Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.06.2014
piątek

Fundamentalizm, czyli mentalność, która daje fun nielicznym

27 czerwca 2014, piątek,

Co to za frajda siedzieć w domu i po prostu się modlić? Wierzyć w życie wieczne, ale musieć tkwić w szarej codzienności i czekać aż ono nadejdzie (albo i nie)? Miłować Jezusa Chrystusa, ale tylko w skrytości swego serca? Nuda. Co innego wziąć różaniec, obrazek święty czy krucyfiks i ruszyć na miasto: „Niech mnie zobaczą!”.

Mniejszość katolickiej większości wyszła znów do boju. Pozazdrościła publicznej aktywności mniejszościom seksualnym, tyle że zamiast parady miłości, ta mniejszość woli blokadę teatralnych przedstawień. W imię pozaświatowej miłości aż zieją doczesną nienawiścią. W imię swych teatralnych przedstawień zamkniętych przez większą część roku w kościołach i kaplicach (ale obecnych przecież także na ulicach), nie chcą się zgodzić, by ktokolwiek uczestniczył w jakichś innych przedstawieniach (choć za ich oglądanie trzeba zapłacić, a więc świadomie narazić się na kontakt z treściami, które mogą być dla widza obraźliwe).

Swoim moralnym oburzeniem na coś, czego nie widzieli, tłumaczą własne niemoralne zachowania wobec osób niepodzielających ich systemu wartości. Wzywają na pomoc zastępy kibiców, by móc zastraszać artystów i widzów (a ci chętnie podłączają się do każdej rozróby, w której można komuś dokopać, choć niewiele ma to wspólnego z miłością bliźniego). Cynicznie ostrzegają przed możliwością powstania „zamieszek” (abp Gądecki). Naigrywają się z organizatorów i nazywają ich „tchórzami”, gdy ci, kierowani poczuciem odpowiedzialności za bezpieczeństwo publiczności, odwołują przedstawienie (teolog Terlikowski).

Nasi fundamentaliści mają dość nasładzania się własną głębią wiary. Brakuje im czegoś mocniejszego. Jakiegoś emocjonującego działania, czegoś takiego jak fun. Nasi fundamentaliści wyraźnie pozazdrościli fundamentalistom muzułmańskim – ich sposobu działania, ich narzędzi, ich skuteczności, ich bezwzględności, ich ślepego szaleństwa, które karze zabijać już nie tylko „niewiernych”, lecz także (a dziś nawet przede wszystkim) wierzących w niewłaściwy sposób (horror w Iraku z wzajemnymi rzeziami sunnitów i szyitów czy pomyleńcy z Boko Haram w Nigerii).

Nasi fundamentaliści na razie zajęli się kultywowaniem i obroną własnych obrażonych uczuć, ale bardzo naiwne byłoby wierzyć, że chcą na tym poprzestać. Bo dla mentalności fundamentalistycznej realne życie społeczne z jego różnorodnością zawsze będzie obszarem zdrady, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie spełnia jakichś kryteriów „jedynie słusznej wiary”. Przecież gdyby na świecie zostali już tylko fundamentaliści dowolnej religii, zaraz znaleźliby się wśród nich bardziej fundamentalni fundamentaliści i jeszcze bardziej… To jak z komunizmem, który miał walczyć o pokój tak długo, aż kamień na kamieniu nie zostanie.

Dlatego tak bardzo ważna jest tu postawa przedstawicieli państwa (pochwała należy się nowej minister kultury prof. Małgorzacie Omilanowskiej) i egzekwowanie prawa. A z tym jak zwykle mamy kłopoty.

 

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 238

Dodaj komentarz »
  1. Straszni sa ludzie, ktorzy nie maja watpliwosci, ktorzy *wiedza* i gotowi sa w imie tej *wiedzy* (nazywanej eufemistycznie wiara) zmuszac innych do szanowania tej ich *wiedzy*. Jeszcze nie dawno *niewiedzacych* palili na stosach, poddawali ich roznym mekom. Mozna sie pocieszyc, ze dzis tego nie robia, ale czy na pewno dawne nie wroci ?
    Sam zaczynam czuc sie fanatykiem; robie sie fanatycznym przeciwnikiem fanatykow. Tolerancji fanatycy nie rozumieja, tylko oni maja jakies uczucia, ktore inny niepodzielajacy je , obraza je.
    Tyle narzekalem na PRL, ale jedno bylo wtedy pozytywne, ze owczesni wlodarze potrafili to fanatyczne towarzystwo trzymac za pysk. Kiedy usunieto komunistyczna plyte, wylazlo spod niej to robactwo, poczatkowo oslepione swiatlem demokracji ale coraz bardzie rozzuchwalone.
    Ech, panie Redaktorze, co tu mowic. To wszystko tak oczywiscte, ale co z tego wynika. Na razie wyglada to dosc ponuro.

  2. No i ta argumentacja „miłośników bliźniego”. Spróbowaliby ci artyści przedstawić w sztuce Mahometa? Ale się przecież boją. Dlatego wyżywają się na nas. Bo my jesteśmy za dobrzy, za łagodni, zbyt wyrozumiali.

  3. @ Wlodzimierz 27.06.2014 o 16:29

    Czyli — najwyższy czas zacząć się bać katolików. Dobrze, że potwierdza Pan moje domniemania.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pisze Pan: (pochwała należy się nowej minister kultury prof. Małgorzacie Omilanowskiej)
    Sadzi Pan, ze coś z tego co mówi nowa minister wyniknie?
    Czytał Pan, że na następne 5 lat konsultantem został ten, co przedkłada prawa boskie nad ludzkimi?
    Czy Tusk i jego minister nie stawali w obronie pacjentów? Czy coś z tego wynikło?
    Nie bądźmy naiwni – tego już nie da się odkręcić; żeby tylko nie wprowadzali nowych praw – np. kara więzienia za bluźnierstwo.
    Jak takich ludzi jak Królikowski, Tusk zrobił tymi którzy mogą o czymś decydować, można spodziewać się wszystkiego.
    Tusk okazał się gorszy od Kaczyńskiego który z powodu swojej mani wielkości nie dałby klechom sobą rządzić. Tuskowi to najwyraźniej pasuje o czym świadczy jego polityka kadrowa.

  6. Najgorsze jest to, ze okolo setka wyleniałych „moherów” szantażuje ludzi, organizatorów, artystówi i władze w Polsce. To te wyleniałe pryki mają czelność mówienia, co ja mam oglądać czy nie, w imie ich odpustowo-cepeliowego poczucia wiary.
    I jakis tu Włodzimierz będzie mi chrzanił o o Mahomecie… Szkoda, że ten katolicki poplecznik nie odwołuje się do innych kultur, gdy nie pasują mu homoseksualiści, in vitro, aborcja etc.
    Włodzimierzu, głosicielu katolibańskiej błazenady, podaj mi swój adres, zapodam ci setki linków z imprez w Polsce z ostatnich kilkunastu lat, w których artyści z różnych krajów, równiez z Polski „obrażali” twoje uczucia religijne. Co najmniej raz w miesiącu występuje jakiś zespół muzyczny, prezentowany jest jakiś film lub performance, w czasie którego twoja religia ukazywana jest jako szambo moralne. Oczekuje, że będziesz protestował wraz z innymi moherami wobec tych odbytych juz zdarzeń artystycznych. Chciałbym widziec wówczas też twój ból tyłka, kiedy obejrzałbyś występ np. COSTES – francuskiego performera, który gwałci analnie swoją partnerkę krucyfiksem przy akompaniamencie pieśni religijnych.

  7. Lewy
    Z bólem i smutkiem podzielam Twoje westchnienie za „komuną”.
    Matka moja! Czego ja dożyłam w „wolnej” ojczyźnie?!
    Dyktatu czarnogrodu, jakichś upiornych moherów płci obojga ( w różnym zresztą wieku), którzy mi wygrażają co i rusz krzyżem, cenzury katabasów (w miejsce tej „czerwonej”), przed którą bojaźliwie schylają karki dzisiejsze waaadze, demokratycznie wybrane!
    Wpadłam dziś na chwolę do Warszawy, więc czekam pilnie na meila – potwierdź datę i godzinę na Rozdrożu.

  8. @ Jacek Kowalczyk
    27 czerwca o godz. 16:32
    @ Wlodzimierz 27.06.2014 o 16:29
    Czyli — najwyższy czas zacząć się bać katolików. Dobrze, że potwierdza Pan moje domniemania.

    Bać to powinniśmy się „nie klękającego przed księdzem”, dobrego primera Tuska.
    To on pozwala katolikom, tym umundurowanym i cywilnym, na łamanie praw III RP.
    Np. czy może pan wytłumaczyć, dlaczego prokurator generalny Seremet, pozwala Nowakowi na stalking i ciąganie ludzi po sądach, których on i jego umundurowani przełożeni nie lubią ?

  9. Rafał Kochan
    Niezupełnie rozumiem Pana oburzenie! Obawiam się jednak, że zostałem zrozumiany opacznie. Jestem całkowicie niekatolicki, natomiast gwałtom analnym, sprzeciwiam się również zdecydowanie.

  10. Wlodzimierz
    27 czerwca o godz. 16:29

    Widzisz, do czego jest potrzebna dbałość o formę – do wzajemnego rozumienia się. Dopiero po trzykrotnym przeczytaniu Twojego wpisu kapnąłem się, że cały jest zacytowaniem głupiej i złośliwej argumentacji wojujących katoli: spróbujcie, gieroje, z Mahometem tego, co robicie z nami.

  11. Szykowalam sie juz do powrotu z emigracji, dobrze ze sie nie spieszylam. Nie chcialam kiedys zyc w Polsce komunistycznej, w dyktaturze ciemnoty – towarzysza ciemniaka jak sie ten czas nazywalo. Nie moglabym wtedy uwierzyc, gdyby ktos mi powiedzial, ze Polska bedzie katolickim ciemnogrodem i ze ludzie beda bali sie wystawiac sztuki teatralne. Dzis Polska robi sie gorsza, straszniejsza niz za komuny. Wtedy moglismy zawsze powiedziec, ze to nie nasza wina a ruskich lub Zachodu, ktory o nas zapomnial. Dzis nie mamy zadnej wymowki, cale ZLO tkwi w nas samych a towarzysza ciemniaka jest wsrod naszych sasiadow wiecej niz wtedy.

  12. Włodzimierz.
    Więc po jakiego czorta stosujesz retorykę na poziomie gimnazjalisty z Pcimia Górnego? Dlaczego artyści wychowani w otoczeniu chrzescijańśkiej kloaki mają krytykowac obcą im w każdym elemencie islamską religię? Byliby twoim zdaniem przekonywujący w tej krytyce, skoro zaden z tych artystów nie przeżył w tym kraju dłużej niż dwa tygodnie… a i te dwa tygodnie były prawdopodobnie jedynie czasem urlopowym? Idąc tropem twojej prymitywnej logiki, cała rzesza polskich artystów za czasów komuna nie powinna japy otwierać, bo za tego typu występy w Chinach lub Korei Płn. byliby od razu wsadzeni do wiezienia w najlepszym przypadku…
    Poza tym, ja zawsze myślałem, że równa się do lepszych, a nie gorszych – niech zaczadzeni religią w krajach muzułmańskich uczą się tolerancji od katolików w takiej Polsce… nieprawdaż? Wolałbyć żyć w kalifacie katolickim?

  13. I smieszno i straszno. Kak by ty j… tigra. (COSTES, czy co?)
    Obstawiam, że żaden z protestujących sztuki nie widział.

  14. Czy „świątobliwy” Gądecki nie popełnił przestępstwa polegającego na podżeganiu do stosowania przemocy? Czy nie należałoby zgłosić do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa?

  15. Maja
    27 czerwca o godz. 20:44

    Do który prokuratury, Serduszko – do Seremetowy pod zarządem episkopata, który akceptuje katolickie garnki, ryki, krzyki?

  16. Ze względu na dobro zgorszonych nie oglądaną sztuką z czasów zaprzeszłych proponuję autorowi zamienić temat na współczesny, pokazujący wspaniałą moralność i mentalność prawdziwego katolika dyplomowanego, godną pochwały i naśladowania. Nikogo nie zgorszy!

    Akt 1:
    Mała parafia. Miła atmosfera. Miłość zakwitła na plebanii, miedzy kapłanem i wiejską dziewicą – po prostu lgnęła do niego, bo w domu miłości nie było, tylko krowy, gnój i praca na polu.

    Akt 2:
    Miłość nie tylko zakwitła, ale zaowocowała! Radość kapłana wielka, byłej dziewicy trochę mniejsza, ale sielanka trwa. Kapłan nie wyrzuca dziewczyny, taki on szlachetny. Żywią się z obfitej tacy, bo wspaniały kapłan jest kochany nie tylko przez jedną dziewicę, opędza się od pozostałych jak może.

    Akt 3:
    Nadchodzi moment kulminacyjny – „napoczęte” zbożnie w plebanii życie dąży na świat. Kapłan nie może przecież przeszkadzać w tym bożym dziele i odchodzi daleko od jęczącej z bólu kobiety, po prostu jest za mało odporny na cudzy ból. Delikatny taki! Dobrze tak grzesznicy, niech cierpi!

    Akt 4:
    Nie mogąc – mimo oddalenia – znieść cudzego bólu, kapłan zakłada słuchawki i słucha pieśni religijnych na przemian z kazaniami biskupa na temat czystości cielesnej kleru. Kobieta rodzi i umierają samotnie, zarówno owoc grzechu jak i grzesznica. Uwolniony od kłopotów kapłan dziękuje swemu Panu za łaskę i nadal zbiera na tacę.

    Epilog:

    Odpowiedzialny za plebanię biskup przenosi kapłana do innej parafii, gdzie znowu czyhają na jego niewinność łaknące tak wytwornej miłości dziewice (i nie tylko).

    PS
    Można rozbudować fabułę, wprowadzając elementy liturgii.

  17. @Antonius.
    A to, co przedstawiłeś w swoim dramacie, działo się pod czujną opieką Jego Ekscelencji abp. Gądeckiego.

  18. Na jakis czas wylaczylam „maszyne”,zeby psychicznie odpoczac.
    Zagladam znowu,a tu zaduch w kraju jeszcze wiekszy 🙁

    Domyslam sie,ze juz w najblizszej przyszlosci nastapi „szczesliwy”powrot baby z szydelkiem,dzieci beda leczone przez znachorow,a fundamentalisci spod znaku krzyza chyzo zaczna zaklejac kazda golizne”przednia i tylnia” listkiem figowym i tak trzymac,az zapadnie ciemnosc wiekuista!!!!!!!

  19. To co się dzieje w przepięknej polskiej krainie (w różnych miastach) na okoliczność wiadomego spektaklu nie jest już nawet śmieszne. Jest przerażające! Rozwrzeszczane histerycznie, rozmodlone i świetnie zorganizowane grupki fanatyków terroryzują resztę. Sporą resztę.
    Czyżby bracia Polacy jakiegoś szaleju się nażarli?!
    Dość długo już żyję (niestety) i rozmaite mam doświadczenia oraz pamięć pojemną i system kojarzenia jeszcze sprawny. I przestaję cokolwiek rozumieć.
    Toż my się staczamy w jakiś dół czarnogrodzki rozkwitający fanatyzmem niespotykanym od niepamiętnych czasów, czyli w świadomości ludzi dziś żyjących, choćby nawet najstarszych.
    Jak dalej tak pójdzie, trzeba będzie chyba zwołać jakieś pospolite ruszenie w obronie obywateli kraju, którego Konstytucja JEST DEPTANA, bo jeszcze chwila, a katoliban złapie nas wszystkich za gardło

  20. Ten tekst jest… boski! 😉

  21. @mag. Nie to jest najgorsze, że grupka rozleniwionych na emeryturze moherów się nudzi i poprzez swoją nadgorliwą religijność pragnie odkupić swoje winy z czasów młodości, by dostąpić królestwa niebieskiego. Najgorsze jest to, co robią nasze władze… a właściwie ich bierność wobec tego typu świrów… nie ma żadnego zdecydowanego głosi ministra kultury, ministra spraw wewnętrznych potępuiających tego typu zjawiska i kategorycznej deklaracji, ze wszelkie tego typu akcje będa bezwględnie tłumione przez policję… to władza jest winna tego typu sytuacji, a nie rozbrykane staruszki z dziadkami, którym sie nudzi juz nie tylko w domu, ale nawet w kościele.

  22. mag
    27 czerwca o godz. 21:52

    Jak będę młodszy o jakie 70 wiosen, skrzyknę ogólnopolski majdan pod hasłem: „Dość religijnego terroryzmu!” i podhasłem: „Dość religijnego bezprawia!”. Sam z powodów estetycznych nie pójdę (nie cierpię tłumów), bo nie pójdę. Ale się pogapię z chmurki przez lornetkę. Może też coś pieprznę aporopopo ku chwale ojczyzny bez Boga, honoru, ojczyzny i podobnych pierdół.

  23. Ad Jerzy Pieczul

    Piszesz: „Może też coś pieprznę apropo ku chwale ojczyzny bez Boga, honoru, ojczyzny i podobnych pierdół.”

    Otóż możesz być pewny, że jeśli z Polski zostanie wypędzony Bóg, to Polski też nie będzie. Bądź tego pewny na 100%.

  24. Rafale K., Jurku P.
    Dla mnie jest jasne, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie ( w tym sensie miał rację wnuk pisarza), choćby tylko dlatego, że standardy prawne ustala Watykan, a ciemny lud (za cholerę jednak nie rozumiem, dlaczego aż tak ściemniał w ostatnim ćwierćwieczu! ) chłonie jak gąbka, co mu prawica z kk pospołu wciskają.
    Premier też jest „prawica”, niby taka liberalnie bardziej oświecona i jakby tolerancyjna, która powiada, że przed katabasami ( premier mówi delikatniej, rzecz jasna) nie klęka. A klęka!!! A nawet krzyżem się kładzie, jak niektórzy powiadają. Dlaczego!!!
    Przecież psim obowiązkiem nowej pani minister od kultury jest dać odpór fanatycznej czerni, jakoś ocenić ostatnie wydarzenia „kulturalne” a zadaniem policji – przywołać do porządki to agresywne towarzystwo, które wali ludzi po głowach różańcem i tak kocha Jezusa, jak deklarował jakiś świr, że chyba aż …nienawidzi bliźnich, których nie rozumie w swojej przerażającej ignorancji, więc nie chce znać tego co robią, bo Z GÓRY zakłada, że powinni iść do piekła.
    No, wszystkie kończyny opadają, łącznie z głową, która też nie wytrzymuje tego ciśnienia głupoty pospolitej, absurdalnego konformizmu, hipokryzji itd.

  25. Rabin Baruch Efrati, kierownik jeszywy oraz rabin osiedla Efrat na Zachodnim Brzegu, jest zdania ze ilsamizacja Europy jest czyms dobrym.
    “Z Boza pomoca, goje przyswoja sobie zdrowszy styl zycia, wieksza dawke pokory i prawosci, w przeciwnienstwie do hipokryzji chrzescjanstwa ktore pozuje na czyste, a jest fundamentalnie zepsute”, wyjasnil.
    islamizacja Europy jest lepsza niz Europa chrzescjanska – jako kara dla Chrzescjan za przesladowanie Zydow, oraz fakt iz chrzescjanstwo, w przeciwienistwie do islamu, z halachicznego punktu widzenia jest postrzegane jako “balwochwalcze”.
    “Zydzi powinni sie radowac z faktu ze chrzescjanska Europa traci swoja tozsamosc, w ramach kary za wszystko zlo jakie nam wyrzadzila przez stulecia naszego wygnania”

    “Nigdy nie wybaczymy eurpejskim Chrzescjanom rzezi naszych dzieci, kobiet i starcow… Nie tylko podczas ostatniego holocaustu, ale poprzez pokolenia popelniane w sposob konsekwentny ktory charakteryzuje wszystkie, pelne hipokryzji, odlamy chrzescjanstwa…”
    http://niszczsyjonizm.blogspot.ch/2012/12/islamizacja-europy-jest-dobra.html

  26. waldi
    27 czerwca o godz. 22:37

    Powiedziałem nie „apropo”, lecz „aporopopo”, choć bliżej piosenki byłoby „aj poropopo”.

    Na sto procent to będę pewny, kiedy tak się stanie, choć niespecjalnie mnie przejmuje los państwa beze mnie. Jak wiesz, wielu z Polski wyjechało i zarzeka się, że za cholerę do tego bardaku nie wróci. Ojczyzna ziemska to nie najwyższa wartość. A umyślone państwo boże nie zna granic ni kordonów, więc patriotyzmowanie ziemskie jest sprzeczne z obywatelstwem boskim. Tako rzecze Zaratustra. Amin.

  27. mag
    27 czerwca o godz. 22:58

    Mag, jedna młoda matka mówiła, że tak kocha swoje dziecko, że by udusiła. Podobnie ogromna jest miłość bliźniego u katoli. My nie z soli ani z roli, my – katoli.

  28. ajmk
    27 czerwca o godz. 23:02

    Powiadasz, ze lepiej byłoby, gdybyśmy wpadli z deszczu pod rynnę? A jeśli dobrze rozpytać i się okaże, że połowa Polski chromoli chrześcijaństwo razem z islamem, judaizmem, szintoizmem intelprojektyzmem i innymi durnotami?

  29. Ad Jerzy Pieczul)

    Powiadasz, że przetrwanie Polski nie jest ważne, bo ciebie tam nie ma. Rozumiem, taki Twój wybór.
    Nieprawdą jest, że państwo narodowe stoi w sprzeczności z Państwem Bożym (piszesz tak dla zmylenia przeciwnika, bo dla ciebie nie istnieje coś takiego – również twoja sprawa). Od samego początku obowiązuje nakaz Chrystusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” [Mt. 28, 19]. No właśnie, wszystkie narody mają słuchać jednej i tej samej nauki Jezusa Chrystusa. Nie ma tu sprzeczności.

    Przepraszam, za niedokładne zacytowanie twoich słów, nadgorliwość z mojej strony.

  30. Panie Redaktorze, Szanowni Państwo Ateiści,
    jak powiadał nasz ukochany Ojciec – obecnie już podwójnie Święty, „Nie lękajcie się!”
    Z boską pomocą daliśmy sobie radę z zarazą czerwoną, damy sobie radę i z czarną. Będzie trudniej, ale to kwestia czasu…

  31. obserwatorka
    27 czerwca o godz. 20:00

    Szanowna Pani obserwatorka

    Nie ma co owijac w bawelna. Trzeba wywolywac do tablicy po nazwisku. Ja wywolywalem po nazwisku Jaruzelskiego, Urbana i Passenta. Ten pierwszy zrobil sobie katolicki pochowek, drugi poucza o zgrozo Polakow na temat demokracji a ten trzeci tez chyba gdzies sie przechadza z podniesiona glowa. Redaktor Kowalczyk czepia sie funkcjonariuszy polskiego kk a nie swojego kolegi zza biurka. W tym tkwi polska hipokryzja. W nas samych. Malo kto z nas zaryzykuje wygodna egzystencje dla idei. Az w koncu ta egzystencja zmieni sie na bardzo niewygodna i nie bedzie nawet mozna zaprotestowac. Dlatego teraz jest czas by krytykowac Passenta z Urbanem by krytykowc Tuska z Sienkiewiczem i Belka by krytykowac Dziwisza i innych. Jak to jest mozliwe aby szef banku centralnego pomagal partii rzadzacej w wygraniu wyborow. To jest stajnia Augiasza czekajaca na Herkulesa. Tym Herkulesem powinni byc wszyscy myslacy Polacy.

    Slawomirski

  32. Wartosc nauczania religijnego

    w dzisiejszych cytatach

    „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”

    “Nigdy nie wybaczymy eurpejskim Chrzescjanom rzezi naszych dzieci, kobiet i starcow… Nie tylko podczas ostatniego holocaustu, ale poprzez pokolenia popelniane w sposob konsekwentny ktory charakteryzuje wszystkie, pelne hipokryzji, odlamy chrzescjanstwa…”

  33. dr panzerfaustus
    27 czerwca o godz. 23:42

    „Z boską pomocą daliśmy sobie radę z zarazą czerwoną,”

    Bzdura.
    Czekacie aby czas za was to zalatwil.

    Slawomirski

  34. Wlodzimierz
    27 czerwca o godz. 19:11

    natomiast gwałtom analnym, sprzeciwiam się również zdecydowanie.

    Czy moze pan tak to robic abym ja tego nie widzial?

    Slawomirski

  35. Lewy
    27 czerwca o godz. 16:11

    Szanowny Panie Lewy

    Trzeba byc pomylonym aby tesknic do komunistycznego totalitaryzmu. Mylic sie jest rzecza ludzka. Trwanie w bledzie jest grzechem. Cos pan zrobil swoim wpisem. Mag tez zaczyna rozum odbierac. Demokracje trzeba zrozumiec, pokochac i przygotowac sie na zawod milosny.

    Slawomirski

  36. waldi
    27 czerwca o godz. 23:41

    Z Polski wyjechałem dwa razy na krótko pociągiem i sporo razy kutrem na trzy dni za każdym razem, a poza tym nie wysuwałem z kraju nosa. Państwo zaś będzie beze mnie, kiedy fajtnę, więc chyba naturalne, że ge mnie ono będzie obchodzić, a i teraz obchodzenie polega na niekończących się jobach, ale bardziej z powodu bezpaństwa niż państwa.

    Państwo boże to najpierw byli wyłącznie Izraelici. Potem domniemany Bóg został rozkazem dziennym mianowany Bogiem wszystkich, choć ci, co go mianowali, nie pytali wszystkich, czy go potrzebują. Nikt go najpierw nie potrzebował, więc samozwańczy pełnomocnicy Boga zaczęli ogniem i mieczem stwarzać zapotrzebowanie. W ten sposób chrześcijaństwo stało się największą religią świata – tak wyglądało w praktyce „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Ale i tak jedyny Bóg zawojował tylko ciut może wiecej niż jedną czwartą świata – czyli ani on jedyny, ani wszechmocny. A biblijne państwo boże, Szanowny Waldi, to nie to, co jest, lecz to, co MA BYĆ. Czarnosecinna zaraza najchętniej już teraz proklamowałaby państwo boże, ale ono jest nie z tego świata. Królestwo niebieskie nie ma granic, państw, narodowości – to miałem na myśli, mówiąc
    o bezpaństwowości bożego państwa.
    Narody mają słuchać jednej i tej samej nauki Jezusa? Widziałeś, jak słuchają wściekli krzykacze łomoczący w garnki i w ogóle katole, którzy z wiary robią spektakl na wzór sabatu czarownic? Kto by się tam jakimiś naukami przejmował – religia to parę gestów, parę pustych lub fałszywych słów i wszystko. Wojowniczość wojującej części katolików nie o ich religijności świadczy, lecz o pokręconych osobowościach, którym nie ksiądz, lecz psychoterapeuta by się przydał.

  37. Nie wytrzymałem z tym „goracym kartoflem” i po napisaniu tekstu na temat Golgoty Picnic wstawiłem go na blogu prof Hartmana w dyskusji o 500% normy pedofilskiej … Ale tu U Jacka Kowalczyka będzie temu tekstowi zdecydowanie lepiej, bo będzie na temat…

    GOLGOTA JACKA ŻAKOWSKIEGO
    W sumie nie jestem zdziwiony. Szkoda dobrego człowieka, jeśilby powtórzyć słowa jakie w usta Jezusa włożył Michaił Bułhakow… Ale na dziś mamy o wiele ważniejsze wydarzenie, a jest nim:

    GOLGOTA JACKA ŻAKOWSKIEGO

    W porannym przeglądzie prasy z 26/6/2014, Pan Jacek Żakowski otarł się dosłownie o włos od powiedzenia prawdy o tym co się dzieje i o co tu chodzi, w awanturze o Piknik Golgota.

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/120

    Dlaczego niejaki Stanisław Gądecki, obywatel Watykanu, szef struktur kościoła katolickiego w Polsce i administartor poznańskiego folwarku tegoż krk, zagroził otwarcie ogólnopolską rebelią katolicko-kibolską, jeśli spektakl Golgota Piknik zostanie pokazany…

    Był Pan Jacek tuż tuż od zapewne największego życiowego sukcesu, gdy zacytował Panią minister kultury Małgorzatę Omilanowską, która w jakimś wywiadzie powiedziała (nie cytuję dosłownie), że: „Sztuka Golgota Piknik, jest o tym, że nasza współczesność nie uporała się, nie wytworzyła instrumentów, które wyzwoliłyby nas od lęku przed śmiercią.”.

    Pani Małgorzata Omilanowska, jest jedną z nielicznych osób, które oglądały i to dwa razy tą sztukę, a będąc osobą znającą się na tym, umiała ją odczytać i zrozumieć przesłanie.

    Pan Jacek Żakowski, zacytować to zacytował, ale zamiast pociągnąć dalej myśl Pani Małgorzaty i dopowiedzieć do końca, co to oznacza i co wywołuje tą szaleńczą reakcję bossa kościoła katolickiego w Polsce grożącego otwarcie ogólnokrajowymi rozruchami, uciekł, w co prawda też ważny problem braku reakcji władz Państwa…, ale jednak drugorzędny, jeśli go porównać z przyczynami takiej właśnie „kibolsko/biskupiej” ustawki, jak zresztą słusznie Pan Jacek to nazwał.

    Jak już znamy okoliczności, to przyjżyjmy się temu co przegapił Pan Jacek Żakowski.

    Otóz, jeśliby przekaz o uporaniu się z lękiem przed śmiercią trafił do ludzi i spowodował, że ludzkość zaczęłaby się zmagać i być może wygrać zmagania z lękiem przed śmiercią, to będzie to koniec kościoła katolickiego, a być może koniec wszystkich kościołów i wszystkich religii. Dalej, na zasadzie, że koszula bliższa ciału, zajmę wyłącznie kościołem katolickim.

    Jakby nie patrzeć, to podstawą istnienia kościołą katolickiego jest lęk przed śmiercią. Sprzęgnięcie w jedną konstrukcję, odkupieńczej śmierci na Golgocie, ze zbawieniem wiecznym po śmierci i wplecenie w to pośredniczącej roli kościoła, zapeniło tej organizacji, 2000 lat ciągłego finansowania.

    Bardzo dobre dwa tysiące lat życia, ze strachu ludzi o to co jest i co z nimi będzie po śmierci….

