Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.06.2014
niedziela

Żądza rządzenia cudzym

8 czerwca 2014, niedziela,

Wielkim osiągnięciem chrześcijaństwa była zmiana statusu jednostki: wyodrębnienie jej własnego losu z życia społeczności, w której się urodziła, obdarowanie jej indywidualnością, a w konsekwencji osobistą relacją z Bogiem (w Trójcy Jedynym, rzecz jasna) i oddzielnym procesem na Sądzie Ostatecznym, czyli indywidualną odpowiedzialnością za czyny.

W tym sensie chrześcijaństwo odegrało bez wątpienia fundamentalną rolę w kształtowaniu się całego świata Zachodu z jego specyficzną historią i specyficzną rolą jednostki w tej historii. Nawet w dzisiejszym, mocno zhomogenizowanym świecie, wciąż istnieją olbrzymie różnice mentalności (w tym w kwestii miejsca i wagi jednostki w zbiorowości) między Zachodem a kulturami Wschodu (zwłaszcza chińską czy hinduską). Jest zupełnie nieistotne, że żaden bóg nie brał w tym wszystkim udziału.

Ale — jak słusznie mówią chrześcijanie — po owocach ich poznacie je. Wielu ludzi, którzy uważają się za chrześcijan (u nas to głównie katolicy), rozumie swoją osobistą relację z Bogiem w szczególny sposób: jako bycie przedstawicielem, reprezentantem, tłumaczem, a nawet wykonawcą woli Stwórcy (i nie mówię tu o funkcjonariuszach Kościoła, który wszak ufundowany jest na (fałszywej) ciągłości Bożych namiestników). Główną troską tych osobistych przyjaciół Najwyższego jest nie tyle zabieganie o własne zbawienie, ile nachalna potrzeba pouczania wszystkich wokół, jak oni mają zabiegać o swoje zbawienie. Także — oczywiście — tych, którzy kwestionują samo pojęcie pozagrobowego zbawienia (idei w gruncie rzeczy bardzo niedookreślonej; tu zachęcam katolików do przedstawienia, czym jest/będzie dla nich zbawienie, choć wiem, że najlepsza odpowiedź jest taka, że to niedostępna takim prostakom jak ja tajemnica wiary i coś tak niewytłumaczalnie wspaniałego, że brak na to słów).

Mamy znów konkretną, życiową, realną sytuację. 11-letnia dziewczynka zaszła w ciążę w wyniku gwałtu, jakiego dokonali na niej kuzyni (14- i 15-latek). Rodzice uzyskali zgodę sądu na dokonanie aborcji. Na arenę wkracza teolog Tomasz Terlikowski. On WIE, że aborcja płodu jest czymś gorszym dla 11-latki niż donoszenie ciąży, poród i oddanie dziecka do adopcji (to pan katolik i teolog dopuszcza, wręcz zaleca). On WIE, że tak będzie lepiej i dla tej 11-latki, i dla tego nieistniejącego jeszcze, potencjalnego dziecka. Bo on WIE, że płód jest już niewinnym dzieckiem — choć nie ma najmniejszego sensu przypisywanie jakichkolwiek wartości moralnych płodowi, bo nie ma on jeszcze wykształconych części mózgu decydujących o zachowaniach, którym takie wartości przypisujemy; a żeby być niewinnym, trzeba móc być także winnym, bo inaczej nie bardzo wiadomo, o co chodzi, co miałoby znaczyć bycie niewinnym.

Terlikowski oraz na przykład sygnatariusze słynnej już Deklaracji wiary (ci, którzy nie tylko podpisali, ale i zrozumieli tekst) strasznie chcą i potrzebują urządzać innym życie. Oni WIEDZĄ, jak ci inni powinni postępować. Powtarzając swoją mantrę o ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci, całkowicie ignorują cudze cierpienie, realia współczesnego świata (cóż to znaczy śmierć naturalna w warunkach zaawansowanych technologii podtrzymywania funkcji organizmu?), żądają od innych poświęcenia, choć nie wiadomo, czy na takie poświęcenia sami by się zdobyli (są i tacy, ale niekoniecznie motywowani religijnie). Teolog Terlikowski szczególnie zajadle zwalcza wszelką dyskusję o eutanazji, a lekarzy uczestniczących w eutanazjach nazywa eutanazistami.

Co się dzieje w głowach ludzi takich jak on i jemu podobni, że bardziej kochają swoje idee niż bliźniego swego?

Ciekawe skądinąd, że Kościół tak chętnie broni materialnej prywatnej własności, a zarazem odmawia ludziom wszelkiej prywatności duchowej. Może im po prostu nie ufa? Ja nie ufam tylko takim ludziom jak Terlikowski.

Appendix

Polemizowanie z episkopatem jest znacznie bardziej pozbawione sensu niż (w gruncie rzeczy jałowa) polemika z panem Terlikowskim i jemu podobnymi. Niemniej warto odnotować stanowisko tego gremium wyrażone w formie „Oświadczenia Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych”. Lubię to oficjalne ą ę, okrągłe, dystyngowane zdania, za którymi kryje się bardzo niedystyngowana rzeczywistość. bardzo realni ludzie — ci cierpiący i ci, którzy czasem niosą ulgę, a czasem z własnej woli powiększają cudzą traumę (jak przenajświętszy prof. Chazan, szef państwowego szpitala im. Świętej Rodziny, z którym mamy wywiad w najnowszej POLITYCE).

W oświadczeniu episkopatu napisano m.in.:

Ufamy, że nie ma potrzeby nikogo przekonywać o absurdalności stawianych zarzutów katolickim lekarzom. Wydaje się paradoksem twierdzenie, że lekarz podpisujący „Deklarację wiary” może narazić pacjenta na utratę zdrowia lub życia, gdy tymczasem deklaracja ta broni prawa lekarza do odmowy działań mających na celu terminację życia (np. aborcji). Nie należy więc tworzyć fałszywego obrazu zachowań ludzi wierzących, opisując ich działania w kategoriach kryminalnych, gdy tymczasem sami stają się ofiarami gry interesów.

Biskupi jak zawsze udają, że nie wiedzą, o co chodzi, i z kogoś, kto oświadcza, że nie będzie uwzględniał obowiązującego prawa (ani tym bardziej sumienia swojego pacjenta), czynią „ofiarę gry interesów”.  Udają, że nie doczytali deklaracji i że ktoś odmawiający prawa do in vitro jedynie odmawia udziału w terminacji życia. Biskupi apelują „do władz publicznych i środowisk opiniotwórczych o uszanowanie przekonań osobistych pracowników Służby Zdrowia i przeciwdziałanie agresji medialnej i naciskowi dyscyplinarnemu, które stają się współczesną formą prześladowań na tle religijnym”. „Prześladowania na tle religijnym”! Ratunku!

Jak strasznie prześladowani są u nas katolicy, widać choćby na niniejszym blogu, widać też, jak miłują oni innego i jak cenią prawdę. Zaiste, po owocach ich poznacie je.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 219

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Oczywiscie ze ma Pan racje wytykajac duchownym nieuzasadniona agresje w prywatne zycie obywatela. Podpisze sie pod calym tekstem panskiego felietonu bo nie cierpie hipokryzji tak samo jak pan. Z drugiej strony mierzi mnie pomijanie milczeniem katolickiego pogrzebu generala Jaruzelskiego w ktorym uczestniczyla wierchuszka SLD. Katokomuna z Senyszyn i Millerem modli sie. PO z Tuskiem modli sie w Watykanie. PiS sami katolicy. Wszyscy naokolo sie modla. To nie jest normalne w zachodnim rozumieniu normalnosci. Idea panstwa laickiego zostala zdradzona i tych ludzi z katokomuny trzeba wytykac palcami bo ich hipokryzja jest najwieksza. Dlatego aborcja, eutanazja i inne podobne tematy nie sa w obecnej chwili najwazniejsze. Najwazniejsze dla Polakow jest odzyskanie panstwa laickiego w ktorym kazdy obywatel niezaleznie od wyznania czy jego braku dobrze by sie czul. Ja jestem po tej stronie Atlantyku i czuje sie dobrze o czym panu donosze z satysfakcja.

    Slawomirski

  2. Drogi Gospodarzu!
    Na początek pana nowego tekstu mam dwie wiadomości. Dobrą i złą.
    Dobra – moja pozytywna recenzja, zwłaszcza super tytuł, który oddaje tzw. sedno jądra albo jądro sedna.
    Druga zła o tyle, że niniejszym grożę osobiście red. Terlikowskiemu, którego chcę pozbawić nawet życia (jeszcze nie wiem jak to zrobić skutecznie).
    Uważam bowiem, że zagraża on (chyba w sposób nieodwracalny z uwagi na rodzaj głębokiego upośledzenia umysłowego dalej zwanego fanatyzmem religijnym) bezpieczeństwu publicznemu, ładowi społecznemu itd., działając zresztą wbrew Konstytucji RP, która nakazuje rozdział Kościoła i Państwa.
    Z tego prostego powodu „prawo boże” nie powinno mieć przebicia, a tymczasem pan Terlikowski oraz idioci cyrulicy, którzy podpisali deklarację sumienia, uważają dokładnie odwrotnie.
    Mam nadzieję, że znajdę nie tylko zrozumienie, ale i wsparcie (może nawet w postaci „gnata” albo czegoś w tym guście, co strzela) wśród zatroskanych o ojczyznę ( w miarę normalną) gości na tym blogu.

  3. Szanowny Panie Tanaka

    Chowanie dygnitarzy komunistycznych pod murem kremlowskim pamietam z lat PRL. To byla moja a nie pana mysl aby zarezerwowac tam miejsce dla genarala Jaruzelskiego gdy ten jeszcze zyl. Panski rezonans na temat muru kremlowskiego skierowany na moja osobe to przywlaszczanie sobie cudzych myli czyli po prostu plagiat. Wiem ze stac pana na orginalnosc i przywoluje pana do do porzadku

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Marit
    8 czerwca o godz. 18:06

    Szanowna Pani Marit

    Prosze skierowac to pytanie do osob ktore sie zajmuja interpretacja snow. Domyslam sie ze znalezli by sie chetni na rozmowe z duchem Jaruzelskiego. Ja do tych osob nie naleze.

    Slawomirski

  6. Rafał Kochan
    8 czerwca o godz. 14:38

    Szanowny Panie Kochan

    Szukanie uciechy w wulgarnosci prowadzi do nikad.

    Slawomirski

  7. Jerzy Pieczul
    8 czerwca o godz. 12:0

    Pieczul klamie piszac ze wszyscy Polacy wspolpracowali z komuna.

  8. Drogi Autorze, bez cienia złośliwości zwracam uwagę na drobną literówkę w ostatnim zdaniu.

    Poza tym, podpisuję się obiema rękami pod Pańskim wpisem.

    Pozdrawiam.

  9. Slawomirski
    9 czerwca o godz. 2:06

    Szanowny Panie Slawomirski,
    zgodnie z Pana „idea”, aby gen.Jaruzelskiego pochowac pod murami Kremla, nie uwaza Pan aby polskich dygnitarzy koscielnych, od biskupa w góre, wyslugujacych sie i bedacych obywatelami Watykanu chowac w Watykanie?

  10. czy pan Kowalczyk nie rozumie,
    ze nie ma znaczenia co powie lub zrobi Terlecki czy jemu podobny razem z urzędnikami obcego państwa Watykan ?

    Znaczenie ma, ze pieszczoch Polityki, premier Tusk pozwala by urzędnicy obcego państwa Watykan stali ponad prawem III RP,
    daje im paszporty dyplomatyczne,
    daje im wiele mln kasy,
    rozwiązał Komisje Majątkową
    i utajnił jej akta, by Watykan nie musiał oddawać Polsce ukradzionych mld. Pozwala lokalnym kacykom na rządzenie się nie swoim,
    po przez rozdawanie za darmo Watykanowi lokalnych własności, itp, itd

    Założę się z panem Kowalczykiem, ze Tusk nic nie zrobi by ochronić zdrowie i życie Polaków, zagrożone tzw. klauzula sumienia

    A oni w zamian plują mu w twarz, a on mówi, ze deszcz pada

  11. Bardzo dobry, sensowny wpis ale skupiać się tylko na katomatołkach typu Terlikowski? Spójrzmy szerzej: wszystkie religie w ten czy inny sposób są ZORGANIZOWANĄ FORMĄ NIETOLERANCJI a jedyną formą tolerancji jaką akceptują to jej negatywna postać: pozwalamy wam mieszkać (np. nie zabijamy was) ale znajcie swoje miejsce. Co gorsza zwalczanie idiotyzmów przez nie głoszonych jest niemożliwe bo kontra racjonalnym argumentom finalnie stają argumenty ,,nie zbadane są wyroki Pana”, ,,Bóg tak chce”. Pamiętajmy też by odróżnić interes zarządu korporacji katolickiej od ludzkiej potrzeby wiary.

  12. ” Główną troską tych osobistych przyjaciół Najwyższego jest nie tyle zabieganie o własne zbawienie, ile nachalna potrzeba pouczania wszystkich wokół, jak oni mają zabiegać o swoje zbawienie.”
    Pycha przez nich przemawia.
    Sami mówią: kto się wywyższa, będzie poniżony.
    „Co się dzieje w głowach ludzi takich jak on i jemu podobni, że bardziej kochają swoje idee niż bliźniego swego?”
    Pycha.

    Zastanawia mnie, dlaczego obchody 25-lecia wolności nie zaczęły się mszą?
    Gdzie schowała się „przewodnia siła narodu” i dlaczego?
    Czyżby nasi wybitni politycy wstydzili się pokazać światu „prawdziwe wartości”?
    Faryzeusze?

  13. Terlikowski to jest niestety taki trochę pożyteczny idiota. On z przekonaniem poszerza wpływy (i przy okazji powiększa też majątek) Kościoła katolickiego.

  14. Terlikowski i jemu podobni, cierpią na psychozy religijne; oni wierzą święcie, ze bóg do nich przemawia (słyszą głosy), a nawet, że prowadzą z nim dialog.
    Psychozy maja to do siebie, ze bywają zaraźliwe (Salem) co wyraźnie widać na przykładzie naszego narodu (nie społeczeństwa), który to naród w coraz większym stopniu tej psychozie ulega. Ludzie będący ateistami, czy nie praktykującymi katolikami, nagle zaczynają wielbić JP2 ze zwierzęcą wręcz zaciekłością – gdyż jakikolwiek bóg jest dla ich umysłów nie do ogarnięcia.
    Czarno to widzę – w dwójnasób.
    PS.Moja „diagnozę” potwierdzają wzmożenia narodowe, też rodzaj psychozy, które są udziałem Polaków z różnych, często dość pospolitych powodów.

  15. Ja bym dodał od siebie, że ów jakże miłujący życie poczęte i nienawidzący myślących o eutanazji pan T. P. Terlikowski jednocześnie optuje za karą śmierci, ba taka (jak wynika z jego artykułu na fronda.pl) należy się zwyrodnialcom (też małolatom), którzy gwałtu na 11latce się dopuścili. Pomijam oczywistą winę opiekunów owych małolatów, to zdumiewające jest, że tenże sam Terlikowski jest zdecydowanym przeciwnikiem edukacji seksualnej, która tamci pewnie nabyli za pomocą jedynie dostępnej edukacji, czyli porno.

  16. Podobają mi się i sam wpis i komentarze i prawie wszystkie je popieram. Może tylko dodam z przekory, że jest wolność słowa i w zasadzie bardzo dobrze, jeśli każdy ma swój pogląd, nawet jeśli jest idiotyczny. Drugą kwestią jest, że ten pogląd trafia do ludzi i sobie tam kiełkuje. A im bardziej kiełkuje, tym więcej idiotycznych poglądów się głosi. Bo czy nie jest tak, że to w sumie społeczeństwo kreuje takich ludzi jak pan Terlikowski. Choć może jest to pytanie w stylu co było pierwsze: jajko czy kura. Niemniej jednak, dla „zagorzałych” wierzących pan Terlikowski jest pewnie wzorem do naśladowania, ale dla wielu ludzi, w tym dla mnie, chyba coraz bardziej odsuwa mnie po prostu od jakiegokolwiek kościoła i jakiejkolwiek wiary. Bo w Polsce wiara zrobiła się niestety fanatyczna.

  17. To, że inż. Terlikowski :WIE… „, znaczy, że jest NAWIEDZONY.
    Nie jest to co prawda pojęcie ścisłe pod względem naukowym, ale jest ścisłe pod względem kulturowym – oznacza porąbańca umysłowego. Człowieka skrzywionego, takiego co ma „nierówno pod sufitem”, co było ulubionym powiedzonkiem pewnego znanego mi katechety. Który chwytał małe dzieci za włosy na skroni, tuż przy uchu, podnosił i okręcał tak, że dzieciaki wrzeszczały z bólu w niebogłosy. Do nieba jednak te głosy nie docierały, bo ksiądz kontynuował zbożną praktykę przez lata.

    Gospodarz pyta:
    „Co się dzieje w głowach ludzi takich jak on i jemu podobni, że bardziej kochają swoje idee niż bliźniego swego?”
    Otóż wiadomo w wielkiej mierze co się w takich głowach dzieje. Nauka poświęca temu sporo uwagi. Bardzo pouczające jest zaznajomienie się z biografiami znanych biskupów i innych kapłanów. Zwłaszcza ważne jest poznanie, co się z takim delikwentem działo w czasach dzieciństwa i wczesnej młodości. W takim czasie kształtują się skrzywienia, rządzące później człowiekiem. Symptomatycznie, choć nieświadomie, wyłożył to abepe Józef Michalik w obszernym wywiadzie o sobie, kilka miesięcy temu. Nieświadomy tego co mówi, a więc mówiący prawdziwie, wyjaśnił jakie procesy i zdarzenia doprowadziły go do niesławnej wypowiedz o dzieciach lgnących do dorosłego (księdza, znaczy. Swoją drogą jak charakterystycznie zgrabne katolickie kłamstwo – afera była o klechów molestujących dzieci, a Józio odrzekł o „dorosłych”).

  18. A ja jestem za istnieniem różnorodności w głoszeniu poglądów. Na swój sposób toleruję (innego wyjścia nie mam poniekąd) oszołomstwo Terlikowskiego i jemu podobnych. Proszę sobie wyobrazić, jak nasz świat wyglądałby, gdyby wszyscy ludzie mieli ten sam światopogląd? Już było kilku takich, całkiem niedawno, którzy pragnęli zunifikować światopoglądowo społeczeństwo… W społeczeństwie powinny ścierać się różne koncepcje społeczne, polityczne, filozoficzne – powinna istnieć (na bazie różnych mediów) pewnego rodzaju platforma, dzięki której ludzie mogliby konfrontować swoje poglądy – umacniając się w swych przekonaniach lub weryfikując i modyfikując. Problemem jest jednak tutaj status świeckiego państwa. Jego kryzys…. kryzys poziomu intelektualnego polityków… ich indywidualizmu… ich woli kształtowania rzeczywistości oraz świadomości spełniania istotnej roli w tym wszystkim, co się nazywa: WŁADZA, oczywiście pozytywnie pojmowana. Nasi politycy (ale nie tylko nasi, bo kryzys osobowości wsród polityków dotyczy niemalże całej Europy) nie są żadną elitą intelektualną. Cechuje ich bezideowość, miernota i zachowawczosć. Tego typu wady przyczyniają się w konsekwencji do tego, że dla nich najważniejsze są słupki popularności, brak asertywności i uległość wobec znaczących grup społecznych, nawet jeśli interesy tych grup społecznych stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem oraz tożsamością z pozostałą częścią Europy.

  19. Adam 2222
    9 czerwca o godz. 7:57

    Znaczenie ma wszystko. I Terlikowski, i premier, i minister. A najbardziej mieszkaniec, wyborca, obywatel.
    Terlikowski włazi ludziom do głowy i z mózgu robi gleję. Pozwalają mu na to. Lubią być ogłupiali.
    Premier udaje, że nie ma sprawy. Nie udaje, ale nie ma sprawy. Tak sądzą wyborcy. Nie obchodzi ich to, skoro mają mózgi zdegenerowane najpierw w domu, na religii, a następnie przez Terlikowskiego. Niektórym to przeszkadza, ale niektórych jest za mało. Demokracja tak kulawa i licha jak polska wymaga, by albo ci niektórzy się znacznie rozmnożyli, albo by głośniej, ostrzej i konsekwentnie darli mordy.

  20. Slawomirski
    9 czerwca o godz. 2:06
    Proszę czytać ze zrozumieniem. to pierwsza rzecz. Bez niego nie ma po co podejmować dyskusji.
    Druga to taka, że może pan sobie zgłosić wniosek patentowy na chowanie pod murem Kremla. Wniosek spotka się z dużymi trudnościami na etapie analizy. Powinien pan rozumieć powody. Jednym z nich jest brak oryginalności.
    Co samo przez się przywołuje pana do porządku.
    Są też inne powody, jeszcze dla pana trudniejsze.

  21. Moim zdaniem p. Kowalczyk dopuścił się (w pełni świadomie, jak sądzę) dwóch fundamentalnych przekłamań.

    Po pierwsze, lekarze, którzy podpisali Deklarację wiary, są przeciwko aborcji, czy eutanazji – ONI są osobiście przeciwko i oni deklarują, że tych zabiegów nie będą wykonywali, do czego mają elementarne prawo, a p. Kowalczyk usiłuje wtargnąć do ich życia i zmusić ich, by łamali swoje sumienia. A więc „żądza rządzenia cudzym” jest jego udziałem.

    To samo, jeśli chodzi o stosunek do p. Terlikowskiego. Ten ostatni wypowiada swoje wolne opinie, a p. Kowalczyk usiłuje mu tego zabronić, zamknąć usta. Terlikowski mówi, co myśli, a Kowalczyk daje do zrozumienia, że mu tego czynić nie wolno. Kowalczyk nie ufa – ja też, oczywiście jemu.

    Zarówno autor tej wypowiedzi, jak i coraz bardziej cała „Polityka”, co jako bardzo długoletni czytelnik stwierdzam z przykrością, odznaczają się bardziej antykatolickimi-antykościelnymi obsesjami, by nie rzec mocniej.

  22. @Stern. Wyobraź sobie, że jestem świadkiem, , jak kilku murzynów gwałci twoją córkę lub żonę. Grzecznie zwracam im uwagę, że to nie się nie godzi. Oni mnie traktują sikiem prostym, bo to nie moja sprawa. Myśle se, że mogłbym użyć siły lub innego niebezpiecznego narzędzia, by ich jakoś powstrzymać, ale skonfundowałem, że mógłbym im zrobić krzywdę nieporównywalnie większą niż oni tej biednej dziewczynie. Według mojej hierarchii wartości byłby to czyn niegodny. Przeciez po gwałcie ta dziewczyna będzie zdrowa, a kto wie, moze będzie miec dzidziusia. Uzywając siły mógłby kogoś trwale uszkodzić lub pozbawić życia. Odwracam sie na pięcie, wyjmuje komórke i dzwonie na policję, przyglądajac się co ci murzyni robią kobiecie. Rozumiem, że taki oto porządek światowy uczyniłby cię szczęśliwszym?

