Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.11.2012
niedziela

Matura z (wielu) religii

25 listopada 2012, niedziela,

Czemu nie? Gdyby to był egzamin z wiedzy o religiach świata, ich obecności i roli w kulturze, o socjologii religii – wtedy byłby to całkiem poważny (i obszerny) przedmiot nauczania, a zatem i wiedza dająca się sensownie sprawdzać. Tyle że realne lekcje religii w dzisiejszych polskich szkołach to jednak coś całkiem innego. I nie ma najmniejszej szansy na zmianę tego stanu.

Oczywiście tu i ówdzie zdarzają się księża, siostry zakonne i katecheci, którzy potrafią przekroczyć granice doktrynalnego wykładu religii katolickiej (mówię o głównym, choć niejedynym nurcie szkolnej religii) i własnym przykładem zaświadczają, że bycie człowiekiem wierzącym danego obrządku nie musi być równoznaczne z odmową akceptacji każdego innego światopoglądu. Na ogół jednak wygląda to mniej różowo.

Co gorsza, nawet rozmaite formy przymusu szkolnego i pozaszkolnego (jak dopuszczanie do komunii i bierzmowania) nie przynoszą oczekiwanych efektów. Znaczna część uczniów i tak pozostaje w gruncie rzeczy religijnymi analfabetami, którym wystarcza powtarzanie wyuczonych gestów i mniej lub bardziej przymusowe uczestnictwo w rytuałach wyznaczonych przez kościelny kalendarz. Jeśli matura miałaby być egzaminem ze znajomości gestów, słów i rytuałów, to mógłby ją z powodzeniem zdać nawet ateista – tylko po co?

W najnowszej erupcji słów na temat matury z religii przedstawiciele Kościoła, budując wspaniałe uzasadnienia o wadze religii w rozumieniu historii i kultury własnego narodu (nie warto się spierać o to, ŻE religia ma istotną wagę, trudniej byłoby jednak ustalić, JAKA jest to waga), na razie nie spotkałem choćby względnie jasnego określenia, CO miałoby być przedmiotem egzaminu i JAK miałby on przebiegać? Ustny, czy pisemny? Prezentacja, test wielokrotnego wyboru, rozprawka? Kto miałby przygotowywać egzamin – poszczególne Kościoły dla swoich wyznawców? Kto by sprawdzał? Komisje zewnątrzne, czy szkolny wykładowca religii (jakie on sam powinien mieć kwalifikacje?). Dla episkopatu, jak zwykle, to tylko drugorzędne szczegóły, i rzeczywiście nie są to rzeczy nie do pokonania. Choć właśnie te szczegółowe rozstrzygnięcia zadecydowałyby o tym, czym taki egzamin w istocie by był. Daruję sobie łatwe w tej kwestii złośliwości.

To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy wciąż, na szczęście, religia nie jest przedmiotem przymusowym, podobnie zresztą jak etyka. O ile jednak jestem przekonany, że w świeckiej, państwowej szkole nie powinno być miejsca dla indoktrynacji religijnej (w dowolnym wydaniu), o tyle brak lekcji etyki uważam za poważny problem, mimo że i tu najważniejsze byłoby, kto i jak prowadzi takie lekcje, łatwo bowiem wyobrazić sobie nauczycieli doktrynerów także i w tej podniośle brzmiącej dziedzinie.

Kiedy się obserwuje nasze życie społeczne (w tym np. jego przejawy na forach internetowych), nie sposób nie podzielać deklarowanego przez Kościół niepokoju o stan moralny Polaków. Problem w tym, że ani postawy jego przedstawicieli (a zwłaszcza to, co mówią), ani dotychczasowe jego osiągnięcia na tej niwie nie napawają nadzieją. Nie zmieni tego także wprowadzenie matury z religii, choćby i przymusowej. Nie tędy droga.

———————–

Słowo po niedzieli:

Jeśli Bóg uczynił nas na swoje podobieństwo, czy nie powinniśmy być niewidzialni?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 54

Dodaj komentarz »
  1. W katolickiej szkole we Francji odróżnia się religię od katechezy.
    Zajęcia z religii prowadzi odpowiednio przygotowany nauczyciel. I tak jak to Pan przedstawia, uczy sie tego przedmiotu jako historii różnych wierzeń; oprócz chrzescijanstwa i jego odmian, przedstawiony jest islam, judaizm i współczesne odmiany różnych wierzeń(mormoni,zielonoswiątkowcy itp). Te zajecia są obowiazkowe.
    Natomiast na katecheze chodzą uczniowie dobrowolnie. W niewielkich 6-8 osobowych grupkach prowadzona ona jest przez rodziców wolontariuszy, którzy nie otrzymuja za tę pracę żadnej zapłaty. Na katechezie pogłębia się znajomość pisma świętego, analizuje się róśne fragmenty Biblii,wykonuje się różne przedmioty, które wykorzystuje sie 8go grudnia w czasie wielkiej mszy w lyońskiej katedrze. Np. dzieci wykonały małe witraże i kiedy otworzyły się wrota katedry do wnętrza weszło kilkadziesiąt par niosących te witraże podświetlone płomieniami swiec.
    Jednym slowem: zajęcia z religi mogłyby się kończyć jakimś egzaminem, ale niczego takiego nie ma. Natomiast katecheza wpaja katolickie ryty, jej zadaniem jest rozwijanie katolickiej duchowości.

  2. Jak ktoś ładnie policzył, na katechezę przeznaczono do 900 godzin nauki- począwszy od podstawówki.
    Jako że czas ucznia nie jest z gumy, o tyle mniej jest na naukę przedmiotów ścisłych, czy humanistycznych.
    Czy było warto?
    Są jakieś efekty?
    Niestety, iluzoryczne…..

    Panowie biskupi jako ludzie po sześćdziesiątce i lepiej, chcieliby postawić tamę laicyzacji, odchodzeniu od wiary, konkurencji ze strony innych religii i systemów wartości.
    Niestety, robią to nieudolnie.
    Nie nadążają za duchem czasu i zmianami społecznymi.
    Konserwatyzm to zresztą problem każdej religii….

  3. W latach 55-60 ub. wieku [Czas…Czas….Czas…] w moim 5-letnim [!!!] liceum miałem 2 godziny religii i 2 godziny religioznawstwa. Ksiądz doktor jezuita produkował ateistów [kadry decydują o wszystkim], dyrektor-ateista [na dodatek – bezpartyjny!!!] usiłował wpoić nam zgubną sztukę myślenia. Kwitła koegzystencja i obydwaj Panowie osiągali wyniki… To se nevrati…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie sądzę, żeby lekcje etyki coś zmieniły w społeczeństwie… Dla ucznia mogłyby też nieść zło: już widzę tych katechetów, którzy śpieszą zrobić podyplomowe studia z etyki i hajże nauczać ateistów „etyki”.

    Ostatnio księża przykręcają śrubki swoim młodym owieczkom. Obowiązkowa modlitwa na dużych przerwach dla przystępujących do bierzmowania (Czarnków k. Torunia). W „mojej” parafii – obowiązkowe uczestnictwo nie tylko w niedzielnych mszach (za potwierdzeniem pisemnym proboszcza), ale też w roratach, nieszporach, gorzkich żalach, różańcu… Wieści z Gdańska: dzieci mają chodzić na roraty na 6 rano… No, wiecie, przecież jak oni już dostaną ten papierek o bierzmowaniu (uprawniający do zawarcia ślubu kościelnego), to ich noga przez parę lat w kościele nie postanie!

