Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

24.02.2014
poniedziałek

Ale historyja

24 lutego 2014, poniedziałek,

Pisać — tak jak śpiewać — każdy może. Ale nie każdy powinien. Podobnie, drukować można wszystko, ale nie wszystko trzeba. Pisanie o historii stało się dziś dobrym biznesem, ale to nie znaczy, że pismo z dumnym podtytułem „Tygodnik Historyczny” może wydrukować każdy tekst, o ile tylko odnosi się on do przeszłości. Dzisiejszy dodatek „Gazety Wyborczej” „Ale historia” przykro mnie rozczarował, bo uważam, że nawet magazyn mający popularyzatorskie przede wszystkim cele nie powinien posuwać się do drukowania banialuk o jasnowidzach. Przynajmniej bez elementarnego zdystansowania się do opisywanych zdarzeń. Pod nagłówkiem „Z dziejów zjawisk paranormalnych” pani Marta Grzywacz przedstawia losy Stefana Ossowieckiego „Największego jasnowidza II RP” (tytuł sugeruje, że było ich więcej, tylko nie tak zdolnych). Nie mam wątpliwości, że była to postać nietuzinkowa, pod pewnymi względami wybitna, obdarzona nieprzeciętnymi zdolnościami. Nie on pierwszy i z pewnością nie on ostatni zdołał przekonać ludzi, że dysponuje jakimiś paranormalnymi cechami, kontaktuje się z zaświatami, ma wgląd w przeszłość i w przyszłość, a nawet może być w dwóch miejscach naraz! Jednak całkowicie bezkrytyczne przytaczanie niezwykłych historii z jego życia, mających dowodzić jego nadzwyczajnych zdolności, jest po prostu całkowitą porażką rozumu. Zarówno autora, jak i redaktorów dodatku.

W artykule nie ma nawet cienia wątpliwości, że telekineza, telepatia i jasnowidzenie to realne zjawiska. I już widzę te komentarze, które nie zostawią na mnie suchej nitki za czelność twierdzenia, że wszystkie tzw. zjawiska paranormalne są jak najbardziej normalne, tyle że reprezentują coś zupełnie innego, niż chcielibyśmy wierzyć. Czasem zwykłe oszustwo, a czasem samooszustwo w dobrej wierze. Któż nie dał się nigdy na nie nabrać? Ja na przykład owszem. Ale mi przeszło, bo jednak na dłuższą metę nie można zamykać oczu na twardą rzeczywistość. A ta jest m.in. taka, że na badanie tzw. zjawisk paranormalnych poświęcono tysiące godzin i wielkie sumy, angażowało się w to wielu poważnych uczonych i jeszcze więcej niełatwo dających się zrazić entuzjastów, a efekt jest wciąż ten sam: przesuwanie lub zniekształcanie przedmiotów za pomocą samych myśli, czytanie w ludzkich myślach, telepatyczny przekaz wiadomości, przewidywanie przyszłości to albo złudzenie, albo zgadywanki na chybił trafił, albo (czasem genialne) sztuczki, to postrzeganie tego, co się chce widzieć, a nie tego, co jest. Na nic nie przydadzą się tu różne osobiste przeżycia, wszelkie „widziałem na własne oczy”, „znam kogoś, kto…” itd., itp.

Nie twierdzę, że żadnemu jasnowidzowi nigdy nie udało się niczego przewidzieć. Oczywiście, że się udało, przecież głównie to jest im pamiętane. Nikt jednak nie liczy przepowiedni nietrafionych (bo i po co?).  Ale umiejętność błyskotliwej analizy, intuicja, jak sprawy mogą się potoczyć albo jak się potoczyły, nie jest równoznaczna z jasnowidzeniem.  I nie mieszajmy do tego wszystkiego fizyki kwantowej, tej biednej ofiary manipulacji ze strony różnej maści teoretyków panświadomości czy opacznie rozumianej idei wielości równoległych światów. Każdy, kto wierzy w „jasnowidzenie, czyli przepowiadanie przyszłości, wierzy zarazem w niezdetermizowany determinizm, albo raczej determinizm niedeterministyczny, czyli inaczej mówiąc, w czarną biel.

Nie dajmy się zwariować, w tej kwestii bycie agnostykiem jest zwykłym uchylaniem się od krytycznego myślenia i trzymania się realiów. Natomiast drukowanie bzdur o bilokacji Ossowieckiego jest po prostu obciachem dla poważnej gazety. Sądząc z tego, że tekst ma nadtytuł „Z dziejów zjawisk paranormalnych”, nie ostatnim.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 283

Dodaj komentarz »
  1. Skrajny racjonalizm to też rodzaj zabobonu.

  2. @izka561
    Tego się spodziewałem.
    Ale gwoli wyjaśnienia: skrajny racjonalizm (przynajmniej w moim prywatnym wydaniu) to także dostrzeganie, że tzw. rozumu nie można oddzielić od emocji, ani też nie można wszystkiego wyjaśnić; choćby dlatego, że proces wyjaśniania zwiększa obszar domagający się wyjaśnień. Mnie chodzi tylko i wyłącznie o to, że zjawiska paranormalne to co najwyżej zjawiska, których nie potrafimy w danej chwili wyjaśnić. Każda magia jest jedynie nieznaną nam technologią. Każda nieznana technologia jest w praktyce nieodróżnialna od magii.

  3. Raczej czarno to widzę – nawrócenie na racjonalizm, chociażby takiej izki561.
    Łatwiej zostać ateistą, niż przestać wierzyć w różne zabobony i inne cuda na kiju.
    Tak to jest z ciemniakami; tacy Portorykańczycy wierzą święcie w ciupekabre, co im zżera kozy i wierzyć w nią nigdy nie przestaną. Tyle, że oni żadnej szkoły nawet z daleka nie widzieli. Nasi rodzimi ciemniacy mogą się poszczycić nawet wyższym wykształceniem. Nie wiem co jest gorsze.
    Czarnowidz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Skrajnie wierzyc, ze 2×2=4, to tez zabobon
    Stwierdzila niejaka Izka561

  6. Skrajnie wierzyc, ze 2×2=4 jest tez zabobonem.
    Te gleboka mysl wyrazila niejaka Izka561

  7. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Wiara odbiera ludziom racjonalne myslenie. Ludzie wychowani w wierze chca wierzyc. Gazeta Wyborcza nie jest jedynym pismidlem oglupiajacym czytelnika. Dzieki internetowi czytelnik nie jest skazany na nieetycznych indoktrynatorow i moze sam wybrac towarzystwo najwspanialszych umyslow swiata. A oto jeden z nich:

    https://www.youtube.com/watch?v=wNvoZmBM6YI

    Slawomirski

  8. Cytat tygodnia:
    „Skrajny racjonalizm to też rodzaj zabobonu.”

    Tak, racjonalizm to można dopuścić w dawkach naukowych, homeopatycznych. I tylko na kartki do spowiedzi.

    Pan Redaktor Kowalczyk walczy o powrót świata dawno już zaginionego, tak jak rozum w odmętach globalnej i cyfrowej sieci społeczeństw.

    Może Pan jeszcze napisze, że boga, aka Boga, nie ma???
    🙁 🙁 🙁 brrrrr…

    Dysputowanie, anno 2014, na poważnie, o promowaniu sprzedaży masowej bycia w dwóch różnych miejscach naraz jako upadku gazety, samo jest już dowodem upadku na główkę.
    To jest, Panie Redaktorze, używanie narzędzi intelektu i słowa pisanego do gotowania zupy przez kucharkę na czele rządu dusz (bo mózg tej masy już dawno w garnku).
    Pogadajmy lepiej, historycznie, o móżdżku w papilotach, który znalazła Katarzyna w gaciach Rasputina.
    Będzie się działo!

    PS Cytat niestety mówi wszystko o sensie blogów jako ekstensji „Polityki”.

  9. @ Jacek Kowalczyk
    24 lutego o godz. 20:43

    PS
    Niestety, „zjawiska paranormalne” już dawno „wyjaśniła” nauka psychiatrii, psychologii klinicznej i socjopatologii manipulacji społecznych.
    Byt materialny jest poznawalny, tylko ignorancja (ludu, ludu) czasem gdzieś załka… (trawestując Skaldów) 😉
    Nie dajmy się tym łkaniom ponieść do garnka z móżdżkiem.
    Pozdrawiam.

  10. Apeluje Pan: „nie dajmy się zwariować.”
    Jak można nie dać się zwariować w kraju, w którym powszechna jest wiara w cuda? W dodatku w tanie cuda: Panie Boże spraw, żebym dziś zaliczył klasówkę. Cuda poważniejsze: Panie Boże spraw, żeby zniknął Auschwitz, się nie zdarzają. Mimo to, wierzących są nieprzebrane tłumy.

  11. Ateista Bertrand Russell (1872-1970) – matematyk i filozof angielski. Był jednym z najwspanialszych i najbardziej płodnych filozofów i pisarzy XX w. W 1913 r. ukończył wraz z A.N. Whiteheadem fundamentalne dzieło z dziedziny logiki i matematyki Principia Mathematica.
    napisał jako pierwszą sentencję
    „Nie bądź niczego w stu procentach pewien.”
    Polecam te sentencję Autorowi bloga

  12. Mickiewicz ma u Kowalczyka prze…

  13. Ps. Norwid też ma u Kowalczyka prze…

    „A ludzie mówią i mówią uczenie, że to nie łzy są, ale że kamienie…”

  14. Rzeczywiście straszne. Świat przekręci się w drugą stronę, red. Kowalczyk zacznie siusiać dziurkami od nosa. Apokalipsa.
    Nic szczególnego, ot barwna gazetowa opowieść o poczciwym z kościami człowieku, zresztą inżynierze (a nie jakże „zasłużonym dla postępu” filozofie), który po prostu dysponował, zresztą bez specjalnych zabiegów ze swej strony, szerszym polem percepcji od przeciętnego, staje się pretekstem do zaserwowania przez gospodarza gościom bloga dętego, opartego na tych samych od lat, werbalnych kotletach mielonych odsmażonych na zjełczałym tłuszczu jednostronnej manipulacji faktami i poczucia wyższości, dania.
    Panie Kowalczyk, do ust tego nie wezmę. Chociaż Gesslerka ze mnie żadna.
    PS. Nie ma to jak racjonaliści pokroju Pol Pota czy chociażby dziadka Robespierre’a, nieprawdaż? Z takimi to by red K. pogadał jak równy z równym. Złośliwość z mojej strony? A czy napisałem nieprawdę? „Logika, głupcze!” jak powiedzialby najsłynniejszy wielbiciel cygar w Białym Domu.

  15. PS. Zamiast zniżać się do polemiki z moją nędzną osobą, red. Kowalczyk powinien wezwać do złożenia publicznej samokrytyki tow. prof. Szyszkowską Marię, która jednoznacznie deklarując się jako 100% ateistka z teorii i praktyki, jednocześnie bezczelnie ośmiela się uznawać – czemu daje od lat wyraz w swoich publikacjach (aż wstyd wymieniać tytuł czasopisma, którego aktualnie jest felietonistką) – za fakt oczywisty istnienie: poszerzonej percepcji, komunikacji poza spektrum 5 zmysłów, inteligencji niematerialnej, a nawet o zgrozo, tych, no, panie, zielonych, co to latają spodkami. Tak dalej być nie będzie, prawda, r-rze K.? Agentów irracjonalizmu trza demaskować i widłami pogonić.

  16. Jacek Kowalczyk
    24 lutego o godz. 20:43

    ” ani też nie można wszystkiego wyjaśnić; choćby dlatego, że proces wyjaśniania zwiększa obszar domagający się wyjaśnień”
    Nono ! Kto by pomyślał !?
    Jednak to ryzykowne wyznanie ,gdzie publiczność uzbrojana w zakutą pałę ,jako narzędzia do objaśniania świata, używa tabliczki mnożenia w zakresie ”do dziesięciu”.

    Jeśli o mnie chodzi ,to kto wie czy nie poszukam informacji o tym Ossowskim, o którym nie dane mi było dotąd słyszeć.
    Pozdrawiam IK 44

  17. Jeden z moich znajomych uważa się za ofiarę prześladowań sił tajemnych .
    Od 25 lat gra w totalizatora i zawsze „tajemniczy prześladowca” tak kieruje losowaniem numerów , że są one inne niż te, które on typował.
    Dwadzieścia pięć lat doświadczęń na własnej kieszeni
    jest najlepszym dowodem spisku sił nadprzyrodzonych.
    P.S. Gazeta.pl dokonuje teraz polityczne saltomortale. Jedyna akceptowanym liderem na kijowskim Majdanie jest Oleg Tiahnybok , przywódca nacjonalistycznej Swobody.
    Majdan jest oczkiem w głowie Michnika , a jego przywódcy bohaterami Gazety.
    Sojusz trójcy, czyli Michnika z Taihnybokiem i polską tzw.prawicą jest bez wątpienia działaniem sił nadprzyrodzonych , lub początkiem obłędu polskich elit politycznych.

  18. Gekko
    24 lutego o godz. 21:49
    ”już dawno „wyjaśniła” nauka psychiatrii, psychologii klinicznej i socjopatologii manipulacji społecznych”
    Może jakieś konkrety ? -wyjaśniaczu bytu materialnego,nie mieszającego się z ciemnym ludem łkającym.
    Szczególnie fascynuje mnie tajemnicza naukasocjopatologiimanipulacjispołecznych.

  19. Pani Izka – pani wygugla sobie jeszcze: inżynier (co za zbieg okoliczności) Julian Ochorowicz – to dopiero będzie jazda po bandzie. Red. Kowalczyk dostałby zapewne choroby lokomocyjnej.
    Dobranoc.

  20. @ izka561
    25 lutego o godz. 0:58

    Proszę bardzo, zapraszam do gabinetu. Ale nie przyjmuję na kasę chorych, uprzedzam. Nawet pierwsza lekcja (ups, porada) nie będzie za darmo 😉

  21. Gekko
    25 lutego o godz. 1:20
    ”już dawno „wyjaśniła” nauka psychiatrii, psychologii klinicznej i socjopatologii manipulacji społecznych”
    Może jakieś konkrety ? -wyjaśniaczu bytu materialnego,nie mieszającego się z ciemnym ludem łkającym.
    Szczególnie fascynuje mnie tajemnicza naukasocjopatologiimanipulacjispołecznych.”
    ————————————————————————————————–
    Proszę nie stosować uników. Odwagi!! znawconukisocjopatologiimanipulacjispołecznych.

    ;Ale nie przyjmuję na kasę chorych;; – coś tu zgrzyta–jakby łkanie ludu.

  22. @suggady. ” Tak to jest z ciemniakami: Tacy Portorykanczycy wierza swiecie w ciupekabe co im zzera kozy i wierzyc w nia nigdy nie przestana. Tyle, ze oni zadnej szkoly nawet z daleka nie widzieli.”
    Nie ma to jak jak porazajaca wiedza o swiecie i pogarda dla innych Polaczka – co to uwaza sie, ze jest lepszy.
    Analfabetyzm w Portorico wynosi 6%, obowiazek szkolny zaczyna sie w kindergarden, czyli 5-letnich dzieci.

  23. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Neil deGrasse Tyson to przyklad kolejnego pieknego umyslu. Polecam trzyczesciowy wywiad ze znanym astrofizykiem w ktorym opowiada o swojej wystawie w Nowym Joku, religii, edukacji i odpowiada na pytanie co chcialby wiedziec na lozu smierci.

    http://www.youtube.com/watch?v=1Uu1COOtz2c

    P.S.
    Zastanawiam sie nad sensem naglasniania przez pana glupoty. Z drugiej strony rozumiem przestrzeganie czytelnikow przed Gazeta Wyborcza. Czytanie Wyborczej autentycznie ogranicza horyzonty i prowdzi do marnowania czasu.

    Slawomirski

  24. Znalazłem lepsze pole do rozważań ateistycznych.
    Mam nadzieję, że jeszcze was na to stać:
    http://polska.newsweek.onet.pl/dziecko-i-smierc-cmentarz-z-widokiem-na-morze,artykuly,281086,1.html

  25. zyta2003,
    Z czego wnioskujesz, ze mam się za lepszego od Portorykańczyka?
    Z tą szkoła może trochę przesadziłem – znałem osobiście sporo Portorykańczyków i niestety, ale byli to ludzie ciemni i niewykształceni.
    Muszę przyznać, że moje obserwacje mogą już być nieaktualne – jak ten czas leci – ale jeszcze niewiele ponad dwadzieścia lat temu, panował tam, w zasadzie, ustrój feudalny.
    Nie zmienia to faktu, że Portorykańczycy to podobni do nas Polaków ciemniacy.
    I jedni i drudzy, sprzątają Amerykę, bo nie potrafią nawet nauczyć się angielskiego.
    To są fakty, a nie wywyższanie się polaczka.
    A faktycznie uważam się za lepszego, od zniewolonych umysłów przez religie, czy inne zabobony, które to umysły nie są w stanie pojąć, że w tym wszystkim, chodzi głównie o władzę nad nimi.
    Prof. Leszek Kołakowski pisał:
    “… jeżeli czynimy dobro innym ludziom, to po to, aby sprawować nadzór nad ich życiem, a wiec zdobywać nad nimi częściową władzę, choćbyśmy nie byli świadomi tej utajonej motywacji. Wszystko w życiu jest zatem poszukiwaniem władzy i nic innego nie ma, a reszta jest samooszukiwaniem.”
    Ten komu uda się przekonać kogokolwiek, ze GMO zabija, ma nad jego umysłem władzę. I tak jest ze wszystkim.

  26. Zyta2003,
    PS. Tak jak zaliczenie wszystkich możliwych szczebli kształcenia nie wygoni z Polaka wiary w księdza, czy innych zabobonów, tak Portorykańczyk, który ukończy Boston University nie przestanie wierzyć w ciupakabrę.

  27. @ Sugadaddy: nie masz pojęcia jak się z tobą zgadzam – wystarczy zmienić tylko „GMO zabija” na „GMO zbawia”. Jedno i drugie to trzecia prawda wg x. Tischnera.

  28. @ izka561
    25 lutego o godz. 1:36

    Zaproszenie nie jest unikiem; jest nim domaganie się darmowych porad 😉

  29. sugadaddy
    25 lutego o godz. 10:34

    sugadaddy faktycznie uważa się za lepszego, od zniewolonych przez religię umysłów Kopernika, Kochanowskiego, Mickiewicza, Sienkiewicza, Bacha, Leonardo da Vinci, Jerzego Waszyngtona, Konfucjusza, Homera, Dalajlamę, Bolesława Chrobrego, Cervantesa, Norwida,Goethego…

  30. @Atalia – zonk: Da Vinci był ateuszem i wrogiem kościoła. Poza wszystkim, ludzie wyżej wymienieni nie dokonywali odkryć i innych wielkich (czasem) czynów z powodu religii, lecz raczej wbrew niej.
    Zresztą temat główny nie ma związku z religią i boskością.

  31. Nie dajmy się zwariować….
    To fakt. Może nie bezpośrednio na temat, tym nie mniej…
    Wczoraj (24 lutego) widziałem ok 17-stej olbrzymi klucz żurawi lecących
    z południa na północ. To znak,że zimy raczej już nie będzie, „idzie” ku wiośnie. Skąd ptaszki wiedzą to czego my nie ważymy się powiedzieć w długoterminowych prognozach pogody?
    A już powracając do tematu, podobno tylko niewielka część mózgu ludzkiego jest poznana, że niewelki jego procent jest „wykorzystany” w życiu codziennym… W sumie sami o sobie niewiele wiemy, ba nawet za dokładnie nie wiadomo skąd jesteśmy…

  32. @suggadady, ja z kolei nie tyle uwazam sie za lepsza od tych co wierza w swiete mazy na szybie, czy tez zbawcza sile fiolki z czerwonym plynem, albo pocalunku, pana w sukience, szpary na nowym odcinku autostrady, czy w zjawiska opisywane w artykule – tyle co nie jest mi z nimi po drodze. Natomiast uwazam sie za lepsza od tych ,ktorzy pogardzaja innymi – co jest jedna z glownych cech Polakow. Twoja niezmacona pewnosc jacy byli, sa, i beda Portorykanczycy nawet po ukonczeniu uniwersytetu tez niewiele sie rozni od wiary w zjawiska paranormalne. Oba przypadki nieuleczalne.
    Tak jak rozumiem uwarunkowania w jakich powstaly dowcipy o Polakach, ktore mnie wcale nie oburzaja, tak samo rozumiem, ze trudno jest w ciagu jednego, a nawet dwoch pokolen odbic sie od tego, w czym wzrastalo sie cale zycie. Nikt nie wybiera miejsca urodzenia, a juz na pewno nie wiem jakim cudem mam byc spadkobierca Kopernika, czy Dalaj Lamy..
    W pierwszym pokoleniu emigranckim znajomosc jezyka w USA jest faktycznie niewielka. Jednak dotyczy to nie tylko Portorikanczykow, czy Polakow, ale wszystkich emigrantow w Ameryce ( z wyj. Filipinczykow, gdzie obowiazek nauki angielskiego w jeszcze w kraju daje efekty, ten sam obowiazek w Indiach nie daje takich efektow)). Najmniej jezykow ucza sie Chinczycy, tak tak, ci cudowni Chinczycy, przed ktorymi padacie na kolana. Doswiadcza sie tego pracujac w szpitalu, gdzie przy lozu chorego gromadza sie 3 pokolenia nie znajace angielskiego.

  33. @zezem
    „Skąd ptaszki wiedzą to czego my nie ważymy się powiedzieć w długoterminowych prognozach pogody?”
    Ptaszki wiedzą tyle, co im instynkt podpowiada, a temu pogoda może wywinąć niezłego psikusa. Zapomniałeś już o zeszłorocznym przylocie bocianów i żurawi do zasypanej śniegiem Polski?
    Jakoś nie przewidziały i zima je zaskoczyła jak nie przymierzając – drogowców 🙄

  34. @Lewy
    Izce561 chyba chodzi o to, że normatywny charakter nauki ma swój koniec. W przeciwnym wypadku możliwym byłoby odnalezienie wzoru na piękno, i użycie go w programie komputerowym, który fabrykowałby symfonie na miarę Bethovena.

  35. ?
    25 lutego o godz. 12:03

    To mi się bardzo podoba: Leonardo Da Vinci – ateusz i wróg kościoła – mieszka u papieża i maluje „Ostatnią wieczerzę”…

    Jasne, Kochanowski, Bach, Dalajlama itd. dokonują czegoś wielkiego wbrew religii.

    Nie obchodzi mnie temat główny, tylko to, że facet o nicku sugadaddy faktycznie uważa się za lepszego od Bacha, Mickiewicza, Leonarda Da Vinci czy Norwida.

  36. „Są wróżby amatorskie i wróżby zawodowe. Oczywistą jest rzeczą, że zawodowcy wróżą gorzej od amatorów, bo gdyby taki zawodowy wróżbita umiał przewidywać, szybko dorobiłby się forsy i przestał zarobkować jako marnie płatny astrolog czy chiromanta. Sam fakt uprawiania fachowego wróżbiarstwa dowodzi, że mamy do czynienia z zawodowym fuszerem.

    Kiedyś wygrałem sporo pieniędzy w kasynie gry w Sopocie. Spotkałem tam słynnego jasnowidza Ossowieckiego. Powiedziałem sobie, ten facet nie może wygrywać w ruletę, bo gdyby jasnowidze wygrywali w ruletę, nie byłoby na świecie rulet, kasyn i domów gry. Wierny moim zasadom racjonalisty, grałem przeciw Ossowieckiemu. Gdy on stawiał na czarne, ja stawiałem na czerwone. Gdy on na parzyste, ja na nieparzyste. Ossowiecki tego wieczoru przegrał osiemset guldenów, a ja je wygrałem. Tak to opłaca się być wiernym własnym zasadom.”

