Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

3.07.2014
czwartek

Zakładnicy albo paragraf 22 KK

3 lipca 2014, czwartek,

Pewna moja znajoma zwróciła uwagę na ciekawy chwyt Kościoła katolickiego stosowany w odniesieniu do ludzi wchodzących w relację z tą instytucją. Szczegóły znajdziecie tutaj, ale wyjaśniam pokrótce, o co chodzi. Jak wiemy, dość powszechnym zjawiskiem we współczesnej Polsce jest chrzczenie dzieci „dla świętego spokoju”, „dla rodziny” itp. Ludzie, którzy często nawet nie zadają sobie trudu, by zdobyć się na głębszą refleksję, czy w coś rzeczywiście wierzą i sporadycznie (jeśli w ogóle) uczestniczą w formalnych obrządkach religijnych, na wszelki wypadek „zapisują” swoje dzieci do Kościoła katolickiego, bo tak każe tradycja. Ich prawo. Ich dzieci będą takimi samymi katolikami jak oni – czyli od święta. Ich prawo.

Nie brakuje jednak i takich rodziców, którzy wiedzą, że nie wierzą (lub są całkowicie wobec wiary indyferentni) i wiedzą, że nie będą wychowywać dzieci po katolicku, ale i tak je chrzczą, posyłają na religię w szkole, płacą za komunijne ceremonie… I w ten sposób szkodzą swoim dzieciom, od samego początku uczą je hipokryzji, przyuczają do dwójmyślenia, a samych siebie stawiają w dwuznacznej pozycji wychowawczej, każąc dziecku robić coś, czego sami w ogóle nie robią.

Co gorsza, zapewne nie zdają sobie sprawy z tego, że dziecko można wprawdzie do Kościoła „zapisać” przez chrzest, ale nie da się go już wypisać, przynajmniej dopóki jest niepełnoletnie. Kościół nie przewiduje takiej procedury. Jeśli tacy rodzice zrozumieją, że pomysł z chrztem nie był dobry i zechcą pomóc niewierzącemu dziecku w wyjściu z fałszywej sytuacji, nie mają na to szans. Kościół w pełni akceptuje władzę rodziców, gdy chodzi o narzucenie nieświadomemu jeszcze dziecku przynależności do tej instytucji, ale całkowicie ignoruje tę władzę, gdy rodzice chcą, by przestało być jej członkiem (i chce tego także już świadome siebie i swoich przekonań kilkunastoletnie dziecko). Apostazji można dokonać bowiem tylko jako człowiek pełnoletni, niejako wraz z nabyciem praw wyborczych, a i wtedy, jak wiadomo, jest to trudne i kłopotliwe i wcale nie musi skończyć się wykreśleniem delikwenta z kościelnych ksiąg, bo te są wewnątrzinstytucjonalnymi dokumentami i jako takie nie podlegają zewnętrznej jurysdykcji.

Zarazem jednak ten sam Kościół nie dba aż tak bardzo o zdanie rodziców, gdy zdarzy się, że niepełnoletni obywatel zgłosi się sam do parafii, by zostać ochrzczonym. W zasadzie rodzice powinni wyrazić na to zgodę, ale da się to załatwić i bez niej — w końcu trzeba spieszyć na ratunek złaknionej Boga duszy. I temu nie można się dziwić, przecież pozyskiwanie nowych dusz jest obowiązkiem Kościoła. A piętno chrztu nieusuwalne…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 292

Dodaj komentarz »
  1. Są jeszcze gorsze, jeszcze bardziej skomplikowane sytuacje, od opisanych przez red Kowalczyka. Sytuacje, w których niema, po prostu nie ma dobrego rozwiązania. Każde jest z jakiegoś powodu złe i każde możliwe rozwiązanie ciągnie za sobą jakieś koszty.

    Zobowiązania uniemożliwiają mi powiedznie więcej, bo dotyczą nie tylko mnie. Wskutek niezależnych ode mnie okoliczności znalazłem się w sytuacji, w której ochrzczenie (z późniejszymi problemami w wystąpieniem z kościoła) było najmniejszym możliwym złem, które pomogło przezwyciężyć o wiele większe zło.

  2. Powodowany niejaką ciekawością zadam pytanie, które mam nadzieję jest akceptowalne: w naszym kraju większość (bez wdawania się w niepewne statystyczne szczegóły) to katolicy, członkowie wspólnoty Kościoła rzymskokatolickiego. Natomiast w „Polityce” mamy do czynienia WYŁĄCZNIE z wypowiedziami o charakterze zasadniczo antykatolickim. Zatem, czy wy wszyscy jesteście agresywnymi ateistami, antykatolikami itd. (p. Kowalczyk jeśli chce, może użyć innego określenia), czy też jest ktoś, kto odzwierciedla tę polską katolicką większość?

  3. Stern – ależ wdaj się w te niepewne statystyczne szczegóły. Wcale się nie krępuj. i spróbuj mi wleźć ze swoim panem bobrem do łóżka – zobaczysz jaki ze mnie agresywny antykatolik ateista. Widziałeś kiedyś, żeby ateiści domagali się poszanowania swoich praw włażąc do kościoła i dyskutowali podczas myszy z prelegentem? Jeśli się z czymś takim nie spotkałeś – to bądź tak dobry i zmykaj na Fronda.pl. Co się będziesz zadawał z wojowniczymi ateistami.
    Bóbr z Tobą i dupem Twoim.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. STERN – bardzo ciekawa i trafna uwaga. Czytam POLITYKĘ gdyż wśród wszystkich tygodników opinii uważam tą gazetę za jedyną która zaprasza do tworzenia własnego zdania. Ale w sprawie kościoła faktycznie rzadko ktoś go broni. A chciał bym merytorycznej dyskusji i w tej materii:)

  6. Panie Jacku, cieszę się poświęcił Pan specjalny wpis temu problemowi, o którym wspomniałem przy okazji poprzedniego tematu. Cieszę się, że przynajmniej Pan zadaje sobie trud, by przyjrzeć się tej sprawie. Szkoda, że w głównych mediach polskich nie są toczone dyskusje o tym zjawisku… przynajmniej ja jeszcze się z nimi nie spotkałem.
    Perfidia kościoła katolickiego nie zna granic. Trąbi na lewo i prawo, że panuje na świecie upadek obyczajów, że dzięki „lewactwu” postepuje tzw. kultura śmierci oraz wszelka degrengolada cywilizacyjna, gdyż jakieś anonimowe siły („masoni, żydokomuna, pedalstwo i inna zaraza antychrzescijańska” – czyli działania Szatana) chcą pozbawić człowieka godności, zerwać zwiazek z bogiem, chytrusem, kościołem…
    A przecież to sam kościół inicjuje (albo lepiej – swarza warunki) powstawanie fałszu, zakłamanie w rodzinie, nieufność dzieci do swoich rodziców, brak autorytetów i w konsekwencji rodzenie sie wszelkich patologii, jak alkoholizm czy narkomania. Jak młody człowiek ma odnaleźć się w tym skomplikowanym świecie, skoro rodzice jego wyganiają do kościoła, a sami do niego nie chodzą? Jak ta młodzież ma być stabilna moralnie, skoro jednego dnia przy stole z obiadem tatuś z mamusia obgadują księdza z parafii, ze jest pedofilem lub „babiarzem”, ale juz następnego przyjmują go pod swój dach przy okazji tzw. „kolędy” i gorliwie modlą się z nim przy stole rodzinnym? Jak w tym całym syfie pojęciowym, który dotyczy tzw. wartości chrzescijańskich, można odnaleźć diamenty? Dlaczego nigdy kościół rzymsko-katolicki nie uderzył się w pierś i nie przyznał swoim wiernym, że ponosi współodpowiedzialność za te wszystkie choroby cywilizacyjne? Dlaczego księża w kościołach, zamiast tego ciągłego pieprzenia o chytrusie, nie rozmawiają z wiernymi o tym, by być szczerym w swoim postępowaniu, by nie utrwalać w swoich pociechach poczucia hipokryzji i zakłamania? Dlaczego księża nie starają się prowadzic dialogu ze swoimi wiernymi, tylko ich pouczają i wytyczają im jedynie słuszne kierunki postępowania?
    Uwielbiam Pułkownika Kurtza w „Czasie Apokalipsy”, a szczególnie jego słowa: „We train young men to drop fire on people, but their commanders won’t allow them to write “fuck” on their aeroplanes because it’s obscene”
    Jakże to oddaje naturę fikcji forsowanych przez KK wartości, na których ponoć jest osadzona cała nasza zachodnia cywilizacja.

  7. No tak, ale za porzucenie islamu grozi smierc.
    A mlody „katolik” moze zademonstrowac swoje poglady na przyklad nie przystepujac do bierzmowania, ktore podobno jest potwierdzeniem i zaakceptowaniem chrztu „z wody”.
    Widze tylko jeden skuteczny mechanizm – podatki placone na kosciol. Wtedy zobaczymy ilu sie katolikow ostanie.

  8. Moze dlatego ze nie ma za duzo mozliwosci /mejsc zeby moc o tym w sposob umiarkowany podyskutowac…

  9. moda na ateizm trwa w najlepsze…hahaha zrywam zawsze boki ze śmiechu jak czytam te wszystkie pseudoateistyczne bełkoty podsycane przez mainstreamowe media…ubaw po pachy!!!!

  10. Ludzie się tym nie przejmują. Chcą spokoju ze strony swojej rodziny.
    Poza tym, niewierzący nie przejmują sie sakramentami.
    Wchodzą w śluby kościelne – też dla zaspokojenia oczekiwań rodziny.

    To nieco nierozsądne. I pomału się to zmienia.

    @stern : Polityka zdecydowanie nie zalicza się do prasy religijnej. Jej odbiorcy nie byliby zainteresowani prezentowaniem tu poglądów „katolickiej większości”.

  11. Hahaha…..moda na ateizm trwa w najlepsze….zawsze poprawia mi się humor jak czytam te bełkoty pseudo ateistów, które jak stado baranków podążają za mainstreamowymi mediami …hahaha…my katolicy chcemy więcej!!! więcej!!!

  12. @Sir Jarek
    4 lipca o godz. 7:37
    ===============================

    Też zastanawiałem się wiele razy nad tym fenomenem, że „obrońcy krzyża” przychodzą na biegunowo inne blogi i starają się podejmowac dyskusję, czy też manifestowac wspomnianą obrone tzw. wartości chrześcijańskich. Swego czasu śmieszyło mnie to, ale pomyślałem ostatnio, że może i to dobrze… dla nich…
    Ponadto, przypuszczam że zdecydowana większość z nich tak naprawdę, gdzieś tam w głębi wyczuwa i zdaje sobie sprawe z tego, że KK i cała ta szopka z wiarą w brodatego boga oraz lewaka – chytrusa, jest picem na wode, oraz że KK w Polsce wyrządza więcej złego niż dobrego. Jednak bronią swojej religii oraz zwiazaną z nią wartości, bo porzucenie jej obnaży ich pustkę życiową, utracenie celu w życiu oraz nadziei… Wolą żyć marzeniami i ułudą, bo nawet jeśli są zepsute i nieszczere, to są całym ich życiem… Jak ich życie wyglądałoby bez tej całej maskarady? Tragicznie – jak sądzę…. Dlatego pewniesą świadomi swej schizofrenii i będą bronić KK w Polsce jak niepodległości, bo tak naprawdę bronią swoich marzeń i nadziei, natomiast tak naprawdę w tyłku mają los sukienkowych…

  13. Stado baranów zawsze razem; wszelkie odstępstwa kończą się źle.
    A u nas nawet ateiści nie mają odwagi, żeby pójść swoją drogą. Taki ludek.
    PS. Stern, czego szukasz wśród heretyków? Chcesz kogoś nawrócić?

  14. A jak to jest z uznawaniem dokumentów unijnych? Każdy, kto jedzie do Niemeic do pracy, może tam zadeklarować, że nie należy do KK albo z KK wystąpić. Wizyta w gminie trwa 5 minut i kosztuje 50 Euro. I to wszystko. Ma się wtedy urzędowy dokument z zaświadczeniem, że nie należy się do KK. Więc jeśli zamierza się mieszkać poza PL (a to pomału zaczyna być większość społeczeństwa) można cały ten polski biuroktaryczny kram ominąć.
    Bum!
    p.s. To nie jest propagowanie cwaniactwa w rozwiązywaniu problemów. Problemy należy rozwiązywać a nie obchodzić.

  15. Takiego wpisu właśnie szukałem. Sam mam dwuletnią córkę, która nie jest ochrzczona i do tej pory wahałem się czy przystąpić do tego, ale teraz już wiem, że nie. Ja nie wierzę w Boga, ale chciałem ochrzcić swoją córeczką właśnie „dla świętego spokoju”, „dla rodziny”. Myślałem, że tak będzie najlepiej dla niej, że to będzie normalne jak większość. Ale gdy przeczytałem ten artykuł jeszcze bardziej utwierdziłem się w swoim. Najbardziej jednak boję się co to będzie w podstawówce, czy nie będą jej wytykać palcami. Dzieciaki są czasami naprawdę okrutne jeśli chodzi o coś lub kogoś co/kto jest od nich inne/inny.

  16. Oj chytre te klechy, chytre; to, o czym pisze Vera, może skończyć się tym, że taki delikwent co nie chciał podatku na kościół płacić W Niemczech, po powrocie dostanie odmowę ochrzczenia dziecka, czy innego kościelnego obrządku.
    Zaparłeś się – won! Chyba że, „odkupisz” swój grzech okrągłą sumką.
    Już oni wiedzą – i tu i tam – jak postępować z krnąbrnymi. A groźba pochowania w niepoświęconej ziemi ciągle czyni cuda.

  17. sugadaddy 4 lipca o godz. 9:15
    podejrzewam, ze zrobia to bez problemow w kazdym innym kosciele chrzescijanskim. A chrzest jest wazny w kazdym, nawet w katolickim.

  18. Nie chrzcilam jednego, drugie w drodze i tez chrzcic nie zamierzam.
    Reakcje znajomych mowia wszystko: „A nie chcieliscie ze wzgledu na dziadkow?”

  19. nie ochrzcilam jednego i drugiego, ktore w drodze tez nie zamierzam.
    Komentarze znajomych sa dobrym podsumowaniem ” A nie chceliscie ze wzgledu na dziadkow?”

  20. Wydaje mi się hipokryzją zżymanie się na postawę Kościoła w tym temacie. Skoro ktoś ochrzcił dziecko nie ze względu na własną wiarę i przekonania, tylko na pokaz, albo dla świętego spokoju (żeby babcia nie wyklęła wnuczka), to ten chrzest nic dla niego nie znaczy, więc po cóż miałby się z niego wycofywać? Jeśli tak mu to przeszkadza, to znaczy że gdzieś głęboko w tym człowieku jest przkonanie że chrzest jest czymś ważnym i rzeczywiście odciska swoje piętno. Dla niewierzącego to tylko pusty gest, którym nie będzie sobie zawracał głowy.

  21. zrobienie niemowlęciu tatuażu miałoby bardziej odwracalne skutki niż chrzest. dobrze przymnieć że stanowimy katolickie społeczeństwo bo bardzo dawno temu u zarania naszej państwowości pytanie było „chrzest albo życie” i dobrze to sobie ułożyć w jakąś spójną całość. A nie tylko klepać formułki o zbawiennym wpływie chrztu na historię polski gdzie argumentem numero uno jest „bo nas nie pozabijali”

  22. @sugadaddy
    Podpadasz pod wspomniany paragraf cwaniactwa. Nie po to się występuje z KK, żeby potem się chrzcić, ślubić i grzebać po katolicku. A ty byś chciał nie płacić a korzystać. Nawet w PL można mieć pogrzeb niekatolicki. I najlepiej – i najtaniej – jest dać się puścić przez komin oszczędzając także na miejscu na cmentarzu będącym własnością albo pod absolutnym zarządem proboszcza.

  23. Nie biorę udział w farsie zwanej msza gdzie ksiądz obłudnik mówi o miłości Boga a sam potem swoją miłością obdarowuje jakiegoś nieletniego ale jeżeli nie ochrzcze ani nie puszczę do komunii mojego dziecka a ono bedzie chciało potem dobrowolnie i według swojego uznania i sumienia byc „praktykujacym” i przyjąć bierzmowanie to bedzie miało takie problemy ze głowa boli i ja oczywiście razem z nim a także już wyobrażam sobie jakie to będą koszta żeby wspaniałomyślnie jakiś klecha za „co łaska” z 4 zerami zgodził sie na przyjęcie mojej latorośli do grona uduchowionych w chytrusie i jakie widzicie rozwiazanie tego problemu? Bo już nie będę wspominać o szyderstwie jakie spotka moje dziecko w szkole czy na podwórku jak sie dowiedzą ze jest niewierzący albo „inny” bo nie chodzi do kościoła 🙁

  24. Vera,
    O czym Ty kobieto mówisz?
    Ci, co w/g Ciebie występują z KK, to zwykłe pazerne wsioki, które nie chcą bulić na niemiecki kościół – im nawet do głowy nie przychodzi jakieś występowanie z kościoła.

  25. W odpowiedzi @Sir Jarkowi – i pisząc po raz ostatni:

    Cóż, prostacka złośliwość znowu okazała się dominującym sposobem „dyskusji”, co zamyka jakikolwiek kontakt między nami.
    Zaś moje pytanie pozostaje: czy „Polityka” jest wyłącznie pismem agresywnego antykatolicyzmu, czy też wyobrażalny jest bardziej zrównoważony i przemyślany ton redakcyjnych wypowiedzi?

  26. Jeszcze dzieci nie posiadam, ale przypuszczam, że podobnie się zachowam. Pewnie ochrzczę dziecko, żeby nie było wykluczone społecznie.

  27. „w naszym kraju większość (bez wdawania się w niepewne statystyczne szczegóły) to katolicy, członkowie wspólnoty Kościoła rzymskokatolickiego. Natomiast w “Polityce” mamy do czynienia WYŁĄCZNIE z wypowiedziami o charakterze zasadniczo antykatolickim. ”

    To chyba nie może być to komentarz kogoś, kto czyta „Politykę”, bo gdyby czytał raczej nie mógłby nie zauważyć istnienia Szostkiewicza.

  28. Niepełnoletniość nie ma znaczenia, przynajmniej dla prawa państwowego. W imieniu dziecka działają opiekunowie. Wewnętrzne regulacje KK mogą nas nie obchodzić, zwłaszcza że ich status jest wątpliwy.

  29. Witam,
    Moim skromnym zadaniem te całe mecyje to jeden wielki szfindel, majacy na celu utrzymanie w ryzach ciemnogrodu nie mówiąc już o samym fakcie ze jest to wmówienie ludziom grzechu. Jak dusza w ciele dziecka może być nie czysta bez jaja. Ale oznakujmy je wypaly jej znamie niech bedzie nasze.
    A słowo Parafianin – człowiek głupi bez wlasnego zdania najmniejsza jednostaka społeczna.

  30. 1 dziecie oh!shczone, drugie dziecie NIE!
    Jestem cwaniakiem ateista bo chce sprawdzic czy moje dzieci dostana sie do katolickej super szkoly za 7 lat. Podobno ten kto oh!shczonyjest milej widziany chociaz przewidziano pule dal dzieci nie OH!shczonych takze. Wychowuje je” w duchu” racjonalizmu! Bede infomowal was na bierzaco o wynikach szkolnego experymentu. pis aut!

  31. Gwiazdorze – ja z Tobą nie dyskutuję.
    Ja chcę, żebyś zamknął swojego bobra we własnych murach.
    …Ja tam nie włażę … – wojując.

  32. Nie nalezy ulegac namowom rodziny – moja Tesciowa powiedziala, ze moj syn powinien miec chrzest bo potem nie bedzie mial komunii i nie dostanie prezentow i bedzi emu smutno. To najglupszy argument jaki usluszalam ze tym ze chrzest powinien by. Moj syn nie jest ochrzczony, bo razem z mezem uznalismy, ze to zbyt powazna decyzja, by podejmowac ja za drugiego czlowieka. Jak dorosnie zdecyduje sam.

  33. @ Sir Jarek
    Proponuję zapanować nad emocjami.

  34. stern
    4 lipca o godz. 2:36

    Szanowny Bęcwale, nie tylko nie mam czasu na rozmowy, ale też uważam, że z zawodnikami, którzy nie odróżniają ateistycznego blogu pana Jacka od „Polityki” nie ma sensu rozmawiać. Więc tylko dwa słowa.

    Co znaczy u ciebie „niejaka ciekawość”? Ciekawość jest lub jej nie ma – używasz pretensjonalnego pustego ozdobnika.
    Powiadasz: „czy wy wszyscy jesteście agresywnymi ateistami, antykatolikami itd. (…), czy też jest ktoś, kto odzwierciedla tę polską katolicką większość?”. Do kogo to pytanie – do wszystkich? I spodziewasz się od wszystkich odpowiedzi? Zwłaszcza na tendencyjne pytanie z tezą „agresywni ateiści, antykatolicy”? To nie pytanie niezborny językowo chłopcze – to osąd. Gdybyś miał kroplę oleju pod sufitem, pierw szukałbyś przyczyn krytyk religii i Kościoła właśnie w religii i w Kościele, a nie grzebał w skutkach, tak jakby one powstały bez przyczyny, tylko dlatego, że coraz większa grupa ludzi wstaje lewą nogą.
    Jesteś religijnym i kościelnym propagandystą zadającym pytania z tezą, a nie niewinnym małym Jasiem szczerze zaciekawionym stanem rzeczy. Poza tym trzeba mieć zakręconego podwójnie pierdoloca, żeby na blogu ateisty pytać o kogoś odzwierciedlającego katolicką większość. Po co tak głupio pytać? Czytaj.

  35. do Sterna
    Te statystyczne szczegóły są dość istotne, bo wg ostatnich badań CBOS do kościoła chodzi 40 proc. Polaków. To, że ktoś w wieku kilku miesięcy został ochrzczony nie gwarantuje, że będzie się utożsamiać z kościołem. To pobożne życzenie kościoła.
    Nie bardzo też wiem, co masz na myśli, pisząc o antykatolickich poglądach Polityki. No chyba że za katolickie uznamy obłudę, hipokryzję, wywyższanie się, nienawiść do inności, dzielenie społeczeństwa – to wtedy rzeczywiście Polityka piętnując takie postawy jest „antykatolicka”.

  36. Chciałabym zwrócić uwagę na jeden fakt: chrzest jest głęboko zakorzenionym w naszej świadomości rytuałem, jednym znanych właściwie na całym globie, niezależnie od cywilizacji czy społeczności. Chrzest jest rytuałem inicjacyjnym, obok rytuałów przejścia czy izolacyjnych. Jesteśmy niezwykle krytyczni wobec chrztu, jako zmuszania dzieci do zapisania się do kościoła, ale wydaje mi się, że mamy zakorzenione głęboko potrzeby wprowadzenia dziecka do wspólnoty, nie negujemy ślubu ani pogrzebu, a chrzest jakoś dziwnie boli.

    Też jestem jedną z osób rozdartych, bo wierzącą, ale antyklerykalną i mam ogromny dylemat, co zrobić. Nie neguję przynależności do kultury, która wyrosła na gruncie chrześcijańskim, nie walczę z potrzebami „rytualnymi”. Choć kościół w swojej obecnej postaci zraża mnie do siebie a nie mam alternatywy, zastanawiam się, jak wziąć ślub czy ochrzcić dziecko z obecnością Boga, ale bez kleru w polskiej postaci.

  37. stern
    4 lipca o godz. 10:36

    ”… czy “Polityka” jest wyłącznie pismem agresywnego antykatolicyzmu, czy też wyobrażalny jest bardziej zrównoważony i przemyślany ton redakcyjnych wypowiedzi?”

    Pytanie pełne hipokryzji, skoro redaktor ”Polityki” Jarosław Makowski jest dla ciebie także przedstawicielem ”agresywnego antykatolicyzmu”. Rozumiem więc, że każdego katolika który nie podąża za rydzykową, wredną wersją tej wiary, uznajesz za antykatolika. Jeszcze jeden polski taliban.

  38. Panie Jacku – przepraszam.

  39. Prawdopodobnym powodem dlaczego tak się dzieje jest nasza spuścizna kultury słowiańskiej. Chrystianizacja słowiańszczyzny (do której my należeliśmy) wywarła spory wpływ na wierzeniach słowiańskich, które z chrześcijaństwem się wymieszały. Nasi dawni przodkowie wierzyli, że nieochrzczone dziecko po gwałtownej śmierci może przemienić się w demona. Istniała nawet regułka, którą wymawiano podczas porodu, aby na wszelki wypadek już wtedy dziecko było ochrzczone.

  40. ,,Co gorsza, zapewne nie zdają sobie sprawy z tego, że dziecko można wprawdzie do Kościoła „zapisać” przez chrzest, ale nie da się go już wypisać, przynajmniej dopóki jest niepełnoletnie. Kościół nie przewiduje takiej procedury. Jeśli tacy rodzice zrozumieją, że pomysł z chrztem nie był dobry i zechcą pomóc niewierzącemu dziecku w wyjściu z fałszywej sytuacji, nie mają na to szans. ”
    Chrzest święty to pewnego rodzaju „umowa”, rodzice składają przyrzeczenie, że będą wychowywać dziecko w wierze katolickiej. Stąd nie mogą się z tego wycofać, dla KK przyrzeczenia to rodzaj podpisania umowy, kontraktu. Rodzice powinni spędzić więcej czasu nad zastanowieniem się czy chcę podjąć takie zobowiązanie…nie wiem skąd o tym „nie wiedzą”, bo podczas przygotowania i samego sakramentu jest o tym mowa. Jeżeli Ci rodzice podpiszą umowę kredytową z bankiem na 10 lat, aby wybudować dziecku dom to też nie mogą się po 5 latach z niej wycofać (nagle stwierdzając, ze to był zły pomysł)
    Zobowiązania to zobowiązania i wydaje mi się, że KK nie ukrywa niczego małym druczkiem, wystarczy „przeczytać umowę”.

  41. Cholera, nie mam czasu, a ciągnie ateistę do lasu.

    Oto przykłady prawa bożego, na które się powołuje awanturnik Chazan, który odmówił usuniecia płodu z połową głowy, z mózgiem na wierzchu.

    „Wśród jeńców zobaczysz kobietę pięknej postaci i przylgniesz do niej, i weźmiesz ją sobie za żonę (…). A gdyby ci się nie spodobała, to ją odprawisz”. Tak wygląda u Boga prawo „Nie cudzołóż”.

    „Ten, kogo wykastrowano przez zmiażdżenie jąder lub komu obcięto członek męski, nie może wejść do zgromadzenia czcicieli Jahwe”.

    Wniosek dla czcicieli prosty: skoro więc bez wacka nie może wejść, cóż dopiero bez głowy?

    Ale oni z bogactwa – czytaj: z chaosu – bożych słów wybierają takie, które im podpowiada wszechmocny i wszechwiedzący Kościół.

  42. Rafał Kochan 4 lipca o godz. 8:14

    napisał m.in. „Dlaczego nigdy kościół rzymsko-katolicki nie uderzył się w pierś i nie przyznał swoim wiernym, że ponosi współodpowiedzialność za te wszystkie choroby cywilizacyjne?”

    Ależ kk mówi o tym nieustannie. Tylko, że mówi o tym słowami „wszyscyśmy grzeszni”, ale że mówi to nieustannie, więc słysząc te słowa nie zwracamy na nie uwagi… Tak często słyszymy te słowa, że już nie przywiązujemy od nich wagi, tym bardziej, że wypowiadający je, najwyraźniej też nie przywiązują do nich żadnej wagi. Ot, takie sobie, jeszcze jedno zaklęcie. Wypowiadane bez zastanowienia i najmniejszej refleksji.

    I powiedział też Rafał Kochan: ” Dlaczego księża w kościołach, zamiast tego ciągłego pieprzenia o chytrusie, nie rozmawiają z wiernymi o tym, by być szczerym w swoim postępowaniu, by nie utrwalać w swoich pociechach poczucia hipokryzji i zakłamania? Dlaczego księża nie starają się prowadzic dialogu ze swoimi wiernymi, tylko ich pouczają i wytyczają im jedynie słuszne kierunki postępowania?”

    Bo wiesz, gdyby tak zrobili, to przed upływem roku w kościołach zostaliby głusi co już niczego nie słyszą, ślepi co już niczego nie widzą, kulawi, którzy nie mają sił się zabrać i w mniej niż rok byłoby po sprawie…

    Kościół, a dokładniej religia, to jest gadka oparta na domyślnym orzeczeniu, na niedopowiedzeniach i ludziska „dopowiadają” i „domyślają” to co sami mają w głowach … Więc zawsze im pasuje i zawsze „słyszą” samą prawdę, bo przecież i oni sami tak właśnie myślą… Więc musi to być prawda!

    JPII był mistrzem takiej gadki, był takim mistrzem, że w/g wielu, to on doprowadził do upadku komuny. Mogłeś czytać moje namawianie Sławomirskiego, żeby przedstawił choć jeden konkret, a on nic tylko cytaciki z Timothy GArton Ash’a, czy z Gorbaczowa. I choć nie ma ani jednej konkretnej wypowiedzi, choc nie ma ani jednego konkretnego uczynku, to nie przekonasz, że dopomógł zmianom swoim byciem, ale sam niczego konkretnego nie zrobił …

    Mistrzem, ale tym razem mistrzem prymitywnym gadania niedpowiedzeniami jest Rydzyk, ale ten gada głównie do mocherów, więc się zniża w poziomie, tak żeby mochery zrozumiały co „artysta ma na mysli”…

    Równiez Kaczyński tez mówi tym rodzajem manipulacyjnej gadki, co często powoduje śmieszność, ale za to zabezpiecza go przed przegrywaniem procesów o oszczerstwa

    Tak więc mamy manipulujący sposób mówienia, gdzie jakaś część przekazu jest tworem własnym i będąc tworem własnym dopomaga reszcie przekazu, prześlizgnąć się i opanować rozum i myślenie zaatakowanej jednostki.

    To jest tak, że weryfikacja odbywa się w uproszczony sposób. Jeśłi jakaś część informacji, jest tym co już kiedyś zaakceptowałem, to reszta do niej „podczepiona”, też zostaje zweryfikowana pozytywnie. Taki automat działa u większości ludzi i trzeba trochę potrenować myślenie, żeby się przed tym umiec obronić.

    Reszta problemu to jest juz czysta psychologia.

    Piszesz: „Ponadto, przypuszczam że zdecydowana większość z nich tak naprawdę, gdzieś tam w głębi wyczuwa i zdaje sobie sprawe z tego, że KK i cała ta szopka z wiarą w brodatego boga oraz lewaka – chytrusa, jest picem na wode, oraz że KK w Polsce wyrządza więcej złego niż dobrego”

    Nie ośmielę się wyrokować, czy większość, czy nie, ale jakaś część z pewnościa miewa takie, lub podobne myśli, czasem przemknie refleksja i na tym się kończy (na ogół) i człowiek wraca do bezpieczeństwa jakie znajduje w trwaniu i nie zadawaniu pytań…

    TAk się to odbywa, bo gdyby przyszło człowiekowi, przyznac się przed samym soba, że się „całe zycie” mylił, że był naiwniakiem, który całe życie dawał się wodzić za nos i wykorzystywać i oszukiwać, to dla bardzo wielu byłby to cios nie do zniesienia. Ani psychologów, ani psychaiatrów tylu nie mamy, żeby tym ludziom pomóc skutecznie, gdyby nagle nastąpiło masowe przejżenie na oczy i wyjście z kościoła. Utrata tego szkieletu religijnego i związanego z nim poczucia celu i umiejscowienie w życiu i społeczności, jeśli nie zostaje zastąpiona wiedzą, zrozumieniem, poczuciem własnej wartości wynikającej z tego co w głowie i w uczynkach, doprowadzic może to załamań i innych cężkich urazów psychicznych, JAk się popatrzy, czy poczyta wpisy popełniane przez bywających tu „obrońców wiary i pana boga”, to gdyby taki obrońca utracił swoją wiarę, to mielibyśmy poważny przypadek dla psychologa, jeśli nie psychiatry. Bo w tych co tu zaglądają, to poza wiarą nic nie widać, w nich nie ma nic więcej. JAk to stracą to nic nie mają, nie mają się na czym oprzeć…

    Też miewam to wrażenie, że ludzie wyczuwają kłamstwo i obłudę, ale wygodniej jest trwać, niż zmienić… Nie bez powodu Rydzyk manipulant tak właśnie nazwał swoją tv… Jasny, prosto nadany komunikat, że tu się trwa i niczego nie zmienia …

    Ale się zmienia, tyle że inaczej niż my jesteśmy przyzwyczajeni. Nie wiem jak u innych z okolic 60tki, ale dla mnie zmienianie wiązało sie i wiąże z wysiłkiem, z zdobywaniem nowej wiedzy, przebudowaywaniem zastanego, tworzeniem nowych rozwiązań. Krótko – trzeba się wysilić, żeby zmienić … Powalczyć, przekonywać, tłumaczyć …

    Ale w młodym pokoleniu zmienianie już tak nie wygląda. U nich zmiana to nie jakaś tam „wwalka”, zmiana to przeskoczenie ze strony w necie, która nie pasuje, na taką która pasuje …

    Jak młodym kościół nie pasuje, to jadą na Openera … Lub jakoś tam podobnie …

  43. Najfajniejsze jest w bezgrzesznych to, że im mniejsza możliwość grzeszenia – tym większy splendor z niegrzeszenia. Żona sąsiada to świetna dziewczyna – ale sąsiad waży o 50 kg więcej. Te szpilki to ją całkiem szpecą….LOLek

  44. Poseł Artur Górski (PiS), który dochodzi obecnie do zdrowia po przeszczepie szpiku, zaproponował, by wpisać do konstytucji oficjalną dewizę Polski. Miałoby nią być hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”
    ————————————————————————————————————
    „Joga to dzieło szatana”. Katolicy nawołują do protestów przed zajęciami jogi w Poznaniu
    ———————————————————————————————————Takie enuncjacje do niedawna wzbudzały moją wesołość; teraz mam prawie pewność, że tego typu postulaty zostaną, prędzej, czy później, wprowadzone w życie. Szantażowi religiantów nikt się nie przeciwstawi – chyba, ze znudziło mu się miejsce przy korycie.

  45. lonefather
    4 lipca o godz. 12:34…….Jak młodym kościół nie pasuje, to jadą na Openera … Lub jakoś tam podobnie …

    Ojciec Samotny – ja do Doliny Charlotty – Jethro Tull z Andersonem………miodzio. Choć jam staruszek leciwy….:)

  46. zapomniałem dodać….:https://www.youtube.com/watch?v=QuCr4Zc_QEo

    pozdrawiam

  47. Sir Jarek
    4 lipca o godz. 12:44

    A ja sam siebie ocenzurowałem, bo pierwotnie miałem zamiar napisać o kupnie biletu w jedną stronę … Za naszej młodości to wybór był miedzy gorzałą, a emigracją wewnętrzną.

    A do Doliny Charlotty, to i bez Jethro Tull warto pojechać …

  48. @lonefather
    4 lipca o godz. 12:34
    ======================

    Pełna zgoda. Kilka miesięcy temu równiez tutaj albo na blogu Jana Hartmana zadałem pytanie odnośnie konkretnych działań JPII, które miały realny wpływ na upadek komunizmu. Tamten adwersarz też nic konkretnego nie podał, zasłaniając się tym, ze wywiad watykański odegrał istotną rolę za panowania Wojtyły. Ale nic konkretnego. Takie tam mity i klechdy domowe…

  49. Szanowny Gospodarzu, proszę nie straszyć czytelników apostazyjnymi gusłami!
    Wypisanie się z kk (i przypuszczalnie wypisanie własnego dziecka) jest banalnie proste, nie wymaga czarów-marów i czarnoksięskich korowodów – wystarczy list polecony z potwierdzeniem odbioru. Szczegóły na http://wystap.pl/wystap-z-kosciola/

  50. Jestem takim własnie przypadkiem opisywanym przez Pana. Nie mam zamiaru wychowywać dziecka „w wierze” i indroktrynować go ale nie mam też zamiaru wstępować na ścieżkę wojenną z rodziną tą bliższą i dalszą.
    Zgadzam się z Panem, że jest to hipokryzja z mojej strony ale ona sama w sobie nie musi być dla dziecka taka zła.
    Problem jest bardziej skomplikowany niż opisany przez Pana. Uogólnianie tematu jest chyba nieco krzywdzące a każdy przypadek ma swoje za i przeciw.
    Z poważaniem.

  51. Czyżby coś wybuchło w Polityce ????
    Może to tylko na blogach ktoś robi porządek ?
    U p. Passenta wcięło mi dwa kolejne tekst z 3 i4 – nie były obrażliwe ani nie naruszały netetykiety.
    dotyczyły modnego tematu – sumienia lekarzy i kamaryli tychże.
    Zlikwidowano również ostrzeżenie o swoistej cenzurze.
    podobnie o dziwo stało się u p Paradowskiej.
    Jeśli mam zakaz z powodu odmiennych od preferowanych poglądów to wystarczy napisać.
    Ciekawe czy u p Kowalczyka wpis przejdzie
    jeśli nie to też przeżyję
    uklony

  52. Hipokryzją wydaje mi się zżymanie się na postawę Kościoła w tym temacie. Skoro ktoś ochrzcił dziecko nie ze względu na własną wiarę i przekonania, tylko na pokaz, albo dla świętego spokoju (żeby babcia nie wyklęła wnuczka), to ten chrzest nic dla niego nie znaczy, więc po cóż miałby się z niego wycofywać? Jeśli tak mu to przeszkadza, to znaczy że gdzieś głęboko w tym człowieku jest przkonanie że chrzest jest czymś ważnym i rzeczywiście odciska swoje piętno. Dla niewierzącego to tylko pusty gest, którym nie będzie sobie zawracał głowy.

