Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

14.11.2013
czwartek

Katohappening

14 listopada 2013, czwartek,

Kolejny bezprzykładny atak na uczucia katolików, polskich katolików, katolików prawdziwych aż do ostatniej kropli krwi wyssanej z mlekiem matki. Przynajmniej tak o sobie zapewne myślą. Ci najprawdziwsi z prawdziwych pojawili się grupowo w Warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej, gdzie w ramach szerszej wystawy pokazano także pracę sprzed 20 lat — zapis wideo, na którym nagi artysta (jaki artysta?! profanator!) Jacek Markiewicz adoruje, tj. w tym wypadku pieści, wielki średniowieczny krucyfiks z realistycznie wyrzeźbionym Chrystusem. Najprawdziwsi dostrzegli w tym robotę złego i postanowili wypędzić diabła z wystawy gorliwą zbiorową głośną modlitwą, no i puszką czerwonej farby chluśniętej na ścianę, skoro modlitwa nie zdołała przerwać projekcji, a zniszczeniu projektora zapobiegła ochrona i wezwana w końcu policja. Czyż artysta mógł sobie wymarzyć lepszy happening? Jego sztuka nie tylko dotarła pod strzechy, do prostego ludu, jego sztuka ten lud poruszyła, emocjonalnie zapłodniła i zachęciła do reakcji. Lud był gotów zapłacić za bilety, żeby móc zrobić swoją własną żywą kontrinstalację.

Oczywiście, lud mógł nie oglądać tego obrzydlistwa, powiedzieć sobie: przecież ci wszyscy obrazoburcy i tak spłoną w piekle, więcej, będą płonąć i pokutować wiecznie (jak miło!), Bóg wszak jest sprawiedliwy. Ale nie, prawdziwy katolik lubi cierpieć, więc musiał to obrzydlistwo zobaczyć na własne oczy i to wielokrotnie (akcja trwała od kilku dni) i dać mu odpór modlitwą (oraz czerwoną farbą i podrzucaniem na wystawę zdechłych szczurów).

Jeśli dorzucić do tego wszystkiego mnożące się — jak donosi prasa — msze ozdrowieńcze, stadionowe występy katolickiego szamana z Afryki (nie mam nic przeciwko Afrykańczykom jako takim) zaproszonego przez warszawskiego kardynała i msze zapewniające odpusty za grzechy w rodzinie do 15 pokolenia wstecz (taka XXI-wieczna odmiana symonii), to rysuje się naprawdę dramatyczny obraz cofającego się intelektualnie Kościoła katolickiego w polskim wydaniu. To już wieje prawdziwą grozą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 169

Dodaj komentarz »
  1. Alez niechaj sie modla. Lepsze to niz rozwalac squaty czy podpalac instalacje w przestrzeni publicznej.
    Szczera modlitwa jeszcze nikomu nie zaszkodzila.

  2. najlepszy hepening…
    z yellowpress:
    Zabił kumpla od wódki. Trzy miesiące aresztu. 😉

  3. a mnie to zniesmacza, obraża i bulwersuje – ciekawe co by było gdyby ten profan czołgał się po gwieździe dawida?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak rozumiem, Oburzeni nie są codziennymi (a nawet odświętnymi) bywalcami galerii sztuki współczesnej. Poszli tam wyłącznie z chęci likwidacji bulwersującej ich prezentacji. Wydawać by się mogło, że nie ma w Polsce obowiązku oglądania czegoś, czego oglądać się nie chce, nie pochwala, nie interesuje, bulwersuje itd. To co im do tego, na co chcą patrzeć inni? Ci, którzy płacą własnymi pieniędzmi za możliwość spotkania się z innym wymiarem wrażliwości estetycznej? Postawili sobie w Polsce multum krasnalowatych pomników dostojników kościelnych i to w przestrzeni publicznej – każdy przechodzący jest zmuszony oglądać efekt ich nabożnej fascynacji. Nie ma żadnego powodu, aby inni z kolei ludzie nie mogli znaleźć miejsca do wyrażania własnej ekspresji.Nie ma lepszej drogi wychowania dorosłych ludzi, niż przemowa do kieszeni. Grzywny powinny pokryć wszelkie straty galerii i dać nawiązkę na dalszą działalność. Wizerunki i nazwiska nabożnych wandali powinny być podane do wiadomości publicznej.

  6. Ta ich (nad)wrażliwość katolicka. Gdyby przeczytali biblię nic nie byłoby w stanie urażać ich uczuć religijnych.

  7. Se Pan, Panie Kowalczyk, pojechał po dygnitarzach rządzącej Polską PO kupczących głosami w zamian za pracę! Nie boi się Pan zadzierania z możnymi i potężnymi ludzi władzy? Proponowałbym, jeśli można, pojechać po ludziach niemających władzy i niekumatych, że w sztuce wolno wszystko.

  8. młoda
    15 listopada o godz. 8:57

    Sie nie bój…, Pan Kowalczyk by to z aplauzem pochwalił frapująco apologetycznie.

  9. No tak, tu niby „nic przeciwko Afrykańczykom”, a jak z Afryki, to od razu musi być „szaman”…

  10. Każdy niech robi co chce, byle nie przeszkadzał innym i nie niszczył naszego świata…a modlitwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

  11. Rymowanka z dziecinstwa:
    Tecza,
    pocaluj w dupe niemca.

  12. Do empiego… ale i nie tylko…

    Oto co opowiedział rabbi Icchak z Warki: „Kiedy bylem raz w drodze z moim świętobliwym nauczycielem rabbim Dawidem z Lelowa, i zatrzymaliśmy się gdzieś w obcym mieście, nagle napadła na niego na ulicy jakaś nieznajoma kobieta i zaczęła go bić. Wyobraziła sobie, że to jej mąż, który opuścił ja przed wieloma laty. Kiedy po chwili pomyłka się wyjaśniła, kobieta wybuchnęła niepohamowanym płaczem.
    „Uspokój się – rzekł rabbi Dawid – Uderzyłaś przecie nie mnie,lecz swojego męża.”
    I dodał ciszej: „Jak często napadamy na drugiego w przekonaniu, że to ktoś inny niż ten, kim on jest naprawdę”

  13. Esencja bycia prawidłowym katolikiem polega na tym, że don Stanislao Dziwisz podaje swojemu papieżowi krople krwi Chrystusa na drogę do Domu Pana.
    Podaje mu prawdziwą krew Jezusa. Nie żaden keczup ani sok malinowy.
    Katolicyzm prawidłowy esencjonalnie składa się z takich aktów, są ich tysiące, siedzą one w głowach każdego katolika, choćby najbardziej luzackiego i zbliżonego do normalności, zdrowej i dojrzałej osobowości.Przy każdej komunii św. katolik połyka prawdziwe ciało Jezusa, rzeczywiste, tylko niewidoczne dla oczu.

    Prawidłowy katolik żyje w rzeczywistości równoległej, która nie powstała 14,5 mld lat temu z wielkiej osobliwości Big Bangu. Żyje we wszechświecie składającym się wyłącznie z jednej ożywionej planety i jednego słońca stworzonego wyłącznie po to, by oświetlać i ogrzewać jego głowę wypełnioną Bozią po brzegi.
    W związku z tym nie ma jak nawiązać kontaktu. Ani Keppler, ani Hubble, ani Hawking nic tu nie pomogą. Musi zostać jak jest, tzn. słońce nad planetą katolików musi samo się wypalić, zapaść, a potem dokonać erupcji i wysuszyć katolika z głowy człowieka. Co trochę potrwa.

  14. Cofanie się intelektualne? Czy poczucie wyższości i brak zrozumienia dla uczuć innych ludzi to są intelektualne wyżyny? Czy nic nie jest w stanie obrazić Pana uczuć? A może jednak? Czy wtedy nazywa Pan to sztuką? Czy polscy i inni artyści nie potrafią zrozumieć, że wciąż dla wielu ludzi symbole religijne mają bardzo duże znaczenie, że odnoszą się do rzeczywistości, z którą człowiek jednoczy całe swoje życie? Możemy nie zgadzać się światopoglądowo, ale osobiście nie czuję się uprawniony obrażać kogokolwiek, kto myśli inaczej niż ja. Spierać się – owszem, ale nie obrażać. Dlaczego z godłem narodowym nie powinno się robić po prostu wszystkiego, czego dusza zapragnie, a należy mu się szacunek? Nawet z godłem innego kraju – ono może nie mieć dla mnie znaczenia, ale nie będę go poniżał dla jakiegokolwiek celu, choćby artystycznego. Pan radzi, żeby nie oglądać rzeczy, które nas bulwersują. Zatem wystarczy zamknąć oczy i wszystko będzie dobrze? Łatwo jest napisać ironiczny i krytyczny komentarz do wydarzeń w CSW i pośmiać trochę z katolików. A może odważy się Pan na słowo krytyki wobec artysty, który swoim dziełem zadał cierpienie wielu ludziom, w większości tym, którzy nigdy się nie odezwą w przestrzeni publicznej? Czy to nie byłby wielki akt odwagi intelektualnej…? Rozumiem, katolikom wydaje się, że są nieomylni, ale tak naprawdę nieomylni są poza Kościołem… Wyobraża Pan sobie artystę mówiącego szczerze „przepraszam”? Ale to chyba nie wchodzi w grę na intelektualnych wyżynach…?

  15. @Tanaka

    Ja parę lat temu w podobnej poetyce widziałem fenomen KK:

    ” Rzeczywiście to jest sensacyjna wiadomość. Relikwia z krwią (albo relikwia krwi) to jest naprawdę wydarzenie w życiu polskiej społeczności katolickiej. Próbuje znaleźć cos co odpowiadałoby znaczeniem tej wiadomości, ale nic o podobnej wadze nie przychodzi mi do głowy, Przy tej okazji mam bardzo ciekawy pomysł. Pomysł to może złe określenie, powiedzmy , ze idea. Wielka idea. Ciało Ojca świętego spoczęło w Watykanie i właściwie powinniśmy być zdani na to co nam przekaże Watykan. Ale uważam, ze nie powinniśmy się poddawać . Powinniśmy szukać pamiątek po JPII. Na przykład… MLECZNE ZĘBY. Mleczne zęby właściwie nie Jana Pawła II , ale Karola, raczej Karolka Wojtyły. Myślę, ze to może być fascynujące wyzwanie .Oczywiście zadanie nie jest łatwe, lat parę od czasu kiedy Karolek zrzucał mleczaki minęło, ale jest pewność, że miejscem poszukiwań jest wyłącznie nasz kraj – Polska. Byłby problem gdyby człowiek zrzucał zęby mleczne w latach późniejszych. Wiadomo jak wiele krajów odwiedził polski papież i gdyby górny mleczny siekacz obluzował się i wypadł na terenie na przykład Australii, to właściwie szukaj wiatru w polu. Ale jest pewność, ze wszystkie jednostki uzębienia na pewno znajdują sie na terenie Polski to i teren poszukiwań się nieco zawęża. Oczywiście dużo łatwiej byłoby odnieść sukces i znaleźć dorodnego siekacza gdyby polska była wielkości San Marino, ale Polacy do ambitny naród i kto wie czy na przykład w dzień beatyfikacji cały cywilizowany świat nie ujrzy wspaniałych MLECZNYCH ZĘBÓW JANA PAWŁA II. Na marginesie jeszcze jedna wiadomość Po Wadowicach chodzi fama ,ze gdzieś musi znajdować się szczoteczka do zębów przyszłego mieszkańca Watykanu. . Są już pierwsze głosy ,ze jeżeli się znajdzie to pozostanie na miejscu. Będzie stanowiła inspirację do wspaniałego pomnika który ma stanąć na wierzchołku jednego z Beskidzkich szczytów. Monumentalny pomnik o wymiarach 134metry ma 4,84 ma być sponsorowany przez jednego z producentów pasty do zębów . ”

    Nie przeczę, że jeszcze czasami w tym duchu zdarza mi się spoglądać na te sprawy, a jednak od jakiegoś czasu twierdzę ,że to jednak nie ta perspektywa powinna służyć do opisu rzeczywistości,czy stawiania diagnoz .

    Na koniec krótki cytat:
    „warstwa śniegu utrzymuje ciepło ziemi: nieco ironii na powierzchni pozwala zachować nietkniętą głębie naszej wiary. Gniew to nic innego jak wiatr, który sprawia, że wszystko się ulatnia.”

    Autor niejaki Brunschvicg. Stety, niestety, ale również starozakonny.

  16. @młoda:
    Zapewne nic by nie było.
    Działanie artysty, w jednym i drugim przypadku (zarówno realnym, jak wyimaginowanym) samo w sobie nie obraża niczyich uczuć. Ewentualna obraza, to kwestia interpretacji, przy czym sztuka zwykle pozostawia interpretację widzowi, zmuszając go do myślenia.
    I ja tego myślenia nie widzę. Widzę spędzanie ludzi przeciwko czemuś, czego w gruncie rzeczy nie rozumieją. Zresztą nie pierwszy raz (‚osobisty znajomy’ podpisywał listy przeciwko meteorytowi na Janie Pawle II, choć go nawet na oczy nie widział, nawet na zdjęciu…).
    Nie będę twierdził, że strony lewicowa, czy liberalna, nie miewają takich zbiorowych odruchów, potępiania słów i działań, których uczestnicy nie poznali — po prostu, podpięli się pod hasło. Tyle, że liberałowie, czy lewica, nie mają na obronę takiej postawy paragrafów, nie mają też wcale sprawnej machiny Kościoła, tak ułatwiającej protesty.

    @Tanaka:
    Przesadzasz… Zresztą, akurat katolicyzm nie zakłada niczego o czasie powstania Ziemi.

  17. Polski katolicyzm nigdy nie był przesadnie intelektualny.
    Formacja duchowa polskiego katolika kończy się gdzieś na katechizmie do klasy drugiej.
    Z modlitw naprzemienne klepanie „ojczenaszków” i „zdrowasiek” oraz zaśpiewy z cyklu „cooooś Poooolskeeeeeeę”
    Generalnie zima.

  18. @PAK
    „Działanie artysty, w jednym i drugim przypadku (zarówno realnym, jak wyimaginowanym) samo w sobie nie obraża niczyich uczuć. Ewentualna obraza, to kwestia interpretacji, przy czym sztuka zwykle pozostawia interpretację widzowi, zmuszając go do myślenia.”

    czyli gdyby artysta wykonał rzeźbę, taką w stylu Rona Muecka
    (http://jasminimal.blogspot.com/2013/11/hyper-realistic-sculptures-by-ron-mueck.html), która przedstawiałaby Twoją mamę i robił z nią takie rzeczy jak „artysta” o którym mowa, to też by Cie nie ruszało. a gdyby ruszało, oznaczałoby to bezmyślność?

  19. Wizyta „modlitewna” w CSW nie była spontanicznym aktem przypadkowych gości wystawy. Ktoś zadał sobie trud wielorazowego mobilizowania prawdziwych, głęboko wierzących katolików, do wizytowania miejsca, o którego istnieniu nie mieli pojęcia. I w tym mobilizowaniu odniósł bezdyskusyjny sukces. Choć szukam w necie informacji o organizatorze, to nigdzie nikt nie przyznał sie do zasługi przed bogiem… Zadziwiająca skromność… , możnaby powiedzieć, że godna polecenia. Zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę, że zwykle sukces ma wielu „ojców”. A tu co mamy? Sukces, który jest sierotką…

    Więc jak to jest? Co to jest? O co tu chodzi?

    Jeśli pominiemy babcie „mocherowe” i innych dewotów, których nie jest trudno podbechtać i wysłać na „wycieczkę” do CSW, żeby bronili krzyża, to nadal trzeba szukać odpowiedzi o cel tej „zadymy”. Gdyby, chodziło tylko o „obrazę uczuć”, to wystarczyło złożyc doniesienie do prokuratury. Nie złożono, bo zdawano sobie zprawę z tego, że zostanie oddalone… (z własnej woli musisz kupić bilet…) Więc o co chodzi?

    Mam wrażenie, że chodziło o stworzenie faktu dowodzącego, że trwa „atak na kościół i religię”. Czegoś co będzie w jakiejś mierze rónoważyć trwający od czasu niesławnej wypowiedzi Michalika, o „lgnących dzieciach”, wściekły atak kościoła katolickiego na rozum i przyzwoitość Polaków. Ten wściekły atak kościoła jest rozpisany na głosy, które co jakiś czas się odzywają i „walą” w rozum i przyzwoitość, rozwodami, feministkami, genderami, dziećmi wskakującymi do łóżek dorosłym … I tym wszystkim, co do nas dociera. ŁAtwo stracic z oczu całość obrazu, bo nie wypowiada się ktoś jeden. Lecz jeśli pominiemy nazwiska, lubzastąpimy każde imię i nazwisko słowami Kościół Katolicki, a dalej wypowiedź, to obraz staje się klarowny. Wszystkie te wypowiedzi, które od miesięcy wywołują burzę i oburzenie mają jeden wspólny cel … Przekierowywują winę za pedofilię duchownych na wszystkich i wszystko, tylko nie na kościół. To jest właśnie to, co nazywam WŚCIEKŁYM ATAKIEM KOŚCIOŁA NA ROZUM I PRZYZWOITOŚĆ POLAKÓW. Zdjąć, lub co najmniej rozmyć winę i odpowiedzialność kościoła za pedofilów w sutannach. Po to, żeby nie płacić, lub płacić jak najmniejsze odszkodowania ofiarom księży pedofili….

    Atakiem na rozum, jest wmawianie Polakom, że kościół nie jest winny ukrywania pedofilii przed wymiarem sprawiedliwości i nie ponosi odpowiedzialności, że winni są „inni”…

    Atakiem na przyzwoitość Polaków jest wymawianie się kościoła od obowiązku zadośćuczynienia ofiarom pedofilii duchownych…

    jednocześnie

  20. Tanaka
    15 listopada o godz. 11:35

    Kwintesencja bycia prawdziwym Mężem Stanu Tuskiem polega na tym, że Mąż Stanu Tusk idzie po kolędzie do Dziwisza, że Mężowie Stanu rządzącej Polską PO dają Głódziowi ziemię za bezcen i że Mężowie Stanu działacze PO dają proboszczom publiczną forsę w zamian za poparcie w wyborach i że nic, nic, nic, ale to nic ich za to złego nie spotyka. Przeciwnie, są uznawani za Opatrznościowych Mężów Stanu.

    A Dziwisz se może dawać w swojej religii swoim wyznawcom wszystko, co mu się podoba, i może sobie żyć w dowolnych rzeczywistościach równoległych i prostopadłych do wszelkich innych rzeczywistości, jego rzecz, bo wolny to człek, tak samo, jak i Tanaka wolny człek w wolnym – było nie było – kraju. Co innego Prawdziwi Mężowie Stanu. Oni muszą żyć tak, aby publiczny grosz był dla wszystkich, a nie wybranych. No, ale kto ich ruszy, skoro są bożyszczami…

  21. Przecież i tak Jezus był schizofrenikiem.

    http://www.opracowanie.eu/

  22. @lonefather

    …Atakiem na rozum, jest wmawianie Polakom, że kościół nie jest winny ukrywania pedofilii przed wymiarem sprawiedliwości i nie ponosi odpowiedzialności, że winni są „inni”…

    Jest prawdą, że zjawisko pedofilii w KK jest obecne.
    Ale jest również prawdą, że zjawisko pedofilii było w kościele katolickim zawsze obecne. I jest rzeczą do dyskusji w jakim wymiarze?

    I jest również prawdą (moim skromnym zdaniem), że to zjawisko jest wykorzystane nie do tego żeby ukarać winnych, ale do idiotycznych bieżących rozgrywek politycznych.
    Kiedy kościół jest do czegoś potrzebny, kiedy można wykorzystać do swoich mniej lub bardziej chwalebnych celów to na wszelkie złe rzeczy dziejące się w kościele spuszczany zasłonę milczenia.To są tylko incydenty,wyjątki potwierdzające moralną czystość itd.

    Ale kiedy jest szansa, że na przykład wspólnym chórem „niezależne media i konstytucyjny rząd” wzniecą rozciągający się wzdłuż i wszerz kraju okrzyk oburzenia na zjawisko pedofilii i gawiedź będzie tym właśnie żyła, a nie problemami z którymi jakoś ciężko jest sobie poradzić – to się to robi. Czyli KK też jest potrzebny.
    Zresztą sam Kościół jest w tego rodzaju narracji mistrzem nad mistrze.
    To KK na przykład jest twórcą teorii która mówi , że zło jest tylko ubocznym skutkiem wielkiego planu boskiego zbawienia który jest przecież nieskończenie dobry.
    Czyli cel uświęca środki,co już niejedni „szczęśliwcy” różnych projektów ustrojowych ,politycznych, gospodarczych ( w tym również panującego nam obecnie) doświadczyli.

