Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.02.2013
sobota

Jak się dogadać? cz. II

2 lutego 2013, sobota,

Coś naprawdę złego dzieje się z tzw. światem nauki. Jedni naukowcy domagają się zwolnienia z pracy prof. Krystyny Pawłowicz za to, że występując w roli polityka broni swojej (z mojego punktu widzenia bardzo pokrętnej) wizji świata, posuwając się przy tym do używania niewybrednego języka w debacie sejmowej, drudzy — skrzykując się, by jej bronić — posługują się pseudonaukową argumentacją w sposób całkowicie kompromitujący ich jako naukowców właśnie.

Naukowcy tworzący Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu oburzeni oburzeniem innych naukowców napisali m.in.:

„Podstawowe założenia syntetycznej teorii ewolucji wykazują, że najważniejszym zadaniem każdego gatunku jest przekazanie genów następnemu pokoleniu. Stanowi ono motor ewolucji i podstawę istnienia gatunku. Gdyby wszystkie osobniki danego gatunku (także i człowieka) zamieniły się w osobniki homoseksualne — gatunek ten przestałby istnieć, ponieważ nie nastąpiłoby przekazanie genów następnemu pokoleniu, w związku z czym nie byłoby potomków. Dlatego z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że z punktu widzenia ewolucji homoseksualizm jest anomalią”.

Cytat długi, ale smakowity, bo pokazujący, jak nawet teorię ewolucji można użyć do uzasadnienia homofobii. Zwłaszcza gdy całą skomplikowaną (bardzo już post-darwinowską) teorię sprowadza się do „najważniejszego zadania” i płynnie przechodzi — bez jakiegokolwiek logicznego uzasadnienia — do tezy „gdyby wszystkie osobniki…”. A następnie z tej niemożliwej do obrony tezy/przesłanki wyciąga się całkowicie nieuprawniony wniosek, że „…homoseksualizm jest anomalią”.

Nieco upraszczając — historia ewolucji dowodzi raczej, że to, co nie daje sobie rady ze zmiennością środowiska oraz to, co nie spełnia jakichś funkcji, ginie, wymiera lub odpowiednio się refunkcjonalizuje. Homoseksualizm jest stale obecny nie tylko w społeczeństwach ludzkich, ale także w świecie zwierzęcym (skąd go odziedziczyliśmy zapewne), więc musi pełnić jakieś funkcje ewolucyjne (ostatnio poinformowano np. o statystycznej zależności, w której ciotki homoseksualistów są zarazem matkami większej niż przeciętna liczby dzieci).

Można z powodu istnienia homoseksualizmu i wielu innych odmienności odczuwać dyskomfort moralny (choć akurat ci najbardziej moralnie poruszeni powinni się zwrócić z pretensjami do Boga, w którego zwykle wierzą), ale nie można tego nie widzieć i nie traktować jako „danej” dostarczanej przez rzeczywistość.

To, że pod takim prostackimi sformułowaniami podpisuje się ktokolwiek, kto dysponuje jakimkolwiek tytułem naukowym od magistra wzwyż, jest nieprawdopodobną kompromitacją (a wśród 268 sygnatariuszy, oprócz miejscowych polityków znaleźli się także szef poznańskiego Muzeum Narodowego czy znany historyk starożytności z UAM). A gdy ci ludzie, odwołując się do medialnej awantury wokół pani Pawłowicz, piszą: „Stanowczo protestujemy przeciwko próbom niszczenia etosu prawdy i etosu prawa, które do złudzenia przypominają najbardziej prymitywne formy totalitaryzmu” — robią się z siebie kompletnych głupków (przy czym używam tego słowa jako dosadnego opisu ludzi nierozumnych, a nie epitetu).

I jak się z takimi dogadać?

PS

Skądinąd wątpię, by wspomniani naukowcy wzięli pod uwagę, że ich logikę można by zastosować w ten sposób:

„Gdyby wszystkie osobniki (…) zamieniły się w osobniki kultywujące celibat — gatunek przestałby istnieć, ponieważ nie nastąpiłoby przekazanie genów następnemu pokoleniu, w związku z czym nie byłoby potomków. Dlatego z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że z punktu widzenia ewolucji trwanie w celibacie jest anomalią”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 107

Dodaj komentarz »
  1. *Gdyby wszystkie osobniki danego gatunku (także i człowieka) zamieniły się w osobniki homoseksualne — gatunek ten przestałby istnieć, ponieważ nie nastąpiłoby przekazanie genów następnemu pokoleniu, w związku z czym nie byłoby potomków. *
    Ojej, a te biedne pszczoły,mrówki, termity robotnice, które nie rozmanażają się, bo ta przyjemność jest zarezerwowana dla królowej wspomaganą przez paru trutniów. No i gatunek ma się dobrze.
    Czepiamy sie Pawłowicz i Kaczyńskiego, że oni też sę nie rozmnażają -chwała bogu- bo po pierwsze takie geny lepiej zamrozić i nigdy rozmrażać, a po drugie nasza zmęczona Ziemia już ugina się pod ciężarem 7miu miliardów homo sapiensów, więc z tych dwóch powodów nalezy okazać podziw i uznanie Pawlowicz i Kaczynskiemu za to, że nie uprawiają heterofiglów.
    Ale fakt faktem, choćby z tego powodu pani profesorka nie powinna oskarzać innych o to, że teś się nie rozmnażaję, a na te ich inne figle powinna przymknąć oko. Arroseur arrosé

  2. W każdym środowisku działa rozkład Gaussa. Jeden z ogonków krzywej to kretyni. Znam kretynów z tytułami profesorskimi, którzy na swój sposób byli wystarczająco sprytni, aby ten tytuł uzyskać, niekoniecznie na podstawie liczącego się w skali światowej dorobku. U humanistów taki dorobek nie może nawet stanowić miernika z powodów językowych. Specjaliści zagraniczni danej dziedziny humanistycznej rzadko nauczą się tak egzotycznego języka jak polski, aby czytać, co polscy koledzy wymyślili genialnego. Tego kłopotu nie mają naukowcy z dziedzin ścisłych, bo i w kraju i za granicą liczy się tylko dorobek publikowany po angielsku. Nie znam przebiegu kariery „profesurki kontraktowej” z Ostrołęki, ale mogę się domyśleć, że tak pyskata i wulgarna kobieta mogła być zmorą swojego środowiska, co czasem pomaga w karierze. Nikt nie chce mieć za wroga takiej istoty i chcą się jej jak najszybciej pozbyć. Ja jej nie oceniam jako naukowca, tylko jako polityka i nauczyciela akademickiego. Uchowaj Boże (jeśli istniejesz i znasz panią Pawłowicz) studentów od takiego wychowawcy. Studenci bezwiednie przejmują od swoich profesorów sposoby postępowania w życiu.

    Znałem pewną enerdówkę o takiej postawie . Odróżniała się wyglądem i sposobem bycia od reszty kobiet na konferencji w Marsylii. Była w grupie Niemców. Moja żona tylko na nią spojrzała i zawyrokowała – NRD! Faktycznie była z Rostocku i na najlżejsze zwrócenie uwagi na niejasności w jej posterze reagowała jak głodna tygrysica na widok chorej antylopy. Drapieżna do maksimum i bardzo niemiła, choć niegłupia. Nasi koledzy nie chcieli z nią współpracować, choć były korzystne propozycje. Była na tyle młoda, że bez problemów przetrwała ocenę na tzw. „Persilschein”, (została wybielona) i szybko zrobiła karierę. Ja unikałem jak ognia tego typu kobiet w pracy i w życiu.

    Ubawiła mnie jedna myśl gospodarza:

    ***Homoseksualizm jest stale obecny nie tylko w społeczeństwach ludzkich, ale także w świecie zwierzęcym (skąd go odziedziczyliśmy zapewne), więc musi pełnić jakieś funkcje ewolucyjne (ostatnio poinformowano np. o statystycznej zależności, w której ciotki homoseksualistów są zarazem matkami większej niż przeciętna liczby dzieci).***

    Jest zgoda co do początku zdania, ale już sam wniosek jest wątpliwy. Nie wszystko co istnieje jest potrzebne w procesie ewolucji, często występują „odpadki użytkowe” procesu ewolucji, statystyczne pomyłki. Dopiero ogromna liczba prób daje trwały efekt. Taka pani P. może być też wybrykiem natury, nieudanym wynikiem próby jej rodziców, lub skażona psychika jest wynikiem działania szatana.

    Pamiętam z dawnych lat poprawki światopoglądowe proboszcza, gdy dzieci mu opowiadały, że pani uczy ich o teorii ewolucji. Odpowiedział prosto – nawet dr Terlikowski nie powstydziłby się takiej interpretacji:
    „Drogie dzieci, wy na pewno pochodzicie od Boga, a wasza pani od małpy”..

    Jeśli ktoś wierzy w Boga, to wszystkie brzydkie rzeczy w przyrodzie, np. komary, wirusy i bakterie może traktować jako dzieło szatana, który robi co może aby popsuć harmonię świata stworzonego przez Boga. Wtedy dr Terlecki może gejów i lesbijki, a nawet transwestytów uznać za wybryk szatana, a ateista może przyjąć, że jest to jedna z milionów, miliardów lub więcej nieudanych prób matki natury. Nie ma obawy o rozprzestrzenienie nadmierne, bo wtedy ewolucja znajdzie inny sposób na podtrzymanie gatunku (patrz Seksmisja), albo się podda i wyginiemy jak dinozaury.

    Kuriozalna jest ta statystyczna zależność liczby dzieci u ciotek jeśli w rodzinie jest np. gej. To jest godne szerszego komentarza, który zacznę od narzekania pewnego żebraka: „Jestem biedny, nawet nie mam ojca ani matki, tylko mnie ciotka z litości porodziła”!
    Ja mam od razu skojarzenia polityczne z czasów PRL. Na otwartym zebraniu partyjnym sekretarz wojewódzki oświadczył, że powiat Olesno obfituje w „wysokorodne” kobiety. Nie wiem, czy to były ciotki gejów? Sprawa jest godna badania, bo może ten powiat obfituje tez w homoseksualistów?
    Kłopot na Śląsku polega na czymś innym. – niejasnym pojęciu „ciotka”! Nie mam na myśli „ciota” (bez k). W naszej rodzinie niektórzy odróżniają podgrupy, typu „stryjenka”, wujenka” itp. pierdoły, a u nas ciotki to zarówno siostry obu rodziców jak również żony wujków i stryjków, którzy u nas są unisex „ujkami”.
    Chciałbym, aby fachowiec od tej dziwnej statystyki wyjaśnił mi, jak mam badać rodzinę, aby wyłowić wszystkich homoseksualistów (przed likwidacją, a raczej ostatnio – nobilitacją!).

    PS
    Pojęcie wymyślone przeze mnie – „odpadki użytkowe ewolucji nie ma związku z Biedroniem, jest bardziej ogólne.”
    Mogę się posłużyć hasłem mojego ulubionego satyryka, Ephraima Kishona, który podpis pod fikcyjnymi historiami filmowymi przerobił co nieco, a ja jeszcze bardziej:
    „Personen, die in meinem Kommentar vorkommen, sind nicht gemeint”!

