Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.10.2012
wtorek

Kontratak billboardowy

9 października 2012, wtorek,

Ateistyczna akcja billboardowa w Lublinie i innych polskich miastach wyraźnie pobudziła do działania wiernych Kościoła katolickiego i sam Kościół. Jakby się przestraszyli, że ktoś, kto zobaczy napisane dużymi literami zdanie „Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam”, zaraz straci wiarę i przestanie dawać na tacę albo, co gorsza, ruszy gwałcić lub chociaż molestować nieletnich i okradać staruszki z ich emerytur… To śmieszne.

Kościół w Krakowie — donosi „Rzeczpospolita” chce w nowoczesny sposób ewangelizować lud roboczy miast i wsi, więc wywiesił gigantyczny baner, głoszący (zachowuję pisownię):

wszystko przemija… a ja wciąż jestem

Wygląda to o tyle dziwnie, że ów billboard wisi na trupie straszącego w Krakowie od wielu lat niewykończonego budynku — czyżby przemówiły mury? Ale pomysłodawcom taka interpretacja tekstu do głowy by nie przyszła. Dla nich to oczywiste, czyja to jest wypowiedź (choć nie podają źródła myśli, zapewne dotarła do promotorów akcji w sposób nadprzyrodzony).

Zastanowiła mnie jednak sama logika hasła. Wkraczam tu na bardzo grząski grunt teologii i metafizyki, a może jedynie tzw. zdrowego rozsądku, ale co tam, raz się żyje!

Ten mówiący KTOŚ najpierw orzeka, że WSZYSTKO przemija, by następnie zaskoczyć odbiorcę swego przesłania, zamierzonym jak sądzę, paradoksem: a ON wciąż jest, czyli nie przemija, czyli jest czymś/kimś POZA tym wszystkim. Nie należy do WSZYSTKOŚCI, do której my, czytelnicy tekstu, siłą rzeczy należymy. Tylko dlaczego my mamy się zajmować kimś, kto jest zupełnie gdzie indziej niż my, wszyscy ludzie, a więc nie żyje naszym życiem, i dlaczego mamy przejmować się tym, że on gdzieś tam wciąż jest? Prawidłowa odpowiedź brzmi zapewne: bo on to wszystko stworzył. Czyli gość stworzył WSZYSTKO tak, ŻE TO PRZEMIJA, i łaskawie nam to dziś przypomina, każąc nam czerpać pociechę — jak rozumiem — z tego, że on jeden nie przemija. Rewelacja!

No, ale ja jestem prosty ateista i wolę proste dowcipy, więc zamiast puenty:

 

PS

Komentarz do jednego z wątków:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 87

Dodaj komentarz »
  1. Co to znaczy WCIĄŻ?
    Z dokładnością do kilkuset lat można ustalić, kiedy ta konkretna wizja Boga powstała…..
    A ile było poprzedników? Przemijających wraz z wiernymi?
    Ich Panteon to tysiące wcieleń, kolejnych wersji nieprzemijającego.
    Cóż za pycha kapłanów niepomnych losu Baala, Hekate, Zeusa, Thora, Perkuna, Światowida…..
    Już bardziej ponadczasowa jest koncepcja buddyjska- Drogi, kolejnego wcielenia, niż boga osobowego. Bardziej przystaje do współczesnych czasów.
    No ale zagrożony jest totalitaryzm i wpływy z tacy, więc na miarę swej indolencji i oglądu świata, czy horyzontów myślowych, panowie w czerni chcą ograniczać straty w kasie…..

  2. Nie cierpie tego rodzaju przekazu na bliboardach, bez wzgledu, czy sa ateistyczne, czy religijne. Bilboardy zasmiecaja przestrzen publiczna i nie maja zadnego uzasadnienia w erze telewizji i sieci. Moze – jako reklama restauracji, czy jakiejs firmy w poblizu. Moze jest to dopuszczalne w trakcie kampanii wyborczej, ale juz chyba nie poza tym. Ale tego typu hasla nie powinny znalezc sie na bilboardach. To kwestia estetyki.

    Jako ateista tez nie rozumiem przedstawiania swoich pogladow. Na ateizm nikogo sie nie nawroci, bo to nie kwestia wiary, tylko przemyslen i wyciagniecia wlasnych wnioskow. Za czasow poprzednich wladze usilnie propagowaly ateizm, z bardzo marnym rezultatem. Probowano z ateizmu uczynic rodzaj wiary. Tymczasem ateizm nie jest „wierzeniem”, tylko swiatopogladem, ktory wymaga uzasadnienia, na podstawie wlasnych przemyslen. Stad nie nadaje sie zupelnie do gloszenia na bilboardach. Katolickie bilboardy bardzo lubie, bo zawsze mnie rozsmieszaja, a to mile. I jak widze kobiete z dzieckiem na reku i podpisem „To matka twoja”, to zawsze zastanawiam sie, jak zdobyli zdjecie mojej mamusi. Albo, jak nad drzwiami (brama) kosciola wisi napis „To dom twoj”, podchodze – zamkniete, a ja zapomnialem kluczy. Fajne!

    Pozdrawiam.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. co jest „smieszne”, a co „powazne” zalezy li tylko od punktu widzenia;
    dzisiaj przed niemieckim sadem zaczyna sie sprawa fanatyka religijnego,
    ktory zranil ciezko nozem dwie osoby; linia obrony? – allah mu kazal;
    posrednia przyczyna przestepstwa byla karykatura jego proroka…
    i tak to jedni sie z rysunku smieja, a inni chca na jego widok zabijac.

  5. @ byk
    10 października o godz. 0:48

    Bardzo dobry komentarz. Ateisci nikogo nie zabijaja z powodow religijnych.

    Pozdrawiam.

  6. @wer:
    tak;
    „my” zrzucamy nasze bomby atomowe (w przerwach podczas lotu na marsa) z przyczyn jedynie merkantylnych 😉

  7. @ byk
    10 października o godz. 1:41

    A ktoryz to ateista zrzucal bomby jakiegokolwiek rozdzaju? Bo jakos nie kojarze.

    A w dodatku to o atomowej prosze nawet nie wspominac, bo byla racjonalna decyzja w celu unikniecia koniecznosci konwencjonalnej inwazji. To, ze zycie stracili cywile, to bylo nieuniknione, ale – lepiej oni, niz nasi zolnierze.

    Pozdrawiam.

  8. byk
    10 października o godz. 1:41

    E tam, tylko dwie !
    Salcia, ty sie strasznie puszczasz, cale miasto juz cie mialo.
    E tam, jakie tam miasto, tylko 2000 ludzi.

    A tak wogole; kto wiecej mordowal ? Wierzacy czy ateisci ?
    Jednak wierzacy, bo ateizm to mlody swiatopoglad i jeszcze nie mial sie czasu wykazac. Poniewaz dawniej ateistow nie bylo, to z braku laku wierzacy mordowali sie miedzy soba; w samym Magdeburgu w czasie wojny trzydziestoletniej katolicy wymordowali ponad 20 tysiecy protestantow. I tak mozna by ciagnac osiagniecia wierzacych w zakresie mordowania. Dopiero komunizm, a wlasciwie leninizm-stalinizm pokazal, ze my ateisci tez nie jestesmy od macochy.
    Mowiac krotko: jak sie kogos nie lubi, to czy sie wierzy czy nie, to ma sie ochote tego nielubianego goscia zgladzic. Ale wierzacy ma wiecej powodow do nielubienia, bo albo mu nie pasuje , ze ten drugi inaczej wierzy, a jeszcze gorzej jak nie wierzy. Ateista nawet jak kogos nie lubi, to nie jest tak zmotywowany; nie ma na zapleczu boga, ktory by swoich odroznil.

  9. @ Lewy
    10 października o godz. 4:38

    E tam. A u was Murzynow bija. Bomby atomowe spuscili gleboko wierzacy Amerykanie, ale wcale nie z powodow religijnych. Porownywanie ateizmu z leninizmem i stalinizmem jest ponizej progu przyzwoitosci. Ofiary tego systemu obejmowaly tak samo wierzacych, jak i niewierzacych i nie mialy nic wspolnego z przesladowaniem za wiare. Chodzilo raczej o pochodzenie i pozycje w spoleczenstwie. Bardzo bym prosil, aby pojec nie mieszac. Komunizm (mowiac ogolnie – bo takiego nie bylo – przymiarka do socjalizmu) nie opieral sie na ateizmie, jako takim. Probowal wykreowac z ateizmu nowa „wiare”, co oczywiscie nie moglo sie udac. Ale od tego czasu przyjelo sie przyjmowac: ateista = komunista. A wcale tak nie jest. Pisalem juz, ze do ateizmu dochodzi sie wlasna droga, indywidualna, co jest absolutnie sprzeczne ze swiatopogladem socjalistycznym, a co dopiero – komunistycznym, gdzie indywidualizmu w ogole sie nie uznaje.