    Ale Kościół musi sobie w końcu również zdać sprawę, że to nie on w dzisiejszych czasach jest głównym rozgrywającym. Owszem jest ważnym graczem, ale nie najważniejszym i musi się pogodzić,że może być rzucany przez Trenera Selekcjonera raz do ataku, a raz do obrony.
    Wszystko w zależności od klasy przeciwnika.

  23. atalia
    15 listopada o godz. 13:16
    to wymaga sprostowania:
    Nie Mąż Stanu Tusk i jego PO dają Kk ziemię i wszelkie dobra, ale wszyscy politycy, lub prawie wszyscy, od 1989 roku dają, dają, dają, za bezdurno, za bezcen, za złotówkę majątki warte miliony od każdej działki licząc z osobna. Tusk ma swoje grzechy w tej sprawie, ale dla uczciwości należy pamiętać, że za bezdurno dawał prawie każdy polityk, bez sprzeciwu polskiego katolika, z opluciem sprzeciwiającego się niekatolika.
    Dziwisz nie jest osobą prywatną jako osoba w czerwonym berecie i ze stułą. Nie wolno mu wszystkiego. Nie wolno mu kłamać i nie wolno mu brać tego co nie jego, co dostaje kosztem innych i czego się osobiście domaga. Zakazuje mu tego jego Jezus, którego ustami wyznaje, a którym pogardza czynami. Zakazuje mu też jego obywatelskie poczucie sprawiedliwości i moralności. Ale Dziwisz nie jest obywatelem i ma problemy z moralnością i poczuciem sprawiedliwości, a także zwykłej przyzwoitości i skromności.

  24. @Aaron Sprężyner

    pedofilia w kościele jest i jest to fakt bezdyskusyjny…

    jaka jest jej skala – może się kiedyś dowiemy, ale niezależnie od skali …

    widzimy jak inne kościoły (amerykański, irlandzki, niemiecki) płaca odszkodowania …

    i widzimy i słyszymy, że polski kościół NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI…

    znaczy się, ten nasz polski kościół katolicki jest jakimś innym kościołem?

    jeśli jest kościołem katolickim, to identycznie jak inne kościoły powinien płacić odszkodowania ofiarom!

    i myślę, że kościół zdaje sobie z tego sprawę aż za dobrze!

    i co robi? Ano przygotowywuje sie na czas, gdy sprawy o odszkodowania trafią do sądów!

    czy szykuje się, żeby uczciwie wyrównać krzywdy wyrządzone przez katolickich księży?

    O NIE!

    polski kościół katolicki szykuje się do tego, żeby wytworzyć atmosferę presji jaką pobożni katolicy (tacy jak ci co zadziałali w CSW) wywrą na sądy sądzące w sprawach o odszkodowanie…

    to właśnie ci pobożni katolicy są właśnie teraz na naszych oczach urabiani. Miesza się im w głowach wmawiając, że „dzieci lgną”, że szukają miłości, że wskakują do łóżek, że feministki, że rozwody, że gender, że wszystko i wszyscy sa winni, tylko NIE KOŚCIÓŁ!

    I ANI RAZU NIE PADA SŁOWO PRZEPRASZAMY OFIARY ….

    przepraszaja, za „lapsusy językowe”, przepraszają kościół, przepraszają za przejęzyczenia, przepraszają za wszystko … I TYLKO NIE PRZEPRASZAJĄ OFIAR, i nie przepraszają za ukrywanie pedofili w sutannach przed sprawiedliwością …

    i butnie twierdzą, że kościół nie bedzie płacił żadnych odszkodowań …

    ale nie zostawiają tego „łasce boskiej”, tylko wzieli sprawy w swoje ręce i urabiają prawoweiernych katolików, żeby, gdy dojdzie do procesów, wysłać ich pod sądy, żeby wywarli na nie presję, broniąc kościoła …

    Tak się polski kościół katolicki szykuje do „załatwienia” sprawy odszkodowań dla ofiar pedofilii …

    I to wszystko na ten temat.

  25. Aaron Sprężyner
    15 listopada o godz. 11:54

    Mając świętego narodowego, gminnego i prywatnego, można będzie uruchomić nową gałąź gospodarki narodowej, jakiej inne kraje nie znają: archeologię Świętego Jana Pawła II. Szacunki wskazują, że w dziedzinie tej znajdzie zatrudnienie co najmniej 80.000 osób. Piwnice, fundamenty domu w Wadowicach, podwórko i okolice zostaną rozkopane, i są spore szanse, że ząbki mleczne świętego zostaną znalezione. Dalsze działania tego przemysłu są dobrze opisane, nie tylko przez historyczne przekazy – świeże metody ujawnia osobiście Don Stanislao.

  26. Tutaj muszę zgodzić się z M. Mellerem i jego komentarzem.
    Chociaż sam przekaz rozumiem i z nim się zgadzam, to jednak gdyby taki performance odbył się w stosunku do np. wizerunku Allaha albo użyto w jakiś dziwny sposób Tory, to byłby ultra dym i pan artysta mógłby podzielić losy np. Rushdie’go.

  27. lonefather
    15 listopada o godz. 14:26
    Zachowania Kościoła, obecnie zwłaszcza polskiego, w sprawie pedofilii, są modelowym przykładem zaparcia się drugiego człowieka, ofiary, dziecka. Jest to zaparcie zakamieniałe, brutalne i cyniczne. Takie samo jak gangsterów idących w zaparte w czasie śledztwa. KK gada o miłości i o bliźnim, a realnie ma go za nic. I bez krępacji pokazuje to w telewizorach., na necie, w prasie.
    Jasne jest, że pedofil w sutannie pedofili ponieważ ma sutannę, ponieważ jego rola, namaszczenie, autorytet kleszy dają mu dostęp do dzieci, tworzą regularne, stałe i trwałe okazje do pedofilenia, oraz poczucie wewnętrznej, korporacyjnej zmowy milczenia a nawet wsparcia w ochronie pedofila i jego pedofilenia, jaką daje mu jego biskup, kumple pedofile w sutannach i cała organizacja zwana Kkat.
    Masz rację, że wielu klechów przeczuwa, że nie do obrony jes twierdzenie, że Kkat nie ponosi żadnej odpowiedzialności za własnych pedofilów.Ale ponieważ są cynikami, zombie, a nie żywymi i czującymi ludźmi, więc stosują taktykę ataku wyprzedzającego (atak na Kościół, „mordowanie medialne” – jak się wyraził abepe Michalik) i stawiania zasłony dymnej (inni też pedofilą, a w ogóle to wszystkiemu winna aborcja, in-vitro, gender, masoni, komuchy, żydzi i Nergal).
    Każdym taki słowem, każdym gestem Kkat potwierdza, że jest pusty, że nie ma w nim nic świętego, oprócz jednego: interes, biznes, mamona, są święte. Reszta to opakowanie.

  28. PAK
    15 listopada o godz. 12:06

    Zawsze przy instalacjach i happeningach tego typu mam wątpliwość, na ile artysta wyraża siebie, a na ile szuka na siłę pretekstu do prowokacji. Nie czarujmy się, wielu nazwisk nikt by nie skojarzył, gdyby nie specyficzne potraktowanie przez twórców motywów religijnych i wynikłe z tego awantury.

    Cezura wtedy jednak nie przebiega między złą a dobrą sztuką, ale między oburzonymi i tymi, którzy z nich pokpiwają – a to już nic ze sztuką wspólnego nie ma.

  29. Masz Mloda racje,tak katolicy jak i Zydzi jednakowo wrazliwi na obraze.A co ciekawe jedni drugim zarzucaja przewrazliwienie,see:)

  30. My tu międlimy słowa, słowa itd i nic z tego nie wynika, bo to jest przekonywanie przekonanych. Biznesu się z tego nie zrobi, a i idiotycznych zapisów kodeksowych nikt dla nas nie uchyli; racę możemy mieć, przełożenia na skuteczność – żadnego. Czy ktokolwiek i kiedykolwiek liczył się w Polsce z „wykształciuchami? (pomijając kampanie wyborcze). I raczej nie mamy nawyku uczestniczenia w marszach, pikietach, a na zadymy wiek nie ten. Pomarudzą w swoich mediach między swoimi i tyle z tego będzie.
    A tymczasem Polska szamańska ma się znakomicie i coraz lepiej (widocznie w wyniku tych bezprzykładnych ataków) i kasa z tego szamaństwa musi być niezła i lud ma swoje igrzyska i komisje do spraw przeciwdziałania ateizacji Polski powołał Sejm Najjaśniejszej i każdy może zostać obrażony w teatrze, na wystawie, w gazecie; ważny jest, byle kogo w takich instytucjach nie obrażają, a jego, katolika, na każdym kroku. Właśnie, a ja nie wiem do kogo się odwołać, kiedy obrażeni obrażają moje przekonanie o zdrowym rozsądku. Tylko w bieżącym tygodniu miałam w skrzynce pocztowej ofert z biura turystycznego na „pielgrzymki” do miejsc „świętych” – od 1 dniowej do Lichenia, do 9-dniowej do Compostelli tanio, w sam raz dla emeryta. A dzisiaj sporą ulotkę na dobrym papierze, która przy fotografii starszego, uśmiechniętego księdza (o.Edmund Szeliga) zachwalała leczenie wszystkich niemal chorób przewlekłych od reumatyzmu po nowotwory i nadciśnienie. I to wszystko firmowane przez f-mę Fito Medical mianującą się instytutem medycyny naturalnej. Byle przyjść i się spotkać to jeszcze prezent za 50 zł polskich dadzą ! To jak myślicie – jaka forsa w tym siedzi? I po cichutku szepnę – nasza forsa – starszych, schorowanych i naiwnych jak dzieci. To kto mnie obraża licząc na moją głupotę?

  31. bardzo jestem ciekawa, jak Ci wszyscy, których uczucia religijne zostały urażone, obrażone czy w jakikolwiek inny sposób czują się dotknięci odczuwają tę dolegliwość????
    Boli ich coś? cierpią wewnętrznie? cierpią zewnętrznie? maja jakieś krosty? niedyskomfort o odbieraniu obrazu Boga w kościele? w domu?
    nie mogą jeść? spać?
    Bardzo płynne jest to pojęcie „obraza uczuć religijnych”…zupełnie niepojęte i niepodobne do nikogo…
    bardzo byłbym rada, gdyby mi ktoś z katolików, szczególnie tych spod muzeum wyjaśnił….

  32. Do Jaruty: taki ksiadz to moze nawet bezplodnosc wyleczyc,slyszalam jak sie reklamowal jeden z nich.Zgroza bierze,jak sie czlowiek z takim czyms spotyka,,nie wiem ,czy nasz narod taki glupi,czy zwolniony z myslenia

  33. W odpowiedzi p. Kowalczykowi: tak, błazeński wybryk p. Markiewicza zniesmacza mnie, a nawet oburza. Kategorycznie protestuję przeciwko kłamstwu nazywania tego sztuką. Pańska zjadliwość też jest politowania godna. Ale – jesteśmy wolnymi ludźmi w wolnym kraju. Wygłupiajcie się, jeśli chcecie. Szkoda tylko „Polityki”. Kiedyś było to poważne czasopismo.

  34. Tutaj akurat się nie zgodzę. Nie jestem wierząca, ale uważam, że każda postawa – religijna czy nie – powinna opierać się o poszanowanie drugiego człowieka. Denerwują nas postawy katolików, którzy odnoszą się bez szacunku do mniejszości (seksualnych, etnicznych, poglądowych), ale jak ktoś obraża ich wiarę w sposób bezpośredni to już jest ok? Nie bądźmy hipokrytami. Religijność powinno również się szanować. Nazywanie sztuką czegoś, co przykuwa uwagę widza jedynie swoją kontrowersyjnością też jest według mnie pewnym nadużyciem. Opieranie przekazu o gołą, za przeproszeniem, dupę jest słabe. I to nie dlatego, ze z nagością jest coś nie tak. Nagość jest naturalna. Tym bardziej wkurza wykorzystywanie jej jako elementu „zdrożnego”.

    Jakoś nie widzę również, by „artyści” spieszyli się powtarzać takie instalacje z Mahometem czy Allahem w roli głównej.

  35. Post scriptum:
    rzuciłem okiem na kilka wcześniejszym wpisów i między innymi przeczytałem tak na temat „klechów” – ‚są cynikami, zombie, a nie żywymi i czującymi ludźmi’.

    Co za tym idzie, nasunęło mi się proste pytanie: jak się dochodzi do takiej mieszanki idiotyzmu i nienawiści. Czy „to” przychodzi samo z siebie, czy też trzeba nad tym pracować?

  36. @berenika

    ani głupi, ani zwolniony … nasz naród.

    Nasz naród (en mass) ma zastąpione myślenie … wierzeniem.

    Kościół katolicki robi tą operację dzieciom w procesie, któy nazywa się „formowaniem”. Wskutek tej operacji na młodych umysłach zostaje zaszczepiony „przełącznik”, który w momencie napotkania czegoś co wymaga zrozumienia, przełącza mózg na tryb WIERZĘ…

    W efekcie mamy tylu tak mocno wierzących, mamy „religię smoleńską” …, Rydzyka z raiomaryjną sektą … To wszystko to są skutki uboczne zastąpienia myślenia, wierzeniem.

    To powyżej to główna masa, są jeszcze inne powody, lub przyczyny stanu umysłowości, ale możemy je pominąć ze względu na ich marginalność.

  37. @Paweł
    15 listopada o godz. 11:40

    „Czy polscy i inni artyści nie potrafią zrozumieć, że wciąż dla wielu ludzi symbole religijne mają bardzo duże znaczenie?”

    Hmmm… Gdy lewica chciała wyprowadzić krucyfiksy ze szkół i urzędów, to katolstwo darło się, że nie, bo krucyfiks to uniwersalny symbol naszej kultury. A jeśli tak, to przykro mi, ale artysta miał prawo go wykorzystać tak samo, jak rzeźbę Wenus z Milo lub Dawida Michała Anioła.

    Godło państwa podlega specjalnej ochronie prawnej, ale nie jest „uniwersalnym symbolem”, tylko znakiem przynależności do danego państwa . Dlatego gdyby ktoś powiesił polskie godło na honorowym miejscu w litewskim parlamencie lub czeskim urzędzie, to Litwini lub Czesi mieliby prawo, a nawet obowiązek protestować, tak samo, jak Polacy mają prawo i obowiązek protestować przeciwko obecności krzyży w szkołach i urzędach, chyba że nie uważają Polski za kraj niepodległy, ale własność międzynarodowej organizacji zwanej Kościołem katolickim. Oczywiście można uznać krzyż za „uniwersalny symbol kultury”, ale wtedy nie ma podstaw do protestów przeciwko artystycznym eksperymentom Nieznalskiej czy Markiewicza.

    Z drugiej strony nie zamierzam bronić tego artysty ani jego „dzieła”. Nie jestem wprawdzie koneserem sztuki nowoczesnej, ale zastanawiam się, czy gdyby ten pan udawał, że uprawia seks z posągiem Wenus lub Dawida, albo (to może lepsze porównanie) z jakąś rzeźbą przedstawiającą człowieka rozstrzelanego lub zamęczonego torturami, to ktoś by to w ogóle wystawił, zwłaszcza muzeum tej rangi.

    To tani, żeby nie powiedzieć ordynarny chwyt obliczony na skandal, a nawet skandal do kwadratu (nie dość, że obraza uczuć religijnych, to jeszcze homoerotyzm) oraz wynikającą z niego bezpłatną reklamę (ile pieniędzy musiałby wyłożyć artysta, żeby jego nazwisko pojawiło się tyle razy w największych mediach?). Nie porównywałbym tego z rzeźbą Catalano, która miała głębokie i czytelne przesłanie. To „dzieło” kojarzy mi się najwyżej z wynurzeniami piosenkarki Madonny o tym, że gdy była w wieku dojrzewania, to nagi Chrystus na krucyfiksie podniecał ją erotycznie.

  38. Magda
    15 listopada o godz. 15:27

    Czy możemy uporządkować pojęcia?
    Tak: poszanowanie drugiego człowieka powinno dotyczyć wszystkich.
    Jednak jako niewierząca robisz w tym momencie woltę w tył i przestajesz się domagać, by katolik szanował Twoje, niekatolickie i niereligijne uczucia. Ty jego uczucia szanujesz, on Twoich – nie.
    Nie: nie mówisz głośno i stanowczo, że tak jak Ty szanujesz uczucia katolickie, tak on ma szanować Twoje uczucia niekatolickie.
    Jeśli się na to godzisz, godzisz się na poniżenie własnych przekonań i uczuć, a jeśli Ci to doskwiera, godzisz się na masochizm.
    W każdym przypadku zgody, zgodą swoją uprawniasz uczucie katolika, że on nie jest zobowiązany do szanowania uczuć niereligijnych osób. Nie miej więc pretensji, że katolicki brak szacunku dla uczuć innych niż ich własne, dominuje, zawłaszcza przestrzeń publiczną, a niereligijnie motywowane osoby wpycha do getta.
    Katolik, z mocy własnych zasad religijnych, twierdzi, że szanuje innych, ba twierdzi, że ich miłuje, cokolwiek to znaczy, po pedofilię włącznie. Ponieważ codziennie i stanowczo własnym deklaracjom się sprzeciwia, czyniąc despekt niekatolikom, należy katolika o tym uświadamiać i szacunku od niego stanowczo się domagać.
    Brak takiej reakcji, jest zgodą na zło.
    Nawet katolik twierdzi, że zgody na zło być nie może.
    *****
    Nie ma to nic wspólnego z tą akurat wystawą.Może artysta jest marny, może jest cwaniakiem żądnym kariery przez sensację, a może jest artystą wybitnym. Katolik powie, że go to obraża, a niekatolik, że wprost przeciwnie. mamy równowagę przekonań o przeciwnych wartościach. Kto wygrywa? Katolik. Dlaczego – bo szanujesz jego uczucia i milczysz, kiedy katolik obraża Twoje i kiedy działa metodą siłową. Taka jest technika działania katolika.
    Jezus jest ponad dobrego czy kiepskiego artystę, katolika, niekatolika i Myszkę Miki. Jeśli katolik twierdzi, że coś go obraża, należy wątpić, czy jest katolikiem. A jeśli jest, należy wątpić w Jezusa. Jeśli wątpi się w Jezusa, należy tym bardziej odmawiać prawa katolikom do obrażania się w imię Jezusa, czyli tego co marne, lub nieistniejące. Niech się obraża prywatnie, jako człowiek, jak Ty czy ja.
    Wtedy jednak rozmowa jest zupełnie inna.

  39. Za wikipedią:

    „Pedofilia” jest terminem seksuologicznym, określeniem pewnej, nienormatywnej seksualności lub zaburzenia seksualnego. Nie jest terminem kryminologicznym ani prawnym. W znaczeniu klinicznym termin „pedofilia” odnosi się do wewnętrznej, psychicznej dyspozycji człowieka, zwykle przejawiającej się w jego zachowaniu, oznacza zjawisko z obszaru psychopatologii.”

    NIE JEST TERMINEM KRYMINOLOGICZNYM ANI PRAWNYM.

    Chciałem jeszcze wężykiem, ale jakoś nie wyszło.

    A ja chciałbym usłyszeć o empirycznych przykładach występowania pedofilii dających podstawy do wystąpienia na drogę sądową.
    Jest ich ponoć setki, żeby nie powiedzieć tysiące.
    Bo owszem coraz zamieszczane są sensacyjne doniesienia, ale wszystko to na zasadzie niezdrowej sensacji i wywołania wiadomych reakcji u czytających, oglądających, słuchających.

    Nie chciałbym być złym prorokiem, ale następna w kolejce może być np. zoofilia. W królewskim Krakowie znanym jako miasto pani Dulskiej stwierdzono ponoć niedawno przypadek zoofilii. Proszę się uspokoić…
    Nie, nie chodzi o osobę duchowną, ale znając dociekliwość naszych mediów to kto wie.
    Otóż jeden z mieszkanców miasta gdzie ostatni prezydent RP spoczywa, doprowadzał się do określonych stanów emocjonalnych podczas miłosnych aktów z muchą.
    Nie ,nie jest to wiadomość na pierwsze strony gazet. Chyba że „Faktów” w weekendowe wydanie .Nie chodzi o minister Muchę, ale o zwykła latającą muszkę, którą czasami każdemu z nas zdarza się ” pacnąć”, kiedy nsłabe nerwy dają znać o sobie
    Otóż jak pisze Lech M. Nijakowski w swojej „Pornografii. Historia, znaczenie, gatunki” „…chory krakowskiej Kliniki Psychiatrycznej w kąpieli umieszczał na członku muchę, której wyrywał uprzednio skrzydła, tak że musiała spacerować po żołędziu”.