  23. stern
    9 czerwca o godz. 11:5

    Chłopie, na kilometr jedzie od Ciebie katolickim, czyli skrajnie tendencyjnym manipulatorem.
    Państwo wykształciło lekarzy – czyli również ja – i państwo ma prawo się domagać, by w swoim zawodzie kierowali się dobrem pacjenta, a nie ubzduranym „prawem bożym”. Chyba nie zauważyłeś w swoim religijnym zaślepieniu, że sygnatariusze deklaracji podpisują m.in. punkt, w którym opowiadają się za wyższością „prawa bożego” nad ludzkim. Mają pełne prawo, tylko wtedy – won z zawodu. Wybrali go, by służyć człowiekowi, a nie urojonemu bogu. Pieprzysz, sternie, jak ośmiolatek o wolnym państwie i wolności słowa – bo teraz nawet dzieci tak pieprzą.

    Powiadasz: „To samo, jeśli chodzi o stosunek do p. Terlikowskiego. Ten ostatni wypowiada swoje wolne opinie, a p. Kowalczyk usiłuje mu tego zabronić, zamknąć usta”.

    Pan Kowalczyk zwyczajnie krytykuje pajaca Terlikowskiego! Krytyka to zamykanie ust?! Gdzie to tak pan Kowalczyk „usiłuje mu tego zabronić”? Dawaj cytat, a jak nie, to wylej sobie kubeł wody na łeb i prędko leć do spowiedzi. Kiedy mówię, że czteroklepkowiec Terlikowski jest skończonym bałwanem, to znaczy, że usiłuję zabronić mu mówienia?! Mówię również z całym szacunkiem, że i Ty jesteś dla mnie nawiedzonym bałwanem-religiantem, wmawiając panu Kowalczykowi to, czego nie powiedział. Ale czegóż wymagać od wyznawców Boga, który pierwszego dnia miał stworzyć światło, czwartego dnia – źródła światła i w jednym i tym samym Piśmie zakazywał zabijania i nakazywał zabijać za takie głupstwo, jak prywatne uzycie ofiarnego olejku. Ojejku!

    O upadku „Polityki” już pieprzysz któryś raz. Może zerknij w lustro, czy to czasem nie Twój upadek.

  24. @Stern. „Po pierwsze, lekarze, którzy podpisali Deklarację wiary, są przeciwko aborcji, czy eutanazji – ONI są osobiście przeciwko i oni deklarują, że tych zabiegów nie będą wykonywali, do czego mają elementarne prawo”
    1. Wszyscy lekarze są przeciwni aborcji. Czasem muszą (muszą, bo są lekarzami) wybrać „mniejsze zło”.
    2. Prawo takie mają i żołnierze (nie zabijaj) i bankowcy (lichwa) i inni.
    Może taką deklarację powinni złożyć sukienkowi (kochajcie się i rozmnażajcie).
    A może wyżej wymienieni powinni zrezygnować z zawodu?

  25. Rafal Kochan
    To bardzo ladnie i poprawnie politycznie, ze taki z ciebie tolerancyjny liberal, ale mowiac miedzy nami, to jednak ja bym najchetniej takich porabanych katoli jak Terlikowski w dyby i za pysk albo na misje do Afryki.
    Jakkolwiek byloby mi zal tych Afrykanerow.

  26. Kochan: „W społeczeństwie powinny ścierać się różne koncepcje społeczne, polityczne, filozoficzne …..”
    Tak, tylko nie mogą to być koncepcje wariatów, czy innych nawiedzonych fanatyków. Z takimi rozmawiać nie warto – bo i po co?

  27. Stern uważa, że tylko katolicy mają prawo zamykać usta heretykom, poprzez stawianie ich przed sadami za obrazę tzw. uczuć religijnych.
    Tylko, że jeszcze nikt, nie potrafił sprecyzować co to są te obrażone uczucia religijne; a jednak ludzie są przez nasze usłużne sądy skazywani.
    A najśmieszniejsze jest to, że ci obrażeni, nic tylko szukają okazji, żeby te swoje pieprzone uczucia obrazić. Taki rodzaj uczuciowego masochizmu.

  28. @mag. Każdą postawę można sprowadzić do absurdu. Ochronę życia („pro-life”), jak i liberalną politykę społeczną umocowaną w prawie indywidualnego wolnego wyboru jednostki. Kiedy jest konflikt światopogladowy, nikt nie powinien wyszukiwać odstępstw od reguły, bo wszelkie ideologie są oderwane od życia…. Jeśli taki Terlikowski zaplątał się w komentowanie takich wyjątków, jak gwałt dziecka skutkujacy ciążą, to tylko dowodzi temu, że Terlikowski jest tępy szare mydło wojskowe. Nie wyklucza to jednak prawa do konfrontacji światopogladowej / ideologicznej w dyskursie społecznym. Wolałbym już, byśmy zastanowili się nad przyczynami tego biegunowego podziału spoleczeństwa na tle światopoglądowym. Jaki ma w tym udział nauka koscielna, a jaki politycy? I dlaczego nie ma w POlsce żadnego meza stanu, który obejmując swój urząd, wskazałby, jaki jest jego plan na państwo… W jaki sposób chce pogodzić Polaków; czego oczekuje od obywateli i elit wszelkiej maści w tym zakresie. Dlaczego żaden premier, żaden prezydent w tym małym wycinku nie jest w stanie przedstawic rodakom program, który będzie miał na celu konsolidacje społeczeństwa? Czyżby nie było problemu?

  29. Panie Kowalczyk, chrześcijanie są w Polsce u siebie – to kraj katolicki od ponad tysiąca lat i taki pozostanie, bez wzglęgu na grymasy inspirowane przez różnych takich, pragnących wszędzie „rządzić cudzym” oraz pędzić próżniaczy żywot na krzywy ryj, więc twoje zdziwienie, że ktoś pragnie rządzić we własnym domu jest absurdalne. Czy ty pozwalasz, aby nieproszeni goście wyżerali ci zapasy ze spiżarni oraz wykradali uciułaną kapustę ze skarpety? Gonisz pewnie swołocz kijami – i bardzo dobrze! Tak trzymaj!

    Goście muszą dostosować się do reguł gospodarza, nikt na siłę ich nie trzyma, są inne kraje, niechrześcijańskie, a wręcz przeciwnie, może odpowiedniejsze dla agresywnych mniejszości, tych ogonów przyzwyczajonych w USA do machania psem.

  30. Rafal Kochan
    Zadajesz fundamentalne, a zarazem dziecinnie proste pytania.
    No, nie wiem do k… nedzy, dlaczego mamy takich politykow jakich mamy, ale przeciez ich sami wybieramy. Oni wszak krew z krwi, kosc z kosci. I do kogo miec pretensje.

  31. Można by w dyskusji z Terlikowskimi użyć argumentacji z ich arsenału, a mianowicie życzyć mu, ażeby jego córki były gwałcone przez absolutnych debili i on miał świadomość, że będzie kołysał takie wnuki. Jednak z jakichś nieznanych powodów, delikatni ateiści unikają takich argumentów jak wody święconej. Okrucieństwo ludzi typu Terlikowskiego i prof.Chazana nie ma żadnego uzasadnienia w zwykłej przyrodzonej ludziom moralności. Ich sposób myślenia jest jednak wytłumaczalny, oni w pewnym okresie życia zostali zainfekowani wirusem wiary (mogłaby to być dowolna idea), więc dla nich nie istnieje nic poza ich religijnymi przekonaniami. Nie obchodzi ich, że w ten sposób ryją głębokie podziały w społeczeństwie, które podzielone staje się sobie wrogie, jest o krok od wojny domowej. Gdyby zostawili swoje przekonania jako tematy do otwartych dyskusji i nie próbowali ich przekuwać na obowiązujące wszystkich prawo, to moglibyśmy mówić, że żyjemy w państwie demokratycznym. Niestety, ci ludzi, a za nimi politycy od niby lewicy do faszyzującej prawicy (powstrzymam się od wymieniana nazw partii) nie kapują, że państwo demokratyczne to taki twór, którego parlament uchwala prawa dla wszystkich obywateli bez względu na głoszony przez nich światopogląd. Jest jeszcze gorzej, bo nawet media głównego nurtu pozwoliły sobie narzucić bestialski język fundamentalistów katolickich i w dzisiejszym poranku TOK-u dziennikarze nie mówili o zarodku, embrionie i płodzie ludzkim, a o nienarodzonym człowieku. Lekarz z tytułem profesorskim z premedytacją omija polskie restrykcyjne prawo aborcyjne i każe urodzić kobiecie istotę pozbawioną mózgu. Piszę o tym, ponieważ nasze człowieczeństwo w świetle dzisiejszej nauki wyróżnia właśnie mózg. On profesor w swojej „szlachetności” zapewnia kobietę, że to co się urodzi, będzie miało zapewnioną opiekę w hospicjum. Niestety pan profesor nie wspomina na czyj koszt będzie tam ta istota utrzymywana przy „życiu”, do czasu aż sobie kiedyś umrze. Nie wspominam oczywiście o przeżyciach kobiety, która ma urodzić to coś, bo gdyby nawet jakimś cudem prof. Chazan to przeczytał, to nie wiedziałby w czym tkwi problem. Polskie władze zachodzą w głowę, co powoduje, że Polki nie decydują się na dzieci, a jednym z oczywistych czynników leży w fundamentalistach katolickich, którzy przetwarzają swoje fobie w ogólnie obowiązujące prawa reprodukcyjne.
    Mnie tego typu wiadomości oczywiście bulwersują, ale po chwili reflektuję się, że przecież kobiety w wieku rozrodczym nic nie robią, żeby zmienić dzisiejsze poniżające je prawo. To one muszą wyjść na ulice, zakładać partie, głosować na ludzi, którzy nie będą się kierować fobiami kleru. Tylko tyle, a wtedy ja pomogę im nieść transparenty.

  32. @mag. Ja nie mam żadnych pretensji. Ja tylko się pytam. Twierdzisz, ze nie wiesz, dlaczego mamy takich polityków, jakich mamy, zatem pytanie moje nie jest do końca takie dziecinne proste. To znaczy, pytanie może i jest proste, ale już odpowiedź nie jest. Ale ja ci podpowiem jaka może być odpowiedź… Politycy są po prosty częścią społeczeństwa. Widocznie jestesmy (jako społeczeństwo) tacy po prostu głupi i bezideowi…. Dziwne to jest jednak w obliczu tych różnic światopoglądowych, które sie toczą chociażby na tym blogu. Ta nasza bezideowość generuje następne pytania, o wiele bardziej fundamentalne, a mianowicie dlaczego od czasu Solidarności i muzyki punk, w naszym społeczeństwie nikt nie chce sie buntować? Dlaczego młodzi ludzie zostali wykastrowani z elementu buntu, który od wieków był przypisywany kolejnym, młodym pokoleniom? Myślę, że to włąśnie w tym jest zawarta ta powikłana odpowiedź na to dziennie proste pytanie.

  33. Rafal Kochan
    No przeciez dokladnie to samo wynika z mojego poprzedniego postu do ciebie Ta bezradnosc.
    Mamy co mamy, lacznie z niebuntujaca sie, albo idiotycznie, mlodzieza w rodzaju Marysi z Gorzowa.
    Nie umiem sobie i tobie odpowiedziec, dlaczego stalo sie tak zalosnie!
    Sorry za literowki, ale walcze od killku dni z klawiatura.

  34. @Janek. Szanowny Jasiu, „katolickosć” to stan ducha, a nie stan państwowy. Ja nie jestem katolikiem, czyli jestem próżniakiem? Czy w zwiazku z tym, że nie jestem katolikiem, to mam mieć odebrane prawa obywatelskie? Pragnę cie równieź Jasiu poinformowac, że włąśnie z uwagi na „wasze” (czyli katolickie) gospodarowanie tym katolibańskim krajem, coraz wiecej młodzieży spieprza gdzie pieprz rośnie. Nie tylko dlatego, że brak jest pracy, ale głównie dlatego, że kraj ten zasiedlają tępi, szowinistyczni i zabobonni katolicy, z którymi nie chce mieć nic współnego.

  35. No i po „ptokach”. Przyszedł Janek i wyjaśnił ciemnemu ludowi jak się sprawy mają.
    Dla tych troglodytów nieznane są pojęcia obowiązujące w krajach cywilizowanych. Tam gdzie obowiązuje zasada, że kraj jest dla wszystkich obywateli, a uprawianie religii, czy innych guseł, leży w gestii zainteresowanych a nie państwa.
    Ale przy takich zarządzających, co to w dupę klerowi wchodzą przy każdej okazji, idea, że Polska tylko dla katolików, ma się dobrze.
    PS. Jak Kaczyński wygra, w końcu, wybory, zrobi nam tu Turcję i wtedy wyjdzie, ze takie Janki miały rację.

  36. Terlikowski przekroczyl granice, za ktora sie juz nie polemizuje – jedynie leje po mordzie. Ochote na co zadeklarowalo zreszta wielu internautow 🙂 Mysle, ze nalezaloby sie w tej chwili odnosic nie tyle do meritum tej defekacji ustami, z ktora mamy do czynienia w jego wykonaniu, ile komentowac tego smiesznego, malego, nawiedzonego Torquemade w kontekscie psychologicznym.

  37. Byłbym zapomniał; gdzie też nasz Janek znalazł w Polsce chrześcijan?
    Katolicy – i owszem, ale z chrześcijaństwem nasi ukochani przez matkę boską, wierzący (tylko w co?) za wiele wspólnego nie mają.

  38. Janek i Terlikowki w jednym stali domu. Tak to lecialo u Fredry, niestety nie wchodzi mi cudzyslow.
    Gorzej, oni STOJA w moim domu i nie moge ich wyp… bo mamy demokracje i trzeba tolerowac idiotow oraz swirow wszelkiej masci.

  39. Śleper
    9 czerwca o godz. 13:18
    Ja trochę z innej beczki – piszesz o niezwykłym (jak na obecne miękkie normy) okrucieństwie owych katotalibów ale ten typ tak ma. Dzięki wyznawanej wierze żyje w tak wysokich rejestrach a funkcjonariusze religii to jeszcze podbechtują i nakręcają, że w zasadzie żadne inne poglądy nie mogą być brane pod uwagę bo są z definicji niesłuszne.
    Podobnie mają muzułmanie – ich wiara napełnia ich tak silnym ładunkiem ,,dobrej” nienawiści do innych, że są gotowi oddać życie byle zabić jak najwięcej tychże innych. Taki Terlikowski czy Michalik pospołu z bezimiennym talibem z bagdadzkiej ulicy upewniają mnie w przeświadczeniu, że każda religia (nie rozumiana jako indywidualne przeżycie) to jest tylko skolektywizowana i usystematyzowana nienawiść do Innego. I to pomimo, że jest pełna frazesów o miłości etc.
    Wypada jedynie życzyć rodzinie Terlikowskiego takiej ,,próby” jakiej poddano ową 11 latkę i zobaczyć nieugiętość Terlika. Jeżeli zmusiłby SWOJE dziecko do takiej potworności to ono ma jeszcze szansę dorósłszy wytoczyć mu sprawę o to ale od mojego dziecka i mojego życia niech się ów kaznodzieja trzyma z dala. Źle znoszę kanalie w otoczeniu.

  40. W odpowiedzi przede wszystkim autorowi podpisującemu się
    @”Jerzy Pieczul”

    Nie jestem pewien, czy w ogóle powinienem to pisać, ale na wszelki wypadek, ze względu na higienę debaty publicznej: nigdy, w żadnym wypadku i pod żadnym pozorem nie wdaję się w tzw. pyskówki ad personam, by użyć nieeleganckiego słowa. Nie mają one dla mnie najmniejszego znaczenia, nie docierają mentalnie do mnie

  41. @ Janek
    9 czerwca o godz. 13:05
    Pierwszy problem – katolicy to nie są chrześcijanie. To bałwochwalcy modlący się do wizerunków (czego zabrania 10 przykazań – sfałszowanych w katechizmie).
    Po drugie piszesz o niekatolikach ,,obcy” – kto tu jest obcy? Katolstwo ma ,,tylko” 1000 lat – a wcześniej nic nie było? Więc doucz się trochę historii bo na samych paciorkach i pogardzie dla wiedzy daleko na tym blogu nie pojedziesz
    Poza tym kler katolicki jest ,,u siebie” w Watykanie.
    Zwykle staram się nie używać tak napastliwego tonu w dyskusji ale robię dwa wyjątki i zniżam się do poziomu adwersarzy – to buraki katolickie (w odróżnieniu od CHRZEŚCIJAN) i Korwin.

  42. Marzę o tym, żeby przytomni na umyśle ludzie i takie same media nie zajmowały się kolejnymi wypowiedziami grożnych katolickich ekstremistów, jak Terlikowski czy Jurek. Królowie są nadzy już od dawna.
    Myślę, że sytuacja w Polsce jest bardzo grożna. Nad Wisłą wyrosła upiorna, ciemniacka i niezwykle agresywna sekta katolicka. Nie do pomyślenia w jakimkolwiek innym kraju europejskim IIIRP na to w ogóle nie reaguje. I dlatego trzeba zastanowić się nad tym, jak wymusić na władzach państwowych obronę konstytucji i obronę elementarnych praw obywatelskich.
    Przwodniczący Episkopatu, Stanisław Gądecki, wypowiada konstytucję RP. Twierdzi, że nie ma mowy o autonomii państwa i kościoła, ponieważ kościół jest duszą a państwo ciałem, Bez duszy ciało obumiera. Gądecki zdaje sobie sprawę z tego co robi. Mówi, że wie, że to wygląda, jak prowokacja, ale taka jest prawda. I nie interesuje go, że dla człowieka nie będącego pod wpływem jego urojeń religijnych jest to prawda psychopatyczna. I nie jest to tylko głoszenie słowa bożego w świątyni, do którego każda religia ma prawo. Polski KRK żąda wdrażania wierzeń religijnych do prawa stanowionego przez człowieka, które będzie obowiązywać wszystkich obywateli, również i tych, którzy prawdy Stanisława Gądeckiego odbierają, jako absurd. A państwo milczy.

    Wszystko to, co dzieje się wokół dorobku niewiasty Półtawskiej, deklaracji wiary lekarzy, skutkuje tylko nieustanną obecnością w studiach ekstremistycznych oszołomów katolickich. I mimo, że ta paranoja zatruje życie wielu chorym ludziom, nie wzbudza to zainteresowania państwa.
    Tusk w ogóle nie interesuje się tym, że Sejm ciągle nie ratyfikuje Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Godności Istoty Ludzkiej wobec Zastosowań Biologii i Medycyny.
    Konwencja stanowi próbę określenia wspólnego fundamentu aksjologicznego dla regulacji prawnych dotykających w sposób bezpośredni problematyki życia ludzkiego i de facto odpowiedzi na pytanie o jego wartość, godność osoby ludzkiej a także samą istotę człowieczeństwa. O jak najszybsze ratyfikowanie tej konwencji występował Komitet Bioetyki PAN i Rzecznik Praw Obywatelskich. Prof.. Irena Lipowicz zwracała się bezpośrednio do Tuska. I nic. Chamskie i tchórzliwe milczenie, bo czarnym się nie spodoba.
    A Tusk musi zajmować się boksowaniem z Kaczyńskim i straszeniem elektoratu PO PiS-em. I właściwie na tym polega polityka wewnętrzna w POPiSolandii. I czym to się skończy?

  43. Napisane rzeczowo i nie nachalnie 😉 Blog czyta się dobrze – będę zaglądać częściej. Pozdrawiam.

  44. Janek
    9 czerwca o godz. 13:05

    W tym masz rację: Polska to krak katolicki od 1000 lat.
    Bardzo chętnie się z tą tezą zgadzam.
    Również chętnie zgadzam się z tezą Episkopatu,nieustannie powtarzaną: 95% Polaków to katolicy.

    W związku z tym, 95% morderców regularnych to katolicy.
    W związku z tym, 95% morderców na drogach to katolicy. Co roku, często po katolickim pijaństwie, mordują na drogach 4 – 5 tysięcy ludzi. Bardzo często dzieci, małe dzieci i dzieci poczęte.
    W związku z tym 95% złodziei to katolicy. 95% zbójów, włamywaczy, bijących ze skutkiem szpitalnym i inwalidzkim swoich bliźnich – to katolicy.
    95% oszustów, kłamców,dających fałszywe świadectwo o bliźnich to katolicy.
    95% gwałcicieli zwykłych i 95% gwałcicieli dzieci, w tym własnych dzieci – to katolicy.
    W związku z tym, 95% komunistów to katolicy.
    95% wszystkich Polaków rzucających kur..mi co trzecie słowo, to katolicy. 95% drących ryje i rzygających dookoła skurczybyków to katolicy.

    i to zgodnie wyznajemy. Miło, że się ze mną zgodziłeś.
    Chociaż nie, mam to gdzieś, czy się zgadasz, czy nie.
    Ale nie jestem katolikiem, mogę więc śmiało udawać. Ty musisz we wszystkim być ściśle prawdomówny i zgodny z nakazami bozi. I z tego cię będę rozliczał.

    Są to fakty, a o faktach nie ma dyskusji.

  45. Ktoś kiedyś zarzekał się, że Hitler nie był katolikiem, bo uczynił wiele złą na świecie. To tutaj mamy coś takiego.. ciekawe, czy oni też pzrestali być katolikami?

    http://www.irishcentral.com/news/Religious-orders-allowed-over-2000-Irish-children-to-be-used-in-medical-experiments.html

  46. Szanowny Rafasiu Kochasiu,

    Katolickość to element państwowości sensu stricto, zapisany w Konstytucji 3-go Maja „W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego!”, a skoro respektujemy ciągłość państwa nawet wobec zbrodniczej żydokomuny, rządów manicurzystów i trojek, to tym bardziej powinniśmy respektować dziedzictwo patriotycznego Sejmu Czteroletniego, nieprawdaż?

    Co do twego pytania, to tak, masz rację, nie powinieneś mieć w Polsce praw obywatelskich, żadnych, jeśli nie odpowiada ci Jej katolickość i gotów jesteś robić społeczeństwu wbrew swoimi niczym nieuzasadnionymi roszczeniami. Prawa możesz mieć w kraju, z którym się identyfikujesz i dla którego dobra będziesz z pełnym przekonaniem działał. Każda mniejszość jest tu mile widziana, jeśli respektuje wolę oraz światopogląd demokratycznej większości i stosuje się do chrześcijańskich zasad, a jeśli nie, to droga wolna – bye. Nie będę płakał.

    sugadaddy

    Dla tępaków twojego pokroju religia to gusła, oczywiście wykluczasz judaizm, bo już by ci pokazało ziomkostwo, skąd też ci nogi wyrastają. Katolicy to chrześcijanie ciołku, Kościół katolicki znaczy tyle, co Kościół powszechny.

    mag

    Ależ jesteś wulgarna – czyste brudne lewactwo.

    Slawczan

    Vide ciołek sugadaddy. Natomiast 10 przykazań zostało rzeczywiście sfałszowanych, ale przez żydostwo, z papirusów egipskich, niemal toczka w toczkę. Chrześcijan obowiązuje wiara Chrystusowa, oparta na Nowym Testamencie, zawierającym przykazania Chrystusowe, a nie śmiertelnie wroga chrześcijanom hebrajska, oparta na żydowskim, Starym Testamencie (choć już glównie na Zocharze, Kabale i Talmudzie), zmuszająca nas wczoraj do świętowania… zesłania Tory. Bezczelność.

    Wcześniej mieszkali w Polsce Słowianie i mieszkają po dziś dzień, to nasi przodkowie (nasi, nie wasi), tyle że w swej demokratycznej większości oświeceni przez Chrystusa.

    Tanaka

    Ewidentnie bredzisz z upału, chłopaku. Weź sobie zimny prysznic.

