teraz Bogu mężczyźni? Jakie podniesienie jest dla nich?

  94. Marcin
    11 października o godz. 22:43

    Twoja nienawisc do osob wierzacych przekracza wszelkie granice.
    ———————————————————————————-
    Bo widzisz Marcinie, ja nie nienawidzę, ja wspólczuję! Ja dogłębnie, humanistycznie wspólczuję wszystkim ofiarom, jakichkolwiek form przemocy, czy to fizycznej, czy psychicznej … W tym, też Tobie, ofiaro prania mózgó w dzieciństwie, i późniejszej indoktrynacji …

    Twoje niezrozumienie, tego co napisałem, jest najlepszym z możliwych dowodów na to, że jestes ofiarą … I masz moje współczucie!

  95. A jeszcze jedno:
    Sugadaddy – co do nowotworu Flaszki Głodzia, nie masz racji, gdyż piszesz tak, jakby była to kara boża czy coś podobie – a faktycznie, jest to po prostu choroba, niekoniecznie zresztą letalna (jak na dzisiejszy stan medycyny) na jaką zapadła niezliczona ilość ludzi. Faktem jest, że styl życia pana biskupa mógł do niej się przyczynić.

  96. Marcin
    11 października o godz. 22:58

    @ lonefather
    “Umiesz myśleć logicznie?
    Umiesz czytać ze zrozumieniem?”
    Z koniem sie kopac nie zamierzam. Ty zdecydowanie nie wiesz co to jest milosc blizniego. ….
    =========================================

    Marcin, gdybym nie kochał bliźnich, to nie zadawałbym sobie trudu pisywania tutaj. Gdybym nie kochał, to bym olał Ciebie i pominął wzgardliwym milczeniem…. Wszystko co robię i pisze jest nifczym innym, niż dowodem mojej miłości bliźniego…

    Otwórz oczy MArcin!
    Obudź się i przejrzyj na oczy…
    To zobaczysz więcej niż widzisz … niż widzisz w tej chwili …

  97. @ lonefather
    Tym sie roznie od Ciebie ze nieprzeciagam Cie na Katolicyzm. Wszedlem na blog ateistow tylko dlatego ze wypisujecie tutaj niestworzone rzeczy na temat osob wierzacych. Wyprane mozgi, indoktrynacja katolicka, totylko najbardziej lagodne teksty ktorymi atakujecie osoby wierzace. Przy czym sa gorsze typu katabas, czy nawiedzony. Otoz pisze tu z powodu prawdziwej milosci a nie pozorowanej.
    Pozorowana milosc polega na tym ze u blizniego widzi sie zdzblo w jego oku a nie dostrzega sie belki we wlasnym. Przypusuje sie biskupowi ktory moze jak kazdy chlapnac cos bez sensu cechy najgorsze, zla wole, brak rozumu, czy wrecz manipulowanie Polakami. A czymze to zasluzyla sobie odlotowa pisarka ktora wymyslila Harry Pottera aby wprowadzac jej czarodziejskie glupoty do polskiego elementarza? Wam ateistom odbija na ppunkcie wszytkiego cokolwiek Katolicy nie zycza sobie wswoim kraju. Wam nie przychodzi do glowy fakt ze demokracja polega nadyktaturze wiekszosci nad mniejszoscia i tolerowaniu tej mniejszosci we wlasnym kraju. Wy byscie chcieli aby Polacy byli szantazowani przez mniejwszosc ateistyczna, zwlaszzcza taka konfrontacyjna, wojujaca. Otoz jezeli kochasz swojego blizniego ktory jest osoba wierzaca, to szanuj jego religie. Nieporownuj jak gospodarz Chrystusa z Harry Potterem, bo wten sposob pokazujesz jak bardzo nienawidzisz Katolikow. Potep Nergala czy Dode ktorzy publicznieniszcza przedmioty kultu religijnego wiekszosci Polakow. Swoim twierdzeniem ze kochasz blizniego i pustymi deklaracjami sie tylko osmieszasz. To jest wlasnie pycha z ktora ludzie niewierzacy nie potrafia sobie poradzic. A zaraz za pycha idzie kleska.
    NIgdy nieslyszales tego comowi w swoim nauczaniu Chrystus: jak cie zaprosza na uczte nie zajmuj miejsca przeznaczonego dla kogos innego. Staraj sie usiasc tam gdzie jest wolne miejsce. Gdy przyjdzie gospodarz i uzna ze trzeba ci znalezc bardziej godne miejsce, posadzi cie na nim sam. Tego uczy nauka kosciola .
    Dlategojej nienawidzicie, bo ona kaze byc sluga a nie dyktatorem. Kaze byc sluga blizniego. Zadaj sobie pytanie, ilu ludziom pomogly Twoje teksty? A ilu zaszkodzily? Zrobi remanent w swoim sumieniu. I pomysl nad tym ze Twoimi bliznimi sa Katolicy,a nie katole, albo katabasy.

  98. Tanaka
    11 października o godz. 23:05

    😉

    Z powodu dysleksji, miałem od dzieciństwa problemy z „zaliczaniem” języka polskiego i byłem zmuszony, intensywnie korzystać z pomocy korepetytorek …

    Miałem szczęście trafiać na niezwykłe osoby. Mam pewność, że takich już teraz zwyczajnie nie ma …

    Razu pewnego, przez dwa lata, podciągała mnie Pani pochodząca ze Lwowa. Dziś już tylko, byc może prof Bralczyk będzie wiedział, że we Lwowie i okolicach inaczej wymawiano „ch”, a inaczej „h”. Ona posiadała tą umiejętność i, gdy robiła mi dyktanda, to robiłem błędy „u”, czy „ó”, „rz”, lub „ż”, ale nigdy z „ch”/”h”, bo zawsze słyszałem, krótkie, bezdźwięczne „H”, lub dźwięczne „CH” … Ona, naprawde tak właśnie mówiła i ja to zawsze słyszałem i nie robiłem błędów …

  99. Woda czysta jest przeźroczysta i światło ją przenika. Człowiek pije wodę, ale gdy światło na niego pada, to powstaje cień. Człowiek nie jest czysty, nie jest przeźroczysty, chociaż światło do niego przenika. Wyprany mózg to czysty mózg. Za przesłankę powiadam wam w szambie też jest wiedza.

  100. Marcin
    11 października o godz. 23:42

    Marcin,
    Z powodów, o których już wyżej pisałem, na razie nie napiszę słowa komentarza, do tego co napisałeś …

    Ale, daje słowo, że uczciwie napiszę i odpowiem na kazde słowo i kazde zdanie i każde twierdzenie, ale stawiam warunek, tylko jeden prosty warunek:

    Napisałem, że Maryja, albo utraciła dziewictwo, w momencie zapadniania, albo jeśli pozostała dziewicą w akcie zapładniania, to musiała je utracić w momencie porodu … Siłą rzeczy nie może być nazywana „dziewicą”…

    Wypowiedz się o tym. Prosto. Zwyczajnie. Logicznie …

    Jak to zrobisz, bez uciekania się w frazesy i metafizykę, to ja odpowiem.

    Deal?

  101. ?
    21 października 21.50

    „jakie pisma badali uczniowie Jehoszuy” ?

    1. „A przewędrowawszy przez Amfipolis i Apollonię, przyszli do Tesaloniki, gdzie była synagoga Żydów. Paweł więc zgodnie ze swym zwyczajem wszedł do nich i przez trzy sabaty prowadził z nimi rozważania na podstawie Pism, wyjaśniając i udowadniając cytatami, że było konieczne, aby Chrystus cierpiał i powstał z martwych, oraz mówiąc: „To jest Chrystus – ten Jezus, którego ja wam ogłaszam”. W rezultacie niektórzy z nich uwierzyli i przyłączyli się do Pawła i Sylasa, uczyniło tak również wielkie mnóstwo Greków oddających cześć Bogu, a także niemało przedniejszych niewiast” (Dzieje 17:1-4).

    Jak łatwo zauważyć, apostoł Paweł w rozmowie z Żydami, zwracał ich uwagę na to, jak życie i działalność Jezusa z Nazaretu stanowiła spełnienie wielu proroctw mesjańskich ze ST. Żydzi znali te proroctwa, więc porównanie ich znaczenia z tym co wiedzieli od Pawła i z innych źródeł o życiu Jezusa, pozwoliło im nabrać pewności, że Paweł głosi im prawdę.

    2. Czy Jezus rzeczywiście był obiecanym Mesjaszem ?

    Sam Jezus nauczał, że jest szczególnym Synem Bożym (Jana 10:36; Mateusza 16:15-17), zapowiedzianym Mesjaszem (Marka 14:61,62), że żył w niebie, zanim stał się człowiekiem (Jana 6:38; 8:23,58), że zostanie zabity, a na trzeci dzień wskrzeszony z martwych, po czym powróci do nieba (Mateusza 16:21; Jana 14:2,3).

    Czy te twierdzenia okazały się prawdziwe i czy wobec tego on naprawdę różnił się od wszystkich innych przywódców religijnych ?

    Miało się to uwidocznić na trzeci dzień po jego śmierci. Czy Bóg wskrzesił go z martwych, potwierdzając w ten sposób, ze Jezus mówił prawdę ? (Rzymian 1:3,4)

    Ponad 500 świadków widziało Jezusa żywego po jego zmartwychwstaniu, a wierni apostołowie byli naocznymi świadkami, jak zaczął powracać do nieba, aż zasłonięty obłokiem zniknął im z oczu (1 Koryntian 15:3-8; Dzieje 1:2,3,9).

    Byli tak przekonani o wskrzeszeniu go z martwych, że wielu nawet NARAŻAŁO ŻYCIE, by mówić o tym innym ludziom (Dzieje 4:18-33).

    Według mnie, te argumenty brzmią na tyle przekonująco, że warto wnikliwie zbadać jeszcze inne. Szanuje oczywiście odmienne opinie na ten temat.

    Pozdrawiam.

  102. Jezus pokonał grawitację. Cuda są dla niewierzących a dla wierzących jest to możliwość. Elementarz to nauka o ruchu. Nie mnie i nie więcej, prawda czy fałsz?

  103. Lot Idei
    11 października 23.15

    „zła kobieta Ewa zwiodła Adama”

    Czy aby na pewno ?

    „Bo Adam został ukształtowany pierwszy, potem Ewa. Ponadto Adam NIE ZOSTAŁ ZWIEDZIONY, lecz kobieta została całkowicie zwiedziona i popadła w występek”(1 Tymoteusza 2:13,14).

    Adam świadomie zbuntował się przeciwko Bogu (Rzymian 5:17-19).

    Pozdrawiam.

  104. @Marcin

    Podpowiem Tobie …
    Współczesna seksuologia ma zarejestrowane przypadki zapłodnienia, bez przerwania błony dziewiczej…

    Jest również taka możliwość, że przy cesarskim cięciu, błona dziwicza, nienaruszona w trakcie zapłodnienia, pozostanie nienaruszona. Teoretyczne wiec biorąc, jest możliwe, że kobita zostanie zapłodniona i „urodzi” i jednocześnie pozostanie dziewicą..

    Teoretycznie istnieje tak możliwość …

    Więc Tobiepozostaje tylko wykazanie, że Jezus urodził się wskutek cięcia cesarskiego … Drobiażdżek! Do dzieła …. MArcieni do dzieła… Wertuj biblię, po polsku, angielsku, rosyjsku, hiszpańsku, czy łacinie … i wykaż, że Chrystus urodził się wskutek cięcia cesarskiego … Powodzenia!

  105. @Marcin

    A jak nie wykażesz, to zamilcz na wieki … jako kaze pismo święte!

  106. Potwory morskie były przed Adamem, jeżeli to co później to doskonalsze, zatem Ewa jest doskonalsza od Adama.

    Za przesłankę powiadam wam jeżeli światło przemienia ruch w myśl a myśl przemienia ruch w czyn, to w jaki ruch przemienia czyn?


    Korekta: Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

  107. lonefather
    12 października 0.02

    „Maryja nie może być nazywana „dziewicą”.

    Cytując klasyka: To oczywista oczywistość.

    Mateusza 13:53-56 (Kowalski): „Gdy Jezus ukończył tę przypowieść, odszedł stamtąd. Przybył do swego rodzinnego miasta i nauczał w tamtejszej synagodze. Zdumieni ludzie pytali: „Skąd bierze mu się ta mądrość i moc czynienia cudów ? Czy nie jest on synem cieśli ? A matce jego czyż nie jest na imię Maryja ? A braciom [gr. adelfoi] jego: Jakub, Józef, Szymon i Juda ? Czyż wszystkie siostry [adelfai] jego nie są tu między nami ?

    Czy na podstawie tego tekstu można dojść do wniosku, że Jezus był jedynym dzieckiem Marii, czy raczej , że miała ona jeszcze innych synów oraz córki ?

    W New Catholic Encyclopedia (1967, t. 9, s.337) przyznano, że jeśli chodzi o greckie słowa adelfoi i adelfai, użyte w Mateusza 13:55,56, to „za czasów ewangelisty oznaczały one w greckojęzycznym świecie rodzonego brata i rodzoną siostrę i tak je rozumiał grecki czytelnik”.

    Pozdrawiam.

  108. dezerter
    12 października o godz. 0:43

    … później …. teraz, teraz jestem cały dla Marcina …

  109. @Marcin

    myślisz?
    Wiem, że tak…
    Marcinie…
    Trzymam za Ciebie kciuki … jeszcze tylko pół kroku!
    Zerwij krępujące Cię kajdany!
    I zacznij myśleć swobodnie … wolny od tego, czym Cie skrępowano, gdy byłes dzieckiem i ni emiałeś cienia szansy, by się obronić …
    Marcinie, trzymam za Ciebie kciuki … Wiesz! Wiem, że wiesz juz jak Cie oszukano i okłamano … Wyrwij się…

  110. Jak ja bym umiał przenikać przez drzwi, to byłbym pewien, że przeniknąłem również przez błonę dziewiczą. To oczywista oczywistość.

  111. @ lonefather
    „Napisałem, że Maryja, albo utraciła dziewictwo, w momencie zapadniania, albo jeśli pozostała dziewicą w akcie zapładniania, to musiała je utracić w momencie porodu … Siłą rzeczy nie może być nazywana “dziewicą”…
    Wypowiedz się o tym. Prosto. Zwyczajnie. Logicznie …”
    Odpowiadam: SEMANTYKA NIC WIECEJ.
    Kazdy wyksztalcony czlowiek wie ze nalezymy wszyscy do ssakow.
    Czy wsrod ssakow sa znane przypadki dzieworodztwa? Otoz bedziesz z cala apewnoscia otwieral przyslowiowa gebe czytajac ponizsze.
    Wsrod ludu wiejskiego byla kiedys rozpowszechniona legenda ze krolica zamknieta
    w klatce bez samca zachodzi wciaze bo doklatki zakradl sie szczur i ja zaplodnil.
    Otoz z naukowego punktu widzenia jest toniemozliwe bo miedzy tymi gatunkami jest za duza odlegolosc. Natomiast nie od dzis jest znane zjawisko DZIEWORODZTWA WSROD KROLIKOW.
    Czy jeden taki przpadek mogl miec miejsce w ludzkim gatunku? Skoro wsrod innych ssakow jest to mozliwe, wiec nie mozna wykluczyc ze takie cos mialo miesce w roku w ktorym sie zaczela od tego faktu nowa era od ktorej mierzymy dzisiaj czas. Wiem ze ateistom nie chodzi wcale o dyskusje, lecz o udowodnienie
    ze Chrzescijanie to ludzie bez rozumu. Nie wierze ze moje teksty sa w stanie to stanowisko zmienic. Jednak mnie wcale o tonie chodzi. Mnie chodzi o to by ateisci zeszli z oblokow na ziemie uznajac iz teorie iz Boga nie ma sa bez sensu.
    I jeszcze jedno: mnie nie zalezy na dyskusji. Moge co najwyzej w miare mojej skromnej wiedzy sluzyc odpowiedziami osobom pytajacym mnie o wyjasnienie kwestii niezrozumialych w zakresie dyskutowanych zagadnien. Pozdrawiam.

  112. Gratuleje gospodarzowi blogu , ze tytul wpisu i kilka slow z niego po raz pierwszy mignely mi przez chwile na pierwszej stronie wydania internetowego Polityki. Naogol oficjalny „odpor” kosciolowi w Polityce daje red. Szostkiewicz, lub Markowski. A teraz ten blog wyszedl z niszy. Co miala na mysli Polityka? Nie wiem, zapewne nic, tylko tak sie kliknelo zawiadujacemu w tym momencie glowna strona pisma?
    Ale oprocz tego milego, to nie bardzo mi do smiechu. Lonefather opisal socjotechnologie kk w sprawie elementarza. Chyba przecenil wysilek intelektualny koscielnego PR. Nie musza az tak sie starac. Cokolwiek powie przedstawiciel kosciola, odniesie zamierzony skutek. Szumowina w postaci watpiacych w „sluszne slowo” predko sie sama lub z pomoca odpowiednich preparatow sklaruje.
    Dwadziescia pare lat kolejne wladze, prokoscielne, po- pezetperowskie wladze jednakowo oddawaly wszystko z pomoca tak swiatlych umyslow jak np. premier Mazowiecki, minister oswiaty Radziwill-owa, prof. Samsonowicz, prez. Kwasniewski, premier Miller, nie wspominajac o moim ulubiencu, prawniku w piatym pokoleniu, z dobrej krakowskiej rodziny prof. Zollu, czy chociazby Michniku, ktory dal sie wypuscis w maliny i teraz sam nie wie, gdzie byc, azeby istniec….. Dalej cytowac? Wy znacie duzo wiecej tych nazwisk…. Cynizm, naiwnosc? Chyba wszystko po trochu. A teraz jest musztarda po obiedzie.
    Przerzucanie sie na tym blogu wypisami ze swietychn ksiag (azeby udowodnic racje lub jej brak) ma zerowa wartosc dla bardzo powaznej sprawy jaka jest indoktrynacja dzieci w duchu polskiego kk. Z duza doza prawdopodobienstwa mozna czekac nowego poprawionego wydania elementarza. Przeciez kk kazal z ambony glosowac za UE, a wczesniej udostepnial koscioly na opozycje, to do konca swiata cos mu sie nalezy, zawladnal juz omal caloscia dobr materialnych, teraz konczy walke o rzad dusz.
    No to „Co robic” ( Lenin), kiedy sprawa jest powazniejsza niz to czy Matka Boska byla dziewica, czy ile okrucienstwa jest w obydwoch testamentach i ze ludzie sa glupi. A to sa zasadnicze tematy dyskusji na tym blogu.
    Na calym swiecie racjonalizm jest w defensywie, ale gdzie indziej przynajmniej sa ciagle jeszcze widoczne sily walczace o utrzymanie go na powierzchni zycia spolecznego.

  113. dezerter
    11 października o godz. 22:34

    „Ja po prostu próbuję propagować edukację biblijną. Nie ma chyba w tym nic złego ?”.

    No to edukacja za edukację, dezerterze. Nie ma chyba w tym nic złego?
    Wieki temu żem mniemał albo i nie mniemał, że ten… że trzy czwarte świata, które nie słyszało o Bogu Jahwe, Jezusie i Duchu – przepraszam – Świętym lub słyszało i ma ich w tym samym miejscu, w którym polski katolik ma boga Rongo, boginię Amaterasu, boga Sziwę i bezosobową siłę manito, to wystarczający dowód, że wszechobecny Bóg nie wszędzie dotarł. A jak nie wszędzie dotarł, to nie jest wszechobecny, wszystkopotrafiący, wszystkowiedzący. Krótko mówiąc, obecność boga w Bogu Jahwe jest skromna, a jeśli skonfrontować go z mnogością innych bogów, nie ma jej wcale. To samo można powiedzieć o każdym innym bogu. Czyli mnogość bogów w ludzkich umysłach jest najlepszym dowodem, że ich nie ma, bo gdyby byli, to by się pobili – plótł przeca domniemany Jahwe, że jest Bogiem zazdrosnym. Tak mi się wydawało do czasu, aż się kapłem, że ludzkość to nie jeden kierujący się matematyczną logiką analityczny umysł, lecz tyle miliardów umysłów, ile jest ludzi, a każdy – na innym poziomie poznania. Tylko z przyczyn samozachowawczych udają te małpy, że rozmawiają jak równa z równą. Ta, której w dzieciństwie wbito w główkę Boga jak zardzewiały gwóźdź, nigdy (o wyjątkach nie gadam) nie zada sobie poważnie pytania, czy jest Bóg, bo przecież wiadomo, że jest. Więc i nie wyciągnie jedynego logicznego wniosku z liczby bogów. Żadnego logicznego wniosku nie wyciągnie, bo ani jej w głowie jakieś wyciąganie – żyje wiarą, nie logiką. Wierzące małpy są na analityczny ogląd swej wiary zamknięte. Niektóre z nich, niespokojne intelektualnie, tworzą pozory otwarcia na poznanie. Pozory, bo to, co w ich wykonaniu niby jest analizą, to najczystsza apologia – i w zamiarach, i w wykonaniu. Tylko małorolni współwyznawcy się na to nabierają. Nie ma więc i nie będzie dialogu wierzących z niewierzącymi o religii i wierze – zawsze są to i do końca świata będą monologi. Więc i efekt poznawczy konfrontacji wysokich konfrontujących się na blogu stron jest zerowy.

    A teraz zapowiedziana edukacja. Powtarzam się już chyba trzeci raz, ale chcę Ci zilustrować, jaką formę analiz i sporów okołoreligijnych uznaję – czyli taką, której nie ma. Paplaninę na bazie ogólników o małpach wierzących lub niewierzących mam w tylnej części. Choć sam paplam.

    „ ZMARTWYCHWSTANIE”

    Nie ma w szkole przedmiotu „myślenie” i nie ma takich jak w Helladzie akademii, w których uczniowie chodzą z mistrzami po ogrodzie i się uczą myśleć. Współczesny kandydat na człowieka uczy się myślenia przypadkiem: od taty, jak się kłóci z mamą, na lekcji geografii, od rówieśników w bramie. Mama z tatą też uczyli się przypadkiem, i babcia z dziadkiem, i dziadków dziadki.
    Podchodzi do mnie na przystani babcia.
    – Świeża ta flądra? – mówi.
    – Przecież żywa.
    – Widzę – ale czy świeża?
    Z przypadkowych nauk są sędziowie i pierdzistołkowie, pismaczkowie i profesorowie, policjanci i złodzieje – wszyscy.
    – Co za barany pieprzą, żeby uczyć dzieci seksu! – mówi pan młynarz. – Nikt dotąd nie uczył, a jesteśmy. Ciebie ktoś uczył?
    – Nie, dlatego nic nie umiem.
    – To co ze swoją robisz?
    – Oglądam telewizję.
    Pani młynarzowa wie, że jest niedobrze, bo ludzie są niedobre. Jak będą dobre, to będzie dobrze – wystarczy chcieć. A, skurkowane, nie chcą.
    Raz rzekłem: „Przypisywanie marksizmu ateistom to chwyt propagandowy prawicowych demagogów”. Na to boży ptaszeczek: „Tak jakby nie było lewicowych demagogów!”. Nie robiłem demagogowego spisu, więc myśl ptaszeczka w przekładzie na nadrzeczne budownictwo wygląda tak: ja: „Na prawym brzegu rzeki stoi dom”; on: „Tak jakby nie było lewego brzegu!”.
    Najbardziej myślicielscy byli w moim życiu księża. Mówili na przykład: „O zmartwychwstaniu wiemy od apostołów. Apostołowie byli prawdomówni, dlatego zmartwychwstanie jest prawdą”. Jezu, jakie to było logiczne! Gotując nas na nową drogę życia, mówili pod koniec siódmej klasy:
    – Będą wam wciskać, że człowiek powstał z małpy. Wtedy pytajcie, czemu dziś z małp nie powstaje.
    Pytałem jak najęty, nim odkryłem dwie logiki: świecką i świętą.
    Pozdrowił raz nas w ogrodzie Święty z okazji święta zmartwychwstania. Psychiatra na to:
    – Wypraszam sobie, tu z martwych się nie wstaje.
    – Jezus powstał.
    – To nieśmiertelni umierają?
    – Zacytuję profesora historii: „Nie znam w historii ludzkości żadnego faktu, który byłby poparty mocniejszymi i pełniejszymi dowodami (…) niż ten wielki znak, jaki dał nam Bóg, iż Chrystus umarł i powstał z martwych”.
    – A ja zacytuję siebie: jaki profesor – taka historia. Skoro nie zna pewniejszego faktu, wychodzi, że Chrystus na bank zmartwychwstał, ale czy przedtem żył – pewności nie ma.
    – Bredzisz, kolego.
    – Nic z tego – mówię – to się nazywa „logika”. Świętym jest, oczywiście, zbędna.
    – Jako psychiatra – potwierdzam. Nieomylny stworzył światło, potem – źródła światła, i świętym to nie przeszkadza. U sensata Mateusza tuż po śmierci Jezusa ziemia zadrżała, skały popękały, „Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po jego zmartwychwstaniu, weszli do miasta świętego i ukazali się wielu”. Jan – jedyny z uczniów naoczny świadek śmierci Jezusa (gdzie resztę w takiej chwili poniosło?) – o tych sensacjach nawet się nie zająknął. Ziemia się pod nim trzęsła, a on nie zauważył? Rozwodzi się o pojedyńczym zmartwychwstaniu, a masowe przegapił? Inna rzecz, że historia mówi o takim głupstwie, jak spalenie żywcem przez Kościół jednego Husa, a o mnogim zmartwychwstaniu, które przebiłoby wszystkie niezwykłości w dziejach ludzkości razem wzięte – nic.
    – Sensat chciał śmierć udramatycznić – mówię. – Nie będzie jego Bóg umierał jak ogrodnik.
    – Hitchcock by tego nie wymyślił. Święci powstali w grobach tuż po śmierci Jezusa, ale wyszli z nich i poszli do miasta dopiero „po jego zmartwychwstaniu”. Co robili dwa dni – stali jak słupy i czekali?
    – Historyków nie obchodzi. Wszedłem do toalety w piątek rano, i wyszedłszy z domu w poniedziałek, ukazałem się w pracy. Najważniejsze, że się ukazałem.
    – Najmocniejszy dowód prawdomówności dał Jan, mówiąc o sobie w trzeciej osobie: „A wiemy, że jego świadectwo jest prawdziwe”. Popatrzmy.
    Wyprzedził Piotra w biegu do grobu. Dobiegł pierwszy i…nie wszedł. To po co gnał? Nadszedł Piotr, wszedł do grobu, „ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu”. Jan mówi, co widzi Piotr, więc musiał to najpierw sam zobaczyć. Kiedy – skoro twierdzi, że wszedł do grobu po nim i dopiero wtedy „ujrzał i uwierzył”?
    – Pisał wiele lat później – mówi Święty. – Włożył w Piotrową głowę to, co sam zobaczył. Co za różnica, że zobaczył po nim, skoro zobaczył to samo.
    – A po co wkładać w cudzą głowę? Nikt cudzymi oczami nie patrzy, więc mówienie, co inny widzi, słyszy, myśli – to nie dokument, ale beletrystyka.
    – Z nieczystą myślą – mówię.
    – Otóż to. Jan nie przez skromność się chowa za kolegę, choć go wyprzedził w biegu.
    – Był młodszy, to wyprzedził – mówi Święty.
    – I relacjonując po kilkudziesięciu latach niesamowitą sytuację, ze szczegółami pamięta głupią chustę – że nie razem z płótnami, że oddzielnie, że zwinięta.
    – Mówił, co widział
    – Albo: co chciał, żeby inni widzieli. Skąd wie, że chusta była „na Jego głowie”, skoro pisze, że grzebali ciało Józef i Nikodem, i nie wspomina, by przy tym był ktoś jeszcze? Noc jest najlepsza dla złodziei i oszustów, więc nie przypadkiem powstanie z martwych odbyło się po cichu w nocy, a nie trzeciego dnia przy świadkach. Gdyby zabity Jezus wyszedł z grobu w obecności wrogów i sprzymierzeńców w biały dzień – to byłoby dopiero świadectwo! Ale nie wyszedł, bo cud polegał na wyniesieniu ciała i pochowaniu w innym miejscu. Może leży do dziś. Parę rzeczy wskazuje na to, że Jan był wykonawcą. Przy wynoszeniu ciała w nocy coś można przeoczyć, dlatego wyprzedził Piotra, żeby sprawdzić. Po co nam wtyka szczegół, że nie wszedł pierwszy? Nie po to, by ukryć, że właśnie wszedł, zrobił porządek z chustą, która spadła przy wynoszeniu? Porządne zwinięcie miało sugerować, że nie spadła, że zmartwychwstały Jezus sam zdjął, ładnie złożył. Grzebalne płótna też zdjął i poszedł nago? Dokąd – do hotelu? Równie logicznie jest z kamieniem: u Jana jest odsunięty od grobu. Bóg, który przekroczył granicę życia tam i z powrotem, przenikał przez zamknięte drzwi, przez kamień przeniknąć nie potrafił? Bo żeby wejść do grobu i wynieść ciało, trzeba było kamień odsunąć – to jasne. Krótko mówiąc: pan Jan wykonał mistyfikację zwaną „zmartwychwstaniem”. Nie był za mądry, więc w pisanej po wielu latach opowiastce tak starał się swoją rolę ukryć, że niechcąco odkrył.
    – To tylko twoje słowa – mówi Święty.
    – Postaram się o zdjęcia. W drobinie ciała jest cały genotyp, w szczegółach zachowań – cała osobowość. Uczciwy Jan popełnił oszustwo dla idei – dlatego niezdarnie miesza kłamstwo z prawdą i łatwo go zdradzają słowa.
    – Ale Jezus również uzdrawiał.
    – Ocenił to Paweł: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara”.
    – Gdzie tu o uzdrowieniach?
    – Nigdzie. Uzdrawiać lepiej lub gorzej każdy może, więc od uzdrawiaczy w dziejach aż się roi. Lepiej zapytaj, czemu gór Jezus nie przenosił, nie stawiał świątyń w trzy dni i nie kierował samochodem zamiast osiołkiem.
    – Ojej – mówię – przy samochodzie splajtowałyby wszystkie religie!
    – I tak plajtują, bo kasa to przecież numer jeden na świecie. Wstyd mówić o oczywistościach, drodzy parafianie: drugą bijącą w oczy okolicznością wykluczającą zmartwychwstanie jest nierozpoznanie zmartwychwstańca przez uczniów.
    – Niektórzy nie rozpoznali, niektórzy rozpoznali – mówi Święty.
    – W ewangelii Jana nawet przy trzecim spotkaniu nie poznał nikt prócz Jana. Wobec tak zgodnego świadectwa, wyrok wszystkich sądowych instancji byłby jeden: to nie był Jezus. Jeśli przyjąć najmniej korzystny dla zapamiętania postaci wariant, że działalność Jezusa trwała sześć tygodni, to i tak było dość czasu, by się nauczyć poznawać człowieka nawet z daleka. Pierwszaczek, który po tygodniu w szkole nie rozpoznawałby swojej pani, byłby uznany za upośledzonego na umyśle.
    – Więc kto to był?
    – Jak dotąd, się nie przedstawił.
    – Za to chętnie przedstawiał rany jako dowód – mówię.
    – Zdarzało ci się przekonywać kolegów z pracy, że ty to ty i pokazywać na dowód kurzajkę? Przekonywanie przez gościa uczniów, że jest dobrze im znanym Jezusem, to zachowanie tak absurdalne, że się nie zdarza nawet u czubków.
    – Ale się zdarzyło. Stąd piękne komunistyczne hasło „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
    – Tak jest: błogosławieni łatwowierni. Do dziś ten infantylizm śpiewają w modłach jako mądrość. Tomasz uwierzył dopiero wtedy, jak włożył paluch w rany. A jakież to w ranach są dowody tożsamości? Nie rozpoznał po tym, po czym się poznaje człowieka – po wyglądzie, zachowaniu, głosie? To samo z Magdaleną: ujrzała gościa, ale myślała, że – ogrodnik. Dwóch uczniów szło z nim sporo kilometrów, gadali i też, patrzcie, nie poznali!
    – Co dzień spotykam nieznajomych, których nie poznaję – mówię.
    – Łukasz wyjaśnia naukowo, że oczy mieli „niejako na uwięzi”. Trzeba mocniejszych dowodów, że to nie był Jezus?
    – Siedmiu nad jeziorem też nie poznało. Dopiero im Jan powiedział: „To jest Pan”.
    – Wykonawca oszustwa wmawiał uczniom, że widzą Jezusa. I nam wmawia: „Żaden z uczniów nie odważył się zadać mu pytania ‚Kto ty jesteś?’, bo wiedzieli, że to jest Pan”. Nie odważyli się zadać – czyli chcieli zadać, mieli wątpliwości; „wiedzieli ” – czyli nie mieli wątpliwości. Mieli i nie mieli. Gość o nieczystym sumieniu ożenił prawdę z kłamstwem najgłupiej jak można. Spotkałem w mieście moją żonę, ale nie odważyłem się zapytać „Kto ty jesteś?”, bo wiedziałem, że to moja żona. Niech Wasza świątobliwość pozdrowi profesora historii.
    – Zmarł wiek temu.
    – Przecież wstanie. Na razie smućmy się, panowie i panie, bo oto sławny nieboszczyk, miast ożyć w glorii, w jakiej się narodził – z pastuszkami, aniołami, kometą i królami – wyjść z grobu w samo południe na oczach przyjaciół i wrogów, żyć z nami niemetaforycznie ku pożytkowi wszystkich, dokąd nie pieprznie w ziemię coś z Betlejem, mignął garstce rybaczków przed oczami, coś bąknął, zjadł i przepadł. Co za palące sprawy miał w wieczności – dzieci płakały, pociąg odchodził?
    – Zaiste – mówię – beztreściową migawką było zmartwychwstałe życie.
    – No bo ileż mógł grać Jezusa podstawiony człowiek? Udawanie straconego za religijne oszustwo to jeszcze większe oszustwo – szybko by go ukrzyżowali – dlatego publiczne występy, spotkanie z rodziną, znajomymi nie wchodziły w rachubę. Mistyfikacja była szyta dla paru zaufanych prostaczków, by ją zanieśli światu.
    – Zda mi się – mówię – że bracia chrześcijanie znienawidzili Żydów – naocznych świadków – nie tylko za to, że zabili, ale i za to, że jako naród się nie dali nabrać.
    – Oczywiście. Nienaoczni widzą więcej niż naoczni, przez to się wściekają więcej. Ale przegapili matkę. Po śmierci syna zamieszkała u Jana…
    – Ciekawe, z jakiego powodu – święta rodzina się rozpadła?
    – Tak czy owak Jan, wedle własnej relacji, spotykał się ze zmartwychwstańcem aż trzy razy. Nie doniósł udręczonej matce?!
    – No właśnie – mówię – na skrzydłach by przyleciała.
    – I by nie było chrześcijaństwa – nie dałoby się wmówić matce: „To jest Pan”.

  114. Umiłowani w panu Urbanu, albo się mylę, albo jakiś dzieciak na tym blogu wytykał pogańskie czepiactwo tym, którym się nie podoba kościelny żargon funkcjonujący w niekościelnym języku polskim i przyczyniający się do niewolenia małorolnych, np. zwracanie się „proszę księdza”, „Wasza Prominencjo…tfu!…Eminencjo”, „ojcze” itp. Może to będzie trochę też w związku z buńczucznymi i wielkopańskimi zachowaniami fioletowych obywateli biało-czerwonej Polski.

    List Prezydenta Stanów Zjednoczonych(USA)Harry’ego Trumana

    do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II. wojny światowej

    List opublikował paryski miesięcznik „Sennaciulo” nr 647/1959

    „Szanowny Panie Pacelli

    Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym włąsnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.

    Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy – na podobieństwo rządów europejskich – oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.

    Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: „Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną”.

    W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford – ani komunista, ani antykatolik – napisał w książce „Faith for Living” z 1940 r.: „Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, kóry powiązał Mussoliniego z papieżem”.

    Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam – jako młody ksiądz i dyplomata – wykonywał specjalne zadanie – pomocy Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz – jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.

    Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: „Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa”.

    Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół – Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego, konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego”.

  115. @ Jerzy Pieczul
    Twoja pycha przerasta Himalaje. Odpowiadam na pierwszy bezsens: co Bog Wszechmocny ma do tego ze wszyscy o Nim nie slyszeli? Jerzy Pieczul ROZMAWIAL Z BOGIEM A TEN MU POWIEDZIAL ZE NIE JEST WSZECHMOCNY?
    Czlowieku, czy Ty uwazasz ze na prawde piszac duzo piszesz madrze?
    Po pierwsze gdybys chodzil na religie, albo wogole wiecej myslal a mniej pisal najpierw bys sie zastanowil nad tym zanim napiszesz cos bez sensu.
    Kto Ci powiedzial ze Bog chce aby wszyscy o nim slyszeli i w niego wierzyli?
    Kto Ci te prawde objawil? A te drwiny z wiary chrzescijanskiej, czy jakiejkolwiekinnej swiadcza wylacznie o Twojej inteligencji. Raczej wiecej pytaj a mniej pisz, bo naigrawanie sie z czyjejs religii, a zwlaszcza tej ktora obowiazuzje w Polsce JEST KARALNE.

  116. @Marcin.

    Powinienes sie leczyc na głowę. Od kiedy to jakas religia obowiazuje w Polsce i od kiedy naśmiewanie sie z niej, jest karalne? Pójdź już lepiej dzisiaj do kościoła – może bóg cie uraczy rozumem po intensywnych modlitwach!

  117. Lot Idei
    12 października o godz. 0:36
    Ale ta w ogóle, to o czym piszesz?
    Ewa była identycznie doskonała i niedoskonała jak Adam. Ewa była bowiem genetycznie tożsama z Adamem. Była Adamem, a Adam był Ewą. Dwaj męszczyźni w jednym łóżku.
    Początek ludzkości to Conchita Wurst.

  118. Rafał Kochan
    8.12

    „Pójdź już lepiej do Kościoła …”

    Niestety, każda kolejna wizyta w „kościele” tylko pogarsza sytuację. Szkoda człowieka.

    Pozdrawiam.

  119. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 6:33
    Jerzy – blogosławion bądź między jeziorami.
    List prezydenta normalnego do oberszefa nienormalnego.
    Polska, co po liście widać, jest przedmiotem odrębnego stworzenia, zwiastowania, porodzenia, zmartychniewstania. Osobna ewolucja i genetyka.
    Co dziwne, że wystarczy przekroczyć granicę w dowolnym kierunku: zachodnim, południowym, wschodnim czy północnym, a zaraz okazuje się, że z panem papieżem inaczej gadają niż Polacy.

  120. Marcin
    12 października o godz. 7:31

    Szanowny obywatelu Marcinie, właśnie twoje smarkate pouczenia pod adresem dorosłych odróżniają dzieci od dorosłych i są świadectwem twojej pychy. Świat jest ogromny. Po co więc włazisz, o płyciuteńki katoliku, akurat do ateistycznej sadzawki – żeby bezinteresownie nienawidzić? Żadna religijna owieczka mi na to pytanie nie odpowiedziała. Ba, i nie odpowie – za trudne.

  121. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 6:28
    Te rzeczy są zawsze smaczne i nadające się na żarty wśród znajomych,którym od tego zawsze mina rzednie. Więc używam nieraz takich przywołań z Pisma, by ich się pozbyć z domu, albo samemu się szybko oddalić, gdy okazują się płascy i nudni.
    Ewangelie zostały nazwane imionami tzw. apostołów dopiero w IV wieku. wcześniej były bezimienne. Podobnie, z czterech ewangelistów, trzech na pewno nie było uczniami Jezusa, a czwarty – prawie na pewno. Inna rzecz, że Jezus niemal na pewno nie istniał.
    Jan – jako ten jedyny rzekomy uczeń Jezusa – musiałby nim być jako osesek, skoro zmarł w roku 100, co zresztą podobnie niepewne jak wszystko inne. Nie mógł być dorosłym, pojmującym i dobrze pamiętającym i starannie, niczego nie omijając, niczego nie przekręcając, nie dodając i dokładnie treść oraz sens oddając tego, co wyrabiał Jezus

  122. @ Jerzy Pieczul
    „Po co więc włazisz, o płyciuteńki katoliku, akurat do ateistycznej sadzawki”.
    Po co wlaze do ateistycznej sadzawki? Zeby dla przykladu Tobie przetlumaczyc ze Katolicy nie nienawidza ateistow. Katolicy po prostu w krajuy nad Wisla zrobili dla ateistow wolnosc do pisania na blogach, ale nie znaczy to plytcy czy glebocy chca Was izolowac. Chcemy z Wami zyc w jednym demokratycnym domu ktory jest dla wsystkich ktorzy nas szanuja. A to czy jestem glebokim czy plytkim katolikiem jakiez to ma znaczenie? Znaczenie ma ze jestesmy wszyscy ludzmi jednego narodu ipowinnismy sie nawzajem szanowac. Polska zawsze byla krajem otwartym dla ludzi oodmiennych pogladach religijnych. W przeciwienstwie do innych krajow obozow zaglady dla innowierdcow nigdy nie budowalismy. Mysle ze to swiadczy o nas lepiej niz o sasiadach? Zgadzasz sie ze mna? Pozdrawiam.

  123. @ Tanaka
    „Więc używam nieraz takich przywołań z Pisma, by ich się pozbyć z domu, albo samemu się szybko oddalić, gdy okazują się płascy i nudni.”
    Ales blysnal inteligencja. Obserwuje od dluzszego czasu wasze dyskusje na „najwyzszym” poziomie. NIe jest to przypadkiem co zacytowalem powyzej jakims rodzajem obludy miec przyjaciol ktorych na publicznym blogu sie obsmarowuje? Widac ze nigdy nie zapoznales sie z dekalogiem. „Nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu”. A ktoz to Ci nakazuje miec „plaskich inudnych” przyjaciol? A moze ty masz takich przyjaciol ktorzy sa plascy, bo z tymi nieplaskimi nie masz dobrych stosunkow? Najprawdopodobniej ;oni oTobie nie pisza nic obrazliwego na blogach katolickich.
    Powialo smutkiem, bo smutne to ze mozna byc tak skloconym wewnetrznie iz trzeba tym sie popisywac na publiczym forum. Dlatego tutaj zagladam, bo ktos powinien o tym Wam powiedziec. Mozna a nawet trzeba miec przyjaciol ktorzy nie sa „plascy”. Tylko trzeba ich rozumiec, a nie byc pelnym pychy, bo „ja ateista jestem madry, oni sa glupi (czytaj plascy). Pozdrawiam.

  124. Tanaka
    12 października o godz. 9:04

    Właśnie sobie przypomniałem chyba jedyny w moim życiu przypadek, kiedy młody mężczyzna w sukience – żart sam w sobie – kiedy na początku rozmowy powiedziałem do niego: „proszę pana”, natychmiast odpalił, że „mówi się: proszę księdza”. Też byłem młody, więc też mu od razu odpaliłem: „A niech się, proszę pana, mówi”. Nie wiedziałem wówczas, że mogę się Trumanem podeprzeć, bo pamiętałem go tylko jako karykaturalną kukłę noszoną w 50-tych latach w pochodach pierwszomajowych w Słupsku. Ale już byłem wtedy pewny, że na pewno Gomółka nie jest taką kukłą jak papież zwany niezgodnie z nauczaniem Jezusa „Ojcem Świętym”. A Polska to faktycznie, jak grzecznie i delikatnie powiedziałeś, „odrębny” kraj.

  125. Marcin
    12 października o godz. 9:25

    Chłopcze, sam początek – „żeby przetłumaczyć” – kwalifikuje cię do piaskownicy.

  126. lonefather
    Jest odwrotnie niż napisałeś.
    Dźwięk oddawany w językach wschodniosłowiańskich (oraz w słowackim i czeskim) przez literę „h” jest dźwięczny, jak np w białoruskim „hołas”, „huk”, „harmidar”. Tego dźwięku Polacy nie umieją wymawiać.
    Natomiast „ch” (litera „x” w cyrylicy) jest bezdźwięczne, wymawiane tak jak w polskich słowach, gdzie tej opozycji nie ma.

    PS. Ćwiczyłam kiedyś wymowę dźwięcznego „h”, co spowodowało reakcję mojej mamy, która wpadła do pokoju i chciała mnie ratować, myśląc, że się duszę… Teraz już się nie duszę i umiem to wymawiać, a przynajmniej mam nadzieję, że robię to prawidłowo 🙂

  127. Tanaka
    9.22

    „Nie mógł być dokładnie pamiętającym (…) tego co wyrabiał Jezus”.

    „Powiedziałem to wam (Jezus -uczniom), przebywając z wami. Ale wspomożyciel, duch święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, ten was nauczy wszystkiego i przywiedzie wam na pamięć WSZYSTKO, co ja wam powiedziałem” (Jana 14:25,26).

    Pozdrawiam.

  128. @lonefather
    Ale w sprawie rozdziewiczenia wiecznej dziewicy, to niejaki Rabelais, ktory jako lekarz wykonywal swoj zawod w moim miescie Lyonie, napisal w µGargantua i Pantagruel* nastepujaca historie narodzenia Pantagruela.
    Otow mamusia zostala zaplodniona przez ucho, prawdopodobnie przez jakiegos innego ducha swietego. Kiedy w lonie mamusi rozwinal sie maly Pantagruel, zaczela sie jego wedrowka w ciele mamusi – i tu Rabelaias wykorzystal swoja lekarska wiedze opisujace przez jakie to organa ludzkiego ciala przechodwil Pantagruel, ktorymi kiszkami, sledzionami itp wreszcie dostal sie do ucha mamy przez ktore wychynal na bozy swiat. W zwiakuz tym, moj niedowiarku lonefatherze – mama Pantagruela nie zostala rozdziewiczona ani w jedna ani w druga strone.

  129. Marcin
    12 października o godz. 9:35
    dziecko niebożę, nie obserwujesz, nie posiadasz takie zdolności umysłowej.
    jako specjalista od fałszywego świadectwa fałszujesz świadectwa ględząc o nieprawdziwej tolerancji Polski, o tym, że katolicy umożliwili zaistnienie niekatolickich blogów, o stopniu mojej znajomości dekalogu, jakichś przyjaciołach o których nie pisałem itd.
    nie wzniesiesz się z substancją umysłową, którą posiadasz, więc nie pogadamy o żadnej z tych rzeczy treściwie.

  130. Tanaka 12 października o godz. 8:53
    To i genetyka pochodzi z Biblii. A co z niej nie pochodzi w Nauce? Jeżeli wiara przenosić może góry, to nie będzie człowiekowi termodynamika równowagę z otoczeniem mu czyniła. Cały ten niby naukowy anty biblijny ruch to tylko ciągły spisek eliminacji konkurencji młodych naukowców. Mówią im to „jest be” a sami kopiują. Taki naukowiec mający sukces w genetyce będzie prawił jakie chrześcijaństwo jest głupie, aby nikt nie był w nauce lepszy od niego. Oczywista oczywistość. Za przesłankę powiadam wam młodzi naukowcy nie dajcie się wypchnąć z źródła biblijnego światła. Odkrycie ruchu jest tam, gdzie są wskazane sprzeczności jego. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

  131. @lonefather
    Ja znowu do ciebie…
    Dziewictwo Maryi moim zdaniem to mały pikuś. Żaden katolik nie myśli o tych pikantnych szczegółach, nie analizuje nauczania KK w związku z fizjologią porodu. Zresztą, jak się już uwierzyło w stworzenie, węża itp, to można uwierzyć i w wieczne dziewictwo. *
    I na pewno ten wątek nawet podskórnie nie jest obecny w przytoczonych tu przemyśleniach Mendyka. Tak więc znów się z tobą nie zgadzam.

    *Przypomniałam sobie L. Carrolla „Alicję w krainie czarów”. Ktoś z bohaterów stwierdza tam, że to kwestia wprawy. Jak się systematycznie wprawiać, to można uwierzyć w trzy niemożliwe rzeczy jeszcze przed śniadaniem 🙂

  132. @marcin.
    12 października o godz. 9:41

    A czy tu ktoś kiedykolwiek napisał lub chociaż insynuował o swojej nienawisci do katolików? Katolicy zrobili dla ateistów wolność? Ty piszesz na poważnie, czy jaja sobie robisz? To katolicy jakąś laskę komuś zrobili i teraz mają na dodatek spłacać dług wdzięczności katolikom?

    „Chcemy z Wami zyc w jednym demokratycnym domu ktory jest dla wsystkich ktorzy nas szanuja. ”

    Bardzo dobre zamiary. Dlatego oczekuje, ze przyznacie prawa homoseksualistom i uszanujecie niekwestionowaną wartość decydowania o własnym losie każdego obywatela (in vitro, eutanazja). Jeśli tego nie zrobicie, to tego typu apele sąwarete funta kłaków.

    „Polska zawsze byla krajem otwartym dla ludzi oodmiennych pogladach religijnych”

    Nie łżyj jak pies. Przypomnij sobie, co było 1968 roku. Przypominj sobie antysemickie wypowiedzi Wyszyńśkiego.. Przypomnij sobie Jedwabne i wiele innych miejsc kaźni Żydów przez Polaków (przy niekwestionowanych, wielu przypadkach pomocy tymże Żydom)

  133. @qazik
    11 października o godz. 18:14

    Doszło między nami do drobnego nieporozumienia.
    Zgadzam się całkowicie, że moralność religijna ewoluuje. Wystarczy sobie poczytać choćby księgę powtórzonego prawa ze Starego Testamentu. Swoją drogą ciekaw jestem jak dużo byłoby dziś osób, które chciałyby żyć w zgodzie z takimi zasadami?
    Inną zaś sprawą jest to, jakie prawa i zasady przyjmuje religia w chwili gdy się owa religia tworzy. A tu nie ma żadnego wyboru – nowa religia przyjmuje za podstawę, dla swoich przykazań, etykę jaka obowiązuje w danej chwili w danym społeczeństwie. Możliwe są oczywiście drobne korekty np. w sprawie jedzenia lub niejedzenia ofiarnego mięsa, ale nie jest w stanie stworzyć nowego systemu, który różniłby się znacząco od tego co istnieje w danej chwili, bo nie znalazłaby wielu wyznawców.
    Taki zbiór reguł i jeśli tylko został on zapisany i dotrwał do dzisiaj (np. Stary Testament), jest on dla nas czymś w rodzaju fotografii ówczesnej moralności. Możemy sobie poczytać i sprawdzić co nas szokuje. Potem opowiedzieć to osobom chodzącym do kościoła.
    Wynik jest zawsze jednakowy. Wszyscy mówią, że Bóg w Starym Testamencie to nie jest ich Bóg, i że obowiązujący jest tylko Nowy Testament. (Co na to księża katoliccy?).
    A teraz ciekawostka
    W Starym Testamencie gdzie obowiązuje twarda zasada oko za oko i ząb za ząb. A tymczasem za pobicie pobicie kobiety w ciąży, w wyniku czego doszło do poronienia jest tylko kara grzywny.
    A więc płód nie był traktowany jak istota żywa. A przecież według Biblii wszelkie zasady prawa pochodzą od Boga. Dzisiaj kościół katolicki ma w tej sprawie odmienne zdanie i też powołuje się na Boga.
    Wygląda więc na to, że nie ewoluuje nie tylko religia, moralność ale i poglądy samego Boga.
    To oczywiście żart, ale nie wiem jak sobie z takimi przypadkami radzą fundamentaliści religijni.

