Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

17.03.2013
niedziela

Oburzeni inaczej

17 marca 2013, niedziela,

Byłem oburzony. Byłem oburzonym. Wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. wywołało we mnie ten stan osobisty — byłem oburzony: jak można tak postąpić z ludzkimi nadziejami?! jak można tak bezczelnie przekreślić wszelkie plany?! zakwestionować wolę tylu ludzi? zatrzymać i wsadzić do więzienia tych, którym zależało, byśmy zaczęli żyć w bardziej sprawiedliwym państwie… Tak to widziałem jako 22-letni człowiek. Nie mogłem też wtedy nie być oburzony na wszystkich tych, którzy zareagowali na 13 grudnia zupełnie inaczej — np. ulgą,czy wręcz zadowoleniem, że wreszcie ktoś zatrzymał to solidarnościowe szaleństwo, to nieustanne wiecowanie, protestowanie, żądanie tego i owego. Nie potrafiłem tego wówczas pojąć. Ale dzisiaj już potrafię.

Jeśli podejrzewacie, że próbuję zbudować jakąś paralelę, zestawić dwa polityczne krajobrazy, dwa momenty we względnie nowej historii tego kraju — to podejrzewacie słusznie. Ale nie jest to proste przyrównanie 1981 roku do roku 2013, bo niewiele na to pozwala. To są dwa niemal całkiem różne światy: ustrojowo, demograficznie i technologicznie. Można by było w miarę sensownie porównywać społeczne postawy z lat, powiedzmy, 1956, 1968, 1970, 1976 i 1980–81, nawet jeszcze 1989, ale już nie z roku 2005, 2007 czy 2013 właśnie.

Przypomniałem sobie swoje oburzenie sprzed 30 lat (i parę późniejszych oburzeń), bo próbuję dostrzec coś znajomego mi — jako doświadczenie i jako postawa — w zachowaniu tych, którzy pod hasłem takiego czy innego oburzenia wychodzą dziś na ulicę z różnymi żądaniami lub manifestują je poprzez rozmaite media. Jest mi to potrzebne (a nawet wydaje się niezbędne), by móc zweryfikować własne stanowisko. Jeśli bowiem oczekuję od moich adwersarzy krytycznego oglądu świata, muszę nieuchronnie być równie wymagający wobec samego siebie. Jeśli zarzucam prawicy (ogólnie mówiąc), że świat urządzony według jej ideałów, byłby dla mnie miejscem nieznośnym do życia, muszę też zastanowić się, czy wyobrażony przeze mnie świat zapewniłby także im znośne życie.

Żeby móc z kimkolwiek o czymkolwiek dyskutować, musimy choć na chwilę zawiesić przekonanie, że to my mamy rację; to nasze fundamentalne przekonanie, bez którego codzienne funkcjonowanie jednostki byłoby właściwie niemożliwe. Przy czym ta nasza indywidualna racja jest zanurzona w racji historycznej, językowej, religijnej, obyczajowej, w które wyposażyło nas miejsce urodzenia — co np. pozwala nam, Polakom, czuć się lepszymi, bardziej „racjonalnymi” od innych (i vice versa). A co jest oczywistym złudzeniem.

W ten sposób wkraczamy na pole sporu. Chcę wierzyć, że oprócz tych, którzy po prostu chcieliby przejąć stery władzy, w obecnym — i niewątpliwie nasilającym się — poruszeniu społecznym, nie tylko antyrządowym, lecz także antysystemowym, biorą udział ludzie, którzy rzeczywiście nie zgadzają się na zgodę — na zgodę z tym, jak żyją; nie zgadzają się, że „tak musi być”. Ten nastrój potrafię zrozumieć. Nawet wtedy, gdy mnie samemu akurat teraz żyje się dość wygodnie, potrafię dostrzec obszary życia społecznego, w których dzieje się ewidentnie źle, i ludzi, którym żyje się źle bez ich winy. Świat daje się zmieniać, choć nigdy nie zmienia się dokładnie według najbardziej misternych planów (może dlatego, że nawet one nie biorą pod uwagę mnóstwa innych równie misternych planów) i zawsze w końcu nas zaskakuje.

Na takim poziomie ogólności porozumieć się jest stosunkowo łatwo, trudniej się robi, gdy zaczynamy rozmawiać o szczegółach. Zwłaszcza że obraz rzeczywistości, na który się powołujemy („my” i „oni”) , jest tylko obrazem właśnie, a nie samą rzeczywistością, to znaczy jest prezentacją rzeczywistości pod ściśle dobranym kątem, a nie choćby próbą jej wiernego odwzorowania. To drugie, niejako z definicji, jest skrajnie trudne, bo także jest przecież wybiórcze. Gdy do opisu rzeczywistości dołożymy jeszcze (maksymalnie już zmitologizowane i przeciążone historycznymi konotacjami) kategorie Narodu, Ojczyzny, Honoru, Wielkiej Polski, patriotyzmu, jedynej słusznej wiary — szansa, że będziemy mówić o jakimś wspólnym świecie, wspólnym kraju, wspólnej przestrzeni społecznej spada niemal do zera.

Na razie wciąż jeszcze względnie pokojowo żyjemy obok siebie (a czasem ze sobą, bo przecież niektóre podziały polityczne i światopoglądowe idą w poprzek rodzin), ale widać już coraz bardziej, że kruchy to i rzeczywiście niezwykle względny pokój. Tym bardziej że (umownie mówiąc) prawa strona wyraźnie ma dziś więcej energii, chce jej się — sprawniej i widoczniej się organizuje, na czymś jej zależy (a to już samo w sobie uważamy za wartość pozytywną, cenimy „gorącość”, a nie obojętność), jest znacznie silniej obecna w obrazie rzeczywistości niż w samej rzeczywistości (bo „gorących”, a więc coś ryzykujących, jest zawsze dużo mniej niż obojętnej, nieruchawej reszty — tak samo było w stanie wojennym).

Na razie jeszcze struktury państwa dość sprawnie amortyzują dozwolone przez demokratyczny ustrój erupcje niezgody, manifestacje (na razie) mniejszościowych antyrządowych poglądów. Ale… kula się toczy i rośnie. Cokolwiek znów upraszczając — coraz łatwiej krytykować Tuska, powtarzać, że wszystko jest źle, że potrzebna jest gwałtowna zmiana, najlepiej już, zaraz. A przecież doświadczenie wszystkich dotychczasowych takich „zmian” jasno dowodzi, że niewiele dobrego z nich wynika; że gwałt się gwałtem odciska, żeby zacytować poetę.

