Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

23.05.2013
czwartek

Miło, ale trochę śmiesznie…

23 maja 2013, czwartek,

…kiedy medialną sensacją staje się wypowiedź papieża, że ateiści też mogą — a nawet, jak twierdzi Franciszek, muszą (w sensie egzystencjalnym) — czynić dobro. Papież w kazaniu na porannej mszy watykańskiej miał zwrócić uwagę, że nie tylko katolicy mogą czynić dobro i że myślenie, jakoby nie można było czynić dobra, będąc kimś z zewnątrz [Kościoła], „to mur, który prowadzi do wojen i do tego, że niektórzy w przeszłości mieli pomysły, by zabijać w imię Boga”. Papież wzywa ponoć do dialogu z niewierzącymi. No i pięknie. Miło, że głowa Kościoła katolickiego nie odmawia człowieczeństwa i zdolności do bycia dobrymi ludziom niewierzącym, nie tak dawno nazywanymi jeszcze „niewiernymi”, co jednoznacznie miało ich degradować na równi z innowiercami.

Gdyby postawa niepogardzania niewierzącymi upowszechniła się wśród hierarchów Kościoła katolickiego (i wielu zwykłych katolików, do których zachowania i wątpliwości odwoływał się Franciszek), z pewnością poprawiłoby to również atmosferę życia społecznego. Wciąż bowiem dość powszechny jest jeśli nie jawnie wrogi, to co najmniej niechętny stosunek wierzących do ateistów. Jakby obecność niewierzących na świecie osobiście obrażała, urażała czy postponowała tych, którzy wierzą w Boga osobowego.

O ile dla mnie jest to aż nazbyt oczywiste, że ludzie zawsze będą różnili się rozmaitymi przekonaniami i zawsze też te własne przekonania, częściej lub rzadziej, kwestionowali swym zachowaniem, o tyle wydaje się, że znaczna część wierzących nie potrafi przyjąć do wiadomości tej niezbywalnej różnorodności, która siłą rzeczy obejmuje także zdeklarowanych niewierzących, agnostyków i tych wszystkich (całkiem licznych) zupełnie obojętnych. Nie mogą pojąć, jak można żyć bez Boga, choć w gruncie rzeczy bez „ich” Boga żyje znaczna większość ludzi.

Paradoksem zbyt łatwo zbywanym przez wierzących jest to, że choć każda denominacja religijna ma jakieś swoje (dość konkretne) confiteor, to w praktyce każdy ma swój, własny, indywidualny zestaw przekonań. Wielokrotnie wykazywały do badania, w których proszono o wskazanie, w co dana osoba rzeczywiście wierzy. Przynosiły one zresztą przezabawne wyniki, ujawniając istnienie ludzi równocześnie deklarujących wiarę w zmartwychwstanie Jezusa i niewiarę w życie pozagrobowe. Ale głupota nie jest zastrzeżona dla żadnej grupy ani jednostki.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 118

Dodaj komentarz »
  1. Dla Pana jest to oczywiste. Dla mnie jest to oczywiste. I dla milionow ludzi jest to oczywiste. Problem mamy jednak z tym, ktorzy wzywaja by „katolicy glosowali na katolikow”.
    Podejrzewam jednak, ze dla nich papiez Franciszek jest jednym wielkim nieporozumieniem i oni i tak beda robic i glosic swoje. Ale krople draza skale. Wiec mnie ta wypowiedz Franciszka szczerze ucieszyla.

  2. Wypowiedź Franciszka jest powrotem do źródeł chrzescijaństwa. Dla Ojców Pustyni zbawienie wszystkich ludzi, a i szatana także, była dość oczywiste.
    Zmieniło się to, kiedy kościół stał się potęgą świecką. Straszenie piekłem stało się poręcznym narzedziem psychomanipulacji. Zapanowała, jak mówi znakomity teolog i ekumenista ks. prof. Wacław Hryniewicz, „pedagogia kary”. Zamiast „pedagogii miłości”.
    Jest źle jeżeli ludzie sobą pogardzają. Dotyczy to zarówno pogardy okazywanej ateistom przez deistów, jak i odwrotnie.

  3. Brakuje mi tu czysto brzmiącej konkluzji, która gęstnieje w tekście, ale kropla nie pada.
    Ten kto wierzy w zmartwychwstanie Jezusa, a nie wierzy w życie wieczne/pozagrobowe nie jest katolikiem.
    Katolika obowiązuje zestaw dogmatów nie ma tu możliwości sobie z czymś się pozgadzac, a z czym innym – nie.
    Taki katolik okazałby się luteraninem podwójnie reformowanym, Świadkiem Jehowy, a może mormonem.

    Nie nazwał bym tego głupotą, to nietrafny termin. Założył Pan, szanowny Gospodarzu, że głupotą jest brak spójności i logiki. Przecież religie w ogóle nie są osadzone na fundamencie tychże zasad, więc równie dobrze cały zestaw dogmatów i całą religię nalezałoby nazwac głupotą.

    Badania wielokrotnie ujawniały, że duży procent Polaków nie wierzy w ten,czy inny dogmat, np. że Maryja zawsze dziewica, ze Jezus był Bogiem, albo że był synem Boga. wielu sądzi, ze był np. synem Józefa.

    Składając te procenty razem wyjdzie, że nie jest katolikami jakieś 80% katolików, albo i więcej.

    Polska nie jest krajem katolickim, bo oni są w zdecydowanej mniejszości. Większośc to wyznawcy religii patchworku.
    Częśc katolików jest wyznawcami kultu cargo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Matyldo

    Chciałbym trafic na jakiegos „znakomitegopolskiegoteologa” i zajrzec mu do głowy, bo lubię miec do czynienia z czymś wartościowym.
    Ale jak w swiecie wiadomo i jak ostatnia Polityka przypomina w artykule nt. teologii na polskich uczelniach, jest to dno, przeżarte z obu stron. A tych kilku osobiście niespokojnych duchem i intelektem teologów, którzy reprezentowali coś cennego jest poza boiskiem.
    Nie znam bliżej Hryniewicza, więc zapytuję, czy rzeczywiście jesteś z gruntu pewna, ze znakomitym teologiem jest onże i na czym tę ufnośc w tym panu opierasz. Sam nie chcę sprawdzac, bo szukam bardziej tam, gdzie prędzej można się spodziewac czegos cennego. Ekonomia. Życie niezbyt jest dlugie, a ja nazbyt ciekawy wielu rzeczy.

    Co prawda nie jestem aż tak rozpoznawalny jak Kaczyński, bym nie mógł pójśc do kina i był zdany na recenzje i omówienia, ale z wyłożonych wyżej powodów, także muszę nieraz zdac sie na omówienia.

    Zatem, jeśli możesz, proszę, objaśnij mnie co do osoby teologa H.
    Cytaty, ktore przywołujesz, brzmią raczej jak by był pedagogiem. To duża różnica.

  6. fI jest aktywny i zdaje sie byc w przeciwienstwie do bXII, dobrym politykiem,
    co cenne w tych czasach; wydaje mi sie, ze chce polityki deeskalacji, pytanie tylko,
    czy prawe skrzydlo mu sie podporzadkuje, tak aby mogl kawalek pofrunac;
    na pewno martwi go problem wszelkich ludzi w opresji, co rzuca promyczek nadziei,
    miedzy czarne chmury, ktore wisza teraz nie tylko nad europa…

  7. n.b.
    posadzanie f1 o „robienie” egzorcyzmow jest mowiac prosto: bzdura;
    pontfex JEST egzorcyzmem, to przez niego przemawia duch swiety w kazdym koniecznym momencie(ale nie przez caly czas, bo duch swiety,he,he, nie jest gadatliwy);
    juz sama jego obecnosc wypedza zle duchy, jesli oczywiscie zakladamy,
    ze nauki jezusa z nazaretu – z katolickiego punktu widzenia – sa sluszne.

  8. Tanaka,
    tu znajdziesz podstawowe informacje na temat ks. prof. Hryniewicza:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Hryniewicz
    znam go z Jego twórczości i osobistych kontaktów. Był obiektem surowej krytyki „naszego papieża” i zorganizowanej nagonki słuchaczy Radia Maryja.
    Co do polskiej teologii, to jest to faktycznie plaża. Dobry był Węcławski. Ale nie było szans na to żeby się nadal rozwijał i pozostał w kościele instytucjonalnym.

  9. Jak wnioskuje z tego co czytam, to teologia jest przez niektorych zaliczana do sfery nauki, albo sama w sobie jest nauka teologi. Prosze mnie oswiecic, jakimi metodami naukowymi i jakimi narzedziami naukowymi posluguje sie nauka teologi na polskich uniwersytetach, poza gdybaniem na temat co tez pan Bog mial na mysli w takim to, a takim momencie, czy 1 dzien oznacza 1000 lat w boskim pojeciu i na koniec ilu diablow miesci sie czubku szpilki. Z pawazaniem dla nauk, ale nie dla nauki teologi. JB.

  10. Szanowny redaktorze Polityki

    Zapewniam pana ze medialna sensacja papieskie gaworzenie nie jest. Zapewniam pana ze Gazeta Wyborcza nie moze byc wiarygodnym i etycznym dziennikiem. Poszedl pan tropem Szostkiewicza w sezon ogorkowy a ja nie wiem czy truskawki sie przypadkiem na pana nie obraza.

