Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

3.10.2013
czwartek

Porozmawiajmy o fundamentach…

3 października 2013, czwartek,

…chociaż nie jest to blog budowlańca. Tym razem chodzi o zestaw fundamentów, na których stawiam domki moich spostrzeżeń, oraz o glebę, z której wyrasta angielski ogród moich ocen. Dalej metafory nie pociągnę, bo zbyt rozbudowane metafory stają się nieznośnie grafomańskie i śmiesznie nieadekwatne.

Zanim jednak odsłonię wspomniane fundamenty, parę słów autorefleksji. Prowadzę niniejszy blog już ponad trzy lata, czasem najwyraźniej sam nie wiedząc po co. Z rzadka bowiem mam przekonanie, że warto się publicznie wypowiedzieć. Przyznaję, znaczna część tego, co dzieje się w świecie mediów (a to jest ta wspólna część moja i ewentualnych czytelników), nudzi mnie nieskończenie. W pewnym sensie podziwiam tych, którym chce się wciąż powracać do międlenia tego samego tematu. Mnie się nie chce. Dlatego m.in. porzuciłem komentowanie polskiej polityki, a zwłaszcza odnoszenie się do kolejnych kretynizmów wypowiadanych przez polityków (choć czasem, to prawda, korci mnie, by się z tego lub owego ponaigrywać).

Skoro już jednak zostałem blogowym ekshibicjonistą (bo taka pisanina to jednak pewna forma ekshibicjonizmu, połączona do tego z masochizmem — a wszystko to bez jakiejkolwiek satysfakcji seksualnej), postanowiłem przedstawić pod Państwa surowy (w to nie wątpię) osąd pewien zestaw myśli czy przekonań, które dla dzisiejszego mnie stanowią właśnie rodzaj fundamentu, punkt wyjścia do postrzegania świata i, pardon le mot, bytowania w nim.

Chciałbym na jakiś czas oderwać się od tej codziennej młócki, której bezpłodność świetnie Państwo dostrzegają, najwyraźniej przy tym nie mogąc zrezygnować z przyjemności sięgnięcia po cep…

Nie mam filozoficznego wykształcenia, więc moje, jak je sobie nazwałem, Jackomaty łatwo zakwestionować na gruncie naprawdę solidnego filozofowania. Niemniej uważam, że można też o nich podyskutować. Czy komukolwiek się będzie chciało, to już inna sprawa. Jak dotąd powstało 11 Jackomatów, Jackowych aksjomatów. Każdy z nich dałby się rozbudować w mały esej, ale właśnie tego oszczędzę czytelnikom. Będę je publikował po kilka, żeby był czas na ich skomentowanie albo i obśmianie. Na dziś pierwsze trzy.

Exegi fundamentum, czyli Jackomaty

1.

Każdy poważniejszy namysł o charakterze filozoficznym musi uwzględniać dostępną obecnie wiedzę o świecie, nawet jeśli wiemy, że każda dana nam wiedza jest nieuchronnie doraźna. Co gorsza, gromadzona wiedza niejako nieprzerwanie powiększa obszar, który chcemy poznać, czyli z definicji ma nieskończony potencjał, dopóki są podmioty myślące.

2.

Także rozważania etyczne nie mogą abstrahować od wiedzy (biologicznej, psychologicznej, socjologicznej) o człowieku, bo stają się tylko mnożeniem słów. Można dowodzić, że cała filozofia to tylko przypisy do Platona czy Arystotelesa, ale w gruncie rzeczy takie stanowisko jest dzisiaj bezpłodne.

3.