    W Polsce (z doswiadczenia wiem) nigdy nie bylo czegos takiego, jak ateizm, mimo partii, propagandy, itd. Ateistami byli tylko pojedynczy ludzie, a nigdy spoleczenstwo. Ateizm kazdy musi umiec sobie uzasadnic (innym, nie), a to nie takie proste w spoleczenstwie o religijnych korzeniach. Ale latwiej poplynac z pradem, dlatego mamy teraz tylu „katolikow”, co do niedawna „ateistow”.

    Pozdrawiam.

  10. zaraz straci wiarę i przestanie dawać na tacę albo, co gorsza, ruszy gwałcić lub chociaż molestować nieletnich i okradać staruszki z ich emerytur.
    Przyjął pan złą hierarchię wartości. Gwałcenie i okradanie Kościół wybaczy – od tego ma spowiedź. Braku tacy nigdy, vide Niemcy – nie płaci podatku kościelnego – nie ma prawa do sakramentów.

  11. Prosze wybaczyc, ale zabiera sie Pan to tego jak pies do jeza. Gigantyczny baner sporo kosztowal. Przedtem zbadano jaki mialby odbior, dopiero pozniej wydano pieniadze. Widocznie sie oplacalo.

    A jesli proboszcz nie zbadal a wydal i wywiesil, to pies go drapal, jego baner – jego „szmal”. O czym tu mowic ?

    Na blogowe dywagacje, jak znalazl, ale praktycznie ?

    No, to sobie podywagujcie za cudze pieniadze – daj Wam Boze !

  12. @wiesiek59:
    Myślę, że jest różnica jakościowa między Bogiem (chrześcijańskim, judaistycznym, czy muzułmańskim), a np. Zeusem — w przypadku mitologii politeistycznych bogowie się rodzili i ‚przechodzili na emeryturę’, nawet jeśli pozostawali nieśmiertelni. Religia mówiąca o jednym, przedwiecznym Bogu to coś jakościowo innego. (Co nie przekreśla płynnej ewolucji od jednej, do drugiej postawy.)

    Ja nie wykluczam, że jak w późnym Cesarstwie Rzymskim umierały wyznania politeistyczne dając miejsce dla wzrastającego monoteizmu, który był głębszy filozoficznie i oddalał boga/Boga od wierzącego; tak teraz przechodzimy podobny proces odchodzenia od monoteizmu w kierunku swoistej ‚areligijności’ (w sensie odejścia od zinstytucjonalizowanych religii, bo pewne potrzeby, jako takiej, religijności wydają się trwałe). Ale to coś innego, bo bogowie religii politeistycznych mogli łatwiej umierać.

    @lewy:
    Trzeba by porównać w odniesieniu do liczności i posiadać jeszcze dobrą miarę ‚religijności’ ludzi z przeszłości — bo taki Hitler był wierzącym, czy ateistą? Obie odpowiedzi da się uzasadnić.
    Do tego dochodzi odniesienie do norm kulturowych, panujących w danym miejscu i czasie.
    W odniesieniu do polityki, jak dla mnie, to nie bardzo jest do zrobienia.

  13. @sławek.m
    Zwlaszcza gwalcenie nieletnich kosciol wybaczy. Ma w tym duze doswiadczenie. Patrz abp Juliusz Petz…

    To tyle w temacie jakoby wiara powstrzymywala przed popelnianiem zlych uczynkow.

  14. Ppoprawka: Paetz oczywiscie. jakos mi to a umknelo. Podobnie jak polskie znaki diakrytyczne…

  15. Całkowita zgoda z @Werbalistą.
    WSZELKA ostentacja jest śmieszna. Ta z banerem: „nie wierzę” jest równie głupawa, jak reakcja banerowa Kościoła.
    I dam głowę, że bombastyczne hasła na jednych i drugich plakatach pozostawią obojetnymi czytających. Pozostaje wzruszenie ramion. Ale, jako się rzekło, wolność przekonań można realizować także poprzez wolność wydawania kasy.
    Tylko po co? I czy to temat na blog w poważnym czasopiśmie?

  16. Znamienne w tym wszystkim jest przedstawianie wydarzeń bilbordowych w kategoriach ataków, ateistów na katoli, albo odwrotnie. Wojna religijna – tak piszą. Kontratak kościoła itd. Taka refleksja się nasuwa – jak w takim razie nazwać, jeśli nie zmasowanym atakiem kościoła na wszystkich, umieszczanie, gdzie się da symboli religijnych, oczywiście w przestrzeni publicznej? Skoro jakiś, o neutralnej treści tekst, jest atakiem na KK, to czym jest nachalne wmawianie wszystkim jedynie słusznej drogi – katolicyzmu, bez jakiegokolwiek marginesu dla inaczej myślących? Jakoś nikt nie nazywa tego atakami na obywateli. Przyszło nam żyć w zaiste ciekawych czasach.
    PS. Że nie wspomnę już o indoktrynacji, nie zainfekowanych żadną ideologią umysłów, niemalże od kołyski. Tu objawia się cała perfidia pozyskiwania tzw. wiernych. Że też większość ciągle wierzy, że kościół służy ludziom. Niestety.

  17. @Z.B.I.G,
    Tu nie chodzi o przekonanie kogokolwiek, do czegokolwiek. Tu chodzi o zamanifestowanie, że oprócz wierzących, występują w przyrodzie, a nawet w Polsce, niewierzący. To jest próba złamania monopolu KK na rząd „dusz”. Tylko tyle.

  18. Wstalem sobie wczesnie rano i ogladam Obrady Sejmu. Przed Pania Marszalek Kopacz, po lewej rece, stoi siedem (7 !) szklanek. Tylko czesc wypelniona plynem. Bezbarwny. Gin albo wodeczka.
    Taki bar ?! Barmanka Kopacz jakos tym sie rozporzadza. No, to by wyjasnialo przebieg obrad.

  19. Pan posel Ryfinski wjechal na aborcje u nastolatek. Pani posel Pawlowicz wzbudzila sie niemozebnie i go strofuje. Teraz Napieralski o wychowaniu seksualnym, ze nalezy przedluzyc czas edukacji seksualnej. Sluchacze sie pobudzili i dyskutuja ad hoc z Pania Pawlowicz. Napieralski, zeby dac malolatom narzedzia i wiedze. Gromkie brawa. Ze Pani Pawlowicz nie wyniosla tej wiedzy z domu.
    Napieralski wywodzi, ze prezerwatywa ma pory i nie chroni. Sala sie bawi, nareszcie !

  20. Pan posel Dabrowski wskazuje, ze w Kaplicy obok, idzie nabozenstwo w omawianej sprawie.
    Posel Kownacki o morderstwie i rozczepieniu wargi (?).
    Czekam na konkrety.

  21. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/646660,o-katolickim-wzorcu-polaka-lizacego—na-marginesie-ataku-abp-hosera-na-liberalizm.html
    Współczesną kondycję Kościoła Katolickiego w Polsce najdobitniej przedstawia symboliczny obrazek klęczących, szkolnych dzieci zlizujących z kolan księdza bitą śmietanę. Życie społeczne ma być wzorowane na „paradygmacie zlizywania bitej śmietany z dupy księży”. Praktyki edukacyjne, realizowane zgodnie z zasadą „lizania dupy autorytetowi”, bez wątpienia okaleczają uczniów. Nawyk lizania przeistacza się bowiem w traumę lizania, z której nie wyprowadzi nas żadna psychoterapia.

  22. Może i ściganie się na billboardy nie jest najlepszym pomysłem, ale wzmacnia głos ateistów, agnostyków, wyznawców innych religii, którzy sa w Polsce marginalizowani, a nawet „otwartych” katolików.
    Jeśli celem jest FAKTYCZNY rozdział koscioła od państwa, to cena nie gra roli.
    Systematycznie przez kolejne parlamenty jest gwałcona zapisana w konstytucji gwarancja świeckiego charakteru państwa. Wbrew woli wyborców.
    Najlepszym przykładem olewania „głosu ludu” jest odrzucenie dzisiaj przez sejm – zgodnie z wytycznymi kk – projektu RP w sprawie zliberalizowania ustawy antyaborcyjnej. Ma być, jak było albo jeszcze ostrzej.
    Komu i czemu służą więc wszelkie sondaże, z których wynika, że np. ponad 70% ankietowanych chce wyprowadzenia religii ze szkół. Jeszcze więcej sprzeciwia się zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, a na „zgniły kompromis” (wymuszony przez kk) zgadza się ponizej 50%.
    Zresztą wystarczy pobuszować w necie, żeby przekonać się, jakie są nastroje. Oczywiście, za wyjątkiem specyficznych portali w rodzaju „Frondy”.