    Slawomirski

  11. Szanowny Panie Redaktorze, głowowy chaos religijny, który Pan najcelniej, moim zdaniem, sformułował w prostych, treściwych słowach „w praktyce każdy ma swój, własny, indywidualny zestaw przekonań” jest miliardowym dowodem na to, że nie bogowie lepili ludzi z gliny, piany morskiej, żeberek czy karkówki, ale odwrotnie: zostali przez nich ulepieni. Każdy chrześcijanin – papieży nie wyłączając – lepi Boga na swój strój, wedle swoich klepek, choć twierdzą, że jest jeden. W znanym psychologicznym eksperymencie uczestnicy opisują tę samą realną sytuacje, a każdy opis jest inny. To z jakiego powodu prywatne przedstawienie Boga, którego nikt nie widział (bo by od razu, zgodnie z obietnicą Boga, umarł), nie słyszał, nie wie, czy to baba, czy chłop i czy w ogóle jest, miałoby być w grubo ponad miliardzie różniących się osobowości identyczne? Tak człowiek swego Boga kraje, jakie ma nożyce. A że naród żyje w określonych warunkach, część prywatnych skrawków była do siebie podobna. Z nich hebrajscy pasterze skleili colaż, nie dbając o sprzeczności, nielogiczności (z których się składa każdy bez wyjątku człowiek) i nieprawdopodobieństwa zwany „Bogiem”. I nazwali ten zlepek Doskonałością, Nieomylnością itp. Współcześni są światlejsi od starodawnych pasterzy, więc może głośne ich pokrzykiwania, demonstracje biorą się z ukrytych niepokojów, że takiego dziwoląga nie ma.

  12. A co to jest „denominacja religijna”?
    Może by tak zacząć pisać po polsku a nie po mądralsku?
    Bo ja nie leczę swoich kompleksów zaglądaniem do Wikimiki. To raczej Pan powinien się nauczyć, że pisze dla ludzi.

  13. Matylda

    Rekomendacja zachęca. Tomasz Węcławski musiał od kontaktu z polskim KK zmienic nazwisko i stan skupienia.
    Dzięki

  14. WIDZIMY, ŻE TYLU LUDZI NA ŚWIECIE ODDAJE SIĘ OBMAWIANIU I SPOTWARZANIU INNYCH, A MAŁO KTO STARA SIĘ NAPRAWIĆ POPEŁNIONE ZŁO. I DLATEGO TAK WIELU PÓJDZIE NA POTĘPIENIE ! – Proboszcz z Ars

  15. Tanaka
    Ja bym jeszcze dodała, na zasadzie wymiennej, do Twoich określeń katolików w Polsce- wyznawcy gadżetów religijnych. Od drobnych typu breloczki z JPII, szklana kula z Matką Boską po figurę Chrystusa ze Świebodzina.

  16. EMI
    Sądzisz, że proboszcz z Ars – niech mu ziemia lekką będzie – ma jakieś wtyczki w górze, stąd jego specjalna wiedza o zamiarach Domniemanego? No bo czemu właśnie słowa akurat tego szamana przytaczasz, skoro o tym, że ogrom nieudanych produktów niebieskiego szewca potupta na skróty do piekła, wiemy nie od dziś? Ale najważniejsze: chcesz swoim straszeniem „naprawiać popełnione zło”, czy mnożyć? Bo człowiek jest tak zrobiony, że jak go ktoś straszy, to od razu, kujcze pieczone – w pysk. Inaczej mówiąc: jesteś kaznodzieją Chrysta czy antychrysta?

  17. mag,
    także celne, gadżeciarze…
    Rozumiem te jarmarki, te religijne cukrowe waty, te teologiczne koguciki na patyku, te pielgrzymkowe korkowce… lud się musi bawic, zjeśc kiełbasę, pierdnąc…
    Ale są sytuacje poważne, weryfikujące. Komunia Święta, własne, zrodzone dzieci, dusze niewinne, te Bernadetty Soubirous, ci pastuszkowie, nasza krew, nasze życie. My w ich dusze wkładamy świat, my im pokazujemy co ważne, co piękne, a czego się wystrzegac. My za to gardłem odpowiadamy. I jak już koniecznie chcemy miec nie tyle dzieci, ludzkie, cudownej urody istoty, ale małych katolików w domu, to domagam się jakiejś przyzwoitości, jakieś powagi intencji, jakiejś ludzkiej autentyczności i własnej wiarygodności. A tymczasem, I Komunia to już od dawna święto laptopa, festiwal Ipada, zloty quada.

    Pardon moi, przepraszam panie nieciężkich obyczajów: To jest kur….o!
    Tego się nie da inaczej nazwac, bo to takie właśnie jest. Ku…ą się rodzice i tego uczą własne, wcześniej nieskalane, dzieci.

    Żeby byc ludzkim człowiekiem, trzeba się trzymac od KK z daleka.

    Jestem regularnie ochrzczony, ukomunijniony, prawidlowo obbierzmowany. Full wypas. Ale to już historia. Przy ukomunijnianiu gadżety były jeszcze jakimś skromnym dodatkiem, bardziej symbolem, miłym akcencikiem sprawy duchowej. Ksiązeczka oszczędnosciowa, z wkladem typu 100 zł, zachecająca do dalszego oszczędzania, pierwszy, nieraz dziecinny zegarek, ten sam typ u wszystkich, bo wybór był skromny. To bylo jeszcze w jakichs proporcjach, jakiś sens do obrony.
    A przeciez u luteran – zero prezentow, zero skupienia na doczesności. Mieszkalem wśród nich, dosyc dlugo, nie w Polsce. Boże Narodzenie nie było żadnym festiwalem prezentów, ale czasem modlitwy, czasem skupienia na rodzinie i ponadrzeczywistego sensu jej istnienia, na budowaniu relacji z Bogiem w tej małej wspólnocie. A to chrześcijanie !

  18. mag
    Czytałem ten tekst Bartosia rok temu, fajnie, że dzięki Tobie odświeżyłem go sobie.
    Poza innymi wnioskami, te są bardzo ciekawe:
    1. Lolek, zwany Karolem Wojtyłą, nick Ojciec Święty Jan Paweł II, kod: „narciarz”, kod: „kajakarz” był watykańskim oligarchą.

    2. teologia, nauczana w polskich uniwersytetach państwowych jest bezwartościowa nie tylko dla Polaka, ale w równej mierze dla samego Kościoła, o ile rozumiemy go jako coś więcej niż blok żelazobetonu. Jednak w tym przypadku, wykłady z żelbetu są prowadzone na politechnikach, w warunkach odpowiadających kryteriom naukowym, weryfikowalne; na głowę nie spadające.
    Zatem z powodu nieprzydatności dla tak rozumianego Kościoła, wydziały powinny były nigdy nie byc powoływane.

    3. Ponieważ są, działają, to dzieje się czyste złodziejstwo, transfer srodków publicznych do kieszeni prywatnej Kościoła. Jest to technika zwana „konwejerem”, tradycyjnie stosowana przez mafie.

    4. Lolek solidnie się przyczynił do utrupienia Vaticanum Secundum. Sam brał w nim udział. Należy go zatem uznawac za ‚insidera’; w naszej terminologii szpiegowskiej zwanego „kretem”.
    Było to w strategicznym interesie komuny. Łatwiej walczyc z feudalnym kościołem, niż z nowoczesnym, oświeconym, inteligentnym.

    5. Lolek utrupił teologię wyzwolenia. Tą jedyną, żywą, współczesną, autentycznie próbujacą odnieśc sie do człowieka, jaka się pojawiła od czasów Tomasza z Akwinu, a więc od XIII wieku, choc Tokmasz nie na człowieku się skupiał.

    6. Współczesne pytania teologiczne, oczywiście nie pochodzące, broń Boże (!) z Polski, stawiają w wątpliwośc fundamenty wiaty watykańskiej.
    Jezus niebędący zrodzony dziewiczo? Jezus nie przewidujący własnej śmierci? Jezus niezmartwychwstały..?
    Jezu – to w co tu wierzyc ?! To jak wierzę w to co mi Watykan i Michalik z proboszczem każą to może blasfemię popełniam ?!

    7. Błogosławieni ci, co spod walca uciekli. Jak Bartoś, Obirek, Węcławski… i pan Zenek i pani Halinka.

  19. Tanaka
    Pozwól, że jeszcze się odniosę do praktyki życia codziennego polskiego katolika.
    Podobnie jak Ty miałam „zaliczone” wszystkie sakramenty, niejako obligatoryjnie, jak na osobę z domu szanującego tradycję przystało. Łącznie z sakramentem małżeństwa.
    Jako wdowa, czyli człowiek wolny w świetle prawa kanonicznego, mogę zawrzeć nowy związek pobłogosławiony przez kościól.
    Mój facet, też po ślubie kościelnym, jest rozwodnikiem, więc żadną miarą nie kwalifikuje się na mojego sakramentanlnego męża, chyba że jego była żona wyzionie ducha, czego jej oczywiście nie życzę.
    Uzyskanie tzw. unieważnienia małżeństwa nie wchodzi w rachubę, bo dochował się z eksmałżonką dzieci, a nawet wnuków. I byłoby niepoważne dowodzić, że małżeństwo nie zostało skonsumowane, zawarte pod przymusem, przez nieporozumienie czy niedojrzałośc emocjonalną.
    Tym sposobem kk wyklucza nas ze wspólnoty, bo nie mamy prawa przystępować do sakramentów, chyba że nasz związek będzie „biały”, jak to elegancko określają ksieża.
    Takich ludzi są miliony, ludzi, których nowe związki są nie tylko udane, ale wręcz modelowe z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej i w ogóle etyki.
    Ich rodziny, wspólne dzieci są napiętnowane ową „bruzdą”, w niemniejszym stopniu jak urodzeni z in vitro oraz ich rodzice.
    Taki właśnie kościól zabił we mnie wiarę do końca. Wcześniej miałam „zaledwie” wątliwości, ale jakąś potrzebę poszukiwania wiary jako czegoś, co może utwierdzać poczucie sensu życia, ziemskiej egzystencji.