  53. Ciekawe czym tu trzeba się wykazać, żeby nasz komentarz został opublikowany… Chyba nie prawomyślnością?

  54. Myślę że to hipokryzja, żeby zżymać się na postawę Kościoła w tej kwestii. Skoro ktoś ochrzcił dziecko nie ze względu na własną wiarę i przekonania, tylko na pokaz, albo dla świętego spokoju (żeby babcia nie wyklęła wnuczka), to ten chrzest nic dla niego nie znaczy, więc po cóż miałby się z niego wycofywać? Jeśli tak mu to przeszkadza, to znaczy że gdzieś głęboko w tym człowieku jest przkonanie że chrzest jest czymś ważnym i rzeczywiście odciska swoje piętno. Dla niewierzącego to tylko pusty gest, którym nie będzie sobie zawracał głowy.

  55. „Nie brakuje jednak i takich rodziców, którzy wiedzą, że nie wierzą (lub są całkowicie wobec wiary indyferentni) i wiedzą, że nie będą wychowywać dzieci po katolicku, ale i tak je chrzczą, posyłają na religię w szkole, płacą za komunijne ceremonie…”

    i gdzie tu sens

  56. @an
    4 lipca o godz. 11:54
    …bo wg ostatnich badań CBOS do kościoła chodzi 40 proc. Polaków. To, że ktoś w wieku kilku miesięcy został ochrzczony nie gwarantuje, że będzie się utożsamiać z kościołem.
    =====
    On może nie będzie się utożsamiać z Kościołem, ale Kościół będzie go uważał za katolika, co da biskupom do ręki nieśmiertelny argument: 95% Polaków to katolicy, więc kobiety muszą rodzić dzieci z bezmózgowiem, geje nie mogą zawierać cywilnych związków partnerskich, minister kultury ma obowiązek dotować Kościół, urząd skarbowy nie ma prawa kontrolować firmy imperium Rydzyka, itd. itp.

  57. Jedna już tylko dobra koleżanka, dobra katoliczka pozostała mi w gronie przyjaciół; razem dorastałyśmy i nasze skrajnie odmienne obecnie religijne i antyreligijne poglądy, udało się jakoś zamieść pod dywan. Czasem jedank coś się chlapnie. Podczas niedawnej wizyty, niebezpiecznie rozmowa halsowała w kierunku wychowania w wierze. Syn mój trzyletni, jest nieochrzczony, jako że za matkę ma zdeklarowaną ateistkę, wychowaną w rodzinie pseudokatolickiej, czyli takiej jak opisane przez Pana Jacka. Od słowa do słowa i jakoś w końcu słyszę samą siebie mówiącą ugodowo: „no, kiedy dorośnie, to sam zdecyduje czy wierzy czy nie”. [po moim trupie, myślę sobie, nie dam mu wyprać mózgu] Koleżanka na to: „ale wtedy już będzie za późno!”. Otóż to!!!

  58. Ja ochrzciłam dzieci i kiedy jestem u rodziców to chodzę do kościoła, chociaż nie czuję się katoliczką. Dla mnie jednak nie jest to problem tchórzostwa, albo łatwizny bezrefleksyjnej. Dla mnie to wybór: skrzywdzić rodziców, powiedzieć im, że to czego mnie uczyli nic dla mnie nie znaczy i wyjechać do swojego miasta, a ich zostawić z dymiącymi głowami i załamaniem, lub grać przed nimi kogoś, kim nie jestem. Jeśli ktoś myśli, że to jest łatwe i że łzy mamy nie są zbyt wysoką ceną za prawdę to nie zrozumie tego co robię i będzie mnie potępiać.
    Pozdrawiam

  59. zaliczyłem chrzest, bierzmowanie bo tak chcieli rodzice nie pozostawiając mi wyboru. Tak jest w 100% przypadków (pomijając chrzty w wieku powiedzmy 18 lat i więcej z własnego wyboru)
    Jedno jest pewne, swojemu dziecku tego nie zrobię. Z szacunku dla niego zostawię go z tym wyborem.

  60. Rafał Kochan 4 lipca o godz. 12:59

    Takie tam mity i klechdy domowe…

    =============================

    Bajedy koscielne, raczej … niż „klechdy domowe”

    Ale przecież wiesz dobrze, że czegokolwiek się nie dotknie, to albo okazuje się czym innym, albo okazuje sie, ż ejuż zgniło i niema, że wszystko to albo same kłamstwa, albo kłamstwa sprytnie wymieszane z odrobina prawdy …

  61. No cóż, wiele tu dyskusji, wiele zasadnej… Ale nie wiele zmieniającej!
    A przecież wystarczy aby ci dzisiaj rozumujący wiarą zaczęli wierzyć rozumem!
    Na początku przynajmniej ci zasiadający w ławach parlamentarnych!
    I nie byłoby problemu kościoła, biznesmena Rydzyka i wielu, wielu innych.
    Pozdrowienia dla Autora i Komentujących. ew.

  62. Nikomu nie zaszkodził chrzest i przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej. Nikomu nie zaszkodziło poznanie 10 przykazań. Wojujący globalizm chce naród pozbawić wspólnoty religijnej, czyli chce go podzielić na „wolne rodniki” , na pojedyńcze „atomy”, aby pozbawic go zdolności obrony przed agresywnym globalizmem. Ateiści przypominają homoseksualistów w ich bezradaności, którą maskują agresywnością. Wojujący globalizm w akcji i jego opłakane skutki widzimy na Ukrainie.

  63. Wojciech K. Borkowski 4 lipca o godz. 14:36

    Bredzisz koleś… Szaleju żeś się objadł i najzwyczajniej pod słońcem wypisujesz głupoty. Tak z życzliwości to pisze, choć z doświadczenia wiadomo, że na 99.999999999999% nie dotrze do ciebie.

  64. Pisze @Dobromir:”Jestem takim własnie przypadkiem opisywanym przez Pana. Nie mam zamiaru wychowywać dziecka w wierze i indroktrynować go, ale nie mam też zamiaru wstępować na ścieżkę wojenną z rodziną tą bliższą i dalszą.
    Zgadzam się z Panem, że jest to hipokryzja z mojej strony ale ona sama w sobie nie musi być dla dziecka taka zła”.
    Hipokryzja, to po mojemu coś najohydniejszego, tuż tuż przed niezabijajem. Dlatego nie cierpię religii wszelkich. A jednak @Dobromirze cię rozumiem. Też parokrotnie w swoim życiu rezygnowałem ze ścieżki wojennej, raz trzymając do chrztu syna przyjaciela, dwakroć będąc świadkiem ślubu bliskich krewnych: jednej dewotki i jednego sekretarza POP. Za to spotkała mnie zasłużona kara: ochrzczono mi córkę, o czym dowiedziałem się po blisko 30 latach, gdy musiała przed swoim ślubem okazać metrykę kościelną. Niedawno stanąłem – już jako świadek, nie decydent – wobec równie żałosnej sytuacji: chrztu wnuczki i komunii wnuka. Oboje rodzice – córka i zięć – też nie chcieli na ścieżkę wojenną z drugimi dziadkami i w ogóle środowiskiem. Kościoły ich w ogóle mdlą, ale… Ciągle nie mają pewności czy warto dziecko wciągać w wojny religijne, czy może lepiej ustąpić malenieczkim karzełkom moralnym… Wszak bracia. Uzgodnione zaś – bez słów i ceremoniałów – mamy, że jak będą dzieci chować w rozumie, to nijak nie wyrosną na katolików czy innych tam jakichś.
    Ale wolałbym jednak układy bardziej jednoznaczne i prostolinijne. Póki co pocieszam się, że teraz są przynajmniej możliwości głośnego mówienia o tych sprawach, bo nawet z komuny nikogo to nie ruszało.

  65. Nie wiem, co naprawde jest zapisane w annalach historii najnowszej co do roli JPII, ale dla mnie i ogromnej ilosci innych Polakow przelomem myslenia byl pierwszy przyjazd papieza do Polski w roku 1979 w miesiacy czerwcu. Np.date swojego slubu koscielnego pamietam w ogolnosci- po Bozym Narodzeniu, date cywilnego tez przypominam sobie co roku ( zwlaszcza w Ameryce) dzieki temu, bo odbyl w rocznice zamachu na Kennedy’ego, a tamta czerwcowa date na Bloniach w Krakowie pamietam sama od siebie.
    Wtedy po raz pierwszy zrozumialam na czym polega wolnosc (zapewne jeszcze ulomna) zgromadzania sie, wyrazania publicznie swoich uczuc poza wola PZPR i jakie mozliwosci daje to obywatelom. Bylismy tak zlaknieni innego slowa niz poblogoslawione przez partie, ze po kazdej ogolnej frazie rozlegaly sie spontaniczne brawa, bo wydawalo nam sie, ze ‚dokopal”. I o to chodzilo!. Ciagu dalszego z autopsji nie znam, wrocilismy do naszego miasta, kupujac po drodze wspaniale truskawki z rozpoczynajacego sie wysypu. Rodzina w miescie mowila, ze festiwal trwal dalej, bez zgody wladzy, ustalania z nia scenariusza, z pozostawieniem krzyza, wielce przyjaznej milicji itd – a potem bez konsekwencji. To przebudzenie swiadomosci jest czyms nie do przecenienia. O czym papiez rozmawial z Gierkiem, a potem Jaruzelskim – nie wiem. Chociaz npdst ostatnich wydarzen mozna przypuszczac, ze z generalem rozmowa byla owszem, owszem.
    Kilka lat pozniej Blonie juz mnie nie rajcowaly, nie tyle dojrzalam, co mialam bardzo trudny czas w zyciu. A potem dojrzalam do obecnej swiadomosci politycznej.
    Teraz juz nie ma potrzeby marzen o wolnosci – jakie byly na Bloniach. A jednak tak wiele wrocilo do regul z PRL, tylko, ze wtedy bylo PZPR, a teraz jest KRK. Mlodzi (i starsi – mam nadzieje) pojada na Openera, czy do Doliny Charlotty, a potem ci pierwsi wroca do domu, pozenia sie w kosciolku, ochrzszcza, wysla do komunii, na religie itd. Cykl sie powtarza, nawet bardziej wyraziscie. Jak cenna jest wolnosc posiadania paszportu , na dodatek w domu – nie zdaja sobie sprawy nawet 40-latkowie, skoro juz nawet otwarta Europa im nie dziwna. A reszta? Da sie zyc. I chwala bogu. Jak widac jeden trend nie przeszkadza drugiemu.
    Obwinianie kosciola za wszelkie zlo przypomina mi historie z bankami w ostatnich latach. Ich wina, ze tyle rodzin zbankrutowalo, „nie do przecenienia”. Niestety, winne sa tez same ofiary, przynajmniej w Ameryce. Sami ludzie dali sie omamic korzystnymi ratami, ulgami, przefinansowaniami i latwoscia dostawania pieniedzy bez stosownej historii kredytowej, bez czytania w umowie tego co drobnym drukiem, bez zadnego namyslu jak podolam potem. Dom, to dom! A potem reka w nocniku. Niekoniecznie trzeba stracic prace, czy zachorowac, co tez trzeba w jakis sposob uwzglednic, zeby zrobic krok w przepasc niewyplacalnosci. Kosciol tez mami wieczna szczesliwoscia, spotkaniem na tamtym swiecie, milym domkiem tutaj, ale naprawde nie zmusza do niczego pod grozba pistoletu, czy nawet tylko utraty wolnosci.
    Co do tego, czy Polityka jest antykoscielna wspomne anegdote rodzinna. Papierowa Polityke przekazuje najpierw corce. Od czasu do czasu w rozmowie tel. wyglasza: co ty mi podsylasz, w kazdym numerze dwa artykuly okolokosciolowe. Kiedy tlumacze, ze przeciez czasami sluszne jak o Komisji Majatkowej , czy pazernych siostrzyczka, ona mi odpowiada. Uwazasz, ze to taka neutralna gazeta? (Nie uwazam) Moze i ona talibka- ateistka, ale jest to jedyny tygodnik polski jaki przeglada. Pozostale angielskojezyczne, z ktorymi ma do czynienia roznia sie od Polityki w swojej neutralnosci swiatopogladowej jak niebo i ziemia.

  66. @lonefather
    Może ja bredzę , ale ty nie panujesz nad emocjami . Poszukiwanie wspólnoty z rodziną, z narodem , z kościołem jest świadomym celem świadomych ludzi.
    Globalizm , w którym przyszło nam żyć, sieje sputoszenie moralne , obyczajowe i polityczne. Ateizm jest indywidualnym wyborem samotnych ludzi, ale wojujący ateizm to prawie przestępstwo.

  67. Dorosła osoba też nie może wystąpić z kościoła, ponieważ apostazja to niestety pic na wodę. Alternatywą jest jeszcze świecka droga sądowna, ale z tego co czytam KK olewa decyzje sądu w tej sprawie.
    Więcej informacji tutaj:
    http://wystap.pl

  68. Ten „artykuł” miałby jakikolwiek sens, gdyby autor przytoczył kilka (co powinno przynieść mu przecież nieskrywaną satysfakcję) namacalnych dowodów ludzi , którzy po 18 stym roku życia , dzisiejszych 20, 30 ,40 , 50 , 60 ,czy nawet 70-latków , którzy są źli na rodziców za to ,że zostali ochrzczeni ,a także przykłady ludzi , którzy w jasny sposób chcieli wystąpić ze wspólnoty , a nie pozwolono im. Inaczej jest to tylko spis bezsensownych literek ułożonych w gramatyczną całość. PS. Wojciech Jaruzelski przez 90 lat twierdził ,że z Kościołem jest mu nie podrodze, a u kresu życia, jednak chrzest mus się przydał……………….

  69. „Ateizm jest indywidualnym wyborem samotnych ludzi” – ciekawa teoria.

  70. @Wojciech K. Borkowski
    4 lipca o godz. 15:42
    ========================

    Wytłumacz mi, w jaki sposób „globalizm sieje spustoszenie moralne”? Jakimi to narzędziami się posługuje i na czym polega to spustoszenie?
    Twierdzisz, że ateizm jest indywidualnym wyborem samotnych ludzi. Skąd to przekonanie, że samotnych? Czy katolików omija problem samotności? I czy indywidualny wybór nie powinien dotyczyc takze spraw wyznania religijnego? Skoro tak wiele mówi sie ostatnio, ze nawet płód bez mózgu stanowi suwerenny byt, do którego nie ma prawa inny czlowiek w zakresie decydowania o jego dalszym istnieniu, to dlaczego te same osoby nie są w stanie zaakceptować prawo wyboru u człowieka i pozostawić kwestię chrztu do czasu uzyskania pełnoletności? Dlaczego KK wywiera psychologiczny nacisk na ludzi, by decydowali o swoich dzieciach w zakresie tak delikatnej i intymnej sfer, jaką jest kwestia wiary? Czyżby czegoś się obawiał?

    @Dobromir /@ bib

    Jestem dobitnym przykładem na to, że bezkompromisowość popłaca i nie musi być zwiazana z tzw. wojnami rodzinnymi.
    Kiedy miałem 16 lat i nie byłem jeszcze świadomym swojego życia młodzieńcem, wymuszono na mnie akt bierzmowania, abym został chrzestnym. Tak też sie stało. Problem pojawił się kilkanaście lat temu, gdy ten chrzesniak podchodził do komunii. Ja wówczas juz byłem po spełnieniu formalności aktu apostazji. Był to zawód dla rodziny, nie było żadnej wojny i nie było jakiegoś obrażania się na siebie. Po następnych kilku latach doszło do kolejnego konfliktu interesów. Poślubiłem cudowną kobietę, która podziela mój swiatopogląd. Nie było żadnego ślubu kościelnego ani większej uroczystości weselnej z udziałem jakichkolwiek rodziców. To również było szokiem dla mojej rodziny i teściów, ale biorąc pod uwagę moje wypisanie sie z kościoła, wiedzieli, że nasze decyzje nie są wymierzone przeciwko nim, tylko wytyczamy sobie własną drogę w życiu. Poza tym, jesteśmy namacalnym przykładem na to, że nie trzeba wcale chodzić do koscioła i uczestniczyć w tym całym owczym pędzie katolickim, by wieść godne zycie, pełne miłości, szacunku do swej pracy, bezkonfliktowo wobec innych ludzi, bez konfliktów z prawem, używek i innych patologii, co jest zaprzeczeniem kilku innych par z naszych rodzin, które zawsze żyły niby w zgodzie z rodzinnymi tradycjami i kościołem, ale w jednej z nich jest alkoholik, w drugiej kolejny rozwód, a w trzeciej zawód w stosunku do córki, która wolała wyjechać do Australii i olac cała tę szopkę polska, żyjąc tam szcześliwie z jakimś tam mulatem.
    Ja gardzę hipokryzją i zakłamaniem. Są dla mnie oznaką słabości człowieka i jego strachu, który niszczy człowieka. Nie mam szacunku do tego typu ludzi, bo właśnie przez takich ludzi dochodzi do patologii, do dysfunkcjonalności prawdziwych wartości oraz konfliktów między ludźmi.

  71. Dzień dobry – coś mi się wydaje, że sporo mogę opowiedzieć o chrzczeniu dzieci mimo woli.
    Zrobiłam tak, jak Dobromir i zgadzam się z jego opinią, że uogólnienie może być krzywdzące.
    Co zdecydowało w moim przypadku?
    78-letnia teściowa po bypassach, z jakąś śladową przepustowością żył, która obiecała (wrzeszcząc, płacząc – różnie bywało), że przeze mnie umrze, jeśli się nie zgodzę.
    Chamski szantaż?
    Tak, teoretycznie nie powinnam ulec, ale co w sytuacji, gdyby faktycznie trafiła ją apopleksja?
    Od tego czasu minęło pare lat i co jakiś czas wraca temat: a czemu nie uczymy pacierza, a czemu nie chodzimy do kościoła itd.
    Odpowiadam, że ja nie domagam się od niej, by przestała chodzić, więc niech i ona się ode mnie odczepi. Póki co działa.

    Jedno jest pewne – moje dziecko nie będzie miało ze mną tego problemu, więc może zjawisko chrzczenia mimo woli to tylko kwestia czasu?

  72. Potwierdza się to co pisałem wyżej; Polaka nie stać na zamanifestowanie swojej odrębności – dla świętego spokoju będzie działał na rzecz kleru i udawał wierzącego.
    Tchórz i koniunkturalista, co jeszcze dorabia sobie jakąś pieprzoną ideologię do swego dennego postępowania.
    Nie wiem, czy gdzieś jest podobny ludek – ja nie spotkałem, a z kilkoma nacjami miałem do czynienia.
    Jeszcze jeden powód do wstydu, ze się jest Polakiem.

  73. Tak, jak wejdziesz miedzy wrony musisz krakać jak i ony ! :/ Tym bardziej, że nie mamy prawa narzucać dzieciom religii. Nie można dzieci nazwać katolikami, ewentualnie dziećmi katolików. Osobiście uważam, że obrzędy kościelne powinny odbywać się w dorosłym życiu, kiedy człowiek jest świadom czego doświadcza. Niestety, dzieciom i rodzicom zależy na pokazaniu się przed innymi, wiążą to tylko i wyłącznie z przyjemnością. To się jednak kłóci z całą ideą obrzędów. Ale cóż na głupotę ludzką nie ma lekarstwa.

  74. @ Borkowski, a mnie zaszkodzila znajomosc 10 przykazan i przynaleznosc do wspolnoty chrzescijanskiej, zwlaszcza w pierwszych latach mojej swiadomosci, bo mialo to wplyw na moja osobowosc w zyciu doroslym, niekoniecznie wygodna dla mnie. Zapewne bylabym radosniejszym, bardziej ufajacym, mniej cynicznym itd. czlowiekiem bez tego chrzescijanskiego wychowania. Zreszta literatura roi sie od watkow biograficznych na taka sama okolicznosc. Wyzwolenie sie od wiary dzieki prostej niewierze bylo dla mnie ogromnie korzystne. Bez obaw, tym razem nie bede zanudzac watkami z zyciorysu. Wielu ma podobne.
    P.S Juz jako dziecko zauwazylam, ze te przykazania sie powtarzaja i zamiast 10 powinno byc ich max. 4.

  75. Wojciech K. Borkowski
    4 lipca o godz. 14:36
    Nikomu nie zaszkodził chrzest i przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej.

    Szanowny Panie Wojciech K. Borkowski

    Indianom zaszkodzil i to bardzo. Do tej pory nie moga pozbierac mysli do kupy. Czesc z nich odrzucila wymysly bialego czlowieka a reszta na kolanach czolga sie jak ci w Meksyku by nie urazic Najjasniejszej Panienki. A z dekalogu sens ma to powiedzenie o klamaniu. Reszta nie jest warta funta klakow. W jakim swiecie pan zyje panie Borkowski?

    Slawomirski

  76. sugadaddy
    4 lipca o godz. 16:49

    Może jakiś przykład na Twoją niezłomność ze stali? Nie wiem -może jesteś gliną i wsadziłeś ojca, który okazał się skorumpowany? Czy to może takie bohaterstwo prof. Chazana, który bardzo niezłomnie ratuje życie, którego nie musi znosić?
    Wiesz, łatwo być olaboga co to ja nie jestem w nie swojej sprawie.

  77. Pan Borkowski był łaskaw napisać:
    „Wojujący globalizm w akcji i jego opłakane skutki widzimy na Ukrainie.”

    Nie lubię inwektyw zamiast argumentów, ale chyba jednak bredzi.

  78. Odezwały się nożyce? Jiba?

  79. Bezkompromisowosc w wydaniu Dobromira nie odpowiada mi. Moze wystarczy byc w miare mozliwosci konsekwentny i z roznych rodzinnych, a nie koniunkturalnych przyczyn zapomniec czasami o swojej niezlomnosci. Np. moi rodzice przelkneliby brak slubu koscielnego (chociaz nikt nie wie, co sie kryje w srodku drugiego czlowieka), ale w imie czego mialam zadawac taki bol swojej tesciowej, prostej i wielkiej dobroci kobiecie, ktora bez tego miala zycie pelne zgryzot. Poniewaz mieszkalismy w innym miescie wszelkie zaswiadczenia wypisalismy sobie sami, odbylo sie w dzien powszedni i po bolu dla nas, a jaka ulga dla niej i chyba jej meza. Nigdy wiecej nie wtracala sie w nasze zycie. Dobromirze, dlaczego sie tlumaczysz, ze mimo niewiary „wyrosles ma prawego czlowieka”. Ja na ten przyklad jedno z drugim nie wiaze. A bezkompromisowosc w ukladach rodzinnych prawie zawsze prowadzi do zlych stosunkow z najblizszymi, zreszta nie tylko w sprawie wiary, czy niewiary.
    Wlasnie zadzwonil moj syn, ze na wazny piknik rodzinny w niedziele spoznia sie z poltora godz., bo L( jego zona) idzie do kosciola. Ok. Wiem, ze on jest niewierzacy i wiem, ze pojdzie tez i on i dwojka dzieci. Bo zona go poprosi. Tez wiem, ze sa dobrym, kochajacym sie malzenstwem z uroczymi dziecmi. To co, mam go judzic, ze ma stawiac na swoim, bo wszak nie tak go wychowalam? Mam w tej sprawie inna opinie.

  80. @sugadaddy

    A nie? Przecież napisaleś, że Polaka nie stac na zamanifestowanie etc. Z przyczyn, które opisałam powyżej, ugięłam się, czyli nie zamanifestowałam odrębności, jestem tchórzem, koniunkturalistą i dennie postępuję.
    Mogę tez podać parę innych przykładów, kiedy to okazałam się tchórzem – nie walnęłam w łeb szefa, który się do mnie dostawiał, nie powiedziałam innemu, że mam dość nieformalnego obowiązku usługiwania jego rodzinie i dlatego odchodzę – pewnie jeszcze niejedno mam nawinięte za uszami.
    Ty nie?

  81. Wojciech K. Borkowski 4 lipca o godz. 15:42
    raczył napisać do mnie ….
    @lonefather
    Może ja bredzę , ale ty nie panujesz nad emocjami . Poszukiwanie wspólnoty z rodziną, z narodem , z kościołem jest świadomym celem świadomych ludzi.
    Globalizm , w którym przyszło nam żyć, sieje sputoszenie moralne , obyczajowe i polityczne. Ateizm jest indywidualnym wyborem samotnych ludzi, ale wojujący ateizm to prawie przestępstwo.
    ========================================

    🙂 … gdybym nie panował nad emocjami, to nawet JAcek Kowalczyk by nie wytrzymał i zmoderował to co piszę …

    Co do reszty, to nadal wypisujesz brednie …
    (to jest opinia na temat produktu, a nie osoby)

  82. Różne są ludzkie pojmowania świata; każdy ma prawo żyć w/g swoich norm, ale każdy ma także prawo normy te pochwalać, lub potępiać.
    Jiba chciałaby, abym akceptował jej i jej podobnym hipokryzję, bo jak nazwać odgrywanie na użytek niekulturalnej rodziny (człowiek kulturalny potrafi uszanować cudze poglądy), rodziny, która i tak wie o co chodzi, ale w myśl zasady „co ludzie powiedzą” odgrywa ten żałosny spektakl zmuszając innych do udziału w gusłach.
    Ja uważam, ze jest to szmacenie się , a mam prawo tak sądzić, gdyż sam się, od czasu kiedy zacząłem co nieco rozumieć, nie zeszmaciłem.
    Kontakty moje z kościołem zakończyłem niebawem po tzw 1-szej komunii.
    Jiba, my tutaj rozmawiamy o ateizmie i jego odmianach, bo jak się okazuje jest ich sporo, a nie o czyjejkolwiek niezłomności. Nie rozmydlaj tematu.
    Podaruj sobie te idiotyczne insynuacje, które, jak sądzę, mają mnie zdyskredytować. Zdania i tak nie zmienię.

  83. A juz tak „na marginesie”…

    Rodzimy się i dorastamy mając poczucie wspólnoty, albo i nie.

    Na ogół , w jakims momencie orientujemy się, ż eto było złudzenie, kłamstwo, albo oszustwo … Czasem szukamy, czy coś jednak nie pzostało i widzimy, że nie… że to były złudzenia młodości …

    Uporczywe trzymanie się złudzeń, to błąd…
    Szukanie na siłę wspólnoty, to nie błąd, to zbrodnia popełniana na rozumie…

    Stawianie sobie celu, jakim ma byc poszukiwanie wspólnoty, zwłaszcza z kościołem, to stan psychiczny wymagający fachowej pomocy psychologa, to jest to, co się powszechnie identyfikuje jako „syndrom sztokholmski”.

    Nie mam wykształcenia psychologicznego, ale objawy sa niepokojące na tyle, że gdyby Pan Wojciech K. Borkowski udał się do psychologa, to czułbym się spokojniej o jego los i przyszłość.

  84. Oburzają mnie postawy ludzi takich jak Dobromir – to hipokryzja w czystym wydaniu. Nie wiem, czy mam współczuć nietoleranyjnej rodziny, braku zrozumiena, czy tchórzostwa takiego niby-ateisty, który wychowuje w taki sposób swoje dziecko. To jest obrzydliwe. To fałsz wpajany od dzieciństwa. Rodzic ateista robi coś na pokaz i tego uczy swoje dziecko. Mam 2 dzieci, mam też rodzinę, wiem że to nie jest proste, ale jeśli ktoś wybiera taki sposób życia i stosunków rodzinnych (a jest mnóstwo takich ludzi), to ja wolę tych wierzących, bezrefleksyjnych katolików. Mnie się udało. Nazywam to życiem w zgodzie ze swoim światopoglądem, bez fałszu. Dobromirze – zastanów się może, co ty takiego wyczyniasz ze swoim życiem, i z życiem swojego dziecka.

  85. do sugadaddy
    Zgadzam się z Twoim ostatnim postem – tu widać Dobromira i Jibę. Nie trawię takich pseudo ateistów, ateistów tchórzy, którzy tak właśnie żyją i wychowują swoje dzieci. Brzydzę się takimi ludźmi. Nie byłoby problemu, gdyby sami tak żyli, ale dają przykład młodym. Witajcie w Polsce, kraju zakłamanych katolików i ateistów, niestety. Na stan obecny, tylko na czuja, myślę, że w Polsce jest, niestety, więcej ateistów typu Jiba, czy Dobromir. W naszym kraju żyją tchórze w rodzinach z zerową tolerancją, narzucających światopogląd innym członkom rodzin. Takich rodzin jest większość, tu w Polsce, bo w takich Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii na pewno tak już nie jest. Tam jest wolność, a tu rządzi psudo wiara i kościół katolicki wraz ze swoim elektoratem.

  86. Strach ma wielkie oczy.

    Nie ochrzciłam dwójki dzieci. Często zdarza mi się myśleć o tym z wielką ulgą. I cieszę się też, że nie muszę dzieciom teraz kłamać, udawać czegoś.

    Mama i teściowa początkowo odchodziły od zmysłów, były rozpaczliwe płacze, szantaże, groźby, obelgi, histerie. Przeszło im i dziś, po kilku latach, nie ma tematu. W ogóle. Rodzina się przyzwyczaiła, a dyskutować nie ma o czym – brak im jakichkolwiek racjonalnych argumentów, a ja, owszem, gdy mnie ktoś poprosi chętnie objaśnię dlaczego katolicyzm uważam za pozbawiony dobra i logiki. Pewnie przykro im słuchać cytatów z biblii, więc unikają tematu.

    Dzieci nie chodzą na religię. Może mamy niebywałe szczęście, ale NIGDY ich nie spotkało nic przykrego z tego powodu w szkole (wiejskiej nota bene). Mają przyjaciół, nie są piętnowane przez nikogo. I wiecie co myślę? Na bycie obiektem agresji mają o wiele większe szanse dzieci, które przestały chodzić na religię, niż te, które nigdy na nią nie chodziły. Moje dzieci nie chodziły na religię w przedszkolu i jaki był efekt? Jedna głupia uwaga o piekle babci jakiejś dziewczynki (moje dziecko nie znało idei piekła, więc zero reakcji), a dla innych dzieci nie było to nic ciekawego czy niezwykłego. Wszyscy się do tego przyzwyczaili. Teraz córka chodzi do gimnazjum w mieście, w klasie 3 osoby nie chodzą na religię.

    Pedagog w szkole podstawowej, organizatorka pielgrzymek i osoba dość, ujmijmy to oględnie, specyficzna, namawiała mnie, żebym swoje niewierzące dzieci posłała na religię, żeby się nie wyróżniały, nie były wyobcowane, miały kolegów. Odpowiedziałam jej, że nie docenia dzieci – są tolerancyjne i NIGDY w żaden sposób nie reagowały negatywnie na to, że moje dzieci są niewierzące, a jedynym problemem jest brak tolerancji u dorosłych, i to raczej nauczycieli bym się obawiała, niż uczniów.

    Dorosły człowiek musi kiedyś stać się sobą i przestać ulegać we wszystkim mamusi.
    A bycie nieochrzczonym naprawdę nie boli.

  87. Szanowny redaktorze Polityki

    Zakladnikami kreski Mazowieckiego sa ci co uwierzyli Passentowi i Urbanowi i wpadli w catch 22. Doceniam panska spostrzegawczosc. Wybiorczosc nie.

    Slawomirski

  88. Jiba
    4 lipca o godz. 16:44

    To nie był „teoretycznie” chamski szantaż. To był chamski szantaż.
    Teściowa, w imię swojej religii, komfortu, obłudy postawiła Cię w sytuacji domniemanego mordercy. Zostałabyś morderczynią własnej teściowej. Nie wiem, jak by na to zareagowali inni członkowie rodziny – Twój mąż, teść, jakieś wujostwo i kuzynostwo, ale jest to ohydny i perwersyjny szantaż. Być może miałabyś problem i z nimi – uznali by Cię za morderczynię.
    Rozumiem Twoje zachowanie, w przeciwieństwie do niektórych innych, żądających ostro pryncypialnego zachowania. Tyle, że niemal zawsze, tak jak źle się zaczęło, źle się to dalej dzieje: kolejne kompromisy, wymuszenia pod szantażem, ustępstwa i nieustanne życie w poniżeniu, z wrogiem na miejscu.
    Tak postępuje wielu ludzi, bo bardzo często szantaż „na zdrowie”, „na śmierć” jest stosowany. Ci szantażyści, to są gangsterzy. Katolicy-gangsterzy i tak należy ich traktować.

  89. do Tanaka
    Ale taka Jiba w każdej chwili może powiedzieć „dość”. I wtedy będzie uczciwa. No chyba, że znowu w zanadrzu drzemie jakaś śmierć i szantaże ?
    I tak nadal chce żyć ? Taka statystyczna Jiba ?
    No comments…

  90. Trudne wybory jak wszystkie dotyczące wiary, kościóła i polityki. Ogolnie sama nie wiem czy wierze. Przykładem dla dzieci nie jestem pod wzgledem chodzenia do kościoła. Przed komunią córki byłam tam prawie codziennie… Jeżeli chodzi o sakrameny to do 16 r.ż. bede dopuszczala, a potem dziecko samo zadecyduje. Bo jeżeli bedzie chcialo wziąć ślub to nie będzie musiało juz dodatkowo płacić i się stresować.

  91. @sugadaddy

    „(…)Podaruj sobie te idiotyczne insynuacje, które, jak sądzę, mają mnie zdyskredytować.(…)”

    Kiepsko odczytałeś moje intencje. Nie były agresywne. Liczyłam na refleksję, autorefleksję, prowadzącą do oczywistego wniosku, że nie ma stuprocentowych bohaterów i stuprocentowych tchórzy, postaci z górskiego kryształu i totalnych drani.
    Nie znasz mnie, w żaden sposób ode mnie nie zależysz, nie znasz okoliczności zdarzenia ani osób. Możesz pozwolić sobie na bezkompromisowość, która nic Cię nie kosztuje. Zakładasz, że w sytuacji, która mnie spotkała, postąpiłbyś w określony sposób.
    A prawda jest taka, że może byś tak zrobił, a może nie.
    To jest to samo, co wyobrażenie sobie, że w czasie II wojny światowej na pewno ratowalibyśmy Żydów. Może tak, a może nie. Może trzeba by było zmierzyć się z bolesnym rozczarowaniem na swój temat lub być zaskoczonym bohaterstwem.
    Ja wiem, co się zdarzyło i biorę to na klatę. Nie pierwsza taka sytuacja w życiu i nie ostatnia. Przypomnij sobie moje słowa przy najbliższej okazji, gdy nie powiesz bliźniemu, na którym Ci z różnych powodów zależy, co naprawdę o nim myślisz.

  92. Tanaka
    4 lipca o godz. 20:13

    To nie tak, Tanaka.
    Nie chodzi o to, czy ci, którzy ją kochają, będą mieli do mnie w razie czego żal.
    To ja patrzę, jak szura nogami, jak po 30 m łapie oddech jak ryba, jak kroi chleb, smaruje go masłem, kładzie ser i plaster pomidora – zanim ona to zrobi ja już jestem po śniadaniu.
    To ja obserwuję bezrefleksyjny fanatyzm, uniesienie przy wypowiadaniu słowa „Boziuchna”, jak się trzęsie, gdy nie umie odpowiedzieć na proste, moim zdaniem, pytanie dotyczące wiary katolickiej. To ja kolekcjonuję medaliki wręczane mi przy każdej okazji z nadzieją, że uwierzę w kk.
    Mam do wyboru – idę w zaparte i zwyczajnie, fizycznie znęcam się nad nią lub popełniam gwałt na sobie i na swoim dziecku.
    Ale to już było, zdaje się. To, że każde rozwiązanie jest beznadziejne. I to przed Chrystusem.
    pozdrowienia

  93. Szanowna Jibo – na usta ciśnie się pytanie – na prawdę było tak dramatycznie? Chcesz powiedzieć, że groziło Ci za inne postąpienie odprowadzenie pod ścianę? Czytałem Twoje wynurzenia z pewną dozą zrozumienia – ale to co napisałaś do sudadaddy to dygot emocjonalny. Śmieszne to i krotochwilne. Bliscy – jak sama nazwa wskazuje to osoby, które nie wymagają od nas poświęcania się w imię swoich egoizmów.
    Zracji wykonywanej pracy spędzam w kościołach więcej czasu niż pospolity katolik nawet przez trzy życia nie jest w stanie naciułać. Bo ja te kościoły remontuję. Jestem konserwatorem zabytków. I 100procentowym ateistą. Do wszystkich księży mówię – proszę pana – bez żadnych nieprzyjemnych sankcji. Mówię „dzień dobry” zamiast pochwalony…… – oni do mnie też…. Zawsze na pierwszym spotkaniu mówię otwarcie, że jestem niewierzący. I nigdy nie spotkała mnie z tego powodu żadna nieprzyjemność. Więc zwalanie własnego tchórzostwa na warunki obiektywne to zwyczajny oportunizm i pokrętność najwyższego lotu…..Więc może warto czasami pobyć tym kim się jest zamiast stosować prawo mimikry.