    Mam nadzieję, że to puszczą..
    Ale jak kiedyś przyjdzie moda na tępienie zoofilii to chyba będę pierwszy na liście, bo rozpowszechniam określone treści.

  40. @Alla:
    Nie wejdziemy „w głowę” artysty, by powiedzieć, co miał na myśli — sztukę, czy prowokację. Ja nawet nie odważyłbym się powiedzieć, czym prowokacja różni się od sztuki.
    Zresztą, lekarstwo na to, by uniknąć wydumanej obrazy i lansowania marnego prowokatora jest to samo — zostawić sztukę bywalcom galerii, a nie oddawać jej pospiesznie zebranemu pod kościołem pospolitemu ruszeniu.

  41. lonefather
    15 listopada o godz. 16:13
    Myślenie zastąpiono w Polaku wierzeniem, a to co własne, wewnętrzne i istotne, zewnętrznym (od Boga) i nie-istotnym („współistotnym Bogu”).
    Przy takiej konfiguracji, bycie człowiekiem autentycznym i zdrowym, jest „cudem Boskim”. Które, szczęśliwie, co jakiś czas się zdarzają, nieraz masowo: w katastrofie autokaru zginęło 38 pielgrzymów, w tym 3 niemowląt, ale przeżyło 9. A więc stał się „cud boski”.

  42. konstancjap
    15 listopada o godz. 15:04

    Gdyby obrażanie uczuć religijnych miało takie następstwa, jakie ma w życiu dziecka zgwałcenie go przez księdza, sytuacja byłaby poważna.
    Dopóki tak nie jest, „obrazę uczuć” należy traktować raczej jako próbę szantażu.

  43. Juz to publikowalem, ale trzeba przypominac. Dzialanie Kosciola i prawicy to jest ABC manipulacji. Ta strategia swietnie działa. Składa sie na nią kilka prostych krokow, ktore manipulator powtarza bez przerwy i przy kazdej okazji.
    .
    1. Odwrocic znaczenie słow. Wątpliwosci przedstawiac jako atak. Normalne wymagania jako przesladowania. (Na przyklad wymagania rozliczenia finansow albo odpowiedzialnosc za pedofilie.)
    .
    2. Odmalowac siebie jako ofiare powyzszych atakow i przesladowan.
    .
    3. Na tej podstawie sformułowac roszczenia.
    .
    4. Odmowe spełnienia roszczen przedstawic jako atak i przesladowanie, czyli wrocic do punktu pierwszego.
    .
    Tak postepują dokladnie wszyscy aktorzy tzw. prawej strony: Koscioł, Kaczynski, cały PiS, tzw. niezalezni dziennikarze. Mają sie swietnie. Prosze tylko popatrzec na palace biskupow. Prosze sobie przypomniec miliony wydawane na wygode prezesa. Prosze spojrzec na pliki gazet tzw. niezaleznych w punktach sprzedazy. Wiec skąd te przesladowania?
    .
    Z podrecznika manipulacji i propagandy. Te metody swietnie działają. Trzeba je tylko powtarzac do upojenia. I tak sie własnie dzieje. Przyzwoici ludzie ciągle nie pojmują, ze to jest planowa działalnosc prowadzona na zimno. Przynosi efekty finansowe i propagandowe. Nie byłoby tych majatkow, gdyby ta manipulacja nie była skuteczna.

  44. Tanaka

    Ciekawe ilu z tych co przeżyli miało zdjęcie JP2 w modlitewniku?

    Dla naukowej dociekliwości należałoby się jeszcze dopytać ilu z pielgrzymów „niedotkniętych” „cudem boskim” też miało zdjęcie JP2 w swoich modlitewnikach…

    W sumie powyższe dociekania są czcze i jałowe, bo stewardessa, która przeżyła katastrofę samolotu jaka miała miejsce w byłej już Jugosławii była osobą niewierzącą…

    Powyższy zestaw informacji może być punktem wyjścia do dowolnych rozważań. Równoprawne będą ateistyczne z katolickimi i z każdego dowolnego, innego punktu widzenia. Tylko, że ja podobnie jak i większość autentycznych ateistów, wzruszę ramionami i powiem, że pierdołami się nie zjamuję. A z wierzącymi już tak nie nie jest. NAwet jak wszystko mówi o zwykłej katastrofie, to wierzący nie wierzą i dopatrują się zamachu. Taki paradoks wierzenia.

    A z wierzeniem zastępującym myślenie jest jak z protezą. NAwet najlepsza proteza nie zastąpi w pełni, normalnego organu. Będzie go lepiej/gorzej imitować, ale nigdy nie będzie tak samo dobra. Dlatego dobry pobożny katolik jest dla mnie osobą upośledzoną umysłowo, z uwagi na fakt, że znaczna część funkcji umysłu katolika została amputowana i zastąpiona protezą – wiarą w boga i kościół katolicki. Czy i jak się to ma do bycia „pełnym człowiekiem” nie ośmielę się osądzać, bo znam przypadki ludzi z amputowanymi kończynami, którzy są jak najbardziej ludźmi pełnymi i często również spełnionymi życiowo.

  45. @Aaron Sprężyner
    Miałeś tu dziś parę dobrych wejść, momentami cofałem zwijak, żeby się upewnić kto tak błyskotliwie pisze.
    I musiałeś na to wszystko nafajdać tym żałosnym cfiszenrufem o minister Musze?

  46. do autora szydercy

    Ukrzyżowany Chrystus do dla chrześcijanina najwieksza świętość —to niby oczywiste ale przypominam ,bo z tekstu nie wynika żeby Pan wiedział.

    Może ktoś zainteresowałby się jak to sie stało ,że oryginalny średniowieczny krzyż z Muzeum Narodowego posłużył do tego filmu i czy każdy może sobie taki krzyż albo inny eksponat zdjąć ze sciany w muzeum.

    Wystawa w CSW kosztowała podatnika 1 milion zlotych.

    Uczelnia nazywajaca siebie Akademią Sztuk Pięknych w WARSZAWIE wypuszcza absolwentów kształconych za pieniądze podatnika ,którzy jako swoje dzieła wystawiają
    mocz, góoowno,spermę a także ”instalacje ”na których ”artysta” sie onanizuje.
    Może szanowny autor zamiast szydzić z katolików ,przemówiłby rzadowi do rozumu aby szanował polskiego podatnika tym bardziej, że przywoływany ”artysta” trudni sie na co dzień, w celach zarobkowych, handlem jednorazowych opakowań–np. torebek foliowych–czyli pieniądze wydane na jego szkołę poszły w kanał.

    Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć ale zawsze jak ktoś ma za ”nic” krzyż z ukrzyżowanym Chrystusem przywołuję do niego szatana, który sprowadza chorobę na bliską mu osobę np.jego dziecko, albo na niego samego i zawsze mi sie to udaje.
    Niech Pan nauczy sie modlić zawczasu Panie Redaktorze Szyderco.

  47. @izka561

    Oto prawdziwa nowość na tym blogu. Szczerze gratuluję!
    Ukrywająca się za nickiem (czyżby brak odwagi cywilnej?) tajemnicza persona grozi mi rzuceniem uroku na bliską mi osobę, np. dziecko, albo na mnie samego. Ktoś zatem zachoruje, będzie cierpiał, bo izka561 (czemu nie 666?) przywoła w tym celu Szatana. Oczywiście, to nieuchronnie samosprawdzająca się przepowiednia (bo ja albo któreś z moich dzieci czy bliskich z pewnością kiedyś zachorujemy, w końcu to zupełnie naturalna kolej rzeczy). Zapowiedź mojej śmierci byłaby mocniejsza i jeszcze bardziej pewna, ale widać izce561 zabrakło odwagi albo po prostu jest po katolicku miłosierna, niemal tak samo jak umiłowany przez nią Bóg.
    Naprawdę nie trzeba być szydercą, tacy katolicy jak izka561 doskonale sami szydzą z siebie i swojej wiary.
    Nie, nie nauczę się modlić, bo nie wierzę w nadzwyczajne interwencje postaci literackich w realnym świecie, nawet gdy są to postaci ze szczególnie popularnej literatury. Zwracam przy okazji uwagę, że krzyż z ukrzyżowanym ma za nic parę miliardów ludzi — czy izka561 do wszystkich przywoła szatana?
    Życzę otrzeźwienia!
    JK

  48. @bib

    Nie żebym popadł w stan depresji po Twojej uwadze , ale kilka spraw ku wyjaśnieniu nieporozumienia.
    Po pierwsze , przepraszam panią Minister i osoby którym moje wypowiedzi wydały się niestosowne za umieszczenie jej osoby w takim akurat kontekście.
    Po drugie (bo myślę, że tego dotyczy również zarzut) cała historia ( może za duże słowo) jest naprawdę zaczerpnięta z poważnej pozycji książkowej ( autor jest socjologiem, wykładowcą UW) w której tytułowe zjawisko jest sensownie nakreślone.
    I przede wszystkim jest to pierwsza w Polsce książka poświęcona temu właśnie zjawisku potraktowanemu z perspektywy historycznej i globalnej.
    Po trzecie historia z muchą (pisane przez małe „m”) naprawdę miała miejsce w Krakowie w Klinice Psychiatrycznej . Zapomniałem jedynie dodać ,że ów „zalotnik” cierpiał na przewlekłą schizofrenię.
    A poza tym jest wiele naprawdę interesujących tez które sprawiają, że tytułowy problem w nieco innym świetle ogląda „poliszynel”, czyli czytelnik taki jak ja.

  49. lonefather
    15 listopada o godz. 17:24

    Tak jest: w katolickim umyśle można prowadzić dowolne rozważania na dowolny temat. wnioski będą tak samo dowolne, czasem (rzadko, nadzwyczaj rzadko) rozumne, zwykle absurdalne, śmieszne, zasmucające, przerażające, obrzydliwe, bezmyślne… – można tu wstawić dowolne pojęcie i będzie to trafne z definicji.
    Jest tylko jeden warunek, ale i on nie jest bezwzględny, a jedynie fakultatywny: na końcu musi wyjść na to, że Bozia nie tylko jest jak się patrzy i nie patrzy, ale i posiada wszelkie dogmatyczne atrybuty. W historii chrzrześcijaństwa różne były poglądy na tą Bozię, od czego miłujący pokój i bliźniego swego jak siebie samego chrześcijanie wzorowo dokonywali wzajemnej eksterminacji, by wykazać wyższość swojej Bozi nad Bozią brata swego, mimo, że to ta sama Bozia. Tzn. my,niechrześcijanie i niereligijni to wiemy, bo chrześcijanie mają z tym, tzn. z sobą nieustający problem, którego nigdy nie rozwiążą.

    Wcale nie jest paradoksem wierzenia, że dochodzi się do wiary w zamach. To jest regularna i niezbywalna esencja wiary. U jednego katolika jakaś ostatnia myśl rozsądna, wbrew jego religii, zatrzyma się przed uwierzeniem w zamach, u drugiego rozsmakuje się w wierze w zamach, uszlachetni go i namaści poczuciem wiary pełnej, kompletnej, totalnie zintegrowanej i jedynie prawdziwej. Żaden paradoks – to istota wiary. We wszystko można uwierzyć. Cokolwiek sobie człowiek jest w stanie pomyśleć, znajdzie się taki, co w to uwierzy. Ba, może z tego zrobić wypasioną religię.

  50. izka561
    15 listopada o godz. 18:01

    To bardzo katolickie, co mówisz, dziecię Pana Swego Jedynego. Jeśli jesteś dzieckiem Boga i udaje ci się wezwać Szatana, by ukarać dziecko łobuza, należy uznać Twojego Boga za Szatana. Jeśli jesteś dzieckiem Szatana, skuteczne jego wezwanie jest oczywistością. W obu przypadkach Stwórcą świata i ciebie jest Szatan i do niego się modlisz.
    Jest to bardzo pozytywne, dzięki temu spada ilość katolika w katoliku.

    Należy ci się odpowiedź we własnym języku, którym się posługujesz:
    częstuj się tą spermą z wystawy, z pożytkiem dla siebie. Życiodajna jest. Mocz trochę mniej.

  51. Nie bardzo mi odpowiada postawa potępiająca katoli jako totalnych prymitywów, nawet jeżeli i takich jest wśród nich miliony. Próbując empatycznie i bez sarkazmu zrozumieć motywację takich rycerzy krzyżowych – czy choćby ich dowódców – jak ci obrażalscy spod CSW, otrzymuję wynik następujący.
    My, prości ludzie nie mamy w sobie dość siły, żeby zmienić model życia wypracowany przez nasz KK z całym jego aparatem, jego tysiącletnią tradycją, uświęconą życiem naszych rodziców, dziadków i pradziadków. Jakże nam się Im przeciwić, jak się wyśmiać; jak nie iść w niedzielę do naszego kościółka; kto nam inny pokaże tyle świętości, dającej nadzieję na cud? My może i wiemy, że cud się nie zdarzy, że nie ma nawet w raju szansy, żeby taka jak nasza nienadążliwość intelektualna mogła być nagrodzona. Ale wyrzec się tej nadziei nie umiemy, bo co nam bez niej zostanie… Dlatego próbujemy nawet takich katohappeningów, żeby się przebić do opinii publicznej ze swoim istnieniem. Żeby zauważyli, że – choć słabi i może żałośni – mamy jednak prawo do życia po swojemu, choćby i baraniemu…
    I już byłbym skłonny uznać, że są to jakieś próby ratowania resztek ludzkiej godności maluczkich, choć jakoś tam wielkich w swojej prostocie… Ale znam tysiące (samem się na wsi rodził) „maluczkich”, którzy zwyczajnie nie mają czasu na takie kombinowanie, oni ciężko pracują, żeby godność chłopa zależała nie od proboszcza i paciórków, ale od ziemi, z którą on się umie dogadać, by rodziła; od żywioły, której dobrze jest w jego stajence, choćby i bez mesjaszątek w żłobie położonych. Czemuż więc u licha nie umieją się przebić do opinii publicznej ze swoją postawą? Bo – po prostu – oni, szczęśliwcy, uzyskali komunię z naturą, najświętszą z bogiń, ona ich przyjmie po śmierci i da im drugie życie wieczne po przetworzeniu ich szczątków doczesnych w „drzewa, liście, kwiaty wszystkie”…
    Jakże więc w końcu patrzę na tych obrażalskich? Nie z pobłażliwą litością czy kpiną. Ze współczuciem i zrozumieniem zasmuconym. Ich los jest po trosze naszą zasługą, mądralińskich ateistów, którzy jakoś nie umieją znaleźć antidotum na klesze cwaniactwo, niestety.

  52. A pewnie,że ci katolicy są głupi co się oburzają,przecież tego gwałciciela krucyfiksu,bez większego trudu podczepić pod szeroko rozumianych lewaków i rozstrzelać śmiechem.Przecież to molestowanie Chrystusa to powinien być hit kampanii wyborczej,jakiegoś konserwatywnego ugrupowania.

  53. Nie jestem katolikiem. Praca jest zalosna. Artysta to typowy absolwent polskiej „ucelni” – dziecko specjalnej troski. Tak jak kuratorzy tej wystawy. Dowcipy o glupich Polakach nie biora sie znikad.

  54. @izka561

    Jeden z uczniów zapytał rabbiego z Berdyczowa:
    „Talmud nas poucza:W miejscu gdzie stoją nawróceni, nie mogą stać doskonali sprawiedliwi”.
    Ten więc, kto od młodości był bez skazy, nie dorównuje temu, kto wielokroć zawinił wobec Boga, i nie osiągnie szczebla, na którym stoi grzesznik”
    „Komu każdego dnia – odparł cadyk – objawiają się nowe światła, których wczoraj jeszcze nie znal, ten – jeżeli pragnie służyć w prawdzie – musi odrzucić wczorajszą niedoskonałą służbę i zacząć od nowa.
    Ten zaś, kto jest bez skazy, wyobraża sobie z uporem, że pełni służbę doskonałą, nie dostrzega więc światła i wiecznie zostaje za tym co się nawraca.”

  55. Alla
    15 listopada o godz. 12:09
    „Polski katolicyzm nigdy nie był przesadnie intelektualny.”
    he,he,polski…
    co prawda, to prawda – cecha narodowa…

  56. p.s
    .husarze z was, co do jednego, no, i wandy… 😉

  57. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Martwi mnie panski wpis. Szydzi pan z katolikow. To sa panscy krewni,przyjaciele czy sasiedzi. Zycze panu szydzenia z religii a nie zycze szydzenia ze wspolobywateli. Religie moze pan wysmiewac od wschodu do zachodu slonca. Z wysmiewaniem sasiada nie bedzie panu latwo. Ktoregos dnia glosik sztana podpowie mu aby panu oddac pieknym za nadobne. Moim zdaniem bardzo wazne jest rozgraniczenie absurdalnych religii od realnego wspolzycia z wierzacymi sasiadami. Kultura wspolzycia byla praktykowana na ziemiach polskich(unici,zydzi,prawoslawni,katolicy) jak to sie dzieje ze pan o tym zapomina i antagonizuje spoleczenstwo swoim pisaniem.

    Slawomirski

  58. bawidamek
    15 listopada o godz. 19:47

    Ze smutkiem przyznaje szanownemu panu racje.

    Slawomirski

  59. izka561
    15 listopada o godz. 18:01

    „Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć ale zawsze jak ktoś ma za ”nic” krzyż z ukrzyżowanym Chrystusem przywołuję do niego szatana, który sprowadza chorobę na bliską mu osobę np.jego dziecko, albo na niego samego i zawsze mi sie to udaje”.

    Katolicyzm polski to jednak poważna jednostka chorobowa. Powinna być leczona przymusowo, tak jak kiedyś gruźlica.

  60. do redaktora Szydercy

    Gratulacje przyjmuję —dziękuję.
    Nie moge przestać sie dziwić jak ludzie którzy szydzą z chrześcijan, ciagle ględzą o ich miłosierdziu i nastawianiu drugiego policzka.Myślą pewnie że to taki szach-mat.
    Plyciutko oj płyciutko.
    Śmierć jest pewna ale nie jest ”mocniejsza”–czasem nawet jest pragnieniem i wybawieniem.
    Szatan nie jest literacką postacią i jak przyjdzie jogo czas w życiu Pana dzieci pozna go Pan od razu, a modlitwa sama przydzie do głowy.

    Szkoda że nie odniósł się pan —panie racjonalisto ,do tej części mojej wypowiedzi ,która mówi o pieniądzach wyduszanych z podatników, idących w kanał za niektórymi handlarzami jednorazowych opakowań .Przepraszam –dla Pana to Artysta.

  61. @izka561

    Nie mogę podejmować racjonalnej debaty z osobą, która chce przyzywać szatana, by wywołał u mnie (lub moich bliskich) chorobę. I jeszcze w to wierzy. A chrześcijański postulat miłosierdzia traktuje jak zabawkę, z której można korzystać tylko wtedy, kiedy to wygodne. I wciąż straszy nadejściem szatana — to naprawdę smutne (i nie jest to bynajmniej szyderstwo), że pani uważa się za kogoś normalnego. Zważywszy zwłaszcza, że jak pani pisze, zawsze się pani udawało nasłać na kogoś nieszczęście. I jeszcze wierzy pani, że robi to dla jego dobra, żeby na czas przejrzał na oczy. To prawdziwe horrendum!

    Poza tym nigdzie nie napisałem, że uważam owego artystę za prawdziwego artystę, a jego dzieło za dzieło wartościowe. Czy artysta odniósł sukces, czy jest nieudacznikiem, czy zmarnowano na niego publiczne pieniądze — nie ma tu nic do rzeczy.
    Dalszej polemiki zaniecham, bo szkoda mi czasu na wyjaśnianie rzeczy oczywistych nawet dla wierzących w Boga, a jeszcze bardziej oczywistych dla niewierzących (może z wyjątkiem niejakiego @Sławomirskiego, który już dawno przestał myśleć, co pisze, i niestety zaczął pisać, co myśli. A może jedynie lubuje się w pouczaniu wszystkich).