  3. Bardzo podobną rzecz ‚wciskał’ mi pewien profesor z zachodniej uczelni, tyle że o mocno konserwatywnych przekonaniach. „Nasi” są więc jedynie odbiciem pewnego sposobu argumentowania. Że głupiego? Tu przecież nie chodzi o mądrość i wiedzę, ale o ideologię.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Studenci prawa też przecierają oczy ze zdumienia na widok ostatnich popisów prof. Pawłowicz. Skończyłem prawo na UW w 2011 r. Zapamiętałem prof. Pawłowicz jako wykładowcę o wyrazistych poglądach, jakich nie brakuje na uczelniach. Miała swoich fanów. Ale nigdy nie przypuszczałem, że jej poglądy są aż tak skrajne.
    Zwróćmy uwagę, że prof. Pawłowicz karierę naukową zrobiła na wydziale prawa UW. Wykładała w katedrze razem z prof. Gronkiewicz-Waltz, byłym prezesem URE i byłym prezesem UOKIK. Specjalizuje się w prawie publicznym gospodarczym… cóż, nasza gospodarka jest przeregulowana, to przeregulowanie stanowiło kulę u nogi naszej gospodarki.
    Przed egzaminem z prawa publicznego gospodarczego miałem do przeczytania dwa jej artykuły. W pierwszym zwróciła uwagę na wątpliwości prawne dotyczące wdrażania prawa unijnego do prawa polskiego, w drugim opowiadając się za wolnym rynkiem potępiła ingerencję państwa w gospodarkę na gruncie analizy ustawy o gospodarce komunalnej.

  6. Ta widoczna zmiana w zachowaniu tej osoby po wstąpieniu do PIS wymaga głębszej analizy, jak grupa ludzi (sekta?) może zmienić w miarę normalnego człowieka w straszliwe monstrum.

  7. Ja matura sie pochwalic nie moge(tak sie zycie potoczylo).
    Moze dlatego moje rozumowanie jest proste i podobne do bydlecego.
    Znaczy tak-Nawet bydle „buchaj”(dla wyksztalconych-samiec krowy)wie,ze niema co skakac na innego byka i z nim kopulowac,bo mlodego bydlaczka z tych charcow nie bedzie.
    A z wypowiedzi wielu wynika, ze tak prostych zeczy nie moga pojac.
    Wyksztalceni,a jednak bezmuzgowie.

  8. Faktycznie, bardzo się natrudzili owi naukowcy, ażeby odkryć odkryte, ale nie to ich najbardziej kompromituje, bowiem zadaniem naukowca nie są dywagacje, co by było gdyby, a raczej z całą pewnością wyjaśnianie owych anomalii. Jeszcze bardziej osobliwą anomalią (trzymając się terminologii sygnotariuszy listu) jest całkowita aseksualność 1% populacji ludzkiej, która też mieści się w „co by było gdyby”, a konkretnie wizji wymarcia gatunku ludzkiego.
    Zostawmy to jednak, bo ci ludzie zabrali głos w sprawie, o której nie było mowy w proponowanych projektach ustaw o związkach partnerskich, oni przyłączyli się do chóru zajadłych przeciwników, którym wszystko się kojarzy z seksem gejowskim i lesbijskim. Ażeby zniechęcić ludzi pozytywnie nastawionych do nowego rodzaju związków, postawili na atak wymierzony w homoseksualistów jako dewiantów, którzy tylko czyhają na sposobność, ażeby w drugim kroku umożliwić sobie adopcję dzieci.
    Gdy ktoś ma śmiałość i pyta o dowody na śmiertelne zagrożenie powierzonych im do adopcji dzieci, odpowiadają z szybkością Pawłowicz, że mają całkowitą pewność swoich racji. Od powstania pierwszej akademii w Atenach musiało upłynąć prawie 2,5 tys lat, zanim ktoś postanowił sprawdzić, czy faktycznie dwie kule wykonane z różnych materiałów, upuszczone w tej samej chwili, spadną z tej samej wysokości równocześnie ,a następnie wyjaśnił ową „anomalię”. Sygnotariusze listu uważający się za naukowców, stawiają śmiałe tezy, ale już nie troszczą się o dowody, więc zanim je wyłożą na stół, proponuję odebrać im dyplomy.
    Nie mam do nich pretnesji (a szczególnie pani Pawłowicz) o brak dobrego wychowania, ponieważ nikt im go widać w domu nie przekazał, ale mam prawo domagać się od nich standardów obowiązujących w nauce.

  9. spoko.
    „staruch” wreszcie na wolnosci, to monolog niedlugo opusci cialo profesorskie
    i poruszy czlonki narodu 😉

  10. Szanowny redaktorze Polityki

    Tylko slaby redaktor z Polityki bedzie biadal ze nie moze sie dogadac z innaczej myslacymi ludzmi. Nie jest to proste ale jest mozliwe do zrealizowania. Potrzebny jest czas i wspolne doswiadczenie zagrozenia. Wtedy nastepuje olsnienie i dwie strony konfliktu znajduja wspolny grunt.

    Zaczyna Pan pisac na temat a nie od rzeczy.

    Slawomirski

  11. go! win! for us!
    chołoto!

  12. Jeden z komentujących, dał żywy przykład jak ludzie dopasowują rzeczywistość do swoich wyobrażeń.
    Chodzi o tego bez matury od byków o których pojęcia nie ma.
    Chłop hodujący byki, musi dość wcześnie zabrać je z pastwiska i przywiązać na łańcuchach w oborze, gdyż w przeciwnym razie zamiast jeść i tyć, będą skakać po sobie bez opamiętania.
    Że też zawsze się znajdzie taki chłopek roztropek, który wytwory swojego umysłu bierze za rzeczywistość.

  13. @cukierdzidzia:
    touche´? inaczej bys tak nie piszczała, kochana,
    no, przepraszam, jesli za mocno zabodłem 😉

  14. Kuriozalna tezę „naukowców” (cudzysłów świadomie) z Poznania można modyfikować dowolnie dowodząc jej bezsensu. Jedna z możliwości:
    „Gdyby wszystkie osobniki (…) zamieniły się w osobniki kultywujące model życia prof. Pawłowicz — gatunek przestałby istnieć, ponieważ nie nastąpiłoby przekazanie genów następnemu pokoleniu, w związku z czym nie byłoby potomków. Dlatego z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że z punktu widzenia ewolucji trwanie przy takim modelu życia jest anomalią”.
    Tak wygląda „cała odpowiedzialność”.

  15. emes5756
    2 lutego o godz. 19:59
    bingo!
    c.b.d.u.

  16. „Ja matura sie pochwalić nie moge”
    A nas to zupełnie nie dziwi 🙂

  17. Byk: wół, który rżnie głupa.

  18. Na podstawie obserwacji panu Redaktorowi moge uprzystepnic sposob rozumowania niektorych wojujacych katolikow. Otoz najwazniejsza jest zasluga w niebie oraz dobry uczynek. Co to jest „dobry uczynek”, o tym decyduje katolik. Dobry uczynek usprawiedliwia kazda metode jego osiagniecia, wlaczajac w to wykorzystywanie innych ludzi, w tym starych lub niepelnosprawnych. (To zdanie pisze na podstawie obserwacji.) Wykorzystywanie moze byc finansowe, albo mozna sklaniac inne osoby do swiadczenia uslug wbrew ich woli. Katolik uzasadnia to nastepujaco: jesli dolozyles sie do dobrego uczynku, nawet wbrew woli, to masz zasluge w niebie. A ja, ktory ciebie zmuszam, tak naprawde robie ci ogromna przysluge. Bedziesz krocej w czyscu. Powinienes byc mi wdzieczny, ze ci dostarczam okazji. Czy jestes wdzieczny, czy nie, ja i tak ciebie zmusze, a ty powinienes mi dziekowac.
    .
    W ten sposob wojujacy katolik uzasadnia swoje manipulowanie ludzmi oraz swoj skrajny egoizm i egocentryzm. Instrumentalne traktowanie innych ludzi nie jest niczym niezwyklym w oczach czesci katolikow. Oni uwazaja, ze ludzi nalezy zbawiac nawet wbrew ich woli. Taka postawa jest usprawiedliwiana i nawet podziwiana w kregach, w ktorych sie obracaja. Bog wynagrodzi wszystkich, rowniez tych wykorzystanych wbrew ich woli. Kazda metoda jest dobra, wlaczajac w to zakazy, nakazy, klamstwa, i manipulacje. Widzialem z bliska i na codzien przyklady takiego postepowania.
    .
    Ten sposob rozumowania dostarcza wygodnego usprawiedliwienia dla kazdej podlosci.

  19. Panowie Profesorowie !!!
    Rozmnazajcie się i figlujcie sobie do syta bo to od zarania cechowało niektórych „Profesorów”. W mojej szkole niektóre Psorki też to bardzo lubiły i tych którzy to lubią prferowały.
    Podobno za niedługo Chrystus powtórnie ma się pojawić to znowu sie go zagoni do roboty, a jeśli nie bedzie chciał pracować to dostanie taki wycisk, że znowu zapamieta przynajmniej na 2 tys lat i znowu bedziecie sobie mogli figlowac ile tylko zechcecie.

  20. nie wiem jak dla reszty ale dla mnie homoseksualizm jest nie zgodny z naturą i obrzydliwy .
    jakby na to nie patrzyć to adopcja dzieci przez takich ludzi musi pozostawić w tak młodym umyśle jakieś ślady moim zdaniem nie zgodne z naturą . Bo dla tego sami nie mogą mieć dzieci z woli tejże natury .

  21. Drobny szczegół: co innego ewolucja, a co innego dobór naturalny… . Ale oczywiście p. Redaktor ma rację co do pseudo-naukowców z Polandu. Dlatego zrezygnowałem z kształcenia się na polskich buraczanych uniwersytetach…. .

  22. @ Marit
    2 lutego o godz. 22:16

    Nie powinna Szanowna Dyskutantka tego komentowac. Najwyrazniej to podpucha. Nikt nie jest w stanie zrobic tylu bledow ortograficznych w paru zdaniach, to jakis „Wlatca Moch”, ktory chce nas sprowokowac. Mature pewnie ma, tyle ze na tajnych kompletach.

    Pozdrawiam.

  23. Smiesza mnie te twierdzenia gjow i lesbijek, ze homoseksualizm jest normalny, gdyz zdarza sie on tez wsrod zwierzat. Przypominam wiec, ze wsrod zwierzat zdarza sie tez pedofilia (sex z niezupelnie dojrzalymi plciowo osobnikami), zoofilia (sex z przedstawicielami innego gatunku) oraz nekrofilia (sex ze zwlokami), a takze takie zwyczaje, jak zjadanie swych wlasnych dzieci oraz, np. wsrod modliszek, zjadanie przez samice samca, po odbyciu z nim kopulacji. Czy to znaczy, ze mamy uznac za norme nie tylko homoseksualizm, ale takze pedofilie, zoofilie oraz nekrofilie a takze i kanibalizm?

  24. Świetny materiał na blogu i świetne niektóre wpisy! Poza tym, przecież to polityka, w niej nie chodzi o prawdę (jak widać, niektórym „naukowcom” też nie), ale o gierki i przyszłe zasługi dla Kościoła kat. – wybory w końcu będą, a o. Rydzyk jest pamiętliwy niczym J. Kaczyński. Kościół znacznie straciłby na tych związkach; ludzie sami widzą, że dotrzymywanie górnolotnych ślubowań jest bez sensu, do tego jest kosztowne. Jak się ta moda upowszechni, to liczba takich związków będzie rosnąć, dzieci z czasem chrzcić się nie będzie, nie będzie więc i innych obrzędów, kolędowania, ślubów i z czasem, o zgrozo, pogrzebów. Ja np. zapisałam swoje części do wykorzystania, a gdyby się nie nadały, to do ćwiczeń w AM. Po co robaki mają się najadać, są inne obiekty, pewnie „smaczniejsze” niż moje stare dość ciało. I jeszcze jedno: straszy się adopcją dzieci przez homoseksualistów. Przecież homoseksualizm nie jest zaraźliwy! A pedofili w każdym środowisku jest podobna liczba (choć wśród przymusowych abstynentów seks. np. księży, chyba znacznie większa). Nie należy mylić pojęć. Czekałabym, żeby naukowcy wzięli się za te tematy, bo trzeba świat wyjaśniać racjonalnie, to ich „powołanie”. Jednak chyba to idealizm, nikt tu nie jest jakimś Giordano Bruno, po licho mu to… POLSKI KOŁTUN ma się dobrze i długo jeszcze tak będzie. W tej perspektywie Ruch Palikota, a i on sam (choć przecież nie bezinteresownie politycznie!) odgrywa rolę wręcz cywilizującą ten grajdoł.