  94. @Jiba.
    Wiadomym jest, ze świat zero-jedynkowy istnieje jedynie w cybernetyce. Ja nie chcę tutaj wikłać się w jakieś skrajne sytuacje, które mogą spowodować, że człowiek przestaje być konsekwentny w swoich postanowieniach. Każdy ma swoją granice tolerancji w tego typu sprawach i właśnie zasięg tej granicy świadczy o tym, czy jest się silnym człowiekiem, czy jedynie pozorantem. Jeśli ktoś ulega presji rodzinnej spowodowanej chorobami, zdrowiem, smiercią i cholera czym jeszcze, to daje nam pełny obraz tego, jak zepsutą i zdegenerowana jest typowa, polska rodzina o zabarwieniu katolickim. Szantaż emocjonalny – to jest właśnie główne narzędzie łamania tepych umysłów. Gardzę tego typu ludźmi. Herbert pisał: „Bądź wyprostowany, kiedy inni są na kolanach”. Z tego, co widzę, Polak – katolik woli być jednak na kolanach.

  95. A to jeszcze ciekawszy przypadek dotyczący Judaizmu. Jak wiadomo obrzed obrzezania dotyczący chłopców Żydowskich jest symbolem przymierza z Bogiem, podobn a role odgrywa chrzest u katolików.
    A teraz pytanie….
    Jak Żyd może przestać być Żydem? biorąc pod uwagę że urodziła go Matka Żydówka takze i ona musiałaby dokonać „apostazji”, bo tak jest przyjęte w tej religii.
    Druga sprawa czy Żydowskie dziecko może kiedyś pozwać gmine wyznaniowa żydowską za to ze zostało okaleczone?

    prosze o konkretne odpowiedzi

  96. Sir Jarek
    4 lipca o godz. 22:55

    Szanowny Serze Jarku, uwarunkowania każdego co do sztuki człowieka są niepowtarzalne, bo i on sam jest jedyny we wszechświecie i niepowtarzalny. Skąd więc wytrzasnąłeś, trochę instruując Jibę, sformułowanie „może warto”? Bo dziś patrzyłem na czyściutkie, bezchmurne niebo i gdyby tam coś pisało pod adresem wszystkich, na pewno bym zauważył. Ale nie pisało ani „warto”, ani „nie warto”. Nic nie pisało.

  97. Jerzy Pieczul
    4 lipca o godz. 12:34
    Szanowny Panie,
    będąc osobą niereligijną (choc nie anty-religijną – dość jednak znacząca różnica) a jednoczesnie naukowo zajmując się problematyką religii (l. mnoga), sądzę ze jednak mogę w tej dyskusji zabrać głos. Odnosząc się do Panskiej wypowiedzi i cytatów trzeba stwierdzić iż nie wie Pan czym jest religia w swej istocie i czego dotyczy; do czego nawiązuje jakie jest jej miejsce w kulturze i jakie funkcje spełnia bądź jakich nie spełnia. Piszę o tym nie dlatego aby – jak Pan ma to w zwyczaju – wbijać szpilę ale dlatego iż zarzucił tu Pan komuś, że grzebie ” w skutkach, tak jakby one powstały bez przyczyny”. Idąc zatem tym tokiem rozumowania: aby podejmować się krytyki religii (skutek) trzeba mieć na jej temat wiedzę (przyczyna). Mozna oczywiście mieć pewne zastrzeżenia do postawionego przez Sterna pytania – i ja je mam. Nie zmienia to jendak faktu ze: po 1 załozył Pan – zupełnie nie wiem dlaczego – ze jest to os religijna a po 2 odpowiedział Pan wykazując się nieznajomością religii (domyślam się że religii w ogóle). Stąd zarzut co do przyczyn i skutków jest wielce chybiony. Języka owego zarzutu nie warto komentować.
    Z poważaniem..

  98. PS. a tak swoją drogą tekst Pana Jacka bardzo ciekawy, podejmujacy dosyć wazny problem w wyznaniu katolickim, choć – z tego co mi wiadomo – dotyczy on większości wyznań chrzescijańskich jak i niektórych religii wschodu. Oczywiście te ostatnie nie traktują o chrzeście ale o inicjacji religijnej w początkowym okresie życia dziecka. co prawda nie są owe inicjacje tak sformalizowane (bardziej jest to kwestia obyczajowości danej społeczności) niemniej problem z „powrotem” do stanu sprzed inicjacji istnieje.
    Z poważaniem..

  99. Odnosząc się do komentarzy dotyczących chrzczenia dzieci ze względu na bliskich. NIE ROZUMIEM. I tyle. Babcie tylko raz się zająknęły na ten temat. Reszta rodziny udaje jakby nic się nie stało (tak udaje). Nie ochrzciłem mojej córki bo to MOJA córka, to ja nie chce jej wychowywać w hipokryzji, to ja tłumaczę jej świat. To ONA w wieku 9-ciu lat (tak tak , „gorący” czas pierwszej komunii świętej za nami ) zapoznaje się z pierwszymi przejawami obłudy tzw. wierzących, polskiej katolickiej nienawiści i chrześcijańskiej hipokryzji. Przeżyje to, bo jest mądra, bo wie co dobre a co złe. Bez pomocy religii, jakiejkolwiek.

  100. Sir Jarek
    4 lipca o godz. 22:55

    „(…)na prawdę było tak dramatycznie? Chcesz powiedzieć, że groziło Ci za inne postąpienie odprowadzenie pod ścianę?(…)”

    Napisałam o wyobrażeniu sobie. Co to jest wyobrażenie? Wyobrażam sobie, że jest II wojna, że wychodzę z domu na podwórko po cokolwiek i gdzieś tam w kącie znajduję człowieka, który prosi o pomoc. Czy wyobrażam sobie, że wynoszę go na kopach na ulicę? Nie, raczej to, że staram się mu pomóc, co odpowiada przeciętnej wrażliwości współczesnego człowieka żyjącego w bezpiecznym kraju.
    Nie wiem, co zdarzyłoby się faktycznie i to właśnie chciałam przekazać.
    Nie wiadomo, jak się człowiek zachowa w odpowiednim czasie i miejscu, dopóki tego nie zrobi.

    I z całym szacunkiem, Sir Jarku, o czym miałoby świadczyć to, że do księży mówisz „dzień dobry”, „prosze pana” itc, a oni nic? A gdyby oni coś, to co? Obeszłoby Cię może przez 5 minut? Mnie też.

  101. głupi artykuł dla głupich ludzi .(kropka)

  102. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Czy paragraf 22 to catch 22?

    Slawomirski

  103. Stern – to wynika z 2 rzeczy. Po pierwsze targetu Polityki, po drugie owych statystyk, gdzie tzw. większość katolików w Polsce jest rzeczą co najmniej wątpliwą. Ogromną masę ludzi stanowią właśnie ci opisani w artykule – hipokryci, którzy zapisali się do KK z powodów innych niż wiara.

  104. Szanowny Jerzy Piczulu – a skąd wniosek, że pisałem do wszystkich? „Pisało”???? – a nie lepiej byłoby – „było napisane”. Bo „pisało” dziecko. Strofując – czyń to elegancko i poprawnie. Szanowny Jerzy Piczulu.

  105. Jiba – wybacz protekcjonizm. Miałem chyba gorszy dzień. Serdecznie przepraszam. Masz rację – każdy ma własną ocenę sytuacji.

  106. Sir Jarek
    5 lipca o godz. 8:29

    Skoro nie rozumiesz, że bezosobowy apel „warto” – jak każdy bezosobowy apel – jest bez adresu, więc się odnosi do wszystkich, to jak mamy rozmawiać poprawnie, a zwłaszcza poważnie? A brak elegancji to w czym żeś, Serze, zauważył – że ironizuję z powodu nadętego pseudo? Może nie wiesz, ale głośne wytykanie nieelegancji też nie jest elegancją. Bardzo jest modne na blogach pouczanie stuletnich dzieci przez trzydziestoletnie: „Zachowuj się grzecznie”. Nie wiesz, że jak ktoś puści bąka w przedziale, to elegancki gość wyjdzie lub nie zauważy? A burak zacznie demonstrować swoją delikatność, kręcąc nosem i mówiąc: „Ale ktoś się zes.ał!”.

  107. Jiba,
    My nadal każde o czymś innym. Jest oczywiste, ze nie ma niezłomnych rycerzy bez skazy i zmazy; jest oczywiste, że ” tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”;
    ale jeśli mienimy się ateistą, to to co robimy, lub czego nie robimy, musi pasować do wizerunku.
    Czy ktoś, kto przez lata był pacyfistą, a nagle pod wpływem ojca militarysty, wstąpił do wojska i pojechał gdzieś w świat zabijać tubylców, a po powrocie nadal twierdzi, ze jest pacyfistą, może liczyć, że tak będzie odbierany? Nawet jeśli był to tylko z jego strony gest w kierunku ojca?
    Dla mnie zdecydowanie nie. I tylko o to mi w tym wszystkim chodzi.
    Po czynach ich poznamy, czy jakoś tak.
    Dlatego, przyznaję, irytują mnie ludzie wiodący właściwie żywot zafałszowany, nie będący ani katolikami, ani ateistami, a podszywający się pod tych ostatnich.
    Jak się zastanowić, to w zasadzie nie różnią się od większości polskich katolików, którzy tak na prawdę to mają z chrześcijaństwem niewiele wspólnego, ale oczywiście, mają się za jedynych prawdziwych na świecie.
    Nie ważne kim jesteś, ale nie udawaj kogoś innego, jeśli z jakichś powodów nie potrafisz żyć zgodnie z jakimiś świadomie wybranymi wartościami.

  108. Sir Jarek
    5 lipca o godz. 8:31

    Poza tym, Chłopcze, „Sir” to część pseuda, nie nazwisko, więc sobie pozwoliłem swobodniej się do niego odnieść, zwłaszcza że polski jest językiem fleksyjnym, więc użytkownicy mają odruch odmieniania. Natomiast ja się nie podpisuję psedonimem, lecz imieniem i nazwiskiem, a żartowanie z nawiska i pisanie „Piczul” – z powtórzeniem, więc z premedytacją – to już, bratku delikaciku, prosta…no, niech zostanie linia prosta. zakrzywiona na końcu.

  109. Wojciech K. Borkowski
    4 lipca o godz. 14:36
    Chrześcijanie to wspólnota? Wolne żarty. Postaw naprzeciwko siebie prawosławnych i katolików przyodzianych w mundury. Krew spłynie rzeką. A niedawną okrutną wojnę domową na Bałkanach pamiętasz? Zaręczam Ci, że zdecydowana większość, jeżeli nie wszyscy mordujący się tam z wyrafinowanym okrucieństwem znali 10 przykazań. A pamiętasz jak czołowy pies wojny Głódź, zajmujący wówczas stanowisko kapelana wojskowego, w stopniu generała (swoją drogą jak to się ma do idei chrześcijaństwa mundurowa służba w instytucji powołanej stricte do zabijania?) żegnał polskich najemników by wziąć udział w agresji na Irak? „Niesiecie tam – krzyczał – oliwną gałązkę pokoju”. Błogosławię Was. Czynił to podobnie jak niemieccy kapelani błogosławili Wehrmacht, który miał nieść na Wschodzie cywilizację. Takie to Wasze pojmowanie chrześcijaństwa; w jednej ręce krzyż, w drugiej narzędzie mordu. A może katolicy są wspólnotą? Wydaje mi się, że doskonale wiesz, że coś takiego jak wspólnota katolicka nie istnieje. KK to instytucja hierarchiczna, a jak się wzajemnie traktują jego członkowie widać to na każdym kroku. Na ulicach, w blokach etc. Koń jaki jest każdy widzi. Parę dni temu oglądałem jakiś program w TV Trwam. Młodzi ludzie po katolickim praniu mózgów informowali o „paradzie sodomitów”.
    Tak w skrócie wygląda chrześcijaństwo w wersji katopolo. Zresztą wszystkie religie są siebie warte.
    Szalom.

  110. Dziesięć przykazań Bożych
    Oto 10 przykazan bożych….

    1) Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną,
    2) Nie będziesz brał imienia Pana Boga Twego nadaremnie,
    3) Pamiętaj, abyś dzień święty święcił,
    4) Czcij ojca twego i matkę twoją,
    5) Nie zabijaj,
    6) Nie cudzołóz,
    7) Nie kradnij,
    8) Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu,
    9) Nie pożądaj żony bliźniego twego,
    10) Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

    Nie zgadzam się tylko z pierwszymi trzema punktami. Dobry wynik. Z pozostałymi siedmioma punktami od kilku dekad staram się żyć, jak „kot z kotem”… .Wychodzi na to, że jestem chrześcijaninem. Sam jestem zaskoczony.
    Pozdrawiam ludzi myślących.

  111. @Sir Jarek
    4 lipca o godz. 22:55

    Prawdę mówiąc śledzę już tylko bardzo pobieżnie komentarze na tym blogu, od kiedy „Listy ateisty” zostały zawłaszczone przez umownych religiantów. Nie włączyłbym się też do dyskusji z Pieczulem (którego opowiastki lubię) czy @Jibą, której postępowanie – kompromis ze względu na bliskich – rozumiem i też tak postępuję. Śmieszyło mnie tylko, że Pan Sir J. spotkał się wyłącznie z nietypowymi księżmi – chyba on jedyny!!!

    Jednym elementem kompromisu dla rodziny jest w moim przypadku zgoda na przyjęcie księdza z tzw. „Wizytą duszpasterską” – zbieranie dodatkowych datków w czasie kolędy. Nienawidziłem tego procederu od dziecka i często uciekałem od tej przyjemności. Obecnie nie mogę tego zrobić, bo mamy z żoną tylko jeden pokój. Wprawdzie mam taras, gdzie żona mogłaby mnie przechować na wózku, ale w zimie? Siedzę więc grzecznie i czekam końca wizyty, na ogół milcząco, bo żona zabroniła mi zapytać o sprawy „bieżące” – pedofilia, bruzdy na czole czy gendera, niszczącego kościół. Nie mogłem jednak milczeć gdy ksiądz pouczał mnie, że mam mieć więcej pokory, bo Bóg wie, dlaczego miałem najpierw udar prawo- a później lewostronny. Więc mu powiedziałem, że ja się staram i uczę się pokory od polskich biskupów. Wtedy się obraził na mnie i obiecał, ze sobie mnie popamięta! Nie rozumiem, dlaczego nie mam brać przykładu z tak szlachetnych i pokornych sług boskich, których znam z TV? Chyba oni święcą przykładami i maluczcy powinni ich nasladować ???
    Nawet już myślałem o zakupie maleńkiego daniela do mojego ogródka, bo ze spożyciem alkoholu nie mam szans przy Głodziu – pseudonim „Flaszka”, skoro nawet Kwaśniewski nie dał rady w Charkowie czy Kijowie i ratował honor medycyną filipińską po biesiadzie z biskupem..

    ***Śmieszne to i krotochwilne. Bliscy – jak sama nazwa wskazuje to osoby, które nie wymagają od nas poświęcania się w imię swoich egoizmów.***

    Wymagają lub nie wymagają, ale coś się bliskim od nas też należy, a jeśli właśnie pewne rytuały religijne są dla nich bardzo ważne?
    Już podałem przykład kolędy, na którą się zgadzam mimo wstrętu. Jest jeszcze drugie ustępstwo z mojej strony – bezmięsny piątek. Żona argumentuje logicznie – trzeba od czasu do czasu coś zmienić w żywieniu – jeść jajka, ryby lub podobne świństwa jak sery na śniadanie, bo dżemy nie dla mnie, cukrzyka. W PRL mieliśmy poniedziałki bezmięsne i dało się przeżyć, dlaczego nie piątki? Uznałem jej argumenty i tylko czasem grzeszę za jej zgodą, np. kaszanką lub bułczanką ze względu na niską zawartość mięsa – lub zerową – grzech byłby minimalny.

    ***Zawsze na pierwszym spotkaniu mówię otwarcie, że jestem niewierzący. I nigdy nie spotkała mnie z tego powodu żadna nieprzyjemność. ***

    Już mówiłem – spotykasz niezwykłych księży, ja takiego szczęścia nie miałem. Bardzo lubię Żmijewskiego, ale denerwuje mnie w każdym odcinku „Ojca Mateusza”, gdy się przedstawia – „KSIĄDZ … i nazwisko – chyba Żmigrodzki. Po co mu ten ksiądz? Czy to go uszlachetnia i wyróżnia jako „równiejszego” obywatela np. w kontaktach z policją? Czy każdy zawód musi być ujawniony przy prezentacji? Czy ktoś się musi zwracać do pewnego gatunku kobiet w analogiczny sposób, lub oczekuje, ze dama w agencji towarzyskiej się przedstawi „Jestem kurwa Joanna” czy raczej „Mów mi Joasia”?
    Tylko bardzo ograniczeni ludzie hołdują tytułomanii. Pamiętam ze studiów przypadek ekstremalny… no prawie! Wykładowca psychologii (bez habilitacji czy tytułu profesora, tylko na stanowisku „zastępcy profesora” – odpowiednik obecnego stanowiska wykładowcy) kazał się tytułować: Profesor doktor hrabia pułkownik … i nazwisko, zresztą dwuczłonowe, aby było więcej. Gdy koleżanka z roku zwróciła się do niego per „proszę pana”, miała przechlapane do końca.

    Chyba najzabawniejszy tytuł usłyszałem od starego Francuza, który był w Niemczech oficerem wojsk okupacyjnych. Przebywał w „towarzystwie” Niemców i jedna z pań zawsze się przedstawiała jako „Hochspannungsingenieurwitwe” +nazwisko! (wdowa po inżynierze, specjaliście od wysokich napięć).
    Podobnie długie są tytuły politechniczne typu „Prof. zwyczajny, dr hab. inż.”, których znam kilku. To dr jest niezbędne u starej kadry naukowej jak i „zwyczajny”, bo był prof. mgr P., twórca polskiej elektroniki i promotor mnóstwa doktorów, natomiast tytuł „zwyczajny” wymiera – ustawowo nie ma nowych .

    PS

    Zapomniałem o innym elemencie rytuału – kompromisu:
    Zamiast ryby w piątek jem przeważnie placki ziemniaczane!

  112. @Sir Jarek
    4 lipca o godz. 22:55
    Z blogu „Listy ateisty”, gdzie z niewiadomych przyczyn mój komentarz jest systematycznie odrzucany a priori. Szukałem trefnych wyrazów i nie znalazłem. Mogłem podejrzewać jeden wyraz z języka elit politycznych, zastępowałem litery kropkami – nadal bez skutku!

    Prawdę mówiąc śledzę już tylko bardzo pobieżnie komentarze na tym blogu, od kiedy „Listy ateisty” zostały zawłaszczone przez umownych religiantów. Nie włączyłbym się też do dyskusji Sira z Pieczulem (którego opowiastki lubię) czy @Jibą, której postępowanie – kompromis ze względu na bliskich – rozumiem i też tak postępuję. Śmieszyło mnie tylko, że Pan Sir J. spotkał się wyłącznie z nietypowymi, przyzwoitymi księżmi – chyba on jedyny!!!

    Jednym elementem kompromisu dla rodziny jest w moim przypadku zgoda na przyjęcie księdza z tzw. „wizytą duszpasterską” – czyli zbieraniem dodatkowych datków w czasie kolędy. Nienawidziłem tego procederu od dziecka i często uciekałem od tej przyjemności. Obecnie nie mogę tego zrobić, bo mamy z żoną tylko jeden pokój. Wprawdzie mam taras, gdzie żona mogłaby mnie odstawić i przechować na wózku, ale w zimie? Niebezpiecznie dla staruszka!
    Siedzę więc grzecznie i czekam końca wizyty, na ogół milcząco, bo żona zabroniła mi zapytać fachowca o sprawy „bieżące” – pedofilia, bruzdy na czole czy gendera, niszczącego kościół katolicki w Polsce, że o rodzinie nie wspomnę, bo mnie już nie dotyczy, zreztą pedofilia to też już przebrzmiałe nmożliwości. Bruzdy miewam, nawet na czole, ale od niedawna i nie z powodu in vitro. Chociaż? Tewje mleczarz powiedziałby „on the other hand” – może te bruzdy pochodzą od nadmiaru trunków dawno temu? „Vitro” kojarzy mi się ze szkłem, a to z szklankami, a tych wychyliłem sporo w okresie drugiej młodości (hektolitry dobrego wina w Kanie… sorry – pomyłka! Nie w Kanie galilejskiej, a we Francji Gallów, Asterixa i Sarkozy’ego, a raczej za czasów poprzednich prezydentów.
    Obecnie jestem abstynentem, nie z własnej woli, tylko organizm już nie chce..

    Nie mogłem jednak milczeć gdy ksiądz pouczał mnie, siedzącego na wózku nie bez powodu, że mam mieć więcej pokory, bo Bóg wie, dlaczego miałem najpierw udar prawo- a później lewostronny. Wtedy mu powiedziałem, że ja się staram i uczę się pokory od polskich biskupów, których znam z mediów. Osobiście znam tylko jednego biskupa i to bardzo porządnego człowieka. Nie jest i nie był lubiany i doceniany przez hierarchię polskiego kk (już od czasów „uszatego”i dlatego nie awansował).

    Wtedy ksiądz się obraził na mnie i obiecał, ze sobie mnie popamięta … i wizyta zakończyła się szybko! Przestraszyłem się bardzo moim niefortunnym przypomnieniem wprost patologicznie ogromnej i powszechnie znanej pokory polskich biskupów. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie mam brać przykładu z tak szlachetnych i pokornych sług boskich? Chyba oni święcą przykładami i maluczcy powinni ich naśladować ??? Czy jestem w tzw. „mylnym błędzie”?
    Nawet już myślałem o zakupie maleńkiego daniela do mojego ogródka, bo ze spożyciem alkoholu nie mam szans przy Głodziu – pseudonim „Flaszka”, skoro nawet Kwaśniewski nie dał rady w Charkowie czy Kijowie i ratował honor medycyną filipińską po biesiadzie z biskupem..
    ***Śmieszne to i krotochwilne. Bliscy – jak sama nazwa wskazuje to osoby, które nie wymagają od nas poświęcania się w imię swoich egoizmów.***
    Wymagają lub nie wymagają, ale coś się bliskim od nas też należy, a jeśli właśnie pewne rytuały religijne są dla nich bardzo ważne?
    Już podałem przykład kolędy, na którą się zgadzam mimo wstrętu. Jest jeszcze drugie ustępstwo z mojej strony – bezmięsny piątek. Żona argumentuje logicznie – trzeba od czasu do czasu coś zmienić w żywieniu – jeść jajka, ryby lub podobne świństwa jak sery na śniadanie, bo dżemy nie dla mnie, cukrzyka. W PRL mieliśmy poniedziałki bezmięsne i dało się przeżyć, dlaczego nie piątki (choć jeden dzień tygodnia)? Uznałem jej argumenty i tylko czasem grzeszę za jej zgodą, np. kaszanką lub bułczanką ze względu na niską zawartość mięsa – lub zerową – grzech byłby minimalny.
    ***Zawsze na pierwszym spotkaniu mówię otwarcie, że jestem niewierzący. I nigdy nie spotkała mnie z tego powodu żadna nieprzyjemność. ***
    Już mówiłem – spotykasz niezwykłych księży, ja takiego szczęścia nie miałem. Bardzo lubię aktora Żmijewskiego, ale denerwuje mnie w każdym odcinku „Ojca Mateusza”, gdy się przedstawia – „KSIĄDZ … i nazwisko – chyba Żmigrodzki. Po co mu ten ksiądz? Czy to go uszlachetnia i wyróżnia jako „równiejszego” obywatela np. w kontaktach z policją?
    Czy każdy zawód musi być ujawniony przy prezentacji? Czy ktoś się musi zwracać do pewnego gatunku kobiet w analogiczny sposób, lub oczekuje, ze dama w agencji towarzyskiej się przedstawi „Jestem qrwa Joanna” czy raczej „Mów mi Joasia”?
    Tylko bardzo ograniczeni ludzie hołdują tytułomanii. Pamiętam ze studiów przypadek ekstremalny… no prawie! Wykładowca psychologii (bez habilitacji czy tytułu profesora, tylko na stanowisku „zastępcy profesora” – odpowiednik obecnego stanowiska wykładowcy) kazał się tytułować: Profesor doktor hrabia pułkownik … i nazwisko, zresztą dwuczłonowe, aby było więcej. Gdy koleżanka z roku zwróciła się do niego per „proszę pana”, miała przechlapane do końca znajomości.
    Chyba najzabawniejszy tytuł usłyszałem od starego Francuza, który był w Niemczech oficerem wojsk okupacyjnych. Przebywał w „towarzystwie” Niemców i jedna z pań zawsze się przedstawiała jako „Hochspannungsingenieurwitwe” + nazwisko! (wdowa po inżynierze, specjaliście od wysokich napięć).
    Podobnie długie są tytuły politechniczne typu „Prof. zwyczajny, dr hab. inż.”, których znam kilku. To dr jest niezbędne u starej kadry naukowej jak i „zwyczajny”, bo był prof. mgr P., twórca polskiej elektroniki i promotor mnóstwa doktorów, a tytuł „prof. zw.” umrze wnet, bo w ustawie go już nie ma, więc nowych „zwyczajnych” profesorów” już nie będzie. Nie mylić tytułu z nazwą stanowiska!
    Tak a propos! Nie ma i nie będzie też tak naprawdę „nadzwyczajnych” profesorów z klasą i kindersztubą, którzy mnie kształcili. Następne pokolenia już wykazują degrengoladę powszechnie występującą we wszystkich „elytach”. Rzadkie, w grubym torcie, są te rodzynki, które przejęły klasę swoich przedwojennych wychowawców. Takich tez spotkałem, ale raczej nie w mediach czy zespołach sejmowych.

  113. Zostałam ochrzczona 30 lat temu. Była to decyzja mojej matki, która wiedziała że jest to ważne dla jej teściowej i szwagierki (notabene katechetki i mojej matki chrzestnej), dla niej samej i mojego ojczyma nie miało to znaczenia. Od zawsze wiedziałam że zostałam ochrzczona dla „babci i cioci”. Rodzice nie prowadzali mnie do kościoła, nie ukrywali że nie wierzą. Babcia i ciocia wspierały moją edukację katolicką, kiedy byłam dzieckiem, ale nigdy nie byłam ciągana do kościoła. Przystąpiłam do komunii i bierzmowania. W liceum uczęszczałam na religię prowadzoną przez księży, z którymi można było podjąć sensowną dyskusję o seksie przedmałżeńskim i życiowych kwestiach, szczególnie dla nastolatków. Wypisałam się z religii, kiedy lekcje zaczęła prowadzić siostra zakonna, która 18-latką kazała układać słoneczka ze słów „miłość”, „szacunek”, „niewinność”. Zaczęłam chodzić na etykę. Nie wierzę w boga, ale też nie interesuje mnie wypisywanie się z kościoła, chociaż widzę, że instytucja kościoła nie nadąża za rzeczywistością

    Nikt w mojej rodzinie nie był hipokrytą, rodzice nie udawali że wierzą, ciocia i babcia nie przekonywały mnie do wiary. Trudno mówić o tym że chciałam iść do komunii, do bierzmowania chciałam. Mama pokazała mi inne religie. Nie wybrałam żadnej. Nigdy nie miałam rozdwojenia jaźni z powodów wiary.

    Cała ta historia zdecydowanie mnie wzbogaciła, a nie zubożyła. Wiem o religii katolickiej dużo. A że kwestia wiary nie jest dla mnie ważna i nie wywołuje emocji mogę o niej spokojnie rozmawiać ze znajomymi którzy są praktykującymi katolikami i znajomymi innej wiary. Zwyczajnie szanujemy się.

  114. sugadaddy
    5 lipca o godz. 9:21

    Ach, chodzi Ci o to, że mam oddać legitymację? No dobra, oddaję.

  115. Swoboda demonstrowania własnych przekonań (każdych, nie tylko religijnych) to rodzaj luksusu. Trzeba za niego (niekiedy słono) płacić, a nie wszystkich na to stać. Z różnych powodów.

  116. Sir Jarek
    5 lipca o godz. 8:31

    W porządku.
    pozdrowienia:)

  117. @ Wojciech K. Borkowski
    „Nikomu nie zaszkodził chrzest i przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej. Nikomu nie zaszkodziło poznanie 10 przykazań.”

    Owszem, zaszkodziło. Podstawą istnienia KK jest błyskotliwy wynalazek grzechu czyli winy. Czym można skuteczniej trzymać ludzi za cojones? Mała mniejszość ma wystarczająco dużo siły i predyspozycje intelektualne, żeby się potem od tego uwolnić. Bardzo często takie uwolnienie wymaga też sprzyjających warunków rodzinnych albo wyprowadzki za granicę.

  118. Jiba,
    Eo ja Ci podsunę jeszcze inny powód do żartów; na 38mln. mieszkańców, tylko 16tys. miało odwagę wpisać się na listę ateistów. Ha,ha,ha.
    Tyle że, rządzący doskonale wiedzą komu mają się podlizywać i jakieś 0.04% populacji to tyle co nic, więc nikt sobie nimi głowy zawracał nie będzie.
    Myślę, że jednak jest więcej „ateistów” – będę brał w cudzysłów, bo tych jest pewnie więcej – ale z takich, czy innych powodów wolą siedzieć cicho.
    To i mamy państwo wyznaniowe; religianci tak twierdzą i pytają gdzie w konstytucji jest zapisane, ze Polska to państwo świeckie?
    I nikt tego nie kwestionuje, tym bardziej, ze tak twierdzą przedstawiciele rządu.
    Jeśli ktoś szanuje innych, a nie szanuje siebie to przeważnie marnie kończy.
    Mam tu na myśli „ateistów” co to szanują religię i wierzących.

  119. Jakby mógł pan rozwinąć pojęcie „piętno chrztu”

  120. Panie Kowalczyk
    Hipokryzja, wdzieczny temat, Biblia, Nowy Testament jestem pewien, ze i inne religie wypelnily swe ksiegi przykladami ludzkiej hipokryzji. Wychowywalem sie w rodzinie, powiedzialbym, gleboko wierzacej, chrzescijanskiej we wszystkich aspektach zycia codziennego. Zwracam Pana uwage na slowo „powiedzialbym”. Rowniez moja rodzina w Niemczech i USA jest, powiedzialbym gleboko wierzaca, malo tego, praktykujaca na codzien nakazy chrzescijanstwa. Nie moge powiedziec z absolutna pewnoscia, ze moj ojciec, matka, siostry, kuzyni, synowie, zona, etc. byli lub sa wierzacymi (tak naprawde) czy tylko na pokaz, tj. hipokrytami wedlug Panskiego kryterium. Nie mialem, nie mam wgladu do ich serc i sumien (wiem, ze te okreslenia brzmia jak abracadabra w uszach atheistow) biore ich na slowo, z tego co obserwuje, bo obserwuje (old habit).
    Przez moje zycie przewinelo sie tysiace ludzi; jestem pewien, ze duzo wiecej zna lub mnie pamieta niz vice versa, ale podobnie jak z rodzina nie moge, malo tego, nie mam czelnosci powiedziec, ze to co robia, np. chrzcza dzieci, biora sluby w kosciolach, maja krzyze na nagrobkach jest przyzwyczajeniem, nic nie znaczacym zwyczajem, by zadowolic kogos z rodziny lub cyt.: „… bo tak kaze tradycja”. Generalnie hipokryzja.
    A tak Pan widzi swoich rodakow i tu sie przyczepiam. Generalizuje Pan uzywajac okreslen jak, cyt.:
    „… we wspolczesnej Polsce jest chrzczenie dzieci „dla swietego spokoju”, „dla rodziny” itp.”
    Pozory Panie Kowalczyk, pozory; oni pozoruja (moze i rzeczywiscie, ale Pan tego z cala pewnoscia nie wie) a Pan uzurpuje sobie prawo, ze wie. Inaczej nalezaloby przypuszczac, ze ma Pan swoich ludzi pod kosciolami w calej Polsce wyposazonych w lie detectors egzaminujacych wszystkich rodzicow chrzczacych dzieci, tych bioracych slub, wysylajacych do I-komunii, etc. A ja „powiedzialbym”, ze Pan nie wie. Ile osob Pan tak „naprawde dobrze zna”; 10 ? 20 ? 2000 ? Czy jest Pan w stanie ze 100% pewnoscia powiedziec, ze wie kim oni/-e sa, co mysla, wierza czy udaja, etc. ?
    Skoro pisze Pan o swoich rodakach, to o ilu ? Jest was 38 milionow. Cyt.: „…na wszelki wypadek „zapisuja” swoje dzieci do Kosciola katolickiego, bo tak kaze tradycja. Ich prawo. Ich dzieci beda takimi samymi katolikami jak oni – czyli od swieta.”
    A nawet „gdyby” … To co z tego ?
    Ze musza czekac az do pelnoletnosci by sie wyrwac ze szponow kosciola … I tak musza czekac by legalnie kupic alcohol, papierosy, glosowac czy pojsc do wojska, etc.
    Cyt.: „I w ten sposob szkodza swoim dzieciom, od samego poczatku ucza je hipokryzji, przyuczaja do dwojmyslenia, …”
    Mysle Panie Kowalczyk, ze jest to maloistotne czy rodzice chodza do kosciola (od swieta) czy nie, ale ze sa. To dzieci przede wszystkim widza i czuja; ojca i matke obecnych w ich zyciu.

    Powyzszy tekst to rezultat hangover jaki mi zostal po 4th of July; wizytujacej rodzinie, znajomych, przyjaciol i kilku freeloaders. Na pierwszy rzut oka – wszyscy wierzacy.

    Panie panzerfaustus, odpowiem Panu pozniej.

  121. Sugadaddy, weź zejdź już ze mnie, ok?
    Nie obchodzi mnie to, co sobie o mnie pomyśli ktokolwiek, a zwłaszcza katolicki, ateistyczny czy jakikolwiek ortodoks. Myślisz,że wszystko jest takie proste w społeczeństwie, które na szczęście jest w trakcie metamorfozy?
    Wojna o chrzest w mojej rodzinie trwała ponad trzy lata.
    Trzy lata ostrego konfliktu z katolickim fanatykiem – przeżyłeś cos takiego?
    Przerobiłam chyba wszystko – wrzask, obelgi, obrazę, rozpacz, modły o zmiłowanie, próby wbicia się między mnie a partnera itd.
    Wystraszyłam się, gdy babka zaczęła mi pewnego razu po prostu odpływać. Dla niej fakt, że wnuk nie będzie ochrzczony to był niewyobrażalny szok, bo jak by się dziecku coś stało, to co z jego duszyczką? Nie pójdzie do boziuchny?
    Mam za sobą trzy lata ostrego konfliktu wewnętrznego, nie będe opowiadac w szczegółach, bo to i nie miejsce na to. W kazdym razie, z całym szacunkiem, ale oceniać mnie to sobie może ktoś, kto był w takiej sytuacji jak ja.
    Jeśli byłes – prosze bardzo – wygłaszaj dalej swoje mądrości ludowe, choc dla mnie temat jest skończony.
    Jeśli nie byłeś – …

  122. dr. panzerfaustus.
    Wracajac do poprzedniego blogu.
    Zeby okreslic role panstwa (rzadu) w zyciu spoleczenstwa zacytuje Panu slowa A.Lincoln z Gettysburg Address:
    „… that this nation, under God, shall have a new birth of freedom-and that government of the people, by the people, for the people, shall not perish from the earth.”

    Slawomirski.
    U.S.Constitution nie jest napisana w trybie przypuszczajacym lub jako sugestia. Jest to obowiazujacy document prawny. Dyskutujemy na jej temat; co autorzy w niej zawarli a nie co mogliby napisac gdyby … Does not work that way.
    Przyklad; Roe v. Wade zostala zakwalifikowana jako „Right to Privacy” czego do dnia dzisiejszego zaden prawnik jest w stanie jasno wytlumaczyc na podstawie jakich kryterii prawnych, bo o politycznych wiemy.

  123. ATAK NA PANSTWO SWIECKIE.
    „…Mamy zatem do czynienia z frontalną kampanią przeciwko zasadom państwa świeckiego. Ofiarami tej krucjaty są akurat kobiety, ale już powoli stają się nimi też bezbożni artyści, a niedługo będą wszyscy, którzy nie zechcą podporządkować swojego postępowania, także prywatnego, religijnym doktrynom wyznawanym przez wysokich urzędników ulokowanych w strategicznie ważnych miejscach aparatu państwowego…”
    —–
    „…Państwo, w którym ustawy pisane są pod dyktando religijnych hierarchów, a realizacja praw obywatelskich zależy od przyzwolenia doktryny wiary, nie jest państwem świeckim. Nie jest państwem całkowicie świeckim kraj, w którym wiceminister sprawiedliwości – przy przyzwoleniu swojego ministra i milczeniu premiera – modyfikuje demokratycznie przyjęte prawo, tworząc doktryny ograniczające prawa obywateli i obywatelek w zgodzie z własnymi dogmatami wiary.”
    / Prof.W.Sadurski /
    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,139469,16254750,Atak_na_panstwo_swieckie.html
    ——-
    Istniejąca pod bezpośrednim nadzorem i protektoratem papieży organizacja „opus dei” ma za zadanie opanowywanie rządów i najważniejszych stanowisk we wszystkich państwach katolickich w celu przejęcia władzy przez watykański kościół .
    „Dzieło” to rozpoczął w Polsce papież Wojtyła, którego najważniejszym życiowym celem było zniewolenie religijne Polski i Polaków, co wspólnie z wszystkimi rządzącymi Polską katolikami i lobbystami kk w 100% zostało osiągnięte.