To, co wydaje mi się dzisiaj groźne, to to, że społeczna obojętność „pro-Tuskowa” łatwo może zamienić się w społeczną obojętność (i już się zamienia) na prawicowe ekscesy.  Że ludzi — także tych ogólnie obojętnych — porywa sama idea Wielkiej Zmiany, więc gotowi są zawierzyć tym, którzy z zapałem i poświęceniem ją głoszą. Na rozczarowanie zawsze starczy czasu, na razie miejmy nadzieję, że tym razem się uda — taki sposób myślenia jest i zawsze był groźny. Temu złudzeniu ulegała zarówno gotowa do obalania socjalizmu część Solidarności, jak i sami komuniści z generałem na czele. Na koniec płaci zawsze społeczeństwo i poszczególne jednostki, które z tych czy innych względów nie wpasowały się w nowy projekt.

Wydaje mi się to wszystko dosyć oczywiste i zrozumiałe dla każdego, kto nie jest porywczym, chcącym wszystkiego od razu nastolatkiem, i dlatego uważam, że apologeci zmiany w trybie mniej lub bardziej rewolucyjnym — ci wszyscy, którzy nakręcają społeczne oburzenie, są w istocie oszustami, szulerami grającymi tylko dla siebie. Mogę ich zrozumieć, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Więcej, ich postawa mnie oburza. Ale czy wyjdę na ulicę?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 62

Dodaj komentarz »
  1. Jakaś część z pewnością wyjdzie. Na jak długo starczy zapału, to się dopiero okaże.
    Można spojrzeć na Platformę Oburzonych jako na pospolite ruszenie społeczeństwa obywatelskiego. Bardzo jeszcze nieporadnego. Z całą pewnością jest tam cyniczna, polityczna kalkulacja Dudy. Ale też do tego pieca dokłada elita. Chociażby pani Agnieszka Holland tupiąca i wykrzykująca, że na oszustów nie będzie głosować. Śmieszą mnie te wygrażania, że „na Platformę więcej nie oddam głosu, bo nie robi tego czego sobie życzę”. To nie oddawaj jedna z drugim. Kaczyński z Rydzykiem zaopiekują się twoją sfrustowaną liberalną duszyczką.
    Wspólnie warzymy sobie ten bigos 👿

  2. „„na Platformę więcej nie oddam głosu, bo nie robi tego czego sobie życzę”. To nie oddawaj jedna z drugim. Kaczyński z Rydzykiem zaopiekują się twoją sfrustowaną liberalną duszyczką.”

    Polityczny świat w Polsce nie jest skazany na wybór pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim. Mogą powstać nowi gracze na scenie, dobrym przykładem (nowej partii, niekoniecznie treści) – powstanie Ruchu Palikota.

  3. MMK
    17 marca o godz. 16:45
    masz rację. I oby powstała jakaś następna poważna i odpowiedzialna partia.
    Trudno mi traktować poważnie sfrustrowanych wyborców PO. Moim zdaniem traktują partie, rząd jak grajacą szafę. Wrzucili pieniążek czyli kartę wyborczą do urny i ma im grać to co sobie zawinszowali. A to tak nie działa. Życie jest nieco bardziej złożone 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dlaczego ta wyśniona, katolicka III RP, jest tak wroga dla polskiego (katolickiego) społeczeństwa ?
    Od 24 lat, wyraźnie to widać, ze największym wrogiem polskiego katolika jest polski katolik u władzy.
    I to się historycznie powtarza, za każdym razem jak katolicy rządzą w Polsce, Polska leci w dól aż do zniknięcia z map.
    Nawet pańszczyznę obcy znieśli, a w II RP próbowano ją wprowadzić na nowo.
    Zaś w III RP mamy e-sądy, komorników, urzędników, braci i żony Jezusa, prokuratorów, sędziów, posłów, ministrów, którzy mogą nas legalnie okradać i jak im wygodnie to jeszcze bezkarnie łamać prawo.

    I nie ma żadnego znaczenia kto rządzi, Mazowiecki, Buzek z Balcerowiczem, Tusk, Kaczyński czy inny Miller


  6. Oburzenie oczyszcza sumienie.
    Słuszna sprawa wyjmuje spod prawa.
    Obraza złe czyny umarza.
    Emocją włada się najmocniej.

    (z cyklu: gdy rozum śpi, budzą się upiory)

  7. Przepraszam, że ja nie na temat, ale trochę w pobliżu tematu.
    W ostatni (jeszcze trwający) weekend w wielu miastach dużych i małych, czy miejscowościach gminnych ludzie wychodzili na spacery, bo świeciło słońce, bo „coś” fajnego się działo. Wystarczy zajrzeć do netu.
    Nie byli to raczej „oburzeni” z legendarnej sali gdańskiej stoczni.
    Ci, o których piszę, na pewno mają swoje problemy na codzień, pretensje do rządu itp. itd., ale czy porwał ich pan Duda z Kukizem & cons. ze swoim księżycowym księżycowym socjal „programem”, raczej wątpię.
    Kto to widział prawicowo – narodowe w treści i socrealistyczne w formie związki zawodowe utrzymywane przez pracodawców z etatowymi, suto wynagradzanymi „działaczami”?!
    Przecież ludzie to widzą i czują na odległość populistyczno-demagogiczny smrodek, jaki zalatuje od kolejnych tych, co chcą się załapać na maszynistów „parowozu dziejów”. Tym razem w ramach kapotalizmu z „ludzką twarzą”.
    Może tylko ambitny estradowiec naiwnie wierzy, że wystarczy JOW, by demokratyczne państwo zadziałało jak w szwajcarskim zegarku.
    Wracając do sobotnio-niedzielnych spacerów, poszwędałam się dziś po Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie. Przewalały się tłumy ludzi nie wyglądających na „oburzonych” i żywo zainteresowanych tzw. igrzyskami (zamiast chleba).
    Z okazji premiery filmu na 3D „Warszawa 1935” były różne atrakcje, np. pokazy mody z lat 20. i 30., przejazdy samochodów z tamtych lat przy wtórze standardów muzycznych z tamtego okresu. Długa kolejka ludzi wyczekiwała na wejście do Pałacu Prezydenckiego, bo akurat był dzień tzw. odwiedzin czyli wstęp wolny. Nie słyszałam, żeby rozmowy nieco nudzących się „staczy” choć trochę zahaczały o politykę.
    A propos chleba, w niedawno otwartej boulangerie i pattiserie na Nowym Świecie ze świeżym pieczywem, ciastami, tartami itp. (można też napić się kawy i zjeść coś na miejsu), odstawszy swoje, kupiłam ciepłą bagietkę.
    Kurczę, może ja też jestem demagogiem (żką), tyle że a rebours?

  8. Matyldo,

    „…ma im grać to co sobie zawinszowali.”

