Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

29.05.2014
czwartek

Kuriozum polskie, czyli piekło dobrych chęci

29 maja 2014, czwartek,

No i rozpętała się burza. Jak wiadomo, piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. W zamierzeniu piękna akcja zaangażowanych katolików, chcących wyrazić swą wdzięczność za kanonizację Jana Pawła II, chrześcijan chcących upublicznić swoje przywiązanie do ideałów wiary, którą wyznają (do czego mają pełne prawo w ramach chronionej przez państwo wolności wyznawania), zamieniła się w akt ustanowienia nowego frontu dzielącego społeczeństwo (i tak już podzielone rozmaitymi frontami).

Ogłaszając swoje non possumus (obwarowane „sumieniem”, i to sumieniem nie byle jakim, lecz „oświeconym Duchem Świętym”) oddzielili siebie nie tylko od tych, którzy wierzą w innych bogów czy inną formę transcendencji, oraz od tych, którzy deklarują brak wiary we wszelkie nadnaturalne byty lub po prostu całkowitą obojętność wobec samej kwestii ich istnienia/nieistnienia, oddzielili siebie także od tych wszystkich rzymskich katolików, którzy zachowując swoją wiarę, nie mogą i nie chcą zaakceptować treści owej „Deklaracji”, choćby z tej racji, że ignoruje ona całkowicie i bezwzględnie większość ludzi żyjących na świecie, kwestionując ich prawo do prokreacji („człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się »współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia« — powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim” [podkreślenie moje]).

„Deklaracja”, która w zamierzeniu miała być wezwaniem do bezwzględnej ochrony każdego życia ludzkiego, jest — i nie potrzeba tu żadnych karkołomnych interpretacji — wielkim wezwaniem do ostatecznego podziału na ludzi jedynej prawdziwej wersji wiary w jedynego prawdziwego boga i całą resztę ludzkości, która jeszcze łaski tej wiary nie otrzymała (bo bóg tak chce). W ten sposób próbując stygmatyzować wszystkich tych, którzy nie podzielają ich wiary, dokonali wielkiej autostygmatyzacji i natychmiast zaczęli siebie postrzegać jako prześladowanych, tylko dlatego że dość powszechną reakcją na ich publiczne wystąpienie jest żądanie, by upublicznili swój stosunek do „Deklaracji” również w miejscu pracy, a nie tylko podczas pielgrzymki w czasie prywatnym.

Jednocześnie sygnatariusze postawili wszystkich wierzących lekarzy wobec dylematu: podpisać czy nie podpisać? W polskich warunkach przekłada się to nie tylko rozważania dotyczące własnego sumienia czy na rozstrzygnięcia uwzględniające głębokość przekonań religijnych, lecz po prostu na sposób funkcjonowania w konkretnej przestrzeni pracy i relacji międzyludzkich. Ilu szefów będzie oczekiwało podpisania „Deklaracji”? Ilu szefów poczuje się zobligowanych do jej podpisania przez pobożny personel? Jak będzie się czuć lekarz, pielęgniarka, technik medyczny, który jako jedyny podpisał dokument (albo go nie podpisał)? Co ma robić pacjent przyjeżdżający na ostry dyżur? Ma zacząć od wywiadu, od kogo może się spodziewać pomocy i w jakim zakresie może na nią liczyć?

W dyskusji na tym blogu pojawili się oczywiście także obrońcy idei „Deklaracji”. Dziwnym jednak trafem znaczna część (nie wszyscy!) spośród tych deklaratywnych chrześcijan przejawia wielką gamę emocji z wyłączeniem wszakże miłości bliźniego — fundamentu, jak się zdaje, chrześcijańskiego przesłania.

Według tego przesłania, o którym tak często się mówi w kościołach i kościelnych dokumentach, domniemany fundator wiary chrześcijańskiej dokonał zasadniczego przełomu: od ekskluzywnej (czyli wyłączającej) wiary Starego Testamentu do inkluzywnej wiary Nowego. Od narodu wybranego do wspólnoty wszystkich ludzi. (Inna sprawa, czy nie jest to nadinterpretacja tego, co miał powiedzieć Jezus wedle relacji ewangelistów; zarazem pamiętać trzeba — co Kościół podkreśla — że chrześcijaństwo jest zanurzone w historii, czyli wchłania w wyznaczanym przez samego siebie zakresie ludzką historię i rozszerza pole swego działania, chcąc nim objąć już naprawdę cały świat, a nie tylko ten znany ludziom sprzed 20 wieków).

Wspólnota wszystkich ludzi. Ta wspólnota w „Deklaracji” nie istnieje i nie istnieje najwyraźniej dla wielu wypowiadających się na tym forum. Także tych, którzy sugerują lub piszą wprost, że niewierzący nie mają systemu wartości, wręcz w ogóle nie mają prawa mówić o wartościach. Widocznie uważają, że istnieje tylko jeden prawdziwy system wartości — chrześcijański, co wymaga jednak sporej dozy ignorancji lub zaślepienia. Podobnie postępują sygnatariusze „Deklaracji” — wyłączają ze wspólnoty wszystkich ludzi nie tylko innowierców czy niewierzących, wyłączają ludzi, którzy przyszli na świat np. z zaburzeniami płciowości, jednocześnie zapewniając, że o ich zaistnieniu decyduje tylko sam bóg.

Wątek odpowiedzialności boga jest zresztą także niezwykle ciekawy i jak zwykle przy takich okazjach całkowicie zamazany zestawem mętnych sformułowań. Czytamy, że „moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga”, by zdanie dalej dowiedzieć się, że człowiek „poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę”.  W jaki sposób człowiek może całkowicie zależeć od decyzji boga i jednocześnie go odrzucać (powołując nowego człowieka)? Sprytna odpowiedź brzmi: bo bóg obdarzył człowieka wolną wolą. Jak uzgodnić wolną wolę z wyłącznością decyzji bożej? A to już jest tajemnica wiary, z którą najwięksi intelektualiści nie mają się co mierzyć, bo piękno wiary tkwi właśnie w owej tajemnicy nie do odkrycia.

I tak wkoło Macieju. Bóg obdarowuje cię wolną wolą, ale zarazem wie, co w ramach tej wolnej woli zrobisz i uwzględnił to już w swoich boskich planach. Tylko dlaczego ma nas potem ukarać mękami piekielnymi za obdarowanie nas tak niedoskonałą wolną wolą, że sprzeciwiamy się bogu, jednocześnie postępując jego ścieżkami?

Kiedy czytam ks. Michała Hellera, wiem, że mam do czynienia z człowiekiem, który takiej dziecinady nie uprawia. Jemu jakoś wierzę, że wierzy w coś przekraczającego świat fizyczny, bo tak księdzu astrofizykowi układa się jedyna sensowna odpowiedź na pytanie, dlaczego Wszechświat jest, jaki jest. Ale z punktu widzenia twórców i sygnatariuszy „Deklaracji” ks. Heller musi być heretykiem. Choćby dlatego, że akceptuje mechanizm ewolucji jako fundamentalny mechanizm napędzający zmiany w kształcie tego, co nazywamy formami życia, w tym człowieka. Lekarz, który choćby w ramach podpisywania się pod omawianą deklaracją kwestionuje ewolucję (a ta deklaracja w istocie, choć nie wprost, to czyni), kompromituje siebie jako przedstawiciela świata nauki, zamieniając się w szamana, pośredniczącego między kapryśnym bóstwem a ludźmi.

I tak, wychodząc od dobrych chęci, trafiliśmy do ziemskiego piekła wzajemnych oskarżeń, inwektyw, podejrzeń i wykluczeń. Zamiast wyimaginowanego piekła dostajemy coś bardzo realnego i namacalnego. To zresztą wydaje mi się szczególnie mocno charakteryzuje pewien odłam wierzących (to nie tylko nasi katolicy, lecz także np. muzułmanie i wielka część protestantów) — strasznie im zależy, żeby wszyscy niewierni (z ich partykularnego punktu widzenia) jak najszybciej, najlepiej jeszcze tu, na Ziemi, zostali ukarani. Najwyraźniej nie wystarcza im wieczne potępienie. Chcą, żeby ta wieczność cierpienia trwała jeszcze o doczesne życie dłużej. Nie ma co — sympatyczni ludzie, nasi bliźni.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 71

Dodaj komentarz »
  1. Jeśli „moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga”, to zapłodnienie in vitro oznacza, że bóg podjął taką decyzję – względnie zezwolił na jej podjęcie, więc co tu lekarz ma do gadania? Katolicy cannot into LOGIC jakby powiedział nieodżałowany George Carlin.

