Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

29.03.2013
piątek

Tak jakby — świeckie kazanie

29 marca 2013, piątek,

Z pewnej perspektywy w ogóle nie ma znaczenia to, czy bóg/Bóg istnieje. Znaczenie ma raczej to, że ludzie zachowują się „tak jakby”. Tak, jakby  istniał, lub tak, jakby nie istniał. Przy czym — wbrew pozorom — nie prowadzi to do prostego podziału na moralnych i niemoralnych, o czym każdy z nas wie z własnego doświadczenia życiowego. Chodzi raczej o to, jak konkretny człowiek z krwi i kości, ze swoim wyposażeniem genetyczno-środowiskowym, ze swoją niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju biografią, traktuje swoje własne „tak jakby”.

Dla mnie jest oczywiste, że jednorazowość i doczesność  takiego-jak-jest-moje życia w połączeniu z oszałamiającą różnorodnością ludzkich form bytowania i przytłaczającą wprost rozmaitością innych form życia, powinno prowadzić do szacunku dla tej wielości, szacunku wyrażanego w postawie: uczyń jak najmniej krzywdy. I pozostanie dla mnie tajemnicą, dlaczego tak wielu ludzi uważa, że niezbędny jest jakiś bóg, by ten szacunek miał sens. Ważniejsze jednak od tego, czy tę tajemnicę rozwikłam, czy nie, jest to, że jeśli ich „tak jakby” prowadzi do podobnej postawy życiowej (jak najmniej krzywdy), to w gruncie rzeczy jesteśmy po tej samej stronie, idziemy ramię w ramię, możemy się wzajemnie szanować.

Tyle że w realu łatwiej jest spotkać tych, którzy albo ze swego „tak jakby” wyciągają tragiczny dla życia społecznego wniosek, że wszystko wolno, albo wierzą, że w imię boże można popełnić każdy czyn, i że każde zło da się usprawiedliwić niezgłębioną tajemnicą boskiego planu (Bóg tak chciał). Tak naprawdę zaś najwięcej jest chyba tych, którzy lądują — w sumie dość bezrefleksyjnie — gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. Czyli czasem postępują „tak jakby” zapomnieli, że wierzą w boga, albo „tak jakby” w danym momencie wybrali bezpieczne przekonanie, że może jednak „coś tam jest” (słynne: w okopach nie ma ateistów).

Na zakończenie tych ateistyczno-wielkanocnych zadumek zacytuję Henry’ego Millera z jego świetnej powieści dla dojrzałych czytelników (bo nie wystarczy być dorosłym, żeby ją zrozumieć, ale jednak trzeba być co najmniej dorosłym, żeby bez rumieńców przeczytać ją w całości):

Lęk, strach z głową hydry, który szaleje w nas wszystkich, jest przypominającą kaca pozostałością po niższych formach życia. Tkwimy jednocześnie w dwóch światach — w tym, z którego się wyłoniliśmy, i w tym, ku któremu zmierzamy. Oto najgłębszy sens słowa „ludzki” — że jesteśmy ogniwem, mostem, obietnicą. To w nas proces życia przebiega aż do spełnienia, Ciąży na nas ogromna odpowiedzialność i to związana z tym powaga budzi nasz lęk. Wiemy, że jeśli nie rzucimy się naprzód, jeśli nie zrealizujemy naszej potencjalnej istoty, cofniemy się, zgaśniemy i pociągniemy za sobą cały świat. Nosimy w sobie Niebo i Piekło; jesteśmy kosmogenicznymi budowniczymi. Mamy wybór — a naszym terenem działania jest cały wszechświat.

Dla niektórych to przerażająca perspektywa. Byłoby lepiej, myślą, gdyby Niebo tkwiło w górze, a Piekło poniżej, gdziekolwiek na zewnątrz, byle nie w nas. Jednak tę pociechę nam odebrano. Nie ma dokąd iść, czy to po karę, czy nagrodę. To miejsce jest zawsze tu i teraz, w tobie i zgodnie z twoimi wyobrażeniami. Świat jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażasz, zawsze, w każdej chwili. Nie można poprzestawiać dekoracji i udawać, że wolałoby się inne przedstawienie. Inscenizacja jest czymś stałym, zmienia się tylko wedle serca i umysłu, a nie według poleceń niewidzialnego reżysera. Ty jesteś autorem, reżyserem i aktorem w jednej osobie: dramat będzie zawsze przedstawiał twoje życie, a nie życie kogoś innego. To piękny, przerażający, nieuchronny dramat, jak garnitur skrojony z twojej własnej skóry. Czy chciałbyś, żeby było inaczej?

(„Sexus”, pierwsza części  trylogii, następne to: Plexus” i „Nexus”; tłum. Lesław Ludwig, wyd. Noir Sur Blanc)

 

Obchodzącym Święta Wielkanocne — życzę dobrych świąt,
odpoczywającym, bo inni mają święta — udanego odpoczynku!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 142

Dodaj komentarz »
  1. Wspaniale. tego nie znalem,chociaz czytalem cos bardzo bliskego do podobnych refleksji

  2. Dobrego aktora motywuje samorealizacja i satysfakcja widowni.
    Tłum halabardników bez ornamentalnych dekoracji jest śmiesznie nagi, nawet – tak jakby – udawał ,że tego nie widać.

  3. Nie czytałam tego; z pewnością przeczytam. Chociaż taka antropologia z elementami filozofii modernistycznej w dużej dawce bywa męcząca. Szarpiemy się z materią społeczną, z rzeczywistością ekonomiczną , z innymi ludźmi, a pojęcie bóstwa, które miało porządkować życie, wprowadza dodatkowy poziom skomplikowania. Dziękuję, nie chcę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pana to chyba drasnął gdzieś jakiś Heidegger. A jak w tej filozofijce ma się casus Breivika? Wypuścić,pochwalić, zadumać się nad dramatem ludzkiego istnienia?

  6. Interesujące.

    Zwlaszcza, że podobne myśli są dość dawno i głęboko zakorzenione nie tylko w Chrześcijaństwie. Tyle że ci ostatni patrzą na to trochę inaczej. Mianowicie, że wszyscy jesteśmy „pomiędzy”.

    „Jeżeli jesteś absolutnie przekonany że wierzysz w Boga, to to w co wierzysz to nie Bóg”. (Chyba Augustyn). Czyli że zawsze jesteśmy, i powinniśmy być, „pomiędzy”. Natomiast „równość” obu pozycji skrajnych jest sofizmatem.

    Po stronie ateistów podobnej myśli nie widać. W tym „walaczący” ateiści są natomiast dość podobni do bezrefleksyjnych fanatyków chrześcijanskich. Czyli dogmatycznych, nawracających fundamentalistów. Odwrotność dogmatu jest też dogmatem.

    Nasze polskie pojęcie „wiary” jest wieloznaczne. Wiara w istnienie Boga jest czymś innym niż wiara w prawa fizyki. Bóg wyraźnie nie był Słowianinem. Np. po angielsku to „faith” i „belief”, czyli coś w rodzaju „ufności” w przeciwieństwie do racjonalnego przekonania o prawdziwości jakiegoś stwierdzenia. Ewangelia wyraźnie pokazuje przekonanie Jezusa o wyższości „faith” nad racjonalnym „belief”. Narracja Wielkanocy to celebracja zwycięstwa pierwszego i wyzwolenia od pułapek „czystego rozumu” i złych emocji.

    Ateistyczne naleganie na ludzką moralność nie potrzebującą bogów, jest chyba gestem samoobronnym wobec tych którzy uważają, że (ich) moralność i etyka jest gwarantowana przynależnością kościelną. Tak jak jeszcze niedawno w taką gwarancję wierzyli członkowie pewnych partii o ideologicznych podstawach, którzy przez to dawali sobie dyspensę do robienia wielu brzydkich rzeczy. Taka potrzeba dogmatów to tymczasowe zjawisko, raczej geograficzne niż uniwersalne. Obie strony tej sprzeczki są żenujące.

    Tymczasem pomysł głębokiej moralności i etyki bez żadnej wiary w Boga wynaleźli już Buddyści dobrze ponad dwa tysiące lat temu. Nic nowego i odkrywczego. Co charakterystyczne, ateizm jako „pozycję” religijną wymyślono mniej więcej wtedy, kiedy papież Klemens wymyślił dogmat o swojej niebiańskiej nieomylności. Według naszej europejskiej klasyfikacji to buddyzm trzeba by uznać za „religię agnostyczną”, czyli oksymoron.

  7. Właśnie, końcowe pytanie jest -wydaje się-kluczowe.
    Odnoszę wszystko -widzę ze nie tylko ja- do obrazów , które opanowały mój umysł i wartości , które determinują harmonię ze światem zewnętrznym. Memy jednak ciągle walczą o dominację , a areną ich walki jest umysł.Dobrze że jest przestrzeń nad którą JA mam kontrolę.

  8. Piękne „kazanie”. Dziękuję 🙂
    Ortega y Gasset używał pojęcia „doczłowieczanie”. Traktował je jako nasz obowiązek i miarę postępu w naszym indywidualnym, codziennym rozwoju. Mistycy, czy to ze Wschodu czy z Zachodu dochodzą do wspólnego wniosku: świat jest jednością. Nie ma potrzeby nadawania konkretnych kształtów temu co odbieramy jako transcendencję.
    To prawda, niektórym to pomaga na pewnym etapie drogi. Niestety, inni na tym etapie zatrzymują się, przy wydatnej pomocy tych, którzy powołani są rzekomo do tego, żeby ich wspierać w drodze.
    Ja jestam Ja,
    Ty jesteś Ty,
    jeżeli się spotkamy,
    to dobrze

    Spokoju i pokoju Wszystkim życzę 🙂

  9. To dlatego ateiści są ateistami, że postrzegają wierzących „jakby” w Boga wierzyli. Nie, bardzo wielu z nich wierzy w głębokim przekonaniu, że Bóg jest, że działa, że kocha człowieka i kocha świat, który stworzył. Bóg tylko nie kocha grzechu, o czym współczesny laicki świat w ogóle zapomina. Ale ta wiara to nie tylko przeżycie subiektywne. Ci ludzie (wierzący), a przynajmniej niektórzy z nich, wiedzą, że Bóg istnieje. Owszem, wiara dotyczy również rzeczy których nie da się rozumem pojąć (np. Istota Trójcy Świętej – tutaj o własnych siłach człowiek nigdy nie zbliży się do tej Tajemnicy), ale są takie przedmioty wiary, w których rozum radzi sobie całkiem dobrze. Na przykład, wykazanie, że człowiek jest przede wszystkim istotą duchową a nie tylko cielesną (kawał dobrej światowej literatury jest na ten temat) dowodzenie istnienia (choć nie istoty) Boga (na gruncie różnytch filozofii – to jest możliwe), pokazywanie, że świat przyrody jest racjonalny (daje się pojąć rozumem), a więc nie powstał z czystego chaosu itd. W chrześcijaństwie Objawienie jest fundamentem wiary, ale z drugiej strony jest istotnym (więcej: bardzo ważnym) Dopełnieniem tego, co człowiek może osiągnąć własnym rozumem. Wiara i rozum nie rozmijają się całkowicie, mają całkiem pokaźną część wspólną – dobrze to widziała tradycja katolicka od św. Augustyna poczynając, a kończąc na Papieżu Benedykcie XVI. Niestety, są niektóre odłamy protestanckie, które odnośnie do relacji: wiara-rozum głoszą fideizm. Jest to stanowisko błędne, które w czasach nowożytnych zrobiło karierę, ze szkodą dla wielu.
    A poza tym, to udanych Świąt życzę.

  10. Szanowny redaktorze Polityki

    Gratuluje udanego wpisu.

    http://www.youtube.com/watch?v=JrdEMERq8MA

    Slawomirski

  11. Ad Sławomirski) A co Ci się podoba u Dawkinsa?

  12. waldi
    31 marca o godz. 14:30
    Ad Sławomirski) A co Ci się podoba u Dawkinsa?

    Poruszanie sie droga wskazana przez Kopernika.

    Slawomirski

  13. „Poruszanie sie droga wskazana przez Kopernika.”

    A czy mógłbyś rozwinąć temat? Samo to zdanie niewiele mi mówi. Bo jak mniemam, Dawkins chyba jednak nie kontynuuje odkryć Kopernika. O ile wiem, nie jest astronomem.

  14. waldi
    31 marca o godz. 20:03
    „Poruszanie sie droga wskazana przez Kopernika.”

    Szanowny Panie waldi

    Richard Dawkins w swojej ksiazce The Ancestor’s Tale naukowo przedstawia progres ewolucji zycia biologicznego a nie tworzenia go jak to twierdzi biblia na planecie Ziemii. Kopernik nie zgodzil sie z biblia i to samo zrobi Dawkins. Ja tez sie z nia nie zgadzam i zastanawia mnie jak normalny czlowiek moze pozwolic sobie na totalitarna indoktrynacje zbiorem bliskowschodnich bajek sprzed 2000 lat. Koncepcje altruizmu i poswiecenia sie dla rodziny, lokalnej spolecznosci czy globalnej spolecznosci sa tlumaczone przez Dawkinsa koniecznoscia biologicznego przetrwania naszego materialu genetycznego. Moralnosc jest spowodowana biologiczna koniecznoscia przetrwania naszego materialu genetycznego. Dawkins domaga sie prawdy w naszym i o naszym biologicznym zyciu a ja mu bije brawo. Oby bylo wsrod nas wiecej takich ludzi jak Richard Dawkins a mniej zaklamanych czarnoksieznikow w sutannach. Dawkins propaguje nauke i humanizm dlatego nie moze zgodzic sie z obecna mocna pozycja kosciola. W Polsce sytuacja jest tragiczna po tym jak komunisci sprzedali panstwo kosciolowi.

    P.S.
    Polecam tez Lawrence Krauss The Univerese from Nothing.