    Hm, niektórzy tak sądzą. Może większośc. Czyż nie tego należy oczekiwac, co zostało przyobiecane?
    Agnieszka Holland właśnie to wyraziła – nie tak miało byc.
    Przypomnę – mówimy o Platformie Obywatelskiej, której zasady polityczne i OBYWATELSKIE tworzyło „trzech tenorów”. Został jeden. Nie przypadkiem.
    Zdaje się, ze właśnie tej obywatelskości ludziom coraz bardziej braknie.
    Oddawanie głosu z musu na Tuska, z jednego powodu, z powodu Kaczyńskiego, to czynnośc coraz bardziej korupcyjna, cyniczna i rozpaczliwie dramatyczna.
    Stąd się wziął zarówno Palikot jak i Kwaśniewski2. Oraz Kukiz.
    Coś pyrka w garnku. Co z tego będzie dalej – mętna piana, czy strawna zupa – nie wiem, okaże się.

  9. Do obecnych ponad 2 mln bezrobotnych dodaj ponad 2 mln emigrantow, zobacz jaka jest najnizsza placa w kraju, zobacz minimum biologiczne ($2.5/dzien) i socjalne, porownaj to ze swoja pensja, panie Kowalczyk i obwieszczaj, ze widzacy to (twoi oburzeni) „sa oszustami, szulerami grającymi tylko dla siebie” i ze „ich postawa mnie oburza”

    „Skrajnie (absolutnie) ubogim jest ten, kto może wydać na swoje utrzymanie mniej niż równowartość jednego dolara dziennie (w Polsce jest to 2,5 raza więcej). Takich osób jest na świecie około 2 mld, czyli prawie 1/3 ludzkości. Większość stanowią mieszkańcy Afryki i Azji Południowej.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Minimum_egzystencji

    Za trudne siegnac do zrodel?

    Jak dlugo ta Polska ma byc na dorobku, jak dlugo ma byc reformowana, jak dlugo ma placic horrendalnie wysokie emerytury dla uprzywilejowanych: ubekow, partyjniakow, sedziow, wojskowych….?

    ja sie nie zloszcze, ja juz jestem zezloszczony na ciebie i cala Polske, bo mnie zawodzisz na calej linii…
    Nie mysle Cie przekonywac do pisa i popisa czy eselda lub kotpala czy tam co, mialem nadzieje, skromna bardzo, lilipucia, ze raporty naukowcow przeczytasz i pomyslisz, ze nawet ta lewa Polityke czytajac, cos ci w glowie rozsadnego wykwitnie, a tu nic!
    Wszystko jest super, na wszystko trzeba dac czas umilowanej ojczyznie w ktora duch swiety wdepnal przypadkiem, ze wszystko bedzie dobrze….
    A ja sie nadziejalem dalej, ze pomyslisz dlaczego po wydaniu pierszych pieniedzy z Uni tak gwaltownie gospodarka siadla, a zatem co jej nadawalo dynamizm? i kto to nazywal zielonoscia?
    Ze myslac troche dalej, przeniesiesz spostrzezenia na nastepne lata i nie powiesz – znowu bedziem zielonoscia, bo my tacy silni i dobrze zorganizowani, innowacyjni lecz w koncu zauwazysz ten drobiazg, iz znowu nam przyznano kroplowke, wiec donek dostanie swoje 4 nastepne, a w pl bedzie po staremu czyli ….
    Gazeta Wyborcza ubolewala kiedys jak to ludzie nie maja autorytetow, nie maja wzorcow, wszystkich gazetowych medrcow lekcewaza, a Michnika nie uwazaja za najwybitniejszego dziennikarza polskiego…
    To fakt, ja mam osobiscie w dupie wszystkie autorytety, wszystkich expertow podsuwanych przez tv i gazety….z wyjatkiem dekalogu, ale to inna branza.
    Wiec mysl i oceniaj, posluguj sie glowa i miej oczy szeroko otwarte, konfrontuj opinie roznych srodowisk i tych pomijanych, i nachalnie reklamowanych, zacznij budowac swoj wlasny paradygmat, nie cudzy. W kazdej opcji jest racja, tyle ze inne sa mniej prawdziwe.

  10. Tanaka
    17 marca o godz. 18:19
    Matyldo,

    „…ma im grać to co sobie zawinszowali.”

    Hm, niektórzy tak sądzą. Może większośc. Czyż nie tego należy oczekiwac, co zostało przyobiecane?
    Agnieszka Holland właśnie to wyraziła – nie tak miało byc.

    Agnieszka Holland użyła słowa „kłamcy”. A to zakłada świadome, podyktowane złą wolą oszustwo.
    Tymczasem deklaracje programowe stanowią pewną propozycję. I z góry wiadomo, że nie wszyscy popierający oczekują spełnienia wszystkich deklaracji. W takiej samej formie, tempie i kolejności. Jest to złożony proces. Trzeba liczyć się z oporem społecznej materii. Nie wszystko można zrobić za pierwszym a nawet za trzecim podejściem.
    Rząd powinien dokonywać roztropnych wyborów. Szczególnie w sytuacji, kiedy dysponuje żałośnie małą przewagą parlamentarną. Mając niepewnego i bardzo konserwatywnego koalicjanta. Nie może się odrywać od zaplecza w postaci swoich wyborców. Nie ma, żaden rząd na świecie, możliwości spełnienia wszystkich, nawet najbardziej słusznych, oczekiwań społecznych. Rządzenie jest trudną grą zespołową.
    Oczywiscie pani Holland może cofnąć swoje poparcie dla PO. Ale jaki wybór jej zostaje?
    „Na złość babci woli sobie odmrozić uszy”?
    Polityka wymaga pragmatyzmu a nie histerycznych gestów 🙁

  11. Matyldo,
    chętnie bym się zgodził, bo to są po części sprawy oczywiste. Jednak sposób realizowania się państwa i jego obywateli oczywisty i ściśle pasujący do prostych koncepcji nie bywa.
    Deklaracje programowe – owszem – stanowią pewną propozycję. Tyle, ze wcale nie jest jasno co znaczą, jak je rozumnie szef partii a jak szeregowi członkowie i jak pani Ziuta z Łęcznej a jak pan Zenek z Biłgoraja.
    A propos programów, dokumentów i wszelakich papierów, mogę Ci zdradzi nieco o ich sensie i rzeczywistej wartości. Otóż, swego czasu, kiedy jeszcze brylował „premier z Krakowa” , i tak był wręcz tytułowany w TV, demonstrował on rózne papiery, pokazywał do kamer i opowiadał o programie PO, chwaląc się nim na lewo i prawo. Coś mi kliknęło i postanowiłem bliżej przyjrzec się sprawie. OKazało się, że PO nie ma żadnego programu. Same ogólniki i niepowiązane hasła w stylu „żeby było lepiej”. Więcej było tego”programu” u samego Rokity, na jego osobistej stronie, wręcz prywatnej. Tyle, że to tak samo nie miało żadnej spójnej i przekładalnej za działania treści, chocby jakkolwiek uprawdopodobnionej.
    Ten „pragmatyzm” polityczny, zamiast tak niepożądanej, jak piszesz – i z czym można się spokojnie zgodzic – „histerii, to w dużej mierze robienie jakichś pozorów, haseł, łapania na nie wyborców, by wygrac, a potem się zobaczy.
    No i się okazuje – technologia władzy rzeczywiscie ogranicza, wymaga licznych kompromisów, nieraz bardzo niechcianych itd.
    Tusk nieraz próbował by ponad przyziemną rzeczywistośc i np, oglaszał, że pedofilów należy kastrowac (chemicznie). Szybko się dowiedział, że złamałby prawo, a prawa nie zdołał zmienic, mimo buńczucznych zapowiedzi, bo nie ma do tego podstawy, to nie Korea Pn. Podobnie było, gdy dla poklasku (choc może i szczerze, lecz wtedy zupełnie nieodpowiedzialnie) zapowiedział rozprawę z „dopalaczami”, ujawniajac kompletną nieznajomśc problematyki używek i narkotyków.