    Gdyby – pomyślał watykański obywatel Gądecki Stanisław – nie daj boże, ludzie przestali się bać śmierci, to będzie po nas. Wtedy już nic, czyli kościoła katolickiego znaczy się, nie uratuje … JAk się ludzie przestaną bać, to przestaną sie słuchać. Ale jeszcze ważniejsze jest to, że przestaną dawaćpieniądze, płacić za niepotrzebne „posługi”! I to będzie koniec kościoła …

    Strach zajrzał najwyraźniej w oczy Satnisławowi Gądeckiemu, bo inaczej nie sposób sobie wyobrazić, dlaczego człowiek, który twierdzi publicznie, że głosi religię miłości, publicznie, w telewizyjnym wystąpieniu zagroził Państwu Polskiemu wywołaniem rozruchów obejmujących cały kraj, jeśli Golgota Piknik bedzie grana …

    Zmarnował Pan Jacek Żakowski taką szansę!

    Nie przeczę, że brak reakcji odpowiedzialnych za Państwo urzędników, w tym Bartłomieja Sienkiewicza, jest ważnym problemem, wymagającym komentarza, ale ten opisany wyżej, wydaje mie się jeszcze ważniejszy…

  38. Część komentarzy pod tekstem brzmi, jakby pisali je fundamentaliści, tylko z drugiego bieguna 😉

  39. lonefather
    28 czerwca o godz. 2:01

    Szanowny i przenikliwy analityku lonefatherze, jak zawsze odkrywasz i mówisz coś niebanalnego. Być może usunięcie z psychiki człowieka lęku przed śmiercią oznaczałoby koniec religii, ale tylko „być może”. Kościół w trosce o własną dupę stał się największym w dziejach lawirantem, nietrudno więc sobie wyobrazić takie na przykład jego hasło jako reakcję na brak lęku przed śmiercią: „Radujmy się, bracia, i sursum corda! Śmierć jest cudownym aktem połączenia z Panem”. Zapał, z jakim w tym właśnie duchu zindoktrynowane islamskie brzdące obwieszają się wybuchowością, by ekspresowo trafić do raju, pokazuje, że z pojedyńczym człowiekiem można wszystko, byle odpowiednio wcześnie zacząć.

    Jednak powszechne niemanie strachu przed śmiercią oznaczałoby sztuczne usunięcie głównego naturalnego regulatora życia, jakim jest instynkt samozachowawczy, więc nie bardzo rozumiem i sztuki (jeśli o to zawadza), i pani minister. Ale czemu miałby się akurat bać czegoś tak absurdalnego jak odwołanie instynktu boss Kościoła? Pan biskup jest przestępca i cham, więc może nie ze strachu groził rebelią, lecz z uciechy, że znów się trafia okazja do pokazania, jakim to czujnym strażnikiem war…war…tości („war” to wojna?) jest Kościół. Dajcie temat, a chętni do rozróby się znajdą.

    Czyżbyś, umiłowany w panu Urbanu lonefatherze, chlusnął za ostro rumu do herbaty, że miałeś widzenie, jakoby wydumany skutek wydumanej przyczyny miał wagę realnego słonia?

  40. lonefather

    lonefatherze najumiłowańszy, zapiałeś piknie jako ten kurek na kościele: „Prawda was wyzwoli”. Uojej! Toż futasy katabasy mówią same prawdy! Uod tysincy lat! I uod cego takiego uny nas, te prawdy, wyzwolili?

  41. takimi dyskusjami niedługo grupy protestujące poczują się same zagrożone i powołają z kiboli bojówki do ochrony swoich zgomadzeń (Sturmabteilung, jak w 1920)

  42. Obawiam sie, ze poza przerzucaniem sie inwektywami, niewiele sie dzieje na roznych forach.
    Jakos nie dostrzegam pytania o to, dlaczego babcie i mlodziki, kazdy na swoj sposob, wychodza z domu, by walczyc przeciwko sztuce. Przeciez w normalnym spoleczenstwie, sztuka jest dla elit. Proletariat chce igrzysk na swoim poziomie (chrzescijanie dla lwow, zydzi do gazu, sunnici do odstrzalu). Teatr jest zbyt wysublimowany, zimny i za trudny do powszechnego odbioru.
    I dlatego prawdopodobnie stal sie symbolem tych elit i wyobcowania proletariatu – lub odrzuconych wedlug innego jezyka. Oni/one chca godnosci i znaczenia, jak kazdy. Ale jak tu zachowac godnosc na glodowej emeryturze, lub siedzac na garnuszku u mamy bez perspektyw na znaczaca kariere zawodowa, satysfakcjonujace dochody i mozliwosc zalozenia rodziny? No to znalezli sobie zrodlo wlasnego znaczenia – sa bojownikami/bojowniczkami boga.
    To nie jest tylko polski problem. Niestety, to swiatowy problem, bo w calym swiecie bogaci sa coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi… I nikt nie planuje poza swoj ogrodek i poza linie swojego zycia.
    „Ja se ne boim, ja mam raka”, jak reagowal przyslowiowy Czech ze starego „komunistycznego” dowcipu.
    Mozna sie tylko cieszyc, ze na razie dostep do broni automatycznej i innych srodkow masowego razenia jest w Polsce (i chyba w Europie) dosc ograniczony. Chcielibyscie widziec tych „kiboli” i „mohery” naladowane sentilem zamiast rozancami?

  43. Slawomirski
    28 czerwca o godz. 0:28
    „Czekacie aby czas za was to zalatwil.”

    I bardzo dobrze. Trzeba umieć czekać. Co nagle to po diable… 🙂

  44. shrinki NAPISAŁA 28 czerwca o godz. 11:01
    „… dlaczego babcie i mlodziki, kazdy na swoj sposob, wychodza z domu, by walczyc przeciwko sztuce. Przeciez w normalnym spoleczenstwie, sztuka jest dla elit. Proletariat chce igrzysk na swoim poziomie (chrzescijanie dla lwow, zydzi do gazu, sunnici do odstrzalu)…”

    Droga shrinki,
    Okazaja jaką były te czytania, to właśnie nic innego jak igrzyska! Dostali szansę, żeby wyjść z domów i wykazać się. Babcie dały wyraz swojej wierze i miłości do boga i kościoła, młódź kibolsko/katolicka dostała okazję do napięcia mieśni w obronie świętej wiary i kościoła, a jak „dobrze pójdzie”, ot może nawet okazję do rozróby po ochronnym parasolem kościoła katolickiego. Igrzyska, proszę Pani, nic tylko igrzyska!

    A powodem nie jest sztuka, no nie jest prawdziwym powodem. Bo tym prawdziwym powodem jest poczucie misji. Chyba mi się nie wydaje, ża sama coś o tym odczuwaniu misji pisałaś. Powinnaś więc rozumieć to co tych protestujących napędza i daje im poczucie ważności. A jak do tego dodasz, tu znów Ciebie zacytuję „Oni/one chca godnosci i znaczenia, jak kazdy. Ale jak tu zachowac godnosc na glodowej emeryturze, lub siedzac na garnuszku u mamy bez perspektyw na znaczaca kariere zawodowa, satysfakcjonujace dochody i mozliwosc zalozenia rodziny? No to znalezli sobie zrodlo wlasnego znaczenia – sa bojownikami/bojowniczkami boga.” I w ten właśnie sposób, w tych protestach, nabierają znaczenia. Stają się ważni, a przez to lepsi od innych, od tych co biernie i obojętnie pozostali w domach, nie wspominając już o tych, co poszli oglądać, czy słuchać tych „bezeceństw”…

    Jest jeszcze jeden element, o którym warto wspomnieć. Myślę o obcości i nierozumieniu. Obcość u niepewnych siebie i tych co nierozumieją, na ogół wywołuje wrogość. Picnic to grill, z piwkiem i kiełbaskami, pogaduszką o „dupie Maryni”, czy meczu piłkarskim, obgadanie znajomych, szefów, czy sąsiadów, nawtykanie tym złodziejom politykom i innym nierobom i durniom … A Golgota, to kaźń „pana naszego”, umęczonego pod Ponckim Piłatem, co życie oddał za zbawienie ludzkości…

    Jaki tu picnic, do diabła!
    Panie! Jaja sobie robią z meki pańskiej!

    I tak zostaje uruchomiona lawina skojarzeń, która wywołuje niechęć, a potem protest, bo dotyka samych podstaw obrazu świata. A dotykając ich stwarza zagrożenie, któremu trzeba się przeciwstawić.

    Sądzę, że uprościł sobie życie Pan JAcek Kowalczyk, ładnie skąd innąd przykładając to powiedzonko, że „no risk, no fun”, do tych protestów religijnych fanatyków.

    Bo jakie niby jest to ryzyko w Polsce?
    Jakie jest ryzyko demonstracji w obronie kościoła i świętej wiary katolickiej?
    Jakie jest ryzyko protestów przed obrażaniem uczuć religijnych, gwarantowanych konstytucją?
    JAkie jest ryzyko demonstracji pod skrzydłami i opieką kościoła katolickiego?

    A może właśnie na tym polega ten cały „FUN”, że można z uwagi na powyższe pytania, śmiało i bez najmniejszego ryzyka, wyjść na ulice, znieważać innych ludzi, inaczej myślących, wszczynac burdy i inne zamieszki, bez najmniejszego ryzyka. Bez obawy, że wszczynając burdy poniesie się ich konsekwencej prawne. Mieć fun z tego, że słabowite państwo Polskie, może im co najwyżej „nagwizadać”…

  45. Jerzy Pieczul 28 czerwca o godz. 8:58

    Piszę … poczekaj … dostaniesz …

  46. Wygląda na to, że Korwin-Mikke jest dla wielu Polaków, a nawet dla zachodnich polityków- eurosceptyków „gratem osobowym” (persona non grata), bo nie chcą go i jego ferajny na razie nawet przyjąć do swojej frakcji.
    Ktoś dowcipny przypomniał na blogu starą opowiastkę o uczniu japońskim, który doskonale znał historię USA i zawstydzał zarówno kolegów jak i nauczycielkę historii.

    @mr.off
    28 czerwca o godz. 2:44
    Na blogu „Skrót myślowy”.

    Pisałem już, że to bardzo stara opowiastka, ale została zakończona współczesną wypowiedzią Korwina -Mikke w europarlamencie. Jest to chyba antycypacja, bo posiedzeń nowych posłów chyba jeszcze nie było, ale pewnie taki będzie początek działalności naszego wybrańca w Brukseli. Zainteresowanym i nie znającym tej dykteryjki polecam odnalezienie jej w nowszych komentarzach na blogu, pozostałym dedykuję to nowe zakończenie:

    ***Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje, do klasy wchodzi dyrektor:
    – Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem!
    Suzuki:
    – Janusz Korwin-Mikke na obradach Europarlamentu. Bruksela 2014***

    Mój komentarz: (tu małpuję edytorsko TeJota):

    Ja bym polemizował z Korwinem na temat porządku i organizacji dobrego burdelu. Niestety znam temat tylko z drugiej ręki, ale wierzę, że właśnie tam jest idealny porządek, którego nie ma w naszym i europejskim parlamencie.
    Moje kontakty z twórczością intelektualną Korwina – Mikke są dawnej daty. Od lat czytam w Angorze oprócz dowcipów głównie, a właściwie od niedawna tylko 3 felietony : JK-M, Szpaka i Martenki. Czasem dorzucam z łaski felieton muzyczno-kulturalny na tej samej stronie. Zawsze czytałem poglądy i pomysły JK-M z zainteresowaniem, ale dziękowałem narodowi, że nie pozwolił mu ich zrealizować w praktyce, bo przerznął na ogół wybory do władz. Ostatnio niestety rozczarował mnie naród i pozwolił mu na kompromitowanie nas nawet za granicą.

    Mam jednak dla Państwa pocieszającą wiadomość: Jeden z protoplastów Korwina-Mikke, niejaki Otto Julius Bernhard von Corvin-Wiersbitzki, pochodzenia polsko-pruskiego, wykazał się wspaniałą bystrością i inicjatywą, której można tylko przyklasnąć, bo problem jest wciąż aktualny, a może nawet bardziej dziś w Polsce niż w XIX wieku w Niemczech, gdy okazało się pierwsze wydanie jego znakomitej ilustracji roli kościoła katolickiego na przestrzeni wieków.
    Tytuł dzieła jest króciutki, lakoniczny:
    „Pfaffenspiegel”,
    co można przetłumaczyć jako
    „Klesze lustro”.
    Tytuł sugeruje prośbę lub zachętę do kleru, aby się sobie dobrze przyjrzał w lustrze… i przejrzał!!!

    Podtytuł wydania był znamienity i złowróżbny:

    Historische Denkmale des Fanatismus in der römisch-katholischen Kirche

    Historyczne pomniki fanatyzmu w kościele rzymsko-katolickim

    Autor opisuje powstanie „sekty” chrześcijańskiej, jej rozwój, a szczególnie straszliwe bezeceństwa jej przedstawicieli po utworzeniu instytucji kościoła.

    Nie jest to łatwa lektura i chyba nie dla wszystkich. Czytałem tę książkę jako 10-letni chłopak, szkolony ideologicznie prawie jak dzisiejsze dzieci – z religią w szkole. Tylko w przedszkolu nie byłem poddany indoktrynacji, ale chyba głównie dlatego, że u nas nie było przedszkola.
    Nie mogłem uwierzyć w to co czytałem, ale z latami inne źródła potwierdziły fakty opisane w tym dziele. Jest to raczej esej naukowy i co istotne – jedynymi źródłami są teksty z wypowiedzi „książąt” kościoła. Dlatego dedykuje swoje dzieło papieżowi Piusowi IX z dość oryginalnym słowem wstępnym do pierwszego wydania:

    Pio Nono!
    »Sollte Dir, heiligster Vater,dieses Büchlein gefallen und Du mir solches öffentlich zu erkennengeben, so will ich mich bemühen,mit ähnlichen Geschenken aufzuwarten.«

    „Najświętszy Ojcze, gdyby ci się ta książeczka podobała i dasz mi to do zrozumienia oficjalnie, będę się starał dostarczać podobne podarunki.”

    Słowo wstępne drugiego wydania było jeszcze ciekawsze, ale nie chcę przedłużać.

    Wróciłem do tej książki po 70 latach od pierwszego czytania. Wszystko co się dzieje aktualnie, jest logiczną kontynuacją metod i celów działania kleru, jakie autor obserwował w pierwszej połowie XIX wieku – nihil novi… dalej obowiązuje i odradza się w Michalikach i Gądeckich, że o Oku nie wspomnę. Na zbrodnie kleru w ciągu tych 2000 lat już nie reaguję uczuciowo, jednak jedna informacja mnie bardzo podbudowała, dając pewną nadzieję w przypadku „powrotu do korzeni” (wątpliwego).
    Na etapie sekty religijnej, nawet prześladowanej przez świeckie władze, nie nazwany jeszcze kościół był naprawdę zbiorem wiernych. Wszyscy byli równymi wobec Pana. Nie było żadnych biskupów z pałacami, kapiącymi złotem, czy maybachami i danielami. Hierarchia i z nią pogarda dla maluczkich i zadeklarowana wyższość hierarchii nad resztą hołoty (pardon – wiernych) powstała wtedy, gdy sekta przerodziła się w instytucję.
    Byli oczywiście od początku równiejsi wśród równych, pewnie ci, którzy stykali się live z Jezusem. Tych z pewnością słuchano uważniej, ale nie mieli żadnej władzy nad resztą, nawet apostołowie byli „równi”. To tylko u Sienkiewicza tak mocno się wychylali z tła..
    Gdyby Lemański żył w tamtych czasach, byłby cenionym i pełnoprawnym kapłanem i żadne Hosery nie istniałyby i mu bruździły. Obecnie mówienie o kościele, że jest „wspólnotą wiernych” to potworne kpiny. Widzi to każdy, który miał styczność z proboszczem, a co dopiero z biskupem!?
    Który klecha może posiadać atut wśród „równych”, gdyż może się pochwalić bezpośrednim kontaktem z Bogiem? O ile mi wiadomo tylko ksiądz Natanek, ale on chyba ma własną sektę i olewa biskupów katolickich. To pochwalam, ale w światłowód do nieba wierzę w tym samym stopniu co o konstrukcji drabiny Jakuba. Dla mnie ta drabina funkcjonuje tylko w muzyce współczesnej i to marnie, bo nie byłem w stanie wysłuchać całej płyty – „Die Jacobsleiter”, Arnolda Schoenberga – potworna kakofonia!

    Zacząłem od Korwina-Mikke, spodziewając się działania w duchu protoplasty, a skończyłem jak zwykle wzorem Sławomirskiego na narzekaniu na instytucję o tak pięknych korzeniach, ale się wyrodziła paskudnie w ciągu wieków.
    Czas na spojrzenie w to zwierciadło klesze!!! Jeśli będą widoczne bruzdy to nie z powodu in vitro.

  47. Bo widzi pan. Wymysliliscie taki termin jak mowa nienawisci. I ten spektakl jest wlasnie przykladem takiej mowy nienawisci skierowanej przeciwko chrzescijanom, ktorych obrazac mozna, w przeciwienskie do np gejow. Co robia ci chrzescijanie jak sie ich obraza? zwyczajnie protestuja. A dla Pana to jest wlasnie nienawisc

  48. Czy gdyby na przykład ktoś przygotował i zrealizował scenariusz Kowalczyk picnic w którym wyszydzonoby matkę redaktora tego bloga? Czy redaktor Kowalczyk nie pozwałby tego pana do sądu? Są pewne symbole oraz pewne rzeczy których nie można poniewierać. Ciekawe dlaczego ten artysta nie zrobił przedstawienia pod tytułem „Złoty deszcz na ścianie płaczu” i pojechał go wystawić do Jerozolimy? Albo Mahomet picnic i do Arabii Saudyjskiej. Dlaczego nie jest tak odważny czyżby dlatego, że dobrze wie, że tam od razu zareagowanoby i zostałby w najlepszym razie skazany na ileś lat więzienia albo w najgorszym razie na karę śmierci. Gdyby wystawił sztukę ZŁoty desz na ścianie płaczu od razu podniosłoby się oskarżenie o antysemityzm a to, że wystawił sztukę poniżającą religie katolicką to jest w porzo prawda.

    I jeszcze jedno oglądałem film Scorseze Ostatnie Kuszenie Chrystusa i uważam to za całkiem dobrze zrealizowany film przedstawiający odmienne spojrzenie na biblię.

  49. Co to za frajda siedzieć w domu i w ogóle się nie modlić. Nie wierzyć w życie wieczne i musieć tkwić w szarej codzienności, czekać, aż się własne skończy. Po co ma się w ogóle zaczynać? Miłować brodatego Marksa, ale tylko w skrytości serca swego, bo obciach jak sto bandytów? Nuda. Co innego ruszyć w miasto, sprofanować święty obrazek, czy obrzygać krucyfiks, napluć na chrześcijan, wylać na nich wiadro żółci, które ci pośród nienawistników „performerów” dostatek: „Niech mnie zobaczą!”. Jaką mam zakutą pałę. Nieprawdaż, p. Kowalczyk?

  50. Wczoraj w Szkle Kontaktowym uslyszalem nastepujaca budujaca historie.
    Proboszc zaczal zbierac pieniadze od parafian na jakis tam cel(Zalozmy pozlocenie ramy obrazu przedstawiajacego sw.jana pawla)
    Chodzil od domu do domu i dosc ostro domagal sie co laska. Trafil do starszej pani, ktora zyje na zasilku i zazadal od niej pieniedzy. Starsza pani tlumaczy sie, ze nie ma, ale proboszcz nalega. Wreszcie starsza pani powiada: Przeciez jakby ksiadz sprzedal swoj samochod, to znalazlyby sie pioeniadze na pozlocenie ram obrazu.
    – Oj, corko – pogrozil ksiadz paluszkiem – ty lepiej nie igraj z panem bogiem .

  51. Wygooglalam sobie „Golgota picnic”, bo przeciez sztuki nie widzialam, protestami sie nie interesowalam. Zgadzam sie z Autorem w jednej kwestii bezwzglednie. Jest tak duzo straszliwych zjawisk w swiecie fundamentalistow wszelkiej masci. Nie tylko w islamie, ale rowniez na naszym podworku. Dlatego dla mnie to jednak problem wiecej obyczajowy, nawet jak sie nazywa to wprowadzaniem cenzury. Szczegolnie powinna to wiedziec podpisujaca protest Agnieszka Holland, ktora najlepiej wie jak surowa jest cenzura obyczajowa w Ameryce, zreszta nie tylko w Hollywood, a jednak z przyjemnoscia pracuje za woda.
    Czy prezydent Poznania postapil wylacznie tchorzliwie i oportunistycznie? Jednym z jego zadan jest zapewnienie spokoju publicznego, rowniez na tym festiwalu. A moze to wylacznie z powodu polecenia hiererchii koscielnej, ktora bez watpienia manipulowala rowniez swoimi owieczkami? To co, mial miec przygotowane armatki wodne , a nie odwolac? Nie wiem.
    Jesli chodzi o zespol, to zrobil im ow pan prezydent reklame (tak jest zawsze), ktora bedzie owocowala nie tylko teraz, ale i w przyszlosci. Cyniczne? Niekoniecznie.
    Ogladnelam tez troche zdjec z protestow. Sa tam nie tylko mohery, ale i mlodzi ludzie.
    A tak przy okazji. Niekoniecznie trzeba byc fundamentalistycznym katolikiem, zeby nie lubiec obijajacych sie fajfusow, biustow, czy kopulujacych na scenie, co jest chyba powszechne na scenach polskich i zapewne europejskich. Kiedys obejrzalam przywiezione za wode sztuki Klaty, Warlikowskiego a trzeciego rezysera nie moge sobie przypomniec i wlasnie takie sceny nie dodawaly mi glebi przeslania. Mimo, ze nie jestem w zadnej religii, tylko obojetna na wszystkie jej przejawy ateistka. Niewyrobieni w nowoczesnej formie przekazu tez maja prawo zyc.

  52. Saurom
    28 czerwca o godz. 15:07
    To juz wczesniej wyjasnil Kochan i Pieczul, ale ty Sauromie nie czytasz, nie wiesz, a zabierasz glos.
    Ale powtorze specjalnie dla ciebie, to co panowie powiedzieli.
    Po prostu w Polsce nie ma islamu, nie ma talibow. Wiec jest to problem tak daleki, jak ludozerstwo papuasow z Nowej Gwinei.
    Na tym blogu reagujemy na smrody, ktore bija z pobliskiej kloaki jaka jest krk. Te dalekie muzulmanskie po prostu nie docieraja i nie draznia naszych nosow.

  53. zagonczyk
    28 czerwca o godz. 14:41
    No trzeba takim jak ty *logicznie* tlumaczacym tlumaczyc i tlumaczyc.
    Ale powtorze za innymi, ktorzy juz setki razy przytaczali ten argument;
    Spektakl teatralny jest impreza zamknieta, wchodzi na nia tylko ten, co chce i kupil bilet. Jezeli katolickie oszolomy nawet przez grube sciany czuja sie obrazone w swoich uczuciach, to my ateisci tez moglibysmy sie czuc obrazeni tymi guslami wyprawianymi przez przebranych w kiecki szamanow, opowiadajacych o cudach zmartwychwstania, matki niepokalanej dzieicy itp nonsensach uragajacych zdrowemu rozsadkowi. I to powinnismy czucsie obrazeni, bo przez sciany budynku koscielnego docieraja do nas obraazajace nasza inteligencje zmyslenia i klamstwa.
    Ale my uwazamy budynek kosciola za miejsce prywatne, do ktorego wchodza tylko ci, ktorzy za to placa(na tace i we wszelkie mozliwe sposoby)
    Czy juz zrozumiales, czy tez nadal bedziesz opowiadal l glupstwa o agresji skierowanej przeciwko krk ?

  54. Lewy
    28 czerwca o godz. 15:38

    Widzisz w przeciwieństwie do ciebie ja czytam mówisz, że nie ma w Polsce muzułmanów a jakiego to wyznania są Tatarzy nie wspominając o Arabach lub Turkach którzy przeważnie zajmują się u nas robienie kebabów. Skoro ten pan jest taki odważny to dlaczego nie zrobi takich przedstawień obrażających religę judaistyczną i muzułmańską?

  55. Saurom
    28 czerwca o godz. 16:10
    Alez z Ciebie uparty dzieciak.Oczywiscie , ze jest u nas od wiekow troche Tatarow. Pojawili sie kebabowcy, ale oni sa grzeczni, cisi, niczego nie narzucaja. Natomiast tluste, rozpasane krk wsadza nosa wszedzie, zgarnia majatek, straszy i podpuszcza tych maluczkich, takich jak ty, zeby nie dopuszczali do zamknietych imprez, na ktorych obraza sie ich uczucia religijne.
    Jak mi znajdziesz w Polsce jakiegos grzecznego Papuasa, co to zapopmnial smaku ludzkiego miesa, to tez bedziesz nim straszym, zeby sie nim zajac a nie wszechpbecnym, nachalnym kosciolem. Ani Papuas ani muzulmanin nie kropia za pieniadze komisariatow, czolgow, przedszkoli,autostrad.
    No tosmy sobie pogwarzyli moj poczciwcze.

  56. Lewy
    28 czerwca o godz. 16:38

    Uj Uj ale mi powiedziałeś naiwniaczku czy to nie dostrzegasz że jak jakieś są kłopoty dla PO to od razu znajduje się tematy zastępcze. Ale co tam w końcu leming przełknie każdą papkę nieprawdaż.

  57. Ciekawe kto i gdzie zmusza zytę 2003, do oglądania fajfusów,biustów i (ob)scenicznych kopulacji?
    A młodzi ludzie na protestach świadczą o tym, że nie tylko stare mohery popadły w religijny obłęd. I to jest najbardziej przykre w całej tej zawierusze.

  58. Saurom
    28 czerwca o godz. 16:44
    No tak, poczciwy Sauromku, nalezysz do tego rodzaju indywiduow, co sie uwazaja za bystrych, inteligentnych i strasznie ironicnych. No coz pozostan w tym blogostanie.
    Ale czego pchasz sie na blog ateisty zamiast siedziec w kosciele i sluchac jakiegos szamana.
    Acha, ciekawe jak tys nagle wyskoczyl jak filip z konopi z PO i jakims tematem zastepczym. Grupa nawiedzonych katolibow napada na teatr, bo tam obrazaja ich uczucia,my tu o tym piszemy, a ty uwazasz, ze to temat zastepczy, zeby nie mowic o PO.Czy ci sie cos nie pozajaczkowalo. Czyzbys uwazal, ze to my nnapadlismy na jakis kosciol, zeby potem wywolac temat zastepczy.
    Zyj z poczuciem, ze jestes madry.

  59. Lewy
    28 czerwca o godz. 17:43

    Oj Lewusino lewusino jakoś dziwnym trafem gdy PO ma jakieś kłopoty to zawsze pojawia się jakiś Lemański a tak między nami to dlaczegóż to Polityka się nie zajmuje tym gierojem czyżby dlatego, że wyszło na jaw, że stosował metody Ziobry. A dlaczegóż to Polityka nie zajmuje się innym gierojem Dżemalajew czyżby dlatego, że wspomniał o tym, że Rosjanie mogli zabić Kaczyńskiego w Smoleńsku. Oj Lewusino Lewusino coś jakoś wam ubywa tych gierojów.

    Ale co Lewusino w końcu dla leminga nie jest ważne państwo polskie ani przestrzeganie prawa. Wy zawsze mówicie o tolerancji gdy to nagle was atakują a jak się atakuje katolików to oczywiście wszystko jest w porządku nieprawdaż. Czy to nie jest przypadkiem dulszczyzna. Albo inaczej obłuda.

  60. Saurom
    28 czerwca o godz. 16:10

    Wróciłem z szykowania kajaka do podróży międzygwiezdnej i widzę kolejne dziecko szydzące w stylu: jak taki odważny, to czemu muslimom nie podskoczy? Dzieciaku, ten pan nie zajmuje się byciem odważnym, lecz jest dorosłym artystą, który mówi w artystyczny sposób o tym, co jemu w duszy gra, a nie o tym, co Ty byś mu podsuwał. A Ty masz czelność podsuwać. Dojrzały odbiorca może dzieło akceptować, odrzucać lub się nie interesować, ale nie podpowiadać, co ma robić autor!!! Może nie zauważyłeś, ale Europa jest chrześcijańska, więc na tapecie, na palecie, a nawet na pięciolinii bywają sprawy chrześcijańskie, a nie, dajmy na to, papuaskie, jak podpowiedział Lewy, czy islamskie. Choć, owszem, niektóre kraje zachodu mają też problemy z islamem, ale my – może chwilowo – nie. Z taką jak Twoja dziecięcą propozycją obrażania muslimów spotykałem się u młodych z 5 milionów razy, więc takie gadanie to od dawna rytuał. Smarkate Schadenfreude: Ale im dopieprzyłem! Liczba pokazuje żenujący poziom myślowy katolickich dzieci, które nic, tylko szukają, do czego by się w imię boże przykrochmalić. To zresztą dotyczy wszystkich dzieci zbuntowanych przeciw ojcom, tyle że internet daje możliwość prawie nieograniczonego przekierowania młodzieńczej agresji. A ponieważ Kościoł nie jest, zgodnie z zaleceniem Jezusa, cichy i pokornego serca i wkrochmala się we wszystko, jest wciąż obecny w życiu publicznym, wciąż, że tak powiem, pod latarnią – sam siebie wywołuje jako publiczny temat. Więc jeśli, Dziecko, chcesz być za sto lat mądre, zapoznaj się pierw z tym, o czym raczysz pleść, zrozum, czy to kogoś obraża, czy nie obraża. A jeśli obraża, to z jakiego powodu, bo chyba nie wierzysz w takie cuda, że dojrzały artysta coś robi bez powodu. No i dowiedz się od madrzejszych, że obrazić można człowieka, nie religię, światopogląd, przekonania. Bo na na razie zaraziłeś się od starszych katodiabełków idiotycznym paplaniem o obrażaniu i paplasz. A kiedy Lewemu, który powiedział, że w Polsce nie ma islamu i talibów, tkasz w oczy ze zwycięską miną półtora polskiego Tatara, to znak, że wnukom pora spać.

  61. dr panzerfaustus
    28 czerwca o godz. 11:34

    Szanowny Panie dr panzerfaustus

    Kazdy doczeka sie swojej smierci. To nie jest sprawiedliwosc. To jest biologia.

    Slawomirski

  62. Jerzy Pieczul
    28 czerwca o godz. 18:10

    Ja po prostu zwracam uwagę, że jakoś przedziwnym trafem najbardziej się atakuje religię katolicką ale cóż ja się nie dziwię w końcu zawsze trzeba sobie znaleźć sobie wroga nieprawdaż. Poza tym warto także podkreślić że jakoś przedziwnym trafem coś takiego ma miejsce gdy PO ma jakieś kłopoty. A z drugiej strony skoro dlaczegóż to ten pan nie atakuje przedstawicieli innych religii skoro jest taki bezkompromisowy artysta to niech się wykaże. Poza tym czy ten pan jest w ogóle artystą. Czy ja jeżeli oddam mocz na policjanta to także pozostanę bezkarny? Nie nawet gdybym się tłumaczył że to jest taki performans i że jestem artystą to w najlepszym wypadku dostanę mandat a w najgorszym wezwanie do sądu pod zarzutem napaści na policjanta nieprawdaż. Może warto byłoby być ostrożnym z określaniem kogoś jako artysta.