    Antoni Słonimski, Załatwione odmownie

  37. Ostrożnie Racjonaliści
    Radzę ostrożnie.
    Czy wiecie że za rogiem czeka na Was Kempa z kołkiem osinowym i widłami z piekielnego kotła.
    Wszak to co Wy tutaj twierdzicie to czysty Gender wychodzi.
    Wątpić w cudowna moc relikwi które ocaliły niedawno Kraków przed zalaniem- to grzech.
    Podnoszenie nauki ponad moc probówek z krwią J P II to blużnierstwo , przypominanie ze Wojtyła jeszcze świętym obwołany nie został stąd i przypuszczenia ze to może nie relikwie prawomocne jest kacerstwem.
    Myślę że w najbliższym czasie nasz Sejm ogłosi Uchwałą fiolki za nasz skarb narodowy – który jest pod ochroną prawa i jego naruszenie będzie karane w trybie karnym.
    Tak jak obraza uczuć religijnych.
    Więc radzę spokojnie podchodzić do tematu – przecież wynikiem może być strajk krasnoludków zapewniających sikaniem kwaszenie mleka
    ukłony

  38. Tobermory
    25 lutego o godz. 14:07
    Ptaszki widocznie pomyliły dane z tamtego roku z tegorocznymi.
    Wiele tego typu zjawisk w świecie zwierzęcym tłumaczymy tzw. instynktem – pojęciem b. mglistym. Jak tłumaczyć posługiwanie się
    pewnych ptaszków narzędziami? Fascynujące.
    http://www.youtube.com/watch?v=27BKOPa6r_0
    Osobiście widziałem ,jak kawka czy wrona rozbijała orzech próbując różnych wysokości.

  39. Gekko
    25 lutego o godz. 11:27

    Naukasocjopatologiimanipulacjispołecznych (może nawet do kupy z tym gabinetem) to klasyczny przykład zabobonu stworzonego dla/przez racjonalistów.
    Prawdopodobnie ,ponieważ występuje tam słowo ”nauka”,-duża część z nich naprawdę wierzy w ten przesąd.
    Dzięki Bogu ,że NFZ tego nie finansuje, bo przez takie dowartościowanie, wielu racjonalistów od razu poczułoby się socjopatologicznymi manipulantami.

  40. @ izka561, 25 lutego o godz. 21:41

    Jedna pani, przed gabinetem wrzasnęła: jak mnie nie przyjmie, to się obnażę!
    Zapomniała o zawiązanych rękawach kaftanika, ale i tak przeszła do legendy opowieści personelu.
    Autentyczne, ale okazuje się – nie oryginalne. 😉
    Próbuj dalej; tu wypada, żeby było jeszcze śmieszniej.
    I to za darmo!

  41. @ Meneringowi do sztambucha:
    „Mediumizmem nie zajmowałem się nigdy. Nie, iżbym weń nie wierzył: to byłoby po trosze, jakby nie wierzyć w radiotelegrafię. Od takiego sceptycyzmu uchroniło mnie zapamiętane z dzieciństwa zdanie Schopenhauera w ‚Versuch uber Geisterschen’: ‚Nie wierzyć w pojawienie się duchów, to dziś nie jest sceptycyzm, ale ignorancja’. (…) Jestem skłonny patrzeć na to, jak na jakąś siłę tak samo niezbadaną dzisiaj, jak była niezbadaną niegdyś elektryczność lub niedawno radium”.
    Tadeusz Boy-Żeleński, Kurier Poranny 21.02.1924

  42. @zezem
    co tu tłumaczyć? Ptaki mają mózgi i ich używają. Jedne lepiej, inne gorzej. Jak ludzie i inne zwierzęta.
    Problemem jest, że nie można z nimi pogadać, może by opowiedziały to i owo. A tak, to możemy tylko obserwować, spekulować i interpretować. Czasami kompletnie bez sensu 😉
    Jak sytuację na Ukrainie.

  43. Drodzy irracjonaliści, czyli ci co nie wykluczają wiary w nadprzyrodzone, niedocieczone, paranormalne oraz racjonaliści, do których przemawia tylko mędrca i szkiełka oko.
    Wszyscy daliście się podpuścić szanownemu Gospodarzowi.
    Zadał tym razem lekcję do odrobienia, za której wykonanie nie da się wystawić żadnej sensownej oceny, ani niemożliwe jest wysnucie wniosków końcowych.
    Dlatego przytoczę anegdotę z życia wziętą – bez puenty i komentarza
    Dawno temu pewien sędziwy już pan opowiedział mi historyjkę, której był świadkiem.
    Rzecz działa się w Warszawie w latach 30. XX w. Ów pan jechał windą w jakimś ówczesnym wielkim biurowcu (może to był Prudencial?) razem ze słynnym jasnowidzem Ossowieckim, który był jego znajomym i z jeszcze jednym jegomościem. Ten wysiadł na jakimś piętrze. Winda ruszyła, a Ossowiecki lekko pobladły powiedział – ten człowiek nie będzie żył ( czy coś w tym guście). – Widziałem nad nim aurę.
    Panowie dojechali do celu na wyższym piętrze i już po kilku minutach zaczął się jakiś ruch na korytarzach. Okazało się, ze ich współpasażer z windy doznał zawału serca i zmarł.

  44. @ Mag – otóż to. A tematy leżą na ulicy czy innym majdanie. Red. Kowalczyk jak widzę nie potrafi się schylać.

  45. @mag
    „Panowie dojechali do celu na wyższym piętrze i już po kilku minutach zaczął się jakiś ruch na korytarzach. Okazało się, ze ich współpasażer z windy doznał zawału serca i zmarł”. Po czym zatrzepotał skrzydełkami nad głową (bez aury – Ossowiecki chował ja do eleganckiej teczki) jasnowidza i otrzepawszy Chesterfield coat zjechał na parter. Nie dalej jak wczoraj obaliliśmy butelkę zacnego Barolo Ginestra Casa Mate Elio Grasso, z 2005 roku.

  46. anumlik
    A my dzisiaj obaliliśmy – bez związku z Ossowieckim – butelkę całkiem jednak zacnego Monte Rojo (California) rocznik 2010.

  47. Szanowna Pani mag

    Pani wpisy moga byc tlumaczone naduzywaniem wina. Jest to nedzne wytlumaczenie niemniej wytlumaczenie. Czekam na moment otrzezwienia albowiem tylko wtedy wymiana pogladow ma sens. Bez sensu jest pisanie o smierci w windzie czy poza winda. Okolicznosci sa nieistotne. Istotna jest smierc. Jak do tej pory nikt wlasnej smierci nie przezyl. Gdy zauwazy pani kogos zywego z grona zmarlych prosze natychmiast udac sie do najblizszej poradni zdrowia psychicznego.

    Slawomirski

  48. Szanowny Panie menering

    Thanx

    Slawomirski

  49. Szanowny Panie ?

    Dziekuje za ciekawy link. Chyba nie ma wiekszej tragedii niz smierc dziecka. Ateizm istnieje oczywiscie nizaleznie od umierajacych dzieci. Smierc dzieci i ateizm sa faktami ktore mozna pogodzic ale nie jest to sprawa najwazniejsza. Najwazniejsze jest zapewnienie dzieciom fachowej pomocy podczas umierania. Jesli dziecko zyczy sobie kaplana niech sie tak stanie. Jesli sobie jego nie zyczy niech wola dziecka bedzie respektowana. Eutanazja jest najbardziej humanitarna forma smierci. Zarezerwowanie jej dla najgorszych zbrodniarzy jest nieporozumieniem. Nieporozumieniem jest tez przedluzanie smierci.

    Slawomirski

  50. Szanowny redaktorze Polityki

    Do zjawisk paranormalnych zaliczam obecnosc Passenta w mediach. Nie jest normalnym zjawiskiem publiczne zorganizowanie urodzin Jaruzelskiego. Posiadanie przez Urbana wlasnej gazety w wolnej Polsce to jest icing on the top of the cake paranormalnosci. Jak z tego widac nieracjonalnosc ma sie bardzo dobrze w panskim kraju. A co mnie martwi to to ze pan na to sie godzi.

    Slawomirski

  51. „mędrca i szkiełka oko”
    Dobre 😀
    @mag
    sporo lat temu moja sędziwa cioteczna babka mieszkająca na Ukrainie napisała w liście do moich rodziców: „W listopadzie spodziewam się umrzeć. Jeśli to się nie zdarzy, to napiszę, dlaczego tak sądziłam”
    List przyszedł wiosną, babka zmarła w listopadzie.
    Od jej ukraińskich „domestików” nie dało się dowiedzieć żadnych szczegółów. Faktem jest, że zostali głównymi spadkobiercami dużego domu i dobrze funkcjonujących szklarni kwiatowych ze stałą klientelą w Petersburgu, wtedy jeszcze Leningradzie.
    Babka rządziła żelazną ręką i cieszyła się znakomitym zdrowiem. Miała prywatną lekarkę, którą też uwzględniła w testamencie.
    Jasnowidzenie? Przeczucie? Znajomość psychologii i czytanie w oczach służby?

  52. Sławo
    Paranormalnym zjawiskiem jest szanowny pan, któremu się wydaje, że można z nim wymieniać jakiekolwiek poglądy.
    A już szczytem paranormalności jest pisanie w kółko, bez względu na to, czego dotyczy wpis Gospodarza, o trzech panach.
    Klasyczny przykład chorobliwego natręctwa, z którego nie chce się pan leczyć w stosownej poradni.

  53. Tobermory
    25 lutego o godz. 23:21
    Z trzema ostatnimi zdaniami zgadzam się całkowicie.
    Ciekawe by było tylko co myślą o tym wrony z kraju ostatnich wydarzeń.

  54. „To, że istnieje porządek naturalny wprowadzony przez Stwórcę, który dotyczy materiałów nieorganicznych, roślin i natury zwierząt, a także natury człowieka, stanowi PRAWDĘ NAUKOWĄ.”
    tako rzeczą papieże (np. Leon XIII) i biskupi.
    Taka nauka – paranormalna, telekinetyczna, bilokacyjna, telepatycznie jasnowidząca lewitacja mózgu prawidłowego katolika polskiego i powszechnego, za wyjątkiem gajowego Maruchy.

  55. @ Tanaka, 26 lutego o godz. 12:28

    A Pawłowicz, profesorka, to nie nauka?
    Jak można nie wierzyć w naukę , skoro pisze, że to nauka, a jeszcze gada jak najęta, że naucza i z Nauczania się wywodzi?
    Nie odbierajmy ludowi wiary w naukę, tylko dlatego że napisana na żółtych papierach.
    Polak, jak ma pod naporem cywilizacji zginąć, to na pewno w najśmieszniejszy ze wszystkich baraków sposób 😉
    Tedeum.

  56. Gekko
    26 lutego o godz. 18:28

    Ja Cię z tego miejsca naukowo oszczegam, że za obrażanie Osoby Naukowej Objawionej Pawłowicz Krystyny można dostać w ryj. A jak można dostać w ryj to Rzeczona chętnie objawia przed kamerami Tiwi z Sejmu i na licznych naukowych zebraniach z udziałem Prawdziwych Polskich Naukowców PIS, transmitowanych w internecie. Zabrania się mówić do Rzeczonej „profesorka”, obowiązuje forma „poseł”, „profesor”. Nie będą się tu jakieś dżendery pałętać wokół Osoby i ją obrażać!
    😆

  57. Szanowny Panie Sławo
    Dziękuję za zwrócenie uwagi na zadany przeze mnie temat.
    Jak Wersal to Wersal, nawet biorąc pod uwagę jednostronność Pańskich poglądów.

  58. @ Tanaka, 26 lutego o godz. 19:15

    A, jak dają w „ryj”, to mnie nie dotyczy…

    Skądinąd, historyja matką nauk, a Pawłowicz nauką matek(Polek).
    😉

  59. mag
    26 lutego o godz. 8:37

    Sławo
    Paranormalnym zjawiskiem jest szanowny pan

    Szanowna Pani mag

    Czy nie kreci sie Pani w glowie od tej blogowej tworczosci bo ponownie zabiera sie Pani za diagnozowanie ktore przekracza szanownej mozliwosci. Stacza sie Pani nie zdajac sobie z tego sprawy po rowni pochylej prosto do chatki Baby Jagi a gdy tam Pani wpadnie to zadna miotla juz nie pomoze. Bedzie zdana pani na laske uprzedzonych do pani dzieci.

    Slawomirski

  60. @ Atalia – przyjmujesz zapewne śmiałą tezę, że papieże byli/są wierzący… Chyba we własną boskość.

  61. Sławomirski
    Ocenę moich komentarzy pozostaw blogowiczom.
    To z twoich, nie z moich drwią i nic nie pomoże, że wsadzisz mnie na miotłę.
    I daruj sobie żałosny Wersal, czyli tę „szanowną panią” którą zwiesz dowcipnie Babą Jagą, bo tym bardziej się ośmieszasz.

  62. Szanowna Pani mag

    Na miotle jeszcze Pani nie wsadzilem. Byc moze to zrobie. To zalezy od Pani bo myopia samozwanczej miss popularity nie zezwala pani na szacunek dla innych osob. A ci inni to przeciez wiekszosc.

    Slawomirski

  63. @Tobermory
    26 lutego o godz. 8:36

    ***sporo lat temu moja sędziwa cioteczna babka mieszkająca na Ukrainie napisała w liście do moich rodziców: „W listopadzie spodziewam się umrzeć. Jeśli to się nie zdarzy, to napiszę, dlaczego tak sądziłam”
    List przyszedł wiosną, babka zmarła w listopadzie.***

    Historyjka jest ciekawa i być może na temat (jasnowidztwo), ale zawiera poważne luki logiczne. Polscy krewni oczekiwali wyjaśnienia proroctwa z niecierpliwością i nie mam pewności, czy się doczekali. Zapis, że „list przyszzedł wiosną…” jest mylący i dopuszcza zbyt wiele interpretacji. Czyżby to był list ciotki z wyjaśnieniami? Dlaczego z Ukrainy do Polski szedł miesiącami?
    A może nie list cioci a zawiadomienie o jej tajemniczej – bo precyzyjnie przewidzianej – śmierci?
    Zostawiasz u czytelnika niedosyt informacji, typowy dla zakończeń polskich filmów. Brzydko!

    PS

    W „tryndzie” moja opowiastka, bardzo krótka:
    Teść św. pamięci oślepł na starość i miał bardzo słabe serce. Pewnego dnia na początku tygodnia oświadczył, że umrze w piątek. Poprosił drugiego zięcia, w środę lub czwartek, aby go ogolił i …zmarł w piątek!!!

  64. Antoniusu,
    to jeszcze raz.
    Wiosną przyszedł list od babki, że jesienią (w listopadzie) spodziewa się umrzeć. List szedł zwyczajowe 2 tygodnie, ale to przecież nie gra roli.
    Wystarczy, że przyszedł ZANIM babka wyzionęła ducha.
    Babka pisała, że jeśli jednak w listopadzie nie umrze, to napisze, dlaczego tak myślała. Umarła w listopadzie. Dalszych listów (po listopadzie) od babki nie było.
    Nie wiemy, dlaczego spodziewała się umrzeć w określonym terminie.
    Faktem jest, że sam u niej widziałem (na kilka lat przd jej śmiercią) deski dębowe, które zgromadziła na swoją trumnę. Tu nie potrzeba chyba żadnego jasnowidzenia 😉
    Czy

  65. No to jeszcze jedno przypomnienie – skojarzenie w duchu paranormalnym.
    Gdy zmarła moja babcia (w domu), stanął zegar, który wisiał na ścianie w jej pokoju.
    Słyszałam o takich przypadkach i myślałam dotąd, że to ściema albo zwykły przypadek.
    No i co z tym zrobić z racjonalnego punktu widzenia?

  66. Zegary trzeba nakręcać regularnie.
    Pewnie nikt do tego nie miał głowy, a babcia sama nie mogła we właściwym momencie lub zapomniała. Zegary stają czasem pod wpływem wstrząsu (tektonicznego, mechanicznego) albo jak się sprężyna odpręży do końca lub ciężarek osiągnie punkt, gdzie już nie może dalej opadać lub się podnosić. Wystarczyło obejrzeć stan zegara i byłoby wiadomo.

  67. mag
    27 lutego o godz. 13:15
    Dzień doberek, mag przedwiosenna, wiosenna, choć nie śmiałbym powiedzieć – letnia. Skoro pytasz, co, z racjonalnego punktu widzenia, zrobić z zegarem, który stanął, proponuję: nakręcić. A tak z ciekawości: czy tu jakiś sabat?

  68. Tobermory, Jerzy Pieczul
    No toście mnie uspokoili, bo już zwątpiłam, czy mój racjonalizm i wrodzony sceptycyzm wobec cudów i znaków szczególnych ma prawdziwie racjonalne podstawy.
    Jurku,
    pytasz , czy tu jakiś sabat?
    Naszego Gospodarz spytaj. To on wywołał wilka z lasu.

  69. Skoro my tu na tak wesoło o trumnach i deskach, to dorzucę kilka uwag. Gdy grzebano teścia, to szwagier kopał dół w zamarzniętej ziemi i narzekał. Teściowa narzekała jeszcze bardziej i powiedziała, że to ona powinna tu leżeć. Szwagier jej zaproponował – to skoczcie mamo do grobu, będzie przy jednej robocie. Teściowa miała poczucie humoru i się nie obraziła, ale i tak na znak protestu przeżyła szwagra o kilka lat.
    Natychmiast pojawiło się u mnie skojarzenie, związane z jedną z najciekawszych propozycji czynionych przez dziecko matce.
    Mój stryj był lokalnym rozrabiaką, a jego przyjaciel powszechnie znanym chuliganem. Obaj często mieli kłopoty za żarty z policjantów. Nazywał się Richard Nowak. Gdy jego matka narzekała na niewydarzonego syna: „Richardku, Richardku, 9 miesięcy ech ciebie nosiła, a ty mi się tak odwdzięczasz”!
    Richardek odpowiedział:
    „Mutter, to skoczcie mi do rzyci, to wos cały rok bana nosił”!

  70. Wyborcza o egzorcystach i ataku szatanów na Polskę.
    Czy wy, szanowni blogowicze, odczuwacie jakiś atak szatanów? http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136808,15527184,Czorty_przyczajone.html

    Muszę przyznać, że temat jakoś niezdrowo mnie fascynuje. Skąd się to bierze?

  71. Oczywiście zgadzam się z tym, że duża większość przypadków to oszustwa, naciągnie naiwniaków. Zanim zaczniemy się śmiać, chciałbym podsunąć pewną połowiczną wiedzę, która pomoże zrozumieć skąd to się bierze.
    Nie jestem ekspertem, przeczytałem o tym bardzo mało ale zaczynam zjawisko rozumieć i się nie śmieje, wręcz przeciwnie ciekawi mnie to. Otóż:
    – Wiedzę na temat przeszłości przed powstaniem pisma mamy znikomą. Jedyne co mamy to legendy i mitologie i „osady archeologiczne” dlatego, trudno lekceważyć mitologie zwłaszcza, że kultury Ameryki, „Europy”, Afryki i Azii mają mitologie pokrywającą się – opisują identycznie to samo za pomocą innej symboliki.
    – mitologia mówi nam, że wszechświat jest pełnią, która realizuje swoją potencję. Jest cykliczny, wieczne koło, czas trwa 12 er astrologicznych (liczone od tyłu) i trwa tak wieczność, wiecznie powtarzając się.
    Połowa Er to wymiar boski. W tym czasie tworzy się kosmos i tworzy się nasza planeta, a zjawiska te są odzwierciedleniem przeżywania ekstazy miłości przez boga/bogów. Np. okres zlodowacenia to okres biblijnego raju Adama i Ewy. Jest to okres w którym półkula południowa była rajem i człowiek był wtedy jeszcze małpą, dlatego żył w symbiozie z naturą, żył w łonie matki=natury.Po tym czasie istniały wielkie cywilizacje (Atlantyda, Majowie, Egipt itp) które były pół boskie, były czymś więcej niż ludźmi (stąd tyle spisków o tym, że piramidy zbudowane prze kosmitów) Lodowce stopniały i zatopiły całe cywilizacje ( zatonięcie Atlantydy, podwodne piramidy u wyb. Japonii, biblijny Potop itp.). Po Potopie, czyli po lodowcach człowiek wychodzi z łona matki, ludność przechodzi na stronę patriarchalną (natura=kobieta, cywilizacja=mężczyzna) zaczyna się pismo, znane nam cywilizacje perskie, greckie, zaczyna się ODSZUKIWANIE DZIEDZICTWA DUCHOWEGO czyli…powstawanie religii, idea Boga, zaczyna się opowiadanie i zaczyna się rozumowanie racjonalne i analityczne, filozofia…aż do dziś. Kto chce się dowiedzieć więcej, to materiałów jest pełno (człowiekowi zostało ok. 4000lat życia zanim powróci do Boga…warto się śpieszyć 🙂 ).
    – skąd zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi? Ludzie wierzą, że magia, alchemia, telepatia, astrologia itd. to ZAPOMNIANA WIEDZA i ZDOLNOŚĆ…którą człowiek utracił, (tak mówią starożytne pisma, które przewidziały wszystkie nasze cywilizacje i okresy, tak mówią gwiazdy 🙂 ). Jest pełno naciągaczy ale nauka powinna się tym interesować, bo to nasze DZIEDZICTWO. Ignorancją jest, zakładanie, że ludzie wtedy ćpali i tylko bredzili bo im się nudziło, a w rzeczywistości byli głupsi od nas i my tyle teraz wiemy… wedle tej wiedzy i tych pism człowiek wchodząc w okres patriarchalny UPADŁ i próbuje się odnaleźć (czyli my teraz nic nie wiemy). Ta IGNORANCJA, to darwinizm, dogmat, demagogia… to wreszcie takie samo oszustwo jak „ręce, które leczą”. Gdyby nauka badała wszystko, uczciwie…to było by o wiele mniej oszustów i naciągaczy.

  72. Marit
    27 lutego o godz. 16:32
    Z religijnego wychowania, oczywiście, a prócz tego współcześnie – z przeładowania dziecięcej wyobraźni nadprzyrodzonością niereligijnego chowu.
    Epizod z czasów mojej smarkatości.
    Miałem przywilej odprowadzania mojej ukochanej nauczycielki Ani do domu po jej wieczornych zajęciach w naszym internacie. Tego wieczoru rozmawialiśmy w drodze o religii. Sam z tym wyskoczyłem jako wątpiący i szukający dziury w całym nastolatek. Ania była od poczęcia ateistką, ja dopiero raczkowałem w stronę ateizmu, ale jeszcze broniłem wiary na miarę smarkatych sił i nieraz chciałem Anię dobić świętą racją. Idziemy, ciemno jak u Murzyna pod pierzyną, a u smarka – jak to u katolika – diabły w głowie, duchy, baby-jagi. Krótko mówiąc, jako ochroniarz czuję się nieswojo i potrzebuję ochrony. Nie ludzi się boję – duchów. Mówię:
    – A co by pani profesorka powiedziała, gdyby przed nami się pokazał duch?
    – Nic, bo się nie pokaże.
    – Ale gdyby się pokazał?
    – Ale się nie pokaże.
    – No ale gdyby?
    – Gdyby na Gobi były ryby…
    Doszliśmy do furtki. Jej wilczur rozszczekał się okropnym basem. Brrr, pies Baskervillów!
    Ruszyłem z powrotem.
    – Jaka ta Ania naiwna – mamrotałem, rozglądając się na boki i do tyłu. – Odważna, bo duch się nie pokazał. Ale co powie, jak się pokaże?

  73. Najwyższym stopniem wtajemniczenia jest ignorancja. Najlepszym uzasadnieniem bzdury jest to, że nauka „jeszcze” jej nie wyjaśniła.

    Ponieważ nie ma autostrad na Atlantydę, z pewnością leży ona na dnie oceanu….
    Wiem, bo sąsiadka była za Piłsudskiego na biegunie i sama widziała.

    I tak dalej i w ten deseń… gdy rozum śpi, budzą się śpiwory 😉

    A morał z polo-historyi
    zda się wprost oczywisty:
    wnet na jej karty trafią
    wszystkie te ateisty…

  74. Gekko
    27 lutego o godz. 18:52
    Najwyższym stadium otumanienia nadprzyrodzonością jest intelektualizowanie nieistniejącego. Zmysłowych dowodów na istnienie nieistniejącego nie ma i nigdy nie było, więc bardziej rozbudzeni intelektualnie fideiści zaczęli poszukiwać dowodów rozumowych. W tym – na poziomie kolorowych jarmarków (Absolut łazi po świecie i jak sztukmistrz pokazuje sztuczki – na szybach, na drzewach, na kominach albo szyba pęknie), ale jednak. To dowodzi głębokiej racjonalności psychiki człowieka, w której religijność jest tylko cieniutką błonką.