    Ludzie, wyborcy nie czytają sążnistych „programów”, nawet tych krótkich na 2 kartki, niezależnie od tego, że to i tak tylko nieraz pobożne życzenia, lub kopie świśnięte od konkurencji (o co się nawzajem regularnie oskarżają, a i tak tego nie realizują, gdy rządzą). Wyborcy reagują na słowa, gesty, symboliczne czyny. To mało, ale i dużo. to buduje klimat przekonania, że władza będzie właśnie taka, jaki przekaz wobec publiczności wykonała. Takie gesty, jak choby pojednanie Mazowieckiego z Kohlem, mówią wszystko, „programy”, „kierunki”, „strategie” itd – niewiele.
    Decydują emocje, nadzieje, przeświadczenia, a nie czysty pragmatyzm i dokładne wykonanie punkt po punkcie 178 zadań. Ludzie odpuszczą 145 z nich, jeśli będą miec poczucie, że władza pozostaje w nimi w relacji porozumienia i nie są robieni w tzw. bambuko. A te sprawy kryją si nie w programach, lecz w „eterze”, w kulturze, w symbolach, w emocjach właśnie.
    Holland zsumowała zawód popełniony przez Tuska i PO w tej sferze do terminu „kłamcy”. Sądzę, że w jej oglądzie tak to właśnie wygląda i ma co do tego mocne przekonanie. Nie jest osobą psychicznie niezrównoważoną. Można miec inne zdanie, nawet odwrotne, ale dobrze miec na to także solidne argumenty.
    Po – jadąca na fali popacia w dużej mierze będącego plebiscytem „antypisowskim” ( także przeciwkościelnym), zaspała, zlekceważyła powody, dla których bardzo duża częśc wyborców dała swój głos na PO. OKazała brak szacunku wyborcom. Nietrudno to uzna za zdradę i za kłamstwo, to ta sama kategoria spraw.
    Tusk z PO mają swoje zasługi, tym niemniej coś poważnego się poważne zepsuło. I tak należy to widziec, jak sądzę.
    Na pytanie o wybór i jego przymioty już wyżej odpowiedziałem. To coraz mniej byłby wybór „na złośc babci…” Tu raczej chodzi o coś w gruncie pozytywnego – o brak zgody, a zatem o to co tą zgodę przywróci (PO lub ktoś inny), a nie odmrożone uszy. Choc – jak zawsze w życiu – bywa, że ktoś niepożądany na tym skorzysta.

  12. myli sie pan;
    jaruzelski – no i jego dzieci kwasniewski,miller, grodzka etc. – sprzedali,
    tak, po prostu sprzedali polske watykanowi.

  13. to nawet pinochet mial wiecej dystansu 😉

  14. zemsta nietoperzy? 🙂

  15. @ Bever w szeregu uprzywilejowanych znowu „zapomniał” umieścić funkcjonariuszy watykańskiej agentury. To jeszcze jest głupota, czy już zdrada?
    @ Adam 2222 – oto jest pytanie: jak to się dzieje, że ojczyzna „ojcaświntego” może być tak podła moralnie?

  16. Oj, mag…
    no jak: „Kto to widział prawicowo – narodowe w treści i socrealistyczne w formie związki zawodowe ” ?
    Kościół widział.
    Sto lat temu, z okładem, gdy pojawiły się związku zawodowe, niedługo się urodzily także „prawdziwe”, nasze, katolickie, prawicowe, narodowe związki zawodowe.
    Komuchom trzeba było dac odpór. Słuszny, katolicki.

    Zresztą komusze związki i inne polityczne oraz robotnicze wynalazki majace poprawic los dickensowskiego kominiarza były po wielokroc, słusznie i prynypialnie potepiane w encyklikach, listach pasterskich, adhortacjach, tysięcznych jawnych i zwłaszcza – tajnych – naciskach i interwencjach polityczno-dyplomatycznych, sprzyjaniu dyktaturom przeciwrobotniczym i oczywiscie 89 milionow razy z ambon. A spowiedzi to nawet nie zlicze.
    Plus to co także bardzo miłe – klimat, tło, nastawienie , te kulturowo-ideologiczne smaki zawsze zalatujące octem z gąbki…

    Czyli – dzien sloneczny – dniem udanym?
    🙂

  17. @ Tanaka

    Bardzo słuszne i trafne rozważania.
    Ja dodałbym, że to, co razi w Tusku, to po prostu narastająca niespójność gestów, deklaracji i czynów.
    Brak spójności to jest to, co ludzie indywidualnie i społecznie wyczuwają, choć zwykle nie rozumieją i nie nazywają.
    Ten proces rozwarstwiania wizerunku i treści Tuska trwa i narasta, generuje (wraz z inicjatywami podpalaczy) społeczny „bulgot pod pokrywką”.
    Inna rzecz, jakie są tego przyczyny osobiste i jakie skutki wewnątrz PO.
    Tak czy siak, nie oburzenie jest tu na miejscu, ale obywatelska refleksja i inicjatywa – inaczej oburzenie niczym nie różni się od odurzenia, i na to liczą podpalacze.
    „Na złość babci” – to akurat w tym wypadku trzeba sposobić sikawkę straży pożarnej.
    Bo na ochronę przeciwpożarową to nas jeszcze cywilizacyjnie i społecznie nie stać.

  18. czterej pancerni rekonquisty:
    franco,pinochet, videla, jaruzelski.

  19. engelmacherinnen – tak nazywa sie panie zajmujace sie precederem aborcji;
    no, a jaruzelski akuszerka nie byl, ale wykreowal paru swietych 😉

  20. p.s.
    i miliiony blogoslawionych w bulgocie!

  21. Mamy jak widac rozne oburzenia.

    Jedne sa sluszne drugie nieusprawiedliwione.
    „Styropianowy” establiszment nawet oburzenie chce zawlaszczyc.

    Zeby chciec zmian wcale nie trzeba uwazac jak Pan Jacek imputuje, ze „wszystko jest zle” za Tuska (to traczej wyglada na taktyke dyskredytowania Platformy Oburzonych) wystarczy, ze bardzo wiele jest zle.