    Slawomirski

  15. Gdybym wierzył w pana B., jak nie wierzę – na pewno nie uwierzyłbym w jakikolwiek kościół Go zawłaszczający. Praktykowałbym życiem, nie modłami. Zachowywałbym się „tak jakby” Go… jednak nie było. Bo na podstawie jego rzekomych objawień musiałby być żałosnym próżnym staruchem… O nic też bym Onego nie prosił, bo jeśli mnie stworzył, w dodatku na podobieństwo – to niepodobna, żeby spodziewał się po mnie jakiejś niezaradności czy safandulstwa z niedojdyzmem. Jeśli On faktycznie słyszy wszystkie prośby, to pewny jestem, że najbardziej mdlą Go modły rozmodlonych (zwłaszcza profesjonalistów); na drugim miejscu co do wymiotności są chyba kierowane do Niego peany na temat Jego nieokiełznanej wspaniałości – czy to w pozycji klęcząc, leżąc, jęcząc, czy popiołem się posypując oraz samobiczując.
    I tak sobie nieskromnie wyobrażam, że jeżeli po moim niezaopatrzonym sakramentami zejściu – okaże się jednak, że facet, co kiwa na mnie palcem: cho no tu! – to świnty Pieter… To spodziewam się, że jak podejdę, to on trzaśnie mnie w plecy i powie: takich nam tu trzeba, żeby nie zwariować… Ale ja dopiero wtedy odetchnę, kiedy okaże się, że w niebie nie trzeba w kółko śpiewać hosanna i że anioły nie muszą żyć we wstrzemięźliwości seksualnej i abstynencji; oraz że nie muszą się dzielić na lewicę i prawicę…

  16. Panie Sławomirski…..chylę czoło. Pozdrawiam.

  17. Slawomirski
    1 kwietnia o godz. 2:52
    Sławo, też chylę czoła. To całkiem całkiem mądre

  18. bib
    1 kwietnia o godz. 7:39
    A gorzałka ędzie ? A kaca po tym nie będzie ?

  19. Ad Sławomirski).
    Jest tu szereg nieporozumień i wiele pozornych sprzeczności, których w rzeczywistości nie ma.
    Po pierwsze, w Kościele katolickim nie wyznaje się prymitywnego kreacjonizmu (choć w USA do dziś istnieją towarzystwa takich kreacjonistów). Biblijna Księga Rodzaju nie dostarcza o świecie wiedzy: fizycznej, astronomicznej, czy biologicznej. I nie należy w opisie stworzenia takiej wiedzy się doszukiwać. Jest tam zawarta informacja, że to Bóg stworzył świat, bo tak chciał. Jest też informacja, że to, co stworzył było dobre. I tyle. Nie należy też przyjmować, że stworzył go w przeciągu sześciu 24-godzinnych dób. Te „dni” można i trzeba traktować jako epoki trwające miliony lat. Nie jest sprzeczne z Pismem Świętym to, że świat powstawał ewolucyjnie zgodnie z prawami fizycznymi i biologicznymi (Wielki Wybuch, Ewolucja gatunków itd.), bo Bóg także jest twórcą tych praw. Dawkins ma dosyć ciasny umysł, widzi sprzeczności tam, gdzie ich nie ma. Jako Anglik został wychowany w chrześcijaństwie protestankim, które jest niestety dosyć ułomne w stosunku do katolicyzmu. A propos Kopernika.Gdy ten opracował swój system heliocentryczny, jego szkic wysłał ówczesnemu papieżowi Pawłowi III (il Papa Farnese). Papież grzecznie podziękował za dar i to wszystko. Dzieło Kopernika O brotach… trafiło na Index Librorum Prohibitorum dopiero w 1616 roku, a więc w 73 lata po śmierci Kopernika (1543). Dopiero wtedy Kościół katolicki uznał (to był błąd), że trzeba się odciąć od Kopernika, by nie dostarczać niekorzystnych dla siebie argumentów stronie przeciwnej czyli protestantom. Ci zaś od początku byli wrogami Kopernika. To Luter nazwał go „sarmackim głupcem”, który „chce wywrócić całą sztukę astronomii”, zaś jego bliski współpracownik Melanchton nazwał pomysły Kopernika jako „absurdalne” i „lekkomyślne”, bo niezgodne z Pismem Świętym. Dziś mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że w XVI wieku wrogami powstającej nauki nowożytnej byli twórcy protestantyzmu: Luter, Melanchton i Kalwin. Nauka zaczęła się rozwijać w opozycji do ortodoksyjnych protestantów, dla których Bóg objawiał się tylko w Biblii, ale w świecie przyrodniczym i ludzkim już nie.
    Po drugie, prawdą jest, że prawa biologii pozwalają istotom żywym (w tym człowiekowi) na przetrwanie (zachowanie swojego życia, przekaz życia innym itd.), ale moralność, mająca zwłaszcza oparcie w prawie naturalnym również to zabezpiecza. Dobro moralne służy biologicznemu życiu, jak najbardziej, i tu znowu nie ma sprzeczności. Moralność nie spadła z księżyca, nie została narzucona z zewnątrz, lecz jest immanentnie wpisana w bytowość człowieka. To znowu protestancki zabobon, że ktoś nam wepchnął moralność na siłę zniewalając nas (to Kant będzie potem odkrywał Amerykę, mówiąc, że moralność nie może być narzucana zewnątrz). Katolicy nigdy tak nie myśleli!! Dawkins ma za mało wiedzy humanistycznej, za mało wie, za mało rozumie, choć być może biologiem jest bardzo dobrym. Niekiedy jest tak, że fizyk czy biolog odkrywa w sobie powołanie filozofa i staje się nim z dnia na dzień, omijając wysiłek z tym związany, który inni podejmują przez kilkadziesiąt lat swojego życia.
    Dawkins nie jest poważnym filozofem.

  20. waldi
    1 kwietnia o godz. 14:54

    Szanowny Panie waldi

    Rezygnacja z judeochrzescijanskiego boga poprzez interpretacje biblii wcale mnie nie dziwi. Kazdy normalny czlowiek powinien watpic i badac otaczajacy go swiat a nie polegac w tym celu na strozytnym tekscie. Doszukiwanie sie boga w Big Bang nie jest niczym innym jak takim samym zachowaniem ktore cechowalo naszych przodkow doszukujacych sie boga w niebie. Akceptacja faktow jest jedynym sposobem na rozsadne zycie. Bog jest primaaprilisowym zartem.

    Slawomirski

  21. Jezeli Bog nie jest najwazniejszy…
    _______________

    Czy jestes wierzacy, czy wierzysz w Boga? Niedawno zmarly filozof Ronald DWORKIN
    uwazal, ze odpowiedzi na to dwa pytania niekoniecznie maja jakis zwiazek. Tak przynajmniej wynika z tekstu jaki filozof przeslal ze swojej ksiazki do New York Review of Books (Religion wihout God, 2013.04.04).
    Przedtem juz inny filozof Alain de Botton probowal zniesc granice pomiedzy wiara a niewiara i proponowal swieckim humanistom kopiowac najlepsze rytualy roznych religii.
    Natomiast Dworkin nie zajmuje sie praktykami religijnymi ale postawa wobec swiata i moralnosci.
    Fundamentem dla religijnej postawy jest wiara w egzystencje piekna, dobra i sprawiedliwosci i ze owe istnieja niezaleznie od czlowieka. Czlowiek religijny wierzy takze, ze w jego zyciu wazne jest jak przezywac egzystencja i czy jest wypelniona
    swoistym zadziwieniem wobec zycia, wszechswiata i czlowieka.
    Religia ateistyczna pozbawiona jest mitu stworzenia i nauki o pojednaniu a takze nie ma liturgii. Jednak, jak uwaza Dworkin, zarowno ateista jak i wierzacy musi w koncu sam ocenic te moralnosc czy jest dobra.
    Byloby nierozsadne twierdzic, ze jest niewazne czy czlowiek wierzy w Boga wszechmogacego czy nie, ale bezsprzecznie jest interesujace, by nakreslic roznice
    pomiedzy nihilistami etycznymi z jednej strony a wierzacymi i ateistami religijnymi z drugiej strony.

  22. ozzy
    1 kwietnia o godz. 21:59

    Szanowny Panie ozzy

    Religia ateistyczna to takie niemaslane maslo ktorym coniektorzy smaruja chleb nasz powszedni. Bon appetit.

    Slawomirski

  23. Szanowny redaktorze Polityki

    Obilo mi sie o uszy ze Passent, Urban i Jaruzelski poddali sie lustracji.

    Slawomirski

  24. Ani ateiści nie są w stanie udowodnić nieistnienia Boga. Ani deiści nie są w stanie udowodnić, że istnieje. Można podawać mniej lub bardziej racjonalne argumenty. W ostatecznym rozrachunku i tak sprowadza się to do indywidualnego wyboru jednej z tych dwóch opcji.
    Podążanie „drogą Kopernika” to przede wszystkim zachowanie otwartego umysłu. Gotowość do przyjęcia tego, co pozornie szokujące, niezgodne z tym, co dotychczas uznawane było za niepodważalne. Stawianie tamy poznaniu, nawet z pozoru najbardziej absurdalnemu, to zaprzeczenie „drogi Kopernika”.
    Deprecjonowanie i wykluczanie relacji z Transcendencją na podstawie wniosków z obserwacji zinstytucjonalizowanych religii stanowi poważny bład metodologiczny.

  25. „Racjonalistom”, tkwiącym w newtonowskim świecie, dedykuję 😉
    http://vimeo.com/21432874

  26. Szanowny redaktorze Polityki

    Z tym Passentem,Urbanem i Jaruzelskim to byla chyba primaaprilisowa plotka. Zadziwia mnie Matylda tym ze sie wydobyla z newtonowskiego swiata. Gdzie ona teraz jest?

    Slawomirski

  27. W świecie fizyki kwantowej 😉

  28. bib
    świetny komentarz
    Sławomirski
    świetny komentarz 🙂

  29. Panie szanowny, przemiiły, weź pan i wyłuszcz z łaski swojej, dlaczego miałbym stosować się do postulatu „uczyń jak najmniej krzywdy”, jeśli byłoby „dla mnie oczywiste, że jednorazowość i doczesność takiego-jak-jest-moje życia” to bezsporny fakt, aksjomat, dogmat mojej wiary w niewiarę? Dla sportu? Skoro życie miałoby być jednorazowe, pozbawione kontynuacji w tej, czy innej formie i nie ma Boga, to wtedy nie ma znaczenia, czy żyjemy czyniąc jak najmniej krzywdy, czy jak najwięcej, a nawet czynienie jak najwięcej krzywdy (wzorem niektórych Azjatów udających Europejczyków) byłoby może atrakcyjniejsze. Dobro i Zło nie istniałyby, nie byłyby potrzebne, można by sobie śmiało uroić, że jakaś mała grupa na szczycie piramidy stanowi ludzki gatunek, podczas gdy cała reszta to zwierzęta w ludzkiej skórze, mające służyć tej grupie, zwierzęta, które można bezkarnie grabić i mordować. Guantanamo z torturami świat akceptowałby jako standard normalności, tak jak ubiczowanie i ukrzyżowanie Chrystusa, czy rytualne mordy w Pesach.

    BTW, mam nadzieję, że oglądałeś Całun Turyński w HD na Wielkanoc – fajny, no nie?

    Pytanie mam do Ciebie o Heńka Miller: czy Ty rozumiesz to, co z niego cytujesz w obronie ateizmu, czy podpierasz się nim tylko snobistycznie, jaki Philipem K. Dickiem, tak dlalekim przecież od ateizmu, że niemal mistykiem? „Tkwimy jednocześnie w dwóch światach – w tym, z którego się wyłoniliśmy, i w tym, ku któremu zmierzamy.” Jaki świat ma na myśli, skoro żywot miałby być jednorazowy? Kto zmierza i dokąd: quo vadis panie Kowalczyk? Jakim jesteśmy ogniwem, co łączymy, czyją jesteśmy obietnicą? Kto nam dał ten wybór, tę wolną wolę, którą mamy?

    Oczywiści, że mamy w sobie „Niebo i Piekło”, właśnie z powodu wolnej woli, którą zostaliśmy obdarowani; możemy czynić jak chcemy, zbierając wszakże żniwo posianych przez nas uczynków, wcześniej, czy później; możemy szanować się wzajemnie, wspierać i kochać, działać dla dobra wspólnego i każdej jednostki, ale możemy także budować obozy koncentracyjne, komory gazowe, wysadzać w powietrze WTC, robić dziury w Pentagonie, tworzyć terrorystów, napadać na Irak, Afganistan, Libię, Syrię, destabilizować Egipt, judzić (o, to dobre słowo), prowokować wojnę światową w Korei i nikt tego nie reżyseruje, jak tylko my sami, gdyż jesteśmy ludźmi żyjącymi na Ziemi ofiarowanej nam pod panowanie, a nie świętymi w Niebie, wyższej formie bytu, do którego niektórzy z nas pewnie trafią, choć są tacy, którzy tam nie trafią na pewno, w efekcie własnego wyboru.

    Dlaczego chcesz poprzestawiać dekoracje, udając, że wolałbyś inne przestawienie?

  30. 🙂
    Prosze posluchac tej piosenki „La prima volta (che sono morto), w ktorej miedzy innymi dowiadujemy sie, ze zycie po smierci podobne jest najbardziej ” szkole wieczorowej, swoistej powtornej klasie, w ktorej czlowiek uczy sie w kazde chwile jak kochac zycie”
    http://www.youtube.com/watch?v=1UsFm6rft80

    Simone Cristacchi / z „Album di famiglia” /Sony

  31. Newton…
    …znany ze swojego jabłka…
    Mniej znany ze swoich prac i zainteresowań na temat możliwości… fałszowania/podrabiania monet 😉

  32. Matylda
    2 kwietnia o godz. 11:44
    W świecie fizyki kwantowej

    To swiat pozazmyslowy bez usmiechu.

    Slawomirski

  33. Emmanuel Goldstein
    2 kwietnia o godz. 15:00

    Szanowny Panie Emmanuel Goldstein

    Instynkt samozachowawczy dyktuje religijnym i niereligijnym jak sie maja zachowywac w otaczajacym chaosie. Wolna wola to mit a panski antysemityzm to fakt. Prosze spedzac wiecej czasu na modleniu bo to uwalnia blogoprzestrzen od panskiej obecnosci.

    Slawomirski

  34. @ Slawomirski

    Instynkt każe owcom skakać w przepaść, Ż(ż)ydom kazał zbierać się w gettach, Tobie każe oskarżać wszystkich o antysemityzm (przepraszam, to głupota), a ludziom duchowo wolnym każe dziś wspierać zbrodniarzy socjopatów nadzorujących USA/Izrael nadzorujących NATO – instynkt nie działa, stał się przedmiotem zaawansowanej manipulacji psychologicznej dla realizacji złych celów. Tu jest potrzebny rozum Slawomirski, trzeźwy rozum, a nie instynkt.

    Pomodlę się za Ciebie.

  35. Panie szanowny, przemiiły, weź pan i wyłuszcz z łaski swojej, dlaczego miałbym stosować się do postulatu „uczyń jak najmniej krzywdy”

    Ponieważ jesteśmy ludźmi.