  124. sugadaddy 5 lipca o godz. 16:23

    ateista w Polsce to jak murzyn wyznania mojzeszowego chcacy zapisac sie do Ku-Klux-Klanu…
    PS przepraszam za murzyna.

  125. breslauer
    5 lipca o godz. 9:52
    Pytasz jak się ma mundur do chrześcijaństwa? Bardzo prosto: kiedy chrześcijaństwo nie było religią legalną, w starożytnym Rzymie, było pacyfistyczne. Chrześcijanie odmawiali służby wojskowej, o nie godzili się na zabijanie. Jak tylko chrześcijaństwo stało się religią legalną, w następnym roku biskupi uznali, że służba w armii jest obowiązkiem chrześcijanina. Od tamtego czasu (17 stuleci, czyli w zasadzie od zawsze w historii chrześcijaństwa), chrześcijanie są zwolennikami wojen i zabijania. Oczywiście – zawsze zabijają w słusznej sprawie. Niesłuszna im się nie zdarzyła.

  126. Wojujacy ateizm to przestepstwo?? hehehhehehehehehe piekne!
    Mama (ateistka) 35 lat temu mnie ochrzcila -abym sie nie czula wyrzudkiem w PL….dotrwalam nawet do I komunii hehe, ale potem, sama sie z lekcjii religii wypisalam. Obrzydliwe mi sie wydawalo jak znajomi chodzili na lekcjie religi tylko aby miec bierzmowanie i w przyszlosci brac slub w kosciele, raczej dla rodziny czy bialej kiecki- bo z wiara to nie mialo duzo wspolnego….wszysko na pokaz…Nigdy mi sie nie podobalo co klechy gadaja, w sumie to nie rozumiem jak jakakolwiek myslaca osoba (a szczegolenie kobiety) moze,sie zgadzac z tymi brednami koscielnymi….
    Slubu koscielnego nie bralam, dziecka nie wlasnego nie ochrzcialam, cala rodzina jest z tym ok, (rany,!mam rodzine! nie jestem samotna!!!jak to kurde mozliwe jako ze jestem ateistka??), mam przyjacol gejow, jestem za aborcja na zyczenie (sama nigdy nie musialam robic, ale jakbym musiala – nie mailabym z tym zadncyh moralnych problemow ani urazow psychicznych..), jestem za in vitro (mam znajoma co ma 2 z in vitro, dwa zdrowie sliczne dzieciaki), za wywaleniem religii ze szkoly i panstwa, i nie plakalam po papierzu…nie bardzo wiem, chyba Mlodziez wszechpolska by mnie nazwala zydokomuchem mimo ze nie mam zydowskich korzeni, a z komuny to pamietam ze po cukier stalam z dziedkiem w kolejce….No i co? tez tutaj mieszkam, to tez moj kraj, dziadkowie walczyli o ta cala PL, rodzice sie meczyli w komuznizmie..i teraz mam wyjechac? a nie, nie wyjade, mnie sie tu podoba, ladna przyrode mamy:) mam przyjacol podobnie myslacych ale tez i innch, bardzo wierzacych – nauczylismy sie nawzajem tolerowac:). Mysle ze niedlugo kk przegnie pale…no bo przeciez to absurdalne co sie dzieje…Potwierdza to tylko ze religia sama w sobie tylko szkodzi i dzieli jak to pisal w swojej ksiazce God is Not Great: How Religion Poisons Everything Christopher Hitchens.
    Dziekuje pania Jacku za bloga!
    Pozdrawiam

  127. Jiba
    4 lipca o godz. 22:35

    Ja nie wdaję się w rozstrzyganie Twojego przypadku.Nie sądzę, żebym miał jakieś uprawnienia. To rzecz dla Ciebie. Natomiast, jak napisałem,rozumiem, że człowiek często przed takim, czy podobnym szantażem ustępuje. To jest ludzkie i nieraz tami wybór jest bezalternatywny. A nieraz jest fatalny, nie do przyjęcia.Nie wiem jaki jest Twój przypadek. Trochę piszesz, ale w dalszym ciągu nie piszę się na sędziego. Raczej mówię o pewnej zasadzie ogólniejszej. Sam także doskonale znam takie sytuacje:osoba żądająca kwęka, umiera na serce, na cokolwiek od najdrobniejszego słowa sprzeciwu, lub innego wyboru niż żądający żąda. A poza „boziuchną” nie ma nic do powiedzenia.Żąda jakiegoś fanatycznego szacunku dla swoich – nawet nie klarownych przekonań,ale rojeń, fantazmatów, wyrzutów emocji. Żąda, by inny go zadowolił, ukorzył się, zdradził swoje przekonania, z powody zadyszki, nieustrannego umierania przez 40 lat za sprawą „niewdzięcznych dzieci”, „wyrodnych”, „wrogów boziuchny” itd.
    Człowiek szantażowany, a uczciwy,nie chce udawać, że ma słabe serduszko i umiera od takiego podłego szantażu. Więc „dla świętego spokoju”, by „nie denerwować”, „nie wpędzać do grobu” matki/ciotki/babki/wuja/ojca itd roi to czego robić nie powinien.

  128. Tanaka
    5 lipca o godz. 21:36
    Naturalnie, ale z jednym chyba wyjątkiem, którymi są Świadkowie Jehowy. Miałem ich w mojej dalszej rodzinie, w minionej epoce za odmowę służby wojskowej szli do więzienia. Obecnie, z tego co się orientuję żaden z nich już nie jest członkiem tej wspólnoty. Znudziło im się czekać na wielokrotnie zapowiadany przez nich Armagedon.
    Bowiem, cytując klasyka – koniec świata to święto ruchome.
    Pozdrawiam

  129. dr. panzerfaustus.
    Wracajac do poprzedniego blogu.
    Zeby okreslic role panstwa (rzadu) w zyciu spoleczenstwa zacytuje Panu slowa A. Lincoln z Gettysburg Address: ” …that this nation, under God, shall have a new birth of freedom-and that government of the people, by the people, for the people, shall not perish from the earth.”
    Powtarzam: „…and that government of the people, by the people, for the people, shall not perish from the earth.”

    Slawomirski.
    U.S.Constitution nie jest napisana w trybie przypuszczajacym lub jako sugestia. Jest to obowiazujacy document prawny. Dyskusja na jej temat trwa; co autorzy w niej zawarli a nie co mogliby napisac gdyby … Does not work that way.
    Przyklad: Roe v. Wade zostala zakwalifikowana jako „Right to Privacy” czego do dnia dzisiejszego zaden prawnik jest w stanie jasno wytlumaczyc; na podstawie jakich kryterii prawnych, bo o politycznych wiemy.

  130. ten dogmatyzm kosciola katolickiego, szczegolnie w polskim wydaniu, i to ostentacyjnie powtarzane „kto nie znami, ten przeciwko nam”, doprowadza w polsce do wmamiania wszystkim nie unzajacym instytucji kk i jego regul ateizmu. a wystarczy poczytac huxley-a i, jezeli sie chce, to mozna zrozumiec, ze na tym naszym dziwnym swiecie jest wielu spirytualnych ludzi, ktorzy sie wcale za ateistow nie uwazaja, ale za agnostykow. a to jest wielka roznica. a i w okresleniu agnostycyzmu sa rozne zabarwienia.

    i tak wielu katolikow swoja radykalnoscia odmawia mi mojego zdrowego rozsadku, w parze z doswiadczeniem zyciowym i ponad 30 lat swiadomego studiowania najrozniejszych form wiary i filizofii w historii ludzkosci.

    czytajac dzisiaj upaniszady odnosze zawsze wrazenie, ze wiara 3.000 lat temu byla jakas dziewicza, czysta i nie skorumpowana przez to 2-tysiacletnie uzniewalnianie wierzacych i wmawianie im ich „grzechu pierworodnego”.

    pierwszy raz czytajac o brahman/atman czulem sie czescia tego wszechswiata i sens mojej egzystencji czescia sensu egzystencji tego co bylo, jest i bedzie.

    a wychowany zostalem jak wiekszosc katolikow na wmawianiu mi kompleksow i tresowaniu na podporzadkowanego szeregowca tej instytucji kosciola katolickiego. ale ja juz podziekuje i poszukam odpowiedzi na nurtujace pytania sam.

  131. Obawiam się, że jest inny powód „zapisywanie” do KK dzieci, przez
    rodziców niepraktykujących wiary. Dla Polaka bycie pijakiem, nieudacznikiem czy nierobem nie stanowi obrazy. Polak najbardziej
    boi być „Żydem”. Jestem przekonany, że bardzo wielu ludzi chodzi
    do kościoła aby nie przykleili mu takiej łatki. Z tego samego powodu
    chrzczą dzieci, choć nie będą ich wychowywać w wierze. Antysemityzm
    trzyma się w Polsce mocno w czym największa zasługa hierarchów
    kościoła. Każdy hierarcha odpowiada w ten sam, śmiem twierdzić
    szkolony sposób, że nie ma ateistów. Robią to z uśmieszkiem sugerującym, że ateiści to Żydzi.

  132. Martwi mnie, ze takie głosy:
    http://wyborcza.pl/1,95892,16265379,Nie_boje_sie_piekla_ani_innych_straszydelek__A_drze.html
    nie będą na tyle liczne, aby cokolwiek miało się zmienić w tym ciemnogrodzie.
    Dobrze to wypunktował Wojtek Skrobot; niedługo będą specjale sektory, dla „ateistów” w kościołach.

  133. Tanaka dnia 5 lipca o godz. 21:48
    napisał do Jiba

    1) Ja nie wdaję się w rozstrzyganie Twojego przypadku.Nie sądzę, żebym miał jakieś uprawnienia.

    – zgadza się, Jacek Kowalczyk napisał o przypadku, że tak go określę, powszechnym … Jest najczęściej właśnie tak, że się „idzie na łatwiznę”, myśląc sobie: ….. eeeeee tam, co tam, to nic takiego …

    PAtrząc z „zewnątrz”, można sobie łatwo pomyśleć właśnie to co napisał Jacek Kowalczyk…

    Ale życie jest bogate i w miejsce prostego, stwarza sytuacje jak z klasycznej greckiej tragedii … człowiek dosłownie nie ma się jak obrócić, cokolwiek by nie zrobił będzie gorsze, albo w niczym nie lepsze i zawsze „wbrew” …

    * I tylko trzeba powiedzieć wprost i jasno, bez kręcenia, że wyjątki są, ale choc są, to nie zaprzeczają, ani nie podważają reguły, że uleganie presji tradycji i chrzczenie dzieci wbrew własnym poglądom i przekonaniom, służy nie tym przekonaniom, ale przedłużaniu trwania w dobrobycie kościoła katolickiego, który bez najmniejszego skrępowania szermuje liczbą ochrzczonych, jako „liczbą katolików”, żeby szantażować Państwo Polskie …

  134. lonefather
    6 lipca o godz. 13:38

    I to się zgadza. Jednak zanim ofiarą szantażu padnie państwo polskie, pada nią sam katolik i ten, co nie uważa się za katolika, ale dzieci chrzci i na szantaż pozwala. Później się dziwi, że dookoła sami „katolicy”, więc tym trudniej mu się opierać i tym łatwiej o kolejne ustępstwo.

  135. @toto:
    Jeszcze wiele przed Tobą w zrozumieniu istoty spraw międzyludzkich. Nie oceniam cię, masz swoje doświadczenia życiowe, na ktorych opierasz swój światopogląd. W przeciwieństwie do ciebie ja nie gardzę tobą ani nie krytukuję przekonań a szczerze życzę szczęścia i radości z życia. Może kiedyś… wspomnisz te nomen omen mądre słowa „szanuj bliźniego swego jak siebie samego”.

    @Jiba i @zyta2013:
    Dziękuję. Życzę szczęścia i miłości w Waszych rodzinach!

    Na koniec zaznaczę, że wojna (m.in. rodzinna) nie jest objawem odwagi lecz raczej wynikiem kompleksów i słabości.

    Próbuję wychowywać dziecko aby moglo samo decydować. Informuję, że są na Świecie religie, które zawłaszczają umysły i ciała ich wyznawców. Mnie one nie przekonują a Bogowie nie wymyślili człowieka lecz to raczej człowiek wymyslił Bogów.

    Liczę, że za jedno, dwa lub więcej pokoleń moi potomkowie nie będą mieć dylematów czy chrzcić lub nie. Bo co to jest te 50 czy 100 lat w historii ludzkości?

    A wojny pozostawiam tym, którzy borykają się z nadmiarem testosteronu 😉
    (to akurat jest żart)

  136. Oto pojawił się w religijnym grajdole Europy
    zindoktrynowany religijnie polski „ateizm”…
    Polski „ateista” bowiem charakteryzuje się tym, że:
    – uważa, bezmyślnie powtarzając za wierzącymi, że niektóre religie niosą pozytywne wartości,
    – chętnie negocjuje z religiantami prawo do istnienia w Polsce ateizmu do tego stopnia, że wkrótce w polskich kościołach pojawią się specjalne sektory z ławkami dla …ateistów,
    – twierdzi, że ateista nie powinien głośno wyrażać swoich poglądów, bo wtedy obraża uczucia religijne wierzących i innych ateistów,
    – często solidarnie popiera i łączy się z klerem i ludźmi wiary w antysemityzmie, homofobii, hipokryzji i wielu podobnych, wspólnych cechach, nie widząc w tym niczego złego,
    – nie przeszkadza mu agresywne demonstrowanie wiary i publiczna natarczywość religii i ich kościołów podczas, gdy propagowanie racjonalizmu i naukowego światopoglądu potrafi nazwać ateistycznym fanatyzmem,
    – nie przeszkadzają mu ani ściany państwowych urzędów i instytucji upstrzone symbolami wiary, ani religijna indoktrynacja dzieci i młodzieży w państwowych przedszkolach i szkołach,
    – chętnie finansuje istnienie każdej religii i pasożytniczy dobrobyt kleru,
    – nie widzi różnicy między rozdziałem „państwa od kościoła”, a „kościoła od państwa” i jest mu wszystko jedno, że jedno określenie czyli rozdział państwa od kościoła jest stosowane w praktyce, a drugie nie,
    – tasiemcowe „wykłady, tyrady i homilie” katolickich emisariuszy i religijnych propagandziarzy zaśmiecających ateistyczne fora i grupy traktuje jako cyt: „konstruktywną i niezwykle cenną dyskusję potrzebną do wypracowania koniecznych, wspólnych kompromisów”, oburzając się jednocześnie na racjonalne i dawno udowodnione oceny każdej religii, jako szkodliwego społecznie narzędzia władzy
    totalitarnej,
    – nie twierdzi, że żaden „bóg” nie istnieje, ale, że „nie wierzy w Boga” i się cieszy, że „nie jest sam”, a niektórzy nawet sądzą, że „ateiści są boscy”, nie zastanawiając się nawet, że to uwłaczające ateistom porównanie bowiem urojony „bóg” katolików to przecież okrutny, zły, wredny, żądny krwi i ofiar dyktator i oprawca, a Ateiści przecież tacy nie są.
    Polski „ateista” twierdzi także, że
    – każdy inny ateista szkodzi „polskiemu ateizmowi”.
    PS:
    Tacy „ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego…
    a może o to im właśnie chodzi…?

  137. Trochę z innej beczki. Pamiętam jak w roku 1971 chodziłem do VIII kl szkoły podstawowej, zainteresowałem się wówczas paleontologią i paleoantropologią. Zgłosiłem się i przygotowałem na ten temat wykład na lekcji biologii. Połowa klasy zastosowała wobec mnie bojkot towarzyski. Ja nie zraziłem się tym i zdałem egzamin do Technikum Geologicznego.
    Rok temu, w czasie „Nocy Muzeów” zobaczyłem rzecz niezwykłą. We Wrocławiu na placu Uniwersyteckim znajduje się Zakład Antropologii PAN, zorganizowano tam wystawę o formach przedludzkich. W kolejce do niej stały setki ludzi, głównie młodych, to byli ci, którzy nie wierzą lub wątpią w to, że stworzył ich z gliny jakiś Bóg. Oni szukali własnej tożsamości, poza KK.
    KK podświadomie zdaje sobie sprawę, że przegrywa tę walkę, że ludzie odchodzą od niego, a wielu wierzy już inaczej, nie bezmyślnie i ślepo, ale wiele rzeczy im sie nie podoba, a to droga do zwątpienia. Dlatego będziemy obserwować dążenia do wywołania wojny religijnej, po to aby zewrzeć swoje czarne siły.
    Nam ateistom nie jest potrzebny świat składający się z samych ateistów, ale mamy prawo do życia w świecie bez zakłamania, podłości, nienawiści i obłudy i o to walczymy

  138. Media kształtują opinię publiczną i im bardziej są one prokościelne, tym bardziej szkodzą demokracji i społeczeństwu.
    W katolickiej Polsce dominuje proklesze pseudo-dziennikarstwo, które z gorliwością zwykłego katomatoła realizuje polecenia swoich koloratkowych mocodawców.
    Na uwagę zasługuje fakt, że kreowani na wzorce i medialne gwiazdy polskiego dziennikarstwa ludzie to wyłącznie katolicy z rekomendacją i poparciem kleru oraz aktywni członkowie „opus dei”.
    Obok starych, nawiedzonych, religijnych propagandziarzy takich jak Olejnik, Pochanke, Kolenda, Grysiak, Werner, Durczok, Marciniak, Kajdanowicz i Rymanowski – cała reszta to absolwenci rydzykowych i im podobnych szkółek medialnego manipulowania tępą opinią publiczną. To kler i im posłuszni poumieszczali to tałatajstwo jak implanty we wszystkich prawie mediach. Ci pseudo-dziennikarze zdewaluowali już wszystkie kryteria i pozytywne cechy oraz sens zawodu prawdziwego dziennikarza. Dzięki temu dziennikarskiemu motłochowi media przestały spełniać pozytywną rolę informacyjno-edukacyjną.
    W kraju zarządzanym według wzorca watykańskiego totalitaryzmu polskie pseudo-dziennikarstwo i media spełniają rolę ambony i tuby, z której sączą się kłamstwa, obłuda i totalna manipulacja.
    Tacy dziennikarze jak wymienieni wyżej i takie media jak „tefałeny”, TVP i im podobne wspólnie z watykańskim klerem i wybranymi spośród katolickiego motłochu politykami na wszystkich szczeblach władzy ustawodawczej i wykonawczej są sprawcami faktu, że dziś Polska to religijny grajdoł w środku Europy.
    Takie „dziennikarstwo” ma w tym swój olbrzymi udział.

  139. “ Kościół od Państwa czy Państwo od Kościoła…? “
    ————
    Kościół należy oddzielić od Państwa i to na tym polega istnienie niezależnego światopoglądowo państwa świeckiego. Dzięki bowiem rządzącym pachołkom kk i nieprzestrzeganiu istniejących zapisów Konstytucji RP kościół i kler wdarł się w każdą dziedzinę funkcjonowania państwa polskiego i w każdą dziedzinę życia polskiego społeczeństwa.
    Watykański kościół i kler jest obecny wszędzie, od prezydenckiej kaplicy, poprzez upstrzone krzyżami sciany i mury państwowych instytucji, urzędów, przedszkoli i szkół do uroczystości państwowych, miejskich, powiatowych i gminnych podczas których odprawia się religijne gusła jak choćby kropienie „święconą” wodą strażackich sikawek, policyjnych pałek, czołgów, samolotów, biur poselskich, kanalizacji i oczyszczalni ścieków, za co kościelny guślarz pobiera (w zależności od koloru kiecki) mnóstwo pieniędzy podatników.

    W Polsce natomiast od dawna już istnieje rozdział Państwa od Kościoła i kler tego rozdziału bardzo skrupulatnie pilnuje…
    Państwo jest oddzielone od Kościoła do tego stopnia, że na podstawie konkordatu nie ma ono żadnego
    prawa do kontroli kościelnych finansów, do opodatkowania kleru i jego biznesowej działalności oraz do traktowania tej przestępczej, pasożytniczej i pedofilskiej instytucji jak każdej innej zagranicznej firmy działającej na terenie obcego państwa .
    (Katolikom wyjaśniam, że Kościół to watykańska firma zagraniczna, a Polska to kraj na którego terenie ta firma uprawiająca handel biblijnymi bajkami „działa” czyli pasożytuje i pedofiluje.)
    Dlatego pierwszym i najważniejszym krokiem do świeckości Polski jest unieważnienie nielegalnie zatwierdzonego i ratyfikowanego wbrew Konstytucji konkordatu.

  140. ten dogmatyzm kosciola katolickiego, szczegolnie w polskim wydaniu, i to ostentacyjnie powtarzane „kto nie znami, ten przeciwko nam”, doprowadza w polsce do wmamiania wszystkim nie unzajacym instytucji kk i jego regul ateizmu. a wystarczy poczytac huxley-a i, jezeli sie chce, to mozna zrozumiec, ze na tym naszym dziwnym swiecie jest wielu spirytualnych ludzi, ktorzy sie wcale za ateistow nie uwazaja, ale za agnostykow. a to jest wielka roznica. a i w okresleniu agnostycyzmu sa rozne zabarwienia.

    i tak wielu katolikow swoja radykalnoscia odmawia mi mojego zdrowego rozsadku, w parze z doswiadczeniem zyciowym i ponad 30 lat swiadomego studiowania najrozniejszych form wiary i filozofii w historii ludzkosci.

    a i samozwanczy „ateisci” w polskim wydaniu sa bardzo wyjatkowi.

  141. @Jiba, dlaczego tracisz czas i starasz sie wyjasnic, to co rozumie kazdy przezywajacy podobna sytuacje. Sad nad Toba, nawet tych co udaja, ze wiedza, ze sa trudne sytuacje, ale… wicie, rozumicie… przypomina wyrokowanie i ustalania praw dla kobiet dot. prokreacji przez mezczyzn ktorzy nie maja o niczym pojecia i ktorych to nie dotyczy.
    @Sir marku, mnie w ogolnosci wisi, czy ktos sie „mieni czy nie mieni” (cytata z twojego wpisu) ateista. Dla mnie wazne jest, o czym pisalam juz wielokrotnie, czy ktos jest przyzwoitym czlowiekiem. Tacy zdarzaja sie po obu stronach barykady, wbrew zarzekaniom sie talibow obu masci , ze to niemozliwe. No patrz, ale zes bohater, bo na „Niech bedzie….” odpowiadasz „dzien dobry”, albo, mowisz do obcych, zes ateista. Czapki z glow za niezlomnosc w przekonaniach.
    @Tanaka, nie znasz do konca jak wyglada szantaz emocjonalny w tej czy tamtej rodzinie. Tak dramatycznych przypadkow jak opisany tutaj nie znam, znam natomiast palanta ateiste, ktory obnoszac sie ze swoim racjonalnym umyslem obraza wszystkich naokolo. Do kosciola na slub przyjaciela nie wejdzie, podobnie jak do drugiego nie wszedl na chrzest. Pozniej jednak do restauracji jakos juz jego idealy nie zabronily mu wejsc. Wlasnie z powodu jego idealow dzieci sa nieochrzczone, czy slub panstwowy. OK, zona poszla na to. Ale jemu malo, pilnuje zony, zeby sie nie odchylila w tej materii. Tam nawet choinki byc nie moze, chociaz dobrze wie, ze to poganski obyczaj zaadoptowany tak niedawno, no tak, ale zaadoptowany przez KRK. Zyja w tej rodzinie coraz gorzej. Dzieci ich kochaja. Czystosc ideologiczna powinna nakazac im sie rozwiesc?
    Oprocz szantazy na tle religijnym jest wiele innych gorszych wykonywanych przez rodzicow nie nad grobem, tylko kiedy sa w kwiecie wieku, a ktore maja nastepstwa na cale zycie dziecka. Bo chrzest, czy nawet komunia, byly minely, czy dla innych bardzo dobrze, ze sie odbyly. A powszechny szantaz rodzicow, ktorzy oczekuja od dzieci wybieranie intratnych studiow, a nie takiej przyszlosci, w ktorej widzi sie dziecko, czy zmuszanie do pozostawania w miejcu zamieszkania rodzicow. To naprawde wazy o calym zyciu.
    Zasadniczym powodem, dla ktorego nie nalezy chrzszcic dziecka w Polsce jest fakt, ze tym sposobem na zawsze zawyza ono statystyke KRK w Polsce.

  142. Gdybym uległ szantażowi o jakim tutaj mówimy, nigdy bym tego nie rozgłaszał, gdyż uważam, że nie jest to powód do dumy i chwały. Normalny człowiek nie szczyci się popełnionymi czynami, które są moralnie wątpliwe.
    Okazuje się, że niektórzy uważają inaczej – przynajmniej takie odnoszę wrażenie.
    Na szczęście zdarzają się , niestety niezmiernie rzadko, i tacy ludzie, jak autorka tego listu: (w naszym grajdole, to to jest powód do dumy.)
    http://wyborcza.pl/1,95892,16265379,Nie_boje_sie_piekla_ani_innych_straszydelek__A_drze.html

  143. Drogi Redaktorze Jacku Kowalczyku, z tym chrztem to istotnie chwyt poniżej pasa.
    Siepacze kk, przebrani dla niepoznaki za posłów Twojego Ruchu (loose blues – rajbany, modne trampki i ziele w butonierce) czyhają za każdym rogiem, porywają niemowlęta do czarnej wołgi i wywożą do kruchty, gdzie czeka już katabas z naczyniem w ręku i formułą na ustach: „ja ciebie chrzczę…”
    Popieram zatem krucjatę (tfu!, wypsnęło się!), aby wszystkie chrzesty dokonane w tym kraju unieważnić jako narzucone przemocą.
    Należy decyzję o udaniu się (lub nie) na łono kościoła podejmować świadomie, w kwiecie wieku. A jeszcze lepiej – w wieku podeszłym, gdy czas na dojrzałą, przemyślaną refleksję.
    Tak, jak uczyniła to Luna Brystygierowa, Wanda Wasilewska, prof. Ciupak, a ostatnio pewien mąż stanu, w stopniu generała armii.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich blogowiczów.
    Sugadaddy nie pozdrawiam. Ma takiego obrzydliwego nicka…

  144. Najdalej za 50 lat kościoły będą u nas świecić pustkami.I oby tak się stało!

  145. ZBIG, ty hipokryto.
    Co obrzydliwego widzisz w tym, ze ktoś lubi młode dziewczynki?
    Trzeba się uczyć angielskiego z książek, a nie „ze słuchu” od Polaków to wtedy zna się właściwe znaczenie słów.
    Ubranie się przez Ciebie w szatki dowcipnisia, idzie Ci jak po grudzie; Twoja ironia, de facto, ironią nie jest – nic nie jest w stanie zatuszować Twojego ciemniactwa i wiary w horrendalne gusła.
    Nie wysilaj się na luzaka, bo tego udawać się nie da. Smutasie.

  146. Co do poglądów katolickiej większości w Polsce – ludzi mądrych jest zawsze mniejszość.

  147. sugadaddy, bidulu, parafrazowałem Haska, jeśli wiesz, kto to.
    A poza tym – zabolało, co?! – z twojego wpisu bije taka bezsilna złość, że się usmarkałem ze śmiechu.

  148. „sugaddy” masz całkowitą rację.
    Katotaliby takie jak „Z.B.I.G.” nie znoszą prawdy o sobie i dlatego wpadają we wściekłość gdy tymczasem przepoconą sutannę czy habit powinni oddać do pralni, bo cuchnie toto na każdym ateistycznym forum.

  149. Wstałem, otworzyłem oczęta: a tu na blogu sygnowanym: „kasa to coś, co nie znika, odkąd dostałem szansę u Baczyńskiego” – Krzysia!
    Krzysię pamiętałem, jako osobę, która „płeć miała białą”, oczęta błękitne i włos gęsty, kruczoczarny. I meszek nad górną wargą. Dodam, że to oznacza zapewne spory temperament, boć jest oznaką pewnej nadwyżki testosteronu. Krzysia rozkochiwała w sobie rycerzy, którzy lgnęli do niej, bowiem wiele zapewne obiecywali sobie po owym temperamencie.
    Miało nawet dojść do pojedynku, w którym serpentyna (Wołodyjowski) miała się skrzyżować z rapierem (Ketling).
    Ostatecznie jednak obaj panowie wysadzili się w Kamieńcu (był to czas, gdy Mesut Oezil grywał jeszcze w reprezentacji Turcji) – a Krzysia owdowiała.
    Lata całe zamartwiałem się jej przyszłością, jako wdowy – w kontekście jej wygasającego zapewne temperamentu – a tu: bęc!
    Krzysia – reinkarnacja! Wpierw na blogu Etyka, co to miał być EU-posłem, ale mu złość ludzka i invidia mandat zżarły, a teraz tutaj…
    Marzenia się spełniają!
    Powiedz mi jeno, Krzysiu, że to nieprawda, co złe, ludzkie języki gadają – żeś Ty w zapuszczonej komórce żywot swój przepędzasz. Że służba ciebie cała opuściła i klepisko tonie w odchodach tak przez ciebie umiłowanych psów i kotów. Żeś pościsz sumiennie i kiełbasę ostatnio widziałaś za Mikołaja II.
    I żeś zdana jedynie na daleką przyjaźń wygnańca – Krzysia52, co bezzasadnie zawyża sobie nickiem poziom IQ…
    Daj mi znać – gdzieżeś ty – ja ciebie ochędożę, pocieszę!
    Izbę wymiotę z pożartych przez mole strzępów „Nie” oraz „Faktów i Mitów”.
    Utulę…

  150. Wersja alternatywna, dedykowana panu Grzegorzowi:

    Był rok 1971. Byłem wówczas uczniem klasy VIII i od pewnego czasu przejawiałem zainteresowanie psychologią i psychiatrią. Podczytywałem regularnie wyjętą cichaczem starszemu bratu z teczki „psychiatrię dla prawników” (był na prawie, na uniwerku im. – wtedy – Bieruta). Nota bene – wciąż zalecano tam archaiczne stopniowanie: idiota, imbecyl, debil, a wśród parafilii wciąż królował m.in. homoseksualizm. Przez ten pryzmat zainteresowałem się postacią kolegi z klasy – Grzesiem.
    Wtedy bowiem doszło do charakterystycznego incydentu: kolega Grzegorz W., dotąd uważany za klasowego ofermę i nieuka, przygotował referat o antropologii.
    Co prawda, składało się nań całe mnóstwo klisz i dość prymitywnych zapożyczeń, ale i tak wzbudziło to niezłą sensację. Klasa podzieliła się, cześć uważała, że w Grzesiu obudziły się niespodziewanie jakieś ambicje, inni zaś twierdzili, że „coś tkwi pozatem”.
    Wkrótce potem wyszło szydło z worka. Grzegorz swym antyklerykalnym w sumie referatem zainteresował zastępcę dyrektora (a jednocześnie I sekretarza POP) i w rezultacie zaproponowano mu, że bez egzaminu wstępnego będzie mógł kontynuować naukę Technikum Geodezyjnym, mimo, że stopnie „skazywały” go na zawodówkę i karierę – zapewne – blacharza, którą to też szlachetną profesją trudzili się jego ojciec i dziadek.
    Potem dobiegały mnie echa jego kariery: działacza SMS, ZSMP, Juventuru, a potem o jego „miękkim” lądowaniu w III RP.
    Niespodziewanie spotkałem go w trakcie „Nocy w Muzeum” w roku ubiegłym. Poznał mnie, protekcjonalnie poklepał po ramieniu i konfidencjonalnie sapnął: „- co, nadal tani kauzyperda?!”.
    „- Ja jadę na ateizmie, zaraz…, trzydziesty już któryś rok”. Tera u posła (…) za szefa gabinetu politycznego robię. A w razie co, do specjalnych poruczeń jestem, ludzi trochę znam” – zarechotał rubasznie.

    Pozdrawiam Pana, Panie Grzegorzu. Oraz młodzież, której predyspozycje intelektualne ocenił Pan w sposób właściwy.

  151. sugadaddy:
    jak twierdzi prof. Nussbaum z MIT, współcześni neandertalczycy, oprócz demonstrowania poczucia głodu i pragnienia (hum!, hum!…), potrzeby snu (auaaaa!…) i seksu (ach!…ach..!) potrafią jeszcze wklejać linki w internecie.
    Profesor Nussbaum twierdzi kategorycznie, że nie świadczy to jeszcze o tym, aby rozumieli treść przekazu werbalnego i wizualnego.
    Cmok, cmok, sugadaddy, cmok, cmok!…

  152. ZBIG usiłuje wszystkich przekonać, ze należy do gnębionej ustawicznie mniejszości, a karty w Polsce rozdają tacy jak jego Grześ. Jest to linia biskupów do łykania przez katolickie pospólstwo i znane każdemu chodzenie w zaparte i odwracanie kota wiadomo czym.
    Nawet człowiekowi potrafiącemu jakoś myśleć i posiadającemu jakąś inteligencję, można kompletnie wyprać mózg i pozbawić go zdolności do refleksji. Przykre.
    PS. ZBIG. napisz mi, przy okazji jak wygląda i gdzie przebywa Twój bóg.
    I jest jeszcze coś, co mnie bardzo nurtuje; podobno człowiek został stworzony na boskie podobieństwo – skąd w katolikach ten wstręt i wręcz nienawiść do genitaliów? Przecież Twój bóg też ma penisa, jak można nienawidzić czegoś co zostało wam dane w/g boskiego wzoru?
    Nie będę już wnikał jak to właściwie jest z kobietami – są one stworzone na boskie podobieństwo, czy też nie? Bo może wasz bóg jest………mniejsza o to.
    Zostawmy ten szatański dżender na boku.

  153. Bardzo fajny blog i fajni piszacy. Do mojego domu w Quinns Rocks, Zachodnia Australia (tam gdzie psy szczekaja dupami) nie dochodzi sygnal telewizyjny i w zastepstwie czytam blog Pana Kowalczyka i bardzo entuzjazmuje sie wpisami wszystkich piszacych.

    Brak mi intelektu wiec czytam te wpisy po pare razy. Ale nie wiem czy intelektu mozna wycwiczyc? Pewnie Nie…. 🙁 Chociaz moj pewien znajomy podobniez wycwiczyl go duza praca???
    Mieszkam w kraju, ktory jest bardzo ateistyczny. koscioly sie wyludniaja i co jakis czas przerabiaja kosciol na stylowa restauracje przy swiecach. (Nawet komunisci w Polsce nigdy nie odwazyliby sie na cos takiego. )
    Techmicznie jestem ateista i w 20% buddysta chociaz mowia: Once catholic always catholic. 🙁
    Latam co 2 lata do Polski i obrzedy katolickie w Polsce (daja duzo czadu) powoduja, ze Polska jest przez to bardzo egzotyczna. Chyba nikt z piszacych nie wzial tego aspektu pod uwage. Moze moglo by to sie przyczynic do powiekszenia polskiego dochodu narodowego. Nie ma drugiego takiego kraju jak Polska i duzo turystow nic o tym nie wie.
    To jest tak atracyjne jak Papuasi. ALe ludzie na swiecie o tym nie wiedziec…a to duza atrakcja.
    Chociaz jezeli probowalbym to wytlumaczyc jakiemus Australijczykowi to on by nie zalapal o co w tym wszystkim chodzi……..
    To tak samo jak powiedzialbym, ze Wypadki Grudniowe roku 70-tego spowodowane byly podwyzka ceny kielbasy…Moglbym tlumaczyc to Australijczykowi przez godzine a on dalej nie wiedzialby dlaczego 70 osob zginelo bo nie zgadzalo sie z wyzsza cena kielbasy?????To taki polski absurd….
    Gdyby cena kielbasy w Polsce byla niska to komunizm by nie upadl …. Zaraz Australijczyk spytalby sie dlaczego Polacy nie chcieli byc wegetarianami bo przeciez jedzenie kapusty jest bardzo zdrowe… Bylem wtedy w ZSRR i widzialem jak byla dluga kolejka i przy straganie z duza iloscia glowek kapusty i kazdemu przydzielano po jednej glowce. Wiec tam byl wegetarianizm sponsorowany przez panstwo. Panstwo dbalo aby obywatele byli zdrowi.
    Tak samo tlumaczylbym o tym kosciele w Polsce i Australijczyk tez nie wiedzialby w czym jest problem??? Bo to taki problem – absurd po raz drugi.. Od razu Australijczyk przeskoczylby na ta kielbase i spytalby w czym problem??? Bo kielbase mozna teraz kupic i to tanio a przeciez to bylo marzenie tamtego pokolenia Polakow….wiec spytalby skrotowo; Jezeli kielbasa jest to dlaczego problemem jest kosciol??? To takie wynajdywanie problemow.

    Jak nikt nie pojsc do kosciol to kosciol pusty i kosciol no money to kosciol kaput….is no problem.