Bez względu na temat rozważań nie ominiemy ograniczeń cechujących sam język, ale ludziom nie jest dany żaden inny sposób realnego (skutecznego) porozumiewania się niż poprzez język. Znaczna część sporów filozoficznych to spór ofiar języka (zarówno synchronicznie, jak i diachronicznie).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Wiedza, etyka i jezyk sa uzywane przez nas codziennie. Oto jeden z przykladow:

    https://www.youtube.com/watch?v=CuzcWq63Z6g

    Slawomirski

  2. jest, jest, prosze pana @gospodarza 😉
    ale tez jestem zdaniem, ze semantyka odgrywa kluczowa role;
    tutaj”lti” wiktora klemperera jest nadal aktualna i wielce pozyteczna, polecam…

  3. „tez jestem zdaniem”, he,he…
    jestem zdania, ze freud mi sie kłania 🙂
    orkiestra fałszuje do konca.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny redaktorze Polityki

    Zastanowmy sie jak ocenic z etycznego punktu widzenia sytuacje gdy komunizm zdobywa caly swiat a portrety Urbana i Passenta zdobia wszystkie szkoly czerwonego PRL-u. Czy uzyje pan etyki komunistycznych zwyciezcow czy etyki wspolczesnej Polski czy jeszcze innego rodzaju etyki?

    Slawomirski

  6. jestem zdania, ze freud mi sie kłania

    jestem zdania ze towarzysz Kania mi sie klania

  7. „Z rzadka bowiem mam przekonanie, że warto się publicznie wypowiedzieć. Przyznaję, znaczna część tego, co dzieje się w świecie mediów (a to jest ta wspólna część moja i ewentualnych czytelników), nudzi mnie nieskończenie.”

    Mistrzu! Mam to samo! Ale blogu nigdy nie prowadziłem i nie będę prowadził, nie jestem ekshibicjonistą.

    Ad 1,2,3
    O ile nauki ścisłe mają jakieś „logiczne” uzasadnienie o tyle taka psychologia w moim odczuciu nie różni się zasadniczo od „nauki o egzorcyzmach” (nawet ostatnio przedstawiciele obu profesji coraz chętniej ze sobą współpracują). Jak wiadomo ofiary wszelakich nieszczęść odsyła się do księdza i obowiązkowo do psychologa co potwierdza, że psychologii znacznie bliżej do religii niż nauki. Opiera się raczej na chwilowych dogmatach i modach, także politycznych. Tak w ogóle to dziwne to jest. Kiedyś funkcje wsparcia pełniła rodzina i przyjaciele, dziś obcy ludzie „współczujący” i „pocieszający” za pieniądze. I to ma być normalne ?

    Rozważania etyczne ? Nonsens. Ludzie jako gatunek nie mają najmniejszych praw do czegoś takiego jak rozważania etyczne. Uzasadnienie ? Proszę bardzo http://balder.prio.no/armsglobe2/index.php

  8. Pomysł na rozważania przedni, podzielam wskazane przez Gospodarza motywacje ku tym rozważaniom.
    Z „Jackomatami” pozwolę sobie jednak polemizować:

    ad 1.
    Założenie, że przedmiotem komunikacji międzyludzkiej jest sfera „namysłu”, wyklucza z tego obszaru większość sfery interakcji międzyludzkich we współczesnym świecie.
    Gros tych interakcji zawiera się w polu życia pozaumysłowego, zyskując zupełnie równoprawną z myśleniem rangę i znaczenie w świecie globalnej komunikacji. A to ze względu na dominację, ontologicznie zatrzymanych w rozwoju na poziomie bezrefleksyjnych emocji, uczestników zglobalizowanej agory McLuhana. Filozofia namysłu, jako bazy wypowiadania się, została zdetronizowana przez imperatyw publicznego „zaistnienia wyróżniającego”, warunkującego tożsamość społeczną.

    ad 2.
    Pojęcie etyki (jak i moralności) w tak sformatowanym modelu interakcji społecznych straciło jakiekolwiek znaczenie i rozpoznawalność, przy demokratycznej równoprawności w przestrzeni publicznej, właściwie każdej aksjologii. A tradycyjne modele normatywne, w tym zwłaszcza religijne, stały się jawnie co najwyżej instrumentalnym narzędziem scalania wspólnot zawłaszczających emocjonalny rząd zglobalizowanych dusz. W tym modelu, odniesienia intelektualne i poznawcze, będąc niedostępnymi, a nawet zbędnymi oraz szkodliwymi, są z powodzeniem eliminowane, czyniąc samo pojęcie etyki w dyskursie pustym instrumentem retorycznym.

