Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

13.06.2014
piątek

Fakty wiary

13 czerwca 2014, piątek,

Nakręcić łatwo, a odkręcić trudno. Pan Marek Tarasiuk chciałby, bym odniósł się do opisanych przezeń faktów, co mogłoby pomóc znaleźć wspólny grunt do cywilizowanej rozmowy. Wolałbym, by blog nie zamieniał się w moje indywidualne polemiki z poszczególnymi dyskutantami, bo dla większości pozostałych odbiorców może to być nużące. Niemniej niektóre elementy mojej odpowiedzi mogą być pożyteczne w ramach szerzej rozumianej polemiki światopoglądowej, a to już leży w zakresie tematyki niniejszego bloga.

Pisze Pan:

Z pańskiego wpisu można odnieść wrażenie, iż czyni Pan zarzut *katolikom*, iż Bóg – mimo, że jest miłosierny – pozwala na kataklizmy naturalne. Jeśli tak było, to jest to „obnażenie niewiedzy”, ponieważ wiara katolicka nie mówi absolutnie *nic* o tym, że Bóg powstrzyma te kataklizmy. Jeśli zaś czyni Pan zarzut po prostu *Bogu* (tudzież bogu), wiedząc, że katolicy akceptują te kataklizmy, to cóż – koniec dyskusji. Albo się wierzy, albo nie.

To prawda — albo się wierzy (np. w Boga w wersji katolickiej), albo nie. Niestety, samo wierzenie nie stwarza przedmiotu wiary. Fakt, że „istnieją katolicy”, w żadnym stopniu nie ma wpływu na to, czy przedmiot ich wiary również jest faktem. Zatem ja odnosząc się do Boga katolickiego, odnoszę się do tego, jak jest przedstawiany w ramach tej wiary, a nie do tego, jaki jest — ponieważ wszystko jak dotąd wskazuje, że go nie ma. A ponieważ jest przedstawiany m.in. jako miłosierny a zarazem wszechmocny, wyciągam z tego moralne wnioski na jego niekorzyść, obserwując świat, który według wiary katolickiej stworzył. M.in. dlatego to, w co wierzą deklaratywnie katolicy (muzułmanie, rastafarianie, hinduiści, szintoiści itd., itp.), wydaje mi się absurdalne i nie do przyjęcia, jeśli patrzy się na ludzki świat globalnie, z uwzględnieniem całej historii ludzkiego gatunku włącznie.

Dlatego jeszcze raz odnoszę się do *faktów*, że wiara katolicka uznaje, iż Bóg dał człowiekowi wolną wolę, dlatego nie działa na siłę, żeby tej woli nie ograniczać.

Wierzą, że dał, wierzą, że wolną (a to niezwykle trudne do udowodnienia, że w ogóle mamy wolną wolę, bez względu na to skąd) i wierzą, że woli tej woli nie ograniczać, choć zarazem wierzą w łaskę wiary (która nie każdemu będzie dana i nie wiadomo, dlaczego jednemu tak, drugiemu nie), no i wierzą w cuda (czyli działanie wbrew naturze poniekąd, więc jak to się ma do naturalnych kataklizmów, które „muszą” się wydarzać?). Czyli, znów, odnoszę się do wewnętrznej niespójności tej wiary  (i innych także); niespójności o tyle istotnej, że przekładającej się na konkretne zachowania wyznawców, skłonnych np. pouczać innych, jak mają żyć. Tęgie głowy próbowały już wielokrotnie rozwiązać problem istnienia zła w świecie (czyli zdarzeń moralnie złych, a nie Złego) w ramach wiary we wszechmocnego Boga miłosiernego i jak dotąd nie były to próby przekonujące (nie tylko dla mnie, rzecz jasna).

Ewangelista Mateusz zapewnia: „Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: »Przesuń się stąd tam!«, a przesunie się. I nic niemożliwego będzie dla was»”. Tak jest napisane w Nowym Testamencie — to fakt. Czy tak powiedział bohater ewangelii Jezus nie jest już takim pewnym faktem (raczej dość wątpliwym). Faktem natomiast jest, że nie znamy takiej (lub choćby podobnej w skali) realizacji siły wiary. Znamy natomiast fenomenalne wyczyny mistrzów magii, którzy potrafią na naszych oczach unicestwić na chwilę Statuę Wolności, ale praktycznie wszyscy ci wielcy magicy odcinają się od jakichkolwiek nadprzyrodzonych zdolności.  Oni wiedzą, czym się różni fakt od wciskania kitu. Gdyby chcieli, bez trudu zawładnęliby umysłami (sercami, duszami…) tłumów. A niektórzy to nawet zrobili.

Rozumiem, że ludziom potrzeba „czegoś więcej”, żeby dać sobie radę z życiem w realnym świecie (na blogu pojawiło się ostatnio wiele ciekawych spostrzeżeń na ten temat). Każdy daje sobie radę, jak umie. Ja należę do tych, którym metoda „na katolika” wydaje się rozczarowująco naiwna, a zarazem bywa nieprzyjemnie nachalna (choć na tle islamu, judaizmu i wielu innych odpałów wypada i tak nie najgorzej).

Wracając jeszcze do realu i prof. Chazana, który Pana zdaniem

nie miał do kogo skierować pacjentki, bo w Polsce nie funkcjonuje taka lista. To jest luka prawna i to jest *fakt*.

Czy to jest luka prawna, też bym polemizował. Stworzenie takiej listy w dzisiejszych warunkach w Polsce mogłoby równać się ze stworzeniem swoistej listy preskrypcyjnej. Wystarczy, że w USA obrońcy życia zabijali lekarzy wykonujących aborcje  i wysadzali w powietrze ich kliniki.

Prawo nie musi i nie może opisać wszystkich sytuacji życiowych, nie potrzeba ustaw, żeby zachowywać się po ludzku, czyli uwzględniając interesy, emocje i cierpienie drugiej osoby. Prof. Chazan w imię Boże robi, co chce. Kiedy rozwodził się ze swoją pierwszą żoną (teraz ma młodszą), też na pewno miał na to jakieś boskie uzasadnienie…

PS

Wygląda na to, że Pan i inni nowi goście nie mieli okazji czytać wpisów, w których przedstawiłem fundamenty mojej „wiary”: Porozmawiajmy o fundamentach, cz. II, cz. III. Lektura nieobowiązkowa, choć ułatwiająca dialog.

jk

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 99

Dodaj komentarz »
  1. Czy to, że przed chrześcijaństwem, było wiele różnych religii i ówcześni też mniemali, ze ich religia jest tą jedyną i prawdziwą, do chrześcijan nie dociera?
    Ludzkość trwa trochę dłużej niż 4000 tys. lat i zawsze występowali różni bogowie, zanoszono modły do przeróżnych bogów i przedmiotów – wszystkie te wierzenia przepadły w jakichś czarnych dziurach i to samo czeka religie dnia dzisiejszego.
    Chrześcijanie potrzebują więcej refleksji, a mniej megalomanii.

  2. @sugadaddy
    A czy ateiści i racjonaliści nie wiedzą że większość ludzi we wszystkich czasach i na wszystkich kontynentach była religijna ?? A czy do ateistów nie dociera fakt że większość ideologii ateistycznych przybiera cechy quasi-religijne ? Ateisci potrzebują więcej rozsądku mniej zacietrzewienia. Religie ewolułują, jednak skąd pewność że nowe religie będą bardziej tolerancyjne niż obecne ??

  3. @sugadaddy: Czy przepadły to trochę dyskusyjna sprawa. Np. judaizm (a co za tym idzie, także chrzescijaństwo i islam) „pożyczył” całkiem sporo z religii Sumerów. Zresztą i w Polsce katolicyzm został bogato udekorowany lokalnymi, pogańskimi rytuałami.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ olrub
    „A czy do ateistów nie dociera fakt że większość ideologii ateistycznych przybiera cechy quasi-religijne?”

    Prosiłbym – idąc za panem Markiem Tarasiukiem — o wskazanie, jak w praktyce wygląda ów „fakt”, czyli quasi-religijność większości ideologii ateistycznych i co to za rozliczne (skoro można mówić o większości) ideologie ateistyczne?

  6. Panie Jacku

    W pewnym miejscu obniżył Pan standard własnej grzeczności,
    cyt: ” …na tle… wielu innych odpałów…”.
    Bardzo mnie Pan tym ujął, rozweselił i ucieszył.
    Lekko zarumienił Pan wypowiedź, bardzo adekwatnie wobec tego co „świeccy mistycy-katolicy”, mający „wyjaśnienie wszystkiego” mówią, jak mówią i robią.
    „Na żądanie raz można” – jak mówił Leszek, bohater serialu „Daleko od szosy”. Dlatego proszę „bez krępacji” polemizować z inż. Tarasiukiem, jest to z Pana strony pożytkiem publicznym.

    Bozia wymyślił świat cały i wszelkie warunki wyjściowe dla swojego ulubieńca – człowieka. I w całości za nie ponosi odpowiedzialność. Co należy podkreślić „ze szczególnym naciskiem” – zupełnie jak inż. Tarasiuk. Jako „wszechmocny”, „wszechwiedzący” i „wszechdobry”, mógł to wymyśleć na dowolną ilość sposobów. Nie musiał przy tym eksperymentować, bo z góry wiedział, jak będzie. A było to dobre, co sam w Biblii mówi głosem osobistym i basowym. Każdy katolik może to równie osobiście przeczytać, a nawet pojąć.
    Dobre więc jest (najlepsze z najlepszych – bo boskie), że wymyślił wybuchające wulkany, deszcze piroklastyczne wybijające wszystko, trzęsienia ziemi, tsunami, erupcje trujących gazów i wszystkie te piękności. Za które człowiek z miłością ma dziękować bogu na kolanach, bo to dzieło boga, więc samo przez się jest dziełem miłości wobec człowieka.
    Nb. , o czym już mówiłem,ale tu muszę znowu wspomnieć, Bozia z Biblii osobiście wali z nieba wielkimi głazami w ludzi, pospołu w mężczyzn, kobiety i dzieci (ach te dzieci poczęte!), rozkwaszając ich na krwawą miazgę, która spływa między skałami w wąwozy, a dalej już pewnie do morza, karmiąc rekiny. Czyniąc tak Bozia bardzo jest z tego szczęśliwy, o czym Biblia starannie nas informuje.Jest to dzieło doskonałe – bo boskie. My zaś, klękamy i je chwalimy.
    jako dzieło boskie, godne jest naśladowania, co jest nam nakazane przez tegoż Boga. I naśladujemy,nieco nieudolnie, ale w miarę skutecznie. Kilkadziesiąt lat temu udało się ludziom wytłuc 55 milionów dzieci poczętych, a nawet narodzonych szczęśliwie – po to by zostali zatłuczeni.
    Inż. Chazan doznaje od tego wzmożenia moralnego.

    Bozia też wymyślił zarazki wszelkiego rodzaju czyniące człowieka („chytrego”, jak twierdzi inż. Tarasiuk) dojmująco cierpiącym, bez żadnego ratunku, za wyjątkiem ostatnich dekad (dzięki naukowemu wynalazkowi m.in penicyliny).

    Aha, Bozia też wymyślił ewolucję i zapis genetyczny. Nic o tym nie wiedział.O tym pierwszym poinformował go Karol Darwin. Bardzo się Bozia na niego za to obraził i do dziś tak ma. No niech będzie, nieco mu to przechodzi. ale tylko nieco.Bardziej – dopiero w wieczności.
    Ponieważ do wczoraj Bozia nic nie wiedział o tym że stworzył geny, to nie pilnował, by działały dobrze. Powstają więc ludzkie potworki,albo ciężko uszkodzone płody, które czeka wyłącznie nieskończone cierpienie, które nazywa się „radością w Panu”.
    Inż.Chazan, wiedząc takiego potworka wysuwającego się z przeszczęśliwej mamusi, klęka i chwali Pana Bozię. Po czym woła: a kuku, dziubasku ! Tyrli-tyrli, chcesz kaszki? A mamusi oznajmia: tym dziełem doskonałym zajmie się teraz mamusia zastępcza,nasza parafianka pani Krysia z mężem Józefem.

    I jeszcze jedno: inż Chazan, jako fachowy medyk ma – zgodnie z kanoniczną zasadą prawa – dochowywać fachowego działania. Jeśli jego nie dochowuje, jest to okoliczność prawnie przed sądem obciążająca. Jeśli prawo mówi,że ma poinformować pacjentkę, kto przeprowadzi zabieg czy zapisze lek, którego on, „mając sumienie” nie zrobi – to ma to obowiązek zrobić. Ma się dowiedzieć, kto. Możliwości jest wiele,jest medykiem na stanowisku kierowniczym, jest członkiem izby lekarskiej – może się dowiedzieć bez problemu. Ale nie chce, odmawia. To go obciąża prawnie, niezależnie od tego, że rżnie głupa, manipuluje, oszukuje i szantażuje.

  7. olrub
    Moga sobie przybierać te ideologie formy jakie chcą, również kułasi religijne. Mogą sobie być wszyscy wierzący na wszystkich kontynentach. Nie zbliża nas to jednak ani o krok do stwierdzenia prawdziwości jakiegokolwiek boga. I od tego bóg nie robi się ani trochę bardziej prawdziwy.

