Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.02.2014
niedziela

Woody Allen

2 lutego 2014, niedziela,

Nie zdziwiłbym się, gdyby Woody Allen popełnił samobójstwo. Jako artysta zdobył szczyty, jako człowiek właśnie nieodwołalnie spadł na dno. „New York Times” opublikował list Dylan Farrow, adoptowanej córki Mii Farrow i Allena (autokorekta poniżej), w którym opisuje, jak była molestowana przez reżysera, gdy miała 7 lat, i jak zaważyło to na całym jej życiu (dziś ma lat 28 i, jak pisze, mimo wieloletniej traumy zdołała zbudować szczęśliwe małżeństwo). List (dostępny po polsku w relacji „GW”) jest wstrząsający i niezwykle trudno uwierzyć, by jego autorka zmyślała, nawet gdybyśmy chcieli uwzględnić dostrzeżone przez psychologów pułapki dziecięcej pamięci. Nawet jeśli Woody Allen uniknie formalnej sprawiedliwości karnej (co wydaje się dość prawdopodobne, ale wcale nie takie pewne), wygląda to na koniec jego błyskotliwej kariery. Tej sytuacji nie można (a nawet nie wolno) porównywać ze sprawą Romana Polańskiego. Nie sposób też szukać tu jakichkolwiek usprawiedliwień, odwołujących się np. do zaburzeń psychofizjologicznych, bo Woody Allen (ani też Polański) nie jest pedofilem w ścisłym sensie (niedojrzałe seksualnie dzieci jako jedyny możliwy i dający satysfakcję obiekt). Sądząc po finezji jego dokonań literackich i filmowych, nie można mieć wątpliwości, czy potrafi ocenić własne czyny, a sądząc po pracowitości — że jest zdolny do daleko posuniętej samokontroli. A jednak pozwalał sobie na zbyt wiele.

Tym, którzy już spieszą z prostym wyjaśnieniem, że źródłem całego zła jest to, że Allen nie wierzy w żadnego z licznych stworzonych przez ludzi bogów i w żadną z licznych wersji postaci życia pozagrobowego, mogę jedynie powiedzieć: nie bądźcie śmieszni i rozejrzyjcie się dokoła. Od kiedy to wiara w któregokolwiek boga powstrzymywała ludzi od czynienia krzywdy innym ludziom, a zwłaszcza bliskim?

List Dylan Farrow brzmi okrutnie prawdziwie. Co innego musiałby jej zrobić Allen jako ojczym, żeby zdecydowała się oskarżyć go w ten akurat sposób, i to teraz, kiedy dostał kolejne nagrody i nominację do Oscara? Nawet gdyby nie doszło do opisanego przez nią gwałtu, cała reszta jest wystarczająco okropna, by nie było już dla Woody’ego Allena miejsca w życiu publicznym. I piszę to z wielką przykrością, bo nie przestanę uwielbiać kilku jego filmów, w których moim zdaniem wypowiedział ważne prawdy o ludzkim losie. Dlaczego wierzył, że jego samego kara ominie? Może nie wierzył, tylko czekał. Doczekał się.

AUTOKOREKTA:

Woody Allen nie był w związku małżeńskim z Mią Farrow, nie był więc ojczymem adoptowanych przez nią (z innym mężczyzną) dzieci.

Ponadto: sprawa molestowania wypłynęła pierwotnie podczas rozstania Farrow z Allenem, gdy aktorka dowiedziała się o jego intymnym związku z Soon-Yi (wówczas 19- lub 21-letnią, co nie jest jasne ze względu na jej pochodzenie). Allen został uniewinniony ze stawianych mu wtedy zarzutów po dochodzeniu. O ile wiem, w Stanach nie można być dwukrotnie sądzonym za to samo przestępstwo. I dlatego list Dylan Farrow w „NYT” jest tak niezwykłym dokumentem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. Oczywiście pedofilia jest haniebną i odrażającym zboczeniem. Niemniej trudno nie ulec zdziwieniu patrząc na ocenę i reakcję na to zjawisko, jeżeli chodzi wierzących w Boga i wierzących w próżnie (ateistów). Wierzący w Boga są dużo ostrzej oceniani i sekowani niż ateiści. Proszę sobie wyobrazić do czego by się posuwano gdyby spracą pedofili był chrześcijanin, muzułumanin lub hinduista, wylewanoby kubły pomyj na ciemnotę i kołtuństwo itp. A tu proszę bardzo elegancka krytyka, która w znikomy sposób dotyka Woodego Allena. Widać są różne standardy w ocenie ludzi wierzących w próżnie i wierzących w Boga

  2. nie zamierzam przesądzać, ale warto jednak przeczytać trochę więcej, zanim wyda się wyrok: http://www.thedailybeast.com/articles/2014/01/27/the-woody-allen-allegations-not-so-fast.html

    PS – prośba o większą staranność, w oryginalnym liście nigdzie nie jest powiedziane o „gwałcie”, a w poście Autora to słowo się pojawia.