  2. Na fanatyzm nie ma lekarstwa. Nawet wśród lekarzy…

  3. 1) Co do ostrego dyżuru: klauzula sumienia nie obowiązuje, jesli zwłoka w udzielaniu pomocy może doprowadzić do poważnego uszczerbku na zdrowiu.
    2) Bez ewolucji nie możnna wyjaśnić szeroko obserwowanch zjawisk, np. postepującej oporności bakterii na antybiotyki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Gospodarzu
    Prosze uwazac, kiedy wchodzi Pan na zaminowany 1500 lat temu przez kosciol teren. Chodzi o te mine, ktora nazywa sie *tajemnica wiary*
    Wlasnie u zarania chrzescijanstwa, kiedy szukalo ono jakiejs stabilizacji, kiedy toczyly sie burzliwe spory o nature Chrystusa(czy bog, czy czlowiek, czy taki czlowiekoboski obojnak), najistotniejszy byl spor miedzy Pelagiuszem a Augustynem o predystynacje.
    Pelagiusz pozwolil sobie na smiala hipoteze, ze czlowiek moze ograniczyc boska samowole, bo jesli bedzie postepowal moralnie, bedzie uczciwym czlowiekiem, to bog zeby nie wiem co, nie moze go ukarac. W ten spsob moc boga zostaje ograniczona.
    Augustyn zaatakowal Pelagiusza, twierdzac, ze bog moze wszystko a wiec ukarac czlowieka, nawet jesli byl to sprawiedliwy czlowiek, bo ktoz moze ocenic czy czlowiek byl lub nie byl sprawiedliwy , tylko bog. Wiec jesli czlowiekowi wydaje sie ze jest sprawiedliwy i bog moze mu naskoczyc, to jest faryzeuszem, godnym potepienia.Ponad tysiaclat pozniej ten watek podjal blyskotliwy , nieszczesny Pascal.
    Nie mamy wyjscia; co bysmy zrobili, czy nie zrobili, to ostateczna ocena nie nalezy do nas. Cale to rozwazanie Augustyn podparl antyintelektualna sentencja: Credo quia absurdum(Wierze bo to niedorzeczne, albo moze mimo ze niedorzeczne)
    Kosciol stanal po stronie Augustyna, pelagianizm zostal uznany za herezje.
    Ta doktryna to jeden z filarow na ktorym opiera sie kosciol. Mamy drzec ze strachu przed potepieniem(wiecznym !!), ale jak bratku okazesz skruche, wyznasz ksiedzu swoje winy, bedziesz pokornie znosil wszystkie fanaberie namiestnikow boga, to oni beda interweniowac u szefa, zarekomenduja cie i wyciagna cie z nawet z dna piekiel.
    Oczywiscie najlepiej jak ta pokora bedzie sie wyrazala w zywej gotowce. Co tak wzburzylo Lutra(handel odpustami)

  6. Polska wścieklica religijna ma wymiar standardowy i specyficzny.
    Standardowe w niej to, że to religia, czyli coś prawdziwego opartego na nieprawdzie. W tej schizofrenicznej sprzeczności każdy wyznawca musi jakoś żyć. Im mniej się nad tym zastanawia, a więcej zagłusza emocjami, tym lepiej sobie w tym zakłamaniu radzi.
    Jest to złudzenie, że tak sobie radząc, nie czyni szkody. Czyni ją sobie i innym, ponieważ całą rzeczywistość musi filtrować przez okulary wiary. Nie są to różowe okulary. Są to okulary spawacza.
    Co mu się nie zgadza – musi odrzucić, często ze wstrętem.

    Była kiedyś taka szkolna lektura, chyba Sienkiewicza: rodzice chore dziecko wsadzili na trzy pacierze do rozpalonego pieca – dla wyzdrowienia. Faktycznie, nastąpiło nie tylko uzdrowienie, ale natychmiastowe zbawienie – dzieciaczek przeniósł się do grona aniołków.
    Autor pokazał w noweli życie. Takie sprzed ponad 100 lat. Tymczasem to życie funkcjonuje dziś – właśnie na Stadionie Narodowym odbył się festiwal uzdrawiania ( wskrzeszania zmarłych – w wykonaniu Boshobory). Lektura miała pobudzić młodzież ku życiu samodzielnemu i zdrowemu, bo myślącemu.
    Jasnociemni lekarze pod wodzą jasnoczarnej dr Półtawskiej chcą wsadzać do pieca.
    Łuk spawalniczy rozświetla rzecz bardzo jasno: dr Półtawska była najbardziej zaufaną doradczynią Wojtyły. Z wyraźnymi skutkami dla jego mózgu. Co tenże przełożył na mózgi jasnociemnogórskie.

    Specyficzny wymiar polskiej wścieklicy religijnej polega na tym, że jest to wyraz odwiecznej traumy polskiego niewolnika – chłopa pańszczyźnianego: nie-Polaka w Polsce, niewolnika u Kościoła mimo nominalnej wolności, który bluzgiem religijnym instynktownie, bezrefleksyjnie broni swojej skaleczonej duszy i próbuje w panicznej szarpaninie wśród rzeczy zafałszowanych jakoś odnaleźć i jakoś stworzyć własną tożsamość.

  7. @Tanaka. Przypominasz fragment z „Antka” Bolesława Prusa. Faktycznie, rodzice chcąc uzdrowić Rozalkę upiekli, ją w chlebowym piecu. To tak gwoli sprostowania.

  8. Drodzy towarzysze Lewy i Tanaka, mówicie pięknie i ciekawie, ale mnie kiedyś przez pół sekundy męczyła myśl, w jakim zakamarku nieistniejącego statystycznego umysłu katolika Lacha mogłaby się zagnieździć choćby milionowa część myśli Tomasza, Augustyna czy innego Syna. O gnieżdżeniu się takich myśli jak mistrza Eckharta, którego miałem siłę przeczytać ledwie parę stron, szkoda gadać. Przecież Kościół powszechny to religia paru mechanicznych rytuałów, a nie myśli. Widział kto w kościele myśl? Kiedy się pukałem w dziecięcą chudą pierś – właściwie w dwunastnicę, bo wyżej ręki nie chciało się podnosić – i klepałem „moja wina”, nie pamiętam, bym o jakichś winach myślał, więc przypuszczam, że mnie podobni – też. Więc co znaczą dla dwóch niemal miliardów takich pukających w dwunastnicę myśli garsteczeczki teoretyków, mistyków, intelektualnych wypierdków, skoro do mechanicznie wiernych nigdy, ale to nigdy nie dotrą? I słusznie – bo te myśli to jest wymyślony punkt na czole, który myśliciel (nie tylko religijny) w trudzie i znoju przekształca w jeszcze bardziej wymyślone, potężniejsze nic – jak na przykład żmudne dociekanie, kiedy do człowieka się wprowadza dusza, czy dziewczynka jest człowiekiem i czemu zalężone ludzkie jajko to „człowiek” (choć na zalężone kurze jajko wszyscy co do sztuki mówią: „jajko”).
    Chciałem tylko wyrazić, Towarzysze, oczywistą myśl, że ileś milionów religijnych Lachów nie ma nic wspólnego z religijną myślą – również te medycyńskie pajace, co podpisały durnowatą, nawet groźną dla porządku, deklarację. W praktyce wygląda to na przykład tak.
    Ojciec mojego młodszego znajomego działał w lokalnej, solidarnościowej opozycji i jak przyszedł czas, został internowany – na dwa lata. Nie chodzi o ojca, który mimo że typowo, czyli bezmyślnie, wierzący, był życzliwy ludziom, przyrodzie, trzeźwy i życiowo mądry, a w nowej rzeczywistości przeklął całą solidarnościową hołotę. Chodzi o mojego młodszego znajomego, który ze swoją religijnością się obnosi i mnie nią dupę zawraca. Kiedy ten znajomy mówi o nieprawdopodobnym dramacie swego ojca, którego zabierając z domu, zakuli w kajdany, a potem przez dwa lata grzecznie traktowali, prawie płacze z nienawiści do tamtych ludzi, do ustroju, którego za bardzo się nie zdążył naoglądać, bo w 1980 wyjechał za granicę i nie wrócił. Teraz z powodu planowanego pochowania prochów gen. Jaruzelskiego na Powązkach wyskoczył na skajpie z takimi bluzgami na „mordercę”, że chyba Sławomir by ze strachu uciekł w kąt. Kiedy mu próbowałem uzmysłowić, że Jezus nawet na krzyżu wybaczył złoczyńcy, a Jaruzelski, według jego (mego kolegi) wiary stoi przed najwyższym sędzią, więc ludziom wypadałoby się przymknąć, ten znów jak zdarta płyta: „No tak, ale Jaruzelski był zdrajcą”. Trzasnąłem wiekiem laptopa i skończyła się gadka i długa znajomość.
    To, co każdy z bardziej refleksyjnych obserwuje u domniemanych religijnych na co dzień, nie ma nic wspólnego z religią, a nawet bywa sprzeczne i skrajnie sprzeczne. Deklaracja medycyńskich pajaców jest sprzeczna z pouczeniem Jezusa: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Ale skoro w tyłku mają pouczenia swego Nauczyciela, a nawet nie wiedzą, co należy do Cezara, a co – do Boga, to co oni w ogóle o swej religii wiedzą? I wszyscy inni tak zwani „wierni”? I co ona, poza sporadycznymi pokazami modeli latających, dla nich znaczy. Ot, parę groszy w czarnej pończosze na czarną godzinę.