    PS. Kułasi – to ze studium wojskowego. Pan major mówił nam o kułasi kombatantach. Widząc nasze niewyraźne miny zapytał uprzejmie: Państwo nie rozumieją tych kułasiów? (on to z zimną krwią odmieniał!)
    A potem gwoli wyjaśnienia na tablicy napisał „quasi” 🙂

  8. Panie Kowalczyk.
    Przypuszczam, ze nie tylko ja poczulem delikatny powiew swiezego powietrza.
    Panowie, jak przypuszczam, izka, pio, Tarasiuk zrobili ten odwazny krok by podyskutowac. Nawet Pan Panie Kowalczyk sie aktywnie wlaczyl.
    Ale …
    Jak Pan doskonale wie, ma Pan na swoim blogu panow, agresywnych zgredow-grafomanow ktorzy monopolizuja Panski blog, zniechecaja nawet tych cierpliwych do udzialu w czyms cywilizowanym.
    Czy jest ktos czyta Pieciula lub Tanake w calosci ? Raczka do gory …
    Pieciul nie czyta samego siebie i nikogo wiecej (z uwaga), Tanaka podobnie jak Pieciul a obaj podejrzewam biora jakas sexual gratification piszac, piszac, piszac, …
    Mam niesmiala propozycje; prosze wylaczyc tych dwoch ze swojego blogu na miesiac. Nie jest to cenzura, ale droga eliminacji dowie sie Pan czy to kilku niegrzecznych zgredow-grafomanow rzadzi Panskim blogiem czy Gospodarz. Jezeli i ja mieszcze sie w tej grupie, prosze i mnie umiescic, i kazdego ktorego Pan uwaza (z wlasnych obserwacji) za „WC bez wentylacji”.
    Moze wtedy na Panskim blogu zagosci wiecej panow (i pan) typu izka, pio czy Tarasiuk.

  9. Jeszcze uzupełnię mój wpis. Niestety nawet wśród niewolników zdarzają się jednostki krnąbrne, które zaczynają zadawać jakieś dziwne pytania np.dlaczego Bóg objawił się tak późno, ci, którzy zawodowo zajmują się manipulowaniem masami, wpajają swoim podopiecznym, ze świat trwa jakieś 5, czy najwyżej 7 tys. lat. To nie są jakieś przypadkowe działania nawiedzonych ewangelików, tylko dobrze przemyślana i przynosząca wymierne efekty akcja. Tutaj nie ma różnic między katolikami, protestantami i kim tam jeszcze – to jest wspólny front.
    Prawie cała populacja USA wierzy w te brednie, a Polacy są w czołówce europejskiej – niedługo dogonią swoich idoli Amerykanów.
    PS. O czym bredzi ten legionista? Nie zauważył, że jest to blog ateisty, a nie jakiegoś misjonarza?

  10. Do Pana Redaktora.
    Porozmawiajmy o fundamentach, cz. II, cz. III. Lektura nieobowiązkowa, choć ułatwiająca dialog.
    Dziękuję za link
    Pozdrawiam

  11. Jeżeli bóg stworzył mnie, na obraz i swoje podobieństwo, to jest sprośnym leniem ale przystojnym i bardzo mądrym.
    Jeżeli stworzył Mirka, na obraz i swoje podobieństwo, to jest głupi, brzydki, prymitywny i koślawy.

    I tu następuje pytanie filozoficzne.
    Czy bóg może być i mądrym i głupim na raz?
    Czy Mirka stworzył inny (koślawy) bóg?

  12. sugadaddy
    Tak, legionnaire ma znakomity pomysł. Pozbyć się z blogu wszystkich dyskutantów – ateistów, zostawić tylko tych wierzących. Potem przemianować „Listy ateisty” na „Blog Przenajświętszego Serca Jezusowego i Maryi Zawsze Dziewicy” oraz wprowadzić kilka drobnych korekt zawartości merytorycznej blogu i będzie super!

  13. @Marit@sugadaddy
    Ten legionista to nieglupi kolega. Chcialby tak dyplomatycznie doprowadzic blog do oczyszczenia z pirani.
    Bo przeciez Jerzy, Tanaka, mag,Ty Marit i Ty sugadaddy, ja tez ,jestesmy jak te krwiozercze ryby, ktore tylko czekaja , zeby jakas niewinna katolicka rybka wplynela do zatoki pana Kowalczyka, a one juz sie na te rybke rzucaja.
    Przeciez Tanaka juz pare razy wyrazil tesknote za ta rybka, ktora stwierdzila, ze ma kontak z bogiem i potrafi wszystko wyjasnic, on by chcial ja jeszcze troche bardziej nadgryzc.
    A nasz dzielny legionista chcialby sobie w zatoce ateistow spokojnie poplywac, bez narazania sie na piranie, ewentualnioe zalatwic sie, czyli zostawic slad i odplynac.
    Ciekawe, ze on nie czyta ani Pieczula ani Tanaki, a wie o czym oni pisza, bo wlasnie z tego powodu, ze wie, chcialby zeby Gospodarz tych lotrow przepedzil(przynajmniej na miesiac, jak wielkodusznie dorzucil)

  14. Marit
    13 czerwca o godz. 18:10 Takiej sztuki dokonal kaowiec Tym w *Rejsie*

  15. Marit
    Nie rozumiesz podstawowej rzeczy.
    Taki legionista jest przekonany, że jego powołanie to misja w obronie wiary (oczywiście katolickiej) i po to nawiedza blog ateisty.
    Znalazłam kiedyś jako dziecko, ale już czytające, na strychu w domu mojej babci, przedwojenne numery Rycerza Niepokalanej, czy jak to się zwało, pisemka, jakie wydawał ojciec (dziś błogosławiony lub nawet święty) M. Kolbe.
    Pamietam, że dzieci miały zbierać takie „sreberka” po czekoladkach, z których dochód szedł podobno na misję w Afryce, co by nawracać małych Murzynków. Tych z elementarza Falskiego zapewne.
    Mniej więcej na tym poziomie są pomysły legionisty.

  16. Znów z ciekawością się zaczytałem, ale jeszcze ciut poczekam i „przetrawię myśli” do końca, nim napiszę … A teraz wkleję (mam nadzieję, że wybaczone mi będzie wklejanie, zamiast pisania) tekst o lekarzach jak znalazłem na

    Rzecz jest o lekarzach, więc niby bardziej by pasowała do poprzedniego wpisu, ale wszyscy juz tu są, więc tu wklejam…

    Jak tu nie żyć zgodnie z sumieniem?

    Czas – kwiecień 2015

    Miejsce – gdzieś w Warszawie.

    W Dining Club Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie panowała spokojna, żeby nie powiedzieć leniwa atmosfera. Kilkunastu lekarzy czytało prasę specjalistyczna. Największym powodzeniem cieszył się oczywiście Etyka dla każdego katolickiego lekarza. Poradnik praktyczny. Ta fundamentalna pozycja, nazywane cegłą przez wrogów a Biblią przez przyjaciół była od roku lekturą obowiązkową każdego świadomego lekarza. Znajdował się tam spis chorób i procedur medycznych z krótką informacją czy lekarz katolik może je stosować czy nie.

    Sumienie lekarskie sumieniem ale na czymś trzeba się oprzeć. Te egzemplarze tutaj były akurat darem od Biskupa. Jeżeli ktoś chciał mieć własny egzemplarz musiał zapłacić 150 złotych. Wydawnictwo diecezjalne musiało przecież z czegoś żyć, a kwota 150 złotych za czyste sumienie i gładkie przebrnięcie przez procedurę spowiedzi zawodowej, polegającej obecnie na wypełnieniu raz w miesiącu dosyć szczegółowej, 15-stronicowej ankiety, warta była tej kwoty.

    Lekarzy-katolików stać było na to aby raz na sześć miesięcy – trzeba było przecież wydawnictwo aktualizować, nauka Kościoła nie stała w miejscu – kupić sobie kolejne wydanie.

    Tylko w Saloniku Prezydenckim, za zamkniętymi drzwiami działo się wiele. Ważyły się losy kolejnej batalii z cywilizacją śmierci. To tam zapadały decyzje, dzięki którym lekarze katolicy mogli mieć ciągle czyste sumienie i ręce.

    * * *

    – Niech będzie pochwalony – prezes Izby, prof. dr hab. Nauk Medycznych A-ski przywitał zebranych.

    – Na wieki wieków amen – odpowiedzieli pozostali członkowie Katolickiej Okręgowej Rady Lekarskiej.

    – Cieszę się, że udało nam się spotkać w tak licznym gronie. Wiem, że część z kolegów miała zaplanowane Rekolekcje i z poczucia obowiązku zrezygnowała z nich. Doceniam, że poczucie obowiązku zwyciężyło nad religijnością. Myślę, że czyn kolegów jest najlepszym odporem na chamskie i brutalne ataki na lekarzy-katolików iż przedkładają wiarę nad obowiązek zawodowy.

    Chciałbym przeprosić, że nie wyłączam komórkę ale moja córka ma właśnie badania w szpitalu w Wiedniu. Rozumieją koledzy, czasami zdarza się, że lekarze źle interpretują zalecenia a to jedynaczka.

    Po Sali rozszedł się szmer zrozumienia.

    – A więc wracając do porządku obrad. Pierwszym punktem jest walka z dyskryminacją lekarzy katolickich. Wszyscy znają problem. NFOZ stwierdził, iż bezprawnym jest zatrudnianie lekarzy-katolików na więcej niż 5 etatach. Podawany jest śmieszny powód, iż lekarze ci nie są w stanie pracować w takim wymiarze godzin. A przecież przedstawiliśmy już NFOZ-owi ekspertyzę naszych specjalistów, że to tylko kwestia odpowiedniej organizacji pracy. Wystarczy odpowiednio wcześniej przedstawiać listę przewidziany zabiegów i lekarz-katolik zaznaczy, w których ze względu na sumienie nie może brać udział. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że co piąty zabieg jest wątpliwy pod względem etycznym. Nie udało mi się jeszcze przestudiować ostatniego wydania Etyki dla lekarza ale widzę, że jest ono zdecydowanie grubsze od poprzednich. A czcionka się nie zmieniła. Jak więc widać będziemy musieli nie przeprowadzać jeszcze większej liczby procedur. To oczywiste. Nie rozumiem problemów NFOZ-u w tej sprawie. Ale oddaje głos dr. hab. B-skiemu, który przygotował nasze stanowisko.

    – Koledzy, wszyscy mogliście zapoznać się z przygotowanym stanowiskiem Izby Lekarskiej w tej sprawie. Pod wpływem uwag części kolegów dodaliśmy nowe argumenty rozprawiające się ze stanowiskiem NFOZ-u. Zwracamy w nim uwagę na to, że dzięki zdecydowanej postawie lekarzy-katolików udało się o 40% zmniejszyć liczbę procedur medycznych. Chciałbym tutaj wyraźnie powiedzieć, że zostały tutaj wyeliminowane jedynie procedury wątpliwe z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego. Wszystkie inne, dzięki wyeliminowaniu wątpliwych etycznie, są wykonywane bez zbędnej zwłoki.

    – Właśnie – zawtórował mu do był kierownik Zakładu Teologii Stosowanej na Uniwersytecie Medycznym.

    – Powinniśmy rozprawić się z bezsensownymi zarzutami, że zatrudnianie lekarza-katolika jest wątpliwe pod względem finansowym. My jesteśmy ludźmi wiary ale niestety są jeszcze w Polsce ludzie dla których to pieniądz jest najważniejszy. Powinny więc ich przekonać badania wykonane przez mój zakład. Pokazują one jednoznacznie, że zatrudnienie lekarza-katolika jest opłacalne pod względem ekonomiczny dla NFOZ. Lekarz katolik bierze pensje, należy mu się za to, że pracuje i rezygnacja z niej byłaby nieetyczna. Zleca jednak pięciokrotnie mniej badań i nie szastamy tak skierowaniami do szpitala jak to się zdarza lekarzom-zwolennikom-cywilizacji-śmierci. Ich działania może są i skuteczne ale przecież w przypadku człowieka nie chodzi tylko o skuteczność ale o rzeczy naprawdę ważne. Etykę, wiarę i duszę.

    – Właśnie. Lekarze-katolicy powinni pracować tylko w państwowych szpitalach. Z czegoś przecież muszą żyć. To chore,że jeszcze tak nie jest. Ja jako człowiek etyczny nie mogę pozwolić sobie na to, żeby do 16 pracować zgodnie ze swoimi standardami etycznymi a po 16,tylko dlatego, że rynek tak chce, brutalnie łamać. To obowiązek państwa płaci za to, żeby ludzie mieli czyste katolickie sumienia.

    feministka.org

  17. Gdybym to ja był autorem tekstu o lekarzach, to dopisałbym zakończenie z telefonem z kliniki w Wiedniu, gdzie przemiły prawnik pracujący dla kliniki prosi prezesa Izby prof A-skiego o głośne i wyraźne potwierdzenie, że naprawde mają przprowadzić u jego córki zabieg aborcji. MA to powiedzieć głośno i wyraźnie w celu poprawnego nagrania jako dowodu, że zabieg jest naprawdę przeprowadzany na jego życzenie … A-ski broni się jak może, ale tam córka na sali operacyjnej i zespół nie może czekac ani chwili dłużej, bo na dziś mają jeszcze 18 innych klientek z Polski…

  18. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Tak zwana wolna wola z boskiego nadania jest wymyslem religijnych indoktrynatorow. Tym nawiedzonym religia osobnikom przez mysl nie przechodzi ze sa czescia swiata zwierzecego. Oni twierdza ze otrzymali wolna wole od nieistniejacego dziadka co z siwa broda gania po niebie. Poniewaz wolna wola jest wymyslem nieracjonalnie myslacych ludzi to zarowno religia jaki i prawodawstwo oparte na tej samej koncepcji powinny byc kwestionowane.

    Slawomirski

  19. „ponieważ wszystko jak dotąd wskazuje, że go nie ma”. To poproszę dowód nieistnienia Boga.

  20. @ mpn
    „poproszę dowód nieistnienia Boga”

    To już przerabialiśmy na tym blogu wielokrotnie. Nie ma logicznej możliwości dowiedzenia, że coś nie istnieje. Ciężar dowodu leży po stronie tego, który postuluje istnienie jakieś zjawiska lub bytu. Jak dotąd nie udało się nikomu dowieść istnienia jakiegokolwiek boga/Boga. Czyjeś osobiste przekonanie, nawet miliard takich przekonań, nie ma statusu dowodu.