  134. Rafał Kochan
    12 października o godz. 10:31

    Pierwsze zdanie miało brzmieć: A czy tu ktoś kiedykolwiek ubolewał, że katolicy nienawidzą ateistów?

  135. Mam pytanie. Ale zanim…

    Trochę się czyta od czasu do czasu.
    Na przykład:O Podhalu Galicji i… Piłsudskim. Szkice nieznane.
    Autor Jaroslav Hasek.
    Niezłe.
    Pisane w duchu wielowiekowej miłości polsko-czeskiej.
    Ciekawe kawałek o Piłsudskim.Właściwie to fragment jego dziennika. Redagowany oczywiście w formie wybitnie polocentrycznej.
    I tak. Piłsudski gości z wizytą w Paryżu i dziwi się , że tamtejsze dzieci są takie mądre.
    Już w wieku 3 lat potrafią mówić po francusku.
    A poza tym jest fragment opisujący barwne ideologiczno-światopoglądowe życie Petersburga, z okresu wiadomej rewolucji.
    I dochodzę do meritum.
    Otóż rewolucjoniści z tamtejszej petersburskiej organizacji bolszewickiej ogłosili w rewolucyjnym trybie projekt rezolucji o zniesieniu Święta Bożego Narodzenia.
    I w tym momencie przechodzę do mojego pytania.

    „Czy ateistki i ateiści, i wyznający tzw. cosizm – cosiści obojga płci z chwilą kiedy w końcu obejmą we władanie rządy(wiem ,że w tej chwili to niezła futurologia,ale czemu nie kiedyś…) pszennoburaczanej krainy maja plany co dalszej przyszłości tzw.(w ich nomenklaturze) czerwonych kartek w kalendarzu.
    Nie chcę się uciekać do tanich analogii i przyrównywać zadeklarowanego świeckiego humanisty @Jerzego Pieczula ,czy wybitnego egzegety religijnych tekstów @Tanaki do przewodniczącego petersburskiego Obkomu, ale budzi moja ciekawość przyszłość Swiąt Bożego Narodzenia, Matki Boskiej Zielnej, czy Święta Trzech Króli?
    Prawdopodobnie z tym ostatnim nie będzie większych problemów. W pogotowiu czeka spory zastęp Piastów i Jagiellonów. Elekcyjni, z tego co wiem również przebierają nogami.
    Ale na przykład siódmy dzień tygodnia. Niedziela.
    Co z niedzielami?
    Czy wybitni teoretycy ateistyczni (dodam w tym miejscu cenione na obu półkulach naszej planety personalia takich osób jak @sugadaddy, @lonefather, czy @ Rafał Kochan mają rozwiązanie tego i wcześniej sygnalizowanych świąt?
    Moim skromnym zdaniem powinniście już dzisiaj przedstawić ((przynajmniej w zarysie) założenia takiego projektu.

  136. Dezerterze – jakie masz poza Pismem źródła na potwierdzenie autentyczności Pisma, a raczej zdarzeń tam przedstawionych? Żadne.
    Pan Pieczul ci to wyłożył. Dokonujesz redcutio ad absurdam.

  137. @Aaron Spręzyner

    Jak to co z niedzielami? Jak ktoś chce pracowac w niedziele lub inny dzień świąteczny, to jego sprawa, a nie państwa…
    No, chyba że będzie wzorem dla wszystkich sam KK, którego urzędnicy (sukienkowi) nie będa pracować w niedziele i świeta. Czyli nie będzie mszy, wolnew w tych dniach będą mieli ci od zapalania świeczek, organiści i inne kucharki, sprzątaczki etc. Jak wszyscy mają mieć chwile oddechu od ciężkiej pracy, to wszyscy, bez wyjątków.

  138. Wiara przenosząca góry to metoda silniejsza od praw natury. Gdyby Jezus nie dźwigał krzyża, to by nie upadł pod jego ciężarem. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

    Motto: Pieśń młodych kosmitów.

    ref.
    Jezus pokonał grawitację
    pójdę z Nim Jego śladem
    zbuduję na Marsie stację
    i wąż nie ukąsi już jadem

    umiem sterować kołem
    zrozumiem prawa fizyki
    i nauczę się matematyki
    poznam jak być aniołem

    …ref…

    znamy ruch Wszechświata
    nocą już włączamy światła
    i człowiek w kosmosie lata
    potęgą jego wiara i nauka

    …ref…

    nam Biblia jeszcze się nie zużyła
    i nauka jeszcze się nie skończyła
    zawsze będziemy patrzeć w niebo
    zawsze będziemy kosmitami Jego

    …ref…

  139. Marit
    12 października o godz. 9:49

    Jasne, że masz rację co do wymowy. Mam szmergla na tle szczegółów językowej praktyki, ale zdarza mi się – z rzadka – wytykać niepoprawności głównie wtedy, kiedy są powszechnym, manierycznym skrzywieniem. Wymowa „ch” bezdźwięcznego i „h” dźwięcznego nie jest w Polsce ani kłopotem, ani przedmiotem sporów, więc nie chciałem lonefatherowi zawracać głowy, zwłaszcza że on jest sympatyczny, szczery, samokrytyczny i otwarty jak serce Jezusa na obrazkach, i krew z niego sika siku, siku sik. Tylko drobiazg, Marit: kiedyś w warszawskiej, lwowskiej i wileńskiej wymowie było gardłowe „h”. Jak jest teraz – nie wiem.

  140. Tanaka
    Dezerter potwierdził wiedzę i prawdomówność Jana, co też przyznałem Janowi w swoim „Zmartwychwstaniu”. Oto słowa Jana o sobie samym: „A wiemy, że jego świadectwo jest prawdziwe”. Rozumiesz – WIEMY. Nikt na świecie nie wymyślił mocniejszego dowodu na to, że mówi prawdę, jak: „Mówię prawdę”.

  141. @Rafał Kochan

    Cieszy mnie jasna i zdecydowana deklaracja dotycząca niedziel. Oczywiście moje pytanie padało w kontekście źródeł odwołujących się jak wiadomo do czasów opisanych w tzw Genezis.
    Zalatujący religijną stęchlizną dzień ma prawo poczuć się zagrożonym w momencie kiedy do władzy dojdą uczeni mężowie i ich nie mniej kształcone niewia…kobiety.
    A czy prawdą jest , ze Boże Narodzenie może przybrać postać ateistycznego święta pieczonego kartofla? Co prawda grudzień to nie czas ziemniaczanych żniw, ale ateistyczne laboratoria być może „wymyślą” jakąś nową odmianę np.”swiąteczny jasio” której zbiór przewidziany będzie na miesiąc grudzień?

  142. Aaron Spręzyner
    12 października o godz. 11:38

    Kto wie, kto wie…. Ja w każdym razie 24 grudnia zamawiam zawsze pizzę 40 cm z ulubionym bekonem i urządzamy sobie z żoną maratony filmowe. Ostatnio ogladaliśmy Twin Peaks.

  143. Aaron Spręzyner
    12 października o godz. 10:50

    Aaron, nie warto z tobą gadać, bo nie odnosisz się do rzeczywistych wypowiedzi wymienionych przez Ciebie zawodników, lecz swoim zwyczajem projektujesz. Nie wypowiadam za nikogo innego prócz siebie: nie interesują mnie rządy ateistów i nigdy, nawet na ćwierć sekundy nie zahamowałem przy takim pomyśle. Z nikim się nie jednoczę, ani mi w głowie być członkiem jakichś ateistycznych stowarzyszeń i nie obchodzi mnie włączanie ateizmu do politycznych gier. Więc mnie z urojonymi rządami ateistów z łaski swojej nie żeń. Podobnie nie mam zamiaru dążyć do rządów grzybiarzy, rowerzystów czy zjadaczy pszenicy z pokrzywą. Komunikuję się z realnymi ateistami, których można usłyszeć, przeczytać, dotknąć i powąchać (nie wyczuwam siarki). W ogóle mnie ateizm jako abstrakcja nie obchodzi. Analizuję Biblię tak, jak owadolog analizuje żuczka gnojowego oraz przyglądam się zachowaniom konkretnych – a nie abstrakcyjnemu pojęciu – baranków bożych niby wedle tej księgi tresowanych. W życiu bym nie powiedział: „Ateiści wszystkich krajów, łączcie się!”. A gdybym powiedział, to niech mnie na miejscu piorun strzeli.

  144. Niedługi,ciekawy i dający wiele do myślenia cytat z jednej z książek której literki składam właśnie do kupy.

    „…Owszem, niektórzy anglikańscy duchowni zdają się odrzucać Boga, Jezusa,niepokalane poczęcie, cuda, zmartwychwstanie, niebo, piekło, prawdziwą obecność i grzech pierworodny, ale to dlatego , że będąc delikatnymi , nieskończenie tolerancyjnymi duszyczkami, nie chcą nikogo urazić, wierząc w cokolwiek zbyt nachalnie określonego. Sądzą oni po prostu, że wszyscy powinni być dla siebie mili…”

    I czytając tej treści fragment zastanawiam się, czy nie jestem czasem niesprawiedliwy na przykład w stosunku do @Jerzego pieczula, @Rafala Kochana, czy przykładowo @ Tanaki.
    Być może u każdego z nich diametralnie różny jest powód artykulacji treści firmowanych swoim podpisem.
    Być może @ Rafał Kochan to rzeczywiście taki anglikański duchowny, ale na przyklad @Jerzy Pieczul ma swoje korzenie w Religijnym Towarzystwie Przyjaciół znanym jako Kwakrzy, a @Tanaka to na przykład oddany starochrześcijanin.

    To trochę jest tak jak z krakowskimi miłośnikami piłki nożnej.

    Jeden nie lubi Wisły bo jest fanem Cracovii, inny dostaje wysypki kiedy usłyszy hymn wiślaków, bo jest kibicem Garbarni,a jeszcze innemu wisi
    Wisła bo jest kibicem żużla.

    I w przypadków grójeckich ateistów może zachodzić podobna analogia.

  145. Aaronie
    Tzw Boże Narodzenie to święto znacznie starsze od twojego chrześcijaństwa. To prasłowiańskie, a może i praindoeuropejskie, święto powrotu Słońca, które na nowo się rodzi (a mogło przecież zniknąć).
    Mam zamiar więc je świętować tak długo, jak będę w stanie cokolwiek świętować, bo szanuję tradycję przodków.

  146. A propos miłości kibiców Wisły i Cracovii.

    Stare ale jare.

    „W 1937 roku w czasie wiosennych derbów Cracovia – Wisła jeden z kibiców zaczął dusić własną zonę, gdy w 90 minucie spytała się go w których są nasi.”

  147. Aaron

    Drobiazg, Aaronie. Mówisz o mnie: „zadeklarowanego świeckiego humanisty”. Widzę, że nie rozróżniasz pojęć „zadeklarowany”, „zdeklarowany”. Polataj po słownikach, by nie być posądzanym o kłamstwa. Ja się nigdzie nie ZADEKLAROWAŁEM, jeśli nie liczyć króciutkiego romansu z „Solidarnością” w jej początkach. ZDEKLAROWANYM mógłbym być, bo to znaczenie przenośne, bardziej pojemne niż poprzedni wyraz, ale nie wiem, co to „świecki humanista”. Czy to coś takiego, jak „lud pracujący miast i wsi” lub „pracująca inteligencja”?

  148. Szanowny Jerzy
    W wymowie wileńskiej „h” dźwięczne pewnie dalej występuje. Wpływ białoruszczyzny.
    Też nie chciałam zawracać głowy lonefatrowi, ale jak mowa o takich rzeczach, to po belfersku nie mogę się powstrzymać (a to przez moją dozgonną miłość do białoruskiego i ukraińskiego 🙂 )

  149. @Marit

    Przyjmuję wywód dotyczący egzegezy Bożonarodzeniowych świat i szanuję powody dla których ten dzień świętujesz.
    Powiedzmy nawet, że jak na ateistyczny blog to ta deklaracja jest naprawdę budująca.
    Oczywiście są pewne rezerwy, ale ja też startowałem z podobnego poziomu.
    A wylądowałem…

  150. @Jerzy Pieczul

    Niby różnica niewielka.
    „Zdeklarowany”.
    „Zadeklarowany”.
    W sumie chodzi tylko o samogłoskę „a”.
    Ale jak sobie człowiek pomyśli o tej literce w kontekście ateizmu i teizmu to małe, niepozorne „a” nabiera znaczenia.
    Powiem więcej. Powiało w tym momencie trochę grozą.

  151. Marcin
    12 października o godz. 4:54

    Przyznam się, że się długo zastanawiałem nad tym, czy jest jeszcze jakikolwiek powód, bo odpowiadać Tobie.

    W końcu znalazłem.

    Uprzejmie informuję, że nie będę więcej tracił czasu, ani na czytanie tego co napisałeś, ani, tym bardziej, na pisanie do Ciebie.

    Powody:
    1) Tu na tym forum nie pisuje „lud wiejski”, tylko lud internetowy.
    2) Faktycznie, szczena mi opadła do podłogi, ale nie z powodu rewelacji o dzieworództwie wśród królików (sic), ile z powodu Twojej totalnej biologicznej ignorancji. Gdyby, załóżmy teoretycznie, wystąpił u Maryji przypadek dzieworództwa, to Jezus musiałaby być dziewczynką… I na tym, dalsze rozważania – kończymy. Tobie brak wiedzy, by zrozumieć, a mi się nie chce Ciebie edukować.
    3) Pozostałe powody wyłożyli juz Tanaka, Jerzy Pieczul, Lewy i Marit, nie będę za nimi powtarzał.
    4) Nie wnosisz NIC, poza zamieszaniem, a ja nie będę potęgował zamieszania, wdając się z Tobą w przepychanki.

  152. @Marit
    Po pierwsze, to dziękuję, za odświeżenie mojej dawno utraconej wiedzy o „ch” – bezdźwięcznym i dźwięczącym „hrywnami” – „H”.

    I z wdzięcznością przyjmę i proszę o każdorazowe poprawianie mnie, gdy zajdzie potrzeba … Jak ktoś swój czas dla mnie poświęca i pomaga mi coś poprawić, to nie ma większego daru, niż własny czas jaki sie daje drugiemu człowiekowi …

    W zbiorze na tubie, mam rosyjskie, ukraińskie i białoruskie … I nie tylko od święta słucham…

  153. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 11:13

    „Zabiłem byka…” od razu mi się w głowie rozśpiewało, jak przeczytałem …

    Więc jakby to powiedzieć?

    A! Juz wiem. Ja częściej jestem „rodzicielem” byków, a zabójcami, to jesteście wy, którzy te moje „byki” zabijacie… 🙂

    Ale, zabijajcie, zabijajcie! Ja w miarę sił się do was przyłączę i … Niestety, od ponad 50 lat znam tą swoją piętę achillesową, więc raczej odejdzie ona kiedyś wraz ze mną, niż ją wyreperuję … Ale nie oznacza to, że nie staram sie jak mogę …

    Pozdrawiam

    ps. Za to wiem na pewno dwie rzeczy. Mam co powiedzieć, i sądzę, że mówię o tym jasno, logicznie i w miarę ciekawie, czym nadrabiam sadzenie „byków”…

  154. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 11:13

    Nobody’s perfect…
    Nikt nie jest doskonały…

  155. Marit
    12 października o godz. 12:14

    Marit, jeszcze więcej Szanowna, Cię rozumiem.

    Zahlianuł adnojczy u wuliej cikauny Mikołka
    Biażyc’ z płaczam da babuli – ukusiła pczołka
    Praniauszysia unuczka liosam babcia radzić Koliu:

    A na studiach sam z siebie się zrobił z dwóch kolegów i mnie tercet, który aż na trzy głosy śpiewał wśród mnóstwa ruskich – ukraińskie: „Rewe ta stohne Dnipr szyrokyj, serdytyj witer zawywa, do dołu werby hne wysoky, gorami chwyli pidijma” i wiadomo: „Raspriahajte, chłopcy, koni, ta liahajte spoczuwat, a ja pijdu u sad zełenyj, u sad krynyczeńku kopat”.

    W 2010 spotkaliśmy się po 40 latach w Świeradowie Zdroju i spróbowaliśmy zrobić powtórkę z młodości. Trochę to wyglądało jak żabi skrzek, ale koleżanki były wniebowzięte. Nie głosami, rzecz jasna – podróżą w przeszłość.

  156. Marit
    Marit kochana, zagapiłem się i nie dokonczyłem tego, co powiedziała babcia:
    – Dzie nie treba, nie suń nosu, nie budiesz mieć’ boliu.

  157. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 11:21

    Każdy prawnik mający choć trochę doświadczenia w sądzie wie, że najtrudniejszy jest „dowód ze świadka”. Świadek zawsze zaczyna od tego, że wie, widział, słyszał, macał. Po czym, jak się go zacznie pytać, to wychodzi, że wie niewiele, lub nic, nie to co dotyczy sprawy, nie to co mógł widzieć, ale co innego. A w ogóle mu się poprzestawiały daty, kształty,kolory, słowa i inne okoliczności sprawy.
    Ewangeliści, co się nimi stali nic o tym nie wiedząc, bo dopiero w IV wieku, zeznawali zgodnie z prawidłami psychologii. Czyli każdy co innego. Każdy swoje sabałowe gadanie po swojemu wymyślił.
    Najpoważniej o skrzywieniu ludzi i ich nieodpowiedzialności świadczy to, że na poważnie usiłują brać te bajania. Sami stają się przez to, z mocy rzeczy, niewiarygodni jeszcze bardziej niż ci ewangeliści.

  158. Aaron

    Aaronku, jak Aaron pieje, grozą wieje

  159. Azeby uzmyslowic sobie jak daleko pomaszerowalismy do tylu ( nie wiem, czy jestem uprawniona pisac „my”) wspomne elementarz Mariana Falskiego, z ktorego przynajmniej ja sie uczylam czytac, a podrecznik ten byl wyrobem przedwojennym. Zapewne niejeden uczyl sie czytac na Antygonie, lub Trylogii, ale nie o to chodzi.
    Pomijajac to, ze tak powazny projekt dla narodu zlecily wladze przedwojenne osobie podejrzanej pochodzeniowo, cos z kregow zydowskich, to nie przypuszczam, zeby owczesny kk ingerowal w jego tresc, czego dowodem, jest, ze funkcjonowal po wojnie w niestosownym ustroju dziesiatki lat.
    Oprocz niepoprawnosci genderowej, ktora wtedy nie istniala w swiadomosci spolecznej byl to podrecznik neutralny swiatopogladowo. Tak, tak wyczytalam tutaj opinie, ze nie ma czegos takiego, wiec dalej dyskutujcie o tym, az dzieci i wnuki itd. beda sie uczyc czytac z katechizmu.
    Dlaczego wlasciwie nikt oprocz mnie, ktora powinna byc tym niewiele zainteresowana dyskusja tak szybko zeszla na…Nie zalezy Wam na tym…
    Ciagle mysle, ze tym razem to juz oddano kk wszystko, tak bylo przy ustawie antyprzemocowej, czy genderze, ktory w sposob jedynie sluszny zapadl w swiadomosc owieczek. A okazuje sie, ze tu ciagle nowe tereny do zdobycia. Bez obaw, ofensywa posuwa sie do przodu bez zadnych klesk.

  160. dezerter
    12 października o godz. 10:00
    To są, niestety, bardzo przykre wiadomości dla rzeczonego Ducha.

  161. Próbowałem z grubsza ogarnąć dyskusję na tym blogu, ale po kilkudziesięciu komentarzach dałem spokój. Jest piękna pogoda, może to mój ostatni „Indian summer” w życiu i nie chcę go zmarnować na pierdoły, choć zajmują się nimi poważni ludzie.
    Moja technika czytania komentarzy, jeśli ich liczba przekracza 50 jest taka, że czytam je „podwójnie” od tyłu, tzn. zaczynam od końca ostatniego komentarza i jadę do góry. Autora tekstu poznaję po treści, a czasem po formie. Gdy stwierdzam, ze jest to kandydat do przewijania, przewijam do poprzedniego komentarza. Jest to w zasadzie idiotyzm, bo w pyskówkach czytam najpierw odpowiedź, zanim poznam pytanie itp. Jeśli mnie coś zainteresuje, bo np. mogę z tego zakpić, wtedy wklejam ten fragment do Worda i jadę dalej, aż mi chęć dalszego czytania znika. W związku z taką metodą nie mam ciągłości wypowiedzi, nie powiem „logicznej”, bo tej nie miałbym często nawet przy czytaniu od pierwszego komentarza.
    Chyba @zyta ubolewała, że tacy mądrzy ludzie zajmują się bzdurami.. a ja gorę! – jak Nel pisze na innym blogu.
    Mnie te mądre rozważania ginekologiczno-porodowo-zapłodnieniowe jednak inspirują do zaangażowania fantazji i kojarzą mi się ze starymi dowcipami, no i… własnymi doświadczeniami z błonami dziewiczymi. Chyba nie jest zasadne użycie liczby mnogiej, bo nie mam zdecydowanego doświadczenia w tej dziedzinie. Nawet nie jestem pewny czy raz…??? Byłem tak przerażony – tracąc sam dziewictwo, że nie mogę w sądzie przysiąc, że to mi się udało, czy tylko tak myślałem, bo miałem do czynienia z tzw. porządną dziewczyną.

    Zacznę od komentarza Lewego, bo jestem tez jakby frankofilem.

    @Lewy
    12 października o godz. 10:03

    Drogi „Nie – Prawy”!

    Nie przytaczaj tak starej opowiastki o cudach, które się zdarzały Francuzkom! Ja pamiętam narzekanie młodej Francuzki, która skarżyła się koleżance, że nie może zajść w ciążę.
    „Dlaczego”, pyta koleżanka?
    „Brzydzę się przełknąć”!

    Biedaczka była zatruta przez takie opowiadanie, które cytujesz, choć być może droga plemników była jaszcze ciekawsza niż opisujesz za wybitnym pisarzem. Tak a propos pisarza. Mieszkałem przy placu Rabelais w Meudon, koło Monoprix.

    @Lot Idei
    12 października o godz. 1:04
    ***Jak ja bym umiał przenikać przez drzwi, to byłbym pewien, że przeniknąłem również przez błonę dziewiczą. To oczywista oczywistość.***

    Niby tak! Ale po co taka mistyfikacja?

    @Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 9:41

    Drugi problem, który mnie zainteresował to było bezsensowne szafowanie księży swą chyba wyjątkową pozycją w społeczeństwie, każąc sobie mówić per „ojcze” lub „proszę księdza”. Wkurza mnie to zawsze w sympatycznym serialu o „Ojcu Mateuszu”, który zawsze się przedstawia „en face” lub telefonicznie, zaczynając nazwą swego zawodu.
    Czy np. „czyściciel szamba” też musi najpierw wymienić swój zawód, a potem nazwisko? Nawet nie mówię o ladacznicach.

    W przypadku normalnej, świeckiej tytułomanii też bywają niezłe kwiatki. Chyba się już na którymś blogu pochwaliłem, jak się przedstawiała pewna Niemka: „Hochspannungsingenieurwitwe” i nazwisko i imię.
    Dla niekumatych – „wdowa po inżynierze od spraw wysokiego napięcia”.
    Gdy koleżanka ze studiów zwróciła się do wykładowcy psychologii per „proszę pana”, miała przechlapane do końca. Należało mówić: Hrabia, Prof., dr, pułkownik i długie dwuczłonowe nazwisko. Nie pamiętam już poprawnej kolejności.

    Nigdy nie nazwałbym „Ojcem” aferzysty z Torunia. Jeśli Bóg istnieje i zabrał pewnego buntownika przeciw jego ziemskim reprezentantom do nieba, wtedy ten „ojciec” (mój), patrząc na mnie „z umownej góry”, nie wybaczyłby mi może takiego afrontu.
    Fakt, że ojciec po tylu opłaconych sowicie modłach i mszach już musi być w niebie, to dla mnie oczywista oczywistość (>40 lat). Gdyby się okazało – np. dojdzie informacja przez światłowód Natanka, że jednak mojego ojca Pan Bóg jeszcze nie wyciągnął z czyśćca, to zabronię siostrze dalszego finansowania kapłanów ze swej skromnej renty, bo widocznie nie są profesjonalistami.

    Podobał mi się list Trumana do pana Paccelliego – też tak uważam.

    Pieczulu!

    Piszesz:

    ***Spotkałem w mieście moją żonę, ale nie odważyłem się zapytać “Kto ty jesteś?”, bo wiedziałem, że to moja żona.***

    Nie bądź taki pewny! Czy pamiętasz kolejne stopnie sklerozy? Nie będę wymieniał wszystkich, ale jeden z pierwszych jest taki:
    Spotyka facet żonę i córkę na ulicy i się zastanawia: „Skąd ja te kurwy znam”?

  162. lonefather
    lonefatherku, mawiasz jasno, ciekawie i najważniejsze – z humorem. Podobnie jak mag, Marit, Lewy i Tanaka. Chce się przez takich żyć. Co rusz postanawiam wracać do samotności długodystansowca, ale co przeczytam któregoś z wymienionych – jakoś żal wiać, psia mać. Po drugiej stronie płotu i najbliżej tych pogodnych duchów byłby może Aaron. Ale że jego Bóg jest ponury jak gradowe chmury, pewnie Aaronowi nie wypada otwarcie śpiewać, tańcować, fikać fikołki.

  163. lonefather
    11 października o godz. 23:51
    Masz, ja też miałem taką polonistkę, co umiała się po polsku wysłowić odpowiednio dźwięcznie. Ona, co prawda, nie była całkiem przedwojenna, taka, rzec można pół na pół, ale swój fach znała i porządnie wykładała.
    Kiedyś wymyśliła, że nie będzie gestykulować, by wszystko co chce, wyrazić wyłącznie słowem. A poza tym, swego czasu gestykulowanie uchodziło za nieeleganckie, zdradzające gminne pochodzenie człowieka.
    Ten pomysł miał zalety – skupiał na czystości myśli i umiejętności przeniesienia jej do słowa, ale miał i wadę – nie da się uciec od gestu inaczej niż zamieniając człowieka w czysty sygnał audio. Gestem zaś mówimy więcej rzeczy ważnych,niż słowem.
    Ale i co do elegancji, było w tym dużo racji. nagminne jest machanie łapami jak śmigami wiatraka.

  164. Antonius

    Antoniusie, tekst jest sprzed lat, więc masz rację: już nie jestem taki pewny. Jest alzheimerowy postęp: kiedyś zdarzało się szukać okularów, które były na nosie, a niedawno pierwszy raz się rozglądałem za komórką, przez którą właśnie trajlowałem z żoną.

  165. @Tanaka

    A propos ewangelii i ewangelistów.

    euangelion, dosł. dobra nowina) – w starożytności termin używany jako określenie nagrody dla osoby przynoszącej dobrą nowinę.

    Z ewangelią to trochę jak z wczorajszym meczem z naszymi niemieckimi przyjaciółmi.

    Po jakimś czasie(na przykład po 30 latach) każdy będzie pamiętał już tylko o zwycięstwie Nasi wygrali. Nieważne ile, nieważne kto strzelił bramki i w jakich okolicznościach. Każdy z oglądających wczoraj spotkanie zachowa w pamięci różne impresje z tego meczu.

    A ewangeliści niestety nie widzieli,nie słyszeli a postanowili przynieść światu Dobrą Nowinę.

    Dla uporządkowania dyskusji proponuję jednak przyjąć, że Ewangeliści nie byli zwolennikami stosowania organoleptycznej praktyki do opisu zdarzeń z przeszłości. W tym przypadku życia i śmierci Jezusa.

  166. Lewy
    12 października o godz. 10:03

    Lewy, blogo-Ci-sławię za wspomnienie Rabelais’a. Jedna ze ściśle ulubionych przez Boya postaci.
    a Gargantua…, język oryginału i arcyprzekładu Boya, to mistrzostwo przewyższające figle samego bozi.

  167. Boją się światopoglądowej neutralności, bo wiedzą, że rozszerza horyzonty, a co za tym idzie grozi tym, że szary ludek przejrzy na oczy i zerwie smycze i kagańce

  168. …a co by powiedzial Jezus na takie komentarz biskupa ??oj,oj tylko czy biskup zna Biblie ,chyba nie to słychac, widac i czuc !!!

  169. Do Jerzego (i innych zainteresowanych)
    http://www.youtube.com/watch?v=2Nkcn8m9M0M

    Pozdrawiam 🙂

  170. Tanaka
    12 października o godz. 13:44

    Tanako, w imię Ojca i Syna, i święta rodzina, bój Ty się Boga! A dzieże ś Ty wypatrzył coś boziowego, co „figlami” by szło nazwać?! Toż figlujący Bóg…ojej, aż się boję myśleć, byłby bardzo atrakcyjny nawet dla ateistów! A niech Cię!

    A co do łatwości brania bajań za oczywistą rzeczywistość, to jadę przedwczoraj w czasie pótoragodzinnego urlopu przez piękny słupski Lasek Południowy ze stawami, ścieżkami i nową ścieżką rowerową i widzę z daleka babcię z dziadkiem. Na dziadka bym nie zwrócił uwagi, bo, że tak powiem, zwyczajny. A babcia chybotała się na cienkich nóżkach z patyczkami, choć wiatru nie było. Ona właściwie te patyczki niosła. I oto miałem żywą ilustrację łatwości wierzenia w kotka pieprzenia. Wmówili babci, że zdrowie i osiemnasta młodość są w patyczkach. Może przy okazji mówili, że – w ruchu, ale do babci i do milionów małp na świecie dotarły głównie patyczki. Więc je patyczaki ze sobą z ufnością wielką noszą. A szafy rosną. Okropność, jak ludzie łakną konkretu, totemów, fetyszów. Więc Bóg to przede wszystkim paciorki, różaniec, święte obrazki, książeczki do nabożeństwa, krzyżyki, a nawet zwykłe świeczki, które w towarzystwie krzyżyka niezwykleją. Abstrakcyjny Bóg w równie abstrakcyjnym niebie jest dla ludu bożego niemożliwy. Stąd wojny o krzyż, a nie o Boga.

  171. Z Wiercami nie ma co dyskutować, bo szkoda czasu. Nawet przeprosić nie umieją za fałszywe oskarżenia. Jedną świętą internetową „męczenniczkę” już wyprodukowałem i wystarczy.

    Lewy dzięki za przypomnienie Rabelai’s…

    Więc i ja coś przypomnę:
    https://www.facebook.com/WFLAtheism/photos/a.272658686141957.63954.272308546176971/755013597906461/?type=1&theater

    Przypomniałem, bo ewolucja może prowadzić w różne strony. Przyszłość nie jest zdeterminowana i powstanie w przyszłości faktycznie neutralnych, a nie tylko werbalnie, ustrojów, nie jest zagwarantowane. Krzątanina różnych kalin, czy innych marcinów, na ateistycznych forach, jest najlepszym dowodem, że nie odpuszczają, a „myśli (sic) Mendyka”, sa dowodem na to jak bardzo się troszczą o przyszłość, swoją przyszłość … Czyli o to, żeby społeczeństwo utrzymać w ciemnocie … I dlatego, jeszce jedna fotka, ku przestrodze:

    https://www.facebook.com/284987451615064/photos/a.285008114946331.65280.284987451615064/662968477150291/?type=1&theater

  172. lonefather
    12 października o godz. 15:06

    Bydlęta nie klękają!

  173. @Antonius 12 października o godz. 13:20
    Świat dla Boga nie jest tak zamknięty, jak się wydaje, że jest dla ludzi.

    – – –

    Motto: Suma wszystkich ruchów.

    Czy aniołowie mogą być szybsi od Boga? Nie. Czy aniołowie mogą być szybsi od światła? Tak. Zatem istnieje anielski ruch. Za przesłankę powiadam wam gdy ptak był dla człowieka ideą twórczą, to człowiek zbudował szybsze od dźwięku samoloty, a gdy anioł stanie się ideą twórczą, to człowiek zbuduje szybsze od światła kosmoloty. Oczekuję, i więcej, żądam od nauki i inżynierii wiedzy i technologii by człowiek mógł przemieszczać się w tym wszechświecie szybciej od światła. Można mi napisać o ułomności, ale ilekroć tu coś napiszę i jakkolwiek mi to klawiaturą wyjdzie, to chodzi tylko o to jedno – możliwość dla człowieka ruchu szybszego od światła. Jeżeli w Elementarzu jest edukacja dla niewolników nieosiągalności szybkości światła, to jest to kiepski Elementarz. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

  174. Jerzy Pieczul
    Wyobrażasz sobie Aarona, jak tańczy i fika w rytmie gospel?
    Mam do ciebie przyjacielską prośbę, do Tanaki i lonefathera też, skoczcie który na chwilę na blog Hartmana.
    Rozpanoszył się tam, jak smok ziejący ogniem, cham, który uważa się za yntelektualystę, czytuje Lema, Russela, cytuje Molera, wszystkich, łącznie z Hartmanem, ma za nic najlepszym i nikt w miarę normalny nie może sobie z nim poradzić. A imię jego , znaczy się nick, to Kagan
    Może Wam się uda?

  175. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 15:26

    Sam więc widzisz, że mądrzejsze ….

  176. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 15:26

    Albo wolniejsze, choć niewolne … Coś w tym jest, że psychiczno/umysłowa niewola jest jednak gorsza od niewoli fizycznej.

  177. Lot Idei
    12 października o godz. 15:28

    Myśleć o „anielich prędkościach” w sensie fizycznym to strata czasu, bo prowadzi do prostej konkluzji, że anioły nie są bytami materialnymi, bo wraz z przekroczeniem prędkości światła, zmieniałyby sie w równoważną ilość energii. Można tez dojść do wniosku, że jeśli nawet kiedyś były, to do dziś wszystkie się już w energię przekształciły. Ale to są puste rozważania. Jedyną możliwością, jest ta najprostsza, że od momentu wymyślenia anioły nie były niczym innym, niż wymysłem …

    Co do kosmolotów, to być może przełom zaczął się jakieś dwa lata temu, wraz z pomysłem pewnego meksykańskiego fizyka. Pomysł polega na tym, że obiekt zamyka się w polu magnetycznym, którego wnętrze jest dla świata zewnętrznego niematerialne i tą „bańkę” pola magnetycznego można już przesuwać, wraz z umieszczonym we wnetrzu obiektem, szybciej niż prędkość światła … Elementy, tego pomysłu NASA próbuje od kilku miesięcy testować. Czy z tego coś będzie, pewnie za jakis czas się dowiemy, a jak dobrze pójdzie, to może to być przy okazji kolejnego Nobla z fizyki …

  178. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 15:26

    „Bydlęta nie klękają!”

    Niezły komentarz, aczkolwiek dający asumpt do głębszych refleksji.
    Na przykład.
    Świat warzywno-zwierzęcy dojrzał do emancypacji po wielowiekowej poniewierce. Matka Natura upomniała się o prawa swoich dzieci. Zwierzaczki, ryby, czerwona kapusta, lebioda dumnie podnoszą czoło. w niektórych przypadkach rogate.
    Prawdopodobnie @Jerzy Pieczul odczuwa pewnego rodzaju ubolewanie, żeby nie powiedzieć Ból, że homo sapiens jeszcze bardzo często na klęczkach, ze wzrokiem utkwionym gdzieś w dalsze lub bliższe obiekty zachwytu, żeby nie powiedzieć ekstazy.
    Ale ta trwoga to przejaw tego że Natura mści się na @Pieczulu, @Tanace za te wszystkie filozofie, rzeźby, obrazy, poematy autorstwa człowieka powstające z imieniem Boga na ustach. Zamiast troszczyć się o świat fauny i flory-oddany samopas na tysiąclecia poniewierki zachciało się człowiekowi jakieś krzyże z drewna strugać.
    Nie zazdroszczę @Jerzy Pieczulu.

  179. Woda czysta jest przezroczysta i światło ją przenika a woda jest „materialna”. Próżnia czysta jest przezroczysta i światło ją przenika, to ona jest też „materialna”.

  180. @Antonius: „Chyba @zyta ubolewała, że tacy mądrzy ludzie zajmują się bzdurami.. a ja gorę! – jak Nel pisze na innym blogu.
    Mnie te mądre rozważania ginekologiczno-porodowo-zapłodnieniowe jednak inspirują do zaangażowania fantazji i kojarzą mi się ze starymi dowcipami, no i… własnymi doświadczeniami z błonami dziewiczymi. Chyba nie jest zasadne użycie liczby mnogiej, bo nie mam zdecydowanego doświadczenia w tej dziedzinie. Nawet nie jestem pewny czy raz…??? Byłem tak przerażony – tracąc sam dziewictwo, że nie mogę w sądzie przysiąc, że to mi się udało, czy tylko tak myślałem, bo miałem do czynienia z tzw. porządną dziewczyną.”
    To…. znaczy sie…..z czego zartujesz? Cudne, tylko czemu takie zenujace? Zdaje sobie sprawe, ze nie chodzilo o moj post, tylko znalazles inspiracjie do swoich ulubionych oblesnych anegdot. Czy stare kobiety kiedykolwiek napisalyby taki tekst? Mialam takiego stryjecznego dziadka – oblesnego gawedziarza, ktory na dodatek obmacywal kolejne pokolenia dziewczynek w rodzinie. A cieszyl sie wielkim szacunkiem. Dla mlodych , nie tylko dziewczynek, byl obrzydliwy. Bleee. Mam nadzieje, ze ty przynajmniej nie obmacujesz.
    No i rowniez mijasz sie z prawda piszac, ze ubolewam, ze „tacy madrzy ludzie a zajmuja sie glupstwami.” To, ze ktos popisuje sie swoim niezlomnym ateizmem, czy wrecz przeciwnie i przerzuca cytatami z ksiag koscielnych dla mnie nie znaczy, ze jest „taki madry”. Wielu oczywiscie takich tu jest i nie chce ich obrazac tym wpisem. Moja bliska mi bratowa, swiadek Jehowy wielce madra i przyzwoita osoba wydaje mi sie glupia wylacznie na okolicznosc studiowania swojej swietej ksiegi. Niestety nie widze roznicy miedzy jej studiowaniem, nawet jesli ona ma inne wydawnictwo.

  181. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 15:04
    Łomatko bosko częstocho…!
    A figle bozi na tym choćby polegajom, że wali ci on w ludzi głazami, roztrzaskuje, rozbryzguje, rozflacza, odgławia, blender, mikser, prasa, tłuczek, juha sika na skały, spływa dolinami (stąd dolina pięciu stawów w każdym górskim zakątku świata, na wieczną rzeczy pamiątkę, taka kapliczka nad kapliczkami), a bozia się raduje, śmieje ud ucha do ucha od bebecha do bebecha, ręce zaciera i bierze kolejny głaz – i ryp! – kobietę w ciaży!; ryp – w dzieciątko w wieku żłobkowym!; ryp w dziewicę niewykorzystaną !
    Czyż nie są to fajne figle bozi, dające wzór wyznawcom jak działać należy?
    Ryp – i kamienowali żydzi; ryp i rozkwaszali i odgłowali oraz wyflaczali chrześcijanie, że konie po brzuch we krwi brodziły; ryp i kamienują oraz odgławiają jego najmłodsi w monoteizmie wyznawcy.
    Jak zabawa to zabawa, w stylu folk, no nie ?

  182. Lot Idei
    12 października o godz. 16:23

    Woda czysta jest przezroczysta i światło ją przenika a woda jest “materialna”. Próżnia czysta jest przezroczysta i światło ją przenika, to ona jest też “materialna”.

    =========================================

    A tak konretnie, to o co chodzi doktorku?

  183. mag
    12 października o godz. 15:40
    mag, jak kagan, to się nie uda. On miał kilka myśli zbornych, ale jak tylko dostał wzmożenia, uwznioślenia i zawierzenia w siebie, to leje wodospadami bredni nic go nie zatrzyma, może poza jednym – jeśli zupełnie nikt się do niego nie będzie odzywał.
    On jest emeryt, czasu wolnego ma nadmiar, nikt mu więc nie podskoczy.
    Nie karmić trolla – sami powtarzamy, a potem dokarmiamy.

  184. lonefather 12 października o godz. 16:48

    o ruch i to jak przemieszcza się anielski duch

  185. Lot Idei

    O ruchu wyżej. O duchach to nie ze mną. Nic o nich nie wiem.

  186. Tanaka
    12 października o godz. 16:47

    Kurde, nie pomyślałem, że nic bez jego woli się nie dzieje. Faktycznie fajnie było, jak 200 tysięcy nie pokonało tsunami („Pokonamy fale”), a diabłowi Urbanowi ino kostki zmoczyło.

  187. Aaron Spręzyner
    12 października o godz. 16:08

    A ja się nie za bardzo palę, żeby rozumieć, co Aaron mówi, kiedy mówi, bo jak nie mówi, rozumiem lepiej.

  188. @Tanaka

    Krew się leje, musi idą święta.
    Bo to chyba taka jednak nowa, tym razem świecka tradycja.
    Ciekawe kto w tym roku będzie upuszczał , bo w ubiegłym roku udzielała się niejaka Pani Bratkowska. Ona robiła za ikonę.Tym razem ateistyczną matkę boską:

    http://natemat.pl/86095,katarzyna-bratkowska-24-grudnia-usune-ciaze

    A Bóg?

    A jeżeli już to krwawe jatki to raczej sprawa staraotestamentowego Jahwe. Chociaż jest naród na którym nie robi to większego wrażenia.
    Widocznie Polacy znowu za wolność naszą i waszą będą się udzielać.

  189. „Nauczyłem się wszystkiego prawie na pamięć, tylko nie byłem pewny, jak się człowiek żegna (śmiech), to postanowiłem iść w niedzielę do kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu poobserwować. I tego nigdy chyba nie zapomnę… Ksiądz z ambony powiedział tak: „Ja wiem, że są wśród was tacy, którzy pomagają Żydom, że są tacy, którzy ukrywają Żydów, ale ja wam zabraniam! Nie wolno! Oni ukrzyżowali Pana Jezusa! Gdyby Pan Bóg chciał, to on wiedziałby lepiej, jak im pomóc. Ja wam zabraniam!”. Wtedy się zachwiałem na nogach… I już więcej do żadnych kościołów nie poszedłem.

    I to mnie otaczało codziennie, od rana do wieczora. Sąsiedzi, koledzy, wszyscy pałali nienawiścią. Rozumieć to ja wszystko rozumiem, ale zapomnieć tego nie mogę. Ja wiem, że wśród moich kolegów Żydów są tacy, którzy byli ukrywani przez Polaków, którzy dzięki Polakom przeżyli. Oni mieli szczęście, ja miałem pecha. W ciągu całej wojny nie spotkałem ani jednego dobrego Polaka, ani jednego dobrego Niemca. Każdy chciał mnie zabić.”

    Więcej: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,141112,16772148,Ani_jednego_dobrego_Polaka.html

  190. lonefather 12 października o godz. 17:13

    No to jeszcze raz. Kto widział anioła, tak w ogóle? Aby zobaczyć anioła musi być odbicie światła. Niech ono pochodzi ze zmiany ułożenia materii, a to ułożenie od zmiany ułożenia próżni. Rybę w wodzie można zobaczyć to i ducha anioła w próżni można zobaczyć poprzez materię.

    Rysunek:

    anioł – próżnia – materia – ? – odbicie – światło – obraz

    Czy możliwe jest takie ułożenie w zgodności teologicznej i naukowej w kolejności zależnej od której strony popatrzeć? Od której strony do jakiego elementu zgodzisz się z rysunkiem?

  191. @Jerzy Pieczul

    Twoje problemy z sensowną percepcją kolportowanych treści znaczą jedynie to, że moja teza o rozchodzeniu się 2 światów ( zabobonnego i hm…intelektualnego ) znajduje empiryczne świadectwo.
    To co dla jednych jest bułką z masłem, dla innych stanowi Himalaje wyobraźni.
    I nie jest to broń Boże zarzut, ale obiektywne stwierdzenie faktu.

    To „coś” się ma, albo nie ma.
    I przyznaję, że z takim bagażem coraz trudniej jest żyć.

  192. Aaron Spręzyner
    12 października o godz. 17:28
    Lecisz cynicznie. Nie ma rozmowy.

  193. @ Jerzy Pieczul

    Ostatnio miała miejsce symptomatyczna rozmowa ze znajomym.

    Znajomy X wybierał się za wschodnią rubież Rzeczpospolitej. Ukraina.
    W jednym z granicznych miasteczek był dzień kulturalnej wymiany pomiędzy mieszkańcami zaprzyjaźnionych… itd.
    X przyznał, że wybiera się tam po raz drugi. Był już w tamtym roku u naszych wschodnich sąsiadów.
    I w tym momencie będzie istota opowieści.

    Słowa rozmowy przytaczam z pamięci.

    Wyobraź sobie (X do mnie),że tam na wsiach są jeszcze przy studniach żurawie do czerpania wody. Czy możesz sobie wyobrazić jakie tam jest zacofanie.
    O k… (Ja do X) to super. Naprawdę?
    X popatrzył nas mnie jak wariata.

    Niestety , coraz bardziej ten mój bogobojny świat przypomina mi taki ukraiński żuraw.
    U innych wzbudza politowanie i ironiczny uśmieszek, a we mnie
    prawie …zachwyt.

  194. Aaron

    Masz trudności z życiem? Ojej, rozumiem i współczuję, bo sam mam trudność: kajaka nie mogę na drugi bok przewrócić – za daleko.

  195. @ Lot Idei
    Ta pańska zabawa, na początku odświeżająca, stała się już nużąca (przynajmniej dla mnie: „Czy aniołowie mogą być szybsi od Boga? Nie. Czy aniołowie mogą być szybsi od światła? Tak. Zatem istnieje anielski ruch”. Ale skąd te tezy i wnioski? Na jakiej podstawie? Dlaczego?) i dość bezpłodna.
    Oczywiście, fajnie jest, kiedy wykształcony fizyk (jak rozumiem z wcześniejszych wpisów) potrafi budować poetyckie przenośnie i nie zamyka samego siebie w formułach matematycznych. Ale mnożenie pytań zbudowanych na wieloznacznych słowach do niczego nie prowadzi. Korzystając z poetyckich przenośni czy literackich bohaterów raczej nie zbudujemy dobrego opisu rzeczywistości (choć możemy doznać wielkiej duchowej (sic!) satysfakcji) ani w ogóle niczego nie zbudujemy. Feynman (z pewnością ktoś, kto nigdy nie zadowalał się tym, co już osiągnął) mawiał: rozumiemy coś wtedy, gdy wiemy, jak to działa i umiemy to zbudować. Pańskie „rozkminy” o aniołach nie przybliżają nas do rzeczywistości ani o jotę. Nie muszą, jasne, ale dlatego małą mają wartość dla kogokolwiek poza Panem.

  196. Lot Idei
    12 października o godz. 17:41

    Od żadnej. To co prezentujesz to bełkot … Zlepek bezsensowny, dokładnie jak ten z kościelnych zaśpeiwów, o „niebiosach pełnych zastępów…”

    Nie widzę szans na jakąkolwiek sensowną wymiane zdań. To jest informacja o końcu rozmowy, jesli sam na to nie wpadłeś.

  197. @Jerzy Pieczul pyta:

    „Masz trudności z życiem?”

    Proste pytanie to i prosta odpowiedź.

    Nie!

    A poza tym mam reumatyzm i 4 letniego syna. Wszystko skutkiem wilgoci.
    Oczywiście nie mojej.

  198. Aaron

    Tylko Ty mi politowania i ironii z powodu Twojej bogobojności nie przypisuj. Jeśli bywa ironia, to z powodu otwartej gadki, nie z powodu tego, co intymne. Nie interesuje mnie Twoja wiara ani wiara czyjakolwiek. Kiedy jednak swoją wiarę wystawiasz na pokaz, licz się z krytyką, którą mogą wywoływać jakieś sformułowania, a nie sama wiara. Nabijanie się z wiary konkretnego człowieka w jego obecności przystoi smarkom i bolszewikom. iNatomiast krytyka religii, że tak powiem, odpersonalizowanej jest zwyczajnym dzieleniem się z innymi efektami własnych dzialań poznawczych i nic zdrożnego tu nie ma, zwłaszcza na blogu ateisty. Ale gdybyś wchodził do palarni i miał pretensje, że palą, sam byś się osmieszał. Goszczą tu tacy.

  199. Aaron Spręzyner
    12 października o godz. 18:13

    Syn jest skutkiem nietwojej wilgoci?

  200. dezerter
    12 października o godz. 10:00

    Tanaka
    9.22

    “Nie mógł być dokładnie pamiętającym (…) tego co wyrabiał Jezus”.

    “Powiedziałem to wam (Jezus -uczniom), przebywając z wami. Ale wspomożyciel, duch święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, ten was nauczy wszystkiego i przywiedzie wam na pamięć WSZYSTKO, co ja wam powiedziałem” (Jana 14:25,26).