    Tak więc, Towarzysze, trochę sztukę dla sztuki uprawiamy, choć wiemy – że polecę ewangelistą Janem – że nasze świadectwo jest prawdziwe.
    Lecę na działkę umywalkę z plastykowej miski robić.

  9. @Lewy
    „Wierzę, bo to absurd” – to Tertullian Szanowny Panie, jakieś 200 lat przed Augustynem

  10. Kurcze!
    Do głowy by mi nie przyszło, że w drugiej dekadzie XXI wieku dożyję w mojej ojczyźnie nawrotu ciemnoty i zabobonu. Chyba pora umierać.

  11. mag
    30 maja o godz. 10:44
    Dzień dobry, dobra mag i moje uszanowanie. Ty, kurde, nie umieraj, bo kto zostanie? Jesteś jedyna, która rozumie, że wyraz „kurcze” dawno temu zleksykalizował się w funkcji łagodnego przekleństwa i nie ma nic wspólnego z kurczęciem, żeby się jak jakie pospolite „kurczę” pisać. Wszyscy piszą „kurczę”, nie rozumiejąc, że to francusko-salonowe wygłosowe „ę” jest i pretensjonalne i rażąco kontrastujące z, było nie było, przekleństwem. Gratulacje, mag, za językowy nos. Lub za nosowy język. Prujemy na działkę.

  12. Pani Mag reaguje zbyt nerwowo. Pan Pieczul również. To może być szkodliwe dla Państwa zdrowia. Chyba, że chodzi właśnie o rozładowanie napięcia, to rozumiem.

  13. mag
    30 maja o godz. 10:44

    Dzień dobry, dobra mag i moje uszanowanie !
    Że powtórzę za Jerzym, co czyni z nas zacny chórek panów A i B.

    Jak – umierać, skoro jesteś 3 x młodsza od Danuty Szaflarskiej, a ona już właściwie stulatka – nie umiera?
    Jak umierać, skoro nie umierać.
    Noż dajta spokój, jak mówił mój wsiowy sąsiad.
    I jeszcze przyjemność robić takim polskim katolikom od kremlowskiego muru.
    Co to, to nie.

  14. Prowincjusz
    30 maja o godz. 9:45
    Tak mi coś mgliście świtało, nie zdążyłem się upewnić. Nie ma to jak doprecyzowanie.

  15. I właśnie na tym to polega; pełzająca klerykalizacja całego społeczeństwa.
    Pomału podpiszą wszyscy, dla świętego spokoju – tak jak ślą dzieci na religię w szkole.
    Proszę mi pokazać posła, z liczącej się partii, który oficjalnie przyzna się do ateizmu! Nawet SLD-owcy bredzą coś o byciu katolikiem, jako czymś oczywistym.
    Albo ministra, czy innego urzędnika państwowego – kto z budżetówki nie chodzi na pielgrzymki do kibolskiej góry?
    Wszyscy zostali przerobieni i dla świętego spokoju robią za polskich katolików.
    Ludzie zwykle zachowują się zgodnie z tym, czego się od nich oczekuje.
    A to, ze polski katolik modli się do hostii, obrazka, czy księdza, nie ma żadnego znaczenia. Psychoza religijna, plus owczy pęd, nie oszczędzają nikogo.

  16. Inicjatorka wiadomo. Namiętna dewotka, 93 lata, być może Alzheimer. Reszta 3000 plus kato-oszołomów – na 120 tys lekarzy + pielęgniarki + inni pracownicy służby zdrowia + studenci to znikomy odsetek. Mniejszy niż takichże w całym społeczeństwie. Nie ma co łamać rąk, ja się z tej całej hecy cieszę. Bo po pierwsze, kato-taliby zadeklarowały się otwarcie, imieniem i nazwiskiem, a po drugie, niechże się ośmieszają i kompromitują przed normalnie myślącą większością (?, mam nadzieję, że jednak jest).

  17. Obawiam się, że katotaliban nie spocznie, póki nie zagarnie wszystkiego.
    Krzyż w Sejmie? – MAŁO!
    Konkordat? – MAŁO!
    Ziemie i budynki (pomijam już sposób oceniania ich wartości i potraktowania ludzi, którzy tam mieszkali)? – MAŁO!
    Religia w szkole, brak wychowania seksualnego, jedna z najgorszych ustaw ws. aborcji (zwana bezczelnie ,,kompromisem”) – MAŁO! MAŁO! MAŁO!
    Ogłupiający wirus religii chce się rozprzestrzeniać i zagarniać wciąż coraz więcej – obyśmy w porę się obudzili i zdołali wyleczyć, zanim będzie za późno i opanuje wszystkie dziedziny życia: społecznego i prywatnego…

  18. Wobec lekarzy wpisanych na listę należy rozpocząć procedurę odebrania prawa wykonywania zawodu w związku z uzasadnionym podejrzeniem o utratę zdolności do oceny rzeczywistości ,chorobę psychiczną,otępienie lub świadome przygotowania do popełnienia przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu.
    To jest pilne!!!

  19. Jurku Pieczulu, tanako, nelu i jeszcze paru innych sensownych ludzi (bez względu na płeć) na tych blogach!
    Dzięki Wam jeszcze nie popełniłam sepuku, żyjąc w kraju, który dzięki moim/naszym pieprzonym rodakom, coraz bardziej odjeżdża..
    Nawet nie jestem w stanie skwitować absurdu, jaki nam zafundowała przyjaciółka papy JP2 i na co załapali się niektórzy cyrulicy polscy. Wstyd i hańba!

  20. Skoro „moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga”, to czy wstrzemięźliwość seksualna jest grzechem? Przecież powoduje to, iż sprzeciwiamy się Bogu w dokładnie taki sam sposób jak używając antykoncepcji. Dalej, czy kierując się powyższym stwierdzeniem, skoro to Bóg decyduje o momencie zejścia z tego świata, to czy w ogóle jakiekolwiek leczenie nie jest działaniem przeciw Bogu i też jest grzechem?

  21. Zastanawiam się o co chodzi z tą deklaracją. Kto ją wymyślił i komu ma służyć? Bo odbijanie się od ściany w państwowej służbie zdrowia spowoduje odpływ zamożniejszych i zaradniejszych pacjentów do prywatnej służby zdrowia. Albo wzrost powodzenia wycieczek na Słowację. Natomiast po głowie dostaną ci najubożsi, najmniej obrotni, co pewnie będzie prowadzić do takich dramatów jak ten w Hipolitowie. A nie wiem czy to tak bardzo przysporzy wiernych kościołowi katolickiemu i czy o takich wiernych mu chodzi.

    Pracodawca oferuje mi prywatnie ubezpieczenie zdrowotne. Ja się zastanawiam, czy deklaracja ma szanse wejść w życie u wykonawcy tych świadczeń. Nie jestem kobietą, wiec nie sprawdzę pierwszego z brzegu ginekologa w którejś z przychodni tej firmy. Żona zaś chodzi do prywatnego gabinetu. Tak, mamy szczęście.