  23. PAK
    10 października o godz. 9:08

    Zauważ zależność- religie monoteistyczne czy znaczące w skali świata odłamy, tworzone były przez JEDNEGO człowieka, mieniącego się prorokiem.Niesamowitą charyzmę musiał mieć Mahomet, Mahdi, Moon, Budda, Konfucjusz czy Crowley……
    Nie mówimy o projektach politycznych- jak Anglikanie, czy kościołach protestanckich, będących narzędziem usamodzielnienia się politycznego w rękach poszczególnych książąt.

    Twórcy Politeizmu natomiast, giną w pomroce dziejów….

    Największym nieszczęściem religii, jest obojętność ludzi. Bez ich zaangażowania nie ma datków, ofiar, zapisów testamentowych, zwolnień podatkowych. I jak wtedy kapłani mają żyć?
    Ostatnio zmarli prorocy- Moon i Baba, pozostawili miliardy…..

  24. Znakomity wpis! Dowcipny, cięty, taki jaki powinien być 🙂

  25. @kleo
    10 października o godz. 10:01
    pare sekund wczesniej otoczona jeszcze byly wianuszkiem facetow,
    ale, ciekawe, znikaja oni zanim sie wlacza kamery,
    tak,ze pytanie: kto za nia stoi, pozostaje nada, dla nas smiertelnych,l bez odpowiedzi,
    chyba, ze ktos zabezpieczy ze szklanek dna(nie mylic z dnem) 😉

  26. Werbalista
    10 października o godz. 5:15

    Masz i nie masz racji. Fakt, ze ateisci, a wlasciwie porzadni ateisci to indywidualisci, ktorzy sami dochodza do takiego swiatopogladu. Ale sa rowniez ateisci amoralni, ktorzy do niczego nie dochodza, bo nie maja metafizycznych watpliwosci, motywuje ich tylko korzysc materialna,polityczna, wladza, posiadanie kobiet jak wsrod zwierzat, tez nie wierza w jakiegos boga, ale oraganizuja gangi, wiec nie sa to indywidualisci, bo dzialaja w grupie jak wilki.
    Fakt, ze mniej krzywd w dziejach ludzkosci dokonali ateisci, bo trudniej im sie zorganizowac, i nie posiadaja takiego instrumentu do oglupiania i tak juz niezbyt lotnych ludzi. Leninizm-stalinizm byl taka proba stworzenia ateistycznej religii, gdzie transcendencja byl proletariat, a najwyzszym kaplan aktualnie rzadzacy gensek. Ale to nie moglo dlugo dzialac. Kosciol jeszcze pozyje i ze swoja tajemnicza transcendecja w trzech postaciach nie predko zejdzie ze sceny.
    Jeszcze jedno: Nasuwa sie pytanie, czy stojacy na czele wielkich religi(wyjawszy zalozycieli) przywodcy: papieza, ajatollahy i pomniejsze biskupy czy nawet zwykli ksieza, nie sa przypadkiem ateistami ? Czy oni na prawde wierza w to w co wierzy pobozny lud ?
    Czy Marks byl marksista ?Czy Hitler byl hitlerowcem ? Czy Chrystus byl chrzescijaninem ?
    Czy Kaczynski jest pisowcem ?

  27. Szanowny redaktorze Polityki

    Gratuluje udanego wpisu.

    Slawomirski

  28. @ Lewy
    10 października o godz. 14:39

    Mieszasz troche pojecia. W takim kraju, jak Polska nie mozna byc ateista ot, tak sobie. Owszem, przyznam, ze sa osoby, ktore sie za ateistow podaja, ale to „wiara”, a nie autentyczne przekonania, podobnie, jak w przypadku katolikow, ktorzy niby w boga wierza, ale sami nie wiedza dlaczego. Tak ich wychowano i wyksztalcono.

    Watpie, aby glowni ideolodzy byli najgorliwszymi wyznawcami swojej wlasnej ideologii. To po prostu proby wyjasnienia swiata, a praktyka, to juz zupelnie co innego.

    @ mag
    10 października o godz. 11:42

    Masz racje, ze nalezy mocno wystepowac przeciwko ingerencji religii w dzialalnosc panstwa, ale nie walka na bilboardy. Od tego sa sady, ktore maja okreslac zakres dzialan panstwa w ramach konstytucji. Argumenty, ze sady stana po stronie kosciola sa teraz juz slabe, bo mamy miedzynarodowy trybunal, zupelnie niezalezny ani od polskich politykow, ani polskiego kosciola. Ostatnio, o ile sie nie myle, ateisci dostali do reki nowe narzedzie do wywalczenia prawa separacji kosciola od panstwa – nazywa sie to pozew zbiorowy. Trzeba tylko jednego odwaznego zeby wystapil do sadu o usuniecie symbolow religijnych z panstwowych instytucji. Ale to juz nadchodzi.

    Pozdrawiam.

  29. Lewy
    10 października o godz. 14:39

    Szanowny Panie Lewy

    Slusznie zwraca Pan uwage na niemoralnych ludzi. Nie ma wtedy roznicy czy sa wierzacymi czy nie. Jaruzelski, Passent i Urban sa tego dobrymi przykladami.

    Slawomirski

  30. „Jakby się przestraszyli, że ktoś, kto zobaczy napisane dużymi literami zdanie „Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam”, (…) ruszy gwałcić lub chociaż molestować nieletnich i okradać staruszki z ich emerytur…”

    Zadrżał ze stachu monopolista, gdy widmo konkurencji zajrzało mu w oczy 🙂

    Urzekła mnie perfidia zawarta w zacytowanym zdaniu, cudna jest!

  31. Krysztofiak1963
    10 października o godz. 11:17

    Szanowny Panie Krzysztofiak1963

    Styl panskiego felietonu jest troszeczke przeintelektualizowany. Ja jestem prostym czlowiekiem i na codzien nie uzywam trudnych slow. Porusza Pan jednak bardzo wazny temat. Jest nim przyszlosc spoleczenstwa polskiego. KK domaga sie poddania intelektu wierze a zdrowy rozsadek mowi obywatelowi co innego. Ja stawiam na zdrowy rozsadek a polityke kosciola w tej sprawie uwazam za antypatriotyczna. Gratuluje udanego felietonu. Najwyzszy czas aby narod sie obudzil z dominacji totalitaryzmu w tym przypadku koscielnego.
    Mam nadzieje ze redaktor Kowalczyk znajdzie czas na rozmowe z Panem. Taki dialog wzbogaci nas wszystkich.

    Slawomirski

  32. Werbalista
    9 października o godz. 23:20

    Szanowny Panie Werbalista

    Ogloszenia sa realna czescia zycia. Ateistyczne bilbordy odswiezaja powietrze.

    Slawomirski

  33. @ Slawomirski
    10 października o godz. 16:24

    Nie wiem, gdzie Szanowny Pan mieszka, ale na mojej ulicy i w okolicach billboardy nie istnieja. Nie wolno i juz. Przy glownych ulicach i autostradach – tak. Ale nie spotkalem sie z takimi, promujacymi religie, czy niewiare. Owszem sa malutkie przed kosciolami – bardziej tablice ogloszeniowe, ale propagujace dodatnie cechy religii, a nie – starajace sie wystraszyc grzesznikow. A i watpie, zeby takie sie dlugo utrzymaly. Sa rozne subtelne i mniej subtelne srodki, by do tego zniechecic. Ateistycznym billboardom jestem przeciwny, bo nic nowego nie wprowadzaja. Ateizmu nie glosi sie ani z katedry, ani z kazalnicy, ani na billboardach – nic to nie daje. To nie wiara, tylko osobisty swiatopoglad. Roznica kolosalna. Do sadow trzeba isc, a nie haselka pisac.

    Pozdrawiam.

  34. Ależ z tego na „S” pompous ass!!!!!!

  35. Werbalista
    10 października o godz. 16:38

    Szanowny Panie Werbalista

    Ateizm jest naturalnym stanem czlowieka a nie jego osobistym pogladem.

    Slawomirski

  36. Werbalista
    10 października o godz. 16:38

    Nie jestem przekonany, że takie samotnie chodzące ateistyczne monady, które swoje poglądy zachowują dla swojej prywatności, są do czegoś przydatne w Polsce. We Francji, w Kanadzie rzeczywiście nie ma się z czym obnosić. Ale w Polsce kosciół zajmuje coraz większą przestrzeń publiczną, jego panoszenie sie, wpływ na politykę, nieustanne pranie mozgów tym ich *mudlmysie*, aż prosi sie o jakąś przeciwwagę, wyjście z tego ateistycznego splendid isolation. Rozproszeni ateiści nie mają żadnego znaczenia, żadnego wpływu na rzeczywistość. Chyba, że uważasz, że to rzeczywiście nie ma znaczenia.
    Pozdrawiam

  37. @ Lewy
    10 października o godz. 17:33

    Dotknales zywego nerwu i masz racje, ze rozproszeni ateisci nie maja zadnego znaczenia. Ale – jak to z indywidualistami – mamy rozne poglady. Przeciwwaga moga byc spory sadowe zorganizowane przez ateistow przeciwko symbolom koscielnym. Do takiej akcji chetnie sie dorzuce, a nawet sluze prawna podpora (nie polska, ale uznana na swiecie). Nie wspominalem o splendid isolation – to dotyczy tylko jednostek, a i to nielicznych. W Polsce bylem po raz pierwszy od 30 lat i nie zdawalem sobie sprawy z dominacji klerykalizmu. Moze faktycznie trzeba przejsc na szance wojujacego ateizmu? Tylko czemu?

