W pustyni i w puszczy, czyli Bartek już nie zwycięzca

Na pole tematów politycznych wchodzę niechętnie, intensywnie uprawiają je bowiem bardziej ode mnie kompetentni koledzy z redakcji. Jednak chyba nie sposób zmilczeć sprawę nagrań ujawnionych przez „Wprost”. Jest tu wiele wątków ważnych i poważnych, istotną ich część dobrze opowiedziała i skomentowała np. Joanna Solska (zachęcam do kliknięcia na link). Jak zwykle w takich sytuacjach poruszamy się częściowo po omacku, ale ponieważ bohaterzy afery nie wypierają się, że ich spotkanie miało miejsce i NBP w imieniu Marka Belki już się wypowiedziało, nie ulega wątpliwości, że sprawa nie jest sfingowana.  Jest natomiast gigantyczną (niestety, kolejną) kompromitacją rządu Donalda Tuska.

Biadolenie na temat naszej sceny politycznej i jej aktorów nie ma większego sensu. Wydaje się, że nic już nie powinno nas tu dziwić. Ale jednak minister spraw wewnętrznych, który daje się podsłuchać, bo w publicznym, nieskontrolowanym miejscu uprawia polityczne targi (przy alkoholu) — to kuriozum w skali światowej. Zwłaszcza że Bartłomiej Sienkiewicz był funkcjonariuszem Urzędu Ochrony Państwa (główny doradca zarządu wywiadu UOP do 2002 r.). Jak to możliwe? Czy władza aż tak zaburza ogląd rzeczywistości?

Miałem okazję (jako redaktor) współpracować z p. Sienkiewiczem jako autorem i wiem, że to nieprzeciętnie bystry gość. O ile można się łatwo domyślić, co (kto?) każe mu podejmować takie akcje, o tyle trudniej zrozumieć, dlaczego realizuje je w tak nieudolny sposób? Tak, jako pragmatyk, nie wątpię, że technologia władzy, jej kuchenne zaplecze to nie jest miejsce dla idealistów z bardzo wrażliwym sumieniem (politycy raczej nie podpisaliby „Deklaracji wiary” w odniesieniu do swojej roboty). Ale kiedy już ktoś decyduje się iść na skróty, to powinien wiedzieć którędy. Nie, nie akceptuję takich akcji, ale nie mam złudzeń, że mają miejsce. Kto myśli, że PiS przy władzy będzie działał inaczej, ten jest beznadziejnie naiwny (zresztą, próbki już mieliśmy).

Ciekawe, co jutro powie premier, ale cokolwiek powie, mamy do czynienia z naprawdę poważnym kryzysem. Prawdę mówiąc, jeśli nie będzie dymisji Sienkiewicza, kryzys będzie jeszcze poważniejszy. Bo tego nie da się przyklepać i nie tyle opozycja, ile opinia publiczna — w tym media — nie powinny na to pozwolić. Co gorsza, nie potrafię uwierzyć, że remedium na ten kryzys byłaby zmiana rządu.

Bez komentarza zostawiam drugą ujawnioną rozmowę, tę zegarmistrza Nowaka (przepraszam prawdziwych zegarmistrzów). Szkoda klawiatury.