Zgrana karta Janusza Korwin-Mikkego

Prawdziwa dama kładzie się sama — mawiali kiedyś przy zielonym stoliku brydżyści gawędziarze, szukając usprawiedliwienia dla braku pomysłu na rozegranie partii. Najwyraźniej tę karcianą doktrynę przyjął za swoją Janusz Korwin-Mikke, swego czasu wybitny brydżysta i popularyzator tej świetnej gry.

Dzisiaj jako główna postać Nowej Prawicy JKM zadeklarował na konferencji prasowej, że jego ugrupowanie chce wejść do Parlamentu Europejskiego, by ośmieszać działanie tej instytucji. Zaiste wielki to i chwalebny cel dla polityka — ośmieszanie instytucji politycznych. I jaka zachęta dla wyborców! Głosujcie na mnie, żebym mógł się przez parę lat dobrze bawić waszym kosztem.

Wbrew innemu brydżowemu bon motowi (każdy as bierze raz), ten as nigdy niczego nie wygrał w polityce, choć bywały czasy, gdy skutecznie bełtał w głowach całkiem sporej grupie wyborców, zwłaszcza tych młodszych, których łatwiej było nabrać na chwytliwe brzmiące, ale prostackie hasła i pomysły łatwego rozwiązania wszystkich problemów państwa.

JKM przeżywa dziś kolejny „pik” popularności. Być może gra w piki daje wyniki (zwłaszcza gdy ktoś ma piki jak byki), ale ten fatalny wist JKM zapowiada przegraną partię.