  3. @Katarzyna – każde doprowadzenie do niechcianej czynności seksualnej jest gwałtem. Odnoszę wrażenie, że dla pani „gwałt” to tylko „penetracja” i to jeszcze najlepiej wymuszona przemocą fizyczną, a nie np. szantażem. nie ma pani racji. Gwałt to także np. wymuszony stosunek oralny, dotykanie czyichś narządów płciowych wbrew woli tej osoby, a nawet – prosze sobie wyobrazić – seks z osobą nieprzytomną, która nie jest w stanie jednoznacznie wyyrazić zgody lub niezgody na stosunek, oraz ukradkowe zdjęcie przez mężczynę prezerwatywy, jesli jej uzycie było warunkiem, pod którym kobieta wyraziła na seks zgodę.

    Może Allen nie upił swojej córki ani jej nie pobił, ale wymuszenie na niej JAKIEJKOLWIEK czynności o charakterze seksualnym to jednoznaczny gwałt i za gwałt własnie powinien być sądzony. Tym bardziej, że dopuścił sie go na dziecku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Katarzyna
    Dziękuję za link. Interesujący i instruktywny zarazem. Wiele wyjaśnia, ale wszystkiego wyjaśnić się nie da. Tu jestem pesymistą.
    Piszę o gwałcie, gdyż takie zachowanie, o jakie oskarża Allena Dylan Farrow, wobec dziecka jest bezwzględnie gwałtem, nawet jeśli nie doszło do penetracji (co stwierdzono podczas dochodzenia przeciw Allenowi w 1992 r.).
    Bardzo chciałbym się mylić, ale nie wierzę, by Allenowi udało się z tego wykaraskać — tego już nie da się rozplątać. Jeśli można mówić o „fałszywej pamięci” dziecka, można też mówić o „wyparciu” u dorosłego. To, że jest dobrym ojcem dla swoich dzieci, nic tu nie znaczy.
    Oskarżenie to ma straszliwą siłę. Dylan Farrow wzięła na siebie wielką odpowiedzialność, pozostaje pytanie, czy jej podoła? W każdym razie „New York Times” ją wsparł.
    PS Tekst Roberta Weida, do którego Pani odsyła, powstał przed publikacją listu Farrow w „NYT”.

  6. Na dwoje babka wróżyła; sceptycyzm, do obu wersji, pożądany.

  7. Bełkotem jest twierdzenie,że pedofil artysta to nie pedofil,bo…bla bla…morderca dokonuje czynu i jest to szkodnik społeczny(liczy się czyn ).Tak należy odnieść się do czynów pedofilskich i bez względu czy robi to żul w amoku alkoholizmu czy artysta w szale tworzenia.Naplułem z nienawiści i nasikałem na gwiazdę Polansiego w alei w Międzyzdrojach i niegdy nie obejrzę jego filmu..

  8. Jeśli Allen dpuszczał się czynów pedifilnych bądź podobych, molestacyjnych, rzecz jest fatalna, okropna, nie do zaakceptowania w żaden sposób i Allenowi należy się osądzenie zarówno prawne jak i etyczne. Takie rzeczy absolutnie nie mogą się zdarzać. bardzo obciążającą okolicznością byłoby to, że to jego adoptowana córka, a więc dziecko od niego wprost zależne, mające znikome możliwości ujścia jego pedofilskim skłonnościom.

    W twórczości Allena jest coś, jakaś nuta, jakiejś fatalności, która być może wyraża jego skrzywioną konstytucję, bądź tylko chore skłonności.
    A skłonność Allena do psychoanalizy byłaby tu też wskazówką.

    Zdziwiło mnie następujące zdanie: „sądząc po pracowitości — że jest [Allen] zdolny do daleko posuniętej samokontroli”. Pracowitość nie zapewnia samokontroli i odwrotnie – niepracowitość nie oznacza, że nie można się kontrolować. To nie są rzeczy wynikowe, ale styczne, co najwyżej.