  75. @ Jerzy Pieczul
    27 lutego o godz. 19:21
    „To dowodzi głębokiej racjonalności psychiki człowieka, w której religijność jest tylko cieniutką błonką…”

    No owszem, ta „intelektualizacja emocji”, to rzeczywiście dość proste narzędzie redukcji dysonansu poznawczego, podszyte kompleksami.
    Chciałbym dodać, w kwestii zacytowanej frazy, że racjonalność jest wynikiem ewolucyjnego dojrzewania – tak gatunkowego jak (per analogiam) osobniczego.
    Może tu tkwi istota konfliktu postrzegania, jako że ogromna większość nosicieli „psychiki człowieka” reprezentuje etap emocjonalny, z aspiracjami do czegoś więcej. A powszechne ambicje ponad osobnicze możliwości, to już źródło konfliktu jak się patrzy, ze wszystkimi konsekwencjami cywilizacyjnymi i kulturowymi.
    Na przykład takim, że cienka błonka , tkana pracowicie na dostatecznie szerokiej powierzchni populacji, krępuje racjonalny nonkonformizm jednostek mocniej i skuteczniej, niż racjonalna wiedza o jej niekrępującej cieniźnie pozwala im się wydobyć.
    I to by było na tyle, jak ma być (chwilowo) na poważnie… 😉
    Pozdrawiam.

  76. Gekko
    27 lutego o godz. 19:43
    Szanowny Gekko, jak na poważnie, to mógłbyś podpowiedzieć tumanowi, jak się podrzuca poważne emotikony?

  77. Cieniutka błonka…heh…z racjonalizmem jest tak problem jak z pragmatyzmem i utylitaryzmem. Nie wiadomo gdzie się zaczyna a gdzie kończy.

    Jeśli poświęcam 5 lat życia na oszczędzanie, inwestuje sumę X na wyprawę na biegun południowy, a mój kolega poświęca 5 lat życia na oszczędzanie i inwestuje sumę X w kupno mieszkania, to który z nas myśli racjonalnie? A czyny bohaterskie, mądre czy głupie? Zależy które? A Które?

    Polecam wpisać w youtube Allan Watts. Brytyjski filozof żyjący w czasach hipisów. Fajny, luźny język, ciekawe wykłady na temat…wszystkiego… w wersji a la kultura Wschodu.
    Podobno dla hindusów świat też jest cykliczny, wiecznie powraca. Podobno dzieli się na 4 części: 1- idealne dobro, 2- prawie idealne dobro, 3 – balans dobra i zła, 4 przewaga zła (czasy współczesne, najkrótszy cykl). Pocieszające jest to, że zło nie istnieje, całkowicie. Egzystencja jest TEATREM, SZTUKĄ, DRAMATEM GRECKIM, który wystawił Bóg dla samego siebie, zapomniał, że gra na scenie i jest widzem, dlatego nieustannie zamienia się miejscami. Wszystko jest NA NIBY….żyjemy w amnezji i wszystko polega na tym aby historia była jak najbardziej emocjonująca i ciekawa, abyśmy się wzruszali (podobno zło..to na niby…osiąga swoje maximum jak ludzie tracą zdolność do wzruszeń). Zło jest na niby, bo dla jednego rolnika deszcz to zło, dla innego rolnika deszcz to dobro, jaka prawda o deszczu?… Polecam Alana Wattsona, skończył… tragicznie, zapił się na śmierć, co dziwi bo robił wrażenie kolesia który rozgryzł…wszystko.

  78. klasyczny przykład logicznego i racjonalnego myślenia…
    http://kwejk.pl/obrazek/2015762

  79. Gekko
    27 lutego o godz. 19:43
    A poza tym zgadza się, że lud pracujący miast i wsi jest ostoją tumaństwa. Mnie jednak bardziej ciekawią racjonalne, choć niekonieczne uświadamiane zachowania jednostek, z których składa się ten lud. Oto nawet moherowa babcia przez cały dzień jest racjonalna i tylko parę razy – jak muslimowie – kiedy odczytuje po raz stutysięczny modlitwy z postrzępionej książeczki (zna je na pamięć, ale pisane jest świętsze), traci rozum, który bardziej się składa z tego, co na własnej skórze doświadczone, niż z tego, co wyobrażone.

  80. Gekko
    27 lutego o godz. 19:43
    Oto słowo Twoje: „racjonalność jest wynikiem ewolucyjnego dojrzewania”.
    Nie o spór mi chodzi, lecz o uściślenie poglądów na Majdanie. Oczywiście, że o racjonalności w pewnym znaczeniu można mówić dopiero wtedy, kiedy pod sufitem wyewoluowało ratio. Ratio rozumiane jako nierozłączne myśl i język. Ale zwierzęta i bez języka dokonują jakichś wyborów, nie tylko instynkt je prowadzi. Mówiąc więc o racjonalności, miałem na myśli ludzkie wybory dokonywane na długo przed tym, nim się słowo oderwało od rzeczy i zaistnieli w wyobraźni bogowie. Takich wyborów dokonuje człowiek i dziś, boć nie samą religią żyć będziesz.

  81. Jerzy Pieczul

    Jak myśli moherowa babcia? Wysłałem link z Kwejka…myśli konsekwentnie 🙂

  82. vps
    27 lutego o godz. 21:25
    Przepraszam, ale na linki nie rozmawiam. Albo ktoś mówi od siebie, albo wolę czytać wybrane przez siebie książki. Inna rzecz, że prawie już czytam – ewoluuję wstecz ku naturalnej bezbożności.

  83. Jerzy Pieczul
    27 lutego o godz. 21:45
    Ma być: „prawie już nie czytam”

  84. Jerzy Pieczul

    Swoje napisałem, linki to takie uzupełnienie…

  85. vps
    27 lutego o godz. 21:49
    A rozmawianie wierzącego – zwłaszcza tworzącego niekończące się słowne labirynty – z ateistą o „nadprzyrodzonym”, czyli nieistniejącym, to dwa monologi – każdy do własnego ucha. Więc szkoda słów.

  86. mag
    Jak przeczytałem dziś Twoje „mędrca i szkiełka oko” – od razu się zachciało żyć i poprułem do Łazów się wykąpać. Tam jest fest szeroka plaża, a przy południowych wiatrach, kiedy Bałtyk odsuwa się do Szwecji – jeszcze szersza, można swobodnie szpagat zrobić i pięty nie zamoczysz. Pies tańcował z mędrcami, niech żyje szkiełek!

  87. @ Jerzy Pieczul

    1. Poważne emotikony – niestety nie znam, nie potrafię pomóc.
    2. Racjonalizm babci i majdanu – ja tak w skrócie myślę, że racjonalizm to uświadomione zaspokajanie potrzeb . Na przykład założenie religii Potwora Spaghetti (potrzeba samorealizacji w warunkach braku afiliacji – czyli wykluczenia z otaczającej wspólnoty emo). Natomiast zaspokajanie uświadomionych interesów to jeszcze nie racjonalizm. Na przykład żądza Rosji (a nie jedynie Putina) władania światem i wprzęgnięcie w tę strategię interesów ekonomicznych. Nie jest to racjonalne, ponieważ suma wynikowa gry będzie dla interesów (sensu stricto) ujemna. Ale liczy się społeczne emo-ego, silniejsze niż rozum – i to w wymiarze cywilizacyjnym i społecznym.
    3. No więc, „racjonalizm nieświadomy” to co najwyżej instynkt pierwotny zachowania interesu, a więc (w tej konwencji) emo. Tak samo, „duchowość” w służbie świadomego zaspokojenia jednostkowych potrzeb intelektualnych (bo świadomych, nieważne w jakiej sferze) uznałbym za racjonalną.
    4. Racjonalną rewolucją na Ukrainie, byłoby zreformowanie państwa i cywilizowanie społeczeństwa przy okazji, jaka stworzyła Pomarańczowa. Dzisiaj nie wiem, co jest racjonalnym celem rewolucji majdańskiej, skoro nie widać, że lekcję odrobili, chociaż krwawo zapłacili post factum. Można podsumować „najpierw pomyśl, potem zrób”, tyle że czasem brak nie tylko myślenia ale i robienia. Pozostaje poświęcić za to życie, a i tak bez gwarancji racjonalnego wyniku. Dodam, że pomimo tego racjonalnego osądu, jestem pełen podziwu dla determinacji i odwagi oraz poświęcenia Ukraińców, niestety – w gaszeniu zgliszcz spowodowanych brakiem racjonalizmu.
    Pozdrawiam.
    – – –

    @ vps

    Kurczę, jak przejrzysz powyższe poprzez swą (chwilową?) błonkę, to może zauważysz granice.
    Pantha rei – to tylko, dopóki nie ukaże się dno w szkle.
    😉 😉 😉

  88. Jerzy Pieczul
    Ja jeszcze w nic nie uwierzyłem… obydwaj posługujemy się racjonalnym myśleniem, innego nie ma.
    Gekko
    Dno, granice? To bezkresne morze i granice wyznacza jedynie burta statku na którym płynę 🙂

  89. Pytanie że łeb odpada: co zrobić z uczonymi, którzy szkiełkiem i okiem potwierdzają istnienie… no właśnie czego? Cudów? Nie. Paranoramalności? Nie. Irracjonalizmu? Jak dla kogo… A może to po prostu… zwykłe zjawiska psychoenergetyczne?

  90. W sprawie „do widzenia rozum” poruszonej przez pana Jacka dam pewną ilustrację. Chodzi o łatwość przyjmowania myślenia magicznego jako własne u człowiekowatych małp, które są właściwie papugomałpami, czyli nabyły od innych umiejętność prostego myślenia egzystencjalnego – jak zjeść, jak wypić, jak oszukać, jak w mordę dać itd. – a zachowują się jakby miały w małym palcu zdobytą ciężkim wysiłkiem umiejętność myślenia analitycznego. Dowiedziałem się niedawno, że jest w morzu coś takiego jak „wsteczny prąd”, który wyciąga niewinne dusze w morze. Pływam w Bałtyku ponad 60 lat (jak byłem młodszy, pasjami szataniłem w sztormach, powiedzmy, do północno-zachodniej ósemki) i nic mnie nawet nie próbowało wyciągać, choć pływałem i na gazie. Poza tym rybaczyłem na morzu, więc świetnie wiem, jakie są prądy, bo się zgodnie z nimi układają siatki. Kiedy próbowałem uzmysłowić wierzącym we „wsteczny prąd”, że czegoś takiego nie ma, pukali się w czółko i tłumaczyli jak choremu dziecku, że wracająca fala tworzy taki prąd. Nie docierał do nich mój argument, że nie ma czegoś takiego jak „wracająca fala”, ponieważ fala na brzegu gaśnie do zera – więc jak ma wracać coś, czego nie ma? Jeszcze mocniej się pukali, bo jeszcze bardziej nie mieli nic mądrego do powiedzenia. Owszem, wraca do morza, ale nie fala, lecz pod wpływem siły ciążenia – cienka warstwa rozlanej na brzegu wody. Jak z tego może powstać porywający ludzi prąd? Niedługo musiałem dumać, żeby się kapnąć, z czego powstało wrażenie „wstecznego prądu”, które nawet ratownicy potrafią mieć za realny prąd (ratownik to niekoniecznie analityk). Otóż jest nawietrzna, że tak powiem, opadająca ściana fali. Ściana napierająca unosi człowieka do góry, a potem gość opada po stronie nawietrznej i jeśli nie jest dobrym pływakiem, może ze strachu to opadanie wziąć za jakieś porywanie w morze. Jeśli dołożyć do tego normalną kotłowaninę w czasie przyboju i rzeczywisty prąd, który – większy lub mniejszy – jest przy każdych wiatrach, ale WZDŁUŻ brzegu, a nie od brzegu, to mamy wykwit kołtuńskiej umysłowości zwany „prądem wstecznym”. Wierzącym w niego nic mówią belki wyrzucone na brzeg, skrzynki, butelki, różne pływające rzeczy nawet na ich oczach płynące wzdłuż brzegu, a nie w morze. Zrobiłem nawet dwa filmiki z samym sobą jako belką nie porywaną w morze, tylko uparcie wyrzucaną na brzeg. Wstawiłbym, z przeproszeniem vps, link do tych filmików, ale nie umiem robić linków, co dopiero wstawiać. Tak więc szukam, pukam i rachuję, kogo znajdę – zaklepuję. Jeszcze nie znalazłem, ale ducha nie gaszę: nie ma siły, że znajdę w Polsce coś wstecznego.

  91. Co za cholera litery przekrzywia?! Może to tylko u mnie?

  92. @ vps
    27 lutego o godz. 23:04

    Znane są statki zamknięte granicami butelki.
    😉

    @ Jerzy
    Ta cholera to mój wpis. Popełniłem błąd w skrypcie html i tak już będzie grubo i krzywo aż do następnego wpisu Gospodarza.
    Przepraszam.

    Wszystkim polecam reportaż o powszechnie doświadczanych odwiedzinach szatana w Polsce – i tak już będzie aż do nadchodzącej rzymskiej Komunizacji Wiadomo Kogo.
    „Ksiądz nadal dmucha i krzyczy: „Przybądź, Duchu Święty! Zniszcz dzieła diabła!”. Po kościele rozchodzi się krakanie, które przechodzi powoli w chichot, kolejni leżą na posadzce, charczą, kopią powietrze z taką siłą, jakby kopali ścianę. Wątła dziewczyna mówi głosem starca, a tęgi chłopak głosem dziewczynki.”
    http://tinyurl.com/pkmt3sd

    Cóż to jest szatan z htmlu przy tym.
    Krzywo będzie, grubo będzie… i na blogu, no i wszędzie.

  93. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Panski kolega Passent sili sie na felieton. Pisze bez sensu na temat Protasiewicza. Protasiewicz w tej chwili potrzebuje pomocy. Jest czlowiekiem wypalonym wewnetrznie lub uzaleznionym od alkoholu. Protasiewicza trzeba wyslac do domu i na urlop a nie na kolejna konferencje prasowa. Psychicznie Protasiewicz nie wytrzymal. Nawet gdyby Passent byl psychicznym twardziuchem a wiemy ze tak nie jest to powinien pozostawic Protasiewicza w spokoju bo tego wymaga dobre wychowanie o ktore w swojej wypowiedzi Passent apeluje. Ale czy mozna tego oczekiwac od Passenta?

    Slawomirski

  94. Kurcze, a może to o take cóś chodzi

  95. Slawomirski
    28 lutego o godz. 0:55
    O jakim ty dobrym wychowaniu pleciesz w godzinie złych duchów, maglowy prostaku i paranoiku włażący na cudzy blog, by skarżyć na innego, przystrajając się dla niepoznaki obłudnym „Szanowny, szanowna”. Identyczny troll wchodził na stronę mojej szkoły: nawymyślał upatrzonym kolegom od ubeków, głupków i alkoholików spod budki z piwem, na koniec pisał: „Serdecznie pozdrawiam”. Typ ludzkich kundelków, które niczego innego nie potrafią, prócz obszczekiwania pryszczy na cudzych tyłkach.

  96. Jerzy Pieczul
    27 lutego o godz. 23:40
    Małpa się uczy. Poniższe linki, jeśli w ogóle się pokażą, są ilustracją do mojego wpisu o micie zwanym „prądem wstecznym”.
    http://youtu.be/DpKb9nGFLHQ
    http://youtu.be/wN02b34qEkM

  97. Slawomirski
    28 lutego o godz. 0:55
    Ma być: „urojonych pryszczy na cudzych tyłkach”.

  98. Szanowny Panie Jerzy Pieczul

    Pragne Panu pogratulowac roli czujnego ministranta w swiatyni Polityki. Za prace w godzinach nocnych nalezy sie Panu posilek regeneracyjny.

    Slawomirski

  99. @Jerzy Pieczul

    Jest coś takiego jak antropomorfizacja. Ludzie jak nie mają danych, albo przyświeca im inny cel niż czysta poznawcza analiza, ułatwiają sobie życie tworząc takie zabiegi językowe jak „wsteczny prąd”. Ludzie często nie pragną poznawać w sposób wyczerpujący, chcą od razu się ustosunkować i dowiedzieć – dobre to czy złe? Proszę zaobserwować wśród znajomych, ludzi młodych….ich wiele rzeczy nie interesuje, nie chcą wiedzieć, chcą mieć tylko stosunek do rzeczy/zjawiska i iść dalej. Jest Pan więc na mylnym tropie z cienką błonką poznawczą i podziałem racjonalizm vs irracjonalizm. Głupota polega na tym, że zamierzony cel nie jest osiągnięty. Jeżeli matka chce przestrzec dziecko przed narkotykiem to powie – to narzędzie szatana – nie popełnia głupstwa jeśli wychowała dziecko w kulturze, gdzie pojęcie szatana jest zrozumiałe i aktualne. Głupota zaczyna się wtedy kiedy mówi to dziecku, które żyje już w uniwersalnym, laickim, globalnym świecie. Tam antropomorfizacja jest już inna, mówi się o spiskach, mówi się o zrujnowanej karierze, o zdrowiu, o destrukcjach społecznych, o obciachu, o trendach i język „aniołów i demonów” jest nieskuteczny.

  100. Już dawno temu powstała mądra fraza: „gdy rozum śpi, budzą się potwory”. Też myślę, że magia jest tym, czego w tej chwili nie potrafimy wyjaśnić, dlatego wymyślamy sobie różne byty i cuda. U zarania było tak z ogniem i piorunem, potem myślano, że aniołowie mieszkają na obłokach. Ale gdy człowiek zaczął latać, chmury okazały się puste, więc mieszkania niebiańskich istot przenieśliśmy sobie w inne miejsce; dobrym kandydatem są inne wymiary. Do następnego razu. Jednak taki skrajny racjonalizm jest nieco przerażający. Trochę przypomina postawę fizyków pod koniec XIX, którzy myśleli, że w zasadzie wiedzą już wszystko. Potępiam opowiadanie bajek, które nie mają żadnego pokrycia w realu czy wymyślanie wątpliwych wytłumaczeń różnych zjawisk ale czasem mam wrażenie że ‚racjonaliści’ patrzą z wyższością na tych lekko ‚zabobonnych’, bo myślą, że wiedzą jak jest naprawdę i ich wiedza jest głeboko zakorzeniona w prawdziwej rzeczywistości. Coś tam da się jeszcze odkryć ale to już nie zmieni zasadniczego obrazu. Aż do momentu kiedy rzeczywistość da ‚racjonalnym’ kopa. I powstanie taka np. fizyka kwantowa, w której materia pojawia się znikąd, powstanie teoria względności, która wykaże że czas nie jest wartością bezwzględną itd. I nie chodzi mi o próbę podważenia racjonalnego podejścia do świata, tylko o zwrócenie uwagi na fakt, że we wszystkim potrzebna jest pokora.

  101. @ vps
    28 lutego o godz. 8:16

    Bardzo miły komentarz do Jerzego P.
    Z wyjątkiem tego, że mylisz w obserwacji pragmatyzm z racjonalizmem a instynkt z intelektem, IMHO.
    Ale i tak – zastanawiające 😉

  102. @Gekko
    Z jednej strony mylę, bo brakuje mi odpowiednich pojęć. Z drugiej strony granice są płynne, trudno określić je precyzyjnie w krótkich komentarzach. Liczę na wyobraźnie, a nie odbiór dosłowny 🙂

  103. vps
    28 lutego o godz. 8:16
    Dzięki za lekcję, zwłaszcza za konkluzję „Jest Pan więc na mylnym tropie z cienką błonką poznawczą i podziałem racjonalizm vs irracjonalizm”. Myślenie jest umiejętnością nie daną człowiekowatym przez bogów lub naturę, lecz nabywaną w pocie czoła. Skoro indywidualnie nabywaną, to jest 7 miliardów poziomów tej umiejętności. Skoro tych 7 miliardów jakoś żyje, to widać do prostej egzystencji ta umiejętność wystarcza. Skoro jednak myślenie, mimo że jest przedmiotem zaawansowanych badań naukowych, nie jest w rodzinach, w szkołach – nawet wyższych – przedmiotem nauczania, to oczywiste, że nabywanie tej umiejętności odbywa się mimochodem, przy okazji, przypadkowo, żywiołowo, nie zaś w sposób usystematyzowany jak na przykład podnoszenie ciężarów czy szycie psom butów – stąd powszechna jest niska i bardzo niska umiejętność myślenia analitycznego. Więc nie dlatego ludzie odpuszczają sobie myślenie, że nie chce im się myśleć, lecz dlatego, że nie potrafią. Przyrodzona każdemu żywemu stworzeniu potrzeba poznawcza jest u ludzi w dużym stopniu przygaszana lub zabijana w dzieciństwie, ponieważ najbliżsi nauczyciele (rodzice, dziadkowie, belfrowie) są podobnie mądrzy jak nauczane dzieci. W sytuacji, kiedy nie ma pędu do poznania i elementarnych poznawczych narzędzi (50 wyrazów używanych dziennie przez smarków starczy do tworzenia komunikatów w rodzaju „Fura jest spoko”, ale za mało, by rozumieć i jasno mówić o nieistniejącym „prądzie wstecznym”.
    Więc Ty mów o grubej błonce poznawczej, a ja posłucham. Przez moment, bo dłużej nie dam rady – zajmuję się czymś poważniejszym: na dłuższą metę planuję ze szczegółami własną śmierć, na krótszą – próbuję dojść, z jakiego powodu jeszcze żyję i mam się świetnie, mimo 34 śmiertelnych chorób, w dodatku w sytuacji, kiedy ciśnieniomierz wskazuje 205/5. Miałeś kiedy taką różnicę ciśnień? Jak nie, to się nie mądrz. Różnica ciśnień to energia – stąd właśnie mam pieruński pęd do życia przed śmiercią.

  104. @ vps
    28 lutego o godz. 9:54

    Ależ ja NIE myślę, że „Ty” „mylisz się” w obserwacjach, bo są one bardzo ciekawe; chciałem tylko zwrócić uwagę na możliwość dalszej interpretacji, przy alternatywnym użyciu pojęć (które przecież obaj znamy) ;).
    Owszem, to co piszesz jest inspirujące ponad dosłownością.
    Przepraszam, jeśli wyszło z mojej strony hm… paternalistycznie ;(
    Pozdrawiam.

  105. @Andre
    Co do magii to tutaj problem jest z językiem. Sztuki magiczne są uprawiane nadal i nazywa się to nauką.
    Np. dla magów talizman miał moc sprawczą, ale my współcześnie wyobrażamy sobie to przez pryzmat literatury i filmu. Tymczasem to nie tak działało. Współczesne agencje marketingowe uprawiają magię. Tworzy się talizmany – loga. Za pomocą odpowiednich słów tworzy się zaklęcia i logo/talizman działa. Dlatego reklamy są tak głupie, tam każde słowo jest przemyślane i ma wpływać. Tak samo kiedyś działała magia. Mag, alchemik widział jak mieszać substancje chemiczne dla odpowiedniego efektu, widział jakich słów używać dla efektu psychologicznego ale nie robił nic ponad obecnie znaną nam wiedzę.

    Proszę sobie zamieszkać na odludziu, gdzieś w lesie bez kontaktu z cywilizacją. W zimie od 17 jest już ciemno. Gwarantuje, że po miesiącu gra światła i cienia, odosobnienie, szelesty i szumy zaczną działać tak na wyobraźnię, że trudno będzie odróżnić co jest złamanym patykiem a co…czymś więcej.

    @Jerzy Pieczul
    Zapomniałem dodać ciekawostkę:
    Jest takie pojęcie -simia Dei (małpa Boga)- kiedyś wierzono, że małpa jest wyjątkowym zwierzęciem, bo potrafi naśladować Boga. Potem dopisano do niej szatana, który miał naśladować Boga tak jak małpy, a potem gnostycy wymyślili, że człowiek upadł i jest właśnie taką małpą, bo tylko naśladuje to co boskie…podłapał to i Platon tworząc swoją jaskinie, cienie i idee 🙂

  106. Andre
    28 lutego o godz. 8:30
    Powiadasz: „zwrócenie uwagi na fakt, że we wszystkim potrzebna jest pokora”. Dupa Jasiu, Kolego. Gdyby była pokora, po płaskiej kuli byśmy chodzili. Poza tym przed chwilą mówiłem o myśleniu. No i masz: „fakt, że we wszystkim potrzebna jest pokora”. Sam sobie tę pokorę wymyśliłeś lub raczej zmałpowałeś, jako że niby skromne mówienie o pokorze – to salonowa moda. Nadto słowa „potrzebna jest pokora” to postulat. Nazwanie postulatu, czyli tego, co w przyszłości, tego, co palcem na wodzie pisane „faktem” to, wybacz, dziecinny błąd logiczny.