  63. Saurom
    28 czerwca o godz. 16:10

    Szanowny Panie Sauron

    Kazda religia jest krytykowana za indoktrynacje dzieci i osob doroslych. Tak sie sklada ze w Polsce najpowszechniejsza religia jest katolicyzm. Nie znaczy to ze inne religie sa traktowane jako mniejsze zlo. Wszystkie oklamuja naiwnych i pozbawiaja ich zrozumienia zycia i swiata. Kazda zorganizowana forma wyznania religijnego powinna byc krytykowana z powody jej sprzecznosci z obiektywnym swiatem.

    Slawomirski

  64. Saurom
    28 czerwca o godz. 18:07
    Ja cie jeszcze raz pytam, co ty robisz na blogu ateisty ? Czemu nie w kosciolku.
    I co sie w twojej malej glowce uroilo, ze Polityka ma pisac o jakims Dzemalejewie, ktory mial wspomniec ze Rosjanie zabili Kaczynskiego. Co ci sie dzidziusiu roi po glowie, przeciez zaczelo sie od tego, ze agresywne drzwi od teatru zaatakowaly brutalnie piesci lagodnych katolibow, a tys wyskoczyl z Lemanskim, a potem jakims Dzemalajewem. Gdzie cie jeszcze twoja niewinna glowka zaniesie.
    Wiem Sauromku, ze ci sie wydaje, ze jak nazwiesz mnie Lewusikiem, to wyda ci sie, ze jestes niebywale ironiczny, az tak ze az pekasz ze smiechu..
    Panie boze, jesli istniejesz, to nie moglbys sobie dobrac inteligentniejszych obroncow, bo z tym to masz Sauromem to istny obciach.

  65. Slawomirski
    28 czerwca o godz. 18:11

    Ma Pan Szanowny oczywiście rację. Ale to nie biologia, teologia czy inna …logia. To banał.

  66. Do wiary człowieka nie zmusisz. To też i ja autora, który szczyci się ateizmem nie namawiam. Widzę jednak, że wierzących i religijnych zrozumieć bardzo nie chce. Odwracanie pojęć. W wierzących i religijnych CHCE widzieć nienawiść, natomiast u zwolenników „róbta perwersję publicznie”- normalną (!) miłość. Ja się jednak nie dziwię ludziom pobożnym, że w profanacji, prowokacji i antychrześcijańskich wybrykach dostrzegają wrogość. Można widzieć i w kupie nawozu „sztukę”, można zatknąć w psią kupę flagę i jeszcze upierać się, że to sztuka. Nie będzie to jednak przejaw gustu, ani tym bardziej rozumu . Co najwyżej „rozumku”. O sercu i szacunku nawet nie wspomnę. Jeśli się CHCE widzieć w chrześcijanach prymitywów, którzy zarazem powinni się godzić na każdą prowokację i durnotę przeciw nim wymierzoną („no bo Jezus powiedział, wybaczał, i.t.d.”..), to tylko dowodzi, że się z chrześcijaństwa niczego dobego przyjąć ani zrozumieć nie chce. A może to zbyt trudne- być chrześcijaninem. Łatwo nie jest- są wyrzeczenia. Ludzki wybór i wolna wola.

  67. A. R.
    28 czerwca o godz. 18:40
    Mialbys racje, gdyby ci katolicy uprawiali swoj kult skromnie, nie pchali sie z nim wszedzie, nie zajmowali coraz wieksza przestrzeni publicznej. Nie bede juz odwolywal sie do koscielnej pedofili, czy milosci blizniego w wydaniu siostry Brygidy. Wystarczy jak sie widzi to rozpasanie hierarchow, te palace w ktorych sobie pomieszkuja. A Golgota, meka Jezusa to dla nich pretekst, bezczelnie chowaja sie za tym biednym ukrzyzowanym, zeby utrzymywac psychiczna wladze nad dobrodusznymi owieczkami, ktore razem z Jezusem cierpia. Ja podejrzewam, a wrecz mam pewnosc, ze oni w nic nie wierza, bo gdybu wierzyli to baliby sie kary boskiej; za ten przepych, Borgiow, Wesolowskich, Michalikow, za wyprawy krzyzowe, za mordowanie Albigensow, Katarow, Waldensow, za bezwstydne kupczenie odpustami. Wszystko to robia kryjac sie za umeczonym panemJezusem, krolem zydowskim, synem dziewicy, ktory zmartwychwstal.
    Nie obrazalbym tych prostaczkow, ktorzy w te niedorzecznosci wierza, ale na tych niedorzecznosciach wspiera sie cala podlosc tej agresywnej instytucji.
    Wiec nie sil sie na pouczanie, ze my atakowani, tez jestesmy agresywni.

  68. A. R. 28 czerwca o godz. 18:40

    Napisał między innymi:

    „….. chrześcijanach prymitywów, którzy zarazem powinni się godzić na każdą prowokację i durnotę przeciw nim wymierzoną („no bo Jezus powiedział, wybaczał, i.t.d.”..), to tylko dowodzi, że się z chrześcijaństwa niczego dobego przyjąć ani zrozumieć nie chce. …”

    Wiesz co? Ja uwielbiam taką ogólną gadkę szmatkę …, ale zawsze póki życia, póty nadziei, więc z nadzieją, kolejny raz zadam takie proste pytanie, jakie od ponad 40 lat zadaję tym, którzy częstują mnie podobnymi do Twojego tekstami.

    Pytanie jest takie:

    Czego takiego dobrego nie chcę przyjąć z chrześcijaństwa, ani ponoc nie umiem zrozumieć?

    Skup się i odpowiadaj tylko i wyłącznie na temat. I pamiętaj, że jestem ateistą i uwznioślone bajędy na mnie nie działają. A jeśli już, to wyłącznie rozśmieszająco. Więc do dzieła i nie zbaczając na boki wymień w punktach to dobro jakie masz na myśli….

    I wcale nie szydzę z Ciebie. Po prostu jestem wciąż ciekawy, czy kiedykolwiek spotkam katolika, lub innego chrześcijanina, który będzie umiał mi powiedzieć jakie to dobro tracę nie wierząc w boga.

  69. Lewy
    28 czerwca o godz. 18:26

    Tak skoro odsyłasz mnie do kościoła to jakim prawem wy ateiści ośmielacie się zajmować sprawami kościoła katolickiego? Odeszliście z niego więc nic was to nie powinno obchodzić. A tak między nami to jak widać w Polsce są rozsądni ludzie skoro wasz idol Palikot poniósł totalną klęskę. Jak z kolei rozmaite typki od was ośmielają się zakłocać wykład katolickich działaczy to oczywiście według was to jest całkowita tolerancja prawda. Ale jak katolicy przestają nadstawiać dłużej drugiego policzka i podejmują działania to oczywiście rozmaite ateisty od razu krzyczą o prześladowaniu nietolerancji. A i jeszcze jedno pytasz się dlaczego jestem tutaj. Dlatego, że o ile sobie przypominam jest jeszcze wolność słowa pomimo wszystkich działań PO więc żaden Lewusino proponuję ci żebyś sam się gdzieś odesłał.

  70. Saurom
    28 czerwca o godz. 19:44
    „Lewy
    28 czerwca o godz. 18:26
    (…) jakim prawem wy ateiści ośmielacie się zajmować sprawami kościoła katolickiego? ”
    Prawem dokładnie takim samym, jakim KRK (łamiąc konstytucję RP) usiłuje (również naszym, dosłownie pojmowanym kosztem) urządzać życie nam. To chyba proste, nieprawdaż?

  71. I jeszcze jedno Lewusino jak przekręcasz pseudonimy użytkowników nie dziw sie jeżeli przekręcają twój.

  72. A. R., Saurom

    Dopóki się Wam wprost nie powie, nie zrozumiecie. Zresztą i tak nie zrozumiecie, bo ambicja nie pozwoli. Ale powiem, żeby nie bylo potem, że nikt nie mówił, jak się z Was diabły w katolickim piekle będą śmiać.

    Włazicie na ateistyczny blog, gdzie dominują ateiści grubo od Was starsi – moglibyście być ich synami lub wnukami – więc i o wiele bardziej od Was intelektualnie doświadczeni. Niektórzy mogli być nauczycielami waszych rodziców, a Wy wchodzicie śmiało, żeby ich pouczać. Dla doświadczonego analityka wystarczy kilka usłyszanych zdań, by mógł ocenić możliwości ich autora. Więc Wasze misjonarskie gadki są nie wasze – odklepujecie tylko zapamiętane stereotypy. To bardziej praca pamięci niż otwartego intelektu, bo nie konstruujecie własnych sądów powstałych w efekcie samodzielnego rozwiązywania intelektualnych zadań. I najważniejsze: zwyczajem zapatrzonych w siebie dzieci nie zadajecie sobie przed zabraniem głosu elementarnego pytania : „Chcę wbić w ich lemingowe móżdżki, że trawa jest zielona, a cukier – słodki, ale może wiedzą?”. I drugie pytanie: „A jeśli wiedzą grubo więcej ode mnie, a ja się tylko ośmieszę?”. Takie pytania powinien zadawać sobie każdy.

    Słowem: owszem, młodzieży, ty nad poziomy wylatuj, ale przy okazji mierz zamiary na siły, a nie odwrotnie.

  73. dr panzerfaustus
    28 czerwca o godz. 19:58

    Konstytucja również gwarantuje wolność wyznania i wolność słowa więc katolicy mają prawo do wyznawania swojej religii i głoszenia swoich poglądów oraz jej obrony.

  74. Szczęść Boże !!! Szanowny Redaktorze.

    Szanowny Gospodarz – ateistyczny fundamentalista, tak mocno skupił się na przedstawieniu katolików jako ciemnej ,niebezpiecznej tłuszczy ,że zupełnie zapomniał zareklamować nam tego lekarstwa skleconego przez Wielkiego Argentyńczyka, które ma wyleczyć świat z katolików i które jest przedmiotem sporu.

    Oto dylematy —-
    Czy kobieta w taniej ,niedopranej bieliźnie polewana farbą do malowania, z ogrodniczego opryskiwacza zasługuje na przedstawienie jej jako symbolu wyzwolenia od wiary?
    Czy nieszczęśnik który ”robi za aktora” i wystawia na widok publiczny swoje genitalia
    i daje się nurzać w brudnym błocie zasługuje aby wynieść go do godności rycerza walczącego o świat wolny od religijnych fanatyków?
    Czy nie należy,aktorki”, która nie tylko pozwala się kopnąć w tyłek ale tego tyłka użycza”aktorowi” do zrealizowania wizji seksualnych Wielkiego Argentyńczyk,uznać za baranka zarżniętego na ołtarzu walki o świeckie państwo?

    Należy postawić też pytanie ; gdzie w demokratycznym państwie prawa, są służby sanitarne ,które powinny wypowiedzieć się w temacie użycia fortepianowego stołka wielokrotnego użytku, przez pianistę z gołą d…pą o niewiadomym poziomie czystości.

    Zadziwiające ,że ludzie tak wrażliwi na teatr i sztukę i tak nieskalani ciemnotą religijną, są jednocześnie niewrażliwi, na tak oczywisty niedostatek higieny,nawet wtedy gdyby miał być wyrazem buntu dla nauki Chrystusa.

    Wielbiciele takiego teatru dowodzili ,że sztuka Wielkiego Argentyńczyka przestrzega przed konsupcjonizmem .
    Jednak gołym okiem widać ,że przedstawiany konsumpcjonizm jest na poziomie upadającego kołchozu w ZSRR, w schyłkowym komunizmie i aby podtrzymać swoje tezy przy życiu powinni domagać się od reżysera aby przynajmniej aktorkom kupił włoskie majtki, a jak nie to chociaż Vizir.

    W jednej tv jakiś nieznany bliżej osobnik przedstawiający się jako reżyser krzyczał ,że możliwość wystawienia tego przedstawienia jest dowodem na jakość demokracji w wolnej Polsce .
    I tu pełna zgoda.Dlatego nie jestem entuzjastą protestów .
    Raczej należałoby wystawiać tę ”sztukę” w każdej możliwej przestrzeni —teatrach,szkołach,z okazji wizyty przywódcynajwiększegomocarstwaświatai i innych wielkich przywódców demokratycznych,w Łazienkach,na dziedzińcu Wawelu,pod kolumną Zygmunta,w ogrodach Belwederu,na Długim Targu gdańskim i na molo w Sopocie i w najbardziej przyjaznej przestrzeni tj. przed kancelarią premiera i ministerstwem kultury.

    Jestem też za ułatwieniem dostępu do tej sztuki, poprzez refundację biletów i kosztów podróży, dla dzieci i wnuków wszystkich entuzjastów tak wyrażanej wolności i demokracji aby nie pozbawiać ich szansy do korzystania pełnymi garściami z takiej edukacji.

  75. Saurom
    28 czerwca o godz. 20:41

    I właśnie to Pan teraz robi. Czy ktoś Panu tych praw odmawia? Na Boga, proszę być poważnym, mniej emocji, więcej rozsądku 😉

  76. Lub polski jest ludem pańszczyźnianym, czyli niewolniczym. Musi dostawać po gębie, płacze, ale musi. Bez dostawania po gębie przez plebana lud jest zagubiony, zalękniony, czuje się bezwartościowy, żaden. Dopiero siniak, spuchnięta morda, kapiąca z kinola krew daje ludowi poczucie właściwego położenia, miary i jasności rzeczy, continuum tradycji ojców i dziadów; nadaje mu sens życia.

  77. Czy ktoś z obecnych na blogu katolików mógłby mi wyjaśnić, co oburza w sztuce „Golgota Picnic”?
    Pytam bez ściemy, ukrytej ironii, sarkazmu etc.
    Tekst sztuki może wywołać pewne perturbacje u osób przyzwyczajonych do mechanicznej celebracji czyli co niedziela w najlepszych ciuchach i nic poza tym.
    Ale jak to jest u myślących?
    Czy nie można mieć pytań np. o rzeź niewiniątek?
    Anioł ostrzegł tylko Józefa, a Józef nie ostrzegł nikogo. Zwiał z rodziną do Egiptu mając głęboko, ze za chwilę siepacze Heroda wytną chłopców do 2. roku życia z wyjątkiem jego/nie jego syna.
    Normalnie festiwal empatii.
    Bedę wdzięczna za wyjaśnienia, być może gdzieś przegapione.

    @Tanaka – jak mówi moje dziecko „niech Cie dunder świśnie”, cholera
    🙂

  78. Choć się Polacy wyzwolili spod „komuny”, to w swojej większościowej masie pozostali w niewoli kościoła katolickiego.

    Umysłowo pozostali Polacy niewolnikami kościoła…

    Nie ma szansy na stanie się OBYWATELEM nikt, kto jest w jakiejś części swojego umysłu niewolnikiem. NIEWOLNICY nie są i nie staną się obywatelami, dopuki się nie wyzwolą do końca.

    Konkordat był największym błędem jaki popełnili polscy politycy, naiwnie wyobrażając sobie, że skoro kościł pomagał im w walce z „komuną”, to kościół wspierał ich obywatelskie nieposłuszeństwo. Że kościół katolicki wspierał walkę o wolność obywateli.

    A tu niespodziewajka się ujawniła. Bo zapomnieli polscy politycy, że choć kościół im pomagał, to pomagał im tylko na zasadzie, że wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem. I choć kościół aktolicki pomagał opozycji, to jak to zawsze było w całych dziejach kościoła, jednocześnie współpracował z władzą w sferze utrzymania maluczkich w ryzach i posłuszeństwie.

    Konkordat okazał się uludą, jeśli chodzi o rozdzielenie kościoła od państwa, za to okazał się sygnałem do maluczkich, że kościół jak miał, tak nadal ma władzę nad nimi, a Państwo polskie, tą władzę kościoła nad Polakami akceptuje i wspiera….

    Wspiera zapisami kostytucji, wspiera prawem państwowym, wspiera przywilejami i oprócz tego również finansowaniem działalności, wspiera kościół …

    I tak maluczcy pozostali w niewoli kościoła, a będąc kościelnymi niewolnikami, nie mieli szans stać się obywatelami …

    Gdyby polscy politycy mieli choć 3 z historii, to powinni byli pamiętać słowa Tadeusza Kościuszki, który bez cienia wątpliwości jest jednym z największych polskich patryiotów, o tym, że prawo stanowione przez naród ma pierwszeństwo nad prawem kościelnym i kościół ma się podporządkować prawu Rzeczpospolitej.

    Więc gdy słucham, czy czytam, wykrętne i obłudne tłumaczenia, gdy widzę „szacunek” jaki ma kościół katolicki dla państwa polskiego, to muszę przyznać z największym smutkiem, że obserwujemy nieustanne i coraz większe tryumfy kościoła katolickiego nad Polską i nad Polakami…

    TAk to juz niestety jest, gdy się oddaje rozum i zastępuje go wiarą…

  79. dr panzerfaustus
    28 czerwca o godz. 18:35

    Szanowny Panie dr panzerfaustus

    Nie wiem czy banalem jest to co sie dzieje w Polsce od 1989 roku. Dla niektorych jest to banalem ale nie dla wszystkich.

    Slawomirski

  80. lonefather
    29 czerwca o godz. 0:56

    Szanowny Panie lonefather

    There are no free lunches. Polacy placa cene za poparcie kosciola katolickiego dla wolnej Polski. Podobna cena byla kreska Mazowieckiego. Za wszystko trzeba placic ale trzeba sie inteligentnie przy tym targowac.

    Slawomirski

  81. Tanaka
    28 czerwca o godz. 23:25

    Szanowny Panie Tanaka

    Gratuluje najnizszej formy dowcipu i najwyzszej formy inteligencji.

    Slawomirski

  82. izka
    28 czerwca o godz. 20:42
    Szczęść Boże !!! Szanowny Redaktorze.

    To znaczy ze trzeba miec szczescie gdy sie zwraca do boga.
    Bog to loteria.
    Stolica boga jest Las Vegas.

    Slawomirski

  83. A. R.
    28 czerwca o godz. 18:40

    Ludzki wybór i wolna wola.

    Wolna wola nie istnieje.
    Wybor wiary jest iluzja. Ludzie nie wybieraja wiary sa w nia osaczani przez mechanizmy psychologiczne. Dlatego religijna indoktrynacja dzieci na calym swiecie powinna byc prawnie zabroniona.

    Slawomirski

  84. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Czyz nie jest fundamentalizmem obecnosc Daniela Passenta w mediach?

    Slawomirski

  85. Slawomirski napisał 29 czerwca o godz. 1:14

    There are no free lunches. Polacy placa cene za poparcie kosciola katolickiego dla wolnej Polski. Podobna cena byla kreska Mazowieckiego. Za wszystko trzeba placic ale trzeba sie inteligentnie przy tym targowac.

    Szanowny Panie Sławomirski

    1) zgadzam się, że nia ma darmowych obiadów
    2) NIE zagdzam się, że kościół popierał wolną Polskę
    3) NIE rozumiem jaką konkretnie cenę ma pan na myśli, pisząc, że „podobną cenę zapłaciliśmy za kreskę Mazowieckiego”?
    4) zgadzam się, że trzeba za wszystko płacić, ale znów nie rozumiem, co ma inteligencja do targowania się … Bo jak długo żyję, nie spotkałem jeszcze inteligenta umiejącego się dobrze targować … Sam zresztą obserwuję tą zależność na sobie samym.

    Z poważaniem i.t.d.

  86. Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacją zła i śmierci.
    Każda religia jest społecznie szkodliwa.
    Religie powodują międzyludzkie konflikty, społeczne niepokoje, wojny, terroryzm, tworzą zło i nienawiść do wszystkich i wszystkiego, co nie mieści się w religijnych dogmatach i głowach religiantów.
    Kler bezkarnie nawołuje z ambon kościelnych i medialnych do łamania konstytucyjnego prawa, do nienawiści mniejszości, do antysemityzmu, do homofobii, sieje nienawiść do kobiet, dzieci i zwierząt oraz uczy mnóstwa innych złych rzeczy. Kler bezkarnie gwałci dzieci fizycznie i psychicznie. Ci handlarze religijnych bajek bezkarnie pasożytują na całych narodach i państwach, bezlitośnie wykorzystując tępotę i naiwność swoich wiernych, którzy zapewniają im stały dobrobyt, próżniacze bogactwo i przywileje.
    Religie blokują rozwój nauki, wiedzy i samodzielnego, racjonalnego myślenia.
    To jest działalność pod każdym względem przestępcza i tylko w krajach wyznaniowych takich jak na przykład Polska uważana za jedynie słuszną, pozytywną i dobrą przez tępych, religijnie zindoktrynowanych ludzi i cwaniaków na wszystkich szczeblach władzy od Prezydenta do Sołtysa.
    Wszystkie religie powinny byc zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i zwierząt.

  87. Każdy, kto wierzy w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi) i jednocześnie jej partnerem seksualnym, ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie „przebłagać”, sam siebie zabrał do „nieba” i teraz razem z ludobójcą JP2 i sadystką Teresą z Kalkuty rządzi wszechświatem…powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.
    Wszystkie religie, które wymyślili cwaniacy do manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi to obraza rozumu, a „biblia” to kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.
    Katolikom przypominam, że jest 21 wiek i najwyższy czas zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że ich religijne niebo było i jest puste.

    ps:
    do „Sławomirskiego” – czy mógłby pan uzasadnić dlaczego i za co pana zdaniem należy krytykować Jerzego Urbana ?

  88. lonefather
    29 czerwca o godz. 1:55

    Szanowny Panie lonefather

    Papiez JPII byl politykiem ktory przyczynil sie do odzyskania przez Polske niepodleglosci w 89 roku. Panowie Urban i Passent sprzeciwiali sie temu. Pomimo tego Placy uwolnili sie z sowieckiej okupacji. Aby uniknac tarc miedzy miedzy komunistami a reszta spoleczenstwa Mazowiecki wprowadzil kreske nowego startu. Za kreske placa Polacy postkomunistom a za JPII Watykanowi rozgrabieniem majatku narodowego. Moglo byc innaczej. Dobrym przykladem sa Czechy gdzie sekularyzm i lustracja unormowaly zycie obywateli. W Polsce niestety tak nie jest. Watykan was okradl i okrada na spolke z postkomunistami. Inteligencji wam zabraklo w targowaniu sie z najnowsza historia. Pomimo tego Polska sie rozwija. Prosze sie zastanowic jak ten kraj by wygladal gdyby udalo sie uniknac tych potkniec.

    Slawomirski

  89. Slawomirski 29 czerwca o godz. 3:39

    niech „Szanowny pan” nie przesadza, od tego sa ogrodnicy. Gdyby nie Gorbaczow to JPII NIC by nie zrobil oprocz jezdzenia po swiecie i wyglaszania kazan.
    Sekularyzm w Czechach jest od wielu lat, a lustracja byla smiechu warta, gdyz tzw „komunisci” ponownie maja wiele do powiedzenia. Po prostu Czesi sa pragmatyczni i nie traca czasu na przepychanki -kto, kogo, ile razy- tylko zabrali sie do pracy. Zreszta juz przed wojna stali gospodarczo duzo wyzej od Polski.

  90. Slawomirski zechciał napisać 29 czerwca o godz. 3:39

    Szanowny Panie Sławomirski

    Postrzega Pan kreskę Mazowieckiego w kategoriach „ceny” jaką Polacy płacą postkomunistom za to, że nie było tarć. Ja postrzegam ją jako warunek zgody na dokonanie zmian…
    Nie było żadnego targowania się, którego zakończeniem byłaby ustalona cena.
    To, że nie umieliśmy, albo nie znaleziono innego sposobu zmieniania, to już zupełnie inna sprawa.

    Pan Panie Sławomirski tkwi uporczywie w błędzie, czy raczej obłędzie, rozsiewanym uporczywie przez Jarosława Kaczyńskiego i jego popleczników. Jak widać nieustanne wmawianie Polakom, że doszło do deal’u z komunistami w Magdalence, odnosi sukcesy, które Pan może zaobserwować u siebie samego, w swoim myśleniu.

    W 1989r nie było w Magdalence, żadnego, targowania się. Jakie niby targowanie się jest możliwe z uzbrojonym bandziorem, gdy ty masz gołe ręce i jesteś bezbronny?

    Gdyby, załóżmy teoretycznie, doszło tam do targowania się, to rezultat tego targu byłby taki: was jest dużo, ale to my mamy broń, mamy władzę i możemy użyć i jednego i drugiego, więc albo robicie to co my chcemy, albo jeśli się wam uda nas pokonać, to zapłacicie za to cenę krwi, dużo, a może nawet bardzo dużo krwi. Taki byłby koniec targowania się z komunistami o wolność Polski. Kto tego nie rozumie, jest durniem.

    Zamiast targowania się, które milcząc o tym pominięto, ustalono warunki robienia zmian. I tylko tyle i aż tyle!

    Dzięki temu, uniknięto sytuacji targowania się i doprowadzenia do konfrontacji.

    Udało się uniknąć konfrontacji i ofiar. Mam nadzieję, że jest Pan, Panie Sławomirski, w stanie ogarnąć to i zrozumieć …

    Podobnie, jak z tą kreską Mazowieckiego, jest z pańską umysłową kalką, odnośnie roli kościoła katolickiego w walce o niepodległość Polski. Dał Pan sobie, zresztą jak miliony Polaków wmówić mit o tym, jaką to wielką rolę odegrał kk. Kościół zgodnie z doktryną Wyszyńskiego, TRWAŁ. Kościół „trwał” i z niczym i z nikim nie walczył. Nie popierał, powtórzę to głośno i wyraźnie, KOŚCIÓŁ NIE POPIERAŁ, żadnych ruchów niepodległościowych.

    Kościół nie pomagał, pojedynczy księża pomagali, ale kościół trwał na straży kościoła i jego własnych interesów.

    Jeśliby się Panu udało, Panie Sławomirski, odrzucić mity i legendy i zadać najprostsze pod słońcem pytanie:

    Co konkretnie zrobił JPII, że Polska odzyskała niepodległość?

    Konkrety proszę!

    To jelśi się uda Panu znaleźć choć jeden konkret, to bardzo proszę go podać. Bo jak dotąd, to ani ja sam, ani nikt, kogo pytałem, nie umiał znaleźć, ani podać żadnego konkretu, niczego konkretnego, tylko uciekanie w gadki szmatki, o „wielkiej roli jaką Wojtyła odegrał mobilizując …”. Bla bla bla i ble ble ble…. I ani jednego konkretnego czynu… Mit i mitologia! I nic poza tym, że zmobilizował i natchnął wiarą …

    Wiarą w wolność?
    Wolne żarty …

    A co do Czech, to doradzałbym pogłębić studia. Przywołując przykład Czech popełnia Pan powszechny, wśród niedouczonych historycznie Polaków, błąd. Czesi, którzy utracili wolność i swoje państwo wcześniej niz Polacy, paradoksalnie na tym zyskali. Ich zysk polegał na tym, że włączeni w gospodarkę zachodnioeuropejską, dostali zniesienie pańszczyzny (czytaj niewolnictwa) o niemal 200 lat wcześniej niż na ziemiach polskich. A ponadto weszli w erę industrializacji też wcześniej niż Polska. Połączenie zniesienia pańszczyzny z industrializacją i wolnościa gospodarczą stworzyło silną warstwę średnią, a wraz z nią wytworzyło etos i postawę obywatelską. Wtedy, właśnie wtedy, na przełomie XVIII i XIX wieków, kościół czeski zorientował się, że wraz z powstaniem postaw obywatelskich, wymyka się kościołowi bezwzględna władza nad Czechami i stanął po stronie władz austryjackich przeciw narodowi czeskiemu …

    Tym poparciem dla władzy austryjackiej nad Czechami, bo kościół katolicki zawsze popiera każdą władzę od czasów Konstantyna Wielkiego, spowodował sekularyzację Czech…

    Więc, gdy katolicki kościół czeski stanął wbrew wybijającym się na wolność Czechom, to Czesi pokazali kościołowi katolickiemu gest Kozakiewicza. I nie tylko pokazali, ale na dodatek wykopali go ze swojego życia.

    Bo, proszę Pana, Panie Sławomirski, kościół katolicki NIGDY NIE POPIERA WOLNOŚĆI … Kościół katolicki zawsze popiera władzę, jeśli władza jest silna, a jak władza słabnie, to kościół katolicki ją zawłaszcza dla siebie.

    Co właśnie teraz możemy obserwować w Polsce. Obserwujemy bezradnie jak kościół katolicki zawłaszcza coraz to nowe obszary władzy, które powinny być w domenie władzy państwowej, ale słabowite, lub bezumne władze nie rozumieją, albo nie umieją, albo nie mają siły sie przeciwstawić i praktycznie bez walki oddają kościołowi coraz więcej i więcej.

    Więc jeśli bezrozumnie powtarza Pan mity o wielkiej roli kościoła i JPII w odzyskaniu niepodległości, to NIC PAN NIE ROZUMIE z kościoła, jego postaw, jego polityki …

    Jedyne co zrobił JPII to było tylko „podmuchanie” na żarzące się węgle dążenia do zmian … Ale nie WOLNOŚĆ miał JPII na myśli, z całą pewnością nie wolność Polaków, bo wolność oznacza również wolność od kościoła, a tego JPII na 100% nigdy nie chciał.

    Nie Mazowiecki, nie konkordat, oddali kościołowi majątek, tylko władze komunistycznej jeszcze Polski…

    TAk więc Panie Sławomirski, czeka Pana wielka praca nad poszerzeniem swojej wiedzy i rewizją poglądów. Życzę powodzenia i wtrwałości…

    Z … i.t.d.

  91. Zabawna jest wizja Boga (bogów, bóstw, bogiń, energii, bytu etc.), który nie potrafi obronić się sam przed czymkolwiek i potrzebuje wiernych bojowników w moherach i z paciorkami. Szanuję religię, w sumie każdą, która nie przyczynia się do łamania elementarnych praw człowieka (jak chociażby dzieje się to w krajach Bliskiego Wschodu i niektórych afrykańskich) przez wyznawców. Jak więc mam szanować katolicyzm i katolików, z księżmi jeżdżącymi furami, obrośniętymi tłuszczem i molestującymi dzieci, z szykanami w kierunku innowierców i niewierzących, z całym złem, które kochający-bliźniego-swego-jak-siebie-samego rzeczonemu bliźniemu czynią, z całą tą szopką (choćby obrona krzyża w 2010 i to, co się dzieje obecnie)?