  47. @Jasiu. Ja nie respektuję, więc używanie przez ciebie liczby mnogiej jest nie na miejscu.
    Skoro dla ciebie tak ważna jest wola demokratycznej większości, to czy uszanowałbyś wynik powszechnego referendum na temat np. aborcji, eutanazji, który to wynik byłby spzreczny z doktryną koscioła? Uszanowłabyś wynik referendum, w którym ludzie nie chcieliby, by państwo pewna część z budżetu wpłacało do kasy koscioła? I wreszcie, czy uszanowałbyś prawo większości, związki homo mogły zawierać legalne zwiazki i adoptować dzieci? Co z prawem ustanowionym, które jest w spzreczności z dekalogiem?

  48. LomatkoBoskoczestochowskoiostrobramsko!
    Uchowaj nas, lewakow, od takich katolikow chrzescijanskich jak Janek.
    Na czym to polega, ze w Polsce tak wielu ludziom wiara rzuca sie na glowe, a przy okazji skutkuje antysemityzmem.
    Taki mamy klimat, czy cos

  49. Tak się zastanawiam, skąd tacy ludzie się biorą, jak nasz polski jasiu? Tę historiozofię wbili mu rodzice? Dziadkowie? Czy może Rydzyk? Ok, zawsze, w każdym kraju jest miejsce dla ortodoksów religijnych… Próbuję sobie wyobrazić, co by się stało, gdybym należał do bliskiej rodziny takiego delikwenta, jak nasz polski jasiu… Przecież to wstyd… musiałbym zmienić nazwisko i dać kopa w dupę, jeśli tylko widziałbym w moim progu to indywiduum. Wyobraźcie sobie.. mag, wyobraź sobie, ze masz takiego męża 🙂 Ale odjazd 🙂

  50. Janek
    9 czerwca o godz. 16:33
    Tak mówi Jasiu, katolik.

  51. Janek,
    Opisz mi swojego boga i napisz na czym polegało wniebowstąpienie Matki boskiej.
    Czyli gdzie jest owe niebo?
    Jako biegły w guślarstwie powinieneś wiedzieć.

  52. Tanaka,
    Zapomniałeś, ze 95% debili i innych idiotów to też katolicy.
    Vide Janek.

  53. Wiecie skąd się biorą takie „okazy”, jak polski jasiu? Ano myślę sobie, że biorą się tak naprawdę w deficytu intelektualnego; braku tożsamości i samotności. Ludzie potrzebują czegoś, co będzie nadawać sens ich wspólnocie, co będzie utwierdzać tę wspólnotę … to taki przejaw instynktu stadnego … i i tu religianci mają rację, wiele aspektów religijnych wywodzi się z tzw. prawa naturalnego… co ciekawe, sataniści też odwołują sie do prawa naturalnego, do natury w ogóle… Mamy zatem dwa antagonistycznie nastawione do siebie postawy religijne, które w efekcie łączy jedno i to samo – afirmacja natury!!!
    A wracając do polskiego jasia… ich lęk przed samotnością i przed śmiercią dowodzi tylko to, jak tępymi i zakompleksionymi są to ludzie… Powinniśmy im współczuć, bo nawet nie wiedzą, co czynią.

  54. Pierwszy paragraf zgodny z prawdą. W drugim paragrafie wszystko prawdziwe poza ostatnim zdaniem. Bóg brał udział w kształtowaniu się wszystkich kultur, nawet chińskiej czy hinduskiej. Potem jest już znacznie gorzej, wypada zaprzeczyć już niemal każdemu zdaniu. Nie będę komentował wszystkiego, może tylko to, co uznam za najbardziej istotne. Chrześcijanie rzeczywiście rozumieją swoje życie jako spełnianie woli Stwórcy i jest to dla nich największym zaszczytem. Nie jest prawdą, że „główną troską tych osobistych przyjaciół Najwyższego jest nie tyle zabieganie o własne zbawienie, ile nachalna potrzeba pouczania wszystkich wokół, jak oni mają zabiegać o swoje zbawienie”. Główną troską każdego chrześcijanina jest troska o własne zbawienie. Częścią misji chrześcijanina jest głoszenie prawdy, którą poznał dzięki Bożej łasce. Argumenty przeciw Terlikowskiemu są ad personam. Kowalczyk wyraźnie nie znosi faktu, że Terlikowski głosi niewygodną dla niego prawdę. Można by zapytać Kowalczyka, skąd on wie, że aborcja będzie czymś lepszym „dla 11-latki niż donoszenie ciąży, poród i oddanie dziecka do adopcji”? Jest jasne, że trauma po gwałcie może towarzyszyć dziewczynie przez całe życie, dlaczego chce jej jeszcze dołożyć traumę związaną ze świadomością zabicia własnego dziecka, która kiedyś z pewnością da o sobie znać, kiedy dziewczyna dojrzeje. Wypada zapytać Kowalczyka, czy nie słyszał o syndromach PAS i PAD, które potrafią doprowadzić kobietę nawet do samobójstwa. Co do stwierdzeń o niewinności, to są oczywiście błędne. Niewinność jest wartością pierwotną, którą przez winę bezpowrotnie tracimy. Kowalczyk myli samą wartość niewinności ze świadomością wartości niewinności, do której faktycznie najczęściej dochodzimy post factum w wyniku utraty niewinności, w wyniku zaciągnięcia winy. Dalej, sygnatariusze Deklaracji wiary nie „strasznie chcą i potrzebują urządzać innym życie”, ale odmawiają własnego uczestnictwa w czynach moralnie złych. Uwagi o braku współczucia, ignorowaniu cudzego cierpienia są wyssane z palca. Gość chyba nie wie, co znaczy być lekarzem. Czy lekarzy uczestniczących w eutanazji należy nazywać eutanazistami? Nie wiem, może w obecnych okolicznościach kulturowych jest to słuszne. Na pewno nie należy ich nazywać lekarzami, bo lekarz to ten, kto leczy, a nie ten, kto zabija. Natomiast naziści byli pionierami w aborcjach eugenicznych i w eutanazji.

  55. Kowalczyk nie bierze pod uwagę istotnej rzeczy. Pan Bóg tak nas skonstruował, że praktycznie niemożliwe są w ludzkim świecie czyny absolutnie złe, to znaczy takie, w których nie byłoby odrobiny dobrych skutków, jakiejś pozytywnej wartości. W przypadku tak podłego aktu jak gwałt, tym może jedynym dobrym skutkiem może się właśnie okazać nowe życie, dziecko, którego Kowalczyk tak zajadle i bez powodu nienawidzi. Ono też może się okazać pośrednikiem i drogą do przebaczenia gwałcicielom. Kiedy matka będzie świadkiem tego, jak się rozwija, jak staje się człowiekiem, niepowtarzalną osobą – wartością samą w sobie, może łatwiej będzie mogła się pogodzić z doznanym niegdyś złem.

  56. olek
    9 czerwca o godz. 17:51
    Jestes po prostu slodki. Ta dziewczynka bedzie radosnie przygladac sie jak niechciane dziecko jej rosnie, nie bedzie mogla pojsc do szkoly, bo juz zycie ma mocno nadszarpniete.
    Po prostu jestes niepowtarzalna osoba, wartoscia sama w sobie i dlatego latwiej mozna zrozumiec i pogodzic sie z tym ze twoi rodzice stworzyli takiego slodkiego bezrozumnego bobasa.
    Lomatko, jak wykrzykuje Mag, coraz wiecej niesamowitej glupoty wychyla swoje lebki. Niech beda przekleci ci, co walczyli z analfabetyzmem i nauczyci czytac i pisac takich barankow bozych !

  57. Olek po co tak trujesz? Szkoda twego czasu na te „wykłady”.

  58. No, no, Panie redaktorze Kowalczyk!…
    Poziom wypowiedzi na Pańskim blogu jest już bliski sąsiedniemu, doktora Hartmana.
    Szybka analiza dla przybysza, który zapoznał się z wypowiedziami:
    być może 95 społeczeństwa (a więc tak zwani tu wdzięcznie „katole”) to idioci, mordercy, gwałciciele itd.
    Natomiast tutejsze 5 % samozwańczej elity – nie uwierzę, że to ateiści, bo za takich uważam tych, którzy opierając się na rozumie wywiedli niemożność lub niekonieczność istnienia boga – to po prostu zwykłe, prymitywne, do bólu przewidywalne chamy.
    Gratuluję raz jeszcze poziomu, redaktorze.
    Tu l’as voulu, George Dandin…

  59. @ Z.B.I.G.
    Wart Pac pałaca…

  60. Janek czyli Jasiu wlazl na blog ateisty bardzo grzecznie. Myslal sobie Jasiu: ja tu przyjde ze bozym slowem; pokropie woda swiecona i wtedy te wszystkie Szawly zamienia sie w Pawly. Ale kiedy Szawly okazaly sie oporne, Jasiu stracil cierpliwosc, ba powiem kolokwialnie, po prostu wkurwil sie i zaczal tym nieczulym na jego slowo boze i wode swiecona , ublizac.
    Ja Jasia tak po ludzku rozumiem: Nikt nie, lubi jak mu robota nie wychodzi.
    Jak kiedys nieopatrznie zabralem sie do naprawy radia(na lampy). Jak to radio nie chcialo grac, to jak ja wtedy rzucalem miesem, zupelnie jak Jasiu i; radio nazywalem tepakiem, wulgarnym nawet. Ale nigdy nie nazwalem radia Zydem. Tak daleko jak Jasio nie posunalem sie. Moze mi zabraklo odwagi.

  61. Z.B.I.G.
    9 czerwca o godz. 18:13
    Wow, ZBIGu to ty znasz francuski. No to pan Kowalczyk musi zdjac czapke przed takim intelektualista.
    Szapoba

  62. Qu’est-ce qui s’est passé ? Tout le monde parle français ? Moi , Je ne m’appelle pas Laissé, Je m’appelle LEWY.C’est a cause de cette icretin ZBIG, n’est-ce pas ?

  63. @Janek
    Uprzejmie Cię informuję, że traktaty rozbiorowe dot. Polski (1772, 1793, 1795) też zaczynały się inwokacją „W Imię Przenajświętszej Trójcy”. Rozumiem, że jako prawomyślny Polak – katolik z tak redagowanymi traktatami w pełni się identyfikujesz. A nie zastanawiasz się nad boskimi dylematami, gdy do Najwyższego w Trójcy Jedynego modlili się i Polacy walczący o niepodległość, i ich zaborcy, którzy tychże Polaków zwalczali, przy czym Austracy byli jak najbardziej katoliccy, Rosjanie – prawosławni i Prusacy – luterańscy. Wszyscy zusamen – chrześcijanie. Musiała Najwyższego nieźle głowa boleć. Bo jakże tu dogodzić wszystkim?

  64. No chyba mialem omamy

  65. Tanaka
    9 czerwca o godz. 11:51

    Szanowny Panie Tanaka

    Slusznie apeluje pan o czytanie ze zrozumieniem. Dlatego dedykuje panu tylko jedno slowo do przeczytania. To slowo to „katokomuna”.

    Slawomirski

  66. Gdyby babcia miała wąsy, to byłaby dziadkiem. Jest tak jak jest, a nie tak, jakbyś sobie -chciał wyteoretyzować – trzymaj się faktów.

    Pederaści nie mają prawa zawierać związków małżeńskich, gdyż są pederastami i nimi pozostaną, a nie mężem i żoną. Dzieci mogą wychowywać, jeśli sobie zrobią i urodzą.

    Odpuść sobie „afirmację natury”, bo to stary masoński patent, a więc żydowski, skoro mamy jasność, że „nieznanymi przełożonymi” masonerii jest powszechnie znane wszystkim, zorganizowane żydostwo.

    Aborcja to morderstwo człowieka z premedytacją, zresztą programowa, tak jak eutanazja – dobrą nazwę zasugerował olek dla „lekarzy”-morderców: eutanaziści. Nic dodać, nic ująć.

    Sprawiedliwe prawo ze swej istoty wynika z głównych zasad wiary chrześcijańskiej, a „prawo” typu związki pederastów, lesbijek, albo transwestytów, to psychopatyczna uzurpacja chorych ludzi. Takie prawo nie jest wiążące dla obywateli: złe prawo należy odrzucić, już Thomas Jefferson o tym mówił.

    No i licz się ze słowami durniu – kopać w dupę to możesz własną żonę, albo pewniej własnego „męża”.

    Z resztą saloonu nie gdam, bo mi się nie chce. Szkoda na was klawiatury.

  67. Lewy
    No po prostu pasjami cie lubie za takie teksty, lewaku paskudziaku!
    Jak ten z g. 18,22.
    Jasne ze Ci te zabke konajaca wybaczam, na pssencie.
    Jakos mi sie jej zal zrobilo, ale wiesz ze mam mietkie serce.

  68. Lekkość Twego dowcipu jest porażająca, Lewy.
    Dotąd miałem jedynie okazję obserwować z pewnej perspektywy, jak uderzasz, niczym piorun, godząc w Twoich rozmówców.
    Teraz doświadczyłem wreszcie na sobie zaledwie tchnienia delikatnej ironii mistrza z Lyonu – zdaje się?..
    I tak, jak po akcie z wymarzoną, a zrealizowaną kochanką – nie wezmę dziś prysznica. Mimo upału.
    A propos: nie tylko z radiem ci nie wychodzi…
    Wybór Twojego nicka to nie był przypadek. Freud się poleca..

  69. @ Czytelnicy czytający ze zrozumieniem

    I to by było na tyle pana Janka. Myślę, że i tak wystarczy, by zorientować się, z kim mamy do czynienia.
    Przy okazji — ponawiam apel o samokontrolę językową, inwektywami wiele się nie zwojuje.
    JK

  70. olek
    9 czerwca o godz. 17:41

    Szanowny Panie olek

    Co ma pan z tego dozorcostwa plemnikow i komorek jajowych w Polsce. Nic. Prosze sie zainteresowac Indiami i Chinami. Tam jest dopiero pole do POPiSu.

    Slawomirski

  71. Z.B.I.G
    Nie badz taki sieriozny! Pliiiz!
    Lewy sobie dworuje, niekiedy moze i glupawo, ale wole 10 lewych niz jednego janka na swej drodze zyciowej.

  72. Z.B.I.G.
    9 czerwca o godz. 18:53
    Przyjmuje z pokora twoja zraca i dowcipna replike. Przepraszam ze cie porazilem moja lekkoscia.Ty tez nie ciezki; no ten prysznic i ta aluzja, ze mi nie tylko z radiem wychodzi.
    A gdzie ty nauczyles sie tak dobrze francuskiego ?

  73. mag
    9 czerwca o godz. 17:00

    „Uchowaj nas, lewakow, od takich katolikow chrzescijanskich jak Janek.”

    A o katokomunie mag hipokrytycznie milczy.

    Slawomirski

  74. mag
    9 czerwca o godz. 19:08
    Hej, mag. No wiesz ? Czuje sie obrazony. Kiedy to ja bylem glupawy ? Na Rozdrozu bede raczej zamyslony, malomowny i wyniosly, ze mnie popamietasz.

  75. mag:
    widzisz, właśnie w tym problem, że głupawo…
    Lubię fechtunek, ale nie na poziomie troglodytów, udających intelektualistów.
    Pozdrawiam:)

  76. Slawo
    Katokomune tez mam gdzies, bo nidy nie ukrywalam, ze jestem antyklerkalka i nie moge darowac SLD, a zlaszcza Kwachowi, ze jako prezydent klepnal Konkordat. Nie mysle wiec hipokrytycznie, co mi usilujesz wmowic.

  77. otu
    9 czerwca o godz. 7:54

    Szanowny Panie otu

    Jest w tym pewna logika. Kremlowskich pod Kreml a watykanskich pod/na Watykan. Obywatele polscy mja prawo do obrony polskosci.

    Slawomirski

  78. Z.B.I.G.
    9 czerwca o godz. 19:14
    Fechtunek ? A co to jest ? A pamietam pan Wolodyjowski.
    Wiec ty lubisz Zbigu na szable. Jeszcze raz pytam;skad ty znasz francuski ? I czy troglodyta to po francusku

  79. mag
    9 czerwca o godz. 19:25

    Szanowna Pani mag

    Ciesze sie za laczy nas szacunek dla wolnosci intelektualnej czlowieka.

    Slawomirski

  80. Z uwagi na obiektywne okoliczności mogę napisac dopiero teraz, co niniejszym czynię a dotyczy to „klauzuli sumienia”.
    Przeczytałam pismo profesora/konsultanta krajowego/ i jestem pod wrażeniem bezduszności, braku empatii czy ludzkiej przyzwoitości.
    Nie liczą się uczucia kobiety tylko coś co nazywa się sumieniem, występującym tylko wtedy , gdy jest potrzebne do usprawiedliwienia swojej zwykłej głupoty, a szczególnie w tak chorobowej sytuacji jak tego płodu.
    30 lat temu moja koleżanka / nie było wówczas USG /, urodziła coś , co było workiem z ludzkiej skóry / przepraszam za określenie /. Obecni przy porodzie pomdleli; ona zacżęła krzyczec widząc co się dzieje, ktoś przybiegł, docucił leżących.
    Nie chciano jej pokazac tego co urodziła, ale się uparła, nie wierzyła, że to upragnione, wyśnione dziecko nie żyje.
    Pokazano jej to co urodziła; co było dalej : straciła przytomnośc, przez wiele miesięcy nie było z nią żadnego kontaktu, znalazła się w szpitalu psychiatrycznym, po około roku popełniła samobójstwo.
    Cały czas czuła się upokorzona, że coś takiego urodziła, obwiniała siebie o to; momentami zapominała o tym co się stało, szukała dziecka itd.

  81. Z.B.I.G.
    Tym razem chyba Ty przegiąłeś, bo ja bym jednak nie zaliczyła lewego w poczet troglodytów.
    A bić się możecie, na co chcecie (szable, rapiery, kije bejsbolowe itp).
    To nie mój problem.
    Łomatko, samonaprawiła mi się klawiatura, co właśnie przed chwilą zauważyłam! Te wszystkie ogonki typu ę, ą mi „wchodzą” i nawet cudzysłowy.
    Nie wiem, na ile jesteście zaawansowani komputerowo, ale od kilku dni mi bryka nowo zakupiona klawiatura (na poprzednią wylałam kawę i była do wyrzucenia).
    Nie znam dnia i godziny – krótko mówiąc – a mój nadworny magik od komputra może wpaść dopiero pojutrze.

  82. Szanowni Państwo,

    Zgadzając się z autorem wpisu, z wielkim oburzeniem przyjmuje przymuszanie (bo tak to trzeba nazwać) 11 latki do urodzenia dziecka. Po pierwsze, wątpie czy organizm dziecka jest na tyle rozwinięty by urodzić dziecko, po drugie przypuszczam, że urodzenie dziecka pochodzącego z gwałtu będzie dla 11 latki traumą, która ukształtuje ją na resztę życia. O ile jeszcze jest szansa by dziecku dać normalność, niech zamilkną prawicowi dziennikarze i niech rozsądny lekarz zrobi co musi.

    Znów rozpoczęła się pogadanka z pogranicza medycyny i moralności, a w przepychance najbardziej cierpi pacjent, który ma swoje prawa. Więcej na http://blogoprawachpacjenta.com.pl/co-z-ta-klauzula-sumienia/

    Czytając wpis na blogu, do którego link daje powyżej, zaczynam się bać, gdy czytam w dzisiejszej prasie, że prawicowi politycy, chcą by lekarz powołujący się na klauzulę sumienia nie musiał wskazywać innej placówki medycznej, w której pacjent otrzyma pomoc.

    Już sama nie wiem do czego to wszystko zmierza….

  83. @Mag-wspieram Cie cala „duszom i sercem” 😉
    Mam podobne odczucia,a nawet mordercze mysli wzgledem kk fanatykow!!!

    Kiedys czytalam wywiad z pewnym kabareciarzem-powidzial,ze bardzo zadrosci katolikom fantazji.Tez by taka chcial miec 😆

  84. Chazan odmówił kobiecie aborcji i zwodził ją przez kilka tygodni, aby już było za późno. Ma facet sumienie, trzeba przyznać. Teraz czeka ją donoszenie ciąży i urodzenie płodu całkowicie niezdolnego do życia, bez części czaszki i innymi wadami. Ale to oczywiście nie będzie żadna trauma, skądże znowu, tylko wykonywanie woli bożej. I kto mu co zrobi? Nikt i nic.
    Sama już nie wiem, co można na to powiedzieć. Wstrząsająca historia opisana przez @azę pokazuje, że dużo jeszcze musi się wydarzyć, żeby coś się zmieniło. Kobiety i dziewczyny w naszym pięknym kraju stały się zakładniczkami osób z sumieniem, ale za to bez serca. Widzą krzywdę zarodków, ale krzywdy żywych, czujących osób już nie. Koszmar.

  85. Ana
    Na swoje szczęście jestem w tzw. wieku poprokreacyjnnym, ale gdybym była w wieku zagrożonym ingerencją polskiego katotalibanu , to bym natychmiast wzywała kobity na barykady!
    Sorry, ale ja Was nie wyręczę (zakładam że mogłabyś być moja córką).
    Trochę się już w życiu nawojowałam dawnymi laty , a dziś słyszę, że o kant d… potłuc tę całą IIIRP!
    I wtedy Ana, chce mi się wyć! Ale spoko.
    Nie wpędzą mnie w deprechę Kaczory, arcybiskupy, redaktory Terlikowskie czy inne świry…
    Pozdrawiam i 3m sie.

  86. Jakiś lekarzyna o nazwisku Chazan okłamywał pacjentkę… Nawet jej po chrzescijańsku nie doradził, gdzie mogłaby wykonać coś, na co mogłaby się zdecydować. Przecież nikt nie kazał temu chamowi wkładać swoich brudnych łap tam, skad pochodzą jego pieniądze. Najważniejsze jest jednak to, jak teraz PAŃSTWO potraktuje tę sprawę. Co zrobi Arłukowicz? Chociażby w tym aspekcie będziemy wszyscy widzieć, czy ten kraj został opanowany przez katolibańską sektę, czy może drzemię jakaś nadzieję na to, że będzie lepiej / NORMALNIE!

  87. Gospodarz przestał się już czuć zaszczycony obecnością na blogu imć Janka. Z jednej strony – dobrze. Z drugiej – nieco szkoda. Nie ma to jak przypomnieć sobie, jak działa katolik.

    I jeszcze jedna uwaga, przy okazji Janka. Niektórzy sądzą, że Janek, i jemu podobni, nie są prawidłowymi katolikami, bo katolik prawidłowy byłby miły, grzeczny, rozgarnięty, nie obrażający, cnotliwy, pełen łagodnej miłości i co tam jeszcze. Czyli taki jakiś, hm, „chrystusowy”.

    Otóż jest to złudzeniem. To co każdy z nas z osobna sobie podkłada pod „chrystusowość” jest wyłącznie indywidualną projekcją i każdy ma wyobrażenie o tym inne niż dowolna inna osoba.
    Nie jest więc żadnym miarodajnym punktem odniesienia osobiste i subiektywne wyobrażenie o tym, kim powinien być prawidłowy katolik.