    U siebie zyje dobrze z proboszczem, wikarym – ktorzy wiedza o moim ateizmie. Nie staraja sie mnie nawrocic, a ja staram sie pomoc kosciolowi, by niosl pomoc tym, ktorzy tego potrzebuja. Nie wykluczamy sie nawzajem. Staramy sie pracowac dla dobra spolecznosci.

    Nikt jednak nie narzuca mi swoich pogladow. Nie chodze do spowiedzi, na msze, itd. Uczestnicze okazjonalnie w swietach religijnych, z szacunku dla tradycji. I jak ktos sobie chce dac poswiecic nowy samochod, to nic mi do tego. Jak Straz Pozarna chce poswiecic swoj nowy woz, to juz co innego – za moje pieniadze kupiony i sluzacy nie tylko katolikom, czy nawet wierzacym. Taka roznica.

    I to nie jest splendid isolation. Separacja panstwa od kosciola – to moj cel. Prosze uwierzyc, ze natychmiast skierowalbym sprawe do Urzedu Podatkowego. Kosciol, aby utrzymac swoj status zwolnienia od podatkow, nie moze angazowac sie w dzialalnosc polityczna, ani komercyjna. Tak chcialbym, by bylo w Polsce.

    Pozdrawiam.

  38. Werbalista
    10 października o godz. 18:18

    Pisze:

    „U siebie zyje dobrze z proboszczem, wikarym – ktorzy wiedza o moim ateizmie. Nie staraja sie mnie nawrocic, a ja staram sie pomoc kosciolowi, by niosl pomoc tym, ktorzy tego potrzebuja.”

    Zastanawia mnie dlaczego Werbalista uzywa instytucji zorganizowanej religii do udzielania pomocy potrzebujacym obywatelom?

    Czy bycie dobrym czlowiekiem anonimowo Werbaliscie wydaje sie nieoplacalne?

    Czy ego potrzebuje ciaglego masowania?

    A moze to ja jestem glupi?

    Slawomirski

  39. Szanowny redaktorze Polityki

    Zapewniam Pana ze wyrazanie opinii czy wiary w cokolwiek na transparentach,samochodach,odziezy czy nawet na wlasnym ciele jest obecnie normalnym zachowaniem czlowieka.

    Slawomirski

  40. Urban na pierwszej stronie internetowego wydanie GW

    Ideal siegnal bruku

    Slawomirski

  41. @ Slawomirski
    10 października o godz. 19:53

    Z pewnoscia nie jest Szanowny Pan glupi. Pomoc w dzialalnosci kosciola w celach chcrytatywnych jest osobista. Trudno wtedy pozostac anonimowym filantropem. W stosunkowo niewielkiej Polonii, kosciol polski jest jedyna organizacja charytatywna. Oczywiscie, sa inne, ale nie – polonijne. Ponadto kosciol byl i pozostaje osrodkiem polonijnym, wokol ktorego skupiaja sie Polacy. I znowu – nie wszyscy i nie ma zadnej presji, by zapisac sie do parafii (ja nie jestem zapisany). A poniewaz kosciol dziala, tak jak dziala – w sposob nienachalny – zyskal moje poparcie. A przyklad podalem po to zeby zilustrowac to, ze ateista i kosciol moga dzialac reka w reke, nie wadzac sie o religie. Pisalem juz wczesniej, ze to nie religia mi przeszkadza, tylko klerykalizacja zycia. A u mnie tego nie ma. Sluby, chrzty, pogrzeby odbywaja sie bez nacisku kleru na to, by wykazac sie gorliwym uczesnictwem w obrzedach, czyli – w sposob normalny. Jak pisalem, nie przeszkadza mi to, ze ktos wierzy. Przeszkadza mi presja, ze tak trzeba i niekonczaca sie propaganda. A tak, jak sie dzieje w kosciele u mnie, to bardzo mi odpowiada. Kosciol ma swoje cele, ja swoje i nie wchodzimy sobie w droge. Tam, gdzie spotykaja sie nasze dazenia, pomagamy sobie. I tyle, Szanowny Panie Slawomirski.

    Pozdrawiam.

  42. Werbalista
    11 października o godz. 2:26
    To sympatyczne, że tam u Ciebie kosciół jest taki łagodny, nienachalny, wyrozumiały. Kościół zawsze potrafił się dostosować do kraju, obyczajów, danego czasu, jest kameleonem artystą.
    Przed laty, początek lat siedemdziesiątych, poproszono mnie abym został ojcem chrzesnym swieżo narodzonej bratanicy. Oj ,jaki wtedy kosciół byl tolerancyjny. Nie bylo sprawy,że ja byłem tylko ochrzczony, natomiast żadnych dodatkowych sakramentów(komunia,bieżmowanie)., co tam, żadnych wtedy wymagań, żadnych papierów. Zupełnie jak tam u Ciebie. Ale uważaj, niech no coś tam się zmieni, to zobaczysz, jak Twój proboszcz zhardzieje, albo, jeśli to taki tolerancyjny człowiek, to go wymienią na bardziej kompetentnego pasterza i wtedy będzie jak w dzisiejszej Polsce.
    Potrzebowałem zaświadczenia mojego chrztu, gdyż były niejasności co do daty mojego urodzenia. Proboszcz zaczął mnie intensywnie wypytywać o to i owo, między innymi, czy jestem żonaty. Kiedy odpowiedzialem,że tak, ten mnie zapytal, czy mam ślub kościelny. Nie chciało mi sie wchodzić w zwarcie z dociekliwym księdzem, więc zamiast mu poowiedzieć, że to nie jego sprawa, powiedzialem krótko, że nie. Ale ksiądz drążyl dalej i zapytał:dlaczego. Więc mu na odczepne powiedziałem, że moja żona jest rozwódką i z poprzednim meżem miała ślub kościelny. Wówczas proboszcz westchnął i rzucił taką subtelną uwagę: Ale się pan wpakował w bagno !
    Tak drogi Werbalisto, tak to w tej chwili w Polsce wygląda.
    Pozdrawiam

  43. Werbalista
    11 października o godz. 2:26

    Szanowny Panie Werbalista

    Zastanawiam sie dlaczego wlasnie polonia jest na celowniku panskiej filantropii. Czy przebieranie w mozaice amerykanskiego spoleczenstwa zgadza sie z panska intuicja? A moze jest to tylko sentymentalny impuls albo niewidoczna pepowina? Nie widze oczywiscie w tym nic dziwnego. Takie jest zycie. Badzmy pragmatyczni nawet bedac filantropami.

    Slawomirski

  44. mag
    10 października o godz. 11:42

    Może i ściganie się na billboardy nie jest najlepszym pomysłem,…

    Traktuję akcję billbordową jak kampanię społeczną na rzecz uświadomienia obecności i równoprawności wielu światopoglądów. Jeżeli w odpowiedzi na jedną kampanię pojawi się inna, to tym lepiej. Zaczyna się rozmowa. A to zawsze jest lepsze od milczenia i całkowitej obojętności.

    Komu i czemu służą więc wszelkie sondaże, z których wynika, że np. ponad 70% ankietowanych chce wyprowadzenia religii ze szkół.

    W ostatnim numerze Polityki jest artykuł na temat wieszania krzyży w nowo wybudowanej szkole w Wesołej pod Warszawą. Krzyże powieszono, bo taka była decyzja większości rodziców.
    Sadzę, że ludzie trochę inaczej wypowiadają się, kiedy są pytani o zasadę. A inaczej w przypadku konkretnych, ich dotyczących, rozwiązań.
    Potrafię sobie wyobrazić sytuację, w której ta sama osoba deklaruje, że religia powinna zostać wyprowadzona ze szkół, co do zasady. A równocześnie optujacą za tym żeby nie biegać po południu z dzieckiem do salki katechetycznej, ale „mieć to z głowy”. Żeby religia była w szkole, bo tak jest wygodniej.