  9. Wymiar sprawiedliwości USA przez kilkadziesiąt lat ściga, żeby osądzić, Romana P., mimo że jego ofiara nie chce już kontynuowania sprawy. Dyllan Farrow przeciwnie, chce ukarania sprawcy, a W. A. jest w zasięgu władz sądowniczych. Czy nasuwający się wniosek, co do postępowania tychże władz odnośnie reżysera jest oczywisty – zobaczymy.

  10. Ostre oskrazenia wymagaja jednoznacznych dowodow. Trudno o ostrzejsze twierdzenia niz Panskie („jako człowiek właśnie nieodwołalnie spadł na dno”). Natomiast dowody na to jednoznaczne oskarzenie – slabiutkie – patrz cala lista problemow i watpliwosci w linku podanym przez p. Katarzyne (http://www.thedailybeast.com/articles/2014/01/27/the-woody-allen-allegations-not-so-fast.html)

    Panska obrona swojego ostrego twierdzenia jest rownie cieniutka – wydrukowanie listu w NYT nie zbija zadnych z problemow wczesniejszego tekstu z Vanity Fair. Stwierdzenie, ze dorosli moga sie „wypierac” dopoki nie przedstawi Pan faktow wskazujacych takie wypieranie jest insynuaja oparta na banale. Warto porowanac Panski argument z argumentem z ww. linku gdzie autor na alternatywne wytlumaczenie listu („falszywa pamiec”) podaje caly wachlarz faktow I konkretnych przeslanek ktore uwiarygadniaja taka mozliwosc (oskarzenie powstalo w trakcie brutalnej walki o prawa rodzicielskie, edytowanie nagrania przez strone w tej walce, sprzecznosci i zmiany w relacjach dziecka, fakt ze prokuratura mimo zapalu nie mogla znalesc zadnych wspierajacych oskarzenia dowodow, niewiarygodnosc psychologiczna (klaustrofob zamykajacy sie z dzieckiem na poddaszu w okresie gdy wiedzial ze kazdy jego ruch bedzie obserwowany pod katem uzycia w sprawie sadowej), a opiekunka dzieci kwestionowala czasowe ramy molestowania dziecko nie bylo “out of sight” dluzej niz 5 minut.)

    Tak wiec ja tez „jestem pesymista”, ale nie tyle wobec Allena ile wobec Pana – nie zadal Pan sobie zadnego trudu sprawdzenia faktow, bezkrytycznie polknal Pan sensacyjne „rewelacje” w pogoni za wlasnym sensacyjnym otwarciem („Nie zdziwiłbym się, gdyby Woody Allen popełnił samobójstwo.”). Trudno wiec nie byc pesymista co do Panskiego warsztatu publicysty i Panskiej etyki.

  11. @Aten k a
    A czy ukradkowe nałożenie przez mężczynę prezerwatywy, jesli jej nieuzycie było warunkiem, pod którym kobieta wyraziła na seks zgodę także jest w świetle tej wykładni gwałtem? Wiemy, że w świetle katowykładni jest nietylko gwałtem ale także zabójstwem nienarodzonych, jakie jest tu stanowisko feministek.
    Piszę jako osoba spragniona wiedzy (jak wiadomo nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności, z niewiedzą jest podobnie) która od czasu do czasu zanurza ogóra wiadomo wczym. Piszę więc z niskich pobudek chęci uniknięcia penalizacji (gdybyco).
    Pozdrawiam serdecznie.

  12. Był już jeden taki MALOWANY PTAK podpisujący się nazwiskiem Jerzy Kosiński, który strasznie cierpiał z powodu polskich prześladowań, których nigdy nie doświadczył. Niestety podpisywał się pod tekstami, których nigdy nie napisał… Skończył w wannie z podciętymi żyłami, torebką foliową na głowie i etykietką patologicznego kłamcy.

  13. @Noel

    Może pan sprowadzać sprawe do absurdu ile pan tylko chce, natomiast zasada jest jedna – jeśli cos uzgadniamy, to się tych uzgodnień trzymamy i szanujemy wolę drugiej strony, tego wymaga przyzwoitość. W seksie, czyli kwestiach wyjątkowo delikatnych i z ogromnym potencjałem wyrządzenia szkód psychicznych i fizycznych, jest to szczególnie kluczowe. Powtarzam – gwałt to nie tylko wymuszona siłą penetracja, ale każde zachowanie stanowiące pogwałcenie (ten sam źródłosłów) czyjejs godności, zaufania czy nietykalności fizycznej.