    Natomiast miarą wybitnie zobiektywizowaną, bo reprezentowaną przez miliony katolików, jest taka właśnie jaką zademonstrował imć Janek: pierwsze zdanie na słodko, a następnie wali w ryj.
    Janek stanowczo twierdzi, że jest katolikiem. Ma rację. Przyjmijmy to tak, jak stanowczo oświadcza. Nie mamy miary by w to wątpić, a próba stworzenia takowej spotkałaby się – słusznie – z ostrą krytyką katolików. Jak ktoś twierdzi, że jest katolikiem, to tak jest. Identycznie dzieje się z „obrazą uczuć katolickich”. Ochrona tychże pięknych uczuć jest nawet zapisana w prawie. Obrażanie uczuć niechrześcijanina nie jest natomiast chronione.
    Instytucja niezwykle miarodajna, bo Episkopat, także daje miarodajne stwierdzenie, powtarzając co dnia, że 95% Polaków to katolicy.
    Okoliczności te bardzo sprzyjają przyspieszeniu procesu odchodzenia ludzi od katolicyzmu, ponieważ widzą jak katolik naprawdę wygląda.
    Tak więc wierzmy katolikom, na słowo, kiedy gromko oświadczają, że nimi są.
    Mnie cieszy, że pan Terlikowski Tomasz codziennie oświadcza swój – wzorowy przecież – katolicyzm. Jego twierdzenia co do tego, co ma robić zgwałcona i zapłodniona 11-latka są potworne dla człowieka moralnego i na umyśle zdrowego. Ale są to słowa prawidłowe i wzorowe, ponieważ katolickie.
    Ci co nie zechcą stanąć po stronie, pardą, chciałem dowcipnie rzec: ZOMO, ale przecież ZOMO nie miało aż takiej potworności w sobie; więc powiem tak: stanąć po stronie katolika, czyli mającego w głowie tak potworne poglądy, rzucą cały ten katolicki bajzel psychiatryczny w cholerę. A takich będzie coraz więcej.

  88. Polski jasiu – katolik to specyficzna forma zwierzęca. Gardzi Starym, hebrajskim Testamentem, bo ważne są jedynie prawa Chytrusowe. To dziwne, że to, co stało się 2000 lat temu, gdy Żydzi rywalizowali z chrzescijanami o dominację na Bliskim Wschodzie, a następnie w Rzymie, wciaż jest aktualne! Religia jest polityką – to wciąż walka o rząd dusz, o ciemny lud, który ma wszczepionego bakcyla wiary w boga. Jakże ten bóg musi być nieludzki, dając mu nadzieję na kontakt z nim po śmierci, wiedząc, do czego jest zdolny tenże człowiek w imię chwały pana! Ale może ma to sens? Taki Tusk zaciera ręce! Zamiast debat społecznych na temat emerytur, głębokich reform, projektów nowych ustaw – widzi nasz premierzyna, jak jego lud skacze sobie do gardeł na tle ideoologicznym. Idealna sytuacja dla rządzących – można sobie poobijać się, a ciemny i skłócony lud niech se toczy dysputy nad słowem bożym, aborcja i innymi problemami, których obecny (i pewnie następny) rząd nigdy nie rozwiąże.

  89. A najbardziej zabawne jest to, że wszystkie te prawicowo-myślące oszołomy płaczą na każdym kroku, że Polacy nie chcą się rozmnażać, co doprowadzi do zaniku polskości, ojczyzny i pewnie boga.Czy nikt z tych oszołomów nie widzi, że dzięki takim akcjom z udziałem lekarzy, jak te spod jasnej góry czy tym Chazanem, to wyzwala jedynie niechęć Polaków do rodzenia dzieci w Polsce? Jak to środowisko lekarskie chce, by ludzie ufali mu? Komu jest na rekę, by tak ważny zawód w społeczeństwie stracił cały swój etos? Nie ma co sie dziwić, że Polki wolą rodzić zagranicą, odlewając sie sikiem prostym na swoje rodziny w Polsce. Jak tu wierzyć takim lekarzom, jak ten Chazana? Zastanawiam się, czy nie namawiać żony, by odwiedzała ginekologów z Niemiec. Przecież mieszkamy blisko granicy… Wole dać więcej kasy obcemu lekarzowi, ale przynajmniej będę wiedział, że nie będzie oszukiwał mojej żony.

  90. Problem w tym, że poza wypędzeniem „pana Janka” z blogu niewiele niestety można z tym wszystkim zrobić…

  91. Och Mag-kiedys bylam moze i „piekna i mloda”,ale teraz juz prawie w wieku babci 🙁
    Na szczescie nie mieszkam w tym dusznym kraju,chociaz przezywam i wspolczuje Polkom.

    Na chwile wroce pamiecia do poczatkow lat 80-tych.Jakiez to bylo ciezkie zycie wszystkich kobiet.Ilez one sie nawystawaly w tych cholernych kolejkach,zeby kawalek miesa,czy ciastka,czy soczku zdobyc!!Umeczone,biegly do pracy,potem do sklepow i do garow, do domu.
    Dzielnie wspieraly,dzialay w Solidarnosci…………………….i w nagrode co dostaly? A no prawie calkowity zakaz aborcji!!!!!!!!!! I na dokladke zatruwa sie mozgi dzieci w szkolach na lekcjach religii!!!!!
    Czyms trzeba bylo sie wywdzieczyc za odrobine pomocy ze strony kosciola,wiec na oltarzu zlozono ofiare w postaci KOBIETY.

    Z drugiej strony zastanawia mnie totalna pasywnosc „naszych corek”.Gdzie one sa???
    Czy na prawde nie widza do czego to wszystko zmierza!?

    Tak jest Mag, my juz za nie na barykady sie nie wdrapiemy………..ale cholera i tak mna trzesie 😉

    Pozdrawiam Cie goraco! 🙂

  92. aza
    9 czerwca o godz. 19:37

    Szanowna Pani aza

    Przytoczyla Pani straszna historie. Historia jest straszna bo stala sie ona zaprzeczeniem naszej bajki o zyciu. Bajamy tak nasze dzieci a one bajaja nasze wnuki. Wszyscy wszystkim opowiadaja bzdury o jakims bogu ktory nami sie opiekuje. My jestesmy jego owieczkami a on jest pasterzem. Gdy zmadrzejemy i bedziemy sie uczyc biologii zamiast dziesieciu przykazan wtedy bedzie nam latwiej zaakceptowc pusty los na loterii zycia i bez pretensji do siebie czy kogokolwiek bedziemy dalej isc na spotkanie gwiazd.

    Slawomirski

  93. stern
    9 czerwca o godz. 15:21

    Szanowny Higienisto, bez względu na to, jak pięknie będziesz sam siebie przedstawiał i odżegnywał się od personalnych prztyczków, łżesz jak pies, mówiąc: „Kowalczyk usiłuje mu tego zabronić, zamknąć usta”. Zamiast pieprzyć o higienie blogowej paplaniny, zacytuj, gdzie to tak gospodarz usiłuje zabraniać i zamykać usta. Mówię Ci prosto w oczy: nie cierpię takich jak Ty niby-moralnych pięknisiów. Więc na mnie nie zwracaj uwagi, tylko udokumentuj, że jesteś piękny i nie łżesz. Na razie mam Cię za fałszywca, kłamcę. Kłamstwo o drugim człowieku bywa gorsze od najgorszej inwektywy, jako że inwektywa to krótki ruch powietrza bez głębszego znaczenia: brzęknęło słowo i zgasło – tyle jest życia inwektywy. Natomiast kłamstwo może mieć bardzo długie życie. Kłamstwo zwane „zmartwychwstaniem” trwa już niemal 2 tysiące lat.

  94. W Biblii nie ma konkretnego terminu, kiedy Bóg nadaje płodowi duszę. A człowiek to ciało z duszą. Teologowie różnie głosili, ale w większości to Bóg nadaje duszę płodowi po około 100 do 120 dni od zapłodnienia, czyli poczęcia. Zatem aborcja płodu bez duszy nie może być traktowana jako zabicie człowieka. Nie róbmy więc ludziom wody z mózgu i nie bądźmy nadgorliwymi kosztem czyjegoś nieszczęścia.

  95. Tanaka
    9 czerwca o godz. 21:29

    Szanowny Panie Tanaka

    Pan rutynowo czepia sie katolikow a wierzacych jest znacznie wiecej. W pana srodowisku jest znaczna grupa wierzacych postkomunistow ktora z nieznanych mi powodow pan oszczedza. Prosze zrobic prawdziwa wiwisekcje polskiego koltuna a nie pozorowana. Czepianie sie tylko katolokow jest splycaniem dyskusji o niedoskonalosci czlowieka. Splycanie prowadzi na mielizne. I co wtedy?

    Slawomirski

  96. Ana
    Byłyśmy „piękne i młode” i warto tę pamięć w sobie hodować.
    Też uważam, że w jakimś sensie zostałyśmy „wyruchane” (trudno, mam niewyparzony jęzor) przez naszych solidarnościowych facetów.
    A córki i wnuczki niech się biją o swoje! Drogę, co by nie mówić, mają przetartą.
    My se najwyżej kawkę na kanapie wypijemy! Zapraszam, jak będziesz w Warszawie, bo chyba w Polsce bywasz.
    Serdeczne pozdro

  97. dr panzerfaustus
    9 czerwca o godz. 22:01

    Nieprawda.

    Mozna zrobic liste tych ex-komunistow co sie modlili na pogrzebie Jaruzelskiego i publicznie ich osmieszyc.

  98. emeryt40
    9 czerwca o godz. 22:12

    „Bóg nadaje duszę płodowi po około 100 do 120 dni od zapłodnienia”

    O.K.
    A jak jest w przypadku blizniakow. Ktory z nich otrzymuje dusze pierwszy.

    Slawomirski

  99. @ mag

    Mag, ach mag. Zwykle tak łagodząca, moderująca męski kurzypielec w dyskusji, a tu jesteś bojowniczką. I wiesz co? w obu rolach mi się podobasz, w obu jesteś sobą. Łagodna i z nerwem. I sądzę, że tak trzeba. Ten kto pozwala, y katolik 77 razy prał go po gębie, wart jest bodaj swego marnego losu. Stawiałbym na liczbę 7. 7 razy wziąć cierpliwie w gębę, tłumacząc grzecznie i łagodnie, szukając w głowie katolickiego zomowca jakiejś drobnej cząstki dobra i nieskrzywionej synapsy. Za ósmym razem należy już dać w japę.
    To działa w życiu: będąc osobą nazbyt łagodną, spolegliwą i cichą, zostaniesz człowieku, ujeżdżony i wdeptany w ziemię. Czynisz błąd, pozwalając po sobie jeździsz i jeszcze spotka cię kolejny zarzut: że skoro na to pozwalałeś, widocznie ci to pasowało i było w porządku.
    Syntezą tego jest stare porzekadło: każdy dobry uczynek (wobec katolika) zostanie słusznie ukarany.

    @@ Ana, mag

    czemu kobiety są tak bierne, mimo, że najwięcej cierpią i najwięcej płacą? Pytanie wiele warte. Ja mam własną odpowiedź i mam ją za silnie uzasadnioną: kobieta do niedawna była sprzętem z listy inwentarza w męskim majątku. I dziś często jeszcze jest. Jak sprzęt może się czuć człowiekiem? Nie może z zasady. Musi się najpierw do człowieczeństwa obudzić, by dać ludzki głos. i Praw równych.,ludzkich żądać. Jakże ma to zrobić skoro na przeszkodzie stoi jej i Bóg i Kościół i mężczyzna; i niemal cała historia, tradycja, kultura, a sojuszników niemal nie ma? Sama musi.
    Chwała Boga, Kościoła i męskiego świata jest ufundowana na kobiecych i dziecięcych kościach tak jak drogi na Magadanie na kościach ludzkich.
    Chwała Solidarności też jest ufundowana na kobiecych plecach. A kim są godni dziś weterani Solidarności? 95% – jak katolicy – to mężczyźni. Kobiet raptem kilka, z tego jedna, o którą ponoć wybuchł pierwszy strajk – Anna Walentynowicz – nie żyje. Z żyjących i jakoś w publicznym obiegu obecnych, choć i to słabo, może Henryka Krzywonos. Zresztą starannie opluta, przez „kolegów” „solidarnych.” Inne, jakiś tłum, jak facetów?
    Duszone z jednej i z drugiej strony, kobiety ciągle nie stały się ludźmi – bo sobie pełni praw jeszcze nie przyznały. Trudno się dziwić duszonemu, że głosu nie może wydobyć. Głos odzyskałyby szybko, ale pierwej głównego dusiciela musiałyby z siebie zrzucić – Kościół i religię.

    Faceci radzą sobie o niebo lepiej. Wzorowy katolicki premier – Kazio Marcinkiewicz, ojciec czwórki , albo piątki dzieci, regularny wyczynowy kruchciarz i wykładowca moralności po klasztorach, walnął swoją katolicką, zużytą żoną, o glebę i w świetle jupiterów wziął sobie 2 x młodszą kochankę, bardzo ją pod kamery podstawiając i robiąc im miejsce pod kołdrą, by mogły sprawozdawać w trybie ‚Live’.

    Czekamy więc na symetrię: wzorowo katoliccy posłowie, senatorowie, ministrowie, premierzy, wojewodowie, szefowie koncernów, biskupi po cichu żonaci, starannie, przed kamerami wdeptani w podłogę i dobici solidnymi gwoździami przez żony, kochanki, które wezmą sobie 2 x młodszych kochasiów, albo 2 x starszych, obojętnie.

    Dla takich obrazków chętnie włączę telewizor.

  100. Jerzy Pieczul
    9 czerwca o godz. 22:09

    Notoryczny klamca Pieczul zabiera sie za etyczne wychowanie piszacych na blogu.

    Slawomirski

  101. emeryt
    Według starożytnych Hebrajczyków płód męski dostawał duszę w wieku 40 dni od poczęcia, zaś płód żeński – po 80 dniach. Nie wiem, w którym momencie ciąży u płodu wykształcają się drugorzędne cechy płciowe, ale Pambuk wiedział, który jest który i dawał tę duszę albo nie… Płód męski, faworyzowany przez swego Boga jeszcze w łonie matki, dostawał duszę, chociaż nie miał nawet k.tasa (uwaga! prostactwo i chamski język). W każdym razie wg Biblii nie ma żadnych przesłanek, by chronić zarodek od chwili poczęcia. Ale najwyraźniej katolicy coś w międzyczasie pozmieniali. Ochronie zresztą powinny wg nich podlegać już plemniki, których NIE WOLNO wylewać byle gdzie.

  102. Slawomirski
    9 czerwca o godz. 22:25

    Znowu czyta pan bez zrozumienia. napisałem wyraźnie wcześniej, że 95% komuchów to katolicy.
    Zna się pan przy tym najlepiej na „moim środowisku”.
    Jeśli dalej będzie miał pan podstawowe trudności z własnym środowiskiem umysłowym, nie pogadamy.

  103. Slawomirski
    9 czerwca o godz. 22:42

    Szanowny Nieuleczalny Dur… Obsesjonacie, Pieczul ma w tylnej części etyczne wychowanie piszących na blogu, również Twoje. Wytknięcie komukolwiek mówienia nieprawdy nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek wychowywaniem. Natomiast oczekuję od Ciebie, amerykański manekinie, odtwarzający bez końca jedną nutę, przytoczenia i udowodnienia notoryczności moich kłamstw. Inaczej mówiąc, prostaku, kiedy się komuś coś wytyka, trzeba to ilustrować, by nie być gołosłownym pustakiem.

  104. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Bauman mial przygode w Manchester.

    Slawomirski

  105. Mag- wielkie dzieki,moze kiedys, jak zycie i zdrowie pozwoli, przyczlapie do stolicy,,kto wie? 😀

    Tanaka-zgadzam sie,masz sporo racji!!!

  106. Tanaka
    Daj se siana ze Sławomirskim. Próbowałam z nim na różne sposoby. Wiesz, ze mam nieludzką cierpliwość i wyrozumiałość dla ludzi „trudnych”, czyli świrów na jakimś punkcie.
    Jest to „przypadek” na zasadzie wyjątkowej odmiany kaktusa, które on namiętnie uprawia. Nawet mi kiedyś podesłał piękny egzemplarz (z nietoperzem w tle!), który sobie wstawiłam na tapetę w komputrze
    na jakiś czas.
    Sławo jest dla mnie jak pogodynka, dobranocka, bocian na stodole czy cóś w tym guście.
    Jest mi jakoś tam niezbędny.
    Comprenez -vous?

  107. Tanaka
    9 czerwca o godz. 22:47

    Szanowny Panie Tanaka

    Ja czytam bez zrozmumienia a pan rozumnie.

    Slawomirski

  108. Marit
    9 czerwca o godz. 22:43

    Szanowna Pani marit

    Towarzystwo opieki nad zwierzetami powinno sie zajac losem watykanskich plemnikow. Byc moze wtedy watykanczycy przestana zajmowac sie zarodkami. Ale za to nie recze.

    Slawomirski

  109. Slowa Ewangelii wg sw.Slawomirskiego

    „Pan jest moim pasterzem powiedzial plemnik do komorki jajowej i zycie sie stalo.”

  110. mag
    9 czerwca o godz. 23:16

    Szanowna Pani mag

    Kaleczy pani te polska mowe slangiem.

  111. Sławomirska rąbanka

    Nie wiesz, rzecz jasna, milionerze, co znaczy odpowiedzialność za słowo, więc Ci sam swoje słowa przytoczę, których rozumienie przekracza Twoje szanowne rąbanie mądrościami spod Kremla.

    „Szanowny Panie Bęcwale Sławomirski, nie „kilka ladnych milionow Polakow jest naznaczonych wspolpraca z komuna”, lecz wszyscy mieszkańcy Polski (łącznie z opozycjonistami), którzy tu żyli, pracowali, uczyli się. Również obywatel bęcwał Sławomirski, który od dawna, wzorem wielu emigrantów żyje paroma zapamiętanymi słowami i pokrzywionymi obrazkami, a nie realnym życiem kraju – ówczesnym i obecnym. Tylko częściowo nie naznaczone są tzw. „niebieskie ptaszki”, które po skończonej lub nie komunistycznej podstawówce, wbrew obowiązkowi pracy, nie pracowały. Podobnie ogromna większość obywateli była naznaczona współpracą z okupantem hitlerowskim i z zaborcami”.
    Niewspółpracowanie z PRL („komunistów” w Polsce to Ty, bęcwałku, sobie ulepiłeś w wyobraźni, jak Jezus, z tej ziemi i własnej jadowitej śliny) byłoby wtedy, gdyby człowiek opuszczał ten kraj z pogardą i gryzącą ironią tuż po urodzeniu lub jeszcze uczciwiej – po poczęciu (żeby się nie żywić komunistycznymi sokami matki). Jeśli jest tu gdzieś w pobliżu coś komunistycznego, to chyba tylko Ty, których odebrałeś tu „komunistyczne” wykształcenie, wychowanie, może jakiś „komunistyczny” zawód załapałeś. Bo prócz Ciebie nikt tak dużo o komunie i komunistach nie fanzoli. Ślepy widzi, że coś odreagowujesz

  112. Domyślam się, kim jest Janek. Znany styl.
    Jasiu (czy jak tam miałeś, masz i zapewne będziesz mieć na nicka), weź tera kajecik, ołówek i pisz: Niestety skłamałem, albowiem Koś. rzym.-kat. Matka Nasza, jak najbardziej powołuje się na Biblię ST w tym Torę, od bajki o stworzeniu świata, poprzez potop i inne melanże, aż po semicki rodowód Pana Naszego Jehoszuy, aka Jezus. Wężykiem, Jasiu i przepisz to na jutro 100 razy, inaczej będzie uwaga w dzienniczku.
    @ Mag – Sławo jako bocian? Coś w tym jest.

  113. Sławo
    Tzw. slang czyli argot (z francuska) lub gwara (miejska raczej w tym przypadku niż wiejska) po polsku jest po prostu wpisana w język (dany) jako jego część, którą warto znać, choć niekoniecznie posługiwać się nim na co dzień.
    Jako polonistkę zawsze interesował mnie język polski jako taki, który żyje, pulsuje, zmienia się czy nam się to podoba czy nie.
    Dlatego, choć wkurzają mnie np. te wszystkie „dnie dzisiejsze” czy „chwile obecne”, a zwłaszcza „na tę chwilę” nie mogę się obrazić na moich ziomali. Że mówią niedbale czy kaleczą polszczyznę. Tę literacką.
    No kaleczą! I co? Mam ich wystrzelać, bo Ty nad jakimś oceanem przebywając, te „polszczyznę” chronisz?
    Slawo, zamiast truć od rzeczy,lepiej podeślij foto jakiegoś fajnego kaktusa.

  114. Najlepiej kaktusa, na którym siedzi gołym tyłkiem Sławo.

  115. mag
    9 czerwca o godz. 23:59

    Mag Dro…no, cholera, chciałem powiedzieć „drożyźniana”, w każdym razie idę z Tobą chcesz, czy nie. To język mówiony, „potocznym” też zwany (razgowornaja riecz’), jest językiem najżywszym, jeszcze ciepłym, najbliższym człowiekowi, nieprzeintelektualizowanym. Wyższy język, umownie mówiąc, ma, rzecz jasna, swoje miejsce, ale jest i będzie zawsze językiem wtórnym – tworzonym z innych powodów niż potrzeba powszedniej komunikacji. Więc niech żyją też wszelkie języki żywiołowe – slangi i żargony!

  116. Nie zauważył Pan jeszcze jednego aspektu. Ów reprezentant, mandatariusz i wykonawca poleceń Pana Boga, niejaki Tomasz Terlikowski, każe sobie za reprezentowanie i wykonywanie poleceń Pana Boga płacić. Uzyskane w ten sposób pieniądze pożytkuje na utrzymanie swoje i swojej rodziny. Wydaje się to niezbyt przyzwoitym sposobem zarabiania na chleb. Niech mi nikt nie opowiada, że Tomasz Terlikowski jest bowiem zwykłym dziennikarzem. Jest samozwańczym rycerzem Pana Boga, który używa pióra, komputera i mikrofonu zamiast miecza, podbijając i wpychając w niewolę jego Pana Boga wszystkich polskich obywateli, czy im się to podoba czy nie.
    W założeniach chrześcijaństwa sprzed 2000 lat nie ma nic na temat aborcji. Jest natomiast bardzo wiele o stosunku do drugiego człowieka i bardzo wiele o pokorze. Właściwie wszystkie Ewangelie synoptyczne to nauka pokory i miłości bliźniego. Terlikowski nic tego nie zrozumiał. Grzeszy pychą i sieje nienawiść. I jeszcze za to otrzymuje wynagrodzenie.

  117. Janek
    9 czerwca o godz. 18:50
    Janeczku bogobojny, tak cię twój bożek nauczył ładnie rozmawiać z innymi? Jak nie chcesz, to nikt cie tu nie prosi. Spierd… do swej stajenki. Ale jak chcesz tu być to szanuj polski język i bądź łaskaw nie obrażać menelskim językiem dyskutujących tutaj. Raczej pomyśl, jakie argumenty merytoryczne mógłbyś użyć. Och przepraszam, ty pewnie nie bardzo łapiesz co to znaczy?
    Więc chyba jednak wracaj do tej stajenki.

  118. Czy mozna poprosic o ciecie komentarzy o zydokomunie i pederastach? Bo bedziesz tu miala, Polityko, za moment nedzny poziom intelektualny czytaczy Onetu… Chyba nie kazdy antysemicko-homofobiczny wymiot zasluguje na publikacje…?

  119. Szanowny panie, milo i bylo przeczytac i ten tekst, a zwlaszcza fragment o bezsensownosci dyskutowania z takim Terlikowskim, biskupami, czy ZBIGiem. Ci ludzie zyja w zupelnie innym swiecie niz my, przy czym nie ma moznosci komunikowania sie z nimi. Uzywaja innych rozumow i posluguja sie innym jezykiem. Nie ma moznosci porozumienia sie ze swiatem krasnoludkow i psychopatow. Ich swiat to dla nas swiad czubkow i innych powichrowanych osobowosci.