    Altruizm u ludzi nie jest uzasadniony religijnie. Podobno ma uzasadnienie ewolucyjne, ale to nieważne. Krzywdę chcą wyrządzać psychopaci i socjopaci. Normalni ludzie – nie. Jeśli dla niekrzywdzenia innych potrzebuję podpórki w postaci kary boskiej, to kimże ja, do licha, jestem?

    Czyżbyś faktycznie, Goldsteinie, codziennie rano budził się z pragnieniem uczynienia komuś krzywdy i tylko wzgląd na piekło cię od tego powstrzymuje?

    No, to trzymaj się swojego kościoła, bo inaczej mógłbyś stać się niebezpiecznym dla społeczeństwa. A jeśli chodzi o mnie, to „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”.

    PS. Nieprzyjemne jakieś i niezbyt jasne twoje wpisy.

  36. Emmanuel Goldstein
    3 kwietnia o godz. 10:38
    @ Slawomirski

    Instynkt każe owcom skakać w przepaść

    Kto Pana uczyl biologii?

    Slawomirski

  37. @ Matylda
    2 kwietnia o godz. 9:09
    – – –
    apropo linka:
    Matyldo, w świecie pozakwantowym, w temacie „cancer is curable” uczą lekarzy na studiach medycznych.
    W świecie cywilizowanym, po tych studiach, lekarze leczą raka.
    W Polsce robią to oni od 10 -300 razy rzadziej i/lub mniej skutecznie (zależnie od rodzaju nowotworu) niż w cywilizacji.
    To tak z okazji wiosny, aby healerzy z jutuba nie oszołomili Cię bardziej od lokalnych okoliczności przyrody i nauk przyrodniczych 😉
    Pozdrawiam (dosłownie!).

  38. @Gekko,
    a co ma piernik do wiatraka, że zapytam wytwornie? 🙄 😉

  39. @ Matylda
    3 kwietnia o godz. 21:29
    – – –
    Mąkę.
    🙂

  40. I nich tak zostanie, skoro tylko tyle zrozumiałeś z ponad godzinnego filmu 🙁

  41. @ Matylda
    3 kwietnia o godz. 22:39
    – – –
    Nawet przez godzinę, z chorych bzdur głoszonych przed kamerą, mąki nie będzie 🙂
    Ale raczej kupa – śmiechu, jak w tym przypadku.
    To oznaka wiosny – poprawia nastrój.
    Pozdr.

  42. @ Marit

    Hitler też był ludziem. Podobnie Stalin, Beria, Kaganowicz, Lenin, Bronstein, Światło, Michnik, Goebbels, Szaron, czy Fajga Mindla Danielak – ksywka Wolińska.

    Podłoże ewolucyjne to ma neodarwinizm, marksistowska walka klas, mord i szwindel, a nie altruizm. Ty natomiast dlatego możesz sobie pozwolić na luksus życia bez pragnienia krzywdzenia innych, gdyż takie normy etyczne ustanowiła religia (poza jedną) i dopóki ma głos, są przez większość przestrzegane; kiedy jednak zostaje wyparta, normy etyczne znikają wraz z nią, co pokazują choćby Rewolucja Francuska, rewolucja bolszewicka i bolszewickie rządy w Rosji, w Chinach, w Meksyku, w Hiszpanii, w Kambodży, hitleryzm w Niemczech, czy żydokomuna w Polsce.

    PS Kant jest wtórny, nic nie wymyślił.

    @ Slawomirski

    Na pewno nie ten, który Ciebie uczył rozumu.

  43. @Marit

    Oczytany ten Emmanuel Goldstein. I jaki elokwentny.

    I widocznie kartka była wyrwana, ale do tej listy dorzuciłbym jeszcze krwawego Felka zwanego Feliksem Dzierżyńskim…
    …albo odwrotnie.

  44. Emmanuel Goldstein
    4 kwietnia o godz. 0:19
    A ty wstrętny Zydzie. Odczep się od Stalina , a naszej religii to ty nie masz prawa bronić bo ty nie nasz, tylko krewny Szarona i tej Fajgi. To tacy jak ty zabili nam Zbawiciela.

  45. @ Lewy

    Antysemita. Generalizujesz, nie wszyscy ż(Ż)ydzi są i byli moralnymi degeneratami, opisywanymi już przez proroka Izajasza, czy mordercami Chrystusa z Ewangelii, tudzież mordercami sądowymi z relacji historyków żydokomuny, albo mordercami Palestyńczyków oblewanych ołowiem, palonych białym fosforem, ewentualnie gigantycznymi złodziejami i poplecznikami holokaustu, który wspierali finansowo – banksterami. Popatrz, Szymon Cyrenajczyk dźwigał krzyż razem z Chrystusem i stanął w Jego obronie. Żyd, a porządny czlowiek i to wcale nie jakiś wyjątek, ale kto przekona tak zatwardziałego antysemitę jak Ty?

  46. Szanowni dyskutanci!
    Gołym okiem widać nowego trolla. Nie warto go karmić.
    Pozdrawiam
    Jacek Kowalczyk

  47. @Jacek Kowalczyk

    Niby Gospodarz, a zachowujesz się po chamsku – masz racjonalne argumenty, to je przedstaw, a jak nie masz, to daruj sobie polityczną poprawność na siłę, każącą Ci obrażać gości.

  48. @Jacek Kowalczyk
    Szanowny Gospodarzu.
    Proszę zgodnie z regulaminem wywalać łamiące go posty, ich publikacja nie służy ani demokracji, ani wartości udziału w takim sąsiedztwie.
    Nadstawianie policzków kosztem prawa, chroniącego demokrację, to raczej praktyka pozaateistyczna 🙂
    Z uszanowaniem.

  49. Szanowny Gospodarzu
    Ten Goldstein to podejrzany typ, samo nazwisko wystarczy. Wprawdzie chwali Szymona Cyrenejczyka, ale czy to wystarczy ? A to, że *w żywieckiem żydzi zeżarli biskupa i jeszcze się parszywce naśmiewali z trupa * Wprawdzie to napisal Tuwim, też podejrzany gość. Ja bym temu Goldsteinowi nie ufał, tacy jak on są zdolni do wszystkiego – niniejszym życzliwie donoszę.

  50. @ Lewy

    A to ciekawa opowieść z żywieckiego, nie znałem, no popatrz pan, żeby tak biskupa zeżreć… Co do samego Juliana Tuwima, to znam i cenię, jak najbardziej, genialny poeta i szczery do bólu, jak mało kto, taki wiersz sobie przypominam: „Żydzi”, albo inny, bardzo teraz na czasie, kiedy niecnoty w bębny walą w Syrii i w Korei – „Do Prostego Człowieka”. O, ten Ci się na pewno spodoba:

    Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
    Jeszcze do Ciebie powrócę,
    Chrystusie…
    Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
    Jeszcze przez łzy Ciebie zobaczę,
    Chrystusie…
    I taką wielką żałobą
    Będę się żalił przed Tobą,
    Chrystusie,
    Że duch mój przed Tobą uklęknie
    I wtedy serce mi pęknie,
    Chrystusie…

    @ Gekko

    Gospodarz zaprezentował tu swoje Dwie Minuty Nienawiści za Myślozbrodnię, w wersji mini, a Ty, jako dawny zapewne prymus Kapusiów, albo przedstawiciel Policji Myśli (ORMO Myśli raczej) masz już swoje propozycje… Z Lewym grupę operacyjną możecie zrobić, on już „życzliwie donosi”…

  51. Trzeba Ci było Gekko się wychylać? No widzisz… Ten Emmanuel jest lepszy od IPN-u.
    A swoją drogą To Adolf na pewno nie był ateistą. Może dla katolików nie był katolikiem. Nie słyszałem jednak, aby Kościół go potępił, czy choćby napiętnował.
    Emmanuel zapomniał jednak o takim „moraliście” jak np. Augusto José Ramón Pinochet. Dla „prostoty” posłużył się też okresem od Rewolucji Francuskiej.
    Religie ZAWSZE kierowały się moralnością (Dekalogiem). W tym ostatnim jednak trochę dziwnie było interpretowane przykazanie „Nie zabijaj”, bo na przykład:
    „Nie uważamy za morderców tych, którzy oburzając się na ekskomunikowanych, z wielkiej gorliwości dla katolickiej Matki Kościoła, niektórych z nich zabili.”
    [Urban II – papież 1088-1099] – (papa – a więc zgodnie z dogmatem – „nieomylny”.

    „Chrześcijanin chlubi się zabiciem poganina, gdyż w ten sposób wielbi Chrystusa”.
    [św.Bernard – XIIw. – „Pochwała nowego rycerstwa”].
    Takich przykładów w chrześcijaństwie, jak i w innych religiach można znaleźć wiele („mnóstwo zabardzo” – jak mawiał Kali).

  52. Emmanuel Goldstein
    4 kwietnia o godz. 11:25
    Emanuelu zociutki, a któśby smial na ciebie, mój przecudny donosic, przeciez ty jawnie obnosisz sie z tymi obrzydliwstwami. Gdybys robil to skrycie, to pewnie bym na ciebie doniósl, ale nie mozna donosic na swinie, która nie wstydzi sie swojego zapachu i z tym zapachem pcha sie miedzy ludzi

  53. Nasz czcigodny gość Emanuel przegrał tę potyczkę.
    Zgodnie bowiem z regułami internetu ten przegrywa, kto pierwszy użyje argumentum ad Hitlerum 🙂

  54. @ Lewy

    Nie tłumacz się, kapujesz i już, sam napisałeś. Niby żadna praca nie hańbi, ale… Masz Lewy człowieku trudności z percepcją informacji – ja się z niczym nie obnoszę, tylko na te „obrzydlistwa” co poniektórych wskazuję, a że Ci nie pachną, to i nic dziwnego, nawet to o Tobie dobrze świadczy, że jakąś szczątkową pozostałość uczciwości osądu w sobie nosisz, pielęgnuj, a prawda Cię wyzwoli. Posłańca chcesz karać, a nie sprawców nieszczęść.

    @ Sceptyk35

    Kiepsko coś ze słuchem… Abstrahując od masowych egzekucji księży przez Niemców w czasie wojny, Hitler był bolszewikiem, tak jak Lenin, więc nie mógł być wierzącym, tyle że ten drugi wciąż zalega w piramidzie na Placu Czerwonym, a Hitlera zjarali, żeby ślad po nim nie pozostał, bo wtedy można by badania genetyczne przeprowadzić i kłopot, zważywszy na kultowy dotąd grób rodzicielski, zrównany z ziemią w Austrii w zeszłym roku…

    @ Marit

    Tu nie chodzi o wygraną, czy przegraną, a o fakty.

  55. Strasznie to zawziete , wierzgajace i rezolutne to prosie Emanuel. Hrum, hrum

  56. Lewy,
    czy warto? 🙄

  57. Matylda
    4 kwietnia o godz. 15:53
    Sam nie wiem, czy warto, czy nie warto skomentować panoszenie się hrumkającego stworka. Może warto, żeby więcej nie hrumkał ?

  58. Lewy,
    „nadzieja umiera ostatnia” 😉

  59. No proszę, jedyny sprawiedliwy.
    Skąd się coś takiego bierze?

  60. @ Sceptyk35
    4 kwietnia o godz. 12:36
    To był z mojej strony odruch samarytański, żeby nie powiedzieć: zawodowy 🙁
    Takie rozmowy toczy się w gabinetach lekarskich, publikowanie tego blogu tylko zasila i pogłębia psychozę. Szkoda że Gospodarz, jak się zdaje, nie ma tej świadomości.
    Pozostali, komentując, nieświadomie krzywdzą bliźniego IMHO.
    Pozdrawiam.

  61. W przypadku tego całego E..ela jak dla mnie zdecydowane przegięcie. Aczkolwiek…

    Niestety gdyby pacjenci gabinetów lekarskich posługujący się tego typu poetyką jak jeden mąż zjawili się po poradę to strach pomyśleć. Nie chodzi o atmosferę na korytarzach , ale ten tłok.

    Oczywiście pytanie: Dlaczego tylu ich jest ?

    Odpowiedź jakaś tam ( oczywiście dosyć łożona) się nasuwa, ale drugie pytanie przy okazji również ciśnie się na usta. Gdzie jest ta granica, w którym momencie taki E…el gnie, gnie i przegina.
    Wolność słowa i cała z tym związana ekspresja to jedno i gdyby chodziło tylko o pojedynczego podopiecznego specjalistycznej poradni problem przestałby istnieć, ale w czasach Internetu kiedy całe tabuny autorów tego typu narracji problem chyba istnieje.

    A może zostawić ich w spokoju, chociaż mając w pamięci te wszystkie
    momenty kiedy człowiek „dla świętego spokoju”, a później…
    Być może to tylko nadwrażliwość, ale na wszelki wypadek wszystkie nocniki trzeba wyrzucić na złom.


  62. Wolność słowa nie wyklucza wolności milczenia.
    Ale milczenie to także bywa słowo przeciw wolności.

    PS
    @ Aaron
    To, że słyszymy w całej Polsce codziennie hejnał mariacki, nie znaczy, że coraz więcej ludzi trąbi 😉

  63. @ Emmanuel – masz rację, że ze sluchem u mnie coraz gorzej. Lata robią swoje. Ale z pamięcią ciągle nie jest źle. Otóż ten Adolf – ateista (no bo bolszewik) wypowiedział takie oto słowa do swoich zwolenników:
    „Moje uczucia jako chrześcijanina kierują mnie do Mojego Pana i Zbawiciela jako do bojownika. Kierują mnie do człowieka, który kiedyś w samotności, otoczony przez niewielu wyznawców, rozpoznał czym są Żydzi i wezwał ludzi, by walczyli przeciwko nim i który — prawda, na Boga! — był największy nie jako cierpiętnik, ale jako bojownik. W bezgranicznej miłości jako chrześcijanin i jako mężczyzna czytałem te fragmenty, które mówią nam, jak Pan wreszcie podniósł się w całej Swojej mocy i chwycił bicz, by wygnać ze Świątyni tę zgraję węży i żmij. Jak wspaniała była Jego walka przeciwko żydowskiej truciźnie. Dzisiaj, po dwóch tysiącach lat z najgłębszym uczuciem uznaję dogłębniej niż kiedykolwiek przedtem fakt, że to
    z tego powodu rozlał Swoją krew na Krzyżu”.
    I co? Watykan zaprotestował, że coś nie tak?
    ———————
    Faktem jest, że hitlerowcy zgładzili wielu polskich księży. Ale nie dlatego, że byli katolikami. Zgładzili tych, którzy byli polskimi patriotami i tego nie kryli. Czy w tej sprawie Watykan też protestował?
    A może wiesz, kto to był Franz Justus Rarkowski?

