Abp Hoser czasem myśli

Ech, te wszystkie tanie złośliwości ateistów istniejących tylko dlatego, że istnieje Kościół! Jak się dowiadujemy z wywiadu dla „Gazety Polskiej Codziennie”, arcybiskup warszawsko-praski Henryk Hoser potrafi się zdobyć na coś w rodzaju ironii i zażądać od nienawistników podatku na rzecz Kościoła, skoro z niego żyją:

Czasem myślę, że ci wojujący niewierzący powinni płacić podatek na Kościół katolicki, bo oni tak naprawdę żyją nieustanną negacją tego, czym jest Kościół i Pan Bóg.

Myśl jest lotna — mamy płacić, żeby trwało to, czego istnienie pozwala nam żyć dostatnio, bośmy hojnie opłacani za nieustanne atakowanie tego czegoś. Gdyby ci, co nam płacą, przestali nam płacić, musielibyśmy się zająć czymś innym — i wtedy może nie bylibyśmy nawet ateistami, a Kościół obyłby się wtedy bez naszych podatków (bo i tak ściąga swoje z budżetu, na który i ateiści się składają).

W zasadzie tę głęboką myśl, że ateiści istnieją tylko dlatego, że istnieje Bóg, trudno zakwestionować — jeśli się wierzy w Boga. Ciekawsze jest pytanie, dlaczego istnieją ateiści, mimo że Boga nie ma? Może po to, by uświadomić wierzącym, że ich pewność siebie jest bezzasadna?

Z abp. Hoserem trudno jednak się nie zgodzić, gdy mówi, że „wielu Polaków, również tych uważających się za pewnego rodzaju elitę chrześcijaństwa, nie zna nauczania Jana Pawła II”. Ja, choć z pewnością nie należę do elity chrześcijaństwa polskiego, trochę się ostatnio z tym nauczaniem zapoznałem. I jestem poruszony — okazuje się, że szkoda czasu na tę żonglerkę słowną i nieustanne powoływanie się na cytaty odwołujące się do cytatów zaczerpniętych z cytowań. Niewielkie to ma znaczenie w dzisiejszym świecie i nie dziwi, że sprowadza się do paru wciąż powtarzanych zdań.

Jan Paweł II wielkim Polakiem był. I starczy. Bywał też mały, jak każdy. A teraz dla niektórych będzie święty — i tyz piknie, niech mu modlitwy lekkimi będą.

Zabawna natomiast jest, niespecjalnie nawet skrywana, niechęć abp. Hosera do publicznych popisów nowego papieża: „O tym jednak [że rodzina jest fundamentem] się nie mówi, zamiast tego media opowiadają nam na przykład o tym, że papież Franciszek pocałował dziecko w czółko”.