    I like you sugadaddy (don’t be too hard on me, please but on the other hand I don’t care) :))))) dajesz duzo czadu

  154. suggadady:
    wiesz, przez czas jakiś robienie z ciebie wała było nawet zabawne.
    Ale to taka zabawa, jak igraszki mojej suni z królikiem sąsiada.
    Z początku ją to bawi, ale wkrótce okazuje się, że biedny króliczek tak dalece odbiega inteligencją od labradorki, że ta oddala się z podniesionym ogonem, aby poleżeć spokojnie, dysząc i poobserwować skaczące opodal sroki.
    Na tym powinienem skończyć, ale – z ciężkim sercem (bo przypadek też ciężki) zapytać muszę: aluzju paniał?!

  155. Napuszczanie psa na kroliczka jest karalne. Bo to jest znecanie sie. Kroliczek moze dostac zawalu serca. Nie wiem kto zajmuje sie Ochrona i Opieka nad zwierzetami w Polsce.
    W Australii toby panu skonfiskowali suczke. Kroliczka tez.

  156. Sie mussen einen faschist sein.

  157. terraustralis@
    ich bin zwar nicht ein faschist, aber ich koenntne ien werden.
    Zu Ihren vergnuegen.
    Woher wissen Sie, dass in Polen jeder mann trauemt davon, ein faschist, zu sein?
    Przepraszam, nie chciało mi się przełączać klawiatury na umlauty.
    Witamy, jest Pan kolejnym UNDER 100, który zawitał na Blog Ateisty.
    Wbrew pozorom, nie jest to blog ludzi inteligentnych.
    Dlatego jest Pan wśród swoich.
    Na początek proszę zgadnąć, co oznacza wyżej powołany termin UNDER 100?
    Właściwa odpowiedź oznacza relegowanie z blogu.

  158. Prośba do właściciela blogu:
    Proszę nie usuwać tej opinii ponieważ zamieszczam ją w trosce o psychiczne zdrowie katolików i w celu uświadomienia im w co wierzą i do kogo się modlą.

    Dobra rada dla „Z.B.I.G.” i jemu podobnych katotalibów:
    Każdy, kto wierzy w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi) i jednocześnie jej partnerem seksualnym, ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie „przebłagać”, sam siebie zabrał do „nieba” i teraz razem z ludobójcą JP2 i sadystką Teresą z Kalkuty rządzi wszechświatem…powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.
    Wszystkie religie, które wymyślili cwaniacy do manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi to obraza rozumu, a „biblia” to kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.
    Katolikom przypominam, że jest 21 wiek i najwyższy czas zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że ich
    religijne niebo było i jest puste.

    Do „terraustralis”:
    Dzięki za miłe wiadomości z Australii o zbliżającym się upadku kk. W grajdole religijnym zwanym Polska identyczny proces powinien rozpocząć się jaknajszybciej.

  159. Krzysiu, jesteś prze – kochana, acz powtarzalna.
    Ten tekst o wężu, synu ojca Maryji itp. przeczytali już wszyscy.
    Only you, a właściwie only me. You know: mogę cię wyleczyć.
    Na początek moglibyśmy się spotkać w plenerze.
    Only Ty, only ja.
    Potem rozgowor. O wszystkim i o niczym, pretekst.
    Ty zapomnisz o tym chooju, który Ciebie lat temu 30 opuścił.
    Ja – przemilczę Twe paranoiczne zajawy u Kowalczyka i Hartmana.
    Przytulę, zagadam.
    OKi?!
    Całuję Twój meszek na górną wargą.
    Ciebie, Kowalczyk, nie caluję.
    Ty się prostytuujesz dla pieniędzy.
    A ponieważ jesteś cienias, informuję Cię, że to parafraza Zygi Kałużyńskiego, lata temu. Pisał o tym Tyrmand.

  160. Polska ziemia i narodowy majątek nigdy nie były i nie są prawowitą własnością watykańskiego kościoła i kleru.
    Od 966 roku wpuszczony do Polski kler panoszy się, grabi, wyłudza, wymusza, zagarnia polski majątek narodowy i polskie ziemie.
    Nawet te darowizny, które od wieków kościelni otrzymywali i nadal otrzymują są bezprawnym wymuszeniem korzyści wzamian za obłudne i nieprawdziwe obietnice „pośmiertnej szczęśliwości, raju i innych łask wiecznych”. To proceder bezlitosnego wykorzystywania ciemnoty i tępego zaślepienia religijnymi bajkami, co z prawnego punktu widzenia, jako typowe oszustwo powinno być uznane za proceder zabroniony i karany…
    Te wszystkie formy wchodzenia kleru w posiadanie wszelkich polskich dóbr i majątków są nielegalne i bezprawne, a więc logiczne i w pełni uzasadnione było, że władze PRL dla dobra Narodu polskiego
    usiłowały w latach swoich rządów odzyskać nieuczciwie zdobyte dobra, czyli odebrać klerowi jego rzekomą własność. Niestety ci tak zwani „komuniści” – w rzeczywistości kryptokatolicy chcąc się przypodobać klerowi utworzyli fundusz kościelny, komisję majątkową i komisję wspólną rządu i episkopatu.
    Po roku 1989 proces dalszego grabienia polskiego mienia przez watykański kler nasilił się i wzrósł do nieprawdopodobnych rozmiarów, co w dodatku rządzący usankcjonowali prawnie i poparli stosownymi działaniami (konkordat, komisja wspólna rządu i episkopatu i wszystkie inne formy mniej lub bardziej zakamuflowanego finansowania tej pasożytniczej instytucji). Dzieje się to za wiedzą i przyzwoleniem władz od religijnego kołtuna z obrazkiem w klapie Wałęsy począwszy, poprzez Kwaśniewskiego, Oleksego, Suchocką, Millera, na Kaczyńskim, Komorowskim i Tusku kończąc.
    Rządzący nadal uszczęśliwiają kler spełniając jego żądania i dopuszczając do niezgodnej z zasadami suwerenności i demokracji obecności kościoła we wszystkich dziedzinach życia kraju i społeczeństwa,
    a poutykani wśród nich członkowie opus dei dbają o kleszy dobrobyt pilnując tego bezprawnego działania i kleszej bezkarności stawiając prawo kanoniczne ponad stanowione, łamiąc kostytucyjne zapisy i usiłując zastąpić je religijnymi dogmatami.
    Wszystkie obiekty sakralne, kardynalskie pałace, biskupie rezydencje i klesze plebanie w Polsce zostały wybudowane z pieniędzy społeczeństwa polskiego, a więc są jego własnością.
    Należy więc je odebrać pasożytom- pedofilom w sutannach i habitach, przekształcić w obiekty użyteczności publicznej takie jak mieszkania, przedszkola, żłobki, sale koncertowe i sportowe, teatry, biblioteki, restauracje itp.
    Już dawno miarka się przebrała.
    Dosyć złego zrobili Polsce i Polakom niszcząc mentalnie wiele pokoleń, grabiąc i okradając je z narodowego majątku.
    Polska jest ukrzyżowana i trzeba ją jaknajszybciej odkrzyżować.

  161. Wojtusiu, cherie.
    Chciałem ci odpyskować, ale nie dałeś mi szansy, bo zasnąłem w trakcie czytania.
    Czy wy, rzekomi ateiści, zaiste musicie tak nudzić i napieprzać dziesiątkami bezsensownych, powtarzalnych akapitów?
    A wystarczyłoby expressis verbis: nic nie kumam, więc zapisałem się na blog (Kowalczyka, Hartmana). I chrzanię, bo mam kompa.
    Kiedyś miałem nadzieję krzyżować tu szpady, polemizować, bawić się fechtunkiem na argumenty.
    Niestety, jesteście głupsi, niż myślałem.
    Może Gospodarz domu (to jest blogu) coś sprowokuje?
    Marna nadzieja…

  162. @ Z.B.I.G.

    „Kiedyś miałem nadzieję krzyżować tu szpady, polemizować, bawić się fechtunkiem na argumenty”.
    —-
    Rzeczywiście kiedyś zdobywał się Pan na polemiki (przejrzałem Pańskie wpisy), choć prawie zawsze było to dość napastliwe i agresywne. Obecnie postanowił Pan poprzestać na inwektywach, tanich złośliwościach i insynuacjach. Próbuje mnie Pan obrażać, ale mimo swego — jak Pan pisał — 27-letniego doświadczenia prawniczego, nie ma Pan zdolności, by mnie obrazić. Po prostu za mało Pan sobą reprezentuje i kryje się za pseudonimem, a to zawsze odbiera część wiarygodności. Sprawność językowa i lektury nie wystarczą. Postanowił Pan zostać dokuczliwym trollem, więc jak trolla zacznę Pana traktować. Chyba że zamiast parafraz cudzych pomysłów zacznie Pan prezentować własne myśli i argumenty. Przypominam, że uczestnictwo w blogopisaninie jest nieobowiązkowe.

  163. Jacek Kowalczyk
    8 lipca o godz. 21:12

    Szanowny panie, ZBIG nigdy nie byl polemista – co najwyzej kiedys usilowal uchodzic za takiego. On dyskutowal jedynie wtedy gdy trafil na polemiste z ktorym wygrywal. Gdy zaczynal dostawac baty to nabieral wody w usta w obliczu tych wszystkich argumentow wobec ktorych byl bezradny. Albo calkiem znikal na dzien czy dwa.

    Dyskusja musi byc uczciwa, a religiant czy bigot nigdy nie zdobedzie sie na uczciwosc w dyskusji. Czyli – nie ma dyskusji oraz dyskutanta.

    A za sam list do ZBIGa bardzo dziekuje.

  164. No, Panie Gospodarzu!
    jako wywołany do tablicy…
    Krótko.
    Mógłbym jeszcze mieszać i bawić się na Pana blogu.
    Nikt, aniżeli bardziej niż Pan, nie zdaje sobie lepiej sprawy z tego, że Pana echosłużalcy to prymitywy.
    No, ale to Pana blog, a mnie naprawdę przestało bawić to, że mieniący się ateistami są żenujący pod każdym względem.
    Ponieważ znam pojęcie honoru – żegnam.
    Życzę wiele satysfakcji z odczytywania tekstów maćków, krzysiów et consortes.
    Panu: słusznej gratyfikacji płynącej ze spokoju, że nikt Panu nie zakłóci spokoju. Ze spokoju płynie siła. Ach!, jaka siła dla kogoś, kto nie prezentuje niczego, poza tanią prowokacją.
    Z Pana respondentów, z reguły kretynów, nikt z tego nic nie zrozumie.
    Adieu.

  165. @ Z.B.I.G.
    Potwierdził Pan swój poziom. I tyle. Żegnam bez żalu.

  166. @terraustralis 8 lipca o godz. 16:04, zgadzam sie z tobą. Dziw, że nikt więcej na blogu nie zaprotestwał przeciwko takiemu barbarzyństwu. O pomysłodawcy zabaw „suni” myslę z najwyższym obrzydzeniem, warto byłoby żeby go ktos pogonił i to nie w przenosni.

  167. Legionnaire
    6 lipca o godz. 2:44
    Odpowiadam dopiero teraz, bo i mną różne huragany rzucają…
    “…and that government (…)”.
    Jednak – „for the people”.

    W kontekście toczonej tu dyskusji zacytowałbym raczej innego wielkiego człowieka (i hipokrytę zarazem):
    „Jeder soll nach seiner Façon selig werden“. Poznaje Pan?

    Co do Pańskiej ciekawej wypowiedzi adresowanej do red. Kowalczyka:
    „Nie miałem, nie mam wgladu do ich serc i sumien (wiem, ze te okreslenia brzmia jak abracadabra w uszach atheistow).” – przytoczę Panu stare, porzekadło. Oddaję sens, ale nie znam niestety oryginału (chyba francuski, jeszcze osiemnastowieczny, ale nie udało mi się niestety na niego natrafić). Szło to jakoś tak: „Ateiście można zarzucić wiele, ale nie to że gotów jest zamordować kogoś tylko dlatego, że ów jada – lub nie – kiełbasę w piątek…”

  168. Deutschland – Brasilien 7:1 !
    Ich bin stolz, ein Deutscher (und der Amerikaner) zu sein !

    „Deutschland, Deutschland über alles,
    Über alles in der Welt, … ”
    noch nicht, warten bis Sonntag.

    Herr Doktor,
    jak wytrzezwieje to odpisze.

    Panie Kowalczyk, przepraszam, ze nie na temat.

  169. O widzę, że życzenie pogonienia tej ludzkiej nędzy ( nie znajduję gorszego okreslenia w swoim słownictwie) zostało spełnione i to jeszcze przed moim wpisem, ale nie doczytałm blogu do końca – tak bardzo oburzyło mnie okrucieństwo wobec zwierząt że musiałam natychmiast zareagować.

  170. terraustralis
    8 lipca o godz. 15:20

    Proponuję, żebyś został stałym korespondentem blogu Jacka Kowalczyka z Australii – jeśli Gospodarz nie miałby nic przeciw temu.

    Nie ma to jak ożywcze wpisy z normalniejszego świata, nie duszonego za szyję i za głowę przez „religię miłości”. Pokazywanie tego, jak jest w zdrowszym świecie, w relacji do świata dusznego pomaga zobaczyć różnicę i uzmysłowić sobie jej skalę. Co dla niejednego może być ozdrowieńcze i wyzwoleńcze.

    Jest też w tym ciekawy pomysł. Może to Polskę ożywić gospodarczo i uniezależnić od zniewolenia myśleniem, że jedyną racją jej bytu jest szczekać na Rosję: utworzyć gigantyczny, narodowy skansen katolicyzmu. Skansen globalny. Napływ turystów ze świata, pasjonatów doświadczeń ekstremalnych, zamieniony w modę peregrynacyjną zapewni taki strumień waluty, że będzie mogła Polska sobie sprowadzać i ropę i gaz i czarne porzeczki i kiełbasę i cukier i cokolwiek nawet z Marsa – koszty przestaną mieć znaczenie.

    Polska słynie z nieinnowacyjności, z nienaukowości. Słynie z najniższych wydatków na naukę. Co koresponduje z najwyższymi wydatkami na katolicyzm – naukę wzdychania, ochania, się wzruszania, przemadlania i obrażania.

    Byłby to hit globalny: wycieczka do kraju, w którym można się zapoznać na żywo z wzorową reakcją na „obrażenie wartości katolickich”.
    Atrakcja będzie podniecająca, a to strasznie ekscytuje znudzonych turystów, jak w ZOO: nie karmić dzikich bestii, nie wsadzać rąk przez kraty, nie drażnić dzikich zwierząt !
    No i atrakcja jest w tym, by te zwierzęta podrażnić, wsadzić rękę ryzykując odgryzienie, rzucić cukierka, niech walczą bestie o niego, albo dostaną rozstroju żołądka !
    I fotografować, i filmować, w robić słitfocie, selfie, wrzucać do netu, na fejsa, tweetować, puszczać lajki !!!
    Siąść przy kawiarnianym stoliku, z rodziną, z dziećmi i przy kawie,piwie,winie, z bliska przyglądać się dzikim popisom „katolickich posłów”, „katolickich lekarzy”, biskupów ubranych obficie, zdobnie, śmiesznie, kolorowo (to atrakcja sama w sobie!), oglądać pokazy całowania biskupa w pierścień i markowania przez niego mycia nóg ubogim; podziwiać pokazy mody kleszej i trendów w zakupach najdroższych automobili na koszt parafian i skarbu państwa; smakować się w pokazach gejowskiego seksu klechów na żywo, podziwiać parafian z pięściami pielgrzymujących, radiosłuchaczy urągających, „katolickich kibiców” tłukących krzyżami nieprawomyślnych, pokazy lgnięcia przez dzieci do biskupa z demonstracją wzorowych technik pedofilenia, molestowania i budowania atmosfery szantażu psychologicznego, a następnie pokazy technik ukrywania kościelnych pedofilów, zamazywania śladów, ukrywania dokumentów, niszczenia dowodów – same podniecające atrakcje dla znudzonych i wygodnickich.
    Wieczorem – wzorowe konferencje prasowe, na których biskupi i ich rzecznicy oświadczają, że „nie mają nic do ukrycia’, że „w pełni współpracują z organami świeckimi w celu wyjaśnienia..”, że „zero tolerancji”. A równolegle inne konferencje – że to „podłe oskarżenia”, że
    „to spiski i kłamstwa uknute przez ateistów, komunistów, liberałów, masonów, żydów i wyznawców kultury śmierci”.

    A rozrywka dla aktywnych przyjezdnych?

    Dać się pogonić, jak w Pampelunie, gdzie byki pędzą za ludźmi i tratują nie dość szybko umykających; pryskać ulicami na pole, uchodząc przed tłumem rozwścieczonych „katolickich kibiców” , „radiosłuchaczy”, „obrońców Ojczyzny”, „Prawdziwych Polaków” tłukących krzyżami po krzyżu, depczących, skaczących po plecach, opluwających, wyzywających, nurzających złapanym głowy w rynsztokach.
    Na polu dalszy ciąg atrakcji: obława na niekatolickiego turystę. Uciekł przed pogonią, wypadł na pole, ale tam czyha tyraliera katolicka. Sceny skopiowane z Jedwabnego: widły, noże, kosy, wrzaski, kamienie. Zaganianie do stodoły, podkładanie ognia.
    I w ostatnim momencie – ratunek ! O ile gość się nawróci. Za ocalenie – nawrócenie – ekstra opłata!

    Dla tych o słabszych sercach i skromniejszych portfelach?

    Wziąć udział w smutnej, ponurej procesji Bożego Ciała, śpiewać fałszywie, w znudzeniu, nie znając słów i bełkotliwie, depcząc przy tym trawniki i śmiecąc.
    Wstąpić w szeregi „Parady równości” i dać się zwyzywać, opluć, obrzucić nieczystościami przez „prawdziwych katolików”.
    Ale i odwrotnie – wstąpić w szeregi demonstracji „Pro Life” – i wyzywać tych z „Parady…”
    Wieszać na płotach, na ścianach, na bilbordach krwawe foty mające spowodować przerażenie i wymioty u dziewczynek 8-letnich i dziewcząt 15-letnich, by nigdy nie ośmieliły się przerwać ciąży.
    Możliwy będzie udział w konferencjach, udział w szkoleniach jak kłamać, unikać płacenia podatków, jak transfery gotówkowe do Watykanu nazywać „świętą ofiarą” , jak finansować z budżetu państwa budowę megakościołów pod pozorem budowy „muzeum”, jak podpisywać konkordaty i inne umowy w których obowiązki ma wyłącznie jedna, publiczna strona, a druga – kościelna – wyłącznie przywileje. Jak organizować wolontariat katechizowania dzieci w państwowej szkole, mówiąc, że to oczywiście darmo, by po 3 latach zacząć wrzeszczeć, że za pracę w szkole trzeba normalnie płacić i mieć etaty państwowe. Jak szantażować państwo i rodziców, by religia nie była na pierwszej/ostatniej godzinie lekcyjnej, by była oceniania na świadectwie, by była matura z religii. Jak się uwłaszczać na Polsce, jak kraść nieruchomości dawne pod pozorem „zwrotu” i jak dostawać tysiące nowych hektarów od posłów,radnych, gmin, za „złotówkę”.
    Jak być klechą i być gejem, jak być proboszczem i mieć kochanki, dzieci i unikać jakichkolwiek tego konsekwencji cały czas gadając o „czystości w Maryji”, „czystości przedmałżeńskiej i niemałżeńskiej”, o „szacunku do kobiety, bo ona jest jak Maryja-Wiecznie-Dziewica”, o „dzieciach Bożych”.

    Mogą być i pokazy jedzenia kiełbasy w cenach sprzed i po podwyżce, albo alternatywnie – kapusty! Będzie cymes dla Australijczyka.

    Co za atrakcje! Jaka ekscytacja, ileż emocji, niespodzianek, świeżych i ekstremalnych przeżyć dla zwiedzających ! Nigdzie w cywilizowanym świecie takich nie ma !

    Zróbmy z Polski skansen globalny – skansen wiary katolickiej!
    Polak stanie się bogatszy od Szwajcara, Niemca, Holendra, Szweda, Luksemburczyka i Australijczyka razem wziętych !

  171. Tanaka,
    Ależ Ty wszystko odwróciłeś; to całe zło spotyka katolików!
    Co prawda na razie pozostaje zagadką, kto dręczy wspaniały katolicki naród – skoro 90% to katole – ale biskupi na pewno to wkrótce wyjaśnią.
    PS. Wspaniały, skondensowany obraz tzw. katolicyzmu (nie mylić z chrześcijaństwem) jaki rozwija się w naszym kraju. Bo to jest ciągłe, konsekwentne dążenie do oficjalnych rządów Watykańczyków w Polsce. De facto już nie wiele dziedzin pozostało do zaanektowania.

  172. Tanaka 9 lipca o godz. 9:21

    Śmieszne …. miałem podobny pomysł, ale bardziej w stronę „sportów ekstremalnych”.

    NP. „wybudowanie repliki TĘCZY z pl Zbawiciela przed głównym wejściem do jasnogórskiego klasztoru i obronę jej przed zniszczeniem przez 3 dni, każda godzina dłużej specjalne bonusy dla całęj ekipy”

    I takie tam podobne myśli z okolic turystyczno folklorystycznych.

    Ale to złudzenie nocne było. Ludzie na świecie, jednak się orientują, że te „boże caiała”, czy inne „pasterki” to nie jest folklor, jak tańce ludowe z Papui, czy innego Tahiti, tylko manifestacja umysłowego upośledzenia, od którego najzdrowiej jest się tzrymac jak najdalej.

    Jeśliby nawet podobna oferta turystyczna znalazła nabywców, to będa to podobni do naszych katotalibów, umysłowi dewianci.

    Już prędzej poszedłbym tropem kibolskich ustawek i otworzył drogę, szansę do wykazania się wiernością w wierze, np na poligonie w Drawsku … Wierni mieliby okazje się wykazać bez niszczenia wszystkiego dookoła. Transport by zarobił, mała gastronomia, wytwórcy sprzętu, na biletach dla kibiców też byłby zysk, a może i transmisje w tv….

    Wątpię, żeby się znalazł choc jeden chętny na uczestnictwo w zlocie rodzin radia maryja, za to na ten poligon ustawkowy to byłoby stałe zapotrzebowanie, przeciez tylu ludzi ma innym ludziom, tyle za złe…

    =======================================
    ps. Tanaka na blogu Adama Szostkiewicza wczoraj umieściłem co napisałem do ciebie

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2014/07/05/demoniczna-joga/#comment-282499

    Aktualnie mój tekst jest trzeci od końca…

  173. sugadaddy
    9 lipca o godz. 10:51

    Dla uściślenia: w Polsce 95% to katolicy.
    Tako rzecze Biskup i kler jego.

    Jak to przełożymy na liczny całkowite, to mamy 1-go podłego i kurduplastego (niemocą swojej niemoralności) niekatolika (w tej liczbie mieści się wszystko – i prawosławny, i ewangelik i żyd i komuch i mason i dżenderowiec i cyklista), który opluwa, znieważa, bije 20-tu szlachetnych i wielkich (Duchem, Prawdą, Jednością Bożą itd…) katolików.

    Jeden słaby i zapluty kurdupel ubliża i bije dwudziestu szlachetnych silnych i wielkich katolików.

    I tego się należy trzymać, i to Biskupowi przypominać.

    No, chyba, że w ciemnej bramie katolik bije katolika. Ale o tym biskupi milczą.

  174. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak głęboko sięgają macki czarnych i jakie sprawy są przez nich cenzurowane i ordynowane.
    Po protestach przeciwko, generalnie, nieprawomyślnej sztuce, okazuje się, że oni cenzurują nowe i stare pomniki w naszych miastach.
    Temu kazali zasłonić kutaska, a tamte kazali ubrać i postawić gdzieś z tyłu.
    Okazuje się, że do kościoła należą nie tylko działka na której stoi, ale wszystko wokoło – na razie nie ustalono odpowiednich stref ochronnych, stosuje się metodę „wzrokową”. Na terenie który widać z kościoła nie będzie nikt stawiał żadnych pogańskich rzeźb i pomników. Kropka.
    A nasze liberalno – kabotyńskie władze, oczywiście ulegają prawdziwym zarządzającym i skwapliwie wykonują ich polecenia.
    Aż strach myśleć jakie jeszcze rewelacje wyjdą na światło dzienne; nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się że ustawy sejmowe pisane są przez kurię biskupią.
    Ja jestem pewny, że rządzący w czasach PRL-u, mniej ulegali Rosji, niż dzisiaj nasi przywódcy ulegają klerowi. Kupa koniunkturalistów bez żadnych zasad.

  175. @Tanaka

    Miałem przez chilke taka myśl, że np. „Tęcza” przed katedrą MAriacką, połączyłaby i pogodziła, po raz pierwszy od ponad wieku kiboli Wisły i Crakowii … ale NIE!!!!!! brrrrr …. tylko Drawsko, jak sobie pomyślałem o możliwych zniszczeniach….

    Niestety jakoś tak ma gatunek ludzki urządzone, że patologia przyciąga patologię …

  176. Można by sądzić, że jest jakiś promyk nadziei, ale to będzie nas wszystkich słono kosztowało; niełatwo będzie udobruchać biskupów – oni biorą w naturze i forsie.
    http://natemat.pl/109199,profesor-bogdan-chazan-odwolany-to-decyzja-hanny-gronkiewicz-waltz

  177. lonefather
    9 lipca o godz. 11:44

    Odpisałem u red.Szostkiwicza.
    Dzięki jeszcze raz za Mungo Jerry ! Bardzo lubię ten utwór, swego czasu wielki hit.

    Pomysły można mnożyć i rozszerzać, w nieskończoność. Jest wielki potencjał. I jestem pewien, że Polska katolicka, jako skansen kulturowy Europy i świata cywilizowanego, republikańskiego, demokratycznego, miałaby wielkie wzięcie.
    na małą skalę, ale porównawczą, coraz większe wzięcie mają różne „grupy rekonstrukcyjne” i przypominanie zamierzchłej, oraz słusznie minionej przeszłości. Taki Niemiec, z żoną i dziećmi, taki Holender, Hiszpan, Szwed, Duńczyk, Australijczyk, siedzący przy stoliku, pochrupujący Laysy, popijający zimne piwo i oglądający bezpiecznie obrazy dla niego już przeszłe: pokazy ścinania ateusza, gejowski seks kleryków na specjalnej scenie, klękania władzy stanowionej przed Władzą Duchową i całowanie w pierścień wraz z przekazywaniem pergaminu zawierającego listę dóbr publicznych darowanych Władzy Duchowej itd itp – to byłby hicior ! I okazja do refleksji, że nie poszedł na marne wysiłek tylu ludzi, by Niemcy były normalne, by Holandia, Francja, Szwajcaria, Szwecja…
    Takie atrakcyjne w formie i treści memento. Park Jurajski.

  178. sugadaddy
    9 lipca o godz. 11:52

    Ponieważ człowiek, żyjący tu i teraz w Polsce, zanurzony nie tylko po szyję, ale i z czubkiem głowy i całym rozumem, w tym katolickim środowisku i nie zdającym sobie w ogóle sprawy, że oddycha nim jak tlenem wypełniającym powietrze, tak ciekawy wydał mi się głos @ terraustralisa.
    Podróże, mieszkanie w innych krajach, znajomość innych ludzi, narodów, kultur, religii, znajomość historii, psychologii, znajomość obcych języków, własna biblioteka i korzystanie z publicznych zasobów, z netu, z portali, własny, krytyczny i swobodny osąd krytycznego rozumu, dokonywany codziennie, kiedy się wstaje, są koniecznością, by nie dać się zintoksykować tym niewidzialnym gazem trującym religii przesycającym, zamiast tlenu, polskie powietrze.
    Ale kto tak robi, kto tak potrafi – oddychać i mieć świadomość tego, na ile to tlen, a na ile wyziew katolicki? By być tam,gdzie tlen, a nie brać oddechu tak, gdzie wyziew. To znikoma mniejszość. Ale ta mniejszość, jeśli sama się nie daje zatruć,może tych jeszcze dychających pomóc przenieść tam, gdzie świeższe i zdrowsze powietrze.

  179. sugadaddy
    z g.11:52
    Z tym „wzrokiem” kk, który sięga albo nie sięga poza teren przykościelny, cholera wie jak daleko, jest tak, że raz ten „wzrok” sięga, a raz nie.
    W zależności od tego co i jak klechom pasuje.
    Doświadczyłam owej względności na przykładzie mojej parafii św. Stanisława Kostki. Tenże kościół jest przede wszystkim sanktuarium ks. Popiełuszki, bo był tam wikarym i ma grób na zewnątrz kościoła, ale w granicach ogrodzonej posesji kościelnej.
    Tuż za „płotem” są stoiska z dewocjonaliami oraz książkami o treści religijnej lecz również narodowo-nacjonalistycznej i antysemickiej.
    Na okoliczność tych ostatnich, które przyuważyłam, przechodząc mimo, poleciałam z dziką awanturą do kancelarii parafialnej i usłyszałam, że to nie ich brocha, bo sprzedaż jest poza terenem ściśle kościelnym.
    Klechom oraz moherom z kościoła św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży przeszkadza ostatnio pomysł pomników byka i niedźwiedzia (plac jest dość rozległy, ale – widać – w tym przypadku przynależy do kościoła), bo to symbole pogańskie obrażające uczucia religijne.
    Z tych samych względów jest prześladowana Tęcza na Placu Zbawiciela.
    Narastający terror ze strony kk oraz prawdziwych Polaków katolików, mam nadzieję przebudzi, w końcu dająca się szantażować WIĘKSZOŚĆ.

  180. Tanaka napisał 9 lipca o godz. 13:01
    do
    sugadaddy z 9 lipca o godz. 11:52

    Mam dokładnie tak ja to opisałeś i jedynym sposobem na oszczędzenie sobie stresu jest odcięcie się …

    Nie mam tv, kiedys się poświęciłem i wybrałem kilkanaście audycji z paru stacji radiowych, możliwe, że się nie zdziwisz, że mam w „zestawie” co jakiś czas posłuchać, na BBC4, „słowa na niedzielę” z katedry w Cantenrbury, bo dziekan tamtejszy jest mądrym człowiekiem, choc biskup….

    Selekcja. Ostra selekcja ratuje mnie przed „zatruciem”. ALe jak widzisz, te ponad 40 lat w PL’u uzależniły mnie i wchodzę, czytam, piszę … ciutkę niby „wolniejszy”, ale i tak zniewolony … No chyba, że „odpuszczę” i uda mi się, wmówić sobie samemu, że mnie to co się dzieje w Polsce nie obchodzi …

  181. Tanaka, mag, lonefather,
    Niewielu rzeczy w życiu żałuję, ale muszę przyznać, że popełniłem błąd nie wynosząc się do Czech. Bywałem w swoim życiu w krajach za oceanem, a tutaj, jakoś głupio pękłem i wyniosłem się na wieś – tyle że, nie ma w tej wsi kościoła, co było warunkiem do osiedlenia. Zresztą mieszkamy poza główną „ulicą” to też, nie jesteśmy narażeni na kontakty z tubylcami; ciemnogród modelowy.

    Poprzednio mieszkaliśmy w niewielkiej miejscowości uzdrowiskowej, skąd mieliśmy blisko do Czech, gdzie jeździliśmy na, naprawdę tanie i smakowite, obiady.
    Ale w takich dziurach, gdzie wszyscy się znają, jak nie chodzisz do kościoła jesteś podejrzewany, co najmniej o „kocią wiarę” co nam specjalnie nie przeszkadzało, ale ta atmosfera! Sąsiedzi, stare komuchy, chodzili na spacery w czasie kiedy wszyscy szli do kościoła – żeby wyglądało, że też chodzą.
    A sąsiadka, na pewno niewierząca, kiedyś do mnie szczęść Boże mówi! Aż mnie zamurowało, coś tam bąknąłem, jakieś dzieńdobry, i wtedy dotarło do mnie jak ta presja działa na ludzi; to rodzaj psychozy udzielającej się wszystkim.
    Nie chcą się wyróżniać – instynkt stada ciągle siedzi w ludzkich głowach.

    Co ciekawe, to wieśniacy są bardziej rozpustni od miastowych; Raz w Roku w Skiroławkach Nienackiego to książka bardziej dokumentalna, niż fikcja literacka.

    I jest trochę świadków Jehowy – mamy jednego sąsiada jechowitę i wygląda na to, że nas też za takich biorą co jest nam na rękę, bo katole nas omijają.
    Pewien problem mamy z weterynarzem dewotem, bo ten jak Chazan, uważa, że jak pies się męczy to widocznie bóg tak chce nie chce skrócić mu mąk, ale znaleźliśmy innego, który kieruje się rozumem, a nie wolą boską.

    Prowincja jest na prawdę ciemna; zaczynamy też zwracać się do wszystkich w trzeciej osobie – taki tu obyczaj panuje.
    „Niech żyją zdrowo i długo!.

    Wracając do meritum – wystarczy przekroczyć granicę, by poczuć w płucach inne powietrze, wolne od religianckiego oparu.

  182. Dzien Dobry (u mnie wieczor) wszystkim :)))))) takze @ Z.B.I.G. Moj niemiecki jest tylko tak dobry jak moj Chinski lub Japonski. Po Chinsku (Mandarynsku) znam Ni Ha? Ch Fan? Wo e Ni. Wo bu ch da. Po Japonsku troche mniej.
    Jestem 7 godzin opozniony…..tyle czytania w nagrode po ciezkim dniu (dalej nie mam sygnalu TV, ktos poradzil aby zamiast anteny sprobowac talerz satelitarny)’
    @Tanaka Przegiales z atrakcjami turystycznymi. 🙂 Turysci australijscy podeszliby do tego wszystkiego z wielkim zrozumieniem (na wszelki wypadek aby tamtejszych ludzi nie obrazic) Wlaczyliby sie do wszystkich Waszych „obrzedow „.
    W Australii jest duza poprawnosc. Polak Prof. Zubrzycki wymyslil pojecie Spoleczenstwa Wielokulturowego i tego sie trzymamy. Chociaz niedawno (aby bylo dowcipnie) premierem wybrali ultra katolika (ma wiele dzieci) i on sie stara to odwolac. Chociaz jest znikoma szansa aby Australia podpisala konkordat jako, ze katolikow jest bardzo malo (Polacy stanowia 1% ludnosci).

  183. Dla pocieszenia. W dalekiej przyszlosci (moze za 500 lat a moze szybciej) wiekszosc tych co sa chrzescijanami stanie sie muzulmanami. Islam jest trzecia i najnowsza religja oparta o Judaim i to co nowsze zawsze wypiera to starsze. Wydawaloby sie, ze Islam (przy takim traktowaniu kobiet i ze swoim Dzihadem) nie jest religja bardziej uniwersalna ale jednak jest. Chociazby z tego powodu bo Bog (Allach) w Islamie jest bezosobowy.
    To stawia chrzescijan w przyszlosci w sytuacji nie do pozazdroszczenia bo beda przyszlymi „Zydami”. Oczywiscie tylko wtedy jezeli jeszcze gdzies przetrwaja.

  184. Wsi spokojna, wsi wesoła,
    Przez przypadek natknąłem się na taki artykuł o naszych wieśniakach:
    http://www.eioba.pl/a/3isf/skirolawki-to-pikus

  185. Wojtek A.
    8 lipca o godz. 19:45
    A gdziez sie to szanowny Pan takich dyrdymalow naczytal?
    (bo nie sadze, aby Pan te wszystkie bzdety wymyslil sam)

  186. sugadaddy
    9 lipca o godz. 16:15

    Wszędzie Kościół i jego proboszcz: córka w rodzinie to kłopot (kobieta w katolicyzmie jest istotą gorszą) – do gospodarstwa mniej się nada, honor przy ludziach mniejszy; chowa się ją na oddanie w obce ręce (katolickie zamążpójście); edukacja jej na nic (wystarczy, że po katolicku będzie rodzic bachory); przed katolickim zamążpójściem duże ryzyko, że będzie zepsuta (niekatolicka ciąża, obowiązkowo albo panna z dzieckiem, albo horrendalna aborcja drutem albo kwasem, lub dziecko w beczce); niewolnicze przywiązanie do ziemi i parafii; na każdej spowiedzi ksiądz nadający czystość jej duszy i powolność Kościołowi; ślub wyłącznie katolicki; we wsi terror katolickiej mentalności przed którym nie ma ratunku – wszyscy i wszystko jest na widoku, a donosicielstwo proboszczowi jest głównym honorem, obowiązkiem i zasługą w niebie (a także rozrywką); po ślubie odkrycie katolickiej pułapki na kobietę: ślubowałaś-sama-chciałaś-wyjścia-nie-ma-krzyż-musisz-nosić-choćby-nie-wiem-jak-ciężki.
    I następnie katolickie, poślubne wdeptywanie w glebę: spowiedzi, dzieciaki, msze, komunie, odpusty,czujne oko surowego proboszcza, straszenie, szantażowanie, terror wsi…

  187. @sugadaddy
    wsi spokojna – wiem ze pewnie prawda ale zebrane do kupy nie brzmi wiarygodnie – za duzo przesady
    chociaz jak mieszkalem w Milanowku to sasiadka miala meza co wygladal jak parobek. Mial na imie Rosiek. Podobniez zakazala mu spac w domu bo raz swoje gowno wyciagnal ze spodni i polozyl na stole.
    Od tego czasu musial spac z krowami. Ale nie wiem czy to moja matka nie „upiekszyla”. Chociaz Rosiek mial taki wyglad, ze autentycznie musial spac z krowami.