  25. Czy mozna dyskutowac z ludzmi Frondy, Klubami Gazety Polskiej, albo z tzw. ekspertami Macierewicza? Czy mozna dyskutowac z pseudo-fizykiem, ktory z trybuny Sejmu cos bredzi na temat helu? Temat dyskusji z takimi osobnikami nie jest nieznany. Wystarczy wyszukac na sieci haslo Santilli Foundation. Ruggero Maria Santilli jest taki facet, ktory walczy z mechanika relatywistyczna Einsteina. Mozna tez poszukac Low Energy Nuclear Reactions, co jest nowa nazwa dla zimnej fuzji. Mozna poszukac czasopisma Infinite Energy. To sa wszystko przyklady anty-salonow w nauce. Wynalazek „odrzuconych” nie jest albowiem nowy. Ludzie, ktorych psychopatyczne dokonania nie byly publikowane w renomowanych czasopismach naukowych, zrobili to samo, co tworcy salonu24, czy jak tam sie ta obora nazywa.
    .
    Czy mozna z takimi dyskutowac? Czy mozna legitymizowac zimna fuzje, albo inne cuda w rodzaju dwu wybuchow? Sama rozmowa z Binienda czy Nowaczykiem oznacza, ze traktujemy ich majaczenia powaznie. To jest dosc trudne pytanie. Trzeba sie zastanowic, i dla pewnosci skonsultowac swoje decyzje z psychologiem spolecznym. Warto takze porozmawiac z psychiatra. A w niektorych przypadkach z prokuratorem. Dopiero potem mozna ewentualnie podjac dyskusje w ograniczonym zakresie. A najlepiej po prostu dobrze uczyc fizyki na poziomie szkoly sredniej, choc skutki nie beda widoczne od razu.

  26. @ narciarz2
    3 lutego o godz. 0:06

    Teoria „dwoch wybuchow” jest jak najbardziej racjonalna. Najpierw wybuchl Kaczynski, bo piloci nie chcieli ladowac w Smolensku, a potem Blasik – juz w kokpicie. QED.

    Pozdrawiam.

  27. A jak doktor Pawłowicz była używana lub jest używana, że jest bezpro-
    duktywna?

  28. Adresuję ten wpis do człowieka o nicku człowiek oraz tych wszystkich, którzy również nie uznają „anomalii”, a niektórymi nawet się brzydzą.
    Naukowcy z Uniwersytetu Harwardzkiego opracowali Testy Utajonych Skojarzeń (można je znaleźć w guglach, a info w GW), które pozwalają uświadomić sobie, czy mamy jakieś fobie, uprzedzenia. Odsłaniają nasze ukryte postawy, czyli to co jest wkodowane w podświadomość, niezależnie od deklaracji na poziomie werbalnym.
    Jeśli wyniki testu potwierdziły, że jesteśmy „barbarzyńcami”, czyli ksenofobami, pora na działania.
    Gdy w praktyce poznajemy nowego człowieka, przyglądamy się mu i mówimy sobie w duchu: „Hola! Widzę, że jesteś inny. Jesteś Murzynem, transseksualistą, policjantem z drogówki. Ale na mnie to nie robi już wrażenia, mój barbarzyńca siedzi w klatce. Idę cię poznać, Inny człowieku”.
    Powodzenia

  29. KAtolicko-pisowscy naukawcy z Poznania oraz Taplar znają się na ewolucji. To samo w sobie jest bardzo ciekawe, oraz brzemienne w skutki.
    Bardzo z siebie zadowoleni, dowodzą naukawo, że homoseksualizm to „anomalia”. Znając ewolucję do ostatniego szczegoliku i nadrobniejszej subtelności tak, że i Darwin by się poczuł zażenowany własną ignorancją, i sam dyjabeł wcielony – Prof. Richard Dawkins, naukawcy ze swojej wrodzonej, katolickiej, naukawej skromności nie wspominają o licznych innych anomaliach, o których np. kobiety w ciąży mogą niejedno powiedzieć, gdy dowiadują się, że oczekiwane dziecko ma wady genetyczne lub inne rozwojowe, i właśnie zamarło w jej łonie, albo urodzi się martwe, lub też tak chore, że – jeśli w ogóle przeżyje sam moment urodzenia – jego życie będzie pasmem nieopisanych cierpień fizycznych i psychicznych. Znaczy się – anomalie jakieś, nieproduktywne to, nieużyteczne, wymagające ciągłej obsługi, nie przyczyniające się w żaden sposób do wzrostu PKB; wręcz odwrotnie – wymagające dofinansowania przez ZUS i Chore Kasy, przyczyniając się w ten sposób do bankructwa całego systemu.
    I co robią takie matki?
    Wiadomo – głupie toto, poddane mężczyźnie, niesamodzielne umysłowo, niegramotne, wilgotne – wszystko zgodnie z Pismem – niemal zawsze walczą o to dziecko, chcą mu pomóc się urodzić i żyć w miarę po ludzku.
    I pomagają im w tym durnym dziele lekarze. Przypomnijmy tylko, że medycy, zwłaszcza chirurdzy, zostali wyklęci przez KK.
    No, sami widzimy w świetle naukawym katolicko-podczerwonym , że durne te kobiety są, sprzeciwiają się „planowi Bożemu” wobec każdego takiego anomalnego „dziecka poczętego”. Wszystkie te kobiety to potomkinie Ewy, a więc, zgodnie z Pismem i Tradycją Kościelno-naukawą – winne są zbrodni grzechu pierworodnego.
    Psalm 137,8 mówi:
    „Córo Babilonu, niszczycielko,
    szczęśliwy, kto ci odpłaci
    za zło, jakie nam wyrządziłaś!
    9 Szczęśliwy, kto schwyci i rozbije
    o skałę twoje dzieci.”
    Święty Klemens dorzuca:
    Każdą kobietę powinien ogarniać wstyd na myśl, że jest kobietą.

    To oczywiście tylko takie małe przystawki, jak raz na niedzielne , pomszalne śniadanie, w gronie rodzinnym.

    Naukawcy nie dodają, że te anomalie niszczą „zdrową tkankę Katolickiego Narodu Polskiego” i powinno się te anomalie likwidować. Prowadzić eugenikę, decydować o czystości genów i hodować Prawdziwych Polaków.

    Najlepsze polskie wyższe uczelnie – konkretnie sztuk 2 – są w okolicach miejsca 400-go w światowych rankingach. w 1000-cu jeszcze bodaj kilka następnych. Reszta – a mamy jakieś 300, albo więcej naukawych uczelni, znana jest tylko do rogu najbliższej ulicy, ewentualnie jest jeszcze znana Urzędowi Skarbowemu i prokuraturze. Dziś naiwne dzieciaki słyszą, że jak mają licencjat, to mają „wyższe wykształcenie”.
    Swego czasu, szkoły policealne potrafiły lepiej uczyć, niż większość dzisiejszych naukawych uczelni.
    Chyba już każdy państwowy uniwersytet posiada „wydział teologiczny”. Sama ta nazwa o śmiech przyprawia – teologia i wolny uniwersytet ! To pierwsze zaprzecza drugiemu.

    „Anomalie” to normalni ludzie. Bóg chciał, żeby byli „anomaliami” – ma w tym swój „plan Boży”. My o nim nic nie wiemy, więc mamy go nabożnie szanować i już. Anomalni są wśród nas. I fajnie
    jest.
    Naukawcom należy odpowiedzieć Piłsudskim: „je..ł was pies”.
    Poprawi im się od tego pula genetyczna.

  30. ***Eko.nom(ista)
    2 lutego o godz. 23:50
    Smiesza mnie te twierdzenia gjow i lesbijek, ze homoseksualizm jest normalny, gdyz zdarza sie on tez wsrod zwierzat. Przypominam wiec, ze wsrod zwierzat zdarza sie tez pedofilia (sex z niezupelnie dojrzalymi plciowo osobnikami), zoofilia (sex z przedstawicielami innego gatunku) oraz nekrofilia (sex ze zwlokami), a takze takie zwyczaje, jak zjadanie swych wlasnych dzieci oraz, np. wsrod modliszek, zjadanie przez samice samca, po odbyciu z nim kopulacji. Czy to znaczy, ze mamy uznac za norme nie tylko homoseksualizm, ale takze pedofilie, zoofilie oraz nekrofilie a takze i kanibalizm?
    czlowiek
    2 lutego o godz. 23:08
    nie wiem jak dla reszty ale dla mnie homoseksualizm jest nie zgodny z naturą i obrzydliwy .
    jakby na to nie patrzyć to adopcja dzieci przez takich ludzi musi pozostawić w tak młodym umyśle jakieś ślady moim zdaniem nie zgodne z naturą . Bo dla tego sami nie mogą mieć dzieci z woli tejże natury .***

    Wybrałem dwa komentarze, które prawdopodobnie określają poglądy wielu Polaków. Na blogach nie wypada się do tego przyznać, bo…. i tu seria inwektyw. Wszystko zależy od definicji. Co jest „normalne”, a co nie? Nie ma ostrego podziału, najbezpieczniej jest posługiwanie się rozkładem statystycznym i zachowanie zdecydowanej większości uznać za normalne. Ekstremalne przypadki uznać za anomalie. Sam fakt istnienia czegoś w świecie zwierzęcym (z naczelnymi włącznie) nie jest wtedy oznaką normalności. Ekstremalne przykłady podawane w komentarzach, jak pedofilia i kanibalizm (ludzki u ludów pierwotnych i zwierzęcy u modliszki i pająków) są z pewnością anomalią. Definicja pedofilii jest bardzo różna w różnych systemach prawnych, np. w Kalifornii seks Polańskiego z praktycznie dziwką nastoletnią był gwałtem i pedofilią, a ślub św. Jadwigi z Henrykiem był normalny w oczach ówczesnego społeczeństwa. Można zapytać Gugla, ile ta święta miała lat, gdy wyszła za mąż. Widziałem 12-letnie prostytutki na dworcu i nieco młodsze dziewczyny urządzały orgietki w domu. Widać jest jakaś zwierzęca dojrzałość płciowa, gdzie wiek odgrywa podrzędną rolę.

    Ciągoty homoseksualne są pewnie w obszarze przejściowym. Są realne i nie można negować ich istnienia. Czy jednak obligują społeczeństwo (poprzez państwo) do „ochrony i opieki”, jak to konstytucja obliguje państwo? Tu można mieć odmienne zdanie niż autorzy projektów ustaw o związkach partnerskich, nie będąc homofobem. Każde uregulowanie prawne powinno chronić przede wszystkim większość społeczeństwa, nie krzywdząc mniejszości, ale i nie premiując jej w sposób szczególny. Tak ja rozumiem sens art. 18 obowiązującej konstytucji i bez jej zmiany nie za bardzo ma sens głęboko dyskutować o przywilejach innych związków. Francuzi dokonali już pewnej zmiany, wprowadzając oprócz pojęć „ojciec”, „matka” trzecią możliwość. Czytałem artykuł po polsku i nie chciało mi się sprawdzić u francuskiego Gugla, więc nie podam nazwy. Wszystko naprawdę zależy od przyjętych definicji.

