Wszystkie służby małe i duże…

…chcą mieć łatwiejsze życie. Próbują więc przeforsować ustawową rejestrację telefonicznych kart pre-paidowych. Na razie sondują reakcję. Ale reakcja może być tylko jedna: ręce precz od resztek niekontrolowanego obiegu informacji!

Nikogo nie przekonają zapewnienia oficerów takiej czy innej tajnej służby, że to posłuży wspólnemu dobru. Ograniczy przestępczość, ułatwi walkę z terroryzmem, przyspieszy ściganie złych ludzi (no i przy okazji jeszcze poprawi wizerunek służb maści wszelkiej, o co tak troszczy się szef CBA Paweł Wojtunik) — to kompletne mrzonki i wciskanie kitu. Przestępcy dadzą sobie radę z kupowaniem na dowód w taki czy inny sposób, za to zacznie powstawać kolejna gigantyczna baza danych na temat obywateli i ich aktywności. A tych już w Polsce nie brakuje.

Granie na emocjach tu nie pomoże (kiedy Wojtunik mówi: „Jestem pewien, że gdyby komukolwiek z krytykujących nadmierne uprawnienia służb porwano dziecko, to zażądałby, aby policja online sprawdzała billingi, które mogą naprowadzić na trop sprawców”, od razu słyszę w głowie cytat z „Misia” Barei: „A to być może wasza matka!”. Naprawdę w celu uratowania tego jednego jeszcze nieporwanego dziecka, trzeba, żeby wszyscy musieli się rejestrować, bo to przyspieszy pracę służby i nie będą one musiały akurat wtedy złamać prawa?

Wojtunik  próbuje przekonywać, że „skuteczne zwalczanie przestępczości, terroryzmu lub korupcji zawsze odbywa się kosztem ograniczenia części praw i wolności obywatelskich lub ingerencji w nie”. Po 11 września widać doskonale i na wielu przykładach, jak rozmaite wprowadzone ograniczenia i kontrole (do szczególnie absurdalnych należą zasady kontrolowania pasażerów wchodzących do samolotów) praktycznie nie mają żadnego znaczenia dla skuteczności służb, za to olbrzymie znaczenie dla funkcjonowania obywateli.

Nie namawiam, żeby ułatwiać życie przestępcom, namawiam, żeby go nie utrudniać wszystkim, którzy przestępcami nie są. A tych jest więcej.

Paniom posłankom i panom posłom radziłbym się najpierw solidnie zastanowić, zanim nacisną guzik na „tak” przy głosowaniu tego pomysłu. I proszę nie argumentować, że każde „nie” będzie takim samym „nie”, na jakie zagłosowałby zapewne były poseł Andrzej Pęczak, wielbiciel kart pre-paidowych, dzięki którym mógł sobie trochę pojeździć mercedesem z przyciemnionymi szybami.