    A moze by tak od podstaw, bo ilekroc napotykam dyskusje o aborcji to czytam (slysze), ze nawet zwolennicy liberalizacji istniejacego prawa antyaborcyjnego potrafia stwierdzic, ze aborcja jest zlem. Co swiadczy wylacznie o tym, ze i im napaskudzil w glowkach ten zlodziejski kosciolek.

    Wezmy ostatni przypadek z udzialem dr. Chazana i kobiety noszacej w swym brzuchu plod ze szczatkowym mozgiem, pozbawiony czaszki, i bez najmniejszych szans na przezycie, po urodzeniu sie (co moze i lepiej bo ci psychole zmusiliby do meczenia sie osobnika z pniem mozgowym wystajacym z konca szyi). W tym przypadku aborcja plodu mogla byc zlem wylacznie w opinii jakiegos zboczenca, psychopaty, czy innego biskupa. W opinii normalnego czlowieka, ktory ma nieco wyobrazni, potrafi wczuc sie w sytuacje innego czlowieka, oraz wspolodczuwac znim, aborcja w tym konkretnym przypadku bylaby najwyzszym dobrem jakiego doswiadczylaby ta kobieta, gdy tymczasem doswiadczyla najwiekszego mozliwego zla z rak religianta Chazana – twierdzacego, ze jest chrzescijaninem, w dodatku.

    Podobnych przypadkow uzasadnionego usuniecia ciazy zdarza rok w rok tysiace. Co tym bardziej oznacza, ze aborcja jest jednak dobrem, jakiego doswiadcza kobieta. Chodzace zlo, natomiast, to Chazan, ZBIG, Terlikowski, biskupi, Pawlowicz, Jaworski…

  120. Oooo … Krzysiu …
    Mind your language, mind your manners … Otherwise …

    Takie ciaze w USA sa niemal na porzadku dziennym, glownie posrod latinos, blacks rzadziej posrod bialych, moze in Appalachia. Prawo okresla taki act jako „statutory rape” i w zaleznosci od lokalnego prawa stanowego „dopuszczalny” wiek do tzw. consensual (or not) sexual act jest rozny. W stanie Massachusetts jest 18, w Alabama prawo mowi: „Sexual intercourse with a victim who is greater than 12 years of age and less than 16 years of age is not considered rape if the defendant is less than 2 years older than the victim”.
    Z punktu widzenia medycyny opinie (wylaczajac politcal and feminist bullshit) sa podzielone. Aborcja w tak mlodym wieku niesie powazne ryzyko bezplodnosci plus psychological trauma, takze ciaza niesie powazne ryzyko, ale tu opinie sa juz mniej podzielone. Te medyczne, a nie feminist bullshit. Dwunastoletnie matki to nic nadzwyczajnego w Azji, Afryce i Ameryce Pld.
    Pytanie jest Panie Kowalczyk co by Pan zrobil a nie co ktos cos napisal. Enquiring minds want to know.

    A double standard …
    Cyt.: „…jak kilku murzynow gwalci twoja corke lub zone.”
    Idac ta mentalnoscia gwalt w wykonaniu Cyganow, Zydow, Mongolow czy atheistow jest mniej „nieprzyjemny”, „bardziej do przyjecia”, od cyt.:”… przyglądajac sie co ci murzyni robia kobiecie.”
    Kto moglby cos takiego napisac ?
    Powiedzialbym, ze to jest jezyk rasisty z bardzo ograniczonym IQ.
    Moze inaczej; gdybym to ja napisal, ja Legionnaire, wszystko byloby jasne. Zoldak, morderca, antysemita, rasista, etc.
    Ale to nie ja napisalem i powiem wiecej. Mialem taki przypadek kiedy jeden z moich podwladnych (zolnierz) zgwalcil Vietnamke. Wyladowal w szpitalu ze zlamana szczeka, utrata polowy zebow i sluchu w jednym uchu. Dostal ode mnie kolba od mego M-14 na tzw. odlew. I tak mial szczescie, …
    Kto wiec jest takim ktoremu za takie rasistowskie stwierdzenie nalezy sie na odlew ?
    To „Europejczyk” , „humanist in and out”, obronca mniejszosci seksualnych, chluba i reprezentant athiestow blogowych wrecz sztandarowy, etc … Nikt inny jak Kochan !
    Ten sam ktory rozdziela na lewo i prawo; jestes antysemita, rasista, albo cyt.: „… tepi, szowinistyczni i zabobonni katolicy, etc.
    I taki bozo jest „in” a Janek jest „out”.
    Curious.

  121. Jerzy Pieczul klamie twierdzac zw w Polsce nie bylo komunistow

    http://www.ipn.poczytaj.pl/okl/193000/193841.jpg

    Slawomirski

  122. Legionnaire
    10 czerwca o godz. 2:32

    Komediant Legionnaire odgrywa role medyka:

    „Aborcja w tak mlodym wieku niesie powazne ryzyko bezplodnosci plus psychological trauma, takze ciaza niesie powazne ryzyko, ale tu opinie sa juz mniej podzielone

    „Takie ciaze w USA sa niemal na porzadku dziennym”

    Szanowny Panie Legionnaire

    Do pelni szczescia proponuje dzisiaj pochodzic po domu w bialym kitlu lekarskim. Prosze stanac przed lustrem i podziwiac zolnierska postawe.
    A teraz sesja psychoterapeutyczna sie skonczyla i czas na konfrontacje z normalnym zyciem. Pujdzie Pan do najblizszej szkoly i bedzie pan tam szukal 11 letniej dziewczynki w ciazy. Jak pan nie znajdzie to pan pujdzie do nastepnej itd. Az w koncu pan zmadrzeje i przestanie pisac glupoty.

    Slawomirski

  123. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 0:14
    Najlepiej kaktusa, na którym siedzi gołym tyłkiem Sławo.

    uczen Urbana

  124. mag
    9 czerwca o godz. 23:59

    Szanowna Pani mag

    A jaki to by byl swiat gdyby wszyscy mowili takim jezykiem?

    Slawomirski

  125. TV Republika Dr Chazan

    https://www.youtube.com/watch?v=NNK-KwvakD4&index=2&list=UUc282c_TN8xIba_Z6GaDnQw

    Lekarz zlamal polskie prawo bo nie wskazal innego lekarza ktory by wykonal zabieg. To pacjent decyduje o swoim ciele a nie lekarz.
    Winny.

    Slawomirski

  126. Slawomirski
    10 czerwca o godz. 2:51

    Ty pokrętna umysłowa pokrako, głównym tematem lekcji była współpraca Polaków z tzw. komuną. Powiedziałem, że współpracowali z nią wszyscy z prostego powodu, że tu żyli, uczyli się, pracowali i brali od niej pieniądze. Wszyscy ją legitymizowali, łącznie z opozycją! Jak nie masz nic do powiedzenia, zmieniasz temat, kremlowski paranoiku. A ja, podwójny i potrójny jołop z racji, że kolejny raz z mieszkańcem psychiatryka…nigdy więcej (?). Apage!

  127. Dobrze, ze do dyskusji wlaczylo sie kilka pan, bo przeciez nie moze tak byc , ze niezaleznie od orientacji pro-life czy pro-choice zawsze dyskutuja i decyduja o tym mezczyzni.
    Niestety tak jest na calym swiecie. Na aborcje panowie pozwalaja kobietom, lub nie. Niezaleznie od swiatopogladu i ustroju. Roznie bylo w komunistycznej Rosji i chyba znow bedzie tam roznie. A komunistyczna Rumunia Caucescu? Jaki tam byl horror w sprawie aborcji. Ogladaliscie dramatyczny film – ” 4 miesiace, 4 tygodnie, 4 dni”.
    Zdaje sobie sprawe ze straszliwych dramatow dziewczynki i kobiety podanych w ostatnich dniach. Jednak potepianie dwoch panow w rozsadniejszych mediach, czy na forum nic nie da. Wladza liczy sie tylko z krk, dlaczego Chozan jest ciagle na tym stanowisku? W krajach, gdzie w zyciu politycznym moga istniec rozne opcje takich szalencow, czy tez s…..tez niemalo, ale po to jest cala struktura panstwa, zeby obywatele nie musieli byc zagrozeni takimi jednostkami.
    Kobiety zawsze powinny pamietac, ze NIC nie zostalo im dane na zawsze. Dlatego wszelkie ich prawa musza podlegac ciaglemu monitoringowi. Niestety, przez pierwszych kilkadziesiat lat po wojnie nie moglismy stworzyc i nauczyc sie spoleczenstwa obywatelskiego. I potem, w nowej rzeczywistosci, metoda nie liczenia sie spoleczenstwem znow sie sprawdzila. A to religia w szkole, a to nowa ustawa aborcyjna. Ostatni powazny podryg w tej sprawie: zaskarzenie do Trybunalu Konstytucyjnego, gdzie szmaciarz, w piatym pokoleniu prawnik, zadecydowal, ze jest zgodna z konstytucja. Amen.
    Czy byly jeszcze jakies proby, referendum, niestety nie bylam juz na biezaco w sprawach polskich. Pamietam jedynie juz z tego wieku inicjatywe 100 znanych, cieszacych sie szacunkiem kobiet, ktore wystosowaly list do Sejmu w sprawie zlagodzenia restrykcyjnej ustawy. Nikt im merytorycznie nie odpowiedzial, wykpiono je. A ulubieniec polskich postepowych mediow biskup- intelektualista J. Zycinski wrecz drwil z nich, ze co to nasze urocze, aczkolwiek glupiutkie panie wysmarowaly przy kawiarnianym stoliku. he,he.
    Teraz jest juz za pozno, to jest lawina. Przyzwolenie spoleczenstwa, w tym samych kobiet- na kazde ich uprzedmiotowienie. Za kilkoma kobietami nawolujacymi publicznie do jakiejs zmiany nie stana inne. Kazdy moze sobie wyjasnic dlaczego.
    A tak przy okazji, czy jest w Polsce partia, ktora glosi pro-choice? W Ameryce nie ma watpliwosci co sadza w temacie republikanie, za co demokraci. Czy w innych krajach europejskich tez wszystkie partie sa w tym temacie zgodne i jak?
    PS @Rafal Kochan, czemu jako przyklad gwaltu corki wybrales, ze zrobila to grupa Murzynow? Jak sie orientuje przykladowymi gwalcicielami w warunkach pokojowych sa Hindusi, wychowani na wielce lagodnych religiach. Czyzby tak im sie dopiero teraz porobilo?
    W stanie NY ostatni zbiorowy gwalt w wykonaniu czarnych mial miejsce ok. 30 lat temu. Trzech czarnych dostalo bardzo wysokie wyroki. Po kilkunastu latach okazalo sie, ze byli niewinni. Gwalty wojenne, jak wiemy dotycza kazdej rasy, nawet w ostatnim XX-leciu w Europie. Ale to mezczyzni decyduja co etyczne, a co nie.

  128. Just before the nightcap.

    Slawomirski
    Kolejny emeryt bez grosza przy d …
    Niech sie Pan zajmie jakas praca charytatywna wypelni Panu czas, nic nie kosztuje i cadyk bedzie zadowolony. Sama mysl o Passencie i Urbanie, o ich kontach bankowych juz doprowadzila Pana do ruiny psychicznej. Wsadza Pan nos w nie swoje sprawy, tj polskie.
    Po co Pan wogole wyemigrowal ze tego swojego bardzo mojzeszowego Mojzeszowa ?
    By spedzic „najlepsze lata” w USA, punching time card pracujac latami dla kogos nielubianego, np. katolika za minimum wage.
    Jest Pan tym kim byl, niecywilizowanym zydem-atheista, zmiana szerokosci geograficznej nie zmienila w Panu DNA.
    Gelernt ist gelernt !
    Once a commie always a commie. You know who you are.

  129. Panie Jacku!
    Nie wie Pan skąd płynie Pana pewność, że „żaden bóg nie brał w tym wszystkim udziału”. Nie ma żadnych bogów, bo Jest tylko Jeden, faktycznie w Trójcy Jedyny, a Imię Jego brzmi: „Ja Jestem”.

    Pan wie jak R. Dawkins, że Boga nie ma, a ja wiem, że Bóg Jest. Inne jest spotkanie z Tatą, inne z Panem Jezusem, a całkowicie „inne” z Duchem Świętym. Pan nic o tym nie wie i mąci w głowach niezdecydowanych i podtrzymuje „na duchu” bezbożników. Niedługo otrzyma Pan rachunek…chyba, że wcześniej zawoła do Ducha Świętego o radę i mądrość, bo z duchowości katolickiej jest Pan dyletantem. Z młotkiem (swoim rozumkiem) podchodzi Pan do komputera (Mądrość Boża).

    Proszę odpowiedzieć skąd bierze się Pana pewność. Ja później to wyjaśnię. Jako znawca niech Pan odpowie jaka jest różnica pomiędzy chrześcijanami, a katolikami?

    Dlaczego uparł się Pan walczyć z moją wiara (katolik, lekarz, mistyk świecki, wiedzący, że Bóg Jest).

    Hierarchia jest ustanowiona przez samego Pana Jezusa i żaden Kowalczyk, a nawet wszyscy o tym nazwisku na świecie tego nie zmienią, bo wówczas będzie koniec…
    Proszę, aby odpowiedział Pan – jako znawca duchowości – co oznacza koniec w moim pojęciu?

    Główną troską tych osobistych przyjaciół Najwyższego jest nie tyle zabieganie o własne zbawienie, ile nachalna potrzeba pouczania wszystkich wokół, jak oni mają zabiegać o swoje zbawienie.
    Dlaczego szydzi Pan z tego, że jestem osobistym przyjacielem Pana Jezusa? Co złego Panu zrobiłem? Czy ja zarzucam Panu kłanianie się bożkowi o nazwie: własny rozum!? Co Pana obchodzi moja osobista relacja z Bogiem i wykonywanie Jego Woli („bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”). Czy mnie obchodzi Pana owsiakowatość…”róbta, co chceta”!

    Taki znawca sprawy, a nie wie co oznacza zbawienie. Neguje Pan istnienie duszy i wierzy, że zgnije jak małpka lub piesek. Nie może Pan swoim rozumkiem przeskoczyć płotka o nazwie: nadprzyrodzoność? Ważny jest Pana „palec i szkiełko”. Przecież to ograniczenie umysłowe, a nawet kołtuństwo duchowe w XXI wieku! Można powiedzieć, że wyskoczył Pan z konopi, a stawia Pan siebie w pozycji guru. My chcemy żyć wg Praw Bożych i nikogo nie ustawiamy. Proszę podzielić RP na cześć pogańska („kowalczastą”) i katolicką. Kogo wówczas będzie Pan nauczał?

    >>Co się dzieje w głowach ludzi takich jak on i jemu podobni, że bardziej kochają swoje idee niż bliźniego swego?
    >>Całkiem Panu się pokręciło, ale kto to robi w Pana głowie? Proszę mi odpowiedzieć, bo ja wiem, a Pan myśli, że mądrość jest pańska.

    Prześladowania.
    Pan ma fałszywe widzenie tego świata i uważa, że jest prześladowany przez własnego Boga Ojca, który czeka na Pana powrót, na Pana drgnięcie, aby dać Panu życie wieczne.
    Skąd bierze się Pana nienawiść do Boga Objawionego i Jego wyznawców? Dlaczego nie pisze Pan z nienawiścią o św. Jehowy, buddystach, członkach Kościoła Scjentologicznego, itd.?

    Nie wie Pan, a jest taki mądry. Taki mądry, że nie chce żyć wiecznie. Nie przeskoczy Pan tego rozumkiem? Jak Pan odpowie na te pytania to ja Panu później wszystko wyjaśnię.
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  130. zyta2003
    10 czerwca o godz. 4:11

    Zyto, przypominając Indie, potwierdziłaś oczywistą dla widzących oczywistość, że religie nie mają znaczącego wpływu na morale społeczeństw. Najważniejsze jest to, co powiedział na początku Adam 2222: „Znaczenie ma, ze pieszczoch Polityki, premier Tusk pozwala by urzędnicy obcego państwa Watykan stali ponad prawem III RP”.
    Rzecz jasna, na to pozwalali wszyscy premierzy i prezydenci. A sądzę, że gdyby w swoim czasie SLD pokazało watykańskiej mafii, że jej miejsce jest w obywatelskim szeregu, a nie przed, miałoby uznanie większości, również trzeźwych katolików. Niestety, widzę czarno. Głucho wszędzie, czarno wszędzie. Co to będzie, co to będzie?

  131. APEL
    10 czerwca o godz. 4:38

    A może Ty byś najpierw odpowiedział, czego człowiek z najczarniejszego zakamarka religijnego ciemnogrodu szuka na blogu ateisty, co? Jak dziecko, które się nauczy mówić „mama”, „baba”, „da”, gaworzysz dla samego gaworzenia, czy raczej włażąc na obce ideowo podwórko, chcesz coś osiągnąć? Co – nawrócenie ateistów? Wypowiedziami na poziomie pomponika na moherowym berecie?
    „Skąd bierze się Pana nienawiść do Boga Objawionego i Jego wyznawców?” – powiadasz. A gdzieś Ty, Babciu, tę nienawiść wyczytał? Nie w sobie przypadkiem? Religia jest dla intelektualnego ateisty materią poznawczą, a nie przedmiotem nienawiści. Stwierdzenie nieistnienia Boga/bogów to nie nienawiść, lecz REZULTAT dociekań, punkt dojścia – samodzielne intelektualne osiągnięcie, różniące się radykalnie od religijności, która jest wbita w słabą główkę we wczesnym dzieciństwie. Tłumaczenie tego wierzącemu jest, oczywiście, najbardziej jałowym z jałowych zajęć. Przecież wszedłeś tu nie po to, by coś usłyszeć, zrozumieć, zmądrzeć, lecz po to, by wygłosić pod pozorem stawiania pytań swoje wyznanie wiary – to wszystko. Wierzący niezaczepny, nieagitator, gotowy do rozmawiania, a nie do indoktrynowania, musiałby zacząć od stwierdzenia dla samego siebie: „Wierzę, ale nie wiem, czy jest Bóg”, musiałby być otwarty na argumenty drugiej strony. Ty wszedłeś zamknięty na cztery spusty. Choć…Czyżby słabowała Twoja wiara, że ją potrzebujesz dziecięco naiwnymi, słownymi popisami wzmacniać? Ot choćby takim: „Dlaczego nie pisze Pan z nienawiścią o św. Jehowy, buddystach, członkach Kościoła Scjentologicznego, itd.?”. Dlatego, misjonarzu, że te religijne sekty w odróżnieniu od sekty katolickiej siedzą cicho, nie budują swojej ziemskiej władzy i bogactwa, nie tworzą głośnego ciemnogrodu, nie stanowią społecznego problemu. Twoje retoryczne i złośliwe pytanie jest na poziomie zatrzymanego w rozwoju ośmiolatka w dniu pierwszej komunii. Za takiego Cię właśnie z całym szacunkiem mam.

  132. APEL
    10 czerwca o godz. 4:38

    Szanowny Apelu o jakże wymownym nicku fiku-miku, chyba się nie pogniewasz o to, że mam Cię za moherowe dziecko? To pokrętny jak zadziorne religianctwo, ale jednak wyraz uznania. On przecież powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

  133. Świetny tekst. Może w końcu warto podjąć walkę o zdewatykanizowanie kraju. Bo Polska nie jest dzisiaj wolna, tylko pod kolejną okupacją. Okupacją Watykanu. I ta okupacja prowadzi do takich skutków jak przedstawił Pan we wpisie. Nie będę się tutaj rozpisywał nad zawartością książki pt. Biblia, bo akurat uważam, że każdy wykształcony człowiek powinien najpoczytniejszą książkę na świecie przeczytać. Ja przeczytałem i wyciągnąłem szereg konkretnych wniosków. M.in. taki, że większość katolików w ogóle nie wie co w niej jest napisane. I tyle w tym temacie. Mamy XXI wiek. Ludzkość powoli dostrzega swoje miejsce w otaczającym nas wieloświecie. Czas na kolejne Oświecenie, gdzie rozum weźmie ponownie górę nad zabobonami. W przeciwnym razie ponownie błyskawica stanie się karą Bożą za grzechy, a nie strumieniem elektronów.

  134. @slawczan 9 czerwca o godz. 15:19. Tak, masz rację, wszystkie religijne uniesienia mają jeden podstawowy cel: a) w pierwszym kroku podporządkowanie inaczej myślących, b) w drugim kroku eliminację tych, których się nie dało podporządkować. Napisałem „religijne uniesienia”, ale tak naprawdę dotyczy to każdej ideologii, totalnie podporządkowującej sobie każdego człowieka. Polska w kwestiach religijnych zawróciła w kierunku średniowiecza, które charakteryzowało się tym, że kodeksy prawa cywilnego najpierw trzeba było uzgadniać z tzw. prawami boskimi, które mogli interpretować tylko kapłani. Jak słucham bełkotu wylewającego się mediów w sprawie prof. Chazana, to trudno mi jest utrzymać emocje na wodzy. Nikt, dosłownie nikt w tym głupim kraju nie powiedział, a może nie wpadło mu nawet do głowy, że pan Chazan złamał prawo (tak to nieludzkie i restrykcyjne prawo aborcyjne) i powinien natychmiast stracić obecną posadę, a w następnej kolejności stanąć przed sądem.

  135. @APEL
    Nikt tu nie walczy z religią katolicką. Tu jest mnóstwo – ja także – antyklerykałów, którzy mają dość rządów urzędników Pana Boga i fanatyków pokroju prof. B. Chaza i Ciebie właśnie. Mnie Twój mistycyzm nie przeszkadza, rozmawiaj sobie z Najwyższym, gdzie chcesz i ile chcesz. Tylko, na Boga, nie narzucaj swojej wiary i swojego mistycyzmu innym! A niestety mamy w tej chwili włażenie KK we wszystkie dziedziny życia. Proboszczowie i biskupi skutecznie zastąpili sekretarzy nieboszczki PZPR. Nie po to 25 lat temu zmieniliśmy ustrój. Domyślam się, że racji mi nie przyznasz, wszak ja tylko posługuję sie rozumkiem, Ty zaś ROZUMEM.

  136. @ zyta2003
    10 czerwca o godz. 4:11

    „czemu jako przyklad gwaltu corki wybrales, ze zrobila to grupa Murzynow? ”
    ======================================

    To bardzo proste. Jak dobrze pamiętasz, wątek dotyczył polskiego – jasia, przykładnego katolika o rasistowskich przekonaniach. Sądzisz, że gdybym opisał potencjalną sytuację z udziałem polsko-watykańskich księży, czy nawet zwyczajnych polaków-katolików, to zrobiłoby to nim jakiekolwiek wrażenie? Przecież ten obywatel wyraźnie zaznaczył, że jedynie mniejszosci są agresywne w katolickim kraju i nakazał, by takie mniejszości wybrały sobie USA lub inne państwo, które przyjmuje takich dziwolągów. Obawiam się, że gdybym przywołał księży-pedofilów, którzy gwałcą jego dziecko, ze spokojem przyznałby, że taka musiała być wola boga jego. To chyba lepiej sprowokować go do refleksji kimś, wobec kogo on ma wpisaną fundamentalną niechęć?