    Metodą „zaznacz, kopiuj, wklej” przytaczam treść art. 18 konstytucji:
    Art. 18.
    Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

    Jednoznaczny jest tylko fragment do pierwszego przecinka. Już pojecie „rodzina” jest nieostre. Szukałem w sieci i znalazłem wiele różnych definicji. W świetle przyszłościowym to pojęcie wymaga precyzyjnego zdefiniowania, przewidując co najmniej trzy główne typy par partnerskich (z dziećmi swoimi lub adoptowanymi), które prawo może uznać za rodziny. „Macierzyństwo” można na razie uznać za zrozumiałe, ale gdzie jest „Tacierzyństwo” np. w przypadku ekstremalnym – adopcja dziecka przez dwóch gejów? Już przy „rodzicielstwie” nie jest jasne, czy polskie prawo dopuści „in vitro” u lesbijek, bo francuskie na razie nie, choć tego akurat nie rozumiem (je comprends, mais je ne conçois pas – jak mi kiedyś powiedział francuski kolega – rozumiem, ale nie pojmuję)!

    Gdybym ja miał coś do powiedzenia to byłbym za zrównaniem obowiązków i przywilejów wszystkich par partnerskich, które są w stanie obowiązkom sprostać. Pozostałym dałbym spokój zamiast przywilejów, a przede wszystkim zadbałbym o prawa dzieci różnego pochodzenia (od strony prawnej – moje, twoje, nasze, cudze).
    Jeśli heteroseksualne pary chcą błyskawicznego i taniego sposobu zawiązywania i zakończenia związku i równocześnie przywilejów par małżeńskich, to ok.!. Wtedy można konstytucyjnie zlikwidować małżeństwa, dając „uwolnionym” z sztywnych więzów eks-małżonkom te same prawa co „partnerom”. Prawnicy i księża utracą część zarobków. Kłóci się to co nieco z ideą trwałości związku, ale byłoby sprawiedliwie. Być może skutki okażą się opłakane w skali społeczeństwa, ale mądry parlament może trzymać rękę na pulsie wydarzeń i reagować.
    Mnie najbardziej „wzruszał” ciężki los par „na wiaderku”, które rzekomo mają formalne przeszkody, uniemożliwiające zawarcie małżeństwa. Tego nie „pojmuję”. Jakie to mogą być przyczyny, które pozwalają parze żyć „po partnersku” pełną gębą – i nie tylko, a nie wolno im się pobrać?. To jest dziwne, chyba że to współżycie jest kryminalne (bliskie pokrewieństwo, nieodpowiedni wiek, choroby psychiczne?). Wtedy nie pomoże im żadna rozsądna ustawa o związkach partnerskich, bo tez musi uwzględnić biologię.

    PS
    Nie przesadzałbym z tą obrzydliwością współżycia par homoseksualnych. Nie dlatego to mówię, że mi się to podoba, ale współżycie par hetero też nie wszystkim wydaje się bardzo estetyczne. Znamienne są słowa wielkiego filozofa z Królewca, którego uczniowie zaciągnęli do burdelu. Po wyjściu, bogatszy o pewne doświadczenia, powiedział podobno: „Rzecz sama w sobie przyjemna, ale ruchy niegodne filozofa”.
    Ja nie znoszę publicznego manifestowania swojej seksualności, dlatego nie oglądam „Kalisza na platformie”.

  31. Gdyby wśród wilków przestały się rodzić samice i w pewnym pokoleniu przyszły na świat same samce, to wilki by wyginęły. Zatem samce są anomalią. Fajna logika. Natura przecież opiera się na różnorodności!
    Idąc mniej radykalnie – niech będzie w gatunku wilków 50/50 samców i samic (czy jaki tam stosunek jest najbardziej efektywny). Przyczepmy się tylko do cech psychicznych. Otóż nagle wszystkie samce postanawiają zostać samcami alfa (samiec alfa – jako kwintesencja męskości powinien się świętoszkowatym konserwatystom kojarzyć jako przeciwieństwo homoseksualisty). Uparcie dążą do swego i w efekcie zagryzają się jeden za drugim. Nie ma kto zapładniać samic. Gatunek umiera. Czy wobec tego samiec alfa jest w społeczności wilków anomalią? … Więcej chyba nie trzeba pisać.

    Slowikozofia.pl
    http://www.slowikozofia.pl

  32. Antoniusie, niestety, nawet pierwsze zdanie Art. 18 nie jest jednoznaczne, cyt:”Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny…”
    Pojęcie „kobiety” i „mężczyzny” ma tu znaczenie potoczne. Powszechne, typowe itd, co samo przez się dowodzi, że nieostre i niejednoznaczne.
    Anna Grodzka jest kobietą – bo czuje się kobietą. Wcześniej była mężczyzną, w ciele i w roli społecznej, jako wychowana na mężczyznę, co przestało się zgadzać z jej psychiką.
    Raz po raz spotkamy na ulicy osobę, co do której nie bardzo wiemy, czy jest kobietą, czy mężczyzna. Wygląd twarzy, fizjonomia, brzmienie głosu – nie dają jasnej wskazówki. Nie wiemy, czy przywitać się „dzień dobry panu”, czy też „dzień dobry pani”, więc ostrożnie wolimy poczekać, aż ten ktoś sam się zdeklaruje. Ubiór też może być mylący.

    Jak się wpisuje w dokumenty, że to chłopiec, a to dziewczynka?
    Wiadomo, lekarz, odbierając poród widzi: jak – mówiąc językiem Tradycji – kuśka – to chłopak, jak kuciapka – to dziewczynka.
    A o wcale nie takie proste. Ale w papierach zostaje. I potem udowadniaj, żeś nie wielbłąd. Żeś nie „anomalia” i „osoba nieproduktywna”.
    Biologia nie różni nas od zwierząt. Ponoć różni kultura – i „dusza nieśmiertelna”. Duszy jednak żaden skaner nie znalazł, nie da się jej wiec wpisać do hologramu w dowodzie osobistym.
    Genetycznie – człowiek jest mieszanką. Tu tez nie ma czystej linii podziału na kobiety i mężczyzn. To samo z hormonami. decydują subtelności. Facet jest w części kobieta, a kobieta – facetem. I to jest normalne i zdrowe. Natomiast 100% mężczyzna, czy taka sama kobieta, to jest margines, taka swoista „anomalia”.
    „Prawdziwy mężczyzna” – to rojenia słabych mężczyzn. To jest właśnie motyw kulturowy.
    Prawdziwym mężczyzną jest Margaret Thatcher. „Ma jaja” , jak o niej mówiono. też kwestia kultury.
    Nie ma żadnej zewnętrznej, jednoznacznej miary.
    Człowieka i jego płeć tworzy nie tylko biologia, ale i rola społeczna, kultura i pewnie zwłaszcza – psychika. Ona weryfikuje pozostałe obszary. Na użytek katolickich talibów nazwijmy psychikę – sumieniem. To najwyższy sędzia. „W sumieniu jestem kobietą”. I mogę sobie mieć dla posłanki Pawłowicz twarz „boksera”. Odpowiem jej „odpier..l się od mojego sumienia”.

  33. Katolicki taliban nie rozumie pojęcia wolności, równości, braterstwa, demokracji, sprawiedliwości, praw człowieka, ani nawet fundamentalnych pojęć ich własnej religii – miłości i „planu Bożego”.

    Lecz nie rozumie nie dlatego, że nie byłby w stanie. Byłby – wszak pani posłanka Pawłowicz Krystyna posiada niejakie wykształcenie. Ma maturę, zrobiła nawet magisterium oraz wykazała tak drastycznie ponadprzeciętne zdolności intelektualne, że uzyskała i doktorat i habilitację. A broniący jej przed bokserską mordą Anny Grodzkiej grono naukawe z Poznania, a może i inni też się znajdą, także mniema o swoim intelekcie bardzo wysoko.
    Oni nie chcą pojąć, oni się fundamentalnie nie zgadzają z tymi pojęciami – o ile dotyczy to „obcych”, „innych”. dla siebie łakną tych łask demokracji,praw człowieka, godności, miłości.
    Dlatego właśnie są talibanem.

    jak się z nimi dogadać? Zasadniczo – nie ma jak. Praktyka, stosowana przez armię USA, wraz z liczną koalicją, wspieraną bohatersko przez Wojsko Polskie wraz z kapelanami i Rosomakami, potwierdza, że są dwie dobre metody: przekupstwo, albo „eliminacja” ( w zrozumiałym języku – zabijanie).
    Tą drugą metodę w polskich warunkach należy wykluczyć, chociaż pewien polski talib z branży medialnej sugerował ją w odniesieniu do przyjaciół demokracji i czcicieli państwa prawa, ale jednak powiedzmy jej nasze stanowcze „NIE”. właśnie przez wzgląd na owe cnoty, z miłością bliźniego na czele.
    Co do pierwszej metody praktycznej – przekupstwa – należy stwierdzić, że III RP stosuje ją od początku, bardzo intensywnie. Rezultaty są bliskie zeru, a właściwie odwrotne od zamierzeń. Taliban nie tylko nie mięknie i nie rozpuszcza się w braterskiej miłości bliźniego, ale jak widać – tężeje i pręży 100% męskie przymioty oraz 100% kobiece talibańskie cnoty.
    Ale niczego innego rozumni, acz ulegli ludzie nie mają prawa się spodziewać, skoro karmią korupcją biblijnego węża na własnej piersi. Ugryzie, zakazi,zatruje.

    Co pozostaje? Dobre pytanie. Z całą pewnością należy przestać ich dokarmiać wredną korupcją. Dostaną anemii. Ale wiemy z Pisma, oraz pisma „niepokornych”, że choćby musieli jeść korzonki – dalej będą talibanem i walczyć będą do końca. Mają przecież raj przyobiecany.
    Więc, by mogli konsumować swoje korzonki – zostawmy ich w krzakach. My jedźmy dalej, oni niech sobie zostaną.

  34. Panie redaktorze, jesli mozna, proponuje uwazne przeczytanie (pewnie jeszcze raz) „The Selfish Gene” Richarda Dawkinsa. Dostrzeze Pan tam bez trudu zrodla pseudonaukowosci poznanskich profesorow: charakterystyczne dla redukcjonizmu ewolucyjnego mylenie zalozen z wnioskami, formulowanie tez, ktorych nie da sie precyzyjnie wyrazic w zadnym jezyku, proponowanie naiwnych wyjasnien skomplikowanych procesow, ktorych istoty nie rozumiemy (np. zycia), wyciaganie wnioskow z obserwacji, ktore za wszelka cene musza sie zgodzic z zalozeniami itp. itd. Moze wymagac to troche wysilku, bo Dawkins pisze bardzo dobrze i przekonywujaco, ale uwazna analiza bez trudu ujawnia bledy logiki i dosyc frywolne traktowanie argumentacji naukowej. A jest to jedna z prac, ktora podtykana jest pod nos adeptom wiedzy ewolucyjnej przez ostatnie 37 lat…

  35. Źródłem pseudonaukowości poznańskich ‚uczonych’ jest co najwyżej skrzywione ideologicznie odczytywanie ‚redukcjonistycznej’ teorii ewolucji. Poza tym adepci wiedzy ewolucyjnej czytają nie tylko Dawkinsa, niektórzy podają też różnorodne konkurencyjne hipotezy, czego zdają się nie zauważać różni CHumaniści:
    http://whyevolutionistrue.wordpress.com/2010/04/04/evolution-animals-and-gay-behavior/

  36. – Jest jedynym ministrem III Rzeczypospolitej zdymisjonowanym przez telefon. Za nazwanie homoseksualizmu zboczeniem premier Jan K. Bielecki pospiesznie, z zagranicy, pozbawil go stanowiska wiceministra zdrowia. Spotkalo sie to z natychmiastowym odzewem osob nastawionych w duchu podobnej nienawisci do innych. Prymas Jozef Glemp przyrownal wtedy Kapere do prymasa Wyszynskiego, ktory wedlug niego rowniez trafil za poglady do wiezienia.

