Wielkie marzenie Łukasza Kluski

Kto to Łukasz Kluska? To syn Romana Kluski, znanego przedsiębiorcy*. Łukasz Kluska startuje z listy Ruchu Narodowego do Parlamentu Europejskiego, więc „Gazeta Wyborcza” poświęciła mu tekst, prezentujący jego osobę i poglądy. Czy słusznie zrobiła? Choć czasem mam wątpliwości**, czy nagłaśnianie pewnego typu poglądów nie ma skutków odwrotnych niż zamierzone przez nagłaśniającego, to w sumie wiem, że zamykanie oczu na realia nie zmieni realiów. Że ostatecznie lepiej uczestniczyć w dramacie poznania niż w tragedii niewiedzy. Wróćmy wszakże do Łukasza Kluski, radykalnego radykała, jak głosi tytuł przywołanego tekstu.

Do zorientowania się, jakie poglądy ma Łukasz Kluska, wystarczy tych kilka cytatów:

O naszych politycznych wyborach powinien decydować rozum, największy naturalny dar od Boga, a nie emocje.

o ekumenizmie, czyli „duchowym nowotworze”:

Biskupi, którzy go popierają, albo zupełnie zwariowali i stracili rozum, albo stracili wiarę.

Niestety, jego pontyfikat [Jana Pawła II] przesiąknięty był ekumenizmem. To była katastrofa dla Kościoła.

Skoro Bóg objawił tylko jedną prawdziwą religię — rzymskokatolicką — to lekceważy Boga ten, kto fałszywe religie uważa za dobre lub wykazuje wobec nich szacunek.

Ruch Narodowy:

to jedyna formacja polityczna stawiająca zdecydowanie na obronę zasad cywilizacji łacińskiej, obronę rodziny, prawa naturalnego, endeckie rozumienie patriotyzmu oraz sprzeciw wobec tendencji kosmopolitycznych.

I wreszcie kluczowy dla mnie cytat:

Przekonania nie mają żadnego znaczenia. Ważna jest tylko prawda. Jestem nie tylko przeciwko aborcji, eutanazji czy in vitro. Z kodeksu cywilnego należy wykreślić prawo do rozwodu, wprowadzić cenzurę obyczajową i zakaz publicznego propagowania ateizmu. (…) Kary nie mogłyby być zbyt srogie, by nie wywoływać niepokojów społecznych. Raczej grzywna niż więzienie.

Ludzki pan. Jak w tym dowcipie o Dzierżyńskim, który pogłaskał niesforne dziecko, a przecież mógł zastrzelić. Łukasz Kluska, okazuje się, jest dysponentem prawdy (pewnie tej przez duże p). To znaczy bardzo by chciał nim być. I móc wyegzekwować tę prawdę przynajmniej w Polsce, może dopiero później w całej Europie, a może i świecie… wszechświecie nawet. I po to zapewne kandyduje do nienawistnej mu instytucji.

W istocie nie sposób polemizować z takimi poglądami. (Wczoraj przypadkowo słuchałem wywiadu z przedstawicielką Ruchu Narodowego w Trójce także wybierającą się do europarlamentu, by zniszczyć „eurokołchoz” i zaprowadzić Europę Ojczyzn. Dziennikarz nie dał rady przebić się przez pancerz wyświechtanych fraz o narodzie i jego historycznych prawach). Nie sposób polemizować i nie zamierzam. Chciałem natomiast zwrócić uwagę na pewną szczególną cechę tego typu myślenia.

To wspólna cecha wszelkich utopii, od skrajnie lewicowych do skrajnie prawicowych, tych tylko opisanych, jak i tych, które próbowano wdrożyć w życie. Idea „zbudujmy nowy świat na gruzach starego”, „zacznijmy wszystko od początku, wedle nowych reguł, a kto nie chce zacząć z nami, musi odejść (i to nie w przenośni)”. Wydaje się, że po doświadczeniach rewolucji francuskiej, rosyjskiej, maoistowskiej, komunizmu i faszyzmu pod różnymi postaciami i na różnych szerokościach geograficznych, nie można już uczciwie wierzyć w ideę „nowego początku”, ideę „ostatecznego uporządkowania reguł społecznego życia”.

Wydaje się, że dojrzały człowiek, z wyższym wykształceniem (Kluska ukończył KUL) nie może mieć tak prymitywnej wizji życia społecznego. A tu okazuje się, że może i jeszcze na dodatek równocześnie głosi liberalizm gospodarczy („Jestem za podatkiem liniowym, za kasacją koncesji i licencji, za cięciami w aparacie biurokratycznym” — czyli niech sobie kto chce produkuje np. wódkę albo będzie lekarzem, byleby nie głosił publicznie, że Boga nie ma, bo za to będzie groziła grzywna). Skądinąd ciekawe, czy nasi narodowcy (w tym sam Łukasz Kluska) dostrzegają swoje mentalne pokrewieństwo z leninowskim i stalinowskim komunizmem i jego metodami działania (bo pokrewieństwem z faszyzmem czasem się nawet szczycą)?

Żeby nie zakończyć całkiem ponuro, zacytuję wspaniały wiersz Cypriana Kamila Norwida, którego uważam za największego polskiego poetę XIX wieku, i którego uwielbiam, w czym w najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi jego katolicyzm (ani to, że był alkoholikiem). To on notabene jako pierwszy pokazał mi, jak głęboka i wspaniała może być katolicka — czy po prostu religijna — duchowość. Ten wiersz kpi właśnie z tej utopijnej wiary, że wystarczy jeszcze tylko ta jedna walka, a potem już zawsze będziemy szczęśliwi i że w imię tego przekonania można nawet zabijać. Nie, mówi Norwid, nie tu, nie na tej ziemi.

ŚWIĘTY-POKÓJ
*
Jeszcze tylko kilka ciężkich chmur
Nie-porozpychanych nozdrzem konia;
Jeszcze tylko kilka stromych gór,
A potem już słońce i harmonia!…
— Jeszcze tylko z hełmu kilka piór
W wiatru odrzuconych próżnię;
Jeszcze, tylko jeden pękły grot,
Błyskawica jedna — jeden grzmot —
A potem — już nie!…
*
Tak samo i w życiu: czasów wir
Jezdnego na hipogryfie ima;
Gruby mu rozrywać każe. kir,
Trumny przeskakiwać, których nie ma.
— Za czarnością trumien świta mir,
Wynagradzający słusznie;
I wciąż tylko jeden jeszcze trud,
Wysilenie jedno — jeden cud —
A potem — już nie!…

* Jego kwitnąca firma komputerowa zniknęła z rynku w efekcie — do dziś nie w pełni wyjaśnionej — interwencji organów podatkowych państwa (historia ta stała się kanwą filmu „Układ”). Niestety, nasze państwo i jego urzędnicy (z każdej strony sceny politycznej) mają na swym koncie straszne postępki i równie oburzające zaniechania (drugie „niestety” jest takie, że czyni to nas zupełnie przeciętnym krajem w dzisiejszym świecie, choć przecież nie trzeba nawet metafory „Gry o tron”, by wiedzieć, że nigdy nie było lepiej, bywało raczej gorzej). Obecnie Roman Kluska jest producentem luksusowych owczych serów.

** Jednak nie mam wątpliwości, że ciągłe udostępnianie wizji postaciom, których poglądy zdążyliśmy już doskonale poznać, niczemu poza nabijaniem oglądalności/słuchalności nie służy (tu wyróżniającym się negatywnym przykładem jest program Moniki Olejnik). W tej kwestii media mają dużo na sumieniu.