Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.05.2014
czwartek

Religia? Małe piwo!

22 maja 2014, czwartek,

Wrażliwym na obrazę uczuć religijnych zalecam nieczytanie tego wpisu. Oto czym się kończy wspierana przez państwo wolność religijna: w Brazylii zarejestrowano oficjalnie nową religię (zgromadzenie wyznawców) — religię futbolu. Jak podał presserwis.pl, agencja reklamowa szukająca pomysłu na niekonwencjonalną kampanię reklamową piwa postanowiła wykorzystać prawo i znalazła prawnika, który okazał się wystarczająco sprawny.

Odwołując się do obowiązującej w Brazylii formuły wolności religijnej, prawnik ów zarejestrował (za jedyne 550 dol.) religię futbolu (organizację Futebol Religiao), co pozwala jej członkom wyznawcom (tak jak adherentom innych religii w Brazylii) brać wolne od pracy na czas swoich religijnych świąt. Zatem ci, którzy wstąpią do nowego Kościoła i zadeklarują, że wierzą w futbol (Futbola?) będą mieli formalne prawo do usprawiedliwionej nieobecności w pracy w czasie celebrowania obrządków swej religii, czyli uczestniczenia (choćby za pośrednictwem internetu, telewizji czy radia) w nabożeństwie i święcie piłkarskiego meczu. Rzecz jasna w towarzystwie konkretnego piwa — wody święconej tego wyznania.

Niestety, nie wiem, czy religia futbolu dopuszcza służenie dwóm bóstwom naraz (albo nawet ich większej liczbie). Pewnie tak, musi być przecież otwarta, by pozyskiwać wyznawców. Wiadomo jednakowoż, że wyznawcy trzech religii Księgi mają szlaban na służenie bogom innym niż ten opisany w Księdze. Brazylia jest głównie katolicka (63 proc. ludzi), choć coraz większą popularnością cieszą się zielonoświątkowcy (15 proc. ludności), ale agencja od piwa sponsorującego nowe wyznanie raczej się tym nie przejmuje. Tu liczy się dobra zabawa, tym lepsza, że z wykorzystaniem całego majestatu prawa. Widocznie urzędnicy rejestrujący nowe wyznanie nie dostrzegli w tej zabawie groźby naruszenia powagi Kościoła katolickiego i innych obecnych w Brazylii Kościołów, ani też zagrożenia moralności publicznej. Inna sprawa, czy pracodawcy ewentualnych wyznawców futbolu będą im przychylni, czy może jednak zdecydują się na „prześladowania religijne”, nie dając wolnego na meczowe celebracje.

Skądinąd trudno zaprzeczyć, że zachowanie kibiców piłki nożnej ma często religijny charakter. Piłkarze bywają przedmiotem kultu (powstał zresztą Kościół Maradony, którego bóstwem jest ten sławny — i osławiony — piłkarz), bez wątpienia też meczowe emocje dają się porównać z najwyższymi uniesieniami opisywanymi przez szczególnie gorliwych wyznawców różnych religii. Niemal w każdym takim opisie trafimy na wątek doznania wielkiego zjednoczenia ze światem, odczucia niezwykłego zachwytu chwilą, przeżycia wszechogarniającej radości, takiej, którą trzeba wykrzyczeć, a nawet wypłakać, i wreszcie — wybuchem miłości do bliźniego (oczywiście dopóki jest współwyznawcą i kibicuje temu samemu zespołowi/bogu).

To co, zapisujecie się do nowego Kościoła? Nadchodzi wszak jego największe święto — mundial. Praca nie może być przecież ważniejsza od oddania czci temu, w co się naprawdę wierzy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. Na razie milczenie w sprawie nowej religii, więc może zacznę tym razem ja i to na temat 😉
    Dla mnie religia futbolu to małe piwo. Nadchodzące , kolejne mistrzostwa świata w piłce nożnej „spływają po mnie jak woda po kaczce”. Czasy , kiedy było to dla mnie wydarzeniem są b. odległe. Jak będę miał ochotę na dobre piwo to może i zerknę przy tej okazji na rozgrywki.
    No i nowe wojny na tle religijnym są już też pewne.I bez ogłoszenia nowej religii była już wojna futbolowa Hondurasu z Salvadorem.