  6. @ Dear Sir Absurd, Pana wspomnienia pobudziły mnie do snucia swoich. W moich szkołach podstawowych, w latach 40-50., aż do nastania Gomułki, nauka religii była obowiązkowa, z oceną na świadectwie. Gdyby nie obecny kodeks karny, pochwaliłbym Stalina i Bieruta za ich przezorność, ale nie zrobię tego ! Apage satanas. W liceum religia już nie była obowiązkowa, za to śpiew tak !? i uczestniczenie w chórze szkolnym !? zgroza ? Nie: kochana pani od śpiewu w pierwszym rzędzie umieszczała dziewczyny niemuzykalne ale ładne, w drugim osoby wysokie i muzykalne, w trzecim resztę … osoby niemuzykalne uprzedzała: tylko się nie waż zaśpiewać !!! usłyszę cię nawet z ostatniego rzędu. To było z jej strony i mądre i szlachetne: każdy na swój sposób zarabiał na swoją piątkę ze śpiewu.
    Teraz, kiedy matura jest prawie obowiązkowa, to dlaczego mamy torturować te biedactwa, które nie mają głowy do matematyki, pamięci do geografii, cierpliwości do ortografii !? Niech sobie spokojne zdają religię … każdy ma prawo do swojego sukcesu, prawda ?

  7. Z mojej szkolnej „kariery” pamiętam jeden rok nauczania religii i księdza Marka, który w tym czasie uczył tego przedmiotu. Były to dokładnie takie lekcje o których mówi pan redaktor. Oczywiście największy nacisk był na naukę kościoła katolickiego, ale nie zabrakło też czasu na inne wyznania, choć była to jedna lub dwie godziny lekcyjne tygodniowo. Pamiętam, że ksiądz duży nacisk kładł też na to żebyśmy dobrze poznali (żyjącego wtedy jeszcze) Jana Pawła II i poznaliśmy. Do dziś wiele przesłań i faktów z jego życia pamiętam właśnie z tych lekcji. Żeby każdy nauczyciel potrafił tak wykładać swój przedmiot, to matura nie byłaby problemem i bzdurą, o której szybko zapominamy. Później ksiądz został gdzieś przeniesiony i od tamtej pory lekcje religii były już stratą czasu. Zazwyczaj wyglądało to tak, że panie katechetki nie potrafiły poradzić sobie z młodzieżą. Każdy wyklepał takiej pani co tam trzeba było i tyle.

  8. Spokojnie, Marit! Jeszcze dotąd spora część [podstarzałych] katechetek to…byłe sekretarki podstawowych organizacji partyjnych w szkołach lub zdeklasowane [językowo]….rusycystki…Te pierwsze – gotowe uczyć nawet islamu, te drugie „odwalają” pańszczyznę i ewentualne poglądy uczniów mają w… głębokim poważaniu. Co do praktyk dewocyjnych… Dopóki nie ma obowiązku osobistego udziału niemowląt w rocznych kursach przedchrzcielnych – nil desperandum!

  9. Merit 11-25 21.55

    „Ostatnio księża przykręcają śrubki swoim młodym owieczkom.”

    Potem zas, jak kierdel idzie, to becy. Jak by Ponabucka o litosc prosili. A lowiecki bryndzom sikajom. Za takom jednom to juhas sie do wendzerni zapedzil. Dymu bylo, ze hej !

  10. Alla

    Zaczelo sie od jezyka. Tu jest smaczek wsadzony w gware z Powisla, ale wyszedl z Twojego „merci”…

    Ta piosenka z 1960 ma udane zespolenie tekstu z melodia, i – ma Cie wzruszyc ! Bo, jak nie – to w leb !

    Na Francuskiej

    Jak mie Bog mily, nie bral bym sie do makulatury, zeby nie lezka Malej Pyrci, co ja Warszawie dala. „Dla tej jednej lzy rzewnej….” czego by czlowiek nie zrobil ? Malo sie zostalo warszawskich rodakow i to sie po calem swiecie rozbiegli. Popatrz pan na cos takiego:

    http://www.youtube.com/watch?v=W42cWpDzMgo

    I jak Szanownemu pasuje ? Kiedy to bylo….. Starsze zgrety mogom pamietac cos mlodszego, chocby z Kepy, na Wisle:

    http://www.youtube.com/watch?v=iiM4lHd5p4s

    „Wstazka Wisly lsnila pod wiatr….”? Jaka wstazka ? Pod jaki wiatr ? Chociaz, jakzes Pan na Miedzeszynskiem stal, pod wieczor, to faktycznie – wstazeczka byla a na niej Omegi sie halsowali – wszystko prawda.

    -Jak bedziem tu, na tem Wale siedziec, to same sie na dwoch walow wyszykujem. Powiedzial pan Mieciek.

    -Zbieramy sie pod Elektrownie !

    Zarzadzil.

    Pod Elektrownia, w rzeczy samej, woda w kanalku byla ciepla i ryby brali. Rozlozylim cale gospodarstwo na kamieniach i zabralim sie do powaznego lowienia. Panu Mieciowi sledz sie marzyl pod pol litra, a mie na wspomnienia wzielo.

    Za rogiem byla Lipowa a na rogu, przy Dobrej – zrodelko z fikusnem rzezbionem aniolkiem. Po szkole latalim do tego zrodelka wody popic, zanim sie poszlo na Dynasy, pod Dabek, w pile rznac. Hanka Slepowronska do TPD na Bednarskie chodzila i mijalim sie rano przy zrodelku.

    -Bo mie, do Czackiego – mowilem – tak blizej.

    Od wiosny nic w glowie – tylko ta Hanka. Kupili jej niebieskie ogrodniki i dla mie wygladala jak cztery Maryliny Monroe pomnozone przez Lollobrigide.

    Na ostatek sie zawzialem, poszlem na Spasowskiego do fryzjera leb obstrzyc, nowe trampki naciaglem, ojca brzytwa kaktus na dziobie podrownalem, ucieklem z biologii i od drugiej czekalem przy zrodelku. W glowie mie sie zawrocilo jak ja zobaczylem:gola baba ! Te ogrodniki tak ja opinali, ze i to, i owo, w szczegolnosci to owo, byli jak na dloni.

    -Przejdziem sie na Starowkie ?

    Zapytalem z zamarlem sercem i – przeszlim sie.

    Starowkie akurat robili, kurz, bieganina – cegly nam wypadlo podawac. Dla mie – kaszka z mleczkiem, nie raz sie ze starym robilo, ale kobita sie zasapala, odeszla na strone i zagaja:

    -Stanik mie pekl !

    Matko przenajswietsza, anieli swieci ! Nie mialo jej co pec, myslalem. Ale :

    -Nie ma sprawy, pomogie, tyle ze musiem po skarpie zejsc i drutu jakiegos poszukac.

    Drut sie znalazl, bo pod skarpa, obok tronkowych, walalo sie od cholery tatalajstwa, co sie do wszystkiego nadawalo. I tu sie zaparlo. Ogrodniki rzecz solidna, fiu – bzdziu suwaczkow nima, trzeba sposobem. Odpiela sie biedna Hania z gory, na ile siedem przykazan pozwolilo, odciagla troche ten lach i mowi:

    -To reperuj, cwaniaku !

    Guzik sie jej byl oberwal, ktoren cale konstrukcje trzymal, ale – jak cwaniak to cwaniak, kurka wodna ! Drut przepchlem, drugo reko przycislem i bylo na glanc ! Odpowiedzialnie sie wykrecilem w drugie strone, zeby kobicie nie przeszkadzac i filowalem, czy ktorys z tronkowych nie lezie. Spojrzalem – pasuje i ma luz !

    -Trzym sie Hania !

    I zamierzalem do siebie na Dynasy zawrocic, ale panienka byla z dobrego domu i na obiad zaprosila.