  21. mag

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica.
    O Szanowna i Grzeczna, przeczytałem wróciwszy z lasu z kilogramem łuszczaków, 4-ma borowikami ceglastoporymi i 16-ma kożlarzami (6 czerwonych łebków):

    „Różnica między Panem Markiem Tarasiukiem a Państwem: Lewym, Jerzym Pieczulem i Sir Jankiem jest taka, że ten pierwszy jest kulturalny i utzrymuje wysoki poziom dyskusji, a Wy Panowie, nie.
    Nawet nasz Szanowny Gospodarz zwrócił na to uwagę, chwaląc Pana Tarasiuka”.

    Masz rację, podobnie jak każdy z wymienionych ma swoją rację. Moja jest taka: grzeczność nie jest dla mnie wartością najwyższą – są ciekawsze sprawy od bycia grzecznym – choć nie bardzo rozumiem, w czym znalazłaś brak kultury – w nazwaniu dzieciaka „dzieciakiem”? Bo niczego innego podpadającego nie widzę. I w czym jest wysoki poziom dyskusji religianta wchodzącego na blog ateisty, by wygłaszać religianckie wykłady na poziomie rezolutnego, owszem, ale przecież maturzysty? Co to w ogóle za cywilizacyjny poziom, by wchodzić na blog ateisty w celu religijnego indoktrynowania. I kogo taki brzdąc chce indoktrynować – ludzi, którzy znacznie dłużej są ateistami, niż on żyje? Jajo chce pouczać kurę i to jest dla Ciebie wysoki poziom? Wyobrażasz sobie, że włażę do kościoła, by nawracać wiernych na ateizm? Nawet na stronie mojej szkoły zjechali mnie jak Kacper sukę za analityczny tekst literacki krytyczny wobec wybranego zdarzenia z Nowego Testamentu, choć piszę przecież nie po to, by chamić, lecz zwyczajnie odkrywam religijne fałsze. A religianckie strony interesują mnie tyle, co na tyłku Głódzia pryszcz. Gdyby nawet wpuszczali tam ateistów, ani by mi w głowie było się pchać. Ty zaś powiadasz o wysokim poziomie apologetycznych wypowiedzi religianta, który włazi na ateistyczny blog, by wywodzić o religii, która jest w najdrobniejszych szczególikach fałszem. Gratuluję.

    No i najważniejsze: na blogu pana Jacka nie ma aż tak niskiego poziomu obyczajności gości, by wypadało napomykać o niej z pozycji pani matki strofującej dzieci. Poza tym blog ma gospodarza.
    Sprowadzanie zaś różnych osobowości i temperamentów do poziomu jakiejś zunifikowanej, wysterylizowanej grzeczności może zakończmy znakiem pokoju i koronką do Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Ave, Maria, gratia plena, Dominus tecum…

  22. „dowód na nieistnienie boga”

    W zasadzie to możnaby dowieść niestnienia – poprzez doprowadzenie z założenia o istnieniu do sprzeczności. I jak weźmiemy każdego konkretnego boga, to sprzeczność aż bije. Np. bóg w trójcy jedyny. Własna śmierć jako ofiara złożona samemu sobie dla przebłagania samego siebie za grzechy prarodziców, których nie było. Wielkie poświęcenie samego siebie dla ludzkości poprzez własną śmierć – ale z uprzednią wiedzą, że ta śmierć to tylko na trzy dni, czyli taka śmierć na niby, bardziej śpiączka.

    Problem powstanie, gdy założenia uczynimy mętnymi mówiąc, że to tylko symbole. Wtedy istotnie dowieść logicznie nieistnienia nie da się, bo nie da się zastosować logiki, to jednak jest nauka ścisła.

  23. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 20:37
    Jerzy nie zrozumialem Twojego wpisu.Wyglada na to ze adresujesz go do mag i masz do niej jakies pretensje. O co chodzi z ta grzecznoscia ?
    Kto tu jest ta matka strtofujaca dzieci ?

  24. Lewy
    Spoko, to są takie Pieczulowe żarty dla zmyłki.
    Chyba że i ja czegoś nie zrozumiałam.

  25. Jacek Kowalczyk
    13 czerwca o godz. 19:29

    Szanowny Panie Jacku, powiada Pan: „Nie ma logicznej możliwości dowiedzenia, że coś nie istnieje”.

    Jeśli ktoś domagałby się dowodu takiego, jaki można przeprowadzić nieskończoną liczbę razy dla dowiedzenia słuszności prawa Archimedesa, to oczywiście racja. Natomiast dowodów uprawdopodabniających tezę o nieistnieniu Boga/bogów jest tak wiele, że nikt nie miałby cierpliwości, by wysłuchać do konca samej tylko wyliczanki. I gdyby nie chodziło o urojenie wbite mocno w główkę w dzieciństwie, takiemu pytaczowi starczyłoby dla wzbudzenia wątpliwości raptem kilka dowodów. Resztę, gdyby się na wątpienie otworzył, dopowiedziałby sobie z czasem sam. „Poproszę dowód nieistnienia Boga” to uczniackie pytanie – niby chytre. Ten sam pytający WIE, że nie istnieją krasnoludki i o dowody nie prosi.

  26. Lewy
    13 czerwca o godz. 20:48

    Pod koniec poprzedniego tematu nas podsumowała. A ją tak, kurrr, kochałem! I dalej kocham.

  27. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 21:02
    Gdzie ? Specjalnie wrocilem do poprzedniego i nic nie znalazlem !

  28. @ Jerzy Pieczul,

    wracam na chwilke do „naszych”listow.Przeczytalam panskie,popieram.
    Dzisiaj zasiadlam nad papierem i spisalam glowne zarzuty.Jutro doszlifuje.
    Teraz nie moge,bo wlasnie „nasi”graja to i sie mysli rozpierzchly 😆

  29. Lewy
    13 czerwca o godz. 21:06

    10 wpis od końca.

  30. Mam potwierdzenie z kancelarii prezydenta przyjęcia mojego protestu i gorzkiego żalu z powodu przestępczej, anarchistycznej deklaracji 3 tysięcy medyczaków

  31. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 20:59
    Jerzy na prawde nie da sie udowodnic nieistnienia czegokolwiek. Nie da sie udowodnic nieistnienia krasnoludkow, nimf, strzyg, dziwozon itp. Nawet nie da sie udowodnic nieistnienia Ciebie, bo jedynym dowodem na Twoje istnienie jest Twoja obecnosc. Po prostu trzeba Cie dopasc jak gdzies tam pedalujesz na rowerze, to wtedy pokazujac cie palcem powiadam; oto Jerzy istnieje. Ale jakbym cie nie dopadl to moglbym twierdzic, ze nie istniejesz, tylko ze nie moge tego udowodnic.
    Wiec dowiesc, ze nie istnieja krasnoludki , to trzeba by zagladac we wszystkie zakatki swiata; tu ich nie ma, pod lozkiem ich nie ma, w lesie ich nie ma itd. Czyli dowod na nieistnienie konkretnego bytu ciagnalby sie w nieskonczonosc.
    Oczywiscie wierzacy w boga, twierdza, ze bog to nie taki banalny byt jak krasnoludek czy strzyga, ze jego nie nalezy szukac w jakims konkretnym miejscu, bo on moze byc tu i tam i wszedzie. To nie taki Zeus co to dla uwiedzenia Europy musial sie przemienic w konkretnego byka. Ten nowoczesny bog jest jak mgla; mozna mu przypisac sprzeczne cechy i z tego powodu glowa wierzacych nie boli; jest wszechmiloscia, wszechmocny, wszechsprawiedliwy,jest jak my w czasie i jest jednoczesnie poza czasem. a jednoczesnie wyprawia brewerie o ktorych Ty i Tanaka pisaliscie, a powyzej ladnie to wypunktowal Jarmand. No i sprobuj udowodnic ze takiego boga nie ma. Nie dasz rady

  32. Jestem zbyt na duszy wraźliwy, żeby spokojnie dyskutować z kimś takim ja Pan Tarasiuk. NAtomiast wręcz usycham z ciekawości, czy ten Pan odpowie i co odpowie (choć to ostatnie nie jest trudne do odgadnięcia), czy też „zniknie” jak Adam Lipiec nie przymierzając …

    A w celu ubogacenia (polubiłem ta kościelną nowomowę, bo mnie śmieszy nad wyraz) dyskusji przetłumaczę, z dyskusji na jednym z angielskich portali, wypowiedź z zakresu nauk społecznych zapewne, w kwestii reguł rządzących rozwojem społecznym i regulujących funkcjonowanie społeczeństw …

    {sądząc z użytego słownictwa tekst jest cytatem z jakiejś pracy}

    Relacje społeczne są rodzajem bardzo subtelnej i jednocześnie niezwykle poważnej gry toczonej przez jej uczestników. Toczonej niezależnie od ich własnej woli, przez wszystkie gatunki socjalne. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt. Ta gra prowadzi do ustalania zarówno hierarchii, jak i relacji pomiędzy członkami społeczności i umożliwia im współuczestnictwo w społeczności. Ta gra, jest grą pomiędzy dwoma opozycyjnymi do siebie siłami, indywidualną autonomia, a dobrobytem społeczności. Celem jest wypracowywanie DYNAMICZNEJ RÓWNOWAGI.

    Czasami i w pewnych warunkach, jednostki moga byc niemal w pełni autonomiczne. Moga żyć samotnie i zupełnie nie przejmować się pozycją społeczną, ale żaden gatunek nie przetrwa bez interakcji pomiędzy jednostkami (zapewne chodzi o seks i prokreację – mój przypis). W razie braku tych interakcji, cena jest bardziej ostateczna niż śmierć jednostki, ceną jest wymarcie gatunku. Z drugiej strony kompletne podporządkowanie jednostek grupie, jest równie dewastujące. Bo życie nie jest statyczne, lub niezmienne. Bez indywidualizmów ustaną zmiany, ustanie adaptacja do zmieniających się warunków, a w zmieniającym się nieustannie świecie, niezdolni do adaptowania się, równiez przepadają.

    Ludzie w społecznościach, niezależnie od ich wielkości, czy będzie to dwójka ludzi, czy społeczeństwo obejmujące całą ludzkość zamieszkująca Ziemię, niezależnie od tego, jakiego typu będzie organizacja społeczna, zorganizują się zgodnie z pewną hierarchią. Powszechnie rozumiane zwyczaje i tradycje pomagają łagodzić napięcia i pokonywac naprężenia wywołane utrzymywaniem sprawnie działającej równowagi, w nieustannie zmieniającym się systemie. W pewnych sytuacjach jednostki nie muszą poświęcać zbyt wiele indywidualnej wolności, w imię dobrostanu społeczności. W innych, potrzeby społeczne moga wymagać nawet najwyższego poświęcenia, łącznie z życiem (chyba chodzi o wojnę).

    Nikt nie ma więcej racji, niż inni, to zależy od okoliczności, ale żadne ekstremum nie może się utrzymywac przez dłuższy czas, bo żadne społeczeństwo nie przetrwa, jeśli garstka ludzi, będzie wymuszać uznanie dla swojej indywidualności kosztem społeczeństwa …

    Nie sądzę, żeby autorem była osoba, która to umieściła, ale niestety nie podała właściwego … więc ja też nie podam… JA jestem tylko tłumaczem powyższego kawałka … Ale chetnie bym poznał autora i tytuł, żeby przeczytac całość. Jeśli ktokolwiek kojarzy nazwisko i tytuł to bardzo proszę o informację.

    Zdecydowałem się na ten cytat, bo w jego świetle widać jak szkodliwą społecznie jest postawa, którą z takim zaangażowanie wspiera kościół katolicki. Zarówno ja, jak i inni piszący tu wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na ta szkodliwość, czesto nie umiejąc wskazać na czym ona tak naprawdę polega i „ślizgając” się po powierzchni odnosiliśmy się do zjawisk, a nie umieliśmy wniknąć w dalekosiężne społeczne skutki.

    Sam tak mam i pewnie nie uda mi się skutecznie wyleczyć z tej dusznej wrażliwości, ale starać się będę …

  33. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 21:14
    Jerzy, alez to ironia. Mag sobie zadrwila przytaczajac napuszona wypowiedz dzieciaka Marka

  34. Lewy
    13 czerwca o godz. 21:27

    Uo Matko Bosko, taaak? Kurrr, już mam pistolet. Jezuniu, alem alzheimer! Jesteś pewien?

  35. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 21:22

    Mam potwierdzenie z kancelarii prezydenta przyjęcia mojego protestu i gorzkiego żalu z powodu przestępczej, anarchistycznej deklaracji 3 tysięcy medyczaków

    Gratulacje…

  36. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 21:30
    Niestety,chlopie. Wez jakies kwiatki , najlepiej z lasu i wrecz mag. To jest poczciwa dziewwczyna i na pewno Ci wybaczy.
    Mnie sie kiedys takie faux pas przytrafilo z Marit. Bylo mi lyso

  37. Lewy

    Uo mamuniu! Ni moge dojś do się. Ależ zupa ze mnie wołowa! Pieczul, cura te ipsum.

  38. Lewy, Jerzy Pieczul
    Na koniec dnia chcę Was pogodzić w „moim temacie”.
    „Zgoda, zgoda , a Bóg wtedy rękę poda”, jak pisał klasyk.
    Bynajmniej na nikogo się nie obraziłam.
    Dobranoc z Panami.
    Może ta forma wydaje się Wam dziwaczna/anachroniczna,, ale coś takiego wyczytałam kiedyś we wspomnieniach?, listach? J. Iwaszkiewicza.
    I jakoś mi zapadło pamięć, bo mi się spodobało.

  39. mag, mag, mag, mag!

    Mag, nie wiem jak przepraszać za mój przenikliwość i dowcipa na poziomie zabijców zwierzaków dla przyjemności. Przepraszam. A niech to! Przepraszam. Jak nie wybaczysz, to też przepraszam.

  40. lonefather
    13 czerwca o godz. 21:27

    Dobry cytat. Dziekuje.

    Slawomirski

  41. mag

    Polowałem przed chwilą na czerwone niebo. Jest przy wschodzie i przy zachodzie, ale tylko wtedy, kiedy jest trochę chmur. Czerwień jest właśnie na chmurach – promienie słońca padają na nie pod specjalnym kątem. Ta czerwień trwa krótko, więc właśnie trzeba polować.