    „Jak sie orientuje przykladowymi gwalcicielami w warunkach pokojowych sa Hindusi, wychowani na wielce lagodnych religiach. Czyzby tak im sie dopiero teraz porobilo?”
    ================================

    W Polsce średnio co miesiac też możemy usłyszeć o tym, jak dochodzi do gwałtów zbiorowych. Przypomnę jedynie, że zgodnie z prawem gwałt zbiorowy odnosi sie do dwóch i większej ilości uczestników gwałtu.

    „W stanie NY ostatni zbiorowy gwalt w wykonaniu czarnych mial miejsce ok. 30 lat temu. ”
    ========================

    Masz jakieś dziwne dane. Nie dalej jak rok temu była głośna sprawa zbiorowego gwałtu w amerykańskiej armii, w której uczestniczyli Murzyni.

    @Legionnaire. Zabawny jesteś „poligloto”. Teraz juz wiem, dlaczego jankesi dostali po dupie w Watykanie, skoro tacy żołnierzy jak ty służyli w ich armii.

  137. Wczoraj Pan red. Kraśko zaprosił do studia kolejnego katolickiego taliba p. Cejrowskiego. Ten mądrzył się ile wlezie, przy okazji włażąc oczywiście z butami do przekonań religijnych p. Kraśki. Oglądałem te wykwity buty i arogancji podpierane przy okazji nieznajomością zagadnień (tak przynajmniej talib deklarował, kiedy została wspomniana np. ks. de Berier na temat dzieci z in vitro) z rosnącym zdenerwowaniem. Było mi żal Kraśki, że musiał tego wszystkiego słuchać, ale z drugiej strony pomyślałem sobie – po co chłopie zaprosiłeś tego fundamentalistę do studia i dałeś mu czas antenowy w telewizji publicznej?

  138. Panie Jerzy!
    Sam Pan widzi, że nick nie jest fiku-miku, a Pan zamiast odpowiedzieć na proste pytania ubliża. Przecież ja nie nazywam Pana głupkowatym i wojującym ateistą…jako wyraz uznania. Cytuje Pan jak Joanna Skrzeczyszyn Słowa Zbawiciela, ale nie nie rozumie ich alegorii, a są własnie skierowane do Pana, bo w wierze chodzi o ufność dzieci i przyjmowanie Prawd Wiary bez bełkociarstwa.
    Diagnoza moja jest jednoznaczna: jest Pan opętany intelektualnie. Niech Pan się dowie, co to oznacza u egzorcysty. Nie pluje Pan gwoździami i nie ryczy, ale to jest opętanie cięższe, bo bezobjawowe.
    Zawołam do Boga, aby coś z Panem uczynił, bo gubi Pan siebie i innych. Proszę zachować ten wpis i patrzeć na znaki. Będzie Pan miał dowód na Istnienie Boga. Tak stało się z Januszem Palikotem, który teraz pisze o krojeniu koperku…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  139. @baka.
    Właśnie, po co? A zrobił to już po raz drugi na przestrzeni bodaj ostatniego miesiąca. Przy czym wobec WC jest wyjątkowo łagodny i pełen rewerencji. Jakby z jakąś świętością rozmawiał.

  140. baka, Prowincjusz
    Dziwię się, że panowie się dziwią.
    Przekaziory wprost dybią na takie monstra jak przykładowo WC kwadrans, papież Terlikowski czy Jojo Brudziński ze Szczecina.
    Rośnie adrenalina i słupki oglądalności.

  141. Panowie w białych fartuchach ,,Sumieniem” pudrują syfa swojego wnętrza – chciwość, brak empatii przy wykonywaniu swoich NIEŁATWYCH obowiązków, częstokroć pospolite żerowanie na ludzkim nieszczęściu. I co? Sumienie…Przypomnę, że św. Piecha sam wyskrobał jak sam przyznaje mnóstwo zygot a teraz rozumiem, że każe rodzić dzieci nawet dzieciom by swój ,,organ” zaleczyć?
    Ciekawym ilu owym panom ,,katolikom-lekarzom” zdarza się komuś pomóc za free? Obstawiam, że może swojej rodzinie.
    Ich deklarację o ,,wyższości prawa bożego (ale którego boga?)” nad prawem stanowionym uznają za fundament? Jeżeli tak, to wypada im życzyć dostania się w łapska Świadka Jehowy by ten zgodnie ze swoim sumieniem odmówił im transfuzji krwi?
    Pomijam, że zgodnie z ,,prawem natury”, gdy zbyt obfita w cholesterol dieta zamuli im żyły to odmówią stentów bo to też zakłócenie natury? Albo przeszczepu wątroby gdy im siądzie od nadmiaru koniaku? Pamiętam jak ratowali Karola – przeca zgodnie z ,,prawem natury” jego czas powinien dobiec końca szybciej ale jednak nie. Interweniowali w ,,boskie prawo” przy użyciu ludzkiej wiedzy. Wiedzy, którą pozyskiwano WBREW stanowisku Kościoła.

  142. Tak to już w tej Polsce porąbanej (z grubsza od 2005 roku, gdy już na dobre chwycił nas za gardło kk, popierając PIS), że najwięcej do powiedzenia na temat moralności, rodziny, wartości chrześcijańskich itp. mają starzy kawalerowie i panny bezdzietni, rzecz jasna (Kaczor i prof. Pawłowicz) oraz lekarze, onegdaj spece od „skrobanek”, którzy się nawrócili, jak poseł czy senator Piecha.
    Tfu, tfu! A kysz!

  143. @@ mag, Jerzy

    Ja się chętnie zgodzę na temat języka., ale coś nie całkiem mi to wychodzi. Jako niepolonista mam ucho chyba niewiele mniej wyczulone na język ojczysty i języki nieojczyste. Albowiem ważne ci one są. Co się ludziom w głowach pomyśli, to im językiem na buty skapuje. Na rzeczywistość językową nie ma się co obrażać, mowa literacka niezbyt mocno w ludziach gości. A jednak coś mi nie całkiem pasuje. Nie to, żeby zaraz ludzie Mickiewiczem gadali, albo Słowackim, czy choćby Prusem, ale, kurna, poprawnie. Język poprawny nie jest tożsamy z literackim, do tego trzeba mówić mniej więcej jak Prus, albo Słonimski.
    Jerzy, nie bardzo czuję co masz na myśli z tą wtórnością języka literackiego. Owszem, poniekąd to racja, jest on pewnym sublimatem ględzenia, memolenia potocznego, czymś wzniesionym na wyższy poziom, uszlachetnionym i bardziej krystalicznym. Ale dlaczego nie miałby wrażać dostatecznie, a może i lepiej niż język potoczny tego, co chcemy wyrazić?
    Uwielbiam kwiecistości językowe, oryginalne frazy, nietypowe i odkrywcze połączenia sensów, dowcip, przewrotność, oryginalność myśli przełożoną na oryginalność języka. Ale właśnie – powinno to się uzasadniać, z czegoś wynikać i czemuś służyć. I powinno być indywidualne, przypisane do osoby, raczej nie klepane, bo inni tak klepią. Bo wtedy właśnie jest niby fajne, a wtórne.
    Wtedy ma to wartość.
    Język pospolity, w którym wartość myśli jest rozdzielona od kształtu słowa przypomina mi spodnie męskie z krokiem na wysokości kolan. Można taką modę uprawiać, ale zawodnik wygląda w nich jakby miał całą baterię pampersów albo nosił w nich tygodniowy wytwór pracy kiszek.
    Język mówi też sporo, więcej, o – hm – ogładzie (śmieszne pojęcie, jak sobie pomyślimy o Marysi z Gorzowa), kulturze i stosunku-szacunku do rozmówcy. Z każdym kolejnym wpisem na dowolnym blogu o tym się przekonujemy. Mamy zresztą język publiczny, ten – hm – jakże żywy i prawdziwy, z bebechów wypuszczony, który chłosta, chlasta i tnie Polskę na dwie części, otwierając sikające juchą mięcho.

    Brak mi w dzisiejszej mowie aurea dicta. Ale to już chyba marzenie ściętej głowy.

    To tak a propos „Panny Wodnej” i „Manhattanu” w Gdańsku. I ku ulżeniu doli Gospodarza, co się podjął baczniejszego wglądu w język komentarzy.

  144. @mag – masz rację. No więc media mają paskudny zyczaj robienia reklamy oszołomom i kołtunom. Ludziom, którzy bez tego byliby co najwyżej lokalnymi dziwadłami, a dzięki mediom wypływają na szerokie wody i stają się AŁTORYTETAMI.

  145. slawczan
    10 czerwca o godz. 9:41

    Ależ to przecież codzienność wśród klechów: odwyki antypijackie, odsysanie tłuszczu, wykrajanie słoniny, wymiana zramolałych kości biodrowych na kości tytanowe, bajpasy, plastikowe zastawki, rozruszniki na baterię, kości skręcane śrubami – wszystko zgodne z naturą i prawem bożym. Najpierw się taki biskup tak naobżera, tak natłuszczy, tak wątrobę spierniczy wódą czystą i kolorową i żarłem w ilości właściwej dla rekina-żarłacza, a potem gdy zaczyna się dusić, pikawa mu siada, zaparcia zatruwają kiszki, sto kilo tłuszczu łamie kręgosłup, nogi i ściera główki kości na żwir, to zgodnie z „prawem bożym” , w panicznym lęku przed ostatecznym kojfnięciem i spotkaniem z szefem, kładzie się na stół operacyjny, gdzie każda z czynności wymyślonych przez medycynę jest produktem szatana, i woła: ratujcie!
    Po czym – odratowany, zaopatrzony w rury, pompy, baterie, śruby, przepusty, cudze organy, wychodzi na mury jasnociemnogórskie i rypie mową nienawiści antymedycznej i antyludzkiej w tłum podniecony tą mową miłości.
    Na tym polega bycie klechą.

  146. Tanaka
    Kurna, masz rację!
    I tu właśnie, tą „kurną” dotknąłeś sedna problemu, bo wiesz że oboje traktujemy to słówko obciachowe, puszczając perskie oko (tak się kiedyś mówiło), bo nam ono „uchodzi” na zasadzie świadomej zabawy językiem.
    Ludzie mówią jak mówią, bo np. wydaje się im, że tak mówić wypada, skoro tak gadają w telewizorze, albo wręcz odwrotnie.
    Nie dlatego, że nie są polonistami, jeno z siebie. I wcale nie mam im za złe.
    No może tym co „kurwują” bez sensu mam za złe, tym co „kurwa” uważają za rodzaj przecinka, pauzy.

  147. Andrzej Piotr Lipiec
    10 czerwca o godz. 8:35

    Bardzo to ładne tutaj wszystko, łącznie z tym pięknym Jezuso-wykresem.
    Proszę wołać do bozi, ale porządnie, bez udawania. Żeby bozia usłyszał i zrobił co trzeba. Dowody jego prawidłowego działania proszę nam tu przedstawić.
    Pan Jerzy Pieczul jest wrażliwy i czuły na takie dowody. Ciągle pyta, gdzie one, a nikt mający kontakt głosowy, wzrokowy i rozmawiający całe dnie z bozią nie chce ich przedstawić. Jest to dosyć przykre.
    Proszę więc przedstawić dowodowe skutki i przejdźmy wreszcie do środka, bo komary strasznie rypią.

  148. mag
    10 czerwca o godz. 10:18
    Łożeszkurna!
    Adam Hanuszkiewicz opowiadał, jak miliony swego czasu słuchały i oglądały Przyborę i Wasowskiego. Kiedy był na jakimś „misyjnym” spotkaniu gdzieś na Podhalu, nie pamiętam, czy w N.Targu, Poroninie, czy Zakopanem, i dociekał, dlaczego tak chętnie daj panowie są oglądani, górale mu odpowiedzieli tak: ” a bo, panie, oni tak ładnie mówiom.”

    Znaczy się, jest jakaś ukryta potrzeba w narodzie, by mówić ładniej, zgrabniej, kulturniej i trafniej. Ale jak to zrobić, skoro dookoła tylko „kurwy” fruwają?

  149. Slawomirski
    9 czerwca o godz. 22:31

    Mój wpis odnosił się do tematu podanego przez Redaktora, a nie do zramolałych komunistów.

  150. Tanaka
    Jasne że „naród” intuicyjnie czuje, że coś brzmi ładnie w uchu, a coś zgrzyta.
    Z drugiej strony zabawne są nieraz sytuacje, gdy język obcy staje ci na drodze.
    Byłam świadkiem jak facet w sklepie poprosił o drygina. Ekspedientka się nie połapała, a mnie opadła szczęka, kiedy pokazał palcem flaszkę dry gin (lubuskiego nota bene)

  151. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 8:31

    Cenię Twoje starania, ale obawiam się, że żaden przykład nie skłoni jasia do refleksji. Wysiłek unaocznienia cenny, ale niemal na pewno daremny. Inaczej jasio nie były jasiem.
    Zaś co do gwałtów i USA. Badania w amerykańskiej armii wykazały to co armia i rząd starannie ukrywały: w ciągu kilkunastu ostatnich lat co najmniej PIĘĆŚET TYSIĘCY gwałtów popełnionych na żołnierkach armii USA przez żołnierzy armii USA.

  152. mag
    10 czerwca o godz. 10:44

    I tu był facet niefachowy. Jak gin lubelski, powinien był zażądać dryginlub. Dałby przy tym do zrozumienia, że ów drygin lubi, ceni i przedkłada patriotycznie nad obcoplemienny i zwyklacki drygin.
    I to właśnie dowód na to, że ludziska mogliby mówić ładniej. A tak się zawodnik zatrzymał w połowie drogi rozwoju.
    Tak, piękna jest mowa ojczysta, zwłaszcza lubelska, gdzie bije żywo serce języka. Czasem tylko bije, bez serca, jak się facet dryginlubem z kolegami nie podzieli.

  153. Kowalczyk, bujaj się matole.

  154. @ Janek
    Wolę być matołem niż panem Jankiem.

  155. Tanaka
    Lubuska mowa ojczysta, nie lubelska!
    A ta pierwsza jest ciekawa niesłychanie, bo zasiedlali Lubuskie ludzie z rozmaitych zakątków Polski, także utraconych albo dokądś dawno wyjechanych, a powracających na „ojczyzny łono”.
    Wyobraź sobie, że namierzyłam w połowie lat 80. (będąc szalejącą reporterką) gdzieś w okolicach Zielonej Góry – górali czadeckich, którzy repatriowali się po 1945 z Rumunii, a 100 lat wcześniej migrowali tamuj z Beskidów bodaj.
    O matko, wyciągli z jakichś kufrów przepastnych swoje tradycyjne stroje góralskie i zatańczyli na nizinnej zielonej murawie przede mną i towarzyszącym mi kumplem, fotoreporterem.
    Czegoś takiego się nie zapomina!

  156. No i proszę, polski jasiu zza krzaka wyskoczył, odziany w maskujący mundurek innego IP z internetu. Ależ gospodarzowi bloga dowalił, o matko, ło jezu… a ponoć to mniejszości w Polsce są tylko agresywne… brawo jasiu! A teraz idź sie wyspowiadaj do swej parafii – ksiundz ci złoi dupkę, skoro mi nie pozwalasz.

  157. Panie Jacku, Gospodarzu
    Toż słów szkoda na takiego Jasia nieszczęsnego.
    Olać i nie wpuszczać więcej na blog.
    Z idiotami, na dodatek chamami, się nie dyskutuje.
    Pieprzyć demokrację i wolność słowa!
    Nieraz to najlepsze wyjście.

  158. Tanaka
    10 czerwca o godz. 9:59

    Powiedziałeś swoimi słowami to, w czym się zgadzamy. Więc tylko dla sprecyzowania: język wysoki, zwany czasem „literackim”, dlatego jest wtórny, bo jest wtórny. Na początku było tak:
    – Uo, kuna! Wal!
    Dopiero potem, potem:
    – Proszę podać strzelbą – zauważyłem na gałęzi kunę i proszę uważać, jak ona zaraz spadnie.
    Na początku była dupa, nie słowo. Dopiero kiedy się homo wyprostował, kiedy mu wyewulował aparat mowy zdolny do wydawania bardziej skomplikowanych dźwięków niż warczenia, ryki, piski i syczenia z realnej dupy się zrobiło słowo „dupa” i homo zaczęli nosić w sobie – w głowie – cały znany świat bez konieczności noszenia rzeczy w celu rozmawiania. Wierzący bracia mniejsi powtarzają za panią matką, że na początku było słowo. Pełna zgoda. Z tym że nie tylko na początku, ale i w środku, i na końcu. Bogowie to tylko słowo. Bracia mniejsi nie zauważają, że operują wyłącznie słowami, a proszenie ich o desygnaty słów mogą się najwyżej skończyć jobami w imię Ojca i Syna. Jak widać w krótkim wpisie Janka – tak się kończą.
    Mój kolega od łopaty w siedemdziesiątych latach prosił o „orange” – tak wymawiał – do zapitki. I miał rację. Współczesną zarazą w języku pawia narodów i papugi jest makaronowanie powszedniego języka angielszczyzną niczym prócz śmierdzącego lenistwa makaronujących nie uzasadnioną.

  159. @Andrzej Piotr Lipiec
    10 czerwca o godz. 8:35
    Piszesz do swojego adwersarza: „Nie pluje pan gwoździami i nie ryczy, ale to jest opętanie cięższe, bo bezobjawowe”. No, no, ciekawa konstatacja. To jak Ty, medyku, diagnozujesz opętanie, gdy nie ma jego objawów?

  160. Tanaka
    Powiedziałeś: „Brak mi w dzisiejszej mowie aurea dicta”. Mniej zawsze było brak. Przez chwilę tylko nie odczuwałem tego braku, u Ruskich będąc. Teraz, kiedy mi się zackni, też tam właśnie sięgam. Przepraszam, nie cierpię popisywania się na blogach erudycją (której zresztą nie mam), ale nazwiska są, zbyt znane, by to był z mojej strony popis: Babel, Gogol I jeszcze jedno – dla mnie największe cudo: Stiepan Pisachow, piszący z nieprawdopodobnym temperamentem i fantazją coś w rodzaju bajek jednym z północnych dialektów lub jakąś mieszanką. Język cywilizacji elektronicznej, czyli z dominacją obrazu, to rzeczywiście niesamowite ubóstwo słowa. Poza tym czytanie to zajęcie intymne, w samotności. Jacyż to dzieciacy wytrzymają w samotności dłużej niż półtorej sekundy.

  161. @Jerzy Pieczul. Jako że generalnie jestem humanistą i polonistyka była moim drugim fakultetem, bo uległem namowie rodziców, aby kształcić się w obszarze nauk ścisłych, to mam szczególny stosunek do języka w ogóle, a do języka polskiego szczególnie, choć moja blogowa działalność tutaj może przeczyć tej deklaracji. Chciałbym się jedynie odnieść do tych makaronizmów… Niestety, ale to właśnie nasz ojczysty język prowokuje, by takie makaronizmy przyjmowały się w naszej mowie. Jak mógłby ten nasz jezyk poradzić sobie z z „computer”? A to, że młodzież co drugie słowo wciska angielskie słowa albo bezmyślnie wykonuje kalki językowe, które w naszej kulturze kojarzą się dość jednoznacznie (np. słowo „kolaboracja”, jako synonim współpracy), no cóż, taki klimat 🙂 Globalizacja, wicie-rozumicie 🙂 Ja upatruję w tym pozytywne konsekwencje – dzięki temu, że jezyk angielski wkrada się do naszej kultury, możemy poznać blizej ludzi niemalże z całego świata… a przeciez oto nam chodzi, prawda? Co by nie być tym głupim, polski-jasiem…

  162. mag
    10 czerwca o godz. 10:18

    Oczywiście, że zabawa słowem to wyższa i bardzo sympatyczna szkoła jazdy. Właśnie z tego powodu Cię od pierwszego wejrzenia polubiłem, Szanowna Zwyciężczyni Dymu, która wyplułaś ten niemowlęcy smoczek świadczący o skrajnej bezradności niby dorosłego homo. Niech żyje kraj radności, Kraj Rad! Uo matko, plotę, a po jabłka miałem lecieć! Ceś!

  163. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 12:12

    Rafale, mówię o makaronizmach nie mających wystarczająco mocnego uzasadnienia. Cały świat nazywał sputnik „sputnikiem”, bo wcześniej niczego takiego nie znano – i w porządku. Z „komputerem” podobnie. Ale na przykład w języku komputerowym są dziesiątki, jeśli nie setki, wyrazów angielskich żywcem lub z polską odmianą, których rozumienie wymaga znajomości angielskiego. To po co, winowat, kształcimy anglistów? Nie jestem przeciwny obcym wyrazom, jestem przeciwny tsunami obcych wyrazów. W końcu zapomnimy, jak polski wygląda. A już i tak jest zauważalny podział na tych, co znają pięć słów po angielsku i tych, co nie znają żadnego, a w swej ojczyźnie trudno im się porozumieć z młodzieżą po polsku. Sam widzisz, jak jakiś legionista tu bryluje. Weź się z nim porozum. Lecę.

  164. Tanaka
    10 czerwca o godz. 10:32
    A ja znam inna wersje, sam to widzialem i slyszalem w tv: To opowiadal Wojciech Mlunarski. Kiedy zapytal gorali, dlaczego oni lubia ogladac Starszych Panow, poiwedzieli: *Bo oni sa takie gzecne .*

  165. Twój wybór panie Kowalczyk, możesz sobie być matołem – wolna wola. Chociaż nie musisz.

    Taki śmieszny, niewinny żart, bo tak naoprawdę to nie mam nic do Ciebie, masz prawo do własnych poglądów, jak każdy, nawet do najbadziej odlotowych – mnie to ganc pomada. Sorry za tego matoła, wybacz po chrześcijańsku; ot, poniosło mnie na fali tutejszego chamstwa neobolszewików.

    Kochan, jak tam dziś na służbie, w porzo? IP nie migoczą ci za bardzo przed oczami w upale?

  166. @Jerzy Pieczul. Powiem szczerze, a wiem, że jest to odważna teza, nie dbam o to, by język polski zachował się w jakiejkolwiek formie. To nie jest dla mnie priorytetem. Priorytetem dla mnie jest rozwój człowieka, która korzysta z dorobku kulturowego świata. W tym dorobku mały segmencik dotyczy równiez kultury Polski i nikt ani nic tego nie zmieni. Ktoś powie, że jak nie będzie ojczystego jezyka, to nie bedzie ojczystej kultury, a tym samym państwa. Dla mnie nie jest to priorytet. Ja mogę być obywatelem Europy jako jednego, wielkiego państwa, w którym istnieją jasne oraz uczciwe mechanizmy społeczne regulujące właściwy rozwój jednostek lub grup społecznych. Nie posiadam żadnego imperatywu, by porozumiewać się w języku polskim… moze dlatego, że w miarę dobrze znam język angielski.

  167. Jerzy Pieczul
    10 czerwca o godz. 12:06

    Mówiąc „aurea dicta” w pierwszej kolejności miałem na myśli łacinę, grekę, a i francuski, te zgrabne, trafne, dające perspektywę myśli i kultury słowa, pojęcia, frazy, bon moty. Ale – rzecz jasna – wszelkie inne piękne słowa i myśli się w tym mieszczą. I Gogol, I Babel, i Jesienin i w ogóle te sprawy, boć rosyjski pięknym językiem jest. A to między innymi dlatego – o czym uświadomił mnie swego czasu Wojciech Siemion, że co druga zgłoska to samogłoska. A w polszczyźnie, kurna, zgrzyta, panie, syczy i świszcze. Świerszcze i chrząszcze. Się trzeba naprawdę wznieść, żeby nie opaść i z języka Reja-co-nie-gęsi, panie, wydobyć coś kulturalnego, zamiast podręcznej, panie, „kurwy”.

    Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 12:12

    Myślę, że przyjmowanie do języka własnego dużej ilości słów i wyrażeń z języków obcych, świadczy o jednym z dwóch zjawisk: słabości, bierności i małej żywotności własnej kultury, w tym przypadku wyrażanej kulturą języka, lub wielkiej elastyczności, chłonności i nieprzejmowaniu się własnym dziedzictwem językowym, na rzecz np. modernizacji czy praktyczności.
    W polszczyźnie widzę znacznie więcej z pierwszej tendencji, co zbliża nas do gęsi, od których chciał nas odsunąć Rej. Druga tendencja jest silnie obecna np. a amerykańskim angielskim, który łapał co się dało z różnych języków, upraszczał, obcinał, dla uzyskania efektywnej komunikacji między ludźmi prostymi, mówiącymi wieloma zupełnie różnymi językami,w dodatku zazwyczaj w wersjach slangowych, więc i w danym języku słabo rozumianych.
    Jeszcze inny rodzaj tej drugiej tendencji widać np. w łacinie czy języku islandzkim, lub celtyckich (w Irlandii, Walii, Bretanii itd). W tych przypadkach konieczne było wymyślenie współczesnych słów i pojęć. Przy czym łacina jest – i pewnie pozostanie – językiem w zasadzie martwym, hermetycznym, a pozostałe, zwłaszcza islandzki, są językami żywymi. W Irlandii, Walii, Bretanii dosyć intensywnie ożywia się i promuje dawne języki celtyckie.
    W Polsce, ze skutkiem w miarę dobrym, czyni się tak z językiem kaszubskim. Jest do tego dobra baza, bo Kaszubi po kaszubsku gadają, choć czasem niezbyt czysto, mieszając polszczyznę standardową z własną mową.
    Zamiast robić bigos z własnego języka, sądzę, że znacznie lepiej uczyć się innych języków.

  168. No widzisz polski jasiu… niby w chrzescijański sposób przepraszasz, ale oczywiscie usprawiedliwiasz się i winę zrzucasz na jakichś neobolszewików, którzy cię prowokują. Tak to jest z wami – katolikami. Klepiesz bidę, to wina nie leży po twojej stronie, żeś głupi lub leniwy, tylko wina zrzucana jest przez was na Żydów, masonerię, i jakichś neobolszewików. Fajnie to mieć obiekt, który jest winny twojej indolencji, prawda?

  169. Lewy
    10 czerwca o godz. 12:35
    To też się zgadza. Ja słyszałem też, że na Mazurach też tak o Starszych Panach mówili. Krótko mówiąc – uznanie i podziw dla takiego języka były dosyć powszechne. W większości ludzi gdzieś tam drzemie potrzeba bycia gładszym, lepiej składającym myśli w słowa, kulturalniejszym niż codzienność dyktuje.

  170. Lewy
    10 czerwca o godz. 12:35

    Coś jeszcze na temat. Zauważyłem, że ludzie, dosyć często, żyjący z pracy prostej, nieraz znojnie prostackiej, która np. niszczy im ręce, mają uznanie dla tych ludzi, co potrafią dłońmi wykonywać precyzyjne prace. Pokazują swoje sękate ręce, z pewnym smutkiem; z uznaniem mówiąc o pracy np. hafciarki. Dlatego też haft i inne podobne, precyzyjne prace, np zegarmistrza, snycerza, bardzo były cenione.
    Wiąże się to też z tęsknotą i jednocześnie wymownym poczuciem niższości wobec „pańskich” rąk – gładkich, zgrabnych, miękkich, białych, świadczących o tym, że to lepsi ludzie, pracujący głową i kapitałem, a nie lud niewolny, czarnoroboczy, podły.
    Są to pojęcia i przekonania niemal atawistyczne, tkwiące w ludziach od wielu pokoleń i zauważalne, jeśli ktoś umie patrzeć.

  171. @Tanaka. Nie będę się upierał, moze i masz rację w zlokalizowaniu tendencji nadmiernego przyjmowania obcych słów w języku polskim. Myślę, że trochę upraszczasz ten problem, bo przecież Madziarzy swój język mają bardzo hermetyczny jeśli chodzi o zapożyczenia… Chyba bardziej hermetyczny niz język francuski czy niemiecki, a przecież ich tożsamosć kulturowa nie stoi na wyższym poziomie … jest na podobnym do poziomie do tej polskiej…

  172. Witajcie,

    poczytuje sobie Wasze komentarze-…..o duszy wstepujacej,to tu to tam,raz 40-go,raz 80,100 dnia ………….o holinder dawno tak sie nie obsmialam.Co za wesoly blog,balsam w te upalne dni 😉

    @ Tanaka,Mag-uwielbiam soczysty jezyk,czasmi inaczej sie nie da,zeby wyrazic nasze emocje.Sama bede sie podciagac w tej materii,bo mnie tak zgrabnie nie wychodzi 🙁

    Tymczasem przypomnial mi sie dialog pewnego redaktora ze znana( tutaj), uczona osoba.Nazwisk nie pomne,taka moja juz ulomnosc 😉

    „redaktor pyta-wierzy pan w Boga??
    – wierze.
    ‚-na pewno???
    -tylko czekam na znak od niego,niech choc potwierdzi” 😆

  173. Łomatko!
    Kiedyś była w Polszcze modna francuszczyzna, dziś angielszczyzna.
    Zgodnie z duchem czasu.
    O co tu się spierać i po co?

  174. mag
    10 czerwca o godz. 13:45

    Umiłowana w panu Urbanu i jego najświętszej panience D., gdzie widzisz spór i o co? A co do mód, to pewnie wiesz, że niektórych nie dotyczą. Aj poropopo: masz tatuaże na całej skórze, nosisz tszirty-dupirty, pisujesz do majnstremów i umiesz włączać teteringi?

  175. To o czym teraz napisze,chce dedykowac ku rozwadze mlodym Polkom.

    Nie tylko w Polsce ludzieska durnieja.Rok temu mielismy mala afere.Otoz w rzadzie stale zasiada jakas chrzescijanska partia,jej lider chcial pomajstrowac w ustawie aborcyjnej,proponujac skrocenie dopuszczalnego czasu jej wykonywania.W sukurs jemu poszla redaktorka pisemka Pro-life,i jakis bigot.Ten ostani wyprodukowal male plastikowe laleczki,ktore mialy przedstawiac parotygodniowy plod.I zaczal je wysylac ze stosownymi ulotkami do wszystkich domow.Ledwo pare trafilo do skrzynek,rozpetala sie prawdziwa wojna.A zapoczatkowala ja mloda matka,ktora stracila dziecko w wyniku samoistnego poronienia.Dla niej,ta lalka,to byl prawdziwy szok!!
    Kobieta skrzyknela via swoj blog inne rodaczki,i panie zabraly sie za te nachalna bande.
    Najpierw zwrotna poczta przeslaly lalki na adres bigota.Poczem zostal on poinformowany,ze przekaza sprawe do sadu.Nastepnie zostaly zaproszone do znanego publicystycznego programu,w ktorym doszlo do konfrontacji z macicielami.
    O trzeba bylo widziec ich miny.Bigot zjadl chyba wlasna proteze,bo nie potrafil z geby dobyc slowa,a lider parti czym predzej podwinal ogon i tyle go widzielismy!!!
    Nie macie pojecia,jak bylam dumna z Holenderek…………….
    Oby Polki zechcialy wziac swoje sprawy w swoje rece.W dobie elektroniki,to nie takie trudne!!!!!!!!!!!

  176. Panie Redaktorze Kowalczyk,
    chciałbym pozostać na gruncie czysto naukowym, zupełnie abstrahuję od religii.
    Pisze Pan, że „nie ma najmniejszego sensu przypisywanie jakichkolwiek wartości moralnych płodowi, bo nie ma on jeszcze wykształconych części mózgu decydujących o zachowaniach, którym takie wartości przypisujemy”. O jakich częściach mózgu Pan mówi i kiedy one się wykształcają? Czy jednoroczne dziecko po urodzeniu ma już wykształcone te części mózgu (bo chyba jemu również nie możemy przypisać winy ani niewinności?)?
    Dalej: Czy ten argument ma być przesłanką dla dokonania aborcji? Jeśli tak, to czy upośledzone umysłowo dzieci (już urodzone), które nie mają w pełni rozwiniętego mózgu, mogłyby być zabite w Pana moralnej ocenie? A jeśli nie mogłyby być zabite, to jak to Pan uzasadni?
    Przepraszam, zadaję dużo pytań, ale nie wiem, czy dobrze zrozumiałem Pana argument.

    A tak dla uściślenia: Mózg zaczyna się kształtować już w 8 tygodniu ciąży, a pod koniec pierwszego trymestru ciąży wykształcone są już wszystkie organy (okres organogenezy), które będą teraz dalej rosnąć.

    Pozdrawiam serdecznie.

  177. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 13:41
    Tak jest, upraszczam, bo sumuję. A zanim zsumuję, utrudniam, grzebiąc się w szczegółach. Taka, kurde, robota.
    Ale czemu język Madziarów nie pasuje do tego co pisałem? Mówiłem o słabości vs elastyczności języków zasysających zwroty obce. Jeśli węgierski jest hermetyczny, a hermetyczności nie poddawałem analizie, to ciekawy jestem jak sobie radzą z wymaganiami współczesności. Jak nazywają informatyka, interfejs, aplikację, smartfon, komputer, notebooka, dżender, queer, mikser/blender, menedżera etc, itp?
    Kulturą się pewnie z Francją nie równają. Więc – jak to u nich działa?

    mag
    10 czerwca o godz. 11:08
    Faktycznościowo ! język mi telepnął z tym lubelskim. Gin lubuski jest i basta! Czasem sobie chlapnę. Całkiem zacny.
    Ale skleposłowo to samo: dryginlub !

    Mag, ależ to, kurka, marzenie, rumuńskich górali mieć w lubuskiem na wyciąg ręki! A foty, a taśmy? Powinny w muzeach i instytutach, na wydziałach etnograficznych, na wystawach ulicznych, w trolejbusach, „Pannie wodnej” i saniach motorowych być w ciągłym obrocie !

    Z rumuńskich górali w lubuskiem, to pamiętam Joannę Rawik z niegóralskiej Rumunii na Dolnym Śląsku.

    Ciekawym, co teraz ci nasi rumuńscy górale w lubuskiem porabiają. Czy ktokolwiek się interesuje takim fenomenem.

  178. @Tanaka. Ha, oto ich tłumaczenie najnowszych nowinek technicznych:
    aplikacja – alkalmazás
    smartfon- okostelefon
    notebook – jegyzetfüzet
    gender – nemek
    komputer – számítógép
    queer – furcsa
    mikser – keverő
    blender – keverőgép
    menedżer – igazgató

    trochu jakieś niepodobne 🙂

  179. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 12:44

    Nie jestem przywiązany do ojczystości i utożsamiam się z przyrodą, nie z państwem. Do komunikacji w prostych sprawach egzystencjalnych może być dowolny język. Niewykluczone, że świat zmierza w kierunku sprowadzenia życia do takich właśnie głębi: jak na przykład smakuje solony śledź z dżemem borówkowym. Bardziej skomplikowane treści mogą być wyrażone w języku głęboko osadzonym w psychice i biegle opanowanym jako narzędzie poznania, komunikacji i wyrażania emocji – przede wszystkim więc ojczystym, ewentualnie drugim, ale poznanym w jego mateczniku, od nejtiw spikerów, nie od nauczycieli, którzy się go sztucznie wyuczyli. Głębokie – na równi z ojczystym – poznanie drugiego języka to rzadkość i chyba najczęściej spotykana w rodzinach dwujęzycznych. Świat poznajemy zmysłami z niczym nie zastąpioną pomocą języka, że tak powiem, glównego, i językiem go wyrażamy. Rolę języka w życiu homo zilustruję tak: Jaki bełkot – takie poznanie.

  180. Cholera, miało być tak: Język jest narzędziem poznania, więc jaki bełkot – takie poznanie.

  181. Szanowny Tanako
    Może we francuskim co druga głoska to samogłoska. Ale nie w rosyjskim. Języki słowiańskie są i pozostaną słowiańskie, a więc spółgłoskowe. Te wszystkie wyrazy typu „imuszcziestwo”, „obszcziatsia”, „pogranpieriechod”, „nrawstwiennosc”, no, wystarczy, brzmią tylko bardziej miękko niż po polsku, ale mniej spółgłosek tam nie ma.

    Francuszczyzna mnie zaś niewyobrażalnie wkurza, np. gdy słyszę ją w reklamach. Ten cholerny zaśpiew. Kiedy słyszę kolejny raz „Le petit marseilleur” (pewnie walnęłam byka), to od razu z przekąsem dodaję: „o la la!” , „tres joli!” „c’est tres bien” i wiem, że nie kupię tego mydła czy co oni tam reklamują.

    Proszę cię, no co masz do polskiego języka, no co masz??? Bo mag jako polonistka cię za to wytrzaska po gębie, a jako druga polonistka ci dołożę.
    Na razie za karę powtórz 20 razy „w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”, a może uzyskasz wybaczenie 🙂

    PS. Najgorszy jest jednak niemiecki… Zawsze podaję jako przykład słówko „schmeterling”, które oznacza motyla, a brzmi jakby to był bombowiec, który za chwilę nas ostrzela (skojarzenie z messerschmidtem). Różni niemieckojęzyczni ludzie twierdzili, że im się to słowo podoba, więc doszłam do wniosku, iż robią oni po prostu dobrą minę do złej gry.
    Pozdrawiam 🙂

  182. @Jerzy Pieczul. Język jest sprawą wtórną w poznaniu świata. To tylko narzędzie, jak mikroskop czy komputer. Jeśli za młodu uznaliśmy, że wspomniany „motyl” to motyl, ale potem zdecydowaliśmy, że bardziej pamiętamy i jest bardziej pomocny do wyrazania swoich emocji i wiedzy„schmeterling”, to czy nasze poznanie swiata ucierpi na tym? W kulturze, tak jak i w przyrodzie woda płynie w najbardziej prosty i bezpośredni sposób do morza, język, zachowania oraz inne jej elementy przyjmują najbardziej prostą, użyteczną i bezpośrednią formułę. Bo kultura to ułatwianie sobie życie, a nie jego komplikowanie lub bazowanie na niefunkcjonalności.

  183. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 14:38

    Piękne! Zaraz włączam do własnego słownika! Dzięki, a jak masz coś jeszcze – wrzuć! uwielbiam gadać po węgiersku!

    Marit
    10 czerwca o godz. 14:46

    Marit szanowna, jak rosyjski słyszę, a bardziej jeszcze jak słucham fachowca, językoznawcę, tłumacza czy poetę, tako rzeczących, to nie mam powodu im nie wierzyć.

    Ale jak tu gadać, po wytrzaskaniu po gębie? Do dentysty trzeba. Więc zanim do dentysty, szybko słów kilka: polszczyzna mi się nad wyraz podoba, jako rzecz w całości. Co jak myślę, można po moich wpisach zauważyć okiem nieuzbrojonym, ani ręką. Jednakże nie w pełni jestem szczęśliwy z owych mowy syczeń, szelestów, trzasków (w gębę także). Chociaż sobie z nimi dobrze radzę i bywa, że nimi bawię.

    Mam wrażenie, że język świszczący sprzyja wydzielaniu się świrów, którzy grasują na blogach, w postaci choćby janka.

    Język francuski mi się zdecydowanie podoba. A reklamowe zbitki i wymuszone przez durnych i świrowatych reklamiarzy kalki i skojarzenia wkurzają i we francuskim i polskim i węgierskim wydaniu.

    Mamy wspólny ratunek: język elfów. Wymyślony przez Tolkiena, chyba jeszcze nie został tak reklamową nowomową spaskudzony. Ale może się mylę, może już nie ma krainy szczęśliwej.
    Pozdrawiam.

  184. @Racjonalista
    Nie zaglądając do fachowych książek, nie podejmę się wskazywania konkretnych fragmentów mózgu odpowiedzialnych za zachowania, które mogą podlegać ocenie moralnej. A to, że nasze zachowania (osobowość) zależą od budowy naszego mózgu, nie daje się raczej zakwestionować. Chciałem tylko — skrótowo — wskazać, że nie można odnosić ocen moralnych do czegoś, co nie jest jeszcze podmiotem moralnym, czyli do płodu we wczesnej fazie rozwoju. I tego dotyczyła uwaga — przypisywania niewinności, a nie czy to usprawiedliwia decyzję o aborcji. Jak Pan słusznie wskazuje, dopóki dziecko nie zacznie dostrzegać swojej odrębności jako podmiotu, co dzieje się dopiero u 2-latków, też nie możemy sensownie mówić o niewinności i winie dziecka (chociaż są badania wykazujące, że już kilkumiesięczne dziecko potrafi rozróżnić zachowanie złe od dobrego i reagować na niesprawiedliwość, czyli np. niekaranie kogoś, kto źle postąpił; co wskazywałoby na częściowo genetyczne źródło naszych moralnych zachowań).
    Zatem nie — w mojej moralnej ocenie dziecka narodzonego nie można zabić (także umysłowo upośledzonego), bo od momentu narodzin staje się osobnym bytem, członkiem społeczeństwa, od którego może oczekiwać ochrony. W dobie ratowania wcześniaków rodzi to zresztą masę nowych problemów moralnych, ale nie ma tu miejsca na rozwijanie wątku.
    W tym wszystkim położyłbym również nacisk na indywidualność każdego przypadku oraz konieczność pozostawienia decyzji dotyczącej aborcji w rękach ciężarnej kobiety, bo to ona jest tu podmiotem moralnym, który częściowo poświęca swoje życie na rzecz innej istoty.
    Pozdrawiam
    JK

  185. Marit
    10 czerwca o godz. 14:46

    I to jeszcze mnie wcale nie cieszy, że zapożyczamy, bierzemy za bezdurno zagraniczną mowę jak leci. Nie lubię jak kto gada „dokładnie”, kalkując angielskie ‚exactly’ i ma pretensje to tak gadających. Są piękne polskie wyrażenia: tak jest, właśnie, otóż to, zgoda, na różne sposoby cieniujące znaczenie. A nawet – „zaprawdę”, co śmieszy i co lubię zarazem.
    A jak mam mówić ‚exactly’, albo ‚precisely’, to mówię to po angielsku, a nie po polskiemu.

  186. Prawda o gwaltach w Armii Amerykanskiej na ofiarach z wlasnej armii zawsze byla znana, jednak teraz ukazano ja w calosci. Problem dotyczy zarowno bialych jak i kolorowych macho. Mozna sie domyslac, dlaczego dopiero teraz sprawa jest naglosniona na tak duza skale.
    Po armii przyszla kolej na najbardziej renomowane uniwersytety, gdzie mlode kobiety mowia dosc, moze niekoniecznie gwaltom, ale molestujacym zachowaniom kolegow, naogol z „najlepszych” domow.
    Mozna jak zwykle sie czepic, ze albo w tej Ameryce same pedofile w kosciele, albo zboczency w armii, a teraz zdemoralizowani kawalerowie z dobrych domow. Nigdzie indziej tego nie ma? Nie wiem. Z pedofilami to ja sama poczatkowo myslalam, ze jakis klimat na tych zboczurow w Ameryce.
    @Kochan, ja napisalam o gwalcie w stanie Nowy York, a nie wspominalam o armii. Wiadomo, ze gwalty sa domena mezczyzn kazdej masci. Oczywiscie dot. to wielce znikomej ilosci, a w warunkach extremalnych jak wojna, czy „bardzo dobra” zabawa nieco wiekszej.

  187. tanaka
    Nie wiem co z rumuńsko-polskimi góralami w Lubuskiem!
    Może ci, co wtedy tańczyli na moich oczach, wymarli (w końcu 30 lat z okładem minęło), a ich dzieci lub wnuki są wyjechane jeszcze dokąciś, do Niemiec albo Anglii.
    Świat/ziemia , na szczęście, kręci się.
    Chyba jakoś tak to leciało u Okudżawy.

  188. Jacek Kowalczyk
    10 czerwca o godz. 15:19

    W tym właśnie rzecz: z powodów złożoności życia, jego warunków i stanów, niejasności, niepewności i zmienności kwestii moralnych; zawsze odrębnej, niepowtarzalnej złożoności, trudności sytuacji na progu życia/urodzin/śmierci, nie można żądać od kogokolwiek, by poddał się przymusowi uogólnionemu i bezwzględnemu. taki terror niemoralny chce wymuszać Kościół. Terrorowi należy się sprzeciwiać i go likwidować.

  189. Tanaka
    Żartowałam.
    Ale o tym świerszczu powinieneś powtórzyć.
    Z francuskim sama nie wiem, o co mi chodzi, bo obiektywnie uważam go za ładny język. Kiedyś w szkole go uwielbiałam. Całkiem niedawno zaczął mnie drażnić i nie wiem czemu. Może powtarzanie w reklamach. A może to coś głębszego, nie chcę wnikać (dla mnie nawet wybór wina to problem polityczny, więc dlaczego nie język?)
    Nara.

  190. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 14:56

    Cóż Ci mogę, Rafale, powiedzieć. Myślenie i język to jedno. Bez języka nie ma człowieczego poznania – jest ino zwierzęce, zmysłowe – ba, nie ma nawet śladu człowieczeństwa, nie ma przekazywania wiedzy, nie ma jej gromadzenia. Język nie jest narzędziem wtórnym, jako że wewnętrzny świat człowieczy ma formę językową. Bez języka nie ma nauki, religii, filozofii, jakichkolwiek idei, nie ma sztuki, łącznie z muzyką. W prościutkim języku można powiedzieć: „Ala ma kota”. Ale żeby powiedzieć: „Kot ma Alę”, potrzebna jest nie prosta, egzystencjalna głębia myśli, lecz zaawansowane myślenie abstrakcyjne osiągane nie z pomocą zmysłów, lecz właśnie języka. Mikroskop, Rafale, nie wykonuje pięciu myślowych, niewyobrażalnych bez języka operacji: analizowania, syntezowania, uogólniania, porównywania, abstrahowania.

  191. @Jacek Kowalczyk
    10 czerwca o godz. 15:19
    „bo od momentu narodzin staje się osobnym bytem, członkiem społeczeństwa, od którego może oczekiwać ochrony. ”
    =================================================

    Panie Jacku, pozwolę sobie na nieśmiałe włożenie kija w mrowisko, przywdziewając skóre wilka. Czy dziecko w łonie matki nie jest osobnym bytem? Co to znaczy „byt osobny”? Czy dziecko po narodzinach jest w stanie przeżyć bez matki lub członka społeczeństwa? Jeśli nie, czy to oznacza, że jest „bytem osobnym”? Czy dziecko w łonie matki nie oczekuje od społeczeństwa ochrony? A co z tymi wszystkimi badaniami lekarskimi, którym podlega matka w ciąży? Czy wówczas społeczeństwo nie wykazuje zainteresowania i sprawowania ochrony dziecka?