    Co do ustawy antyaborcyjnej, to ręce opadają 👿

  45. racjonalna jest deprecjacja pozwierzęcej seksualności wynikająca z nieracjonalnej wiary czy afirmacja wyni-kająca z ateistycznej racjonalności

  46. dla kosciola nie straszne by byly gwalty czy mordowanie staruszek ale NIE DAWANIE PINIEDZY ,TEGO KOSCIOL BY NIE PRZETRZYMAL ZEBY ICH NIE UTRZYMYWAC ksieza i praca dwa odzielne bieguny

  47. ten deistyczny bilbord ma treść nie tylko niejasną, co gospodarz celnie zauważył, ale i lipną.
    Jeśli już – to napis powinien był głosić: „Wszystko przemija… a ja mam już 2600 lat”.
    Tyle akurat ma Bóg żydowsko-chrześcijański. Co prawda w księdze jemu poświęconej wspomina się, że jest starszy, ale żadnych wcześniejszych śladów swojej obecności nie zostawił. Nie miał wcześniej potrzeby kontaktu z pilnie go potrzebującą ludzkością. A jak wiadomo, papier jest cierpliwy, więc można w nim napisać cokolwiek.
    W sprawie swojego wieku, a właściwie „przedwieczności” oświadcza nam przy okazji stworzenia świata takie rzeczy, co do których z całą pewnością wiemy, ze zdarzyły się zupełnie inaczej.
    Tak więc, z racji wielu znaków jakie pono czynił za czasów proroków można co najwyżej domniemywać, że ma około 2600 lat.

    Może więc to „wciąż” jest nieświadomym przekazem promotorów hasła, ze zgadzają się na wiek „onego” i – tłumiąc świadomość – obawiają się o jego zdrowie. W takim wieku różnie być może.

  48. Tanaka
    11 października o godz. 14:45

    Szanowny Panie Tanaka

    Byc moze ten bog ma 2600 lat. Podobno mial zywa interakcje z ludzmi w tamtych czasach. Teraz nie ma nic. Od momentu gdy bog pozwolil czlowiekowi robic fotografie nie ma ani jednego zdjecia boga. W intrnecie tez go nie ma. W niebie go nie widzialem a moj samolot lecial wysoko. Ktos tutaj oszukuje. Oczywiscie nie jest to bog.

    Slawomirski

  49. @ pan Slawomirski
    Otóż zdjęć Boga jest pełno. Mają je jego wyznawcy. Ostatnio gdzieś w lesie pod Częstochową sfotografowano Matkę Boską (albo Jezusa, bo nie pamiętam), która pozowała na pniu świeżo ściętego drzewa.

    Wcześniej widywano i fotografowano samego Jezusa, ale także jego matkę w niezliczonej ilości przypadków – a to na szybie, a to w kałuży, a to w lustrze…

    Jest także zatrzęsienie znaków, bezpośrednio od Przedwiecznego. W Smoleńsku też był. w postaci smug kondensacyjnych na niebie, układająch się w kształt krzyża. Smugi pochodziły z silników prawosławnych (poświęconych) odrzutowców. Nie ma więc wątpliwości, że to był znak od Niego osobiście.

    Innym dowodem na Jego sprawczą działalność – pozostańmy przy tym znaku ze Smoleńska – była pełna akceptacja dla prawosławnego znaku ze strony polskich katolików. Ekumenizm w sytuacji codziennej „szorstkiej przyjaźni” i zapowiedź niedawnego pojednania episkopalno-ludowego.

    A więc mamy do czynienia z twardymi dowodami. w tym fotograficznymi, na masową skalę. Epoka cyfrowa służy Przedwiecznemu.

  50. Ale czy to dobrze, że ten on wciąż jest? Bo z samego faktu istnienia jeszcze nic nie wynika. Poza tym – kościoły pustoszeją, młodzież coraz mniej kuma z tych świątobliwych bajek, więc może i ten on też już przemija, tylko jeszcze tego nie zauważył?

  51. – Drastyczny spadek praktyk religijnych wśród ochrzczonych jest rezultatem przełomu, jaki nastąpił w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, gdy całe pokolenia odeszły od systemów, ułatwiających przekazywanie wiary – mówił arcybiskup stolicy Stanów Zjednoczonych. Zjawisko to porównał on do „tsunami”, które radykalnie zmieniło „pejzaż kulturowy”, zmiatając z powierzchni takie wartości, jak małżeństwo, rodzina, pojęcie dobra wspólnego oraz zdolność do odróżniania dobra i zła. To, co papież nazywa „religijnym analfabetyzmem”, sprawia, iż duża część wiernych nie jest przygotowana na konfrontację z kulturą sekularyzmu, materializmu i indywidualizmu.
    http://fakty.interia.pl/religia/news/nie-potrafia-sie-modlic-religijny-analfabetyzm-zachodu,1850687,5930
    ===============

    Tak, tak…..
    A zbawienia poza Kościołem nie ma….
    Może ludzie nauczyli się żyć samodzielnie, bez protez?
    I zewnętrznych autorytetów?

  52. Współczesny człowiek, który odłacza sie od wspolnot wierzacych, wpada w kryzys, bo usuwa ze swojej glowy, z psychiki wszystkie wdrukowane mu od dzieciecia bajania, cudownosci, przeswiadczenia, spokoj niewzruszalnych prawd, ale i potworne, schowane lęki. Samo w sobie jest to trudne i bolesne i z poczatku nie wiadmo na czym sie oprzec, gdzie szukac łatwych pocieszeń i pewnosci. Ale jesli sie zobaczy, ze latwych pocieszen nie ma, jest natomiast jedność współistnienia z calym swiatem, i także jego losem, zapewne mozna się zintegrowac na nowo i stac sie bardziej czlowiekiem.

    Chyba nie ma innej drogi.

    Nauka, niechcąco, rozbija w pyl religie. Islam walczacy dojdzie do tego samego, moze za 50, moze za 100 lat.

  53. Jakze zabawnym jest to glebokie przekonanie u aspirujacych ateistow, ze „nauka rozbija w pyl religie”. Tzw. nauka to tylko czesc zgromadzonej prze czlowieka wiedzy i uznawanie jej za jedyne zrodlo takowej jest wygodnym zabiegiem samoindoktrynacji ale z szeroko rozumiana rzeczywistoscia ma niewiele wspolnego.
    Glowna slabosca nauki jest to, ze wytworzona przez nia wiedza ma z definicji charakter tymczasowy. Zalozenie to jest podstawa jej stabilnosci, inaczej bowiem kazde nowe odkrycie uderzaloby w sama metode naukowa a nie tylko modyfikowalo jej rezultaty.

    Jesli chodzi o wiare to istnieja dwa rownolegle pojecia – wiara w sensie poznawczym i wiara w sensie religijnym. Mmozna byc niewierzacym w sensie religijnym ale nie mozna byc niewierzacym w sensie poznawczym w odniesieniu do rzeczy, ktore z definicji sa przedmiotem wiary tak jak istnienie swiata pozamaterialnego.
    W tym przypadku twierdzenie „nie wierze” jest wylacznie alternatywna forma jezykowa stwierdzenia „wierze, ze nie jest”. Jest to pulapka w ktora dziecinnie latwo wpadaja poczatkujacy ateisci.

    Ateizm wspolczesny, w popularnej formie, oparty jest na wielu aktach wiary (w sensie poznawczym) czesto nazywanych przekonaniem – wiara, ze nie istnieje nic poza swiatem meterialnym czyli wiara ze istnieje tylko to co daje sie zobaczyc i zmierzyc, wiara w absultna wartosc nauki i zgromadzonej wiedzy, wiara w nieomylnosc czlowieka jako istoty dzialajacej racjonalnie itd. Sa rowniez tacy, ktorzy wierza w absolutna wartosc „prawd” prezentowanych prze R. Dawkinsa w jego poularnej ksiazce i nieomylnosc jego sadow, probujac budowac swoj swiatopoglad na tej podstawie.

    Tym ktorzy mozolnie dochodza do ateizmu, „na drodze przemyslen” radilbym przeprowadzic dekostrukje tego procesu w celu odkrycia prawdziwych motywacji i zwaryfikowania zalozen, poniewaz w wiekszosci przypadkow jest to przejscie z modelu wiary religijnej do modelu wiary, ktora mozna nazwac personalna. Samoindokrtynacja na podstawe fragmentarycznej osobistej wiedzy i przekonan jest wielce popularna forma w tzw. „postepowym swiecie”.

    Jako typowy przyklad mylenia pojec: psychologia ewolucyjna nie znalazla dowodu na istnienie wolnej woli, wiec zaklada, ze cos takiego nie istnieje, jest iluzja. Budujacy swoj swiatopoglad na modelu ewolucyjnym ateisci, ktorzy wierza w swoja wolna wole sa zatem hybrydami ideologi ateistycznej i chrzescijanskiej.