  64. @ Sceptyk35

    Oj Sceptyku35, sceptyku, a iluż to maranów zaklinało się w Imię Boże, ilu katolickie szaty liturgiczne przywdziewało i do dziś przywdziewa, ogonem jednocześnie na mszę dzwoniąc? Watykan, który uratował w czasie tej wojny tysiące Żydów nie musiał wypowiadać swojej opinii o Hitlerze, to nie miało znaczenia, bo to tak, jakby o dmuchanym Szatanie mówił, że jest zły. Chrześcijanin jest wtedy chrześcijaninem, kiedy stosuje się do zasad religii chrześcijańskiej, a nie gdy deklaruje „swoje uczucia” dla pozyskania popleczników pośród ludzi wierzących.

    A wiesz kto to był św. Maksymilian Maria Kolbe? Ilu Żydów uratował Niepokalanów? Znasz jakichś rabinów, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków w czasie sojuszu niemiecko-bolszewickiego?

  65. @ Emmanuel
    Akurat o Kolbem wiem stosunkowo dużo, bo tak się zlożyło, że czytać uczyłem się z jego wydawnictw (głównie Rycerza Niepokalanej) których użyczyła nam dobra sąsiadka. Nie odniosłem zbyt budującego wrażenia (mimo, iż nie do końca rozumiałem o co tam chodzi). Wiedziałem jednak, że Żydzi i sowieci są be. Żydzi np. potrzebują krwi chrześcijańskich dzieci do produkcji macy, a z sowietów wyłoni się Antychryst.
    O uratowaniu przez Watykan tysięcy Żydów dowiedziałem się stosunkowo niedawno. Nieco wcześniej dowiedziałem się o akcji znanej obecnie pod nazwą Odessa. Natomiast jak przez mgłę pamiętam, jak ojciec, spokojny i opanowany człowiek, pewnego dnia wrócił wzburzony krzycząc „jak on mógł”, „przecież tam zginą miliony niewinnych ludzi” i tp. Kilka lat później dowiedziałem się, że chodziło o list (adres) jaki wystosował do żołnierzy Hitlera P12 chwaląc ich za wszczęcie walki z sowietami.
    A rabinów faktycznie nie znam. Żadnego rabina.

  66. Emmanuelu, a ty jestes Polakiem czy polakiem? Emanuelu, a ilu znasz Rabinów, którzy kolaborowali z władzą ludową w Polsce, bo ja księży katolickich całkiem sporo? Skąd takie pytania? Już dawno tak się nie uśmiałem (przez łzy, to przyznaję), czytając pseudointelektualne peany pochwalne na temat etycznej siły sprawczej mającej swe źródła w religii, nie mówiąc już o mordercach jezusa chytrusa… Panie emanuelu, jezusa zabili Rzymianie na podstawie wyroku Piłata. Jaką ty biblie czytałeś? Czytałeś w ogóle?

  67. Czas zrewidowac historie
    ________________
    i prawda, ze to Rzymianie zabili Mesjsza a dlaczego wiec spadkobiercow Rzymian, czyli wspolczesnych mieszkancow Italii nie obciaza sie za tamta zbrodnie…a tylko Zydzi i Zydzi…
    a @emanuel to tylko Protokoly Medrcow Syjonu zna

  68. …a ksiaza-patrioci, PAX….kolaboracja katolicka lat PRLowskich

  69. Rafał Kochan zapytowywuje, jaką Biblię czytał nasz adwersarz… Może taką:

    Młody ksiądz pierwszy raz głosi kazanie. Po mszy pyta proboszcza, jak było. Ten odpowiada:
    – W zasadzie okay, ale mam takie trzy drobne zastrzeżenia. Po pierwsze, kazania nie zaczyna się od „K… mać”, po drugie – pana Jezusa nie zabili Indianie, no i po trzecie, po zakończeniu nie zjeżdża się z ambony po poręczy!

  70. @ Sceptyk35

    Musi być jak piszesz, pewnie dlatego nie odniosłeś zbyt budującego wrażenia po lekturze Rycerza Niepokalanej, gdyż nie do końca rozumiałeś o co tam chodzi…

    Co do krwi w macy, ja tam nie wiem, ale pisał o tym naukowiec pochodzenia żydowskiego, sięgał do średniowiecza i dalej, nie pamiętam teraz jego nazwiska, ale jak chcesz, to specjalnie dla Ciebie poszukam i znajdę. Jeśli idzie o sowieckiego antychrysta, zważywszy na korzenie bolszewizmu, to całkiem prawdopodobne.

    Frederick Forsyth jest interesującym autorem, ale to sensacja, historyk z niego żaden, więc „Odessa Files” jako miarodajne źródło odpada.

    Ja też nie znam rabinów, którzy by ratowali Polaków w czasie współpracy bolszewików z hitlerowcami, choć możliwości przecież mieli.

    @ Rafał Kochan

    Polak to narodowość, tak jak Izraelczyk, a ż(Ż)yd do końca nie wiadomo, prof. Shlomo Sand pisze, iż narodowość żydowska nie istnieje, to wg niego mit i jeśli jako Żydów traktować kolejne pokolenia od czasów proroków, to najbliżsi ideału byliby chyba Palestyńczycy – z pewnością nie chazarscy konwertyci, którzy tyle mieli krwi żydowskiej, co i Sitting Bull. Za żyda jest uznawany powszechnie wyznawca judaizmu, członek korporacji, więc raczej małą literą, chociaż poprawność polityczna każe wielu pisać dużą – wtedy Katolik też z dużej.

    Jezusa zabili Żydzi, nie Rzymianie, którzy jedynie wykonali wyrok Sanhedrynu i nie w Biblii o tym stoi napisane jak byk, albo złoty cielec, a w Ewangeliach Nowego Testamentu.

    @ ozzy

    W kwestii morderców Chrystusa – jak wyżej. Polecam film „Pasja” Mela Gibsona.

    @ Marit

    Szkoda słów.

  71. Emmanuel Goldstein
    5 kwietnia o godz. 18:44

    „Polecam film „Pasja” Mela Gibsona.”

    a ja polecam basnie Andersena bo nie sa tak brutalne jak ta bajka o Jezusie

    Slawomirski

  72. Emanuel Goldstein
    Szkoda słów.

  73. Emmanuelu, proponuję jednak doczytać, i Biblię (na którą składa się zarówno stary, jak i nowy testament. Chyba jesteś chrzescijaninem i powinieneś takie rzeczy wiedzieć, wszak to abecadło twoje, prawda?), i historię prawa z tamtych czasów. Sanhedryn był trybunałem narodowo-religijnym i nie posiadał władzy wykonawczej. Poza tym, z biblii tak naprawdę jasno nie wynika, że Chytrus stawił się przed Sanhedrynem. Mateusz i Marek mówią o jednym przesłuchaniu Jezusa podczas nocy i drugim, które odbywa się rankiem. Łukasz wspomina tylko o rannym wezwaniu Jezusa przed Sanhedryn. Jan zaś mówi o przesłuchaniu przez arcykapłana, który wówczas nie był na urzędzie tj. przez Annasza. Wreszcie Jan wspomina o stawieniu się Jezusa przed Kajfaszem, nic jednak nie mówi o stawieniu się oskarżonego przed Sanhedrynem. Jedyne, co działa tutaj, to twoja wybiórcza wiara w biblijne bzdury i brak (lub celowe pomianie) znajomości kontekstu świecko-religijnego w tym regionie. To prawda, Żydzi nie mieli swojego państwa, ale poprawna polszczyzna jasno określa reguły pisowni. Łamiąc te reguły, celowo wyrażasz pogardę do tego narodu. Wyrażając pogarde do tego narodu, wyrazasz pogarde dla siebie, pamietaj o tym, bo twoi przodkowie byli w takiej samej sytuacji i na pewno nie byłoby im miło widzieć, jak ludzie w ten sposób wyrażają taką (subtelną) wobec nich pogardę. Skoro odwołujesz się do cienkiego reżysera, jakim jest/był Gibson, znany ze swojej nienawiści do Żydów, to odwołaj sie też do Scorsese. Od kiedy takl bacznie przygladasz się sztuce, jako zwierciadle tego, jakie to prawdy w swietych księgach sa zapisane? Skoro tak, to siegaj po inne dzieła.

  74. Goldstein
    Nie bądź taki suriozny. Pożartowaliśmy sobie wesoło 🙂 Zawsze należy widzieć jasną stronę rzeczywistości. Patrz, oboje uważamy, że pana Jezusa nie zabili Indianie. To już coś. Jakiś punkt styczny. Bo poza tym to nędza, ciężko się zgodzić niemal ze wszystkim, co piszesz, nawet ze spójnikami i przyimkami 🙁 Nie pozdrawiam.

  75. @ Rafał Kochan

    Lepiej mnie nie proś o czytanie Biblii, bo zacznę jeszcze podawać cytaty odnośnie Żydów z Izajasza, Barucha, czy innych proroków i dopiero się tu narobi. Biblia to Biblia, a Nowy Testament, to Nowy Testament i on jest dla chrześcijan podstawą, chociaż niektórzy próbują forsować kuriozalny patent pt. „judeochrześcijaństwo”, patent kompletnie absurdalny, bowiem chrześcijaństwo, jak sama nazwa wskazuje, pochodzi od Chrystusa, Boga wcielonego, a Judejczycy chrześcijan, samego Chrystusa oraz Matkę Boską nienawidzili (i nienawidzą) wręcz zoologicznie, co jest jasno wyłożone w podstawie ich wiary, Talmudzie.

    Czy Sanhedryn władzę posiadał i jaką, to sobie przeczytaj w relacji historycznej św. Mateusza, ale w oryginale, a nie w jakiejś wersji propagandowej, na którą się tu powołujesz.

    A wczesnym rankiem wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciwko Jezusowi, że trzeba go zabić.

    Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Piłata. Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym. Wtedy rzucił srebrniki do świątyni, oddalił się, poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli: Nie wolno kłaść ich do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew. Po odbyciu narady kupili za nie Pole Garncarza, na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi. Mt. 27.1-8

    Mel Gibson jest doskonałym reżyserem, zarówno Pasja, jak i Apocalypto są dziełami genialnymi. Ludźmi pochodzenia żydowskiego nie gardzę, wielu szanuję, ale nie wymagaj ode mnie szacunku dla złoczyńców jak Goldman, czy Rotszyld, nie miałbym dla nich szacunku nawet, gdyby byli Polakami. Martin Scorsese to także wspaniały reżyser, widziałem znakomitą większość jego filmów, również Ostatnie Kuszenie Chrystusa, które uważam za arcydzieło wraz z muzyką Petera Gabriela.

    @ Marit

    Pełna zgoda, Indianie na pewno Go nie zabili. Ja dla odmiany pozdrawiam.

  76. Emanuelu, mylisz się. Stary i Nowy Testament wchodzą w skład Biblii. I tak jest w nauce kościoła, twojego kościoła to traktowane. Więc, jeśli piszę, byś poczytał Biblię, to nie mylę się, bo Nowy Testament jest immanentną częścią Biblii. Dziwi mnie, ze jeszcze chcesz na ten temat dyskutować. Judeochrzescijaństwo nie jest absurdem. Ja wiem, że chrzescijaninowi może zależeć (zależy wam od przeszło 2000 lat) na metafizycznej suwerenności duchowej, ale fakty historyczne i teologiczne są nieubłagalne. Chrześcijaństwo w dużej części wywodzi się z judaizmu, czy ktoś tego chce, czy nie. Jest pochodną do judaizmu religią i bazuje na tych samych wartościach. Nie wiem, po co podajesz ten cytat Mateusza. Podaj trzy pozostałe i zobaczymy rożnice. Każdy z Apostołów na ten temat pisał inaczej. Wiec dlaczego mamy wierzyc akurat Mateuszowi, który nota bene jest największym bajerantem z całej czwórki? Nie będę z tobą rozmawiac o „genialności” Gibsona. To jest twoja opinia i nie zamierzam tutaj prowadzic dysputy nad wartościami estetycznymi efekciarskiego stylu hollywoodzkiego kina akcji, który z genialnością ma tyle wspólnego, co pijarowe rządy Tuska w kształtowaniu lepszej rzeczywistości do życia w naszym kraju. Nie wymagam od ciebie szacunku do złoczyńców, zarówno tych pochodzenia żydowskiego, jak i polskiego czy watykańskiego. Pisz zgodnie z poprawną polszczyzną narodowości, a nikt nie będzie mógł ci zarzucić pogardy do konkretnego narodu. Tylko tyle oczekuję.

  77. @ Rafał Kochan

    OK, mówisz i masz – Izraelczycy.

  78. Fragment wywiadu z Januszem Głowackim . Nie mylić z Bartoszem Głowackim – tym spod Racławic.

    „Moja córka w ramach programu uniwersyteckiego w Stanach pracowała w więzieniu Sing-Sing.Jak przyjechała do Polski to jej załatwili wizytę na Rakowieckiej,gdzie też prowadzono z więźniami zajęcia edukacyjne.
    I prowadzący zapytał:
    „Czy ty Zuziu jesteś wierząca?”
    Odpowiedziała, że nie, i wtedy przez całą grupę gwałcicieli, bandytów, złodziei przeszedł szmer oburzenia:
    „Aaaa! Coś potwornego”

    Nieco zaskakująca reakcja więźniów, ale być może ich dezaprobata świadczy, że wszelkiego rodzaju programy edukacyjne mają swój głęboki sens.

  79. Zgadza się Aaron. Mają sens. Ich atawistyczne, irracjonalne i bezimienne skłonności przyjmują teraz realne źródło pochodzenia. Ich demiurgiem jest B(b)óg – i bardzo często w imię tegoż B (b)oga „sprzątają śmieci”.

  80. A co mi tam, też sobie zakapuję, może mnie tu polubią, jak swego?

    Redaktor Adam Szostkiewicz cenzuruje blog – ciuś, ciuś!