  188. terraustralis 9 lipca o godz. 16:10
    napisal:
    „Dla pocieszenia. W dalekiej przyszlosci (moze za 500 lat a moze szybciej) wiekszosc tych…”

    Może?
    Raczej nie dożyje….
    A może będzie jak w tym rysunkowym dowcipie amerykańskim:

    Śniadanie. Siedzą: tata, synek i córka, a mama jak bóg przykazał podaje …
    Syn się pyta: „Tato dlaczego w Star Treck nie ma żydów, chrześcijan, czy muzułmanów?”
    A ojciec odpowiada: ” Bo to jest przyszłość, synu….”

    I tego się trzymajmy …

    ps. sygnału nie szukaj, ekipy naprawczej nie sprowadzaj, będziesz miał więcej czasu dla siebie … a co z nim zrobić to znajdziesz w swojej głowie i bedziesz miał więcej siebie, dla siebie i innych.

  189. Kochani panowie Tanako, sugadaddy, lonefather i inni…o poglądach, nazwijmy to, liberalnych.
    Próbujecie opisać ponurą dolę kobiet polskich oddanych w III RP na pastwę coraz bardziej radykalizujących się mężczyzn stojących na straży życia od zygoty po grób oraz dbających o „moralną” sztukę, czyli nie obrażającą uczuć religijnych, nauczanie katolickie o rodzinie (boże broń cóś o seksie, bo ten jest w gestii katechetów) itd.
    To naprawdę zbyteczne.
    Pora przystąpić do działania!
    Konsekwentnego, bez kompleksów i obiekcji wobec kk.
    Zagłosuję, a nawet jako wolontariuszka wesprę (jeszcze wykrzeszę w sobie parę jakby co) jakąkolwiek siłę polityczną (niestety Palikot sprawę schrzanił), która zerwie/zrenegocjuje w najgorszym razie konkordat, wycofa religię ( w praktyce obligatoryjną
    , choć nie tak miało być, z przedszkoli i szkół różnych stopni.
    Bez tego niemożliwa jest budowa nowoczesego społeczeństwa obywatelskiego.
    Przecież dziś każdy urzędas na rożnym szczeblu boi się własnego cienia w postaci katabasa sutannowego – proboszcza albo jakiejś .szychy z episkopatu.

    łosuję

  190. mag
    9 lipca o godz. 22:10
    A potem przyjda prawdziwi talibowie, kaza zalozyc chuste na durny leb
    i pogonia nahajem do meczetu.
    I taki bedzie koniec lewackich fanaberii.

  191. @Tanaka!, najpierw życzliwie zapraszasz na blog, a potem prezentujesz takie teksty że po przeczytaniu ich nic już człowiekowi nie przychodzi do głowy, poza tym że sam jakos mało utalentowany i nieblyskotliwy. Umówmy się – ty pisz, a ja będę czytać.

  192. Levar
    Nie strasz mnie talibami muzułmańskimi, bo u nasz w Polszcze ciągle nie jest ich wielu.
    Wolą jednak mieszkać w tej wciąż bogatszej części Europy, w krajach typu Francja, Niemcy, Szwecja, gdzie jest dobrze rozwinięty socjal i panuje tolerancja światopoglądowo-obyczajowa.
    Ja się boję realnych rodzimych, czyli na wskroś polskich katolibów, którzy mi zaglądają pod kołdrę, piętnują kogo trzeba, gdy są obrażane ich „uczucia religijne”, a nawet po sądach ciągają.
    I nie ma kto mnie bronić w razie czego, bo nie jest przestrzegana Konstytucja, według której jakoby istnieje rozdział Kościoła i Państwa.
    W praktyce w Polsce rządzi Watykan.

  193. mag
    10 lipca o godz. 10:00
    „Wolą jednak mieszkać w tej wciąż bogatszej części Europy, w krajach typu Francja, Niemcy, Szwecja, gdzie jest dobrze rozwinięty socjal i panuje tolerancja światopoglądowo-obyczajowa.”

    No i prosze,
    sama pani widzi do czego prowadzi tzw.”tolerancja”.
    Czyz naprawde nie lepiej uczyc sie na bledach cudzych niz na swoich?
    ………………………………………………………………………………………………………….

    „W praktyce w Polsce rządzi Watykan.”

    Uff, odetchnalem z ulga, bo juz myslalem, ze Merkel do spolki z Putinem
    i miedzykontynentalna mafia finansowa.

  194. U mnie juz prawie wieczor…..a tak malo do czytania…..Z.B.I.G. pisal duzo badz prowokowal do pisania… Moze napisze do kolegi w Kanadzie (u niego jeszcze poprzedni dzien co jest dla mnie dziwne a dziwniejsze jest nawet ze u niego ten poprzedni dzien bedzie nastepne 15 godzin)
    Jak kiedys beda mozliwe podroze miedzyplanetarne badz miedzygwiezdne to zanim czlowiek wroci to sie okaze ze juz na Ziemi minelo 500 lat i rzadza muzulmanie….Ale bedzie tak samo jak teraz bo to bedzie Islam w wydaniu polskim wiec nie jest to pociecha.

  195. Choc jestem ateista to lecac do Warszawy cwicze w samolocie Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus. Mam duzo czasu bo podroz trwa 35 godzin.
    Moze sam diabel mi to podsuwa. Ale sie przydaje. Dojezdzam pociagiem do Milanowka i przechodzac kolo Zakonu Urszulanek mam „szczescie”. Wlasnie przechodzi siostra. Wiec siarczyscie deklamuje: Niech Bedzie Pochwalony Jezus Chrystus!!!!!! Siostra sie usmiecha i ja tez.
    Gee..prawie napisalem jak Marek Hlasko…

  196. W calej tej dyskusji jak powyzej brak paru bardzo istotnych elementow. Pominmy K.K i jego nachalnosc itd. Chodzi o samych ludzi czyli spoleczenstwo, w ktorym brak jest wspolczucia jednego czlowieka dla drugiego. Czy taki prof. Chazan(Hazan?) oprocz zadbania o swoje zbawienie nie czul wspolczucia dla tej kobiety, ktorej uniemozliwil przeprowadzenia legalnej aborcji?

  197. Żabka konająca
    10 lipca o godz. 9:39

    Ależ żabko najżabszejsza, litości dla mnie biednego !
    Jak ja będę tyrał, że aż dech zapira, to w jedną stronę tylko będzie działało. I się nie pojawi okazja do powstania związków chemicznych pomiędzy.
    To powinno w dwie strony działać:
    Ty słodko mówisz, a ja się zachwycam.
    Ty stanowczo perorujesz, a ja jestem wzniebowzięty.
    Ty rzeczowo i lakonicznie, a ja czuję się kosmetycznie.
    I odwrotnie: j
    a tubalnie – Ty nienachalnie.
    Ja uroczyście – Ty kwieciście.
    Ja patriotycznie – Ty zaś lirycznie.
    Ja gromowładnie – a Ty bardzo ładnie.

    Tak mi się marzy…

  198. terraustralis
    10 lipca o godz. 13:04

    Chazan, zapytany czy czuł, z pewnością powie: czułem.
    Ta czułość katolicka jest czułością inkwizytora: pyta ateusza płonącego na stosie: czujesz? I otrzymuje pożądaną odpowiedź: czuję !

  199. terraustralis 10 lipca o godz. 13:04

    Ten Chazan, to on był tak wzruszony swoją heroiczną obroną życia i równie heroiczną obroną czystości swjego sumienia, że już po prostu nie było miejsca na tkie głupoty jak współczucie dla tej kobiety, bo jakoś tak, wszyscy powierzchowni pismacy zapominają dodawać, że ten Chazan miał wszelkie powody do tego, żeby ją POTĘPIĆ, bo przecież ciąża była z „in vitro” ….

    Musze powiedzieć, że to jest taki moment, w którym zwyczajnie żałuję, że nie ma boga, diabłów, piekła … Bo jaki to byłby wspaniały moment, pomyśleć sobie jak sie takie bydlę jak Chazan smażyw ogniu piekielnym … A wcale nei jestem złośliwy, tylko poczucie kary za krzywdy takie myśli mi podrzuca ….

  200. lonefatfer
    Podzielam Twój żal, że nie ma kary boskiej na takich skur…. jak Chazan, którzy się sumieniem katolskim podpierają i gębę bogiem wycierają.
    Już pisałam wielokrotnie, że kobiety są gnębione w III RP, jak przed drugą „światówką” (vide teksty publicystyczne i działalność Boya-Żeleńskiego w obronie praw obywatelskich kobiet oraz „gorszycielki” Ireny Krzywickiej).
    Kurcze, minęło ponad 80 lat, a Chazany oraz rozliczne biskupy pospołu z (p)osłami głównie po „prawicy” wyznaczają granice sumienia i kontrolują np. brzuchy kobiet.
    No, p[o prostu masakra, czyli rozbój w jasny dzień.
    Terraaustralis
    Zazdroszczę ci, chłopie, że choć mieszkasz bardzo daleko od hajmatu, tam gdzie ludzie chodzą do góry nogami, jak to w Australii, nikt ci nie każe być Polakiem, Polką – katolikami.

  201. mag
    10 lipca o godz. 17:21

    Pozwoli Pani, że się wtrącę:
    „Chazany oraz rozliczne biskupy (…) wyznaczają granice sumienia i kontrolują np. brzuchy kobiet.”
    Powiedziałbym głupich (kobiet).

    „nikt ci nie każe być Polakiem, Polką – katolikami.”
    Do tego nie nigdzie nie trzeba wyjeżdżać. Czy ktoś może Pani (lub mnie) cokolwiek w tej materii kazać. Kazać może sobie pleban na kazaniu. Co i komu chce.

  202. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689774,prof-chazan-episkopat-smierc-dziecka-i-nowa-konkwista.html
    ——–
    fragment tekstu:
    ” Z punktu widzenia teologii katolickiej, nie istnieje żadne doktrynalne uzasadnienie postępowania prof. Chazana. Uszkodzony genetycznie płód ludzki jest bowiem „brakiem bytowym”. Zgodnie z dominującą w dyskursie katolickim filozofią tomistyczną, brak bytowy jest złem. Zgodnie z doktryną, Bóg nie stwarza zła. Zatem każdy uszkodzony genetycznie płód ludzki nie jest jego dziełem. Jest albo przypadkiem natury albo efektem niecnych czynów metafizycznego Szatana. Dlatego też w tym świetle, akt aborcji uszkodzonego genetycznie płodu może być interpretowany jako czyn walki z Szatanem. Odmawiając aborcji, prof. Chazan jawi się więc jako partner „metafizycznego zła, symbolizowanego przez Szatana”. Metropolita warszawski, kardynał Nycz, popierając Chazana, wstępuje do partii diabła. Biskupi i kardynałowie zaczynają relatywizować nauki swoich świętych. ”
    ——–
    Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacje zła i śmierci.
    „Bóg” i „szatan”, „niebo” i „piekło” to wymysły cwaniaków w celu straszenia i sprawowania władzy nad prymitywnymi ludźmi.
    Prof. W.Krysztofiak po raz kolejny udowadnia szkodliwość społeczną religii i kleru.
    ————
    Moim zdaniem sprawa z odwołaniem Chazana jest ukartowaną między „bufetową”, episkopatem, opus dei, prezydentem i premierem – czysto propagandową zadymą.
    Gdy tylko sprawa „przyschnie” i prokościelne media przykryją ją kolejną „aferą” – Chazan spokojnie i w glorii chwały wróci na stanowisko…
    Nie zapominajcie, że to jest Polska – religijny grajdoł w środku Europy, gdzie sprawiedliwość kończy się przed drzwiami kościoła.

  203. Ja nie wierzę, że Tusk przestanie klęczeć przed guślarzami. On i Komorowski to pachołki pedofilskiego kleru kk. Obaj kiedyś znajdą się na śmietniku historii.
    Gdyby rzeczywiście Tusk był dobrym politykiem i Polakiem to tuż po objęciu władzy zerwał by konkordat, dał potężnego kopa w upasione dups.a pedofilów i sadystów w sutannach i w habitach i powiedział im: won do kruchty, bo jedynie tam jest wasze miejsce !!! Wyrzucił by religię z państwowych szkół i przedszkoli nie pozwalając tym samym na ogłupianie kolejnych pokoleń Polek i Polaków. Wstrzymał by wszystkie dotacje na kościół i zarządał zwrotu zagrabionego Polakom majątku i pieniędzy. Wszystkich winnych przekazywania Polski Watykanowi postawił by przed Trybunałem Stanu. Niestety, on sam zaczął w tym uczestniczyć i jak dotąd leży krzyżem przed guślarzami. To samo robi tępy prezydent Komorowski.
    Dlatego panie Profesorze nie wierzę w ich dobre intencje zrobienia czegoś dobrego dla Polski czyli stworzenia świeckiego państwa.
    Watykański, pedofilski, pasożytniczy kler chce przejąć władzę w Polsce.

  204. dr panzerfaustus
    Macie rację, doktorze.
    Nikt nas do niczego nie zmusza. Na przykład kobiet do aborcji.
    Niech więc faceci, bo to głównie oni stanowią w Polsce prawo, którego przestrzegania nie potrafią wymóc na Chazanach oraz rozlicznych prominentnych klechach, się od kobiet polskich po prostu odpier…

  205. To może kwieciscie do wszystkich adwesarzy na blogu:
    .. …. ……….. ….. …………, …. … …… ……. …. . …. ………. .. …. ……………… ………… ..
    ………, ……. ………. … ………….. …………..
    ………. .. ……… … ………………. ……………… .. . ……. ……………….. ….,
    …………. ….. ……………… ….. ….. …!

  206. mag
    10 lipca o godz. 21:08

    I właśnie to „kobiety polskie” (to brzmi okropnie, prawie tak jak „matki Polki”) powinny owym „facetom polskim” wychowywanym od dziecka przez „kobiety polskie”, powiedzieć. Skoro nie mówią, to cóż…

  207. Masz poniekąd rację. W dużym stopniu kobiety polskie są same sobie winne. Że takich trutni hodują.
    Jeszcze gorzej wygląda to na Ukrainie. Coś o tym wiem z relacji moich zaprzyjaźnionych Ukrainek w Polsce sprzątających.

  208. @Mag

    No to wyglada na to, ze jestesmy z tego samego pokolenia 🙂 To znaczy, ze takze nie czuje sie juz na silach, a ponadto od dawna mieszkam w Stanach. Byl czas gdy zdawalem egzamin charakteru, by moc pozniej chodzic z podniesionym czolem, a teraz pozostaje mi przygladac sie i komentowac.

    Kiedy wiec widze wysilki malej grupy na rzecz panstwa obywatelskiego i sila rzeczy mam dla nich duzo uznania, bez wzgledu na to czy demonstruja gumowego penisa, czy symbolicznie ucinaja Hartmanowi glowe na rocznicy, gdyz robia to w jakiejs konkretnej i waznej sprawie. Bo widze, ze stworzyla sie grupa interesow, ktora stara sie uzyskac jak najwieksze poparcie. Bo na tym wlasnie spoleczenstwo obywatelskie polega by organizowac sie w grupy „na rzecz” lub tez „przeciw”, zbierac podpisy, poparcie, wzmacniac grupe wplywu, wywierac naciski na parlamentarzystow, czy samorzadowcow. A jak sie ma jakie takie panstwo obywatelskie to bedzie z niego znacznie blizej do panstwa swieckiego niz jest teraz. Tak ja to widze – czlowiek obserwujacy podobne zjawiska spoleczne i mechanizmy napedzajace swieckie panstwo, ktore przeciez nie moze sobie istniec w prozni i tylko dlatego, ze ktos uchwalil odpowiednia ustawe. Takie rzeczy tylko czesciowo da sie tworzyc w parlamentach i rzadach. Najistotniejsza role odgrywa jednak samo spoleczenstwo i jego realne pragnienie zycia w spoleczenstwie obywatelskim i swieckim panstwie.

    PS….U Hartmana nie przyjmuje postow.

  209. krzyś52
    No to witaj w klubie!
    Myślimy nie bez powodu podobnie. Mamy podobne doświadczenia i obserwacje.
    Tyle że ja nie wyjechałam z kraju. I był to świadomy wybór.
    Jako dziennikarka i absolwentka filologii polskiej nie widziałam dla siebie sensownego miejsca na tzw. Zachodzie.
    Gdybym była np. lekarką, czy informatyczką, może bym się zdecydowała na emigrację w latach 80. Moja starsza siostra mieszkająca od 1975 w Szwecji bardzo chciała mnie ściągnąć.
    Krzysiu, rozumiem, że jesteś gotów poprzeć nawet gumowego penisa, jeśli SPRAWA jest tego warta, ale naprawdę Palikot okazał się palantem.
    Jest mi przykro z tego powodu, bo bardzo na niego liczyłam,ale co mogę poradzić na to że jest dupkiem politycznym?

  210. mag
    11 lipca o godz. 9:27

    Ja Palikota postrzegam nieco inaczej. Nie mogąc stosować klasycznej narracji kulturowej i politycznej, bo te zostały zawłaszczone i są nota bene w dużej mierze przestarzałe właśnie i kulturowo i politycznie, a wyzwania cywilizacyjne wymagają nowych narzędzi,nowych narracji – eksperymentował. Były małpki z wódką u Kaczyńskiego, były gumowe penisy, były żądania psychiatrycznego badania Kaczyńskich i inne figle. A każdy na swój sposób niegłupi. Ale tylko w niedużej części to zadziałało, a jeśli działało to krótko. Takie społeczeństwo – nieruchawe, gminne, łatwo dające sobą powodować przy pomocy wyświechtanych i zgranych haseł, ale powtarzanych od zawsze. A jak poucza inż. Mamoń – lubimy to co znamy. Na ryzyko eksperymentu idą nieliczni, ale bez eksperymentu nie da się znaleźć nowej drogi.
    Ja sądzę, że co najmniej Anna Grodzka i Biedroń w nurcie politycznym, są wielką zasługą Palikota. To już zmienia mentalność Polaków. Powoli, ale zmienia. otwartość na to co właśnie inne, dotąd zamilczane, spychane obrzydliwie w otchłań podświadomości, występku, perwersji, grzechu, nieprawa, uczyni Polaków normalniejszymi i uczciwszymi ludźmi. Nauczą się być bardziej wolnymi, świadomymi tego i radośniejszymi. Polska jest dla każdego, nie tylko dla katolika.
    Może Palikot wyciągnie wnioski i się odrodzi, czego mu życzę, bo to ciekawa postać , może inni skorzystają z tych nauczek i pójdą podobną drogą, proponując solidniej umocowaną jakość w polityce. Ale ktoś pójdzie. Życie nie znosi próżni i faryzejskich barier. Życie ma swoje konieczności z którymi przegra wredne Oko i cała reszta tej bandy.

  211. @Tanaka
    11 lipca o godz. 10:33
    „Takie społeczeństwo – nieruchawe”
    ====================================

    W przerwie zabaw z moją uroczą sunią zauważyłem, że CBOS opublikował najnowsze wyniki sondażu na temat partii politycznych. Jak się okazuje, ostatnie afery podsłuchowe niewiele zaszkodziły PO…. PISiorom zresztą też. Z każdym dniem mam coraz gorsze zdanie na temat polskiego społeczeństwa. Odnoszę wrażenie, że dzieli się ono z grubsza na bezmyślny, tradycyjno-konserwatywny ciemnogród, oraz na bezrefleksyjny motłoch, któremu do szczęścia wystarczy tzw. mała stabilizacja. Nad tym wszystkim panuje patologiczna scena polityczna..

    Co do Palikota. Niestety, ale polityk ten już nie będzie skuteczny pod własnym sztandarem. Idealnym dla niego rozwiązaniem byłoby teraz dołączenie do nowo powstałej partii, której szefem powinien być ambitny, młody polityk, łączący w sobie młodzieńczy bunt z zimnokrwistym i konsekwentnym manifestowaniem MŁODOSCI – jako jedynej wartości, która jest w stanie przeciwstawić się obecnej degrengoladzie politycznej. Kluczem do sukcesu jest zdobycie serc i umysłów młodszych pokoleń… Wydaje się mi, że witalność młodszych ludzi potrafi być zaraźliwa, nawet w stosunku do zabetonowanego środowiska katolubnego.

  212. Tanaka
    Okej, zgadzam się z Tobą, że Palikot przeskoczył jakby pewien płot kulturowy, zaszczepiając w tradycyjnym konserwatywnym katolskim ludzie polskim pewne nowe wartości. Że wprowadził, że tak powiem, do obiegu Grodzką czy Biedronia. I chwała mu za to.
    Zresztą jestem absolutną fanką tego ostatniego. Mądry, inteligentny facet o dużej kulturze osobistej i nieodpartym wdzięku przemiłego geja (wiesz zapewne, że kobiety lubią i cenią gejów zwłaszcza jako przyjaciół i powierników.
    Na jego tle różne katole prawackie wypadają jak durnowate ujadające burki co najwyżej.
    Obiecującego polityka widzę też w Rozenku.
    Natomiast sam Palikot jakby się przepalił i pogubił, co kładę na karb jego ADHD. Przynajmniej tak mogę ocenić (choć lekarzem nie jestem) jego nadpobudliwość, nerwowość, a nawet niezborność różnych poczynań.
    Lud polski jest bardzo trudny w „obróbce” i mało podatny na zmiany mentalne, bo od stuleci ogłupiany i szantażowany przez KK.
    Stwierdzam to także na usprawiedliwienie niejako Palikota.

  213. A propos tego co piszecie powyżej,
    Już zaczęła się akcja dyskredytowania HGW, że złamała konstytucję , prawo i co tam jeszcze.
    Klasyczne prawicowe zagranie, polegające na praniu wszystkim dookoła mózgów i właściwie przeniesieniu całej sprawy z meritum, czyli sukinsyństwa Chazana, na zupełnie nieistotne sprawy, które przecież nie maja żadnego wpływu na to co zrobił ten typ.
    Ale taka praca od podstaw, spowoduje, że duża część społeczeństwa zapamięta, jak zła HGW zniszczyła prawego katolika, a nie to co ten łajdak zrobił.

  214. @· Krzysia
    10 lipca o godz. 20:03

    Zazwyczaj brzydzą mnie komentarze @Krzysi, zbyt chamskie i krzywdzące wielu ludzi, ale tym razem zgadzam się w pełni z jej uwagami… no może poza ostatnim zdaniem, gdzie fałszywie ocenia sytuację:

    ***Watykański, pedofilski, pasożytniczy kler chce przejąć władzę w Polsce.***

    Nie masz racji, Krzysiu, pisząc, że kler chce przejąć władzę w Polszcze, on to już zrobił!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    @· mag
    10 lipca o godz. 21:08

    Mag konkretyzuje życzenia do mężczyzn, stanowiących i łamiących prawo (to ludzkie!)

    ***Niech więc faceci, bo to głównie oni stanowią w Polsce prawo, którego przestrzegania nie potrafią wymóc na Chazanach oraz rozlicznych prominentnych klechach, się od kobiet polskich po prostu odpier…***

    Ma rację!

    Uzupełnia jej wypowiedź Żabka, nieco „zdychająca”:

    · Żabka konająca
    10 lipca o godz. 21:14

    ***To może kwieciscie do wszystkich adwesarzy na blogu:
    .. …. ……….. ….. …………, …. … …… ……. …. . …. ………. .. …. ……………… ………… ..
    ………, ……. ………. … ………….. …………..
    ………. .. ……… … ………………. ……………… .. . ……. ……………….. ….,
    …………. ….. ……………… ….. ….. …!***

    Nie czuję się „adwesarzem” – cokolwiek oznacza ta zbitka liter, ale ciekawi mnie (taki jestem paskudny), co zostało wykropkowane.
    Pamiętam, że kiedyś miałem pretensje do marynarza, znanego z bardzo świńskich dowcipów. Poproszono go w towarzystwie dam, aby w miejsce brzydkich wyrazów wstawił „bum”. Opowiadał swój najlepszy kawał tak:

    „Bum, bum, bum, bum itd., a na koniec – „dupa”!

    Pozostał u słuchaczy pewien niedosyt informacyjny!

  215. sudadaddy
    Mówię ci jako warszawianka. Chazan i mohery mogą HGW skoczyć na kant d…
    Ani Rydzyk, ani Terlikowski & cons. nie cieszą w stolicy dużą popularnością.
    A co myśli o HGW przysłowiowa „ściana wschodnia” lub część Podkarpacia nie ma większego znaczenia.

  216. znalezione w sieci:
    „Profesora Chazana przedstawia się jako człowieka bez serca, który nie chciał pomóc swojej pacjentce. A ja się pytam czy ta kobieta była pacjentką profesora czy kliniki Novum, która dokonała zapłodnienia in vitro i wzięła za to pieniądze.
    Jakoś dziwnym trafem nazwisko Profesora odmieniane jest przez wszystkie przypadki, a nie słyszałem nazwy placówki, która dokonała zabiegu in vitro.”
    …………………………………………………………………………………………………………
    „Proszę nie zapominaj o tych danych ze sprawozdania realizacji programu in vitro za rok 2013:
    Na zabiegi wydano 72,4 mln złotych,
    zaklasyfikowano 8,6 tys. par,
    uzyskano 2,5 tys. ciąż,
    z czego na świat przyszło tylko 214 dzieci!

    Popatrz – 2 500 ciąż, a urodziło się 214 dzieci.

    Czyli pozostałe ciąże poddano „Terminacji” po selekcji eugenicznej.”

    Ciekawe co powiedza na to nasi „oswieceni postepowcy” od krzewienia
    tzw. „kultury swieckiej”?
    Byla kiedys za PRL taka organizacja: „Towarzystwo Krzewienia Kultury Swieckiej”
    Myslalem, ze przeminela wryz z PZPR i innymi reliktami komuny, ale jak widac nie calkiem i jej pogrobowcy dziarsko grasuja po internecie.

  217. @levar.

    A jakie ma to znaczenie, czy pacjentka dokonała zapłodnienia in vitro i to, że Chazan był z innej kliniki? Czyżbyś, wsteczniku, wywęszyl swoim brązowym nosem, spisek?
    Chciałbyś usprawiedliwić tę chodzącą kanalię, Chazana, która nie wydawała publicznych pieniędzy zgodnie z ich przeznaczeniem ?

  218. Trudno mi się włączyc do dyskusji o sposobie prowadzenia waszawskich szpitali, szczególnie „świętych”. Mam pozytywne doświadczenia z lokalnego szpitala, alre muszę wyjawić, że nie byłem brzemenny, tylko miałem obrzmiałą trzustkę, a z „vitro” też za dużo nie korzystałem. Podobały mi się witraże w budynkach publicznych i kosciołach.
    Znam jednak przypadki – jeszcze z PRL, że tzw. „choroba weekendowa” wykończyła np. bardzo zacnego człowieka, niedoszłego rektora mojej uczelni. Był po zawale i poczuł się źle. Była sobota. Poszedł jeszcze o własnych siłach do szpitala o ambicjach kliniki (prowadził pewien docent, zesztą bardzo miły facet). W szpitalu wiedzieli, ze przebył zawał, ale nikt się nim nie zainteresał, umarł więc w niedzielę, nie wadząc nikomu w odpoczynku weekendowym, taki był grzeczny! Teraz wybuchła wolność i weekendy są nawet dłuzsze i groźniejsze (dzisiejsza informacja z Łodzi).
    Miałem okazje porównania podejścia do pacjenta w polskim szpitalu oraz w Tyrolu, przy analogicznych sytuacjach. W Tyrolu trafił mnie szlag (udar krwotoczny) na dróżdżce górskiej. Zdołałem się jeszcze zatrzymać na poboczu i zawołać przechodniów, aby wezwali żonę, niedaleko było. Oni jednak najpierw wezwali pogotowie (kilka minut), które mnie zawiozło do najnowocześniejszego wtedy szpitala w Europie – w Kufstein.
    Była sobota, lekko po południu. Natychmiast zrobiono mi TK i zapakowano do łóżka. Przyszedł, wezwany telefonicznie, ordynator (nie miał dyżuru) oraz neurochirurg. Z ordynatorem pogadaliśmy, a neurochirug spogladał w zapiski od TK i powiedział, że nie jestem dla niego interesujący, bo wylew powinien się zresorbować, co zresztą w swoim czasie uczynił! Po kilku dniach zaczęli rehabilitację, a po około 2 tygodniach chodziłem, kiepsko ale chodziłem bez laski.

    Przyjechał transport z Polski – lekarz,pielęgniarz i kierowca. Lekarz cmokał tylko, gdy widział warunki pracy w tym szpitalu, nawet nie zapytał o moje zdrowie i ewentualne wskazówki i pojechaliśmy. Historia jest za długa na blog, tylko cudem przeżyłem transport. Do lekarza nie miałem pretensji. On chciał tylko forsę za wycieczkę, a był specjalistą od planowania rodziny – taki kolega Chazana. Moja rodzina była w komplecie, więc nie byłem dla niego ciekawy. Mając ciśnienie z nerwów tak wysokie jak przy udarze, dotarliśmy z przygodami do Opola. Tam najpiew nie chcieli mnie przyjąć (przeludnienie oddziału), ale córka, mieszkająca w Opolu, wywalczyła mi miejsce na korytarzu koło OJOMu. Dostałem coś pod język dla obnizenia ciśnienia i sobie leżałem kilka godzin. Był to piątek wieczorem (jak w Łodzi). Myślałem, że zwariuję od hałasów aparatury OJOMu i wywalczyłem u siostry niocnej, że przesunęła moje łózko do wnęki telewizyjnej, gdzie już było kilku kolegów, a nie było telewizora tylko automat telefoniczny. Co ja tam słyszałem, ksiądz przy spowiedzi pewnie mniej…

    Mija sobota, niedziela – nikt się nie pojawił w białym kitlu. Dopiero podczas wizyty w poniedziałek widziałem pierwszego lekarza, ale wszystkim na złóść, nie umarłem jak mój znajomy profesor..

    c.d.n.

  219. Zawsze sie znajdzie ktos taki jak Levar i dyskusja sie konczy tak jak konczy. Jak nie Levar to ktos inny i rece opadaja. Czy to warto wogole pisac? Nawet jak byloby takich blogow ze 100 to i tak nic z tego. Przeciez ci co najwiecej krzycza to takich blogow nie czytaja ani nie uczestnicza w zadnej dyskusji. Warto tp sobie psuc nerwy?
    Najwieksza szansa w tym, ze ludzie w Polsce sie bardziej wzbogaca i to zalatwi wszystko.
    Ci co sa bogaci teraz nie musza liczyc na prof. Chazana bo moga miec aborcje w Niemczech badz Francji lub nawet w Republice Czeskiej.
    Martwi, ze te co sa biedne wprowadzily SWOISTA aborcje przez uderzanie glowa niemowlecia o beton badz wyrzucanie go na smietnik. Ale tak to bywa, ze jak jedni probuja byc zbyt swieci to inni sa po przeciwnym biegunie.

  220. Rafał Kochan
    11 lipca o godz. 13:01
    Szanowny Panie,
    chamski ton panskiej wypowiedzi przekresla sens
    podejmowania z Panem jakiejkolwiek dyskusji.

  221. @Levar.
    Pańska retoryka oparta na pogardzie wobec “oswieconych postepowców” dyskwalifikuje pana jako dyskutanta. Naucz się waść ogłady, a potem mów o sensie o jakiejkolwiek dyskusji.

  222. Rafał Kochan
    11 lipca o godz. 11:09

    Mogąc się bawić ze swoją uroczą sunią, masz kapitalną możliwość odskoczni emocjonalnej od Nędzy Polskiej dziejącej się dookoła. Ci co lubią i szanują zwierzęta, i których zwierzęta lubią, są pogodniejsi, bardziej uśmiechnięci do innych oraz szczęśliwsi.
    Mówię to mając na myśli także własny interes, jako psiarz od dzieciaka.

    Lud Polski jest jak Koń Polski, jak Niż Polski, jak Gwiżdż Janina – taka gmina. Bez porządnej reformacji, bez Oświecenia, bez rewolucji obywatelskiej, oraz w niewoli u swoich właścicieli: Kościoła i ziemianina; bez praw, bez edukacji, bez zakorzenionego poczucia podmiotowości, obywatelskości, bez silnych miast, handlu, nauki, pogubiony w modernizmie PRL-u i jego szklanych domach zamkniętych w chronionym osiedlu; uwiązany do ziemi, okłamywany i szantażowany od kołyski rojeniami o bozi, Maryjiwieczniedziewicy i czyhającym wszędzie Szatanie – Lud Polski musi być jaki jest.
    Czasem ulatuje z Ludu Polskiego jakaś lepsza perfuma. Ale najczęściej wydobywa się nieznośny wapor.
    Jak mówią niektórzy przytomni fachowcy: pracuje się z taki materiałem, jaki jest; skoro zmiana materiału nie jest możliwa od ręki.

    Palikot może się odnaleźć po zimnym prysznicu. To podobno pobudza do działania. Choć jeśli, jak chce mag, Palikot cierpi na polityczne ADHD, zimny prysznic może go raczej rozsadzić – przez nadmiar stymulacji.
    Uważam Palikota za cenniejszego w postaci polityka (ale w lepszej wersji) niż jako politycznego emeryta, czy frustrata. Życzę mu lepszego jutra i być może jakoś wspomogę.
    Z energii młodości najbardziej mi imponuje energia starości. Bo nieoczywista i zwykle pogodniejsza i głębsza. Uwielbiam pogodnych, żywych i żywością żwawych, starszych ludzi. Im się często bardziej chce, niż młodym. A chcenie mają lepiej ukierunkowane.

  223. Antonius
    11 lipca o godz. 13:49

    No i dlatego Polak-katolik z Chazana Okiem musi chrystianizować szpitale bezbożnej Europy, staczające się w otchłań Kultury Śmierci. A Kultura Śmierci objawia się tym, co piszesz: w sobotnie popołudnie zjawia się osobiście ordynator z neurochirurgiem do kompletu.
    Zaś Kultura Miłości objawia się uroczym polskim, bandyckim chamstwem szpitalnym pełnym Chazanów, w katolickiej Ojczyźnie Świętego Ojca Świętego Jana Pawła II-go.

  224. mag
    11 lipca o godz. 9:27

    Do Twojego poprzedniego wpisu, tego, że trzeba coś zacząć robić … masz może coś konkretnego na myśli?

    Jak sie przyglądam aktualnej scenie politycznej, to jedynym miejscem, gdzie bym upatrywał szansy na przeciwstawienie się atakowi kościoła katolickiego na prawo, państwo i mieszkańców Polski, jest wyłącznie lewica i Palikot.

    Też jestem zawiedziony Palikotem. Zawiedziony chlapaniem bez potrzeby tego co lepiej byłoby w tej chwili nie ruszać. Gumowe penisy, czy atrapy pistoletu, mnie nie ruszają, rusza mnie łatwość z jaką chlapie … Mam wrażenie, że on myśli za szybko i nie nadąża z procesem przełożenia tego co myśli na ot co mówi. Świetnym przykładem jest to co było z Wanda Nowicką. Olejnik zrobiła świństwo, wycinając to co było pomiędzy nazwiskiem, a słowem „gwałcić”. Olejnik zniekształciła sens słów PAlikota i go załatwiła.

    Czy może się odkuć politycznie to nie wiem. Nie jestem politykiem i nie umiem ocenić. Niemniej jeszcze go nie przekreślam i czekam.

    Ale i tak sądzę, że na razie nie ma realnych szans na jakikolwiek sensowny przełom. To co jest do dyspozycji garantuje jedynie dalsze trwanie, z niewielkimi poprawkami kursu w dowolnym kierunku.

    Ale możliwe, że dorastające pokolenie dzieci FB i netu, stwarza nadzieję, że jak urośnie w siłę i zrozumie, że jest siłą, to coś zmieni na włąsne widzenie świata. NA razie się tylko pojawiło u Palikota trzy lata temu, teraz u JKM, a co będzie dalej …. zobaczymy. Łatwość zmiany poglądów (zapatrywań) jest taka jak łatwość zmiany strony netowej w przeglądarce.

  225. mag
    11 lipca o godz. 12:15

    Byłby to śliczny obrazek abstrakcyjny: Chazan próbujący nam naskoczyć na kant d…
    Ale ten obrazek jest realistyczny. I Chazan skacze. Bo polskie d… lubią brać po dupie.

  226. Rafał Kochan
    11 lipca o godz. 14:52
    Szanowny Panie,
    ja z Wami nie dyskutuje, ja Was zwalczam.

  227. Levar, panie szanowny,
    niby jak ty Nas zwalczasz?
    Bronią jakąś tajemną, egzorcyzmami? No bo przecież nie słowem, zwłaszcza bożym, skoro z Nami nie dyskutujesz, co wszak zadeklarowałeś.
    Pozdro

  228. @mag. Jak widać na załączonym obrazku, katoliban ZWALCZA innych. Przecież ten Levar ewokuje pierdnięcia kościelne, a potem kitę pod siebie chowa i obrażony wycofuje sie rakiem – nie mając argumentów, konceptu i honoru w doprowadzeniu dyskusji do końca. Przyjdzie to takie, puści bąka, podrapie się po tyłku … i takie jego zwalczanie…

    @Levar. Jesteś żałosny. Czy ty kiedyś z kimś rozmawiałeś na jakimś przyzwoitym poziomie? I jeszcze jedno, dlaczego chcesz kogoś ZWALCZAĆ?