    Faktow nie moza winic – grupa niezadowolych i oburzonych Polakow rosnie – byc moze obecne panstwo wymaga zmian.
    I o tym warto rozmawiac.

    Obecna wladze wybral nawet nie co piaty uprawniony do glosowania Polak wiec uwazalbym troche z tym samozadowoleniem rzadzacych ” w imieniu obywatelii”.

  22. Tanaka (17-03-g.22:50)
    Masz rację. Kościól niejedne zwiąki zawodowe widział i odnosił się do nich tak, jak mu pasowało. Wydaje mi się to oczywiste, więc o jego roli kiedyś i dziś nie napomknęłam.
    W Polsce poparł „Solidarność”, bo była przeciw „komunie” (pamiętasz tę egzaltację religijną podczas strajku w stoczni ?), nieco ryzykując, ale i słusznie przewidując, że do tragedii w tym zakątku Europy raczej nie dojdzie.
    Rosjanie mieli dość kłopotów z Afganistanem i Reganem. I faktycznie, „naszego” stanu wojennego nie da się żadną miarą porównywac z tym, co zrobiła junta wojskowa np. w Argentynie.
    I tak oto na NZZ „Solidarność” kk, w ramach wdzięczności narodowej za wsparcie, po 1989 pięknie się utuczył.
    Ciekawe, co dalej. Czy „oburzonych” od Dudy pobłogosławi Rydzyk, czy Nycz?
    A może żaden z nich, bo jakieś wiosenne zefiry wieją od Watykanu. Jeszcze nierozpoznane, ale ostrożnośc jest wskazana.
    P.S. Żebyś wiedział, słoneczko dzisiejsze bardzo nie tylko mnie pokrzepiło. Chociaż bociany chyba jeszcze nie przyleciały.
    Pozdrawiam

  23. Tanaka
    17 marca o godz. 21:52
    …Ten „pragmatyzm” polityczny, zamiast tak niepożądanej, jak piszesz – i z czym można się spokojnie zgodzic – „histerii, to w dużej mierze robienie jakichś pozorów, haseł, łapania na nie wyborców, by wygrac, a potem się zobaczy…

    Nie chodzi mi o pragmatyzm partii uwodzącej potencjalnych wyborców. Chodzi mi o pragmatyzm samych wyborców.
    Moim zdaniem wyborca jest dokładnie tak samo odpowiedzialny za to, co się dzieje na scenie politycznej, jak przywódca partii. Obywatel ma obowiązek mieć rozeznanie w otaczjącej go rzeczywistości. Umieć, z grubsza, oszacować możliwe i niemożliwe, pilne, mniej i bardziej ważne. Oszacować wartość obietnic i deklaracji.
    Kto przytomny oczekiwał od centroprawicowej PO postawienia spraw obyczajowych na ostrzu noża, w konserwatywnej Polsce w okresie kryzysu i przy znikomej przewadze w sejmie? Jedynie osoby z przewagą myślenia życzeniowego nad realistycznym.
    W latach komuny środowisko Tygodnika Powszechnego ukłuło pojęcie „mądrość etapu”. Trzeba robić to, co na danym etapie jest możliwe do zrobienia i posuwać sprawy do przodu na tyle, na ile jest to w danym momencie możliwe.
    Każdy rozsądny człowiek wie, że życie nie jest ani logiczne, ani spójne ani nie przebiega gładko po, z góry wytyczonej, prostej. Dlaczego oczekiwać tego od polityki?
    Osoby, które wrzucają kartke do urny i oczekują natychmiastowego załatwienia ich postulatów w takiej wersji, w jakiej sobie życzą zachowują się jak konsumenci, którym „się należy”, bo „na to zasługują”. Toteż karmieni są stosowną reklamą i wyborczymi łakociami. Kiedy łakocie się spóźniają, okazują się nie tym, wpadją w histerię i krzyczą, że już nie kochają. Że nigdy więcej i tak dalej.
    A ja się pytam: jaka jest oferta na rynku politycznym? Która partia zrobi to natychmiast i we „właściwy” sposób? Do czego, poza rozbiciem sceny politycznej i niemożnością sformułowania sensownej większości parlamentarnej prowadzi takie darcie szat?
    Madrość ludowa mówi, że najdalej jest na skróty!
    Od każdej konkretnej osoby zależy czy będzie świadomym swoich OBOWIĄZKÓW i praw obywatelem czy tylko roszczeniowym konsumentem. Państwo jest tym „lepsze” im więcej obywateli w stosunku do konsumentów.

  24. Dzisiejsi oburzeni, podążają do władzy dobrze wytyczonym szlakiem;
    Przecież rządzą nami byli związkowcy, czyż nie?

  25. Matyldo,
    zdaje się, że mowimy mniej więcej o tym samym, ale na nieco rożne sposoby.
    Mówimy i o władzy i o obywatelach.
    Obywatele mogą i muszą zachowywac sie bardziej „życzeniowo” od władzy, bo tylko wyrażanie „życzen” zależy co się w państwie dzieje i w którym kierunku sprawy publicze się toczą.
    Obywatele mogą sobie życzyc „pokoju”, a władza ma ten pokoj załatwic, wynegocjowac czy wywalczyc.
    Obywatele moga obie zyczyc „wiecej przedszkoli” i władza, która to obiecywała i wygrała wybory ma to zrobic. A jesli trafi na nieprzezwycieżalne przszkody, to powinna wyjaśnic jakie to przeszkody, jak je pokona i kiedy a gdyby było to niemożliwe toma wykazac, ze podejmowala wszelkie wysiłki by to załatwic, ale nie nie jest to obiektywnie możliwe w ogóle, lub w określonym momencie, ale np. za 2 lata będzie możliwe i to zrealizuje.
    Władza ma obowazek się z tego tłumaczyc, wyjaśniac,zarówno prosto i przystepnie, jak i dokładnie i całościowo. Żeby do każdego to trafiło.

    Co prawda „każdy rozsądny wie, że życie nie jest logczne i gladkie…”, jednak mimo to ciągle próbuje tychże nielogicznych i nierozsądnych metod. Nieraz to co pozornie nierozsądne jest jak najbardziej rozsądne, lub po prostu konieczne. Rozpoznanie co jst czym samo w sobie jest sztuką bardzo trudną.

    Rozpoznanie „mądrości etapu”. Brzmi ładnie i kusząco, ale może byc ułudne.
    W ramach tegoż przeslania działał zarówno gen. Jaruzelski, Solidarnośc , KK i bardzo wielu obywateli. Wszyscy w jednakowym „etapie” czasu, a jednak bardzo różnie to rozumieli i dokonywali bardzo różnych działań, które inni zainteresowani oceniali jako „niemądrośc etapu”.
    nie ma obiektywnego wzorca. Bardziej – nieodookreślone, kulturowe, psychologiczne i biorące się z doświadczenia wyobrażenia, przeczucia, lęki i podobne nadzieje, plus pewien poziom zgody na kompromis i szacunek dla drugiej strony, co razem pozwala na jakieś, w miarę sensowne,porozumienie publiczne.