    ad 3.
    Trudno dziś utrzymać tezę o roli języka, jako jedynego nośnika porozumiewania się (w sensie komunikacji) – przy uwzględnieniu faktu wyabstrahowania komunikacji od racjonalnej refleksji intelektualnej. Obrazy, wrażenia i emocje to dziś dominujący nośnik przekazu i przesłania w komunikacji międzyludzkiej – tak na poziomie społecznym, jak indywidualnym.
    Mówiąc żartobliwie, znaczenie języka dziś najczęściej polega na możliwości pokazania go adwersarzowi.
    Najchętniej – emotikonem 😉
    A najlepszym egzemplum jest gorzka, inicjalna refleksja Gospodarza o wrażeniach z próby uczestnictwa intelektualnego w życiu publicznym, za pomocą prowadzenia bloga poprzez słowa, mające umysłowe znaczenie.
    Którą to refleksję ze swej strony w pełni podzielam.
    Z pozdrowieniami.

  9. @1: wiedza może ma nieograniczony potencjał, ale nasze poznanie jest strasznie ograniczone już obecnie, bo jeden ludzki umysł nie jest w stanie pojąć całości dostępnej obecnie wiedzy. Z tego wynika, że żaden namysł o charakterze filozoficznym nie może sobie rościć pretensji do bycia poważnym lub poważniejszym.

  10. Gekko : mam wrażenie, że utożsamiasz świat globalnej komunikacji, tzn. szeroko rozumiane media z całą komunikacją międzyludzką we współczesnym świecie. Moim zdaniem fałszywie.

  11. Rzeczywiście to jest myśl aby spożytkować dotychczasowe wysiłki homo sapiens zmierzające w kierunku osiągnięcia jakiegoś sensownego wzorca kulturowego. Niestety, lansowany (w miarę skutecznie) obecnie paradygmat cywilizacyjny to zupełny koszmar.To po prostu jeden wielki obciach .Po tych wszystkich Platonach, Arystotelesach, Kantach, Marksach, Einsteinach na horyzoncie zupełna kaszanka i zacierki na mleku.
    A przecież korzystając z ich dorobku można coś naprawdę ciekawego zaprojektować. Nie wymyślać następnych bajek z mchu i paproci, ale wspólnymi siły zapodać światu jakieś strawne danie. Nie następne wspaniale teorie zbawiające ludzkość,ale jakaś (może i nieco toporna na pierwszy rzut oka) konkretna praktyka.
    Może jakiś Okrągły Stół, gdzie zwolennicy Marksa i Friedmana ,ateiści i chrześcijanie,mięsożercy i wegetarianie, wojowniczy Rosjanie i pacyfistyczni Amerykanie, nawet Sławomirski z Urbanem I Kiszczakiem zasiądą i pochylą się nad mierną kondycją rodzaju ludzkiego.

    Nie mówię,że musi się udać…ale spróbować chyba warto.