  229. Rafał Kochan
    Wykażesz durniowi, że jest kretynem, to się najwyżej obrazi na ciebie okropnie i ZWALCZY jakimś okropnym określeniem, np. że jesteś LEWAKIEM paskudnym i cywilizatorem śmierci, czy cóś w podobie. Łolaboga blues!
    P.S. Zastanawia mnie dziwna prawidłowość, czy raczej fenomen. Może mi to wyjaśnisz?
    Dlaczego prawacy wszelkiej maści są mało inteligentni i pozbawieni poczucia humoru?

  230. Do „levar”:
    Jesteś tylko malutkim lewarkiem i nie nadymaj się tak, bo ci „żyłka” pęknie, a wtedy jak trafisz w szpitalu na takiego „chazanowca” to po tobie.
    Nas – ateistów zwalczasz…?!
    Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że nie masz szans i ta świadomość powoduje twoją wściekłość.

    Do „Tanaka” i „Rafał Kochan”:
    Całkowicie zgadzam się z Waszymi opiniami i podpisuję się pod nimi.

    Do „Antonius”:
    Masz rację, kościół nieoficjalnie przejął już władzę w Polsce.

    Do „australijczyka”:
    Co ty się tak boisz tego islamu?
    Przecież świeckie, mądre i inteligentne, przestrzegające praw ludzi i zwierząt społeczeństwo bogatego demokratycznego, suwerennego i laickiego kraju nigdy nie stanie się społeczeństwem islamskim ani żadnej innej religii. Szczęście dla Australii, że katolskiego polactwa jest tam tylko ok.1%
    Coś cienki z Ciebie ateista skoro przestrzegasz religijnych obyczajów i chwalisz nieistniejącego boga…

  231. Kilka refleksji na temat opieki zdrowotnej w Polsce i poza nią.

    Pisałem już, że moje doświadczenie z polskim szpitalem jest pozytywne. Miałem szczęście – trafiłem na oddział wewnętrzny, do nowej części szpitala. Warunki lokalowe zbliżone do opisanych w tyrolskim szpitalu, troszkę niedokończone np. ułatwienia dla osób niepełnosprawnych, widać zabrakło trochę forsy z Unii. Ordynator doskonały, opieka lekarzy prowadzących (dwoje) dobra, reszta personelu ok.. Jeden lekarz był doskonałym teoretykiem, a starsza Pani praktykiem, więc się wspaniale uzupełniali. Byłem tak osłabiony, że spadłem z łóżka przy próbie przejścia na wózek, aby pojechać do toalety (prawie tak ładnej i funkcjonalnej jak na zachodzie). Zabronili mi samodzielności i w nocy wozili do WC, co mnie krępowało, bo nocna pielęgniarka miała trudniejszych i bardziej chorych pod opieką.

    Już mój pierwszy powrót z „filmu do życia”, tzn. z Kufstein do Opola był szokiem. Wyjazd nastąpił około 6-tej rano, wiec widziałem odprawę ekip, przekazywanie „nowym”, co zdziałali „starzy” w nocy. W pokoju było blisko 20 osób, a oddział był mniejszy niż w Opolu, gdzie w dzień biegały 3 pielęgniarki, aż im nogi popuchły, a w nocy jedna! Nie dziwiłem się, że żaden dzwonek alarmowy nie działał. Podobno pielęgniarki powyrywały je ze ścian.
    W Kufstein każda 4-osobowa sala miała 2 duże łazienki, kilka telewizorów i ze ścianki rurki do najdziwniejszych spraw, m. in. do ciągłego pomiaru saturacji. To się okazało moim Waterloo, jak w Opolu te hałasy z OJOMu. Miałem (chyba mi przeszło?) tzw. bezdech senny, takie krótkotrwałe zaniki oddychania. To cos innego niż chrapanie, bo na tym się też znam. Automatycznie obniżyła się saturacja poniżej ustalonej wartości i aparatura ostrzegała dźwiękowo o niebezpieczeństwie. Nie miałem szans na uśniecie, bo natychmiast wrzeszczała aparatura. Zbluzgałem niewinną pielęgniarkę, bo nie chciała ani wyłączyć, ani przestawiać monitoringu jak piloci wysokościomierze w tupolewie, aby wrzask TAWS’u im nie przeszkadzał. Kilka dni później byłem już bez aparatury, ale moje chrapanie przeszkadzało kolegom, więc prosiłem o odstawienie mnie na noc do dużej łazienki, w której kąpano pacjentów.
    Szpital był supernowy. Po jego wybudowaniu zlikwidowano 2 starsze i zrobiono rzecz nieładną. Przejęli do nowego szpitala tylko młody personel, reszta poszła chyba w odstawkę. Jedyna trochę starsza, oddziałowa, mogła mieć 30-kę.
    Pierwszy raz w życiu zostałem obnażony przed młodymi kobietami w innym celu niż seks – to było dla mnie najtrudniejsze. One się ze mnie śmiały- „to pan nigdy nie był w saunie”? – faktycznie nie byłem, dopiero kilka lat później i to tylko raz, bo miałem zemrzeć przy takich warunkach, pękała mi głowa.
    W Kufstein każdy ruch guzika natychmiast przywołał pielęgniarkę, a guziki były w wielu miejscach. Miałem z tym kłopoty w WC, bo dwa razy niechcący dotknąłem guzika i panienki mi wpadały do łazienki na ratunek.

    Teraz kontrast – szpital neurologiczny w Opolu (powyrywane guziki). Gdy ktoś czegoś potrzebował, to krzyczał „siostro”! (Jeśli ktoś ogląda Filharmonię Dowcipu Malickiego i Laskowika, to wie jak to wygląda). Gdy miał słaby głos, to pomagali sąsiedzi. Obok mnie był sparaliżowany facet, który miał „poważną” potrzebę. Koledzy wołali „siostro”, siostro… i nic. Jedyny chodzący poszedł poszukać personelu i wrócił z informacją, że zaraz będą. Pora była obiadowa i z godzinę ich nie było. Miało to dla nich przykre konsekwencje, bo robota była duża, ale zniosły to z godnością, nie wyżywając się na chorym. W zasadzie podziwiałem te kobiety, tak ciężko pracujące. Miały tylko luz, gdy przyszły takie, które np. pracowały w Sanepidzie lub zakładach przemysłowych. Miały obowiązkowe, regularne staże w szpitalach.

    Była też niesamowita różnica w metodach leczenia. W Tyrolu po 3 dniach zaczęto mnie lekko rehabilitować, a do ustępu w sali udawałem się sam, chyba bez wózka, ale już nie pamiętam dokładnie. W Opolu kazano mi jeszcze leżeć 5 tygodni, a kilka metrów do ustępu tylko na wózku. Był tylko problem! Na trzy wózki oddziału dwa były zupełnie w rozsypce, a trzeci prawie, więc łamałem zakaz i poszedłem do najbliższego WC. To zostało zauważone i zalecono mi nie korzystać z WC dla personelu, a ja nie wiedziałem, że to służbowy „hajziel”, był otwarty i bez napisu.

    Czasem się zastanawiałem, czy warunki polityczne miały lub mają wpływ na opiekę zdrowotną w Polsce. Weekendowa śmierć znajomego nastąpiła w PRL, więc można było winę zwalić na komunę. Moje przygody oraz „weekend łódzki” to jednak już w niby wolnej Polsce.
    Mój pierwszy powrót z „raju do piekła” był też w nowych warunkach, ale ekipa miała jeszcze nawyki z komuny.
    W moim życiu widziałem trzy powroty chorego do swojej ojczyzny (moich dwa). Różnica w zachowaniu ekip ogromna. Moi kretyni – od lekarza do kierowcy – nie mieli nawet stażu turystycznego, byli pierwszy raz za granicą. Mając służbową kartę, nie potrafili zapłacić nią niczego, tylko w Pradze szukali bankomatu. Była to dobra fucha, ale oszczędzali. Przyjechali w nocy i spali w aucie i nie kupili benzyny. Rano zostaliśmy na autostradzie bez benzyny. Cały dzień katorga wożonego, a ubezpieczyciel dobrze im płacił.

    Drugi przypadek był w Opolu, gdy Niemcy przyjechali po swojego chorego. Przyjechali wieczorem, przespali się w hotelu, rano konferowali z lekarzem prowadzącym… i pojechali. Z pewnością wiedzieli, jak kupić benzynę i płacić kartą.

    Trzeci przypadek repatriacji chorego był znowu mój – wysoka klasa. Leżałem po udarze w szpitalu w Petra Ligure (tam gdzie Kubica). Gdy lekarz orzekł, że mogę być transportowany, ubezpieczyciel załatwił małego jeta i z Włoch do Wrocławia leciałem w towarzystwie lekarza. We Wrocławiu już czekała karetka z profesjonalną ekipą i bez kłopotów do Kędzierzyna.

  232. @mag. Znam kilku konserwatystów katolicko-podobnych, którzy są bardzo oczytani i inteligentni. Z kilkoma z nich nawet zdarzyło sie mi wypalić gandzię nie jeden raz. Pewnie są to wyjątki, choć i oni cierpią, jak przypuszczam, na uwierający ich gorset norma zakazów i nakazów. Niektórzy z nich przywdziewają maskę sarkazmu, bo od spontanicznego poczucia humoru pękają im kąciki ust…. Czego możemy wymagać od nich, skoro religia nakładła im do zakutych łbów, ze ich życie jest beznadziejne, grzeszne … że nie wiadomo, czy w ogóle pójdą do nieba…. że nie mają szans na szczęścia w swoim życiu…. życiu, które jest tak naprawdę przekleństwem…. w którym nie ma szans na indywidualizm… za to jest imperatyw płodzenia dzieci, mężczyźni mają byc jedynie dawcami spermy, a kobiety inkubatorami – i tak w kółko macieju, od dwóch tysięcy lat.

  233. mag
    11 lipca o godz. 12:15
    często czytam ten blog i parę innych, piszę rzadko. Nie rozumiem Twojej opinii o HGW. Przecież Hania tolerowała przez wiele lat wybryki Chazana, bo jest jej bliski ideowo. Zawsze uważałam, że tacy talibowie nie są jeszcze najgorsi. Dużo gorsi są ci, co na to pozwalają, nasi rządzący. Dlatego brałam udział w referendum, żeby ją odwołać. Nie przemawia do mnie opinia, że jest dobrym gospodarzem, dużo pieniędzy w Warszawie się marnuje. Poza tym żaden z poprzednich prezydentów nie miał do dyspozycji tak dużo funduszy. Otoczona dworem niczego nie widzi i nie słyszy, chyba że wybuchnie jakaś afera. Dopiero wtedy pozbywa się swoich współpracowników nie szkodząc im zbytnio. To samo będzie z chazanem, nie da mu zrobić krzywdy. Przecież mogła go odwołać już jakiś czas temu ale przedłużała kontrolę tak, jak ten ginekolog badania u pacjentki. Ale szczerze mówiąc po nawiedzonej w duchu świętym niczego innego się nie spodziewałam.

    lonefather
    11 lipca o godz. 16:12
    Też zawiodłam się na Palikocie, jednak w wyborach do PE głosowałam razem z rodziną na jego listę. Szkoda że nie przekroczył progu. PO i PIS jako partie klerykalne zupełnie odpadają.
    Dla zainteresowanych moralnością Chazana:
    http://skibniewska.blogspot.com/2014/04/zdeptana-nie-nr-032014-str-6.html

    dla obrońców życia poczętego:
    http://slwstr.net/blog/2014/7/5/nieludzkie-torturowanie-dzieci-narodzonych

  234. Rafał Kochan
    11 lipca o godz. 20:24
    „Z kilkoma z nich nawet zdarzyło sie mi wypalić gandzię nie jeden raz.”

    Od razu czulem, ze cos smierdzi, ale jeszcze nie wiedzialem co.
    A tu prosze:
    okazuje sie, ze mamy do czynienia z kryminalista.
    I takie cos smie jeszce pysk otwierac na przyzwoitych ludzi.

  235. luc1949
    Ależ ja nie mam najmniejszych złudzeń co do HGW w duchu świętym opus dei etc.!
    Myślę, że zachowała się po prostu „politycznie” w sprawie Chazana, skoro chce kandydować po raz kolejny na prezydenta/tkę Warszawy.
    Warszawiacy raczej nie przepadają za Rydzykiem, Kaczorem i nie marzą o katolibanie, więc podpadłaby, broniąc Chazana jak niepodległości.
    Nie twierdzę, że HGW jest niezaprzeczalnie the best, ale – jak dotąd – nie widzę lepszego kandydata/tki na prezydenta stolicy. Dlatego nie brałam udziału w histerycznym, sterowanym politycznie najpierw przez ambitnego ale durnego SLD-owca, a potem przez PIS (samorządowcy zostali za przeproszeniem wykorzystani, w sensie wyruchani) referendum w sprawie jej odwołania w zeszłym roku.
    Uważam, że kobita ma jaja i jest dobrym menadżerem, a przyczepić się zawsze można do każdego i do wszystkiego.

  236. Rafał Kochan
    Łomatko! Podpadłeś okrutnie Levarowi czystemu na wskroś jak ta lelija katolicka i zapewne niesłychanie patriotyczna.
    Chłopie, wygadałeś się nieopatrznie, że zdarzało ci się „wypalić gandzię nie jeden raz”.
    Jesteś zwyczajnym kryminalistą, się dowiedziałam od Levara, i doprawdy nie wiem, czy wypada mi się z tobą zadawać, bo ostatnio rzuciłam nawet palenie papierosów.

  237. @levar. Wolę być kryminalistą, który pali gandzię niż zapijaczonym, świętojebliwym jełopem, który zwie się „przyzwoitym człowiekiem”. Znów brak argumentów? Znów ataki personalne w celu zwalczania innowierców? Kup se pół litra żytniej i upij swe frustracje polski katoliku biedny.

    @mag. Nawet, jeśli przestaniesz ze mną sie zdawać, to „levarek” ciebie będzie „zwalczał”. Nie jesteś ociosana według jego przepisu na „przyzwoitego człowieka”… więc pókiu co wypada zamienić ze mną czasami kilka słów 😉

  238. Rafał Kochan
    W ramach jednak zadawania się z tobą (weznę i zaryzykuję) popastwię się jeszcze nad lewarkiem, a ściśle mówiąc jego przepięknościową polszczyzną.
    Zaintrygowała mnie taka oto fraza ciebie dotycząca:
    „I takie coś śmie jeszcze pysk otwierać na przyzwoitych ludzi”.
    Opadły mi wszystkie polonistyczne kończyny!

  239. @Antoniusie, którego wypowiedzi bardzo cenię!, odpowiem krótko z powodu braku czasu. Za kropkami kryła się tresć przyjazna, zaczynająca się od słów „Drodzy adwesarze, a kończąca przesłaniem „niech Was Bóg ma w swojej opiece”.
    To był ukłon w stronę @Tanaki, którego wypowiedzi cenię najbardziej.
    @Tanako!, własnie dzis podczas pracy fizycznej zastanawiałam sie dlaczego tak rzadko trafiam na ten blog skoro po drodze mi z Gospodarzem i większkoscią blogowiczów. Sadzę że to sprawa charakteru, ja jestem człowiekiem czynu i to co złe staram się zmienić, z różnym skutkiem zresztą; jesli miałes okazję ogladać przed laty czeski serial „Sąsiedzi” to doskonale obrazuje on moje poczynania na co dzień.
    I własnie ten zapał do działania sprawia, że blog wydaje mi się pesymistyczny, wszelkie nasze wpisy bardziej lub mniej przekonywujące nie przekładają się na zmiany mentalnosci rodaków; według mojej oceny K.K. ma większe obecnie wpływy w życiu politycznym i społecznym w Polsce niż w pierwszych latch po transformacji. Za przywoleniem na taki stan kryją się jednak wyborcy głosujący na dwie prawicowe partie, obie na usługach koscioła, z tym że jedna jawnie proponuje wprowadzenie bogobojnej preambuły do Konstytucji.
    Nawet osoby utożsamiajace się z ateizmem „dla swiętego spokoju” fundują dzieciom chrzest, godzą się na obecnosć duchownych w przedszkolach, na nauczanie religii w szkole, nie buntują sie przeciw nachalnym wizytom księży leżąc w szpitalu, dla swiętego spokoju posypują głowy popiołem, urzadzają kolacje bożonarodzeniowe itd.
    Cała ta sytuacja jest bez nadziei i przygnębiajaca, może dlatego mniej tu piszę.
    Teraz zastanawiam się jak zaklasyfikowac swój tekst, no cóż drogi @Tanako – powinienes poczuć się kosmetycznie.
    Pozdrawiam obu Panów.

  240. Od czasu do czasu wypada napisać komentarz, pasujący do tytułu wpisu gospodarza. Otóż mało kto zna się lepiej na pięknie paragrafu 22 niż ja, tego oryginalnego, dotyczącego armii USA, choć blisko 2000 lat młodszego od kościelnego.
    1) Piloci amerykańscy, bohaterowie książki lub filmu są mi bliscy, bo oni bombardowali moje miasto, przylatując z Włoch lub Malty.
    2) Znam jeszcze lepszy paragraf 22 – w Izraelu. Brzmi tak: Chory psychicznie nie może uzyskać zgody na emigrowanie z Izraela, bo nikt nie chce się wstydzić za swojego obywatela. Każdy Żyd, który chce wyjechać z cudownej i kochanej i ledwie co utworzonej ojczyzny musi być chory psychicznie, więc nie może otrzymać zgody na wyjazd.

    Próbował tej sztuki niejaki Blaumilch, złożył podanie o wyjazd i zamknęli go w psychiatryku. Uciekł i wykopał kanał z centrum Telavivu do morza. Miał jeszcze ten fart, że uciekł wodą w sabat, bo mu było wolno podróżować. Dziś ten kanał jest dumą miasta i atrakcją turystyczną.

    PS

    Odnośnie kościelnego paragrafu 22 nie jest wszystko dla mnie jasne. Mój wnuk został ochrzczony, na komunię dostał rower, ale nie zdał egzaminu przed bierzmowaniem. Ksiądz zapytał o „grzechy cudze”, co wnuk uznał za głupotę, bo miał wystarczająco własnych.
    Sprawa się rypła, gdy narzeczona, religijna Kaszubka, chciała ślubu kościelnego. Uzyskała zgodę swego biskupa na ślub z „bezwyznaniowcem”. Różnica w ślubowaniu była tylko taka jak w parlamencie – nie zakończył tym sakramentalnym „tak mi dopomóż – ktoś tam”! Ciekaw jestem, czy nadal figuruje w rejestrze kościelnym.

  241. I jeszcze cos z sieci:
    „Jedną z największych podłości, jaką liberalne i postkomunistyczne media wyrządzają profesorowi Bogdanowi Chazanowi, jest przedstawianie go jako człowieka, który dla swoich ciemnych uprzedzeń – według nich zwanych na wyrost światopoglądem czy wiarą – sprowadził na świat morze niepotrzebnego bólu. Aborcja jawi się w scenariuszach pisanych na Czerskiej jako panaceum na cierpienie ciężko chorego dziecka i jego matki. Tymczasem aborcja jest po prostu wydłubywaniem płodu z łona kobiety. Nic nie budzi większej wściekłości zwolenników postawy „pro-choice”, niż pokazywanie zdjęć ludzi poddanych aborcji. Właśnie – ludzi. Ameby czy pantofelki raczej nie mają nóg i rąk. Lewacy się pieklą, bo fotografie pokazują całą nędzę ich postawy. Bezspornie dowodzą, o co tu tak naprawdę chodzi, i obalają tezę, jakoby chodziło tu o niesienie pomocy i ukrócenie cierpienia. Przeciwnikom prof. Chazana można by zadać następujące pytanie: czy wolelibyście umierać na raka na środkach znieczulających, czy też może, by urwano wam ręce, nogi czy głowę i w ten humanitarny sposób wasze męki zostałyby ukrócone? Zaraz usłyszę, że „płód” niczego by nie wolał, bo nie myśli. Ciekawe, ile z osób tak twierdzących broni w grudniu ryby zwane karpiami…?”

    Chyba znacznie bardziej ptekonujace, niz belkot byle cpuna.

  242. @levar. Zamiast ulegać swym neurastenicznym humorom, wyjaśnij mi, proszę o to po raz kolejny, czemu ma służyć ZWALCZANIE lewaków z tego blogu? Potrafisz to wyjaśnić polaku-katoliku, czy nie? Czy nadal będziesz zaśmiecał to miejsce jakimiś anonimowymi rzygowinami o pseudointelektualnej proweniencji katolibańskiej, popaprańców rzymsko-katolickich ?

  243. http://slwstr.net/blog/2014/7/5/nieludzkie-torturowanie-dzieci-narodzonych
    Troszkę bolesnej prawdy o „obronie życia”
    July 9, 2014
    fragment tekstu:
    ” …Od kiedy wybuchła afera, nasłuchaliśmy się wiele o tym, jak pięknym, humanitarnym aktem było „uratowanie” tego dziecka. Gdy jednak inny lekarz chciał pokazać piękno tego „ocalenia”, rozpętało się piekło. Zakłamani dziennikarze nie chcieli pokazać zdjęć dzieciątka. Pomyleni ekstremiści, z lubością w innych sytuacjach epatujący fotkami porozrywanych w trakcie aborcji płodów, nagle unieśli się oburzeniem, lamentując nad naruszeniem godności dziecka, choć godności abortowanych, których uznają za ludzi, nigdy nie szanowali, wywieszając zdjęcia ich resztek nawet na miejskich placach.”
    PS:
    Bardzo proszę przeczytać ten artykuł polecany także przez Panią Prof. Monikę Płatek.

  244. A miałem taki fajny wieczór….
    Film ciekawy obejrzałem…
    Pogadałem na skype ze znajomą…
    Sączyłem nalewkę tarninówkę…

    I pokusiło mnie licho i tu zajrzałem!

    Przeczytałem co poleca @Tanaka w ślad za prof Moniką Płatek i jedyną nowością okazała się informacja o momencie życia płodowego, w którym tworzą sie połączenia nerwowe …

    Odechciało mi się tarninówki. Zastąpiłem ją wódką, Green Mark, po rosyjsku „Zielenaja MArka” – pijącym polecam, rosjanie umieją …

    Polecam, zwłaszcza do tego tekstu…

    Tanaka, zdrówko!
    NA pochybel bezmyślnym…

    Jeszcze jeden drink. Może zasnę …

  245. Hello everybody 🙂
    Oboje z zona jestesmy ateistami. Moja zona jest wnuczka przywodcy PPS-Lewicy na Kujawy. Jak wkroczyli Niemcy to doniosl na niego proboszcz Brzescia Kujawskiego i jej dziadzio zostal rozstrzelany. Wskutek tego jego corka a matka mojej zony mogla za komunistow dostapic awansu spolecznego ale niestety nie byla wystarczajaco ambitna. Byla tak uparta w swym zacofaniu, ze jako jedyna w Brzesciu nie chciala kanalizacji i posiadania lazienki wewnatrz domu. Wolala do konca zycia chodzic do slawojki.
    Ambitna byla natomiast jej corka a moja przyszla zona. Moja zona ateistka po urodzeniu naszej corki w Warszawie musiala ja oddac tesciowej do Brzescia Kujawskiego bo w Warszawie nie mielismy warunkow do wychowywania malego dziecka.
    Aby skrocic historie powiem, ze ja sam niebawem wyjechalem do Australii. Zona juz nie zdazyla bo ogloszono stan wojenny. Zone i moja corke wypuszczono dopiero po 2-ch latach. Jak corka miala 8 lat w Australii to zazyczyla sobie aby miec komunie swieta bo zazdroscila innym dzieciom. Tylko, ze nie byla wczesniej ochrzczona. Ale to nie byl zaden problem bo ksiadz w tempie ekspresowym ja ochrzczil a potem miala komunie swieta.
    Obecnie corka ma 34 lata i jest ateistka. W sumie to ja sam nie wiem czy ona kiedykolwiek byla wierzaca. Jak chciala robic takie wolty to jej sprawa.
    Co do jej checi komuni to sie nie dziwie. Jak inne dziewczynki mialy miec biale sukienki to i ona chciala. Co sie dziwic dziecku. 🙂
    Ale to nie jest typowa historia jak opisywane tutaj wczesniej. Ze to pod presja rodziny itd.
    Moj mlodszy brat mieszkajacy w Polsce, rok temu dostal raka jelita grubego. Jak w wielu przypadkach w Polsce zdiagnozowano go juz za pozno i wiadomo bylo, ze umrze niebawem.Bardzo cierpial. Byl bardzo wierzacy. A jednak w dniu gdy lekarka powiedziala mu ze nie ma juz dla niego ratunku strzelil sobie w glowe bo nie chcial cierpiec i czekac na smierc. Wiec dla chcacego nic trudnego. Jak ktos ma ochote na eutanazje w Polsce to moze sobie ja sobie zrobic i k.k i panstwo moze mu naskoczyc.
    Dla chcacego nic trudnego.

  246. Szacuje sie, ze w Australii dokonuje sie od 70 tysiecy do 90 tysiecy aborcji rocznie.
    Australia ma obecnie 23,5 miliona ludnosci.

    Z koleji w Polsce szacuje sie, ze jest 150 tysiecy nielegalnych aborcji rocznie. Inne zrodla podaja 50 tysiecy. Wiec rozrzut jest duzy. Niemniej znowu dla chcacego nic trudnego.
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-1257970/Get-free-abortion-NHS-Women-Poland-told-travel-Britain-treatment.html

  247. @Krzysia
    Krzysiu. Ja sie nie napisalem tego scenariusza z powodu leku. Mnie juz wtedy nie bedzie. 🙂 Niemniej jest logiczne, ze islam jako najmlodsza i najbardziej uniwersalna religia w stosunku do judaizmu i chrzescijanstwa ma przyszlosc bo jest w nim bezosobowy Allach, ktorego nie mozna wyobrazic.

    Co do mowienia w Polsce Niech Bedzie Pochwalony Jezus Chrystus to robie to bo tak bylem nauczony jako dziecko. Chodzilem do przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne.
    Dlaczego mialbym byc niekulturalny i nie powiedziec siostrze na powitanie Niech Bedzie Pochwalony Jezus Chrystus?
    Jak jestem w kraju muzulmanskim to mowie na powitanie Sallam ale cum. To tylko znaczy Pokoj nie bedzie z Toba. Nie robi mi to zadnej ujmy. Nie trace przez to mojego ateistycznego dziewictwa.
    Mam taka zasade, ze jak jestem w jakims kraju to ucze sie przynajmniej 10 slow w jego jezyku. Zjednuje to ludzi. Sczegolnie w malych krajach jak Wegry czy Holandia.

    Santa Domenica Krzysiu.
    Wyznam, ze czasami puszczam sobie Piesni Gregorianskie. Medytuje sobie przy tym jako 20% Buddysta. 🙂
    Nawet jakby ktos okreslil mnie jako chrzescijanina to co z tego? Czy przez to zaczne sie martwic o moja tozsamosc? Absolutnie nie. Nie musze z niczym walczyc bo mieszkam w kraju gdzie mojej zonie nie zagladaja do pochwy.

  248. Do „australijczyka”:
    Twoja odpowiedź jednoznacznie świadczy o tym, że taki z ciebie ateista jak z koziej du.y patefon.
    (przepraszam kozy za poniżające je porównanie).
    Wypisujesz głupoty, w które tylko tępy katol może uwierzyć.
    Jesteś kryptokatolem, a może nawet klechą.

  249. krzysia
    Podobała mi się Twoja odpowiedź „australijczykowi”.
    Faktycznie, jakiś on „niewyraźny” w tych swoich deklaracjach, czyli taki z niego ateista, jak z koziej du… patefon.

  250. terraustralis
    No, teraz to dostanie ci się za „Niech będzie pochwalony” i inne niewyraźne stanowiska.
    Szczególnie polecam ci @Krzysię 😀

  251. Popieram Krzysię i Jej ocenę „australijczyka”, którego „wyraziste” opinie idealnie pasują do definicji polskiego „ateisty”, którą wyraziłem w swojej opinii z dnia 06 lipca, a którą z przyjemnością przytaczam raz jeszcze:
    ——–
    Oto pojawił się w religijnym grajdole Europy
    zindoktrynowany religijnie polski “ateizm”…
    Polski “ateista” bowiem charakteryzuje się tym, że:
    – uważa, bezmyślnie powtarzając za wierzącymi, że niektóre religie niosą pozytywne wartości,
    – chętnie negocjuje z religiantami prawo do istnienia w Polsce ateizmu do tego stopnia, że wkrótce w polskich kościołach pojawią się specjalne sektory z ławkami dla …ateistów,
    – twierdzi, że ateista nie powinien głośno wyrażać swoich poglądów, bo wtedy obraża uczucia religijne wierzących i innych ateistów,
    – często solidarnie popiera i łączy się z klerem i ludźmi wiary w antysemityzmie, homofobii, hipokryzji i wielu podobnych, wspólnych cechach, nie widząc w tym niczego złego,
    – nie przeszkadza mu agresywne demonstrowanie wiary i publiczna natarczywość religii i ich kościołów podczas, gdy propagowanie racjonalizmu i naukowego światopoglądu potrafi nazwać ateistycznym fanatyzmem,
    – nie przeszkadzają mu ani ściany państwowych urzędów i instytucji upstrzone symbolami wiary, ani religijna indoktrynacja dzieci i młodzieży w państwowych przedszkolach i szkołach,
    – chętnie finansuje istnienie każdej religii i pasożytniczy dobrobyt kleru,
    – nie widzi różnicy między rozdziałem “państwa od kościoła”, a “kościoła od państwa” i jest mu wszystko jedno, że jedno określenie czyli rozdział państwa od kościoła jest stosowane w praktyce, a drugie nie,
    – tasiemcowe “wykłady, tyrady i homilie” katolickich emisariuszy i religijnych propagandziarzy zaśmiecających ateistyczne fora i grupy traktuje jako cyt: “konstruktywną i niezwykle cenną dyskusję potrzebną do wypracowania koniecznych, wspólnych kompromisów”, oburzając się jednocześnie na racjonalne i dawno udowodnione oceny każdej religii, jako szkodliwego społecznie narzędzia władzy
    totalitarnej,
    – nie twierdzi, że żaden “bóg” nie istnieje, ale, że “nie wierzy w Boga” i się cieszy, że “nie jest sam”, a niektórzy nawet sądzą, że “ateiści są boscy”, nie zastanawiając się nawet, że to uwłaczające ateistom porównanie bowiem urojony “bóg” katolików to przecież okrutny, zły, wredny, żądny krwi i ofiar dyktator i oprawca, a Ateiści przecież tacy nie są.
    Polski “ateista” twierdzi także, że
    – każdy inny ateista szkodzi “polskiemu ateizmowi”.
    PS:
    Tacy “ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego…
    a może o to im właśnie chodzi…?
    ———

  252. Wojtek A.
    Mam przeczucie graniczące z pewnością, że ostatnie wydarzenia w Polsce na styku kk, sumienie lekarzy i człowieka-kobiety-potencjalnej matki w megadramatycznej sytuacji, których niesławnym bohaterem został katolib o empatii hipopotama, przyspieszą proces postępującej nieuchronnie sekularyzacji naszego społeczeństwa, dymanego (sorry za wulgaryzm, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy) od stuleci przez Watykan i jego przedstawicieli w Polsce.+-

  253. Wojtek A.
    12 lipca o godz. 18:32
    „…w Polsce państwa świeckiego…”
    W którym założyłby Pan policję ateistyczną – „ateicję” – na wzór inkwizycji, do chwytania fałszywych ateistów. Bo ma Pan „predyspozycje” 🙂 🙂 🙂

  254. lonefather
    12 lipca o godz. 3:32

    Zdrówko !
    Gdzie-co Monika Płatek? chętnie przeczytam.

  255. Tanaka 12 lipca o godz. 19:29
    do
    lonefather

    Zdrówko !
    Gdzie-co Monika Płatek? chętnie przeczytam.

    Oupssss , (lol) było więcej drinków niż jeden, ale jak zajżysz i poczytasz i popatrzysz … W każdym razie przygotuj się …

    Ja się machnąłem i nie Ty polecałeś ten wpis blogowy tylko prof Płatek, a Temida polecił tu na blogu Jacka Kowalczyka … taki jakby „łańcuszek poleceń”

    Temida 12 lipca o godz. 1:03

    http://slwstr.net/blog/2014/7/5/nieludzkie-torturowanie-dzieci-narodzonych

  256. Tanaka 12 lipca o godz. 19:29

    Tekst napisany trochę chaotycznie i zbyt nachalnie forsowane pojęcie „torturowane kobiety”, niemniej warto przeczytać, chocby po to, że wreszcie mogłem poznać (samemu nie chciało mi się szukać) „twarde” naukowe dane, o tym, w którym momencie życia płodowego wykształcają się połączenia nerwowe receptorów z pniem mózgu…

    A poza tym, to właściwie należałoby zrobić stosownej wielkości plakaty i bannery i się pojawiać tam gdzie prolajferska zgraja miesza ludziom w głowach … Niemniej, choć nie należę do „wrażliwców”, to oglądając i czytając samotnie, nocą … no, bez wsparcia byłoby ciężko.

  257. lonefather

    OK, to już czytałem przy wcześniejszym zapodaniu linka. Sądziłem, że mówisz o osobistej wypowiedzi Moniki Płatek, a bardzo chętnie ją czytam i oglądam.
    Artykuł przywołuje to co znam z różnych źródeł. Pojęcie „torturowania kobiet” jest całkowicie zasadne. Chazan skazał na tortury matkę dziecka bez mózgu. Katolicy skazują na tortury kobiety. Nie skazywaliby, gdyby pozwolili im decydować, jak chcą własne życie i życie/nieżycie płodu/dziecka przeżyć, jak chcą potraktować w momentach granicznych. Są to chwile największej prywatności i największego szacunku jaki im się należy od każdego. Oraz chwile największej samotności w obliczu życia, zdarzenia, koniecznej decyzji. Każdy kto wymusza na kobiecie jakiekolwiek rozwiązanie, w jakąkolwiek stronę, czyni to nie tylko bez żadnego ku temu uprawnienia, ale czyni to po bandycku. Jeśli przy tym manipuluje kobietą, straszy, przeraża, lub – odwrotnie – bluzga syropem fałszywego pocieszenia, co nie czyni żadnej różnicy – jest tym kto torturuje.
    Klecha, który sobie przypisuje nienależne – nikomu ! – prawa, jest kimś, kogo należy odciąć od możliwości czynienia zła. Należy go odciąć od ludzkiej cywilizacji, jeśli ta ma być lepsza niż jest.
    Bóg, który sprawia, że rodzą się tak okaleczone i zdeformowane dzieci, który przez to wywołuje takie cierpienia matek i rodzin, lub który sprawia, że aby nie oszaleć taka matka musi się poddać aborcji rozumu, wrażliwości, osobowości i „zawierzyć Bogu” – nie jest godzien ani krzty szacunku, ani krzty dobrej myśli. Jest co najwyżej godzien oddzielenia od człowieka, zamknięcia w miejscu z którego się nie wydostanie. Najlepiej w nicości.
    Nie człowiek zrywa „łączność z Bogiem”. Jest dokładnie odwrotnie.

  258. Masz rację „mag”.
    Szkoda tylko, że dopiero sytuacje drastyczne i ekstremalne powodują właściwe reakcje i pobudzają nie tylko do racjonalnego myślenia, ale także do aktywności wielu ludzi i całe grupy społeczne.

    „dr panzerfaustus” natomiast proponuje jakąś „ateistyczną inkwizycję”…
    Tym razem Pańska fantazja i pomysły kompromitują Pana jednoznacznie.
    Jeśli to miał być sarkazm… to tym gorzej, bo zdanie z którego wyjął Pan cztery słowa brzmi:
    ” Tacy “ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego…”
    Zachęcam zatem do merytorycznej dyskusji.

  259. dr panzerfaustus
    12 lipca o godz. 19:22

    Brzdąc wymyślił bajkę o żelaznym wilku, którego nazwał „polskim *ateizmem*”. Tworzenie uogólnień na podstawie półtora przypadku, to cecha gatunkowa właśnie małoletnich bajkopisarzy oraz pięknych pań z magla. „Każde uogólnienie jest niebezpieczne – nawet to” – powiedział jeden. A ja tam pierniczę – nie jestem piękna pani, ale też sobie ogólnikowo popuszczę: może ten ateistyczny bolszewik małolat kombinuje otworzyć kiosk, w którym będzie wydawać licencje ateisty po przejściu kandydata przez specjalną ścieżkę zdrowia? Ma do pary jedną bolszewiczkę z magla, więc początek kadry – jest.

    Ale to wszystko, panie, bzdety na pulpety. Rozbroiło mnie takie coś:

    „Tacy “ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego…
    a może o to im właśnie chodzi…?”.