    Biorąc pod uwagę wytłuszczony przez autora cytat, chodzi tu o swoiste forsowanie, uwaga, „katolickiej etyki seksualnej” i usystematyzowanie intymnych zachowań wiernych, i nie tylko wiernych. Nie lubię takiego zaglądania do majtek i nie przypominam sobie abym znał kogoś kto lubi. Wygląda to tak, jakby kościół rozkosz płynącą ze zmysłowego i psychicznego obcowania z drugim człowiekiem postrzegał jako konkurencję. Też nie wiem czy przysporzy to fanów kościołowi.

    Jeden z tuzów polskiej polityki lat 90 powiedział „nie ważne czy Polska będzie biedna czy bogata, byle była katolicka” No nie miał racji. Biednemu jest znacznie trudniej wypełniać nakazy wiary. Niech taki mądrala powie głodnemu bezrobotnemu „nie kradnij”. Albo niech powie parze, której nie stać na ślub „nie cudzołóż”. Ewentualnie niech powie coś na temat grzeszności antykoncepcji do pary której nie stać na kolejnego (jakiegokolwiek) potomka, bo brak mieszkania, brak miejsc w przedszkolu, umowa o pracę jest na czas określony, ale natura nie sługa. Generalnie poziom życia, głupcy.

  22. Teraz, KAZDY , powtarzam KAZDY lekarz MUSI przy tablicce ze swoim nazwiskiem dodac ze jest sygnatariuszem tzw „Deklaracji” wiary.
    Jak widac prawdziwym katolikom nie sa potrzebni lekarze, gdyz wszelka ich dzialalnosc jest WBREW tzw „Prawu Bozemu”. Dlatego tez prawdopodobnie buduja w Polsce coraz wiecej kosciolow, aby tam móc modlic sie o zdrowie.

  23. Foka
    30 maja o godz. 13:29
    Nie jest grzechem, jeśli:
    1. jest się osobą duchowną, konsekrowaną.
    2. jest się dziewicą konsekrowaną.
    Reszta to grzech, poróbstwo, zaprzaństwo, kultura śmierci, dżender – czyli nieuprawnione używanie organów. Wyrok: piekło wiekuiste, a przed nim piekło za życia od klechy i prawidłowego katolika.

  24. Panie autorze szanowny,

    ileż można odcinać kuponów od tego samego tematu ? 🙂
    robi się nudno na blogu….

  25. a swoją drogą przecież chodzi o prywatne gabinety lekarskie…
    tym samym, co komu do domu…

    dla wszystkich będących już prawie tydzień w szoku mocą opublikowanej deklaracji wiary, proszę czytać ze zrozumieniem przed zapienieniem się 🙂

    Alleluja!
    Niech Was wszystkich błogosławi Bóg Wszechmogący, oświecając Wasze serca i umysły zmącone wątłą mocą lucyfera.

  26. @Kumata
    Podobno inteligentni ludzie się nie nudzą.
    Pozdrawiam i zapraszam później
    Jacek Kowalczyk

  27. „Lestat77
    30 maja o godz. 12:30
    Obawiam się, że katotaliban nie spocznie, póki nie zagarnie wszystkiego.”

    Krzyż na Giewoncie, nawet dźwięk dzwonów.
    Mordercy dzieci niepoczętych nie mają żadnych ograniczeń, liczy się władza i kasa, kasa i władza.

  28. Szanowny Panie Autorze,

    bardzo słaba obrona braku jakiejkolwiek inwencji twórczej na blogu w ostatnich dniach 🙂

    pozdrawiam
    generując tym samym ruch na Pana stronie

  29. Nic nie kumasz Kumata.

  30. Składam jeszcze raz deklarację wiary.
    I modlę się za wszystkich.

  31. …absurdalność i obłuda rzekomych chrześcijan (czytaj.zwolenników, naśladowców Chrystusa) jest porażająca.Powołują się na Boga i roszczą prawo do spełniania Jego woli, której de facto nie znają, bo jeżeliby znali, to nie traktowaliby wybiórczo Dekalogu, jak to czyni Kościół (odsyłam do pełnej wersji z Biblii czyli Pisma Świętego, Księga Wyjścia rozdz.20 , wersety od 2 do 10.Przekład dowolny, dostępny w języku polskim).Przestaliby popierać Ojczyznę jako bóstwo i patriotyzm traktować jako kult.Nie zabijaliby, nie tylko nie narodzonych ale przede wszystkim swoich bliżnich w wierze na wojnach, za co Kościół ich „rozgrzesza”.Mieliby wstręt do polityki , jak Jezus z Nazaretu. Odróżnialiby wiarę w Boga od tego co Kościół podaje do wierzenia.Itd, itd.Po raz kolejny Kościół Rzymski manipuluje ale tym razem nie „ciemnogrodem” ale z pozoru światłą grupą zawodową -lekarzy.Jak widać, tylko z pozoru.

  32. Skoro Kumata może tak:
    „Alleluja!
    Niech Was wszystkich błogosławi Bóg Wszechmogący, oświecając Wasze serca i umysły zmącone wątłą mocą lucyfera.”
    To ja mogę tak:
    Żeby Ciebie i Tobie podobnych szlag jasny trafił.

  33. o kumatej

    Jest to istota demonstrująca katolickość. Czyli prezentująca pustkę. Właśnie nam to własnymi słowami wykazała.

  34. @ sugadaddy:
    Prośba o Boże Błogosławieństwo jest przejawem miłości bliźniego wobec Ciebie. Ja Ci życzę w odpowiedzi wszystkiego co najlepsze, a szczególnie oświecenia zarówno duchowego, jak i umysłu.

    @Tanaka
    przecież mogę demonstrować swoją wiarę i przynależność do danej grupy religijnej, tak jak i Ty demonstrujesz swój ateizm.
    Dziwi mnie jednak, że określasz „katolickość” to pustość….
    raczej ateizm jest synonimem pustki duchowej (po śmierci wg. Ciebie przecież nic nie ma – pustka, nicość).
    Obyś siostro o zmąconym postrzeganiu wyższej rzeczywistości wyrwała się z rąk przewrotnego lucyfera.

  35. @ Kumata

    „Obyś siostro o zmąconym postrzeganiu wyższej rzeczywistości wyrwała się z rąk przewrotnego lucyfera”.

    Skoro Pani Kumata tak znudzona jest tematem na blogu, może rozerwałaby nas własnym opisem „postrzegania wyższej rzeczywistości”, wyjaśniając przy okazji, jak uzgadnia swoją wolną wolę z wolą Wszechmogącego i na jakiej podstawie twierdzi, że lucyfer ma, jak pisze, „wątłą moc”, skoro wyrwał się spod władzy wspomnianego Wszechmocnego i szerzy „kulturę śmierci” nie tylko w Polsce i Europie, ale i na całym świecie…
    Taki wysiłek może dać szansę ucieczki od nudy.
    Pozdrawiam
    JK

  36. rozwiązanie sprawy jest bardzo proste ,odebrać uprawnienia medyczne podpisującym deklarację wiary, postępując zgodnie z deklaracją zobowiązują się nie stosować nauki w leczeniu a wiarę a to znachorstwo

  37. Szanowny Panie Redaktorze,

    obiecuję zamieścić dłuższy post wieczorem, może jutro rano 🙂
    bardzo proszę o wyrozumiałość, gdyż ze względu na obowiązki zarówno zawodowe jak i rodzinne, nie mogę sobie na to pozwolić w obecnej chwili 🙂

    pozdrawiam bardzo serdecznie,
    jednocześnie generując ruch na Pana stronie 🙂

  38. lonefather
    30 maja o godz. 16:19

    Szanowny Panie lonefather

    Slusznie zalamuje pan rece nad swoja ojczyzna. Wiele aspektow zycia spolecznego zostalo wypaczonych przez totalitaryzm. Religia najbardziej rzuca sie w oczy. Nie mniejszym wykroczeniem przeciwko normom cywilizacji jest brak lustracji komunistow co prowadzi do paradoksalnego pogrzebu Jaruzelskiego na koszt osob ktore byly ciemiezone przez komune. Duzo trzeba naprawic w Polsce.