  42. mag

    Chciałem Ci własnie to czerwone ze wstydu słonko dać na przeprosiny.

  43. Może nieco na marginesie wpisu Godpodarza I dyskusji, frapuje mnie pytanie: kiedy Homo sapiens stworzył Boga/Bogów?
    Jeśli historię Ziemi porównamy do jednego miesiąca, liczącego 30 dni, to Homo sapiens pojawił się w ostatnich 10 minutach trzydziestego dnia kalendarzowego. Udokumentowana (pisana) historia to ostatnie 30 sekund 30 dnia w tym kalendarzu.
    Dane są wiadomościami podręcznikowymi, więc nie cytuję źródła.
    Kto kogo stworzył?

  44. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 21:49
    Dobrze Ci idzie. Mag musialaby byc z kamienia
    Dobrej nocy zycze Tobie i mag

  45. Jerzy Pieczul
    13 czerwca o godz. 21:30

    Żaden tam alzheimer.
    Zamiast się w słoneczność mag wpatrywać i lubą dźwięczność wsłuchiwać, poszedłeś w las w grzyby się wgapiać i wniuchiwać.
    Dlatego te skutki.

  46. Legionnaire

    Będzie trochę długawo, ale co tam. Wygląda na to, że staję się zapalonym miłośnikiem Pańskich wpisów, i że to one nieoczekiwanie stały się chyba głównym powodem, dla którego odwiedzam blog p. Kowalczyka.
    Obcując z Pańską prozą mam wrażenie wysłuchiwania na żywo współczesnej wersji polskiej, siedemnastowiecznej gawędy szlacheckiej, napędzanej pełnymi szklankami (taki wie Pan, mega „bourbon time”) i inkrustowanej makaronizmami, których jest Pan mistrzem (te wszystkie „shity” z dodatkami to miód-malina; a po łbach to ci polscy też nieźle walili, tyle że M14 nie mieli… i gorliwi w wierze też byli). Jest jednak pewien problem. A to taki, żeś Pan „Lutheran”, czyli po siedemnastowiecznemu „luter”. A lutry to dla katolików – a polskich to musowo – heretyki… (coś jak: „once commie, always commie; so once Lutheran, always Lutheran…”). Nie wiem czy nie gorsze od ateuszy. Kończę i pozdrawiam, scotch time!

  47. @ Zainteresowani
    APEL, czyli długo oczekiwany p. Adam Lipiec, pojawił się i rozdziela razy pod poprzednim wpisem. Bardzo ciekawy, choć raczej nieuleczalny przypadek… Do polemik nie zachęcam, bo raczej nie da się złapać kontaktu.

  48. Jacek Kowalczyk
    13 czerwca o godz. 23:06

    Panie Jacku, właśnie się wpisałem pod tamtym tematem, proszę zajrzeć. Wygląda to na błąd systemu, tekstów pod nagłówkami „APEL” nie daje się czytać. Może to jakieś kody wojskowe, lub hakerzy Al-Kaidy?

  49. Szanowny dr Pancrefaustus
    Jeśli jest pan tym, którego o to podejrzewam, czyli ma pan w swojej gestii możliwość odpalenia pocisków pancernych/przeciwpancernych, to zwracam się z uprzejma prośbą o ich użycie w celu , by pozbyć się stąd osobników w rodzaju legionisty.
    Wiem że to brzmi okropnie niehumanitarnie i jest nieskrywanym nakłanianiem do przemocy, ale …
    każdy ma jakieś nerwy i wrażliwość. A mnie akurat „oba” wysiadły.
    Widać też mam ten czerep rubaszny sprzed kilku wieków.
    Pozdrawiam

  50. Szanowny Panie Jacku,

    najbardziej może rozbrajające ze strony pobudzonych intelektualnie i raczej młodych wierzących jest dla mnie to, że sprawiają wrażenie, jakby chcieli istnienie Boga wydyskutować. Im więcej słów, tym więcej Boga. Z przekonanymi nie chcą gadać, bo nie ma o czym, jako że Bóg i w ogóle religijne sprawy to dla wierzących bardzo nieinteresujące tematy, dlatego szukają rozrywki u ateistów – ciekawiej spierać się z niewierzacymi niż kiwać głową z wierzącymi. Ale mam drobną uwagę dotyczącą fragmentu, gdzie mówi Pan krytycznie o wolnej woli, która dla Pana rozmówcy jest oczywistością. „Bóg dał rozum i wolną wolę” deklamuje nawet dziecko przed pierwszą komunią. „Wolna wola” to coś bezdyskusyjnego dla wierzących w krasnoludki. A stoi jak byk u Mateusza: „Przecież żaden z nich (wróbel – JP) bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone”. Więc „wola Ojca” i „wolna wola”. Całkiem jak „Nie zabijaj” i „Bezwarunkowo ma być uśmiercony” w Starym Testamencie.

  51. Szczęść Boże!!!

    ”„Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: »Przesuń się stąd tam!«, a przesunie się. I nic niemożliwego będzie dla was”’

    Nie może sie Pan dogadac ze św.Mateuszem z prostego powodu.
    Jak wszyscy apostołowie Chrystusa nie miał on wyższych studiów,co jak daje się zauważyć w Pana tekstach ,jest przepustką do wszelkich mądrości.
    Boję sie ,że nawet nie skończył czterech klas szkoły podstawowej.
    (Cholera, to jak oni napisali te teksty ,które ludziska czytają już tyle lat?
    Teksty do których nawet Pan zagląda—po zamknięciu książki zawsze należy splunąć przez lewe ramię aby nie zaczarowała)
    Na pewno też nie chodzili na angielski .Cholera,jak oni dogadali się z narodami z połowy świata ?Może tak jak jeden taki papież– turysta ,który z szacunku do gospodarzy zawsze przemawiał w ich językach.Nie uchylał sie od tego nawet wtedy ,gdy trafił na afrykańskie narzecza.A ile On krajów odwiedził ?
    Można powiedzieć ,góry przenosił ,biorąc pod uwage fakt ,że jeden czarny absolwent sławnej uczelni, w randze prezydenta największegomocarstwaświata zdołał wyuczyć się
    przed wizytą w Polsce 4 (słownie czterech) słów w naszym języku, których wypowiedzenie wprowadziło w zachwyt polityczną i dziennikarską klakę też silnie wykształconą.

    Jeszcze 25 lat temu w Polsce zorganizaowanej według pomysłu ateistów aborcję można było zrobić na rogu każdej ulicy,dużo łatwiej niż zaplombować ząb.
    Wszyscy byli zadowoleni.Kobiety uwierzyły ,że noszą zygotki, których usunięcie to wyciśnięcie pryszcza ,a panowie nie musieli się specjalnie ograniczać.
    Bardziej obrotni lekarze nie zaprzątali sobie głowy zdobywaniem innych umiejetności,korzystali z dobrej koniunktury i stawali sie krezusami.
    Niemożliwym wydawało się aby to zmienić.

    Ale wiara góry przenosi.

    Zastrzegam ,że nie jestem ortodoksem w tej kwestii.Nawet uważam ,że niektóre zygotki
    należałoby wyskrobać zanim się przepoczwarzą i narobią szkody.
    Ale szacun dla tych, którzy mieli moc aby taką ogromną górę przenieść.

  52. Rzadko podejmuje proby dyskusji z talibanami dowolnego gatunku, jako ze jest to jalowe zajecie. Nie ma najmniejszego sensu strzepienie jezyka na kogos, kto wie, ze ma racje. Dyskutowac mozna wtedy gdy obie strony maja jakas przestrzen na watpliwosci i przyjmuja, ze ich wiedza jest ograniczona, dlatego moga sie jeszcze czegos nauczyc. Totez nie zamierzam podejmowac „dialogu” z Izka.
    Chcialam tylko zwrocic uwage na pelna milosci chrzescijanskiej uwage „Nawet uważam ,że niektóre zygotki
    należałoby wyskrobać zanim się przepoczwarzą i narobią szkody.”
    Chcialam natomiast podrzucic mechanizm, ktory pomaga ludziom nie pozbawionym zdolnosci do refleksji pozostac chrzescijanami (choc nie polskimi katolikami!).
    Otoz fakt istnienia boga jest nie podwazalny dla kogos, kto go stworzyl. (Wiem, bo takie bylo moje osobiste doswiadczenie kiedy mialam 16 lat). Nie ma zadnej mozliwosci stwierdzenia, ze bog stworca swiata istnieje. Nie ma tez zadnego znaczenia, czy istnieje. Pomysl, ze ktos, kto jest wiekszy niz wszechswiat, jest zainteresowany postem w piatek i paciorkami rozanca, jest mozliwy do zaakceptowania tylko dla „inteligentow”, ktorzy wierza w plaska ziemie i gwiazdy stale. Natomiast ktos, kogo wymyslilam jako absolut dobra, piekna i milosci, jest jak najbardziej realny w mojej wlasnej psychice. Ba, ma na pewno wieksza wplyw na moje zycie niz dowolny demiurg – w koncu, jesli w niego wierze, to postepuje zgodnie z tym przekonaniem. Najwiekszym moim osobistym bledem bylo przyjecie, ze inni ludzie wierza w takiego samego boga. Cale zycie przekonywalam sie, ze tak nie jest, a juz w szczegolnosci bog fanatykow katolickich, zielonoswiatkowych, muzulmanskich lub ortodoksow zydowskich nie ma nic wspolnego z tym moim idealem mlodosci. To sa ludzie, ktorzy musza wierzyc w okrutnego oprawce, by usprawiedliwic swoja nienawisc do bliznich. Czy powinnam im wspolczuc? Wspolczuje, ale wole ich unikac.

  53. Izka
    Mam jedną do ciebie serdeczną prośbę.
    Nie mieszaj Pana Boga do tego blogu (twoje pozdrowienie za każdym razem – „Z Panem Bogiem”). W końcu na blogu zdeklarowanego ateisty. .
    No, jakoś nie wypada!
    Bo albo to za złośliwość mogę poczytywać, albo za swoistą dywersję.

  54. Na mutna wiadomość natrafiłem … Gdy nic się wielkiego nie stało (słowa Pana Niesiołowskiego) po Deklaracji Wiary Lekarzy, kościół katolicki idzie, jak na prawdziwego fajtera przystało, za ciosem…

    Tym razem prawnicy, to znaczy prawnicy, adwokaci, radcowie prawni, notariusze, komornicy i kto tam jeszcze uważa się za prawnika i katolika, zaczeli zbierac podpisy (ponoć mają już 630) pod petycją do Prezydenta Najjaśniejszej o zmiane prawa i danie im mozliwości składania przysięgi z kończącymi słowami „Tak mi dopomóż Bóg!”…

    Zdaje się że jednym z aktywniejszych jest prof Andrzej Zoll z kumplami, który udzialił obszernego wywiadu KAI. Fragmencik , atki mam dziś dzień wklejankowy, z linkiem do strony gdzie się można podpisać pod w/w petycją …. załączam …

    „Dlatego prawnicy uruchomili akcję zbierania podpisów pod petycją o zmianę ustawodawstwa. W apelu kierowanym do prezydenta Bronisława Komorowskiego, marszałek Sejmu Ewy Kopacz, marszałka Senatu, premiera oraz ministra sprawiedliwości prawnicy piszą, że pozbawienie m.in. adwokatów i radców prawnych możliwości odwołania się do Boga „stanowi ewidentną niespójność systemu prawa i nie jest zgodny z art. 25 Konstytucji, który gwarantuje swobodę wyrażania poglądów religijnych w życiu publicznym”. Argumentują, że treść ślubowania prawniczego zawsze miała treść religijną – różniła się jedynie w zależności od wyznania.

    – Złożenie ślubowania jest w pracy prawnika nadal szczególnie ważne. Stąd też warto, by osoby składające ślubowanie mogły się odwołać do tego, co najistotniejsze w ich systemie wartości – w przypadku osób wierzących zatem także do wiary w Boga – argumentują prawnicy. – Będzie to wyraz słusznego włączenia indywidualnych przekonań religijnych do publicznego zobowiązania o charakterze prawnym, a efektem może być tylko wzmocnienie działania na rzecz dobra wspólnego, na którym przecież zależy wszystkim członkom społeczeństwa – dodają i jako uzasadnienie załączonych projektów zmian w ustawach o adwokaturze, radcach prawnych oraz o komornikach podają treść preambuły do Konstytucji, w której kilka razy pojawiają się odwołania do Boga.

    Petycję przygotowaną przez Stowarzyszenie Ars Legis im. św. Ivo Helory podpisało na razie 630 prawników z całej Polski. Wśród nich m.in. prof. Wojciech Dajczak z Poznania, prof. Andrzej Borodo z Torunia czy prof. Andrzej Zoll. – Fakt, że podpisało się pod petycją 630 prawników świadczy, że jest to potrzeba dużej części środowiska i trudno sobie wyobrazić, że taka zmiana mogłaby komukolwiek przeszkadzać – mówi KAI prof. Andrzej Zoll. – Trudno też wyjaśnić, czemu taka możliwość została odebrana pewnej grupie prawników.

    Jego zdaniem w ostatnim czasie w Polsce obserwujemy brak życzliwości i zrozumienia do ludzi, wyznających odmienne światopoglądy i charakteryzuje to osoby po obu stronach sporu światopoglądowego – i wierzących i ateistów. – Zmiana, wprowadzona do przysięgi ślubowania adwokatów, notariuszy, radców prawnych, pomoże w pokojowym współistnieniu ludzi o różnych światopoglądach i w żaden sposób nie prowadzi do dyskryminacji czy stawiania w złym świetle osób niewierzących – argumentuje profesor.

    rp.pl
    Treść petycji wraz z uzasadnieniem prawnicy umieścili w Internecie na stronie: http://www.petycja.arslegis.org.pl.”

    A ja jakoś mam wrażenie, że teraz petycyjka, a jak nic się nie stanie, to deklaracyjka wiary i tylko pot zimny oblewa na myśl, ca nawyprawia prawnik ze wzmożonym bogiem sumieniem ????

