Porozmawiajmy o fundamentach cz. II

Jak widać o fundamentach rozmawia się niełatwo, ale postanowiłem się nie zrażać, bo jednak parę osób podjęło wysiłek. A być może parę innych osób skłoniłem do refleksji nad ich własnymi fundamentami. Skądinąd zachęcam do próby pisemnego sformułowania takich własnych bazowych przekonań — to pouczająca zabawa.

Tym, którzy wierzą, że obrazy i emotikony realnie zastępują dziś język w porozumiewaniu się, proponuję, żeby ograniczyli swój kontakt z dziećmi/wnuczkami do obrazków — i obserwowali efekty. Nawet książki kodów używane np. do porozumiewania się z ofiarami porażenia mózgowego są jednak pewną formą języka (rozbudowanego systemu znaczeń z właściwą sobie gramatyką). Bez języka/języków nie ma człowieka.

Dzisiaj zatem kolejne trzy Jackomaty:

4.

Język żywy, nawet specjalistyczny, nigdy nie będzie tak precyzyjny jak np. język symboli matematycznych, ale ten z kolei nie wystarcza do opisu rzeczywistości takiej, jaką przeżywamy, jakiej doświadczamy. Język żywy to rodzaj organizmu — czasem rozkwita, a czasem obumiera, niemal niepostrzeżenie przekształcając się w nowy język.

5.

Nie można sensownie zakwestionować zasady niesprzeczności, czyli bazy logiki i wszelkiego racjonalnego opisu świata. Zarazem nadmiar logiki (w sensie ścisłości, „zamkniętości” pojęć i toku wnioskowania) może zabić dyskurs, ale brak logiki (w sensie zasad rozumowania i dookreślania, o czym mowa) uniemożliwia jakąkolwiek dysputę.

6.

Nie sposób sensownie dyskutować z kimś, kto kwestionuje upływ czasu, czyli historyczność ludzkiego i przedludzkiego świata. Fizycy mogą w szczególnych sytuacjach/teoriach abstrahować od pojęcia czasu albo widzieć cały czas wszechświata jako dany jednocześnie lub po prostu złudzenie, ale potem i tak idą na umówioną wczoraj kolację.