    Pozdrawiam.
    ———————————————————————————-Mógłbyś sprecyzować pojęcie ducha świętego?
    Pozdrawiam

  201. Ostatnimi czasy (dzisiaj przerwa) sporo czytam. Miałem niedawno dostawę pocztowym dyliżansem paczki z wiadomą zawartością. Nie wszystkie rzeczy stanowią powód do chluby ( szczególnie ich ujawnianie w publicznym miejscu może grozić ostracyzmem)), ale z niektórych zakupów jestem ukontentowany (ładne słowo i bardzo rzadko używane , a szkoda).
    Milosza nic nie nabyłem, ale nazwiska Michalskiego, Halika(Czech), Stróżewskiego i Filka dają pełną gwarancję, że będzie nieźle. Nazwisk autorów i samych książek jest zresztą dużo więcej.
    Ostatnie nazwisko serdecznie polecam. Jacek Filek. Profesor UJ, ale wbrew pozorom niezbyt bogobojny. Etyk. Każdy ateista bez cienia ryzyka jakiejkolwiek indoktrynacji może zahaczyć o jego tytuły. Etyka Levinasa ( poznany bliżej dzięki Autorowi to właściwie) w jego ujęciu powinna zrobić spore wrażenie.Jego znakiem firmowym jest tzw etyka dialogu i pojecie „odpowiedzialności” przystępnie ujmowane przy okazji esejów poświęconych licznym filozofom i etykom.

    A teraz nieco indoktrynacji. Cytat z jednej pozycji który wyłowiłem przy pierwszej, pobieżnej lekturze. Pełny zachwyt:

    Iwo, brat apostolski zobaczył pewnego dnia w Damaszku staruszkę, która w prawej ręce niosła na miseczce ogień, a w lewej blaszankę z wodą. Iwo zapytał ją: „Co chcesz z tym zrobić?” Odpowiedziała mu ,że chce ogniem spalić raj, a wodą zagasić piekło.
    Zapytał ją tedy: „Dlaczego chcesz to zrobić?”
    – „Ponieważ chcę, żeby nikt nie czynił dobrze dla zyskania w nagrodę raju, ani ze strachu przed piekłem, ale po prostu dla miłości Boga”.

  202. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 18:48

    „Syn jest skutkiem nietwojej wilgoci?”

    Odpowiedź.

    Nie, nie mojej!

  203. @ Jacek Kowalczyk 12 października o godz. 18:03

    lonefather 12 października o godz. 15:58
    „anioły nie są bytami materialnymi”
    „obiekt zamyka się w polu magnetycznym, którego wnętrze jest dla świata zewnętrznego niematerialne”
    „Elementy, tego pomysłu NASA próbuje od kilku miesięcy testować.”

    Zatem z powyższego, dla mnie, wynika, że od pojęcia i technologii niematerialności będzie zależała przyszłość ruchu ludzi w tym wszechświecie, jak się NASA powiedzie. Bardzo to dla mnie pocieszające. To pana blog. Zatem, czy na tym kusie dolecieliśmy już do czynnika pierwszego – czyli „niematerialności”?

  204. Jerzy Pieczul
    12 października o godz. 18:28……… Nabijanie się z wiary konkretnego człowieka w jego obecności przystoi smarkom i bolszewikom………

    Hmmmm – czyli nabijanie sie z wiary konkretnego człowieka pod jego nieobecność przystoi staruchom i liberałom?

  205. @zyta2003
    12 października o godz. 16:33

    Zapytowywujesz z czego żartuję? Głównie z siebie, ale też z wielu trolli, sądzących, że dużymi łychami czerpali mądrość z bliżej nie sprecyzowanej krynicy wiedzy, lub nie daj Boże świętych pism, których przeważnie nie czytali.
    Co się tyczy obleśności moich dykteryjek, to chyba trochę przesadzasz, choć są czasem lekko frywolne. Mogę Cię uspokoić, faktycznie nie macałem córek, nie macam wnuczki, ani prawnuka. Poza tym wszyscy są zdrowi!
    Odnośnie czytelnictwa to powiem, że czytałem kiedyś uważnie biblię oraz Koran i to mi pozwala wypowiadać się na temat szkodliwości wszelkiej religii nienawiści do innego człowieka. Chrześcijanie dali przykład Mahometowi przez kilkaset lat, więc on tylko to uzupełnił autorytetem boskim i na tym polega przewaga Islamu nad innymi religiami, gdyż wierny nie ma prawa zmienić nawet błędów ortograficznych lub gramatycznych w Koranie, bo to język Boga, który tylko przypomina arabski. Czy sądzisz, ze wszyscy mahometanie znają ten język Allacha? Albo przynajmniej arabski? Mało prawdopodobne! Klepią bez zrozumienia, co im wpajano w dzieciństwie jak nasze przedszkolaki modlitwy o aniele stróżu lub podobne głupoty. Zapytaj 3-letnie dziecko, lub młodsze co rozumieją i wiedzą o Bozi. Chyba tylko to, co małe dzieci w szkole wiedziały o Stalinie lub Bierucie – ze kochają dzieci!

  206. Sir Jarek
    12 października o godz. 19:24

    „Czyli”, chłopczyku, to przyprawa spożywcza i państwo. Nie zapomnij smoczka. Dobranocka.

  207. @Antonius
    12 października o godz. 19:27

    Po przeczytaniu nieciekawa refleksja.
    Będąc w sile wieku trzeba się liczyć z tym , że nie wszystkie komunikaty będą trzymały poziom.
    I pytanie.

    Jakie treści dotyczące wiary w Boga powinny być przekazywane „3-letnim lub młodszym dzieciom” nie chcąc być narażonym na prymitywną indoktrynację?

  208. @Antonius

    I jeszcze jedno.
    Najpierw przytoczę zgrabny cytat:
    „Czy sądzisz, ze wszyscy mahometanie znają ten język Allacha? Albo przynajmniej arabski? Mało prawdopodobne! Klepią bez zrozumienia, co im wpajano w dzieciństwie jak nasze przedszkolaki modlitwy o aniele stróżu lub podobne głupoty. Zapytaj 3-letnie dziecko, lub młodsze co rozumieją i wiedzą o Bozi”.

    I jeszcze dobitniej:
    ” Klepią bez zrozumienia”
    „co rozumieją i wiedzą o Bozi”.

    A teraz będzie kilka wersów znanego i lubianego (szczególnie przez szkolną gawiedź) wieszcza.

    „Dziewczyna czuje, – odpowiadam skromnie –
    A gawiedź wierzy głęboko;
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko.”

    Czyli @antoniusie są (a może już tylko byli) tacy którzy twierdzą (twierdzili),że jest jednak wybór jeżeli chodzi o instrumentarium poznawcze.

    Nie tylko mędrca szkiełko i oko ,ale…

  209. I już na koniec w duchu wzajemnego zrozumienia odrobina ludowej mądrości. Empirycznie sprawdzonej.

    „Szpinak jest wybornym środkiem przeciw zaparciom, zarówno używany drogą zwykłą jak i odwrotną”.

    Musimy przecież sobie pomagać.

  210. Lot Idei
    12 października o godz. 19:12

    Nieustannie popełniasz nadużcia, tym razem, mieszasz przywołując bez zrozumienia cytaty z mojego postu, żeby odpowiedzieć na post Jacka Kowalczyka.

    Z eksperymentu, na który NASA wyasygnowało $ 18 500 000,00 i zdecydowało się „zablokować” na niemal 3 lata jedyne, odporne na drgania skorupy ziemskiej laboratorium, doradzałbym, nie natrząsać się… Bardzo łatwo wyjść na głupka.

  211. Moi mili!
    Jak to właściwie jest z płcią aniołów? Czy aby nie mamy do czynienia z genderem?
    Przykładowo – archanioł Gabryel, przedstawiany jako postać o długich jasnych włosach, w powiewnej szacie (mniejsza że ze skrzydłami), o rysach łagodnych, wskazujących ogólnie na przystojność. Kim on właściwie jest?
    Przecież gdyby anioł był kobietą, powinien zwać się Gabryelą, względnie Gabryśką (w zdrobnieniu).
    Co do Lucyfera to raczej jest fecetem. Na pewno z imienia, ale czy „przedstawienia”?
    Jakoś sobie nie kojarzę wyrazistego wizerunku tego ober szatana, ani w ikonografii ani w piśmie.
    Czy ktoś rozwieje moje wątpliwości?

  212. mag
    12 października o godz. 20:23

    Generalnie to mam wrażenie, że są bezpłciowe. Nie wiem, czy jest ta książka źródłem miarodajnej wiedzy, ale najwięcej o „płci” aniołów to można przeczytać w książce Marcina (bodajże) Wolskiego „Agent Dołu”…

  213. @ lonefather
    „Przyznam się, że się długo zastanawiałem nad tym, czy jest jeszcze jakikolwiek powód, bo odpowiadać Tobie.”
    Alez ja nie oczekuje na Twoje odpowiedzi. To ja odpowiedzialem na Twoje pytanie dotyczace Maryi matki Jezusa. Zupelnie nie interesuje mnie to czy ta odpowiedz satysfakcjonuje Ciebie. Z gory zaznaczylem ze nie wchodze na ten blog by przeciagac ateistow na wiare. Wchodze tutaj by nauczyc Was szacunku do Katolikow i do siebie nawzajem. Bo Wy nie rozumiecie tego ze zyjecie wkraju Katolikow, a mogliscie miec pecha i urodzic sie na przyklad w Iranie, gdzie za obrazanie muzulmanow skrociliby Was o glowe. Natomiast ciagle walkowanie tekstow biblijnych na Waszym blogu, albo krytyczne uwagi dotyczace tego co powiedzial biskup katolicki sa dowodem na to ze widzicie w KK swojego smiertelnego wroga. Jakos nie stac was na to by naigrawac sie ze slow rabina, albo Imama. Jednym slowem smutne to ze o tym musze pisac. Bo nie kazdy mimo ze nauczyl sie pisac i czytac ma dosyc oleju w glowie na to aby wiedziec ze slowa potrafia bardziej krzywdzic niz razy zadane ostrym narzedziem.
    To ten rodzaj ukrzyzowal Chrystusa. Krzyzujac go wolali: zejdz z krzyza jak potrafisz, przeciez podobno dokonywales cudow.

  214. @Aaron Spręzyner
    12 października o godz. 19:48

    ***Jakie treści dotyczące wiary w Boga powinny być przekazywane “3-letnim lub młodszym dzieciom” nie chcąc być narażonym na prymitywną indoktrynację?***

    Żadne!!!

  215. @mag. Niestety, klesza mizoginia udzieliła się już na etapie pisania biblijnych klechd domowych. Kobiety tam (w Biblii), poza oczywiście Maryją wiecznie dziewicą, która, skoro powiła boga, nie mogła być ukazywana w krzywym świetle, były tam bez reszty negatywnie przedstawiane. Maria Magdalena była prostytutką; Lota, żona Abrahama nie posłuchała boga i zamieniła się w słup soli; Herodiada chciała głowy Jana Chrzciciela, to ją otrzymała od Heroda; w biblii żydowskiej pierwszą kobieta była Lilith, która zasłynęła, że uprawiała seks z wszystkimi demonami….
    Można powiedzieć, że biblia, jako rzekomy fundament naszej kultury upatrywał w kobiecie wszelkiego zła…

    A Szatan musiał być obojnakiem – wszak to anioł, tylko upadły…. no, chyba że pan bóg obdarzył go przyrodzeniem za karę 🙂

  216. @ mag
    „Czy ktoś rozwieje moje wątpliwości?”
    Tak, ja postaram sie rozwiacTwoje watpliwosci. Po pierwsze dla ateistki jak Ty
    powazne teksty religijne sa bajeczka dla grzecznych dzieci. Twoj mozg pozostal na poziomie przedszkola, chociaz z cala pewnoscia nauczylas sie przez te lata pisac.
    Moge wiec powiedziec bez robienia wiekszego bledu, iz Twoje zarty sa na poziomie menela spod budki z piwem. Tyleze nie uzywasz jak on przecikkow, chwala chociaz za to.

  217. @Marcin. Wstydu oszczędź wazeliniarzu kleszej sitwy. Wytłumacz mi sprytku, dlaczego niby mam nabijać się z rabinów lub imamów, skoro nie mam z nimi żadnego kontaktu? Póki co z moich podatków odciągane są pieniądze na twoich księżulków, co do których mam fundamentalne zastrzeżenia. Poza tym, niby dlaczego piszesz „katolików” z wielkiej litery? Ja nie rozumiem, ze żyję w kraju katolików, ale czy oni rozumieją, że w ich kraju żyją ludzie o innych poglądach i wyznaniach?

  218. Z Aarona 18:57 :
    „Iwo, brat apostolski zobaczył pewnego dnia w Damaszku staruszkę, która w prawej ręce niosła na miseczce ogień, a w lewej blaszankę z wodą. Iwo zapytał ją: „Co chcesz z tym zrobić?” Odpowiedziała mu ,że chce ogniem spalić raj, a wodą zagasić piekło.
    Zapytał ją tedy: „Dlaczego chcesz to zrobić?”
    – „Ponieważ chcę, żeby nikt nie czynił dobrze dla zyskania w nagrodę raju, ani ze strachu przed piekłem, ale po prostu dla miłości Boga”.”

    Ukontentowany Aaronie, zbytnio się rozprężasz, bo rzucasz przykładami bez ładu i składu.
    Odradzałbym raczej staruszce bezczelnego wkraczania w domeny stwórcy.
    Jak zapewne wiesz istnieje jeszcze taka przestrzeń, którą wierni zowią czyśćcem (sklerotyczka ta staruszka). Tam dusza pokutna przebywa przez okres równy jednemu okrążeniu słońca wokół centrum galaktyki.
    Gdy mówisz o piekle i niebie, wiadomo mi, że są to dwa tereny o jednakowej powierzchni. Te obszary zostaną zapełnione chrześcijanami, w każdym po 50%.
    Jak myślisz, gdzie się zakotwiczysz na upragnioną wieczność?

  219. @ Marcin
    Bardzo Panu dziękujemy za podjęty wysiłek. Dobrze, że uzmysławia Pan nam, że żyjemy „w kraju Katolików” (rozumiem, że pisze pan dużą literą, żeby wyrazić szacunek samemu sobie). Wprawdzie zastosowana technika nauczania nas „szacunku do Katolików” nie przynosi nadzwyczajnych efektów, ale to pewnie dlatego, żeśmy tępi.
    Jak to pełen szacunku dla wszystkich katolik, chciałby pan, byśmy naigrywali się raczej z rabina albo imama, rzecz w tym, że rzeczeni stosunkowo mało zabierają głos w kwestiach żywotnych dla wszystkich obywateli naszego kraju. Jeśli zaczną, znajdą stosowny odzew.
    W kwestii, że „mogliśmy mieć pecha i urodzić się w Iranie”: jest to klasyczny przykład myślenia magicznego, niemającego nic wspólnego z rzeczywistością. Nie ma takiej możliwości, kto się rodzi w innym miejscu, jest kimś innym.
    Jaki „rodzaj” ukrzyżował Chrystusa, nie będę dyskutował, to kolejny lekko rasistowski wątek w pańskich wypowiedziach. To Pańskie poczucie wyższości własnej, wyjątkowej religii jest nawet zabawne, gdyby nie to, że taka postawa łatwo zamienia się w prawdziwą przemoc przy sprzyjających warunkach.

  220. Ludzie, bójcie się Boba, wyjechałam sobie na parę godzin, a tu wpisów jak mrówków! Roztrząsacie płeć aniołów (dla mnie zawsze wyglądały jak kobiety); niedługo pewnie spróbujecie ustalić, ile diabłów mieści się na końcu szpilki, boć to też ciekawa sprawa!

    Czytał kto może „Mroczne materie” Philipa Pullmana? Niby to fantazy dla starszej młodzieży, ale polecam! Sceny mocnego seksu aniołów, sceny walki z Bogiem – fantastyczna lektura.
    Pozdrawiam 🙂

  221. @ Jacek Kowalczyk
    „Jak to pełen szacunku dla wszystkich katolik, chciałby pan, byśmy naigrywali się raczej z rabina albo imama”
    Pan raczy zartowac. Widocznie nie czyta Pan dokladnie tego co napisalem na Panskim blogu, pewnie dlatego ze ja katolik, nic nie rozumiem. Nawet z pewnoscia graniczaca z naukowym dowodem twierdzi Pan ze:” Nie ma takiej możliwości, kto się rodzi w innym miejscu, jest kimś innym.” Jaki “rodzaj” ukrzyżował Chrystusa”
    zawiera podtekst rasistowski. Genialnosc Panskich wnioskow plasuje Pana tuz za wielkim odkrywca teorii wzglednosci. Pokazal Pan w swej odpowiedzi odpowiedznie jej elementy. Jeszce troche a dojdziemy do „Polskich obozow zaglady”. Tylko problem polega na tym iz tym sie roznimy, ze dla mnie Pan Jezus jest Zydem, co wcale nie zmeina faktu iz jako katolik postrzegany jestem przez Pana jako antysemita. Zeby zadac klam Panskiej opinii oswiadzcam Panu ze gwozdzie do krzyza przybijali Rzymscy zolnierze, nie Zydzi. Mysle ze ta wypowiedzia rozwialem Panskie watpliwosci na temat tego kto wedlug opinii katolkow ukrzyzowal Jezusa Chrystusa. Jezeli chce Pan robic z katolikow antysemitow to pomylil Pan adres. I tu sie nasuwa niestety smutna uwaga: jak mozna zyc cale zycie w Polsce i uwazac katolikow za antysemitow?
    Z badan ktore mozna znalezc w powszechnie dostepnych zrodlach wiadomo iz jak chodzi o antysemityzm Polska jest daleko przed krajami w ktorych jest duzy odsetek mniejszosci bliskowschodnich. Tak ze wyjezdzanie do mnie z takim tekstem jest po prostu smieszne. Ja bynajmniej niezamierzam Pana pouczac.
    To sa rzeczy ktore Pan powinien wiedziec. Pozdrawiam.

  222. @ Marcin – „ten rodzaj ukrzyżował Chrystusa” – rozumiem, że mam za to potępić Rzymian, którzy wydali i wykonali wyrok?
    @ Aaron S. – historyjka o kobiecie z wodą i ogniem jest mi znana jako przypowieść… suficka czyli muzułmańska. Podano tam nawet imię tej kobiety: Rabi’a Al-Adawiyya z Al-Basry (postać autentyczna). Kto ma zatem copyright, a?

  223. Marcin
    12 października o godz. 21:13
    ——————————————————————————
    Księżulku śmiesznie żałosny i pozbawiony wstydu elementarnego, co identyfikuje ciebie jako klechę, pójdź gdzieś, gdzie cię podszkolą z logiki, albo choć paru rad udzielą, jak rozmawiać z ludźmi myślącymi. Bo to co tu zaprezentowałeś, to jest stały i dobrze znany zestaw psychologicznego wyposażenia jakie otrzymuja księża kk. Kompletna ignorancja na polach biologii, fizyki, stosunków międzyludzkich, kultury bycia i kultury dyskusji z inaczej myślącymi, połączone z niebotycznym nadęciem własną ważnością i mądrością i pomieszane z nieprawdopodobną bezczelnością wtrącania się w cudze dyskusje i rozmowy, o narzucaniu się, nieproszony, w roli eksperta już nawet nie powinienem wspominać…

    Od czasu, do czasu, przypomnienie o tych cechach typowego, bezczelnego i bezdennie głupiego katabasa, należy przywitać z wdzięcznością. Dziękuję. A teraz zaśpiewaj sobie: „Spadam, poooosłuuuuga spelniona!” i pójdź spać, lub na wódke, albo na cokolwiek innego. Pa!
    =========================================
    @ mag
    “Czy ktoś rozwieje moje wątpliwości?”
    Tak, ja postaram sie rozwiacTwoje watpliwosci. Po pierwsze dla ateistki jak Ty powazne teksty religijne sa bajeczka dla grzecznych dzieci.

    [błąd, albo kłamstwo świadome, bo kościelne bajeczki są dla dzieci ogłupionych religijnie. A coś takiego jak „poważne teksty religijne” – nieiestnieje! Nie ma poważnych tekstów religijnych. A jedyne poważne teksty to odnoszą się wyłącznie do krytyki religii i kościoła.]

    Twoj mozg pozostal na poziomie przedszkola, chociaz z cala pewnoscia nauczylas sie przez te lata pisac.

    [Znów świadomie przekręcasz rzeczywistość. Bo na poziomie „przedszkolaka” pozostają wyłącznie mózgi dzieci, które zostały skutecznie zarażone dżumą religijną i nie zdołały wykształcic zdolności krytycznego myślenia. – Powyższym zdaniem, po raz kolejny ujawniasz kim jesteś, bo prezentujesz punkt widzenia kościoła.]

    Moge wiec powiedziec bez robienia wiekszego bledu, iz Twoje zarty sa na poziomie menela spod budki z piwem. Tyleze nie uzywasz jak on przecikkow, chwala chociaz za to.

    [Księżulku nieszczęsny i niewychowany, właściwie mam pprawo nazwać cię po twoim prawdziwym imieniu, które powyższymi zdaniami ujawniłeś, czyli … Ty bucu bezczelny, a durny, nie obrażaj kobiet! Gdybyś to zrobił w mojej obecności, to nie baczyłbym na gwarancje nietykalności i postąpił zgodnie z kodeksem Boziewicza!]

    Spadaj stąd pokrako kościelna i tyle!

  224. Pełne 100% znanych mi osobiście antysemitów, to są katolicy… praktykujący ….

  225. @ Jacek Kowalczyk
    Chcialbym Pana zapytac czy podoba sie Panu to ze piszacy na Panskim blogu niektorzy blogowicze nasmiewaja sie z osob wierzacych? Nie mam na codzien kontaktu z osobami niewierzacymi, wiec dlatego zadaje to pytanie.
    Zawsze wydawalo mi sie ze ateizm polega na tym ze sie po prostu jest obojetnym na sprawy religijne. Zagladajac jednak na Panski blog dochodze do wniosku iz dyskutanci tegoblogu to w przewazajacej wiekszosci ANTYKATOLICY.
    Prosze mnie oswiecicjezeli sie myle? Juz sam tytul Panskiego biezacego artykulu:
    „Mysli biskupa Mendyka” wskazuje iz nie kto inny jak Pan pod plaszczykiem ateizmu przemyca ANTYKATOLICYZM. Dlaczego Pan to robi? Nie jest to przyhpadkiem ANTYPOLONIZM? Pozdrawiam.

  226. @ Marcin
    Jak to mówią, uderz w stół… Czy ja napisałem, że jest Pan antysemitą? Nie, Pan ma rasistowski stosunek do wszystkich tych, którzy nie są katolikami. Akurat w Polsce (oczywiście, nie tylko) o antysemitów nietrudno, nie tylko wśród katolików. Mamy nawet zjawisko antysemityzmu bez Żydów. Widzę, że żyje Pan nie tylko w świecie religijnej magii, ale i stara się unikać kontaktu z otaczającą Pana rzeczywistością.
    Czyli myśli Pan, że można mieć innych rodziców i być tym samym człowiekiem? Wystarczyłoby, żeby Pańska matka (pozdrawiam z szacunkiem!) zaszła w ciążę 5 sekund później, nie byłoby Pana na świecie, lecz ktoś całkiem inny. To biologia.

    Ad. 12.10.2014 o 22:31

    Usilnie stara się Pan mnie urazić, teraz sugerując,że nie jestem (prawdziwym?) Polakiem, to kolejny przejaw Pańskiego stosunku do ludzie inaczej myślących, niereligijnych lub należących do innej religii. Nie jestem antykatolicki, jestem przeciw wszelkim przejawom głupoty, nawet jeśli pochodzi od biskupa czy ateisty.

  227. @ lonefather
    „Pełne 100% znanych mi osobiście antysemitów, to są katolicy… praktykujący ….”
    Prosze pamietac iz Panskim obowiazkiem jest zglaszanie przypadkow antysemityzmu odpowiedzznim organom scigania. Jezeli Pan tego nie robi, jest Pan wspolwinien przestepstwa. Czekam na zgloszenie tego w przeciwnym razie Pan Kowalczyk powinien to zrobic.

  228. Marit
    12 października o godz. 22:03
    Dzięki za podpowiedź 🙂 to brzmi smakowicie „sceny mocnego anielskiego seksu” o wiele ciekaiej niż Wolskiego bezpłciowce…

  229. Marcin
    12 października o godz. 22:34

    A masz gdzieś w pobliżu ścianę?

    I nie jesteś przywiązany do fotela?

    No to wstań i weź dobry rozbieg i walnij się głową o ścianę! Jeśli nie zmądrzejesz, to może przynajmniej będziesz mniej głupot wypisywał …

    Powodzenia Marcinku! Bóg jest z Tobą pamiętaj!

  230. @Marcin

    „jak chodzi o antysemityzm Polska jest daleko przed krajami w ktorych jest duzy odsetek mniejszosci bliskowschodnich”

    Szanowny Panie Katolik,

    w calej rozciaglosci musze potwierdzic prawde panskich slow.

    Uczciwie przyznaje, ze odkad mnie i moja rodzine wypedzono z panskiego kraju w ramach lajdackiej, parszywej czystki etnicznej („Zydzi wynocha do Izraela”, „Polska dla Polakow!”) – juz ani razu nie dostalem po ryju od Polakow jako „zy..ek”. Wiaze sie to w pewien sposob z faktem, ze trudno dac po ryju komus, kto jest nieobecny.

    Na tej samej zasadzie nikt juz w panskim kraju nie wybija „zy..kom” szyb – bo skad wziac zydowskie szyby i zydowskie sklepy? Wiekszosc przeszla na wlasnosc Polakow-katolikow jako „mienie pozydowskie” jeszcze podczas IIWS. Ostatnie zydowskie szyby wytluczono w ramach szlachetnego, patriotycznego porywu pod koniec lat szescdziesiatych, kiedy jeszcze istnialy niedobite pracownie kusnierskie,krawieckie czy tez sklepiki motoryzacyjne.

    Nawet na polskich kresach nikt juz Zydow nie zapedza do zadnej oblanej benzyna stodoly – no bo skad ich wziac? Inna rzecz, ze uczciwi Polacy (jak np pan Dziedzic z Jedwabnego) musza wiac nie tylko ze swoich miejscowosci ale i z kraju – z folksdojczeria i dzis zartow nie ma.

    Pozdrawiam Pana oraz panskich, pardon le mot, _duchowych pobratymcow_ hestem spopularyzowanym przez pewnego znakomitego polskiego skoczka o tyczce, ktory to gest zaslynal podczas igrzysk olimpijskich w Moskwie.

  231. Jacek Kowalczyk
    12 października o godz. 22:32

    Panie Jacku,
    Oczywiście, że swoich racji, jak każdy myślący bronię, ale doszedłem do miejsca, w którym, coraz wyraźniej odczuwam, że nie tyle dyskutuję z księdzem Marcinem, ile, że się nad nim znęcam… To jest niemiłe uczucie, nie jestem okrutnikiem. Bywam złośliwcem (wiek), ale nei okrutnikiem…

    Dlatego już z nim więcej nie będę pisał, ani do niego, ani o nim … Od tej chwili IGNOR TOTALNY.

  232. mag
    12 października o godz. 20:23
    Pytanie ciekawe. Z odpowiedzią trudniej, bo to bardzo zawiłe. Teolodzy napisali wagony papieru na temat płci aniołów, ale w EMPIK-u raczej się nie znajdują. Może to być w niezłych księgach. Francuzi mogli coś ciekawego napisać. Oni lubią się wgłębiać.
    Co do ikonografii, tak a vista, pomyślałem o dwóch autorach: Memlingu i Boschu. Ale w sumie jest ich wielu. U Memlinga szatan jakby posiadał coś w rodzaju części niesfornych, ale jeśli – to są mikroskopijne. Co nie przesądza sprawy, bo i ludzie też mają mikre. A w ogóle szatany tak są upozowane, żeby niebezpieczny dla malarza problem ominąć. Zresztą to w ogóle był niebezpieczny problem dla artysty.
    Wiele zależało od epoki i maniery malarskiej. W Średniowieczu ludzi przedstawiano chudych jak patyki, więc niesforność była co najwyżej jak zeschła szpilka świerku, a w baroku z kolei postaci były tak obfite, że w fałdach ukrywano kwestię PCI.
    Janioły miały podobnie, tylko jeszcze bardziej nic.
    Ale tym pytaniem przypomniałaś mi pewną sprawę. Coś dosyć adekwatnego.Mianowicie rozmowę Richarda Dawkinsa z pewnym zaangażowanym chrześcijańskim, bardzo kulturalnym, bardzo wykształconym i bardzo grzecznym dziennikarzem.
    Dziennikarz wyraził zatroskaną wątpliwość czy ewolucja jest faktem. Wątpliwość wyraził tak: teraz mamy właściwe urządzenia do robienia siusiu i czegoś więcej. Ale skoro pan (Dawkins) mówi, że ewolucja oznacza, że najpierw jest czegoś mniej, albo wcale, a potem więcej – to jak ja bym robił wcześniej siusiu nie mając siusiaka?
    Przy takich trudnościach umysłowych współczesnego człowieka, średniowieczne trudności z pcią djabła, lub anioła wydają się jednak prostsze.
    A w sprawie dżenderu archanioła – jak najbardziej onci homoniepewny jest. Ale – co mówiłem wcześniej – najkonkretniejszy dżender to Adam i Ewa: oboje genetycznie identyczni sobie. Adam jest Ewa, a Ewa – Adamem.
    I dlatego te skutki.

  233. @ Jacek Kowalczyk
    „Czyli myśli Pan, że można mieć innych rodziców i być tym samym człowiekiem? ”
    Dokonal Pan epokowego odkrycia!! Tak jak to co napisalem o nietolarncyjnosci innych religii wobec innowiercow rozumie Pan tekst biblijny.
    Doslownosc tekstu rozumie Pan wybiorczo. Bo z jednej strony chlubi sie Pan tym ze studiowal polonistyke, natomiast w czytaniu czyichs mysli posluguje sie Pan metodami Jasia co to mial problem zrozumiec teksty literackie na lekcjach polskiego w szkole podstawowej. Jest oczywista sprawa ze nie mogl Pan ;sie urodzic Iraku, a to z tego powodu ze urodzil sie Pan za pozno. Jak zna Pan troche historie ostatniej wojny, z cala pewnoscia mogl sie Pan tam urodzic, bo armia generala Andersa tamtedy wedrowala. I gdyby rodzice zjakich powodow zmarli na jakas lokalna zaraze, a Pan przezyl. Wtedy mialby Pan wlasnie szanse zmierzyc sie z „religia pokoju”. I z cala pewnoscia inaczej by to zmierzenie wygladalo niz w Polsce.
    Jak wiec Pan sam musi przyznac przeciaga Pan strune. Pozdrawiam.

  234. lonefather
    12 października o godz. 22:46
    Jest z tego pewne wyjście: ksiądz Marcin mógłby zagrać coś na gitarze i zaśpiewać. Oni się w tym podszkolili za Lolka.

  235. @ Tanaka
    Ale Ty Tanaka jestes YNTELYGENTNY!!! Poniewaz masz problem pomoge Ci go rozwiazac bez pomocy 100 tys tekstow studiowanych w wolnycgh chwilach gdy przestajesz pisac. Otoz kup sobie jeden zwykly egzemplarz Biblii i tam w ksiedze Genesis doczytasz to co Ciegbie i mag gnbi. Sciagi nie podaje, bo byloby za latwo.
    Pozdrawiam.

  236. @ Tanaka
    Poczekaj, zagram Ci na nerwach. Na razie dostales zadanie do odrobienia.
    Jak nie odrobisz dwoja z ateizmu.

  237. @ Marcin
    Naprawdę ma Pan poważne problemy z wiedzą. Nawet gdyby moi rodzice kochali się w Iranie (co było niemożliwe z racji ich drogi życiowej), jest absolutnie nieprawdopodobne, żeby taki samy plemnik zapłodnił to samo jajeczko. To tylko w Pana urojonym świecie embrion otrzymuje „duszę”, która decyduje, jaki jest człowiek. W realu przebiega to inaczej. Naprawdę, niech już się Pan nie wysila z tą swoją misją. Kiepsko Panu idzie.

  238. Tanaka dwóję z ateizmu dostanie!
    Oryginalny ten @Marcin 🙂

  239. @Marcin

    ” I z cala pewnoscia inaczej by to zmierzenie wygladalo niz w Polsce.”

    Bez falszywej skromnosci, Szanowny Panie Katolik.

    Calkiem niedawno zmierzenie wygladalo dokladnie tak samo.

    Dla takich, ktorzy roznili sie odrobine liturgia (bo dogmaty wiary chyba te same) – systematyczne niszczenie i burzenie swiatyn brutalna, wojskowa przemoca. Tak postepowal panski piekny kraj z prawoslawnymi jeszcze pod koniec lat 30-tych.

    A dla Zydow – endeckie mordobicie, getto lawkowe, „numerus clausus”, specustawa Drymmera pozbawiajaca dziesiatki tysiecy Zydow obywatelstwa. A jak juz zapanowala pelna bezkarnosc – masowe i wyjatkowo okrutne mordowanie Zydow w pogromach.

    Dzis sytuacja jest bardziej zawiklana. Po pierwsze – stodol ci u was dostatek, zapalki w kazdym geesie, benzyna bez kartek – ale brak tego najwazniejszego: Wsadu do stodoly. Jak sie kogos wyczyscilo etnicznie zbyt dokladnie, to potem nie ma komu dop.. dokopac, powiedzmy.

    Po drugie – problem z Unia. Trudno wprowadzic pelny i oficjalny Taliban i jednoczesnie przywileje unijne. Cos jak miec ciastko i jesc ciastko. A bez unijnych rynkow pracy i bez wyeksportowania polskiej nedzy i bezrobocia na rzeczone rynki to by juz byly marsze glodowe i otwarta rewolta. Wojska by zabraklo zeby to opanowac.

    I WYLACZNIE z tej przyczyny i z ZADNEJ innej – jakies resztki wolnosci slowa i sumienia wegetuja.

  240. Marit
    12 października o godz. 23:04

    Ale to jak 6 z ateizmu … co jest o wiele przyjemniejsze.

  241. @ Jacek Kowalczyk
    „jest absolutnie nieprawdopodobne, żeby taki samy plemnik zapłodnił to samo jajeczko. To tylko w Pana urojonym świecie embrion otrzymuje “duszę”, która decyduje, jaki jest człowiek. W realu przebiega to inaczej.”
    Kto Panu takich bzdur naopowiadal? Problem z takim rodzajem myslenia polega natym ze „uczeni” udowodnili iz poza swiatem ktory dostrzegaja ich oczy innego juz nie ma. Co prawda mikroskop elektronowy jest zdolny dostrzec materie bardziej mikroskopijna niz te powiekszona przez szkla powiekszajace, jednak do atomu jemu daleko. Na podstawie czego Pan twierdzi ze jest Pan w 100% pewien iz cos bardziej mikroskopijne niz atom nie istnieje? Podpowiem Panu ze mozg wysyla fale ktorych dotad nie udalo sie zmierzyc. Nie ma mozliwosci zbuydowania tak czulej aoparatury. Telepatyczne doswiadczenia udowadniaja iz takie fale istnieja. Ale nikt nie wie czy jak w przypadku komunikacji cyfrowej te fale nie sa tez sposobem na komunikowanie sie z okreslonym centrum zwanym przez jednych wszechswiat, a przez drugich Bog? Czy komputer moze dzialac bez systemu operacyjnego? Mysle ze Pan wie ze nie. Czy mozg moze dzialac bez programu ktory nie jest tworem materialnym tylko zbiorem informacji- zakazow inakazow, oraz odbiorem i emisja danych. Byli tacy ktorzy probowali zwazyc dusze.
    A czy przypadkiem system operacyjny komputera nie jest jego dusza?
    Tak wiec w mysl Einsteina: czynmy sprawy maksymalnie prostymi, ale ich nie upraszczajmy. Jako humaniscie nie radzilbym Panu rozbierac swiata materialnego.
    On wymaga powaznej wiedzy technbicznej ktorej po prostu Panu brakuje. Pozdrawiam.

  242. Jerzy Pieczul
    12 października 6.28

    Bardzo interesujący komentarz. Głównie jednak dla osób, które z jakichś powodów nie zamierzają dowiedzieć się czego naprawdę uczy Biblia i czy to co zawiera, jest wiarygodne.

    1. „Nieomylny stworzył światło, potem – źródła światła”.
    Podobna myśl w twoim komentarzu z 7 października godz.10.56, w wątku „Zagadka wierzącego fizyka”. Tamże również moja odpowiedź z godz.12.04

    2. „Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało…”
    (Mateusza 27:52,53).
    Wielu komentatorów biblijnych ma trudności z wyjaśnieniem tego fragmentu.
    W wielu współczesnych przekładach Biblii wersety te oddano w sposób, który nasuwa myśl o zmartwychwstaniu. Ale są też przekłady, które uwypuklają inną myśl tutaj zawartą – skutek trzęsienia ziemi. Dlaczego ?

    Po pierwsze, kimkolwiek byli „święci”, Mateusz nie powiedział, że to oni się podnieśli. Podniosły się ich ciała czyli zwłoki.
    Po drugie, sprawozdanie nie podaje, jakoby owe ciała ożyły. Czytamy tylko, że się podniosły; grecki czasownik e-gei’ro, który oznacza „wstać’, nie zawsze nawiązuje do zmartwychwstania. Może też znaczyć: ‚wyciągnąć’ z dołu lub ‚wstać’ z ziemi (Mateusza 12:11; 17:7; Łukasza 1:69,BT, zob. przypis). Podobne zdarzenie opisał Eliusz Arystydes, retor grecki żyjący w II stuleciu, a w 1962 roku odnotowano je w Kolumbii (El Tiempo, 31.07.1962, Bogota).

    A kim byli ci, którzy znacznie później – po wskrzeszeniu Jezusa – „weszli do miasta świętego”? Z powyższych wyjaśnień wynika, że odsłonięte ciała były martwe, toteż Mateusz musiał nawiązać do osób, które odwiedziły groby i zaniosły do Jerozolimy wieść o tym, co się wydarzyło.

    3. „Skąd wie (Jan) że chusta była na Jego głowie”?

    Oprócz teorii spiskowej jest też inne wytłumaczenie. Łukasz napisał: „Niewiasty zaś, które z nim (Jezusem) przybyły z Galilei, szły za nim(Józefem) i widziały grobowiec pamięci oraz JAK ZŁOŻONO JEGO CIAŁO” (Łukasza 23:55).
    Po prostu podzieliły się tą wiedzą z apostołami.

    4. „Gdyby zabity Jezus wyszedł z grobu w obecności wrogów – to byłoby to dopiero świadectwo”.

    Podobnie Jahwe mógł się ukazać faraonowi – „to dopiero byłoby świadectwo”. A jednak wysłał do niego „najpotulniejszego ze wszystkich ludzi” – Mojżesza. Dlaczego ? „Gdyż żaden człowiek nie może mnie zobaczyć i pozostać przy życiu”(Wyjścia 33:20).

    Jezus przed śmiercią powiedział do uczniów: „Jeszcze trochę, a ŚWIAT MNIE WIĘCEJ NIE ZOBACZY, ale wy mnie zobaczycie'(Jana 14:19).

    Po prostu dotrzymał słowa.
    Jego przeciwnicy mieli wiele okazji, żeby się przekonać, że jest tym za kogo się podaje.
    „Wtedy naczelni kapłani i faryzeusze zebrali Sanchedryn i zaczęli mówić: „Co mamy uczynić, skoro ten człowiek DOKONUJE wielu znaków „? (Jana 11:47).

    5. „uczniowie nie rozpoznali Jezusa po zmartwychwstaniu”.

    Oczywiście były też takie spotkania z Jezusem gdy poznawali Go bez problemu (Łukasza 24:36-49;1 Koryntian 15:5-8).

    Pytanie brzmi: dlaczego Jezus ukazywał się w różnych ciałach ?

    Jezus został wskrzeszony jako istota duchowa (1 Piotra 3:18) Dlatego aby dać uczniom dowód, że żyje, materializował się, jak to w przeszłości robili aniołowie, gdy przybywali w roli posłańców (Hebrajczyków 13:2). Dlaczego jednak ukazywał się w różnych ciałach ?

    Ponieważ swoje ciało fizyczne złożył w ofierze. Gdyby ukazywał się uczniom w tym samym ciele, w którym został zabity, byłoby im trudno zrozumieć, że „oddał je za życie świata”(Jana 6:51). Także wtedy, gdy ukazał się Tomaszowi by ujrzał Jego rany, użył ciała podobnego to tego w którym zginął.

    6. „Jan nie doniósł matce Jezusa, że On żyje” ?

    Nie musiał tego robić.
    Wśród 500 osób, którym ukazał się Jezus była zapewne i Maria (1 Koryntian 15:6). Skąd taki wniosek ?
    „Im też po swych cierpieniach ukazywał się za pomocą wielu bezspornych dowodów, że żyje, albowiem w ciągu czterdziestu dni był przez nich widywany. Wszyscy oni trwali na modlitwie razem z niektórymi niewiastami oraz Marią, matką Jezusa, i z jego braćmi” (Dzieje 1:3,14).

    7. Warto zastanowić się, co w owych czasach znaczyło być chrześcijaninem. Nie przysparzało to nikomu poważania, wpływów ani bogactw. Wprost przeciwnie – wielu pierwszych chrześcijan w imię swej wiary „z radością przyjmowało grabież mienia”(Hebrajczyków 10:34). Chrystianizm wymagał ofiarności oraz gotowości do znoszenia prześladowań, które niejednokrotnie prowadziły do haniebnej i bolesnej śmierci męczeńskiej.

    Chrześcijanie pochodzili czasem z zamożnych rodzin. Wielu miało przed sobą szerokie perspektywy – choćby apostoł Paweł, który przed przyjęciem chrystianizmu był uczniem słynnego rabbiego Gamaliela i właśnie zaczynał się wyróżniać w oczach przywódców żydowskich (Dzieje 9:1,2; 22:3; Galatów 1:14).

    A jednak wszyscy oni odwrócili się od tego, co im oferował świat, i zajęli się rozgłaszaniem orędzia, u którego podstaw leżał fakt, że Jezus został wskrzeszony (Kolosan 1:23,28). Czy byliby skłonni ponosić takie ofiary i cierpienia, gdyby WIEDZIELI, iż są orędownikami kłamstwa ?

    Moim skromnym zdaniem, narażali się na cierpienia i śmierć dla sprawy, która w ich przekonaniu polegała na PRAWDZIE.

    Pozdrawiam.

  243. @ radzilowJedwabne
    „Tak postepowal panski piekny kraj z prawoslawnymi jeszcze pod koniec lat 30-tych.”
    Boleslaw Smialy scial biskupa. Mam z tego powodu przez reszte zycia sypac popiol na swoja glowe? Albo kazdy Polak ma miec wyrzuty sumienia z powodu tego ze Niemcy zwani obecnie Nazistami zbudowali baraki dla wiezniow akurat na terenie bylej i wspolczesnej Polski? O co Wam chodzi na tym blogu?
    Ja rozumiem tych ktorzy chca byc ateistami, to ich wybor. Wy natomiast macie jakies urojone pretensje dokatolikow o to ze nie sa ateistami. Nic nie stoi na przeszkodzie w poszukaniu miejsca z ateizmem urzedowym. Na przyklad Chiny, Korea Polnocna, czy Kuba. Niestety nikt z Was nie potrafi ruszyc w swiat, bo brak odwagi. Pozyjcie sobie w jakims wymarzonym raju z tych co powyzej, albo w jakiejs republice islamskiej typu Suria, czy Iran, to wtedy docenice swoja ojczyzne Polske inie biedziecie ronic krokodylich lez jaki to los ateisty w Polsce.
    Bo to dyktatura czarnych, panstwo wyznaniowe. Krzyze w sejmie i w niektorych urzedach. Krzyczycie: po co te dwie dechy na scianie? Jak nie wierzycie toodpowiadam ze chociazby po to co czlowiek jest zdolny zrobic drugiemu czlowiekowi. Te dwie dechy sa wieksza przestroga niz napis Arbait macht frai
    wiszacy w znanym miejscu. Pozdrawiam obcokrajowca mowiacego po Polsku.

  244. No to najwyzsza pora wrocic do tematu, czyli do „mysli Mendyka”…

    Przyznam sie, bez bicia, ze dalem sie „wybic” z dyskutowania na temat wpisu, poswieconemu koscielnemuy wtracaniu sie w swieckie panstwo i to jak ono wypelnia swoj panstwowy obowiazek edukacji kolejnych pokolen…

    Bo jesli pominiemy fakt, ze MENowski podrecznik powstal z innych pobudek, niz wypelnianie edukacyjnej roli Panstwa i skupimy sie na jego poddannej mendykowej, czytaj episkopatowej, krytyce, to sila rzeczy mamy prawo, a nawet obywatelski obowiazek ustosunkowac sie do tej krytyki.

    JAko reanimator zaczne od slusznego spostrzezenia, ze w tej pierwszej czesci nie zostala wspomniana postac biblijnego Jezusa. Samemu spostrzezeniu biskupa MAndyka, nalezy oddac sprawiedliwosc i przyznac, ze ma calkowita racje – nie ma w podreczniku dla pierwszakow Jezusa. Fakt jest faktem i nie podlega to dyskusji.

    Pozostaje wiec zastanowic sie, czy to jest wada, czy zaleta?

    Zacznijmy od tego, czy to jest faktycznie wada?

    Moim zdaniem NIE. Bo ten podrecznik nie ma za zadanie uczyc o biblii, czy jakiejs religii, on ma uczyc dzieci czytania, pisania, liczenia, w pierwszym rzedzie, w dalszych ma uczyc myslenia. Jesliby znajdowal sie w nim Jezus, postac biblijna, to by trzeba bylo powiedziec dzieciom, ze nie wszyscy ludzie na swiecie wierza, ze Jezus istnial, ze sa ludzie, ktorzy nie wierza w jego istnienie, jak rowniez sa i tacy, ktorzy sadza, ze byl, ale ze byl kim innym i odegral inna role niz twierdzi biblia.

    Jednym slowem postawilibysmy dzieci 6letnie, przed koniecznoscia ruzwiazania dylematu, z ktorym wiekszosc doroslych nie potrafi sie zmierzyc.

    Dlatego brak Jezusa w podreczniku dla pierwszoklasistow nie jest wada, jest wrecz odwrotnie – JEST TO JEGO WIELKA ZALETA!

    Jest etn brak, zaleta, jeszcze z jednego powodu. Mianowicie, ten „brak”, jest niezbitym dowodem, ze MEN przestrzega konstytucyjnej reguly, ze nasze panstwo jest neutralne swiatopogladowo. Jest ten brak, brakiem zgodnym i wynikajacym z konstytucji.

    A teraz wrocmy do Mendyka. Jego uwaga o braku Jezusa jest nie tylko podwazaniem konstytucji, ale tez zasad zapisanych w konkordacie. Ta, co tu ukrywac, bezczelna uwaga, jest nie tylko swietnym przykladem tego, ze episkopat polski lekcewazy polskie prawo i polska konstytucje, jest dowodem na to, ze episkopat nie ma szacunku dla konkordatu i pokazuje, ze episkopat toczy otwarta wojne z panstwem polskim.

    Bo inaczej, niz aktem wojny, nie wolno widziec i interpretowac faktu oficjalnego wystapienia, podwazajacego obowiazujacy w Polsce porzadek prawny…

  245. @Marcin

    ” Wy natomiast macie jakies urojone pretensje dokatolikow o to ze nie sa ateistami. Nic nie stoi na przeszkodzie w poszukaniu miejsca z ateizmem urzedowym. Na przyklad Chiny, Korea Polnocna, czy Kuba.”

    Szanowny Panie Katolik,

    cos sie Panu poj.. pardon, pofastrygowalo, jak zwykle zreszta. Ja juz nie musze szukac „miejsca”, jako ze z panskiego pieknego kraju mnie i moja rodzine wypedzono w ramach lajdackiej, ku..skiej czystki etnicznej ponad czterdziesci lat temu. W zwiazku z powyzszym ja i moje dzieci mamy nasze miejsce na ziemi, dosc zreszta odlegle od Korei Polnocnej i Kuby.

    „Krzyczycie: po co te dwie dechy na scianie? ”

    Nas jest raz, Szanowny Panie Katolik. Ciekawe swoja droga, ze pewne zwyczaje w tym panskim kraju sa trwalsze niz przemiany ustrojowe („Wejdzcie! Siadajcie. Co wam sie, k…. ustroj nie podoba?!”)

    „Pozdrawiam obcokrajowca mowiacego po Polsku.”

    Spoko, moje dzieci mowia i rozumieja nie gorzej ode mnie. Jak starszy dzieciak wybral sie do tego panskiego kraju, to szybciutko zmadrzal. Ja nie musialem ust otworzyc. Dzieciak przeczytal sobie te wasze napisy na scianach o Zydach i gazie, poogladal te wasze straganu z ksiazkami („Poznaj Zyda”, „Zydowskie niebezpiecznstwo”, „), popatrzyl na te wasze witryny z „dowcipami” o „wartosci opalowej” „zydkow” – i od razu wyrobil sobie opinie. Ja nie musialem ust otwierac.

  246. @Marcin

    „Niemcy zwani obecnie Nazistami zbudowali baraki dla wiezniow akurat na terenie bylej i wspolczesnej Polski?”

    … a panscy znakomici rodacy uratowali cala mase Zydow przed bytowaniem w w/w barakach.

    No no jak panscy znakomici rodacy zapedzili cala zydowska populacje takiego na przyklad Radzilowa do oblanej benzyna stodoly, a nastepnie podpalili te stodole z czterech stron – to rzeczywiscie zademu ze spalonych zywcem duzych i malych sasiadow nie grozily juz represje od Niemcow.

  247. @Marcin

    ” wtedy docenice swoja ojczyzne Polske”

    Po pierwsze – nas jest raz.

    Po drugie – mnie i moja rodzine wypedzono z tego panskiego kraju ponad czterdziesci lat temu, w ramach smierdzacej czystki etnicznej („Zydzi wynocha”), po uprzednim pozbawieniu obywatelstwa i de facto konfiskacie mienia.

    I Pan ma jeszcze zdumiewajaca czelnosc formulowac zdania typu ” wtedy docenice swoja ojczyzne Polske”, Panie Polaku-katoliku?