    Po prostu strach się bać …

  55. Wlasnie zapoznalam sie z wyziewami nienawisci APELa. Gdyby ktos mial zludzenia co do sumienia czy osobowosci katolickiej, to po lekturze tych pelnych nienawisci komentarzy, musialby sie ich pozbyc. W szczegolnosci APEL kwestionuje moje kwalifikacje a po drugie moja przeszlosc charyzmatyczna. Nic nie stalo na przeszkodzie, zeby wejsc na strone gmc-uk i sprawdzic moja rejestracje lekarska w WB. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby poszukac ksiazki p. Marka Nowickiego o poczatkach ruchu charyzmatycznego w Polsce (nie znam tytulu, choc udzielalam wywiadu). Ale latwiej jest bluzgac na tych, ktorzy kwestionuja uswiecone poglady pana „doktora, ktory wie ze Tatus jest”.
    To jest ten poziom, do ktorego trudno sie znizac.

  56. mag
    14 czerwca o godz. 0:05
    Izka
    ”Mam jedną do ciebie serdeczną prośbę.
    Nie mieszaj Pana Boga do tego blogu (twoje pozdrowienie za każdym razem – „Z Panem Bogiem”).”

    To jest ”szczęść Boże” ,a to wielka różnica.
    Jak wielka ;szkoda atramentu żeby tłumaczyć

    Gdyby jednak groziły Ci egzorcyzmy z tego powodu ,to zastanowię się nad innym pozdrowieniem.
    Trzeba uważać gdyby wystapila piana na ustach i drgawki .

  57. izka
    Łomatko!
    Już mi wystąpiły drgawki. I chyba mam pianę na ustach. Jeszcze sprawdzę w lustrze.
    Ratunku!!!
    Nie wiem jak mnie możesz pozdrowić w tak dramatycznej sytuacji!

  58. shrinki
    14 czerwca o godz. 0:24

    Bo od złej strony to zobaczyłaś. Tzreba było od strony zawodowej popatrzeć i zobaczyć ciężko doświadczonego człowieka. Ciekawy przypadek – jak ot nazwał łaskawie gospodarz bloga … Wiem, że tajemnica lekarska, ale jakbyś tak niechęć przemogła i profesjonalnie oceniła … Może zamiast szydzić warto dłoń pomocna wyciągnąć i podpowiedzieć człowiekowi, że i gdzie może znaleźć pomoc …

    Ostatnio czytałem, że w UK jest szansa na psychiatryczne leczenie z fanatyzmu …. sorry fundamentalizmu …

    http://www.huffingtonpost.co.uk/2013/05/30/religious-fundamentalism-categorised-mental-illness-cured-_n_3359267.html?utm_hp_ref=fb&src=sp&comm_ref=false

  59. mag
    14 czerwca o godz. 0:55

    Mag, włażący na ten blog religianci NIE ZNAJĄ ewangelijnego chrześcijaństwa.

    Więc im wybacz (ja też się staram starać, choć o joby łatwiej), bo nie wiedzą, co czynią. Włażą, bo ich prywatną religią z braku w główkach religijnych treści jest BYCIE PRZECIW ATEISTOM. Jak pewien językoznawca, który językoznawczy wywód zaczął od wyliczenia, ilu posłów składających ślubowanie powiedziało: „Tak mi dopomóż Bóg” i kto konkretnie (wymienił po nazwisku) nie powiedział. Zakończył wyliczankę słowami: „Ale ja nie o tym”. No pewnie: sypnij jadem, a potem – „Ja nie o tem”. Kościelna hierachia nigdy nie uczyła religijnej skromności, nieostentacyjności. Szerokim łukiem omijała i omija bardzo piękne słowa z Kazania na Górze: „Strzeżcie się, byście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli”.
    Kamienna tablica z wyrytymi na wieczność nazwiskami hojnych sponsorów nowo zbudowanego kościoła w mojej okolicy jest przeciwieństwem tych słów Jezusa. Zaś religijne powitanie nieznanych, obcych ludzi to religijna agresja, prostacka zaczepka. Ale skąd taki święty ma wiedzieć, jak ksiądz nie uczył, a Bóg – nie powie.

  60. izka561
    13 czerwca o godz. 23:26

    Niech będzie pochwalony przenajświętszy Makaron i ciasteczka cookie.

    Szanowna Izko, jeszcze mi się nie zdarzyło rozumieć Twojej cudnej mowy, ale nie tracęn nadziei. Zbliża się sezon wczasowy. Ty jako katechetka na blogu ateisty coś na pewno godnego i słusznego nawijasz, ale nie wiem co. Więc bym prosił byś ponauczała konkretnie i zrozumiale, bo ostatni dzwonek. Wczasów od środka nie znam (mieszkam od 1949 w okolicy wczasowej, więc nigdy na wczasach nie byłem), dlatego nie rozumiem, skąd to jest, że jak tylko roweruję w sezonie nad morze, parę kilomterów przed Mielnem włącza mi się w głowie jak zdrowaśki: „Nie cudzołóż, nie cudzołóż”. Znam to od dzieciństwa, kiedy uczyli przykazań, ale co z tego, jak nikt wtedy dziecku nie wyjaśnił, więc nie rozumiem do dziś. Wdzięczny będę, izko, jeśli jako katechetka bywała, doświadczona i gadata mnie oświecisz.

  61. A propos tego Apela;
    Sprawa jest jasna – to jest : urodzony od nowa chrześcijanin. A oni są znani z tego, że prowadzą długie rozmowy z Jezusem. A człowiek, co potwierdzi shrinki, który gada z czymś/kimś co nie istnieje ma problem natury psychicznej.
    Zwykle takich ludzi się leczy, chyba że, chodzi o różnych cierpiących na psychozy religijne nawiedzonych. Ale i takich ludzi też zacznie się leczyć – ktoś tu podał link do brytyjskiej gazety, gdzie o tym piszą. Ważne, że piszą, bo dotychczas wariatów uznawano świętymi, zamiast leczyć ich psychiatrycznie. Taka tradycja ustanowiona przez religiantów.
    PS. Od zawsze twierdzę, że tzw. wiara w boga to zaindukowana we wczesnym wieku psychoza religijna.

  62. Panie Jacku!
    Zapraszał Pan do dawania świadectwa wiary, a ja proszę, aby opisał Pan jak powstał art. „Fakty wiary” (świadectwo niewiary). Przypuszczam, że napływające natchnienia traktuje Pan jako swoje myśli.

    Tacy jak Pan nie uznają tego f a k t u, bo wówczas trzeba poruszyć sprawę natchnień duchowych! To temat groźny dla Pana, ale jest podstawą gotowej już diagnostyki lekarsko-duchowej, która mam Panu przedłożyć.

    Ponieważ wciąż zakłada Pan ornat i jako ateista prawi kazania na temat duchowości katolików jeszcze raz proszę, aby Pan odpowiedział na pytania:
    – skąd bierze się wg Pana pewność, że Boga Objawionego („Ja Jestem”) nie ma?
    – dlaczego w Pana głowie człowiek wierzący kojarzy się z katolikiem?
    – czym różni się katolik od chrześcijanina (z takimi Pan nie walczy)?
    – czym różni się małpa od człowieka?
    – czy ma Pan wolną wolę czy jest „wołem w kieracie”…tutaj duchowym, a jeżeli tak to kto Pana pogania cała dobę do szerzenia bredni duchowych?
    – czy Pana los jest wyznaczony?
    Przy okazji proszę, aby na blogu przestano obrażać wiarę katolicka i Boga Ojca. Pan odpowiada za dopuszczane treści. Jutro jest wielkie święto w Kościele katolickim i proszę, aby nie wywoływał Pan fermentu duchowego w którym niewierzący uważają, że im wszystko wolno. Pozdrawiam
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  63. Drogi Panie Redaktorze,
    Jaki jest Bog (o ile oczywiscie w ogole istnieje), nikt nie ma pojecia. Czy jest Milosierny – Ewangelie bynajmniej tak nie twierdza, a chyba wrecz przeciwnie. Z Ewangelii mozemy wysnuć wniosek, ze Bóg wymaga od nas przestrzegania Prawa zaostrzonego o wymagania zaprezentowane przez Jezusa w Kazaniu na Górze. Tzw. Bóg Milosierny „objawil sie” siostrze Kowalskiej, ktora zdolala przekonac do swojej wizji Karola Wojtyłę, późniejszego papieza Jana Pawla II. Stad w dzisiejszym Kosciele histeria p.t. Bóg Milosierny, ktora nie ominela papieza Franciszka, ktory, jak wiemy, tytanem intelektu nie jest. Tak wiec dajmy spokoj Bogu Milosiernemu, a zajmijmy sie stanowiskiem lekarzy, ktorzy nie chca przeprowadzac aborcji. Nie chca, bo to kłóci sie z ich pogladami na nienaruszalność zycia. Nawet w PRL-u, gdzie skrobalo sie na gwizdniecie i byla wykonywana kara smierci, kaci byli ochotnikami. Pozwolmy wiec w III RP na to samo lekarzom. Prof. Chazan stracil stanowisko dyrektora szpitala i moim zdaniem slusznie. W Polsce aborcja jest dozwolona w pewnych przypadkach, wiec dyrektor państwowego szpitala nie powinien uniemozliwiac tego zabiegu osobie, ktora sie do tego prawnie kwalifikuje. A ze woli mlodsze kobiety…prosze uderzyc sie w piersi i wyznac – czy naprawde woli Pan starsze? Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. To tez Jezus, i w Ewangelii:))

  64. Apel
    Chłopie, weź się zastanów, jak można „obrazić” jakiegokolwiek Boga, katolickiego, czy Proroka (np. w islamie)?
    Obrażają się jedynie fundamentaliści religijni. W Polsce przynajmniej jeszcze nie kamienują z tego powodu.
    Kto ci przeszkadza iść jutro w procesji z okazji Bożego Ciała?
    Nawet „komuchy” z tego powodu nie szykanowały. Pamiętam wszak jak „sypałam kwiatki”, będąc mała dziewczynka.

  65. Umiłowani Towarzysze w ateistycznej pysze, język sam się podnosi, by zareagować na bełkoty religijnego wariata APELA, który prosi, by na ateistycznym blogu „przestano obrażać wiarę katolicka i Boga Ojca”. Szanowny Durniu APEL, samo istnienie ateizmu jest, że użyję głupiego religianckiego słowa, „obrazą” wszystkich religii i wszystkich bogów, nie ma na to rady. A skoro masz czelność występować w obronie takiego mocarza jak Bóg, czas chyba się zgłosić na badania do lepszych od Ciebie specjalistów, na przykład do naszej shrinki – niewykluczone, że Cię za frajer zakwalifikuje… Niewykluczone jednak, że Bóg tak chciał, byś sam się błaźnił i przy okazji ośmieszał najdziwaczniejszą z religii. Może mu głupio, że sam te dziwactwa, wariactwa, paranoje sprowokował, nie dając znaku życia, nie pokazując się nikomu i dając tym samym pole popisu dla wariatów.

  66. Bóg biblijny jest jak człowiek, który go wymyślił: małostkowy, mściwy, zazdrosny, zawistny, zaborczy, przekupny
    „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego co jest
    na ziemi nisko ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz
    oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan twój
    Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach
    do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie
    nienawidzą. Okazuję zaś łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy
    Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.”

    Religie (katolicka w szczególności) to sposoby panowania nad masami i środek do manipulacji i wymuszania okupów (odpusty) i sztuczny autorytet. Straszenie piekłem i obietnice korony niebieskiej po śmierci zawsze bardzo ułatwiały życie kapłanom wszelkiej maści.
    Lęk przed tyranem zawsze wyrażał się w nadużywaniu superlatywów i przesadnych form uwielbienia, zachwalania wspaniałości, jedyności i miłości.
    Panie Redaktorze,
    wywołując „ferment duchowy” proszę się mieć na baczności 😎 😉

  67. Kalina
    14 czerwca o godz. 11:23
    Oto słowo Twoje:
    „Czy jest Milosierny – Ewangelie bynajmniej tak nie twierdza, a chyba wrecz przeciwnie”.

    A oto Słowo Pańskie ze Starego Testamentu: „Jahwe, twój Bóg, jest Bogiem miłosiernym”.
    A oto Słowo Pańskie z „Kazania na Górze”: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.

    Pleciesz więc, Kalino, o swej religii odwiecznym zwyczajem religijnych pleciug, co Ci ślina na język przyniesie, a nie to, co w niej faktycznie jest.

    Niskie ukłony dla tak kreatywnej przyszłej lokatorki niebios. Jak już tam trafisz, bądź tak dobra i daj znać, czy są tam grzyby

  68. „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”
    Sprowokowana APELem, odwiedzilam strone znanylekarz.pl, by zapoznac sie z profilem p A.P.Lipca. I co? I nic! Nie istnieje! Dla porownania wpisalam w wyszukiwarke pare nazwisk moich znajomych, praktykujacych w Polsce – i wszyscy tam sa.
    To tyle tytulem uczciwosci.
    Odwiedzilam tez „dziennik duchowy” tegoz. Belkot.
    @sugadaddy – niestety, tego sie nie da leczyc. Psychiatra moze pomoc, jesli ktos tej pomocy szuka, lub gdy zagraza zyciu swojemu lub innych. W pozostalych przypadkach nie mamy prawa interweniowac. Ewidentnie APEL jest zadowolony ze swojego stanu. Dopoki nie szkodzi innym – niech trwa w tym swoim matrixie. Jak go rzeczywistosc dopadnie, moze sie obudzi.

