Dzieci Mickiewicza

Adam Mickiewicz wielkim poetą był, ale jego słynne: „czucie i wiara silniej mówi do mnie, / Niż mędrca szkiełko i oko” (ballada „Romantyczność”) odbija się w naszym społeczeństwie czkawką i jeszcze długo tak będzie — bo w humanistycznej edukacji szkolnej wciąż większy nacisk kładziemy na trzech wieszczów niż, powiedzmy, Bolesława Prusa.

Opisane przez dzisiejszą „GW” badania (więcej szczegółów w wersji papierowej gazety), sprawdzające poziom wiedzy podstawowej w Europie i Ameryce u tzw. przeciętnych ludzi, przynoszą wyniki właściwie wstrząsające. Żeby nie przepisywać z gazety, zwrócę uwagę na dwie tylko kwestie.

Wśród ankietowanych Polaków znalazło się 7 proc. takich (żartownisie?), którzy uznali, że to Słońce krąży wokół Ziemi, a nie na odwrót. To zarazem jedno z tych pytań, przy których Polacy wypadli lepiej od innych nacji: co najmniej co piąty (!) ankietowany Francuz, Brytyjczyk i Holender też nie wie, co krąży wokół czego.

Bardziej subtelny problem przedstawia pytanie o pochodzenie człowieka. Ankietowani Polacy częściej (44,8 proc.) wybierali opcję „Bóg stworzył człowieka, mniej więcej takiego jak wygląda on dziś” niż odpowiedź „Człowiek powstał w wyniku ewolucji z wcześniejszych gatunków zwierzęcych” (37,2 proc.); reszta wybrała „nie wiem”. Bardziej „bogobojni” okazali się jedynie Amerykanie (60,7 proc. odpowiedzi antyewolucyjnych) — za to prawie dwa razy mniej Amerykanów niż Polaków wolała nie znać odpowiedzi.

Zważywszy, że wszyscy ankietowani Polacy musieli być w szkole uczeni teorii ewolucji, a guru katolickiej wiary Jan Paweł II wyraźnie mówił, że nie ma sprzeczności między boskim pochodzeniem ludzkiej duszy (cokolwiek to jest) a teorią ewolucji, ten wynik badań musi wstrząsać, chociaż — w gruncie rzeczy — nie jest zaskakujący (bardziej jednak zdumiewa mnie sprawa ciał niebieskich, a jeszcze bardziej wątpliwości co do tego, co szybciej się porusza — światło czy dźwięk; co czwarty Polak tego nie wiedział, jakby nigdy nie był świadkiem burzy).

Ogólnie w tabeli „średnia obiektywnej wiedzy naukowej” Polska plasuje się poniżej średniej UE (12,4 proc. do 13,4 proc. w UE), a za nami są jedynie Włochy (12,0 proc.) i Hiszpania (11,2 proc.). Trudno nie dostrzec, że te trzy najgorzej wypadające kraje to bastiony europejskiego katolicyzmu. (Najlepiej wypadła Dania, choć te 15,6 proc. poprawnie udzielonych odpowiedzi na 22 pytania raczej nie powala).

Jedno trzeba Mickiewiczowi oddać — on to w pewnym sensie proroczo przewidział:

Ręce za lud walczące, sam lud poobcina,
Imion miłych ludowi — lud pozapomina…
Wszystko przejdzie. Po szumie, po huku, po trudzie,
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

 

PS

Nie byłbym sobą, gdybym nie wrzucił kamyczka do redaktorskiego ogródka „GW” (ogródka coraz gorzej uprawianego i coraz rzadziej plewionego). Na stronie internetowej wyborcza.pl (ale nie  w wydaniu papierowym) wiadomość zatytułowano „Połowa Polaków wierzy w naukowe bzdury” , co samo w sobie jest bzdurą, bo rzeczeni Polacy (i Europejczycy, i Amerykanie) wierzą w bzdury po prostu.