    Pozdrawiam
    Jacek Kowalczyk

  62. Matoł został obdarzony dyplomem i zrobił „instalację”. Matoły do kwadratu po 2 dekadach pokazały to publicznie. Matoły do sześcianu dostały esemesa albo imejla od ich pambuka, że ten się okrutnie obraził (mimo że nie ma wizerunku i surowo zakazuje takowe czynić, a tak poza tym „instalacja” go nie przedstawia) i napadły na miejsce prezentacji. Miejsce akcji – Warszawa, środek Europy, rok 2013.
    Czy jest na sali lekarz z kaftanem dla wszystkich wyżej wzmiankowanych?
    PS. Może ktoś w końcu oświeci @ Młodą, że gwiazda dawida to symbol nacjonalistyczny (tak jak u nas białe ptaszysko z rzędu drapieżnych) a nie religijny?

  63. PS.II – A panią @ Magdę oświećmy, że nie istnieją wizerunki Allaha czy Muhammada – z tych samych powodów co u Żydów.

  64. PAK
    15 listopada o godz. 16:50

    W głowę artysty nie wejdziemy, ale możemy mieć własne zdanie na temat jego twórczości. Myślę, że nie ma potrzeby stawiać artystów na piedestale.
    Odwiedzajmy galerie, bo czemu nie? Są dla nas.

    O sztuce myślę tak. Coś do mnie przemawia, albo nie. Wiele rzeczy może mnie zachwycać, ale też nie muszę wszystkiego rozumieć. Biorę, co chcę. Egoistycznie i arogancko ustawiam samą siebie przy odbiorze sztuki w centrum.
    Z zachowaniem szacunku dla autora oczywiście i oby był to szacunek wzajemny. To znaczy, że gdy widzę, że artysta ze mnie kpi, albo próbuje mną manipulować, to odmawiam brania udziału.

    W przypadku tzw. instalacji religijnych mam zawsze ochotę zadać pytanie: „drogi artysto, czy naprawdę nie potrafisz wyrazić swych myśli tak, by nikogo nie obrazić?” Jak dla mnie nie wymyślono niczego bardziej obrazoburczego od Guerniki Picassa, więc jak się chce, to można.

    Od pomysłu Markiewicza dużo ciekawsza jest reakcja, jaką tym pomysłem wywołał. Gdyby katolicy chcieli mu dokopać, to powinni wzruszyć ramionami i nie reagować.

  65. byk
    15 listopada o godz. 20:09

    Czasem myślę, że ta cecha na wszystko nam się rozlewa.

  66. @Jaruta – a to ciekawe; sprawdzę a owszem co jest grane, bo ks. Szeliga umarł 8 lat temu. Autentycznym i wielkim znawcą fitoterapii niewątpliwie był i nie sądzę, aby można było to kwestionować. Wątpię jednak czy ktoś ma prawo podszywać się pod jego dokonania.

  67. do redaktora Szydercy

    Tylko jedna uwaga.

    Pieniądze jak najbardziej mają tu coś do rzeczy !!!!.Powiem nawet ,że są absolutnie decydujace!!!!
    Taką ”śtukę” i takich ”artystów” wyhodować może tylko system mający w pogardzie ciężką pracę, a co za tym idzie pieniądze.Wszystko pozostałe to tylko skutek.

    pozdrawiam- dobranoc

  68. @rem
    Bardzo rzeczowa odpowiedź, dziękuję – polemizowałbym dalej na temat możliwości dowolnego wykorzystania tzw. symbolu wartości uniwersalnych (czy to będzie krzyż w opinii katolików, czy inny symbol, co do którego może nie ma tylu kontrowersji), ale faktycznie szkoda może już na to czasu. Szokuje mnie jednak łatwość generalizowania. W odpowiedzi na inny wpis pojawił się następujący komentarz, także podpisany „rem”: „Katolicyzm polski to jednostka chorobowa” + postulat przymusowego leczenia. Wśród osób przyznających się do wiary jest na pewno wiele osób chorych. Tak jak wśród osób nieprzyznających się do wiary. Jednostki chorobowe należą do zbioru przekraczającego granice wyznań, wiary i niewiary. Mam wrażenie, że Internet i media wszelakie, choć są bezcennym źródłem informacji i wiedzy, jednak trochę nas wszystkich odrealniają, piszemy rozmaite teksty, ale znika z pola widzenia realny, żyjący człowiek, pojawia się jakaś nieokreślona masa, tracimy wrażliwość na jednostkę, chyba że trafiamy akurat na taką, która pasuje nam do obrazu owej masy. Ja znam wielu wspaniałych katolików, nigdy bym nie wpadł na pomysł, żeby wszystkich leczyć, tylko dlatego, że przyznają się do kategorii „katolicyzm polski”. Może żyję na jakiejś innej planecie? Znam też i cenię ludzi, którzy są od katolicyzmu dalecy. Ci z kolei nie muszą upewniać się w swych przekonaniach agresją (w jakiejkolwiek formie) wobec wierzących. Wierzę, że jedyną drogą jest rozmawianie ze sobą i traktowanie się poważnie. A wracając na koniec do punktu wyjścia – uważam, że komentowana wyżej praca niestety nie przyczynia się do takiej właśnie atmosfery poważnego traktowania się nawzajem, także z uwagi na reakcje emocjonalne, które wywołała po „obu stronach” (jedni protestują, a inni mają okazję „ponabijać” się z wierzących i uznać ich po prostu za jakąś ciemną masę).

  69. Artysta ?????
    Tak Kretyn jak i Kreator jest na K
    ale nie mylmy znaczenia słów – to są bardzo różne dziedziny.
    Megalomania jest też na M ale to może choć nie musi mieć związek z Markiewiczem.
    Akademii zabrał bym połowę środków przyznawanych na ekspozycje bo szkoda marnować pieniądze na takie DZIEŁA SZTUKI.
    Lepiej je przeznaczyć na wycieczkę dla szkoły która zawiezie choćby dzieciaki do Narodowego.
    A ten na M… niech sobie pieści, nawet bym mu światło wyłączył bo może mu przeszkadzać .
    ukłony

  70. Intelektualny odbyt Azji ? = Polska

  71. Tanaka
    15 listopada o godz. 14:20

    Rewelacyjnie bronisz Tuska: taki sam, jak i Kaczyński. Fakt, dziękuję ci za tę obronę.

    A Dziwisz niech sobie nosi, co chce, tak samo, jak i ty, i niech sobie postępuje niemoralnie, nieprzyzwoicie itp. Sprawy moralne mnie nie obchodzą, wolny jest i jego sprawa, co robi ze swoją wolnością. tak samo nie obchodzi mnie to, co ty robisz ze swoją wolnością.

    No, chyba że obaj łamiecie prawo, a, to już rzecz prokuratora.

  72. Moich uczuć religijnych te Markiewiczowe instalacje nie obrażają. Nie mam też zbyt wielkiego sentymentu do tych, którzy obrażeni się czują, i protestują. Jeśli jednak jestem przeciw, to dlatego, by pozatykać te nietolerancyjne gęby, które, podpisujące się także tutaj, nie są w stanie ścierpieć, że ktoś może mieć inne poglądy na Boga, Kościół, religię, wiarę, niż oni. Jak powiedział Adam Michnik: jak Izrael będzie żydowski, Rosja będzie prawosławna, tak Polska będzie katolicka. Trzeba zatem chuchać i dmuchać na ten Kościół w Polsce, próbować go poprawić. A nie niszczyć. Powinno być to wyzwaniem dla wszystkich, aspirujących do miana humanisty.

  73. @izka561:

    skoro już mówimy o „pieniądzach wyduszanych od podatników”, to warto wspomnieć takie pojęcia jak:
    1. Fundusz Kościelny: 90 mln
    2. Kapelani: 60 mln
    3. Misjonarze: 5 mln
    4. Katecheci: 1353 mln
    5. Szkoły wyznaniowe (podstawowe i średnie): 300 mln
    6. Szkoły wyższe i wydziały: 300 mln
    7. Zakłady opieki zdrowotnej: 200 mln
    8. remont zabytków: 190 mln
    9. Programy profilaktyczne: 900 mln
    10. Ulgi podatkowe: 1500 mln
    11. inne *fistaszki*

    Czyli ok. 5,2 mld poszło do KK w samym AD 2011

    Te pieniądze nie wzięły się znikąd, tylko właśnie z podatków.

  74. izka 561
    Czy wiesz o tym, że ateizm to nie tylko artystyczne szokowanie, wykpiwanie wiary i wierzących, ale również traktowanie religii, zwłaszcza mam na myśli chrześcijańską, jako zwyczajnego przedmiotu poznania? Może zerknij łaskawie na to, co Ci dedykuję. Ani mi w głowie Cię przekabacać, chciałbym tylko pokazać malutki – choć, jak na blog, ogromny – kawalątek myślenia ateisty powstały w czterech ścianach, a nie w publicznych sporach. Jak sądzisz – coś takiego też mogłoby być obrazą uczuć? Przypatruję się bardziej konkretom i szczegółom życia niż ogólnikom.

    „ZMARTWYCHWSTANIE”

    Nie ma w szkole przedmiotu myślenie i nie ma takich jak w Helladzie akademii, w których uczniowie chodzą z mistrzami po ogrodzie, uczą się myśleć. Współczesny kandydat na człowieka uczy się myślenia przypadkiem: od taty, jak się kłóci z mamą, na lekcji geografii, od rówieśników w bramie. Mama z tatą też uczyli się przypadkiem, i babcia z dziadkiem, i dziadków dziadki.
    Podchodzi do mnie na przystani babcia.
    – Świeża ta flądra? – mówi.
    – Przecież żywa.
    – Widzę – ale czy świeża?
    Z przypadkowych nauk są sędziowie i pierdzistołkowie, pismaczkowie i profesorowie, policjanci i złodzieje – wszyscy.
    – Co za barany trąbią, żeby uczyć dzieci seksu! – mówi pan młynarz. – Nikt dotąd nie uczył, a jesteśmy. Ciebie ktoś uczył?
    – Nie, dlatego nic nie umiem.
    – To co ze swoją robisz?
    – Oglądam telewizję.
    Pani młynarzowa wie, że jest niedobrze, bo ludzie są niedobre. Jak będą dobre, to będzie dobrze – wystarczy chcieć. A, skurkowane, nie chcą.
    Raz rzekłem: „Przypisywanie komunizmu ateistom to chwyt propagandowy prawicowych demagogów”. Na to boży ptaszeczek: „Tak jakby nie było lewicowych demagogów!”. Nie robiłem demagogowego spisu, więc myśl ptaszeczka w przekładzie na nadrzeczne budownictwo wygląda tak: Ja: „Na prawym brzegu rzeki stoi dom”; Ptaszeczek: „Tak jakby nie było lewego brzegu!”.
    Najbardziej myślicielscy byli w moim życiu księża. Mówili na przykład: „O zmartwychwstaniu wiemy od apostołów. Apostołowie byli prawdomówni, dlatego zmartwychwstanie jest prawdą”. Jezu, jakie to było logiczne! Gotując nas na nową drogę życia, mówili pod koniec siódmej klasy:
    – Będą wam wciskać, że człowiek powstał z małpy. Wtedy pytajcie, czemu dziś z małp nie powstaje.
    Pytałem jak najęty, aż odkryłem dwie logiki: świecką i świętą.

    Raz pozdrowił nas w ogrodzie Święty, mówiąc, że to z okazji święta zmartwychwstania. Psychiatra na to:
    – Wypraszam sobie, tu z martwych się nie wstaje.
    – Jezus powstał.
    – To nieśmiertelni umierają?
    – Zacytuję profesora historii: „Nie znam w historii ludzkości żadnego faktu, który byłby poparty mocniejszymi i pełniejszymi dowodami (…) niż ten wielki znak, jaki dał nam Bóg, iż Chrystus umarł i powstał z martwych”.
    – A ja zacytuję siebie: jaki profesor – taka historia. Skoro nie zna pewniejszego faktu, wychodzi, że Chrystus na bank zmartwychwstał, ale czy przedtem żył – pewności nie ma.
    – Bredzisz, kolego.
    – Nie więcej niż twój profesor – mówię – to się nazywa „logika”. Świętym jest, oczywiście, zbędna.
    – Jako psychiatra – potwierdzam. Nieomylny pierw stworzył światło, dopiero potem – źródła światła, i świętym to nie przeszkadza. U sensata Mateusza tuż po śmierci Jezusa ziemia zadrżała, skały popękały, „Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po jego zmartwychwstaniu, weszli do miasta świętego i ukazali się wielu”. Jan – jedyny z uczniów naoczny świadek śmierci Jezusa (gdzie resztę w takiej chwili poniosło?) – o tych sensacjach nawet się nie zająknął. Ziemia się pod nim trzęsła, skały pękały, a on nie zauważył? Rozwodzi się o pojedyńczym zmartwychwstaniu, a masowe przegapił? Inna rzecz, że historia mówi o takim głupstwie, jak spalenie żywcem przez Kościół jednego Husa, a o mnogim zmartwychwstaniu, które przebiłoby wszystkie niezwykłości w dziejach ludzkości razem wzięte – nic.

    – Sensat chciał śmierć udramatycznić – mówię. – Nie będzie jego Bóg umierał jak ogrodnik.
    – Hitchcock by tego nie wymyślił. Święci powstali w grobach tuż po śmierci Jezusa, ale wyszli z nich i poszli do miasta dopiero „po jego zmartwychwstaniu”. Co robili trzy dni – stali jak słupy i czekali?
    – Historyków nie obchodzi. Wszedłem do toalety w piątek rano, i wyszedłszy z domu w poniedziałek, ukazałem się w pracy. Najważniejsze, że się ukazałem.
    – Najmocniejszy dowód dał Jan, mówiąc o sobie w trzeciej osobie: „A wiemy, że jego świadectwo jest prawdziwe”. To popatrzmy.
    Wyprzedził Piotra w biegu do grobu. Dobiegł pierwszy i…nie wszedł. To po co gnał? Nadszedł Piotr, wszedł do grobu, „ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu”. Jan mówi, co widzi Piotr. Już samo to jest podejrzane – bo któż mówi, co widzi inny? Mówię, co widzę ja, a nie moja odwieczna narzeczona. No ale skoro mówi, to musiał to najpierw sam zobaczyć. Kiedy – skoro wszedł do grobu po Piotrze i dopiero wtedy „ujrzał i uwierzył”?
    – Pisał wiele lat później – mówi Święty. – Włożył w Piotrową głowę to, co sam zobaczył. Co za różnica, że zobaczył po nim, skoro zobaczył to samo.
    – A po co wkładać w cudze oczy? Nikt cudzymi oczami nie patrzy, więc mówienie, co inny widzi, słyszy, myśli – to nie dokument, ale naiwna beletrystyka.
    – Z nieczystą myślą – mówię.
    – Otóż to. Jan nie przez skromność się chowa za kolegę, choć go wyprzedził w biegu.
    – Był młodszy, to wyprzedził – mówi Święty.
    – I relacjonując po kilkudziesięciu latach niesamowitą sytuację, ze szczegółami pamięta głupią chustę – że nie razem z płótnami, że oddzielnie, że zwinięta.
    – Mówił, co widział
    – Albo: co chciał, żeby inni widzieli. Skąd wie, że chusta była „na Jego głowie”, skoro pisze, że grzebali ciało Józef i Nikodem, i nie wspomina, by przy tym był ktoś jeszcze? Noc jest najlepsza dla złodziei i oszustów, więc nie przypadkiem powstanie z martwych odbyło się po cichu w nocy, a nie trzeciego dnia przy świadkach. Gdyby zabity Jezus uroczyście wyszedł z grobu w obecności wrogów i sprzymierzeńców w biały dzień – to byłoby dopiero świadectwo! Wszyscy co do jednego by na twarz padli. Ale nie wyszedł, bo cud polegał na wyniesieniu ciała i pochowaniu w innym miejscu. Może leży do dziś. Parę rzeczy wskazuje na to, że Jan był wykonawcą. Przy wynoszeniu ciała w nocy coś można przeoczyć, dlatego wyprzedził Piotra, żeby sprawdzić. Po co nam wtyka szczegół, że nie wszedł pierwszy? Nie po to, by ukryć, że właśnie wszedł, zrobił porządek z chustą, która spadła przy wynoszeniu? Porządne zwinięcie miało sugerować, że nie spadła, że zmartwychwstały Jezus sam zdjął, ładnie złożył. Grzebalne płótna też z siebie zdjął i poszedł nago? Dokąd – do hotelu? Równie logicznie jest z kamieniem: u Jana jest odsunięty od grobu. Bóg, który przekroczył granicę życia tam i z powrotem, przenikał przez zamknięte drzwi, przez kamień przeniknąć nie potrafił? Bo żeby wejść do grobu i wynieść ciało, trzeba było kamień odsunąć – to jasne. Krótko mówiąc: pan Jan wykonał mistyfikację zwaną „zmartwychwstaniem”. Nie był za mądry, więc w pisanej po latach opowiastce tak starał się swą rolę ukryć, że niechcąco odkrył.
    – To tylko twoje słowa – mówi Święty.
    – Postaram się o zdjęcia. W drobinie ciała jest cały genotyp, w szczegółach zachowań – cała osobowość. Uczciwy Jan popełnił oszustwo dla idei – dlatego niezdarnie miesza kłamstwo z prawdą i łatwo go zdradzają słowa.
    – Za słaby w tym jestem, ale przecież prócz zmartwychwstania są jeszcze cuda, uzdrowienia.
    – Ocenił to Paweł: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara”.
    – Ja mówię o uzdrowieniach.
    – Uzdrawiać lepiej lub gorzej każdy może, więc od uzdrawiaczy w dziejach aż się roi. Lepiej zapytaj, czemu gór Jezus nie przenosił, nie stawiał świątyń w trzy dni i, skoro taki cudotwórca, nie kierował samochodem zamiast osiołkiem.
    – Ojej – mówię – w tamtym czasie przy samochodzie splajtowałyby wszystkie religie!
    – I tak splajtowały, bo kasa jest przecież numer jeden na świecie, a nie jakiś Bóg. Wstyd mówić o oczywistościach, drodzy parafianie, ale drugą bijącą w oczy okolicznością wykluczającą zmartwychwstanie jest nierozpoznanie zmartwychwstańca przez uczniów.
    – Niektórzy nie rozpoznali, niektórzy rozpoznali – mówi Święty.
    – W ewangelii Jana nie poznał nikt prócz Jana. Wobec tak zgodnego świadectwa, wyrok wszystkich sądowych instancji byłby jeden: to nie był Jezus. Jeśli przyjąć najmniej korzystny dla zapamiętania postaci wariant, że działalność Jezusa trwała sześć tygodni, to i tak było dość czasu, by się nauczyć poznawać człowieka nawet z daleka. Pierwszaczek, który po tygodniu w szkole nie rozpoznawałby swojej pani, byłby uznany za upośledzonego na umyśle.
    – Więc kto to był?
    – Jak dotąd, się nie przedstawił.
    – Za to chętnie przedstawiał rany jako dowód – mówię.
    – Zdarzało ci się przekonywać kolegów z pracy, że ty to ty i pokazywać na dowód kurzajkę? Przekonywanie przez gościa uczniów, że jest dobrze im znanym Jezusem, to zachowanie tak absurdalne, że się nie zdarza nawet u czubków.
    – Ale się zdarzyło, przynajmniej – w Biblii. Stąd piękne komunistyczne hasło „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
    – Błogosławieni łatwowierni. Do dziś ten infantylizm śpiewają w modłach jako mądrość. Tomasz uwierzył dopiero wtedy, jak włożył paluch w rany. A jakież to w ranach są dowody tożsamości? Przecież to oczywisty dowód, że nie rozpoznał po tym, po czym się poznaje znajomego człowieka – po wyglądzie, zachowaniu, głosie. To samo z Magdaleną: ujrzała gościa, ale myślała, że – ogrodnik. Dwóch uczniów szło z nim sporo kilometrów, gadali i też, patrzcie, nie poznali!
    – Co dzień spotykam nieznajomych, których nie poznaję – mówię.
    – Łukasz wyjaśnia naukowo, że oczy mieli „niejako na uwięzi”. Trzeba mocniejszych dowodów, że to nie był Jezus? Siedmiu nad jeziorem też nie poznało. Dopiero im Jan powiedział: „To jest Pan”.
    Wykonawca oszustwa wmawiał uczniom, że widzą Jezusa. I nam wmawia: „Żaden z uczniów nie odważył się zadać mu pytania ‚Kto ty jesteś?’, bo wiedzieli, że to jest Pan”. „Nie odważyli się zadać” znaczy, że chcieli zadać, mieli wątpliwości. „Wiedzieli ” znaczy, że nie mieli wątpliwości. Więc mieli i nie mieli. Gość o nieczystym sumieniu ożenił prawdę z kłamstwem najgłupiej jak można. Spotkałem w mieście moją żonę, ale nie odważyłem się zapytać „Kto ty jesteś?”, bo wiedziałem, że to moja żona. Niech Wasza Świątobliwość pozdrowi profesora historii.
    – Zmarł wiek temu – mówi Święty.
    – Przecież wstanie. Na razie jednak smućmy się, panowie i panie, bo oto sławny nieboszczyk, miast ożyć w glorii, w jakiej się miał narodzić – z pastuszkami, aniołami, kometą i królami – zwycięsko wyjść z grobu w samo południe na oczach przyjaciół i wrogów, żyć z nami niemetaforycznie ku pożytkowi wszystkich, mignął garstce rybaczków przed oczami, coś bąknął, zjadł i przepadł. Co za palące sprawy miał w wieczności – dzieci płakały, pociąg odchodził?
    – Zaiste – mówię – beztreściową migawką było zmartwychwstałe życie. Aż się prosi pytanie, po co w takim razie zmartwychwstał.
    – Nie zmartwychwstał, lecz jego zmartwychwstali. A ileż mógł grać Jezusa podstawiony człowiek? Udawanie straconego za religijne oszustwo to jeszcze większe oszustwo – szybko by go ukrzyżowali – dlatego publiczne występy, spotkanie z rodziną, znajomymi nie wchodziły w rachubę. Mistyfikacja była szyta dla paru zaufanych prostaczków, by ją zanieśli światu.
    – Zda mi się – mówię – że bracia chrześcijanie znienawidzili Żydów – naocznych świadków – nie za to, że kazali zabić, lecz za to, że, jako naród, się nie dali nabrać.
    – Oczywiście. Nienaoczni widzą o wiele więcej niż naoczni i się wściekają więcej. Ale tak się zajęli synem, że przegapili matkę. Po śmierci Jezusa zamieszkała u Jana…
    – To mnie właśnie zastanawiało. Święta rodzina się rozpadła? Józef wziął młodszą?
    – W każdym razie Jan, wedle jego własnej relacji, spotykał się ze zmartwychwstańcem aż trzy razy. Czemu nie przyprowadził syna do matki? Czemu syn sam nie przyszedł? Czemu Jan nawet nie doniósł udręczonej matce, że syn żyje? Na skrzydłach by przecież poleciała.
    – Skoro to była mistyfikacja…
    – W tym sęk. Gdyby się odbyło spotkanie matki z domniemanym zmartwychwstańcem, nie byłoby ani „zmartwychwstania”, ani chrześcijaństwa. Nikt nie wmówiłby matce: „To jest Pan”.