  107. @Jerzy Pieczul
    Moją intencją nie było się mądrzyć a właśnie zbić ciśnienie…:)

    Ciekawostka:
    Jakby nagle ludzkość sama się zrujnowała, do epoki kamienia łupanego, dostała amnezji, to ile mogłoby jej zająć odbudowanie cywilizacji?
    Ja bym postawił na to, że byśmy nie przerwali, już nie mówiąc o budowaniu piramid. Dlaczego? Uważam, że od „myślenia” istotniejsza jest psychika (stabilna psychika), czyli jak sobie radzisz z tym czego dotykasz. Myślę więc, że dziś człowiek psychicznie nie był by w stanie poradzić sobie ze stepem, lasem, górami i pustynią…do tego potrzebne są gwiazdy, herosi, bogowie, a my współcześnie takich „pomocników” mamy tylko w książkach i za szklanym ekranem 🙂

  108. vps
    28 lutego o godz. 10:24
    No a czego właściwością u człowieka jest myślenie (językowe!!!!!!!!!!!!!!!!!)m jak nie psychiki. Do myślenia „Co by było, gdyby na Gobi były ryby” mam dalej niż do księżyca. Pruję na rynek po jabłka.
    Wiadomość dla Warszawy i mag: po 1 zł kilogram, po 1,60zł, po 2 zł, góra 3). Pardą za gender-bender (niby że baba – to kuchnia; ale ja sam jestem kuchnia).

  109. Jerzy Pieczul
    Ująłeś mnie wyznaniem, że „sam jesteś kuchnia”.
    W moim stadle dżender bywa poniekąd zarzewiem drobnych konfliktów.
    „Mój” ma mi za złe, że zbyt rzadko może się popisać swoim gotowaniem (bo ja też to lubię), ale ma swoje zajoby zakupowe. Objeżdża rowerem Żoliborz, by np. pieczywo kupić tam, a nie gdzie indziej, szuka ulubionych gatunków herbaty, warzywka, czy owoce kupuje tylko na ulubionym bazarku i w jednym stoisku, nawet… papier toaletowy, czy chusteczki higieniczne nie mogą być przypadkowe. Dlatego nie potrafię ci powiedzieć po ile za kg są w Warszawie ziemniaki lub jabłka.
    Ale poza tym facet jest w porzo, intelektualnie i … nie tylko.

  110. @Jerzy Pieczul

    No i nie dostrzega Pan tutaj właściwości niemyślenia/głupoty? Czasami stabilizuje psychikę lepiej niż racjonalna wiedza…dlatego niektórzy wolą nie wiedzieć wszystkiego i odrzucają pewne wyjaśnienia, , bo to im burzy pewien spokój który osiągnęli, zadowalają się antropomorfizacją. Dlatego tutaj moherowej babci lepiej nie ruszać i zostawić ją w „błędach” bo dla niej wiedza już nie ma takiego znaczenia, przygotowuje się na to, na co całe życie czekała. Lepiej nauczyć się z nią rozmawiać i nauczyć ją odpuszczać w momencie kiedy chce zmieniać życie młodych na swoje wzory. Mądrość to też umiejętność postępowania z głupim.

  111. vps
    Nie rozumiem co ma pojęcie antropomorfizacji w kontekście babć moherowych.
    Czy ktoś im odbiera postać ludzką wraz z jej atrybutami albo jej zaprzecza?
    Ale też próba dialogu z ich „błędami” jest skazana na niepowodzenie. Nie porozmawiasz z nimi w duchu porozumienia, co by sobie odpuściły chęć narzucania wzorców, w jakie wierzą, młodym czy tylko ludziom myślącym inaczej.
    „Mądry” z „głupim”(zaślepionym) nie wygra, bo ten wie tylko swoje.
    Zostawić w spokoju, obchodzić z daleka. Przecież to tylko margines w skali całego społeczeństwa (procent jednocyfrowy), tyle że hałaśliwy i chętnie nagłaśniany przez tzw. meinstream jako egzotyka lokalnego skansenu.
    Osobna kategoria, to cyniczni i obłudni politycy(także kościelni), którzy owym marginesem się podpierają w swoich kalkulacjach politycznych w mediach ojca dyrektora.

  112. mag
    28 lutego o godz. 10:49
    Mag szanowna, pogodna, ujmująca, która potrafi i na odlew w razie ten, wróciłem z zakupami i od razu mnie coś jak zawiść wzięło, że są ludzie, którzy nie tylko potrafią razem żyć, ale i potrafią się prześcigać w dobrych uczynkach dla drugiego. Ale żeby mag, która lubi zaszatanić w kuchni, nie mogła się do niej dostać, bo ktoś to lubi jeszcze bardziej, to już więcej niż sto procent cukru w cukrze. Ino kiwać głową z podziwu. Poza tym nie powiem, że się rozmarzyłem po Twoim „nie tylko”, ale to piękny znak, że idzie wiosna. Sursum corda! Habemus już żurawie!

  113. mag
    Przepraszam, mag – taki tłok w drzwiach do kuchni, że się nie zorientowałem, kto wchodzi, kto wychodzi. Wychodzi, że to Ty jesteś, holender, nadgender.

  114. vps
    28 lutego o godz. 10:51
    Jeden – o dupie, drugi – o słupie. Tak wygląda rozmowa, jak nie ma dyscypliny komunikacji – trzymania się tego, co mówi rozmówca, a nie beztroskiego podsuwania tego, co mi w duszy gra. Mówiłem wyłącznie o powszechnym braku umiejętności myślenia, a nie o właściwościach myślenia/niemyślenia. Rozmawiałeś z samym sobą.
    Pardą więc – idę coś zrobić z zakupami.

  115. @mag
    Ja bym chciał proponować, szycie nici porozumienia w miejsce ich rozpruwania.
    Może antropomorfizacja to złe słowo, może lepsze to fabularyzacja? Chodzi o to, że ludzie nie zawsze chcą i nie zawsze potrzebują wnikać w istotę problemu, poznawać go w pełni (życia by zabrakło na analizowanie wszystkiego) i często wystarczy im tylko nazwa/wyobrażenie/przypisanie cech ułatwiająca ustosunkowanie się, aby iść dalej.

    Mądry z głupim nie wygra bo mądrość to nie walka, to domena głupców. Mądry bierze na siebie odpowiedzialność za głupiego, bo jeżeli jesteśmy wyłącznie odpowiedzialni za samych siebie (a częściowo jesteśmy), to żal do głupiego jest nieuzasadniony. Naturą głupca jest robić głupie rzeczy i pretensje o to są tym samym, co pretensje do problemu, że jest problematyczny 🙂
    Istotą mądrości jest rozwiązywanie problemów, również komunikacyjnych, także tutaj każdy kto zwie się mądrzejszym, przechyla ciężar odpowiedzialności na swoją stronę, proporcjonalnie do tego na ile mądrzejszym się czuje.

    Z każdym można nawiązać komunikacje, mądry nie zna pojęcia – nie_da_się – mądry nieustannie szuka rozwiązania problemu.
    Dlatego też, moje wpisy są częściowo ilustracją myślenia w kat. religii, magi, astrologii. Zrozumienie tych „dziwów” ułatwia empatie z zaangażowanym, a co za tym idzie komunikację.
    Z osobistych doświadczeń wiem, że im bardziej człowiek stara się zrozumieć „przeciwnika” tym bardziej jego(przeciwnika) myślenie wydaje się logicznie uzasadnione. Przestaje dziwić eugenika nazistów, fundamentalizm religijny, palenie na stosie itd. Wszystko się wydaje…racjonalne/logiczne, ale też i wszystkiemu brakuje dystansu i drugiej perspektywy. Każdy z nas ma pewną tendencję do „zamykania okręgu”. Nie lubimy czuć, że myśl jest niekompletna i nie potrafimy sobie wyobrazić, że to tylko jedna strona medalu, chcemy zamykać i stawiać kropki nad i. Chyba wszystkich to dotyczy….strach przed nieznanym?

  116. Mag, vps, Gekko i inni sympatyczni goście.
    Kurde, co za radocha! Zieloną małpą będąc, dziś w nocy sam się nauczyłem wstawiać linki do własnych fotek i filmów!!! Zachęcam więc do obejrzenia dwóch części mojego filmiku o napraszaniu się na porwanie przez „prąd wsteczny”. Napraszający się to, oczywiście, ja, a z filmikami dopiero raczkuję.
    Te dwa są w moim wpisie:
    „Jerzy Pieczul
    28 lutego o godz. 3:09”

    Serdeczne dzięki Panie Jacku.

  117. vps
    Dlaczego strach przed nieznanym/ nieznajomym przypisujesz wszystkim?
    Większość ludzi, nawet w naszej zaściankowej Polsce, aż tak bardzo „obcych” się nie lęka.
    Obawy tego typu są głównie domeną wyznawców Rydzyka, Kaczora czy Wszechpolaków.
    Umiejętnie podsycane stają się przeszkodą do jakiegokolwiek sensownego dialogu.
    Czy ja lub ty zamykamy się w jakimś „kręgu” tylko dlatego, że choć rozumiemy lęki innych, a nawet tych lęków przyczyny, nie jesteśmy się w stanie z nimi dogadać?
    To ci jakoby odrzuceni odrzucają się niejako sami, ustawiając się w pozycji ofiary i działając zgodnie z logiką sekty, która zewsząd widzi zagrożenie i musi zwierać szeregi, a nie szukać porozumienia.

  118. @mag
    Ja taki pewien nie jestem, czy obawy są domeną kogokolwiek. Zależy jakie.
    Co do reszty to jest chyba jak z dziećmi. Czy dziecko jest niegrzeczne, czy jest wychowane na niegrzeczne? Pewnie jedno i drugie…

  119. mag
    28 lutego o godz. 13:39
    i vps
    Strach przed nieznanym jest powszechny i bardzo silnie oddziałuje na ludzi. Mniej zwykle się boimy jak znamy zagrożenie , bo zwykle wiemy jak go uniknąć, a przynajmniej wiemy jak starać się to zrobić. Wielu ludzi tylko udaje, że nie boi się nieznanego.
    Przykładem może być kiedyś zakład młodego człowieka który stwierdzał, że duchów nie ma i na cmentarz może iść i o tej 12 godzinie w nocy (znanej ludowo jako godziny duchów). Zakład stanął i młody człowiek poszedł i w dowód pobytu miał przynieść z grobu określoną rzecz. Do rana nie wrócił , więc koledzy poszli na cmentarz i znaleźli swego kolegę martwego leżącego przy grobie. Okazało się, że zaczepił się płaszczem o metalowy liść ogrodzenia grobu i tak się przestraszył, że dostał zawału serca. (pewnie sądził że duch wciąga go do grobu).

  120. izka561
    Bardzo mi sie Pani wypowiedzi podobaja; logika i talent.
    Ilokrotnie „wstepuje” do Polityki to zawsze szukam Pani wpisow.

    vps
    „Video barbam et pallium, philosophum nondum video”.

    Z lat dziecinstwa (w Polsce) zostaly mi w pamieci rozne powiedzenia, bez powodu lub okolicznosci. Po prostu pamietam, np. o krowie:
    „Patrzy jak krowa na pociag … ” albo „Tlumaczy jak krowie na granicy”.
    Czasami te zapomniane powiedzenia do mnie wracaja; wrocily czytajac Panska „dyskusje” z Pieciulem i z kims jeszcze.
    Pan jemu/-im „tlumaczy jak krowie na granicy” a on/-i „patrza jak krowa na pociag”.
    W moim (naszym) domu mamy dwa istniejace, niezalezne od siebie „vps”; jeden ja uzywam do pracy (jak mam na nia ochote), drugi malzonka tez do pracy (jak ma na nia ochote). Na rzeczy trywialne jest domowy wi-fi, niezalezny od wspomnianych „vps”.
    Taki typ rozwiazania Panu proponuje; na rzeczy trywialne, chwilowe (jak blogi) „wi-fi” a „vps” (no admittance) do gromadzenia srodkow ($$$) na tzw. bucket list.
    Gotta go. To my „vps”.
    See you when I see you.

  121. maciek.g
    Zmiłuj się! Ani ja, ani wps nie pisaliśmy o ciałach astralnych (czyli duchach), lecz całkiem materialnych, odbieranych jako „obce”, „inne”, z którymi kontakt niekoniecznie musi prowadzić do zgonu wywołanego lękiem.
    One, te ciała, też mogą się nas bać, zwłaszcza gdy okazujemy im niechęć, a nawet wrogość.

  122. vps
    Nie rozumiem paraleli z dziećmi niegrzecznymi lub wychowanymi niegrzecznie, czyli źle, jak się domyślam.

  123. maciek.g
    28 lutego o godz. 17:20
    Święta racja. Niby oczywistość z tym lękiem przed nieznanym (strach chyba mniej jest tajemniczy i bardziej przed znanym – przeżywałem wielokrotnie na morzu; tylko w duchu, rzecz jasna, bo wstyd pokazać gęsią skórkę i włosy na sztorc), ale nawet se człek nie uświadamia, jak powszechna. W uproszczeniu można powiedzieć, że to, co się dzieje za plecami budzi większy lęk, niż to, co przede mną. Smarknij głośno w chusteczkę w miejscu publicznym. Tych, co to widzą, nie ruszy, ale pół ulicy niewidzących się oglądnie. U źródeł tej ciekawości jest pewnie lęk. Wiele lat po tym, jak się stałem ateistą – po pełnym duchów, diabłów, strachów, lęków dzieciństwie – oglądałem się za siebie w ciemnej piwnicy i w ogóle nieswojo czułem się w ciemnościach. Wędrowałem nocami, lasami, nocowałem pod drzewami, ale przyznaję bez bicia – z duszą na ramieniu, nim przywykłem. Pewnie też nie ja jeden przeżywam wizje wielkich katastrof, co jest kumulacją wcześniejszych realnych doświadczeń oraz produktów kultury.

    No i ciekawostka: małe dzieci na wsiach do dziś pierwsze mówią obcym „dzień dobry” (szybko z tego wyrastają). Nigdy się nie dopytywałem, czy je rodzice tak uczą, czy same małpują dorosłych. Ale nie mam wątpliwości, że takie wyprzedzające gesty jak dzieńdobrowanie, wyciąganie ręki na przywitanie, uśmiechanie się, inne tego typu lokalne zwyczaje, są w świecie instynktownej przecież agresji gaszeniem w zarodku ewentualnego ataku, czyli w zamierzchłej przeszłości wzięły się ze strachu.

    Kawalątek mojej zamierzchłej przeszłości.

    MYSZY WYGUBIĄ LUDZKOŚĆ

    – Dzień dobry! – mówi do obcego wiejski parolatek.
    Te polne myszy potrafią z daleka obezwładnić dzieciojada.
    – Dzień dobry – mówię. – Jak zdrowie?
    – Dobrze.
    – Zuch.
    – Nie wolno jechać po pijanemu.
    – Popatrz, jakiś ty mądry.
    – Tata dwa razy zabulił.
    – A czemu gadamy o takich nieprzyjemnych rzeczach?
    – Nie wiem.
    – To bywaj zdrów.
    – Pan kupił wino.
    – Patrzcie, jaki tropiciel! Wypiję, jak zjadę z drogi. Ale masz rację, pilnuj porządku.
    – Da pan butelkę?
    – Pewnie, że dam.
    – Kiedy?
    Zaskoczył mnie. Zachciało się zrobić dobry uczynek.
    – Choćby zaraz – mówię.
    Złażę z roweru, ekspresowo opróżniam flaszkę – to razem trzy. Co będę zwlekał, jak człowiek czeka.
    Potem jadę, myślę. Tata i jego chłopak to mało kiedy dwie różne rzeczy. Zepsuje bachora czy nie zepsuje? Mój – daj Ty mu, Panie, wreszcie spokój – zepsuł. Widać choćby po tym, że na niewinnych, bystrych oczach ciągnąłem jak smok. Niefachowo się zachowałem.
    Dopiero w lesie, kiedy bez wyraźnego powodu przeleciałem przez kierownicę, dotarło do rozbitego czerepa, że nie ja popsułem gówniarza, tylko on – mnie, i to z zimnym wyrachowaniem. Nienawidzę tych myszy. Nie mają hamulców – wygubią ludzkość co do sztuki.

  124. @
    Z tym strachem przed nieznanym i dziećmi… to tak w kontekście mojej wypowiedzi o procesie myślenia.
    Mamy tendencje względem własnych poglądów, chcemy aby były kompletne.
    Jeżeli osądzam Jasia i mówię, że jest niegrzeczny, to wydaje mi się, że Jasio już nie może być też i grzeczny. Chcę aby mój osąd był prawdziwy (może to też i wstyd), dlatego odrzucam inne możliwości (i tutaj sugerowałem, że być może jest to spowodowane także i lękiem przed nieznanym, czyli lękiem, że osąd jest niekompletny i w rzeczywistości nic o Jasiu nie wiem). Rzeczywistość jednak to weryfikuje i często (nie zawsze) dwa sprzeczne osądy wydają się być prawdziwe i uzasadnione. Boimy się jednak tego uczucia częściowej racji, to uczucie swędzi niewiedzą…
    Tak oto niegrzeczny Jaś, albo jest godny zwalczania (jego wina), albo to rodzice doprowadzili do tego jaki jest i tutaj nie mają co zwalczać prócz siebie (sposobu postępowania). Co jednak, jeśli to i Jaś jest niegrzeczny i rodzice źle wychowują? Tak nikt nie lubi myśleć, bo to zagadka z higher level…

    @Legionnaire
    moje vps jest dla dla sportu, relaksu, na luzie….trenuję, mielę i przeżuwam…jak ta krowa, a co zostanie dopiero idzie na bucket list 🙂

  125. To czy człowiek jest grzeczny czy niegrzeczny nie zawsze zależy od wychowania przez rodziców. Rodzice mają wpływ największy w pierwszych latach życia dziecka , ale nie tylko oni go wychowują . Na dokładkę każde dziecko jest inne i czasem nie wiadomo dlaczego dwóch synów tych samych rodziców jest drastycznie innych. Przecież nie wychowywali ich różne?
    To nie jest takie proste jak się niektórym wydaje

  126. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Po wojnie polscy komunisci wymordowalo okolo 50 000 osob. Dlaczego komunista Passent do tej pory jest obecny w mediach?

    Slawomirski

  127. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Specjalnie dla Pana Jessie Ventura:

    https://www.youtube.com/watch?v=p56DxId9UjA&list=UUjeYqGx0STkSM6iWknsDl3w

    Slawomirski

  128. Pytania
    Tyle już pytań zamieścił w swych wystąpieniach P Sławomirski między innymi ostatnio” CZEMU KOMUNISTA PASSENT JEST OBECNY W MEDIACH ” kiedy wymordowano 50 00- ludzi przez komunę.
    W podtekście zawiera się pytanie /czemu nie zamordowano i jego/.
    Zapytam więc KOGO LUB CZEGO BOI SIĘ p SŁAWOMIRSKI zwlekając z powrotem do Kraju/Ojczyzny/Polski – jakby nie nazywać czyli obszaru między Odrą a Bugiem.
    Ma tyle zarzutów do obecnego bytu, tyle pomysłów na wymianę że aż palec starłem przewijając jego wynurzenia.
    Czyżby bilety do Warszawy były takie drogie że Go na to nie stać ?
    ukłony

  129. zezowaty
    Sławomirski jednego nie wie na pewno.
    Ilu Polaków, z tych 50(?) tys., w tym obywateli polskich – Żydów, którzy ocaleli z Holokaustu, polskich chłopów, co sięgnęli po pańską ziemię oraz podejrzanych o sprzyjanie nowej władzy wymordowali NIE komuniści, tylko nierzadko zwykli bandyci uważani dziś en mass za „żołnierzy wyklętych”.
    Choćby za taką wypowiedź, sugerującą, że red. Passenta należy zaliczyć do morderców (a może on sam powinien być „zlikwidowany” za ich „popieranie”?), red. Kowalczyk powinien wreszcie Sławo zbanować.
    Rozumiem, że ktoś ma świra na jakimś punkcie i należy (?) mu się wyrozumiałość.
    Wydaje mi się jednak, że granice tolerancji wobec Sławo zostały przekroczone. Nie bez powodu nie jest wpuszczany na inne blogi.
    Ale to nie mój blog i nie moja broszka.

  130. Panie Kowalczyk.
    A ja proponuje „zbanowac” (czy to jez.polski?) nastepujace kategorie piszacych na blogu nie tylko Panskim:
    Grafomanow/-nki, zgredow i stare zolzy, zajmujace sie polityka fryzjerki i kelnerki, pokrzywdzonych przez ……….. (tu wpisac przez kogo. np.: sklepowa, bo nie wydala reszty, ostatnich dwoch mezow, redaktorow, politykow, marszalkow, psa sasiadki bo sie wykasztanil na wycieraczce, etc., etc., etc., i oczywiscie komunistow, oprocz tych z wlasnej rodziny) a takze rozczarowanych zyciem w kraju i na emigracji bo nikt nie rozpoznal w nich „einsteina” lub „sklodowskiej”, wiec nie pracuja.
    I moj osobisty ulubiony kandydat do „zbanowania”:
    Bolszewik na emeryturze wyplacanej mu przez wyzwolony od nich kraj gwarantujacy im nietykalnosc osobista, swobode wypowiedzi bez obaw wyjazdu w jedna strone i nieskrepowany dostep do imperialistyczego wynalazku jakim jest internet. Rowniez oplacany przez tych ktorzy sie od niego, bolszewika, wyzwolili.
    Zapomnialbym:
    Antysemitow !
    A jak antysemitow to i semitow !
    Rydzkow, kaczorow i wszechpolakow (powtarzam, ale nie wiem kto to jest, ale „mag” przemawia w ich imieniu, cyt.: „Obawy tego typu są glownie domena wyznawcow Rydzyka, Kaczora czy Wszechpolakow.”)
    Koniec cytatu i wpisu.

    Good day to you.

  131. mag
    1 marca o godz. 13:22

    Szanowna Pani mag

    Zachowuje sie Pani jak Protasiewicz dokladnie tak jak slonica w skladzie chinskiej porcelany. Pani absurdalne asocjacje dotyczace redaktora Passenta sa niepokojacym dowodem na brak zrozumienia kompleksowosci poruszanych w moich wpisach problemow. Prosze w koncu zrozumiec wiem ze nie jest to latwe dla osob wychowanych w totalitaryzmie ze gdy zmknie pani usta jednej osobie nic nie powstrzyma pania od zamykania ust kolejnym osobom az do momentu gdy pozostanie pani sama z soba. Byc moze nie nadaza juz Pani za szybko zmieniajacym sie swiatem. W takiej sytuacji sugeruje pogodzic sie z nim. Tak bedzie lepiej i dla Pani i dla tego swiata.

    P.S.
    Ciagle pretensje do redaktora Kowalczyka to osobny temat.

    Slawomirski

  132. zezowaty
    1 marca o godz. 12:16

    Szanowny Panie zezowaty

    Wiekszosci Polakow komunisci przeszkadzaja czego dowodem bylo ostatnie glosowanie w Sejmie upamietniajace polskiego bohatera narodowego Kuklinskiego.
    Pan dzisiaj moze miec odmienne zdanie niz Sejm dzieki wlasnie ludziom takim jak on. Wybieram sie do Polski w kwietniu. Nie przepadam za dlugimi lotami do Frankfurtu. Cieszy mnie rozwijajaca sie Polska.

    Slawomirski

  133. Sławomirski 21 .55
    Rozumiem , pewnie incognito i śladami Protasiewicza.
    ukłony

  134. Ponieważ temat już dawno szlag trafił, a dyskusja osiągnęła poziom absurdu – proponuję reset. Na początek posłuchać czegoś aktualnego (zawsze):
    http://www.youtube.com/watch?v=8PVTkmnqMio

  135. zezowaty
    2 marca o godz. 0:12

    Szanowny Panie zezowaty

    Ci wszyscy straznicy graniczni i celnicy oczekuja od nas okreslonych zachowan. Protasiewicz wyskoczyl poza dwie standartowe dewiacje co oczywiscie zaowocowalo. Problemem wielu Polakow jest nieludzkie zachowanie sie Niemcow w czasie IIWS. Tylko ze ci obecni Niemcy to nie ci sami co w 39 rozstrzeliwali profesorow polskich uczelni. Protasieicz na chwile o tym zapomnial z wielka szkoda dla swojej kariery i Polski. Ja o tym postaram sie nie zapomniec bo w koncu wszyscy zyjemy w globalnej wiosce i z niejednego pieca chleb jedlismy ze smakiem.