  20. „mury wobec niewierzacych prowadza do wojen”.. rzecze Franciszek. A ja myslalam, ze to WSZELKIE religie prowadza do wojen. Ale moze sie myle, wiec o przyklady prosze.
    „nie mozna myslec, ze to tylko katolik czyni dobro”…tez rewelacyjne i na dodatek takie sympatyczne wobec jakis 6 miliardow pozostalej ludzkosci.
    W jakim swiecie zyje ten odnowiciel krz? Nie jego wina, w kazdej doktrynie religijnej trudno zyc inaczej
    A o czym to mamy rozmawiac w tym dialogu?
    Nie skorzystam z zaproszenia. Jak przeogromna wiekszosc podobnych do mnie nie mam czasu, bo mam tylko to jedno zycie. Chce dla siebie i najblizszych troche radosci, spokoju, tego samego zycze pozostalym ludziom. Do realizacji moich zyczen niepotrzebna mi rozmowa z F!, Potrzebne jest dzialanie.

  21. Jerzy Pieczul Proboszcz z Ars odpowiada : DLA KAŻDEGO CZŁOWIEKA MAMY PRAGNĄĆ DOBRA, MARTWIĆ SIĘ NATOMIAST, JEŻELI KOGOŚ SPOTKA NIESZCZĘŚCIE, BO WSZYSTKICH LUDZI, NAWET NIEPRZYJACIÓŁ, MAMY UWAŻAĆ ZA BRACI.

  22. zyta2003

    Celnie trafiasz. Z perspektywy konia, tj. katolika, słowa Franciszka mogą brzmiec szokująco liberalnie, nawet kontra doktrynie i kontra tożsamości.
    Tym bardziej, że jego świeży poprzednik, Lolek, nasz człowiek w Rio, znaczy w Watykanie, oświadczał stanowczo, że tylko katolicyzm watykański ma pełnię środków zbawienia.
    Z perspektywy niekatolika, slowa Franciszka mogą brzmiec tak samo jak słowa Lolka – że sprawa ma się dokładnie odwrotnie: nawet i katolikowi zdarza się czynic dobro.

    Franciszek sądzi, że jest prawdziwie Chrystusowy. On jest prawdziwie katolicki.

    EMI

    Brzmi to ładnie do momentu kiedy się trafi na słowo „nawet”, a zaraz za tym – „nieprzyjaciel”.
    Kto to jest „nieprzyjaciel” to już papież z proboszczem z Ars sobie ustalą. A nawet czasem łaskawie się zgodzą, że „nawet nieprzyjaciół” można raz na jakiś czas pouważac za braci, np przed spowiedzią wielkanocną.

  23. ech, mag, mag…

    Ty masz takie wysoko osadzone pryncypia moralne, a tam na dole, patrz, płynie rzeka.., szeroka, płynie leniwie, spokojnie, woda czysta, dla kąpieli bezpieczna. Rzeka zwie się Dziewice Konsystorskie.
    Tak kusi, tak zaprasza, by nóżki zanurzyc, opryskac się, ochlapac, a po chwili nura dac i na brzeg odświeżonym, szczęśliwym znowu wyjśc i na piaszczystej plaży legnąc. Diana w kąpieli, Diana na łowach w jednym. Jeden tylko satyr zza tataraku lubieżnie spoziera… Niech ma.

    Znaczy, szłaś nieco bardziej scieżką zderzeń praktycznych z walcem Kościoła. Ja raczej stroną zmagań czystego rozumu, ale w życiu i konfrontacji z walcem również zanurzonym.

  24. Tanaka
    Szłam obiema/oboma ? ścieżkami.
    Problem miał mój facet, ale przestał mieć. Po prostu olał. Przestał przywiązywać wagę do praktyk religijnych. Jest agnostycznym antyklerykałem. Nie ukrywam, że pod moim wpływem.
    Wiem jednak, że dla wielu osób, nadal i mimo wszystko wierzących, stygmatyzowanie ich jako rozwodników jest jakoś tam bolesne.
    A dziewice konsystorskie kojarzą mi się z Boyem Żeleńskim. I chyba słusznie.

  25. mag

    Najsłuszniej. Cudowny to kraj, w którym hymen po wielokroc za sprawą konsystorza odradzac się może, a rozwod kościelny w eleganckie i bezbolesne uznanie małżeństwa za niebyle zamienic dowolną ilośc razy daje się niemal bez problemu.
    Ot taki celebrytek, aktorzyna, oświadcza przed „Pudelkiem” i biskupem, że jest notorycznie rozwiązły, a sąd konsystorski uznaje, że nie spełnia kryterium „zdolności” do świętego związku małżeńskiego. I można od nowa, co ów aktorzyna czyni z przyjemnością. Kolejny ślub ołtarzowy i kolejne oświadczenie dla „Pudelka”, biskupa itd.

  26. Ja sobie zrobię takie małe ćwiczenie na tym tekście:

    Gdyby postawa niepogardzania wierzącymi upowszechniła się wśród niewierzących, z pewnością poprawiłoby to również atmosferę życia społecznego. Wciąż bowiem dość powszechny jest jeśli nie jawnie wrogi, to co najmniej niechętny, albo protekcjonalny, stosunek niewierzących do wierzących. Jakby obecność wierzących na świecie osobiście obrażała, urażała czy postponowała tych, którzy nie wierzą w Boga osobowego.

    O ile dla mnie jest to aż nazbyt oczywiste, że ludzie zawsze będą różnili się rozmaitymi przekonaniami i zawsze też te własne przekonania, częściej lub rzadziej, kwestionowali swym zachowaniem, o tyle wydaje się, że znaczna część niewierzących nie potrafi przyjąć do wiadomości tej niezbywalnej różnorodności, która siłą rzeczy obejmuje także wierzących. Nie mogą pojąć, jak można żyć wierząc w Boga, choć w gruncie rzeczy w „swojego” Boga wierzy znaczna większość ludzi.

    I na koniec bez zmiany to zdanie: Ale głupota nie jest zastrzeżona dla żadnej grupy ani jednostki. Święta prawda 🙂

  27. Tanaka, pamietam znakomicie ten dokument wydany za czasow „Lolka”, ze zbawienie jest scisle zarezerwowane dla slusznych chrzescijan, zas niesluszni niechaj sie wypchaja trocinami.
    Tylko, ze podobno (mowili o tym wtedy chorem watykanisci), „Lolek” w tym czasie juz nie bardzo wiedzial, co z watykanska pieczatka wychodzi na swiatlo dzienne i ze prawdziwym Autorem tego dokumentu byl szef Kongregacji ds Doktryny Wiary, pieszczotliwie zwanej Sw. Inkwizycja. A byl nim wowczas, jak pewnie pamietasz, pozniejszy nastepca „Lolka”.
    Dokumentem tym byl bardzo zrazu zatroskany ks.red. Boniecki, ktory tez byl przekonany, ze Autorem nie jest JPII i ze dokument jest, jak mi wtedy delikatnie powiedzial „nieco zaskakujacy” i prawdiopodobnie nie byl konsultowany z papiezem.

  28. aps
    Ta prawidłowość (?) działa dokładnie w obie strony, czego nie zauważasz, skarżąc się na „protekcjonalny” stosunek niewierzących do wierzących.
    Ci ostatni w swoim chrześcijańskim miłosierdziu dla bliźniego lub jawnej muzułmańskiej wrogości wobec „obcych” są bezkonkurencyjni w pogardzie (bo już nie protekcjalności) do niewierzących lub wierzących inaczej.
    Pozostańmy jednak przy naszym podwórku.
    Co głoszą księża w kościołach polskich, jakie słowa padają w radiu Maryja czy w TV Trwam pod adresem ateistów, agnostyków, czy tych katolików, którzy krytykują oficjalną linię kk i jego nieskrywane poparcie dla ojca dyrektora i polityków z prawicy?
    To nawet nie jest stosunek protekcjonalny, ale czysta agresja pod pozorem obrony wiary i kościoła.
    Czy nie dostrzegasz tej hipokryzji, nie boli cię to? bo mnie bardzo doskwiera.
    Nie ma nawet symetrii.

  29. aps
    24 maja o godz. 16:00
    Ależ apsie, my niewierzący jesteśmy absolutnie za niezbywalną różnorodnością, nawet jeśli ktoś wierzy w strzygi, krasnoludki i tym podobne nibybyty, tylko, że wywołuje to w nas niewierzących w te nibybyty lekki uśmiech.Ale żeby to od razu nazywać jawną wrogością ? Oni wcale nas nie urażają.

  30. @Matylda „zbawienie wszystkich ludzi, a i szatana także, było dość oczywiste” – ale wlasnie to jest sedno problemu stosunku katolikow do niewierzacych! Dla mnie to od zawsze paradoks, ktorego zaden katolik nie potrafil mi nigdy wytlumaczyc: dlaczego przymusowo ‚wcielaja’ nie-katolikow do wlasnej bajki i wciskaja im, ze ich niewiara jest tylko przejsciowa bo przeciez i tak beda w koncu zbawieni. Wystapienie papieza jest cenne, bo jest poza katolickimi dogmatami, a skupia sie na wartosci uniwersalnej, czyli dobru.

  31. Kot Mordechaj
    24 maja o godz. 17:00

    Motto odpowiedzi niechaj będzie gombrowiczowskie:
    „No jak zachwyca, kiedy nie zachwyca…”

    Zważywszy, że:
    1. Za firmę/instytucję odpowiada szef.
    2. Szefem wszystkich szefów w rzeczonym czasie, długo przed i sporo później jeszcze był Lolek.
    3. Lolek uważał siebie za człowieka odpowiedzialnego, poważnego i wymagającego szacunku oraz głoszącego personalistyczną koncepcję człowieka.
    5. Na jakiekolwiek sugestie związane ze stranem zdrowia i ewentualną perspektywą ustapienia odpowiadał stanowczo, że mowy nie ma i że papież nie abdykuje, bo on jest z Wyższego mandatu, a te są nieodwoływalne.