    Slawomirski

  39. PS. odnosząc się do poniższej kwestii:
    „Skoro Pani Kumata tak znudzona jest tematem na blogu, może rozerwałaby nas własnym opisem…”,

    Szanowny Panie redaktorze ja nie jestem od zapewniania rozrywki Pańskim czytelnikom,
    rolę „błazna-zaganiacza” na blogach pełnią zazwyczaj gospodarze 🙂

    pozdrawiam bardzo serdecznie jednocześnie łącząc wyrazy szacunku (bez sarkazmu)

  40. Tanaka
    30 maja o godz. 11:29

    Szanowny Panie Tanaka

    Kremlowski mur dla Jaruzelskiego wymyslilem dawno temu. Prosze nie dawc kredytu za to polskim katolikom.

    Slawomirski

  41. @ Kumata
    „rolę „błazna-zaganiacza” na blogach pełnią zazwyczaj gospodarze”
    — toteż staram się, jak potrafię
    Błazen-zaganiacz

  42. Kumata
    30 maja o godz. 17:42

    Szanowna Pani Kumata

    Dlaczego syn znajomej ktory popelnil samobujstwo w wieku 16 lat dostal odmowe pochowania w obrzadku katolickim a morderca wielu Polakow Jaruzelski jest blogoslawiony?

    Slawomirski

  43. Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 17:44

    Dzien dobry redaktorze Kowalczyk. Zaczynam dzien. Zycze milego wieczoru.

    Slawomirski

  44. Nowe haslo NFZ

    Uzdrawiajmy sie woda swiecona.

  45. Foka
    30 maja o godz. 13:29

    Szanowna Pani/Pan Foka

    Rabini dyskutowali bez sensu czy jajo bylo pierwsze czy kura. Dyskusja z religijnymi to strata najczesciej czasu ale czasami jest to dobra zabawa.

    Slawomirski

  46. @sugadady
    Ta sugestia, że budżetowcy jak bezwolne cielęta radośnie uczestniczą w pielgrzymkach, to zapewne jajca przydatne w polemicznych wymianach argumentów.
    Jeśli masz okazję zorientuj się co niemała grupa ZUSowców sądzi o takim pożytkowaniu pieniędzy ze wspólnego funduszu: radośnie uczestniczących i nieuczestniczących.

  47. Lewy
    30 maja o godz. 7:45

    Szanowny Panie Lewy

    Gratuluje wpisu.

    Slawomirski

  48. Kumata
    30 maja o godz. 16:55

    Tym razem nieco innymi słowami wykładasz tą samą pustotę we własnej głowie o nazwie katolicyzm. Oznajmiaj to stale i oficie całemu światu, to bardzo pożyteczne. Edukuje jak śmieszna ta metka.

  49. Jakoś nie doczytałem się konkluzji, więc oświadczam: kościół katolicki w Polce wyczerpuje wszelkie znamiona sekty w jej najostrzejszej formie. Ponieważ kk w swej 2000-letniej mądrości zdaje sobie z tego sprawę, więc już lata temu zawłaszczył państwową komisję do spraw sekt.
    I to by było na tyle (czy jakoś tak).
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  50. @Tanaka,@Jerzy Pieczul

    Inspirowany Waszymi glebokimi analizami, wyciagnalem nastepujace konkluzje.
    Kiedy rodzil sie starotestamentowy bog wsrod prymitywnych semickich pasterzy, za jego wzor posluzyli okrutni owczesni wladcy; jakis Nabuchodonozor, Hammurabi itp. Poniewaz prosci pasterze byli bezradni i bezbronni wobec okrucienstwa tych wladcow, wiec jedynym wyjsciem psychologicznym dla tych ludzi bylo umilowanie tej grozy, pokochanie owych okrutnikow. I to stanowilo wzor dla ulepienia tego siekajacego plagami ludzkosc Jahwe.
    Jest to typowy syndrom sztokholmski, kiedy to znajdujacy sie w beznadziejnej sytuacji nieszczesnicy przechodza na strone katow i dlategho Abraham nie waha sie zarznac swojego syna, bo kat tego zada. A jaka to ulga, kiedy potem ze smiechem zatrzymuje podniesiona reke z nozem.
    Tamci nieszczesni, ciemni pasterze wymyslili sobie takiego boga na wlasne czasy, ale dlaczego dzisiejsi swiatli ludzie, nie znajacy syndromu sztokholmskiego, odwoluja sie do tego boga wymyslonego przez innych ludzi ? A moze , jak piszesz Tanaka, przezyli podobna traume w dziecinstwie, jak te dzieciaki u siostry Brygidy ?Ale zeby bylo tyle przypadkow znecania sie nad dziecmi ?
    Kiedy ogladalem arcydziela wloskiej sztuki we Florencji, tam bylo pelno od starotestamentowych scen; tych wszystkich okrucienstw, zdrad, akceptowanych ,wrecz wynoszonych pod niebiosa podlosci.
    Z tego korzenia wyrasta chrzescijanstwo, ktore wprawdzie nieco zmodyfikowalo ow barbarzynski, archaiczny model boga, ktory juz nie wscieka sie, nie wqrwia o byle glupstwo, nie topi nie wylewa na ludzkosc rozpalonej lawy, szczerze przyznaje sie do tego , ze jest zazdrosny, msciwy, zada uwielbinia, bo to lubi.
    Chrzescijanski bog jest subtelniejszy, pracuje w aksamitnych rekawiczkach. On nie jest zazdrosny, tylko delikatnie daja do zrozumienia, ze jak nie uwierzysz w niego i nie bedziesz go kochal, to czeka cie marny pobyt w piekle. Oczywiscie ta subtelnosc tez byla rozna, kiedys *przekonywano* dla ich dobra, ich zbawienia katarow, albigensow, protestantow mordujac ich w najokrutniejszy sposob. Teraz te metody nie uchodza.
    Ale dalej syndrom sztokholmski jest zasadnicza sila wiary chrzescijanskiej. Lepiej tego milusiego Jezusa i jego tate polubiec, oznajmic, ze sie wierzy , no bo, cz warto ryzykowac, a nuz prawda z tym wiecznym potepieniem. Wprawdzie terorysty nie widzimy, ale moze on gdzies tam jest, przylozy pistolet do glowy temu, kto sie zachowywal niezbyt ulegle. A najlatwiej jest po prostu pokochac go, wtedy latwiej jest pojsc na wspolprace.

  51. Z przyjemnością przeczytałam tekst a z uciechą komentarze. Wpadnę tu jeszcze gdy znów zwątpię w Polskę.

  52. Przeczytałam artykuł na temat antysemityzmu, anonsowany na okładce ostatniej Polityki.
    Przeczytałam i jestem zażenowana brakiem rzetelności dziennikarskiej i uczciwości intelektualnej.
    Pisać na serio o wynikach badań nad antysemityzmem finansowanych przez Abrahama Foxmana, to tak, jakby pisać o katastrofie smoleńskiej w oparciu o badania finansowane przez Macierewicza, o prześladowaniach kościoła katolickiego w Polsce w oparciu o badania finansowane przez Michalika i o patriotyzmie w Polsce w oparciu o badania finansowane przez narodowców.
    Foxmana można przyrównać, na gruncie żydowskim, do skrzyżowania Macierewicza z Rydzykiem w sosie skrajnych narodowców, na gruncie polskim.
    Mówią o tym sami Żydzi
    http://www.youtube.com/watch?v=4NkjI8k9-6E
    Wprawdzie autorzy artykułu napomykają nieśmiało o pewnych niedostatkach metodologicznych omawianych „badań”, ale nie wyjaśniają czytelnikowi jak bardzo kontrowersyjną postacią jest zleceniodawca „badań”. Że jego Liga stanowi pierwowzór osławionej komisji parlamentarnej do przeciwdziałania ateizacji Polski.
    Wartość Foxmanowskich badań nad antysemityzmem, z naukowego punktu widzenia, można porównać do doktoratu Rydzyka z Rydzyka.
    Jak można coś takiego traktować poważnie?
    Artykuł kończy się stwierdzeniem, że na jednego Żyda przypada na świecie osiemdziesięciu antysemitów (1: 80). Nieważne jak dalece jest to wynik nieprawdziwy. Pewnym jest, że takie „badania” i takie artykuły przyczyniają się wzrostu antysemityzmu.
    Dlaczego? O to warto zapytać nieco rzetelniejszych „badaczy” i dziennikarzy.