  2. Wszystko zalezy od tego jakie jest prawo w Brazylii. Np. w Ameryce jest tylko jedno jedyne panstwowe, na szczeblu federalnym swieto religijne – jeden dzien Bozego Narodzenia. Jednak wiekszosc firm oferuje mozliwosc wolnego – platnego, czasem nieplatnego dnia wolnego na twoje swieto religijne. Zydowskie, muzlulmanskie, hinduskie… zapewne zmiescilaby sie i futbolowa religia. Mysle, jednak, ze niewiele przedsiebiorstw w Brazylii ma tak uregulowane warunki pracy. Wiekszosc chcacych „swietowac” pojdzie taka droga jaka jest dla niego mozliwa.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Ciepło,ciepło Redaktorze—następne teksty proszę pisać o tragiczych skutkach przywilejów finansowych i nie tylko dla :teatrów,kinematografii,”naukipolskiej”.”polskiegowęglaistali”,”polskichgórników”,
    bonzów związkowych,mniejszości narodowych itd itd

  5. Panie Redaktorze
    Dostal Pan wytyczne od Izki561. Juz teraz wie Pan o czym ma Pan pisac; *O SKUTKACH PRZYWILEJOW* i niech Pan sie nie wymiguje bo pani Izka tupnie nozka i postawi Pana do pionu

  6. Gdyby ktoś słabo znał angielski, to rzecz się ma ciekawego rytuału wysysania krwi z penisów obrzezanych niemowląt przez rabina żydowskiego. W tym przypadku tym dzieciom nie „pojszło”, bo nabawiły się opryszczki po takim zajściu o religijnym charakterze…

  7. zyta2003
    23 maja o godz. 0:34

    I to co w Stanach – jest zdrowe. Każdy wierzący robi to na własny rachunek, a nie publiczny, czy – federalny. Biorąc wolny dzień, ale bezpłatny, demonstruje, że jego religia ma dla niego wartość, bo może jej poświęcić niezarobioną dniówkę.
    W Polsce się gada, ględzi i pitoli, że religia jest cenniejsza niż życie. W związku z tym żąda się i wymusza, święta religijne płatne i nie będące częścią należnego urlopu, przez firmy (prywatne, publiczne) oraz przez budżety publiczne (samorządowe i państwowy).

  8. Rafał Kochan
    23 maja o godz. 9:44

    W normalnym świecie, ssanie przez rabina, czy jakiegokolwiek klechę narządu dziecka jest karalne. Poza tym kulturowo traktowane jako monstrualna potworność zboczenia.
    W świecie Bozi jest to święte i działa odwrotnie: rabin za swój czyn zaznaje wywyższenia, dziecko – karane jest zakażeniem. Ze skutkiem śmiertelnym włącznie.
    Tak działa Bozia.

  9. @Tanaka. No i właśnie, gdzie mieści się ta granica między obrządkiem religijnym a sferą prawa świeckiego? Odnoszę wrażenie, że szczególnie w Polsce (ale nie tylko), klechostan uzurpuje sobie prawo do wyłączenia z obowiązującego prawa. Praktyki seksualne, rytualne zabijanie zwierząt, złodziejstwo – to wszystko może być tłumaczone daną religią, ale gdy w sztuce ktoś demonstruje niezgodę wobec symboli religijnych, niszczy wizerunek głów kościoła, epatuje seksem, symboliką faszystowsko-totalitarną – wówczas ci wszyscy „religijni” ludzie wywierają presję na organach władzy, by artystów sądzić, jak zwyczajnych ludzi. Dziw tylko bierze, że tępy moloch ulega religijnej zgniliźnie…

  10. Brazylia to ponoć trzeci świat, ale to w cywilizowanej i demokratycznej Polsce pastafarianie maja problem z zarejestrowaniem związku wyznaniowego

  11. Świat jest wesoły, szanowny Panie Jacku. Wnikanie w jego kulturową różnorodność i zmienność jest ciekawe i inspirujące, oraz pokazuje względność bodaj wszystkiego. a rzeczy szczególnie namaszczone i nadęte potrafi rozszczelnić, nadmierne ciśnienie spuścić i ujawnić wewnętrzną pustotę.
    Kkat widzi swą przyszłość w Ameryce Pd i w Afryce: Brazylia jest ku Nową Ukochaną Córą Kościoła – jak niegdyś Francja. Sam katolicyzm. Esencja, gęstość i samba. Jednak czas płynie – jak rzeka, jak śpiewał jakiś zespół. A rzeka jest wielka, bo amazońska. I w ogóle rzek wielkich tamciś mnogość. Więc od jakichś 30-40 lat katolicyzm jest skutecznie wypierany m.in. właśnie przez zielonoświątkowców. Przez co procent katolika w katoliku szybko spada i jak Pan pisze – oscyluje obecnie w okolicy 65%.
    Tu jest konieczna uwaga badawcza. Skądinąd, m.in. z badań terenowych w Polsce, świeżych, wiadomo, że w samym katoliku nie panuje często katolik, a np. zielonoświątkowiec, mormon, ortodoks moskiewski, kijowski, lub konstantynopolski.
    Jak pamiętamy, co piąty polski katolik pytany czy wierzy w Boga odpowiedział – nie.
    Jak pamiętamy, z pięciu polskich katolików pytanych czy wierzy w zmartwychwstanie Jezusa (co przecież jest absolutnym fundamentem chrześcijaństwa), tylko dwóch odpowiedziało – tak, a trzech – nie.
    Tak więc zawartość katolika w polskim katoliku wynosi co najwyżej 40%, co się zgadza z polską Tradycją, jak twierdzi Kkat. A jest nią 40% polska wódka.
    Gdyby rzecz zbadać dokładniej, procent niewątpliwie jeszcze spadnie, nigdy zaś nie wzrośnie. Co też zgodne z polską Tradycją – chrzczenia wódki.