    To juz nawet nie jest bezczelnosc. To juz smier–ca, onereyjna chucpa.

    P.S. A nie postraszy mnie Pan „prokuratura”, Szanowny Panie Katolik? Bo ci panscy ziomale-wspolwyznawcy co i rusz strasza.

  248. radzilowJedwabne
    13 października o godz. 0:45

    Olej go Pan WIELKIM SIKIEM, on na nic innego nie zasluguje i nie warto nerwow sobie szarpac, on Panu nie odpowie jak czlowiek czlowiekowi powinien odpowiedziec, wlasnie dlatego, ze on jest ka-tolik… To bycie kat-olikiem, moze nie u wszystkich, ale z pewnoscia u znacznej ich liczby, cos robi wstretnego z umyslem, ze przestaja byc, myslec i zachowywac sie jak ludzie … TAki feler, ma to bycie kat-olikiem, niestety …

    Jesli z jakiegos powodu, chce Pan, czy musi pogadac z jakims kato-likiem i w dodatku ksiedzem, to serdecznie polecam blog ksiedza Lemanskiego, na portalu „Na temat”:

    http://wojciechlemanski.natemat.pl/

    On ma co prawda zakaz wypowiadania sie w mediach, ale na jego blogu jest link do prywatnej poczty… Zawsze jest szansa, ze odpowie.

  249. @ radzilowJedwabne
    Tak sie sklada ze te sprawy o ktorych piszesz zname mi sa bardzo dobrze.
    Wyjechales z Polski na wezwanie izraelskiego Knesetu gdy byliscie zagrozeni przez Arabow. Miedzy innymi wyjechal wtedy caly pulk lotniczy z Warszawy wywozac z Polski samoloty. Nie mamy o topretensji. Tylko mamy pretensje o to ze tacy jakTy przeklamuja historie. Polska dala Mosze Dajanowi wyksztalcenie wojskowe, wielu izraelskich dowodcow bylo przeszkolonych-doskonale przeszkolonych w Polsce, dlatego potrafiliscie wygrac wojne siedmiodniowa. Przypomnam wszystkim ze uzywaliscie polskich komend dzieki czemu Arabowie Was nie byli w stanie zwyciezyc, chcoaz ich sily byly wielokrotnie przewazajace.
    Znam wielu Zydow ktorzy pochodza z Polski a zyja nacalym swiecie i takich glupot jak Ty nie piepsza. Zerowiedzy i napastliwy ton. A co robiszna blogu ateistow?
    Zydzi sa wierzacy i jak Ty nie klamia. Moze Tobie wydaje sie ze jestes Zydem?
    Polska z Izrtaelem utrzymuje przyjazne stosunki. Nawet nasz rzad obradowal z izraelskim w Izraelu. Nieprobuj wbijac miedzy te dwa narody jakiegos klina. Nie masz zadnych na to szans.

  250. @ lonefather
    „Olej go Pan WIELKIM SIKIEM, ”
    Gratuluje coraz bardziej kwiecistego jezyka. Puscily nerwy? Nigdy bym nie przypuszczal ze moje wpisy maja taka silerazenia? „Delikatny jezyklamie kosci”.
    Zgadnij czyje to? Pozdrawiam zyczac przyjemnego snu.

  251. @Marcin

    „Wyjechales z Polski na wezwanie izraelskiego Knesetu gdy byliscie zagrozeni przez Arabow. Miedzy innymi wyjechal wtedy caly pulk lotniczy z Warszawy wywozac z Polski samoloty. ”

    Gostek,

    wy to jednak macie wyobraznie. Zaje… fajna.

    „wywozac z Polski samoloty.”

    :-)))
    :-)))!!!!!

    Jasne, „wywozac z Polski samoloty.” A takze wasze statki kosmiczne, o tych waszych sztucznych satelitach, ukladach scalonych i rakietach nosnych nie wspominajac.

    Malo tego: Wykradlismy z tego waszego kraju najpilniej strzezona tajemnice: Sekrety konstrukcji i produkcji tych waszych zegarkow marki „Blonie” oraz najlepszych na swiecie aparatow fotograficznych marki „Druh”.

    :-)))!!!!

  252. @ radzilowJedwabne
    Dziwie sie ze wlasciciel blogu pomaga swoim milczeniem pisac na tym blogu teksty antypolskie. Wypadaloby nic innego nie robic tylko wziac na siebie zbrodnie popelnione w Polsce w czasie 2 Wojny Swiatowej jako ze przeciez tam byly „Polskie obozy zaglady” i tam w stodolach ksieza z kropielnica prowadzili Polakow do zbiorowego mordu 6 milionow Zydow.
    Czlowieku czy ci do konca rozum odebralo? Bhyles w Jedwabnem gdy te wydarzenia mialy miejsce? Skad wiesz ze w tym mordzie brali udzial Katolicy?
    Nie mogli to byc Prawoslawni, albo Protestanci? Nie chce rozmieniac tej dyskusji na temat glupoty kogos kto sobie obral swoj nick Jedwabne. Dlaczego nie Auschwitz? Brzmialoby bardziej swojsko. Dlaczego nie szczegoly z tego Auschwitz?
    Oczywiscienie znasz faktow, bo skad. NIe wiecej niz pare lat temu byl reportaz o pewnej kapo- Zydowce ktora przyznala sie ze pracowala w Auschwitz. Nie znalazla sie w gronie norymberskich zbrodniarzy. Swoich sie nie sadzi. Ciekaw jestem dlaczego to Jedwabne bedace slina w piekle zbrodni dokonanych przez zbrodnicze dwa systemy hitlerowski i stalinowski maja w swoim tle ciagle rozdmuchiwanie epizodu z Jedwabnego? Czasami mam wrazenie ze jest to robota rosyjskiego wywiadu sluzaca sklocaniu Polakow. Kilku juz dalo tutaj pokaz wspomagania na tym blogu antypolskich popisow. Moze ten blog wymaga przyjrzeniu sie przez okreslone sluzby?

  253. @Marcin
    13 października o godz. 5:34

    Nie dramatyzuj. Nikt nie mówi o polskich obozach zagłady i braniu odpowiedzialności za wszystkie zbrodnie na terenach Polski w czasie wojny. Mowa jest tylko o tym, by ludzie wiedzieli, że w czasie wojny dochodzi do różnych wynaturzeń, bez względu na narodowość sprawców. Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie – oni wszyscy byli ofiarami tej wojny, ale były też sytuacje, gdy te same ofiary stawały się oprawcami. Dlatego istnieje BEZWGLĘDNA POTRZEBA informowania społeczeństwa o tych incydentach, nie dlatego, by umniejszać naszą tragedię, ale dlatego, by między innymi uzmysłowić kolejnym pokoleniom, jak wojna potrafi wywrócić do góry nogami istniejącą moralność oraz inne zasady utrzymania właściwych więzi międzyludzkich.

    Czy aż tak trudno to zrozumieć? Trudno jest zaakceptować to, że oprócz tego, że byliśmy w czasie wojny ofiarami, krzywdziliśmy również innych ludzi? Czy to umniejszy twoją remizową dumę bycia Polakiem?

  254. @Marcin

    „glupoty kogos kto sobie obral swoj nick Jedwabne”

    Szanowny Panie Katolik,

    niech Pan bedzie laskaw zauwazyc, ze jak sie nie ma Hansa albo chociaz paru granatowych do pomocy, to smierdzacy bluzg nie jest najpelszym pomyslem. Ja jeszcze nie wypowiadalem sie o panskiej, pardon le mot, _inteligencj_i czy tez (ponownie przepraszam za wulgaryzm) _zasobie wiedzy_.

    A teraz przechodzimy do postaw i zachowan ludzi gleboko wierzacych:

    ______________________
    „Koło mnie stanął nagle jakiś starszy pan, może miał 40 lat. A ja, wie
    pani, najbardziej się bałam szmalcownika-inteligenta, który to robi dla Jezusa – bo tak oni mówili. I ten pan, ja od razu się zorientowałam, że to jest szmalcownik, do mnie mówi: – O, jak mnie jest żal tych Żydów. To ja mu z miejsca brudno odpowiedziałam: – Gówno mnie to obchodzi. – A pani wie, po co ja tu przyszedłem? – Odpieprz się pan. – Moja żona prosiła, żebym jakąś Żydówkę przyprowadził, bo my moglibyśmy kogoś uratować. We mnie krew zakipiała. Ja jego zameldowałam od pradziada! A obserwował to granatowy policjant: – Ty kutasie, co ty się przypieprzyłeś do niej?! Możliwe, że ja się tego wyrażania na szmuglu nauczyłam. ”
    ____________________

    http://www.tygodnik.com.pl/numer/2703/grupinska.html

    To byla sila prawdziwej wiary!

  255. @Marcin

    „glupot jak Ty nie piepsza. „”zerowiedzy”

    :-)))
    :-)))!!!!

  256. @Marcin

    „Polska dala Mosze Dajanowi wyksztalcenie wojskowe,”

    Serio? Tak was w tych waszych… szkolach ucza, Szanowny Panie Katolik?

  257. lonefather (g.22:25)
    To naprawdę do mnie ten komentarz?
    Nie mogę wprost uwierzyć!
    Przecież ja sobie kpię okrutnie z bajeczek o aniołach, co Tanaka podchwycił i w tym samym stylu pożartował.
    A na koniec paskudnie mnie obrażasz.
    Chyba cię pogięło!

  258. Rafał KOCHAN
    13 października o godz. 8:24

    Pięknie i precyzyjnie to nazwałeś, Rafale. Takie tłumaczenie temu rasiście, który, przedszkolakiem będąc, wkrochmala się na blog ateisty z wprost wyrażoną misją pouczania, dla porządku się należało. Tylko dla porządku, bo efekt, rzecz jasna, będzie zerowy. Podobnie jak zerowy jest i będzie efekt jego smarkatych nauczań. Ale parcie do mesjaństwa jest u nawiedzonego mocniejsze od instynktu samozachowawczego i życiowej wiedzy. On, ten smark, łączący w jednym zdaniu wodę, ognień, olej, będzie u dorosłych wyrabiał szacunek nie wiadomo kogo do kogo, bo powiedzieć, że ateistów do katolików, to tyle, co nic nie powiedzieć. Nie wie, że takimi ogólnikami tyłek sobie można podetrzeć. Wszedł jak atalia, Kagan, Sławomirski, legionista, inne słowotoczne trolle i cenzorzy i tak mniej wiecej powinien zniknąć – przez niezauważanie. Przepraszam, @radzilowJedwabne, ale i do Ciebie o to apeluję, znaczy – o niezauważanie smarkatego mesjasza.

  259. Rafał KOCHAN
    13 października o godz. 8:24

    Rafale, napisałem tekst z pochwałą Twoich pięknych słów do smarkatego misjonarza i wcięło. Po raz pierwszy tak bezczelnie, że – bez słowa. Zniknął i tyle. Apelowałem w nim również do wszytkich – i do @radzilowJedwabne – by nie dawać smarkowi, który ma śmiałość pouczać dorosłych, pożywki. Tacy jak on, atalia, Kagan, legionowybełkot, paru skromniejszych, to ludzie z urazami, w końskich okularach, przygłusi na piękną mowę Twoją, Tanaki, lonefathera i nieczuli na otwarte serca mag i Marit. Nie rozdrapujmy ich ran – niech zarosną błoną kompleksów i Bóg z nimi i ich brzuchami.

  260. Program ukradł mi dwie wersje siedmiu tekstów do Rafała pięknie wypowiadającego się w sprawie smarka pouczającego dorosłych. Ja chromolę to przedszkole. Spadam, nic nie gadam.

  261. Rafał
    Ale gadam. Próbuję skrócona wersję.

    Rafale, napisałem tekst z pochwałą Twoich pięknych słów do smarkatego misjonarza. Zniknął. Apelowałem w nim również do wszytkich – i do @radzilowJedwabne – by nie dawać smarkowi, który ma śmiałość pouczać dorosłych, pożywki. Tacy jak on, atalia, Kagan, legionowybełkot, paru skromniejszych, to ludzie z urazami, w końskich okularach, przygłusi na piękną mowę Twoją, Tanaki, lonefathera i nieczuli na otwarte serca mag i Marit. Nie rozdrapujmy ich ran – niech zarosną błoną kompleksów i Bóg z nimi i ich brzuchami.

  262. mag
    13 października o godz. 8:50

    lonefather (g.22:25)
    To naprawdę do mnie ten komentarz?
    Nie mogę wprost uwierzyć!
    —————————————————————————–
    I słusznie, że nie wierzysz!
    Jak się przypatrzysz, to zobaczysz, że ja zacytowalem w całości post, tej kościelnej pokraki. Rozbiłem na części, które skomentowałem, każdą osobno, w nawiasie kwadratowym….

    Jedyną nie w nawiasie, było wezwanie, żeby „spadała pokraka kościelna” … Ale Ty nie jesteś przeceż pokraką kościelną. Proszę nie bierz do Siebie tego, nawet jeśli niezbyt zręcznie wyszło.

    Jak na chłodno przeczytasz, to zobaczysz, że co innego …, a nie „obrażanie Ciebie”.

  263. @ Jerzy Pieczul
    Strasznie Pan niecierpliwy. „Program” ukradł, bo odnosi się Pan do zablokowanego nicka, czyli pana, którego wyprosiliśmy już z tego forum. Potrzebuję trochę czasu, by zareagować. Posty już są. Pozdrawiam!

  264. dezerter
    12 października o godz. 23:50

    Nie pogadamy, dezerterze. Jesteś apologetą, nie analitykiem, więc całe Twoje jestestwo, z paznokciami i czubkami włosów włącznie, jest nastawione na akceptację i pochwałę Biblii. Dowolny punkt na własnym czółku można interpretować jako początek lub koniec świata. Dla racjonalisty będzie to jednak punkt na własnym czółku i nic więcej – nie będzie punktu rozwijał słowami w kreskę, metreskę czy w World Center.

    Tylko dla przykładu. Powiadasz:
    „6. “Jan nie doniósł matce Jezusa, że On żyje” ?
    Nie musiał tego robić”.

    To jest tendencyjne kręcenie. Ja nie kładę sprawy na szalkach „musiał – nie musiał”, lecz mówię o psychologicznej oczywistości: Zabito matce syna. Ten syn zmartwychwstał. I oto gość, u którego mieszkała matka, widzi się z tym zmartwychwstańcem aż trzy razy. Nie wstąpił między tymi widzeniami do własnego domu? A o wiele wstąpił, nie pomyślał, żeby zakomunikować matce tak radosną nowinę?! Tak wygląda normalne, że tak powiem zachowanie ludzi? Chłopie, w apologetycznym zapale przykrawasz zwykłe życiowe zachowania do tego, by pasowały do koncepcji. Tak robią wszyscy bez wyjątku ideiści, czyli żyjący pomysłami, wymysłami, urojeniami, marzeniami. Dlatego rozmowy z nimi zwykle są nie tylko bezcelowe, ale i bezprzedmiotowe. Mówimy różnymi językami: ja – po rusku, Ty – po francusku. Ale Twój spokój, rzecz jasna, jest niemałoważną wartością.

  265. Jacek Kowalczyk
    13 października o godz. 10:52

    Szanowny Panie Jacku, temperament to niezaplanowana i nie za bardzo sterowalna rzecz. Ale poza tym jestem małpa, która się nauczyła pykać w parę klawiszy – i to wszystko, co wiem o komputerach i programach. Mam to po Ewie, która też w komputerach była noga, przy tym – niecierpliwa. Gdyby była cierpliwa z tym jabłkiem, nie byłoby nas i byłby święty spokój w raju, a tak – ni raju, ni spokoju. Dziękuję za wyjaśnienie, ale nie mogę obiecać, że mnie szlag nie będzie trafiał, bo nie mogę.

  266. dezerter
    12 października o godz. 23:50

    Nawiasem mówiąc, celowo nie zauważyłeś – jak cały Krk przemilczający to, co niewygodne – nie byle jakiej, jak na Biblię, sensacji: że matka Jezusa zostawiła męża i zamieszkała u Jana?

  267. @ Marcin
    „Podpowiem Panu ze mozg wysyla fale ktorych dotad nie udalo sie zmierzyc. Nie ma mozliwosci zbuydowania tak czulej aoparatury. Telepatyczne doswiadczenia udowadniaja iz takie fale istnieja. Ale nikt nie wie czy jak w przypadku komunikacji cyfrowej te fale nie sa tez sposobem na komunikowanie sie z okreslonym centrum zwanym przez jednych wszechswiat, a przez drugich Bog? Czy komputer moze dzialac bez systemu operacyjnego?”

    Błagam Pana, niech Pan już mi nic nie podpowiada! Ten cytat mówi o Panu więcej, niż do tej pory Pan ujawniał.
    Teraz wyjeżdża Pan z telepatią i niewidocznymi falami, poprzez które Bóg wybiera konkretny plemnik i konkretne jajeczko, żeby powstał konkretny człowiek. Jak to mówią: ŁAŁ! Skupia Pan w sobie wszystko to, co kompromituje: zadufanie, nieuctwo, zaściankowość, nacjonalizm i szowinizm udający patriotyzm, rasizm (cała Pańska korespondencja z @ radzilowJedwabne tego dowodzi) i jeszcze do tego fascynację New Agem. Jeśli Pański Bóg zarządza Panem ze swojego systemu operacyjnego, to gratuluję efektów i jemu, i Panu.
    Byłbym zobowiązany za powstrzymanie się od dalszej korespondencji ze mną, bo naprawdę nie widzę jakiegokolwiek sensu dyskusji na proponowanym przez Pana poziomie.

    I jeszcze to:
    „Moze ten blog wymaga przyjrzeniu sie przez okreslone sluzby?”
    Proszę określić te służby i natychmiast je zawiadomić. Najlepiej telepatycznie.
    Żałosne i żenujące.

  268. Dziękuję Panie Jurku za miłe słowa. Wiem, że to jest walka z wiatrakami, którą Sugadaddy określa nawet „psychicznymi torturami”, ale mam nadzieję, że czyta ten blog wielu ludzi, którzy mają bardziej racjonalne (niż nasz ‚Marcin”) podejście do tych spraw, o których tu piszemy. Mam nadzieję też, że pomimo braku wymiernych korzyści tych naszych wysiłków, nasze słowa pozostaną gdzieś w głowach tych czytelników oraz zainicjują rożne refleksje. Ważne, że jest taki blog w przestrzeni internetowej, gdzie można w merytoryczny porozmawiać… Na przykład, pomimo odmiennego światopoglądu, bardzo lubię czytać wpisy „dezertera”, które są merytoryczne (przynajmniej w sferze podpierania się głoszonym światopoglądem o teksty biblijne). Bywają oczywiście soczyste, czasami mniej eleganckie, pełne ekspresji epitety, ale należy one do mniejszości. Ważne, że gospodarz tego blogu czuwa nad tym miejscem i często zabiera głos, nie pozostawiając go na pastwę losu, jak to jest w przypadku chociażby Hartmanowego blogu.

  269. Dezerter po prostu się zapętlił, sorry, nie ma innego określenia. Ciekawe co powiedziałby na artykuł Turskiego (X.RUTa) o procesie i skazaniu Jehoszuy, z Wiedzy i Życia 10/2004 (jak raz 10 lat minęło).

  270. OK
    Pokraka wygoniona, choć wolałbym surowsza karę w postaci IGNOROWANIA i traktowania jak trędowatego, co jest psychicznie o wiele dotkliwsze, niż proste zbanowanie, ale wymaga trzymania nerwów na wodzy… Nie mój blog, nie moje prawo decyzji…

    Powtórzę zaproszenie jakie uczyniłem
    13 października o godz. 0:31

    Wróćmy do dokładnego przeanalizowania wszystkich aspektów i okoliczności i powodów i motywów tej mendykowej opinii (a właściwie episkopatowej) o podręczniku …

    Bo toczy się i trwa nieustannie, co najmniej spór, jeśli nie wojna o rząd dusz, to znaczy o to, jak zostaną wychowane i ukształtowane następne pokolenia Polaków.

    Choć na pozór analizowanie myśli mendykowych, może wydawać się nudne, ale jest niezmiernie potrzebne.

    Przecież wielokrotnie na tym blogu zadawalismy bezradne pytania, „co w takim razie robić i jak?” , żeby coś zmienić, poprawić… Jest okazaja. Dyskutujmy. Analizujmy. Wyciągajmy wnioski. I nie dawajmy się wciągać koscielnym sabotażystom w poboczne dyskusje o zapisach biblii i co znaczyly … Oni odwracają uwagę od tematu głównego, czyli wciskania się kk w najbardziej czułe miejsce społeczeństwa, czyli w wychowanie i edukację. I tego trzeba bronić przed koscielną zachłannością…

  271. A swoją drogą, nikt nie nawiązuje do wczorajszego kabaretu we Wszawce, pomnożonego przez dwa zera, albo dzisiejszego pod gdańską „kolebką”, pomnożonego przez zero, chociaż to matematycznie niemożliwe? O ile jeszcze radyjotrwaryjnych matołków można zrozumieć, o tyle kto zachowa powagę, widząc skandujących „pogonimy czerwoną hołotę” smarków, których tatusiowie spuścili się w mamusie gdzieś za rządu Suchockiej, i w dodatku wyjących na koniec „Boshe, coś Polskę”? I kto to: lyberały, którzy na okrągło twierdzą, że każdy rządzi swoim życiem, wzywają żydowskiego Pambuka? Najśmieszniejsze w tym jest, iż twórca tego XIX wiecznego pieśnidła, pisząc „…racz nam wrócić, Panie”, nie miał pierwotnie na myśli Pana B. tylko… cara Wszechrosji. Dodając do tego uwielbienie czekisty Putlera przez Krula Koorwina, mamy do czynienia z prawdziwą kwadraturą koła. I te przypadki kliniczne (Wipler nie rzucił się aby znów na stójkowych?) chcą, aby ich traktować poważnie?

  272. @?
    13 października o godz. 11:34

    Nikt nie nawiązuje, bo jest to daremne. Poziom absurdu w Polsce przekracza kolejne granice, ale co można zrobić? Czekać…
    Ja liczę na to, że coraz więcej ludzi młodych będzie wyjeżdżać z kraju (może nawet i ja wyjadę – jakąś emeryturę już mam, a jeszcze na tyle jestem zdrowy, by przy zmywaku popracować), a jednocześnie coraz mniej ludzi będzie chodzić na wszelkie wybory. Przy obecnej ordynacji wyborczej są to jedyne sposoby, by doszło do jakichś zmian w tym kraju.
    Dopóki moherowy ciemnogród będzie skutecznie wpływać na religijno-patriotyczne zabarwienie ustroju Polski, dopóty kleszo-buraczana mentalność „Polaka-Katolika” nie zginie z powierzchni Ziemi.

  273. @Marcin
    12 października o godz. 22:53
    Obrażasz swoich adwersarzy oskarżając ich o brak wiedzy i niski poziom umysłowy. Wielokrotnie na blogach z Twoim udziałem pisałem o baśniowym pochodzeniu Starego testamentu. O tym, że to literacka fikcja: patriarchowie, potop, zniszczenie Sodomy i Gomory, wyjście Żydów z Egiptu, ich 40 letnia wędrówka przez pustynię, Jerycho, postać Mojżesza, cuda i uzdrowienia Eliasza, żywcem przeniesione do opowieści o Jezusie etc. etc. O Adamie, Ewie, gadającym wężu i powstałym stąd grzechu pierworodnym szkoda nawet pisać. Bo to nawet nie przystoi. Historycy, na bazie odkryć archeologicznych i analizy tekstów z tamtej epoki – myślę, że watykańscy bibliści również – nie mają tu żadnych wątpliwości, nie ma między historykami żadnych sporów historycznych, wszystko dla nich jasne jak bliskowschodnie słońce. Stary Testament to baśń o okrutnym, zazdrosnym, psychopatycznym bogu – jak każdym z tamtej epoki, w tamtych okolicznościach – która przetrwała tylko dlatego, że kapłani Jahwe wycięli w pień konkurencję. A jaką prawdę religijną przedstawiają w tym kontekście nowotestamentowe opowiastki o nim (Jahwe) i jego synu niech już każdy sobie sam na to odpowie.
    Stąd zamiast wznosić się w górę balonem napompowanym bezrefleksyjną religijną pychą, przedstaw proszę kontrargumenty i podaj źródła historyczne, z których wynika, że Stary Testament jest zbiorem materialnych prawd.
    Wychodzę z psami na spacer, a w radiowej Dwójce teraz Winterreise Schuberta, do wysłuchania której wszystkich zachęcam.
    Pozdrawiam

  274. Ech życie …
    Sam apeluję, żeby zająć się tematem, a zbulwersowany, robie wrzutę z tematem związanym z tematem…

    W dzisiejszym poranku Radia TOKFM Pani Dominika Wielowieyska…, a zresztą sami poczytajcie i posłuchajcie:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,16793495,Wielowieyska__Wydawcy_ksiazek_do_religii_zeruja_na.html#TRNajCzytSST

    =========================================
    Co o tym sądzę? Ano, wyboru za wielkiego nie ma…
    @buk.horror.dulszczyzna.00
    A jaka tu tajemnica?
    Pani Dominika Wielowieyska, albo nie jest zbyt mądra, albo zwyczajnie rżnie głupa przed publiką… zadając naiwniutkie pytanko:
    „- Chciałabym, żeby episkopat i katecheci przyjrzeli się temu i położyli tamę wyzyskowi rodziców, który zorganizowali wydawcy – skwitowała publicystka. ”
    Bo wystarczy 6, dosłownie SZEŚĆ kliknięć, żeby wiedzieć, że np podręcznik do nauki religii dla klasy 3, „Jezusowa wspólnota serc 3. Karty pracy” wydaje wydawnictwo Św Wojciech , które z pewnością nie jest spółką prywatną, tylko spółką archidiecezji Poznańskiej …

    http://www.empik.com/jezusowa-wspolnota-serc-3-karty-pracy-szpet-jan,2394789,ksiazka-p

    http://www.swietywojciech.pl/pl/o_nas/o_nas.html

    Tak więc nie tylko można, ale wręcz należy stwierdzić, że mamy do czynienia z „dojeniem” nie tylko w kościele, ale i w szkole i że DOJARZAMI są właśnie ci biskupi, do których „sumień” się Pani Dominika Wielowiejska, tak szlachetnie odwołuje…

    Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że Pani Dominika nie zdaje sobie sprawy, że kościół to jest działalność komercyjna, szkoła i „nauka religii”, to jest działalność komercyjna, że wydawanie tak zwanych podręczników do religii, to jest działalność komercyjna i biskupi, to są menedżerowie tej działalności komercyjnej…

    Przecież, każdy jeden, myślący człowiek, zdaje sobie z tego sprawę… A Pani Dominika Wielowieyska, nie zdaje sobie z tego sprawy?

    Pozostaje się już tylko zapytać, czy tylko naiwna, czy po prostu głupia?

  275. @lonethater
    Pani Dominika już od dawna przestała być w mojej bajce. Ta ta pani nie jest ani głupia ani naiwna… Tej pani całkowicie pomieszało się już we łbie na starość…A poza tym, jest pragmatyczna…. Co jej przyniesie otwarta krytyka kleru? Tylko zamknie jej potencjalne możliwości otrzymania godziwie płatnej pracy w przyszłości… Najlepiej być w centrum, ani na lewo, ani na prawo… tak jest najbezpieczniej.

  276. Zapomniałem dopisać. Zamiast załamywać ręce nad „wyzyskiem” tępych rodziców wysyłających swoje dzieci na lekcje religii, wystarczy zrezygnować z tych lekcji i nie kupować tych książek, przy okazji dać przykład, jak należy walczyć z watykańskimi kolaborantami.

  277. Rafał KOCHAN
    13 października o godz. 15:09
    Nnnnooo tak!
    Ja nie załamuję rąk nad wyzyskiem „tępych rodziców”. Nie załamuję ich również nad „pragmatycznością” Pani Dominiki. Tylko przytoczyłem powyższe, jako uzupełnienie tematu. Bo, masz niewątpliwie rację, że najprościej będzie nie posyłać dzieci i nie kupować, tym bardziej, że jest to tak, że „niewolnicy” sami płacą za własne kajdany …

    A przy okazji „przeleciałem się przez kilkanascie książek i ćwiczeń do religii dla klas 1-3, więcej już mi się znudziło i z 12 jakie zbadałem, to wszystkie są wydawane przez wydawnictwa kościelne. Znalazłem wydawnictwa diecezji: Poznańskiej, Krakowskiej, Kieleckiej, Opolskiej, Łódzkiej … Wątpię, żeby jakiekolwiek inne, niż kościelne wydawnictwo dostało zlecenie na wydanie podręcznika szkolnego, czy zeszytu ćwiczeń do religii.

    Tak więc „lody wydawnicze” na podręcznikach do religii kręci Episkopat Polski. W świetle tej wiedzy poddaję się i już z całkowitą pewnością musze stwierdzić, że PAni Dominika Wielowiejska jest naiwną gesią, a jeśli nie jest, to jest z pewnością skończoną hipokrytką, apelując do Episkopatu Polski i katechetów, żeby położył tamę wyzyskowi…

  278. lonefather
    A propos podręczników do nauki religii na różnych poziomach.
    W ubiegłym roku, gdy mój wnuk w Brukseli znalazł się w tzw. szkole europejskiej (przedtem chodził do tamtejszej publicznej podstawówki, gdzie było coś w rodzaju religioznawstwa), zaczął mieć część zajęć po polsku, zgodnie z podziałem na sekcje językowe.
    Również religię. Oczywiście wg polskiego tutejszego podręcznika opracowanego przez jakichś chyba porąbanych i odlecianych księży z tytułami doktorskimi zresztą. Co za bełkot, jakaś niepojęta kościelna nowomowa, która miałaby niby wprowadzać dwunasto, trzynasto-latki żyjące w realnym dzisiejszym świecie w transcendencję.
    Zgroza i masakra w jednym.Wnuk zbuntował się po pierwszym semestrze i przepisany został na etykę (po francusku, jak to w Belgii).
    Tam, oczywiście, nie ma z tym najmniejszego problemu.
    Ale już zapowiedział całej rodzinie, że do bierzmowania nie przystąpi. Rzecz jasna, nikt go nie zamierza namawiać.

  279. @lonefather. To nie ciebie odniosłem „załamywanie rąk”, tylko Wielowieyskiej.

  280. mag
    13 października o godz. 16:13
    Miło przeczytać o 13 latku dokonującym takiego wyboru. Niestety wiemy, że w Polsce tak łatwo nie ma, jest inaczej. W Polsce „dopadają” dzieci zanim wykształcą zdolność samodzielnej krytycznej oceny, a „dopadniętym” trudniej sie wyzwolić…

    Prościej, jak mi się wydaje, jest zapobiec „dopadnięciu”, niż wyzwalac dopadniętych …

    ps. @mag. Doczytałaś jak to z tym „obrażeniem” Ciebie jest naprawdę?

  281. Rafał Kochan
    13 października o godz. 16:16
    Nie zorientowałem się :), ale i tak jest OK… nawet jeśliby było do mnie. Nie ma problemu, bo i tak nieźle wyszło …

  282. Jerzy Pieczul
    10.54

    „To jest tendencyjne kręcenie”.

    Nie spodziewałem się, że Twój wybitny umysł, będzie miał problem ze zrozumieniem moich prostych w formie spostrzeżeń.

    1. Nie napisałem, że Jan nie powiedział Marii o tym, że Jezus żyje. Nie wiem czy powiedział czy też nie. Biblia o tym nie wspomina.

    Napisałem natomiast, że nie musiał tego robić, ponieważ Maria zapewne naocznie się o tym przekonała.

    2. „matka Jezusa zostawiła męża i zamieszkała u Jana”

    Nie wiem czy Józef wtedy jeszcze żył. Prawdopodobnie umarł wcześniej i dlatego Jezus poprosił Jana o opiekę nad niemłodą już matką.

    Biblia zachęca, aby „nie wykraczać ponad to co zostało napisane”. Staram się więc nie wypowiadać dogmatycznie, aby nikogo nie zrazić.

    3. „Gdyby była cierpliwa (Ewa) z tym jabłkiem, nie byłoby nas…”
    11.02

    Trochę liznąłem tematu ale nijak nie rozumiem, co ma z naszym „byciem albo niebyciem” „jabłko” .
    Skąd w ogóle wzięło się „jabłko”, bo raczej nie z Biblii.

    Pozdrawiam.

  283. ?
    11.23

    „Dezerter po prostu się zapętlił…”

    Uprzejmie proszę o konkrety.

    Pozdrawiam.

  284. lonfather
    Doczytałam się, ale dopiero po twoich wyjaśnieniach.
    Wyszło jak wyszło. W rozmowie tet a tet jest możliwość szybkiej korekty. W pisaniu, trzeba niestety uważać, by komunikat nie został źle odczytany, bo zanim się „odkręci”, czas upływa ,a jak ktoś się mocno zezłości , to się obrazi na amen. No i masz przechlapane.

  285. dezerter
    Jabłko się wzięło z drzewa. Nawet to pierwsze. Tak jak na początku było słowo , cokolwiek miałoby to znaczyć.
    A później jabłka były już albo prosto za sadu, albo z jakiegoś bazaru lub sklepu.
    Natomiast słowo „stało się ciałem i mieszkało między nami”.
    Ale co to znaczy, nie wiem do dziś, choć bardzo sie starałam przez całe moje dość długie życie.

  286. dezerter
    13 października o godz. 17:05

    >Biblia zachęca, aby “nie wykraczać ponad to co zostało napisane”<.

    No to patrz, jak nie wykraczasz w jednej tylko sytuacji .

    "Maria ZAPEWNE naocznie się o tym przekonała."
    "PRAWDPODOBNIE umarł wcześniej i dlatego Jezus poprosił Jana o opiekę nad niemłodą już matką" (dużymi literami – moja robota).

    A co ma z naszym "byciem – niebyciem" jabłko"? A niechby nawet maczużnik nasięźżałowaty lub borówka. Grzechu by, apologeto, nie było, po którym Ewa z Adamem zostali wykopani z raju. Więc i nas. Według religijnych bajań jesteśmy z grzechu. Ale przepraszam – kończę jałową dla mnie gadkę. Mama zlazła z łóżka, przewróciła się, stłukła nadgarstek, teraz leży i powtarza jak katarynka: "Jezu, ufam tobie". On jej nogę podstawił, bo nic bez jego woli się nie dzieje, a ona: "Ufam tobie". Uoj, ludzie, ludzie!

  287. Dezerterze, to ja powinienem ciebie o to poprosić.
    Ale i tak niczego nie osiągnę.
    Pozdrawiam.

  288. Pieczulu!

    Nie tylko Ty masz takie przeżycia. Moja starsza siostra lata (czołga się już tylko) do kościoła. Rok temu jeszcze była dość sprawna. Aby zdążyć autobus musi pędem wychodzić z kościoła, gdy jeszcze śpiewają. Ona im pomagała jeszcze na ulicy i śpiewała: „Idźmy, idźmy , uuuufnym krokiem…” i kopnęła w krawężnik i poleciała zgodnie z którąś zasadą Newtona i nieźle się potłukła. Ten ufny krok jej szkodził.

  289. @ dezerter
    13 października o godz. 17:05
    >Biblia zachęca, aby “nie wykraczać ponad to co zostało napisane”<.
    Skoro tak, to czy mógłbyś mi podpowiedzieć gdzie w NT jest wzmianka o wniebowzięciu "dziewicy teraz i zawsze"?

  290. Antonius
    13 października o godz. 18:25

    A niech Cię, Antoniusie! Jaśniej w pochmurności się zrobiło. Dziękuję.

  291. @mag, @lonefather, @Rafal Kochan

    W sumie zupelnie nie moj cyrk, wiec nie glosze zadnego pogladu. Pozwalam sobie jedynie zauwazyc, jak omawiane kwestie wygladaja w innych krajach.

    W praktycznie calej Europie podreczniki sa za darmo. Tak jest we wszystkich krajach skandynawskich, w Austrii, w Belgii, w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Czechach – mozna dlugo wyliczac. Dosc to oczywiste – w koncu rodzice placa podatki. Miedzy innymi na szkolnictwo. Darmowe szkolnictwo.

    Darmowe – to znaczy takie, ze jak juz sie zaplacilo podatek, to nie trzeva bulic ciezkiej kasy za podreczniki (coraz to nowe i inne, zeby sie nie dalo kupowac uzywanych). Darmowe – to znaczy takie, ze smarkateria rzeczywiscie sie czegos w szkole uczy – i nie potrzeba ciezkiej kasy dla korepetytorow, zeby smarkacz nauczyl sie choc trzech slow po angielsku oraz opanowal nielatwa sztuke obliczenia powierzchni trojkata.

    http://www.eurydice.org.pl/sites/eurydice.org.pl/files/Podreczniki.pdf

    Tabelka na str 7.

  292. @dezerter
    Jak się czepiać to się czepiać. Proszę jeszcze o wskazówkę gdzie w Biblii jest napisane o trzech królach (magach). Wlepiam gały w święte literki i tej trójcy żadną miarą nie mogę zoczyć.

  293. Jerzy Pieczul
    17.34

    „No to patrz jak nie wykraczasz, tylko w jednej sytuacji”.

    1. To Ty napisałeś, że Jan NIE POWIEDZIAŁ Marii.

    Ja napisałem, że „zapewne naocznie się o tym przekonała”, ponieważ była wśród apostołów oczekujących na zesłanie ducha świętego przez Jezusa, w Jerozolimie. Coś ją przekonało, że warto czekać.

    Napisałem też, NIE WIEM czy powiedział czy też nie.
    Nie dostrzegasz różnicy ?

    2. To ty napisałeś, że ZOSTAWIŁA MĘŻA.

    Ja napisałem, że NIE WIEM czy Józef wtedy jeszcze żył.
    Jezus, tak każdy syn, wziąłby zapewne pod uwagę opinię ojca, gdyby ten żył.
    Napisałem, że prawdopodobnie umarł.

    Nie dostrzegasz różnicy ?

    Dezerter – Nie wiem.

    Jerzy Pieczul – nie powiedział, zostawiła.

    3. „Grzechu by nie było, więc i nas”

    Czy to jakaś nowa egzegeza tekstu Biblii ? To na czym Twoim zdaniem polegał grzech ? Czy jeśli Adam i Ewa nie zjedliby owocu to byliby jedynymi mieszkańcami Ziemi ?

    Pozdrawiam.

  294. mopus11
    18.30 and 18.46

    1. „Gdzie wzmianka w NT o wniebowzięciu dziewicy”

    Maria była dziewicą tak długo, dopóki nie urodziła syna.(Mateusza 1:25).
    A potem jeszcze sześcioro kolejnych dzieci. (Mateusza 13:55,56; Marka 6:3; Dzieje 1:14; Galatów 1:19).
    O zabraniu jej do nieba Biblia nie wspomina.

    2. „Gdzie w Biblii jest napisane o trzech królach”

    W Mateusza 2:1 czytamy: „Kiedy już Jezus narodził się w Betlejem Judejskim za dni króla Heroda, oto astrolodzy (gr. magoi- obserwatorzy gwiazd) ze stron wschodnich przybyli do Jerozolimy.

    Ilu było tych astrologów- dwóch, trzech a może trzydziestu ? Biblia tego nie precyzuje. Tradycyjna ich liczba przypuszczalnie wzięła się z tego, że złożyli trzy rodzaje darów (Mateusza 2:11). Co więcej, niektórzy utrzymują, że każdy z tych tak zwanych mędrców był innej rasy. Nie znajduje to jednak potwierdzenia w Biblii.

    W pewnym komentarzu do Ewangelii napisano, że owa koncepcja powstała w umyśle „obdarzonego bujną wyobraźnią historyka z VIII wieku”.

    Pozdrawiam.

  295. dezerter
    13 października o godz. 18:51

    Dezerterze, prowadziłem trochę rozmów ze Świadkami Jehowy. Nic bardziej beznadziejnego i jałowego, choć właściwie rozmowy z jakimikolwiek religiantami o religii to jedna jalowizna. Żadnemu nie przyjdzie do głowy najprostsza konkluzja: jeśli doskonały Bóg pisze czy też pomaga w pisaniu tak jasnej księgi, że z racji różnic w jej interpretacji powstało już czort wie ile chrześcijańskich sekt, to chroń mnie, o Doskonały, przed swą doskonałością.

    No i jeśli nie rozumiesz, dezerterze, że używając słów „zapewne” i „prawdopodobnie”, wykraczasz ponad to, co zostało napisane, to bywaj zdrów. Jak domniemany Bóg, zamiast pisać o sobie księgi, przyjdzie, powie zwyczajnie „Dzień dobry, jestem Bóg”, wtedy pogadamy. Tylko nie będzie o czym. Teraz tym bardziej nie ma o czym.

  296. @ dezerter, @ Jerzy Pieczul
    W Liście św. Piotra 2 P 1:

    20 To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia.

    Biblia Tysiąclecia wyjaśnia ten wers tak: „Tylko Kościół autorytatywnie określa, jaki jest sens tekstów Pisma Świętego”. Dobre zabezpieczenie.

  297. dezerter
    13 października o godz. 18:51

    Jeszcze drobiażdżeczek. Widać nie jesteś w stanie rozumieć, że co pół kroku wykraczasz ponad to co zostało napisane – za małą masz wiedzę o języku, by to widzieć.

  298. Jacek Kowalczyk
    13 października o godz. 19:51

    Jasne, że Kościół nie poprosi Ducha Świętego (jest od niego mądrzejszy), by wyjaśniał tam, gdzie Doskonałość jest niejasna. Ale za najlepsze zabezpieczenie przed własnoręczną interpretacją uważam lenistwo grubo ponad półtora miliarda chrześcijan. Biblia jest najobficiej drukowaną księga świata, ale też najbardziej zakurzoną.

  299. mag
    13 października o godz. 16:13
    To musi być żelbet, co go kwas solny nie rozpuści – jak się ciepło o Izabeli Jarudze-Nowackiej wyraził życzliwy ludziom biskup Pieronek.
    Żeby w Belgii klechy katopolskie doktorskie pisały takie podręczniki i spodziewały się, że ten bełkot znajdzie wzięcie w stolicy Unii?
    Gdziekolwiek sięga katolęctwo polskie, zawsze wyłazi to samo: sprzeczność ze zdrowym życiem i człowieczeństem. Kultura śmierci nazywana kulturą miłości.

  300. Jerzy Pieczul

    Przesłanie zawarte w Biblii jest proste. Dla tych, którzy chcą je zrozumieć z właściwych pobudek.

    „Nikomu nie bądźcie nic winni oprócz wzajemnej miłości; bo kto miłuje bliźniego, wypełnił prawo”(Rzymian 13:80.

    Bezinteresowne „miłowanie bliźniego” wymaga ofiarności, pokory i umiłowania dobroci.

    Jezus powiedział do swoich naśladowców: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość” (Jana 13:35). Powiedział też: „Będziecie przedmiotem nienawiści wszystkich narodów” (Mateusza 24:9).

    Jego uczniowie mieli też w „dniach ostatnich”, „przekuć swe miecze na lemiesze i nie uczyć się sztuki wojennej” oraz skupić się na głoszeniu „dobrej nowiny o królestwie Bożym”(Izajasza 2:2-4; Mateusza 24:14).

    Dzięki tym oraz wielu innym wskazówkom, można dziś rozpoznać uczniów Jezusa, pośród wielu „chrześcijańskich” wyznań. Trzeba jednak pamiętać, że jest ktoś, kto „wprowadza w błąd całą zamieszkaną ziemię” i nie polegać na „własnym zrozumieniu”(Przysłów 3:5).

    Oczywiście najpierw trzeba się przekonać o tym, że Biblia nie jest słowem ludzkim lecz Bożym. To jest możliwe. Ale trzeba zdobyć się na wysiłek. Może w przyszłości ?

    Pozdrawiam.

  301. Jacek Kowalczyk
    19.51

    Szanowny Panie Jacku !

    Pragnę uprzejmie zauważyć, że przytoczył Pan słowa z 2 Piotra 1:20,21, w mało dokładnym przekładzie (BT).

    Wierne tłumaczenie zmienia ich sens: „żadne proroctwo Pisma nie wypływa z jakiejś osobistej interpretacji. Albowiem proroctwo nigdy nie zostało przyniesione z woli człowieka, lecz ludzie mówili od Boga , uniesieni duchem świętym” (NW).
    Jak łatwo zauważyć, tekst ten nie mówi o tym, kto ma interpretować słowa Pisma, tylko kto jest ich autorem. Ale właśnie dlatego, wśród osób zorientowanych w temacie, Biblia Tysiąclecia nazywana jest „Biblią tysiąca błędów”.

    Jeśli chcemy zrozumieć jakieś zagadnienie omówione w Biblii, to powinniśmy rozważyć kontekst każdego wersetu , jego tło historyczne oraz inne wypowiedzi na ten sam temat, znajdujące się w Biblii. Wtedy pozwalamy aby Biblia interpretowała się sama.

    Pozdrawiam.

  302. Dezerterze – już nawet najbardziej podstawowe lektury nt. Biblii np. „Tajemnice Nowego Testamentu” R. Kiełbasińskiego (Sekret/Bellona 2011) świadczą o tym, że to ty i tobie podobni obrażają Wszechmogącego, przypisując Mu nawet nie autorstwo, ale choćby tylko „natchnienie” twórców tego chaotycznego zlepku podań, projekcji i sprzeczności, jaką jest Biblia.
    Dobranoc.

  303. lonefather
    13 października o godz. 0:31
    Nie zdzierżyłeś i do Mendyka wróciłeś.
    I ja się do Mendyka przykleję.

    Mówi Mendyk:
    ” Pierwszą słabością podręcznika jest infantylizm tekstów…”
    Zarżałem nad dojrzałością tekstów katechetycznych.

    Mówi Mendyk:
    „zupełnie zapomina się o tym, że dziecko na tym etapie ma więcej pytań, niż myślimy, ono jest ciekawe świata i to ono powinno zadawać pytania dorosłym”.
    Ucieszyłem się nad dociekliwością dzieci w sprawach bozi i zarechotałem nad reakcją klechy.

    Mówi Mendyk:
    „Sześcio- czy siedmiolatek jest na wyższym poziomie, niż zakłada podręcznik”.
    Zrobiłem salto na wieść, że siedmiolatek jest wyżej niż jego książka do religii.

    Mówi Mendyk:
    „odnosimy wrażenie, że zapomniano o tym, że dziecko nie uczy się w oderwaniu od doświadczeń praktycznych, ale przy ich użyciu.”
    Tu sobie przypomniałem o chłopcu jadący autem z rodzicami. Ryp – i pijak rozjechał auto z chłopcem na miazgę. Rodzice już tak zostali w aucie – jako miazga. Chłopca ksiądz pocieszył: ciesz się Stasiu, rodzice już są w niebie!

    Mówi Mendyk:
    „Są oczywiście ślimak, rak, są smoki, które zasiadają do stołu, ale nie ma ludzi, czyli te relacje pomiędzy zasiadającymi przy stole postaciami nie są czytelne.”
    Tu sobie przypomniałem ile razy siadałem przy stole w kuchni i z pudełka wyjmowałem ślimaka, żuczki, papierowe smoki, kasztanowe smoki i baby jagi, pająki, żaby, gąsienice motyli i bawiłem się z radochą wyścigi, domki, miasta. Żuczki robiły zakupy a ślimaki były taksówkarzami.
    Musiało to być bardzo nieczytelne.

    Mówi Mendyk:
    „bierze się to z tego, że Elementarz nie ma jasno określonych bohaterów. Pamiętamy ze starych elementarzy, że były w nich Ala i Ola, był As, natomiast tutaj nie ma jasno określonych bohaterów
    Tak jest! Wcześniej Elementarz miał i Alę i Olę i Asa, praz innych jasno określonych bohaterów: traktorzystę z PGR, hutnika im Lenina, górnika im. Manifest Lipcowy. tatuś Ali i wujek Oli byli jednymi z nich.
    Nie było wtedy w Elementarzu najlepszego zawodu – biskupa.

    Mówi Mendyk:
    „Dziadek w Elementarzu, chwiejąc się na jednej nodze, podlewa kaktusa w doniczce – to jest obraz, który niekoniecznie musi być prawdziwy i odnoszący się do tego, z czym się spotykamy”
    Tu się zadumałem. Tak jest, niekoniecznie odnosi się do tego, z czym się spotykamy. Widziałem jak wikary z mojej parafii chwiejąc się na dwóch nogach podlewał oponę samochodu mojego wujka. Było ciemnawo, ale chyba był obrzezany.

    Mówi Mendyk:
    „dzieci są oswajane z postaciami, które mają magiczną moc, spełniają życzenia w każdej chwili, pomagają w byciu dobrym, życzliwym, rozwiązują problem zła w świecie.”
    Należy skasować bajki. Oprócz jednej.

    Mówi Mendyk:
    „To rodzi przekonanie, że można być dobrym i życzliwym właśnie dzięki magii, a poprzez zabawę też można zostać czarodziejem. Jest to bardzo niebezpieczne, bo dziecko poznaje pewne rytuały, myśli, że bawi się, a nieświadomie, małymi krokami, zostaje wprowadzane w bardzo niebezpieczną przestrzeń magii i okultyzmu ”
    W ten sposób zostaje się Mendykiem.

  304. Jerzy PIeczul
    19.51

    „za małą masz wiedzę o języku, żeby to widzieć”.

    W ogóle mam małą wiedzę.
    Jak apostołowie, o których uczeni w Piśmie mówili, że są „niewykształceni i prości” (Dzieje 4:13).

    Ale ciągle się uczę. Może z czasem uczynię mały postęp.

    Pozdrawiam.

  305. dezerter
    13 października o godz. 19:23
    A to przepraszam, założyłem a priori, że jesteś katolikiem. Ci widzą to czego w biblii nie ma i na odwrót. Z wpisu Jerzego P. domniemywam, że jesteś Świadkiem Jehowy, albo któregoś z protestanckich wyznań, czy tak? Mogłem się domyślić, bowiem w dyskusji dość swobodnie operujesz biblijnymi wersetami, a katolicy z zasady nie czytają biblii. Są naturalnie wyjątki, ale ci katolicy poprzez lekturę biblii najczęściej przestają być katolikami, by na końcu przestać zupełnie wierzyć. Miałem SJ w dalekiej rodzinie. Z biegiem lat część z nich pomarła, część się wykruszyła nie mogąc doczekać Armagedonu. Studiowali namiętnie biblię i z podobną namiętnością go oczekiwali, jak kania dżdżu – miłując wszystkich – by odrzucających ich interpretację trafił wreszcie jaśnisty szlag.