  92. lonefather
    Brawo i szapoba!
    Nie łudź się jednak, że twój logiczny, merytoryczny wywód trafi do rozumu i serca Sławo.
    To jest sympatyczny na swój sposób, ale jednak świr, który pielęgnuje swoją manię (jak ten od Stefanii, od Boya, co miał taka manię że tylko od niej chciał i już!).
    Nasz przyjaciel jest tak przywiązany do trójcy JUP, że musi w kółko na ten temat nawijać zupełnie mal a propos. Ten na J już nie żyje. Co zrobi Sławo, jak ubędą ci na U i P (oby żyli jak najdłużej!)?
    Chyba popełni sepuku, bo kim się wtedy będzie karmił?
    Tak więc Sławo hoduje swoje obsesje jak kaktusy.
    Jedne i drugie dają mu wiele satysfakcji. A w końcu to w życiu najważniejsze. Być spełnionym.

  93. lonefather
    29 czerwca o godz. 11:46

    W pięknym skondensowaniu, jasno i dobitnie, lonefatherze, sprawę wyłożyłeś. Od pierwszego, już prehistorycznego czytania „Szwejka”, podziwiam Czechów. Kiedy w latach 70-tych szła filmowa czeska fala, a gładkomózgowi wymyślili idiotyzm „Czeski film – nikt nic nie wie”, siadywałem w DKF i z otwartą japą oglądałem „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, „Intymne oświetlenie”, „Kapryśne lato”, „O uroczystości i gościach” i wiele innych, i normalnie zazdrościłem pepiczkom humoru, trzeźwości i dystansu do spraw świata, czego najfantastyczniejszym uosobieniem jest właśnie Szwejk.
    Dziękuję, lonefatherze, za piękną, mądrą lekcję.

  94. Slawomirski
    29 czerwca o godz. 1:06
    „Nie wiem czy banalem jest to co sie dzieje w Polsce od 1989 roku.”
    To oczywiście nie jest, ale to że „Kazdy doczeka sie swojej smierci” – już tak. Bo to miałem na myśli.
    W sumie zawracanie głowy, możemy się tak przemawiać do śmierci ufajdanej, a mniemam, że Redaktorowi nie o to chodziło… Proponuję rozejm. Może ulęgnie się coś ciekawszego do przekomarzań.

  95. mag
    29 czerwca o godz. 12:43

    Słusznie, mag. Idę za Tobą w ciemno jak wół za karetą na sznurku, bo tego jegomościa, wygłaszającego bezdyskusyjne mądrości i wystawiającego cenzurki, już nie czytam. JUP mu dziób.

  96. Slawomirski
    29 czerwca o godz. 1:27

    Czy w moim tekście było coś o Bogu ????

    Nie znoszę świata w którym czujecie się jak ryba w wodzie—-świata taniej,niedopranej bielizny,kobiet które nie są damami,zboczeńców demonstrujących publicznie swoje przyrodzenie, niedomytych ”artystów”.

  97. Oto jak się przedstawia wolność dla katolików w Polsce PO katolików nie wpuszczono na zebranie mające mieć miejsce godzinę wcześniej w budynku gdzie miało się odbyć „przedstawienie” Golgota Picnic co więcej duszono kobietę, która próbowała protestować policja była obecna ale nie reagowała. Domyślam się, że gdyby była odwrotna sytuacja to rozmaci „obrońcy wolności słowa” już protestowaliby mówiliby o zamordyźmie katolickim a tu co cisza. Oto wasza wolność słowa

    http://wpolityce.pl/polityka/202858-skandal-podczas-protestu-gdy-dziecko-probowalo-zaprotestowac-ruszylo-w-jej-kierunku-kilku-dryblasow-i-zarzucili-jej-na-glowe-worek-zaczeto-te-dziewczynke-dusic-na-oczach-policji-ktora-nie-reagowala-nasz-wywiad

  98. Ruszają wiec mocherowi kibole jako oczywiste kryptocioty, aby byc blisko maoistycznych teatralnych banialuk, gdzie rozkład i wyczerpanie działa tylko w służbie „eventu” i aby wszyscy en block w tej bezwstydnej zachłanności (łącznie z komentatorami) mogli coś uszczknąc, wywyższyc się, zresentymentowac. Jedni bo kupili bilet, inni bo Bóg, Honor, Ojczyzna, trzeci bo wolnośc, różnorodnośc, człowieczeństwo i na koniec, aby powtórnie tego użyc, i tak do zerzygania bynajmniej.

  99. Saurom
    29 czerwca o godz. 14:34

    Protestowanie przeciwko obecnosci w zyciu danego zjawiska to daleko nie to samo co fizyczne eliminowanie tegoz zjawiska – czego protestujacy czesto nie rozumieja.

    Swego czasu przeszla przez Stany fala protestow pod klinikami wykonujacymi usluge aborcji. Protestujacym wydawalo sie, ze skoro oni „bronia zycia” to nic nie powinno stac na przeszkodzie uniemozliwiania pracy tych klinik, oraz fizycznych napasci na lekarzy. Zdaniem sadow jednakze, w tym Sadu Najwyzszego, protest moze miec wylacznie charakter pokojowy i nie moze uniemozliwiac pracy lekarzy, ktorzy wykonuja prace zgodna z prawem. Protesty moga miec wiec miejsce w odleglosci uznanej za bezpieczna, np. po drugiej stronie ulicy, bo protestowac to daleko nie to samo co wdzierac sie do kliniki.

    W przypadku „Golgoty” sprawy maja sie podobnie. Zatem jesli protestujacym wydaje sie – gdyz bronia swych swietosci – ze moga uniemozliwiac teatralny wystep, czy czytanie tekstu sztuki, poprzez halasowanie z uzyciem garnkow i trabek, to protestujacy nie rozumieja, ze przekraczaja granice pokojowego protestu. I w takim przypadku winna reagowac policja, a organizatorzy protestu (czyli biskupi) winni stanac przed sadem za naruszenie prawa. Oczywiscie moga sobie protestowac, z uzyciem wspomnianych instrumentow, ale w takiej odleglosci od teatru, czy miejsca odczytu, by widzowie i sluchacze mogli spokojnie obejrzec spektakl czy wysluchac odczytu. Bo maja do tego pelne prawo, a wladze winny zapewnic im mozliwosc korzystania z niego.

  100. @Krzysia
    Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacją zła i śmierci.
    Każda religia jest społecznie szkodliwa.
    Buahaha !! Gdyby tak było religie nie przetrwałyby tylu tysięcy lat. Coś co powoduje śmierć i szkody z natury jest nietrwałe bo nie może stworzyć nic konstruktywnego. Poza tym mam wrażenie że większość ateistów na tym forum nie rozumie znaczenia pojęcia religia. Tymczasem oznacza ono stosunek człowieka i społeczeństw do sfery sacrum, którą niekoniecznie musi być bóg, mogą być fetysze, mana, fatum, totem itp http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/3966983/religia.html Np prawa człowieka są dla wielu są sacrum, nienaruszalną świętością.
    W istocie więc niereligijność oznacza bezcelowość.

  101. czy ogladales to panie jacek ten wystep ten spektakl. przeciez to zero chlam, niec nie warte, to nie ten poziom, robisz propagande szmirze. strata czasu ogladac toto, wyszedlem z poczatku, bez mysli epatowanie bulgotaniem prymitywnych mysli i obrazem z dwuznacznymi zachowaniami, im wiecej sexu tym lepiej. zle swiadczy o publice nie mowiac o tzw atorze. i takei cos dzieki pracy twojej zdobywa rozglos. smuci mnie to ze ludzie zamias manifestowac przeciw kupczeni polska i tasmom tuska wola takie banialuki. kosciol zrobil i robi bardzo wiele zlego w pl. zaden hierarcha nie powiedzila slowa o podsluychach, zmieniali tem,aty na maloistotne, religijne, dalej traktuja nas jak stado glupich owiec a siebie za wiedzacych pasterzy.

  102. lonefather
    29 czerwca o godz. 11:46

    Napisałeś mądrze, trafnie i przystępnie. Co bardzo mi się podoba.
    Napisałeś też bardzo grzecznie, co także mi się podoba.
    Jednak nie zawsze. Czasem bowiem trzeba powiedzieć „do słuchu”, osobom niesłuchającym, bo mającym umysły (zwykle) katolickie, czyli zamknięte.
    Ale ta ostatnia uwaga nie odnosi się do Twojego niniejszego wpisu. Ma charakter bardziej ogólny. A poza tym jest niedziela, a więc dzień uświęcający, zatem zamiast w dziób, rozdajemy buzi. Inaczej niż prawidłowi katolicy, co gromadzą się w sposób uświęcony, by dawać w dziób. Nie widząc, nie czytając, nie słysząc nic o tym co ma być powodem dania w dziób. Im starczy hasło: obraza wartości. Albo jakieś inne, podobne. Np. „biją katolika”, co wg biskupów intensywnie się w Polsce dzieje, a wartości leją się na ulicę, razem z zębami katolików.

    Mam kilka uwag do tego co napisałeś. Otóż ta tzw. „komuna” była w czasach Magdalenki na tyle miękka, osłabiona, ugrzeczniona, czująca swoją słabość i brak wyrazistego mandatu społecznego, a nie chcąca wracać do metod stanu wojennego i wcześniejszych, oraz tak zbajerowana oraz umysłowo zaczadzona przez „wybitną rolę Kościoła katolickiego i Ojca Świętego Jana Pawła II-go” , że niezdolna do uzyskania choćby jednej, ważnej rzeczy: ochrony państwa polskiego i Polaków przed krwiożerczą żarłocznością Kkat już projektującego niesławną, mroczną i podła „komisję majątkową”, której zasady, procedowanie, kapturowa hermetyczność, brak możliwości zaskarżania urągaja zasadom państwa prawa, ochrony interesów publicznych i obywatelskich, są sprzeczne z moralnością, uczciwością. Są po prostu podłością. Episkopat, poszczególni biskupi, inne klechy oraz najęci kościelni prawnicy i inni oszuści szarpali Państwo na sztuki. Moralność katolicka biskupów jest moralnością gangsterską.
    Komuna, zdychając, nie obroniła ani Polski publicznej, ani polskiego obywatela. Nie obroniła własnych mądrych i wartościowych zdobyczy.

    Komuna umarła niepomiernie zdumiona tym, że niewolnicy kościelni, którym komuna dała trochę światła i powietrza, oraz lepsze życie, znowu zakładają sobie kajdany pod przewodem mistrza marketingu religijnego Jana Pawła II.

    Nie mogła komuna nie zdechnąć, skoro udusili ją ci co założyli sobie kajdany wiary tak jak ich pradziadowie.

    Co do Czechów masz rację. Ale wykład, mimo, że prosty, jest trudny. Przecież dla Polaka Czech=pepik=piwo=knedlik. Dla niektórych jeszcze Rumcajs. I to, mniej więcej, wszystko.

    Kościół, jak mówi o „wolności” to mówi o wolności socjalistycznej. Wolność tak, ale…
    Wolność wyłącznie „w łączności z Jezusem”. A nawet bardziej – w łączności z księdzem Oko.
    Jak Kościół mówi o gospodarce, to mówi o gospodarce socjalistycznej. Wzorowo to przedstawił nasz ulubiony milusiński – Lolek Wojtyła: ojciec rodziny ma tyle zarobić, żeby starczyło na „godne życie” dla całej rodziny. Jego, niepracującej zawodowo żony, która jest „strażniczką świętej rodziny” i gromady dzieci. Najlepiej tylu ile ma Terlikowski Tomasz, teolog i co-rok-prorok.

    Czesi spędzili pod obcym panowaniem jakieś 400 lat. I żyli i odżyli, wcale nie zawdzięczając to Kościołowi, jak Kościół twierdzi w sprawie Polaków, pod zaborami raptem 123 lata. To ściema, kłamstwo. Tym większe, że Polak musiały być bardzo słaby moralnie, umysłowo, intelektualnie, i zdrowotnie; znacznie wątlejszy od byle pepika, skoro tamten dał radę ponad 400 lat, mówiąc przy tym przez 10 i więcej pokoleń po niemiecku. A Polak gadał po polsku, a pod obcym berłem spędził zaledwie 4 pokolenia. Może pięć. To wtedy pepik 15-cie.

    Tymczasem Kościół bredzi o tym, że Polacy to wielki naród, wzór dla Europy i mają ją rechrystianizować. Te blade wymoczki, słabowite na ciele i umyśle, te bezwolne rzekomo manekiny?

    Kościół współpracował z każdym zaborcą i zgrywał z nim swoje interesy,podporządkowując wiernych. Polska i Watykan to outsiderzy całej Europy,najpóźniej znieśli niewolnictwo i pańszczyznę.

    Czesi tworzyli mieszczaństwo, miasta, banki, uniwersytety, gospodarkę, a Polacy sochą orali pole, a żęli często tylko sierpem. Dla nich zostawały ostatki. Najpierw oddali Kościołowi i panu. Co na jedno w zasadzie wychodziło.
    Czesi, po upadku Cesarstwa Franciszka Józefa i Niemiec I wojny, mieli prężną gospodarkę, a zakłady Skoda były wzorem najwyższych osiągnięć. Polacy w tym samym czasie odzyskali niepodległość, mając niemal puste ręce.

    Kościół jest przeciwnikiem obywatela Polaka. Ale ma świetny marketing i umie robić iluzjonistyczne sztuczki, straszyć, grozić i poniżać. Polak widać strachliwy,gnuśny i leniwy. I ma duszę niewolnika.
    W przeciwieństwie do Czecha.

  103. Saurom,
    I co? Udusili ją? A policja stała i patrzyła?
    Bredzisz jak prolajfowcy, którzy powiedzą wszystko, czyli największą brednię, byle zrobić wrażenie i wyprać komuś mózg. W/g nich zarodek to malutki człowieczek – taki w skali 1: 1000.
    Ty saurom, lepiej zbuduj sobie schron, bo te zastępy heretyków już się na was szykują; na razie odebrali wam wolność, a teraz kolej na……………….
    Kto wam tak namieszał we łbach?

  104. lonefather
    29 czerwca o godz. 11:46
    Znowu wrzuciles znakomity tekst(powtarzam za Jerzym i mag – ale i od siebie)
    Jednak ten Slawomirski sie na cos przydaje. Zainspirowal Cie do swietnej historycznej analizy.
    Pozdrawiam pelen podziwu.

  105. @Bever
    29 czerwca o godz. 17:51

    Pozwól obywatelu, by ludzie w Polsce mieli prawo do wyboru, co chcą oglądać i jak to ocenić. To, że twoim zdaniem jakiś artysta jest mało uzdolniony lub tworzy niezbyt wartosciowe dzieła wcale nie oznacza, że mają one zostać zakazane… Poza tym, sztuka ma to do siebie, że nie zawsze musi ona pełnić rolę uwznioślającą… popkultura bazuje na sztuce miałkiej, ale potrzebnej dla ludzi…

    Poza tym…. Dwa dni temu adoptowałem z żoną cudowną suczkę z dużą domieszką wyżła węgierskiego… dzięki temu zwierzęciu olewam TV i przygłupawe rozmowy ze zmutanciałymi osłami katolickimi… Utwierdzam się w przekonaniu, że obcowanie ze zwierzętami jest dużo ciekawszym i wartościowszym zajęciem niż gadanie i współpraca z ludźmi. Wszystkim rozsądnym czytelnikom bloga Pana Kowalczyka polecam to samo!!!

  106. olrob
    29 czerwca o godz. 17:34
    „W istocie więc niereligijność oznacza bezcelowość.”
    Zalecałbym uruchomienie wyobraźni 🙂

    Bever
    29 czerwca o godz. 17:51
    Zalecałbym naukę pisania i dopiero potem start w kierunku tzw. blogosfery 🙂

  107. lonefather
    29 czerwca o godz. 11:46

    Szanowny Panie lonefather

    Prawda jest niewygodna dla wszystkich zindoktrynowanych umyslow. Prosze sie z tego strac wyzwolic i nie cieszyc sie pochwalami ze strony ktotkowzrocznej mag. Ponizszy cytat rozwiazuje niepowazne przekomarzania:

    John Paul II is recognised as helping to end Communist rule in his native Poland and eventually all of Europe.[5]

    P.S.
    Mam bardzo krytyczne zdanie na temat zorganizowanej religii ale chce byc uczciwy wobec siebie samego. Dlatego bede twierdzil ze JPII przyczynil sie do upadku komunizmu pomimo tego ze uwazam JPII za negatywnego bohatera.

    Slawomirski

  108. Tanaka
    29 czerwca o godz. 18:29

    Szanowny Panie Tanaka

    Ziemie czeskie byly industrialnym sercem Austro-Wegier dlatego po IWS Czechoslowacja stala sie europejskim liderem postepu gospodarczego.

    Slawomirski

  109. olrob
    29 czerwca o godz. 17:34

    „niereligijność oznacza bezcelowość.”

    Obowiazkiem kazdego czlowieka jest zyc rozumnie pomimo faktu ze zycie jest „bezcelowe”.

    Slawomirski

  110. izka
    29 czerwca o godz. 14:20
    Slawomirski
    29 czerwca o godz. 1:27
    Czy w moim tekście było coś o Bogu ????

    a to to co?

    Szczęść Boże !!! Szanowny Redaktorze.

    Slawomirski

  111. @Tanaka

    „niewolnicy kościelni, którym komuna dała trochę światła i powietrza, oraz lepsze życie, znowu zakładają sobie kajdany”
    Pojęcie dobrowolnego niewolnika jest absurdalne. Skoro sami sobie zakładają kajdany, tzn że im dobrze w tych kajdanach

  112. znafca
    29 czerwca o godz. 11:26

    Szanowny Panie znafca

    Nigdy nie twierdzilem ze JPII byl jedynym czlowiekiem przyczyniajacym sie do upadku komunizmu. Tych ludzi byly dziesiatki milionow. JPII byl prominentny w tej sprawie a Gorbaczew bardzo istotny. Natomiast redaktorzy Urban i Pasent byli w opozycji dla ideii obalenia komunizmu.

    Slawomirski

  113. olrob
    29 czerwca o godz. 20:33

    pijanym tez jest dobrze w stuporze

  114. @Slawomirski
    Czy jest Pan zwolennikiem prohibicji ??

  115. Przypomniał mi się dowcip, znalazłem w necie, wklejam: Do znanego bankiera warszawskiego Truskiera przyszedł żebrak. Służba nie wpuściła go. Na to ów żebrak narobił tak dużego wrzasku, że sam bankier zjawił się, żeby zobaczyć, co się stało. – Panie bankierze – zawołał żebrak – moja rodzina umiera z głodu. Żądam od pana pomocy. Bankier wręczył mu dwadzieścia rubli i oświadczył: – Ma tu pan 20 rubli, ale chcę panu zwrócić uwagę, że gdyby pan nie zrobił awantury, dostałby pan czterdzieści. – Panie bankierze – rzekł żebrak chowając pieniądze – pan jest bankierem, czy ja panu zwracam uwagę, jak ma pan robić operacje bankowe? Niech więc pan nie zwraca żebrakowi uwagi, jak ma żebrać.
    Przypomniał mi się dlatego, że niech Pan nie zwraca uwagi ludziom wierzącym, jak mają wierzyć. Żeby tam siedzieć w domu, po prostu się modlić… A może oni właśnie chcą prowadzić dialog ze światem.

  116. Tanaka
    29 czerwca o godz. 18:29

    A Ty znów, Tanaka, dzielnie sekundujesz lonefatherowi i dałeś świetną monografię największego w dziejach kleszcza na ciele ludzkiego gatunku. Rola tego pasożyta tyleż świadczy o nim, co o gatunku, na którym pasożytuje. Oto żywiciel kleszczy (sprawdzę skąd „klecha” i „kleszcz”, bo bardzo podobne) pytany na ateistycznym blogu, po co wlazł, odpowiada: „Bo jest wolność”. Gadaj z takim. A przecież włazi, żeby gadać. Wolność to jeden z życiowych stanów, w jakich funkcjonuje człowiek – sam stan, jak powietrze, którym się oddycha, nie ma treści, a żywiciela klechów pytają właśnie o treść jego zachowań, o motywację, a nie o to, czy ma czym oddychać. „A co – nie wolno?” – odpowiada, nie rozumiejąc (?), że to nie odpowiedź, nie na temat. Nie chce z sobie znanych powodów odpowiedzieć, czy nie potrafi? A mnie się zdarzało pytać całkiem niezłośliwie. Mam od dziecka, że kiedy będąc na niższym poziomie ewolucji, spotykam kogoś na wyższym, nie staję ambitnie na palcach, żeby mu dorównać, tylko chętnie słucham, bo wiem, że się poduczę. Spotkanie z takim jakoś mnie nobilituje i bez głupiego stawania na palcach. Chciałbym i od religianta usłyszeć w końcu coś mądrego, bo też człowiek: „Nie mogę powiedzieć, że wiem – wierzę. Moja wiara polega na ufaniu Słowu, a nie na wyskrobywaniu jakichś rozumowych dowodów prawdziwości Słowa przed kimś, dla czyichś uszu. Po co mi do wierzenia jakiś ktoś, zwłaszcza niewierzący. Mogę się z nim przyjaźnić, ale moja wiara nie jest zależna ani od przyjaciół, ani od wrogów. Mogę stać przed największym wrogiem, dyktatorem, życzliwie się do niego uśmiechać i mówić w duchu: „Ty głupi dupku”. Szukanie dowodów i głoszenie ich z trybuny bądź protestowanie przeciw obrazie religijnych uczuć jest świadectwem nieufności, religijnego zobojętnienia, słabości wiary. Jest atrapą wiary. Moja wiara jest mocna”. Taki bliźni nie miałby potrzeby wojowania o wiarę na ateistycznym blogu, bo nikt mu jego osobistej wiary nie odbiera. A pogadać – owszem. Z takim, który nie ma misji indoktrynowania – czytaj: upewniania się w wierze sposobem gadania o niej, wojowania – to i pogadać przyjemnie. Ale gdzie takiego znajdziesz, jak ci publiczni to sami katobolszewicy.

    Bardzo treściwy dzień dziś przeza Ciebie i lonefathera wyszedł. Dziękuję obu.

  117. „. Skoro sami sobie zakładają kajdany, tzn że im dobrze w tych kajdanach.”
    Pisze olrob; życie niewolnika jest na pewno wygodniejsze, niż tego co sam musi o wszystkim decydować.
    Katolom dobrze jest w kajdanach.

  118. Podpisuję się pod tekstem „Tanaka”.
    Z przyjemnością również czytam teksty wielu innych Ateistów takich jak „lonefather”, „Rafał Kochan”, „krzys52” i „sugardaddy”.

  119. Do J.Kowalczyka.
    Szkoda, że usunął pan moją opinię o następującej treści:
    ———-
    „Każdy, kto wierzy w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi) i jednocześnie jej partnerem seksualnym, ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie „przebłagać”, sam siebie zabrał do „nieba” i teraz razem z ludobójcą JP2 i sadystką Teresą z Kalkuty rządzi wszechświatem…powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.
    Wszystkie religie, które wymyślili cwaniacy do manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi to obraza rozumu, a „biblia” to kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.
    Katolikom przypominam, że jest 21 wiek i najwyższy czas zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że ich religijne niebo było i jest puste.
    ps:
    do „Sławomirskiego” – czy mógłby pan uzasadnić dlaczego pana zdaniem należy krytykować i za co Jerzego Urbana ?”
    ———-
    Swoją opinię napisałam w trosce o psychiczne zdrowie katolików i w celu uświadomienia im w co wierzą i do kogo się modlą.
    Usunięty przez pana mój tekst nie zawiera żadnych treści obraźliwych i jest napisany zgodnie z prawem do posiadania własnych opinii i swobodnego ich wyrażania.

  120. Jerzy Pieczul
    29 czerwca o godz. 21:58

    Jerzy, podziękujmy sobie wzajem, bo warte tego myśli fruwają pomiędzy. Lonefather jest, zdaje się, na wysokiej fali, silnie się udziela w związku z tym kimś co siedział pod stołem w restauracji „Sowa…” i chyba w klozecie też. Ja o tym gadałem raczej krótko, ponieważ ciekawe są w tym zupełnie inne wątki.

    Z wartością Słowa, któremu się ufa, zapewne jest jakoś tak, jak piszesz. Ale i tu mam wątpliwość: jak strony zaczną się wymieniać słowami, jedna Słowem specjalnym, inna zwykłym i osobiście ukształtowanym, to pojawia się potrzeba oceny słowa. Inaczej nie da się rozmawiać, a jedynie monologować. A jak się zacznie słowa prześwietlać, ci, co słowu ufają, zwłaszcza ci, co je biorą od fachowego szafarza słowa i sami go nie sprawdzą, czy się nada do wymiany z innym dysponentem słowa, mogą się srodze zdziwić co do jego wartości.
    Roztropność nakazywałaby samemu słowu się starannie przyjrzeć i sprawdzić wartość kruszcu, z jakiego jest zrobione. A i szacunek wobec rozmówcy podpowiadałby, że nie używa się byle słów, a słów dobrze obejrzanych pod światło.
    No tak, ale co to za dziwaczne pojęcia: roztropność, czy szacunek. W słownikach wkrótce dostaną znaczniki: krzyżyk – znaczy pojęcie przestarzałe, śmieszne, martwe. Charakterystyczne: krzyżyk i przestarzałość rzeczy.
    dzieje się więc na ogół tak, że Słowo (i słowo) jest wywalane z mózgoczaszki, całą obfitością i kwasowością, prosto na koszulę rozmówcy. Albo podawane na sposób murarski: podaj cegłę, z którą nic nie można zrobić, jak tylko wstawić w krzyżacki mur obronny. Dyskusji więc nie będzie.
    Ci co włamują się między ludzi rozumnych ze swoim Słowem, robią to zwykle z lęku. Lęk przymusza ich do zachowań kompulsywnych: muszą włazić między ateistów, wolnomyślicieli, ludzi rozumnych ni autentycznych, by im naurągać Słowem. Taka technika chroni słowo przed poddaniem go spokojnej weryfikacji, a wytwarza atmosferę krucjaty, napaści, co napastnicy przedstawiają odwrotnie – jako napaść na siebie. Chrześcijan prześladują ! Milczą o tym, że było to dawno i rzadko, często mitycznie, a chrześcijanie prześladowali długo, często i śmiertelnie dojmująco, oraz na sposób przemysłowy.
    Tak więc, chronią Słowo przed konfrontacją i weryfikacją. Można tak w nieskończoność się bawić tym Słowem. I tak to właśnie działa.

    Ufność w Słowo, w ogóle ufność jako stan umysłu, jest rzeczą delikatną. Zaufanie zawiedzione, jest nie tylko bolesne, ale i łatwo się rozpada. Tak wrażliwy stan musi być chroniony: przed faktami, wiedzą, rozumem, namysłem, doświadczeniem, nauką, a więc samymi najlepszymi dyspozycjami nas samych. Słowo musi być chronione przed tym, co w nas najlepsze. By mogło być dalej opakowane w ufność.
    Ufność przeciw sobie?
    Owszem. To stan psychiatryczny.

  121. Krzysia,
    dziwne że nie dostrzegasz we mnie sojuszniczki.
    Akurat z panami, których wymieniłaś, zgadzamy się i popieramy. To znaczy ja z nimi nawzajem. Łatwo to sprawdzić w blogowym archiwum.
    Skoro, według twojej teorii podziału ludzi na zaczadzonych religią taką czy owaką, ja jestem ” w mylnym błędzie”, niech oni zaprzeczą albo nie.
    Jeśli miałam kiedykolwiek jakieś do ciebie uwagi krytyczne, to tylko na poziomie języka, który jest agresywny, chwilami wulgarny, przez co cierpi twoja wiarygodność.
    Mnie też wkur… wasalstwo Polski wobec Watykanu, a przede wszystkim przeraża ciemnota i zabobon w XXI wieku! (niby normalni, wykształceni i zamożni ludzie zagłodzili na śmierć półroczną córeczkę, którą „leczył” jakiś szemrany znachor.
    Krzysiu, czy chcemy czy nie, a wiadomo że się nam obu „to” nie podoba, nie zlikwidujemy jakiejkolwiek religii żadnym dekretem. Chociaż wiemy, że z wyznawania „wiary” wynika niekiedy mnóstwo paskudnych rzeczy.
    Próbowali to zrobić bolszewicy z Leninem na czele. I co mamy dziś w Rosji? Renesans cerkwi prawosławnej jako podpory władzy Putina.
    Nic nie poradzisz na to, że ludzie idą jak barany na rzeź, słuchając swoich kapłanów od jakiegoś pana boga, albo w trójcy świętej jedynego, albo mesjasza, który- według Żydów – jeszcze na ziemię nie zstąpił, albo proroka jak w islamie (a to już całkowity horror, jak wyznawcy interpretują Koran).
    Krótko mówiąc, nic nie poradzisz Krzysiu na odwieczną potrzebę ludzką – dotknąć sacrum, tajemnicy , zanim się umrze, bo to próba nadania jakiegoś sensu naszej wędrówce ku śmierci.
    Dlatego nie potępiam nikogo za durne, moim zdaniem, poglądy.

  122. Tanaka
    29 czerwca o godz. 23:17

    Oczywiście, miałem na myśli współegzystowanie wierzących z niewierzącymi na gruncie codziennej praktyki społecznej z WYŁĄCZENIEM Słowa. Na gruncie ideologii nie ma i być nie może zgodnego współżycia różnowierców (nie wiem jak w praktyce wygląda ekumenizm, ale kto wie, czy to nie pełne dobrych chęci udawanie), tym bardziej – wierców i niewierców. Tu nie miejsca na kompromisy, boć wierca nie zgodzi się, że trochę nie ma Boga, niewierca nie zgodzi się, że trochę jest. Natomiast kiedy ktoś nie traktuje Słowa jak misjonarz i ma je dla siebie, a ja swoim ateizmem też nie wymachuję mu przed oczami jak bolszewik – da się żyć i współżyć.

    Wiemy obaj, że ogromna większość (staram się nie używać pustego manieryzmu „większość”, ale w tym wypadku wiekszość po prostu bije w oczy) wierzących nie prześwietla Słowa – w ogóle wyćwiczona w dzieciństwie w przekonaniu, że Bóg JEST, nie zadaje sobie pytania: CZY jest? I nie zadaje wielu szczegółowych pytań – ich wiara to dwa rytuały na krzyż i modlitewno-piosenkowa apologia, wsio. Dlatego bardzo mnie ciekawią motywacje i mechanizmy (mówię w liczbie mnogiej, bo pewnie są różne) prowadzące nielicznych wierzących do prześwietlania Słowa i w efekcie – do ateizmu. Młodzieńczy, żywiołowy ateizm mnie nie interesuje jako przejściowy katar i mutacja, ale sądzę, że na sondażowe pytanie zadane mocnym ateistom „Kiedy i z jakich powodów zacząłeś wątpić w religijne treści?” mało który potrafiłby odpowiedzieć bez konfabulacji, bo przecież te początki były w zamierzchłej przeszłości. Ciekawią mnie początki stawania się ateistą i ukoronowanie, czyli kiedy taki zawodnik mógł śmiało powiedzieć: „Jestem ateistą”. Nie interesowałem się specjalnie ateistyczną literaturą, a na starość bardziej kusi rower niż czytanie, więc nie wiem, czy takie wspominki ktoś już publikował.