    W Brazylii zaś, skoro jest 65% katolików, tylko pewna część z tych 65% jest katolicka. Inna zaś z pewnością np. animistyczna (co zdrowe), prawosławna, protestancka etc – jak w Polsce i wszędzie indziej.

    Papieże nie lubią zielonoświątkowców. „Zieloni” uważają się za chrześcijan, ale papieże – zdaje się – nie podzielają ich optymizmu. Nie mają ich za chrześcijan, bo nie spełniają kanonicznych wymogów, które wymyślił Watykan, dla dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.
    W związku z tym, papież, nasz ulubieniec – Święty Ojciec Święty Jan Paweł II Lolek (choć nie tylko on jeden, tradycja jest długa, więc stała się TRADYCJĄ), chcąc podnieść procent katolika w południowoamerykańskim katoliku, stanowczymi i skutecznymi działaniami: rozwalaniem teologii wyzwolenia, dogłębną, braterską i nieskończenie długą współpracą z wszelkimi zamordystami i dyktatorskimi, krwawymi reżimami Ameryki Łacińskiej, kupczeniem ludźmi, niewolnictwem, etc itp, stanowczo się przyczynił/przyczynili, do spadku procentowej zawartości katolika w katoliku, a wzrosty zielonoświątkowca. W dodatku w sposób gwałtowny.

    Na innym kontynencie, w Afryce, skuteczność podnoszenia katolika w katoliku obserwujemy w stanowczym zakazie – nagłaśnianym stanowczo przez naszego Ulubieńca – używania prezerwatyw, włącznie z rejonami kontynentu w których procent AIDS w człowieku wynosi 40 i więcej. A w Rwandzie procent papieskiego zwiększania katolika w katoliku, też obserwowaliśmy, m.in. przy pomocy Hosera Henryka, ulubieńca naszego Ulubieńca. Hoser Henryk jest w tej kwestii bardzo małomówny. Za to w innej kwestii – wdeptywania w glebę księdza Lemańskiego – bardzo wymowny.

    Religia futbolu, religia piwa i podobne religie, i Brazylii i światu mogą się dobrze przysłużyć. Piwo jest cienkie, jakieś 5,5 procent, więc mniej groźne niż 95% katolika, jak chce polski Episkopat, a nawet mniej groźny niż 40% katolika, co w dalszym ciągu wódczano groźne. Co potwierdza choćby statystyka wypadków na drogach. Co sprawca śmierci – to katolik i wódka.
    Nasz Episkopat, nasi dzielni katoliccy publicyści widzą narodziny innej groźnej religii, w Polsce: religii biegania, joggingu, fitnesu.
    Zrobią wszystko, by temu przeciwdziałać. Ze skutkiem takim , jak nasz Ulubieniec w Ameryce Łacińskiej.
    Rzecz jest im straszna.
    Nam – normalna.

  12. Rafał Kochan
    23 maja o godz. 11:19

    Ależ to nie dziw, że „tępy moloch…”
    Przecież jest od dziecięcia – właśnie – zarażony i porażony.

  13. Tanaka
    23 maja o godz. 11:42
    Idac Twoim wodczanym tropem stawiam hipoteze, ze katolicki spirytus jest tylko w Watykanie. Ale nawet tam nie moze to byc 100% spirytus, bo taki w stanie cieklym w przyrodzie nie istnieje;bez odrobiny wody(nawet Rosjanie nie przekroczyli 99%) taki katolicki spirytus wyparowalby w kosmos i wiecej bysmy go nie zobaczyli na Ziemi, na tej Ziemi. Wiec ktos w tym Watykanie pelni role H2O; moze to sam brudnoobuty Franciszek ?