    – Zaslynal rowniez jako twierdzacy, ze „ze Viagra przyczyni sie do podniesienia przyrostu naturalnego”. Zapowiedzial starania o refundacje tego leku.
    http://rm.radiomaryja.pl.eu.org/kapera.htm
    ==============

    Może warto przypomnieć postać kombatanta, niesłusznie prześladowanego za światopogląd?
    Być może jemu też należy się odszkodowanie?

    Teraz aż furczy w powietrzu od zboczeńców, pedałów, zdrajców, sprzedawczyków. I nic…..
    Znieczulenie chamstwem postępuje.
    Jesteśmy jak ta żaba gotowana na wolnym ogniu?

  37. Antonius
    3 lutego o godz. 12:25

    ” w Kalifornii seks Polańskiego z praktycznie dziwką nastoletnią był gwałtem i pedofilią”

    Antonius nazywa dziecko ofiare gwaltu dziwka.
    Antonius prawdopodobne jest bezdzietny bo ze jest bezmyslny kazdy to widzi.

    Slawomirski

  38. Tanaka
    3 lutego o godz. 13:04

    Szanowny Panie Tanaka

    Swietnie Pan tlumaczy dodalbym randomness.

    Slawomirski

  39. Jak się dogadać? – Nie da się. I trzeba z tym żyć, jak z wieloma innymi niemożliwościami. Co najwyżej można sobie pogadać…

  40. @Antonius

    Obawiam się, iż rozkład fachowości nie jest rozkladem normalnym (Gaussa). Przyjmując ten rozkład, liczba nieuków (idiotów) winna być równa liczbie geniuszy. Z dużym prawdopodobieństwem tak nie jest. Rozkład jest bardzo wyraźnie niesymetryczny.

  41. Zeby się dogadać, trzeba operować wspólnym aparatem pojęciowym. Tego w tych dysputach, połajankach brakuje. Brakuje też woli, aby zrozumieć adwersarza. Jak tu się dogadać? Przez tłumacza? Inna sprawa, że szacowne poznańskie grono, wcale nie składa się z biologów, genetyków, lekarzy, psychologów, a skądinąd szacownych przedstawicieli humanistyki i kilku starszych techników. Nie mają obowiązku znać się na ewolucji, a tylko wydaje im się, że z racji urzędu znają się na wszystkim. Kiedyś ręczyli za swojego Arcypasterza. Zbiorowo pielgrzymowali do Watykanu itd
    Zgoła inną sprawą jest niespójność współczesnej kultury społeczeństwa. Z jednej strony cała pop kultura wręcz ocieka seksem, z drugiej media wpadają wręcz w histerię, kiedy się rozmawia o konkretach i konkretnych grzeszkach. To samo dotyczy np wojny – armie się szkoli, zbroi wysyła na wojnę przecież nie w celu ćwiczenia kroku defiladowego, prawda? A za kilka miesięcuy histeria : strzelali, zabili – ukarać – proces!
    Czyżby współczesność zbiorowo chorowała na schizofrenię?

  42. W takim razie czekamy na definicję gwałtu według Sławomirskiego……

    Dla mnie jest to współżycie bez zgody partnera, lub niezgoda na formę współżycia- na to się naciął Assange.

    A jaką definicję przedstawi nasz ulubiony polemista?

    Zdefiniować WSPÓLNE znaczenie terminów z fundamentalistami?
    To chyba niemożliwe. Fundamentalizm nie przewiduje kompromisów…

  43. wiesiek59
    3 lutego o godz. 20:41

    Szanowny Panie wiesiek59

    Roman Polanski jest przede wszystkim pedofilem. Jesli chce pan bronic satyra dajacego dziecku cukierka za seks to jest pan pozbawiony zasad moralnych.

    Slawomirski

  44. @mag:
    jarkacz wspominal cos o ofensywie(patrz „w sieci”)
    , gdy tak patrze na wpisy, to sie zgadza 😉
    mozesz mi wytlumaczyc, co kobiety widza w mezczyznach, ktorzy sa prawiczkami
    i nie maja nawet konta?

  45. Dlatego, że ja też nie jestem zdziwiony.

  46. byk
    Ja takich kobiet nie znam, ani się do nich nie zaliczam, więc nie wiem, co one widzą.

  47. Slawomirski
    3 lutego o godz. 21:24
    Satyr satyrem. A dziecko spadło z nieba do willi J. Nicholsona.
    Lub wysłane przez własną (szczwaną) mamuśkę.
    Niezłym znawcą tematu jest pewien b. prezydent.

  48. @mag:
    a takich mezczyzn… tez pewnie nie;
    dltatego jeszcze jedno pytanie:
    kim jet ta polowa polakow, ktore chce wybrac „prezia” na wodza naczelnego,
    obojnacy?

  49. Vive la democratie !
    Dziennikarze wykluczeni podpisali lojalki i zostali wkluczeni, aby móc ponownie pisać o braku demokracji i prześladować „Bolków” za podpisanie lojalki.

  50. Excuse moi.
    Vive la democratie !
    Wydawca gazety podpisał lojalkę u dziennikarzy niepokornych, aby móc wydawać ich artykuły o braku demokracji i prześladowaniu „Bolków” za podpisanie lojalki – czy jakoś tak.

  51. Ależ nie musi mieć żadnej funkcji coś, co występuje od tysięcy czy milionów lat. Jaką ma funkcję wyrostek robaczkowy? Bo funkcja immunologiczna jest znikoma przy napakowaniu całego jelita MALT.

    Ciekawym przykładem jest anemia sierpowatokrwinkowa. Postać homozygotyczna to choroba, zmniejsza szanse na przeżycie i spłodzenie potomstwa. Postać heterozygotyczna chroni przed malarią, więc na obszarze jej występowania mutacja jest częsta. Choć powoduje rodzenie się gorzej przystosowanych homozygot.

    Tyle z biologicznego punktu widzenia. Odradzam jednak teleologiczne pojmowanie ewolucji (i w ogóle jakiegokolwiek aspektu przyrody) i wyciąganie wniosków moralnych z biologii.

  52. Przy śniadaniu słucham lokalnego radia i często dowiaduję się ciekawych rzeczy. Dziś ubawił mnie p. Siwiec, który nie chce 3-letniej dziewczynki na stanowisku marszałka sejmu. Ja go nawet rozumiem, choć nie pochwalam tej wypowiedzi. Kazano mu się wycofać z tych słów… choć to przecież niedalekie od prawdy!
    Czy pani Grodzka była już dziewczynką, gdy płodziła chłopców? Kiedy sobie uświadomiła piękno duszy kobiecej? Pewnie był to proces długotrwały, więc te 3 lata są tylko uwieńczeniem wysiłków uzgodnienia „wnętrza” z „formą zewnętrzną”, pomijając kłopoty prawne, bo pewnie tez były. Co by nie było, jest to wybryk natury i nie ma tu winnych, ale publiczne manifestowanie takiej płci nie jest według mnie poważne. Nie chodzi mi o „twarz boksera” zdaniem Pawłowiczki, każdy ma taką fizjonomię, jaką mu przekazały w genach rodzice (Biedroń jest śliczny jak Hofman!), ale o te typowe ozdóbki kobiece i maniery – to jest chyba przesada. Wystarczy skromność i inteligencja, aby taka osoba była respektowana w swoim otoczeniu. Sejm nie jest tu najlepszym miejscem, bo jest się cały czas na świeczniku – i tabloidach, a chwalić się nie ma przecież czym! Nie trzeba się tez wstydzić, ale lepiej nie eksponować…

    Mam w dalekiej rodzinie (powinowata – więc nie przeniesie się to na wielorództwo ciotek moich dzieci!) Czarka, bardzo już dojrzałego, którego pamiętam, gdy był małą, śliczną Grażynką. W głowie pewnie miała od dawna swą męskość, ale z decyzją czekała do pełnoletniości z powodu oporu rodziców. Wtedy z żelazną konsekwencją przeprowadziła zmianę płci. Nie bardzo sobie wyobrażam tego od strony medycznej, ale formalnie wszystko jest w porządku, została Czarkiem, ożeniła się, postarali się o dziecko metodą „in vitro”, zmieniła adres zamieszkania i żyje z tą swoją rodziną – mam nadzieję – szczęśliwie, jak w bajce Grimma (und wenn się nicht gestorben sind, dann leben się noch heute). Rodzice pogodzili się z faktem i hołubią wnuki. Żeby było śmieszniej, to mają wnuka też od syna, ale jest to dziecko żony z przed małżeństwa (znikło „pokrewieństwo”, bo ten wyraz chyba pochodzi od „krew”?). Takie bywają losy osób (i ich bliskich) jeśli przyroda pozwoliła sobie na swoisty wybryk – inne ciało, inna dusza!

    Na blogu wypowiedziałem zdanie, że w art. 18 tylko definicja małżeństwa jest jednoznaczna i natychmiast ripostował Tanaka, że i to nie jest prawdą, bo definicje mężczyzny (Czarka?) i kobiety (Grodzka?) wcale nie są jednoznaczne, co ze smutkiem przyznaję – Tanaka ma rację – mam przecież dowody w rodzinie, a o nich nie pomyślałem. Dla mnie najbardziej klarowną definicją kobiety są słowa Samuela Obiedzińskiego, alias Jemioła z powieści „Znachor” lub „Profesor Wilczur”:
    „Kobieta to istota, ograniczona z dwóch stron, uwięzła w ciasnocie mózgu i butów, a w środku brzuch i te tam części rodne”.
    Niech sobie każda kobieta to weźmie pod uwagę, spoglądając do lustra – przed ewentualną zmianą płci (to „wężykiem”). Definicji mężczyzn nie mam na podorędziu, bo „jaja” podobno są też atrybutem pewnych kobiet (p. Tatcher?).

    Mieliśmy poważne obawy co do płci naszej córeczki. Biegała po podwórzu i krzyczała – „jestem Lubański”! Do przedszkola nie chciała pójść z powodu fartuszka i żona musiała okłamać biedne dziecko, ze chłopców mają już za dużo i przyjmują tylko dziewczynki. Wtedy powiedziała zrezygnowana: „To już daj ten fartuszek”, bo bardzo chciała iść do przedszkola.
    Gdy naga ganiała po plaży, jedna pani zawołała: „Jaka śliczna dziewczynka”! Zachmurzyła się i pyta: „Mamusiu, skąd ta pani wie, ze jestem dziewczynką, przecież nie mam sukienki”!

    I tu jest pies pogrzebany! Było coś, po czym ta pani poznała płeć i sądzę, że jest to ważny element identyfikacyjny, bo do głowy włażą ludziom dopiero psychiatrzy. Nie wiem czy jej ten Lubański wyparował z głowy, pozornie jest ok. Wyszła za mąż, ma córkę, ale czy to dowodzi czegokolwiek (Grodzka, Konopnicka i inne-i)?