    Jej starzy byli w porzadku, nawet mie drugiego dokladali i wszystko by sie prawidlowo skonczylo, gdyby nie trzask, mleczarnia w dol i jej stary az sie schabowem zakrztusil:

    – A co to ci sie corenko stalo ?

    -Ten jego skubany drut puscil !

    Wymamrotala Haneczka. I – dopieru sie zaczelo !

    -To ty, lachudro, moje corkie na druty bedziesz latal ? W miejscu publicznem ? Pod skarpa ?

    Zerwal sie zgret, oderwal nogie od stolu i na mie ! Zeby przyspieszyc, na plecach schody przejechalem, jak Marusarz wykrecilem orla z klatki i grzalem Dobra, jak by mie wszystkie tronkowe kiziory spod Skarpy gonili ! Kolo Drewnianej sie odczepil, nogie stolowe odstawil i ciezko dyszal:

    -Jeszcze ja cie dopadne, ty sieroto bez ojca i matki, ty wygibusie pieprzony, ty zakalo ! O konski paznokiec i by mie coreczkie zmarnowal !

    -Jest !

    Zawyl pan Mieciek.

    -Jest na kolacje !

    I prosto mie w morde jakas ryba. Ocknalem sie, ciemno juz bylo, w swietle latarni duza rybka wygibala sie w rekach pana Miecia a on szczerzyl kly szczesliwy, jakby mu w kieszen kto narobil. Mimo zaklec i blagan pana Miecka, stara odmowila te zwierze za sledzia uznac i zrobila z kartofelkamy, jak przystalo. Na goraco.

    Od Foga do sledzia ? Ale mie zanieslo ! Przepraszam za te dygresje, wiecej nie bede. Pana Miecia tyz przepraszam, ze go w potrzebie odpuscilem.

    3 marca 2010

  11. Marit,
    toteż bierzmowanie nazywane jest sakramentem uroczystego pożegnania z kościołem. Papier umożliwiający ewentualne zawarcie ślubu kościelnego w kieszeni jest i do widzenia. Księża doskonale o tym wiedzą, toteż na koniec starają się jeszcze dokręcić śrubę.

    Ale bywają i tacy księża:
    http://tygodnik.onet.pl/32,0,78718,artykul.html

  12. Myślę sobie, że biskupi robią na Tuska zasadzkę.

    Jak się rząd zgodzi na maturę z religii, to wyjdzie, że jest na pasku kościoła i PO straci kolejny kawał elektoratu. Jeśli rząd się nie zgodzi, to kościół znów tryumfalnie będzie głosił, jak bardzo jest prześladowany.
    Biskupi obstawiaja drugą opcję i modlą się o nią – jeśli potrafią, bo jeśli Tusk się zgodzi na maturę z religii, to wszyscy zobaczą wprost i jasno miałkość i nijakość kościelnego nauczania.
    Formalnie matura z religii jest bez znaczenia, może mieć wymiar symboliczny, bo jakie uczelnie poza kościelnymi będą jej wymagać? Może być jedynie kolejnym bastionem zdobytym przez kościół, ale jak sądzę sam kościół tego nie chce.

  13. Drogi Gospodarzu,
    …mojemu młodemu w trakcie 12-letnich zmagań szkolnych podpie.rdolono cały rok szkolny edukacji.
    A zaczęło się od tego, że przedszkolna katechetka ‚namierzyła’ młode jako nieochrzczone i ‚stygmata’ mu zafundowała, malując markerem krzyżyk na czole.
    Nie złamałem babie nosa, bo przeniosła ją władza duchowa gdzieś indziej.
    Ale trendy są obiecujące: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12903507,Prawie_900_szkol_bez_lekcji_religii__To_juz_mozliwe.html

  14. Przedmioty maturalne w sporym stopniu ukierunkowuja ucznia w kierunku studiow. Na jakich to dokladnie studiach przyda sie nam religioznawstwo? Mamy wysiew bezrobotnych politologow i innych „miekkich” absolwentow, po co przechylac mature jescze bardziej w kietunku nauk humanistycznych?

    Religia na maturze to oczywisty absurd, ale po co fundowac sobie religioznawstwo jesli inzynierow nam ponoc brakuje? Sa jakies stada mlodych ludzi zglebiajacych historie mormonizmu i architekure buddyzmu ktorzy to nieszczesnicy nie moga zaprezentowac swojej wiedzy na maturze? Przypuszczam ze watpie.
    A jesli juz mamy zamiar wprowadzic jakis maturalny ogolno-rozwijajacy smorgasboard gdzie kazdy moze sobie wybrac prawie wszystko to kto to bedzie nauczal i egzaminowal?

  15. Kleofas
    26 listopada o godz. 4:15

    Zmontowałeś całą opowieść w stylu „światło i dżwięk” – zdjecia, muzyka, tekst.
    Historia, że ho ho – dobrze, że rano przeczytałam, a nie wieczorem.
    Co ma wstrząsnąć wstrząsa, co ma wzruszyć wzrusza.
    Drutem, powiadasz? I ten ojciec pomykający z nogą stołową…
    Takie rzeczy to chyba u Jaremy Stępowskiego kiedyś były.

    Bardzo nostalgicznie.

  16. Jakby na to nie patrzeć to idiotyczne i prowokacyjne żądanie. Religia nie jest nauką tylko wiarą opartą na dogmatach; zatem nie należy dopuścić do deprecjonowania matury. Żądanie „czarnych” świadczy o ataku spec służb Watykanu by Polska stała się pośmiewiskiem cywilizowanego świata. Podobno konstytucja zapewnia że RP jest państwem neutralnym wyznaniowo.Cyrk!

  17. Matura zdawana z religii oznacza, że uczeń nie zdaje jej z innego przedmiotu.
    Bezczelność decydentów kleru zdaje się nie mieć granic. Czy żyją jeszcze w naszym kraju rozsądni i nie roszczeniowi katolicy?

  18. Jeśliby to |Kościół rozsądnie i za swoje pieniądze przygotował, jeśliby znaleźli się uczniowie chcący ten przedmiot zdawać i jeśliby znalazły się uczelnie ten egzamin biorący pod uwagę przy rekrutacji, to czemu nie? Uczniowie i uczelnie się znajdą, z tym pierwszym byłby najwyższy problem.

  19. nota bene:
    nadrenia- westfalia, jeden z krajow czlonkowskich rfn, wprowadzil wlasnie w szkolach nauke islamu.

  20. @mpn

    A jesli Klub Bilarda z Grzybkiem zechcialby sfinansowac mature z historii bilarda z grzybkiem i znalazl bys lessera co to owa historie zechcialby zdawac? Rodzice co mniej kumatych/pracowitych uczniow tez mogliby sfinansowac mature np. z kultury surfowania. Tylko po jaka cholere?
    Inflacja dyplomow ciagle za mala?

  21. Z tą nauką islamu w Nadrenii-Westfalii (religii nie religioznawstwa, bo „Islamkunde” nauczana jest już od lat) to jest tak, że na razie tylko 2500 (z 320 000) uczniów w 44 szkołach, brakuje nauczycieli i programu (będzie od przyszłego roku), a sytuacja nie jest prawnie uregulowana, bo islam nie jest religią „państwową” jak katolicyzm i protestantyzm.
    W Niemczech żyje ponad 4 mln wyznawców islamu, 1/3 w NRW i to pod ich naciskiem wprowadzono te lekcje.

  22. Alla 11-26 10.22

    Czy u Ciebie wpowadzili religie na maturze ? Bedziesz zdawac ?

