Stara, zmurszała trumna

Mówi się, że o polską wyobraźnię walczą wciąż dwie trumny — Piłsudskiego i Dmowskiego. Ostatnio w tym dziwacznym wyścigu wyraźnie wygrywa Dmowski. Zarazem na nic się zdają nachalne wysiłki, by dopisać do tej konkurencji jeszcze jedną trumnę. Bo mit jednak potrzebuje czasu, by się „jak figa ucukrować i jak tytoń uleżeć”, więc płonne są nadzieje promotorów trumny Lecha Kaczyńskiego, że wystarczy powtarzać, jak wielkim był on patriotą i jak szeroko zakrojone miał dla Polski plany.

Ale nie o tym tu chciałem pisać, lecz o owym zauroczeniu polskiej wyobraźni (w tym kontekście adekwatnie jest powiedzieć: sporego fragmentu wyobraźni narodowej) postaciami i ideami wspomnianych mężów stanu. Zostawmy na boku Piłsudskiego, skoro przegrywa, ale cóż takiego oferuje dzisiaj Roman Dmowski? Czy w ogóle może mieć coś do zaoferowania?

Mówiąc najprościej — nie to mnie dziwi, że ktoś powołuje się na Dmowskiego (ludziom, którzy hołubią antysemicką mentalność, nacjonalistyczną i faszystowską ideologię czy marzenia o Polsce od morza do morza, musi się podobać). Dziwi mnie, że ktoś w ogóle potrzebuje takiej kulawej historycznej podpórki dla własnych dzisiejszych celów. Tak jakby już sama czyjaś „historyczność” nadawała mu szczególne prawa, szczególną moc, zapewniała taki rodzaj słuszności, z którym trudno polemizować.

Czy komuś, kto korzysta ze smartfona, przyda się instrukcja obsługi telefonu na korbkę? Świat, w którym żył Dmowski, był zapewne skomplikowany i on próbował się w nim jakoś poruszać, ale jego ręcznie kreślone mapki tamtego świata w żaden sposób nie pomogą nam w nawigacji po dzisiejszej, nieporównanie bardziej skomplikowanej rzeczywistości, w której zawodzi GPS.

Poza wartością ściśle historyczną, jaką jeszcze wartość mogą mieć jego polityczne analizy dzisiaj? Apologeci wiecznego Narodu i psychoanalitycy Polskiej Duszy powiedzą, że dużą. Ja — że żadną. Co najwyżej ku przestrodze. Głębie myśli Dmowskiego mogą być już tylko płyciznami, po których łatwo dziś pływać rozmaitym politykierom, ale nie da się z tych głębi wyłowić sensownych wskazówek, jak postępować we współczesnej Europie, jak rządzić współczesnym państwem i jak żyć we współczesnym społeczeństwie.

Nietrudno pewnie by było znaleźć ciekawe cytaty z Dmowskiego, być może niektóre brzmią wciąż trafnie, ale to nie wystarczy do budowania projektu dzisiejszej Polski ani do rządzenia nią. Egoizm narodowy może niejednego dziś kusić, ale jest równie nierealistyczny, jak lewackie mrzonki o światowym pojednaniu pod jednym rządem.

Nie namawiam do wykreślania postaci Dmowskiego z historii Polski — to byłoby bardzo głupie i nieskuteczne. Wystarczy, że tym, którzy się na niego powołują, odmówimy zdolności do udziału w poważnej polityce. To samo, zresztą, dotyczy Piłsudskiego. Nie dosypujmy do urn wyborczych prochów z trumien, których miejsce jest na cmentarzach.