Celowousuwam.pl

Traktuję czytelników poważnie i oczekuję, że jakoś mi się za to zrewanżują. Żart niech się żartem odciska, niedomyślane opinie — lepiej niż one przemyślaną krytyką; pytanie — próbą odpowiedzi lub lepszym pytaniem… Wtedy cała ta zabawa ma trochę sensu, a tego nigdy dosyć. Zwłaszcza w tzw. blogosferze czy, ogólniej, mediach elektronicznych (choć dziś papierowe też są poniekąd elektroniczne).

I nie jest to biadolenie na poziom niektórych komentarzy, lecz tylko i wyłącznie apel do tych wszystkich, którzy chcą traktować niniejszy blog jako medium dla reklamowania swoich biznesów, by dali sobie spokój i nie wysilali się niepotrzebnie. Usuwam i będę usuwał posty, których głównym przesłaniem jest prezentacja znaczącego adresu internetowego, kierującego do jakiejś biznesowej aktywności. Będę też usuwał wypowiedzi, które uznam za zbędne powtórzenia. Muszę przyznać się publicznie do pewnej istotnej słabości: moja nierównomierna aktywność na blogu wynika nie tylko z zapracowania (co jest istotnym czynnikiem), lecz także ze zniechęcenia, jakie wywołuje we mnie miałkość (zbyt dużej) części komentarzy. Przy okazji zwracam uwagę tym, którzy wciąż pouczają mnie, o czym powinienem, a o czym nie powinienem pisać, żeby się nie wysilali. To nie jest blog pisany na czyjekolwiek zamówienie, oprócz mojego widzimisię. I, czego wielu odbiorców zdaje się nie rozumieć, nie wyraża opinii w imieniu redakcji POLITYKI, lecz tylko moje własne poglądy, które czasem pokrywają się, a czasem nie pokrywają ze stanowiskiem redakcji. Jeśli uznaję, że o czymś nie chcę pisać, to nie piszę. Nawet kiedy się wydaje, że powinienem.

Miło mi, że pewne grono czytelników traktuje to forum jako miejsce do wzajemnych kontaktów — to jest pewna wartość, nawet gdy ta rozmowa nie ma nic wspólnego z wpisem. Zachęcam zatem do dalszej wymiany myśli. Bo chociaż bywa męczące, to jednak na ogół myślenie nie boli.