Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

1.02.2013
piątek

Jak się dogadać?

1 lutego 2013, piątek,

Sytuacja jest dojmująco dokuczliwa — coraz trudniej o nawiązanie jakiegokolwiek sensownego kontaktu między stronami publicznej debaty, która opisywana jest jako spór liberałów i konserwatystów. Można nawet powiedzieć, że już takie przedstawienie tego sporu jest zajęciem stanowiska po jednej ze stron (liberalnej), bo ci, którzy wypowiadają się jako konserwatyści (utożsamiani i utożsamiający samych siebie z prawicowością), opisują strony debaty trochę inaczej.

Dla nich to spór obojętnych i zaangażowanych, lemingów i niepokornych, zdrajców i patriotów. Od razu wprowadzają do debaty ostre wartościowanie, podział na postawy słuszne i niesłuszne. Oczywiście „liberalni” nie stronią od podobnego ustawiania sobie przeciwnika, mówią o zacofaniu, oszołomieniu, kruchcie itd., itp. Niemniej liberalna wizja świata z samej swej istoty zakłada, że dobrze funkcjonujące społeczeństwo to takie, w którym jest miejsce dla różnorodnych postaw, a więc proponują, by znaleźć jakiś sposób na koegzystencję. Chcą rozmawiać. Ale konserwatyści odrzucają tę wizję jako coś, co nieuchronnie musi prowadzić do degrengolady społecznej, bezhołowia, upadku wszelkiego porządku itd.

Prawica zdaje się w ten sposób mówić: strony tego sporu nie są równoprawne, bo ich systemy wartości nie są równoprawne; nasz jest zanurzony w tradycji i przez nią uprawomocniany, w jakimś sensie heroiczny, a więc lepszy, wasz — jest płytki, wciąż na nowo wymyślany, podatny na zmiany ze względu na doraźne wygodnictwo, a więc gorszy. (Chociaż trudno nie zauważyć, że dzisiejsi konserwatyści są dość liberalni w porównaniu ze swymi konserwatywnymi przodkami — wielu z nich nie uważa już kobiet za istoty niższe).
Przy tym stale powtarzanym zabiegiem retorycznym jest oskarżanie liberałów o zawłaszczenie pola publicznej debaty (czytaj: mediów) i niedopuszczanie do głosu konserwatystów. Co jest o tyle zabawne, że dowiadujemy się o tym od nich samych, oglądając ich w telewizji publicznej i stacja prywatnych, słuchając ich jako dyskutantów w radiu publicznym i u nadawców prywatnych, czytając ich teksty ukazujące się w masowych nakładach w kilkunastu już gazetach i magazynach oraz na licznych stronach internetowych.

Dzisiejsza „Rzeczpospolita” przynosi kolejny taki tekst. Dr teologii Tomasz Terlikowski w artykule „Knebel na poglądy” twierdzi, że po wystąpieniach niektórych posłów w Sejmie przy okazji dyskusji o związkach partnerskich w mediach wybuchła histeria. Pokazuje ona, „jak ma wyglądać, według światopoglądowych liberałów i lewicy, debata publiczna. Prawo do wypowiadania się w niej mają mieć tylko ci, którzy akceptują liberalny konsensus. Każdy, kto ma inne zdanie, odrzuca jego ideowe fundamenty (…) powinien albo zostać z debaty wykluczony jako oszołom, faszysta, homofob czy transfob, albo — w najlepszym razie — zmuszony do zmiany postawy ideowej”. Tak rzeczy widzi znany prawicowy, katolicki publicysta.