    A także uwzględniwszy fundamentalne założenie religii katolickiej, polegające na tym, że „Co złego to nie ja” (Nie Bóg, nie papież jako osoba z Wyższego mandatu, nie Kościół, nie biskup, nie ksiądz),

    Po stwierdzeniu, że jest to równie fundamentalne, infantylne, niepoważne, szydercze i poniżające człowieka wyłgiwanie się od odpowiedzialności,

    Przyjąwszy powszechną w prawie, obyczaju, poczuciu sprawiedliwości, lojalności, uczciwości, podmiotowości i godności ludzkiej zasadę, że osoba fachowa (Bóg, papież, biskup, proboszcz…) jest zobowiązana do wyższej miary starannosci niż osoba niepowołana i niefachowa, a także z uwagi na fakt, że za żądaną wyższą miarą fachowości idzie wyższa miara odpowiedzialnosci za skutki własnych działań,

    Konkluduję, że Lolek, zwany Janem Pawłem II, Karolem który został papieżem i papieżem, który pozostał Lolkiem,

    Ponosi pełną, nieusuwalną odpowiedzialnośc za to co się działo kiedy był papieżem, w tym także za to twierdzenie, że jedynie Kościół Katolicki dysponuje wszystkimi środkami zbawienia ( a reszta może się wypchac trawą).

    Można to ując też krócej, ale nie chcę używac słów powszechnie uważanych itd.

    Spekulowac sobie można, ale szanujmy się chociaż sami, skoro KK sobie z nas szydzi.

  32. aps
    24 maja o godz. 16:00

    Cwiczenie nie ma sensu. Zalozeniem cwiczenia jest teza ze wiara oraz jej brak sa takimi samymi wartosciami. Wiara jest znana z tego ze moze czynic cuda. Brak wiary natomiast zmusza czlowieka do dzialania.
    Pogardzanie czlowiekiem czy jego wywyzszanie to inna para kaloszy.

    Slawomirski

  33. Szanowny redaktorze Polityki

    Hartman pisze kto z Solidarnosci kogo nienawidzi. Postepowanie Hartmana powinno byc krytykowane ze wzgledu na jego spoleczna szkodliwosc.

    Slawomirski

  34. I większość ateistów tego nie pojmuje.

    Nasze stado kontra inne stado, taka już jest biologia tego gatunku.

  35. **Gdyby postawa niepogardzania niewierzącymi upowszechniła się wśród hierarchów Kościoła katolickiego (i wielu zwykłych katolików, do których zachowania i wątpliwości odwoływał się Franciszek), z pewnością poprawiłoby to również atmosferę życia społecznego. **

    naprawde wisi mi to jak kilko kitu u sufitu , – co katolik o mnie mysli .
    z powodu pogardzania niewierzacymi przez katolikow, spie spokojnie .

    Papiez musi nawolywac do niepogardzania niewierzacymi (za slowami Jezusa – miluj blizniego swego …) , po ca. dwoch tysiacach lat katolickiej indoktrynacji mowiacej o milosci … sa smieszne .
    To kompromitacja wielowiekowych nauk kosciola katolickiego. bicie piany po watykansku .

    Wyobrazam sobie wiejskiego sutannika, mowiacego; katoliku, szanuj, kochaj ateiste, zyda,- blizniego swego, jak siebie samego .

  36. mpn
    Jak policzyłeś tę większość? Bo moja pani młynarzowa liczy tak: dwie jej znajome uważają, więc „większość ludzi uważa”.

  37. Tanaka,
    powiedz mi proszę, dlaczego piszesz o Karolu Wojtyle per Lolek. Tak nazywali go rodzice, koledzy. Czy jesteś jednym znich?
    Nie przepadałam nigdy za Karolem Wojtyłą w roli JPII. Wręcz przeciwnie, należę bardziej do jego krytyków niż zwolenników. Mimo to, przyjmuję do wiadomości, że dla wielu ludzi był i nadal jest kimś niezwykle ważnym. Że był ważną postacią współczesnego świata. I cokolwiek byśmy nie powiedzieli o sposobie sprawowania tej funkcji, pełnił ją przez długie lata. Nie potarafi tego zrobić byle hetka-pentelka.
    Moim zdaniem nie zasługuje na takie paternalistyczno – protekcjonalne poklepywanie go po plecach. Nikt nie zasługuje.
    Można się z kimś nie zgadzać, ale to nie daje prawa niegrzecznego zachowania.

    PS. Na przykładzie „Lolka” widać bardzo wyraźnie psucie obyczajów. Pod pozorem ironii, dowcipu, „konwencji”. Nawet i Ty to kupiłeś.
    Jest to robione systematycznie. I żadne uwagi nie pomagają. Kali i jego krowa.

  38. Matylda jak zawsze pryncypialna.
    I za to ją zresztą cenię i lubię. Serio. Zawsze jest sobą i broni swoich racji.
    Podejrzewam jednak, że „Lolek” wcale by się za tego „Lolka” nie obraził.
    Niechby tak wszyscy „psuli obyczaje” jak Tanaka, to bym pomyślała, że żyję w szczęśliwej krainie, gdzie ludzie potrafią się śmiać nie szyderczo, ale z takim bardziej czeskim, bo na pewno nie polskim, dystansem do świata i samych siebie (hrabalowskim, hawlowskim, kunderowskim itp.).
    Co, oczywiście, nie oznacza, że Czechy są krainą mlekiem i miodem płynącą, a nasi bracia słowianie z południa wozrcami z Sevre.

  39. Jak zapewne nie zasluguje odwazny i prawy czlwiek jak Barbara Malak by Matylda wysylala ja obcesowo do psychiatry i nakazywala sie zbadac. Przed Barbara Malak nalezy pasc na kolana i dziekowac jej, ze wywalczyla jej wolna Polske – ulomna i pelna wypaczen, ale wolna. Wysylanie jej do psychiatry jest troche bardziej naganne niz nazwanie Wojtyly „Lolkiem”. Nawet jak sie nie ma zielonego pojecia kim jest Barbara Malak.

  40. mag,
    wierzę, że Karol Wojtyła byłby „ponad to”. Co nie zmienia fakty, że nazywanie go „Lolkiem” jest właściwe.
    A obyczaje psuje nie Tanaka tylko Kot Mordechaj. To on rozpoczął te rozkoszne żarciki. Ot, udrapnąć kogoś. Choćby po jego śmierci. Tanaka „wszedł w konwencję”.
    Ja też Cię lubię i cenię 🙂
    Urok dyskusji na blogach polega, dla mnie, na spotkaniu bardzo różnych poglądów i temperamentów.
    Pozdrawiam 🙂

  41. Drogi Kocie Mordechaju,
    przekazłam pani Molak moją życzliwą radę, na jej rozpaczliwe pytanie: „co robić”?
    Kiedy zawodowy psycholog zaczyna publicznie gadać od rzeczy, to znaczy, że potrzebuje pomocy. Nie sugerowałam jaka to ma być pomoc. Nie moja sprawa.
    Jak widzę nie masz nic przeciwko taktyce „a u was biją Murzynów”. Pod warunkiem, że to Ty ją stosujesz.
    Drogi Kocie Mordechaju, mnie nie jesteś w stanie niczym zaskoczyć. Ale może nie powinienieś robić magla z cudzego blogu. Nie na tym blogu rzecz miała miejsce.
    Życzę dużo zdrowia Drogi Kocie Mordechaju.

  42. Errata:
    Co nie zmienia fakty, że nazywanie go „Lolkiem” jest niewłaściwe.

  43. Matyldo,
    Kwestia oceny pontyfikatu JP2 w Polsce jest tak zakłamana, tyle w tym prymitywnego, ludowego bałwochwalstwa, że aż się prosi, aby to wykpić. Tanaka robi to i tak oględnie, nazywąjac JP2 Lolem. Kiedy się widzi te wszystkie koszmarne pomniki Wojtyły, to tylko kpina jest skutecznym antidomum na ten nachalny kicz. Gdzie się obejrzysz tam stoi Lolek.
    A co do roli Wojtyly w ukształtowaniu obecnego kościoła, wypromowaniu tych Michalików, Ryczanów, Głodziów, czy ograniczonego kamerdynera Dziwisza, no to mamy teraz taki kościół, jaki mamy.
    Więc pozwól, że choć trochę sobie zakpimy i poklepiemy tego *wielkiego Polaka* po plecach , nazywając go Lolkiem