  69. @ APEL
    Szanowny Panie!
    Jeśli Pan swoje elukubracje traktuje nie jako własne myśli (w domyśle „bo pochodzą od Boga”) i sugeruje, że moje również pochodzą z jakichś zewnętrznych duchowych (boskich? szatańskich?) źródeł, to znaczy, że na tym blogu dyskutują sami bogowie. To są kompletne bzdury ubrane w pseudoduchowe językowe sztuczki. Wygłasza Pan powielone kazania imputując mnie i innym, że to my to robimy. Nie ubieram się w żadne ornaty (ta ciągła potrzeba sprowadzenia cudzego świata do ograniczonych kategorii świata własnego przybiera u Pana formy chorobliwe) i nie wygłaszam kazań. Po prostu pisze, co myślę o różnych sprawach i ludzkich postawach.
    Na część Pańskich pytań już odpowiedziałem, ale nic Pan nie zrozumiał i straciłem już nadzieję, że Pan zrozumie, zatem nie będę dalej próbował. Proszę mnie również nie straszyć w kwestii tego, co jest zamieszczane na tym blogu. Czuje się Pan obrażany? Droga wolna! Wystarczy nie czytać, by przerwać te straszliwe cierpienia. Niewierzący nie uważają, że im wszystko wolno — ich wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się cudza wolność. To dla Pana — zniewolonego własną wizją Boga — jest nie do pojęcia. Może Pan sobie również darować diagnostykę lekarsko-duchową, bo ośmiesza się Pan niemal każdym zdaniem wygłaszanym na mój temat.
    Tak, zapraszałem do dawania świadectwa wiary, ale pańskie świadectwo wiary, to raczej ponury obraz utraty samokontroli. W gruncie rzeczy współczuję Panu, człowiekowi przekonanemu, że jest obdarzony jakimś boskim darem, a w istocie osobie uzależnionej od pojęć i zniewolonej strachem przed zemstą Boga. który jest Miłością. Jest przerażające, że ktoś traktuje Pana jako lekarza w jakiejkolwiek dziedzinie medycyny Pan się udziela. Czy informuje Pan o swoim posłannictwie każdego pacjenta? Nie, niech Pan nie odpowiada, wolę nie wiedzieć.
    Żegnam bez żalu
    Jacek Kowalczyk

  70. Panie Pieczul,
    Fakt, ze w Kazaniu na Gorze Jezus zaleca ludziom bycie milosiernymi, chyba nie implikuje milosierdzia Boskiego:)) Wrecz przeciwnie. Jezus grozi w innym miejscu, ze tym, ktorzy nie ukorza sie przez Bogiem, przeznaczony jest płacz i zgrzytanie zebow. Prosze wiec nie nadymac sie teologicznie, gdyz nie ma Pan do tego przygotowania:))
    Zas Jahwe ze Starego Testamentu tak sie ma do milosierdzia jak Pan do wiedzy teologicznej:))

  71. @ Kalina 14.06.2014 o 11:23
    Tak, wolę starsze, mam tę samą żonę od 32 lat i wciąż ja wolę od młodszych (moja żona jest NB katoliczką — choć nie entuzjastką KK w polskim wydaniu — i nie czyta tego bloga, bo bez tego wie, co myślę).

    Pozdrawiam
    JK

  72. Mój wpis spod poprzedniego artykułu pasuje też tutaj;
    No cóż,
    Na pewno można stwierdzić, że nawiedzeni (w przeciwieństwie do tych zwyczajnych, co to pojęcia nie mają o niczym) mają odpowiedź na wszystko.
    Trochę to spłaszczając, odpowiedzi są inspirowane takimi sloganami jak:” Bóg tak chciał” ” nie zbadane są wyroki boskie” ” Bóg zabrał go/ją do siebie (jak umiera dziecko)” ” Bóg jest miłością” ” Bóg jest miłosierny” – i oczywiście:” Bóg dał nam wolną wolę” – co w zasadzie tłumaczy wszystko; Bóg umywa ręce, to ludzie sami robią to, czy tamto, zgodnie ze swoją wolą. Tylko po jaką cholerę, Bóg dał ludziom wolną wolę? Przecież dobrze wiedział do czego to doprowadzi?
    Chyba, że jego „moce” są grubo przesadzone.
    PS. Wpadło mi szczególnie w oko wyjaśnienie klęsk żywiołowych – Bóg objawił się jako ekolog; a to dobre!
    PS.Jak widać wyżej, ich nikt nie przegada.

  73. A propos tzw. odpustów ( o których ktoś wspomniał) w kościele naszym polskim katolickim. Że np. można uzyskać „odpust zupełny”. Coś takiego sobie kojarzę.
    Bardzo mnie to niegdyś intrygowało i pamiętam, że jako dziecko jeszcze, chowane w religijnej rodzinie, męczyłam moja babcię, raczej dewotkę, co to znaczy.
    Zapomniałam, bo dość dawno rozstałam się z praktykami religijnymi i przestało mnie to interesować.
    Może Apel mnie uświadomi albo Kalina?

  74. Na forach internetowych taka działalność jaką uprawia niejaki APEL określa się jako trollowanie i praktycznie jedynym skutecznym remedium jest ignorowanie, poetycko zwane „nie karm trolla”.

    Nie wnikam w przyczyny, ani w aktualne stany mentalne tego APEL’a, bo nie jestem w tej dziedzinie wykształcony, ale jak każdy mam prawo widzieć, że coś jest mocno nie tak.

    Poza tym, widac wyraźnie, że jego obecność i aktywność na ateistycznym blogu Pana Jacka Kowalczyka, ma związek z tym co się dzieje w jego głowie. „Karmi” się tymi swoimi wpisami i „walką” z szatanem ateizmu, a my odpowiedziami na jego posty dostarczamy „pokarmu” … I wspomagamy te stany wzmożeń i uniesień …

    Sądzę, że źle robimy. Bliźniemu w potrzebie należy pomagać, więc ja ani nie będę odpowiadał na jego posty, ani nie będę go, lub jego poglądów nigdzie wspominał. Czy to pomoże, to nie wiem, ale będę przynajmniej pewien, że nie przyczyniam się do „wzmożeń i uniesień”.

  75. mag
    14 czerwca o godz. 12:24

    A propos tzw. odpustów ( o których ktoś wspomniał) w kościele naszym polskim katolickim. Że np. można uzyskać „odpust zupełny”….

    mag, a na co Ci to? na co Ci wiedza o tym czym jest „odpust zupełny”? Jeśli juz, to raczej bym się zapytał za ile? Ile trzeba dać, żeby takie coś dostać….

  76. @mag

    Rzeczywiscie bylo cos takiego. Np. obecność w jakims miejscu w jakims momencie nagradzana byla tzw. odpustem zupelnym. Nie wiem, czy dzis Bog uwzglednia takie pomysly Kosciola, radzilabym jednak nie liczyc zbytnio na Jego laskawość:))

  77. @Pan Redaktor Jacek Kowalczyk

    Pelny szacun! Mimo wszystko jest Pan wyjatkiem:))

  78. mag,
    odpust zupełny to przecież proste: uzyskujesz i idziesz prosto do nieba (jeśli w międzyczasie nie zgrzeszysz).
    Mnie znacznie bardziej intrygowało 7 lat odpustu. Jak liczyć?
    Wieczność minus siedem?
    Czy może najpierw na siedem lat do nieba, a potem z powrotem do czyśćca i czekać na Sąd Ostateczny.
    Sąd Ostateczny też mnie interesuje, bo będą tam sądzić żywych i umarłych.
    Z żywymi nie ma problemu, ale co z umarłymi?
    Procesy rewizyjne?
    Czy może niebo i piekło są puste?
    Co w takim razie ze świętymi?
    Pałętają się nadal po czyśćcu?

  79. Dlaczego nie zaglądam na Fronda.pl, lub inne podobne katolickie strony internetowe?

    Bo dokonuję świadomego wyboru, który mniej więcej polega na tym, że jeśli miałbym wybierać pomiędzy różnymi bełkotami, to zmuszony do wyboru, wybrałbym bełkot pijacki, od bełkotu religianckiego, religijnego, kościelnego i wszelkiego innego bełkotu, nawiedzonego wiarą taką, siaką, czy owaką….

    I dlatego omijam szerokim łukiem wszelkie rozważania i istnieniu, czy niesitnieniu, o aspektach miłości pana b. w przypadku potopu, czy spalenia Sodomy z Gomorą. Dyskusje o tym ile aniołów mieści się na główce od szpilki skończyły się w średniowieczu …

    I choć kościół katolicki robi co może, żeby przywrócić to umysłowe średniowiecze, to też się w te rozważania nie dam wciągnąć. Za to uważam, że jak najbardziej należy dyskutować i robić co się da, żeby te kościelne ciągoty do średniowiecza nie zaoowocoway nam skutkami prawnymi, które dotkną nas wszystkich …

    I taka śmieszna myśl mi przyszła do głowy, że tak jak są rożne „grupy rekonstrukcyjne”, typu legiony rzymskie, czy wojna polsko/bolszewicka, tak patrząc na kościół katolicki, można się dopatrzyć właśnie takiej grupy rekonstrukcyjnej…:
    – stroje ? – Bizancjum około 360ad, dwór cesarza Justyniana
    – obrządki – Palestyna sprzed około 2500 do 3000 lat temu


    Zabawy nie będę psuł, niech każdy sobie wpisze w wolne pola co mu się na myśli pojawia …

    Wszystkim udanego weekendu życzę …

  80. lonefather,
    Byle nie zachciało się im rekonstruować inkwizycji; choć na własne uszy słyszałem klechę wzdychającego do inkwizycji – w telewizorze, i nikt na to nie zareagował. Bo lepiej nie zadrażniać.

  81. Panie Jacku!
    Robi się gorąco, bo został Pan przyciśnięty do ściany. Pomijając słowo elukubracje (dotyczą także Pana nocnych wypocin) doszedł Pan wreszcie kto sprawia, że wszystkie myśli uważa Pan za swoje! Pisze Pan to ze znakiem zapytania, ale to wielki sukces! Moje gratulacje, bo to pierwszy krok ku przejrzeniu!

    <<nie wygłaszam kazań. Po prostu piszę, co myślę o różnych sprawach i ludzkich postawach.
    Proszę sprawdzić, zapisać te natchnienia, bo ja znam język Bestii…to sama słodycz. Jak mam iść do kościoła to kusi: „pójdę później”, „wieczorem”. Zawsze w pierwszej osobie osobie. Proszę to zapamiętać: zawsze w naszej osobie! Nie odróżni Pan bez łaski wiary: dobra od Dobra, prawdy od Prawdy, itd.

    Nie czuję się obrażany. Nie można mnie obrazić, bo jestem najgorszym z najgorszych, a ponadto lubię żarty z siebie i innych, „przebijanie się” jak u Wojewódzkiego. Chodzi jednak o celowe obrażanie katolika, wiary katolickiej i Boga Prawdziwego. Nie widzi Pan tego?

    <Wystarczy nie czytać, a po chwilce uderza Pan w demoniczny sposób, że jestem „zniewolony własną wizją Boga”.
    Pan jest zniewolony, ale przez Szatana. To bardzo groźne opętanie intelektualne. Nie wyjdzie Pan z tego bez odpowiedniej pomocy duchowej. Jest Pan zbyt cenny dla Bestii i jej wysłanników ziemskich. Niech Pan porzuci tą błędna drogę. Podziękuje mi Pan, gdy spotkamy się w Królestwie Niebieskim, bo istnienie duszy nie zależy od Pana poglądów.

    Dalej, zapędzony w róg szuka Pan coś w moim życiorysie…jak oficer polityczny. Co mam mój zawód i przebieg życia, które na końcu stało się święte do dyskusji o najważniejszym celu naszego istnienia: zbawieniu.

    Dzisiaj opracowuję intencję z 10 czerwca 2014 r za miotających się, a jest to wynik rozdźwięku pomiędzy ciałem przyciąganym przez świat i duszą spragnioną Boga!
    W mojej modlitwie zawołam do Boga…także za Pana i dodatkowo pójdę na drugą Mszę świętą.
    Żegnam
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  82. A to wariat, ten Apel!

  83. Miałem się zacząć relaksować weekendowo, ale znalazłem coś fajnego i pomyślałem, że zrobię Wam przyjemność ….

    Dowcip rysunkowy jest, ale opowiem go najlepiej jak się da.
    Przy stole siedzi rodzinka i syn zadaje ojcu pytanie:
    – Tato, dlaczego w Star Trek nie ma Żydów, Chrześcijan i Muzułmanów?
    – Bo to jest przyszłość, synu …

  84. dr panzerfaustus.
    Zauwazyl Pan wiele w moich wpisach; staroswieckosc szlachecka (rozumie ironia) nie zauwazyl Pan lub zapamietal, ze nie jestem Polakiem, jestem etnicznym Niemcem z dziada pradziada osiadlych w Bradenburgii co obecnie po polskiej stronie nazywa sie zielonogorskie. Ze pisze po polsku (z mowieniem jest u mnie bardzo zle) to zasluga dwoch pan od polskiego. Moja edukacja w Polsce zakonczyla sie przed matura (wczesniej wyslano mnie do szkoly bo bylem „wyrosniety”) i ukonczeniem 16 roku zycia. Wasz tow. Gomulka wypuscil z Polski wiele rodzin niemieckich (za miliardy od Brandta) ktorym wczesniej nie przyszlo do glowy, ze ta czesc Brandeburgii (i nie tylko) bedzie nalezala do Polski. Rodzina moja ktora przezyla (szczatkowo) wojne i przejscie frontu wraz z masowymi zbrodniami bolszewickich hord, zostala w domu. Pozniej na wyjazd bylo juz zapozno. „Lutrami” byla i jest moja rodzina chyba od czasu samej Reformacji. W mojej obecnej amerykanskiej rodzinie oprocz Lutheranow („lutrow”) mam Episcopalians i Catholics.
    Co do mych makaronizmow; sa okreslenia ktore nie maja tlumaczen a w originale brzmia zdecydowanie lepiej.
    Heretyk, ateusz (?) …
    Who cares ! Ich gebe nicht einen Scheiß !

    Pogoda sie poprawila, pole golfowe schnie, ocean sie uspokoil, jutro Father’s Day … Wylaczam sie z blogow.

    Prosit Herr Doktor !