  53. Passent po staremu relatywizuje

    „Wojciech Jaruzelski jest uosobieniem polskiego dramatu – pomiędzy zbuntowanym w imię wolności społeczeństwem a czyhającym na tę wolność imperium.”

  54. Kumata
    30 maja o godz. 17:33
    obiecuję zamieścić dłuższy post wieczorem, może jutro rano
    ……………………………………………………………………………………….
    Słowo się rzekło.

  55. Qba
    30 maja o godz. 18:36
    Dlaczego piszesz, ze w Polsce. To jest sekta miedzynarodowa, zdolna jak kameleon przeksztakcac sie, dopasowywac, jak trzeba stroszyc w intelektualne piorka, przyparta do muru udawac tolerancje, zeby potem zdradziecko zaatakowac. W Polsce ta sekta dziala z otwarta przylbica, nie musi niczego udawac, Bonieccy, Lemanscy, Zyczynscy, Tischnerowie nie sa jej w tej chwili jako listki figowe potrzebni. A w takiej Francji to jakze; personalizm, Mounier, Teilhard deChardin, humanizm pelna geba, aksjologia chrzescijanska. Po cholere to, pyta sie Glodz zagryzajac pieczystym szklanke najwykwintniejszej szwedziej wodki, a taki Michalik to pewnie nawet mysli ze w tej Francji to nie sa chrzescijanie, skoro wygaduja takie szatanstwa. Kosciol to oni wszyscy nawet jak sie wzajemnie nie lubia. I niestety przed ta sekta jeszcze lata istnienia.Bo jak Polacy dobija swiadomosciowo do rozwinietych intelektualnie narodow, to kosciol siegnie po rezerwuary w Afryce, na Filipinach, w Ameryce Lacinskiej. Zreszta juz mamy pape Argentynczyka.
    Kameleonowa moc kosciola jest ogromna..

  56. Panie Kowalczyk.
    Cos na temat sumienia.
    Zupelnie nie rozumie Panskich obiekcji choc zupelnie niezle motywowane. „Oy gevalt section” na Panskim blogu argumentuje, jak zwykle … Albo nie na temat albo, jak to mowia w kolach niepoinformowanych wogole, with extreme prejudice.
    Oni sie podpisali, bo maja do tego prawo, Pan nie musi korzystac z ich uslug, a juz z pewnoscia nie dyskryminowac. Szpitale w USA oprocz VA Hospitals sa prywatne a posrod najwiekszych ich wlascicieli jest Kosciol Katolicki. Nikt nie moze ich zmusic do robienia zabiegow niezgodnych z ich naukami. Nie tak dawno ze szkoly katolickiej wylecial nauczyciel po tym jak „wzial slub” z narzeczonym. Podal sprawe do sadu a sedzia go wysmial, bo przed przyjeciem do pracy podpisal kontrakt w ktorym podporzadkowal sie wymaganiom etyczno-moralnym Kosciola Katolickiego.
    Jak Pan widzi, sprawa sumienia to ruch dwukierunkowy.
    Obecnie na wokandzie U.S Supreme Court jest sprawa wlasnie tego typu. „Obamacare” chce zmusic pracodawcow do pokrywania kosztow aborcji, antykoncepcji, etc. swoich pracownikow i nie trzeba byc expertem prawa konstytucyjnego by przewidziec opinie tegoz sadu.

    A teraz nie na temat czyli na temat.
    Jakie sa podobienstwa i roznice pomiedzy Urbanem (nie wiem kto to jest, ale podejrzewam), Passentem i RIP Jaruzelskim (slyszalem, ze byl kiepskim generalem) a Slawomirskim ?
    Pierwszych dwoch wymnienionych jest finansowo w nieporownywalnie lepszej sytuacji od Slawomirskiego, trzeciemu robia audit przy tzw. Pearly Gates. Cala trojka plus Slawomirski budowala PRL, nalezala do partii bolszewickiej. Tak sie domyslam w przypadku Urbana i Passenta, o Jaruzelskim nie wiem (jako zasada, generalicja powinna byc neutralna politycznie), o Slawomirskim mam pewnosc bo sie przyznal. Nazwisko Jaruzelski ma wydzwiek polski wiec chyba byl etnicznym Polakiem, Passent i Urban brzmia jak … Hava Nagila. Slawomirski jest zydem-atheista „ucywilizowanym”, z racji pobytu poza Polska jak sobie ubzdural a nie osobistej kultury.
    Oczywiscie, powyzsza „opinia” jest subiektywna bo cala trojka tak mnie interesuje co ich nocne, czeste wystawanie nad nocnikiem (prostata).
    P.S.
    Panie Slawomirski, prosze porozmawiac z zaprzyjaznionymi z rodzina cadykami by przestali uzywac Biblii jako instrukcji do wyznaczania granic Panskiej i cadykowej duchowej ojczyzny.

  57. Lewy
    30 maja o godz. 19:58
    W innych krajach, które nieco znam, kościoły traktowane są jak wszystkie inne instytucje i nie mogą udawać, że robią cokolwiek nie dla zysku. Zawszeć to nieco mniejsze zakłamanie. W niektórych krajach Europy (szczególnie tych bardziej rozwiniętych gospodarczo), kosciół jest największym pracodawcą.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  58. Legionnaire
    30 maja o godz. 20:47

    Szanowny Panie Legionnaire

    Jest godzina 13:15 a pan juz na rauszu.

  59. Ateizm przypomina dolegliwość seksualną jaką bywa obnażanie się
    w obecności osob trzecich. Ateiści obnażają się nadpodziw chętnie, informując otoczenie o duchowej pustce .
    Religia i wiara to jest duchowy garnitur inteligenta.
    Groźny i śmieszny jest również mix polityka z fanatykiem religijnym.
    Politycy demonstrujący „religijność” – to ateiści zakonspirowani, czyli „ekshibicjoniści’.

  60. Lewy
    30 maja o godz. 19:58

    Jak dobrze jest sie modlic we Francji. Wchodzi czlowiek do kosciola a tam zywego ducha nie ma.

  61. Danka
    30 maja o godz. 21:18

    Wrazliwosc na swiat jest wspolna cecha wierzacych i niewierzacych.

  62. Lewy
    30 maja o godz. 19:39

    „Chrzescijanski bog jest subtelniejszy, pracuje w aksamitnych rekawiczkach”.

    W tym sęk, że w NT go wcale nie ma. No, prawie wcale. Zastanawiałem się, skąd się to wzięło, że go nie ma. Aż się puknąłem w pusty łeb, że skąd by miał być, jeśli Jezus nie był wizjonerem, bajkopisarzem i miał skromniutką wyobraźnię. O wiele skromniejszą niż jedna wizjonerka ze Słupska, która co dzień miała spotkania z Jezusem i przekazywała przez radio w pewnym sympatycznym autorskim programie jego napomnienia, ostrzeżenia, groźby i ani jednego uśmiechu. Jezus znalazł w domniemanym Bogu lepszego ojca od ojczyma Józefa, ale że ów Bóg był za siedmioma morzami, za siedmioma niebami, to co mógł biedny Jezus o nim powiedzieć, skoro wiedział tyle, co przeczytał w pięcioksięgu? Jak na posłanego przez Boga, nie wiedział właściwie nic. Nie powiedział też ani jednego konkretnego słowa o domniemanym królestwie niebieskim – plótł tylko alegorycznie do czego jest podobne. Ty, kurde, mów, jak tam konkretnie jest, a nie że jest podobne do gruszek na wierzbie. Przecież ten domniemany Bóg jest niby konkretny, realny i jego królestwo jest realne – bo tylko takie może działać na zrodzoną ze zmysłowych doświadczeń ludzką wyobraźnię.

    Cholera, nic właściwie, prócz baśniowych głupstw w Nowym Testamencie nie ma, a proszę, jaka się z tego nic wysmażyła ogromna religia, czyli coś uspokajającego i usypiającego umysł. O czym to świadczy? Sądzę, że o bardzo niepowszechnej i bardzo ubogiej edukacji. Edukacji bardziej przekazującej to, co znane, niż otwierającej umysły na samodzielne poznawanie tego, co nieznane. Edukacji dającej wiedzę, ale nie uczącej myślenia. Edukacji nie wzbudzającej pasji, nie prowadzącej do samodzielnego przekroczenia smugi cienia, za którą jest radość i przyjemność poznania dla samego poznania, nie wymagająca żadnych innych motywacji. Mówiąc uczenie, edukacja jest do dupy – o wiele gorsza niż w starożytnej Grecji.