  44. Matyldo

    Odpowiadam. Użyłem, parokrotnie „Lolka”, a także „Lolka który pozostał Karolem”, Ojca Świętego Jana Pawła II i bodaj jeszcze jakiegoś imienia czy przydomku Karola Wojtyły. Z pryncypialnych powodów. A jest ich wiele.
    1… Okrutnej sieriozności zwracania się do biskupa, arcy, kardy, a na końcu papieża, obowiązującej w PL w sposób drastyczny, niedyskutowalny, wszechobecny, totalnie obezwładniajacy, zidiocający i trzebiący jakikolwiek inny niż nakolanny, lizuskowski i bałwochwalczy stosunek do osoby, który jest potępianym przez Boga kultem cielca.
    Jezys przestrzegał by nikogo nie nazywac świętym, bo jeden jest tylko święty – Bóg w niebie. „Ojciec Święty J an Paweł II” to blasfemia krystaliczna. Pracowicie uprawiana w Kościele.
    2.. Ogromu szkód w rozumach, prawach i wolnościach obywatelskich, ekonomii, gospodarce, prawach majątkowych, zdolności do zróżnicowanego, swobodnego rozwoju Polaków, obyczaju, oraz zaparcia się przez Polaków i państwo polskie obowiązku przestrzegania prawa i wymierzania sprawiedliwości, jakie kult cielca wywołuje.
    3.. Jan Paweł II nie tylko wiedział o tym bałwochwalczym kulcie swojej osoby, ale i akceptował go przez dekady, przez co w jego ojczyźnie powstały szkody nie do naprawienia przez co najmniej 2-3 kolejne generacje. Jan Paweł II co najmniej dopuścił (a należy po faktacg przyjąc, że aktywnie działał) by Kościól w Polsce stał się niemal jej właścicielem, trzebiąc wszystko co mu nie podległe i nie lizusowskie.
    Lekceważył sygnały trwogi, lub chronił przestępców w Kościele.
    4.. Bedąc papieżem, jedynym hegemonem Watykanu, z boskiego namaszczenia czynił rzeczy i pozwalał na ich czynienie, przynoszące hańbę je czyniącym, a szkody i cierpienia nieraz nie do powetowania – ofiarom tych czynów. Przestępstwa seksualne kleru, morderstwa,kradzieże dzieci, oszukiwanie rodziców, przyjaźnie, sojusze, alianse i bierne przyglądanie się dyktaturom satrapiom, ludziom podłym, o skrwawionych rękach, wytrzebienie jedynej żywej teologii od czasu sw. Tomasza – teologii wyzwolenia, głęboka i mocna przyjaźń z Marcielem – mrocznym symbolem zbrodni seksualnych kleru, tlumienie dyskusji i krytyki własnych działań,zamykanie ust i prześladowanie niepokornych teologów, wybitny udział w zniweczeniu osiągniec Vaticanum Secundum, lipne i fałszywe, udawane przepraszanie za zbrodnie popełnione przez Kościoł, obludne zachowanie i stosowanie infantylnie zaklamanej zasady: co złego to nie ja – nie ja (papież), nie Kościół, ale co najwyżej „konkretne osoby”.
    Wywyższanie się ponad wszelkie inne religie chrześcijańskie, odmawianie im pełni praw, a traktowanie niechrześcijańskich religii jako swoiste podreligie, albo wręcz sekciarskie kulty (może z pewnym względem wobec Żydów).
    Dopuszczenie do wytworzenia sie w Watykanie gangów Kurii, do prania brudnych pieniędzy, malwersacji na gigantyczną skalę, do licznych mordów z tym związanych

    Wszystko to wprost lub w części przypadków pośrednio obciąża JP II.
    To daleko niepełna lista.

    JP II rzadził światowym Kościołem przez 27 lat. O ile przez pierwsze kilka lat mógl się tlumaczyc zaszlościami, to kolejne 20 i więcej lat obciążają go bezwzględnie. Całkowita władza = całkowita odpowiedzialnośc.

    Działalnośc KK w Polsce doprowadziła do spychania niekatolików do getta obywatelskiego, czego dowodów aż nadto dużo.

    Używając formy „Lolek” i podobnych, nie zachowałem żadnej proporcji pomiędzy ciężarem szkód wynikłymi, zapewne zwłaszcza, na gruncie polskim, a lekkością woalu przygany przez te formy adresowania. Korzyśc po stronie obciążonej.

    W tym tkwi koniecznośc pryncypialna. Zdaje się nawet właśnie – za mało pryncypialna, za bardzo uprzejma. Ale przez wzgląd na liczne, choc często niejednoznaczne lub ewidentnie wątpliwe zasługi, przy woalu pozostałem.

    Szacunek to bardzo dobra sprawa. Powinien działac w obie strony.

    Mniej wiecej w tym zawiera sie Lolek.

  45. gwoli scislosci: karol wojtyla byl geniuszem; i nikt z nas nie dorasta mu do piet, basta;
    niestety, rabneli go osiemdziesiatego pierwszego i, jak to wsrod irokezow bywa,
    zaraz poszlismy w rozsypke, a ratzinger to wykorzystal i reperkusje tego mamy do dzisiaj
    (patrz, n.p., wpis hartmanna);
    jpII stanal znowu na nogi i zyl jeszcze cwierc wieku, ale to byl juz inny czlowiek,
    jakby go odmienili…

  46. „przekazłam pani Molak moją życzliwą radę, na jej rozpaczliwe pytanie: „co robić”?”.
    Nie konfabuluj, Matyldo, nie znyslaj. . Wyslalas zasluzona jak malo kto i odwazna jak malo kto dzialaczke ruchu demokratycznego i rzeczniczke pierwszej Solidarnosci „DO PSYCHIATRY! ” i to „PILNIE!”.

  47. Lewy
    25 maja o godz. 20:14
    to wszystko prawda. Jestem tym oburzona. Jestem na to wściekła. Karol Wojtyła jest za to odpowiedzialny. I być może zauważyłeś, że zżymam się za każdym razem, kiedy ktoś pisze, że nie ma już w Polsce kościoła JPII. Za każdym razem powtarzam: to właśnie jest kościół JPII.
    Ale … No właśnie. Wojtyła to też człowiek. I po ludzku miał prawo błądzić. Nie wiemy co myślał i czuł w ostatnich godzinach swojego życia. Jeżeli, jako ludzie cywilizowani, domagamy się zachowania elementarnych praw dla najgorszych przestępców, to dlaczego nie okazać minimum szacunku Wojtyle? infantylizowanie kogoś jest de facto formą poniżania. A to oznacza brutalizację relacji. Mamy pretensje do polityków za brutalizację polityki. Więc może nie postępujmy podobnie.
    Cóż stoi na przeszkodzie jak najostrzejszej, ale merytorycznej, dyskusji z Wojtyłą. Czy sami nie mamy dość argumentów i umiejętności? I dopiero sprowadzenie Wojtyły do wymiarów Lolka pozwala nam poczuć się lepiej?
    Oczywiście, czasem ma się ochotę dać na odlew. A okazji jest aż nadto.
    Ale podobno cnota nie polega na chronicznym braku okazji;)

    Przecież nie mam możliwości pozwalania czy nie pozwalania czegokolwiek. Zresztą nawet gdybym miała, to i tak bym tego nie zrobiła. Mogę jedynie odpowiedzieć: pozwól mi wyrażać moje własne opinie 😉

    PS. Jestem nieutulona w żalu, że nie zaprosiłeś mnie na zbiorową warszawską randkę 😥

  48. Matylda
    25 maja o godz. 20:39
    Ależ Matyldo, też chętnie bym Cię poznał. Gdybyś się zjawiła w miejscu spotkania, prawdopodobnie *Na Rozdrożu*, bylaby to miła niespodzianka.
    Dlaczego odniosłaś się tylko do mojego wpisu, a przemilczałaś dużo bardziej wyczerpujący pod względem merytorycznym wpis Tanaki ?

  49. Drogi Kocie Mordechaju,
    jedni wierzą w UFO, inni w cudotwórczą moc wkładek do butów, jeszcze inni w zamach smoleński. Ty wierzysz w to, że pani M. mnie wyzwoliła a Ty mnie utrzymujesz. Mimo, że nic nie wiesz ani o moim wkładze w wyzwolenie pani M. ani o moim wkładzie do wspólnej europejskiej kasy. A może to ja bardziej wyzwoliłam panią M.? I może to ja utrzymuję Ciebie? Ale masz prawo wierzyć w co zechcesz. Broń swojej wiary Drogi Kocie Mordechaju.
    Ci, którzy zechcą sprawdzić jak było, po prostu poczytają odpowiedni blog z odpowiedniego czasu. I tyle. Zapewne, jak to zwykle bywa, każdy odczyta to samo trochę inaczej. Ale takie to już ryzyko słowa pisanego.
    Oczywiście wierzącego nie przekonają żadne argumenty racjonalne, bo taka jest natura wiary. Zatem z pewnością kolejny raz zawołasz: a u was biją Murzynów.
    Życzę dużo zdrowia Drogi Kocie Mordechaju.

    PS. Pozwolisz, że się oddalę. Idę oglądać mecz.

  50. Lewy,
    z Tanaką się również zgadzam. Poza lolkowaniem, rzecz jasna. Zwróciłam mu uwagę i mam nadzieję, że mi wybaczy, na to jak łatwo jest wchodzić w sytuacje nie do końca jednoznaczne.

    Tanako, wybacz jeżeli Cię uraziłam. Absolutnie tego nie chciałam. Kajam się 🙁

  51. Matyldo,

    Sądzę, że wieloma wcześniejszymi wpisami, a dla pewnego uporządkowania w celu sporządzenia odpowiedzi na Twoje pytanie o „Lolka”, może zwłaszcza tym powyżej, dałem dosc zebranych agromentów wyjaśniających, a jak zaznaczyłem to dalece nie koniec. Każdy z nich może byc rozwinięty, do formy traktatu w tomach XX-tu, chocby sprawa dokonywancyh przez dziesięciolecia przez Kościół hiszpański kradzieży dzieci ubogim, niezamężnym, czy „komuchowatym” matkom, w liczbie co najmniej 60 tysięcy (sic!), co (ponoc) zakończyło się kilka lat temu. To czyn będący zbrodnią przeciw człowiekowi. Działo się to za rządów Lolka, choc zaczęło już wcześniej. To wielka zbrodnia, choc niemal drobiazg w całości.

    Zmierzając do finalu, dodam jeszcze do tego co wyżej, ze dzieło jest bezpośrednio związane z szacunkiem, z jego poziomem, lub zerojdynkowym stanem. Inaczej byc nie może.

    ” Lolek” zawiera w sobie ciepły stosunek do osoby, co nie wymaga osobistej znajomości, poniekąd też stosunek familiarny czy poufały, co powinni byc związane z osobistym stopniem zażyłosci.
    Tak więc sytuacja jest otwarta.
    „Lolek” u mnie ma,poza pewnym pierwiastkiem ciepła, cho nie zażylości, akcent, dosyc wyraźny, co wyczulaś, przygany, także pewnej zlości i rownież jakiś – którego nie określam – stopień niepełności szacunku. Powody dla tych pierwiastków , mam nadzieję, że wystarczająco, przedłożyłem.
    Z tych powodów muszę się posłuzyc „Lolkiem”, „Lolkiem, który pozostał Karolem”, czy też innymi tego rodzaju określeniami. Inaczej musiałbym zaprzeczyć powodom które podałem. A nie są to powody krotochwilne i błahe. Wręcz odwrotnie.Wiele z nich jest śmiertelnie poważnych.