    Przez chwilę potraktuje pana powaznie w kwestii seksu z/bez kondomu. Jeśli dla kobiety ważne jest zabezpieczenie – bo boi sie niechcianej ciaży, choroby wenerycznej albo po prostu nie ma (jej swięte prawo) ochoty wypłukiwac sobie po stosunku sperme z pochwy, a mężczyzna obiecuje, że będzie w takim razie współzył w prezerwatywie, to jest z jego strony obrzydliwością i świństwem zdjęcie jej cichaczem w „kluczowym momencie” i de facto wymuszenie na kobiecie stosunku za pomocą podstępu i oszustwa. Doprowadza do czynności seksualnej, na która nie wyraziła zgody, co jest własnie definicją gwałtu. Naraża ją nie tylko na ciążę lub choroby, ale i na ogromny dyskomfort, który może skutkować utrata zaufania do mężczyzn w ogóle.

    Jeżeli takie rozumowanie do pana trafia, to super. Jeśli nie, to proszę czytac do skutku, może w końcu dotrze.

  14. Ja bym na to nie liczył panie redaktorze po pierwsze Woody Allen nie jest zwykłym człowiekiem jak pan i ja ani nie jest księdzem. Domyślam się, że pewnie ujdzie to mu bezkarnie jak Polańskiemu.

  15. Jak spadnie na dno, to bedzie mial miekkie lądowanie – dno jest uslane calymi warstwami tzw. dziennikarzy.

  16. Pierwsza sprawa to fakty.
    Nie są jednoznaczne i trudno utrzymać powagę moralną, wyrokując przed osądem.

    Druga sprawa – najciekawsza, to postawa i czyny człowieka a jego twórczość i jej waga kulturowa.
    Ja mam cholerny dylemat aby sądzić twórczość po człowieku ale i aby unosić człowieka za pomocą jego twórczości.
    Ciekawi mnie jak sądzą o tym inni.

    Trzecia sprawa – passus inicjalny „Nie zdziwiłbym się, gdyby Woody Allen popełnił samobójstwo.”
    Niby nic. Ale jakoś mi wstyd za Gospodarza.
    Ja w tym kontekście, jaki On przywołuje, lokuję słowo „smutek, zmartwienie”. Nie umiem w sobie wzbudzić oczekiwania samobójstwa z czyjejkolwiek strony i bez względu na jakiekolwiek okoliczności , w tym tego rodzaju, jakie dotyczą Woody Allena.

    PS
    Jest jeszcze jedna, bardzo smętna i niejednoznaczna kwestia, medialna , pt. „krzywda jako narzędzie zemsty”; nie mam ochoty jej poruszać, może ktoś to zrobi za mnie.

  17. W Dolnej Saksonii zbadano 201 podobnych spraw:poniewzz dokonali tego bez wyjatku niewierzacy,sprawe szybko zatuszowano.Ten zboczeniec ,podobnie jak Polanski,wyjdzie z tego calo.Swiat zboczencow i lewica trzymie zawsze razem!

  18. Woody Allen i prawo
    Nie miałem dotychczas możliwości przeczytać ”autoryzowanego”
    listu bym mógł wyrobić sobie własny pogląd.
    O prawie Amerykańskim mam mętne pojęcie bo tylko z literatyry.
    Polskie znam i z własnego doświadczenia gdy np p Sędzia twierdziła że dostarczono materiały a pakiet pocztowy leżał przed nią nierozpakowany. Z prasy wiem że bywa POMROCZNOŚĆ JASNA , albo szybkościomierz zatrzymany na prawie 200 km/h po wypadku za który skazano tego co dopiero ruszał z postoju.
    Teraz w Sopocie wszystkie kamery na Monciaku będą miały wadę fabryczną która nie pozwoli na identyfikację kto kogo gonił i bił.
    Więc póki co to ja bym na razie nie proponował samobójstwa Allenowi bo styk PRAWA ,DUŻYCH PIENIĘDZY I WINY ORAZ JEJ UDOWODNIENIA mogą chodzić różnymi drogami.
    ukłony

  19. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Dalekowzrocznosc pana ponosi. Sprawy amerykanskie prosze zostawic Amerykanom. Oni dadza sobie rade bez panskich egzaltacji. Prosze cwiczyc temat Polanskiego bo Polak potrafi(sie skompromitowac) nie gorzej niz Amerykanin. A koszula blizasza cialu i mozna z nia cos zrobic. Na przyklad obrzydzic dzieciom Polanskiego ich tatusia. Oczywiscie jesli ktos ma na to ochote. Ja ochoty na to nie mam. Zal mi ich wszystkich i zal mi pana bo samobojstwo nie jest slusznym rozwiazaniem. Czy w koncu znajdzie sie ktos madry i pozwolo nam zrozumiec jak uniknac takich sytuacji na przyszlosc…

    Slawomirski

  20. @ atenka – w pełni zgoda, wszelkie naruszenie integralności seksualnej jest gwałtem fizycznie, moralnie, psychicznie – chodziło mi tu bardziej o rozróżnienie prawne, które jednak funkcjonuje, a mówimy o sprawie także z punktu widzenia prawnego.