  23. Mam nadzieję, że pamiętamy, w jaki sposób religia została wprowadzona do szkół. I jak upokarzająca dla państwa polskiego była to procedura. Ja w każdym razie dobrze pamiętam gorliwość biskupów i nadgorliwość kato-polityków w dziwacznym upychaniu religii w państwowej szkole. Aby już była. A potem się już nic nie da zmienić, za to można będzie żądać i dostawać coraz więcej. Po kolei. A teraz doszliśmy do matury z religii.
    Niby Polska to nie Chiny, ale Episkopat wie, że aby przebyć drogę na 1000 mil długą trzeba postawić pierwszy krok. To ma być kolejny krok na długim już odcinku tej drogi.
    Ale co do samej matury, to należy przypomnieć, że w państwowych szkołach prowadzi się katolicką klerykalizację łamiąc Konstytucję RP. Państwo polskie nie ma żadnej kontroli nad tym, lecz ponosi odpowiedzialność prawną, finansową i wizerunkową. Upoważnieni przez państwo polskie urzędnicy – dyrektorzy szkół i komisje maturalne podpisują świadectwa, które w zakresie przedmiotu „religia” stanowią poświadczenie czegoś co nie jest przez szkołę sprawdzone, zweryfikowane, nie jest jej po prostu znane. Jest to po prostu poświadczenie nieprawdy. Czyn karalny. Ale nie w tej schizofrenicznej polskiej rzeczywistości. Zakłamanej do cna.
    Retorycznie spytam – czy absolwenci liceów będą poważać polskie państwo i cenić takie świadectwo? Czy nie skłania się ich, nie korumpuje, kusząc i w istocie co najmniej po części przymuszając do brania udziału w tej hucpie?
    Zadał Pan celne pytania o maturę Jak pytać, o co, na jakiej podstawie. Należy pójść dalej: czy dobrze przygotowany maturzysta może, np. na podstawie rozległej znajomości Biblii i krytyki biblijnej, dowodzić, że Biblia jest wewnętrznie sprzeczna, mętna, w wielu miejscach dawno nie wytrzymująca konfrontacji z nauką, a Bóg jest w istocie potwornym tyranem? Czy autor takich wypowiedzi maturalnych, bądź pracy maturalnej otrzyma najwyższą notę i publiczną pochwałę za wybitną wiedzę, dogłębność i rzetelność maturalną? I co więcej – za DOJRZAŁOŚĆ ? I czy w ogóle będzie dopuszczalna możliwość samodzielnej, otwartej wypowiedzi? Czy też matura z religii będzie podobnie żenująca jak przysłowiowa nędza ideologicznej indoktrynacji, którą tak zawzięcie Kościół krytykuje, streszczona w temacie pracy (maturalnej?): „Opisz osobę będącą dla ciebie wzorem do naśladowania i uzasadnij dlaczego to jest Lenin”?
    W ramach tego przedmiotu można uczynić egzamin maturalny albo żenującą „odpytówą” z paciorków, litanii, grzechów głównych, lub „żywotów świętych, rozumianych w zasadzie jako JP II (patrz hasło „Lenin”, połączoną z wiwisekcją duszy, a zatem czynem obrzydliwym i całkowicie bezprawnym, albo czymś godnym współczesnej Polski i Polaka. Ale wtedy musi to być coś weryfikowalnego, opartego na podstawach naukowych, oddzielonego od wiary, coś bliskiego religioznawstwu, czy wiedzy o kulturach. Albo po prostu etyki. Ergo, nie będzie to wtedy „matura z religii (czyli katolickiej katechezy).

    Idąc dalej, należy zapytać o maturę z… „seksualizacji dzieci” – bo tak ostatnio Kościół nazywa edukację rodzinną, społeczną i seksualną.
    Da się prowadzić egzamin maturalny z takiego przedmiotu obok egzaminu z religii? Pytam oczywiście retorycznie – krzyk obrazy Kościoła więcej niż gwarantowany. Kolejny etap pacyfikacji polskiego państwa przez Kościół więcej niż pewny.

    Dla ludzi myślących, znających realia polskiej szkoły i „stosunków Kościoła z państwem” jest chyba aż nadto oczywiste, czym będzie matura z religii.
    Zdaje się, że wszyscy stoimy przed wyborem. Albo szanujemy pojęcie i powagę matury, świadectwa jako dokumentu poświadczającego prawdę i dowodzącego odpowiedzialności państwa polskiego za podpis na nim, albo szanujemy Konstytucję i naszą obecność w nowoczesnym i demokratycznym świecie, albo brniemy dalej w odmęty religianctwa i kościelnej dominacji nad polskim państwem i polskimi głowami.

    Należy przypomnieć, że Kościół ma pełne możliwości prowadzenia na swoim terenie, za swoją pełną odpowiedzialność ( w tym finansową i wizerunkową) zarówno lekcji religii, w dowolnej ilości godzin, jak i organizowania dowolnych egzaminów. Może nawet bardziej elitarnych i docenianych, niż banalna matura. Jednak tego nie robi. Wmusza religię państwu, żąda i otrzymuje pełną kontrolę i wszelkie przywileje.

    Coś jest mocno nie tak. I z polskim państwem i z Kościołem.

  24. Kleofas
    26 listopada o godz. 14:01

    😉 No, tylko mi nie mów, że Ty nie pójdziesz!

  25. Alla
    Na Twoja mature z religii ? Jesli nie za daleko to moze pojde, jaka to dzielnica ?

  26. Jak przełożyć pomysł kk, sformułowany zresztą dość kategorycznie, w sprawie ewntualnej matury z religii (oczywiście jedynie słusznej) na ostatnie sondaże, z których wynika, że 74% respondentów nie tylko uważa taki pomysł za humbuk, ale domaga się powrotu nauczania religii do sal katechetycznych przy kościolach?
    Kto wysłucha głosu ludu i spełni jego oczekiwania?
    Nie widzę, nie słyszę.
    Myślałam, że moje wnuki w Brukseli są bezpieczne, czyli nienarażone na rażenie siły kk w polskim stylu.
    Byłam w tzw. mylnym błędzie. Szkoła Europejska, która gwarantuje uczniom pochodzącym z róznych krajów UE nauczanie poszczególnych przedmiotów w trzech językach – rodzimym, obligatoryjnie francuskim oraz angielskim ma wiele zalet. Ale w tzw. polskich klasach, nauka religii odbywa się na podstawie polskich podręcznikow, spreparowanych przez kościelnych „specjalistów” z tytułami, a jakże naukowymi. Powiem krótko – totalna masakra i żenada. Rodzice Polacy w dobrej wierze gromadnie zapisali dzieciaki na religie, sądząc, że będą to zajęcia z religioznastwa, ktorego np. moj wnuk był nauczany przez cztery pierwsze lata w belgijskiej szkole publicznej. Katechetka nie potrafi zapanować ani nad „materiałem” (belkotem kościelnej nowomowy), ani nad dociekliwymi, bystrymi 12-, 13 latkami, którzy na tych „lekcjach” robią sobie jaja.
    Po rodzinnej naradzie z udziałem moim, babcią z Polski, przybyłą właśnie na kolejna wizytę i młodocianego buntownika (już czuję, że mój wnuk, a pewnie wkrotce jego młodsza siostra zostali dzięki TAKIEJ indoktrynacji rodzimego kk skutecznie na nią zaszczepieni) uznaliśmy, że Feliks przeniesie się na etykę (po francusku dla wszystkich, niezależnie od kraju pochodzenia).
    Szkoda, że taka alternatywa w Polsce istnieje raczej teoretycznie.

  27. Czyms sie trzeba zajac – budzet z UE ! Obok – uswiadamianie seksualne dzieci – Palikot wkorzystuje tu piecioletniego syna. Trzecie – religia w szkolach. Same wazne tematy.

    Moze by polaczyc ? Dzieci pod kosciolem zebrzace o datki na budzet, uswiadamianie – zaleznie od checi i zdolnosci partycypantow, religia – stosownie do wytycznych ksiedza proboszcza.