    I jeszcze jedna sprawa – trzeba pamietac, ze rozmawiamy tu o „nowym” ateizmie, jako ze istnial i ciagle istanieje „stary” ateizm – ten „prawdziwy, naukowy” wywodzacy sie od Marksa. Jedyny zreszta, ktory zostal szeroko wprowadzony w praktyke przez komunistow. Na jego bazie byli w stanie formulawac „jedynie sluszne” poglady jako ze naukowy ateizm pozwalal im osobiscie i dowolnie definiowac absolutne prawdy.
    Rosnacej w Polsce grupie „ateistow” trzeba przypominac, ze zanim przyjma slogan w stylu „Nie zabjam, Nie Krade, Nie wierze” musza rozliczyc sie w swoich sumieniach z efektami ateistycznych rzadow bloku sowieckiego wliczajac PRL.

  54. Hobox
    12 października o godz. 2:45

    Taką samą tymczasowością obarczona jest teologia i poglądy tzw. doktorów kościoła…..
    Dogmaty i prawdy wiary również zmieniają się na przestrzeni wieków.
    Święte wojny o sposób modlenia się, odprawiania mszy, sposób żegnania się, świętość lub nie obrazów, moc odpustów i relikwii…..

    Sporo milionów zginęło w imię Prawdziwej Wiary….
    Na tym tle, spory naukowców są bezkrwawe.
    A modyfikacje koncepcji, czy teorii nie wymagają męczeństwa.

  55. Stary Ateizm jest jeszcze przedmarksistowski- tak na marginesie….
    Nawet przed Jakobinami istnieli wolnomyśliciele…

  56. Troche jednak, Hobox, przekrecacsz twierdzenia profesora Dawkinsa. Nigdzie nie twierdzi on, ze „Bog nie istnieje”.
    Upiera sie jednak przy tym, ze nie ma zadnych dowodw na Jego istnienie i w zwiazku z tym, dopoki takie dowody sie nie pojawia, mozna zakladac, ze Bog raczej nie istnieje. Na 99,9%. Jest o tym ladnie w „God’s Delusion”. Nawet ostatnia deska ratunku – doswiadczenia ludzi, ktorzy przezyli smierc kliniczna i ujrzeli ow tunel ze swiatlem na koncu, jak sie okazuje sa skutkiem chwilowego niedotlenienia mozgu i latwo takie doznanie otworzyc laboratoryjnie. Cbdo.
    Nie wiem co to jest „swat pozamaterialny”, o ktorym wspominasz, jestem tylko Kotem, stapajacym po twardej ziemi czterema lapami i moim „swiatem pozamaterialnym” sa tylko moje mysli, ktore tez sa podobno wynikiem misternych procesow biochemicznych zachodzacych w calkiem materialnym mozgu.
    No, jeszcze za swiat pozamaterialny gotow jestem uznac muzyke i idee. I byc moze nawet w tym swiecie pozamaterialnym jest miejsce na idee o Stworcy. Ale nie jest to jeszcze dowodem na istnenie Stworcy.
    Bardzo chcialbym aby bylo inaczej, nie ukrywam, ze taki Byt bardzo by mi se przydal, ale tymczasem podejrzewam, ze nie istneje. Na 99,9%.

  57. @ Lewy
    11 października o godz. 4:51

    Lagodny jest, bo inny byc nie moze. Polski kosciol – jeden, a parafii katolickich pelno. Wystarczy obrazic parafianina, to pojdzie gdzie indziej. Nie da sie inaczej.

    I juz nie wroci, a zabierze ze soba jeszcze innych paru. Tez wierzacych katolikow, ale juz nie w polskiej parafii. To jaki ma byc?

    @ Slawomirski
    11 października o godz. 4:56

    Polonijna filantropia. W tym srodowisku dzialam i zyje, choc to nie jedyne srodowisko, w ktorym sie obracam. Ale tak – moze sentymentalizm. Jednak latwiej udzielac sie w spolecznosci, z ktora czlowieka wiaze cos wiekszego. Oczywiscie, ze jest to pepowina, ktorej nigdy sie nie odetnie. A przebieranie w mozaice? Raczej nie sadze. Jesli ma Szanowny Pan na mysli kwestie wiary, to na pewno nie. Po Polsce wrecz sie zachlysnalem ogromem wolnosci na kazdym szczeblu – zupelnie nieporownywalne, ale do dzis sie tego nie da Polakom wytlumaczyc.

    @ Hobox
    12 października o godz. 2:45

    Szanowny Komentator znowu wychodzi z zalozenia, ze ateizm to „wierze, ze nie wierze”, choc juz po chwili sam sobie zaprzecza, ze dochodzenie do ateizmu to mozolna praca i wynik wielu przemyslen. To, albo, albo! Albo wiara,ze bog nie istnieje, albo wynik przemyslen i dojscia do racjonalnego wniosku, ze nie istnieje. Albo wiara, albo przekonanie, oparte na naukowych podstawach. Pewnie, ze nauka nie obejmuje wszystkiego, a czlowiek ma potrzeby duchowe (jak milosc, na przyklad), ktorych nie da sie racjonalnie wytlumaczyc, ale nie zaklada to koniecznosci istnienia bytu, ktory nas stworzyl i ma nad nami piecze.

    Poza tym Szanowny Komentatorze, absolutnie sobie wypraszam utozsamiania ideolgii socjalistycznej, komunistycznej ze swiatopogladem ateistycznym. To dwie rozne sprawy. Te ideologie probowaly wprowadzic ateizm jako rodzaj nowej religii, wraz ze swoimi swietymi. To nie ma nic wspolnego z ateizmem. Zaden rzad w PRL nie byl ateistyczny. To rozumowanie na zasadzie Zapalki + Dziecko = Pozar. Ladnie wyglada na plakatach, ale nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia.

    Pozdrawiam.

  58. W perspektywie religijnej konieczne jest wyjaśnienie kwestii zła. Jeśli mówimy o Kościele, to uważam, że wyjaśnienia jakich używa, są horrendalnie nieludzkie.
    Robione jest to tak, że najpierw, w procesie obróbki dziecka, od chrztu narzuconego kilkudniowemu dziecku, przez cały wieloletni, trwający po grób proces „formacji” (choć należy raczej mówić o procesie deformacji) psychicznej znieczula się wrażliwą psychikę i poraża intelekt.
    Wtedy, na fundamentalne pytanie o zło, o każde zło, o doświadczony przez miliony, będący częścią cywilizacji Zachodu Holocausk, pada odpowiedź Kościoła – no właśnie – jaka?
    Można ją w skrócie podsumować: „co złego to nie ja (Bóg). To konieczność biorąca się z wolnej woli człowieka.
    Ta wolną wole dał człowiekowi Bóg.
    Bóg może wszystko. Może dać wolną wolę „od-do”. Nie absolutną. ma to swoje wady, ale te same wady akceptujemy jako ludzie czując, ze nasza wolność jest zawsze ograniczona – mniej lub więcej.
    Bóg mógł nie stwarzać człowieka.
    Mógł stworzyć coś innego.

    Tłumaczenie tych kwestii może być akceptowane tylko przez niedojrzałą osobowość człowieka porażonego deformacją obróbki przez Kościół. Ta deformacja nie pozwala na autentyczną podróż w głąb siebie, nie pozwala się uczciwie zmierzyć z fundamentalnymi kwestiami. Odcina nas od poczucia podmiotowości. Odbiera nam godność człowieka, w zamian daje miłe zdjętego poczucia osamotnienia. Dla tych komfortów większość zrobi wszystko. Byle nie myśleć, byle nie cierpieć. Byle nie widzieć. Holocaust nas nie dotyczy, to problem innych, obcych, „nieludzi” – jakichś „żydziaków”.

    Po bożemu wszystko sobie wytłumaczyliśmy. dawno przeszliśmy do porządku nad kwestią Holokaustu i zła. Indywidualnie co prawda raz po raz życie nas konfrontuje ze złem, ale mamy od dawna w dyspozycji sztuczki, by znowu się zakłamać. Gdy człowiek umknie śmierci, mówimy: „cud się stał” i dajemy na tacę. A jak nie umknie, mówimy: „zły LOS”; „niezbadane są wyroki Pana”. Tak jakoś niekonkretnie, łagodnie, prawie miło. Nie mówimy, że Bóg ponosi odpowiedzialność. Nie pytamy, nie myślimy. Kłamiemy. I do przodu.

    Dlatego to nie są odpowiedzi godne człowieka.
    Myśląc, zastanawiając się nad tym, co nam m.in. nauka podpowiada widzimy swoją małość i dolegliwość. Ale ciągle, a może tym bardziej jesteśmy ludźmi. I nie różnimy się od zwierząt. Nie zatłukę psa.
    Wierzący w Biblię – może to bezproblemowo zrobić. I robi. Biblia i ksiądz wszystko mu wytłumaczyli.

    To jest niegodne.

  59. Tanaka
    12 października o godz. 13:03

    Bawi mnie myśl, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo…..
    Skoro z historii wynika absolutnie przeciwstawna teza.
    To my stworzyliśmy Bogów.
    I na konkretnym etapie historycznym, byli straszliwie podobni do wiernych.
    Wytłumaczeniem może być tylko działanie czynnika ludzkiego- kapłanów wszelkiej maści. To oni interpretują wolę boską według dostępnej im wiedzy i własnych przekonań….