  192. Marit
    10 czerwca o godz. 14:46

    Niedawno proponowałem zamiast „chrząszcza w…” maczużnika nasięźrzałowatego (lub nasięźrzałowego). To taki grzyb-pałka. Pałka, zapałka, dwa kije…

  193. @Jerzy Pieczul. Ależ pełna zgoda. Zwróć tylko uwagę, że „wtórność” jezyka polega na tym, że człowiek wymyślił go właśnie w celu UŁATWIENIA sobie komunikacji i przekazywania wiedzy. Kapitalikami wyszczególniam słowo „ułatwienia”, bo dokładnie o ten termin mi chodzi, a nie „ZAPEWNIENIA”. Nasi przodkowie na początku swojej cywilizacyjnej drogi komunikowali się bez języka, bez niego również przekazywali sobie wiedzę o życiu, zatem język nie był niezbędny do zainicjowania kultury. O tym, jak zbędny jest język w komunikacji międzyludzkiej, świadczy świetny film „Do widzenia, do jutra” Janusza Morgensterna… Jego (języka) wtórność polega również na tym, ze ciągle dostosuje się do otoczenia, a nie odwrotnie.

  194. @Rafał Kochan
    Szybka (i krótka, z lekkim unikiem) odpowiedź, bo ten temat to rzeka bez ujścia.
    Im bardziej, tym bardziej. Czyli im więcej wiemy o człowieku jako bycie biologicznym, tym bardziej wikłamy się w dylematy moralne, których nie było, zanim owa wiedza się nie pojawiła. Wiedza nie jest więc „niewinna”, nie jest i nie będzie nigdy moralnie obojętna. Korzystamy z niej (medycyna), ale stawia nas przed wyborami, których kiedyś w ogóle nie było. I jakoś je rozstrzygamy, bo inaczej się nie da, czasem z poczuciem winy, czasem bez. Czy możemy wiedzę odrzucić? Nie da się. Nie przestaniemy pytać, nawet jeśli odpowiedź nas kiedyś zabije. Nawet najszczęśliwsi pono i jedyni ludzie na świecie, czyli Adam i Ewa, nie potrafili się oprzeć jej pokusom. A trzeba było…
    JK

  195. @Jerzy Pieczul
    Redukując człowieczeństwo do języka jest Pan w błędzie. Rozwijający się od zarodka byt nie zmienia swojej istoty aż osiągnie zdolność posługiwania się językiem, ani jej nie traci, gdy np. w wyniku poważnej choroby ją całkowicie traci. Jest to ten sam byt. Do istoty człowieczeństwa w ogólności należy posługiwanie się językiem, ale istnieje rozróżnienie na władzę in potentia oraz władzę in actu. A że poczęty człowiek jest osobą, o tym świadczy najlepiej osobowa relacja, która się nawiązuje między tym „zlepkiem komórek” a jego ojcem, matką i innymi osobami w świecie.

  196. Ale proszę czytać ze zrozumieniem. Usiłujesz dyskutować z własnymi myślami, a nie tym co powiedział Jerzy Pieczul.

  197. olek
    10 czerwca o godz. 16:15

    Jeśli, to nie ja jestem w błędzie, lecz nauka – z nią więc polemizuj. Kiedy mówisz: „Jest to ten sam byt”, ograniczasz rzecz do cielesności. Oczywiscie, że jest to ten sam zwierzęcy byt. Byt psychiczny człowieka rozwinął się razem z językiem. To język pojęciowy odróżnia człowieka od zwierząt. Poza tym, wybacz, z religiantami o tych sprawach nie mam przyjemności. Zdarzył się już w dziedzinie zachowań i psychiki poczętego „człowieka” cud. Chyba nie muszę dodawać, że w Radiu Maryja. Otóż relacjonowała pani, że po jakimś prenatalnym zabiegu nieźle rozwinięte dziecko uścisnąło rękę lekarza w podzięce i schowało się w swej kryjówce. Chyba nie wiesz o tym, że homo alala (człowiek niemówiący) nie jest właściwie ani zwierzęciem, ani człowiekiem i nie nadaje się do samodzielnego bytu – jest idiotą.

  198. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 16:10

    Niestety, Rafale, zgody być nie może. Choćby z tego powodu, że człowiek języka nie „wymyślił” w żadnym celu, jako że natura w ogóle nie ewoluuje W CELU. Przekazywanie wiedzy między zwierzętami bez języka rzeczywiście się odbywa po wojskowemu: przez pokaz, ale kiedy mówisz o zbędności języka w ludzkiej komunikacji, pozwól, ze wstydliwie zamilczę. I język jakoś do nas się dostosowuje, i my do niego. Bez języka nie ma nas – choćby to był tylko język znaków dotykowych, jak u głuchociemnych.

  199. @Jacek Kowalczyk. Zgoda. Lucyfer, czyli ten, który niesie światło jednak wiedzie ludzi ku chaosowi 🙂 Całkiem możliwe, że właśnie w tym należy upatrywać przyczyn całego tego współczesnego kryzysu. Postep cywilizacyjny nabrał takiego tempa, że zostawia w tyle etykę, która nie jest w stanie spełnić pokładanych w niej nadziei utrzymywania kręgosłupu moralnego człowieka. Skoro tak, to potrzeba nam mądrych i profetycznych filozofów, którzy odnajdą światło w ciemnym tunelu… może być to nawet światło lucyferiańskie 😉

  200. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 16:56

    „Postep cywilizacyjny nabrał takiego tempa, że zostawia w tyle etykę, która nie jest w stanie spełnić pokładanych w niej nadziei utrzymywania kręgosłupu moralnego człowieka”.

    Bardzo mądra uwaga, Rafale. Z drobniutenieczką popraweczką: postęp techniczny (bo w pojęciu „postęp cywilizacyjny” mieściłaby się również etyka) i etykę zostawia w tyle, i cała kultura za nim nim nie nadąża.

  201. @Jerzy Pieczul. Kiedy pisałem o zbędności języka miałem na myśli jego wtórność. O zbędności napisałem w kontekście przytoczonego filmu, bo akurat w tym filmie język okazał się zbędnym balastem… co można traktować jako metafora czegoś większego, niż niezrealizowana miłość dwojga kochanków. Poza tym, jak język jest wtórny i zbędny świadczy dorobek wielu artystów, jak chociażby tzw/ grupy „Beat Generation” z Williamem Burroughsem na czele, który stosował w swojej literaturze zasadę „Cut up’s” („wycinanki”), by niszczyć oficjalny język i na bazie tego zniszczenia tworzyc nowe formy komunikacji, siegające dużo dalej niż to definiuje semantyka oraz znaczenie symbolu. Namawiam gorąco do tego typu literatury i sztuki w ogóle, bo właśnie między innymi dzięki niej w języku dostrzega się fałsz oraz „zbędność”, kosztem nowych form komunikacji, jak chociażby telepatia czy efekt E.S.P. – czyli postrzeganie pozazmysłowe. Wiele z tych koncepcji brzmi dość niesamowicie, ale dają one pogląd na to, że język jest tylko narzedziem, który, jak każdy inny element kultury, po zużyciu, będzie zastąpiony inna, bardziej transcendentną formą komunikacji.

  202. To mi się podoba!
    „Światło lucyferańskie”, jak zapodał Rafał K.
    W ripoście na Anioły Gabryjele i takie tam różne święte Rosomaki.
    Dalibóg , nie wiem , co to rosomak, ale skojarzył mi się z danielem.
    Tym od abepa Głódzia- Sławoja!

  203. Rafał Kochan
    10 czerwca o godz. 17:10

    Oczywiście, bez języka nie byłoby techniki filmowej i Morgenstern filmu by nie zrobił, komputerów by nie było, ni, tym bardziej, blogu pana Jacka. Wybacz, Rafale, ale tu wysiadam, bo z tą transcendencją idziesz w stronę religii, a ja się będę do us…nej śmierci trzymał staromodnej nauki, a nie jakiegoś postrzegania pozazmysłowego. Czterdzieści lat temu, jak zacząłem z moim przyjacielem spór o roli języka w procesie uczłowieczania małpy, tak trwa on do dziś, choc już o tym nie gadamy. Przyjaciel zostaje przy swoim, że Bethowenowi do komponowania język pojęciowy nie był potrzebny i nie przyjmuje do wiadomości, że bez pojęć nie wyrósłby Bethowen – jakaś małpa by dyndała na ogonie na gałęzi.

  204. @mag. Rosomak to bojowy wóz piechoty 🙂

  205. W poszukiwaniu języka uniwersalnego – Umberta Eco ciekawie o językach i ich różnorodności.

  206. mag
    10 czerwca o godz. 17:15

    Rosomak to fonetycznie mag chodząca boso rano, rano, raniutenko, rano po rosie – „k” to „g” w wygłosie.

  207. Kochan, ty militarysto! Rosomak to sprytny zwierz z rodziny łasicowatych, któremu nawet niedźwiedź schodzi z drogi; prawdziwa bestia.

  208. Panie Jurku, ale przed Beethowenem było całe mnóstwo ludzi, którzy nie znali nut, a mimo to tworzyli muzykę. Bo to nie znajomość nut czy teżi partytur decyduje o tym, że człwoiek tworzył i tworzy muzyke. Przecież wielu jest nawet współczesnych kompozytorów, którzy tworzą muzykę bez użycia nut.. Bardzo dobrze, że przytoczyłeś SZTUKĘ, bo właśnie transcendencja (którą niesłusznie kojarzysz jedynie z religią) jest w niej ulokowana! Zobacz jakie to proste: słuchasz muzyki lub oglądasz obrazy twórców, którzy nie mają nic wspólnego z twoim pochodzeniem nie tylko narodowym, ale i etnicznym, a mimo to między tobą a danym twórcą przebiega mistyczna komunikacja… Czy to nie jest transcendencja? Przeciez w tej sztuce nie ma żadnego języka, a mimo to ktoś z drugiego konca świata jest w stanie pzrekazac ci jakis komunikat zawarty w dziele artystycznym. Czyż nie jest to magiczne? Czy tutaj język jest potzrebny?

  209. Ciekawą definicję człowieka przedstawia autor. Można – jego zdaniem zabijać „płód” – „bo nie ma on jeszcze wykształconych części mózgu decydujących o zachowaniach, którym takie [moralne] wartości przypisujemy”. Jeżeli by pójść tym tropem, to dlaczego nie zabijać niemowlaka, wszak też nie potrafi on jeszcze rozróżniać dobra od zła i nie może być ani winny, ani niewinny. Inspirujący humanizm. A jak ktoś jest już dorosły i ma z tym problem – to co też pod ścianę?
    Nie da się w żaden sposób uzasadnić, że „płód” nie jest człowiekiem, nie spotkałem ŻADNEGO, choćby uprawdopodabniającego taki sąd argumentu. Każde twierdzenie, że człowiek się staje człowiekiem w toku rozwoju płodowego łatwo obalić i ośmieszyć (gdyby nie to, że to wcale nie śmieszne). Jeżeli ktoś by mnie zabił, kiedy byłem malutki (miałem kilka centymetrów), to w każdym razie zabiłby mnie, tego konkretnego, żywego człowieka, którym ja już wtedy byłem. A nie jakiś „płód”. To eufemizm. Nie da się sztuczkami językowymi oszukać tej niewygodnej prawdy, że każda aborcja, każde wczesne, choćby najwcześniejsze, sztuczne poronienie, to zabójstwo człowieka. Temu człowiekowi, który był dopiero w fazie życia płodowego, już na zawsze przerwano szansę na życie, na rozwój, na poznanie świata, na wybory moralne, na miłość. To nie jest dopiero potencjalny człowiek, tak jak w wypadku plemnika czy jaja, bo z płodu może wyrosnąć tylko ten jeden, bardzo konkretny człowiek, a z każdego jaja czy plemnika mogą wyrosnąć miliony bardzo różnych ludzi, praktycznie nieskończona liczba, zależnie od tego, jaki powstanie nowy kod genetyczny po połączeniu kodu matki i ojca. Po tym połączeniu już jest jeden, żywy, ten konkretny człowiek i nikt inny. On nie ma żadnej innej szansy na życie niż rozwinąć się w łonie matki. Jeżeli przerwiemy ciążę, to ten człowiek po prostu nie będzie żył i koniec. Jak to nazwać, jeżeli nie zabiciem człowieka? Nie da się inaczej. Wszystko inne to eufemizm, to uciekanie od tragicznej prawdy, to mydlenie oczy, oszukiwanie samego siebie. Językiem nie zmienia się rzeczywistości.
    Zgoda, że jedenastoletnia dziewczynka nie powinna być gwałcona przez kuzynów i nie powinna mieć i rodzić dziecka. Ale skoro już się to stało, to nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Trzeba urodzić i dać szansę żyć. Tak jak nie wolno zabijać kogoś dużo starszego za grzechy ojca, tak nie wolno zabijać malutkiego z tego powodu, a tak naprawdę, żeby nie sprawiał kłopotu matce i jej rodzinie. To nieludzkie.
    I nie ma to nic wspólnego z wiarą, taką czy inną. Przykazania Boże mówią nie zabijaj, nie kradnij, ale czy to znaczy, że ateistom wolno zabijać i kraść? Czy ateizm ma oznaczać brak szacunku dla godności człowieka i zasad moralnych? Czy ateiści byliby zadowoleni z takiej interpretacji?
    Nie wystarczy po swojemu zdefiniować człowieka, żeby te kategorie ludzi, którzy znaleźli się poza naszą definicją można było krzywdzić i zabijać. Żadna ideologia, czy to religijna, czy antyreligijna, nie ma prawa wyłączać jakiejś kategorii ludzi z prawa do dumnej nazwy człowiek, nie może żadnego człowieka pozbawiać praw wynikających z jego godności, nawet jeżeli nie wierzy w nadprzyrodzone źródła tej godności.
    Czy jeżeli o. Bartolomeo de las Cassas przed wiekami powołując się na naukę Chrystusa bronił Indian przez samowolą konkwistadorów, którzy arbitralnie nie uważali Indian za ludzi, bo tak im było wygodniej, to znaczyło, że ktoś, kto nie wierzy w Chrystusa może dalej Indian mordować? A przypominam, że chrześcijańska Europa przyznała wówczas rację ojcu Bartolomeo, a nie zbrodniczym konkwistadorom.
    Czy jeżeli Paweł Włodkowic – któremu też przyznała rację chrześcijańska Europa – powołując się na naukę Chrystusa sto lat wcześniej bronił na Soborze w Konstancji prawa pogan do tego, by nie byli nawracani mieczem, to znaczyło, że poganie – bo nie wierzą w Chrystusa – mogą nawracać na swoje wiary mieczem, czy też, że ze względu na godność człowieka, nikogo, na żadną wiarę bądź niewiarę nie można nawracać mieczem?
    Czy jeżeli hitlerowcy ogłosili, że oni wracają do pogaństwa i że Żydzi i Cyganie są podludźmi, to znaczyło, że wolno im mordować Żydów i Cyganów, czy raczej jest tak jak to wynika jednoznacznie z Ewangelii, że każdy człowiek posiada godność i żadnego nie wolno mordować, nawet pogańskim nacjonalistom?
    Chrześcijańskie przykazanie miłości bliźniego, każdego bliźniego, bez względu na rasę, wyznanie czy wiek, nie jest skierowane tylko do chrześcijan. Ono opisuje etykę ogólnoludzką, obowiązującą każdego, chociaż we wszystkich cywilizacjach i kulturach w ciągu całej historii ludzkości było łamane, nie wyłączając kultur chrześcijańskich, bo chrześcijanie też mają niestety bardzo dużo na sumieniu. Też są ludźmi i też grzeszą, zabijają, kłamią, Ewangelia nie ma mocy magicznej i nie tworzy z ludzi aniołów. Ale nic nigdy nie zwolni chrześcijan obowiązku przeciwstawiania się łamaniu praw wynikających z godności człowieka.
    Dlatego uprzejmie proszę o zrozumienie żądzy rządzenia cudzym. Nie możemy inaczej. Mistrz powiedział, coście uczynili najmniejszemu z braci moich, mnieście uczynili. Zawsze będzie tak, że niestety również chrześcijanie będą czynić zło, bo są ludźmi, ale zawsze też będą chrześcijanie, którzy złu będą się przeciwstawiać i upominać zło czyniących. Zabijanie ludzi najmniejszych jest złem, nie ze względu na naukę Kościoła. To jest zło ze względu na krzywdę, którą czyni się tym ludziom nie pozwalając im wzrastać, rozwijać się, poznawać świata, przeżywać szczęście, cierpieć i znosić trudy, może nawet zostać ateistami i walczyć z Kościołem. To też jest ich prawo i dla tego prawa też warto walczyć o ich prawo do życia. Gdyby na świecie nie było ani jednego katolika, to i tak oni by mieli prawo do życia, tak jak poganie, Indianie oraz Żydzi i Cyganie. Wszyscy.

  210. @sugadaddy. Chyba nie sądzisz, że chciałem wprowadzić mag w błąd 🙂 Jak jezyk potrafi być fałszywy – oto był mój cel, ha ! 😉

  211. Panie Kowalczyk, moze tak wlasnie powinny wygladac „Listy Atheisty”.
    Ahteisty dylematy moralno-etyczne a nie tylko chrzescijansko-religijno-krytyczne.
    Ale to Pan tu jest The Big Kahuna, Pan wybiera temat i jezyk (jego jakosc) jakim w nim operuja piszacy. Ja sporadycznym, tylko wtedy kiedy pogoda mnie uziemnia, piszacym.

    „Masowe gwalty” w U.S.Armed Forces.
    Tylko ktos kto nigdy nie byl na terenie baz i w akademiach wojskowych moze opowiadac takie bzdury. Technicznie niemozliwe; gdzie i jak zeby nikt nie widzial lub nie slyszal. Duzy procent zolnierek (?) to zolnierki ktore lubia inne zolnierki. Jak taki „gwalt” jest klasyfikowany.
    Co sie dzieje posrod mlodziezy akademickiej, wystarczy pojechac do Fort Lauderdale w czasie kiedy maja tzw. spring break. Kto gwalci kogo.

    Kochan
    Z wielka doza pokory przyjmuje ten historyczny fakt jaka byla nasza kleska tj. „jankesow” w wojnie z Watykanem. Swiss Guards uganiali sie za nami tj. „jankesami” po calych katakumbach. Ktos na nas naskarzyl ze pijemy alcohol ale to wcale nie my tj. „jankesi” pilismy ale twoi rodacy R. Kochanie. W koncu nas wygnali z katakumb na plac przed bazylika tlukac nas niemilosienie halabardami (plazem by nas nie pokaleczyc) az w koncu okno otworzylo sie w papieskich apartamentach pokazal sie chyba papiez (nie wiem, bo jestem Lutheranem) i wydarl sie:
    Scendere mia terra ! (o ile dobrze pamietam).
    I tak sie zakonczyl konflikt „jankesow” z Watykanem. Sromotna kleska jak napisales.
    Pisz Kochan pisz …
    Komitet Noblowski (The Norwegian Nobel Committee) rozwaza by dodac do istniejacych juz pieciu komitetow (Zaloze sie, ze nie wiedziales.Jedyne komitety jak znasz to te PZPR-u) szosty pod robocza nazwa The Nobel Committee for Polish Jokes.
    Pisz Kochan pisz … Pisz Pieciul pisz … Pisz mag pisz…Pisz Tanaka pisz … zyta… etc.
    You never know.
    Lunch time, bourbon time.

  212. @Legionnaire
    10 czerwca o godz. 17:56
    =====================

    Chyba zdajesz sobie sprawę, że powinno ci zależeć na wiarygodności? Jeśli tak, to umówmy się, ty uzasadnisz, dlaczego uważasz mnie za jakiegoś zwolennika PZPR, Żydo-komucha, czy kogo tam jeszcze wymyśliłeś, a ja wówczas przeproszę cie za wszystko, co spowodowało, że cie obraziłem, uraziłem czy w inny sposób skrzywdziłem. Mało tego, nigdy już złego słowa nie powiem na twój temat, ani nawet nie zainsynuuję jakichkolwiek krzywdzących sformułowań na twój temat, ok? Uczciwy układ?

  213. @Jerzy Pieczul
    Otóż nie, ponieważ na pytanie o istotę bytu, w tym wypadku człowieczeństwa, nie odpowiada nauka, lecz filozofia. Nauka opowiada o tym, jak co działa, a nie czym to w istocie jest. A w rzeczy samej jedność cielesnego organizmu od poczęcia do śmierci stanowi o jedności bytu i jego istoty. Jeżeli człowiekiem nie jest się na wcześniejszym etapie, to nie jest się nim i na późniejszym. Ale wtedy, gdy straci Pan na nieco dłużej świadomość (niemożliwość posługiwania się językiem), to już nic i nikt nie powstrzyma innych ludzi przed zabiciem Pana.

  214. @
    Szanowny Panie Sławomirski
    Przyjmując Pana konwencję konwersacji niniejszym informuję dodatkowo, a mianowicie : istotnie przytoczyłam straszną historię, i to czyniąc ją sama ponownie to bardzo przeżywałam, ponieważ wszystko co się działo 30 lat temu stanęło mi przed oczami.
    Ja opisałam to dosyc sucho i schematycznie, ale też nie do końca.
    Koleżanka była osobą bardzo religijną, codziennie chodziła do kościoła; była już 3 czy 4 lat po ślubie a nie miała dzieci, co wówczas było dosyc dziwne.
    Zajście w ciążę traktowała jako” Dar Boży”, uważała,że bóg ją wysłuchał, że teraz jej małżeństwo jest spełnione.
    Po tym co się stało boga przeklęła, wyrzekła się go, czuła się oszukana. Trudno powiedziec na ile to było wynikiem wstrząsu, a co za tym idzie i chorobą, którą może i lekarze jej przypisali a świadomym działaniem.
    Później z racji wykonywanego zawodu wielokrotnie miałam do czynienia z takimi urodzonymi ” dziecmi „, albo jeszcze gorszymi.
    Zawsze zastanawiałam się jak to możliwe , aby tak dobry bóg mógł robic cos takiego kobietom
    Może je warto pokazywac na pogadankach, plakatach itp. ,niż tzw. ” wyskrobane ” płody.
    A swoją drogą to ciekawe skąd te zdjęcia??? Czy robią je ci , którzy to czynią???

  215. aza
    10 czerwca o godz. 18:11

    Przydałoby się wszystkim co do sztuki chłopskim – w znaczeniu: męskim – filozofom, odróżniającym ludzką kijankę od żabiej, popracowanie, powiedzmy, roczek w domu opieki dla ludzkich potworków. Byłem godzinę i mam dość na całe życie. A te potworki przecież są i za cholerę, jako ludzie, nie brzmią dumnie, i ktoś się nimi opiekuje, i nie są to chłopscy filozofowie…Chylę czoła przed tymi kobietami, ale lepiej – i dla potworków, i dla społeczeństwa, by potworków nie było, by ich życie zostało zabite, gdy był na to lepszy czas.

  216. jeżeli nasz kochany??? kk tak chce dbać o nasze zdrowie niech założy własną finansowaną przez siebie nie państwo sieć służby zdrowia i wtedy może zatrudniać sobie takich asów

  217. Biskupi?
    Jako reprezentanci obcego państwa nie powinni zabierać głosu na tematy naszego kraju pozbawić tę cała machinę biernego i czynnego prawa wyborczego. Panowie księża do Watykanu proszę i tam swoje madrości głosić!

  218. Byś taki słuszny postulat – księża na księżyc.
    Zapamiętałam to z jakiegoś muralu.

  219. Szanowny P. Sławomirski,
    zainwestuj Pan w słownik ortograficzny.

  220. Tak czy siak, żaden katolik nie zadeklarował się adoptować dziecko z gwałtu, nikt nie zadeklarował się opłacić matce dziecka bez twarzy psychologa, tak aby otrząsnęła się z tej tragedii- ot i tyle jest warta ta katolicka wiara. Wiara tyle warta, co czyny. A tych nie ma.