    Nie całkiem się zgadzam, że „wyborca jest dokładnie tak samo odpowiedzialny za to, co się dzieje na scenie politycznej, jak przywódca partii.”
    Wyborca i przywódca partii mają rożne role i różne narzędzia do jej spełniania.
    Wyborca może coś formalnie zrobic raz na 4 lata. Przywódca partii może, i ma robic to i owo codziennie. Wyborca i przywódca partii inaczej liczą czas. Jedni „do przodu”, drudzy „do tyłu”.

    Oczywiście zgoda, ze wyborca ma by odpowiedzialny, rzeczowy, rozsądny i nie da się łasic na cukierki wladzy itd. I cóż?
    Ponad 80% wyborców słabo, bądź bardzo słabo spełnia te kryteria. Takie jest uniwersalne prawo psychologii. Może więc pozostali wyborcy mają poczwórny obowiązek?
    Chyba tak. Ale nie wiem, czy jest na to powszechna ( w ramach 20% ) zgoda.

    Może właśnie wyborcy, w ramach rzeczowości i odpowiedzialności mają obowiązek zachowywac się tak, by nie narzekac bezproduktywnie „jaka jest oferta na rynku politycznym?”
    Jak ma się ona zmienic, jeśli 80% łapie się na lep cukierków, a 20% głównie narzeka na ofertę? Może trzeba tworzyc kolejne, inne oferty, coraz lepsze?
    Tak też się dzieje.Niezgoda na zapyzialośc obyczaju i „tradycji” , chocby w sprawie zwiazkow partnerskich na to wskazuje. To bardziej proba poszerzenia oferty idąca z dołu, od obywateli. Z drugei strony pojawia się oferta idąca z rynku politycznego. mam na myśli pomysł Kwaśniewskiego.
    Takich ofert i inicjatyw trzeba wiecej i więcej.Niech się oczyszczą i udoskonalą w ogniu krytyki i konkurencji. Byśmy nie mieli już ciągle tych samych nienawistnych czy tępych mord u władzy, które zmieniają barwy partyjne jak rękawiczki, byle trzymac mordę w korycie. A wyborca jakkolwiek głosuje, zawsze w końcu wybierze te same mordy. A potem się dziwi.
    Zgoda – państwo potrzebuje obywateli, w rozumieniu encyklopedystów.
    Państwo – czyli kto? władza? Kościół?
    Obywatele potrzebuja sami dla siebie, by byli obywatelami.
    Polacy nie są jeszcze, w przeważającej mierze, obywatelami. To proces wielopokoleniowy. W kulturze „biesiadnej” trudno o takie przekształcenie.

    Ale – róbmy swoje. 😉

  26. ad @Tanaka & Matyda

    Paradygmat władzy jest pochodną jakości celów jej sprawowania, te z kolei kształtują potrzeby i świadomość wyborców.
    Nie ma dylematu „roszczeniowości” elektoratu vs. „sprawczości” rządzących, gdy obie strony grają w grę o sumie niezerowej.
    To znaczy (i z tym mamy u nas do czynienia), zarówno społeczeństwo i władza czerpie w sumie dość korzyści ze status quo, aby wspólnie grać pozorami buntu/działania, na rzecz konserwacji równowagi układu.
    „Niezerowość” gry wynika wyłącznie z finansowania zabawy przez UE, a nie z produktywności tego układu per se.
    Inna sprawa, że rozkład społeczny benefitów tej sytuacji jest na tyle otwarty i zrównoważony, że całe ryzyko rewolucji ogranicza się do ewentualnej zamiany miejsc sprytniejszej części elektoratu z tą bardziej zużytą medialnie i nasyconą władzą częścią rządzących.
    To jest więc jedynie socjo-gra w komórki do wynajęcia od bogatego wujka z Zachodu, a motorem zmian komórek jest jedynie tempo wyczerpywania się cierpliwości i portfela wujka.
    Atomice zaś, pozostają Atomicami 😉

  27. mag
    18 marca o godz. 0:05

    Zdaje się, ze papież Leon XIII otworzył nowy kościelny rozdział potępiania robotników i ich bezbożnych żądań.
    A w 1981 roku – ależ tak, KK był „zawsze” z robotnikami i chłopami.
    A dzisiaj? Dzisiaj już nie ma robotników, chłopów. Są usługodawcy i usługobiorcy. Tak czy siak – wierni. A oto taca.

    Dobrze pamiętam tą religijną egzaltację, te erupcje religianctwa i amoku zbiorowej histerii religijnej połączonej z zaczadzającym zakłamaniem. Niektórym się zdaje, że tylko ZOMO puszczało gaz.
    dobrze pamiętam ks. Janowskiego spowiadającego stoczniowców ze skórzanych czeluści wypasionego mercedesa.
    Dobrze, że się sloneczkiem pokrzepiłaś. Co do zefirków z Watykanu, to wolę te czysto przyrodnicze, autentyczne zapowiedzi wiosny. Bardziej są realne i bardziej godne zaufania.

  28. Tanaka
    18 marca o godz. 10:58
    Matyldo,
    zdaje się, że mowimy mniej więcej o tym samym, ale na nieco rożne sposoby

    Też tak uważam 🙂
    wspólodpowiedzialność wyborców wynika, moim zdanie, z tego, że politycy są ich odbiciem.
    W Polsce kształtowanie obywatelskości najpierw zostało zablokowane przez utratę niepodległości. A teraz jej nieśmiały rozwój musi się zmierzyć z wszechobecnym konsumcjonizmem.
    Co nie może być w żadaen sposób usprawiedliwieniem dla bierności czy zwykłego przytakiwania władzy.
    Czym innym jest postawa typu Watch. Roztropne patrzenie władzy na ręce. Czym innym jest ustawianie problemu w opozycji MY -ONI. Traktowanie władzy jak skrzyżowanie świetego Mikołaja z chłopcem do bicia.
    Myślę, że częściej powinniśmy sobie powtarzać znane słowa Kennediego: „Nie pytaj …
    I, masz rację, róbmy swoje 🙂

  29. Aż nie chce się wierzyć, że niektórzy widzą w Dudzie zagrożenie dla demokracji, bo postanowił on skrzyknąć liczniejszy, niż tylko związkowy front ludzi oburzonych, ludzi z którymi nikt nie chce rozmawiać poważnie o ich problemach. Przecież więcej niż połowa nie uczestniczy w żadnych wyborach, bo nie wierzy, że ich głos w urnie może coś zmienić, a także z powodu braku kandydatów (opcji politycznej), którym mogliby zaufać. Obywatele (niegłosujący) widzą, że ta część społeczeństwa zaangażowana w wybory, tuż po nich jest zawiedziona brakiem realizacji obietnic przedwyborczych, to dlaczego się dziwimy, że są oburzenie i się gromadzą żeby to wyartykułować. Gdzie jest dla nich agora?
    Dobrze, niech będzie, że Duda jest kłamcą i mości sobie start do wielkiej polityki, ale nie zapominajmy, że ci których wybraliśmy ani myślą spełniać obietnicę stworzenia porządnie funkcjonującego państwa (przecież nie chodzi o jakąś mannę z nieba). Jak można zarzucać komuś cynizm, skoro swój eksploatuje się do kości?