    Obrazek przesliczny – grupa malolatow, wokol 500 krolikow ktore w pocie siersci pokazuja jak to sie robi (gupi Laskowik), dzieci prosza parafian o datki, proboszcz kropi kogo trzeba, albo kropidlem przez leb tych co sie im nalezy, delegat z UE donosi z bagaznika pinionchi. Efekt bylby daleko lepszy, gdyby dzieci byly niewidome…i spiewaly:

    http://www.youtube.com/watch?v=qjF-Fe39GBM

    Uwijaja sie zawodnicy: Tusk, Prezio i Prezydent. Tu krolika podsadza, tam poskrobia swiete osobe za uszkiem, prezio lazi za Premierem i w tloku piety mu podgryza.

    Wreszcie sukces, maja ! Merkielowa siegala po chusteczke i zgubila 15 marek. Rozjechali sie szczesliwi. Tylko te glupie kroliki dalej sie pieprza bez opamietania…..

  28. A może Trybunał Konstytucyjnych za łamanie Konstytucji RP by sie naszej władzuni należął?

  29. należał

  30. Jak wszystko na to wskazuje, Bóg ma w opiece bezdzietnych i chwała Mu za to.

  31. Matyldo
    Władzy należałby się Trybunał, ale Stanu, a nie Konstytucyjny. Cóż z tego jednak, skoro oba trybunały są, a jakby ich nie było. Znaczy, mają atrybuty boskie. Nikogo przed pierwszy z nich zaciągnąć się nie udało. A drugi – w sprawach związanych z religią – przed KK słabnie, wątleje, karleje i znika.

  32. Gospodarz bardzo szlachetnie darował sobie „łatwe w tej kwestii złośliwości”. Szczerze podziwiam i żalem się zalewam, że nie nadążam, niestety. W tej kwestii stać mnie tylko na złośliwości i podśmiechujki. Najchętniej rozwinąłbym myśl sir Absurda z Klechistanu o tym, że ksiądz w jego szkole na religii produkował marksistów. Sam zostałem ateistą dzięki środowiskowemu przymusowi nauki religii przed komunią. Komuch od komunii – rzec by można… Ale tak było przecież nie tylko w szkole sir Absurda, że wmuszane doktryny owocowały samozaprzeczeniem. Najgorliwszy katecheta produkował ateistów, tak jak gorliwy marksista produkował sceptyków dla podziemia. Jeżeli matura z religii – i nie z moich podatków – to bardzo proszę! Zastępy antychrystów się pomnożą…

  33. bib
    26 listopada o godz. 19:59

    Ateiści już się mnożą bez opamiętania, jak Kleofasowe króliki.
    Jeszcze trochę aktywności kościoła, jeszcze tylko trochę… Swoją drogą chłopaki się na to ‚bum’ przygotowują, bo są juz od czasu malwersacji w odnośnej komisji największym obszarnikiem w Polsce, a ilość parafii powiększają, jak tylko się da.
    Nie wiem, czy są dane, ile nowych kościołów jest teraz w budowie, ale każdy kościół, to kawal ziemi – z reguły w dobrych lokalizacjach. Zawsze można mająteczek spieniężyć, by na godne życie funkcjonariuszom kk starczyło.
    Ludzie narzekają, ale biznes nadal się ostro kręci.

  34. Dyskusja powyższa jest zupełnie nieefektywna, bo o wszystkim i tak zadecydują biskupi wespół z oportunistycznymi politykami. A wszystkie gwiazdy na niebie wskazują mi, że pojawi się wkrótce wyjątkowo łatwa matura z przedmiotu, który do umysłów zdających niczego twórczego nie wnosi (no, z małymi wyjątkami) od chwili jego wprowadzenia w 1990 r. Amen.

  35. Alla 9.15

    I to jest walka o byt. Swietemu Darwinowi swieczke zapalic.

    Zawsze mowilem, ze gdyby komunisci mieli seminaria duchowne jak Kosciol, karabasow by szlag trafil.

    Gdyby Borowinszczak, zamiast glosic: Skonczyli sie te piszo ! Tera bedo rzadzic te co nie piszo ! – skonczyl te trzecia klase na wieczorowce, nie musialby do Proboszcza latac, zeby mu podanie o wegiel napisal.

    I jesli by w Warszawie zostalo zycie, nie byloby miejsca dla kmiotow, co wszystko spaskudzili.

    I – jesli by nie pieprzony komunizm, nie byloby kolonii pod tytulem PRL.

    A teraz sprawiedliwosci staje sie zadosc. Rozum gora. Kler gora. Mozg musi wygrac.

    Wynocha do czworakow i bidy, najladniesze grunty i palace dla mozgowcow.

    Religia, Kosciol, intelekt musza wygrac z motlochem. Taka jest dziejowa sprawiedliwosc. Kto madrzejszy pojdzie zdawac mature z religii, z abstrakcyjnego myslenia, z intelektu. A cwoki zostana przy praktyce i beda wapno mieszac.

    Jezuici przyniesli wiecej wiedzy w jednym kazaniu, niz ateisci podczas stu lat walki z Kosciolem. Madry zyje z glupiego, z glupi z ciezkiej roboty: do lopaty „madrale” ! Jak cwany Prezio kreci calym Krajem, Rydzyk rzadzi masami. A Purpuraty spijaja smietanke.

    Do Kosciola, mature z religii zdawac ! A ta na „A” tyz !

  36. Temat zastępczy i egzamin zastępczy, bo możliwości młodych ludzi na rynku pracy i tak to nie poprawi, ale będzie miło biskupom i o to chyba w tym wszystkim chodzi. Zapewne też zaraz niezawodny p. Gowin poprze tę inicjatywę.

  37. Alla,
    A tak bylo, jak sie na Ciebie jeszcze muchi nie gonili….
    -Witam obywatela Proboszcza !

    -A…. niech bedzie pochwalony !

    -Cos wy, proboszczu, robita mi wbrew – Borowinszczak zagail prosto z mostu – dlaczego wasze ministranty nie przyniosly mie lawek na zebranie, a ? –

    -Cztery sluby w jedna niedziele mialem i dwa pogrzeby, to malo ? A kleryk swiezutki, niedoswiadczony, to kto mial to wszystko oporzadzic, ha ?

    – Twoj kleryk, ksiezulu, to lepiej sie w tem Aninie wyrabia niz na plebanii…. Towarzysze mie melduja…

    – Ja ci, Borowinszczak, nie robie kolo dupy z tem, co mie ludzie na swiety spowiedzi mowia, to i ty zostaw mojego kleryka w spokoju, rozumiesz ? A bedziesz jeszcze fikal, to ci z ambony nie oglosze kiedy nastepne zebranie !

    – Tak mie zazywasz, klecho ? To ja na ciebie donos do towarzyszy, do urzedu, napisze !

    – Nie napiszesz, nie napiszesz, bo pisac nie umisz, ot co !

    -Tak, katabasie ? To zebys se popamietal: skonczyli sie te co piszo. Tera bedo rzadzic te co nie pisza ! I to jest prawda histeryczna !

    – To co, jutro nie przychodzisz ?

    – Co znaczy nie przychodzisz ? A kto mie te pismo napisze urzedowe do Komitetu, sprawozdanie z wyborow, no kto ?

    – No, dobrze, Bog z toba, czekam o osmej, jak zwykle.

    – A tego litra, cos go od Jarzabkow wydusil, trzymasz ?

    – Nie boj sie, synu, podzielimy sprawiedliwie, jak Pan Bog przykazal.