    Slawomirski

  136. @ mag

    Słusznie piszesz.
    Tolerowanie toksycznych świrów prowadzi wprost na Krym.

    Mam nadzieję, że Pan Redaktor Kowalczyk ma inne plany podróży na blogu i wreszcie zbanuje nienawistne i oszczercze posty obłąkańca.
    Zanim ten obróci regulaminy i karabiny wobec niego i przez to – nas.

  137. Być może jest to kwestia sporu językowego – niektórzy lubią określenie magia, inni jak Pan patrzą na takich jak na dziwaków. Inna sprawa, że jak widać nie można być poważanym dziennikarzem czy publicystą i wierzyć w paranormalne doświadczenia i mistykę, bo zostaje się przez kolegów racjonalistów skazanym na ostracyzm.

    Jeśli chodzi o te przeprowadzane badania i dowody – można mówić co się chce, ale taki pan Jackowski – jasnowidz ma potwierdzone przez policję dokumenty o pomocy w odnalezieniu wielu osób i to nie mogło od tak po prostu być dziełem przypadku (nie znaczy to, że Jackowski się nie myli, bo się myli). W sprawie nauki to wygląda tak, że ona może legitymizować „magię” co na przykład potwierdził Rupert Sheldrake ze swoim eksperymentem z telefonem. Przestrzeń jest informacją, życie jest przestrzenią i ta „biedna fizyka kwantowa” powoli dochodzi do głosu. Buddyści to wiedzą od dawna 😉 – https://www.youtube.com/watch?v=l54Hv1MVUpY

  138. @ Przemysław Staciwa, 2 marca o godz. 9:53

    Cieszy, że jest dość osób, dowodzących skutecznie że głupota nie jest żadną „historyją”, ale otaczającą nas rzeczywistością. Z aspiracjami dziennikarskimi, w rozumieniu obecności medialnej. A może nawet mediumalnej, w ektoplazmie?

  139. Przemysław Staciwa
    2 marca o godz. 9:53
    Powiadasz zwyczajem propagatorów chiromancji, że „pan Jackowski – jasnowidz ma potwierdzone przez policję dokumenty o pomocy w odnalezieniu wielu osób”. Przedstawisz w tej sprawie głos najbardziej wiarygodny, czyli policji?

  140. Przemysław Staciwa
    2 marca o godz. 9:53
    Na wszelki wypadek zacytuję z Wikipedii:

    „W 2011 roku rzecznik Komendy Głównej Policji oświadczył, iż policja nie zamawia usług jasnowidzów, a także, że nie wnoszą oni istotnych informacji do śledztw. W latach 1994-1999 spraw z udziałem jasnowidzów było 440, z czego 432 to wizje niepotwierdzone, a 8 przybliżone. W pięciu przypadkach można mówić o pomocy jasnowidza. W 12 sprawach policja poprosiła jasnowidza o pomoc.

    Były rzecznik policji, który przez 10 lat badał sprawy Jackowskiego stwierdził, że żadna z jego wizji się nie sprawdziła”.

  141. @ Jerzy P

    „Były rzecznik policji, który przez 10 LAT badał sprawy Jackowskiego stwierdził, że żadna z jego wizji się nie sprawdziła”

    No właśnie, głupota jest czasowo nieograniczona.
    Ale zaistnieć potrafi natychmiastowo (patrz post z godz 9:53) 🙂
    I kto powie, że to nie paranormalne?

  142. Gekko
    2 marca o godz. 21:18
    Tak jest, nic nie jest wieczne, prócz głupoty. Ten pech, że głupek nie wie, że jest głupkiem. Gdyby wiedział, nie byłby takim znowu głupkiem. Wskazałbym jeszcze jeden post, ale niech mu ziemia lekką będzie.

  143. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Dziwnych czytelnikow ma Polityka. Wiekszosc popiera Putina w tym co on robi na Ukrainie. Jestem przyzwyczajony do roznorodnosci pogladow bo od 81 roku nie mieszkam w Polsce. To co teraz czytam w Polityce ta roznorodnoscia pogladow jednak nie jest. Nie mam tym razem na mysli redaktorow Polityki ci zachowuja sie poprawnie. Chodzi mi o czesc jej czytelnikow a wlasciwie o putinowska piata kolumne maniakow totalitaryzmu. Czy redakcja Polityki ma zamiar zareagowac na ten nieprzyjemny fakt?

    Slawomirski

  144. Kon-troll Sławomirski nieboszczyka rozbawi. „Jestem przyzwyczajony do roznorodnosci pogladow” powiada, ale „Czy redakcja Polityki ma zamiar zareagowac na ten nieprzyjemny fakt”, że „Wiekszosc (czytelników – JP) popiera Putina”?
    Czysty Ras-Putin. Co on robi tam, gdzie go poniosło – piąta kolumna czy co?

  145. Slawomirski
    3 marca o godz. 3:28
    Cholera, zapomniałem. Podaj, Sławomirski, choćby w przybliżeniu, jaka to jest większość. Chodzi o to, czy pora przypominać ruski, w którym może być pisana „Polityka”, czy jeszcze poczekamy.

  146. Jerzy Pieczul
    Nie biezpakojsia. My izuczalis ruskowo jazyka. Sławo toże.
    A swoją drogę po jasną cholerę „przyzwyczajony do różnorodności poglądów” czyta bezwartościową Politykę polskojęzyczną, z której niczego nie można się dowiedzieć, bo kłamie i „mówi” jednym głosem.

  147. mag
    3 marca o godz. 9:40
    Jezusmariajózef, mag, może Ty i ja to Putin – albo chociaż puta – tylko nie wiemy?!

  148. Jerzy Pieczul
    Powinno chyba być: JezusienazarenskiMatkoprzenajświetszaiJózefieświęty!
    Ty i ja to taki rodzaj dżenderowej matrioszki – otwierasz, a tam – Putin, Janukowycz, Juszczenko, Piękna Julia itd.
    Ty wiesz, ile można zarobić na matrioszkach np. w okolicy placu Zamkowego?

  149. mag
    3 marca o godz. 11:05
    „Jezus Maria Józef, przyjechał Franciszek Józef!” – coś takiego wyczytałem w dzieciństwie i powtarzam jak papuga. Ale ganc od siebie to Ci powiem inną rzecz: parę lat temu wymyśliłem ekumeniczne pozdrowienie, kiedy wchodzę do małego sklepiku lub coś kupuję w kiosku:
    – Niech będzie pochwalony ten interes.
    Znajomi się uśmiechają, ale trzeba było widzieć ich konsternację, kiedy słyszeli po raz pierwszy.

  150. mag
    3 marca o godz. 11:05
    Mag, mamuniuuu, przypomniało się, że z Putinów w hiszpańskim – prócz puty, czyli pani wiadomej dyspozycyjności, co uważam za jej osobiste prawo – jest jeszcze putada, czyli świństwo. Cholera, jak to, że tak powiem, konweniuje z inną sławą.

  151. Jerzy Pieczul
    2 marca o godz. 10:27
    Jak widać z linku poniżej rzecznik nie mówi prawdy
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/jasnowidz-krzysztof-jackowski-odnalaz-ciao-zaginionego-policjanta-pawla-dabkowskiego-zdjecia_205107.html
    Gdyby nie było żadnych efektów to po kiego policja by zwracała się do jasnowidzów? Po co by się zgadzała na ich udział na życzenie rodzin. (Jak rodzina chce niech sobie robi to na własną rękę , a policja nie powinna tracić czasu na głupoty)
    Policji niezręcznie jest przyznawać, że nie potrafi odnaleźć zwłok. Jakby rodzina sama wzięła jasnowidza i on by wskazał trafnie mieli by spory problem jak to wytłumaczyć, gdyby takich przypadków było więcej. Wolą by im nie zarzucono, że nie podjęli wszelkich nawet znikomo prawdopodobnych działań. Wtedy, nawet gdy okaże się, że spaprali poszukiwania , to gdy była zgoda z policji na jasnowidza, jakoś się z tego wyłgają.

  152. Jerzy Pieczul
    Dobre!
    Można zapożyczyć?

  153. maciek.g
    3 marca o godz. 13:57
    Wybacz, ale takimi sprawami nigdy się nie interesowałem. Zareagowałem zdawkowo jako niefruwający w chiromanckich obłokach. Natomiast na nieprawdę zdobyłeś się raczej Ty, bo nie sprawdziłeś, kiedy się wypowiadał rzecznik, a kiedy został znaleziony 1 (słownie: jeden) nieboszczyk. Poza tym „Superekspres” nie jest dla mnie źródłem informacji, zwłaszcza w tak sensacyjnej materii. Poza tym zacytowałem tylko zaczerpnięte z Wikipedii wypowiedzi, Ty natomiast zdobyłeś się na domniemania. Pewnie to przyjemne zajęcie, bo w przeciwnym razie na co by to było.

    Jeszcze z tej strony Wikipedii:
    „Jesienią 2011 roku fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych stwierdziła, że: „Nie znamy sprawy, w której informacje jasnowidza przyczyniłyby się bezpośrednio do odnalezienia osoby zaginionej”.

  154. mag
    3 marca o godz. 14:20
    Mag, Serduszko, bierz jak swoje. Bo nieważne cyje, co je, ważne to je, co je swoje. Jo tyz trochę wezne. Niepatentowane.

  155. Sławo ma rację. Jest dużo takich na forach Polityki, którzy wcale nie byli za Majdanem, pytali, po co nam ta Ukraina itp. Ja już wcale nie zaglądam na te blogi, gdzie toczy się dyskusja o Ukrainie, bo po co mi się denerwować? I tak siedzę jak na szpilkach oglądając śmierć ludzi na Majdanie, a teraz pełzającą rosyjską inwazję (scenariusz Czechosłowacja’38, wiemy wszyscy, co było dalej). Też, podobnie jak ten troll Sławo, zastanawiam się, skąd się wzięła tak liczna rosyjska piąta kolumna w Polsce, kraju tak doświadczonym przez rosyjskie rządy???

    PS. Ja do tej piątej kolumny nie zaliczam ani ciebie, mag, ani ciebie, Jerzy, i paru innych osób też nie, więc nie zgłaszajcie swego akcesu. A ekscesy Sławo, no cóż… Był czas się przyzwyczaić 😉

  156. „rosyjska piąta kolumna w Polsce, kraju tak doświadczonym przez rosyjskie rządy” ???
    Co to znaczy „tak doświadczony”?

  157. Slawomirski
    3 marca o godz. 3:28
    Chodzi mi o czesc jej czytelnikow a wlasciwie o putinowska piata kolumne maniakow totalitaryzmu. Czy redakcja Polityki ma zamiar zareagowac na ten nieprzyjemny fakt?
    ……………………………………………………………………………………………
    Jakaś reakcja, wydaje mi się, była. Około północy(2.03.br.) czasu warszawskiego po kliknięciu na „Blogi” pojawiała się informacja „Nie ma żadnego wpisu”. Podobnie po kliknięciu na autor (gospodarz bloga).
    Nie wiem czy była to sztuczka p. Putina czy też znanej panu i szerokiemu ogółowi agencji NSA. Poza tym pytanie do pana: jak miałaby zareagować pańskim zdaniem redakcja „Polityki”? Czy np. przyjąć propozycję wyrażoną niedawno przez paru blogowiczów w stosunku do pana? Mnie osobiście niektóre pańskie wpisy śmieszą, inne nudzą, a czasami ale rzadko, uważam za interesujące. Osobiście jestem przeciwny za dawaniem rad, tutaj – gospodarzowi bloga(u?).
    Proszę zauważyć, że rozpisałem się jak rzadko, więc kończę.

  158. Tobermorry
    Nic nie znaczy. Tak sobie tylko napisałam. Jak ktoś nie zna historii, to ja tu wykładu robić nie będę. Trollujecie, towarzyszu.

  159. Łaskawa Pani
    takie rzucanie sloganów i komunałów to było w epoce „wiecie, rozumiecie”, co to każdy miał czytać między linijkami.
    Proszę podać konkretne przykłady tej doświadczoności, ale może nie z epoki zsyłania kibitką na Sybir.
    Próby obrażenia interlokutora zwrotem „wy, towarzyszu” są równie tanie i ograne jak te pełne zadęcia martyrologiczne komunały 🙄

  160. Jerzy Pieczul
    3 marca o godz. 14:52
    No to masz nie z superekspresu56346225 575

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/schizofrenia_policji_w_sprawie_krzysztofa_jackowskiego_272917.html

  161. maciek.g
    3 marca o godz. 18:43
    Szanowy maćku, niech Ciebie i mnie gęś gęgawa kopnie, jak się nie rozumiemy. Nie szukam papierów na pana Jackowskiego, na ufo, na życie po życiu ani na pana Klimuszko (którego książkę mam i kiedyś nawet próbowałem korzystać) – to dla mnie dieła dawno minuwszych dniej. Za jedyną wiarygodną drogę poznania mam naukę, a innymi szperaniami się po prostu nie zajmuję. Jako ciekawostkę podrzucę Ci własne doświadczenie. Rybaczyłem z właścicielem łodzi Zbychem (świetny i odważny rybak, który nie umiał pływać, szedł w morze jak w dym, choć do wody nie wszedł dalej niż po kolana – tak się bał). W związku z brakiem kasy na inwestycje Zbychu pojechał do Krakowa na kurs uzdrawiania od ręki reiki. Wrócił po trzech dniach jako profesor medycyny tajemnej i zaczął praktykować. Byłem jednym z pierwszych jego królików jako wrzodowiec (jeszcze nikt nie słyszał o helikopterach – helicobakter pylori), bo lekarze nie pomogli. Zbychu, rzecz jasna, też nie pomógł, ale co się nawzruszałem w czasie seansów przy obowiązkowej świeczce, to moje. Po jakimś czasie, kiedy już nie rybaczył, bo reiki okazało się o wiele bardziej kasotwórcze, przeczytałem ogromny artykuł o nim, w którym informował, że na 100 leczonych przypadków tylko jeden był nieudany. Tym jedynym byłem ja. Napisałem do gazety, że w takim razie szpital wojewódzki budowany jest wyłącznie dla mnie, więc szkoda zachodu. Przerwali budowę i już 30 lat straszy w Koszalinie ogromna betonowa ruina. Potem przyszły antyhelikopterowe proszki i wrzód jak ręką odjął. Ten, kto te helikoptery odkrył – to dopiero jasnowidz.

  162. Marit
    Powalające są wyłącznie jednowymiarowe relacje i komentarze w rosyjskich mediach.
    Dopadło mnie deja vu.
    Całkiem jak by nie było Gorbaczowa czy Jelcyna w tzw. międzyczasie.
    Nie dziwota więc, że i u nas odżyli „towarzysze” na blogach, ale na szczęście mamy zróżnicowane serwisy krajowe i zagraniczne oraz obfitość gadających głów, z których każda gada, co jej w głowie gra.
    Najzabawniejsze, że Gospodarze poszczególnych blogów, niezależnie od zakresu swoich zainteresowań czują się w obowiązku podzielić swą wiedzą w sprawie Ukrainy, czy to facet mocny w religii i sprawach Kościoła, jak red. Szostkiewicz (okropnie się złości, jak ktoś się z nim nie zgadza), czy red. Kowalczyk, ateista.
    Jeszcze nie zabrał głosu prof. Hartman, a ciekawa jestem, ja mu się podobała sugestia jego szefa Palikota, który uważa, że Ukraina w trybie nadzwyczajnym powinna zostać przyjęta natychmiast do NATO.
    Cyrk totalny. Tylko ludzi mi żal z Majdanu, których okrzyknięto en gros faszystami.
    Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę na twarze i życiorysy zabitych na Majdanie. To był sam tzw. kwiat młodej inteligencji, która chciala do Europy. Snajperzy nie zabijali przypadkowych osób. Precyzyjnie namierzali właśnie ich.
    Jeszcze nie zabrał głosu

  163. Marit
    Sorry, pomyliłam red. Kowalczyka (mam nadzieję, ze mi wybaczy) z Makowskim od „Nieba w płomieniach”.

  164. mag
    3 marca o godz. 20:28
    Nie rozumiem licznych fachowych wywodów politycznych, przestawiania pionków, klocków, a nawet królów i królowych – a jeden wywód kompetentniejszy do drugiego, zaś drugi – jeszcze bardziej kompetentny. Wiem natomiast, że od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła, wiele się człowiekowata małpa nie zmieniła. Trochę się zmieniła, owszem: ulepszyła, wysublimowała teoretyczne wartości, do których dąży niezmordowanie jak osioł do marchewki wiszącej na kiju przed nosem, i nie może dojść. Cywilizacja wymyśliła wartość zwaną „konsekwencją” na przykład. Nikt jej nie przestrzega, za to wszyscy wszystkich oskarżają o niekonsekwencję. Coś jakby złodziej mówił złodziejowi: nie kradnij. Jest wielka teoretyczna, nie do przecenienia wartość: dialog. Niby się odbywa, ale wszyscy na wszelki wypadek mają armie. A te armie to młodzi chłopcy, których kompletnie nie interesują polityczne dialogi na cztery nogi, bo w tym wieku ich o wiele bardziej ich interesują dziewczyny. Więc co to takiego ta aż świecąca od częstego używania „wolność”, skoro młodzi są tak kształtowani w końskich okularach, by nie mieli własnego rozumu, nie widzieli niczego złego w odbieraniu wolności innym i zabijali ich bez mrugnięcia okiem? „Człowiek” to brzmi? Ano brzmi. Nawet się cieszę, że wkrótce nim przestanę być. Tylko paru pozaludzkich rzeczy żal.

  165. Jerzy Pieczul
    O matko! Nie zaprzestań być człowiekiem, póki żyjesz, rzecz jasna.
    Mnie już też się chwilami po prostu nudzi na tym świecie, ale z drugiej strony, no właśnie, tych paru rzeczy żal.
    A nudzi się dlatego, że wszystko się powtarza i niczego nie uczy historia, czyli doświadczenia przodków, ani nawet własne, bo bywa, że wchodzimy dwa, a nawet więcej razy do tej samej rzeki.
    Zmieniają się tylko dekoracje, czyli anturaż, więc im dłużej człowiek żyje, tym bardziej czuje się rozczarowany.
    Smutne jest także to (w tym upływaniu „czasu jednostkowego” przypisanemu każdemu), że nie umyka pamięć naszego prężenia muskułów za młodu, galopu porywających myśli, czyli czasu „burzy i naporu”.
    A potem jakoś wszystko blednie, blednie, zwyczajnieje, konformizmuje itp. I tego też żal.
    Ech, poruszyłeś chyba we mnie jakąś czułą strunę i aż mi wstyd, że takie banały wypisuję.
    Ale przynajmniej na własny rachunek, a nie w ramach troski np. o Ukrainę.
    Dostatecznie troszczy się o nią cała armia blogowiczów, zaangażowanych doradców i mentorów. Ale robią to przynajmniej jako wolontariusze.
    W przeciwieństwie do tych, którzy się srożą i puszą na wizji i fonii.
    P.S. Jurku złoty, postaraj się robić akapity, bo trudno się czyta tekst pisany ciurkiem.

  166. mag
    3 marca o godz. 23:38
    Mag, nocna Muzo i Muzyko serca, jezdem zupa wołowa bardzo czuła na słowa, ale dopiro tyro żem siem kapł (drugi raz mi ćwierk
    dawasz o akapitów)
    że internetowa czytanka różni siem od książkowanki – jest bardzi niecierpliwszą.
    Wienc zbity do dup..,.prrr!…do kup tekst nawet ok odpycha.
    Każdy myśl możno
    poszatkować na podmyśl
    i graficzno wyróżnić
    żeby z mag się nie poróżniać
    Bendem Ciem, Serduszkochana, posłuchać – żeby dobrze wypaść.

    Niech bendzie pochwalony ten blog.

    Aha. Teraz już niepoetycko. Często pytam w sklepach, czy się jeszcze płaci. Pytam w celu uśmiechnięcia się ze sprzedawczynią. No i się uśmiechamy. Wtedy chętnie tłumaczę, że na początku 50-tych lat nam tłumaczyli, że kiedy całkiem zapanuje komunizm, wszystko będzie wedle potrzeb, bez pieniędzy. Dlatego się dopytuję, żeby nie przegapić.
    Dobranocka, choć już pewnie śpisz.

  167. zezem
    3 marca o godz. 16:45

    Szanowny Panie zezem

    Nie jestem sympatykiem tygodnika Polityka. Nie jestem tez sympatykiem innych polskich czasopism. W interesie Polityki jest to aby sie sprzedawala. Dlaczego wokol niej zgromadzili sie ludzie o ekstremalnych pogladach powinno zastanowic zespol redakcyjny. Na tych osamotnionych maniakach totalitaryzmu pieniedzy sie nie zarobi. Wiecej odstrasza oni od Polityki liberalne ekonomicznie stabilne spectrum spoleczenstwa. To co pisze ma sens jesli Polityka jest niezaleznym czasopismem. Jesli jest innaczej i Polityka jest finansowana przez Rosjan wtedy jej bycie przytulkiem dla rosyjskiej piatej kolumny ma sens. Ma tez sens aby w tym wypadku Polacy jej unikali. Lojalnosc czasopisma w stosunku do kraju moze byc wtedy kwestionowana ze wszystkimi tego konsekwencami. Dlatego inteligencja pracownikow tygodnika i instynkt samozachowawczy powinny zaowocowac rozwiazaniem przedstawionego problemu. Jak to zrobia ludzie pracujacy w Polityce aby w zgodzie z reszta spoleczestwa wspierac polski interes narodowy nie jest moim problemem.
    Prosze zwrocic uwage na kropke ktora definitywnie konczy moja odpowiedz.

    Slawomirski

  168. Marit
    3 marca o godz. 16:20

    Szanowna Pani marit

    Gdy polski prezydent i premier mowia ze Polska jest bezpieczna to znaczy ze tak nie jest. Polski interes narodowy jest zagrozony rosyjskim militaryzmem. Wolna Ukraina jest gwarantem wolnej Polski. Dlatego w interesie wszystkich Polakow jest popieranie europejskich aspiracji Ukrainy.

    P.S.
    W czasie weekendu spadl na pustynie inch deszczu. Kaktusy sie napily.

    Slawomirski

  169. Jerzy Pieczul
    3 marca o godz. 19:40

    Ja rozumiem że czujesz się oszukany przez przez uzdrowiciela (czy to nie Zbyszek Nowak?). Takich oszustów oczywiście było i będzie wielu. Jednak zwracam uwagę żeby nie wpadać z jednej skrajności w druga.
    Nauka , choć jest bez wątpienia najlepszą metodą jaką człowiek wynalazł do stwierdzania co prawdziwe , a co nie , nie może wyjaśnić tego do czego nie stworzyła narzędzi i co umyka możliwościom badania i eksperymentu. Jak nie było detektorów do wykrywania fal elektromagnetycznych , naukowcy nic o tych falach nie wiedzieli.
    Ówcześni racjonaliści zrównali by z ziemią człowieka który by powiedział że są i można dzięki nim przesyłać głos na tysiące mil.
    To jeden z nielicznych przykładów by wskazujących,że nie można traktować czegoś za nieistniejące bowiem nauka współczesne o tym nic nie mówi. Telepatia zajmowali się nawet wojskowi i starali się ja wykorzystać militarnie , mimo, że nauka nic z tej materii nie jest w stanie stwierdzić , bo nie ma powtarzalnych wyników eksperymentów. ( Naukowcy co próbowali to badać zniechęcili się mimo że statystycznie wyszło że taki przekaz istnieje)
    Wojskowi odeszli od tego sposobu przekaz był mało pewny , choc miał wielką zaletę – był nie do przechwycenia.

