40 rozbójników i trochę satyry

40 — tylu posłów Platformy Obywatelskiej (z różnych zapewne pobudek, o co mniejsza) zagłosowało w Sejmie tak, jakby chciało, by kobiety rodziły także te płody, o których wiadomo, że przyjdą na świat z poważnymi zaburzeniami lub upośledzeniami. Argumentacja, którą się posłużyli w publicznych wypowiedziach, a której nie chce mi się tu nawet przytaczać, żeby jej nie upowszechniać (zainteresowani łatwo mogą ją znaleźć na portalach informacyjnych i w gazetach) świadczy o etycznym troglodyzmie, choć niewykluczone, że to obraża troglodytów. Wahałem się, czy w ogóle poruszać ten ponury temat, uznałem jednak w końcu, że całkowite jego przemilczenie byłoby nie na miejscu.

Nie potrafię zrozumieć umysłowości kogoś, kto (powołując się na własną wiarę w wyimaginowaną postać, która jakoby kocha wszystkich ludzi i zna ich wszystkie skryte myśli) żąda, by także ci, którzy w takie bajanie nie wierzą, byli kontrolowani przez aparat państwowy w zakresie własnej rozrodczości! Sam pomysł, by w imię pojęcia tzw. świętości życia skazywać kogokolwiek świadomie na cierpienie — i to nie tylko tę ewentualną istotę ludzką, ale także całe jej otoczenie — jest dla mnie postawą moralnie odrażającą i żaden teologopublicysta Terlikowski z katodziennikarzem Górnym nie przekonają mnie, że jest inaczej. Przyjmuję do wiadomości, że mogą mieć inne poglądy, nie widzę jednak żadnego powodu, by te poglądy szanować. Kościół katolicki (i nie tylko on) w trakcie swej historii zmieniał stosunek do aborcji, zabijania, kary śmierci, niewolnictwa itd., zawsze znajdując jakieś pokrętne wyjaśnienia dla tego czy owego, więc powoływanie się na to, co akurat teraz myśli na ten temat owa instytucja jest żałośnie nieistotne.

Jakże pogardliwe mniemanie o ludziach wyłania się zza tego całego moralizowania, którego pełne są usta niektórych naszych polityków i dziennikarzy (że o klerze nie wspomnę) — jest to skrywane przekonanie, że jeśli tylko ludzie przestaną się bać boga i chodzić do kościoła, zaczną się jeszcze częściej (niż teraz jako wierzący) okradać, mordować, gwałcić i usuwać ciążę w dowolnej chwili, kiedy przyjdzie im na to ochota. Nie potwierdza się to w żadnym silnie zeświecczonym państwie — jest raczej przeciwnie.

Nie widzę potrzeby dalszego rozwijania tematu, bo byłoby to powtarzanie rzeczy, które dla mnie są truizmem, a dla znacznej części katolików i zapewne dla owych 40 rozbójników z PO bluźnierstwem. Bo kiedy oni powołują się na przykład Świętej Rodziny jako wzoru do naśladowania dla współczesnych małżeństw, mnie przychodzi do głowy pytanie, czy to całkiem dobry wzór. W końcu w myśl doktryny Bóg (z udziałem Ducha Świętego — taki męski team) zapłodnił cudzą żonę, która jednakowoż była jego własną Matką, by powiła mu Syna, czyli jego samego (w trójcy z duchem świętym jedynego)? Pretty complicated, and pretty fucked up, isn’t it?

A na deser jeszcze zapowiedziana w tytule satyra (znaczy się do śmiechu, a nie do obrażania czyichkolwiek uczuć): jak wyglądałby Kościół, gdyby jego domniemany fundator został skazany na karę śmierci na krześle elektrycznym (ukradzione z sieci):