  306. ?
    20.58

    „zlepek sprzeczności jakim jest Biblia”.

    Ponownie uprzejmie proszę o chociaż jeden przykład „sprzeczności”.
    Spróbuję się zmierzyć jeśli naprawdę chcesz coś zrozumieć.

    Pozdrawiam.

  307. mopus11
    21.11

    „część się wykruszyła nie mogąc doczekać Armagedonu”.

    Do podjęcia decyzji o służeniu Bogu, pobudziła mnie miłość a nie pragnienie przeżycia Armagedonu. Oczywiście najpierw musiałem dokładnie poznać Jego ujmującą osobowość. To ona pociągnęła mnie do Niego.
    Jeśli ktoś, kierował się inną pobudką, to z czasem rezygnuje.

    Biblia opisuje ten proces w 1 Jana 2:19: „Wyszli z nas, ale nie byli naszego pokroju; bo gdyby byli naszego pokroju, pozostaliby z nami. Ale wyszli aby się okazało, że nie wszyscy są naszego pokroju”.

    Pozdrawiam.

  308. Dezerterze – kpisz czy o drogę pytasz? Źródła już przytoczyłem, dla ułatwienia jedno z nich w linku, niestety kodowane:
    http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,4203951,20041001RP-CWX,Nazarejczyk_i_terrorysci,.html
    Mogę tak do znudzenia. I to ty masz się do nich ustosunkować.
    Cześć.

  309. @dezerter.
    Wytłumacz mi następująca sprawę:
    Według Świętego Mateusza przy grobie objawia się niewiastom anioł, według ewangelisty Marka – młodzieniec, u Świętego Łukasza są to już dwaj mężczyźni, a u Świętego Jana – dwaj Aniołowie. O ile pojawienie się młodzieńca, czy mężczyzny można ostatecznie pogodzić z pojawieniem się anioła (aniołów) to jednak trudno ustalić ich liczbę, kimkolwiek oni byliby. Kolejna niezgodność jest następująca. Zgodnie z opisami ewangelistów kobiety miały powiedzieć uczniom Jezusa o tym co widziały przy grobie ale jak to się potoczyło dalej trudno jednoznacznie stwierdzić. Święty Marek pisze, że nic nikomu nie powiedziały, bo się bały. Ewangelista Łukasz mówi, że jednak opowiedziały o wszystkim uczniom. Co jest więc prawdą? Co wydarzyło się przy grobie Jezusa?

  310. @ Jacek Kowalczyk
    Prosze jeszcze raz przeczytac ten groch z kapusta ktory Pan napisal do mnie.
    Powiazal Pan ze soba fakty ktore przytoczylem w jedna calosc celem osmieszenia mnie. Nie wiem dlaczego Pan mnie bezinteresownie nienawidzi? Przeciez ja Pana nie atakuje, ani nie obrazam. Natomiast Pan robi wszystko abym sie zezloscil i zaczal to samo w stosunku do Pana. Na Panskim blogu neiajki radzilowJedwabne
    przekreca fakty zwiazane z rola Polski w holokauscie Zydow, a gdy ja staram sie stanac w obronie dobrego imeinia Polski, Pan zamaiast zwrocic uwage temu czlowiekowi uwaza ze nic takiego sie na Panskim blogu nie stalo, aby mozna zglaszac PRZYPADEK PROPAGOWANIA ANTYPOLONIZMU.
    Najbardziej poruszylo mnie to ze od wejscia na Panski blog zamiast przywitania otrzymuje od Pana razy. Czy to jest wedlug Pana przyklad humanizmu ktorym sie Pan tak afiszuje? Pan klasyfikuje naswoim blogu dyskutantow na swoidch i obcych.
    Swoi to ci ktorzy podzielaja Panskie poglady, natomiast obcy, to tacy ktorzy ich nie podzielaja. Jezeli Pan zechce przewinac do tylu wszystkie moje wpisy oraz riposty ze strony podzielajacycych Panskie poglady, na pewno Pan zauwazy pewna przepasc w kulturze. Prosze przypomniec swoim blogowiczom takim jak Tanaka, ze przekracza w swoim stosowaniu epitetow na temat katolikow wszelkie granice juz nie chamstwa, ale TO JESTMOWA NIENAWISCI. Widac ze nie wychowali dobrze Pana w tym kraju pelnym chamstwa. Prosze Pana, tak jak u Pana na blogu nie zwracaja sie do siebie synowie jednej matki Polski. Pan zupelnie nie rozumie na czym polega milosc blizniego. Pan nawet niewie na czym polega obojetnosc wobec blizniego. Pan prowadzi pyskowki z nieznajomymi takimi jak ja. Jest tosmutna szczelina w Panskim wychowaniu. Moze to brak religii w mlodosci?
    Pozdrawiam.

  311. Teraz do mnie dotarło, że „Marcin” to jakiś troll. Jest niemożliwym, by zdrowy człowiek konstruował takie wypowiedzi. Olać go!!!!

  312. @dezerter
    13 października o godz. 21:26
    Skoro, jak mówisz kieruje Tobą imperatyw miłości, to nie mam powodu by Ci nie wierzyć. Ci SJ, o których wcześnie pisałem również powoływali się na to uczucie. Ja podejrzewałem, że motorem ich religijnego uniesienia nie była miłość, ale strach przed Jehową. Jak można miłować obcych ludzi? O tolerancję trudno, a cóż dopiero o miłość do nich. Miłować Rydzyka i jemu podobnych? Wolne żarty. Miłuję przyjaciół i rodzinę, a i ją nie w komplecie.

  313. @ Marcin
    Prosiłem, żeby Pan sobie darował korespondencję ze mną — nie jestem godzien. A to, że nie jestem godzien, próbuje udowodnić Pan niemal w każdym wpisie. Również w tym. Z tą kulturą u Pana bardzo różnie wypada. Wydaje się Panu, że jeśli nie używa Pan bezpośrednich inwektyw (jak inni, którzy sobie folgują, czasem aż nadto), to już jest Pan „kulturalny”. Insynuacje, którymi posługuje się Pan z niejaką wprawą, uważam za bardziej obrzydliwe niż jasne postawienie sprawy. Fundamentalnie różnimy się nie tylko stosunkiem do bytów nadprzyrodzonych, ale w ogóle do realiów — Pan widzi świat inaczej niż ja i tak już pewnie pozostanie.
    Na tym blogu panuje wolność słowa, przynajmniej dopóki ktoś nie przekracza granicy, którą sam wyznaczam. Ludzie wypowiadają się ostro i to ludzie różnych opcji światopoglądowych i politycznych. Czasem zresztą sugeruję stonowanie emocji.
    Co do odpowiedzi — nie przytoczył Pan żadnych faktów, tylko zaczął rozpisywać się o telepatii i niemierzalnych falach — to są bzdury. Nikt nigdy nie potrafił dowieść swoich ani czyichkolwiek zdolności telepatycznych w kontrolowanych warunkach. Nagroda miliona dolarów wciąż czeka na śmiałka. Zarzuca mi pan technologiczną niewiedzę, samemu kompromitując się takimi kawałkami o telepatii.
    Nie chcę, żeby Pan się zezłościł ani tym bardziej nie nienawidzę Pana — nie można nienawidzić (ani kochać) osoby, której się nie zna. (Stąd strasznie pusto brzmią dla mnie zapewnienia o ogólnej miłości bliźniego, że nie wspomnę o kochaniu Boga). Nie wdaję się też w pyskówki, lecz zwracam uwagę na sensy i nonsensy tego, o czym ktoś pisze dobrowolnie wchodząc do dyskusji na blogu (a więc przyjmując obowiązujące tu zasady).
    Proszę nie bronić dobrego imienia Polski — ona się doskonale obroni bez takich obrońców jak Pan, zwłaszcza kiedy jej obywatele będą potrafili dostrzec, co w jej historii jest chwalebne, a co haniebne. A jest i jedno, i drugie. Jak w każdym zresztą państwie i narodzie.
    W zarzucie, który Pan sformułował, że nie piszę o rabinach i imamach (co zresztą nie jest prawdą, bo takie wątki pojawiały się na tym blogu), pobrzmiewa ledwo tłumiona agresja: ech gdybym — jak islamiści — tylko mógł dorwać takiego ateistę! Zarazem oczekuje Pan pochwały i zachwytów nad swoją Kościołem, że już nikogo nie morduje w imię Boże.
    Niewiele Pan wie na mój temat, więc sugerowanie, jaki jestem lub nie jestem i czego kiedy mi brakowało też nie jest przejawem szczególnie wyrobionej kultury osobistej. Wszystkie moje oceny Pańskiej osoby są bezpośrednio wywiedzione z tego, co i jak Pan pisze. Może się Pan stara, ale kompletnie to Panu nie wychodzi.

  314. Czy wielce ostentacyjny katolik Marcin, co to się kulom nie kłania (ateistycznym), prześladowany na tym blogu, czeka aż go lwy rozszarpią jak w „Quo vadis”?
    Gdy przeczytałam jego ostatni post do Gospodarza, to definitywnie zwątpiłam w istnienie łaski boskiej, która w końcu powinna Marcina oświecić i podpowiedzieć mu, że jako „misjonarz” kiepsko sobie radzi.
    Że może trzeba by zmienić metody, to i owo przemyśleć, poczytać troszkę, no i nie gniewać się na ludzi, ani ich nie obrażać tylko dlatego, że nie podzielają jego wiary i przekonań.
    Albo łaska boska się leni, albo jej nie ma.

  315. mag
    13 października o godz. 22:37
    Droga mag, nieuwaznie czytasz i umknelo Tobie, ze „sprawiedliwosc boska” doscignela @Marcina….

    hmmm… no niemal „boska”, bo go, gospodarz po kilkukrotnych ostrzezeniach, „wygnal z raju”, czyli zbanowal …

  316. @ lonefather
    To nieprawda, nie ma banu, była tylko prośba, by @ Marcin darował sobie korespondencję ze mną. Nie darował sobie. Ani nam nie daruje.

  317. Rafał Kochan
    13 października o godz. 21:59

    Teraz do mnie dotarło, że “Marcin” to jakiś troll. Jest niemożliwym, by zdrowy człowiek konstruował takie wypowiedzi. Olać go!!!!
    =======================================

    Lepiej pozno, niz wcale….
    Juz wczesniej zalecalem potraktowanie sabotazysty ewidentnego, IGNOREM … kompletnym totalnym IGNOREM…

    Nie ma gorszej psychicznej kary niz „blakac sie” gadac i nie miec odpowiedzi … Dla takich jak on to jest wlasciwy wymiar kary, za to co robia innym ludziom …

  318. @ mag
    Gdzie Ty bylas poza Polska? Otoz chce Ci oswiadczyc ze Polacy na calym swiecie sa znani ze swej klotliwosci. W tym samym czasie gdy inne nacje pootrafia dyskutowac na kazdy temat Polacy w podobnym stylu odnosza sie do siebie jak Ty w powyzszym blogu do mnie. Nigdy w zyciu mnie nie wiedzialas, nie zobaczysz, nawet nie wiesz gdzie mieszkam, a mimo to „lupu cupu niech po polsku zyje”.
    Szanowna mag po pierwsze nigdzie nie napisalem ze jestem katolikiem, a po drugie nigdzie nie napisalem ze wchodze tutaj z racji misji. Otoz byc moze bede kiedys przechodzil ulica gdzies w Polsce i po takich tekstach jakimi okladaz mnie razem z Twoimi kolegami oraz gospodzrzem na tym blogu wyobraze sobie iz odezwanie sie do osoby obcej moze grozic otrzymaniem przyslowiowego w pysk bo zamiast warknac odezwal sie uprzejmie. Czym jest dla Was to walenie na odlew? Moze ja jestem winien, albo inny anonimowy Polak za to czujesz sie nieszczesliwa w swym zyciu? I nie wiem nawet czy moje intencje pisania o tych sprawach sa dla Was czytelne. Polska to kraj w ktorym trzeba zaczac inacej od uprzejmosci na codzien. Ludzie ktorzy sa prawdziwie wierzacy (nie ci ktorych sie uwaza za wierzacych) posiadaja spokoj wewnetrzny wynikajacy z naplywajacych zasobow milosci ze zrodla ktore jest niewyczerpalne. Budzisz zie mag rano innym czlowiekiem, wszystko wokol jest cudowne. Cieszy Cie zycie. Wchodzisz na blog Pana Kowalczyka dzielac sie swoim stanem ducha.Ludzie pytaja na blogu: mag, jak to zrobilas? Twoje teksty sa inne. W nich nie widac dawnego sarkazmu?
    Macie racje. Odkrylam ze jest Bog ktory mnie kocha. Juz jestem szczesliwa. Nie wiem czy ten Bog jest prawdziwy, ale czuje ze cos sie ze mna stalo.Pozdrawiam.

  319. Jacek Kowalczyk
    13 października o godz. 22:52
    Inaczej zinterpretowalem Panskie slowa o zbanowaniu kogos tam, skojarzylem je z nim…

    Ale i tak uwazam, ze gorszy od bana jest IGNOR, ale on wymaga wysilku wszystkich blogowiczow , bo wystarczy ze sie ktos wylamie …

    Pewnie nie odpusci sobie, bo ma jeden z dwóch potencjalnych „napedow”. Szajbe nawracania i obrony wiary swietej, albo, co mi sie wydaje bardziej prawdopodobne, ma „zlecenie” na sabotowanie tego co o Mendyku wywleczemy na swiatlo dzienne bloga. Ale moze tez miec te oba naraz … Wiec faktycznie raczej nie odpusci sobie i nam …

  320. @ lonefather
    Przeczytaj to co napisalem do mag. To jest tez napisane do Ciebie oraz wszystkich nieszczesliwych osob w Polsce. Zwalczajac mnie ktorego wogole nie znacie tym bardziej zwalczacie tych ktorych znacie. Pesymizm bije z kazdego zdania na tym blogu. Zyjecie w wyimaginowanym swiecie bez milosci. Zamiast przywidac mnie na swoim blogu i napisac: witaj rodaku, jestesmy jedna rodzina, podyskutujmy ze soba jak bracia. Mamy taki problem ze sie nie lubimy. Co z tym zrobic?
    Dlaczego sie nie lubicie? Bo Marcin mnie uderzylw piaskownicy lopatka.
    Idz sie znim pogac. Pokaz w ten sposob ze jestes starszy w te jpiaskownicy od innych, madrzejszy powinien ustapic. Nie moge, bo wiesz ze ten Marcin tojest taki katol, on wszystkich chce nawracac na swoja religie. Poczekaj, porozmawiam z Marcinem. Marcin, czy Ty naprawde poszedles do tej piaskownicy ze swoja lopatka aby ich nawracac? Alez skad. Ja chcialem sie znimi pobawic, ale oni uznali ze ja jestem inny nizoni, dlatego jak te ptaki z innego gatunku caly czas mnie dziobia.
    Jak sa madrzejsci bo tu sa dluzej to z cala pewnoscia Cie zrozumieja.
    No i zrozumieli. Przyszli do Marcina i powiedzieli: witaj na naszym blogu.
    My coprawda jestesmy niewierzacy,ale podziel sie tym jak to zrobic bysmy wszyscy byli jak Ty szczesliwi i okazywali to szczescie jak Ty w swoich tekstach?
    To jest bardzo proste. Tylko ze niestety bez Boga to sie nikomu jeszcze nie udalo.
    Ja tez bylem kiedys watpiacy, ale gdy posluchalem rad innych szczesliwych, sprobowalem i tak juz pozostalo.

  321. Marcin
    Nie musisz pisać, że jesteś katolikiem ani że obca jest ci „misyjność”, bo jesteś – klasycznie polskim, czyli nietolerancyjnym, gnuśnym i powierzchownym umysłowo, ale niesłychanie niby pewnym swoich racji, stąd ten nieprzyjemny ton lekceważenia i poczucia „lepszości” wobec adwersarzy.
    To wszystko po prostu „słychać, widać i czuć”.
    Tak się składa, miły Marcinie, że bywałam poza Polską, w co nie wiem czemu wątpisz, w wielu krajach, głównie europejskich, ale nie po to, by prowadzić studia na ile wredni i kłótliwi są Polacy żyjący w tzw. diasporze. Pewnie nie są gorsi od innych nacji.
    Interesowały mnie raczej relacje między ludźmi różnych kultur i tradycji, potrafiących jednak znaleźć jakiś wspólny język i współżyć na co dzień bez większych zawirowań.
    Widzę natomiast u ciebie niebezpieczne kompleksy, które – być może – rzutują również na twoje przeżywanie katolicyzmu.
    Spróbuj się nad tym zastanowić.

  322. @ Marcin
    Witaj nowy Gościu na naszym blogu! Gościu z dalekiej Kanady.
    Nie wiem jak inni, ale ja nie chciałbym być tak szczęśliwy jak Ty. Ja jestem szczęśliwy jak ja. Wielu, zresztą udaje się być szczęśliwymi bez Twojego Boga, drogi Gościu. Miliardy ludzi na świecie i przez tysiące lat byli i są szczęśliwi bez niego albo z całkiem innymi bogami. Choć wielokrotnie byłeś Gościu proszony, żeby wyjaśnić, dlaczego akurat Twój Bóg jest najlepszy i jedyny istniejący, nie zrobiłeś tego. Ale wciąż masz szansę. Przekonaj nas, tylko przestań pisać, że jesteśmy nieszczęśliwi, bo bezbożni i antypolscy. I nie wspominaj już o telepatii.

  323. mag
    13 października o godz. 23:47

    Grzeczna, mila, dobrze wychowana … Ale nie czytajaca innych postow… KArmisz trolla. Nie karm go pisaniem, zignoruj. Prosze…

  324. lonefather
    Postaram się nie karmić, ale jakoś tak mam „ludzkie” odruchy.
    Zarzucają niektórzy życzliwi mi blogowicze, także na innych blogach, że wdaję się w rozhowory z „beznadziejnymi przypadkami”.
    Pewnie mają rację, ale …

  325. @mag
    Na tych odruchach wlasnie zeruje i wciaga … i kieruje w strone inna niz temat wpisu blogowego gospodarza … – technicznie jestto po prostu sabotarz …

  326. @ Jacek Kowalczyk,
    Dzieki za zaproszenie. Zgadzam sie nie dyskutowac o telepatii. Temat: Bog, bogowie to z cala pewnoscia temat ktory chca tez ugryzc ateisci, bo jezeli nie istnieje, to chca przynajmniej wiedziec dlaczego?
    Kiedys mialem w pracy takiego zastepce ktorzy przez telefon udawal ze jest szefem.
    Przychodzili wiec do firmy ludzie z ktorymi rozmawial przez telefon i pytali oniego jako o szefa firmy. Byli zdziwieni ze szefem jest ktos inny. W zorganizowanym swiecie istnieje absolutny porzadek, hierarchia. Ten sam model musi dotyczyc swiata w ktorym zyjemy, bo inaczej powstalby balagan, a jak wyglada balagan wystarczy odwiedzic rodzine w ktorej malzonkowie sie kloca. Na naszej planecie na razie panuje chaos, ale predzej czy pozniej bedzie rzad swiatowy. Nasza planeta jest stosunkow mloda w stosunku do innch. Jezeli sa na innych jednostki inteligentne, z cala pewnoscia maja rzady na poziomie planmety.
    Idac tym tropem dochodzimy do rzadu swiatowego. Reszte prosze sobie wyobrazic. Gdy rozum przemawia zanikaja spory. Pozdrawiam.

  327. @ mag
    „Interesowały mnie raczej relacje między ludźmi różnych kultur i tradycji, potrafiących jednak znaleźć jakiś wspólny język i współżyć na co dzień bez większych zawirowań.”
    Jakie wnioski wyciagnelas z tych podrozy? Stwierdzenie ze z nami nie jest ani lepiej ani gorzej najlepiej ocen przez pryzmat tego, jak to wyglada na blogu Pana Kowalczyka. Pomagasz przyklejac mi latke trolla. Moze tego nauczylas sie w podrozach? Skoro juz Pan Kowalczyk napisal ze wita mnie z Kanady, to zadam Ci nastepujace pytanie: czy Polska to juz Kanada, czy tez nie?
    Powiem tak: w Kanadzie gdy cie ktos potraci, albo przez przypadek dotknie uslyszysz przepraszam, natomiast w Polsce: k…wa jak chodzisz.
    Podobnie jest na tym blogu. Jak ktos kogos przez przypadek obrazi, to zamiast przepraszam uslyszy sp…llaj trollu. I tak sobie podysutowalem z Wami jak Polak z Polakiem. I wcale nie sa potrzebne polish jokes aby sie rumienic, wystarczy poczytac polskie dyskusje. Zegnam.

  328. Ale tu pusto! Nikt nic nie pisze. Zadnych nowych postow. Nikt, nie napisal nic nowego o ataku biskupa MArka Mendyka na polska konstytucje i podrecznik dla szesciolatkow … Ataku na rozum i na wolnosc mysli obecnych szesciolatkow…

    Szkoda, a mialem nadzieje, ze wrocimy do tego naprawde waznego tematu. Bo ja uwazam, go za niezwykle wazny, dlatego, ze przyszlosc roztrzyga sie teraz, w pierwszych klasach szkol podstawowych. Jesli dopuscimy do zarazenia umyslow nowych pokolen, to bedzie z nami krucho…

  329. @lonefather. Chciałbym ci przypomnieć, że sam przyznałeś się do wychowywania swoich dzieci w duchu religijnych guseł światecznych (vide choinki, wigilie i inne szopki). Może zacznijmy od tego, by wyeliminować tendencje łamania konstytucji przez kler, problem podręczników do religii etc.

    Sprawa jest prosta, ateisty i jego dzieci nie dotyczy ten problem, bo jego dzieci nie chodzą na religie ani inne obrządki religijne. To jest najlepszy i najbardziej skuteczny sposób walki z kosciołem. Tak, jak ty namawiasz do walki z trollami – tak należy walczyc z kościołem. NIE KARM TROLLA – KOSCIOŁA!!! Ot co!

  330. dezerter
    13 października o godz. 21:06

    >“za małą masz wiedzę o języku, żeby to widzieć”.
    W ogóle mam małą wiedzę.
    Jak apostołowie, o których uczeni w Piśmie mówili, że są “niewykształceni i prości” (Dzieje 4:13).
    Ale ciągle się uczę. Może z czasem uczynię mały postęp<.
    ——————————————————————
    Powiedziałem wyłącznie o języku, więc niepotrzebnie zwierzasz się na inny temat, zamiast pokazać, czy rozumiesz i przyznajesz, że Twoje wyrazy "zapewne" i "prawdopodobnie" wykraczają poza dosłowne rozumienie Biblii. W to miejsce identycznym zwyczajem jak katolicy na tym blogu obłudnie wkładasz sobie na głowę laur bycia jak prości apostołowie. Obłudnie, bo przecież nic innego nie robisz, tylko siedzisz po uszy w opisach ich przygód z Jezusem – też nie profesorem filozofii – i tymi opisami żonglujesz, dowodząc, że czarne jest białe, a białe – czarne. Przecież WYŁĄCZNIE ich słuchasz i im przyznajesz rację, nie rozmówcom. Więc Twoje niby skromne bycie jak apostołowie jest wywyższaniem się. Zwłaszcza że przytoczyłeś uczonych w Piśmie, od których Jezus się dystansował. Nie da się tego odczytywać inaczej jak Twoją ironię. Jesteś jak apostołowie, więc jesteś przy Bogu, najbliżej Boga. Jesteś skromniutki jak szara mysz na tronie. Świadkowie Jehowy nie po to są, by przyznawać rację komukolwiek, kto Świadkiem nie jest. Nie po to są, by rozmawiać – z gotowością do rewidowania swych przekonań – lecz po to, by indoktrynować, wmawiać, że nawet przecinki w Piśmie święte są i świadczą o Bogu, nie o człowieku, który go wymyślił.

  331. Jerzy Pieczul
    8.21

    „obłudnie wkładasz sobie na głowę laur bycia jak prości apostołowie”

    1. Apostołowie byli uważani za „niewykształconych i prostych”, ponieważ nie uczęszczali do ówczesnych szkół rabinicznych. Ja także nie ukończyłem specjalistycznych wydziałów na renomowanych dzisiejszych uczelniach.
    O tę analogię mi chodziło a nie o wywyższanie się. Pewnie nie wszyscy tak to odbierają. Ubolewam nad tym.

    2. „Świadkowie nie po to są, by przyznawać rację komukolwiek”

    Każdy, kto poważnie traktuje swoją religię, uważa ją za prawdziwą. W przeciwnym razie po co by miał się nią zajmować. Chrześcijanom udzielono rady: „Wszystko badajcie , zatrzymując to co dobre”(1 Tesaloniczan 5:21, Romaniuk). Człowiek powinien się upewnić, czy jego przekonania religijne znajdują potwierdzenie w Biblii, ponieważ prawdziwa wiara jest tylko jedna (Efezjan 4:5).

    Jezus nie zgodziłby się z modnym obecnie, bardzo wygodnym poglądem, że do zbawienia prowadzi wiele dróg, wiele religii, bo powiedział: ” Ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują”(Mateusza 7:14).

    Jestem jedną z osób, które są przekonane, że ją znalazły. W przeciwnym wypadku bowiem rozejrzałbym się za inną religią.

    Pozdrawiam.

  332. dezerter
    14 października o godz. 9:06

    Ten figiel, że wchodzisz na blog ateistów bogatych w wiedzę, by głosić dziecinną wiarę. Niczego tu nie osiągniesz, prócz wygadania się. O to chodzi? Poza tym kolejny raz zakłamujesz poruszony przeze mnie temat. Mówiłem wyłącznie o tym, że wychodzisz – jak każdy Świadek Jehowy, z którym miałem do czynienia – swoimi domniemaniami poza nakaz dosłownego rozumienia Biblii. Prosiłeś jednego z komentatorów o przykład sprzeczności w Biblii. Nie dam Ci takiego przykładu – choć jest ich bez liku – bo unikam jałowych rozmów z religiantami o religijnych treściach, natomiast ślepy widzi, że sam w swoim traktowaniu tej księgi jesteś przykładem sprzeczności.

  333. @dezerter.
    Mógłbyś mi wyjaśnic to, o co zapytałem z godziny 13 października o godz. 21:37 w sprawie sprzeczności biblijnych?

  334. Dezerter (pewnie z kościoła katolickiego) znalazł sobie tutaj kącik do ewangelizacji. Wiecie, że oni muszą łazić po ludziach i „nawracać”, bo tak im nakazuje ich pop… religia. Tymczasem @dezerter siedzi sobie w domu, herbatkę popija, nigdzie łazić nie musi i myśli, że ewangelizuje.

    Otóż chciałabym zauważyć, że w wyniku takich biblijnych wywodów nikogo na blogu ateisty nie da się „nawrócić”. Tutaj nie było jeszcze przypadku „nawrócenia”. Chyba że o czymś nie wiem? Odezwijcie się, o nawróceni w wyniku działalności blogowych ewangelizatorów!

    A może @dezerter by sobie pogadał z @Marcinem? Dlaczego właściwie ci dwaj unikają wchodzenia ze sobą w zwarcie???

  335. Rafał Kochan
    21.37

    1. „One więc wyszedłszy, uciekły od grobowca pamięci, gdyż ogarnęło je drżenie i silna emocja. I nikomu nic nie powiedziały bo się bały”(Marka 16:8).

    Część biblistów uważa, że Marek przedstawia tu stan pierwotnego przerażenia, które było powodem milczenia niewiast. Gdy nieco ochłonęły- taką sytuację zdaje się przedstawiać Łukasz – „wszystko to oznajmiły jedenastu” Łukasza 24:9).

    2.”trudno ustalić liczbę aniołów”.

    Trudność ta może wynikać z faktu, iż apostołowie piszą o dwóch wizytach niewiast przy grobie Jezusa.
    Z porównania relacji czterech ewangelistów można wysnuć wniosek, że niewiasty widziały dwóch aniołów (młodzieńców) w różnych miejscach przy grobie Jezusa ( siedzącego na odtoczonym kamieniu, siedzących tam gdzie było złożone ciało Jezusa, stojących przed grobem).

    Wydaje się , że aniołowie nie tkwili w bezruchu tylko ukazywali się w różnych sytuacjach i miejscach oraz różnej liczbie. Tym samym wszystkie te relacje zdają się wzajemnie uzupełniać.
    Poza tym potwierdzają pośrednio, że ich pisarze nie byli w zmowie.

    Pozdrawiam.

  336. lonefather
    14 października o godz. 2:55
    Chyba przegapiłeś mój post.

  337. Marit
    10.04

    „bo tak im nakazuje ich pop… religia”

    To nie religia nakazuje ale przekonanie oparte na dokładnej wiedzy z Biblii.

    Pozdrawiam.

  338. @dezerter. Nigdzie nie jest w Biblii napisane, ze apostołowie piszą o dwóch wizytach niewiast przy grobie Jezusa, a następnie, że opis dotyczył kilku miejsc pojawienia sie „aniołów”. Albo rozpatrujemy to, co jest napisane i analizujemy sam tekst, albo bawimy sie w dopisywanie wirtualnych historii, których nie ma w tekscie.
    Nie przekonałeś mnie i podany przykład (a takich jest dużo więcej), dobitnie świadczy o tym, że treść Biblii w wielu miejscach jest sprzeczna ze sobą.

  339. Rafał Kochan
    10.20

    Jako omylny człowiek nie jestem w stanie nikogo przekonać. Mogą to uczynić (albo i nie) argumenty, które przytaczam.

    Zanim kategorycznie stwierdzisz, ze czegoś w Biblii nie ma, najpierw sprawdź. Polecam: dwie wizyty – Jana 20:1,2 oraz 20:11,12.

    Kilka miejsc pojawienia się (ukazania się) aniołów: Mateusza 28:2; Marka 16:5; Łukasza 24:4).

    Zgadzam się z Tobą co do tego, że jeśli nie zna się dobrze Biblii, to można odnieść wrażenie, że zawiera ona wiele sprzeczności.

    Pozdrawiam.

  340. dezerter
    14 października o godz. 10:04
    2.”trudno ustalić liczbę aniołów”.

    Akurat na liczbie aniołów się znam. Oznajmiam z całą pewnością, że podstawowy anioł jest zawsze tylko jeden, ale w opisanym przez Ciebie przypadku było 183 duplikatów.
    Sprawa jest prosta jak drut, ale nie chcę nikogo zanudzać naukowymi wywodami.
    Trzymaj się dzielnie dezerter i nie sugeruj, że zbiegniesz z pola walki!

  341. Marit
    14 października o godz. 10:04
    No właśnie może by Dezerter z Maciejem przenieśli swoje doktrynalne spory i pouczenia na portal Frondy?
    A tak poważnie rzecz biorąc to ciekawa byłaby dyskusja dwóch Jehowitów: Jehowity @dezertera i Jehowity @Marcina. Ten drugi prawdopodobnie nie wie, że jest Jehowitą, tak jak pan Jourdain nie wiedział, że mówi prozą.
    Pozdrawiam

  342. Zapchlony Burek
    14 października o godz. 10:55
    Cha, cha, ale się uśmiałem.

  343. @Tanaka
    Nie przegapiłem. Zająłem się czym innym, a odpowiedź zostawiłem do przemyślenia.

    Sądzę, że można się pokusić o syntezę „ducha” wypowiedzi Marka Mendyka i może ona brzmieć tak:
    Są różne fantazje i bajki, ale NASZA jest najsłuszniejsza, więc jak mają już być w podręczniku dla kl 1 szej jakieś postacie nierealne, to dlaczego nie może to być Jezus?

    Jak mogą byc smoki, czy inne ślimaki, lub robaczki przy stole, to dlaczego nie ma Jezusa?

    Jeśli dzieci bawiąc się w czarodzieji czynią dobro, to dlaczego nie robi tego Jezus?

    Oczywiście, powyższych słów Marek Mendyk nie wypowiedział. To ja, te słowa mu przypisałem, bo odnoszę nieodparte wrażenie, że się Marek Mendyk ledwo co powstrzymał, żeby nie powiedzieć tego, co ja swobodnie napisałem.

    Te wszystkie uwagi do podręcznika razem wzięte, to nic innego, jak obrona „naszości”, przed wszelkimi innymi ofertami i możliwościami.

    Myślę, że jeśli nie ma w tym podręczniku innych wad, niż wymienione przez Marka Mendyka, to musi to być całkiem dobry podręcznik. W pewnym sensie, to co jest przedmiotem biskupiej krytyki, należy uznać za zalety, dlatego, że jest krytykowane. Żeby nie być gołosłownym, to zwrócę uwagę, że przedmiotem tej krytyki, są kształtujące wyobraźnię dzieci animacje, które z kolei nawiązują, do świata kreskówek, świata w którym dzieci sie rozwijają. Zarzut infantylizmu wobec podręcznika dla sześciolatków, sam w sobie jest infantylny i możnaby sie z tego pośmiać, gdyby nie powaga sytuacji. Bo tak jak prześmiewczo zacząłem, tak żeby spiąć klamrą ten tekst, zakończę:

    Jak mogą być smoki, to dlaczeg nie może być Jezus?

  344. dezerter: „Zgadzam się z Tobą co do tego, że jeśli nie zna się dobrze Biblii, to można odnieść wrażenie, że zawiera ona wiele sprzeczności”.

    Czysty atalia. Zaczyna jak chiński mandaryn: „Zgadzam się z Tobą”, a w dalszym ciągu wtyka Ci to, jemu się uroiło, a nie to, co powiedziałeś. Twój kategoryczny sąd o Biblii przerabia na Twoją niewiedzę i wrażenie. I tak u tych oszustów wygląda interpretacja całej Biblii. Dla niepoznaki nazywają swoje bałwochwalczą ekwilibrystykę: „dosłownym rozumieniem”.

    Cholera, że nie ma na świecie ani jednego wierzącego, który by swoją wiarą mojej mamy złamany chyba nadgarstek uzdrowił. Jej klepanie „Jezu, ufam tobie” jest nieskuteczne. Chrzanię przenoszenie gór wiarą, skoro nawet papieże ani jednej nie przenieśli – dzwonię na pogotowie.

  345. Rafał
    Przepraszam, Rafale, powyższy mój wpis był adresowany do Ciebie, ale mi początek myszy zjadły

  346. Ciekawe co Marcin i Dezerter myślą w związku z oburzeniem abepa Gądeckiego na przebieg obrad areopagu hierarchów w Watykanie, który grzmi, że zostało zaprzepaszczone nauczanie JP II.
    Mam tylko nadzieję, że nasze epidiaskopy nie ekskomunikują papieża Franciszka.
    Ale kto wie, może wypowiedzą posłuszeństwo Stolicy Piotrowej?
    Dojdzie do schizmy czy nie dojdzie?
    W razie jakby co, małoż to mamy własnych zacnych kapłanów, np. Hozera, Rydzyka, wyżej wzmiankowanego abepa i wielu wielu innych, pozostających w bezpośrednim kontakcie z panembukiem?
    Zawsze przecież wiedzą, co i kiedy ma ON myśli i czego od nas oczekuje.

  347. dezerter
    14 października o godz. 9:06

    Jerzy Pieczul
    8.21
    “obłudnie wkładasz sobie na głowę laur bycia jak prości apostołowie”
    1. Apostołowie byli uważani za “niewykształconych i prostych”, ponieważ nie uczęszczali do ówczesnych szkół rabinicznych. Ja także nie ukończyłem specjalistycznych wydziałów na renomowanych dzisiejszych uczelniach.
    O tę analogię mi chodziło a nie o wywyższanie się. Pewnie nie wszyscy tak to odbierają. Ubolewam nad tym.
    Mój komentarz:
    Apostołowie byli po prostu niewykształceni. Nie można tego porównać z brakiem wykształcenia w renomowanej uczelni. Uczelnia nierenomowana daje wykształcenie, może mniej renomowane, ale wykształcenie.
    Niewykształceni apostołowie mogli jednak być bardzo bystrzy, bardzo rozeznani, bardzo mądrzy mimo to. Opisy apostołów w ewangeliach nie wskazują jednak, że tacy są. Przyrównywanie się do nich dzisiaj jest marnym argumentem dla wykazywania własnych racji, natomiast dobrym dla oszukiwania.

    2. “Świadkowie nie po to są, by przyznawać rację komukolwiek”
    Każdy, kto poważnie traktuje swoją religię, uważa ją za prawdziwą. W przeciwnym razie po co by miał się nią zajmować. Chrześcijanom udzielono rady: “Wszystko badajcie , zatrzymując to co dobre”(1 Tesaloniczan 5:21, Romaniuk). Człowiek powinien się upewnić, czy jego przekonania religijne znajdują potwierdzenie w Biblii, ponieważ prawdziwa wiara jest tylko jedna (Efezjan 4:5).
    Mój komentarz:
    Chrześcijanin dlatego nim jest, że nie stosuje się do udzielonej rady, by wszystko badać. Ten kto bada, często dochodzi do wniosku, że religii nie można traktować poważnie. Warunkiem rzetelnego badania jest wolność badawcza. Osoba będąca chrześcijaninem nie jest wolna w badaniu, ale uprzedzona. Nie bada, ale udaje, zafałszowując pojęcie terminu „badania”. Chrześcijanin działa pod tezę, z którą po nierzetelnym badaniu ma się zgodzić.
    Dobrze by było, żeby „człowiek” sprawdzał, czy jego przekonania religijne zgadzają się ze źródłem tych przekonań. Jednak niemal żaden tego nie robi, a jeśli robi, to w sposób uprzedzony. Co Biblia potwierdza, a czego nie jest przedmiotem nieustannych sporów pomiędzy wszystkimi religiami na Biblię się powołującymi, oraz sporów wewnątrz każdej z tych religii. Co więcej, jest to przedmiotem sporów niechrześcijan, w tym naukowców.
    „Upewnianie się” nie prowadzi więc do „upewnienia się”, ale do wytworzenia wrażenia, że jest się upewnionym, ponieważ chce się być upewnionym. Ale i to tylko wtedy, kiedy w ogóle się czegoś chce. Większość chrześcijan nawet nie chce. Widać to po tym, co mówią oraz co i jak robią.
    Nie wiadomo także, czy „prawdziwa wiara jest tylko jedna”. To, że ktoś tak oznajmia, nie jest niczym więcej niż to, że ktoś tak oznajmił. Nie jest to żadnym dowodem ani na prawdziwość, ani na jedyność. Co chwila ktoś coś takiego oznajmia, cała historia ludzkiej kultury jest pełna takich oznajmień i pełna nieszczęść z tego powodu.

    Cyt: „Jezus nie zgodziłby się z modnym obecnie, bardzo wygodnym poglądem, że do zbawienia prowadzi wiele dróg, wiele religii, bo powiedział: ” Ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują”(Mateusza 7:14).

    Mój komentarz:
    Twierdzenie, że wie się z pewnością to, z czym zgodziłby się, lub nie zgodził Jezus, jest po pierwsze projekcją na kogoś własnych sądzeń, po drugie jest to uzurpacja, po trzecie jest to akt pychy, po czwarte jest to akt poniżenia wobec osoby co do której się coś twierdzi, ponieważ to czyni z niej przedmiot, a nie podmiot. Jeśli dodamy do tego, że Jezus żył 2000 lat temu, jeśli dodamy, że każdy ewangelista mówi o nim to, co kolejny przedstawia inaczej, oraz to, że nie ma w ogóle pewności, że Jezus istniał, twierdzenie, że się wie „co by Jezus”, jest nie do przyjęcia wśród ludzi rzetelnych i rozgarniętych.
    Słowa o ciasnej bramie i wąskiej drodze prowadzącej do życia, należy najpierw rozumieć tak, że mało komu udaje się zostać człowiekiem mądrym, rozgarniętym, wewnętrznie wolnym i autentycznym. To jest pierwsze zadanie dla człowieka, bo dostępne mu w ramach jego ludzkiej konstytucji. Branie się za sprawy fantazyjne, bo religijne, niedostępne człowiekowi właśnie przez jego konstytucję, jest zadaniem jałowym i fałszywym. Można to znaleźć w Biblii: nie buduje się domu od dachu i nie buduje się domu na lotnych piaskach.

    Cyt: „Jestem jedną z osób, które są przekonane, że ją znalazły. W przeciwnym wypadku bowiem rozejrzałbym się za inną religią.”
    Mój komentarz:
    Każdemu się wydaje, w takiej czy innej sprawie, że jest do czegoś przekonany. Stasiek jest przekonany, że Zdzisiek jest idiotą, a on sam – geniuszem. A Zdzisiek, że jest odwrotnie. Każdy z nich jest bardzo do własnego twierdzenia przekonany i bardzo przywiązany. Kiedy się spotkają, piorą się po pyskach.
    Konstytucja człowieka jest taka, że jest mu miło być do czegoś przekonanym. Zwłaszcza, jeśli dołącza w przekonaniu do tych, którzy są dla niego punktem odniesienia. Nie ma to nic wspólnego z przekonaniem będącym wynikiem nieuprzedzonego badania, rzetelnego rozważenia i krytycznej mądrości w wyciąganiu wniosków. Osób, które tak robią, jest znikomy procent. Wpisami nie potwierdzasz, że do nich należysz.

    dezerter
    14 października o godz. 10:04

    Cyt:
    Rafał Kochan
    21.37
    1. “One więc wyszedłszy, uciekły od grobowca pamięci, gdyż ogarnęło je drżenie i silna emocja. I nikomu nic nie powiedziały bo się bały”(Marka 16:8).
    Część biblistów uważa, że Marek przedstawia tu stan pierwotnego przerażenia, które było powodem milczenia niewiast. Gdy nieco ochłonęły- taką sytuację zdaje się przedstawiać Łukasz – “wszystko to oznajmiły jedenastu” Łukasza 24:9).
    Mój komentarz:
    Część uważa tak, część inaczej; uważań jest mnogość i żadne nie dowodzi, jak było.

    Cyt:
    2.”trudno ustalić liczbę aniołów”.
    Trudność ta może wynikać z faktu, iż apostołowie piszą o dwóch wizytach niewiast przy grobie Jezusa.
    Z porównania relacji czterech ewangelistów można wysnuć wniosek, że niewiasty widziały dwóch aniołów (młodzieńców) w różnych miejscach przy grobie Jezusa ( siedzącego na odtoczonym kamieniu, siedzących tam gdzie było złożone ciało Jezusa, stojących przed grobem).
    Wydaje się , że aniołowie nie tkwili w bezruchu tylko ukazywali się w różnych sytuacjach i miejscach oraz różnej liczbie. Tym samym wszystkie te relacje zdają się wzajemnie uzupełniać.
    Poza tym potwierdzają pośrednio, że ich pisarze nie byli w zmowie.

    Mój komentarz:
    „Trudność”, „można wysnuć wniosek”, „Wydaje się”, „zdają się”. Czyli to samo, co wszędzie – każdy sobie uważa, co uważa. Jednemu się zdaje to, drugiemu tamto.

    Reasumując całość:
    Jeśli „Jezus” wypowiada się w tak poważnych sprawach jak „wąska brama prowadząca do życia”, czy jedna jest tylko prawdziwa wiara”, powinien był to zrobić jednoznacznie i spójnie. Tu nie ma żartów. Nie powinien się był godzić na to , by o nim pisali ludzie bardzo długo po tym, jak wniebowstąpił, by pisali tak mętnie, niespójnie, chaotycznie i niekompletnie. Człowiek odpowiedzialny za siebie i innych oraz wobec siebie i innych uczciwy tak nie postępuje. Ta wiedza i takie standardy mieszczą się w ramach ludzkiej konstytucji i można ich wymagać od siebie wzajemnie. Natomiast jeśli się przeniesie w dziedzinę fantazmatów i psychodelicznych rojeń o sprawach rzekomo wielkiej, bo zbawczej, lub potępieńczej wagi, rzetelność i uczciwość nie obowiązują.
    Oddawanie się takiej wierze i takim religiom jest – per se – grzechem przeciw Duchowi, czyli niewybaczalnym, jest „moralnym nieuporządkowaniem”, a mówiąc w języku ludzi osobowościowo zdrowych – niegodnym i nie do przyjęcia.

  348. lonefather
    14 października o godz. 11:36
    Myślę,że syntezę Mendyka przedstawiasz trafnie. Coś takiego musiało mu się roić w głowie, kiedy gadał o Elementarzu.
    Ale a propos książki. Rzuciło mi się na twarz, chyba w Tokfm, dziennikarskie dziewczątko z „Wyborczej”, które skomentowało zawartość „Elementarza”. Jedna z uwag krytycznych była taka, że na okładce napis „elementarz” został wykonany czcionkami o różnych krojach i wielkościach, co ma utrudniać nauczenie się czytania. Dziewczę mnie nieco zdziwiło takim dictum, bo dzieci nie uczą się czytać z okładki, a z tego, co między okładkami. A sama okładka może być w tym wręcz pomocna, bo dzięki różnym krojom czcionek oswaja dzieciaki z tym co mają w życiu – gdzie spojrzą, tam mnogość krojów,wielkości i kolorów czcionek.
    Przejrzałem ten podręcznik, można to zrobić na stronie MEN. Nie będę analizował całości, może miejscami jest nieco infantylny, a może nie, natomiast ma sporo w sobie rzeczy pożytecznych i ważnych, np pokazuje dziecl i dorosłych w sytuacjach praktycznych, np jak się bezpiecznie poruszać po mieście i zarazem zaznajamia z wielością zdarzeń w takim środowisku, co jest świetną podstawą do budowania bogactwa myśli i mowy u dzieci.
    A biskup komentujący zagadnienia rozwoju psychofizycznego małych dzieci, to sprzeczność sama w sobie: bezdzietny i bezrodzinny jegomość, nie mający żadnego wykształcenia w tym kierunku, zajmujący się zawodowo paczeniem umysłów dziecięcych przez wbudowywanie w nie lęków i bardziej niż dzieci infantylnych treści jedynie prawdziwych, odbierających tym dzieciom ich wolność. A z drugiej strony mający je za obiekty pedofilskich rojeń i czynów, co zresztą jest wynikiem tego, że sami jako dzieci byli krzywdzeni przez klechów – ich seminaryjnych nauczycieli, kolegów i szefów.

  349. @dezerter. To konkretnie, ilu było tych aniołów, 1, 2 czy więcej? No i czy konkretnie, to byli młodzieńcy czy anioły? Przecież trudno pomylić jednego z drugim, nieprawdaż?

  350. Mogą być smoki, to dlaczego nie Jezus?…

    W podręczniku do klasy V, z którego uczę, zestawienie jest następujące. Najpierw hebrajska opowieść o stworzeniu. Dzieci mówią, że chrześcijańska, ja prostuję, że chrześcijaństwa wtedy jeszcze nie było (i wszyscy żyjący wcześniej będą potępieni, hi hi). Potem idą opowieści słowiańskie i mity greckie. Czy to dobrze czy źle? Mam mieszane uczucia. Podręcznik nie nazywa tych opowieści mitami (aby nie drażnić Sami Wiecie Kogo), ale zamieszcza je w dziale mitycznym, więc – wyciągajcie wnioski, o inteligentne dziatki!

    PS. Moim zdaniem jednak dzieci wniosków nie wyciągają, bo podlegają indoktrynacji już od paru ładnych lat. Jak ktoś czasem mnie spyta o jakąś tego typu sprzeczność, odpowiadam jak potrafię. Że te opowieści są przenośnią, żeby nie traktować ich dosłownie. Że na tematy religijne się nie wypowiadam. Ja też wolę nie drażnić Sami Wiecie Kogo.

  351. Tanaka
    14 października o godz. 12:08
    Jeszcze jedna myśl mi się skrystalizowała odnośnie Marka Mendyka. W pewnym sensie trzeba przyznać mu rację, że „Jest to bardzo niebezpieczne, bo dziecko poznaje pewne rytuały, myśli, że bawi się, a nieświadomie, małymi krokami, zostaje wprowadzane w bardzo niebezpieczną przestrzeń magii i okultyzmu ”…

    Kilkukrotnie pisałem, że nie mam wykształcenia psychologicznego, tylko nieco wiedzy praktycznej połączonej z licznymi lekturami, więc to co dalej jest bardziej kwestią wyczuczucia, a nie profesjonalnej znajomości zagadnienia.

    Wydaje się, że Marek Mendyk, w zacytowanej wyżej opinii zatrzymał się „w pół słowa”… Że dokończenie tej opinii, mogłoby brzmieć tak:

    „…zostaje wprowadzane w bardzo niebezpieczną przestrzeń magii i okultyzmu, a gdy się już tam znajdzie, to może juz nie znaleźć się miejsca dla Pana Jezusa, albo co gorsze, gdy dziecko dowie się od katechety, o Panu Jezusie, to potraktuje go jak jeszcze jednego „smoka”…

    Rozważania o smokach, czy innych „robaczkach” w Elementarzu, może wydawać się mało poważne, ale z pewnością nie jest, bo wystarczy rozumieć i pamiętać wagę jaką Episkopat, w osobie Marka Mendryka, przykłada do treści i innej jego zawartości, żeby rozumieć, że to jest walka o to jak zostanie wychowane pokolenie obecnych sześciolatków. JAcy ludzie z nich wyrosną.

    Sądzę, że przeszedłem normalną drogę rozwoju zaczynając od bajek, z królewnami, krasnoludkami i innymi wilkami, przez przygodówki z Tomkiem na tropie przygody, do coraz poważniejszych lektur. Zachowując w pamięci Śnieżkę i dzielnych królewiczów, którzy w naturalny sposób coraz dalej i głębiej dryfowali w obszar tworów fantastycznych i alegorycznych, coraz silniej zastępowani bohaterami i zdarzeniami świata realnego. Sądzę, że podobne procesy zachodzą w głowach innych ludzi.