    Niedawno wysłuchałem bez słowa, jak jedna pani z żarem mówiła o jej ukochanym Jezusie. Mówiła długo, słodko, niekonkretnie. Tak niekonkretnie, że właściwie nie wiem, co jej się w nim tak podoba (podobnie Jezus o swoim domniemanym Bogu Ojcu nie przekazał niczego, co dałoby się zapamiętać). Sądzę, że kiedyś szła właściwą drogą, ale z jakichś powodów – może zwichnęła nogę – nie doszła do smugi cienia. Zamiast odkrycia radości poznania, znalazła coś zastępczego: kremówkę, lukrowanego Boga. I cała jej para poszła w gwizdek.

  63. Lewy
    30 maja o godz. 19:39

    Zjawisko opisane jako „syndrom sztokholmski” istniało od zarania ludzkości, to jasne. Co prawda nieco dziwnie brzmi to, że używamy tego terminu dla dyskutowania o sprawach sprzed jakich 2 – 2,5tys lat, ale to drobiazg.
    Człowiek od zawsze cierpiał od innych ludzi i od przyrody. Żeby to znieść – skoro nie mógł się temu brutalnie i skutecznie przeciwstawić – i nie oszaleć, musiał to jakoś zinternalizować. Jakoś w sobie pomieścić, wytłumaczyć, oswoić i na końcu polubić.
    Jest to reakcja obronna psychiki, mechanizm zrozumiały i poniekąd, albo czasem całkiem – moralnie dobry. Bo służy przetrwaniu w nieprzyjaznym środowisku. Jeśli musisz mieszkać z wilkami w jednej jaskini, lepiej zostań ich przyjacielem.
    Jest to mechanizm uniwersalny, dla czasów dawnych i obecnych. Jeśli spojrzysz, jak on działa wśród ludzi religii, widzisz go jak na dłoni: układać się z silnym, oswajać go dla siebie i mówić, że on nie jest taki brzydki, że ma jakiś grzeszki, ale przecież chce dobrze, a w ogóle ten ktoś jest bardzo wrażliwy i delikatny, więc należy go wręcz chronić. Dobry ci on jest w głębi serca. Kościół trzymał sztamę z niemal każdym gangsterem świata i ciągle powtarza to samo.
    Jeśli zaś ma religia do czynienia z kimś słabszym i mającym inny interes – jest ten słabszy zagłuszany lub brutalnie zwalczany. Ale nigdy z otwartą przyłbicą. Religiant nie powie, że sam jest bandziorem, ale że robi to dla wyższego (niebiańskiego) dobra, więc nie jest to gangsterskie, ale święte.

    Nie wiem, czy to akurat miało zasadniczy wpływ na kształtowanie się chrześcijaństwa. Motywów było wiele, natomiast do najsilniejszych należały lęki. Od dziecka ludzie zwykle tkwią zakleszczeni między przeciwieństwami: potrzebą miłości i jej brakiem. Większość z ludzi nie otrzymuje tego pierwszego w dostatecznej i czystej dawce, nieskażonej różnymi zastrzeżeniami i warunkami czyniącymi taką miłość wątpliwą, sztuczną i tylko deklarowaną, a nie praktykowaną. Dostaje natomiast nadmiar tego drugiego – chłodu, krytyki, odrzucenia. Jeśli zaczyna się to dziać we wczesnym dzieciństwie – a dzieje się tak niemal z reguły, całe życie goni później taki człowiek za tym, czego mu brak i często nie może dogonić. Kiedy mu się wydaje, że złapał – rozwiewa się to jak mgła. To rodzi wściekłość, frustrację, nienawiść, lub rozpacz. Zalęknieni religianci chcą sobie zagwarantować, że szczęście będzie im dane. Patent, pewność, żadnej wątpliwości. Dlatego tak sobie wymyślili i ułożyli bozię, że tę gwarancję mają. Nauka Kościoła to właśnie czyni.
    Jednak wewnętrznego „ja” nie da się łatwo i trwale oszukać. Gwarancja jest, ale wewnętrznie czuje się, że tylko „jakby”. Rodzi to palący ogień niepewności. Historia religii pełna jest takich przypadków. Zresztą mamy je codziennie przed sobą. Klecha niemal z reguły jest zaprzeczeniem szczęścia które głosi i które ma zagwarantowane. Zna formułę działania to gwarantującego, starannie ją wypełnia, jednak jego żywot szczęściu zaprzecza. Co który otworzy paszczę i wydobędzie z niej słowo to albo banalne, puste, jałowe, durne, albo nienawistne. Co który odbębni mszę, jedzie do kochanki, odwiedza burdel, rżnie się z wąsaczem, ściąga tysiące stronek porno, upija, hazarduje, rozbija auta, pedofili. Syci się złością potępianiem, upaja go poczucie władzy w parafii, gminie, w kraju. Lekcewaważy, poniża ludzi i doznaje od tego orgazmu. Albo taki święty z plastiku. Życia w nim nie ma jego własnego, a jedynie zaśpiewy, chóry anielskie, brząkania z gitarką, wieczne uwznioślenia, ugórnolotnienia, zbawcze formułki, okrągłe zdanka, a w środku truposz.

  64. Panie Sugadaddy, kultury trochę proszę. Osobistej.
    Pani Kumata – jak raz to „lucyfer” oznacza dosłownie „niosący światło”. Stary przydomek wzięty z pewnych odłamów gnostycymu, które uznawały judeistycznego (tego z Biblii ST) boga za złego demiurga.

  65. @ Sławo 17.47 :
    Ponieważ z rodziny tego nieszczęsnego chłopca zapewne nie można nic było zedrzeć, a z rodziny Yaruzela a owszem – w brzęczącym pieniądzu of kors. Soczystą pieczeń wyższości i wszechwładzy (patrzcie, niby komuch i ateusz, a wpadł w nasze łapy w ostatnim momencie! – oczywiście to „official denial”, bo ja prędzej uwierzę w Marsjan niż w rzekomą spowiedź Wojtka J.) też KRK na proszku z Yaruzela upiekł. Notabene, żona i córka tego ostatniego zachowały się beznadziejnie. Ale to ich broszka.

  66. O co te spory ??
    Należy nie tylko uszanować wolę lekarzy ale nadać ich deklaracji szacowna formę.
    Dlatego też , poza tytułem otrzymanym na podstawie ukończonych szkół tak na dyplomie jak też na wywieszkach czy szyldach informujących o prowadzeniu działalności powinni dodawać informacje o swej duchowości //ważne bo tak zadeklarowali //
    SYGNATARIUSZ WIARY KATOLICKIEJ.
    Podobnie powinni to czynić aptekarze.
    W swej historii mamy przecież przykłady podobnego postępowania –
    sam oglądałem fotografie przedwojenne z napisami SKLEP KATOLICKI.
    ukłony

  67. Tyle te deklaracje wiary warte, co śluby: moje, bp. Wesołowskiego, ks. Gila, salezjanina ze śmietaną na udach, Maciela (czy Mieciela) … i tysięcy innych.
    „Wystawianie fałszywego świadectwa”, to codzienna lub coniedzielna praca morderców dzieci niepoczętych.

  68. Szaleństwo spowodowane utratą wiarygodności ,przywilejów,., to przyczyna obrony przez atak.To wojna przegrana ,a bitwy paranoiczne,.Naczelny paranoik kraju czuwa i podjudza.Ma swoich zwolennikÓw ,kawalerów.Uzupelniaja się i tworzą w świecie wyobrażenie kraju ,który już stracił wolność na 123 lata.I dzięki Bogu na wschodzie ,że nie ma drugiego bydlaka ,który porówna Polskę do,,,

  69. Do:
    Tanaka, Lewy, Jerzy Pieczul … i wszystkim, którym bedzie się chciało czytać …

    Sobie od kilku dni czytam i czytam, jak wy wszyscy i szukam odpowiedzi na pytania do głowy przychodzące i różne odpowiedzi sam znajduję i czytam….