  123. Krzysia
    29 czerwca o godz. 23:01

    Szanowna Pani Krzysia

    Gratuluje wpisu. Redaktor Kowalczyk czasami cos wycina. Przypomina to ul.Mysia. Wtedy trzeba mu przypominac/wypominac i po sprawie.

    Urban to zly czlowiek

    https://www.youtube.com/watch?v=Q-365LtHCrM

    Slawomirski

  124. mag 29 czerwca o godz. 23:50

    Zaprzeczam! Nie jesteś. 🙂

    (no może poza Twoją niechęcią do Janusza Palikota, która, jeśli nawet uzasadniona, jest w sumie błędna)

  125. Slawomirski raczył napisać 29 czerwca o godz. 20:15

    Szanowny Panie lonefather

    Prawda jest niewygodna dla wszystkich zindoktrynowanych umyslow. Prosze sie z tego strac wyzwolic i nie cieszyc sie pochwalami ze strony ktotkowzrocznej mag. Ponizszy cytat rozwiazuje niepowazne przekomarzania:

    John Paul II is recognised as helping to end Communist rule in his native Poland and eventually all of Europe.[5]

    ====================================

    Szanowny Panie Sławomirski,
    Zacytowne przez Pana „rozpoznanie” roli JPII, jest z Pańskiej strony niepoważnym przekomarzaniem się, w sytuacji, gdy poprosiłem o KONKRET, o jakikolwiek konkretny wkład JPII w obalenie komunizmu. Poprosiłem o konkret, a szanowny Pan zafundował mi blablableble, tyle że po angielsku …

    Ale się nie dziwię. Brak zdziwienia wynika z wiedzy, o której napisałem wyżej. Nikt. Dosłownie nikt. Ani ja, ani nikt kogo pytałem, nie umiał znaleźć niczego konkretnego, co by powiedział, lub zrobił JPII w kierunku obalenia komunizmu…

    Postawiłem przed Panem niewykonalne zadanie, za co przepraszam.

    A pierwsze zdanie Pańskiego postu niech Pan zacznie stosować, zaczynając od siebie samego.

    Co do stanu widzenia mag, mam zupełnie inna opinię …

    Pozdrawiam l.

  126. Rafał Kochan napisał do bever 29 czerwca o godz. 19:11

    miedzy innymi i to…

    „… Utwierdzam się w przekonaniu, że obcowanie ze zwierzętami jest dużo ciekawszym i wartościowszym zajęciem niż gadanie i współpraca z ludźmi. Wszystkim rozsądnym czytelnikom bloga Pana Kowalczyka polecam to samo!!!”

    Co do niezacytowanego tekstu o artystach, to nie oprę się i dopowiem „dwa słowa”… Bywa różnie, czasem rozumiem sztukę, czasem zdaję sobie sprawę co artysta chciał powiedzieć, najczęściej pewnie coś rozumiem, coś co ja zrozumiałem w procesie „przypasowaywania” dzieła sztuki do tego co mam w głowie i nawet, jeśli coś „kliknie”, to często mam wrażenie, że jest coś więcej, coś co mi umknęło …

    Nieważna rasa. Ważne, że kocha … I to tak, że nie sposób nie odwzajemnić, a na dodatek wychodzi się na spacery regularnie, co jest największym pożytkiem płynącym z adopcji psa. A już poważniej, to w odróżnieniu od tak zwanej większości ludzi, od psa nie usłyszymy nigdy niczego głupiego, lub wkurzającego. Niemniej wciąż pozostaje ta garstka ludzi, z którymi warto pogadać, poczytac co napisali… i.t.p. Więc nie tracę nadzieji, że będę nadal mógł Pana czytywać. A juz poza wszystkim, to jak się wabi adoptowana?

  127. lonefather
    30 czerwca o godz. 3:20

    Szanowny Panie lonefather

    Specjalnie dla Pana cytowany jest Gorbaczew tlumaczacy role JPII w obaleniu komunizmu. Ja wiem ze to nie pasuje do panskiego puzla ale warto zrezygnowac z fundamentalizmu.

    ” John Paul II’s 1979 trip was the fulcrum of revolution which led to the collapse of Communism. Timothy Garton Ash put it this way, „Without the Pope, no Solidarity. Without Solidarity, no Gorbachev. Without Gorbachev, no fall of Communism.” (In fact, Gorbachev himself gave the Kremlin’s long-term enemy this due, „It would have been impossible without the Pope.”) It was not just the Pope’s hagiographers who told us that his first pilgrimage was the turning point. Skeptics who felt Wojtyla was never a part of the resistance said everything changed as John Paul II brought his message across country to the Poles. And revolutionaries, jealous of their own, also look to the trip as the beginning of the end of Soviet rule.”

    P.S.
    Mag nawypisywala na blogu mniej wiecej tyle samo bzdur co ja wiec prosze uwaznie stawac w jej obronie ktorej ona wcale nie potrzebuje.

    Slawomirski

  128. sugadaddy
    29 czerwca o godz. 22:35

    „Katolom dobrze jest w kajdanach.”

    Przyklad na hate speach. To jest jezyk glupiego Polaka.

    Z religii mozna i nalezy sie smiac. Z ludzi ja wyznajacych nie nalezy bo sie ich obraza. Gdy ludzie zaczynaja sie obrazac zycie staje sie trudne.

    Slawomirski

  129. Sławomirski
    Brawo! Wychodzi na to, że OBYDWOJE nawypisywaliśmy mnóstwo bzdur na tym blogu.
    Już teraz rozumiem, skąd u mnie taka do ciebie słabość. Jesteśmy jak brat i siostra.

  130. @lonefather
    30 czerwca o godz. 3:52

    W rzeczy samej. Widzę, że wiesz o co chodzi. 🙂 Będąc z żoną w schronisku, wypatrywaliśmy kundelki – nie chcieliśmy rasowców… O tym, jaka krew w pewnej części w Sonii (bo tak się wabi) płynie, dowiedziałem się dopiero w domu, kiedy poszperałem w internecie.

    „najczęściej pewnie coś rozumiem, coś co ja zrozumiałem w procesie „przypasowaywania” dzieła sztuki do tego co mam w głowie i nawet, jeśli coś „kliknie”, to często mam wrażenie, że jest coś więcej, coś co mi umknęło …”
    ==========================================

    Jestem przekonany, że dla katolibanu problem „Golgoty..” osadza się w tym, ze ktoś swój stosunek do wiary/religii przedstawił w inny sposób niż to zostało głupim katolikom nakładzione w szkołach, w domu i w dorosłym życiu – w kościele. Nie jest problemem tutaj specyficzna estetyka sztuki współczesnej zabarwionej awangardową konwencją, ale to, że to wymyka sie ten spektakl pewnym wyobrażeniom. Daję to świadectwo, jakim Polacy są „ukulturalnionym” narodem; czym dla nich jest sztuka i jaki ma ona mieć status społeczny. Wszystko przebiega w Polsce według strategii Watykańskiej sekty mafijnej – społeczeństwem najlepiej manipulować i wysysać z niego wszelkie siły witalne, kiedy jest ono biedne i głupie.

  131. Cały czas powtarzam: marny to bóg (bożek?), który wymaga takiej obrony przez takich ludzi. Którego obraża spektakl teatralny, obojętne, jaki by nie był. Którego obraża jednorazowy performance, manifestacja itp. Który jest antropomorfizowany w sposób wielce prostacki przez rodzimych talibów, uważających, iż tylko oni mają monopol na tzw. prawdę objawioną… Szkoda słów.

  132. Sławomirski,
    Ludzi chorych psychicznie, którzy nie są w stanie rozróżnić majaków od świata realnego, należy leczyć i traktować ich jak chorych, czyli dobrze.
    Takich jak ty porąbańców należy pędzić gdzie pieprz rośnie, bo potrafią oni jedynie zatruwać atmosferę i propagować bufonadę połączoną z protekcjonalizmem posuniętym do absurdu.
    Jesteś jak taki złośliwy gnom, który czerpie radość z wampiryzmu psychicznego, bo o dziwo udaje ci się wciągać niektórych do dyskusji co jest czymś jałowym; cały wysiłek jaki wkładasz w pisanie tu czegokolwiek polega na wciskaniu wszystkim swojej obsesji na temat ludzi, których tylko wariat może winić za całe zło – rzeczywiste i wyimaginowane – jakie spotkało go od komuny.
    Jesteś „starej daty” więc powinieneś wiedzieć co to jest tzw. ambicja. Ty jej nie masz, jesteś zwykłą szmatą, bo można cię zwymyślać od najgorszych, a ty i tak zwrócisz się do swego oponenta, tym kretyńskim, kołtuńskim tytułem:szanowny taki a taki.
    A Passent, Urban i Jaruzelski, jak by na to nie patrzeć przerastają cię we wszystkim o głowę.
    Jesteś żałosnym kundlem, ujadającym zza płotu i w końcu pęknie ci jakaś żyłka co zakończy ten żałosny spektakl w twoim wykonaniu.
    Mam nadzieję – choć nie pewność – że przestaniesz do mnie adresować swoje wypociny.

  133. Jerzy Pieczul
    30 czerwca o godz. 1:02

    Postanowiłem publicznie lansować tezę, że świat powstał 5,5 tys lat temu.
    Teza, rzecz jasna, nie moja, a religijnych fachowców od Biblii, którzy dokładnie wyliczyli, ile lat upłynęło od oddzielenia przez bozię światła od ciemności do dziś. Powtarzam to z przyjemnością napotykanym katolikom.
    Zwykle reakcja jest taka: no coś ty!
    Po czym, kiedy się upieram, że ustalili to religijni specjaliści wielu wyznań – popadają zwykle w chwilową konsternację. Trwa ona jednak krótko, jakiś pobłysk w oczach; znak, że Słowo zeszło nieco głębiej w głowę. Ale po sekundzie-dwóch widzę nagłe zmętnienie spojrzenia. Znaczy, sprzeczność z wiedzą zostaje odrzucona. Słowo trwa nadal. A dokładniej nic nie trwa solidnie: ani Słowo, ani wiedza. Umysł nie chce się zająć dylematem, nie chce go podjąć. Musiałby ocenić i Słowo i wiedzę. Z tym drugim jest łatwiej i wiedza nie ma stempla świętości i nie jest na niej ufundowana wartość i sens życia. Na Słowie – tak.

    Lęk generowany w umyśle w tego rodzaju sytuacji, zmusza do natychmiastowego zaparcia się wiedzy i dysonansu ze Słowem. Musi nastąpić wyparcie psychologiczne, lub wyrzucenie frustracji w postaci agresywnego ataku na wiedzę, na tych co ją głoszą, na wszelkich tych, co nie utożsamiają się ze Słowem. nagły wyrzut adrenaliny musi znaleźć ujście. Ukojenie i powrót do stanu spójnej łączności ze Słowem, czyli z Jezusem, albo proboszczem, następuje więc przez zamknięcie przepustnicy wyrzucającej do krwioobiegu dawkę hormonów: hormony zawrzały, religiant nabluzgał, wyrzut hormonów osłabł, religiant zrelaksowany ucichł i się zrelaksował.
    Tylko Kościuszko z nieba się zwymiotował.
    Ale wiemy, że odruch wymiotny jest częstą reakcją na silny stres. Wszystko prawidłowo.

    Współbycie z religiantem, nawet bez wymiany Słowa, jest nieproste. Trudno nie wywołać sytuacji konfliktowej. Religiant przecież molestuje własne dzieci religią. Religiant uważa się za właściciela dzieci. religiant je krzywdzi. Spotykamy dzieci religiantów w szkole, na podwórku, w interakcji z drugim dzieckiem i widzimy, że religianckie dziecko ma objawy molestowania psychicznego: automatyzm zachowania, brak swobodnego kontaktu z własną psychiką, niedocierające bodźce, blokada psychiczna i emocjonalna, niekontrolowane zachowania, zalęknienie, pasywność, lub odwrotnie – tendencje agresywne, widzenie wszystkiego przez filtr narzuconych treści.

    To czym wczoraj nikt się nie przejmował, dziś jest już uznawane za molestowanie, lub mobbing. I słusznie. Ale ciągle nie dotyczy to religii. Niesłusznie, bo fałszywie. Mimo, że i powody i objawy i skutki są takie same. W sprawach religii jeszcze mocniejsze – i powody i objawy i skutki.
    Jeśli więc człowiek ma się nadal uczłowieczać, przyjdzie i do tego, że wychowanie religijne zostanie za molestowanie i zakazane co najmniej do wieku pełnej dojrzałości psychicznej.
    Nie kończy to jednak problemy, bo osoba dojrzała osobowościowo niemal na pewno odrzuci religię.

  134. Tanaka,
    Opisaną przez Ciebie reakcję, obserwuję kiedy pytam religianta jak wygląda i gdzie aktualnie przebywa jego bóg.
    Piekielnie trudna sprawa – jak zmusić kogoś do myślenia?
    A przecież nie trzeba filozofa, żeby wysnuć właściwe wnioski – czyż nie?
    PS. Zdarzają się „cudowne otrzeźwienia” niejako same z siebie; nie dawno spotkałem starego znajomego, który z tryumfem w oczach obwieścił mi, że właśnie te oczy mu się otworzyły (facet już nie młody); coś właściwego wpadło mu w ręce i przeczytał – a to spowodowało, że zaczął myśleć!
    Ale to też trzeba chcieć; tak jak z tym pijakiem – żadne odwyki go nie wyciągną z nałogu – musi chcieć przestać chlać. A reszta jest oszukiwaniem siebie i innych.

  135. Tanaka
    30 czerwca o godz. 10:11

    Wpadłem tylko na moment. Co do szkodliwości wychowania religijnego – pełna zgoda. Ale pod Twoimi słowami „Współbycie z religiantem, nawet bez wymiany Słowa, jest nieproste. Trudno nie wywołać sytuacji konfliktowej” bym się nie podpisał, jeśli pod pojęciem „religiant” będziemy rozumieć wyznawcę religii, a nie wojującego wyznawcę religii. Przecież żyjemy wśród wyznawców. A tacy oni wyznawcy, że w dorosłości nawet paciorków przed snem nie odmawiają – zwyczajni ludzie niczym się nie różniący od ateistów. Kiedy się zechce z religiantami poględzić o religii, to i oni poględzą okoniem stając, ale kiedy się nie zechce – jest, przepraszam, święty spokój. Mówiłem już, że w robotniczym zawodzie pracowałem wyłącznie z religiantami. Wsród marynarzy też ich pełno. Ale przecież nigdy nie tylko sporów nie było, ale w ogóle temat religii nie istniał. Dopiero w internecie się dowiedziałem o bojowych religiantach, co by znaczyło, że jest ich w Polsce garstka i temat religii, jako społecznie niedokuczliwy, mógłby tak samo nie istnieć, jak nie istnieje w publicznym obiegu temat Świadków Jehowy. Gdyby, psia mać, nie Kościół. Bojowi religianci to nie są bojownicy religii, lecz natchnieni żołnierze Kościoła – z tymi jest faktycznie kłopot. Ale wojowanie ze wszystkim, co religią pachnie, prowadzi do skutków odwrotnych do zamierzonych. Oj, muszę lecieć, więc na koniec ciekawostka. Rybaczyłem na przystani, gdzie było dwóch najstarszych rybaków – braci, bardzo religijnych. Nigdy nie słyszałem, by zamienili ze sobą choćby słowo. Do kościółka w niedzielę szli każdy po innej stronie ulicy. Byłem świadkiem tylko jednej ludzkiej, że tak powiem reakcji. Jeden z nich był z synem w morzu – zaryzykowali, bo gdzieś 5 -6 dmuchało, wszyscy inni rybacy odpuscili, my też. Naraz patrzymy: z Władka łódki – czerwona rakieta. Na ten znak wszyscy na morzu mają obowiązek lecieć na pomoc. Nikt z przystani na pomoc nie chciał wyjść. My z kumplem byliśmy jeszcze za słabi na morzu, brak uprawnień by nas nie powstrzymał, ale obawa, że może nas ratowników też trzeba byłoby ratować powstrzymała. Wyszła na ratunek tylko łódka śmiertelnie skłóconego z Władkiem jego brata. Ale sam brat nie wyszedł – tylko jego syn ze wspólnikiem. Mój też wspólnik wskoczył do ich łódki, a ja z bratem Władka pomagałem im wyjść, ciągnąc liną, bo była fest przybojówka. U tych wołających o pomoc nic ważnego nie zaszło – po prostu zapasu paliwa zapomnieli zabrać. Ale jak już wszyscy byli na brzegu, bracia na siebie nawet spode łba nie zerknęli. „W Bogu dokonamy czynów pełnych mocy”. „Pokonamy fale”. Fale czasem da się pokonać, ale siebie – ho-ho. Na razie.

  136. Tańczący z myślami
    (przy okazji gratuluje nicka!)
    Jakbyś mi wyjął z głowy moje myśli na wiadomy temat.
    Chyba faktycznie marny to bóg, skoro ma takich obrońców.
    Ale z drugiej strony co się dziwić?
    Mamy takie piękne tradycje kołtuństwa, z którego kpiła Zapolska na przełomie XIX i XX wieku!
    Jest wiek XXI, ale Polak jest nadal zakłamany oraz impregnowany na rozsądek i inne niedostępne mu zalety obywatelskie, bo wszak liczy się Bóg, honor, ojczyzna. A co znaczy każde poszczególne słowo, nie ma znaczenia.

  137. Slawomirski, napisał do lonefather obszernym cytatem z Timothy Garton Ash’a, w którym mieści się równie obszerny cytat z Michaiła Gorbaczowa, 30 czerwca o godz. 5:33

    Szanowny Panie Sławomirski
    Znam i bardzo cenię T.G. Ash’a, niemniej ani poprzedni, ani obecny cytaty nie niosą odpowiedzi na postawiony przed Panem problem…

    Nie ma w nich niczego konkretnego. A ja zwyczajnie prosiłem o jakikolwiek konkret. Jeśli oddalenie od języka ojczystego odbiera Panu zdolność rozumienia tego terminu, to posłużę się językiem angielskim:

    Something concrete, or anything substantial, what said or did JPII which led to the collapse of Communism?

    Bo to, że bycie papierzem, polaka Karola Wojtyły wspomogło dokonanie się zmian, to ani ja, ani nikt o tak zwanych zdrowych zmysłach nie kwestionuje. Wspomogło, ale nikt nie umie znaleźć, lub wskazać, ewnetualnie nazwać, niczego co powiedział, lub zrobił JPII żeby zmany zaczęły się dziać.

    Rozumie Pan? Panie Sławomirski? Chodzi o wskazanie czegoś konkretnego …

    Poza tym uprzejmie proszę o nie zaśmiecanie korespondencji dalszymi cytatami z bleblebleblabalabla, choćby to byli sami laureaci nagrody Nobla. Nie pytam się o peany pochwalne, czy obłudne tłumaczenia, jak fragment z Gorbaczowa, który musiał jakoś zaklajstrować wpadkę KGB, z niewykryciem i nie zapobieżeniem wypadkom … Gdybyś miał kłopot z pamięcią, to przypomnę, że w swojej karierze Michaił G. wpierw zastąpił Andropowa na fotelu szefa KGB, następnie na „tronie” Sekretarza Generalnego KCKPCCP (Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego), a skończył karierę jako pierwszy prezydent …. I w obronie swojej własnej, musiał na kogoś zwalić polityczne skutki tej wpadki.

    Więc upasza się o dalsze nie „częstowanie” mnie bajędami. JAk ma Pan coś konkretnego. To prosze napisać.

    Jak nie. To proszę nei pisać wcale, albo uczciwie napisać, że NIC PAn nie ma …

    Jak się PAnu uda znaleźć cokolwiek konkretnego, to może Pan byc pewien, że zrewiduję swoją opinię o roli JPII w obaleniu komunizmu.

    Jak Pan nic nie znajdzie, to pozostanę przy tej, którą mam, nawet jeśli Pan tysiąc razy bedzie mnie, czy moją opinie nazywał fundamentalizmem.

    Z poważaniem….

  138. Tanaka NAPISAŁ 29 czerwca o godz. 23:17
    do: Jerzy Pieczul

    „Jerzy, podziękujmy sobie wzajem, bo warte tego myśli fruwają pomiędzy. Lonefather jest, zdaje się, na wysokiej fali, silnie się udziela w związku z tym kimś co siedział pod stołem w restauracji „Sowa…” i chyba w klozecie też. Ja o tym gadałem raczej krótko, ponieważ ciekawe są w tym zupełnie inne wątki. ”

    Jak zwykle z zainteresowaniem przeczytałem i przyswoiłem co napisałeś. Ale gdzieś w głębi duszy coś mi nie dawało spokoju…

    Poszukałem i zanlazłem, że są to słowa: „… silnie się udziela w związku z tym kimś co siedział pod stołem w restauracji „Sowa…” i chyba w klozecie też….”

    Jestes pewien, że nie mylisz mnie z kimś innym? Bo, jestem całkowicie pewien, że więcej niż raz deklarowałem, że wogle nie zajmuje się tym, kto to nagrał, dlaczego nagrał, ani niespecjalnie tym co zostało nagrane, tylko tym co zostało ujawnione przez sam fakt tak długiego i owocnego nagrywania …

    Jestem od dawna pod wrażeniem spostrzegawczości i przenikliwości Twoich sądów, więc zwyczajnie prosze o pomoc. Pomóż mi i wskaż w moich tekstach, moją „fascynację nagraniami spod stołu, czy innej łazienki”.

    Moje wypowiedzi umieszczałem na blogach Szostkiewicza, Hartmana i Kowalczyka …

    Proszę o to, bo sam nie umiem tego znaleźć …, a chciałbym umieć unikać w przyszłości podobnie fałszywego odbioru mojej pisaniny.

    Pozdrawiam l.

  139. Na swoim blogu red Adam Szostkiewicz popełnił wpis o popełnionym w Kruszynianach przestepstwie zbezczeszczenia tamtejszego meczetu.

    Słusznie, że się wypowiedział, ale nie odrobił najwyraźniej paru lekcji, bo choc z pozoru poprawny, to rojący się od pomyłek i złych interpretacji, wprowadzających w błąd jeszcze mniej od niego zorientowanych czytelników …

    Napisał Pan Adam Szostkiewicz: „Obrażono polskich muzułmanów. Czy polscy katolicy będą z nimi solidarni? Powinni.”

    Czy będą? To zobaczymy. Może? Ale ważniejsze jest to, że nie tylko obrażono polskich muzułmanów, ale obrażono islam. Pan Adam Szostkiewicz, będąc wykształconym człowiekiem powinien wiedzieć, że świnia jest w islamie zwierzęciem nieczystym i jako takie symbolizuje grzech, zło, a czasami wręcz szatana. NAmalowanie sprayem wizerunku świni na ścianie Kruszyniańskiego meczetu, nei jest prostą obrazą Polaków wyznania mahometańskiego, ale jest największą z możliwych do wyobrażenia obraz islamu …

    Różnicę wagi, między tym co się tam stało, a tym jak to opisał Pan Adam Szostkiewicz każdy powinien zobaczyć i zrozumieć.

    Pan Adam Szostkiewicz również pokazał, że potrafi być dowcipny i stroić sobie żarty z czytelników swojego bloga, pisząc: „Nie wiemy, jakie były powody tego aktu zdziczenia. ”

    Ależ wiemy! Panie redaktorze Szostkiewicz, przecież wiemy jakie były powody! Wystarczy ruszyć głową, żeby odpowiedzieć na ten problem. Uważny obserwator życia publicznego nie powinien mieć najmniejszych problemów ze skojarzeniem wzmożenia w obronie wiary świętej katolickiej, choćby w postaci telewizyjnego wystąpienia Stanisława Gądeckiego grożącego masowymi protestami katolicko kibolskimi przeciw spektaklowi „Golgota Picnic”, lub innych katolickich fundamentalnych wzmożeń, z tym co się stało w Kruszynianach. Trzeba doprawdy bardzo dużo złej woli, żeby tych powszechnie znanych faktów nie kojarzyć, a kojarząc, ukrywać i zaciemniac obraz sytuacji, udając pierwszego naiwnego, nie „rozumiejącego” co i dlaczego się objawiło w Kruszynianach.

    A na koniec najsmakowitszy kawałek popełniony przez Pana Adama Szostkiewicza: „… Wandali szkoła ani Kościół widać niczego na ten temat nie zdołały nauczyć.”

    Powiada Pan, że „ani szkoła, ani kościół katolicki niczego nie zdołały nauczyć”?

    No to się zapytam wprost: To skąd niby się dowiedzieli, czym jest i co symbolizuje świnia w islamie?

    Słowa jakie mi się w głowie cisną, są takiego rodzaju, że w miejscu publicznym nie wypada ich pisać… Ograniczę się więc do prostego stwierdzenia, ża każdy ma prawo zarówno do bycia głupcem, jak i do tego, żeby okazywać swoją złą wolę. I jak każdy, Pan Adam Szostkiewicz tez ma to prawo. Prywatnie. Jako dziennikarz powinien natomiast umieć zdobyć sie na obiektywną i rzetelną ocenę, albo nie powinien się wcale wypowiadać, jeśli jego wierzenia i wymagania jego wiary uniemożliwiają mu zachowanie standardów rzetelnego dziennikarstwa.

    [ten wpis, będący dyskusją z Panem Adamem Szostkiewiczem umieszczam tu, bo z bloga Pana Szostkiewicza zostałem wybanowany]

  140. I drobiazg jeszcze …
    Ten wpis jak najbardziej jest na temat wpisu Pana JAcka Kowalczyka, bo odnosi się własnie do fundamntalizmu i do spustoszeń umysłowych, które są jego następstwem. W tym wypadku, do spustoszeń jakie pokazał Pan Adam Szostkiewicz…

  141. Że „rozwałkowałem” PAna Adama Szostkiewicza?

    Nic podobnego! Ja mu podałem dłoń pomocną… Bo każdy, kto pomaga nam zobaczyć błędy jakie popełniamy, jest naszym przyjacielem, bo pomaga nam, dając nam szansę na ich zrozumienie i naprawę.

    Przynajmniej tak twierdzi guru pracy nad sobą i własną osobowością Brian Tracy.

  142. lonefather
    30 czerwca o godz. 15:11
    Zrobilem na Ciebie donos na blogu Szostkiewicza. Na razie moj *donos* czeka na moderacje. Z pewnoscia Szostkiewicz rzuci okiem i albo przepusci, ale raczej nie. W kazdym razie zainteresuje sie Twoimi wpisami i moze da mu to cos do myslenia.
    Zobaczymy.
    Czytam Twoje, Tanaki i J.Pieczula komentarze z wielkim zainteresowaniem. Jestescie tak dobrzy, ze az nie osmielam wlaczyc mojego watlego glosu.

  143. Proszę się przyjżeć tytułowi jaki pan Adam Szostkiewicz nadał swojemu wpisowi:

    „Zdziczenie w Kruszynianach”

    I pomyśleć nad konsekwencjami obserwowalnego zdziczenia katolickiego… – tak myślę, że trzeba się bać i uważnie obserwować, patrzeć katolikom na łapy, żeby się przypadkiem nie obudzić w czymś na kształt Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, albo podobnie …

    Bo to co widac na powierzchni, to tylko objawy tego co się dzieje w głębi…

  144. Lewy napisał 30 czerwca o godz. 15:56

    do: lonefather

    „Zrobilem na Ciebie donos na blogu Szostkiewicza. Na razie moj *donos* czeka na moderacje.”

    Dziękuję za *donos*.

    I przy okazji wszystkich informuje, że upowszechnianie w całości, czy fragmentach jakichkolwiek moich tekstów obciązam tylko jednym warunkiem. Podawania autora i linku do miejsca skąd tekst pochodzi.

    Lewy: „Z pewnoscia Szostkiewicz rzuci okiem i albo przepusci, ale raczej nie.”

    Też umieściłem ten tekst o Kruszynianach na blogu red Szostkiewicza. Nie jestem tchórzem. Więc jest nas dwóch, którzy czekają …

    Lewy: ” ze az nie osmielam wlaczyc mojego watlego glosu.”

    Odwagi! Zabieraj głos. Będziesz zabierał, bedziesz nabierał wprawy. Trening czyni mistrza …

    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za *donos*

  145. Do Lewy…

    Wątpię, żeby red Adam Szostkiewicz sie zainteresował, tym co napisałem. Podobnie naiwnie sądziłem do momentu zbanowania, które otworzyło mi oczy na fakt, że jedyne co go interesuje to, żeby jego poglądy i opinie „były na wierzchu”.

    I nalezy to uszanować. W końcu to jest jego blog i ma prawo urządzać go jak mu się wydaje stosowne.

    Tekst, który napisałem o Kruszynianach, a właściwie o blogowym wpisie red Szostkiewicza nie ukarze sie niemal na pewno, ale podrzuciłem go osobiście, żeby nie było, że się ukrywam … z moją opinią jaka mam o jego wpisie pod tytułem ” Zdziczenie w Kruszynianach”.

  146. lonefather
    30 czerwca o godz. 16:25
    Tez watpie. Pan Adam jest bardzo malostkowy i apodyktyczny. Dlatego od dawna, juz nawet nie pamietam od kiedy, przestalem nie tylko tam sie udzielac, ale nawet tam zagladac.
    Fakt, jego blog, wiec niech czuje sie panem blogu.

  147. Lewy 30 czerwca o godz. 16:35

    „Fakt, jego blog, wiec niech czuje sie panem blogu.”

    … panem bogiem swojego bloga …. 🙂

  148. Jerzy Pieczul
    30 czerwca o godz. 11:09
    . Nikt z przystani na pomoc nie chciał wyjść. My z kumplem byliśmy jeszcze za słabi na morzu…
    ………………………………………………………………………………………….
    Ratowanie ,tu kogoś tonącego, nie jest prostą sprawą. Znam z autopsji.
    Z kolegą wyciągaliśmy spanikowaną 16-stolatkę z „głębin” morskich.
    Po akcji obaj mieliśmy dojść. I nie wiem czy zdobyłbym się ponownie na taki wyczyn.