Jego zdaniem w słynnym już sejmowym wystąpieniu prof. Krystyny Pawłowicz [„W relacjach homo nie ma żadnego pożycia, jest najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot”] „nie ma niczego skandalicznego czy obraźliwego dla kogokolwiek”, to „tylko przypomnienie nauczania Kościoła katolickiego (a także opinii wspólnej większości cywilizacji)”. Daruję sobie złośliwości o tym, czego w praktyce uczy wiernych Kościół katolicki i z jakim skutkiem przekonuje do głoszonych przez siebie ideałów (skoro społeczeństwo jest, jakie jest). Ważniejsze tym razem jest to, że dr Terlikowski widzi przede wszystkim wielkie starcie idei (które niewątpliwie ma miejsce), ale całkowicie ignoruje język, w jakim to starcie się wyraża. Najwyraźniej jego zdaniem, w obronie wizji katolickich ideałów wolno powiedzieć wszystko i w dowolny sposób, choć mówienie podobnym językiem o Kościele, jego pasterzach i ideach podlega w Polsce ściganiu w majestacie prawa. Terlikowski domaga się równouprawnienia w głoszeniu idei (czego liberałowie bynajmniej nie kwestionują), mając do dyspozycji prawną ochronę jego własnej ideologii. On może obrażać, jego obrażać nie wolno.

Jak się dogadać? Czy to w ogóle możliwe? Zastanawiam się, czy dałoby się sformułować jakieś warunki brzegowe, pozwalające na nawiązanie dialogu językiem nieobraźliwym dla obu stron? Punktem wyjścia musiałoby być jednak założenie, że druga strona zasługuje na rozmowę. Odnoszę — może mylne — wrażenie, że to założenie dużo bardziej energicznie kwestionowane jest przez prawicę. Co gorsza, być może tu w ogóle nie chodzi o uzgadnianie czegokolwiek z kimkolwiek, lecz po prostu o władzę?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Coż, wydaje się, że tzw „prawa strona” nie ma ochoty na jakąkolwiek dyskusję: czyli wypowiadanie własnych argumentów i słuchanie argumentów drugiej strony. Ta druga strona – no po prostu my – nie ma przecież jakiegoś jednorodnego oblicza. Jest z natury trochę rozmyta i nieco niepewna swoich argumentów w wielu sprawach. Przekonani jesteśmy w zasadzie do tego, że druga strona ma prawo do wypowiadania swoich twierdzeń, ale że musi też wysłuchać naszych. Nie wolno – to chyba oczywiste – używać argumentów obrażających, wykluczających, popniżających itd.
    Jeśli dyskutantem jest dr teolog, to będzie z samej natury i logiki występował ex cathedra! Przecież za nim stoi autorytet boski. Nasze nieudolne próby przekonywania są w jego oczach naruszeniem porządku naturalnego i powinniśmy chyba się cieszyć, że już (niestety) za libertyńskie gadanie nie ciągnie się delikwenta na szafot.
    W polskiej, obecnej rzeczywistości nierównowaga w dyspucie publicznej jest aż zanadto widoczna.
    Tak jak Pan napisał: katolik może na koniec użyć argumentu obrazy uczyć, co jest ścigane z mocy prawa!
    Jak Pan zakwestionuje publicznie sens eksponowania krzyża – narzędzia tortur – np.: jako symbolu miłości, może Pan trafić pod sąd.
    Sytuacja, gdy część opinii społecznej, dysponująca ogromnym aparatem propagandy, krzyczy, że jest eliminowana z dyskusji, zakrawa na kpinę. Ale niestety wydarza się na serio.
    Obawiam się, tak jak i Pan, że chodzi o władzę, i to w każdym wyobrażalnym zakresie, obejmującym również słowa i myśli.
    Proszę zwrócić uwagę, że każda wypowiedź nie po myśli obrzucana jest stekiem wyzwisk. Kaczyński powiedział ledwie parę dni temu, że nie wypowie się w sprawie posłanki Pawłowicz, bo poziom chamstwa z drugiej strony jest wręcz niewyobrażalny. Czyli jaki? Wykluczający nie tylko możliwość porozumienia, ale eliminujący całkowicie.
    Od dwana brak jakiejkolwiek miary i rownowagi. Jest jednak różnica pomiędzy nazwaniem kogoś moherową babą a oskarżaniem o morderstwo, zaprzaństwo, zdradę ojczyzny itd.
    Czy prawa strona chce naprawdę rozmawiać?
    Oczywiście jest starcie idei. Ale starcie idei nie musi odbywać się z maczugą w ręce.