  53. byk
    W przypadku facetów może zachodzić zjawisko psychologiczne (tak na mój rozum). Ci popierający, a nawet jakoby miłujący prezesa dowartościowują własną męskość na zasadzie porównania, które wypada na ich korzyść.
    Czują się w ten sposób maczami co to wybudowali domy, posadzili drzewa i spłodzili synów. No i mają prawa jazdy oraz konta w banku.
    Na wodza, który jest tego wszystkiego zaprzeczeniem, moga więc patrzeć z góry. Nie tylko w przenośni. Czego by wódz nie wymyślił, nie wiadomo jak się nabzdyczył i napuszył, to oni i tak są lepsi.

  54. @Mag, byk
    Jarosław ma urodę silną jak cios, torsem podobny do skał. A w środku jest śliczny, liryczny i apetyczny.
    Dlatego.

  55. @Tanaka

    Rano może i śliczny i liryczny jak śpiewa Gołas, ale wieczorem – gdy skręca go diabelski śmiech???

    Nota bene!
    Miałeś rację. Zmniejszyłem liczbę zrozumiałych pojęć w art. 18 do „rodzicielstwa” (w obecnej formie, to się też może zmienić), bo nawet do „macierzyństwa” trzeba dodać „tacierzyństwo”, aby uwzględnić przyszłe realia.

  56. @ Antonius
    No tak, wieczorem jest problem. Niestety, widać, że psują mu się zęby przednie. Dlatego, jak słychać, Jarosław idzie spać tuż po dobranocce. Po bajce „Bob budowniczy” zasypia od razu.
    Niespecjalnie to pomaga, bo włos mu rzednie i twarz blednie, ale przynajmniej nocą uwalnia Ojczyznę od swojego widoku.

    Tacierzyństwo to dziś chyba jeszcze znacznie mniej dolegliwy problem, niż kwestia równości prawnej, niezależne od płci i formy związku osób mających nań ochotę. Ale – słusznie – należy już o tym myśleć.

  57. @januszb1946

    plum,plum?

  58. Bardzo dobra uwaga o celibacie, z punktu wiedzenia naszego gatunku kompletnym wynaturzeniu, którego bynajmniej nie propagował, jak się niektórym może wydawać, Jezus Chrystus. Celibat to znacznie późniejsza naleciałość drodzy konserwatyści spod znaku Kościoła Katolickiego.

  59. A tak na marginesie – jest postęp, bo konserwatyści podpierają się teorią ewolucji. Niech Pan zauważy, że w Polsce nie ma już poważnych zwolenników tzw. Kreacjonizmu (nie licząc ostatnich Mohikanów pp. Giertychów seniora i syna). Mieszkańcy południowych stanów USA zapewne nie podpierali by się ewolucją. Mamy więc niewątpliwy postęp, a że teoria ta została spłaszczona i uproszczona, mój Boże – nie pierwszy i nie ostatni raz…

  60. zezem
    4 lutego o godz. 0:00

    Szanowny Panie zezem

    To Roman Polanski spenetrowal dziecko. To jego seksualny akt zlamal prawo chroniace dzieci. Roman Polanski jest pedofilem.

    Slawomirski

  61. @slawo:
    sklonnosci pedofilne(wedlug berlinskiego instytutu charite) ma okolo 15% populacji w niemczech, ale czynow przestepczych dopuszcza sie mniej niz jeden promil;
    jak jest w polsce, czy emiratach arabskich nie wiem, ale domyslam sie, ze podobnie;
    osobiscie mam prosbe:
    epatowanie sie (oczywiscie w zboznym celu, ktory uswieca srodki) czynnosciami seksalnymi polecam przeniesc GDZIE INDZIEJ

  62. byk
    4 lutego o godz. 20:50

    Szanowny Panie byk

    Nie chodzi o pedofilie ale o pedofila Romana Polanskiego. O nim toczy sie dyskusja. Jesli bede mial ochote na zmiane tematu na pedofilie to dam Panu znac.

    Slawomirski

  63. nie udawaj durnia, @slawo, chodzi nie o OBJEKT,
    tylko twoj SPOSOB ekspresji, ktory coraz czesciej zahacza o obszary ponizej pasa
    (zazdroscisz pawlowicz?);
    cos ci poradze: odpal sobie jakiego pornola, to moze ci ulzy…

  64. byk
    5 lutego o godz. 0:30
    nie udawaj durnia

    to ty nie udawaj

  65. @byku
    Jestes niegrzeczny, wiec Slawo ci subtelnie odpalil. Ech ten kochany Slawo. Czym bylyby blogi bez niego ? Niczym.

  66. @lewy:
    czkawka ujdzie;
    ale sprosna?
    kto to, oprocz lewusow i ministrantow wytrzyma?

  67. Homoseksualistki i homoseksualistki,
    transseksualistki i transseksualiści
    to są owoce szatana.

    Czy gospodarz dostał dyplom kursu egzocyzmów,
    aby miał szansę w tej materii się porozumieć?

    Czy gospodarz przeniknął głebię religii smoleńskiej na tyle,
    aby zrozumieć męczęństwo Lecha Kaczyńskiego,
    któremu wmawiają brzozę w jego Pięknego, Wielkiego Ducha?

    Czy Gospodarz nie jest zbytnim optymistą?
    Dogadać się? Aby oni popadli w bezsens życia?
    Litości dla ludzi Gospodarzu! Nie odbieraj Wielkości Istocie Njwyższej Poleglej w Walce z Prawosławną i Komunistyczną Herezją Wschodnią!

  68. nota bene:
    po 60 dniach abstynencji od koryta wrocil jeden z muszkieterow o pieknym ryju
    (ten w centrum buntowniczej fazy), jak to on sam okreslil, do „rzygpospolitej”;
    jak mawiaja niemcy? pack schlägt sich, pack verträgt sich…

  69. staruszek
    5 lutego o godz. 13:59

    Szanowny Panie staruszek

    To chyba nie cena rosyjskiego gazu wprawila Pana w taki mood.

    Slawomirski

  70. A w Anglii już może się pobrać żona z żoną i mąż z mężem, a do tego adoptować dowolną ilość sierot (ciekawi mnie czy sięgną do polskich domów dziecka). Na debacie w angielskim parlamencie nie byłem, ale podobno wszystko odbyło się jak należy, nie zanotowano wypowiedzi a’la Pawłowicz.
    Czyżby zbliżał się koniec cywilizacji heteroseksualnego człowieka?
    A propos posła Pawłowicz, rozpoczęła się prawdziwa bitwa na listy i trzeba przyznać, że jest fajna, dawniej tłukli się sztachetami. Jak już ta nowa forma nawalanki obejmie cały światek akademicki, to dowiemy się: ilu obywateli utrzymuje się z nauki, który ma jakie poglądy na sferę gender, kto nie ryzykował takiej ekspresji, innymi słowy polskie społeczeństwo w pigułce i nie będzie tu miało nic do rzeczy wykształcenie.
    Ps. Ciekawi mnie opinia Sławomirskiego w tej sprawie, a szczególnie te szczegóły, które go tak bardzo w ostatnich komentarzach kręcą.

  71. Śleper
    5 lutego o godz. 23:24

    Szanowny Panie Śleper

    Nic nie powiem nowego w tej czy innej sprawie. Koncepcja zycia i styl zycia zmienia sie. Biologia wzbogaca zrozumienie otaczajacego nas swiata. Religia odchodzi do lamusa. Komunizm juz tam na nia czeka. A ludzie chca zyc ten jeden jedyny raz tak jak sobie wymarza. I dlatego jest jak jest. A ci co chca sie temu sprzeciwiac sa niedzisiejsi. Czy pamieta Pan czas gdy Elton John chcial adoptowac chore ukrainskie dziecko. Plakac sie chce nad niezrozumieniem swiata przez niektorych ludzi. W Polsce jest ich cala niewyedukowana we wspolczesnym swiecie masa. Tygodnik Polityka przyczynia sie do szerzenia ciemnoty np gloryfikacja fundacji Templeton. I to by bylo na tyle. A teraz zabieram sie do zupy pomidorowej.

    Slawomirski

  72. @sleper:
    i co to oznacza?
    ze mlodzi ludzie nadal beda wyjezdzac z polski do anglii(i nie tylko) NA STALE,
    i to nie tylko geje, ale wszyscy, ktorym moherowy model wspolzycia idzie na nerwy..
    w ostatecznosci wszystko idzie po mysli watykanu i teheranu
    i nawet siedem grodzkich(…konstruktow relnie egzystujacej mediokracji) tego nie zmieni, smutne, ale prawdziwe…

  73. Nie wiem @byku czy życie w zaduchu moralnym jaki panuje w Polsce, jest jednym z powodów emigracji, która w zderzeniu z zachodnią cywilizacją śmierci, wykazuje się wyjątkową nadreprodukcją. Jest to jednak możliwe i dobrze byłoby spytać tych ludzi, dlaczego tak beztrosko się tam rozmnażają pomimo, a nawet wbrew istniejącym tam regulacją prawnym, sprowadzających się do mordowania nienarodzonych (ło matko, nawet ja używam tej idiotycznej terminologii !). Coś w tym jednak musi być, skoro w okresie smuty lat 80-tych rozród szedł w najlepsze, choć na każdym rogu ulicy funkcjonował prywatny gabinet ginekologiczny, że nie wspomnę o państwowej służbie zdrowia. Jedyne udogodnienie jakie mieli ówcześni rodzice, to były żłobki i przedszkola, bo reszta prezentowała się tragicznie, łącznie z tzw. dodatkami rodzinnymi.
    Co się zaś tyczy osób nie do pary, to większość bardziej ambitnych na pewno skorzysta z emigracji, bo po jaką cholerę ma kopać się koniem, skoro w kilku krajach europejskich może już założyć rodzinę.
    Polska brunatna katoprawica jest dopiero prawdziwym wybrykiem natury, z jednej strony tworzy restrykcyjne prawa, a nie mogąc ich wyegzekwować (całkiem świadomie), udaje że wszystko jest w porządku, cieszy się tylko z tego, że czegoś komuś zabroniła czynić pod osłoną prawa. Innymi słowy wiemy, że Jasiu jest alkoholikiem, ale jak nie będziemy o tym mówić i zabronimy mu kupowania wódki, to będzie trzeźwiejszy.

  74. w peerelu panowala megafrenia pod nazwa katokomuna i to na dodatek na sam rozkaz koby, ktory martwil sie bardzo o „polska krowe” i nie zamierzal jej siodlac,
    tak jak to zrobil z wegrami, czy czechami;
    w ten sposob mielismy(w niejednym miescie) skrzyzowanie ulic rozy luksemburg i piotra skargi, a ulica powstania styczniowego, przecinala aleja rewolucji pazdziernikowj,
    podczas gdy nasi sasiedzi( w tym enerdowcy) byli bardziej konsekwentni i ich alej wielkiej rewolucji pazdziernikowej krzyzowala sie zawsze z ulicami rozy luksmburg…

  75. …byla tez ulica emili plater, ale poza kilkoma sprosnymi dowcipami wsrod wtajemniczonych, nikt nie kumal o co biega;
    poniewaz jednak kazda megafrenia(ale szczegolnie polska) nosi sama w sobie zarodki zaglady, eksplodowal w roku 1976 nie tupolew nad smolenskiem, ale podniesiono cene kielbasy zwyczajnej do 44 zlotych za kilogram, co w rezultacie spowodowalo nie tylko wybranie polaka na papieza,
    ale i upadek imperium bolszewickiego(pisalem o tym obszerniej w eseju „kielbasa a sprawa polska”, dostepnego na mojej stronie internetowej)…

  76. A imię jego czterdzieści i cztery 😎

    Dopóki nie doszło do skrzyżowań ulicy Obrońców Monte Cassino z ulicą Zdobywców Westerplatte… 🙄

  77. @tober:
    szczerze mowiac pomysl ukradlem od kurta vonneguta (patrz: schtachthof nr 5) 😉

  78. Dziwne, że naukowcy potrafią prezentować oficjalne stanowisko w danej kwestii związanej z polityką, ale brać odpowiedzialności za swoje państwo (angażowanie się w czynną politykę) już nie chcą zrzucając na barki idiotów.