  30. Do oburzenia powody są. Pan Duda w dzisiejszym wywiadzie dla GW powiedział, demagogicznie, ale nie bez racji, (podaję z pamięci, nie dosłownie), że jeśli chce sie ograniczac prawa pracowników ze wzgledu na potrzeby gospodarki i pracodawcow, to może prosciej bedzie od razu zamienic pracowników na niewolników….. Niestety, sytuacja na rynku pracy juz czyni z pracowników niewolników. I tu oburzenie jest uzasadnione. Ale gdy wyraża sie ono razem z bredniami o szykowanym rozbiorze Polski, i z innymi idiotyzmami, to człowiek juz gotów zostac tym niewolnikiem.

  31. podkowa
    To ja już też wolę być „niewolnikiem”.
    Również z uwagi na demagogię samego Dudy.
    Jak to leciało?
    „…ale te dudy, nie były dudy, no bo ten duda na dudach grał”. Pewnie coś pokręciłm

  32. Powodów do oburzania się jest mnóstwo. Zawsze i wszędzie. Nie będę się wyrażała tak, jak to zrobił przewodniczący przedsiębiorców i pracodawców. Proponuję za to panu Dudzie poprowadzić, choć przez jakiś czas mały własny biznes. Przekona się wtedy kto tak naprawdę jest niewolnikiem 👿

  33. Tanaka
    18 marca o godz. 11:23
    „dobrze pamiętam ks. Janowskiego spowiadającego stoczniowców ze skórzanych czeluści wypasionego mercedesa.”

    Tp Pan stoczniowiec?

  34. mag
    18 marca o godz. 17:04
    „podkowa
    To ja już też wolę być „niewolnikiem”.”

    Szanowna Pani,
    latwo sie wymadrzac siedzac na cieplej UB-eckiej emeryturce.
    Ludzie majacy zycie przed soba, moga miec w tej sprawie inne upodobania.

  35. @ ? 17 marca o godz. 22:14
    „@ Adam 2222 – oto jest pytanie: jak to się dzieje, że ojczyzna „ojcaświntego” może być tak podła moralnie?

    Media twierdza, ze nowe ich bożyszcze, które zastąpiło Jarka w codziennych wiadomościach, Franek czyli F1 nie jest pazerny jak JP II i B16. Zobaczymy.

    Na razie Tusk, wściekły na kler, ze pozwolił Dudzie na samodzielna akcje na Śląsku, pogroził paluchem Głódziowi.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019379,title,Abp-Glodz-nie-stawil-sie-w-sadzie-sad-nalozyl-grzywne,wid,14201948,wiadomosc.html

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,8173,title,Powazne-zarzuty-wobec-abp-Slawoja-Leszka-Glodzia-Pil-wyzywal-ponizal,wid,15421075,wiadomosc.html

  36. Levar
    NIE(szanowny) panie!
    Jak już pan kogoś lustruje, to warto podać więcej szczegółów typu przodkowie do piątego pokolenia wstecz i takie tam różne. No, już sam pan wie…
    Nie muszę chyba podpowiadać.

  37. Tanaka, czytam uważnie, bez przwijania i nagle pojawiają się „dickensowscy kominiarze’ w kontekscie powstających związków zawodowych mających poprawić ich los, czy myslimy o tym samym, czyli o kilkutetnich dzieciach wrzucanych do komina celem udrożnienia tychże ? I o ich losie przed, czy po wykonaniu roboty? Z pozostałą trescia zgadzam się.

  38. Levar
    18 marca o godz. 19:46

    spocił się pan , ale dał z siebie co miałeś najlepszego. To wyjaśnia pańską sytuację na blogu.

  39. Szanowny redaktorze Polityki

    Przykrosc sprawil mi panski tekst. Jak niby czlowiek inteligentny moze zrozumiec osobe pogodzona z okupacja Polski przez sowietow. Paskudna niewolnicza mentalnosc degradujaca obywatela do sluzalczej roli to cecha homo sovieticus. Takie zachowanie to powod do wstydu przed calym swiatem oczywiscie jesli sie go ma. Bezwstydnicy Jaruzelski, Urban czy Passent do dzis zasmiecaja swoja obecnosci polska rzeczywistosc. To tacy ludzie z sevilizmem we krwi wychowankowie PZPR doprowadzili do klerykalizacji zycia publicznego osmieszajacego obecnie Polakow w Europie. Brak rozliczenia z totalitarna przeszloscia odbiera mlodym ludziom nadzieje na przyszlosc. Korupcja ,nepotyzm oraz bezideowosc nie moga byc drogowskazami prowadzacymi do dobrobytu. Jestescie winni braku efektywnej wizji dla kraju. Na spokoj spoleczny trzeba ciezko pracowac a wy sie nie przemeczacie bo nawet nie wiecie co to znaczy praca. Prosze zaczac od samego siebie i przyjzec sie swojej wlasnej aktywnosci na blogu. Res ipsa loquitur.

    Slawomirski

  40. bever
    17 marca o godz. 19:41

    Tylko jedno przykazanie w dekalogu ma sens.

    Slawomirski

  41. Levar
    18 marca o godz. 19:46,
    w porządnym towarzystwie nie ma miejsca dla damskich bokserów 👿
    Tchórzy wylewających anonimowo nieczystości na dyskutantów. Bezmózgowców walących pomówieniami jak kłonicą ❗

    Komentarza do ewentualnej odpowiedzi @Levara nie będzie. Ze względów oczywistych 😎

  42. Matylda
    19 marca o godz. 8:38
    Szanowna Pani,
    podobno mamy rownouprawnienie, wiec jak sie „dama” pcha na ring,
    powinna sie z tym liczyc, ze moze oberwac.
    A jak ja taka perspektywa przeraza, to niech sobie lepiej siadzie
    w bujamym fotelu i zajmie sie robieniem na drutach.
    Odpowiedzi nie oczekuje, bo nie sadze abym czegokolwiek sensownego
    mogl sie spodziewac.

  43. mag
    18 marca o godz. 20:33
    Szanowna Pani caly czas wyklada karty na stol, wiec na bawienie
    sie w lustracje szkoda czasu.
    Bez tego wiadomo skad wiatr wieje.

  44. Ludzie nie bijta sie. Ona jego magia albo zupa z maggi chlusnie, a on odda jej lewarkiem, a tanaki bykiem patrzy i podkowe wnet zobaczy. Co jo plote……..