    Coraz przecież głośniej, bez reakcji różnych niepokornych, krzyczy się: Polska dla Polaków. Tylko Polak może … Polak? Czyli kto? Sejm ma to uchwalić. Źe jak nie do trzeciego, może piątego pokolenia to … no właśnie co? Pod ścianę? Na Madagaskar?

    Na szczęście dla, jak sądzę, coraz większej grupy ludzi nawet to starcie idei nie ma żadnego znaczenia. Na prawdę nie zajmuje ich problem istnienia bądź nieistnienia jakiś bytów transcendentalnych. I wcale nie dla tego, że zajmuje ich wyłącznie walka o przetrwanie.

    Ale na narastający wrzask nie wolno być obojętnym.

  2. …i dlatego nie mieszkam w Polsce.

  3. @ adaś
    1 lutego o godz. 19:01

    Ale to MY, coraz glosniej krzyczymy. Taki styl wypowiedzi narzucila nam konserwa, a MY sie dostosowujemy, coraz glosniej upominajac sie o swoje prawa. Konserwe to przeraza, bo przeciez glosno negujemy poglady, ktore niby byly „wieczne”. Z konserwa nie da sie rozmawiac, ani dyskutowac, bo nie docieraja do niej zadne argumenty. Wiem, bylem tam, probowalem – nie da sie. Jedyna metoda, to eskalacja krzyku, na co konserwa w ogole nie jest przygotowana, stad te jeremiady, ze nikt nie chce ich wysluchac, a media sa stronnicze. Przeiez maja swoje gazety, radio i telewizje, to czemu tal jojcza. Ano temu, ze nikt nie chce ich sluchac. Przeciez jak slychac z jaka pogarda wypowiadaja sie o ludziach, to rzecz jasna, ze nastapi eskalacja inwektyw. Jak wciskaja ludziom bezczelny kit na temat smolenskiej katastrofy, to tez mozna nie zareagowac? Ilez mozna sluchac bzdur, wyglaszanych z powaznymi minami, oskarzajac naszych czolowych politykow niemal o morderstwo. No, nie da sie. Ale sie potem obrazaja, gdy ktos stanowczo powie im NIE. Przeciez za taki atak, jak przypuscila pani Pawlowicz na pania Grodzka, to szczyt chamstwa i za cos takiego – za przeproszeniem – dostaje sie po ryju. To takie cos ma stwarzac platforme do dyskusji – jakiejkolwiek? Terlecki, to jest ktos z kim mozna dyskutowac? Hofman? To kto? Chyba najlepiej z Kaczynskim, bo on nie dyskutuje, wyglasza swoje i wychodzi – rozumek za maly do dyskusji. Po prawej stronie nie ma absolutnie nikogo, kto gotow bylby podjac dyskusje. Oni chca tylko WYGRAC. Jak – tego nie wiedza, bo nie maja zadnego programu, poza szczuciem centrum i lewicy. Ci ludzie po prostu sa chorzy, bo zeby przynajmniej chodzilo im o dobro Polski, ale nie – chodzi im jedeynie o sianie nienawisci i podzial narodu. Bo jak mozna zauwazyc nie ma zadnego wspolnego gruntu. Jesli nie jestes z nami, to jestes wrog. Tak moze byc na wojnie, ale nie w polityce w miare normalnym kraju. Wiec ludzie, tacy, jak ja, ktorzy zaakceptowaliby racjonalna opozycje, jeza sie i tez zaczynaja wrzeszczec. Niie trzeba isc na udry, ale prawica nie pozostawia nam innych mozliwosci. Tylko wrzask i walka, a poniewaz poparcie maja niewielkie, to zmieciemy ich z areny politycznej predzej, czy pozniej.

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A o czym moglbym dyskutowac z Przekupa Ostrolecka z profesorskim tytulem? Albo z Hofmanem, ktory powiedzial dzis, ze zadaniem panstwa jest okreslanie standardow moralnosci?
    Gdzie tu postawic granice?