  12. tuciu
    4 października o godz. 9:23
    Jest coś takiego, jak filtr zdrowego rozsądku. Jest oczywistym, że poszczególny umysł nie jest w stanie ogarnąć całości ludzkiej wiedzy, która dodatkowo nieustannie się rozrasta. Ale ten poszczególny umysł jest w stanie falsyfikować, czyli usuwać jak chwasty te *hipotezy*, które inny szalony umysł nieustannie produkuje: krasnoludki, wampiry, bomby helowe, wieczne dziewice Maryje, świat istniejący od 5000 lat, uczciwość Kaczyńskiego czy Macierewicza, perpetuum mobile itp.
    Z niektórymi *hipotezami*, zwłaszcza tymi dotyczącymi oceny moralnej, zdroworozsądkowa , moralna ocena jest w zasięgu normalnego, moralnego człowieka. W innych dziedzinach musimy zdać się na ocenę jakichś ekspertów, do których mamy zaufanie(albo na encyklopedie, ale nie na encyklopedię księdza Chmielowskiego), a na zaufanie ci eksperci jakoś sobie zasłużyli.
    Wszystko to jest bardzo kruche ; ten zdrowy rozsądek.No bo wiemy, że wielkim zaufaniem się cieszą wśród wiernych owieczek księża i dlatego zdrowy rozsądek tych owieczek każe im ufać w to co ci opowiadają o bogu i o sobie, i wierzyć w ich zapewnienia, że w kościele pedofilii nie ma.
    Jedni ludzie mają filtr na wszystko co mogłoby podważyć ich dogmat, inni mają filtr na odcedzanie wszelakich bzdur, jakie ci pierwsi głoszą.
    Jestem pesymistą i wydaje mi się, że niemozliwe jest przekonać tych z pierwszym filtrem,ponieważ to oni są w prawdzie, a ci drudzy z filtrem na bzdury zamiast być w prawdzie,ciągle tej prawdy poszukują.
    Może w dluższej perspektywie ci drudzy w końcu uzyskują jakiś sukces, bo to dzięki nim wiedza ludzka rośnie, ale zawsze trafiali i zawsze będą trafiać na zaciekły opór tych pierwszych; jeszcze niejeden Giordano Bruno zostanie potępiony.
    Ale w koncu kościół przebiegle ustępuje godząc się na Kopernika czy Darwina, gdy tym samym podkopuje własny fundament na którym stoi, ale obecny kk, to instytucja oportunistyczna daleka od wiary, stał się raczej multinacjonalną mafią, handlującą specyficznym narkotykiem.
    Ale już pojawili się głosiciele prawdy, owi kreacjoniści,w przeciwieństwie do bezdusznego ale doskonale prosperującego kk , nie liczący się z żadnymi argumentami, podającymi w wątpliwość ich prawdę.
    I chyba tak to będzie trwać;nauka będzie powoli wbrew oporowi dogmatyków powoli się rozwijać, ale zawsze znajdą się zwolennicy stosów, specjaliści od in vitro, mordowanych zarodków, którzy kontynuują dzieło niegdysiejszych zwolenników płaskiej Ziemi.

  13. …to trochę ‚nie pricziom’ zapewne będzie, ale p. Buzek dał ostatnio głos.
    Najważniejszy katolik wśród polskich ewangelików rzekłbył:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14717323,_Skandaliczne_wypowiedzi_ponizej_standardow____Buzek.html#BoxWiadTxt
    Pan Buzek raczył zapomnieć, że ‚dziurę Bauca’ pan premier razem ze swoim vice – Balcerowiczem ‚dłubali’ przez kilka lat. Nazwisko dziurze budżetowej dał Bauc, bo się koalicja AWS z UW rozpadła.
    Mentor Balcerowicza, Jeffrey Sachs przyznał czas jakiś temu, że ordynując szokowe terapie krajom possocjalistycznym pomylił się. Przyznał się, bo nie jest krową, która nie zmienia poglądów.
    Balcerowicz krową jest