    @ szostkiewicz (napisał do mnie per „goldstein”, zatem: szostkiewicz)

    Ocenzurował Pan mój wpis dotyczący tragedii Icchaka Kacenelsona i szerzy Pan oszczerstwa, że uznani historycy, którzy badaniom tematu poświęcili kilkadziesiąt lat życia to antysemici – nieładnie. Zamiast historycznej prawdy proponuje Pan czytelnikom rasistowską propagandę polskojęzyczną a la klamca Gross, który pomijając resztę wykazanych mu nonsensów, doliczył się w Jedwabnem 1600 ofiar, czy p. Engelking i s-ki, albo p. Snydera, co choć idzie dalej, niż inni historycy, to w złą stronę i tak daleko jest od prawdy obiektywnej, jak p. Applebaum od Sołżenicyna – to dość obrzydliwa praktyka jak na opiniotwórczego dziennikarza. Proszę sobie przeczytać opinie o polecanej przez Pana książce „Bloodlands”, ale nie te z NYT, FT, WT, TST, ST i innych autorytetów typu czytany po hebrajsku „timeS”: http://www.amazon.com/Bloodlands-Europe-Between-Hitler-Stalin/product-reviews/0465002390/ref=cm_cr_dp_qt_hist_one/184-7289032-5960168?ie=UTF8&filterBy=addOneStar&showViewpoints=0

  81. To bzrydko cuchnace zwierzatko mowi cos o obrzydliwosci. A to ekspert sie znalazl

  82. Jaka wielkobraterska czujność! Tylko uderzyć w stół, a już się Lewy kapuś odezwie – strzała konfident! Co u Ciebie, praca tak w szabas? Czy to aby bezpieczne? Nie musisz odpowiadać, wiem, tajne przez poufne.

  83. Alez ty zwierzatko wierzgasz, ciagle tylko kapus i kapus, a smrod, ze hej

  84. Właściwie nie wiem dlaczego tym wszystkim ( siebie niestety do nich nie zaliczam) którzy określają siebie Chrześcijanami – szczególnie w jej katolickiej wersji – tak przez zęby przechodzi to ,że to właściwie Żydom zawdzięczamy te obiekty adoracji. Sam Bóg, jego Syn, polska królowa to wszystko amatorzy żydowskich specjałów. Karp po żydowsku, czulent , czy słynną macę zawiera każdy niebiański jadłospis.
    I pozostając w tej kulinarnej tonacji należy zadać fundamentalne pytanie:
    ” Wiemy co jedzą, ale czym to wszystko zapijają?”
    I tutaj niespodzianka, żeby nie powiedzieć sensacja.
    Swego czasu amator cebularzy – Karol Marks uznał, że cała ta religia to właściwie jedno wielkie opium dla ludu i w ramach XIX-wiecznego Monaru określił co trzeba uczynić, aby odstawić te szkodliwe odżywki.
    I dzisiaj okazuje się, że niedawno odnaleziony rękopis „Kapitału” zawiera ( ostatnie odkrycie rosyjskich egzegetów jego tekstów) zdanie podważające wcześniejsze marksowskie dogmaty.

    Ich zdaniem to nie opium ,ale bimber stanowi używkę . Tak więc: RELIGIA TO już nie opium, ale BIMBER DLA LUDU.

    Tym samym już wiemy gdzie powstała pierwsza bimbrownia, kto dobierał składniki ,ich proporcje i czym powinni zapijać swoje specjały rodacy Goldsteina i ich najwięksi przyjaciele Polacy. Niestety Polacy ostatnio jakoś tak z pewnym dystansem do religii i jej ziemskich akcesoriów, ale Rosjanie nawet w czasach swojego ustrojowego eksperymentu – wbrew pozorom – tak bardzo od religii się nie oddalili. Bo bimbrownie…

    A poza tym idzie wiosna.

  85. Cóż, poujadać zawsze można. Ktoś jest kłamcą, ktoś inny kapusiem, a jeszcze inny złoczyńcą. Żeby była jasność, dotyczy to wszystko „żydów” lub lewaków. Tam jest realne źródło zła na świecie, prawdziwa sodoma i gomora. Polacy, ups, oczywiście ci PRAWDZIWI polacy, którzy co najmniej od 5 pokoleń posiadają czystość rasową i nie mają nasrane w dokumentach, że ktoś przez przypadek zakochał w jednym z „żydów”, czego owocem, zgniłym owocem mógł być parszywy mieszaniec, są pozbawieni z natury swojej szlachetni. Pomagali zawsze „żydom”, a oni tacy niewdzięczni, mają czelność na głos wypominać Polakom, jakieś tam drobne grzeszki, jak Jedwabne, wszak to inspiracja Niemców!!! Panie Emanuel G., kiedy słucham lub czytam tego typu teksty, o takiej narracji, proszę mi wierzyć, wstydzę się być zarówno „polakiem” , jak i „Polakiem”. Powiem panu więcej, skutecznie pan potrafi zarzygać i nasrać na tzw. patriotyzm. Jest pan tego świadomy? Jest pan tego świadomy, że jest pan chwastem, a nie żadnym chrześcijaninem? Jest pan świadomy tego, ze byłby pan dla Jezusa pierwszym osobnikiem, którego należałoby pokazać za wzór, jakim chrześcijanin nie powinien być człowiekiem? Niech pan się zastanowi nad sobą, „polaku”…

  86. Wierząca tłuszcza poddana oparom opium jest spokojna.
    Wierząca tłuszcza upojona bimbrem, będzie upojona i krwią….
    Taka jest różnica.

    Kościół od zawsze załatwiał swe sprawy cudzymi- świeckimi- rękami.
    Piłat nie skazywał na śmierć.
    On jedynie wykonywał wyrok sądu religijnego.
    Inkwizycja nie paliła na stosach.
    To władze świeckie wykonywały publicznie wyrok……

    Władza religijna jest wielka.
    I do wykonywania swych wyroków zawsze znajdzie fanatyczną tłuszczę.
    Imam jedynie wyda fatwę, czy wygłosi kazanie.
    Wykonawcy się znajdą……

    Kilkaset lat temu taką siłę sprawczą miały słowa kapłanów chrześcijańskich- podobno……
    W Europie nie ma już procesów o czary, ale w Indonezji czy Afryce są jeszcze wyroki śmierci za takie przestępstwa.

    Organizacja ODESSA to nie wymysł Forsythe’a.
    To historycznie udowodniony fakt.
    Watykan sporo na tym procederze zarobił.
    Tak samo jak włoska mafia i oficerowie OSS.

  87. Rafał Kochan
    6 kwietnia o godz. 16:24
    Podziwiam Cie Rafale, masz nerwy, zeby tak dosadnie i precyzyjnie wypunktowac Emanuela G. Mi niestety puszczaja nerwy, taki mam temperament że na podlość reaguję niemerytorycznie.
    Pozdrawiam

  88. @wiesiek59. Zgadzam się z tobą, poza pewnymi „ale”. Piłat nie wykonywał wyroków sądowych Sanhedrynu. To żydowskie zgromadzenie w żaden sposób nie stanowiło formalnej instancji władzy sądowniczej czy wykonawczej. Oczywiście rzymscy prefekci liczyli się ze zdaniem Sanhedrynu i nie mieli w tym interesu, by kwestionować wyroki podjęte przez to zgromadzenie, szczególnie w sprawach błahych lub takich, które dotyczyły stricte bezpieczeństwa wśród społeczności żydowskiej. Nie mniej jednak, to Piłat był „panem i bogiem”, i gdyby tylko chciał, to w jeden dzień mógłby wyrżnąć w pień cały ten Sanhedryn, gdyby tylko miał taki kaprys. I to on wydał wyrok skazujący Jezusa na śmierć, i pod względem formalnym, była to suwerenna decyzja tego prefekta, a nie Sanhedrynu. W zrozumieniu tego tajemniczego zdarzenia niezbędne jest zrozumienie ówczesnej sytuacji, pełnej złożonych relacji między władzą rzymską, Żydami oraz mnóstwem, zbuntowanych mniej lub bardziej społeczności o różnych podłożu wyznaniowym. Chrystus prawdopodobnie należał do jednych z tych buntowników. Warto zwrocić uwagę, że w czasach, gdy powstawały pierwsze ewangelie, a więc ładnych kilkadziesiąt lat po jego śmierci, chrześcijanom tak naprawdę zależało na oczernianiu Żydów. Dlaczego? Z prostej przyczyny, rozszerzanie strefy wypływów. Paradoksalnie, chrzescijanie wówczas zblizali się bardziej do Rzymu i jemu się podlizywali, byle tylko w konfrontacji z Żydami, być wyżej w hierachii społeczno-politycznej. To dlatego m.in. Piłat w ewangeliach jest pokazywany tak korzystnie… zwyczajna polityka… Piłat w rzeczywistości był okrutnym prefektem, który w rzeczywistości nie dyskutował ze skazanym motłochem żydowskim, jak to przedstawiano w ewangeliach w sprawie chociażby Jezusa i skazania go na śmierć. Nowy Testament nie jest żadnym wiarygodnym żródłem wiedzy historycznej. To, jak on powstawał zakrawa już o pomste do nieba… Jedyne na co moze kosciół liczyć, to na ciemny lud, który będzie wierzył w te brednie.

  89. @ Rafał Kochan

    Jesteś takim samym prostym burakiem, jak twój Lewy poplecznik. Prawda Ci nie w smak, karmisz się kłamstwem, samooszukiwaniem i pewnie tylko dzięki niemu możesz spokojnie spoglądać w lustro. Ty już lepiej za Jezusa nie mów, gdyż to nie twoje stronnictwo, a zgoła przeciwnie, nie znasz ani Ewangelii, ani Biblii i czytając Ciebie zastanawiam się, jak to możliwe, że w ogóle potrafisz pisać – wyposażylli Cię w mowopis, prawda? Zgadłem. A kto kim jest i dlaczego, po owocach można poznać, nie po retoryce.

    Nie będę Ci udzielał lekcji historii, abyś wiedział jak było. Niby na naukę nigdy nie jest za późno, ale pewne ograniczenia istnieją, postawmy sprawę jasno: praca organiczna w twoim wieku nie daje nadziei z przyczyn obiektywnych, nawet mojżeszowego wieku raczej nie dożyjesz, choć życzę Ci jak najlepiej.

    Nie wspominaj ciągle Hitlera, nie każdy jest w pełni „rasowy”, a czy ż(Ż)ydzi chętnie widzą związki z gojami, to Ci powie długobrody rabin, instruujący żydowską młodzież w kwestii, co im własna matka połamie, jeśli nie będą się dobierać wyłącznie pomiędzy sobą: http://vimeo.com/63132690

    @ Lewy

    Temperament może masz, za to rozumu za grosz.

  90. Emmanuel, krynico mądrości, wstydu oszczędź sobie człowieku. Osiągnąłeś już wiek mojżeszowy, a w dalszym ciągu nie wiedziałeś, czym jest biblia i z czego się składa. Mam tę małą satysfakcję, że przynajmniej w tej kwestii otworzyłem ci oczy i na starość będziesz wiedział, na co się odwołujesz w swoim opętaniu. Krzyżyk na drogę i głoś swoją wesołą nowinę wśród ludu ciemnego, pewnie on cię z żarliwością wysłucha.

  91. To jakaś odmiana ewangelizatora… Zieje miłością bliźniego na kilometr. Podaję cytaty:
    Jesteś takim samym prostym burakiem;
    czytając Ciebie zastanawiam się, jak to możliwe, że w ogóle potrafisz pisać;
    Temperament może masz, za to rozumu za grosz.

    Nerwy mu puszczają i dlatego obraża, nie dlatego, że nas nie miłuje. Właśnie miłuje i dlatego chce dla nas jak najlepiej. Tzn. żebyśmy przyjęli jego jedynie słuszne poglądy.

    Ilu tu takich było! Ten jest nieco gorszy, bo mocno antysemicki. Nie cierpię, jak katolicy próbują zaprzeczać oczywistym faktom, że chrześcijaństwo wywodzi się z religii żydowskiej. Co im przeszkadza, do licha?

  92. Marit, jak to co? Jak „Prawda”, którą głoszą chrzescijanie, mogła mieć swoje źródła w innej religii? Islam, hinduizm, judaizm – to religie, które maja swe źródła u zrębu cywilizacji człowieka. Chrześcijaństwo tak naprawdę jest sektą… i to boli chrzescijan tak bardzo…

  93. Wybacz prosiaczku o malym rozumku Emanuelu, co ty mozesz wiedziec o rozumie ?

  94. „Pisz co wiesz, chlopcze!” slowa Jezusa do Jana Ewangelisty, AD 33
    _______________________
    W czasie II wojny swiatowej pewien amerykanski zolnierz przezyl jako jeniec wojenny w Japonii. Zamkniety trzy lata w celi bez okien. Zadnego swiatla dziennego. zadnego kontaktu z drugimi jencami wojennymi. Zadnych ksiazek. Tylko na chlebie i wodzie. Kazdego dnia, przez 1195 dni. Czy wiecie jak przezyl? Nie z przyczyn religijnych. Nie powodowany przyszla zemsta.
    Jajka.
    Ten czlowiek lubil jajka. Ubostwial je. Kazdego dnia mogl o nich marzyc. W kazda noc o nich snil. Jajka sadzone. Jajka na miekko. Jajka na szynce, jajka z grzankami, jajka z innymi jajkami. Smazone, gotowane, kogel mogel. Wojna sie skonczyla. Zolnierz powrocil do rodzinnego Kansas. Spotkal rodzicow. Urzadzono mu powitalne przyjecie.
    Zazyczyl sobie omlet z 12 jaj. Jadl je pospiesznie i gustowal w kazdym kasku.
    I nagle padl na podloge po masywnym ataku serca.

  95. @ Marit

    Masz swoiście wybiórczą zdolność percepcji, nie byłaś uprzejma zauważyć, że moje słowa są jedynie dostosowaną do poziomu intelektualnego adwersarzy odpowiedzią na ich chamskie inwektywy.

    Pójdź jednak dziecię, jak Cię uczyć każę, może jeszcze nie jest za późno, jak w przypadku Cohena. Otóż chrześcijaństwo wywodzi się od Jezusa Chrystusa, który nie był Żydem, a Mesjaszem, Synem Boga, zesłanym pośród Żydów, gdyż to chorzy potrzebowali wówczas lekarza. I nic się nie zmieniło. Żydówką nie była także św. Maria, tylko Aramejką. Dla jasności: Żydem nie jest także Bóg, choć wielu zdaje się mniemać inaczej.

    Nikogo nie namawiam do przyjmowania moich poglądów, wisi mi to, jak kilo kitu, jedynie przedstawiam fakty wobec enuncjacji tutejszego nieuctwa i otwartego kłamstwa.

    @ Rafał Kochan

    Coś Ci się znowu pomerdało koleżko, chrześcijaństwo jest jedną z trzech głównych religii świata, podczas gdy judaizm to zaledwie arcynikły margines, który mi notabene nie przeszkadza (niczym religia Eskimosów, czy Indian Navaho) tak długo, jak jego ortodoksyjnie fanatyczni, rasistowscy wyznawcy nie realizują nienawistnych wobec chrześcijan (oraz wszystkich innych ludzi świata) zapisów Talmudu.