  6. Proszę o nie ograniczanie problemu wypowiedzi posłanki Pawłowicz do kwestii użytego języka, bo problemem są tu nie tylko idiotyczne, ale i obraźliwe sądy na temat osób homoseksualnych i ich starań o emancypację. Na przedłużeniu cytowanych wyżej słów posłanki znajdują się przecież wypowiedzi odmawiające temu, co się dzieje między dwoma kobietami bądź mężczyznami, miana miłości, uzurpujące to, co w najwyższym stopniu szlachetne i przyznające wyłącznie jednemu wzorcowi związku dwojga osób. Właściwie pani Pawłowicz idzie dalej, bo przecież odmawia miłości homoseksualnej miana związku nawet, bo to nie jest relacja osobowa, to instrumentalne wykorzystanie drugiego człowieka w celu ulżenia swojej chuci. To nie jest pogląd, któremu można pozwolić na rozbrzmiewanie z mównicy sejmowej.

    Czy ktoś więc może złożył doniesienie do Komisji Etyki Poselskiej?

  7. Czy „liberałowie bynajmniej nie kwestionują” prawa innych do odmiennych postaw? Tak może było kiedyś. Teraz „liberalizm” to jest oszustwo. Pała na inaczej myślących. Przecież wielu z nich domaga się karania za głoszenie (ich zdaniem) szkodliwych poglądów (jak tzw. mowy nienawiści) czy wprowadzenia wielu innych zakazów czy nakazów (np. zakaz dyskryminacji par homo przez prywatne podmioty).

  8. A wszystkiemu jest winien pomysł (dzisiaj już cofnięty), wedle którego maturę można było otrzymać bez znajomości tabliczki mnożenia, że już nie wspomnę o zbudowaniu równania z tymi dwoma pociągami ruszającymi ze stacji A i B.
    W ostatnim dwudziestoleciu dyplomy wyższych uczelni otrzymali absolwenci, dla których logiczne i precyzyjne formułowanie zdań stało się nieosiągalne.
    Dzisiaj doświadczyłem tego po raz tysięczny ze strony eurodeputowanego Kamińskiego, który stwierdził, że małżeństwo zawarte w USC jest tylko związkiem partnerskim. Gdzie tu logika matematyki zapytacie? Otóż w tym, że bez zgłoszenia tego działania (ślubu w kościele) w USC, małżeństwo nie jest ważne (zabrakło tej zmiennej do zadziałania funkcji (ło rety, to już nie tabliczka mnożenia).
    Sprawa kultury osobistej ma z tym niewiele wspólnego, ale gdyby ją posiadali, to przy braku podstawowej wiedzy z przyrody (był taki przedmiot w szkole podstawowej w PRL-u) nie stawaliby na mównicy w roli kompletnych nieuków.
    Ps. Dzisiaj żona usłyszała w autobusie czekającym na przejście konduktu pogrzebowego następujące zdanie: ach, chowają go na komunalnym, tam tylko tych niewierzących ateistów. To są właśnie rezultaty oddania szkolnictwa powszechnego w ręce katechetów. Potem będą z tego posłowie Kamińscy!!!

  9. Szanowny redaktorze Polityki

    Liberalow i konserwatystow powinna laczyc idea opieki nad grupa ludzi. Konkretnie chodzi o obrone praw mniejszosci przez wiekszosc. Wspolobywatele powinni pomagac wspolobywatelom pomimo roznic etnicznych, kulturowych, ekonomicznych. Na tym polega spoleczenstwo obywatelskie. Polska jest tak duzym krajem ze powinno byc w niej miejsce dla wszystkich.

    Slawomirski

  10. Slawomirski napisal:
    Polska jest tak duzym krajem ze powinno byc w niej miejsce dla wszystkich.
    .
    Czy dla Passenta i Urbana tez? Wstrzymuje oddech czekajac na odpowiedz.

  11. Dogadać? Kto z kim?
    Z „prześladowanym” wildsztajnem, który swoim obliczem zużytego alfonsa i werbalistyką goebbelsa, ramię w ramię z macierewiczem wypełnił wczoraj cały program „prześladowanego” pospieszalskiego w „reżimowej” tvp – tego samego pospieszalskiego, który chce innym mówić co to prawda i moralność, chociaż sam stoi po uszy w katolickim szambie zakłamania i jeszcze robi przysiady?
    Na pohybel czarnym i czerwonym!