  45. Kot
    Całkiem do rzeczy pleciesz. Serio!
    Tak to właśnie z grubsza biorąc wyglada, jak sie z boku patrzy.

  46. Szanowny redaktorze Polityki

    Ten link zostal mi polecony na blogu Hartmana:

    http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/494441,poldziewic-passent

    Czy oburzy sie Pan na redaktora Passenta?

    Slawomirski

  47. Ach tam…
    Patrząc na TVP „Wiadomości” dzisiaj od i przez17 minut :papież, Watykan,papież, Watykan. Wczoraj podobnie i przedwczoraj też. I jutro powtórka.
    Nie ma ważniejszego tematu, a tutaj jakieś rozważania…
    Aha… Pana Dudę (tego od „S”) proponuję na premiera nowego rządu.

  48. zezem
    19 marca o godz. 20:29

    Szanowny Panie zezem

    Musi pamietac Pan czasy miedzy komunistycznym mlotem a katolickim kowadlem. W tym kontekscie nie jest az tak zle. Nie mowie ze jest dobrze. Jak ma byc dobrze gdy z jednej strony tokuje Passent w TOK FM a z drugiej koscielny nadaje zdrowaski. Mimo tego jest lepiej niz bylo. Niestety nie wszystkim jest lepiej.

    Slawomirski

  49. Do Zeza- Zezowate Kocisko.!!!!!

    Panie Zez. Nie chcem Dudy, bo mi dutkami jakos dziwnie pachnie. Wole Kukiza. Mysle, ze potrzeba nam obecnie artysty z duchem polskim, patrioty, romantyka, takiego, jakim byl Reagan. Tylko Kukiz i jego charyzma….. i te wszystkie patriotyczne piesni jeszcze tako jako, albo jako tako pozwalaja mi wierzyc, ze cos sie da zrobic dla przyszlego pokolenia……….
    jezeli pojdziemy z nim w boj i zaspiewamy: „My….

  50. ………..My Pierwsza Brygada…..
    Strzelecka Gromada
    Na stos rzucilismy swoj zycia los
    Na stos, na stos!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  51. ” Matylda
    18 marca o godz. 18:15

    Powodów do oburzania się jest mnóstwo. Zawsze i wszędzie. Nie będę się wyrażała tak, jak to zrobił przewodniczący przedsiębiorców i pracodawców. Proponuję za to panu Dudzie poprowadzić, choć przez jakiś czas mały własny biznes. Przekona się wtedy kto tak naprawdę jest niewolnikiem ”
    Matyldo, masz świętą rację, te dudy myślą, że polscy przedsiębiorcy są właścicielami mennicy a firmą kierują z Seszeli.

  52. Szanowny redaktorze Polityki

    Passentowi brakuje tematu i kopiuje panski.
    Blogi Polityki staja sie anemicznymi odbiciami anemicznych wpisow.

    Slawomirski

  53. lecher
    20 marca o godz. 11:46

    Swieta racja… wyslac na tych roboli ZOMO.

    A tak powaznie na tym polega funkcjonowanie spoleczenstwa obywatelskiego.
    Ludzie walcza o swoje prawa.
    Pracownicy najemni musza to zrobic sami bo nikt za nich tego nie zrobi.

  54. Andrzej Falicz
    20 marca o godz. 22:27

    Szanowny Panie Falicz

    Podpisuje sie pod Pana wypowiedzia.

    Slawomirski

  55. „Swoje prawa” do cudzych pieniędzy, jako usprawiedliwienie „walki” z praworządnością, to zaiste innowacyjna interpretacja zasad demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.
    Tak innowacyjna i endemiczna, że godna grantu z UE.
    Chociaż prędzej otrzyma grant moskiewski, o jaki uprasza równie poniżony europejskością Cypr.
    Pogratulować.
    I uciekać z takiego grajdoła.

    PS @ Matylda, @ lecher – w kupie ucieczka raźniej idzie, ja dołączam 😉

  56. Gekko, Matylda, lecher
    Nie uciekajcie!
    Zostaną sami „oburzeni” obywatele i jakiego króliczka będą gonić?

  57. @ mag
    Jakiś naiwny króliczek, na obfity stół ordynariatu obywatelskiego zawsze się znajdzie.
    Ja osobiście też, jak Ty, wolę spożywać, niż być spożywanym 😉
    Jeśli nasza ucieczka Cię oburza, to jesteś na dobrej drodze do stołu (a nie na stół).
    I tym optymistycznym akcentem…dobranoc (temu) Państwu!

  58. Szanowny redaktorze Polityki

    Najwyzszy juz czas dac sobie spokoj z oburzeniem.

    Slawomirski

  59. Skąd się biorą na świecie takie tępe, chamskie kreatury jak Lewar ? Jak Pan Bóg mógł wypuścić taki bubel ze swojego warsztatu ? A może to znów diabeł zamieszał, skorzystał z chwilowej nieuwagi wszechmocnego ?

  60. A.Fal. Gekko i i.p. Po co się wkurzać na pracodawców i im zazdrościć – czego? zaryzykowania własnego kapitału , pracy bez urlopu i chorobowego ? Weźcie kredyt w odpowiedniej wysokości ( można nawet milion i więcej zł) postudiujcie odpowiednie przepisy podatkowe i inne) i zakładajcie firmę produkcyjną ( nie doradztwa ).Po kilku miesiącach działalności dajcie znać jak wam poszło).

  61. Szanowny redaktorze Polityki

    Na sasiednim blogu redaktor Passent pisze o dymku z papierosa. Wojciecha Dzieduszyckiego i Daniela Passenta laczy cos wiecej niz ten tytul. Czy ten Dymek z Papierosa to zaslona dymna?

    Slawomirski

  62. Lewy
    27 marca o godz. 8:41

    Szanowny Panie Lewy

    Najwieksza maszyna do produkcji bubli byla Polska Ludowa. Do dzisiaj widac tego dowody w postaci Passenta, Urbana i Jaruzelskiego.

    Slawomirski

  63. lecher
    27 marca o godz. 16:45
    „…A.Fal. Gekko i i.p….”
    – – –
    Dziękuję za radę, ale chyba nie do mnie.
    Odwzajemnię się – warto, zamiast pisać, najpierw nauczyć się rozumieć czytane.
    To lepsze, niż przedsiębiorczość (nie tylko w komentowaniu) za kredyt.
    Tak się bowiem składa, że krytykowałem pazerność motłochu na cudze pieniądze.
    Trzeba chyba być na etacie związkowym, aby odczytać to jako krytykę przedsiębiorców – w tym przypadku krytykowałbym sam siebie i swoje ponad 20-letnie doświadczenie.
    Życzę re-edukacji, choćby podstawowej.

    PS Daję znać: poszło świetnie 😉 Równie wesołych świąt życzę.