    Po ty wymianie pogladow, stanowisk i planow dalszej wspolpracy, Sekretarz i Proboszcz opuscili godnie rog Tamki i Dobrej, bo tu zona a tam kleryk czekali z obiadem. Obiady sie ostatnio u proboszcza na plebanii coskolwieczek skomplikowali, bo gospodyni wykorkowala, a kleryk gotowac nie umial. Tatus narail mu dwa wycieruchi, co za robota latali na fabrykie i, a konto przyszlej wspolpracy w lawkach i pisaniu, na plebanie mu jech podeslal. Obie strony ulozyli sie zgodnie, ze panienki gotuja, piora, sprzatajo, a za to majo chate, wikt i opierunek. Egzamin obie panienki u proboszcza zdali, bo na gospodarstwie pod Bloniem wypraktykowali sie w domowej robocie, ochrzczone byli, paciorek na pamiec klepali w te i wewte a robotne byli jak te perszerony, co na Solcu placformy z weglem ciagna. Dowodziki przedstawili i owszem: Zatrzaska Melania i Baran Alicja. Poborowe nie byli, to ich zaklepali od reki.

    Swieta szli, zapisywalim sie do kolejek, a to za karpiem na Marchlewskiego a to za wanilo do ciasta, a to za swieczkamy, a to – na choinke, w Pyrach, za Baszta. Wszystkie sie szykowali, bo Borowinszczak Borowinszczakiem a na Swieta obowiazkowo trza wystapic godnie. Tylko Moja i Lolkowa robili krzywe kluski na te ksiedzowe gospodynie. Rada w rade – oba kocmoluchi znikli na tydzien jak duchi i, po tygodniu , wrocili obie za zakonnice przebrane. Proboszcz oglosil, ze pojechali do zakonu w Aninie i tam sie na te wrony przerobili. W Aninie chody mial kleryk, bo sam tam na swojej dekawce jezdzil wieczorem, po nabozenstwie. Ubeki zwachali co i jak, ale Borowinszczak z tem nie wyjezdzal, bo mial haka na proboszcza, ktoren mu pisma na maszynie pisal.

    Koscielne parzygnaty takie Wigilie uszykowali, ze pala mala ! Choine, wielkie jak cholera, jakies dwa przyniesly i szmalu nie chcialy. Wszystkie sie rzucili do ubierania, a pierwsze byli te karaluchi, co jech proboszcz, co roku, po starem Solcu zbieral.

    Bidota to byla i marnota. Od Czerwonego Krzyza do Tamki ciagly sie te gieszefty. A to z butami, a to krawce, a to spozywcze, do kazdego musiales pan zejsc po schodkach w dol, w ciemne suterene, a tam – kolyska obok monopolu stali. Ciezko jem bylo, bez gadania. Solec brukowany, z rynsztokamy, perszerony walili na ten bruk i nikt nie sprzatal, bo byle ciec na fabryce dostal trzy razy wiency. Proboszcz co roku chodzil i tech najmarniejszech karaluchow zbieral na wigilie, na plebanii.

    No i, jak juz zem zauwazyl, te dzieciaki rzucili sie ubierac te wielkie choine. A te dwa, co przyniesli, stali, patrzyli, a na koniec – kazdemu gowniarzowi dali po zlotem zegarku i – zmyli sie bez sladu. – Kapujesz co i jak ? – Pyta mie Hania – Jeden byl rudy a drugi maly i kulawy….Stare znajomki , wrzaslem, Zlota Reneta i Napoleon ! Chlopaki ! Ale te dwa znikli jak sen pozlacany, albo zegarek….

    Wracalim z Hania z Pasterki, pokazywalem jej Wielkie Niedzwiedzice i Oriona, i w ten mroz trzaskajacy, tak se kompinowalem: co by nie bylo, Proboszcze, Borowinszczaki, zagramaniczne wycieczki czy Zlote Renety i Napoleony – Warszawa da sie lubic !

    http://www.youtube.com/watch?v=cJzFqgnAfzI&NR=1

    21 grudnia 2009

  38. Kleofas
    27 listopada o godz. 11:34

    No i już mi ładnie wszystko wyjaśniłeś, jak toczy się światek.
    Walka o byt tłumaczy wszystko. Sprytniejsi górą.
    A kiedyś mówili, że mądry Polak po szkodzie.
    Czyli albo Polak niezbyt mądry, albo jeszcze sie szkodzenie nie skończyło.

    Drugą opowieść zostawiam sobie na wieczór, żeby nie wyczerpać do cna atrakcji tak za jednym zamachem.

    A na niekoszerną maturę i tak nie pójdę 😉

  39. Alla,
    Czyli – atrakcje na kolacje. Przedtem odwiedz ubikacje. Po obiadku zostaw spacje. Potem – znow w kolaboracje !

  40. Dear Mister Górkiewicz… Kiedyś religię znali kapłani [i słusznie bronili poznania jej przez profanów], teraz znają ją na ogół tylko ateiści, a kapłanom jej zgłębianie i nauczanie się po prostu nie opłaca, zaś wierni „nie mają do tego głowy”…i czasu. Matura z religii…i wszystkiego innego… Może jej przydzielanie zlecić sołtysom lub urzędniczkom wydającym dowody osobiste? Skutek ten sam – oszczędności gigantyczne. Zaoszczędzone symbole „grzesznej bogini Mammony” można przeznaczyć na diety dla radnych, nowe kapliczki i pomniki…POZDRAWIAM.

  41. Sir Absurd z KLechistanu 28 listopada o godz. 8:30 zproponował pociągnięcie zmniejszające koszty społeczne uzyskiwania matury z religii.

    Pomysł ten przywołuje sytuację z serialu Ranczo w którym władza świecka i władza boska per procura gminy Wołkowyje ma tę samą gębę.

    Otóż propozycja ta pozostawia na pokrzywdzonym boku stronę finansową propozycji matury z religii.

    Niż demograficzny mieszkańców(!) Polski sprawia, że ubywa uczniów, klas i szkół. Dzieci się rodzą pod panowaniem głowy kościoła anglikańskiego a nie w parafiach pod niepodzielnym panowaniem kapłana katolickiego.

    Zatem, aby tysięcy katechetek i katechetów nie posyłać na bezrobocie, trzeba okres nauki klękania rozciągnąć na lata od żłobka do matury.

    Prezydentem Rzeczpospolitej Poskiej jest były katecheta. Będzie on się starał pomóc swym byłym koleżankm i kolegom. Aby nie podzieliły i podzielili losu Szymona Hołowni przesuniętego z nadzoru nad klękaniem do nadzoru nad podskakiwaniem. Katechetki i katechetki nie mogą pójść na bezrobocie, bo kuria rzymska uzna, że misja ewngelizacyjna w Polsce się załamała i Naród zostanie zdegradowany do narodu. Odsunięcie od państwowego garnuszka sprawi, że centrala nie będzie mogła zapanować nad nieposłusznym terenem przesuwającym priorytet z religii na infrastrukturę, bo religię wyjęto z ram nakazu.

    PONOĆ na polskich politechnikach powstały wydziały teologiczne.
    Zbliża się chwila gdy Akademia Górniczo-Hutnicza nada tytuł doktora osobie rozjaśniającej koncepcję Drabiny Jakubowej w duchu postępu i nadziei. Szybów górniczych będzie ubywało, a praca doktorska będzie nosiła tytuł: „Windą do nieba.” Wszak teoria automatów skończonych opisująca konstrukcję wind jest do opanowania w czasie krótszym niż treści katechezy.

  42. Ktos, na calym swiecie, wlacza internet i bierze Polske. Ten polski internet to obraz nedzy i rozpaczy.

    Bezposredni obraz z Sejmu – lapciuchy w jinsach pieprza sie z mikrofonami. Idzie na zywo. Oni sobie chodza, plota koszaly opaly a transmisja idzie !

    Radiozet Olejnikowej. Podwojny dzwiek – koszmar.