  14. Panie Jacku !
    Rozbudził mi pan pragnienie na więcej Jackomatów.
    Musiałem przez to sięgnąć do alkomatu.

  15. A propos bolączek związanych z dyskursem o których wspomina Redaktor. Deklinacyjno- koniunkcyjno – frazeologiczne dylematy. Owszem można wiele rzeczy na barki demiurga, niczym na plecy Atlasa złożyć, ale homo-sapiens też nie jest zupełnie bez winy .I nie chodzi wcale o wieżę Babel. I wbrew pozorom problem nie zawiera się tylko w interakcjach społecznych, międzyludzkich. Nie tylko sympatycy dwóch największych ugrupowań parlamentarnych mają problemy z uzgodnieniem wspólnego zdania w najbłahszej nawet sprawie.
    Podobny problem mają również we wzajemnych kontaktach gęś z prosięciem, krowa z nosorożcem, bocian z żabą, kogut z jemiołuszką. No nie mogą się dogadać. A przecież tyle spraw, tyle tematów do rozmów ,a nikt o nich nie pomyślał. Zresztą co tu dużo mówić, to przecież również w naszym interesie. Nie chce być złym prorokiem, ale kto wie, czy nie przyjdzie dzień, że nie będzie do kogo gęby otworzyć. Pisze o sobie ,ale przed problemem wcześniej ,czy później stanie każdy. Żona na grzyby , sąsiad na ryby, dzieci do szkoły, kumple na piwo – nie ma z kim porozmawiać! A chciałoby się. Przecież z psem i świnką morską gadał nie będę. No właśnie, a dlaczego by nie? Rzeczywiście demiurg nie przewidział, nie uwzględnił w swoich planach, ale chyba jeszcze nie wszystko stracone.
    Po kolei. Wszyscy trąbią o kryzysie. Upadają banki. Zamykają fabryki. Ludzie na bruk. Bezrobocie. A gdyby tak światowy program uniwersalnego języka. Nie, nie angielski, bo nie o ludzi tylko tutaj chodzi. Cel jest o wiele ambitniejszy. Wspólny język dla wszystkich żywych stworzeń. Taki sam dla łosia, zebry, mojej teściowej, mewy śmieszki, robaczka świętojańskiego, kolegi z wojska, ławicy śledzi. Śledzie nie mówią? No to się nauczą. Ja w ramach wolontariatu dam im pierwszą lekcję. Ale do tego potrzebne jest nowe ESPERANTO. I rozmarzyłem się. Gdyby wszyscy bezrobotni, ci aktualni i ci przyszli (chociaż nikomu tego nie życzę) przy pomocy rządów wszystkich krajów utworzyli globalny instytut językoznawczy i tam podjęli prace badawcze nad jego powstaniem to moment kiedy gęś z prosięciem, ja z cielęciem, orzeł z reszką zasiądą do rzeczowej dyskusji byłby naprawdę bliski. A wtedy…

  16. Całe to ględzenie przypomina mi rozmowy o kurdybanku.
    Niby wszyscy wiedzą co to jest, a jakby nie wiedzą albo się im wydaje, że wiedzą.
    Podobnie jest z tymi „jackomatami” Gospodarza.
    Czekam na bardziej „nośny” temat.

  17. @mag
    Ano trudno, na razie bardziej nośnych tematów nie będzie, bo mnie te bardziej nośne już nieznośnie nudzą. Naparzanka jest wszędzie, więc tu jej przez chwilę nie będzie.
    Pozdrawiam, życząc cierpliwości
    JK

  18. Panie Jacku,
    nie chodzi mi o nośne (czyli bieżące) tematy w znaczeniu, że np. pedofililia w kk, referendum w stolicy, czy komisja prof. Kleibera. Dla mnie też są to tematy nieznośne.
    Ale też nie – o dość abstrakcyjne i zbyt szeroko zakrojone, że tak powiem.
    Bo wtedy rozmawiamy o wszystkim i o niczym.
    Pozdrawiam i czekam cierpliwie
    mag

  19. No i widzi Redaktor jak to jest.
    Redaktor nie tak się „nosi”.
    Oczywiście można snuć domysły co jest jesienią 2013 roku lansowane i na podstawie tej wiedzy układać tematyczny harmonogram na blogu, ale z mojej strony ma Redaktor staropolskie „Tak trzymać i nie popuszczać”.

  20. a wiecie, ze kobiet po menopauzie nie wpuszczano na dwor szacha?
    powod byl poetycki: jadowite spojrzenia 😉
    http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Antiochia_-_House_of_the_Evil_Eye.jpg?uselang=de

  21. Pani Mag:
    Kurdybanek = bluszczyk kurdybanek (łac. Glechoma hederacea, ang. Ground ivy, niem. Gunderlebe, ros. Gudra pliuszczewidnaja) – pospolita roślina zielna o drobnych fioletowych kwiatach z rodziny Wargowych (Lamiaceae). Działanie: depurativum, antiphlogistocum, stomachicum.
    I nie jest to przepisane z wujka Google’a.