    @ Jacek Kowalczyk – opublikowanie w NYT nie oznacza chyba gwarancji prawdziwości? 🙂
    na poważnie, po pierwsze współczuję tej dziewczynie, niezależnie od tego czy W.A. zrobił to, o co go oskarża, czy też wdrukowała jej to matka, czy też jedno wzmocnione przez drugie.
    Wypłynięcie sprawy akurat teraz niezbyt mnie dziwi, WA w tym sezonie ma szansę zgarnąć wiele nagród, więc jest bardziej obecny w amerykańskich mediach niż zwykle. Niezależnie od tego, która z opcji powyżej jest prawdziwa, Dylan/Malone mogła w takich warunkach chcieć wyrzucić z siebie traumę (zakładam, że niezależnie od tego, co się stało, fakt składania zeznać, badań, etc., musiał jakoś się odbić na jej psychice).
    choć tak się zastanawiam – co w dzisiejszych, dość dziwnych pod względem ekshibicjonizmu czasach – być może traumę przepracowała, ale chciała wykorzystać medialność WA i choć przez moment dorównać sławą bratu i reszcie rodziny … wiem, brzmi to paskudnie i wolę myśleć, że tak nie jest, ale jest też jakoś jednak uprawnionym wyjaśnieniem publikacji akurat teraz.
    inna alternatywa to to, że chciała popsuć WA ten dobry sezon i wyciągnęła sprawę, by odegrać się za zniszczenie rodziny.
    aż za dużo możliwości.

    @ Piotr – podpisuję się pod całością wypowiedzi.

    tak jak pisałam rano, nie chcę przesądzać, bo to tak trudno! jeśli to zrobił, potępiam z całą siłą … ale jeśli nie? a wątpliwości jest sporo. Także dlatego, że myślę o tych sprawach rozwodowych, gdzie wymyślane jest molestowanie przez ojców.

  21. Szanowny redaktorze Kowlczyk

    Passent banuje i jednoczesnie poucza owieczki na temat demokracji.
    Ten Passent to zdrowy komuch.

    Slawomirski

  22. Sam będąc osobą wierzącą, cenię Autora za kulturalne i trafne przedstawiania ateistycznego spojrzenia na świat, więcej, często się z nim zgadzam, oczywiście nie w kwestii fundamentalnej, ale w ocenie polskiej rzeczywistości. Dziś jednak jestem mocno zaskoczony, mam wrażenie jakbym czytał nie tego autora. Cyt. „Nie zdziwiłbym się, gdyby Woody Allen popełnił samobójstwo”, „Sądząc po finezji jego dokonań literackich i filmowych, nie można mieć wątpliwości, czy potrafi ocenić własne czyny, a sądząc po pracowitości — że jest zdolny do daleko posuniętej samokontroli.”, „Dlaczego wierzył, że jego samego kara ominie? Może nie wierzył, tylko czekał. Doczekał się.”, ” Co innego musiałby jej zrobić Allen jako ojczym, żeby zdecydowała się oskarżyć go w ten akurat sposób, i to teraz, kiedy dostał kolejne nagrody i nominację do Oscara? ”

    Przecież to są przykłady na wszystko z czym Autor jako racjonalista walczy. Mamy tu wyciąganie pochopnych wniosków, na podstawie emocji, a nie na podstawie danych, wnioskowanie z danych niepewnych, przesądzanie o winie, bez konkretnych dowodów, na podstawie jedynie intuicji Autora, zwykłe gdybanie na temat intencji (rzekomo) winnego Allena i (rzekomej) ofiary.

    Nie można wykluczyć, że Allen jest winny, ale wydaje mi się, że skoro nie mamy możliwości rozstrzygnięcia tej sprawy, mamy tylko dwa wyjścia: zachować milczenie i czekać na rozwój wypadków, albo ograniczyć się do relacjonowania znanych nam faktów. Wszystko inne stanowi nadużycie, zarówno moralne, jak i intelektualne, a miałem zawsze wrażenie, że celem tego bloga jest walka z jednym i drugim typem nadużyć.