  79. Gdy polityka wchodzi w mezalians z nauka , nauka przestaje istnieć , a pozostaje jedynie niemoralna polityka.
    Tak właśnie wyjaśniam te poparcia dla Pawłowicz niby naukowców , a tak na prawdę polityków wspierających PiS.
    Nie można się dziwić ludziom nauki, że nie są zadowoleni z takich popisów osób z tytułem naukowym jakich dostarczyła Pawłowicz.
    To, że niektórzy dali publicznie o tym znać też się nie dziwię bo tacy ludzie jak wspomina powyżej Pawłowicz bije w ich środowisko.
    Kuriozalne jest do tego, że ta pani dr chwali się, że nie umie korzystać z komputera i telefonu komórkowego, nie umie prowadzić samochodu a konto w banku zostało wymuszone przez uczelnię.
    Boże uchowaj nas przed takimi „naukowcami”

  80. Dasz 0.5 – ?
    Odbierzesz dzieciom , odbierzesz chorym , odbierzesz emerytom
    Oczywiście , to TWOJA WOLA

  81. @maciek.g
    7 lutego o godz. 11:43

    Nie tylko w Ostrołęce zmuszano pracowników do zakładania kont bankowych. Zlikwidowano w uczelniach etaty kasjerek w celu zmniejszenia kosztów (nie wiem czy we wszystkich).
    Z tymi „ułomnościami” pani dr hab. (komputer i komórka) jest tak, ze ta pani „naukowo” pracuje być może w dziecinnie, gdzie nie da się zastąpić człowieka bezmyślną aparaturą, a komputer nie jest mądrzejszy od projektanta i programisty. Poza tym nie ma tak donośnego głosu i tak bogatej gestykulacji…
    Jeśli jej praca habilitacyjna jest dostępna w sieci, to chętnie poczytam, może zrozumiem jej awersję do nowoczesnych środków medialnych.
    W mojej pracy komputer był absolutnie niezbędny, dlatego korzystałem z prymitywnych typu Odra 1013 oraz najpotężniejszych IBM’ów podczas staży zagranicznych, ale z komórką też jestem na bakier. Nie wykorzystuję 10% jej możliwości i nie odczuwam tego. Dopłacałem nawet , aby mieć GPS. Niestety łapie sygnał tylko na dworze i nie pozwala mi to tak naprawdę cokolwiek planować i nie korzystam. SMS’y pisałem tylko z bramki w komputerze, bo obsługa klawiszy jest dla mnie bardzo kłopotliwa, jestem pewnie na poziomie pani doktor.
    Zupełnie inaczej jest z kontem bankowym. Od niepamiętnych czasów korzystam z banków , m. in. przy oszczędnościach dewizowych. Wpłacałem dewizy, gdy panienki mnie obsługujące dziś w banku, nie były jeszcze w planach swych rodziców. Jeśli miałem kłopoty to wręcz przeciwnie. Rok rocznie musiałem uczelni podać numer konta (niezmienny od wielu lat), aby „jałmużna” trafiła na nie a nie do kasy. Z tym jest teraz koniec!

  82. maciek g.
    Radujmy się, że nasi „niepokorni” pracownicy nauki upominający się o bezwględną wolość słowa czy „prawdę” o Smoleńsku walczą, jak dotąd, na poziomie werbalnym.
    Pomyśl, co by się działo, gdyby przeszli do czynów.
    Mam brzydkie – oczywiście mocno na wyrost – skojarzenia z tworzącymi zręby III Rzeszy lekarzami, antropologami, chemikami, biologami, inżynierami itp.

  83. @mag:
    polska – rzesza niemiecka? nie stroj sobie zartow…
    co prawda szeremietiew dla ilustracji swoich pogladow politycznych zalacza mape z roku 1587, ale nawet te zbozne westchnienia o role mocarstwowa w europie
    (sa i inne,n.p. bardzo powaznie dyskutuje sie na salonie24 o osi, a reczej rogaliku, chorwacja-wegry- polska) nie doczekaja sie realizacji; jesli kto „zwyciezy” w tej nieszczesnej polsce, to koncepcja katarzyny wielkiej i fryca – klerykalny faszyzm(nawet jestem sobie wyobrazic jak anie i biedronke pala przed sukiennicami na stosie, jako czarownice, a na bezposredniiej transmisji do wszystkich krajow swiata telewizja trwam zarobi krocie) – vorwärts und alleluja, gott mit uns!

  84. @byk

    Kurt Vonnegut Jr sprzedawal niegdys za zycia auta SAAB – byl tez sponsorem w USA mojego ulubionego pisarza rosyjskiego na emigracji w USA Sergieja Dowlatowa (1941-1990,przekladalem go), ktory jako jeden z nielicznych rosyjskich pisarz publikowany byl w The New Yorker (bodajze drugi po Nabokovie)

  85. @ozzy:
    kurt v. sprzedawal wszystko, ale na poczatku bylo mu z wlasnymi opowiadaniami najtrudniej; jego alter ego kilgore trout, ktory przejawia sie w strumieniu jego powiesci wielokrotnie, obrazuje najlepiej jego perypetie

  86. p.s.
    takze s.p. czeczot zalapal sie do niujorkera, a poza tym chyba(?) bryndza.

  87. gdyby szukac polskiego odpowiednika kurta v. to byl nim, moim zdaniem,
    ireneusz iredynski, ktoremu niestety nie bylo dane rozwinac talentu…

  88. @byk

    Iredynski, chyba tak…najlepiej go znala Jadwiga Staniszkis. Zyl krotko ale bardzo intensywnie, zarowno jako czlowiek i pisarz dramaturg. Jego „Dzien oszusta” chyba najbardziej zapamietalem a takze jego teksty piosenek. Moze porownanie z Vonnegutem nie jest najlepsze, raczej do Bukowskiego (Charles) bym go doszlusowal. Byl jeszcze inny Bukowski (Wladimir) ten od limeryka „Pamieniali chuligana/ na Louisa Corvalana/ Gdie najti takuju blad´/cztob na Lonku pamienjat´. Bylo zwiazane z wymiana owczesnego szefa KP Chile na dysydenta Wladimira Bukowskiego (jego najbardziej znany tekst to „I tak wazwraszczajetsja wietier”). Niestety Bukowskiemu Wladimirowi na stare lata „krysza pajachela”/Odbila szajba i frontalnie przeszedl na zoologiczny antykomunizm a la JM Rymkiewicz.

    PS lubie te Twoje krotkie teksciki na pograniczu z haiku/haikai (jap.)
    a w Berlinie festiwal filmowy, jak zwykle ciekawy…ktos tam od nas na Berlinale Shorts

  89. ozzy
    W Berlinie publiczność oklaskami przyjęła film Małogrzaty Szumowskiej „W imię”… ze znakomitą rolą Chyry.
    W internecie już zawrzało. Megapatrioci lżą reżyserkę – lewaczkę i aktora, który ośmielił się zagrać księdza homo. Wiadomo kolejny zamach na kosciół, wartości i polskość.
    Ozzy, wyznam ci szczerze – chwilami żałuję, że nie posłuchałam mojej starszej siostry i w swoim czasie nie „wybrałam wolności” w Szwecji.
    P.S. Też mi się podobają „haiki” byka.

  90. @mag

    roznie jest w zyciu, czy TU czy TAM – nasze wybory dosc czesto sa nie do zrozumienia. Nic madrego mi nie przychodzi do glowy, by nawiazac do Twoich „chwilowych zalow”. Rozumiem Ciebie nieco mgliscie na tyle na ile sam siebie probuje znalezc w tych chwilach.
    Ktos tam od „nas” (tu Szwecja) w Berlinie a takze przy okazji, ktos od „nas” (Polska) – jakze stalo sie bogaciej. Chyba juz mi tylko polszczyzna pozostala. X obiit – hic natus est Y

  91. ozzy
    Wiem, wiem. Gdzieś się rodzimy, gdzieś umieramy.
    Polubiłam Cię (blogowo) już dawno.
    A Twoja polszczyzna jest OK.

  92. Przypadkowo natrafiłem na dyskusję trzech pań na temat związków partnerskich. Było to w Superstacji, gdzie ta „ostra” Eliza gościła żonę pana Napieralskiego i jakąś panią Dryjańską, której jeszcze nie widziałem. Panie próbowały odpowiedzieć na pytanie Elizy:
    „Czy związki partnerskie są zagrożeniem dla instytucji małżeństwa”?
    Panie konkludowały, że oczywiście nie, nawet pary homoseksualne z dziećmi im nie przeszkadzały. To chwalebne, nowoczesne, niekołtuńskie – ale dość głupie, bo zbyt płytko argumentowały.

    Koronne przykłady, nad którymi płaczą „niezarejestrowani” to jak zwykle „odwiedziny w szpitalu” i przykład typowy nr 2 to długie pożycie, nie było czasu lub chęci na ślub, a tu partner kopnął w kalendarz. Co ze spadkiem? Tragedia!

    Od razu miałem skojarzenie – stary śląski dowcip o tym długim pożyciu:
    Francik i Klarcia chodzą ze sobą kilkadziesiąt lat. Siedzą na ganku i staruszka nieśmiało pyta: „Francik! A może byśmy się tak pożenili”? Na to Francik: „A któż by nous to jeszcze chcioł”?

    Czy sformalizowane, zgodnie z chęciami propagatorów, związki partnerskie mogą stanowić zagrożenie dla wszystkich obywateli (nie tylko dla małżeństw) – poprzez poważne uszczuplenie Skarbu Państwa, legalnie lub w typowych przekrętach? Znając brak poszanowania każdego prawa i spryt w omijaniu prawa moich współobywateli mogę zaryzykować zdanie, że ten negatywny wpływ może być znaczny.

    Wyobrażam sobie hipotetyczną sytuację. Któryś lokalny, bogaty Berlusconi spędza upojną noc z piękną dziewczyną (albo cherubinkiem) i chce rano hojnie obdarzyć partnera za usługi przy minimalnych wydatkach. Bierze z biurka gotowe formularze, wstawia nazwiska („Jak się nazywasz, kochanie”?) idą po kawie do USC i zawierają związek partnerski. Po tym idą do notariusza i „umowny” Berlusconi daruje partnerce jakiś pałacyk albo Porsche (lub oba). Po zarejestrowaniu darowizny u notariusza i wizycie w Urzędzie Skarbowym (zaświadczenie) idą na lunch, rejestrują darowiznę w Księgach Wieczystych (pałacyk) lub w Urzędzie Komunikacji (Porsche Carrera) i wracają do USC, krótko przed zamknięciem, składając oświadczenia o ustaniu Związku Partnerskiego. Nic się nie stało, tylko Skarb Państwa uboższy o mały milionik lub więcej. Tych pieniędzy zabraknie w budżecie do „opieki nad rodziną itp.”, do której jest zobowiązane państwo zgodnie z art. 18 konstytucji.
    Myślicie, że przesadzam? Może być gorzej, gdy wszyscy sprytni się do tego zabiorą, nie tylko bogacze.