  149. Może to będzie miało jakiś związek z tym, co mówi lonefather o Kruszynianach (chyba jasne, że nie zrobili tego dziakowie, a głosu episkopatu w tej i podobnych sprawach nie słyszałem, więc smarki mogą to odbierać jako zachętę). Zapomniałem dodać komentarz do historyjki o dwóch braciach rybakach. Otóż ta historyjka jest jedną z milionów codziennych ilustracji tego, że religia nie ma wpływu na morale jednostek i społeczeństw. Zamiast moralności jest, jak świat długi i szeroki, uroczyste gawędzenie katabasów o moralności, które niektórzy małorolni przyjmują jako żywą moralność.

  150. No i co o Kruszanach cisza oj ale ja to rozumiem gdyby to zrobił ktoś z tych co protestują przeciwko Golgota Picnic to oczywiście byłby raban, że to jest zbrodnia niesłychana. No obrońcy tolerancji dlaczegóż to nie protestujecie czyżby dlatego, że ofiarami padli muzułmanie a nie jakiś nawiedzony co to udaje artystę.

  151. @lonefather,@Slawomirski
    Przypuszczam, ze moge podzielic sie osobista wiedza na temat wkladu JPII w obalenie komuny. Otoz moj zaprzyjazniony Amerykanski dyplomata (konsulat w Krakowie), potwierdzil, ze spotkanie Regana z JPII mialo konkretne, finansowy skutki, to znaczy przesuniecie funduszy przeznaczonych pierwotnie na antykoncepcje w Afryce (zapobieganie AIDS) na finansowanie solidarnosci w Polsce.
    Interpretacja tego faktu zalezy oczywiscie od priorytetow i etyki. Dla mnie jest kolejnym przyczynkiem do potwierdzenia glebokiej pogardy dla zywych i cierpiacych istnien ludzkich, umierajacych z glodu w wyniku niekontrolowanego rozplodu, pod sztandarami „ochrony zycia”.
    Niestety, nie moge podac nazwiska dyplomaty, gdyz w przeciwienstwie do wspolczesnych ‚elyt’, nie nagrywam rozmow prywatnych i nie denoncjuje znajomych.
    Pozdrawiam.

  152. lonefather

    Proroki my czy co ? Moj *donos*znikl razem z * twoj komenatzr czeka na moderacje*. Ale z tego wniosek, ze pan Adam przeczytal to sobie, a ze nic z tego nie wynika, to tez przewidzielismy.

  153. lonefather
    30 czerwca o godz. 11:48

    „Rozumie Pan? Panie Sławomirski? Chodzi o wskazanie czegoś konkretnego …”

    Szanowny Panie lonefather

    Konkretnie wskazuje ze problemem jest pan sam ze swoim fundamentalizmem powodujacym taka interpretacje slow Gorbaczewa ktora sluzy panskiej nie majacej poparcia u innych ludzi tezie.

    Slawomirski

  154. Slawomirski 30 czerwca o godz. 17:17

    Dalszą „dyskusję” z Panem uważam za bezcelową, z uwagi na lekceważenie przez Pana tego co się do Pana pisze …

  155. lonefather
    30 czerwca o godz. 14:11

    Rzecz objaśnię.
    Najpierw:
    pytasz tak: ” Pomóż mi i wskaż w moich tekstach, moją „fascynację nagraniami spod stołu, czy innej łazienki”. ”
    No nie wskażę tej „fascynacji”. Powód prosty jest. Cytujesz moją wypowiedź Ciebie dotyczącą i sprawy Sowy , która brzmi tak (zacytuję Twój cytat ze mnie : „Lonefather jest, zdaje się, na wysokiej fali, silnie się udziela w związku z tym kimś co siedział pod stołem w restauracji „Sowa…” i chyba w klozecie też”.
    Znaczy – nie przypisywałem Ci żadnej „fascynacji”. Napisałem, że jesteś na wysokiej fali i że się silnie udzielasz w sprawie podsłuchów. Czyż nie tak? Bo widziałem wiele Twoich wypowiedzi u różnych gospodarzy, zwykle obszernych. Nie wszystkie mogłem w całości i spokojnie przeczytać, więc nie mam całkowitej jasności co do różnych szczegółów. Natomiast rozległość i ilość wpisów nazwałem „wysoką falą” aktywności. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza. |Jest to dowód uznania dla Twojej aktywności.
    Nawiązanie do podsłuchującego pod stołem lu w kiblu było pewnym skrótem myślowym, przywołującym temat podsłuchów jako taki. Tu też mam nadzieję, że nie odczuwasz dyskomfortu z tego przywołania. nie dotyczyło przecież Twoich poglądów w sprawie.

    Faktem jest , że pomimo zaawansowanych umiejętności formułowania myśli i ich przekładania na „słowo pisane”, zdarzają się (nam?) nieprecyzyjności, niejasności, lub obiektywne nieporozumienia. Mówimy sobą, swoją umysłowością, a adresujemy jej produkt do głowy osoby, w której nie nasz, a jej umysł się znajduje. Mimo solidnego szkolenia w myśli i mowie mówionej lub pisanej, kłopoty komunikacyjne się zdarzają.
    Pozdrawiam

  156. shrinki
    30 czerwca o godz. 17:06

    Szanowny Panie shrinki

    Dziekuje za wsparcie. Dodam ze finansowe problemy Banku Watykanskiego byly tlumaczone finansowaniem opozycji w Polsce.

    Slawomirski

  157. zezem
    30 czerwca o godz. 16:41

    Ja się zdobyłem cztery razy. Tyle że nie na morzu, ale 3 razy na rzece Słupi i raz w porcie Gliwice. W wodę szedłem od dziecka jak burza, i teraz idę, ale już jak pół burzy, może nawet ćwierć. Gdyby ktoś tonął ze sto metrów od brzegu, szedłbym, oczywiście, bez namysłu, tylko nie wiem, czy bym doszedł. A gdybym doszedł, na bank bym nie miał siły wrócić. Co innego, gdybym umiał chodzić po wodzie jak jeden taki. Próbowałem, ale chyba wiary we mnie było za mało albo i wcale.
    W tamtej sytuacji też chcieliśmy z bratankiem Władka na pomoc jechać, ale byłoby aż pięciu – o dwóch za dużo.

    Świetnie rozumiem kłopoty z ratowaniem na morzu, zwłaszcza przy fali. Sam też zaliczyłem 16-latkę (ja – 14), znaczy – pierwsza moja uratowana, a nie tam. Zaczęła współpracę ze mną od tego, że mnie kurczowo objęła rękami i nogami, ale tak szczęśliwie, że swoje ręce i nogi miałem wolne, więc ratowanie to był pryszcz, chyba że by mnie udusiła. Kłopot był na brzegu, bo nie wiedziałem, co robić – była zszokowana lub nieprzytomna. Położyłem ją na jej kocu, uciekłem na swój i patrzyłem, co będzie. Oprzytomniała, wypluła wodę i więcej na nią nie patrzyłem.
    Do dziś przeklinam cały polski system edukacji za to, że wprowadził, sukinkot, religię, ale nie ma obowiązkowej nauki pływania i ratowania – z obowiązkowymi, wielokrotnie powtrzanymi ćwiczeniami przez każde dziecko. Bo wykładami można sobie tyłek podetrzeć. Przeszedłem cztery kursy BHP i morski ITR – indywidualne techniki ratunkowe – i tyle samo umiałem po kursach, co przed. Takie umiejętności mają być w rękach, a nie w głowie. Jak będzie robił masaż serca ktoś, kto słyszał wykłady i widział jak lekarz robi, ale sam nigdy manekina nie dotknął? A trudno to zorganizować kurs tak, żeby koledzy na kolegach wielokrotnie ćwiczyli? Na razie jak Owsiak uczy dzieci ratownictwa, to rydzykolubna obłuda z Kościołem na czele świnie mu podkłada.

  158. Cholera, jakiś grosz mi się wpierniczył. No mówię: smarkateria zarządza tą komputerową techniką

  159. Jerzy Pieczul
    30 czerwca o godz. 16:46

    Szanowny Panie Jerzy Pieczul

    Krytykowanie moralnosci malorolnych powinna poprzedzic autorefleksja osob wspolpracujacych z Urbanem i Passentem.

    Slawomirski

  160. Lewy 30 czerwca o godz. 17:14

    do: lonefather

    „Proroki my czy co ? Moj *donos*znikl razem z * twoj komenatzr czeka na moderacje*. Ale z tego wniosek, ze pan Adam przeczytal to sobie, a ze nic z tego nie wynika, to tez przewidzielismy.”

    Jeśli chodzi o Pana Adama Szostkiewicza, to nie jest sztuką przewidzieć co uczyni …

    Ale ja pozwoliłem sobie na przeprowadzenie małego testu, tak, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości i sprawdzić dokądniej kreyteria moderacji…

    Otóż umieściłem dwa wpisy. Pierwszy odnosił się do wpisu „mag” i jej pomyłek odnośnie trylogii Sienkiewicza. Ten wpis przeszedł i został pozytywnie zmoderowany …

    Drugi wpis, będący moją opinią o poglądach Pana Adama Szostkiewicza n.t. Kruszynian, powtórzę się, o poglądach, a nie o osobie, nie przeszedł …

    Oznacza to, że jest jak wyżej napisałem… Cóż zrobić, jeśli brak argumentów nie pozwala podjąć polemiki i przekonać, że ma się rację, a ja jestem w błędzie, to się poprostu robi „moderację” i po problemie …

  161. Tanaka
    30 czerwca o godz. 10:11

    Szanowny Panie Tanaka

    I pomimo tego co pan pisze jacys Polacy zafundowali swoim dzieciom „nauke” religii w szkole jednoczesnie zmuszajac inne dzieci do uczestniczenia w traumatycznym absurdzie religijnej indoktrynacji.

    Slawomirski

  162. Tanaka 30 czerwca o godz. 17:21

    Wiem i rozumiem… Właśnie to było powodem prośby …

    Miałem nadzieję, że dostanę pomoc, o którą poprosiłem i dzięki niej łatwiej uniknę błędów w pisamiu powodujących nierozumienie się.

    Nie mam prawa wymagać ponownego czytania kilkunastu wpisów i szukania powodów wrażenia, które podyktowało słowa o mojej fascynacji podsłuchami …

    Żeby zakończyć, powtórzę, że zajęły mnie, nie same podsłuchy, ani ich treść, ani też autorzy i ich motywacje, tylko to co to mówi o Państwie Polskim i jego kondycji. Z najważniejszym w moim przekonaniu problemem co z tego wynika i co zrobić, żeby naprawić i przerwać dalsze gnicie i degrengoladę państwa.

    Dziękuję za czas i wysiłek…

  163. Jerzy Pieczul
    30 czerwca o godz. 11:09

    Oczywiście, „religiant” to termin potoczny i nieostry oraz trochę pejoratywny. Natomiast mam kłopot z „niereligiantami”, a – no właśnie – zwykłymi, szeregowymi wiernymi, prostymi wyznawcami (?) taki, że nie są oni wcale tacy bezpieczni w użyciu. Bywają niebezpieczni w stopniu bardzo wysokim. Nawet śmiertelnym.
    Na codzień zwykli, szarzy, czasem mili i może życzliwi. Nawet dosyć rozsądni, praktyczni. Nie narzucają się ze swoją religią. Niespecjalnie do siebie o niej gadają. Nienabożnie kościoły odwiedzają, niewzorowo często, jakość grzechów codziennych nieimponująca. Ot, tacy tam, jak to „lud boży”, „masy” . Masa to masa. Taka masarska.
    I życia toczy się im tok.
    I nic, gdyby nie momenty weryfikujące.
    Córka chce za mąż. A narzeczony – żyd. Rodzina, zwykła, porządna i jak wyżej etc tak: za żyda nie pójdziesz! Nic do niego nie mamy, ale żyd to żyd, wiadomo. Może dorzucą, że żydzi zabili Chrystusa. A może nie dorzucą. Nie pamiętają pewnie kto to powiedział i gdzie to napisane. Bo nie są przecież religiantami, a zwykłymi, niewadzącymi katolikami. Ale tak się chowali, więc ja co do czego – niet i szlus!
    A ten psiajucha żyd, byłby jedynym porządnym facetem w życiu córki, jego jedynego naprawdę kochała. Potem już nie to.Poszła za księgowego, rudego i bladego. Ale z parafii.
    Inna rodzina, też zwykła masa człecza, co wiemy z książek, wsadziła dziecko na 3 pacierze do pieca chlebowego, bo miał gorączkę. A jak gorączka to się 3 pacierze w piecu wygrzewa. I mamunia 3 zdrowaśki odklepała, jak należy i bez pośpiechu, bo nieważne będzie. Po pacierzach synuś dymił i jakiś taki czarniawy się zrobił.
    Kolejny zwykły i całkiem miły parafianin, nie dał żonie zrobić operacji chirurgicznej. Życie jest święte nienaruszalne, ingerencja w ciało jest ingerencją w Dzieło Stworzenia, czyli bluźniercze. Żona by się może i zgodziła, bo stracha miała, że kojfnie.Ale jak zasada, to zasada. Zresztą, jak operacje zrobić, jak medycyna, chirurgia i sam chirurg – przeklęci? Nie wiadomo co w środku, co wycinać, a co zostawić.
    Tako rzeczą papieże, więc i oni. Nie dyskutują, za głupie są i za zgodne, żeby się z papieżem kłócić. Zasady znają: na bozi zna się papież i ksiądz zwykły, Oni robią co ci mówią. Nie to, żeby szczególnie gorliwie.Ot, tak, zwyklacko.
    Żona leży, mąż odwiedza. Raz w 1-go listopada, raz w imieniny. Krystyny.
    Leszek z Madzią też są zwykli. Młodzi, tacy jak inni. Chcą, się starają, ale dziecka nie mają. In vitro? Wykluczone, to użycie i morderstwo, rzeczą nasi ulubieńcy: ksiądz profesor de Berier, Michalik Józef, arcybiskup, Hoser Henryk – podobnie, z całą resztą kleszczy. i rzecz jasna milusiński nasz – Terlikowski Tomasz. Pod egidą Lolka.
    Nie ma, niech se wezmą adopcję – dziecko wyabortowane, bezmózgie co się właśnie urodziło szczęśliwej mamusi spod rączki św. Chazana.
    Leszek z Madzią na szczyty cnoty katolickiej się nie wespną – bezmózgiego nie wezmą. Zmięknie im rura, jak mówi majster. Ale przecież nie są religiantami, a zwyklakami katolickimi, co się nie narzucają i spod krzyża nie pomstują. Tacy akuratni. Za sąsiada mieć ich – da się. A jak nie eligianci – to stosują tylko żądania zwykłe: in-vitro to zbrodnia, a oni nie zabijają. Tylko tyle. Tyle może każdy. Nie zabija – w każdym razie niezbyt często – nawet sąsiad ateista. No więc dzieci nie mają. Ale tu znowu odzywa się ich zwyklackość: od tego niemania dzieci, jakoś im się coś psuje w związku pobłogosławionym. Niby nic, a jednak. Rozłazi się, rozklapuje, po latach mają się dość i są dla siebie obcy.

    takie pierwsze z brzegu rzeczy.Nie nazbyt historyczne, nie nazbyt drastyczne. Ot, losy parafian-zwyklaków. Żadni z nich religianci.

  164. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Fundamenralizm jest w polskim sadownictwie. Kociolek uniewininy ponownie. W Polsce nie ma winnych zbrodni komunistycznych. Narod wybrany.

    Slawomirski

  165. shrinki 30 czerwca o godz. 17:06

    Ale mam podzielone i poplątane myśli i uczucia…

    Zacznę od tego, że nei wiem, czy podziękować za ta informację, czy przekląć, bo wolałbym tego nie wiedzieć …

    Stosunek JPII do prezerwatyw znamy i wiemy, że nic nie było w stanie zmienić poglądu Karola Wojtyły w tym temacie.

    Jeśli wogle miał sumienie, to musiało to byc zadziwiające sumienie, które pozwalało mu na zgodę na rodzenie się dzieci od zarodka zarażonych wirusem HIV i od zarodka skazanych na śmierć … Nie wspominając o tysiącach, czy milionach zmarłych na AIDS, którzy zarazili się bo nie dostali prezerwatyw …

    JA tego nie pojmuję. W mojej ateistycznej etyce i moralności się to zwyczajnie nie mieści. No i przekracza moją zdolność do tolerancji dla wolności sumienia wynikającego z wiary…

    Jeśli to prawda, to ten „konkret”, kładzie straszny ciężar na sukces Solidarności. Ciężar tysięcy, czy milionów afrykańskich śmierci w wyniku AIDS, w zamian za kserokopiarki, czy inna materialną pomoc…

    Przyznam się, że samo myślenie o tym budzi moje najwyższe obrzydzenie…

    Świat jest taki piękny. Życie mogłoby byc całkiem fajne i udane, gdyby opętani fanatyzmami nam go nie obrzydzali …

  166. Tanaka
    30 czerwca o godz. 17:58

    Jeszcze czytam Twój tekst, więc teraz na gorąco – drobne spostrzeżenie. „Religiant” pojawił się z powodu pustego miejsca w języku. Istnieją „chrześcijanin”, „katolik”, „wierzący”. Używamy „religianta” właśnie w znaczeniu „wierzący”, bo ten, imiesłowem bedąc, jest niewygodny w użyciu, a potrzebny jest wyraz nazywający ogólnie wierzącego w nadprzyrodzoność. Najpierw się wściekałem na nowomowę „Związek Sowiecki”, „Sowieci”, „sowiecki” i sam nigdy tak nie będę mówił – dwa pokolenia ukształtowały się na „radzieckości”, nie na „sowieckości”, więc trzeba być małodusznym Polakiem, żeby się mścić na słownictwie, które jest przecież zapisem historii. Zwłaszcza że „radziecki” znaczy dokładnie to samo, co „sowiecki”. Jołopy wyobrażają sobie, że będzie sprawiedliwiej i ludzie będą lepsi lub gorsi z powodu nazw? Potem uzmysłowiłem sobie, że jeden nowy wyraz był konieczny, bo w PRL nie można go było używać: „Sowieci”. Jest krótki, poręczny i właśnie tego było brak dla nazwania ludzi radzieckich. Z braku laku bywał czasem używany wyraz „Radzieccy”, ale przymiotnik w funkcji często używanego rzeczownika jest nieporęczny, więc „Sowieci” rzeczywiście wypełnił puste miejsze. Podobnie jak wygodny w użyciu „religiant”, „religianci”.

  167. Znów ten pieprzony grosz sie uczepił! Ale fakt, że milionami nie smierdzę.

  168. mag
    30 czerwca o godz. 7:40

    Szanowna Pani mag

    Jakis samotny ojciec stawal w pani obronie. Nie wiem przed czym czy kim. Wiem ze ow samotny ojciec powinien sie sam bronic zamiast bronic innych. Lato jak do tej pory jest do kitu. Jutro ma byc ladnie. Kiedys mowilo sie po co nam lato gdy mamy Grzesia Lato. Tym nostalgicznym i na czasie powiedzeniem zegnam bo moj chlopak pilke kopie.

    Slawomirski

  169. Tanaka
    30 czerwca o godz. 17:58

    Dowodów z życia można dowieźć drabiniasty wóz do każdej sprawy. Twoje przykłady są z mediów, a w mediach nie mówi się raczej o powszedniości, o tym, co częste-gęste, lecz o tym, co kuriozalne, zaskakujące, wyjątkowe, no i o tym, co konfliktowe. Z tego, że coś jest w mediach, wcale nie wynika, że jest powszechne i stanowi społeczny problem. Tak jak ta obrzydliwa i diabła warta afera podsłuchowa. W swoim prywatnym życiu chyba z niczym takim, co zaprezentowałeś dla podparcia założonej tezy, się nie spotykałem albo było tego tak mało i tak nieważkie, że nie zapamiętałem. A przykład niemożności wyjścia za żyda z powodu niezgody rodziców aż mnie uśmiechnął. Jacyż to młodzi tak znów rodziców o zgodę pytają? Tanako, dowody na to, że religianci to ludzie, tylko inaczej, się znajdą. Dowodów na to, że ateiści to ludzie niemoralni, bo „człowiek, który w nic nie wierzy, jest jak zwierzę” – też nie braknie.
    Nie musimy się przekonywać, że wszystkie religie z bogami co do sztuki są oszustwem. Natomiast nie mam wątpliwości, że choćby takich ateistycznych blogów było tysiąc, nie miałoby to znaczącego wpływu na wielkość religianctwa w Polsce – więc mielemy wielokrotnie zmieloną makę. Rzecz jasna, usłyszy tu człek jakieś nowe dla niego myśli, z przyjemnością się dowie, że są podobnie myślący i niepodobnie, otworzy japę, jak usłyszy wściekłych bolszewików, którzy chcą dekretem zmienić katolicką Polskę, a gały mu wylazą na wierzch, jak usłyszy „Szczęść Boże” izki do ateistów. Ciekawie tu bywa, bo i myśli się zdarzają głębsze i barwy barwniejsze i wyrazy wyraźniejsze, ale procesy, które zmienią Polskę, dzieją się w stu miejsach naraz. O wielu nie mamy pojęcia. Na razie świat się laicyzuje, ale nikt nie może przewidzieć, czy to będzie stały proces w jednym kierunku. Pieprznie w ziemię coś z Betlejem albo się epidemia stanie, albo Alaska się odłamie, zrobi tsunami na kilometr w górę i co? To, co zawsze: jak trwoga, to – do Boga. Ze stu tysięcy ateistów zostanie pięciu. Nie chwaląc się, mówię jako jeden z nich do pozostałych: I na co nam to było? Znaczy – laicyzowanie. Nic na siłę, Tanaka san. To nie apel do Ciebie, tylko – konkluzja, że nie ma mądrego, który by uporządkował los gatunku. Nikt, jak dotąd, nie uporządkował. A wydumani bogowie ponieśli gigantyczną porażkę – we wszystkim. Jest tylko to, co było na początku, teraz i zawsze: strach.

  170. @ Suggadady, nie imputuj mi mohera i podobnych tresci. Jesli cos uwazam za watpliwe, albo o to podejrzewam to omijam szerokim lukiem i ide np. na koncert lekkiego jazzu. Czesto krol jest nagi i za fasada niewiele sie kryje. Nie wszystkim musi sie wszystko jednakowo podobac i dobrze miec to na wzgledzie.
    Wlasnie z odbieranym na kleczaca w Polsce „Makbetem” ze „stosownymi scenami”, ktory mial byc protestem przeciwko wojnie w Iraku przyjechal do NY rezyser Klata. Sztuka miala bardzo zle i pelne drwin recenzje w NYT i dalej w innych, nie za golizne, wlaswciwie krotko mowiac za „silenie sie i przerzezbianie”. Stwierdzono, ze jedyna udana rzecza byla scenografia, a to juz nie byla zasluga teatru. Sztuka wystawiona byla na powietrzu, w starych magazynach, gdzie odbywa sie wiele wydarzen artystycznych. W tle jest jeden z najpiekniejszych i charakterystycznych widokow miasta. Krzyzujace w sie peryspektywie Manhattan i Brooklyn Bridge. „Sciezka dzwiekowa” jest szum jadacych po mostach aut, przerywanych dzwiekiem jadacych w tym miejscu na powierzchni kolejek metra i sygnaly karetek i strazy, czy tez z przeplywajacych barek i statkow.
    @ Lewy, piszesz, ze wystawianie sztuki jest impreza zamknieta, wiec jak sie nie kupilo biletu, to co kogo obchodzi co tam sie dzieje. Byloby tak, gdyby sztuka wystawiana byla na prywatnej scenie miliardera – mecenasa sztuki. Tu jak sie domyslam chodzilo o budynek publiczny, podejrzewam tez, ze sponsorem imprezy byly tez i wladze miasta, a nie tylko prywatni. A na okraglo czytam, ze za nasze pieniadze to czy tamto i wzbudza to sluszne oburzenie.
    Skoro dyskusja na zadany temat przeszla jak zwykle na ulubiony temat, to moze jednak mialam racje, ze niekoniecznie byl to zamach na cenzure wogole, tylko cenzura obyczajowa, a decyzja wladz oprocz podlizywania sie kosciolowi miala za cel zachowania spokoju i porzadku na festiwalu.
    Naprawde krk ma zilion znacznie powazniejszych naduzyc niz potepianie nagosci w teatrze.

  171. mag
    Z pewnym opóźnieniem, ale jak wiadomo – nie samym chlebem (kompem) żyje człowiek – dziękuję za komentarz do mojego komentarza. Jestem podobnego zdania, co Ty. Kołtuństwo w naszym pięknym kraju jak na razie ma się dobrze. Ale mam cichą nadzieję, że doczekamy może nie tyle jego definitywnego końca, co dostatecznego zmarginalizowania…
    … Od dłuższego czasu kołacze mi się po głowie ten jeden jedyny fragment Przesłania Pana Cogito: „Idź wyprostowany pośród tych, co na kolanach”
    Pozdrawiam

  172. Jerzy Pieczul
    30 czerwca o godz. 20:41

    A toś mnie zadziwił sądzeniem, że wziąłem przykłady z mediów.
    Dobrze, że przykład z żydem aż Cię uśmiechnął, bo śmiech ma zalety. Ale – dlaczego uśmiechnął?
    Mnie ten przykład nic a nic nie uśmiecha, a odwrotnie.
    Mogę przypuszczać, że pomyślałeś o dniu dzisiejszym i braku żyda na podorędziu (oraz swobodniejszym obyczaju), co wojnie zawdzięczamy, a konkretnie to konkretnym Dzieciom Bożym. Ja zaś mówię o zasadzie: żyd z żydem, katolik z katolikem, muzułmanin z jemu podobnym. A żyd (przez małe „ż” właśnie) był wrogiem katolika przez niemal całe dzieje katolicyzmu, z namaszczenia głównie katolika. Ja mówię o sytuacji niemal constans, ostatnio, i nie wszędzie, słabnącej.
    Czy przykład z operacją też do Ciebie nie przemawia? Przecież tak było od zarania medycyny. I dopiero stosunkowo niedawno się to zmieniło. I też nie do końca i też mamy erupcje żądań powrotu do jakichś zionących średniowieczem zasad, co jasnociemnogórscy lekarze pod auspicjami Półtawskiej-Episkopackiej . Mówię więc o tym , co rządziło ludźmi bardzo długo i czego ofiarne skutki idą w wielkich liczbach. natomiast dzisiejszość dopiero nabiera rozpędu i jest ciągle nowością. Zanurzeni w wygodniejszej dzisiejszości łatwo tracimy cały obraz sprawy na rzecz tego co mamy na wyciągnięcie ręki.

    Mądrego nie ma. Albo jest.
    Czytałem kiedyś o zupełnie różnych ludziach i sobie wzajemnie nie znanych, ale mających coś wspólnego, jakąś przewrotność wobec życia, jakiś pokpiwający i zdystansowany do niego stosunek. Pewna kobieta relacjonowała, że jej dziadek, umierając, postanowił zrobić rodzinie, którą bardzo kochał, z wzajemnością, ale którą musiał nieodwołalnie opuścić, ostatni prezent. Napisał testament w formie księgi przygód. Każdy miał rolę do odegrania i każdy jakiś skarb miał do odkrycia. Ale też wszyscy musieli w wyprawie po skarby wziąć udział i ze sobą współdziałać. Księga zawierała mnóstwo zagadek i zadań do rozwiązania, wypraw i badań terenowych. Rodzina podążała tropami zapisanymi w księdze dziadka wiele miesięcy. Co jakiś czas następowały odkrycia. Wszyscy mieli poczucie niezwykłej przygody i czegoś absolutnie wyjątkowego, co rodzinę bardzo łączyło i dawało uczucie cennej więzi ze sobą i – zmarłym już – dziadkiem.
    ta historia utkwiła mi w pamięci.Myślę sobie, że jest cenną podpowiedzią w sprawie mądrości. Po tej i po tamtej stronie. Ciekawszą, cenniejszą i dowcipniejszą niż odmawianie godzinek, czy czego tam, w ostatnich godzinach. A nade wszystko – mniej nudną!

  173. lonefather
    30 czerwca o godz. 17:45

    Tym co pisałeś w związku ze sprawą podsłuchów, wystrzeliłeś ponad poziom banalnych nawalanek na ten temat, co bardzo cenne. Jak świeżej rosy trzeba głosów przytomnych i niebanalnych. Lubię trafiać na Twój głos.

  174. @@ Lewy, lonefather

    Wpis Adama Szostkiewicza na temat wydarzenia w Kruszynianach wydał mi się przede wszystkim miałki. Ma pan Adam zwyczaj wrzucania do tekstów takich zdań, za którymi nie idzie myślą. Staje i bierze się za coś innego. Po czym znowu wrzuci zdanie. I ten sam manewr.
    Bo co to znaczy, że Kościół i szkoła nie wychowali?
    Jak to jest, że Kościół nie wychował? Przecież wychowuje jak jasna cholera ! Za mało mu było wychowywać w kościołach i kaplicach, to wziął – i chętnie dostał – wychowanie w szkołach, w całym kraju, z Kruszynianami pewnie włącznie.
    Kościół, ta esencja i oaza wychowania, moralności i świętości – nie wychował? To chyba powinno się taki Kościół rozgonić w pierony, zamiast dawać mu nieustający placet na wychowanie.W dodatku monopol. Przecież wiadomo, jest to wiedza publiczna, że kto nie z Kościoła, ten nawet nie ma sumienia.
    A szkoła?
    A jak ma szkoła wychowywać, skoro jedyne prawidłowe wychowanie jest kościelne?
    Jak ma szkoła wychowywać, skoro po sąsiedzku, w Białymstoku, prokurator odmawia śledztwa w sprawie swastyki, bo swastyka to indyjski znak pokoju? Prokurator, będący organem państwa tak postanawia. To co za problem ze świnią namalowaną w Kruszynianach? Jakie tam zwierze nieczyste ! Prokurator, dyrektor, minister, wojewoda, ksiądz, zaraz znajdą, że np. u Eskimosów świnia jest oznaką szacunku, albo wielkiej pomyślności, a u mieszkańców wysp Hula-Gula świnia to Allah. a Allah to świnia. Inkarnacja. Dwójca święta. Jedność w dwójcy, dwoistość w jedności. I nie ma sprawy obrazy, ale odwrotnie, jest sprawa wielkiej radości.

    Mógłby się pan Adam szanowny wybrać tropem własnych zajawek. Za zajawkami stoi nienazwany, a rzeczywisty problem. Ale nie. Autor zostaje tam, gdzie mu miło.

    Dlatego też coraz rzadziej zaglądam do jego blogu. Jakoś mało mi się chce. Do rzeczy miałkich i błahych mam coraz mniej cierpliwości. Szkoda czasu i zasobów rozumu.