    Nie czytałem listu p. Farrow, domyślam się, że musi być wstrząsający i rozumiem, że w takiej sytuacji trudno powstrzymać emocje. Ale nie każde emocje muszą od razu znaleźć ujście na forum publicznym…

  23. Podejrzewam, że zaburzona seksualność wielu celebrytów, choć kiedyś tego określenia nie znano, dotyczyła, poczynając od starożytności (bo wcześniejszych źródeł nie znamy) zarówno władców, wszelkiej maści „prominentów”, w tym artystów, jak i zwykłych ludzi.
    Tyle, że ani o niej nie rozprawiano, bo w pewnych kręgach była jeszcze do nie dawna „normalna” (np. liczne przypadki kazirodztwa, często powiązane z pedofilią, bo praktyki seksualne tego typu zaczynały się wcześnie) w kulturach społeczeństw wyizolowanych, jak choćby skandynawskie, ani tym bardziej nie potępiano.
    Oczywiście to „do niedawna” odnosi się do sytuacji jeszcze sprzed 100 lat plus minus albo nawet mniej. Ale cóż to historyczny dystans? Zaledwie mgnienie.
    Rozwój nauk społecznych w powiązaniu z postępem np. w zakresie badań genetycznych itp. sprawił, że dziś inaczej oceniamy „te sprawy”. Poddajemy je też osądowi prawa. Na szczęście.
    Nie wiem jednak, czy Woody Allen jest naprawdę pedofilem (jakie były czy też są dowody na to i motywy tak poważnych oskarżeń ze strony pokrzywdzonych kobiet jego życia, poczynając od Mia Farrow). Tabloidy wracały niejeden raz do „mrocznych kart” jego intymnego życia, ale znając ich hienowatą naturę, nakręcanie tematu mogę równie dobrze potraktować jako traktowanie Allena na zasadzie złotej kury, która znosi złote jajka.
    Oczywiście, jeśli to prawda, będzie mi smutno i gorzko, bo od lat jestem fanką Woody Allena.
    Przypadek Polańskiego jest zupełnie inny. Zdarzyła mu się jednorazowa wpadka z trzynastolatką o aparycji młodej kobiety, „podsuniętą” przez ambitną mamuśkę, a obie liczyły – być może – na happy end w postaci przepustki do aktorskiej kariery.
    Też tego nie wiemy na 100%, bo przemieliły sprawę tabloidy, a niezłomny sąd amerykański będzie go ścigał do końca życia jak niebezpiecznego zbrodniarza pedofila. Ten sam pełen hipokryzji sąd, który przymyka oko na zbrodnie na ludności cywilnej dokonywane en passent przez dzielnych żołnierzy swojego kraju „przywracających pokój” w Afganistanie czy Iraku.

  24. Rzucić gó..no łatwo; oczyścić sie z niego niemożliwe.
    Wiem coś o tym.
    „Hell hath no fury like a women scorned”
    czyli
    Piekło to drobny pryszcz w porownaniu do kobiety wzgardzonej.

    P.S. A poza tym… Wierzyc w Doniesienia Prasowe jak w Pismo Święte…?
    Woody Allen niepedofil gazet nie sprzedaje.
    Woody Allen pedofil sprzedaje gazety.
    Ale dopiero Woody Allen latami tłumaczący się nerwowo na prawo i lewo – to dopiero manna z nieba!

  25. Dylan Farrow:

    „when I was seven years old, Woody Allen took me by the hand and led me into a dim, closet-like attic on the second floor of our house. He told me to lay on my stomach and play with my brother’s electric train set. Then he sexually assaulted me.

    At one point, my mother sat me down and told me that I wouldn’t be in trouble if I was lying – that I could take it all back. I couldn’t. It was all true. „

  26. Panie Kowalczyk,niech Pan naprawde sie wstrzyma od wydawania tak kategorycznych ocen.Oskarza Pan Allen’a o rzecz straszna,o znecanie sie nad siedmioletnim dzieckiem,a czy ma Pan na to jakies dowody?Dylan Farrow juz raz oskarzyla Allen’a o molestowanie,i sad oskarzenie te oddalil,uznajac je za niewiarygodne (ciagle zmiany szczegolow,wplyw matki).Czy cos sie od tamtej pory zmienilo,czy znalezli sie jacys nowi swiadkowie,zdjecia,nagrania wideo?Na razie mamy tylko jej slowa przeciwko jego.Rzucic blotem jest latwo,duzo gorzej,gdy okaze sie to wstretna kalumnia i lotem bumeranga powroci do rzucajacego.