    Bardzo mnie denerwuje, gdy niby mądrzy ludzie wciąż pieprzą o tym informowaniu o stanie zdrowia „partnera”. Pisałem już kilka razy, że małżeństwo i rodzina nie mają również prawa uzyskania informacji o stanie zdrowia, jeśli chory nie podpisze odpowiedniego upoważnienia. Sam to przeszedłem!!!
    Wynika to z art. 31 ustawy o zawodzie lekarza. Możliwe, że są kłopoty przy pochówku, tego nie wiem.

  93. @antoni:
    brawo!
    wskazales bardzo trafnie intelektualne kalectwo duzej czesci polskiej inteligencji:
    nie zna wlasnych praw(patrz: szpital), a oponuje przeciwko tym,
    ktorzy sie tych praw domagaja (patrz: urzad cywilny).

  94. „samo sie nie mysli, tak jak grzmi samo i samo sie blyska…”
    @ozzy: pamietasz musical „szalona lokomotywa”?

  95. jak jest, teraz, podstawowa roznica miedzy niemcami a polska?
    w 1989 wygrali w niemczech inzynierowie – w polsce, elektrycy.

  96. …a szwedzi sie przypatruja 😉

  97. @byk

    musicalu za bardzo nie pamietam, wowczas Jasinski i STU nie byl u mnie w duzej atencji.
    Za bardzo duzo bylo PRLowskiego blichtru —Rodowicz, Sipinska, Mec i innych masa chalturszczykow….
    Nie wiem ( zapewne znasz) ale pewnie spotkales sie z tworczoscia Krzysztofa Jaworskiego – niegdys, dawno temu trafila do mnie jego praca o Bruno Jasienskim a pozniej dostalem z kraju prawie jego wiekszosc tworczosci. Jego pierwsza proza „Pod prad” byla fascynujaco zabawna ( o domu wariatow). Oto krotka proba jego z wiersza
    „O ´harysci i pederasci”:
    ***
    9:21 Skrzyzowanie Washington Square z Lafayette Street i Second Avenue.
    Budowlana brygada Krytykow z Polski krztusi sie coca-cola i spada z rusztowan.
    Museum of Modern Art nieczynne.
    Ulice uslane poobijanymi Krytykami z Polski.
    „New Yorker” opublikowal karykature Polaka krztuszacego sie salatka z avocado.
    _____________-
    inny fragment : Hiperrealizm swietokrzyski i inne wiersze kowbojskie

    Wywiad z kowobojem

    Do Indian tez mialem stosunek obojetny.
    A wszyscy mowili, ze taki Indianin to zawsze spada na cztery pejsy

    ________________
    zapenw wiesz, ze Twoje krotkie teksty tak bardzo koresponduja z Jaworskim (ur.1966)
    publikowal w „Tworczosci”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowym Nurcie”

  98. @byk

    to znaczy lubie ten typ humoru —- jak Twoj

  99. @ byk

    a szwedzi przypatruja sie / i lecza kaca lekkim piwem zmieszanym z setka Absolutu

  100. @ozzy:
    raz wyslalem jakies teksty(chyba byly to wiersze) do „tworczosci”;
    przychodzi odpowiedz, prosze zadzwonc, nr telefonu, dzwonie,
    odbiera sekretarka. ach tak, naczelny(byl nim wtedy fedecki) chce sie z panem
    koniecznie zobaczyc, kiedy ma pan czas, termin, ustalamy, ide…
    dzwonie do drzwi otwiera sekretarka, dzien dobry , prosze uprzejmie, kawa, herbata?
    prosze spoczac…czekam nawet niedlugo i wpada fedecki z „obstawa”(zawsze petalo sie za nim paru lizusow)
    – aaa, pan…(sekretarka podrzuca) tak, pan @byk, wie pan o czym chcialbym z panem porozmawiac?
    – no – zajaknalem sie myslac o moich heksametrach i trochejach.
    – musi mi pan koniecznie wyznac skad udalo sie panu zoraganizowac tak dobry papier…

  101. ozzy, byk
    Ostatni tomik poetycki Krzysztofa Jaworskiego „Dusze monet” (Biuro Literackie, Wrocław 2007) to najwyżej kilkuwersowe wiersze- hasła, wiersze – aforyzmy. Najkrótszy ma… zero linijek.
    Czyli coś dla Was, a zwłaszcza dla byka.
    Pozdrawiam

  102. @byk (ciekawa historia)

    Fedecki (Ziemowit) tlumacz lit.ros (zreszta znakomity) byl niegdys w „Tworczosci”. Troche znalem ludzi z „Tworczosci”. Obecnie chyba jest Zadura (Pulawianin – nie mylic z frakcja polit.) naczelnym /cenie go sobie za translacje Johna Ashbery´ego i Ukraincow/ a takze za jego poezje – ponadto ma genialne poczucie humoru. Slyszalem takie powiedzenie z Kraju: zadurzonych w Zadurze. Jest jeszcze paru, do ktorych z przyjemnoscia wracam jak chociazby Zbigniew Machej, Dariusz Foks, Andrzej Sosnowski i jedna pani Dorota Koman ( pare sztuk nazwisk). Oto Zadura: Bog Honor Ojczyzna (tytul)
    Legia psy Widzew kurwa Slask ponad wszystko. Autor przyznal, ze poesja przepisana z murow jest lepsza, anizeli z tomikow…a ponadto jest czysta, bo autor jest nieznany.

    @mag

    dzieki 🙂 JESLI NIE WIESZ O CO CHODZI—TO MASON NADCHODZI

    przepis kulinarny (pisownia oryg.): Kielbasa na mleku z kapustom i truskafkami
    Kielbase gotujemy na mleku, potem smazymy z truskafkami, nakoniec dodajemy kiszono
    kapuste i posypujemy cukrem pudrem. pyhaaa!

    _____ W miasteczku jednym na Kresach Wschodnich odbyl sie zjazd dresiarzy pod haslem przewodnim W DRESACH NA KRESACH

  103. @byk

    czyzby spotkanie z Fedeckim bylo w czasie kryzysu w PRL, kiedy brakowalo bumagi, poniewaz Amerykanie wprowadzili blokade na polskie kurczaki a papier „kradla” opozycja (wanted: Miroslaw Chojecki)

  104. Denerwuje mnie to ciągłe użalanie się „partnerów” na temat braku informacji o stanie zdrowia ukochanego. To jest kretynizm a nie jakaś bolesna krzywda, bo identycznie zaślubiona małżonka (nawet kilka lat po złotym weselu) nie uzyskała informacji o moim stanie zdrowia. Dopiero po podpisaniu oświadczenia – jeszcze na noszach w recepcji, gdy zwijałem się z bólu, podsuwali mi to durne oświadczenie. Drugi raz miałem już komfortowo – w klinice okulistycznej w Katowicach na dzień dobry od razu wciskają każdemu pacjentowi formularz oświadczenia. Mieliśmy go oddać pielęgniarce w gabinecie lekarza. Oświadczenie zaczyna się od powoływania na rozporządzenie ministra.

    ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA 1) z dnia 21 grudnia 2010 r.
    w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania

    § 8.
    W dokumentacji indywidualnej wewnętrznej zamieszcza się lub dołącza do niej

    1) oświadczenie pacjenta o upoważnieniu osoby bliskiej do uzyskiwania informacji o jego stanie zdrowia i udzielonych świadczeniach zdrowotnych, ze wskazaniem imienia i nazwiska osoby upoważnionej oraz danych umożliwiających kontakt z tą osobą, albo oświadczenie o braku takiego upoważnienia;
    2) oświadczenie pacjenta o upoważnieniu osoby bliskiej do uzyskiwania dokumentacji, ze wskazaniem imienia i nazwiska osoby upoważnionej, albo oświadczenie o braku takiego upoważnienia;

    W KLINICE W Katowicach musiałem podpisać oświadczenie, zgodnie z punktem pierwszym oraz dodatkowo, komu udostępnić dokumentację po moim zgonie. Przestraszyłem się, bo było badanie laserowe.
    Dwa przypadki na jednym oświadczeniu i dwie osoby upoważnione i dwa moje podpisy. Nigdzie nie ma definicji osoby „bliskiej”, to może być każdy, nie ma stopnia pokrewieństwa lub powinowactwa jak u sędzi Anny Marii Wesołowskiej. Nawet nie pytają o orientację seksualną osoby upoważnionej, tylko o adres!!!!!!!
    Nie oddałem tego oświadczenia. W tym ogromnym kołchozie zdrowotnym umknęło to panienkom u okulisty. Mam to oświadczenie przed sobą. Szpital powołał się na to rozporządzenie więc metodą CTRL F i „oświadczenie” znalazłem paragraf 8 bardzo skomplikowanego tekstu.

    Uprzednio czytałem art. 31 ustawy o zawodzie lekarza:

    Art. 31.
    1. Lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi lub jego ustawowemu przedstawicielowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, ….
    2. Lekarz może udzielić informacji, o której mowa w ust. 1, innym osobom za zgodą pacjenta
    lub jego przedstawiciela ustawowego.

    Problem decyzji lekarza, gdy nie ma przedstawiciela ustawowego i brak kontaktu z chorym (nieprzytomny lub ogłupiały) jest uregulowany inaczej. Jeśli grozi utrata życia lekarz zapewnia sobie opinię drugiego lekarza tej samej specjalności i robi co trzeba, tylko dokładnie to obaj dokumentują. Małżonka może być „przedstawicielem ustawowym” tak jak partner, jeśli mąż lub partner zostali sądownie ubezwłasnowolnieni. Myślę o osobach >16 lat, bo dla dzieci działają „rodzice”. Tu może się pojawić problem – pojęcie rodzice może ulec zmianie przy adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Francuzi już wymyślili nazwę, ale jej nie znalazłem w oryginale na google.fr.

    Proszę zwrócić uwagę na koniec zdania w punkcie 1 – chory może sobie nie życzyć, aby się żona dowiedziała o chorobie wenerycznej! Tu może nie mam racji, bo to pewnie inny paragraf o Sanepidzie, ale o kastracji nie musi wiedzieć (np. Pan Grodzki mógł co nieco ukrywać przed rodziną, pani Grodzka jest przecież dopiero 3-letnią dziewczynką, jak słyszałem w TV, a pan myślał i działał pewnie znacznie dłużej).

  105. byk
    8 lutego o godz. 15:19
    chorwacja-wegry- polska) nie doczekaja sie realizacji;
    …………………………………………………………………………………….
    To nie powstało dzisiaj.Były stosunkowo niedawno i inne plany (przed i w czasie II w.ś.) jak np. coś w rodzaju Rzeczpospolitej Polski,Litwy i Ukrainy. Tudzież rozważania n.t. sojuszu z Niemcami hitlerowskimi.

  106. madra decyzja benedykta XVI;
    akcje watykanu ida w gore 😉

  107. Popieram w pełni głos Pani Pawłowicz. Rozsądnie i bardzo na temat. A ta propaganda homoseksualizmu jest odrażająca. Homoseksualistom nie dzieje się krzywda, mają wszystkie prawa, gwarantuje im to konstytucja. Chcieliby stanowić małżeństwo? Niestety sama biologia nie wyposażyła ich w tą możliwość. I nazwanie czarnego białym i odwrotnie tego nie zmieni.