  175. Tanaka napisał 30 czerwca o godz. 21:19

    do: lonefather 30 czerwca o godz. 17:45

    Tym co pisałeś w związku ze sprawą podsłuchów, wystrzeliłeś ponad poziom banalnych nawalanek na ten temat, co bardzo cenne. Jak świeżej rosy trzeba głosów przytomnych i niebanalnych. Lubię trafiać na Twój głos.

    =========================================

    Tanaka-san,
    jeśli tak uważasz, jak piszesz. To proszę nie krępuj się i jeśli jest gdzieś okazja i bedziesz uważał, że warto, to proszę, propaguj co napisałem …

    W poście do Lewy napisałem jaka mam jedyną restrykcję. Powtórzę: proszę o podanie autora i link do miejsc, z którego kopiuje fragment,lub całość …

  176. Tanaka napisał 30 czerwca o godz. 21:51

    Do: @@ Lewy, lonefather

    Gdy pisałem komentarz do wpisu Pana Adama Szostkiewicza o kruszyniańskiej profanacji, to we fragmencie, w którym pisałem o świni, z wielkim trudem powstrzymałem się od umieszczenia w moim komentarzu:

    1) dywagacji , na temat, że ta świnia namalowana na ścianie meczetu, jest niczym innym niż podpisem rysunkowym, natchnionych katolickim wzmożeniem autorów…
    2) dywagacji na temat Papui Nowej Gwinei, gdzie jeszcze niecałe 60 lat temu człowiek bywał nazywany „długą świnią”, człowiek, któremu inni ludzie przeznaczyli los identyczny z losem „krótkiej świni”…
    3) dywagacji o tym, że jak zwykle świnią, której się upiecze i nei poniesie konsekwencji, będą ci, którzy zainspirowali idiotów…
    4) miałem równiez „świńskie” skojażenia, w końcowych fragmentach, ale tak jak tam się powstrzymałem, tak i teraz się pochamuję …

  177. Tanaka
    30 czerwca o godz. 21:12

    Tanako, pojedyńczy przykład przemawia do mnie wtedy, kiedy się układa w całość z tysiącem moich doświadczeń. Jeśli jest osamotnionym przykładem, może przemawiać tylko jako osamotniony przykład – bez uogólnień. Znałem czlowieka, który chwalił sobie – i jego zona – przedwojenne getto ławkowe. Przykro mi było, bo to byli dobrzy znajomi, ale co – miałem postawę tych pojedyńczych ludzi uogólniać? Choć wiem bardziej z forów niż z życia, że część Polski jest chorobliwie antyżydowska. Z drugiej strony znam kilka małżeństw polsko-żydowskich – dlatego się usmiechnąłem przy Twoim przykładzie i nie wykluczam, że był to mało uprawniony uśmiech, po prostu nie znam więcej przykładów.
    Krótko mówiąc, nie musimy się przekonywać, że Kościół narobił i robi wiele zła, że zamiast ludzi uwrażliwiać i umoralniać, odwrażliwia i odmoralnia. Nie pasuje mi natomiast traktowanie ogromnej, jak na Polskę, liczby katolików en bloc jako szkodników. Jeśli są szkodnikami to na identycznej zasadzie jak Ty i ja byliśmy szkodnikami z dzisiejszego punktu widzenia, bo żyliśmy za komuny, uczyliśmy się, pracowali, czyli jakoś ją legitymizowaliśmy. Na gałęzi zamiast szpaka będą Pieczul i Tanaka.

  178. Tanaka
    30 czerwca o godz. 21:12

    Ajwaj, Tanako, ale sobie przypomniałem! Otóż sobie przypomniałem, że w dzieciństwie znałem coś straszniejszego niż małżeństwo polsko-żydowskie (mnie się też podobne szykowało, a potem jeszcze okropniejsze: polsko-radzieckie, i to oba z miłości, nie z wyrachowania; choroba, ale kochliwy byłem!), polsko-murzyńskie czy polsko-chińskie (znam!). Znałem chyba jedyne wówczas w Słupsku, a może i w województwie, małżeństwo polsko-cygańskie! Fakt, że było w tej okolicy na indeksie jako grzesznicy i odszczepieńcy. Sam, jak szedłem koło ich domu służyć do mszy, patrzyłem na dom jako na coś okropnego.

  179. zyta2003
    30 czerwca o godz. 20:59
    Zasadniczo zgadzam sie z Toba. Tez nie widze nic glebokiego, w tych turlankach na golasa po scenie, roznych udziwnieniach, probach przeskoczenia Szekspira czy kogo tam przez jakiegos Klate.
    Moze jestesmy starej daty, ale owe nieustanne, wysilone poszukiwanie czegos nowego, szokujacego, zaskakujacego jest dla mnie glupie.
    Natomiast sprawa z *Piknikiem*ma inny wymiar. Tu zaczadzeni katoliccy fanatycy, podjudzeni przez pana hierarche, poczuli ze ich uczucia religijne zostaly obrazone, wiec ruszyli z piesciami, garnkami, wuwuzelami, aby przeszkodzic temu obrazaniu ich uczuc.
    I dlatego mimo, ze sceptycznie odnosze sie do tego typu inscenizacji i a priori zakladam, ze jest to bardzo slabe, to *wystep* owych fanatykow spowodowal, ze *Piknik* nabral znaczenia, jako glos wolnosci, wolnosci slowa.. Ta rozwscieczona zgraja sprawila, ze jestem w stanie bronic takie puste artystycznie performance, chociaz nie mam ochoty tego ogladac. Jestem tolerancyjny dla glupoty, pustoslowia(casus Slawomirski), ale jestem fanatycznym przeciwnikiem agresywnych fanatykow.

  180. U Daniela Passenta jakas nowa captcha ; zasieki nie do pokonania. Nie mamozliwosci wrzucictam komentarza.

  181. @Lewy, sprawdziłam kilka blogów, te sensu stricte polityczne rządają danych, e-mail plus hasło, nie wiem jakie hasło, nie pamiętam żadnych haseł (w moim wieku!), znam tylko jedno: – „najlepsze kasztany…”
    Czy chcą nas zlokalizować?, rozpracować?, czy w końcu wyjdzie na jaw że to MY emeryci stalismy za tymi podsłuchami?!
    To wszystko przez niską waloryzację.

  182. Żabka konająca
    1 lipca o godz. 9:57
    Zabko nic nam juz nie zrobia, bo jestesmy w wieku ochronnym, przynajmniej ja. W kazdym razie problrm dotknal wszystkich, bo ostatni wpis Teda jest z godziny 3ciej. Nie wydaje mi sie prawdopodobne, aby od tej godziny nikt nie chcial sie odezwac u pana Passenta.
    Mysle, ze jakis nadgorliwy informatyk wprowadzil te zasieki, bo chcial sie wykazac i jak narazie usmiercil blog en passent.

  183. z tych nerwów, to jeszcze błąd ortograficzny się przyplątał: „żądają danych” ma być

  184. Ten szalony albo nadgorliwy informatyk zablokowal rowniez blogi Paradowskiej, Hartmana i Szostkiewicza.
    Ciekawe kiedy sie dobierze do Gospodarza Kowalczyka, naszej ostatniej nadziei.

  185. Lewy
    1 lipca o godz. 9:24
    to się chyba rozszerza, na innym blogu też to znalazłem:rejestracja na własnego maila i coś tam jeszcze – osobna procedura.

    Lewy
    1 lipca o godz. 8:22
    Turlanki na golasa i różne udziwnienia stają się udziwnieniami, jeśli rzecz zobaczymy, przeczytamy, poznamy – i dojdziemy do takiego wniosku.
    Nie ma wniosku, że coś jest udziwnieniem lub obrazą, jeśli się rzeczy nie pozna. Jest co najwyżej pozór przyjęty bez poznania rzeczy,a więc bez odniesienia do indywidualnego „ja”.
    Mamy sytuację taką: występuje biskup, proboszcz, teolog mający 5-6 dzieci i zapowiada swoim wyznawcom, że zostali obrażeni, że przedstawienie, film, książka, obraz, sytuacja są obraźliwe, sprzeciwiające się ich moralności, będące wykwitem kultury śmierci, szatańskie itp.
    Katolicy poczuli się obrażeni w swoim katolicyzmie instalacją artystyczną (może „artystyczną”) Doroty Nieznalskiej, która była prezentowana (krótko), w miejscu zamkniętym dla przypadkowej osoby. Żeby ją zobaczyć, trzeba było chcieć zobaczyć, zadzwonić, otworzyć drzwi, wejść do sali i się poprzyglądać. Oglądający miał swobodę podjęcia decyzji, czy chce ewentualnie doznać dyskomfortu od zapoznawania się z dziełem i na końcu doznania uczucia obrażenia w swoich katolickich wartościach.
    Byli katoliccy „protestanci”: dzieła Nieznalskiej nie widzieli,obrażeni poczuli się długo po zamknięciu wystawy. Obraziło ich to, że „słyszeli”, że była tam „obraźliwa” instalacja.
    Moje zdanie jest takie, że dzieło autorski jest słabe. ale może jest pierwszym , no, może drugim szczeblem wspinania się autorki na wyżyny sztuki. To się okaże. Jeśli tak się stanie, jej „obraźliwa” instalacja nabierze szlachetniejszej patyny. Ale tylko patyny.
    Kilkanaście lat temu biskupi wywołali ogólnopolski protest przeciw bluźnierczemu filmowi, który miał być puszczany w polskich kinach, pt. „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Dystrybutorzy filmy tłumaczyli nieśmiało, że to dzieło wielkiego reżysera (Martin Scorsese),grają świetni aktorzy, a muzykę (znakomitą moim zdaniem,wręcz ocierającą się o esencjonalny geniusz) stworzył Peter Gabriel (muzyka na płycie pt. ‚Passion’). Film powstał na kanwie książki Kazantsakisa, chyba z 1955 roku, za co autor został wyklęty przez Kościół Prawosławny (Grecja).
    Nic tłumaczenia nie dały, film został wycofany z dystrybucji w Polsce. W niektórych innych krajach było podobnie.
    Polski widz nie zobaczył filmu (wtedy, bo teraz może sobie go obejrzeć, choćby necie, czy z płyty, a niektóre stacje TV puściły go po kilku latach). Biskupi i ich wściekli janczarzy nie pozwolili by katolik, z własnego wyboru (świadoma zgoda: kino,cena, bilet, kontrola wejścia do sali), mógł się z dziełem zapoznać i sam ocenić.
    Później działo się wiele, wiele innych zdarzeń, tej samej natury.
    Gdzieś po drodze, pewien poseł (albo senator, nie warto pamiętać tej mdłej postaci) moralne, religijnie i politycznie słuszny, zaprotestował przeciw obraźliwiej instalacji rzeźbiarskiej, umieszczonej we wnętrzu, które chroni osoby przypadkowe przed niechcącą obrazą (wolny wybór, cena, bilet, kontrola wejścia…). Instalacja przedstawiała Jana Pawła II przygniecionego do ziemi przez kawałek skały (chyba miał on być meteorytem).
    Według mnie, dzieło miało przyzwoitą jakość artystyczną, dawało pole do ważkich refleksji, wręcz koniecznych dla wierzącego i niewierzącego pospołu,co właśnie świadczy o wartości dzieła.
    Poseł żądał zamknięcia wystawy i chyba powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie obrażania katolików.
    W Sejmie działa grupa parlamentarna do spraw walki z walką z wartościami katolickimi.
    No i mamy „Golgotę Picnic”, coś jak „kronikę zapowiedzianej śmierci”. Katolicy zapowiedzieli, że kto przyjdzie na spektakl, ten dostanie w ryj.

    Chodząc po dowolnym mieście, podróżując po Polsce i poruszając się wyłącznie po przestrzeni publicznej, dla każdego, ciągle jestem obrażany przez dzieła katolickie. Nie mogę korzystać z przestrzeni publicznej swobodnie. Aby nie natknąć się na dzieła katolickie obrażające mnie, muszę robić objazdy i chodzić bokiem, inną ulicą, odwracać głowę. Katolik pozbawia mnie części praw, odmawia mi prawa do swobodnego korzystania z przestrzeni wspólnej, dla wszystkich. Robi to bezprawnie, nawet gdyby miał do tego prawo, robiłby to – i robi – nieuczciwie, metodą na łom i siekierę, oszukując odwrotnymi deklaracjami.
    Obrażają mnie pomniki Wojtyły, na których wygląda jak Golem, jak zbir, dyktator, naczelnik więzienia, bojówkarz, jak safanduła, żałosny nieudacznik, drag queen, transwestyta, fizyczne monstrum w rodzaju nosorożca obleczone w kleszą sukienkę i udające człowieka. Obraża mnie to, że Lolek zawłaszcza przestrzeń, stawia buta i pięść na placu i oznajmia, że to jego terytorium.
    Obraża mnie pochód tłumu w Boże Ciało przez miasto, składający się z osobników wyglądających ponuro, łypiących bezmyślnie, śpiewających od niechcenia,fałszujących niemiłosiernie, śmierdzących potem i niemytymi paszczami, choć włożyli lakierki i uszminkowali gęby. Obrażą mnie to, że nawet z własnej religii nie umieją się katolicy szczerze cieszyć, choć umieją inni chrześcijanie, np zielonoświątkowcy. Obraża mnie to, że katolicy nie umieją i nie chcą dawać świadectwa bycia uczniami Jezusa, a ciągle o nim gadają, kłamiąc jak najęci i nieustanie się jego nauce sprzeciwiając; żądając przy tym dla siebie przywilejów należnych co najwyżej Jezusowi.
    Obraża mnie pomnik Jezusa na wzgórzu, który kładzie się cieniem na całe miasto i okolicę w promieniu 20 km, przez co nie da się patrzeć na krajobraz, ani korzystać z miasta nie mając w oczach katolickiego pomnika ich rządów przymusu.
    Obrażą mnie klecha pedofil, klecha molestant, klecha mobbista, klecha, biskup, kardynał,ksiądz profesor, kłamiący publicznie, w stanie recydywy, idący w tym w zaparte, wzywający do akcji, krucjat, gromiący, kradnący, oszukujący. A wszystko w przestrzeni publicznej, dla wszystkich, bez alternatywnej, równej i swobodnej możliwości wyboru, bez ceny, biletów, kontroli wejścia.

    Ponieważ katolik odmawia innym równych sobie praw, należy dążyć do zrównania tych praw, z konieczności na niższym poziomie – odmawiając praw wyższych i lepszych katolikom. Oraz demonstrować i używać praw własnych. Parada Równości jest adekwatna do parady Bożego Ciała. W tym lepsza, bo radośniejsza, a nie ponura jak ta druga.

    Katolik chce w Polsce apartheidu i go wprowadził. Świat potępił apartheid. Jeden z filarów tego obmierzłego systemu zawalił się w Afryce Południowej dobre kilkanaście lat temu. ale apartheid religijny trwa w najlepsze.
    W Polsce nazywa się to „wolnością” i „solidarnością” .

    Państwa islamu są w tym uczciwsze. Mówią otwarcie, że kto nie muzułmanin, ten jest gorszy z definicji i w każdej chwili może dostać w ryj ze skutkiem śmiertelnym. W Polsce jest to samo, włącznie ze skutkiem śmiertelnym (np. katolicka odmowa aborcji dla przerwania ciąży , gdy zagrożone jest życie matki), ale nazywa się to „miłością”.

  186. Tanaka
    1 lipca o godz. 10:54
    Przeciez to samo napisalem. Niepotrzebnie dywagujemy na temat wartosci artystycznej roznych performancow, na ogol bezwartosciowych. Wszystko jedno czy one maja jakies madre przeslanie, czy tez sa artystycznie puste,to tu chodzi o ta nawiedzona zgraje, ktora ze wzgledu na swoje obrazone uczucia(tacy obrazalscy), chce zamknac usta wszystkim z ktorymi jest im nie po drodze.
    Ten posel to troglodyta Jaworski: Dwa razy widzialem tego chama u Olejnik i raz kiedy obrazal pania profesor Platek, to mi cisnienie mocno podskoczylo.

  187. Co się bogu podoba
    Długa , zawiła a bardzo konkretna dyskusja o wierzących TAK lub INACZEJ chyba nigdy końca mieć nie będzie.
    Czemu ?
    Przyczyna jest prosta.
    Wszystkie //w zasadzie// religie zawładniają jedyną rzeczą której wytłumaczenie nie jest możliwe .
    Tą rzeczą jest – śmierć.
    Tylko zwierzęta nie maja jakichś obrzędów tłumaczących to zjawisko
    a szczegółnie TEGO CO PO ŚMIERCI SIĘ DZIEJE – ALBO NIE.
    Więc rzecz warta jest mszy – jak juz powiedziano – tym bardziej że
    nie ma sprzeciwów ze strony tych ”co to po drugiej stronie”
    Kłopot zaczyna się jednak wówczas gdy porównamy słowa i czyny wyrosłe na tej glebie.
    No Bo :
    – nie czyń drugiemu .. . . i palenie myślących inaczej na stosach
    – nie wykonuj bałwanów i czci im nie oddawaj … a tu setki jeśli nie tysiące bohomazów w kamieniu , betonie i takich podobnych
    – bądż moralny i nie wyciągaj ręki po to co jego jest — a tu okraść zmarłego z jego ostatniej woli i handel jego cząstkami to czynem chwalebnym jest nazwane,
    – głoś słowo Boże , – najlepiej do danieli co nie będą sprzeciwiać się
    twoim poglądom , bo wiedzą że ziemia po której chodzą została zabrana tym maluchom by nie bawiły sie na niej w berka albo inne zberezieństwa.
    Cytować dalej nie będe bo przykładów jest dość i wiele ksiąg jest nimi napchane.
    Jakiż będzie skutek
    Przypuszczam ze jakiś rozsierdzony muzułmanin wrzuci do kościoła śmierdzącą petardę – a za nim pójdą inni , że na murach kościołów pojawią się ”odpowiednie napisy i rysunki”.
    I wtedy , zgodnie z powszechnie wyrażaną obawa trzeba będzie wznosić mury wokół prześladowanych .
    Takie jest prawo akcji i reakcji.
    Czy nasze wpisy coś spowodują ? obawiam się że nie .
    Czemu ?
    Z prostej przyczyny ,
    Zainteresowani wiedzą że:
    PAN ICH UMIŁOWAŁ.
    Skąd to wiedzą – bo tak im powiedziano.
    uklony

  188. @zezowaty
    1 lipca o godz. 11:30
    Tylko zwierzęta nie maja jakichś obrzędów tłumaczących to zjawisko
    a szczegółnie TEGO CO PO ŚMIERCI SIĘ DZIEJE – ALBO NIE.
    ===============================================

    To prawda – nie mają… prawdopodobnie… Ale mają instynkt samozachowaczy … strach przed śmiercią oraz imperatyw zachowania gatunku są wystarczająco tajemnicze i fascynujące, by dyskwalifikować je w obliczu kulturowych rytuałów… Moim zdaniem stworzone przez człowieka rytuały religijne nie zbliżają człowieka do tzw. boga, ani też nie dają człowiekowi prawdziwego ukojenia w konfrontacji ze śmiercią. O wiele skuteczniejszym, moim zdaniem, byłoby starać sie zrozumieć swoją naturę, i raczej zaakceptować swój strach przed śmiercią, niż zaklinac go na modłę religijnego obrzędu

  189. *by NIE DYSKWALIFIKOWAĆ ICH – oczywiscie tak miała brzmieć ostatnia część zdania.

  190. czy coś robimy? czy tylko komentujemy? to fajnie tak siedzieć bezradnie w domu, przed komputerem
    I się oburzać.
    Nie wiem co mogę zrobić? Popierać ruchy antyreligijne? Nie posyłać dzieci na religię ? Nie brać ślubu kościelnego?
    To nic nie daje… Może gdyby inni rodzice nie byli hipokrytami, nie ustępowali pod naciskiem babci, rodziców, teściowej – byłoby inaczej.

  191. jolka
    1 lipca o godz. 12:59
    To nic nie daje..?
    Uważam, że daje.
    Mniej dyskutowanie na ateistycznych blogach, bo ateiści są po dobrej stronie.
    Znacznie więcej, gdy rodzice pomagają dzieciom kształtować się na ludzi wolnych, mądrych i zdrowych.
    „Może gdyby inni rodzice…” Ci „inni” to my.

  192. Tak czy siak . „Najlepsze ” życzenia dla twórców ISIL
    http://www.youtube.com/watch?v=lSpRWfB-tBg

  193. zezowaty napisał 1 lipca o godz. 11:30
    między innymi …
    „….. …. Przypuszczam ze jakiś rozsierdzony muzułmanin wrzuci do kościoła śmierdzącą petardę – a za nim pójdą inni , że na murach kościołów pojawią się ”odpowiednie napisy i rysunki”…..”

    Rafał Kochan odniósł się do zwierząt, ja do tego muzułmanina … się odniosę…

    Petardę śmierdziela może i wrzuci, pewniej już kilka powiązanych lasek dynamitu, czy innej substancji wybuchowej… To jest możliwe, za to niemożliwy jest rysunek, bo muzułamanie mają kompletny i przestrzegany, zakaz tworzenia wizerunków…

    Trzy religie księgi i z nich żydzi i muzułmanie przestrzegają zakazu tworzenia wizerunków, a chrześcijaństwo ten zakaz olało.

    I co?
    I nic!
    I nic się nie stało …

    Zamiast wyciągnąć wnioski, że cała reszta księgi, to też tylko „pic na wodę, fotomontaż” i olać tak samo i resztę księgi … No i mamy co mamy. Niemniej nie życzę sobie muzułmanina, czy kogokolwiek innego, wrzucającego jakikolwiek „ładunek” do kościoła, czy gdziekolwiek indziej…

    Niemniej, dla porządku, zdradzę, że jak zobaczyłem obrazy zbezczeszczonego meczetu w Kruszynianach, to pierwszą myślą, która przyszła mi do głowy, była myśl o tym, że nawet jeśli nie polski muzułmanin, to jakiś inny, przyjedzie zemścić się i wyrównać rachunki …

  194. jolka 1 lipca o godz. 12:59

    Nie samym ateizmem człowiek żyje …

    Ale poczytanie co piszą inni, samemu coś napisać … odreagować życie w stresogennym otoczeniu katolickiego tryumfalizmu, obłudnie kryjącego się za propaganda głoszącą, że kościół jest wiecznie atakowany…

    Wiec spokojnie. Będzie dobrze, życie pokazuje, że „bestia” zdycha i jedynie kwestią czasu jest, żeby zdechła ostatecznie i do końca. Pewnie nei dożyję, ale świadomość, że zdycha i widać to zoraz wyraźniej, też cieszy.

  195. Mili Państwo , pozwalam się z Wami nie zgodzić . Teoretycznie macie rację . W III RP , kraju porąbanym , gdzie płacimy za awanse solidaruchów Watykanowi i USA ( popieranie przewrotu , również finansowe ). Walenie się we własne piersi jest typową cnotą polskiego inteligenta . Jednak tzw. twórcy , głownie w Europie Zachodniej walą jak w bęben w konający etos katolickiej Europy . To łatwe . Jak skopanie potrąconego przez samochód psa ! Nawiasem mówiąc jedno bydlę performerskie pozwoliło umrzeć psu na wystawie w ramach „akcji artystycznej ” na oczach zdebilałych , biernych widzów ! Wstyd i hańba !
    Polski Krk ma się zbyt dobrze z racji poddaństwa POPiSU . Kasa przede wszystkim i lekcje religii od przedszkola . Ale kazda akcja rodzi reakcję . To co zrobił durny Hollande we Francji – prawnie ważne małżeństwa homoseksualne z penalizowaniem odmowy udzielenia merom ( 9 tys. euro !) to kolejna zbrodnia na zdurniałej Europie . A miała być tylko rejestracja dla potrzeb szpitalno – testamentowych . Jak jest , wszyscy widzą . Wizja „demokratycznej ” UE z ludżmi żyjącymi w związkach/ małźeństwach ze wszystkim co się rusza jest mi wstrętna ! Dlatego , mimo wszystko , popieram tych protestujących . ISIL czeka już w Iraku . We Francji niedługo ! Jedyna nadzieja na przetrwania Europy w … Putinie . Już wysłali swoje samoloty aby pomogły oprzeć się ISIL-owi . Stąd w/w dedykacja . Jakby co , na Yutubie – wyklikać – MI 24 Hind Russian attack in Afghanistan . Budujące ! Inaczej nie można . Całuję !

  196. Żabko konająca, jeśli już poprawiamy błędy to pozwolę sobie na jedną podpowiedź.
    Bardzo często zdarza się słyszeć (bądź czytać) to łacińskie wyrażenie przytaczane błędnie: To duszpasterz sensu stricte. Błąd to wynik skrzyżowania (por. -> kontaminacja) dwóch łacińskich zapożyczeń: wyrażenia sensu stricto (tj. w ścisłym znaczeniu) oraz przysłówka stricte (ściśle, dokładnie). Warto zapamiętać różnicę.

    Magdalena Tytuła, Marta Łosiak „Polski bez błędów. Poradnik językow

  197. FLY
    1 lipca o godz. 14:37

    Możliwe, że będziemy się całować. Ja, na ten przykład,lubię się całować.
    Ale czy zechcesz najpierw sprecyzować, co masz na myśli mówiąc, że : „Wizja „demokratycznej ” UE z ludżmi żyjącymi w związkach/ małźeństwach ze wszystkim co się rusza jest mi wstrętna ! ”
    Nie wiem, czy wizja jest Ci wstrętną, czy widzenie ludzi żyjących w związkach/małżeństwach we wszystkim co się rusza?

    W pierwszym przypadku postaraj się zmienić wizję na ładniejszą. Św. Faustyna miała bardzo ładną wizję Jezusa.
    W drugim przypadku wystarczy nie podglądać.
    Ja się rozglądam, i nie widzę takich związków. A używam lornetki 15×50. Natomiast słyszałem, że w Hajnówce żyje człowiek w związku z tasiemcem. Uważam jednak, że to tylko plotki. Nie wierzę złym językom.

  198. @breslauer 1 lipca o godz. 15:00
    Zgoda. Co do meritum (w znaczeniu: sedno sprawy, żeby nie było dalszych nieporozumień), bo z pamięcią to już nie obiecuję.
    Pozdrawiam.

  199. @Tanaka, i tak wędrując od końca blogu trafiam na twój kolejny wpis z godz. 10:54, no i co ja moge powiedziec mój bracie, żeby cię znowuż nie zawstydzic?. Ot, musze tu zaglądać częsciej.

  200. @jolka, jolka 1 lipca o godz. 12:59
    Każda niezgoda na zło, niesprawiedliwosć i głupotę jest cenna. Nawet mysl czy słowa. Ja nie zapisałam swoich dzieci na lekcje religii (jedyna w szkole?, jedyna w miescie?) i to w czasach, kiedy pełen euforii lud brał wszystko za dobrą monetę. Z tego powodu jedna z córek zmieniała szkoły, druga siedziała na korytarzu w przerwie między lekcjami. Ale ufały mi, a z dzieci w ich dorosłym życiu jestem dumna; na pewno popełniłam wiele błędów wychowawczych funkcjonując długie lata jako samotna matka, ale nie ten.

  201. @breslauer , pozdrowiłam ale zapomniałam podziękować.
    Zauważyłam, że pamięć z czasem podlega pewnym regułom, im dalej w las tym tym więcej wspomnień z przeszłosci, jak żywe stają przed oczami. A tu trzeba się pilnować na co dzień.

  202. Red. Żakowski podejmuje temat: „Golgota, państwo d… i obywateli kupa”. Całosci nie przeczytałam (niewykupiony dostęp do Polityki Cyfrowej), ale przypuszczam że utrzymana jest w takim samym tonie „stronniczosci”, co wstęp, z tym że postawa autora powinna być normą a nie stroną w żenującym sporze.
    Czy ta sprawa kolejnej kompromitacji Polaków ma przesłonić wczesniejszą, o wiele bardziej poważną?, nie piszę tu o Gospodarzu, bo ten blog jest związany z ta tematyką.

  203. @ Żabka konająca 01.07.2014 o 20:39

    Warto jednak przeczytać Żakowskiego w całości, początek nie całkiem oddaje myśl tekstu.

  204. Żabka konająca
    1 lipca o godz. 18:44

    Powiedz tak: „najlepsze kasztany są na Placu Pigalle…”
    Wtedy się nie zawstydzę. 😉
    A w ogóle, to rzeczywiście za rzadko zaglądasz. Żabka ma taką właściwość, że niezbędnie humanizuje facecki klekot.
    Więc Cię proszę najuprzejmiej – przybywaj !

  205. Szanowny Gospodarzu! O przyczynie napisałam, to nie jest lenistwo. Dobrze byłoby, gdyby którys z blogowiczów po zasmakowaniu w tresci całego artykułu podał na blogu głowne przemyslenia autora; ja w swoim wpisie poruszyłam całkiem inne zagadnienie: taki spór absolutnie nie powinien zaistnieć, nie istota rozbieżnych opinii (wystawiać czy nie wystawiać) jest kompromitująca, ale fakt że problem powstał i wart jest dyskusji.
    Przy okazji, takie są konsekwencje koniecznosci płacenia za wszystko: nie do końca zgłębiony temat, myslę że w podobnym położeniu jest spora częsć czytelników, chociaż przyznam – z mojej strony jest w tym działaniu trochę przekory. W ostatecznym rozrachunku traci niestety red. Żakowski.

  206. @Tanaka, sam widzisz że się staram, chociaż nie wiem co dalej będzie jesli kody CAPTCHA staną się trudniejsze, a taka jest tendencja.

  207. @?
    1 lipca o godz. 23:38
    I oto nastał Dzień Sądu:
    http://wyborcza.pl/1,75478,16252414.html
    😀
    =========================================

    Ten kraj jest chory, ci ludzie są chorzy…
    Ostatnio, jak czytam lub słucham ŻAKOWSKIEGO, to się zastanawiam, czy ten człowiek wie na jakim on świecie żyje?
    Za to wczoraj prof. KIK bardzo celnie zanalizował tę polską, polityczną bryndzę, którą mamy obecnie. Mądrych ludzi to warto posłuchać.

  208. @ Rafał Kochan – „Kraj” ex definitione to byt urojony, więc nie może być zdrowym lub chorym. Patologiczne mogą być struktury władzy i ich obsada. To akurat w przypadku Polski oczywiste.

  209. Żabka konająca 1 lipca o godz. 23:13

    „…. co dalej będzie jesli kody CAPTCHA staną się trudniejsze, a taka jest tendencja…..”