  170. Nauka w swej ułomności nic nie wie o maćku.g.
    A przecież maciek.g istnieje, a nawet poucza naukę swym istnieniem w prawdzie.
    Nauka jest więc do dupy, co bynajmniej maćka g. nie zniechęca do zaglądania w jej samo sedno.
    Mając taką nauczkę tam, gdzie powyżej, nauka postanowiła nie wyciągać maćka.g na światło dzienne z błędu.
    Tak nauka zamyka się na wgląd w prawdę, pozostawiając ją talentom maćka g. na blogu, bo po prostu wynik jest niepowtarzalny.
    motto: „…ja po prostu talentem ją gaszę…”

  171. Slawomirski
    4 marca o godz. 4:58
    Dlatego inteligencja pracownikow tygodnika i instynkt samozachowawczy powinny zaowocowac rozwiazaniem przedstawionego problemu.*
    ………………………………………………………………………………….
    *Sformułowanie jak z gazet PRL-u (tych dla ludu) lat 50-tych.
    Pańska sugestia eliminowania „postaw ekstermalnych” budzi niezbyt dobre skojarzenia. Dziwi mnie taka postawa, bo sam pan został bodaj dotknięty taką „eliminacją”, a są sugestie by i tu to zastosować.

  172. Sławomirski
    Czy rzeczywiście wokół Polityki zgromadzili się ludzie o ekstremalnych poglądach?
    Najpierw pomyślałam, że bzdura, a potem zaczęłam sobie przypominać… nasze przygody i zmagania z axiomem, muratorem, jasnym gwintem, diasporą czujną (albo nie), non posumussem, kaliną, krzysią… i z tobą, drogi Sławo…
    I tak sobie myślę, że może faktycznie są tu sami ekstremiści. Ale jak ktoś komentuje na blogach, to zapewne ma jakieś poglądy, czasem ostre, i chce je pokazać. Co zrobić

  173. maciek.g
    4 marca o godz. 14:20
    Nie, Szanowny Maćku, nie czuję się oszukany, a w największą skrajność wpadłem tuż po narodzeniu, kiedy powiedziałem niepoprawnie nie pamiętam, do kogo: „Job twoju mać, co się na mnie gapisz!”. Poza tym skrajności są mi obce: znoszę pogodnie Twój pouczający ton, kąpię się zimą w morzu, w leśnych strumykach, urządzam głodówki (najdłuższa – 6 dni), nie rozmawiam z żoną po 3 miesiące, zjadam za jednym przysiadem dwa lody z „Biedronki” po dwa litry każdy, choć 30 lat się odzwyczajam od jedzenia – jest tych nieskrajności od cholery. A z mojego kolegi Zbyszka (tak czy owak nie jest Nowak) uczonego aż przez trzy dni robiłem sobie podśmiechujki, bo chciałem po prostu przeżyć na własnej skórze, co się w tym reiki wyprawia. Podobnie zdarzało mi się, już w bardzo zaawansowanym ateizmie, kiedy czytałem Biblię do poduszki, chodzić do kościoła, później – słuchać Radia Maryja, by mieć wiedzę o oszustach z doświadczenia, nie ze słyszenia.

  174. ‚Wot, zdies wsio ekstriemisty, kak skazajet gołos cziekisty!
    W Polsze ani formirowanyje.’
    (z zagranicznej konferencji prasowej – ani chybi obszcziestwa milionerów z kaktusa)

  175. zezem
    4 marca o godz. 14:38

    Szanowny Panie zezem

    W Polsce jest wystarczajaco duzo inteligentnych ludzi aby ten problem rozwiazac niestety to Pan nadal siedzi po uszy w totalitaryzmie i nie rozumie ze sa subtelniejsze metody niz cenzura i pseudonauki plynace z ludowych gazet PRLu.

    Slawomirski

  176. Marit
    4 marca o godz. 17:02

    Szanowna Pani Marit

    Mysle ze nalezy swiecic przykladem innym na codzien w obronie liberalnych europejskich wartosci ktorych Polska jest naturalnym spadkobierca. Proby relatywizacji tych wartosi powinny byc bezwglednie krytykowane jako antynarodowe i antyeuropejskie. Nie ma nic zlego w nazywaniu spraw po imieniu gdy polski interes narodowy jest zagrozony.

    Slawomirski

  177. A picture is worth thousand words

    http://www.bbc.com/news/world-europe-26440424

  178. Slawomirski
    4 marca o godz. 20:51
    A picture is worth thousand words
    ………………………………………………………
    http://www.youtube.com/watch?v=7h-qX5-0xgo

  179. zezem
    Autor tego video wie co robi (bolszewicka propagande) pan/-ni nie ma pojecia z czego oni strzelaja i czym, ale powtarza. Widoczni zolnierze sa uzbrojeni w typowe
    semi-automatic shotguns do kontroli tzw. rioting mobs. Naboje zawieraja gaz lzawiacy albo non-lethal ammo. Widoczny wybuch rzuconego „granatu” potwierdza to. Zolnierze uzywaja gazu lzawiacego. Tego nie mozna sie nauczyc „studiujac” youtube czy calujac sie pod „tecza”.

    Slawomirski.
    Teraz to pan jest za cenzura. Polityka funkcjonuje w tzw. market economy, czytelnicy zadecyduja o jej egzystencji. Ja wpadajac do Polityki wybieram sobie najbardziej idiotyczne z wpisow i … „wyjasniam”. A przy okazji ucze sie jez. polskiego popijajac to czy tamto.
    Chyba nie chce pan byc w gronie niedorozwinietych, rozczarowanych pieciuli, ?, gekko i wielu wielu innych.

  180. Precz z cenzurą!
    My, innostrancy, toże nastojaszczyje diemokraty.

    „Internet zalała powódź prorosyjskich komentarzy…80 procent z nich wysłano z nieprawdziwych kont. Ekspert: Rosyjska cyber-propaganda to dopiero początek…
    Gdy gazeta sprawdziła po numerach IP, skąd pochodzą komentarze, okazało się, że 80 proc. prorosyjskich wpisów zostało wysłanych z zagranicy , np. Niemiec, Grecji czy USA. Ale żaden nie został wysłany z Rosji. Przypadek? Zdaniem ekspertów nie.
    Jak mówi Andrzej Mroczek, ekspert ds. cyberterroryzmu Collegium Civitas, może to świadczyć o tym, że wysyłanie wiadomości z różnych krajów to popularny zabieg stosowany przez hakerów. Zaś Rosja, przypomina Mroczek, ma jedną z największych na świecie armię takich ludzi. Jego zdaniem wszystko wskazuje na to, że fala prorosyjskiej propagandy to dopiero wstęp do większych ataków hakerskich na Polskę .
    http://tinyurl.com/nmk72d5

  181. Legionnaire
    4 marca o godz. 21:43

    Szanowny Panie Legionnaire

    Censure zostawilem w 1981 roku w PRLu pod czujnym okiem redaktora Passenta. Tylko ludzie nieinteligentni jak na przyklad komunisci uciekaja sie do niej. Prosze zainwestowac chwile czasu na przeczytanie ze zrozumieniem tego co napisalem.

    Slawomirski

  182. zezem
    4 marca o godz. 21:00

    apples and oranges

    Fakt istnienia zlego postepowania nie usprawiedliwia takiego zachowania.

  183. Legionnaire
    4 marca o godz. 21:43
    Pańska wiedza na temat sfilmowanego zdarzenia zrobiła na mnie wrażenie. Widać fachowca.
    Z tą uwagą ,że nigdzie nie napisałem kto czym strzela. Nieładnie tak insynuować . „Tęcza” albo wojeryzm.

  184. Gekko
    4 marca o godz. 21:50

    Szanowny Panie Gekko

    Wierze ze Polacy wiedza na czym polega ich interes narodowy nawet wtedy gdy internet jest zalany proputinowskim spamem.

    Slawomirski

  185. Gekko
    2 marca o godz. 21:18
    Jasnowidz o jasnym spojrzeniu już zna wszystkie odpowiedzi w sprawie Ukrainy i wie co z tego wyniknie dla Polski. W tej sytuacji jedynym prawidłowym wyjściem jest udać się do jego kościoła i w skupieniu wysłuchać, oraz dać na tacę.

    Dla ministra obrony, ministra finansów, premiera i prezydenta również jedynym wyjściem jest zrobić to samo. To pozwoli dokładnie zaplanować nowe zakupy wojskowe. Zamiast czołgów – lemiesze, albo odwrotnie. Zamiast rakiet – kosy. Albo odwrotnie.

  186. Jerzy Pieczul
    4 marca o godz. 18:20
    Wcale nie zamierzałem cię pouczać. Z kontaktów z ludźmi którzy siebie określają racjonalistami wiem, że bardzo często podpierają się słowem nauka, tak jakby tą metodą dało się wszystko wyjaśnić i ustalić. Często okazuje się, że nie zastanowili się nawet jakie ta metoda ma ograniczenia. Wielu uczonych nadal twierdzi, że wiedzą w dalszym ciągu znikomo mało. Jak ktoś na poważnie zajmował się nauką, to szybko dochodzi do wniosku, że trzeba bardzo być ostrożnym w formułowaniu kategorycznych stwierdzeń i dla nich wciąż aktualne jest stwierdzenie Russell’a „Nie bądź niczego w stu procentach pewien.”
    Ponieważ ty tez wsparłeś się słowem nauka , wskazałem na ograniczenia tej metody, by trochę zachwiać twą pewność.

  187. Slawomirski
    Zostawil Pan cenzure w Polsce … Really ?
    Cyt.: „Nie mam tym razem na mysli redaktorow Polityki ci zachowuja sie poprawnie. Chodzi mi o czesc jej czytelnikow a wlasciwie o putinowska piata kolumne maniakow totalitaryzmu. Czy redakcja Polityki ma zamiar zareagowac na ten nieprzyjemny fakt ?”.
    W czasie pobytu w Polsce prosze sie udac do Attorney General of Poland (chyba kogos takiego Polska ma) i prosze zlozyc oficjalnie doniesienie o popelnieniu przestepstw przez Urbana, Jaruzelskiego, … whatever. Ma pan do tego prawo i obowiazek, o ktorego brak (obowiazku) oskarza pan wszystkich dookola. Jezeli pan tego nie zrobi (tj. zlozy doniesienie, skarge) utwierdzi pan swoich przyszlych czytelnikow (mnie nie musi) w przekonaniu jak wiekim jest pan …
    Jak to bedzie w jezyku waszyngtonskim …
    A gas bag or Bullshit master !
    Obawiam sie, ze wszystko jest juz stracone, panska przypadlosc jest poza mozliwosciami wspolczesnej medycyny. Nawet Francis Mitchell (medicine man) of Navajo bylby bezsilny.
    Have nice life.

    zezem
    Voyeurism ! That’s it ! I was looking for that word.
    „A voyeur”. That’s what you are, a voyeur !
    Prezentuje pan video z podpisem „War Crimes – US Soldiers shooting live rounds at Iraqi prisoners” i udaje slawomirskiego.
    Niemniej dziekuje za komplement. Tak jestem fachowcem i dodam, ze spedzilem cale zycie wyrzadzajac bolszewikom krzywdy, w mundurze oczywiscie. Czego nie mozna powiedziec np. o Slawomirskim, ale nieprzesadzajmy. Zobaczymy jak zadziala w Polsce.

  188. Gekko
    4 marca o godz. 14:37
    Polecam przeczytanie wypowiedźi znanego i uznanego przez cały świat nauki filozofa Bertranda Russell’a o ludziach mądrych. Ułatwiam szukanie wklejając cytat
    To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.

  189. Panie Sławomirski,
    jak wszem donoszą wiarygodne i opiniotwórcze głosy spod kaktusowego IP, Polacy powinni wiedzieć, że ich interes narodowy polega na nękaniu Pana Passenta.
    Można się na tym, tak jak na słaniu innych tego typu
    innostrannych nienawistnych spamów, dorobić antypolskich milionów.
    Efekt ogłupiający, choć tylko nadawcę, ten sam.
    Gekko
    – – – –

    @ Tanaka, 4 marca o godz. 23:33

    Niestety, ani obecna sytuacje ani nieodległa przyszłość naszego kraju nie wymaga już ekspertyz jasnowidza. Jeszcze jedna branża w upadku, na skutek rzucenia Krymu na tacę przez (łatwo)wiernych, a stąd pożytecznych, idiotów.

  190. maciek.g, 5 marca o godz. 0:29

    Polecenie zbyt pewne, że nauka polega przed polecającym.

    Polecam dla ułatwienia przeczytać to sobie także wspak oraz brajlem. A potem wyciąć i wkleić jako antyperspirant, jak zalecają powszechnie znane i uznane przez cały świat nauki wątpliwości.

  191. maciek.g
    5 marca o godz. 0:21
    Kolejny wpis, w którym pouczasz i to bardzo krzywo. Ot choćby to:

    „Z kontaktów z ludźmi którzy siebie określają racjonalistami wiem, że bardzo często podpierają się słowem nauka, tak jakby tą metodą dało się wszystko wyjaśnić i ustalić”.
    Krzywość Twojego pouczenia polega na imputowaniu racjonalistom przekonania „jakby tą metodą dało się wszystko wyjaśnić i ustalić”.
    Nie znam ani jednego racjonalisty, który byłby aż takim durniem, że bez mrugnięcia okiem plótłby, że nauka potrafi „wszystko wyjaśnić i ustalić”. Wszyscy natomiast co do sztuki powiedzą, że nauka jest najbardziej wiarygodnym sposobem poznawania świata i wszechświata – ma metody i narzędzia. Nauka szuka, w tym szukaniu błądzi, z błądzenia wyciąga wnioski, coś odkrywa, dalej szuka, dalej błądzi, znów odkrywa itd. Może nie zauważyłeś, ale to nie religie odkryły i wyprodukowały antybiotyki, wzierniki rejestrujące wewnątrz człowieka pracę jego organów, no i nie chiromanci zrealizowali marzenie człowieka o lataniu. Namacalnych efektów naukowego poznania są w codzienności setki lub tysiące – choćby leciuteńkie, wygodne adidasy. Twierdzenie pojedynczego naukowca, nie poparte wiarygodnymi dowodami prawdziwości, nie ma wartości naukowej (chyba że jako bodziec do dalszych badań). Twierdzenia religijne, chiromanckie, parapsychologiczne i tym podobne mają za dowód wyłącznie mocne przekonanie twierdzącego. Dlatego nie przypadkiem religianci i chiromanci to świetni mówcy, bo ich świat jest wyłącznie w słowach. Nieweryfikowalnych, bez dowodów, wyłącznie do wierzenia.

  192. maciek.g
    5 marca o godz. 0:29
    Jako młody zbuntowany raczkujesz dopiero, przyswajając słuszne ogólniki w rodzaju:
    „To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości”.
    Tyle że pod pojęcia „głupcy” i „mądrzy” – da się wstawić co komu pasuje, a wartość agitacyjna sentencji pozostanie bez zmian. Ogólnikami można żonglować do woli. Czyżbyś nie rozumiał, że Sokrates – więc grubo przed Russellem – miał wątpienie za metodę poznania, a nie jako negację możliwości poznania? Ja Ci takiego widzenia nie wciskam, mówię tylko, że Twoje wykłady o wątpieniu mogą sugerować, że jest ono dla Ciebie wartością samoistną i wystarczającą do życia – dubito, ergo sum, więcej niczego mi nie trzeba. Na razie – bo przecież z tego się wyrasta. Nie mogę przecież wątpić w to, co oczywiste: że ziemia się kręci w kółko i że nie ma ani jednego wiarygodnego dowodu, by którykolwiek z licznych w dziejach ludzkości bogów przyszedł do jakiejś Kasi, powiedział „dzień dobry”, potrajlował, może jeszcze coś… i zostawił jej wideo z odwiedzin. Albo i merca. Gdyby Znany Syn jeździł 2 tysiące lat temu mercem zamiast osiołkiem, byłby to mocny dowód, że on rządzi czasem i przestrzenią, a nie czas i przestrzeń – nim. A tak to…eee.

  193. Legionnaire
    5 marca o godz. 0:26

    Szanowny Panie Legionnaire

    Myli sie Pan w sprawie cenzury, tego co bede lub nie bede robil i gramatyki angielskiej.

    Slawomirski

  194. Gekko
    5 marca o godz. 0:41

    Szanowny Panie Gekko

    Dobro panow Passenta,Urbana i Jaruzelskego nie lezy mi na sercu. Taki juz jestem i tego pan nie zmieni.

    Slawomirski

  195. Adam Szostkiewicz
    4 marca o godz. 21:11

    Te fora są obsadzane przez rosyjskich agentów wpływu.

  196. Bunt oplacanej przez Moskwe dziennikarki RT

    https://www.youtube.com/watch?v=ZolXrjGIBJs

  197. Jerzy Pieczul
    5 marca o godz. 1:42
    Uniosłeś się ambicją i wymawiając mnie, ze pouczam, sam pouczasz i to w znacznie większym stopniu. Zachowałeś się tak jak mój dawny nauczyciel fizyki który na powiedzenie swego ucznia „większa połowa” zrobił pół godzinny wykład na ten temat informując, że nie ma czegoś takiego jak większa połowa. Znudził wszystkich i w klasie robił się coraz większy szum. Wtedy zdenerwował się i powiedział ja tu wam tłumaczę , a większa połowa zupełnie nie uważa. Ryknęliśmy śmiechem , a ona zgłupiał i zupełnie nie zorientował się dlaczego.

  198. Gekko
    5 marca o godz. 0:50
    Tak właśnie sądziłem i nie zawiodłem się – wypowiedź godna ciebie

  199. Gekko
    5 marca o godz. 0:41

    Ależ nie, Polska łaknie więcej jasnowidzów i więcej egzorcystów.

  200. @ maciek.g, 5 marca o godz. 10:51

    Nauka rozróżnia sadzenie głupot przez rozmaitych maćków od sądzenia – i na tym polega jej godność, niedostępna sadzeniakom.
    A głupota głupca z pewnością niezawodna, bez żadnych wątpliwości.
    Czekam na dalsze wykwity, ku uciesze gawiedzi.

    @ Jerzy P.
    Ad vocem:
    Polemizując, krzewisz tylko rozsady sadzeniaka;)
    Szlachetnie, ale bezpłodnie dla nauki i poziomu bloga.
    Serdeczne pozdrowienia.

  201. Jerzy Pieczul
    5 marca o godz. 2:31
    I jeszcze jedna uwaga napisałeś nieprawdę „Tyle że pod pojęcia „głupcy” i „mądrzy” – da się wstawić co komu pasuje”
    Encyklopedia dość jasno informuje „Głupota – niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości, nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych, przewidywania i kojarzenia. Charakteryzuje się pychą, śmiałością, podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do zdziwienia, dążnością do ekspansji itd”
    ” Mądrość zaś w najwęższym znaczeniu to umiejętność podejmowania uzasadnionych decyzji, które w dłuższej perspektywie przynoszą pozytywne rezultaty „

  202. @ Slawomirski
    5 marca o godz. 6:09

    Pana serce wymyka się więc narodowemu interesowi Polaków, pozostawiając intelekt w homosowietycznym klinczu. Taka typowa emigracja a la polonaise.
    Bolesne, jak osiadłość na kaktusach; współczuję, ale objawy skierowałbym ku farmakologii a nie na blogi.

  203. maciek.g
    5 marca o godz. 10:47
    Zachowałbyś się w sposób dojrzały, gdybyś zareagował na przykład tak: „Możesz dać przykłady moich pouczeń i wyjaśnić, co odbierasz jako pouczenie?”. To byłoby zachowanie racjonalne. Ale człowiek jest balonem bardziej wypełnionym ambicją i emocjami niż olejem.
    Ty, rzecz jasna, nie wiesz, że pouczasz i że co drugie Twoje zdanie nie jest neutralnym wypowiedzeniem sądu, lecz właśnie pouczeniem – i to wszystkich na blogu, nie tylko mnie. Ot, choćby zdanie wypowiedziane do mnie: „Jednak zwracam uwagę żeby nie wpadać z jednej skrajności w druga” – w tym zdaniu jest i nie wiadomo, z jakiego sufitu wzięte urojenie, że w konkretnej sytuacji wpadłem w jakąś skrajność, i ukryte założenie, że grubo starszy od Ciebie gość nie ma pojęcia o możliwości wpadania w skrajności, więc trzeba go pouczyć.
    Dałbym Ci takich przykładów sporo, jako że nie z powietrza czy z dwóch Twoich wykładów z bardzo wysokiej katedry wziął się mój i nie tylko mój sąd o Twoim dziecięcym zadęciu w stylu piętnastolatka – „Skąd wiesz, że nie jestem profesorem” – wyrażającym się w dydaktycznym tonie, ale na razie nie mam czasu. Jako odpowiedź masz typowe dla Lachów ambicjonalne odszczeknięcie „A ty?”. Jest to odszczeknięcie również głupie, ponieważ zachowania jednego nie unieważniają zachowań drugiego – są tylko niemerytoryczną przekomarzanką.
    W najdrobniejszym szczególe zachowań – w czynie, minie, geście słowie – jest CAŁY człowiek, więc ZAWSZE zostawia on psychologiczny ślad osobowości. Na tym więc polega Twoja niewinność, że po dwóch zdaniach widać dziecko rżnące profesora. Dojrzały myśliciel zakłada, że rozmówca wie co najmniej tyle, co on, Ty natomiast swoimi wykładami tworzysz wrażenie, jakby dopiero z Twoim przyjściem na świat
    zaczęły pączkować cywilizacja i poznanie. O to można, rzecz jasna, pomówić każdego, więc o odróżnianiu zdolnego dziecka lub dobrego aktora od dojrzałego myśliciela decyduje życiowe doświadczenie. Poza tym słowa są wspólne dla wszystkich i mają tę właściwość, że dają się odkręcać o dowolny kąt, więc honorowy, dajmy na to, doktor i karabin maszynowy Rydzyk śmiało może pruć słowami „nauka”, „rozum”, „myśleć”, a słuchający są wzruszeni, bo wiedzą, że to o nich. Moje słowa też można odkręcić o dowolny kąt. Ale dwa plus dwa i tak będzie cztery.

  204. Szanowny Panie Gekko

    Emigracja taka sama jak wszystkie inne. Wynik aktywnosci ludzi takich jak Passent, Urban, Jaruzelski. Tej traumy nie wyleczy panska arogancja.

    Slawomirski

  205. Jerzy Pieczul
    5 marca o godz. 12:41
    Jesteś całkiem niekonsekwentny w swym pisaniu. Ty o mnie też niewiele wiesz , a cytuję piszesz „Jako młody zbuntowany raczkujesz dopiero, przyswajając słuszne ogólniki w rodzaju:”
    i następne „o Twoim dziecięcym zadęciu w stylu piętnastolatka –”
    Zwróciłem ci uwagę, że napisałeś głupotę i już się obraziłeś.
    czy to przypadkiem nie twoje pouczenie cytuję „Czyżbyś nie rozumiał, że Sokrates – więc grubo przed Russellem…” i następne „Dojrzały myśliciel zakłada, że rozmówca wie co najmniej tyle, co on”
    Ponieważ cie nie znam, ustosunkowuję się do tego co piszesz, a z twego pisania wynikło przykład „Za jedyną wiarygodną drogę poznania mam naukę, a innymi szperaniami się po prostu nie zajmuję”
    A więc ci napisałem, że nauka niestety bardzo wielu rzeczy nie potrafi wyjaśnić. Podałem w skrócie ograniczenia metody naukowej by to uzasadnić. Napisałem, że nie można twierdzić, że coś nie istnieje bowiem nauka tego jeszcze nie stwierdziła.
    Gdybyś nie dodał „a innymi szperaniami się po prostu nie zajmuję” wydźwięk twego wpisu byłby inny, a tak sam wstawiasz się grupy racjonalistów dla których jak naukowo nie stwierdzono to znaczy to nie istnieje. Naukowcy też są ludźmi i znamy wiele oszustw naukowych, a na dodatek obecnie wszyscy bardzo lubią podpierać się słowem nauka (a tymczasem jest to metoda poznania – fakt, że najskuteczniejsza jaką człowiek wynalazł, ale nie jedyna)
    Ze wzgledu na twoje wielkie ego kończę tę dyskusję z tobą bo ona do nikąd nie prowadzi.

  206. @ Sławomirski

    Oczywiście że arogancja w dręczeniu innych Panu nie pomaga, emigracja nie daje uciec od siebie, stąd urojenia odsiebne skutkują kompromitującymi publicznie perseweracjami, a ja – i zapewne nie jako pierwszy – zalecam farmakologię.
    Proszę na to nie żałować uciułanych dutków i okazać sobie samemu litość.
    Ulży Panu (przynajmniej objawowo), zapewniam, i blogom też.
    Go to heal your soul from hell, Mr. Slawo.