  75. Panie Pieczul, to jest lepsze niz Wiech.Gratuluje talentu i odwagi.

  76. Zainteresowany bliżej osobą p. Jacka Markiewicza chciałem znaleźć bliższe informacje o nim w”google”.Wyszukiwarka pokazała owe „dzieło” ,o samym twórcy praktycznie b.mało*,za to sporo informacji o innym Jacku M, piłkarzu z Białegostoku…Ciekawe.
    * jak np. – Na wystawie w 1991 roku pokazał własne fotografie z momentu masturbacji, a także obiekt – materac posypany mąką. Dorota Monkiewicz interpretowała tę pracę jako „demonstrację samotności ludzkiego ego, dojmującej i ostatecznej. Nie ma mowy o jej przekroczeniu, bo w tej perspektywie uczucia wyższe nie istnieją, a druga płeć jest równie uwikłana i niezrozumiała w swej obcości”.

  77. @zezem
    W prosty sposób udowodniłeś, że lepiej chodzić na stadiony, niż na durne wystawy. A kto zacz Dorota Monkiewicz? Pytanie retoryczne, bo nawet nie chce mi się googlować, a poza tym jam tylko monter.

  78. Brawo Pieczul,
    Ale…”Religion is like a blind man looking in a black room for a black cat that isn’t there, and finding it.”

  79. Zaczynam się zastanawiać o co chodzi Aaronowi; w kwestii pedofilii głównie.

  80. Jerzy Pieczul
    Ładny, mądry tekst. Ciut przydługi, ale da się go czytać. Ja ateista daję radę przeczytać. Katolik pewnie nie przebrnie przez pierwszą ćwiartkę, bo mu wiara nie pozwoli czytać takich świństw. Zadziała taki sprytny przełącznik, który powoduje, że katolik odrzuca to co jest sprzeczne z tym w co wierzy. Naewt jeśli dotrwa do końca tekstu, to bezmyślnie… To znaczy będzie myślał, ale nie o logice argumentacji, ale o herezjach głoszonych przez Ciebie i w rezultacie argumentacja spłynie po katoliku jak woda po kaczce.

    A już na marginesie przypomnę, że nie na darmo kościół jak przysłowiowy lew walczył o to, żeby broń boże nie tłumaczyć biblii na języki narodowe. Bo, na przykład przyjdzie taki Jerzy Pieczul (lol) i logicznie rozbierze element za elementem na czynniki pierwsze i postawi przed wyborem: czy świadomie oszukują, czy też ze starości coś się dziadkom w głowach poprzewracało… A takie rozważania nie są zdrowe dla wierzących, oni mają wierzyć, a nie myśleć. I to jest to co ja nazywam „amputacją (myślenie) i zastąpienie protezą (wiarą)”.

    Gdyby to tylko o wiarę chodziło, to bym się nie przejmował, ale pomiędzy wierzącym, a przedmiotem jego wiary zainstalował się pasożyt kościoła katolickiego. Jest tak sprytnie wpleciony w samą tkankę wiary, że dla przeciętnego katolika jest wręcz nieodróżnialny. I to właśnie jest problemem, że gdy krytykuje się kościół, to dla katolika jest to „atak” na jego wiarę. I katolik staje w obronie wiary, nie widząc, że broni nie swojej wiary, ale pasożyta … I to jest już nie problem w co kto wierzy, ale problem społeczny, bo pasożyt KK manipulując ludźmi wierzącymi wywiera wpływ na organizację społeczeństwa i na prawo stanowione dla wszystkich, tak, żeby to jemu, pasożytowi było wygodnie. I tej prawdy katolicy nie są w stanie zobaczyć i zrozumieć swoimi zmaipulowanymi umysłami, w których zdolność myślenia została zastąpiona wierzeniem.

  81. Jerzy Pieczul
    16 listopada o godz. 2:17

    Rydzyk o takich, jak ty, tak samo mówi, jak ty mówisz o takich, jak Rydzyk.

  82. @Paweł
    15 listopada o godz. 23:42

    —Ja znam wielu wspaniałych katolików, nigdy bym nie wpadł na pomysł, żeby wszystkich leczyć, tylko dlatego, że przyznają się do kategorii „katolicyzm polski” —

    Ja też znam wartościowych ludzi, którzy są katolikami i żyją w Polsce. Wśród osób powszechnie znanych są nimi np. piszący na tych łamach Adam Szostkiewicz lub księża Boniecki i Lemański. Z tym, że według obecnie obowiązujących standardów polskiego Kościoła katolickiego (ustalanych przez takich ludzi, jak Rydzyk, Michalik czy Hoser) to nie są katolicy polscy, tylko antypolscy. Albo jeszcze lepiej – ani katolicy, ani Polacy, tylko zdrajcy, żydostwo i masoneria.

    Tożsamość „prawdziwego” katolika polskiego nie jest oparta na miłości do bliźniego, tylko na nienawiści i negatywnych emocjach wobec gejów, feministek, liberałów i wszystkich, którzy myślą inaczej niż w/w Rydzyk, Michalik i Hoser, tudzież w ogóle myślą.

    — Wierzę, że jedyną drogą jest rozmawianie ze sobą i traktowanie się poważnie —-

    To nie jest łatwe, jeżeli nie ma się specjalizacji z psychologii, bo katolik polski ma również to do siebie, ze broni się rękami i nogami, gdy próbuje się go skłonić do używania rozumu i trzeźwej oceny rzeczywistości. Zapytałem kiedyś takiego osobnika, w jaki sposób legalizacja związków homoseksualnych miałaby zagrozić polskiej rodzinie, a konkretnie jego rodzinie. Gdyby pomyślał logicznie, musiałby dojść do wniosku, że w niczym nie zagraża. On jednak prawie wpadł w szał, zaczął na mnie krzyczeć, a jego twarz przybrała dziwny wyraz. Zamieszczone na tym forum komentarze niejakiej @izki, do których się odniosłem, są przykładem podobnej postawy. Tak, napiszę jeszcze raz – katolicyzm polski to jednostka chorobowa, którą się powinno leczyć podobnie, jak inne zaburzenia psychiczne.

    — A wracając na koniec do punktu wyjścia – uważam, że komentowana wyżej praca niestety nie przyczynia się do takiej właśnie atmosfery poważnego traktowania się nawzajem —

    Z tym się zgodzę. Takie „eksperymenty artystyczne” mają nie tylko cel reklamowy (to znana w marketingu metoda, którą posługuje się często np. RyanAir). Niektórzy lubią prowokować katolików polskich, żeby obserwować ich reakcje i śmiać się z nich. Na podobnej zasadzie dzieci w szkole robią sobie żarty z mniej rozgarniętych umysłowo i życiowo kolegów, którym należałoby się raczej wsparcie psychologiczne. Podobnie jak katolikom polskim.

  83. lonefather
    16 listopada o godz. 12:38

    Rydzykowi i tobie tak samo daleko do Cywilizacji, bo obaj jesteście od niej: jak z Ziemi na Kometę Halleya.

    Cywilizowanych ludzi w ogóle i nigdy nie obchodzi, kim kto jest, czy wierzy w coś, czy nie wierzy i jak postępuje w związku z tym, czy wierzy, czy nie wierzy. To są sprawy prywatne.

    Natomiast cywilizowanych ludzi obchodzi, czy ktoś płaci podatki, a jeśli nie, to czemu Rząd go faworyzuje.

    To jest za trudne, abyś pojął, więc siedź dalej na drzewie i obsikuj gałęzie tak samo, jak obsikuje Rydzyk. Ludzie cywilizowani dawno zeszli z drzew. Ale tego też nie pojmiesz.

  84. @ atalia
    16 listopada o godz. 14:26
    Jerzy Pieczul
    16 listopada o godz. 2:17
    Rydzyk o takich, jak ty, tak samo mówi, jak ty mówisz o takich, jak Rydzyk.
    ———–
    To nie jest dobre porównanie. Jerzy Pieczul uzasadnia swój pogląd, opierając się na logice i faktach, Rydzyk twierdzi, że ma rację, bo tak.

  85. rem
    16 listopada o godz. 15:03

    Przygwoździłeś mnie, już się nie podniosę. Skoro Jerzy Pieczul potrafił ogarnąć fakty dotyczące miliardów ludzi i trylionów zdarzeń obejmujących ponad dwa tysiące lat, to Jezrzy Pieczul jest kongenialny. Powiedziałbym: boski, ale z wiadomych względów tak nie powiem.

    Co do racji i logiki… Tu mi zadałeś bobu, bo czy ktoś opierający się na logice może przyznać, że nie ma racji albo że może nie mieć racji…

  86. atalia
    16 listopada o godz. 14:43

    Choć szkoda mi czasu na jałowe przekonywanie katolików, to zrobię wyjątek i „nasikam” na Ciebie, jak sam byes łaskawy nazwać moje posty…

    Twój post jest napisany dokładnie w takim duchu, jaki opisałem. Bez wachania stwierdzam, ze potencjalnie byłbyś w stanie zrozumieć co napisałem. Ale tylko ptencjalnie …

    Bo w praktyce Twoja wiara, którą masz wpisaną w umysł zarówno na świadomym jak i nieświadomym poziomie, uniemożliwia Ci zauważenia, że ani jednym słowem nie krytykuję Twojej wiary w Twojego boga. Jedynie co krytykuję ot jest tylko i wyłącznie kościół katolicki. A i to nie krytykuje kościoła jako kościoła, ale krytykuję manipulację jakiej się dopuszcza na umysłach, w tym i Twoim. I na tym co dalej robi z tymi zmanipulowanymi umysłami, czyli urządzaniem mi i innym ludziom, niebędącym katolikami, życia według swoich reguł …

    A Tobie nie udaje się zobaczyć tego nie dlatego, że nei jesteś w stanie, ale dlatego, że moją krytykę odbierasz jako „atak” na swoją wiarę i wywołane tym wzburzenie uniemożliwa Ci zrozumienie, a nakazuje obronę kościoła. Tak właśnie działa to co nazywam „protezą”, a zostało zaszczepione w Twoim umyśle tak dawno i w tak sprytny sposób, że teraz nawet nie dostrzegasz tego mechanizmu i jego działania. Tego, co powoduje, że myślisz jak myślisz.

    Hmmm … przeczytałem i wydaje mi się, że powinieneś zrozumieć, a jednocześnie sądzę, że nie zdołasz pokonać uwarunkowania jakiemu w dzieciństwie zostałeś poddany … No nic, podpowiem Ci, że jeśli w tym momencie odczuwasz złość, lub wściekłość na mnie i na to co piszę to jest to najlepszy dowód Twojego uwarunkowania. Gdybyś myślał kierując się logiką to powyższy tekst byłby neutralny emocjonalnie, jeśli kierujesz się wiarą, to reakcja będzie emocjonalna…

    Ciekawe jak zareagowałeś, lecz przyznam się, że nie mam nadziei, na szczerą relację ….

  87. Mysle ,ze pan Pieczul dal odpor mowie nienawisci woodo woman.Ja osobiscie jestem za wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem i zycze panu P.aby nam tu ladna bajke napisal jak sie dwoje nienawistnikow godzilo.

  88. dink 16 listopata 1 z minutami

    Pełna zgoda.Kościoły nie powinny być finansowane z budżetu panstwa.

  89. Jacek Kowalczyk
    15 listopada o godz. 21:52

    Szanowny redaktorze Kowalczyk

    „przestał myśleć, co pisze, i niestety zaczął pisać, co myśli”

    Czasami mysle i pisze albo i nie pisze. Jest to lepsze od stalego pisania bezmyslnego Polityki w ktorym Hartman czepia sie samorzadu lekarskiego, Passent patriotow a pan katolikow.

    Slawomirski

  90. Hala W
    Szanowna Halo, godzenie się nienawistników to rzeczywiście bajka, jako że w każdym stworzeniu jest instynkt agresji, i siedzi we mnie ten bajowy temat – może dojrzeje. Przemożenie instynktu jest czymś nie byle jakim – jest zwycięstwem rozumu. Jednak w codzienności za bardzo nienawiści z przyczyn światopoglądowych nie dostrzegam: przecież nieodwracalnym ateistą będąc, żyję bezawaryjnie z przyjaciółmi wierzącymi i moją 92-letnią mocno wierzącą mamą. Światopoglądowe wojny wywołuje garstka ambitnych oszołomów, próżnych, żądnych bycia na widoku, a nie tłumy wiernych. Bo o tłumach ateistów jeszcze długo nie.
    Natomiast o wiele częściej mi chodzi po głowie bajka o gniewie.

    Człek jest stworzeniem tak silnie emocjonalnym, że wszystko może być powodem, by się wściekł, a przy tym tak głupim, że dla najmniejszej nawet własnej złości znajdzie usprawiedliwienie: „Jak on, kuhwa, może pieprzyć, że sklep jest otwarty od siódmej, jak, kuhwa, od szóstej!”. Czyli przyczyna mojej wściekłości jakoby nie jest we mnie, lecz w nim – bo pieprzy. W życiu nie wpadnie taki na myśl, że przyczyna jest właśnie w nim – w jego słabej głowie i choleryczności. Nie odkryje o własnych siłach, że z każdą sprawą da się zmierzyć bez podnoszenia głosu – w drodze konsekwentnego kontrolowania siebie, bo to nie taka prosta rzecz opanować emocje – bez epitetów, bez inwektyw, że każde ostre słowo może wywołać u drugiego równie ostre, że agresja wyzwala agresję, gniew rodzi gniew, że potem już nie wiadomo, kto zaczął, gdzie przyczyna, gdzie skutek, gdzie zwykłe chamstwo. Wiem, co mówię, bo jestem cholerykiem, idiotą, chamem, który zaczynał, rzucał słowem, wkuhwiał się i wściekał, gniewem grzeszył. Po latach błędów i wypaczeń zrozumiałem, że kto zaczyna – tego wina. A kto zaczyna – ten, co błędnie mówi, że sklep otwarty jest od siódmej? E tam. Zaczyna ten, kto pierwszy wpada w gniew. Bo gniew rodzi gniew, zaczyna się reakcja łańcuchowa gniewów i nonsensów. Ten, co pierwszy wpada w gniew, choćby miał milion racji – winny jest. Bo konflikt jest nie w rzeczach, nie w sprawie, no i nie rzeczy się wnerwiają i awanturują. Każda sprawa jest bez człowieka martwa, nie ma jej, nie istnieje. A co to za człowiek, co się wścieka o taką duperelę jak ta, że ktoś powiedział, że sklep otwarty jest od siódmej? Ano normalny, że tak powiem, czyli prawie każdy. Kto się przygląda tak zwanej normalności, wie, że niemal każdy potrafi wszystko: obrażać i wybaczać, działać logicznie i nielogicznie, w jednych sprawach być mądrym, w innych – pokazowo głupim, być wykształconym i niedouczonym, krzywdzącym i wybaczającym, gangsterem i katolikiem, troglodytą i delikatnym, chamem i panem. Różnią nas jedynie proporcje.

    CO ZOSTAJE ATEISTOM

    Moja lepsza połowa wróciła z kościoła i mówi uroczyście:
    – Ostał ci się jeno sznur.
    – Bo co?
    – Dokładnie nie zrozumiałam, bo kazanie wygłaszał starowina – gubił wątki, język mu się plątał, ale to zdanie powiedział bez jąkania: Ateistom zostaje stryczek, trucizna i eutanazja.
    – Jakiż to jego kłopot? Chyba że sam chce truć i wieszać.
    – Tak właśnie miałam mu powiedzieć, ale tam można tylko słuchać.
    Niewielu świętych umie żyć bez ateistów, masonów, komunistów, bowiem od zawsze źródłem zła jest dla nich obcy – nie oni sami – a walka z nim nadaje życiu sens. Kto liznął psychologii rozwojowej, wie, że najtrwalsze jest to, czym zaśmiecą głowę w najwcześniejszym dzieciństwie. Wymiatanie – jeśli w ogóle do niego dojdzie – może trwać całe życie. Wszystko w tym życiu można robić po pańsku lub po chamsku. Wojujący ateizm miał swoje pięć minut za komuny: był ideologią. Ateizm rozumiany jako intelektualny owoc poznawczego wysiłku nie jest ideologią. Jakąż ideologią jest pokazywanie, że dwa razy dwa jest cztery? Że, dajmy na to, dobry, doskonały Bóg nie jest ani dobry, ani doskonały, skoro daje przykazanie „Nie zabijaj”, a obok niego – kilkadziesiąt nakazów bezwarunkowego zabijania; sam zresztą Nieskończenie Dobry własnoręcznie zabijał pierworodnych i kazał Izraelitom okraść Egipcjan. Zatem ateizm jest starszy od chrześcijaństwa i bardziej jest życiem bez bogów niż życiem przeciw bogom. Taki ateista niczym się nie różni od wierzącego, który nie trąbi: Wierzę! Ale kiedy ktoś głosi na cały świat, że jest Bóg – nie dziw, że nikt go z tego powodu nie nazywa „wojującym”? – i z racji swojej wiary chce świat zawłaszczać, drugi ma takie samo prawo mówić: „Boga niet”. Kto zaczyna, tego wina. Wojowanie i ekspansja są wrodzonymi cechami ideologii. W chrześcijańskiej ideologii ekspansja jest otwartym nakazem: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”. Nie inaczej robiła komuna: „Gołodupki – hop do kupki!”. Z chrześcijańskich i komunistycznych nauczań były morza krwi, a gdzieniegdzie ziemia czerwienieje do dziś. Złagodzenie metod nauczania nie oznacza zahamowania ekspansji chrześcijaństwa. Dzięki astronomicznej liczbie środków masowego trucia ona się nawet zwiększa. Po papieskim „Prosimy o przebaczenie” nie widać świętych głów pochylonych w zadumie nad własną marnością, za to wiele można od nich usłyszeć o cudzej marności, a od szefa świętego radia – nawet o cudzym łajdactwie. Kościół, jak małe dziecko – wszędzie go pełno, a dostanie prztyczka w nos, woła wielkim glosem: Dyskryminacja! Parę procent niewierzących głupków dyskryminuje dziewięćdziesiąt pięć procent mądrej populacji!
    Gdzie indziej bywa inaczej. Dawno temu, ale przed sekundą wobec wieczności, zmarł francuski biolog – nieodwracalny bezbożnik – którego życie było wzorem dla ateistów i świętych razem wziętych. Nad jego grobem przemawiał jego przyjaciel ksiądz. Jestem za takim ekumenizmem.