    Idealnym przykładem jest teoria duszy, wchodzącej w ciało w 60 i 80 dniu od poczęcia- w zależności od płci dziecka.
    Gdzieś się w międzyczasie zgubiła….

  60. Uwielbiam Billa Mahera. Jego komentarze są tak trafne, że zapierają dech 🙂
    Był on chyba jedynym w TV, który po atakach 10. września stwierdził,
    że można ten napad różnie okreslać, ale kogos kto świadomie wlatuje samolotem w budynek nie można nazwać tchórzem.
    (Tego dnia wszyscy jak katarynki powtarzali „cowards”, „cowardice”)
    Jako odwet za tak niebłagadiożną wypowiedź Sears i FedEx wycofały się ze sponsorowania programu Billa Mahera.
    Ja w ramach odwetu od 11 lat nie kupuję w Searsie i nie korzystam z usług FedExu.

  61. Prezes
    12 października o godz. 18:21,
    😆 😆 😆

  62. Gratulacje dla nas wszystkich: Obywateli Unii Europejskiej z okazji otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla ❗

  63. Prezes
    12 października o godz. 18:21

    Szanowny Panie Prezes

    Bill Maher wykorzystuje wolnosc slowa do ostatniej zgloski czy sylaby. Ostatnio miedzy innymi drwil z polskiego magazynu Egzorcysta. Mysle ze tchorzem mozna nazwac osobe wykorzystujaca nieprzygotowanie przeciwnika do walki. Bill czasami sie myli.
    Polecam jego program innym tak samo jak Pan.

    Slawomirski

  64. Matylda
    12 października o godz. 18:50

    Europejczyscy przestali sobie skakac do gardla. Gratulacje.

    Slawomirski

  65. @wiesiek59
    12 października o godz. 16:58

    Czy nie kpisz na temat teorii duszy? Gdzie mogę się dokształcić?
    Poza tym – kto ma najpierw duszę? Dziewczynka czy chłopiec? A co z hermafrodytami (70 dni?)? Jak się to ma do zamrożonych lub ciepłych zarodków? Nie ma duszy, nie ma prawdziwego życia!

  66. Tanaka
    12 października o godz. 13:03

    szanowny Panie Tanaka

    A oni szli do gazu modlac sie do boga.

    Slawomirski

  67. Werbalista
    12 października o godz. 11:59

    Szanowny Panie Werbalista

    Ja nie zyje w srodowisku polonijnym.
    Moja etniczna pepowina jest jak jesienna nitka pajaka.

    Slawomirski

  68. Kot Mardechaj (12-10-g.11:47)
    W 99,9% WĄTPIĘ, że byt metafizyczny istniej,choć czasem przechodziły mi ciarki po skórze z nie do końca wiadomego powodu.
    Czy to znaczy, że już jestem ateistką?
    Skąd „pochodzi muzyka, malarstwo, poezja, różne idee? Nie wiem.
    Myślę i wątpię i tak bez końca.
    Pociechę znajduję we wpatrzonych we mnie niezgłębionych oczach mojego kota. Czranego.

  69. Matylda
    12 października o godz. 18:50

    Szanowna Pani Matylda

    W takim dniu duma rozsadza piersi Jaruzelskiego, Urbana i Passenta. Zostali noblistami pokojowej nagrody. Gazetow Wyborcza drukuj ich zyciorysy i wychowuj nastepne pokolenia godnych nastepcow.

    Slawomirski

  70. mag
    12 października o godz. 19:07

    muzyke wyprodukowal czlowiek

    wielu ucierpialo z tego powodu

    Slawomirski

  71. Kot Mordechaj
    12 października o godz. 11:47

    organizuje wycieczki do swiata pozamaterialnego

    oplata obowiazkowa

    Slawomirski

  72. Hobox
    12 października o godz. 2:45

    zapomina ze religia byla czescia nauki

    Slawomirski

  73. Antonius
    12 października o godz. 18:57

    Tymczasem „nauka” Kościoła odkryje, że dusza wstępuje do ciała dopiero w 40 dniu od zapłodnienia (w przypadku chłopca) i w 80 dniu w przypadku dziewczynki. Było to poparte autorytetem samego św. Augustyna, Ojca Kościoła, który twierdził tak rozwijając filozofię Arystotelesa. Augustyn nawet rozróżniał aborcję we wczesnym okresie, nazywając ją zniszczeniem płodu (interier), od zabójstwa (occidi) ale tylko w przypadku aborcji w zaawansowanym stadium.

    Czyli: Kościół oficjalnie tak jakby dopuszczał aborcję (choć nie pochwalał), jeśli została dokonana przed owym „wstąpieniem duszy”.

    Oczywiście kształtowanie się poglądów na „spędzenie płodu” nie było łatwe – jedno z najstarszych pism chrześcijańskich (prawdopodobnie z I wieku) Didache, wśród licznych zakazów wymienia zakaz aborcji (Didache było wtedy uważane za natchnione). Popularna w II wieku apokalipsa św. Piotra (apokryficzna, ale także uznawana wtedy za natchnioną) przytacza także zakaz spędzania płodu.

    Orygenes zawsze powstrzymywał się od określenia momentu wstąpienia duszy w ciało dziecka. Antypapież Hipolit uznawał aborcję za morderstwo i zarzucał papieżowi Kalikstowi, że poprzez doprowadzenie do rozprzężenia moralnego te praktyki stają się powszechne (samego papieża zaś nazywał niegodziwcem).

    Tertulian jako pierwszy pisarz zajął się tym problemem i potępia tych, co:

    „twierdzą, że dusza nie zostaje poczęta w łonie matki ani nie kształtuje się tam wraz z organizmem cielesnym ani nie bywa wraz z nim zrodzona, lecz dopiero po wydaniu płodu na świat zostaje wprowadzona z zewnątrz w nieżyjące jeszcze dziecko …
    http://ryuuk.salon24.pl/239122,aborcja-duszy
    =============

    MIAŁ AUGUSTYN RACJĘ, CZY NIE?
    Zmieniały się koncepcje w czasie, tak jak i interesy do zrobienia.

    Ps.
    Wpisz sobie „dusza” czy koncepcje duszy, a ciekawe rzeczy wyczytasz.
    Panta rhei?

  74. Zagadnienie momentu połączenia duszy z materią ciała jest niewątpliwie ciekawe.
    Spekulacje Koscioła były i są obfite, jak również zmienne.
    W czasach obowiązującej doktryny augustiańskiej dokonanie przerwania ciąży przed 80 dniem na płodzie (przyszłej) dziewczynki było bezgrzeszne, lub grzeszne nie śmiertelnie. Bezgrzeszny-rozgrzeszony wykonawca spędzenia płodu musiał być także po śmierci być przez samego Boga traktowany jako bezgrzeszny, bowiem warunkiem popełnienia grzechu jest jego dobrowolność i świadomość. Tymczasem jednak Bóg wprowadzał duszę w płód w 78 dniu od „naturalnego poczęcia (Augustyn się zapędził w spekulacjach) i od tego momentu życie było już „dzieckiem nienarodzonym”, a delikwent/ka dokonał aborcji w 79 dniu.
    Bóg więc nie miał wyjścia i musiał się zgodzić ze swoim podwładnym – klechą.
    Od tamtej pory Bóg najwyraźniej w wielu innych sprawach musi, czy chce czy nie, zgadzać się ze swoimi podwładnymi.

    Niemniej ciekawe pytanie brzmi: czy organizm może mieć duszę nie mając układu nerwowego. To przypadki nieczęste, ale realnie występujące, z którymi nieszczęśni ludzie muszą się zmagać.
    Kościół z pewnością ma na to odpowiedź. Pewnie jeszcze bardziej spekulatywnie-niewiarygodną jak gaworzenia Augustyna.

  75. Tanaka
    12 października o godz. 20:39

    Szanowny Panie Tanaka

    Co sie staje z dusza gdy poziom Diprivanu we krwi wzrasta?
    Kiedy Michael Jackson rozstal sie ze swoja dusza?

    Slawomirski

  76. Werbalista napisał,— Na ateizm nikogo sie nie nawroci, bo to nie kwestia wiary, tylko przemyslen i wyciagniecia wlasnych wnioskow….. Tymczasem ateizm nie jest „wierzeniem”, tylko swiatopogladem, ktory wymaga uzasadnienia, na podstawie wlasnych przemyslen.—

    To właśnie dlatego że, ateizm jest kwestią przemyśleń i wyciągnięcia własnych wniosków, można komuś pomóż w tych przemyśleniach i wyciągnięcia własnych wniosków. Można na przykład użyć metodę Sokratesa lub przedstawić argumenty do przemyślenia. Można napisać książkę jak Richard Dawkins lub nakręcić film jak Bill Maher. (Osobiście znam jedną osobę, która stała się ateistą po obejrzeniu filmu Maher’a).

