Ruletka ontogenetyczna, czyli co nas kręci

Czy da się zrozumieć skłonności pedofilne? Da się. Czy to znaczy, że można zaakceptować czyny pedofila, skoro rozumiemy, co jest ich źródłem? Nigdy. Tam, gdzie w relacji między ludźmi pojawia się krzywda, musimy być bezwzględnie przeciw. Zwłaszcza tam, gdzie jedna ze stron tej relacji jest z definicji słabsza. To wydaje się są niekontrowersyjne twierdzenia. Ale życie ludzi jest cholernie skomplikowane. I nie przestaje być skomplikowane tylko dlatego, że coraz więcej wiemy o naszym gatunku.
W dobie wymachiwania słowem gender jak cepem i straszenia zanikiem rodziny wskutek upowszechnienia się wybierania sobie płci i zachowań seksualnych, konieczne jest przywołanie informacji podstawowych. Oto kilka z nich.
1. O płci, seksualności i formie funkcjonowania społecznego każdego z nas decydują trzy wymiary:
♥ biologia, tj. fizyczne cechy płciowe pierwszo- i drugorzędne, na których ukształtowanie, stopień wykształcenia oraz sprawność działania wpływa zestaw genetyczny rodziców, ale także stan zdrowia matki, jej gospodarka hormonalna, sposób odżywiania się oraz stan środowiska, w jakim przebywa matka w okresie ciąży (przy czym jesteśmy wciąż bardzo daleko od zrozumienia wszystkich zależności); z racji, że jest nas coraz więcej, rośnie też liczba ludzi rodzących się z nietypowym zestawem cech biologicznych (i nietypowym zestawem chromosomów, np. XXY). Nikt sobie tego zestawu nie wybiera. Nawet gdy uwzględnimy dostępne nam obecnie techniki sztucznego zapłodnienia, mamy do czynienia z ruletką, w której tylko niektóre wyniki wydają się wykluczone.
♥ tożsamość płciowa, tj. wewnętrzne przekonanie, kim się jest w ramach zasadniczo dwupłciowej (u ludzi jako gatunku) identyfikacji; podobnie jak o cechach stricte biologicznych (fizycznej budowie ciała), nie możemy świadomie zdecydować o własnej identyfikacji, gdyż wykształca się ona wraz z rozwojem mózgu już w fazie płodowej i także zależy od nieznanych nam w pełni mechanizmów; ktoś, kto czuje się dziewczynką, nie stanie się siłą woli ani czyjejkolwiek perswazji (albo „właściwego” wychowania) chłopcem, nawet jeśli ma penisa.
♥ orientacja seksualna, tj. (najpowszechniejsza) heteroseksualna, biseksualna (częstsza u kobiet), homoseksualna, a także aseksualna (szacowana nawet na kilka procent populacji). Orientacja także nie podlega wyborowi, choć oczywiście może (i niejednokrotnie jest) tłumiona i ukrywana. Co gorsza, do podstawowej orientacji seksualnej w trakcie rozwoju osobniczego (ontogenetyczna ruletka) dochodzą specyficzne skłonności, wykształcane w bardzo wczesnych fazach rozwoju psychoseksualnego, które są źródłem wszelakich -filii. A skatalogowano ich już co najmniej kilkaset, w tym właśnie pedofilię w ścisłym sensie tego słowa, tj. niemożności zaspokojenia popędu płciowego z kimś innym niż niedojrzałe seksualnie dziecko — to chyba najgorszy zestaw, jaki można wylosować na tej straszliwej ruletce; czym innym jest bowiem hebefilia (starsze dzieci zaczynające dojrzewać) czy efebofilia (młodzież w fazie dojrzewania). Czytelników wierzących, że można wybrać sobie orientację (a zwłaszcza zdecydować, że zostaną np. podofilami, czyli wielbicielami stóp), zachęcam do szczerego wyobrażenia sobie siebie samego w akcji seksualnej w ramach odmiennej orientacji. Siła wstrętu u niektórych heteroseksualistów powinna być dla nich zarazem wskazówką, jak wstrętne jest osobom homoseksualnym to, co robią w łóżku heterycy.

2. Te trzy wymiary mają w przypadku każdego z nas różne natężenie, różną wagę i wzajemnie się przenikają, wytwarzając jedyną i niepowtarzalną mieszankę — nas jako konkretne indywidua.

3. W ramach naszej ontogenetycznej ruletki dostajemy także np. siłę woli (tę jednak, tak jak mięśnie, da się trenować). Dzięki niej potrafimy (ale niestety nie wszyscy) w jakimś stopniu zapanować nad tymi skłonnościami, które są nieakceptowalne społecznie akurat w tej społeczności, w jakiej przyszliśmy na świat i ukształtowaliśmy się w trakcie dojrzewania. Jednak to, że dana kultura społeczna czegoś nie akceptuje (np. z powodów religijnych), nie znaczy, że to coś jest przeciwne naturze jako takiej. Bo jako istotom moralnym nie wolno nam abstrahować od wiedzy, że to, co dla nas moralne, innym ludziom (a czasem jest ich nieporównanie więcej niż „naszych”) może wydawać się niemoralne, tak jak nam wydają się niemoralne niektóre ich zachowania.

Tu właśnie pojawiają się kwestie winy, zasługi i cierpienia. Nasza orientacja seksualna nie jest naszą winą, ale nasze faktyczne zachowania seksualne mogą być naszą zasługą wtedy, gdy powstrzymujemy się od czynienia krzywdy drugiej osobie. Pedofilia jest czymś strasznym, ale gwałt małżeński nie jest pustym pojęciem, a jako zjawisko być może czymś znacznie powszechniejszym niż czyny pedo-, hebe-, efebofilne. Natomiast tam, gdzie dojrzali uczestnicy życia seksualnego akceptują swoje zachowania i gdzie nie ma mowy o krzywdzie partnerów zdrowe współczesne społeczeństwo nie ma nic do zrobienia. Ale nam daleko do bycia zdrowym społeczeństwem. Uwielbiamy wyzywać innych od zboczeńców, skrzętnie skrywając przy tym swoje własne specyficzne preferencje.