  207. „Racjonaliści” powołują się na brednie z Wikipedofilii. Niżej już upaść nie można. Przepraszam, jest jeszcze Sławo wiecznie żywy.
    Ale nie będę was do niczego przekonywał, ani w ogóle męczył. Niech każdy uznaje za prawdziwe to, co mu odpowiada. Blog z wami. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.

  208. Gekko
    5 marca o godz. 18:15

    Szanowny Panie Gekko

    Naprawde jest pan tak naiwny aby wierzyc w pigulki szczescia i zycie wieczne w zgodzie kosztem innych? Prosze wziasc zimny prysznic i zrozumiec jak zniewalali czlowieka Passent, Urban i Jaruzelski.

    Slawomirski

  209. Slawomirski, 6 marca o godz. 0:15

    Inwestycja klikudziesięciu dutków miesięcznie w farmakologię wyleczy Pana z objawów, które Pan bierze za swą niewiarę. Może nawet wyzwoli ze stylistyki postów, naśladującej (całkiem zręcznie) Urbana.
    Niech Szanowny Pan wybaczy, ale osobiste rewerencje zachowam na sytuację, gdy Pana posty wyrażą jakąś rekonwalescencję.

  210. @ Tanaka, 5 marca o godz. 11:47

    „Gekko 5 marca o godz. 0:41
    Ależ nie, Polska łaknie więcej jasnowidzów i więcej egzorcystów.”

    Może łaknie, ale nie wymaga.
    PS
    Czy zauważyłeś, że ktoś, na innych blogach podszywa się niezdarnie pod inteligentnego teoznawcę Tanakę? 🙂 🙂 🙂

  211. Ciag dalszy problemow Russia Today z dziennikarkami

    http://www.bbc.com/news/world-europe-26468837

  212. Slawomirski
    6 marca o godz. 21:20
    To z pewnością sztuczka hakerów. Ostatnio modne.

  213. zezem
    6 marca o godz. 23:16

    Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Dlaczego Julia Tymoszenko zostala inwalidka w ukrainskim wiezieniu?

    Slawomirski

  214. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Tutaj nowy Hitler sie rodzi kibicuje mu cala piata kolumna a Hartman wyrywa sie jak Filip z konopii na swoim blogu z Sokratesem czyli chowa glowe w piasek zapominajac o wlasnym instynkcie samozachowawczym. Pan tez moglby sklecic kilka zdan na temat politycznej destabilizacji wywolanej poczynaniami szalenca z Moskwy ktory zabral sie do otwierania puszki Pandory. Prosze mi wierzyc ze milczenie w tej sytuacji nie jest zlotem.

    Slawomirski

  215. Sławomirski
    7 marca o godz. 5:25
    Szanowny Redaktorze Sławomirski, zarządzający, co ma być, czego ma nie być na cudzym blogu,
    „Filip z konopi” to nie Twój kolega narkoman, żeby go pisać dużą literą, lecz w dawnym polskim języku „zając”, więc ma wyglądać tak: „filip z konopi”. Przyznaję jednak, że piszących jak Ty jest legion. Ale że to zdanie jest frazeologizmem, więc żadna – nawet sławomirska – siła historii jego powstania nie zmieni. W każdym razie, nim zaczniesz, Obsesjonacie, skarżyć się u pana Jacka na jego kolegów, na innych ludzi w stylu „Mamo, a Jacek się bije!” (nie rozumiesz elementarnych wymogów kindersztuby), dowiedz się, że w języku polskim jest coś takiego jak interpunkcja, że w Ameryce można dostać klawiaturę z polskimi literami, no i przeczytaj swój tekst, Skarżypyto, z 5 razy, nim go wyślesz.
    Pytanie do pana Jacka – „Dlaczego Julia Tymoszenko zostala inwalidka w ukrainskim wiezieniu?” – pokazuje, że przepustki z domu wariatów szkodzą i czas wracać.

  216. Szanowny Panie Jerzy Pieczul

    Z tym Filipem czy jak pan woli filipem to faktycznie ciekawa sprawa. Dziekuje z bodziec do zmarnowania kilku minut mojego czasu. Ja lubie interpretacje Adama Mickiewicza pomimo tego ze mija sie z prawda. Moim zyczeniem jest aby sie pan z prawda nie mijal chociaz nasze mijania sie z prawda sa nieistotne w porownaniu do tego co sie teraz dzieje w Rosji.
    Specjalnie dla pana premier Kanady:

    http://www.theglobeandmail.com/news/politics/canada-suspends-military-activities-with-russia/article17289679/

    P.S.
    Prosze sie wysypiac i jesc posilki regeneracyjne.

    Slawomirski

  217. Sławomirski
    Nie fatyguj się, bo ja na linki nie rozmawiam. Inaczej mówiąc, nie otwieram. Swoją zaś hierarchię ważności spraw trzymaj dla siebie. Natomiast języka polskiego, skoro dziwaczysz na polskim blogu i jeszcze – Uo mamuniuuu! – masz się za Polaka, Bolszewiku w krótkich majtkach, wypadałoby się jednak uczyć. Cholera, za dużo czasu Ci poświęcam – spadam.

  218. Szanowny redaktorze Polityki

    Zjawiskiem paranormalnym jest obecnosc Putina w demokratycznej Europie. Cala Europa sie zdemokratyzowala. Nawet redaktor Passent przejrzal na oczy. A ren rosyjski zul ktoremu w internecie nadano imie Adolf postanowil zabawic sie w twardego dyktatora. Ilu ludzi zostalo przez niego zamordowanych nie dowiemy sie. Wiemy za to ze wszyscy ludzie dobrej woli na calym swiecie od Japonii po Alaske mowia ze maja juz dosyc tego cyrku rodem z KGB. Rosja zasluguje chyba na demokratyczne rzady tak jak kazdy normalny europejski kraj.

    Slawomirski

  219. Jerzy Pieczul
    7 marca o godz. 8:28

    Szanowny Panie Jerzy Pieczul

    Noce i dnie spedzone z komputerem nie zastapia normalnego zycia. U mnie blekitne niebo, blekitna woda w basenie i slonce. Kilka dni temu spadl deszcz i kaktusy zaczynaja przygotowywac sie do kwitniecia.

    Slawomirski

  220. Gdzie sie te podobienstwa koncza
    -dyktator
    -przesladowca mniejszosci
    -mial swoja olimpiade
    -eliminuje fizycznie swoich oponentow
    -nacjonalista
    -militarysta

    http://www.bbc.com/news/world-europe-26488652

    tutj:
    -brak wasika
    -brak grzywki

    Slawomirski

  221. Szanowny redaktorze Polityki

    Podgladam siostre zakonna na lotnisku sluchajaca informacji z Krymu. Pytanie czy Putin zatrzyma sie na Krymie pojawilo sie na ekranie telewizyjnego monitora. Nawet siostry zakonne sa zainteresowane Putinem.

    Slawomirski

  222. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Samolot wyladowal jak zwykle bez problemow. Za to ja mam problem. Ten problem to Putin dyktator Rosjan no bo czym jest obecna jego polityka jak nie zapuszczaniem glebokich
    korzeni w tron Rosji.

    Slawomirski

  223. Arizona State University

    Origins Project

    antidotum na przygnebiajace informacje z Europy

    https://www.youtube.com/watch?v=y8brILtcOSw

    Slawomirski

  224. Szanowny redaktorze Polityki

    Zerkam do polskiej prasy i zlosc mnie ogarnia na pana. Wysmiewal pan moje apele o zwalczanie totalitaryzmu. Teraz pan ma to czego nikomu nie zyczylem.

    http://www.rp.pl/artykul/11,1093011-Byly-doradca-Putina-ostrzega-przed-trzecia-wojna-swiatowa.html

    Slawomirski

  225. Panie Gospodarz,
    Oto najlepszy dowód, iż ateizm nie zawsze oznacza zdolności bycia inteligentnym:
    http://kobieta.onet.pl/zycie-gwiazd/wywiady/maria-peszek-bog-nie-jest-mi-do-niczego-potrzebny/ptprk

  226. mag
    3 marca o godz. 20:28

    ”Najzabawniejsze, że Gospodarze poszczególnych blogów, niezależnie od zakresu swoich zainteresowań czują się w obowiązku podzielić swą wiedzą w sprawie Ukrainy, czy to facet mocny w religii i sprawach Kościoła, jak red. Szostkiewicz (okropnie się złości, jak ktoś się z nim nie zgadza)…”

    Chce Ci powiedziec, ze zostalem zbanowany przez Adama Szostkiewicza. Moje trzy kolejne wpisy adresowane do niego dzis rano nie zostaly opublikowane. Przypomne, Adam Szostkiewicz – mieniacy sie liberalem, byly dziennikarz BBC – ostoi wolnosci slowa. I mam nadzieje, ze nie sadzisz ze z powodu nie przestrzegania przeze mnie etyki blogowej. Zostalem uznany za agenta rosyjskiego, ktory pozwolil sobie na krytyke jedynie slusznej linii wyznawanej przez red. Szostkiewicza. Epidermia cieczki ukrainskiej dotarla do redakcji Polityki.
    Pozdrawiam (w tych glupich czasach).

  227. kozetka
    12 marca o godz. 16:12

    Szanowny Panie kozetka

    Witam w wolnym swiecie radaktora Kowalczyka. Ja zostalem zbanowany przez Passenta,Szostkiewicza i Hartmana.

    Slawomirski

  228. Slawomirski
    12 marca o godz. 17:36

    Szanowny Panie Slawomirski,

    I tak to dziennikarze wolnej Polski polaczyli antykomuniste Slawomirskiego z agentem rosyjskim ukrywajacym sie pod kozetka.
    Zestawienie godne nowego scenariusza Jamesa Bonda (a co, nie moge sobie pozwolic na odrobine megalomanii, skoro tak przestraszylem red. Szostkiewicza?)
    Pozdrawiam w naszym nieszczesciu 😉

  229. Szanowny Panie kozetka

    My tu gadu gadu a ludzie w Rosji zaczynaja bic pacyfistow. Max Kolonko byl ostatnio zafascynowany kultura Wschodu. Ciekawe jak dlugo pochodzilby po Moskwie z napisem MIR.

    Dziekuje za pozdrowienia. Nie jest nieszczesciem bycie u Kowalczyka.

    Slawomirski

  230. kozetka
    Red. Szostkiewicz to dla mnie mnie klasyczny przypadek krakowskiego klerka zadufka (choć znam też światłych, a zarazem skromnych Krakusów.)
    Tak zwana Warszawka to jest nic przy Krakówku. Niełatwo się dostać na tamtejsze „salony”, oj, niełatwo, jak nie masz przodków z „Kossakami” na każdej ścianie i nie otarłeś się kiedyś o „Piwnicę pod Baranami”.
    Warszawka jest nieporównywalnie bardziej otwarta i tolerancyjna, a „słoiki” przydają jej dynamizmu i kolorytu.
    Pozdrawiam w głupich czasach.
    A swoją drogą, czy znasz mądre czasy? Bo ja nie. Choćby w odniesieniu do „naszej umęczonej”.
    Kłania się król Ubu.

  231. @mag
    25 lutego o godz. 23:48

    A igiełka z szybko działającą trucizną nie przyszła Ci do głowy? Na litość, to że „jasnowidz” w windzie popracował nad własną sławą jest przecież milion razy bardziej prawdopodobne, niż że faktycznie przepowiedział śmierć tego drugiego. Wybacz obcesowy ton, ale… urodziłaś się wczoraj? Nie wiesz, do czego człowiek jest zdolny dla pieniędzy, sławy, powodzenia?!

  232. Szanowny Panie Slawomirski,

    Ja sam mam duzo sympatii do dorobku kulturowego naszych wschodnich braci Slowian. Ale jeszcze bardziej mi ich zal, ze tak bardzo lubia miec jakiegos cara czy I sekretarza, aby nimi pomiatal. Byc moze Ukraina przetrze pierwsza, a wiec w tym wiekszych bolach, droge do demokracji.

    My Polacy powinnismy im w tym pomoc, ale nie prezac muskuly na Majdanie, ale przez przemyslane, pokojowe kroki, ktore wzmocnia instytucje demokratyczne tego panstwa (wolna prasa, sadownictwo, NGO itd). Niedzwiedza przysluga dla Ukrainy z naszej strony jest moim zdaniem prowokujaca retoryka antyrosyjska i wymachiwanie bez sensu szabelka.

    Ma Pan racje: nie tylko nie jest nieszczesciem bycie na blogu pana Kowalczyka, ale jest to dobry znak, wskazujacy ze tygodnik Polityka jest wolny od korporacyjnej koterii dziennikarzy. Tym lepiej dla wolnosci slowa. Uklony

  233. mag

    Z pewnoscia musialem popelnic jakies faux pas, ktore na rzeczonych salonach okazalo sie stapnieciem na kwasna mine redaktora. Teraz juz wiem, ze nie byl to kwas pruski, ale krakowski.

    Red. Szostkiewicz toleruje blogerow, dopoki wymieniaja uwagi krytyczne miedzy soba. Ja poszedlem o most za daleko, osmielilem sie adresowac swoje inne, niz redaktor zdanie bezposrednio do niego. Wiem, ze parabola jest byc moze zbyt napieta, ale czym red. Szostkiewicz rozni sie od Gomulki, ktory takze tolerowal inne poglady polityczne w Polsce pod warunkiem, ze byly zgodne z tzw. demokracja socjalistyczna?

    Mimo chwalenia sie brytyjskim epizodem w swojej pracy zawodowej nie wydaje mi sie, zeby red. Szostkiewicz podzielal tamtejsze zasady misji spolecznej dziennikarstwa jako civil servant, skoro zamyka okna swego salonu przed wolnym slowem i przedklada komfort bycia w towarzystwie adorujacego gospodarza, albo siedzacego cicho.

    Ach, krol Ubu, nie wiem czemu pominiety w naszym poczcie krolow. Moze dlatego, ze nadal nie ustalilismy, kto sposrod polskich przywodcow na to miano zasluguje. Zostal przyjety przez narod dlatego, ze swoja nikczemnoscia nas samych przypominal. Byl wiec czytelny, zrozumialy, po prostu swoj czlowiek. Czy takich nadal nie wybieramy?

    Masz racje, zle sie wyrazilem, nie chcialem urazic niektorych ludzi. Czasy w istocie nie sa glupie, tylko ludzie (lacznie ze mna) czasami w nich tacy bywaja. Czasy sa ciekawe i przynajmniej z tego powodu powinnismy sie cieszyc ze w nich wspol zyjemy. Napisalem osobno, aby jakas twoja sasiadka nie zrozumiala, ze masz nowego partnera 😉

  234. kozetka
    13 marca o godz. 16:15

    Szanowny Panie kozetka

    Pomimo mojej sympatii do Rosjan twierdze ze na demokracje trzeba zapracowac i sila woli obywateli ja pielegnowac a Rosjanie w tej materii to lamagi i fajtlapy. Byc moze wiekszosci odpowiada system totalitarny bo tak zostali uksztaltowani historycznie i proby zmiany tego tak w Rosji jak i w Zimbabwe skazane sa na niepowodzenie. Czesc z nas nie moze sobie poradzic z nadmiarem wolnosci oferowanym przez zachodnie demokracje i szuka narkotyku religii lub panstwa totalitarnego na zniesienie bolu egzystencji. Prawdopodobnie ci wschodni ludzie nie wiedza o tym ze ta samotnosc badaca czescia kultury zachodniej ktorej sie boja nas zachodnich ludzi jednoczy.
    W sumie car Putin i jego narod ida ta droga na latwizne i jak zwykle przegraja w konfrontacji z realiami zycia na naszej planecie.

    Slawomirski

  235. Slawomirski
    14 marca o godz. 5:09

    Szanowny Panie Slawomirski,

    Pana obserwacje sa bardzo interesujace, zwlaszcza uwaga o ludzkiej alienacji w kulturach zachodnich i jej mimo wszystko cementujacego wplywu na wybory polityczne dokonywane przez tamtejsze spoleczenstwa.

    Nie podzielam natomiast Panskiego pesymizmu co do braku rozwoju spoleczenstwa rosyjskiego, czy tez kazdego innego wschodnioeuropejskiego, lacznie z polskim. Ewolucja w przyrodzie ma bowiem swoj odpowiednik w zyciu spoleczenstw. Faktem jest, ze z perspektywy nie nalezy zbyt szybko oczekiwac adaptacyjnych zmian do nowych warunkow.

  236. Pan Slawomirski,

    Pozwole sobie poprawic swoj blad gramatyczny. W ostatnim zdaniu powyzszego wpisu powinno byc: ”… z tej perspektywy …”. Inne zdania zlozone w pospiechu przed poprzednim wyjsciem z domu takze nie brzmia zbyt gramatycznie.

    Istotny jest, jak mi sie wydaje, pewien paradoks miedzy samotnoscia czlowieka Zachodu a jego wyzszym niz w naszych slowianskich narodach uspolecznieniem, mierzonym wyzsza tam niz u nas kultura komunikacji interpersonalnej, tolerancja wobec innych pogladow i respektem wobec nieznajomego czlowieka.

    Spoleczenstwa te potrafily zbudowac swoja podmiotowosc na znacznie wyzszym poziomie, niz w Polsce czy tym bardziej za Bugiem. Stad nie ma tam takiego rozchwiania politycznego i nieprzewidywalnosci zachowan, jakie tworza spoleczenstwa wschodnioeuropejskie.

    To tak widoczne na Zachodzie spoiwo wzajemnego szacunku w kontaktach spolecznych jest u nas duzo slabsze, ”nadrabiane” w zlym tego sensie nieumiejetnoscia wysluchania drugiej osoby, narzucaniem swoich pogladow, wchodzeniem z butami w nie swoje sprawy, pretensjonalnoscia, manifestowana podejrzliwoscia, nieuprzejmoscia.

    Tak marna ”zaprawa” nie tworzy mocnych wiezi spolecznych, cywilnych, obywatelskich. Na codzien ich namiastke tworza wiezi religijne, oparte na ukladzie pasterze-owieczki, a wiec pozbawiajace wiernych ich podmiotowosci.

    W chwilach zagrozenia (ktore odgwizduja wladze w chwili ich potrzeby, np. w obliczu zblizajacych sie wyborow), w obliczu wskazanego przez wladze i media nowego wroga, powstaja mocniejsze wiezi spoleczne, oparte na emocjach, ktore tworza doskonaly grunt dla demagogow i ”silnych” przywodcow. Te procesy, obce w spoleczenstwach zachodnich, zachodza nie tylko w Rosji i na Ukrainie, ale i w mniejszym stopniu w Polsce.

  237. Szanowny Panie kozetka

    Niedemokratyczna Rosja coraz bardziej polaryzuje europejska rzeczywistosc. Polacy pragnacy opiekunczosci totalitaryzmu ktorzy kibicowali Putinowi ponosza czesciowo wine za tragedie rozgrywajaca sie obecnie na Ukrainie. Prorosyjskosc teraz to propagowanie totalitaryzmu. Jak zachowac sympatie dla zwyklych Rosjan gdy zaczynaja wojne i sie z tego ciesza?

    Slawomirski

  238. @ Maciej – jak widzę po Pańskim wpisie, tzw. oświecony racjonalizm ma też swoje teorie o mgle helowej, bombie EM, iluminatach i reptilach, tyle że racjonalne.

  239. Szanowny Panie Slawomirski

    Nie bardzo kupuje Panska teze, ze sa jacys Polacy ktorzy kibicuja Putinowi. Natomiast jest wielu rozsadnych, ktorych razi demonstrowana w Polsce bardzo powszechnie niechec do Rosji, tylko dlatego ze ludzie tam w znacznej czesci popieraja Putina. Ja tez wolalbym, aby wybrali sobie bardziej demokratycznego przywodce. Ale to ich kraj i oni, a nie Polacy czy Amerykanie o tym decyduja.

    Fobia antyrosyjska, jak kazda fobia, jest choroba. Dzisiaj Polacy cierpia na ta przypadlosc bardziej niz chyba jakikolwiek inny narod na swiecie, bardziej nawet niz ich odwieczny rywal Amerykanie i bardziej niz ich byla ”republika” Litwa. Nie moze Pan zaprzeczyc, ze cierpiacy na fobie ma zaburzony odbior rzeczywistosci.

    Odwrotnie jak Pan, ja uwazam ze polscy politycy i media maja swoj udzial w komplikacjach pomajdanskich na Ukrainie. Wojny na razie nikt nie zaczal, poza polskimi generalami w TV, wiec proponowalbym nie ulegac z daleka cieczce ukrainskiej, jaka opanowala nasz kraj.

  240. Szanowny Panie kozetka

    Z fobiami wypada sie zmagac i sila rozumu zastepowac je poprawnym zachowaniem. Polskie fobie to sprawa Polakow i oni musza sie z problemem uporac tak aby byli akceptowani przez otoczenie demokratycznych sasiadow. Przykladem fobii niemieckiej bylo zachowanie Protasiewicza. Na fobie rosyjska ktora przestaje byc fobia a staje sie logicznym instynktem samozachowawczym sa wrazliwe dziesiatki milionow ludzi roznych narodowosci. Prosze zainteresowac sie reakcja rzadu kanadyjskiego na poczynania Moskwy aby rozroznic fobie od instynktu samozachowawczego. W tym momencie to juz nie jest fobia taka jak u Protasiewicza ale obawa przed utrata pokoju w Europie.

    Slawomirski

  241. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Panski kolega Hartman zgubil sie w drodze do wychodka i wydalil z siebie tekst zaslugujacy na laurke z papieru toaletowego.

    Slawomirski

  242. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Panski starszy kolega Passent zostal przywolany do porzadku przez putinowcow i komponuje tekst o rusofobii w dniu gdy Rosja zostala napietnowana przez wszystkie kraje swiata. Ani slowa nie pisze Passent na temat wspierania tych Rosjan dzisiaj demonstrowalo w Moskwie podobno 40 000 ludzi ktorzy sprzeciwiaja sie Putinowi. Jak nie lubisz Putina to jestes rusofob albo jakis inny antysemita pisze Passent zapominajac o tych wszystkich ktorych Putin zamordowal. Jak duzy wplyw maja w Polsce putinowcy?

    Slawomirski

  243. Slawomirski
    15 marca o godz. 18:56

    Szanowny Panie Slawomirski

    Piszac: ”Prosze zainteresowac sie reakcja rzadu kanadyjskiego na poczynania Moskwy aby rozroznic fobie od instynktu samozachowawczego.” doskonale wiec Pan sam potrafi odroznic polska fobie od kanadyjskiej reakcji, adekwatnej do inwazji Rosji na Krym.

    Polska fobia, w tym przypadku rosyjska (niemiecke tez mamy, zydowskie rowniez) polega na tym, ze u polskich politykow i generalow, a takze w mediach ”trzecia wojna swiatowa” zalegla sie w glowach, zanim Rosja zrobila jakikolwiek ruch polityczny w obliczy kryzysu majdanskiego.

    Jak Pan sam widzi, Zachod reaguje adekwatnie do sytuacji, ale jej nie prowokuje, nie pogarsza. W odroznieniu od naszych wojskowych plecacych trzy po trzy o napasci Rosji na Polske Zachod chce z Rosja rozmawiac twardo, ale rozmawiac, a nie zaczynac od slowa ”wojna”, ktora jest krokiem ostatnim, a nie pierwszym w konflikcie politycznym.

    Imputuje Pan mowiac ze red. Passent wyglasza upraszczajacy sad, ze ”jak nie lubisz Putina to jestes rusofob”. Ja Putina nie lubie w podobnym stopniu jak Kaczynskiego, za Tuskiem nie przepadam i ubolewam nad marnoscia duzej czesci naszej ”klasy” (klasa nie w sensie wysokiej jakosci, ale jako klasa zerowa w szkole) politycznej, ale uwazam, ze populizm i nacjonalizm nie moga zastapic demokracji.

    W tym sensie i Polska, Ukraina czy Rosja potrzebuja jeszcze wiele lat, aby nauczyc sie z demokracji korzystac tak, jak to czynia kraje zachodnie.