    Na razie, współczując księdzu starowinie, co gubił wątki i język mu się plątał, przywołam z odległej przeszłości – cóż to jest odległość wobec wieczności – jasną, uporządkowaną rzecz.

    „Wstać! Trybunał Kryminalny miasta Tuluzy (…) uznaje , że Pompeo Usiglio (pod tym nazwiskiem ukrywał się filozof włoskiego Odrodzenia Giulio Cesare Vanini z Taurisano, który miał w ostatniej chwili tyle lat, co Jezus ukrzyżowany) z Neapolu jest winien zbrodni ateizmu, bluźnierstwa i bezbożności (…) skazuje na wydanie w ręce kata, który go weźmie
    na postronek, rozebranego do koszuli, z kłodą u szyi i z kartonem na plecach, na którym będą napisane następujące słowa:”Ateista i bluźnierca imienia Bożego” i zaprowadzi go przed główne wejście kościoła metropolitalnego świętego Stefana, tam rzuci go na kolana, bosego, z odkrytą głową, a w rękach z zapaloną świecą, aby wielkim głosem błagał o przebaczenie Boga, Króla i Trybunał; następnie zaprowadzi go na plac Salin, przywiąże do
    wystawionego tam słupa, wyrwie mu język, udusi go i spali jego ciało na stosie, a popiół rozrzuci na wiatr.
    (…)
    – No to chodźmy – powiedział – chodźmy umrzeć pogodnie, jak przystalo filozofowi.
    (…)
    – A teraz na kolana! Proś Boga, Króla i Trybunał o przebaczenie!
    – Nie uczynię tego (…) gdyby istniał Bóg, to modliłbym się do niego, aby uderzył piorunem w wasz niesprawiedliwy i nikczemny Trybunał. Gdyby istniał diabeł, to również modliłbym się do niego, aby wasz Trybunał został pochłonięty przez czeluście piekielne. Nie ma jednak ani jednego, ani drugiego, więc nie uczynię tego. Mam tylko jedną prośbę. Tam, wśród zebranego tłumu, widzę lekarza. Pozwólcie mu podejść, żeby zbadał mój puls. Wasz Bóg – przez którego ginę – był człowiekiem tak jak ja i pocił się z lęku przed śmiercią. Przekonacie się, że potrafię umrzeć odważniej”.*

    Zdaje się, polski papież przepraszał za bierność wobec ateizmu – ale może się mylę.

    * Andrzej Nowicki, Ostatnia noc Vaniniego.

  91. lonefather
    16 listopada o godz. 16:10

    Nigdy nie zrozumiesz ludzi cywilizowanych, więc daremne tłumaczenie ci czegokolwiek.

    Nie jestem ateistą, nie jestem też katolikiem, nie jestem wierzącym, nie jestem niewierzącym. Zrozumienie tego przekracza twoje intelektualne możliwości.

  92. lonefather
    16 listopada o godz. 16:10

    Jesteś ciekaw, jak zareagowałem. Tak: zdziwieniem. Zdziwieniem, że nie widzisz, iż o tobie napisałem to samo, co i o Rydzyku; że między Tobą a Rydzykiem nie dostrzegam żadnej różnicy.

  93. Jerzy Pieczul
    ”Szapo ba” za tekst , warto w ramkę oprawić.
    Dla Atalii
    Szanowny
    Pieczul nie tuczy się na swym żywicielu.
    Nie robią tego również ateiści bo liberałów zawsze można o jakieś coś oskarżyć.
    Co do KK to popatrz na samochody tych biedaków , ilość podbródków ,złotogłowy , opary kadzideł , pomniki fundowane , ziemie pozabierane, dziesięciny wyłudzane, za pokropek , za idż i nie grzesz , za chrzest i POSŁUGI ?????

  94. zezowaty
    16 listopada o godz. 20:02

    Wielce czcigodny, nie obchodzą mnie niczyje podbródki, ani biskupów, ani popów, ani rabinów, ani liberałów, ani też Pieczula.

    Natomiast pisałem, że Rydzyk o takich, jak Pieczul, mówi tak samo, jak Pieczuł mówi o takich, jak Rydzyk.

    Teraz jeszcze dodam, że i Pieczul i Rydzyk posługują się kazaniem, homilią.

    Słowem, pisałem i piszę o SPOSOBIE ich mówienia o innych. Nie pisałem o tym, CO obaj mówią, ale JAK obaj mówią.

  95. to jezusik istniał? są jakieś nowe dowody?

  96. Jerzy Pieczul
    16 listopada o godz. 2:17
    Smakowite.
    Ale dlaczego adresowałeś to izce? perłę przed… przecież rzuciłeś.

  97. Tanaka
    Ciekawiło mnie, czy drobiazgową analizę bliblijnych faktów na podobieństwo rozwiązywania zadania matematycznego może ktoś odebrać jako obrazę uczuć. Transformacja bardzo wzbogaciła publiczne życie o odwrotność nauk Jezusa zalecającego niesprzeciwianie się złu przemocą, co zresztą uważam za egzaltowaną dziewczęcość tego bohatera ewangelijnych opowiastek.

  98. Oko dym… w oczko i reszta … katoli in action:
    http://wyborcza.pl/1,75478,14964399.html

  99. Hala W
    Przepraszam, że wcześniej napisałem: „Szanowna Halo”. Dureń jestem. Oczywiście, że „Halu”. Na przeprosiny – bajka na dobranoc.

    DRZEWO FIGOWE I JABŁOŃ

    Daliśmy takiego ognia, jakiego dotąd żeśmy nie dali. Przyczyna była banalna: wypłata. Bonzowie naszego ubogiego powiatu dostali do ręki wielkie dzięki za to, że żyją, my z Jasiem – takie, żeby nie zdechnąć. Im gratulował w telewizji biskup, nas łopaciarzy nikt nie zauważył. Calutką noc nieśliśmy swój krzyż. Pamiętam, mówiłem do Jasia:
    – I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie i jeszcze dzięki macie.
    Rano wracałem polnymi drogami na skróty: kilometrów czternaście, śniegu – po pas, miejscami – po uszy. Kto szedł, wie, jak się idzie – po prostu idzie się. Może zresztą przesadzam, że po prostu: dzięcioły naparzały w łeb jak w suchą gałąź, sumienie też było obecne. Ciekawostka: nie nagrzeszysz – nie ma sumienia, a przecież trzeba mieć. Człowiek wyciąga wnioski…
    W pół drogi padłem z głodu. Rozglądam się półprzytomny: ani kukurydzy, ani brukwi, ani nawet pokrzywy. Łyknąłem trochę śniegu, zabuksowałem, idę. Drzewo na horyzoncie. Podchodzę: jabłoń. Przyglądam się dokładnie gałązkom, może się znajdzie jakiś zgniłek: nic. Zrobiłem coś najgłupszego w zyciu: kopnąłem drzewo, aż śnieg sypnął na łeb.
    – Żebyś, cholero, zdechło!
    Tak powiedziałem, bo się przypomniało: “Wracając rano do miasta, uczuł głód. A widząc drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł oprócz liści. I rzekł do niego: ‚Niech już nigdy nie rodzi się z ciebie owoc’. I drzewo figowe natychmiast uschło”. 
    Zwyczajnie wściekł się człowiek. Dziwne tylko, że to ten sam, co wyczarował chleb i ryby dla wielu tysięcy. Nie umiał wyczarować dla siebie paru fig?
    Każdy praktyk wie, że człowiek najgłupiej wścieka się na kacu. Student drugiego roku psychologii powie: „Wyładowuje się na obiekcie zastępczym”. Czyli życzyć Bogu ducha winnemu drzewu, żeby uschło – może i nie za mądra rzecz, ale nie taka znów niezwykła. Niezwykły jest głos biblistów. Najpierw tytułują historyjkę o drzewie figowym: „Nieurodzajne drzewo figowe”, choć u ewangelisty stoi jak byk: “Nie był to czas na figi”, potem komentują: “Drzewo figowe jest tu symbolem bezpłodnego Izraela”. Czort wie, skąd to uczeni chłopcy wzięli, skoro nawet przedszkolak, gdyby nazwał jabłoń „nieurodzajną” z racji, że zimą nie ma jabłek, naraziłby się na śmiech.
    Przeprosiłem kopnięte drzewo, bo ono jak niemowlę we śnie – czuje i słyszy, i podpierając się nosem – odszedłem.

    I zdarzył się cud. Nie taki błyskawiczny jak ten w Piśmie. Jesienią jabłoń dała tyle jabłek, że ze sześć razy obracałem z workiem na kierownicy – aż szprychy siadły. Czego wszystkim życzę.

  100. Jerzy Pieczul
    16 listopada o godz. 23:15

    Istotnie: zdarzył się cud, a nawet cudy trzy.

    Jeden cud: ateista Pieczul zna lepiej Pismo, niż papież, cały kler oraz niemal jak Żydzi i żydzi.

    Drugi cud – ateista Pieczul pisze – nieudolnie wprawdzie, ale jednak – w duchu Pisma. Widocznie tak nim przesiąkł.

    Trzeci cud – ateista Pieczul rozumie biblijne przypowieści, co jest trudne nawet dla pobożnych żydów, że nie wspomnę o pobożnych chrześcijanach.

  101. atalia
    16 listopada o godz. 19:44

    piszesz: „Nie jestem ateistą, nie jestem też katolikiem, nie jestem wierzącym, nie jestem niewierzącym. ”

    cieszę się wraz z tobą … brawo! i to już wszystko co mam dla ciebie.

  102. lonefather
    17 listopada o godz. 2:20

    Dziękuję, zbytek fatygi, ale doceniam i to już wszystko, co od siebie mam dla ciebie.

  103. @Jerzy P., podziękowania , usmiecham się sama do siebie czytając twoje przypowiesci. Pozdrawiam.

  104. @ Jerzy Pieczul
    16 listopada o godz. 23:15

    Oj, nieładnie! Życzysz nam, aby nam szprychy siadły? Fe!!!

  105. Żabka konająca, Antonius
    A ja się do Was uśmiecham. Jak szprychy siądą od sukcesu, to chyba nie tak źle – będzie na nowe i zima nie taka straszna. Przeżyłem dziś coś smutnego. Może słyszeliście o wielorybie butlonosym, którego morze przedwczoraj wyrzuciło na brzeg (niech zaczną myśleć ci, co bredzą o „prądzie wstecznym” wynoszącym słabych pływaków w morze, którego szukam już 60 lat jesień w sztormach i za cholerę nie mogę znaleźć – stale mnie wyrzuca na brzeg) za Unieściem w kierunku na Łazy. Dowiedziałem się o nim wczoraj po południu – już było za ciemno, więc porowerowałem dziś skoro świt. Takie piękne stworzenie! W Bałtyku – absolutna niemożliwość, a jednak jest. Jak się tu znalazł? Pewnie taki jak Kartka z podróży – z jeżem w tyłku i wiatrem w butach. A jak, biedny, padł? Jutro mają przyjechać z Instytutu w Gdyni, zabiorą i będę badać. Stawiam amatorską tezę, że mu polskie powietrze zaszkodziło. Jak rybaczyłem, mój największy dorsz miał 25 kilo, a ten biedaczek wygląda na tonę. Z trudem mi przy takiej śmierci przychodzi rozumienie (dawno przestałem mordować wodne stworzenia), że tyle gimnastyki natury dla wytworzenia tak skomplikowanego, pięknego życia nagle – na nic.

  106. @ Jerzy Pieczul

    Czy chcialby sie pan ze mna poonanizowac? Pan redaktor bedzie mogl patrzec.

  107. Jerzy Pieczul
    16 listopada o godz. 21:57

    Obraza uczuć religijnych może mieć cokolwiek za powód. Hasło racjonalistów: nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę – też jest wystarczającym powodem do obrazy uczuć katolickich. To nawet można zrozumieć: rozłączenie niezabijania z katolicyzmem, a złączenie go z niewiarą obnaża katolika, pozbawia go katolickiego wytłumaczenia jego niezbrodni, zostawia go z człowiekiem w sobie, co go przeraża.

    Jezus zapewne miał w sobie coś z dziewczątka, jak każdy ludzki facet. Podobnie jak każda ludzka kobieta ma w sobie trochę faceta.
    natomiast mam solidną wątpliwość, czy egzaltowane jest niesprzeciwianie się złu przemocą.

  108. Tanaka
    Dlatego uznałem za egzaltowane, że odbieram to jako coś bardzo kobiecego, dziewczęcego, motylkowego, nacelowanego na gaszenie złych emocji, ale niestety, chyba od tysięcy lat życzeniowego. Sam kiedyś próbowałem przyjąć tę postawę jako swoją od Tołstoja i Gandiego – z tej racji, że postawa niesprzeciwiania się złu przemocą jest oczywistą przewagą rozumu nad emocjami, niezamykaniem drogi do porozumienia, niewdeptywaniem przeciwnika w błoto, życzliwym wejrzeniem w jego wnętrze, budowaniem, nie burzeniem. Ale w realnym życiu trochę to wygląda, jakby wilka karmić kapustą.

    Dużego intelektualnego kalibru, jak na łopaciarza, pan Gienek, po wyjściu z kicia, gdzie wylądował jako najmniejsza płotka w sporym socjalistycznym złodziejstwie, zastał w swoim mieszkaniu obce męskie ciuchy, buty itp. Kupił parę flaszek wódki, poczekał, kiedy żona i gość wrócą z pracy, i nie sprzeciwiali się złu przemocą do późnej nocy. Na koniec pan Gienek spakował swoje rzeczy do jednej walizki, życzył młodej parze zgodnego pożycia i wyjechał w moje strony, gdzie ciężko pracował, żył spokojnie i trunkowo, aż przestał żyć. Chyba to raczej rzadki przypadek wyrozumowanego i jedynie słusznego niesprzeciwiania się złu (złu z punktu widzenia ofiary) przemocą, nie uważasz? Bo nawet Jezus wywijał jednak batem, sam sobie przecząc.

  109. Jerzy Pieczul
    17 listopada o godz. 22:10

    Jezus, owszem,miał ze sobą problemy. Raz do rany przyłóż, raz gwałtownik, a mamusię to traktował, jakby nie wiedział, że obowiązuje IV przykazanie. Ja bym go nawet trochę pousprawiedliwiał, bo jaki dziecko specjalnego poczęcia i przeznaczenia, mógł mieć dziecięcą traumę, jakoś bliską chorobie sierocej. W ogóle nielekko miał, w porównaniu z dzieciakami sąsiadów, pod jednym zasadniczym względem: nie dość, że spec-pochodzenia był (co u dzieciaków zwykle oznacza, że taki dziwak dostaje w dziób i jest ofiarą podwórkową. I może dlatego nic nie ma w Ewangeliach o jego młodych latach), ale i miał spec-zadanie do załatwienia, ze skutkiem śmiertelnym, o czym z góry wiedział. Ciężka rola, tak od kołyski być świadomym ciążącego zadania i jego zakończenia. Może się od tego odechciewać grania w piłę, łażenia na figi do ogródka sąsiada, a nawet podrywania wiejskich dziewuch.
    Chrześcijaństwo ma w sobie, głęboko, zakodowaną przemoc. Bierze się ona z wewnętrznej sprzeczności między wartościami deklarowanymi, a tymi żywymi, ludzkimi. Próby uwewnętrznienia wartości sztucznych źle się kończą, konfliktem wewnętrznym, agresją tłumioną wobec siebie, wybuchającą raz po raz ostrą eksplozją wobec siebie, lub innych.
    Prawidłowy katolik ma usta mówiące o miłości siebie i bliźniego, a nie potrafi tego robić, w sposób naturalny, spontaniczny, żywy i szczery. Bardzo usilnie musi się o tym uczyć na katechizacji, całe życie, najpierw na lekcji w szkole, a potem co najmniej każdej niedzieli w kościele. Powtarza tysiące razy ustami rozmaite wezwania, hymny do miłości, zaklęcia, wiersze, opowiastki, litanie, paciorki. Nic, dokładnie nic z tego nie wynika. Prawidłowy katolik nie ma w sobie ani odrobiny więcej miłości niż niekatolik, niż mason, komunista, Cygan, cyklista, genderysta, żyd, ateista i filatelista. A zawodowi głosiciele miłości, szkoleni niezwykle intensywnie, na okrągło, czyli klechy, którzy mają zawodowy, moralny, boski,osobisty, godnościowy i honorowy obowiązek nie tylko głoszenia ale i wzorowego praktykowania cnoty miłości, mają gigantyczne problemy z samymi sobą. Poczucie samotności, opuszczenia, zagubienia, oddalenia, niezrozumienia są u nich chorobą zawodową. Objawiającą się m.in. częstym brakiem identyfikacji psychoseksualnej, a w rezultacie skrzywieniami i zboczeniami i nieraz zbrodniami. A przecież – w teorii – są mistrzami miłości, w którą zaopatruje ich sam Bóg, nieustannie.

    Przytomne rozważania nad zawartością ewangelii,jakie wyżej uczyniłeś, mają w sobie dosyć wyraźny pierwiastek ahimsy. Trafne pytania i obrazowanie sprzeczności i dziwactw biblijnych w prawidłowym katoliku obrazę wywołają, ale nie zmienia to faktu, że robisz to po ludzku zachęcając tegoż prawidłowego, niewojennie do podjęcia trudu zmierzenia się z własnymi myślami. Niestety, z mocy definicji, prawidłowy katolik się nie zmierzy. Wymierzy: policzek, jajko, pomidor, a jak da radę, to lufę, na zachęcającego.
    Myślenie boli.

  110. Tak na marginesie, ale i jakby „w temacie”.
    Myślę nieraz, skąd się bierze w Polakach jakaś nadzwyczajna wrażliwość „godnoścowa”, tyleż prywatna, co w imieniu katolików, narodu, jakiejś gupy zawodowej itp.?
    W praktyce wyraża się ona obrażaniem się permanentynym i żądaniem przeprosin – w najlepszym razie – a coraz częściej skutkuje donosem do prokuratury, najczęściej za obrazę uczuć religijnych, a także patriotycznych (np. chorągiewki wetknięte w psie gówna).
    Coraz częściej jednak „kara” wymierzana jest natychmiastowo i z pominięciem prawa, czyli przy użyciu linczu.
    I tak ostatnio została „zlinczowana”, po raz kolejny zresztą, tęcza na placu Zbawiciela, czy modlitwą i farbą nieszczęsna projekcja art sprzed lat zaprezentowana w Centrum Sztuki Wspólczesnej oraz spektakl „nieprzystojny” zwyrodnialca Lupy w zacnym teatrze w Krakowie
    Toż w Londynie, Paryżu, czy jakimś innym Nowym Yorku ludzie pukaliby się w czoło, ale nie u „nasz”.
    A przynajmniej nie toczyłaby się w mediach absurdalna „dyskusja” wokół z udziałem polityków, socjologów, że nie wspomnę o nagłaśnianych gromach ciskanych przez rodzimy kler, który już dawno przejął kompetencje samego Pana Boga.
    Co jest z nami jakoś nie tak? Z naszymi głowami, duszami?
    Nie można chyba zwalać wszystkiego na rozmaite traumy, przeczulenia wynikające z doświadczen historii, która była niezbyt dla nas łaskawa (mimo wyjątkowej jakoby opieki Najświętszej Panienki zwanej Królową Polski).
    Inne nacje też zdrowo obrywały w d…, zarówno z krajów ościennych, jak i bardziej odległych.