  12. narciarz2
    2 lutego o godz. 0:21
    Slawomirski napisal:
    Polska jest tak duzym krajem ze powinno byc w niej miejsce dla wszystkich.
    .
    Czy dla Passenta i Urbana tez? Wstrzymuje oddech czekajac na odpowiedz.

    Prosze wziasc gleboki oddech.
    Oczywiscie ze jest.
    Polacy powinni ich umiescic w naleznym im miejscu.

    Slawomirski

  13. ?
    2 lutego o godz. 1:07

    Tez nie lubie czerwonych i czarnych niestety trudno jest znalezc ludzi z kregoslupem moralnym na przyklad taki Passent autentyczna tuba wladzy obojetniejakiej jest zapraszany do Gazety Wyborczej.
    Marek Alaszewski z Klan pytal „Gdzie jest czlowiek”?

  14. Śleper
    1 lutego o godz. 22:27

    Szanowny Panie Sleper

    Mature wladza ludowa dostosowala do potrzeb dzieci robotnikow i chlopow.

    Slawomirski

  15. Gospodarzu:
    napisze malo odkrywczo. Problem jest w tym, ze obecnie jedna strona ma absolutną jasnosc i pewnosc wlasnej racji. Takiej pewnosci nie mieli nawet polscy komunisci, pomijając moze lata tuz po wojnie. Z perspektywy czasu widac, ze tzw. komuna od czasu Gomulki to byla partia wladzy. Na temat PZPR slyszalem okreslenie „związek zawodowy kierownikow”. Ten związek mial poczucie swojego interesu i tego interesu bronil srodkami najpierw drastycznymi, a potem jednak coraz mniej. Jednak oni nie mieli poczucia niezachwianej wiary i absolutnej slusznosci wbrew wszystkiemu, co na drodze. Ich argumenty nie posuwaly sie poza granice, ktore mozna dzis dosc jasno nakreslic. Na przyklad, ideologowie PZPR nie podwazali podstaw fizyki i chemii. Mieli jesli nie wiedze, to przynajmniej szacunek dla nauk scislych. To nie znaczy, ze dla naukowcow. Jesli sie ktorys naukowiec narazil politycznie, to bywalo roznie. Jednak nie atakowano samej istoty logicznego myslenia. To sie wtedy wydawalo tak oczywiste, ze nawet zesmy tego nie doceniali jako czegos istotnego.
    .
    I wlasnie to uleglo zmianie. Krucjata prawdziwkow nie przestrzega zadnych granic. Ostatnio sie okazalo, ze chemie tez mozna zaatakowac, jesli nie potwierdza jedynie slusznej wersji zamachowej. Podstawy aerodynamiki, fizyki Newtona, zasady konstrukcji samolotow, procedury lotnicze, to wszystko pada ofiarą. A takze zasady dobrego wychowania, kultury osobistej, szacunku dla drugiego czlowieka, zasady praworządnosci, podzial kompetencji wladzy, albo zasady kontroli w panstwie. Mozna juz sformulowac obserwacje: jesli jakakolwiek regula stoi na drodze prawdziwka, to regula zostaje zaatakowana. Wlączając w to prawa fizyki i chemii. To jest dosc istotna nowosc.
    .
    Przyczyny tego stanu rzeczy sa dosc oczywiste, ale trzeba je nazwac po imieniu. Przyczyny sa dwie. Po pierwsze, pojawila sie zorganizowana grupa ludzi, ktorzy dla swojego interesu nie cofną sie przed zadnym dranstwem. Po drugie, dostepny jest swiatopogląd, ktory z gory przyznaje racje sam sobie, i brak racji wszystkim dookola. Krucjata prawdziwkow wyrosla na styku tych dwu zjawisk. Jedno sie zywi drugim. Trująca ideologia dostarcza wygodnego narzedzia toksycznym ludziom.
    .
    Ani jeden, ani drugi skladnik nie zostaly nazwane po imieniu w publicznej debacie. Przyczyną niesmialosci w nazwaniu dranstwa jest poprawnosc polityczna, ktora jest regulą sprawdzoną w innych czasach. Ta regula pomaga prowadzic dialog w warunkach ostrej niezgody z przeciwnikiem. Jednak jest jeden warunek prowadzenia takiego dialogu. Obie strony muszą przestrzegac tej samej reguly. Jesli jedna strona jej przestrzega, a druga notorycznie lamie, to dialog przestaje byc mozliwy.
    .
    Jaki jest wniosek z tej analizy? Dopoki istnieje toksyczny zwiazek grupy lajdakow i grupy ideologow, to sytuacja bedzie sie pogarszac. Lajdacy uwazają, ze maja swietne i skuteczne nazrzedzie, wiec beda go uzywac bez opamietania. Ideologow przekonac sie nie da. Jednakze mozliwy jest scenariusz degeneracyjny. Ostatnia ksiazka na temat pedoflii w polskim Kosciele dostarcza pewnego przedsmaku. Koscioly w wielu krajach ulegly degeneracji, degeneracja zostala pokazana, i koscioly mocno ucierpialy politycznie z tego powodu. W Polsce degeneracja Kosciola staje sie coraz bardziej widoczna, ale ciągle funkcjonuje regula poprawnosci politycznej na ten wlasnie temat. Trzeba sie pozbyc tej poprawnosci, bo to jest po prostu zwyczajna naiwnosc, ktora jest caly czas wykorzystywana.