    Uff, nareszcie jakaś wizja! Piętnastu „ateistów” (jeden niedawno zmarł, więc już czternastu) odwleka – może z premedytacją – tworzenie w Polsce świeckiego państwa. Watykański desant? Łomatkoboskobolszewicko, chwileczkę! Znaczy co – że mamy tylko parkę licencjonowanych ateistów?! Uo jeny, jeny, co za wstyd! Toż nie będzie co jeść, pić i Kościół się zawali, bo na kim ma psy wieszać? Szybko im coś na wzmocnienie, niech się nie opitalają, nie bredzą na blogach, tylko nie mieszkając – włażą do łóżka i ratują kraj i honor. Rydzyk ratuje, Dziwisz ratuje, więc i oni niech pokażą, że ateiści sroce spod ogona nie wypadli. Inna rzecz, że chyba wypadli, bo pieprzą bez końca na jeden strój i nic. To niech choć zatrudnią ateistyczne króliki – one zawsze mogą. Ponawieszają im na uszach odznak licencjonowanych ateistów (zgodnie z prawdą) i niech zasuwają ku chwale ojczyzny. Napłodzą królików-ateistów – skoro ludzi-ateistów bez cudzysłowów brak – i Polska w mig urośnie w siłę jak Australia, a ludzie pożyją dostatniej.

    Króliki zrobią wreszcie coś konkretnego, a nie tam pieprzenie kotka z kotką wciąż tego samego.

  260. Wojtek A.
    “dr panzerfaustus” natomiast proponuje jakąś “ateistyczną inkwizycję”…

    Napisałem: „W którym założyłby Pan” … – czyli, Pana miałem na myśli.

    Jeśli już, to proszę czytać uważnie, bo tym sposobem żadnego pseudoateusza Pan nie nakryje :).

    Jerzy Pieczul
    13 lipca o godz. 7:45

    Mnie to też – nie tyle rozbroiło, co setnie rozbawiło.
    Co do: „kiosk, w którym będzie wydawać licencje ateisty…”
    Myślę, że do wykrywania pseudoateistów i innych heretyków najlepsze byłyby sądy boże, takie z rozpalonym żelazem itp. To zawsze działa!

  261. Coraz częściej, jak słyszę o kolejnych „dokonaniach” Kościoła Kat. w Polsce, przypomina mi się scena z „Samych swoich”, kiedy to Pawlak jedzie furmanką do Sądu z granatami w „swiątecznym ubraniu”.
    Skąd te skojarzenie… nie wiem!

  262. @Tanaka
    12 lipca o godz. 21:16

    Odkąd „fachowcy” zawładnęli blogami Polityki i komentarze u Passenta idą w setki lub tysiące, przestałem czytać od deski do deski i piszę coraz rzadziej, choć mam czasem chętkę. Twoje komentarze czytam jednak zawsze, niezależnie od tematu, prezentowanego przez gospodarzy blogu. Na ogół się z nimi zgadzam, więc nie komentuję.
    Czasem warto jednak coś podkreślić powtarzaniem. Tak jest m. in. z pojęciem Boga, jego właściwości i stosunku do świata, który rzekomo stworzył w ciężkim znoju – ale chyba na krótkiej umowie śmieciowej u swego szefa? Tydzień roboty i wieczność opierdalania się i tylko od czasu do czasu kogoś ukarać (Sodoma, Gomora… i Polskę wątpliwej wartości swoimi zastępcami!) to niezbyt pracowite, stąd i mój szacunek jest limitowany.
    Piszesz:

    ***Bóg, który sprawia, że rodzą się tak okaleczone i zdeformowane dzieci, który przez to wywołuje takie cierpienia matek i rodzin, lub który sprawia, że aby nie oszaleć taka matka musi się poddać aborcji rozumu, wrażliwości, osobowości i “zawierzyć Bogu” – nie jest godzien ani krzty szacunku, ani krzty dobrej myśli. Jest co najwyżej godzien oddzielenia od człowieka, zamknięcia w miejscu z którego się nie wydostanie. Najlepiej w nicości.
    Nie człowiek zrywa “łączność z Bogiem”. Jest dokładnie odwrotnie.***

    Bóg robi jeszcze gorsze rzeczy, ale o tym potem.

    Nie wiem czy jestem ateistą, bo nie pamiętam dokładnej definicji. Na pewno nie żywię takiej nienawiści do polskich katolików jak Krzysia, rozumiem fakt, że wielu prostym ludziom łatwiej żyć z wiarą, że kiedyś im będzie cacy.
    Przypomina mi to stary dowcip śląski o młodym „komuniście”, który pyta księdza, czy to grzech być komunistą. Ksiądz go uspokoił – „synu, z ciebie żaden komunista, tylko zwykły bezbożnik”!
    Sam chyba mogę zostać zaliczony do takiej grupy ludzi. Wkurza mnie maksymalnie działanie kleru w dążeniu do zysków materialnych, a nie duchowych, nie walczę jednak z nikim, tylko patrzę na to z boku. Nie przeszkadzam rodzinie w praktykach religijnych, skoro im to coś daje. Był okres w moim życiu, gdy religijność żony była dla mnie korzystna. Służyła mi jako argument wobec nachalnego szefa – neofity politycznego, który namawiał podwładnych do wstępowania do partii. Odmawiałem konsekwentnie argumentem, że żona chodzi do kościoła i ktoś może to wykorzystać przeciw mnie. U nas był taki zwyczaj niszczenia ludzi przez ataki na praktyki religijne rodziny (u partyjnych), np. złodziej – dyrektor, znany „harcmistrz” opolski, zaatakowany przez kolegę na zebraniu, odszczekał: „A, a… ja żonę towarzysza widziałem w kościele”! To wystarczyło pozostałym towarzyszom. Złodziej był czysty jak niemowlę, a kolega potępiony.. Ujawnił się aferzysta dopiero, gdy państwo ogłosiło abolicję(?) i wtedy zgłosił swoje wieloletnie przekręty finansowe.
    Dwulicowość partyjniaków była niesamowita. Rektor z nadania partii (przed „d***kracją) woził swoje dzieci na wieś do pierwszej komunii, takie były zwyczaje. Gdy kolega narzekał na jego dwulicowość przed pewnym towarzyszem, ten zrobił z tego aferę (podsłuch żywym uchem, bo technika podsłuchu była jeszcze w powijakach), kolegę za oszczerstwo „kryształowego” towarzysza wylano z uczelni, choć był zaproszony na tę komunię, „jadł, pił i lulki palił”, ale rektor zaprzeczał wszystkiemu, ksiądz też, a dzieci nie pytano.

    Wracam do Twego cytatu:

    Idiotyzmów ci mnóstwo usłyszałem od księży na temat czym i kim jest Pan Bóg, co potrafi i jakie są jego skryte myśli (lub ujawnione jak biblijne narzekanie przed Sodomą, że żałował iż stworzył człowieka i wyposażył go w genitalia, co powoduje przeludnienie Ziemi, …tej Ziemi i AIDS’em i Ebolą +wymarcie pszczół, musi teraz regulować stan liczebny stworów (potworów w stylu Chazana i Oko). Zawsze postawiłem sobie pytanie: Skoro wie wszystko – co było i będzie – to jak mógł popełnić taki błąd i stworzyć człowieka i zaraz żałować? Gdy stworzył Ewę wiedział dobrze, że nie wytrzyma i wpieprzy to niedojrzałe jabłko (moja żona takie uwielbia) i jeszcze wciśnie je Adamowi, przez co mam kłopoty przy połykaniu? Ponadto stworzył człowieka rzekomo na swój obraz i podobieństwo? Nie widziałem zdjęcia tej biednej kreatury bez mózgu, którą „stworzył” prof. Chazan, ale czy tak mam sobie wyobrażać Boga? Nie potrafię!
    Mógłbym o tych brakach logicznych pisać długo, one zrobiły ze mnie bezbożnika, ale na blogu ateistów to byłoby młócenie słomy.

    Moje przekonanie jest proste i mam dowody z różnych religii – to nie bogowie tworzą sobie ludzi na swój obraz i podobieństwo, ale ludzie wymyślają bogów na swój obraz. Dlatego bogowie antyczni mają wszystkie ludzkie wady, np. rozpasanie erotyczne Zeusa jest niesamowite, boginie nie są lepsze, Jehowa jest groźny i obraźliwy, a Allach to niezły s…syn – taki wniosek wysnułem po przeczytaniu Koranu.

    Jest jeszcze gorsza sprawa niż niedoróbki Boga przy produkcji nadwyżek populacji „świętymi” genitaliami ludzkimi, ale stosunek Boga do swojego dzieła. Ma nas absolutnie dokładnie w d…. To może jego prawo, ale podłość kapłanów polega na tym, że łudzą ludzi, że jakaś modlitwa do niego może dać pozytywny efekt. To jest kurestwo najwyższej klasy! Jeszcze sobie za wygłaszanie modłów każą płacić!
    Moja stara siostra z malutkiej renty większość grzecznie nosi do parafii za tzw. Zalecki (ksiądz czyta głośno nazwiska, aby Pan Bóg wiedział, o kogo chodzi, na kogo spojrzeć łaskawie) i msze za zmarłych … lub tych co na morzu (wnuk w Zatoce Perskiej)!
    Wspierałbym finansowo siostrę, aby sobie coś ze zbytków kupiła (np. owoce lub lepsze wędliny), ale zaniosłaby wszystko na plebanię! Brak pomyślunku u mojej siostry polega na tym, że jej działanie jest bezcelowe, nawet w ramach nauki kościoła. Zmarłych mamy w rodzinie i sąsiedztwie multum, na każde urodziny i w okolicy daty śmierci płaci za mszę i po co?
    Dla przykładu: Jeśli prawdą jest to co pieprzą kapłani, to moja matka za swe bogobojne życie poszła z nogami do przodu prosto do nieba – natychmiast po śmierci! To po jaką cholerę kilkadziesiąt lat (ponad 40) paść kler z jej małych zasobów płaceniem za msze, skoro matka już śpiewa „hosanna”, albo podobne pieśni.
    A ja, bezbożnik, bez szemrania piszę na komputerze informacje (A4,czcionka 20, bold), na kogo ma łaskawie spojrzeć bozia, aby proboszcz nie wywalczył omyłkowo czegoś dla obcego człowieka. Nie wiem tylko, czy pisać po niemiecku imiona i nazwiska, czy po polsku, bo nie wiem, co w niebie jest milsze lub bardziej poprawne. Może zapytam kardynała Dziwisza?

    Po mojej śmierci też nie będzie miało sensu płacić za msze, bo ja też pójdę gdzieś prosto…, ale nawet nie do czyśćca! Sens widziałbym tylko w jednej mszy – dziękczynnej za uwolnienie opiekunki od ciężkiej pracy z osobą niepełnosprawną, do tego zgryźliwą i nie demonstrującą przesadnej miłości, a to by się jej należało za ostatnich kilkanaście zmarnowanych lat. Tu widzę kolejną korzyść z pobożności mojej żony – przysięgała i dotrzymuje słowa!

  263. PRZYZNAJE SIE.. 🙁 ..Kiedys…bylem wierzacym katolikiem..Problem z samookresleniem zaczalem miec jak mialem 18 lat. do domu przyszla milicja aby dac mi wezwanie do wojska i wypelniajac moje dane spytali sie: Jakie wyznanie? Powiedzialem ateista. (kiedys wszyscy mowili, ze bede ksiedzem 🙁 . Uslyszal to moj ojciec i bardzo to przezyl. Zaczalem wstawac o 5-tej rano i blakac sie po pustych ulicach Milanowka. Raz decydowalem, ze jestem wierzacy,,,innym razem, ze nie. Wreszcie po duzych mekach poszedlem na milicje i wykrzyknalem: „JESTEM WIERZACY”. Miliciant popatrzyl na mnie jak na glupiego i powiedzial, ze to w tamtym formularzu do wojska nie mialo znaczenia. Wiec wyszedlem jak zbity pies. Dalej nie wiedzialem czy deklarowac sie jako wierzacy czy nie.
    Tak prawde mowiac to zazdroszcze wierzacym. Jak umra to nigdy nie dowiedza sie, ze nie ma Nieba ani Boga. Ale co sie nawierza to ich. :((((

  264. dr panzerfaustus
    13 lipca o godz. 11:33

    Ci domniemani „ateiści”, którzy wyskoczyli z piany…tfu!…z główek dwójki ateistów niedomniemanych, w interpretacji niedomniemanego samca są bardziej papiescy od dwóch ostatnich papieży, może nawet trzech. Podsunąłbym myśl ich uhonorowania: samca – jakimś orderem świętego Antoniego pouczającego ryby na temat „Czcij ojca i matkę”, „Nie kradnij”, „Nie cudzołóż” itp., samicę – orderem Maryi Wścieklicy Zawsze Dziewicy, ale nie wiem, gdzie takie coś się zgłasza – do Watykanu, do miejscowego episkopatu, do naczelnego psychiatry? Nie wiesz, Doktorze?

  265. Kiedys…jak zwykle co 2 lata, przylecialem do Polski. Ide ulica Mickiewicza w Milanowku i spotykam siostre zakonna.
    (kulturalnie) mowie do siostry; „Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus”.
    A ona: „Na wieki wiekow amen”.
    Ja: „Jestem z Australii”.
    Siostra zakonna: „A ja mam stwardnienie rozsiane”.
    Siostra: „Ale Jezus uzdrawia mnie”

  266. dr panzerfaustus
    13 lipca o godz. 11:33

    Zagapiłem się. Oczywiście, chodzi o uhonorowanie dwójki autorów epokowego odkrycia, że jest w Polsce „ateizm” bardziej papieski od papieży i tacyż „ateiści”. Nie wiem tylko, czy w ich odkryciu „ateizm” to to samo, co „ateiści”, czy nie – cholera ich wie.

  267. Niekiedy enigmatycznie mowie tylko : „Niech bedzie pochwalony”. To calkiem bezpieczne bo przeciez nie wyszczegolniam kto ma byc pochwalony. (???)

  268. Tak w sumie to nie wiem dlaczego krytykuje sie w Polsce politykow lub kler. Przeciez oni sa dokladnie tacy sami jak polskie spoleczenstwo bo z niego sie wywodza.
    Zanim zaczniesz ich krytykowac przejrzyj sie sam/sama w lustrze. Chcesz aby oni byli inni to zacznij sam/sama sie zmieniac.
    Nie ma polityka na jakiego moglbym glosowac (gdybym mogl). Przykladowo: Niech ktos bedzie sobie lewicujacy. Ale dlaczego on ma glosowac na Leszka Millera, ktory robil takie wolty, ze sie zapisywal do Samoobrony sw. pamieci Leppera i jest typowym beznamietnym aparatczykiem. A wogole to Lepper i Miller brzmia niemiecko. 🙂

  269. Do Australii dostalem sie jako UCHODZCA zupelnie jak uchodzcy palestynscy a przeciez „uchodzca” byl ze mnie jak z koziej du… patefon.
    Obecnie (zalozmy ze znowu mam 26 lat) mialbym zerowe szanse dostania sie do Australii bo w Polsce nie ma komunizmu.
    Ale jest inna mozliwosc :))))) Australia ma deficyt ksiezy bo nie ma wyswiecen. Wiec importuje ksiezy i braci zakonnych z Polski. Zdecydowanie zostalbym wtedy ksiedzem lub bratem zakonnym. Czasami zastanawialem sie czy aby papiez jest wierzacy. Przeciez moze byc nie.

  270. Jedno jest pewne; gdyby nie zasrani „ateiści” chrzczący dzieci, biorący śluby w kościele itd. kościół nie miałby argumentu, ze 95% Polaków to katolicy.
    To co się dzieje to właśnie skutek powyższego.
    Wolę, może przeginających czasami, ateistów, którzy tym co robią potwierdzają kim są, od bandy tchórzliwych zasrańców, co to mienią się ateistami, ale nie stać ich na jasne i zdecydowane określenie swoich poglądów.
    Krzyż im na drogę, niech wierzą że są bohaterami, bo NIE CHCIELI ochrzcić swojego dziecka. Tylko nie chcieli – co nie znaczy, ze nie ochrzcili.

  271. sugadaddy
    13 lipca o godz. 14:35

    „Jedno jest pewne; gdyby nie zasrani “ateiści” chrzczący dzieci, biorący śluby w kościele itd. kościół nie miałby argumentu, ze 95% Polaków to katolicy.”
    ===================================

    i TUTAJ SIĘ ZGADZAMY W 100% 🙂

  272. @sugadaddy & @Rafal Kochan

    A czy z reka na sercu przyznacie, ze nie obchodzicie w Polsce wigilii???

    Ja na poczatku w Australii obchodzilem ale lata pobytu tutaj zrobily swoje i teraz juz niestety nie obchodze bo tego juz nie czuje ale jakbym mieszkal w Polsce tobym obchodzil bo w Polsce nie obchodzic tego sie nie da. :))))

  273. @sugadaddy & @Rafal Kochan
    Ja nie bronie kosciola bo nie mam w tym interesu tylko uwazam, ze wybory ludzi maja rozne odcienie, nie jest tylko czarne lub biale. Ludzie nie maja za wiele przyjemnosci z zycia. Wiec jezeli iktos pseudo-ateista chrzci swoje dzieci albo kobieta chce miec slub w kosciele z oprawa to nie popelnia jakiegos strasznego przestepstwa. Problem nie jest w tym. Problem jest w tym, ze wierzacy zgadzaja sie aby ich kosciol byl taki jak jest bo sa sami prymitywni. Wiec jezeli ludzie sa prymitywni to taki sam musi byc ich kosciol. Wiara Polakow jest bardzo powierzchowna.

  274. @sugadaddy & @Rafal Kochan
    Aby nie bylo argumentu, ze 95% Polakow to katolicy – wtedy trzebaby zreformowac program nauki historii i polskiego (literatury). Bo tam wszedzie jest, ze Polak to katolik bo Niemiec to protestant a Ruski to prawoslawny a ZYd to Zyd. Wiekszosc wydarzen historycznych Polski jest powiazana z katolicyzmem. Polska jest zawsze ciemiezona i to wymaga modlitw.
    A jak sie uczy wierszy Mickiewicza czy Slowackiego i wielu innych to co krok to Bog, Honor i Ojczyzna. Wszedzie tam jest, ze Polak patriota to katolik.

  275. @sugadaddy

    Niektorzy „ateisci” chrzcza dzieci bo traktuja to jako asekuranstwo (a nuz cos tam istnieje) 🙂

    Moja corka majac 8 lat sama wymusila na nas w Australii, ze chce isc do chrztu i pierwszej komunii bo jej kolezanki szly.
    Teraz majac 34 lata mowi, ze nigdy nie wierzyla. :))))) Jak to zakwalfikujesz? :)))))

  276. Australijczyku,
    Co to znaczy obchodzić wigilię? To treść a nie forma ma znaczenie. Ja na obiad jem pierogi z kapustą i grzybami, bo człowiek o nich sobie przypomina.
    Na wielkanoc folguję sobie zajadając się jajami – zwykły pretekst.
    Co do wyborów ludzi, to są takie, które wymagają jasnego stanowiska – nie można, niestety wbrew temu co twierdzą niektórzy, być wierzącym w Boga chrześcijańskiego , a jednocześnie nie wierzyć w niektóre dogmaty głoszone przez kościół katolicki. Jak nie wierzysz w dzieworództwo Maryi Panny, to z ciebie żaden katolik. Musisz się określić, w przeciwnym razie całe to twoje wierzenie staje się karykaturą; a tak właśnie dzieje się z Polakami, co to wierzą wybiórczo.
    I podobnie z ateizmem, uprawianym przez niektórych; Polacy to pseudo katolicy i tacy sami ateiści.
    I to jest zwykłe stwierdzenie faktu, więc nie ma co się oburzać; to tak samo jak stwierdzenie, ze Polacy to brudasy i w upał śmierdzą. Trzeba zacząć się myć, a nie, nomen omen, święcie się oburzać.

  277. Australijczyk,
    To z Twoją córką, świadczy o tym, ze nie radziliście sobie z jej wychowaniem.
    Dzieciom nie należy ze wszystkim ulegać.
    Poza tym to nie ma nic wspólnego z chrzczeniem „ateistycznych” dzieci w Polsce.
    Odpuść sobie bo zaczynasz niepotrzebnie temat rozwadniać.

  278. Ja jestem w 20% buddysta obrzadku tajlandzkiego. W calym domu mam posagi Buddy wielkosci czlowieka wiec sensu stricto to nie jestem ateista ale buddysta ze mnie jak z koziej du… patefon.
    Poza tym buddyzm to taka ateistyczna religia. Mowi, ze nie cierpisz jak nie istniejesz. Aby to stwierdzic nie trzeba byc buddysta. Raczej trudno abym cos czul jak mnie nie bedzie. 🙂
    Chyba widac, ze pisze to wszystko z nudow (bo mieszkam na zadupiu) a nie z zacietrzezwienia. :)))))))

  279. @sugadaddy
    Sorry za rozwadnianie tematu (slysze szum oceanu przez okno). 🙂
    Zapraszam do 17 Lorient Pass, Quinns Rocks, Western Australia. Wstaw adres do Google Earth i zobacz ten turkusowy kolor oceanu, ide spac.

  280. terraustralis
    13 lipca o godz. 15:31
    ===========================

    Ja nie obchodzę żadnych świat.

    terraustralis
    13 lipca o godz. 15:43
    13 lipca o godz. 15:57
    ==============================
    Sorry chłopie, ale pieprzysz farmazony.
    Problem świeckosci państwa, a raczej jej braku w przypadku Polski dotyczy tego, że religia zwiazała się trwale z obyczajowością ludzi, a nawet przeniknęła w formie rytuału do typowo administracyjno-formalnych zdarzeń (np. otwarcie nowego budynku, drogi czy szalety miejskiej).
    O jakich ty odcieniach wiary pieprzysz? I kto tu mówi o przestępstwie? Mowa jest o wartosciach i poważnym traktowaniu siebie, innych i swojej intymności w postaci wiary w boga. Jeśli ty usprawiedliwiuasz ludzi, którzy sa hipokrytami, bo jednego dnia obgadują księży, nie przeczytali nigdy w życiu pisma świetego, a następnego dnia gorliwie sie modlą a nawet majątendencje do moralizowania, to o czym my mówimy? I na to wszystko patrza ich pociechy. Jakich ty wartości ich uczysz? Żenujący jesteś….

  281. Nie znam się dokładniej na buddyzmie, długo brałem go za bardziej filozofię, niż religię i mam silne podejrzenie, że na początku był filozofią i nauką o tym jak dobrze życ …

    Ale jakiś czas temu przeczytałem o tym jakie „lody” kręcą cwaniacy na buddyzmie, chyba nawet większe niż toruński przekrętas i zacząłem się orientować, że jednak bardziej przypomina religie niż filozofię … skoro daje się z tego wyciskać pieniądze .

    Nie słyszałem nigdy o żadnym filozofie bogaczu.

    Natomiast o cwaniakach umiejących z religii wyciągac majątki to się słyszy na okrągło. Wniosek jest z tego taki prosty, że choć bywają nieudani (biedni) oszuści, to jednak profesja jako całość ma się świetnie….

    To religia i jej macherzy
    O filozofach nie da się tego samego powiedzieć.

    Dla mnie ateista z 20% buddysty, to nie problem. Zastrzeżenia są dziecinadą. Tylko dzieci, lub zacietrzewieni fanatycy (ateiści fanatycy), widzą świat czarno/biały, zaprzeczając istnieniu szarości, czy innych kolorów …

    Dorośli wiedzą, że świat jest różnorodny.

  282. @terraustralis

    Przed chwilą przeczytałęm kilka wpisów z twojego bloga.

    Np. „Na ulicy widzialem hinduskiego bezdomnego. Mial duza brode i bardzo dlugie paznokcie. Ubrany byl czysto ale paznokcie mial bardzo brudne. Chcialem go zabrac do domu, zupelnie jak tego kradzionego, bialego psa ale facet odmowil i powiedzial, ze nie pojdzie ze mna. Probowalem pertraktowac, ze mieszkam przy oceanie i jest piekny widok ale go nie skusilem. Wiec sie poplakalem bo stwierdzilem, ze ten czlowiek jest naprawde WOLNY. Nie to co ja, ktory jestem przywiazany do swoich rzeczy i boje sie aby ktos mi ich nie ukradl. Ale potem stwierdzilem, ze ten czlowiek to pojebaniec, po prostu brakuje mu kawalek mozgu i juz nie bylo mi go zal. Dalem mu tylko jednego dolara. Nie to co pewnej kurwie z Minska Mazowieckiego. A on bardziej zaslugiwal na te $100. Ale jakbym mu dal $100 to on przy swoim braku mozgu oddalby to innemu bezdomnemu – tylko alkoholikowi.”

    lub:
    „Juz napierdalaja tyle ofert ze jej sie mozg lasuje i sama nie wie co i jak. Wogole to ona z ta duza gotowka to zachowuje sie jak malpa z granatem w rekach.
    Nic tylko z corka musimy ja ubezwlasnowolnic. Znajdzie sie jakis tani Dom “starosci” w Polsce gdzie jak jakas podopieczna sie zeszczy to daja jej lomot.
    W tej Australii to juz jej odpierdolilo z tego dobrobytu. Niestety pewni ludzie zapominaja jak sie traktuje takie w Polsce. Jedzie do Polski aby odbierac chleb innym biednym.”

    Współczuje twojej żonie i córce czy innym dzieciom. Twoje opinie na temat ateistów, buddyzmu i stanu kościoła w Polsce są warte tyle samo, co przygłupawe refleksjke, które przytoczyłem wyzej. Wcale sie nie dziwię, że polonia zagranicą uchodzi jeszcze bardziej tępa niz nasz rydzykowe mohery.

  283. Rafał Kochan 13 lipca o godz. 16:38

    Że jestem ateistą chyba nie masz wątpliwości, co?

    A pomimo tego, nie rusza mnie wcale, to co pisze Terraaustralis. Gody (diś to zimowe święto przesilenia, jest znane pod nazwą Boże NArodzenie) obchodzili nasi przodkowie już wtedy, gdy żydzi jeszcze nie zdążyli wymyślić swojego Jahwe…

    Sprowadził Mieszko ta zarazę do Polski, bo musiał a nie chciał i zaraza wpierw przejęła święto, potem zmieniła nazwę, a na koniec wyparła z pamięci co świętowali nasi przodkowie …

    Wraz z synkiem świętujemy. I co przestaję być ateistą?

    Więc pomyśl, przemyśl, wyciągnij wnioski, przecież Cie stać. Wierzę w ciebie … (nie mylic z religią)

  284. @lonefather.

    Wiesz, tu nie chodzi oto czy jestes ateista czy nie. Naprawde obchodzi cie to, co ja o tobie sądzę? Chyba nie… Gorsze od bycia nieateistą jest kurwi…nie się w imię niskich pobudek, np. dzięki świętowaniu z synkiem pierdół wigilinych. Jeśli ty chcesz umacniać więź z dziećmi przy kolędach i innych szopkach wigiljnych – to juz twój biznes. Zatem: przemyśl, pomyśl i wyciągnij wnioski – kochaj swe dzieci i spędzaj z nimi czas na rozmowach, pograj z nimi w piłke, nie wpjajaj swoim dzieciom ciemnoty – chyba że ateiście wolno podprogowo indoktrynować swoje dzieci… przecież to nic złego, prawda?

  285. @lonefather. Reasumując, jeśli dla ciebie nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy wyznawanymi wartościami, który dotyczą świeckości państwa (ateizmu), a tym, że bierze sie udział w obrzędach i zabawach religijnych, np. w czasie wigilii i swiat bożego narodzenia, to nie masz moralnego prawa do krytykowania społeczeństwa polskiego. Bo właśnie to społeczeństwo, podobnie jak twój synuś, od najmłodszych lat było w najróżniejszy sposób oswajane z katolicką zarazą. Dlaczego mamy wymagać od polityków i ludzi oddzielenia państwa od kościoła, skoro właśnie tacy ludzie jak ty uczą kolejne pokolenia utwierdzania tego zwiazku? Kończąc, sorry, ale od dzisiaj każde twoje krytyczne wypowiedzi na temat niedomagania struktur państwowych wobec KK oraz religijnego zakłamania społeczeństwa będę omijał i zlewał sikiem prostym. mam nadzieję, że wiesz, co jest tego przyczyną.

  286. lonefather,
    Gdzie postawisz granicę – w tych życiowych szarościach? Ile procent katolika może zawierać ateista? A ile katolik ateisty?
    Osobiście jestem daleki od skrajności; u nas wszystko jest białe, albo czarne z czym zdecydowanie się nie zgadzam…ale są rzeczy, których nie można rozwadniać – albo się kradnie i jest się złodziejem, albo nie – nie można być uczciwym i tylko czasami coś podwędzić w supermarkecie – można?

  287. Antonius
    13 lipca o godz. 12:55
    Antoniusie; w pierwszych słowach swego listu piszesz mi rzeczy tak miłe, że płonię się jak panienka przedkomunijna. Ale ponieważ wiedziony wzorem klechów kombinuję jak tu być przy tym cwanym, zastanawiam się od razy czy by nie założyć jakiejś religii. Miałbym szersze uwielbienie, bezkarność, sytość i rządzenie, a u panienek w każdym wieku powodzenie. Mógłbym nareszcie zasmakować pedofilenia

    Dwulicowość działaczy poprzedniego reżimu nie jest niczym szczególnym, choć ma swoje specyficzne smaczki. Jest częścią dwulicowości niezmiennej i wiecznej, jak wieczna jest dwulicowość nauczyciela tejże – Kościoła kat. dwulicowość partyjniaków była jednak marniejszej jakości, rze tak powiem – była byle jaka. Dwulicowość kleru to jest prawdziwa jakość, kruszec brzęczący, wzór doskonały – bo święty, boski, wieczny. A co tam, marna, ziemska dwulicowość partyjna, niebłogosławiona i przez to chuderlawa.

    Niewtrynianie się w życie wierzących jest – jakby – słuszną zasadą. Niech sobie wierzą, ich sprawa. A jednak – nie działa to dobrze. Wierzący czynią sobie, i innym krzywdę.Milczenie w tej sytuacji ma coś wspólnego z dwulicowością i zaniechaniem w obliczu zła.
    Milczące patrzenie, jak ludzie są manipulowani przez klechów , jak wygadują koszmarnie głupie rzeczy, jak czynią to samo, nie tylko boli, ale i wywołuje myśl, że przez zaniechanie jest się milczącym wspólnikiem zła.
    Dajesz przykład siostry oddającej własny,skromny grosz na Nieistniejącego – ale istniejącym. Klechy się jej groszem żywią. Nie ona, choć ona powinna, choć jej może być za mało nawet na najtańsze leki, na nieco lepszą wędlinę a może nawet – cóż byłaby to za zgroza ! – (tytułem przykładu) na wycieczkę po Polsce – której może dobrze nie poznała, całe życie ciężko pracując. A może i po Niemczech, Czechach, Francji. Albo na nieco wygodniejsze mieszkanie.

    Mówimy, dla siebie bardzo wygodnie – że w religii ludzie „znajdują pociechę”. Może. Ale i to bardzo wątpliwe. Jaka jest wartość pociechy w oszustwie? Czy raczej nie należałoby we wcześniejszym ciągu życia starać się zasadzać pociechę, radość, sens na prawdzie, na rzeczywistości, na własnym autentyźmie i własnym głębokim człowieczeństwie?
    Czy kobiety męczącej się z koszmarnym mężem w katolickim małżeństwie nie należałoby pierwej nauczyć, że nie ma obowiązku się męczyć, że nie musi wychodzić za niego za mąż, że nie musi się w ten sposób „podobać Bogu”? I że powinna, jako dziewczynka, dziewczyna zarówno uczyć się jak rozpoznawać lepszego od gorszego, ale i sobie przyznawać wartość, prawa, podmiotowość, a nie ulegać przemożnej kulturze naznaczającej kobietę niemal jedynie do zamążpójścia i rodzenia dzieci?
    Ale ponieważ tak się nie działo, na koniec życia, zrujnowanego życia, taka kobieta musi szukać „pociechy w religii”, po inaczej nie umie, bo nic innego nie jest w stanie pojąć?
    Więc mamy te baby, tych dziadów, ze zmarnowanymi życiorysami, ale oczami rozżarzonymi świętą nienawiścią, pomstujących w pielgrzymce, z Jasnej Góry na „pedałów”, ‚dżenderów”, „morderców dzieci poczętych”, na „kulturę śmierci”, na „żydów” i „walczących z Panem Bogiem”.

    Uważam, że od samego początku żucia powinniśmy się kształtować w duchu wolności, ludzkiej autentyczności i podmiotowości, ciekawości świata i życzliwości ludziom, w duchu krytycznym, zadającym pytania i niezadowalającym się byle jakimi odpowiedziami. Jeśli z tego wyrośnie świadomy katolik, islamista albo krasnoludek – niech mu będzie. świat ich też zmieści. Ale jestem pewien, że nie wyrosną, poza przypadkami policzalnymi na palcach. Wolność, autentyczność, podmiotowość tak działają – nie popadają w niewolę i kłamliwą ułudę. Inaczej nie byłyby wolnością, autentycznością i podmiotowością, ale zaprzeczeniem siebie.

  288. Ależ się tutaj nazlatywało tego pseudoateistycznego katomatolstwa…!!!
    Po raz kolejny sprawdziło się porzekadło: „uderz w stół, a nożyce się odezwą”.

    Do „sugadaddy”, „Rafał Kochan”, „Tanaka” i „Wojtek A.”:
    Podpisuję się pod Waszymi opiniami. Bardzo trafne spostrzeżenia o pseudoateistach i krytyka polaczków – moralnych i fizycznych brudasów.
    Z przyjemnością czytam Wasze opinie.

  289. buhahahaa…
    Nicka na „pseudoateistycznego katomatoła” nie zmienię, nawet jeślibym miał najszczerszy zamiar sprawić Krzysi satysfakcję.

    Urodziłem się, jestem i umrę ateistą i antyklerykałem.

    Niezależnie od czyichkolwiek opinii na tem temat.

    Uważam, że wszelkie próby fundamentalistycznego podejścia do procesów społecznych są skazane na niepowodzenie, nie wspominając juz o tym, że niepotrzebnie tworzą sytuacje, albo utrudniające, albo w skrajnych przypadkach uniemożliwiające dokonywanie sie zmian.

    Nie ma tak, że jest jakaś granica wyraźna i bezdyskusyjna podziału na wierzących i ateistów. Nie ma tak, ż ejak ktoś wierzy, to jest od razu fundamentalnym wierzącym i nie ma tak, że jak sie jest ateistą, to musi się być w 100% ateistą. (piszę te sołowa ze świadomością ich ułomności)

    Na jednym z pierwszych wykładów z biologii usłyszałem i przyswoiłem podstawową prawdę biologiczną, że rozkład cech w populacji opisuje krzywa Gaussa. Krzywa „dzwonowa”, mówi o tym, że są pewne ilości przypadków skrajnych, a pomiędzy nimi w miarę równowiernie, z maximum w okolicach średniej, rozłożona jest reszta.

    Fundamentaliści bedący na skrajach, są mniejszościami, choć to ich słychać najbardziej.

    Świat urządzony w/g jakiejkolwiek skrajności, byłby niezwykle nudnym miejscem do życia.

    Dlatego, choć trochę śmiesznie jest czytać o 20% buddyście ateiście, to cieszę się, ż etaki ktoś istnieje, choc jak sobie ztym radzi, to nie mam pojecia. Za to świat, gdzie 100% to radykalni katolicy, czy świat ze 100% fundamentalnych, wojujących ateistów, byłby nieprawdopodobnie ponurym i odrażającym miejscem do życia,

    NAwet jeśli nie zgadzam się z czymimiś poglądami, to ich nie olewam, ani prostym, ani krzywym sikiem, żadnym nie olewam. Dyskutuję, a jeśli odpowiedzi są nie na temat, to nie kontynuuje, szkoda czasu.

  290. lonefather
    14 lipca o godz. 4:14

    „Nie ma tak, że jest jakaś granica wyraźna i bezdyskusyjna podziału na wierzących i ateistów. Nie ma tak, ż ejak ktoś wierzy, to jest od razu fundamentalnym wierzącym i nie ma tak, że jak sie jest ateistą, to musi się być w 100% ateistą. (piszę te sołowa ze świadomością ich ułomności)”

    Danke shon. 🙂 Wiem, ze jestem ulomny. Niestety taki sie urodzilem. :))))

    „Dlatego, choć trochę śmiesznie jest czytać o 20% buddyście ateiście, to cieszę się, ż etaki ktoś istnieje, choc jak sobie ztym radzi, to nie mam pojecia.”

    Radze sobie z tm dobrze. Ludzki mozg jest w stanie produkowac czysta heroine i inne specyfiki. Ale sie powtarzam bo odkryl to juz Marks. Medytacje buddyjskie daja mi duzego kopa (bardzo przyjemnego).
    Tak prawde powiac to wszystkie religie daja duzego kopa narkotycznego. Po to ludzie wierza. Sa i inne powody wierzenia (jak pocieszenie o pojsciu do raju) ale wytworzenie glodu narkotycznego i potem zaspokajanie go to glowne powody wierzenia. Az wstyd, ze nikt o tym nie napomknal.
    Czy to jest rozwadnianie? Niby glowny temat to „sztuczne chrzczenie dzieci” ale wiele osob odbieglo juz od tego. 🙂