  14. Lewy
    23 maja o godz. 12:57

    Rzecz bardzo być może, wręcz jest całkiem pewna: procent katolika w Watykanie też znacznie odbiega od stu. Z czym zmaga się Franciszek. Środkami, zdaje się, znośniejszymi niż nasz Święty Ulubieniec w Ameryce, więc może skuteczniejszymi w rozumieniu wzrostu procentu katolika w katoliku.
    Ale z drugiej strony – może być, że „środki ubogie”, które stosuje Franciszek wobec katolików w Watykanie nie mających w ogóle katolickich procentów, są za ubogie, i nie da Franciszek rady.
    Tu jest ważne rozróżnienie: czy Franciszek pełni rolę H2O – co brzmi dobrze, bo orzeźwiająco, ale tylko dla niektórych. Czy też – jak dla innych – katolików prawidłowych, jest rozbełtywaczem; więcej błotnistym, niż krystalicznym. Robiącym cienkusza, nawet nie porządne piwo, o wódce nie wspominając.

    Z kultur procentów, najlepsza wydaje mi się kultura wina. Najbardziej zrównoważona. Najmniej pijana, najmniej obsikana i zwomitowana. Najbardziej uśmiechnięta. Tu procent wynosi kilkanaście. Byłoby to zdrowe dla kultury nadwiślańskiej: kilkanaście procent katolików ! Jakiś spokój społeczny, jak niedziałający konkordat, jak miłe zajęcia katechezy w kościele, jak pożyteczna edukacja rodzinna i seksualna w szkołach, jaki spokój przez pałacem prezydenta, jak mało katolickich zabójstw na drogach, jak niewiele wściekłych beretów, jak skromni i katoliccy księża: nieopryskliwi, nieutuczeni, estetyczni, czyści, grzeczni, uczynni…

  15. Niewielki procent katolika w katoliku w Afryce, Latynoskiej Ameryce, czy gdzie indziej nie stanowil nigdy dla tego kosciola problemu, wiec dlaczego ma stanowic w Polsce. A do czego hierarchi jest to potrzebne?
    Nawiasem mowiac Zielonoswiatkowscy, czyli Pentecostals ( bo tak sie nazywa Dzien Zeslania Ducha Swietego), a do tych korzeni odwoluja sie wyznawcy jest ruchem bardzo rozwijajacym sie na swiecie. Nie tylko w Brazylii. Jest ich ponad 200 mil. na swiecie i maja wielce luzna strukture. Strupieszala, zcentralizowana struktura krzk coraz bardziej nie odpowiada zwyczajnym ludziom. Zachodzi pytanie dlaczego odpowiada Polakom, bo odpowiada. Mimo nieustajacego i glosnego szczekania na nia.

  16. Ale jeśli mogą brać dni wolne na futbol, to powinny im przepadać święta innych religii

  17. Religia futbolu? Raczej niebezpieczna mania. W wyniku walk między pseudokibicami giną młodzi ludzie, szerzy się przemoc i burdy na stadionach, a miasta są coraz bardziej zabazgrane obelżywymi napisami pod adresem przeciwnej drużyny. Ta mania atakuje młodzież męską w wieku 15-25 lat, z reguły zaniedbaną wychowawczo.

  18. Tanaka
    23 maja o godz. 13:52
    A wiesz, ze co takiego istnieje we Francji; pija 12-13 procentowe wina i kosciol tez w okolicach tego procentu funkcjonuje. Kosciol u niegdysiejszej Pierwszej Swojej Cory zostal niezle przez rewolucje przetrzepany i teraz zadawala sie tym winnym procentem

  19. zyta2003
    23 maja o godz. 15:02

    Niedawno o tym, do czego procent jest klechom potrzebny wspominałem: do uzasadniania swoich żądań i wywierania presji. Tylko do tego. Dlatego też usta Mariana z Episkopatu niezmiennie mówią, że katolików ci w Polszcze 95% jest i basta. Wbrew faktom, o którym Epi doskonale wie.
    Skutkiem tego cała reszta.
    I to działa. Ciągle działa.