    Wyjaśniałaś mi swoje stanowisko związane z „szalejącym rasizmem”. Ja zaś napisałem jak to sam widzę. Zgadzaliśmy się w dużym stopniu, z pewną różnicą w szczegółach.
    Tutaj piszesz o tym samym zagadnieniu, w odniesieniu do brutalizacji języka polityki/języka publicznego. Otóż uważam, że „Lolkiem” w żadnym stopniu nie wziąłem w tym udziału. Co wyjaśniłem. Nie tylko tez, jak postulujesz, okazałem „minimum szacunku”, ale uwzględniłem go w stopniu daleko większym, wyższym i rozleglejszym. Zgodnie z podaną zasadą – dzieło ma bezpośredni związek z poziomem szacunku. A dzieło w zakresie krytycznym, syntetycznie opisałem.

    Nie uraziłaś mnie, zatem nie mam Ci niczego do wybaczania. Rozmawiamy, co jest cenne i odwraca trend brutalizacji języka w Polsce. Czyniąc niejakiego fikołka powiem, że to nasz dobry wkład w naprawę Rzeczypospolitej, po czym podpiszę się najzupełniej serio.
    A jeśli, mimo moich wyjaśnień w sprawie Lolka, zechcesz się trzymac swojego przygannego zdania, żadnego despektu nie doznam. Choc wyjaśniając sprawę, robiłem to z nadzieją zjednania Cię dla mojego stanowiska. Co jak myślę, zawiera się także w tym co stwierdziłaś mówiąc, że to co widac dziś jest właśnie „pokoleniem JP II”.

  52. Tanako,

    przyjmuję Twoje argumenty i wyjaśnienia. Z ekramu monitora nie łatwo i nie zawsze odbiera się emocje. Jeżeli Lolek obdarzony jest ciepłem, to mnie to wystarcza.
    Mówisz, że nasze dyskusje to „nasz dobry wkład w naprawę Rzeczypospolitej”. Jeżeli tak jest, to naprawdę bardzo się z tego powodu cieszę. I dziękuję za udział w rozmowie. Piękne różnienie się, ale i podzielanie poglądów 🙂

    A teraz idę opłakać porażkę „naszych”. Czytaj: zdałoby się coś wypić 😉
    Dobranoc 🙂

  53. moja tuba:
    marsz weselny mendelssohna

  54. Matyldo,

    Bon nuit

  55. zaczyna byc erotycznie jak w klasztorze karmelitanek 😉
    jak tam kaktusy @slawo?

  56. Szanowni Państwo. Drodzy czytelnicy,radiosłuchacze, i wy, szanowni widzowie !
    Korzystając z niniejszego blogu Szanownego Autora, a w nim niniejszego tytułu [„milo ale trochę śmiesznie”], pragnę zawiadomić P.T. Publiczność (miły Gospodarzu, nie weź tego jako nadużycie, bo tytuł wprost idealny a temat wybitnie zbieżny),
    że katolicki myśliciel właśnie rozwiązał dramatycznie drastyczną, za przyczyną bezbożnych ewolucjonistów, zagadkę ADAMA I EWY.
    Szczegóły poniżej:
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8981

  57. Na łożu śmierci podobno zdarzają się ludziom iluminacje, ekspiacje i inne takie przebłyski człowieczeństwa jak, nie przymierzając, polskim szlachciurom Konstytucja 3 maja przed rozbiorową kasacją. Może się i KK przytrafić olśnienie, nie tylko na temat ateistów. Wprawdzie KK jest w agonii już ponad 2 tysiące lat, niektórzy wręcz twierdzą, że od dawna to już zombie (dlatego lud prosty tak się ich boja); ale i tak sczeznąć może definitywnie właśnie poprzez takie jak Franciszkowe wzloty rozumu. Rozum to najcwańszy fortel szatana na pokuszenie ojców KK. Dopóty Kościoła, dopóki ich rozum nie woła!
    Co do F1 – bardziej poruszył mnie incydent z jego rzekomym egzorcyzmowaniem jakiegoś kalekiego chłopca na pl. Św. Piotra. Komentatorzy oburzeni, że tak a vista wkracza na poletko fachurów latami kształconych do wypędzania szatana. Nie informują nawet czy chłopiec ozdrowiał, ani czy w ogóle przeżył ten uzurpatorski zabieg. A przecież mógłby to być niepodważalny dowód w przyszłym procesie beatyfikacyjnym F1. No właśnie: skoro pono powiedział, że i bezbożnik może doczekać zbawienia, to czy może też doczekać kanonizacji? Cokolwiek to znaczy…

  58. Tanaka
    Podlinkowałeś bardzo ciekawy tekst, dzięki.
    Wiele do myślenia daje choćby ostatni akapit:
    „Ale nawet gdyby Bóg przywrócił Pelicerowi nogą, Flood musi wyjaśnić, dlaczego zdarzyło się to raz i dlaczego takie cuda, mimo żarliwych modłów wielu ludzi mających amputowane kończyny, nie zostały powtórzone w nowoczesnych czasach. Czy Bóg porzucił swoją aktywność na polu przywracania kończyn?
    Dlaczego, jak zauważył przyjaciel Anatola France’a, w Lourdes nie ma odzrzuconych protez!”.
    Tak sobie pomyślałam, że Bóg poszedł w innym kierunku w ramach swojego WIELKIEGO PROJEKTU/EKSPERYMENTU z potomkami Adama i Ewy.
    Otóż nauczyli się przyszywać utracone kończyny, przeszczepiać twarze, serca, nerki itp.
    Kościół rzymsko-katolicki, przynajmniej w Polsce, jeszcze na to nie wpadł.
    Jakoś przełknął w końcu transplantacje, (wcześniej sekcje zwłok, różne szczepionki itd.), ale walczy dla odmiany z in vitro i uporczywie nazywa zarodek/zygotę człowiekiem, a to, co normalnie ginie „w przyrodzie”, bez ingerencji kobiety i lekarza – zabójstwem potencjalnych braciszków i siostrzyczek.
    Przewożone w zamrażalniku serce do przeszczepu już TAK, zamrożone zarodki – NIE.

  59. Lewy,
    to którego i o której zapraszasz na te rozdroża?

  60. @Tanaka,
    A propos Adama i Ewy,
    Mnie nurtuje to, że dobry Bóg mając takie możliwości manipulowania genami naszych “rodziców” nie zaszczepił im wiary w siebie. A wystarczyłby jeden gen! Tu robotę spaprał, bo jego wysłannicy – misjonarze nie zmusili jednak, czyniąc to na różne sposoby, całej populacji do przyjęcia jedynej słusznej wiary. A w ogóle to zabrali się za to o tysiące lat za późno. Albo i nie, skoro w/g nich ziemia ma jakieś dziesięć tysięcy lat, czy coś koło tego.
    Mało tego, dzieci Adama i Ewy przez pokolenia czciły wszystko co się da – od słońca po jakieś kamienie – nim część z nich – wcale nie tak dawno – odkryła „prawdziwą i jedynie słuszną” wiarę.
    Ciekawe jak by wyjaśnił to rzeczony „naukowiec”?

  61. Matylda
    26 maja o godz. 14:10

    11tego czerwca przylatujędo Krakowa o godz. 14:00.Ponieważ TO odlatuje do Kanady juz 12tego,a chciałem go poznać w realu, więc pojadę pierwszym możliwym pociągiem do Warszawy i myślę, że bę około 18:00. Wezmę taksówkę i pojadę prosto do kawiarni *Na rozdrożu* gdzie pewnie Stasieku, TO , mag i Ty będziecie już na miejscu(taką mam nadzieję).

  62. Ja chyba jakiś inny katolik jestem, bo dla mnie rzeczą oczywistą jest różnorodność światopoglądowa. Więcej powiem: przekonana jestem, że wiara z niewiarą przeplatają się w każdym myślącym, czującym i otwartym życiu. Ot, taka moja refleksja.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  63. Matylda
    Domniemywam, że nie mieszkasz w Warszawie.
    W razie czego chętnie Cię przenocuję. Nie ma problemu.
    Nie gryzę, nie szczypię, ani nie drapię, a mój kot Otello jest sybarytą i poniekąd rządzi w domu, jak każdy kot, ale jest dżentelmenem i w ogóle nie używa wobec domowników i gości pazurów.

  64. Lewy,
    ja prowadzę nieco wędrowny tryb życia.
    I w Warszawie będę 13. w mocno popołudniowych godzinach. Jeżeli byłbyś jeszcze wtedy w Warszawie, to może moglibyśmy się spotkać wieczorem. We dwójkę albo w szerszym gronie. W piątek od rana do nocy jestem bardzo zajęta.
    Jakie miasta masz jeszcze w planie marsztruty? Może uda nam się gdzieś spotkać na wędrownym szlaku.

  65. mag,
    nie mieszkam w Warszawie i chętnie skorzystam z noclegu, ale następnym razem. A przede wszystkim z prawdziwą przyjemnością spotkam się z Tobą w realu 🙂
    Na ten pobyt już mam zamówiony hotel, bez możliwości odwołania 🙁
    Może uda nam się spotkać?
    Uwielbiam koty 😆 wbrew pozorom 😉

  66. Matylda
    26 maja o godz. 15:31

    W Warszawie zostanę do 14tego, moglibyśmy się zobaczyć 13tego. Miejsce i godzina spotkania do omówienia.
    11tego będę w Warszawie o 18:34, więc na Rozdroże dotrę koło 19tej

  67. Matylda, Lewy
    No to możemy się namówić na 13 czerwca ( swoją drogą 11-tego będę na Rozdrożu, chyba, że nie dożyję)
    Szczegóły spotkania w „feralny” czwartek jeszcze do ustalenia.