    Oprucz jednego. Wyjątkowym wyjątkiem, jest wspomniany wyżej Jezus, czy inny ktoś umocowany w religii, w religijnym micie. Nie chce odejść do krainy dziecinnej fantazji, bo się na to nie pozwala, wmawiając co neidziela i przy wszelkich innych okazjach, że to nie jest wymysł i fantazja, tylko „sama prawda objawiona”.

    I tu wróćmy jeszcze na chwilkę do Marka Mendyka i cytowanego zdania. To co może budzić w Episkopacie najwyższe zaniepokojenie, to jest ryzyko, że dorastające dziecko, w procesie dorastania „zdryfuje” Jezusa w obszar rojeń fantastycznych, wraz ze smokami i innymi czarodziejami…

  352. Marit
    14 października o godz. 13:37

    Hmmm Czyżbyś uczyła religii?

  353. Rafał Kochan
    13.02

    „konkretnie ile było tych aniołów” oraz „młodzieńcy czy aniołowie”.

    1. Jesteś bystry więc, jeśli przeczytasz uważnie mój komentarz wraz z wersetami to wszystko będzie jasne.

    2. Biblia uczy, że anioła możemy zobaczyć tylko wtedy, gdy on się zmaterializuje. Na przykład w postaci młodzieńca.

    Pozdrawiam.

  354. Tanaka
    11.45

    „chrześcijanin dlatego nim jest, że nie stosuje się do udzielonej rady, by wszystko badać”.

    Piszesz tak na bazie własnego doświadczenia czy powtarzasz utarte formułki ?

    Może mylisz chrześcijanina z gościem w długiej sukience, który został księdzem żeby mieć dzięki temu luksusowe życie ?

    Bycie chrześcijaninem , to codzienna ofiarna służba, która daje uczucie prawdziwego i trwałego zadowolenia.

    Pozdrawiam.

  355. dezerter
    14 października o godz. 14:41
    Po co pytasz?
    Powinieneś być zdolny do tego, by się sprawie samodzielnie i ze znajomością rzeczy wypowiedzieć.
    To będzie niełatwe, ponieważ : „Bycie chrześcijaninem , to codzienna ofiarna służba, która daje uczucie prawdziwego i trwałego zadowolenia” to utarta formułka bez treści.
    Zamiast utartej formułki, zademonstruj własną treść.

  356. Tanaka
    11.45

    „Apostołowie mogli być bardzo mądrzy. Opisy apostołów w ewangeliach, nie wskazują jednak, że tacy są”.

    „Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu.
    Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne.
    I to, co jest niskiego rodu u świata i co jest wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić.
    Aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Boga” (1 Koryntian 1:26-29).

    Pozdrawiam.

  357. Jerzy Pieczul
    11.37

    „I tak u tych oszustów wygląda interpretacja całej Biblii”.

    Czy Twoją mamę bardzo boli „złamany chyba nadgarstek” ?

    Serdecznie współczuję i gorąco pozdrawiam !

  358. @ lonefather
    Nazwałeś rzecz bardzo trafnie i świetnie zbudowaną myślą:
    ” Wyjątkowym wyjątkiem, jest wspomniany wyżej Jezus, czy inny ktoś umocowany w religii, w religijnym micie. Nie chce odejść do krainy dziecinnej fantazji, bo się na to nie pozwala, wmawiając co neidziela i przy wszelkich innych okazjach, że to nie jest wymysł i fantazja, tylko “sama prawda objawiona”.
    Parafrazując Mendyka – „błogosławię Ci za to z serca”.
    Wracając do sprawy, tak, to jest jej istota ! Kler to ludzie wiecznie niezaspokojeni w swoim dziecięctwie. Nie umieją, nie mogą, nie chcą z niego wyjść, bo stało się u nich wtedy coś takiego, co głęboko zakłóciło i skaziło potrzebną każdemu dobrą, zdrową i szczęśliwą dziecięcość, z której rodzi się dojrzały i autentyczny człowiek.
    Jeśli się czyta, słucha, a najlepiej przy tym także patrzeć, bo mówi do nas także całe ciało klechy, czyta się bardzo wyraźnie, że mówi dziecko, które wyparło zło we własnym życiorysie, zamieniając je na usilne staranie by było „wszechogarniające dobro”. Wymyślili koncept Boga, a następnie Jezusa, który sam jest dzieciątkiem swojego dobrego tatusia-Boga, który jest zły, ale o tym nie rozmawiamy.
    Co chwila się natykamy na takie same wypowiedzi i członków kleru i internautów. Tu, obok, wyżej, wcześniej, co chwila czytamy ten sam komunikat religijnie skrzywionych katolickich/wierzących dzieciątek: o złych rzeczach nie rozmawiam.
    Jakiś czas temu, taki okaz odniósł się do mojej wypowiedzi wzorowo: katolika obowiązuje Nowy Testament, więc o Bogu ze Starego Testamentu nie rozmawiam. Czyli – dobry bozia, a o tym, że zły nie dyskutuję. Rozmowa się na tym kończy. Ten katolik popełnia bluźnierstwo, Bóg jest jeden, Jezus jest jego synem i nim samym jednocześnie – co przecież jest tak dziecinną koncepcją z baśni – i przyszedł jako jego wysłannik, wypełniać jego życzenie, a nie mu się przeciwstawić innym tatusiem, co sam Jezus mówi.
    Dalej to nie rozmowa, ale obserwacja psychiatryczna.
    Mendyk, Nycz, Kowalczyk, Dziwisz i reszta, jeden w drugiego gadają dzieckiem w sobie.
    Parę razy już przywoływałem obszerny (na podwójnej rozkładówce w „Dużym Formacie” Gazety Wyborczej) wywiad z abepe Józefem Kowalczykiem. Który,nieświadomy tego co komunikuje, w bardzo obszerny i dogłębny sposób przedstawia, jak jego dzieciństwo zostało skrzywione. On to rozumie, na poziomie świadomego myślenia, jako wzorowy podkład do obrania drogi życiowej księdza katolickiego, co starannie, nie szczędząc sił, wykonał. Znalazł schronienie przed sobą w bajaniach o Jezusie, dziewicy, zwiastowaniu, dzieciątku w żłóbku, mędrcach składających dzieciątku dary, pouczaniu przez dzieciątko innych. A ukryty głęboko i wyparty ból z czasów dziecięcych, zakamuflowany jako „ukrzyżowanie” przetworzył w zwycięstwo w postaci zmartwychwstania.
    W ewangeliach nie ma żywych ludzi, są jedynie fantomy, będące produktem skrzywienia i wygładzania przez skrzywiony,dziecięcy umysł, do postaci znośnej, lub wręcz wzorowej dla zbolałego,zalęknionego dziecka. Maryja nie jest realną kobietą, ale jest kobietom stawiana za wzór, co je oszukuje, wytwarzając następne ofiary, męczące się później w „katolickich małżeństwach”, gdzie nic nie jest takie, jakie w rzeczywistości. Seks nie istnieje, istnieje tylko „komunia ciał”. Ale nawet tej komunii małżonkowie udzielają sobie nie wprost, ale zawsze za pośrednictwem ich boga.
    Religia po prostu nie jest dla ludzi, którzy chcą się rozwijać i stawać autentycznymi.
    Wracając do słów Mendyka – „smok” jest dla jego Jezusa konkurentem, bo opiera się na tych samych zasadach: bajania. Dlatego tak zawzięcie walczy o swojego Jezuska co najmniej obok smoka, a najlepiej – zamiast niego.
    Bajki są dzieciom bardzo potrzebne do rozwoju. bajki mówią – nie wprost – o życiu, budzą siły i dojrzałość, oraz podświadome rozumienie spraw. Gdyby baśnie z Biblii – niektóre – tak dzieciom opowiadać, jako baśnie, na zmianę z baśniami o czarodziejach, wróżkach, brzydkich kaczątkach,klechdach i mitach – byłoby to pożyteczne dla rozwoju dziecka. Dziecko z bajek wrasta, ale żyje dalej mocą rozumienia ich ukrytych i ważnych treści.
    Bajki o Jezusku powinni opowiadać rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, bez żadnych ukrytych manipulacyjnych zamiarów.
    Tymczasem dziecko jest bozią i Jezusem manipulowane: to nie bajka, a prawda, w dodatku jedyna, w dodatku Jedyna-Prawdziwa, w dodatku Cała-Jedyna-Prawdziwa.
    I jak się nie będziesz stosować – to dostaniesz w ryj! Czyli trafisz do piekła po śmieci, co ci się szybko zdarzy jako wyznawcy szatana, a jeszcze przed śmiercią już my ci zgotujemy piekło za życia.

  359. dezerter
    14 października o godz. 14:59

    Zacytuję środek tego, co przytaczasz: „Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne.”
    Jak to chce, może sobie przeczytać całość w Twoim wpisie, albo w Biblii.
    Cały ten cytat to tyle, że Bóg/Jezus zrządzili – bo u nich mądre to co u ludzi głupie – że o apostołach prawie nic nie wiadomo, zaś „ewangeliści” – którzy nie byli uczniami Jezusa, więc nie byli apostołami, ale jedynie bawili się w głuchy telefon, napisali i o Bogu i Jezusie, i apostołach, i o mamusi Jezusa, wraz z całą resztą tak mętnie, niespójnie, bałaganiarsko, tak wybiórczo (Jezus na przestrzeni 60% czasu swojego życia w ogóle znika z ewangelii, jego realne życie przez 18 lat nie istnieje. Znika też cała reszta aktorów przedstawienia).
    Załatwił też sobie Jezus w swej mądrości, bo to u ludzi głupie, żeby w ogóle nie było wiadomo, czy istniał.
    Wszystko po to, żeby w niego wierzyć. A jak ktoś nie wierzy – ryp do piekła.

    Rozmowa się nam nie klei. Zamiast mówić od siebie, poważnie i głęboko, wklejasz cytaty.
    Ja do Ciebie odpowiadam poważnie. Ale nie chcesz być poważnie brany. I na tym się nasza pogawędka kończy.

    Na dalszą drogę życia – z serca Mendyka błogosławię. Niech radość w Dziwiszu będzie z Tobą. Stosownie do skali obu wymienionych.

  360. @mopus11
    13 października o godz. 13:05

    . Wielokrotnie na blogach .(…….) pisałem o baśniowym pochodzeniu Starego testamentu. ………

    Czy Judaizm nie jest kopia religii starozytnych Sumerow? Miasto Ur? w obecnym Iraku I w tej kopi=Judaizmie nie podmieniono nazw? juz nie pamietam kim stal sie Gilgamesz….? Mojzeszem???
    Wiec jezeli Judaizm nie jest prawdziwy to jak moze byc prawdziwe Chrzescijanstwo?

  361. lonefather
    Polskiego.

  362. @Dezerter
    14 października o godz. 14:29

    Czyli sprytku zasłaniasz się tym, że każdy z Apostołów widział po swojemu i nikt nie udowodni, że mogło byc inaczej…
    Jasne. To teraz, powiedz mi, co łączy tę relację, która odwołuje sie do jedności miejsca, czasu i osób:
    W Ewangelii Świętego Mateusza opis tych zdarzeń jest następujący:
    Mt 28:1-10
    1. Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób.
    2. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim.
    3. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg.
    4. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli.
    5. Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego.
    6. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał.
    7. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem.
    8. Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom.
    9. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon.
    10. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą.

    Według Świętego Marka natomiast wydarzeni wyglądały tak:

    Mr 16:1-9
    1. Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.
    2. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło.
    3. A mówiły między sobą: Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?
    4. Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży.
    5. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły.
    6. Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli.
    7. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział.
    8. One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały.
    9. Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów.

    Z kolei według ewangelisty Łukasza wypadki przy grobie potoczyły się następująco:
    Łk 24:1-9
    1. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.
    2. Kamień od grobu zastały odsunięty.
    3. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa.
    4. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach.
    5. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?
    6. Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei:
    7. Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie.
    8. Wtedy przypomniały sobie Jego słowa
    9. i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym.

    A oto jak wydarzenia przedstawił Święty Jan:
    Jn 20:1-12
    1. A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.
    2. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono.
    3. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu.
    4. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu.
    5. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
    6. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna
    7. oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwniętą na jednym miejscu.
    8. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.
    9. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.
    10. Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie.
    11. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu
    12. i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.

    Ewidentnie widać, że według Mateusza przy grobie Chrystusa był tylko JEDEN anioł, który osobiście odsunął kamień przy Marii Magdalenie i drugiej Marii. Gdyby było ich dwóch, to przecież Mateusz o tym napisałby. Napisał tylko o jednym.

    Według Marka widać, że nie tylko obie Marie tam były, ale też matka Jakuba i Salome. czyli w sumie 4 kobiety. Dlaczego Mateusz o tym zapomniał? Poza tym, gdy przyszły, to kamień został już odsunięty, a jakiś MŁODZIENIEC siedział już na grobie. Co wiecej, nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały 🙂 , a przecież Anioł/młodzieniec jasno powiedział, co mają zrobić.

    Według Łukasza przed jakimiś kobietami (nie wymienia ich z imienia, tylko tyle, że z Galilei) nagle stanęło dwóch MĘŻCZYZN (to anioły mają skrzydła, czy nie? Aż tak łatwo tego nie zauważyć?) Nikt przed nimi nie odsuwał kamienia, mało tego, nie było tam już ciała Jezusa!!! I nagle pojawiło się DWÓCH MĘŻCZYZN – rzecz się ma więc w tym samym miejscu i czasie, co w relacji pozostałych ewangelistów!!! Co ciekawe, według Łukasza poszły one posłusznie do ewangelistów i wszystko opowiedziały, a zatem zupełnie inaczej, jak w przypadku relacji Marka!!!

    Według Jana to zupełnie inaczej wygladało. Z kobiet była tam tylko Maria Magdalena. OKazuje się, że było DWÓCH ANIOŁÓW, którzy nagle pojawili się na grobie Jezusa.

    Trzeba być obłąkanym, by nie dostrzec ewidentnych różnic, i nie jakichś tam szczegółów, tylko fundamentalnych rozbieżności – nie wiadomo, kto był z kobiet wówczas przy grobie; czy było tam ciało Chrystusa, czy nie; Kto i w jakiej ilości nadprzyrodzonych postaci nawiedził ten grób i te kobiety (-tę); i jakie były ich słowa tych postaci; i czy w ogóle dostosowały sie te kobiety do poleceń aniołów/facetów.

    Jedyne, co ci pozostało, to irracjonalna i ślepa wiara w to, czego nie ma i tworzenie sobie innej historii, niż ta, która została w różnoraki i sprzeczny ze sobą zapisana w Biblii.

    Masz do tego prawo, tylko nie wciskaj ludziom kitu, ze znasz doskonale Biblię, bo z tego, co tu piszesz, to jej nie znasz – albo z premedytację zmyślasz jej sens pod własne wyobrażenie i oczekiwania wynikajace z bzdurnej wiary. Co jest jeszcze większą hańbą!

  363. Nie jestem wyznawca buddyzmu a tylko sympatykiem. Niemniej posag Buddy przed domem pozwala mi uniknac kontaktu ze Swiadkami Jechowy – Moj Budda skutecznie ich odstrasza :)))) Nawet nie probuja zaczac konwersacji co mnie dziwi bo Swiadkowie Jechowy sa bardzo wytrwali i raczej niczym sie nie zrazaja ?????
    Ostatnio poznalem Asyryjczyka……myslalem, ze tacy juz nie istnieja??? wiec bylem w bledzie.

  364. Drobna korekta. Problemem nie było to, ze były rozbieżnosci co do przebywania ciała Jezusa w grobie, bo tu była jednomyślność w relacjach ewangelistów, tylko to, że według Łukasza i Jana nie doszło do ukazania się Chrystusa po jego zmartwychstaniu przed jego Matką lub Maria Magdaleną, jak to było zapisane według Mateusza i Marka. Przepraszam za tę pomyłkę.

  365. Wygląda na to, że dokładnym odzwierciedleniem różnych tu na blogu interpretacji ewangelii i całej religii katolickiej jest np. nasz system podatkowy. Myślę, że w naszej polskiej rzeczywistości znaleźć można więcej tego typu analogii. To może tłumaczyć istniejący bajzel i ciągłą możliwość prania po doopskach maluczkich. Można zaryzykować stwierdzenie, że nasz system biurokracji jest właśnie ewangeliczny. A apostołów tylu, ile biurek urzędniczych. Cóż, alleluja i do przodu, jak twierdzi klasyk.

  366. @Rafał Kochan
    14 października o godz. 16:00
    Jest naiwnoscia zakladac, ze Swiadek Jechowy sie podda. Po co go meczyc biednego?
    Zaraz cos odpowie na temat tych aniolow?
    Buddyzm ma na to odpowiedz. Dependent Origination. Jedna iluzja rodzi nastepna iluzje. Jeden aniol to iluzja. Dwoch aniolow to pochodna pierwszej iluzji. Kazda nastepna iluzja powieksza to pierwsza. Iluzja dwoch aniolow bierze sie z iluzji jednego aniola. Wiec wszystko sie zgadza.

  367. Rafał Kochan
    16.00

    „Nie wciskaj ludziom kitu”.

    Jeśli relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia, zgodne co do meritum, różnią się szczegółami, to przemawia to moim zdaniem na korzyść tych relacji i ich autorów. (niewiast przy grobie Jezusa). Dlaczego ?

    Ponieważ pośrednio potwierdza to, że nie doszło do zmowy i ustalenia wspólnej wersji wydarzeń.

    Poza tym życie pokazuje, że jeśli kilka osób było świadkami tragicznego wypadku , to opowiadając o nim po długim okresie czasu, zgodni są co do jednego – skutków. Każdy jednak przedstawia swoją wersje wydarzeń, nieco odmienną o innych.

    Biblia uczy, że Bóg pozostawił jej pisarzom swobodę wyboru przy doborze słów i form ich użycia. Zadbał jednak o to, aby fundamentalne nauki były przedstawiane jednolicie (np. zmartwychwstanie Jezusa wszyscy przedstawiają jako niezaprzeczalny fakt).

    Kitu nikomu nie wciskam. Nie mam w tym żadnego interesu. Każdy może sprawdzić i swoim umyśle rozważyć czy brzmi to rozsądnie czy też nie.
    Pozdrawiam.

  368. Buddyzm tak to tlumaczy:

    Nothing Is Absolute

    No beings or phenomena exist independently of other beings and phenomena. All beings and phenomena are caused to exist by other beings and phenomena. Further, the beings and phenomena thus caused to exist cause other beings and phenomena to exist. Things and beings perpetually arise and perpetually cease because other things and beings perpetually arise and perpetually cease. All this arising and being and ceasing go on in one vast field or nexus of beingness. And there we are.

    Przepraszam panie Pieczul ale nie moge juz za duzo przetlumaczyc bo robi sie u mnie polnoc I zeby zasnac to nie moge sie wpatrywac w bialy ekran bo nie wydzieli mi sie melatonina I nie bede mogl zasnac. Chyba daje pan mamie tabletki z wapna aby sie nie lamala?
    z grubsza tlumaczac to na gorze to jest, ze zadne zjawisko nie jest niezalezne samo w sobie. Kazda rzecz wplywa na druga I wtedy widzimy to co widzimy……troche za slabo przetlumaczone…moze Tanaka napisze to lepiej.. jak sa rozne wspolrzedne to liczba aniolow moze sie roznic…. w kazdej sekundzie liczba aniolow moze byc inna bo wtedy sa rozne czynniki wplywajace na to

  369. Musicie przyznac , moi prwyjaciele w materii, ze dezerter i Marcin stanowia znakomita pozywke. To wykazywanie sprzecznosci w Bibli, wszystkie nonsensy, ktore moznaby obalac w nieskonczonosc.
    Moim zdaniem wystarczy od czasu do czasu przypomniec znakomita analize psychiki Jezusa, ktora przeprowadzil Jerzy;Jezus jako nieslubne dziecko, upokarzany, gardzacy matka, ktora w jakis tajemniczych okolicznosciach go poczela i na pewno nie z duchem swietym, a moze zgwalcona przez rzymskiego zoldaka.
    I ten upokorzony chlopak, znajduje sobie zatepczego ojca w niebie. Zaczyna te nonsensy opowiadac wokol i znajduje wiare u 12 tu prostaczkow rybakow i kilku kobiet. Szwenda sie po calej Galilei jak wiejski glupek otoczony takimi samymi jak on.
    I co tu demistyfikowac.
    Podoba mi sie interprtetacja slow Mendyka przeprowadzona przez lonefathera: smok jako konkurent Jezusa w bajkach dzieciecych.
    Sam nie pisze, bo akurat najlepsze tematy sprzatacie mi sprzed nosa, ale czytam Was z przyjemnoscia: Tanake, lonefathera,Jerzego, Rafala, Marit i samego Gospodarza.
    Podoba mi sie tez spryt dezertera, ktory zamierzajac rozbroic bezlitosnie walacego w dogmaty Jerzego , tak naposal
    *Czy Twoją mamę bardzo boli “złamany chyba nadgarstek” ?
    Serdecznie współczuję i gorąco pozdrawiam !*
    Coz mozna powiedziec, czlowiek wspolczuje, emanuje dobrocia, nawet wobec takiego ancychrysta jak Jerzy. Ani chybi, musi co ma racje, taki dobry czlowiek.

  370. Tanaka
    14 października o godz. 15:30
    Fajnie, że się Tobie myśl spodobała, ale „ładne” myśli to wciąż nie dość, więc żeby dokładniej zrozumieć, o co chodzi i dlaczego tak się dzieje, trzeba się dokładniej przypatrzeć klerowi.

    Sądzę, że „poszedłeś na łatwiznę” wrzucając ich wszystkich do jednego worka „pozostałych” w dzieciństwie. To zbyt daleko posunięte uproszczenie, przez co można zgubić istotę problemu.

    Zapewne jakaś część kleru, jest taka, jak ich opisałeś. Jak duża jest ta część, to nie będę się nawet kusił, żeby określić. Zresztą ci, którzy „nie wyszli ze zdziecinnienia”, są najmniej istotni, bo to nie oni kręcą kościołem. Oni są tylko do kręcenia publiką, bo do kręcenia tak złożoną instytucją potrzebni są wyrachowani, trzeźwo myślący i co najważniejsze, absolutnie bezwzględni gracze. Gdyby Twoja ocena dotyczyła całości kleru, to kościół popełniałby „dziecinne” błędy i już dawno badłby jak kawka, albo został zastąpiony przez coś innego. To, że się trzyma i zajmuje wciąż tak ważną i wpływową pozycję, zawdzięcza nie pozostałym w dziecinnych fantazjach, tylko tym, ktorzy odpowiednio wcześnie zrozumieli, że to są fantazje, a niewolnicy fantazji potrzebują twardej i trzeźwej ręki, która ich poprowadzi.

    Los idealistów w kościele najlepiej pokazuje los księdza Lemańskiego, albo się podporządkowują, albo są marginalizowani, lub eliminowani. Hoserowie górą.

    I tu doszliśmy do sedna problemu, bo hoserowie mają do perfekcji opanowany język idealistycznej bajędy, więc słuchając ich, łatwo się nabrać, że i oni są wierzącymi idealistami. A oni tylko posługują się językiem idealisty, żeby zmylić i oszukać, co do swoich prawdziwych celów.

    Nie zaryzykuję twierdzenia, że cały episkopat, to w 100% macherzy, ale już twierdzenie, że większość z nich jest, wyzbytymi idealizmu manipulatorami, którzy dawno juz w nic, związanego z Jezusem i „dobra nowiną”, nie wierzą, uważam za prawomocne i do obrony.

    Z ajkiegoś francuskiego manuskryptu pamiętam ilustrację przedstawiającą wilki poprzebierane w biskupie szaty i to jest dokładnie to, z czym mamy do czynienia. Gdyby Marek Mendyk, był wierzącym idealistą, to jego opinia, byłaby jakimś tego idealizmu odzwierciedleniem. A nie jest. Jest to całkowicie świadoma, miejscami głupawa, ale całkowicie trzeźwa i z premedytacją nastawiona na określone cele wypowiedź. Usunąć z Elementarza, to co na dziś, lub na jutro może przeszkodzić, lub utrudnić zainfekowanie dziecięcych umysłów religią. To jest sedno wypowiedzi i cel episkopatu.

  371. @dezerter. Stary, to nie są szczegóły. MĘŻCZYŹNI to nie ANIOŁOWIE; Albo ktoś widzi, że wielki głaz jest przesuwany i wchodzi do grobu, albo tego nie widzi i wchodzi już do otwartego; albo komuś sie objawia zmartwychwstały Jezus, albo tego nie robi. Przecież to sa ZASADNICZE PROBLEMY DOGMATÓW WIARY, a nie jakieś pierdoły, dotyczące treści słów co poniektórych osób (czego nie podawałem, bo właśnie uznałem, że nie warto czepiać się aż takich szczegółów). Poza tym, jeśli przyznajesz (i jest to zrozumiałe), że relacje mogą się różnić, to czy nie uważasz, że daje to poważne narzędzie do manipulacji i nadinterpretacji tego, co jest zapisane? Jeśli przyznajesz, że Nowy Testament posiada takowe rozbieżności, to wcale nie oznacza, że to świadczy na korzyść Biblii. Wrecz przeciwnie! Bo co wówczas należy powiedzieć o brakujacych ewangeliach i apokryfach? Dlaczego, by potwierdzic autentyczność Biblii poprzez mnożenie rozbieżności, nie uznaje się wspomnianych dzieł? Bo nie były natchnione? A niby kto i jakimi posługiwał się metodami, byt to oszacować? A moze jest odwrotnie? Moze właśnie to tamte dokumenty są bliższe PRAWDY, czymkolwiek ona nie jest?

  372. Lewy
    14 października o godz. 16:59

    Nie sprzątamy, tylko roztrzasamy, a dokadniej to jesteśmy w trakcie, więc i dla Ciebie jest miejsce przy roztrąsaczu, a trzeci głos się mocno przyda… Dlatego nie kryguj sie jak dziewica przed stosunkiem i śmiało roztrzasaj razem z nami.

  373. Harate ćwiczę. Wczoraj mama, dziś ja. Wlazłem na jabłoń, żeby ten i się haratnąłem w ślip. Ćwiczenie czyni mistrza – jutro znów haratnę, bo z tego – plus śliweczki tarniny -świetny kompot.

  374. Przy okazji coś sobie ze spływu kajakowego na początku 70-tych lat Słupią – tą samą, co święty Lolek kajakował – przypomniałem. Kolega nadaje:
    – Krypa szesc, tu krypa pianc. Pośrodku rzeki kołek. Jak mnie zrozumiałeś? Odbiór.
    – Krypa pianc, tu krypa szesc. Zrozumiałem cię dobrze, siedzę na nim.

  375. Nalewka!
    Tylko nalewka tarninówka …

  376. lonefather
    14 października o godz. 17:14
    Ale jesli chodzi o *podwazanie mysli* zawartych w Biblii, to ja jestem niekompetentny. Kiedys dokladnie przeczytalem Stary i Nowy Testament, ale to bylo 40 lat temu, kiedy zlamalem noge na nartach i bylem w gipsie przez kilka miesiecy. Wtedy nadrobilem zaleglosci z literatury(Kafke, Joyce’a, Prousta i Biblie). Potem nigdy juz nie wracalem do Bibllii, ale do Joyce’a i Prousta owszem)
    Pamietam tylko, jak srogo brzmialy slowa Jahwe, ze jezeli jakis czlonek ludu wybranego wyprozni sie w miejscu nie wyznaczonym przez kaplana, to klatwa Jehowy spadnie na niego i jego potomkow do ktoregos tam poklolenia. Widocznie przestrzeganie higieny przez lud wybrany nie byla taka akuratna i trzeba ich bylo straszyc az klatwa Jehowy, zeby raczyli uzywac stosownych do tej czynnosci latryn.
    Sprawdzcie, tam jest tak napisane, w tej Swietej Ksiedze.

  377. Jerzy Pieczul
    14 października o godz. 18:04
    Przed laty kiedy wodka byla na kartki, pedzilem jak wszyscy bimber.Aby ten bimber dalo sie pic po ludzku zalewalem nimjagody tarniny. I co mnie dziwilo, ze z tego metnego bimbru i niebieskich, niemal granatowych jagod tarniny wylaniala sie czerwona jak krew 60procentowa nalewka. Uwazalem to za cud.

  378. Lewy
    14 października o godz. 18:26

    O latrynach w ST nie znalazłem, ale o patyczkach do grzebania – owszem. Patyczki noś i przy pogodzie. Być może panie chodzące teraz z patyczkami to wspomnienie tamtych patyczków.

  379. @Lewy
    Ja nie „roztrzasam” spraw z aniłami, ani z przekleństwami pokoleniowymi Jahwe, ja z Tanaką roztrząsamy smoki i inne episkopaty … zapraszam to tego co sam roztrząsam :)…

    A Co do Jan.21.25, czy inny Mateusz 17.12.13 (nie chce mi sie sprawdzac czy czegoś nie pomyliłem), to mnie to nie bawi. Nie mówiąc o tym, że uważam, że jest to sabotarz i dywersja, żeby odciągnąć od dyskusji o Elementarzu i Mendyku.

  380. Lewy
    14 października o godz. 18:34
    Ale co uważałeś konkretnie za cud?
    – smak?
    – kolor?
    – czy co innego?

  381. lonefather
    Alez kolor, bo smak i zapach byly obrzydliwe, przynajmniej z disiejszej perspektywy przyszywanego Francuza, ktory wypil rozne burgundy, armaniaki i inne koniaki

  382. lonefather
    14 października o godz. 17:06
    Dobrze jest wejść w głąb rzeczy, co właśnie czynimy.
    Otóż nie „poszedłem na łatwiznę”. Jest zgoła inaczej: w wielkiej syntezie przedstawiłem to, co jest istotą profilu psychologicznego kandydatów na członków kleru oraz kleru. Łatwizną jest to, co dotąd: powierzchowny obraz nie uwzględniający psychodynamiki zdarzeń w głębi osobowości człowieka.
    Natomiast to co Ty akcentujesz, jest nieco inne. Jedno zresztą nie sprzeciwia się drugiemu. Cyniczny gracz giełdowy grabiący drobnych giełdowych ciułaczy może być i nieraz jest w głębi zranionym dzieckiem. Mści się za swoje krzywdy, gra brutalnie, cynicznie, bez żadnych moralnych skrupułów. Ilość zgarniętej gotówki jest miarą jego satysfakcji z odegrania się.
    Hitler jest wzorem tego rodzaju skrzywienia osobowościowego. Podobnie Stalin. Nie chcę tych wątków dalej rozwijać, są niezwykle ciekawe i pouczające, pozostańmy przy klerze.
    Masz rację w tym, to dla mnie oczywiste, że gdyby w Kkat byli sami biedni skrzywdzeni i bezradni chłopcy i podobne im dziewczynki, instytucja taka nie przetrwałaby długo. Miałaby też inne cele.
    Tych skrzywdzonych dzieci jest wyraźna większość. One takie pozostają, albo się przekształcają w ludzi z żelaza. Ścieżka Hitlera: żelazna wola, żelazna konsekwencja, żelazna pięść. Inna grupa członków kleru, od początku jest nastawiona na biznes, karierę, rozgrywki, władzę, zyski. Dla niepoznaki dla tych, którym ułuda jest potrzebna – gładcy, mili, rozmodleni. Bez zbędnych masek dla tych, którzy są tego samego rodzaju. Kręgi interesów, karier, mafijne układy i działania.
    Kuria jest wieczna, przewielebni, monsignores są wieczni, papieże się zmieniają. Wojtyła latał sobie po świecie, całował dzieciątka, błogosławił tłumom, urządzał parady ku własnej czci, a Kuria rządziła i nim i Kościołem. Taki figurant, dostał zabawki by się nimi cieszyć; a cieszył się nimi z wielką radością, natomiast biznes, zyski, trzymanie za mordę – czyli realna władza – była w innych rękach.
    Produkował sobie Wojtyła encykliki, pisał listy pasterskie, dostawał całusy w pierścień – i dobrze. Równoległe rzeczywistości.

    Firma tego rodzaju musi mieć swoich prawdziwych szefów, ciągłość interesów, a papież może sobie być pijarowcem.
    Muszą być niewidoczne powiązania, tajni agenci, wrogie przejęcia. Żelazna wola, żelazna konsekwencja, żelazna pięść.

  383. Lewy
    14 października o godz. 19:11
    tak po cichu zapodajesz temat: czy może być cudowne coś co śmierdzi i obrzydliwie smakuje, ale ładnie wygląda?

  384. Lewy,
    O zapachu i smaku, nic nie powiem, bo q głównej mierze zależało to od smaku i zapachu bimbru … Ech, gdyby to był samogon produkcji mojego przyjaciela chemika, to nie byłoby problemu, bo był lepszy od monopolu…

    A nalewka tarninowa … jakby to powiedzieć? No te burgundy, armaniaki, czy insze koniaki, to mogą się schować, do mysiej, francuskiej dziury. Tu nie forum o tym, ale przyznam się, że „od lat” eksperemyntuję z tarninówką, w różnych wariantach. Od czystej tarninowej, przez najróżniejsze mieszanki. Efekty są fantastyczne, zarónwo w barwach, jak i w smakach i zapachach.

  385. tadeusz
    14 października o godz. 16:49
    Właściwie sens oddałeś nieźle. Nieco bym rozszerzył, że istoty i fenomeny są w swoim powstawaniu wzajemnie zależne i jedno wynika z drugiego. Ciągłe powstawanie i ciągłe zanikanie istot i fenomenów jest wzajemnie sobą uwarunkowane. A my jesteśmy wewnątrz sieci tych powiązań, może w ich punkcie centralnym.
    Melatonina się wydzieliła prawidłowo?

  386. Tanaka
    14 października o godz. 19:30

    Ciut inaczej, mi się widzi … Pi…arowcy kościółkowi wybierają frontmana… Sparzyli się okrutnie, nie rozpoznając kto zacz jest Angelo Roncalli i więcej już w czasach nam współczesnych, watykańscy piarowcy podobnego błędu nie popełnili. Tak na marginesie, choć to nie moja sprawa, to uważam, że wyświęcenie wadowickiego Lolka, w tym samym terminie, co Jana XXIII, to jest policzek i ujma dla Jana. Tak więc juz nie pomylili sie ponownie w wyborach frontmana. Bo i BXVI tez nie był pomylony, robił, a może właśnie nie robił tego i na tym robienie polegało, co piar wymyślił i ustawił …

    Frontman, Tanaka papieże są jak frontmani. Skupiają na sobie uwagę i tym samym odwracają ja od tego, co jak zwykle, po cichuteńku, od zaplecza się załatwia.

  387. @ dezerter
    Oni wszyscy na tym blogu analizuja polska wersje Bibli, gdy ja sam znalazlem jeden blad w tlumadczeniu. Do sprawdzenia przez WSZYSTKICH.
    Chodzi mianowicie o szczegol dotyczacy budowy wierzy Babel. W wersji anglojezycznej wierze Babel budowano z kamienia Do laczenia byl uzywany mortar. W wersji polskiej do laczenia bylauzywana smola.
    Czy ktos potrafi sobie wyobrazic budowe wierzy z kamienia spajanego smola?
    I oni chca rozbierac na czynniki pierwsze cos o czym nie maja zielonego pojecia!!
    Moj profesor na studiach mawial zawsze: UCZCIE SIE JEZYKOW!!!

  388. Rafał Kochan
    17.06

    „Mężczyźni to nie Aniołowie”.

    1. Powinieneś to wiedzieć, że w Biblii wielokrotnie przedstawia się stworzenia duchowe (aniołów), jako mężczyzn, którzy „odwiedzają” Ziemię. Czasami działali wtedy na polecenie Boga a czasem wbrew Jego woli (Rodzaju 6:2; 19:1-17; Łukasza 1:8-13; Hebrajczyków 13:2).

    Stworzenie duchowe (anioł) przewyższa istotę cielesną (człowieka) m.in. pod tym względem, że potrafi się materializować. Prościej już nie potrafię. Proszę wybaczyć.

    2. Jeżeli dwóch lub więcej pisarzy omawia jakieś wydarzenie, jeden może uwzględnić detale, które drugi pomija. A każdy pisarz na ogół przedstawia zagadnienie w różny sposób

    Podobnie jest z Biblią. Każdy ewangelista podał dokładne informacje w kwestiach zasadniczych, nawet jeśli któryś uwzględnił detale pominięte przez drugiego. Rozpatrując wszystkie te relacje można lepiej pojąć, co się właściwie działo. Taka odmienność moim zdaniem dowodzi, że doniesienia biblijne są niezależne. A ich zasadnicza zgodność stanowi potwierdzenie ich prawdziwości.

    Pozdrawiam.

  389. @ Marcin – a teraz chłopczyk przepisze 100 razy: „Leży Jerzy koło wieży. Jerzy nie wierzy, że przy tej wieży jest dużo jeżyn i jeży”.
    @ Dezerter – zeznania członków gangów czy band terrorystycznych ws. ich własnej niewinności też na ogół są „zasadniczo zgodne”

  390. PS.
    @Guziec – o to to! Efekty królowania w Polsce nieżyjącej od ~ 1950 lat Żydówki Miriam dają o sobie znać.

  391. Marcin
    20.58

    „budowanie wierzy z kamienia spajanego smołą”.

    „I zaczęli mówić jeden do drugiego: ‚Nuże naróbmy cegieł i wypalmy je przez wyprażenie w ogniu’. Cegła więc służyła im za kamień, asfalt zaś służył im za zaprawę” (Rodzaju 11:3 NW).

    Budowniczowie Babel wiedzieli, że asfalt (hebr.chemar) nie tylko jest wodoodporny, ale też ma dobre właściwości spajające. Smoła po hebrajsku to „zefet”

    Na nizinie Siddim, położonej w okolicy Morza Martwego niedaleko Sodomy i Gomory, było kiedyś „wiele dołów z asfaltem” (Rodzaju 14:10). Nawet dziś morze to wyrzuca czasem na brzeg bryły asfaltu, co może wskazywać, iż Siddim znajduje się pod jego wodami.

    Pozdrawiam.

  392. Off topic: protokół rozbieżności na temat starożytnej eskploatacji bituminów, ilości aniołów na kamieniu, itepe sprawił, że przypomniała mi się inna sprawa bliskowschodnia, tyle że dzisiejsza. Jak wiadomo, Kurdowie syryjsko-irakijscy, ustępując przed naporem hord ISIS, oparli się o granicę turecką. Ich ziomkowie po tureckiej stronie zaczęli się burzyć, żądając pomocy dla współplemieńców. W odpowiedzi na to rząd turecki (czlen NATO) zbombardował… no nie zgadniecie – Kurdów na swoim terytorium. Propagandziści POlityki na takie dictum zapomnieli chyba języków w gębie i znaków na klawiaturach, bo jak dotąd nie zmieścili żadnego komentarza. Zonk.

  393. Szanowni, którzyście szanowni, bo reszta mnie nie tego, zabieram głos na temat smarka wyłącznie dlatego, że puścił bąka o językach.
    Znalazł błąd (nie wiem, czy to błąd) i wskoczył zwycięsko na blog, żeby się zwyczajem smarków odegrać. Przypomniało mi to, jak dawno temu kolega anglista opowiadał o złośliwym smarku, który obsesyjnie szukał na niego haczyków. M.in. raz zadał memu koledze pytanie, jak się nazywa po angielsku jakaś część końskiego kopyta. Kolega, rzecz jasna, nie wiedział. Smark rozejrzał się ze zwycięską miną po klasie. Nie skojarzył, że sam – i każdy native speaker na świecie – nawet w ojczystym jęzku nie zna mnóstwa wyrazów języka ogólnego, dialektów, żargonów, cóż dopiero terminów.

    Tylko, co ma smoła smarka do tego blogu – że piekło blogowiczom się szykuje?

    Ze znajomości choćby stu języków nie wynika żadna mądrość, kiedy człek w ojczystym – głupi. Papugi też w obcych potrafią, a nawet kruki i jeszcze jakiś ptaszek, którego nazwę zapomniałem (może gwarek). Długą i huczną zabawę w przypisywanie analfabetyzmu i ignorancji WE WSZYSTKIM do dziesiątego pokolenia prezydentowi Komorowskiemu miała polska jakże uczona smarkateria, kiedy ten „bul” napisał. Nie znam szerokiego świata z autopsji, więc nie wiem, czy ten typ Schadenfreude (wnioskowania o całym człowieku na podstawie czysto technicznego głupstwa) jest polską specjalnością spod remizy, czy inni też tak mają.
    Gdyby smarki wiedziały, ile błędów językowych popełniał Mickiewicz… I patrzcie państwo – jak był, tak został Mickiewiczem. Czy to sprawiedliwe wobec smarków, które przypadkiem wiedzą albo i nie wiedzą – że polecę Gombrowiczem – jak się pisze „bul”? Lub „wierza Babel’?

  394. Sorry – literówka-przestawieniówka – „eksploatacji”. Ach ten pośpiech…
    Dobranoc.

  395. @Dezerter.
    Nie ściemniaj z tymi aniołami.
    Rodzaju 6:2 – tutaj jest mowa o „Synach Boga”. Nie pada tu słowo „meżczyzna”.

    Rodzaju 19:1-17 – jest tutaj przecież konkretna mowa o tym, ze do Lota przyszli aniołowie: „Owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy”. A o „mężczyznach” jest mowa tutaj: „Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom”, czyli autorzy Biblii jasno rozróżniają, kto jest aniołem, a kto mężczyzną.

    Łukasz 1:8-13 – przecież tu jest jasno napisane, ze przed Zachariaszem ukazał się ANIOŁ.

    List do Hebrajczyków 13:2
    Tutaj faktycznie wynika z tego, że ktoś może się pomylić, i zamiast ugościć człowieka, ugości anioła. Ale chyba nie sądzisz. że Marek i Łukasz, spisujac swoje ewangelię kilkadziesiąt lat po tych zdarzeniach przy grobie Jezusa, nie domyślili sie, ze widzieli tam mężczyzn, tylko aniołów?

    „Jeżeli dwóch lub więcej pisarzy omawia jakieś wydarzenie, jeden może uwzględnić detale, które drugi pomija. A każdy pisarz na ogół przedstawia zagadnienie w różny sposób”.

    Może być tak, a może być też i tak, że obu właczyła się mitologizacja zdarzeń i chęć podkolorowywania tych historii, które były najbanalniejsze z banalnych. To też ma swoją nazwę – MITOMANIA.

  396. No, dla mnie bomba! To super blog ateistyczny. A tutaj takie religijne dysputy. Dawno temu, w czasach licealnych (za Gierka wojewódzkiego) spotykałem księży obrytych w teorii materializmu i dialektyki, a obecnie ateiści i agnostycy udowadniają, że są lepsi w sprawach wiary od pasterzy owieczek bożych. Bo owieczki polskie wyraźnie zatraciły ciekawość na rzecz intensywnego wypasania się. A i słuchanie pasterzy jakoś im słabo wychodzi.

  397. @ Jerzy Pieczul
    „Gdyby smarki wiedziały, ile błędów językowych popełniał Mickiewicz…”
    Czyli smarki to ci ktorzy nie smarkom pokazuja ze sa na blogu smarki?
    Uwaga nie smarki, nie dyskutujcie ze smarkami!! Bo oni nawet samego Mickiewicza
    chca oskarzyc o ignorancje. Jakos nie potrafie skojarzyc co ma Mickiewicz
    do ateizmu? Czy byl moze jeszcze smarkiem zanim dorosl ale wstyd mu bylo pozniej tego co pisal o Matce ‚Bozej co swieci w Ostrej Bramie?
    Nie smarki zawsze maja racje, dlatego z cala pewnoscia ten Mickiewiczowy tekst to przekreslenie jego geniuszu. Jak mogl wieszcz pisac o Matce Boskiej”
    Przeciez wedlug ateistow to byla zwykla baba rodzaca bekarta i to na dodatek zgwalcona? Nawet bym o tym nie wiedzaial gdyby nie madrosc nie smarkow na tym genialnym blogu!!!

  398. @ dezerter
    Ja napisalem o tej sprzecznosci w tlumaczeniu wylacznie dlatego, ze chcac sie opierac na jakichs dowodach ktore sa zapisami sprzed kilku tysiecy lat i tlumaczone z roznych jezykow w oderwaniu od realiow tamtego poziomu wiedzy, jest z zalozenia bledne. Maja racje hierarchowie KK, ze wyciaganie pochopnych wnioskow z czytania Bibli jako jedynego zrodla jest z zalozenia bledem. Ta ksiazka zostal wydana przez KK jako mozna powiedziec kompendium, bo jak ktos by chcial przekopac biblioteke watykanska i analizowac kazdy jej frament zycia jest za malo. Pozdrawiam.

  399. Jerzy Pieczul
    14 października o godz. 22:15
    Telegraf (nie Kaczynskiego)
    1) remizy sa wszedzie, doslownie, w przenośni i anegodtyczno jezykowo
    2) w dzisiejszym servisie Yahoo sensacja. Pewna papuga, ktora się „urwała” ponad 15 lat temu, szczęśliwie powróciła na „rodziny łono”, i poza angielskim opanowała hiszpański … Słownictwo ptaka dobiło wspólnie do około 180 słów , co razem składa się w nieznanych mi proporcjach na słowa, których znaczenia zna w obu językach (ponoć poprawnie), oraz słów angielskich i hiszpańskich, które się nie pokrywają…. Jak do tej pory papuga sie nie dopytuje o znaczenie słów hiszpańskich, któych angielskich odpowiedników nie zna ….

    Ciekawe co by o tym powiedział Marek Mendyk? (żeby nie było, że nie na temat sie odzywam)

  400. @Marcin. To co to za słowo boże, skoro jest na każdym kroku przez tłumaczy (kościelnych, bo na pewno nie świeckich) zniekształcone w wyniku wszelkich tłumaczeń. To ktory w końcu przekład Biblii jest ten pochodzący od boga, skoro cała reszta obarczona jest błędami pochodzących od niedoskonałych tłumaczeń? Masz taką kopie Biblii w domu, jeśli tak, to podaj namiary na nią. Będziemy to jedyne prawdziwe z prawdziwych „słów bożych” mieć w poszanowaniu… czyli wiadomo, gdzie 🙂

  401. Uwaga natury ogólnej…
    Analizowanie bełkotu, owocuje kolejnym bełkotem… To jest jak z mnożeniem przez ZERO, jakby sie nie liczyło i tak się kończy ZEREM.

    a jeśli komuś wyjdzie coś innego, to jest to tylko dowód na to, ż enie zna matematyki i nie umie liczyć …

    Bibliści w tym „sudiowaniu” biblii przypominają żydów, tyle tylko, że Tora jest napisana o wiele sprytniej niż Biblia i analizowani eTory, jest jak ćwiczenie z logiki stosowanej, podczas, gdy „studiowanie” Biblii jest ćwiczeniem z umiejętności wyłączania logiki, żeby móc przejść do dalszych fragmentów…

  402. Rafał Kochan
    14 października o godz. 23:22

    Można jeszcze wziąć przykład z Shreka….

  403. lonefather
    14 października o godz. 19:55
    Frontman jest automatycznie pijarowcem. A z tyłu…, tak jest!

  404. Biblia nie istnieje.
    Zawiera bowiem wszelką prawdę, całe i pełne objawienie, każde jej słowo jest święte, spisane co prawda przez niedojadających, ale pod ścisłą kontrolą Ducha Świętego. każde słowo, przecinek,kropeczka i zagięcie karki były tak dokładnie ważne,że chrześcijanie się o to zabijali.
    Ale nie – okazuje się, że Biblia to tylko takie kompendium, ogólnie i skrótowo. Nie można jest traktować niedosłownie i nie można dosłownie. To zależy – dziś tak, wczoraj odwrotnie, jutro jeszcze inaczej. Każdy kościół chrześcijański po swojemu, a jest tych kościołów, zdaje się, półtora tysiąca. Najpierw ściśle dosłownie, a teraz „w kontekście historycznym”. Gdyby nie niereligijni prześmiewcy i naukowcy, co wykazywali bzdury dosłowności rechocząc i szydząc z papieży, do dziś byłoby dosłownie. „Kontekst historyczny” jest dobry by się wymigać gdy klechów złapią na bzdurze i kłamstwie. Jezus był brunetem ale był blondynem, był kostropaty, ale był po botoksie, miał semickie czarne oczy i brwi krzaczaste ale był niebieskookim aryjczykiem. Urodził się i w Betlejem i w Nazarecie. Żydzi zabili Jezusa, ale go nie zabili, setki lat wściekłego antysemityzmu były konieczne i święte, ale nie były. Adam był Ewą, ale mieli wspólne dzieci. Noe wsadził do arki po parze zwierząt każdego gatunku,ale nie wsadził. Zmieściły się, ale się nie zmieściły. Bogu się podobało, ale się nie podobało. wiedział,ale nie wiedział, chciał, ale nie chciał.
    Biblia nie istnieje. Są tylko bajania na temat.

  405. @ Rafal Kochan
    „To ktory w końcu przekład Biblii jest ten pochodzący od boga, skoro cała reszta obarczona jest błędami pochodzących od niedoskonałych tłumaczeń?”
    Jezeli ze mna dyskutujesz to nie ja napisalem ze jakis przeklad Biblii pochodzi od Boga. Jezeli dla przykladu chcialbys wieedziec jak sie rozwijalo Chrzescijanstwo to nie wystarczy zlapac jedna ksiazke w ktorej jest przedstawione ono na kilkudziesieciu stronach Nowego Testamentu. Od tego jest nauka zwana teologia.
    Skoro ten temat Cie interesuje nie szukaj drogi na skroty bo ta nie zaprowadzi Cie do celu. Pamietam ze ci ktorym nie chcialo sie czytac lektur w szkole sluzyly kilkustronicowe streszczenia. Biblia nawet nie jest streszczeniem teologii, czyli Nauki o Bogu. Nie posadzalem Cie o taki brak inteligencji ze miales nadzieje poznac Boga czytajac tylko jedna ksiazke. Nie przejmuj sie, nie Ty jeden.
    Ja zawsze uwazalem ze kto pyta nie bladzi. Dzieki za to pytanie. Pozdrawiam.

  406. Rafał Kochan
    22.37

    „Nie ściemniaj z tymi aniołami”.