    Gazeta wyborcza – samo sie przelacza. Raz Wyborcza, raz -Gazeta. Ochujeć !

    Sejm. Zadne nazwisko na agendzie nie zgadza sie z mowiacym. Paranoja !

    Sejm znowu. Posel Szczerski udziela wywiadu jakiemus mlokosowi. Ani Molokos, ani Szczerski nie wiedza o czym mowia. Siedza w jakims hallu, wokol ludzie, klatka schodowa, straszny poglos, nikt nie ustawil mikrofonow. Dwa „harcerzyki” czytaja z kartek i udaja, ze mowia.

    Tak wyglada, Szanowna Holoto, Wasz Kraj od rana. Jak smiecie isc do innych krajow z takim bardakiem ?! Nie zaslugujecie nawet na politowanie. Won !

  43. @Kleofas
    A Panu coś znowu gorzej? Jakim prawem zwraca się Pan do użytkowników tego forum per „hołoto”, czy stosuje Pan zasadę odpowiedzialności zbiorowej? Co to forum ma wspólnego z relacjami z Sejmu?
    Proszę choć odrobinę panować nad sobą i stosowanym przez siebie słownictwem.
    JK

  44. Pan red.Jacek Kowalczyk

    Przepraszam. Nie spodziewalem sie takiego odbioru.

    Glupota i beznadziejnosc niektorych dzialan w Kraju doprowadza mnie do wscieklosci. Tu – odnioslem sie do operatorow internetu okreslonych redakcji.

    Nigdy nie pietnuje Kraju w calosci, wytykam glupote i balagan tam gdzie sa. Panski Blog wyroznia sie bardzo korzystnie na tle innych. Z wdziecznoscia korzystam z tych dobrodziejstw. Cenie to, ze wydrukowal Pan moj „agresywny” tekst. Dowodzi to odwagi prowadzacego, potwierdza zasade wolnosci slowa i fair play z Panskiej strony – dziekuje.

    Pozdrawiam. Kleofas.

  45. Zacny Kleofasie z 28 listopada o godz. 10:59, rozumiem, że jesteś „napalony” i „nawalony” oraz źle wychowany i jurnie gwałcisz jednocześnie merytorykę z logiką – demokracja Ci na to pozwala i nawet z góry wybacza. Czy jednak m u s i s z gwałcić także język polski w jego wersji pisanej jak pospolity oenerowiec, weszpolak czy jakieś kuriozalne indywiduum z Ligi Pozbawionych Rozumu korzystające z omnipotentnej opieki Onetu lub innej Wirtualnej Polski??? No czy musisz??? Przecież powinno Ci wystarczyć wpisywanie kretyńskich kodów dostępu do niniejszego bloga [tzw capticha].

  46. Kleofas
    28 listopada o godz. 12:02
    Przepraszam.

    Cenie to, ze wydrukowal Pan moj „agresywny” tekst.
    ……………………………………………………………………………………..
    Przepraszam i docenienie to za mało.
    Konieczne postanowienie poprawy i odprawienie pokuty. Na przykład… No właśnie co?

  47. Sir Absurd z Klechistanu,

    Dear Sir, let me please continue to rape Polish language, as you say, to prove to you that this kind of language existed long before your ONR, ONET and Wirtualna Polska:

    Warszawa w różach

    …Buzka buzko a dwa zaskorniaki, ktorech na mortus zem trzymal znikli, jak sen jaki pozlacany…Albo zegarek, co mie go tyz podprowadzili. Lachuderki nie dorobione, litosci prosili a tu taka strata… Pod Kuznio na Wilanowie mie na mientkie serce wzieli. Ze wzmiankowana Kuznia trzykrotnie jem za wodecznosc policzyla, ze na autobus nawet nie maja i – ze zlotem zegarkiem sie za kurs ureguluja. Wzrokowe zaklocenia podobniez mieli i nie mogli sie w tech kwitach rozebrac. Jak mie roznych zegarkow zaczeli pokazywac, do wyboru do koloru, przymierzac, bajtlowac, to nawet zem sie nie opamietal kiedy:

    -Buzka buzka, nie boj bidy, trzym sie kochany ! Drzwi zatrzasli i dali noge w tataraki przy Czerniakowskiem Porcie. Po polnocy, na polowanie przy Zagornej to ja nie zaryzykuje. I tak, wczesniej czy pozniej, jednego albo drugiego lebiege dopadne i wtedy sie rozliczem. O, zeby jech chudy Mojzesz….wlasnem kropidlem po plecach wytluk !

    Zwierzal sie mie taryfiarz, co podobniez na occie wysokogatunkowem sie turlal, bo wacha za drogo sie obchodzi.

    -Udogodnienie towarzyskie pan masz, bo jedziesz pan jak krol a dwa sledziki na sznureczku sie w baku mocza. Potrzebujacego klienta mozesz pan zadowolic, a i sam sie pokrzepisz.-

    Gablote wzielem i pod dom kazalem sie odstawic – na tem ogorkowem zakwasie i tak daleko bym nie zaszedl. A zaczelo sie, jak oglosili, ze Joziek w totka wygral i po wygrane jadziem. Joziek zgarnal odpowiedzialnie i takze samo odpowiedzialnie kolezkow do Retmana, na Maryniak, zaprosil. Komu jak bylo, na piechote, na dzyndzlu, na Karosie, wszystkie sie stawilim w umowionem miejscu, na czas. Malzonki mieli dojechac, jak tescie sie dogrzebio, zeby karaluchow dopilnowac. Patrzem – i co my widziem ? Za glowne kelnerkie w tem Retmanie – koscielna dewota -wdowa, a Joziek juz kolo niej !

    -Juz ci sie padalcu zapomnialo, jak zes przez nia zielona farbe zlopal za zakrystia ? – Pytam.

    -Tu jest porzadna knajpa, nie kosciol, gabinetowe moczymordy uczeszczaja a ty z tem kocmoluchem nazad kompinujesz ?

    -Kompinuje nie kompinuje, ale wole boze czuje – zapodaje Joziek – a ze sie potrzeboska nawija, to grzech nie skorzystac…

    -Ty tu uwazaj, zeby mie tu zadny poruty nie bylo ! – Powiadam – albo cie golom dupo na miecz krola Jana w Lazienkach nasadze !

    A swojo sosza, w tech Lazienkach, ten Sobieszczak nieszczegolnie sie udal, bo na jakiems takiem mniej wiecej uposledzonem karaluchu jedzie. Albo Krole byli wieksze, albo konie jem sie nie udawali. Jakie byli, takie byli – historii Miasta sie nie tykam.

    Ledwo zem Jozkowi paternoster wyglosil, do stolu wolaja, bo malzonki sie pojawili. Ale sie cholery poprzebierali ! Jakiescis korale, jedwaby, kazda na trwala; dwie lufy musialem se strzelic, zeby swoje rozpoznac.

    -Tos ty taaakie cudo…. – wykrztusilem, ale po mordzie dostalem z marszu i wiency zem sie z kompementamy nie wyrywal.

    -Juz przychlany mie witasz ? – zapytala grzecznie – jeszcze cie otrzezwic, weredo ?

    Morda w kubel w takich razach – uczyla mie tesciowa – samo jej przejdzie. I faktycznie, juz za chwile posuwalim z malzonka fokstrota, a inne chlopaki – tak ze samo.

    Zarcie bylo na sto dwa, monopol tyz. Ta Jozkowa wdowka: a to nam parowki, a to mielone na zamowienie, a to swinski ryj z jabluszkiem, flaczki z pulpetamy i szarlotka – pokazalo sie, ze nie taka znowu dewotka, bo przecie na kolku rozancowem sie nie nauczyla. Toasty nie ustawali: za Jozka i jego przyszlosc („przyszlosc” tak sie wzruszyla, ze talerze sie jej potlukli), za fabrykie, za Warszawe – i tu, ober nam szepnal, ze cudzoziemska wycieczka z bratniego kraju, przybyla.