  85. Szczęść Boże Szanowny Redaktorze!!!!

    ,,Prof. Chazan w imię Boże robi, co chce. Kiedy rozwodził się ze swoją pierwszą żoną (teraz ma młodszą), też na pewno miał na to jakieś boskie uzasadnienie””

    Widzę ,że jednak podjął Pan trud zebrania bliższych informacji o profesorze.
    Szkoda tylko ,że ograniczył sie Pan do takich źródeł jak ,,Życie na gorąco”.
    (A o ile lat młodsza ta nowa żona ?)
    W takich sprawach to nigdy nic nie wiadomo.Znam przypadek jak uczennica uwiodła swojego nauczyciela ,ojca doroslych dzieci.
    Stara żona odeszła i wyjechała do Paryża z którego słała nowej żonie dziękczynne listy ,a nawet prezenty.
    Dzwoniąc do mnie wyrażała żal ,że tak późno znalazł się ktoś ,kto ja uwolnił od starego zgreda.
    Zaznaczam,że jestem za trzymaniem się pierwszego wspólmałżonka nawet gdyby miało to być przenoszeniem góry ,a może zwłaszcza dlatego.

    Bardziej jednak interesuje mnie ,co spowodowało ,jak to powiedziała koleżanka Pani Piekarskiej z SLD składając doniesienie do prkuratury,że szpital zarządzany przez tego okrutnika stał się flagowym szpitalem Warszawy.
    Mam przeczucie,że te 4500 tys porodów,które nie odbyły sie u konkrencji wyssały sporo ”szmalcu” z kieszni lekarzy majacych sumienie tej wielkości ,że trudno je zmieścić
    w jakiekolwiek klauzuli.Stąd ten rejwach.

    ”Czy to jest luka prawna, też bym polemizował. Stworzenie takiej listy w dzisiejszych warunkach w Polsce mogłoby równać się ze stworzeniem swoistej listy preskrypcyjnej. Wystarczy, że w USA obrońcy życia zabijali lekarzy wykonujących aborcje i wysadzali w powietrze ich kliniki.”

    Proszę nie uciekać od problemu przywołujac argumenty ”od czapy” – zresztą nieprawdziwe.
    Dlaczego brakuje Panu odwagi aby stworzyć taką listę?
    Trzeba mieć odwagę nosić swoje racje na sztandarze.I mógłby Pan zostać sławny.

    Ateiści sami powinni sprzątać bałagan zrobiny przez ich wynalazki.Podpowiadam.
    Na tzw.klinikach in vitro powinni powiesić szyld—,,Produkcja Dzieci z Połową Głowy ” a pod tym szyldem napis ,,Przyjmujemy Reklamacje”..
    Skrobanki nieodplatnie

    Jeszcze jedno –zastanawiam sie ,czy ta nieszczęsna kobieta, która przyszła zrobic aborcję do lekarza o którym wiedziała ,że aborcji nie wykonuje ,nie czytała historii ,która wydarzyła się niedawno w USA
    Kobieta,która żyła z wynajmowania burzcha zgodziła sie aby tamtejsi Frankensztajnowie
    wyprodukowali w jej ciele dziecko dla pary ,która dziecka mieć nie mogła.
    Umowa przewidywała,że w przypadku wady płodu kobieta zgadza sie na aborcję.
    Usg wykazało wielowadzie ,ale kobieta nie zgodziła się na aborcję i wyjechała do stanu gdzie prawo nie przewiduje takiego rozwiązania.(ciekawe jak mogliby ją przymusić do aborcji w poprzednim miejscu—też jakaś luka w prawie.)
    Urodziła dziecko z wieloma wadami ale nie dlatego ,że je chciała ale dlatego ,że stacja telewizyjna zaproponowała jej nakręcenie filmu o tej historii.
    Mam nadzieję,że jeśli chodzi o nasze podwórko to źle sie domyślam.

    W nastepnej kolejności może na swoim żywym organizmie poczuć dobrodziejstwa
    wszystkich swoich wyborów.Także tych stręczonych np.przez lobby ginekologiczne ktore dzięki temu ma do podziału rocznie chyba 160 mln.

    Taka kasa położona do podziału dla lekarzy powinna zapalić wielkie czerwone światło w głowie każdej potencjalnej pacjentki.
    Warto prześledzić rózne ”ciekawe” zdarzenia z klinik in vitro w krajach bardziej od nas nowoczesnych.
    Jedno z ciekawszych to produkcja dzieci tego samego ojca -właściciela kliniki -któremu to, kasa + przekonanie o własnym geniuszu zrobiły kuku na muniu i zapładniał pacjentki swoją spermą.
    Po wykryciu afery zgłosiło się jedynie ok.80 poszkodowanych.Reszta nie chciała sobie rujnować życia.
    Ale ”co sie odwlecze to nie uciecze” W przyszłości poszkodowani mogą dowiedzieć się niespodziewanie ,że mają potomstwo z rodzeństwem.
    Co to oznacza można przeczytać w życiorysach europejskich monarchów rozmnażających się w obrębie puli genów zbliżonych do siebie.
    Nieograniczoną ilość fantastycznych scenariuszy mogą napisać tzw ”banki spermy”,a konsekwencje wprowadzania do populacji mariału genetyczego w którym zakodowana jest informacja —nie rozmnażamy się aby nie przenosić chorób i uszkodzeń–mogą mocno nowoczenych entuzjastów in vitro postawić do pionu dopiero w generacji ich wnuków.

  86. Jerzy Pieczul
    14 czerwca o godz. 9:39

    Ale nie rozmiesz co ja piszę człowieku !!!

  87. lonefather
    14 czerwca o godz. 14:51

    🙂

  88. Jacek Kowalczyk
    14 czerwca o godz. 11:59

    Panie Jacku

    Napisałem nieco wcześniej, że tekstu pod nickiem „APEL” nie da się czytać, bo to chyba jakieś kody wojskowe, albo wygenerowany ciąg kodów „captcha”, więc może to jakiś błąd systemu.

    Pan to – zdaje się – wziął na serio. Jak Pan widzi, rzecz była w tym, że ten bełkot APELa jest właśnie czymś takim. Z żadnego końca, ani w przód, ani w tył, ani po przekątnej, nie da się czytać. Oczy bolą, rozum boli. Nawet komentować tego stanu psychiatrycznego się nie chce.

    Może nie jest to próbka w pełni reprezentatywna dla umysłu katolika, ale wiele mówiąca. Można długo szukać i trudno znaleźć coś znacząco lepszego niż te „captche”.

    Co prawda napięcie oczekiwania na „wyjaśnienie wszystkiego” skończyło się rozczarowaniem, ale jasne było, że tak się stanie, więc to tylko zawód przewidziany. Choć jakaś nutka była.
    Zbigniew Cybulski zalecał Pingwinowi: „trzeba wierzyć w człowieka, koleś”! I to była ta nutka wiary w rozum u katolika.
    Można więc teraz spokojnie oddać się Mundialowi.
    Pozdrawiam

  89. @ Tanaka 14.06.2014 o 22:46

    Tak, zorientowałem się poniewczasie, że to był wyrafinowany dowcip. Udany.
    Pozdrawiam
    JK

  90. Jacek Kowalczyk
    14 czerwca o godz. 23:14
    🙂

    O trafności dowcipu ostatecznie zdecydował święty mistyk-katolik-lekarz APEL. „Jemu dziękujmy”, jak mówi liturgia.

  91. Szanowny Panie Jacku,

    wywołany do tablicy przez odpowiedź udzieloną mi w oddzielnym poście, poczułem obowiązek odniesienia się do jego treści, choć niestety Pan nie odniósł się do wszystkich moich argumentów (może przez wzgląd na długość postu, może przez brak kontrargumentów). Od razu przepraszam za długość komentarza, ale starałem się pisać jak najkrócej.

    1. Pisze Pan: „Odnosząc się do Boga katolickiego, odnoszę się do tego, jak jest przedstawiany w ramach tej wiary” – śmiem w to wątpić, ponieważ kolejne akapity zdradzają, iż nie zna Pan Katechizmu Kościoła Katolickiego, który jest swego rodzaju *podręcznikiem* wiary katolickiej, kluczowym dokumentem. Dlatego też posłużę się jego cytatami, by nie być oskarżonym o własne widzi-mi-się, czy kaznodziejstwo, które bezpodstawnie (@Jerzy Pieczul – wciąż czekam na dowody mojego żonglowania Słowem Bożym w poprzednich komentarzach) są mi zarzucane przez komentatorów tego bloga.

    2. Do meritum: „Wierzą, że dał, wierzą, że wolną (a to niezwykle trudne do udowodnienia, że w ogóle mamy wolną wolę(…)) i wierzą, że woli tej woli nie ograniczać”. Wolna wola jest ściśle związana z wolnością człowieka, a dokładnie z wolnością wyboru. A zatem garść cytatów z KKK (czyt. Katechizmu Kościoła Katolickiego).
    a) „Wolna inicjatywa Boga domaga się *wolnej* odpowiedzi człowieka, gdyż Bóg stworzył człowieka na swój obraz, udzielając mu wraz z *wolnością* zdolności poznania Go i miłowania (…).” (Część 3, Dział 1, Rozdział 3, Art. 2, nr 2002) – wolna wola pozwala człowiekowi odpowiedzieć Bogu lub nie. Poznawać Go lub nie. Wierzyć w Niego lub nie.
    b) „(…) konieczne jest, aby (…) było uznawane i respektowane prawo wszystkich obywateli i wspólnot religijnych do *wolności* w dziedzinie religijnej.” (Część 3, Dział 2, Rozdział 1, Art. 1, nr 2107) – wolna wola zapewnia wolność wyznania.
    c) „Godność człowieka wymaga, aby działał ze świadomego i *wolnego* wyboru, to znaczy osobowo, od wewnątrz poruszony i naprowadzony, a nie pod wpływem ślepego popędu wewnętrznego lub też zgoła przymusu zewnętrznego (…).” (Część 3, Dział 2, Rozdział 2, Art. 6, nr 2339) – wolna wola oznacza, że człowiek działa sam, myśląc o tym co robi, a nie pod wpływem swego popędu lub nacisku z zewnątrz.
    d) „(…) Bóg nie ma zamiaru zmuszać do dobra, gdyż chce mieć do czynienia z istotami *wolnymi*. (…)” (Część 4, Dział 2, Art. 3, nr 2847) – mówi samo za siebie.

    Jeśli jednak lektura KKK jest zbyt męcząca, można zajrzeć do krótszej wersji, czyli Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego (KKKK), w którym są przypisy do KKK. Zatem garść kolejnych cytatów:
    e) „(…) Wiara jest aktem osobowym, ponieważ jest *wolną* odpowiedzią człowieka na inicjatywę Boga (…).” (Część 1, Dział 1, Rozdział 2, nr 30) – mając wolną wolę można odpowiedzieć, nie trzeba.
    f) „Człowiek został stworzony na obraz Boży w tym sensie, że jest zdolny do poznania i pokochania, w sposób *wolny*, swego Stworzyciela. (…)” (Część 1, Dział 2, Rozdział 1, nr 66) – wolna wola *pozwala* ale nie każe poznać i pokochać swego Stworzyciela.
    g) „Bóg (…) stworzywszy jednakże człowieka jako istotę wolną i *odpowiedzialną*, respektuje jego *wybory*.” (Część 1, Dział 2, Rozdział 3, nr 213) – Bóg nie wpływa na wolny wybór człowieka, bo go respektuje.
    h) „Wolność jest darem Boga; jest władzą działania lub niedziałania, czynienia tego lub czegoś innego, a więc podejmowania przez siebie *przemyślanych* działań. (…) Wolność zakłada możliwość *wyboru* między dobrem a złem. (…)” (Część 3, Dział 1, Rozdział 1, nr 363) – mówi samo za siebie.

    A propos Pańskich słów „wyciągam z tego moralne wnioski na jego niekorzyść ” czyli na temat wolności i odpowiedzialności człowieka:
    i) „Wolność czyni człowieka *odpowiedzialnym* za swoje czyny w takiej mierze, w jakiej są *dobrowolne*. (…)” (Część 3, Dział 1, Rozdział 1, nr 364) – jeśli człowiek dobrowolnie zrobi coś nie tak, to jest za to odpowiedzialny.
    j) „Czyn moralnie dobry zakłada jednocześnie dobro przedmiotu, celu i okoliczności. Wybrany przedmiot już sam może uczynić złym całość działania, nawet gdy intencja jest dobra. Niedopuszczalne jest czynienie zła, by wynikło z niego dobro. Zły cel niszczy działanie, chociaż jego przedmiot byłby sam w sobie dobry. Natomiast dobra intencja nie czyni dobrym działania, które samo w sobie jest złe, ponieważ cel nie uświęca środków. Okoliczności mogą zmniejszyć lub zwiększyć odpowiedzialność sprawcy, lecz nie mogą same z siebie zmienić jakości moralnej samych czynów, nie mogą uczynić dobrym działanie, które jest samo w sobie złe.” (Część 3, Dział 1, Rozdział 1, nr 368) – za działanie człowieka odpowiedzialność ponosi człowiek, nie Bóg.

    Podsumowując powyższe wnioski istnieje *wolna wola* w takiej postaci jaką wyznają katolicy, a która opisana jest w KKK. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że Pan, Panie Jacku, nie wierzy w Boga, a są ludzie, którzy wierzą. Jeśli zna Pan inne dokumenty kościoła nt. wolnej woli, to niech Pan je przedstawi podając źródła. Póki co, to ja udowodniłem, że katolicka wolna wola istnieje, zatem 1:0 dla mnie.