  68. Mag, Lewy,
    cudnie 😆 😆 :lo:
    sie bedziemy łapać czynastego 😉
    Jak będę znała, niebawem, godzinę przyjazdu, to zawiadomię 🙂

  69. Matylda
    Uważaj, bo Levar Ci zwróci uwagę, że nie pisze się czynastego, tylko trzynastego i będzie Ci głupio

  70. Lewy
    26 maja o godz. 14:34

    Szanowny Panie Lewy

    Zapewniam Pana ze poznawanie fizycznych cech osob tutaj piszacych zaprzecza anonomowosci. Zmienia Pan w ten sposob reguly wymiany pogladow dzielac nas wszystkich na znajomych i nieznajomych. Pan powinien sie zadowolic szkicem psychicznym osob odczytanym z wpisow dokonanych na blogu. Pragne tez ostrzec przed internetowymi pulapkami.

    Slawomirski

  71. byk
    26 maja o godz. 0:28

    teraz podlewam evergreens

  72. Slawomirski
    26 maja o godz. 17:43

    Sławo, dzięki za ostrzeżenie. Będę uwazać

  73. Szanowny redaktorze Polityki

    Przeczytalem wizje redaktor Paradowskiej. Ta zagubiona dziennikarka nie wie na czym polega demokracja.

    Slawomirski

  74. Lewy
    26 maja o godz. 17:45

    O.K.

  75. sugadaddy
    26 maja o godz. 14:19

    Odpowiem Ci nieco na haju, wywołanym przez mag.
    Jest to niedzielny haj limerykowy.

    Mnie też to nurtowao
    Ale rzekłem temu – ciao!
    Wskutek tego – przestao

    tyle można by odrzec owemu katolickiemu mędrcowi.
    I życ, chocby bawiac się takimi limerczniątkami.,
    Trudno bowiem traktowac poważnie słowa idiotyczne.
    Im bardziej rzetelnie, naukowo, sprawdzalnie mówi nam o tym nauka,
    tym większy plomień odlotów mają tacy katobajarze.
    Tą metodą – aktu stworczego, co zawiesza „normalne” prawa można by walcowac samych katobajarzy – np. Bóg stwarzajac Ziemię mógłby ją rzeczywiscie zrobic płaską, co raz na zawsze przekreśliłoby dyrdymalenie Kopernika, Galileo nie musiałby pracowac, móglby pisac limeryki, w ogóle nie byłoby problemu z nauką.

    Bóg wszysko mógł.Mógl stworzyc AiE zupełnie olewając ewolucje, czyniąc nas całkowicie od niej niezależnymi, w ogóle nie wyposażonymi w geny, moglibyśmy byli byc zbudowani w całości z Bożej rosy.
    Byloby to ze strony Boga, stworcy naszego i roztropne, i miłościwe i litościwe. Nikt by nie cierpiał na nowotwory będące skutkiem mutacji genetycznych. Żylibyśmy zdrowiej i lepiej. Nie męczylibyśmy się, nie wzywali Boga nadaremno i nie złorzeczyli mu za cierpienia.
    Oczy nasze cieszylyby sie nieustannie widokiem naszych cudownych, zdrowych dzieci, nigdy nie umierających na naszych rękach na raka ani na rozszczepienie kręgosłupa.
    Czyż nie tak?
    Twierdzę, że podłożem wymyślania tych klechd, coraz dziwaczniejszych, bardziej pokręconych, wręcz cynicznych, jest straszna rozpacz. Straszny lęk – co będzie, jak stanie się jasne, że Bozię sami sobie wymyśliliśmy. To ucieczka od wolności. Którą przecież – cóż za paradoks – Bozia nas ponoć obdarzyła.
    Można to zrozumieć, bo żyć na własna odpowiedzialność, bez Bozi, bywa niełatwo i czasem, jak dzieci, łakniemy pogłaskania po główce, i chcielibyśmy do domciu.
    Ale akceptować tych rojeń – w imię człowieczeństwa w sobie, uważam, nie można.

  76. mag
    26 maja o godz. 13:55

    Pour votre plaisir

    Przypominając Anatola France’a poruszasz moją wrażliwą strunę.
    Opacznośc wydała go na świat, by wykazywał, że Opatrznośc w istocie jest Opacznością, a przy tym radował proste dzieło stworzenia Opaczności urodą swojej myśli i jej wysokimi lotami o pięknym rysunku. Wśród wielu dzieł przesmakowicie przemądrych popełnił i to, bardzo ważne , o bolesności procesu laicyzacji we Francji, wywołanej zajadłością kłamstw i furiackich ataków Kościoła i jego bojowych legionów na ludzi pragnących Wolności, Równości, Braterstwa. To była połowa XIX wieku.
    W Polsce – może – ten przełom w wilku morskim zdarzy gdzieś koło polowy XXI wieku.

  77. Tanaka
    26 maja o godz. 18:39

    Szanowny Panie Tanaka

    Dobrze Pan pisze. Zastanawia mnie moralna ocena PRL-owskich ateistow. Takich jak Jaruzelski, Urban i Passent. De facto byli oni wyznawcami nowej radzieckiej wiary. Na pewno nie byli to ateisci w sensie zachodnim. Nie tylko JPII pomieszal ludziom w glowach.

    Slawomirski

  78. Slawomirski
    26 maja o godz. 19:16

    Dobroć pisania to ulotny ptak. Odfruwa zwykle wtedy, gdy usiłujemy mu wmusić jednowymiarową ocenę. Choćby Jaruzelskiego, Urbana, Passenta.

    Proszę spróbować przywołać tego ptaka zastanawiając się nad moralną oceną PRL-owskich ateistów. Choćby tu na forum. Znajdzie Pan tu czytelników, gotowych badać czy ptak się pojawił.

    Zachęcam.

  79. Tanaka (26 maja, g.18:52)
    Też mam taką nadzieję. Na ten przełom ok. połowy XXI. Tylko czy doczekam? Nawet zakładając, że ludzie żyją coraz dłużej?
    Skoro piszesz o Opaczności, to przypomniały mi się memuary Jeremiego Przybory „Przymknięte oko Opaczności”- rzecz jasna – nie Opatrzności.
    To dopiero był świetny facet!
    P.S. Pięknie odpowiedziałeś Sławomirskiemu. Może, dzięki formie, dotrze do niego treść.

  80. Tanaka
    26 maja o godz. 19:31

    Jak jest roznica pomiedzy indoktrynacja dokonana przez totalitaryzm polityczny a religijny. Denominatorem jest brak tolerancji. Numeratorem antyhumanizm. Czy mozna wiec mowic o ateizmie w czasach wladzy ludowej. Hartman nie wstydzi sie PRL.

    Slawomirski

  81. Lewy,
    no jak mie ma być gupio spowodu czynastgo, jak mie nie jest gupio 😉
    http://www.youtube.com/watch?v=RkCrFHTbej8
    Kasia i ja w podebnem czasie bywałyśny w tych sanych okolicach, na podobnom okoliczność 🙂

  82. Slawomirski

    W kilku zdaniach to brzmi zgrabnie. I kusząco.
    Każdy totalitaryzm, pozostając totalitaryzmem, jest swoisty, niepowtarzalny.

    Dlatego zachęcam do głębszych zanurzeń.
    Ale fakt – przy dziesiątym zdaniu robi się trudniej. Wypiera.
    Tym niemniej – warto się pozmagac, humanizm tego warty.

  83. mag
    26 maja o godz. 19:54

    Jak nie zachwycasz, skoro mnie zachwycasz…?

    Opaczność zesłała Przyborę, z tym pierwszym (kompozytor i ten drugi…)

    Zacznę Cię uwielbiać,
    Trochę jak Boya
    Znaczy – niesypialnie
    Bardziej – intelektualnie,
    Astralnie i kongenialnie
    Czy wolno?

  84. mag
    24 maja o godz. 13:08

    Czekając na sygnał – czy mogę już zacząć uwielbiać, zajrzałem do Twojego wcześniejszego postu. I stwierdziłem, że powinienem podpowiedzieć, ze posiadanie dzieci, a nawet wnuków wcale nie niweczy możliwości uzyskania kościelnego rozwodu, pardon, uznania małżeństwa za nigdy nie byłe. Pisał o tym Boy.
    Piłsudski, rozwodząc sie, musiał 2 razy zmieniać wiarę. Z katolika na , bodaj, zielonoświątkowca, a potem na prawosławnego (albo w odwrotnej kolejności, nie pamiętam już dokładnie). A mógłby prościej, np.metodą cudownie przywróconego hymenu, a więc – matrimonium non consumatum. Co intensywnie w ramach „dziewic konsystorskich”, praktykowano. Dzieci, nawet biologiczne, nic a nic tu nie przeszkadzają.
    Ale, zgaduję, i tak nie skorzystacie.
    No i dobrze.

  85. jak czytam wpisy tu, i u hartmana, i szostka, razem, to czasami załuje,
    ze mi ten smolenski tupolew na głowe nie spadł…

  86. Tanaka
    Je vous en prie.
    Bonne nuit!
    P.S. Słusznie przewidujesz, nie skorzystamy z kościelnych sztuczek.

  87. mag
    Merci.

  88. mag
    26 maja o godz. 19:54

    Szanowna Pani mag

    Tresc dotarla dzieki formie. Ma Pani racje. Nie zmienia to jednak faktu i faktow o ktore sie spieramy. Prosze nie zapominac ze beauty is only skin deep.

    Slawomirski

  89. Niestety, coraz częściej przekonuje się, że zaściankowe myślenie wierzących sprawia, że to oni mniej czynią dobro, niż ateiści. porady prawne online, które są moją specjalnością, to potwierdzają – więcej katolików tworzy spór, niż ludzi, którzy szanują swoje przekonania….