    @ Lewy

    Przestało mnie bawić odpowiadanie na twoje debilne posty – trzymaj się Lewusie i uważaj na siebie, szczególnie w trakcie zbioru buraków.

  96. O tej Aramejce już było, czytałam to wiele razy. Tylko nie pamiętam nicku ewangelizatora, który to pisał. Myślę, że to ten sam, tylko teraz jako Żyd, wrócił by nauczać 😉 Nudy, cholera jasna psiakrew, niech już sobie stąd idzie, do widzenia trollu Aramejczyku zagwazdrany. Panie Kowalczyk, czas chyba odzyskać swój blog.

  97. Ludzie, opamiętajcie się!
    Połowa już blogów „Polityki” dyskutuje z psychotycznymi wypocinami obłąkańczych rasistów i antysemitów.
    Wyręczając medycynę, karmicie obłęd.
    W ten sposób pada się jego ofiarą – albo się normy kulturowe zna, szanuje, przestrzega ich i broni, albo uprawnia rozumną w zamiarze dyskusją i argumentacją się szaleństwo jako normatyw.

    A do Gospodarza apeluję jednak o regulamin i usuwanie nienawistnych i obraźliwych dla rodzaju ludzkiego bzdur.

  98. Emmanuelu, ale dlaczego z uporem maniaka, po raz kolejny wylewasz jad na Żydów i judaizm? Co oni ci zrobili? Twojego idola zabili ponad 2000 lat temu? Przeszkadza ci, ze teraz mają pieniądze, a ty ich nie masz? Nie rozumiem tego…. Ale powiem ci w zaufaniu, że imponujesz mi. Tak, imponujesz mi swoją głęboką wiarą, to nić, że jest ona chora i wypaczona, ale wiara, a to jest dar… a ty masz ten dar… wątpiłeś kiedyś? Czy beton niegdyś został wlany w twoją przestrzeń między uszami i pozwolono mu zastygnąć? Chciałbym cie poznać bliżej i popatrzeć prosto w oczy, kiedy bredzisz o swojej sekcie, mesjaszu i Żydach. Wbrew pozorom, wolę obcować z takimi ludźmi, którzy żyją iluzją, niż hołotą, która takich iluzji już nie posiada. Wiem też, że twoje obłąkanie zrodziło się z twojej wrażliwości i pragnieniu, by świat był szczęśliwszy, a twoje życie bardziej cenne. Gdzieś jednak, ktoś popełnił błąd…. nie mniej jednak, tacy ludzie jak ty, takie chwasty też ozdabiają tę ziemię i warto pochylić się nad nimi.

  99. @ Rafał Kochan

    Wiem, że to ponad twoje intelektualne siły, ale niech tam: pieniądze to nie wszystko Kochan, żeby żłób nafutrował się kasą do pełna, od stóp do głów, to zawsze pozostanie tylko i wyłącznie żłobem, tyle że nafutrowanym. Inna sprawa, w jaki sposób się nafutruje, bo jeśli okradając świat lichwą, derywatami, manipulacją giełdami, kursami walut, spekulacją kontraktami terminowymi, oszukańczymi opcjami, kreacją pieniądza z niczego, aktami terroru państwowego, wzniecaniem wojen, to taki nafutrowany syn jest także zwykłym pasożytem, złodziejem i oszustem.

    Nie idola zabili, a Dobro i Miłość, wybierając zło i nienawiść, które szerzą od lat po świecie w imię swoich rasistowskich, psychopatycznych urojeń.

    Widać, że niewiele czytasz, to masz tu fragment dla informacji, bo nie przypomnienia przecież:

    A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on siedział na sądowej stolicy, posłała do niego żona jego, mówiąc: Nie miej żadnej sprawy z tym sprawiedliwym; bom wiele ucierpiała dziś we śnie dla niego. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy: Na krzyż z Nim! Namiestnik odpowiedział: Cóż właściwie złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Na krzyż z Nim! Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Mt. 27.15-26

    Kochan, sam wyjąłeś szydło z worka, ludzie, to dla Ciebie „chwasty” – talmudyczna nauka nie poszła w las.

  100. Emmanuelu, czyli jednak teorie spiskowe. Lubisz te bajeczki dla głupio-dorosłych? Miałem nadzieję, że kierujesz się mimo wszystko, wypaczoną, bo wypaczoną, ale jednak iluzją szczęścia na świecie, a ty zwykły, sfrustrowany szarak jesteś, co to wiedzie nudne życie i lubi efekciarskie historyjki. Juz teraz wiem, dlaczego Gibson oraz jego filmy sa dla ciebie genialne. A do tego ewangeliczne brednie sfiksowały cię na maxa. Chcesz mnie lub innych nawracać, czy udawać, że przeczytałeś ze zrozumieniem te teksty?

  101. Osoby z świetnie rozwiniętym zmysłem powonienia informuje, że bohaterka której poniżej udostępniłem nieco miejsca to nie Helena Rubinstein ,ale jedna z licznych znajomych Cześka Miłosza . Co prawda szacowny noblista różne znajomości zawierał i rożnie się one kończyły, ale Helenka i Czesio zawsze milo wspominali ucieszne obopólne krotochwile.

    Religia Helenki

    W niedzielę chodzę do kościoła i modlę się ze wszystkimi.

    Kimże ja jestem, żeby odróżniać się od innych ludzi?

    Tyle, że nie słucham tego, co księża wygadują w swoich kazaniach

    Bo musiałabym udawać, że wyrzekam się zdrowego sensu.

    Starałam się być wierną córką mego rzymsko katolickiego Kościoła.

    Odmawiam Ojcze Nasz, Wierzę i Zdrowaś Mario

    Na przekór paskudnemu niedowiarstwu mojemu.

    Nie mnie rozsądzać jak to jest z tym Piekłem i Niebem.

    Ale w tym świecie za dużo ohydy i brzydoty,

    Więc musi gdzieś być prawda i dobro, to znaczy musi być Bóg.

    A jeżeli chodzi o mnie to … chyba trochę rozumiem Helenkę i mimo wszystko jej zazdroszczę

  102. @ Rafał Kochan

    Zaprawdę, powiadam Ci Kochan, prawdopodobnie chciałbyś wieść takie życie, jakie ja wiodłem, widzieć to, co ja na świecie widziałem, być w miejscach, w których ja byłem, mieszkać tam, gdzie ja mieszkałem, jeździć samochodami, jakimi ja jeździłem, być takim szarakiem, jakim ja byłem.

    Gibson jest dla mnie dlatego genialny, że nie jestem fanatycznym, ortodoksyjnym, rasistowskim durniem i potrafię docenić dzieło artysty, zarówno Mela Gibsona, jak i Woody Allena.

    I żadne teorie spiskowe Kohen, tylko najprawdziwsza rzeczywistość.

  103. Emmanuel, znamienne, że używasz czasu przeszłego. Zaprawdę, żałość…A jakie ty masz prawdziwe nazwisko, „polaku”?

  104. Szanowni Państwo!
    W poście 04.04.2013 o 09:46 zwróciłem uwagę na pojawienie się trolla i proponowałem, by go nie karmić. Tylko jedna osoba poczuła się obiektem tej sugestii i postanowiła udowodnić, że zasługuje na to miano w całej rozciągłości. Kto chciał, podjął polemikę, choć widać było niemal od razu, że to bezpłodne zajęcie. Teraz niektórzy wzywają mnie do cenzurowania odpowiedzi na odpowiedzi. To prawda, że część postów podpada już pod kategorię osobistych ataków z inwektywami, nadających się do wycięcia, ale nadal uważam, że najlepszym sposobem reakcji jest odmowa wchodzenia w pyskówkę. Zapewne elokwentny p. Goldstein rzuci we mnie parę prowokacyjnych zdań, ale niech nie liczy na odpowiedź — do takiego rodzaju argumentacji, jakim się posługuje, nie mam zamiaru się w ogóle odnosić. Szkoda czasu.

    Pozdrawiam dzielnych dyskutantów!
    Jacek Kowalczyk

  105. Jakież podłe musi być twoje życie. Będąc osaczonym przez niewidzialne macki wszechobecnych Żydów, którzy na każdym kroku czyhają na twoje pieniądze, na twoją suwerenność i wolny umysł. Jakże musisz cierpieć w samotności, gdzieś w kącie swego opuszczonego domu, w którym miłości nigdy nie było? Ale chełpisz się tym, że nie jesteś gojem i ubolewasz, że inni dają się być niewolnikami. Boli cie to, prawda? A może inni lubią być niewolnikami i nie przeszkadza im to, tak jak tobie nie przeszkadza być obłąkanym przez wesołą nowinę? Czekasz, aż zstapi z nieba twój idol i weźmie cie w ramiona, pogłaszcze po łysej lub siwej głowie, doceniając twój upór we „wstrzelenie się” jego intencji? Chciałbyś dostąpić królestwo niebieskiego, w którym mógłbyś żyć w zgodzie i szczęśliwości, natomiast z pogardą patrzeć na niewiernych gojów, którzy smażą się w piekle? Cudowny widok, prawda?Marzysz o takim docenieniu, którego nigdy nie dostąpiłeś w swoim banalnym życiu? Jak żyć Emmanuelu? Jak pozbawić tej władzy niewiernych „żydow”, którzy zamordowali biednego Esseńczyka, który przyszedł do ich świątyni i ją zdemolował? A przyszedł wszak z miłością i pokojem na ustach! Przecież ich niczemne dzieło przetrąciło ideę szczęscia, miłości i pokoju na świecie… na zawsze, aż przyjdzie ON, i rozliczy wszystkich, szczególnie tych niewiernych, i strąci do piekieł, bo nie wierzyli w niego, tylko paskudnym „żydom”. Przecież wiesz, że nic już nie możesz zrobić Emmanuelu. Możesz tylko szczekać i ujadać po kostkach, a karawana jedzie dalej. Co z tego, żeś oświecony zza życia, jak Budda, skoro marny twój trud, inni są ślepi i głupi? Gorzkie to, prawda?

  106. @ Jacek Kowalczyk i inni dyskutanci, którzy preferują ciszę, jako najlepsze narzędzie do walki z opętaniem.

    Wiem, że ta dyskusja jest jałowa. Wiem, że prawdopodobnie niczego dobrego ona nie przyniesie. Mimo to jestem zwolennikiem dialogu, bo jeśli nie dialog, to nic już nas nie uratuje. Ktoś może powiedzieć, że do dialogu jest potrzebna dobra wola obu stron. To prawda, i wbrew pozorom, ja u Emmanuela widzę tę dobrą wolę. To nic, że jest on okopany w uprzedzeniach, śmiesznych stereotypach i zakompleksionej fiksacji, które prawdopodobnie pogrążyły go bez reszty. Ale ja mam nadzieję, że może, gdy pył bitewny opadnie, gdy będzie w samotności zasypiał, pomyśli o tym wszystkim na spokojnie i pomoże zelżeć jego zacietrzewieniu. Poza tym, czytają ten blog różni ludzie, którzy mogą być na różnym etapie swego „opętania”, i oni muszą wiedzieć, że swiat nie jest taki czarny, przewidywalny i gorzki, pomimo tej rzeczywistości za oknem. Warto rozmawiać chociażby dla nich i dla ich ratunku…

  107. @ Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 13:42
    – – –
    A ja ponawiam apel.
    Nie o cenzurę, ale o regulamin.
    Publikacja rasistowskich i obłąkańczych tekstów nie może mieć uzasadnienia (chyba ze w historii choroby).
    Naiwni, by nie powiedzieć pożyteczni…(hmm), podejmując polemikę intelektu z szaleństwem, sprawiają tylko tyle, że staje się ono jednym z uprawnionych poglądów w sferze publicznej.
    Tak jak kłamstwa sekty smoleńskiej w telewizji finansowanej z pieniędzy publicznych.

    Tę dysputę cywilizacja przechorowała już kosztem milionów istnień ludzkich i została spuentowana w Norymberdze.
    Co jeszcze można powiedzieć komuś, kto to kwestionuje?

    PS Niemal wszystkie blogi „Polityki” są już zainfekowane tą zarazą – z upodobaniem rozrabianą na „dyskusje”.
    Może chociaż ‚ateizm oblige’? 😉

  108. @ Gekko
    Niewykluczone, że ma Pan rację. Rozważę bardziej rygorystyczną moderację. Ale granice bywają trudne do uchwycenia, a bycie cenzorem w ogóle mnie nie bawi.
    Pozdrawiam
    JK

  109. @ Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 18:56

    Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na mój postulat.
    Chciałbym zaznaczyć, że widzę różnicę pomiędzy cenzurą a regulaminem tak, jak różnicę między wolnością osobistą a przestrzeganiem prawa.
    Gdyby potraktować demokratyczną wolność słowa i czynu jako bezwzględne, oznaczałoby to że demokracja jest konstruktem wyzutym z norm chroniących przez utratą wolności a nawet życia.
    Skoro wiemy, że etyki osobistej nie wszystkim staje.
    Myślę, że jakiś aspekt wzajemnych granic wolności i demokracji to mógłby być ciekawy temat dyskusji.
    Mam też wrażenie, że społecznie przydatny.
    Pozdrawiam.

  110. @ Jacek Kowalczyk

    Nie rzucę w Ciebie niczym p. Kowalczyk, mamy dziś Niedzielę Miłosierdzia, więc wybaczam Ci kalumnie, którymi mnie tu obrzucasz tylko dlatego, że mam własne zdanie, którego obalić argumentami ad rem nie potrafisz, pozostaje Ci jedynie bezsilna nienawiść…

    @ Rafał Kochan

    Na swoje życie nie narzekam, przeciwnie. Dobrych ż(Ż)ydów cenię, a złych olewam, tak jak wszystkich złych ludzi. Nie jestem ich wrogiem, nie pragnę ich zguby, ani zemsty za wyrządzone światu krzywdy, gdyż jedyną metodą zmiany tego świata na lepszy jest tryumf miłości nad nienawiścią, dobra, nad złem, ale miłości w prawdzie – czy Ty wiesz, co to jest prawda, Kohen? Wątpię.

    Pieniądz rzecz nabyta, do grobu człowiek nie zabierze, w obliczu śmierci nie zeżre, a nawet jak zeżre, to nic mu to nie pomoże, raczej zaszkodzi; natomiast wolności nikt mi nie może zabrać, żaden Żyd, żyd i nieżyd, gdyż wolność to kwestia stanu duszy Cohen, nawet w więzienie człowiek może być wolny. Czy Ty wiesz, co to dusza, Kohen?