  111. mag
    18 listopada o godz. 0:45

    Szanowna Pani mag

    Ciesze sie za pani nieraz mysli. W tan sposob rozni sie pani od tych co nie mysla i tych co ciagle mysla. Bycie osoba przecietna ma wiele zalet. Bardzo bym chcial aby wiekszosc pani rodakow brala z pani przyklad. Ale tak nie jest. Polacy ciagle mysla albo nie mysla wcale. Dlatego powstaja nawiedzeni i idioci. Wystarczy rozgladnac sie po blogach Polityki zdominowanej sprawami religijnymi czy polskim Sejmie gdzie wola narodu jest deklarowana aby zdac sobie sprawe ze skarbu przecietnosci. Mam nadzieje ze pani oswiadczenie nie jest bez pokrycia. Teraz czekam na jego spelnienie. Pelen przecietnego podziwu dla pani.

    Przecietny Slawomirski

  112. Tanaka
    Czyli rozumiemy się, jak ciężkie dzieciństwo miał pomiatany przez lwa-samca Józefa – i całe otoczenie, prócz, rzecz jasna, matki, do której miał cichą pretensję – bękart Jezus. Ale nie rozumiem Twoich słów: „Ciężka rola, tak od kołyski być świadomym ciążącego zadania i jego zakończenia”. Mówisz to na poważnie?
    Jak chodzi zaś o „myślenie boli”, to też się rozumiemy. Oto próba ilustracji.

    NIE POEWOLUOWAŁA MAŁPA

    „Przeczytajcie uważnie Biblię, a natychmiast przestaniecie wierzyć w Boga” powiedział włoski matematyk.
    – Zacznijcie makarony jeść, od razu będziecie bzdury pleść – psychiatra na to. – Aforystyczne skróty to najgłupszy sposób przedstawiania świata.
    – Myślałem, że najmądrzejszy – mówię. – Przysłowia są mądrością narodów.
    – Mądrości nie nauczyły gościa, że natychmiast to można wytrzeć nos. Do kogo ta matematyczna mowa – do Świętego, co z wypiekami na twarzy czytuje Biblię do poduszki, do tych, co służą Mamonie w imię boże i nie odpuszczą, do ludu bożego, co nie czyta niczego i do skończenia świata czytać nie będzie?
    – Śnię – mówi Święty – czy z delikatnością nosorożca bronisz wiary?
    – Oczywiście, że śnisz. Bogowie przyszli na świat nie z czytania i nie przez czytanie odejdą.
    – A przez co? – mówię.
    – Zanikną z powodu nieużywania – jak wilkołaki, trolle, srolle. W świecie widzialnych cudów człowieka kurczy się miejsce dla Niewidzialnych, z którymi nie idzie nawet pogadać przez komórkę.
    – Miliony gadają na okrągło.    
    – Włoski raptus to właśnie taki „homo paplans”: siedzi, patrzy w sufit i bredzi. Dojrzewanie do ateizmu to u niego nie długie lata, ale krótkie równanie: przeczytajcie uważnie – pach, jest rozwiązanie.
    – Czepiasz się – mówię. – Powiedział oczywistość: dowody nieistnienia są w księdze o istnieniu.
    – Gdzie-ś się nauczył tak przekręcać?! Powiedział: „Przeczytajcie uważnie Biblię, a natychmiast przestaniecie wierzyć w Boga”. Założył, że człek to twór taśmowy i ma rozum – tak samo jak ręce, nogi, głowę.
    – Najważniejsze, co Bóg dał człowiekowi, to właśnie rozum – mówi Święty.
    – Jest stara chrześcijańska mantra: “Bóg dał rozum i wolną wolę”. Interesował się który z  was, co parafianie rozumieją przez „rozum”?
    – Przeważnie przez „rozum” rozumieją rozum – mówię.
    – Takiego organu nie ma.
    – Stoi z boku – mówi Święty – i patrzy?
    – Coś w tym rodzaju wciskają katabasy: rozum i tak zwane „sumienie” są ludziom przydane jako w pełni ukształtowani, niezależni rządcy i kontrolerzy. Tymczasem kandydat na człowieka dostaje na początek coś jak komputer bez programu: organ, który z rzadka można zobaczyć na jezdni po wypadku: mózg.
    – Mózg to nie rozum?
    – A mleko to krowa? Rozum jest produktem mózgu. Nie gotowym darem z nieba, jak wodogłowie, eids czy właśnie mózg, ale umiejętnością – jak chodzenie, mówienie, którą się wyrabia przez naukę i ćwiczenie. Jeden wyrobi, trzystu – nie.
    – Co wyrobi?
    – Tańczący z mantrami nie wiedzą, że rozum to umiejętność myślenia?
    – Każdy umie myśleć.
    – Każdy to, Wasza Świątobliwość, skoczy przez zapałkę, przez półmetrowy płot – nie każdy, przez półtorametrowy – mało kto.
    – Chyba się z tobą, poganinie, zgodzę. Zrobiłem opuszczane karnisze na korbkę, żeby lepsza połowa nie skakała po meblach. Spróbowała raz – nie wyszło. Wściekła się, powiedziała, co o mnie myśli, i po staremu  wdrapuje się na segment. Kark skręci, a uczyć się nie będzie.
    – Lepsze połowy używają świata żywiołowo – nie mają głowy do studiowania budowy.
    Zgodziliśmy się jak jeden mąż. Psychiatra mówi:
    – Powiada profesor ksiądz: „Pytacie, gdzie był Bóg w Oświęcimiu czy na Kołymie. Był z więźniami – cierpiał z nimi”. Ładne słowa, więc nikt nie powie głośno: „Skąd wiesz?”. Z pierworodnymi w Egipcie, których własnoręcznie mordował, też cierpiał? Jeden produkuje ateistów z prędkością własnej myśli, drugi lepi Boga z tego, co sam wyśni, a każdy się nazywa „profesor”! Nawet mniemanie rodzica o własnym dziecku bywa mylne, babci – o dziadku i na odwrót, a gość bredzi o baśniowym Bogu, jakby w żywym siedział.
    – Zachodzę w głowę… – mówi Święty.  
    – Cywilizacja namnożyła głupstw, do których nie potrzeba głowy. Nie potrafiła upowszechnić wśród mózgowych stworzeń zamiłowania do poznawania – stworzyć mody – w takim stopniu, w jakim wszczepiła miłość do tytoniowego smrodu, specyfików „dowidzeniarozum”, muzyki dum-dum czy samochodu.  
    – Czyli za bardzo sobie wasza małpa nie poewoluowała.
    – Ano nie. Nawet z powrotem na drzewo spadła. Proste myślenie egzystencjalne, czyli rozumienie elementarnych zjawisk i relacji (jak włączyć i wyłączyć tele, pralkę) oraz bezrefleksyjne operowanie stereotypami, przyswaja każdy w codziennym życiu – przez to ulega złudzeniu, że umie też analitycznie myśleć, i zaczyna co drugie zdanie od „Ja myślę”. Poznawczą smugę cienia, za którą poznanie jest celem i drogą, myślenie – najwyższą umiejętnością i radością, przekraczają i do końca dni będą przekraczać nieliczni.
    – Czyli nic by się nie zmieniło, gdyby ich nie było – mówi Święty.
    – Więcej: od tysiącleci nic się nie zmieniło, chociaż są.

    mag
    Przepraszam, Szanowna mag, że na końcu, ale jadę chronologicznie, no i takie rozmieszczenie z uwagi na ilustrację akurat pasowało.
    Tę obrażalskość Polaków wywodzę z mentalności upadłej szlachty. Ale z racji gównianej pamięci wywodzę bardziej intuicyjnie niż erudycyjnie, bo erudyta ze mnie jak z koziej tego trąba. W Polakach może w ogóle jest dominacja zadziornej mentalności szlacheckiej, wojowniczej, chuligańskiej, podobnie jak w Ruskich – chłopskiej, poddańczej czy w Niemcach – racjonalnej, mieszczańskiej. Krótko mówiąc, może jesteśmy kurduple z tych najobrzydliwszych: kurduple z kompleksem kurdupli, wciąż rozglądające się, komu by tu przy…lić bez powodu.             

  113. mag
    Niczego odkrywczego, oczywiście, nie powiedziałem, ale skoro wiemy, że agresja jest instynktem, to łatwość jej wyzwalania się u Polaków musi być efektem wcześniejszych urazów mózgu, jako że nasi bracia mniejsi aż tak głupio, bez powodów uraźliwi nie są. Agresja zwierząt jest w interesie gatunku, a Polacy najpierw wyskakują jak filip z konopii („filip” to stara nazwa pospolita zająca, nie imię), dopiero potem patrzą – po co.

  114. Jerzy Pieczul
    Ja bym też postawila taką diagnozę („kurduple z komleksem kurdupli”itd), choć chwilami żal mi po prostu nas. Spodziewałam się zresztą, ze ktoś to za mnie uczyni.
    Tak jak odczuwasz mimowolne wspólczucie wobec osób jakoś tam niepełnosprawnnych, a na dodatek tobie bliskich, tak odzywa się we mnie coś na kształt solidarności plemiennej.
    Z drugiej strony, czy warto usprawiedliwiać głupotę i gnuśność, uporczywe hołubienie w sobie przywar, a nawet szczycenie się nimi?
    Dodam jeszcze, że na naszą ułomną kondycję umysłową i zadziwiającą infantylność ogromny wpływ miał i nadal ma polski kościół.
    Daliśmy sobie wmówić, że gdyby nie „wiara ojców” dawno by nas nie było, zapominając, że z tej wiary wzięło sie też zadufanie w naszej „wyjątkowości” i dopatrywanie się cudów (cud nad Wisłą, cudowna obrona Jasnej Góry) w miejsce racjonalnych ocen i kalkulacji w konkretnych sytuacjach.
    Cały ten nasz plebejsko – szlachecki katolicyzm hoduje w nas nieustannie zapyziałego kołtuna.
    Nawet w soprzyjajacych warunkach, gdy pozbyliśmy się peerelowskiego garbu, z ochotą – zamiast rozwijać sie w nowoczesne obywatelskie społeczeństwo – wskoczyliśmy w stare koleiny, oddając się dla odmiany we władanie watykańczyków.

  115. Ciekawe, czy ci wszyscy oburzeni i urażeni, jakoby ich uczucia religijne zostały pogwałcone, również się tak pieklą, jak oglądają pornusy, w których laski parzą się, mając na szyjach łańcuszki z krucyfiksem… Ba, ciekawe czy oni sami mają taką religijną cepelię, gdy odwalają swe małżeńskie obowiązki… lub…. zdradzają swych małżonków w samochodach na parkingach, przydrożnych motelach, lub w innych okolicznościach przyrody…. Chowacie wówczas swoje „krzyżyki” do kieszeni, co by nie bluźnić na obiekty swojej wiary?

  116. mag
    Ładnie to powiedziałaś. Mimowolne współczucie, a obok – potępienie, to jest właśnie zagwozdka, z którą kobiety potrafią sobie radzić lepiej niż mężczyźni, bo biologicznie są lepiej przygotowane do rozumienia nie tylko siebie. Z jednej strony wiemy, że nigdy żaden człowiek nie urodził i nie wychował sam siebie, więc to, co z niego wyrasta, jest, z przeproszeniem, całokształtem stosunków społecznych. Jak takiego potępiać, skoro Bogu ducha winien. Najpierw trzeba potępiać stosunki: rodziców, dziadków, najbliższe otoczenie, państwo. Ale rodzice i państwo to takie same niemoty, które wcześniej coś tak samo głupio kształtowało. A z drugiej strony – bądź refleksyjny i wyrozumiały wobec takiej ofiary stosunków społecznych, jak tu natychmiast potrzebny karabin…Co za szczęście, że nie żyjemy 500 lat! Pięknie byłoby, gdyby każdy miał swoją – jak Mały Książę – planetkę i raz na 500 lat chodził w gości.

  117. Rafał Kochan
    Nawet się zrobiła pogańska moda: ogromny krzyż na gołych damskich. Przecież to o wiele bardziej, że tak powiem…no…niż jakaś wydumana artystyczna prowokacja, bo takie damy nie stoją jak słupy na wystawie, ale celowo się po mieście kręcą, a nawet w tele. Mają z kogo brać przykład. Tyle że panowie biskupi noszą krzyże w jeszcze bardziej rozpasanych miejscach – na ogromnych brzuchach.

  118. Passent pisze

    Kobyła historii

    a ja ze kon by sie usmial z tych komunistycznych bredni

    Slawomirski

  119. mag
    18 listopada o godz. 0:45

    Nadzwyczajna „wrażliwość”, „godnościowość” (fe, co za potworek językowy) i pozostałe ść-iemy polskie mają 3 główne źródła:
    * zdegenerowaną i upadłą szlacheckość, co żyła kosztem zadłużania cywilizacyjnego Polski, na koszt innych,
    * chłopa-niewolnika, niewyzwolonego jeszcze do niedawna i niepewnego swojego statusu jako człowieka i Polaka, oraz podmiotu praw i zdarzeń (czego mu III RP po części odmówiła, wtrącając w dawną niepewność,
    * katolicyzm i polski katolicyzm jako szczególnie niezdrowej odmiany watykanizmu, spajający w skrzywieniu i szlachtę i chłopa-niewolnika. Katolicyzm był i jest emanacją obu, przejmując od nich i wysycając ich własnymi, oryginalnymi skrzywieniami.
    Wtórne wobec tych trzech źródeł są skutki takie:
    * Polak to tylko szlachcic, i niemal tylko katolik, reszta jest Polakiem niepełnym, żadnym, albo antyPolakiem. chłop to chłop – tłuszcza, czerń, ludzka masa, wół roboczy. Ten chłop-niewolnik zaludniał Rzplitą w 80%. 4/5 ludności nie miało nic do Polski, a Polska do nich.
    * mikre miasta i mieszczaństwo, mikra kultura pracy umysłowej, dobrych rządów motywowanych rachunkiem gospodarczym, skrzętnością, zapobiegliwością i konsekwencją.
    * mikre, gnijące państwo i wreszcie brak państwa, na realne życzenie Polaków, tzn. szlachty.
    * mikra kultura pieniądza, banku, ubezpieczenia, wymiany, inwestowania, budowania poprzez stopniowe dodawanie, myślenia w kategoriach wielu pokoleń do przodu.
    * nieodrobiona lekcja oświecenia, świtu rozumu, nauki, badań, racjonalności, rzeczowości, weryfikowalności. Te pryncypia były sprzeczne z pryncypiami katolicyzmu,
    * nieodrobiona lekcja budzenia się obywatela, podmiotu, a nie przedmiotu władzy i posiadania. Te pryncypia także były sprzeczne z pryncypiami Kościoła i Polaka-szlachcica.
    * zagadywanie rzeczywistości klechdami, bujdami, biblijnymi dyrdymałami: inni uczyli się zasad używania formuł matematycznych, prochu i regimentów zbrojnych, Polacy zdawali się na fałszywe legendy i pocieszenia o sobie samych, upijali się nimi i okowitą. Inni tworzyli prawa i kodeksy, budowali miasta, drogi, mosty, porty, regulowali rzeki i osuszali bagna, Polacy budowali kapliczki, prawa zatrzymując sobie, czyli 10-13 procentom mieszkańców Rzplitej. Koroną praw był czubek szabli i nahaja na chłopa, oraz kodeksy Kościoła.
    * chłop nie był Polakiem, ale niewolnikiem, kiedy inne narody dawno z chłopa zrobiły właściciela ziemi i posiadacza praw.
    * nie odrobiwszy tych wszystkich lekcji, Polacy i Polska musieli dostawać baty, lanie, brać klęski hurtowo. Do dziś nie mogą się z tego wyzwolić i żyją chodząc na głowach: mikre i rzadkie zwycięstwa rozumu mają za klęski lub coś nieważnego, a realne klęski czczą jak wielkie wiktorie.
    * jak poucza ewolucja (czyli też „prawo naturalne”), chodzenie na głowie nie jest zdrowe. Więc Polacy do dziś niezdrowo żyją: potomkowie dawnych posiadaczy ledwo ukrywają pogardę dla niedawnych gołodupców, a ci ledwo ukrywają pogardę i wściekłość za milenium pogardzania i niewolnictwa. Jedni i drudzy wściekają się mając na oczach bielmo katolickie, przez co ani do widzenia ani do rozumu, ani do zgody dojść nie mogą.

  120. Jerzy Pieczul
    18 listopada o godz. 8:10

    Dzieciak wiedzący, że jeszcze za młodu skończy ćwiekami do drewna przybity, a wszystko bez sensu, bo i tak niczego to w doli człeka nie zmieni, a przy tym ma zmazać ludzką winę sprokurowaną przez własnego tatusia-Bozię – przecież to psychicznie każdego dzieciaka rozwali. Normalny on-ci nie wyrośnie. Dziewczyny go nie znęcą, ani nawet PlayStation.

  121. Tanaka
    18 listopada o godz. 17:50

    Szanowny Panie Tanaka

    Prosze starac sie o obiektywizm. Pomijanie we wpisie do mag destrukcyjnej roli komunizmu odbiera panu wiarygodnosc.

    Slawomirski

  122. Tanaka
    Gratulacje za to rozłożenie na czynniki pierwsze polskiego mentalnego niedorobienia, niepełności, nipsoniwydrości. Polak – wieczny półfabrykat. Oprawiam w ramki i będę do tego wracał. Zwłaszcza do słów: „potomkowie dawnych posiadaczy ledwo ukrywają pogardę dla niedawnych gołodupców, a ci ledwo ukrywają pogardę i wściekłość za milenium pogardzania i niewolnictwa. Jedni i drudzy wściekają się mając na oczach bielmo katolickie”.

  123. Tanaka
    A skąd by ten nieszczęsny dzieciak miał wiedzieć, kiedy i jak skończy? Chyba że go uważasz za syna Boga – w takim razie radykalnie się rozjeżdżamy.

  124. Tanaka
    A jeśli tylko przywołujesz biblijną wersję Jezusa, to w porządku, pardon. Tyle że jego wpływu na chrześcijańskie dzieci bym nie przeceniał. Przecież o tym odkupieniu jest tak samo bezmyślna, z taśmy deklamacja jak zdrowaśki Kaśki zwane „różańcem”.

  125. @ Jerzy Pieczul

    Mam do pana kilka pytan:
    1. Co jest wspolnego w koncepcjach Leona Chwistka ( Polak, matematyk ) i Lucien Levy Bruhla ( Francuz, etnolog ) a co rozlacznego?
    2. Co sie do cholery stalo z tym strukturalizmem Levi-Straussa?
    3. Jakie teorie semiotyczne sa obecnie na topie?
    4. Dlaczego Augustyn i Tomasz z Akwinu byli glupi?
    5. Co to jest galeria sztuki i do czego sluzy?
    6. Co to jest stadion sportowy i do czego sluzy?
    7. Czy chcialby sie pan ze mna poonanizowac? Pan redaktor moze oczywiscie popatrzec?

  126. Slawomirski
    18 listopada o godz. 18:03

    Panie Sławomirski. niecelnie pan trafia. Komunizm nie miał siły oddziaływania równej tym przeze mnie wymienionym i nie jest od nich odseparowany, ale wywodzi się w większej części od niewolników, a w mniejszej – od szlachetczyków, wraz z drobnicą innych.
    Komunizm, panie Slawomirski, pozwolił niewolnikom zdrowieć w rozumieniu tego co napisałem, a na co pan odpowiedział. Z powodu nieudolności systemu oraz jego własnego problemu ze zdrowiem proces zdrowienia i normalnienia niewolnika nie mógł zostać pomyślnie sfinalizowany, podobnie jak proces normalnienia byłego szlachetczyka.
    Pozwolił za to cieszyć się ex-niewolnikom autentycznym zwycięstwem, choćby w walkach o Wał Pomorski. Autentyczne zwycięstwa są podłożem spójności w głowie człowieka. Nie musi wtedy na niej chodzić, może nią myśleć.
    Każdy pracuje na swoją wiarygodność. Słabuje pan w swoich wpisach, to dużo za mało by moją naruszyć i nie ma pan niczego, by mi ją odebrać. Posługuje się pan jedynie spłowiałą figurą retoryczną.
    Rozwinięcie wątku komunizmu w moim wpisie może by go nieco „ubogaciło”, co może pan sam zrobić, jak się przyłoży do myśli i słowa pisanego, zgrabnie się wystawiając na komentarz, że odebrał pan sobie wiarygodność własną nierzetelnością.
    Śmiało panie Sławomirski, pisarze do piór, plantatorzy do kaktusów. Każdy do tego na czym się najlepiej zna.