  22. Panie Aaron S. – romantyk z Pana przedni.
    A tak w ogóle to punkt 2. zasad Pana Autora uważam za najważniejszy.

  23. @?:
    …na dwoje babka wróżyła 😉

  24. @?:
    ty u gugla nie kradniesz, ale gugel kradnie u ciebie 😉

  25. Panie Byk – babka zwyczajna czy lancetowata? Bo chyba nie jajowata?

  26. No cóż, Redaktor o fundamentach jakiejś sensownej budowli którą człowiek powinien w końcu postawić w innym, bardziej ludzkim architektonicznie stylu niż te budowane do tej pory – a tu zupełna cisza.

    Widocznie większość to fachowcy od mieszania zaprawy i ta rola w zupełności im wystarczy. Od myślenia można spaść z rusztowania. Nawet przy murowaniu fundamentów.

  27. A ja mam inną, nie metaforyczną refleksję „w związku” Panie Aaron – proszę otóż pamiętać, że wszelkiej maści wodzowie, cesarze, faraonowie, sułtani, kardynałowie oraz najwięksi architekci czy inżynierowie jak Lesseps, mieliby g… a nie te swoje piramidy, pałace, zamki, świątynie, wieże, kanały, gdyby nie miliony bezimiennych robotników, którym myśleć nie kazano, tylko robić.

  28. @?
    Istotnie to jest jakiś argument,ale czy znowu mamy czekać aż Żydzi coś wymyślą..
    I znowu będzie lament i zgrzytanie zębami.
    A co do społecznych ról i związanych z tym obowiązków to…

    Murarz domy buduje,
    Krawiec szyje ubrania,
    Ale gdzieżby co uszył,
    Gdyby nie miał mieszkania?

    A i murarz by przecie
    Na robotę nie ruszył,
    Gdyby krawiec mu spodni
    I fartucha nie uszył.

    Piekarz musi mieć buty,
    Więc do szewca iść trzeba,
    No, a gdyby nie piekarz,
    Toby szewc nie miał chleba.

    Tak dla wspólnej korzyści
    I dla dobra wspólnego
    Wszyscy muszą pracować,
    Mój maleńki kolego.

  29. Aaron Sprężyner
    5 października o godz. 8:14
    A panowie w kieckach mają i dom i buty i ubrania, a jaka z nich wspólna korzyść ?

  30. Niestety.

    Owszem kiedy można sobie poużywać na instytucji o ponad dwu tysiącletniej historii to chętnych jak za komuny na wojennym filmie radzieckiej produkcji. Nikt nie jest ideałem, a tym bardziej kiedy ma się tyle lat co KK. Wzrok już nie ten co kiedyś, tętno niezbyt miarowe, ręce się trzęsą, a i podstawowe potrzeby fizjologiczne bez prostamolu to prawie druga Droga Krzyżowa. Nie da się ukryć, że ostatnie namaszczenie to kwestia naprawdę niedługiego czasu.

    I kiedy średnio rozgarnięty absolwent studiów wieczorowych widzi, że katolicka wersja chrześcijaństwa i jej fundamenty teologiczno-aksjologiczne odchodzą do lamusa i trzeba w ich miejsce budować nową, globalną chałupę – a zacząć trzeba jak zwykle od fundamentów to tak właściwie nic sensownego na horyzoncie nie widać. Redaktor nieśmiało zarzucił przynętę ale brania prawie żadnego.

    I w tym momencie rzucę odważną tezę. Właśnie ten fakt, że nic konkretnego w miejsce chrześcijańskiej oferty nie widać na horyzoncie, że żadna poważna propozycja etyczna nie jest w stanie zastąpić chrześcijańskiego dekalogu i Kazania na Górze powoduje, że decydenci kościelni ociągają się ze zdaniem zabawek. Być może są na tyle odpowiedzialni(dlaczego mam zakładać inaczej),że globalna autostrada bez drogowskazów na pewno nie zaprowadzi do celu.