  27. „zbrodnie na ludności cywilnej dokonywane en passent…” 😯

    obce słowa, trudne słowa, prawda, mag?

    Co do WA – in dubio pro reo.
    No, ale NYT wydrukował, więc nie ma wątpliwości?

  28. O ho! Epokowe myśli autora powinny być jak najszybciej powleczone zlotem. „Od kiedy to wiara w któregokolwiek boga powstrzymywała ludzi od czynienia krzywdy innym ludziom, a zwłaszcza bliskim?” Taaa, taki papież Franciszek na pewno jeśli nie krzywdzi to z nudów czy niechciejstwa. Wiara nie jest spętaniem rąk kajdankami.Winy można i trzeba odkupić bo nikt z nas nie jest chodzącym ideałem.

  29. @Piotr – nic dodać, nic ująć. Akurat ten wytwór Pana Kowalczyka to zwykła hucpa.

  30. @ Atenka

    Była Pani uprzejma zdjęcie prezerrwatywy przez mężczyznę wprost określić jako gwałt. Takie jednoznaczne postawienie sprawy ma swoje bezpośrednie znaczenie – gwałt jest karany niezwykle surowo w polskim prawie karnym. Oczywiście neuzgodnione zdjęcie prezerwatywy przez mężczyznę jest obrzydliwością i świństwem, tu w pełni się z Panią zgadzam, zamykanie za to we więzieniu to jednak przesada (chyba, że na bardzo krótko – 6 miesięcy będzie dosyć?). Nie odpowiedziała Pani na pytanie o ukradkowe nałożenie prezerwaty. Łatwo się wykpić posądzeniem o ironię, ale niby dlaczego nałożenie ma być mniej ważne niż zdjęcie. Jeżeli już udziela Pani nauk innym to proszę nie uciekać od naprawdę trudnych kwestii.

  31. @Noel
    moim zdaniem, ukradkowe nałożenie prezerwatywy w sytuacji, gdy zostało się explicite zaproszonym do aktu prokreacyjnego, powinno być karane jako oszustwo, zwłaszcza gdy ten akt poprzedziły nakłady finansowe osoby zapraszającej (poprzedzająca ten akt kolację, wino, świece, ewentualnie uwodzicielska bielizna itp.)
    Przy założeniu, że sytuacja była jasna i klarowna i nie miało miejsca podstępne wyłudzenie materiału genetycznego od naiwnego „dawcy”.
    Jeśli to jednak podstęp, to jesteście kwita.
    Inne powody do ukradkowego zakładania prezerwatywy widzę w utracie zaufania do partnerki lub do siebie samego w kwestii chorób przenoszonych drogą płciową np. po skoku w bok lub przed testem na HIV.

  32. To się w ogóle nie trzyma kupy. Woody Allen to nie Klaus Kinsky, który brał to co chce i kiedy chce. Albo nawet nie Polański.
    I jeszcze że w domu pełnym ludzi patrzących na niego z ukosa, w czasie rozprawy o opieke nad dziećmi itp. Niańki na około obserwujące dzieci. Do tego na strychu kiedy on ma klaustrofobie? Bujda na resorach.

  33. Od kiedy to wiara w któregokolwiek boga powstrzymywała ludzi od czynienia krzywdy innym ludziom, a zwłaszcza bliskim?

    Zgoda, są ludzie, których wiara nie powstrzymuje od czynienia zła. Ale skąd Pan wie, że wiara nikogo nie powstrzymuje od czynienia zła? Skoro zło się nie wydarzyło, nie zaistniało, a stało się tak dzięki temu, że ktoś wziął swoją wiarę tak, jak należy, czyli poważnie, to nigdy nie może Pan powiedzieć z całą stanowczością, że wiara nie powstrzymuje ludzi od czynienia zła.

  34. @ Luap – to by się zgadzało: trudno znaleźć wierzącego księdza. Skoro dobrowolnie uczestniczą w obrażaniu Boga wstępując do mafii watykańskiej, to faktycznie wszystko im wolno.
    A ten cały Alien czy jak mu tam? Pies go trącał. Jest to postać na tyle mi nieznana, że zupełnie obojętna.

  35. @Noel, atenka

    Z ta prezerwatywa to nie jest jednak zart: jakis czas temu byla sprawa o alimenty. Partner stosowal prezerwatywe jednak w wyniku cudu (albo jak ponoc przyznala sie matka spozytkowania spermy zdepozytowanej w prezerwatywie) narodzil sie potomek.