  16. @ Werbalista – Gratulacje – Samouwielbienia !!!

  17. „Co gorsza, być może tu w ogóle nie chodzi o uzgadnianie czegokolwiek z kimkolwiek, lecz po prostu o władzę?”

    Właśnie o to chodzi. O nic innego. proszę Pana. Terlikowski i spółka chcą być koryfeuszami jedynej prawdziwej nauki, moralności i wiary. Oni nie chcą żadnego równouprawnienia idei, wiar i światopoglądów, a godzą się na nią tylko dlatego, że nie mają już w zasadzie innego wyjścia. Nie będzie chyba nic odkrywczego w moim stwierdzeniu, że Kościół Katolicki złagodził nieco swoją retorykę i postawę m.in. dlatego że nie posiada już takiej władzy jaką miał do drugiej poł. XIX wieku. Wszak obecny Watykan to już nie jest całkiem pokaźne Państwo Kościelne. Poza tym wiele krajów nie tylko zrzuciło zależność od KK, ale się bardzo zeświecczyło. Są oczywiście takie kraje jak Polska, gdzie jego przywileje są nadal potwierdzane, ale to już raczej wyjątek niż reguła – padły przecież nawet takie jego bastiony jak Irlandia i Hiszpania.

  18. Bardzo pożyteczny jest dialog kija z tyłkiem. Stosowany Prawem Tradycji i uświęcony mocą Nauczania Społecznego Kościoła Nam Miłościwie Panującego Katolickiego.
    Metodę tę zachwalał kilka lat temu urzędujący Premier Rządku RP pod Przewodem Jasnogórsko-Toruńskim. Kaziutek Marcinkiewicz.

    Bardzo dobrą opinię wystawia jej, z praktycznymi zaleceniami ob. Fronda Terlikowski i ob. Warto Rozmawiać Pospiesz Się Bo Bóg Czeka.

    Zacne grono jest szerokie. „Brałem od Ojca Swego w d… – i na ludzi wyrosłem”.

    To namaszczona, pokropiona metoda na prawicę. Biblia certyfikuje tą metodę w sposób nie pozwalający z niej zrezygnować inaczej jak pod karą ekskomuniki.

  19. Są dwa poglądy, ale ten świecki, liberalny to pogląd oparty na, powiedzmy, zwykłym, ludzkim, przekonaniu że „mam rację”, w domyśle: ale mogę się mylić. Natomiast strona konserwatywna, religijna, opiera się oprócz tego na czymś więcej. Dochodzi tam pewność własnej racji, gdyż oparta jest ona na „woli Boga” i nieomylnych dogmatach ustalonych przez Kościół. Ta wiara faktycznie zwalnia z refleksji nad słusznością poglądu, czy możliwością jego modyfikacji, wystarczy tylko trzymać się jej nakazów.