  244. Wyborcza stara sie byc poczytna, wiedzac przy tym, ze pisze dla ludu ciemnego oraz zabobonnego dla ludu ktory ciagle jeszcze widuje cuda na zapackanych szybach. Ten lud potrzebuje opowiesci o zjawiskach paranormalnych i temu wlasnie naprzeciw wychodzi m.in. Wyborcza.
    Ajesli ktos wierzy w jakies cuda, bo mu wklepuja je do mozgu od urodzenia, to dlaczego mialby nie wierzyc w inne cuda. Co za roznica w jakie…

  245. krzys52
    17 marca o godz. 6:50

    Do cudow Wyborczej naleza miedzy innymi wydrukowanie zycirysu Jerzego Urbana i zaproszenie Daniela Passenta do lozy honorowej.

  246. Szanowny redaktorze Polityki

    Jakis rosyjski redaktor powiedzial wczoraj w moskiewskiej TV ze Rosja moze zamienic Stany Zjednoczone w kupke radioaktywnego popiolu.

    Slawomirski

  247. krzys52
    17 marca o godz. 6:50

    Nic od czasow Kopernika sie nie zmienilo: dobra prasa (za jaka uwazalem kiedys GW) wypierana jest przez szmatlawce, z ktorymi ostatnio GW ma ambicje konkurowac.

  248. Slawomirski
    17 marca o godz. 16:13

    Szanowny Panie

    ”Jakis rosyjski redaktor powiedzial wczoraj w moskiewskiej TV ze Rosja moze zamienic Stany Zjednoczone w kupke radioaktywnego popiolu.”

    Jezeli chodzi o mozliwosci techniczne – powiedzial prawde. Tak jak i odwrotnie – USA moze to samo zrobic z Rosja. Ale wtedy zaden z tych krajow, ani my Polacy – pchelki, nie moze byc pewny czy sam przezyje.

    Natomiast, jezeli wypowiedz redaktora mialbym traktowac jako opinie o ewentualnych implikacjach dzisiejszego kryzysu, to jest ona na poziomie polskich generalow – ”lo matko boska, jedna baba powiedziala drugiej babie …”

  249. Kozetka
    Nie zgadzam się. Jakiś prezenter w rosyjskiej telewizji nie mówi takich rzeczy po to, aby skonstatować fakt (to wszyscy wiedzą), ale wyraża nieoficjalne stanowisko rosyjskich władz. Mówi to, czego W. Putin osobiście powiedzieć nie chce, ale życzy sobie, żeby to zostało powiedziane i usłyszane. Sądzisz, ze w rosyjskiej telewizji mają taką swobodę, żeby pleść to, co im ślina na język przyniesie?

  250. Szanowny Panie kozetka

    Nastepny przyklad chamstwa polaczonego z sila plynacy z Moskwy

    „Comrade Obama, and what will you do with those who have neither accounts nor property abroad? Or didn’t you think of that?” Mr Rogozin wrote on Twitter.

    z BBC

    Slawomirski

  251. Marit
    17 marca o godz. 17:41

    Dziennikarz wyrazil opinie nie tylko rosyjskich władz ale kazdego przytomnego, ktory wie co znaczy globalne uzycie broni atomowej w dzisiejszym swiecie. Jest to pomruk rosyjskiego niedzwiedzia ostrzegajacy amerykanskiego grizzly, zeby nie wchodzil w ten rewir.

  252. Szanowny Panie Jacku, pod koniec bytowania tego tematu na stronie przeczytałem tekst Pański jeszcze raz, żeby lepiej zapamiętać, tak mi się podobała prostota i jasność Pańskich refleksji. Oto świetne Pańskie podsumowanie całego tego chiromanctwa:
    „Nie twierdzę, że żadnemu jasnowidzowi nigdy nie udało się niczego przewidzieć. Oczywiście, że się udało, przecież głównie to jest im pamiętane. Nikt jednak nie liczy przepowiedni nietrafionych (bo i po co?)”.
    No właśnie. Podobną jak religie pozostałością z dzieciństwa ludzkości jest wiara w cuda. Loterii w Polsce jest w tygodniu chyba więcej niż dni tygodnia. W takim na przykład totku nikt nie liczy milionów przegranych łatwowiernych, bo każdy łatwowierny liczy, że on będzie tym, który chapnie kumulację. A kiedy jeden chapnie, tłumy oblegają punkt, gdzie padła główna wygrana, w nadziei, że za parę dni znów padnie.
    I jeszcze jeden cytat: „Nie dajmy się zwariować, w tej kwestii bycie agnostykiem jest zwykłym uchylaniem się od krytycznego myślenia i trzymania się realiów”.
    Tu akurat pozwolę sobie lekko z Panem się nie zgodzić. Agnostyk to u mnie raz na jutro – by się posłużyć znanym powiedzonkiem z prehistorii radia – ni pies, ni wydra. Jeśli agnostyk „w tej kwestii” to u Pana gość, który sprawy nie domyślił z lenistwa lub z obawy przed radykalnym przekroczeniem smugi, że tak powiem, poznawczego cienia, to się rozumiemy. Dodałbym trzecią możliwość: nieumiejętność analitycznego myślenia – co widać na co dzień choćby w powszechności totka. Nikt w szkołach myślenia językowego, jako głównej właściwości odróżniającej homo loquens-sapiens od braci mniejszych, nie uczy. Nawet uczenia elementarnej logiki zaniechano. Cywilizacja to niewątpliwie postęp techniczny, ale równie niewątpliwie – regres: intelektualny, humanitarny, moralny.
    Ze zdumieniem przeczytałem w „Przeglądzie” – lewicowym, antyklerykalnym, jasnogrodzkim – zdanie w tekście pana Krzysztofa Kęćka o Himmlerze, że „próbował krzewić wśród esesmanów nordycką pseudoreligię”. Z jeszcze większym zdumieniem i ciekawością przeczytałbym w niechiromanckim „Przeglądzie”, które religie są niepseudo.

  253. Szanowny Panie Slawomirski

    ”Nastepny przyklad chamstwa polaczonego z sila plynacy z Moskwy”.

    Wydaje mi sie, ze Rogozin wyrazil raczej bezsilnosc Moskwy na zamiar zajecia przez USA prywatnych aktywow rosyjskich oligarchow za granica. Moze to byc dla tych ostatnich bardzo bolesne.

    A chamstwa rozumiem Pan sie dopatruje w ironicznym tonie wpisu Rogozina; istotnie, jezeli zamiar USA zostalby w znacznej czesci zrealizowany rynek nieruchomosci np. w Londynie mocno by siadl, a dla Harrodsa i klubu Chelsea nadeszlyby chude czasy. No ale to istotnie drobiazg, jezeli ruch USA mialby skutecznie zniechecic Rosjan do Krymu.

  254. Szanowny Panie kozetka

    Nie wiem jak to jest mozliwe ze destabilizacja zycia milionow ludzi dyplomatom w Moskwie nie przeszkadza. Mysle ze sa bez serca i rozumu. Miliony nierespektowanych przez nich obywateli maja prawo do samoobrony. Strasznie namieszal ten glupi oficer KGB.

    Slawomirski

  255. kozetka, Sławomirski
    Nieładnie pomyliły wam się blogi i tematy. Alzheimer?

  256. Albo wezmy tych przepowiadaczy konca swiata. Niemal co roku prasaprodukuje przepowiednie jakiegos idioty – odkad pamietam zawsze jest okazja by ktos mogl poprzewidywac sobie ten koniec swiata. Jak na razie przezylem ich przynajmniej piecdziesiat. Spotykajac przy tych okazjach cala mase ludzi, ktorzy przepowiednie te traktowali dosc powaznie.

    Nie powiem, kiedys, ktoremus z tych debili w koncu moze sie uda, bo jakas asteroida walnie w Ziemie i zmiecie z niej wszelkie zycie zaawansowane bardziej od karaluchow. Ale to jednak nie dlatego, ze przepowiadacz wyposazony byl w nadprzyrodzone sily, lecz dlatego, ze skoro co roku ktos przepowiada a asteroida ma trafic w Ziemie to ktoremus z przepowiadaczy po prostu musi sie udac.

  257. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 19:19

    ”Ze zdumieniem przeczytałem w „Przeglądzie” – lewicowym, antyklerykalnym, jasnogrodzkim – zdanie w tekście pana Krzysztofa Kęćka o Himmlerze, że „próbował krzewić wśród esesmanów nordycką pseudoreligię”.”

    Chyba Pan nie odczytal zacytowanego zdania zgodnie z intencjami autora, ktore wydaja sie byc klarowne. ”Pseudoreligia” dlatego, ze ”religia” to zespol wierzen i kultow istoty/istot najwyzszych, czyli bogow, a tego elementu transcedentalnego w idei nordyckiej Himmlera nie bylo.

    Promowanie przez niego kultury i ”rasy” nordyckiej nie bylo wiec religia sama w sobie, ale przez zideologizowanie tej kultury posiadajalo cechy religii. Stad wlasciwe okreslenie – pseudoreligia.

  258. Jerzy Pieczul

    Jeszcze dodam, ze w warunkach polskich, gdzie spoleczenstwo jest bardziej wzmozone religijne, niz w innych krajach europejskich, slowa ”pseudoreligia” uzywa sie jako epitetu wobec religii konkurencyjnych dla katolicyzmu, np. wobec buddyzmu, a nawet wobec pomniejszych religii chrzescijanskich, np. swiadkow Jehowy.

    W tym sensie, gdyby byl Pan katolikiem, Panski odruch na slowo ”pseudoreligia” bylby podobny jak przyslowiowej babci moherowej: a kysz!

  259. Szanowny Panie Slawomirski

    Po spotkaniu z Lawrowem Kerry powiedzial: ”Russia has historical, cultural, legitimate and strategic interests in Ukraine”.

    To nie Rosja zdestabilizowala Ukraine, ale sami Ukraincy, ktorzy nie byli w stanie przyswoic sobie demokratycznych metod samostanowienia. Rosja zareagowala dopiero po kryzysie na Majdanie i same USA przyznaja, ze wejscie Rosjan do Krymu bylo bezposrednim skutkiem odrodzenia sie sil nacjonalistycznych na Majdanie.

    Choc wszyscy nie lubia Putina, nie nalezy przesadzac, ze zawsze to ”wina Tuska”, a w tym przypadku Putina, ze Ukraine zzera korupcja, i to zarowno wsrod tamtejszych zwolennikow zwiazkow z zachodem (Tymoszenko), jak i z Rosja (Janukowycz).

  260. kozetka
    17 marca o godz. 21:17

    Juszczenko byl anty-rosyjski i dlatego probowano go otruc. By nie mogl wystartowac w wyborach, w ktorych mial wielka szanse wygrac. Jak dla mnie byla to robota Rosji, gdyz w jej interesie lezy Ukraina pro-rosyjska – Ukraina jako rosyjski satelita. Innymi slowy Ukraina demokratyczna nie lezala w interesie Rosji, gdyz demokratyczna i suwerenna wpadlaby najpierw na pomysl przylaczenia sie do UE, a za jakis czas do NATO. I wlanie dlatego nie mozna bylo pozwolic Ukrainie na istotne postepy w demokratyzacji. Tak wiec pewnie jest w tym i wina Ukraincow, niemniej glowne zaslugi w odciaganiu Ukrainy od demokracji, oraz w korumpowaniu elit, przypisuje rosyjskiej agenturze.

    Przeciez dla Putina demokratyczna Ukraina oznacza byc moze, wkrotce, demkratyczna Bialorus, ktora byc moze takze chcialaby byc czlonkiem NATO. Co oznaczaloby obecnosc obcych rakiet niemal pod sama Moskwa. Putin mysli perspektywicznie.

  261. kozetka
    17 marca o godz. 20:39
    Ani mi w głowie pchać się w głowę pana Kęćka, by odczytywać intencje – czytam, co widzę, i tyle. Były nordyckie religie. Skoro pan Kęciek pisze o „nordyckiej pseudoreligii”, odbieram to jako deprecjonowanie wszystkich historycznych religii nordyckich lub którejś z nich, a nie jako informację o tym, że Himmler tworzył jakąś religię.

    Oczywiście, religia to nie tylko „zespol wierzen i kultow istoty/istot najwyzszych, czyli bogów”, ale w ogóle „zespół zmistyfikowanych wierzeń dotyczących świata, ludzkości i człowieka, związanych z nimi zachowań oraz form organizacji społecznej”. Wedle takiej definicji religią są również animizm, wiara w bezosobowe manito i ateistyczny buddyzm. Przecież i o marksizmie zdarzało nam się mówić jako o religii, a nie pseudoreligii. Na naszych oczach zrodziły się religia janowopawłowa i rydzykowa. A wszystkie co do sztuki religie – czy one są gołe, czy ubrane w cząstkę „pseudo” – są dla współczesnego racjonalisty jednakowo diabła warte. Więc dodawanie do nich „pseudo” jest działaniem absurdalnym.

    Element „pseudo” ma swoje tradycyjne konotacje, ale obok nich zaczął być również epidemicznie używanym manieryzmem. Kiedy mi coś w czyim zachowaniu nie pasuje, nazywam go: „pseudo” – „pseudopolicjant”, „pseudokibic”, „pseudopolityk” itp. Poręczne to, tyle że w odbiorze puste i wymagające dodatkowej informacji. Częste używanie cząstki „pseudo” może być świadectwem językowego ubóstwa. Nie pomawiam o to pana Kęćka, mówię tylko, że mi zakęcił w głowie.

    Przepraszam, kozetko, ale jako pasjonat-językowiec dostawam wyprysków, kiedy słyszę „wydaje się (zdaje się, okazuje się) być”. „Wydaje się zielony”, nie zaś „Wydaje się być zielony”. Te konstrukcje są jak orzeczenie imienne, w którym rolę łącznika „jest” spełniają wymienione czasowniki. „Wydaje się być” to przecież tak wyraźny łamignat, że język można połamać, a mimo to Polacy z uporem Putina używają.

  262. krzys52
    17 marca o godz. 21:29

    Zgadza sie, Rosja chce miec Ukraine po swojej stronie, jako bufor przed panstwami NATO. Janukowicz byl otwartym przeciwnikiem Putina i widocznie najgrozniejszym, skoro postanowiono go otruc. Problem w tym, ze Putin trzyma lape na ropie i gazie, bez ktorych UE nie moze sie obejsc.

    Nadal otwarte jest pytanie, czy da sie go lub nawet nastepnego Putina, naklonic lub zachecic do przyjecia w kraju zachodnich standartow demokratycznych, jak narodowi tamtejszemu jest dobrze ze swoimi carami?

    Sa kraje takie jak Rosja, Chiny czy Indie, ktorych zdominowanie militarne lub polityczne przez USA i Zachod nie wchodzi w ogole w rachube. Moim zdaniem trzeba sie dogadywac, a nie wymachiwac szabelka.

  263. A nie przenieślibyście się, Panowie kozetka, krzys52 i Sławomirski, do kościoła, żeby pogadać o tym, gdzie Rzym, gdzie Krym? Cywilizacja to pieruński upadek obyczajów. Włażę, żeby odsapnąć od Krymu, a tu masz…

  264. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 21:54

    Ja natomiast nie czule sie calkiem pewnie z moim jezykiem pisanym, wiec na poczatek chyle czola przed kims, kto posluguje sie jezykiem polskim lepiej niz ja. Niestety, jestem za stary aby to nadrobic. No ale nada stremitca, uzywajac jezyka Putina i Puszkina.

    Dodawanie ”pseudo” do rzeczownika, przymiotnika lub czasownika wydaje mi sie czasami jak najbardziej uzasadnione; wowczas, gdy chodzi o cos podobnego, czesciowego, na niby lub pozornego. W lacinie jest na to slowo ”quasi”. Faktem jest, ze slowo to we wspolczesnej polszczyznie jest naduzywane i ja zasmieca.

  265. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 22:03

    ”A nie przenieślibyście się, Panowie kozetka, krzys52 i Sławomirski, do kościoła, żeby pogadać o tym, gdzie Rzym, gdzie Krym? Cywilizacja to pieruński upadek obyczajów. Włażę, żeby odsapnąć od Krymu, a tu masz…”

    Zatrzymalem sie na tym blogu, aby rozmawiac bardziej kameralnie o Ukrainie, unikajac oka nawalnicy przewalajacej sie jak walec przez cala Polske. Istotnie, nie wypada naduzywac goscinnosci Gospodarza.

  266. Jeżeli istniałaby reinkarnacja, Pan Pieczul byłby wcieleniem Richelieu z jego maksymą: „Na podstawie dwóch napisanych zdań wyślę na szafot najniewinniejszego”. Natomiast tu i teraz Pan Pieczul jedynie jest w stanie napisać traktat roztrząsający, czy dany wyraz użyty był poprawnie politycznie, czy też nie.

  267. krzys52
    17 marca o godz. 20:38

    Polecam zwiedzenie

    http://www.zastavki.com/eng/World/USA/wallpaper-8904-2.htm

    Slawomirski

  268. Jerzy Pieczul
    17 marca o godz. 22:03

    Szanowny Panie Jerzy Pieczul

    Dziekuje za przypomnienie instytucji kosciola.

    Slawomirski

  269. ?
    17 marca o godz. 22:31
    Poza przypisaniem mi jedynego wypatrzonego przez ciebie zajoba, co ciekawego masz do powiedzenia? Bo kozetka bardzo sympatycznie odniósł do meritum.

  270. kozetka
    Dzięki za grzeczną, rzeczową reakcję. To w Polsce rzadkość. Kiedy ktoś mi wytknie jakikolwiek błąd, natychmiast lecę do różnych krynic wiedzy, by się upewnić, że to rzeczywiście błąd, potem ewentualnie przyznaję wytykającemu rację i dziękuję. Natomiast typowa polska reakcja to odszczeknięcie się w rodzaju, że się czepiasz, że wytykasz głupstwa, że udajesz bezbłędnego, że twój ojciec był ubekiem, siestrica – gimnazistkoj, a brat był chuligan. Najmniej jest ważne, czy masz rację. Tym kończę o typowych Polaków rozmowach – bodaj najgłupszych w układzie słonecznym.

  271. kozetka
    17 marca o godz. 21:17

    Szanowny Panie kozetka

    Dla mnie konflikt rosyjsko-ukrainski to spor w rodzinie ktory sie teraz znalazl na ulicy. Maz bije zone i jest potrzebny policjant aby sie to towarzystwo uspokoilo. Damski bokser i puszczalska zona to zmora dla spokojnych ludzi. Jestesmy teraz swiadkami calkowitego upadku obyczajow ale za jakis czas oni sie pogodza i beda wspolnie obgadywac policjanta.

    Slawomirski

  272. @ Pan Pieczul
    Pan nie ma nic, to i ja nie mam nic.

  273. kozetka
    17 marca o godz. 22:16
    Przepraszam, jeszcze drobiazg. Wypowiadam się o sprawach językowych, nie po zerknięciu na sufit, lecz po świadomym, ukierunkowanym obserwowaniu tysięcy przypadków użycia jakiejś podejrzanej konstrukcji. Więc jestem w ciut innym miejscu – i poznawczym, i emocjonalnym – niż ktoś niezainteresowany tematem. Podobnie jak w innym niż zbieracz znaczków miejscu jest ktoś, kto pogardliwie odnosi się do takiej pasji i musi tę pogardę wyartykułować. Kupowałem kiedyś w hurtowni kadzidełka. Zobaczyła to baba – i głośno na pół hali: – Jak ja nienawidzę tego śmierdzącego świństwa!

  274. krzys52
    17 marca o godz. 21:29

    Szanowny Panie krzys52

    Smierc Litwinienki byla dramatyczna. Nieudane otrucie Juszczenki to zyjacy dowod. Zamachy bombowe w Moskwie za ktore obwiniono Czeczenow itd itp. Ilu ludzi zabil Putin dowiemy sie z opracowan historycznych.

    Slawomirski

  275. kozetka
    17 marca o godz. 20:39
    No szlag by w końcu trafił mnie z moim alzheimerem! Dopiero przed chwilą uzmysłowiłem sobie, że powiedziałem w adresowanym do Ciebie wpisie niecałą prawdę:
    „A wszystkie co do sztuki religie – czy one są gołe, czy ubrane w cząstkę „pseudo” – są dla współczesnego racjonalisty jednakowo diabła warte. Więc dodawanie do nich „pseudo” jest działaniem absurdalnym”.

    Otóż dla racjonalisty religia i pseudoreligia są rzeczywiście diabła warte, a nazwa „pseudoreligia” jest w dodatku absurdalna, ale dla religianta każda inna religia, poza jego własną, MOŻE BYĆ „pseudoreligią”, czyli może mieć dla jego umysłu realne znaczenie. Więc dodanie „pseudo” nie będzie dla niego działaniem absurdalnym.

  276. Jerzy Pieczul

    Ja to tak wlasnie czulem. Czulem, ale niezborny w pisaniu, nie umialem dostatecznie klarownie sie wyslowic. Pseudoreligie zostawmy do straszenia nia babc moherowych.

    Wracajac do Krzysztofa Kęćka. Nie wiem czy Himmler zakochany byl w tradycji nordyckiej wraz z jej poganskim wyznaniem (co dla ateisty oznacza religie przedchrzescijanska), czy – jako ”prawdziwy” chrzescijanin, bez niego.

    W pierwszym przypadku autor pownien byl uzyc slowa religia bez dodatku pseudo. W drugim mogl ja okreslic jako ”quasi-religia”, co jednak nie brzmi po naszemu zbyt ladnie 😉

  277. kozetka
    17 marca o godz. 23:58
    Jak widać, nieuważne posługiwanie się językiem może w najlepszym przypadku prowadzić do drobnego nieporozumienia, w najgorszym, na jakimś wyższym szczeblu – do dużego nieporozumienia. Najpierwszy mój odbiór słów pana Kęćka był taki, że to on – Kęciek, nie Himmler – nazywa jakąś religię nordycką „pseudoreligią”. Stąd było moje zdumienie takim otwartym wyznaniem wiary w lewicowym piśmie.

  278. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Panski kolega Jan Hartman ma wizje czyli zostal nawiedzony idea mesjanistyczna pod tytulem my Slowianie.

    Slawomirski

  279. Panowie racjonaliści lekkomyślnie używają słowa „alzheimer” (popr. choroba Alzheimera). Otóż nie życzę ani panom ani nikomu innemu (nawet wrogom) faktycznego zapadnięcia na nią.

  280. W ekspresowym tempie przeczytalem wypowiedzi i jak zwykle niezawodni :mag, Jerzy P, Gekko, Tanaka no i basso kontinuum pan Slawomirski.
    A propos cudow mialbym cos do dorzucenia: Otoz pewna moherowa pani zbytnio zaglebila sie w lekture ewangelii (maja racje ksieza, ze nie lubia jak cywile zagladaja do ich podrecznika) i doszla do wniosku niezbitego, ze Jezus mial brata Jakuba.
    Kiedy rzucilem uwage, ze musieli byc z roznych ojcow, bo inaczej mielibysmy dwoch synow bozych, babcie zatkalo. A kiedy jeszcze dorzucilem, ze ten drugi ojciec chyba zdeflorowal swieta panne, to dlaczego dlaczego ojciec Rydzyk rozsiewa klamstwana gloszac istnienie wiecznej dziewicy, babcia zerwala sie rozsierdzona , nie pozwolila sobie nic powiedziec, tylko oddalila sie.
    Mysle, ze wiecej nie bedzie zglebiac ewangelii, tylko zda sie na to co uslyszy w radio ma ryja

  281. Szanowny Panie Lewy

    Ogladalem Putina adresujacego na Kremlu swoich podwladnych. Ten imperialny Rzym nad rzeka Moskwa to lepszy entertainment niz wierzaca babcia.

    Slawomirski

  282. Szanowny redaktorze Polityki

    Wysluchalem przemowienia premiera Tuska. Rosja zmusza Europe do wyscigu zbrojen a Passent jak zwykle bzdury pisze.

    Slawomirski

  283. Szanowni Panstwo

    Dla przypomnienia naiwnosc/glupota Passenta

    1.03.2009
    niedziela
    Tajemnice Kremla
    Daniel Passent
    Nie wiem jak Państwo, ale ja nie bardzo rozumiem kremlinologów i media. Jeszcze dwa lata temu twierdzili, że Putin nie odda władzy, zmieni konstytucję „pod siebie” etc. Kiedy w Rosji zapowiedziano wybory – media twierdziły, że będą sfałszowane. Kiedy Putin wysunął kandydaturę Miedwiediewa, mówiono, że będzie on figurantem i marionetką na przeczekanie jednej kadencji, zanim Putin nie wróci do władzy.

    I nadal wypisuje bzdury pod szyldem Polityki.

    Slawomirski