    Pytanie sadowe za 100 punktow:
    1) przyznano alimenty od biologicznego ojca?
    2) wpakowano matke do wiezienia za gwalt?

    Bo jesli nie wpakowano to te ustalenie przed- i w trakcie-stosunkowe mozna sobie wpakowac w tym przypadku w super dark orifice.

  36. Moim zdaniem każdy sąd przyzna alimenty od biologicznego ojca, bo decydujący się na koitus mężczyzna musi liczyć się z ewentualnymi skutkami bez względu na rodzaj stosowanej antykoncepcji (może poza wasektomią). Żadna nie jest skuteczna w 100 procentach.
    Słynna już historia „kradzieży nasienia” Borysa Beckera przez rosyjską modelkę w trakcie 5-sekundowego quickie zakończyła się alimentami i uznaniem ojcostwa ponad wszelką wątpliwość 😉

  37. Troszkę a propos przypomniał mi się stary dowcip o dwóch młodych juhasach, których przejezdna panienka skusiła do kontaktu seksualnego nakłoniwszy uprzednio każdego do użycia prezerwatywy, aby „z tego nie było dziecka”. Parę godzin po fakcie, panienka już dawno zniknęła w oddali, miał miejsce następujący dialog:
    – Stasek, zależy ci, aby ta panienka nie miała dziecka?
    – Niee…
    – Mnie też nie. To co, zdejmujemy?

  38. @Tobermory
    „””
    Moim zdaniem każdy sąd przyzna alimenty od biologicznego ojca, bo decydujący się na koitus mężczyzna musi liczyć się z ewentualnymi skutkami bez względu na rodzaj stosowanej antykoncepcji (może poza wasektomią). Żadna nie jest skuteczna w 100 procentach.
    „””

    Dlatego nawet jak masz stosunek oralny z prezerwatywa to jesli tylko partnerka uzna ze chce miec dziecko to jak widac nie ma zmiluj sie. Do przestrzegania ustalen w takim przypadku to jest zobowiazana jedna, meska strona.

    Jasne ze w/w przypadki sa marginalne, tyle ze sam „brak przestrzegania ustalen” to za malo aby w kazdym przypadku nazywac to gwaltem ani nawet isc do sadu.

  39. Panie Kowalczyk, prosze koniecznie przeczytac artykul Zbyszka Holdysa, moze znajdzie Pan tam cos interesujacego…

    http://opinie.newsweek.pl/pijane-media-felieton-zbgniewa-holdysa-newsweek-pl,artykuly,278167,1.html

  40. Szanowni Panstwo

    Dla porownania z rzeczywistoscia redaktora Kowalczyka i jego kolegow z Polityki sprawa Dylan Farrow w opinii osoby nie majacej nic wspolnego z polskimi realiami/marami.

    http://www.latimes.com/local/abcarian/la-me-ra-dylan-farrow-letter-revives-woody-allen-molestation-scandal-20140203,0,4576937.story#axzz2sIRATA6S

    Slawomirski

  41. @Jacek Kowalczyk
    ‚Dylan Farrow wzięła na siebie wielką odpowiedzialność, pozostaje pytanie, czy jej podoła?’ W żaden sposób nie przesądzam w sprawie ale Dylan Farrow nie wzięła na siebie żadnej odpowiedzialności. Nie słyszałem żeby w analogicznej sytuacji niesłusznie oskarżające ‚dziecko’ poniosło jakąkolwiek odpowiedzialność czyli inaczej mówiąc zostało ukarane za mówienie nieprawdy i niszczenie człowiekowi życia.

  42. Prokuratura oczyściła Allena z zarzutów przy pierwszej sprawie. Dlaczego teraz miało by inaczej? Prawdopodobnie Farrow ma zaszczepione przez psychoterapeutę fałszywe obrazy z dzieciństwa. Akurat w Stanach przypadki zdarzają się nagminnie. Polecam książkę dr Tomasza Witkowskiego „Zakazana psychologia” Tom I. Jest tam rozdział poświęcony takim psychomanipulacjom dokonywanym przez psychoterapeutów. Potrafią wmówić ludziom, że rodzice w dzieciństwie wykorzystywali ich do satanistyczno-seksualnych. Dziwi mnie, że autor, którego uznawałem za orędownika racjonalizmu i myśli sceptycznej powiela brukowe rewelacje bez powoływania się w pierwszej kolejności na fakty.