    Jest i będzie, bo toczy się wojna ludzi i tego co ludzkie w ludziach, z coraz bardziej ludzkimi automatami … Automatami, które coraz lepiej imituja soporo ludzkich cech i umiejętności … Ty, ja, wszyscy jestesmy uczestnikami tych starć. Cierpimy, musząc po kilka razy wpisywać kody, ale to jest cena za to, że forum bloga publikuje wyłącznie teksty umieszczane przez żywych ludzi, a samo forum nie jest kompletnie zaśmiecone spamem wklejonym przez automaty rozsiewające śmieci …

    Coś za coś …

  210. To, że ten spektakl obraża moje uczucia religijne, to jeszcze bym jakoś przełkneła. Ale on obraża Pana Boga. Czy jeśli ktoś obrażałby osobę, którą Pan bardzo kocha, (poniżałby ją , opluwał, ukazywał w scenach obscenicznych), to nie bolałoby to Pana?

  211. @Monika.

    Proszę podać konkretne fragmenty z tego przedstawienia, na podstawie których „spektakl obraża pana boga”? Co to znaczy, że sztuka lub coś, co pretenduje do miana sztuki, kogokolwiek lub cokolwiek może obrazić? czy potrafi pani zdefinować tę obrazę uczuc religijnych i boga, tak, by artyści i „artyści” mogli trzymać się tego prawa?

  212. Monika 2 lipca o godz. 12:14

    A czym KONKRETNIE obraża?

    A znasz pismo święte?
    Pewnie nie, więc przypomnę tobie tylko jeden epizod. Gdy ludzkość nie przestrzegała praw boskich. Tylko praw, bez „obrażania boga” samego. To dobry pan bóg nie potrzebował ŻADNYCH obrońców … Noe nie ruszył z odsieczą, tylko zbudował arkę, a sam bóg sobie świetnie poradził i potopił wszystkich, którzy nie przestrzegali jego praw….

    Więc Monika niech nie będzie świętsza od Noego, ani niech Monika nie przywłaszcza sobie roli „obrażonego boga” i zachowa spokój sumienia, bo przecież, jeśli wierzyć pismu i naukom kościoła, to NIC, ale to NIC na tej ziemi nie dzieje się bez wiedzy i woli boga.

    Tak więc Moniko, albo jest i sam jest sprawcą tego co się dzieje, albo nie istnieje i jest tylko omam i oszustwo, które spryciarze wcisneli głupcom i od wieków dobrze sobie z tego oszustwa żyją…

    Z jakiego by punktu widzenia Monika nie popatrzyła na ten problem, to zobaczy, że nie ma żadnego problemu, poza tym, że napuszczeni przez spryciarzy w sutannach ludzie, atakują innych ludzi, po to, żeby przedłużyć władzę i dobre życie spryciarzy, którzy swoje sprawy załatwiają podjudzając maluczkich … a sami pochowani w swoich pałacach, tłustych łapek nie pobrudzą.

  213. @Tanaka, wiekszosc wymienionych przez ciebie rzeczy faktycznie obraza, dla mnie wiele jest obojetnych. Bo co mnie obchodzi np. parafialne przejscie pod moimi oknami wiernych, akurat niepolskiej narodowosci, falszujacych w zaspiewach, chociaz nie wiem czy smierdzacych z okazji swoich waznych swiat religijnych. Fakt, ze sa to marsze 100+ osob. Mnie np. obraza ostatnia decyzja SN w kraju mojego zamieszkania (uchwalona glosami wiekszosci czyli 5 wspanialych panow) dot. praw reprodukcyjnych a ubezpieczen. Sledze rozwoj wypadkow. Oczywiscie podpisalam juz petycje przez internet petycje, z dolaczona niewielka donacja. Tych fundamentalnych dla praw czlowieka (glownie kobiet) spraw nie wymieniles jako obraze.
    Obrazeni „Golgota….” czy innymi wydarzeniami nadaja swojemu uczuciu publiczna forme (niezaleznie od tego czy sie podoba, za czyje pieniadze i z czyjego podszeptu), czego nie mozna powiedziec o stronie przeciwnej.
    Kiedy J. Hartmann uczestniczyl w happeningu w sprawie ateizmu wysmiano sama impreze, a jego samego rowniez wiele osob pisujacych na tych blogach. Ulubiona fraza na tutejszych blogach byla -pluszowy topor. Ci sami ludzie sa zawsze i teraz oburzeni zniewoleniem przez kosciol. Nawet tutaj wysmiewany byl kilkusetosobowy pochod ateistow w Krakowie, a wszelkie dzialania Palikota ( zapewne nie zawsze udane) spotykaly sie omal wylacznie z krytyka. Bo to jeno spektakularne, bo to populistyczne, bo niepowazne, bo nie o to chodzi, bo to pchaja sie do wladzy. No to lepiej dla estetow i purystow ideologicznych odwrocic sie od niego. To pokaz jeden z drugim sam co trzeba robic, zamiast wszystkim dzialajacym miec wszystko miec za zle.
    Bozia ukazujaca sie modlacemu o wygranie w totolotka poucza: daj mi szanse i wyslij kupon.
    PS. Tak, islam jest uczciwszy w swoim pogladzie na role kobiety. A jaki uczciwy byl Hitler w pogladzie na role zydow.

  214. Monika
    2 lipca o godz. 12:14

    Kiedy syn rolnika Joasza Gedeon, podjudzony przez anioła, rozwalił ku chwale Jahwe ołtarz, który był ku chwale Baala, czciciele Baala się wściekli i popędzili do Joasza z żądaniem, by ten ukarał syna śmiercią (w Starym Testamencie, który nie został przez Boga odwołany ani zmodyfikowany, podstawowym sposobem wymierzania sprawiedliwości było mordowanie). Powiedział im nie w ciemię bity Joasz: „Azali Baal sam nie może się obronić, że musicie go wyręczać jako mściciele?”.

    A Ty, Moniko, mniejsza niż pyłek na końcu nosa chudej mrówki, śmiesz występować w obronie Wszechmocnego?! Przecież to tak, jakby Kaczorek leciał z pięściami bronić Gołoty.

  215. Monika
    2 lipca o godz. 12:14

    Skąd wiesz, że „Pan Bóg” został obrażony?

    Ci co twierdzą, że wiedzą co mówi, myśli i robi „Pan Bóg” są uzurpatorami – co jest określeniem dosyć łagodnym.
    Są oszustami – co jest określeniem nieco precyzyjniejszym.
    Są wśród nich osoby cyniczne – wiedzą, że nie wiedzą , a twierdzą, że wiedzą.
    Jest pełno osób zakłamanych – wbrew niezwykle silnym argumentom przeciwnym zawzięcie chcą mieć przekonanie, że wiedzą iż „Pan Bóg” jest obrażony.
    Są osobami mającymi problemy psychiatryczne.

    Znacznie poważniejsza jest sytuacja odwrotna: człowiek ma prawo, wręcz obowiązek – jeśli ma w sobie uczciwość, wrażliwość i empatię, czuć się obrażonym tym co „Pan Bóg” mu wyrabia, jak go stworzył i jak doświadcza.

    Jeśli chcesz się sama traktować serio i tego oczekiwać od innych – podchodź do sprawy serio.

  216. zyta2003
    2 lipca o godz. 13:23

    Podałem tylko kilka przykladów, takich z codziennego doświadczenia i bezpośredniej bliskości. Oczywiście, masz rację, że niezwykle ważne,może najważniejsze są sprawy obrażające kobiety, o one są w gorszym położeniu niż mężczyźni, niemal wszędzie i niemal zawsze tam, gdzie rządzi – oficjalnie lub nieoficjalnie – umysł religijny,czyli ciężko skrzywiony.

    Ja Hartmana i happening potraktowałem, poważnie, bo sprawa prześladowania i ścięcia Kazimierza Łyszczyńskiego na to jak najpoważniej zasługuje. Łyszczyński to każdy z nas, z ludzi mających własne i wolne przekonania.
    A czy ewentualnie Hartman wykorzysta to w sposób nie dość „godny” to inna sprawa. Ja dałem mu kredyt.
    Nie został europosłem może właśnie dlatego, że wielu ludzi rzecz poważną uznało za błazenadę. Kiedy idzie o ich życie i prawa – nie uznają tego za błazenadę. Ale gdy ktoś przypomina mękę tego, co dał gardło za wolność człowieka do posiadania i głoszenia własnych przekonań – mają to za durnotę. Łyszczyński oddał życie prawdziwie za „wolność waszą i naszą” – którym to hasłem Polska i Polak się szczyci, ale jednocześnie tego nie pojmuje. A nie pojmując – profanuje i sprzeniewierza się mu.

  217. Polecam do uważnej lektury artykuł w Gazecie.pl, napisany przez prof Wojciecha Sadurskiego o ataku na świeckie państwo …

    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,139469,16254750,Atak_na_panstwo_swieckie.html#CukGW

    O tym, że trwa atak kościoła katolickiego na państwo polskie, to widziałem w kolejnych eventach jakie nam fundowano i czułem, że jest to zorganizowana, przemyślana i starannie zaplanowana operacja.

    Nie jestem prawnikiem, ale nawet bez tego , widziałem, że to nie są odosobnione wydażenia, ale powiązane ze sobą elementy operacji. Jedna rzecz coś dostrzec, a inna umieć to nazwać i przedstawić tak klarownie jak zrobił to prof Sadurski.

    Polecam, zwłaszcza jeśli trzeba będzie przeczytać więcej niż raz…

  218. Ło matko! Bosko Częstochowsko, Ostrobramsko, Kodeńsko i jeszcze inno!
    Skąd to wszechobecne obrażanie się na punkcie kultu religijnego? Że czyjeś uczucia religijne zostaly „doknięte”?
    Przecież trzeba natychmiast wywalić z konstytucji te paragrafy, które obrażają rozum, tak sformułowane, że byle moher nawiedzony może mnie podać do sądu.
    Islamiści zawsze wydawali mi się porąbani, odkąd bardzo się wzmożyli moralnie (chyba nie zawsze tak było w przeszłości) skoro są gotowi mordować niewiernych, ale nie sądziłam, że dożyję w Polsce fundamentalizmu katolickiego!
    Nie wiem dlaczego np. Monice przeszkadza sztuka, której nikt nie każe jej przecież oglądać.
    Ja nie chodzę do kościoła, chyba że zwiedzam zabytek sakralno-architektoniczny, bo mi „przeszło” (choc mnie wychowano po katolicku) i nie mam tak zwanej potrzeby religijnej wynikającej z „łaski wiary”, ale też nie urządzam pikiet przed kościołami, by napietnować, czy szydzić z wiernych.
    Oczekuję tylko wzajemności. Tego, by nikt mi nie zakazywał,albo nakazywał jak mam żyć, czym się interesować itd.
    Między innymi właśnie dzięki Rydzykom, biskupom i arcybepom w rodzaju Hozera, Gulbinowicza oraz Monikom „mi przeszło”.
    Mam takie dziwne przeświadczenie, graniczące z pewnością, że gdyby Jezus Chrystus objawił się jako Człowiek, Syn Boży w dzisiejszej Polsce, Marta i nasze klechy zrobiłyby mu drugą Golgotę.

  219. zyta2003
    2 lipca o godz. 13:23
    c.d.
    Jednoznacznie obraźliwe jest według mnie to, że katolicy zawłaszczają sobie posiadanie tego, co według nich dobre, a niekatolikom z definicji tego odmawiają: katolik ma sumienie, niekatolik – nie ma. katolik ma uczucia poddające się obrażaniu, niekatolika wolno obrażać do woli. katolikowi wolno więcej, wolno wszystko, niekatolikowi nie wolno
    Właściwie, to może nie należałoby tego nazywać obrazą. Jest to coś znacznie więcej. To immanentne zło wbudowane w katolicyzm. To jest immanentne,ponieważ tkwi w religii od zawsze i nie widać tego i końca. Można wskazać niemal dowolną sytuację, w której z katolika to zło, oszustwo, podwójne standardy, zakłamanie, niesprawiedliwość, złośliwość, nienawiść i ekstremalna głupota wyłażą.

  220. https://secure.avaaz.org/pl/petition/Do_sejmu_RP_Podwyzszenie_kar_za_znecanie_sie_nad_zwierzetami/?ffbRQhb
    PETYCJA
    Do sejmu RP: Podwyższenie kar za znęcanie się nad zwierzętami.
    ———————
    Bardzo proszę wszystkich o czynne poparcie niniejszej Petycji.
    Brońmy bezbronnych !!!
    ————————————
    Kara dla bestii w ludzkich skórach powinna być taka sama jak śmierć lub cierpienie zadane zwierzęciu.
    To kościół nauczył swoich wiernych nienawiści do kobiet, dzieci i zwierząt.
    Bardzo proszę wszystkich miłośników zwierząt o podpisanie tej Petycji.

  221. Do „Sławomirski”:
    Nie zgadzam się z pana opinią odnośnie Jerzego Urbana. Według mnie to bardzo mądry, inteligentny ateista.
    ———
    Pisze pan, że popiera opinię „shrinki” odnośnie zasług JP2 w „obaleniu komunizmu”… Najwidoczniej nie zrozumiał pan jego opinii. Przecież „shrinki” wyraźnie napisał, że JP2 popełnił przestępstwo przeciwko ludzkości. Wymusił przekazanie pieniędzy przeznaczonych na walkę z AIDS i dla ludzi chorych i cierpiących – pasożytniczemu Watykanowi.
    JP2 to ludobójca winien milionów ofiar zmarłych na AIDS, a polactwo wzywał do w swoich przemówieniach do rozlewu krwi i dlatego
    gdyby nie mądrość Gorbaczowa cała „trójca” : Jaruzelski, Wałęsa i Wojtyła mogli by sobie pokiwać tylko palcem w bucie.
    To wyłącznie medialna i ambonowa propaganda sprawiły, że w Polsce uważa się Wałęsę i Wojtyłę za zwycięzców komunizmu…
    Fakty i historia mówią zupełnie coś innego.

  222. Krzysia
    2 lipca o godz. 20:33

    Mimo całej mojej stanowczej krytyki pod adresem Wojtyły-Lolka, możliwe, że jest ona i tak zbyt łagodna, uprzejma i za bardzo ukierunkowana na szukanie „okoliczności łagodzących”. Oczywiście takie okoliczności zawsze mogą istnieć. Choćby takie, że Lolek, jako małe dziecko został skrzywiony przez rodzinę i katolickie otocznie. A później inne okoliczności to pogłębiały, przy jego rosnącej ochocie, by się samemu w skrzywieniu ugruntować aż po mistrzostwo.
    Ale możesz mieć więcej racji niż ja, stanowczo nazywając Wojtyłę ludobójcą. Jego stanowcze, drastyczne i bezwzględne żądania „moralne” w skutkach były mordercze. Ludzie, postawieni w sytuacji szantażu ulegali mu, stając się ofiarami AIDS.
    Ludobójstwo jest zasadniczo skojarzone z sytuacjami wojennymi, terrorem dyktatora i podobnymi okolicznościami. W definicji pojęcia zawiera się zabijanie ludzi zasadniczo z powodu ich narodowości. Może to nie spelniać kryterium ludobójstwa. Wojtyła nie dążył do wymordowania np. Angolańczyków, Kameruńczyków, Somalijczyków itd. Natomiast może to spełniać kryterium zbrodni przeciw ludzkości. Kłopot pewnie byłby z kryterium świadomego dążenia do zbrodni. Wojtyła wprost nie dążył. Jednak dążył, tworzył, wymagał tego, co do śmierci wielu milionów ludzi, w różnych krajach, różnej płci i wieku prowadziło. Robił to świadomie – świadomie kierował i wymagał i w swojej świadomości musiał się godzić na to, że skutki będą śmiertelne.
    Nie ma znaczenia, że mógłby się tłumaczyć „nieświadomością” skutków. Takie skutki są oczywiste i automatyczne. A to, że był potwornie zakłamany i po prostu wypierał z własnej psychiki wiedzę o tym, do czego to prowadzi, nie jest okolicznością łagodzącą, a raczej obciążającą.

  223. Pani Moniko:
    „Ci, którzy wypowiadają się w imieniu Boga, powinni przedstawić listy uwierzytelniające” – Mark Twain

  224. Podpisuję się pod opiniami „Krzysi” i „Tanaki”.
    Także i moim zdaniem JP2 to postać wyjątkowo negatywna.
    Należy pamiętać, że dążył on do całkowitego podporządkowania Polski Watykanowi i ten cel w 100% przy aktywnej współpracy i poparciu wszystkich prezydentów, premierów, posłów i innych urzędasów – lobbystów kk zrealizował, czego dowodem jest dzisiejsza zacofana mentalnie i ekonomicznie, całkowicie zależna od watykańskiego okupanta Polska (watykańskie „eldorado”).
    Nielegalnie i z pogwałceniem prawa i konstytucji RP wprowadzony konkordat, religia w państwowych szkołach, finansowanie kk miliardami z pieniędzy podatników i upstrzone krzyżami ściany państwowych instytucji to pokłosie działalności JP2 – dyktatora pasożytującego i pedofilującego bezkarnie w Polsce i na świecie kościoła.
    To dlatego, żeby utrzymać status podległości Polski Watykanowi główny pasożyt watykański Franek zorganizował w Rzymie guślarski „show” z „kanonizacją” JP2 wiedząc, że polscy katolicy dumni z posiadania „polskiego świętego” odwdzięczą się klerowi z jeszcze większą finansową chojnością i totalnym poparciem.

  225. @Wojtek A.
    3 lipca o godz. 0:35
    ===============

    Zatem pytanie brzmi następująco: co należy zrobić, by polska klasa polityczna nie realizowała celów watykańskiej polityki? Co i jak zaoferować polskiemu społeczeństwu, aby posiłkowało się wobec religii sceptycyzmem? By odłączyć pojęcie polskiego patriotyzmu od polskiego katolicyzmu? By uświadomić Polaków, że religia rzymsko-katolicka może funkcjonowac świetnie poza neutralnym światopoglądowo trójpodziałem władzy w państwie świeckim? Jak zmienić mentalność Polaków, by zrozumieli, iż chrzest, pierwsza komunia, bierzmowanie oraz inne wymuszane na dzieciach obowiązki uczestniczenia w katolickich pierdołach trwale i znacząco negatywnie wpływają na rozwój transcendentny człowieka? By właśnie polskie rodziny, szczególnie te które same są sceptyczne co do sensu istnienia boga oraz katolickich dogmatów, powstrzymały się od kultywowania hipokryzji, zakłamania oraz wypaczania kregosłupów moralnych swoich pociech, wymuszajac na nich wiare w coś, czego sami członkowie tych rodzin praktykują?

    Dopóki ktoś systemowo nie będzie prowadził działań w tym zakresie, to klasa polityczna będzie realizowała dokładnie to, na co jest społeczne zapotrzebowanie. W przeciwnym razie musimy liczyć na obyczajową entropię, dzięki której nastapią oczywiste zmiany skierowane ku unifikacji kulturowej… Ale to wymaga czasu…. Cieszmy się więc, że coraz więcej młodych ludzi ucieka z Polski. Żyjąc na obczyźnie w całej tej mozaice rasowej, religijnej, kulturowej, być może wyplenią z siebie te wszystkie chwasty katolickiej zarazy. Częśc z nich może wróci do Polski i być może będą na tyle silni, by żyć po swojemu, a nie według tych chorych postanowień obyczajowych przekazywanych z pokolenia na pokolenie, tej całej presji społecznej osranej pseudowartościami spod znaku krzyża, bitwy pod grunwaldem, katynia oraz całej tej spuścizny wiecznie cierpiącej Polski, jedynego, uczciwego kraju w Europie, jeśli nie na świecie – tego nędznego mesjasza narodów.

  226. „Jedem Narren gefällt seine Kappe.”

    Musialem zwijac zagle, Hurricane „Arthur” wygonil nas do domu.
    Panie Kowalczyk.
    U Pana jak zwykle; kilku starych zgredow-grafomonanow nie tylko monopolizuje Panski blog ale i terroryzuje reszte. Tanaki „opinie” mozna juz mierzyc w metrach (czy ktos wogole go czyta ?), Pieciul jest wszedzie (co ty hipokryto robisz na blogu katolika !), deadbeat (lonefather) jak Tanake nalezy mierzyc, a nie czytac. Doszlo do tego, ze idac do barku zabieram z soba baseball bat na wypadek jak Tanaka, Wojtus czy deadbeat wyskoczy mi z lodowki. Zyd-atheista zmienil swoje vocabulary. Juz nie indentifikuje sie z Panskim krajem i przeszedl na „wy”. Nie wiadomo czy tu chodzi o liczbe mnoga czy o „wy towarzysze” Old Habits Die Hard.
    Zolzy jak to zolzy, i ta Krzysia (ze „toto” potrafi pisac ?), ale nie o tym ..

    W ostatni poniedzialek U.S.Supreme Court zamknal dyskusje na temat „wolnosci sumienia” potwierdzajac nie tylko konstytucyjne prawo kazdego z nas (w USA) do „posiadania” sumienia (The Religious Freedom Restoration Act of 1993) i ponownie wyznaczyl limit rzadu, w tym przypadku, federalnego w zyciu obywatela, poraz 13 z rzedu. Niechlubny record administracji koszykarza z White House (It is official; Obama is The Worst Modern-Day President of the USA ! ) przypominajac mu slowa konstytucji i role prezydenta w jako egzekutora ustanowionego prawa a nie jego tworca.
    Krotko mowiac; jezeli Ziuta, Mirka czy Tunia (moze nie Tunia bo ma kilka „za”; za stara, za brzydka, za tlusta, etc.) chca sie puszczac bez konsekwencji, prosze bardzo, ale na wlasny rachunek. Koszykarz z White House i jego Obamacare (Again, it’s official; Obama is The Worst Modern-Day President of the USA !) nie moze zmusic pracodawce by placil za ich „dawanie chlopcom”.
    Dla przypomnienia; w USA jednym z najwiekszych wlascicieli szpitali i najlepszych jest Kosciol Katolicki i nikt nie moze ich zmusic do zabiegow nie zgodnych z ich przekonaniami religijnymi.
    Ring a bell ? Klauzula sumienia, hmmm … ?
    Ale to jest Ameryka …
    Happy Birthday America ! My Home Sweet Home !

    My Amerykanie mamy konstytucyjne prawo do wolnosci osobistej w tym do „posiadania” sumienia.
    Eureka !
    Wy takie prawo sobie (do posiadania sumienia) odmawiacie odmawiajac innym prawo do posiadania sumienia.
    Skomplikowane ?
    Za duzo w was bolszewickiego DNA zeby to zrozumiec.
    Dilettantes !

    P.S. Ciekawie i krotko na ten temat pisze (w tej Polityce) J. Zakowski. Widac, ze jest myslacym. Jakos zaden/-na z was nie ma odwagi z by nim „dyskutowac”. Za madry dla was, wolicie swoje „tsunami of bullshit”.

    See you when I see you.

  227. Jakiś poliglota – obszczymurek – Legionnaire przyszedł, puscił bąka na temat sumienia w USA i poszedł. „Bo my w USA…” – jakim trzeba być zakompleksionym wieśniakiem, by takie teksty żenić?

  228. Rafał Kochan 3 lipca o godz. 15:02

    Każdy ma prawo żenić teksty z największymi głupotami. Ja przeczytałem i nawet nie zamierzam polemizować. Po prostu nei ma z kim… Nie mój poziom, że tak powiem. A poza tym zostałe wymieniony w jednym rzędzie z Tanaką i Jerzym Pieczulem, co jest swego rodzaju wyróżnieniem. A nawet dostałem dodatkowy przydomek do nicka …

    Zabawny facet z tego legionisty … ponoć uratował cztery litery z piekła jakie ruscy tam urządzili niemcom miejscowym, wywiał w końcu do USA, ale korci go, wytrzymać nie umie bez zaglądania tu i wtrącania się w coś czego kompletnie nie pojmuje.

  229. Watykan oficjalnie uznał egzorcystów…
    21 wiek, a klechy z głównym pasożytem Frankiem tkwią nadal w średniowieczu i usiłują zawlec tam wszystkich ludzi.

    http://www.theguardian.com/world/2014/jul/02/vatican-recognises-exorcists
    “Vatican gives official backing to exorcists
    Head of International Association of Exorcists says Vatican approval is cause for joy for those who suffer demons.”
    ……………..
    Popieram i powtarzam słowa „Krzysi”:
    ” Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacja zła i śmierci.
    Każda religia jest społecznie szkodliwa.
    Religie powodują międzyludzkie konflikty, społeczne niepokoje, wojny, terroryzm, tworzą zło i nienawiść do wszystkich i wszystkiego, co nie mieści się w religijnych dogmatach i głowach religiantów.
    Kler bezkarnie nawołuje z ambon kościelnych i medialnych do łamania konstytucyjnego prawa, do nienawiści mniejszości, do antysemityzmu, do homofobii, do kobiet, dzieci i zwierząt oraz uczy mnóstwa innych złych rzeczy. Kler bezkarnie gwałci dzieci fizycznie i psychicznie. Ci handlarze religijnych bajek bezkarnie pasożytują na całych narodach i państwach, bezlitośnie wykorzystując tępotę i naiwność swoich wiernych, którzy zapewniają im stały dobrobyt, próżniacze bogactwo i przywileje.
    Religie blokują rozwój nauki, medycyny, odkryć naukowych i samodzielnego, racjonalnego myślenia.
    To jest działalność pod każdym względem przestępcza i tylko w krajach wyznaniowych takich jak na przykład Polska uważana za jedynie słuszną, pozytywną i dobrą przez tępych, religijnie zindoktrynowanych ludzi i cwaniaków na wszystkich szczeblach władzy od Prezydenta do Sołtysa.
    Wszystkie religie powinny byc zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i zwierząt.”

  230. Legionnaire
    3 lipca o godz. 14:49
    „w USA jednym z najwiekszych wlascicieli szpitali i najlepszych jest Kosciol Katolicki i nikt nie moze ich zmusic do zabiegow nie zgodnych z ich przekonaniami religijnymi.”

    I to jest ok., rzecz w tym, że w polskim przypadku chodzi o szpitale państwowe, nie prywatne. O to, żeby sprawy od początku do końca stawiać jasno i uczciwie. Żeby wiadomo było co kto robi, bo to jego obowiązek, a czego robić nie musi lub nie wolno mu tego robić.

    Ps. Dobrze, że Pan wraca. O Pańskim barwnym, „sarmackim” pisarstwie mówiłem bez ironii.

  231. dr panzerfaustus 3 lipca o godz. 20:14

    Ps. Dobrze, że Pan wraca. O Pańskim barwnym, „sarmackim” pisarstwie mówiłem bez ironii.

    ========================================

    Chyba żart jakiś…. Legionista jest przecież niemcem z urodzenia, a obecnie jest amerykaninem … Więc jaki z niego, że się tak zapytam sarmata?

    I żeby było jasne, ja też mam wśród przodków niemców…

  232. Krzysia
    2 lipca o godz. 20:33

    Szanowna Pani Krzysia

    Jest pani osoba wyjatkowa. Tyklo pani widzi w Urbanie budujacym komunizm cos ladnego i tylko pani krytykuje transfer pieniedzy z Watykanu do Solidarnosci. Wszyscy inni Polacy mysla innaczej bo sympatyzuja z niepodlegla Polska i cieszy ich upadek komunizmu. Zapewniam pania ze wsrod atistow sa takie paskudne kanalie ktore gwalcily humanizm i prawa czlowieka w imie prywatnych korzysci. Najlepszy przyklad bezideowosci mial pani podczas katolickiego pogrzebu Jaruzelskiego. Do takich samych ludzi nalezeli Urban, Passent, Kociolek i tysiace innych korzystajacych z przywilejow panstwa totalitarnego. Fakt ze Polacy nie potrafili sie z nimi rozliczyc tylko zle swiadczy o samych Polakach. A to jacy Polacy sa to uswiadomila pani ostatnio afera tasmowa. Reasumujac prosze uwazniej wybierac sobie bohaterow do wspolczesnych bajek szczegolnie gdy pisane maj byc po polsku.

    Slawomirski

  233. lonefather
    3 lipca o godz. 20:28

    „I żeby było jasne, ja też mam wśród przodków niemców…”

    a moj przodek byl pierwszy ktory stanal na tylnych lapach

    Slawomirski

  234. Legionnaire
    3 lipca o godz. 14:49

    „W ostatni poniedzialek U.S.Supreme Court zamknal dyskusje na temat „wolnosci sumienia”

    Dyskusja nigdy nie jest zamykana w spoleczenstwie demokratycznym. Ewolucja pogladow nie zezwala na absolutne rozwiazania.

    Slawomirski

  235. Panie, którego imię Legion(naire):
    Istotnie, wy w USA macie wolność absolutną. Ku-Klux-Klan, Czarne Pantery, Mafia, Brooklyńska Rada Żydów, etc. postępowały/postępują tam zgodnie ze swoim sumieniem. God suck America.

  236. Rafał Kochan 3 lipca o godz. 12:35

    obawiam sie, ze to niemozliwe, wystarczy popatrzec na te tlumy w polskim kosciele katolickim, przy jednoczesnych pustkach w sasiednich do ktorych udaja sie miejscowi.

  237. byłabym wielce rada, gdyby ktokolwiek z szafujących terminem PRAWO NATURALNE wyjaśnił mi, jak w praktyce traktować to prawo?
    Nijak nie pojmuję, dlaczego przeszczepy różnych organów, ba! zwykła transfuzja krwi czy jej badanie jest zgodna z prawem naturalnym, a in vitro już nie?Mogę zgodzić się,że nie jest to leczenie bezpłodności lub innych problemów z poczęciem, ale zastępowanie jednego organu innym tez nim nie jest.
    A jeśli leczyć, to tylko naturalnymi preparatami? ziołowymi?a co z antybiotykami?
    Prawo naturalne to moim zdaniem także prawo do rozwoju, m.in. intelektualnego, którego konsekwencją bywa odkrywanie nowych leków, metod leczenia, nawet sama dietetyka.Po to chyba mamy mózgi?
    Ale wg kk najlepiej było, gdybyśmy jeszcze nie zeszli z drzew, byli ciemni, niewykształceni- łatwiej nami manipulować, wmawiać nam,że najlepiej nam będzie po śmierci,a za życia -proszę bardzo- cierpienie poświęćmy Bogu, niedostatek tu na ziemi będzie nam policzony i w następnym życiu niczego nam nie będzie brakowało.

    PRAWO NATURALNE? wytrych dla ludu czy opium dla innych?
    chcę to wiedzieć!!!!

  238. a moje sumienie ma się świetnie, m.in. dlatego, że jestem niewierzącą, ale nie przeszkadza mi ktoś wierzący w cokolwiek lub kogokolwiek, póki jego wiara nie narusza mojej wolności. A ostatnio moja wolność jest coraz bardziej zagrożona różnego typu nakazami i zakazami. I słono opodatkowana na rzecz kk