Abp. Michalik chce iść do więzienia

Przynajmniej tak głosi. Jest gotów cierpieć prześladowania w obronie swej wiary! Więcej, jest przekonany, że tylko szerząc katolicką wiarę można uratować świat. Jakże to piękne i wzruszające:

Kościół musi być gotowy także na prześladowania. Jeśli Bóg da mi siłę i łaskę, to chętnie pójdę do więzienia za obronę nauki, która pochodzi od Boga. Bez głosu Kościoła świat będzie kompletnie zagubiony.

Wiem, że wchodzenie w polemikę z abp. Józefem Michalikiem nie ma żadnego sensu. Żyjemy w innych światach, mówimy innym językiem. Co gorsza, prawdopodobnie trudne by było między nami uzgodnienie nawet, czym są fakty, a czym przekonania, czym np. różni się nauka od nauczania (i dlaczego mieszanie tych pojęć prowadzi do nadużyć, a nawet okłamywania odbiorcy wypowiedzi).

Wciąż jednak dziwi mnie, że szefem polskiego episkopatu jest ktoś, kto we współczesnym świecie uważa, że to Kościół katolicki (będący jedną z 40 tysięcy chrześcijańskich denominacji na globie, których wyznawcy stanowią w sumie ok. 32 proc. ziemskiej populacji) dysponuje jedyną prawdą. A za całą podstawę moralności przyjmuje słynne 10 przykazań (z których pierwsze trzy dotyczą Boga). To naprawdę żenujący poziom refleksji etycznej, nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że arcybiskup chce być po prostu zrozumiały dla swego ludu bożego.

A to rzeczywiście może być spore wyzwanie, jak wynika z sondażu TNS dla „Gazety Wyborczej” (próba losowa 1000 Polaków w wieku 15 lat i więcej). W katolickiej Polsce niektóre wynik ankiety muszą szokować. Nawet jeśli uwzględnić wszelkie błędy pomiaru i ew. niejasności dotyczące pytań, jedno jest pewne: większość wierzących ankietowanych to nie są katolicy, a być może i nie chrześcijanie!

81 proc. ankietowanych wierzy w Boga, ale w Ducha Świętego już jedynie 40 proc.

Choć według wyznania wiary składanego podczas każdej mszy katolik powtarza:

Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion.
Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego.
Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny

to w zmartwychwstanie Jezusa wierzy 47 proc., a w nieśmiertelność duszy (!) 39 proc. Tyle samo lub mniej osób deklaruje wiarę w sprawiedliwy sąd po śmierci, niepokalane poczęcie i niebo (w piekło wierzy 31 proc.).

Kościół w Polsce i jego duszpasterze mają naprawdę poważny problem z tymi, których uważają za swoje owieczki, a chcieliby się zajmować także tymi, którzy ludem bożym nie są i być nie chcą.

Biskupi chcieliby wszystkim wyznaczać moralne ścieżki i przekonują, że bez tego nie damy sobie rady, tak jakby społeczeństwa zaczęły się dopiero, gdy pojawiło się chrześcijaństwo. Najbardziej zlaicyzowane państwa okupują najwyższe miejsca w rankingach oceniających społeczny dobrostan. Za to np. najbardziej chrześcijańskie stany w USA plasują się w czołówce tych z najwyższym poziomem przestępczości (co oczywiście nie dowodzi zależności, lecz mówi o powtarzalnych korelacjach). To nawet nie jest krótkowzroczność i braki w wykształceniu, to już ślepota. Zadziwiające, że w tym samym Kościele funkcjonują takie postaci, jak np. ks. Michał Heller.

Może abp. Michalik powinien pójść do więzienia — miałby przynajmniej czas na naukę o współczesnym świecie. O ile Bóg obdarzyłby go łaską zainteresowania się nauką, a nie nauczaniem.