  90. agazaw88
    27 maja o godz. 12:08

    Morze problemow stworzyli wierzacy w totalitaryzm niemiecki czy rosyjski. Religijni uzywaja tego jako usprawiedliwienia dla wlasnych poczynan. Jednych i drugich trzeba omijac bo wiara obojetnie w co nie jest normalnym zachowaniem.

    W tym momencie nalezy przypomniec prominentnych PRL-owskich ateistow Jaruzelskiego, Urbana i Passenta.

    Slawomirski

  91. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Zauwazylem na sasiednim blogu labedzi spiew na temat trzech tenorow.

    Czy nie sadzi pan ze cenzura osmiesza cenzurujacych?

    Slawomirski

  92. Szanowny redaktorze Polityki

    Jeden z panskich starszych kolegow wybral sie na wycieczke do zwierzynca. Nic z tego nie wynika. Drugi nieco mlodszy stazem dziennikarskim straszy opozycja parlamentarna. Przywykl do obecnego zwierzynca.

    „You can’t eat your cake and have it too.”

    Slawomirski

  93. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Z okazji dnia dziecka na pana rece zyczenia dla zdziecinnialych redaktorow Polityki.

    Slawomirski

  94. Panie Sławo!
    Naprawdę zrobiło mi sie pana żal.
    Nikt tu nie zagląda, Gospodarz najwyraźniej opuścil swoich gości.
    Po co mu pan wylewa swoje frustracje, skoro nikt ich nie czyta, lącznie z adresatem?
    Ja akurat zajrzałam przypadkiem, bo „sen mnie odszedł”.
    Obok toczy jakieś życie blogowe, radzę się włączyć.
    Ale już bez wspominania o pewnych trzech złych panach, bo wszyscy znają to na pamięć.
    Tempus fugit, świat sie zmienia i są inne tematy, znacznie bardziej frapujące i na czasie, na ktore na pewno ma pan dużo do powiedzenia.
    Pozdrawiam

  95. Szanowna Pani mag

    Senna atmosfera tego blogu jest zludzeniem. Bajka o trzech swinkach co budowaly komunizm rozwija sie na pani oczach. SLD chce zaprosci Jaruzelskiego do Sejmu na swietowanie 90 rocznicy urodzin. A ja sie zastanawiam nad sila grawitacji otaczajaca bylego dyktatora. Ostatnio pisalem o komunistycznych szmalcownikach i redaktor Kowalczyk mnie ocenzurowal. Moim zdaniem jest to brdzo trafne okreslenie tej grupy ludzi. Pozostaje wiec przy temacie Jaruzelski Urban i Passent. Temat jest aktualny.

    Slawomirski

  96. Szanowny redaktorze Polityki

    Pan Hartman piewca PRL-u antagonizuje swoim wpisem stosunki polsko-zydowskie. Stajac w obronie slusznej sprawy laickiego panstwa wyswiadcza jej niedzwiedzia przysluge.

    Slawomirski

  97. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Na sasiednim blogu Passent krytykuje polskich dziennikarzy. Zapomina jednak o sobie i swojej sluzalczosci wobec osob trzymajacych wladze. Teksty Passenta pisane sa wazelina a nie atramentem a on sam nie ma moralnego prawa do krytykowania innych.

    Slawomirski

  98. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Szostkiewicz teskni za liberalizmem ale liberalny na swoim blogu to on nie jest.

    Slawomirski

  99. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, dla których 4 CZERWCA jest świętem 🙂

  100. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Passent szybko i bezmyslnie wydal wyrok na Fibaka.

    Slawomirski

  101. Redakcja Polityki-czy objete jest cenzura stwierdzenie,ze Tanaka o Pilsudzkim pisal 24.05 bzdury,bo jak kazdy grafoman pisze szybko i bezmyslnie.Aha u was cenzura nazywa sie moderacja!
    I pytanie-czy autor wie ,ze w krajach muzulmanskich za to wymadrzanie przeciw rzadzacym dalby,tak jak i potakiwacze tego Forum,glowe????!!Nie kapuja-gwarantuje im to demokracja ktorej baza oparta jest na chrzescianstwie!

  102. @Luap
    5 czerwca o godz. 8:49

    Kapujesz jeszcze mniej niż ci, których o to posądzasz. Dekapitacja lub mocne „podgrzewanie” na stosach było normą za próbę obrażania Boga właśnie w chrześcijaństwie i to przez wiele wieków. Nie ma pod tym względem zasadniczej różnicy między chrześcijaństwem a islamem. Częściowe wyzwolenie z pod kurateli kapłanów nastąpiło w Europie, a w Islamie zostało do dziś i potrwa tak długo, jak długo Koran będzie uważany za Słowo Boże, a nie za jakieś chaotyczne arabskie zapiski proroka (zresztą z błędami ortograficznymi).

  103. Antonius-ty zyjesaz w swiecie gdzie zdazenia nie mozna sprawdzic,Jest rok 2013 i kk nie morduje.Gdybys mieszkal obecnie, np. w Jranie,nie w sredniowieczu i tak podskakiwal na rzady moslemskie,to by cie juz dawno powieszono.Masz cos z glowa!Nie jestem katolikiem!!!

  104. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Adam Szostkiewicz chce wiecej religii w przestrzeni publicznej a Pan milczy.

    Ubecy nie milczeli i Trybunal w Strasburgu im odpowiedzial:
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/860681,Trybunal-w-Strasburgu-bylym-esbekom-nie-naleza-sie-wyzsze-emerytury

    Swoja droga trzeba byc wyjatkowa kanalia aby taka skarge zlozyc.

    Slawomirski

  105. @Luap

    ORTOGRAFIA, na miłość boską („allahową”), Panie Święty!!!

  106. Dr panzrfaustus-gdzie pisalem allahowa??Moze cos do rzeczy,skoro juz pa…..Ponial aluzju????

  107. @Luap
    „Ponial” – was ist das „Ponial” :)))?

  108. Szanowny redaktorze Polityki

    Hartman na serio staje w obronie Kwasniewskiego. Domyslam sie ze bedzie bronil Jaruzelskiego, Urbana i Passenta. W ten sposob spelni sie w zyciu.

    Slawomirski

  109. mag
    26 maja o godz. 21:50
    Je vous en prie.
    Bonne nuit!
    ………………………………………………………………………………………..
    …no to jak w końcu? Używamy języków obcych czy też nie?
    Gute Nacht.
    Lub
    Buonanotte.

  110. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Orkiestra nadeta Polityki Passent i Hartman falszuje bez zajakniecia nie nuty ale najnowsza historie Polski. Z jednej strony sa wlasnie tacy postkomunisci a z drugiej nawiedzeni narodowcy. Ja sie pana pytam gdzie jest miejsce dla czlowieka myslacego indywidualnie. Takiego ktory nie chce miec z ta cholota nic wspolnego a chcialby bo to dobre dla zdrowia demokracji wymienic rzad na nowy.

    Slawomirski

  111. Szanowny redaktorze Kowalczyk

    Panskie czasopismo zajelo sie teraz tepieniem poetow ktorych poglady polityczne nie zgadzaja sie z linia Jaruzelski-Urban-Passent. Shame on you. Redaktorzy Polityki sa przewidywalni jak klakierzy z kiepskiego teatru.

    P.S.
    Zycze przyjemnego letargu w sezonie ogorkowym i poza nim.

    Slawomirski

  112. @slawo:
    o jakim poecie myslisz? tym od tupolewa? rymkiewiczu? czy o rokicie?
    ja wole tego drugiego (genialne: nicea albo smierc);
    niezle sa tez liryki kazia marcinkiewicza, ale ten spuscil ostatnio z tonu,
    ustatkowal sie na wall street i lata lufthansa

  113. byk
    15 czerwca o godz. 3:51

    Szanowny Panie byk

    Ja krytykuje czasopismo Polityka za jednostronnosc a Pan zmienia temat na ten zrobil to a tamten tamto. W tym calym cyrku zycia dwie rzczy sa wazne. Moralnosc i pieniadze.
    Wlasnie wsiadam do samolotu Lufthansy i bede niedostepny przez jakis czas. Jaruzelski, Urban i Passent odpoczna pod czulym okiem redakcji Polityki.

    Slawomirski

  114. @slawo:
    nie przeginaj, wiersze to ty potrafisz, ale na lufthanse cie nie stac.

  115. Panie Slawomirski

    Zgadzam sie z Panem odnosnie osoby redaktora Passenta. Jest to urodzony lizus i wazelinarz. Tony wazeliny uzyte do wchodzenia tym i owym w czesci analne, to Jego najwieksze osiagniecie.

    Z wyrazami szacunku

    Kot

  116. tak, koty czesto rzygaja, wiem, gdyz czesto zajmowalem sie ich pielegnacja;
    rzyganie jest u kotow procesem naturalnym i jest reakcja obronna organizmu
    na nadmiar nieczystosci podczas trawienia pokarmu;
    troszczacy sie o zwierzeta hodowca dostarcza z reguly podopiecznym tak zwana „kocia trawe”,ktora ulatwia tym umilowanym nie tylko wsrod milusinskich, zwierzetom
    – powiedzmy jasno- rzyganie.

  117. Koty rzygają, bo w ten sposób pozbywają się nagromadzonej w żołądku, wylizywanej przy myciu sierści. Jedzenie trawy sprzyja torsjom.
    Jeśli kot nie ma okazji zjadania trawy na dworze, to chętnie korzysta z takiej doniczkowej. Może to być zieleń z jęczmienia albo papirus (odrasta).

  118. Podobnie jak kilka osób poniżej popieram wszelkie wypowiedzi tego typu stosowane przez papieża. Ogólnie wydaje mi się, że Pan Franciszek to najlepszy wybór na ciężkie czasy. Sprawia wrażenie człowieka gotowego na dialog. A to nie jest w dzisiejszym świecie przymiot oczywisty dla każdego.