    Na nikogo nie czekam, co ma być, to będzie, żyję, jak potrafię najlepiej, w Boga wierzę, gdyż to kwestia rozumu, a w Chrystusa zesłanego dla ratowanie Żydów i dla dobra świata, gdyż to sprawa historii. Wszystkich ludzi szanuję, oprócz ewidentnych kanalii. Sugerowane przez Ciebie pozbawienie władzy niektórych złych ż(Ż)ydów, np. tych ze świata finansów, korporacji farmaceutycznych, korporacji wojennych, polityki, wysokich urzędów, to także i moim zdaniem dobry pomysł, właściwie warunek sine qua non odnowy świata. Nie trzeba im jednak robić żadnej krzywdy, przemocą nic się nie osiągnie, gdyż złem dobra czynić się nie da, jedynie trzeba ich odsunąć od władzy, gdyż nie wiedząc co czynią, działają wyłącznie w interesie własnej korporacji, z premedytacją szkodząc wszystkim innym. Karawana póki co idzie dalej, jak piszesz, choć to właściwie karawan pogrzebowy, setki tysięcy pomordowanych, miliony wypędzonych z domów, w Iraku, Afganistanie, Libii, Syrii, projekt holokaustu Iranu, Korei Płn., Chin, a na końcu pewnie centrum niegdysiejszego bolszewizmu – chrześcijańska dziś Rosja. Ale ten karawan stanie Kohen, spieprzy się kiedyś, jak nic, a wiesz dlaczego? Gdyż dobro na końcu zawsze zwycięża.

    PS Chrystus nie zdemolował świątyni, tylko wypędził z niej przekupniów, nieokrzesanych chamów i profanów przegnał z miejsca duchowego, Bożego, powywracał im stoły i wypieprzył ich stamtąd. To czyn godny naśladowania.

    @ Adam Szostkiewicz

    Kupiłem rzeczony Focus, wywiad z prof. Krzysztofem Jasiewiczem przeczytałem i cóż, pozostaje si zgodzić i stwierdzić jak papież Jan Paweł II po projekcji „Pasji” Mela Gibsona w Watykanie: Tak było.

    To krzepiące, że coraz więcej naukowców w Polsce ma odwagę stanąć po stronie prawdy, a nie tam, gdzie stało NKWD i UB – po stronie kłamstwa, kolaboracji, zbrodni i zakłamania.

    Nie ma Pan wstydu szargając nawet po śmierci ofiarę masowego ssamobójcy, dr Dariusza Ratajczaka.

    Żegnam p. Kowalczyk.

  111. I to jest ostatni post p. Goldsteina na tym blogu. Każdym zdaniem potwierdza swoją klasę i piękno swej wiary.
    JK

  112. „w Boga wierzę, gdyż to kwestia rozumu”

    Szanowny redaktorze Polityki

    A czy Pan wierzy w niewinnosc Passenta,Urbana i Jaruzelskiego?

    Slawomirski

  113. Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 20:50
    Uf, nareszcie . Trzeba jeszcze troche przewietrzyc, wytrzepać dywany, wyprać pościel i znowu swieży zapach wróci

  114. Lewy
    I Sławomirski jakby znowu jest sobą…

  115. Zauważyłem, że pan Sławomirski, jak nakręcona pozytywka, ciągle ta sama melodia. Możemy tylko się domyślać z jakimi problemami może ten obywatel się zmagać. Nerwica natręctw myśli? To by się zgadzało, bo osoby z takimi defektami mają często słabszą pamięć wzrokową… A przecież temat tego wpisu gospodarza blogu jasno określony, i nie ma w nim nic o wspomnianych osobach przez pana Słowomirskiego. Dziwi mnie również, że osoby o innych preferencjach światopoglądowych zabierają głos tutaj. Czy oni chcą coś komuś udowdnić? Chcą podzielić się swoim chorobowym cierpieniem? Oczekują współczucia? Jeśli chodzi o mnie, to tak, ubolewam i współczuje panu Słąwomirskiemu, i łączę się w jego cierpieniu…

  116. Rafał Kochan
    8 kwietnia o godz. 9:29
    Rafale, jestes madrym i wywazonym dyskutantem, ale jestes nowy na blogu i nie znasz naszego kochanego Slawomirskiego. My go wszyscy polubilismy i jego idiosynkrazje nie wywoluja juz zadnego zamieszania.On natretnie albo o kaktusach albo o Passencie. Ale jest uprzejmy, nikogo nie obraza i z nikim nie przechodzi na ty. Ja do niego pisze: kochany Slawo, a on mi zawsze odpowiada: Szanowny Panie Lewy, co mnie za kazdym razem dowartosciowuje.

  117. To prawda, od niedawna przyglądam się blogowiczom z POLITYKI. Nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać, co do tej pory było omawiane, ale niektóre pseudonimy zapadły mi już w pamięć. Co do tej „mądrości i wyważenia”, to nie przesadzajmy 🙂 Rozumiem, że kokieteria i dobra etykieta, i że generalnie ludzie starają się być mili wzgledem siebie, ale moja „mądrość” pozostawia wiele do życzenia, o wyważeniu nie wspomnę, i piszę to naprawdę serio:)…Wracając jednak do tematu, chciałbym gospodarzowi tego blogu pogratulować dobrego smaku, raz, że opatrzył swój blog cytatem P.K. DICKA, a w tym wpisie odwołał sie do H. MILLERA. Zgadzam się również z peuntą: „Tak naprawdę zaś najwięcej jest chyba tych, którzy lądują — w sumie dość bezrefleksyjnie — gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.”. A to już jest temat, do którego zarówno ateiści, jak i osoby głęboko wierzące nie są w stanie zgłębić ani zmienić na swoją korzyść. Czy powinno to nam dać w takim razie coś do zrozumienia? Winny temu jest pęd cywilizacyjny, czy może format kultury i zanik duchowości, jaką ona by nie była?

  118. R. Kochan
    Moim zdaniem nie jest winien pęd cywilizacyjny ani też zanik duchowości. Sprawa leży w każdym z nas. Każdy ma swój format, swoją duchowość, a ateiści po prostu tacy są. Nie potrzebują tego, co wierzący uznają za fundament życia. Uważam, że to są sprawy zapisane w genach, choć nie wykluczam, że fanatyczny katolik wychowany w komunistycznych Chinach byłby fanatycznym komunistą.

  119. @Marit. To, co napisałaś, jest jednak mocno wątpliwe. Moim zdaniem format kulturowy ma ogromny wpływ na jakość podejmowanych decyzji przez jednostkę, a także kierunek rozwoju cywilizacyjnego poszczególnych społeczeństw. Właściwie, to, co napisałem, jest banałem… Ateiści w tym wszystkim chyba nie mają znaczącego wpływu, bo nawet, jeśli odrzucają istnienie boga, to mniej lub bardziej świadomie przyjmują i uczestniczą w społeczno-kulturowych rytuałach dnia codziennego, festiwalach próżności i przedstawieniach konsumpcyjnej pazerności. Wiara, bierna, czy aktywna, lub jej całkowite zatracenie, wydaje się, że nie ma znaczącego przełożenia. Rodzi się zatem pytanie, czy 2000 lat temu, kiedy człowiek postanowił określić się w monoteistycznym szaleństwie, nie doszło czasem do utraty lub powolnego odcinania się od realnej duchowości? Czy oczywisty związek człowieka z naturą nie został włąśnie przez religie monoteistyczne znacząco zredukowany? Mozemy jedynie się domyślać i tak naprawdę zazdroscić naszym praprzodkom, lub ewentualnie prymitywnym ludom żyjącym na obrzeżach naszego świata, ich wymiarowi duchowemu oraz bezkonfliktowemu istnieniu pomiędzy życiem a śmiercią.

  120. R. Kochan
    Nie wiem, za głębokie to dla mnie jest. Uważasz monoteizm za redukcję duchowości? Zwykle przyjmuje się go jako wyższy etap, kiedy to ludzkość wyrosła już z wiary w bajki o rusałkach, dytkach itp.

    Zaskoczyłeś mnie, choć trudno mi nazwać to, co prezentujesz. Panteizm? Pogaństwo? Wiara przyrody? Oczywiście, wolę pogaństwo od chrześcijaństwa, ale obawiam się, że to obecnie trochę pusty dźwięk, nazwa, którą trudno mi wypełnić treścią pomimo pewnych (nieregularnych bardzo) studiów nad problemem.

  121. @Marit@Rafal K
    Ciekawy temat. Zatracenie duchowości we współczesnym świecie. Duchowość naszych prymitywnych przodków, albo duchowość dziecka wyrasta z tajemnicy. Dla jednego i drugiego świat jest pełen dziwów, cudów; walą jakieś pioruny, wiatr posępnie łka, stare szafy tajemniczo trzaskają. Aby te wszystkie dziwy uporządkować, tworzy się dla nich jakieś quasi-racjonalne ramy, spójny system, a następnie rytuał działań, które mają na celu opanowanie, a przynajmniej oswojenie się z tymi tajemniczymi zjawiskami.
    Ten system *wyjaśnień* rozrasta się, już nie tylko tłumaczy tajemnice, ale stopniowo zaczyna tę tajemnicę zastepować, sam staje się źródłem lęków.
    I kiedy wspołczesny, wykształcony człowiek dostrzegł pustkę tych *wyjaśnień* i rytuałów,zdał sobie sprawę z degeneracji tej pseudoduchowości, stał się ateistą, albo jak Pascal rzuca się w ten absurd zgodnie z postulatem sw. Augustyna *Credo quia absurdum*
    Owe chrzescijańskie tajemnice: Jedność troócy świetej, zmartwychwstanie, wniebowzięcie, niepokalane poczęcie, to taki bełkot, który pretenduje do bycia tajemnicó. No i na tym żeruje kler, który w jakiś tajemniczy sposób uzurpuje sobie prawo do wyłączności w tym co duchowe.
    Oczywiście jest i na szczeście wciąż będzie dużo tajemnic, z którymi człowiek się zmierza: struktura świata, dokąd zmierza kosmos, czy coś było przed big bangiem, sens życia itp. tymi tajemnicami zajmują się wielkie umysły, są przez nie napędzani, fascynują ich, a niewyksztalcony lud zaspakaja swoje duchowe potrzeby tą zwietrzałą strawą.

  122. @Marit. Uważam, że religie monoteistyczne walnie przyczyniły się do zanikania tejże duchowości. I nie dlatego, że są one monoteistyczne…. ale dlatego, że są one aktualnie (od przeszło 2000 lat) głównymi pochodniami w rozwoju kulturowym gatunku ludzkiego, które wykluczają czynnik pierwotny w człowieku, dyskredytują jego cielesność oraz krępują włąśnie duchową wolność. Duchowość jest czymś specyficznym, co jest, ponoć, jednym z czynników odróżniających nas od zwierząt. I co ważne, duchowość nie musi być związana z wiarą (religią). Innymi słowy, ateiści też mogą mieć rozwiniętą duchowość w sobie, nawet, jeśli wyrażają się sceptycznie o wszelkich formach mistycznej rzeczywistości. Oczywiscie jestem daleki od tego, by nadawać tym refleksjom rangę prawdy objawionej, ale warto zastanowić się nad rozwojem kulturowym człowieka, bo w nim możemy dostrzec właśnie niepokojące tendencje i destrukcyjny wpływ religii, choć jednocześnie ta sama religia nadaje człowiekowi sens istnienia, bez którego rozwój cywilizacyjny byłby niemożliwy.

  123. A ja mimo wszystko na religii, religiach nie wieszałbym psów. Owszem ostatnimi czasy niektóre jej aplikacje to już zupełne przegięcie, ale były czasy kiedy swoją rolę pełniła w dosyć sensowny sposób.

    Miał człowiek problem z tymi wszystkimi rzeczami które dzisiaj uczeń zerówki potrafi w 3 zdaniach sensownie wyjaśnić to wymyślał, stwarzał jakieś idee, symbole, znaki, bóstwa, totemy które w bardzo sensowny sposób objaśniały:
    ” Dlaczego Słońce wschodzi i zachodzi, dlaczego różne choroby i wrzody na d…,dlaczego Ziemia powstała w ten a nie inny sposób, dlaczego grzmoty i pioruny, jak odstraszyć mamuta itd.”
    Było trochę tych znaków zapytania ( niektóre pozostały zresztą do tej pory bez odpowiedzi)) i chcieli ludzie w sensowny ich zdaniem sposób się z nimi wszystkimi uporać. No i w ten człowiek stworzył Boga.

    Miał człowiek problem ze śmiercią swoją, swoich bliskich . Od czego jest Bóg. Bóg zapewni Ci wieczny żywot, oczywiście nie za darmo. Na przykład uznano, że Bóg lubi, modlitwy, różańce, pieśni i jeżeli wszystko to będzie miał jak na tacy podane to 3899404 lat życia wiecznego jest pewne jak obligacje polskiego rządu

    Chcieli mieszkańcy jaskiń i leśnych polan ustalić jakieś sensowne wzorce postępowania(co wolno, czego nie wolno) to od czego Bóg. Może gdyby w tamtych czasach sejm i senat obradował to Pan B. nie byłby potrzebny ,ale „niestety” i musiał biedny Mojżesz tablice na plecach. targać
    Miał problem taki faraon, czy inny suweren problem z ludem to zamiast jak dzisiaj CBA, ABW wysyłał kapłanów ze słowem Bożym a karność i posłuszeństwo jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki. Naród zwarty i bojowy niby Andrzej Gołota do ostatniej swojej walki.
    Czego się nie robi jeżeli tego Ozyrys, Jahwe, Zeus,czy dzielny Kryszna się domaga.

    To w dużym ,ale to bardzo dużym skrócie odpowiedź po co i dlaczego człowiekowi był Bóg potrzebny.

    Ale uważam ,ze owszem taki wielofunkcyjny Bóg to „gusła i zabobon”, ale Bóg poważny , z sensowną ofertą, traktujący poważnie człowieka ( zresztą i z wzajemnością ) ma jednak swój sens i takiemu Bogowi wróżę ciekawą przyszłość. Nawet na ateistycznym blogu

  124. Aaronie
    Nie wiem, czy istnieje Bóg poważny, z sensowną ofertą itp. Może to jest taki Bóg, który każe przejść przez życie czyniąc jak najmniej krzywdy? Wracamy w ten sposób do tematyki wpisu Gospodarza.