    Lewy
    23 maja o godz. 21:21
    Właśnie.
    Chciałoby się rzec, że to boska proporcja.
    Ale w istocie, jest to proporcja zdrowa: społecznie, kulturowo, psychologicznie i psychiatrycznie.
    Francja przechodziła bolesny proces ozdrowieńczy długo, ale i dawno. Anatol France poświęcił temu świetną, bolesną, wstrząsającą, oraz napisaną – jak zawsze świetnie – niedużą książkę. Z rzeczpospolitą w tytule. Co dla Polski mogłoby być znamienne. Ale nie jest.Mimo, że proces, który opisuje France rozgrywał się mniej więcej od połowy do końca XIX w.
    Mamy wiek XXI, a Polska ciągle stoi przed tym, co Francuzi zaczęli jakieś 200 lat temu, a zakończyli, mniej więcej – sto.

  20. w brazylii kiboli nie ma; zbyt duzo tam cyganow 😉

  21. Religia… Dobre wino
    czyli : „Rioja Cune” i Real vs. Atletico. Nie klęczę. 😉

  22. ”bez wątpienia też meczowe emocje dają się porównać z najwyższymi uniesieniami opisywanymi przez szczególnie gorliwych wyznawców różnych religii. Niemal w każdym takim opisie trafimy na wątek doznania wielkiego zjednoczenia ze światem, odczucia niezwykłego zachwytu chwilą, przeżycia wszechogarniającej radości, takiej, którą trzeba wykrzyczeć, a nawet wypłakać, i wreszcie — wybuchem miłości do bliźniego”

    To nieprawdziwy opis. Żeby sie przekonać jak jest naprawdę ,radzę przed pielgrzymką do Częstochowy pooglądać ligę mistrzów i mecze Bayernu.

  23. izka561
    24 maja o godz. 23:53
    Izko, poogladalem, no i co ? O co chodzi krewkiej Izce ? Ze pielgrzymki nie graja w pilke nozna, a pilkarze nie spiewaja godzinek ?. Jesli o to chodzi, to , Izko masz racje.
    Z bogiem

  24. Religia? Małe piwo!

    Mozna zacytowac redaktora Kowalczyka w kontekscie pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego. Jeden z naczelnych ateistow PRL odpowiedzialny za ateistyczne wychowanie zolnierzy LWP bedzie oficjalnie zegnany za pomoca mszy swietej.

    Slawomirski

  25. Szanowny Obsesjonacie Sławomirski, byłem szkolony wojskowo w LWP i nic nie wiem ani nawet nie słyszałem o ateistycznym wychowaniu żołnierzy ani, tym bardziej, o odpowiedzialności pana Jaruzelskiego za takie wychowanie. Więc swoim zwyczajem bredzisz, by bredzić. Chyba że nieistnienie tematu np. „Makaron” na zajęciach uważasz za wychowanie antymakaronowe. Ale to temat w sam raz na Twoją głowę. Nie bardzo jednak rozumiem, co chciałeś Waćpan beknąć – że Jaruzelski po śmierci się nawrócił i poprosił o mszę? Generał Jaruzelski przestał żyć, nie istnieje – więc co ma z nim wspólnego jakaś msza? W dodatku, jak Pan mówisz, „święta”, ośmieszając tym samym swój ateizm, jako że epitet „święta” jest z języka wewnątrzkościelnego.

    Pan, Panie Sławomirski, Pan jesteś skonstruowany jak rzep – żeby się czepiać, i to wszystko, co Pan potrafisz i robisz . Robiłbym z Panem to samo, co robi pan Jacek (również ostatnio – przypuszczam, że wpis Lewego został usunięty tylko dlatego, że się odnosił do rzepa, a bez niego był bez sensu) – wypierniczałbym. To blog panajackowy, a nie ogólnopolskie wysypisko śmieci. Ma prawo sobie dobierać znajomych i rozmówców.

  26. Obsesjonatowi Sławomirskiemu pozostały jeszcze dwie żyjące osoby do kontestacji.
    Ciekawa jestem ( a może i nie) jak „obszedł” odejście ziemskie swojego osobistego wroga number one, gen. Jaruzelskiego.

  27. mag
    27 maja o godz. 21:05

    Szanowna Pani mag

    Ze smutkiem i z ulga. Smutek spowodowany brakiem rozliczenia totalitaryzmu. Ulga ze w koncu przestal byc zyjacym wyrzutem sumienia narodu.

    Slawomirski

  28. Jerzy Pieczul
    27 maja o godz. 20:00

    Szanowny Panie Jerzy Pieczul

    Do twarzy panu w czapce milicjanta kierujacego ruchem na blogu redaktora Kowalczyka.

    Slawomirski

  29. Panie Sławomirski, dosyć płyta to i jednobarwna definicja sumienia narodu. Chociaż być może rozpatrzył Pan wszystkie dostępne fakty, ba może doszedł Pan do jedynej słusznej i najprawdziwszej prawdy, niczym Macierewicz.