    Napisałem, że prościej już nie potrafię, ale jeszcze raz spróbuję. A niech tam…

    „W odniesieniu do któregoż z aniołów kiedykolwiek powiedział : „Siądź po mojej prawicy, aż położę twych nieprzyjaciół jako podnóżek dla twoich stóp”? Czyż oni wszyscy (aniołowie) nie SĄ DUCHAMI do publicznej służby, posyłanymi w celu usługiwania tym, którzy mają odziedziczyć wybawienie” ? (Hebrajczyków 1:13,14 por. 1:7).

    Hebrajski wyraz mal’ach oraz jego grecki odpowiednik aggelos dosłownie znaczą „posłaniec”. Gdy odnoszą się do stworzeń duchowych, są tłumaczone na „aniołowie”.

    Aniołów – jako istoty niewidzialne i potężne – nazywa się w Biblii niekiedy duchami lub synami prawdziwego Boga. Np. w księdze Hioba 38:4-7, powiedziano na ich temat: ” Gdzieżeś był, gdy zakładałem ziemię ? Powiedz mi, jeśli znasz zrozumienie (…) gdy wespół radośnie wołały gwiazdy poranne i zaczęli z uznaniem wykrzykiwać wszyscy synowie Boży ?”.

    W Biblii, zwykle są przedstawiani jako osoby płci męskiej i gdy się materializowali zawsze przybierali postać mężczyzny.We wszystkich wersetach, które wymieniłeś w swoim komentarzu, kontekst wyraźnie ukazuje, że chodzi o zmaterializowanych pod postacią mężczyzn – Aniołów.

    Np.W Rodzaju 6:4, napisano, że „synowie Boga” współżyli z córkami ludzkimi, i one rodziły im synów.

    W Rodzaju 19:1-17 czytamy, ze aniołowie przybyli do Sodomy, a jej mieszkańcy na ich widok, nabrali ochoty na seks z tymi mężczyznami.

    W Łukasza 1:8-13 jest mowa o aniele, którego zobaczył Zachariasz. Człowiek nie może zobaczyć ducha więc anioł musiał i tutaj przybrać postać mężczyzny.

    W Hebrajczyków 13:2, apostoł Paweł przywołuje na pamięć relację z Rodzaju, gdzie opisano jak Abraham ugościł aniołów zmierzających do Sodomy posiłkiem.
    Marka ani Łukasza nie było przy grobie Jezusa. Swoje relacje oparli na wypowiedziach naocznych świadków, którzy opowiadali o tym czego doświadczyli, każdy z własnej perspektywy. Pisarze ci wiedzieli dzięki wsparciu ducha świętego, że owi mężczyźni z którymi rozmawiały niewiasty przy grobie, to zmaterializowani aniołowie.(Łukasza 1:1-4).

    Pozdrawiam.

  407. W celu pogodzenia sperających się stron, dokonałem poszukiwań rozwiązania w internecie i…

    ZNALAZŁEM!

    https://www.facebook.com/WFLAtheism/photos/pb.272308546176971.-2207520000.1413324664./757433370997817/?type=1&theater

    Dla mających kłopoty z angielskim: BIBLIA JEST W 100% DOKŁADNA, ZWŁASZCZA RZUCANA NA NIEWIELKIE ODLEGŁOŚCI!

  408. Tanaka
    14 października o godz. 23:38

    Przepraszam, że z zaaferowania zapomniałem o „alleluja!”, ale mam nadzieję, że sobie to sam dośpeiwałeś, zwłaszcza, że rozumiesz, że chodzi o to, że od tyłu … Co zresztą dziś zostało oficjalnie światu objawione, że LGBT wnoszą wiele w życie kościoła…

  409. Podziwiam CIERPLIWOŚĆ PANA RED.. i dyskutantów….>>>>>> trzeba…wreszcie Odpocząć…i głębiej wejść w ten TEMAT>> to już wreszcie rok 2014 >>>>>>i wiek XXI..n.e., a ziemia nasza liczy. sobie już niezliczone miliony lat…a w Europie mieliśmy niemalże 300 papieży antypapieży… cesarzy nie mówiąc już o innych Bogach, Bóstwach, rodzin boskich, faraonów, rodzin carskich,pseudo władców, tyranów przeróżnych izmów…

  410. @ lonefahter
    „W celu pogodzenia sperających się stron, dokonałem poszukiwań rozwiązania w internecie”
    Szkoda ze zrobiles ankiety na blogu celem pogodzenia strony. Wyszloby ze gora ateisci. Tyle ze sprobuje podejsci naukowo do sprawy. Z gory zaznaczam ze nie jestem jak wlasciciel blogu polonista, ani innym specjalista z dziedziny literatury.
    Moja wiedza w tym zakresie to poziom szkoly sredniej. Jezeli zrobie pomylki to prosze mnie poprawic. Mielismy w szkole na lekcjhach analize przeczytanych lektur.
    Polonistka miala zwyczaj przecvzytac fragment tekstu i pytala uczniow: co autor chcial w tym tekscie powiedziec? Odpowiedzi padaly rozne. Gdy ktos byl blisko mowila: cieplo, cieplej …. i wreszcie ktos wyluskiwal istotna odpowiedz ktora zadowalala nauczycielke. Czy rzeczywiscie byla ;na 100% pewna ze wlasnie ta odpowiedz byla prwidlowa? I don’t think so. Autor mogl wiec tysiac innych mysli, bo naprzyklad zyl w innej epoce, byl w okreslonym nastroju, albo po prostu w rekopisie popelnil blad ktorego recenzenci niewychwycili.
    Pozniej na podstawie ksiazki jakis rezyser nakrecil film. W filmie nie mozna bylo zmiescici calej tresci. Pozniej ktos obejrzal film a nie przeczytal ksiazki i zaczal sie spor, czy autor cos takiego napisal, czy nie napisal, bo na filmie nie pokazali.
    Sprawa wiarry, a jezeli wiary to wyboru ktora jest prawdziwa to jest indywidualna sprawa kazdej dociekliwej osoby. Jezeli ktos nie jest wystarczajaco dociekliwy, to akurat na tym bloguodpowiedzi na to pytanie nieznajdzie. I tyle byloby Ewangelii na dzien dzisiejszy. Alleluja i do przodu. Jak widzisz ja nie zapomnialem. Pozdrawiam.

  411. Trafiony/zatopiony

  412. @lonefather
    „Co zresztą dziś zostało oficjalnie światu objawione, że LGBT wnoszą wiele w życie kościoła…”
    Sprawa LGBT jest oczywistym wyimaginowanym problemem. Co ma byc w tym wszystkim problemem? W przyhkazaniu o czczeniu blisniego nie ma warunku iz czcic nalezy tylko bezgrzesznych. Wszyscy jestesmy grzesznikami. Problem LGBT poleaga na tym ze oni sa zbuntowani wewnetrznie wobec cielesnej plci.
    To jest oczywiste ze przychodzac na ten swiat niewyhbieramy plci. Jedni sie z tym godza, a czesc nie. I tyle w temacie. Nie dolewaj ognia do kociolka, bo nic sie nie zmienilo. Bunt przeciwko temu jak stworzyl Bog czlowieka nie jest ani niczym nowym ani tez niczym odkrywczym. Czy to jest grech? Oczywiscie. Jezeli ktos Ci zrobi prezent i na nim bedzie kobieta, a Ty jej domalujesz wasy czy artysta sie nie wk….wi? Pozdrawiam.

  413. @ lonefather
    Przepraszam za wypuszczenie slowa obraz, korekta, mialo byc: „Jezeli ktos Ci zrobi prezent obraz i na nim bedzie kobieta”.

  414. @dezerter. Aha, czyli jest jeszcze gorzej. Niektórzy apostołowie pisali o czymś, czego nie widzieli. Szkoda, bo skoro pisali o czymś, czego nie widzieli, to dlaczego nie byli konsekwentni i nie napisali o czymś, co usłyszeli, np. w sprawie objawienia kobietom Jezusa po jego zmartwychwstaniu. Aha, no i jak to jest z tym natchnieniem. Kto i jakimi metodami to sprawdził, że taki Łukasz był natchniony, a taki Judasz już nie i jego Ewangelia stała się apokryfem?

  415. Rafał Kochan
    6.37

    „jak to jest z tym natchnieniem, kto i jakimi metodami to sprawdził”?

    Naprawdę chciałbyś to wiedzieć ?

    Pozdrawiam.

  416. @Ateiści
    Ateiści, podobno Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów domaga się zalegalizowania tzw. ślubów humanistycznych, czyli prawa niewierzących do zawierania związków małżeńskich tak jak wierzący, czyli legalnie bez udziału urzędu stanu cywilnego. Co wy na to?
    W pewnym sensie jest to mocny argument na rzecz tezy, że ateizm jest jednak związkiem wyznaniowym, wyznania nie wierzenia w wyznania 🙂

  417. @ vps
    Alez oczywiscie ze ateizm jest religia. Gdyby nie byl religia nie zwalczalby innych religii. Ludzie niewierzacy najczesciej sa watpiacymi, bo w ciagu calego zycia w ramach roznych doswiadczen zyciowych krystalizuja swoj swiatopoglad.
    Ateisci a priori zakladaja ze Boga nie ma i robia wszystko zeby udowodnic iz go nie ma. Jest religa wierzaca w boskosc czlowieka. Miejsce Boga zajmuje wniej czlowiek. Aby zamulic sprawe nazywaja to humanizmem. Pozdrawiam.

  418. Marcin
    15 października o godz. 9:18
    Marcinku, jakze ty bystrze to znaczy kretacko potrafisz dowodzic, ze wrzatek jest zimny a lod goracy, kiedy rzuciles taka rewelacja: *Alez oczywiscie ze ateizm jest religia. Gdyby nie byl religia nie zwalczalby innych religii*
    A nie przyszlo ci do glowy, ze ludzie niewierzacy w banialuki staraja sie wyleczyc chorych na urojenia, ze sa to osoby pod tym wzgledem zdrowe i pragna wyleczyc tych chorych. Czyzbys uwazal ze zdrowie, ktore dowcipnie nazwales zamulajacym humanizmem, to tez jakas odmiana choroby ?

  419. vps
    Po prostu chciałoby się równych praw, tak trudno to zrozumieć? Jak również obrzędów, ceremonii, oprawy. Z religią ma to tyle wspólnego, że religia to też w dużej mierze forma. Czy katolicyzm z protestancką oprawą byłby jeszcze sobą?
    Przestańcie wmawiać „religijność” ateizmu, bo to bzdura. Chyba że się z tym lepiej czujecie, a to przepraszam, nie powinnam przerywać terapii.

  420. @Dezerter.
    15 października o godz. 8:17

    Chciałbym. A co, jest to jakaś wiedza tajemna i niebezpieczna dla zwykłych śmiertelników?

    @Marcin

    „Gdyby nie byl religia nie zwalczalby innych religii. Ludzie niewierzacy najczesciej sa watpiacymi, bo w ciagu calego zycia w ramach roznych doswiadczen zyciowych krystalizuja swoj swiatopoglad.”

    Wspaniale otworzyłeś się i przedstawiłeś, jaki ma kosmate myśli papież watykański oraz wyznawcy religii katolickiej. ZWALCZANIE INNYCH RELIGII. Oto całe motto polskich katolików. Brawo!!!

    Poza tym, ja nie jestem wątpiący – ja jestem PRZEKONANY, że żadnego boga nie ma.

  421. @Marit
    Hmm, nie przekonuje mnie to hasło o równych prawach. Jest urząd stanu cywilnego gdzie można sobie zawierać związek małżeński bez tłumaczenia się kim się jest i jaki się ma światopogląd. Jeśli ktoś chce legalizować taki obrzęd na identycznych zasadach jak to robią związki wyznaniowe, to chyba nie może twierdzić, że związkiem wyznaniowym nie jest. Po co taka legalizacja? To tak jak chcieć ślub kościelny ale równocześnie nie chcieć przynależeć do kościoła, albo chcieć grać w piłkę nożną ale równocześnie nie chcieć stosować się do zasad i łapać piłkę w rękę.
    Jak nazwać tych co nie biorą ślubów kościelnych, ale też nie będą chcieli brać ślubów humanistycznych? To też ateiści? Jeśli tak, to czym się różnią od tzw „humanistów” czy „racjonalistów”?

    Ateizm to tylko reakcja na teizm, ateistą się nie jest bo to żadna postawa światopoglądowa, potrzebuje przecież do swojego istnienia teizmu. Ateizm jest więc tylko pewnym pojęciem uproszczającym tłumaczenia, że się nie uznaje starożytnych teistycznych wierzeń. Problem w tym, że ateiści szukają jedności, dążą do wspólnoty w swych działaniach, starają się konstruować własny zamiennik światopoglądu teistycznego, jakieś pseudo-humanistyczne wypaczenia pojęcia rozumu i racjonalności itp. Tacy ateiści już przypominają związek wyznaniowy i to samo się nasuwa na usta. Można więc powiedzieć, że są dwa rodzaje ateizmu i tutaj przydało by się stworzyć jakieś określenie na tych, którzy są sceptykami i wątpią właściwie we wszystko. Ci ludzie biorą zwykłe śluby cywilne a nie humanistyczne, racjonalistyczne itp.

  422. @vps.

    „Problem w tym, że ateiści szukają jedności, dążą do wspólnoty w swych działaniach, starają się konstruować własny zamiennik światopoglądu teistycznego, jakieś pseudo-humanistyczne wypaczenia pojęcia rozumu i racjonalności itp. ”
    ==============================

    Ja nie szukam żadnej jedności. Są różni ludzie, z różnymi oczekiwaniami i dążeniami. To, że pojawiają się tacy ateiści, którzy szukają integracji z innymi, podobnie myślącymi o niczym nie przesądza. Poza tym, ateizm to nie musi być reakcja na teizm. Jest to KONSEKWENCJA ewolucji światopogladu, a nie żadna reakcja na coś.

    Zastanawiające jest to, że osoba, której jest obcy światopogląd ateistyczny, z taką lekkością i wnikliwością wypowiada się o motywacjach ludzi – ateistów. Czyżbyś miał jakieś doświadczenia z bycia ateistą? Czy raczej na tyle jesteś bezczelnym ignorantem, by wypowiadać się o czymś, o czym nie masz pojęcia i, jak to było w przypadku ewangelistów, powtarzasz jakieś usłyszane banialuki na ten temat, dając pofolgować swojej fantasmagorycznej wyobraźni?

  423. „W pewnym sensie jest to mocny argument na rzecz tezy, że ateizm jest jednak związkiem wyznaniowym, wyznania nie wierzenia w wyznania”.
    ———————————————————-
    W jeszcze pewniejszym sensie jest jeszcze mocniejszy argument na rzecz tezy, że mędrzec wypowiadający powyższe jest jednak durniem – durniem nie wierzącym, że jest durniem.
    ……………………………………………………………….
    ……………………………………………………………….
    „Alez oczywiscie ze ateizm jest religia. Gdyby nie byl religia nie zwalczalby innych religii”.
    ———————————————————-
    Ależ oczywiście, że ogień jest wodą. Gdyby nie był wodą, nie gasiłby wody.
    ::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
    Szanowni Ci, którzy jesteście szanowni, tańcował pies z resztą, już chyba wszyscy byliśmy autorami pustych apeli, by nie żywić na tym blogu smarków, którzy pchają się między dorosłych ze swoją zielonością. Zareagujmy wreszcie na własne apele i nie dzielmy głupoty, jak włosa, na składowe elementy, jako ja właśnie zrobiłem, bo reagując równamy się z gówniarstwem – przynajmniej w uleganiu gówniarskim motywacjom, żeby się odszczeknąć.

    Mówimy o Kościele, o biskupach intelektualnych trupach źle – niebezpodstawnie. A ja się dowiedziałem się o czymś najprawdopodobniej dobrym. Otóż jest Stowarzyszenie Joannici Dzieło Pomocy. Pomoc starym i chorym: trochę lecznictwa, pielęgniarstwa, pomoc w domu, wypożyczanie sprzętu dla chorych, transport chorych, jakieś kursy itp. Chodzi o to, że położyłem lagę na rejonową przychodnię, w której muszę za każdym razem stać w kolejce, żeby się dostać do lekarza, który wystawi kolejne zapotrzebowanie na transport dla mojej matki. Mam się matką opiekować, a nie w kolejkach zbijać bąki. Kupuję więc na telefon za 90 zł na godzinę (mieszczę się w tej godzinie) państwową karetkę w trybie prywatnym – kilkanaście sekund i po robocie. Dowiedziałem się, że u joannitów za taki transport płaci się znacznie mniej. Zobaczymy, opowiemy, może się komuś przyda.

  424. @Rafał Kochan

    to jaki jest ten światopogląd ateistyczny, że mam mieć niby jakieś doświadczenia na ten temat? Ateizm odrzuca bóstwa, istnienie sił nadprzyrodzonych – jakie mam mieć z tym doświadczenia niby? Nauka ma tylko różne teorie, czyli spekulacje na temat tego jak działa nasz wszechświat i jakie są przyczyny i skutki, te teorie się weryfikuje, zmienia, uaktualnia. Jeśli ateista wyznaje jakiś światopogląd to jest to wyznanie wiary przecież.
    Sam swoją postawą potwierdzasz zarzuty bo piszesz, że można mieć doświadczenia z ateizmem.

  425. @Vps. Człowieku, tu nie chodzi o to, czym jest ateizm, bo możesz sobie to przeczytać na Wikipedii, ale o to, co ty wygadujesz na temat motywacji ludzi, decydujących się na taki światopogląd.
    Czy ja gdzieś napisałem o ludziach WYZNAJĄCYCH ŚWIATOPOGLAD / ATEIZM? Dlaczego z premedytacją zmieniasz czyjeś słowa? Tego cie nauczono w kościółku?
    DOŚWIADCZENIE Z ATEIZMEM – patrz, czy byłeś ateistą. Nie zajarzyłeś tego?

  426. @Rafał Kochan
    Ale co to znaczy być ateistą? Jak można doświadczyć niewiary w Boga? Jak mówię – nie wiem – to doświadczam czy nie?
    Pisałem ci kiedyś, nie jestem chrześcijaninem, nie wierzę w boga teistycznego ale nie uważam się za ateistę, czyli kim jestem? Agnostykiem? Tylko w pewnym sensie bo w rzeczy „nadprzyrodzone” wierzę. To w czym się różnimy? Jeśli odpowiesz na to pytanie to z automatu określasz swoją przynależność do czegoś.

  427. @VPS.
    Poza tym, jeśli dla ciebie nauka posługuje sie spekulacjami na temat otaczajacego świata, to jak nazwać wiarę? Moim zdaniem, WIARA to irracjonalna forma głupoty człowieka, który przedkłada trwanie w tej głupocie nad możliwość realnego POZNANIA mechanizmów rządzących życiem na Ziemi i kosmosie.
    Człowiek wierzący to idiota, który nie chce spekulować (idąc tropem twojej retoryki), bo wystarczy mu ślepa wiara w to, że nie warto spekulować. To idiota, który posługuje się intelektualną indolencją oraz wstecznictwem… wszak, po co komu rozum? Wystarczy wierzyć…

  428. @vps. Ja na przykład doświadczyłem bycie egzystencjalistą oraz satanistą. Tak i ty mogłeś mieć epizod w swoim życiu, że doswiadczyłeś brak wiary w boga. Jest to możliwe, czy nie?
    Miałeś chrzest, czy nie?
    Różnimy sie w tym, że ty wierzysz w rzeczy nadprzyrodzone, a ja nie. Różni nas WIARA, a raczej jej brak. Dalej tego nie pojmujesz?

  429. @Rafał Kochan
    Ale wierzyć w co? Nad czym chcesz spekulować? Nad Bogiem, śmiercią? I co niby wymyślisz? Chcesz spekulować nad dekalogiem? To co wymyślisz? Dla mnie idiota to ten kto rozwiązuje zagadkę w nieskończoność i nie może sobie uświadomić swoich własnych ograniczeń.
    Dogmaty wiary również wywodzą się ze spekulacji, ktoś przecież kiedyś doszedł do wniosku, że jest tylko jeden Bóg, że człowiek jest na jego podobieństwo itd, nie zmyślił sobie tego bez uzasadnień, wręcz przeciwnie cała gruba księga stara się to uzasadnić. Jesteś zapoznany z taką dziedziną nauki jak religioznawstwo lub antropologia? Te nauki wykazują cały ogrom uzasadnień dogmatów wiary, opowiadają co, skąd i dlaczego.

  430. @Rafał Kochan

    Różni nas wiara w różne rzeczy ale nie powiedziałbym, że ty nie wierzysz, bo nie wierzysz w to co głosi teizm i tyle. Ja też nie wierzę w to co głosi teizm ale ateistą nie jestem, więc ponaglam pytanie – czym się różnimy? Ja w coś wierze, a Ty w nic? Tak powiedzieć nie możesz bo musisz mieć jakiś światopogląd o który opierasz wszystkie swoją osądy. Światopogląd jaki wyznajesz to wiara, bo przecież nie udowodnisz, że twoja postawa jest jakoś niezaprzeczalnie prawdziwa.

  431. Lewy
    15 października o godz. 9:39

    Lewy,
    Fajnie piszesz, ale to jest rzucanie grochem o ściane. Bo do manipulatora/sabotarzysty piszesz. On świetnie wie i co więcej jest w tym przeszkolony, jak manipulować słowami, żeby ogłupić i wprowadzić zamieszanie, a potem wywieść z tego „jedyne słuszne wytłumaczenie”, że to bozia to tak ładnie zaplanowała.

    Ani go nie powstrzymasz, o refleksji nad sobą i tym co pisze, to nawet szkoda wspominać. Bo to jest ułuda, którą rozsiewają, taka zasłona dymna, że się dyskutuje.

    Zwróć, Lewy i inni czytelnicy też, uwagę na to, że tematem wpisu, pod któym dyskutujemy, są „Myśli biskupa Mandyka”. A teraz, jeśli macie cerpliwości trochę, przewijajcie w górę i spróbójcie znależć choć jeden post napisany przez tych religijnych sabotarzystów, post odnoszący się do tematu.

    A jak się Wam nie chce, to uwierzcie mi, bo to zrobiłem, NIE MA ANI JEDNEGO postu odnoszącego się do tego co piszemy o Mandyku. ANI JEDNEGO POSTU NA TEMAT, wszystkie religianckie posty, są o czymkolwiek, o aniołkach, o piśmie świętym, o miłości, o pomocy jaką chcą nam udzielić, a wszystkim i czymkolwiek, ale nie o Mendyku i Elementarzu…

    Ich czyny świadczą o nich! To są intelektualni sabotarzyści, których celem było i jest, rozwalenie dyskusji o tym, co Episkopat Polski ma do powiedzenia w sprawie nowego Elementarza dla klas pierwszych. O tym co Episkopat by bardzo chciał, żeby w nim było i o tym czego Episkopat BARDZO by nie chciał, żeby się w szkolnym podręczniku znalazło…

    I jak widać z tych podejmowanych, z sabotarzystami polemik, udaje się im nawet skutecznie realizować to sabotowanie, bo dyskusja o Marku Mendyku, Elementarzu i o tym mieszaniu się Episkopatu do edukacji, a dokładniej do kościelnej manipulacji przy edukacji, niemal kompletnie zamarła.

    Potrafię zrozumieć i rozumiejąc oprzeć się intelektualnym prowokacjom i nie reagować na bzdury „natchnione duchem świętym” i Was ateiści, czytelnicy bloga Jacka Kowalczyka, zachęcam do podobnej intelektualnej dyscypliny. Bo dyskusja z bzdurą nie „urodzi” prawdy. JAk w matematyce, mnożenie przez zero, zawsze daje w wyniku zero, tak i tutaj, dyskusja z biblijnymi banialukami, rodzi wyłącznie więcej banialuków…

    A Mendyk i manipulacje Episkopatu mają spokuj, nikt sie ich nie czepia, nie dyskutuje i mogą, po cichuteńku, jak najbardziej lubią i bez rozgłosu robić swoje… Taki jest skutek wdawania się w polemiki z sabotarzystami.

  432. To jest bardzo intsresujace pociagniecie (ze strony biskupa) – nie ma juz dyskusji o wprowadzeniu etyki w szkolach – teraz jest dyskusja nad elementarzem (dla swieckich szkol!). Gdy dyskusja ucichnie wszyscy odetchna, ze MEN sie nie ugial – lekcje religji pozostana.

  433. Popatrzcie na przykład.
    Powyżej mojego postu @vps prowokuje Rafała Kochana, obłudnie wmawiając mu, że „swiatopgląd to wiara”…

    Aż się prosi, żeby odpowiedzieć na takie intelektualne przegięcie!

    Ale nie! Trzeba się oprzeć i napisać coś nowego o elementarzu i Mendyku, albo po prostu nic nie pisać…

  434. @Vps. Twoje impertynenckie pytania na temat tego, w czym jestem zapoznany traktuję jako przejaw braku kultury i wynikającego z tego debilizmu.
    Czy ja gdzieś napisałem, że wierzący ma spekulować na temat boga?
    Właśnie na tym to polega, że wierzący jest imbecylem, który nawet nie chce sie zastanawiac nad tym, w co wierzy.
    Ty stawiasz prymat wiary w głupie dogmaty, które powstały w wyniku paranaukowych dociekań, a dla mnie priorytetem jest zdobywanie wiedzy i ciągłe spekulowanie na temat świata, który mnie otacza i jest pozbawiony sił nadprzyrodzonych. I nawet jeśli jestem zbyt głupi, by poznać ten świat w całości, nigdy nie będą łatał swojej wiedzy WIARĄ w boga, nieaktualne dekalogi i inne bzdety religijne. Po prostu, nie warto piękna tego świata zaśmiecać czyimiś dogmatami i wiarą w krasnoludki. Jeśli ty, będąc na norweskich fiordach, upajasz ich widokiem, myśląc o bogu, które stworzył, to twoja sprawa, której ja akurat nie jestem w stanie pojąć. Dla mnie tego typu piekno przyrody zostało ukształtowane przez siły natury, jak wiatr i woda, a nie przez jakiegos brodatego boga, który moze sie zmaterializowac w ciało mężczyzny i uprawiać seks z ziemskimi kobietami.

  435. advocatus diaboli
    15 października o godz. 11:06

    Zgadza się, że interesujące, ale zwróć uwagę na to, że mu nie chodzi o „utrzymanie” nlekcji religii, bo temu nic nie grozi, jemu chodzi o krok dalej, o to, żeby w państwowym podręczniku znalazy się elementy religijne, a zniknęły inne „fantastyczne” postacie, chyba tylko po to, żeby zrobić miejsce dla fantastycznego Jezuska.

  436. @vps. Mój światopogląd dotyczy tego, że nie ma boga. Bo nikt go nie spotkał, nikt go nie zauwazył, i nie odkrył jego istnienia. Jeśli uważasz, że brak faktów na temat istnienia czegoś to nadal spekulacja i tylko dawanie wiary w swoje możliwości poznawcze, to nigdy sie nie dogadamy.
    I jeszcze jedno, nie wmawiaj mi, w co ja wierze, a w co nie.
    A co to znaczy, że jakaś postawa jest prawdziwa? A twoja jest prawdziwa?

  437. No i sami widzicie!

    Jak skutecznym intelektualnym manipulatorem jest ten @vps. Tak napisał, że @Rafał Kochan nie umiał się oprzeć i odpisał. Słusznie odpisał, prawdę, pod którą się podpisuję odpisał, ale jednocześnie uległ psychomanipulacji i w temecie blogowym O MENDYKU I ELEMETARZU pisze o swoim światopoglądzie…

    A manipulatorzy sabotarzyści łapki z uciechy zacierają, bo kto nie będzie o światopoglądzie dyskutował, przecież to jest dla każdego ważne… A niech sobie ateiści o światopoglądzie dyskutują!!!!

    Byleby Mendyka, Episkopat, koscielną manipulację przy i wokół edukacji zostawili w spokoju … Cel zrealizowany Wasza Eminencjo – tak meldują co wieczór, czy w innych okazjach …

    @Rafał, nie dawaj się prowokować, trzymaj nerwy na wodzy. Oni Tobie o światopoglądzie Ty im o Mendyku i kościelnych manipulacjach przy edukacji … Tym ich pokonasz…

  438. @ lonefather et alt.
    W sumie trafna i dość elementarna uwaga w kwestii wekslowania dyskusji na boczne tory. Choć muszę przyznać, że do pewnego stopnia interesujące jest śledzenie religijnego toku myślenia, chwytów erystycznych, argumentacji…
    Inna sprawa, że po kilkunastu takich wpisach, wszystko staje się dość klarowne i dalsze międlenie słów nic już nie wnosi. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z tak dramatycznym brakiem dyscypliny myślenia i języka, jak np. u @ vps (twierdzi, że jest filozofem) czy @ Marcina. Słowa się niby układają w zdania, ale sensy się nie rodzą… A ciągłe prostowanie przekręconych lub rozmazanych znaczeń czy nadużyć logicznych staje się zajęciem bezpłodnym. Rzeczywiście szkoda na to czasu.

  439. @Vps. Ty jestes jak ATALIA. Nie jesteś teistą, ale tez nie jestes ateistą. Ze schizofrenikami nie piszę. Jeśli cie to usatysfakcjonuje, na potrzeby chwili przyznam ci rację, że wszystko, co poznałem organoleptycznie, czego się nauczyłem i co zobaczyłem, to nie efekt swoistego połączenia doświadczania życiowego z nauką i wiedzą o świecie, tylko efekt WIARY. Więc odpowiadając na twoje pytanie, tak, niczym sie nie różnimy, ja wierzę, że jestem ateistą, a ty w nic nie wierzysz, poza wiarą, że są zjawiska nadprzyrodzone. Czy usatysfakcjonowany jesteś teraz?

  440. @Rafał Kochan

    Robisz straszliwe uniki i myślisz, że ci się upiecze 🙂 zachowaj sobie wartościowanie dla siebie, nie o tym rozmawiamy. Czym jest ateizm? Co to jest wiara w twoim mniemaniu?
    Ja nie wierzę w to co głosi teizm, ale nie wierze także w to co głosi nauka. Uważam, że pojęcie Boga, jak i szatana, diabła, aniołka, nieba, piekła itd to są pojęcia symboliczne, analogie oddające prawdy i podziały uniwersalne ale trudne do oddania za pomocą mowy. Za to samo uważam teorie naukowe- za symbolikę oddająca trudne do opisania prawdy na temat procesów rządzących materią. Przyjmując taką postawę nie pasuję do pojęcia – ateista- bo definicja mówi, że ateizm jest krytyczny wobec religii, odrzuca istnienie sił nadprzyrodzonych, ufa metodologi naukowej. Ja nie jestem krytyczny wobec religii, nie ufam nauce i nie uznaje nawet podziału na siły nadprzyrodzone i nie. Ty uważasz się za ateistę i jak sam piszesz ufasz metodologi naukowej, chcesz poznawać rzeczywistość i nie dawać niczemu wiary. Nie poznałeś całej rzeczywistości i nie znasz odpowiedzi na pytania które zadaje teizm, czyli Bóg, śmierć, moralność, dobro i zło. Skoro nie poznałeś to nie możesz się na ten temat wypowiadać, już nie mówiąc o wydawaniu osądów wartościujących na temat religii. Ciągle poznajesz i badasz więc nie wiesz, a skoro nie wiesz to się również nie kwalifikujesz pod ateistę, bardziej pod agnostyka – to tyle jeśli chodzi o teorie. Praktyka jest taka, że swoją postawą tu na blogu wypowiadasz się tak jakbyś znał odpowiedzi, miał jakąś wiedzę, choć obaj wiemy że nie znasz (cały czas mowa o zagadnieniach typowo religijnych – których swoją drogą nauka nie bada nawet, więc nie wiem skąd ci się ta wiedza wzieła). Zachowujesz się więc jak ktoś wierzący, w swoje odpowiedzi. Osoba niewierząca nie posiada własnego zdania na te sprawy, rozkłada bezradnie ręce, nie jest ani za ani przeciw.

  441. lonefather
    15 października o godz. 11:13
    wlasnie nie jestem pewna, to sa manipulatorzy pierwszej wody, ich brednie czesto maja drugie dno. Dyskusja o wprowadzeni etyki jaky nie bylo zakonczona. Osobiscie jestem zdania, ze on doskonale wie, ze MEN niczego w Elementarzu nie zmieni, ale on berdziej sie boi wprowadzenia etyki niz „djabel swieconej wody”. Dyskusja nad Elementarzem jest wiec epskopatowi bardziej na reke.

  442. @Vps
    „Nie poznałeś całej rzeczywistości i nie znasz odpowiedzi na pytania które zadaje teizm, czyli Bóg, śmierć, moralność, dobro i zło. Skoro nie poznałeś to nie możesz się na ten temat wypowiadać, już nie mówiąc o wydawaniu osądów wartościujących na temat religii.”
    ==================================

    Na wiele pytań nie znam odpowiedzi. A z pytaniami, które zadaje teizm zmierzyłem się przy okazji poznawania różnych filozofów oraz ich dorobku.
    Każdy ma prawo wypowiadać się i wydawać osądy wartościujące na temat religii. Niby kto to zakazuje?

    „Ciągle poznajesz i badasz więc nie wiesz, a skoro nie wiesz to się również nie kwalifikujesz pod ateistę, bardziej pod agnostyka – to tyle jeśli chodzi o teorie. ”
    ============================

    To słabo z twoją teorią. Jestes w błędzie. To, że uznaję naukę i ciągłą potrzebę poznawania świata, wcale nie wyklucza mojego ateizmu. Ja odrzucam istnienie boga, sił nadprzyrodzonych oraz potrzebę religii, ale nie ma to nic wspólnego z agnostyckim przyznaniem, iż niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości (w tym boga). Jedno z drugiego nie wyklucza. Jeśli chcesz kwestionować moją deklarację, że boga nie ma, bo nie mam na to dowodów na jego nieistnienie, to uprzedzam cię, że próżny twój trud. I nie jest to „straszliwy unik”. Po prostu, dyskusja z tobą mija się z sensem.

  443. lonefather
    15 października o godz. 11:21
    Masz racje, ale sam nie jestes bez winy, bo tez dales sie wkrecic w dyskusje na temat Bibli. Juz mi sie nie chce sprawdzac, kogo to te cwaniaki(Ciebie czy Tanake) zlapali na temat:czy wieza Babel byla zbudowana przy pomocy smoly czy wapna ?
    Juz sie tlumaczylem, ze w dyskusji na temat Swietej Ksiegi nie biore udzialu, bo dawno ja czytalem i nie pamietam wszystkich szczegolow. Moglbym sie przylozyc i odswiezyc znajomosc tej Ksiegi, ale tyle ciekawszych lektur czeka w kolejce. Poza tym nie widze sensu w demontowaniu kolejnych konstrukcji, bo jest to syzyfowa praca. Na miejsce urwanej glowy smoka wyrosna trzy nastepne.
    Kubus Puchatek postanowil ofiarowac sloik pelen miodu Klapouchemu. Ale Kubus zaczal miec obawy, ze byc moze w sloiku tym nie jest tylko miod, ale moze np. ser, zaczal sprawdzac i kiedy doszedl do dna sloika, stwierdzil z ulga, ze to byl miod.

    Przytoczylem te powiastke, zeby powiedziec, Czy ja musze sprawdzac az do samego dna , ze tresc Biblii to bzdura na bzdurze ? Czy nie wystarczy rzut okiem, zeby dac sie przekonac i dac sobie spokoj ? Zwlaszcza ze opowiesci religiantow nie maja dna i zawsze wymysla jakas nastepna *prawde*, ktora ja mialbym weryfikowac ?
    Ale wrocilem do Mendyka.
    Powiada on , ze neutralnosc swiatopogladowa znaczy bezwzgledne respektowanie zachowan przestepczych. Mendykowi nie wystarczy, ze my neutralni tolerujemy jego swiatopoglad, on uwaza, ze brak akceptacji jego swiatopogladu a tylko tolerancja – jest zachowaniem przestepczym.

  444. @@ lonefather, Jacek Kowalczyk
    Otóż to !
    Pewną frajdę daje, od czasu do czasu, bo rzecz się zasadniczo powtarza, przyjęcie pozycji obserwatora-psychiatry. Który z zainteresowaniem dokonuje wglądu w umysł spaczony, chętnie i darmo przez spaczonego demonstrowany. Przywoływanie takich przypadków, zwłaszcza, że są one częste i układają się w typoszeregi, przydaje się też w demonstrowaniu jak źle na umysł działa wiara.

  445. @Rafał Kochan
    Kto zakazuje? A no konsekwencja logiczna. Jeśli nie znasz odpowiedzi na zagadnienia stawiane przez teizm a wypowiadasz się, że jest zły, religia jest zła to wydajasz osądy o czymś czego nie znasz. Jesteś niekonsekwentny i niepoważny, sędziujesz mecz nie znając zasad gry, może więc unikaj pojęcia idiota, bo przeciwnik w dyskusji z łatwością przypisze je tobie.

    Nie wiem jakich dowodów na istnienie Boga oczekujesz? chcesz aby się wyłonił zza chmur i przemówił? A może chcesz jakieś skamieniałości odkopać? To dopiero naiwność. Nie pojmujesz, że nauka nie bada zagadnień natury religijnej, bada jedynie procesy odbywające się w materii, choć sama nawet nie wie co to materia, jedynie się umawia co do definicji. Nie możesz więc zdobyć żadnej „wiedzy” na tematy związane z dogmatami wiary. Operujesz jakimiś mrzonkami wyssanymi z palca. Twierdzisz, że nie ma dowodów na coś, czego nie potrafisz poprawnie zdefiniować, nie potrafisz nawet wykazać jak miałby wyglądać przekonywujący dowód. Wyznajesz więc wiarę w to, że istnieje tylko to co poznane plus część niepoznana. Cokolwiek więc nie powiesz na temat niepoznanego, ma to taką samą wartość jakbyś nic nie powiedział. Ateista wierzy, że rzeczywistość jest w pełni poznawalna i to co niepoznane nie ma natury nadprzyrodzonej, jest tylko bardziej zaawansowaną formą tego co już poznane. To jest zwykły dogmat wiary i w tym się różnimy, że ja wierze w inne rzeczy, wolę się jednak nie określać, nawet nie wiem czy istnieje określenie na ludzi wierzących w to co ja.

  446. @@ Jacek Kowalczyk, Tanaka,

    Popatrzeć i ciut (nie za wiele) pomyśleć – tak, jak najbardziej tak.
    Ale tylko po to, żeby możliwie szybko zidentyfikować sabotarzystę prowokatora i wiedzieć jak się oprzeć prowokacjom…

    Poczytać co piszą i jak, żeby zobaczyć i docenić jak dobrze są wyszkoleni w wyłapywaniu słabostek i słabości, a następnie graniu na nich… Bo każdy z nas ma jakąś słabość, jakiegoś swojego ulubionego „konika”, coś co nakręca bardziej …

    Wystraczy popatrzec jak @vps zapał rafała Kochana na jego słabości do obrony własnego ja i swojego światopoglądu i wodzi go jak za nos. Tak, że Rafał , choć czyta co napisałem, to nei jest w stanie się oprzeć i MUSI odpisywać, bo mu się wydaje, że jak nie odpisze, to mu coś „ubędzie”… @Rafał, chłopie NIC CI nie ubędzie – wierz mi, gdy prowokowi NIC nie odpiszesz i go olejesz. Wierz mi, nic Tobie nie ubędzie. On sobie robi z Ciebie jaja, bo dla neigo to nic osobistego, dla niego to tylko biznes, więc on obojętnie emocjonalnie, wodzi iebie za nos, a Cie szlag trafia i piszesz, piszesz, piszesz …

    Mamy swego rodzaju laboratorium i możemy na żywo obserwowac techniki kościelnej manipulacji, widoczne jak na dłoni. I co z tego Panie Jacku, że @vps nie jest logicznie konsekwentny? On nie musi, bo jego celem nie jest dysputa i logiczne wywiedzenie czegokolwiek. Jego celem jest zmanipulowanie dyskusji i odwiedzenie jej od tego, co dla koscioła i Episkopatu jest niewygodne jak przedmiot publicznej dyskusji. I jak się popatrzy na @Rafała Kochana i jego reakcje, jak się popatrzy ile czasu i postów zostało poświęconych pobocznym, nie mającym znaczenia polemikom, to widać, że ci kościelni sabotarzyści są skuteczni… I trzeba dużej samodyscypliny, żeby nie ulegać prowokacjom intelektualnym i robić swoje, czy li w naszym wypadku pisać konsekwentnie na temat „MYŚLI BISKUPA MENDYKA”…

  447. Ja nie uległem prowokowi, tylko chcę z podniesioną przyłbicą mu dokopać….

    vps
    15 października o godz. 12:16

    Ależ oczywiście, że nei powiesz w co wierzysz, bo nikt, dosłownie nikt by już do ciebie słowem sie nie odezwał.

    Ja zrobię to za ciebie. Pisze zmałej litery, bo nie mam dla takich jak ty ludzi za grosz szacunku i wyrażam to małą literką….

    Otóż wierzysz tylkow kościół kato-licki i w to, że ten kościół da ci utrzymanie, a może i coś więcej… wierzysz w potege i wiczne trwanie kościoła i jak każdy bojący się życia cwaniaczek pdłączyłeś się do tego co uważasz za silniejsze, coś co zapeni ci ochronę. Słowem jesteś takim małym szczekliwym kundlem, ujadającym i podgryzającym dookoła w obronie swojego Pana Kościoła – oto czym jesteś… Zaprzeczać se mżesz do woli, ale powyżej jest dość twoich postów, żeby bez wątpliwości udowodnić co o tobie napisałem.

  448. vps
    15 października o godz. 8:39
    @Ateiści
    Ateiści, podobno Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów domaga się zalegalizowania tzw. ślubów humanistycznych

    Nie znam calego tematu, ale biarac pod uwage „tasmowosc” slubow cywilnych, pewnie chodzi o mozliwosc nadania tej uroczystosci troche splendoru. Kolezanka brala i bardzo sobie chwalila, zamiast ksiedza miala „mowce” – uroczystosc bardzo mila – byla.

  449. @Jacek Kowalczyk
    15 października o godz. 11:22

    @ lonefather et alt.

    Szanowny gospodarzu blogu!

    Zgadzam się pełni z Pana uwagami o braku celowości dyskusji z trollami. Ja przestałem i przewijam. Jeśli chcę się dowiedzieć, jakie głupoty pisze np. @Marcin, nie muszę czytać jego komentarzy, wystarczy czytać komentarze innych blogowiczów, których nie przewijam i mam pełnię informacji.

    Mam tylko uwagę (pytanie?) odnośnie drobiazgu w edycji:
    „et alt.” jest nieznanym mi skrótem. Znam podobny – „et al.”, doskonale pasujący do reszty tekstu, ale nie widzę sposobu pojawienia się literki „t” w Pana tekście przez omsknięcie się palca na klawiaturze. Na klawiaturze „t” jest w bezpiecznej odległości od kropki i „l”, wiec „alt” wygląda na zamierzony!?

  450. @advocatus diaboli
    Ja rozumiem, ale chyba nie jest zakazane posiadanie mówcy na ślubie i nadanie uroczystości splendoru, każdy sobie może zrobić imprezę jaką sobie chce. Jak jednak uzasadnić próbę legalizacji takiego obrzędu na wzór tej legalizacji które dostają związki wyznaniowe? Przecież ta legalizacja polega na tym, że przysięga staje się wiążąca względem danego wyznania. Skoro państwo uznaje powagę danego wyznania, rejestrując je, to uznaje powagę takiej przysięgi. Jak to się ma odnieść teraz to tzw humanistów? Nie chcą być wyznaniem, wzbraniają się przed tym ale chcą swoje przysięgi uprawomocniać tak samo jak te wyznaniowe. To mało poważne, dla mnie to jak chcieć wprowadzić drużynę piłki ręcznej do ligi piłki nożnej. Wybierają sobie zasady wedle wygody, sprawiając że zasady przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.
    Zrozumiałbym jeszcze, jeśli domagano by się delegalizacji ślubów państwowych, mielibyśmy jedynie śluby wyznaniowe i związki partnerskie co ułatwiło by wielu ludziom życie, także gejom. Ateiści jednak tego nie chcą, bo ci aktywni to religia, taka jak każda inna i chcą podkreślać swoją odrębność względem innych religii.

  451. @ Antonius
    Errare humanum est. Powinno być: „et al.”. Dzięki!

  452. Jerzy Pieczul
    15 października o godz. 10:25
    Nie wiem czy rowniez w Polsce, ale fundacja Johannitow ma rowniez servis „domowego guzika pierwszej pomocy”. Po nacisnieciu takiego guzika centrala przywoluje karetke pogotowia, trzeba to podlaczyc (robi to technik) do telefonu stacjonarnego. Maja swoj transport dla chorych oraz pomoc przy pielegnacji – robia faktycznie duzo „dobrej roboty”, nie wiem jak to wyglada z przejeciem za to kosztow / lub czesci przez kase chorych w Polsce. Ale dowiedziec sie na pewno warto – trzymam kciuki.

  453. vps
    15 października o godz. 13:00
    Przecież ta legalizacja polega na tym, że przysięga staje się wiążąca względem danego wyznania. Skoro państwo uznaje powagę danego wyznania, rejestrując je, to uznaje powagę takiej przysięgi.

    I to jest wlasnie bezczelnosc, jezeli dwoje doroslych osob deklaruje zawarcie zwiazku malzenskiego, to nic „panstwu” do tego przed kim. To jest zwiazek tych osob i jedynie oni decyduja (powinni) w jakiej formie go zawieraja.
    Powinno wystarczyc podpisanie odpowiedniej deklaracji przez samych zaineresowanych i przeslanie owej do odpowiedniego urzedu.

  454. vps
    15 października o godz. 12:16
    „Kto zakazuje? A no konsekwencja logiczna. ”
    =======================

    Kiepsko z logiką, twoją logika.

    „Jeśli nie znasz odpowiedzi na zagadnienia stawiane przez teizm a wypowiadasz się, że jest zły, religia jest zła to wydajasz osądy o czymś czego nie znasz.”
    =========================
    Napisałem, że na wiele pytań nie znam odpowiedzi. Nie trzeba być teologiem, by wiedzieć, jaka jest odpowiedź dla wierzącego na pytanie: „czy bóg istnieje?”; „czym jest dla niego sens życia i co musi zrobić, by żyć zgodnie z jakimiś zasadami moralnymi?”

    Dajesz tutaj popis swojej ignorancji, przypisując mi słowa w których dokonałem rzekomo kategoryzacji moralnych, pisząc niby, że cos (religia/teizm) jest „złe”. Niby wynika to z jakiejś logiki. Jakiej logiki? Czy ja gdzieś coś oceniałem w kontekście „dobra i zła”?
    Czy ja naprawdę muszę wyjaśniać takie fundamentalne sprawy i zajmować się prostowaniem twojego czytania ze zrozumieniem i ciągłego namawiania, byś nie wpychał w moją klawiaturę słów, które nie napisałem?

    „Nie wiem jakich dowodów na istnienie Boga oczekujesz? chcesz aby się wyłonił zza chmur i przemówił? A może chcesz jakieś skamieniałości odkopać? To dopiero naiwność. Nie pojmujesz, że nauka nie bada zagadnień natury religijnej, bada jedynie procesy odbywające się w materii, choć sama nawet nie wie co to materia, jedynie się umawia co do definicji. Nie możesz więc zdobyć żadnej “wiedzy” na tematy związane z dogmatami wiary. ”
    ==================================

    Gdyby bóg istniał, to jego obecność byłaby zauważona przy okazji badań kosmosu, cząsteczek elementarnych, psychiki człowieka, fizyki, biologiii i chemii – niemalze w każdej gałęzi nauki. Nauka nie musi stawiać sobie celu odnalezienia dowodu istnienia boga, bo nie ma żadnych przesłanek, by podjąć w ogóle wysiłek skupienia się na tym temacie. Skoro nie ma żadnych przesłanek, to po co to badać? Nie spotkałem się też, by jacys naukowcy badali istnienie krasnoludków, kijów-samobijów oraz innych latających dywanów. Bądźmy poważni… Każdy naukowiec, który chciałby to sprawdzić, zabity zostałby śmiechem. Tak samo jest z naukowymi wysiłkami, których się nie podejmuje, by odszukać dowód na istnienie boga. Więc to jest oczywiste, że temat istnienia boga dla nauki nie istnieje… Tak samo, jak nie istnieje dla nauki temat istnienia bohaterów z baśni Andersena, polskich klechd domowych oraz innych filmów na temat Wiedźmina, Harry Pottera i Gwiezdnych Wojen.

    A cóż to za wiedza istnieje na temat dogmatów religijnych?
    Czy ta wiedza dowodzi istnienia boga? Ty taką wiedzę masz, skoro ja nie posiadam?

    poza tym, nauka podejmuje czasami zagadnienia natury religijnej.
    Zajmuje sie tym psychologia i psychiatria oraz inne kierunki medycyny. Kwestia opętań, stygmatów, oraz seryjnych morderstw na tle religijnym jest często poruszana przez naukę.

    „Operujesz jakimiś mrzonkami wyssanymi z palca. ”

    Co masz na myśli konkretnie?

    „Twierdzisz, że nie ma dowodów na coś, czego nie potrafisz poprawnie zdefiniować, nie potrafisz nawet wykazać jak miałby wyglądać przekonywujący dowód. ”

    Co ty znów bredzisz? czego poprawnie nie definiuję?

    „wolę się jednak nie określać, nawet nie wiem czy istnieje określenie na ludzi wierzących w to co ja.”
    ========================

    Przemawia wiec przez ciebie zwyczajna mitomania. To chore…

  455. @advocatus diaboli

    To nie tak działa. Państwo się wtrąca ze względu na kasę. Ludzie umierają, pozostawiają po sobie majątek i potomstwo – co z tym zrobić? Musi istnieć jakieś prawo aby rozstrzygać te problemy, bo wiele osób nie pozostawia testamentu. Aby prawo miało jakikolwiek sens, musi istnieć pewna powaga przy zawieraniu umów. W ślubie cywilnym powagę oddaje kodeks cywilny, w ślubie wyznaniowym powagę oddaje dany system wartości (związek wyznaniowy jest wtedy legalny kiedy jest na serio, ma tradycje, jakąś głębszą myśl intelektualną u swych podstaw, wyznawców na serio itd). Legalizacja związków musi istnieć jeśli ludzie chcą sobie przekazywać prawa do majątku czy dzieci. Stowarzyszenia, takie jak wyżej wymieniane nie może legalizować sobie ślubów. Nawet jeśli by stworzyli własny system wartości i spisali to tak jak w przykazaniach, to powstanie problem z innymi stowarzyszeniami. Wtedy każde będzie chciało legalizować swoje śluby, ludzie zaczęliby składać sobie przeróżne przysięgi co by sprawiło, że prawo straciło by na powadze, już nie mówiąc o zagmatwaniu w sprawach sądowych.