    Poszlem sie przewietrzyc, a tam – szoferak,co mnie wieczorem do chalupy podrzucil, zeby sie przebrac, i – o tech figusach, co mu dwa gorale i zegarka openzlowali nawijal, lapie mie za krawat i laduje do ucha:

    -Szanowny poznaje ?

    -Co mam nie poznawac, poznaje.

    -Te dwa, worychi, co mowilem, sa tu ! Za wycieczko sie wslizli !- Ten rudy to Zlota Reneta a ten kulawy to Napoleon – cale Powisle jech zna. W zegarkach robia. Artysci ! Ale skurwysynom nie daruje, ze mie, sasiada, obrobili ! Plame na fachu maja. Nie daruje !

    Zmrok zapadal i przezornie caflem sie do stolu, gdzie moja Hania wlasnie brudzia pila z Lolkiem a mie zagarnela objetosciowo jego malzonka:

    -Cecylia Jarzabek, znaczy sie – Cesia jestem ! Buzi, buzi !

    Ze zmrokiem, Nyska sie operacyjnie ustawila na podjezdzie, a dwa mundurowe, siedli za malem stolikiem i, tyz operacyjnie, zakaszali. Filowali na tech dwoch zegarkowych figusow, co juz sie zdazyli z wycieczka zaprzyjazniona z bratniego kraju poznac, smieli sie, spiewali, i odwazne kunwersacje nawiazywali:

    -Ja – Zlota Reneta a to Napoleon ! Hura ! Sto lat ! Na Zdrowie !

    Poklepywali sie po plecach a cmoki sie rozlegali jak na Wesolem w krzakach…

    Wreszcie towarzycho coskolwieczek oklaplo, a u Swiety Anny, na Skarpie, wybila trzecia. Cudzoziemska wycieczka tyz sie zaczela zbierac. Cale towarzycho klebilo sie przy wyjsciu – nasza ferajna, wycieczka, dwa figusy i mundurowe. Zagramaniczne na autobus sie zaladowali, ale przedtem – przytomne melicjanty kazaly obu fugusom wywrocic kieszenie. I tu – oba popaprance, Zlota Reneta i Napoleon, jak zaczeli wyc ! Plakali jak dzieci. Wyrywali sie mundurowym za autobusem, wygrazali, krzyczeli, jeden drugiemu piora ze lba rwal – przeklenstwa toczyli sie, jak, nie porownujac, miedzy Lysem a Koscielnem, za zakrystia. A autobus beknal na pozegnanie, skrecil w Karowe i tyle go widzieli.

    Posterunkowe zasiedli przy stoliku spisywac protokol, za mineralne podziekowali, ten co pisal pyta:

    -Obywatelu sierzancie, ktora godzina, bo do protokolu musze ?

    A obywatel sierzant oglada w zamysle gole renkie. A ten drugi tyz – tylko mu sie opalenizna po zegarku zostala.

    -To z kim ja mam ten protokol spisac, z wamy ?

    -A my – z wamy ? – odpowiada kapral. Zlota Reneta i Napoleon byli niepocieszone:

    -Tu, pod marynara, na podszewce, sto czasomierzy mialem i wszystkie mie znikli!

    Napoleon zameldowal tylko dwadziescia siedem.

    -I wszystkie kradzione ! – ucieszyl sie posterunkowy.

    -Jazda oba do Nyski, na komisariacie was podliczem !

    -I jeszcze ja ! Jeszcze ja ! – rwal sie moj szoferak. – dwa gorale i zegarek !

    -Z wami jest sytuacja, spiszemy – podsumowal sierzant. – ale z tech dwu dlugo bedziem prawde wyciagac gdzie i komu co podprowadzili.

    -Ten autobus skubany, te braty – cholery, mozna sie gdzies zazalic ? -zapytal Napoleon niesmialo. Wszystkie popatrzylim na niego jak na chorego: – czubek !

    -No i jest nadzieja ! – sie ucieszyl – za psychicznego pojde a nie za doliniarza !

    -W rzeczy samej – podsumowal sierzant – ladujcie sie do wozu ! – A wam, obywatele, dziekuje i milego poranka zycze !

    Poczekalim az posterunkowy szoferaka na poszkodowanego swiadka spisze i zaladowalim sie z Hania do taryfy.

    -Widzisz, mala – mowie – ucz sie geografii. Albo: sie nie ucz ! Lepiej czasem nie wiedziec.

    A za oknamy – Warszawa wstawala do roboty.

    http://www.youtube.com/watch?v=v_eMW069-K0

    7grudnia 2009

  48. Kleofasie…
    Najwyraźniej j u ż nie umiesz po polsku, a j e s z c z e nie opanowałeś języka swojego obecnego zmywaka….
    Zostaw „literaturę” – zajmij się czymś, co – być może – potrafisz. Pamiętaj o losie Klaudiusza Cezara Druzusa Germanikusa alias Lucjusza Domicjusza Ahenobarbusa
    Bez odbioru…

  49. moim zdaniem grafomania to forma terroru

  50. byk
    Zgadzam się z toba.

  51. http://www.tvn24.pl/suchocka-doktorem-honoris-causa-uniwersytetu-lateranskiego,291523,s.html
    Nie wolno zapominać o tym, że Suchocka podpisała konkordat w momencie, kiedy jej rząd był już odwołany. Teraz ambasadoruje w Watykanie. A bezżenni panowie, mieniący się specjalistami od spraw rodziny, honorują doktoratem panienkę Suchocką.
    Tu potrzebne jest pióro Gombrowicza.

  52. Matylda
    Wbrew pozorom to się trzyma kupy.
    Hanna Suchocka zaliczyła kolejny doktorat tego typu od Instytutu Studiów nad Małżeństwem i Rodziną im. JPII.
    A o ile się nie mylę, była i pozostaje bezdzietną panienką/singlem.

  53. Ze wskazaniem na kupę 👿

  54. Matylda
    29 listopada o godz. 21:18

    Mi to bardziej pachnie Bareją. Czy Polska w ogóle potrzebuje tego ambasadora w Watykanie? Nie może być jeden wspólny – unijny? Czy inne kraje też mają tam swoich ambasadorów?

  55. Otóż ma Pan niesamowitą rację. Ocenę bardzo dobrą z lekcji religii może mieć w Polszy także ateista, czego znakomitym dowodem jest piszący te słowa. Bo wiedzę o katolickiej religii pompuje się do głowy już od przedszkola i o ile się nie jest totalnym analfabetą to da się słowa pacierza wdrukować na stałe każdemu. Katecheta nie jest w stanie skontrolować wszystkich a wyrecytowanie formułki wystarcza na 5,0. Ocenę 6,0 mieli ci, co oprócz formułki udzielali się w parafialnym życiu, np. czytając na mszy itd. Trochę się czułem poszkodowany, że nie mam 6,0 skoro moi konkurenci do tej oceny pisali słabsze sprawdziany i zacinali się przy recytacji ale gorliwością nadrabiali braki umysłowe. Ot, niesprawiedliwość dziejowa.

    Tak, próbowałem opuścić tą przykrą konieczność ale mi się nie udało. Przynajmniej zakonnica była bardziej ludzka i „dzień dobry” odpowiadała. Można po ludzku koegzystować, gdy wyrzekniemy się wzajemnego nawracania, gdy można i stanowczym „nie”, gdy zaczynamy robić coś odwrotnego.

    Słońce Niezwyciężone niechaj nam świeci po wsze czasy. Szczęścia wszystkim 🙂