    Religie mają jednak pewną paskudną właściwość: jak się robią masowe i powszechne, stają się pewne siebie, mają tendencję do przymuszania inaczej myślących do przyjęcia ich sposobu życia. Kontrolują życie prywatne. Seksualne przede wszystkim. Wprowadzają kary, czasem dość drastyczne. Bóg w tej ofercie może być całkiem sensowny i propagować nawet miłość bliźniego, a codzienność wyznawców naznaczona jest zupełnie czymś innym.

    Ale oczywiście, Bóg (czy może raczej religia) ma przyszłość. Nie wiem jednak, czy to dla nas dobrze.

  125. Każdy Bóg, czy religia, może być tworem wspaniałym…..
    Problem jest nie z Bogiem, tylko Jego kapłanami.
    To przecież te usta głoszą Prawdy Objawione.
    A jaki jest ich poziom?
    Obdarzeni zaufaniem, prestiżem, autorytetem, są często miernotami.
    I niczym mentalnie nie różnią się od wiernych……
    Czasem nawet zaniżają ich poziom i podpuszczają do ekscesów niezgodnych z głoszoną religią.

  126. Nie jestem w religijnych spawach zbyt obyty, ale kilka zdań dyletanta nie zaszkodzi.

    Po pierwsze jeżeli Bogiem nazywamy tego któremu z racji tego , że jest… (tutaj proszę o pomoc dyżurnych teologów) i z tego powodu darzymy go czcią ( oczywiście ten podziw nie taki znów jest bezinteresowny) to nic nie stoi na przeszkodzie aby Miejsce Tego Boga zajęło Coś lub Ktoś inny. Ten KTOŚ którego również darzyć będziemy czcią albo może innym uczuciem) nie będzie już odpowiadał za gwiazdy, grzmoty, czy jabłoniowe sady. Nie będzie też władny decydować o tym co jest po tamtej stronie rzeki Styks.

    Zostawiłbym tylko aksjologię, normy etyczne. Niby jest katalog zawarty w 10 paragrafach – owszem rzetelny – ale nie uwzględnia wielu wyzwań które stawia współczesność człowiekowi. Nie chodzi nawet o problemy wynikające z cywilizacyjno-kulturowych wyzwań, ale zupełnie Pan B. zapomniał o kobietach. Świat fauny i flory zupełnie jest niezauważony. Ekologiczne wyzwania to zupełny temat tabu. Człowiekowi któremu stawia pan B. zadania ograniczony jest tylko do „tu i teraz”, a myślenie widziane perspektywą przyszłych pokoleń i odpowiedzialności moralnej na przykład za Ziemię którą zostawimy im w stanie jednej wielkiej kloaki nie jest dla pana B żadnym problemem.

    A co w miejsce monoteistycznego Władcy?

    Na pewno nie strażnik, ekonom, rachmistrz złych i dobrych uczynków ale KTOŚ lub COŚ stanowiące świadome i dobrowolne wyzwanie dla człowieka. Z niewolnika nie ma robotnika, ale poza tym nie widzę sensu tych wszystkich ziemskich instytucji, rytuałów ,strażników moralności, czystości, prawowierności itd. Jestem z NIM bo tak chcę, bo tak mówi mi moje JA. Uważałbym na rozum ,bo z nim to zawsze są problemy, ale coś by się wymyśliło.

    I teraz trochę konkretów. Konkretów dyletanta i laika.

    Wspominał o tym delikatnie Rafał Kochan, ale być może jakaś wersja panteizmu gdzie natura, cały wszechświat jest przeniknięty Bogiem, absolutem. Bóg ekologów, wegan, wegetarian . Drzewa, gwiazdy, morza ,święte krowy i niezbyt święci ludzie Ich wszystkich darzymy czcią, szacunkiem., czujemy się za nich odpowiedzialni.

    Absolutem mogą być też wartości: Dobro, Piękno, Miłość, Godność każdej istoty… lista do uzupełnienia Oczywiście nie rysujemy ikon, nie budujemy im ołtarzy ale codziennie mniej lub bardziej udanie staramy się pokazać, że poważnie traktujemy swojego Boga. A jak się nie uda to nie ma żadnych czyśćców tylko staramy się aby następnym razem JEGO( ICH ) nie zawieść.

    Kolejny z ewentualnego panteonu jest bohaterem tzw. etyki dialogicznej.
    Wynalazek współczesności. Etyka Innego. Inny będący Bogiem.
    Podstawowe wyzwanie dla mojego Ja stanowi Inny.
    Właściwie jego Twarz.
    Nie dlatego wchodzimy w relację z Innym, że go lubimy,
    że zasłużył na to,
    że może będziemy mieli z tego jakąś korzyść.
    Wyzwanie stanowi sama jego Twarz i to Ona wzywa nas. To jej sama obecność wzywa nas, wywołuje, a właściwie powinna wywoływać w nas poczucie moralnej odpowiedzialności, troski.
    JA i Inny przypomina trochę relację Ojciec – Syn i wynikającą z tego wzajemną relację.

    I to z grubsza i w dużym skrócie moja propozycja ewentualnej teologii.
    A może nawet Boga.

  127. @Aaron. „A jak się nie uda to nie ma żadnych czyśćców tylko staramy się aby następnym razem JEGO( ICH ) nie zawieść.”

    Dlaczego sądzisz, że to jest kwestia tego, by kogoś nie zawieść? Ewentualnej poprawy? Co ma być nagrodą? Życie wieczne? Tak, dla jeszcze większego skomplikowania, buddyzm właśnie głosi wyrwanie się z cykliczności życia i śmierci, czyli tzw. życia wiecznego. Co ma być tą nagrodą?

  128. Rafał Kochan
    8 kwietnia o godz. 9:29

    Szanowny Panie Kochan

    Metoda na strusia nie zbuduje pan spoleczenstwa obywatelskiego. Taka metode zastosowal Mazowiecki. W Chile reszki Nerudy sa badane celem dotarcia do prawdy o jego smierci. W Polsce Jaruzelski, Urban i Passent jak swiete krowy paraduja w mediach.
    Prosze zadac sobie pytanie w jakim kraju chce pan mieszkac czy w kraju prawa czy w kraju bezprawia. Bez rozliczenia z przeszloscia nie mozna budowac wspolnej przyszlosci.

    Slawomirski

  129. Lewy
    8 kwietnia o godz. 9:50

    Szanowny Panie Lewy

    Slawomirski

  130. Panie Sławomirski. Jak rozumiem, chce Pan tym samym napisać, że te zaległości i brak rozliczeń wymienionych przez pana osób, powodują bezkarność m.in. J. Kaczyńskiego i J. Ziobro?

  131. Do Aarona
    Dopiero dziś zebrałam się, by napisać. Bo wczoraj mnie zatkało. Dziś jednak też mądrzejsza nie jestem, więc napiszę tylko tyle, że Twoja wizja i koncepcja współczesnej (czy przyszłej) duchowości bardzo mi się spodobała! I fajnie, że ktoś (czyli Ty) spróbował to ubrać w słowa, albowiem powiadam Wam, odczuwam to, ale nie potrafię wyrazić.

    Dekalog jest w oczywisty sposób przestarzały. Zauważyłeś, że pomija kobiety, kwestie ekologiczne i pewnie jeszcze parę rzeczy. Dla mnie to co prawda lepiej, bo Bóg zakazuje pożądać żony bliźniego swego, ale męża najwyraźniej można 🙂
    Kiedyś czytałam nowoczesny zbiór przykazań, ale nie zapisałam i przepadło gdzieś w sieci. Szkoda. Może ktoś z Komentatorów znajdzie.
    Pozdrawiam.

  132. http://cs421729.vk.me/v421729123/6132/UBXmxLpkPKo.jpg

    Żarcik. Napis nie jest, wbrew pozorom, po arabsku, ale po białorusku, i głosi: Niama Prezydenta akramia Łukaszenki, a Kola – syn jaho.

  133. @Marit

    Dzięki za dobre słowo , ale czytając te parę Twoich zdań utwierdziłem się w przekonaniu, że religia tak łatwo się nie podda. Zresztą człowiek też chyba nie zamierza rzucić ręcznikiem na ring . Pomimo postępującego ateizmu (szczególnie tego deklarowanego publicznie przez „znanych i lubianych) myślę, że może nie za 3 niedziele, ale za jakiś czas ( może dopiero następne pokolenie) niektórzy z tych dzisiejszych „bezbożników” odczują, że coś nie jest nie tak. Owszem niby wolność i swoboda wyborów, ale natura człowieka daje odczuć, ze to nie o to chodzi w życiu.
    Na przykład tak głaskane, wręcz wielbione przez dzisiejszego człowieka -w kontekście jego zdobyczy uprawnień politycznych – terminy : Ja jestem „samo-rządny” , „samo – władny” , „samo – wolny „ to również oznacza ja jestem „samo – tny „ .To ciągłe emancypowanie, uwalnianie, wyzwalanie, staje się wyizolowaniem, absolutną samotnością. Nie mówię w tym momencie żeby z Panem B. umawiać się na kawę, ale być może jakiś jego desygnat pustkę by zapełnił.

    Nawet kosztem pewnego ponownego „zniewolenia”

    Kiedyś był Bóg z tą cała świtą i na swój sposób stanowił dla ludzi solidne oparcie. Oczywiście swoje zrobił fachowy „pijar”, ale mimo wszystko powiedzmy, ze pewne pozytywne funkcje spełniał.
    Co by zrobili Żydzi bez swojego Jahwe. Plemię bez swojego terytorium, rozrzucone po całej Ziemi pomimo
    „licznych fanclubów” zdołało przetrwać i zachować swoją tożsamość. Co wiecej jakiś wpływ na losy świata wywarło. Oczywiście sa tacy którzy mowią, ze to kłamstwa, ale ja będę się upierał, że przepisy gry w piłkę wodną ustalono na tzw. Arce Noego.
    Czy kariera tak nieakceptowanego przeze mnie neoliberalizmu. .Patrz: „ Etyka protestancka i rozwój kapitalizmu” Webera

    Prawdopodobnie Polacy również wskażą na okres zaborów i roli KK chociaż parę argumentów przeciwstawiających się temu poglądowi bym przedstawił.

    I jeszcze a propos Aarona Sprężynera.

    Swego czasu dosyć aktywnie udzielałem się na ateistycznym blogu pod innym pseudo, a i tonacja moich wpisów była cokolwiek odmienna. Ironia, cynizm, mało wybredne krytykanctwo, prześmiewcze historyjki ale to było kiedyś. Trochę własnych przemyśleń, parę wartościowych lektur, może trochę przekory ( dzisiaj takie modne być w zwarciu Panem B) i pisze to co piszę.

    Prawdopodobnie na łono KK już nie wróce, ale swoje impresje i wariacje religijno- etyczne…czemu nie?

    Chociaż jak to się mówi „nigdy nie mów nigdy”. To do siebie

    Jednym z tych który wtrącił swoje 3 grosze w dzisiejsze spojrzenie na problem religii jest Czesław Miłosz.
    A Miłosz napisał m.in. taki oto zgrabny fragmencik:

    W Polsce są wszelkie dane na odwrócenie: kiedyś była sceptyczna, mocno pozytywistyczna inteligencja i pobożny lud zapełniający kościoły. W niedalekiej nawet przyszłości może być inaczej: chrześcijaństwo, zmagające się z powszechną niewiarą, okaże się za trudne i większość swoich wiernych zachowa jedynie wśród najwyżej wykształconych.

    Trochę się boję ,bo jakby się miało to sprawdzić…

  134. Rafał Kochan
    9 kwietnia o godz. 8:07

    Szanowny Panie Rafał Kochan

    Zyje Pan w kraju bez tradycji demokratycznych. Kraju uksztaltowanym przez totalitaryzm sowiecko-hitlerowski i religijny. Prosze sie nad tym zastanowic zanim zacznie Pan wyciagac na szaniec ciezka artylerie.

    Slawomirski

  135. Marit
    9 kwietnia o godz. 14:22

    „Bóg zakazuje pożądać żony bliźniego swego, ale męża najwyraźniej można ”

    ale to przykazanie o nieskladaniu falszywych zeznan jest dobre

    Slawomirski

  136. Aaron Sprężyner
    9 kwietnia o godz. 17:05

    Szanowny Panie Aaron Sprężyner

    Prosze sie wziasc w garsc i nie ronic krokodylich lez niekochanego przez boga ateisty. Szukanie pomocy u poety jest bledem. Radze zajac sie naukami scislymi. Biologia fizyka i chemia piekniej opisza Panu swiat niz najwiekszy poeta.

    Slawomirski

  137. Panie Sławomirski, ja żadnej artylerii nie wyciągam. Najzwyczajniej zapytałem. Jak widzę jednak, że poza prymitywnym eksponowaniem defetyzmu, nie stara się Pan nawet uzasadnić niedorzeczne oskarżenia. Pisze Pan, że kraj nasz jest „ukształtowany przez totalitaryzm sowiecko-hitlerowski i religijny”. Jakie zatem wynikają z tego wnioski? Jakie widzi Pan wyjście z sytuacji?

  138. @Slawomirski

    Panie Slawomirski naukowcy z fizycznych i biologicznych pracowni mogą również być poetami.

    I co wtedy?

  139. Aaron Sprężyner
    9 kwietnia o godz. 19:44

    win win situation

    Slawomirski

  140. Rafał Kochan
    9 kwietnia o godz. 18:21

    Szanowny Panie Rafał Kochan

    Totalitaryzm sowiecko-hitlerowski i religijny ksztaltowal pana kraj. Jaruzelski, Urban i Passent sa relikwiami z tamtych lat. Obnosicie sie publiucznie z nimi nie zdajac sobie sprawy z wlasnej glupoty i groteskowosci sytuacji. Ludzie zachodni was obserwuja nie zyjecie w vaccum. Pisze te swoje trele morele aby was wzruszyc do zastanowienia sie i byc moze wnioskow. Na kazdym kroku spotykam u was ksiezy uczestniczacych w codziennym zyciu kraju. To jest nienormalne z mojego zachodniego punktu widzenia zachowanie spoleczne. Nie wydarliscie sie jeszcze z przeszlosci totalitarnego wychowania.
    Jak wyjsc z tej sytuacji? Sam Pan wie. Trzeba przegladnac sie w lustrze i pradzic sie kogos z klasa.

    Slawomirski

  141. @ Slawomirski
    9 kwietnia o godz. 20:47
    – – –
    Diagnoza trafna, tylko niezupełnie ci pacjenci.
    To są pułapki zdalnej medycyny…
    🙂

  142. Panie Sławomirski, a w jakim pan kraju mieszka?