    Zjawisko ma głębsze podłoże. Ludzie nowożytni, wyznający tzw kult racjonalnego rozumu, wychowanie przez współczesną edukację, którą ja nazywam anty-edukacją nie pojmują na czym polega powaga norm obyczajowych, uświęcanie wartości i funkcji społecznych. to wszystko było genialnym ludzkim wynalazkiem umożliwiającym szybko i sprawnie rozwiązywać problemy. Teraz wszędzie wdziera się relatywizm który życie utrudnia u ogłupia.

  456. Napisalam
    Powinno wystarczyc podpisanie odpowiedniej deklaracji przez samych zaineresowanych i przeslanie owej do odpowiedniego urzedu.

    Zawrcie zwiazku jest obowiazujace, nie ma problemu.

  457. @vps.

    „uświęcanie wartości i funkcji społecznych.”

    Co to za bełkot i nowomowa kościelna? Co to za termin w ogóle: „uświęcanie wartości”? Możesz to wyjaśnić, bo jestem za głupi, by pojąć tę ekwilibrystykę słowną.

  458. A na temat slubow cywilnych, czyli po co? i dla czego?
    polecam
    http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/boy-dziewice-konsystorskie/
    ..ale byla afera…a teraz juz nikogo nie dziwi

  459. @Rafał Kochan
    Co w takim razie miałeś na myśli pisząc że religia jest zła a wierzenia są przejawem idiotyzmu, skoro nie wiesz czy ludzie wierzący w to co podaje teizm robią dobrze czy źle? Jeśli jest pytanie na temat życia po śmierci i ktoś wierzy że takie życie istnieje to co w tym idiotycznego? Nauka nie zbadała, to nie ma życia po śmierci? A jak ma zbadać? 200 lat temu nauka nie miała pojęcia co to mechanika kwantowa i wtedy był to dowód na to, że taka mechanika nie istnieje? a 100 lat przed Darwinem nauka miała dowód na to, że człowiek nie pochodzi o małpy?

    Jakich ty cząstek Boga chciałbyś się doszukać przy badaniu kosmosu? Kawałek włosa czy gigantyczny paznokieć? Dorośnij trochę bo się za dużo kreskówek naoglądałeś. Nauka bada to co może, co nie jest dowodem na to że bada wszystko co jest. Co dekadę odkrywa nowe zjawiska i procesy o których istnieniu wcześniej nie miała pojęcia.

    Dogmaty religijne nie są przedmiotem wiedzy, dlatego się nazywają dogmatami, nie wykazuje się ich metodologią poznawczą, wierzy się albo i nie wierzy – tyle. Pochodzą z zadumy intelektualnej, dla niektórych z tzw objawienia ale w swej naturze są nie do udowodnienia dlatego można albo wierzyć albo nie.

    Właśnie to co wyżej to mrzonki i nieznajomość definicji.

    Pisałem ci wcześniej o tym w co ja wierzę, podałem nazwiska, nie wiem jak to określić. Masz słabą pamięć czy co?

  460. link byl dla vps, zapomnialam podac adresata

  461. @vps.
    Wskaż mi, kiedy napisałem, że „religia jest zła”.

    „wierzenia są przejawem idiotyzmu, skoro nie wiesz czy ludzie wierzący w to co podaje teizm robią dobrze czy źle?”
    ====================================

    Wierzący są idiotami, bo nie spekulują i nie uruchamiają wiedzy w kontekście tego, w co i dlaczego wierzą. Są idiotami, bo nie posługują się zależnościami przyczynowo-skutkowymi. Nic nie pisałem na temat ich etycznych wyborów życiowych i guzik mnie obchodzi ich moralność.

    „Jeśli jest pytanie na temat życia po śmierci i ktoś wierzy że takie życie istnieje to co w tym idiotycznego? Nauka nie zbadała, to nie ma życia po śmierci?”
    ==========================

    Nie jest idiotyczne to, że człowiek ma nadzieję na życie po śmierci. Idiotyczne jest to, że w to wierzy. Dlaczego idiotyczne? Bo jest to wbrew nie tylko nauce, ale rozumowi, bo zakłada się, że istnieje jakiś byt równoległy do tego obecnego. Dlatego, każdy, kto w to wierzy, jest dla mnie takim samym idiotą, jak ten, który wierzy w realne istnienie bohaterów z seriali telewizyjnych, jak „Klan” czy „M jak Miłość”, Supermana, gadajacego Misia Uszatka i inne fikcyjne postaci z tzw. kultury popularnej.
    Nauka badała istnienie życia po śmierci. Dokształć się.

    „200 lat temu nauka nie miała pojęcia co to mechanika kwantowa i wtedy był to dowód na to, że taka mechanika nie istnieje? a 100 lat przed Darwinem nauka miała dowód na to, że człowiek nie pochodzi o małpy?”
    =======================================

    Ale co ty tymi prymitywnym sofizmatami chcesz udowodnić? Że nie należy wykluczyć, iż nauka za 1000 lat odnajdzie ślad istnienia boga?

    ===========================
    „Dogmaty religijne nie są przedmiotem wiedzy (…)Pochodzą z zadumy intelektualnej, dla niektórych z tzw objawienia ale w swej naturze są nie do udowodnienia dlatego można albo wierzyć albo nie.”

    Więc co ma z tym wspólnego brak wiedzy teologicznej na ten temat, by uznac, że dana religia jest zbyteczna i dla naiwniaków? Mało tego, odmawiasz nawet prawa, by coś takiego krytykowac? Przecież wniosek jest jasny, nie trzeba znać dogmatów religijnych, by móc krytykowac religię. Tak, czy nie? Jeśli nie, to dlaczego?

    „Pisałem ci wcześniej o tym w co ja wierzę, podałem nazwiska, nie wiem jak to określić. Masz słabą pamięć czy co?”

    A czy ja pytałem cię o jakieś nazwiska?

    Jedno jest pewne, twierdzisz, ze nie jestes chrzescijaninem, ale nie odpowiedziałes mi na pytanie, czy miałeś chrzest. Tylko nie pisz, ze miałeś chrzest, ale nie jestes chrzescijaninem, bo twoja śmieszność siegnie zenitu.

  462. A… to jaki byl zadany temat? No wiec drodzy panstwo, jakie macie pomysly na ustawienie tamy przed zalewem indoktrynacji katolickiej w elementarzu. Ja niedlugo „mine”, wiekszosc z was tez, a mlodzi bez problemow dostosowuja sie do kolejnego wydania elementarza dla swoich dzieci.
    Co do slubow ateistycznych, (jak slusznie ktos napisal, dlaczego nazywa sie je ateistyczne?) przytocze jak udzielane sa sluby w Ameryce, przynajmniej w stanie NY. Mysle, ze w innych stanach, ze wzgledu na ciagle obowiazujacy paragraf z Konstytucji o rozdzielnosci religii od panstwa, jest podobnie. W stanie NY nalezy isc do magistratu wziac specjalny formularz zwany licencja i w ciagu 30 dni wziac slub. Nie chce mi sie sprawdzac co tam nalezy podac, ale liczne przyklady wskazuja, ze jest to do przejscia bez kursow religijnych i zaswiadczen z parafii, jako ciekowstke podam, ze kiedys byl obowiazek zbadania sie na syfilis, ale to bardzo dawno temu.
    W tym czasie nalezy wziac slub gdziekolwiek, np. w dowolnym magistracie w stanie. W duzych miastacg jak NY akcja jest tasmowa i tasma nie ma przestoi. Nie kazdy ma pieniadze, czas, lubi celebre, albo wlasnie musi zlozyc zaraz zlozyc papiery emigracyjne.
    Slubu moga udzielac osoby, ktore maja stosowna licencje, czesto sa to emerytowani sedziowie, ale takze osoby, niewyzyte w oratorstwie, czy aktorstwie i naogol robia to „po godzinach” elegancko i wzruszliwie. Ta osoba ma obowiazek wypelnic forme, zlozyc stosowne podpisy, (no panstwo mlodzi i swiadkowie tez) i wyslac w stosowne miejsce. Certyfikat slubu przyjdzie wkrotce zwykla poczta.
    Miejsce slubu jest tez zupelnie dowolne. Poczawszy od jakiejs swiatyni ( osoby duchowne maja uprawnienia udzielac slubu jako osoby cywilne, a nie ze ktos jest rabinem, czy pastorem), poprzez sale, w ktorej odbedzie sie przyjecie, kluby, do ktorych ktos nalezy, resorcie, czy w dowolnym miejscu w naturze… Wiec polscy zwolennicy innego niz religijny slub powinni walczyc o zmiane w ustawodawstwie idaca w kierunku ulatwien w formalnosciach, a nie walczyc o oprawe jaka ma zapewnic magistrat.
    Kilka miesiecy temu bylam na slubie Polki, ktora koscielny wezmie w przyszlosci, a ten oficjalny, potrzebny jej „do zycia” w Ameryce, chciala miec troche uroczystszy. Moja corka polecila jej niereligijnego Zyda, zreszta ozenionego z jej znajoma – Polka. Slub odbyl sie w niewielkiej sali recepcyjnej restauracji. Jaki mily i dobry w swojej roli byl ten czlowiek. Podobnie jak przyjela sie w Polsce oprawa cywilnego pogrzebu, tak samo byloby ze slubami, tylko zezwolic na slub poza magistratem.
    No to wracajac do dyskusji, to ile diablow ( a moze aniolow) miescie sie na glowce od szpilki ?

  463. Przemawia wiec przez ciebie zwyczajna mitomania. To chore…

    vps
    15 października o godz. 14:09
    Nawet jeśli by stworzyli własny system wartości i spisali to tak jak w przykazaniach, to powstanie problem z innymi stowarzyszeniami.

    Wyobraz sobie, ze juz stworzyli – Konstytucja sie to nazywa – ale fakt ze stowarzyszeniem k.k nie da sie tego pogodzic

  464. @Rafał Kochan
    O złej religii to pisałeś wiele razy we wcześniejszych dyskusjach, teraz też nie wyrażasz się za dobrze.

    Na podstawie czego mniemasz, że wierzący nie uruchamiają wiedzy w kontekście tego co wierzą? Tradycja rozważań na ten temat jest dłuższa niż tradycja nauki, już nie mówiąc o pismach, spekulacjach filozoficznych itd. Nie jesteś zaznajomiony i bredzisz.

    Idiotyczne jest to, że człowiek wierzy w życie po śmierci a nie jest idiotyczne, że nie wierzy? Wiara jest nadzieją ugruntowaną, różni się intensywnością. Możemy dyskutować w nieskończoność ale po co dyskutować o tym, co jest lepsze do wierzenia? Co jest lepsze banan czy jabłko, czerwony czy zielony – takie właśnie dyskusje prowadzisz i próbujesz przekonywać że jakiś „kolor” ma większą wartość od innego. Jesteś niepoważnym człowiekiem wypowiadając się publicznie w taki sposób. Kilka tysięcy lat ludzkiej tradycji i sporów filozoficznych zrównałeś z wymyśleniem krasnoludków i podsumowałeś porównaniem do idiotyzmu (z tymi krasnoludkami jak i supermenem to też duża tradycja, nie wzięło się to z niczego, ma swoje przyczyny i skutki. Gdyby coś co przykuwa uwagę milionów ludzi przez tysiące lat było kwestią zmyślanki, to proszę zmyśl coś i zobaczymy ile będziesz miał fanów i naśladowców).
    Nie znajdziesz ani jednego dogmatu który jest wbrew nauce, bo tłumaczyłem ci że nauka tego nie bada, nie ma na ten temat zdania, tak samo jak nauka nie bada życia po śmierci, bada jedynie przejawy aktywności organizmu po tzw zgonie klinicznym. Jesteś wybitnym dyletantem i lepiej jakbyś coś doczytał. Ze mną sobie jeszcze pogadasz na równo bo chyba obaj zgodzimy się, że to tylko dla zabawy, ale w oczach innych tylko stracisz wypisując to co wyżej.

    Na jakiej podstawie chcesz krytykować dogmat? Możesz krytykować jego zastosowanie, jego znaczenie w życiu itd ale samą istotę dogmatu jaką metodą chcesz poddać krytyce?. Jak się zabierzesz do krytyki dogmatu? Będziesz badał prawdziwość? Jakiej metody użyjesz?
    Wiedza teologiczna jest ci potrzebna aby znać znaczenie, geneze dogmatu a nie po to aby wykazywać jego prawdziwość. Prawdziwe są fakty a nie dogmaty. Skoro nie wiesz jakie jest podłoże intelektualne pod dogmatem świętej Trójcy to co chcesz krytykować? Samo pojęcie nie znając jego roli i znaczenia? Przeczytaj coś o symbolice liczby 3, która jest znana od czasów egipskich, przeczytaj jak powstawał dogmat świętej Trójcy, jakie ma znaczenie, co sobą reprezentuje i dlaczego wedle wierzących jest tak ważny. Jak już to zrobisz (czyli setki lektur, a nie ślepe dawanie wiary jak to mniemasz) to wtedy możesz zacząć krytykę – wykażesz, gdzie są logiczne niekonsekwencje a potem wykażesz szkodliwość np społeczną tego dogmatu ale nigdy jego prawdziwość bądź i nie, bo podczas badania łatwo zrozumiesz, że dogmaty to tylko symbole. Jak metodę będziesz miał dobrą i niczego nie pominiesz, może wtedy zabrzmisz jak ktoś poważny, i może nawet kogoś do siebie przekonasz.

    Oczywiście, że miałem chrzest, moja rodzina to poważni katolicy. Ja już się w tą bajkę nie bawię, pisałem ci że bliżej mi do buddyzmu ale mieszam to też z innymi poglądami metafizycznymi. Co to ma za znaczenie, skup się na argumentach a nie personaliach bo plączesz coraz bardziej.

    @advocatus diaboli
    Legalizacja ślubów wyznaniowych ułatwia, bo nie trzeba ze świadkami pomykać do urzędu. Świadek musi być bo to poważne deklaracje.

  465. @advocatus diaboli
    Legalizacja ślubów wyznaniowych ułatwia, bo nie trzeba ze świadkami pomykać do urzędu. Świadek musi być bo to poważne deklaracje.

    o.k. nawet dwoch, jestem nawet gotowa dorzucic znaczki skarbowe 😉 (pisales o kasie), ale powinno wystarczyc podpisanie podczas uroczystosci, bez pomykania do urzedu.

  466. advocatus diaboli
    15 października o godz. 13:33

    Dziękuję, Szanowna Adwokatko (choć do rzeczywistych adwokatów raczej nie odezwałbym się: „Szanowny”) za informację o guzikach pierwszej pomocy, po której ze stołka spadłem. Dołączę ją do paru baśni o żelaznym wilku, jakie mi opowiedzieli znajomi z cywilizowanego świata. Na przykład, że w Niemczech przy szpitalach bywają pokoiki dla osób odwiedzających pacjentów – z kuchenkami, pełnymi lodówkami, trzydziestoma gatunkami herbat plus pięć, dzisięć kaw i tele-morele na deser. Jutro dowiem się, co jest u nas. Stowarzyszenie jest z niemieckiej inspiracji, więc pewnie jest przodem do człowieka, a nie jak nasze – zadem, a przodem, owszem – do kasy.

  467. Jerzy Pieczul
    15 października o godz. 15:43
    Dopuki klient osobiscie nie zlozy zazalenia, bede sie podawac 😉

    Zycze z calego serca powodzenia, taki guzik uratowal zycie mojej Babci

  468. @advocatus diaboli

    Wyobraz sobie, ze juz stworzyli – Konstytucja sie to nazywa – ale fakt ze stowarzyszeniem k.k nie da sie tego pogodzic

    Chcesz powiedzieć, że stowarzyszenie humanistów czy racjonalistów opiera się na Konstytucji a pozostali obywatele zalegalizowani przez urząd stanu cywilnego opierają się na czymś innym? Jeśli się odwołują tylko do Konstytucji to po jakiego chcą legalizować śluby humanistów? Nie humaniści też opierają się na Konstytucji, nikt zresztą nie ma wyjścia.

  469. @vps. Więc reasumujac:
    1. Jesli ktoś wierzy w istnienie krasnoludków lub potwora spaghetti może z pełnym przekonaniem twierdzić, że nikt nie ma prawa uważać, że NA PEWNO nie ma takich istot. Swoje przekonania będzie opierał na tym, że skoro nauka nie zajmuje sie ich istnieniem, więc uprawniona jest wiara o ich istnieniu, bo to jest dogmat, a dogmaty nie wymagają naukowych potwierdzeń. Dlatego, równoprawne jest wierzenie w boga, potwora spaghhetti, UFO oraz w duchy, które nawiedzają przeklęte domy.

    2. Zgodnie z taką oto intelektualną projekcją „Nie znajdziesz ani jednego dogmatu który jest wbrew nauce” musimy uznać, że skoro jakaś postać z bajek pod tytułem Biblia albo inny Koran, zamieni wodę w wino, a potem wino w krew, następnie umrze, a potem objawi się jakimś osobom, po czym zniknie bez śladu, musimy z pokorą uznać, ze to wszystko było zgodne z nauką.

    „Oczywiście, że miałem chrzest, moja rodzina to poważni katolicy.”
    1. Całe szczęście, przynajmniej twoi rodzice zachowali powage w tej sprawie.

  470. @Rafał Kochan
    A czy UFO lub potwor spaghetti oznacza to samo co Bóg, że zrównujesz te pojęcia? Bo jeśli to samo, to znaczy że się wierzy tylko w inne nazwy tego samego, jeśli nie to samo, to znaczy, twój przykład jest bez sensu (swoją drogą to naukowcy wydają grube pieniądze na poszukiwanie życia po za ziemią, choć nie ma żadnych dowodów na to, że jest, podobnie jak z Bogiem).
    Uznasz słuszność kary poprzez ścięcie na gilotynie za tak samo wartościową jak wyrok resocjalizacyjny w więzieniu, bo jedno i drugie jest karą?
    Zgodnie z taką oto intelektualną projekcją można sobie wymyślać co się chce, a wiara naukowców, że rzeczywistość jest tylko materialna i w pełni poznawalna, to to samo co wiara w istnienie krasnali. Po raz kolejny zwalczasz się własną bronią.

  471. @vps.
    „A czy UFO lub potwor spaghetti oznacza to samo co Bóg, ”

    Ależ oczywiscie, przecież jest wielu ludzi w wierzy w te postaci. Cały kościoół scjentologiczny przecież jest na tym oparty. Nie mówiąc już o aktywnej grupie naukowców z różnych dziedzin, którzy operują pojęciem „starożytni kosmici”. I to oni włąsnie wysuwają tezę, ze to UFO stoi za tymi wszystkimi religiami… Innymi słowy, nie ma żadnych bogów, są inteligetniejsze od nas cywilizacje. Kwestoa potwota spaghetti juz tu była omawiana. Przeciez powstał kościół w jego sprawie.

    „Bo jeśli to samo, to znaczy że się wierzy tylko w inne nazwy tego samego,”
    Dokładnie to samo, idąc tropem twojej pogmatwanej logiiki. Nie widzę różnicy u idiotów: jedni wierzą w boga, drudzy w potwora spaghetti, a jeszcze inni w UFO. Łączy ich wszystkich jedno i to samo. Twoim zdaniem nie?

    „Uznasz słuszność kary poprzez ścięcie na gilotynie za tak samo wartościową jak wyrok resocjalizacyjny w więzieniu, bo jedno i drugie jest karą?”

    A co ma wymiar kary wspólnego z wiarą? Uwazasz, ze wiara w boga to kara śmierci, a ta wiara w UFO to kara wiezienia? Stosując takie porównanie, to tak, ludzie, którzy wierzą w brodatego boga są bardziej tępi od tych, co wierzą w inteligentniejsze cywilziacje od naszej we wszechświecie.

    Bardzo dobrze wiedzieć, że w XXI wieku żyją jeszcze takie istoty, co to wierzą w bogów, smoki, krasnoludki, i co śmiejszniejsze – są przekonani, że ich cuda nie są wbrew nauce.

    Muszę chyba uszczypnać się, bo nie wierzę, że nie śnię 🙂

  472. @Rafał Kochan
    Zapomniałeś dopisać, że skoro wiara obojętnie w co to idiotyzm, to twoja wiara w możliwości naukowego poznania rzeczywistości to także idiotyzm, jak i wiara w to, że innych wierzenia są czystą bzdurą. dla ciebie caly czas jeden „kolor” jest lepszy od innych „kolorów”.
    Nie łapiesz prostego porównania z karą i zmuszasz mnie do obniżania poziomu dyskusji nieustannie. Dla ciebie przysłowiowa kara jest karą, obojętnie jaka (a za karę podstaw se wiara) nie dostrzegasz że jest różnica w karaniu, tak samo jak jest różnica pomiędzy satyrą (potwór spaghetti), fantastyką (odległe cywilizacje) jak i tradycją oraz metafizyką (czyli Bóg i tego typu przyczyny) Dodatkowo, nikt nie twierdzi, że UFO czyli jakaś kosmiczna cywilizacja była przyczyną powstania całego wszechświata (pisałem ci, że nauka poszukuje życia poza ziemią choć nie ma żadnych przesłanek że takie życie istnieje, a jednak wierzą że warto). Tak samo jak nikt nie wierzy w potwora spaghetti bo to komedia.
    Ty wierzysz w teorie np wielkiego wybuchu, ale sam jej nie sprawdziłeś i nie zweryfikowałeś, dajesz temu co wytworzył ktoś inny tak samo bezmyślną wiarę, zmieniłeś sobie tylko sutannę kapłana na fartuch naukowca. Cokolwiek nie stworzy nauka, tak jak kiedyś tworzył Kościół swoją teologią, przyjmujesz za pewną wiedzę (z tą różnicą, że teorie naukowe się zmieniają szybciej niż dogmaty wiary). Jesteś nie mniej religijny od innych, pozmieniałeś sobie tylko pojęcia na głupsze, bo powstanie czegoś z niczego (czyli wszechświat) do wybitnych dokonań ludzkiego rozumu nie należy. To, że odrzucisz byty i istoty pozaziemskie i zamienisz je pojęciem nicości (cokolwiek ono oznacza) sprawia tylko, że śpisz lepiej. To żadna filozofia powiedzieć, że tam gdzie światło nie świeci nic nie ma, dziecko to potrafi. Trudniej jest to już jakkolwiek uzasadnić.

  473. @Rafał Kochan
    Mam dla ciebie trochę lepszy tekst skoro zabawiamy się językiem.
    Zgodzisz się, że wiedzę się wykazuje, czyli aby powiedzieć że coś wiesz, musisz tą wiedzę wykazać.
    Skoro wiesz, że nie ma np UFO, Boga sobie zostawmy, to jak to wykażesz? Bo nie ma żadnych śladów? A jaki masz ślad jutra? Zostawia jakieś ślady po sobie? Jak znasz filozofie i znasz takiego pana jak David Hume, to wiesz, że człowiek tylko wierzy że będzie jutro, nie wie tego i nie może tego wykazać czyli udowodnić. Taka sama jest twoja wiedza na temat UFO i Boga. To tylko prawdopodobieństwa, świadkowie mający z tym doświadczenia w twojej opinii mają urojenia (oczywiście nie potrafisz tego udowodnić). Mógłbym iść dalej tym tropem aby wykazywać w ile rzeczy wierzysz a jak mało wiesz. Zostawmy to jednak, inna zabawa:
    Pan X nie wierzy w wyjaśnienia nauki dotyczące wszechświata, uważa że to idiotyczne bzdury. Czy Pan X jest osobą wierzącą czy niewierzącą? Wypada dopytać – to w co Pan X wierzy? Pan X odpowiada – w nic nie wierzę, uważam że poznanie to bzdura, nie da się niczego poznać, rzeczywistość jak i ja sam to tylko iluzja którą trzeba jakoś przeczekać. Zaliczymy takiego Pana do osoby wierzącej czy niewierzącej? Czy Pan X jest ateistą? Jaka jest różnica pomiędzy Panem X a @Rafałem Kochan?

  474. Rafał Kochan
    żart ?

  475. Rafał Kochan
    10.45
    „Człowiek wierzący to idiota”

    W słownika j.polskiego, „idiota” to człowiek upośledzony umysłowo, niedorozwinięty,pozbawiony inteligencji. Potocznie- kretyn, głupiec.

    Posłuchajmy wypowiedzi kilku takich „idiotów”.

    Dr Davey Loos pracuje w Belgii jako biochemik. Kiedyś wątpił w istnienie Stwórcy i wierzył w ewolucję. Później jednak zmienił zdanie.

    Pytanie: Co cię przekonało, że Biblia pochodzi od Boga ?

    Odpowiedź: Jedną z wielu rzeczy było dokładne spełnienie się zawartych w niej proroctw. Na przykład Izajasz setki lat naprzód podał sporo szczegółów związanych ze śmiercią i pogrzebem Mesjasza. Wiemy, że spisał je przed jego śmiercią, ponieważ Zwój Izajasza znaleziony w Qumran powstał jakieś sto lat przed przyjściem Jezusa na świat.
    W proroctwie tym czytamy m.in : „Ten da mu grobowiec wśród niegodziwców i wśród bogaczy, gdy on poniesie śmierć”(Izajasza 53:9,12). Co ciekawe, Jezus został uśmiercony razem z przestępcami, ale pochowany w grobowcu bogatej rodziny. To zaledwie jedno z wielu spełnionych proroctw, które przekonały mnie, że Biblia jest natchniona przez Boga.

    Dr Paola Chiozzi pracuje jako biolog molekularny na Uniwersytecie w Ferrarze.
    Pytanie: Co cię przekonało, że Biblia pochodzi od Boga ?

    Odpowiedź: Zwróciłam uwagę na Psalm 139:16: „Oczy twoje widziały nawet mój zarodek, a w twej księdze były zapisane wszystkie jego cząstki”. Jako biochemik badam informacje genetyczne zapisane w naszych komórkach. Skąd psalmista wiedział o takim zapisie ? Im lepiej poznawałam Biblię, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że pochodzi ona od Boga.

    Cdn.

  476. Ale jaja, nie mogłam komentować, kazało mi się rejestrować, logować i co nie tylko! Powiedziało mi też, ze istnieje już inna osoba o takim nicku. Bogać tam inna, to ja przecież! Też to mieliście?

    Rafale, z vps-em nie ma co dyskutować. Ciekawie się czyta waszą dyskusję, ale o czym chcesz z nim teges, jak on uważa boga za innego rodzaju byt niż smoki, krasnoludki i czupakabry. (UFO tutaj nie liczę, bo przy mnogości gwiazd i światów może się kiedyś okazać, że życie na innych planetach jest). Natomiast byty niematerialne, na rzecz istnienia których świadczą tylko stare księgi i opowieści, podlegają w moich oczach tym samym prawom. A w jego oczach otóż nie, a dlaczego, to tego nie wie nikt, ale on to uzasadni w jakiś nielogiczny i religiancki sposób. Na moje to jego wywody się skompromitowały w tym momencie: „A czy UFO lub potwor spaghetti oznacza to samo co Bóg, że zrównujesz te pojęcia?”

  477. @dezerter.
    Pamiętasz polskich naukowców pracujących zagranica na uczelniach, którzy wypowiadali sie na temat katastrofy smoleńskiej? Binienda i paru innych, których nazwisk nie pamiętam. Co z tego, że mają tytuły naukowe, skoro oni uwierzyli w religię smoleńską i zaczęli swoimi wypowiedziami podważać naukę – czyli to, dzięki czemu mogli utrzymać swoje rodziny i zrealizować swoje pragnienia. Dla mnie ci ludzie są idiotami. No niestety, ale tak myślę i takie mam o nich zdanie. Takie samo zdanie mam tez o ludziach, którzy wierzą i nie wysilają swego intelektu, swojej inteligencji (moze jej nie mają?), nie są skłonni do refleksji i pozbawieni są daru spekulowania, wątpienia oraz checi zrozumienia „dogmatów”.

  478. @Marit
    Jaka jest różnica pomiędzy wiarą, że wszechświat powstał w wyniku działania/intencji… np Nieruchomego Poruszyciela (okazuje się, że wedle „geniuszy” tego bloga nawet Arystoteles mógł być idiotą, skoro wiara=idiota a smok=Bóg to pewnie politeizm=monoteizm, liść=korzeń, ssak=ryba bo przecież to i to jest rośliną lub zwierzęciem) a wiarą, że wszechświat powstał przypadkiem z niczego?

  479. @vpos

    „to twoja wiara w możliwości naukowego poznania rzeczywistości to także idiotyzm,”
    ====================================

    To nie jest wiara, to jest przekonanie. Poki co to dzięki nauce, a nie wierze, poznaję świat, rzeczywistosć i człowieka. Wiec dlaczego mam wierzyć w naukę, skoro ja rozumowo doswiadczyłem zbawienne właściowości nauki?

    Jeśli dla ciebie wiara tyle samo dała, co nauka – to winszuje, albo sam sie oszukujesz, albo dalej sobie jaja robisz ze swojej inteligencji.

    „Skoro wiesz, że nie ma np UFO, Boga sobie zostawmy, to jak to wykażesz? Bo nie ma żadnych śladów? ”
    ===================================

    Wiem, bo nie ma dowodów na to, że istnieje obca cywilizacja we wszechświecie i ze jej przedstawiciele odwiedzili Ziemię. Ale mimo to, gdybym miał wskazać, w co bardziej mógłbym UWIERZYĆ, to wiecej przemawia „naukowo” w ich istnienie niż boga i jego synów, co to mogą sie materializować do postaci ludzkiej i kopulować z ludzkimi kobietami.

    „nie dostrzegasz że jest różnica w karaniu, tak samo jak jest różnica pomiędzy satyrą (potwór spaghetti), fantastyką (odległe cywilizacje) jak i tradycją oraz metafizyką (czyli Bóg i tego typu przyczyny)”
    ======================

    A skad wiesz, ze to jest satyra dla tych ludzi, którzy chcą i wierzą w takie bajki? Ja podałem tylko przykład potwora spaghetti. Absurdów wiary w różne postaci i przedmioty jest bez liku. A bóg i biblia to nie jest fantastyka?

    „Dodatkowo, nikt nie twierdzi, że UFO czyli jakaś kosmiczna cywilizacja była przyczyną powstania całego wszechświata ”
    ====================================

    Poczytaj sobie ignorancie na temat kościoła scjentologicznego, bo na razie bredzisz i wypowiadasz się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia.

    „Tak samo jak nikt nie wierzy w potwora spaghetti bo to komedia.”
    =================================

    Jak to nie wierzy? Rozmawiałeś z tamtymi ludźmi, że jestes taki pewny, czy tylko wierzysz w swój szwankujacy rozum i intuicję?

    „Ty wierzysz w teorie np wielkiego wybuchu, ale sam jej nie sprawdziłeś i nie zweryfikowałeś, dajesz temu co wytworzył ktoś inny tak samo bezmyślną wiarę,”
    =========================================

    Proszę cie, nie wypowiadaj się za mnie, w co ja wierze, a w co nie, bo to zaczyna być już irytujące. Wiesz w ogóle, co to jest wiara? z tego, co piszesz, to ty nie znasz podstawowych definicji pojęć, na temat których sie wypowiadasz, ATALIO! czas zamienić się w kobyłę i Don Kiszota!!

    „Ty wierzysz w teorie np wielkiego wybuchu, ale sam jej nie sprawdziłeś i nie zweryfikowałeś, dajesz temu co wytworzył ktoś inny tak samo bezmyślną wiarę, zmieniłeś sobie tylko sutannę kapłana na fartuch naukowca. Cokolwiek nie stworzy nauka, tak jak kiedyś tworzył Kościół swoją teologią, przyjmujesz za pewną wiedzę (z tą różnicą, że teorie naukowe się zmieniają szybciej niż dogmaty wiary). Jesteś nie mniej religijny od innych, pozmieniałeś sobie tylko pojęcia na głupsze, bo powstanie czegoś z niczego (czyli wszechświat) do wybitnych dokonań ludzkiego rozumu nie należy. To, że odrzucisz byty i istoty pozaziemskie i zamienisz je pojęciem nicości (cokolwiek ono oznacza) sprawia tylko, że śpisz lepiej. To żadna filozofia powiedzieć, że tam gdzie światło nie świeci nic nie ma, dziecko to potrafi. Trudniej jest to już jakkolwiek uzasadnić.”
    =====================

    Tego nawet nie będę komentowac. Tego typu spekulacyjne ekskrementy są ponizej wszelkiej krytyki. Szanuj sie człowieku.

  480. @ Marit
    Odpowiadając @ vps, co może Pani oczywiście zrobić, wpada Pani w pułapkę jałowej przepychanki. Siedzi tam już jakiś czas @ Rafał K. Mam nadzieję, że się wyrwie.
    @ vps jest trollem filozofem (najwyraźniej domorosłym, bo u niego nawet ateusz do ostatniego tchnienia David Hume służy do dowodzenia Boga), a to tragiczne w skutkach połączenie.

  481. Rafał Kochan
    10.45
    „Człowiek wierzący to idiota”

    Eidar Nebolsin z Uzbekistanu jest światowej sławy pianistą. Był ateistą, ale później doszedł do wniosku, że ludzie są dziełem kochającego Stwórcy.

    Pytanie: Byłeś ateistą – co przekonało cię o istnieniu Stwórcy ?

    Odpowiedź: Muzyka. Zachwyca się nią niemal każdy człowiek, i to w sposób nieznany zwierzętom. Muzyką można wyrażać radość, ufność, czułość i tak dalej – całą gamę emocji. Mamy naturalny odruch kołysania się w jej rytm. Ale czy muzyka jest konieczna do przeżycia ? Czy odgrywa jakąś rolę w „przetrwaniu najlepiej przystosowanych”, jak uczą ewolucjoniści ? Nie sądzę.
    Moim zdaniem bezpodstawny jest wniosek, jakoby mózg ludzki był wytworem ewolucji – mózg, dzięki któremu potrafimy komponować i zachwycać się Mozartem czy Beethovenem. O wiele rozsądniej brzmi dla mnie wyjaśnienie, że mózg to dzieło mądrego i kochającego Stwórcy.

    Racquel Hall jest córką Żydówki oraz Austriaka, który przeszedł na judaizm. Zapytajmy, co ją skłoniło do bliższego zbadania swej wiary.

    Pytanie: Dlaczego postanowiłaś przeczytać NT ?

    Odpowiedź: Pewien znajomy, który uważał się za chrześcijanina, powiedział mi, że bez Jezusa moje życie będzie niepełne. „Ludzie, którzy wierzą w Jezusa, dali się zwieść”- odpowiedziałam. „Czy ty w ogóle czytałaś NT ?” – zapytał wtedy. „Nie”. „To jak możesz wypowiadać się o rzeczach, o których nie masz pojęcia ?”

    To mnie otrzeźwiło. Pożyczyłam od niego Biblię i zabrałam się do czytania NT. Z zaskoczeniem odkryłam, że pisarze NT byli Żydami. Im bardziej zagłębiałam się w tekst, tym wyraźniej widziałam też, że Jezus był życzliwym, pokornym Żydem, który chciał pomagać ludziom, a nie ich wykorzystywać.
    Wnikliwie analizowałam proroctwa mesjańskie. Byłam zdumiona, że jest ich tak wiele. Wciąż jednak nie mogłam pozbyć się wątpliwości. Zastanawiałam się: „Czy tylko Jezus pasuje do tych proroctw ? A może po prostu był sprytnym aktorem, który dobrze odegrał swoją rolę ?

    Pytanie: Co stało się punktem zwrotnym ?

    Odpowiedź: Starannie rozważyłam proroctwa, pod które żaden oszust nie mógłby się podszyć. Np. przeszło 700 lat wcześniej prorok Micheasz zapowiedział, że Mesjasz urodzi się w Betlejem na terenie Judy (Micheasza 5:2; Mateusza 2:1). Czy można mieć wpływ na miejsce swego urodzenia ?
    Kropką nad i okazał się rodowód Jezusa. Wg. Biblii Mesjasz miał się wywodzić z linii króla Dawida (Izajasza 9:6,7; Łukasza 1:30-32). Ponieważ w starożytności Żydzi prowadzili dokładne zapiski genealogiczne, więc gdyby Jezus nie był potomkiem Dawida, wrogowie na pewno zrobiliby wokół tego sporo szumu. Ale nie mogli, bo pochodzenie Jezusa było niepodważalne – tłumy nazywały go nawet „Synem Dawidowym”(Mateusza 21:9).

    Gdy w roku 70 n.e – 37 lat po śmierci Jezusa – wojska rzymskie zburzyły Jerozolimę, rodowody zaginęły lub zostały zniszczone. Dlatego Mesjasz musiał pojawić się przed rokiem 70, bo później nie dałoby się udowodnić jego pochodzenia.

    Cdn. Pozdrawiam.

  482. Panie Jacku, przyznaję, że i moja niebiańska (sic!) cierpliwość została poddana wielkiej próbie. Niestety, nie zdała jej. Poddaje się. Człowiek, który skrywa się za monitorem komputera, w przeszłosci występował przynajmniej pod dwoma nickami „ATALIA” i „VPS”, który zmieniał swoje poglądy jak brudne skarpetki, który przyjmował rolę Don Kichota, jego kobyły i chyba Dulcynei, musi cierpieć na jakąś chorobę psychiczną. Uznałem, że z wariatami nie będę dyskutował. Przepraszam, że wiedziony pozytywistycznymi odruchami, zaśmieciłem ten wątek jałową dyskusję z wariatem.

  483. Rafał Kochan
    21.36
    „Pamiętasz polskich naukowców…”

    Przykro to pisać, ale nieodparcie nasuwa mi się jedna refleksja.

    Masz „światły umysł” a nie rozumiesz, że od tego, KTO coś powiedział, ważniejsze jest to, CO powiedział ?

    Pozdrawiam serdecznie.

  484. @dezerter. Zatem nie rozumiem, dlaczego podajesz od kilku swoich wpisów przykłądy naukowców lub artystów, którzy przeszli na „ciemniejszą” stronę mocy? Czemu miał służyć ten fortel?

  485. @ dezerter
    Szanuję Pańskie przywiązanie do swojej wiary, poważnej i dogłębnej, sądząc z Pańskich wypowiedzi, niemniej pisze Pan:
    „od tego, KTO coś powiedział, ważniejsze jest to, CO powiedział?”
    po przytoczeniu cytatów różnych nawróconych lub pochwyconych przez wiarę mniej czy bardzie sławnych ludzi. Sam Pan wie, że na taki zestaw łatwo można odpowiedzieć jeszcze bogatszym zestawem cytatów z tych, którzy wiarę ojców (a zwłaszcza matek) porzucili lub nigdy nie dali się do niej skusić. Więc to jest słabe.
    Poza tym niektórzy z nich zachwycają się „mesjańskimi przepowiedniami”, popełniając przy tym elementarny błąd logiczny (pisałem już o tym) — twórcy NT ZNALI te wszystkie proroctwa (notabene, jak większość typowych proroctw we wszelkich kulturach, odpowiednio niejasne i dające szerokie pole interpretacji, a więc i ich przypisywania do wydarzeń prawdziwych i zmyślonych), kiedy pisali swoje historie dla konkretnego celu religijnego i politycznego (społecznego).
    Niech Panu wiara lekką będzie, ale proszę nie wierzyć, że w ten sposób zdoła Pan krytycznie myślącego człowieka przekonać do czegokolwiek Nie z Tego Świata.

  486. @Marit
    – tak lepiej skorzystaj z rady pana Jacka i nie odpowiadaj na trudne pytania, przecież to nie o to chodzi w tym uwielbianym zdobywaniu wiedzy i spekulowaniu. Dobrze wiemy, że są pytania które prowadzą do pułapki więc lepiej udawać, że ich nie ma.
    @Rafał Kochan
    Jaka jest różnica pomiędzy wiarą a przekonaniem? Ludzie wierzący też są tylko przekonani – i co teraz?
    Chyba nie sądzisz, że świat się zaczął 300 lat temu. Przed nauką ludzie też budowali domy i chyba ten okres był dłuższy.
    Rozczarowałem się trochę bo zmarnowałeś mój czas. Na każdy gaszący cię argument albo nie odpisujesz albo odpowiadasz w stylu – szanuj się człowieku. Nie szkoda ci czasu mojego i swojego? Zadaje proste pytania, jaka jest różnica pomiędzy uznawaniem prawd naukowych a ich odrzuceniem? Jeśli mówisz, że dzięki nauce poznajesz świat, to jak odpowiesz na argument Pana X, że niczego nie poznajesz a jedynie ci się wydaje? Dlaczego niby poznanie naukowe ma poznawać świat a nie być jedną wielką iluzją? Lubisz spekulować, odkrywać, dowiadywać się (pomimo tego, że już nie lubisz kiedy się trzeba trochę dowiedzieć o genezie dogmatów) to spekuluj, znaj filozofie która wątpi w prawdziwość nauki. Kiedyś przytoczyłeś nazwisko Heideggera, powinieneś wiedzieć co powiedział o poznaniu naukowym – wszystko jest metafizyką, do czasu aż się nie rozwiąże problemów teorii bytu. wyznajesz więc wiarę w daną metafizykę i guzik spekulujesz, nawet nie rozumiesz tego co powtarzasz po innych. Ta nauka dzięki której poznajesz świat podsuwa ci takie same odpowiedzi jaki kiedyś podsuwali duchowni, magowie, alchemicy, ludzie też byli tylko …przekonani, że oni mają racje, tak jak naukowcy przed Darwinem i Einsteinem byli tylko przekonani, że ich teorie są prawdziwym poznaniem świata. Twoje przekonanie to za mało aby uznawać wierzenie w Boga, czyli prawie całą tradycję ludzkości, za idiotyzm.
    Jak rozmawiasz, to zanim nakażesz mi siebie poszanować, sam okaż szacunek, bo osobiste przekonania nikogo nie obchodzą, wymieniamy się argumentami, inaczej tylko marnujesz ludziom czas.

  487. @ Czytelnicy
    Zapraszam — nowy wpis gotowy. Wątków aż za dużo.

  488. Rafał Kochan
    15 października o godz. 22:07

    RAfał,
    wpierw się wqurwilem na Ciebie…
    potem… po namyśle… uznałem, że trzeba uszanować Twoje prawo do polemiki, w obronie własnych poglądów … a na koniec „pochyliłem” głowe w szacunku, dla Twojego samozaparcia …

    Niemniej, mamTobie za złe tą nie prowadzącą do niczego pozytywnego polemikę…

    Ty nie wygrałeś! @vps wygrał dwie rzeczy…
    1) że nie uległ…
    2) Twoje argumenty, w niczym nie zedzawuowały jego argumentaji…

    Nie liczy się wynik, liczy się wrażene … On wygrał…

    A mogłeś Ty!
    Wystarczłoby zastosować „podwójnego nelsona”…, gdzie byłby zmuszony coś stwierdzić, a w „drugim duszeniu”, musiałby zaprzeczyć samemu sobie, albo powiedzieć, że w tym pierwszym się „mylił”…

    Byłeś w mojej ocenie 2 razy o krok od zrealizowania tego…
    Następnym razem się uda! Wierzę w Ciebie… Choć osobiście wolę „ukarać” doktliwiej, przez ignorowanie …

  489. Jacek Kowalczyk
    15 października o godz. 22:44

    Sorry … już idę … 😉

  490. @lonefather
    Rafał przegrał już dawno, bo nauka nie odpowiada na pytania natury religijnej, robi to tylko filozofia spekulując, a że tych jest wiele, trudno wykazać która filozofia to idiotyzm, a która to „mądrość”. Kwestia indywidualnych przekonań, a samo przekonanie to nie argument, jedynie dawanie czemuś wiary.
    Większość z was tu przegrywa nieustannie bo tylko mniemacie, że chcecie poznawać świat i rzeczywistość. Religi poznać nie chcecie, nie chcecie poznać także nauki, jako tworu kultury, macie ugruntowane przekonania na te tematy i ani rusz aby to poddać pod wątpliwość.

  491. Rafał Kochan
    22.12

    „Dlaczego podajesz przykłady osób, które przeszły na „ciemniejszą” stronę mocy” ?

    Nie o osoby chodzi, tylko o argumentację której używają. Podałem imiona i nazwiska, ponieważ zawsze tak robię. Uważam, że wymaga tego uczciwość.
    Rozwijam ten temat na nowym wątku, ale na razie nie zostałem wpuszczony przez gospodarza.

    Pozdrawiam.

  492. @dezerter
    16 października o godz. 7:43

    No to w odpowiedzi na twoje przykłady osób, które zdurniały na starość, podam przykład odwrotny – że ktoś zmądrzał! I to kto, misjonarz chrześcijański:

    http://www.wykop.pl/link/1555941/chrzescijanski-misjonarz-porzuca-wiare/

  493. lonefather
    16 października o godz. 1:26
    Tak jest !

  494. @dezerter.

    I znamienny fragment z jego książki:

    „Podczas urlopu znowu myślałem o wyzwaniach przed którymi staje misjonarz: przekonać szczęśliwych, zadowolonych ludzi, że są zgubieni i że potrzebują Jezusa jako swojego zbawiciela. Mój nauczyciel ewangelizacji z Uniwersytetu Biola, Dr Curtis Mitchell mawiał: musisz ich najpierw doprowadzić do zguby, żeby móc ich później zbawić. Jeżeli ludzie nie odczuwają jakiegoś poważnego braku w swoich życiach, raczej niechętnie przyjmują nowe wierzenia, szczególnie te o Bogu i zbawieniu.”

  495. Rafał Kochan
    15 października o godz. 22:07
    Ceni Ci się to wyznanie, ceni wysiłki oraz szczere, acz płonne i naiwne nadzieje. Skuteczniej byłoby, co zalecał lonefather, olać osobnika, któremu się ulewa. Czasem taka robota, wiem, bo sam nieraz w to wpadam, bezskutecznie, z tak samo ożywioną szczerą naiwnością. Tak to jest tak się robi w oświacie publicznej. Ciężka i mało wdzięczna robota, w dodatku bezpłatna. Zapłatą byłaby jakaś iskierka umysłowego przebudzenia, a zwykle jest odwrotnie: nie przebudzenie, a ubrudzenie.
    Tym niemniej, od czasów kopalnych, człowiek się jednak – nieco – dzięki oświacie publicznej, do przodu posunął.

  496. @Tanaka i lonefather

    Wszystko się zgadza. Mimo to, nie mogę się nadziwić, że ten człowiek – vps vel Atalia aka Don Kichot aka Rosynant, pomimo tylu upokorzeń wchodzi na ten blog pod różnymi nickami i stara się coś udowodnić… Pytanie tylko, innym czy sobie?

  497. @Rafał Kochan
    a)
    Pan Y jest przekonany, że Bóg istnieje a chrześcijańska religia jest prawdziwa.
    Pan Y wierzy, że Bóg istnieje a chrześcijańska religia jest prawdziwa.
    b)
    @Rafał Kochan jest przekonany, że poznanie naukowe jest jedynym poznaniem i pozna całą rzeczywistość.
    @Rafał Kochan wierzy, że poznanie naukowe jest jedynym poznaniem i pozna całą rzeczywistość.

    -znajdź różnicę!!!
    Wiesz o czym dyskutowaliśmy? chciałeś wykazać, że jest diametralna różnica pomiędzy Twoją postawą, a postawą jakiegoś przykładowego Pana Y. Wykazałeś to?

    Podobnie jak gospodarz blogu oraz większość tu piszących, na każde trudne pytanie macie jedną odpowiedź – nie ma sensu dalej rozmawiać z tym typem.
    Zamykanie oczu i uszu pomaga spać lepiej i dodaje tylko żółci do śliny którą plujecie na katoli, wierzących idiotów itp. Podstaw intelektualnych nie macie przemyślanych choćby w połowie, nawet nie potrafcie wybronić tych zalążków naukowego bałwochwalstwa które jest dla was fundamentem w tej pseudo-retoryce.
    Miałem o Tobie lepsze zdanie przy wcześniejszych dyskusjach, w tej wykazałeś że wcale ta spekulacja i zastanawianie się nad rzeczywistością Cię nie interesuje tak mocno jak to tutaj malujesz. Zastanawiasz się tylko do pewnego progu, głębiej wnikać nie chcesz.

  498. http://natemat.pl/120415,abp-gadecki-ostro-krytykuje-watykan-kiedy-wiec-schizma-prof-mikolejko-biskupi-nie-maja-odwagi-ale-to-dopiero-poczatek

    to jest trafne:
    „W ocenie filozofa religii, Polacy uprawiają wręcz quasipogański kult, w którym cześć oddaje się właśnie biskupom. – W naszym kraju traktuje się ich niczym bożków. Wiernych nie razi, że ci ludzie chronią księży pedofilów, czy prześcigającą się w długości szat i hodowli danieli. Pycha biskupów polskich i brak refleksji u wiernych prowadzi do atrofii Kościoła – podsumowuje Kamil Sipowicz. ”
    w temacie panów z KK.

    Skorzystałem z opcji zalogowania się na stałe.
    Bardzo fajny blogi i Czytelnicy. Większość.

  499. vps
    16 października o godz. 7:17

    W drodze wyjątkowego wyjątku …

    jest nauka, która się skutecznie zajmuje religią i w dodatku są oficjalnie potwierdzone pozytywne rezultaty…

    Tą nauką jest psychiatria, Jedna z londyńskich klinik oferuje terapię … Wystarczy, że poprosisz … udostępnię dane i kontakt do w/w kliniki

  500. @lonefather
    Sprawdź w encyklopedii czym się zajmuje psychiatria albo sam się zgłoś do jakiejś kliniki.