  77. Lewy napisał, — A tak wogole; kto wiecej mordowal ? Wierzacy czy ateisci ?—

    Łatwiejsze pytanie to: kto teraz więcej morduje i popełnia inne zbrodnie godne kary więzienia? bo mamy takie statystyki:
    http://current.com/community/92831935_atheists-supply-less-than-1-of-prison-populations-while-christians-make-up-75.htm

  78. Mag napisał(a): —Systematycznie przez kolejne parlamenty jest gwałcona zapisana w konstytucji gwarancja świeckiego charakteru państwa. Wbrew woli wyborców.—-

    Nie wiem czy wbrew woli wyborców jest gwałcona zapisana w konstytucji gwarancja świeckiego charakteru państwa. Gdyby wyborcy naprawdę mieli wolę rozłączenia państwa od Kościoła nie głosowaliby na partie prawicowe, takie jak PiS i PO, które nic takiego nawet nie obiecują.

    Mag napisał(a): —Najlepszym przykładem olewania „głosu ludu” jest odrzucenie dzisiaj przez sejm – zgodnie z wytycznymi kk – projektu RP w sprawie zliberalizowania ustawy antyaborcyjnej. Ma być, jak było albo jeszcze ostrzej.—-

    To dlaczego lud nie zagłosował na np. SLD, partię która choć obiecywała znieść zakaz aborcji? PO i PiS nie kryły faktu że są za zakazem.

    Mag napisał(a): —Komu i czemu służą więc wszelkie sondaże, z których wynika, że np. ponad 70% ankietowanych chce wyprowadzenia religii ze szkół. —-

    Taka sama odpowiedź jak powyżej.

    Polacy i Polki chyba nie wiedzą na co głosują.

  79. Tanaka napisał(a): —-Można ją w skrócie podsumować: „co złego to nie ja (Bóg). To konieczność biorąca się z wolnej woli człowieka. Ta wolną wole dał człowiekowi Bóg. Bóg może wszystko. Może dać wolną wolę „od-do”. Nie absolutną. ma to swoje wady, ale te same wady akceptujemy jako ludzie czując, ze nasza wolność jest zawsze ograniczona – mniej lub więcej. Bóg mógł nie stwarzać człowieka. Mógł stworzyć coś innego.—-

    Stworzył też zwierzęta, i co? Kazał im się nawzajem zabijać, i to nawet nie z wolnej woli tylko jak nie to umrą z głodu.
    A czy choroby, trzęsienia ziemi, powodzie, itp. to nie zło? I wola ludzka nic nie ma tu do rzeczy.

  80. @ Barbara B
    12 października o godz. 21:23

    Szanowna Komentatorka poruszyla fundamentalna kwestie demokracji. Otoz swobody obywatelskie nie zaleza od woli wiekszosci. Konstytucja istnieje nie po to, by chronic wiekszosc obywateli, ale wlasnie mniejszosci, ktore maja takie same prawa. Nie jest to stan idealny, bo ciagle sie cos zmienia, ale lepszy, niz nic. Na przyklad – kobiety uzyskaly prawo glosu na podstawie 19 poprawki do Konstytucji USA dopiero w 1920 roku. Gdyby nie konstytucja, to wiekszosc moglaby przeglosowac praktycznie wszystko. Do tego dochodzi jeszcze ustawodawsto unijne. Dla mnie, dyskusja o aborcji na tym tle jest po prostu smieszna. Kazda Polka moze wyjechac do Slowacji, Czech, czy Niemiec i poddac sie zabiegowi przerwania ciazy, za ktory zreszta zaplaci polskie ubezpieczenie. Natomiast kazdy prokurator, czy sedzia – ktorzy doprowadziliby do jej scigania w ramach prawa karnego, mieliby juz szlaban na wyjazd z Polski, bo mozna by ich bylo scigac za bezprawne uwiezienie takiej kobiety. Najsmieszniejsze, ze jest to stosunkowo proste do zrobienia. Wiec – o czym tu dyskutowac. Polska – bedac w Unii – musi dostosowac swoje prawa do praw obowiazujacych w Unii – i tyle. Nie ma zmiluj. Ale oczywiscie moze z Unii wystapic i wpasc z powrotem w swoje sredniowiecze.

    POzdrawiam

  81. Barbara B
    Witaj w nieformalym klubie neurastenicznych blogowiczów, z których co najmniej połowa mieszka poza krajem, a trzy czwarte, jeśli nie więcej, to mężczyźni!
    Ja, czyli mag (skrót od Magdalena) jestem kobietą. Dlatego piszę, co piszę.
    Zgadzam się z Tobą, że Polacy nie wiedzą, na kogo/czego głosują.
    Pozdrawiam

  82. @ mag
    12 października o godz. 22:37

    Ladnie nas Szanowna Komentatorka podsumowala. Ale wszystko prawda. Zapomniala tylko dodac, ze dla nas – starych zagranicznych neurostanikow – to jedyna mozliwosc poznac inne opinie ludzi, ktorzy mysla, w tym – tych niewielu kobiet, jak raczyla zauwazyc Szanowna Komentatorka. Zlosliwosc, ale zasluzona, bo stanowczo zbyt malo kobiet pisuje na blogach. A co do wpisow, to pozwole sobie zauwazyc, ze Voltaire pozostawil okolo 20 tysiecy listow, ktore napisal i otrzymal. Wiele do Katarzyny Wielkiej i Fryderyka, takze Wielkiego. Wiec blogi, to wcale nie poczatek epistolografii, a raczej jej kontynuacja. A to, ze niektore wpisy sa nieporadne, to nie wada – dla mnie pociecha, ze ludzie chca pisac. Wiele halasu czyni sie wokol spadku czytelnictwa i braku umiejetnosci pisania. Jednak starzy, zagraniczni neurastenicy chyba nadrabiaja te braki z nadwyzka. Bardzo inteligentny i madry zestaw komentatorow, ktorych kazdy wpis czyta sie z przyjemnoscia, bez wzgledu na to, czy jest zgodny z osobistymi pogladami. Moim zdaniem, poszerza to horyzont myslowy i tak powinno tu zostac.

    Pozdrawiam.

  83. @ Werbalista

    Nie argumentowałam odwrotnie tylko argumentuję że ludzie nie wiedzą na co głosują. Jeżeli są za zniesieniem zakazu aborcji to po co głosują na partie przeciwne zniesieniu tego prawa (chyba że mają jeszcze inne problemy, którymi kierują swoje głosy, ale wtedy nie powinni narzekać że wciąż jest zakaz aborcji).

    Choć kobiety nie są mniejszością, ale konstytucja powinna chronić i ich praw. Konstytucja powinna chronić prawa każdej jednostki, czy ona należy do mniejszości czy nie.

    Nie każda Polka może wyjechać za granicę po aborcję bo nie każdą stać na to. Ale tu chodzi o to że Polki są tak samo obywatelkami jak i Polacy, więc dlaczego one mają mniejsze prawa? A jeżeli kobiety karane byłyby za aborcję to by była o wiele ciekawsza sytuacja, bo na pewno wiele kobiet wybrałoby więzienie niż ciążę i poród (z więzienia można na żywo wyjść, z ciąży i porodu nie zawsze). Więzienia byłyby przepełnione.

  84. Tak przez ciekawosc, jezeli Krk i jego poplecznicy twierdza, ze czlowiek istnieje od momentu zaplodnienia to dlaczego posiadamy tylko tzw „swiadectwo urodzenia”. Przeciez w ten sposob znika nam z zyciorysu te 9 /dziewiec/ miesiecy. Dlatego trzeba rzad zmusic, aby zamiast dokumentu „swiadectwo urodzin” obywatel polski otrzymywal dokument „swiadectwo poczecia”, ktory uwzglednialby te brakujace 9 miesiecy. Problem bylby z tzw „wczesniakami”, ale to juz problem tych co to gardluja za definicja Krk. Byloby to wrescie zgodne z naukami Krk.

  85. Bo się zdenerwuję, przylecę i namaluję farbą napis na tym pełnym głupiej pychy zdaniu: „Przeminęła wiara w Zeusa, przeminie i ta w Jezusa” – i tyle będa z tego mieli…

  86. jeśli coś nie należy do WSZYSTKIEGO, to jest NICZYM — i to jest doskonałe określenie boga 🙂

    co do samego stwierdzenia: gdyby brzmiało „wszystko przeminęło… a ja wciąż jestem” to miałoby to jakiś sens, ale w obecnej postaci tego sensu nie ma — jest kolejną z serii tez nie do udowodnienia 🙂

  87. @Lewy: „Jednak wierzacy, bo ateizm to mlody swiatopoglad ” no chyba sobie jaja robisz.