    3. Co do słów: „choć zarazem wierzą w łaskę wiary (która nie każdemu będzie dana i nie wiadomo, dlaczego jednemu tak, drugiemu nie)” kolejny raz pokazuje Pan nieznajomość (lub pobieżną znajomość) KKK. Zatem zacytuję KKKK (są tam odnośniki do KKK):
    k) „Usprawiedliwienie jest najdoskonalszym dziełem Bożej miłości. Jest konsekwencją darmowej inicjatywy miłosierdzia Boga(…). Dokonuje się to przez *łaskę* Ducha Świętego, którą wysłużył nam Chrystus przez swoją Mękę, a której udziela w sakramencie *chrztu*. Usprawiedliwienie zapoczątkowuje *wolną odpowiedź* człowieka, to jest wiarę w Chrystusa i współpracę z łaską Ducha Świętego.” (Część 3, Dział 1, Rozdział 3, nr 422) – łaska usprawiedliwienia jest udzielana przez chrzest, a każdy właściwie może zostać ochrzczony, czyli każdy może otrzymać tę łaskę, a ona zapoczątkowuje wiarę w Chrystusa. A więc logicznie *każdy* może otrzymać łaskę wiary – o ile będzie wolna odpowiedź człowieka (patrz: wolna wola). Bo sam chrzest to żadna „magia” i nie załatwia wszystkiego. Człowiek musi „współpracować z łaską Ducha Świętego”.
    l) „Łaska jest *darmowym* darem Boga, który uzdalnia nas do uczestniczenia w Jego życiu trynitarnym i do działania ze względu na Niego. (…) Jest nadprzyrodzoną, ponieważ zależy całkowicie od darmowej inicjatywy Boga i przerasta możliwości rozumu i siły woli ludzkiej. Wymyka się naszemu doświadczeniu.” (Część 3, Dział 1, Rozdział 3, nr 423) – łaska jest darmowa, wystarczy po nią sięgnąć (chrzest), więc wiadomo komu będzie dana.

    Zajrzyjmy do jeszcze innego, ważnego źródła – Pisma Świętego.
    m) „«Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce” (J 1, 15a – 16) [ http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=340&slowa=%B3ask ] – wszyscy otrzymali łaskę od Jezusa, bo o Nim była mowa (wystarczy przeczytać kilka wersów wcześniej).
    n) „Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom”. (Tt 2, 11) [ http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1035&slowa=%B3ask ] – skoro Bóg niesie zbawienie wszystkim ludziom, a wiemy, że:
    o) „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga” (Ef 2, 8) [http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1029 ], to znaczy, że Bóg niesie też każdemu wiarę, a warunkiem zbawienia, jak już wiemy, jest chrzest.

    Co do samej jeszcze wiary powróćmy do KKK:
    p) „Wiara jest *odpowiedzią* człowieka daną Bogu” (Część 1, Dział 1, nr 26) – a więc wynika z wolnej woli człowieka.
    r) „Wiara jest możliwa tylko dzięki łasce Bożej i wewnętrznej pomocy Ducha Świętego. Niemniej jednak jest prawdą, że wiara jest *aktem autentycznie ludzkim*. Okazanie zaufania Bogu i przylgnięcie do prawd objawionych przez Niego nie jest przeciwne ani wolności, ani rozumowi ludzkiemu. (…)” (Część 1, Dział 1, Rozdział 2, Art. 1, nr 154) – wiemy już komu będzie dana łaska i że zależy od ludzkiego *aktu wolnej woli*.

    Tak więc ma Pan rację, że wiara jest łaską, lecz nie ma Pan racji mówiąc, że nie wiadomo komu i jak będzie udzielana. A już na pewno nie kłóci się to z wolną wolą człowieka, tylko wręcz z niej wypływa. Zwiększam swoją przewagę, tym razem na 2:0.
    (źródło cytatów z KKK i KKKK: http://www.tezeusz.pl/cms/tz/fileadmin/user_upload/startowa/KATECHIZM_KO_CIO_A_KATOLICKIEGO.pdf )

    4. Kolejne słowa: „no i wierzą w cuda (czyli działanie wbrew naturze poniekąd, więc jak to się ma do naturalnych kataklizmów, które „muszą” się wydarzać?)” mamią czytelnika zwrotem „poniekąd”. Otóż wszystkie cuda, o których słyszałem, i o których wiem, że zostały uznane przez kościół są związane z: a) objawieniami, b) uzdrowieniami i c) cudami eucharystycznymi. Skoro Pan, Panie Jacku, tak dobrze zna realia kościoła katolickiego, to niech Pan wymieni tak ze 3 cuda dotyczące katastrof naturalnych, bo ja osobiście nie słyszałem o żadnym. A skoro np. cudów o charakterze uzdrowień medycyna nie potrafi wyjaśnić, to wcale nie stoją w sprzeczności ani z łaską wiary, ani z wolną wolą człowieka. Także na podstawie aktualnych informacji wygrywam już 3:0.
    Co do: „Faktem natomiast jest, że nie znamy takiej (lub choćby podobnej w skali) realizacji siły wiary”, to powiem tylko, że właśnie owe cuda i historie z Pisma Świętego świadczą o realizacji siły wiary. To, że nie żyliśmy w czasach biblijnych, to nie nasza wina. To, że dla Pana nie są one fenomenalne, to też nie mój problem. Faktem jest, – czego Pan może nie jest świadomy – że Pismo Święte jest przesiąknięte metaforami, alegoriami i innymi środkami poetyckimi. Nie bez kozery jesteśmy uczeni tego na lekcjach języka polskiego, żeby tekstów sprzed 2 tysięcy lat nie traktować jak współczesną faktograficzną książkę. Bo według ateistów, przynajmniej niektórych, można interpretować np. Mickiewicza, ale interpretować Biblii (którą też pisali ludzie) już nie. Cynizm w czystej postaci.

    5. Słowa: „Stworzenie takiej listy w dzisiejszych warunkach w Polsce mogłoby równać się ze stworzeniem swoistej listy preskrypcyjnej. Wystarczy, że w USA obrońcy życia zabijali lekarzy wykonujących aborcje i wysadzali w powietrze ich kliniki.” są co najmniej zabawne z kilku powodów. Po pierwsze, to niech Pan nie przepowiada przyszłości, bo to mało kto potrafi. A snucie domysłów na zasadzie „co by było gdyby…” jest niepoważne. Po drugie, skoro Pan poruszył temat USA (który bardzo lubię), to dziwne, że jakoś nie wspomniał Pan o innych zdarzeniach zza oceanu. Mianowicie o osobach, głównie pastorach, którym grożono i nad którymi znęcano się psychicznie tylko dlatego, że krytykowali homoseksualizm i aborcję cytując Pismo Święte, niekiedy publicznie a niekiedy tylko w ich własnym kościele. Tak więc jeśli chce Pan ze mną poważnie dyskutować, niech Pan przestanie być stronniczy. Po trzecie, USA to nie Polska, niech Pan o tym nie zapomina. To, że coś ma miejsce w USA nie oznacza, że się wydarzy, lub że tak samo będzie wyglądało w Polsce. Kultura może podobna, ale mentalność i ludzie zupełnie różni. Chcąc się więcej dowiedzieć o społeczeństwie i kulturach warto sięgnąć do podstawowych podręczników do socjologii. Po czwarte, nie widzę problemu, by taka lista nie była upubliczniona, żeby miały do niej dostęp jedynie ciężarne pacjentki kwalifikujące się prawnie do aborcji. Z tych względów Pański argument jest chybiony, 4:0 dla mnie. I ciekawe jest też to, że w całej tej dyskusji mało kto próbuje wysłuchać samego prof. Chazana, bo choć „teoretycznie” polskie prawo przewiduje obronę swojego stanowiska, to część dziennikarzy, polityków i osób publicznych już go osądziła. Proszę obejrzeć choćby ten wywiad: http://www.youtube.com/watch?v=9OQLvwI4tjY&feature=youtu.be

    I na sam koniec: ja naprawdę nie mam na celu przekonywania Pana do wiary, Panie Jacku, albo do zmiany Pańskich poglądów, daleki jestem od tego. Wszystko co napisałem pisałem w celu pokazania Panu, iż krytykuje Pan błędny obraz katolicyzmu, prawdopodobnie z braku odpowiedniej wiedzy (wcale nie trzeba mieć żadnego „kontaktu” z Bogiem). Co więcej, odnoszę się tylko do tego, co katolicyzm sam o sobie mówi. Nie odnoszę się ani do swojej, ani do Pańskiej prywatnej wiary, poglądów, bo każdy może mieć inną/y. Jeśli więc zna Pan jakieś informacje, dokumenty kościelne, które potwierdzają Pańskie tezy, bardzo bym prosił, by się Pan ze mną nimi podzielił.

    P.S. Bardzo współczuję Panu, Panie Jacku, różnych komentatorów, szczególnie tych „dorosłych” i „dojrzałych” krzykaczy, którzy jakimś *nadprzyrodzonym* sposobem wiedzą ile mam lat i jakie mam wykształcenie. Co ciekawsze, ci sami komentatorzy – zapewne oślepieni blaskiem oświecenia – nie potrafią podać żadnych merytorycznych argumentów, gdy krytykują moje wypowiedzi. Powtarzają jak mantrę frazes „bóg nie istnieje”, a brak kultury i spokojnej rozmowy najlepiej ukazują, że nie mają nic lepszego do powiedzenia. Choć zapewne jest to Panu na rękę, że są ludzie, którzy Pana popierają, bez wątpienia. Życzę jednak Panu bardziej elokwentnych czytelników i zwolenników.

    Z wyrazami szacunku,
    Marek Tarasiuk

  92. Korekta -> punkt 3. podpunkt o)
    fragment z Ef 2, 8

  93. @ Marek Tarasiuk
    Szanowny Panie!
    Napracował się Pan, ale niewiele z tego dla mnie wynika. Pan pisze, co mówi Katechizm KK, ja mówię, co widzę w realnym świecie (do którego oczywiście należy także ów Katechizm, ale niekoniecznie już to, co Katechizm twierdzi, że do tego świata należy, np. nadprzyrodzoność). Zacytuję Pański cytat:

    „Łaska jest *darmowym* darem Boga, który uzdalnia nas do uczestniczenia w Jego życiu trynitarnym i do działania ze względu na Niego. (…) Jest nadprzyrodzoną, ponieważ zależy całkowicie od darmowej inicjatywy Boga i przerasta możliwości rozumu i siły woli ludzkiej. Wymyka się naszemu doświadczeniu.”

    Jeśli coś „przerasta” i się „wymyka”, to jak mamy o tym dyskutować? Więc skończmy na tym. Rzeczywiście nie uda się Panu mnie przekonać, a ja Pana już nie będę próbował przekonywać, bo wyraźnie mówimy różnym językami (choć nie tak różnymi, jak np. z p. APEL-em). Niech Pan pozostanie w swoim mniemaniu zwycięzcą.
    Pozdrawiam
    JK

  94. Szanowny Panie Jacku,

    biorąc pod uwagę samą retorykę podważyłem wszystkie Pańskie argumenty. Poruszona przez Pana „nadprzyrodzoność” nie była przedmiotem poprzednich rozważań. Także nie tylko w moim mniemaniu, ale po prostu pod względem argument-kontrargument miałem rację. „Nadprzyrodzoności” faktycznie nie ma jak tłumaczyć i o tym nie chcę nawet dyskutować. I choć mówimy różnymi językami, to uczynił Pan wiele niesłusznych zarzutów (co wyjaśniłem w tym potwornie długim komentarzu).

    Pozdrawiam i życzę szczęścia,
    Marek Tarasiuk

  95. @ Marek Tarasiuk

    Proponuję, żeby zamiast czytać Katechizm KK, przeczytał Pan tekst Karola Jałochowskiego z najnowszej POLITYKI (już się ukazała) „Co mózg ma w środku”. To dobry przykład mówienia o realnym świecie, zamiast bujania w obłokach mętnych domniemań co do Boga stworzyciela.
    Pozdrawiam
    JK

  96. @Jacek Kowalczyk

    Jeśli w tekście pana Jałochowskiego znajduje się coś o przyznaniu się do błędu, kiedy stawia się błędne zarzuty lub o tym, że do czyichś argumentów odnosimy się jakkolwiek, a nie odwracamy kota ogonem, to owszem – chętnie przeczytam.

    Pozdrawiam,
    Marek Tarasiuk

  97. @ Marek Tarasiuk
    Nie, nie podważył Pan moich argumentów, tylko postanowił mnie zalać potopem rozmaitych cytatów z pism, których autorzy opisują nierzeczywistość. A w każdym razie coś, co im samym się „wymyka”.
    Pisał Pan np.
    Podsumowując powyższe wnioski istnieje *wolna wola* w takiej postaci jaką wyznają katolicy, a która opisana jest w KKK. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że Pan, Panie Jacku, nie wierzy w Boga, a są ludzie, którzy wierzą. Jeśli zna Pan inne dokumenty kościoła nt. wolnej woli, to niech Pan je przedstawi podając źródła. Póki co, to ja udowodniłem, że katolicka wolna wola istnieje, zatem 1:0 dla mnie.

    Nie, to, że „jeden wierzy, a drugi nie wierzy” w żaden sposób nie dowodzi istnienia wolnej woli, ani tym bardzie cytaty z pism katolickich nie dowodzą, że istnieje wolna wola „w postaci jaką wyznają katolicy”. Niczego Pan tu nie udowodnił. Podobnie jest z pozostałymi Pańskimi wywodami.

    Nie odwracam kota ogonem, tylko nie chce mi się pisać elaboratów wskazujących mijanie się przez Pana z tematem. Jeśli musi się Pan czuć moralnym zwycięzcą, proszę bardzo. Realiów to nie zmieni. Zakończmy więc tę wymianę opinii.
    Pozdrawiam
    JK

  98. @ Marek Tarasiuk

    Rzeczywiście, nic tu nie wskóram. Niech Pan więc nadal krytykuje wolną wolę w swoim, autorskim rozumieniu, bo na pewno nie jest to rozumienie katolickie. Realiów nie zmieniam, tylko zapisane słowo „z pism katolickich” przeczy Pańskim zagmatwanym tezom o wierze, łasce i cudach.

    Ale cóż, każdy ma swoją rację. I ma Pan rację, że trzeba to zakończyć.
    Pozdrawiam,
    Marek Tarasiuk

  99. Korekta -> @Jacek Kowalczyk