    I jeżeli nie można się dziwić, że kościelny fanclub z taką nieśmiałością wyrzuca z siebie jakieś konstruktywne treści, to ateiści przy budowie nowych fundamentów powinni pracować jak słynne trójki murarskie, chyba że redaktor zarządziłby trzyzmianowy system pracy, bo terminy naprawdę gonią.
    Ale niestety (wnimanije nieformatiwnaja leksika) jak coś rozpierd… to chętnych co niemiara, ale dać coś od siebie to widać jak na załączonym obrazku.

  31. @leniuszek:
    w kieckach biega poł swiata(patrz: n.p. osatnie zamieszki w krajach arabskich);
    a spodnie to wynalazek eskimosow; najchetniej nosza je obecnie kobiety,
    i to we wszelkich dlugosciach i szerokosciach 😉

  32. szczerze mowiac:
    po cholere te fundamenty? co to, domek jadnorodzinny, czy co?
    mysl musi byc swobodna i lotna jak ptak, panie jacku, serio…
    skrzydeł! skrzydeł! nie bojcie sie przestworzy!

  33. byk
    5 października o godz. 23:01

    nikt sie przestworzy nie boi
    nawet ci co lataja Lotem

  34. Aaron Sprężyner
    5 października o godz. 22:21

    samokrytyka z zebrania POP tygodnika Polityka

  35. ?
    5 października o godz. 0:23

    klasie robotniczej komuna zabronila myslenia
    a pomimo tego przegrala

  36. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Wierzyc mi sie nie chce ze Pan Tadeusz nie jest juz lektura szkolna.

    ://www.youtube.com/watch?v=5Q1_cCP7tok&feature=c4-overview&list=UUJA-TzMF-M_fRuyQMtJu0yQ

    Slawomirski

  37. @slawo:
    i slusznie! a na liste lektur proponuje opowiadanie – „cham tadek”

  38. ad3. Podobnie jak inny forumowicz uwazam, ze jezyk nie jest jedyna czy ostateczna forma porozumiewania. Jezyk jest zastepowany przez obraz. Nie tylko sa to emotikony, ale wszelkiego rodzaju akronimy i mnostwo innych sposobow, ktorymi posluguja sie mlodzi z calego swiata.
    @? Zapewne jestes z wyksztalcenia botanikiem i zajmujesz sie kurdybankiem, skoro nie przepisales z google. Czy bardziej szlachetne jest przepisanie z podrecznika uniwersyteckiego?
    No i w tym momencie przeszedl mi zachwyt nad intelektualnym dyskursem pod wpisem Autora. A moze nalezaloby sie cieszyc z tej dostepnosci dla zwyklego czlowieka wiedzy z Google, a takze z Wikipedii, ktorej zaden Polski prawdziwy inteligent patykiem nie dotknie.
    A propos inteligent. Wpadl mi obrazek z jakiegos program dokumentalnego o emigrantach. Kobitka, dobrze juz starsza, przyjechala z rodzicami Polakami do Ameryki jako male dziecko. Cos tam opowiada po angielsku, ktory widac jest jej pierwszym jezykiem wtracajac polsku slowo „inteligencja”. I zaraz objasnia co to jest.

  39. byk
    6 października o godz. 0:33

    ta ironia i sarkazam sa na miejscu

  40. Pani Zyto – nie jestem botanikiem, miałem jedynie pewną styczność z tą dziedziną wiedzy. Dałem jedynie do zrozumienia, że nie potrzebuję w tej akurat kwestii jakże wygodnego sięgania do Google’a czy Wiki. A praca z której korzystałem niestety chyba nigdy podręcznikiem nie była, co najwyżej lekturą uzupełniającą.

  41. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Czy zna pan ofiary jezyka Adama Mickiewicza?