    NAjpewniej w kościele katolickim jest rozpiętość i myśli i postaw. Od tego co gada papież Franciszek i ksiądz Lemański, po twardogłowca Michalika, czy Hoasera. Od zachłannego manipulatora i okradacza wdów i sierot Rydzyka, po nieznanego mi księdza dzielącego się z biedakami. Są w kościele weseli i otwarci na świat i jego różnorodność ludzie i są opętani fanatyzmem. Są samodzielnie myślący, ale są też całkowicie zmanipulowanie i ubezwłasnowolnieni, jak ci nieszczęśni lekarze …

    I jedyne co mi pozwala zrozumieć i wytłumaczyć ta złożoność jest sowo SEKTA …

    Bo polski katolicyzm polski po prostu jest sektą … bardzo dużą sektą z milionami otumanionych wyznawców, bo ci ludzie nie są wiernymi, są wyznawcami, jak to w sekcie …

    Wyznawcy są na różnych stopniach zniewolenia/opetania, ale znajdując się pod presją, nie są nawet w stanie pomyśleć o przeciwstawieniu się … Jak to w sekcie. Ofiary same się nawzajem pilnują i mamy to nasze polskie piekło tu na ziemi. Sami je sobie zafundowaliśmy pozwalając sobie na nieuctwo i ignorancję, które zostały bezwzględnie wykorzystane przez kościół katolicki.

    Jeśli ktoś nie wierzy w moja diagnozę, że polski kościół katolicki jest sektą, to niech sam na własny uzytek przeanalizuje jak idealnie pasuje definicja sekty, do tego co na co dzień obserwujemy …

    Pozdrowienia

  70. z dogmatami, to jak z gustami, nie ma co dyskutować. Dogmat ma to do siebie, że może być sam w sobie sprzeczny. Ostatecznie pozostaje zawsze argument, że człowiek jest i pozostanie za głupi, by to zrozumieć.
    I na tym polega zasada wiary kościoła katolickiego w Polsce. Jesteś człowieku głupi, i tak jest najlepiej.
    Wierzcie, nie wierzcie, ale są całkiem inne kiościoły. I to katolickie.

  71. Kto wlasciwie rozdmuchal „te afere” i podzielil Polakow…?

    Ci co podpisali dobrowolnie deklaracje wiary czy ci, ktorzy robia wokol tego burze w szklance wody – czyli kolejna bitwe o „dusze Polakow”.

    Polska Konstytucja juz w swojej preambule daje swiete…prawo kazdemu obywatelowi uznawac Boga za jedyne zrodlo sprawiedliwosci itd.

    Prymat Prawa Bozego nad pozytywistycznym prawem normatywnym jest jednym z podstawowych dogmatow Kosciola !

    Jezeli jacys lekarze sa wierzacy, tak jak i jacys sedziowie czy policjanci…
    To nie moga wybierac sobie z dogmatow te, ktore im smakuja jak przekaski z szwedzkiego stolu.

    Nic nie wynika z tej deklaracji wiary oprocz tego, ze wierzacy postanowili sie policzyc.
    Sa byli I beda elementem polskiego pejzazu iz az dziw, ze nagle zauwazono, ze wsrod lekarzy sa ludzie wierzacy i gleboko…wierzacy.
    Tak jak bywali lekarze wierzacy w doktryne Marksa i w przewodnia role partii i „klasy robotniczej”.

    Prawa i obowiazki lekarzy obejmuje odpowiednia ustawa, ktora w artykule 30 naklada na lekarza bezwzgledny powszechny obowiazek niesienia pomocy w wypadku zagrozenia zdrowia i zycia bez wzgledu na przekonania lekarza.

    Jezeli tego nie zrobia ponosza odpowiedzialnosc przwidziana kodeksem cywilnym, KARNYM i etycznym.
    Zostana na poczatku przede wszystkim pozbawieni mozliwosci praktykowania – BYCIA lekarzami,

    Nie zmienia to faktu, ze wiara w starszego Pana siedzacego na chmurce oraz w niepokalane poczecie plus niezliczona ilosc innych kontrowersyjnych zalozen religii nijak sie daje pogodzic ze zdrowym rozsadkiem NIEWIERZACEGO.

    Szkoda jedynie, ze nie mozna o tym podyskutowac z nawroconym na lozu smierci bohaterem lewicy – Generalem.
    Moze by jego goracy zwolennicy ( na tym blogu tez) rowniez zmienili zdanie zanim „bedzie za pozno”.

  72. Andrzej Falicz
    2 czerwca o godz. 3:51

    Kto wlasciwie rozdmuchal „te afere” i podzielil Polakow…?

    Aferę zaczął kościół katolicki … Oczywiście nie znam jak się to naprawdę odbyło, ale najpewniej odbyło się to mniej więcej tak….

    Starsza pani z sentymentem wielkim wspominająca młodego Karola Wojtyłę, doznała wzmożenia religijnego, po wyniesieniu rzeczonego na ołtarze… Co w połączeniu z jakimś niezaspokojeniem seksualnym zaowocowało, tymi dziwnymi wydawałoby się majaczeniami, o świętości organów płciowych…

    Jak o tym przeczytałem i skojarzyłem z osobą autorki, to przypomniałem sobie, co się działo z moją umierającą 92 letnią babcią. Otóż na łożu śmierci wielkorotnie prosiła, żeby zawołać „tego przystojnego subiekta z warzywniaka na rogu”. Warzywniak zlikwidowano, czy przeniesiono w inne miejsce ponad trzydzieści lat wcześniej, a staruszce wciąż tkwił w głowie przystojniak z warzywniaka, który puścił do niej oko i się uśmiechnął …

    Czy podobne procesy zachodzą w głowie Pani Wandy, to nie wiem i nie śmiem wyrokować, ale podobieństwo jest uderzające. Prawda?

    Z jedna różnicą. Moja babcia nie była nawiedzona, była normalną kobietą, a autorka deklaracji (o ile to ona jest autorką), jest nawiedzoną religijnie osobą, z dodatkowym wzmożeniem wywołanym wyświęceniem Karola na ołtarze…

    I tu mamy początek tej afery, bo jej dalszy ciąg najprawdopodobniej wyglądał tak, że po doznaniu wzmożenia połączonego z wizją „świętego penisa”, poleciała do jakiegoś biskupa podzielić się radosną nowiną o cudnej wizji jakiej doświadczyła. Jakimi słowami opisała swoje mistyczne przeżycia, nie będę zgadywał, niemniej zbliżająca się pielgrzymka lekarzy i trwająca nieustannie wojna o rząd dusz i zmuszenie Państwa Polskiego do wprowadzenia kościelnych poglądów jako obowiązującego prawa, nasunęły biskupowi myśl, że można to wykorzystac dla celów kościelnych…

    Czy to był Hoser, czy inny macher od kościelnej etyki, to pewnie wyjdzie na jaw za jakiś czas, niemniej jacyś kościelni cwaniacy od etyki i prawa kanonicznego usiedli i wypichcili tą nieszczęsną deklarację wiary.

    Zaczęła sie doroczna pielgrzymka lekarzy i Pani Wanda podniosłym i egzaltowanym, od religijnego wzmożenia, głosem odczytała rzeczoną deklarację i zgromadzeni pielgrzymi, już odpowiednio religijnie nabuzowani, „łyknęli” haczyk i zaczeli podpisywać… A ci co się wachali, lub zastanawiali, widząc, że inni podpisują, też podpisali… Obawiając się jakiegoś ostracyzmu.

    Taki stadny mechanizm zadziałał … nie byc gorszym, broń boże nie wychylić się …

    I najpewniej niemal nikt z podpisujących nie czytał, nikt się nie zastanawiał nad skutkami … nikt nie pomyślał …

    Stało się!
    Produkt wzmożenia religijnego starszej Pani, w połączeniu z kościelną manipulacją, zaczął żyć własnym życiem i jakoś trzeba bedzie się z tym uporać …

    No i jeszcze tan drobiazg, który zostanie najpewniej skrzętnie ukryty, że zamiast pomocy psychoseksuologa, kościół wykorzystał majaczenia staruszki do swoich interesów, tu i teraz …

    I jak patrzę na tą historię, to jestem rozdarty pomiędzy jej odrażającą śmiesznością, a grozą jaką wywołuje świadomość dalekosiężnych skutków prawnych i moralnych jakie już wywołała ta lekarska „deklaracja wiary”.

    I jeszcze jedno, być może najważniejsze!

    Winnym, jedynym winnym zamieszania i problemów jest kościół katolicki. I to trzeba mówić głośno i nie pozwolić zwalić winy na coś, lub kogoś innego. Kościół i jego manipulactwo jest winne temu wszystkiemu!