  127. @ Slawomirski

    Polecam wpis z blogu jednego z „wplywowszych” polskich krytykow sztuki wspolczesnej:
    http://zapiskizg.blogspot.ca/2013/11/listopad-nie-jest.html

  128. Jerzy Pieczul
    Z perspektywy biblijnej Jezus wiedział od cycusia co go czeka, jaka robota i jaki koniec oraz jakie życie po życiu tego końca – czyli do dziś włącznie – 2000 lat kompletnej nieskuteczności ofiary z gwoździ i życia, co i my, wstecz patrząc, wiemy.
    Z perspektywy ewolucyjnego dziecka, ciemnej perspektywy gwoździa nie znał, ale siebie jako odmieńca odczuwał, co mu łokciami i kopniakami na podwórkach koledzy wybijali.
    I tak i tak trauma.
    Zdrowaśki Kaśki są bezmyślne.Nie w myśli rzecz, ale w pod-myśli, czyli wbijaniu w człowieka katolika na podświadomym poziomie. A tu nie ma czego nie przeceniać, ale należy doceniać. Z tego się bierze dorosły katolik, podświadomie obezwładniony, któremu Twoje celne rozbiory Ewangelii, obliczone na rozum racjonalny, nie do racjo przemawiają, a do wścieklizny za „obrazę wartości”.

  129. Tanaka
    Gdyby nie to, że dawno temu rzuciłem wszystko na „p” prócz rowerowania wstęgą szos, miedzą pól złoconych, rzekłbym: to po jednym! Zdrówko!

  130. Tanaka
    18 listopada o godz. 19:28

    Szanowny Panie Tanaka

    Dziekuje za zaproszenie do pisania. Teraz jestem zajety zarabianiem $$$ i dlatego ograniczam sie do kilku zdan. Ten chyba zart z „walem pomorskim” to sie panu udal. Ja dodam od siebie „szli na Zachod osadnicy sladem wielkiej niedzwiedzicy” festiwal pioseni zolnierskiej z Kolobrzegu.

    Slawomirski

  131. bawidamek
    18 listopada o godz. 19:34

    Szanowny Panie bawidamek

    Polecony link przeczytalem. Mieszkam bardzo daleko od kraju. Polskie innowacje,masturbacje,kopulacje mnie nie interesuja tak samo jak nie interesuja mnie tago typu zachowania tutaj gdzie na szczescie nie jestem na tego rodzaju prezentacje wystawiony(do wiatru).

    Slawomirski

  132. Gdzie sie ukrylas komuno ze sladu w internecie po tobie nie ma.

    Kto pamieta piosenke z Festiwalu Piosenki Zolnierskiej spiewana przez Niemca z DDR po polsku!?
    Piosenka zaczyna sie slowami – szli na zachod osadnicy szlakiem wielkiej niedzwiedzicy. Piosenka slawila odzyskanie przez PRL starych ziem piastowskich.
    Szatan by lepiej tego nie wymyslil.

    Slawomirski

  133. Tamci się modlą, a inni – link poniżej – mają w dupie prawo, rozkazy głównego farmaceuty i w najlepsze robią swoje, czyli udają katolików, bez skazy i zmazy.
    To dla tych co wierzą, że w katolandzie coś się zmieni. Zlaicyzuje się.
    http://wyborcza.pl/1,75478,14974170,_Klauzula_sumienia_jest_naduzywana_i_sluzy_narzucaniu.html

  134. Okres PRL-u, jak by na to nie patrzeć, to okres oświecenia Polaków. Niestety nie trwał długo.

  135. sugadaddy
    Fakt. PRL przyniósł „Oświecenie”. Ale widać trwał zbyt krótko, by przeorać Polacką mentalność: sarmacko-warcholsko-katolską.
    Po tośmy zrzucili gorset „komuny”, by wskoczyć w wypróbowany przez naszych przodków – wiernopoddaństwa naszemu kk i Watykanowi.
    Wróciły różne upiory z przeszłości (enedeckie, antysemickie, bogoojczyźniane) z którymi walczył 80 lat temu m.in. Boy -Żeleński (ohydny „lewak” zresztą wg dzisiejszej nomenklatury prawackiej) pisząc „Naszych okupantów”.
    Jeśli na super nowoczesnym Stadionie Narodowym w Warszawie występuje szaman z Afryki, ruch pro-life nie zamierza ustąpić, dopóki aborcja nie zostnie bezwzlędnie prawnie zakazana, a Radio Maryja jest „katolickim głosem w twoim domu” (czy jakoś tak), to nic tylko pryskać z tego kraju, póki jeszcze nie ma oficjalnego „szariatu”.

  136. sugadaddy
    19 listopada o godz. 11:56
    Okres PRL-u, jak by na to nie patrzeć, to okres oświecenia Polaków.

    Okres oczerwienienia nie ma nic wspolnego z oswieceniem. Oswiecenie zaczyna sie na zachodniej granicy Niemiec.

  137. mag
    19 listopada o godz. 14:50

    Szanowna Pani mag

    Lekcje religii w szkolach panstwowych zafundowala Polakom komuna. Poniewaz wiekszosc rodakow jest po prostu glupia wiec posylaja swoje dzieci na te lekcje religii i glupta w kraju sie rozwija. Gdyby dekomunizacja byla przeprowadzona nie miala by pani religii w szkolach. Ludzie byli by zdrowsi psychicznie.

    Slawomirski

  138. Sławo
    Raczysz pan pieprzyć glupoty.
    To ci od gruntownej „dekomunizacji” – Macier czy Kaczor &cons – będą się kłaniać do ziemi nie tylko Rydzykowi i wszystkim polskim hierarchom, dopóki kk będzie ich popierał i napędzał smoleńsko-moherowy elektorat.
    Nigdy, dopóki będzie się to im opłacało, nie pogonią religii ze szkół.
    Ludzie w Polsce nie chorują psychicznie z powodu jakiejś „postkomuny”, ale na skutek prania mózgów przez tzw. prawicę. To ona wyprowadza świrów smoleńskih na Krakowskie Przedmieście w każdą miesiecznice, podjudza do palenia tęczy itd.

  139. mag
    19 listopada o godz. 17:54

    Szanowna Pani mag

    Jak w Polsce ma byc zgoda gdy widzi pani „swirow smolenskich” wsrod wspolobywateli. Nie ma nic zlego w naukowym poznawaniu wszystkich aspektow katastrofy smolenskiej. Nauka sama sie obroni a polityka jej tylko szkodzi niezaleznie od tego czy jest prawicowa czy lewicowa czy nacjonalistyczna.

    P.S.

    Ciesze sie za pani nie pieprzy glupot. Bardziej cenie towarzystwo katusow niz niektorych ludzi.

    Slawomirski

  140. @Sławomirski

    „Pamiętaj, że zmienić zdanie i pójść za radą kogoś, kto Cię poprawił, też jest przejawem wolności.”
    Marek Aureliusz

  141. Słąwo
    Trudno tych świrów nie widzieć 10 każego miesiąca.
    Zapraszam na Krakowskie Przedmieście 10 grudnia.
    Zapewniam pana, że te „imprezy” nie mają nic wspólnego z nauką, chyba że tą, będącą na usługach „wyjaśniania” przyczyn katastrofy smoeleńskie.

  142. Aaron Sprężyner
    19 listopada o godz. 18:33

    Piekny cytat.

  143. mag
    19 listopada o godz. 18:46

    Szanowna Pani mag

    Nie widze nic zlego w inicjatywie wyjasnienia naukowych pomylek oficjalnej komisji badajacej katastrofe prezydenckiego samolotu. Nazywanie tych ludzi swirami jest bezpodstawne i degraduje dyskusje do poziomu GW. Emocje polityczne maca w glowach wielu Polakom i prowadza do antagonizowania populacji ktora powinna byc polaczona wspolnym celem.

    Slawomirski

  144. Slawomirski
    19 listopada o godz. 5:42
    Kto pamieta piosenke z Festiwalu Piosenki Zolnierskiej spiewana przez Niemca z DDR po polsku!?
    …………………………………………………………………………………….
    Gratuluję zainteresowań z tamtego okresu!

  145. zezem
    19 listopada o godz. 20:37

    Szanowny Panie zezem

    To bylo podczas przerwy w sluchaniu Radia Wolna Europa.

    Slawomirski

  146. Sławomirski
    Wyjaśnianie niejasności, czyli „naukowych pomyłek” oficjalnej komisji badającej katastrofę samolotu z puntu widzenia „nauki”, która powołuje się na zgniecenie puszki lub rozpuk parówki albo opiera się na „eksperymentach myślowych” lub symulacji bez danych wyjściowych?
    Bądź poważny, panie Sławo!
    Kto „antagonizuje populację” (Polaków, w domyśle) za pomocą pseudonaukowych bredni (prof. Rońda sam przyznał się, bez bicia, że ściemniał, czyli kłamał)?
    Kto urządza już trzy lata „miesięcznice” na Krakowskim Przedmieściu z pochodniami, transparentami, na których widnieją nienawistne, obelżywe słowa pod adresem premiera, prezydenta itd.
    Kto ryczy w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu i na ulicy „Ojczyznę wolną racz nam WRÓCIĆ Panie”, bezczeszcząc tym samym tę pieśń religijną śpiewaną w kościołach choćby w latach 80?
    Jeśli uczciwie odpowiesz na te pytania, panie Sławo, to możemy rozmawiać, a jeśli nie, to spadaj pan razem ze swoimi fobiami na temat trzech panów, bo nikogo pana obsesje nie rajcują.

  147. mag
    19 listopada o godz. 22:15

    Szanowna Pani mag

    Ja spadam a pani sie wznosi na wyzyny nienawisci do swoich wlasnych rodakow.

    Slawomirski

  148. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Za rogiem grudzien. Nie mylic z Grudniem. Jeden i drugi lacza sie w szeregu z Jaruzelskim,Urbanem i Passentem. Moze w tym roku natchnie pana Temida.

    Slawomirski

  149. Sławo
    Ja nie latam po mieście z pochodniami i transparentami typu „Tusku matole, obalą cię kibole” albo „Komoruski do budy ruskiej”, ani nie wypisuję na portalach różnych bzdur na temat durnych lemingów, którym mózgi wyżarła koszerna GW. Ani nie popdpalam po raz kolejny tęczy na placu Zbawiciela, który jak twierdzi guru Cejrowski nie może być placem pederastów.
    Zaiste to chrześcijańskie słowa miłości.
    Nie przychodzi mi do głowy, by walić parasolką moherówki radiomaryjne, choć mnie drażnią, ani palić np. kukły Prezesa, choć raczej za nim nie przepadam, a tym bardziej urządzać czy brać udział w jakichś kontrmarszach
    To ONI mnie nienawidzą, a nie ja ICH. Tylko dlatego,
    że nie wierzę w „zamach smoleński i nie uważam JK za zbawcę narodu, a jego brata za prezydenta wczechczasów.
    Ale pewnie zrozumienie tej różnicy jest dla ciebie, panie Sławo, zbyt trudne.

  150. mag
    19 listopada o godz. 23:43

    Szanowna Pani mag

    Nie chodzi o roznice ale o to co was wszystkich laczy.

    Slawomirski

  151. Sławomirski
    Problem w tym, że nie wiem co NAS łączy.
    Co najwyżej miejsce zamieszkania na mapie.
    Niby posługujemy się tym samym językiem, ale inaczej rozumiemy poszczególne słowa, a nawet podstawowe pojęcia z zakresu tzw. imponderabiliów.
    To samo zresztą dotyczy polskiej diaspory rozsianej po całym świecie.
    Ja np. nie znajduję z panem wspólnego języka, mimo usilnych starań.
    Ale zawsze możemy pogadać o kaktusach, zwierzaczkach, filmach, książkach itp.

  152. Niektórym ludziom świat stanął w miejscu, urwała się taśma w pewnym momencie, świadomość przestała odbierać najprostsze bodźce płynące z zewnątrz.
    Jego prawda jest tą jedyna prawdą, wysublimowaną do granic transcendentu, żeby nie powiedzieć do metafizycznej prajedni. Podstawowe empiryczne doznania filtruje przez tę swoją perelowskosolidarnościowostanowojennajaruzelską stopklatkę.
    Inaczej nie potrafi. Potęgę i bezmiar Jego poznawczo-intelektualnych tęsknot zawiera tamten świat
    A jeżeli gdzieś czasami w tle majaczy kołobrzeskie święto umundurowanej pieśni i piosenki to jego perspektywa może być tylko jedna – sektor na widowni przeznaczony dla tych z AK, spod Grunwaldu,czy słynnej Olszynki Grochowskiej gdzie Janko Muzykant w czapce z biało – czerwonym pomponem i butelką benzyny …

  153. Aaron Sprężyner
    Chyba dotknąłeś istoty problemu, czyli zafiksowania się, jakby zawieszenia komputra w przypadku osób, których zrozumienie świata dookolnego zatrzymało się np. na „kołobrzeskim święcie piosenki umundurowanej”.
    Tylko lekko bym zmodyfikowała tego Janka Muzykanta.
    Założyłabym mu czapeczkę krakowską z pawim piórem, w jedną rączkę wraziła różaniec, a w drugą niekoniecznie zaraz buteleczkę benzyny, ale np. pochodnię albo racę. No, ewntualnie jeszcze kominiarkę, a dopiero na nią „krakóskę”.

  154. Wydaje mi się , że ciekawą egzemplifikacją złożonej osobowości @Sławomirskiego może być teoria psychoanalizy Zygmunta Freuda.

    I kto wie ,czy casus @Sławomirskiego nie jest jeszcze jednym przykładem kiedy biedne „ego” jest ciągle atakowane , z jednej strony przez cywilizacyjne „superego” z jego kompensacją różnych wzorców, norm, przykazań,teorii piękna, paragrafów… i z drugiej strony – natrętne „id” gdzie zwierzęce niemal popędy i chucie są ciągle maskowane i skrywane pod postacią…

    …czołgów z potężnymi lufami wjeżdżającymi w ciemną grudniową nocą 1981 roku w przepastne tunele trasy W-Z…
    …czy wąskie uliczki Starego Miasta .

  155. @mag

    A jeżeli jesteśmy przy rozkołysanym kołobrzeskim amfiteatrze i gąsienicowych pojazdach wojskowych to nie można nie wspomnieć o pewnej mało znanej szerszej publiczności, ale jakże chwytającej za serce…
    W Muzeum, Wojska Polskiego – niemal jak relikwia – jest przechowywany anonimowy ( nadawca jest jednak cały czas intensywnie poszukiwany) list znaleziony w okolicach Kołobrzegu o następującej treści:

    „Więc to już ostatni raz! Szkoda! Tak bardzo się do Ciebie przyzwyczaiłem! Choć początkowo nie chciałem o tobie nawet słyszeć i prawie się Ciebie bałem, to jednak w ciągu tych dwóch lat pokochałem Cię, mocno i blisko, jak najlepszego druha. Nauczyłem się Ciebie znać i rozumieć, poznałem też Twe kaprysy i często poświęcałem Ci cały swój wolny czas, a nawet kawałki nocy. Ileż to wspaniałych chwil razem przeżyliśmy! Przypominasz sobie na przykład ten piękny, cichy, ciepły wieczór podczas jednych ćwiczeń, gdy leżałem w krzakach obok Ciebie i strzegłem bezpieczeństwa naszej ukochanej ojczyzny? Obok nas figlował potężny jeleń ze swą przyjaciółką, a ja wtedy tak bardzo zapragnąłem przytulić się do kogoś-więc pogłaskałem Ciebie mój wierny druhu, czołgu T-34!”

  156. Aaron Sprężyner
    Muszę Ci wyznać, że jednym z najbardziej „wstrząsających” eksponatów, które odkrywałam w Muzeum Wojska Polskiego razem z moim małym wówczas synkiem w „czasach slusznie minionych”, była… osobista puderniczka Wandy Wasilewskiej.

  157. @mag

    Czyli pomimo nie najlepszej prasy jaką miała Wasilewska Wanda Muzeum dostrzegło w wybitnej działaczce polskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego również humanitarno – estetyczny wymiar jej mocno pogmatwanej osobowości.

    Ale swoją drogą (tu już bez sarkazmu) to po lekturze „Kawioru i popiołu” Marci Shore Wasilewska w moich oczach zyskała sporo punktów”dodatnich i przestała być już tylko obiektem drwin ,czy innych mniej lub bardziej głupich oskarżeń i insynuacji.

  158. @ Slawomirski

    Ja tez mieszkam w kraju w ktorym doskonalenie swiata zaczyna sie od samego siebie.
    Przepraszam ze dopiero kilku dniach odpowiadam-dopowiadam.

  159. Klauzula sumienia
    Czego to ludziska nie wymyślą by zamiast pracować znależć sobie wymówkę i dłubać palcem w nosie.
    Ba dodatkowo moralnie uzasadniać że robią // to nic nie robienie //
    dla dobra pozostałej części nieświadomego społeczeństwa.
    ukłony

  160. mag
    20 listopada o godz. 9:28

    Szanowna Panie mag

    Najwazniejsze co was laczy to biologia. Instynkt samozachowawczy ktorego pieknym przykladem jest serwilizm Passenta wobec sowieckiego okupanta. Instynkt zachowania gatunku opisany przez Wyspianskiego w Weselu. Honorowe krwioddawstwo. Wiecej was laczy niz dzieli i dlatego wasi przodkowie wskrzesili panstwo polskie a wy macie obowiazek wybrnac z tej sytuacji. Etnicznie jestescie homogenni rozni was tylko stopien rozwoju intelektualnego. Ale tak jest we wszystkich krajach swiata. Pani rozterki sa bezpodstawne. Poszukiwanie lustrzanego odbicia zawsze konczy sie kleska o czym uczy mitologia grecka. Prosze wiec zaprosic swojego sasiada na kieliszek wina i zamienic z nim kilka slow tak jak to robimy my wszyscy. I prose sie nie obrazac na niego jesli pani powie ze woli Kaczynskiego.

    P.S.
    Zona przed chwila podlala kaktusy a ja postawilem parasole na basenie.

    Slawomirski

  161. zezowaty
    20 listopada o godz. 19:37
    wbrew pozorom dlubanie w nosie nie jest ani sprawa lekka, ani bezpieczna;
    na skutek dlubania w nosie umiera chmara ludzi na calym swiecie i to na okraglo;
    statystycznie rzecz biorac umiera, podczas gdy wykonuje ten wpis, na skutek samowolnie spowodowanych ran gornych drog oddechowych – 2 internautow!
    p.s.
    nie lepiej jest z wierceniem w uchu, albo…ale to juz oszczedze 😉

  162. ronczka w ronczkie…
    indie: nauczycielowi rysunkow w szkole katolickiej w obcieli islamisci,niedawno temu,
    za karykature mohammeda, reke;
    reakcja kuri indyjskiej?
    oklaski; nauczyciel zostaje zwolniony dodatkowo z pracy za obraze uczuc religijnych…

  163. @byk. Co chciałeś napisać między wierszami w ostatnim swoim wpisie?

  164. Byk – 10.39
    Słuszna uwaga.
    Może by tak poradzić by DZIRKODŁUBACZE znależli inna dziurkę i nie wiercili w niej za bardzo tym spracowanym palcem.
    ukłony

  165. @ byk
    ” indie: nauczycielowi rysunkow….”
    A jak pan to wyjasni?

  166. Szanowny redaktorze Polityki

    Szostkiewiczowi zrobilo sie duszno w samolocie i splodzil potworka myslowego. Niedoltlenienie powinno ustapic po wyladowaniu w Warszawie. Ewidentnie latanie nie sluzy panskiemu koledze. Czekam na korekte eulogii liberalizmu przy najblizszej okazji.

    Dla przypomnienia pisze te uwagi u pana bo Szostkiewicz nie byl liberalny na dlugo przed napisaniem swoich bzdur i mnie zbanowal.

    Slawomirski

  167. Sławomirski, ile będziesz jeszcze o tym ględził? Liczysz na protekcje i powrót do wypisywania swoich bredni tam? Jak dzieciak, któremu zabrano wiaderko z łopatką.

  168. bawidamek
    21 listopada o godz. 20:30
    nie wiem, może plamy ma słońcu?

  169. Rafał Kochan
    21 listopada o godz. 11:24
    w indiach jest tylu katolików, co swiadków jehowy w polsce, pełnią też czesto role kozła ofiarnego, tak jak w europie cyganie; sam fakt przestepstwa jest straszny, jednakże reakcja administracji(szkoła katolicka), jest moim zdaniem jeszcze gorsza, bo legitymuje samosąd.

  170. Rafał Kochan
    22 listopada o godz. 19:18

    Szanowny Panie Rfal Kochan

    Take a hike.

    Slawomirski